Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

9.05.2012
środa

Ostatnia kreska

9 maja 2012, środa,

Śmierć Andrzeja Czeczota jest niepowetowaną stratą dla naszego społeczeństwa, dla polskiej kultury. Andrzej urodził się w roku 1933, ukończył krakowską Akademię Sztuk Pięknych. Był artystą wszechstronnym – od tradycyjnego rysunku satyrycznego, poprzez ilustracje książkowe, aż po nowatorskie filmy animowane. Ogromną popularność zyskał w początku lat 70, kiedy jego rysunki zaczęły się ukazywać w tygodniku „Szpilki”, redagowanym wówczas przez Krzysztofa Teodora Toeplitza. KTT, który świetnie rozumiał grafikę (zrobił później doktorat na temat sztuki komiksu) tchnął nowe życie w zardzewiały tygodnik satyryczny, zgromadził wokół „Szpilek” grono młodych, obiecujących rysowników, m.in. trzech Andrzejów – Andrzeja Czeczota, Andrzeja Dudzińskiego i Andrzeja Mleczkę. Cała trójka (a było ich więcej) szybko zyskała uznanie.

Rysunki Czeczota i Mleczki często były konfiskowane przez cenzurę, a te, które się ukazywały, cieszyły się dużą popularnością. W połowie lat 70. miała miejsce sprawa sądowa. Aktor Ryszard Filipski, którego teatrzyk (potem został dyrektorem teatru Ludowego w Nowej Hucie) reprezentował nurt narodowo-komunistyczny, bliski „partyzantom” z pod znaku gen. Moczara, zaskarżył Czeczota za rysunek w piśmie „Literatura”, na którym był przedstawiony w bryczesach z nahajką. Proces ten zgromadził na schodach gmachu przy ul. Świerczewskiego grupę sympatyków Andrzeja. Nie zostaliśmy wpuszczeni na salę, ale Andrzej wybrał dwie osoby (w tym mnie) jako swoich mężów zaufania. Proces przegrał, a ponieważ autor był mocno krytyczny wobec władz, spotykały go rozmaite szykany, jak zakaz druku, odmowa paszportu etc. Po usunięciu KTT ze „Szpilek”, Andrzej był związany z „Polityką”.

W 1980 roku poparł „Solidarność”, w stanie wojennym najpierw był internowany, potem (1982?) zwolniony, nawiązał ponownie kontakt z „Polityką”, starając się o wyjazd z rodziną do USA, na leczenie syna. Zamieszkał w Nowym Jorku, gdzie później – kiedy i ja znalazłem się w USA – utrzymywaliśmy kontakty. Jest chyba pierwszym polskim rysownikiem, którego rysunki, a nawet okładki, ukazały się w najbardziej prestiżowym tygodniku amerykańskim „The New Yorker” – moim zdaniem najlepszym na świecie. Żona Andrzeja zajmowała się astrologią i wróżbiarstwem. Żywot rysownika w USA nie jest łatwy. Chyba po upadku PRL rodzina Czeczotów powróciła do Polski, gdzie Andrzej wznowił współpracę z „Polityką”, nawiązał współpracę z tygodnikiem „Nie”, a także intensywnie zajął się filmem animowanym. Był człowiekiem bardzo skromnym, nie należał do „salonu”, nie brylował w mediach. Miał jednak poczucie swojej wartości, skarżył mi się na przykład, kiedy Jego rysunki w gazecie ukazywały się zbyt małe, w formacie znaczka pocztowego, albo kiedy był niedoceniony np. w czyichś wspomnieniach. Andrzej Czeczot ma trwale miejsce w historii polskiej grafiki, rysunku i satyry.

Zilustrował wiele książek i albumów. Był libertaninem, miał poglądy lewicowe, zwalczał klerykalizm, obłudę, chamstwo, prowincjonalizm. Miał charakterystyczną kreskę, jego rysunki są rozpoznawalne od pierwszego wejrzenia. Miał wielu epigonów, ale i przyjaciół. Ostatni raz widzieliśmy się w „Polityce”, kiedy zaszczycił swoją obecnością promocję mojej książki i podarował mi rysunek.

Andrzeju, nigdy Cię nie zapomnimy!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 69

Dodaj komentarz »
  1. Ludzie zyja tak dlugo, jak dlugo o nich pamietamy.
    ET

  2. Smutne. Znalem Andrzeja, goscilem w jego chalupie w Beskidzie Zywieckim. Niestety poklocilem sie z nim i jego zona Zoska Zarembina, bo bylem mlody, glupi i w dyskusji na temat Gierka, ktorego Czeczot doskonale znal jeszcze z czasow, kiedy Gierek sekretarzowal w Katowicach, zaatakowalem Czeczota, ktory bardzo krytycznie ocenial Gierka. Byl rok 1972, mnie sie wydawalo, ze po stagnacji gomulkowskiej, wszystko zmierza ku lepszemu. W 1975 roku , po Radomiu i Ursusie, okazalo sie ze Czeczot mial racje, ze ani Gierek ani ktokolwiek inny nie jest w stanie zrobic cos sensownego z tym niereformowalnym systemem.
    Byl czlowiekiem bardzo inteligentnym, przenikliwym, oczywiscie znakomitym artysta,szyderca godnym samego Mrozka.
    Ciekawe, czy jakis watykanski czarownik bedzie probowal pokropic trumne Andrzeja? Toz on tych kaplanow czesto bral na celownik, wykpiwal, osmieszal.
    Coz 79 lat, zyl dlugo, ale smutno

  3. Lewy
    Czy Czeczot żył długo – bo ja wiem? – średnia statystyczna się wydłuża, choć i „biorą z każdej półki”. Ale dlaczego uważasz, że smutno?
    Był świetnym facetem i świetnym artystą. Tacy ludzie, o przenikliwym oglądzie świata i szyderczym poczuciu humoru, który od biedy mozna nazwac rodzajem smutku, są – by tak rzec – rozumną solą ziemi.
    A że jakiś katabas sprawi mu lub nie -„pokropek”, chyba to mistrza nie obejdzie.
    Jeśli miał jakieś rachunki z Panem Bogiem, to się na pewno dogadają ponad krk.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Poznalam Pana Czeczota via „Szpilki”,ktorych absolutnym milosnikiem byl moj ojciec.
    Smarkata bylam,to nie zawsze rozumialam jego satyre,ale nazwisko pozostanie na dlugo w mojej pamieci!

    Salute.

  6. Fajny wpis, fajny człowiek.

    PS
    Ale zastanowiło mnie to: „Żona Andrzeja zajmowała się astrologią i wróżbiarstwem”.

    Ta żona to w zaciszu domowym się zajmowała, sama dla siebie? Czy profesjonalnie , za kaskę, innych oszukiwała?

  7. Satyra jest ta forma wyrazu, w ktorej mimo calej cenzury, mozna zawsze przemycic nieco prawdy. Satyra jest wkladaniem reki w rane, o ktorej oficjalne czynniki zawsze i wszedzie twierdza, ze takowej wogole nie ma i moze dlatego wlasnie satyra tak wyjatkowo ich boli.
    Satyra nie jest do smiechu.
    Satyra jest orezem bezbronnych i Czeczot tez.

  8. @ baltazarsaldo świetnie wychwycił „świetnie napisane wspomnienie o zmarłym”,w którym D.Passent dzieli swój los tułacza walczącego o wolnośc i demokrację z tułactwem Czeczota.
    Mnie tułactwo Passenta nigdy nie przesłoni ilustracji Czeczota do Szwejka.
    Zwłaszcza dam burdelowych tańczących kankana.
    Jest jakaś zbieżnośc pomiędzy tułactwem Redaktora i tym kankanem.

  9. Ostatnia kreska…
    czyli jak słowo potrafi być pomnikiem doskonałym

    AL

  10. Te rysunki zamieszczone w internetowej Polityce są genialne .
    Z krytyką Gierka się nie pomylił , ale z poparciem Solidarnosci pan Andrzej przedobrzył. Sztuka i edukacja dopiero teraz padła na twarz. Artysci są wiecznie nieszczęliwi. Jak się ogląda Kaczyńskiego i Macierewicza w TV, to się tęskni za Gierkiem

  11. Mój wzrok zatrzymał się ponad minutę nad jednozdaniowym wpisem baltazarsaldo.
    W jednym krótkim zdaniu wyraźił cały podziw dla Gospodarza i jego szorstkiej miłości.

    Drogi Przyjacielu,,będzie Ci to zapamiętane, a nawet zapisane.

    P.s.

    Czeczota nie znałem, ale jego rusunki zbliżały do niego, bo paroma kreskami objaśniał świat lepiej niż opasłe dzieła pisane.

  12. W czułym wspomnieniu o Czeczocie Redaktor pisze; „Chyba po upadku PRL rodzina Czeczotów powróciła do Polski, gdzie Andrzej wznowił współpracę z „Polityką”, nawiązał współpracę z tygodnikiem „Nie”.
    Warto zapytać a jakim upadku PRL autor pisze? Kiedy to PRL upadło? Autor powinien wiedzieć będąc w tych krytycznych latach tuż przy szczytach władzy, u boku Rakowskiego, Wydziału Prasy i ściśle związany z innymi prominentami. Powinien wiedzieć, że PRL nie upadała, że nastąpiła zmiana systemu na podstawie porozumienia pomiędzy wysokimi i ważnymi stronami w sposób pokojowy, demokratyczny i wzorowy. Data porozumienia przy Okrągłym Stole powinna być uznana jako święto narodowe i czczona przez pokolenia jako wydarzenie wiekopomne i niepowtarzalne. Redaktor przechodzi chyba popularny teraz „pełzający konformizm” i zbliża się do poglądów nosiciela państwowego kłamstwa i fałszu IPN i całej budowy dzisiejszej rzeczywistości opartej na kłamstwie, przemilczaniu i fałszu. Niby drobiazg, ale jak wiemy z historii powtarzane nawet drobne kłamstewka przekształcają się system. Poza tym pewnych rzeczy nie wypada czynić.

  13. W moim wpisie z godziny 19.51, w zdaniu drugim, chciałem napisać o szorstkiej miłośći baltazarsaldo do Redaktora Passenta, a nie odwrotnie.

    Moja pomyłka jest spowodowana nadmiarem emocji, które na mnie spadają, gdy na kolumnie internetowej pojawia się mój (i ET) przyjaciel baltazarsaldo ze swym nowym przesłaniem dla tego umęczonego przez Redaktora, kraju.

  14. Zal ze nie bedzie juz wiecej rysunkow i madrosci Czeczota.

    Mam do pana Redaktora pytanie. Co stwierdzenie „Był libertaninem, miał poglądy lewicowe” ma wlasciwie znaczyc? Wdlug mojej wiedzy liberterianizm „gryzie sie” z lewicowoscia. Wiec albo – albo.

  15. W polowie siedemdziesiatych Andrzej Mleczko, podowczas mlody dlugowlosy blondas, zaraz po ASP, zrobil swietny rysunek.

    Na Sniadeckich byla ogromna pusta sciana. Na tej scianie widniala ogromna reklamowa z napisem: Pij Mleko !

    Pod sciana, bobasek w wozeczku, rozdziawia buzie do reklamy a lapiny sklada w Kozakiewicza gest.

  16. nie przepadałem za Jego kreską i poczuciem humoru.
    A jednak śmierć…… dorastałem z Jego rynkami……….. za czym teraz nie będę przepadał? Smutne …..

  17. nie przepadałem za Jego kreską i poczuciem humoru.
    A jednak śmierć…… dorastałem z Jego rysunkami……….. za czym teraz nie będę przepadał? Smutne …..

  18. O Czeczocie
    Myślę że na pogrzeb Czeczota przyjdzie jednak paru sukienkowych z dwu , chociaż całkowicie odmiennych powodów.
    Jedni- by sprawdzić czy wiadomość był a prawdziwa
    Drudzy – bo i takich jest trochę w kościele by żałować że GO już nie będzie.
    A Czeczota i tak żal.
    uklony

  19. ale pan wali z grubej rury(przymitniki wprost tryskaja);
    czeczota by szlag trafil, gdyby przczytal to , co pan napisal…
    troche ciszej nad ta trumna, ale prosze nie zapomniec…

  20. Przez lata Andrzej Czeczot towarzyszył naszym pomotanym drogom. Jego sztuka była ważnym elementem budowania tożsamości inteligenckiej w latach 7–tych i 80-tych. Satyra często lepiej opisywała świat, niż publicystyka – miała więcej swobody.
    Zachowamy Andrzeja Czeczota we wdzięcznej pamięci

  21. Filipski „w bryczesach z nahajką”. Warto dodać, że na stole, przy którym siedzi leży jeszcze wielki nagan!

  22. „Jestem za uwolnieniem, ale po odsiedzeniu całego wyroku. ”
    Oto prawdziwie rosyjskie , carskie milosierdzie.
    Lukasinski (?) nie mial tyle szczescia.
    Przepraszam tych ktorzy czuja sie zawiedzeni moim robieniem z geby ….

  23. Czeczot mial cos z Breugehla, jakas zalamana perspektywa owi wiesniacy parzacy sie pod puchatymi pierzynami, te procesje powadzone w Boze Cialo przez unoszacych sie w powietrzu, niczym u Chagala proboszczow, ta przasnosc ludu, ktora ujrzal wtedy, kiedy jeszcze nie snilo sie o marszach na Krakowskim Przedmiesciu

  24. ZAPROSZENIE

    Zainteresowanych spotkaniem uprzejmie zapraszam na Targi Książki w Pałacu Kultury i Nauki, sobota, 12 maja, godz. 11.30 – 12.45, blisko wejścia, Sektor A, stoisko FK Olesiejuk, nr 124. Będę tam do dyspozycji Czytelników.

  25. Mamy absolutnie najlepszych rysowników na świecie, co najlepsi z nich udowodnili na emigracji w Nowym Jorku. Zdecydowana wiekszość ma poglady lewicowe, za wyjątkiem Krauzego i Chodorowskiego, natomiast Czeczot po powrocie do Polski, był chyba nawet skrajnie lewicowy. Oczywiscie był LIBERTYNEM, co było wyraźnie widoczne w jego rysunkach, a nie „libertaninem” ( bo takie zwierze nie istnieje ! ) zaś libertarianizm to zupełnie inna para kaloszy.

  26. invinoveritas 17.41
    W naszych stronach na skawaśniałe wino mówiło się FUZEL .
    A TY sierotko masz pretensje do zmarłego że JUŻ nie żyje i w dodatku z astrolozką?
    Ktoś chyba zapomniał dolać płynu do twojej rurki fermentacyjnej i farfocle zamiast veritasa pływają.
    bez uklonow

  27. @jasny gwint
    9 maja o godz. 20:02

    ***Powinien wiedzieć, że PRL nie upadała, że nastąpiła zmiana systemu na podstawie porozumienia pomiędzy wysokimi i ważnymi stronami w sposób pokojowy, demokratyczny i wzorowy. Data porozumienia przy Okrągłym Stole powinna być uznana jako święto narodowe i czczona przez pokolenia jako wydarzenie wiekopomne i niepowtarzalne. ***

    Masz dużo racji, ale zapomniałeś o jednej, niezwykle ważnej sprawie:
    Podstawową zaletą okrągłego pokoju jest niemożliwość nasrania do kąta, a okrągłego stołu chęć dotrzymania umów przy nim zawartych. Niezbyt sobie przypominam – to dawne dzieje, ale czy tak miała wyglądać prawdziwa demokracja, której łaknęło społeczeństwo popierając „Solidarność”, ten fałszywy związek zawodowy?

  28. Z pewnością nie zapomnimy.

  29. Czeczot zapisał się w mojej pamięci jako wypływający na szerokie wody rysownik w „Szpilkach”, procesu z oskarżenia Filipskiego nie pamiętam, jako wspaniały plakacista i twórca filmów animowanych.
    Jego kreska, jak napisał Redaktor, jest niepowtarzalna, zwariowana, niemal psychodeliczna, niby depresyjna, prześmiewcza, wyzywająca i dociekająca, to kłótliwa w kontrapunkcie, to zgodna w harmonii z przekazem, karykaturalna, ale precyzyjna i postawiona dokładnie tam gdzie trzeba. Wielki rysownik. Pozostawił trwałe dziedzictwo w kulturze.

    Przeczytałem w wiki następującą wzmiankę dotyczącą procesu z Filipskim:

    „Ponieważ Filipski był hołubiony przez rządzącą partię, jeszcze przed rozpoczęciem procesu Czeczota spotkało wiele szykan. Natychmiast stracił pracę w Literaturze (a miał tam stałą rubrykę), stał się bohaterem oszczerczej kampanii w partyjnej prasie, musiał meldować się cztery razy w tygodniu na posterunku milicji”

    Piękne – rysownik-satyryk zostaje skazany na meldowanie się 4x w tygodniu na milicji, jak rzezimieszek jakiś. Oto jak słowo, bo Czeczot mówił swoimi rysunkami do ludzi, było niebezpieczne dla ustroju, który rzekomo był zbudowany na samej prawdzie i tylko prawdzie i to w dodatku naukowej.

    Pzdr, TJ

  30. Czy demokracja moze byc nieprawdziwa? Nie, tak jak okragly stol nie byl zadnym porozumieniem, lecz zwykla gra (okazalo sie, ze w ruletke). Info dla bladzacych w blogosferze; przegrali ja byli pryncypalowie PRLu, dzisiaj wystepujacy od czasu do czasu jako tzw. socjaldemokraci.

    ET

  31. Niepowetowana strata to jedyne trafne określenie.
    Co tu można dodać – Strasznie mi smutno !
    Ulubione rysunki jeszcze ze „Szpilek” – „Parowóz dziejów”, „4 pancerni i pies”, „Maria Curie odkrywa Piotra Curie”, z POLITYKI – „Polskie pory roku”, „Platforma”.
    Mam prośbę do POLITYKI: wydajcie proszę album z najlepszymi rysunkami Pana Andrzeja. Koniecznie – internet to nie wszystko.
    PS. Polską świetnych rysowników miała także b. Jugosławia.

  32. Antonius, 10.14. Wiele w tym co piszesz jest ponurej prawdy. Rzecz w tym aby nie dać się zwariować, aczkolwiek wobec zmasowanego kłamstwa sprawy są już za daleko. Oburza natomiast gdy ludzie, którzy powinni być precyzyjni w wypowiedziach, nieostrożnie albo z wyrachowania szmuglują określenia pogłębiające stan zakłamania, fałszu i normalnej podłej zdrady jakiej dokonano po Okrągłym Stole. Nic tylko na tę okrągłość przyjdzie nasrać.

  33. Daniel Passent
    10 maja o godz. 8:47

    Dziękuję za tę cenną informację.

  34. jasny gwint
    10 maja o godz. 13:44

    Do Okrągłego Stołu zasiadły trzy strony…..
    -nasi „komuniści” być może w dobrej wierze, ale autentycznie zatroskani o los kraju
    -strona kościelna, jako mediator, ale dbający o swoje interesy
    -strona „Solidarnościowa”- nuworysze spragnieni władzy i zaszczytów, którym wydawało się, że władza leży na ulicy…..

    Probierzem efektów O.S niech będzie stopień realizacji 21 postulatów…

    Co do śmierci…..
    Podobno jej i podatków uniknąć się nie da.
    Odszedł człowiek tworzący w czasach „pustyni kulturalnej” „zniewolenia Narodu” „tłamszenia ducha”…..
    Następców tej miary chyba nie ma……

  35. nie za bardzo go lubiłem

  36. mag
    9 maja o godz. 16:43

    Nieporozumienie. Napisalem niechlujnie i zle zrozumialas. To nie zycie Czeczota bylo smutne, tylko mi jakos smutno. 79 to rzeczywiscie nie jest jak na dzisiejsze czasy duzo, szkoda ze jeszcze nie pozyl , bo znowu by nas czyms zaskoczyl i zachwycil.
    Z panem Bogiem, napewno sie dogada, bo jesli taki istnieje to napewno jest inteligentny i ma poczucie humoru, a nie jak ten , ktorego nam wciskaja dobrze odzywieni szamani.

  37. Irański sąd skazał na karę 25 batów karykaturzystę Mahmuda Szokraye za to, że zamieścił w gazecie rysunek przedstawiający pewnego ultrakonserwatywnego polityka w stroju futbolisty.
    http://fakty.interia.pl/swiat/news/narysowal-polityka-jako-pilkarza-25-batow-kary,1794779,4
    ————-

    Są reżimy[ a raczej były] i REŻIMY……
    Polska Teokratyczna karać będzie prześmiewców mocniej!!!
    Polska Socjalistyczna nie miała tej determinacji…..

  38. Hm! Zwalczal klerykalizm, popieral astrologie i wrozbiarstwo…No tak, artysta

  39. Wiesiek 59 (10-05- g.17:49)
    Fakt. Ci, co pamietaja PRL, wiedzą, że można sobie bylo pozwolic – mimo cenzury – na wiele w kabaretach, „Szpilkach”, „Piwnicy pod Baranami”, „60 minut na godzinę” (radiowa Trójka) itp.
    To były tzw. wentyle bezpieczenstwa.
    Ówcześni satyrycy z pierwszej ligi – Pietrzak, Wolski, no i ten – kurcze – od „zbudź się Zenek” i od Gorbaczowa (skleroza!) dziś żyją, w ich mniemaniu, w niewoli.
    Świat zwariował, a w każdym razie Polska na pewno.

  40. @Daniel Passent: Hmm, życie jest jednak bardziej skomplikowane.

    1. Filipski był komunistą, podobnie jak Pana szef Rakowski i dziesiątki Pana kumpli. To, że był z innej frakcji niż ci kumple nie czyni go (przynajmniej w moich oczach) lepszym ani na jotę.

    2. Filipski był wielkim aktorem, wielkim artystą. Nie do końca spełnionym. Tak ocenia go m.in. Bogusław Linda, który w jakimś wywiadzie wręcz nazwał go największym polskim aktorem filmowym. Istotnie. Hubal wręcz powala aktorsko. Oskarowa rola.

    3. W karykaturze Filipskiego, znalazła się też niestety (o czym Pan nie pisze) puszka „Zyklon B” – gazu stosowanego przez Hitlerowców w Birkenau. A to już przekracza granice satyry.

    4. Akces Czeczota do Urbanowego „Nie” unieważnił go jako porządnego człowieka w oczach innych porządnych ludzi. Unieważnił solidarnościową przeszłość.

    5. Czeczot istotnie był wielkim artystą.

    Taki pasztet. Taki kraj.

  41. W pierwszym paragrafie winno być: „gorszym ani lepszym ani na jotę” Do tego mogę dodać: czerwony to czerwony – moczarowiec czy od Gomułki. Jeden to szczep.

  42. Niebywałe urozmaicenia. W eterze krążą żałosne pienia Sawickiej, oszukanej przez demokratyczne państwo skorumpowanej posłanki rządzącej partii, Platformy, którą nazywają obywatelską. „Odebrano mi godność, odebrano mi intymność”. Do ubowskiego agenta czule szeptała; „pa misiu, lulu”. Karykatura i godności i intymności. Za kilkadziesiąt tysięcy złotych łapówki. Gdyby tych płatnych czułości dokonała jakaś dama z SLD, wszystkie kabarety, rewie, media śpiewałyby kuplety lub skecze, nawet cyrkowi clowni mieliby ubaw. Sejmowa i senacka komisja śledcza, dziennikarze śledczy GW i ND mieliby zajęcia, że hej. A tak, Sawicka dostanie coś w zawieszeniu, najwyżej wyślą ją do Szwajcarii jak inną miliardową malwersantkę, „bląd” Julię. Ona także została oszukana przez demokratyczne państwo i cała Europa ma zajęcie na kilka tygodni.

  43. Może by tak zamiast pierdoł zająć się sprawami poważnymi. Oto co pisze profesor Krzysztof Rybiński. „Toczy się wojna bankierów z ludem Europy o to, kto poniesie koszty kryzysu finansowego. Do tej pory bankierzy byli górą, instalowali we wszystkich krajach marionetkowe rządy, wsadzali swoich ludzi na kluczowe stanowiska, zapewniając sobie pierdyliony euro darmowej kasy, a przerzucając koszty na ludzi w postaci podwyżek podatków i recesji (bezrobocia). Ta przewaga została teraz zachwiana, bo lud w gniewie wybrał we Francji i w Grecji rządy, które są gotowe na obciążenie bankierów znacznie większymi kosztami kryzysu niż do tej pory. Bankierzy podejmą teraz próbę zdyscyplinowania tych rządów, w górę pójdą CDS-y dla Francji (czyli wzrośnie koszt ubezpieczenia się przez bankructwem tego kraju), skokowo wzrośnie oprocentowanie obligacji Francji. Zobaczymy jak to starcie bankierów z narodem się skończy.”
    Czy to nie ciekawsze i ważniejsze niż Tuskowe mistrzostwa, walące się stadiony lub los obrzydliwej miliarderki, miłości Komorowskiego i wielu mężów stanu Europy.

  44. Historian
    10 maja o godz. 19:10
    @Daniel Passent: Hmm, życie jest jednak bardziej skomplikowane.
    1. Filipski był komunistą, podobnie jak Pana szef Rakowski i dziesiątki Pana kumpli. To, że był z innej frakcji niż ci kumple nie czyni go (przynajmniej w moich oczach) lepszym ani na jotę.
    2. Filipski był wielkim aktorem, wielkim artystą. Nie do końca spełnionym. Tak ocenia go m.in. Bogusław Linda, który w jakimś wywiadzie wręcz nazwał go największym polskim aktorem filmowym. Istotnie. Hubal wręcz powala aktorsko. Oskarowa rola.
    3. W karykaturze Filipskiego, znalazła się też niestety (o czym Pan nie pisze) puszka „Zyklon B” – gazu stosowanego przez Hitlerowców w Birkenau. A to już przekracza granice satyry.
    4. Akces Czeczota do Urbanowego „Nie” unieważnił go jako porządnego człowieka w oczach innych porządnych ludzi. Unieważnił solidarnościową przeszłość.

    Mój komentarz

    Autorze, Jego dobre i złe uczynki będą zważone, więc dlaczego podpowiadasz Panu Bogu, by zostało wszystko unieważnione? Ładnie to tak – Najwyższemu Sędziemu czernidło podsuwać pod rękę?

    Pzdr, TJ

  45. Historian
    10 maja o godz. 19:10
    @Daniel Passent: Hmm, życie jest jednak bardziej skomplikowane.
    „3. W karykaturze Filipskiego, znalazła się też niestety (o czym Pan nie pisze) puszka „Zyklon B” – gazu stosowanego przez Hitlerowców w Birkenau. A to już przekracza granice satyry. „

    Mój komentarz

    Może kilka słów wyjaśnienia do postaci Filipskiego i puszki z gazem w jego rękach.
    Otóż Filipski należał do frakcji komunistów, która charakteryzowała się:

    a) Dużo większym zamordyzmem niż gomułkowicze. Mieli do dyspozycji MSW i korzystali w pełni ze środków przymusu i nieokreślonych prawnie kompetencji policji politycznej.

    b) Patriotyzmem propagowanym a rebours jako ksenofobia skierowana przeciwko antypolskim szkodnikom – tzw. syjonistom, czyli przebranym za komunistów Żydów, czyli żydokomunie.

    c) Frakcja ta kontynuowała realizację przedwojennych koncepcji wysiedlania Żydów z Polski – przed wojna na Madagaskar, po wojnie do Syjonu.

    d) Frakcja ta mimo głoszonej retoryki lewicowo-nacjonalistycznej, czyli super rewizjonistycznej w kategoriach ideologicznych z tego okresu, wskazywała właśnie na Politykę jako siedlisko rewizjonizmu, dla odmiany żydowskiego, a jej redaktora naczelnego zwalczała jako ukrytego syjonistę o poprzednim nazwisku Rakower (!!!).

    e) Frakcja utrzymywała bardzo ścisłe stosunki z ambasadą radziecką w Warszawie, cieszyła się pełnym poparciem przedstawicielstwa rosyjskiego jako grupa zapasowa do przejęcia władzy, oczywiście bardziej promoskiewskiej i czołobitnej niż poprzednicy.

    Takie to były różnice między moczaryzmem, a gomułkowszczyzną.

    Pzdr, TJ

  46. Dla Andrzeja, dla jego twórczości, dobrze, że dane mu było trfić w swoim życiu na PRL. Dzięki temu uwarunkowaniu STAŁ SIĘ tym Wielkim, jakiego Go znamy. Podobnie, jak było z teatrm finezji STARSZYCH PANÓW… Był WIELKI! Był? Jest! Zostanie perłą w polskiej historii kultury.
    Po jego fizycznym odejściu, pytam: gdzie w naszej dzisiejszej rzeczywistości, kto zdołałby przejąć jego piórko i refleks słowny? Jestem sceptyczny, postrzegam w kulturze groźnie jałowiejącą Saharę (coraz mocniej i głośniej Szumilas) . amw

  47. bliski „partyzantom” z pod znaku – czy ten przyimek jest prawidlowo napisany? Moze jednak spod znaku? „Polityka” zobowiazuje.

  48. Tu mnie obrazaja.

  49. mag
    10 maja o godz. 18:59

    „Kto PiSu dotyka
    temu rozum znika”
    Ostatnio na tę przypadłość cierpi Tomaszewski…..
    Miazmaty Prezesa są zabójcze…….

    Laskowik, Smoleń, Rosiewicz- Dla przypomnienia…..

    Nie wiem czy fenomen polskiej szkoły filmowej, kabaretów, eksplozji polskiego rocka, byłby możliwy bez socjalizmu z ludzką twarzą Gierka i koncesjonowanej opozycji……

  50. mag
    10 maja o godz. 18:59
    No tak, mag, ten, no kurcze, ktory spiewal:*Najlepsze witaminy maja polskie dziewczyny* No jakzesz on ?

  51. Mignęło mi wczoraj w mediach piękne zdjęcie wybitnego profesora lewicowego Tomasza Nałęcza w T-shircie z blond Julią z malowanymi siniakami na pępku. Ten pan jest profesorem, doradcą przywódcy narodu /?/ i gwiazdą medialną. Z szerokiej dyskusji o poziomie kształcenia młodzieży wiemy już bardzo dużo. Że jest katastrofa, że poziom denny, że profesorowie do kitu, niektórzy nawet przepraszają. Ale żeby takie wygłupy jakie wyprawia profesor, doradca prezydenta, tego świat nie widział. Jaki prezydent taki doradca. Znamy Nałęcza z wyczynów w komisji Rapaczyńskiej, teraz zbiera za nie profity, ale kompromitować się powinien już za swoją forsę. Tymczasem ogłoszono na Ukrainie, że Julię będą ścigać za zlecenie zabójstwa. Czyli jest typową riezunką. Grozi za to dożywocie. Pytanie otwarte czy w Szwajcarii czy w obozie Ukraińskim. O Szwajcarię walczą europejscy demokraci z Nałęczem na czele. „Pa misiu, lulu”

  52. @TJ: O ile sobie przypominam to „łagodni” gomułkowicze z „liberalnym” Gomułką na czele wyprowadzili czołgi na ulicę miast i rozkazali strzelać z broni maszynowej do niewinnych ludzi. To Gomułka jako dysponujący realną władzą ostatecznie zorganizował i przeprowadził czystki antysemickie w obozie władzy a nie Moczar. Puść sobie na YouTube sławetne przemówienie Gomułki na naradzie „aktywu warszawskiego” by posłuchać jego gadki na ten temat.

    Nie chciałbym tu bronić Moczara oczywiście ale teza o rzekomym większym liberaliźmie Gomułki po prostu nie broni się na gruncie faktów. Różnica między nimi była taka, że Gomułka był I sekretarzem z licencji sowieckiej a Moczar chciał bardzo nim zostać i tyle. I jedni i drudzy to byli zdrajcy i bandyci.

    Co do akcesu Czeczota – dawnego działacza „Solidarności” do „Nie”, zachowuję swoje skrajnie krytyczne zdanie, które miałem wyrobione kiedy jeszcze żył. Urban w latach 80-ych szczuł do mordu na ks. Popiełuszcze i jakakolwiek współpraca z nim unieważnia pozytywną przeszłość każdego człowieka „S”.

    Nigdy zresztą nie byłem zwolennikiem jednego z obiegowych idiotyzmów jakim jest: „o zmarłych tylko dobrze”. Gdyby tak było Historia jako nauka straciła by rację bytu.

  53. Historian
    11 maja o godz. 8:27

    Nick zobowiązuje…..
    Dla przypomnienia, co się działo w 1956r. na świecie.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/1956_w_polityce

    Strzelano nie tylko w Polsce…..
    i nie tylko „komuniści”….
    Wyrywanie faktów z kontekstu historycznego wypacza obraz świata.

  54. Historian
    11 maja o godz. 8:27
    @TJ: O ile sobie przypominam to „łagodni” gomułkowicze z „liberalnym” Gomułką na czele wyprowadzili czołgi na ulicę miast i rozkazali strzelać z broni maszynowej do niewinnych ludzi. To Gomułka jako dysponujący realną władzą ostatecznie zorganizował i przeprowadził czystki antysemickie w obozie władzy a nie Moczar. Puść sobie na YouTube sławetne przemówienie Gomułki na naradzie „aktywu warszawskiego” by posłuchać jego gadki na ten temat.
    Nie chciałbym tu bronić Moczara oczywiście ale teza o rzekomym większym liberaliźmie Gomułki po prostu nie broni się na gruncie faktów. Różnica między nimi była taka, że Gomułka był I sekretarzem z licencji sowieckiej a Moczar chciał bardzo nim zostać i tyle. I jedni i drudzy to byli zdrajcy i bandyci.

    Mój komentarz

    Nie stawiałem tezy o liberalizmie Gomułki. Wskazywałem na:

    a) antysemicką postawę obozu moczarowców, która to postawę prezentowali oni jako wyraz patriotycznej troski o dobro narodu;

    b) psuedopatriotyczną retorykę moczarowców, którą doskonale łączyli z uległością wobec delegatów kraju rad oraz udawanym podlizywaniem się Gomułce tudzież z zamordystyczną ideologią, która była w pierwszym rzędzie skierowana przeciwko kulturze określanej przez nich jako niepolska, bo tworzona przez obcych – przybyszów żydowskich spod ruskiego parasola.

    Gomułka im w pierwszym okresie sekundował, ponieważ miał swoje porachunki i gdy się zorientował o jaką grę chodzi, pogonił Moczara i zaraz potem sam padł na podwyżce cen.
    Potężny obóz moczarowski rozpadł się jak domek z kart. Rzekomy sojusznik obozowy Gierek (a był nim troszkę przez chwilę) wybił się na czoło i zdystansował się (zupełnie słusznie) od rzekomych czerwonych patriotów.
    Moczarowcy próbowali powstać ponownie po 19809 roku, ale to już inna bajka.

    Filipski należał do obozu moczarowców na tej samej zasadzie jak dzisiejsi antyklerykałowie dla profitów politycznych ogłaszają się lewicą, a dawni piłkarze dla zjednania elektoratu dla Prezesa ogłaszają plucie w twarz Niemcowi Smudzie. W grach politycznych część ludzi, która w nie się zaplątała, nierzadko wychodzi na idiotów.

    Pzdr, TJ

  55. Prace Andrzeja Czeczota się nie starzeją i tak chyba zostanie. Byłam ciekawa każdej nowej. Szkoda, że nowszych nie będzie. Ale dzięki i za to co dotąd.

  56. SLD do Prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska – http://www.stachurska.eu/?p=8091 .

  57. wiesiek59
    11 maja o godz. 7:16

    O rany, jak Ci holywoodzcy, francuscy, niemieccy i inni fimowcy, nowojorscy i paryscy kabareciarze, amerykańscy angielscy czy australijscy rockmani poradzili sobie bez socjalizmu z ludzką twarzą i koncesjonowanej opozycji.

  58. Historian (11-05-g.8:27)
    Zgadzam sie tylko z ostatnim akapitem twojego wpisu. Idiotyzmem utrwalonym mocno w polskiej mentalnosci jest przekonanie, że „o zmarłych tylko dobrze”. To jeszcze jeden dowód na naszą totalną obłudę, bo gdzies tam po kątach, półoficjalnie mówimy o nich jak najgorzej.
    Urban, jaki jest, każdy wie, kto zna jego dokonania dziennikarskie i polityczne jako rzecznika rządu za Jaruzela.
    Gdy powołał do życia „Nie”, byłam na nie. Po latach widzę to inaczej. Jest to JEDYNE naprawdę niezależne pismo, nie uwikłane w zadne sympatie polityczne.
    Urban przywala równo wszystkim za konkretne, udowodnione sprawy, np. rozmaitych przekrętów z udziałem „elit” świeckich i kościelnych. Oczywiście, prowokuje świadomie, gloszac rzeczy niepopularne i niepoprawne politycznie. I za to go jednak cenię.

  59. Wiesiek59 (11-05-g.7:16)
    Masz tzw. słuszną rację.
    Dodam tylko dla ścisłości : polska szkoła filmowa, czy np. kultowy kabaret Starszych Panów to epoka Gomułki. Za gierkowskiego socjalizmu z ludzką twarzą było kino moralnego niepokoju i np. kabaret „Pod egidą” Jasia Pietrzaka, który na starość wziął i zwariował (początek jego upadku upatruję w kandydowaniu na prezydenta RP).
    Eksplozja rocka to były juz lata 80. Takze sukcesy Laskowika i Smolenia (pamiętasz „Z tyłu sklepu”?) czy Rosiewicza.

  60. Historian
    11 maja o godz. 8:27
    „Co do akcesu Czeczota – dawnego działacza „Solidarności” do „Nie”, zachowuję swoje skrajnie krytyczne zdanie, które miałem wyrobione kiedy jeszcze żył. Urban w latach 80-ych szczuł do mordu na ks. Popiełuszcze i jakakolwiek współpraca z nim unieważnia pozytywną przeszłość każdego człowieka „S”.
    Nigdy zresztą nie byłem zwolennikiem jednego z obiegowych idiotyzmów jakim jest: „o zmarłych tylko dobrze”. Gdyby tak było Historia jako nauka straciła by rację bytu.”

    Mój komentarz

    Ni propagowałem idiotyzmu o „zmarłym tylko dobrze”. Wskazywałem na to, że metoda unieważniania człowieka przez złą przeszłość jest skrajnym sposobem oceny, w praktyce politycznej stosowanym bardzo wybiórczo.
    Jako przykłady można wymienić szereg osób, które np. u Prezesa są (lub były) na świeczniku, a postępowały w przeszłości bardzo nieładnie, bowiem działały jako aktywni członkowie PZPR.

    Odnośnie akcesu Czeczota do Urbanowego NIE. Co mogło połączyć redaktora naczelnego ideologicznego tabloidu i artystę?

    Myślę, że wiele okoliczności i niektóre zaptrywania. Skłaniam się do poglądu, że Czeczot raczej nie wdrażał agresywnej, brutalnej, czerniącej propagandy na NIE, na którą Urban odkrył jakiś tam popyt, nie był jej motorem, ale stał się w pewnej mierze trybikiem w grze. Oczywiście świadomym, ale być może w samoocenie lokującym tę działalność na swojej indywidualnej ścieżce mieszczącej się w szerokim posłannictwie wybitnego artysty.
    Sadzę, że niebagatelną rolę grała możliwość zarobkowania.

    Pzdr, TJ

  61. wiesiek59
    11 maja o godz. 9:45

    Tak, tak. Nick zobowiązuje. Na przykład nauczyłem się kiedyś jak się liczy czas i wiem, że 1956 to było wcześniej niż 1968 i 1970.

    Twój komentarz przypomniał mi pewną dyskusję w amerykańskiej telewizji publicznej, kiedy to zacietrzewiony dyskutant powiedział, że „hołodomor” ukraiński to była słuszna kara za udział ukraińców w Holokauście.Takie to było zrozumienie „kontekstu historycznego”.

    A co do strzelania, to zupełnie nie jest prawdą, że „wszyscy strzelali”. Robotnicy stoczni gdyńskiej na stacji „Gdynia Stocznia” nie strzelali. Strzelali do nich podwładni Jaruzelskiego, Kociołka i Gomułki.

    Pozdrawiam.

  62. TJ
    11 maja o godz. 9:59

    No OK. Z tym poprawionym wywodem mogę się zgodzić. W jakimś sensie potwierdzasz moje zdanie, że jedni i drudzy byli „po jednych pieniądzach”.

    Z przytaknięcia wyłączam ostatni Twój paragraf. Nie ma żadnych paraleli pomiędzy ówczesną sytuacją w obozie władzy przełomu lat 60-ych i 70-ych a dzisiejszymi woltami i głupią retoryką różnych polityków. Choć ostatnie zdanie Twojego postu jest absolutnie słuszna :-). Ja bym jeszcze dla obiektywizmu dyskursu dodał do wolty idiotyzmu palikotowego i tomaszewskowego jeszcze po jakimś pawlakowym, niesołowskowym czy innym oleksowym. 🙂

    Jak powiedział w znanym dowcipie radziecki delegat na zjazd partii: „pomachajmy towarzysze po wszystkich równo”. 🙂

  63. Historian
    11 maja o godz. 10:44

    Maccarthyzm im służył?

  64. Historian

    w Gwatemalii urzędujący w latach 1945-1951 prezydent Juan Jose Arevalo (1904-1990) oraz będący szefem państwa w latach 1951-1954 Jacobo Arbenz (1913-1954) zapoczątkowali realizację programu reform społecznych, któremu kres położył popierany przez CIA zamach stanu (operacja PBSUCCESS). W 1954 r. Amerykanie obalili prezydenta Gwatemali, ginie 200 tys. ludzi. Spisek zorganizował szef CIA, Alen Dulles;
    http://www.konserwatyzm.pl/artykul/539/cia—od-krwawych-przewrotow-do-bezkrwawych-rewolucji-cz-1
    ————–

    Jak to się ma do kilkuset śmierci ludzi w Poznaniu, na wybrzeżu, czy kilku tysięcy w Budapeszcie?
    Tysiące a setki tysięcy, robi różnicę……..
    O dekolonizacji, Indochinach, czy Algierii, rozprawie z komunistami w Grecji, szkoda gadać nawet.
    Takie były czasy……

  65. Słusznie prawi mag. mag

    Jak już racyja
    to musi, że słuszna
    i niepodważana
    i mocna jak
    słusznie miniona
    nasza socjal-demokracyja kochana 😉

  66. @TJ
    11 maja o godz. 10:57

    Dobrze się z Tobą dyskutuje. To miłe 🙂 Oczywiście, w PiS też znajdowali się partyjni a nawet dużo gorzej bo dyspozycyjni sędziowie jak Andrzej Kryże. Jasna sprawa. To powszechne zjawisko a każdą sprawę trzeba rozpatrywać indywidualnie.
    Może byłem zbyt ostry dla jeszcze niepochowanego Czeczota za akces do „NIE” ale dla mnie Urban jest wyjątkowym szubrawcem. Tym groźniejszym, że bystrym. I chyba rzeczywiście ważnym motywem dla Czeczota były pieniądze. To jak mówi teraz młodzież „jest niefajne”.

    @mag:
    wszystko byłoby OK, gdyby nie to zdanie: „Urban przywala równo wszystkim za konkretne, udowodnione sprawy”. To po prostu nieprawda. Łudzisz się. „NIE” w mojej opinii miesza prawdę z kłamstwem. Wielokrotnie dokonując łajdackich działań, których najlepszym przykładem jest akcja przeciw Andrzejowi Kernowi z wykorzystaniem kłopotów jakie miał z nastoletnią córką. Ilość kłamstw, insynuacji, krzywdzących niedomówień a czasem wręcz nagonek i prowokacji „NIE” jest ogromna. Przeczytałem tam kilka artykułów, o sprawach które dobrze znałem i wiem, w jak wielkim stopniu te artykuły były załgane i krzywdziły niewinnych ludzi, wybielając innych.

    @wiesiek59:
    w odróżnieniu od przyjemności dyskusji z @TJ trudno mi dyskutować z Tobą. Czynisz to bowiem na poziomie relatywizowania zbrodni komunizmu – największej hekatomby w dziejach ludzkości, porównywalnej jedynie z Holocaustem i innymi zbrodniami Hitlera, a co do liczby ofiar jeszcze straszniejszej. Taka relatywizacja jest poza dopuszczalnym poziomem sporu . Oczywiście mówię we własnym imieniu – wyłącznie według moich osobistych kryteriów . Pozostańmy na swoich miejscach.

  67. Historian
    11 maja o godz. 15:11

    W takim razie, po raz ostatni…..

    Ilekroć spotykam się z czarno białym obrazem świata, tylekroć staram się otworzyć polemiście oczy nieco szerzej.
    Facet w białym kapeluszu wcale nie musi być dobry.
    To Hollywood wprowadził takie uproszczenia.
    Co do relatywizacji, ja nazwę to obiektywizmem……
    I komunizm, i demokrację niesiono na ostrzach bagnetów, realizując WŁASNE- geopolityczne interesy.
    Nie chcesz tego dostrzegać, Twoja prywatna sprawa…..

    Relatywizm, czy obiektywizm każe oceniać harce wokół Tymoszenko, jako kolejną grę? Prawa człowieka to poręczny instrument w stosunku do Ukrainy, w stosunku do Rosji, Chin, czy Dubaju, nie są Uwypuklane.
    Interesy……
    Wojny toczą ludzie, realizując cele polityków- często nieludzkich….

  68. Historian
    11 maja o godz. 15:11
    @TJ
    11 maja o godz. 10:57

    Mój komentarz

    Odnośnie 1970 roku i użycia broni m.in. w Gdyni (broń maszynowa). Głównym odpowiedzialnym był Gomułka. On wydał polecenie użycia amunicji ostrej nie mając ku temu żadnych uprawnień, Od kiedy to szef partii wydaje rozkazy dla wojska?
    Jaruzelski wykonał to święte polecenie jak zwykle dokładnie, a w tym jednym jedynym przypadku – w Gdyni – gorliwie, bo tam, wg oceny ówczesnej wierchuszki szło o jej być lub nie być. A tłumaczył się potem jak zwykle po łebkach i gładko oraz przerzucał winę na bałagan kompetencyjny. Jak zwykle bronił socjalizmu.

    Jeśli chodzi o Urbana, to nie przebiorę w słowach, co praktykuje jego tabloid.
    Bardzo zaszkodził mu awans na rzecznika władz w randze ministra. Został wyniesiony, bo taka była paląca potrzeba, zapotrzebowanie na tego typu personę, a jego ego sięgnęło nieba i po krótkiej chwili hossy spadł jak przekwitnięty kwiat, bo co to jest te parę lat na chwiejnej posadzie, gdzie po lewej profity, po prawej gwizdy i kopy po zadzie, co zakończyło się dla niego dożywotnią frustracją, w mniemaniu NIE czasową demokracją ,czarną rozpaczą, nocą faszyzmu, dla redaktora – fuks pacyfizmu.

    Pzdr, TJ

  69. Dla mnie Andrzej Czeczot był świetnym karykaturzystą, a w swych rysunkach ”upiornych” dobrze wyłapywał polską mentalność i fobie. Często jego obrazki wystarczały za komentarz rzeczywistości zamiast kilku sążnistych artykułów w gazecie. To były trafienia w sedno życia współczesnego w RP. Nie zapominał On o polskiej prowincji i folklorze który dla panów z Warszawy uwierał jak słoma w bucie, a raczej zdjętych gumiakach rzuconych w kąt przed rozpoczęciem kariery…

  70. Andrzej nauczył mnie jak żyć nie udając. Pracowałam z nim w Wydawnictwie Śląsk. Ja byłam młodą dziewczyną, która nie dostała się na studia do Krakowa On redaktorem redakcji graficznej. Był fenomenalnym facetem……..pamiętam jak urodził mu sie syn, Katowice było nasze na cześć Jego syna i Sonii Żony. Całe życie był moim guru chociaż nie mieliśmy z sąbą kontaktu. Jego odejście jest dla mnie przełomem przemijania i nic na to nie poradzimy. Teraz jak 60-latka wzorując się na nim żyję z przeświadczeniem odejścia. Fenomenalny Gość, Artysta, Grafik, Karykaturzysta……bezkonkurencyjny. Dlaczego tak mało jest tego typu Indywidualności?

css.php