Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

11.12.2011
niedziela

Ta ostatnia niedziela…

11 grudnia 2011, niedziela,

Dzisiejsza niedziela, jak prawie każda, zaczęła się dla mnie od wysłuchania programu Moniki Olejnik, „Siódmy dzień tygodnia”, w Radiu Zet. Wszystko mi się podobało, z wyjątkiem wypowiedzi Tomasza Nałęcza, że „generał jest umierający i wkrótce stanie przed innym sądem”. Nie rozumiem, jak można mówić publicznie, przez radio, że inny człowiek jest umierający?!

Żeby w ten sposób wyrażał się profesor, doradca prezydenta RP? Toż to jest wypowiedź na poziomie najgorszych tabloidów: „Doradca prezydenta: Generał jest umierający”. Obrzydliwe! A jeżeli tych słów słuchał sam generał, lub jego rodzina? Jeżeli maniery prof. Nałęcza się rozpowszechnią, to kiedy wybije nasza godzina, każdy z nas (także prof. Nałęcz) będzie mógł dowiedzieć się, że wyrok śmierci jest już na niego wydany (to niby każdy wie) i będzie wkrótce wykonany. Nieładnie, Panie Profesorze!

Później miałem jednak dobry dzień. Przeczytałem o przygotowaniach do „marszu niepodległości” PiS i pomyślałem, że nasz kraj jest jednak szczęśliwy. Wolę marsz PiS od marszu setek tysięcy oburzonych, zubożałych, bezrobotnych i zdesperowanych. Widocznie w Polsce nie jest jeszcze tak źle, skoro ulice należą do patriotów (?), a nie do osób łaknących chleba i wolności, demokracji, jak w Rosji, czy pracy, jak w Hiszpanii. Jeśli z tego punktu widzenia spojrzeć na marsz przeciwko Tuskowi i Sikorskiemu, to nie warto się nim przejmować. Wybór daty 13 grudnia świadczy jak najgorzej o organizatorach.

W dobry nastrój wprowadziła mnie również uroczystość rozdania Nagród Kisiela, przyznawanych przez tygodnik „Wprost”. Najpierw akademia ku czci Stefana Kisielewskiego w stulecie jego urodzin, a potem nagrody. Laureatki znakomite: Elżbieta Bieńkowska (polityka), Krystyna Janda (przedsiębiorczość) i Janina Paradowska (publicystyka). Jak ktoś słusznie zauważył – nie ma drugiej kobiety w Polsce, która by wydawała więcej (i lepiej) pieniędzy niż min. Bieńkowska. Krystyna Janda wspaniale prowadzi dwie kariery: wielkiej aktorki i właścicielki teatru „Polonia”, a nawet dwóch („Och – teatr”). W „Polonii” byłem na przedstawieniu trzech jednoaktówek Czechowa z udziałem Jandy, Jerzego Stuhra oraz Ignacego Gogolewskiego, tak śmiesznym, że nie mogłem wytrzymać ze śmiechu i sądziłem, że nie dotrwam do końca. A „Biała bluzka” w „Och-teatrze” – triumf autorki i aktorki. Wreszcie Janina Paradowska (publicystyka) – nagroda jak najbardziej zasłużona. Z Paradowską można się zgadzać, lub nie, ale wszyscy ją czytają, a już politycy nie mogą bez niej żyć. Tylko pozazdrościć. Brawo, Pani Krystyno! Brawo Pani Janino! Brawo Pani Minister! (Minister Bieńkowskiej nie mam przyjemności znać, więc nie piszę po imieniu).

W drodze powrotnej oddałem się lekturze artykułu Rafała Kalukina „POLITYKA przeciw polityce” w tygodniku „Wprost”. Rzecz dotyczy historii z przed lat trzydziestu – rozłam w ówczesnej „Polityce” po wprowadzeniu stanu wojennego. Kto odszedł – kto pozostał i dlaczego. Kalukin to dobry, rzetelny dziennikarz – odtworzył historię starannie, bezstronnie, rzeczowo. Ja w ogóle lubię ten gatunek dziennikarstwa – reportaż z historii najnowszej. Narodził się chyba w Stanach, gdzie Carl Bernstein i Bob Woodward opisali aferę Watergate, a przedtem Dawid Halberstam opisał kulisy rządu Kennedy’ego („The Best and the Brightest”). I potem już poszło… Dobrze, że ktoś jeszcze w Polsce podtrzymuje ten gatunek, bo reportaż śledczy już chyba skonał.

Na tym już chyba koniec niedzieli – oby do wtorku, kiedy w świetle pochodni zobaczymy kreta w marszu.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 209

Dodaj komentarz »
  1. Generałowi raczej bliżej do stwórcy niż dalej, można tego nie mówić publicznie ale to nic nie zmieni. Szopkę jaką tworzy PiS z marszem 13 grudnia można uznać co najmniej za niesmaczną, ale czego się nie robi aby pokryć medialnie powstanie Solidarnej Polski

  2. Znowu sie zaczyna doroczny chocholi taniec. Bronisław „paryzanin” W. bohatersko nadrabia zaleglosci z czasow nieobecnosci w kraju. Adam „osesek” H. mowi o sprawach, przy ktorych go nie było. Profesor „mistrz elegancji” N. pokazuje chamstwo i niedelikatnosc wobec człowieka, ktory mogłby byc jego ojcem. A wszystko w imie patriotyzmu i miłosci ojczyzny, oczywiscie. O interesie politycznym, ktorzy całe to srodowisko od lat robi na walce z przeciwnikiem, ktory im po rycersku podał Polske na talerzu, nikt nawet nie wspomni. Gentlemani nie mowia o interesach, a juz zwłaszcza swoich własnych.

    Mi sie wydaje, ze wszystkich tych patriotow mozna zawrzec w krotkim okresleniu „spoceni faceci w pogoni za waaadzą”.

  3. Gdyby ofiary stanu wojennego rzeczywiscie cokolwiek znaczyły dla „patriotow”, to kazdy „patriota” powinien w sobote rano kłasc sie krzyzem na drodze wylotowej z Warszawy. W czasie czasie co lepszego weekendu wiecej osob ginie w wypadkach, niz wynosi liczba ofiar stanu wojennego.

    Oczywiscie „patrioci” wola rozdzierac szaty przed kamerami przy okazji kazdej rocznicy tego albo owego.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Robienie jakichkolwiek wyrzutow autorowi stanu wojennego jest chamstwem, łajdactwem, i niegodziwoscia w wykonaniu posła albo funkcjonariusza kraju, ktory zarowno stan wojenny jak tez wyjatkowy ma wpisany do Konstytucji. Ci ludzie przysiegali na Konstytucje, ktora im samym daje takie same uprawnienia. Gdyby oni byli fundamentalnie przeciwko uzyciu takich srodkow, to powinni przykuc sie łancuchami przed wejsciem do sejmu i ogłosic głodowke az do momentu, gdy Konstytucja zostanie zmieniona.

    Bez takiego własnego gestu, jedynym pytaniem, ktore ci ludzie maja prawo zadac, jest pytanie „czy wtedy stan wyjatkowy byl uzasadniony?”. Odpowiedz kazdego, kto byl wtedy w kraju, moze byc tylko jedna: „okolicznosci byly wyjatkowe”. Jak bardzo wyjatkowe, to juz zalezalo glownie od tego, czy ktos mial znajoma ekspedientke w najblizszym sklepie spozywczym. Ci, ktorzy takowej nie mieli, mieli pełne prawo poprzec Generała. Byli tacy, co poparli, a byli tacy, co wrecz przeciwnie. Ani paryzanin ani osesek nie powinni sie na ten temat dzis wypowiadac.

    Mnie po prostu zdumiewa chamstwo, hucpa, i łajdactwo dzisiejszych „patriotow”, ktorzy maja czelnosc wypowiadac sie na temat wydarzen, w ktorych sami nie brali udzialu.

  6. Mnie natomiast nie wprawiły w dobry nastrój nagrody Kisiela. Wręcz przeciwnie, spadła na mnie zasłona obrzydzenia i niesmaku. Głównie ze względu na laureatów i na to jak od kilku lat szargane jest nazwisko tego kontestatora systemu. Szczególnie, że owymi laureatkami zostały panie Paradowska (to już całkowite kuriozum, że nagrodę systemowego kontestatora otrzymała najwierniejsza jego kontynuatorka) i Bieńkowska (zaskakujące że tak cenną nagrodę otrzymuje osoba o tak nikłym dorobku, dziwne również, że nie uraził pana knajacki język pani minister, a w sumie niewinny lapsus pana Nałęcza wywołał od razu fontannę oburzenia).

    Proszę pana, wydaje mi się, nieeee… ja jestem pewien, że właśnie Kisiel się w grobie przekręcił i to nie raz, widząc co wyrabia z jego nazwiskiem całe to towarzystwo wzajemnej adoracji.

  7. Dede, mój kolega z ogólniaka, ma cudny zwyczaj dzwonienia z życzeniami w samą wigilię BN. Podobno w kraju jest to w doskonałym stylu, co mi niezbyt odpowiada. Rok temu myślałem, że sobie daruje po tym, jak w czasie rozmowy latem obsobaczył Tuska, że ma pięć domów nie wiadomo skąd i ciągle powtarzał – towarzysz Tusk, towarzysz Tusk. Więc zwróciłem mu uwagę, aby tak nie mówił, bo to jest wierutna bujda i nijak się ma do historycznych faktów, które łatwo spamiętać w naszym wieku (bo najlepiej pamięta się to, co zdarzyło się 30-50 lat temu). Myślałem, że się obrazi i nie zadzwoni w wigilię. Ale gdzie tam, zadzwonił akurat jak siadaliśmy do halibuta, u niego była już północ, głos miał donośny i życzył mi, aby towarzysz Tusk przegrał wybory i jeszcze gorsze rzeczy. W ten sposób zrujnował mi wigilię z halibutem i kapustą z grzybami włącznie. Więc dzisiaj po oprawieniu choinki zadzwoniłem z życzeniami świątecznymi do Dede, aby go uprzedzić i życzyć Wesołych Świąt, powodzenia jego partii w Nowym Roku oraz całej rodzinie zdrowia. Zapytałem się na koniec, bo rozmowa jakoś gładko szła, czy towarzysz Tusk wprowadził stan wojenny 30 lat temu i czy może jego osobiście prześladował, że go tak nienawidzi, może mu się myli z kimś innymi. Oczywiście ironii nie pojął, więc dalej brnąłem pytając, czy nie widzi bezsensu łączenia patriotycznej demonstracji 13 grudnia z protestem przeciw rządowi, bo to czysta paranoia. Dalej nic, spłynęło po nim, dla niego współczesna historia nie jest do rzetelnego odtwarzania, lecz do przeinaczania dla efektu propagandowego, im bardziej absurdalnie przedstawiona tym większy efekt. To chyba jakaś narodowa mania.

  8. Wredne wyjątkowo słowa prezydenckiego doradcy Nałęcza.
    A propos zwracania się „po imieniu”: w TVN-ie np. obyczaj to powszechny, do obcych przecież dziennikarzom rozmówców mówi się tam „panie Władysławie” (do Frasyniuka), „panie Kazimierzu” (do Kutza), świadczy to o spoufalaniu się permanentnym tzw. prowadzących, o ich kulturze i poziomie. Do K. Modzelewskiego, posiadającego akurat tytuł, już jednak „panie profesorze”.

  9. W niedzielnym wydaniu NY Timesa wspominają generała Jaruzelskiego:
    http://topics.nytimes.com/top/reference/timestopics/people/j/wojciech_jaruzelski/index.html

    Mnie fraza – generał jest umierający – aż tak nie razi, nie jest ładna, głównie jako klisza w argumentowaniu przeciw procesom sądowym za stan wojenny. Mnie bardziej raziły słowa Pawła Grasia o ofiarach śmiertelnych stanu wojennego, że „Polacy ginęli”.

    Za lekture miałem artykuły o ostatnich brukselskich uzgodnieniach i polityce ekonomicznej UE:
    http://www.theglobeandmail.com/report-on-business/international-news/eus-vicious-circle-economics-dooms-it-to-failure/article2265562/
    Polityka Unii, forsowana przez Niemcy, zresztą nie od dziś, jest dla pozostałych krajów niekorzystna, bo nie rozwiązuje problemu wzrostu i sprawę równowagi budżetowej sprowadza do oszczędności i podatków, które też mają byc zsynchronizowane z niemieckimi. Nie podejmuje też głównego efektu wspólnej waluty i przyczyny kryzysu – nierówności w bilansach płatniczych. Niemcy, Holandia i Szwecja mają nieustannie nadwyżki, Włochy, Hiszpania, Grecja i Portugalia deficyt. W unii walutowej nie ma możliwości wyrównania przez zmianę kursu walut, więc ta nierównowaga trwa i prowadzi do kryzysu. Hiszpania ma niższy dług w relacji do PKB niż Niemcy i Francja, a jednak jej obligacje są niżej cenione właśnie z tego powodu.

    Tak więc mój niedzielny nastrój nie był zbyt radosny, jeśli idzie o Europę. Zaś Krystyna Janda wygląda na lepszego dyrektora teatru niż Jan Englert, wywiadu udzieliła niedawno chyba red. Kublik. Kobiety częściej robią wrażenie osób rzeczowych, praktycznych, bez wybujałego ego. Dlaczego red. Olejnik zaprasza do tego programu samych facetów?

  10. Panie Danielu,
    Ten Nalecz ma w sobie cos takiego nieokreslonego; nie jest agresywny jak pisowcy, a mimo wszystko irytuje. Jego dyzenwoltury, dowcipasy, bon moty dyskredytuja go jako polityka no i profesora. Te jego usmieszki, kiedy powie cos, co mu sie wydaje, ze powinno sie znalez jesli juz nie w wikipedi to przynajmniej w ksiedze Guinessa, wskazuja na daleko posuniete kabotynstwo, co by tlumaczylo jego wypowiedz na temt stawienia sie Generala prze sadem ostatecznym. Kabotynowi zawsze sie wydaje, ze cokolwiek powie, to bedzie bystry, a jednoczesnie gleboki dowcip.Dla mnie tajemnica jest powolanie go przez prezydenta na doradce.
    LEWY
    Ps. 13 latwo rozpoznamy kreta, bedzie mruzyl oczy od blasku pochodni

  11. Wypowiedź prof. T. Nałęcza nie tylko oburza, ale i dziwi. Jest typowa dla ludzi, oceniających czyjeś decyzje na podstawie ich skutków, znanych po dziesięciu, dwudziestu, trzydziestu latach. Rozumiem Jarosława Kaczyńskiego – manipulowanie przeszłością leży u podstaw jego bytu politycznego, ale żeby zawodowy historyk? Żeby nie zadał sobie podstawowego pytania: „A co ja bym zrobił, mając tamtą wiedzę i tamte doświadczenia, gdyby to na mnie spadło podjęcie decyzji? I gdybym musiał – a inaczej byłoby to zbrodniczą głupotą – uwzględniać nie najlepszy, ale najgorszy obrót spraw?” I żeby nie udzielił sobie na to pytanie szczerej odpowiedzi.

  12. Lubię styl narracji Pana Passenta. W ogóle lubię ludzi inteligentnych, z poczuciem humoru. Dlatego drażni mnie środowisko PiS-u, z prezesem na czele. Poza zakłamaniem i tupetem nic nie reprezentują, nawet obcych języków się nie nauczyli, nie mówiąc o dobrym wychowaniu.

  13. General popelnil olbrzymi blad. Intenowal on solidarne gnidy do pensjonatow a powinien do poligonowych osrodkow rehabilitacji. Gdzie solidarne gnidy mialy by szanse po przez 8 godzin pracy i 4 godziny musztry codziennie uczyc sie szacunku dla pracy, dyscypliny i milosci dla kraju.
    Z powodu tego bledu solidarne gnidy stracily sanse stania sie ludzmi. Co widac obecnie. Nie dziwia mnie wiec wypowiedzi Nalecza i solidarnego motlochu.

    Po 22 latach solidarnych nie-rzadow Polska poddala sie procesowi zbydlecenia a kraj nie ma ekonomiczych podstaw by dalej istniec.

    Nie zadziwia mnie brak reakcji do szczytu Uni z 8-9 grudnia. Dyktator Donek Tusk zadeklarowal ze Polska wplaci 25-30 mld Euro do funduszu stabilizacyjnego strefy Euro pomimo ze nie jest w strefie Euro. Polska nie ma tych peiniedzy, ma planowany deficyt 35 mld zl. Polska bedzie wiec musiala pozyczyc aby zrealizowac obietnice Tuska, zwiekszajac planowany deficyt na 2012 z 35 mld zl do 170 mld zl.
    A w mediach cicho, nie ma debaty, nawet Sejmowej debaty, a sprawa nieslychanie wazna. Powinno byc wotum nieufnosci i nowe wybory.

  14. Geniusz Nałęcza, który zawsze wie gdzie są konfitury jest znany.

    W życiu trzeba się zadawać z ludźmi porządnymi jak chce się mieć szacunek a gen. Jaruzelski zrobił deal ze szmatławcami to go opluwają.
    Co do nagrody Kisiela, to jest to poklepywanie się po plecach towarzystwa wzajemnej adoracji, zadowolonych ze spuścili na szczaw 50% Polaków.
    Nagradzani dziennikarze śledczy zbyt często przegrywali sprawy sądowe tak ze nie ma więcej chętnych do nagradzania ich

  15. @ axiom1 8:04.
    1. Nie należy prawicowej paranoi leczyć lewicową, bo w efekcie z kręgu paranoi się nie wyjdzie.
    2. W kwestii ratowania euro – co proponujesz? Grę w Camerona? A jakie to miałoby przynieść rezultaty?
    W ogóle – tak mi się wdaje – bardzo chętnie wygłaszamy sądy na „nie”, natomiast jesteśmy dziwnie powściągliwi w formułowaniu pozytywnych propozycji. No, ale w przypadku klęski propozycji pozytywnej nie można by było krzyczeć „a nie mówiłem!”

  16. To nie naz a sam Jaruzelski wiadczy o tym, stawaniu przed innym sądem.
    należał mu sie za oba Grudnie.
    Ale przy naszych zwyczajach sądowych, to Pinochet dożyłby w spokoju swych lat, cała sfora pldamerykanskich dyktatorów i Proces Norymberski tez trwałby do końca ub. stulecia.
    Gratulacje za Żarty się skończyły.. ucieszłem sie nim jak Pan na czechowie:)
    najlepszego!

  17. To są dwie różne cywilizacje. Sobota – kolejna miesięcznica. Niedziela – rozdanie nagród Kisiela. Przepaść cywilizacyjno-kulturowa jak, symbolicznie, pomiędzy Fotygą a Bieńkowską.

  18. narciarz2
    12 grudnia o godz. 1:23
    „Gdyby ofiary stanu wojennego rzeczywiscie cokolwiek znaczyły dla „patriotow”, to kazdy ‚patriota” powinien w sobote rano kłasc sie krzyzem na drodze wylotowej z Warszawy. W czasie czasie co lepszego weekendu wiecej osob ginie w wypadkach, niz wynosi liczba ofiar stanu wojennego.’

    Szanowny Narciarzu2,
    a jeszcze więcej się wiesza z nędzy bo tylko w ten sposób potrafi się odnaleźć w aktualnej rzeczywistości (w myśl czołowych naszych liberałów – „a niech zdychają”).

    Pozdrawiam, Nemer

  19. Nie wiem, czy ktoś już zauważył powiązanie prof.Nałęcza z marszem Kaczyńskiego.
    Otóż w kilka dni po 11.11. prof.Nałęcz rzucił bardzo rozsądną propozycję, aby w przyszłym roku 11.11. zorganizować z udziałem Prezydenta marsz Niepodległości na trasie od pomnika Witosa do pomnika Piłsudskiego.Niestety ten pomysł przechwycił pan Kaczyński i organizuje marsz na tej trasie już jutro.

  20. Będę bronił Bieńkowskiej przed Grubym. Pisze: „Bieńkowska (zaskakujące że tak cenną nagrodę otrzymuje osoba o tak nikłym dorobku…)”. Cala rzecz, że się po prostu na tym nie znasz, tylko Ci się tak wydaje. Bieńkowska wykonała olbrzymią pracę normując i normalizując zasady przekazywania środków unijnych, Polska jest w czołówce państw pod względem zagospodarowania tych środków.

  21. Akurat to, że właśnie wokół red. Passenta gromadzą się adoratorzy generalnych ups! generalskich rozwiązań nie powinno dziwić. Podobnymi opiniami i ocenami wypełnione były po brzegi przecież ekrany telewizorów i fale eteru stanu wojennego. Zdziwić to się będzie można dopiero, jak sam Pan Redaktor zostanie laureatem nagrody Kisiela w następnych jej edycjach.

    Zwolennicy nieśmiertelności idei Wielkiego Zbawcy PRL nie powinni zalamywać rąk i rwać włosy z głowy. Zawsze można zorganizować przecież mauzoleum…

  22. Bejotka
    12 grudnia o godz. 8:45
    Pisalem o tym wielokrotnie. Wylewanie nowych dlugow na juz istniejace dlugi prowadzi do jeszcze glebszego kryzysu. Gospodarki zachodnie nie potrafia same siebie utrzymac. Dlaczego? Bo kolonialne zlodziejstwo skonczylo sie 40 lat temu i kredyt juz wyczerpano. Czas to rozpoznac.

    Bez reform sektora finasowego i globalizacji sama fiskalna dyscyplina niczego nie poprawi. Bez rozpoznania tych faktow i reform kryzys bedzie sie dalej poglebial.
    Politycy powinni to rozumiec i podejmowac odpowiedzialne kroki. Niestety politycy to tylko niemoty, nieudacznicy, niewykwalifikowane stado baranow na uslugach korporacji. To politycy spowodowali i sa odpowiedzialni za ten kryzys.

    Co nalezy zrobic?
    1) Dyscyplina fiskalna jest potrzebna. Z tym sie w pelni zgadzam.
    2) Reforma sektora finansowego. Dysponenci kapitalu (instytucje finansowe)nalezacego do wszystkich obywateli obracaja nim tylko dla wlasnego zysku. Niszczac jego produktywnosc. Kapital nalezy wyzwolic i wymusic na instytucjach finansowych reguly inwestowania. Kapital musi pracowac dla krajow i wszystkich obywateli. Jest to latwe do osiagniecia. Wystarczy jeden podatek.
    3) Reguly globalizacji to po prostu sabotaz. Kompletna rewizja jest potrzebna.
    Globalizacja pracuje tylko dla zarzadow wiekich korporacji na koszt wszystkich obywateli.

    Do tej pory plan naprawy Europy nie istnieje. Stado baranow politykow nie posiada elementarnych kwalifikacji ani wizji ani zdolnosci analitycznych. To zwykla cholota ktora swa nieudolnoscia terroryzuje setki milionow ludzi w Europie i Ameryce. Nalezy ich przepedzic. Dopoki nie bedzie wymogu minimum kwalifikacji na kazde stanowisko publiczne, dopoki nie bedzie kryminalnej odpowiedzialnosci za glupote i korupcje cale spoleczenstwa beda placic.

    A odnosnie punktu 1, obecnie pojecia lewicowosci i prawicowosci sa tylko abstrakcjami. To puste slowa ktore nic nie znacza.

  23. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Rozne mamy wady, ale jako narod mamy jedna ceche nie do przecenienia. Jestesmy nie do za…nia – prawda?

    „W wyniku działań komunistycznego aparatu terroru zamordowano blisko 150 osób, zdelegalizowano NSZZ „Solidarność”, aresztowano i pozbawiono wolności ponad 10 tys. działaczy opozycji, zintensyfikowano działania aparatu bezpieczeństwa i cenzury”
    http://www.gazetapolska.pl/11927-dzis-manifestacja-przed-domem-jaruzelskiego

  24. Panie @Nemer, odpowiadam na szybko na Pana wpis z 11 grudnia godz.21.08, pod poprzednim artykułem Gospodarza.
    Na wstępie: całkowicie zgadzam się z oceną wypowiedzi Prof. Nałęcza przez Gospodarza. Skąd On wie, że to akurat Generał Jaruzelski wyprzedzi go w stawaniu przed innym sądem? Może być różnie, a praca w Kancelarii Samego Pana Prezydenta nie czyni jeszcze nikogo nieśmiertelnym …
    Zalecałbym więcej pokory, bo Nikomu nie są znane wyroki Boskie.
    Nie ma Pan racji Panie @Nemer, nie stosuję zasad filozofii Kalego, bo przed laty sam mocno oburzałem się na ustawę dezubekizacyjną, jako łamanie zasad i prawa. Głównie poprzez zastosowanie pozaprawnej zasady odpowiedzialności zbiorowej wobec byłych funkcjonariuszy Państwa Polskiego. Co innego indywidualne osądzenie winnych naruszeń ówczesnego prawa, ale to by była przecież do wykonania duża praca, to trwałoby, no i te koszty. Komu z rządzących historyków chciałoby się tym zajmować, a to nie jest już takie medialne sądzić kilkadziesiąt tysięcy ludzi? Dlatego b. funkcjonariusze powinni swoje wygrać w Strasburgu.
    Dawałem podobne argumenty jak Pan, że dziś Oni jutro inni. Można to sprawdzić w archiwach blogów En passant.
    Co do mojego tyłka, to obecne zmiany jeszcze długo go się nie tykają, co wyraźnie pisałem. Chodziło mi o łamanie zasad. Zdaje mi że jest Pan chyba inwestorem (miedź?), więc inwestowanie w obligacje Skarbu Państwa nie powinny być Panu obce. Gdyby przy ich wykupie, chciano by Panu wypłacić 30-50% mniej odsetek, bo miał Pan akurat zbyt duży ich pakiet, to co Pan na to?
    W tym powszechnym psuciu obyczajów, swobodnej zmiany reguł prawa i zastosowaniu odpowiedzialności zbiorowej wobec przegranych przeciwników sprzed 20 lat, przez rządzących Polską – poza subiektywnymi krzywdami – podważa się zasadę zaufania do Państwa. A to państwo ma być niby Państwem Prawa. Coraz lepiej zaczynam rozumieć b. min. Drzewieckiego o dzikości Naszego kraju …
    I to jest w tym wszystkim najgorsze, bo w przeżywanym światowym (a i polskim również) kryzysie głównie o brak zaufania chodzi. Nie podniesiemy kapitału społecznego na wyższy poziom w Polsce, jeśli Rząd RP, z jego Premierem niby wolnorynkowym liberałem na czele, w niezrozumiałym dla mnie celu narusza stabilne dotąd i sprawiedliwe zasady procentowej waloryzacji emerytur. Jednocześnie obniżana jest (dla starych emerytur) tzw. kwota bazowa, co po latach takiej dzikiej urawniłowki zrówna wszystkie świadczenia. Proponowana zmiana zasad waloryzacji z procentowej na kwotową to ograbianie emerytów, przy tym wcale nie chodzi o los najbiedniejszych, bo kilkanaście złotych więcej ich z biedy przecież nie wyprowadzi.
    Jeśli już tak miałoby być, bo np. mamy kryzys finansów publicznych i brakuje kasy, to sprawiedliwiej byłoby przejściowo np. na 3-4 latawaloryzować mniej, nie o 4,8% tylko o np. 3-3,5%. Ludzie by to zrozumieli, gdyby Pan Premier jednocześnie obniżył o tyle samo procent uposażenia i nagrody sobie, swoim ministrom, pracownikom URM i wszystkich ministerstw, do sprzątaczki włącznie. Takim krokiem miałby dobry PR, bo o to w tym co ma być zrobione z tą kwotową waloryzacją przede wszystkim chodzi. Chodzi tylko o PR i zaoszczędzenie trochę kasy.
    Panie @Nemer, niech Pan poczyta moje stare wpisy i dopiero potem wydaje swoje sądy o mnie. Ja i filozofia Kalego?
    Przesadził Pan, ale nie jest przecież przeciwlotnikiem, więc trudno od Pana zbyt wiele wymagać …

  25. Fatalnie zaczyna Pan Redaktor niedzielę, od Olejnik. Trzeba mieć zły gust, niskie wymagania lub być masochistą. Zatruta niedziela, a tyle można stworzyć sobie przyjemności; któraś z sonat Beethovena lub szkocka Mendelshonna. Do tego prymitywny Nałęcz. Kiedyś mnie Pan strofował gdy pozwalałem sobie na śmielsze oceny tej lichej, oportunistycznej postaci. Jaki prezydent taki doradca. Pasują do siebie, obaj historycy o mentalności IPNowców. Są nerwowi przed kolejną, okrągłą rocznicą stanu wojennego. Rocznicę ich wstydu i hańby. Gdy większość Polaków popiera decyzję Generała jako jedynie możliwy wówczas wybór, wolne /podłe/ media i cała prawica POPiSowska prześciga się w propagandzie kłamstwa, nienawiści i odwetu. Nie dawno po IIWŚ biskupi Polscy w pokłonach prosili Niemców o przebaczenie, sami wybaczając winy za 6 milionów polskich ofiar. Dziś tych samych biskupów nie stać na wybaczenie pozornej winy jednemu człowiekowi, Generałowi zasłużonemu w walce także o ich wolność i majątki. Szkoda, że Redaktorowi w czasie delektowania się słówkami wiedźmy w czerwonych butach nie przyjdzie chwila na głębsze refleksje. Zwrócenie uwagi na podłość Nałęcza niczego nie usprawiedliwia.

  26. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    DP pisze o tzw. profilu historycznym:

    „Jeśli z tego punktu widzenia spojrzeć na marsz przeciwko Tuskowi i Sikorskiemu, to nie warto się nim przejmować.”

    ‘To pokazuje dobitnie, że myślenie się w polskich elitach skończyło, rządzi „euro-poprawność…
    Ale na tym nie koniec. Dezember 2011 „Maerkische Algemeine Zeitung” informuje o wyprawie uczniów 10. i 11. klasy ze szkoły w Werder, którzy m.in. – co wybija w czołówce gazeta – w Polsce odwiedzili „polski obóz koncentracyjny” („polnisches KZ Auschwitz”)’
    http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20111104&typ=po&id=po25.txt

  27. Trzydzieści lat trwa dyskusja (tak zawsze ok. 13 grudnia) na temat stanu wojennego. Na świecie jest coraz mniej uczestników tamtych wydarzeń a młodzież coraz mniej rozumie. W mojej pamięci pozostaje noc z 12 na 13 grudnia, która zastała mnie w Budapeszcie i wyrazy solidarności pracowników hotelu i wszystkich innych ludzi spotkanych w czasie powrotu autokarem do Polski. 14 grudnia, w nocy kiedy byliśmy w pobliżu granicy, jeszcze na Słowacji widzieliśmy na drodze całe kolumny wojska radzieckiego. Dlatego do końca nie jestem pewna czy nasi radzieccy „przyjaciele” nie mieli ochoty na „wizytę” w Polsce. Późniejsze moje perypetie życiowe związane z tamtym okresem, okresem stanu wojennego, zniechęcają mnie do pamiętania o tamtych dniach.
    Typowo polityczny, organizowany tylko dla własnych celów jutrzejszy marsz, bez względu na to jak zostanie nazwany, nie ma nic wspólnego z tamtym okresem i naszymi indywidualnymi przeżyciami.

  28. Trzydzieści lat trwa dyskusja (tak zawsze ok. 13 grudnia) na temat stanu wojennego. Na świecie jest coraz mniej uczestników tamtych wydarzeń a młodzież coraz mniej rozumie. W mojej pamięci pozostaje noc z 12 na 13 grudnia, która zastała mnie w Budapeszcie i wyrazy solidarności pracowników hotelu i wszystkich innych ludzi spotkanych w czasie powrotu autokarem do Polski. 14 grudnia, w nocy kiedy byliśmy w pobliżu granicy, jeszcze na Słowacji widzieliśmy na drodze całe kolumny wojska radzieckiego. Dlatego do końca nie jestem pewna czy nasi radzieccy „przyjaciele” nie mieli ochoty na „wizytę” w Polsce. Późniejsze moje perypetie życiowe związane z tamtym okresem, okresem stanu wojennego, zniechęcają mnie do pamiętania o tamtych dniach.
    Typowo polityczny, organizowany tylko dla własnych celów jutrzejszy marsz, bez względu na to jak zostanie nazwany, nie ma nic wspólnego z tamtym okresem i naszymi indywidualnymi przeżyciami

  29. Podzielam opinie Torlina ,nie podzielam opini Grubego o minister Elżbiecie Bieńkowskiej .
    Podzielam opinie Narciarza 2 o gen. Wojciechu Jaruzelskim .
    Pozdrawiam obu panów , jako czytający wasze komentatrze na blogu Waldemara Kuczynskiego.

  30. Smutek i niesmak ogarnia mnie kiedy słucham, czytam, komentarze rozlicznych wszystkowiedzących na temat wprowadzenia stanu wojennego. Byłem członkiem komisji zakładowej „S” w całkiem pokaźnej instytucji. Anarchia jaka narastała w kraju była przerażająca. Panowało przeświadczenie – im gorzej tym lepiej? Nieustające strajki, pogotowia strajkowe. To, czego dokazują rządzący w wolnej Polsce działacze „S” jest niczym w porównaniu z tym, co działoby się gdyby nie zatrzymano tego chocholego tańca. A Generała żal mi. Jest towarzyszem broni mojego Ojca. Jego decyzje będą długo poddawane osądom i zawsze będziemy się w ocenach różnili (vide Bór-Komorowski).

  31. – Bo tam nie podsłuchiwali was Rosjanie? – pytam Kiszczaka, który uśmiecha się i mówi, że w Łańsku co najwyżej podsłuchiwać mógł on. Wtedy, wiosną 1982 r., w łańskim basenie z podgrzewaną wodą Jaruzelski, Siwicki i Kiszczak mieli w trakcie kilkugodzinnej rozmowy zdecydować, że zaczną narodowi popuszczać cugle. Najpierw jednak trzeba było przesunąć planowaną na 1982 r. pielgrzymkę Jana Pawła II do Polski. Władza bała się masowych manifestacji.
    http://www.polskatimes.pl/opinie/forumautorow/482208,potrzebowalem-siedmiu-godzin-kiszczak-nie-tylko-o-stanie,id,t.html
    ————————-
    Wersje, materiały, opinie…….
    Stuprocentowej racji i genialnego wyjścia z sytuacji nie miał wówczas nikt…..

  32. axiom1
    12 grudnia o godz. 8:04
    ========================
    „(..)Dyktator Donek Tusk zadeklarowal ze Polska wplaci 25-30 mld Euro do funduszu stabilizacyjnego strefy Euro pomimo ze nie jest w strefie Euro. Polska nie ma tych peiniedzy, ma planowany deficyt 35 mld zl. Polska bedzie wiec musiala pozyczyc aby zrealizowac obietnice Tuska, zwiekszajac planowany deficyt na 2012 z 35 mld zl do 170 mld zl.(…)”

    1- NBP ma w rezerwie więcej niż 50 mld EURO.
    2- Nikt nikomu nie bedzie w EU nic dawał. Ta kasa to zawsze TYLKO gwarancje, że jest. Na pożyczki czyli do zwrotu.
    3- Za ściemnianie i bezwstydne rozpowszechnianie własnej niewiedzy – towarzysko przyznawany jest nieprzechodni tytuł: PRZYCHLAST.

  33. Pan Redaktor jeszcze nie zrozumial ? ,przeciez Kaczynski uwielbia swietowac
    Polskie Kleski i to ,co nas boli ; nieudane powstania ,koniecznosci stanu
    wojennego ,wypadki samolotowe , mordowanie katynskie itp. itd.
    A jak cos sie Polakom udalo i naprawde mozna swietowac to i tak to Polakom
    obrzydzi ,ze maja wszyscy dosc.Kaczynski lubi naprawde ,po prostu swietowac samego siebie .Postawcie mu jeszcze Luk Tryufalny ,aby mogl odpowiednio wjezdzac do Warszawy .
    Ave Cezar!!!
    Salute

  34. prezes & co pragna po prostu ziścic słowa sprzed kilku lat- oni beda stali tu, a tamci- tam gdzie wtedy stało ZOMO.. i tyel. lub az tyle

  35. O tym czy stan wojenny był uzasadniony z uwagi na ew. atak ” Wielkiego Brata” dowiemy się być może kiedyś, gdy zostaną udostępnione tajne archiwa moskiewskie. Ogólne przekonanie znacznej większości naszego społeczeństwa było. że tak, A sytuacja wewnętrzna w kraju , szczególnie ekonomiczna była już nie do zniesienia. A w pamięci był jeszcze październik 1956 roku w Budapeszcie, a nawet hekatomba Powstania Warszawskiego. Stan wojenny był z punktu widzenia jego organizatorów wprowadzony sprawnie. Nie od rzeczy będzie dodać, że 3 dniowe walki podczas przewrotu w maju 1936 roku pociągnęły za sobą znacznie wyższe straty ludzkie niż cały stan wojenny- zginęło wówczas ok. 200 osób a ok. 1000 zostało rannych. A bilans II RP : to wielka liczba ofiar śmiertelnych podczas tłumienia przez policję i wojsko strajków i demonstracji , również akcji przeciwko ludności niepolskiej na kresach wschodnich.

  36. @telegraphic observer, 4:04
    Nareszcie, między wierszami Twojego komentarza, dostrzegam sedno kłopotów krajów, które więcej importują niż eksportują. Widocznie oprócz potocznego lenistwa śródziemnomorskiego (kto tam był dłużej, a ja ponad 700 dni, to ich rozumie) trzeba mieć produkt konkurencyjny na eksport.
    Trzeba umieć coś dobrego wytworzyć! I taniej od innych!

    Wielu z nas się zastanawiało na blogach „co my, Polacy, umiemy światowego, że tak powiem, zrobić?”
    Autobusy, meble – nie jest to HT, gdzie można ukryć ekstra zysk, ale OK, jest to coś wartego opowieści.

    P. Olejnik zaprasza kłótliwych osobników, bo to podobno się podoba publice. Ja tę publikę dookoła siebie odpytuję i mniej grzeczni na hasło M. Olejnik robią minę zniesmaczoną.
    TVN idzie do Francuzów (Vivendi), czytałem w Rzepie mętny artykuł na temat. Nowy właściciel będzie musiał spłacić zobowiązania, (2mld zł) ciekawe, czy będzie kontynuacja tabloidowej polityki.

    Ja nie zaczynam niedzieli od p. Olejnik. Już dawno odkryłem, że dzień jest lepszy, kiedy rano mi śpiewa Smokey Robinson „Ooo, baby, baby”. To samo z „Kawą na ławę”. Dobór zawodników specyficzny. I ta cwaniacka mina p. Rymanowskiego. I ten p. Kłopotek – proponuję jednostki banału populistycznego – „kłopotki”.
    Polecam audycje reżimowe. Tam częściej coś o świecie. W TVN p. Jacek zaczyna zapełniać czas antenowy migawkami z życia zwierzątek domowych.

    Starość ma okropna wadę – małą tolerancję dla głupoty. Mam ciągle głód czegoś ciekawego, nowinki technicznej, opinii politycznej, itp., a ponieważ mam więcej czasu, ten niezaspokojony głód staje się nieznośny.
    Wczoraj, cudowna minister Bieńkowska, powiedziała coś ludzkim głosem, dziś już ktoś zarzucił Jej knajactwo.
    Pewnie jakiś jednojęzyczny, który przyjmuje nadętą nowomowę, nie rozumie, że nadszedł czas nowego języka, którym p. Palikot wygrał znaczący elektorat. Właśnie językiem, którym mówimy w domach inteligenckich.

    Pozdrowienia
    PS
    Ze zdumieniem odkryłem, że nie mam Dedego w swoim towarzystwie.
    Jeszcze by tego brakowało.

  37. Blogowicz Adam 2222 pisze, że prof. Nałęcz znany jest z tego, że wie gdzie leżą konfitury.
    Z tego spostrzeżenia nasuwa się przykra konstatacja, którą odnieść można do wielu środowisk w kraju.
    Na brak taktu nie ma wpływu ilość habilitacji, ani ekskluzywnych kursów wizerunkowych.
    Jeśli zaś idzie o przypadek prof. Nałęcza, to wydaje mi się, że u niego proces otępienia ma charakter postępujący.

  38. @Lewy, 5:06
    Pan Nałęcz jest chyba dowodem na prawdziwość zasady Petera.
    Miałem dużo sympatii dla jego półlewicowości, takiego lekkiego dystansu do aparatu.
    Po aferze Rywina nie mogłem się nadziwić, że przeszedł dokument Ziobry, przez jakiś bałagan, czy niedopatrzenie logistyczne przewodniczącego komisji. Do tej pory nie wiem, dlaczego Rywin poszedł siedzieć, a prezes i Ziobro chodzą, mendzą i kosztują Polskę więcej niż te oferowane Agorze pieniądze.

    Nie zgadzam się Lewy, że bon moty dyskredytują polityka. One zniesmaczają, kiedy są za często i mamy wrażenie, że autor kombinuje, jaki by tu dowcip walnąć.
    U p. Nałęcza mowa ciała też staje się irytująca. Coś się zmienia profesor na posadzie, w której przekroczył własne kompetencje.
    Ale proszę Cię Lewy o więcej wyrozumiałości. Ja bym u p. Komorowskiego nie przyjął posady nawet za wielkie pieniądze.

    Ściskam serdecznie

  39. Na pewno kryzys obnażył pewien paradoks. Chcąc wejść do strefy euro trzeba było wypełnić różne surowe kryteria, ale już będąc w tej strefie można było przekraczać pewne wskaźniki, bez żadnych poważnych konsekwencji. Uratowanie strefy euro oraz równocześnie niedoprowadzenie do upadku żadnego z państw ma wymiar nie tylko solidarności europejskiej, ale głównie wymiar praktyczny. Gdyby upadek jednego czy dwóch państw strefy euro nie niósłby za sobą żadnych negatywnych konsekwencji dla pozostałych państw Unii Europejskiej, to czy ta solidarność w strefie euro byłaby tak silna? W dobie kryzysu widoczna jest solidarność większość krajów UE. Każdy z krajów chucha i dmucha, żeby strefa euro nie upadła, bo konsekwencje jej upadku odczują wszyscy, bez wyjątku.

  40. TJ, 15.34. Przytoczyłem tylko informacje podane w znanym światowym serwisie Globalresearch. Twoje obsesja na temat Stalina mogą być zaspokojone po przeczytaniu książki E. Duraczyńskiego http://slowemmalowane.blogspot.com/2011/05/eugeniusz-duraczynski-sprawy-polskie.html
    To wielkie dzieło historyczne o niebywałym znaczeniu zawiera wszystkie znane i ujawnione dotychczas w kosmosie dane o działaniach Stalina w okresie wojny, a szczególnie wszystkiego co dotyczyło losów Polski. Widać z niej komu Polska skąd wypadła, a to że istnieje w takich a nie innych granicach może być zaliczone do jednego z cudów. Lepszych niż te, które uczyniły JPII świętym. Jest to najbardziej obiektywne dzieło o naszej historii napisane w ostatnim wieku.
    Gdy przeczytasz pozbędziesz się wstydliwie nieudolnych komentarzy.

  41. Fakt. Nie po raz pierwszy prof. Nałęcz, od dziwacznych niekiedy bon motów, ździebko przegiął. Ale i red. Passent ździebko przesadził, ciskając na prof., doradcę prezydenta potężne gromy. O ilez potężniejsze należą sie licznym politykom, od Hofmana po Niesiołowskiego, chyba że już uznalismy ich retorykę za normę.
    Dziwię się zdziwieniu Grubego,
    że jedną z laureatek tegorocznego Kisiela została minister Bieńkowska.
    Może Gruby uważa, że skoro ktoś nie gości bez przerwy na pierwszych stronach gazet, to jest mało ważny i ma nikły dorobek.
    Mierząc sukcesy polityków ich obecnością w mediach, można dojść do wniosku, że Jarosław Polskęzbaw jest mężem opatrznościowym i kandydatem do wszelkich możliwych nagród. No bo kogo miałyby obchodzic jakieś głupie nudne cyferki, które np. dowodzą, że dzięki kompetencjom pani minister Polska jest w „czołówce państw pod wzgledem zagospodarowania środków unijnych”, na co przytomnie zwraca uwagę Torlin?

  42. Głos, który jest glossą do problemu marszów PiSowskich

    Oto typowe moim zdaniem spojrzenie sympatyka PiSu na Polskę zaczerpnięte z witryny propisowskiej.

    „Polska z cala pewnością jest krajem z największą ilością „europejczyków”. Na 500 mln obywateli tzw unii chyba tylko Polacy są dumni, ze sa „europejczykami”. To nie jest jakaś nisza rzędu kilku procent lecz kilkadziesiąt (elektorat tuska, lsd, zsl, palikota) Ci ludzie wstydzą się, ze są Polakami, popierają skorumpowanych, związanych z komunistycznym reżimem przywódców, którzy oficjalnie uważają polskość za nienormalność, wyprzedają Polskę za judaszowe srebrniki. Osobiście nie wierzę, ze metodami demokratycznymi da się cokolwiek zmienić.”

    Egzegeza

    1) Unia Europejska to „tzw. Unia”.
    2) Solą w oku prawdziwego Polaka są ”europejczycy”.
    3) Kilkadziesiąt procent Polaków wstydzi się, że są Polakami.
    4) Rządzący Polską są skorumpowani i związani z komunistycznym reżimem, wyprzedają Polskę.
    5) Zmiana może być uskuteczniona tylko metodami niedemokratycznymi.

    Tekst ten dobitnie, jasno i wyraźnie określa ideologię pisowców – obalić istniejący porządek, zacząć wychowywać od nowa Polaków, powstać z kolan, porzucić postawę klienta, przestać się łasić na srebrniki, czyli olewać świat, pokazać jak trzeba – o tak – Angeli, Sarkozemu i komu jeszcze, kto nam podskoczy lub obrazi integracją. Nie będzie Unia pluła nam w twarz!

    Proste? To dlaczego nic się nie robi w tym kierunku – zapytają uczestnicy po marszu.

    Nawiasem mówiąc propagandyści PiSu nie dość dobrze doczytali tekst ustaleń ostatniego szczytu unijnego i głośno kłamią, że Polska zgodziła się płacić co najmniej 10 mld euro „na bogatszych”, podczas gdy chodzi o pożyczkę. I nie o 10 mld Euro i nie do Unii, tylko do Międzynarodowego Funduszu Walutowego, a wysokość wkładu pożyczkowego Polski nie została ustalona jak dotychczas, ale jest szacowana na poniżej 10 mld.

    Pzdr, TJ

  43. Mój nastrój niedzielny niewątpliwie popsuła zmiana wieczornej ramówki w tv. Zamiast „Desperate Housewifes” i „Pan Am” wstawiono dwie godziny okolicznościowej szołowizny, w której artyści estrady poczuwają się w obowiązku odśpieawć swoje w formie tradycyjnych hitów gwiazdkowych: Belle, które dżingelują, X-masy obowiązkowo white, o których marzy śpiewający i te sprawy. Ponieważ niedziela zaczęła się od lekkiego, acz uporczywego bólu głowy oraz niewyspania z uwagi na zakończone kilka godzin wcześniej party u znajomych, tak więc wizja spokojnego wieczoru w towarzystwie permanentnie zdesperowanych gospodyń domowych oraz odlotowych stewardes z od dawna nieistniejącej linii lotniczej stanowiła tę jakże potrzebną wieczorną gwiadkę nadziei na przetrwanie ostatniej niedzieli, a tu taka siurpryza ! Owszem, Gwiazdka, ale nie taka, jakiej się spodziewałem.

    Hiobowa wiadomość z kablowego tv-guide’a podziałała na mnie podobnietak samo jak wtedy, 30 lat temu podziałał na mnie generalski głos z radia, które razem z czajnikiem na gaz nastawił rano mój ojciec, a potem zrobił głośniej, żebyśmy wszyscy usłyszeli dobrą nowinę. Dobrą, skoro nie tak dawno Jaruzel wyznał, że znakomita większość społeczeństwa popierała wojsko, a wprowadzenie stanu wojennego nie było niczym innym jak wyjściem na przeciw oczekiwaniom społecznym. Wtedy partia na ogół cieszyła się poparciem znakomitej większości narodu, przez co awangarda narodu wraz jej bijącym sercem oraz zbrojnym ramieniem zawsze wychodziły na przeciw oczekiwaniom społecznym, i tak z pewnością było również 30 lat temu.

    Skutek wczorajszej nieoczekiwanej zmiany ramówki był dla mnie taki sam jak 30 lat temu: zamiast gapić się w tv poszedłem wcześniej do łóżka, co bez wątpienia mało swoje dobre strony, wtedy i wczoraj. Kac poprzyjęciowy minął, kac „pokarnawałowy” trwał znacznie dłużej, ale też humor zaczął mi się poprawiać kiedy pojawiły się pierwsze graffiti wieszczące, że WRONA skona, zaś SKOTY wyjeżdżające z położonej nieopodal jednostki wojskowej (tej, której Jaruzel przemawiał owej pamiętnej niedzieli) psuły się jeden za drugim i musiały być ściągane ze Żwirki i Wigury spowrotem do koszar. Ściągane przy ironicznym aplauzie czekających na przystanku przedstawicieli narodu, dla których przecież partia i wojsko zorganizowały ten cały szoł w ramach wychodzenia na przeciw oczekiwaniom większości narodu. Pan Redaktor też brał udział w tym amatorskim spektaklu, gdzieś tam w drugim rzędzie chórzystów, ale już tow. Rakowski, który na kolacji z Brandtem ponoć miał się dławić dominacją Moskwy w Europie Wsch. zagrał rolę tragicznego amanta, ze szczególnie popisową rolą w gdańskiej świetlicy. Mistrzowski popis dławienia się.

    Jaki szoł i aktorzy, taki aplauz, ale podobnie jak red. Passent na jednoaktówkach u Jandy, tak i naród wytrwał do końca spektaklu, do ostatniej kurtyny i do wyprowadzenia sztandaru, tyle że już bez owacji na stojąco (w kolejkach po ocet).

    Pozdrowienia

  44. Dziś Okrągły Stół Mieszkaniowy w Krakowie – http://www.stachurska.eu/?p=5855

  45. Bardzo mi sie pooba, ze wyrazil Pan, Redaktorze, zniesmaczenie wypowiedzia prpf. Nalecza o „umierajacym” 88-latku, autorze stanu wojennego. Jakze latwo dzis osobom publicznym (dzienikarzom tez!) spywaja z ust slowa lekcewazace, okrutne, pogardliwe, raniace. Mozna oceniac surowo generala, ale prawa biologii, starosc, smierc dotkna nas z czasem wszystkich, bez wzgledu na to jak cnotliwy czy grzeszny zywot prowadzilismy. Ciesze sie, ze ktos jeszcze potrafi sie oburzyc na zle wychowanie i bezdusznosc takich osob publicznych jak prof. Nalecz.
    Mysle tez , to przy okazji, ze nie ma Pan racji wytykajac zwracanie sie po imieniu do rozmowcy w telewizji, zamiast tytuloanie go, ale jestem mlodsza od Pana i nawykla do anglosaskiej kultury i obyczaju, gdzie mowienie po imieniu nawet do premiera przez zaprzyjaznionego posla czy dziennikarza, nikogo absolutnie nie razi. Mysle, ze z latami nie bedzie to tez razilo w Polsce. Nie przepadam za nadmiarem cosiness miedzy dziennikarzem i politykiem w czasie wywiadow, ale wzajemne mowienie sobie po imieniu moze znaczyc tylko tyle, ze wiele wody uplynelo w Tamizie, niejednegosmy razem doswiadczyli, niejedno pamietamy i dlatego mozemy mowic sobie po imieniu.

  46. Mundo 12 grudnia o godz. 8:53

    Jakis dziwny osobnik pojawil sie; albo nie zna polskiego, albo dobrze nacpany, bo ja to nawet po sporej dawce alkoholu takich niedorzecznosci nie pisze. Moze trafil do salonu pana Passenta prosto z ulicy przez przypadek,przespi sie w fotelu i sobie pojdzie ?

  47. Jutro we Wrocławiu: Polityczne czytanie Kapitału – http://www.stachurska.eu/?p=5861

  48. Nemer
    12 grudnia o godz. 8:57

    czy masz jakieś konkretne liczby na poparcie tego, co twierdzisz ?

    Pytam przez ciekawość i z góry dziękuję za podanie mi konkretnych danych.

    Pozdrawiam

  49. Ponad 50% poparcie konieczności wprowadzenia stanu wojennego – to lepszy wynik niż poparcie dzisiejszych rządzących – pomimo dwudziestoletniej wściekłej nagonki robionej przeciwko Generałowi, za pieniądze tegoż społeczeństwa. Nad ujadaniem ludzików takich jak Wildsztajn, czy Szaniawski nie ma sensu strzępić języka. Oni nie dorośli Generałowi do pięt. Na temat ofiar stanu wojennego lepiej zamilczeć, każde życie ludzkie jest wartośćą, ale w kraju nad Wisłą czci się ludzi którzy posłali na pewną śmierć dziesiątki tysięcy, a tego który bardzo wielu uratował – ciąga się po sądach.

  50. telegraphic observer
    12 grudnia o godz. 2:18

    Mnie sie wydaje, ze cos jest w powietrzu za Oceanem, co niekorzystnie dziala na mozgi rodakow. Takich Dede jest tam zadziwiajaco duzo. W Nowym Jorku mieszka moja kolezanka jeszcze z liceum, byla to osoba inteligentna, lagodna, wyrozumiala. W tej chwili nie da sie z nia rozmawiac, mozg jej zupelnie spisowial,; zdrajca Tusk nie chce wyjasnic zbrodni smolenskiej itp.
    Zastanawia mnie , skad u Ciebie, Jacobskiego czy Kleofasa bierze sie odpornosc na to morowe powietrze, jak to moze byc, ze pozostajecie normalni ?

  51. TO (12-12-g.2:18)
    Podejrzewam, że Twój kolega z ogólniaka nie odpuści Ci w samą Wigilie.
    Poinformuj go więc, że właśnie przejrzałeś na oczy (po grudniowych marszach) i organizujesz antytuskową opozycję na obczyźnie.
    Co więcej, gotów jestes wystawić legion (coś na kształt formacji gen. Hallera) i czekasz tylko na odzew z kraju.
    Koniecznie spytaj, gdzie masz się zgłosić, co z bronią i czy mozesz juz załatwiać umundurowanie, bo masz obstawione sklepy second hand z odzieżą z demobilu.
    Powodzenia!

  52. Przeczytalem artykul NYT o Generale. Jak mozna sie bylo spodziewac, malowany obraz jest uproszczony, jak obrazki z komiksu. Nie wspomniano, ze od dwudziestu lat okolo polowa spoleczenstwa uwaza stan wojenny za uzasadniony. Podano jako fakt, ze Rosjanie by nie weszli, choc od dwudziestu lat brak dowodow na prawdziwosc tej tezy, jak rowniez tezy przeciwnej. W sumie, obraz Polski w NYT jest rownie prawdziwy, jak obraz USA w Gazecie Wyborczej.

  53. Nie docenia Pan bohatera wszech ustrojow, Naczelnego Wodza Prawdziwych Polakow. Nie poswiecil Pan nalezytej uwagi Bohaterowi IV RP! Bohatersko najpierw i czekoladki ze zgnilego zachodu przez tatusia przywozone, ku chwale przyszlych pokolen chlopskich dzieci testowal. Pozniej wlasna piersia cialo przyszlego prezydenta zaslanial, gdy ten plugawe cytaty stalinowskich uczonych, w swym doktoracie cytowac musial. Nastepnie cala swoja godnosc poswiecil, dla obrony krzyza i umeczonych pod Smolenskiem, a na Krakowskim Przedmiesciu szarganych i plugawionych. Wreszcie dzis, po trzydziestoleciu przesladowan „za wolnosc wasza i swoja wladze” wyruszy o zmroku” , by go jakas wdowa o tantiemy nie skarzyla i w towarzystwie, tych co byli tam, gdzie nie bylo ZOMO, ku swiateklu wladzy maszerowac bedzie! Zbawca Polski!
    A Pan milczy i o kreciku bajki pisze….

  54. „Ja w ogóle lubię ten gatunek dziennikarstwa – reportaż z historii najnowszej”, pisze Redaktor. Ja też i mam życzenie, żeby opisać, jak to było z tym nieudanym zamachem stanu pod pozorem łapania Oleksego, agenta Moskwy. Podpowiem reportażyście, że trzeba ustalić dlaczego Lech Wałesą przydzielił Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski Milczanowskiemu i Skubiszewskiemu, a trzeci minister prezydencki, minister obrony Okoński musiał się obyć smakiem? Podpowiem jeszcze, że coś mi się zdaje, że ów Okoński nie posłał WSI, żeby agenta aresztować, a potem może przyszłaby kolej na prezydenta z nieprawego łoża?

  55. Wstrzasnela mna tragiczna historia losia z Puszczy Kampinowskiej. Jedno z tych pieknych zwierzat godnie reprezentujacych Polske zostalo potracone przez samochod. Kierowca, kobita, zatrzymala sie i organizowala pomoc. Policjant przyjechal natychmiast ale przez nastepne 8 godzin nie byl w stanie sprowadzic weteryniarza. No coz chcial zawolac fachowca. Nie przyszlo mu do glowy ze moglby zadzwonic do dyktatora Donka Tuska. Ktory skoro jest historykiem i wykonuje zawod premiera moglby oczywiscie byc rowniez weterynarzem.

    Policjant zadzwonil do 40 weteryniarzy kazdy z nich odmowil udzielenia rannemu zwierzeciu pomocy. Wstyd i hanba. Kazdemu z tych lobuzow nalezy odebrac licencje. Po 8 godzinach rannego zwierzaka zastrzelono.

    Okazuje sie ze dyrektor Kampinowskiego Parku Narodowego, na pewno z klucza partyjnego, sprawdzony koles, nie zagrazajacy nikomu inteligencja nie mial zadnego weterynarza zakontraktowanego przez Park. No coz o jego pozimie dozwolonej inteligencji rowniez decyduje dyktator Donek Tusk. Chlop ma wiec usprawiedliwienie ale kosztowalo to zycie pieknego zwierzaka.
    To wlasnie zwierzeta obok ogolnie przyrody sciagaja ludzi do Parkow Narodowych. Dlaczego w Kampinowskim Parku Narodowym o tym nie wiedza ??? Nieslychane !
    http://www.alert24.pl/alert24/1,84880,10791344,Nikt_nie_pomogl_rannemu_losiowi__Park_Kampinoski__Byla.html

  56. Poszukiwanie zbrodni Generala przypomina mi szukanie słonia w jarzebinie. To idzie tak. „Dlaczego słon ma czerwone oczy? Zeby sie mogl dobrze schowac w jarzebinie. A czy ktos widzial kiedys słonia w jarzebinie? Oczywiscie, ze nie, bo sie tak dobrze schował.”

    Wyznawca „słonia w jarzebinie” uwaza, ze im bardziej słonia nie widac, tym pewniejsze sie staje, ze on tam jest. Ta teoria jest przenoszona do praktyki. Nie ma dowodow na zbrodnie Jaruzelskiego, pomimo przesluchan i licznych procesow? To dowodzi, ze dowody istnieja, tylko sa dobrze schowane. A jaki jest dowod na istnienie dowodow? Jak to, jaki? Przeciez kazdy widzi, ze słon ma czerwone oczy.

  57. W artykule NYT ani nie wspomniano o roli JPII w przebudzeniu spoleczenstwa, ani o tym, ze General zdobyl sobie cicha, ale wyrazna przychylnosc Papieza. Nie wspomniano, ze General byl swiadkiem na procesie beatyfikacyjnym JPII. Albo autor nie wiedzial, co go kompromituje, albo mu to nie pasowalo do tezy artykulu, co kompromituje jeszcze bardziej.

  58. scrambler
    12 grudnia o godz. 11:28
    NBP ma 84 mld Euro. Jest to rezerwa w Euro i zlocie. Tych rezerw nie moga ruszyc. Prawo i Konstytucja zabrania. Te rezerwy sa potrzebne dla stabilnosci zlotego.
    Tusk nie mial prawa zlozyc deklaracji pomocy dla strefy Euro. Nie mial na to mandatu. A z tych 50 mld Euro obiecanych ze strefy poza Euro, ponad polowa przypadnie na Polske. Albo co bardziej prawdopodobne zakoczy sie to kompletnym fiaskiem. Czesi juz sie wycofuja z tej obietnicy. Nie zaplaca swojej dzialki. Tusk bedzie musial pozyczyc na konto Polski po to zeby wplacic do funduszu stabilizacyjnego. Taka pozyczka rowniez nie bedzie latwa nawet jezeli kontorlowany przez dyktatora Sejm na to pod grozba pozwoli.

  59. @Lewy, 15:40
    Mam swoją opinie skąd się bierze niechęć do p. Tuska, na obczyźnie amerykańskiej w szczególności.
    Jest ta opinia niepoprawna politycznie, ale o tyle słuszna, o ile sprawdzona na kolegach z wydziału, emigrantach, ludzi, których poglądy sprzed emigracji znałem i doceniałem.
    Powiem delikatnie: ci ludzie coś czytają i dostają „dedowatości” po jakimś czasie.
    Siema

  60. Obserwujemy na zywo, jak odbywa sie polityka. Co dzien sie okazuje, ze przywodcy nie wiedza, myla sie, postepuja głupio i nieprzewidywalnie, a czasem postepuja madrze i cos sie im udaje. Po czym sie okazuje, ze to, co mialo byc madre, jest glupie, i ze powstaje jeszcze wiekszy bałagan. Cala blogosfera az sie trzesie od komentarzy na temat najnowszego kichniecia tego albo owego meza stanu, i co z tego ewentualnie wyniknie. Po czym nic nie wynika.

    A kiedy chodzi o wydarzenia sprzed trzydziestu lat, to wtedy wszystko miało byc proste, jasne, i oczywiste. Jaruzelski wszystko wiedzial o zamiarach Brezniewa, a Brezniew wszystko dyktował Jaruzelskiemu. Było z gory wiadomo, co kto zrobi, i nie bylo zadnych zaskoczen. Decyzje były z gory podjete, i byly to oczywiscie decyzje z gory diaboliczne i godne potepienia. I dlatego dzis mozna wymierzyc sprawiedliwosc. Nie moze byc zadnych watpliwosci, kto stał i po ktorej stronie.

    Zdumiewa mnie ta absolutna pewnosc siebie u ludzi, ktorzy jednoczesnie udowadniaja w niekonczacym sie strumieniu komentarzy blogowych, ze nic nie wiedza na temat dziesiejszej sytuacji i nic nie potrafia przewidziec. Ale to nie przeszkadza uwazac, ze wtedy obowiazkiem Jaruzelskiego bylo wiedziec wszystko, i ze on rzeczywiscie wszystko wiedział. I teraz ma za to odpowiadac.

  61. Latem 1983 roku byłem w Paryżu. Wałęsając się koło Placu Inwalidów, na skwerze na przeciw polskiej ambasady dojrzałem grób, symbol protestu bohaterskich emigrantów z paryskich bruków przeciw stanowi wojennemu w ojczyźnie. Widać bohaterowie zaspali, trzeźwieli lub liczyli pieniądze, gdyż grób zmienił się w śmietnik, porozrzucane sztuczne kwiaty, papiery, dawno zgasłe w nieładzie znicze, połamany krzyż; ogólny żałosny nieład. Istny Wieldstein, Sonik lub inny dzisiejszy minister albo mąż stanu. Zrobiło mi się smutno i żal mojej ojczyzny, że nawet ci uznający się za walczących bohaterów nie potrafią urządzić schludnej patriotycznej mogiły, zamieniając ją w niechlujną kupę śmierdzących śmieci. Na oczach świata. Podobną do nich. I trwa ta kupa do dziś. Nie w Paryżu ale nad Wisłą.

  62. do Andrzej Falicz
    11 grudnia o godz. 10:37

    Zasluzyl Pan na nastepna sciage; przeciez wsrod Zydow tez najdzie Pan idiotow, ksenofobow etc…Pan raczy tego nie wiedziec podpowiadajac mi z Wprost. Polecam Panu lekture ostatniej (nie dzisiejeszej) Polityki. Sciage nastepna wysle przy okazji. Przykro mi, ze zachowuje sie Pan infantylnie. Podobnie bagatelizuje Pan swoje pejoratywne okreslenie Niemcow jako Niemiaszki. Na tym koncze nasza wymiane zdan i informuje Pana, ze ogranicze sie li tylko do jednostronnego komentowania Pana wpsisow (to w Pana stylu) oraz do przesylania Panu sciag celem minimalizowania Pana ksenofobiczno-antysemickich „za-pedow”.
    Z powazaniem.
    ET

  63. mag
    12 grudnia o godz. 14:00
    Piszesz:
    red. Passent ździebko przesadził, ciskając na prof., doradcę prezydenta potężne gromy. O ilez potężniejsze należą sie licznym politykom, od Hofmana po Niesiołowskiego, chyba że już uznalismy ich retorykę za normę.

    Mag, o tamtych to nawet nie ma co mowic, to sa takie homunculusy i nic nie mozna dodac, natomiast Nalecz miesci sie jeszcze w normie , ale wlasnie te jego blaznowanie, w czym wcale nie jest dobry, takie niby luzactwo, profesor brat lata itp mnie to drazni. No ale to juz taka moja subiektywna przypadlosc.

    Stasieku, a ja bym sie zgodzil byc doradca prezydenta; kupa forsy, a zawsze mozna cos doradzic. Czy Ciebie na prawde nie podniecaloby uczestniczenie w prezydenckiej burzy mozgow. Jak u Mrozka: A moze by tak co zaorac ? – rzuca jeden doradca. E tam – odpowiada drugi doradca

    pozdrowienia

  64. „Faux Pa”s to za mało powiedziane, to chamstwo p. Nałęcza. Ten też z tych co „nbajpierw powiedzą – potem pomyślą”

  65. Artykuł w NYTimes o Generale zawiera jedno „komiksowe ujęcie”: faktycznie gospodarka Polski się załamała w połowie lat 1970-tych i sklepy były wymiecione z towarów, ale przecież nie przeprowadzono przymusowej kolektywizacji, jak pisze Tina Rosenberg, ur. 1960 na Brooklynie, laureatka Nagrody Pulizera z książkę o upadku komunizmu.

    W oparciu o własną interpretacje moich „dobrze poinformowanych” źródeł w Warszawie raczej nie podzielam opinii, że gdyby nie stan wojenny, to interwencja radziecka była nieunikniona. Jednak uważam, że stan wojenny był uzasadnionym „zamrożeniem” sytuacji wewnętrznej, mocno konfliktowej, aż do momentu, gdy widoczne sie stało, że gospodarczy system PRL jest do kompletnej wymiany, przede wszystkim widoczne dla aparatu władzy, który był głęboko przekonany o wyższości gospodarki centralnie planowanie i upaństwowionej – niektórym pozostało to do dzisiaj. Od grudnia 1981 do czerwca 1989 powoli upadał system sowiecki, słabły jego wpływy w regionie i świecie, ale obalenia władzy PZPR nie można było dokonać jednym cięciem, to musiało przegnić ostatecznie. Przejęcie władzy przez Solidarność z marszu tego molocha, w hurra optymiźmie, nieczego by nie przyspieszyło, mam wrażenie, a mogłoby opóźnić, pogmatwać. Jakimś cudem, przebiegło to nie tak najgorzej. Łatwo mi teraz mówić, bo sporą cześć z tych 7,5 lat wyczekiwania na upadek spędziłem już poza krajem.

    Zamierzam e-zakupić numer WPROST, aby się zapoznać ze starannym i bezstronnym raportem Rafała Kalukina z tego, jak te mentalne i osobowe przeobrażenia przebiegały w POLITYCE onego czasu.

  66. p.s. Dlaczego Jaruzelski nosi ciemne okulary? Aby nie było widać, że ma czerwone oczy i wygląda jak słoń w jarzębinie.

    Żeby była jasność – NIE POPIERAM SĄDZENIA GEN. JARUZELSKIEGO ZA STAN WOJENNY. Ponadto, nie wygląda mi na umierającego jeszcze. A przed „innym sądem” wkrótce stanie każdy z nas, albo nikt.

  67. Dlaczego Kaczynski odwazyl sie na maszerowanie przeciwko stanowi wojennemu dopiero po 30 latach? Dlatego, ze jest pewny, iz nic mu dzis nie grozi za marsz? Mam tez pytanie do prezesa PiS: gdzie byl i czemu nie maszerowal w protescie przeciwko ogloszeniu stanu wojennego w latach 1982-1989? Po 30 latach chcialby znowu wskrzesic tamto wydarzenie, bo nic mu nie grozi a jednoczesnie z ta pomoca przejac wladze i dokonac prywatnej zemsty na przeciwnikach politycznych. Jesli tak mu zalezy na Polsce, dlaczego w absurdalny sposob usiluje Polsce zaszkodzic, wszczynajac burdy i probujac za wszelka cene wzniecic niepokoje dla szlacheckiej prywaty, ktora zgubila uwielbiana przez prawice I Rzeczpospolita. Marzy sie powrot do takiej tradycji? Dziekuje bardzo.

  68. Szanowny Panie Redaktorze,
    również rozpoczynam świętą niedzielę od ‚Śniadania…’ choć przychodzi mi to z coraz większym trudem. Kakafonia dźwięków wydawanych przez chór posilających się wujów (+ pani Olejnik) zwolna staje się nie do zniesienia. Na marginesie, formuła programu powinna ulec korekcie: albo ograniczy się liczbę komentowanych tematów (do maksimum 2), albo liczbę stołowników (co nie wchodzi w rachubę), albo wydłuży się czas audycji o pół godziny (aby zapobiec walce o dostęp do mikrofonu).
    Słowa prof. Nałęcza są niemiłym zgrzytem. Co do tego – zgoda. Uważam jednak, że właściwą treść ubrano w niestosowne słowa. Słuchaczom należała się oględna informacja, że próbuje się ciągać po sądach człowieka, którego stan zdrowia jest katastrofalny. Politycznie, SPiS potrzebuje wyroku niezawisłego sądu, choćby jednego dnia aresztu w zawieszeniu na tysiąc lat.
    I jeszcze chwila osobistej refleksji. Stan wojenny bardzo skomplikował – by nie rzec – zrujnował moje życie. Byłem aktywnym uczestnikiem tamtej ‚wojny’. Jednym z tysięcy, którzy w razie wpadki nie mogli liczyć na niczyje wstawiennictwo, ponieważ pozostawali anonimowi i często oskarżano ich z paragrafów o przestępstwa pospolite. Nie skorzystałem ze stosunkowo wtedy łatwej możliwości opuszczenia Polski, gdyż opór przeciwko represyjnej władzy miał realny sens tylko w kraju.
    ‚Wojnę z Generałem’ zakończyłem po jego wyborze na stanowisko Prezydenta RP. Czy ktokolwiek dzisiaj pamięta, że sam George Bush senior przyjechał na trzy dni do Polski, aby wymusić taką decyzję okrągłostołowego parlamentu? Czy ktokolwiek pamięta, że od czerwca do grudnia 1989 Polska poruszała się, jak saper na polu minowym? Po prawdzie, saperów było kilku: być może Geremek(?), Mazowiecki(?), Rakowski(?), a już na pewno – Wojciech Jaruzelski.
    Mimo wszelkich kontrowersji, Generał może być spokojny o ocenę historii. Szkoda, że prawicowi hunwejbini nie pozwalają mu odejść w spokoju. Przynajmniej na to – zasłużył.

  69. „Później miałem jednak dobry dzień. Przeczytałem o przygotowaniach do „marszu niepodległości” PiS i pomyślałem, że nasz kraj jest jednak szczęśliwy. Wolę marsz PiS od marszu setek tysięcy oburzonych, zubożałych, bezrobotnych i zdesperowanych. Widocznie w Polsce nie jest jeszcze tak źle, skoro ulice należą do patriotów (?), a nie do osób łaknących chleba i wolności, demokracji, jak w Rosji, czy pracy, jak w Hiszpanii.”
    Czy Pan Redaktor z wysokości ” warszawki” dopuszcza możliwość, że ludzie są zdesperowani, oburzeni, zubożali i zgnojeni ?

  70. mag (15:41)
    Sądzisz, że Dede (mój kolega z ogólniaka) nie odpuści mi w samą Wigilie? Masz sporo racji, on nabył przekonania już w ósmej klasie, że ma na mnie wpływ jakiś przemożny. A to była moja wrodzona delikatność i uprzejmość, słuchałem go jednym uchem …

    Wyobraź sobie, że Dede powiedział mi, że my tam poza krajem głosu nie mamy, no bo nie mamy, nie mamy zielonego pojęcia, co się w tym kraju wyprawia. Czytamy sobie Wyborczą w internecie, POLITYKĘ i oszołmskie blogi, które nie piszą prawdy o tym, jak tow. Tusk i jego kamanda grabi i rujnuje Polskę, no wiesz, Miro, Kulczyk – te postacie ciągle się zmieniają w opowiadaniach Dede. Bo on sam słucha, czyta, swój wolny czas poświęca na studiowanie – jego żona, którą znam od dziesiątków lat, ta sama wierna kobita, poświadcza wszystko – Dedusieczek czyta i rozumie, ona Dedusia popiera i przykładami podpiera, jakie to jest złodziejstwo prywatyzacyjne w służbie zdrowia, bo ona jest emerytowaną dorabiającą pielęgniarką. No dobrze, ale min. Kopacz chyba dobrze zrobiła, że nie kupiła szczepionki, pytam ich, i w ten sposób zaoszczędziła setmi milionów. Kiwają głowami przez chwilę, kręcąc nimi spoglądają na siebie i już płynie potok wiadomości i faktów, których nie sprawdzisz, nie odrzucisz bez internetu i kilku godzin spędzonych na obalaniu tych „ciężkich zarzutów”. Wy nie stykacie się na codzień, nie oglądacie od rana do wieczora, jak was Tusk robi w konia, nie czujecie tego upodlenia – tłumaczy mi Dede. Wtedy mówię, rzeczywiście, głos ludziom z obczyzny należy odebrać, także tym, co ze sztandarami na wybory z piknikiem połączone bieżą do konsulatu na Lakeshore Boulevard, o wyzywaniu konsula per pachołek Rosji nie wspomniałem, przecież oni nie mają zielonego pojęcia. Tu się Dede zreflektował, zaczął mówić o malinach, że znów nie obrodziły, przyniósł nalewkę. Bo Dede mieszka na południowych przedmieściach stolicy Polski. Ale nalewka nieprzefiltrowana, ja z kolei marudzę, jakaś słaba, mętna, aromat jej nie wyraźny …

  71. spokojny
    12 grudnia o godz. 10:36
    „Nie ma Pan racji Panie @Nemer, nie stosuję zasad filozofii Kalego, bo przed laty sam mocno oburzałem się na ustawę dezubekizacyjną, jako łamanie zasad i prawa. Głównie poprzez zastosowanie pozaprawnej zasady odpowiedzialności zbiorowej wobec byłych funkcjonariuszy Państwa Polskiego.”

    Szanowny Panie Spokojny,

    nie będę przeszukiwał archiwum, bo po prostu Panu wierzę i akurat mam ciekawsze zajęcia. Dlatego proszę o przyjęcie moich przeprosin, które tu, na blogu składam na oczach wszystkich czytelników bloga naszego Gospodarza i w takim razie wycofuję się z tej „moralności Kalego”.
    Jeszcze raz, skoro „pobłądziłem” i dotknąłem Pana traktując niesprawiedliwie, proszę o wybaczenie.
    Na swoje usprawiedliwienie podam tylko, że z Pańskiego wpisu wynikało jakoby wiarygodność naszych rządzicieli w kwestiach emerytalnych została, wg Pana oceny, podważona dopiero teraz. Tak przecież nie jest. Może jestem przewrażliwiony ale z tego właśnie powodu, że darzę ludzi zaufaniem, w tym ubiegających się o i sprawujacych władzę też. Nabrać się daję tylko raz i wymaganie ode mnie, bym np. znowu zawierzał oszustom traktuję jako drwienie z mojej inteligencji. A zdaje się, że Pan na nich głosował – czyżbym się mylił?
    Wprawdzie Orwell mówił, że
    „Polityka została wymyślona po to, aby kłamstwo brzmiało jak prawda.”
    ale czy to Pana usprawiedliwia skoro powiedział też, że –
    „Once a whore, always a whore”.

    Co do meritum w kwestii emerytur, to całkowicie się zgadzamy, nie ma miedzy nami sporu w żadnym calu.
    Mam nadzieje, że jest Pan usatysfakcjonowany.

    Faktycznie, jakiś czas, byłem zainteresowany „copperkiem” ale zrezygnowałem ze spekulacji tym produktem, przynajmniej na razie, skupiając się na tych wyklinanych ostatnio derywatach, bo zostałem „wypinkowany” z działalności gospodarczej na skutek opresji stosowanych wobec mnie za to, ze ośmieliłem się wystąpić do sadu przeciwko „skarbówce”.
    Moje obrzydzenie tym opresyjnym państwem, które tym razem czai się by ograbić mnie z prawa do rewaloryzacji, zbliża się do takiej granicy, że jestem coraz bliższy decyzji o zaprzestaniu płacenia podatków tutaj a sprawa jest właściwie prosta, bo np. wystarczy tylko kupić sobie domeczek na Słowacji, przebywać poza Krajem dzień więcej niż 184 dni i „podatek Belki” już będzie wynosił tylko 10% więc inwestycja się będzie amortyzować.

    Faktycznie, zdemaskował mnie Pan, nie jestem przeciwlotnikiem ani nawet lotnikiem. Cóż począć nobody’s perfect

    Pozdrawiam, Nemer

  72. LEWY (15:40)

    Trudno mi coś konkretnego powiedzieć o powietrzu za Oceanem bez dokładnej analizy co się w nim unosi. Poza tym ja mieszkam we wschodniej stronie miasta, tzw. większość mieszka na zachodnim obrzeżu (a nawet w Cooksville). Ale Nowy York to jeszcze inny klimat. Będąc na wczasach na Florydzie odwiedziłem dawnego znajomego emeryta, który robił karierę nauczyciela w szkole na Bronx. Z nim to nawet nie ma potrzeby wchodzić w politykę polską, wystarczy amerykańska. Opinię o złodziejskich bankach i wpompowaniu w nich całej góry pieniędzy przez Obamę mogłem sobie wyrobić zanim sprawdziłem co blog en passant ma w tej sprawie do powiedzenia. Wszystkie wyjaśnienia i interpretacje faktów znanych i nie znanych z pierwszej ręki, od gubernatora Mike’a Huckabee, albo komentatorów FOX NEWS, a to dopieru czubek tej góry. W każdym razie poprosiłem, aby kolację podano na patio przy basenie, bo tam nie dochodziły odgłosy z telewizora, który chodził na okrągło. Masz rację, to musi być powietrze, są takie lokalne klimaty, na zachód od Toronto, na Bronx, i na południe od Warszawy, gdzie mieszka Dede.

  73. Jacobsky
    12 grudnia o godz. 15:22
    „czy masz jakieś konkretne liczby na poparcie tego, co twierdzisz ?
    Pytam przez ciekawość i z góry dziękuję za podanie mi konkretnych danych.”

    Jacobsky,
    poczekaj chwilkę, postaram się odnaleźć źródło i podam. Zszokowało mnie, że tych samobójstw jest ok. 5000 ale ponieważ jestem typem aspołecznym, to poza próbą zainteresowania jednego z mediów nie „pojechałem” dalej. Problem ten pojawił się raz w programie TV „Polsat” ale szczegółów nie znam.
    Pozdrawiam, Nemer

  74. Jacobsky, i jeszcze to: http://www.statystyka.policja.pl/portal/st/954/
    Pozdrawiam, szczególnie, że wydaje się iż należysz naprawdę do nielicznych, których to zainteresowało czy poruszyło. Nemer

  75. stasieku (12:26)
    Cała sztuka blogowania opiera się na cliffhangers, oświęcił mnie kiedyś pewien doświadczony blogger. Więc skoro rynki finansowe rządzić nie będą, a EBC nie będzie drukować pieniędzy jak radzi(ł) angielski ekonomista JM Keynes; zamiast tego MFW będzie rozdzielał koła ratunkowe za pieniądze pożyczone z banków centralnych 26 krajów (bez UK), a budżety będą ściśnięte regułami z Maastricht, to największą karierę wróżę właśnie minister Bieńkowskiej. Polska pójdzie inną drogą niż Hiszpania i Portugalia. Jak na razie co prawda nacisk jest na budowanie dróg, ale do ich nadmiaru jeszcze daleko. Choćby hasło jak PPP (partnerstwo prywatno-państwowe) robi się popularne wraz z panią minister. „Kraje w taraptach pomoc przejadły” – to zapewne o Grecji i Portugalii – „Same oszczędności nie pomogą, muszą być inwestycje, które może nie upiększają naszego życia, np. remonty dróg, ale żyją i przynoszą podatki”. Albo choćby to, że „na głupich ludzi szkoda czasu” – tak mówi sen. Elżbieta, ale do starych jej nie zaliczysz, chyba że kobiety ciągle szybciej dojrzewają od mężczyzn.

  76. Chcialbym zmartwic wszystkich wrogow Generala. On ma juz zapewnione zaszczytne miejsce w historii. W przypadku mezow stanu obowiazuje proste rozliczenie: „zostawil” minus „zastal”. Znamy wszyscy ten frazes: „zastal Polske drewniana, zostawil murowana”. Ile w tym prawdy, to inna rzecz, ale takie sa zasady buchalterii, jesli idzie o przywodcow politycznych.
    .
    W przypadku Generala zaden IPN nie zmieni ani tego, co objal w rzady, ani tego, co oddal nastepcom. Wynik odejmowania jest taki, ze General zostanie uznany za jednego z najwybitniejszych polskich przywodcow obok Pilsudskiego. To czysta matematyka. Ani Wildstein, ani Kaczynski ze swoim kretem nie zmienia wyniku odejmowania. Chocby nie wiem ile pochodni spalili przed domem Generala.
    .
    To jest niewatpliwie zla wiadomosc dla wszystkich patriotow.

  77. Ocena stanu wojennego będzie nadal wywoływała spory wśród rodaków, bo nigdy się nie dowiemy, „co by było gdyby”. Nawet gdyby Rosjanie przekazali nam pełno materiałów, że nie zamierzali wkroczyć, to też nie uspokoiłoby przeciwników i zwolenników (bo oni na pewno mają jeszcze inne dokumenty, tylko głębiej schowane). Ja osobiście nie jestem w stanie ocenić słuszności tej decyzji. Dlatego nie chcę osądzać generała, nie wiem, czy postąpił dobrze. Może uratował nas od czegoś gorszego? Może. Ale tego też nie wiemy.

    Jarosław jednak wie i urządza marsz. Kontrastuje to mocno z jego postawą 13 grudnia 1981 roku. Jak sam wspomina, pospał dłużej, posiedział w domku, potem poszedł na mszę ok. 12 godziny i nastrój w kościele wydał mu się jakiś dziwny. Coś w końcu zaczęło do niego docierać. Około godziny 13. już wiedział! Stan wojenny!

    Po 30 latach od tamtych dramatycznych chwil J. Kaczyński postanowił przeciwstawić się złu i organizuje swój marsz przeciwko stanowi wojennemu… No, czyż to nie jest żałosne? Zostanie wreszcie bohaterem i kombatantem.

  78. LEWY
    Pisząc o b. nauczycielu z Nowego Jorku niejako dołączyłem do stasieku (17:17), który niepoprawnie się wyraża o obczyźnie amerykańskiej w szczególności. Czego nie lubię robić, tj. dołączać do kogoś bez sensu. Otóż jeśli Polak z obczyzny wyraża opinię o kraju swego urodzenia, a dokładniej, o jego sprawach bieżących czy umoczonych w biężączce (co nota bene łatwo poznać po frazach i bon motach, którymi się posługuje), innymi słowy, jeśli się nurza w rzece, która włąśnie teraz przepływa przez kraj wystarczająco często i głęboko, ten nie jest dedeowaty (jak Dede). Oczywiście ci co łapią kilka przypadkowych newsów z przypadkowo napotkanych mediów, albo wątków ze współczesnej literatury, do tego, gdy nie posiedli umiejętności szybkiego czytania lub oglądania ze zrozumieniem, to są ułomni, a ich opinie siłą rzeczy są przypadkowe i niepozbierane, nasiąkniete w każdym calu aktualną polityką lokalną, tj. amerykańską, czy nawet może to być polityka kanadyjska, czy urugwajska. Niewątpliwie jest wiele niepozbieranych poglądów lewicowych, ale specyfika polskiej emigracji rzecz jasna nie daje symetryczności rozkładu. Aczkolwiek powiem ci, że jest sporo skrajności lewicowej w polonijnym zbiorowym intelekcie. Innym ulubionym moim bohaterem jest Polonista. Dawno się z nim nie widziałem, chyba zdziadział do imentu i nie ma czym pochwalić się przede mną. Ale z tej jego zazdrości wychodzi lewicowy smok, cytaty z Manifestu czy Kapitału, całkiem uczone, to normalka. Gauss to był łebski facet nota bene. Ciekawe co staruszek o nim myśli.

  79. Jako że co poniektórzy są o 30 lat mądrzejsi…..
    Jakie było wyjście w 1981 roku?
    Komu można było przekazać władzę?
    Jakie gremium udźwignęłoby jej ciężar?

    Możemy sobie urządzić konkurs na opowiadanie s/f……

  80. Oportunizm prof. Nałęcza jest doskonały. Kręcił lody z grupą poziomą w końcu lat 70-tych z podobnymi i na Lewicy pod Głównym wejściem do UW. …………………….. .
    Przykro, że niby w/w prof. w 2011 proponuje generałowi szybsze zejście. To typowy kret liberalnej lewicy.

  81. narciarz2
    12 grudnia o godz. 17:04
    ————————————————————————————-
    Dobra puenta. Ale nie dla tych co szukają słonia w jarzębinie.

  82. narciarz2
    12 grudnia o godz. 19:45
    To jest niewatpliwie zla wiadomosc dla wszystkich patriotow.
    —————————————————————————–
    Moim zdaniem „patriotów”

  83. baltazarsaldo
    12 grudnia o godz. 17:37

    NYT o Jaruzelskim
    —————————————————————————–
    NYT i co z tego?

  84. wiesiek59
    12 grudnia o godz. 20:05
    „Jako że co poniektórzy są o 30 lat mądrzejsi…..
    Jakie było wyjście w 1981 roku?
    Komu można było przekazać władzę?
    Jakie gremium udźwignęłoby jej ciężar?
    Możemy sobie urządzić konkurs na opowiadanie s/f……’

    Szanowny Wieśku,
    a po co zaraz konkurs przecież i tak wygrałby chyba „Krfotok” Redlińskiego.
    Pozdrawiam, Nemer

  85. Grupa opozycyjnych polityków, obrońców praw człowieka, naukowców i twórców kultury zaproponowała w poniedziałek zwołania ogólnorosyjskiego „okrągłego stołu”, mającego wypracować mechanizmy pokojowego przekazania władzy w Rosji.

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,75477,10806294,Opozycja_w_Rosji_proponuje__okragly_stol_.html#ixzz1gLjVuCvC
    ————————
    Wzorzec poszedł w świat, jest punktem odniesienia i sposobem na rozwiązanie trudności w wielu krajach…..
    Niestety, niektórzy uczestnicy Okrągłego Stołu urodzili się pod nim.
    Mentalnie nie są w stanie zaakceptować tej bariery swego wzrostu.
    I stąd problem.
    Mentalne karły- jak mawiał Bartoszewski- mają horyzont ograniczony.
    A że mebel był solidny, to próba jego obalenia jest dla nich niewykonalna.
    Negacja rzeczywistości mam nadzieję , się nie uda…..

    A co do Generała, jego format jako polityka jest zdecydowanie większy niż usiłujących go zdeprecjonować krętaczy nie potrafiących wziąć odpowiedzialności za swoje decyzje i wybory

  86. narciarz2
    12 grudnia o godz. 15:46

    Szanowny Panie narciarz2

    Dziekuje za NYT i Jaruzelskiego. Nie bede polemizowal z panem. Ale nie sadze zeby autor w ten czy inny sposob byl stronniczy w sprawie oceny Jaruzelskiego.

    baltazarsaldo

  87. Nemer
    12 grudnia o godz. 19:25

    Szanowny Panie Nemer

    Nie wiadomo ilu Polakow dokonalo swiadomego wyboru a ilu to ofiary depresji.
    Przerwanie niekonczacego sie cierpienia jest rozsadnym rozwiazaniem. Chorzy psychicznie wymagaja opieki. Niestety wiekszosc pieniedzy jest wydawana na leczenie ciala a nie duszy czlowieka. Statystyki przedstawione przez pana nie sa smutna prawda o naszym zyciu, niczym wiecej.

    baltazarsaldo

  88. Marit: „Dlatego nie chcę osądzać generała, nie wiem, czy postąpił dobrze. Może uratował nas od czegoś gorszego? Może. Ale tego też nie wiemy.”

    Wyobraz sobie rejs Titanica. Kapitan sie dowiaduje, ze na kursie gory lodowe. Kaze zwolnic. Statek plynie noga za noga. Ociera sie o gore i plynie dalej. Spoznia sie o tydzien. Kapitan zostaje wyrzucony z pracy i staje przed sadem za straty dla armatora. Do konca zycia szuka pracy.

    To taki mozliwy scenariusz. Jednak kapitan okazal sie byc bohaterem i postanowil sie spieszyc za wszelka cene. Teraz moze myslec, co bylo, gdyby.

  89. narciarz2. Pamiętam Twoje dawne wpisy na blogach. Wszystkie wyrażające zrozumienie i poparcie dla Generała Jaruzelskiego i jego wielkiego i odważnego czynu z 13 grudnia. Mam podobna opinię, tylko jak dostrzegasz przynosi to tylko niewielki skutek. Rząd, kościół, wolne media, publicyści, artyści i myśliciele obrzucają błotem i znieważają Generała. Nie dostrzegają, że przeważająca liczba społeczeństwa od lat wyraźnie popiera Generała i jego decyzje. Wydaje się, że będzie to trwać dopóty sprawujący władzę element zawiedzionych i mściwych kombatantów nie zaniecha realizacji polityki deprecjacji wszystkiego co ludzie wynieśli z poprzedniego systemu, łącznie z ogromnym dorobkiem intelektualnym, kulturowym i cywilizacyjnym. Zakłamywanie osobistych biografii, fałszowanie historii i obrzydzanie własnych osiągnięć stało się wobec braku innych, główna doktryną uzasadniająca sprawowanie władzy. Moim zdaniem zanikającą, na co wskazują aktualne badania opinii. Należy im w tym pomóc, aby jak najszybciej zeszli w zasłużony niebyt. Podają, że generał znalazł się ponownie w szpitalu. Należy życzyć mu powrotu do zdrowia i mieć nadzieję, że tam chociaż hołota da mu spokój.

  90. Nemer,

    Serdeczne dzięki za linki. Masz rację, poruszyło mnie. Mieszkam w prowincji, gdzie wskaźnik samobójstw jest wysoki i często czytam nie tylko na temat przyczyn, ale również na temat prewencji.

    Swoją drogą rosnąca liczba samobójstw to kolejna ilustracja tego jak powierzchowna jest religijność polska, jak powierzchowny i fasadowy jest polski katolicyzm.

    Pozdrawiam

  91. LEWY,

    mogę tylko mówić za siebie, ale w sumie podpiszę się pod tym, co napisał wyżej telegraphic observer. Każdy z nas samemu wyznacza swój zakres zainteresowania sprawami polskimi oraz indywidualnie wybiera z jakich źródeł czerpie informacje. Żeby było śmieszniej (?), czytam dość regularnie wpisy na prawica.net. Tam bije serce tej serce tej części Polonii, która tak Cię dziwuje. W Montrealu to chyba większość, jak można sądzić po wynikach głosowań w montrealskim konsulacie. Mam u siebie na kablu CityTV z Toronto. Co sobotę rano leci show polonijny, a w nim, jako serwis informacyjny, zlepek z TV Trwam, a więc nie oglądam, bo to już dla mnie za wiele. Wolę poczytać lamenty z prawica net.

    W każdym razie łatwiej chyba spotkać „Polańskiego” jak Twoja znajoma z NY niż kogoś o poglądach umiarkowanych lub lewicowych, ale to tylko moja prywatna, bardzo niestatystyczna opinia, gdyż nie obracam sie często w kręgu polskim. Do kościoła nie chodzę, do polskich delikutasów wpadam raz na jakiś czas, kied jest m naprawdę po drodze, a moim znajomi – ? Bardzo mało rozmawia się o aktualnej polityce polskiej. Dużo częściej o historii, ale też bez przesady. Są wokół mnie żydożercy, homożercy, ale np. te same osoby potrafią jednocześnie kąsać Kaczyńskiego i jego ludzi.

    Nie ma reguły.

    Pozdrawiam

  92. @TO

    Wywołałeś we mnie poczucie nienadążania przeze mnie z przezwyciężaniem niedostatku wiedzy. Używasz takich figur stylistycznych, których ja nie potrafię nazwać. Na przykład: „z tej jego zazdrości wychodzi lewicowy smok”. I gdy ten smok wyjdzie to co będzie robił: pił, zionął czy płacił podatek Tobina od Kapitału?

    W swim komentarzu powołujesz do życia kilka (tylko genderowo męskich) podmiotów prozodycznych: Lewy, b. nauczyciel z Nowego Jorku, Stasieku, Dede, polonijny zbiorowy intelekt oraz Polonista.

    Następnie stwierdzasz: „specyfika polskiej emigracji rzecz jasna nie daje symetryczności rozkładu”. Domniemywam, że chodzi ci o rozkład zmiennej losowej nazwijmy ją „ideową postawą polityczną”. Zapewne też jesteś gotów przyjąć, że rozkład tej zmiennej można bez utraty racji przybliżać rozkładem pewnej zmiennej losowej ciągłej o rozkładzie normalnym. Na lewy skraju zbioru wartości jest zapewne lewicowość, na prawym prawicowość. Przyjmując życzliwe rozumienie tego tekstu domniemywam, iż sygnalizujesz występowanie w emigracji tylko wartości bliskich jednej z opcji politycznej.

    Otóż zwykle rozkład poglądów politycznych jest rozkładem dwu modalnym. Zaokrąglona obwiednia gęstości prawdopodobieństwa przypomina profil wielbłąda dwugarbnego. Kartka z Podróży i ja uważamy że liberalne poglądy leżą koło na końcu ogona wielbłąda. Nisko opuszczona głowa wielbłada żuje tych, którzy chcą zakazu pedałowania i uważają Lecha Kaczyńskiego za zdrajcę.

    Domniemywam, że oczekiwałbyś upraszczającego podziału: lewy garb to jest lewica; prawy to jest prawica; wielbłąd jest jednogarbny.

    Otóż przypominam Ci, że na lewym skraju są krasnoludki, na prawym skraju jest samotny Jarosław Kaczyński (nikt mu nie dorównuje). Gdybyś chciał opisywać wzrost Wietnamczyków to krzywą Gaussa trzebaby przesunąć w lewo bez utraty symetrii odchyleń od średniej.
    Rozkład poglądów politycznych nigdy nie był rozkładem z gęstością przypominającą krzywą Gaussa. Zwróć uwagę, że Jackowo ma za wartość dominującą Wałęsę, a kraj nadwiślański ma za dominantę Tymińskiego. Widać więc, że należy zastosować zmienną losową wielowymiarową: jednym z wymiarów jest przynależność taty do zbiorowości zaopatrującej się w kiełbasę za żółtymi firankami. Więc raczej wielowymiarowy rozkład z kilkupunktowymi rozkłami brzegowymi – niesymetrycznymi.

    Wiele zmiennych losowych jakie bada socjologia nie ma rozkładu normalnego. Gdyby tak było to dzieci rodziły by się rzadko z matek w wieku 19 lat.

    Rozprawiwszy się z wciskaniem Gaussowi płodzenia dzieci zajmijmy się nim samym. Oto cytat z treści hasła „Rachuba świata” w Wikipedii: „Gauss był jednym z najsławniejszych matematyków, matematycy nazywają go >Księciem Matematyków<. Zawsze wiedział, że jest bardziej inteligentny od innych i traktował innych z pewną niecierpliwością. Był raczej niemiłym człowiekiem. Jego matka była prostą i niewykształconą kobietą. Próbował ją uczyć, ale ona nie chciała. Z tego doświadczenia Gauss wywnioskował, że ludzie nie chcą uczyć się myśleć, tylko chcą mieć spokój."

    Akapit wcześniejszy wygląda tak: "Humboldt i Gauss mieli różne charaktery, ale w pewnym sensie byli podobni: obaj byli bardzo inteligentni, a jednak wcale nie rozumieli świata, w którym żyli."

    Drogi TO!
    Napisałeś komentarz niejasny.
    Pod koniec omawianego komentarza umieściłeś frazę: "cytaty z Manifestu czy Kapitału, całkiem uczone".
    Otóż większość ludzi na swiecie uważa, że te cytaty były uczone nieskutecznie i nie są zdolne do zrozumienia co mówi im historia.

    Krzywa koncentracji kapitału w będąca fragmentem prostej jest oznaką zastoju w awansie jednostek. Najlepsza jest taki kształtej tej krzywej, który jest w pewien – tu niesprecyzowany sposób – bliski krzywej wdrażania osiągnięć technologicznych. Skuteczni niech zarabiają dużo więcej. Paszcza anakondy karmi resztę tego ogona będącego jej zapleczem.

    A gdy uwaznie czytałeś ostatnio blogi e-Polityki, to zapewne wiesz, że stwierdzono tu moje niezrozumienie bajki o uczuciu między Kapitałem i Manifestem. Co potwierdza ten niniejszy apolityczny mój wpis.

    Zdrówka.
    Mnie pomaga słowacki Złoty Bażant. Tobie może pomóc sen i przeczytanie napisanej treści komentarza przed jej opublikowaniem.

  93. Czy Pani Barbara Jaruzelska też jest obrzydliwa mówiąc w telewizji publicznej, że mąż jest chory śmiertelnie?

  94. Piosenka nosi tytuł „TO ostatnia niedziela”, a nie „TA ostatnia niedziela”. Tak gwoli przypomnienia.

  95. @baltazarsaldo
    „Ale nie sadze zeby autor w ten czy inny sposob byl stronniczy w sprawie oceny Jaruzelskiego.”

    Wybiorczy. Moim zdaniem zanadto. Pominal wazne szczegoly. Piszac szkic o historii Polski od lat ’70 do dzis, nie wspomniec JPII to jest duze przeoczenie. A tak sie sklada, ze losy Generala i JPII byly ze soba bardzo splecione. Mysle, ze bardziej, niz to na ogol przyjmujemy w codziennych rozmowach.

  96. Proponuje nastepujace podsumowanie jutrzejszego marszu, czy raczej czlapania.

    Człowiek, ktory posłał swojego brata do Smolenska, protestuje przeciw człowiekowi, ktory z duzym prawdopodobienstwem uchronił kraj przed ogromną katastrofą.

  97. Szanowny Panie @Nemer (wpis z 12 grudnia, 19:01)
    Głosowałem na PO bo liczyłem na ich konserwatywną kontynuację, powściągliwość (albo lenistwo) i ewolucyjne poprawianie państwa oraz nie przeszkadzanie w biznesach.
    A alternatywy nie było, chyba żeby przerzucić się na kaczki, co proponował mi w swoim wpisie @kadett.
    Rok temu Tusk porzucił podsuwany mu pomysł z kwotową rewaloryzacją. Skąd wziął się znowu u niego ten pomysł i to w Jego inauguracyjnym przemówieniu? Może tam jakiś komsomolski kret w jego otoczeniu się czai?
    Może z powodu braku innych pomysłów, bo trzeba było też coś PR-owskiego dla ludu rzucić na osłodę, skoro podniosło się kobietom o 7 lat, a i służbom obiecało podnieść po 300 zł uposażeń na głowę, to może tak to było. Taki pomysł z pustki.
    Ale te 300 złotych dla mundurowych to daje miesięcznie ok. 80 mln , czyli 1 miliard zł rocznie więcej, chyba dla wzmocnienia ich morale, bo i tak nieźle już zarabiają Niewiele ta zapowiedź dała, bo jak słuchamy gen.rez. Skrzypczaka, to na nadprogramowe odejścia z wojska będą musieli i tak wydać ok. 800 mln zł. Ponad 7000 ludzi sobie odchodzi z 98 000 armii, niesamowite!
    Co do skarbówki, to mam odmienne niż Pan doświadczenia. Od 3 lat to już są inni ludzie, przynajmniej tu w Małopolsce. Być może jest to zbawienny wpływ osoby Pana Ministra Grasia, zabierzowskiego rezydenta ze słynnej willi …
    Może dlatego skarbowi tu nie szaleją i dają pożyć. Podobno wyrabiają roczną normę kontroli i mandatów czepiając się drobniejszego biznesu. Średniakom i dużym firmom to dają spokój, a jeśli już to nie paraliżują i nie dobijają strzałem w tył głowy – uprzedzając o tym.
    Dlatego głosowałem na PO, bo i lokalnie odnowili swój skład, pozbywając się paru wiecznych studentów i innych nieudaczników. Jednego filozofa to nawet ministrem zrobili i to od razu sprawiedliwości. Dobre Panisko ten Tusk, oj dobre.
    Żeby tylko On i jego otoczenie zrozumieli, co to jest Państwo Polskie i że Państwo to również stabilność zasad. Im się to też kiedyś przecież opłaci. Powtórzę tu cenną opinię @Przecieka (z blogu u Paradowskiej), bo się z nią w pełni utożsamiam:
    Kisiel w swoich trudnych czasach wykazywał odwagę i rozum. Krytykując system zawsze bronił państwa, jego siły i stabilności. Państwo w pojęciu odpowiedzialności za obywateli, jako takie przestało istnieć, a rząd bardziej broni interesów obcych banków, kapitału lub agencji ratingowych niż dobra swojego ludu. Okłamywanego i lżonego przez media i „rynki”.
    Serdecznie Pana @Nemer pozdrawiam.

  98. Chinczycy maja powiedzenie. Zły generał przegrywa bitwe*. Dobry generał wygrywa bitwe. Wybitny generał nie dopuszcza do bitwy.

    Chinczycy zapomnieli dodac, ze po uniknieciu bitwy i bezkrwawym wyzwoleniu połowy Europy od dziedzictwa Jałty, wybitny generał po kres swoich dni jest ciągany po sądach, zas pod jego oknami jest urzadząna kocia muzyka. Tego Chinczycy jednak nie przewidzieli.

    *) Albo rozbija samolot, chciałoby sie dodac.

  99. baltazarsaldo
    12 grudnia o godz. 21:02
    „Nie wiadomo ilu Polakow dokonalo swiadomego wyboru a ilu to ofiary depresji.
    Przerwanie niekonczacego sie cierpienia jest rozsadnym rozwiazaniem. Chorzy psychicznie wymagaja opieki. Niestety wiekszosc pieniedzy jest wydawana na leczenie ciala a nie duszy czlowieka. Statystyki przedstawione przez pana nie sa smutna prawda o naszym zyciu, niczym wiecej.”

    Szanowny Panie Baltazarsaldo’nie,
    z przykrością konstatuję, że jestem zbyt ułomny by „zatrybić” do końca o co Panu chodzi. Wypowiada Pan np. twierdzenie typu –
    „Chorzy psychicznie wymagają opieki”
    – by mi uświadomić, matołkowi, który widać – Pańskim zdaniem – tego do tej pory nie wiedział i że wymagam pouczeń, które pomogą mi rozumieć otaczający świat.
    Dziękuję, jestem wdzięczny niezmiernie, że mi Pan pomaga choć ostatniego zdania nie rozumiem w ogóle i myślę, że coś z moją zdolnością percepcji jest nie tak. Obiecuję, że jutro z rana złapię się za włosy, palnę parę razy głupim łbem w ścianę, to może mi się poprawi.
    Pozdrawiam, Nemer

  100. Jacobsky,
    co niniejszym będzie skierowane do Ciebie, przyjmij nie jako czepialstwo, nie jako coś osobistego, nie jako wskazywanie palcem na typowe i dość powszechne błędy w rozumowaniu, nawet nie jako prawicową agresję. Przyjmij to po prostu jako „język nienawiści”. To była zamierzona ironia. Czas przejść do rzeczy, a jest nią takie oto zdanie, nie do mnie kierowane, ale powodujące stan odrętwienia:

    Swoją drogą rosnąca liczba samobójstw to kolejna ilustracja tego jak powierzchowna jest religijność polska, jak powierzchowny i fasadowy jest polski katolicyzm.

    To jedno zdanie zawiera niemal pełną listę ogólnie sklasyfikowanych błędów logicznych (błędów poznawania), tj:
    a. rozumowania (ścisle logicznych)
    b. metodologicznych
    c. teoriopoznawczych

    Piszę o tym dlatego, że może ono stanowić doskonały materiał do ćwiczeń np. nauczyciela ze studentami, oczywiście po dodaniu po słowach …liczba samobójstw… koniecznie „w Polsce”.
    Zadanie dla studentów mogło by brzmieć np.: proszę wskazać klasyczne błędy logiczne zawarte w powyższym zdaniu i spróbować je uzasadnić.

    Oczywiście, co do tego, że obraz katolickiej religijności polskiej jest demonstracyjny, ludowy (folklorystyczny), obrzędowy i powierzchowny bardziej niż jakakolwiek inny, np. refleksyjny i w ścisłym związku normatywnym z zachowaniami społecznymi, między nami sporu nie będzie. I nie jest dla niego usprawiedliwieniem, że w odniesieniu do innych religii chrześcijańskich i innych krajów kwestie te wyglądają podobnie.

  101. Porażająco niski poziom kultury osobistej p. Passenta.

    Jest Pan osobą, która na tyle dobrze włada językiem, że świetnie potrafi Pan napuścić na kogoś, kto Panu zaszedł za skórę. Potrafi Pan nawymyślać od chamów komuś za powiedzenie generałowi, który pewnie niejednego świadomie doprowadził do śmierci donosząc na niego na początku swojej kariery, choć on sam publicznie mówi o tym, że staje przed innym sądem. Jaki Pan delikatny. Obrażona niewinność dziewicy bez majtek.
    Bo widzi Pan, mnie najbardziej boli, że partyjny łajdak całe życie niewierzący, powołuje się na sąd ostateczny chrześcijan żeby sobie ułatwić odejście. To jest dla mnie wyjątkowe chamstwo. Może sobie być prywatnie samym Allachem, ale dlaczego publicznie pcha się przed tych, którymi tak w życiu pomiatał? Ma Pan kogo bronić.

    A teraz Pan Nałęcz, którego do dzisiaj uważałam za osobę wątpliwą. On jeden w wywiadzie miał odwagę powiedzieć: Niema i nie będzie NIGDY żadnego usprawiedliwienia dla kogoś, kto siłą niszczy ruch demokratyczny i całkowicie pokojowy. Pan Nałęcz nie przejął się też, że tylko co 4 Polak zna datę stanu wojennego. Poparł też tych, którzy nie znają daty powstania warszawskiego czy początku II wojny. Bo oznacza to, że ci ludzie są zadowoleni ze swojego dzisiejszego życia i patrzą w przyszłość a nie odgrywają szopek narodowych PZPR i PiS. (Bo musi Pan przyznać, że język PiS i Kaczyńskiego to dokładnie język Gomułki, Gierka i PZPR.) Pan Nałęcz jest jedyną osobą publiczną, która zrozumiała dzisiejsze czasy, która wyniosła nauki z przeszłości. Potrafił w paru słowach powiedzieć to, z czym ja mam kłopot od lat. Moje uznanie.

    Proszę napisać jak bardzo musiał Pana dotknąć i obnażyć miałkość Pańskiego zastałego grajdołka, że Pan go w tak wulgarny sposób zaatakował?

    Pańska przeszłość mało mnie obchodzi gdyby potrafił Pan z niej wyciągnąć wnioski. Myślałam, że tak, ale okazało się, że nie mam racji. Wstyd Panie Passent.

  102. Rocznica stanu wojennego

    http://www.youtube.com/watch?v=4yewJ8xCnQ8&feature=related

    baltazarsaldo

  103. To ostatnia niedziela, odtąd już nic nie będzie takie samo. Patent z bailoutami prywatnych banków został chwilowo zawieszony – nie są na razie potrzebne, ludzie nerwowo na nie reagują, więc czas na wyższy stopień kreatywności, wzorem derywatów – teraz państwa z własnej woli będą przekazywały miliardy Euro wprost w złodziejskie ręce banksterów. Po ostatnim spędzie europejskiego stada, można już strzyc Europę do gołej skóry bez żadnego ryzyka, że ktoś nie zechce finansować kolejnych faz tego planowego kryzysu, aranżowanego przez internacjonalistyczną, aczkolwiek szowinistyczną klikę, dla swego partykularnego interesu. Oczywiście płacić będą wszyscy, poza Wielką Brytanią Davida, gdyż City, działające ręka w rękę z Wall Street nie będzie przecież samo siebie okradało – płacić muszą ci, przeciwko którym jest prowadzony atak, a nie atakujący.

    Na dobry początek zrzutka ca. 200mld Euro ma trafić do MFW, funduszu nadzorowanego – po neutralizacji nie do końca pewnego (niczym Mubarak) DSK – przez p. Christine Lagarde, a więc w ręce Amerykanów (przynajmniej nominalnych), ergo, w ręce dokładnie tych, którzy działają usilnie na rzecz rozbicia UE oraz obalenia Euro, aby ratować swoje dolarowe śmieci, i zagwarantować im status quo oraz wcielać w życie ideę rządu światowego, pod nadzorem kliki „wybranych” bankierów. Pani Legarde po tylu latach spędzonych w USA mówić musi chyba lepiej po angielsku, niż po francusku.

    W tak podniosłej chwili (bezkrytycznej) jedności Europy nie chciałbym nikomu zaburzać masowej produkcji endofrin, jednak stawiam – jak to oni mówią – dolary przeciwko orzechom, że po krótkim okresie stabilizacji, albo i zupełnie bez niej, rozpocznie się kolejny dziki atak na Europę; różne Standardy & Poorsy za pośrednictwem murdochowsko-rotszyldowsko-rockefellerowskich mediów mainstreamu zaczną trąbić na cały świat swoją sprawdzoną mantrę o obniżaniu ratingów, koszty długu dramatycznie wzrosną, i pieniądze Europejczyków, zdeponowane naiwnie w MFW błyskawicznie wyparują, popłyną do „upadających” państw (zapewne głównie do Francji, której premier ma chyba nie mniejszy staż w USA, niż sama p. Legrande, a z Cameronem tworzy bombowy duet) i szybko okaże się że, te 200 mld to za mało, trzeba kolejnych 300 lub 500 na gwałt, bo ŚWINIE czekają na karmę, bez niej niechybnie zdechną, a skoro Europa powiedziała A, to teraz musi powiedzieć B „gdyż tego wymaga europejska solidarność oraz dziejowa odpowiedzialność, a kto nie jest z nami, ten jest przeciw nam i dostanie w ryj”. Wtedy, albo i w międzyczasie, zostanie zbombardowany Iran, na świecie zapanuje chaos zwielokrotniony przez medialny mainstream, złodziejskie giełdy, za sprawą rządzącej nimi finansjery zaczną windować ceny nie tylko paliw aż pod sam nieboskłon, solidarność Europy skończy się natychmiast, zapanuje taktyka „ratuj się kto może”. Ale już nikt nie będzie mógł się uratować, gdyż jedyny gwarant pokoju w Europie – Putinowska Rosja, zostanie rozsadzony od wewnątrz przez „rosyjską wiosnę” (może nawet jeszcze zimę) wdrażaną właśnie sukcesywnie w tym kraju, natomiast jakaś prowokacja, typu Gruzja, rozpocznie konflikt NATO – Rosja.

    Taka bajka na dobranoc, może i deczko ponura, ale teraz taka moda; w telewizji na przykład, żeby przyzwyczaić nas do nieodległej przyszłości reklamują (bez przeszkód) grę komputerową dla dzieci – Battlefield 3

  104. @jasny gwint
    „narciarz2. Pamiętam Twoje dawne wpisy na blogach. Wszystkie wyrażające zrozumienie i poparcie dla Generała Jaruzelskiego i jego wielkiego i odważnego czynu z 13 grudnia.”

    Zeby nie bylo watpliwosci. Ja bylem w „S”. Moich znajomych wyrzucono z pracy. Mnie nie, bo bylem w kamaszach jako kapral podchorazy. Nie moja wina i nie moja zasluga. Po wyjsciu z woja dalej czytalem i nawet kolportowalem publikacje drugiego obiegu. Generala wtedy nie popieralem. Wrecz przeciwnie, choc bez fanatyzmu i bez piany na ustach. Moje poglady na jego temat zlagodnialy po 1989. Dokladnie pamietam dzien i godzine, kiedy zakonczylem moj wlasny rozrachunek z Generalem. Wlasnie ogloszono konferencje w sprawie zachodnich granic, gdzie Polska miala byc reprezentowana przez Anglie. Mazowiecki zwolal konferencje prasowa i powiedzial, ze Polska jest suwerennym krajem i bedzie reprezentowala sama siebie. Ja wtedy pomyslalem „to moglby oglosic Prezydent Jaruzelski, ale on pozwolil, zeby te deklaracje zlozyl czlowiek z najsilniejszym mandatem, a nie on sam osobiscie.” I wtedy poczulem szacunek. Zrozumialem, ze prezydent robi to, co najlepsze dla kraju, a nie dla niego osobiscie. Tego dnia zamknalem swoj osobisty rachunek z Jaruzelskim. Niedlugo potem wyjechalem z kraju i zajalem sie swoimi wlasnymi sprawami. Przez jakis czas regularnie czytalem Donosy. Po paru latach czas czytania Donosow przeznaczylem na inne cele. Przez wiele lat zylem w blogim i falszywym przekonaniu, ze Polska stala sie jedynym krajem na swiecie, gdzie byly dyktator mogl na starosc stac sie prywatnym czlowiekeim, ktorego nikt nie napastuje na ulicy. Bylo mi milo z ta swiadomoscia. Nie wiedzialem, ze bylem w mylnym bledzie.

    A potem, kiedy zapoznalem sie z kometarzami „prawdziwych patriotow”, postanowilem ostentacyjnie bronic Generala. „Prawdziwi patrioci” dokonali cudu, ktorego nie dokonal Urban wraz z cala telewizja stanu wojennego. Pod ich wplywem podalem reke Generalowi, w przenosni oczywiscie. Zaluje, ze nie osobiscie.

  105. Nemer
    12 grudnia o godz. 23:11

    Szanowny Panie Nemer

    Popelnilem blad. Jest nim slowo nie w ostatnim zdaniu. Zgadzam sie z panem ze zdanie jest niemozliwe do zrozumienia. Przepraszam za nieporozumienie.

    baltazarsaldo

  106. http://www.youtube.com/watch?v=8p42IwPAbFA&feature=related

    To ostatnia niedziela-na melodie rosyjska.
    A tacy jak Nalecze i inne kundle jak nie sa w stanie ugryzc Generala
    to dzisiaj przyjda pod jego dom przynajmniej oszczac mu murek
    i juz im bedzie lzej.

  107. narciarz2
    12 grudnia o godz. 22:50

    Szanowny Panie narciarz2

    Slusznie pan zauwaza ze autor z NYT pomija postac JPII. Czy to jest istotne dla opisu Jaruzelskiego mozna sie spierac. Wiekszosc swojego zycia Jaruzelski spedzil bez towarzystwa polskiego papieza. Byl pracownikiem aparatu bezpieczenstwa a nastepnie przeprowadzil antysemicka czystke gdy Karol Wojtyla uczyl sie jezykow obcych.
    W Ameryce rozdzial panstwa od instytucji religijnych jest norma spoleczna. To tez moze tlumaczyc autora z NYT.

    baltazarsaldo

  108. zezem
    12 grudnia o godz. 20:36
    baltazarsaldo
    12 grudnia o godz. 17:37

    NYT o Jaruzelskim
    —————————————————————————–
    NYT i co z tego?

    To ze dzisiaj jest rocznica.

    baltazarsaldo

  109. narciarz2, kilka pytan:

    Jaki bylby wymiar tej gigantycznej katastrofy od ktorej General nas uratowal? W tysiacach czy milionach zabitych? Czy w ramach przyjazni planowano z nas zrobic atol Bikini?

    Zalozmy hipotetycznie, ze cudowne uratowanie Umeczonej sie powiodlo. Prosze o oswiecenie, jakie sa inne wybitne osiagniecia Generala? Dla mnie rownie wybitnymi byli Moczar oraz Rola-Zymierski, dlaczego oddajemy im tak malo czci?

    Statyczna polowa ankietowanych Polakow popiera dzialania Generala.
    W kontekscie naukowych badan 20 % Polakow cierpi na wtorny analfabetzm a 40-50% na funkcjonalny analfabetyzm ( google it).
    Czy wyniki ankiet historycznych mozna zatem odbierac na serio?

    Pozdrawiam.

  110. @staruszek
    Czy może chciałeś zauważyć, że mój komentarz wyszedł na niejasnym tle, pomiędzy jasnymi, marit(20:00) i wiesiek59 (20:05)? Ten pierwszy okazał się zbyt jasny, no bo jak można nie wiedzieć, czy generał postąpił dobrze, sobie gdybać – może uratował nas od czegoś, od góry lodowej, a może nie.

    Zapytałem wczoraj moją B. jak osądza generała, wszak musiałem do niej przez pół miasta brnąć w mróz i niepewność poranka dnia 13-tego, w grudniu, bo obiecałem, że do niej zadzownie w niedzielę rano. A ona na to zaczęła mi śpiewać piosenki Fogga, jedną za drugą, To ostatnia niedziela, Jesienne róże, Jesteś bez serca. Cóż miałem zrobić? Zalałem się łzami. Domyślam się, życzliwie jak zawsze, iż „zwykle rozkład poglądów politycznych jest rozkładem dwumodalnym” jest informacją z naukowego źródła i Jacobsky (22:14, jasne tło) może się schować ze swą bezradną konkluzją – „nie ma reguły”. Jedno jest nie jasne z kolei dla mnie. Skoro Ty i Kartka z P. uważacie (w domyślę – sami się za takich uważacie), że liberalne poglądy leżą na samiuteńki koniuszku ogona dwugarbnego wielbłąda, czyli stanowią deleko posuniętą lewicę, co jest tezą pełną brawury i to chyba zupełnie nienaukowej, to skąd wasze poglądy polityczne, które przecież muszą na tej tezie bazować, są takie bezbarwne i nie wzbudzają niczyjego zainteresowania, ani oporu.

    I stąd zapewne biorą się wszelkie nieporozumienie i rozbieżności w ocenie poglądów politycznych Polonusów, pomijając już ten oczywisty fakt, że ci z nich, którzy głosują (zawsze w sobotę) są tłumem, który następnego dnia spotyka się na mszy, ale to jest historia do dłuższego opowiadania. Otóż źródłem rozbieżności jest ta kontrowersyjna teza, bo lewicowe to właśnie są Kapitały, Manifesty i jak już się upierasz, likwidacje OFE i podatki Tobina. Liberalne poglądy umiejsowiono gdzieś indziej, może niesłusznie, ale tak jest. Ale to wszystko przez ten lewicowy PRL, który zaburzył orientację w kierunkach świata. Dlatego całkiem liberalni ludzie (w sensie europejskim), np. liberalni Polonusi, są z dala od klasycznej lewicy. Ale Ty i Kartka jesteście w awangardzie myśli politycznej, sami sobie wybieracie etykiety. Kartka chyba ma to przez hiszpańskiego Franco i jego wojnę z katalońskimi anarchistami. Ale o Tobie niewiele wiem, wbrew pozorom. Zawsze enigma. Pozdrówko
    http://www.youtube.com/watch?v=zJslqMZJbXA

  111. Zgadzam sie calkowicie z Narciarzem. Jak ja nienawidzilem 13 grudnia Jaruzelskiego. Mialem emocjonalna racje, ale general mial inna racje, tez emocjonalna; to on byl odpowiedzialny za Kraj, a nie ja.
    Nie sadze, zeby po doglebnym spenetrowaniu kremlowskich archiwow, mozna bylo jednoznacznie ustalic, czy Rosjanie zamierzali czy tez nie spacyfikowac Polske. Nawet jesli jakies dokumenty sugerowalyby, ze przejawiali takie zapedy, to jeszcze nie znaczy, ze bedac uwiklani w Afganistanie, mimo najwiekszych checi zrealizowaliby ten zamysl.
    Natomiast przekonywujaco pisze TO, ze w 81 roku przejecie wladzy przez niekompetentnych dziialaczy(przeciez tam juz wtedy rozrabiali rozni Macierewicze,Kaminscy,Kaczynscy) solidarnosci poglebiloby tylko katastrofe gospodarcza, ze sowiecki system musial zgnic do konca, ow przejrzaly, zgnily owoc musial spasc i wtedy Jaruzelski okazal sie mezem opatrznosciowym.

    Coz, a Kaczynski urzadzajac po 30 latach marsz protestacyjny przeciwko stanowi wojennemu, przegapil dzien 13 grudnia(jak pisze Marit) i teraz chcialby sie zrehabilitowac: jakby mu jakis dzisiejszy zomowiec przylozyl pala, to w koncu stalby sie on rowny tym, ktorzy w 81 roku obrywali. Niech go bron Boze nikt nie tknie, bo wtedy jego paranoja, ze jest prawdziwym bohaterem, znalazlaby w jego oczach uzasadnienie.
    Zalosny Kaczor grajac w totolotka stawia na numery z zeszlego tygodnia. Za pozno maly macicielu, za pozno, trzeba bylo zagra w zeszlym tygodniu.

  112. Szanowny redaktorze Polityki

    Przeczytalem przed chwila felieton Zbigniewa Herberta o Wojciechu Jaruzelskim: General. Polecam.

    baltazarsaldo

  113. @ axiom1 12-XII 10:13.
    Wystarczy jeden podatek, żeby zreformować sektor finansowy? No, no…
    ……………………………………………………………..
    W kwestii kaczomarszu – już w II Rzeczpospolitej zauważono (nie pamiętam źródła, czytałem to bardzo dawno temu), że ilość kombatantów rośnie wraz z upływem czasu. Podobno w połowie lat 30-tych liczba legionowych kombatantów przekroczyła wielkość stanów osobowych wszystkich trzech brygad, uwzględniając straty osobowe. A kto uważa siebie za bezpośrednich spadkobierców II RP? Życie jest piękne!

  114. Dalej jestem dumny, ze glosowalem na Palikota. A dlaczego ? Posluchajcie jego rozmowy w Faktach po Faktach z Kajdanowiczem

  115. Vera
    13 grudnia o godz. 0:04
    Porażająco niski poziom kultury osobistej p. Passenta.

    Rozsierdzila sie Vera i przywalila Passentowi. Ale to jest oczywiscie subiektywna ocena Very. Bo wedlug mojej subiektywnej oceny Nalecz byl i jest kabotynem, ale nie przesadzalbym i nie powiedzialbym, ze jest porazajacym kabotynem

  116. Ogladajac zdjecia protestantow przed domem Generala widac ze to gnoje. Wiekszosci z nich nawet nie bylo w 1981. Wniosek ze to paskudna propaganda klamstwa i znieksztalcen nie-rzadow ostatnich 22 lat wychowala to pokolenie. Pokolenie bezrobotnych, glupich, katolikow, zaszczutych i zaklamanych. A jednoczesnie biednych, bezrobortnych, zadluzonych i bez jakiejkolwiek nadzieii na przyszlosc a wiec podatnych na dalsze szczucie i wyzysk. Oczywiscie media w tym pomagaja i na tym zeruja. Istnienie tego zaklamania i zasczucia swiadczy rowniez o zerowej zdolnosci przywodczej tak zwanych liderow, dozywotnich partyjnych dyktatorow ktorzy buduja swoje ograniczone poparcie na sklocaniu i zaszczuciu polskiego spoleczenstwa.
    Ci glupcy partyjni dyktatorzy nie potrafia zrozumiec ze w skloconym spoleczenstwie oslabiaja swoja wlasna pozycje na scenie politycznej. I na tym tle jeszcze raz widac kompletne dno ktore reprezentuje obecny dyktator Donek Tusk, historyk z zawodu ktory postanowil ratowac strefe Euro pieniedzmi ktorych nie ma.

    A general niestety nie wykonal naleznie obowiazku. W tamtych dniach porywu warcholskiego zdziczenia General zbyt dlugo zwlekal z zaprowadzeniem porzadku. Za co nalezy mu sie nagana nawet po 30 latach.

    W obliczu obecnych gigantycznych problemow przed Polska i Europa wykorzystywanie stanu wojennego sprzed 30 lat dla odwracania uwagi jest symbolem spektakularnego kretynizmu. Pytanie co Jaro Kacz chce tym wygrac ??? On tego oczywiscie nie wie.

  117. …zewsząd słyszę że ogłaszając stan wojenny gen.Jaruzelski zahamował rozwój naszej gospodarki, a przede wszystkim wykazał się tchórzostwem wobec rzekomego zagrożenia ze strony ZSRR. Jeżeli generał był rzeczywiście tchórzem, to przecież mógł skorzystać z pomocy kogoś odważnego spoza własnego sztabu, kto pofatygowałby się do Moskwy aby przekonać Rosjan że najlepszym dla nas i dla nich wyjściem będzie wystąpienie Polski z Układu Warszawskiego i z RWPG. Oczywiście nie Wałęsa bo był pyskaty i jemu Rosjanie nie ufali, Graś był za młody – ale mógłby to być ktoś twardy ale jednocześnie konsyliacyjny, na przykład pan Macierewicz (o ile oczywiście przystałby na taką propozycję).

  118. pardon! jasne że winno być „koncyliacyjny”.

  119. Ograniczanie roli Jaruzelskiego do kwestii stanu wojennego jest niedorzecznoscia oraz bagatelizowaniem jego politycznej dzialanosci wczesniej i pozniej. Dziwia mnie niedorzecznosci o Jaruzelskim w blogosferze, postaci przeciez negatywnej.
    ET

  120. Kultura pamieci spolecznej

    Kazda nagla zmiana zmusza nas niejako do stawiania kwestii zwiazanych z pamiecia. Nie znaczy to jednak, ze nasze czesto krytyczne uwagi dotyczace przeszlosci utozsamiane sa z jej kwestionowaniem, a jej kwestionowanie z negacja etc.. Pozostaje wiec podjecie proby tworzenia kultury pamieci, kultury przypominania. Jakiekolwiek relatywizowanie zjawisk oraz faktow z przeszlosci, projektowanie ich na drugich lub co gorsze, w przyszlosc jest conajmniej mitogenne, nawet dla tych, kotrzy sie przed mitami przynajmniej werbalnie bronia. Rozliczenie sie z przeszloscia jest niezbedne, bo tylko w ten sposob mozemy budowac przyszlosc oraz porozumienie spoleczne na bazie solidarnosci. Zmagania sie z wlasna hostoria implikuja niejako koniecznosc zmagania sie ze soba samym. Prowadza jednak bardzo czesto do twierdzen subiektywnych. Niektorzy z nas zaslaniaja sie podjetymi probami w ramach instytucji panstwowych, spolecznych i to im zupelnie wystarczy. Drudzy z kolei nawoluja do dokonania proby analizy wlasnej, jeszcze inni pragna tabula rasa i nowego poczatku. Zadaje sobie wowczas pytanie, poczatku czego? Poczatku do czego? Nie sadze bowiem, ze ow poczatek umozliwi nam rowne szanse. Tylko spoleczne rozliczenie sie z przeszloscia oraz rozliczenie sie kazdego z nas osobno umozliwi nam zaistnienie w przyszlosci niezaleznie od obecnego miejsca zamieszkania. Waznym elementem kultury pamieci sa wystapienia politykow oraz historykow. Panstwowa kultura pamieci kostnieje dosc szybko, bo posluguje sie rytualami oraz pusta forma dwu kolorow. Jej przeciwnicy natomiast uciekaja do szarocienia, blednie sadzac, ze znajduja w nim adekwatne schronienie. Permanentne prezentowanie poczucia wstydu oraz winy za przeszlosc moze powodowac taki odruch odrzucenia. Trudne do zaakceptowania, lecz jakze niezbedne jest poczucie wspolodpowiedzialnosci (nie winy) za nasza wspolna przeszlosc (dotyczy to zarowno czasow wojny, jak rowniez nasze zmagania z narzucona rzeczywistoscia po wojnie). Odrzucamy zarowno role ofiar jak i katow. Najchetniej chielibysmy podazac ku nowemu w calkowitym zapomnieniu. W ten sposob spychamy jednak siebie do antymiejsc pozbawiajac sie jakichkolwiek atrybutow umozliwiajacych nam funkcjonowanie w przyszlosci. Wyszukiwanie kolorowych plam w przeszlosci niewiele pomoze, bo nie jestesmy w stanie unikac czasu przeszlego oraz rozbitej przestrzenii jednoczesnie. Osobnicy o pogladach prawicowych posluguja sie w spoleczno-politycznej debacie nieustannie argumentem grubej kreski i postrzegaja ja jako katalizator spoleczny oraz argumentem maczugi jako przeszkody w postrzeganiu i kreowaniu przyszlosci. Lewicowcy natomiast chcieliby uchronic jak najwiecej atrybutow z przeszlosci oraz umozliwic ich funkcjonowanie obecnie. W ten sposob, zachowujac pamiec spoleczna z przeszlosci umozliwiaja sobie wlasny transfer do przyszlosci, przynajmniej im sie tak wydaje. Burzac mosty konstruuja intelektualny pomost ku przyszlosci, ktorej po prostu nie ma. Ulegaja zludzieniu, ze unikajac antyniejsc zachowaja swoja tozsamosc tu i teraz oraz w przyszlosci. Zapominaja jednak, ze w przeszlosci nie bylo miejsca na lewice, ktora nalezaloby dopiero stworzyc od podstaw. Mieszczanskie natomiast elementy w polityce PRLu byly niemozliwe do transplantacji w jakikolwiek inny (drugi) byt polityczny. Polityczna oraz obywatelska reedukacja odbierana jest negatywnie i asocjowana jako kara, a nie obowiazek. Poslugujemy sie przy tym, prostym archetypem ONI. Chetnie relatywizujemy nasza role jako wspoluczestnikow, niechetnie natomiast relatywizujemy nasza role, jako ofiary. Bycie ofiara nie uraga nam i w ten sposob godzimy sie na jakikolwiek handicap upiekszajacy nam zyciorys. Czesto tez do pozornej dobrowolnosci (wlasny wybor) naszej emigracji dorabiamy cala ideologie; w kraju nie bylo nam zle, nie bylismy biedni, bylismy dobrze wyksztalceni etc.. Kierowalismy sie jedynie checia przygody bez nacisku z zewnatrz. Znane jest tysiace sposobow podobnej argumentacji celem zachowania twarzy. Dorabiamy sobie jednak kolejna maske, zapominajac maski z czasow zaprzeszlych. Dlatego tez wyszukujemy bez jakiekgokolwiek oporu wewnetrzenego argumenty z niedalekiej przeszlosci koloryzujac zapamietane obrazy. Jako ze sa to obrazy czesto z dziecinstwa lub mlodosci (prawie zawsze asocjowane pozytywnie), to proces ten przebiega w miare latwo. Niestety nie zdajemy sobie sprawy z faktu, ze nasza psychika nie jest w stanie permanentnie rugowac z nieswiadomosci doznania negatywne. Dlatego „trzepiamy“ sie poszczegolnych przykladow pozytywnych i ograniczamy nasze zmagania z przeszloscia do kilku postaci (general, zacny profesor). Kierujemy sie przy tym lekiem przed utrata tozsamosci. Lekiem przed utrata odzyskanej z trudem suwerennosci. Gdy wiekszosc spoleczna uznaje zmiany po 89 roku jako zmiany niezbedne i pozytywne, to po dwudziestu latach nie cichna glosy relatywizujace te nasza przeszlosc (tu podejmujemy sie uogolnienia bez jakiegokolwiek ryzyka, wydawaloby sie). W ten sposob stapamy w miejscu zamiast wykorzystac szanse na dalsze zmiany prowadzace do emancypacji obywatelek i obywateli, w kraju i na emigracji. Owa postepujaca emancypacja drazni dzisiejsza „dierrière garde“, ktora w czasach zaprzeszlych zajmowala miejsca w pierwszym szeregu, ba uzurpowala sobie prawo do tytulu avant garde lub im sie tak przynajmniej wydawalo. W swoim rzekomym postepie znajdujemy bez skrupulow dyzurnych do bicia; dzisiaj sa nimi USA oraz Izrael, bo przeszlosc zmusza nas do skrzetnego skrywania naszych fobii, naszej ksenofobii. Dlatego lapiemy sie kazdego kola ratunkowego, co z kolei odsuwa od nas konieczna samokrytyke. Nie mamy przy tym zamiaru tworzyc memorialow kultury, chociaz pamietamy protagonistow przeszlosci czyniac z nich bohaterow (Stalin) i mordercow jednoczesnie. Podobna role odgrywa w procesie tworzenia kultury pamieci Jaruzelski. Fokusowanie krytyki czasow zaprzeszlych na pojedyncze osoby nie ma zadnego sensu , bo chodzi glownie o krytyke systemowa. Na rozliczenie pojedynczych osob jest juz niestety za pozno. Radykalne odciecie sie od przeszlosci nie pasuje kazdemu z nas, bo oznaczaloby dla niektorych niebezpieczenstwo suicydalnosci spolecznej. Zapominamy przy tym o wartosci nadrzednej, ktora jest wolnosc kazdego z nas. Jako, ze wolnosc wymaga niejako poczucia odpowiedzialnosci, niechetnie z niej korzystamy poddajac sie nostalgicznym nastrojom. To prowadzi nas na trop tematow drugorzednych i zastepczych, a proces oraz kulture pamieci redukujemy do kultury piknikowo-wspominkowej.
    ET

  121. Byly oraz obecny prezydent…….Cieszy mnie natomiast fakt zwracania uwagi na odmiennosc zyciorysow obu prezydentow, obecnego i bylego. Roznica jest bowiem zasadnicza. Ostatni zostal wybrany niewatpliwie w wolnych wyborach, natomiast byly prezydent (Jaruzelski) ukazal sie jako rezultat grubej kreski. Niepotrzebne i niedorzeczne jest zwracanie uwagi na roznice wieku, bo Jaruzelski nie tylko wiekiem sie rozni od Komorowskiego. Jesli pomijamy wine ZSRR i komunistow, to nieslusznie raczymy zapominac, ze obecna polaryzacja spoleczenstwa jest niewatpliwie pochodna wyzej wymienionych. Sam Jaruzelski jest bowiem aktywna czescia komunistow i ZSSR i nie ma sensu mowic o jego losie. Jaruzelski byl bowiem tworca losu wlasnego orazu przy okazji losu milionow, w tym i losu Komorowskiego. Wybory Jaruzelskiego-trudno je tak okreslic-byly dzialaniem celowym, wynikajacym z z jego przekonan, dzialnosci politycznej, wojskowej i oczywiscie powiazan politycznych (Moskwa). Chetnie jednak mylimy i mieszamy signifiant i signifié, co jest zreszta charakterystyczne w regularnym odwolywaniu sie do figury Jaruzelskiego. Los nikomu nic nie oszczedzil, Jaruzelski mogl w czasach zaprzeszlych natomiast oszczedzic wiele zla drugim, a przynajmniej sobie samemu. Kreowanie go na bohatera czy kolejnego swietego jest ublizaniem ofiarom z czasow Jaruzelskiego. Podobnie ma sie z wymienianiem Kwasniewskiego i Gierka jednym tchem, niezaleznie od tego kto i kiedy to czyni. Po grubej kresce proces ten bedzie trwal cale nastepne (przynajmniej trzy) pokolenia. Po szkodzie jestesmy troche madrzejsi. Sadze jednak, ze wkrotce bedziemy mieli wolny dostep do materialow IPNu (przy zachowaniu obowiazjacego prawa o danych osobowych) i kazdy z nas bedzie mial okazje na samooczyszczenie sie (rowniez Pan Passent bedzie mial okazje na uporzadkowanie problemu pseudonimow) lub „konfrontacje“ ofiar z „czyncami“. Gdyby obywatelki i obywatele traktowali PRL jak panstwo wlasne, to nie zmietli by jej z mapy politycznej oraz odstawili do historii czasow najnowszych. PRL byla wprawdzie dziura, lecz nie czarna, pozbawiona bowiembyla calkowicie wolnej energii. Niechetnie godzimy sie na zamazywanie czasow zaprzeszlych, a jednoczesnie uzywamy instrumentu zamazywania, odksztalcania etc. w opisie ostatnich lat. Czas uplywa i z kazdym nowym dniem wystawia nam rachunki, ktore nalezaloby wreszcie uregulowac; Palac Kultury zawali sie bowiem kiedys sam.
    ET

  122. narciarz2, 1.52. Z pełnym uznaniem! Moja historia jest nieco inna, ale typowa dla tych czasów. Byłem wtedy dyrektorem instytutu badawczego w Warszawie. Członkiem Solidarności i Partii, jak większość. Ja i cała załoga odczuła wielką ulgę i w spokoju podjęła pracę. Przyjąłem do pracy troje wyrzuconych gdzie indziej aktywistów S i pies z kulawą nogą nie zwracał mi uwagi. Nie widziałem też na oczy żadnego funkcjonariusza. Teraz jako prominent mam 2600 emerytury a żaden z „uratowanych” bojowników nie wyraził słowa wdzięczności. To normalne dla tych ludzi co potwierdza dziś obrzydła „legenda” w wywiadzie dla GW gdy mówi; „Przed 13 grudnia szliśmy razem. A potem wykopano podziały, które do dziś funkcjonują. To była zbrodnia na narodzie.” Nie powiedział dureń, że to on i jego kombatanci za tę zbrodnię są odpowiedzialni. Stworzono „cywilizację podłości” jak określił inny walczący filozof, w której trudno żyć, nie wstydząc się za prymitywizm, głupotę i regres cywilizacyjny. I za stracone dwie dekady. Profesor Antoni Sułek publikuje w GW dane ankietowe, z których niezbicie wynika, że po tylu latach ogłupiania i zmasowanej indoktrynacji dalej ponad 51 procent rodaków popiera czyn Generała. Tylko prezydent swoich Polaków pali świeczkę w oknie, czym potwierdza swoją głupotę, oderwanie od rzeczywietości i partyjniactwo cwaniaków. Trzeba wyłączyć w domu wszystkie media aby przetrzymać ten dzień kłamstwa i propagandowej agresji. Pozdrawiam

  123. Z tego co pisze TO, stasieku czy Lewy wynika, ze jakieś dziwne powietrze wisi nad NY i w sposób szczególny wpływa na widzenie Polski (z tamtej) oddali. A może to kwestia „wielkiej wody”, która nas oddziela.
    Rzecz ciekawa, za Bałtykiem (znacznie mniejsza woda), a mam na myśli Szkockholm, moi mieszkający tam bliscy oraz znajomi Polacy postrzegają to, co dzieje się w kraju zupełnie inaczej. W uproszczeniu, jeśli nawet nie dość kochają Tuska, to szczerze nie znoszą prezesa i za absolutnie kuriozalne uważają wyczyny i pomysły na Polskę tzw. prawicy.

  124. mag
    13 grudnia o godz. 9:56

    Wystarczy porównać teksty Matki-Kurki przed i po wyjeździe za Wielką Wodę…….
    Jego też miazmaty dopadły, zmieniając optykę spojrzenia.

  125. Coś z etosu dawnej „Solidarności” ocalało wśród mieniących się jej spadkobiercami……
    Radosna i bezrefleksyjna chęć wyprowadzania ludzi na ulicę?
    Prawa Murphy’ego mówią, że jeżeli coś ma pójść nie tak, to pójdzie.
    Dziennikarz podczas jednej z zadum stracił oko, inny został pobity, spalono wóz transmisyjny.
    Ile jeszcze trzeba, by padł jakiś trup?
    A spadkobiercy etosu nie są jakoś sądzeni za swą głupotę…..

    I takim nieodpowiedzialnym ludziom w 1981 roku powinno się powierzyć kierowanie sporym krajem Europy?

  126. jasny gwint & narciarz2
    W porywie warcholskiego zdziczenia w sierpniu 80, w firmie w ktorej pracowalem, odbywalem praktyke, byl strajk. Solidarne gnidy przygotowaly sie w tajemnicy gromadzac wodke, zagryche i portrety papierza. W dniu strajku juz okolo poludnia zaklad byl obrzygany, obszczany, czesc maszyn zdemolowana a materialy byly rozkradzione. Solidane gnidy jednak wykonywaly swe prywatne fuchy dopoki policja przyjechala, przepedzila ten lajdacki motloch i zamknela firme. Firma zostala zamknieta na dobre. Okolo 60 stracilo prace.
    Slowo solidarnosc zawsze wzbudza we mnie obrzydzenie a gdy czytam o obecnych obchodach 30 rocznicy zbiera mi sie na wymioty. Mam nadzieje ze nadejdzie czas na rozliczenie tej lajdackiej zgraji.

  127. @TO

    TObie widać trzeba lopatologicznie.

    Na osi na której odkładamy punkty koncentracji poglądów lewica jest na lewo od wielbłąda. Pojęcie lewicy politycznej jest wystarczająco dobrze określone, aby nie uważać jej jako coś podobnego do lewego ogona krzywej Gaussa. Ja sugerowałem przesunięcie krzywej gęstości na prawo, tak że prawie całość jest w pozycji prawicy. Mylisz punkt zakotwiczenia oceny i dominantę gęstości rozkładu prawdobodobieństwa z interpretacjami zmiennej losowej.

    O Wietnamczykach napisałem po TO abyś rozróżniał odpowiedź na pytanie: „Kto ty jesteś?” „Polak mały.” od oceny wzrostu wietnamczyków. Przyjmijmy że rozkład wzrostu wśród Wietnamczyków oraz wśród Polaków są rozkładami normalnymi.
    Wtedy może się okazać, że duży Wietnamczyk jest mniejszy od Małego Polaka. Gdy zwracamy się do kogoś „Ty mały” to odnosimy to wskazanie nie do bezwględnej wartości wzrostu, lecz do wartości dominanującej wzrostu. Symetryczność rozkładu (dokładniej: gęstości rozkładu prawdopodobieństwa) w tym zawołaniu nie jest zawarta.

    W badaniach socjologicznych przyjęta nominalnie wartość odniesienia oceny może być inna niż przesądza o tym badana zbiórowość. Nominalnie oceną pozytywną w „moich” szkołach była ocena symbolizowana 3. Praktycznie była to ocena symbolizowana 3= czyli trzy z dwoma szynami. Ta postawa(!) pozwala zrozumieć rozróznienie między tezą socjologiczną a dyrektywą pragmatyczną. Punktem odniesienia dla społeczności szkolnych było 3=.

    Moje i Kartki poglądy są liberalne. To postawy lewicowe tak zanikły, że prawie nie odnotowuje się postaw bardziej na lewo od naszych.
    Twoje niejasne stwierdzenia o smoku sprowokowały mnie do drwiny i podatek Tobina jaki smok gotowy był gotowy zapłacić wystraszony tym bałaganem jaki zastał na zewnątrz swej pieczary.

    Mój tekst był nacelowany na modelowego inżyniera. Taki ma w podświadomości obserwowalny zakres wielkości badanej oraz zna pojęcię katastrofy. Wytrzymałość liny alpinistycznej określa się wartością długości przy której zwisająca pęka pod własnym ciężarem. Liczba osób jakie mogą wejść do windy jest punktem zaczepienia dla zdarzenia przeciążenia. Liczba ta (pomijam wymiary windy) jest zwykle około 10 razy mniejsza niż ta, która kojarzy nam się z ciężarem rwącym liny windy. Zatem początkujący student wydziału mechanicznego i pracownik dozoru technicznego mówią zwykle używając innych zaklęć.

    Wczoraj pijany operator podnośnika zabił. Ten hydrauliczny podnośnik spełniał wymogy stawiane przez Urząd Dozoru Technicznego. Urząd przemilczał poziom dopuszczalny stężenia alkoholu we krwi operatora.
    Twój wpis będący reakcją na próbę uporządkowania Twego STYLU polemiki skłania mnie do kpiny: masz pretensje do dozoru technicznego za opisywaną katastrofę na budowie mostu.

    Ustawiając sobie mnie do bicia stwierdzeniami „upierasz się” nie jesteś ani uczciwy intelektualnie ani zabawny.

    W komentowanym prze Ciebie moim wpisie był element: skuteczni powinni być lepiej wynagradzani. Ciebie nie nauczono ani rachunku prawdopodobieństwa, ani rozróżniania cech ilościowych od jakościowych. Obejrzyj sobie mecz polskiej reprezentacji siatkarskiej. Być może będzie właśnie grał kurdupel Zagumny. Nie potrafi ani serwować ani zbijać piłki. I zapewne będziesz miał kłopoty ze zrozumieniem dlaczego tego nieudacznego zgreda w tej młodej i wysokiej drużynie trzymają. Zagumny podchodzi do trenera. Ten trener to krasnoludek i jakiś oszołom – na siatkówce się nie zna.

    Cytat z Twej repliki:
    Otóż źródłem rozbieżności jest ta kontrowersyjna teza, bo lewicowe to właśnie są Kapitały, Manifesty i jak już się upierasz, likwidacje OFE i podatki Tobina.

    Moje, nieznane Ci poglądy są bardzo lewicowe. Eustachy Rylski określił obecny polski ustrój polityczny jako dziki kapitalizm.
    Ja uważam, że już powinniśmy być rozliczni z efektywności opieki społecznej a nie narkotyzowali się opisami przypadków opisywanych przez panią redaktor Elżbietę Jaworowicz lub redaktorów podległych Tadeuszowi Rydzykowi.
    Uważam, że powinny być zdecydowane różnice płac między płacami osób zawodowo bardzo skutecznych oraz resztą. Uważam, że bez względu na pochodzenie społeczne wybitni studenci (co najwyżej 4%) powinni mieć stypendium pozwalające na zaproszenie pozostałych członków na piwo – serwowane bez ilościowych ograniczeń.
    Uważam, że Karta Nauczyciela wyrządza Polsce niepowetowane szkody. Uważam, że naukowcy powinni mieć pensję gołą na poziomie umożliwiającą wegetację i być wyrzucani na bruk za plagiat. Grant rozliczany przez gremium z innej placówki.
    Uważam, że na tympanonie budynku dawnej Resursy w Warszawie będącej siedzibą Towarzystwa Dobroczynności powinien być zatarty wykuty tam łaciński napis po polsku brzmiący: biedny rzecz święta.

    Polacy nie są solidarni, chcą mówić wszyscy naraz i w dużej mierze są hipokrytami: twierdzą że wałówka ich dziecka niesiona do szkoły składa się z honoru. A ono ściąga na wszystkich lekcjach z wyjątkiem religii, kiedy rzuca – w katechetę.

    Jestem przeciw równości – bo jest źródłem zastoju.
    Jestem przeciw braterstwu – bo w jego imię mamy naród i przypadkowe społeczeństwo.
    Jestem przeciw wolności – bo w jego imię policjant zbiera punkty stojąc przed gimnazjum i łapiąc na pęczki inicjujących palenie marychy.

    Jestem przeciwko nieuczciwości w polemikach cynicznie nazywanej swadą polemiczną.

    Wy się chłopcy bawicie … a mnie kuśtyka życie.

    Krew się nie leje. Zachwyt nie pieje.
    Prosiłem Cię TO abyś się przyłożył do swego pisania. Strach prosić.

  128. ET godz 9:42 i 9:49.

    Po co sie tak trudzisz tu nie chodzi o to aby cos obiasniac (opisywac) to robili juz
    inni przed toba tysiace razy.
    Tu chodzi jednak o to by to zmienic a nie czekac az sie samo kiedys zawali.
    http://gadzetomania.pl/2011/12/12/laserem-po-oczach-czyli-nowy-sposob-na-radzenie-sobie-z-zamieszkami

  129. Cytat dla odpowiedniego (bardzo „pasujacy ” ) uczczenia rocznicy ;
    „Rosjanie nie muszą utrzymywać w Polsce szpiegów. Polacy sami się zatłuką i zaduszą ”
    A. Celinski

  130. Nie jestem pewny czy mi sie tylko wydaje , czy tez blog ostatnio sie pochylil. Dosc to niepokojace bo na pochyle drzewo …

  131. NATO – zapewne zupełnym przypadkiem w tych dniach – upublicznia swoje kwity, z których ma jakoby wynikać, że ZSRR nie przygotowywało ataku na Polskę, więc generał Jaruzelski to tyran i rosyjski pachołek. Widać Pan Generał już przez 30 lat stoi niektórym ludziom ościom w gardle.

    John Pilger miał kiedyś takie motto: „Nigdy nie wierz w nic, dopóki temu oficjalnie nie zaprzeczono”.

    Na stronie internetowej tego wybitnego dziennikarza oraz dokumentalisty jest link do jego ostatniego filmu „The War You Don’t See” – zwiastun jest tutaj. W rocznicę stanu wojennego warto zobaczyć, jak wygląda współcześnie prawdziwa wojna oraz jej oprawa medialna, a nie jakaś plastikowa martyrologia cierpiętników w złotych klatkach ośrodków wczasowych, z pasywnymi żołnierzami na ulicach oraz skorumpowanymi żołdami ZOMOwcami, na których ostentacyjnie (i słusznie) ludzie wieszają psy za ich chamstwo, prymityw oraz tępą brutalność i walą w nich kamulcami, tudzież podniesionym z bruku gazem łzawiącym.

    Stan wojenny jest przereklamowany.

    Gdyby to zależało od sowieckiej żydkomuny, a nie od gen. Jaruzelskiego, to ci wszyscy (z nielicznymi wyjątkami) styropianowi bohaterowie skończyliby swą martyrologię dla ubogich nie cierpiętniczym epizodem w ośrodkach wczasowych, a następnie jako zdegenerowany, marionetkowy establishment z połamanym kręgosłupem moralnym, tylko pod stienku oraz w gułagach – na wyspach sołowieckich jest bowiem wciąż dostatecznie dużo miejsca, aby pomieścić tam miliony ludzi.

  132. @narciarz2
    13 grudnia o godz. 1:52

    Zawsze myślałem, że narciarze to ludzie odważni i z FANTAZJĄ, nie zmieniający tak łatwo swych poglądów lub preferencji. A tu wystarczy dopisek „2” i widzę ewolucję, której i ja uległym w tych 30 latach od pojawienia się „zielonych ludków” w telewizji w pewien mroźny poranek, gdy mi pod oknami hałasowały czołgi z jednostki opolskiej. Już nie pamiętam dokąd jechały, ale szczegóły topograficzne potwierdziły moje przypuszczenie, że na Śląsk wschodni – może Katowice? Kilka czołgów zostało na rogatkach Opola, „pachołki Jaruzelskiego” pilnowały ulic wylotowych. Mnie interesował tylko kierunek południowy – do rodziny w Kędzierzynie, więc tylko przypuszczam, że pozostałe arterie prze- i wylotowe z Opola były pilnowane. Ruchy czołgów były też w innych miejscach, bo moja siostra skorzystała z rowów po gąsienicach, aby dojść pieszo (kilkanaście km) do starej ciotki w Ujeździe, a śnieg był ogromny. Kierunek był właściwy – do hitlerowskiej autostrady Zachód-Wschód, za „niekoszerną” miejscowością „Goj”.
    Moja rodzina w zasadzie nie ucierpiała z powodu stanu wojennego, choć były idiotyczne według mnie ograniczenia w poruszaniu się po kraju (i za granicę). To była chyba przesadna przezorność, niepotrzebna już po internowaniu czołówki Solidarności. Taki błahy przykład. Moja niezamężna siostra z Gliwic zawsze spędzała Święta i Sylwestra u nas. Nie wolno jej było pojechać. Wzięła się na sposób i prosiła o pozwolenie na udanie się do „doktora” G. do Opola. Nie skłamała, bo nie ujawniła specjalizacji tego doktora (Antoniusa). Ludzie bliscy władzy radzili sobie w podobny sposób. Syn sekretarza uczelnianego miał kontynuować studia we Francji (wymiana studentów Politechnik w Nançy i Wrocławia). To było niemożliwe, więc załatwił sobie zaświadczenie ojca francuskiej narzeczonej, iż jest niezbędna operacja oka przez francuskiego specjalistę (tatusia narzeczonej, późniejszego teścia), a jego tatuś wykorzystał swoje powiązania lokalne i synek pojechał na „operację”. Oko ma zdrowe do dziś, ale zrobił karierę menedżerską nawet na skalę światową, choć ostatnio obniżył loty – i to dosłownie – i ma drobne kłopoty jako szef LOT’u – nie przeszkodził mu stan wojenny w rozwoju! Gdyby zachorował to udałby się do brata – byłego wiceministra zdrowia i obecnego szefa Centrum Zdrowia Dziecka, któremu również stan wojenny nie zniszczył kariery. Mnie trochę przyhamowano w moich zapędach zagranicznych, ale nie na długo. Już w marcu mogłem kontynuować staż w Paryżu i to bez „chodów” w partii i SB. Szczerze mówiąc, nie znam żadnego przypadku krzywdy w kręgu nauczycieli w Opolu, spowodowanej przez uprzednią działalność związkową (w domyśle – wywrotową), choć zakusy były, aby wykorzystać sytuację do prywatnych rozrachunków. Była swoista Macierewiczowska weryfikacja krzykaczy „panny S”, ale zwyciężył w znanych mi szkołach rozsądek członków PZPR, też zaskoczonych wprowadzeniem stanu wojennego. Nie wiem jak było gdzie indziej, pewnie nie wszędzie sielankowo.
    O machnięciu „wajchy” w drugą stronę po tzw. „wyzwoleniu” już pisałem – wynagradzanie ludzi bez kwalifikacji za wyimaginowane krzywdy ważnymi fuchami administracyjnymi w nowych władzach.

    PS
    O moich przemyśleniach na temat generała J. i jego decyzji napisałem szerzej i tekst ukaże się prawdopodobnie za tydzień w internetowej Silesii (aktualna „audycja” zawierała … co takiego? …zapomniałem!).

  133. PS
    Ta cholerna kursywa zaczęła się u „Spokojnego” – pewnie nie zamknął „braketów” z „i” i ciągnie się zaraza. To jest niedoróbka moderatora!!!

  134. Samozwanczy lewicowcy, lewicowy felieton oraz epigoni realnego socjalizmu uzurpujacy sobie socjalistyczna wylacznosc, czesto dobrowolnie wpadaja w pulapke populizmu. Sadza oni bowiem, ze krytykowanie polskiej polityki na prawo od centrum wystarczy na stworzenie solidnej sceny po lewej stronie. Niestety owe wysilki zatrzymuja sie na etapie sredniej jakosci scenografii. Niedorzeczne porownania z faszyzmem w Niemczech oraz Europie (rowniez w Polsce?), odwolywanie sie do zagrozenia plynacego z jednej partii, generowanego przez jednego czlowieka nie tylko relatywizuja zbrodniczy okres 33-45, lecz kreuja sztucznego wroga w tej ekwilibrystyce polityczno-intelektualnej. W rzeczy samej ten sam dukt myslowy, te same bezmyslne instrumenty, nieskutecznie, jak sie okazuje, zwalczane u drugich. Stad widoczne poirytowanie nie tylko w blogosferze, podczas kazdej, prawie zawsze nieudanej proby rehabilitowania nibysocjalizmu à la PRL. Widoczne sa w owych ponawianych probach potkniecia na wlasne zyczenie. Tesknota za czasem zaprzeszlym potwierdzana przez badania demoskopiczne tych czasow jednak nie wroci. Ba, powrotu do nich nie zycza sobie sami stesknieni. Dla wielu natomiast, nowa postawa jest lewicowy antysemityzm, dotychczas asocjowany z konserwatywna z reguly prawica. Prawica sie jednak uparcie (re)socjalizuje I emancypuje stawiajac na socjalna gospodarke rynkowa oraz opieke spoleczna socjalnie slabych. Ruchy lewicowe natomiast z przyproszonym prawym okiem traca czesto kontakt z wyborcami i oddaja sie juz li tylko werbalnej krytyce kapitalu i globalizacji, zapominajac przy tym o priorytecie wlasnosci prywatnej. Problematyka ekologiczna spychana jest z politycznej agendy na trzeci, nieistniejacy plan. Relatywizowanie nazistowskiej przeszlosci przy uzyciu populistycznych porownan oraz antysemicka mowa krytykow globalizacji, sluszna przy tym poniekad krytyka polityki izraelskiej sa li tylko pozornie sprzeczne. Pragnienie wyzwolenia sie lewicy z jej historycznego szarocienia prowadzi ja czesto w pulapke populizmu oraz czesto w pulapke antysemtityzmu. Nie mam tu na mysli prymarnych porownan w blogosferze oraz przypisywania Zydom odpowiedzialnosci za Shoa, ktory niejako sami sprowokowali, jak twierdzila przed rokiem Magrud, chcialbym jedynie przypomniec o antysemickich sladach w przestrzenii lewicowej w otatnich latach. Gwoli historycznego przypomnienia, widoczne sa one nawet wsrod wczesnych socjalistow, w ruchu robotniczym XIX i XX wieku oraz u klasykow marksowskich (marksistowskich). Antysemityzm jest szczgeolnie widoczny w krajach Bloku Wschodniego po 45 roku, w kampaniach stalinowskich w procesach pokazowych w Czechoslowacji i ZSRR. Przy obecnej pseudodebacie o PRL mamy okazje zastanowic sie na ile i o ile prawicowe oraz lewicowe tendencje radykalne sa tozsame w tym aspekcie. Niewatpliwie laczylo je dazenie do kultu jednostki, laczyla je negacja pluralistycznych systemow demokratycznych, dogmatyzm, skrajne myslenie na zasadzie wrog-przyjaciel. Chetnie rzucane hasla; chciwi kapitalisci, zydowski kapitalizm podtrzymuja nute nieokreslonych sil, ukrytych w cieniu. Protokoly Medrcow Syjonu schowane na codzien gleboko w szufladach biurek, uzywane sa jako argument podczas krytyki Izraela, a sam Izrael uwazany jest w zaleznosci od politycznych potrzeb jako centrum syjonizmu po 45 roku. Antysyjionizm natomiast, jako “zamienny” argument przy sporach antysemickich jest ciagle aktualny wsrod skrajnej prawicy, radyklanej lewicy oraz wsrod islamistow. Ba, antysyjonimz i populizm odzyskuja dostep do salonu. Przedstawianie Palestynczykow jako ofiary oraz porownywanie akcji armii izraelskiej z czynami nazistow i czeste stawianie znaku rownosci miedzy Zydami na swiecie oraz Izraelczykami jest wyraznym antysemickim sygnalem. Binarnie przedstawiany obraz swiata; biedni i uciskani po jednej, natomiast imperialisci po drugiej stronie polityki jest typowa kalka ilustrujaca rowniez konflikt palestynski. Stanowisko prosyjonistyczne bylo w PRL, w przeciwienstwie do krajow zachodnich, stanowiskiem przemilczanym, a po 1967 roku regularnie zwalczanym. Nigdy nie bylo stanowiskiem oficjalnym. Gdy antysyjonizm wszedl do felietonowego salonu miedzy 70, a 80 rokiem w Europie, to w Polsce jest tematem w wyzwolonym juz salonie politycznym dopiero po 90 roku. Dochodzi do tego salonowy antyamerykanizm. Przypomina to manifestacje na zachodzie Europy podczas wojny libanskiej, manifestacje mialy miejsce przed synagogami, a nie przed ambasadami Izraela. Pisanie o Izraelczykach jako rasie nowch panow i o pogromach Palestynczykow oraz o lobby izraelskim w USA przypomina trockistowskie teorie o nierefomowalnosci panstwa syjonistycznego oraz wynikajaca stad koniecznosc jego zniszczenia. Syjonizm przedstawiany jest dzisiaj jako forma rasizmu. Chetnie pomijana jest rola Iranu w konflikcie palestynsko-izraelskim. Skutecznie wypychamy ze swiadomosci zagrozeniew Europie. Rzadko mowi sie o zwyklej wojnie, ktora ma miejsce w Izraelu. Organizacja Attac, wychwalana w blogosferze przez Bobole artykuluje swoj program uzywajac jezyka antysemickiego. W manifestacjach Attacu biora od czasu do czasu udzial nazisci i nikomu to nie przeszkadza. Aktywisci Attacu utozsamiaja swoja walke z neoliberalna globalizacja, z walka o prawo samostanowienia Palestynczykow. Lewicowe partie niepotrzebnie widza ruchy syjonistyczne jako konkurecje do socjalizmu. Prowadzi to bezposrednio do pozytywnego postrzegania islamizmu jako naczelnego wroga zachodniego imperializmu. Lizakowi Ludzie moga sie przy tym wiele nauczyc. Chodzi mianowicie o zrzucenie odpowiedzialnosci za przeszlosc, szkoda jednak, ze myslenie o odpowiedzialnosci za przyszlosc jest sladowe. Widze tu watki rownolegle w checi postrzegania PRLu przez lewicowcow w blogosferze. Przypomina mi sie Magrud patrzaca w przyszlosc; przyszlosc bez koniecznosci rozliczenia sie z przeszloscia przy ciaglym szukaniu tematow zastepczych jest niemozliwa do zbudowania, szkoda ze Magrud oraz Lizakowi Ludzie o tym zdaja sie nie wiedziec. Zastanawiam sie skad sie bierze akceptacja sadu lustracyjnego majacego dowiesc stan wskazujacy na bycie ofiara oraz calkowita negacja jednoczesnie kazdego osadu przeszlosci PRLu wlasnie z pozycji ofiar. Zapominamy przy tym, ze w wiekszosci bylismy ofiarami niezaleznie od tego, po ktorej stronie sie znajdowalismy. Samo twierdzenie braku przynaleznosci partyjnej nie uczyni zadnego z nas tzw. dobrym lewicowcem. Niedorzeczne byloby zrownanie skrajnej prawicy z lewica, dlatego tez poprzestalem na probie porownania, zaznaczam porownania niektorych watkow w obu politycznych nurtach.
    ET
    PS
    cd sciagi dla Falicza
    Odpowiedz na brak antysemityzmu w Polsce:
    Patrzy na nas z gory; gory pomnikowej; D M O W SK I

  135. Zamiast komentarza na temat mającego się dziś odbyć marszu niepodległości zacytuję K.I Gałczyńskiego (teatrzyk „Zielona gęś”)
    Na pewnego Polaka
    Patrz, Kościuszko na nas z nieba!
    raz Polak skandował.
    I popatrzył nań Kościuszko
    i się zwymiotował.
    Skoro już jesteśmy przy skojarzeniach, to wyznam, że „TO (nie Ta) ostatnia niedziela” bardzo dramatycznie mi się kojarzy, odkąd obejrzałam „Spalonych słońcem” Michałkowa. Kto widział, ten wie/rozumie.

  136. Jaruzel nikogo nie uchronił poza partyjnym monopolem na władzę, co przez stan katastrofy powodowany partyjnym monopolem trwał przez dodatkową dekadę. Te wszystkie nadinterpretacje, które wypisuje narciarz2 to chyba z braku śniegu na stokach albo wynik zjeżdżania na krechę bez kasku przez las.

    Nikomu zdaje się nie przechodzić przez głowę ile w generowaniu tamtejszej atmosfery było anarchii, a ile partyjnej prowokacji. A dodatkowo okazuje się, że katastrofą ekonomiczną miało by być hipotetyczne przejęcie steru gospodarki przez rzekomo niegotową na to Solidarność i związanych z nią doradców ekonomicznych. Zaiste ! Tak, jakby eksperci ekonomiczni odpowiedzialni za peerelowską gospodarkę byli przygotowani do swojej roli i dobrze spełniali swoje zadania ! Co gorszego mogło spotkać ówczesną polską po 35 latach majstroeania przy niej marksistowskich ekonomistów ?

    Jaruzel uchronił kraj od katastrofy, od rozlewu krwi, i od czego jeszcze ? Ktobda więcej na tym targu absurdów ?

    Nie zależy mi na włóczeniy Jaruzela po sądach, ale rzetelny osąd historii to inna sprawa. Łamiąca konstytucję decyzja w niczym nie uzasadniona poza ratowaniem partyjno-esbeckiego stanu posiadania widocznie stanowi dla wielu na tym blogu mniejsze zło niż wolność.

    Można powiedzieć, że przejaw syndromu sztokholmskiego.

  137. ET (13-12-g.9:42 i g.9:49)
    Zaskoczyłes mnie. Dziekuję za rozważny głos, nawet jeśli nie we wszystkim sie z Tobą zgadzam.

  138. kadett,

    bardzo dobrze. A więc gdzie są te błedy logiczne ?

    Pozdrawiam

  139. Piotr Ikonowicz: Polska – wyspa przeklęta, nie zielona – http://www.stachurska.eu/?p=5849

  140. telegraphic observer,

    mogę się schować, ale to nie zmienia faktu, że nie ma reguły. Tobie być może wydaje się, że wszystko, nawet rozkład poglądów w wielowarstwowych, złożonych kwestiach da się wyliczyć, scharakteryzować liczbowo, a potem przedstawić graficznie, żeby wyszedł z tego wielbłąd – albo może jednak dromader – do wyboru ? Tymczasem rzeczywistość (jak zwykle) jest bardziej złożona. Znam wokół siebie ludzi jak najbardziej „smoleńskich” i „ziobrowych”, a jednocześnie gospodarczo bardziej liberalnych niż Ty. Kim oni są ? Populistami ? A może jednak siedzą na końcówce liberalnego ogona z zastrzeżeniem, że… – z jakim ? Jak ich sklasyfikować, aby pasowało do wykresu rozkładu ?

    Nie ma reguły. Co najwyżej są próby ich ustalania, nie zawsze udane, nie zawsze mające jakikolwiek sens.

    Pozdrawiam

  141. Dostałam mailem:

    „Do Użytkowników i Przyjaciół wystap.pl

    Szanowni Państwo,
    Drodzy Koledzy,

    przez wiele miesięcy nasze wspólne wysiłki nad „przywróceniem Biura
    GIODO Polakom” (górnolotne lecz sądzę, że trafne określenie tego co
    robimy) i deklerykalizacją debaty publicznej rozbijały się o szczelną
    kurtynę milczenia, by nie powiedzieć, że stały się powszechnie znaną
    tajemnicą. Media katolickie, przeczulone na punkcie najmniejszego
    śladu „zapateryzmu” w przestrzeni publicznej, potrafiące przypuścić
    atak za zgoła kilka mocniejszych słów, nie miały nic do powiedzenia
    ani o tym, że Episkopat Polski został oskarżony o ignorowanie decyzji
    Papieża Benedykta XVI, wyrażonej w dekrecie zmieniającym prawo
    kanoniczne, ani o tym, że Biuro GIODO zostało zalane dziesiątkami
    skarg na proboszczów. Paradoksalnie, wolała o tym milczeć także druga
    strona czyli środowiska laickie i lewicowe. We wrześniu duża gazeta
    zrezygnowała z zamieszczenia gotowego artykułu o naszej działalności.
    Najpierw wymagano od dziennikarki wielu zmian i poprawek, a kiedy je
    (wkładając w to dodatkową pracę) zrobiła – szefostwo przestało być
    zainteresowane.
    Sądowe zwycięstwo Roberta Biniasa nad GIODO zburzyło wreszcie ten mur
    milczenia – temat pojawił się w TOK FM, gazeta.pl, Trójce, Radiu Zet,
    Rzeczpospolitej a tym samym stał się ogólnopolski. Kropką nad „i” w
    wojnie z „i 3” będzie, jak sądzę, dzisiejszy program „Czarno na
    białym” w TVN24 o godzinie 20:25. Będzie poświęcony problemom z
    egzekwowaniem ustawy, i wreszcie zostaliśmy wysłuchani. Po raz
    pierwszy w telewizji mają się pojawić niewygodne i dotychczas
    przemilczane fakty. Zapraszam do oglądania. Proszę powiadomić
    znajomych!

    Korzystając z okazji proszę o pamięć i wsparcie – jeśli nie w
    modlitwie, to chociaż finansowe. Nasza działalność może się powoli
    posuwać do przodu tylko gigantycznym nakładem sił i środków. Każda
    roboczogodzina urzędników Biura GIODO zajmujących się skargami na
    proboszczów została opłacona. Nasza – żadna. Kiedy więc urzędnicy za
    publiczne pieniądze umarzali Wasze sprawy, my za darmo walczyliśmy,
    żeby je zaczęli merytorycznie rozpatrywać. Jest to ogromna kampania,
    która w normalnych warunkach powinna być traktowana jak etatowa praca
    dla macierzystej organizacji. Jeśli ktoś uważa, że praca nad
    doprowadzeniem do merytorycznych decyzji jest warta choć ułamek tego,
    ile kosztuje ich umarzanie, to proszę o przelew na konto:

    Maciej Psyk
    mbank
    16 1140 2004 0000 3702 0393 5539
    z dopiskiem „Dar serca na wolną Polskę”

    Przed nami jeszcze WIELE pracy!

    pozdrawiam w imieniu własnym i wspaniałego zespołu wystap.pl
    Maciej Psyk”

  142. staruszek 11.27
    Gratuluje ! Takiego steku bredni, banałow i oksymoronów jeszcze na blogu nie było. Przebiłes nawet słynna Agę piszącą u p. Paradowskiej !Przeczytałem z zapartym tchem. Czy ty to czytasz przed wbiciem do internetu, czy leci ci taki monolog wewnętrzny jak Molly w Ulissesie ? Musiez koniecznie to wszystko wydac w formie zbioru esejów zebranych z wszystkich blogów Polityki. Kabaret Mumio bedzie miał kopalnie tekstów do reklamy telefonów !!!!!!

  143. Wyrazy uznania dla narciarza2 (1:19, 1:23, 1:37) oraz za „słonia w jarzębinie” (17:04).

    Kadett (10:09),
    mija się z prawdą, że ekrany telewizorów wypełniają adoratorzy generalskich rozwiązań.
    Czy do nich zalicza Hofmana, Kaczyńskiego, Mularczyka i wielu im podobnych, stale oglądanych w telewizji?
    Podejrzewam, że kadett podobnie jak „osesek” nie pamięta stanu wojennego, lub jak Kaczyński nie załapał się na bycie pokrzywdzonym.

    Popieram Waldemara (11:15) i niesmaka (11:17)
    „Wszystkowiedzący”, to zakała nie tylko blogów, bo tu są nieszkodliwi,
    ale całej polskiej polityki.

    I słowa Wieśka 59: „stuprocentowej racji i genialnego wyjścia z sytuacji nie miał wówczas nikt…

  144. Kilka słów o generale

    1) Porucznik Jaruzelski, jak już w to wszedł, nie mógł stać w miejscu. Aby się rozwijać, zyskiwać awantaże, musiał czynić jakieś trybuty ustrojowi.

    2) W społeczeństwie w roku 1981 zaczęła się budzić nieśmiało podmiotowość. Stała się groźna dla ładu socjalistycznego. Emancypacja obywateli w oporze gęstej materii socjalizmu zaczęła przybierać po części formy odwetowe, ekstremalne, natychmiastowe. Wytykane dzisiaj, bo najbardziej widoczne, zapamiętane, jako dowody na zamach. Te skrajne formy były w pewnym sensie odbiciem nahajkowo-karabinowych form, jakie społeczeństwo doświadczyło na sobie w latach 1945 – 1951.

    3) Wśród kadry powstało zapotrzebowanie na akcję totalną. Preferowana dyfuzja w górę, poprzez pokłady władzy, osób najbardziej przydatnych, wyrzuciła generała na sam szczyt. Stał się naczelnym reprezentantem, głównym depozytariuszem odpowiedzialności, najwierniejszym wyznawcą konieczności dziejowej, dysponentem najważniejszej smyczy, najdotkliwszego bata.

    4) Stan wojenny był ratunkiem dla niereprezentatywnej władzy oraz nakazem podpowiadanym zarówno przez twardą ideologię socjalizmu realnego, obozowego, wspólnotowego, jak i drogą do spełnienia ambicji wielu marzących o egzekwujących posłuszne milczenie błyszczących oficerkach i przywracających zdrowy rozsądek obywatelom czołgach pod swoja komendą.

    5) Okrągły stół nie był w żadnym przypadku owocem stanu wojennego lub jakichkolwiek zamiarów aparatu partyjnego podjętych w 1981 roku. Stan wojenny i Okrągły Stół, to dwa zupełnie odrębne wydarzenia rozdzielone czasem psucia się ustroju, dojrzewania do zmian.

    6) Postępujący spadek efektywności gospodarek socjalistycznych, obciążanie ich niekontrolowanymi ekonomicznie przedsięwzięciami oraz reformatorskie posunięcia Gorbaczowa wprowadziły nową jakość do polityki w obozie socjalistycznym.

    7) Nie ma w tym zasługi generałów i aparatu w PRL-u. Ale jest w tym zasługa generałów i aparatu, że w porę dostrzegli niebezpieczeństwo rozpadu oraz wykorzystali nowowytworzone luzy ideologiczne i polityczne niezbędne do przeprowadzenia zmian. Podjęli się drugiej próby ratowania swojej pozycji, ale już w zupełnie innych warunkach, innymi środkami.

    osiem) Próba wypadła nieoczekiwanie źle dla dotychczasowego establishmentu, tak na dwójkę z plusem . Niebawem stało się jasne, że nie ma innego sposobu, jak wyprowadzić sztandar na stałe.
    I tak jest do dzisiaj. Historia nie wstrzymała kroku, sytuacja się rozwija, a o socjaliźmioe realnym mało kto ma ochotę wspominać.

    Pzdr, TJ

  145. Jak widać wielu z nas zmieniło swe zdanie O Jaruzelskim i stanie wojennym. Ja oczywiście też zapisałem się do Solidarności i była to pierwsza organizacja poza związkiem sportowym do jakiej należałem. Widziałem narastające nastroje antyrządowe i wzrastający radykalizm Solidarności w swym zakładzie i coraz bardziej byłem zaniepokojony tym że stawali się tacy pewni tego, że Rosjanie nie zaatakują bo Ameryka wybiła im to z głowy , a rodzimi czerwoni już leżą i wystarczy popchnąć, a się przewrócą. Coraz bardziej obawiałem się, że może powtórzyć się scenariusz z Czech czy Wegier. Zakład właściwie nie pracował , a wszyscy byli rozdyskutowani. Stan Wojenny był jednak zaskoczeniem i pierwszego dnia wraz w wieloma innymi siedzieliśmy w nim po godzinach licząc się z atakiem policji. Ponieważ nic się nie działo na noc poszedłem do domu. Wieczorem z okna zobaczyłem kolumny transporterów i czołgów zmierzających do zakładu. Rano było już po wszystkim, jak zobaczono taką silę to zrezygnowano z oporu. Był śmieszny incydent bowiem po spacyfikowaniu zakładu wojsko go opuściło i zostały tylko straże, okazało się, że nie spenetrowano wszystkich zakamarków do końca i paru moich kolegów przespało całą pacyfikacje i rano nieświadomi niczego chcieli wrócić do domu i zostali zatrzymani na wartowni. Wtedy się dowiedzieli co się stało. Następnego dna kazano mnie sie zgłosić do sali nad stołówką i okazało się że było tam wielu ludzi z Solidarności między innymi Bujak. Nie bardzo się orientowałem o co chodzi lecz skojarzyłem że tu zebrano potencjalnie niebezpiecznych ludzi dla władzy. Sprawa się wyjaśniła wkrótce , bo okazało się że mój kierownik podał mnie jako niebezpiecznego działacza „S” . Sprawdzono że to było doniesienie nieprawdziwe i wróciłem na noc do domu. Niektórzy z tego pomieszczenia jak się dowiedziałem zostali internowani. Po paru nerwowych dniach, strach zaczął opadać, do patroli i posterunków zaczęliśmy się przyzwyczajać. Bałem się co się stało z mamą ,bratem i jego żoną którzy wyjechali do Szwecji , ale po paru dniach otrzymałem wiadomość że są za granicą. Paru cwaniaczków z partii tak jak ten wspomniany kierownik chciało ugrać na stanie wojennym i pozbyć sie konkurencji , ale przeliczyli się, władza wojskowa wcale im tak bardzo nie wierzyła i sprawdzała doniesienia. W sumie ani , ja ani moi znajomi nie ucierpieli w wyniku tego wydarzenia, trochę nerwów buło , ale to wszystko.
    Popierałem działania Solidarności podziemnej , ale jednak uważałem że SW uchronił Polskę od interwencji. Utwierdziłem się w tym, że nie mamy szans na zmianę ustroju i oderwaniu się od ZSRR.

  146. Jacobsky,
    Jazda narciarza na krechę przez las bez kasku? Nie wydaje mi się. Jemu morowe powietrze w słynnym USA też uderzyło do głowy i postanowił przedstawiać się jako ten nawrócony, który doznał momentalnego olśnienia z powodu postawy Jaruzelskiego wobec mocarstw zachodnich po 1989 roku. A jak było na prawdę, chyba nie ma reguły na „osobiste olśnienie”. 😉

    Mój pogląd na wojnę dwóch betonów: PZPR i Solidarność (upraszczająco pomijam trzeci beton: KRK) jest nieco bliższy partyjnej interpretacji od Twojego. Obie strony były zbetonowane, nie potrafiły negocjować; zresztą o czym było negocjować, dla gospodarki jedynym ratunkiem był plan Balcerowicza, który Rakowski pomału wprowadzał – w uproszczeniu to ujmując. Ani jeden ani drugi beton były do rządzenia, o współrządzeniu lepiej nie mówiąc, intelektualnie nie przygotowe, nie byłoby wsparcia międzynarodowego, przecież bez uzgodnień z Moskwą darowanie (polowy) zadłużenia przez zachód nie wchodzilo w grę, a w 1981 na Kremlu rządzili jeszcze postalinowi starcy, a bez otwarcia na zachód jakikolwiek rozwój był niemożliwy. Idee ekonomiczne Solidarności miotały się między modelem japońskim, jugosłowiańskim i szwedzkim, co było paranoią.

    Jedyne co jest warte dyskusji, to wysokość emerytur dawnej nomenklatury, tzw. „prominentów”. Powiedzmy, że 2600 zł/mies dla byłego „dyrektora instytutu badawczego” (jasny gwint, @9:51) nie jest wygórowane, aczkolwiek z mojego rozeznania niedoszacowane, albo wzięte z kwitka sprzed kilku lat, pewnie liczone netto. U JG zadziwia postawa z boku. Jakby nie on przestał być częścią aparatu, bo należał przez kilka miesięcy do Solidarności i potraktował łaskawie kilku prześladowanych. Za to należy mu się wdzięczność i współudział w obecnie rozdzielanych zaszczytach i konfiturach, a jak nie … to będzie ich wyzywał od gnid i podobnych łobuzów. I taką mamy dyskusję w kraju świeżego, nieskażonego powietrza.

    Polskie zacietrzewienie nie jest wystarczająco rozpoznane przez świat, moim zdaniem. Dlatego, na wszelki wypadek trzymam się odeń z dala, w mojej wschodniej części miasta, gdzie rozkład poglądów ideologiczno-politycznych jest jednostajny i dyskretny.
    Pozdrawiam

  147. Absolwent!

    Za mały jesteś aby się do mnie zwracać: „musisz”.
    Jeśli nie odeprzesz tchu, to nie będę Cię na sumieniu.
    A blog być może odetchnie.

    Jest gorzej niż sądzisz. Ja nie mam sumienia wcale.
    Ci bez świadectwa tak mają.

  148. mag
    13 grudnia o godz. 12:58

    Szanowna Mag,
    a mnie się kojarzy z podrzuconą na ten blog, kilka lat temu przez Kadett’a, „Ostatnią niedzielą”
    Polecam, Nemer

  149. Coś skopałem, chodziło mi o to http://www.youtube.com/watch?v=onHLBORdzt0
    przepraszam

  150. Wreszcie w Krakowie dopadli szpiega i zdrajcę.
    http://wiadomosci.onet.pl/regionalne/krakow/uszkodzono-popiersie-plk-kuklinskiego-szukaja-spra,1,4965419,region-wiadomosc.html
    Szukają sprawców, a oni są w rządzie lub w Belwederze.

  151. TO, 16,14. Niedoszacowany jest Twój umysł, nie ważne brutto czy netto

  152. @staruszek (11:27)
    Tak jest, ŁOPATOLOGICZNIE trzeba. Nie ma przyłożalności bez łopatologiczności.

    Ja tez jestem przeciw Karcie Nauczyciela, oraz Karcie Małego Polaka. Literat Eustachy Rylski jest nie mniej brawurowy. Dziki kapitalizm – powiada, a jaki na początku kapitalizm jest? Zupełnie jak w filmie, gdzieś z roku 1995, ale akcja dzieje się pod zaborem, malarz-diabeł (Marek Kondrat) uczy Małgorzatę (Renata Dancewicz) manier, jak się siada do stołu i pije wino, aby nie zostawić śladu jedzenia na brzegu kieliszka, aby została damą. Bo kapitalizm jest diabłem wcielonym, o którym Wam liberałom się nie śniło. Właściwie, jacy są z Was liberałowie, tacy bezprzymiotnikowi? A może jesteście „liberałowie ogonowi”.

    Wreszcie pojąłem swój błąd, czy jesteś operatorem podnośnika hudraulicznego, czy też blogistą Passentowym, zawsze sprawdzaj poziom stężenia alkoholu. Jak masz za niski, niezgodny z polską normą, nie podchodź.

  153. Szanowny Adminie,
    absolitnie kazdy wpis uzytkownika o nicku „Michal” pojawiajacy sie na Blogu Daniela Passenta ( i czasami na innych blogach Polityki) zawiera uwagi antysemickie, ktore moim zdaniem naruszaja Punkt 10 „zasad publikacji komentarzy”, a mnie osobiscie sprawiaja wielka przykrosc.
    Dlatego niech wolno mi bedzie zaapelowac do Admina o uprzedzenie „Michala”, ze jest to niedopuszczalne lamanie regulaminu albo o zbanowanie tego uzytkownika. Jego chorobliwa obsesja na temat Zydow i „zydokomuny” nie wnosi wiele do toczacej sie tu wymiany pogladow, natomidt znaczaco zatruwa publiczna przestrzen.

  154. 108 osób zginęło podczas interwencji 600tys. armii wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację podczas dławienia Praskiej Wiosny.Jest to liczba porównywalna z liczba ofiar stanu wojennego w Polsce.To niby przed czym,,uchronił” nas Jaruzelski?
    Resztę opinii,które mam na temat generała zawarł w swoim wpisie o 13:05 Jacobsky i nie ma potrzeby ich powielać.
    Swoją ,,wojnę” z generałem zakończyłem definitywnie z chwilą złożenia przez niego urzędu prezydenta.Od pierwszego dnia obrad okrągło-stołowych obowiązywało mnie życzliwe ,zawieszenie broni”.
    Mitologizowanie i uszlachetnianie postawy generała można jakoś naciągać w kontekście stanu wojennego ale nijak nie bronią się jego wcześniejsze uczynki.Czystki w wojsku(ok.1300 oficerów pochodzenia żydowskiego) w 1968 r.,udział i osobisty nadzór nad naszym kontyngentem w zdławieniu Czechów;pacyfikacja strajków wybrzeża”70.We wszystkich tych wydarzeniach Jaruzelski uczestniczył aktywnie jako decydent a nie świadek czy bierny wykonawca.
    Całość postawy generała pozostawiam ocenom historii,proszę jedynie żeby jej nie fałszować.Przez żadną ze stron.

  155. Nemer
    Dzięki za „ostatnią niedzielę” by pARTtyzant. Super!
    Oczywiście, wolę mieć takie skojarzenie albo z jakimś przedwojennym polskim filmem, gdzie był ten lajt motyw muzyczny. Znasz jego tytuł?

  156. A mnie odpowiada teza nr 5, o tym, że „Okrągły stół był owocem stanu wojennego”. Na ten czas robię się heglistą. Bowiem przemówił Duch, może nie ten świety, wzywany przez słynnego proroka narodu na słynnym placy Warszawy, ale Duch Historii. Wszak tak to trzeba ująć. Generał staje przed sądem, innym sądem, oczywiście przed Sądem Historii. Zamiary aparatu partyjnego podjęte w 1981 roku miały się nijak do możliwości ich przeprowadzenia. Stan wojenny był dowodem tej niemożności, która się ciągnęła przez 7,5 roku jeszcze, a nie przez całą dekadę, jak twierdzą niektórzy zapalczywi blogerzy, chociaż początek psucia ustroju trudno dokładnie ustalić. Wg. mnie już 22 Lipca 1944 to psucie się zaczęło. Co nie musi znaczyć przecież, ze Okrągły Stół był owocem Manifestu Lipcowego, chociaż kto wie.

    Po prostu błąd, jaki popełnia TJ (15:39) polega na tym, że zbytnio przywiązuje się do siły sprawczej aparatu partyjnego w latach 1980-81. Już lepiej zrobilby, jakby się skupił na sile sprawczej wojska i SB, albo – jeszcze lepiej – na sile woli i intuicji samego Generała. Ktoś na blogu porównał gen. Jaruzelskiego z Moczarem i Żymirskim, co za nietakt i brak logiki, raczej z Gomułką i Gierkiem winno się go porównywać. Więc jaka była intuicja żołnierza-polityka polskiego Wojciecha Jaruzelskiego? Ano taka, że sytuację i wroga trzeba rozpoznać bojem. Tak jest, porucznik Jaruzelski był zwiadowcą. Po rozpoznaniu bojem należy się zastanowić, czy dalsze rozpoznanie nie jest potrzebne, aż w kolejnych krokach należy się wycofać na „z góry upatrzone pozycje”. Opatruję w cudzysłów aby podkreślić ironię tej frazy, albowiem Jaruzelski z góry pozycji przy okrągłym stole sobie nie upatrzył. Ale kto wie, czy nie wykluczał. Przynajmniej teraz tak domyślają się komentatorzy tamtych wydarzeń, na pewno się zastanawiał, czy papież nie jest świętym, albo czy z prof. Geremkiem da się negocjować, albo czy kapral Wałęsa nadawałby się na jego następcę (oczywiście nie na stanowisku min. obrony). I ja bym nie przestwał się domyślać, co jeszcze ogarniał Generał-zwiadowca intuicją swoją.

  157. axiom1, 12 grudnia o godz. 8:04
    „Nie zadziwia mnie brak reakcji do szczytu Unii z 8-9 grudnia. A w mediach cicho, nie ma debaty, nawet Sejmowej debaty, a sprawa niesłychanie ważna. Powinno być wotum nieufności i nowe wybory.”

    Wotum nieufności – to wyniki dzisiejszego sondażu:
    http://fakty.interia.pl/polska/news/sondaz-polacy-krytycznie-ocenianiaja-prace-parlamentu,1733819,3?f=ch
    61 proc. ankietowanych źle ocenia działalność Sejmu nowej kadencji; zaledwie 20 proc. badanych dobrze – wynika z sondażu CBOS.

    Według CBOS obecny parlament spotkał się na starcie z najbardziej nieprzychylnymi reakcjami Polaków, jakie ośrodek odnotował w ostatnim dwudziestoleciu. Wydawałoby się, że tuż po wyborach parlamentarnych skład obu izb najlepiej odzwierciedla społeczne preferencje partyjne, a tym samym w początkowym okresie funkcjonowania powinien cieszyć się większą aprobatą niż ten, który właśnie zakończył pracę – zaznaczył CBOS.

    Mówiąc innymi słowami – tylko opozycja jest pozytywnie oceniana przez społeczeństwo.

    @Daniel Passent
    „…i pomyślałem, że nasz kraj jest jednak szczęśliwy. Wolę marsz PiS od marszu setek tysięcy oburzonych, zubożałych, bezrobotnych i zdesperowanych. Widocznie w Polsce nie jest jeszcze tak źle, skoro ulice należą do patriotów (?), a nie do osób łaknących chleba i wolności, demokracji, jak w Rosji, czy pracy, jak w Hiszpanii. Jeśli z tego punktu widzenia spojrzeć na marsz przeciwko Tuskowi i Sikorskiemu, to nie warto się nim przejmować. Wybór daty 13 grudnia świadczy jak najgorzej o organizatorach.”

    Ma Pan Rację Panie Redaktorze, skoro nasz Naród zawsze miał i ma takich wspaniałych ludzi:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Kosynierzy

    Dzięki takim ludziom nigdy nie utraciliśmy wolności chociaż byliśmy pod zaborami, dzięki takim ludziom przeżyliśmy okupację, przeżyliśmy czasy stalinowskie.

    Cześć i Chwała Niezłomnemu Narodowi Polskiemu!

  158. …Nie rozumiem, jak można mówić publicznie, przez radio, że inny człowiek jest umierający?!…pisze Pan Passen zapominajac, ze po przekroczeniu progu (wzrostu:umierania komorek) umieramy z dnia na dzien, codziennie….

    Szanowny Panie Passent,

    ja mozna, bedac osoba publiczna w randze generala, obcowac ze smiercia drugich?!

    ET

  159. @duende 13 grudnia o godz. 4:07
    „narciarz2, kilka pytan:
    Jaki bylby wymiar tej gigantycznej katastrofy od ktorej General nas uratowal? W tysiacach czy milionach zabitych?”

    Skoro Pan mnie konkretnie pyta, to ja konkretnie odpowiadam: siedemdziesiat siedem tysiecy trzysta osiemdziesiat piec.

    „Prosze o oswiecenie, jakie sa inne wybitne osiagniecia Generala?”

    Jedno wystarczy. Przynajmniej jesli o mnie chodzi.

    „W kontekscie naukowych badan 20 % Polakow cierpi na wtorny analfabetzm”

    Ten argument mi sie podoba, poniewaz uniewaznia nie tylko moje tezy, ale takze Panskie.

  160. baltazarsaldo
    13 grudnia o godz. 2:49
    To ze dzisiaj jest rocznica.
    …………………………………………………………………………………
    Z tego do czego pan się swego czasu przyznał, był pan 13.12.81 już poza krajem w drodze ku lepszej przyszłości. 25.06. będzie kolejna (inna) rocznica*. Wzorem pana będę też ją godnie wspominał. A pan?
    *podpowiem, to już pod drugiej stronie(lustra :-))

  161. Szanowny Panie Passent,
    czescia zycia jest smierc i tabuizowanie jej jest kolejna niedorzecznoscia. Rodzac sie umieramy z kazdym kolejnym dniem. Szkoda, ze wiednie Panu pior.

    ET

  162. Pisanie o Jaruzelskim w aspekcie li tylko stanu wojennego jest historiozofowaniem na skroty……..Sam Jaruzelski dobrze o tym wie, jego czytelnicy rowniez. Szczegolnie po lekturze wyjasniania przyczyn tegoz (SW) z prespektywy Generala.
    Pamietam krytyczne wpisy o pulkowniku zdrajcy. Za duzo tu wpiso o generale bohaterze.

    ET

  163. Nemerowi w sukurs do starego tanga:
    -Och zesz ty szantrapo niedomyta, ty gnido w DDT moczona, ty zarazo rozancowa, ty mie bedziesz o mojem wlasnem chlopie pouczac ?!

    Pani Rozalia Ogorek wystapila sie w obronie malzonka, ktoren w kacie cicho siedzial i w chusteczkie siapal, a wazne sprawy tego swiata zostawil kierownictwu. Jego kierowniczka do spraw pieleszy domowych przelozyla siate z pomaranczamy z jedny renki do drugiej i to wolno reko wyraznie zamiarowala odwaznik z lady zgarnac i lomot nieludzki blondynie spuscic, co wlasnie uregulowala i zamierzala sklep opuszczac, ale na „do widzenia” nie omieszkala o panu Ogorku sie wyrazic.

    – Pani Rozalia lepiej by swojego schabowemy karmila anizeli mu te pomaranczki i inne kapuste wtykac, bo chlop jak sie nie nazre, to ani na fabryce, ani na swojej slubnej sie nie wyrobi….

    Zdazyla zauwazyc opuszczajac WSS przy Krolikowej 11, tyz po zakupach, jak pani Ogorkowa. Nie pisane jednakowoz jej bylo prog przestapic, wieczna ondulacja ja apiac zawrocila , a wczepila sie w te koafiure pani Rozalia Ogorek. Raban sie zrobil na cztery fajery – pol kolejki obstawalo za malzenstwem Ogorkow a pol – za blondyna.

    Przyjechala melicja i posterunkowy metodycznie wzial sie do inwentaryzacji zajscia.

    -Pomaranczow ile szanowna obywatelka nabyla ?

    Rozpoczal przesluchanie. Przesluchiwal ich jeszcze na okolicznosc wagi odwaznika, gdzie i za ile blondyna sprawila se te uszkodzona ondulacje i zanim skonczyl, kolejka sie rozeszla a sklep trza bylo zamykac. Obie damy wyszli na ulice, ogarneli sie po wzmiankowanych rekoczynach, podmalowali i staneli zgodnie pod latarnia, zeby swoje malzenskie pozycie podsumowac.

    -Ja go bronie, ja, ja ?

    Zarzekala sie pani Ogorek.

    -Toz to popapraniec bez czci i sumienia, co kazdego wieczora udaje ze spi, poki mu cos z delikatesow pod dziob nie podstawie….

    -Mie pani idziesz mowic ?

    Wychrypiala blondyna.

    -Pani se nawet nie przedstawiasz, co mie ten moj w Wielkie Sobote wykrecil ! Znik w czwartek rano, zadzwonil wieczorem, ze na delegacje go wysylaja a juz w piatek od szostej rano stal na biurze przepustek i prosil sie u chlopakow dwie dychy pozyczyc, bo ma cykorie do domu wracac. Jedno co mie, malzonce, z delegacji przywiozl, to smierdzacy kurczak, jeszcze w czwartek nabyty, ktoren w rece mu wisial za lape, koszula do prania i wezwanie na 1265 zlotych za koszt polamanych mebli w restauracji Poziomka na Zabkowskiej.

    Przescigali sie obie w zalach nad swojemy chlopamy, wyciagli szminki, pudry i lusterka, zeby sie doprowadzic, az tu – niebieska Nyska staje, dwa mundurowe wyskakuja i:

    -Jazda, obie do wozu, tylko bez gadania !

    Na obyczajowkie jech odwiezli, protokol spisali, ze w nocy pindrzyli sie pod latarnia na Karolkowej a wczesniej pobili sie w WSS – proceder niewatpliwy. Ale – niekaralny. Za zasmiecanie ulicy skorkamy pomarancza mandaty wypisali i zamkli obie damy do rana.

    Pan Ogorek, po nieprzespanej nocy, zwolnienie wzial i malzonki poszukiwal. W komisariacie na Wilczej spotkal sie z mezem blondyny, niejakiem Teofilem Pajaczkowskiem, ktoren tyz po odbior prawowitej malzonki sie zglosil. Pozniej, obaj panowie, statecznem krokiem udali sie do domow a za niemi, we lzach nieposkromnionych, podciagajac porwane nylony i ratujac wlasne reputacje mowom – trawom, wlekli sie polowice.

    Nastepnego dnia, obie pary grzechi se odpuscili, a ze byla sobota, zamiast do kina zdecydowali sie isc na nieszpory, zeby z rachunkiem sumienia wyjsc na glanc. Lysy Jasiu podgrywal „U drzwi Twoich…”, dewotki spiewali a na chorze, za Jasiem, stala organistowa z walkiem w torbie zakupowej, zeby mu sie znowu droga, z kosciola do domu, komitet i bugi wugi nie pomieszali. W trzeciej lawce, pod filarkiem, siedzial Lolek ze swojom krolewnom; proboszcz udawal ze modlitewnik czyta. ale w rzeczy samej kompinowal jak z Lolka szmal wyciagnac za te nie odbyte procedure. A szmal byl juz juz, bo Lolek ze stolowki zakladowej, od tech klopsow, ja wytaszczyl i do Krokodyla, na Starowkie, za artystkie wokalystkie zatrudnil.

    -Wzgledem artystki i wokalystki nie wiem, ale mam co zem chcial: blondyna przy kosci, z niebieskiemi oczami i zadartem nosem – wszystko moje ! A ze glos ma nie mniejszy niz oddychanie – tylko plus !

    Zeby sobote po nieszporach z fasonem zakonczyc, udalim sie wszystkie do Krokodyla, krolewne – teraz juz Pania Cecylie Jarzabek – obstawiac i bezpiecznie do domu odstawic. Pare razy pol lytra peklo, owszem nie powiem, ale bawilim sie kulturalnie i nad ranem – do domu.

    Derozki nie bralim, zeby noca na Warszawe popatrzec. I Poniatoszczak stal jak nalezy, i Slasko – Dabroski sie swiecil, i po gruzach juz nie bylo sladu. A pod Sereno, pani Cecylia – na bis – odspiewala swoj szlagier z Krokodyla:

    http://www.youtube.com/watch?v=Eougp6lqaQI

  164. @Jacobsky 13 grudnia o godz. 13:05
    „Jaruzel nikogo nie uchronił poza partyjnym monopolem na władzę, co przez stan katastrofy powodowany partyjnym monopolem trwał przez dodatkową dekadę.”

    Czesto powtarzany poglad. Jego wyznawcy myla skutek z przyczyna.

    Zeby te mysl nieco wyjasnic. Okres rozbicia dzielnicowego w Polsce. . Nieudolny krol. Nasza dziesiejsza recepta? Trzeba bylo wtedy wymienic krola na rzad, bo jak wiemy z wlasnego doswiadczenia, rzady radza sobie calkiem niezle.

    Ale *wtedy* nie bylo takiej mozliwosci. Nie mozna bylo *wtedy* dokonac takiej wymiany, bo trzeba by zmienic cala organizacje panstwa z feudalnej na parlamentarna. Istota slowa „rzad” nie jest wymiana jednej osoby na dwadziescia, tylko zmiana calej organizacji kraju, administracji, i spolecznych przyzwyczajen.

    Jesli idzie o „stracona dekade Jaruzela”, to *wtedy* nie mozna bylo zrobic tego, co zrobiono w latach 1989-1991. Jesli ktos tego nie wie, to nie rozumie elementarnych realiow tamtej epoki.

  165. coraz więcej Polaków przerywa milczenie i coraz śmielej opowiada w radiu i w telewizji o swojej walce z komunistami. Po roku 1989 najpierw przyznawali się do tej walki piosenkarki, aktorki i nieliczni poeci – potem dołączyli dziennikarze i artyści kabaretowi. Dziś ujawniają się kelnerzy i szewcy. Na razie milczą tynkarze i tapicerzy, ale może w przyszłą rocznicę?…

  166. Antonius
    13 grudnia o godz. 12:14
    ———————————————————————————–
    Ciekawe. Mam podobne spostrzeżenia. I chyba nie tylko ja.

  167. @Jacobsky 13 grudnia o godz. 13:05
    „Jaruzel uchronił kraj od katastrofy, od rozlewu krwi, i od czego jeszcze ? Ktobda więcej na tym targu absurdów ?”

    Jacobsky, kpisz czy swiadomie ignorujesz to, co zostalo wiekokrotnie napisane i powiedziane?

    A mianowicie, Jaruzel uchronił kraj nie od katastrofy, tylko od MOZLIWEJ katastrofy. Czy naprawde nie rozumiesz, ze slowo MOZLIWEJ stawia cale te dyskusje na zupelnie innym fundamencie aksjologicznym, ktory Ty swiadomie ignorujesz w swoich wypowiedziach?

    Jesli powyzsze jest zbyt trudne, to przypomniej sobie dwa ladowania samolotow, jedno tragiczne a drugie udane. Czy przemyslales te sprawe? Czy naprawde nie rozumiesz, przed czym chronia PROCEDURY? Otoz one nie chronia przed katastrofa. One maja chronic przed MOZLIWA katastrofa. I dlatego obowiazkiem lotnika jest stosowac sie do procedur, co nasi lotnicy udowodnili raz w sposob pozytywny, a raz negatywny.

    Obowiazkiem szefa kraju bylo i dalej jest chronic kraj przed MOZLIWA katastrofa. Jesli tego nie pojales, to nie rozumiesz ani poczynan owczesnych wladz, ani dzisiejszych.

    Donald Tusk dzis kieruje sie dokladnie ta sama pragmatyka, co wtedy Jaruzel. Oni obaj chronia kraj przed MOZLIWA katastrofa. To jest ich obowiazek. To jest obowiazek kazdego przywodcy kazdego kraju.

    Polska ma wielkie szczescie, ze w trudnych czasach miala i nadal ma przywodcow, ktorzy sie kieruja ta elementarna zasada.

  168. Robi się niedobrze na widok kursywy. Proste zabiegi edytorskie, do których zaliczałem pisanie cytatów kursywą, stały się niemożliwe.

    Muszę jednak przerwać bojkot en passant, bo wyczyn p. Pospieszalskiego przeszedł pewna granicę wolności wypowiedzi.
    Zastanawialiśmy się kiedyś na blogach na temat „co spaja tzw prawicę”.
    Powtarzam swoja opinię.
    Ich łączy antysemityzm i Rydzyk!
    Dwa argumenty z brzegu:
    1. Dlaczego Korwin-Mikke zalecał głosowanie na PIS? Co ma K-M, który rozwaliłby państwo z JK, który państwo chce chwycić za mordę?. To są pytania retoryczne.
    2. My, starsi, pamiętamy czterech kultowych opozycjonistów pochodzenia żydowskiego. Z czwórki Geremek, Michnik, Kuroń, Modzelewski, ostatni się wycofał z polityki, wrócił do wyuczonego zawodu. Pozostali kontynuowali aktywność polityczną, każdy na swój sposób. Wszyscy zostali pohańbieni, Geremek pośmiertnie (widziałem to na własne oczy pod kościołem Wizytek), Michnikiem wycierają sobie gęby bez przerwy, Kuroń podobno spiskował z SB, a ostatnio, w reżimowej telewizji dowiadujemy się, że są ślady wskazujące na to, że Geremek zdradził Solidarność.

    I to jest te 25% genetycznego antysemityzmu o którym mówić mogli Wielcy Umarli, czasami ktoś z żywych bąknie ze strachem w oczach!
    Prezes może zostać sam na placu boju o niepodległość. Prezes puszcza oko w TabloidzieVN do prawdziwych Polaków, że Polska jest rządzona przez układ obcy, „wicie, rozumicie”. I będzie miał 25% do emerytury.

  169. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    „Dyplomata relacjonował roz¬mowę, którą przed wpro¬wa¬dze¬niem stanu wojen¬nego, jesie¬nią 1981 r., odbył z ówcze¬snym mini¬strem rządu PRL Sta¬ni¬sła¬wem Cio¬skiem. Cio¬sek miał po¬wie¬dzieć (…) iż ”po siło¬wej kon¬frontacji z wła¬dzą Soli¬dar¬ność mogłaby powstać na nowo, jako rze¬czy¬wi¬sty zwią¬zek zawo¬dowy, bez Matki Boskiej w kla¬pie, bez pro¬gramu gdań¬skiego, bez poli¬tycz¬nego obli¬cza i ambi¬cji się¬ga¬nia po władzę (…) W materiale wypowiadał się historyk IPN Wojciech Sawicki, który odkrył dokument. Powiedział, że ”nie można bar¬dziej zdra¬dzić ruchu, któ¬rego jest się wpły¬wo¬wym doradcą” (…) http://www.youtube.com/watch?v=muq7_3cq3aM Nie rozumiem zdziwienia zachowaniem Geremka. Polecam gorąco opublikowany w „Polskich Sprawach” 07 stycznia 1997r. zapis wywiadu rozmowy Hanny Krall z Geremkiem. Rozmowa została przeprowadzona w czerwcu 1981r. dla redakcji Polityka. Geremek przewodniczył wówczas Radzie Programowo-Konstytucyjnej przy KKP ” Solidarności”. Polityka opublikowała wywiad tnąc najbardziej pikantne szczegóły co do roli naszych wybranych braci oraz roli Polaków w przyszłej Polsce.”
    http://niezalezna.pl/20344-nietykalny-geremek-trwa-nagonka-na-blizej

  170. Jeszcze taki mały drobiazg…..
    Kto strajkuje, ten nie produkuje…
    Strajków w tamtych czasach można liczyć tysiące.
    Skąd więc miał się znaleźć towar w sklepach, węgiel w składach?
    Krasnoludki by dostarczyły?

    Okrągły Stół też nie powstał jako koncepcja przypadkiem.
    Zmiana władzy w ZSRR- Gorbaczow, to chyba 1985 dopiero?
    Przemiany geopolityczne i w mentalności wierchuszki Solidarnych- dopiero to dało przesłanki do pokojowego przekazania władzy.

    A dla twardogłowych zagadka…..
    Czy Piłsudskiego i jego pułkowników rozliczono za zamach stanu i jego ofiary? Przez Berezę przewinęło się prawie tyle osób co przez miejsca internowania. I miały znacznie gorsze warunki i sposób traktowania. W tej sprawie IPN nie robi nic…..

  171. Kto ZA a kto PRZECIW
    Prawdę powiedziawszy to głupie mamy społeczeństwo.Od wprowadzenia Stanu Wojennego lat minęło już kilkadziesiąt , urodziło się rewolucjonistom nowe pokolenie , niektórzy dochowali się wnuków , wydano na propagandę tak złotych jak tez i dewiz więcej niż
    de facto kosztował ten stan i CO ????
    Ponad 50 % polaków uważa że rację miał gen Jaruzelski.
    Co czwarty polak nie zna daty ogłoszenia stanu WOJNY Z NARODEM POLSKIM i czasu jego trwania. Pod oknami starego człowieka odbywa się chucpa w której najwięcej jest takich co podczas stanu nawet w projektach biologicznych nie mieścili się w kolejce.
    Wczoraj na spotkaniu z LISEM występował dawny szef IPN.
    Nie żebym się czepiał ale czy nie lepiej byłoby gdyby panowie z prawicy zafundowali swym wybrańcom najpierw dobre przedszkole zamiast wystawiać takie niedoróbki intelektualne na widok publiczny. Tego popisu ignorancji nawet p. Niesiołowski znieść nie potrafił.Ja lubię pytać – a tu mam możliwość .
    pierwsze primo – czy jest możliwość zamiany obecnego głupiego społeczeństwa na bardziej oświecone , takie co to opluje ostateczne Jaruzela i wyda na niego wyrok hańby
    drugie primo- czy możliwe jest stworzenie systemu nie dopuszczającego do władzy w każdej postaci ludzi wykazujących odchylenia od normy psychicznej.
    Ukłony dla chodzących po ziemi

  172. halen (17:12)
    108 osób zginęło podczas interwencji 600tys. armii wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację podczas dławienia Praskiej Wiosny.Jest to liczba porównywalna z liczba ofiar stanu wojennego w Polsce.To niby przed czym,,uchronił” nas Jaruzelski?

    W interwencji w Czechosłowacji w 1968 wzięło udział nie więcej niż 500 tys żołnierzy UW, prawdopodobnie około 250 tys. (z czego 1/10 to LWP). Czechosłowacja wtedy to mniej niż połowa ludności Polski. Zakładając, że metoda okupacji była podobna, a właściwie wymagająca większej liczebności z uwagi na lepsze zoorganizowanie się opozycji solidarnościowej, to potrzeby UW dla interwencji w PRL przekraczały milion żołnierzy. Skąd oni by to wzięli, bez LWP, i bez żołnierzy ZSRR uwiązanych w Afganistanie. Interwencja UW w Polsce graniczy z nieprawdopodobnością.

    Jednocześnie, nie można liczyć, że najazd na PRL przyniósłby tylko 106 ofiar śmiertlenych, czy 2,5 razy tyle z uwagi na proporcję liczebności obu stron, tylko 250-300 osób. To musiałoby być więcej. Ne próbujmy więc robić niepotrzebnych porównań.

    Przed czym uchronił nas Jaruzelski 30 lat temu?

    Przed nadmiarem populistycznego entuzjazmu w czasie karnawału. Przed narodem stało poważniejsze zadanie wypracowania metody wyjścia od walącego się komunizmu, pardon – z „realnego socjalizmu”. Nikt tego wcześniej (zdaje mi się) nie praktykował z powodzeniem. Jeśli przyjmiemy, że najlepszą metodą był Okrągły Stół, ćwierć wolne Wybory Czerwcowe i następujące po nich reformy ekonomiczne z otwarciem na świat zachodni włącznie, to w 1981 i 1982 i w następnych latach, bez Stanu Wojennego pacyfikującego ten dziki karnawał byłoby to niemożliwe. Generał uratował nas od klęski dzikich przemian.

  173. Widze, ze Szanowni Koledzy Blogerzy ciagle nie moga sie wyzwolic od syndromu stanu wojennego. Warto by jednak zwrocic wieksza uwage na sprawy aktualniejsze niz wina czy jej brak ze strony generala Jaruzelskiego. W koncu to juz ponad 30 lat od chwili samego wydarzenia! Stan wojenny byl rozwiazaniem, z ktorego, po straconym gospodarczo z winy amerykanskich sankcji 10-cio leciu, wyniknela umowa okraglo-stolowa i uwlaszczenie nomenklatury. General jak niegdys Mojzesz doprowadzil komunistycznych prominentow do kapitalistycznej ziemi obiecanej. A ze nie wystarczylo dla wszystkich – to coz robic. Podobnie bylo zapewne i z izraelitami uciekajacymi z domu niewoli.

  174. „I będzie miał (Prezes) 25% do emerytury”.

    A ile Prezes ma lat? Generalnie, czy „patriotyzm polski” skończy się na Prezesie?
    (skoro jesteśmy przy retorycznych pytaniach).
    Ale ryżych też genetycznie nie toleruja.

  175. stasieku
    13 grudnia o godz. 18:17

    Mój komentarz

    Podzielam, jednym z najmocniejszych spoiw łączących prawicę jest ksenofobia, a w szczególności antysemityzm, często demonstrowany jako obsesyjny rasizm (podzielam propozycje Heleny odnośnie rażącego nieprzestrzegania regulaminu blogu przez przedstawiciela tego kierunku karmiącego blog maniakalnymi teoriami o żydokomunie, usraelu itp.).
    Ta specyficzna ksenofobia tak się wplotła w ideologię nacjonalprawicy, że w dyskusjach z jej reprezentantami trudno rozwikłać, uporządkować ich argumenty, oddzielić fakty od obsesji.

    Z tego między innymi powodu propaganda narodowców jest silnie insynuacyjna, sugerująca, wystylizowana na zakazany owoc lub jakiś rodzaj gnozy. Gorliwy obrońca narodu puszcza do nas oko i powiada – wszyscy wiedzą o kogo chodzi, ale wszyscy wiedzą, że poprawność polityczna zabrania mnie patriocie mówić prawdę – Żydzi rządzą, wszędzie ich pełno.

    Dla ścisłości – czy Autor może podać źródło, które potwierdza żydowskie pochodzenie Kuronia?
    Jego żydowskość polegała wg mnie tylko na tym , że pewnego razu wdział na siebie koszulkę z napisem ”jestem Żydem”.

    Pzdr, TJ

  176. mag
    13 grudnia o godz. 17:14
    „Dzięki za „ostatnią niedzielę” by pARTtyzant. Super!
    Oczywiście, wolę mieć takie skojarzenie albo z jakimś przedwojennym polskim filmem, gdzie był ten lajt motyw muzyczny. Znasz jego tytuł?”

    Szanowna Mag,
    o „przedwojniu” i tej „Ostatniej niedzieli” to nic nie wiem. Wiem natomiast, że skorzystał z niej Nikita Michałkow w „Spalonych słońcem”.
    Pozdrawiam, Nemer

  177. Uderz w stół, a nożyce się odezwą…

    Szanowny Administratorze, Przemiły Cenzorze, Królu Złoty,
    Ja z kolei uprzejmie proszę, aby mimo wszystko nie cenzurował Pan histerycznych wpisów pragnącej załgać rzeczywistość p. Heleny, której niepodlegająca dyskusji (o faktach się nie dyskutuje), acz przemilczana niestety w mainstreamie kwestia żydokomuny sprawia – jak sama pisze – „wielką przykrość”. Skoro p. Helena nie poczuwa się do winy, sama nie uczestniczyła w ewidentnych zbrodniach tych ludzi (?) skierowanych przeciwko Polakom, nie katowała ich do nieprzytomności, nie odzierała z godności, nie fingowała procesów sądowych, to nie ma najmniejszego powodu, aby identyfikowała się z owymi ewidentnymi oprawcami tamtego czasu, patologicznymi antylechitami, wrogami gatunku ludzkiego, którzy najpierw ze wsparciem NKWD, a potem ich spadkobierców nie tylko trudnili się tu wszelkimi szykanami wobec Polaków patriotów, torturami, ale także bezsprzecznie dokonywali sądowych mordów na obywatelach Polski, na co rzetelnych dowodów dziś nie brakuje, dla szerokiej publiczności opisanych nawet w literaturze, choćby w książce Jana Marka Chodakiewicza „Po Zagładzie”, czy przedstawionych w filmach, jak „Generał Nil” na przykład.

    Niechże p. Helena cieszy się dziś wolnością słowa w Polsce, mimo swych totalitarnych zapędów.

  178. Ale narciarstwo, pardon – jajcarstwo.
    @narciarz2 (17:51) zbliżył się do mnie. Teoria dwóch garbów (@staruszek) udowodniona.

    Dodam jeszcze. Karnawał Soilidarności karnawałem, ale ile karnawał może trwać. Nawet w Rio nie może się ciągnąć bez końca. Prowokacje, kontrprowokacje, deklaracje, listy do bratnich społeczeństw, nie wspominam o masowych strajkach i spirali związkowych żądań, kartki, kolejki, hiperinflacja za pasem, itd. – w tym szaleństwie nie było żadnej metody, z winy obu stron oraz ekonomicznej materii. Zamrożenie przez Stan Wojenny przyniosło ok. 100 ofiar śmiertelnych, było czasem smuty i zapijania się. Ale dało ono czas na zastanowienie się. Nie było zmarnowaną dekadą w sensie ścisłym. Zmarnowaną relatywnie, tak była sytuacja międzynarodowa oraz gospodarki i polityki krajowej. Oto 13 grudnia skonczyła się I runda (nokautem), przez te 7 lat koleżanka (NB, przebrana w sutannę) chodziła po ringu z numer 2 zapowiadającym II rundę, no bo przecież musiała się ona odbyć. I się odbyła. Kto ją wygrał? (niestety nie JG, tak mi przykro 🙁 ).

  179. Dżizus, życie nie ma końca … Smoczyński o Europie, dalej – Rifkin o tym samym, oraz MJ&WW, wywiad z min. Gowinem, improwizacja w służbie zdrowia, patologie rynku pracy, o bankach, o obligacjach rządowych, o kredytach, na koniec Passent … to jest POLITYKA 51, jedyne 4 zł. WPROST się nie umywa, ściągnąłem dla krótkiej, zdominowanej przez red. Passenta opowieści o POLITYCE 30 lat wstecz, ciekawe ale znane, wszystkie inne artykuly niezachwycające. Mam nadzieję, że tygodnik gorszy nie wyprze z rynku lepszego. Bo najlepsza jest POLITYKA.

  180. „Nie rozumiem zdziwienia zachowaniem Geremka.”

    A ja nie rozumiem zdziwienia zachowaniem Pospieszalskiego. Nie rozumiem zdziwienia faktem, ze relacjonujac rozmowe Geremka z Cioskiem nie zapytal Cioska, czy taka rozmowa miala miejsce.

    Jedyne, co mnie dziwi, to powrot Pospieszalskiego do TVP. A jeszcze bardziej mnie dziwi, ze po wspomnianej audycji Pospieszalski nie jest jeszcze za brama takowej. Dziennikarz, ktory nie potrafi sprawdzic prawdziwosci podanej przez siebie informacji, powinien pensje pobierac w Gazecie Polskiej Codziennie. To jest miejsce dla wybitnych dziennikarzy.

  181. @Administrator
    Przychylam sie do prosby p. Heleny. Bardzo prosze zalozyc knebel panu Michalowi. Niech sie przeniesie tam, gdzie jego wypowiedzi znajda sie w odpowiednim towarzystwie i otoczeniu. Skoro sam tego nie robi, to bardzo prosze mu w tym pomoc. Z gory uprzejmie dziekuje.

  182. Jeszcze jedno mnie dziwi. Mianowicie, ze w programie Pospieszalskiego nie znalazl sie nikt, kto by zadal proste pytanie „czy pan sprawdzil te informacje”.

  183. Ciekawe, czy uda sie skonczyc te kursywe?

  184. stasieku (18:17)

    Chyba musisz się zgodzić ze spostrzeżeniem red. Passenta, że w Polsce nie jest jeszcze tak źle!

    Bo Polska nie jest dzikim krajem, a Polak ma swoje zasady:
    Jak trwoga to do Boga,
    Jak bida to do żyda.

    Nie jest źle …

  185. ….Mitologizowanie i uszlachetnianie postawy generała można jakoś naciągać w kontekście stanu wojennego ale nijak nie bronią się jego wcześniejsze uczynki.Czystki w wojsku(ok.1300 oficerów pochodzenia żydowskiego) w 1968 r.,udział i osobisty nadzór nad naszym kontyngentem w zdławieniu Czechów;pacyfikacja strajków wybrzeża”70.We wszystkich tych wydarzeniach Jaruzelski uczestniczył aktywnie jako decydent a nie świadek czy bierny wykonawca.
    Całość postawy generała pozostawiam ocenom historii,proszę jedynie żeby jej nie fałszować.Przez żadną ze stron…….

    Powyzej sluszne uwagii, godne zapamietania. Powtorzone za H.

    ET

  186. UWAGI….
    ET

  187. Staruszek wyraznie „mlodnieje”. Molodioc…..

    ET

  188. @TO:
    „w tym szaleństwie nie było żadnej metody, z winy obu stron oraz ekonomicznej materii.”

    Bynajmnej nie z winy stron. Jak powiedzial bodajze Kuron albo Michnik (nie pamietam), zderzyly sie dwa systemy. Porownanie bylo takie: wyobraz sobie, ze w sieci kolejowej pojawia sie pociag, ktorego pasazerowie decyduja w drodze glosowania, w ktora strone i ktorym torem bedzie jechal. Bardzo szybko dojdzie do zderzenia z innymi pociagami.

    Wniosek jest prosty. Nie mozna systemu spolecznego, gospodarczego, i ekonomicznego zmienic tylko czesciowo. Zmiana musi byc konsystentna i konsekwentna. Do takiej zmiany nie bylo warunkow w roku 1981. Zmiane przeprowadzono, gdy pojawily sie warunki w latach 1989-1991.

    W druga strone tez to dziala. Wyobraz sobie, ze do wladzy w PL dochodzi Kaczynski i zaczyna recznie sterowac nie tylko aresztowaniami, ale takze podatkami, polityka bankowa, i wszystkim, co mu wpadnie w rece. Nastapi zderzenie jego decyzji z wolnym rynkiem, chaos, i katastrofa.

    Jaruzeski w 1981 chronil kraj nie tylko przed MOZLIWA interwencja, ale takze przed PEWNYM zderzeniem enklawy demokracji z reszta systemu ekonomiczno-gospodarczego. Realia byly takie, ze nie mogl dostosowac calego systemu do enklawy demokracji, wiec musial dostosowac enklawe demokracji do reszty systemu. Przeniosl ja do internatow, mianowicie. W internatach ta enklawa mogla dalej istniec, czekajac na bardziej sprzyjajace warunki.

    Mysle, ze gdyby chodzilo tylko o niezalezne wydawnictwa, drugi obieg, oraz demonstracje, to wladza by na to machnela reka. Jednak wladza zdusila „S” wtedy, gdy ta ostatnia sie wziela za reformowanie systemu gospodarczeg i politycznego. To wtedy nie bylo mozliwe, niestety. Trzeba bylo wybrac, ktory system ma obowiazywac, a ktory ma ustapic. I to zostalo zrobione. (Dodam, ze niestety, ale takie byly realia.)

  189. – My byśmy byli w zupełnie innym świecie, gdyby nie działanie tego typu ludzi, którzy w kółko wywlekają jakieś przeszłości. Kłamią, jak mój kolega Janek Pospieszalski. Te jego akcje wobec prof. Geremka… Jasio sobie całkiem świetnie radził w czasie socjalizmu, a jak mu przyniosłem niecenzuralny tekst do wykonania przez jego zespół, powiedział: „co ty chcesz mnie w tarapaty wpakować”. Taki był Janek w stanie wojennym. Przykro mi to powiedzieć, ale dzisiaj się ubiera w strój kapo z obozu dla internowanych – rozwinął myśl.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114884,10812811,Holdys__W_stanie_wojennym_nie_fikali__a_teraz___.html
    —————–
    Zwięzłe podsumowanie Hołdysa……

  190. telegraphic observer
    13 grudnia o godz. 20:12

    Hiperinflację zawdzięczaliśmy sankcjom gospodarczym i……
    „Wałęsówce”…..800 zł każdemu do pensji….
    Dajmy teraz każdemu 8oo, a będziemy mieli szybko powtórkę z rozrywki.

  191. http://biblioteka.teatrnn.pl/dlibra/Content/23732/Procent+odnowy.pdf
    To o tym o czym marzyli robotnicy…….
    A 21 Postulatów dalej czeka na lepsze czasy.
    Ba w większości nastąpił regres!!!

  192. staruszek 16.20
    Skad wiesz chłopczyku, któryś się czegoś nawąchał, kto jest mały, a kto duży ? .Ani nie jestes staruszkiem, ani nie masz wiecej niż trzy , góra cztery klepki.
    Ale pisz , pisz dalej, lepiej na blogu, niż w publicznych toaletach, chociaż kto to wie na pewno ?

  193. Jak co roku wnoszę okrzyk: stan wojenny niech żyje, niech żyje !. Generale dzięki , że miałeś odwagę dać nam po łbie. Za te megalomańskie skłonnosci samobójcze i bogoojczyżniane farmazony plecione wtedy i dzisiaj. I nie było to żadne mniejsze zło, ale samo dobro w czystej postaci.

  194. Kleofas
    13 grudnia o godz. 17:38
    „Nemerowi w sukurs do starego tanga:…”

    Kleoś,
    a co ty „mnie” tu z biedną Violetką wyjeżdżasz, skoro wiesz przecież, że należę do tej rasy, która percepcję muzyki ma nieco ograniczoną bo czyni to w znacznej części brzuchem a nie tylko uszami. Tobie sentyment każe wracać na nasz grunt a ja nie czuję takich potrzeb, więc np. tę wspaniałą „Ostatnią niedzielę” Jerzego Petersburskiego, szczególnie w wykonaniu „pARTyzanta” wolałbym odnosić np. do kompozycji Django Reinhardt’a. Ciekawe jakby zagrał „Ostatnią Niedzielę” tymi swoimi trzema paluchami.
    Czy nie uważasz, że np. jego „Blue Drug”, który tak fajnie wykorzystała Elżbieta Mielczarek w „Poczekalni PKP” jest trochę w tym stylu?
    Jak już chcesz mi „damy” muzyczne podrzucać, by wzbudzać we mnie muzyczne emocje, to pomyśl może o tych przedwojennych ale z Twojego teraz kraju, np. o Billy Holiday, Bessie Smith czy Lil Green. A propos ,to słucham sobie czasami tego radyjka z Twojej strony.

    PS. Za tego „Kleosia”, to się nie złość, bo po prostu kojarzysz mi się z bardzo fajnym kumplem z lat młodości, który miał na imię Leonard a na drugie Kleofas mu dali i z tym się krył. Gdy niechcący to wyczaiłem, został „Kleosiem” na dobrych kilka lat.

    Pozdrawiam, Nemer

  195. narciarz2,

    ludzie różnie gadają na temat stanu wojennego, jego okoliczności oraz skutków, a fakt, że wiele coś już zostalo wiekokrotnie napisane i powiedziane nie koniecznie oznacza, że jest to w 100% zgodne z prawdą. Chyba znasz powiedzonko o tym, czym stają sie rzeczy nie zawsze prawdziwe lub nie do końca prawdziwe, jeśli tylko są wystarczająco często mówione ?

    Skoro katastrofa była możliwa, a więc nie taka znowu pewna, to o co takie wielkie „halo” ? Już sam mit katastrofy (nawet jeśli tylko możliwej) stanowi niejako mit założycielski, fundament całej budowanej przez Ciebie interpretacji historii. Stawiasz wiatraki, aby potem z nimi powalczyć i heroicznie udowodnić, że tylko Twój sposób widzenia tamtych czasów jest słuszny. Solidarnościowcom zarzuca się styropian, ale Tobie. Musisz chyba pogodzić sie z tym, że nie wszyscy będą bezkrytycznie przyjmować Twoje prawdy o historii.

    Podobnie jak halen, ja również już dawno zakończyłem moją prywatną wojnę z Jaruzelem rozejmem, a swego rodzaju pojednaniem, jednak nawet jeśli forgive, to nie koniecznie zaraz forget.

    Pozdrawiam

  196. telegraphic observer,

    dziękuję za obserwacje. Wole Twoje wyważone opinie od tendencyjnych opinii opartych na tym, co jużx wiele razy powiedziano i napisano…

    Pozdrawiam

  197. @ narciarz2

    Knebel? Może jeszcze łańcuchy, i kulę do nogi? Jeśli taki z Ciebie narciarz, jak komentator, to trzeba Ci wiedzieć, dla twego własnego dobra, że są także inne techniki jazdy, poza pługiem. Wytrzeszczu możesz dostać.

  198. Przed czym chronił nas Jaruzelski?

    telegraphic observer
    13 grudnia o godz. 19:45
    „Przed czym uchronił nas Jaruzelski 30 lat temu?
    Przed nadmiarem populistycznego entuzjazmu w czasie karnawału. Przed narodem stało poważniejsze zadanie wypracowania metody wyjścia od walącego się komunizmu, pardon – z „realnego socjalizmu”. Nikt tego wcześniej (zdaje mi się) nie praktykował z powodzeniem. Jeśli przyjmiemy, że najlepszą metodą był Okrągły Stół, ćwierć wolne Wybory Czerwcowe i następujące po nich reformy ekonomiczne z otwarciem na świat zachodni włącznie, to w 1981 i 1982 i w następnych latach, bez Stanu Wojennego pacyfikującego ten dziki karnawał byłoby to niemożliwe. Generał uratował nas od klęski dzikich przemian.”

    Mój komentarz

    To czysty determinizm – mówienie post factum, że gdyby nie tamto, to nie byłoby tego.

    Determinizm retrospektywny wynika tylko i wyłącznie z jednoosiowości następstwa wydarzeń, które się odbyły i które się inerpretuje w duchu uniwersalnego wyjaśnienia – Allah tak chciał.

    Przed czym chronią nas producenci kaleson? – Przed przeziębieniem. To jest racja ich istnienia. Zarobek jest taką manną, która na nich spada i przed która nie mogą się opędzić.

    Przed czym nas chronią producenci kart do gry? Przed nudą i depresją, tylko i wyłącznie. Zysk na kartach? Jak pan śmie! My jesteśmy branża kulturalna, kulturotwórcza, nam obca jest prymitywna chciwośc.

    Dlaczego komiwojażerowie przekonują, że chcą nas uszczęśliwić wspaniałą taniochą?
    Dlaczego sprawcy niedoszłej zbrodni zakopujący żywcem swą przyjaciółkę i partnerkę zapewniają po uratowaniu się dziewczyny, że wcale nie chcieli ej zabić, bo przecież żyje.

    Są sytuacje niewygodne, jednoznacznie interesowne, działania dla korzyści indywidualnych i grupowych, które po latach sprawcy usiłują wygładzać, wyidealizować, a przynajmniej je przedstawiać jako wieloznaczne, półznaczne, a chociażby ćwierćznaczne, przypruszają – jak pisze ET, ściemniają – jak mówi młodzież.

    W takiej sytuacji jest dzisiaj generał.

    Jeśli chodzi o stan wojenny, to moja ocena, jeśli chodzi o przyczyny, jest ostra – 95 % to interes partyjno-oligarchiczny i wpisaną weń przyszłość wykonawców.
    Nazwano to wszystko patetycznie obroną ustroju i państwa.
    Pozostałe 5 % to poczucie winy, że jak tak będziemy siedzieć i nic nie robić, to zginiemy (dzisiaj się dodaje – razem z krajem).

    Nie mówię o skutkach, które często są nieoczekiwane, zwłaszcza długofalowe (łączenie bezpośrednie Okrągłego stołu ze stanem wojennym), chodzi mi o zamiary, tamtejsze, doraźne kalkulacje, motywacje, interesy i fasady, o ich naginanie do dzisiejszych potrzeb.

    Pzdr, TJ

  199. Jacobsky,
    OK. Myślałem jednak, że zaangażujesz młodzież do ćwiczenia, jak sugerowałem. Wychodzi na to, że to ja mam być młodzieżą w sam raz do męczenia. Niech tak będzie. Bierzemy na tapetę jeszcze raz to zdanie, żeby mieć je pod ręką:

    Swoją drogą rosnąca liczba samobójstw w Polsce (dop. kd) to kolejna ilustracja tego jak powierzchowna jest religijność polska, jak powierzchowny i fasadowy jest polski katolicyzm.

    Przez dodanie ,w Polsce’ likwidujemy błąd semiotyczny – elipsę, rozumianą jako niedopowiedzenie. Chociaż ono jest domyślne, ale wypacza sens wypowiedzi. Brnijmy dalej.

    I. Błąd rozumowania
    a. petitio principii
    Występuje, gdy wnioskowanie oparte jest na sądach bezpodstawnych, co do których wnioskujący nie może mieć pewności występowania przesłanek. W omawianym przypadku nie wiadomo, jakimi światopoglądami kierowali się samobójcy, a tym bardziej nie wiadomo czy był wśród nich choć jeden katolik. Jeśli nawet było ich więcej, to stan krańcowej desperacji, w jakiej się znaleźli nakazuje wątpić, że w momencie decyzji kierowali się jakąkolwiek inną wiarą ponad tą, że za chwilę umrą.
    b. non sequitur, fallacia consequentis
    Błąd formalny, polegający na niedostatecznej podstawie formułowaniu wniosku. Wniosek nie wynika logicznie z przesłanek, gdy one są nierozpoznane lub ich wystąpienie nie zostało dostatecznie uprawdopodobnione.

    II. Błąd metodologiczny
    Polega na uchybianiu wzorcowym zasadom rozumowania. W tym wypadku występuje przynajmniej 1 błąd definicyjny, zawarty w ukrytej i fałszywej definicji samobójcy albo samobójstwa: „samobójca jest człowiekiem religijnym” albo „samobójstwo jest przejawem religijności”.

    III. Błąd teoriopoznawczy
    Polega tutaj na braku krytycyzmu i samodzielności w rozpoznawaniu rzeczywistości (ufność w przytaczane dane), a także na kierowaniu się uprzedzeniami, własną afektywną postawą przy wnioskowaniu (nieambiwalentny stosunek do religii), której – dalibóg – nie mogę wykluczyć.
    Prosiłeś, masz. Z zapewnieniem, że to nic osobistego, a niefortunne zdanie nie miało przecież wagi akademickiej. Logika twego wywodu raczej Cię wyróżnia pozytywnie na tle wielu innych. Taka jest moja, niewiele znacząca opinia.

    PS
    O żeneral Żaruzelski nie chce mi się już gadać… Nagadałem się.

  200. Nie sądziłam, że Jarosław Polskęzbaw czymkolwiek mnie jeszcze zaskoczy.
    Ale jednak… jego spicz do ludu Warszawy w rocznicę 13 grudnia roku pamiętnego dowiódł, że prezes wspiął się na wyżyny bełkotu i demagogii.
    Zresztą Bóg z nim ( o ile Bóg to wytrzymuje). Gorzej z tym ludem, który skanduje imię wodza.
    „Polsko – obudź się”! Jak to brzmiało niegdyś po niemiecku adresowane do prawdziwych Niemców?
    Nie dziwię się, że np. red. Bratkowski ma w tej kwestii brzydkie skojarzenia z faszyzmem.

  201. zezowaty
    13 grudnia o godz. 19:22

    Szanowny Panie zezowaty

    Niestety ma pan racje w sprawie spoleczenstwa polskiego. W glowie mi sie nie miesci Urban jako celebryta. Ale takie sa realia w kraju nadwislanskim.

    baltazarsaldo

  202. Michał
    13 grudnia o godz. 20:11
    W czasie II WS 1 mln polakow walczylo dla Adolfa w Wermacht. Jest to liczba dwa razy wieksza od liczby polakow we wszystkich formacjach walczacych przeciwko Adolfowi. 2-3 miliony polakow sluzylo Adolfowi w granatowej policji i przeroznego rodzaju zandarmeriach. Nastepne 3 miliony bylo szpiclami i regularnie donosilo i tylko z zamilowania dla okupanta. Nastepne 8-10 milionow pracowalo dla hitlerowskiego okupanta.

    Po wyzwoleniu zydzi byli jedyna grupa spoleczna ktora byla poza podejrzeniami. To jedyna grupa ktora nie wspolpracowala z hitlerowskim okupantem. Nic wiec dziwnego ze wielu z nich znalazlo sie we wczesnych strukturach wladzy.
    I nie przesadzaj z tymi torturami nieszczesnych polskich ‚patriotow’ przez tzw ‚zydo-komune’. Jakie masz dowody ze to byli patrioci? Rzygac sie chce. Nikt z obecnych polskich politykow nie potepil Abu Graib ani tajnych wiezien ani amerykanskich tortur. Ameryka obecnie zawstydza Gestapo i NKWD. Po co wiec krytykujesz mniejsze zlo ?

  203. @mag
    14 grudnia o godz. 0:01

    ***„Polsko – obudź się”! Jak to brzmiało niegdyś po niemiecku adresowane do prawdziwych Niemców?***

    Mogę Ci wyjawić jak to brzmiało:
    „Deutschland erwache”! Tak wrzeszczały brunatne kolumny maszerujące po ulicach niemieckich miast.

    Ta odezwa przyszła niestety za późno, powiedział genialny kontestator nowego reżimu, pisarz Spoerl. Naród już był ujarzmiony, a przywódcy potencjalnej opozycji w obozach koncentracyjnych. Czy tego chcecie dla Polaków?

  204. kadett,

    pomimo Twego wysiłku dydaktycznego nie będę zmieniać niczego w zacytowanym przez Ciebie zdaniu.

    1. Zasadność pierwszego zarzutu w praktyce łątwo jest sprawdzić. Wystarczy np. sprawdzić według jakiego rytu chowani są samobójcy, o których mowa. Idę o zakład (stawiam hipotezę, jeśli chcesz), że znakomita większość dyskutowanych tutaj samobójcównzostałą pochowana według rytu katolickiego.
    Do zweryfikowania, ale poprawne z punktu widzenia metodologii.

    2. Dlaczego samobójca nie ma być człowiekiem religijnym ? Co stoi na przeszkodzie ? Fakt popełnienia samobójstwa ? Nawet jeśli jest to grzech (choć nie jestem pewien), to człowiek religijny może np. błądzić w swej wierze, zgrzeszyć, ale to w niczym nie ujmuje religijności człowieka. Jeśli natomiast samobójca nie jest religijny, a mimo to chodzi co niedziela do kościoła, to tym bardziej świadczy to o fasadowości takiej postawy.

    3. Bez przesady, kadett. Ty oczywiście wszystkie swoje wpisy poprzedzasz rzetelnymi badaniami, każde słowo jest przemyślane, oparte na solidnym fundamencie myślowym i faktograficznym. Uprzednia dyskusja o neutralnym światopoglądowo państwie dała tego przedsmak. Medice, cura te ipso.

    Pozdrawiam.

  205. Jacobsky,
    mówią: ‚mądrej głowie dość 2 słowie’.
    Zasadniczy Twój błąd polega na przyjęciu z gruntu fałszywego założenia, że oto ludzie targający się na własne życie nadal przejawiają jakiś szczególny rodzaj religijności (pozostają religijni). Jest wprost przeciwnie! – oni przestają być religijni, zrywają z religijnością, odrzucają ją, decydują się nawet na potępienie w świete kanonów religijnych, które rzekomo nadal wyznają, dokonując tego ostatecznego wyboru.

    I nic do tego nie ma sposób ich pochówku, na który przecież nie mają żadnego wpływu, poza wyrażeniem wcześniej ostatniej woli, która nie musi być spełniona (uszanowana). Być może nie tracą oni wiary, dalej są ufni w bezgraniczne miłosierdzie Boskie i liczą na szczególne względy na Sądzie Ostatecznym. Tego nie wiem ani ja, ani Ty, ani nikt po tej stronie widzialego świata. Sam gotówbym jednak uważać, że przede wszystkim straceńcy ci tracą zmysły na tyle, że nie poddają się nawet zwierzęcemu instynktowi samozachowawczemu.

    Chrześcijaństwo, islam i buddyzm potępiają samozagładę jako rozwiązanie sprzeczne z zasadami wiary. Wszystkie one traktują samobójstwo jako grzech ciężki a nawet niewybaczalny.

    Przyjmując jednak dość mało prawdopodobne przypuszczenie, że jednak wszyscy polscy samobójcy praktykowali katolicyzm (byli w jakimś stopniu religijni) kontrowersyjne logicznie zdanie Jacobsky’ego przestaje takim być, gdy przyjmuje postać odpowiednio logicznie zmodyfikowaną, ale wciąż nie wolną od log. błędów:

    „Swoją drogą rosnąca liczba samobójstw (w Polsce – dop. kd) to kolejna ilustracja tego jak powierzchowna jest religijność polskiego samobójcy, jak powierzchowny i fasadowy jest jego polski katolicyzm.”

    Tylko, że Jacobsky nie chce zmieniać zdania, bo przeważa w nim wola bycia nielogicznym.

    Pozdrawiam!

  206. Nie czytam od dłuższego czasu Pańskiego bloga – przepraszam. Zaszyłem się w swoje pielesze: adam.jerschina@onet.pl (po 70. postanowiłem sobie mieć w d…. ludzki świat; oczywiście opiszę swój pogląd na groteskę pt : „gonitwa po uznanie”; jasna sprawa, że Mrożka w tym dziele nie prześcignę. Ale coś przecież trzeba robić 🙂

css.php