Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

6.05.2012
niedziela

Powrót na Ziemię

6 maja 2012, niedziela,

Po długim weekendzie czas wracać na Ziemię. Francuzi wybrali i myślę, że wybrali dobrze. Pewien złośliwy blogowicz kilka dni temu szlochał, że w sprawie wyborów we Francji Passent będzie kluczył i sięgał prawą ręką do lewego ucha. Tymczasem ja się nie wypowiadałem w ogóle, kluczyłem mniej niż ma kluczy polski hydraulik, ponieważ spraw francuskich nie śledzę, nie znam nawet języka, i nie mam podstaw, żeby zajmować stanowisko. Ponieważ nowy prezydent zwyciężył pod hasłem zmiany „teraz”, zastanawiam się, kiedy to „teraz” dotrze do Polski.

Profesor Michał Kleiber, prezes PAN, powiedział dzisiaj w TVN 24, że dla niego demokracja oznacza nie tylko rządy większości, ale i umiejętność wsłuchiwania się w głos mniejszości. Brzmi to bardzo ładnie, ale od tego profesor przechodzi do obrony swojej propozycji, żeby skorzystać z usług zagranicznych ekspertów w sprawie katastrofy smoleńskiej. Prezes PAN uważa, że naukowa odpowiedź na mające coraz więcej zwolenników hipotezy zamachu itp., pomoże rozwiać wątpliwości i przywrócić jako – taki pokój w kraju.

Przy całym szacunku dla Pana profesora, ja pozostaję nieprzekonany. Moim zdaniem nie ma takich ekspertów, i nie będzie takich orzeczeń, których polska mniejszość (czytaj: PiS, PP. Kaczyński, Macierewicz i inni) nie potrafiłaby zakwestionować. Jeżeli profesor X, laureat Nagrody Nobla, profesor MIT i Harvardu, wyda opinię, która potwierdza wnioski komisji Millera, i – broń Boże – Anodiny, to zostanie zdyskredytowany i obnażony jako sługus Putina, Tuska i całej tej zgrai. I odwrotnie, jeżeli jakiś doktor z koledżu w Dolnej Oklahomie, albo w Górnej Bawarii, poprze hipotezę zamachu, dwóch wybuchów, a najlepiej nawet trzech, ba, całej serii eksplozji, to zostanie przez ową mniejszość przedstawiony jako wybitny autorytet w dziedzinie wszechnauk.

Szanowny pan profesor Kleiber zechce wybaczyć, ale tu nie chodzi o argumenty naukowe. Socjalizm też był naukowy dopóki był obowiązującą doktryną. Przymiotnik „naukowy” dodaje powagi, ale o tym, co jest, a co nie jest naukowe w sprawie Smoleńska, decydują naukowcy – prof.. dr habilitowany Antoni Macierewicz i jego promotor, prof. dr habilitowany Jarosław Kaczyński. Dla polskiej mniejszości, całkiem poważnej, bo sięgającej 1/4 społeczeństwa, to są najwyższe autorytety naukowe. Większy od nich jest może tylko profesor doktor ojciec dyrektor i nadrektor toruński.

Wiara profesora Kleibera, bądź co bądź prezesa PAN, we wszechmoc nauki, jest zrozumiała, jego intencje są niewątpliwie szlachetne, ale choćby do Polski zjechało tysiąc profesorów i każdy zjadłby tysiąc doktorów, to lud smoleński wie swoje i będzie wiedział tak długo, aż PiS uzna, że jest to użyteczne. Na razie jest.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 183

Dodaj komentarz »
  1. Lewy,

    poruszył. ale i przygnębił mnie Twój ostatni tekst. Widać, ze pisał go ktoś inteligentny i wrażliwy.
    Mieszkasz we Francji i może dlatego nie czujesz tego wyimaginowanego powiewu swobody i lekkości jaki dzisiejszego wieczoru przywiał witr z Twojej nowej ojczyzny.

    To co się mówi w kampanjach wyborczych w obu naszych ojczyznach w praktyce rozlatuje się jak puch na wietrze, jednak (jak pisał prof. Osowski) szczęście to odczucie subiektywne człowieka do otaczającej go rzeczywistości.
    Więc nie można się dziwić łzom na placach Paryża i innych uroczych miastach Francji.

    Jako człowiekowi wrażliwemu nie powinien być Ci obojętny stosunek władzy do poddanych. Być może Twoje znaczne oddalenie od tego co dzieje się w Polsce nie porusza Twoje wrażliwości i empatii dla ludzi, ktora w Polsce jest deficytowa.
    Dlatego też oceniasz swoją starą ojczyznę bardziej statystycznie i mniej emocjonalnie niż jej mieszkańcy.
    To wszystko co napisaleś jest prawdą, ale nie udało Ci się uchwycić, że krajem tym rządzi strach, co przejawia się m. inn. brakiem przyrostu naturalnego (nie mówiąc o katastrofalnej ilości samobójstw), ktory był nawet wtedy gdy byliśmy prawdziwym zagłębiem octowym w Europie, a być może i na świecie.

    W polskiej demokracji nie brak nawet cech humorystycznych.
    Czy mógłbyś mi pokazać we Francji albo w innej części Europy polityka, pretendującego do przejęcia władzy w kraju i uważającego się za przedstawiciela jedynej opozycji, który pożycza elektorat od zakonnika trzęsącego sporą częścią tego niezwykle sympatycznego kraju, na okres kampanii wyborczej?

    Dla rozwiązania problemów bytowych wymuszono na kilku milionach, najbardziej aktywnych, obywateli szukanie sobie miejsca do życia w karajach o odmiennych kulturach i obyczajach, co rodzi dla nich ciężkie frustracje, o czym czytałeś zapewne niejednokrotnie w mediach.

    Tak czy inaczej, Twoja stara ojczyzna nie jest w równym stopniu krajem przyjaznym dla wszystkich swoich obywateli (nawet nie chodzi tu o zróżnicowanie dochodów).
    W porównaniu do polskich troglodytów trzymających władzę, Sarkozy uchodzł był u nas
    za polityka z wielką empatią dla odrzuconych.

    Problem przerostu zaludnienia na Ziemi z całą pewnością prowadzi do katastrofy, której wybuch prowokują najbardziej agresywne kraje z centrum demokracji światowej na czele (parę zdań na ten temat pisałem także na tym blogu).

    Amerykanie łudzą się, że cały świat będzie na nich pracował. Wymusić tego nie mogą, ale katastrofę, i owszem.

    Przesyłam pozdrowienia dla dla Ciebie i zadowolonej dzisiejszego wieczora (przynajmiej połowy), Francji.

  2. O! Nowy wpis!
    I jak zwykle zwięzły i aktualny, z domieszką sarkazmu. No i kolejny raz zgadzam się z każdym zdaniem, bo myślę podobnie.
    Tym stwierdzeniem wypełniłam swój patriotyczny obowiązek wobec Pana Andrzeja Falicza, którego pozdrawiam i udaję się na zasłużony odpoczynek.
    Jeszcze tylko; Łubu dubu, łubu dubu, niech nam żyje…
    Trzydzieści lat strzeliło TEMU MISIU ❗
    Dobranoc!

  3. Wyszlochalem!
    Kluczyc kluczylem bo zamki na piasku domyslow, krzywdzacych zalozen i ryzykownych kalkulacji budowalem.

    No to mamy i prosze to zapamietac Francuzi „wybrali DOBRZE!” ZACYTOWALEM – prosze to zapamietac!

    I zastanawiamy sie z Panem Passentem kiedy te zmiany dotra do NAS.
    Rozumiem kluczac i szlochajac, ze zmiany te maja byc DOBRE inaczej mowiac Pan Passent (znowu klucze probujac odczytac wielokrotnie zlozone warunkowe stwierdzenia gospodarza) zgadza sie ze zlosliwych prowokatorem, ze przyszedl czas na zmiany i w Polsce. UFF!

    Moze ciemne masy jednak maja racje – np dajac „lewicy” jedynie pare procent a prawicy PO i PiS kilkadziesiat…

    Teraz chociaz rowniez nie znam jezyka bede zgadywal.
    Socjalistyczna partia we Francji moze i bedzie znaczyc:

    1. Odsuniecie sie od bezkrytycznej polityki popierania USA (jak Sarkozy) – bedzie bolalo „Polityke” i moze (choc tu kombinuje) uwierac Pana Passenta.

    2. W stosunku do Izraela byc moze Europa za Francja przemowi stanowczym i swoim (!) glosem potepiajac jednoznacznie lamanie praw czlowieka i rasizm w Izraelu.
    Tyz bedzie konsternacja i sieganie do uszu bo temat w wsrod polskich salonow z serii „dogmatow malego inteligenta” napisanych przez nadredaktora – Pan Passent nie siegnie bo temat jak pisalem przewrotnie podwojnie zlozony… przemilczy.
    3. Bedzie wiecej o gonieniu bogaczy i podatku od bankow , sprawiedliwosci spolecznej itd. – To bedzie wyjatkowo ciezkie to strawieniana dla polskich „lewicowych” publicystow bo oni sa lewicowi inaczej… jako w zdecydowanej czesci syte koty i beneficjenci systemu „wyzysku” beda musieli jakos uzasadnic, ze prawdziwa lewica dba przede wszystkim o kochajacych inaczej i gonienie Kosciola a w dziedzinie ekonomicznym spuszcza sie na rynek – bedzie smiesznie.
    4. Poniewaz lewica to wolnosc i autentyczna demokracja moze sie okazac, ze niekoniecznie idzie w parze z obrona za wszelka cene obecnego stanu posiadania.
    Bedzie problem miedzy „panstwowcami” czyli tymi „lewicowymi” publicystami, ktorzy uwazaja, ze prawo przede wszystkim – surowe i bezwzgledne – jak dlugo broni status quo… a tymi co beda uwazac, ze prawo ma SLUZYC ludziom. Problem ogona machajacego psem.

    Przyjdzie byc moze czas samookreslania sie.
    POLITYKA bedzie przesuwac sie na prawo by bronic „praw nabytych” salonu.
    Beda poklony czapkoberetami w strone Kosciola, ktory moze spacyfikowac dzikie masy zadajace krwi …i normalnej sprawiedliwosci i uczciwosci.

    Najciekawsze bedzie jakie ekwilibrystyczne manewry wykonaja niesmiertelne autorytety…. i jakie nowe pozy beda w modzie i jakie tryndy obowiazujace dla lemingow.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. majac do wyboru dzume albo cholere, zdecydowali sie francuzi na to drugie;
    tymczasem rzeczywistosc o wiele lepiej reflektuja wybory w grecji, gdzie obie glowne partie poniosly kleske,bo aktualny trend idzie w kierunku radykalizacji i fragmentacji sceny politycznej (n.p. marie le pen -20% pierwsza tura);
    z czym sobie sarkozy nie poradzil, temu hollande tez nie podola;
    „der spiegel” maluje diabla na scianie i pisze o nieuchronnej(?) katastrofie systemu euro ; jedno jest pewne, partie tego typu jak piraci(szwecja, niemcy), czy palikot(polska) moga spac spokojnie.

  6. Ze wzgledu na uplyw czasu oraz mozliwe zniszczenie dowodow rzeczowych ustalenie przyczyny katastrofy samolotu prezydenta moze byc niemozliwe. Nie mniej uwazam, ze pierwszym krokiem powinno byc wykonanie plastycznej mapy terenu zdarzenie z umieszczona trajektoria i pozycjami modelu samolotu w ciagu ostatnich minut lotu. Wtedy bedziemy mogli faktycznie i trojwymiarowo zobaczyc czy odchylenie trajektorii lotu o okolo 30 stop. od osi lotniska moglo byc spowodowane kolizja z drzewem czy tez byly jakies inne ku temu przyczyny. Takiej mapy nie zastapi modelowanie komputerowe gdyz jest to wizerunek dwuwymiarowy i nie mozna na nim zobaczyc przebiegu calej akcji jednoczesnie i spokojnie przeanalizowac caly przebieg wydarzenia.

  7. Moj komentarz na temat wyborow we Fracji: Franzusi wybieraja Krola zeby go wyslac na szafot.

  8. Ryba
    7 maja o godz. 0:11

    Poczawszy od XVI wieku angielscy landlordowie zaczeli usuwac ze swych ziem farmerow, a pola i laki, zamienili na pastwiska dla owiec. Owce wygryzly ludzi, bo taki byl ekonomiczny trend. Ruszyly pelna para przedzalnie i tkalnie w Manchester, Birmigham i innych osrodkach gwaltownie rozwijajacego sie przemyslu. Owce dostarczaly welny, a wyrugowani z ziemi farmerzy te welne przerabiali na sukno, pracujac przy maszynach po 12 godzin na dobe. Ci co nie znajdowali pracy w fabrykach emigrowalido Ameryki.
    I tak zmienil sie kompletnie angielski krajobraz; sielankowa, szekspirowska wies wyludnila sie. Kiedy pozniej australiska welna zaczela robic konkurencje angielskiej, owe pastwiska przerobiono na piekne pola golfowe.
    W Polsce zachodza podobne procesy. Coraz mniej oplaca sie uprawiac role na malych farmerskich gospodarstwach. Ziemie zaczynaja skupywac rozni nasi *landlordowie*: Gudzowaty i inni i zamieniaja ja od razu w pola golfowe, bo pieniadze maja skadinad, oni nie potrzebuja owiec.
    Wiec Rodacy zaczynaja, jak niegdys Irlandczycy czy Anglicy emigrowac, zakladaja rodziny na obczyznie,rodza tam dzieci a Polska sie wyludnia.
    Ja naprawde podchodze do tego, co sie dzieje w Polsce bardzo emocjonalnie. Ale nic na tym swiecie nie jest wieczne, wiec moze obserwujemy proces roztapiania sie narodu w tyglu europejskim i w koncu wszyscy zaczniemy mowic po angielsku, tak jak Galowie mowili po lacinie ?
    Wczoraj do drugiej w nocy slyszalem klaksony i wrzaski zwolennikow Hollanda. Gdyby wygral Sarkozy, bylyby to wrzaski jego zwolennikow.
    Sarkozy pogratulowal Hollandowi i o dziwo, nie powiedzial, ze Hollande zostal wybrany przez nieporozumienie: Takie dziwne standardy maja te zabojady !
    Ale i tak ich dni sa policzone. We francuskich wyzszych szkolach coraz bardziej zaczyna panoszyc sie jezyk angielski, a Holland, ktory bunczucznie rzucil, ze wraz z jego zwyciestwem, zmieni sie swiat, jest zabawny. Swiat sie juz zmienia bez niego i dalej bez niego bedzie sie zmieniac.
    Byle tylko Francuzi nie ulegli anglosasom i nie zmienili swej wysmienitej kuchni na Mac Donalda, sera na ohydny pudding , a wina na whyski.
    Takie sa moje marzenia.
    Pozdrawiam

  9. Jak trudno oderwać się od Ludu Smoleńskiego. Od Paryża dmie wiatr historii, a Pan Passent dalej drepcze w smoleńskim błocie.

  10. absolwent, 16.13. Ty jeden tylko wiedziałeś kiedy Profesor Ewa Nawrocka ukończyła tak doskonałą szkołę średnią. Inni zapomnieli lub celowo przemilczeli. Typowe dla załganego kraju z załganą historią. A były kiedyś w Polsce dobre szkoły! Pozdrawiam

  11. Jest tez dobra strona istnienia tej szalonej mniejszosci. Dopoki ona trwa, PO sie nie rozpadnie i utrzyma wladze. Bo zagrozenie ze strony wariatow wystraczy do scementowania tej w sumie dosc rozsadnej wladzy (w porownaniu z perspektywa rzadow psycholi).

  12. @ Dante Wihajster: Karola to wyslali na tamten swiat Anglicy.

  13. Czasem inteligentni ludzie mają odloty myślowe niezrozumiałe dla przeciętnych śmiertelników. Tak jest z prof. Kleiberem w sprawie katastrofy smoleńskiej i Aleksandrem Kwaśniewskim w sprawie koncesji dla TV Trwam. Pierwszy buja w obłokach naukowych rozważań nie rozumiejąc kompletnie realnej polityki , a drugi zszedł na ziemię skrajnego oportunizmu ( dać Rydzykowi koncesję dla świętego spokoju, choć jego fundacja nie spełnia wymaganych standardów prawnych i finansowych). Jednak obaj zgodnie służą psuciu polskiej demokracji i praworządności (Kwaśniewski). Serdecznie pozdrawiam

  14. @bobola
    7 maja o godz. 4:17
    „Ze wzgledu na uplyw czasu oraz mozliwe zniszczenie dowodow rzeczowych ustalenie przyczyny katastrofy samolotu prezydenta moze byc niemozliwe.”

    Katastrofa już dawno została zbadana a jej przyczyny ustalone – w skrócie: piloci rozwalili samolot, działając pod presją kaczej wycieczki wyborczej.

    „Nie mniej uwazam, ze pierwszym krokiem powinno byc wykonanie plastycznej mapy terenu zdarzenie z umieszczona trajektoria i pozycjami modelu samolotu w ciagu ostatnich minut lotu.”

    To też już dawno zostało zrobione, można sobie obejrzeć w raportach (MAK i Millera).

  15. Wynik wyborów we Francji stojącej nad przepaścią gospodarczą, jest tyle samo wart, co nasze zwycięstwo PO . Lewicowy Hollande- to tylko plaster na dusze , coraz bardziej spłoszonych stagnacją gospodarczą Francuzów, ale realnym lekarstwem na potężniejące problemy gospodarze tego kraju to on nie będzie.
    W Grecji rodzi się faszyzm, a we Francji wygrywa lewica. Czy przypadkiem pokrzywdzone , skrępowane wizją beznadziei masy społeczne , już kiedyś w Europie nie uciekały w takie „mateczniki”…?
    Jeśli chdzi o wypowiedxi pana prof. Michała Kleibera, to w pełni solidaryzuję się z jego postawą wobec przepychanek smoleńskich.
    „Macierewiczów”, oczywiście nikt nie jest w stanie przekonać do czegokolwiek odmiennego od ich bieżących „kreatywności”.
    Jestem jednak przekonany, że zderzenie ich z obiektywnymi naukowcami- mogłoby otworzyć oczy wielu „zainfekowanym” przez nich obywatelom, i „Macierewicze” mogliby utracić u nich spory procent posłuchu.
    Alternatywa jest elementarna:
    Pozostawić spisowych w szaleńczym dziele „infekowania ” Ludu Bożego, czy powalczyć o częściowe przynajmniej otworzenie oczu i umysłów temu biednemu Ludowi.
    „Zainfekowani”,bez próby ich ratowania, będą przenosić taką irracjonalną skłonność do paranormalności na następne pokolenia, jako taki mentalny AIDS.

    Sebastian

  16. bobola
    7 maja o godz. 4:17
    A bobola znow o naukowym, trojwymiarowym zbadaniu trajektorii samolotu. Bobolo, samolot runal, bo we mgle piloci nic nie widzieli, a jasnie pan Jaroslaw kazal kontynuowac. Czy do tego trzeba wybitnych ekspertow znanych na calym swiecie miedzy Koluszkami a Tworkami.
    Co ci to da, jak sie dowiesz, ze samolot spadl pod katem 31°, a nie 33°, ze byc moze rosyjscy dyspozytorzy bylo po kielichu ? Przeciez w Rosji samoloty spadaja z duzo czestotliwoscia i jesli ktos niezaproszony , pchal sie uparcie tam, gdzie takie rzeczy samolotom sie przytrafiaja, to zaistnialo duzo prawdopodobienstwo, ze ten samolot tez spadnie. No i prosze, spadl, statystyka nie klamie.
    Wiec , bobolo, nie zawracaj glowy, lyknij sobie szklaneczke, wez prysznic, pojdz na spacer, albo przespij sie. Ten temat zostal wyczerpany

  17. Szanowny Panie Passent,
    mowienie o socjalizmie naukowym jest nieporozumieniem, implikuje bowiem jego praktyczne zastosowanie. Mam nadzieje, ze mial Pan jednak na mysli teorie socjalizmu. Czesto powtarzamy o nieudanych probach realnego socjalizmu. Racze Panu oraz innym przypomniec, ze takich prob nigdzie nie podjeto. To co „zazwyczaj” nazywamy socjalizmem, z teoria i praktyka socjalistyczna nie mialo nic wspolnego. Bylo natomiast zwyczajnym „zaslanianiem” sie ciekawa poniekad doktryna/teoria, celem przykrycia dzialania (przewaznie kliku facetow, nieslusznie uwazanych za politykow) nowego porzadku importowanego z Moskwy. Dlatego tez proponuje zaniechanie wspomnien o tzw. socjalizmie/komunizmie, ktorych (nie wspomnien) nie nalezaloby wykluczac w naszej, moze kiedys wspolnej przyszlosci. Mowienie o porzadku z czasow zaprzeszlych jako socjalizmie, owze w przyszlosci na cale lata wyklucza (przy okazji daje zbedne argumenty Lizakowym Ludziom à rebours). Celuje w tym niejaki Swiatowid. Uwazam, ze blad ten popelniamy dosc czesto, zbyt czesto.
    Z powazaniem.
    ET

  18. Bylem w sobote w Berlinie na demonstracji. Izraelczycy i Iranczyncy demonstrowali wspolnie na rzecz pokoju. Falicza (Swiatowida) nie zauwazylem.

    ET

  19. O jejku, Andrzej Falicz wierzy, ze Holland pogoni tluste koty. Juz widze, jak ten tlusty kot(troche sie przed elekcja odchudzil) goni inne tlusciochy.
    Mitterand w 1981 probowal i w ciagu kilku miesiecy frank poszybowal z szesciu do dwunastu za jednego dolara.
    Ze Holland postawi sie ostro Ameryce i Izraelowi. A niby dlaczego ? A bo to mu zle ? Ma zrezygnowac z szampana , kawioru podawanego na srebrnych talerzach.
    Szanowny Andrzeju. Nie ma roznicy miedzy lewica a prawica. Moze tylko taka, ze prawica jest bezwstydnie szczera, a lewica bezwstydnie obludna.
    Siedzi sobie taki lewicowy filozof polityk, np. Bernard Henry Levy w eleganckiej restauracji, wlasnie skonsumowal langusty, popil winem alzackim i nagle kolo trzeciej nad ranem ogarnal go smutek. Co ci jest pyta go umilowana Arielle.
    _ Znow nie bede mogl zasnac – odpowiada zasepiony lewicowiec _ kiedy pomysle o tych glodujacych ludziach w trzecim swiecie

  20. Też tak uważam. Profesor dał się wmanipulować manipulantom z PiS-u.

  21. Euro spadlo,

    Swietna wiadomosc dla eksportujacej Europy – juz sa pierwsze owoce zmian.

    Nie martwilbym sie o ten szafot…ostatecznie „rynki finansowe” same sie nie moga utrzymac i nie zarzna kury, ktora znosi jaja.
    Jedynej kury!
    Bo rynki finansowe nic nie produkuja i bez realnej gospodarki nie maja z czego ssac krwii.
    Pasozyt musi zachowac umiar.

    Problem ekonomiczny jest fikcyjny.
    Wszystkiego jest az za duzo problem jedynie ze sprzedaniem… trzeba bedzie dac ludziom za co.
    Nikt nie wyjasni mi ukrytego sensu ekonomicznego 50% bezrobocia wsrod mlodych Hiszpanow.

    Szkoda jedynie, ze skoro wraca w Europie lewica…
    (przypominam, ze byly lewicowy kandydat francuski – DSK to bogaty do urzygu seksualny maniak i byly bankier…) to szkoda, ze tej lewicy w Polsce nie ma.
    Bo chyba nie jest nia gumowy kanclerz od podatku liniowego, Leppera i likwidowania barow mlecznych ani wlasciciel Polmosu ten od ultrakatolickiego OZONU i podatkowych machlojek z darowiznami.

    Moze demokracja narodzi sie po raz kolejny w Grecji…?

  22. Ponizej stereotypowy antyhumanistyczny wpis; wystarczyloby napisac, oszczedzac, oszczedzilby nam autor ponizszego: duzej dozyantyhumanizmu. Po pierwsze ekolodzy nie sa nawiedzeni, tylko zwracaja uwage na problem oraz proponuja wiele opcji rozwiazan, po drugie, zamiast zastanawiac sie nad iloscia populacji, wystarcuyloby zastanowic sie nad mozliwosciami oszczedzania energii; mozliwowsic ponad 30%. Uwazam, ze latwiej zmijeszyc zuzycie energii, niz zmniejszenie populacji. Zastanawiam sie jaka opcje autor ponizszego wybiera; chinska czy te z czasow zaprzeszlych.
    ET

    …Nawiedzeni ekolodzy, ktorzy protestuja przeciwko wszelkim zrodlom energii: wegiel nie, bo zatruwa, elektrownie atomowe nie, bo moga wybuchnac, wiatraki nie bo niszcza piekno pejzazu, ci ekolodzy nie sa w stanie powiedziec prawdy; ze jest nas za duzo i ze jedynym wyjsciem , ktory by pozwolil na ograniczenie zuzywania energii i tym samym powstrzymanie degradacji srodowiska, jest zmniejszenie ilosciowe ludzkiej populacji….

  23. Francuzi wybrali dobrze i dobrze im tak. Niezaleznie bowiem od ich wyboru konfrontowani zostana z cieciami socjalnymi, ktore nie sa do unikniecia. Chyba ze obecny prezydent pozostawi ow „prezent” prezeydentowi nastepnemu i zabawa w berka bedzia trwala.

    ET

  24. Swiatowid wierzy w slowo pisane.

    ET

  25. Wczoraj i dziś oczekiwałem rzeczowego komentarza do wyborów francuskich . Lubiany, moj „Francuz ” red.Dobiecki z Polsat News pytany ze studia w Warszawie -czy podobało ( On w Paryżu ) wystapienia Prezydenta-elekta na placu w jego departamencie -odpowiedział rzeczowo i spontanicznie NIE !
    To czego oczekiwać po np .red.Magierowskim z Rzeczpospolitej ( dzis przelotnie w TOKFM ) Prawicowi mają Kaca ?!
    Jesienia 2013 wybory w Niemczech ,lepiej przygotowac sie na zmiany .
    Może red. Marek Ostrowski przywróci mi ochote odbierania polskich mediow ??!!, na francuski temat.
    Generalnie poza tymi mediami świat jawi się mi sympatyczny .

  26. Profesor Kleiber ma szczescie że nie pracuje w PAN. Ale moge wpłynąc na moich kolegów z tej instytucji, żeby zaczeli zbierac poidpisy za NATYCHMIASTOWYM podaniem sie Profesora do Dymisji.SDwoja publiczna wypowiedzia Profesor kompromituje nie tylko siebie osobiscie. Podważa także wiarygodnośc polskich naukowców i specjalistów a zarazem nobilituje bełkot hohsztaplerów i cynicznych polityków. Kiedy takie bzdury wygłasza jakis pseudoprawnik ( były premier IV RP !) to mozemy to zlekceważyc. Ale Prezes PAN nie moze chlapać jezorem na prawo i lewo. Przypominam że Profesor był etatowym doradcą Lecha Kaczyńskiego ( jako jeden z nielicznych ze sfery nauki).
    I pomyslec ze kiedyś go ceniłem popierałem i szanowałem.
    Przepraszam wszystkich.

  27. LEWY
    7 maja o godz. 9:33 i 7 maja o godz. 9:52
    ………………………………………………………………………………………………………….
    2 x 🙂

  28. Andrzej Falicz
    6 maja o godz. 8:44 pisze, ze wierzy w slowo pisane, (wlasne). Zapomina przy tym, ze nie chodzi o osobiste racje, czy wiare, ktora racje wyklucza. Chyba, ze Swiatowid nie wierzy w to , co glosi…….?

    ET
    PS
    Falicz nie znosci o b c y c h (slow?).

  29. Moim zdaniem obietnice kandydata zostaną rozmienione na drobne przez zaprzysiężonego prezydenta. Nie ma on wystarczającej siły przekonywania, pozycji politycznej w Europie, ani na tyle silnego zaplecza politycznego by przeforsować swoje populistyczne podpuchy (chociaż kto wie?). Życie go wyprostuje. Oby nie przez totalne mieszanie.

    Będzie mniej więcej tak jak z Palikotem, który rzucił się ze swoimi na krzyż sejmowy, pohałasował… i nic. Abstrahując od prawnych uzasadnień, to krzyż wisi na tej samej zasadzie, na jakiej funkcjonuje zbieracz datków Ojciec Dyrektor. Ktoś musi ten krzyż i te kolekty popierać. Źródło poparcia leży w elektoracie. Elektorat na dzisiaj nie jest imponujący, lecz jest wystarczający, a jak będzie jutro, zobaczymy.

    Profesor Kleiber gada, bo gada. Kilka ostatnich jego wypowiedzi na temat potrzeby ponownej weryfikacji teorii zamachowych wskazuje na to, że polityka dla niego, to śliski teren, z trudnością utrzymuje na nim równowagę intelektualną.

    Mnie osobiście zgrzyta jeden problem. Komisja Macierewicza zamówiła ekspertyzy u poleconych ekspertów. Specjaliści ci wywiązali się z kontraktów i sporządzili sprawozdania ze swoich „badań” wykonanych bez dostępu do dowodów materialnych – telepatycznie, transcendentnie.
    Macierewicz przedstawia teraz te zdalne opracowania jako dowody w sprawie.

    Nie znalazł się w Polsce ani jeden fachowiec-publicysta ani naukowiec-specjalista, by w sposób uporządkowany, analityczny podejść do tych rzekomych ekspertyz i obalić zawarte w nich, wzięte z kapelusza hipotezy. Jest dużo szydzenia, naśmiewania i zero dyskusji. Taki bojaźliwy stosunek do wytworów fantazji szalonych (ale zachodnich!) specjalistów o ugruntowanym dorobku jest dla mnie miarą polskich kompleksów wobec Zachodu.

    Szczególnie nastraszył polskich naukowców profesor Binienda – znokautował opinię naukową obliczeniami na wielkim amerykańskim komputerze, który pracuje dla NASA, wyzywająco proponując innym – macie swoje obliczenia? Sparaliżował szeroką opinię nazwą metody i oświadczeniem, ze potężny komputer pracował nad rozwiązaniem zagadnienia kilka dni.

    Z kolei to co wypisuje Szuladziński o pełzającym (penetrującym) po lewym skrzydle „pierwszym wybuchu” i ukręceniu się kadłuba poprzez dwusekundową półbeczkę da się obalić bez pokazywania języka i śmichów. Nie wierzę, by nie było takich fachowców w Polsce, którzy by mogli podjąć polemikę z kłamstwem. Wierzę natomiast, że się boją ryzyka, bo to ryzyko ma charakter polityczny, bo sprawa jest polityczna. Boją się mieszać do polityki. Albo to wiadomo, co będzie dalej, a nuż wygra PiS?

    Brak poważnej reakcji na fantastykę techniczną głoszoną na zamówienie przez wynajętych specjalistów jest dla wyznawców teorii zamachowej stuprocentowym dowodem na prawdziwość teorii.

    Motto bojowników o smoleńską prawdę, która jest oczywiście prawdą o zamachu – won z dowodami, won z ruskimi fałszerstwami, naukowcy z NASA się nie mylą.

    Pzdr, TJ

  30. S w i a t o w i d traci kolejna glowe/twarz kluczac po wyboiste,j rzekomo-politycznej drodze (faktycznie zajmuje sie politycznymi plotkami), wyklucza sie wzajemnie (czyt. kolejna glowe/twarz). Podziwiam jednak umartwianie sie Swiatowida problemem Izraela, a nie na przyklad Bangladesh. Wybiorcza jest glowa/ twarz Swiatowida po kolejnej lekturze, kolejnej gazety „wybiorczej“. Czy swiat Swiatowida jest koszerny? Nie wiem. Nie jest jednak spojny. Swiatowid jednak spokojny tkwiac w populistycznym samozadowoleniu. Gwoli przypomnienia, krytyka bez propozycji rozwiazan pozostaje w obszarze taniego populizmu. Niestety kopia Ziemkiewicza zostac nie moze, bo pioro wiednie. Mam jednak nadzieje, ze Swiatowid rozumiejac koniecznosc generowania wiedzy po 60 dce uda sie na „wyrzyny“ postpolityczne (czyt. postpopulistyczne), skad powroci na ziemie.

    ET

  31. Przez przypadek obejrzałam fragment rozmowy Pani Kolendy-Zalewskiej z prof. Kleiberem, którego poznałam kiedyś, kiedy miał przez semestr wykład na mojej uczelni, a nawet był zatrudniony na jakiś kawałek etatu. Profesor pięknie „lał wodę” i unikał konkretów wypowiadając się na temat stanu edukacji w Polsce. Jak zwykle winni są jacyś „oni” a osoby bezpośrednio zaangażowane w akademickie nauczanie są niewinne jak baranki. To Pani Kolenda-Zalewska wyciągnęła temat smoleński, zupełnie bez sensu, i w podobnym tonie odpowiedział profesor.

  32. http://etfdailynews.com/2012/04/12/current-tax-code-24-shocking-facts-about-taxes-in-the-united-states-tza-sds-fas-skf-faz-xlf/

    Ten link polecam wszystkim tym,ktorzy kochaja Ameryke to slynne U$A
    jak i dla tutejszych ekonomistow blogowych,tych z Bozej laski.

  33. Ku uwadze S w i a t o w i d a bladzacego wsrod Lizakowych Ludzi…….powtarzam, co napisalem niedawno przeciez…..

    Pozorna sprzecznoscia jest natomiast proamerykanska postawa lewicy postkomunistycznej przy jednoczesnym popieraniu drogi europejskiej (UE). Linia proamerykanska lewicowej polityki po 1989 kosztowala polska lewice brak poparcia ze strony zachodnich partii socjaldemokratycznych, ktore per se sa antyamerykanskie. Nie pomogly tu rowniez dobre kontakty towarzyskie bylego” lewicowego” prezydenta. Tendencje proamerykanskie byly prawdopodobnie swoista proba protestu wobec prob ingerencji (pomocy) niemieckich socjaldemokratow w polska polityke. Byly rowniez proba drogi rownoleglej do korytarza moskiewskiego. Prawdopodobnie ni innej drogi nie bylo. Jednoczesnie (tu widoczna jest sprzecznosc) jedyna droga do spoleczenstwa obywatelskiego po 1989 byla droga przez Bruksele. Gdy t abliczki znamionowe na produktach sa czescia prawdy o produkcie (zrodlem informacji), to hasla na sztandarach postkomunistycznych ograniczaly sie do sloganow podobnych to tych rodem z PRLu. Roznica polegala na tym, ze drukowane byly one w codziennych gazetach na zamowienie lub jako komentarze polityczne,a nie z duma noszone na ramionach podczas uroczystosci pierwszomajowych.

    Ci sami ludzie, ktorzy przed 89 popierali ruch palestynskich “wyzwolicieli” udali sie w daleka (oddalona od Europy) droge pod amerykanska kuratele. Taka postawa nie byla wowczas w Europie “trendy”. Z drugiej strony postawienie na polityke wschodnia przy pomocy Rosji skazaloby polska lewice na polityczny neibyt. Proby “po drodze” nie byly udane, przy czym dotyczy to rowniez polskiej prawicy. Skutki owych skrajnych prob odczuwalne sa obecnie. Nasz Gospodarz np. nie znoszacy Giertycha jako polityka chetnie identyfikuje sie z nim jako medialnym sprawozdawca.

    Wspolczesne dzienniki zmienily oczywiscie tenor politycznego felietonu, pozostaje pytanie czy zmienily kierunek swoich wywodow na temat polityki bliskowschodniej, Izraela, widoczny w forach internetowych, listach czytelnikow do redakcji…Szczytem byl zapis w; Izrael grozi s a m o o b r o n a. Fakt uzbrojony po zeby Izrael broniacy sie przed rakietami budowanymi na pracach recznych w szkolach podstawowych stanowi zagrozenie dla swiata. Latwo jest jednak zauwazyc, ze postawy antysyjonistyczne pozbawione sa zapachu lat 33-45. Agresja przemieszczona jest tu nie tylko zjawiskiem psychologicznym, lecz czesto celowym zabiegiem. W ten sposob mozna pozbyc sie przeciez, chociaz czesciowo wlasnej winy lub leku wynikajacego z pasywnej postawy nas samych lub naszych przodkow podczas Holokaustu i latach powojennych do 68, badz 89 roku.

    Dlaczego obsesyjna krytyka Izraela przy kazdej ekskursji do wydarzen Trzeciej Rzeszy jest na porzadku rzeczy? Skad biora sie te bezrefleksyjne asocjacje? Z pewnoscia nie chodzi tu o Izrael, lecz o wlasne obsesje. Obsesje pielegnujace ofiary? Czy chodzi naprawde o ofiary ofiar? Antysemityzm po Oswiecimiu nie mial szans na tworzenie mainstream. Niechec do Zydow mozna jednak wyrazic inaczej: np. Izrael jest sztucznym tworem na zrabowanej ziemii za wyludzone pieniadze. Jest to wariant klasycznej postawy antysemickiej; Zydzi jako krwiopijcy i pasozyci. Sztuczny twor explikuje zasadnosc dalszego istnienia.

    Pozostaje pytanie czy apelowanie do antysemickich instynktow jest postawa antysemicka. Do rytualow postawy antysemickiej jest przywolywanie zydowskich kolegow, sasiadow lub przyjaciol, gdy przywolujaca je osoba zostala “przylapana” na “antysemickiej” wycieczce. Owe wyliczanki sa przejawem zidiocenia, bo wlasnie w ten sposob potwierdzaja niejako zarzuty. Celowal w tym Lizakowy Czlowiek, podobne proby podejmowane byly przez Falicza i pozostalych, chetnie bladzacych w blogosferze.

    Czesto zapominamy, ze Zydzi rowniez moga byc antysemitami. Dlatego tez powolywanie sie na zydowskich antysemitow dodaje koloru blogosferze (czestym przykladem jest Norman Finkelstein). Szkoda ze ci sami krytykujacy nie powoluja sie nigdy na zdanie Macierewicza, gdy “traktuja” o polskiej polityce. W zasadzie nalezaloby postrzegac antysemityzm jako chorobe, na ktora choruje wielu, niezalezbie od przynaleznosci do jakiejklwiek grupy spolecznej czy religijnej. Problemem jest fakt, ze antysemityzmu nie mozna zmierzyc. Wlasciwie to nawet nie warto. Umiarkowanym antysemita lub antysyjonista jest ten (nie majacy pojecia o zlozonosci problemu), ktory pragnie rozwiazania konfliktu na Bliskim Wschodzie na drodze pokojowej; na zasadzie:… Zydzi powinni sie udac tam , skad przybyli do Izraela…, do Rosji, Polski, Niemiec , na Wegry i na Hawaje. Im dalej od ostatniej wojny, tym wiecej mamy jej bohaterow. Okazuje sie, ze czas dojrzewa do tworzenia synonimow; Gaza=Getto Warszawskie. Fakt, czas robi swoje. Faktem jest rowniez, ze w Gazie tetni zycie, ze oprocz dzielnic nedzy (o nich nie nalezy zapominac) mozemy znalezc luksusowe restauracje, pasaze handlowe, zycie na plazy etc.. Nie widze tu zadnej analogii. Poza tym wzrost populacji z 300.000 w 1967 do 1,5 mln w 2005 taka analogie wyklucza. Typowa postawe antysemicka charakteryzuje uzywanie maczugi Holokaustu, pozostaje pytanie przeciw komu. Porownanie z Gettem jest bezsensowne, bo przychod na mieszkanca w Gazie (dzieki UNRWA) jest wiekszy niz polskie minimum socjalne (czy minimum egzystencji) dzisiaj. Warto przy tym zacytowac Fassbindera: Wine ponosi Zyd, bo nas obwinia, on jest po pros – tu.

    ET

  34. Wszystko po kolei wychodzi na jaw. Tu znajdują mordercę Generała Papały, a tam ujawniają amerykańską odpowiedzialność za zatopienie Kurska. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,11672428,To_Amerykanie_zatopili_Kursk__Sensacyjna_wersja_wydarzen.html. Nic nowego, bo kilka lat temu francuska Planeta ujawniła w filmie szczegółowe kulisy storpedowania okrętu rosyjskiego. Amerykanów kosztowało to 10 miliardów dolarów a świat ocalenie przed wojną atomową. Do dziś rosyjscy generałowie mają pretensje do Putina, że wstrzymał odwet. Byłoby po Ameryce, a tak świat może zawdzięczać życie Putinowi.

  35. Moj Boze, jak ten ET gledzi i pomyslec, ze robi to juz od kilku lat.
    Ecie Pecie, gdzie idziecie, ence pence w ktorej rece, reni feni, kto sie zeni.
    Jak czytam Eta, to mi sie takie rozne dzieciece wyliczanki przypominaja

  36. jasny gwint
    7 maja o godz. 12:48
    Twoja fanatyczna nienawisc do USA pozwala ci przelknac kazda bzdure. Ot pojawila sie kaczka, ze Amerykanie z bliska obserwowali manewry i nie chcac dopuscic do tego ,aby Rosjanie sprzedali rewelacyjne torpedy Chinczykom, sami storpedowali *Kursk*, ale potem zrobilo im sie glupio, i zeby zrekompensowac nieudana transakcje Rosjan z Chinczykami, dali Putinowi 10 milardow dolarow i Putin odbrazil sie i uratowal ludzkosc przed zaglada. Jestes takim samym fanatykiem jak pisowccy, tzn. takim antypisowcem, ktory zaakceptuje kazdy nonsens, aby tylko pokrywal sie z twoja wizja niecnych Amerykanow. Przykre, a taki oczytany !

  37. Nienawiedzony LEWY pisze jak leci….bezmyslnie, umyslnie…

    …Nawiedzeni ekolodzy, ktorzy protestuja przeciwko wszelkim zrodlom energii: wegiel nie, bo zatruwa, elektrownie atomowe nie, bo moga wybuchnac, wiatraki nie bo niszcza piekno pejzazu, ci ekolodzy nie sa w stanie powiedziec prawdy; ze jest nas za duzo i ze jedynym wyjsciem , ktory by pozwolil na ograniczenie zuzywania energii i tym samym powstrzymanie degradacji srodowiska, jest zmniejszenie ilosciowe ludzkiej populacji…

    Powyzej stereotypowy antyhumanistyczny wpis; wystarczyloby napisac, oszczedzac, oszczedzilby nam autor ponizszego: duzej dozyantyhumanizmu. Po pierwsze ekolodzy nie sa nawiedzeni, tylko zwracaja uwage na problem oraz proponuja wiele opcji rozwiazan, po drugie, zamiast zastanawiac sie nad iloscia populacji, wystarcuyloby zastanowic sie nad mozliwosciami oszczedzania energii; mozliwowsic ponad 30%. Uwazam, ze latwiej zmijeszyc zuzycie energii, niz zmniejszenie populacji. Zastanawiam sie jaka opcje Lewy – autor ponizszego wybiera; chinska czy te z czasow zaprzeszlych.

    ET

  38. Zgadzam sie z p. Redaktorem. Hollande to dobry wybor. Ciesze sie, ze w sercu Europy mamy znowu lewicowa alternatywe do prawicowego mainstreamu. Demokracja zyje z wyboru, z alternatywy, tam gdzie polityka staje sie bezalternatywna, tam nie ma prawdziwej demokracji.
    Wiem, ze wielu spoglada juz nerwowo na rynki finansowe i oczekuje jakichs gwaltownych reakcji z tej strony. Pragne panstwa uspokoic. Nasze kochane rynki finansowe sa politycznie o wiele mniej himeryczne, jak to chetnie w wlasnym interesie lubia sugerowac. Ich najwiekszym wrogiem sa ciagle one same sobie. Politycznie sa one w stanie sie zaaranzowac z o wiele bardziej skrajnymi politykami jak Hollande.
    Nie wiem ile swoich przedwyborczych obietnic Hollande zdola i wiele zechce spelnic, natomiast potrafie sobie jeszcze znakomicie przypomniec ile ich spelnil Sarkozy.
    Niczego sie tak goraco nie je, jak gotuje. A wiec cieszmy sie kto moze, z nowej lewicowej alternatywy w sercu Europy. Moze istnieja jednak alternatywy w polityce, wbrew ekonomicznym sugestia jedynej slusznej drogi.

  39. W Grecji po wyborach sytuacja patowa.
    Utworzenie nowego rzadu gotowego przeprowadzic plany oszczednoscie niemozliwe. Plany te nie maja wiekszosci w nowo wybranym parlamencie. Atenska gielda spadla o 8% procent.
    Co za grecka tragedia.
    A Grecy ? Sa tacy co z radosci tancza na ulicach.
    Ech zycie, zycie i jak tu Cie nie kochac, kiedys Ty takie ciekawe i pelne niespodzianek ? I to jeszcze ani slowem nie wspomnialem wiosny.

  40. Gratuluje Swiatowidowi miejsca w szeregu Lizakowych Ludzi…

    Czytanie Ziemkiewicza nie jest bledem, bledem jest jednak ograniczanie sie li tylko do jego spostrzezen…

    S w i a t o w i d poczul zapach errystyki i pisze na wieczny temat odwolujac sie do konfliktu izraelsko-palestynskiego. Jego antyizraelska (zastepujacy antysemicki refleks; czyt. odruch) retoryka jest bardzo prosta:

    Piszac o Izraelu akcentuje jego potege militarna, miliardy dolaroww, najnowoczesniesza bron do zabijania jak bomby odlamkowe, bialy fosfor i glowice atomowe. Zapomina o ludziach.

    Piszac natomiast o Palestynie akcentuje Palestynczykow (rowniez starcow i dzieci) , ktorzy jak np. w Gazie zyja praktycznie w (strzezonym przez Izrael) otwartym obozie koncentracyjnym w warunkach ponizej jakichkolwiek akceptowalnych standadrow.

    Krotko mowiac pisze o ludziach w Palestynie zapominajc o Izraelczykach, tez ludziach, w Izraelu..

    Ciekawe porownanie bron, miliardy dolarow po jednej stronie i biedni ludzie po drugiej stronie. Retoryka na cztery glowy/twarze S w i a t o w i d a…………………..Izrael-Palestynczycy. Krotko mowiac; prymarne wysilki Sw i a t o wi d a (Falicza) pisane sa jezykiem antysemickim, odczlowieczaja bowiem Izraelczykow. Coz, od nadilosci twarzy glowa boli. Pozostaja jeszcze trzy.

    Na szczescie wiele Palestynek i Palestynczykow, Izraelek i Izraelczykow nie ogranicza sie do lektury o posmaku Lizakowych Ludzi, tylko popiera konkretne dwustronne inicjatywy obywatelskie, o ktorych Swiatowid raczy nie wpsominac, bo zalezy mu, aby dolozyc Passentowi.

    Swiatowid nie lubi ludzi, oprocz Lizakowych Ludzi, czyli nikogo…….(zakladajac, ze LL nie istnieja).

    Zauwazylem, ze dla wielu w blogosferze Korwin-Mikke jest autorytetem
    ET

  41. Le Parisien” zaznacza, że nie ma też mowy o małżeństwie z Hollandem, mimo francuskiej tradycji żonatych prezydentów. – Ślub nie powinien być ani społecznym przymusem, ani prezydenckim ograniczeniem. Nie chcemy się żenić dla jakiegoś politycznego zobowiązania. Jest to temat, który odnosi się do naszego życia prywatnego. Jeśli zdecydujemy się to zrobić, to dopiero po zakończeniu kadencji – powiedziała Trierweiler
    http://www.tvn24.pl/-1,1743758,0,1,konkubina–nie-zona-rewolucja-wizerunku-pierwszej-damy,wiadomosc.html
    ——————

    Taka postawa różni się nieco od preferowanej przez naszych polityków?
    Prezydent Komorowski przyjął, podał rękę, nie zgorszył się jawnogrzesznictwem Hollanda.
    Katonarodowcy będą mieli natomiast zgryz…..
    Ignorować prezydenta Francji? jego konkubinę?

    Ciekawe, jakie są dyplomatyczne meandry protokołu w takich sytuacjach?

  42. jasny gwint
    7 maja o godz. 12:48

    Gdyby było to prawdą, to świat winien byłby Putinowi pomnik ze złota….
    Cóż znaczy ta setka marynarzy w porównaniu z milionami, które by zginęły?

    W tajnych operacjach giną co roku tysiące.
    Na samym Arlington co roku ponad 4 000 pogrzebów…..
    Trupów najemników z ostatnio „Xe” nikt nie liczy……

  43. Sciaga dla Swiatowida cd.

    Uogolnienia ocieraja sie o antysemityzm i ksenofobie. Antysemityzm jest trudny w racjonalnym postrzeganiu, gdy z religii przenoszone sa akcenty na rase. Gdy lek zamienia sie w niechec. Gdy koincydencja staje sie regula. Najbardziej ostra forma antysemityzmu jest nienawisc do Zydow i jednoczesne oskarzanie ich o spisek, chec opanowania swiata, dominacje nad narodami arabskimi, a nie np. pragnienie bezpieczenstwa i pokojowej egzystencji, co przeksztalca ich w pierwszoplanowych wrogow kazdego czlowieka.
    Zrzucanie winy na wszystkich Zydow za dzialanosc poszczegolnych rzadow izraelskich oraz wyrazanie przy kazdej okazji, jednostronnej krytyki Izraela swiadczy li tylko o przyproszeniu oczu. “Protokoly medrcow syjonu” odwoluja sie do paradygmatu oportunistycznej teorii trwajacego od tysiecy lat spisku. Zydzi kryja sie w kazdej organizacji i instytucji. Podporzadkowani sa swojej “centralnej” wladzy. Odnosza sukces. Sa oszczedni, majetni, solidarni etc.. Dziwi mnie rowniez niecierpliwosc moich interlokutorow piszacych o sytuacji w Palestynie i Izraelu, zapominajac calkowicie o roli Jordanii. Pozostalych krajow nekanych przez konflikty wewnetrzne i zewnetrzne nasi blogowi przodownicy intelektualni nie wymieniaja.
    Zapominamy przy tym czesto, ze Europa potrzebowala na tworzenie struktur obywatelskich prawie tysiaca lat. Pamietamy natomiast, opisujac “wystepki” Zydow o trwajacym tysiace lat “spisku” oraz konflikcie. Podobnie jest z krytyka Izraela, czesto niezbedna i sluszna. Zapominamy przy tym, ze Izrael jest jedyna “demokracja”na Bliskim Wschodzie. Zapominamy rowniez, ze polityka rzadu izraelskiego, popierana wprawdzie przez uzyskana wiekszosc w Knesecie, krytykowana jest przez mniejszosc, ktora moze stanowic prawie polowe populacji.
    Problem wielostronnie zlozony postrzegamy przewaznie jednostronnie. Niepodzielnie dyskutujemy na temat sprzecznosci zlozonych problemow polityczno-spolecznych bladzac w blogosferze do nikad. Pytania zasadnicze o konlikt arabsko-arabski, palestynsko-palestynski, izraelsko-izraelski etc. pozostaja bez odpowiedzi (chyba, ze Swiatowid zacznie pisac rzeczowo, a nie wyrywkowo-rozrywkowo) .
    ET

  44. @ Kecaj: nie za bardzo rozumie twoj wpis. Co ma zmiana w Palacu Chirac/Mitterrand i Sakozy/Hollande wspolnego z Anglia?

  45. Hanna 12.09

    Delikatna jestes. Ogladalem tego Kleibera. Prezes PAN daje wywiad reporterce w „Po faktach” ? 15 minut bredni. Pamietam stara wytrawna profesure w Polsce – taki Kleiber nie mialby szans. Pani Kasienka byla niezwykle taktowna. Zalosny fanfaron, rzeklbym.

  46. Naukowiec na poparcie swoich tez wygłasza nienaukowe argumenty

    Oto argumentacja w sprawie katastrofy smoleńskiej udzielona przez prof. Biniendę w wywiadzie dla TV Trwam, 2012-02-05:

    1) Komisje badające wypadek były nierzetelne. Nie wykonały obliczeń dotyczących efektu zderzenia z brzozą. Raport Millera to kopia raportu rosyjskiego. Mamy prawo do komisji międzynarodowej, która przeprowadziłaby badania zgodnie ze wszystkimi standardami. Decydująca jest chęć polskiego rządu, który powinien bronić swojego narodu, powinien dokonać badania zgodne ze standardami.

    2) Ostatnio kolega z NASA obejrzał wyniki moich obliczeń dotyczących zderzenia z brzozą i nie zaprzeczył. Drzewo zostaje przerąbane, powstaje wyrwana przerwa, skrzydło tylko się uszkadza.

    3) Brzoza nie mogła przeciąć skrzydła. Binienda wystrzega się terminów „złamać”, „urwać”, bo to nie bardzo zgodne jest z przyjętym przez niego modelem zniszczenia przez ścinanie. To jest oczywiste, ponieważ skrzydło jest najmocniejsza częścią samolotu, bo niesie cały samolot i wytrzymuje drgania podczas turbulencji.

    4) Podjąłem badania, bo „jako Polak nie zgadzam się z takim traktowaniem Polaków”. „Taki był mój instynkt”. „Są ludzie na świecie, którzy chcą dojść do prawdy”. „Nikt nie chce żyć w niewiedzy i kłamstwie”.

    5) Ciężko jest ustalić przyczynę katastrofy nie mając wraku. To prawda. Komisja międzynarodowa musi mieć dostęp do miejsca katastrofy, także do części, które wywieziono do Moskwy.

    Naukowiec na poparcie swoich tez przytacza argumenty całkiem nienaukowe:

    a) Twierdzi, ze skrzydło było pancerne, bo było, bo samolot to ogromny ciężar, który musi unieść.

    b) Twierdzi, ze komisje były nierzetelne, bo nie wykonały jego obliczeń. Pomija całkowicie, przemilcza podstawowe pytanie – dlaczego brzoza jest złamana, dając wolne pole dla fantastycznych spekulacji o samolocie-kosiarce, milcząc na ten temat ściemnia wspólnie z TV Trwam, puszcza oko do mitomanów – wiecie są różne metody. Pozostaje poprawnie przy swoim formalnym twierdzeniu o nieszkodliwości zderzenia z brzozą, nadając mu przy tym rangę faktu – skrzydło nie mogło zostać oderwane, a co dalej było, nie wiem.

    c) Popada w nienaukowy patos utożsamiając swoją propozycję powołania komisji międzynarodowej do zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej z „obroną narodu”.

    d) Na poparcie swojej tezy o pancernym skrzydle przytacza argumenty moralne – „nie chcemy żyć w niewiedzy i kłamstwie”, „ja jako Polak nie zgadzam się z takim [jakim, przypomnienie moje] traktowaniem Polaków”.

    Zarówno prof. Kleiber, jak i prof. Binienda wchodząc na polityczny teren tracą grunt pod nogami.

    Pzdr, TJ

  47. Przecież nie chodzi o to, żeby „lud smoleński” do czegokolwiek przekonywać. Chodzi o to, żeby ci wszyscy, którzy nie poddali się jeszcze spiskowym teoriom o rzekomym zamachu, mieli dostęp do argumentów opartych na wiarygodnych źródłach i ich naukowej analizie, co zastopuje dalsze upowszechnianie się tych „smoleńskich aberracji”.

  48. ET
    7 maja o godz. 14:18
    „Nienawiedzony LEWY pisze jak leci….bezmyslnie, umyslnie…
    „zamiast zastanawiac sie nad iloscia populacji, wystarcuyloby zastanowic sie nad mozliwosciami oszczedzania energii; mozliwowsic ponad 30%. Uwazam, ze latwiej zmijeszyc zuzycie energii, niz zmniejszenie populacji. Zastanawiam sie jaka opcje Lewy – autor ponizszego wybiera; chinska czy te z czasow zaprzeszlych.”

    Mój komentarz

    Autorze, jeszcze sekundę temu (umownie – w skali historii Ziemi) ludzkość liczyła 2 mld dusz. Byli bogaci i biedni, niesprawiedliwość, przepych i nędza, susze inne klęski. Dzisiaj, ułamek sekundy później (w skali historii Ziemi) jest nas 7 mld dusz i nadal jest niesprawiedliwość, nędza i przepych, ograniczony dla milionów dostęp do wody, susze i inne klęski oraz nowości – przełowione morza, przenawożone areały, wyrąbane lasy, CO2 przyspiesza. Parki narodowe są w tej sytuacji kwiatkiem do kożucha, naszym alibi.

    Trzydziestoprocentowa oszczędność energii, to odsunięcie problemu o jakieś 0,5 sekundy naszego trwania, bo przez te 1/2 sekundy zaludnienie wzrośnie do 10 i więcej mld i pochłonie te ciężko wypracowane 30 %.

    Lewy zwraca uwagę na poważny problem, który sprowadza się do uświadomienia sobie, że Ziemia co prawda jest okrągła, ale nie nieskończona. Natura dała nieograniczone możliwości biologicznej reprodukcji, ale to działa tylko przy założeniu wysokiej śmiertelności, krótkiego życia, czyli w warunkach bytowania dzikiego, naturalnego.

    Cywilizacja ten nasz potencjał reprodukcyjny, trwania życia oraz wykorzystanie środowiska udoskonaliła, zintensyfikowała do tego stopnia, ze człowiek zapanował nad swoim habitatem do przesytu, poza punkt równowagi.
    Teraz stoimy przed ścianą. Jeszcze jest dość daleko lecz niewątpliwie nie da się jej w nieskończoność przestawiać.

    Pzdr, TJ

  49. Mily Panie Redaktorze !

    Wychodzimy z grupy na EURO 2O12. To jest najwazniejsze !

    Francja da sobie rade, Rosjanie i Grecy tez. Pamieta Pan czasy

    niedostatku w sklepach, kiedy Pewexy i Delikatessy wygladaly

    jak obiekty kultu i prawie naboznej zadumy. Przezylismy potop

    szwedzki, przezyjemy i radziecki. Nie ma co narzekac. Trzeba

    normalnie oszczedzac i kupowac: RIFLE, WRANGLER, LEE oraz

    LEVI’S z biala, pomaranczowa lub czerwona metka. Te ostatnie

    byly podobno najbardziej oryginalne. Gdyby nawet konieczne

    bylo wydac cala pensja na RIFLE, NO TO CO ? Bez przesady,

    po co to ciagle dreczyc sie, walczyc ze soba i narzekac. Kazdy

    orze jak moze. Czy naprawde potrzeba pastwic sie i nie szanowac

    pamieci 96 ofiar Tragedii z 1O.O4.2O1O roku?

    Powtorze: WYCHODZIMY Z GRUPY !

    POL-GRE 1:O
    POL-RUS 1:1
    POL-CZECH 2:O

    Greetings

    wulkan

  50. Do wszystkich dziewczat i kobiet na blogu PASSENT CORPS. !

    You come on like a dream, peaches and cream,
    lips like strawberry wine..

    wulkan

  51. wiesiek59, godz. 15.21
    Teresa Stachurska, godz. 15.36

    Ach ta nasza mentalność. Tym się różnimy od nowoczesnych i tolerancyjnych państw, że u nas politycy, po uzyskaniu jakiegokolwiek stanowiska czy funkcji, biorą śluby kościelne ze starymi żonami po to, by zadowolić hierarchów kościelnych. No tak ale tam była rewolucja, która odsunęła kościół od władzy a u nas… .
    Wszyscy się spodziewali, że wielka impreza sportowa wyzwoli w nas takie siły, które wpłyną na przedsiębiorczość i takie postrzeganie swojego miejsca, w którym człowiek czułby się potrzebny i dumny z własnych dokonań. Niestety zabrakło elit politycznych, które miałyby taką wizję kraju i potrafiły to przeprowadzić. Zarzucam elitom politycznym, że zmarnowały 23 lata w imię obłędnej doktryny neoliberalizmu, że zniszczyły zaufanie do instytucji państwa a społeczeństwo uważa za niepotrzebne. Zabrakło socjalistów i komunistów. Pozdrawiam Ewa Gąsowska

  52. Tu Ziemia, tu Ziemia! Odbiór!
    Właśnie wróciłam na glebę Polityki po długim weekendzie i już wiem, że jestem na prastarej Ziemi Naszej Ojczystej. Do czego zresztą odwołuje się nasz szanowny Gospodarz, korzystając z prawa powrotu na ziemię po majowym świętowaniu.
    Przeczytałam uczciwie wszystkie wpisy na temat i poza tematem (za wyjątkiem ET – niech mi wybaczy, ale nieludzko przynudza).
    Najbliżej jest mi do Lewego, TJ i Wieśka 59. Nic na to nie poradzę. Może kogoś pominęłam, no to proszę o wybaczenie.
    Chodzi mi o po prostu o pewien rodzaj myślenia, wrażliwości itp. z którym się utożsamiam.

  53. Pewnego dnia dojdzie do przywrócenia zakłóconej równowagi : człowiek/ludzkość – „reszta świata”. Czy nam się to podoba czy też nie. Jako przykład w mniejszej skali może służyć Wyspa Wielaknocna.

  54. @TJ
    7 maja o godz. 16:53
    „Naukowiec na poparcie swoich tez wygłasza nienaukowe argumenty
    Oto argumentacja w sprawie katastrofy smoleńskiej udzielona przez prof. Biniendę w wywiadzie dla TV Trwam, 2012-02-05:
    1) Komisje badające wypadek były nierzetelne. Nie wykonały obliczeń dotyczących efektu zderzenia z brzozą…”

    Jest jeszcze lepiej!

    Ten przygłup bredzi nie tylko na poziomie naukowym (Artymowicz wyjasniał) ale już nawet na (wczesniejszym, bardziej podstawowym) poziomie badania PRZYCZYN katastrofy (cele obu komisji/raportów). Nie mieści mu się w pale (albo rżnie głupa), że ustaliwszy przyczyny katastrofy, nie są już potrzebna jakieś badania materiałoznawcze(?)…

    Już pomijam, że bierze się za sprawy, o których nie ma zielonego pojęcia (cała „nauka” mu odpada), np.: „Mamy prawo do komisji międzynarodowej”. Pajac jakich mało.

    PS
    A to, że „kolega mu obejrzał”, to fajne jest 🙂

  55. Temat dnia – to nowi Prezydenci .
    Odnotowano w tv „Płanieta ” – bodaj pierwszym oficjalnym gościem Prezydenta Putina był prezydent MKOL -J.Rogge , napewno pierwszym ukazem kwota 5.000 rubli dla każdego weterana z okazji 9 maja . Jutro nowym premierem zostanie Miedwiediew ze wsparciem parti Żyrynowskiego, a dziś Patriarcha Prawosławia Kirył namiaścił w cerkwi prezydenta Putina a jego małżonka grzecznie mu towarzyszyła .
    Patrzcie Polscy politycy na taką Rosję życzliwie .
    Ulica Moskiewska w tej telewizji dziś nieobecna .
    Wśrod gości kamera pokazala m.in na zbliżeniach Gorbaczowa ,Berlusconiego ,Schredera ,Anodine ,Primakowa .

  56. @ffi
    7 maja o godz. 9:57
    „Też tak uważam. Profesor dał się wmanipulować manipulantom z PiS-u.”

    IMO to za mądra osoba, raczej była spłata długów: byłes doradcą, ogrzałeś się przy świetle władzy, teraz chlapnij coś (dlatego ględzi tak oględnie, wykrętnie i mało precyzyjnie).

    Oczywiście dowodów nie mam, tak tylko sobie „poleciałem PISiorem) 🙂

  57. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Passent pisze: Powrót na Ziemię
    Domyslam sie, ze powrot na ta ziemie – prawda?

    „Jestem wstrząśnięty, że szef polskiej dyplomacji bez żadnej dyskusji wcześniej, bez przedstawienia sprawy w polskim Sejmie w zasadzie ogłasza, że chętnie wyrzekniemy się części swojej suwerenności, tej fundamentalnej, bo dotyczącej gospodarki. (…) Wmawia się nam, że mamy dylemat pomiędzy dobrobytem a wolnością. Jeśli zachowamy wolność, niepodległość, samorządność, to narazimy się na kłopoty ekonomiczne. Kiedy się wyrzekniemy suwerenności na rzecz Niemiec, to będziemy krajem mlekiem i miodem płynącym. A Niemcy wezmą nas na swoje utrzymanie (…) We wszystkich krajach europejskich niechęć do Unii narasta. To efekt działań ponad głowami społeczeństw grupy „oświeconych”, która postanowiła zadecydować o naszej przyszłości na wieki wieków. Polski minister wpisał się w ten trend.“ „Uważam Rze” Bronisław Wildstein
    http://www.wsieci.rp.pl/opinie/rekiny-i-plotki/Radoslaw-Sikorski-PiS-w-sojuszu-z-kibolami-obrzydza-Polakom-patriotyzm

    Ewa Gąsowska
    7 maja o godz. 19:18 pisze:

    „Wszyscy się spodziewali, że wielka impreza sportowa wyzwoli w nas takie siły, które wpłyną na przedsiębiorczość i takie postrzeganie swojego miejsca, w którym człowiek czułby się potrzebny i dumny z własnych dokonań. Niestety zabrakło elit politycznych, które miałyby taką wizję kraju i potrafiły to przeprowadzić. Zarzucam elitom politycznym, że zmarnowały 23 lata w imię obłędnej doktryny neoliberalizmu, że zniszczyły zaufanie do instytucji państwa a społeczeństwo uważa za niepotrzebne. Zabrakło socjalistów i komunistów. Pozdrawiam Ewa Gąsowska“

    Post Christum.
    Z pewnym rozbawieniem obserwuje wspolczesne zycie intelektualne w Naszej Umeczonej Ojczyznie http://bobolowisko.blogspot.de/2012/05/surogat-rzeczywistosci-czy.html

  58. zezem
    7 maja o godz. 19:55
    Kiedy na ziemi panowaly olbrzymie gady, nasi przodkowie to byly zwierzatka wielkosci szczurow, ktore przemykaly sie od nory do nory unikajac kontaktu z wyposazonymi w potezne kly tyranozaurusami. Do czasu, kiedy w ziemie walnal potezny meteoryt i uwolnil naszych przodkow od tych tyranow.
    Mysmy ewoluowali, z malych szczurow przeobrazilismy sie w homo sapiensow. Teraz my panujemy, rozmnazamy sie na niespotykana skale, niszczymy srodowisko naturalne; gina wieloryby, tygrysy, goryle, nawet pszczoly.
    Chyba nie potrzeba kolejnego meteoryty, bo sami zmierzamy ku zagladzie, a uwolnione od naszej dominacji szczury zaczna ewoluowac i za jakies 20-30 milionow lat wymysla pismo, pieniadz, komory gazowe.
    Takie deja vu.

  59. Zapomnialem dodac; wymysla religie

  60. Wystarczy dokładniej popatrzeć na zdjęcie by zrozumieć głupotę teorii Panów Tytulantów, a całą ich symulację można ołówkiem na bilecie. Tu zgoda z Panem, ale dla mnie poruszające jest stwierdzenie Pana Passenta „jakiś doktor .. w Dolnej Oklahomie, albo w Górnej Bawarii”. Mam do Pana pytanie: Czy na pewno jedyna droga dowartościowania swojej osoby prowadzi u Pana przez poniżanie innych? Byle z daleka żeby się nie mogli bronić? Całkiem jak Kaczyński z Afryką.
    Dolna Oklahoma i Górna Bawaria dostarczają rocznie więcej patentów każda niż cały Polski grajdoł przez 10 lat. A BMW i Audi są tego przykładem.
    Mija ćwierć wieku, a do Pana jakoś to nie dotarło. Skąd te braki w osobowości?

  61. http://www.youtube.com/watch?v=xQ2FgBvzHZ0&feature=related

    Jutro w Moskwie Dzien Pabiedy, milo bedzie popatrzec na prawdziwe
    wojsko jak maszeruje.
    To nie to, co polskie pajace w rogatywkach z ksiedzem na przodzie.

  62. Tak, nasz elity polityczne zmarnowały 23 lata. Ludzie, wy bywacie czasami w Polsce? Chociaż przejazdem? Tak wygląda Polska jak 23 lata temu? Ja ciągle apeluję o odrobinę obiektywizmu, że nie powiem przyzwoitości w opisie zjawisk.

  63. Uwolnić Julię, do cholery!

  64. @ Torlin

    ” Ja ciągle apeluję o odrobinę obiektywizmu, że nie powiem przyzwoitości w opisie zjawisk.”

    Ma Pan racje, niezaleznie od tego, jak Polska wyglada po 23 latach ( w tej sprawie tez sie z Panem zgadzam, moze dlatego, ze w Polsce nie bywam czesto a to pozwala dostrzec zmiany). Jest jeszcze sfera polityki i postaw spolecznych – sprawa dosyc pogmatwana.

    Pozdrawiam

  65. Drogi Panie Danielu,

    Jestem Pana mniej czy bardziej wiernym czytelnikiem od 40 lat i zaczne od gratulacji lekkiego piora i dziennikarskiej odwagi.

    Opinia p. Kleibera o naukowej komisji do symulacji lotu w Smolensku wynika z checi zakonczenia mocnym akcentem niekonczacych sie deliberacji n/t katastrofy. W tym sensie zgodzilbym sie z nia bo ilez mozna o tym mowic i tym pisac? Tym bardziej, ze katastrofa obnazyla polski balagan i naprawde nie ma sie czy chwalic. Raczej lepiej balagan usunac a bledow nie powtarzac.

    Pyta i Pan i inni czy rzeczywiscie taka komisja zamknie sprawe. I znamy wszyscy odpowiedz: nie zamknie bo opozycyjna partia polityczna ma interes w podgrzewaniu atmosfery. A jej msciwy lider w pomszczeniu swego brata na swoj sposob, tzn karajac obecnego lidera politycznego.

    Jest jeszcze inny aspekt, ktory i Pan i ja, wychowankowie PRLu, dobrze znamy. Jest nim zaufanie do instytucji publicznych. A wlasciwie jego brak. Z drugiej strony, w nauce chodzi o prawde i im lepszy naukowiec tym bardziej do tej zasady jest przywiazany. I nikt go nie zmusi na nazwania czarnego bialym a bialego czarnym.

    I Panu Kleiberowi chodzi o to, by ktos prawdomowny wypowiedzial sie n/t katastrofy. Po poznaniu danych zlozeniu ich w jakas logiczna calosc przyczynowo-skutkowa.

    Cos podobnego do raporu komisji Warrena. Ktorej nikt nie wierzyl 30 lat az w koncu uwierzono a przynajmniej uwierzyl Norman Mailer w „Oswaldzie”.

    W tym sensie jestem za komisja i za jej raportem.

    Pozdrawiam serdecznie

    Marco Polo

  66. LEWY, 13.54. Wracam do problemu zatopienia Kurska przez amerykanów, zarzucając mi fanatyczna nienawiść do Ameryki. Ja odwrotnie, ja kocham Amerykę, taką o jakiej kiedyś śpiewaliśmy; „Tam mam ciotkę, ma miliony, tam można mieć cztery żony.” Stamtąd rodacy otrzymywali koperty z jednym dolarem w środku. Już to nie wróci. Teraz Amerykę widzimy jako najbardziej zbrodniczy kraj w historii. Dżingis Han, Atilla, Neron, Hitler, Stalin o Mao razem wzięci. Prowadzi kilka na raz zbrodniczych i grabieżczych wojen, w których giną miliony ludzi a narody ograbiane są z wolności, dobytku, zasobów i dóbr kultury. Kolejne wojny są planowane i ciągle rozbudowują bazy militarne na całym świecie, których aktualnie jest ponad 900. Nikt nie zna prawdy o tragedii Kurska, ale jest bardzo prawdopodobna opisywana w filmach i reportażach. Także ta, że dzięki mądrości i odwadze Putina jeszcze żyjemy. Nie wiadomo jak długo?

  67. A co tu komentować jak zwykle rozchodzi sie oto czy mieć czy być ,a konkretniej ,zeby raz zdobytej pelnej michy nikomu nie oddać,bez względu na wszystko .Co do nadredaktora to nie ma co się dziwić on tą pełna miche ma od zawsze ,tylko w międzyczasie jego chlebodawcy kilkakrotnie sie zmieniali ,a on jest zawięcie wytrwały w służbie coraz to nowym panom
    i w pisaniu według zapodanego uprzednio scenariusza legendy do tejże michy

  68. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Vera
    8 maja o godz. 6:58 pisze:

    „Tu zgoda z Panem, ale dla mnie poruszające jest stwierdzenie Pana Passenta „jakiś doktor .. w Dolnej Oklahomie, albo w Górnej Bawarii”. Mam do Pana pytanie: Czy na pewno jedyna droga dowartościowania swojej osoby prowadzi u Pana przez poniżanie innych? Byle z daleka żeby się nie mogli bronić? Całkiem jak Kaczyński z Afryką.”

    Widziałem to żałosne widowisko. Któryś z tych wesołków, chyba sam „miszcz” ceremonii, uspokoił zawstydzonych Polaków, że za to Euro koko nie ma się co tak bardzo wstydzić, bo to przecież tak obejdzie Europejczyków, jak posłuchanie w Brukseli sprawy smoleńskiej.
    Ło jakie śmieszne to było! Pośmiali się.

    http://kontrowersje.net/tresc/o_tym_jak_pan_lis_z_kumplami_pierdziszewo_w_telewizji_pobudowal

  69. Jasny Gwint 8.17
    Naprawdę chciałbyś mieć taką babę w domu co kajzerki kupuje ci u swego konkubenta przepłacając i żądając by to JĄ uwazano za utrzymującą rodzine gdy TY masz harować jak krasnoludek na akord ?
    Jeśli tak to żądaj do JASNEGO GWINTA.
    Powodzenia
    uklony

  70. Czlowiek czy Ziemia?
    Populistyczne postrzeganie przerostu populacji…czyli tarowanie problemu „zmniejszania poglowia“ zamiast tworzenia nowych struktur, ktore umozliwia nam przezycie bez wykluczania kogokolwiek…

    Paleoantropolodzy zastanawiaja sie od wiekow nad problemem ewentualnego „przeludnienia“ naszego globu. Zdajac sobie sprawe z obaw bladzacych w blogosferze proponuje rozwazenie, faktycznie powaznego problemu, z pozycji humanistycznych. Kardynalna kwestia jest bowiem, na ile i jak bedziemy w przyszlosci korzystali z naszych wspolnych zasobow. Chodzi wiec o jakosc, a nie ograniczanie sie do kwestii ilosci w analizie powyzszego. Wychodzac z tego zalozenia nie bedziemy zmuszeni (nie bedziemi rowiez zmuszani) do siegania po srodki radykalne. Oportunisci odchodzac od rzeczy postrzegajac problem z pozycji antyhumanistycznych. Pozostajac przy czlowieku mozemy wspolnie z „n a w i e d z o n y m i“ ekologami probowac zmiejszyc ilosc CO w atmosferze. Szanse maja rowniez „n a w i e d z e n i“ specjalisci od zywnosci. Gdy przestawimy sie na zywnosc wegetarianska, to mamy szanse na dalsze przetrwanie. Biomasa starczy bowiem dla biliona ludzi. Celowo ograniczam sie do podania li tylko kilku przykladow zdajac sobie sprawe ze zlozonosci problemu.

    Z drugej strony tedencja wzrostu populacji w ciagu nastepnych dwustu lat zostanie znacznie ograniczona pe se. Dla „wietrznie“ bladzacych info celem uproszczenia; przyszlosc nasza zalezy od tego, czy bedziemy (z)tyli na poziomie krajow wysoko uprzemslowionych (USA i inne), czy tez bedziemy w stanie zaakceptowac poziom krajow drugich ( nie mysle tu o Indianach Amazonii). Czy bedziemy w stanie podzielic sie z drugimi. Zyjac obecnie ponad stan powinnismy zaprzestac wysmiewac sie z e k o l o g o w i zaczac szanowac (oszczedzac) dobra na wlasnym podworku. Zdaje sobie rowniez sprawe, ze latwiej krzyczec o problemach, o wiele trudniej zac zaczac je rozwiazywac poczawszy od siebie samego. Owa antyhumanistyczna postawa byla celem mojej krytyki.

    ET

  71. Dalszy ciag sciagi dla Swiatowida…

    Podobnie jest przy dyskusjach o lewicowej Europie. Mowimy wprawdzie o wybranych prawicowych rzadach, zapominajac o drugiej polowie spoleczenstwa. Pomijamy spoleczno-polityczny mainstream. Jest to typowe dla myslenia “wykluczajacego”. Natomiast irracjonalna niechec do Zydow prawie nigdy nie wynikala z osobistego doswiadczenia, lecz niejako ze stereotypowej niecheci.
    Podobnie w dzisiejszej Polsce, obecny jest antysemityzm przy nieobecnych Zydach. Oczywiscie niedorzecznoscia byloby mowienie, ze wszyscy Polacy sa antysemitami. Mozna jednak analizowac skale zjawiska. Irracjonalne postawy prowadza czesto do irracjonalnych dzialan. Blogujacy czesto uzywaja kola ratunkowego w postaci bylego zydowskiego przyjaciela z dzieciecego podworka lub placu zabaw. Kolem ratunkowym moze byc rowniez polityka Izraela lub tesciowa, co nabiera cech humoru rodzinnego. Jakkolwiek wiara nie zawsze jest podstawa okreslenia bytu zydowskiego, to dla wielu wazna jest ilosc przodkow, ktorzy byli jej wyznawcami. Takie perwersyjne kalkulacje mialy miejsce w polskiej polityce po 1989 roku.
    Zapominamy przy tym wlasna historie, mianowicie fakty, ze spiskowe podejrzenia doprowadzily do wyniszczenia Zydow, wyniszczenie poprzedzila izolacja i wykluczanie z danej spolecznosci. Zmiana paradygmatu spolecznego i narodowego oraz dominacja czystosci rasowej nadaly celowi, ktorym byla zaglada pewna spojnosc w realizowaniu niemieckiej doktryny narodowosocjalistycznej. Obecnie, niestety czesto sie o tym zapomina i przesuwa odpowiedzialnosc spoleczna na osobe wodza.
    ET

  72. Skoro grupa prof. Witakowskiego liczy już 52 profesorów, publikacje na temat katastrofy jak donosi obok nawet Polityka są cenzurowane, a przekaz dotyczący okoliczności serwowany nam z mediów był podobno fałszowany (np. te rzekome 4 podejścia do lądowania), to może coś jest jednak na rzeczy. Lech Kaczyński był moim zdaniem fatalnym prezydentem, szkodliwym dla Polski, a jego rola w reaktywacji wypędzonej z Polski w 1938r. nacjonalistycznej masonerii B’nai B’rith, czy w ustanowieniu obchodów Chanuki w Sejmie RP pokazuje – jak powiada klasyk – którzy szatani byli przy nim czynni. Istnieje także przemilczana kwestia obywatelstwa polskiego przyznawanego podobno hurtowo (nie pamiętam źródła tej informacji, ale warto sprawdzić w ministerstwie) Izraelczykom za jego kadencji, podczas gdy Polacy ze Wschodu, potomkowie więźniów wywiezionych niegdyś na Sybir, do Kazachstanu itd., nie mogą się doprosić, aby uznano ich za Polaków, którymi de facto przecież są, więc teoretycznie żadna łaska. W mojej prywatnej opinii Lech Kaczyński prowadził działalność antypolską – może historia pokaże, iż było inaczej, na co osobiście nadziei wielkiej nie mam.

    Naukowa weryfikacja przez PAN rozwiałaby wszelkie wątpliwości, albo rzuciła nowe światło na tę katastrofę. Warto spróbować. Prawdopodobnie to był wypadek, jednak sabotażu nie można chyba wykluczyć, dopóki nie zaprzeczą mu dowody mędrca szkiełka i oka, co byłoby z pożytkiem dla całego kraju. Jeśli natomiast okazałoby się, że to zamach, to też z tego popłynie pożytek, gdyż dowiedzielibyśmy się, kto przyjaciel, a kto nasz najgorszy wróg.

    Podstawowe pytanie w takich razach brzmi: cui bono? Moim zdaniem Rosja Putinowska nie miałaby interesu w realizacji takiego zamachu, nic by nie osiągnęła, poza ogromnymi szkodami. Pozostaje ktoś, kto miałby interes w skłóceniu Polski z Rosją w czasie, gdy wszystko wskazywało na postępującą normalizację stosunków pomiędzy naszymi krajami i nowe otwarcie, które w efekcie mogłoby zjednoczyć Europę. Nie odrzucałbym tez amerykańskich doradców Macierewicza a priori, choć wątpię w ich szczere intencje, być może coś wiedzą, czego nie bierzemy pod uwagę. Czy brzoza może uciąć skrzydło wielkiego samolotu, podczas gdy inny samolot potężną stalową konstrukcję WTC tnie na plasterki jak nóż ogórek do mizerii, tego nie wiem, ale odstawiając śmieszne żarty na bok, w ostatnim numerze czasopisma Rockmen czytałem wywiad z Ozzy Osbournem. Mówił między innymi o wypadku swojego – świetnego zresztą – gitarzysty Randy Rhoads’a. Otóż Randy, unikający dotąd samolotów jak ognia, dał się namówić na krótki lot prywatnym samolocikiem kierowcy zespołowego busa, wraz z dwiema innymi osobami. No oczach Ozziego oraz jego żony, po nieudanym manewrze samolot ów ściął swym skrzydłem drzewo i wbił się w pobliski budynek. Wszyscy zginęli.

    Czy technicznie zamach byłby wykonalny? Trudno powiedzieć. Nie wiemy, jaką technologią dysponują obecnie światowe patokracje. Od czasu budowy bomby atomowej minęło prawie 70 lat, a laboratoria militarne cały czas pracują na pełnych obrotach, korzystając z gigantycznego przyrostu mocy obliczeniowej komputerów z roku na rok. Wiemy, że laserem potrafią zestrzelić zestrzelić maleńkiego satelitę z Ziemi. Prężąc muskuły oraz szczerząc zęby przed Chińczykami zrobili to niedawno Amerykanie. W odpowiedzi Chińczycy zestrzelili laserem swojego satelitę. Już na początku ubiegłego wieku Nicolo Tesla (posądzany przez niektórych o spowodowanie katastrofy tunguskiej – taka ciekawostka) twierdził, że istnieje możliwość zbudowania broni, która promieniem świetlnym wyemitowanym gdzieś z Ziemi mogłaby zniszczyć dowolny cel w dowolnym miejscu na Ziemi. Jak było naprawdę w przypadku katastrofy samolotu prezydenckiego mogłaby pokazać analiza PAN, wolałbym, żeby to był tragiczny wypadek.

  73. Pracowałem ciężko w „charakterze naukowca” przez 42 lata i uważam, że mam moralne prawo włączyć się do dyskusji zarówno o edukacji jak i o środowisku „uczonych” w Polsce. Impulsem do działania była wypowiedź „uczonego”, „primus’a inter pares’ami” czyli prezesa PAN, pana Kleibera, podobno profesora. Czytałem na blogu o jego idiotycznej wierze w mitycznych ekspertów zagranicznych, ale sądziłem, że to chlapnięcie, wykorzystane przez media. Niestety nie! W rozmowie z miłą Panią chyba dwojga nazwisk Katarzyną najpierw plótł banały, czy komunały na temat edukacji, to było wybaczalne, bo wszyscy wiedzą, że jest źle, ale nikt nie wie jak wyjść z tego bajzla bez dużych środków finansowych. Już miałem odfajkować moje zainteresowanie „podwójnym” panem (PAN), gdy Kaśka zapytała go o tych zagranicznych ekspertów. Tu dał znowu plamę, deprecjonując kompletnie tysiące polskich kolegów z różnych dziedzin, nie wierząc w ich kompetencje tylko licząc na mądrość kolegów zagranicznych.
    Nie wiedziałem, na jakiej specjalności naukowej nasz „szef szefów” zna się gorzej niż były polski doktorzyna, mieszkający poza granicami a więc „par definition” mądrzejszy od wszystkich profesorów polskich. Metodą zalecaną przez prezydenta (aktualnego) zwróciłem się do Mr Google’a o informacje na temat prof. Kleibera. Wklepałem do komputera hasło „prof Kleiber” (nie znam imienia) i cóż mi proponuje Google? Do hasła „prof Kleiber” dodaje wyraz „wurm” i kieruje do odpowiedniej informacji, której już nie czytałem. Używam niemieckiej wersji programu Seamonkey jako browsera i wiem, że „Wurm” to „robak” i wszystko stało się dla mnie jasne. To Konrad Wallenrod – robal, który toczy polską naukę od środka z podstawowym celem utrzymania mitu mądrości wszystkiego co obce i lekceważeniu swojego. Dziwiło mnie tylko, że Google pana Kleibera tak łatwo rozpracował. Nie jest on niestety jedynym uczonym polskim, który o swoich ma tak niskie mniemanie. W moim długim życiu naukowym spotkałem często takie nastawienie. Widocznym przykładem była za moich czasów konieczność wykazywania odbycia stażu zagranicznego przy staraniu się o habilitację. Nie było w ustawie takiego wymogu, ale w praktyce i tradycji jak najbardziej. Bez stażu zagranicznego nie przystąp! Sądziłem, że ci zagraniczni naukowcy są tacy mądrzy, że nie dorastam im do pięt, ale może się czegoś od nich nauczę. Po wielkich trudnościach natury politycznej, udało się mojemu profesorowi załatwić staż naukowy w Obserwatorium Paryskim, ośrodku ważnym w światowym rankingu. Nie chodziło o obserwacje astronomiczne, bo te astronomowie Paryscy dokonywują w Pirenejach lub w Amerykach (obu), bo mają kontakty i kontrakty, a nawet współfinansowanie. Dlatego tez nie znam astronoma polskiego, który by się nie podpiął do któregoś obserwatorium i robił piękne prace naukowe, które wykorzystywał do kariery po powrocie. Tu byłem nieścisły. Jest jeden taki wyjątek, ale nie dlatego, że nie mógł wyjechać, bo miał wspaniałe propozycje, ale bal się odpowiedzialności i skrewił – kontrakt przepadł! Sławny astronom toruński, który przyśpieszył karierę jako tajny współpracownik SB nie musiał tego robić, tak jak i pewien biskup.
    Moja sprawa była inna. Po pierwsze, nie byłem astronomem, a fizykiem, pracującym w laboratorium jakby na usługach astrofizyków. Nie każde obserwatorium posiada odpowiednie laboratoria. Uniwersytet w Kilonii, Mekka współczesnej fizyki plazmowej, miała pierwsze w Europie takie laboratoria, ale ja nie miałem szansy na pracę w RFN. Jako przynależny do „zakamuflowanej opcji” byłem dla państwa człowiekiem, którego nie należy wcale wypuszczać z kraju. Prawdziwi Polacy z Krakowa bez problemów jeździli do najlepszych laboratoriów niemieckich, nawet rezygnowali z przyznanych UJ stypendiów, ale dla mnie RFN było zakazanym rajem, choć tam skorzystałbym naukowo najwięcej. Byliśmy w okresie prawie „środkowego Gierka” i starania mojego profesora, aby mnie wysłać przynajmniej do Francji udały się! Myślałem – „lepszy rydz, niż nic” i z duszą na ramieniu – ja, nic nie znaczący naukowiec polski, wybrałem się po naukę do francuskich kolegów (domniemanych „ekspertów”). Przyjęcie ze strony młodych kolegów było raczej chłodne, nikt nie chciał ze mną współpracować na znakomitej aparaturze, którą męczyli bez widocznych efektów od lat, a ja z moim młodzieńczym (trochę przesadzam, miałem 40-kę na karku) entuzjazmem i zdobytymi własnym sumptem doświadczeniami z fizyki plazmowej, pomógłbym im bardzo.
    Nie chciałem zmarnować rocznego stypendium i sprowadziłem z Polski mój palnik plazmowy, wykonany w naszych warsztatach. Metodami dosyć sprzecznymi z BHP, praktycznie na samych prowizorkach, uruchomiłem palnik i zacząłem badania. Gdy już było widać pierwsze efekty, pewnego ranka doszlusował, bez żadnego słowa, najmądrzejszy z Francuzów, który już trzy lata zmarnował na ich źródle plazmowym i zaczął ze mną współpracę. Uzupełnialiśmy się dobrze, bo ja byłem lepszy w części eksperymentu z plazmą, a on znakomitym programistą. Przekonałem się wtedy, że mit o wyższości zagranicznych uczonych jest zwykłą lipą, byłem od nich dużo lepszy, oni tylko mieli lepszą aparaturę i więcej pieniędzy na badania. Uzyskane przeze mnie wyniki (plus publikacje) zachęciły szefa do szukania źródeł finansowania moich pobytów w jego laboratorium i współpraca trwała ponad 20 lat. Ten mój współpracownik zrobił odpowiednik habilitacji na moim źródle i wyniósł się gdzieś na południe Francji. Po latach braku wyników na zasadniczej aparaturze zlikwidowano stanowisko i aparaturę podarowano Jugosłowianom. Ja zrobiłem tam wiele ciekawych prac i przygotowałem materiał eksperymentalny do mojej habilitacji.

    Współpracowaliśmy później jako zespół z różnymi ośrodkami na świecie i przekonaliśmy się , że i tam nie święci garnki lepią, a przeważnie byliśmy lepsi niż koledzy zagraniczni. Dlatego żadne „Kleibery” nie przekonają mnie, że do wyjaśnienia czegokolwiek i komukolwiek potrzebni są w Polsce zagraniczni eksperci.
    W czasach, gdy duży fiat kosztował mniej niż 2000 $ miałem kontrakt „zagranicznego” eksperta z francuskim CNRS z miesięczną gażą (bez podatku – „exonéré d’impots”) 2000 $. Niestety nie mogłem z niego skorzystać, bo rektor nie dał mi bezpłatnego urlopu. Kontrakt oprawiłem w ramki i leży teraz w piwnicy. Był imienny, więc nawet kolegom nie mogłem go przekazać. Rektor powiedział, że to ze względów politycznych, ale była to ordynarna zawiść. Miał wiele cech „pozytywnych” i był jednym z pierwszych członków lokalnej Solidarności – dlatego nie miałem zaufania do tego Związku.

    Zabawny jest fakt, że uczyłem młodych francuskich kolegów metod spektroskopowych diagnostyki plazmy, będąc formalnie na głodowym stypendium studenckim rządu francuskiego. Było tak niskie, że polskie władze się wstydziły i doktorom dodali 200 franków miesięcznie, aby nie umarli z głodu. To stypendium miało jednak walory. Miałem legitymacje studencką , tzn. wolny wstęp do państwowych muzeów i tanie obiady w stołówkach akademickich. Stołówki wypróbowałem – ohydne żarcie i szemrane towarzystwo. Już przy wejściu ogromne plakaty; „Uwaga! Złodzieje kieszonkowi”! Jedzenie mi zaszkodziło i zachorowałem „lekko”.
    Jeden jedyny raz chciałem skorzystać z legitymacji w Versailles, ale cieć sobie zakpił ze starego studenta i więcej już tej legitymacji nie pokazywałem.
    W sumie skorzystałem na jednym – opłacono mi kilka miesięcy kursu językowego w Alliance Française, potem szef mi nie pozwalał na takie rozrywki.

  74. Vera
    8 maja o godz. 6:58
    Nie tak dawno Vera zaatakowala pania Paradowska. Teraz ni z gruszki ni pietruszki rzucila sie na Daniela Passenta. Vero, trzeba pojsc do lekarza, moze to hemoroidy, a moze tylko owsiki

  75. Lewy
    8 maja o godz. 3:17
    zezem
    7 maja o godz. 19:55
    „Kiedy na ziemi panowaly olbrzymie gady, nasi przodkowie to byly zwierzatka wielkosci szczurow,”
    „Chyba nie potrzeba kolejnego meteoryty, bo sami zmierzamy ku zagladzie, a uwolnione od naszej dominacji szczury zaczna ewoluowac i za jakies 20-30 milionow lat wymysla pismo, pieniadz, komory gazowe.”

    Mój komentarz

    1) Szybka ewolucja ssaków w uwolnionych środowiskach od dinozaurów po ich zagładzie trwała 65 mln. lat. Czy taki rozwój wydarzeń może się powtórzyć po powtórnej zagładzie (nie ważne z jakiej przyczyny)? Ziemia jeszcze ma kilka mld lat stabilnego trwania przy Słońcu, więc jest czas na powtórną ewolucję ssaków.

    2) Jest jedno zasadnicze pytanie – jakie gatunki przetrwają zagładę, jak blisko mające w ewolucji do człowieka? Jeśli tylko szczury, to trochę czasu to zajmie, jeśli jakieś człekokształtne, to znacznie krócej.
    3) Jeśli przetrwają jacyś ludzie, to nie będą musieli ewoluować w kierunku mądrości ale w kierunku przetrwania, bo w pierwszym rzędzie będą walczyć miedzy sobą o resztki, o prawo pobytu.
    Kultura i cywilizacja chyba będzie musiała zacząć od zera, czyli ogień, koło, łuk znamy, liczyć umiemy, ale łożyska tocznego nie zbudujemy, bo nie umiemy wytapiać jeszcze żelaza. Huty, fabryki stoją przysypane pyłem, ale są bezużyteczne, nie ma energii by je uruchomić, nie ma tysięcy zawodów by je obsłużyć. Cała wiedza w nośnikach zniszczona. Pozostają starożytne napisy wyryte w kamieniach. A więc z maszyn wytwarzających maszyny pozostaną tylko wspomnienia. A ze wspomnień będą rodzić się legendy, mity.

    4) Ludzie będą zajęci wyłącznie walką o przetrwanie. Jedni będą próbować kopać dołki i sadzić w nich pokrzywy lub lebiody na sałatkę, drudzy będą się uganiać za szczurami i nielicznym psami i kotami, które pozostały. Większość pozostałych przy życiu w krótkim czasie umrze – głód, choroby, walki z innymi. Pozostaną najsilniejsi. Ewolucja odzyska teren do działania.

    5) Religia z całą pewnością nie zaniknie, ponieważ jest to zarówno metoda objaśniania świata, nadawania sensu istnieniu, jak i wstęp do filozofii, a filozofia, to także logika, czyli zalążek nauki.

    6) Swoją drogą ciekawe jest, czy na innych planetach, które posiadają odpowiednie warunki do rozwinięcia cywilizacji (a są to przypuszczalnie niezwykle rzadkie przypadki, choć w Drodze Mlecznej jest być może 100 mld gwiazd – wystarczająca ilość, by założyć, że takie warunki są) taki rozwój nastapił. Czy na tych planetach występują cykle rozwój/zagłada/rozwój/zagłada? A jeżeli tak, to z jaka częstotliwością

    7) Czy jeżeli życie istnieje na innych planetach, to czy jest oparte na węglu, na DNA, atmosfera z tlenem? Jaką role gra wielkość planety, wielkość i skład jądra (wytworzenie pola magnetycznego), tektonika, odległość od macierzystej gwiazdy, okres obrotu dookoła własnej osi oraz nachylenie tej osi do płaszczyzny ekliptyki, okres obiegu dookoła gwiazdy (obieg odbywa się w płaszczyźnie ekliptyki)? Jeśli te wszystkie parametry mają być podobne do ziemskich, to życie jest wielką rzadkością.

    Pzdr, TJ

  76. Torlin
    8 maja o godz. 8:15

    Tak, nasz elity polityczne zmarnowały 23 lata. Ludzie, wy bywacie czasami w Polsce? Chociaż przejazdem? Tak wygląda Polska jak 23 lata temu? Ja ciągle apeluję o odrobinę obiektywizmu, że nie powiem przyzwoitości w opisie zjawisk.

    100/100
    pozdrawiam 🙂

  77. Torlin 8.15
    Torlin błagam cie, nie wkurzaj mnie kolejny raz !
    Od 40 lat jeżdze samochodem i zatrzymuje sie po drodze na terenie całej Polski, w ostatnich 23 latach szczególnie na trasie z Warszawy do Wrocławia ( gierkówka do Czestochowy). Cały czas patrze i porównuje, a mam odpowiednie kwalifikacje z racji mojego zawodu. Podróżuje także po Europie Zachodniej, Południowej i Srodkowej, a wiec mam skale porównawcza. I ty mi chcesz powiedziec że przegoniliśmy jakiekolwiek panstwo europejskie w dobrobycie, cywilizacji , budownictwie mieszkaniowym, poziomie konsumpcji, stanie dróg, szybkości pociagów i czystości miast wsi i lasów oraz rzek i jezior etc itd /
    Masz mnie za idiotę, a siebie za wspaniale poinformowanego geniusza ?

  78. Torlin (8-05-g.8:15)
    Trzeba nie mieć Boga (przysłowiowego) w sercu, żeby uważać 23 lata RP za czas zmarnowany! I ani za grosz przyzwoitości w opisie zjawisk.
    Nawet jeśli ktoś w Polsce bywa tylko przejazdem albo wcale, to moze wejść na google i zobaczyc galerie zdjęć z dowolnego miasta, miasteczka, gminy itp., poczytac różne informacje i porównać z tym, jak było drzewiej.
    Aż głupio pisać o sprawach oczywistych i o tym, że ten ktoś jest po prostu głuchy i ślepy albo żyje w realu równoległym, a raczej jakimś w jakimś chorym matrixie.
    Polecam różnym zgorzkniałym „ktosiom” choć odrobine rozsądku w pigułce, do czego mogą skłonić teksty zamieszczane na portalu Studio opinii, a zwłaszcza ostatni wpis Stefana Bratkowskiego chyba z 5 maja.
    Pozdrawiam

  79. 8 maja, dzien zwyciestwa. Sarkozy obok Hollanda razem skladaja kwiaty na grobie nieznanego zolnierza. Uscisk dloni, usmiechy i dwaj prezydenci odjezdzaja.
    A nasz wodzus Jarek patrzy i nie rozumie; Jak tak mozna ? Ten Sarkozy nie ma godnosci, szmata i tyle !

  80. Jasny gwint 8.17
    Chcesz uwolnic Julie ?
    A ministra sportu Lipca też ?
    A Jarosława K. byłego premiera, uniewinnic za całokształt ?
    Przypomnij sobie Telegraf i Srebrną, sprawe Blidy etc ?

  81. JG zapomial o Romeo…..
    ET

  82. TJ
    8 maja o godz. 11:06

    Marcin Wolski- „Laboratorium nr. 8″……..
    W fantastyce jest wszystko.

  83. Pan Passent widze prócz sarkazmu okraszonego paroma quasiinteligentnymi słowami nie ma nic więcej w sprawie do powiedzenia.

    To taki wpis o niczym, chodzi głównie o ruch w sieci.
    Zaznaczenie swojej obecnosci…takie obsikanie murka „tu byłem”…

    W kwestii zaś katastrofy lepiej mądrze milczeć niz sie głupio wypowiadać.
    Co zalecam Panu Passentowi, bo jakkolwiek dla rozdziawionych gąb jest tu idolem i autorytetem, ale juz nie takie kolorowe pisanki okazywały sie byc pustymi wydmuszkami…

  84. Na Boga.., przecież przyznałem się, że to ja zawiniłem w Smoleńsku!
    Nieważne jak, nieważne kiedy. To MOJA wina.
    Nie pomagał mi Tusk, Putin ani Al-Kaida, ja sam… po prostu….
    … ale skończcie już.

  85. @marco polo
    8 maja o godz. 9:03

    „I Panu Kleiberowi chodzi o to, by ktos prawdomowny wypowiedzial sie n/t katastrofy. Po poznaniu danych zlozeniu ich w jakas logiczna calosc przyczynowo-skutkowa.”

    Wbij sobie do łba, że TO JUŻ SIĘ STAŁO! Dziesiątki najlepszych polskich specjalistów od badania katastrof zbadało i ustaliło przyczyny. I jeszcze zgodzili sie (w zasadzie).
    Dlaczego takimi słowami de facto, w swojej głupocie, ignorancji i wręcz chamstwie, zarzucasz im KŁAMSTWO (NIEPRAWDOMÓWNOŚĆ)?!

    „Cos podobnego do raporu komisji Warrena. Ktorej nikt nie wierzyl 30 lat az w koncu uwierzono a przynajmniej uwierzyl Norman Mailer w „Oswaldzie”.”

    Po pierwsze, komisja Warrena to bardziej odpowiednik polskiej komisji (żaden bałwan nie postulował wtedy „umiędzynarodowienia”) niż „międzynarodowych specjalistów” wydumanych przez Klaibera.

    Więcej świrów było w USA po 09.11 (tych pajaców od Żydów, wyburzenia, nie było samolotu w Pentagonie, itp) i to również w maistreamie. Dzisiaj, po ponad dekadzie, świry są tylko świrami, nikt już się nimi nie przejmuje, społeczeństwo otrzeźwiało… Bez żadnej „idioten-specjal-komisji”.

  86. Matylda
    8 maja o godz. 11:08

    Torlin
    8 maja o godz. 8:15

    Tak, nasz elity polityczne zmarnowały 23 lata. …’

    Oczywiscie Torlin ma racje.
    A niby to dzieki elitom sie w Polsce zmienilo?
    Bzdura!
    Zmienilo sie dzieki ludziom – milionom Polakow i na skutek obiektywnego postepu wbrew i pomimo niezwykle marnym, skorumpowanym i egoistycznym elitom

    Panstwo sterowane przez elity – czyli struktury, system i instytucje wypadaja w obiektywnych statystykach w okolicach Mongolii.
    Elity trwonia wysilek wiekszosci Polakow – to sa w duzej mierze elity pasozytnicze.
    Nasza „konkurencyjnosc” zapewniaja nie innowacyjne umiejetnosci polskich elit czy zdolnosci w zarzadzaniu, nie wyjatkowy system prawny czy sprawne panstwo.
    Nasza konkurencyjnosc wynika jedynie z tego, ze Polacy pracuja za 4 razy mniej niz obywatele Europy Zachodniej i pracuja tez dluzej.
    Nasze elity juz maja dochody na poziomie europejskim… dzieki taniej sile roboczej.

    Zmienily sie tez np.Chiny… (dzieki elitom komunistycznym…?!) i to jak – wielokrotnie bardziej niz Polska.
    A ile dzieki…elitom telefonow komorkowych przybylo…

    Pomyslmy tak obiektywnie ja zmienila sie Polska miedzy
    1914 i 1937 albo 1947 a 1970
    A jak powiedzmy miedzy
    1953 a 1976…

    tez tylko i az 23 lata

  87. @Marek
    8 maja o godz. 10:25

    „Skoro grupa prof. Witakowskiego liczy już 52 profesorów…”

    Przez dwa lata zebrali 52 sztuki?! Ha, ha… A sam UW zatrudnia ponad 3000 takich „profesorów”. Jak widzisz jest to nic innego jak malutka grupa świrów, którą w kazdym środowisku można znaleźć.

    „…publikacje na temat katastrofy jak donosi obok nawet Polityka są cenzurowane…”

    Łżesz. Albo nie udało ci się doczytać. Albo nie wiesz, co to cenzura.

    „…a przekaz dotyczący okoliczności serwowany nam z mediów był podobno fałszowany (np. te rzekome 4 podejścia do lądowania)…”

    Łżesz, media nie fałszowały, na poczatku był po prostu najzwyczajniejszy w takich okolicznościach szum informacyjny. Nie liczę oczywiście świrowatych GuPola czy NaszejDupy (ale też czasem łżeRzepy), które pełne były wyciekło paliwa na Okęciu, dobijania pasażerów, telefonów z zaświatów czy obecnych „czterech minut” i tym podobnych bredni.

    „…to może coś jest jednak na rzeczy.”

    Tak, jesteś najwyraźniej chory (intelektualnie) na chorobę świra posmoleńskiego. I tylko tyle.

  88. Lewy 11.43
    Zostaw J K w spokoju.
    Najlepiej dla Polski i dla nas będzie jeśli ON będzie oglądał świat z wygodnego fotela głaszcząc kota.
    Możemy też złożyć się na okulary czarne bądż różowe by świat był dla niego zrozumiały.
    Gdybyż jeszcze swych przydupasów zebrał koło siebie to wysyłałbym mu corocznie życzenia zdrowia i dobrej perystaltyki.
    ukłony

  89. Żałosne i żenujące sa wypociny tego człowieka – widać, że sama inteligencja nie wystarcza by być człowiekiem – potrzeba jeszcze wrażliwości i wartości – tego autorowi brakuje, który pisze:

    (…)Jeżeli profesor X, laureat Nagrody Nobla, profesor MIT i Harvardu, wyda opinię, która potwierdza wnioski komisji Millera, i – broń Boże – Anodiny, to…

    Żaden taki autorytet dotąd nie napisał. Dlaczego panie funcjonariusz Passent?

    Spróbuj Pan podważyć to, co napisał Binienda, Nowaczyk, Suladzyński 🙂 Znajdź na Harvadzie takich, co te wnioski podważą – czekamy 🙂

    Jakim trzeba być bydlakiem, żeby uprawiać taką chamską propagandę.

  90. Jasny gwint,
    no doprawdy przyjemnie pomyśleć, że żyjemy dzięki mądrości i dobroci Putinchamona. Śmiech na sali. Ja po prostu nie wierzę w zamach „kurski”, podobnie jak nie wierzę w zamach smoleński. Odrzucanie prostych wyjaśnień (jak np. mgła) na rzecz jakichś spiskowych teorii świadczy o podatności na manipulację. I widać, że może mieć to prawicowy lub lewicowy wymiar.

    Uwolnić Julię – popieram (ale co ja mogę?). Podobnie jak Statkiewicza, Daszkiewicza, Łobawa, Autuchowicza i innych, a jest ich jeszcze na Białorusi kilkunastu.

  91. PS. Oczywiście wiem, że Julia to dama z Ukrainy. Proszę oszczędzić sobie poprawiania.

  92. Gdy przeczytałam Pan ostatni wpis na blogu, to zdałam sobie sprawę, że tak po prostu – kocham Pana i szanuję, Panie Danielu [nie tylko za ten wpis, ale za wszystko, co Pan kiedykolwiek napisał ] – jeśli może tak się do Pana zwrócić osoba, której Pan na oczy nie widział.
    Jest Pan genialny w swej ocenie sytuacji politycznej w Polsce.
    Pozdrawiam Pana serdecznie i życzę zdrowia

  93. Gdy przeczytałam Pana ostatni wpis na blogu, to zdałam sobie sprawę, że tak po prostu – kocham Pana i szanuję, Panie Danielu [nie tylko za ten wpis, ale za wszystko, co Pan kiedykolwiek napisał ] – jeśli może tak się do Pana zwrócić osoba, której Pan na oczy nie widział.
    Jest Pan genialny w swej ocenie sytuacji politycznej w Polsce.
    Pozdrawiam Pana serdecznie i życzę zdrowia

  94. Antonius
    8 maja o godz. 10:30
    „Pracowałem ciężko w „charakterze naukowca” przez 42 lata i uważam, że mam moralne prawo włączyć się do dyskusji zarówno o edukacji jak i o środowisku „uczonych” w Polsce. Impulsem do działania była wypowiedź „uczonego”, „primus’a inter pares’ami” czyli prezesa PAN, pana Kleibera, podobno profesora. Czytałem na blogu o jego idiotycznej wierze w mitycznych ekspertów zagranicznych”

    Mój komentarz

    Antoniusie, powiem równie ostro – podzielam Twoje zdanie o Kleiberze jako o naukowcu szerzącym swoimi wypowiedziami niewiarę w krajowych ekspertów, zwątpienie w krajowe zasoby naukowe i umacniającym kompleks niższości wobec zachodnich autorytetów. Prezes PAN-u nie powinien wygłaszać takich propozycji. To chyba jasne.

    Otóż katastrofa Tu-154, to nie jest ani zderzenie chmur bozonowych, ani spotkanie 1-go stopnia z UFO. Badanie przyczyn takich wypadków, to raczej rutynowa sprawa, wymagająca rzetelności, dokładności i standardowej wiedzy o awiacji oraz elementarnej (jak na dzisiejsze możliwości) aparatury.

    Jeśli chodzi o postawę Prezesa i akolitów, to żadna nowa komisja, żadne szczegółowe badania na najnowocześniejszej aparaturze nie przekonają go, że to nie był zamach.
    On gdyby miał przed sobą nawet 10 ekspertyz o przyczynach wypadku wskazujących jednoznacznie na złamanie procedur to by się nie dał przekonać, że to nie był zamach.

    Do zamachowej hipotezy Prezes jest przyspawany przez swoich admiratorów, którzy przedstawiają mu dziesiątki „dowodów”.
    Jeśli można pisać, że samoloty, które uderzyły w WTC cięły je na plasterki, to tym bardziej można napisać, że Tu-154 był zdolny ciąć na plastry wszelkie przeszkody przed lotniskiem, a brzoza, to jakiś fantom wymyślony przez ruskich generałów by przykryć swoje prace nad najnowszymi generacjami broni elektromagnetycznych.

    Dodam jeszcze do tych rozważań niebagatelną trudność – Prezes jest technicznym lamerem. Widać po jego reakcjach, że pewnych ogólnych, nauczanych w szkołach praw nie kuma zupełnie.

    Niemniej jednak uważam, ze badania uzupełniające powinny być wykonane. Siłami krajowymi, nie wykluczając skorzystania z zagranicznych laboratoriów i to tylko z powodu posiadania przez nie odpowiednich certyfikacji. Ale czy jest ktoś w kraju, kto miałby koncepcję uporządkowanego, planowego zakończenia sprawy sensu stricto politycznej?

    Podzielam także Twoje zdanie o mniej więcej równym rozkładzie IQ w populacji Europy oraz o lepszym niż w Polsce wyposażeniu nauki w aparaturę, obfitszym finansowaniu oraz lepszej organizacji badań (dużo dłuższe tradycje) pozwalającej lepiej wykorzystać fundusze w krajach takich jak Niemcy, Wielka Brytania, Szwecja. Holandia, Francja, itd.

    Pzdr, TJ

  95. @invinoveritas
    8 maja o godz. 12:54

    Za duzo tego wina i niepotrzebnie podnosisz glos.

    Pisze o prawdzie i sposobie dochodzenia do niej. W zaden sposob nie poddaje w watpliwosc wynikow dotychczasowych badan i komisji. Wrecz przeciwnie, chce im dodac jeszcze wiecej wagi.

    I pisze o zaufaniu, ktorego brakuje niekiedy.

    Polska byla do 1989 roku krajem niewolnym. I wielu wychowanych za PRL-owskich czasow, a wsrod nich, naukowcy, znaja dobrze „nacisk polityczny” i jego zlowrogie skutki.

    I o wiarygodnosci pisze. Jesli ta nowa, miedzynarodowa komisja da swoje rezultaty to zobaczymy jak sie one maja do poprzednich rezultatow.

    Marco Polo

  96. CALKOWICIE POPIERAM PANA PASENTA , TO JEST STRZAL W DZIESIATKE !!
    TAKICH LUDZI NAM TERAZ BRAKUJE!! BRAWO PANIE DANIELU !!!!

  97. Licz się ze słowami in-jabol-veritas, sam masz szum informacyjny w głowie, i to wszystko co tam masz.

  98. Łazarenko został skazany słusznie, bo był to sąd amerykański…..
    Tymoszenko niesłusznie, bo był to sąd ukraiński…..

    Jak wypowiedziałby się sąd amerykański po skazaniu Ziobry?
    Oto polityczna tajemnica.
    Wszystko zależy od tego, za czyjego s..syna byłby uznany.
    Albo za czyją kreaturę…..

    Ps.
    Jak na razie polski rząd utajnił kandydatury polskich sędziów rekomendowanych do Hagi….
    Po co obywatele mają sobie głowy zaprzątać…..

  99. @agape
    8 maja o godz. 13:19

    „Żaden taki autorytet dotąd nie napisał. Dlaczego panie funcjonariusz Passent?”

    Towarzyszu zdrajco! To jest tak, że są świry i piszą (nizej wymienieniu przez ciebie) do kartofli.

    „Spróbuj Pan podważyć to, co napisał Binienda.Nowaczyk, Suladzyński”…”

    Binienda-srinienda nic nie napisał (do czego można by się odnieść), zrobił tylko głupawą kreskówkę i pokazuje ją co głupszym. Nowaczyk to kumpel z pierdla Macierewicza i… to już wszystkie jego kompetencje. Szuladziński nawet do raportów z badania nie zajrzał… Ha, ha, psychiatryk normalnie 🙂
    A wszystkich ich trzech ośmieszył prof. Artymowicz, tutaj jego blog:
    http://fizyka-smolenska.salon24.pl/

    „Znajdź na Harvadzie takich, co te wnioski podważą – czekamy”

    Ale jedynymi wnioskiem z ich produkcji jest, że są osłami. Dlaczego ktokolwiek miałby to podważać? 😉

    „Jakim trzeba być bydlakiem, żeby uprawiać taką chamską propagandę.”

    No, właśnie, chamowaty bydlaku…?

  100. @Marek
    8 maja o godz. 14:10
    „Licz się ze słowami in-jabol-veritas, sam masz szum informacyjny w głowie, i to wszystko co tam masz.”

    Ja wykazałem tylko, z uzasadnieniem i na przykładach, że wypisujesz brednie, ŚWIRZE POSMOLEŃSKI.

  101. absolwent,
    sam zrobiłeś z siebie idiotę we wpisie 8 maja o godz. 11:37
    Gus podawał
    Rok Dochody w mln zł
    92′ 31 277,5 zł
    93′ 45 900,8 zł
    94′ 63 125,2 zł
    95′ 83 721,7 zł
    96′ 99 674,5 zł
    97′ 119 772,1 zł
    98′ 129 040,8 zł
    ——-
    2011′ 277 568,3
    Czyli 9 krotny wzrost dochodu patrząc od 92 roku i wg ciebie nie się przez te 23 lata nie zmieniło? Gratuluję zdolności obserwacji.

  102. W 2007 roku mój brat i ja chcieliśmy deprowincjonalizować Polskę. To się mogło udać, ale rząd Donalda Tuska to zepsuł – mówił Jarosław Kaczyński na konferencji prasowej.

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,75248,11680161,Kaczynski_apeluje__Nie_dajmy_Tuskowi_zniszczyc_Euro_.html#ixzz1uHjEh3c2
    —————————

    Uwielbiam od pewnego czasu bonmoty Prezesa……
    Tego Pietrzak w najlepszej formie by nie wymyślił.

    Deprowincjalizację Polski dwaj panowie K. powinni przecież zacząć od siebie. Od nauki języka, posługiwania się komputerem?
    Polska skrojona według ich wyobrażeń o świecie, jawi mi się nieco zaściankowa. Tak na miarę szaraczków z podlaskiego zaścianka……

  103. @marco polo
    8 maja o godz. 13:56

    „Za duzo tego wina i niepotrzebnie podnosisz glos.
    Pisze o prawdzie i sposobie dochodzenia do niej.”

    Najwyraźniej, nie rozumiesz co piszesz: „chodzi o to, by ktos prawdomowny wypowiedzial sie n/t katastrofy”. To jest podważenie dotychczasowych ustaleń jako NIEPRAWDOMÓWNE (osoby je prowadzące). Jak rozumiem, nie wyszło ci tylko, OK.

    „Jesli ta nowa, miedzynarodowa komisja da swoje rezultaty to zobaczymy jak sie one maja do poprzednich rezultatow.”

    Nie da i nie zobaczymy. Ponieważ:
    – nie jest to potrzebne (przyczyny poznaliśmy);
    – nie ma takiej możliwości (formalnej);
    – świry posmoleńskie dalej będą swoje podredzać; i dlatego
    – jest to tylko jakiś głupawy pomysł.

  104. bobola:
    ” … pierwszym krokiem powinno być wykonanie plastycznej mapy terenu …”

    To już istnieje, Google Earth polecam, że o wojskowych mapach satelitarnych nie wspomnę. 🙂

    „… zdarzenie z umieszczona trajektoria i pozycjami modelu samolotu w ciągu ostatnich minut lotu. Wtedy będziemy mogli faktycznie i trójwymiarowo zobaczyć czy odchylenie trajektorii lotu o około 30 stop. od osi lotniska mogło być spowodowane kolizja z drzewem czy tez były jakieś inne ku temu przyczyny”.

    Samolot dzięki rosyjskim kontrolerom („na kursie i na ścieżce”) nie był ustawiony w osi pasa, co jednak nie miało znaczenia, ponieważ piloci próbowali odejść, nie lądować. Ale najciekawsze, że po domniemanym zderzeniu z drzewem i utracie trzeciej części skrzydła tupolew leciał dalej prosto nie zmieniając trajektorii (sic!), robiąc domniemaną beczkę (roll) 6 metrów nad ziemią. To jedna z większych lotniczych tajemnic raportów Anodiny i Millera, która w takie zdumienie wprawiła fizyków, w tym prof. Kleibera. Ale już nie Redaktora Passenta.

  105. „Polska byla do 1989 roku krajem niewolnym. I wielu wychowanych za PRL-owskich czasow, a wsrod nich, naukowcy, znaja dobrze „nacisk polityczny” i jego zlowrogie skutki.
    I o wiarygodnosci pisze.”

    A dlaczego chcemy uwiarygodniac tylko te katatstrofe? Mozemy sie zajac tymi z przeszlosci, np. obie katatstrofy polskich samolotow IL 62. Wtedy polscy specjalisci powoedzoeli nam cala prawde i oparli sie naciskom politycznym i przyjmujemy to jako prawde ostateczna. Moze warto zweryfikowac i uwiarygodnic. Moze jednak strona rosyjska nie naciskala tylko miala racje an „nasi” sie pomylili lub tez probowali zwalic winne na „obcych”. Badzmy konsekwentni, jak weryfikowac to weryfikowac.

    Pozdrawiam

  106. Jadac pociagiem do Lublina dowiedzialem sie od lubelskiego profesora, ze osiagnelismy w Polsce wiele, wlasciwie wszystko, tylko doskwiera nam manko w infrastrukturze. Pomyslalem wowczas, wlasciwie wszystko.

    Podobie pisze Antonius.
    …Przekonałem się wtedy, że mit o wyższości zagranicznych uczonych jest zwykłą lipą, byłem od nich dużo lepszy, oni tylko mieli lepszą aparaturę i więcej pieniędzy na badania…

    Okazuje sie, ze lepsza a p a r a t u r a (technologia) i pieniadze sa mitem i biora sie z powietrza.

    Przypominam sobie rowniez polskich naukowcow w Uniwersytecie Nantejskim w latach 72-76 przebranych za studentow, kotrzy odbywali praktyki w EDF i GDF.

    Problem naszych „po-rownan” z tzw. Zachodem w przeszlosci bral sie z faktu, ze porownywalismy nieporownywalne.

    ET

  107. „Czasem inteligentni ludzie mają odloty myślowe … Tak jest z prof. Kleiberem w sprawie katastrofy smoleńskiej … buja w obłokach naukowych rozważań nie rozumiejąc kompletnie realnej polityki …”.

    Jestem pod wrażeniem szczerości tych słów. I wreszcie ktoś używa logicznego dyskursu zamiast „jak walnęło to urwało”. Dziwna katastrofa pod Smoleńskiem to ma być „realna polityka”? Powiedzmy, więc kto taką prowadzi?

  108. Ponizej argumenty bladzacego w blogosferze…

    …Vero, trzeba pojsc do lekarza, moze to hemoroidy, a moze tylko owsiki…

    BEZ KOMENTARZA!

    ET

  109. Andrzej Falicz
    8 maja o godz. 13:00
    Szanowny Andrzeju, alez oczywiscie masz racje, ze to zwykli ludzie zakasali rece i zmienili nasz kraj nie do poznania. Ale chcialbym Ci zwrocic uwage na to, ze ten rzad nie przeszkadza Polakom i dlatego oni moga Polske zmieniac. Jakos ci sami Polacy nie potrafili tego uczynic, kiedy przodujacy ustroj wzial w swoje rece losy narodu.
    Ale ile razy mozna to powtarzac. Jasnego gwinta nudzi przypominanie pustych sklepow, kolejek po mieso , krzywych plyt chodnikowych, brak papieru toaletowego itp dziwactw.
    TEN RZAD NIE PRZESZKADZA, a to bardzo duzo.
    No coz, mozna by zadac pytanie, czy taki rzad jest potrzebny. Ale jak narazie kazdy kraj potrzebuje rzadu i politykow, nawet jesli sa to takie kreatury jak Czarnecki,Hoffman,Blaszczak czy Gowin.
    pozdrawiam
    Ps. A jak sie miewam rzad Arabii Saudyjskiej ? Czy jest potrzebny ?

  110. Wyjscie z zalozenia, ze o zmianach decyduja elity jest zalozeniem blednym. Polityka (jesli o takie eility piszacym chodzilo) tworzy jedynie ramy do ewentualnego rozwoju, ktory w Polsce po 89 jest bardziej niz zauwazalny, wylaczajac oczywiscie kostki na Piotrkowskiej. Bardziej niz zauwazalny w prownaniu z innymi krajami sasiedzkimi (dawnymi KDL). Nie bedac inzynierem budowlanym wiedzialem od zawsze, ze sie rozsypia. Rozsypywaly sie bowiem wszedzie.

    ET

  111. blogowiczu o nicu agape mniej emocji więcej poszukiwań w necie.
    Wielu innych naukowców nie tylko podważyło, tezy głoszone przez Biniendę, Nowaczyka, itd , ale wręcz skompromitowało ich jako uczonych. Prof. Paweł Artymowicz, fizyk i pilot, Toronto wieloletni współpracownik NASA nie uzyskał do Binendy modelu matematycznego jak również i danych które zostały wprowadzone do znanego mu doskonale programu MES którym posłużył się Binenda. Z wydobytych cząstkowych informacji wykazał, że Pan dr nie posiadał rysunków konstrukcyjnych samolotu , jak również wiedzy o materiałach. Z opublikowanych rysunków z symulacji wykazał niewykorzystanie mechanizmu zagęszczania siatki elementów w punktach krytycznych co powodowało jak to nazwał wyparowywaniem elementów gdy przekraczano możliwość ich matematycznej reakcji. Wykazał błędy we współczynnikach które udało mu się od Binendy wydobyć. Poinformował wszystkich nie znających tego programu ,że nie ma problemów by tak dobrać parametry by wyszło to co się chce by wyszło. Wobec utajnienia modelu i danych wniosek jest jeden – Pan Binenda nie jest naukowcem a oszustem .

  112. Paranaukowe koncepty nie wymagają logicznych i spójnych uzasadnień. Wszystko pozostaje w sferze magii i urojeń indywidualnych. Naukowo można by rozważać co znaczy śmierć bliźniaka jednojajowego dla jego brata. I to w dodatku, gdy ów brat w znacznym stopniu się do tej śmierci przyczynił. Nie ulega bowiem wątpliwości, że to Jarosław parł do tej nieszczęśliwej wizyty w Katyniu, jako elementu rozpoczynającej się kampanii prezydenckiej. Parł mimo istotnych wątpliwości Lecha, o czym mówił jego bliski współpracownik. Odpowiada zatem w znacznym stopniu, że do tej wizyty w ogóle doszło. I tą straszliwą odpowiedzialność za zabicie części siebie samego oraz 95 innych osób musi zrzucić na kogoś innego, najlepiej na przeciwnika politycznego.

  113. Lewy

    Wuju, wuju ! Czy dalej TJ ma nosic barwy ochronne ? Zmiluj sie, bo az rece swierzbia, zeby przylozyc. Niech Wuj sam poczyta…..

  114. Dla mnie wypowiedz pana profesora byla tylko potwierdzeniem moich wczesniejszych przemyslen, ze w Polsce profesura laczy sie mentalnie bardziej ze stetryczeniem niz z wiedza. Przemyslenia profesorow sa z reguly pierniczeniem dziadkow niz naukowymi wykladami. Co zas sie tyczy wyborow we Francji, to pewnie nastapi zmiana. Nasuwa mi sie takze pewna analogia, bo wszystko sie zmienia i zmieniac musi. Gdyby zieloni byli w pleistocenie, to czy powstrzymaliby wymieranie gadow i zmiany klimatyczne?

  115. invinoveritas
    8 maja o godz. 14:43

    Popraw sie z logiki. Jesli pisze, ze chce zeby ktos prawdomowny sie wyrazil n/t katastrofy to nie znaczy to ze poprzedni nie byli prawdomowni. To tylko Twoja niekartezjanska logika Cie do takich wnioskow prowadzi.

    Poza tym

    „nie jest to potrzebne (przyczyny poznaliśmy);”

    Moznaby to raz jeszcze razem zlozyc. P. Kleiber mowil o symulacji numerycznej (jak zgaduje). Nie jest to zly pomysl.

    „- nie ma takiej możliwości (formalnej);”

    Wszystko mozna oprocz tego czego nie mozna. A co znowu Kreml czy Torun nam zabroni powolac komisji?

    „- świry posmoleńskie dalej będą swoje podredzać; i dlatego jest to tylko jakiś głupawy pomysł.”

    Beda ale kiedys przestana

    Marco Polo

  116. vandermerwe
    8 maja o godz. 14:44

    W tej katastrofie zginal i prezydent i wiele polskich elit. Stad warto jej poswiecic wiecej czasu i energii. Tak by znalezc prawde i przesunac katastrofe z aktualnosci do historii.

    Wreszcie, chcialoby sie powiedziec.

    Marco Polo

  117. Kleofas
    8 maja o godz. 15:59

    Kleofasie, nie badz awanturnikiem. Tj pisze bardzo madrze. Moze ci sie to nie podoba, ze jest troche zasadniczy, a ty lubisz rozroby. Jest tu na blogu invinoveritas, okropnie zadziorny, z ktorego pogladami sie zgadzam, ale ktorych forma zbyt przypomina jakiegos Agape, ktory zwyzywal Gospodarza od najgorszych, niejaka Vera, ktora ma problemy zdrowotne(pisalem o tym wyzej, na co nasz blogowy esteta Et zareagowal z przekasem piszac duzymi literami BEZ KOMENTARZA) Wlasnie, wlasnie, moze zainteresowalbys sie tym nudnym jak flaki z olejem gawedziarzem(to nie ja to mag) Etem. Jego kilometrowe tasiemce zajmuja polowe blogu. Kiedys staralem sie mu to wytlumaczyc , ze nie ilosc tylko jakosc, ale to uparty osiol i dalej powtarza te swoje : iha,iha itp.
    Posluchaj wuja, on dobrze radzi

  118. Szczere gratulacje dla autora. Parafrazując pewnego klasyka „czytanie Pana, to czysta przyjemność”. Tym razem kwestia wyborów prezydenckich we Francji wzbudziła największy odzew, ja jednak w kwestii smoleńskiej i postulatu utworzenia międzynarodowej komisji z naukowców złożonej głos chciałbym zabrać.
    Rozumiem, że postulat profesora Kleibera dotyczy utworzenia nowych metod i narzędzi badania oraz ich zastosowanie dla oceny przyczyn i okoliczności katastrofy samolotu TU-154 nr 101, która miała miejsce 10.04.2010 r. na lotnisku Smoleńsk Północ. Moim zdaniem postulat równie nietrafiony, co bezużyteczny, bowiem nikt z grona specjalistów, praktyków lotnictwa i badania wypadków lotniczych nie kwestionuje dotychczasowych wyników uzyskanych w oparciu o obecnie stosowaną metodykę i narzędzia wykorzystywane w tego typu badaniach. Specjaliści różnią się jedynie w interpretacji pewnych ustaleń, zachowując zgodność co do meritum sprawy. Należy mieć na uwadze fakt, że sposób prowadzenia badań wypadków lotniczych, to wiedza poparta wieloletnią praktyką i wymianą wiedzy na skalę światową. Dla wyjaśnienia spornej kwestii, czy samolot mógł stracić końcówkę skrzydła w wyniku zderzenia z brzozą o średnicy około 40 cm niepotrzebne były matematyczne modele i komputerowe symulacje. Wystarczyło przeanalizować uszkodzenia drzew i krzewów na torze lotu samolotu, zidentyfikować fragmenty skrzydła wbite w brzozę i fragmenty miazgi drzewnej pozostałej w odciętej końcówce skrzydła i lewej części centropłata wraku samolotu. Pewność, że tak właśnie przebiegała katastrofa wynika z doświadczeń i wyników testu zderzeniowego samolotu DC-7, przeprowadzonego w USA w lipcu 1963 r. Tu jest link do filmu pokazującego jak przebiegał test: http://www.youtube.com/watch?v=TrIZd53Gl4E
    W komentarzu jest między innymi informacja, ze zewnętrzny słup telegraficzny, który odciął końcówkę skrzydła miał średnicę 30,48 cm (12 cali). Drugi słup, który uszkodził centropłat miał średnicę 33,02 cm. Zakładane było osiągnięcie prędkości 257,4 km/h (139 węzłów). Rzeczywista osiągnięta w momencie uderzenia o przeszkodę była większa i wynosiła 294,5 km/h (159 węzłów). Fakt, że Tupolew zderzył się z brzozą lecąc, a więc – w przeciwieństwie do znajdującego się na ziemi DC-7 – mając skrzydła obciążone ciężarem konstrukcji samolotu, tylko umacnia pewność co do prawdziwości przyjętego ustalenia.
    Inne ustalenia, np. wykluczające wybuch na pokładzie samolotu zostały poczynione na podstawie badań pobranych próbek przez wyspecjalizowane instytuty. Zapis parametrów lotu nie budzi najmniejszych wątpliwości, ponieważ jest identyczny tak w rejestratorach odczytanych w Rosji, jak i rejestratorze ATM, który został odczytany w Polsce, ponieważ Rosjanie nie posiadają deszyfratorów tego urządzenia. Tezę o możliwości takiego sfałszowania danych z różnych urządzeń, że ich zapisy są identyczne należy odłożyć w to samo miejsce, gdzie znalazły się hipotezy o sztucznej mgle, rozpyleniu helu, obezwładnieniu elektromagnetycznym, czy eksplozji bomby termobarycznej.
    Nie komentuję, jak katastrofa została wykorzystana dla realizacji celów politycznych, ale nie nie mam najmniejszych wątpliwości, że z jednej strony starano się minimalizować przekaz dotyczący jednoznacznie stwierdzonych faktów, które co prawda nie miały wpływu na powstanie katastrofy, ale świadczyły o istnieniu nieprawidłowości w planowaniu i realizacji przewozów lotniczych najważniejszych osób w państwie i w konsekwencji obciążających PO, jako partię sprawującą władzę. I ten problem należało rozwiązywać przez otwartą komunikację z opinią publiczną, a nie chowanie głowy w piasek metoda strusia, czy „zamiatania problemu pod dywan” i udawania, że problemu nie ma. Patrząc na ten sam problem z drugiej strony politycznej barykady, także ta dyskusja potwierdza fakt kwestionowania ustaleń dotyczących przyczyn i okoliczności katastrofy na lotnisku Smoleńsk Północ dla przeforsowania tezy o zamachu na życie Prezydenta RP i jej wykorzystanie przez PIS na potrzeby prowadzonej przez partię działalności politycznej. Trzeba mieć na uwadze, że nie jest to pierwszy raz, gdy PIS wykorzystuje katastrofę lotniczą na potrzeby polityczne. W listopadzie 2008 roku IPN, kierowany przez Janusza Kurtykę (nomen omen zginął w katastrofie Tu-154), przeprowadził ekshumację zwłok generała Sikorskiego. Po 65 latach, jakie upłynęły od katastrofy w Gibraltarze, w opinii prezesa Kurtyki istniały szanse, że uda się sprecyzować, czy gen. Sikorski zginął w wypadku lotniczym, czy też być może wcześniej został zamordowany.
    W chwili obecnej nie ma wątpliwości co do przyczyn i okoliczności katastrofy samolotu Tu-154, która wydarzyła się 10.04.2010 r. Nie ma, z punktu widzenia celów, metodyki i sposobów działania Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. Wszystko, co zostało ustalone jest opublikowane w raporcie i załącznikach. Trzeba tylko czasu i wiedzy popartej doświadczeniem, aby przestudiować dostępne materiały. Jest także mnóstwo innej literatury popularnej zawierającej równie rzetelne opinie i spostrzeżenia, a napisanej językiem bardziej zrozumiałym dla osób spoza branży lotniczej. Jeśli ktokolwiek jest zainteresowany poznaniem prawdy o katastrofie w Smoleńsku, może to zrobić bez konieczności uciekania się do wiedzy i autorytetu zagranicznych naukowców.

  119. TJ
    8 maja o godz. 11:06
    a)Czy na tych planetach występują cykle rozwój/zagłada/rozwój/zagłada? A jeżeli tak, to z jaka częstotliwością…
    b)Czy jeżeli życie istnieje na innych planetach, to czy jest oparte na węglu, na DNA, atmosfera z tlenem?
    ……………………………………………………………………………………..
    a) – przed laty obserwowaliśmy z kolegą w jego akwarium jak z początkowych dwóch par rybek powstało ponad 50 (kolega liczył – jak to robił to inna sprawa). Po jakimś czasie pozostały 2-3 pary. Ponownie obserwowaliśmy rozrost populacji do ponad 100 szt. Po czym znowu następowała swego rodzaju zagłada. Cykle powtarzały się parokrotnie.
    b)- jeszcze kilkadziesiąt lat temu twierdzono ,że np. życie w wysokich temperaturach jest niemożliwe. Są organizmy ,które „pławią” się w kwaśnym środowisku (a la kwas siarkowy) i doskonale znoszą warunki w temp. ponad 100 C. Sądzę ,że nauka jeszcze nie raz będzie ostro konfrotowana z dzisiejszymi dogmatami.
    Pozdrawiam.

  120. do Lewego..
    to, ze Holland i Sarkozy dzisiaj razem skladali kwiaty, to dlatego, ze we Francji demokrajca jest od 200 lat..polecam ciekawy artykul pani Kofft w natemat.
    pozdrawia z Paryza.

  121. @te_tris
    8 maja o godz. 14:43

    JAKI PIĘKNY/TYPOWY STEK KŁAMSTW I BZDUR ŚWIRA POSMOLEŃSKIEGO:

    „Samolot dzięki rosyjskim kontrolerom („na kursie i na ścieżce”) nie był ustawiony w osi pasa, co jednak nie miało znaczenia, ponieważ piloci próbowali odejść, nie lądować. Ale najciekawsze, że po domniemanym zderzeniu z drzewem i utracie trzeciej części skrzydła tupolew leciał dalej prosto nie zmieniając trajektorii (sic!), robiąc domniemaną beczkę (roll) 6 metrów nad ziemią. To jedna z większych lotniczych tajemnic raportów Anodiny i Millera, która w takie zdumienie wprawiła fizyków, w tym prof. Kleibera. Ale już nie Redaktora Passenta.”

    Kleiber właśnie takim idiotom chciał dać odpór tymi swoim „międzynarodowymi ekspertami”, jak widać JUŻ TYLKO po tym wpisie, są to chęci daremne (menda będzie menda i przekłamie nawet słowa Kleibera).

  122. @wiesiek59
    8 maja o godz. 14:41

    „Deprowincjalizację Polski dwaj panowie K. powinni przecież zacząć od siebie. Od nauki języka, posługiwania się komputerem?”

    No, nie wiem, czy to taki dobry pomysł… Jak się niedawno Kartofle wzięły za nowoczesną technikę i dodzwoniły się do siebie przez pewien telefon satelitarny, to skończyło się to katastrofą smoleńską 🙂

    Myślę, że wystarczy, jak ten pozostały postara się coś z zębami zrobić i przestać malskać/sapać jak mówi.

  123. @mag
    Portugalia.
    Wtrącam się niepytany.
    Lizbona:
    – obowiązkowo jazda tramwajem linii nr. 28,
    – niemal w centrum tramwaj kablowy(linowy) – mniejsza ,ale b. zgrabna wersja tego co w San Francisco,
    – Elevador da Santa Justa czyli wyciąg-winda zbudowana przez Eiffel’a (jako ciekawostka),
    – fado in Bairro Alto,Alfama (!),
    – Mosteiro dos Jerónimo (Klasztor Hieronima) niedaleko L . wart czasu i pieniędzy.
    Poza tym sama Portugalia… to lepsza część Hiszpanii 🙂

  124. Nie ma takich ekspertów, których PiS, PP, Kaczyński i Macierewicz nie potrafiliby zakwestionować. Poszukiwani są eksperci, którzy poprą tezy ustalone przez wspomniane gremium.

  125. @ET
    8 maja o godz. 14:54

    W zasadzie bardzo dawno temu przestałem dyskutować z ET, a czytam tylko wtedy komentarze, jeśli wyszukiwarka znajduje mój nick (CTRL F). Tak jest i tym razem.

    ***Okazuje sie, ze lepsza a p a r a t u r a (technologia) i pieniadze sa mitem i biora sie z powietrza.***

    Drogii ET!
    W tak krótkim cytacie jest więcej błędów. Lepsza aparatura nie jest tożsama z technologią, czyli postępowaniem z tą lepszą aparaturą. Wiem, o czym piszę, bo znałem doskonale aparaturę spektralną „demoludów”, tzn. najlepsze spektrografy enerdowskiego Zeissa i ich kiepskie imitacje ze Związku Radzieckiego, bo pracowałem na prawie wszystkich u nas dostępnych. To co miałem we Francji to były osiągnięcia na skalę światową. Spektrograf próżniowy (na całym świecie było tylko kilka sztuk tej klasy) nawet u Francuzów nosił dumną nazwę „narodowego”, a to zobowiązuje. Moje szczęście polegało na tym, że udało mi się ominąć wszelkich szefów, decydujących kto i ile może na nim pracować, bo eksploatacja była szalenie droga, a ja grosza nie zapłaciłem, ale wykorzystałem dobre serce techniczki, która podczas wakacji pozwoliła mi pracować i pomagała. Pewnie szefowie wiedzieli, ale nie reagowali, a z publikacji się cieszyli. Tyle o „technologii”, choć to nie wszystko. Nigdy w Polsce nie miałem dostępu do takich maszyn cyfrowych jak w Orsay – u nas były komputery – dinozaury, a tam jaskółki przyszłości. Niewiele gorsze IBM’y niż w USA.
    Odnośnie pieniędzy to całe misterium, które ja rozgryzłem. Obserwatorium doiło kilka „krów” (>2): Ministerstwo Edukacji, bo mieli kilka studentów, CNRS bo prowadzili prace naukowe, poza tym CNES i inne drobniejsze instytucje państwowe, a nawet NATO, które się tam nazywa „OTAN”. Moje pierwsze stypendium miało być z NATO, już się cieszyłem na dewizy, ale po zorientowaniu się, że pochodzę z za żelaznej kurtyny wycofali się z finansowania. Mój szef znalazł innego sponsora – już nie pamiętam nazwy tylko nazwisko dysponentki – Madame Schnell (może Alzatka?)!.

    ***Przypominam sobie rowniez polskich naukowcow w Uniwersytecie Nantejskim w latach 72-76 przebranych za studentow, kotrzy odbywali praktyki w EDF i GDF.***

    Ta wzgardliwa uwaga jest bezsensowna. Nie musieli udawać studentów, mogli być na stypendiach studenckich, co nie przynosiło ujmy polskim doktorom – sam zacząłem od takiego stypendium rządu francuskiego, bo Warszawiacy i Krakowianie tego nie chcieli, woleli Fullbrighta, abo inne lepsze kąski. Dla dalekiej prowincji zostało to rządowe, ale warunkiem było zdanie egzaminu z języka francuskiego w ambasadzie w Warszawie.

    EDF dawało też lepsze stypendia, moja córka pracowała rok w Paryżu i zrobiła znakomite prace z modelowaniem plazmy, które teraz wykorzystała do rozprawy habilitacyjnej i kontynuuje tego typu prace, ale powiązane z eksperymentem w Orleanie, bo u nas takich możliwości aparaturowych nie ma.
    Francuską dyskusję mógłbym zakończyć cytatem z francuskiej książki Brantôme’a: „Żywoty pań swawolnych” (to coś dla pań blogowych – bez urazy!). Dostałem tę książkę od pewnej kobiety, ale nie byłem w stanie przeczytać całej. Nie dlatego, ze pachnie pornografią (już sam tytuł!), ale Boy-Żeleński przetłumaczył ją „staropolszczyzną” (jak w Sęku) i to jest niestrawne na dłuższą metę. Zacytuję tylko jedną, głęboką myśl, którą sobie przerobiłem i zastosowałem. Pisze Brantôme tak: „Uczyń tylko, aby kobieta miała oskomę, a już ona znajdzie środki i sposoby, aby … itd.”
    Co ja robiłem? Pracowałem pierwszy rok jak murzyn lub robotnik w początkach kapitalizmu i szefowi zostawiłem problem znalezienia środków na moje wynagrodzenie i to funkcjonowało ponad 20 lat. Źródła były zawsze legalne, ale najdziwniejsze. Jak już nie było innej możliwości istniało prawie mafijne rozwiązanie – jak pranie brudnych pieniędzy! Laboratorium miało duże „kredyty”(tak się to nazywało), ale z rozdzieleniem na „fonctionnement” – codzienne drobne wydatki i „équipement” – duża aparatura. Jeśli środki nie były wydane, można było za zgodą CNRS przeznaczyć je na płace dla ekspertów. „Wyprała” brudne pieniądze specjalna instytucja państwowa, która oczywiście z tego dobrze żyła – odzysk był dużo mniejszy niż 100 %, ale to i tak nie były moje pieniądze.
    Pisze ET, że porównujemy nieporównywalne. To nie jest tak, bo trzeba porównać i możliwości i rezultaty, to pozwala dopiero na ocenę wartości intelektualnych polskich i zagranicznych naukowców, a nie chwalić się tym, że Oklahoma czy Oberbayern mają więcej patentów niż PAN, bo robią BMW (ci drudzy).

    @Marek
    8 maja o godz. 10:25

    ***Skoro grupa prof. Witakowskiego liczy już 52 profesorów, publikacje na temat katastrofy jak donosi obok nawet Polityka są cenzurowane, a przekaz dotyczący okoliczności serwowany nam z mediów był podobno fałszowany (np. te rzekome 4 podejścia do lądowania), to może coś jest jednak na rzeczy. Naukowa weryfikacja przez PAN rozwiałaby wszelkie wątpliwości, albo rzuciła nowe światło na tę katastrofę. Warto spróbować. ***

    Nie wierzę w tę cenzurę, to należałoby konkretnie udowodnić. Nie mam pojęcia co to za „Silna Grupa Pod Wezwaniem” i zaskakują mnie tzw. „cyfry”, jak prawnicy i inni humaniści nazywają dane liczbowe. Mowa jest o 52 sprawiedliwych, ale ktoś pisze, że profesorków jest 3000, a kilka dni temu czytałem że 800 lub 900. To ile, do jasnej cholery, jest na UW ludzi, którzy maltretowali rączki prezydentów polskich?

    ***Czy brzoza może uciąć skrzydło wielkiego samolotu, podczas gdy inny samolot potężną stalową konstrukcję WTC tnie na plasterki jak nóż ogórek do mizerii, tego nie wiem,***

    To pytanie jest bez sensu, poza tym zawiera fałszywe informacje. To zdarzenie jest faktycznie nieporównywalne z katastrofą Smoleńską. Jeśli ktoś szuka zbliżonych sytuacji, niech patrzy jak wyglądał Las Kabacki i samolot po wylądowaniu „Kościuszki”.
    Samobójczy samolot w NY nie przecinał konstrukcji i poleciał dalej po nagrodę do Bin Ladena, tylko wrył się do budynku i rozerwał na strzępy siebie i część budynku. Gdyby tylko przeciął co nieco i poleciał dalej z tą dużą szybkością to budynek byłby tylko trochę niższy, bo ucięty kawałek spadłby na niższe kondygnacje jak u sztukmistrza, który wyrywa obrus, a kryształy na stole nawet nie zadrżą.

    ***No oczach Ozziego oraz jego żony, po nieudanym manewrze samolot ów ściął swym skrzydłem drzewo i wbił się w pobliski budynek. Wszyscy zginęli. ***

    Taki scenariusz jest prawdopodobny!

    ***Czy technicznie zamach byłby wykonalny?***

    Z pewnością, ale jest haczyk. Znowu to „cui bono”, a ponadto załoga zameldowałaby wcześniej, że tzw. „kurwa” nie gra. Wracam jak z bumerangiem do jedynej wątpliwości, którą miałem od początku. Jak dalece można fałszować zapis w czarnych skrzynkach, aby fachowcy tego nie zauważyli?
    Jeśli bowiem bazować na stenogramach rozmów i zapisu dźwięków w kokpicie, sytuacja jest dla mnie absolutnie jasna, nie potrzebuję ani polskich ani zagranicznych ekspertów.

  126. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    marco polo
    8 maja o godz. 9:03 pisze:

    „Opinia p. Kleibera o naukowej komisji do symulacji lotu w Smolensku wynika z checi zakonczenia mocnym akcentem niekonczacych sie deliberacji n/t katastrofy. W tym sensie zgodzilbym sie z nia bo ilez mozna o tym mowic i tym pisac? Tym bardziej, ze katastrofa obnazyla polski balagan i naprawde nie ma sie czy chwalic. Raczej lepiej balagan usunac a bledow nie powtarzac“

    Dokladnie, to ma rece i nogi …

    Blogowicz ma absolutna racje, ze katastrofa obnazyla polski balagan i naprawde nie ma sie czy chwalic.
    Problem polega jednak na tym, ze to wlasnie polskie media sa wspolautorem tego balaganu – to jest b. powazny problem.

  127. Polscy profesorowie i naukowcy stracili wiare w polska nauke albo jej w ogole nie posiadali wiedzac, czego ucza, kogo i jak ksztalca na uczelniach . Musi to rodzic zapytanie o stan nauki polskiej.
    Oto jeden z nich w liscie otwartym ujawnia, ze ksztalca ludzi do niczego sie nadajacych, czyli ze nauka polska jest do kitu. Drugi zas, szef Polskiej Akademii Nauk, proponuje powolanie komisji miedzynarodowej dla zbadania dokladniej katastrofy pod Smolenskiem. Jesli sam szef PAN, prof. Klaiber, watpi w umiejetnosci polskich naukowcow , ktorzy pracowali nad raportem Millera, to cos w tym musi byc. Z kolei wielu dostojnych uczonych gotowych jest dac wiare ,,na pale” kazdemu koledze zza granicy, a juz najbardziej zza Oceanu, chocby nie mial nawet do tego odpowiedniego dyplomu z wymaganej do badania wypadkow lotniczych dziedziny. Zle to swiadczy o polskich uczonych lub nauce.
    Prof. Klaiber domaga sie sledztwa miedzynarodowego katastrofy lotniczej chyba dosc naiwnie, gdy wierzy, ze druga strona uwierzy w jego koncowy wynik, jesli ten bedzie nie po mysli prezesa i Antoniego. Nawet NAJBARDZIEJ miedzynarodowa komisja nie zadowoli tych panow i spolki, jesli nie wykaze niezbicie, ze Tusk i Komorowski sa winni wypadku lotniczego pod Smolenskiem, do spolki z Putinem. Tak wiec dziwi naiwnosc szanownego profesora, tak samo jak poddawanie w watpliwosc mozliwosci swoich podwladnych, czyli innych naukowcow. To budzi szereg watpliwosci i jest woda na mlyn dla katonarodowej strony konfliktu w Polsce. A moze szanownemu uczonemu o to chodzi? Jezeli tak mowi, to cos w tym musi byc – powiedzialby po swojemu prezes Kaczynski.

  128. No bo WAS się nie da przekonać.
    WY chcecie, by inni wierzyli tylko w WASZĄ „prawdę”.
    Że białe jest czarne.

    A ch. WAM w d. WAM wszystkim profesiurom hab i ojcu Najświętszemu z Torunia!!!!!

    (dobre, dobre „Większy od nich jest może tylko profesor doktor ojciec dyrektor i nadrektor toruński”. Boskie, naprawdę. Tekst stulecia)

  129. Socjalizm owszem był ‚naukowy’ a za czasów tegoż socjalizmu pan redaktor Passent dowodził jakąż słuszną linie miała władza wprowadzając czołgi na ulice aby zamknąć mordy wichrzycielom z solidarności .

    Tak ze czytajcie dzieci redaktora Daniela bo jest on nieomylny.

  130. Maciek .g 14.37
    Chłopcze czyś ty oszalał ? Z jakiego sufitu wziałes te dane na temat „dochodu” ? z których wynika że roczny przyrost w latach 92 -95 wynosił 50 % rocznie ????
    A o inflacji słyszałeś ?

  131. in-jabol-veritas

    Co Ty oczadziały siarczynami wypierdku udowodniłeś, jakimi argumentami i komu? Sam sobie pewnie. Znalazł się adwersarz.

  132. te_tris
    8 maja o godz. 14:43
    „Ale najciekawsze, że po domniemanym zderzeniu z drzewem i utracie trzeciej części skrzydła tupolew leciał dalej prosto nie zmieniając trajektorii (sic!), robiąc domniemaną beczkę (roll) 6 metrów nad ziemią. To jedna z większych lotniczych tajemnic raportów Anodiny i Millera, która w takie zdumienie wprawiła fizyków, w tym prof. Kleibera.”

    Mój komentarz

    Smoleńscy propagandziści nie mogą się wyzwolić od bylejakości i dowolności w argumentacji. Jakby żyli w świecie równoległym, w którym obowiązuje logika przekłamana.

    Jeden z nich gdzieś, kiedyś puścił w obieg absurdalną tezę o beczce na wysokości 6 m i teraz gromadnie, gdzie się da, przy każdej okazji wciskają tę bzdurę puchnąc z dumy, że zdemaskowali propagandę anodinowsko-millerowską. Wyczyn na skalę międzynarodową, cios w imperium kłamstwa.

    Otóż, nigdzie, nikt nie napisał, że beczka była wykonana przez Tu-154 101 na wysokości 6 m. Natomiast w raporcie Millera (który należałoby najpierw przeczytać) czarno na białym stoi, że samolot był przed zderzeniem z brzozą w fazie intensywnego zwiększania ciągu silników.

    Urwanie części skrzydła, a część ta jest odpowiedzialna za utratę proporcjonalnie większej siły nośnej niż wynosi jej długość, spowodowało rozpoczęcie rotacji samolotu, na co był potrzebny pewien czas. Rotacja ta się nie odbywała dokładnie tak jak rotacja bąka, tylko był to złożony ruch, ponieważ Tu-154, to nie szybowiec wyczynowy z włókien węglowych. W tym czasie samolot nadal się wznosił (do około 20 m wysokości).

    Ciekawe jest, że te same kłamczuszki od rotacji na 6 m unikają jak diabeł święconej wody odpowiedzi na najprostsze i podstawowe pytanie – dlaczego piloci przy podejściu na wysokość decyzyjną 100 m nad poziomem pasa i widoczności 0 (słownie zero) nie odstąpili od zniżania już na wysokości powyżej 100 m (mierzonej od poziomu lotniska)?
    Mieli taki obowiązek (nie zniżania się poniżej 100 m), ponieważ wiedzieli z komunikatów pogodowych, ze widoczność jest pod zdechłym psem. Ażeby nie zejść poniżej dozwolonych 100 m tak duży samolot, jak Tu-154, musi rozpocząć manewr odejścia na wysokości wyższej.

    Dlaczego w kokpicie pada stwierdzenie „nic nie widać” (poniżej 100 m), TAWS wrzeszczy a pilotowany samolot nie zostaje natychmiast poddany komendzie pull-up? Gdy pilot wreszcie szarpnął drążkiem, samolot wszedł w łuk, ale siłą bezwładności jeszcze opadał (szybkość zniżania była zbyt wysoka, na co piloci przedtem nie zwracali uwagi), aż znalazł się w pewnym momencie nieco poniżej poziomu lotniska. Na ujemnej (względem poziomu pasa) wysokości!

    Rozumiem, że trudne pytanie sprawia kłamczuszkom kłopot. Wolą podpowiedziane przez fantastów i mitomanów przykrywki o rzekomych dwukrotnych wybuchach i beczce w ciągu 2 sekund oraz o rzekomym wprawieniu w zdumienie prof. Kleibera (gdzie i kiedy?) beczką pięciosekundową.

    Pzdr, TJ

  133. to tutaj tez takie cymbaly jak ET

  134. Stanę w obronie prof Kleibera…….
    Jemu wydaje się że swą WIARĄ w racjonalne i naukowe metody badawcze, jest w stanie przekonać WIERZACYCH w zamach, spisek, itp….
    Jakby istniały jakiekolwiek autorytety w sprawach wiary……

    Typowy problem ludzi żyjących w wieży z kości słoniowej.
    Nie takie autorytety Wierzący potrafili opluć i zdeprecjonować.
    Jedną z koncepcji było powołanie uczelni, która propagowała by „prawdziwą” naukę i grupowała „patriotycznych” naukowców……
    A autorem tej koncepcji był kto?

    Czy naukowiec może w ogóle konkurować z prorokiem?
    Szkiełko i oko kontra wiara?

  135. @ marco polo

    „W tej katastrofie zginal i prezydent i wiele polskich elit. Stad warto jej poswiecic wiecej czasu i energii. Tak by znalezc prawde i przesunac katastrofe z aktualnosci do historii.”

    Ach nie, nie jest to pierwsza i ostatnia katastrofa, w ktorej ginie ktos wazny, nawet prezydent. Szukanie zas prawdy jest „without fear i favour” wiec dlaczego akurat ta ma byc wyrozniona?

    Pozdrawiam

  136. Lukaszptr: ” …. jak i rejestratorze ATM, który został odczytany w Polsce, ponieważ Rosjanie nie posiadają deszyfratorów tego urządzenia”.

    Tylko kilka przykładów, najwyraźniej Pan przedorzył. Im dłuższy tekst tym więcej zadziwiających błędów.

    „W komentarzu jest między innymi informacja, ze zewnętrzny słup telegraficzny, który odciął końcówkę skrzydła miał średnicę 30,48 cm (12 cali). Drugi słup, który uszkodził centropłat miał średnicę 33,02 cm”.
    http://www.youtube.com/watch?v=TrIZd53Gl4E

    Ten przykład jest dla Pana kompromitujący, bo centropłat był zrujnowany na pierwszej ziemnej przeszkodzie. Nie wiemy jaki był na początku testu stan skrzydeł, w końcu nie o to w nim chodziło, a smolot z pewnością nie był nowy i w dobrym stanie. Raczej nie latał.
    Na deser proszę obejrzeć sobie w realu dzieje się z piecioma metalowymi słupami po uderzeniu skrzydłem współczesnego samolotu, porównywalnego z Tu-154M 101.
    Boeing 757-223 Flight 777, atak na Pentagon.

    http://www.youtube.com/watch?v=YVDdjLQkUV8

    „Zapis parametrów lotu nie budzi najmniejszych wątpliwości, ponieważ jest identyczny tak w rejestratorach odczytanych w Rosji, jak i rejestratorze ATM, który został odczytany w Polsce, ponieważ Rosjanie nie posiadają deszyfratorów …”.
    🙂
    Na pewno? Jeden z menadżerów ATM powiedział po katastrofie (do odszukania w sieci), że owszem, Rosjanie te rejstratory używają w swoich maszynach, ale nigdy po katastrofach u siebie nie zwracali się do polskiej firmy o deszyfrację danych. Bajek zatem proszę nie opowiadać.

    Mam tez nadzieję, że na pewno nie budzi też w panu zapis FMS, produkcji Universal Avionics Systems. A są tam rzeczy przedziwne, których niestety ukryć się nie dało, choć komisja Millera próbowała, bo to firma amerykańska.

    „Inne ustalenia, np. wykluczające wybuch na pokładzie samolotu zostały poczynione na podstawie badań pobranych próbek przez wyspecjalizowane instytuty”.

    Instytuty? A jakie konkretnie? Zna Pan nazwy tych instytututów, które wydają zaocznie opinię po dwukrotnym przejściu się specjalistów, w wiekszości prawnikow z prokuratury wojskowej, po miejscu wypadku? Może te instytuty wyjechały do Smoleńska? Ze sprzętem i aparaturą? Pamięta Pan cyrk z poźniejszym wyjazdem grupy archeologów z łopatami? Jakież oni mieli dziwne trudności przez wiele miesięcy w kraju, aby dostać wizy, zebrać się i pojechać. No i szybko wrócili – z niczym. Słyszał Pan o badaniach mikrośladów na urwanym podobno przez brzozę odcinku skrzydła, bo ja nie? No i nie ma o tych mikrośladach niczego w raporcie Millera. Jedyny konkret to niesmiertelny bon mot pułkownika Klicha: „Jak walnęło to urwało”.

  137. 23:08 2012-05-05
    Hiobowe wieści dla konserwatywno-liberalnej koalicji nadciągają z frontu uzupełniających wyborów lokalnych (dla niezorientowanych, jakieś wybory lokalne odbywają sie w UK co rok). Wprawdzie Boris Johnson (kumpel Sikorskiego z Bullingdon Club) zdołał – jakimś cudem – utrzymać się na londyńskim stołku, lecz labourzyści niemal podwoili liczbę mandatów w lokalnych councils (tam, gdzie głosowano). Co ciekawe, wyborcy odmówili poparcia antyimigranckim ugrupowaniom nacjonalistycznym (UKIP, BNP). Czy nie na tym polega wyższość głosowania społeczeństwa, nad głosowaniem narodu?

    23:52 2012-05-06
    Kurier Niepokorny – Doradca Kandydata: Bądźmy gotowi, gdy nocą, kolbami w drzwi załomocą.
    Doroczny mityng Społeczeństwa Gminy zaszczycił swą obecnością Doradca Kandydata na Najwyższy Urząd w Kraju. Nieobecność samego Kandydata, pochłonietego wymyślaniem pretekstów do kolejnych ulicznych demontracji, przyjęto ze zrozumieniem. Oto nasza relacja.
    Dawną salę katechetyczną parafii pw św. Tadeusza Judy przystrajają narodowe sztandary. Kłębi się zwarty tłum cierpliwie oczekujących. Ksiądz Proboszcz chlebem i solą wita w imieniu zebranych Dostojnego Gościa. Aktywiści stowarzyszenia kibiców wręczają Mu dar serca: moherowy szalik w klubowych barwach. Dalej, nie jest już tak miło.
    Nie mam państwu nic przyjemnego do zakomunikowania – mówi Doradca – czas rozpocząć przygotowania do wojny! Sowieckie imperium atakuje! W Smoleńsku odcięto Ojczyźnie głowę, co wskazuje na chęć do dalszych cięć. Co jeszcze i kiedy Polsce utną – nie wiadomo, choć po stracie głowy, utrata ręki albo nogi nie rzuci kraju na kolana. Jako szef Parlamentarnego Zespołu d/s Ratowania Ojczyzny chcę powiedzieć, że podjęliśmy wszelkie możliwe interwencje. W wyniku tej akcji, kongresman z Chicago zaręczył, że wystąpi z inicjatywą oprotezowania Naszej Ojczyzny na koszt rządu Stanów Zjednocznych (burzliwe oklaski!). Na wszelki wypadek, po niedzielnych mszach świętych, Kongres Polonii zbiera fundusze na zakup nowoczesnego wózka inwalidzkiego o napędzie elektrycznym. Cztery worki bilonu już zdeponowano w Fort Knox. Serdeczne Bóg Zapłać! Wiemy nie od dzisiaj, że na Polonię Amerykańską można liczyć w potrzebie (burzliwe oklaski przechodzące w owację!). Od ataku sowieckiego dzieli nas rok, dwa – najwyżej pięć lat. Ojczyzny nie uratuje sprzedajny rząd, który zawczasu wykupił otwarte bilety lotnicze do Brukseli. Przyszłość Polski zależy od waszej postawy, waszej niezłomności i waszej wiary. Organizujcie się w grupy oporu czerpiąc pełnymi garściami z doświadczeń minionych pokoleń. A gdy nocą, kolbami w drzwi załomocą – bądźcie gotowi! Swoje żarliwie patriotyczne wystąpienie Doradca zakończył okrzykami: Kan-dy-dat!, Kan-dy dat! , oraz Bol-szewika goń!, które zostały spontanicznie podchwycone przez zebranych. /zarem./

    I niech ktoś powie, że nie warto abonować prasy lokalnej.

    22:42 2012-05-07
    Red. Daniel Passent bezpiecznie powrócił na Ziemię. A tu Jarzębina wydała owoce. Hi! Ha!
    „Zwykły absurd i straszne dziadostwo – tak o wyborze piosenki „Koko Euro spoko” na hymn polskiej reprezentacji na Euro 2012 pisze w „Super Expressie” satyryk Jan Pietrzak. Hymnu nie wybiera się drogą SMS-ową w ludowym głosowaniu. To powinien być zamknięty konkurs dla profesjonalnych autorów, gdzie fachowcy wybraliby piosenkę, która dobrze odpowiada nastrojowi wydarzenia, jakim jest piłkarskie święto – uważa Pietrzak.” Słusznie panie Janku, profesjonalny song „Rzygać chce się” wygrałby każdy, dobrze zamknięty konkurs. I na każdy temat.

  138. skad w tobie p. Passent tyle skrywanej nienawisci do odmiennych sadow, inaczej myslacych Polakow, katolikow czy katoendekow jak to znany ktos pisze, nawet glos umiarkowany burzy spokoj twojej duszy, zakladam ze ja masz napewno, otoz sadze ze badanie roznych opcji, punktow widzenia, podejscia naukowego i scieranie sie tych opcji moze nas przyblizyc do jakiegos wspolnego wniosku a juz napewno do spokoju spolecznego chocby w malym stopniu, przeciwstawianie sie temu osmieszanie wydaje sie kuriozalnych pogladow jest najwiekszym zagrozeniem kazdej nauki i postepu badan, uczeni nawet jesli sie myla maja absolutne prawo do tego i zaden wplywowy pismak nie moze roscic sobie bycia wyrocznia. sprawa jest warta zbadania przez nauke roznych dyscyplin, wyniki takich badan beda przydatne w przyszlosci nawet jesli pokaza one czesciowe niedociagniecia czy nieprawde ktorejs ze stron, to bedzie najwiekszym sukcesem takich multidyscyplinarnych badan w zroznicowanym srodowisku swiatopogladowym.

  139. zezem
    8 maja o godz. 17:11
    TJ
    8 maja o godz. 11:06
    „a) – przed laty obserwowaliśmy z kolegą w jego akwarium jak z początkowych dwóch par rybek powstało ponad 50 (kolega liczył – jak to robił to inna sprawa). Po jakimś czasie pozostały 2-3 pary. Ponownie obserwowaliśmy rozrost populacji do ponad 100 szt. Po czym znowu następowała swego rodzaju zagłada. Cykle powtarzały się parokrotnie.
    b)- jeszcze kilkadziesiąt lat temu twierdzono ,że np. życie w wysokich temperaturach jest niemożliwe. Są organizmy ,które „pławią” się w kwaśnym środowisku (a la kwas siarkowy) i doskonale znoszą warunki w temp. ponad 100 C. Sądzę ,że nauka jeszcze nie raz będzie ostro konfrotowana z dzisiejszymi dogmatami.”

    Mój komentarz

    a) Cykle w środowiskach sztucznych (akwarium) mogą się różnić znacznie od cykli w środowiskach naturalnych w takim stopniu zakłóconych katastrofą, zdewastowanych, że pozbawionych pięter w piramidzie żywieniowej.

    b) Jeśli chodzi o wysoce hipotetyczne cykle rozwój/zagłada na planetach z cywilizacjami, to miałem na myśli przetrwanie po katastrofie jakichś ssaków, czyli kręgowców, a te nie mogą żyć w temp. powyżej 100 stopni.
    Organizmy termofilne żyjące w gorących środowiskach powyżej 100 stopni Celsjusza, to raczej prymitywne jednokomórkowce. Gdyby zagłada pozostawiła na Ziemi tylko jednokomórkowce i to w dodatku Prokariota, czyli bezjądrowe, to na ewolucję do Eukariota (jądrowe), potem do tkankowców, w tkankowcach do kręgowców, a w nich poprzez ryby do ssaków mogłoby nie starczyć czasu jaki pozostał Ziemi pod Słońcem. Zakładam milcząco, ze tylko takie drzewo ewolucji jest możliwe na Ziemi.

    Pzdr, TJ

  140. @Antonius
    8 maja o godz. 18:43
    „ale ktoś pisze, że profesorków jest 3000, a kilka dni temu czytałem że 800 lub 900. To ile, do jasnej cholery, jest na UW ludzi, którzy maltretowali rączki prezydentów polskich?”

    Jak rozumiem, ten fragment jest do mnie skierowany. Otóż liczbowo posiłkowałem się stroną www Uniwersytety Warszawskiego, która podaje „Uniwersytet zatrudnia ponad 6000 osób (w tym ponad 3100 nauczycieli akademickich)”. Określenie (specjalnie w cudzysłowie „profesorków”) odnosiło się do „nauczycieli akademickich (podobnie jak interlokutor, tylko on nieprecyzyjnie zastosował „profesorów” – ale juz bez cudzysłowu).

    I nie, nie chodziło mi o podanie konkretnej (jakiejś) liczby „profesorów”, tylko o pokazanie głupkowi, którego komentowałem, że liczba 52 sztuki profesorskie u świrów posmoleńskich intensywnie zbierana przez 2 lata, jest NICZYM w porównaniu NAWET z jedną uczelnią, nie mówiąc o wszystkich polskich uczelniech (a przecież oni szukali na całym świecie!) – wykazaywałem, że nawet w światku naukowym zawsze znajdzie się gupka kretynów/ludzi złej woli, którzy powiedzą każdą głupotę (choć w tym gronie grupa ta jest wyraźnie mniej liczna niż np. wśród polityków).

    Przykro mi, że nie zrozumiałeś.

  141. Antononius
    „Samobójczy samolot w NY nie przecinał konstrukcji i poleciał dalej po nagrodę do Bin Ladena, tylko wrył się do budynku i rozerwał na strzępy siebie i część budynku”.

    Proponuję mniej zacietrzewienia i więcej logiki. Boeing 737, który wbił się w drugą wieżę miał ok 60 m długości i rozpiętość skrzydeł ok. 50 m. Widać było, że wlatuje w tę wieżę dość swobodnie, chowa się w niej, i dopiero później wybuch paliwa niszczy jego konstrukcję. Skoro wleciał w tę wieżę, to znaczy, że przy takiej rozpiętości skrzydeł musiał ciąć stalowe belki konstrukcji budynku. To tylko przykład pokazujący jak mocna jest konstrukcja współczesnego samolotu.

    Dobrze jest to pokazane na tej symulacji.
    http://www.youtube.com/watch?v=cddIgb1nGJ8&feature=related

  142. malpa z paryza

    „… to, ze Holland i Sarkozy dzisiaj razem skladali kwiaty, to dlatego, ze we Francji demokrajca jest od 200 lat.
    pozdrawiam z Paryza”.

    Była tam w 1812 roku? Hmm, to osobliwie ciekawy pogląd.

    pozdrawiam spod Borodino
    🙂

  143. @marco polo
    8 maja o godz. 16:20
    „W tej katastrofie zginal i prezydent i wiele polskich elit.”

    Precyzując: zginął najgorszy prezydent III RP, który dzięki temu niezasłużenie bezcześci kryptę Piłsudkiego na Wawelu, czym szybciej spóścimy na oba te fakty zasłonę milczenia tym lepiej… o zmarłych nie należy przypominać jakimi (stosując Kartoflany język:) zdrajcami/sługusami/pachołkami byli.

    Zginęło rzeczywiście kilka wybitnych osób ale nie słyszałem o żadnej „polskiej elicie”, która by tam spadła (co najwyżej ich/jej kawałki). Poza tym, co roku umiera kilka wybitnych osób i nie robi się siary z „międzynarodowymi ekspertami” do zbadania…

    A TERAZ ZDRADZĘ CI WIELKĄ (CHOĆ RACZEJ OCZYWISTĄ) TAJEMNICĘ:

    „Tak by znalezc prawde i przesunac katastrofe z aktualnosci do historii.”

    Nie chodzi o żadne wyjaśnianie prawdy tym świrom posmoleńskim, jest juz wyjaśniona i nic nie przesunęła.
    Kartofle kiedyś (od 2005) leciały SPISKIEM/UKŁADEM (WSI rzondzi i postkomuna i cośtamjeszcze – równie głupawe co zamach). Z czasem ludzie się skapnęli, że król jest nagi (znaczy podwójnie mały/pokraczny/głupi/chrzani jakieś głupoty) i Układ/Spisek/WSI się zużyły… Efektem tego były kolejne kacze porażki aż do spodziewanej katastrofy wyborczej w 2010 r. Niestety, prezesikowi, jak gwiazdka z nieba spadła (nomen omen) katastrofa smoleńska i dorzuciła dużo do pieca. Na kolejnej paranoi poleci parę latek, do emeryturki/pierdla…

    I to cała tajemnica tego szamba zwanego świrostwem posmoleńskim: cynicy wykorzystują półgłówków.

  144. @absolwent
    8 maja o godz. 19:13

    „Chłopcze czyś ty oszalał ? Z jakiego sufitu wziałes te dane na temat „dochodu” ? z których wynika że roczny przyrost w latach 92 -95 wynosił 50 % rocznie ????
    A o inflacji słyszałeś ?”

    Chłopcze, dwie sprawy:

    1. napisał wyraźnie, ze podaje dochody w mln zł, więc nie wyskakuj z JAJAJ!

    2. WAŻNIEJSZE: twóje wpisy sa nieporównywalnie głupsze:
    – komentowałeś Torlina, który twierdził, że 23 nie został zmarnowane a ty
    – wyskoczyłeś z „I ty mi chcesz powiedziec że przegoniliśmy jakiekolwiek panstwo europejskie w dobrobycie, cywilizacji…” – i tym samym sprawiłeś sobie chochoła i zacząłeś rżnąć straw mana.

    PS
    Sorki (albo i nie), ale opinia (do której się przyłączyłeś), że „Polska/polscy politycy zmarnowała/li 23 lata” to po prostu kretynizm.

  145. maciek. g

    Szanowny Panie Macieju,
    Przyjmijmy roboczo, że ma Pan rację, że prof. W. Binenda to nieuk. Ale jednak wszystko na tym świecie podlega werfykacji. Gdyby nie było interenetu zajełoby nam parę dni albo i tygodni zanim dałoby się to sprawdzić. Na szczęście mamy sieć i szybkie wyszukiwarki. Uruchamiam zatem Bing, wpisuję kilka słów kluczowych i co my tu widzimy?

    http://search.nasa.gov/search/search.jsp?nasaInclude=binienda&u_selectedtab=&entqr=0&output=xml_no_dtd&sort=date%3AD%3AL%%203Ad1&ud=1&site=nasa_collection&client=nasa_production&ie=UTF-8&oe=UTF-%208&simple_start=&news_start=&images_start=&videos_start=&podcasts_start=&baynote_%20start=&baynoteOrGSA=GSA#~gsa~0~

    Miłej lektury.
    Pan się nie musi weryfikować z wiedzy i prawdomowności, ale urządzenia NASA naprawdę latały. Nawet dość daleko.

    „Prof. Paweł Artymowicz, fizyk i pilot ….”.

    Koniecznie dodajmy, aby nie było nieporozumień: pilot awionetki. I bardziej astrofizyk niż fizyk. Też się pchwalę, mam licencje pilota szybowcowego i balonowego.

    „… nie uzyskał do Binendy modelu matematycznego jak również i danych które zostały wprowadzone do znanego mu doskonale programu MES którym posłużył się Binenda”.

    Pan prof. W. Binienda używał różnych programów i różnych danych. W nauce przyjęto, że każdy swobodnie dobiera dane zanim podda je weryfikacji, w tym przypadku komputerowej. To zresztą wyjaśnia, dlaczego jedyni są w tym dobrzy, a inni niespecjalnie. Program komputerowy wszystkim policzy dobrze, o ile dane będą właściwie, a o doborze danych decyduje wiedza i doświadczenie. Prof. P. Artymowicz nie powinien oczekiwać, że prof. W. Binienda sporządzi mu zestaw danych, a on tylko odpali komputer. Prof. P. Artymowicz ma wolną drogę do sporządzenia swego pliku z danymi, o ile to potrafi. Ale zdaje się nie jest to specjalnościa astrofizyków, dlatego tak długo czekamy na potencjalny efekt jego pracy.

  146. Dzięki wszystkim mnie popierającym.
    —————
    Absolwencie!
    Piszesz: „I ty mi chcesz powiedziec że przegoniliśmy jakiekolwiek panstwo europejskie w dobrobycie, cywilizacji , budownictwie mieszkaniowym, poziomie konsumpcji, stanie dróg, szybkości pociagów i czystości miast wsi i lasów oraz rzek i jezior etc itd /
    Masz mnie za idiotę?”
    Może tak ostrych słów bym nie użył, ale za małego cwaniaka dyskusyjnego tak. Bo mój komentarz był do tekstu, że „nasze elity zmarnowały 23 lata”, a ja ani słowa nie napisałem, że przegoniliśmy jakiekolwiek państwo europejskie. Tak dyskutować możemy do końca świata i jeszcze jeden dzień dłużej. Nie dogoniliśmy i szybko nie dogonimy, może Grecję.
    Ale ja jeżdżę po Polsce. Szukałem czegoś w YouTubie na temat 1989 roku, znalazłem dot. 1987 – jazda po Nowym Świecie i Krakowskim Przedmieściu. Można porównać z dzisiejszym.
    A teraz napisz Absolwencie, że ja napisałem, że przegonimy Brazylię. A co się będziesz szczypał. A może coś lepszego wymyślisz?
    http://www.youtube.com/watch?v=x4e_FxkPjlE&feature=related

  147. My tu gadu-gadu a walizki na trzecim peronie…
    Czy dziś tylko i jedynie imieniny Stanisława?
    http://studioopinii.pl/artykul/8463-jerzy-klechta-8-maja
    Niestety – polityka historyczna w pełnym rozkwicie.
    A ja już kilka lat temu mówiłam, że już niedługo okaże się, że właściwie to wojny z Niemcami nie było, tylko okupacja sowiecka.
    Ale to tylko takie babskie gadanie… i ta babska intuicja 😉

  148. W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy to mogli dowodami obalić?

  149. Na ziemię nie powrócił poseł Brudziński z PiS , który orbituje we mgle na prózno szukając poparcia. Monika Olejnik w rozmowie z tym posłem straciła zimną krew i zacytowała prezesa Latę słowami bramkarza PiS-u Tomaszewskiego,
    o „drużynie narodowej hańby”. Brudziński gada jak karabin Kałasznikowa.
    Jeżeli tacy jak Brudziński mają być przyszli politycy IV RP , to Boże chroń Tuska.

  150. http://www.youtube.com/watch?v=JXOr3_TBk4Q&feature=related

    Lewy; godz 16:45.

    Panie Lewy, Kleofas to wielka indywidualnosc,jest nie sterowalny
    on wlasnymi drogami chadza.

    Pozdrawiam obu panow.

  151. @ invinoveritas:
    Chyba powinienes zmienic Twoj nick na „injabcokveritas” (szczegolnie po kilku musztardowkach tego szlachetnego trunku).

  152. a to bym, ze tak powiem, tak powiedzial,ze nawet jesli prawdopodobienstwo, ze byl zamach na prezydenta, jest niewielkie, dajmy na to tylko 1%, to jednak ten jeden procent( a nawet jesli mniej) to nalezy ten jeden procent zbadac przez komisje miedzynarodowa, wtedy raz na zawsze i do konca udowodniloby sie tym, ktorzy maja watpliwosci, ze zamach byl albo nie byl i byc moze otworzylby szeroko oczy roznym niedowiarkom, bo przeciez zdarzaja sie na swiecie rozne rzeczy, ktore z poczatku wydaja sie niemozliwe, a jednak sie zdarzaja, przeciez iestnienie zycia z punktu probabilistuycznego(przepraszam za to *u* w slowie *probabilistycznego) wydaje sie niemozeliwe, a jednak wbrew i na przekor niedowiarkom istnieje, wiec kazda hipoteza warta jest dokladnego zbadania, a na przyklad hel istnieje, wparwdzie jest go duzo mniej na Ziemi niz na Sloncu, ale jednak jest i tyle, to znaczy sie , to by bylo na tyle.
    Sklaniam do myslenia wszystkich i wszystkich serdecznie pozdrawiam

  153. Jeszcz bym dodal,ze gdyby udowodniono , ze ten tupolew zrobil na wysokosci 6 metrow beczke, to invinoveritasowi zrobiloby sie glupio i przestalby przezywac innych od posmolenskich swirow, a zastanowilby sie, czy ma racje, za przeproszeniem

  154. Dana
    9 maja o godz. 1:11
    *Na ziemię nie powrócił poseł Brudziński z PiS , który orbituje we mgle na prózno szukając poparcia. Monika Olejnik w rozmowie z tym posłem straciła zimną krew i zacytowała prezesa Latę słowami bramkarza PiS-u Tomaszewskiego,*

    A mnie sie wydaje, ze Olejnik zrobila to swiadomie i kiedy Brudzinski wydal pogardliwie wargi i juz zaczal szykowac jakas ironiczna uwage na temat Laty, Olejnik niby sie poprawila, ze to nie Lato tylko swir(dzieki invinoveritasie) Tomaszewski. Brudzinskiemu chwilowo opadla szczeka, ale szybko zebral sie do kupy i puscil z kalasznikowa kolejna serie peanow na czesc prezesa wszechczasow

  155. Ja powiem coś kompletnie niepolitycznego, jak mówił Zagłoba. Ale inwektywy invodkaveritas mają swój urok i smak.

  156. Mauro Rossi,
    Po co pisze Pan, że Binenda używał różnych programów, gdy on sam informuje, że symulację uderzenia skrzydłem w brzozę wykonał programem LS-DYNA i jest to znany bo dość leciwy program MES. A przecież na podstawie tej symulacji Binenda stwierdził, że niemożliwym jest by brzoza odcięła skrzydło. Sam wiele lat zajmowałem się obliczeniami numerycznymi i mam wielu znajomych którzy robią to zawodowo do dziś. Jeśli ktoś twierdzi, że jego obliczenia wykazały, że tak być nie mogło, to tym samym określa siebie jako speca od obliczeń. Obliczenia mogą jedynie sugerować że coś jest nie tak , ale dopiero doświadczenie poprawnie odwzorowujące rzeczywistość daje pewność. Widziałem wiele obliczeń błędnych które rzeczywistość zweryfikowała i zmusiła autorów do przyznania się, że ich obliczenia były do luftu. Zresztą prawie zawsze po dopracowaniu projektu symulacjami numerycznymi weryfikuje się wyniki doświadczalnie.
    Po co pan stara się umniejszyć Prof. Artymowicza?
    poniżej krótko o Prof. Artymowiczu
    „Pra­co­wa­łem wiele lat w Insty­tu­cie Tele­skopu Kosmicz­nego w Bal­ti­more, Mary­land. Bylem sty­pen­dy­sta Hubble’a (fun­do­wa­nym przez NASA) na Uni­wer­sy­te­cie Kali­for­nij­skim w Santa Cruz. Mia­łem wiele gran­tów NASA, a ostat­nio rewan­żuje się bio­rąc udział w selek­cji sty­pen­dy­stów i oce­nie podań o granty. Jestem pro­fe­so­rem fizyki i astro­fi­zyki (full prof., tenu­red) na Uniw. Toronto. Sto­suje fizykę do zro­zu­mie­nia jak powstają układy pla­ne­tarne. Do pracy badaw­czej wyko­rzy­stuje głow­nie dyna­mikę ciał sta­łych i cie­czy (kon­kret­nie, aero­dy­na­mikę), trans­port pro­mie­nio­wa­nia. Robię symu­la­cje gazo­dy­na­miczne z uży­ciem wła­snych pro­gra­mów, uży­wa­ją­cych naj­now­szych metod nume­rycz­nych. Zapro­jek­to­wa­łem i zbu­do­wa­łem w tym celu wiele super­kom­pu­te­rów do obli­czeń rów­no­le­głych. Jestem sze­roko cyto­wa­nym naukow­cem (Hirsch index = 23; wg. Google Scho­lar mam znacz­nie więk­szy indeks cyto­wań, niż eks­perci zespołu Macie­re­wi­cza). Jako hobby poma­gam pro­jek­to­wać i budo­wać samo­loty eksperymentalne.”
    Następna sprawa każdy naukowiec udostępnia swe działania innym by mogli się przekonać o ich prawdziwości i ewentualnie skrytykowali merytorycznie. To znany w tym środowisku sposób postępowania ułatwiający docieranie do prawdy. Pan Binenda twierdzi, że wykazał ,ale nie chce pokazać co i jak liczył , a więc co on wykazał? Każdy mający pojęcie o liczeniu takim programem i mający do niego dostęp może stosunkowo szybko przy użyciu pre procesora zrobić model i go policzyć i potem stwierdzić że tak musiało być, tylko, że przypomina to wrzucenie bzdurnych danych do programu w związku z czym bzdury otrzyma się na wyjściu.

  157. Jak ustalił „Nasz Dziennik”, koszmarny obraz pracownika Ambasady RP w Astanie grożącego Polakom zainteresowanych repatriacją do kraju przodków, że odrzuci ich wnioski, bo nie mają wyższego wykształcenia, to wcale nie fikcja.
    http://fakty.interia.pl/polska/news/repatriacje-blokuja-dyplomaci,1793753,3
    ———————–

    Dzieci Gorszego Boga?
    A gęby pełne frazesów……

  158. injabolv eritas 21.50
    Dane na temat PKB w Polsce w latach 1990 – 2012 są powszechnie dostępne w rocznikach GUS. Sa one diametralnie różne od tych które podaje macieg.g bo skorygowano je o wzkaxnik inflacji. Nie podawanie tej korekty prowadzi do pisania bredni – albo dowodzi analfabetyzmu ekonomicznego.
    Ale przecież nasza polityczna propaganda sukcesu przez te dwadziescia lat karmiła nas brednia że Polska jest „zielona wyspa”, kryzys jej nie dotyczy i rozwija sie najszybciej na świecie ?
    Wiec powinna jakieś panstwo wyprzedzić.
    Może Albanię ? 😉
    Kolega Torlin pisał że trzeba jeżdzic po Polsce i ogladać by wpaśc w zachwyt. Ja jeżdzilem i jezdze nadal. Regularnie studiuje tez dane statystyczne i literature fachową. Wiem ile wybudowano dróg i gdzie, oraz jaka jest szybkość pociagów oraz stan sieci energetycznych. No, ale jakoś sam Torlin chyba siedzi pod pierzyną i donosi o kolejnych sukcesach.

    Miłosniku jabola uspokój swoje skołatane nerwy, bo zabierasz najczesciej głos na tematy o których nie masz pojecia, a w dodatku posługujesz sie wyzwiskami zamiast argumentów..

  159. Pro­pa­ganda nie­za­do­wo­le­nia, pro­pa­ganda kon­fliktu, kult ofiary nie­szczę­snego wypadku jako boha­tera naro­do­wego zamiast pyta­nia, co zro­bić dla jutra – oto pro­gram desta­bi­li­za­cji pań­stwa, paliwo poli­tyczne, znane dokład­nie z lat dwu­dzie­stych XX wieku. Wódz w swym „Rapor­cie o sta­nie pań­stwa” wyło­żył pro­gram oba­le­nia ustroju naszej demo­kra­cji. Z cen­tral­nym ośrod­kiem wła­dzy poli­tycz­nej w kraju, nawet z myślą poli­tyczną scen­tra­li­zo­waną. No i patrio­tyzm ma obo­wią­zy­wać tylko ten jego, wodza. Kiedy za pre­zy­den­tury Wałęsy ostat­nie sowiec­kie oddziały opusz­czały Pol­skę, wódz palił kukłę Wałęsy na uli­cach War­szawy. Wódz też nie komen­tuje anty­se­mi­ty­zmu swo­ich zwo­len­ni­ków. Bo to nie on. To oni. On za nich nie odpo­wiada. Ani za to, że go popierają.
    http://studioopinii.pl/artykul/8482-stefan-bratkowski-czy-moze-byc-inaczej
    ——————-

    Jak zwykle świetny Bratkowski…..

  160. Michnik wzywa dziś na łamach swojej Gazety w imieniu narodu polskiego o uwolnienie Julii. Czy pytał Was ktoś o zdanie? Mnie nie. Jestem za uwolnieniem, ale po odsiedzeniu całego wyroku. W ten sposób los jednej oszustki wstrząsa Europą i głupimi jej przywódcami. Gdyby tak od Komorowskiego żądano uwolnienia wszystkich złodziei i malwersantów? A mamy ich bardzo wielu i nie wszyscy niestety siedzą.

  161. „Zywoty pan swowolnych“ czyli od szczegolow do stereotypow Antoniusa. Tytul nie znaczy, ze chodzi o panie wolne, bo swowolne ivv. Fonem ooooooooooooooooooo kresla nam niejako epoke, w ktorej ta ksiazka zostala napisana. Wierze Antoniusowi we wszystko , co napisal o sobie, corce i wlasnych doswiadczeniach we Francji, DDR etc..Wolno mu. Nie nalezy jednak uciekac do tanich porownan. Jest to wszak kreatywne i dobrze sie czyta, irytuje jednak, bo kreuje kolejny stereotyp. Tym razem o naukowcach francuskich (z reguly glupich i bogatych) oraz o nieograniczenie zdolnych naukowcach polskich z ograniczonymi mozliwosciami technicznymi, czy tez innymi.

    Orzekanie czegokolwiek na podstawie ,nawet wieloletnich doswiadczen z mala grupa ludzi jest jednak niedorzeczne , przynajmniej tworzace kolejny stereotyp oraz wprowadzajace w blad. Jakakolwiek deprecjacja naukowa spotykanych, nawet przez lata kolegow, dotyczy li tylko tychze. Uogolnianie oraz mowienie o francuskich naukowcach, czy tez porownywanie ich na podstawie ww doswiadczen nie jest godne naukowca, lecz sprawia wrazenie zwyklego gaworzenia i jest po prostu irytujace. Sadzielem, ze naukowcy szanuja jezyk i mowe, chyba ze chodzi im o panie swowolne.

    ET

  162. Mauro Rossi,
    To, że widać że samolot znika w budynku wcale nie oznacza że przecina stalową konstrukcje tegoż. Gdyby tak było to część odcięta natychmiast by się zawaliła, a tak się nie stało i nie widać było nawet pochylenia się części nad uderzeniem. Samolot wszedł do budynku tak jak pomidor wchodzi przez durszlak do garnka , czyli konstrukcja stalowa została praktycznie nienaruszona. Budynek zniszczyła wysoka temperatura pożaru, bo ta fatalnie działa na wytrzymałość stali.

  163. Lukaszptr,
    Niestety zaniedbań , błędów itd było po stronie Polskiej tak dużo, że praktycznie ze względów międzynarodowych najlepiej było by wyciszyć tę sprawę jak najszybciej , ale z powodów politycznych tego nie udało się uczynić. Wojskowe lotnictwo ma bardzo wiele na sumieniu w sprawie tej katastrofy i jest to już któraś z kolei katastrofa , i jak widać działania poprawcze były totalnie nieskuteczne zresztą nic dziwnego bowiem skutecznie popsuli je politycy PiS uniemożliwiając pociągnięcie winnych do odpowiedzialności i wręcz nagrodzili niektórych ze współsprawców (patrz Błasik). Nic dziwnego, że wojsko broni się jak może i wykorzystuje wszystko do zaciemnienia sprawy. Dlatego tak kiepsko wypadła komisja Millera. Dlatego z takim zdeterminowaniem szuka się współwiny ze strony Rosji, a tam jej nie ma , bo po prostu samolot w takich warunkach na takim lotnisku nie powinien lądować i od kontrolerów polscy piloci tę informację otrzymali.
    Działania PiS są w sumie na rękę Wojsku i organizatorom lotu (chodzi o tych co żyją ). Wprowadzając zamieszanie umożliwiają ratowanie się od totalnej katastrofy.
    PO jako obecnie rządząca partia tez bez winy za taki stan lotnictwa wożącego Vipów nie jest i nic dziwnego, że nie chce zdecydowanie dochodzić winy tego stanu cedując te obowiązki na prokuraturę która jest mocno upolityczniona i siedzi na sprawie okrakiem.

  164. Jak tylko pojawia się wątek smoleński – emocje idą w górę i niektórych komentarzy nie można czytać. Nie zawierają treści tylko emocje.

    Ciekawi mnie jaki jest mechanizm wywołujący te emocje. Myślę, że emocję wywołują absurdalne teorie, które są tak nieprawdopodobne, że nie mamy ochoty z nimi dyskutować („ręce opadają”). Pozostaję tylko frustracja, którą trzeba jakoś skanalizować.

    Prawdopodobnie istnieją dwa zasadnicze rodzaje umysłów: racjonalne i irracjonalne i dyskusję miedzy nimi są niemożliwe z założenia – przebywają w różnych światach równoległych. Wszystko jest OK w normalnych warunkach, żyjemy, chodzimy, konsumujemy, brak interakcji. Ale katastrofa smoleńska jest jak „wormhole” (tunel czasoprzestrzenny) stanowi łącznik i pole starć. Być może absurdy są wymyślane i podawane z wyrachowaniem przez umysły racjonalne, aby podnieś poziom frustracji innych racjonalnych i podtrzymywać mit. Trudno to zdiagnozować.

    Przez pewien czas łudziłem się, że repertuar absurdów się wyczerpał, ale po czasie przekonywałem się, że w tej dziedzinie horyzont zdarzeń ciągle się przesuwa i mamy prawo przypuszczać, że jeszcze wiele razy pojawią się nowe jeszcze bardziej absurdalne teorie. Następuje ewolucja absurdu. Teorie proste są zastępowane przez bardziej złożone i bardziej absurdalne, a czym dalej od zdarzenia tym tolerancja na absurd rośnie ( 20% Polaków wierzy już w teorię zamachu).

    Patrząc na katastrofę smoleńska z punktu widzenia badacza „Interakcji racjonalności z irracjonalnością” wyzbyłem się emocji. Teraz widzę to jak Darwin: wygrywa najlepiej przystosowany „the fittest survives”, a ja nie mam na to żadnego wpływu i nie chcę mieć. Obserwuję stojąc z boku. Być może, za 100-200 lat teoria zamachu będzie doskonale tłumaczyła katastrofę smoleńską, bo nie zawsze wygrywa to co racjonalne ( vide : podłączenie nerwów do siatkówki oka człowieka od wewnątrz i wyprowadzenie przez plamkę ślepą)

    Polecam pozycję obojętnego obserwatora!

  165. @Mauro Rossi
    8 maja o godz. 22:08

    „Przyjmijmy roboczo, że ma Pan rację, że prof. W. Binenda to nieuk. Ale jednak wszystko na tym świecie podlega werfykacji.”

    POWINNO podlegać weryfikacji ZWŁASZCZA W NAUCE. A jednak Binienda nie udostępnia swojego „eksperymentu” (danych wejściowych do symulacji). Dlatego zarzut wobec niego, to nie tyle nieuctwo (choć to też wykazał już Artymowicz) co zła wola – po prostu Binienda-srinienda DOSKONALE WIE, ŻE JEGO SYMULACJA JEST G.. WARTA i nie dopuszcza do jej weryfikacji.

    „W nauce przyjęto, że każdy swobodnie dobiera dane zanim podda je weryfikacji, w tym przypadku komputerowej. To zresztą wyjaśnia, dlaczego jedyni są w tym dobrzy, a inni niespecjalnie. Program komputerowy wszystkim policzy dobrze, o ile dane będą właściwie, a o doborze danych decyduje wiedza i doświadczenie. Prof. P. Artymowicz nie powinien oczekiwać, że prof. W. Binienda sporządzi mu zestaw danych, a on tylko odpali komputer. Prof. P. Artymowicz ma wolną drogę do sporządzenia swego pliku z danymi, o ile to potrafi.”

    To jakiś bezdennie głupawy bełkot!

    Weryfikacja powinna polegać na sprawdzeniu symulacji Biniendy-sriniendy (a to jest niemożliwe bo nie udostępnia danych) a nie robieniu INNYCH symulacji.

    Oczywiście należy pamiętać o najważniejszym: „symulacja” Biniendy-sriniendy JUŻ ZOSTAŁA ZWERYFIKOWANA! Przez rzeczywistość/fakty: brzoza złamała skrzydło, i żeby przyszło tysiąc półgłówków i każdy nie wiem jak głupawą symulację sobie zrobi, to rzeczywistości nie zmieni..

  166. Info dla miloscnikow lotnictwa…

    Bedac w Berlinie zauwazylem ciekawy, bogato wyposazony, sklep z modelami samolotow; vis-à-vis dworca kolei miejskiej F r i e d r i c h s t ar s s e.

    ET

  167. Długie i zawiłe tłumaczenie na temat słuszności obliczeń Biniendy

    Mauro Rossi
    8 maja o godz. 22:08
    maciek. g
    „Prof. Paweł Artymowicz, fizyk i pilot ….”.
    „… nie uzyskał do Binendy modelu matematycznego jak również i danych które zostały wprowadzone do znanego mu doskonale programu MES którym posłużył się Binenda”.
    „Pan prof. W. Binienda używał różnych programów i różnych danych. W nauce przyjęto, że każdy swobodnie dobiera dane zanim podda je weryfikacji, w tym przypadku komputerowej. To zresztą wyjaśnia, dlaczego jedyni są w tym dobrzy, a inni niespecjalnie. Program komputerowy wszystkim policzy dobrze, o ile dane będą właściwie, a o doborze danych decyduje wiedza i doświadczenie. Prof. P. Artymowicz nie powinien oczekiwać, że prof. W. Binienda sporządzi mu zestaw danych, a on tylko odpali komputer. Prof. P. Artymowicz ma wolną drogę do sporządzenia swego pliku z danymi, o ile to potrafi. Ale zdaje się nie jest to specjalnościa astrofizyków, dlatego tak długo czekamy na potencjalny efekt jego pracy.”

    Mój komentarz

    Długie i zawiłe tłumaczenie zawierające tak osobliwe stwierdzenia, jak – „w nauce przyjęto, że każdy swobodnie dobiera dane zanim podda je weryfikacji, w tym przypadku komputerowej.”

    Od kiedy to komputer weryfikuje dane? W którym świecie tak przyjęto?
    Znaczyć to może tylko jedno – jeśli wyniki nie takie jak oczekiwane, to zmieniamy dane i dalej wpychamy komputerowi do weryfikacji.

    Dalsza osobliwość – „program komputerowy wszystkim policzy dobrze, o ile dane będą właściwie, a o doborze danych decyduje wiedza i doświadczenie.”

    Niestety tak nie jest.
    Komputer wykona obliczenia z każdymi danymi nawet najbardziej absurdalnymi, jeśli tylko mieszczą się w wymaganiach algorytmu obliczeniowego.
    Algorytm jest w szerokim sensie ślepy – policzy zarówno zderzenie z drzewem, słupem, jak i strachem na wróble. To naukowiec jest operatorem i dozorcą algorytmu i jego rolą jest wprowadzenie wiarygodnych danych, bu uzyskać wiarygodne wyniki.

    Maszyny jeszcze nie są tak mądre, by samodzielnie oceniać wiarygodność danych wejściowych (powtarzam – w ramach algorytmu obliczeniowego).

    Prof. Artymowicz zapytał go o dane dotyczące skrzydła samolotu Tu-154. Prof. Binienda odpowiedział – a ma pan inne obliczenia? Chytrusek.

    Prof. Binienda powiedział przy innej okazji, że dane do swoich obliczeń dotyczące zarówno konstrukcji skrzydła Tu-154M, jak i materiałów, zaczerpnął z instrukcji obsługi samolotu oraz z tabel książkowych.

    W swojej wypowiedzi o danych materiałowych i konstrukcyjnych (strukturalnych) skrzydła dla TV Trwam starał się skracać temat, a o materiale żywego drzewa brzozowego i jego właściwościach niewiele mógł powiedzieć poza tym, że „zwiększyłem w obliczeniach jego średnicę i gęstość 2x i nadal nic – skrzydło przecina drzewo.
    Drewno jest kompozytem, a przecież Binienda to specjalista od kompozytów. Dlaczego był i jest lakoniczny?

    Jedynym naukowym argumentem, którym broni Binienda swoje „tajne” obliczenia jest – a macie inne obliczenia?

    Pzdr, TJ

  168. @TJ
    8 maja o godz. 20:22

    Tejocie!

    Tę historyjkę z beczułką na 6 m, przy ułamanym skrzydle dłuższym niż 6 m sam chciałem opisać – wyręczyłeś mnie. Wiemy jedno, czego „fachowcy” od beczek (może z piwem?) nie wspominają. Faktycznie obrót bez ułamania dalszej części skrzydła – lub całego – w miejscu nie był możliwy, ale patyczek brzozowy nie zatrzymał przecież gwałtowne samolotu tak jak ściana betonowa, a piloci próbowali uciec w górę i bezwładność plus silniki tego dokonały!!! Nie wiem, czy samolot obrócił się na 20 m, jak piszesz, a może jeszcze wyżej? Nie czytałem dokładnie raportów bo i po co, jeśli sobie doskonale to wyobrażam, łącząc konkretne informacje (6m – ucięta brzoza, silniki pełną mocą , umowny ster w niebo) ze znajomością podstawowych praw fizyki. Nie wierzę, aby wszyscy członkowie i eksperci komisji (obu) byli kretynami, a z lekcji fizyki uciekli na wagary.

    Ktoś pięknie opisał możliwości aluminiowego skrzydła w zetknięciu ze stalą budynku w NY- też operując liczbami, pozornie ważnymi – rozpiętość skrzydeł samolotu i rozmiary budynku – to są fakty, ale wniosek jest absolutnie nieudokumentowany. Nie jestem pewny, czy aluminium przecięło stal – może też, a może stal i reszta budynku zatrzymały i ułamały skrzydła, a rozpędzony kadłub samolotu wrył się do budynku? Czy aby tak nie było? Niech te Nowaczyki i Biniendy zrobią odpowiednie symulacje komputerowe lub zajrzą do protokołów komisji, która pewnie badała tę katastrofę..

    Jeszcze lepsza jest sprawa odsłuchania poczty głosowej prezydenta po katastrofie. Jestem przekonany o tym, ze ta zbrodnia jest najważniejszą przyczyną katastrofy i popieram Hofmana, który powiedział dziś rano, że z tego powodu należy zmienić władze w Polsce. Ja go popieram, bo sam kiedyś zgubiłem telefon i nikt mi go nie oddał. Już chciałem zorganizować miasteczko namiotowe i protestować przeciw tej zbrodni, ale zdrowie nie pozwala na wyjazd do Warszawy.

    Myślę, że mnóstwo ludzi się kręciło w okolicy wraku i ktoś znalazł telefon, jak zakonnica relikwię – kawałek sedesu z WC tupolewa. Odsłuchał wiadomości o chorobie mamusi – bo o niczym innym bliźniacy nie rozmawiali prywatnie i służbowo (satelitarnie), zrobiło mu się żal, bo po polsku nie rozumiał i spróbował zadzwonić do rodziny ofiary.

    Co może zrobić prokuratura – z generalną włącznie? Zapytać rosyjską prokuraturę, czy wiedzą, kto znalazł i komu przekazał ten telefon, bo w okolicy wraku mogła być setka takich telefonów, a ten był podobno najstarszym z możliwych, prawie archiwalny. Jeśli Rosjanie wiedzą, to można z tą osobą porozmawiać, jeśli nie wiedzą, lub twierdzą, że nie wiedzą – sprawa jest zakończona, postępowanie będzie „nadal” umorzone. Pieprzenie o strasznych tajemnicach w tym telefonie jest chorobliwym wytworem skołatanych mózgów. Podobno można ustalić, czy prezydent był w łazience (a może Łazienkach?), jeśli z tego telefonu dzwonił do brata. Taka informacja może pomóc agresorowi w wytropieniu wroga Nr 1 przy następnym ataku na Polskę w tej wojnie, zadeklarowanej przez Macierewicza.

    Pozostaje jeszcze to nieszczęsne pocięcie wraku. Oglądałem zdjęcia wraków z różnych katastrof – samolotów, samochodów a nawet statków. Czy pamiętacie np. jak wyglądały wraki samochodów i autobusów, które należało rozciąć palnikami, aby wydobyć ciała – żywe lub martwe? Czy ekipa ratunkowa miała prawo naruszyć „prywatność” wraku, aby wydobyć zwłoki, czy miały leżeć, aż Macierewicz wróci z ucieczki ze Smoleńska w asyście Nowaczyka i pułków jego harcerzyków, gotowych oddać życie za wrak???
    Byłby jeden plus – niepotrzebne ekshumacje, bo rozłożone przez czynniki naturalne ciała wypłynęłyby same z wraku – ale nienaruszonego!!! Proszę mi wybaczyć makabryczny opis, ale idiotyzmy ludzi powodują takie negatywne emocje.

  169. Reasuma dla Falicza…
    Podobnie (przesuwanie odpowiedzilanosci na osobe wodza) jest w opisach czasow stalinowskich. Tak reagujemy przy opisywaniu naszej historii powojennej. Nasuwa mi sie tu przyklad Jaruzelskiego i nasze oraz jego stanowisko wobec stanu wojennego. Debaty takie sa bezsensowne, bo powoduja zaniki pamieci przy analizie czasow przed i po stanie wojennym. Motyw eliminacyjny natomiast pokrywa sie niejako z chrzescijanskim porzadkiem moralnym, w ktorym Zydzi wystepuja jako jego wrogowie oraz ci, ktorzy zamordowali Chrystusa. Oczywiscie nie jest moim zamiarem ustawianie w jednym szeregu Jaruzelskiego i Chrystusa.
    Istotne jest przy tym, ze sam antysemityzm nie tylko opisuje Zydow, jest on rowniez nosicielem informacji o antysemitach, z czego antysemici rzadko zdaja sobie sprawe. Tendencje eliminowania Zydow z zycia spolecznego byly (sa) obecne w naszym postrzeganiu swiata. Postulaty masowej emigracji byly wyraznym wariantem antysemityzmu eliminacyjnego. Nie mozna rowniez twierdzic, ze los Zydow w Polsce byl spolecznie obojetny.
    Najchetniej widzianoby ich poza granicami kraju. Podobnie myslano po ostatniej wojnie, gdy nie chodzilo juz o 10%, lecz o 1 %. populacji. Mowienie przy tym o dominacji Zydow w polskiej polityce po wojnie oraz o antypolonizmie jest conajmniej niedorzecznoscia. Stereotyp dominacji politycznej Zydow funkcjonuje i nikomu nie przyjdzie do glowy (oka), aby to po prostu sprawdzic.

  170. Ted
    9 maja o godz. 1:54

    Ted , jestes okrutny. Pokazujesz takie dziewczyny, ktore spotykalem kiedys w PRLu. Pod tym wzgledem zgadzam sie z jasnym gwintem, ze takich dziewczyn dzisiaj nie ma. To znaczy moze sa, ale ja juz do tych dzisiejszych nie mam dostepu.
    Co do Kleofasa, zgoda, ale to on uznal mnie za swojego wuja, wiec ja jak Zagloba Rochowi Kowalskiemu, udzielam mu wujowskich rad, a czy on je potraktuje powaznie ? Ano zobaczymy.
    Pozdrawiam

  171. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    edyp
    8 maja o godz. 19:11

    W tamtym czasie Passent robil naprawde za hydraulika senu stricto, kanalizowal-kitowal-udroznial-wypelnial.
    Naja … wyglada na to (tak mi sie wydaje) ze stal tam gdzie stalo ZOMO.

    Post Christum.
    Dzisiaj li tylko udraznia
    http://niezalezna.pl/28033-czy-rzadowi-eksperci-sa-zastraszeni

  172. Europejski KOngres Gospodarczy po raz czwarty – http://www.stachurska.eu/?p=7962 .

  173. http://www.youtube.com/watch?v=Go0E_UyfT78&feature=player_embedded

    Dzisiaj w Moskwie wielkie swieto,Dzien Zwyciestwa
    przypominam tym Polakom ktorzy nie chca o tym pamietac.

  174. @wiesiek59
    9 maja o godz. 8:26
    „Jak ustalił „Nasz Dziennik”…”

    NaszaDupa ustaliła też, że był wyciek paliwa na Okęciu przed startem tutki, że KGB dobijało pasażerów, że BOR-owiec dzwonił po śmierci do rodziny a ostatnio, że telefon prezydenta połaczył się z pocztą głosową w 4 minuty po katastrofie…

    Wiec ja jednak, na twoim miejscu, akurat na to źródełko bym się nie powoływał.

  175. Antonius,
    Ta beczka , a właściwie niepełna półbeczka jest dobrze opisana i w necie można odnaleźć jak faktycznie wyglądała bo to zweryfikowane jest uszkodzeniami gałęzi. Jasne, że wszystko odbywa się w czasie i natychmiast nic się nie dzieje. Samolot był już na wznoszeniu i silniki już osiągały pełną moc. Dlatego samolot po uderzeniu wzniósł się , a obracając zaczął zmieniać kierunek. Po przekroczeniu kąta 90 stopni składowa go góry przestała istnieć i zmieniła się na zgodną z grawitacją co dołożyła się do prędkości ku ziemi.
    Próbowałem oszacować prędkość pionową z jaką samolot uderzył w ziemię- wygląda, że była znaczna – ze wzoru na swobodny spadek z 20m (taka max wysokość podał MAK) wynika prędkość 19,8m/s, a do niej przecież dołożyła się prędkość wynikająca z prędkości odwróconego samolotu. Tu wznosi się z maks prędkością a przecież siła go wznosząca dźwiga ciężar samolotu. To trudno oszacować ile to średnio będzie niemniej wygląda na to pionowa prędkość była zbliżona do 100km/h, jak złożymy to z prędkością poziomą rzędu 270km/h to można sobie wyobrazić skutki wypadku. Nic dziwnego że szczątki rozsypane na niewielkim obszarze, a skoro uderzenie raczej górną częścią to nic dziwnego że nie było co zbierać.

  176. Antonius
    9 maja o godz. 10:55
    @TJ
    8 maja o godz. 20:22
    Tejocie!
    „Tę historyjkę z beczułką na 6 m, przy ułamanym skrzydle dłuższym niż 6 m sam chciałem opisać – wyręczyłeś mnie. Wiemy jedno, czego „fachowcy” od beczek (może z piwem?) nie wspominają. Faktycznie obrót bez ułamania dalszej części skrzydła – lub całego – w miejscu nie był możliwy, ale patyczek brzozowy nie zatrzymał przecież gwałtowne samolotu tak jak ściana betonowa, a piloci próbowali uciec w górę i bezwładność plus silniki tego dokonały!!! Nie wiem, czy samolot obrócił się na 20 m, jak piszesz, a może jeszcze wyżej?„
    „Ktoś pięknie opisał możliwości aluminiowego skrzydła w zetknięciu ze stalą budynku w NY- też operując liczbami, pozornie ważnymi – rozpiętość skrzydeł samolotu i rozmiary budynku – to są fakty, ale wniosek jest absolutnie nieudokumentowany. Nie jestem pewny, czy aluminium przecięło stal – może też, a może stal i reszta budynku zatrzymały i ułamały skrzydła, a rozpędzony kadłub samolotu wrył się do budynku? Czy aby tak nie było? Niech te Nowaczyki i Biniendy zrobią odpowiednie symulacje komputerowe lub zajrzą do protokołów komisji, która pewnie badała tę katastrofę..”

    Mój komentarz

    Zwolennicy cięcia brzóz skrzydłami Tu-154M jako niezbity dowód na to zjawisko podają animację komputerową zderzenia Boinga z wieżą WTC w Nowym Jorku, na której widać jak na srebrnej tacy programista komputerowy podaje nam obrazy siekania dźwigarów wieżowca. Animacja ta przez jej autorów jest przedstawiana jako super hiper naukowe dzieło. I nasi smoleńscy zamachowcy wierzą w to bez zastrzeżeń.
    Mimo że tamto zderzenie było inne, bo po pierwsze inny samolot, po drugie nie z brzozą, nie haczenie skrzydłem o przeszkodę, tylko frontalne zderzenie z wieżą o konstrukcji nośnej stalowej, po trzecie nie jest to żadna naukowa praca, tylko wizualizacja.

    Do tego typu wizualizacji istnieją specjalne programy i tylko od wyobraźni i fantazji ich operatorów zależy ostateczna wizja katastrofy wcielona w program. Ślepa reakcja na natrętną reklamę rodzi ślepą wiarę we wszystko, co amerykańskie, co z kolei inspiruje przy budowaniu analogii z samolotem Tu-154 M i konstruowaniu na zasadzie zaprzeczenia – to się nie mogło zdarzyć – alternatywnych teorii, najlepiej zamachowych.

    Jeden z komentatorów tu na blogu (zetus) zadał pytanie – czy promotorzy tych teorii wierzą w nie? Odpowiedź jest tylko jedna, poprzez analogię w pójściu w zaparte w innym przypadku – a czy złodziej złapany po włamaniu do domu z pustymi rękoma nie będzie twierdził, że było otwarte i wszedł napić się wody? To jest autentyczny przypadek, którego osobiście doświadczyłem. Policjanci niechętnie przyjechali i niechętnie go zatrzymali, po czym wypuścili. I na ucho mnie napomnieli- najlepiej byłoby gdybym mu skopał d…e. Oni by mieli mniej pracy i ten kandydat na złodzieja więcej by tu nie przyszedł.

    Tak że w pewnych niejasnych sytuacjach iść w zaparte warto. W przypadku katastrofy smoleńskiej główne uderzenie propagandy pisowej idzie na zamazanie, zaplątanie sprawy. Jest to konieczny warunek, by dublet (niejasna sprawa + pójście w zaparte) zadziałał.

    Nie ważne co się wytyka, jakich pomówień się chwyta, kto umył wrak i dlaczego fałszowano skrzynki, nie wazne, że argumentów jest dużo, są wzajemnie słabo powiązane, sprzeczne, specjalistyczne, nieuporządkowane, zapożyczane od fachowców od sasa do lasa.
    Ważny jest efekt zamazania sprawy, zaciemnienia, mataczenia.

    Przykład takiego zamazywania, palenia głupa przez propagandzistę, to sprawa telefonów, z którymi ruskie mogli złamać kody NATO. Jaki związek mógł mieć telefon z wleceniem we mgłę samolotu prezydenckiego? Jeżeli już, to ten jedyny. Nie kontynuuję, bo to by było pomawianiem.

    Najnowszą wiązką dowodów, którą usiłuje razić opinię publiczną Gazeta Polska jest generalna teza o rozrzucie odłamków. Gazeta twierdzi, że są komputery, są fachowcy, którzy są w stanie obliczyć metodą elementów skończonych (sic!) rozrzut szczątków samolotu i w ten sposób zweryfikować hipotezę o wybuchu, tylko rząd zastraszył fachowców i oni po prostu się boją.

    Metoda ta stała się tak popularna w mediach jako cudowny środek, że uczyniono z niej uniwersalne narzędzie do badania katastrof. W mniemaniu dziennikarzy GP można nią policzyć wszystko, być może niedługo będą mogli czytać myśli metodą elementów skończonych.

    Tylko dla specjalistów:

    Tak nawiasem mówiąc metoda elementów skończonych, to jest jedna z przybliżonych, numerycznych metod rozwiązywania równań różniczkowych. By zastosować tę metodę do zderzeń, najpierw należy stworzyć model zderzenia, co jest zadaniem zdecydowanie najtrudniejszym, ustalić warunki początkowe, wprowadzić dane o właściwościach sprężystych, plastycznych, etc. zderzających się obiektów, poczynić wiele założeń, zastrzeżeń i dopiero potem wykonać pierwszą rundę iteracji (obliczeń) na komputerze, a nie trąbić na cały świat, ze komputer się nie myli.

    Następnie należy przeanalizować wyniki, porównać z innymi wynikami numerycznymi w podobnych modelach, porównać z najbliższymi danymi doświadczalnymi i wykonać następną rundę iteracji, itd.
    Komputer obliczy tylko to, co mu każemy. Nic więcej. Komputer jest liczydłem, bardzo sprawnym liczydłem, program jest ścieżką (wielopasmową) obliczeń, a my jesteśmy ich koordynatorem i modyfikatorem ścieżek.
    Ścieżek może być bardzo wiele lecz muszą być ściśle wskazane przez nas.
    Nie można ogłaszać laikom, że obliczenia zastępują rzeczywistość, bo komputer nie może się mylić. Laik i tak nic z tego nie rozumie, ponieważ już same słowa „komputer”, „FEM”, „high energy impact„ w połączeniu z magicznym akronimem NASA zabija jego wrażliwość i krytycyzm. Szczęka opada mu i tak zostaje.

    Pzdr, TJ

  177. Do Mauro Rossi
    Dziękuję za uwagi, które był Pan uprzejmy zamieścić na forum. Doceniam Pana aktywność i zaangażowanie w niemal wszystkie wątki będące w nim (forum) zamieszczone. Wracając do Pana uwag dotyczących mojej wypowiedzi, pozwolę sobie nie zgodzić się z opinią o mojej kompromitacji i zamieścić kilka wyjaśnień.
    Odnośnie wątpliwości dotyczących odczytu danych z rejestratora ATM polecam uwadze zapis na str. 5. załącznika nr 2 do Raportu końcowego z badania zdarzenia lotniczego nr 192/2010/11 samolotu Tu-154M nr 101 zaistniałego dnia 10 kwietnia 2010 r. w rejonie lotniska SMOLEŃSK PÓŁNOCNY, nazywanego raportem komisji Millera. „Odczyt danych z pamięci kasety ATM-MEM15 rejestratora ATM-QAR został przeprowadzony w Warszawie w Instytucie Technicznym Wojsk Lotniczych. Dane zostały odczytane w całości. Pliki do analizy utworzono na podstawie grafików skalowania dostarczonych z 36 splt. Skalowania zostały potwierdzone za pomocą danych z zakładu remontowego przeprowadzającego ostatni remont samolotu. Analizę danych przeprowadzono za pomocą oprogramowania FDS (Flight Data Service), wersji 6 oraz wersji 8 firmy ATM (Advanced Technology Manufacturing)”. Ponadto przytaczam fragment artykułu opublikowanego na portalu lotniczapolska.pl 16 kwietnia 2010 r. „Jednym z rejestratorów parametrów lotu, znalezionych na miejscu katastrofy samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem, był Rejestrator Szybkiego Dostępu (ang. Quick Access Recorder) typu ATM-QAR/R128ENC. Jego producentem jest polska firma ATM PP Sp. z o.o. z Warszawy, która uczestniczy w odczytywaniu i analizowaniu danych, zapisanych przez rejestrator. Odczyt danych odbywa się w Instytucie Technicznym Wojsk Lotniczych w Warszawie z udziałem strony rosyjskiej. Zapisy dwóch rejestratorów katastroficznych Tu-154M zostały już wcześniej odczytane w Moskwie. Rejestrowały one parametry lotu (FDR – Fligt Data Recorder) oraz dźwięki w kabinie załogi, w tym korespondencję prowadzoną z kontrolerami (CVR – Cocpit Voice Recorder). QAR trafił do Polski.” Link do artykułu http://lotniczapolska.pl/Rejestrator-Tu-154M-z-polskiej-firmy,12841
    Nie bardzo rozumiem, jakie Pana zdaniem „przedziwne rzeczy” z zapisów FMS komisja Millera usiłowała ukryć. Chętnie poznam Pańskie rewelacje. A co do potwierdzonych faktów, to na stronach od 2. do 5. wyżej wspomnianego załącznika do raportu zarówno FMS, jak i TAWS są opisane, a dalszej jego części ( na str. 52.) jest zapis o potwierdzeniu przekroczeń parametrów lotu podczas analizy urządzenia TAWS. W tym temacie polemikę uważam za zamkniętą.
    Jeśli chodzi o Pana przekonanie o „zrujnowaniu centropłata na pierwszej ziemnej przeszkodzie” w czasie testu samolotu DC-7, usilnie namawiam do wysłuchania komentarza, którym film jest opatrzony. Komentarz szczegółowo wyjaśnia cel, warunki i przebieg testu, zastosowane urządzenia pomiarowe oraz uzyskane rezultaty. Szczególnej uwadze polecam komentarz od 6:40 do 6:57 czasu odtwarzania. Zastrzegam, że potrzebna jest co najmniej dobra znajomość angielskiego i frazeologii lotniczej w tym języku… lub pomoc tłumacza aby zrozumieć moment powstania i naturę uszkodzeń końcówki skrzydła oraz centropłata. Zalecałbym nieco więcej ostrożności w ferowaniu opinii o kompromitacji.
    Pytania dotyczące ekspertyz, opinie dotyczące Pańskiego przekonania, że prokuratorzy prowadzą badania wypadków lotniczych w celu ustalenia ich przyczyn i okoliczności prowadzi mnie do konkluzji, że w tym miejscu należy zakończyć polemikę, co niniejszym czynię z wyrazami uszanowania i życzeniami sukcesów na forum.
    P.S. Deser był równie niestrawny, tym niemniej dziękuję

  178. In denaturat veritas 18.48
    Jak widac z twego bełkotu chyba nie pijesz nawet jabola, lecz denaturat. Twoje chamstwo na róznych blogach Polityki i wyzwiska pod róznymi adresami blogowiczów na poziomie lumpenproletariatu swiadczą o tym ze nie masz pojecia o czym piszesz. Jest to taki wrzask i bełkot, ze nie warto z nim polemizowac. W dodatku kłamiesz i wmawiasz mi że jestem autorem tezy o 23 latach zmarnowanych, mimo ze tego NIGDZIE nie napisałem. po prostu jestem zdania że nasza gospodarka była i jest fatalnie zarządzana. Bez odbioru.
    CXhyba wymagasz leczenia.

  179. Odpowiada mi opinia o wyniku wyborów we Francji. Aczkolwiek widzę, jak lewicowo zorientowane umysły dodają swój głos wieszczący wielkie zwycięstwo lewicy od Sekwany po Szprewę i Wisłę. Być może (nie znam jęz. niemieckiego). Aczkolwiek pamiętać należy, że Hollande wygrał tylko wynikiem mniej niż 52-48, przy znaczącym rozbiciu głosów prawicy i konsolidacji lewicy, a także to, że Sarkozy był kiepskim kandydatem, rządził w trudnych czasach, które skazywały go na porażkę, w dodatku chyba niezbyt zręcznie politykę prowadził. Taki wynik wskazuje raczej na słabość lewicy w dłuższym okresie.

  180. Także pasuje mi szeroka ocena wystąpienia prof. Kleibera, którą oglądałem w TVN 24. Nazwałbym jego wywód – „naukowe mętniactwo”. Całe szczęście, że nie reprezentuje on nauk społecznych, ani politycznych.

  181. Może jednak poczekajmy, aż profesor wyda opinie zgodną z Anodiną, a potem się zobaczy. Janina Paradowska zaś oświeciła, że w MAK nie wszystko było sfałszowane więc sie cieszmy.

  182. I’ve been browsing online more than 3 hours today, yet I never found any interesting article like yours. It’s pretty worth enough for me. Personally, if all website owners and bloggers made good content as you did, the internet will be much more useful than ever before.

css.php