Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

8.07.2012
niedziela

Emocje nie tylko sportowe

8 lipca 2012, niedziela,

To był niezapomniany  tydzień. Agnieszka Radwańska w finale turnieju w Wimbledonie! Jako amator tenisa, autor ksiązki „Moja Gra” o Fibaku i o całym tym sporcie, a także jako szeregowy kibic, jestem zachwycony. Wielki  sukces pani Agnieszki, jej rodziny, a także „rodziny tenisowej” w Polsce. Ta ostatnia od dawna nie miała sukcesu, tylko jedna para deblowa liczyła się na arenie światowej – zanim pojawiła się Agnieszka. Polska to nie Czechy, Niemcy, Francja czy Hiszpania – kraje o dużej tradycji tenisowej. Kultura fizyczna jest u nas na drugim planie. Napić się piwa na meczu piłkarskim – tak, ale żeby jakaś     telewizja ogólno-dostępna pokazała finał Wimbledonu – co to, to nie! Dla nich to tylko sport. Tymczasem w krajach takich, jak ojczyzna sióstr Williams, sport jest ważną częścią edukacji. Dzieci grają w lidze szkolnej, studenci w rozgrywkach uniwersyteckich, dla studenta Princeton drużyna „Princeton Tigers” to ważna część uniwersytetu. U nas sukcesy tenisowe to raczej sprawa prywatna – pasja, czas, pieniądze, wyrzeczenia rodziny.

Wielkie brawa dla siatkarzy, którzy wywalczyli sobie miejsce w finale Ligi Światowej. To sukces tym większy, że (oprócz siatkówki) sporty zespołowe nie są naszą mocna strona, tu już determinacja mamusi i tatusia nie pomoże. Siatkówka to najbardziej emocjonujący sport do oglądania. Jeżeli ktoś jest zaangażowany po stronie jednej z drużyn, to owo przechodzenie od ataku do obrony,  od bloku do zbicia piłki,  ów rytm „raz – dwa – trzy”, trzyma w nieustannym napięciu.

Żeby jeszcze pozostać przy sporcie, to mamy kolejną odsłonę kryzysu w PZPN. Żadna z dotychczasowych kandydatur na prezesa – PP. Lato, Kręcina, Czarnecki – nie budzi zaufania. Czarnecki jest niepoważny, a Lato i Kręcina   to więcej tego samego. Co robić? – Nie wiem.

W polityce nie brak emocji. Donald Tusk zeznał, że  nie orientował się w przygotowaniach prezydenta Kaczyńskiego do wizyty w Katyniu. Wynika z tego, że nie był oficjalnie poinformowany. Skoro tak mówi… W owym czasie panowała duża wrogość pomiędzy obozem rządowym i prezydenckim. Lech Kaczyński nie zamierzał być prezydentem wszystkich Polaków, uważał rząd swojego brata za zdecydowanie lepszy od rządu Tuska. Obie kancelarie wzajemnie się ignorowały, ograniczano informowanie „drugiej strony” do minimum,  miały miejsce pożałowania godne fakty (np. przewlekanie przez prezydenta nominacji w dyplomacji czy w wojsku, dyskredytacja urzędującego ministra spraw zagranicznych,  odmowa samolotu dla ówczesnego prezydenta, walki o krzesło w  Brukseli, ostentacyjna niechęć prezydenta do premiera, demonstrowana na przykład w obecności Condolezzy Rice). W tym konflikcie na ogół (acz nie zawsze) rację miał Tusk, ale był to konflikt tak oczywisty i absorbujący, że trudno sobie wyobrazić, iż premier nie był poinformowany o przygotowaniach do wizyty prezydenta RP w Katyniu, wizyty mającej na celu nie tylko złożenie hołdu pomordowanym, ale także demonstrację w obliczu spotkania Tusk – Putin w Katyniu.    

Coraz bardziej emocjonujące jest napięcie na linii Tusk – Gowin. W wywiadzie dla „Polityki” premier zapowiedział podpisanie i ratyfikację konwencji przeciwko przemocy w rodzinie, wbrew temu, co zaleca minister sprawiedliwości. Gowin staje się postacią coraz bardziej znaczącą na prawicy. Nie spuszcza uszu po sobie, wręcz mówi, że poglądów nie zmieni, w sprawie konwencji będzie głosował przeciwko, a w prawicowej gazecie czytamy, że narasta strach przed prawicą, na czele której zamiast ośmieszanego Jarosława Kaczyńskiego stanąłby człowiek poważny a la Gowin. Cóż, być może faktycznie Zbigniew Ziobro  nie jest jedynym rywalem prezesa na prawicy.  Może Gowin byłby lepszy?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 162

Dodaj komentarz »
  1. „Donald Tusk zeznał, że …
    Przepraszam, czy toczy się jakieś dochodzenie, bo chyba nie rozprawa przed sądem czy trybunałem???

    Cała Polska, jak sobie przypominam, obserwowała zachowanie Prezydenta RP, przeważnie zniesmaczona. Gazety były pełne dywagacji nt. po co on jedzie do Katynia. Strona GW i POLITYKI odradzała mu ten wyjazd. Prezydent za te wszystkie awantury między pałacami był znielubiany. Nie miał szans na reelekcję. Czy ktoś te polityczne fakty przypomina? Dziennikarze? Nie, to musi robić sam Donald Tusk – zeznawać. Nie znam treści zeznania Donalda Tuska, ale może mu w nim chodzić o to, że nie był informowany nt. organizacyjnych detali podróży do Katynia. Wszak jest „oskarżony” o to, że ma „krew na rękach”. Oficjalnie czy nieoficjalnie?

    Redaktorze Passent.
    Czas skończyć z tymi niedomówieniami i jasno powiedzieć, że z winy prezydenta Kaczyńskiego władza wykonawcza RP była oisłabiana, szukano dziur w Konstytucji, toczono nieustanną kampania wyborcza. Cóż z tego, że w październiku 2005 roku wyborcy wybrali tzw. POPiS, kiedy był on faktycznie paranoią politycznej wojny podjazdowej, insynuacji, manipulacji politycznej od samego początku, gdy formował się pierwszy rząd IV RP. W tej dyskusji moim zdaniem nie powinno być półcieni, tonowania opinii. Jedyne pytanie – kto ma rację, Tusk czy Kaczyński?

  2. Moim zdaniem krytyka Tuskowi się należy w kwestiach rządzenia krajem, budżetem, gospodarką i sferą prawno-obyczajową, tego (nie) klękania i kłaniania się wobec związkowca, bankiera i plebana. Ale nie w przepychance werbalnej z kaczystami. Tu trzeba pryncypialnie postawić linię, kto nie jest z Tuskiem ten jest przeciw. Manipulacje kaczystów nie zasługują na lepsze traktowanie. I są niebezpieczne.

    Weźmy jako przykład blogowe dwa wydarzenia:

    (1) Kadett: A cóż miał do powiedzenia na blogu stasieku..? A, no miał! Powtarzał np. za swą małżonką plotki w jakim obuwiu D. Passent spaceruje po Warszawie, albo obstawał przy tym, broniąc swego bożyszcze łże-elity z Toronto, że środki ze zmniejszonego deficytu budżetowego (te ze znakiem ujemnym przed ich wartością, czyli mniej niż zero) można natychmiast przeznaczyć na sfinansowanie rozwoju, albo donosił jak przebiega droga z Warszawy do Dubrovnika, czy innego Splitu… Inna rzecz, że blog miał rozrywkę za darmo, bo komentarze, których fragment zacytowany jest wyżej wywołują jedynie popłoch wśród zdrowych na umyśle 😆
    … co napisalem w tamtym wpisie to scero prowda!

    (2) LEWY (na inny temat): … kadett, to wybitny ironista szyderca, na ktorego nie ma sily; zadne Wieski, absolwenty, Tjoty, Jasne Gwinty nie dadza mu rady. On wymysli jakas piekielnie zlosliwa fraze na temat Generala i potem zasmiewa sie do rozpuku. Fajnie jest byc takim niesamowicie, niebywale, zdumiewajaco inteligentnym facetem., zazdroszce mu.
    Za pare dni znow zajrze do kadetta i znow bedziemy razem ryczec ze smiechu.

    Szukam oznak ironii w (2), ironii LEWY’ego na temat Kadetta – nie znajduję. Zatem pytam – co jest takiego zdumiewająco inteligentnego, że nie ma siły. Czy to raczej LEWY nie ma siły się przeciwstawić zwodniczym manipulacjom.

    W (1) oczywiście jest prawda (scero), jakże spreparowana. Autor wybrał fragmenty z tekstów stasieku, każdy – łącznie z autorem tej „ironii” – pisze luźne bzdety. Ale wyciąganie ich, ograniczane adwersarza do nich, jest nieuczciwym nadużyciem, obrzydliwy atakiem ad personam, manipulacją, w tym kontekście de facto ordynarnym kłamstwem. Przecież wpisy stasieku in toto nie są takie. Ponadto, stasieku bynajmniej nie ma T.O. za bożyszcze, bo w wielu punktach się ze mną nie zgadza(ł). Nota bene, opis jazdy samochodem przez Polskę do Chorwacji dostarczał argumentów o postępie i rozwoju kraju. To kadetta mierzi. Polska jest w rękach Tuska okradana i chyli się ku … itp bzdury. To żadną miarą nie jest „scero prawda”.

    Ale LEWY, jak się zdaje, ma ubaw. Miłych podróży, LEWY!

  3. Einstein powiedział, „że wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy”
    http://wyborcza.pl/magazyn/1,127524,12071416,Gdzie_tu_miejsce_dla_Einsteina_.html

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Gowin, tak jak Marek Jurek, budzi moją sympatię.
    Dlaczego?
    Bo ma poglądy i zasady, niezależne od koniunktury.
    A lepiej mieć do czynienia z człowiekiem z zasadami, niż z chorągiewką zależną od porywów koniunktury politycznej…..
    Jest groźny, bo przewidywalny i wyrazisty.

    Jego konkurenci z prawicy natomiast…..
    Żałosne nieporozumienie. Tak jak i „premier z Krakowa”
    Jak na razie, z moich obserwacji wynika, że nie kłamie, nie insynuuje, nie oczernia, kulturalnie broni własnego zdania, nie odsądzając innych od czci i wiary.
    Klasa porównywalna z Cimoszewiczem, czy Olechowskim?
    Styl zachowania podobny. Mimika też……

  6. panie danielu, kto ostatnio pisze za pana te teksty?

  7. Jeszcze niedawno to Irlandia była określana mianem drugiej ojczyzny Polaków. Teraz niezwykle popularnym miejscem wśród emigrantów z Polski jest Finlandia, gdzie w stoczniach i fabrykach pracują tysiące Polaków. W samej stoczni w Turku na południu kraju jest ich kilkaset. Wszyscy są zgodni: w tym kraju żyje się lepiej, a wyjazd „był strzałem w dziesiątkę”. Dlaczego? Bo dostają tam to, na co nie mogą liczyć w ojczyźnie: pracodawca zapewnia mieszkanie, a opieka socjalna stoi na wysokim poziomie. Finowie również są zachwyceni i mimo kryzysu sięgają po oferty Polaków
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/polacy-podbijaja-finlandie-sa-zachwyceni,1,5182411,wiadomosc.html
    =============

    Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma?
    Ojczyzna, czy macocha?

  8. Sport w USA ; dwa epizodyczne obrazki widziane latem 2012 ;
    Evanston – uniwersyteckie miasto ( ca. 75.000 mieszkanców aglomeracja Chicago) Siedziba Northwestern University a obok luksusowych budynków szpitala( wyposażenie) -Stadion na ca. 30 tysiecy widzów tylko dla Baseball . Tam studenci graja w nadziei ,że zostaną dostrzeżeni przez Major League Baseball ( Duża kasa !), w Chicago dwa takie kluby . Pływalnie przy uniwersytetach to oblig .
    Plaża nad j. Michigan w Chicago ;
    Od maja do września od poniedzialku do piątku na ca . 100 boiskach do siatkówki zorganizowane drużyny dorosłych po pracy ,zwykle od 16.00 rozgrywaja mecze TEJ punktowanej ligi, każda – raz w tygodniu ,są sędziowie jest punktacja, jest rozrywka .W bliskim sasiedztwie Lake Sohre ,parkingi i gastronomia . Okolo 1000 osób codziennie gra – rusza sie fizycznie .Oczywiście nic za darmo ,składka na rok 400$ od osoby . Organizacją zajmuje sie spółka mająca Certyfikat Mera Chicago .
    Podobne możliwości mogą występować np. w Trojmieście , czy ktoś wie by nad polskim morzem mieszkańcy organizowali się latem na takie wyczyny sportowe na swoich plażach dla rekreacji ,radości spotkań twarzyskich (członkowie rodzin widzowie ) , po prostu dla zdrowia?
    Ps.
    Do Kadetta ;
    Zakończył się mecz Federera z „Twoim ” Szkotem AM
    Gloria Vitcis !

  9. Rośnie popularność związków kredytowych, niedużych instytucji finansowych inwestujących pieniądze w
    lokalną gospodarkę. Wzrost zgłoszeń, które odnotowały związki, sięga 20-300 proc. Coraz prężniejszy staje się bank spółdzielczy (Co-op Bank), którego liczba zgłoszeń w ubiegłym tygodniu wzrosła o 25 proc.
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/wielka-brytania-duze-banki-traca-klientow-male-zys,1,5183233,wiadomosc.html
    ================

    Telegraphic….
    Idzie NOWE?
    Żeby istniała konkurencja, muszą być szczupaki, ale nie rekiny?

  10. Przepraszam do wpisu z g.20.24 – powinno być widziane latem 2011 .

  11. Nie bardzo rozumiem dlaczego prokuratorzy w śledztwie ws. „ewentualnych nieprawidłowości podczas organizacji wizyt premiera i prezydenta w Katyniu w 2010 r.” drążyli wątki polityczne typu – dlaczego wizyty zostały rozdzielone.

    Dla przykładu – co ma wspólnego z „ewentualnymi nieprawidłowościami” następujące okoliczności:

    „Podczas przesłuchania szef rządu nie potrafił określić szczegółowo nie tylko okoliczności w jakich dowiedział się o planowanym wyjeździe Lecha Kaczyńskiego do Katynia, ale także powiedzieć, czy kiedykolwiek rozważane były wspólne obchody z udziałem polskiego premiera i prezydenta. Stwierdził, że tego „nie pamięta”.

    „W zeznaniach nie znajdziemy też odpowiedzi, dlaczego Tusk po rozmowie z Putinem nie skontaktował się z Lechem Kaczyńskim, bądź nie polecił swoim współpracownikom, by uzgodnić wspólną politykę Polski ws. wizyty w Katyniu.”

    Wyjaśnianie, czy premier rozważał, czy nie, wspólne obchody, czy uzgadniał z Lechem Kaczyńskim „wspólną politykę Polski ws. wizyty w Katyniu” absolutnie nie leży w kompetencji prokuratury. Tu nie może zaistnieć żadna ewentualna nieprawidłowość organizacyjna. Prokuratorów może tylko interesować organizacja wizyt, dochowanie terminów powiadomień, itp., a nie polityczne tło wizyt.

    Decyzje o wizytach zostały podjęte i rzeczą prokuratury jest badanie nieprawidłowości, które mogły mieć miejsce podczas organizacji obu wizyt, a nie nieprawidłowości dotyczących decyzji politycznych.

    Ewentualna odpowiedzialność dotycząca uprawnień konstytucyjnych prezydenta i premiera może być egzekwowana tylko przed Trybunałem Stanu. Prokuratura nie jest władna prowadzić śledztwa w sprawie odpowiedzialności konstytucyjnej premiera, w zakresie odpowiedzialności politycznej (rozdzielenie wizyt, nakazanie prowadzenia „wspólnej polityki”, etc). Może tylko zapytać o terminy, uprawnienia osób organizujących wizyty, procedury organizacyjne, procedury urzędowe, dyplomatyczne, itd. – czy były dochowane i wyjaśniać przyczyny ewentualnych naruszeń przepisów.

    Pzdr, TJ

  12. TJ (20:48)
    Dzięki za rozświetlnie zeznań Tuska.
    Dodam, że prowadzenie „wspólnej polityki” zagranicznej, np. wobec Rosji i Putina, konstytucyjnie jest jasno określone, a następnie przez TK dodatkowo wyłożone Prezydentowi i ówczesnej opozycji. Kształtowanie polityki zagranicznej RP jest w gestii rządu, premiera i MSZ. Prezydent ma ją realizować, a przynajmniej nie podejmować niczego przeciw.

    Kaczyści mają fatalny zwyczaj kręcenia kota ogonem, raz prezydenta usprawiedliwiają, że on nic może wg. konstytucji, innym razem jest cholernie ważnym decydentem z ogromnymi prerogatywami i rząd ma wykonywać jego dyrektywy. To kolejny chwyt malwersacyjny.

  13. TJ
    8 lipca o godz. 20:48

    Piekielnie celne spostrzeżenie!!!
    Niestety, Prokuratura nie pełni funkcji usługowych w naszym kraju.
    WYDAJE się jej, że są Demiurgami?

  14. wiesiek59 (20:24)
    Jest w polityce gospodarczej kraju dylemat, czy hodować szczupaki, czy rekiny.
    Zależeć to powinno od okoliczności i preferncji narodowych.
    Swego czasu dwa kanadyjskie banki, a potem trzy inne, spośród sześciu największych zamierzały się połączyć argumentując to tym, że łatwiej będzie im konkurować na rynkach światowych z wielkimi bankami USA, Europy i reszty świata. Rząd (partia liberalna) nie wyraził zgody niewątpliwie wybierając między jednym celem (zdrowa konkurencja na rynku krajowym) a drugim (silna pozycja konkurencyjna w skali globalnej).

  15. Do poprzedniego wpisu

    @kadett
    8 lipca o godz. 11:01

    Zacznę od końcowej części komentarza:

    *** Nie należę do ludzi zawistnych, ziejących zawiścią, chęcią zemsty. Jestem człowiekiem pogodnym, przyczepił się do mnie sarkazm i dobrze mi z nim. Jestem nieprzejednany, gdy widzę kłamstwo, propagandę i próby manipulowania rzeczywistością. Nie atakuję nikogo, gdy sam nie prowokuje uprzednim, najczęściej chamskim atakiem. W ogóle nie reaguję, gdy atak personalnie tylko mnie dotyczy. Rewanżuję się natomiast z nawiązką, gdy atak ma służyć kłamstwu, interesom politycznym i beznadziejnej obronie politycznej i innej tandety. ***
    To bardzo chwalebne, zdejmuję kapelusz z wrażenia, mam jednak pytanie: „Czy masz dowody na wymienione niegodziwości generała”? Artykuł w GW nie jest dla mnie argumentem. Poza tym jest drobna luka w Twoim rozumowaniu. GW publikuje listy do matki, w których nie ma chyba niczego obciążającego, a z całego szyku zdania można wyciągnąć wniosek, że jest inaczej. Mniejsza o generała. Ja go przez krótki okres prawie szanowałem, bo nie zauważyłem, aby się obłowił na swej fusze, w przeciwieństwie do wielu innych, nawet o Twoim idolu, którego rzekomo tak wszyscy oczerniają, mówią różne rzeczy – o przekrętach finansowych, które są aktualnie skarbem PiS’u. Ja tylko kilka osób znałem, którym nie wykazano obłowienia się: Gomułka, Balcerowicz i Jaruzelski. Przypuszczam, że można dołączyć Kuronia, reszta VIPów urządziła się dobrze na transformacji ustrojowej, szczególnie „mędrzec Europy”.

    ***Politruków nie musisz zatem szukać wśród kadetów, którzy ani z wojskiem ani z partyjnym, czerwonym i krwawym karierowiczostwem nie mieli absolutnie nic wspólnego. Ile razy muszę tłumaczyć, że ‘kadett’ to fonetyczny zapis inicjałów imienia, nazwiska z dodatkiem od imion rodziców na końcu..? ***

    Tu niekoniecznie musisz mieć rację. Jest raczej tak, że ludzie przy wyborze nicku podświadomie lub specjalnie wkładają swoje własne podteksty. Ten „kadett” jest trochę nieszczęśliwy, bo jednak się kojarzy jednoznacznie z wojskiem, a politruk to podstawa morale wojska. Wiedziałem, że Twój nick ma inne podłoże, choć nie pamiętałem jakie. Tak się składa, że ja już od dłuższego czasu nie piszę w „en passant”, odkąd trzech potentatów (ET, Falicz i Non possumus) opanowało blog, a ja ich muszę przewijać. Kadett’a czytałem w krótkich wpisach, dłuższe tylko przeleciałem. Dzisiejszy czytałem z powodu ataku na WALDEMARA, którego teksty lubię, ale z zupełnie innego powodu niż „kadett”. Jak już czytałem, to czytałem całość i wkurzył mnie fragment:

    ***Tak przy okazji, to przypominam, że to właśnie na Śląsku, w byłym woj. katowickim współczynnik upartyjnienia był najwyższy i z własnego doświadczenia wiem, że obejmował znakomitą większość Ślązaków, którzy garnęli się do partii jak muchy do g. i wyprzedzali nawet Czerwone Zagłębie pod tym względem. Opowiadanie dzisiaj o krzywdzie, jaką mieli za Ziętka, Gierka i Grudnia, o spychaniu ich na margines, o utrudnieniach w karierze, to jawne mijanie się z prawdą. Ich wierność partii była sowicie wynagradzana systemem socjalnych przywilejów, o jakich reszta Polski nie miała co marzyć… kwity, deputaty, sklepy, talony, przydziały mieszkań, sanatoria, szpitale, przychodnie niedostępne dla innych, etc.***

    Tu mijasz się z prawdą, pomyliłeś dwa pojęcia – Ślązak i Górnik: Górnicy faktycznie mieli przywileje, ale Śląsk to nie tylko kopalnie, jest tam np. Opolszczyzna, gdzie tak różowo nie było. Dolny Śląsk był w kiepskiej sytuacji, choć mieszkali tam głównie przyzwoici Polacy z kresów i zagranicy. Oazą był Wałbrzych z powodu wysokiej jakości węgla. Przy okazji miałem jako nauczyciel czekoladki Wedla i szyneczki w puszkach, które górnicy nie wykupili, a w Kędzierzynie członkowie rodziny stali w kolejkach przed sklepami mięsnymi od wieczora do rana. Bratowa miała darmowe bilety i jeździła do Zabrza po mięso. Nie zapomnę mojej przygody. Jedyny raz miałem coś kupić na sylwestra. Odstałem kilka godzin w sklepie w Opolu, dostawałem prawie szału z powodu braku porządku i gdy nadeszła moja kolej, została tylko słonina i trochę serdelowej. Żona spojrzała na mnie wnikliwie i mówiła: „Pakujemy się i pojedziemy do rodziców, pewnie będą coś mieli”.. Niestety tylko dwa lata w Wałbrzychu nie mieliśmy kłopotów z zaopatrzeniem, potem „bieda” PRLowska w Opolu i systematyczna dyskryminacja z powodu złego wyboru miejsca urodzenia, której nie odczuwałem tylko w Wałbrzychu.
    Z tym upartyjnieniem to też przesada. Zwykli górnicy mieli gdzieś partię, co innego wierzchówka, która była przeważnie z „odzysku” – bardzo „nowi” Ślązacy, którzy brak fachowości kompensowali wiernością partii.

  16. 3 do jaja i do widzenia, mogą się Jankesi pakować w tego swojego UPSa z koszulek i do domu. To był mecz! Rewelacja – prawdziwe emocje. Za Kościuszkę usuniętego z amerykańskich podręczników! Za Pułaskiego poległego pod Savannah, co już mu nie chcą zasług pamiętać!

    Trzeba tylko jeszcze zgłosić do jakiejś komisji, żeby dokładnie sprawdzili, czy ten Stanley to jest na pewno prawdziwym człowiekiem, czy cyborgiem.

  17. byk, 19.08. Dobre pytanie. Ja myślę, że któryś z moderatorów.

  18. Waldemar,
    Gloria victis! Przypuszczam, że mecz Ci się podobał i doceniłeś Murraya. Mnie samego zaskoczył b. pozytywnie. Oczom nie wierzyłem.

  19. Łże-elita z Toronto nie ustaje w manipulacjach i podejmuje coraz większe wysiłki zmierzające do sekowania wyżej podpisanego. Ani mnie to ziębi, ani parzy, bo spływa po mnie szybciej niż zdąży przyschnąć. Tym razem wysmarowała donos o 18:18. Do donosów na siebie zdążyłem się już przyzwyczaić.
    Łże-elita zapomniała najwidoczniej, że czas donosów minął.

    1. Ironia nie miała na celu zdyskredytowania dorobku życiowego ani jego dorobku zawodowego stasieku, ani poniżenia go. Nie odnosiła się także do wszystkich wpisów stasieku (stąd pojawiło się przed opisem wpisów np.) Podkreślała tylko to, co śmieszne było i tak zostało zapamiętane. Śmiech to zdrowie.

    2. W momencie, kiedy stasieku wystąpił w obronie nie dających się bronić ekonomicznie dziecinnych pomysłów TO, musiał uważać go za autorytet ekonomiczny (stąd bożyszcze) i elitę, której nie wolno poddawać jakiejkolwiek krytyce, tym bardziej zjadliwej. Inaczej nie użyłby na końcu wykrzyknika- pytajnika nie znoszącego sprzeciwu: Zrozumiano? albo: Jasne? (nie chce mi się sprawdzać)

    Stasieku – jak można przeczytać – to poza wszystkim człowiek światowy, obeznany, ceniony fachowiec w swojej dziedzinie, kulturalny, przyjaźnie usposobiony, z duszą sportową, towarzyski, uroczy, miły i sympatyczny, tyle że nie zawsze miły dla wszystkich. Zbyt wiele nie wymagajmy jednak. Krótko mówiąc – absolutne przeciwieństwo łże-elity toronckiej.

    PS
    Tytuł łże-elity jest całkowicie zasłużony. TO w swym mniemaniu uchodzi za elitę, co więcej – pogardliwie wypowiada się na temat swoich współplemieńców w Kanadzie, którym powiodło się gorzej i z tego może też powodu szukają pocieszenia u Pana Boga. A że łże to mu nie raz wykazałem. Za ostatnie złamanie przykazania Mojżeszowego – nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu – do tej pory nie przeprosił, ani nie wycofał się w sposób definitywny z kłamstwa. Woli żyć w kłamstwie i pysze. Takie mamy łże-elity. I po co ja to wszystko piszę..? Kto ceni prawdę, dawno o tym wszystkim musi wiedzieć…

  20. Nie można wykluczyć tego, że zaproszenie, które wystosował Putin do premiera Tuska to tak naprawdę próba rozegrania polskich władz, zastosowanie polityki „dziel i rządź” – dodał Saryusz-Wolski. – Natomiast to jest sprawa tej wagi, w której Polacy nie powinni się dać dzielić i powinni działać wspólnie – podkreślił poranny gość TOK FM.

    „…Donald Tusk powiedział na dzisiejszej konferencji prasowej, że przed ustaleniem spotkania z Putinem, które odbyło się 7 kwietnia 2010 r. nie miał informacji z Kancelarii Prezydenta, o planowanej wizycie Lecha Kaczyńskiego.

    Portal niezależna.pl przypomina, jak doszło do rozdzielenia wizyt:

    1.09.2009 r.– Na molo w Sopocie, choć oficjalny plan przewidywał spotkanie w hotelu, rozmawiali w cztery oczy (po niemiecku) premierzy Tusk i Putin. Szczegóły ustaleń nie zostały ujawnione, lecz rzecznik rządu Paweł Graś wyjawił, że po raz pierwszy rozmawiano o obchodach katyńskich.

    27.01.2010 r.–Kancelaria Prezydenta rozesłała – m.in. do MSZ i ambasady Rosji – pisma informujące, że Lech Kaczyński planuje udać się do Katynia. Nie podano w nim daty wizyty.

    Koniec stycznia 2010 r.– Tomasz Arabski, szef Kancelarii Premiera, który odgrywał kluczową rolę w całej operacji rozdzielenia wizyt, spotkał się z przedstawicielami władz rosyjskich. Nie są znane szczegóły jego spotkań z Rosjanami, lecz wiadomo, że Arabski prowadził z nimi nieoficjalne rozmowy. Wbrew procedurom były one prowadzone bez świadków i nie były protokołowane.

    3.02.2010 r. – Putin w rozmowie telefonicznej zaprosił Tuska na spotkanie w Katyniu. Data 7 kwietnia została ustalona kilka dni później, jednak prezydent Kaczyński nie został o tym poinformowany. Widać więc, że ogłoszenie decyzji o spotkaniu Putin-Tusk nastąpiło PO, a nie PRZED zadeklarowaniem przez prezydenta Kaczyńskiego chęci wyjazdu do Katynia.

    20.02.2010 r.– Rosjanie cały czas udawali, że nie wiedzą nic o zamiarach prezydenta Kaczyńskiego. Ambasador Rosji w Polsce Władimir Grinin publicznie skłamał, że nie otrzymał pisma Kancelarii Prezydenta z 27 stycznia. Dopiero gdy Kancelaria Prezydenta zadeklarowała, że dysponuje potwierdzeniem odbioru pisma przez ambasadę FR, Rosjanie przyznali się do otrzymania listu. „Byliśmy przyzwyczajeni do tego, że jesteśmy poddawani atakowi ze strony mediów czy polityków PO, ale włączenie się ambasady rosyjskiej w ten spór było już czymś całkowicie niesłychanym” – skomentował Jacek Sasin z Kancelarii Prezydenta.

    23.02.2010 r.– Po raz pierwszy pada oficjalnie data 10 kwietnia. W pilnym piśmie do Kancelarii Prezydenta MSZ stwierdza, że obchody odbędą się tego właśnie dnia i zwraca się o niezwłoczne i ostateczne „potwierdzenie gotowości Prezydenta RP do uczestniczenia w tych uroczystościach i przewodniczenia delegacji polskiej”. Pismo MSZ to wyraźna próba wymuszenia na Lechu Kaczyńskim oficjalnej deklaracji wylotu 10 kwietnia.

    2.03.2010 r. –Prezydent wciąż jednak wstrzymywał się z potwierdzeniem tej daty, czekając na deklarację premiera Tuska. Do akcji włączył się więc 2 marca ówczesny marszałek Sejmu Bronisław Komorowski. Wysłał do Kancelarii Prezydenta pismo z prośbą o „umożliwienie posłom skorzystania z miejsc w samolocie”.Była to zapewne kolejna próba nakłonienia Lecha Kaczyńskiego do potwierdzenia daty 10 kwietnia. Tym razem udana, gdyż Kancelaria Prezydenta zwróciła się o rezerwację przelotów samolotem specjalnym Tu-154M do Smoleńska na 10 kwietnia.

    3.03.2010 r.– Natychmiast po otrzymaniu tej informacji Donald Tusk ogłosił, że Putin zaproponował mu spotkanie 7 kwietnia. Od tego momentu stało się jasne, że obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej będą przebiegały dwuetapowo – najpierw z udziałem premiera, a trzy dni później prezydenta.

    17.03.2010 r. – Tomasz Arabski jedzie do Moskwy, gdzie spotka się z Rosjanami, lecz nie w tamtejszym MSZ, ale w restauracji. Rozmówcą Arabskiego był Jurij Uszakow, prawa ręka Władimira Putina. Uszakow to absolwent słynnego Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych – MGIMO, kuźni kadr wywiadu zagranicznego KGB.

    Na stronie niezależnej.pl można zapoznać sie ze stosownymi dokumentami.

    Donald Tusk skłamał, dokładnie tak samo, jak trzy tygodnie po katastrofie zapewniał, że nie zna jej godziny. Czy człowiek, który kłamie może być Premierem RP?…”

    To jest miejsce i dla polskiego premiera i dla polskiego prezydenta – mówił w Poranku Radia TOK FM Jacek Saryusz-Wolski, eurodeputowany PO, komentując słowa Radosława Sikorskiego, który radzi prezydentowi Kaczyńskiemu, żeby nie jechał do Katynia.

    Czy nie powinno być tak, że Donald Tusk zanim udzielił odpowiedzi Putinowi, najpierw powinien skonsultować się z prezydentem Kaczyńskim i uzgodnić odpowiedź? – Uważam, że bardzo dobrze, że Putin zaprosił premiera Tuska i bardzo dobrze, że premier Tusk przyjął to zaproszenie – odpowiadał Jacek Saryusz-Wolski. – Ale gdyby tego zaproszenia nie było, to i tak byliby tam polscy przywódcy, ponieważ to jest polskie miejsce święte i uważam, że na tym tle nie powinniśmy się pozwolić dzielić – tłumaczył.

    Polska w Katyniu osobno

    Premier Donald Tusk będzie w Katyniu 7 kwietnia na zaproszenie szefa rosyjskiego rządu Władimira Putina – poinformował dziennikarzy szef kancelarii premiera Tomasz Arabski.

    L.Kaczyński będzie przewodniczył corocznym obchodom zorganizowanym przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa 10 kwietnia .

    Premier zapewnia – nie ma rozbicia uroczystości

    Arabski pytany z czyjej inicjatywy nastąpiło rozbicie uroczystości na 7 i 10 kwietnia, odparł: „Nie ma rozbicia uroczystości. Jest jedna uroczystość organizowana przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa i jest jedna wizyta bilateralna premiera polskiego rządu na zaproszenie premiera rządu rosyjskiego. Wizyta bilateralna odbywa się siódmego, a uroczystości, które organizuje minister Andrzej Przewoźnik – dziesiątego. Nie doszukiwałbym się tutaj żadnych podtekstów. O ile wiem Kancelaria Prezydenta przyjęła te rozwiązania bez najmniejszego kłopotu”.

    http://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/artykuly/403365,polska_w_katyniu_osobno.html

    Arabski jest w tym umaczany po uszy.

  21. @telegraphic observer
    Co by nie mówić, „jesteśmy (Polacy) pozytywnie” na ustach sportowego świata.
    Ostatni dziś, światowy sukces sportowy w siatkówce męskiej (1 mln USD dla drużyny), był wzruszający.
    Gdyby tak jeszcze piłkarze walczyli jak mężczyźni i wyszli z grupy…

    Oprócz podzielenia się reakcją żony na buty Passenta, zastanawiałem się kiedyś na blogu, dlaczego nie ma od lat Amerykanów i Brytyjczyków w finałach Szlemów. Wtedy, ten niemiły typ, przezwał mnie jakoś, przypominając Murray’a.
    Jakieś kompleksy leczy na blogu ten człowiek, zaczepia porządnych ludzi – obrzydliwa postać blogowa.
    Ale tenis ogląda, rozsądnie komentuje, więc nie odpowiadałem na zaczepki.

    Dziękuję za głos wsparcia przyjacielu, dobranoc.

  22. TJ, co tu dużo gadać – jesteś moje bożyszcze., czy jak to się teraz mówi. Chyba nie masz nic przeciwko temu?

    Ja nie rozumiem terminu na temat Katynia 2010 – „wizyty zostały rozdzielone”. Kto je rozdzielił – bada to prokuratura i inne ośrodki publiczne. A czy kiedyś odbył się połączony wyjazd prezydenta i premiera? Czy Konstytucja tego wymaga, albo ustawa? To jest jakaś paranoia, kolejna polska paranoia. Tusk osiągnął wizytę premiera Rosji na grobach katyńskich, co było chyba dobre. W tej wizycie miejsca prezydent Kaczyński sobie nie wyrobił. Wszak był przeciwny takiemu podejściu. Polityka polska, tj. Tuska wobec Rosji była wyśmienita, osiągnęła w relacjach z Rosją niezbyt wiele, ale o ileż wzmocniła Polskę oczach MSZ-ów i przywódców krajów Unii. Wydaje mi się, że gdyby prezydent zwrócił się do premiera o „wspólną wizytę”, to do niej doszłoby. Ale się nie zwrócił, był przeciw, choć opinia publiczna w Polsce dobrze odbierała to osiągnięcie Tuska. Ale ileż można jeszcze wyjaśniać tę stosunkowo prostą sytuację. Po fakcie, po katastrofie kaczyści uznali, że jednak „wspólna wizyta” z jakichś powodów powinna dojść do skutku. Paranoia!? Czy ktoś może mi to wyjaśnić?

  23. Antoniusie,
    przeczytaj ponownie. Pisałem wyraźnie o sytuacji w byłym woj, katowickim! Tamto znalem z autopsji, częstych kontaktów i obserwacji karier moich kolegów Ślązaków, znajomych i znajomych znajomych. Ci, którzy nie wyjechali z Polski, jak jeden mąż (z 1 wyjątkiem) zasilili szeregi partii. Nie pytałem – dlaczego?, bo odpowiedź znałem. Pracowali w przemyśle (kadra średniego szczebla), a dwóch wybrało karierę „naukową”. Wyjątkiem był Ślązak z nazwiskiem kończącym się na -man, który… wstapił do seminarium duchownego. Temu akurat legitymacja partyjna nie pomogłaby w dalszej karierze…

    PS
    W sprawie skolonizowania Górnego Śląska przez kolonistów z Kielc, Działoszyc, Wolbromia i innych równie bogatych okolic Polski w okresie powojennym macie z Waldemarem rację. (Dolny skolonizował wcześniej Stalin przy poparciu innych mocarzy). Koloniści – jak to w ich naturze – wzbogacili się, a Śląsk od tego bogacenia się zbiedniał.

  24. Od czasu kiedy TO zacytował Lewego jako autora stwierdzenia iz Kadet Biegler jest niesamowicie inteligentny, jestem w szoku.
    Naprawde myślałem ze Lewy ma „coś w rozumie” .
    Teraz widze ze nic.
    Ale pamietam, ze np Jadwiga Staniszkis tez uwaza ze Jarosław K. jest niesamowicie, niebywale inteligentny, a Janina Paradowska kiedys mówiła o nim że to genialny strateg.
    Natomiast ja, znajac zyciorys JK i widząc go wielokrotnie podczas transmitowanych wystąpien, uwazam go za prymitywnego demagoga, w dodatku widze u niego duze braki w ogólnym wykształceniu.
    Jeżali zatem Lewy uwaza JK równiez za niesamowicie inteligentnego, to wszystko sie zgadza.

  25. O co tak naprawdę pytała prokuratura D. Tuska w sprawie tragedii smoleńskiej wie(dzą) tylko prokurator(zy) przesłuchujący i przesłuchiwany. Jakiekolwiek przypuszczenia, czy doniesienia prasowe niewiele muszą mieć wspólnego z prawdą. Jeżeli za prawdę uznać, że pytania dotyczyły kwestii rozdzielenia wizyt oraz kiedy D. Tusk dowiedział się o tym, że prezydent chce złożyć hołd pomordowanym w Katyniu, Miednoje, Ostaszkowie i Bóg wie gdzie jeszcze, nie musiało wcale mieć żadnego związku ze sprawą kompetencji najwyższych organów RP w kwestii prowadzenia polityki zagranicznej. Równie dobrze takie pytania mogły zmierzać do ustalenia prawdy, ile czasu miały odpowiednie instytucje państwa, w tym podległe premierowi, na odpowiednie przygotowanie wizyty i czy nie zostały nią np. zaskoczone.

    Łże-elita toroncka ani myśli przestać kłamać i wprowadzać innych w błąd. Konstytucja RP (art. 133 ust. 3) nakłada na prezydenta i szefa rządu obowiązek współdziałania w tej materii (spraw zagranicznych), nie przyznając żadnemu z nich całkowitej wyłączności, ani całkowitej autonomii w podejmowaniu decyzji w tych sprawach, ani nie odmawiając żadnemu z nich prawa do inicjatywy. W takim duchu wypowiedział się w tej sprawie Trybunał Konstytucyjny, kładąc po wielokroć nacisk na konieczność współdziałania właśnie!

    Tymczasem D. Tusk w sprawie ważnej, bo rocznicowej wizyty wolał współdziałać z W. Putinem niż z Polskim prezydentem, którego traktował jako swojego największego politycznego wroga. Nagradzał i chronił również tych, którzy dopuszczali się prowokacyjnych i despektywnych zachowań wobec prezydenta, włącznie z odmową przydziału mu samolotu. O pozycji prezydenta w RP wypowiadał się sam sposób despektywny, m.in. że prezydent nie jest mu do niczego (w Brukseli) potrzebny oraz, że ani mu w głowie pilnowanie żyrandoli. W konflikcie kompetencyjnym, który Trybunał rozstrzygał na wniosek ambitnego ponad swe możliwości premiera, brały udział dwie strony, jak w każdym konflikcie. Prezydent nie był w nim stroną pasywną. Potrafił odwinąć się i publicznie odreagować np. zabiegi otoczenia premiera, by spóźnił się lub w ogóle nie przybył na spotkanie z C. Rice, bo do mięczków nie należał, co trzeba mu poczytywać za zaletę, a porywczość – za wadę.

    PS
    O tym, Drodzy Blogowicze, dlaczego prezydent LK był wyraźnie rozdrażniony na spotkaniu z sekretarz stanu USA – C. Rice, nie dowiecie się od red. D. Passenta, bo byście za dużo chcieli wiedzieć. Sami musicie poszukać i znajdziecie, jak będziecie chcieli.

  26. Goodbye, cruel blog,
    I’m leaving you today,
    Goodbye, goodbye, goodbye…

    ….ale tylko na dwa tygodnie.

    Polska-Polsza-Czemodan !

    Wizytę wypada zacząć od Kałkowa…

  27. O sportowcach co chca,
    pieknie chca,
    to jest Olimp,
    a reszta nie wazna.

    Aga,siatkarze,
    to kwiaty na spalnej ziemi,
    Coz nam zostalo zachwycac sie,
    pilkarzami ktorzy ,byli na tyle odwazni,
    ze zajeli ostanie miejsce.

    Kochajmy pilkarzy,
    to w naszej naturze,
    zeby cieszyc sie z
    przegranej.

  28. http://niepoprawni.pl/blog/164/gruppenfuehrer-kat

    Tu mozna sobie obejrzec oficjalne dokumenty jak Tusk z Putinem „wykolegowali” niewygodnego Prezydenta RP.

    Warto przypomnieć:
    MSZ z min. Sikorskim było odpowiedzialne za przygotowanie wizyty pod względem dyplomatycznym,

    Kancelaria Premiera z min. Arabskim była dysponentem samolotu,

    MON z szefem Klichem organizowało lot pod względem technicznym,

    MSW z min. Millerem odpowiedzialne było za zapewnienie bezpieczeństwa prezydenta.

  29. Jasny Gwint, godz. 21:53
    =====================
    >>>… mysle, ze ktorys z moderatorow.>>>
    Dwa tygodnie temu tez tutaj sugerowalem, ze tu rzadzi jakis Tajemniczy Don Pedro Z Krainy Deszczowcow, a Red. Passent tylko firmuje to swoja reputacja i nazwiskiem.
    Wychodzilem wtedy na oszoloma.
    Ciesze sie ze nie tylko ja to zauwazylem.
    Moze ktos jeszcze sie dolaczy…?
    „Kupą Mosci Panowie!”
    Podrawiam.

  30. @Daniel Passent:

    „Tymczasem w krajach takich, jak ojczyzna sióstr Williams, sport jest ważną częścią edukacji. Dzieci grają w lidze szkolnej, studenci w rozgrywkach uniwersyteckich, dla studenta Princeton drużyna „Princeton Tigers” to ważna część uniwersytetu.”

    Wie Pan to są takie gawędy. Nie do końca opisujące rzeczywistość. Z amerykańsko-edukacyjnej autopsji (absolwentka bardzo znanej prywatnej szkoły na wschodnim wybrzeżu USA a od trzech lat studentka bardzo znanej uczelni też na wschodnim wybrzeżu) stwierdzam co następuje:

    1. Kult szkolnych sportowców wyczynowych w szkołach i na uniwersytetach istnieje. Istnieje też jego kontestacja, powodowana głównie tym, że uczniowie- sportowcy w szkołach to „święte krowy” często nie za mądre. W moiich kręgach towarzyskich w liceum sportowcy i obsługujące ich ( w różny sposób) cheerleaderki to było źródło nieustannych kpin.

    2. Na uniwersytetach takich jak Princeton zainteresowanie zorganizowanymi drużynami jest umiarkowane. Potęgi sportowe, które generuja miliony dolarów od sponsorów i praw telewizyjnych i zatrudniają za darmo „studentów”, którzy nigdy nie byli by się w stanie dostać akademicko są w szkołach drugiego i trzeciego rzutu.

    3. Natomiast zupełnie Pan pominął powszechność sportu czysto amatorskiego w szkołach i na uczelniach USA. Moi przyjaciele i ja kompletnie „olewamy” drużyny zorganizowane i uprawiamy sport dla własnej przyjemności. Ja sama mam już za sobą trzy maratony.

    Pozdrawiam.

    Ala z MA.

  31. Prawicowy Gowin jest w prawicowej PO. I tak pozostanie. Walki frakcyjne w PO mogą się zacząć za wiele lat (2017-18), gdy Tusk zrezygnuje z bycia premierem i zacznie się przygotowywać do prezydentury. Ale i wtedy nie musi dojść do rozłamu. Gowin może spokojnie sobie istnieć jako konserwatywne skrzydło PO i chyba nie ma innych ambicji. Prawicowi dziennikarze bardzo by chcieli obalić Tuska, żeby mieć o czym pisać, ale to czyste chciejstwo. Wierzą oni w każdą koalicję bez PO np. PiS – SLD i bardzo się o nią modlą.

  32. Dając stanowisko ministra Gowinowi premier Tusk wykazał się wielką przenikliwością, znaną choćby z zostawienia Kamińskiego w CBA czy oświadczania, że nie będzie się wtrącał do lotów prezydenta Ka.. Skutki znane i oby ta przepowiednia się nie spełniła

  33. „Niemiły typ” słusznie prostował nie do końca prawdziwe informacje stasieku. Nie dotyczyly one Murraya, ale rzekomeej „zapaści tenisowej” w USA i wykazywał na faktach, że nie dość, że opinie stasieku są dość powierzchowne, to w żaden sposób nie odpowiadają rzeczywistości. Skąd mógł wiedzieć „niemily typ”, że prostowanie opinii zaprzeczających faktom może okazać się dla kogoś niemiłe..? Uczono go bowiem w dzieciństwie, że za sprowadzenie na własciwą drogę, błądzący powinien powiedzieć ‚dziękuję!’, albo wykazać, że nie błądził…

  34. Najbardziej szkoda mi tego, że telewizja nie emituje takich wydarzeń. Przepraszam, oczywiście, że emituje ale tylko na kanałach cyfrowych, do którego dostępu nie mają wszyscy. Bardzo chciałabym, żeby można było zobaczyć to wydarzenie w telewizji publicznej dostępnej dla każdego. Naszych piłkarzy na Euro, którym sukces od początku nie był pisany oglądały miliony, natomiast o sukcesie Agnieszki czy siatkarzy nie wszyscy nawet słyszeli. Trochę to smutne, że nie potrafimy docenić prawdziwych sportowców w naszym kraju.

  35. Antoniusie,

    kto to jest ‚mędrzec Europy’ którego wymieniasz w swoim wpisie wyżej?

    Jakobscy,

    zawsze gdy wracam z Zakopanego odwiedzam w Krakowie Kazimierz i przesiaduję sporo czasu na Wawelu.
    Ostatnio raz, gdy wracałem z Krynicy poszedłem także do Krypty w której spoczywają zwłoki Piłsudzkiego oraz pary Prezydenckiej. W obu przypadkach skundlona część narodu rozpoczeła gorszące ujadanie, bo uznała że są to za wysokie progi dla tych przywódców politycznych. Ten skowyt niewątpliwie świadczy o degeneracj duchowej wychowanej na niezrozumiałych dla mnie wartościach.
    Przy okazji dotarło do mnie, że że to Marszałek Sejmu dał zielone światło do takiego pochówku, do czego się później nie przyznał dając świadectwo swoje odwadze cywilnej, a jednocześnie prowokując wieloletni gorszący spór wśród podlejszej części narodu.

    A teraz słowo o hipokryzji politycznej, a może ukrytej prawdzie, o której nie miałem pojęcia.
    Na Plantach zauważyłem tablicę wyjaśniającą śmierć robotników, do których strzelała przed wojną policja, ale zrobiła to tylko w wyniku prowokacji komunistycznej.
    Nie jest to żadne szyderstwo z mojej strony. Nie wiedziałem o takiej interpretacji tamtej, krakowskiej tragedii.
    Przez cały czas myślałem, że z polecenia władz (jak w Gdańsku i Gdyni i inn. miastach powojennej Polski) policja wykonywała tylko rozkazy.
    Dotychczas myślałem, że zbrodnia to zbrodnia, a teraz okazuje się, że można nią także manipulwać.

    Ten akapot wyżej napisałem na wypadek gdybyś zamierzał odwiedzić Królewski Krtaków.

    Z Twoich wpisów wynika, że masz dobry kontakt z ojczyzną, ale nawet po krotkiej nieobecności zmienia się ona bardzo szybko korzystnie.

    Życzę przyjemnych wrażeń i słońca, którego ostatnio brakuje.

  36. telegraphic observer
    8 lipca o godz. 23:42
    „Ja nie rozumiem terminu na temat Katynia 2010 – „wizyty zostały rozdzielone”. Kto je rozdzielił – bada to prokuratura i inne ośrodki publiczne. A czy kiedyś odbył się połączony wyjazd prezydenta i premiera? Czy Konstytucja tego wymaga, albo ustawa?”

    Mój komentarz

    Jakoś propagandyści pisowi unikają zauważenia podstawowego faktu – Putin (to on decydował w Rosji o takich sprawach) nie chciał Kaczyńskiego ani w Katyniu ani w Moskwie, ani Lecha, ani Jarosława, co było w dużej mierze zasługą obu – postawili obaj w polityce wschodniej na najprostszy wariant – dwuwartościowy.

    Jarosław Kaczyński (to on decydował w Pałacu) postanowił zagrać wewnętrznie va bank, poprzez szantaż moralno-polityczny względem Tuska i nakazał upieranie się – wizyta tak, ale z prezydentem i jego przewodnictwem, czyli nakazał obstawanie przy nierealnym wariancie.

    Stawiało to premiera w niewygodnej sytuacji, bo zgoda na przewodnictwo oznaczałaby ważny precedens pomocny w interpretowaniu konstytucji (prezydent dominuje w wykonywaniu polityki zagranicznej), a niezgoda oznaczałaby porażkę polityczną premiera jako polityka rozrywającego jedność działania dwóch najważniejszych ośrodków władzy w dziedzinie polityki zagranicznej.

    Skutek był wiadomy – Tusk musiał wykonać wariant realny, by zrobić krok do przodu. Taki finał sprawy wizyt katyńskich był oczywisty i Jarosław jako daleko widzący polityk doskonale zdawał sobie z tego sprawę, ale kija raz wsadzonego w szprychy nie wyjął.

    Tusk odbył wizytę oficjalną.
    Prezydent poleciał na wizytę nieoficjalną, nie bilateralną, nie międzypaństwową i zginął w katastrofie komunikacyjnej, z której dzisiaj Pisowska propaganda usiłuje ukręcić zamach za cenę ośmieszania partii i przywództwa, za cenę zamknięcia się w kokonie własnych złudzeń, za cenę petryfikacji elektoratu w nienawiści.

    Pzdr, TJ

  37. Lesław Michalski!
    Piszesz: „natomiast o sukcesie Agnieszki czy siatkarzy nie wszyscy nawet słyszeli”. Przecież siatkarze w meczu z USA byli na ogólnodostępnym Polsacie.

  38. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Likwidacja-bankructwo Ossolineum
    http://www.bibula.com/?p=58410

    Kulturkampf
    http://bobolowisko.blogspot.de/2012/07/kulturkampf-w-nowym-wydaniu.html

    Post Christum.
    „ Jak slysze slowo kulura to siegam po rewolwer “

  39. Polityka polska, tj. Tuska wobec Rosji była wyśmienita, osiągnęła w relacjach z Rosją niezbyt wiele, ale o ileż wzmocniła Polskę oczach MSZ-ów i przywódców krajów Unii. Wydaje mi się, że gdyby prezydent zwrócił się do premiera o „wspólną wizytę”, to do niej doszłoby.

    Stek bzdur w bulgotającym sosie koperkowo-kminkowym.
    Realna skuteczność poltyki zagranicznej nie polega na tym, by się komuś w Unii albo w Pernambuco podobać. Podobać to się może koń arabski na wybiegu. Polityka zagraniczna to jednak nie wystawa koni czy psów rasowych. Tak może twierdzić tylko ten, komu zupełnie obce jest myślenie w kategoriach twardych interesów państwa, których umacnianie i obrona dla normalnie myślących, a nie po toroncku, jest rzeczywistą wykładnią polityki zagranicznej państwa.

    Putin w ogóle nie przejmuje się tym, czy będzie się podobał komuś w Brukseli, gdy bezwzględnie dąży do rozszerzenia strefy rosyjskich wpływów i nie waha się użyć Tuska jako pionka do zbicia w tej grze, obliczonej na skompromitowanie Polski na arenie międzynarodowej. Z Merkel jest inaczej. Jako kobieta dba bardziej o swój wizerunek, w Polsce przeprosi za Hitlera, ukłoni się Polakom, a swoje i tak robi. Zbędzie Sikorkę i Tuska obietnicą opuszczenia rury w dnie Bałtyku, ale jak zajdzie potrzeba. Nie ma potrzeby, nie ma sprawy…

    Żeby Tusk nie fikał i nie płakał, da mu się jak dziecku cukierka lub okresową laurkę z odpowiednią konotacją historyczną Rapallo, żeby wiedział, gdzie jego miejsce pomiędzy dwoma czarnymi orłami. Polityka zagraniczna Tuska, która miała dokonać przelomu w stosunkach z Rosją i wynieść Tuska na piedestały, w rzeczywistości przyniosła Polsce całkowitą klęskę, szczególnie dotkliwą i zauważalną na linii wschodniej od Pribałtyki do Zakaukazia, nie mniej dotkliwą w stosunkach z USA, dla których prezydenta D. Tusk nie znalazł w nocy czasu i to mu zostało zapamiętane.

    Ponieważ z D. Tuskiem nikt na arenie miedzynarodowej się nie liczy i nikt poważnie go nie traktuje jako męża stanu, dlatego jest idealnym, marionetkowym kandydatem do najwyższych funkcji tytularnych w Unii. Kto wie czy nie lepszym niż Barosso czy von Rompuy razem wzięci.

    Łgarz z Toronto ma jednak Tuskowe widzenie jego ‚sukcesów’, inaczej mówiąc jak sromotną porażkę przekuć w niebywały sukces wizerunkowy, dlatego tak bardzo do siebie pasują. Jak ulal, ale się nie napil, bo nic nie wypłynęlo, oprócz łez ze śmichu.

  40. Jacobsky, 2.25. Żegnaj! Niewielu będzie żałować, a i tak szybko zapomną.

  41. Andrzej Falicz
    9 lipca o godz. 4:34
    „Kancelaria Premiera z min. Arabskim była dysponentem samolotu,”

    Mój komentarz

    Autorze, nie tak szybko. Odpowiedz sobie najpierw na pytanie, co oznaczają w stenogramie z kokpitu Tu-154 słowa :

    godz 6:29:53
    „Zanim zdecyduje, to może byśmy kartę zrobili w międzyczasie. Wszystko jedno, czy to będzie Mińsk, czy Witebsk”

    godz 6:30:33,4
    „Na razie nie ma decyzji prezydenta, co dalej robimy”

    Kapitan, jak wynika z innych zapisów stenogramu, precyzyjnie przekazuje dysponentowi lotu, że nie ma warunków do lądowania i że są lotniska zapasowe i że możemy poczekać, ale chyba nic z tego nie wyjdzie. I co? – Brak decyzji.

    Dysponentem lotu była Kancelaria Prezydenta. Konkretnie, w przypadku tego lotu był to prezydent. Taki był układ decyzyjny na pokładzie samolotu (w sprawach nie dotyczących wyłącznych kompetencji kapitana).

    Według wyłożonej przez Falicza hierarchii decyzyjnej prezydent w sprawie odlotu znad Smoleńska na lotnisko zapasowe powinien był dzwonić do Kancelarii Premiera, np. do min. Arabskiego, bo ten jakoby był dysponentem (nie wiadomo czego).

    Pzdr, TJ

  42. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Andrzej Falicz
    8 lipca o godz. 23:33

    „ … Mnie fakty o Smoleńsku nie zabiją, jestem nikim w tej machinie, mam swoje anonimowe miejsce. Prawdziwe przyczyny katastrofy zabiją jeszcze wielu Petelickich, proszę zapamiętać te słowa …”

  43. W sumie Tusk dobrze radziła Kaczyńskiemu żeby nie leciał do Smoleńska.
    Nie byłoby tej strasznej tragedii , a i tak wszystko co można było ugrać i tak osiągnięto 07.04.2010.
    Chyba cały ” lud smoleński” powinien zrozumieć co Bóg myśli o polskich żalach na Rosjan.

  44. Ryba,

    dziękuję serdecznie !

  45. Bawi mnie fakt że w piłce nożnej byliśmy na ostatnim miejscu w najsłabszej grupie… A w siatkówce jesteśmy grupą śmierci… 🙂

  46. TJ 13.08
    Poniewaz stosujesz metode „ja rzucam mysl, a wy go łapcie” podaję że interesujace Cie informacje na temat prywatyzacji Gazety Wyborczej i jej efektów na liscie 100 najbogatszych Polaków Wprost, znajdziesz w komentarzach pod felietonem „Samce i samice”, 8 lipca, o godzinie 18.44 i 19.00
    Pzdr

  47. Feliks Stychowski pisze o upadłości Ossolineum, to bardzo smutne, martwi, budzi sprzeciw, ale nie dziwi, zważywszy na trwający od śmierci Jana Pawła II otwarty już, zmasowany atak na Polskę nacjonalistycznych dzikusów – co tylko liczyć pieniądze potrafią, knuć, kraść i mordować w koło – na wszystko co polskie, na autorytety, na prawdziwych, wielkich pisarzy, na głęboką myśl filozoficzną. Mam wiele książek tego wydawnictwa, nawet Bhagavat Gitę…

    Pozostaną tu tylko ruiny i spalona ziemia, same miernoty intelektualne, gadające, zakute pały markujące dziś pisarzy, albo filozofów, ogłaszane nimi przez medialnego bożka, w całkowitym zaprzeczeniu zdrowemu rozsądkowi. Z naszej winy.

  48. Jeżeli Tusk ma odpowiadać za wszystko, to po co istniała Kancelaria Prezydenta, zatrudniająca do 350 osób, z jej szefem- panem Sasinem?
    Brali pieniądze za nic?

    Kalisz wyjaśnił jak odbywało się to za jego rządów.
    Jego zamówienie na transport trafiało na biurko dyrektora odpowiedzialnego za logistykę. Premier miał ciekawsze zajęcia niż nadzór nad duperelami…..

    O braku wyobraźni u kompetencji, najdobitniej świadczy lot do Tibilisi.
    Jakim kretynem trzeba być, by na pokład jednego samolotu załadować pięciu urzędujących prezydentów krajów?
    Katastrofa lotnicza w strefie objętej walkami to niewyobrażalne reperkusje……

  49. kadett
    9 lipca o godz. 12:27

    Mamy jakieś aktywa w polityce zagranicznej?
    Ciężar gatunkowy, związany z gospodarką, nauką, technologiami, siłami zbrojnymi, surowcami?
    Czym chcesz straszyć Rosję?

    Naszą siłą oddziaływania można postraszyć Litwę- co najwyżej….
    Szkoda że siła imaginacji nie przekłada się u PiSowców na siłę realną.
    A stosunek USA do Polski, najlepiej wyjawia obrazek z wizyty Lecha Kaczyńskiego- cztery minuty w przedpokoju Białego Domu….
    Ważnych ludzi przyjmuje się w Gabinecie Owalnym….
    Co dane było Tuskowi…

  50. @Ryba
    9 lipca o godz. 11:16

    Oj, rybko złocista, jak mawiał nasz prezes ZNP!

    Nie wiesz kto został – o mały włos – największym „Mędrcem Europy”?
    Były (rzekomo) agent Bolek miał tak zaszczyt. Nie został jednak szefem tego marionetkowego tworu, bo inni obawiali się jego przeogromnej inteligencji!!! Tak sam powiedział i ja osobiście słyszałem w TV!
    Wskazał nawet nazwisko konkurenta, który pod nim „rył”.
    Nie podam nazwiska, ale zaczyna się na „Wałęsa”.

  51. @stasieku
    Z nieprzyjemnym typem najmniej mi się chce dyskutować o sporcie, o Szkocie i Portugalczyku dajmy na to. Nie idzie faktycznie o nieprzyjemność tego typa, lecz jego dziecinność wyzierająca spod przemądrzałej znajomości powszechnie znanych faktów. Albo … z D. Tuskiem nikt na arenie miedzynarodowej się nie liczy i nikt poważnie go nie traktuje jako męża stanu…
    Poważne kwestie są do dyskutowania na blogu, a nie kanony pisowskiego ogłupiania ciemnego ludu.

    I te jego aluzje żywieniowe, bulgotające sosy koperkowo-kminkowe, odbierają mi apetyt (co ma swoją dobrą stronę). Dietą odchudzającą lektura apetycznie bulgotającej kadetckiej beletrystyki. Może LEWY’emu to posłużyło?
    Frapującego tygodnia!

  52. TJ,
    a tak kwestię rozdzielania wizyt w Katyniu 2010 widzi wyżej podpisany. Jest oczywiste, że Putin nie chciał widzieć w Katyniu Lecha Kaczyńskiego. Oznaczałoby to bowiem w języku dyplomacji pośrednie uhonorowanie twardej i konsekwentej linii bylego prezydenta zmierzającej do ostudzenia neoimperialnych zapędów Putina. Podobnie zachował się Putin wcześniej w stosunku do prezydenta Kwaśniewskiego, w odwecie za jego wklad w pomarańczową rewolucję i chęć oslabienia wpływów Kremla na Ukrainie, sadowiąc go na trybunie z okazji okrągłej roczznicy II WŚ gdzieś pomiędzy oficjalnymi przedstawicielami dawnej osi faszystowskiej. W tym samym czasie, gdy tak upokarzał prezydenta Kwaśniewskiego i karał Polskę, serdecznie fetowal sprzymierzeńca Kremla – jenerała Jaruzelskiego i nawet przy tej okazji wręczył mu jakiś kolejny kremlowski medalik.

    Tę starą rosyjską i wypróbowaną skutecznie w historii sztuczkę kupowania i zaglaskiwania jednych Polaków przeciwko drugim, w dobrze pojetym rosyjskim interersie, zastostował W. Putin w Katyniu 2010. Musiał tylko znaleźć do kolejnego upokorzenia Polaków odpowiedniego pionka, kogoś podobnego do Jaruzelskiego.

    Rosyjska dyplomacja należy do najlepszych na świecie i doskonale rozumiala istotę politycznego konfliktu na linii polski premier – prezydent, szczególnie w kontekście mściwego charakteru D. Tuska po grzegranych prezydenckich wyborach w 2005 i wyrażnej i wyjątkowej powściągliwości D. Tuska w ocenie roli L. Kaczyńskiego w konflikcie gruzińskim, którą nawet A. Michnik uznał za duży sukces polityczny prezydenta. Rosjanie tego nie mogli nie zauważyć. Pozostalo to wykorzystać i rozegrać do własnych celów. Tusk nadawal się do odegrania niegdysiejszej roli Jaruzelskiego, jak mało kto.

    Polityka Putina powinna być przejrzysta dla otoczenia i doradców Tuska, bo i D. Passent przestrzegal na blogu przed taką możliwością rozgrywania przez Kreml polskich konfliktów zrodzonych z ambicji.

    Dla Donalda Tuska nie miało to żadnego znaczenia. Uczyniłby wszystko i złapał wszystkiego, by prezydent kojarzyć się mógl jako typowy polski rusofob, krzykliwy awanturnik, nieodpowiedzialny ‚kurdupek z szabelką’, stający w poprzek wielkim interesom Niemiec i Francji z Rosją zasobną w surowce i chlonną technologicznie oraz militarnie (francuskie nowoczesne Mistrale i inne cacka wojenne).

    Na tle tego ‚kurdupelka’, zadzierającego z Rosją i przypominającego Europie, że Polska to nie kraj sezonowy, ani bękart, D. Tusk wyrastał już we własnych oczach jako wielki mąż stanu, który brata się w imieniu Polaków z Wielkim Narodem sąsiadów nad grobami w Katyniu, od czego cała Europa wpada ze wzruszenia w szlochy i spazmy szczęścia, a w stosunkach z Rosją otwiera się Nowa Era Przyjaźni, Zgody i Pokojowej Współpracy, jako dodatek do najnowszego filmu A. Wajdy „Katyń”.

    Oczywiście, kto przy zdrowych zmyslach, dobrze wiedział, że cała ta wrzawa mająca na celu skarykaturowanie Lecha Kaczyńskiego w roli ‚kurdupla-ulana’, polskiego awanturnika i warchoła dobrze wpisywala się w scenariusz, który rozgrywal się w glowie D. Tuska., a przy okazji znakomicie odpowiadala interesom Niemiec i Francji, by nie zaogniać stosunków z Rosją i iść jej na ustepstwa za osiągnięte wymiernie korzyśći ekonomiczne, które to interesy D. Tusk lepiej odczytywał niż nasze polskie. W tym teatrzyku świeże jeszcze słowa naszego ministra spraw zagranicznych o nowym pakcie Ribbentrop – Mołotow byly przemilczane, bo akurat kompletnie nie pasowaly do gotowego scenariusza dodatku do filmu „Katyń” A. Wajdy i zaplanowanych już z góry zniczy palonych przez Polaków na grobach czerwonoarmistów, ani też do pomnika sowieckich żołnierzy z czerwoną gwiazdką, którym pośmiertnie prezydent Komorowski chciał po chrześcijańsku zafundować w hołdzie krzyż prawosławny.

    Nim o tym Putin pomyśleć zdążył, jak Tuska sprytnie wykorzystać, Tusk sam się napatoczyl w roli jenerała-przyjaciela Rosji i Rosjan i sam wpadl mu w ramiona w bratnim uścisku porozumienia wspólnego jak by tu umoczyć Kaczora. Nic dziwnego zatem, że dzisiaj, po calym blamażu tego melodramatycznego scenariusza, który okazał się narodową trgedią, D. Tusk niczego nie pamięta, a o wizycie LK w Katyniu dowiedział się z mediów. TV Al Jazeera to byla w języku niemieckim…

  53. Art. 133.
    1. Prezydent Rzeczypospolitej jako reprezentant państwa w stosunkach zewnętrznych:
    1) ratyfikuje i wypowiada umowy międzynarodowe, o czym zawiadamia Sejm i Senat,
    2) mianuje i odwołuje pełnomocnych przedstawicieli Rzeczypospolitej Polskiej w innych państwach i przy organizacjach międzynarodowych,
    3) przyjmuje listy uwierzytelniające i odwołujące akredytowanych przy nim przedstawicieli dyplomatycznych innych państw i organizacji międzynarodowych.
    2. Prezydent Rzeczypospolitej przed ratyfikowaniem umowy międzynarodowej może zwrócić się do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem w sprawie jej zgodności z Konstytucją.
    3. Prezydent Rzeczypospolitej w zakresie polityki zagranicznej współdziała z Prezesem Rady Ministrów i właściwym ministrem.

    Art. 146.
    1. Rada Ministrów prowadzi politykę wewnętrzną i zagraniczną Rzeczypospolitej Polskiej.

    2. Do Rady Ministrów należą sprawy polityki państwa nie zastrzeżone dla innych organów państwowych i samorządu terytorialnego.
    3. Rada Ministrów kieruje administracją rządową.
    4. W zakresie i na zasadach określonych w Konstytucji i ustawach Rada Ministrów w szczególności:
    1) zapewnia wykonanie ustaw,
    2) wydaje rozporządzenia,
    3) koordynuje i kontroluje prace organów administracji rządowej,
    4) chroni interesy Skarbu Państwa,
    5) uchwala projekt budżetu państwa,
    6) kieruje wykonaniem budżetu państwa oraz uchwala zamknięcie rachunków państwowych i sprawozdanie z wykonania budżetu,
    7) zapewnia bezpieczeństwo wewnętrzne państwa oraz porządek publiczny,
    8) zapewnia bezpieczeństwo zewnętrzne państwa,
    9) sprawuje ogólne kierownictwo w dziedzinie stosunków z innymi państwami i organizacjami międzynarodowymi,
    10) zawiera umowy międzynarodowe wymagające ratyfikacji oraz zatwierdza i wypowiada inne umowy międzynarodowe,

    11) sprawuje ogólne kierownictwo w dziedzinie obronności kraju oraz określa corocznie liczbę obywateli powoływanych do czynnej służby wojskowej,
    12) określa organizację i tryb swojej pracy.

  54. p.s. Oczywiście w Konstytucji RP nie ma 8) w miejsce 8).

  55. „Gowin staje się postacią coraz bardziej znaczącą na prawicy”

    To akurat nie dziwi o tyle, ze podobno Gowin uzywa znakomita strona startowa, najlepiej dla monitorow 23 calowych, full HD, 1920x1080p, kazdy moze zreszta ja sobie takze sam nastawic w swojej przegladarce jako strone startowa: sciagnac i z dysku twardego swego komputera, lub bezposrednio z internetu: http://www.kraczkowski.eu/all/exp-startseite.htm

  56. Feliks Stychowski
    9 lipca o godz. 12:19
    Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    „Likwidacja-bankructwo Ossolineum
    http://www.bibula.com/?p=58410
    Kulturkampf”

    Mój komentarz

    Autorze, Twój patron nie wie co oznacza termmin Kulturkampf, odczytuje go samodzielnie, po swojsku, najprościej jak można – tłumacząc dwa słowa – wojna i kultura.
    Pzdr, TJ

  57. Taaaa, TO – polityczny zaślepieńcu, łgarzu i propagandysto za dychę. Tego Lis, wespól z Wolkiem, Kuczyńskim, panią Janką i Ostachowiczem nie byliby w stanie wymysleć po 5 butelkach ‚co oni tam piją”.
    Zapamietajmy tę pozłotkowaną frazę złotkiem z czekoladek Wedla:

    Polityka polska, tj. Tuska wobec Rosji była wyśmienita, osiągnęła w relacjach z Rosją niezbyt wiele, ale o ileż wzmocniła Polskę oczach MSZ-ów i przywódców krajów Unii.

  58. wiesiek59
    Mamy jakieś aktywa w polityce zagranicznej?
    Ciężar gatunkowy, związany z gospodarką, nauką, technologiami, siłami zbrojnymi, surowcami?
    Czym chcesz straszyć Rosję?

    Już prosiłem, blagalem, na nic.

    A dlaczego nie mamy? A nie mamy dlatego, że rządzą nami Tuskowie, którzy zamiast państwo rozwijać, liczą na jałmużnę z Brukseli, a skutki tuskowch fanaberii zadłużeniowych spłacać mają chyba Niemcy, bo Polacy nie mają już z czego…

  59. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    wiesiek59
    9 lipca o godz. 15:01 pisze:

    – … Jeżeli Tusk ma odpowiadać za wszystko, to po co istniała Kancelaria Prezydenta, zatrudniająca do 350 osób, z jej szefem- panem Sasinem?
    Brali pieniądze za nic? … –

    „ Rząd ukrywał przed prezydentem, że prowadzi rozmowy w sprawie wspólnego udziału Donalda Tuska i Władimira Putina w uroczystościach w Katyniu, a Rosjanie celowo blokowali wszelkie ruchy związane z wizytą Lecha Kaczyńskiego – wynika z zeznań świadków w tzw. cywilnym wątku śledztwa smoleńskiego, do których dotarła „Gazeta Polska Codziennie”.” (GP)
    http://kontrowersje.net/tresc/prokuratura_i_lepsze_towarzycho_wycisza_artymowicza

  60. TJ
    9 lipca o godz. 16:08

    Zamiast 220 milionów na IPN [Instytut Polskiej Nienawiści] wystarczyłoby 20 milionów na Ossolineum…..

    Przypomina mi się dylemat z „Alternatywy 4”- wyłączamy zagłuszarkę, czy ogrzewanie dzielnicy?
    Są priorytety, zagłuszarka- IPN jest ważniejsza….

  61. „Tę starą rosyjską i wypróbowaną skutecznie w historii sztuczkę kupowania i zaglaskiwania jednych Polaków przeciwko drugim, w dobrze pojetym rosyjskim interersie, zastostował W. Putin w Katyniu 2010. Musiał tylko znaleźć do kolejnego upokorzenia Polaków odpowiedniego pionka, kogoś podobnego do Jaruzelskiego.”

    Co za obrzydliwie śmierdząca, manipulująca i grająca na najprymitywniejszych emocjach, pisowska bzdura!

    1. Pępkiem świata są rosyjskie sztuczki wobec Polaków.
    2. Owszem, Polacy byli podzieleni prezesa PiS i prezydenta Kaczyńskiego, który zamiast podporzadkować swoją funkcję reprezentowania RP politycznej linii rządu. bo tak nakazują artykuły Konstytucji RP, zaczął uprawiać swoją dziwaczną politykę w Gruzji, chciał wyprzedzić Sarkozy’ego, w Katyniu, chciał przebić Tuska, w Brukseli, przepędził od stolu obrad ministra Sikorskiego (z drugiego krzesła przysługującego każdej delegacji). Kto dzielił Polaków i na tym podziale ku uciesze Rosjan grał – JAROSŁAW KACZYŃSKI.
    3. Znów – wszyscy nic tylko chcą upokarzać Polaków.
    4. Teza w domyśle i to podwójna: „Tusk jest pionkiem i jest jak Jaruzelski”.

    Nie czas Autorze usiaść na nocniczku i się tam wysikać, zamiast z En Passant robić pieluchę.

  62. Polityka zagraniczna rządu Tuska doskonale wykorzystuje polski ograniczony potencjał. Priorytetem pozycja w UE. Kaczyńscy teatralnymi gestami wywalczyli niewiele znaczące zapisy w traktacie lizbońskim nt. głosowania w KE – kto teraz o tym pamięta (kompromis z Janiny), po co było umierać za Nicę i za Janinę po roku 2014 i psuć krew partnerom zbędnymi kompromisami?

    The Economist w czerwcu 2012 pisze o Merkotusku, zastępującym Merkozy’ego w centrum dowodzenia Europą. Jest to może nieco przesadzone, zapewne przedwczesne, ale czy Kaczyński mógłby się zbliżyć do tej pozycji, czy mógłby cokolwiek wskórać w Unii, poza demonstracyjnym odwołaniem spotknia Trójkąta Weimarksiego i dąsaniem się na … Boże! w pale się nie mieści! … na kartoffel.

    Kończę jadłospisowo, wspomnieniem kartoflanki
    http://www.youtube.com/watch?v=F-g-T3rxpXk
    Jej jakże wodnistą wersję serwuje dzisiaj blogowiczkom i blogowiczom Kucharz Kadett. Zapraszamy.

  63. Lato zostaje ! Michnik z Wyborczej, a Baczyński i Passent z Polityki muszą odejść. Tak sobie majaczę z upału, skoro autor bloga może.

  64. Co prawda Gospodarz blogu pisze sporo o sporcie ,ale gdzieś tam zahacza o p.Kaczyńskiego. Przypadkowo na haczyk „złapałem” taki artykuł:
    http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/kraj/ojciec-braci,1,5183683,kiosk-wiadomosc.html
    Ciekawe ile prawdy jeżeli to bajka. Ciekawe są także komentarze ,zwłaszcza pierwszy do zamieszczonej publikacji.

  65. Antoniusie,

    kiedyś największy (obecnie żyjący) Wódz naszej ukochanej ojczyzny powiedział, że Japończycy mówili mu, że zostało z niego nie więcej niż 30%. Czas robi swoją krecią robotę, więc i ja powinienem przyjrzeć się sobie.

  66. Oczywiście największe zagrożenie może przyjść z Rosji. Ale najlepszym zabezpieczeniem jest ugruntowany sojusz z Zachodem. Zachód nie jest jednorodny, nie jest super solidny, ale niczego lepszego nie mamy od tysiąclecia. W pojedynkę, czy w dozgonnym sojuszu z Gruzją nie obronimy się. Pisowcy pod przywództwem pani A. Fotygi dwoją się i troją nad tą teorią, ale zupa z tego trumiennego gwoździa nie upichcą.

    Naszym sojusznikiem jest w tej dziejowej chwili kanclerz Merkel, zdecydowanie trzymająca Putina na dystans. Kartoffel, pardon – Kaczyński nie miał posłuchu w Niemczech, nawet jak by nie wiem jak twardo tupał, nie był żadnym partnerem do konstruktywnych rozmów, negocjacji, o sojuszu to już nie byloby co marzyć. Polska w pojedynke z całym światem, Obama w dalekiej perspektywie macha ręką (dzierżąc golfowy kij), albo pokazuje kciuk do góry, nawet na „V” nie ma co liczyć. Tusk to zupełnie inna liga, realpolitik.

    Ale z kim tu gadać. Pisze taki PiSowiec – rządzą nami Tuskowie … Taaa … – czy dobrze czytam, Tusk dwoi mu się czy troi w oczach? Dalej „… zamiast państwo rozwijać, liczą na jałmużnę z Brukseli, a skutki tuskowch fanaberii zadłużeniowych spłacać mają chyba Niemcy, bo Polacy nie mają już z czego…” – kto przetłumaczy ten bełkot? Kadett, w takim stanie nie wolno prowadzić pojazdów, z furmanką i hulajnogą włącznie.

  67. „Donald Tusk uczyniłby wszystko i złapał wszystkiego, by prezydent kojarzyć się mógl jako typowy polski rusofob, krzykliwy awanturnik, nieodpowiedzialny ‘kurdupek z szabelką’, stający w poprzek wielkim interesom Niemiec i Francji z Rosją zasobną w surowce i chlonną technologicznie oraz militarnie (francuskie nowoczesne Mistrale i inne cacka wojenne).

    Dżizus! Donald Tusk nawet palcem w bucie nie musi kiwnąć, aby Kaczyński kojarzył się wszystkim jako … patrz wyżej.

  68. „Nim o tym Putin pomyśleć zdążył, jak X sprytnie wykorzystać, X sam się napatoczyl w roli jenerała-przyjaciela Rosji i Rosjan”

    X = ?

    Podpowiedź: X założył okulary usiadł za stołem, pianino pod ścianą … Ale farsę zafundował Polsce niejaki X.

  69. „Rosyjska dyplomacja należy do najlepszych na świecie i doskonale rozumiala istotę politycznego konfliktu na linii polski premier – prezydent, szczególnie w kontekście mściwego charakteru X po przegranych … wyborach w 200?”

    X = ?

  70. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    TJ
    9 lipca o godz. 16:08

    Domyslam sie, ze Blogowicz mysli o „wojnie i pokoju“ – prawda?

    Naja … nie musimy cofaac sie az do Bismarcka aby zrozumiec o co w tej materii chodzi, poki co pojecie to zostalo wielokrotnie zastosowane w roznych historycznych przesileniach z roznym skutkiem, i co za tym idzie z roznymi konsekwencjami.
    Czesto b. bolesnymi …

  71. p.s. Proszę o więcej PiS-pulp, przechodzę na (intelektualną) dietę.

  72. Kadett pisze: „Polityka zagraniczna Tuska, która miała dokonać przełomu w stosunkach z Rosją i wynieść Tuska na piedestały, w rzeczywistości przyniosła Polsce całkowitą klęskę” – czyście zwariowali już z tymi klęskami? Co jeden to Pytia w ogon kąsana.
    ———
    Absolwencie!
    Szczególnie Michnik, który w ogóle nie wziął akcji. Ale dla mnie w ogóle Twoje rozumowanie jest bez sensu, mieli prawo puścić dziennik na giełdę i mieli prawo mieć z tego profity. Jak ktoś zazdrościł, to trzeba było założyć taką samą gazetę. I tylko nie mów, że sukces był dzięki znaczkowi i temu podobne, bo „Tygodnik Solidarność” był ze znaczkiem, i jest (był) do luftu.
    ————–
    Marku!
    Piszesz: Pozostaną tu (…) same miernoty intelektualne”. Masz rację, ci dążący do utrzymania za wszelką cenę plajtującego wydawnictwa specjalizującego się w klasyce, która powinna być ogólnodostępna w sieci za darmo – właśnie pozostaną jako…
    ————-
    Wieśku! dot. 15.09
    Ja mówię to samo, co Ty, Polska ma świetną sytuację, na Litwę, Słowację czy Czechy wystarczy pluton zmotoryzowanej żandarmerii, na Rosję i Niemcy i Święta Rita nie pomoże (w Kościele rzymskokatolickim czczona jako święta od spraw trudnych i beznadziejnych)
    ———
    T.O.!
    Błagam, daj sobie spokój. Przecież to są twardogłowi impregnowani fanatycy, szkoda klawiatury.

  73. Czytam właśnie kolejną książkę Mariusza Wilka i się lubuję…
    Oto cytat z dedykacją dla każdego, kto ma jasny pogląd na jakikolwiek historyczny fakt…
    #
    – Popatrz – powiedział, stawiając pomiędzy nami małe kieszonkowe lusterko. – Ty widzisz okno i dom naprzeciwko, a ja drzwi i półkę z książkami. Podobnie z faktem historycznym. Obserwując go z jednego kąta, oglądamy wyłącznie jeden z aspektów. Dlatego fakty należy oświetlać ze wszystkich stron – w kontekście innych faktów – dając czytelnikowi szansę na samodzielny osąd. Jeśli pokazujesz komuś świat w zwierciadle tekstu, pamiętaj – w którą stronę je obrócisz, tę ujrzy! Im więcej odbić, tym pełniejszy obraz świata.
    #
    W ramki i nad łóżko!!!
    Jak mawiał mój profesor od fizyki i chemii, wyprowadziwszy na tablicy kolejny wzór na cokolwiek.

  74. p.s. Bóg mi świadkiem – miałem napisać „chulajnogą”, aby @kadett miał możność się popisać, jak dawniej. No przepraszam, literowy błąd popełniłem, najmocniej.

  75. kadett,

    trener kadry polskich siatkarzy Anastasi powiedział, po meczy finałowym Ligi Światowej, w którym jego podopieczni pokonali Amerykanów.
    Teraz jestem szczęśliwy, bo w mojej ukochanej dyscyplinie sportu, tenisie, wygrał Federer.
    Trudno mu się dziwić, chociaż Andy miał także niektóre uderzenia nie do podrobienia.

  76. Doznałem olbrzymiej rozkoszy słuchając w „loży prasowej”TVN24 siedzącego po Pana prawicy „dziennikarza” chwalącego pod niebiosa zalety p.Kręciny vel kręciarza. Wiem o podobnych upodobaniach rzeczonego pana jeżeli chodzi o pana gen. Pinocheta, który sławił się rozwiązaniem problemu socjalistów, komunistów w bardzo prosty sposób „załadować na pokład samolotu i wyładować nad Pacyfikiem ale bez spadochronu”. Więcej takich znawców piłki kopanej, a w szczególności ludzi za nią odpowiedzialnych!!!A ideał sięgnie bruku.

  77. Rybo,
    Federer pokazał wczoraj poziom tenisa, jakiego nie widziałem w jego wykonaniu dawno. Nie przeląkł się szarży Murraya w 1 secie, przetrzymał jego napór, wyczekał aż nadejdzie Andy’ego moment słabości. Dopadł go wtedy, zażarta walka o wygrany tak naprawdę cały mecz trwała 40 minut w tych przełomowych 2 gemach. Murray dał z siebie wszystko i jeszcze trochę. W 4 secie przy stanie 5:4 nie rezygnował, walczył jak młody lew, dążył do 5 seta. Zabrakło mu sił.

    Może się mylę, ale kiedy na spokojnie analizowałem cały mecz, przebiegła mi przez głowę taka oto myśl, że Federer okazał się większym doświadczeniem, bardziej oszczędzał siły. Murray tylko w kilku gemach miał kłopoty z utrzymaniem własnego podania. Zdecydowaną większość swych gemów wygrywał łatwo. Federer nie szarpał się w nich, nie stawiał w każdym zagraniu wszystkiego na 1 szalę. Podjął zdecydowane próby przełamania w tych dwóch gemach, trwających najdłużej. Oba chyba wygrał i dzięki temu cały mecz, koncentrując maksimum sił jedynie w 2 gemach, w których nie odpuścił!

    Odwrotnie sprawa się miała z Murray’em. Ten zużywał siły nie tylko przy b. mocnych własnych serwisach, często powtarzanych, ale trwonił je przede wszystkim przy większości podań Rogera, bo taki miał apetyt na wygraną. Andy miał wyraźną przewagę w wygranych wymianach, ale ten ubytek sił szedł na marne po kolejnym asie Rogera. To moim zdaniem zdecydowało o przegranej Andy’ego. Szastanie siłami.

  78. Ł-E z Toronto,
    jeżeli liczy na to, że zniżę swój poziom i dostosuję do dna urynału, to srogi ją spotka zawód. Ot, co!

  79. Warto jeszcze raz przypomniec, ze cala fala obrony PO-owskiej Czestochowy ruszyla sie na skutek jednego zdania, o ktorym pisze w swoim felietonie Passent:
    Donald Tusk powiedział na dzisiejszej konferencji prasowej, że przed ustaleniem spotkania z Putinem, które odbyło się 7 kwietnia 2010 r. nie miał informacji z Kancelarii Prezydenta, o planowanej wizycie Lecha Kaczyńskiego.

    Niezaleznie ile wpisow TO i TJ napisza na temat „zlosliwego kurdupla”, cytujac konstytucje,Gruzje itp.

    Tusk sklamal!
    I o tym swiadcza dokumenty.

    Czekam na sprecyzowanie …
    nie dlugo Tusk to zrobi i poprawi sie mowiac.
    Nie pamietam….

    Co do Gowina czyli tzw. PO-waznej prawicy.
    To widze, ze niektorym sie marzy zeby PO stanowilo FJN zarowno rzadzac jak i bedac w opozycji.
    Taki nowy twor polityczny gdzie bedzie prawica, lewica i centrum plus frakcja chlopska.
    Wspolne bedzie koryto.

  80. O tym, jak krzywdzące, podle i niesprawiedliwe dla Lecha Kaczyńskiego było wrabianie go w rusofobię, przypisywanie mu przez zakłamane polskie łże-elity cech tradycyjnego Polaka-rusożercy, ziejącego nienawiścią do wszystkiego co rosyjskie, świadczy fragment wywiadu prof. Adama D. Rotfelda. Profesor przypomina w nim świeże wrażenia Anatolija Turkonowa, współprzewodniczącego ze strony rosyjskiej tzw. Komisji Wspólnej ds. Trudnych po spotkaniu z prezydentem Kaczyńskim, której przewodniczącym z naszej strony był prof. A.D. Rotfeld.
    Zachęcam wszystkich, co cenią prawdę, by z tym wywiadem się dokładnie zapoznać, choćby dlatego, by przekonać się jaka jest wartość kaloryczna kartoflanych pomyj, wylewanych przez łże-elitę i czy warto się nimi karmić.

  81. Sprostowanie:
    Coś mnie męczyło i nie dawało spokoju. Pamięci co do nazwisk nigdy nie należy ufać. Sprawdziłem i prostuję. Współprzewodniczącym rosyjskiej strony Polsko-Rosyjskiej Grypy ds. Trudnych był prof. Anatolij Torkunow.

  82. Grupa ds. Trudnych miała przerwy w działałności, ale nie z powodu grypy. 😉 Nie została też rozwiązana, wiec należy uznać, że wciąż istnieje, a nawet dziala.

  83. Wszystkich, ktorzy czekaja az
    „sad raz na zawsze rozstrzygnie (!?) o niewinosci jenerala”,
    wierzacych w nadprzyrodzona sile sadow w rozstrzyganiu wszystkich problemownatury politycznej, moralnej i historycznejdsylam do najnowszego raportu o stanie polskiego sadownictwa:

    Sędziowie są głównymi sprawcami pomyłek sądowych – wynika z badań nad przyczynami niesłusznych skazań w Polsce –
    Taką tezę przedstawią środowisku prawniczemu dwaj naukowcy z Uniwersytetu Warszawskiego, którzy współpracują z Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR).

    Rocznie w polskich sądach może dochodzić nawet do 300 błędnych skazań. Ich przyczyną jest niekompetencja sędziów i prokuratorów – stwierdza raport przygotowany przez Forum Obywatelskiego Rozwoju.

    Nad dokumentem zatytułowanym „Przyczyny błędnych skazań w Polsce” pracowało kilkudziesięciu adwokatów, sędziów, prawników uniwetrsyteckich oraz przedstawicieli organizacji pozarządowych. Zdaniem mec. Łukasza Chojniaka z Wydziału Prawa UW liczba wydawanych niesłusznie wyroków możwe być większa, niż ta, którą wskazano w raporcie.

    Można założyć, że tych przypadków jest więcej, ponieważ usuwanie błędów następuje zazwyczaj na skutek zupełnie przypadkowego ich dostrzeżenia, cały czas brak natomiast pogłębionych danych na ten temat.

    W jednym z lokalnych lokalnych sadow wzietych pod lupe wykazano nieprawidlowosci w okolo 50% wszystkich spraw.

    Jest olbrzymia szansa, ze Jaruzelski zostanie koronowany przez sad na ofiare stanu wojennego… i wtedy historia bedzie rozsadzona „raz na zawsze”.

    Cala „dyskusja” na tym blogu potwierdza niestety obserwacje psychologow, ze czlowiek z natury rzeczy wybiera jedynie te fakty, ktore potwierdzaja z gory zalozona teorie.
    Mozemy bez konca przytaczac dowody na nieudolnosc Tuska i PO – w ostatecznosci uslyszymy zelazny argument:
    „a Kaczynski jest kurdupel”.

    Ostapowicz i spolka doskonale wiedza, ze tlum tak naprawde nie kieruje sie logika ale emocjami i jak widac to dziala.

  84. „Lato, Kręcina, Czarnecki – nie budzi zaufania. Czarnecki jest niepoważny, a Lato i Kręcina to więcej tego samego. Co robić? – Nie wiem”.

    Dla leśnych dziadków z PZPN, a niektórzy z nich pamiętają jeszcze czasy Moczara, istotnie, Czarnecki jest niepoważny – wódki z gwinta pić nie umie, nawet pieniędzy nie chce, co jest absolutnie dyskwalifikujące. Z takimi manierami chce objąć spuściznę Kręciny i Fryzjera?

  85. Flagę ludu smoleńskiego na olimpiadzie w Londynie poniesie dumnie Agnieszka Radwańska. Czy będzie to biało czerwona, czy z wizerunkiem MB zadecyduje ojciec doktor Rydzyk. Napruta forsą bohaterka Wimbledonu zażądała od władz królewskiego miasta Krakowa 150 000 euro za umieszczenie wizerunku rodzinnego jej grodu na koszulce. W tej sytuacji zadziałała widzialna ręka rynku wobec niewidzialnego umysłu.

  86. No bo Kaczynski jest kurdupel.

  87. Georges 53. Skoro nikt nie zaprzeczył, można śmiało domniemywać, że felietony Redaktora piszą jego zasłużeni moderatorzy. Stąd od długiego już czasu są one nie do czytania. Tematyka wędruje gdzieś po marginesach od Dody do Wojewódzkiego dotykając od czasu do czasu wybryków i bredni Kaczyńskiego, emocji ludu smoleńskiego, sukcesów sportu IIIRP lub innych zjawisk o charakterze śmieciowym, typowych dla oświeconych rządów cwaniaków. W tej sytuacji blog zalewane jest mulistymi bredniami nałogowych rekordzistów klawiatury, kadetta, TO lub Falicza. Nie pozostaje już miejsca na złowrogie wybryki pseudo intelektualistów Tuska-Gowina likwidacji fundamentów kultury narodowej, Wydawnictwa Ossolineum, szykanowanie nauczycieli, działkowców i innych grup społecznych, nadużyciom sądów, prokuratorów, organów opresji, szantażu IPN, masowego upadku przedsiębiorstw, bezrobocia wykształconej młodzieży, szkół kształcących debili lub katastrofy służby zdrowia. Tego moderatorzy nie potrafią.

  88. Cóż zacz ma rozdzielenie czy też nierozdzielenie wizyt polityków w Katyniu do rozbicia się samolotu? Czy to spowodowało brak umiejętności latania u pilota Protasiuka? I łamanie przez niego wszelkich prawideł sztuki, o przepisach nie wspominając?

  89. Torlin 23.15
    No wlasnie , pisałem o tym zreszta od razu, ze Michnik nie wział tych kilkudzisieciu milionów na głowę, które wzieli inni z kierownictwa.
    Jak myslisz, dlaczego ?
    No a co bys powiedział, gdyby w ten sam sposób zprywatyzowano KGHM albo Orlen, a twórca takiego koncernu demonstracyjnie nie wział kasy ?????

  90. Flagę ludu smoleńskiego na olimpiadzie w Londynie poniesie dumnie Agnieszka Radwańska. Czy będzie to biało czerwona, czy z wizerunkiem MB zadecyduje ojciec doktor Rydzyk.

    Ach ten okrutny dysonans poznawczy, lud smoleński to przecież nieudacznicy, a tymczasem Radwańska tylko w niedzielę zarobiła ponad 500 tys funtów. A w Krakowie weźmie udział w uroczystościach w rocznicę katastrofy smoleńskiej. I co jej pan zrobisz?

  91. jasny gwint,
    w rzeczy samej! IPN trzeba natychmiast zlikwidować! Wówczas byli towarzysze, a dziś zaledwie panowie (cóż za degradacja!) jak zezowat, wiesiek59 i jasny gwint będą mogli pleść dowolne androny o bohaterskich wyczynach tow. jenerała Wolskiego. A tak to mamy do czynienia z szantażowaniem towarzyszy szczegółowymi zasobami archiwalnymi rzeczywistych dokonań tow. jenerala Wolskiego na froncie walki z Polakami(raporty z frontu wojny ideolo, meldunki, donosy na nielewomyślnych kolegów).

  92. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    „ … W sytuacji kiedy w Anglii trwa przesłuchanie Paula Tucker’a (początek o 16.30), którego pewna nominacja na gubernatora Banku Anglii wraz z rozwojem skandalu wymyka się, u nas trwa złowróżbna cisza i temat ten ani WIBOR-u nikogo pozornie nie interesuje (…) To już nie nacjonalizm ale naocoegoizm, nacjocentryzm, walka o panowanie nad światem, szkodliwa mania, która należy unieszkodliwić, jak się unieszkodliwia szaleńca-mordercę. I dlatego jedyna droga jest separacja, która może targnie sumieniem tego zbłąkanego a przecież niewątpliwie nieszczęśliwego narodu i uświadomi go o podstawach właściwej egzystencji (…) Gdy chodzi o skandal z indeksami to zatacza on coraz szersze kręgi, w piątek wystąpiły już pierwsze sprawy o odszkodowania ze strony uczestników rynku (Kalaway v. Barclays Plc, 12-05280, U.S. District Court, Southern District of New York (Manhattan.) ), w tym samym dniu do sprawy włączył się zarówno SFO (Urząd do Zwalczania Poważnych Nadużyć Finansowych – Serious Fraud Office), a dzisiaj na pierwszej stronie FT informuje o włączeniu się w sprawę Brukseli…”
    http://www.bibula.com/?p=58607

    Post Christum.
    Parametry % ostatniej POzyczki obiete sa nadal „tajemnica rzadowa” (?)

  93. absolwent (9.41),

    nie jest prawdą, że Adam Michnik zrezygnował ze ,swojej puli, w całośći. On ,jedynie, zrezygnował z 32 milionów złotych ,nadwyżki,, która przypadła mu po rozdziale łupów. Kwoty tej nie przekazał dla ociemniałych w Laskach, lecz na rzecz swoich kumpli ulokowanych w tym samym źródle sukcesu finasowego. Odebrałem to jako demonstracyjny wyraz jego przewagi moralnej nad dotychczasowymi przyjaciółmi, ktorzy, jak to zwykle bywa przy dzieleniu pieniędzy, zaczynają ideały młodości odkładać na dalszy plan.
    Redaktor Michnik jest człowiekiem bardzo zamożnym i uszczuplenie jego majątku o taką kwotę nie przyniosło mu wielkiego uszczerbku.

    Na mnie zrobił on duże ‚wrażenie’, gdy podczas przesłuchań Komisji Sejmowej w sprawie tzw. Afery Rywina premier Miller ujawnił, że chodził on nerwowo po jego gabinecie i powtarzał w kółko o załatwieniu tego, kto śmiał mu sprokurować ten numer z łapówką.

    kadett,

    co tu dużo mówić, na trawie Wimbledonu oglądaliśmy piękny mecz w którym spotkały się wschodząca i pięknie schodząca gwiazdy (jak powiedział Anastasi) najpiękniejszego sportu jakim jest tenis.
    Muszę przyznać, że na mnie (oprócz samego meczu) duże wrażenie wywarły łzy Murraya, które umacniają mnie w przekonaniu, że będzie on systematycznie rósł na korcie.
    Po tych emocjach zapomniałem mu nawet, że Tsongę uderzył boleśnie piłką w podbrzusze, a i w finale na Fedrera także się zamachnął (do jego zachowań w innym momencie meczu odniósł się aluzyjnie Tomaszewski).

  94. Czytam , czytam i nic , zadnej poprawy nastroju , nawet leciutkiej nawet …
    A gdzie doznanie olbrzymiej rozkoszy ? Niechby i zwyklej , niechby i z powodu naprucia forsa niechby … ale nic .
    Niewidzialny umysl sugeruje chlodny p…..c (shower, spoko to tylko tzw przelotny deszcz )

  95. Andrzej Falicz
    9 lipca o godz. 23:21
    „Donald Tusk powiedział na dzisiejszej konferencji prasowej, że przed ustaleniem spotkania z Putinem, które odbyło się 7 kwietnia 2010 r. nie miał informacji z Kancelarii Prezydenta, o planowanej wizycie Lecha Kaczyńskiego.”
    „Tusk sklamal! I o tym swiadcza dokumenty.”

    Mój komentarz

    Autorze, czyli wszechprzyczyną jest kłamstwo Tuska. Zapewne dlatego prezydent lecąc do Smoleńska jako dysponent lotu nie zadysponował po otrzymaniu wiadomości od kapitana o braku warunków do lądowania (mgła) odlotu na lotnisko zapasowe? Przez kłamstwo Tuska?

    I następne kłamstwa o tajemniczej awarii w Warszawie z kałużą pod silnikami, o tym, że kapitan odszedł na drugie zajście na przepisowej wysokości 100 m nad poziomem lotniska, o tym, że samolot nie zniżył się do mniej niż 20 nad ziemią, o fałszowaniu czarnych skrzynek, o sztucznej mgle, o helu, którego resztki chciał badać adwokat Dubieniecki, o tajemniczej broni elektronicznej, która „obezwładniła” samolot tuż po tym, gdy kapitan zainicjował manewr odejścia, o tajemniczych ładunkach, które wybuchły na skrzydle i wewnątrz kadłuba, o tajemniczym połączeniu telefonicznym ze niszczonego wybuchami samolotu, na którym (Macierewicz tak twierdził) słychać jakby wiatr szumiący w wybitych oknach kadłuba, opinie o kłamliwych sekcjach zwłok, która nie wykazały strzelania do ofiar, nie wykazały wybuchu, itd, itp.

    To też przez kłamstwo Tuska? Kłamstwo przeciwko kłamstwu?

    Pzdr, TJ

  96. Czytając komentarze Kadeta Bieglera na tematy tenisowe mozna sie domyslac ze conajmniej pasał krowy z Lacostem, a Mc Enroe, Connors i Steffi Graff z Agassim podawali mu piłki.
    Jesli chodzi o kopaną, to z Pelem jest po imieniu, a Garrinha mówi do niego Sir.
    Ale Biegler u Szwejka, a własciwie Haska, był dokładnie taki sam !!!

  97. kadett
    10 lipca o godz. 10:54

    Demokracja to taki dziwny ustój, w którym nie ściga się karnie przeciwników politycznych po dojściu do władzy, chyba że doszło do przestępstw zawartych w Kodeksie Karnym.

    Może w końcu nauczycie się tej fundamentalnej lekcji?
    Mściwość, rewanżyzm, małostkowość, prostackie czarno – białe spojrzenie na świat, to cechy wykluczające z polityki.
    W normalnym demokratycznym kraju, oczywiście…..
    Pana wpisy są kwintesencją TKM…..

  98. Niestety, w tej rozgrywce nie chodzi jednak ani o przyszłość samej Syrii i jej ludności, ani nawet o szczytne idee i wartości, wypisane na sztandarach zachodnich demokracji. Twarda i bezwzględna gra toczy się o polityczne i ekonomiczne wpływy w tym ważnym regionie świata oraz o realizację strategicznych interesów mających zapewnić przewagę nad rywalami i przeciwnikami.
    http://konflikty.wp.pl/kat,1020229,title,Syria-polem-walki-regionalnych-poteg-i-swiatowych-mocarstw,wid,14744249,wiadomosc.html?ticaid=1ec7c
    =============

    Niezła analiza konfliktu.
    Dokładnie takie same przyczyny zaistniały onegdaj w Gruzji.
    Taki mały poligonik.
    Tyle że Gruzini nie chcieli masowo umierać i podali tyły.
    Syryjczycy zaś wyżynają się z zapałem godnym lepszej sprawy….

  99. O czym Ty Absolwencie piszesz? A co to, Gazeta była za czasów komuny, że trzeba było ją prywatyzować? Ona była prywatna od samego początku, możnaby ją nazwać spółdzielnią tak jak „Politykę”. To, że była ona własnością wszystkich członków „Solidarności” to jest mit, który ukuli ludzie – nieudacznicy z drugiego obozu politycznego, sami nie umiejąc czegoś takiego założyć. W kapitalizmie nie ma czegoś takiego jak własność wspólna, jeżeli mówimy o wytworach materialnych człowieka, to jest jedno wielkie oszustwo. To jest myślenie z czasów PRL-u.

  100. Największy polityczny beneficjent Okrągłego Stołu – Adam Michnik
    – pisze blogowicz Y.
    http://passent.blog.polityka.pl/2012/07/04/samce-i-samice/#comment-228158

    Nikt nie twierdzi tutaj, że prezydent Kaczyński był rusofobem sensu stricto. Postronny obserwator mógł tak myśleć o prezydencie i to należy wyprostować i podkreślić. I oprawić w ramki. Prezydent Kaczyński kochał naród rosyjski, zagłebiał się w jego kulturę itp itd. Niewątpliwie jako prezydent RP był Miedwiediofobem i Putinofobem. 10 kwietnia w Katyniu miał powiedzieć – „Sprawmy, by katyńska rana mogła się wreszcie w pełni zagoić i zabliźnić”. Niestety nie dotarł. I był spóźniony o dobre dwa i pół roku w stosunku do Tuska. U Kaczyńskiego wyczucie czasu szwankowało, na tle Tuska – i czyja to wina? Oczywiście Tuska.

    Kaczyński 10 kwietnia, co by nie powiedział w Katyniu, odchodził był powoli do historii. Pytanie często powraca – kto jest największym politycznym beneficjantem Katastrofy Smoleńskiej?

  101. @Feliks Stychowski:

    Zauważyłem, że w wielu wpisach nagle, bez odniesienia do treści używasz zwrotu „Post Christum” (po Chrystusie). Ponieważ z treści zupełnie nie rozumiem dlaczego, proszę z ciekawości o wyjaśnienie.

  102. @Ewa-Joanna przesadzasz z tym…

  103. Kadeciku miły…..
    Jak tam z demokracją wśród Styropianowców?
    Tą wewnątrzpartyjną?
    W porównaniu z nią, centralizm demokratyczny w PZPR jawi się niedoścignionym wzorcem….
    A jak UBeckie metody?
    Przecież UB i SB nie miało takich możliwości, jakie ma obecnie te dwanaście służb tajnych i wielopłciowych.
    Walka z Komuną jej metodami? Czy to godne Patriotów?

    Spadkobiercy ZSL czy PZPR będą w dziedzinie demokracji przez wiele lat was wyprzedzać….

  104. Demokracja to taki dziwny ustój, w którym nie ściga się karnie przeciwników politycznych po dojściu do władzy, chyba że doszło do przestępstw zawartych w Kodeksie Karnym.

    Towarzysze nie tylko preparowali dowody rzekomych zbrodni swoich przeciwników i wymuszali zeznania takie jakie chcieli torturami. Wszyscy wrogowie towarzyszy wieśków byli płatnymi zdrajcami, szpiegami i kolaborantami imperilalistów. Takie postępowanie dotyczyło rzecz jasna tylko znane postaci z kręgów wrogów władzy ludowej. Do pozostałych, anonimowych strzelało się jak do kaczek. Czy tow. wieska59 ktoś torturował w Polsce za czerwoną legitymację? Jacyś nieznani sprawcy..? Zapomiał wół jak cielęciem był?

  105. Szanowny Panie Redaktorze,
    powtarza pan komentarze swojej corki ( vide fakty po faktach) , a przy okazji reklamuje swoja ksiazke o Fibaku. Pragne nadmienic , ze sporym zgrzytem dla mnie bylo uslyszec z ust p. Agaty (publicystki) o tym, ze czesto „rodzina , ktora musiala sie wyrzecyc…) w 9:20 wywiadu. Jestem od ponad 20 lat za granica, a mysle ze powinno brzmiec ” wyrzec”. Prosze wyprowadzic mnie z bledu>
    Pozdrawiam
    Rafal

  106. Demokracja to taki dziwny ustój, w którym nie ściga się karnie przeciwników politycznych po dojściu do władzy, chyba że doszło do przestępstw zawartych w Kodeksie Karnym.

    Znalazł się demokrata… Towarzysze nie tylko preparowali dowody rzekomych zbrodni swoich przeciwników. Jak ich nie umieli spreparować, to wymuszali zeznania takie, jakie chcieli. wymuszali torturami. Wszyscy wrogowie towarzyszy wieśków byli płatnymi zdrajcami, szpiegami i kolaborantami imperilalistów. Takie postępowanie dotyczyło rzecz jasna tylko znanych postaci z kręgów najbardziej zapiekłych wrogów „władzy ludowej”. Do pozostałych, tych anonimowych strzelało się jak do kaczek. Seriami z broni maszynowej. Czy tow. wieska59 ktoś torturował w Polsce za czerwoną legitymację? Jacyś nieznani sprawcy..? Zapomiał wół jak cielęciem był?

  107. Celem wojskowego rządu była walka z terroryzmem oraz uzdrowienie gospodarki kraju. W listopadzie 1981 roku doszło do rozwiązania wszystkich partii politycznych, zawieszono działalność związków zawodowych. W wyniku trzech lat władzy wojskowych na śmierć skazano ok. 50 osób, kolejne 200 zmarło w więzieniach w wyniku tortur, a kilkuset uznano za zaginionych. Represje stosowano tak wobec przedstawicieli lewicy, jak i prawicy.
    http://www.psz.pl/Alicja-Tomaszczyk-Zamach-stanu-na-styku-Europy-i-Azji-ZEDYTOWAA
    ================

    Co prawda nie o nas, ale wyraźne podobieństwa widać.
    Poza ilością zabitych , torturowanych, zaginionych……
    Wielowiekowe przenikanie się kultur, owocowało podobnymi rozwiązaniami w podobnym czasie?

  108. Falicz (9-VII, 23:21) pisze:
    Dosyć kłamstw

    1. Nigdy nie napisałem o prez. Kaczyńskim – „złośliwy kurdupel”. Faktycznie, to blogowicz Y wprowadził ten nieładny termin i teraz się go do mnie, do nas – TJ i mnie, powoli przykleja. Falicz, to ty kłamiesz tu i teraz!

    Nata bene, Y napisał, że Tusk był mściwy po przegranych wyborach 2005; jedynie sugeruję, że ten opis lepiej pasuje do domnienej mściwości prezesa Kaczyńskiego po przegranych wyborach 2007, 8, 9 itd.

    2. Piszesz – „Donald Tusk powiedział na dzisiejszej konferencji prasowej, że przed ustaleniem spotkania z Putinem, które odbyło się 7 kwietnia 2010 r. nie miał informacji z Kancelarii Prezydenta, o planowanej wizycie Lecha Kaczyńskiego. … Tusk skłamał”

    Konkretnie, w czym Tusk skłamał? Czy przed ustaleniem (nie spotkania z Putinem, lecz wspólnej z nim wizyty na grobach w Katyniu 7 IV 2010), które to ustalenie nastąpiło wiele tygodni wcześniej, Tusk wiedział o planowanej wizycie prez. Kaczyńskiego? Co bylo wcześniej, Falicz? Ustalenie wspólnej wizyty 7-IV, czy zaplanowanie wyjazdu 10-IV (w ramach jak się uważa „nieoficjalnej” kampanii wyborczej)?

    Nota bene, pierwsze kroki ku wspólnej wizycie premierów Polski i Rosji w Katyniu podjął Tusk natychmiast po objęciu rządów jesienią 2005. PiSowska argumentacja jest nieco pokrętna w tej sprawie, więc zapytam: Czy wspólna wizyta premierów była dobra? Czy była osiągnięciem Polski i krok ku „zabliźnieniu rany katyńskiej”? Czy była osiągnieciem Kaczyńskiego czy Tuska?

    Dosyć kłamst, Falicz, i dosyć kręcenia w sprawie faktów, chronologii i oceny faktów!

  109. Feliks Stychowski
    10 lipca o godz. 11:32

    Tak jest, „szaleniec-morderca” to termin określający samo sedno sprawy, literalnie. Tylko odsunięcie od władzy oraz wpływu na sprawy społeczne ogółu może tu pomóc. Jest wiele innych, ciekawych zajęć, niech choć raz zrobią coś pożytecznego dla innych, albo przynajmniej nie szkodzą.

  110. Torlin
    Pozwolisz, że odpowiem radą na Twą „błaganie”/radę (9 VII, 21:15). Ty się na prywatyzacji nie znasz, rozumiesz, przynajmniej nie tak dogłębnie i profesjonalnie jak Twój adwersarz (15:07/9:41) … 😉

    I Ty to nazywasz twardogłowiem. Myślę, że utrafiłeś we właściwą część ciała, ale mylisz „twardość” z „pustością”.

  111. otago (11:52)

    „Wziął (zimny) prysznic i tyż nic!”

    Ale to chyba na inny temat było, aczkolwiek nazwa ta sama i***a.

  112. Upały najwyraźniej zwiodły blog na manowce.
    Wygląda na to, że troll daje szansę na napisanie czegoś, a zwłaszcza czegokolwiek. Smutne jest to Wasze chelpliwe przekonanie, że inni trolla nie wyinaczyli a Wam się to uda!!!
    Ach! Jak bardzo jest zaraźliwe kuku na muniu!

    Odprężcie się Panowie wchłaniając zapach smażonej rybki.

    http://youtube.ng/watch?v=EZVsKoZHOCs&feature=related

  113. Debata publiczna nad ocena Euro-2012 w Polsce przypomina mi publiczne oceny wspólnej wizyty premierów Polski i Rosji na grobach w Katyniu. Lud – podobno ciemny – ocenił dobrze organizację Euro i poniesione wydatki, więc prezes PiS zmienia front, bo widzie, że tego nurtu kijem nie zawróci. Podobnie było w gorączkowych dniach przed 10 IV 2012. Wizytę 7 IV Putina i Tuska w Katyniu oceniano pozytywnie, nawet entuzjastycznie.

    Trzeba było po wyłożeniu się na tej szosie, mówiąc językiem Tour de Pologne (i T. de France) gonić gorączkowo i co sił peleton, w którym uciekał Tusk. Kto winien jest tych wszystkich politycznych porażek Kaczyńskich przed 10 IV 2012? Oczywiście Tusk.

  114. Zygmus
    już kiedyś o to pytałam pana Post Christum. Oraz dlaczego diaspora jest czujna (albo- nie).
    Dostałam tylko po łapach za moje głupie pytannie.
    Sądzę, że jest to jakaś tajna rzecz zrozumiała i oczywista dla jakiegoś wąskiego koła ludzi wtajemniczonych – tak wąskiego, że może ono się składać z samego tylko pana Feliksa S.
    A reszta to profani, jak nie wiedzą, to nie warto im wyjaśniać.

    Post Christum: Ale czyż nie jest to urocze? 🙂

  115. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @ Zygmus

    Mam wglad w pokazny zbor tzw. zszywek ( 1870 – 1937) z naciskiem na okres miedzywojenny niemieckojezycznych regionalnych wydawnictw prasy codziennej o roznych profilach politycznych.
    Byl to okres „roznokolorowych” przesilen z koncowymi konsekwencjami.
    W jednym z nich wystepuje b. dobrze zrobiony cykl graficzny pt. „Post Christum”

  116. http://biznes.onet.pl/pipp-alarmuje-wysokie-ceny-paliw-grozne-dla-calej-,18493,5184911,3030583,53,1,news-detal . Ciekawe, że nie mogą u nas wzrosnąć płace… Ale i tak cud, że dostawcy pooowoli, poowoli dostrzegają że potrzebny im pieniądz na rynku konsumenckim, ten pracowników pieniądz.

  117. kadett
    10 lipca o godz. 16:54

    Piszesz że WIARA usprawiedliwia i teraz brak CZŁOWIECZEŃSTWA?
    Cel uświęca środki?

    Chłopie, mamy XXI wiek!!!
    Prymitywizm nie uświęca braku myślenia….

    Areszty wydobywcze, prowokacje polityczne, naciąganie faktów, to NOWY WSPANIAŁY ŚWIAT tzw. Prawicy?

    Mentalność „das ist Kaiser”…..
    Albo „naczalstwo skazali”…

  118. @Feliks Stychowski
    10 lipca o godz. 19:50:

    Aha

  119. Co zwiodło blog na manowce?

    W Polsce jest widoczna gorączka, nazwałbym ją … antykonstytucyjna. Czy ktoś na blogu wyraził jasny pogląd na temat główny tego wpisu, tj. czy Tusk w zgodzie z Konstytucją RP udał się ze wspólną wizytą dwóch premierów do Katynia 7-IV-2010 r. w ramach uprawnień do prowadzenia polityki zagranicznej RP? I czy Prezydent z nim w tej sprawie współdziałał? Rozwinął się on ze słów red. Passenta: „Donald Tusk zeznał, że nie orientował się w przygotowaniach prezydenta Kaczyńskiego do wizyty w Katyniu. Wynika z tego, że nie był oficjalnie poinformowany. Skoro tak mówi…”, które mnie co najmniej zastanowiły. Różne manowce z tego wynikają, czyż nie? Ale jest upał, w głowie się lasuje …

    Jeśli to są manowce, to ja jestem Fermat.

    Przesłuchałem właśnie wywiad z R. Bugajem sprzed kilku miesięcy (salon24.pl: Kacprzak & Krysztopa). Bugaj uważa, że Tusk nie powinien był w tej wizycie (z Putinem) uczestniczyć, trochę w związku z tezą, że prezydent powinien mieć więcej uprawnień (nie podaję tutaj jego 2-punktowego uzasadnienia). Czyli jest punkt do dyskusji, której nikt nie podejmuje, z wyjątkiem tzw. trolli.

    Niektórych upał sprowadza na manowce – tego nie neguję, byłem tego świadkiem.

  120. „Tu Hakier Neo. Ponad pół roku temu wysłałem do redakcji Frondy opis błędu JavaScript Injection. Jak widać, po sześciu miesiącach błąd, którego naprawienie zajęłoby typowemu programiście pięć minut, nadal przerasta prawicowych informatyków”. Pisał domniemany haker. Wyraził też nadzieję, że administratorzy naprawią system, nim ktoś wykorzysta błędy do wrzucania na Frondę zdjęć pornograficznych. Dodał: „Godzina lekcyjna korepetycji u mnie kosztuje jedynie 50 zł brutto. I dwie zdrowaśki”.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,12105989,Strona__Frondy__zamknieta_ze_wzgledu_na__hakerow__.html?lokale=krakow
    ===========

    Nieprawdopodobne jest to prawicowe nieudacznictwo…..
    Nie mają pieniędzy na fachowców?
    Ideologia i wiara nie zastąpi wiedzy……

  121. @Torlin
    10 lipca o godz. 15:07

    Chcę skorygować Twoją pamięć (wiedzę) historyczną na temat genezy Gazety Wyborczej. Powstanie GW było wynegocjowane przy okrągłym stole między władzami a „Solidarnością”. Żeby nie czekać na rejestrację Zwiazku powstała spółka Agora Sp. z o.o., której udziałowcy później nie zwrócili Związkowi.

    W tym sensie własność publiczna (związkowa) została sprywatyzowana, chyba że przyjmiemy że była owocem geniuszu biznesowego Wajdy, Paszyńskiego i Bujaka. – pierwszych udziałowców spółki Agora.

  122. telegraphic observer
    10 lipca o godz. 17:43
    „ta sama i***a.”
    Polece Jaco’ – What’s that ? To chyba musialo byc na inny temat bo nie starcza mi mojego watlego intelektu . Ach ten moj nie rzucajacy sie w oczy umysl ! Czy jest za co dziekowac B…. ? Zdaje sie , ze bluznie .

  123. Odcinanie kuponow od „sukcesu” Euro – ciag dalszy.

    Zgodnie ze wskazowkami Passenta dziatwa bedzie sie emocjonowac Radwanska i odgrzana na okolicznosc nadchodzodzacego kryzysu sprawa sztucznego zapladniania.

    A kolesie z dawnego KLD czyli rzadzacy nami Tusk z kumplami z boiska dzialaja.
    Beda nacjonalizowac bankrutow, ktorzy umozliwili „sukces” i skok cywilizacyjny… i prywatyzowac kury znoszace zlote jajka tak aby interes (ich) sie krecil.

    Pisze o tym jak zwykle swietnie Matka Kurka, ktora od czasu gdy przestala dokladac na okraglo Kaczynskiemu stracila w oczach lemingow wiarygodnosc…
    http://www.kontrowersje.net/tresc/nacjonalizacja_prywatyzacji_i_odwrotnie_byle_sie_krecilo

    „…Skąd wziąłem pewność, że taki numer może przejść jak nóż po maśle? Z życia oczywiście, głównie z życia KLD. Bóg tej formacji, popularny Krzycho Bielecki jest chodzącą ilustracją pozornej schizofrenii ekonomicznej. On to i jego formacja, wraz z późniejszym sojusznikiem Balcerowiczem, „prywatyzował” w latach 90-tych, na przykład Telekomunikację Polską, którą sprzedał telekomunikacji francuskiej. Wierni w KLD i UD „prywatyzowali” giganta PZU sprzedając go jakiejś spółce widmo, zarejestrowanej na trzecim piętrze familoka w Holandii. Ci ludzie wpadali na genialne pomysły pod tytułem NFI, którym się publicznie potarł Lepper, zanim się powiesił z powodu nie spłaconych rat na 3,5 tysiąca złotych. Na takim patencie jedna kurwa z Biłgoraja stała się biznesmenem, przejmując Polmos za grosze, dojąc do upadłego i oddając jako bankruta. Bóg, Krzycho Bielecki, w nagrodę za sprzedaż kur złotonośnych wylądował w państwowym banku PKO i po 15 latach zmienił zdanie, doszukał się korzyści z posiadania narodowych i w dodatku państwowych banków. Znając życie i KLD, zwłaszcza od bardzo pobieżnie opisanej strony, nie widzę żadnego problemu w nacjonalizacji bankrutów PBG i DSS, przy jednoczesnym prywatyzowaniu KGHM. Myli się i to sromotnie ten, kto próbuje się doszukiwać sezonu ogórkowego lub innego Michałka. Naturalnie łba nie dam za końcowy efekt, bo tutaj muszą się zetrzeć strefy wpływów i skoro Pawlak się wziął za robotę, to równie dobrze KLD może za projekt beknąć, a nie na nim zyskać. Natomiast sam proceder nie robi na mnie najmniejszego zdziwienia, uważam rzecz za wielce prawdopodobną…
    Opanowany do perfekcji proces. Stawia się na czele spółki kilku kolesiów, oni dostają ciężki szmal, który rozpisują bądź to na spółki krzaki, bądź na łańcuch podwykonawców, z takim przepływem kasy, który na samych spóźnieniach w płatnościach pozwala zarobić ładne odsetki. W pewnym momencie złamuje się „ciągłość finansowa”, szmal znika w cudowny sposób, spółka upada i przekazuje swój park maszynowy wraz z nieruchomościami pod młotek. Za psi pieniądz cały majdan przejmuje następny koleś, zmienia szyld i zaczyna od nowa. Wygrywa publiczny przetarg, którego przegrać nie może, zakłada krzaki, szuka frajerów, rozprowadza szmal i tak dalej…”

  124. Andrzej Falicz, 3.59. Temu Krzychowi koniecznie należy dodać drugie imię. Będzie Jan Krzysztof Bielecki /aferał/, lub J.K. Bielecki. To go nobilituje i dodaje splendoru męża stanu lub wielkiego bankiera za 8,5 miliona złotych w roku. A że oszust i nieuk to inna sprawa. Po pięciu słowach już mu się język plącze. Doradca!

  125. Mamy lato, jest podobno coraz lepiej i jak pisze Passent idzie ku lepszemu.

    „…Najsmutniejszą informację można było w poniedziałek usłyszeć w Polskim Radiu. Klaudia Wojciechowska z Ministerstwa Edukacji Narodowej powiedziała, że tylko 20 procent dzieci wyjedzie w tym roku na kolonie i obozy. Jest to i tak optymistyczny odsetek – kilka dni wcześniej ta sama pani szacowała, że z takich zorganizowanych form wypoczynku skorzysta od 15 do 20 procent dzieci.
    Rodzice nie wysyłają swych pociech na kolonie, bo zwyczajnie ich na to nie stać. Na taki wypoczynek jednego dziecka trzeba wydać nawet miesięczne dochody. A jeśli w rodzinie jest dwoje dzieci?

    Przegrzebałem swoje archiwum i stwierdziłem, że jest coraz gorzej, chociaż Polska to kraj totalnego i nieustającego sukcesu oraz niewiędnąca zielona wyspa. Proszę sobie wyobrazić, że według badań przeprowadzonych w 2009 roku, udział w zorganizowanym wypoczynku na koloniach i obozach zapewniono prawie 40 procentom dzieci! Z wypoczynku skorzystało ich dwa razy więcej niż w tym roku! A już wtedy zastrzegano, że to mniej niż rok wcześniej. Ponad połowa dzieci nigdzie nie wyjechała, zbijała bąki koło domu.

    Nie dysponuję danymi z okresu PRL. Szkoda. Jest jednak pewne, że nawet w najgorszych czasach siermiężnego socjalizmu na kolonie i obozy wyjeżdżało więcej dzieci niż w najlepszych czasach III RP. Nie chcę tu, ani gdzie indziej, chwalić PRL, ale z faktami się nie dyskutuje. Z drugiej jednak strony, należy uczciwie zauważyć pozytywy III RP. Na przykład w PRL dzieci nie miały swojego rzecznika, a dziś mają…”

    Jerzy Witaszczyk

  126. Andrzej Falicz
    11 lipca o godz. 3:59
    „Pisze o tym jak zwykle swietnie Matka Kurka.”

    Mój komentarz

    To co prezentuje Matka Kurka, to polityka i ekonomia widziane z magla i ogłaszane podrabianym knajackim językiem. Magiel jak to magiel – jedna pani drugiej pani, drugiemu panu, a on się obłowił, a tamci w przekręt i wzięli ich na słupy i mówię pani – tak to wszystko się mota.

    Ludzie z wypiekami na twarzy śledzą ten ekonomek-plotek, polityczek-knotek, a poplecznicy PiSu gorliwie podają dalej sensacyjne odkrycia poczynione w wyobraźni MK jako prawdy objawione, a jeszcze nie odsłonięte, a guru mruży oczy i szykuje następny temat na wałki. Blodżek-magielek się kręci.

    Pzdr, TJ

  127. wiesiek59

    Specjalne tłumaczenie tekstu z polskiego na wieśkowy

    Tak, piszę m.in., że wiara tow. wieśka59 w moc czerwonej legitymacji uświęcała wszystkie niegodziwości i zbrodnie systemu, który mimo, iż wspierany przez wieśka i jemu podobnych wiernych ideom Lenina, sam był się rozpadl „z niewielką tylko pomocą jego nieprzyjaciół”. Wieśkopodobni tych bezeceństw i zbrodni nie dostrzegali, a jeżeli dostrzegali jednak, to tym gorzej o nich świadczy. Katalogowanie tych pamiątek po wiernych Leninowi dla potomności i próby rozliczenia sprawców tych zbrodni przed sądami powszechnymi dzisiaj uznają wieśkowie za przejaw nienawiści i zemsty. Sami jednak litości do swych wrogów nie mieli w przeszłości, a bywało, że strzelali do nich bez wyroków sądowych, ot tak sobie prewencyjnie, a najczęściej z trwogi przed utratą władzy z nadania Stalina. To się nazywa ‚moralność czekisty’, którą wiesiek59 na lewicowych blogach wszelakich prezentuje…

  128. Jak podał dziennik „Reforma”, wielu mieszkańców stanu Michoacan, gdzie działał kartel „La Familia”, uznaje Gonzaleza za świętego i modli się do niego, prosząc o wstawiennictwo u Boga. W niektórych miejscowościach wznoszone są nawet ołtarze ku czci „świętego Nazario”.
    http://fakty.interia.pl/swiat/news/meksyk-niezyjacy-boss-narkotykowy-czczony-jako-swiety,1820608,4
    ============

    Ciekawostka taka….
    Jak widać, daleko nam nie jest do ogłoszenia kultu „świętego Tupolewa”
    Kult Lecha Wawelskiego już jest…..
    W totemy i fetysze sprytni ludzie mogą zamienić wszystko?

  129. kadett
    11 lipca o godz. 9:43

    Czerwona legitymacja, zielona książeczka, różaniec, półksiężyc czy krzyż, to tylko symbole doczesnej władzy.
    Niestety, wąsko wyspecjalizowanym trudno wytłumaczyć prostą prawidłowość:
    -WŁADZA zawsze strzela do obywateli w trosce o swą trwałość, bez względu na ustrój i szerokość geograficzną…..

    Zadałem ci pytanie o demokrację w partiach postyropianowych, i brak odpowiedzi….
    Unikasz tego tematu?
    Potępianie w czambuł komunistów, czy socjalistów, demonizowanie ich, jest NIEDEMOKRATYCZNE.
    Jak byś nie wiedział- mamy pluralizm światopoglądowy….

  130. Panie Danielu

    BRAWO! i jeszcze raz BRAWO! za nieustępliwe wyjaśnianie i uzmysławianie Polakom, że:
    „TAK! – jestesmy szczęśliwi, że spokojnie żyjemy w wolnym, bezpiecznym, normalnym i rozwijającym się kraju. – TAK NAM DOPOMÓŻ BÓG!”

  131. TJ
    11 lipca o godz. 9:10

    Andrzej Falicz
    11 lipca o godz. 3:59
    „Pisze o tym jak zwykle swietnie Matka Kurka.”

    Mój komentarz

    To co prezentuje Matka Kurka, to polityka i ekonomia widziane z magla…”

    Niestety z moich doswiadczen polityka i ekonomia w Polsce dzieje sie wlasnie na poziomie magla.

    Bralem bezposredni udzial w przedsiewzieciu za kilka miliardow (wiekszym niz Stadion Narodowy) – i tak dokladnie lub duzo gorzej naprawde jest.

    Jezeli TJ myslisz, ze jest inaczej to prawdopodobnie nigdy nie miales okazji poznac kulisow polityki na styku z wielkimi pieniedzmi w naszej ojczyznie i tylko zazdroscic dzieciecej cnoty naiwnosci i wiary.

    Od lat 90-tych gdy prowadzilem duza firme budowlana niewiele sie zmienilo tylko kwoty sa wieksze.
    Kazde! powtarzam kazde zlecenie w latach 90-tych trzeba bylo oplacic.
    Zabawne bylo to, ze bez problemow mozna bylo po prostu do swojej ceny dodac 10%…przy pelnym porozumieniu stron.

  132. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Wchodzac na wityryne MatkiKurki mozna zauwazyc narastajace – od pewnego czasu – problemy z aparatura …(?)

    Pajawiaja sie b. natretnie – takjakby „wolna europa” – niewywolywane strony www.
    Widocznie Tuskowi rzeczywiscie idzie wszystko jak po masle … to widac nawet golym okiem Gospodarzu …

  133. Passent donosi w Gazecie Wybiorczej:
    ” Przydałoby się coś spieprzyć, żeby świat zaczął śmiać się z Tuska. Tymczasem postęp widać na każdym kroku” – pisze w felietonie na łamach „Polityki” Daniel Passent.
    „Agnieszka Radwańska w finale turnieju w Wimbledonie – historyczny sukces polskiej tenisistki. Polska w światowym finale siatkówki – kolejna wiktoria naszych siatkarzy…”

    Kto by pomyslal, ze radwanska zawdzieczajac swoje sukcesy Tuskowi da w intencji PO pieniadze na Rydzyka…

    Nasz Gospodarz bije rekordy wazeliniarstwa!
    A w tym nie liczy sie sens tylko gorliwosc.
    … szkoda, ze do sukcesow Tuska nie dolozyl ostatniego miejsca (w najslabszej grupie) polskich pilkarzy.

    Niestety poniewaz sukces juz odnotowany czesc autostrad po Euro zamknieto
    http://www.obrazki.jeja.pl/16780,to-juz-koniec-trzeba-pozwijac.html

  134. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Wszystko idzie jak po masle ….
    „ … Wydaje się, że tak jak przed rokiem wakacje polityczne w sierpniu i tym razem zostaną odwołane. Co więcej, skala problemów stojących przed gospodarką narodową wzrosła w międzyczasie po wielekroć. Kolejne firmy budowlane ogłaszają upadłość. Samorządy w Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu i Gdańsku przekroczyły ustawowy próg zadłużenia i muszą ciąć wydatki budżetowe. Wpływy podatkowe spadają. Wbrew zapewnieniom ministra Rostowskiego rzeczywisty dług państwowy dalej gwałtownie rośnie. …” http://naszdziennik.pl/mysl/3603,globalizacja-niesie-globalne-zalamanie.html

    Post Christum.
    Czy jadac na masle Tust z Rostowskim ujawnili wysokosc % za zaciagnieta ostanio POzyczke?

  135. Wiesz Andrzeju Faliczu, nie kompromituj się tak z kretesem, bo naprawdę aż przykro patrzeć, co z siebie robisz. Ten obrazek jest z okładki „Polityki” i smutna to jest konstatacja, że czołowy wszystkomającyzanic nie czyta pisma, do blogów którego się wpisuje. Dla mnie to jest wstyd jak Czomolungma.
    Ps. A żadna autostrada nie została w całości zamknięta, a ruch na A2 pomiędzy Łodzią a Warszawą jest jak cholera.

  136. A w Toronto nadal leje jak z cebra

    Konkretnie, w czym Tusk skłamał? Czy przed ustaleniem (nie spotkania z Putinem, lecz wspólnej z nim wizyty na grobach w Katyniu 7 IV 2010), które to ustalenie nastąpiło wiele tygodni wcześniej, Tusk wiedział o planowanej wizycie prez. Kaczyńskiego? Co bylo wcześniej, Falicz? Ustalenie wspólnej wizyty 7-IV, czy zaplanowanie wyjazdu 10-IV (w ramach jak się uważa „nieoficjalnej” kampanii wyborczej)?

    W domenie publicznej znajdują się oficjalne dokumenty dot. przygotowania rocznicowych obchodów mordu katyńskiego w kwietniu 21010 na tamtejszym polskim cmentarzu wojskowym. Bez większego trudu można do nich dotrzeć, gdyż powtarzane są wszędzie tam, gdzie w wyniku analizy chronologii zdarzeń, jakie dokumentują, udowodniono premierowi Tuskowi zaplanowaną i z premedytacją przeprowadzoną akcję wspólnie ze stroną rosyjską rozdzielenia obu wizyt (premiera i prezydenta) w Katyniu.

    Do części dokumentów, które obejmują wymianę korespondencji pomiędzy Kancelarią Prezydenta, Ambasadą Fedracji Rosyjskiej w Polsce, polskim MSZ, Marszałkiem Sejmu podał link A. Falicz 9 lipca o 4:34. Nie ma tam całej korespondencji w tej sprawie, brak korespondencji z Radą Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa (ROPWiM), która tradycyjnie obchody rocznicowe ze strony polskiej przygotowywała od wielu lat.

    Wynikają z nich, a także z wielu innych faktów relacjonowanych przez media od grudnia 2009 do kwietnia 2010 niezbicie nastepujące ustalenia.

    1. O chęci udziału Prezydenta w uroczystościach w Katyniu dowiedział się oficjalnie MSZ pod koniec stycznia 2010, podlegający premierowi. W tym samym czasie wiedział o tym również ambasador RP w Moskwie. W tym samym czasie oficjalnie dowiedział się również o tych zamiarach ambasador FR w Warszawie, który do końca kłamał, że nic nie wie, aż został wezwany do pałacu prezydenckiego 23 lutego 2010 i wtedy sobie przypomniał, że został poinformowany. Premier D. Tusk nic jednak o tych wszystkich faktach do dziś nie wie, co dziwi także Daniela Passenta.

    2. W początkowej fazie przygotowań uroczystości katyńskich, obejmujących okres od grudnia 2009 do marca 2010, co potwierdza korespondencja między polskimi instytucjami, wszystko wskazywało, że prezydent i premier złożą w Katyniu hołd pomordowanym wspólnie, mimo, że pierwsza informacja o zaproszeniu D.Tuska do Katynia przez W. Putina pojawia się 3 lutego (telefon do premiera od premiera FR).
    W komunikacie nie pojawia się konkretna data. Mowa jest tylko o połowie kwietnia.

    3. O tym, że główne uroczystości rocznicowe ze strony polskiej organizuje ROWPiM pod przewodnictwem min. Przewożnika wie doskonale D. Tusk, ambasada FR w W-wie, wie także i Putin. Nieznana jest tylko Putinowi i D. Tuskowi data tych obchodów.

    4. Teraz dopiero rozpoczyna się finał gry, majacej na celu rozdzielenie terminu obu wizyt i nadanie wizycie premiera RP charakter priorytetowy i nadrzędny. Prezydent RP nie rezygnuje ze wspólnego z premierem uczestnictwa, wręcz nalega na swoją obecność w Katyniu jako najwyższy przedstawiciel państwa. Żartuje nawet, że chyba Rosjanie nie odmówią mu wizy. O tym wszystkim D. Tusk dalej nic nie wie… co nie przeszkadza mu dwukrotnie delegować min. Arabskiego do Moskwy, by prowadzić tam szczegóły negocjacji z Putinem. Są na tyle tajne, że zobowiązuje się tłumaczkę do milczenia, a w częsci rozmów z zaufanym Putina wyprasza się ją za drzwi.

    4. Najważniejsze jest teraz, by poznać datę oficjalnych obchodów rocznicowych organizowanych przez sekretarza ROWPiM A. Przewoźnika, by nie kolidowały z datą tajnych ustaleń min. Arabskiego z ludźmi W. Putina. Z pomocą tu przychodzi nieoceniny podsekretarz Kremer z MSZ oraz marszałek Sejmu Komorowski. Kremer w imieniu MSZ wysyla 23 lutego pismo z datą uroczystości 10 kwietnia i podtrzymuje w nim stanowisko, że delegacji polskiej przewodniczyć ma prezydent. Nie ma w nim mowy o innych obchodach w Katyniu z udziem strony polskiej. Odpowiedzi potwierdzajacych datę nie otrzymuje, gdyż to nie prezydent organizuje uroczystośći a ROPWiM.

    B. Komorowski wysyła stosowne pismo do prezydenta 3 marca z prośbą o zarezerwowanie miejsc dla delegacji sejmowej. Dalej wygląda na to, że oficjalnej uroczystości przewodniczyć będzie prezydent RP. Ostateczne potwierdzenie udziału polskiego prezydenta następuje w piśmie Kanc. Prez. do marszałka Sejmu 5 marca 2010.

    5. Gdy data oficjalnych uroczystości polskich w Katyniu jest już jednoznacznie potwierdzona przez prezydenta, dopiero wówczas min. Arabski podaje do publicznej wiadomosci datę swoich ustaleń z Putinem. Premier D. Tusk spotka się z W. Putinem w Katyniu 7 kwietnia 2010.

    6. Przez cały czas przygotowań do uroczystych obchodów katyńskich MSZ oraz zaufany człowiek Tuska – min. Arabski prowadzili podwójną grę z prezydentem. Z jednej strony toczyły się w najlepsze utajnione pertraktacje z Putinem, z drugiej zaś utrzymywano prezydenta do 5 marca 2010 w przeświadczeniu, że to on będzie przwodniczyl oficjalnym uroczystościom, a jego wizyta w Katyniu będzie miała charakter oficjalny. Na nalegania min. Stasiaka z Kanc. Prezydenta na notyfikowanie oficjalnej wizyty prezydenta RP w Rosji, odpowiadano z MSZ, że notyfikowana zostanie później. W rzeczywistości nigdy nie podejmowano nawet prób notyfikacji, bo nie mieściły się one w putinowskim scenariuszu.

    O tym wszstkim D. Passent wie doskonale, stąd jego zasadne wątpliwości dotyczące prawdziwości zeznań D. Tuska. W tym kontekście cytat z hucpiarza z Toronto podany na poczatku wpisu trudno nawet komentować… Nie dziwi mnie wcale, że A. Falicz nie czul najmniejszej potrzeby, by się do niego odnieść.

  137. Pogrubienie poprzedniego wpisu od końca cytatu całkowicie niezamierzone, nie mniej jednak przepraszam.

  138. Wszystko idzie jak po maśle. Tuskowi i Passentowi.
    http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103087,12107548,_Opozycja_przezywa_trudne_chwile__bo_Tuskowi_idzie.html
    Warto poczytać jak lud smoleński i inni dawni obywatele reagują na to masło. W sposób mało wybredny.

  139. Blog schodzi na … magiel

    Natomiast prof. Marek Żylicz z Komisji Millera w rozmowie z red. Kublik (GW) namawia premiera do powołania Komisji Millera 2 (prawdopodobnie bez min. Millera), aby odpowiedziała na te wszystkie bzdurne pomysły z kilku kontynentów zebrane o zamachu na prezydenta w tupolewie, o smoleńskiej samotnej brzozie etc. Bo gdy teraz 18 procent Polaków wierzy w zamach, to za pół roku będzie 25, za rok 40, a za 2-3 lata wszyscy uwierzą w to, że raport Komisji Millera to wielka, kompormitująca na skalę światową niedoróbka i ściema. Trzeba odpowiedzieć na każdą wątpliwość, najbardziej bzdurną, gdy trzeba z pomocą ekspertów UE, poprosić prof. Biniendę, może się skusi objaśnić, jak swój komputerowy model lotu koszącego skonstruował – twierdzi prof. Żylicz.

    Ja bym poszedł dalej. Poważnie mówię, już kilka razy to postulowałem – należy powołać ministra, utworzyć Główny Urząd ds Ciemnego Pisowskiego Ludu, oczywiście nazwa musiałaby być oględniejsza, coś na kształt brytyjskiego The Secretary of State for Northern Ireland. Zajmowałby się ten Urząd prostowaniem wszelkich mniej lub bardziej kuriozalnych teorii profesorsko-gazetowych i objaśnianiem zawiłości, oraz badaniem nastrojów na wszelkie drążace lud tematy od smoleńskiego włącznie. Lud byłby potraktowany całkiem poważnie i sam ten fakt zmniejszyłby jego skłonność do dawania wiary teoretykom spiskowym. Nie postulowałbym jednak tworzenia społecznego ruchu na podobieństwo FJN, czy PRON, bo to może się źle kojarzyć. Rzecz jasna nie spodziewałbym się, że procent wierzących w najbardziej absurdalne wymysły spadłby w ciągu kilku miesięcy w okolice zera, bo nie taki jest cel, ale aby przynajmniej nie rósł. Szczególnie letnią, ogórkową porą, oraz w godzinach maglowania.

  140. http://www.globalresearch.ca/index.php?context=va&aid=31825

    Cos z szerszej perspektywy a nie tylko w kolo macieju.

  141. LEMINGIEM JESTEM
    albo
    LEMINGI PRZYSZŁOŚCIĄ ŚWIATA
    etc.

    Czy są w sprzedaży koszuli z takimi napisami (i odpowiednimi rysunkami)?

  142. Co prawda – pisze w najnowszym felietonie Red. Passent, o którym mam, jak radzi ANCA_NELA (9-VII, 21:37), samodzielny osąd – recesja zbliża się nieuchronnie.

    Gdzie? Kiedy? No cóż, w odstawkę idzie klasyczne „ogary poszły w las”.

  143. @Andrzej Falicz
    dopiero teraz widzę, że to wszystko. co napisałem dzisiaj (14:02) wcześniej Pan podał w b. podobnym ujęciu. Nie mialem zamiaru dublować Pańskiej roboty. Tamten wpis z 8 lipca o 23:33 umknął jakoś mojej uwadze… Nic nie szkodzi, by prawdę podać raz jeszcze.

  144. Rodzina w kraju od dawna mi mówi – u ciebie tam wszystko jest do góry nogami, a babom kiecki na głowy spadają. I vice versa – odpowiadam.

    Tak jest faktycznie. Pytam stąd, „w czym Tusk skłamał?”, wszak „zeznał, że nie orientował się w przygotowaniach prezydenta Kaczyńskiego do wizyty w Katyniu”, w kraju po drugiej stronie globu takie pytanie to hucpa; przytaczam zapisy Konstytucji RP o prerogatywach i obowiązkach Prezydenta i Rady Ministrów RP – hucpa; zastanawiam się nad tekstem red. Passenta:„Lech Kaczyński nie zamierzał być prezydentem wszystkich Polaków, uważał rząd swojego brata za zdecydowanie lepszy od rządu Tuska. Obie kancelarie wzajemnie się ignorowały …”, czy nie powinien być ostrzejszy – hucpa; odpowiadam na śmieszne i naładowane emocjami, prymitywnie straszące Polaków zarzuty wobec polityki zagranicznej rządu RP – hucpa. Pytam o to, czy wizyta Putina na groby katyńskie była osiągnieciem polskiej polityki i czy było to osiągnięcie premiera, wbrew prezydentowi – hucpa. Hucpa, hucpa, wszędzie hucpa, i łże-elita.

    Zaś gdy zaglądam w podany link (niepoprawni.pl) i czytam: „zlustrować bolszewicką ekipę donka i bronka”, „zdradzeni o świcie za nędzny ochłap”, „targowica”, „dlaczego Polski już nie ma” … itd – po tej stronie globu to właśnie jest hucpą.

    Teraz, w świetle merytorycznych informacji oraz obejrzawszy reakcję pisowskiej falangi, odpowiada mi sformułowanie red. Passenta, cały ten akapit – W polityce nie brak emocji … Putin w Katyniu, jego zawartość i jego kosntrukcja. Należy spokojnie wykładać fakty na stół, jakby żadnej falangi nie było. A w potyczki z hucpiarskimi argumentami wdawać się na deser, albo dla wzmocnienia apetytu przed głównym danie – nigdy zamiast.

  145. Andrzej Falicz – 12:33
    Przesadzasz z tym zwijaniem autostrad. Mój znajomy, który co tydzień przejeżdża trasę Warszawa – Wrocław i z powrotem jest zachwycony faktem, jak bardzo skrócił mu się czas przejazdu po otwarciu nowego odcinka autostrady w okolicy Pruszkowa.
    Na wszelki wypadek nie napiszę tu, jak długo jechał kiedyś i o ile czas się skrócił, bo by go jeszcze na radar złapali 😉

  146. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Wszystko idzie jak po masle …

    „ … Jutro prokuratura otrzyma zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa m.in. przez premiera Donalda Tuska oraz szefa MSZ Radosława Sikorskiego (…) Tusk, Sikorski, Arabski, Klich i Miller działając wspólnie „świadomie i celowo popełnili szereg przestępstw na szkodę Rzeczypospolitej Polski oraz jej konstytucyjnych organów (…) których dopuścili się pod kierownictwem i na polecenie Donalda Tuska” Klich, Miller, Sikorski i Arabski wypełniają znamiona przestępstw z art. 129 i art. 231 par.1 Kodeksu karnego (…) Tusk wiedział od 8 grudnia 2009 roku o planowanej wizycie polskiej delegacji pod przewodnictwem prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu i „realizował z góry założony plan, którego celem było wyeliminowanie najwyższego przedstawiciela Rzeczypospolitej Polskiej z udziału w tych uroczystościach”. Realizację tego planu – jak stwierdził szef zespołu – powierzył podległym mu ministrom …” (GP)

    Post Christum.
    Do czego moze doprowadzic premiera rzadu glebokie przekonanie, ze polskosc to nienormalnosc – prawda?
    + to dobijanie watahy …
    Nieboszczka mawiala: „msciwosc jest zlym doradca” panowie „dzentelmeni”
    Naja … milczenie dobrze brzmi w kazdym jezyku!

  147. Ted, 15.21. Podobnie jak Tuskowi i Passentowi, tym uzbrojonym pacjentom domu wariatów w USA też idzie jak po maśle. Wg wyliczeń Siglitza na razie wydali 6 bilionów dolarów na wojny w Afganistanie i w Iraku. My płacimy oddzielnie, także po maśle. Po napaści na Egipt, Libię i Yemen, trwa agresja na Syrię i szykują na Iran. Po okrążeniu bazami Rosji, okrążają Chiny przerzucając całą swoją gigantyczną flotę na Pacyfik, gdzie budują następne bazy w Korei, na Filipinach, Vietnamie i na Malajach. Gdy podbiją cały świat długów już nie muszą płacić. Idzie jak po maśle.

  148. Sprostowanie:

    Red. Marek Pyza w artykule „Winnych brak” URze 9-15.07.2012, powołując się na ustalenia prokuratorów prowadzących śledztwo w zakresie odpowiedzialności cywilnej za tragedię z 10.04.2010, w tym na zeznania Dyr. Dep. Wschodniego MSZ J. Bartkiewicza, stwierdza, że ostatecznie nota dyplomatyczna o wizycie prezydenta w Katyniu została wysłana do Moskwy w dniu 16 marca 2010, tj. w przeddzień 2 nieformalnego spotkania min. Arabskiego z J. Uszakowem w restauracji moskiewskiej. Jeżeli tak było, nie może być prawdziwe zdanie mojego autorstwa:

    W rzeczywistości nigdy nie podejmowano nawet prób notyfikacji, bo nie mieściły się one w putinowskim scenariuszu.

    Na pytanie prokuratora, dlaczego notę wysłano z dwumiesięcznym opóźnieniem J. Bartkiewicz nie potrafił odpowiedzieć. Przyznał jednak, że nota była przygotowana, tylko nie było decyzji przełożonych by ją wysłać.

  149. Ten mecz miał pięć setów. Najpierw Kaczyński wygrał dwa, został prezydentem, PiS przejął rządy jako partią z największą liczbą posłów, a prezes odbierał meldunki i kierował z tylnego siedzenia. Tusk się bronił rozpaczliwie w głębi kortu, biegał zziajany od rogu do rogu, co jakiś czas ostry as serwisowy przelatywał ze świstem obok niego. Tusk nie potrafił nawet zbliżyć się do siatki. Koszmar, kibice Tuska zbici w ciżbę wołali cienkim głosem – Tusku musisz. A Tusk tylko patrzył jak słabnie Kaczyński, który sam przejął serwowanie, potem zaczął popełniać błędy, coraz mniej wymuszone, a i Tusk podawał coraz mocniej. Ale nie za mocno, aby nie osłabić pewności siebie Kaczyńskiego, gdy przystępowali do trzeciego seta. Tusk wygrał go nieznacznie, ale całkiem wyraźnie. Kaczyński popełniał coraz więcej błędów, pierwsze serwisy szły w siatkę, albo w aut, drugie słabiutko lądowały na rakiecie Tuska, zaś returny Kaczyńskiego niby kąśliwe, ale z rosnącą łatowścią Tusk je odbierał. Na trybunach kibice Kaczyńskiego, którzy w pierwszych dwóch setach wychodzi z siebie, którym entuzjazm nie zamykał ust, teraz wrzeszczeli jeszcze głośniej, coraz ostrzej, chrypnęli, aż wysychały im gardła. Wkrótce Tusk wygrał czwartego seta z jeszcze większą przewagą punktową. Zaczął się decydujący, pełen napięcia piąty set. Teraz Kaczyński biegał od rogu do rogu, a Tusk mierzył ostre piłki tuż w linię i coraz częściej puszczał drop-shota, Kaczyński czasami resztka sił dobiegał, dosięgał końcem rakiety, grał nerwowo, kłócił się z sędzią głównym, pokrzykiwał na liniowych, wtem w jednym z ostatnich gemów Tusk bije ostrą piłkę, Kaczyński rusza do przodu i … pada na kort. Nie podnosi się. Koniec. Nosze, totalne milczenie na korcie, wszyscy widzowie zaskoczeni, przerażeni wręcz, jeszcze szef klubu tenisowego kładzie stary ośniedzialy puchar obok gracza znoszonego z kortu. Koniec gry. Oczywiście zgodnie z regulaminem Tusk odbiera puchar zwycięzcy, rozlegają się brawa, natychmiast zagłuszane ostrymi gwizdami kibiców Kaczyńskiego. Gwizdom nie ma końca, jego kibice nie mogą za nic pogodzić się z jego przegraną. Gwizdy i gwizdy, i urągania.

    Kaczyński gra teraz w podrzędnych turniejach, Tusk na głównych kortach. Tam zbierają się kibice Kaczyńskiego i gwiżdżą przy każdej piłce, nawet przy najlepszym zagraniu Tuska. A jemu idzie ta gra jak po maśle.

  150. otago (1:27)
    No wiesz, zbudź się, halo … „ta sama i*p*t*n**a”.
    A teraz sprawdź proszę, czy dobrze czytam:
    http://sjp.pwn.pl/slownik/2489008/niemniej
    Jednak NIEMNIEJ (łącznie), czyż nie?
    „Nie mniej jednak” jest błędem orto-, liberalnie go traktujemy, czy pogrubiamy?

  151. 20:38 2012-07-05
    Hura!!! Agnieszka Radwańska awansowała do finału Wimbledonu! Niemożliwe stało się możliwe! Zawistni powiedzą, że super losowanie…, dobra połówka…, łut szczęścia… Cóż, występ w finale Wielkiego Szlema jest zarezerwowany dla elity. To nie piłka nożna, gdzie tacy, z przeproszeniem, Grecy mogą kopaniem po autach z domieszką kontrataku wyonać końcowy sukces. Na korcie miernota nigdy nie zostanie mistrzem.
    Game, set, match Miss Radwańska! Miło to słyszeć, bo poparłem mój lokalny patriotyzm kwotą 50 funtów w Ladbrokes. Cały zysk postawiłem na niewiarygodny, sobotni triumf Agnieszki.

    22:55 2012-07-06
    Poranny Tok Fm. Niedospani kowboje, pod przywództwem red. Żakowskiego, przez 40 minut rozstrzeliwują ministra sprawiedliwości. Nawet rozsądny zazwyczaj prof. Władyka dołącza do chóru rozkosznych wujów. Cóż się takiego stało, proszę Jacka & Trzódka? Otóż Jarosław Gowin, figowy listek Platformy dla konserwatywnych wyborców, wybija się na niepodległość. Jeden z niewielu członków rządu mających konkretne poglądy, nie tylko ich nie ukrywa, lecz chce je realizować. Czyżby min. Gowin został na swój stołek wylosowany przez sierotkę? Tomasz Lis alarmuje, że naiwny (hi! ha!) Tusk własną piersią karmi prawicową Hydrę. Chciałoby się zapytać: Tomuś, co ty wiesz o Karmi?

    89 URODZINY GENERAŁA.
    W każdym normalnym kraju Wojciech Jaruzelski, pierwszy prezydent odrodzonej RP, dożywał by swoich trudnych dni w elementarnym spokoju. Ale nie w Polsce. Gdyby 13 grudnia 1981 roku stanął na czele ogólnonarodowego powstania, gdyby wezwał do walki z sowieckim okupantem, gdyby ruszył z widłami na sowieckie tanki, gdyby obrócił w perzynę Warszawę, Gdańsk, Kraków, Kielce, lub choćby Nakło nad Notecią, gdyby rzucił na szaniec setki tysięcy młodych Polaków, gdyby został przez Ruskich aresztowany, a najlepiej rozstrzelany… Ooooo, wtedy zasłużył by na Kryptę Wawelską i pomnik na Krakowskim Przedmieściu, a wieszcz Rymkiewicz napisałby o Nowym Wallenrodzie porywający poemat trzynastozgłoskowcem.

    18:03 2012-07-08
    Agnieszka poległa, lecz z honorem; był nawet cień szansy na zwycięstwo. Przyjemnie było posłuchać jak komentatorom BBC Radio 5 mięknie, pod koniec drugiego seta, rura. Na pytanie, czy seta wygrała Radwańska, czy przegrała przez swoje błędy Williams ekspert (McEnroe?) odpowiedział: „Wszystko na korcie dzieje się w związku z przeciwnikiem. Agnieska (wymowa sz przekracza możliwości anglo-amerykańskich ust) sprawiła, że wynik jest nadal otwarty. It’s amazing!”. Nie żal straconej kasy.

    23:14 2012-07-08
    Takiego lania nikt się nie spodziewał, a szczególnie Amerykanie. Trzy do zera! I to nie ledwo wyszarpane, jek pole pod Ossowem z rąk Bolszewików. To był różnica klasy. Obrażalskie USA niechybnie się zrewanżują. Oj, przyjdzie nam długo poczekać na ruch bezwizowy.
    Przed meczem filuterna reklama w Polsacie: „Belvia podniesie piersi i nada im ponętny kształ”. Z obrazu wynikało, że nie skalpelem, a kawałkiem szmatki. Cudo!

    20:59 2012-07-10
    Teatr państwowy upada. Ale prywatny ma się jak najlepiej. Spodobało mi się przedstawienie pt. „10-lecie TV Trwam”. Polecam brawurowy monolog prof. biskupa Ryczana (dostępne *mp3), oraz Prezesa i Delfina w rolach halabardników. Bóg też zobaczył i grzmi.

    PS.
    Moje trzy grosze do blogowej dyskusji:
    – Mówię do siebie, bo jestem jedyną osobą, z której zdaniem się liczę.
    Litości, Panowie.
    pzdr.

  152. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Wracajac do tzw. – nazwijmy to wspolnego – watka:

    Post Christum 11 lipca o godz. 19:02:

    Do czego moze doprowadzic premiera rzadu III RP jego osobiste glebokie przekonanie – na to glebokie przekonanie sa materialy w sieci – ze polskosc to nienormalnosc + aspekt-nauki dobijanie watahy wyniesione njp. z „korca maku” w/z Oxfordu (?)

    Mysle tutaj o atmosferce wytworzonej przez rozne „szydlka” …
    Li tylko oto sie rozchodzi … reszta jest „drozdzami” – pochodna, kolem zamachowym.

    Jakas „Wille nad woda” zawsze mozna zaadaptowac aby zorganizowac konferencje w ktorej dopieszcza sie li tylko problemy techniczne – reszta jest atmosfera slusznej konicznosci …

    Post Christum.
    Jestem cholernie ciekawy stanowiska niezaleznej prokutatury …

  153. Tymczasem na Jasnej (?) Górze na tyłach klasztoru stoi samochód z budą w kształcie trumny, a na niej widnieje napis: „Polska w V rozbiorze!”. Obok jest zdjęcie posła Roberta Biedronia, pod którym można przeczytać o „tęczowej gangrenie”. Jest też ogłoszenie, że P(orażka) O(bywatelska) pilnie sprzeda kraj nad Wisłą. „Nie przypisujmy demokracji praw boskich. Demokracja nie ma mocy ustanawiania praw moralnych sprzecznych z Dekalogiem” – objaśnia biskup Ryczan. Pyta też, czy zauważyliśmy bożka, który stoi na straży władzy, a któremu na imię demokracja. (POLITYKA)

    Czy to prawda? Drodzy Rodacy, powiedzcie mi. Bo po tej stronie globu opisane wyżej wydarzenia nazywa się HUCPĄ, a dokładniej – chutzpah.

  154. Dalej idzie jak po maśle. Partyjny sąd nominatów Platformy zwany dla niepoznaki sądem konstytucyjnym pod sfingowanymi argumentami właściwie zdelegalizował związek działkowiczów. Oddano w ten sposób atrakcyjne działki pracownicze w ręce upadających miast, a w gruncie rzeczy przejdą one do developerów. Nowej klasy oszustów i malwersantów. Radość pełną gębą HGW, gdyż mokotowskie działki warte są miliardów. Działkowicze pójdą z torbami na zielona trawkę. Trzeba mieć nadzieję, że otwarto nowy front walki ze społeczeństwem. Po lekarzach, nauczycielach, taksówkarzach przyszli działkowicze. I tak po kolei jak po maśle.

  155. Granice śmieszności, język uwolniony od logiki

    Feliks Stychowski
    11 lipca o godz. 19:02
    „ … Jutro prokuratura otrzyma zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa m.in. przez premiera Donalda Tuska oraz szefa MSZ Radosława Sikorskiego (…) Tusk, Sikorski, Arabski, Klich i Miller działając wspólnie „świadomie i celowo popełnili szereg przestępstw na szkodę Rzeczypospolitej Polski oraz jej konstytucyjnych organów (…) których dopuścili się pod kierownictwem i na polecenie Donalda Tuska” Klich, Miller, Sikorski i Arabski wypełniają znamiona przestępstw z art. 129 i art. 231 par.1 Kodeksu karnego (…) Tusk wiedział od 8 grudnia 2009 roku o planowanej wizycie polskiej delegacji pod przewodnictwem prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu i „realizował z góry założony plan, którego celem było wyeliminowanie najwyższego przedstawiciela Rzeczypospolitej Polskiej z udziału w tych uroczystościach”. Realizację tego planu – jak stwierdził szef zespołu – powierzył podległym mu ministrom …”

    Mój komentarz

    Podanie Macierewicza do prokuratury jest napisane dętą, pompatyczną, propagandową gwarą pisowską podszywającą się pod urzędowo-prawniczy język. Tchnie, obezwładnia, poraża obywateli okrutną zwięzłością, nieludzką logiką, absurdem jak z komedii Gogola lub powieści Haszka, wyziera z niego rzeczywistość ponurych omamów prześladujących Józefa K.

    Biedny Donald T. Nie dość, że zawiązał plan, to jeszcze go zrealizował, „świadomie i celowo popełnił” oraz „dopuścił się” wspólnie z przyjaciółmi i pod swoim kierownictwem „szeregu przestępstw na szkodę Rzeczypospolitej Polski (tak jest w powyższym tekście) oraz jej konstytucyjnych organów eliminując najwyższego przedstawiciela Rzeczypospolitej Polskiej z udziału w tych uroczystościach ”.

    Nie zabił nikogo, nie napadł, nie okradł, nie dokonał zamachu na nietykalność, ale „wyeliminował z udziału”.

    Granica śmieszności została przekroczona. I co ci biedni prokuratorzy teraz poczną. Być może powołają biegłego od wrogich przejęć. Czy jest taka specjalność?

    Pzdr, TJ

  156. Spiochu! Obuc sie. (Proszę poprawić na śmieszniejsze …)

    Chorążym polskiej reprezentacji na nadchodzących igrzyskach powinien być Sylwester Szmyd. Gdy marudzący mieli zastrzeżenia co do pochylenia bieżni na jakiej ma być niesiona nasza chorągiew przez specjalistę od prowadzenia stawki w poważnych chwilach, to można Sylwka zastapić Igłą czyli Krzysztofem Ignaczakiem.

    Najlepsza tenisistka reprezentująca Polskę na igrzyskach olimpijskich to kpina z polskich kibiców i sympatyków sportu. Życzę Agnieszce Radwańskiej zdrowia i powodzenia. Ale na chorążego nadaje się lepiej Robert Kubica. Lepiej obrazowałby paranoję polskiego sportu i wyjasniałby osobliwość Polski i Polaków.

    Dobranoc. Bez zmór nocnych.

  157. Hucpiarz i łgarz przedni z Toronto odstawiać zaczyna hołubce, na widok których kozacy Czehryńskiego Pułku Kozaków Regestrowych oniemieć by mogli z impresyi. Nie dziwota, że przy kolejnym szpagacie, gdy mu portki pękają na d. szwie i gola słabizna argumentarium się obnaża w całej okazałości, to babom sromoźliwym rąbki kiecek za osłony oczu służą, a kiecki unoszą wysoko aby dziatki przed zgorszeniem schronienie pod nimi znalazły, co wygląda z dołu jakby im kiecki na głowy spadały.

  158. Wzruszająca jest wiara części narodu i dziennikarstwa w to, że naczelnym zmartwieniem premiera Tuska było nieustanne oczekiwanie na komunikaty o zamiarach, czynach czy pomysłach Naszego Najukochańszego Prezydenta. Jeżeli Kancelaria Prezydenta przesłała informację na temat jego wizyty w Katyniu, to znaczy, że przesłała, ale to wcale nie znaczy, że pan premier został o tym fakcie natychmiast powiadomiony. Ja wiem, że dla pisiaków może to być wstrząsające, bo oni preferują zupełnie inny model rządów, ale normalny premier, taki jak Donald Tusk, nie zajmuje się szukaniem haków, wzywaniem do siebie prokuratorów z aktami czy ustalaniem grafika mniej zdolnemu bratu, ale ma na głowie ważne sprawy natury państwowej, a w tym wszystkim wycieczki pana prezydenta to są naprawdę sprawy trzecio- czy czwartorzędne.

  159. Tera to już i pisiaki wiedzieć będą, czym się różni Demetria od Symetrii. Ta pierwsza pochyla się wyraźnie w jedną stronę pogrążona w modłach. W stronę obrazka Miłościwie Nam Panującego Ocalałego ze Wszystkich Katastrof i Niezniszczalnego Platformowego Przywódcy Donaldu Tusku.

  160. Pewnie pól polski trzymała kciuki za Radwańską w ten słoneczny Lipcowy dzień, teraz mamy 2013 rok i styczeń, u nas zimno jak chole… od miesiąca nie zdejmuje spodni narciarskich z siebie i włączam Australian Open żeby się w duchu rozgrzać 🙂 niestety, tym razem Radwańska nie pokazała swojego potencjału i pełnej woli walki, może dlatego, że w Polsce zmarzła, u nas LATO już dawno „przeminął” i się pojawiło inne lato, Włoskie, tak czy inaczej to po tych zmianach Radwańska pewnie się nie mogła zaklimatyzować i jeszce te upalne, wakacyjne dni w Melbourne. Są jeszcze French openy i Wimbledony więc trzymamy kciuki 🙂

css.php