Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

7.10.2012
niedziela

Cudów nie ma

7 października 2012, niedziela,

Wyniki sondażu, który daje PiS-owi 39, a Platformie 33 procent poparcia,  nie jest żadnym cudem. Dawno minęły czasy, gdy PO utrzymywała 10 punktów przewagi. Od pewnego czasu partia Tuska wyprzedzała partię Kaczyńskiego o zaledwie kilka punktów procentowych, aż wreszcie stało się. Główne przyczyny:

Malejąca niechęć do IV RP. Ludzie starsi, bezpośrednio dotknięci w formie czystek czy lustracji – odchodzą. Przybywa ludzi młodych, dla których IV RP to historia.

Bierność i kunktatorstwo Platformy,  lenistwo i brak zapału ze strony partii władzy. Po objęciu stanowisk Platforma stała się partią sytych, rozleniwionych, drzemiących w złudnym poczuciu braku zagrożenia. Rezulktat: brak nowych idei i pomysłów, zanik waleczności. W takiej sytuacji prof. Staniszkis może mówić o „nieudolnej partii władzy”. To, że przy okazji pani profesor fantazjuje o systemie „miękkich represji” stosowanych przez PO wobec inaczej myślących, nic nie zmienia. Tak naprawdę,  w Polsce panuje wolność słowa dla opozycji, konferencje prasowe prezesa PiS i prof. Glińskiego („premiera”) są transmitowane, czołówka PiS nie wychodzi z mediów elektronicznych, gazety i czasopisma ubiegają się o rozmowy z czołowymi działaczami PiS.

Beznadziejny PR Platformy. Władza milczy, arogancko zbywa milczeniem nieustanną krytykę i kanonadę pod jej adresem. Jeden przykład: budynek dla IPN. Zamiast pokazać, że Ministerstwo Skarbu Państwa proponowało co najmniej pięć lokalizacji, pokazać je w telewizji, udzielić choćby jednego wywiadu na ten temat, pozwolono na rozpętanie kampanii o bezdomnym IPN, wyrzucanym na bruk przez niechętny rząd.

Konflikty wewnętrzne w PO. Hasło „jesteśmy partią szeroką, w Platformie jest miejsce dla lewicy i prawicy” w praktyce oznacza nijakość, wzajemną rywalizację, skupienie energii i uwagi polityków PO  na umocnieniu się i osłabianiu rywali we własnej partii, zamiast stawiania czoła opozycji. Tolerancja, kunktatorstwo w sprawach obyczajowych i nadmierny pluralizm doprowadziły do paraliżu i do zaniku własnego oblicza. Jak słusznie napisał Adam Szostkiewicz na swoim blogu, „po co nam dwa PiS-y?”.

To wszystko stoi w konflikcie z energiczną, mówiącą jednym głosem partią Kaczyńskiego. Jej ofensywa, „trójskok” (kulawa „debata” ekonomiczna, imponująca manifestacja uliczna i powołanie „premiera” Glińskiego”) – wszystko to robi wrażenie na elektoracie, procentuje w sondażach. 

Do tego dochodzi polityczna eksploatacja Smoleńska – ujawnione błędy stanowią amunicję do ostrzeliwania partii Tuska, Kopacz, Sikorskiego, Arabskiego, jak gdyby katastrofa tej miary była wyłącznie ich winą.

Na wizerunku Platformy zaciążyły też  reformy ministra Gowina, deregulacja, która zantagonizowała i uderzyła w szereg środowisk, reforma sądownictwa na niskim szczeblu, która może oznaczać, że dalej będzie do sądu, a także zmniejszenie liczby komisariatów, które teoretycznie jest zrozumiałe, ale trudne do zaakceptowania przez mieszkańców.

Platforma poniosła także straty z powodu afery Amber-Gold oraz błędów syna premiera.

W sumie mamy do czynienia z partią zmęczoną, nieruchawą, która w obronie przed serią ciosów przeciwnika oraz własnych potknięć, nie potrafi stawić czoła ofensywie PiS, z jego prezesem i pretorianami. Jeżeli ten sygnał alarmowy nie obudzi Platformy, to nie będzie na kogo głosować.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 311

Dodaj komentarz »
  1. Zawsze moze Pan zaglosowac na prezezsa Panie Passent!
    A moze… „lewica” ?
    Ha ha ha!- dowcipas z tego Falicza.
    Co sie stalo z „nowym chorazym” z Bilgoraja – flaga sie zapodziala. ?

    A tymczasem…
    idzie nastepne z niezliczonych expose Tuska.

    Bedzie nagroda dla ludu czyli odmrozenie funduszu (tylko czesciowe), ktory wczesniej zostal zapobiegliwie zamrozony – czyli typowa „koza rabina”.

    Generalnie jak na partie „liberalna” przystalo wzrosna roznego rodzaju obciazenia podatkowe i para…podatkowe.
    Miedzy innymi poniewaz PO szuka wsrod swoich 900-set specjalistow…od atomu a Grad az takiej duzej rodziny nie ma!
    Za grosze potegi nuklearne III RP dzialacze i kuzyni PO budowac nie beda!
    Wiec „na tace”!.

    Moze zmieni sie jedna lub dwie twarze…

    Jak zwykle zadnej konstruktywnej i konsekwentnej wizji zmian.
    Cos tam, cos tu – pucowanie pudrowanie i…czekamy.
    Jedynie poprawa makijazu i zwiedniety kwiatuszek w przerzedzone wlosy by sprzedac stara lafirynde jako atrakcyjna panne mloda… tylko sie lud nabierze po raz kolejny?

  2. Wiekszosc tych co przeszli z PO do PiS-u to ludzie mlodzi.
    Juz w maju posrod Polakow 18-24 PiS mial ponad 6% przewagi.

    Moze wsrod tych co lapia sie z przerazeniem za glowe przewazaja „stare pierniki”, ktore jak zwykle tocza stare minione boje…

    A akurat Gowin to chyba jedyny minister, ktory przejawia jakas aktywnosc.
    Np. jego klotnia z Tuskiem gdy bronil umow smieciowych przed pomyslem Donalda by je ozusowac – Tusk to pewnie oglosi za pare dni… (wedlug Gowina zmniejszy to elastycznosc i pogorszy jedynie rynek pracy) –
    dowodzi, ze to wlasnie Gowin reprezentuje dzisiaj liberalne skrzydlo PO.
    Potwierdzaja to jego proby otworzenie zamknietych zawodowych klik.
    I kto by przypuszczal…!?
    Wyglada na to, ze jako jedyny majacy przekonania bedzie do odstrzalu – w PO niepotrzebni sa ludzie majacy wlasne zdanie i wole zmian.
    Potwierdza to „sejmowa maszynka do glosowania” gdzie P-Oslowie musza miec swoje glosowanie zatwierdzone przez Tuska … bo jak nie, to od nastepnych wyborow – „szukac normalnej roboty”!

  3. Proszę wybaczyć, że nie na temat, ale jestem pod silnym wrażeniem programu, który przed chwilą obejrzałam na TVN24.
    Był on poświęcony działalności kościelnej komisji majątkowej i obnażył malwersacje i korupcję kk w Polsce dokonywane w „majestacie prawa”, czyli ponad prawem, co zagwarantowały kolejne rządy III RP.
    Jestem przerażona SKALĄ przekrętów i mega cynizmem koscioła!
    Toż wszystkie „afery” od Rywina po Amber Gold, nepotyzm kolejnych ekip rządzących to malutkie pryszcze wobec ewidentnego, bezkarnego (!) złodziejstwa kk.
    Tym bardziej mierzi mnie (delikatnie mówiąc), że jednocześnie jego funkcjonariusze pochylają się „z troską” nad polską rodziną, zwłaszcza embrionami, dyktują swoim owieczkom, na jakie partie głosować, oceniają kto jest dobrym Polakiem, kto złym, swoje brudne grzeszki(?!) zamiatają pod dywan, a każda krytyka pod ich adresem jest atakiem na kościół i wiarę.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Antonius, 12.15. Pozdrawiam niezwykle czule z zadeszczonego Krakowa.

  6. Szanowny Panie Passent. Nie mając szacunku do innych nie mam Pan do siebie. A ten artykuł dokładnie brakiem szacunku wobec innych.

  7. Nakłania Pan PO do szerszego udziału w polityce medialnej i polityce doraźności, w której obywatele zajmą wygodne miejsca na widowni i będą obserwować zmagania typu: kto komu bardziej dokopie, albo kto lepiej wygląda i mówi. Zgadzam się z Szostkiewiczem w kwestii „po co nam potrzebne dwa PiS-y”, ponieważ obydwie największe partie są ideologicznie zbliżone, a różnice wynikają tylko ze sposobu i stylu sprawowania władzy. W tym zmaganiu podobnych, przewagę ma mimo wszystko Kaczyński, ponieważ w jego partii nie toleruje się żadnych odstępstw i dyskusji, nikt nie może mnożyć wątpliwość tak jak w PO. Nie da się jednocześnie być np. za in vitro i kontestować tą metodę, ponieważ wyborca nie wie do końca, jakie jest stanowisko partii i co ona w tej sprawie zrobi (co robi widać od kilku lat). Owszem PO mogłaby podjąć poważną dyskusję na tematy społeczne, wiążące się bezpośrednio z zatrudnieniem, wynagrodzeniem , podatkami, ale tak się składa, że mało ją obchodzą rosnące nierówności społeczne i ochrona praw pracowniczych. PiS nie różni się w tej kwestii ani na jotę, prezes ma w głębokiej pogardzie zwykłych ludzi, oni potrzebni mu są przy urnach wyborczych, a później będzie pieścił ich rozgoryczenie ściganiem wrogów niedoli ludu.
    Sam się czasami zastanawiam, czy aby nie zagłosować na PiS, ponieważ tylko 4 pełne lata ich niemądrych rządów mogą pomóc w powstaniu autentycznej alternatywy lewicowej. Dzisiaj jakby takiej potrzeby nie było, bo część elektoratu PO żywi nadzieję, na realizację choćby części ich liberalnych i prospołecznych oczekiwań , ale cierpliwość ma swoje granice.
    Osobiście nie dam się nabrać na żadne mowy Tuska i Kaczyńskiego, polityka realizowana w mediach mnie nie interesuje.

  8. Zamienił stryjek…..Czy to nie jeden czort, która partia kretynów i nieudaczników jest przy władzy? Różnią się tylko, do których biskupów im bliżej. W obu ten sam solidarnościowy syf. Żądza władzy i koryto.

  9. Antonius
    7 października o godz. 12:15
    Z calym szacunkiem Sz. P. , przechodzac bokiem obok (mimo) polskich codow (z dwoma kr.) czy ” pozdrawiam z Cooksville” cos Panu tlumaczy ?
    ( przed wojna ” tlomaczy”. Tzw Ordonka tak wl. spiewala „milosc tak pieknie tlomaczy…”.
    Podobno to tez byly czasy .)

  10. Antonius
    Pozdrawiam Cooksville. Na wszelki wypadek , zupelnie zwyczajnie , z ok . Tgd.

  11. Tym razem nie podoba mi się wydźwięk wpisu gospodarza…..
    Czyżby tęsknota za miękkim zamordyzmem?

    Centralizm demokratyczny Tuska, kontra dyktatorskie zarządzanie Kaczyńskiego…..
    Może czas zacząć poszukiwania TRZECIEJ DROGI?

    Malkontenci i rewolucjoniści zawsze byli. Może jest Tusk i jego rząd WOŁEM, ale na pewno nie małpą z brzytwą.
    Na razie bije rekord rządzenia, a Pawlak przy nim, rekord wice=premierowania i współrządzenia.

    No i co w sumie miałoby się zmienić w życiu społecznym?
    Urzędnicy w gminach?
    Ilość przepisów do stosowania?
    Oblicza w telewizyjnych programach?
    Gospodarka?

    Tę odnowę możemy pisać na dwa sposoby, które nadają słowu odrębne, niepokrywające się znaczenia.
    Już w latach osiemdziesiątych to przerabialiśmy.
    I w dwudziestoleciu międzywojennym.
    Bez zmiany mentalności Polaków, nic się nie zmieni….

  12. Lekarz opowiada jak wygladala naprawde praca po katastrofie w Smolensku:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,12625127,_Patomorfolodzy_siedzieli_przed_prosektorium__Rosjanie.html?lokale=lodz

    „…Patomorfolodzy w tym czasie siedzieli przed prosektorium. – Siedzieli na drewnianej ławie, przed nimi biurko, na biurku sprzęt m.in. do badań DNA. I czekanie. I nic nie wiadomo, bo nic nie było uzgodnione. Oni byli poinformowani, że będą pomagali w sekcjach, w pobieraniu materiału genetycznego, w identyfikacjach. To są specjaliści wysokiej klasy, a okazało się, że Rosjanie do niczego nie dopuszczają. Cały poniedziałek tak siedzieli. I cały poniedziałek trwało dogadywanie, żeby w końcu weszli do tego prosektorium – opowiada.
    ….

    – Nie, nie mówiliśmy nic przez dwa i pół roku. Tak się umówiliśmy między sobą, że nic. Nawet razem z kumplami, z ratownikami nie rozmawialiśmy o tym, co widzieliśmy tam, w Moskwie. To była taka… Ech, nie będę przeklinał… Wie pani, kiedy w czwartek 15 kwietnia przyjechałem do domu, to do żony powiedziałem: „Wiesz, Aga, jeszcze wszystkich będą ekshumować” – dodaje. ”

    A przeciez oficjalna wersja PO jest, ze to rodziny wszystyko zawalily…

    Pani mag,

    I takich wlasnie historii potrzeba teraz PO jak najwiecej!
    Brawo!

  13. Poczekałbym jeszcze, żeby upewnić się, czy to „wypadek przy pracy”, czy rysująca się tendencja. Wszak do wyborów mamy trzy lata i przynajmniej na razie nic nie zapowiada zmiany.
    Ale uwagi pod adresem PO trzeba uznać za słuszne. Premier poczynił parę pomyłek tworząc rząd jesienią zeszłego roku, nie naprawia ich na bieżąco i skutkuje to problemami wewnętrznymi w PO oraz spadkiem zaufania do rządu.
    Ktoś tu słusznie (moim zdaniem) napisał, że może i dobrze byłoby, gdyby PiS wygrała wybory. Nie wiem wprawdzie, kto zechce przyjąć rolę przystawki, żeby Kaczyński mógł rządzić. Ale dopiero wtedy udałaby się realizacja hasła z minionej soboty. Polska by się szybko obudziła. Z ręką w nocniku.
    Koszt może byłby wysoki, trzeba by kilku lat na ich pokrycie, ale skutki tych rządów wyleczyłyby większość obywateli z tęsknoty do IV (a może wtedy już V?) Rzeczypospolitej. Gorzej, że lewica targana sporami między RP a SLD, nie robi wiele, żeby pokazać, że jest zdolna stać się alternatywą dla prawicy.

  14. Cuda się zdarzają, jest na to gruba dokumentacja dla ateistów wierzących inaczej, a odkąd sondażownie „pomyliły” się w Polsce bodajże o kilkanaście procent, mimo że błąd statystyczny przy rzetelnie wykonanych badaniach na świecie to max. 1,5%, cuda są także standardem przy badaniach opinii publicznej, co potwierdza choćby brak Żydów w spisie powszechnym RP z 2011r., nazywany w Internecie „cudem nam menorą”. Podobny etiologicznie cud mogliśmy zaobserwować za sprawą oznaczenia śmieciowych derywatów Goldmana maksymalnym ratingiem AAA przez koszerne agencje, uruchamiające w ten sposób zapalnik sprokurowanego nam kryzysu, czy cudownego rozmnożenia dolarów USA, za sprawą dobrze naoliwionych pras drukarskich oraz równie cudownego akceptowania tych – obiektywnie rzecz biorąc – zwykłych śmieci przez społeczność międzynarodową, jako środka płatniczego (sic!), za który można „kupić” rzeczywiste dobra, będące wytworem wcale już nie cudu, lecz ciężkiej, rzetelnej ludzkiej pracy. Choć przyznać należy, że to cud nieco odmiennej natury, gdyż trudno odmówić płacącemu FED-hand-made dolarem, przykładającemu ci równocześnie do głowy Magnum kaliber 45 na wypadek, gdyby tak strzeliło ci do głowy, aby odrzucić tę czysto brudno gangsterską „ofertę nie do odrzucenia” i zareagować na propozycję owego „płatnika” paroksyzmem słusznego obiektywnie śmiechu, a następnie zwrotem intensywnie pożegnalnym, zaczynającym się na literę „s”. Cuda dzieją się także w całym „ekonomicznym” systemie finansowym świata, pozwalającym, jak mówił Marszałek Józef Piłsudski „wypłukiwać pieniądze z powietrza” za sprawą udzielania kredytów, choć nie posiada się na nie pieniędzy, zysków z obstawiania strat w kasynach zwanych „giełdami”, czy mnożenia pieniędzy z lokat mnożnikiem kreacji pieniądza, metodą w pełni zgodną ze słowami Marszałka. Więc cud to dziś standard, a brak cudu byłby cudem.

    A główną przyczyny istnienia tu parapolityki jest: stworzenie w Polsce parodii demokracji, kopii zaoceanicznego mistrza (i tak nie lubię p. Holland, choć to akurat dobry film), opartej na systemie de facto dwupartyjnym, którym sterują zza węgła ci sami ludzie, więc kompletnie nie ma znaczenia, kto wygra. Demokracja is dead, to trup właściwie już od czasów greckich, co znowu potwierdza istnienie cudu, gdyż ludzie wciąż jeszcze w nią wierzą.

  15. No i co z tego? Z tekstu wyłania się teza „PO jest zła, więc PiSowi rośnie”. Od kiedy to PiSowi rośnie, gdy PO słabnie, od kiedy ma miejsce przepływ z PO do PiS? Można głosować na jakąś partię, a potem jak gdyby nigdy nic przejść na stronę partii wyzywającej poprzednią od zdrajców, a o jej wyborcach twierdzącą, że mają krew na rękach?
    Dziwi mnie to niezmiernie. Tu mamy wręcz 2 różne światy, te sposoby pojmowania rzeczywistości, przyjmujące zupełnie inne tezy – sprzeczne ze sobą – za aksjomaty, dwie grupy nieuznające nawzajem wartości drugich, dwa sposoby rozumowania. I można to zmienić od sondażu do sondażu? Nie dziwi mnie, że PO słabnie, ale to nie powinno przekładać się na wzrost PISu.

  16. Panie Danielu! (też nie na temat)
    Pan tu gadu gadu a tam sensacja!
    http://www.tvn24.pl/zapewniaja-know-how-do-prania-pieniedzy,281106,s.html (skopiuj i wklej)
    Tylko,że ona nikogo nie obchodzi! Ludziska wolą trupy i ekshumacje. Tu w tym reportarzu widać jak na dłoni słabość naszego wymiaru sprawiedliwości i potegę personelu naziemnego Pana B.! Minister Gowin ma okazję się wykazać ale czy starczy mu odwagi, wątpię! Więc dalej będzie brnął w deregulację taksówkarzy. I potem się dziwią,że PiS ich wyprzedził!

  17. Nie pamiętam ile to już lat głosuję na platfusów, żeby nie oglądać przy władzy pisiorów . Rzadki to – maku rwać – komfort… Szykuje się kolejna okazja do podobnej „wolności” wyboru i zaczynam się biesić, bo coraz częściej jedynym wyjaśnieniem tej paranoi jawi mi się … bardzo spiskowa teoria: że otóż mianowicie na tym właśnie polegał kontrakt PO-PIS, żeby na dłuższe lata zadołować lewicę (i jakąbytam inkszą alternatywę).
    Wygląda to na sen wariata, ale jak inaczej wytłumaczyć niezachwiane od lat istnienie takiego polityka – nie tylko wzrostu nikczemnego – jak JK? Przypisują mu niektórzy publicyści nadzwyczajny talent polityczny… Jeśli tak – to biorąc pod uwagę skutki – jego talent polega na utrwalaniu władzy PO, bo żadna inna partia po tylu wpadkach i aferach nie przetrwałaby nawet pół kadencji, gdyby nie strach przed tym geniuszem.
    Musiały się więc te popisy dogadać: zamiast tworzyć oficjalną koalicję, stwórzmy pozorne skonfliktowanie – w ten sposób zablokujemy lewicy zarówno władzę jak i opozycję! Głupi naród tego nie przeczyta…
    Wszystko to beznadziejne, ale też od rana takaż ci jest pogoda, więc wymyślam z nudów pierdoły, bo czy o polskiej polityce można dziś wymyślić coś sensownego, jeśli się nie musi? Bo jak się musi (cykliczny komentarz, termin, sekretarz redakcji pili…) to się wydusi jakieś rozsądku poszlaki, dla draki…
    Proponowałbym ludziom rozsądnym (nie muszą być tak przenikliwi jak ja!) powstrzymywanie się od jakiegokolwiek komentowania działań PIS-u; zajmijmy się raczej szukaniem sposobu na wskrzeszenie PO (lewica – jeśli nie powstanie coś całkowicie nowego – jest już dawno po rozkładzie, niestety). Ma niezłego – choć nie genialnego – premiera, wielu rozsądnych ludzi, spore już doświadczenie, jakąś ci tam kulturę nieporównywalną do innych… To są realne wartości! Strzeżmy ich!

  18. Czas zarządców dobiega końca, nastaje czas generałów.
    Tak jak poprzednie rządy i PO powinna być rozliczona. Władza psuje i deformuje idee. Jak mówi filozof; wszystko płynie. Wietrzenie sceny politycznej jest konieczne, a jak przypuszczam nieuniknione.
    Nie martwmy się brakiem alternatywy dla D.Tuska… Rzeczywistość nie toleruje pustki.

  19. Ależ jakie fantazje w temacie „miękkich represji”? Przecież szkalowanie „innowierców” jest normą. Jedni wybierają kij a drudzy argument, ale to nie zmienia faktu stosowania nacisków, no chyba że pan jeszcze wierzy w uczciwy świat. W samym Studio Opinii sposób traktowania np. Palikota jest tendencyjny by nie powiedzieć podły. Pod pozorem niezależnego dziennikarstwa robi się pi-ar partii rządzącej w czym pomagają doświadczenia redaktorów, których wielu tworzyło swój warsztat w czasach mienionych. Przejdzie taka notka?

  20. Czy moc sprawcza, to elity?
    Redaktor napisał:
    „Konflikty wewnętrzne w PO. Hasło „jesteśmy partią szeroką, w Platformie jest miejsce dla lewicy i prawicy” w praktyce oznacza nijakość, wzajemną rywalizację, skupienie energii i uwagi polityków POna umocnieniu się i osłabianiu rywali we własnej partii, zamiast stawiania czoła opozycji. Tolerancja, kunktatorstwo w sprawach obyczajowych i nadmierny pluralizm doprowadziły do paraliżu i do zaniku własnego oblicza. Jak słusznie napisał Adam Szostkiewicz na swoim blogu, „po co nam dwa PiS-y?”.

    Mój komentarz
    Otóż to. Jak polityk, który chce stworzyć szeroki front, kierować partią „wielonurtową”, ma poradzić sobie z mechanizmem błędnego koła szczególnie uciążliwym w takim kraju jak Polska – im szersza partia tym mniej spoista, im mniejsza, węższa, tym mniej wpływowa.
    Kraju o raczkującej demokracji, z tradycjami tzw. szlacheckiej wolności, w której bardzo wielu obywateli się wypowiada na każdy temat, głośno marzy, snuje projekty, a mało kto tworzy syntezy, idee, która należy przykroić do rzeczywistości i wprowadzać w życie, mało kto się zastanawia nad jednością w działaniu, nad łączeniem, zjednywaniem, koncyliacją.
    Krajan kręcą najbardziej świetlane perspektywy – obalanie systemów, wymiany elit, budzenie narodu, podniebne wyprawy, ale rodacy nie bardzo dbają o to, czy są wykonalne. Ważne są słowa, apele, zawadiackość w pochodach, śmiałość w wyzwaniach rzucanych w twarz rządzącym. To nas kręci, stymuluje do działania.
    Wolności, w której jednostka to dosłownie wolny elektron, a skoordynowana współpraca we wspólnocie jest dolegliwością.
    Wolności, dla której wrogiem jest nie tylko uzurpatorskie przywództwo, ale i dobrowolnie wyłonione, wolności szerokiej, przestrzennej, zamaszystej, w której jakiekolwiek pouczanie i instruowanie, wprawianie oraz przekonywanie jest równoznaczne z działaniem obraźliwym, obelgą dla wolnych elektronów.
    Wolności, w której każde publiczne zgromadzenie, tzn. więcej niż jeden obywatel, objawia się zbiorową, bezładną ekspresją, patrz wszelki programy, wywiady w TV z politykami (więcej niż dwoma) – zawsze się przegadują i po minucie indagowania nie bardzo wiadomo o co chodzi.
    Dla tradycyjnego Polaka-obywatela znajdującego się w grupie (więcej niż jeden) ważniejsza jest ekspresja, emocje, wyżalenie się, narzekanie, wywnętrzenie się, zaprezentowanie własnego ja niż uzgodnienie, jakie stanowiska poszczególne osoby reprezentują, jakie nurty występują gdzie są punkty styczne, co można pogodzić, w czym ustąpić by zyskać.

    Kluczowe – ustąpić? Och, niedoczekanie, mi nie będzie nikt nic dyktował, ja to wszystko już dawno przestudiowałem i tego dostatecznie doświadczyłem, tak jest jak jest i ja to wiem, nie będzie mi nikt wmawiał, że jest inaczej.
    Polak-obywatel po prostu nie uznaje innych modeli rzeczywistości, innych analogii, jak tylko własne, ciężko wypracowane na kanapie z pilotem w ręku. Mentalność statyczna, hermetyczna.

    Jak przywódca ma przewodzić takim ludziom, nam? Rozdawać dobroć, przytakiwać, ale i przekonywać, czyli być świętym? Wolne żarty.

    Przydzielać zadania, rozdawać poglądy, zatwierdzać obowiązujące trendy i gonić do taczek, czyli być dyktatorem, chociażby kieszonkowym (dyktatorkiem?). Skąd pan się urwał panie Zenku z takimi poglądami?

    Stosować nagi przymus ekonomiczny, czyli dyktaturę pieniądza? My nie nie bracia, my wolni i niepekuniarni.

    Najczęściej proponowane rozwiązanie dla tego typu społeczeństw jak polskie, to być człowiekiem środka. Ale tu natychmiast stajemy przed kwestią – gdzie jest ten środek? Ruchoma wydma? Tyle środków ile członków partii? Czy partia to wspólnota, czy zlepek, konglomerat? Czy wolność od działania wspólnego, to jedynie prawdziwa wolność? Czy moc sprawczą w społeczeństwie mają tylko elity?

    Mnóstwo problemów ma Tusk i jego wąziutkie grono zaufanych (przypuszczam, ze na ich policzenie starczyło by z dużym nadmiarem palców jednej ręki). Problemów zasadniczych.

    Pzdr, TJ

  21. Czytajcie u Szostkiewicza maciek.g
    7 października o godz. 10:05

    Swietne remedium na Faliczowska kanonade. Bardzo madry wpis

  22. “Zawsze możecie też sięgnąć do historii kariery Daniela Passenta, o którym śpiewał Jacek Kaczmarski w swoim „Marszu intelektualistów”. Dzielny wyznawca reżimu Jaruzelskiego, który figuruje w dokumentach IPN jako TW „John” lub TW „Daniel” może wam opowie o okolicznościach, w jakich miał przyjmować pieniądze za informacje, które przekazywał służbom komunistycznym. Bryluje on dziś w różnych komentatorskich „lożach” i tylko dziw bierze, że kilku przyzwoitych ludzi wciąż zgadza się z nim w tych programach występować. Zamiast, najprościej na świecie, odmawiać tego właśnie z powodu niegodnej w czasie PRL postawy Passenta.”

    http://niezalezna.pl/33559-odczepcie-sie-wreszcie-od-nas

  23. mag 13.56
    Ja też widziałem w TVN24 ten reportaż. Jest PRZERAZAJACY mimo ze spodziewałem sie po KK najgorszego !. Powinno sie natychmiast ZNACJONALIZOWAC cała własnośc kościelna i rozwiązać Konkordat !
    Ale NIC z tego nie bedzie, bo wszystkie procesy zostaną umorzone przez prokuraturę, a ten ubek Marek P i ten rzeczoznawca nieruchomosci dostana 6 miesiecy w zawieszeniu.
    Kiedy zaś PIS dojdzie do władzy oddamy sukienkowym kolejne miliardy odszkodowan i setki tysiecy hektarów. W Warszawie bedzie to CAŁE Krakowskie Przedmieście i Uniwersytet oraz ulica Swietokrzyska ( nomen o0men ) bo własnie do tych terenów Kościoł ma żadania !
    Co zaś sie tyczy Platformy, to już niedługo przekształci sie w POPIS z Gowinem w roli wiceprezesa i zrobi nam V RP. Tusk i Kopacz stana NATYCHMIST, bez najmniejszej zwłoki przed Trybunałem Stanu

  24. W Ameryce oczekuje się October surprise, a w Polsce już się dzieją październikowe cuda.

    Mity są obalone:
    (1) że PiS może zdobyć większość w Sejmie w nadciągających wyborach – czy jedna wiosenna jaskółka w październiku nie jest cudem?
    (2) że Tusk tylko ogląda się na słupki – czy tym razem jakimś cudem nie doglądnął?
    (3) że elity stoją odwrócone do narodu i siusiają do zniczy – czy to nie jest cudem, że teraz padły na kolana – twierdzi prezes?
    itd. Cudów multum ogromne.

    Już dawno temu radziłem rządowi utworzenie ministerstwa do spraw stosunków z PiS, a przynajmniej znaczącego urzędu. Minister ten stawałby do debat z prezesem, albo z profesorem socjologii desygnowanym na technicznego premiera, jeździłby za prezesem po kraju w jego kampanii wyborczej, zdaje mi się rozplanowanej na trzy lata (skąd fundusze? – zapyta ktoś) i bronił rządu odpierając zarzuty, oczywiście międzyresortowo ściągałby raporty ekonomiczne i prokuratorskie (miałby takie uprawnienia), kryłby prezesa, Białystok, Olsztyn, Elbląg, posuwałby się za prezesem jak cień i wybijał mu argumenty spod nóg … tak jak Gentile krył Maradonę w Barcelonie (1982):
    http://www.youtube.com/watch?v=Uk1iRg4Xt-M
    Tak się wygrywa puchar świata!

  25. Jasny gwincie, bravissiomo.

    Charakteryzujesz trafnie istotę złej władzy:

    „Czy to nie jeden czort, która partia kretynów i nieudaczników jest przy władzy? (…) Żądza władzy i koryto.”

    Twój ustęp jest tak celny, że do ust się mimo woli ciśnie znana pieśń: co ci przypomina, co ci przypomina?

    Czy to już początek iluminacjii czy tylko epistemologiczna gafa?
    Jeżeli nadchodzi to pierwsze, to nie mogę się powstrzymać od dedykacji. Kilka zdań o życiu św. Pawła (vel Szawła):

    „Podburzany przez kapłanów żydowskich, wpadał Szaweł do domów chrześcijan, wlókł ich przed sąd, cieszył się gdy ich zabijano”.

    w 20 lat później:

    ” I zaraz zaczął Paweł po bóżnicach uczyć, że Jezus Chrystus jest prawdziwym Synem Bożym, czemu się wielce dziwiono, bo go znano dotąd jako srogiego prześladowcę.”

  26. Teresa Jakubowska: Kwalifikacje pedagogiczne salezjanów – http://www.stachurska.eu/?p=9994 .

  27. PO, jako partia doinformowana w sprawach kraju i dzisiejszych jego perspektyw na bieżąco, jako partia ze sporym doświadczeniem politycznym- praktycznie nie ma rozsądnego/ze swojego punktu widzenia/ ruchu w kierunku „wiatrakowej” walki pozytwnej.
    Blichtry PR-owe to jedna prawda, a stan i perspektywy budźetowe i perspektywy rynku pracy, to ta prawda prawdziwa. W takiej sytuacji, cynizm polityczny, raczej podpowiada premierowi i jego drużynie, żeby wygłodzonego w kierunku , choćby jeszcze jednego sukcesu politycznego Jarosława Kaczyńskiego- wsadzić na ostateczną minę , zbudowaną z atrybutów najbliższej przyszłości społeczno-gospodarczej kraju.
    „Odświerzyć” Polakom Kaczyńskiego, poprzez wrobienie go w taki sukces!!!, to coś co samo się prosi. Nawet antykoalicyjne „dąsy” premiera Pawlaka , zaliczyłbym do taktyki premiera Tuska i spółki.
    Testem dla takich racji, będą przyśpieszone wybory. Jeśli będą , to na 99% będzie to „zaproszenie do ostatniego walca dla JK i jego PiS-u”.
    Można nawet zaryzykować domniemanie, że ministrowie -zderzaki, o których mówiło się rok temu, byli „towarem” na taką okoliczność.
    Jeśli przy tym wszystkim , uprzytomnimy sobie to, co w TVN-ie wymsknęło sę pani prof. Staniszkis, a mianowicie, że JK, będzie mógł zająć się sprawą smoleńską skutecznie, kiedy zdobędzie władzę- to aż strach się bać, do czego nasi wysłużeni acz zaprawieni w regułach polityki „wielcy gracze” są skłonni nas doprowadzić.
    Oczywiście można wierzyć w ligtową wersę Gospodarza, która w kontekście naszych-obywateli doświadczeń z polską polityką- wygląda nawet spokojnie, swojsko , i nawet trochę sielsko. Ja wierzę panu red. Passentowi, że w 100% szczerze wierzy w to co napisał.

    Pozdrawiam,Sebastian

  28. Kulawa „debata” ekonomiczna – pisze red. Passent i ma oczywiście rację, w wąskim sensie.

    Przecież debata ekonomiczna nie była wcale kulara. Prezes PiS zgłosiłswój program, minister finansów (dwukrotnie) na nią odpowiedział. Listownie, ale publicznie. Miażdżąco. Taka debata nie jest kulawa. Prezes nie odpowiedział na krytykę programu, ale może odpowie.

    Naturalnie każda debata ekonomiczna ma element kulawości, potykania się o fakty i koncepcje, bo publika słabo orientuje się w temacie. Temat ją przerasta – o tym, jak wiadomo, red. Passent ma identyczną opinię. Tematy ekonomiczne są dla ekspertów, a gdy się je publicznie podejmie dochodzi do demagogicznej sieczkarni.

    Dla spokojnego obserwatora nikt nie ma lepszego planu ekonomicznego niż Platforma Tuska i Rostowskiego (planu SLD nie pomijając). Oczywiście jest narzekanie na funkcjonowanie państwa, słuszne. I Platforma niewiele robi. Dlaczego? Skąd się bierze ta jej nieudolność, ktoś przyjazny powie – straszliwa powolność? I drugie pytanie, co konkretnie ma do zaoferowania PiS?

    Niech będzie uczciwa, patriotyczna, pragmatycznie zorientowana na fakty i reformy, a nie sieczkarnia polityczna a la Polacca. Bo taka debata, jaką proponuje Polsce PiS, jest kulawa.

  29. @ otago
    7 października o godz. 14:39
    @otago
    7 października o godz. 14:44

    Cher Otago!
    Kompletnie nie rozumiem, o co chodzi z tym Cooksville – żadnych skojarzeń!
    Zapytałem doktora Google’a i on mi pokazał, że to blisko Toronto. Byłem w Toronto i nad Niagarą (od strony kanadyjskiej), ale nie kojarzę tego z jakimś Cooksville.
    Pierwszy tekst jest chyba zaszyfrowany, bo też go nie rozumiem

  30. Lewy
    Nie piszesz jak jest w Grenoble. Pięknie, jesiennie, górskie powietrze i widoki … I nie pozdrawiasz mnie, a ja Cię pozdrawiam z North York, dokąd wróciłem po wycieczce do Scarborough przed nocą. Ale się jeszcze podziało pod poprzednim wpisem na En Passant.

    Cóż, musisz się głęboko zastanowić, czy byłeś w PRL szubrawcą, łajdakiem, nierobem czy tylko przebierańcem. Ja wolałem uniknąć tych trudnych wyborów.

    Ale powiem Ci, że są na blogu inni, chyba lepsi znawcy PRL, którzy wiedzą, że jak ktoś był pilotem wycieczek zagranicznych, to regularnie wypełniał formularz (paradonosicielski) do jaczeki SB przy BTZ, jak ktoś wyjeżdżał na kontrakt przez Polservice to załatwiał to z urzędniczką SB, trudno mi podać jej stopień, ale prowadziła sprawę z rutynową sprawnością, itd. Sądze, że faktycznie w naszej zbiorowej pamięci tkwią dwa PRL: jeden jasnego gwinta i drugi całej reszty świata.

    Chciałem jeszcze napisać Ci, co sądzę nt. teorii Ptolomejskiej o geocentryźmie, pardon o generowaniu wzrostu gospodarczego przez obniżanie nierówności dochodowych, ale … jadę znów do Scarborough.
    http://www.youtube.com/watch?v=Z5bHsrD0wic

    (Chyba wiem, gdzie sfilmowano to nagranie, w pewnym nadmorskim teatrze w Kornwalii ???? )

  31. KOREKTA, powinno być (w zakończeniu komentarza z 18:00):

    … taka debata, jaką proponuje Polsce PiS, czy to na temat makrogospodarczego planu antykryzysowego, czy naprawy państwa lub systemu socjalnego, jest kulawa – oględnie rzecz ujmując. Ta debata ze strony prezesa jest wymieszana z oszczerstwami na rząd i personalnie na premiera, wypełniona jest polityczną przebiegłością i populistycznymi chwytami, jest ona czysto demagogiczna, jest ona zagrożeniem dla polskiej demokracji.

  32. Glownym atutem PO przez lata byl glupi i nieobliczalny PiS. Ale jak sie okazuje nawet tak pekaty mieszek moze sie raz wyczerpac.
    Czy oczekuje nas teraz epoka straszenia leniwymi, skorumpowanymi i nieporadnymi „kolesiami” z PO ?
    A tu duszyczka az sie rwie. Ach jak chcialoby sie znowu raz wybrac pozytywnie, a tu nic, do wybory jak zawsze pozostaje mniejsze zlo; miedzy dzuma albo cholera, albo jak to lagodniej i moze i lepiej wyrazila moja Ciocia; „jak nie urok to sraczka, ale zawsze ci to choroba”.

  33. alex.novy.g (16:10) pisze jakby optymistycznie:

    Nie martwmy się brakiem alternatywy dla D.Tuska … Wietrzenie sceny politycznej jest konieczne

    Mam nadzieję, że będą wiatry i że wywieje także prezesa PiS.

    Jednakowoż pisze autor: Czas zarządców dobiega końca, nastaje czas generałów.

    A kiedy będzie czas na oddolną demokrację, na partię prawdziwie obywatelską, które przeprowadzi wietrzenie oraz – co ważniejsze – zabierze się do organicznej roboty?

  34. Tusk ma czego chciał – skutki świadomego(!) doboru miernot (po to żeby nie były zagrożeniem dla niego!) na co ważniejsze funkcje państwowe,samorządowe i partyjne w PO!!!

  35. Lewy (17:03)
    Tytuł wpisu maciek.g (u Szostkiewicza) daje taki:

    Jak długo ludzie będą powtarzać bzdurę że PO to takie drugie PiS tylko w wersji lait

    co przecież nie jest remedium na kanonadę Falicza,
    lecz ostrzał od innych blogowiczów, nicków nie wyliczam.

  36. P.S.
    To co w polskiej rzeczywistości nazywamy górnolotnie partiami, to jedynie towarzystwa wzajemnej adoracji składające się z głowy i nędznej reszty, która przemieszcza się w zgodzie z komercją.

  37. telegraphic observer
    7 października o godz. 18:00

    Dla spokojnego obserwatora nikt nie ma lepszego planu ekonomicznego niż Platforma Tuska i Rostowskiego…”

    Chyba dla bardzo spokojnego.

    TO,
    gratuluje Ci spokoju bo jeszcze wczoraj byles przerazony.

    Oprocz spokoju gratuluje Ci zdolnosci dostrzegania planow tam gdzie jest jedynie dorazne, powieszchowne i punktowe reagowanie na biezace problemy; BEZ PLANU – jedynie na przetrwanie.

    Jaki jest np. plan PO dotyczacy systemu emerytalnego albo systemu podatkowego albo polityki gospodarczej.
    Nie chodzi mi o zestaw hasel, ze planem jest:
    ” zeby bylo dobrze a nie bylo zle.”

    Jakie kolejne kroki (moze byc kwartalnie) PO planowalo… i konsekwentnie realizowalo przez ostanie 5 lat i ma nadal zamiar realizowac zeby osiagnac taki a nie inny efekt?

    Np. samofinansujacy sie , motywujacy do oszczednosci i pracy system emerytalny.
    Albo klarowny maksymalnie uproszczony i pro-rozwojowy system podatkowy.
    Albo konkretne kroki w celu promowania okreslonych kierunkow rozwoju gospodarczego.
    Albo konktretne rozpisane na lata dzialania by odwrocic trend emigracyjny i stworzyc wsrod mlodych wiare w perspektywy i przyszlosc w Polsce.
    Albo konkretne decyzje legislacyjne zapewniajace warunki do tworzenia spoleczenstwa obywatelskiego itd itd.

    Co zrobilo PO na drodze realizowania „tych planow” w jakim jest punkcie i kiedy i w jaki sposob ma dotrzec do celu.

    Chetnie zobacze ten Twoj (i PO) najlepszy plan Vincenta i Donalda.

  38. Nie panie redaktorze, cuda się zdarzają. Ci którzy wierzą w Boga, wierzą w cuda nadprzyrodzone, ci którzy wierzą w człowieka, nie muszą wierzyć, bo sami takie cuda sobie tworzą.

    Bardzo się radowałem po przeczytaniu informacji o prof. Glińskim. Cos ze mnie zeszło. Taki potworny ucisk, gdy zaglądałem do portali polskich. Takie potworne walenie w mur jednych i „strzepywanie” tych walących ze swoich eleganckich garniturów, jak kurz. Uważałem, ze wreszcie zacznie się rozmawiać, tak jak wszędzie tam, gdzie są dwa obozy polityczne o przeciwnych zupełnie celach.

    Powinienem być zupełnie kontent z wyników sondażu. Nasi gorą, chociaż ci, którzy mnie jeszcze kojarzą wiedza, ze Jarosław Kaczyński nie jest z mojej bajki, ale niestety nie ma nikogo innego u nas. I tak było w istocie. Ale już mi przeszło.

    Nie będzie zmian w Polsce. Za daleko sprawy zaszły, by to, co zostało zbudowane w tym kraju przez ostatnie dziesięciolecia, od końca II Wojny Światowej konkretnie, zostało zmarnotrawione. Na to nie pozwolą siły wewnętrzne, jak i zewnętrzne, czyli struktury Unii Europejskiej będące w niejawnym sojuszu z Rosja.

    Harce polityczne, to tylko gry i zabawy dla gawiedzi. To, co ma być będzie, nawet, gdy jeszcze będziemy świadkami niejednego cudu nad Wisłą.

    Zycze wszystkim czytelnikom redaktora i tej gazety i miłośnikom jego opcji politycznej zdobywania nowych/starych doświadczeń, nie tylko politycznych.

    Przed wami przyszłość tam w tym kraju.
    Mnie jest już dobrze gdzie indziej.

  39. Cudów nie ma

    @@Antonius,mag,TO, Lewy, TJ
    i inni.
    Proponuję pewien probierz, który pozwala ocenić małe to i owo jeśli chodzi o stan umysłów i gospodarki w Polsce…
    Przed wielu,wielu laty (były to czasy ,kiedy to Polska miała róść w siłę ,a ludziom miało się żyć dostaniej) stałem z moim wujem na moście w podparyskiej miejscowości Antony.
    Podziwiałem idealny łuk i dalej prostą szyn kolei podmiejskiej. W myślach porównywałem to ze stanem torów w Polsce. Mój wuj zauważył, że pilnie przyglądam się francuskim szynom..
    W pewnym momencie powiedział, po krótkiej wymianie zdań: ”Wiesz, myślę, że w Polsce zacznie się lepiej dziać gdy tory zaczną być proste”. Od tego czasu zacząłem przyglądać się jeszcze baczniej szynom w kraju. Dodam ,że wuj co parę lat mnie pytał „..i jak, tory są proste?”

  40. Pan Redaktor pisze:
    „Cudów nie ma”.

    Slusznie panie Redaktorze, slusznie.
    Caly problem tzw. „Platformy Obywatelskiej” polega na tym,
    ze wg. obiecanek pana Premiera, mialy byc.

  41. telegraphic observer
    7 października o godz. 18:18

    Też pozdrawiam, ale już z Lyonu. Wczoraj miałem dobrą pogodę, trochę mi przeszkadzał wschodni wiatr, a ja wlaśnie pedałowałem na wschód. Z przyjaciółmi spedziłem miły wieczór w towarzystwie
    Côte du Rhône, a w poudnie ruszyłem w drogę powrotną.
    Poraz pierwszy zdarzylo mi się w zyciu , że w tej samej chwili złapałem gumę na obu kołach. Kiedy zacząłem wymieniać dętki, zatrzymał się samochód i jego kierowca mówiący z wyrańnym włoskim akcentem, zapytał, czy może mi pomóc. Podziekowałem, on jeszcze coś zaczął grzebać w kufrze i kiedy po chwili starał się ponownie uruchomić silnik, zazgrzytało i nic. Kilka razy probówał. Miał nadzieję, że ja mam jakąs wiedzę samochodową i jakieś narzędzia . Niestety ani jednego ani drugiego nie posiadałem. Wyraziłem ubolewanie z powodu pecha jaki go spotkał i którego w pewnym sensie czułem się sprawcą. Zyczyłem mu powodzenia i zamiany samochodu na bardziej niezawodny rower. Włoch mi podziekował i zaczął przez komórkę wzywac pomoc.
    Wracając mialem wiatr w plecy, a jadąc wąwozem miedzy masywem Vercors a Chartreuse nie mogłem się napatrzyć i nacieszyć pięknem pejzażu. Jesień w górach jest wspaniała

  42. Zeby nie bylo o ogolnikach konkretnie na przykladzie:
    Czy czescia wielkiego planu ekonomicznego PO bylo zamrozenie funduszu pracy?
    Czy moze jego planowane czesciowe odmrozenie…

    Zamrozenie mialo sluzyc „oszczednosciom” a odmrozenie ma pobudzic rynek pracy – czyzby wedlug planu Vincenta juz nie trzeba bylo oszczedzac za to rok temu nie trzeba bylo pobudzac?

    I dlaczego skoro ma nastapic duzy wzrost bezrobocia Vincent zaplanowal z Tuskiem odmrazac dopiero teraz skoro efekty pojawia sie dopiero za rok albo dluzej czyli nadchodzacej fali bezrobocia odmrazanie funduszu na pewno nie zmniejszy.

    TO,
    Ty sie znasz na tych wybitnych planach PO ( moze nawet je dla nich…tworzyles) – wyjasni prosze.

  43. @telegraphic observer
    7 października o godz. 18:18

    ***Cóż, musisz się głęboko zastanowić, czy byłeś w PRL szubrawcą, łajdakiem, nierobem czy tylko przebierańcem. Ja wolałem uniknąć tych trudnych wyborów. ***

    Pytasz Lewego (kiedyś Polaka), może dokona wyboru z tej krótkiej listy. Nie uważasz, ze zbyt krótkiej? Tak się składa, że dla mnie i dla wielu znajomych ta lista jest nieprzydatna. Byliśmy zwyczajnymi obywatelami, pracowitymi i w miarę uczciwymi, nawet niektórzy członkowie PZPR, którzy pilnie czytali „Politykę”.
    Odnośnie kontaktów z SB mogę coś powiedzieć, bo wyjeżdżałem kilka razy służbowo. Były „pouczenia” a nawet szkolenia w KW PZPR i to przed każdym wyjazdem służbowym. Mnie to ominęło przy pierwszym wyjeździe, bo szkolący był chory, a potem już mnie widać skreślono z listy i nikt mnie nie nagabywał. Nie były to jednak jakieś rewelacje i niekoniecznie próby werbunku. Byłem kandydatem Polservice do Algierii, zrezygnowałem w ostatniej chwili, ale żadnej Mata Hari nie kontaktowałem. Podpisywałem tylko instrukcję wyjazdową w uczelni, nie u tego cichociemnego na etacie, tylko w Dziale Nauki, według mnie rozsądną i bywała „rozmowa” z panami o różnych imionach (przedstawiali się tak) po powrocie. Rozmowy odbywały się w Biurze Paszportowym przy zwrocie paszportu.

    ***Sądze, że faktycznie w naszej zbiorowej pamięci tkwią dwa PRL: jeden jasnego gwinta i drugi całej reszty świata.***

    Zapewniam obu Panów, że „Jasny gwint” nie jest sam z tą pamięcią o PRL. Wielu przyjaciół nie należy do tej „całej” reszty świata, to byłoby zbyt proste. W szkołach naprawdę jeszcze uczono nas logicznego myślenia – może to zasługa przedwojennej kadry belferskiej?

  44. telegraphic observer

    Dieki za Sarah Brightman i jej Scarborough Fair. Je wykonanie podoba mi sie bardziej niz to sprzed la Simona i Garfunkela. Bardziej ekspresyjne i nie tak ckliwe.

  45. Nie zadałby sobie Pan może, Panie Falicz, trudu zainstalowania polskiej czcionki, bo nie wiem skąd Pan nadaje, a dziwi mnie zaciekłość Pańska, która świadczyłaby i nawet o dużym zaangażowaniu społecznym, gdyby nie zabarwienie uczuciowe trudne w Pańskich niby tekstach do zniesienia bo tendencyjne ponad miarę.

  46. Lewy
    Tak sobie też kombinowałem, wstawić Brightman, nie wstawić, wstawić, nie wstawić …
    Bo jak wstawię, to koniec wszelkiej dyskusji w głównym temacie, roztkliwi się Lewy, albo się mniej roztkliwi … 😉

    Tak z Lewym jest! Life is tough!

  47. A mnie to raduje niesłychanie! Myślałem,że Prawo i Sprawiedliwość nigdy już nie dogoni PO. A jednak ludzie się budzą. Już nie pomaga straszenie Jarkiem.

  48. Antonius (20:50)
    Kręcisz, albo udajesz greka. Ale nie będę wnikał z jakich powodów. 😉

    JG twierdzi, że w życiu nie widział esbeka, że ich zapewne nie było, nie odgrywali żadnej roli w rządzeniu PRL.
    Ja widziałem esbeka, (a może nawet trzech?) wchodząc do instytutu (poważniej uczelni wraszawskiej), w którym pracowałem. Oczywiście esbek jest stworzeniem cichociemnym, nie widocznym, trudnym zjawiskiem do uchwycenia. Lepiej ich było widać po sierpniu 1980. A po grudniu 1981! Z jednym rozmawiałem w kolejce do pewnego lekarza, żalił się jak musi chytrze gonić tych solidaruchów. Powiesz, że tzw. „bunt robotników” (niesłuszny, bo inspirowany przez CIA – cytuję za Twoim kumplem JG) ich, esbeków, to takich reakcji zmusił. Oczywiście, tak było. Ale ich uwidocznił! O to mi chodzi.

    W lecie bodaj 1979 roku byłem na obozie harcerskim w Bieszczadach, raczej przy obozie, i byli studenci z UW (psychologia), któryś z nich byli skorowani (od KOR), coś tam rozwozili po terenie, jakąś bibułę, czy coś, za nimi chodzili cichociemni. Byli, rzeczywiście. Paszporty były u nich a nie w domu.

    W szkołach uczono logicznego myślenia, ale nie na wszystkich lekcjach, np. nie na filozofii czy ekonomii, na historii. Aczkolwiek PRL był „zieloną wyspą” w tym „socjalistycznym baraku”. Ale to nie zmieni pewnych faktów.

    Wyciągam to tutaj, wszak mam ciekawsze zajęcia, aby dać świadectwo historii. I przeciwstawić się kłamstwu, że PRL nie był państwem policyjny. Był PRL państwem głęboko policyjny, do roku 1956 nawet ostro policyjnym, w porywach – jak nazistowskie Niemcy. A teraz III RP nie jest państwem policyjnym. I po której stronie jesteś, po mojej czy JG? JG twierdzi, że nie ma zasadniczej różnicy w systemie rządzenia między PRL i III RP, a raczej – że teraz jest gorzej. Tak uważasz?

    p.s. Ponadto, nie mam do Ciebie żadnych ansów osobistych, etc. Pozdrawiam (bez jasnogwintowych czułości)

  49. Ja nie wiem, jest szansa że Tusk stwierdzi że ma dość, że można do pocałować gdzieś, że odwróci się na pięcie i Kraj pozostanie z Kaczyńskim, jego państwowymi już wtedy miesięcznicami, lub z lub z Millerem handlującym kolejnymi uprawnieniami emerytalnymi w wyborach i zaangażowaniem kraju w Syrii lub Iranie by uwiarygodnić swoją zmianę koloru. Lub kupę innych do żłoba chętnych. I to jest IMHO główny problem czy Tusk nie ma już dość wszystkiego.

  50. TJ (16:53)
    Nie wiem, czy byłem kiedyś tak blisko Tejota w ocenie – sytuacji i świata, polskiego światka – jak w tej chwili.

    Dla tradycyjnego Polaka-obywatela … ważniejsza jest ekspresja, emocje, wyżalenie się, narzekanie, wywnętrzenie się, zaprezentowanie własnego ja niż uzgodnienie, jakie stanowiska poszczególne osoby reprezentują, jakie nurty występują gdzie są punkty styczne, co można pogodzić, w czym ustąpić by zyskać. Kluczowe – ustąpić?
    I co się dzieje potem, gdy krajan Tejota nie negocjował, nie uzgadniał, nie ustąpił? Ano któraś ze stron dostaje mocno po dupie. Statystycznie 50 procent takich gier o sumie zero, ale przegranych jest nawet więcej. I zaczyną się narzenianie, wyżalanie, ekspresja złych emocji … i tak w koło Macieju.
    Dla krajana nie ma sytuacji win-win, gdzie obie z początku przeciwne strony znajduję wspólne punkty, gdy dochodzą do zbliżonych konkluzji o stanie rzeczy, gdy wypośrodkowują swoje interesy.
    Win-win, panie, to w tych zagraniczych korporacjach, co nas wszystkich doją, takie picu-picu. Dla krajan kapitalizm jest jednym ciągiem gier o sumie zero, w nich jedno strona wygrywa, a druga tyle samo przegrywa, albo i więcej. Demokracja – to samo. Wiadomo, zachód. Nic tylko wdziać żupan, dłoń złożyć na karabeli, drugą ręką podkręcić wąsa i się napuszyć.

    Bo w tym systemie – utrzymuje krajan Tejota – gra jest jak na Kiercelaku, w trzy karty, jak jeden wygrywa, to drugi przegrywa; urzędnik wygrywa – obywatel przegrywa; solidaruch wygrywa – komuch przegrywa; lekarz wygrywa – pacjent przegrywa; platformer wygrywa – pisiak przegrywa; burżuj wygrywa – robol przegrywa; górnik wygrywa – stoczniowiec przegrywa; policjant wygrywa – kierowca przegrywa; emeryt ZUS wygrywa – emeryt OFE przegrywa; młody przegrywa – emeryt wygrywa; facet wygrywa – baba przegrywa; laska wygrywa – ździra przegrywa … albo na odwrót.

    I jest też: elita wygrywa – społeczeństwo przegrywa.

    „Mnóstwo problemów ma Tusk i jego wąziutkie grono zaufanych”.

    No właśnie, partia PO jest jak Wisła wiosną po śnieżnej zimie. „Dyktatura” Tuska skupia się na zwężeniu u czubka piramidy władzy wykonawczej. Zamiast koalicji pięci wąskich partii, wyrazistych i bez wewnętrznych walk (załóżmy, że to mozliwe), które tworzą rząd (załóżmy, że ordynacja pozwala), a ta koalicja pęka w szwach, jeden poseł nie zdąży na głosowanie o wotum zaufania, rząd upada, wybory po dwóch lata … ależ to już było, to przećwiczono.

    Pisaliśmy kiedyś, TJ też, o samotności Tuska. Przedziwne to, wręcz absurdalnie paradoksalne. Od czasu do czasu odzywa się głos, aby wziąć ten cały burdel, to wszystko za mordę. Bo inaczej niczego się nie naprawi w tym kraju. Jakiś prezes niech przyjdzie i rozwali ten układ, albo generał.

    Ech, szkoda gadać.

  51. ”Po co nam dwa PiS-y?”

    Pytają publicyści POLITYKI: Szostkiewicz, sekunduje mu Passent.

    Zapytam inaczej – PO CO NAM DWIE PLATFORMY?
    He? Jeszcze bardziej prowokacyjne.

    Wydaje mi się, że misją, w tych tektonicznych czasach, jest zatopienie obu PiS-ów, czy obu Platform. I z otmętu wyłoni się nowa partia. Zagadkowe to jest. Kwaśniewski? Wszak powiedział – o ile się nie mylę, że w sytuacji krytycznej gotów jest zostać premierem. Kadry zebrałby, na kluczowe resorty gospodarcze – Ostrowski, z czasem Belka, Hausner, może Borowski, kto jeszcze?

  52. Falicz
    Wykorzystam pretekst.
    Zainstaluj sobie polską czcionkę, wtedy (może) będzie dyskusja z Tobą.

  53. Pan Passent pominął jeden ważny czynnik odpowiedzialny za aktualny stan sceny politycznej. Jest nim próżnia wytworzona przez totalną kompromitację lewicy opanowanej przez wodzostwo i marazm intelektualny. Zjawiska te próbowałem opisać m. in. artykułach dostępnych ze stron: http://stachglabinski.pomorskie.pl/ i http://klubwmpg.pomorskie.pl/teksty/teksty.html

  54. Antonius (20:50)
    Znam Cię jako dyskutanta logicznego i dokładnego. Więc wyjaśnię pochodzenie mojej „zbyt krótkie listy”.

    Lewy (8:07, w poprzednim wątku) zacytował jasnego gwinta (JG) i stwierdził (mając JG na myśli):
    „Trudno dyskutowac, z cholerykiem, ktory wpada w szewska pasje, uzywa inwektyw, jak tylko dotknie sie jego czulego miejsca, ktorym jest PRL …”

    Na co JG odpowiedział (10:00), cytuję całość:
    „Lewy, 8.07. W ukochanym PRL żyło mnóstwo łajdaków, nierobów, darmozjadów, szubrawców, przebierańców i kanciarzy. Część się ukrywała. Nie mniej ich było niż teraz. Twój opis tego okresu jest przedni, szczególnie te sceny z werbowaniem Ciebie do służby. Przez moment miałem wrażenie, że mam do czynienie z kimś poważnym. Egzemplarz okazał się typowy”.

    W moim odbiorze, JG zaliczył Lewy’ego do tych … w/wym (pogrubienie moje).

    http://passent.blog.polityka.pl/2012/10/01/trojskok-kaczynskiego/#comment-235815

  55. tupolew71
    Cieszę się twoja radością, ale nie rozumiem jej powodu. Niby do czego budzą się ludzie?
    Spodziewają się, że jak Kaczor przegoni Tuska, to na wierzbach wyrosną pomarańcze i parówki?
    Oj, żebyś nie miał twardego lądowania!

  56. Czy szyny są już proste?
    zezem
    7 października o godz. 20:27
    Cudów nie ma
    @@Antonius,mag,TO, Lewy, TJ
    i inni.
    Proponuję pewien probierz, który pozwala ocenić małe to i owo jeśli chodzi o stan umysłów i gospodarki w Polsce…”
    „W pewnym momencie powiedział, po krótkiej wymianie zdań: ”Wiesz, myślę, że w Polsce zacznie się lepiej dziać gdy tory zaczną być proste”. Od tego czasu zacząłem przyglądać się jeszcze baczniej szynom w kraju”
    Mój komentarz
    To kryterium było wyraźnie odczuwalne, gdy jeżdżący pociągami w Polsce w owym czasie pojechał odwiedzić tzw. Zachód i wsiadł do pociągu w RFN, czy w Szwecji. Herbata stojąca na parapecie nie wylewała się podczas jazdy z pełnej szklanki.
    Dzisiaj stan PKP, choć się poprawił nieco, to nadal szyny (torowiska) mają daleko do zachodnich. Ale w innych dziedzinach, takie wskaźniki cywilizacyjne widoczne gołym okiem ruszyły w górę, np. płaskość chodników, zapachy w toaletach, dialogi ze sprzedawcami w sklepie. O dziwo spotykam się z coraz większą ilością przypadków, gdy obce osoby mówią mi dzień dobry, co 35 lat temu ja wiochmen z kraju żyjącego coraz dostatniej zabłąkany w niemieckim parku uważałem za jakiś absurd, nieporozumienie, a niektórzy, którym to opowiadałem, wskazywali na prowokację.

    Proste wskaźniki cywilizacyjne są niezawodne. Jeśli szyny są krzywe, drogi wyboiste, barierki nie malowane od lat, a lekarze w przychodniach trzaskają drzwiami, jak na swoich prywatnych posesjach, to nikt mi nie wmówi, że awans cywilizacyjny już się odbył, osiągnięto szczyt, nie trzeba się dalej starać, bo to są lewackie wymysły z tym pucowaniem na pokaz i uprzejmością z wyrachowania.
    Dużo by mówić. Wystarczy tylko wspomnieć, że duża część społeczeństwa jest święcie przekonana, że my krajanie (dumni Sarmaci) mamy cywilizację we krwi, tylko zła władza nie pozwala nam rozwinąć skrzydeł, nie pozwala odblokować rozwoju, jak twierdzi Prezes.

    Pzdr, TJ

  57. wiesiek59
    „Może czas zacząć poszukiwania TRZECIEJ DROGI”?

    Myślisz o „kolorowych bolszewikach” Palikota? Nie wiem, czy to jest trzecia droga i czy w ogóle droga.

    „Tusk … Na razie bije rekord rządzenia, a Pawlak przy nim, rekord wicepremierowania i współrządzenia”.

    Więc może należało ich na olimpiadę wysłać po rekordy i medale, oczywiście bez prawa powrotu?

  58. A mnie interesuje inna sprawa. Kwasniewski w stylu Walenzy wypowiedzial sie w sprawie objecia stanowiska premiera. „Nie chce a musze i nie zycze tego Polsce”. Z kregu najlepiej poinformowanych wiem, ze to prawda. Nadaje sie najbardziej na nowego namiestnika kraju nadwislanskiego mianowanego przez nasazych braci ze wschodu. I dlatego wszelka dyskusja jest niepotrzebana. PIS, PO itd to twory przejsciowe i bez znaczenia. Centrum wladzy znajduje sie gdzie indziej i to od 1945 roku.

  59. Otago pomyliło się chyba Cooksville (nie nie znaczące w am. English) z Kooksville co z jidish (kooks) i raczej obraźliwe.

  60. http://www.youtube.com/watch?v=hQDoQHzCzwo

    Lepiej na pewno nie bedzie,ale na pewno bedzie ciekawiej i weselej.
    Obys zyl w ciekawych czasach jak mowi chinskie przyslowie.

  61. Antonius (20:50)
    Jeszcze jedno, piszesz do mnie:
    „Pytasz Lewego (kiedyś Polaka) … „

    To Lewy nie jest już Polakiem? A może Ty jesteś PiS-owskim narodowcem? Pytam, bo to etykietowanie, do niczego nie potrzebne w całym wywodzie, jest antagonizujące, agresywne, podsuwające pytanie – tym bardziej, czy ja jestem Polakiem? A Ty? Czy jesteś Polakiem? I po co podnosisz tę kwestię?

  62. Antonius
    Pisalem obszerne , jak na mnie , wyjasnienie ale gdzies w polowie moj hard drive sie zaczal jakac (na pewno chinskiej prod. ) a ja latwo sie zniechecam wiec…piszac krotko chodzilo o to czy Grenoble moze byc lepsze w tlumaczeniu czegokolwiek od Cooksville nie mowiac juz (nie piszac) o takim np Parry Sound , nad Giorgian Bay .( Pieknie tam teraz )
    Zeby troche bardziej wyjasnic i jednoczesnie zagmatwac ; pozdr. zwyczajnie bez „czulosci”
    http://www.youtube.com/watch?v=sIIS-UgixGE

  63. Któż taki tekst może pisać, i o co w nim chodzi?

    PO i PiS są sobie wrogie jak nigdy. Ale PO-PiS odrasta na stykach i marginesach. Tylko patrzeć, jak w tej okolicy pojawią się Kazimierz Marcinkiewicz, który nie wychodzi ze studia TVN 24 i Jan Maria Rokita, który chwilowo chyba nie wychodzi z domu. A z nimi pójdzie wpływowe, m.in. w Warszawie, skrzydło PO wyrosłe z UPR Janusza Korwin-Mikkego, bliscy mu balcerowiczowscy libertarianie z Fundacji Obywatelskiego Rozwoju, koledzy Zbigniewa Ziobry, prof. Blikle i inni liderzy Centrum Adama Smitha, a nawet Andrzej Czuma wraz z przyległościami.

    Na pierwszy rzut oka taka koalicja wydaje się dziś egzotyczna. Ale ideowo jest dużo bardziej spójna niż którakolwiek z obecnych partii parlamentarnych. Łączy ją bezwzględna wiara w deregulację, jeszcze niższe podatki, cięcie publicznych usług, osłabienie nadzoru oraz akceptacja państwa represyjnego na wzór Ameryki …

    Nawet jeżeli sondaż dający przewagę PiS-owi okaże się wypadkiem przy pracy, ‚partia amerykańska’ (może w tej kadencji – może w przyszłej; może jako partia – może jako ruch) wreszcie jednak zbierze się do kupy. Radiomaryjne emocje nie będą bez końca blokowały magnetyzmu ideologicznego i kulturowej bliskości.”

    Oto Tusk jest przedstawiony jako słabnący wódz partii ‚europejskiej’. Zdaje mi się, że autor powyższych myśli, kultowy dziennikarz POLITYKI, stracił busolę w tej burzy.

  64. TO

    Od zawsze nie mialem polskiej trzcionki i od zawsze robilem literowki i okazjonalne bledy.
    Jakze ulomny emigrant dysleksyk…
    Teraz mam arabska klawiature i to juz jest osiagniecie.
    Trudno zeby „moher” sie cyzelowal…

    Ciekawie oddaje atmosfere tuskowa artykol z Newsweeka:

    ” Tusk miał powiedzieć do Andrzeja Biernata, szefa łódzkiej PO. – Mówię ci, Andrzej. Sprawa mojego syna to jeszcze nic.

    Kiedy wyjdą afery dotyczące naszych kolegów z PO, to dopiero będziemy mieli katastrofę – cytuje tygodnik….

    „Kiedy w poprzedniej kadencji Donald Tusk szedł na kolację do restauracji, z ostrożności siadał tyłem do sali. Dziś nie robi już nawet tego. Przestał wychodzić na miasto i zaszył się w swojej siedzibie. Od nieznajomych stroni, zastrzeżonych dokumentów woli nie dotykać. Od biznesu trzyma się z daleka i niczego nie załatwia przez telefon. Nawet z własnym synem kontaktuje się przez synową” – czytamy w tygodniku.

    Według „Newsweeka” premier nie czuje się pewnie nawet w kancelarii. Tusk obawia się, że może być namierzony z parku, na który wychodzą okna gabinetu. „Zaciąga w nich zasłony, a gości prosi o pozostawienie telefonów na specjalnej półeczce w sekretariacie. A gdy chce porozmawiać naprawdę swobodnie, to przenosi się do pomieszczenia w części wypoczynkowej budynku, skąd okna wychodzą już tylko na dziedziniec. Dopiero tam jest bezpieczny”….

    Cały tekst w najnowszym „Newsweeku” .

    sharn1
    11 minut temu

    Oceniono 13 razy 1

    Tusk myślał, że jak poprowadzi partię jak zorganizowaną grupę przestępczą, gdzie co drugi lokalny bonzo ma powiązanie z półświatkiem a interesy załatwia się na cmentarzach to będzie nad tym panował.

    Niestety, jak to w wielu filmach gangsterskich organizacja zaczęła żyć własnym życiem i domagać się ofiar. Capo di tutti capi musi zostać odstrzelony gdzieś na „polu kukurydzy”, gdyż jego syn złamał prawo omerty, boss sprawy prywatne postawił ponad wiernymi kumplami z policji, sądów i prokuratur, a rozliczni wierni cyngle zostali zepchnięci na trzeciorzędne stanowiska….”

    Przewaga PiS-u raczej na pewno jest chwilowa aberacja.
    Ale upadek PO jest jak najbardziej rzeczywisty.

    Potencjalna koalicja za pare lat (!) PiS – PSL spokojnie realistyczna i ludowcom z PiS-em jak najbardziej po drodze.
    PSL swoje 10% zawsze dostanie!

  65. No i znowu!
    ARTYKUL – UUUU !

  66. telegraphic observer
    7 października o godz. 22:33

    Falicz
    Wykorzystam pretekst.
    Zainstaluj sobie polską czcionkę, wtedy (może) będzie dyskusja z Tobą….”

    Dziekuje za potencjalny…honor.

    Kazdy wpis kazdego z nas jest wzajemna dyskusja – nie mam nieposkromionej potrzeby dowartosciowywania sie przez „bycie zauwazonym”.
    Jezeli zwracam sie do Ciebie to jest to zabieg literacki – jako do stanowiska.
    Chcesz to odpisz do „falicz” a nie chcesz do odpiszesz jak zwykle:
    „Niektorzy ku mojemu przerazeniu uwazaja…” itd.

    I tak wiadomo o co chodzi.

  67. stach
    7 października o godz. 21:12
    …. a dziwi mnie zaciekłość Pańska, która świadczyłaby i nawet o dużym zaangażowaniu społecznym, gdyby nie zabarwienie uczuciowe trudne w Pańskich niby tekstach do zniesienia bo tendencyjne ponad miarę…”

    Panie Stach,

    Czy ponad miare czy nie to indywidualna subiektywna ocena – z ktora absolutnie nie mam zamiaru dyskutowac – bo to panska ocena.

    No coz jestem podobno jakby to ocenil TJ lub Wiesiek wytworem kultury katolickiej i slowianskiej bylejakosci zanurzonej w powierzchownych emocjach.
    I niech „im” tak bedzie – tak jest pieknie bo kazdy jest swoj.

    Kaczynski o czym pisza jego „wnikliwi biografowie” jak Robert Krasowski (kiedys bliski Kaczynskiemu ostatnio jakby mniej…) jest przede wszystkim wyrachowanym graczem.

    Wszyscy ci, ktorzy uwazaja, ze po potencjalnym przejeciu wladzy Kaczynski odda sie katolicko-prawicowej orgii ciemnogrodu proponuje zbiorowo „puknac sie w puste lepetyny”!

    To jest wlasnie ta idea, ktora zdolano im implatowac do mozgownic (np. Lewego lub jego idola macka.g…), ze konflikt PO z PiS-em ma jakis zasadniczy swiatopogladowy wymiar.

    Otoz Kaczynski by przejac wladze nie moze probowac zagospodarowac tzw. centrum na lewo.
    Tak jak SLD mimo, ze obsadzone przez syta burzuazje „musi” latac z haslami „lewicowymi” bo innych wolnych szyldow nie ma!

    Kaczynski jest duzo bardziej pragmatyczny i realistyczny niz Tusk, ktory osiaga „sukcesy” bo jest „bylejaki” („postpolityczny”…) i pasuje do „bylejakiego” spoleczenstwa post-trasformacyjnego…ale coraz mniej jak widac.

    Kaczynski jesli uzyskal by wladze to bylby duzo odwazniejszy i konsekwentny np. w liberalizacji polskiej gospodarki niz Tusk.
    Wie, ze z takim haslem do wladzy nie dojdzie wiec jest patriotycznie…socjalistyczny ale wie „do czego sluzy wladza”.

    Kaczynski rowniez wie, ze nie da sie zrobic trudnych i koniecznych zmian pod wlos niezliczonym interesom okopanych sitw i klik bez IDEOLOGII.

    Bez ideologicznej podbudowy i „zaplecza wartosci” gruntownych zmian nie da sie zrobic.

    I to jest ten realizm wyzszego stopnia niz letnia bylejakosc „uwazac z reformami” Tuska i kolesiow.

    Tak to widze z perspektywy czasu gdy gospdarka za PiS-u zajela sie liberalna Zyta a np. sluzba zdrowia Religa.
    Kaczynski nie mial problemu i nie probowal realnych sfer panstwa ideologizowac.
    Wiedzial natomiast, ze zmiany wymagaja ideologicznej oslony ale przynajmniej jego „perfidia i wyrachowanie” czemus mialy sluzyc.

  68. Chavez wygrał zdecydowanie. Powiało optymizmem. Gdyby ten wiatr dmuchnął na Wisłę i wydmuchał zgniłków POPiS.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,12627965,Hugo_Chavez_znowu_wygral_wybory_prezydenckie.html?lokale=krakow

  69. @Tj
    Jesteś niemożliwy, z Tobą nie można sią posprzeczać, bo jesteś tak wyważony, rozsądny, mądry, że nie ma gdzie szpilki włożyć. Powiedz wreszcie jakąś głupotę w stylu Falicza. Proszę.

    @TO
    Jestem Ci wdzięczny, że wstawiłeć sie za mną , broniąc mojej polskości przed insynuacją antoniusa. Myslę, że antonius, którego bardzo szanuję, chciał mi przywalić za to, że jednak rzeczywiście przegiąłem z jasnym gwintem. Wprawdzie jasny gwint mnie sprowokował tym *bredzeniem* i nieobecnoscia sbekow w PRLu, ale rzeczywiscie nie powinienem byl napisać tego ostatniego zdania.
    Poza tym antonius lubi się czasem bawić nonszalancko nickami, taka jego natura, ale jest to ktoś z klasą, dlatego jasny gwint tak się rozczulił. Ja go rozumiem.

  70. Można chwilę pomyśleć, co by było gdyby nie było Kaczyńskiego. Pustka, otchłań, czarna dziura i brak życia. Filary publicystyki POLITYKI nie miałyby zajęcia, nie mówiąc już o innych zgniłkach dziennikarskich, szyderczo zwanych wolnymi mediami. A tak, wszyscy głaskają zdechłego kota.

  71. Ciekaw jestem na kogo będę głosował w kolejnych wyborach? A może sobie w ogóle „odpuszczę”? Nie pałam sympatią do Platformy już od 1-2 roku jej rządów, ale mając do wyboru między nią i PiS wolę już tę pierwszą. W tle zostaje jeszcze drobnica: SLD z Leszkiem Millerem na czele (wymioty), Palikot ze swoją czeredką (gdzie się podział zapał założycielski?), partia konserwująca wiejski skansen z naczelnym strażakiem RP i odpady poPiSowskie, o których szkoda nawet pisać. Ogólnie nędza jak wybór między chińską i wietnamską podróbką zegarków Omegi.

  72. Po szesciu latach pasentowskiego szczekania na PIS. Po szesciu latach straszenia PIS-em wynik sondazu nie jest ‚cudem’.

    „Wyniki sondażu, który daje PiS-owi 39, a Platformie 33 procent poparcia, nie jest żadnym cudem”

    Przez szesc lat nie-rzadow dyktatury Donka Tuska pasentowske haniebne lizusostwo odwaracalo uwage od nieudolnoscisc PO szczekajac na PIS.

    I wynik sondazu nie jest cudem !!!

    Czy Passent wie po co jest rzad ? Jakie ma zadania i obowiazki, jaka odpowiedzialnosc? Nie Passent jest za glupi, za malo doswiadczony. Toz to tylko dziecko udajace politycznego dziennikarza. Przez szesc lat nic o tym nie pisal.
    Sondaz wskazuje ze polacy juz nie kupuja passentowskich lagarstw i prob odwracania uwagi od nieudolnosci rezimu. Stad wynik sondazu.

  73. Platforma systematycznie strzela sobie w stopę bo jak
    można trzymać na siłę Gowina z grupką jemu podobnych
    czy tolerować wyczyny niejakiej Oliwy-Piotrowskiej.
    Nie pomaga też PO zbyt duża wyrozumiałość dla
    działań koalicjanta.

  74. telegraphic observer
    8 października o godz. 2:50

    Któż taki tekst może pisać, i o co w nim chodzi?…”

    Żakowski oczywiscie –
    Mnie sie wydaje, ze najlepiej o co chodzi Żakowskiemu wyjasnil niejaki
    kirdan1:
    „…Otóż Żako jest targany sprzecznymi namiętnościami. Z jednej strony ma PO, która jest zbyt mało dla niego socjalistyczna ale światopoglądowo wystarczająca postępowa (dla Żako, bo już dla takiego Pacewicza nie). Z drugiej strony PiS, który ma wiele interesujących Żako ekonomicznych pomysłów socjalizujących – zasiłki, ulgi itd ale jest z kolei wstrętny ideowo. No to wymyślił trzecią nogę od stołu – twór gowino-balcerowiczowy, który skupia jak w soczewce wszystko to co dla Żako najgorsze – konserwatyzm światopoglądowy i liberalizm ekonomiczny.

    To, że ten twór ma w ogóle iluzoryczne szanse zaistnienia nie jest ważne. Ważne dla Żako by o nim mówić, bo wtedy może spokojnie zaprosić czwartego do brydża. Otóż jest to przygotowanie gruntu pod wyznanie: „Głosuję na SLD/Palikota”.
    Normalnie taki coming-out byłby dla Żako – bądź co bądź mającego za sobą ładny opozycyjny epizod – totalną klęską. Ale gdy stworzy się odpowiedniego wroga, polskie „Tea Party”, to będzie można w miarę honorowo wystękać: „Inaczej nie było można…”.
    Muszę jednak przyznać, że mam dla Autora dozę niechętnego podziwu. Trzeba jednak mieć jaja, by z otwartą przyłbicą głosić tak jak on pochwałę wyższych podatków i wszędobylskiego urzędniczego państwa, które w gąszczu papierów będzie sprawdzać te wszystkie pozwolenia, koncesje, ulgi, dodatki, sratki, promesy… I wierzyć, że to naprawdę będzie wszystko dobrze działać…
    Wiadomo, że z takiego kraju pod roboczą nazwą „Dyskoteka Pana Jacka”, ludzie zaczęliby spieprzać szybciej niż z Kuby na Florydę – ale trzeba przyznać, że Żako głosi swe poglądy z rozbrajającą bezczelnością. :-D…”

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,75968,12626706,Pozyteczna_groza.html?logged=1&v=1&loggedIn=true&pId=19338030&send-a=1&obxx=12626706#opinion19338030#ixzz28gxUOvVe

    Otoz o ile bardzo mi sie podoba kraina szczesliwosci al – Skandynawia to nie mam zludzen, ze jest to byc moze jedynie model docelowy za „jakis czas” – w obecnych realiach etatystyczne wszedobylskie panstwo ala-polacca to korupcja, marnotrwstwo i degregolada.

    Chcialoby sie do raju – ale za wczesnie.
    Moze wlasnie potrzebne jest polskie „tea-party” jako odtrutka na zlogi po-prl-owskie-
    materialne i mentalne.
    Taki czysciec zanim narodzi sie normalne spoleczenstwo obywatelskie.

  75. @otago
    8 października o godz. 2:29

    Szanowny Otago!

    Dziękuję za wyjaśnienia. O życiu w Cooksville nie wiem nic, w Toronto byłem tylko dwa tygodnie i mogę tylko wspomnieć o życiu młodego mgr inż. z Polski, któremu nie uznano dyplomu i pracuje przy ruchomych rękawach, którymi pasażerowie wchodzą i wychodzą z samolotu. Mógłby uzupełnić studia, ale kto żywiłby jego rodzinę? Chowa wiec ambicje do kieszeni… i żyje – nawet nie najgorzej!
    Gdy widziałem, że Lewy umieścił siebie w Grenoble – to zrozumiałem, jak on żyje, a mogę coś na ten temat powiedzieć, bo sumarycznie przebywałem we Francji ponad trzy lata, poznałem mentalność francuską i warunki życia imigrantów z Polski. Sam nigdy nie zamierzałem tam zostać. Stąd ten Grenoble (w którym zresztą nawet nie byłem, choć przemierzałem kraj wielokrotnie w różnych kierunkach – od Bałtyku do Tatr – tzn. od Calais do Perpignan i trochę dalej, z Gibraltarem włącznie, choć to chyba już inny kraj). Jego sytuacja jest w miarę stabilna, moja nie i to wszystko, co wtedy chciałem wyrazić.

    Posyłasz mi link do „Leiermanna – to można bardzo różnie interpretować . Najprostszy wniosek – jest to ostra krytyka mojej twórczości blogowej – jak katarynka powtarzam jakoby pewnie to samo jak Axiom ten kiosk ruchu, którego nie prowadził Tusk, innych tego typu mantr nie wymieniam. Jeśli nawet taki był Twój cel, to nie pasuje mi ten link. Bardzo lubię Schuberta – z wyjątkiem jego sławnych pieśni, które mnie nudzą. Poza tym niezbyt lubię tego śpiewającego smutnego pana – wolę Hiolskiego, choć sława Dietricha jest ogromna. Bardziej podchodzi mi inny przedstawiciel ulicznej rozrywki. Podaję link do tekstu, choć wiem, że i utwór jest na YouTubie, tylko nie pamiętam linku.

    http://www.ta7.de/txt/berlin/berl0010.htm

  76. @telegraphic observer
    8 października o godz. 1:52

    Niestety muszę się odezwać. Nie odmawiam Lewemu polskości za pobyt w Grenoble!!!
    Jeśli dobrze pamiętam, to jego dawny nick był „Lewy Polak” i dlatego nick był mi tak sympatyczny, bo pasuje i do mnie – biednego Ślązaka. Po jakimś czasie Lewy Polak skrócił nick – nawet nie pamiętam czym to uzasadnił. Dlatego ja mu to przypomniałem „wężykiem” i stałem się u TO członkiem pisowskiego narodu. Niestety – nic z tych rzeczy – należę zaledwie do społeczeństwa według pani Kurtyki. Nie sądzę, aby Lewy się na mnie obraził, bo naprawdę nie było o co.

  77. Choć wzmiankowałem już o tym na blogu Pani Paradowskiej kilka dni temu z okazji prześmiewek nad osobą prof. Glińskiego powtarzam raz jeszcze: dziwię się, że szacowni redaktorzy „Polityki” są zdziwieni. Zdziwieni tym, skąd (a właściwie dokąd) obecnie wieje wiatr.
    Wielomiesięczne (wieloletnie?) przekonywanie czytelników, że „dla PO nie ma alternatywy” miało być samospełniającą się przepowiednią. Zamknięcie się przez Platformę w wieży z kości słoniowej (gospodarze blogu i niektórzy Szanowni Blogowicze też w niej mieszkają) spowodowały, że Tusk ze swą ekipą uwierzyli, iż są nieśmiertelni.
    To nie obiektywne przyczyny – ogólnoświatowy kryzys, rosnące bezrobocie, dziura budżetowa – powodują spadek w sondażach. Jest to efekt bezprzykładnej arogancji władzy, która miała w cuglach wygrywać każde kolejne wybory. Bez racjonalnego programu, bez oglądania się na elektorat, któremu obiecywano gruszki na wierzbie i przy fatalnej polityce informacyjnej.
    Dziwcie się nadal, naiwni, i szukajcie „trzeciej drogi”. Nie za tego pokolenia.

  78. Przenikliwy tekst Jedrka:
    *Kaczynski jest duzo bardziej pragmatyczny i realistyczny niz Tusk, ktory osiaga „sukcesy” bo jest „bylejaki” („postpolityczny”…) i pasuje do „bylejakiego” spoleczenstwa post-trasformacyjnego…ale coraz mniej jak widac.

    Kaczynski jesli uzyskal by wladze to bylby duzo odwazniejszy i konsekwentny np. w liberalizacji polskiej gospodarki niz Tusk.
    Wie, ze z takim haslem do wladzy nie dojdzie wiec jest patriotycznie…socjalistyczny ale wie „do czego sluzy wladza”.

    Kaczynski rowniez wie, ze nie da sie zrobic trudnych i koniecznych zmian pod wlos niezliczonym interesom okopanych sitw i klik bez IDEOLOGII.

    Bez ideologicznej podbudowy i „zaplecza wartosci” gruntownych zmian nie da sie zrobic.

    I to jest ten realizm wyzszego stopnia niz letnia bylejakosc „uwazac z reformami” Tuska i kolesiow.

    Tak to widze z perspektywy czasu gdy gospdarka za PiS-u zajela sie liberalna Zyta a np. sluzba zdrowia Religa.
    Kaczynski nie mial problemu i nie probowal realnych sfer panstwa ideologizowac.
    Wiedzial natomiast, ze zmiany wymagaja ideologicznej oslony ale przynajmniej jego „perfidia i wyrachowanie” czemus mialy sluzyc.*

    Więc cała ta smoleńska hucpa to tak na niby, łazenie po Krakowskim Przedmieściu z innymi kamuflujacymi się pragmatykami to też takie maskowanie się. Bo ci patrioci chcą budować lepszą, normalniejszą Polskę chcą wiekszej LIBERALIZACJI. Antek Macierewicz to super liberał, no bo jego kamuflaż to absolutne arcydzieło, takie Walenrody.
    Jędrek, Ty chyba też się kamuflujesz, Ty też robisz z siebie osiołka, a tak naprawde to w Tobie kryją się pokłady niebywałej inteligencji. Jak ją kiedyś okażesz to my padniemy. Na razie podziwiam te konstrukcje w stylu Dona Browna.
    Ps
    Rozumiem slowo *bylejaki*, ale co masz na myśli pisząc, ze Tusk jest *postpolityczny*

  79. Bardzo prawdziwa i bardzo smutna diagnoza.

    Bo Platforma, czyli co? Jaki program, jakie poglądy, jakie plany kojarzą się z tą partią? Nie wiadomo, co odpowiedzieć. Nic. Pustka.
    Widocznie dla tej partii zdobycie władzy było celem samym w sobie, dość zresztą skutecznie maskowanym sensowymi propozycjami i obietnicami wyborczymi.

    Na zachodzie polityk musi mniej lub więcej liczyć sie ze słowami, bo mu ludzie nie zaufają, jeśli skłamie. W naszym kraju polityk może powiedzieć, co mu do głowy przyjdzie i nikt go z tego nie rozliczy, bo jak wybierać między złym a gorszym. Obietnic wyborczych nikt nie dotrzymuje. Tak jakby nikomu nie zależało na państwie, które – naiwnie pewnie powiem, jest naszym wspólnym dobrem.

    Obawiam się, że w najbliższych wyborach, pierwszy raz w życiu, nie pójdę zagłosować. I bardzo mi z tego powodu smutno.

  80. @telegraphic observer
    7 października o godz. 21:45 i dalsze!

    ***Kręcisz, albo udajesz greka. Ale nie będę wnikał z jakich powodów. […] cytuję za Twoim kumplem JG […] W szkołach uczono logicznego myślenia, ale nie na wszystkich lekcjach, np. nie na filozofii czy ekonomii, na historii. ***

    Zacznę od wyrażenia żalu, że dałem się wciągać do dysputy z tak wybitnymi blogowiczami. Przestanę!
    Nie kręcę, ani nie udaję reprezentanta bankruta greckiego – nigdy tam nawet nie byłem, a ich wino jest dla mnie za słodkie. Uwielbiam tylko ich piosenki.
    W szkole nie miałem filozofii ani ekonomii, a historyk był na tyle dobry, ze ZMP go wysłało do więzienia (przed Gomułką). W tym widać, że masz rację z tym „policyjnym państwem”. Nigdy nie twierdziłem, że to była demokracja (bez przymiotnika!). Teraz jest burdel, który z moim marzeniem o demokracji niewiele ma wspólnego.
    Trudno uznać, że JG jest moim „kumplem” – przeżyliśmy ten sam okres i patrzyliśmy na to co było i jest, stąd wspólne niektóre obrazy przeszłości, może trochę inne, bo pewnie inaczej było np. w Warszawie niż w Opolu.

    Z tym porównaniem do nazizmu raczej przesadziłeś. Byłem dzieckiem, ale widziałem i słyszałem (oraz czytałem) dużo i pamiętam z tego okresu, co to jest totalitaryzm dla życia prostego człowieka, więc mogę porównać.
    Pytasz, po której jestem stronie? Po żadnej z wymienionych – ja mam swoje zdanie i powiem jak Tomaszewski – i z nim się w pełni zgadzam!!!
    Częściowo mogę potwierdzić zdanie JG, że aktualne rządzenie jest gorsze niż kiedyś. Cudownie określił to TJ w tym przykładzie z „prostymi szynami”. Gdy byłem dzieckiem (przed PRL) pociąg do Berlina jechał kilka razy szybciej niż w PRL, a teraz pewnie jeszcze wolniej. Teraz jest sto lub więcej firm i prezesów – dla wszystkich kolegów wspaniałe fuchy; jeden udaje, że lubi szyny, drugi dworzec, trzeci kasy na dworcu itd., a gdy jest wypadek na kładce nad szynami – nie ma odpowiedzialnego!!!
    Poza tym nikt nie odpowiada za przestrzeganie rozkładu jazdy, a pociągi jadą coraz wolniej – ot wyraźnie widoczny postęp w zarządzaniu PKP! Skrót jest taki jak w PRL, ale nie znam jego aktualnego rozwinięcia. Jedna wersja została z dawnych czasów: „Płać Konduktorowi Połowę”!
    Nie mogę pisać dalej, bo mam wizytę u lekarza. Po powrocie poczytam ewentualny odzew.

  81. Zadziwiająca jest logika, którą kieruje się Gospodarz. Według niej nieważne są mniejsze i większe afery oraz ciemne interesy, odsłaniające niebezpieczne dla państwa przenikanie się biznesu, polityki i wymiaru sprawiedliwości. Nieważny jest obnażony przez rzeczywistość brak kompetencji ludzi aparatu partyjnego PO do rządzenia państwem. Nieważny jest marazm ideologiczno-programowy partii prącej po władzę, czującej wsparcie dużej i b. wpływowej części mediów (a kto czyta programy partyjne? – miał się wyrazić D.P.)

    Nieważne jest bezhołowie organizycyjne, rozgrzebane i niezwykle kosztowne inwestycje, rekordowo drogie autostrady kończące się w szczerym polu. Nieważne są puste deklaracje i obietnice premiera. Nieważna jest akcyjność rządu i dojutrkowość w działaniu.

    Nieważna jest dysfunkcjonalność najważniejszych instytucji państwa, np. prokratury, skutkująca uniewinnieniem mafii pruszkowskiej z powodu braku dowodów. Nieważna jest rejtereda państwa przed problemami, które z powodu niemocy rządzących w ich rozwiazywaniu odpychane są i spychane w rejony wyjęte spod zainteresowania rządu.

    Nieważna jest ogromna skala nepotyzmu, korupcji, zawłaszczania państwa i pęd do koryta aparatczyków partyjnych z obu członów obecnej koalicji. Nieważny jest żywiołowy rozrost biurokracji nie do udźwignięcia przez budżet.

    Nieważna jest zapaść demograficzna i brak realnych perspektyw dla świadczeń emerytalnych w dłuższym okresie. Nieważny jest los milionów chorych, których nie stać na wykup najdroższych w Europie leków. Nieważne jest programowe limitowanie dostępu do opieki medycznej z zamiarem szukania oszczędnosci nie tam, gdzie powinno się ich szukać.

    Nieważne jest rosnące rozwartwienie społeczne i poszerzające się obszary niedostatku i ubóstwa. Nieważne są rzesze obywateli wykluczonych z udziału w życiu publicznym i wyzutych ze swych praw oraz to, że zdesperowani mlodzi wybierają niepewność emigracyjną w miejsce pewności braku perspektyw na jakakolwiek pracę i mieszkanie.

    Nieważny jest rekordowy poziom długu publicznego do niemal 1 bilion zł, osiągnięty w ciągu tych 5 lat rozpędzonego życia na kredyt.

    Nieważne jest w końcu, że ujawniane po kolei ‚blędy smoleńskie’ tej ekipy obnażają tak naprawdę jej niebywały brak odpowiedzialności za stan państwa i jej strach przed zmierzeniem się z własną słabością w obliczu silniejszego rosyjskiego partnera, że negliżują fiasko ‚nowego etapu’ we wzajemnych relacjach, którego początkiem miała być
    spotkanie Tuska i Putina przy katyńskich mogiłach. Nieważne jest też oddanie putinowskiej Rosji strefy wpływów (o które jeszcze niedawno toczyly się dyplomatyczne boje) w wyniku radykalnej zmiany kursu w polityce zagranicznej na bardziej ugodową. Nieważne jest przymilanie się Niemcom w nadziei otrzymania kolejnej porcji jałmużny z funduszy europejskich.

    Tak można by dlugo jeszcze wymieniać, co jest nieważne, a co wymaga przecież radykalnej zmiany podejścia i pilnego poszukania możliwych rozwiązań naprawy państwa. To wszystko jest nieważne!

    Ważne jest, że Platforma Obywatelska nie podejmuje kontrofensywy propagandowej na coraz głosniejsze nawoływania opozycji, by istniejący stan bezruchu i nierządu zastąpić czymkolwiek bardziej skutecznym w odwracaniu zauważalnych skutkach erozji i psucia państwa przez obecną ekipę. Dlatego nie będzie na kogo głosować. Bo gdyby nie wysiłki opozycji, ktore rzeczywistość polską odsłaniają i wywlekają na swiatlo dzienne, dalej było by na kogo glosować. Było ‚Tusku, musisz!’. Teraz słychać: Tusku, k…a zrób coś, choćby lody…

  82. Tusk nie jest już sexy. Ta obawa z „Newsweeka” – co będzie jak wyjdą na wierzch ich kolejne afery jest znamienna. Druga kadencja ma to do siebie że władcy szykują sobie miękkie lądowanie. Dzieje się tak we wszystkich partiach a przyżłobowe koalicje w powiecie mają niespodziewanie tęczowe barwy. Tym niemniej to właśnie partia Tuska jest postrzegana jako partia aferałów, to ona postanowiła pierwszy milion ukraść i przeszłe i obecne afery tylko to potwierdzają. Tak więc partia złodziei ma już przechlapane. Jeśli nic się nie zmieni – pora na faszystów.

  83. Lewy,

    postpolityczny – ee nie udawaj, ze nie wiesz.

    sam Tusk wiele razy mowil, ze bardzo mu sie nie podoba jak PiS robi z tego czy z tamtego polityke…
    Postpoltyczny Tusk to taki niby pragmatyk co to nie politykuje jeno rozwiazuje realne problemy obywateli „bo woda w kranach nie jest ani lewicowa ani prawicowa ale ciepla albo zimna”….

    Taka mu Ostapowicz uszyl maske – by Tusk byl nie-politycznym politykiem takim platformem obywatelskim.

    Ale to jak wiekszasc twarzy politycznych gowno prawda i nawet wybor bycia niepolitycznym ma w sobie polityczny zamiar trzymania wladzy.

    Otoz nie zrozumiales mnie – Kaczynski wedlug oceny biografow (cytowalem) jest perfidnym i wyrachowanym manipulatorem.
    Jestem gotowy sie z tym zgodzic jest nim KAZDY dobry polityk – stwierdzil to juz kilkaset lat temu autor „Ksiecia”.

    I otoz niech sobie Kaczynski bedzie patriotycznie katolicki jezeli juz po osiagnieciu wladzy zrobi to co jest NAPRAWDE wazne – dokona gruntownych reform panstwa, ktorych bezidelogiczny (bez sztandaru) Tusk fizycznie zrobic nie moze.

    Stalin jak przyszla walka na smierc i na zycie z Germancami musial odkurzyc sztandar Wielkiej Wojny Ojczyznianej – internacjonalizm proletariacki byl za cienki – na tak nadzwyczajna okazje.

    Remont Polski jest tez wyjatkowo ryzykowna i trudna sprawa.
    Ale najpierw trzeba te wladze miec.
    Nie wierze, ze Kaczynski, ktory oddal gospodarke w rece Gilowskiej rzeczywiscie ma zamiar bawic sie w rozdawnictwo i socjalizmy, ktore maja mu wladze dostarczyc na etapie kampanii.

  84. Otoz uwazam, ze Kaczynski chce naprawy Polski a Tusk chce wladzy.
    On tez naprawde chcial walczyc z korupcja np.
    I chcial i obnizyl podatki.
    Naprawde chce przywrocic znaczenie slowa patriotyzm.
    Reszta to odmienne metody osiagniecia celow.

  85. Antonius
    Mozesz spac spokojnie to nie o Tobie . Powinienem chyba wczesniej napisac (zamiast tego dookola Wojtek ) , ze picie z gwinta obojetnie , ciemnego czy jasnego nigdy mnie nie bawilo , nie bawi i nie bedzie.
    A pro… Przychodzi baba do piekarza;
    -Poprosze kilo chleba
    -Jakiego , ciemnego czy jasnego ?
    – Obojetnie to dla slepego .
    pozdrawiam zwyczajnie j.zw.

  86. Sejm jest od stanowienia prawa, a rząd od inicjatywy ustawodawczej,
    Banał?
    Więc stawiam pytanie dla skrupulatnych: proszę policzyć ilość orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, z których wynika, iż dany przepis, lub partia przepisów jest niekonstystucyjna, co w konsekwencji – po okresie karencji – skutkuje uchyleniem danej normy prawnej… W trakcie ostatnich 5 lat.
    Następnie proszę zliczyć, ilukrotnie rząd w terminie taką nowelizację sejmowi zaproponował, a sejm dokończył proces legalizacyjny.
    Oczywiściej, jest to pytanie retoryczne. W efekcie powstały całe obszary prawa, gdzie straszą luki, które trzeba wypełniać przez organy stosujące prawo poprzez interpretację kontekstu, często „na nosa”. Ale niech no tylko media zajmą się dopalaczami lub problemem pedofilii… Wówczas premier wychodzi z marsową miną i zapowiada delegalizację, kastrację i Bóg wie, co jeszcze. Wtedy, a jakże, parlament a właściwie posłowie koalicji, posłusznie i pośpiesznie uchwalają prawnicze buble, co skutkuje pozwami o odszkodowania. Te zaś zapłaci nieświadomy podatnik.
    Dla mnie owa bezczynność – lub bezradność – odmalowuje poziom ekipy Tuska.
    Wciąź stawiam sobie pytanie: czy Ci, którzy leją krokodyle łzy z powodu ostatnich sondaży, to kompletni ignoranci, czy też są osoby, które mają w tym w własny interes?

  87. Andrzej Falicz
    Oj, naiwny, naiwny…
    A taki duży chlopiec! Tyle widzial, słyszal i czytal.

    otago
    Cudny dowcip. Trafiłes w samo jądro sedna.

  88. Z.B.I.G.
    Krótka, rzeczowa diagnoza.
    Przybijam Ci piątkę.
    Wprawdzie nie jesteśmy na stadionie, ale być może się „podkładam”.
    Pozdrawiam

  89. Karmiony ropą bliskowschodnią po objęciu przez PiS władzy absolutnej wiedziony patrotyzmem wróci do kraju i będzie pokornie znosił sprawdzanie czy jego modły do Lecha Kaczyńskiego są wystarczająco gorliwe?

    Naczelny socjalista blogowy rzuci dobrze płatną robotę u globalisty i powiedzie lud na wiec przyjaźni z Federacją Wielkorosyjską?

    Wzywam Was!
    Powstańcie, których dręczy Tusk!

    Tylko kanadyjski naprawiacz Polski umie współczuć Prawdziwej Polce, że kilka sklepów w posiadaniu TO za mało.

    Ech!
    Pan Tadeusz to ramotka!
    Do szkół trzeba wprowadzić lekturę programu Dmowskiego odżydzania Polski oraz sponsorować malarstwo mąk piekielnych biskupa/sekretarza
    (w zależności od tego które z kadzideł naprawiaczy Ojczyzny bardziej oszałamiają).

    Żadza władzy ogłupia niezwykle.

    A baby są tak dziwne, że wierzą na uzdrowienie perswazją głodu bezwzględnej racji i okrutnej władzy.

    Srocze głosy glodnym obecności w przestrzni w wirtualu brzmią jak gruchanie synogarlicy z zieloną gałązką w dziubku.

    Cuda są Gospodarzu.

    Nosiciel Matki Boskiej w klapie może się sprzymierzyć z mormonem.

    Fizycy nie wykluczają podskoczenia cegły samej przez się.

    A przecież wiadomo, ze dobrobyt bierze się z modlitwy i odbierania złodziejom.

    Dlatego blogowi naprawiacze nie przenoszą swych kont do PKO.

  90. @kadett
    8 października o godz. 11:32

    ***Zadziwiająca jest logika, którą kieruje się Gospodarz. Według niej…,***

    Czy Kopernik naprawdę była kobietą?

  91. PS
    Po wklejeniu zauważyłem, że chodzi o „logikę” a nie o „gospodarza”. Sorry!

  92. mag
    8 października o godz. 13:27

    @mag, „Cudny dowcip.”
    – „Trafiłes w samo jądro sedna.”

  93. Jędrek
    no i jak zawsze patrzymy na to samo, a widzimy co innego. Prawda, zpomnialem, u Hartmana napisałeś, że Ty podajesz obiektywne fakty, a inni, np.maciek.g interpretują. No to dobrze.
    Fakt jest nastepujący: Kaczyński dobrał sobie do rządu Gilowską i Religę; z tym faktem zgadzamy się.
    Teraz pytanie dlaczego to zrobił ? I tu przechodzimy od czystych faktów do interpretacji;
    1)Twoja interpretacja: Remont Polski jest wyjątkowo ryzykowną i trudną sprawą, Kaczyński pragnąc przeprowadzić ten remont, jako genialny, machiaweliczny pragmatyk, dobrał sobie do rządu Gilowską i Religę, mimo, że wcześniej zwalczał tę parę, ponieważ nie należała do jego gwardii przybocznej. Ale tak naprawdę to on doceniał merytoryczne zalety tej pary i wcale nie przeszkadzały mu ich liberalne poglądy , bo Kaczynski sam jest liberałem. Podziwiasz więc Kaczynskiego, że jest takim perfidnym manipulatorem, Il Principe, ale w jakże slusznej sprawie

    2) Zacytuję macka.g: *Po wygraniu wyborów dogaduje się z Religą i ustawia go na swego ministra zdrowia pozwalając mu realizować jego wizje polityki zdrowotnej , a odnośnie gospodarki to po problemach z ministrem ostatecznie przechwytuje skonfliktowana z Tuskiem Gilowską z PO i pozwala jej prowadzić jej liberalna politykę gospodarczą. A przecież Gilowska była twórczynią wyborczego hasła PO 3×15 i jego sztandarową liberalna postacią.
    Wnioski : PIS nie miał ludzi do gospodarki i zdrowia( co potwierdził w wywiadzie po wyborach sam Kaczynski mówiąc dziennikarzom: liczyliśmy, że PO weźmie Gospodarkę i Zdrowie , a my pozostałe resorty; Kaczynski swą wyborczą propagandę robił jedynie pod arytmetykę sejmową, by uzyskać optymalną liczbę glosów i nie miało to nic wspólnego z jego poglądami na gospodarkę i zdrowie.
    Przyjmując do realizacji zupełnie przeciwne do głoszonych w kampanii wyborczej działania pokazał, że traktuje swych wyborców tak jak to ujął Kurski.

    Więc interpretacja kontr interpretacja. Gdybyś przyjął interpretację macka.g tzn moją, to nagle łuski opadłyby ci z oczu i zobaczyłbyś zamiast wspaniałego Księcia, pragmatycznego patrioty, co to chce wyremontować Polskę, zwykłego, małego, podłego intryganta, któremu od zawsze, od kiedy zaczął palic kukłe Walęsy, a pewnie i wcześniej, chodziło o wladzę, a nie o żadne reformy gospodarcze, bo o gospodarce i wielu rzeczach potrzebnych do rządzenia krajem ten szkodnik nie ma zielonego pojęcia.
    A na koniec argument mało racjonalny, ale co tam, powtórze za Herbertem: kwestia estetyki, kwestia dobrego smaku nie pozwala mi patrzeć na to amoralne indywiuum bez obrzydzenia.
    Ale tego ostatniego argumentu nie mam zamiaru stosować, bo jest on subiektywny, a skoro patrzymy na tego samego czlowieka i ja widzę to co widzę, a ty Il Principe..

  94. Były premier nic-nie-robek się zdziwi, gdy zobaczy pomarańcze na wierzbie
    mag
    7 października o godz. 23:08
    „tupolew71
    Cieszę się twoja radością, ale nie rozumiem jej powodu. Niby do czego budzą się ludzie?
    Spodziewają się, że jak Kaczor przegoni Tuska, to na wierzbach wyrosną pomarańcze i parówki?”
    Mój komentarz
    Na blogach po ostatnim obiecującym dla PiSu sondażu zapanowało wzmożenie, w środowiskach politycznych już przebierają nóżkami kandydaci na posady.
    Mówiąc językiem giełdowym, nadzieje wzbudza na razie analiza techniczna oparta na krótkookresowym trendzie. Analizą fundamentalną nikt nie zaprząta sobie głowy. Zmiana tu i teraz! Nadchodzi, hurra!

    Odczernić Prezesa!
    Prezes jest praktycznym, pragmatycznym, uporządkowanym politykiem, a te wszystkie insynuacje, złośliwości, wycieczki antyunijne, prawicowy żargon i rozwalanie układów, to tylko pozory, takie zagrywki socjotechniczne.

    On chce tylko dobra, remontu Polski, on jest w pełni przygotowany na zmiany, on wie jak do tego przystąpić.
    On ma plan działania, mnóstwo ustaw (grube księgi) w szufladach, on ma za sobą olbrzymi drugi rzut polityków (a w odwodzie drugie tyle), z nim chętnie współpracują najwybitniejsi eksperci, przy nim stoi w gotowości cały legion wybitnych organizatorów umiejących łączyć zarządzanie z polityką, np. Błaszczak, Brudziński, umiejących twórczo myśleć i wykonywać ustalone zadania z inwencją i ideowym zaangażowaniem. Słowem ekipa rozmaitych specjalistów w komplecie, gotowa służyć swoimi umiejętnościami i doświadczeniem najważniejszej sprawie – uzdrowienia społeczeństwa i gospodarki.

    Na pierwszy ogień pójdzie Smoleńsk. W ogniu działań międzynarodowej komisji spalimy kłamstwo smoleńskie. Putinowi powiemy – hola panie Putin, Angeli, by się nie wtrącała, Cameronowi – good luck, a Barosso niech sobie buduje tę swoja federację, ale nie z nami. Odblokujemy inicjatywy, odblokujemy port w Świnoujściu, odwrócimy strumień pieniędzy z „od skarbu państwa” na „do skarbu państwa”, przyciśniemy stopy procentowe, a jak przyjdzie pora, to uwolnimy, wydamy dekret o likwidacji bezrobocia i zakazie nadmiernych podwyżek cen, zlikwidujemy pozwolenia na budowę domów, wprowadzimy pozwolenia na uczciwą działalność dla firm zagranicznych, zweryfikujemy kadry pod kątem przydatności dla państwa, odchudzimy państwo, wydamy dekret o zatrudnieniu uwolnionej w ten sposób siły roboczej, a dodatkowe dochody z tego tytułu przeznaczymy na podwyżki emerytur.
    Mnóstwo innych pożytecznych działań przeprowadzimy.

    To są pomysły realne, rzeczywiste, praktyczne, inspirujące. Ale nie dla Tuska. Premier nic-nie-robek przebywający w wieży z liberalnych urojeń, otoczony gronem bałwochwalców nie jest w stanie podjąć się czegokolwiek. Sparaliżowany obawą o to, że wreszcie zaczną się odsłaniać jego ciemne interesy, powiązania wewnętrzne i międzynarodowe, jego brudne karierowiczowstwo, nie jest w stanie wykonać sensownych ruchów. Upadek się zbliża. I dobrze. Im szybciej, tym lepiej.

    Jak będzie trzeba, to się zabierzemy do pracy i pomarańcze zawisną na wierzbach.
    Nas kręcą tylko wielkie idee, wielkie projekty.
    Pzdr, TJ

  95. @Z.B.I.G
    Wyraźne symptomy rozkładu państwa (skrótowo wskazane przeze mnie wyżej), wyrażające się również w pośpiesznym, nieprzemyślanym i typowo interwencyjnym reagowaniu legislacyjnym na problemy, o których Pan wspomina, były zauważalne nie od wczoraj przecież. Pierwsza kadencja nieróbstwa, niepodejmowania trudu zapowiadanych reform i gra na zwłokę „byle się nie narażać nikomu do następnych wyborów” tłumaczona byla chętnie oporem materii i obstrukcją prezydenta. Już pierwszy rok rządzenia obecnej koalicji dawał trzeźwo widzącym powody do zaniepokojenia. Następne 4 laty nie przyniosly żadnych zmian na tym ugorze. Kto dziś z szeregu sympatyków PO i nieprzejednanych wrogów kaczyzmu pamiętać chce szumnie zapowiadaną jesienną ofensywę legislacyjną 2010 r. z przenoszeniem gabinetu premiera w korytarze sejmowe i forsowaniem 40 ustaw, które zmienią oblicze Polski? Tego ‚szkodnika’ z dużego pałacu, nim orzeczono jego zgon, zastąpił swój chlop, ruch bilgorajski rwał się do wspierania inicjatyw rządowych, wsparcie medialne dla rządu ani przez chwilę nie było mniejsze. I co..? Teraz ślepia niektórym otwierają się dopiero. Kto jest u wladzy jest wiadomo od 5 lat i kto gotow jest ją dalej popierać też wiadomo i nawet wiadomo – dlaczego! Ślepota to, świadome prymykanie oczu czy zwykłe polityczne zacietrzewienie..?

  96. Panie Danielu niech Pan nie zapomni o jednym : 67 – ten co uważa, ze w Polsce można pracować do 67 roku życia to skończony debil nie mający pojęcia o warunkach w jakich przeciętny Polak żyje , leczy się czy funkcjonuje. A jak czytam, ze kolejny w-ce szef ABW w wieku lat 45 przechodzi na emeryturę to nie tylko nóż ale ale siekiera mi się w kieszeni otwiera !!!

  97. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ” … Mało który polityk tak się skompromitował łgarstwami rzucanymi w twarz opinii publicznej, jak dr. Ewa Kopacz. Dorównuje jej jedynie prokurator Seremet, który po opublikowaniu w dzisiejszym wydaniu niezalezna.pl” …

    http://www.youtube.com/watch?v=13Ngn1U6dNc&feature=relmfu

  98. Kiedyś Związek Radziecki chciał pokoju i przyjaźni między narodami a USA dążyły do wojny i do hegemonii nad światem. Radzieckie SS-20 miłowały pokój a „Pershingi” stanowiły zbrodnicze zagrożenie dla świata.

    Twierdzenie, że obecny szef opozycji chce naprawiania Polski zaś sprawujące obecnie rządy w Polsce chce władzy to propaganda mniej więcej tego samego typu. Innymi słowy jest to branie innych za naiwnych idiotów, co w pewnym sensie zgadza się z rozumowaniem tych, na zamówienie których uprawia się propagandę o powyższej treści.

  99. Falicz; to chytry i przebiegly lis,on lalkuluje jak najbardziej prawidlowo.
    Kiedy PiS przejmie wladze on szybko wroci do kraju aby go wesprzec
    tam ma uklady i liczne znajomosci o ktorych nieraz przez ogrodek
    wspominal.Domyslam sie ze bedac blisko wladzy bedzie sie ubiegal
    o stanowisko ambasadora,zreszta w tym srodowisku od dawna juz sie
    obraca.Skoro gospodarz mogl byc ambasadorem w Chile to i Falicz
    moze, ma ku temu wszelkie predyspozycie w tej dziedzinie.
    Jest inteligentny,obyty w swiecie,znajacy jezyki,wygadany,blyskotliwy
    a przedewszystkim polityka to jego hobby na ktorej zna sie lepiej
    niz na architekturze,no i ma przyslowiowego nosa dar przewidywania
    analizy i dedukcji.
    Mysle ze stawia na wlasciwego konia,czas Falicza niedlugo sie zacznie.
    Panie Falicz; przyszly ambasadorze RP czy przyjmiesz mnie w swojej
    rezydecji jakims dobrym old fine Cognac kiedy sie zglosze,no chyba
    ze bedziesz rezydowal w ktoryms z krajow arabskich to tam raczej
    nie zawitam.

  100. „My krajanie (dumni Sarmaci) mamy cywilizację we krwi, tylko zła władza nie pozwala nam rozwinąć skrzydeł, nie pozwala odblokować rozwoju, jak twierdzi Prezes”

    Niech prezes im odblokuje rozwój, ale kto im w głowach odblokuje?

    Tyle jest krytyki obecnej władzy, punkt za punktem, jak nie nieliczność ustaw, to krzywizna torów kolejowych i zarobki prezesów w kolejnictwie … lecz alternatywy nadal nie widzę. Prezes jako alternatywa? Jak mówił Żyd w sklepiku przez Westbanhof nie dający spodziewanej ceny za butelkę stolicznej przemyconej z PRL – chcesz pan więcej, to jest panski towar, popróbuj pan.

  101. Witaj axiom1; milo cie znowu widziec na blogu,nudno tu bylo bez ciebie.
    Co do gospodarza to uwazam ze nalezy go zostawic w spokoju
    niech pisze co chce,czas i historia go oceni to nie nasz problem.

  102. Antonius,
    Czy Kopernik naprawdę była kobietą?
    Długość włosów Kopernik(a) i sposób ich fryzowania może rzeczywiście budzić pewne wątpliwosci. W celu ich rozwiania (nie wlosów, ale wątpliwości), proszę zwrócić się np. do prof. M. Środy – specjalistki w dziedzinie obowiązkowych parytetów i pokrewnych koncepcji suwakowych. Ona może wiedzieć dużo więcej na ten temat. Gdyby Antonius byl młodszy, właściwszym adresem dla przypomnienia sobie szczegółów tej seksualnej zagadki i niewątpliwego hitu z czasów przewrotu kopernikańskiego moglaby być Sz. Matka Antoniusa Your mother should know (better…)

  103. wg
    Pogratulowac przenikliwosci i znajomosci jezykow , zwlaszcza polskiego .
    Gdybym chcial wykazac sie podobna (przenikliwoscia) musialbym zapytac czy P. Sz-y (a) aby nie sypia w czerwonym plaszczu z orlem w koronie i krzyzem (oba biale ma sie rozumiec )
    Przyszlo mi to do glowy bo ostatnio widzialem w czyms takim kobiete przed szpitalem na Qeensway , nie tak znow daleko od mojego domu. Obok stal facet z krzyzem tylko ale za to dwumetrowym. Gdyby ktos byl ciekaw kan. komentarzy to prosze bardzo ;
    What’s that ? Early Halloween ?
    Gdybym chcial , ale na szczescie nie chce.

  104. @Antonius
    ponownie hit kopernikański, albo twoja matka powinna to znać…

  105. Fotografie i piosenki Agnieszki Osieckiej – 9 października 2012 – http://www.stachurska.eu/?p=10003 .

  106. Antonius (11:20)
    Faktycznie, żal straconego czasu na te dyskusje 😉

    1. W sensie wąskim, nie może Wam, Tobie i JG, przejść przez gardło stwierdzenie, że III RP nie jest „policyjnym państwem”, jak PRL.

    2. Chodzi Wam jedynie o obecny „burdel, który z Twoim marzeniem o demokracji niewiele ma wspólnego”. Kto twierdzi, że Twoje pojęcie demokracji jest słuszne. Poza tym, jest to demokracja transformująca się z PRL ze wszystkimi tego konsekwencjami.

    3. Koleje są Twoim konikiem (i @zezem, nie TJ). Dlaczego nie wziąć piwa, pieczywa … jako probierzy porównawczych z PRL. Ilości samochodów? Inwestycje poszły w drogi i mosty, teraz czas na kolej. Koleją jeździłem głównie 320 km z Warszawy przez Tunel do Krakowa, 9 i pół godziny, pospiesznym 5. Na wieś jeździłem, a tam teraz drogi asfaltowe, kanalizacja, nowa szkoła … a prywatnej konsumpcji szkoda porównywać.

    4. I tak można bez końca. Nie rozumiem Twojego podejścia, wracasz od lekarz, niezadowolony na zdrowie, które na ogół nieuchronnie uchodzi z nas, do tego opieka niewiele lepsza niż w PRL, wracasz na blog i nie szukasz optymizmu w dniu dzisiejszym, tylko w tym co dawno minęło. To jest szkodliwe dla zdrowia.

    Trzymaj się

  107. Lewy
    8 października o godz. 14:14

    Lewy nie ma tu sprzecznosci.
    Kaczynski wybral takich ludzi, ktorzy mieli realizowac liberalna wizje Polski.
    Mogl ich wyciagnac z cylindra albo innej partii.
    Wazne bylo, ze nie-ideologizowal realnym problemow wymagajacych rozwiazan.

    Jezeli przed wyborami byl nie-liberalny a katolicko-prawicowo- konserwtywny a po wyborach realizowal liberalna wizje w praktyce to wole 100 razy Kaczynskiego od Tuska, ktory robi dokladnie odwrotnie.

    Bo dla mnie wazniejsza jest praktyka od propagandy.

    Dalej uwazam, ze walka z korupcja, z sitawami i roznego rodzaju klikami, liebralizacja systemu podatkowego.
    Byly dowodem na to, ze Kaczynski rzeczywiscie chcial zrealizowac naprawde wedlug mnie najistotniejsze realne bolaczki III RP.
    Mozna straszyc jedynie dzieci IV RP starsi dokladnie pamietaja w jaki stanie pozostawilo polskie panstwo SLD.
    To dlatego Polacy zdecydowanie poparli PiS i PiS robil wiecej niz ktokolwiek by pomimo calego pasozytniczego lobby medialno-biznesowego plan ten realizowac.
    Te szczyty korupcji PO wlasnie osiaga.

    Uwazam, ze „religijne przymierze” Kaczynskiego z Kosciolem i Rydzykiem czy nawet Solidarnoscia jest czescia politycznej kalkulacji i realiow przejecia wladzy.
    Absolutnie nie uwazam, ze prezes jest jakims fanatykiem – nie znam go bezposrednio ale przyjaznie sie z ludzmi, ktorzy przegadali z prezesem prywatnie wiele godzin.
    Jest to wyjatkow inteligentny i zdeterminowany czlowiek – prawdopodobnie jeden z najwybitniejszych politykow ostatniego dwudziestolecia.
    A dla odmiany Tusk to bojazliwy cienki intrygant i tylko przedziwne czasy mogly go wzniesc na same szczyty wladzy.
    Uwazam, przy calej sympatii bo Komorowskiego autentycznie lubie – obecny prezydent RP jest politykiem podobnego do Tuska kalibru.
    Byc moze przy roli zyrandola to akurat tak nie rani…

    Ciekawi mnie dlaczego np. przez chwile bylo glosno o ekshumacjach a teraz jakos cichutko gdy pierwszy polski lekarz oficjalnie w koncu wyjawia jaka byla naprawde „wspolpraca” z Rosjanami.
    Takiego balaganu i nefrasobliwosci jak w Rosji w stosunku do ofiar katastrofy polscy lekarze nigdy nie widzieli.

    Czekam z utesknieniem na expose Tuska.
    I na to kto pierwszy z jego „kolegow” wbije mu zardzewialy sztylet w plecy…

    Jeszcze raz powtorze – atmosfera w PO jest fatalna

  108. Ted
    8 października o godz. 14:37

    Niestety mam pecha.
    Duzo wiecej „wplywowych” znajomych mam w kregach PO…

    Gdy jeszcze „bylem w srodku” robilismy wszystko by PiS stracil wladze bo wydawalo sie, ze gorzej byc nie moze.
    Oj naiwnym – gorzej sie zrobilo dopiero jak „nasi” dorwali sie do stolkow.

    Do Polski wybieram sie juz za dwa tygodnie.
    Dowiem sie z pierwszej reki jakie sa nastroje i kto kogo ma zamiar…
    Z przed dwoch lat pamietam, ze to bylo glowna trescia realnej polityki na zapleczu (niedostepnego dla zwyczajnych ludkow) – oczywiscie poza najwazniejszym – pieniedzmi.

    Niestey Ted juz stracilem zludzenia – na dluzej wroce na emeryture jak dozyje i to tez nie dluzej jak 6 miesiecy w roku.
    Coraz trudniej znosze polskie sloty i musze przypilnowac na antypodach zeby moje wnuki mowily po polsku.

  109. Twierdzenie, że obecny szef opozycji chce naprawiania Polski zaś sprawujące obecnie rządy w Polsce chce władzy to propaganda…

    Jacobsky,
    przejęcia wladzy pragnie każda partia, taki jej mniej więcej sens instnienia. Jeżeli nie chce wladzy, to niech zajmie się np. hodowlą kanarków lub złotych rybek. Dyskredytacja nie polega na tym, że ona, ta perfidna partia tej wladzy chce, tylko, że nie wie po co o nią zabiega. Dotychczasowy dorobek PO wskazuje, że można chcieć władzy tylko dla upajania się nią i karmienia swoich członków i ich rodzin oraz przyjaciół królika państwową mamoną.

  110. max (g.14:09)
    Życzę ci trochę więcej poczucia humoru.
    Śmiech jest dobrą terapią na odreagowywanie „patriotycznego” nabzdyczenia.

  111. TJ
    7 października o godz. 23:31
    Czy szyny są już proste?
    co 35 lat temu ja wiochmen z kraju żyjącego coraz dostatniej zabłąkany…
    …………………………………………………………………………………….
    Chyba błąkaliśmy po podobnych kątach dziwiąc się wtedy niekiedy niepomiernie. Stosunkowo niedawno na bocznej drodze w dalekiej Portugalii pewien chłop odpoczywający nieopodal do mnie (nie to nie pomyłka): Bonne journée Monsieur… W duchu zaniemówiłem…

  112. Dzisiejszy (!) sondaz Gazety Wybiorczej:
    Kto powinien odejść z rządu?:

    Krystyna Szumilas
    34%
    Liczba oddanych głosów: 528
    Joanna Mucha
    21%
    Liczba oddanych głosów: 328
    Michal Boni
    6%
    Liczba oddanych głosów: 91
    Donald Tusk
    39%
    Liczba oddanych głosów: 599

  113. Mieszając sałatkę jarzynową, nasunęło mi się pytanie….

    Dlaczego produkty materialne mają obciążenie w postaci vat, akcyzy, czy innych podatków, a transakcje finansowe nie?
    Przecież produkcja dóbr materialnych tworzy miejsca pracy, konsumentów.
    Produkcja instrumentów pochodnych zdecydowanie mniej….

    Skąd takie preferencje dla tego segmentu działalności człowieka?
    Niewidzialna ręka lobbystów?
    Sektor finansowy tworzy podobno 15% PKB Wielkiej Brytanii.
    Czy w podobnej skali skutkuje wpływami do budżetu?
    Śmiem wątpić…….

  114. – Pytanie, kto wygra w trakcie przewrotu pałacowego. Są Rosji takie siły, że lepiej by nigdy nie dochodziły do władzy. Są także pragmatycy. Czasy Stalina dawno się skończyły. Rosyjska elita ma konta w Szwajcarii, domy na Lazurowym Wybrzeżu, żony w Londynie, a dzieci w USA. Oni muszą mieć dobre stosunki z Zachodem i nie podoba im się, że Putin skręca w inną stronę, nie gwarantuje współpracy jak kiedyś.

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,75477,12633141,Rewolucja_w_Rosji__Nie__raczej_zamach_palacowy.html#ixzz28j2q8aob
    ============

    Smutny tekst……….
    Ceną stabilizacji, jest życie ludzi.
    Najgorszym scenariuszem jest wojna domowa.]
    To wykończyło Rzym……

  115. A – Po co nam dwa PiS-y?
    B – Władza wkrótce leżeć będzie na ulicy.

    Podpierajac się Janickim
    http://www.polityka.pl/kraj/opinie/1531117,1,sondaze-w-dol-po-moze-nie-wytrzymac.read
    można powiedzieć, że wynik przełomowego sondaż TNS jest raczej taki:

    PSL – 3%, RP – 3%, SLD – 6%, PO – 22%, PiS – 26%, niezdecydowani – 31% …

    Niezdecydowani czekają na poprawę w Platformie, na „expose”, na zmiany personalne, na poprawę rządzenia i wizerunku rządzenia. Nie godzą się na alternatywy, lecz naciskają Platformę, mówią: Platformo – musisz!
    A jak nie, to presja na PO i przedterminowe wybory. I władza będzie na ulicy. Ale żeby zaraz Kaczyński miał po nią siegnąć?

  116. kadett
    8 października o godz. 11:32
    Gratuluje serii znakomitych komentarzy. Tragedia jest ze nie wielu potrafi tak intepretowac wydarzenia. No coz,… poddali sie procesowi systematycznego oglupiania. Miedzy innymi przez Passenta.

  117. zezem
    8 października o godz. 16:48
    TJ
    7 października o godz. 23:31
    „Czy szyny są już proste?
    co 35 lat temu ja wiochmen z kraju żyjącego coraz dostatniej zabłąkany…”
    „Chyba błąkaliśmy po podobnych kątach dziwiąc się wtedy niekiedy niepomiernie. Stosunkowo niedawno na bocznej drodze w dalekiej Portugalii pewien chłop odpoczywający nieopodal do mnie (nie to nie pomyłka): Bonne journée Monsieur… W duchu zaniemówiłem…”

    Mój komentarz
    Agent Zachodu, chciał zwerbować. Tak się zwykle to zaczyna – od miłego pozdrowienia, a potem człowiek ani się obejrzy, jak po uszy siedzi w bagnie cywilizacji poprawnościowej, błądzi w labiryncie praw dla samych praw, zyskuje nową sztuczną wrażliwość, sprzeciwia się fantazji krzywych szyn, prostocie i zgrzebności nie pomalowanych barierek, głowę ma przepełnioną bzdurami zamiast dbać o kondycję narodu, pielęgnować święte tradycje, wspaniałą swobodę spełniania potrzeb naturalnych wg swojego gustu i możliwości i być bezpiecznym przez nie wierzenie nikomu.
    Traci wartości, degraduje siebie i przez swój zły przykład sprowadza na manowce fałszywej moralności innych. Precz z Unią!
    Pzdr, TJ

  118. wiesiek 59 18.01
    Nieźle kombinujesz. Poczytaj jeszcze pare ksiązek, to ci sie rozjaśni że to jest ZNACZNIE wiekszy przekret niz Amber Gold, a nawet Komisja Majatkowa.
    Tylko ze potem TO zrobi ci wodę z mózgu i powie że wszystko jest w porzadku 😉

  119. Jak dowodzą Amerykanie, poza suszami i wykorzystaniem sporej części zbiorów zbóż do produkcji biopaliw, na ceny ziarna mają także wpływ spekulacje na rynku produktami rolniczymi.

    Instytut rekomenduje obniżenie cen żywności i zawieszenie przez USA produkcji etanolu co najmniej na rok, by w krajach importujących ziarna nie doszło ponownie do zamieszek.
    http://konflikty.wp.pl/kat,1020223,title,Susze-i-wzrost-cen-zboz-doprowadza-do-drugiej-Arabskiej-Wiosny,wid,14990779,wiadomosc.html?ticaid=1f4f2
    =============

    Co zrobi „niewidzialna ręka”???
    Losy miliardów leżą na szali.
    Wojna, czy pokój?
    Obniżka cen, czy maksymalizacja zysku?
    Tyle pustych miliardów musi zarabiać.
    A co z ludźmi?
    Kciuk w górę , czy w dół?

    Jeszcze nigdy tak niewielu nie decydowało o losie tak wielu…….

  120. TO 15.42
    Propaganda sukcesu w wykonaniu TO siega szczytów Tatr !
    Nasz Koszalek Opałek pisze że w PRL jezdził pociągiem 9 godzin z Warszawy do Krakowa.
    Ale CMK wybudowano w połoiwie lat 70 tych. Kazdy może sprawdzic ile godzin jeżdził wtedy ekspress Górnik z Warszawy do Katowic !
    A ile godzin jężdzi teraz Intercity z Warszawy do Gdańska ”
    Koszałek pisze że pieniadze poszły w drogi i mosty.. Może w most w Białym Dunajcu ?
    Przypominam że dwupasmówkę z Krakowa do Maysloenic wybudowano w latach 70 tych. Obecnie posuneła sie AŻ do LUBNIA !!!

  121. Andrzej Falicz 12.00
    Argumentujac za genialnoscia Jarkacza uważasz ze dowodem jest to iz oddał gospodarkę Gilowskiej.
    Otóz znam Gilowska osobiście, rozmawiłem z nią i czytałem wiele jej bełkotliwych wywiadów, zwłaszcza na temat podatków 3 X15 .
    Stwierdzam KATEGORYCZNIE że jest kompletnym zerem jako ekonomistka, nie wie nawet tego że kazdy projekt ustawy, w sprawach gospodarczych w szczególności, MUSI miec jako integralny załacznik SYMULACJE skutków budzetowych.
    Gilowska NIGDY nie przedstawiła symulacji skutków 3×15 !!!!
    Nawet TELEGRAFIĆ JEJ NIE SZANUJE ( JAKO ECHT NEOLIBERAŁ I KOLEGA Z WYDZIAŁU NA UNIWERSYTECIE !)

  122. Ludzie!
    Czy nikt nie pamięta „Seksmisji”? Tam Kopernik była kobietą według propagandy totalitarnego państwa.

  123. Andrzej Falicz, zmiłuj się nad czytającymi !
    ,,Kaczyński wybrał takich ludzi, którzy mieli realizować liberalną wizję Polski” Jeżeli poważnie potraktować powyższe zdanie to zawiera ono aż dwie sugestie :Kaczyński to liberał i Kaczyński to cyniczny kłamca, który mami swój katolicko-prawicowo-konserwatywny elektorat aby sprawić mu w nagrodę liberalną gehennę. ,, Tusk robi dokładnie odwrotnie”(cholera,a jednak coś robi…) czyli mami elektorat liberalny a serwuje w praktyce prawicowo-konserwatywny katolicyzm.
    ,,ważniejsza jest praktyka od propagandy” Nawet bardzo wnikliwe przyjrzenie się praktyce rządów Kaczyńskiego, w najlepszym razie pozwoli zakwalifikować jako posunięcia liberalne jedynie trzy posunięcia gospodarcze tj.obniżkę składki rentowej , zerową stawkę procentową od spadków i darowizn wśród członków najbliższej rodziny i wprowadzenie dwu stawek procentowych w tym obniżenie stawki podstawowej o 1 punkt procentowy.Autorka wszystkich tych posunięć, jeszcze w poprzedniej swojej formacji, forsowała pomysł 3×15 który tak w kampanii wyborczej schlastały spoty PIS-u i śmiertelnie przeraziły sporą część elektoratu. Co takiego zatem się stało, że ten niezłomny liberał nie poważył się na wprowadzenie takiego rozwiązania?
    Przy całej dobrej woli, poza gospodarczymi wyjątkami (tu też można dyskutować czy trzy wymienione to kategoria ,,liberalne”) odnalezienie liberalizmu w innych sferach aktywności rządu Kaczyńskiego nie wydaje się możliwe.
    I dalej o praktyce zamiast propagandy….Nie można dalej uważać, że ,,walka z korupcją (…) była dowodem na to, że Kaczyński rzeczywiście chciał zrealizować naprawdę według mnie najistotniejsze realne bolączki III RP” jeżeli nie widzi się jak robił to w praktyce. Wszystko zastało w tej ,,walce ” jedynie w sferze obrzydliwej propagandy, omijania i łamania obowiązującego prawa.Właściwie nic nie zdołano przełożyć procesowo a prowokacja wobec własnego urzędującego vice-premiera czy wykrycie członka układu w własnym ministrze spraw wewnętrznych przy tuszowaniu rzeczywistej korupcji innego swojego ministra od sportu są jednak niczym przy Pęczaku, Starachowicach i Rywinie razem wziętych.

  124. Antoniusie,
    nie wzywaj ludzi na świadków bez potrzeby. Oczywiście, Kopernik była kobietą, a seksmisję kontynuują ze śmiertelną powagą nieliczne, ale krzykliwe feministki.

  125. @Antonius

    Pozdrawiam serdecznie.
    „Czy nikt nie pamięta „Seksmisji”? Tam Kopernik była kobietą według propagandy totalitarnego państwa.”

    Tak, oczywiscie.
    A Jarkacz i tak nigdy nie wejdzie do „KINGSAJSU”.

    lg

  126. absolwent
    8 października o godz. 18:50

    Znam ciekawsze lektury niż podręczniki ekonomii, ale lubię sam dochodzić do pewnych wniosków i wymieniać poglądy.
    Ekonomia nie jest moją silną stroną, ale pewne zjawiska są oczywiste.
    Dlatego jestem zaskoczony ślepotą, czy widzeniem tunelowym pewnych zjawisk społecznych przez ludzi…….

    Od pewnego poziomu rozpoznawalności, czy znaczenia społecznego, Temida staje się ślepa, a miecz sprawiedliwości bezradny wobec pancerza sowicie opłacanych prawników, kub wręcz prawa stanowionego dla nielicznych.
    Pospólstwo w średniowieczu miało wręcz inny kodeks karny niż panowie szlachetnie urodzeni…….

    A sprawa z Seksmisji jest prosta- ten kto sprawuje KONTROLĘ nad informacją sprawuje rzeczywistą władzę.
    Nie można było wypuścić kobiet z podziemi, bo utraciłoby się władzę nad populacją.
    A z Orwella wzięte- „kto kontroluje przeszłość, kontroluje przyszłość”

  127. Masłowska, cytat nie na temat, ale wart refleksji

    Masłowskiej notka do najnowszej swojej powieści:

    „«Kochanie, zabiłam nasze koty» to wypadkowa, jak to zwykle bywa z powieściami, przejęcia losem ludzkości i różnych osobistych udręk. W ingrediencjach znajdą więc Państwo moje zmęczenie radioaktywnymi miastami i moje zmęczenie radioaktywną sobą. I moje urzeczenie morzem jako tworem w sposób doskonały i beztroski łączącym w sobie bezkres i ściek. Wreszcie – bezustanne zadziwienie kondycją duchową nowego człowieka. Człowieka wolnego, żyjącego poza takimi anachronicznymi, zaśmiardującymi molami kategoriami jak duchowość, religia, polityka, historia. Człowieka w związku z tym bezjęzykowego, człowieka, którego mową ojczystą jest Google Translator”.

    Mój komentarz
    Ta dziewczyna czuje doskonale teraźniejszość. Obraca ją w ironię tak sprawnie jak Pilch.
    Pzdr, TJ

  128. Giełda pomysłów publicystycznych na temat rozpadu obecnego rządu rozkręca się na dobre i tylko brakuje notowań i zakładów, a bańka spekulacyjne rośnie (niektórym już pęka). Ja się przyłączam do Żakowskiego i kupuję jego papiery, ale tylko po to, ażeby je jeszcze bardziej podrasować i odsprzedać z korzyścią. Podoba mi się jego pomysł, że POPiS być może zmartwychwstanie, choć teraz tzn. w najbliższej przyszłości fuzję obydwu korporacji (w Żakowskiego pojawia się kilka) przeprowadzą rosnący w oczach politycy obydwu wrogich jak na razie formacji. Niezłe jest też porównanie do USA, wszak w zasadzie mamy już tylko dwie liczące się partie prawicowe.
    Na czym miałoby polegać zwiększenie wartości zakładów kupionych przeze mnie od Żakowskiego? Otóż przy takim optymistycznym scenariuszu Polska jako kraj przesunie się gładziutko na wschód bez zmiany granic. Będzie tak (to mój zakład): ruszy druga fala emigracji do Europy (jakieś drugie 2 miliony doszlusują do tych pierwszych dwóch) i nie będzie wyjścia, POPiS musi szeroko otworzyć granice na wschód, skąd napłyną tani pracownicy, którymi będzie się można nareszcie nie przejmować wcale. Duda o ile nie wyjedzie w tej grupie 2 milionów, będzie mógł corocznie odbyć ze swoimi związkowcami pielgrzymkę do Częstochowy.
    http://wyborcza.pl/1,75968,12626706,Pozyteczna_groza.html

  129. kadett,

    z ciekawością zapoznałbym się z dorobkiem PiS-u. Niestety, nie ma za bardzo z czym…

  130. VAT na derywaty

    Oczywiście usługi finansowe są objęte VAT-em. Dyrektywy UE to określają, płaciłem VAT przy nabywaniu tych usług, np. utrzymanie rachunku, usługi IPO (oferta publiczna), etc. Niekiedy wartość usług finansowych jest trudna do uchwycenia.

    Trudno mówić o podatku VAT w momencie tworzenia instrumentu pochodne. Powiedzmy, że chcielibyśmy opodatkować kredyt na samochód. Normalnie procent od kredytu nie ujmuje tego, ale cena usług związanych z tą operacją może zawierać VAT. Opodatkowane mogą być opłaty za obrót derywatami, gdy odbywa się na giełdzie: opcje, kontrakty terminowe, ETF (fundusze indeksowe), tak jak akcjami czy obligacjami. Sądzę, że derywatyw OTC (pozagiełdowy obrót) nie są opodatkowane VAT-em.

    Gilowska

    Myślę, że projekt podatkowy 3*15 nie jest największym głupstwem Zyty (mojej koleżanki z grupy studenckiej, aczkolwiek jej rzekomej działalności opozycyjnej w 1968 nie mogę potwierdzić), co zapewne doprowadziło, znając jej upór, do pozbycia się jej przez Platformę i Tuska pod pretekstem afery na tle nepotyzmu w regionie lubelskim PO. Prezes Kaczyński, jak niezłomny rycerz, z radością przyjął „skrzywdzoną” kobietę. Oboje chyba nie bardzo zdawali sobie sprawę z tego co robią, jak bardzo są niedopasowani na osi liberalna – solidarna Polska.

    Najgłupsza, i to całkiem nie neoliberalna, była kotwica deficytu budżetowego w wysokości 30 mld zł, chyba jedyny taki pomysł w historii światowej ekonomii.

    Oto w latach największej koniunktury 2005-7 w dwudziestoleciu Polski, wg. minister finansów Gilowskiej miały te „tłuste lata” trwać aż po rok 2014, oznajmia ona, że będzie utrzymywać stały deficyt na tym poziomie, tj. prawie 3% PKB. Dyrektywa EBC i polityka fiskalna wszystkich krajów świata zmierza do tego, aby w czasach koniunktury mieć nadwyżkę w budżecie w wysokości 1-2% PKB. Gilowska zrywała z regułami liberalnej ekonomii, może nawet nieświadomie.

    Nota bene, w latach dekoniunktury (kryzysu) deficyt 2012 (przewidywany) i 2013 (planowany) są niższe w cenach stałych od Kotwicy Gilowskiej, i znacząco niższe w relacji do PKB, nawet uwzględniając przesunięcia pozycji budżetu sektora finansowego dokonanych przez Rostowskiego.

  131. mag
    8 października o godz. 16:44

    max (g.14:09)
    „Życzę ci trochę więcej poczucia humoru.
    Śmiech jest dobrą terapią na odreagowywanie „patriotycznego” nabzdyczenia.”

    – wlasnie usmialem sie z tego co wczesniej napisalas „Trafiłes w samo jądro sedna.”, o ile pamietam to albo jedno albo drugie;

    – trafiles w samo sedno (sprawy)
    – rafiles w samo jadro (sprawy)

    calej reszty tego co napisalas nie bede komentowal, bo wyglada na to ze to Ty nabzdyczylas sie „patriotycznie” 🙂

  132. Pomyłka -max 14.09
    Niektórzy tutaj trafiają sedno sprawy w same jadra.
    Czy zna ktoś jeszcze psa którego nie powieszono na Tusku ?
    To zresztą ciekawy typ tyrana co przyjmuje do swego grona każdego
    wyrzuconego lub wyrzucona z innych partii.
    A tak o rzut beretem – to kto będzie pracował za pana prezesa gdy przyjdzie mu rządzić? jak to się stanie po ERWACHE.
    ukłony

  133. http://www.mybudget360.com/top-1-percent-control-42-percent-of-financial-wealth-in-the-us-how-average-americans-are-lured-into-debt-servitude-by-promises-of-mega-wealth/
    Panie wiesku59; 18:28.

    Dla mnie ten ling z gazety wyborczej to kolejna imperializtyczna propaganda
    ktora zawsze nalezy postrzegac na odwrot.
    Jak cos idzie w dobrym kierunku to krytykuja a jak w zlym to chwala
    to jch stary wyprubowany chwyt.
    Za Jelcyna Rosja dla nich szla w jak najbardziej dobrym kierunku.
    Ci wszyscy szamani od finansow jak i od religii wiedza dokad nalezy
    prowadzic kazdy narod zawsze z pozytkiem dla siebie a baranow
    i tak nigdy dla nich nie zabraknie.

  134. halen
    8 października o godz. 21:33

    Andrzej Falicz, zmiłuj się nad czytającymi !
    …. Kaczyńskiego, w najlepszym razie pozwoli zakwalifikować jako posunięcia liberalne jedynie trzy posunięcia gospodarcze tj.obniżkę składki rentowej , zerową stawkę procentową od spadków i darowizn wśród członków najbliższej rodziny i wprowadzenie dwu stawek procentowych w tym obniżenie stawki podstawowej o 1 punkt procentowy….’

    Tak to zrobila socjalistyczna partia PiS.

    A co zrobili liberalowie Tuska?:
    z 8 proc. do 23 proc. wzrósł VAT na ubranka dziecięce, akcyza na olej napędowy wzrosła o 18 gr za litr, akcyza na papierosy – o 85 gr za paczkę, a o 44 proc. podniesiono składkę rentową dla przedsiębiorców, wprowadzenie podatku od miedzi i srebra…

    Przedluzenie wieku emerytalnego zmuszajacego do wplat na socjalistyczna organizacje ZUS (40% skladek marnowanych na prawie 50 tysiecy urzedasow w tym molochu etatyzmu) to nic innego jak kolejny para-podatek.
    W ciągu ostatnich 5 lat rzadow PO zatrudnienie w centralnej administracji zwiększyło się o blisko 20 tys. osób, co kosztowało do tej pory już 10,5 mld zł.
    W rankingu „Doing Business” Polska spadła w roku 2012 w porównaniu do 2011 w większości badanych kategorii.

    A moze likwidacja OFE?

    Ograniczenie praw do zgromadzen – bardzo liberalne…itd.

    My porownujemy 2 lata i 5.

    To moze o osiagnieciach PO w walce z korupcja jak wiadomo korupcja niszczy wolny rynek.

    Moze PiS nie byl skuteczny – ja pisze o determinacji w walce z korupcja ale co w porownaniu z PiS-em robi PO?

    Rozmowy cmentarne na najwyzszym szczeblu, Amber Goldy,
    energetyka i dzisiatki lokalnych afer rozmytych w aparacie „sprawiedliwosci”…

    „Były szef polskiego oddziału Transparency International prof. Antoni Kamiński zwraca uwagę, że o zatrudnianiu znajomych i rodziny, nagminnym omijaniu ustawy kominowej, zwiedzaniu świata na koszt państwowych spółek i agencji wiedzą wszyscy. – Od lat jest na to polityczne przyzwolenie. To dlatego odpowiednie służby obchodzą się z tymi sprawami bardzo delikatnie – mówi.

    Dopiero po ujawnieniu taśm w mediach NIK i CBA złożyły wnioski do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa. – To tylko potwierdza, że w Polsce z korupcją zdecydowanie walczy się tylko od afery do afery – mówi dr Matejuk.

    Tymczasem o tym, że jest to jeden z głównych problemów państwa, eksperci ostrzegają regularnie.

    W ostatnim raporcie Transparency International i Instytutu Spraw Publicznych wyraźnie stwierdzono, że zwalczanie korupcji nie jest dziś priorytetem ani rządu, ani Sejmu.

    „Korupcja jest potępiana, jednocześnie jednak przyzwolenie na nepotyzm i kumoterstwo wciąż jest powszechne, co gorsza zaś, bywa rozgrzeszane przez elity”

    Donald Tusk bagatelizował takie podejście, podkreślając często, że PSL ma w tym względzie „inny typ wrażliwości”.

    No wiec takie sa obiektywne porownania dotyczace liberalnej polityki gospodarczej raptem 2 lat i 5 lat PO.

    A jak sie maja sprawy sekularyzacji panstwa opisz mi Halen osiagniecia PO.

    Absolwent,
    moze miec zasadniczo inne zdanie na temat celowosci liberalizacji, szanuje to w pelni – ja uwazam, ze dopoki panstwo jest panstwem niefektywnym i pasozytniczym mniejsze podatki karmiace tego behemota sa obiektywnie sluszne.

  135. „…Donald Tusk jest politykiem tak groteskowym, że w każdym innym kraju jego kariera polityczna skończyłby się po miesiącu.

    Ale Polakom najwidoczniej nie przeszkadza to, że są tak bardzo okłamywani na każdym kroku. I to w sprawach, które mają pierwszorzędne znaczenie. Przykład pierwszy z brzegu.

    „Naczelną zasadą polityki finansowej mojego rządu będzie stopniowe obniżanie podatków i innych danin publicznych” – zapowiedział Donald Tusk w sejmowym exposé 23 listopada 2007 r. Jest dokładnie odwrotnie.

    Szef Platformy obiecując liberalizację gospodarki, posługując się wolnorynkową retoryką tak naprawdę dusi gospodarkę nowymi stale rosnącymi podatkami.

    Paradoksalnie to Jarosław Kaczyński okazał się lepszym liberałem gospodarczym. To rząd PiSobniżył podatki, zlikwidował podatek od spadków i darowizn, obniżył składkę rentową.

    Inna sprawa, że nie szła za tym redukcja wydatków budżetowych (Halen zgadzam sie z Toba na 100% ale lepszy liberal 50% niz – 0%…).

    A obok niskich podatków jest to drugi konieczny warunek trwałego rozwoju gospodarczego. Zdecydowana redukcja wydatków budżetowych w relacji do Produktu Krajowego Brutto jest warunkiem prężnego, długofalowego rozwoju Polski i niemal natychmiast może podnieść aktywność gospodarczą, której dziś nam tak bardzo potrzeba.

    Z pewną nadzieją obserwuję objęcie funkcji Ministra Sprawiedliwości przez Jarosława Gowina. Jest to polityk umiarkowanie konserwatywny ale z zacięciem modernizacyjnym. Już zapowiedział, że w swojej pracy chce rozwiązać problem zawodów regulowanych. Jak wynika z raportu opublikowanego niedawno przez Fundację Republikańską Polska ogranicza dostęp do największej liczby zawodów spośród wszystkich państw europejskich. Zawodów w różny sposób reglamentowanych jest u nas aż 380. Dla porównania Niemcy ograniczają dostęp do 152 zawodów, Francja do 150, Holandia do 134, a Estonia jedynie do 47 zawodów. Jarosław Gowin chce się z tym zmierzyć, ale już na starcie widać, że w zasadzie zostanie sam na placu boju i heroicznie polegnie. Oby było inaczej.

    Konieczna jest modernizacja systemu rent i emerytur. Opowiadam się za tym aby emerytura docelowo była świadczeniem wypłacanym sześćdziesięciopięcioletniemu obywatelowi Polski, który przepracował w kraju co najmniej 30 lat (w wysokości minimum socjalnego). Trzeba też uznać fakt, że emerytura jest świadczeniem socjalnym a wysokość powinna być uzależniona do możliwości budżetu. Trzeba natomiast proponować takie rozwiązania i wspierać Polaków, którzy chcą samodzielnie oszczędzać na swoją emeryturę. Na dzień dobry należałby zlikwidować tzw. „podatek Belki” (jak słyszymy PO zamierza jeszcze zwiększyć jego ściągalność) a także znieść przymus Otwartych Funduszy Emerytalnych. Musimy w kieszeniach Polaków zostawić więcej pieniędzy, niech każdy na własną rękę zdecyduje jak chce oszczędzać na własną emeryturę. Osobną sprawą jest ZUS….’

    http://dziennikarze.nowyekran.pl/post/47529,bartosz-jozwiak-konserwatyzm-modernizacyjny

    Jedynym samotnym rycerzem liberalizmu w partii rzadzacej wydaje sie atakowany ze wszystkich stron i „nie pasujacy do PO” (ZNAMIENNE!) Gowin:
    Passent pisze:
    „…Na wizerunku Platformy zaciążyły też reformy ministra Gowina, deregulacja, która zantagonizowała i uderzyła w szereg środowisk…”

  136. Jak wiadomo podstawa dobrze funkcjonujacego wolnego rynku jest nie tylko zdecydowana walka z korupcja ale skuteczne i profesjonalne sadownictwo – caly system sprawiedliwosci; instytucjonalny i regulacyjny.

    Tylko silne i efektywne panstwo daje konieczne dla funkcjonowania wolnego rynku egzekwowanie i przestrzegania umow miedzy podmiotami gospodarczymi.

    5 lat „liberalnej” PO i:

    Wedlug najnowszego raportu o stanie polskiego sadownictwa:

    Sędziowie są głównymi sprawcami pomyłek sądowych – wynika z badań nad przyczynami niesłusznych skazań w Polsce –
    Taką tezę przedstawią środowisku prawniczemu dwaj naukowcy z Uniwersytetu Warszawskiego, którzy współpracują z Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR).

    Rocznie w polskich sądach może dochodzić nawet do 300 błędnych skazań. Ich przyczyną jest niekompetencja sędziów i prokuratorów – stwierdza raport przygotowany przez Forum Obywatelskiego Rozwoju.

    Nad dokumentem zatytułowanym „Przyczyny błędnych skazań w Polsce” pracowało kilkudziesięciu adwokatów, sędziów, prawników uniwetrsyteckich oraz przedstawicieli organizacji pozarządowych. Zdaniem mec. Łukasza Chojniaka z Wydziału Prawa UW liczba wydawanych niesłusznie wyroków możwe być większa, niż ta, którą wskazano w raporcie.

    Można założyć, że tych przypadków jest więcej, ponieważ usuwanie błędów następuje zazwyczaj na skutek zupełnie przypadkowego ich dostrzeżenia, cały czas brak natomiast pogłębionych danych na ten temat.

    W jednym z lokalnych lokalnych sadow wzietych pod lupe wykazano nieprawidlowosci w okolo 50% wszystkich spraw…,.”

    Ostatnie wydarzenia wokol afery Amber Gold daja szersza perspektywe polityczna dotyczaca zakresu defromacji systemu sprawiedliwosci w III RP. (Amber Gold + gang pruszkowski).

    Symbolem niech bedzie „przybij piatke” Tuska ze skompromitowanym sedzia Milewskim na meczy pilkarskim…
    (8 sierpnia 2010, 17 października 2010 i 1 kwietnia 2011 roku z trybuny VIP-owskiej stadionu Lechii Gdańsk.
    Widać na nich polityków PO i premiera, a w bliskim sąsiedztwie sędziego Milewskiego. Na jednym ze zdjęć Donald Tusk „przybija piątkę” z Milewskim…).

  137. Ciekawi mnie, jak się czuli ludzie typu Falicza, kadetta i inni wielbiciele Pisu, kiedy nagle ci wspaniali ludzie z otoczenia Księcia Jarosława(nowy nick nadany Jarosławowi przez Jędrka), nagle okazali się podłymi zdrajcami i zostali przez Księcia wyrzuceni na zbitą buzię.
    Zaobserwowałem to wcześniej u mojej kuzynki pisówki; Kiedy zacząłem się nabijać z Leppera i dywagować na temat poczynań tego watażki, kiedy ten byl jeszcze vicepremierem, kuzynka prawie rzuciła się na mnie z pazurami wrzeszcząc, ze *to zboże bylo brudne*. Ale kiedy Książe zaczął się dobierać do skóry Lepperowi i w końcu go wywalił, kwestia czystości czy brudności zboża przestała być istotna,razem z kuzynką mogliśmy się naśmiewać z Leppera do rozpuku.
    Potem już nie spotkałem mojej kuzynki, więc nie wiem co ona sądzi np. o takim Ziobrze, który nagrał na dyktafonie coś, co nie powiedział i wtedy ona to przyjęła ze zrozumieniem. Na moje zdziwienie: Jak to można nagrać coś, co się nie powiedziało ? Ona mi gwałtownie przerwała: Poczekaj, poczekaj, zaraz to się wyjasni. Oczywiście żadnego wyjaśnienia nie doczekaliśmy się.
    Gdybym teraz spotkał moją kuzynkę, prawdopodobnie moglibyśmy razem zmieszać z blotem posła Zero i z pewnością nie oponowałaby teraz mojemu zdziwieniu, ze nagranie ciszy nie jest żadnym dowodem nq to, ze coś się nie powiedziało.
    Potem wyleciała cala ferajna z PJN,był Kaczmarek, potem grupa Ziobry z premierem Cymańskim.
    Jak to milośnicy PISu przeżywaja, że ci wszyscy wspaniali ludzie stają się zaprzańcami, zdrajcami itp.
    Co by się stało, gdyby nagle sam Ksiąze przyznał się, że jest kolejnym zaprzańcem i wyrzucił sie z PISu; To jednak byłby koniec świata dla tych akolitów. Przecież jedynym kryterium prawdy nie jest jak sądził Arystoteles i Marks, praktyka, ale to co powie Książe. Gdyby Kryterium prawdy samo siebie zakwestionowało, to by dopiero byla zagwozdka dla tych biedaków.; Jak żyć ? Dokąd pójść ? Co robić ? itp podobne egzystencjalne kwestie. Swiat by im się zawalił. Ale nie lękajcie się, prezes Ksiąze nigdy takiego sepuku nie popelni

  138. Teraz mozna dywagowac jaka glupia byla kotwica Gilowskiej bo powinna oszczedzac „wiedzac”, ze przyjda ciezkie czasy.
    Wszyscy wiedzieli tylko Zyta nie…
    UE miala swoje 3%.

    A czymze byla kotwica Belki albo „wiążąca reguła wydatkowa” Rostowskiego jak nie stosowana na calym swiecie proba ograniczenia wydatkow panstwa.
    Kotwica Gilowskiej – 30 mld deficytu przy stalym wzroscie dochodu znaczylaby stopniowe zmniejszanie sie relatywnego deficytu.

    Jeszcze w 2005 roku Polska miała deficyt na poziomie 4,4% PKB.
    w 2007 okolo 3% – poziom ustalony przez UE jako zdrowy poziom deficytu.

    Przypomne co wtedy pisano:
    „Najnowsze szacunki ministerstwa mówią, że tegoroczny deficyt wyniesie tylko 20 miliardów złotych wobec planowanych 30 miliardów. To oznacza ledwie 2,7 proc. PKB (wcześniejsze szacunki mówiły o 3,2 proc. PKB). Resort chce przenieść niektóre wydatki z 2008 roku na 2007 rok. Poprawi się też sytuacja Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Zdaniem ekspertów, których pytała Rzeczpospolita to bardzo dobre posunięcie, bo przyszły rok nie będzie już tak udany dla polskiej gospodarki …”

    Mozna sie sprzeczac na ile pewien poziom deficytu dziala stymulujaco i jak szybko mozna deficyt zmniejszac bez destabilizowania instytucji państwowych.

    Tylko czekam az napiszesz ze PO zadluza panstwo na 12% rocznie przez…kotwice Gilowskiej…
    Cholera wie jakby wygladala „zielona wyspa” Tuska bez obnizki podaktow PiS-u i deficytowi Gilowskiej.

    A teraz pomijany aspekt nie wiadomo czemu…
    Procentowa zmiana r/r zadluzenia finansow publicznych za czasow PO wyglada tak;
    2007 527 4% PIS !!! dla porownania.
    PO;
    2008 597 13%
    2009 669 12%
    2010 748 12%

    PiS rzadzil 2 lata na pewno mogl zrobic wiecej np. na polu ograniczenia wydatkow.
    Gwaltowny wzrost zadluzenia za czasow PO nie wskazuje na jakas przewage myslenia Rostowskiego nad Gilowska.

  139. Diaspora jest czujna! (albo – nie)

    „… Na Adamie Michniku nie robi wrażenia ofensywa PiS. – Jaka to inicjatywa, że zaproszą ekonomistów i wysłuchają ich? To czysty PR. PiS nie ma żadnego pomysłu na to, jak zmieniać Polskę. Poza tym który już znamy – IV RP – oceniał szef „GW” w TOK FM. Jedyną zmianą, którą zauważa Michnik, jest to, że PiS „nie mówi już językiem Macierewicza”. Prawo i Sprawiedliwość debatowało z ekonomistami, specjalistami od służby zdrowia i zaproponowało swojego kandydata na premiera. Ale zdaniem Adama Michnika nie można mówić o tym, że PiS zmienia swój wizerunek.” …
    http://wpolityce.pl/wydarzenia/37963-knebel-na-ksiazke-o-sluzbach-specjalnych-na-wniosek-jana-widackiego-sad-prewencyjnie-zakazuje-sprzedazy

  140. @absolwent
    8 października o godz. 19:20

    ***TO 15.42
    Propaganda sukcesu w wykonaniu TO siega szczytów Tatr !
    Nasz Koszalek Opałek pisze że w PRL jezdził pociągiem 9 godzin z Warszawy do Krakowa.
    Ale CMK wybudowano w połoiwie lat 70 tych. Kazdy może sprawdzic ile godzin jeżdził wtedy ekspress Górnik z Warszawy do Katowic !
    A ile godzin jężdzi teraz Intercity z Warszawy do Gdańska ”***

    Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie o aktualny czas jazdy nad morze lub ze Śląska do „Stolycy”, ale mogę przysiąc, że pierwszy „Górnik” jechał z szybkością około 180 km/h. Wybrałem się z żoną na lekko spóźnioną podróż poślubną nad morze, bardzo dziwną trasą, chyba w roku 1960 lub 61. Wyruszyliśmy z Gliwic – pociąg kolorowy (czerwono-żółty?), zestaw trójczłonowy, bezprzedziałowy, tylko pierwsza klasa. Już przed Zabrzem przynieśli kiełbaski na gorąco, miedzy siedzeniami były stoliki. Jako, że podróż poślubna miała miejsce, gdy latorośl miała już ze dwa lata, więc gdy czasem rozmowa z żoną się nie kleiła, mierzyłem szybkość pociągu – od słupa kilometrowego do drugiego mierzyłem czas na rosyjskim zegarku („złota” Pobieda od Ruska z Legnicy) i wiem, że było około 180 km/h. Wtedy jeszcze trochę pamiętałem prawa fizyczne i dobrze liczyłem w pamięci (lub na kartce?) bez komputera.
    Cały dzień zwiedzanie Warszawy, łącznie z Zoo, wieczorem Aida na Nowogrodzkiej (bilety bez kłopotów) i przed końcem spektaklu (za długi) pociąg do Miedzyzdrojów – trochę jakby nietypowo. Wtedy zastrzeżeń do PKP nie miałem. Po nieprzespanej nocy wynajęliśmy domek PTTK na samym końcu plaży – łóżko to brezent między prętami. Żona usnęła na plaży i po obudzeniu przez trzy dni nie wyszła z chatki (nawet Słońce wtedy grzało i opalało w czystym powietrzu – niestety tylko z jednej strony). Miała jakby dwie twarze jak Greta Garbo w sławnym filmie). Było tak pusto i daleko od ludzi, że stosowałem z rozkoszą kąpiel „beztekstylną”. Jakiś czas później ośrodek PTTK był już w centrum plaży – otoczony innymi, a o beztekstylowości nie można było marzyć. Nastąpiło gwałtowne zainteresowanie (i możliwości) „ludu pracującego”, który mógł sobie pozwolić na wczasy nad morzem. Jeśli pomyśleć, że moja matka (i teściowa) nigdy w swoim życiu nie widziały morza, bo nie było ich stać finansowo!!! Ojcowie mieli szanse jako żołnierze w pierwszej wojnie (podwładni Kaisera lub Cesarza), a teść jeszcze w drugiej ze Stalinem (Wał Pomorski). Widzieliśmy wtedy ciągły postęp i wierzyliśmy, że jest „Alleluja i do przodu”! To nie tylko mrzonki staruszków o czasach młodości. W porównaniu z nami dzisiejsza młodzież jest w smutnej sytuacji, praktycznie bez nadziei przy galopującym zadłużeniu państwa.

  141. Andrzej Falicz
    9 października o godz. 7:20 pisze i zapomina, ze emerytury sa czescia uiszczonych skladek ubezpieczeniowych. Emerytury nie nalezy postrzegac jako pomoc socjalna, lecz jako prawo do swiadczen wynikajacych z ubezpieczenia..
    ET

  142. http://www.youtube.com/watch?v=nYJjtOqVKJQ&feature=related

    Dzisiaj mija 45 rocznica smierci Ernesta Guevara CHE
    czlowieka legendy.

  143. Pamiętam nie tak dawny, acz powtarzający się sondaż badający któremu z polityków Polacy ufają najwięcej, a komu najmniej.

    Być może Tusk powinien odejść z rządu, jak na to wskazują respondenci GW, ale jeśli PiS marzy o zdobyciu jakiejkolwiek władzy w państwie, to nie z Kaczyńskim jako jej depozytariuszem.

    Taki oto sobie sondaż. Tusk powinien odejść, Kaczyński nie powinien się pchać, czyli Kozak Tatarzyna…

    Ach, zapomniałem… Kaczyński nie chce władzy. On chce tylko odbudować Polskę.

    I odbudować patriotyzm, odbudować w jedynym, kato-prawicowym tego słowa znaczeniu. Jak na polityka, któremu Polacy ufają najmniej to nieźle, A może sondaże badające zaufanie nie powinny być przeprowadzane w społeczeństwie lecz wśród prawdziwych Polaków, czyli patriotów ?

  144. axiom1
    8 października o godz. 18:30 pisze i zapomina dlaczego wogole nalezy „interpretowac” wydarzenia.
    ET

  145. telegraphic,

    jako jedyny blogowicz rzuciłeś okruszynkę rzetelnych informacji na temat najsłabszego ministra finansów III RP.
    Pozwalam sobie zasugerować, że Zyta Gilowska została przyjęta do PIS-u, bo ławka kadrowa w tej firmie, w wyniku uznania prymatu ideologii nad polityką, była nafaszerowana jedynie takimi specjalistami jak Dorn czy Źiobro.
    Jest ona niezwykle medialna i obrotna, więc szybko zeszła z fali nadawania na paśmie ‚bracie Donaldzie’ i weszła na emisję miłości promieniującą ze studia PIS-u.
    Zawsze ma za sobą większość mediów, i dzięki temu nie została rozjechana przez nie w czasie procesu lustracyjnego. A pachniało z niego bardzo brzydko. Sąd ustalił, że nadawała ona na środowisko naukowe w Lublinie przyjaciółce i jej mężowi, oficerowi SB. Jednak pisemne ślady zagineły (kto mógł je zniszczyć?), a represje w środowisku były.
    Hucpą rodem z głębokiej prowincji wykazała, gdy jako minister finansów zaatakowała jakąs decyzję KE, która według polskich ekspertów była korzystna dla Polski, ale minister Zyta jej nie zrozumiała (nie pamiętam czego dotyczyła, a jedynie pamiętam huk dzwięczącego oręża). Pojechała więc Zyta do Wiednia zmiażdżyc unijną komisarz, a przyjechała cichutko na tarczy.
    Jest ona nielojalna nawet wobec J. Kaczyńskiego, bo gdy przychodzą trudne momenty dla tej partii, to zraz jej nawala serce, albo wogóle umiera, by w niedługim czasie ukazywać się z wigorem na scenie politycznej.
    Całą robotę merytoryczną w MF robiła jej zstępczyni.
    Te wszystkie projekty gospodarcze za czasów jej urzedowania, to improwizacja i prowizorka.
    Jednak szczęście jej sprzyja. Pojawienie się na jej drodze braci Kaczyńskich i wyjątkowo dobra końiunktura gospodarcza pozwala jej obecnie oczekiwać na kolejny skok do władzy.
    Sławny Jasio Rikita w jednym z wywiadów mówi, ze odejście Gilowskiej nie było spowodowane nepotyzmem w jej kancelarii poselskiej, co jest rzeczywiście śmiesznym pretekstem, lecz problemami umiejetnie zmiecionymi pod dywan.
    Nie ty pierwszy zwróciłeś uwagę na próby pisania przez nią na nowo swojego politycznego CV.
    Ale dzięki ci za to.

  146. Pozwolę sobie na mały, albo nie mały odlot. Gospodarz jest wyrozumiały i popiera akcje tysiąca kwiatów. Na chwilę porzucę Jędrka, jego Księcia i wogóle teraźniejszosc, żeby wrócić do lat mlodości.
    Nostalgia za przeszlością to nie wyłączna domena jasnego gwinta. My seniorzy(ja jestem troszeczkę młodszym seniorem) tacy jak wlaśnie jasny gwint,staruszek czy antonius rozumiemy się bez słowa. Dla mlodzieży takiej jak Wiesiek59,Andrzej Falicz, Mag,Marit niektóre à propos staruszka są pewnie czasem niejasne, bo dotyczą wcześniejszej epoki. Kiedy wy młodzi(ja wiem, że wy też już jesteście dziadkami i babciami) chodziliście w rajtuzach, ja już byłem na tyle dojrzały, ąe ze zrozumieniem obejrzałem film *O dwóch takich co ukradli księżyc*.
    Jako dziesięciolatek miałem adapter bambino i dwie płyty, które sluchałem na okrągło: Sława Przybylska z *Pamiętasz była jesień* i koncert e-mol Chopina w wykonaniu Futs-sunga.
    Acha zapomniałem, była jeszcze mała płyta z ariami z *Wiktoria i jej huzar* Lehara. Koncertu e-mol Chopina tak często sluchałem, że mógłbym go Wam a vista zagwizdać(oczywiście tło orkiestrowe towarzyszyłoby mojemu gwizdaniu w mojej głowie). Tak samo do dziś pamiętam wiele piosenek śpiewanych przez Sławę Przybylską. Dopiero po dwóch latach do mojej kolekcji płyt doszedł koncert f-mol Chopina w wykonaniu Maurizio Poliniego. Ten koncert w calości nie potrafiłbym zagwizdać, ale niektóre fragmenty owszem.
    W siedemnastym roku życia rodzice kupili mi magnetofon *tonette*. To była frajda, mogłem sobie z radia nagrać the Shadows, Beatlesów She loves you,ye,ye(wtedy myśmy śpiewali to jako ,szlapsju je, je, je) Paula Anke Diane*I’m so young and you so old*(śpiewaliśmy:jamzojangenjusoo)
    Nagrałem sobie wtedy koncert skrzypcowy Brahmsa , no i tu okazało się, że moja tonetka nie wytrzymuje muzyki poważnie. Taśma magnetofonowa już po dwóch-trzech przegraniach zaczynała się rozciągać i niektóre instrumenty, zwłaszcza skrzypce łfalszywie łkać.
    Cóz, dziś mam ze sto, albo i więcej kompaktów, niektórych już od lat nie słuchałem, a ten fałszujący koncert Brahmsa ciągle mi gdzieś pobrzmiewa.
    Kiedy przyjechał z Kanady daleki kuzyn i przywiózł ze sobą magnetofon kasetowy stereofoniczny, to sluchąjac muzyki biegającej od lewa do prawa , zaczynałem wypatrywać tych muzyków(jako małe dziecko, zdarzało mi się zaglądać do wnętrza radia w poszukiwaniu gadających tam ludzików).
    Tak,jasny gwincie, byliśmy świezi młodzi, niewinni. Zaczęły nas podniecać dziewczyny, ale ciekawe, bo dotyczyło to dziewczyn z tej samej klasy. Jak byłem w dziewiątej klasie, to uważałem siksy z ósmej za niegodne mojego zainteresowania(takie smarkule jak Mag czy Marit nie miałyby wtedy żadnych szans) , natomiast te z dziesiątej już były za stare. Jeżeli jakaś dziewczyna z naszej klasy zaczynała chodzić z jakimś starcem z dziesiątej albo jedenastej klasy, to była to dla nas obraza równa tej jaką odczuwa talib widząc narysowaną brodę Mahometa. Byliśmy tzn chłopcy, wiekowymi rasistami, a dziewczyny robiły nas w trąbę. Wiele lat potem zrozumiałem, że taki wiekowy ostracyzm nie ma sensu i ożeniłem się z dziewczyną starszą ode mnie.

  147. wiesiek 59 22.33
    Nie miałem na mysli podreczników ekonomii. Jest sporo ksiązek na interesujące Cię tematy znanych autorów np znienawidzonej przez TO Naomi Klein czy Fukujamy, Kagana, Barbera,Harveya, Bogla a ostanio wspaniała pozycja lekarza epidemiologa Wilkinsona „Duch równości”. O Song Hongbingu nie wspomniałem bo” to elementarne Watsonie” jak pisał CD.
    Pozdrowienia

  148. Falicz 7.32
    Zapamietaj sobia raz i NA CAŁE ZYCIE !
    NIE MA dobrze funkcjonującego wolnego rynku !
    Ostatni raz był on opisany w ksiązce niejakiego Adama Smitha pt „Badania nad natura i przyczynami bogactwa narodów” ale gołym okiem nikt go nie widział.
    Od czasu do czasu może sobie jakiś naiwniak obejrzeć natomiast „wolny ryneki” w podrecznikach ekonomii na różnych wykresach.
    Niejaki J Stiglitz dostał nawet Nobla z ekonomii udowadniając że dobrze funkcjonujacy wolny rynek istnieje TYLKO W TEORII !!!

  149. absolwent
    9 października o godz. 15:56

    Falicz 7.32
    Zapamietaj sobia raz i NA CAŁE ZYCIE !
    NIE MA dobrze funkcjonującego wolnego rynku !…’

    Oczywiscie oczywiscie – we wszystkim trzeba zachowac umiar.
    W „wolnosci” i „niewolnosci” rynku tez.
    Zgadzam sie.

  150. Jacobsky
    9 października o godz. 13:34

    Mysle, ze Kaczynski sobie doskonale zdaje z tego sprawe i dlatego tak sie znowu nie pcha.
    Wyraznie nawet to pokazuje – Glinskim.
    I jak widac PiS-owi to nie szkodzi.

  151. Lewy
    9 października o godz. 9:03

    Ciekawi mnie, jak się czuli ludzie typu Falicza, kadetta i inni wielbiciele Pisu, kiedy nagle ci wspaniali ludzie z otoczenia Księcia Jarosława(nowy nick nadany Jarosławowi przez Jędrka), nagle okazali się podłymi zdrajcami i zostali przez Księcia wyrzuceni na zbitą buzię….”

    A jak Lewy powinni reagowac wielbiciele PiS-u?
    Ja nie wiem.
    Napisz jak reaguja milosnicy Donalda (powinienes wiedziec) – bo przeciez nic innego w „expose”… NIE BEDZIE MIAL DO ZAPROPONOWANIA.
    O czym tu gadac przeciez budzet JUZ ZATWIERDZONY!
    Beda wiec…ROSZADY! – reaguj Lewy ino zywo.

    Bo jak ja reaguje – wiem doskonale.
    Obchodzi mnie to jak zeszloroczny snieg.
    Cala ta karuzela personalna jest dla mnie calkowicie drugorzedna.
    Fakt czy Ministerstwem Glupich Krokow „kieruje” pytlujacy Boni czy piekna Mucha zwisa mi i powiewa.

  152. Andrzej Falicz
    7 października o godz. 15:11
    „Lekarz opowiada jak wygladala naprawde praca po katastrofie w Smolensku:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,12625127,_Patomorfolodzy_siedzieli_przed_prosektorium__Rosjanie.html?lokale=lodz”

    A przeciez oficjalna wersja PO jest, ze to rodziny wszystyko zawalily…

    Pani mag,

    I takich wlasnie historii potrzeba teraz PO jak najwiecej!”
    Brawo!

    Mój komentarz
    Autor z dużą satysfakcją przytacza opowieść lekarza, który zaraz po katastrofie był świadkiem słabej współpracy rosyjskiej ekipy z polską. Lekarz ten w optyce Autora został bohaterem, bo nie zawahał się ujawnić antyrządowej prawdy.
    Jak sugeruje propagnda PiSowska słowa lekarza mają świadczyć o słuszności Pisowskiej tezy o niebotycznej nieudolności oraz zamierzonym, niemal złośliwym przekazaniu kompetencji ratowniczych i identyfikacyjnych Rosjanom oraz paskudnej roli odegranej w tym przekazywaniu przez minister Kopacz. Słowa lekarza zostały zinterpretowane jako pogrążające minister Kopacz ostatecznie w nieudolności i kłamstwie.

    Poniżej przedstawiony jest cytat z komentarza tego samego lekarza na facebooku tłumaczący, dlaczego zdecydował się udzielić wywiadu na temat działań w Moskwie:

    „Zgodziłem się, bo mam dość tej obłudy jednych i drugich, ludzi, których tam nie było, a powinni być, żeby wspierać i przypilnować (myślę, że cała nasza piątka myśli podobnie); zgodziłem się, bo rzygać mi się chce, gdy pseudoludzie bez zasad, szacunku dla rozpaczy odprawiają upiorny taniec chochoła na grobach, z szacunku dla P. Kopacz – tej, która była tam dla tych ludzi, a została brutalnie wciągnięta w brudne rozgrywki, u której widziałem szczere łzy i słyszałem jej szloch…” – dodaje.”

    Lekarz wyraźnie pisze o obłudzie „jednych i drugich, ludzi, których tam nie było, a powinni być”, oraz o szacunku dla pani Kopacz „u której widziałem szczere łzy i słyszałem jej szloch”. Lekarz nie wskazał palcem, ale kogo dotyczą słowa -”pseudoludzie bez zasad, szacunku dla rozpaczy odprawiają upiorny taniec chochoła na grobach”?
    Kto dzisiaj tańczy na grobach? Kto wciągnął p. Kopacz w brudne rozgrywki? Tusk z Arabskim?

    Pzdr, Tj

  153. Antonius
    9 października o godz. 11:57
    Żona usnęła na plaży i po obudzeniu …
    ………………………………………………………………………………………
    A czy żony nie zbudził żołnierz bronujący wieczorem plażę?
    Bo ja pamiętam,że jeszcze w 1963 r. było to (bronowanie) stosowane…

  154. Jacobsky
    9 października o godz. 13:34
    jeśli PiS marzy o zdobyciu jakiejkolwiek władzy w państwie, to nie z Kaczyńskim jako jej depozytariuszem.
    ……………………………………………………………………………………..
    Dobry pomysł.
    Pytanie w następnym sondażu TNS/OBOP mogłoby brzmieć następująco: „Czy Pani/Pan głosowałby na PiS bez Jarosława K?”
    Ankietę proponowałbym przeprowadzić wśród:
    a) zwolenników PO.
    b) ogółu respondentów.

  155. No więc kawa na ławę, Jędrek. Tu nie chodzi o żadne roszady, które odbywają sić wszędzie na świecie, w każdej partii. Tu chodzi o to, ze Twój Książe pomiata ludźmi jak szmatami, bo to w końcu są szmaty, a największe, te które zostały:Hofman,Blaszczak,Brudzinski,Kuchcinski.Teraz zeszmacił się Glinski. Jak go Kaczor kiedyś wykopie, to wtedy będziemy się razem naśmiewać z Glinskiego, prawda ? A na razie jest to znakomity specjalista, który z Prezesem będzie remontować umęczoną ojczyznę.
    Probuje Ci pokazac brak jakiejkolwiek moralnosci tego czlowieczka i jego otoczenia, a Ty mi i wszystkim wciskasz, ze on to musi, bo on chce dobra Polski. Czlowiek pozbawiony wszelkich skrupulow nie moze zrobic nic dobrego !!

  156. Pasażer

    Rok był 1971, a może 1974, circa 40 lat temu, gdy PRL rósł w siłę, a ludziom miało się żyć dostatniej. Wracałem z Krakowa, tuż przed inauguracją roku akademickiego, w niedzielę, pociagiem pośpiesznym. W tamtych czasach starą stolicę Polski z nową łączyło 4-5 pociągów PKP, osobowy dzienny (ca. 9 godzin jazdy) i osobowy nocny, pośpieszny po południu oraz ekspres „Tatry” z Zakopanego. Niewątpliwie był to dzień szczytu przewozowego, na peronie 4. dworca Kraków Gł. nieprzebrane tłumy. Ustawiam się na początku peronu, wtacza się skład do Warszawy Wsch., wskakuję jako jeden z pierwszych, w przedziałach jest już pełno ludzi, którzy wsiedli na bocznicy w Płaszowie, znaduję ostatnie miejsce siedzące w środku wagonu, pociąg zatrzymuje się, tłum z wrzawą wpada do wagonów, do przedziałów, na korytarzy i do toalet, z małym opóźnieniem pociąg wyrusza, w Miechowie wciska się kilku młodzieńców, kobieciny z tobołami rezygnują i czękają na lokalny do Kielc za dwie godziny, w Kielcach kolejna porcja upychania, wydaje się, że ostatnia z możliwych, wagony przecież nie z gumy, przypominają się sceny kolejowe, Indie może nie, bo tam klimat pozwala na jazdę na dachu, ale tokijskie metro, gdzie specjalni pchacze w białych rękawiczkach dopychają pasażerów, aby zamknąć drzwi, tak robią w Skarżysku, pociąg rusza, i po kilku metrach staje, bo zamknęli wszystkich drzwi, a w naszym przedziale osób ze trzydzieści, po sześć siedzi z każdej strony, reszta stoi, i zmiana, przestrzeń wykorzystana do punktu optymalności, oddechy wstrzymane, o pójściu do toalety nikt nie myśli, małe dzieci tylko łkają, reszta milczy, a to dopiero połowa drogi, co będzie w Radomiu? odzywa się starsza kobieta wyglądająca na nauczycielkę, co będzie to będzie, ale pytanie kiedy, zastanawia się niski facet z resztkami siwizny, widać przedwojenny, ze spokojnych i lakonicznych komentarzy wnioskować można, że jest obeznany z kolejnictwem jako pasażer, w końcu ruszamy ospale, jak żółw się wleczemy, choć nie coraz prędzej, wreszcie Radom, kilka osób wysiada po długim przepychaniu się do drzwi, ktoś wyskakuje w ostatniej chwili, niewiele miejsca się zwolniło, kilka osób dopchnięto z wielkim wysiłkiem, elegancka kobieta gorączkowo biega po peronie w jedną i w drugą stronę, rozpaczliwie szuka szansy na wcisk, ja muszę jutro do pracy, koniecznie, nie ma mowy, abym nie pojechała, wygląda na urzędniczkę z centrali hz, albo solidnego biura projektowego, zachodni trencz i torebka na ręku, delikatne perfumy, panowie mi pomogą, błaga referentka, a może przez okno, w naszym przedziale jest luźno, szarmancko proponuje jej przedwojenny, ona nie zastanawia się długo, mruga na kilku facetów na peronie, oni ją jak baletnicę wznoszą z peronu i podają nam, my ją wciągamy bez problemu, jest wygimnastykowana i rozluźniona, wyśmienita, o cholera, rajstopy poszły, co tam, byle jutro do biura, referentka dopasowuje się szybko do sytuacji cieleśnie i duchowo, ależ tu duszno, to niech pani oddycha pełną piersią, odzywa się facet przy kości, przy którym ją postawiliśmy, odetchnę, tylko niech się pan tak nie pręży, drogi panie, niech wciągnie brzuch, woła nauczycielka, i tak nieco raźniej ruszamy ku stolicy, pociąg staje kilka razy, kwadransik na moście nad Pilicą, pół godzinki w lasach pod Czachówkiem, i obowiązkowe 20 minut przed samą Zachodnią (tam teraz stoją nowoczesne biurowce i rozświetlone firmy logistyki i transportu), z dala widać pojedyncze światła śpiącej już stolicy, czy oni litości nie mają, pyta nauczycielka, ależ szanowna pani, komentuje przedwojenny, oni jeżdżą czajkami i wołgami, litość jest ostatnią rzeczą jaka im przychodzi na myśl, oczywiście nauczycielka miała pretensje do Bogu duchy winnych kolejarzy, przedwojenny jest typem człowieka zawsze przygotowanego na dalszy przebieg wydarzeń i znającym setki kawałów na każdą okazję, np. ten, pytają francuskiego filozofa, który przyjechał na Kongres Pokoju, jak mu się podoba socjalistyczna Polska, szalenie, odpowiada filozof, a tramwaje i pociągi są wypełnione po brzegi, amerykański pisarz równie pokojowo nastawiony dodaje, że to dlatego ponieważ system komunikacji publicznej działa doskonale, przecież w przeciwnym wypadki przesiedliby się do samochodów, no właśnie, podejmuje intelektualista z Rzymu, na ulicach byłyby korki, a na autostradach karambole, świetnie jest w socjaliźmie, miłującym pokój, konkluduje dziennikarz Trybuny Ludu. Nie pamiętam momentu wysiadania, tych kilkunastu minut, gdy nadmiar powietrza w płucach ranił, prostowane kości strzelały głośno, tłum dreptał po drewnianych schodach, a może to już były ruchome schody nowego dworca Centralnego – nie pamiętam, gdy dotarłem do dworcowej toalety … oczywiście byłem szczęśliwy, jak to w PRL-u, wreszcie uwolniony jak ptak.

    Ale alleluja i do przodu nie przyszło mi na myśl. Śpiący byłem i poturbowany, na ciele i duchu.

  157. TJ,
    Fakt, ze Kopacz (mowila w wywiadzie, ze byla tam jako osoba prywatna – sluze linkiem) byla jedyna osoba „wyslana” przez rzad by czuwac nad przebiegiem sekcji to SKANDAL – i to byla odopowiedzialnosc rzadu by upomniec sie oto by polscy lekarze nie siedzieli na korytarzu.

    Faktem jest, ze lekarz powiedzial w wywiadzie, ze wedlug niego
    „TRZEBA BEDZIE ekshumowac wszystkie fiary.”

    W oczywisty sposob neguje to wersje jakoby to „marudne rodziny na koszt panstwa” jatrzyly i mieszaly.

    Neguje rowniez wersje – jak sugerowal Seremet, ze to rodziny byly winne zlej indentyfikacji zwlok.

    Lekarz mowi wyraznie, ze sposob przygotowania i cala strona zwiazana z indentyfikacja nie zaslugiwala na wiarygodnosc do tego stopnia, ze
    „trzeba bedzie wszystkich ekshumowac”:.

    Jak to sie ma do tej rzetelnej pracy lekarzy rosyjskich
    „ramie w ramie z polskimi”
    Pozostawiam kazdemu do wlasnej interpretacji.
    Tak jak kim sa „jedni i drudzy”- tanczacy na grobach.
    To lekarz dodal jak dostal po uszach za wyjawianie tajemnic…

    To, ze Kopacz plakala?
    Wybacz ale placz nie jest argumentem – tym bardziej „rozglaszany”
    Kto plakal najbardziej?
    Wszyscy plakali a juz najbardziej najblizsi ofiar.
    Ja sobie po raz kolejny odsluchalem slow Kopacz, ktore mowila zaraz po katastrofie – i to co mowi lekarz – teraz po zaatakowaniu za zdrade „tajemnicy zawodowej”… nijak do tego co mowila Kopacz nie pasuje.

    TJ,
    jezeli chcesz uzyc odczucia lekarza jako argumentu, ze PiS skacze po grobach (to ci jedni a drudzy to pewnie PO) to lepiej zacytuj samego marszalka Sejmu Niesiolowskiego – przeciez to bohater i filar partii rzadzacej a nie nikomu nieznany doktor.
    To sa jego opinie i to co sie liczy to fakty, ktorych jedynie on i 4-ech innych bylo swiadkami.

  158. Panowie……
    Wolny rynek jest takim samym zjawiskiem teoretycznym jak komunizm i krasnoludki. W naturze nie występuje.
    Nawet gdyby istniał, to musiałby być regulowany, czy kontrolowany przez LUDZI. A ludzie- wiadomo- tylko ryba nie bierze…..

    Inną nazwą wolnego rynku jest Darwinizm.
    A ten występuje wszędzie.
    Wielkie korporacje wymuszają ulgi, zwolnienia, preferencje, na rządach narodowych.
    Czy Polska jest równoprawnym partnerem dla Opla, na przykład?
    Albo Francetelcom?
    Niedawno wybuliliśmy w ramach ugody 35 miliardów jakiejś małej w skali świata firemce, w ramach ugody za PZU…..

    Wolny Rynek oznacza że DUŻY MOŻE WIĘCEJ, aż do interwencji zbrojnej kraju włącznie……
    Wojna Opiumowa nie była ostatnią wojną handlową, gdzie kupców wspierały rządy. Proszę spojrzeć na Irak, kto ma tam kontrakty?
    A Libia? Wolny handel? proszę bardzo, ale na naszych warunkach….

  159. Lewy,

    Przykro mi ale wydajesz sie naiwny jak dziecko.
    Tusk jest ze 3 razy bardziej bezwzględny niż Kaczyński, a Ty wierzysz, jaki to on poczciwy.
    On pomiata i niszczy ludzmi – bez mrugniecia okiem.

    Pamietasz ludzi takich jak:
    Płażyński, Gilowska, Olechowski, Rokita, Piskorski, Schetyna…

    Z „przyjaciol”…ostal sie jedynie Sławomir Nowak i Tomasz Arabski.
    W opozycji pewnie nawet i oni by go opuscili.
    Tusk jest taki jak wyglada…

  160. Zobaczymy jak długo Gliński wytrzyma jako kandydat na fasadowego premiera.

  161. Telegraphic Observer 10-9 18.12

    „Pasazer”. Dobra robota. Gdybym byl exhibicjonista, sam bym dolozyl tych wspomnien. Marzenie bylo, jak najszybciej miec samochod. Gdybym byl swinia tez bym dolozyl o tloku i kroku.

    A jak teraz ?

  162. W PRL-u nie było galopującego zadłużenia państwa, ani bezrobocia, ani wolnego rynku. Ale TYLKO W TEORII.

    Zadłużenie wewnętrzne państwa nazywało się nawisem inflacyjnym. Bezrobocie – przerostami zatrudnienia. Wolny rynek wprowadzono na bony, ale nie bony sforzy, ani bony dla dzieci, tylko bony pekao – ogłoszenia gazetowe zaczynały się tak – AAAAAA KUPIE BONY. Czy dzisiejsza młodzież polska wie co to bony pekao? Czy wie czego nie można było kupić bez posiadania bonów pekao? Czy wie, że samochody można było kupić jedynie za bony pekao i na giełdzie samochodowej? Zaś galopujące przez 30 lat zadłużenie zewnętrzne PRL III RP skończyła spłacać kilka lat temu. A teraz możemy porozmawiać o PTTK-u.

    Nota bene, teraz gazety się rozpisują o każdej sprzedaży długu rządowego, 2-latki, 10-latki, ile kupiły OFE, i czy złoty poszedł w górę. Nazywa się to nieładnie bo z obca – transparencja.
    Zaś w PRL mało kto wiedział o długu zagranicznym, gazety i tvp nie mówiły o tym słowem. Chyba, że ktoś słuchał Wolnej Europy, albo w empiku przeczytał Financial Times, co wisiał na stojaku. I to długo po fakcie, gdy PRL-owi groziło zawieszenie spłat i obsługi długu i wierzyciele w Paryżu lub Londynie się wichrzyli. A teraz porozmawiajmy o PTTK-u, i o plaży nudystów, jeśli to jest tak mocno związane z tematem PRL.

  163. A propos „cudów nie ma”. Może nie na temat tego wpisu Gospodarza, ale zgodnie z tytułem.
    Właśnie zaczęłam oglądać transmisję na żywo w TVN24 z operacji Stratos, gdy została ona przerwana i odwołana z powodu złych warunków pogodowych.
    I tak sobie pomyślałam, dlaczego nie została W PORĘ przerwana – z tych samych powodów – „misja” samolotu, który mial dowieżć 96 vipów na uroczystości w Katyniu. Co najmniej na pól godziny przed ewentualnym lądowaniem wiadomo było (informowała wieża kontrolna na lotnisku oraz załoga JAK-a, któremu „jeszcze” się udało na granicy maksymalnego ryzyka), że warunków do lądowania NIE MA, bo mgła gestnieje.
    Stało się, jak się stało. Z przyczyny jak najbardziej prozaicznej – zlekceważenia praw natury i totalnego braku wyobraźni. Niestety, odpowiedzialność spoczywa na tych, którzy podejmowali decyzje na pokładzie samolotu.
    Doszukiwanie się jakichkolwiek innych przyczyn tej katastrofy (zamach, wybuchy, hel, sztuczna mgła), niezależnie od potwierdzonych w śledztwie „niedoróbkach”(złe wyszkolenie pilotów, nieprzestrzeganie procedur itp) jest kliniczną aberracją na użytek walki politycznej PIS z PO, której sekundują oba wrogie sobie plemiona Polaków.

  164. Jeden z najblizszych wspolpracownikow Tuska rzez 6 lat:
    http://www.wprost.pl/G/cache/a/4/a/a4a6035e7086592dfe61a704d5160825f32c2356.jpg

    „W Tusku było coś z małego tyrana”

    W Tusku było ewidentnie coś z bohaterów jego ulubionych lektur o małych tyranach greckich z czasów Sokratesa, Platona czy Herodota, którzy mieli w zwyczaju na przykład mordować wszystkich swoich synów zaraz po urodzeniu. Każdy z tych bohaterów pławił się w okrucieństwie, a pamięć o nich to pamięć o tym jednym ich straszliwym czynie –

    To był bodaj maj 2010 roku. Wchodzę do sekretariatu jego gabinetu w KPRM i słyszę jakieś dziwne hałasy, łomot. Pytam sekretarkę, co się dzieje. W odpowiedzi słyszę tylko: niech pan wchodzi.
    Wchodzę i widzę Tuska w jednym z tych swoich świetnych, ciemnoniebieskich garniturów, dobrych butach skórzanych, wyglądały na Zegnę. Nogę miał opartą o piłkę nożną. Spojrzał na mnie i zachęcił: wejdź, wejdź. Po czym mówi: widzisz tę roślinę w rogu? Jak się tu wprowadziłem, odwiedził mnie Leszek Miller. Powiedział wtedy, że dała ją mu żona i poprosił, żebym o nią dbał.

    Po tych słowach Tusk kopnął piłkę z całej siły w kierunku tej rośliny. Piłka odbiła się od niej, następnie od biurka i telewizora. Po czym poszła kolejna ścięta piłka w tę roślinę – opisuje jedno ze swoich spotkań z premierem Palikot. – Zastygłem w bezruchu – dodaje były poseł PO, który ocenia, że Tusk „robił coś ekscentrycznego”, bo „z czymś akurat nie dawał sobie rady”.

    – W tym obrazku jest dla mnie jakaś głucha, twarda prawda o Tusku, którą odkryłem po godzinach, miesiącach spędzonych w jego otoczeniu. W tym zachowaniu wyrażała się jego bezwzględność, kontrolowana agresja, zawsze świetnie upudrowane, czego symbolem w tej sytuacji był właśnie dobry garnitur. To był prawdziwy Tusk: mieszanina nihilizmu i cynizmu…

    ….
    jak dziecko: milczał, ale cała postać wyrażała wszystko – wspomina. – Jest bardzo impulsywny. Ale też bardzo chwiejny. Kiedy ma atak, jego twarz staje się zawzięta, rzuca wulgaryzmami, obraża i wyrzuca wszystkich ….”

    Inny dawny „przyjaciel” o Tusku:
    „Były współzałożyciel Platformy Obywatelskiej ocenia, że nie ma żadnej zaplanowanej ofensywy reformatorskiej gabinetu, ale „jest za to cała masa drobnego partactwa

    „Donald Tusk sam jest za słaby merytorycznie.”

    itd Lewy
    Tusk siedzi w swoim gabinecie od strony dziedzinca, zasloniete zaluzje – boi sie podsluchu.
    Siedzi z zacisnietymi zebami – i nienawidzi.
    knuje i kombinuje.
    Kogo teraz zalatwic na kogo zwalic.
    Ale jest cienki.

  165. wiesiek59
    9 października o godz. 18:36

    Wiesiu,
    nie strasz Polski wolnym rynkiem.
    U nas w skali 1 do 10 moze jest 4.
    Jak bedzie 7 to moze warto sie zaczac bac.

    Na doskonale wolnym rynku kupujący i sprzedający nie podlegają żadnym ograniczeniom ani przymusowi ze strony podmiotów zewnętrznych np. władzy publicznej.
    Przydaloby sie tez do pary duzo „doskonalej konkurencji”.

    Ani jednego ani drugiego w praktyce w wydaniu idealnym nie ma – jednakowoz przeciwienstwo jest niewiele lepsze – wolny wybor laczy sie nierozdzielnie z wolnoscia jako taka a panstwo z natury rzeczy opiera sie na przymusie – a Polsce akurat to etatyzm szkodzi i ograniczenie indywidualnej przedsiebiorczosci bardziej niz nadmiar konkurencji i wolnego rynku.

  166. Ryba (13:40) et al.
    Gilowską na swoim radarze polityki polskiej dostrzegłem w 1997 roku. Raz czy dwa razy padło jej nazwisko wśród doradców Krzaklewskiego (szef AWS). Piszą, że kariera jej wiodła przez KLD i UW. Dlaczego więc Balcerowicz, ówczesny szef UW jej nie promował w UW i potem w rządzie? W jej pracach naukowych i dyzertacjach nie ma nic, co wskazywałoby, że się zna na makroekonomii i finansach publicznych (centralnych).

    W PO (2003-5) hasło 3*20 miałoby sens, ostre obniżenie podatku PIT i niewielkie VAT, może wtedy CIT powinien iść niżej. Nie trzeba symulować efektu budżetowego, bo już na oko widać było, że 3*15 spowoduje ogromną dziurę, że niech się Bauc schowa. W 3*15 niby chodzi o uproszczenie kodu podatkowego, ale infantylne jest zrównanie stóp trzech różnych podatków, przede wszystkim z VAT – tak w Europie się nie robi. To był bardziej chwyt propagandowy niż przemyślany plan podatkowy, i jak już wcześniej zauważono – silnie deficytogenne. Przed tym krokiem ją popierałem, pewnie są zapisy moich komentarzy w serwerze POLITYKI. W tamtym czasie POLITYKA poświęciła jej duży artykuł, dość pochlebny. Gdy pojawiło się 3*15 i skojarzyłem, że Gilowska to przepycha i powiedziałem – żegnaj idiotko!

    W jej politycznym CV czytałem onegdaj, że uczestniczyła w strajkach i została relegowana z UW (na bodaj dwa miesiące) w 1968 roku. Owszem cały wydział, zwany wonczas Ekonomią Polityczną, był zamknięty, wszyscy studenci byli relegowani, tj. zawieszeni w prawach, mieliśmy przesunięte zajęcia, sesję we wrześniu/październiku. Czy uczestniczyła w wiecach i strajkach nie mogę powiedzieć, był wiec 8 marca na Dziedzińcu – piszę, aby ew. skonfrontować z resztą bloga – jeden czy dwa wiece w Aud. Maximum, strajk kilku wydziałów przez 1-2 noce w budynku Pedagogiki obok Pałacu Kazimierzowskiego. Czy Zyta Napolska (po męzu Gilowska) uczestniczyła w nich – nie pamiętam? Ja tam byłem. Na pewno nie była nikim więcej jak sporadycznym uczestnikiem, szeregowym opozycjonistą jakich było pół wydziału.

  167. antonius (9-10-g.11:57)
    Nie masz zwyczaju odpowiadać na moje posty do Ciebie adresowane, ale raz jezszce zaryzykuję.
    Młodości wspomnień czar nieraz wykrzywia optykę.
    Jasne, ze w PRL dokonał się postęp i dzieci tych, co nigdy nie byli nad morzem czy w gorach, mogli je zobaczyć. Były tanie wczasy FWP, „Pod Gruszą”, kolonie, obozy itp.
    Postęp ma to do siebie, że postępuje, chyba że przeszkodzi jakis kataklizm w rodzaju wojny.
    Ale w UE mamy co najwyżej kryzys od trzech lat, a dotychczasowe granty z racji wstąpienia Polski do wspólnoty raczej więcej nam przyniosły pożytku niż szkody.
    Długi mamy nie my jedni, jak to w czasach kryzysu.
    Kto wie, może by się nam nawet bankructwo opłacało? Grecy po chamsku demonstruja przeciw wizycie Merkel, a ta chce ich „ratować”.
    Już bez żartów – nie ubolewałabym tak nad polską młodzieżą. I ona i jej rodzice (np. ja) bywają nie tylko nad Bałtykiem, co kiedyś było nie do pomyślenia. I nie tylko dlatego, że wybieraja migrację zarobkową.
    Granice sa otwarte, paszport trzyma sie w szufladzie, wiec mozna w kazdej chwili pojechac gdzie indziej spróbować szczęścia albo przeczekać gorszy czas.
    Ja tej możliwości nie miałam jako młoda, dorosła już osoba w PRL, chyba ze wyjechałabym „na zawsze”. Co gorsza nie widziałam przed sobą żadnej perspektywy „alleluja” i do przodu.

  168. Ekspert komisji Macierewicza Nowaczyk w pułapce brzozy smoleńkiej

    Do Polski przyjechał z USA prof.Nowaczyk – ekspert komisji Macierewicza, która ustaliła że Tu-154M przed katastrofą w Smoleńsku nie mógł zahaczyć skrzydłem o brzozę, ponieważ był w tym konkretnym miejscu wysoko nad brzozą, konkretnie około 30 m nad ziemią.

    Firma ATM w USA wykonała ekspertyzę dotycząca przebiegu zdarzeń bezpośrednio przed katastrofą na podstawie odczytów z zapisów w rejestratorze produkcji USA który był zainstalowany w Tu-154M, z której wynika, ze Tu-154M zahaczył skrzydłem o brzozę.

    Pancerna brzoza została zrewitalizowana wbrew kategorycznym orzeczeniom ekspertów komisji Macierewicza (sejmowej!), a zgodnie z kłamstwami czołowych lewaków z Polityki.
    Komisja Macierewicz triumfalnie obwieściła, że pancerna brzoza to humbug, a eksperci z ATM nagle wyjeżdżają ze swoim stwierdzeniem – zderzenie z brzozą było, z której to kontradykcji tłumaczy się Nowaczyk w wywiadzie dla GP.

    Prof. Nowaczyk:
    „Jedną rzecz mogę jednak powiedzieć od razu, bo jest szczególnie zaskakująca. Samolot Tu-154M 101 według zdecydowanych wniosków raportu ATM był sprawny do momentu zderzenia z brzozą. Potem, jeszcze w powietrzu – jak jest tam wprost napisane – nastąpiły bardzo poważne awarie, lawinowe wręcz uszkodzenia samolotu.”

    ATM twierdzi, że samolot zderzył się z brzozą i oblicza czas tego zderzenia, podając informacje, które są dla mnie bardzo dużym zaskoczeniem, bo są zaprzeczeniem stanu faktycznego. Na przykład mówi, że skrzydło samolotu odłamało się ok. 1,5 sekundy po zderzeniu z brzozą. Jednego z drugim nie da się pogodzić – skoro górna część brzozy upadła później po zderzeniu ze skrzydłem, na co wskazuje jej położenie, to skrzydło musiało odpaść podczas zderzenia. Inaczej byłoby to niezgodne z prawami fizyki.”

    Mój komentarz

    Raport ATM stwierdza, że było zderzenie z brzozą, a prof. Nowaczyk twierdzi, że jest to niezgodne z prawami fizyki. Wynika z tego, że któryś z dwóch podmiotów badawczych (ATM, prof. Nowaczyk) nie zna praw fizyki. Słowo przeciwko słowu.

    Nawiasem mówiąc prof. Nowaczyk nie mówi o fakcie zderzenia z brzozą, tylko o czasie zderzenia. To jest najmocniejszy punkt jego teorii – niezgodności czasowe w interpretowanych przez niego odczytach, prawdopodobnie wynikające z braku synchroniczności zapisów w różnych rejestratorach. Wystarczyło, że rejestratory odliczały każdy swój czas, każdy wg swojego wewnętrznego zegara. Połączenie takich niezsynchronizowanych zapisów w późniejszych odczytach danych nie jest proste, jeśli nie dysponuje się wystarczająco kompletnym materiałem dowodowym.

    Teoria bezbrzozowa blaknie, pole manewru zwolenników zamachu kurczy się nieubłaganie. PiSowscy działacze nadal zbaczają z tematu, jeśli chodzi o fakty zapisane w raportach o przyczynach katastrofy, w miejsce rozważań zadają dziesiątki pytań insynuacyjnych, jak to – o czym rozmawiał w Sopocie na molo w 2009 roku Tusk z Putinem – chciałbym wiedzieć?
    Między innymi taki zestaw pytań, w tym o rozmowy na molo w Sopocie, zadał dzisiaj w „Kropce nad i” ważny współpracownik Prezesa – Andrzej Duda. Nie zajął żadnego stanowiska w sprawie przyczyn katastrofy, raportów o katastrofie, w tym raportu Macierewicza, poza ogólnikami „wicie rozumicie, różni eksperci mówią różnie” oraz insynuacjami typu „nie znamy prawdy”.

    Pzdr, TJ

  169. Lewy, 13.53. Dałbyś mi Lewy wreszcie spokój. Dyskusja w Tobą to jak w tym rosyjskim dowcipie o chodzeniu po górach. Czyli żadnej przyjemności i niepotrzebna strata czasu. Lepiej poczytaj TO o jego podróży w PRLu z Krakowa do Warszawy. Ja w tym czasie do Warszawy latałem wygodnie samolotem. Wspominasz „tonette”, prosty gadżet, magnetofon, w czasie gdy w filharmonii krakowskiej i gdzie indziej grał Markowski, później Katlewicz, Czyż, Penderecki. Mogłeś łatwo słuchać w oryginale, nocą miałeś Piwnicę ze Skrzyneckim, którego osobiście znałem i razem byliśmy w woju. Żyć nie umierać dla młodego człowieka. W 56 roku zacząłem pracę w zakładach farmaceutycznych, przy produkcji najpierw chloromycetyny, później witaminy B1, B6 i Witaminy C. Były to technologie o niebywałej złożoności. Podejmowali je ludzie odważni i pracowici i zdolni. Jeden właśnie co wrócił z Wronek a drugi z dalekiej Syberii. Oboje rozpoczęli pracę i szybki awans na kierownicze stanowiska. Ja w wieku 28 lat jako bezpartyjny zostałem kierownikiem ogromnego wydziału produkcji, mając pod sobą razem 250 ludzi w tym 50 inżynierów. Za 4600 zł miesięcznie plus premia i ogromna niebezpieczna praca w świątek piątek, i odpowiedzialność. Nikt wtedy nie walczył z systemem, a nocne Polaków rozmowy dotyczyły spraw jak to poprawić, aby więcej, lepiej i taniej. To co opisałem działo się kilka lat po strasznej wojnie, ruinach i zniszczeniu, – i Polacy dali radę. Teraz macie 23 lat wolności i co zrobiono? Zamknięto fabryki, instytuty, biura projektowe a inżyniera wysłano na bezrobocie, zagranicę lub do przykręcania śrubek. I mam tego nie wspominać? Mam dawać różnym palantom szydzić, łgać i wygumkować historię tworzenia? Trwało to długo, bo nawet w 21 postulatach gdańskich właściwie o to tylko chodziło. Byli oczywiście różni cwaniacy, lenie, intryganci, bumelanci lub nieroby. Wielu przy różnych okazjach czmychnęło do wolności. I tam tkwią do dziś. Naładowani obsesyjną frustracją, jaskiniową nienawiścią do PRL, pustką i nostalgią za straconym czasem. Całą tę traumę i klęskę wylewają teraz na blogach i u Passenta zajmują czołowe miejsce w sianiu zamętu, młóceniu powietrza i lania brudnej wody. Ciebie także tam należy postawić.

  170. Andrzej Falicz
    9 października o godz. 18:16

    Mój komentarz
    Autorze, szerokim łukiem ominąłeś podstawowy problem mojego komentarza, cytuję:
    „ludzi, których tam nie było, a powinni być, żeby wspierać i przypilnować (myślę, że cała nasza piątka myśli podobnie); zgodziłem się, bo rzygać mi się chce, gdy pseudoludzie bez zasad, szacunku dla rozpaczy odprawiają upiorny taniec chochoła na grobach”;

    Łatwo klepać wytarte zarzuty o przekopywaniu ziemi na 1 metr, trudniej dojść o kogo chodzi lekarzowi, który napisał na facebooku, cytuję:
    „P. Kopacz – tej, która była tam dla tych ludzi, a została brutalnie wciągnięta w brudne rozgrywki”. Nieprawdaż? Jakie brutalne zagrywki?
    Pzdr, TJ

  171. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ” … Od Książka nie dowiedziałem się prawdy, tę prawdę wyobrażałem sobie od lat, on wystąpił w roli świadka naocznego i potwierdził prawdę wyrzutem sumienia. Zapominamy trochę w jaki mur kłamstwa przez dwa lata łbem waliliśmy, dziś trzeba się cieszyć, że kłamstwo się rozłazi. Nie mam pojęcia jak się potoczą losy, ale wiem jedno, że dzień, w którym znajdzie się jakiś Książek, który „razem z radzieckimi fizykami mierzył każdy listek brzozy”, będzie dniem ostatnim tak zwanej „oficjalnej wersji wydarzeń” …” http://niezalezna.pl/33627-prof-nowaczyk-tak-wygladala-katastrofa

  172. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ” … Po tym jak jednego z lekarzy, Dymitra Książka, ruszyło sumienie i opowiedział, co się naprawdę przed moskiewską bramą wydarzyło, nastąpiła talmudyczna replika tych, których sumienia śpią spokojnie. Bardzo musiałbym się starać, żeby wytworzyć taki produkt aksjologiczny, oparty nie tylko na odwróceniu kota odbytem, ale jeszcze dodatkowym półobrotem w kierunku przyzwoitości po latach, żeby tę przyzwoitość „opierdzieć”. Tak zupełnie bez geometrii i metafor rzecz się rozbija o prostą zasadę – osrać wroga.” … itd

    „Tajemnica zawodowa, wrażliwość na ludzkie cierpienie, szacunek dla osób zmarłych oraz ich rodzin, powinny wykluczać – naszym zdaniem – publikacje podobne do tej, która się ukazała. Zawód lekarza, ratownika medycznego, pielęgniarza to niestety również obecność podczas umierania i rozmowy o śmierci z rodzinami. Ze względu na okoliczności były to bardzo trudne przeżycia, jednak nie usprawiedliwiają one komentarzy pana doktora Dymitra Książka” http://wyborcza.pl/1,76842,12634955,Ratownicy_LPR__opowiadajac_o_identyfikacji_ofiar_katastrofy.html

  173. Kleofas (20:25) dzięki, cieszę się, że „Pasażer” zrobił wrażenie, nie tylko na Tobie 😉

    Jakto „jak teraz”? Na odwrót. Ja latam samolotem w wybrany zakątek świata, zaś byli „bezpartyjni budowniczowie Polski Ludowej” tłoczą się i psioczą.

    Odpowiadam na bzdurne zarzuty, że teraz jest gorzej niż w PRL pod rozlicznymi względami. Opisuje prawdziwe wydarzenie podróży koleją, którego byłem świadkiem, zbliżonych było wiele, oraz wyjaśniam tło ekonomiczne, że ludzie w swej postkomunistcznej zamożności przesiedli się wreszcie do własnych samochodów. Dowiadujemy się przy tej okazji, że bezpartyjny budowniczy, prawdziwy obrońca „prostego człowieka” do Warszawy wygodnie latał samolotem. Bilet lotniczy był wtedy kilka razy droższy, niż PKP ze studencką zniżką, może 10 razy. Nie pomstowałem wtedy na to, oni teraz innym zazdroszczą. Wystarczy mi to za satysfakcję.

    Przykład nowego mostu:
    http://oldwww.fuw.edu.pl/aw2p2/misc/biegwisly/mosty/wyszogrod/wysz1.html
    i starego do 1999 roku:
    http://oldwww.fuw.edu.pl/aw2p2/sub/w/wyszogrod/wyszogrod.html

  174. Falicz (10:03)

    Teraz mozna dywagowac jaka glupia byla kotwica Gilowskiej bo powinna oszczedzac „wiedzac”, ze przyjda ciezkie czasy.
    Wszyscy wiedzieli tylko Zyta nie…
    UE miala swoje 3%.

    Ile razy mam w koło Macieju tłumaczyć efekt cyklu koniunkturalnego na deficyt budżetu?
    Albo punkt po punkcie zaliczysz lekcję, albo nie rób z siebie nieuka i nie bzdurz, bo mi wstyd za Ciebie.

    1. Cykl koniunktury ma cztery fazy: kryzys, depresja, ożywienie, rozkwit. Współcześnie w krajach rozwiniętych notuje się jego długość od 5,5 do 9 lat.

    Zrozumiałeś to? Powtórz głośno 7 razy.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Cykl_koniunkturalny

  175. TJ
    9 października o godz. 21:39

    Andrzej Falicz
    9 października o godz. 18:16

    Mój komentarz
    Autorze, szerokim łukiem ominąłeś podstawowy problem mojego komentarza, cytuję:
    „ludzi, których tam nie było, a powinni być, żeby wspierać i przypilnować …”

    Nic nie ominalem,
    Napisalem, ze to skandal zeby Tusk wysylal slaba kobiete polprywatnie niezapewniajac odpowiedniej oficjalnej reprezentacji rzadowej by dopilnowala przebieg indetyfikacji.

    Jeden Duda ze zdziesiatkowanej kancelarii prezydenta na szczescie dopilnowal sprawy Kaczynskiej i nie dopuscil do bezszczeszczenia zwlok Kaczynskiej.

    Wszystko potwierdza nieudolnosc i lekcewazenie tragedii przez polski rzad.

  176. @jasny gwint

    Strasznie jesteś przeczulony. Przecież ja w poprzednim wpisie nic złego nie mówiłem o PRLu, tylko z nostalgią wspominałem młodość i że było pod pewnymi względami bardziej po ludzku. Dzisiejszy nadmiar wszystkiego powoduje że człowiek nie ma możliwości ogarnąć tego wszystkiego. Ta latwość dostępu do płyt, do internetu, do wszelkiej informacji sprawia, że coraz mniej miejsca na refleksję. Kiedy ja zbierałem materialy do moich prac dyplomowych, musiałem się nachodzić za książkami do bibliotek, prosić o pozycje z magazynu i wtedy miałem czas na zastanawianie się, na myślenie. A dziś młodzi klikają w poszukiwaniu pozycji na dany temat i wyskakuje im kilkaset albo kilka tysięcy artykułów, komentarzy. Młodzi zaczynają ściągać, kopiować, zresztą nie tylko młodzi, przecież niedawno wybuchła w Niemczech afera splagiatowanej pracy doktorskiej ministra obrony. Niesamowicie wzrosła ilość informacji i dostępu do niej, ale równocześnie wzrosła ilość śmiecia informacyjnego. Już Lem przewidywał ze sześćdziesiąt lat temu, że przestanie istnieć w przyszlości problem dostępu do informacji, tylko problemem stanie się,jak na tym wysypisku znaleźć coś cennego, wiarygodnego.
    Kiedy niegdyś trzeba bylo zadać sobie trudu, aby znaleźć to czego się szukało, miało się czas na przetrawienie, lepiej smakowała z takim trudem zdobyta informacja. Nadmiar jest również niedobry jak niedobór. Kiedy piję codziennie wino, nawet jeśli jest najlepsze, przestaje mi smakować, tak jest ze wszystkim, z seksem, dostępem do wiedzy.
    Oczywiście nie jestem przeciwko postępowi, ale kiedy widzę młodego czlowieka, który po chleb i bułki jedzie 200 metrów samochodem, to w tym momencie samochód przestaje mi się podobać.
    Nadmiar korzystania z internetu powoduje atrofię mózgu, który przestaje pracować, nadmiar używania samochodu powoduje atrofię mięsni nóg.
    Internetu i samochodu należy używac avec modération, jak alkoholu.
    A kiedyś chodziliśmy dużo na piechotę zarówno fizycznie jak i umysłowo i to wspominam z nostalgią

  177. @jasny gwint
    A tak wogóle, jeśli dla Ciebie, zadną przyjemnością jest czytanie moich dywagacji , to po co to robisz,nawet,jesli się do Ciebie zwracam.Olej mnie i skonczą się Twoje męczarnie

  178. Jędrek musi co zainstalował ukrytą kamerę w gabinecie Tuska, bo pisze tak:
    *Tusk siedzi w swoim gabinecie od strony dziedzinca, zasloniete zaluzje – boi sie podsluchu.
    Siedzi z zacisnietymi zebami – i nienawidzi.
    knuje i kombinuje.
    Kogo teraz zalatwic na kogo zwalic.
    Ale jest cienki.*
    Oczywiście cieńki w stosunku do machiawelicznego prezesa Ksiecia.
    Siedzi sobie taki zastrachany karzelek Tusk, a gigantyczny, wcale nie cienki Prezez nakręca kolejną debatę.

  179. telegraphic observer
    10 października o godz. 4:27

    Falicz (10:03)

    1. Cykl koniunktury ma cztery fazy: kryzys, depresja, ożywienie, rozkwit. Współcześnie w krajach rozwiniętych notuje się jego długość od 5,5 do 9 lat.

    Zrozumiałeś to? Powtórz głośno 7 razy.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Cykl_koniunkturalny…’

    Strasznie madrzy ci ekonomiscie jak czytam.
    Tylko, ze jedna katastrofa goni druga pomimo takich „oczywistych cykli koniukturalnych”.
    Jakos wiekszasc z nich drapie sie w glowe i nawet czlonkowie rady doradczej przy Tusku sa zaskoczeni kryzysem… i jego rozmiarami, ze zacytuje tu Grabowskiego (wiem wiem TO go zna i uwaza , ze jest kiepski…):
    Budżet musi zareagować

    Grabowski podkreślał, że do pogarszającej się sytuacji będą musiały się dostosować finanse publiczne, zarówno centralne, jak i samorządowe. – Będzie gorzej dla podatników i beneficjentów wydatków niż to wynikało z expose premiera.
    ….
    przyznał, że drugą złą wiadomością dzisiejszego dnia jest to, że nikt takich danych nie przewidział”

    Choroba NIKT nie przewidzial bo nikt w radzie Gospodarczej przy Premierze nie wie o istnieniu linku, ktory podal TO.
    TO przeslij jak najszybciej premierowi:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Cykl_koniunkturalny…’
    I niech sobie powtorza na glos 8 razy (7 za malo).

    Teraz kryzys trwa od 2008 roku wiec juz niedlugo 5 lat i jeszcze moze potrwa drugie tyle wiec zabraknie miejsca na pozostale „elementy” w tych „do…9 lat”.
    Ale wyliczyli…od 5.5 ( a dlaczego nie 5,45…?)
    Wszyscy sa zaskoczeni, nie przewidzieli i nie przygotowali i nie bardzo wiedza co robic.
    Wystarczylo sprawdzic na Wikipedii…
    jeden TO czytal i wie.

    Jeszcze w 2007 eksperci pisali:
    „„Najnowsze szacunki ministerstwa mówią, że tegoroczny deficyt wyniesie tylko 20 miliardów złotych wobec planowanych 30 miliardów. To oznacza ledwie 2,7 proc. PKB (wcześniejsze szacunki mówiły o 3,2 proc. PKB). Resort chce przenieść niektóre wydatki z 2008 roku na 2007 rok. Poprawi się też sytuacja Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Zdaniem ekspertów, to bardzo dobre posunięcie, bo przyszły rok nie będzie już tak udany dla polskiej gospodarki …”

    Byli tacy (oj jelopy nie pytali fachowcow z Kanady…)
    co uwazali, ze zwiekszenie deficytu do 30mld kotwicy Gilowskiej – TO BARDZO DOBRE POSUNIECIE – bo dokladnie odwrotnie – trzeba wydawac a nie ciac i oszczedzac teraz bo nastepny rok bedzie ciezki.
    Byc moze chodzilo oto, ze wydajac na pewne rzeczy (na ktore i tak trzeba) w czasie koniunktury bedzie wiecej na inne w czasie bessy- bo np. FUS juz bedzie zabezpieczony dzieki wykorzystaniu koniunktury.

    Bardzo mnie bawi taka krytyka domoroslych blogowych ekonomistow:
    jaka Gilowska glupia jaki tamten cienki i, ze im „do piet nie dorastaja” …bo widzieli ich na studiach.

    Przyczepic sie mozna do kazdego z naszych ekonomicznych medrcow od dwudziestu paru lat.
    Zwlaszcza po czasie.

  180. telegraphic observer
    10 października o godz. 4:27

    Falicz (10:03)

    Zrozumiałeś to? Powtórz głośno 7 razy.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Cykl_koniunkturalny…

    TO

    Chcialem Twoj link przeslac premierowi Tuskowi i jego Radzie Gospodarczej – ale jest…pusty!!!

    Co ja mam powtarzac 7 razy?
    To ? :
    „…Cykl koniunkturalny…
    Skocz do: nawigacji, szukaj
    W Wikipedii nie ma jeszcze artykułu pod taką nazwą. Możesz wykonać jedną z poniższych czynności:
    Crystal Clear app kedit.svg

    utworzyć nowy artykuł Cykl koniunkturalny…”

    Jestem gleboko rozczarowany.
    Liczylem na wieksza kanadyjska fachowosc.

  181. @TJ 9.10 21:25
    Pogratulować grubymi nićmi szytej manipulacji, skrojonej na użytek wyznawców teorii pancernej brzozy i pełnej beczki (śmiechu). Istota wypowiedzi prof. Nowaczyka, całkowicie pominięta we wpisie blogowicza TJ, sprowadza się do analizy zapisów TAWS nr 38 (Terrain Awareness and Warning System) z rejestratora szybkiego dostępu (quick access recorder – QAR) produkcji ATM, danych odczytanych przez specjalistów z Universal Avionics Systems Corporation (firmy, która urządzenie QAR wyprodukowała).

    W raporcie KBWL min. Millera zapis ten został zignorowany, bo zaprzeczał podtrzymywanej na siłę tezie, że niemal do końca feralnego lotu wszystkie podstawowe urządzenia TU 154M były sprawne, co stoi w jawnej sprzeczności z zapisami TAWS 38. Kto wie, czy wśród utajnionej części raportu komisji Millera nie znajdują się właśnie zapisy TAWS 38, bo nijak nie pasowały do koncepcji pancernej brzozy, beczki i lądowania na plecach z 30 tonami paliwa, które w ostatniej fazie chyba wyparowały… http://www.ostatnilotraport.pl/dane_z_taws.asp

    Jaki mają cel Twoje prymitywne manipulacje faktami, TJ…?!

  182. Amerykanska debata trwa, warto pamietac.

    Dzis donosza, ze Romey wyszedl na pierwsze miejsce – no i bardzo dobrze ! Niech sie napieprzaja, Z pozytkiem dla Kraju. Wiele razy juz tu pisalem – co by nie bylo, wyjdzie na zdrowie.

    A ze w Polsce sie tym przejmuja znaczy, ze nie maja wlasnych problemow. Zapisali sie do Systemu, to maja znosic co im System przyniesie.

    Skadinad – wesolo popatrzec, jak kmiecie kloca sie o Ameryke. Na zdrowie, Kochani, Pierze ze lba, klonice w garsc i do boju !

  183. TO 4.27
    Oczywiście że trzeba Falicza od czasu do czasu dokształcać z ekonomii i oczywiście jest faktem że gdyby głupota mogła latać, to Zyta unosiła by sie w stratosferze nad III i IV RP, nawet obciązona kotwicą.
    Niemniej już od czasów Keynesa jest paru sławnych ekonomistów którzy twierdzą że zamienili bezwzględny cykl koniunkturalny w łagodny, sustainable wzrost i rozwój społeczny. Może Zyta” miała pomysła” że ona też jest w tej elicie intelektualnej ???

  184. Wedlug wstepnych zapowiedzi bedziemy milei kolejna liberalna „reforme” Tuska.

    Ozusowanie (inna nazwa opodatkowania) umow smieciowych.
    Wychodzi na to, ze dzisiejszy 23 latek zamiast 900 zlotych dostanie 600 zlotych na miesiac za obietnice gruszki na wierzbie – czyli glodowej emerytury za 45-50 lat.
    To juz chyba nie bedzie zmartwienie Tuska.

    A jaki to bedzie bodziec stymulacyjny…dla kryzysowej gospodarki?

    Jedno jest pewne- Tuskowi sie wydaje, ze wzrosna wplywy panstwa… (a nie szara strefa…) i oto tu chodzi by mozna bylo stworzyc kolejne pare tysiecy „waznych stanowisk w administracji”… bo wraz z kryzysem coraz wiecej telefonow od kolegow.
    A ze ciotka a ze kuzyn a ze to osoba lojana i wierna idealom jedynej bezalternatywnej partii itd.

  185. ….Całą tę traumę i klęskę wylewają teraz na blogach i u Passenta zajmują czołowe miejsce w sianiu zamętu, młóceniu powietrza i lania brudnej wody. Siebie także tam należy postawić…..pisze Jasny Gwiont oczywiscie o sobie.

    ET

  186. ….Tusk siedzi w swoim gabinecie od strony dziedzinca, zasloniete zaluzje – boi sie podsluchu.
    Siedzi z zacisnietymi zebami – i nienawidzi.
    knuje i kombinuje.
    Kogo teraz zalatwic na kogo zwalic.
    Ale jest cienki….. powyzej postpolitologiczny wywod F a l i c z a.

    ET

  187. …..Tusk jest taki jak wyglada… powyzej pseudoanaliza FALICZA! Jak wyglada Falicz?

    ET

  188. do telegraphic observer
    9 października o godz. 18:12
    JG slusznie wspomnial o owczesnych tanich regularnych lotach Kw-Wwa-Kw. Studenci mogli korzystac z wolnych miejsc poselskich (koszt przelotu w jedna strone 100 zl) byly zawsze wolne. Na lotnisku nalezalo byc godz. przed odlotem. Poza sezonem nalezalo przesiadac sie w Wwie chcac np. leciec do Gdanska, czy Koszalina. JG zapomina jednak, ze wowczas nie wszytsko bylo zle, nic jednak nie bylo dobre; AN 22 rowniez nie.

    ET

  189. …zwisa mi i powiewa….obok retoryka FALICZA lub samo zycie lub obojetnosc na zycie lub umilowanie kina Pasoliniego.

    ET

  190. Szanowna „mag”!

    Zaskoczyłaś mnie uwagą (zarzutem), że nie odpowiadam na skierowane do mnie komentarze. Wydaje mi się to nieprawdopodobne! Chcąc się zorientować, zadałem komputerowi w CTRL F hasło „mag” i przeleciałem wszystkie komentarze pod tym wpisem. Niczego grzesznego nie zauważyłem, jedynie fakt, że przy tak krótkim nicku głupi program wyróżnia np. kawałek „magnetofonu” itp. głupoty. Nie podoba Ci się to co pamiętam z PRL. Masz do tego prawo. Jesteś jednak pewnie dużo młodsza ode mnie i już w PRL mogliśmy mieć różne sytuacje życiowe. Zawsze byłem daleki od polityki (nawet nie czytałem tej przez duże „P”)! Psioczyłem na władzę jak wszyscy, ale nie walczyłem z wiatrakami. Nie należałem do żadnej partii i nie należę. Byłem w ZNP do 13. grudnia, gdy generał mi rozwiązał związek zawodowy i więcej nie byłem w żadnym. Do Solidarnościowi nie przystąpiłem mimo sympatii do tego dawnego ruchu, bo liderami u nas były najgorsze szuje, więc nie chciałem stać z nimi na barykadach przy obiecanej przez noblistę siłowej konfrontacji z władzą. „Wojnę” przeżyłem spokojnie, bez większych kłopotów i dalej się polityką zajmuję tylko w sposób umiarkowany – oglądanie Szkła Kontaktowego (obecnie zanika zainteresowanie) i pisanie na kilku blogach. Chcąc wypełnić lukę po przejściu na „spoczynek”, okraszony niepełnosprawnością, napisałem dzieło swego życia – jedyne. Jeśli Oficyna Śląska je wyda to poślę Ci link i będziesz doskonale wiedziała, z kim masz tu do czynienia.
    Pozdrawiam!

    PS
    Czytam wszystkie Twoje wpisy na 4 blogach Polityki i mam wrażenie, że na wszelkie pytania odpowiadałem zawsze i natychmiast. Gdyby mnie cytował Falicz, wtedy mogłem to przeoczyć, bo przewijam i rzadko stosuję CTRL F.

    Jest jeszcze kilka osób, gdzie nie reaguję już na zaczepki, bo uznałem to za bezcelowe, ale jest wśród nich tylko jedna „zadeklarowana” kobieta (Polonia Sawa), ale i tak już dawno jej nie było.

  191. Wspomnienia beneficjenta jak ptaki latają po niebie.

    @Lewy!
    Jesteś jak alpinista. Drapiesz się tam gdzie nie swędzi.

    Zamiast wsiadać na dwa kółka, usiadbłbyś na czterech literach.
    Jemu wówczas nie było DOŚĆ DOBRZE. Nie został premierem.
    Nie zatkał gipsem ust szemrzącym po kątach i ostatecznie nie udało Mu się ochronić ćwierć wieku temu Wielkiego Przyjaciela od napaści przez wstrętnych islamistów afgańskich. To przesądzilo później losy Polski i dziś zmusza Go do wysługiwania sie globalnym imperialistom, za więcej niż Ty na emigracji w szczycie kariery dostawałeś.

    Nie odwrócisz czasu.
    Nie sprawisz, że ON będzie młodym Przywódcą Słońcem Polski.
    Mam to samo. Gdy się jest jako tako sprawnym językowo, to sprawia się wrażenie mądrego. Grzegorz Kołodko napisał więcej książek niż ekonomiści nagrodzeni Noblem przez ostatnie kilka lat. Zygmunt Bauman swym nazwiskiem nie firmuje programu ukradzionego przez Erazma.

    Wzmacniasz zawiązany przez CIA spisek przeciw tak wybitnym Odnowicielom jak ON oraz Janusz Korwin-Mikke, nie zdając sobie sprawy czyje geny należy eliminować, aby wygrała sprawa.

    Jeśli w dalszym ciągu masz zamiar leczyć rozczarowanych sobą fanatyków, to może z tego roweru nie zsiadaj …

    Okudżawa prosił Mozarta aby nie zdejmował dłoni z klawiatury – nie Ciebie.
    Odrobinę mniej wiary proszę wkładaj w swoje zapędy uśmiechniętego uzdrowiciela. Ludzkość odrzuciła na pohybel Cudowną Ideę Zbawienia i trzeba płakać.

    Być może Le Diplo opisze taktyczny sojusz Fidela z obecnym Synodem …

  192. „cwaniacy, lenie, intryganci, bumelanci lub nieroby. Wielu przy różnych okazjach czmychnęło do wolności. I tam tkwią do dziś. Naładowani obsesyjną frustracją, jaskiniową nienawiścią do PRL, pustką i nostalgią za straconym czasem. Całą tę traumę i klęskę wylewają teraz na blogach i u Passenta zajmują czołowe miejsce w sianiu zamętu, młóceniu powietrza i lania brudnej wody.”

    Poprosze kilo chleba .

  193. Sprostowanie
    Napisałem

    „Firma ATM w USA wykonała ekspertyzę dotycząca przebiegu zdarzeń bezpośrednio przed katastrofą na podstawie odczytów z zapisów w rejestratorze produkcji USA który był zainstalowany w Tu-154M”
    Rejestrator ATM zainstalowany na pokładzie Tu-154, o którym pisałem- był wyprodukowany przez firmę Polską, z siedzibą w Polsce. Wypowiedzi doktora Nowaczyka dotyczyły raportu firmy ATM oraz swoich własnych wniosków powziętych także na podstawie zapisów w urządzeniu TAWS wyprodukowanym w USA.
    Przepraszam za wprowadzenie w błąd.
    W uzupełnieniu zadam zwolennikom teorii wybuchowej niewygodne pytanie:
    Jaki obiekt pozostawił na drzewach przed pasem lotniska w Smoleńsku kilkadziesiąt świeżych uszkodzeń drzew znaczących trasę zgodną z przebiegiem katastrofy TU-154?

    Pzdr, TJ

  194. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/649132,strategia-pis-u.html
    Doniesienia „Newsweeka” o gejach wśród kleru pokazują PiS jako partię uczestniczącą w „jakimś spisku homoseksualistów”. Skoro PiS jest partią popierającą Kościół Katolicki pełen gejów, to PiS wspiera homoseksualistów w ich dążeniach do zdobycia władzy w Polsce. Skoro więc typowy Polak nie lubi gejów, to dlaczego sondaż TNS Polska wskazuje na niemal lawinowy wzrost sympatii do PiS-u?

  195. @mag
    9 października o godz. 21:24

    W zasadzie już wpisałem coś do „kastelki”, ale skopiowałem Twój post na komputer i przyjrzę się dokładnie jego treści.

    ***Młodości wspomnień czar nieraz wykrzywia optykę.
    Jasne, ze w PRL dokonał się postęp …[…] Postęp ma to do siebie, że postępuje, chyba że przeszkodzi jakis kataklizm w rodzaju wojny.***

    Szkoda, że nie mamy kontaktu mailowego. Przysłałbym Ci wspaniały komentarz do w/w cytatu – mp3 z programu ODMA, kabaretu z czasów około rok przed stanem wojennym.
    Gdy ktoś narzekał na brak rozwoju, powiedziano mu, że jeden rozwój mamy w Polsce zagwarantowany i pod tym względem nic się nie zmieniło – to rozwój wydarzeń!!!
    Nie podzielam Twojego optymizmu ekonomicznego, wyrażonego dalej w komentarzu, ale wiara jest sprawą indywidualną i nie podlega dyskusji, podobnie jak „de gustibus et biustibus…”.
    Sprawa paszportów faktycznie jest normalna, to się chwali, ale mnie już nie dotyczy – na pobliski cmentarz wystarczy zgoda Zakładu Pogrzebowego i kilka ciepłych słów księdza nad grobem bezbożnika o bracie Antonim, który stanął przed Stwórcą. Zwróć uwagę na optymizm przy opisie postawy!!! („stanął” – to od szeregu lat obcy dla mnie wyraz).

    ***Co gorsza nie widziałam przed sobą żadnej perspektywy „alleluja” i do przodu.***

    To jest mi przykro! Żona i ja odczuwaliśmy co innego i naprawdę powodziło nam się coraz lepiej. Możliwe, być może, z powodu niezwykle trudnego startu, niewyobrażalnego dla obecnych mięczaków na umowach śmieciowych. Mógłbym napisać długie opowiadanie o początkach naszej kariery zawodowej. Ciężko pracowaliśmy – i wytrwale – w zawodzie nauczycielskim. Bez kokosów, ale nie głodowaliśmy.

    Może jeden obrazek z pierwszego miesiąca pracy po studiach – dla obecnej młodzieży. Żona z dwutygodniowym dzieckiem, gosposia i ja mieszkaliśmy jesienią w Wałbrzychu na strychu szkoły w komórkach bez prądu i wszelkich wygód. Ja miałem łoże obok starych transparentów o Stalinie, „panie”(3) w drugiej. Woźny podłączył jedną komórkę nielegalnie do prądu szkoły, aby można było choć włączyć małą kuchenkę elektryczną, coś ugotować i ogrzać komórkę, bo we wrześniu i październiku w Wałbrzychu już jest zimno. Tak wytrzymaliśmy trzy miesiące – hasła na transparentach pamiętałem już wszystkie. Żona była zatrudniona formalnie od 16. sierpnia, a córka urodziła się 15-go. Rzekomo nie należał się jej urlop macierzyński i musiała pracować od września.

  196. Zamiast meritum insynuacje
    Andrzej Falicz
    10 października o godz. 5:57
    „Jeden Duda ze zdziesiatkowanej kancelarii prezydenta na szczescie dopilnowal sprawy Kaczynskiej i nie dopuscil do bezszczeszczenia zwlok Kaczynskiej.”

    Mój komentarz

    Jaka piękna insynuacja – „nie dopuścił do bezszczeszczenia zwłok Kaczynskiej”. Nie, nie ma mowy o tym, że TAMCI bezcześcili zwłoki, autor tego nie napisał. Ależ skąd, nic takiego nie spadło mu z klawiatury.
    Ale z drugiej strony, jeśli Duda (jako jedyny) nie dopuścił do zbeszczeszczenia tam w Moskwie, to coś musiało być na rzeczy, nieprawdaż? On był jedyny, inni dopuścili?
    Tak to w opisie AF elementem procedur sekcyjnych tam U NICH stało się bezczeszczenie. Tfu, on tego nie napisał. Ale z drugiej strony użył tego słowa. Do czego to przypiąć? Do faktu, ze nie zaszło zbeszczeszczenie, czy do przypuszczenia, że mogło zajść? Itd., itp. Insynuacja ma to do siebie, że jest niedopowiedzeniem i stąd podlega rozbiorowi logicznemu intuicyjnemu, logika tu nie ma zastosowania.

    Pzdr, TJ

  197. Przystawek wykwintny smak: Pawlak u Kaczyńskiego podstawia się na premiera.

    „Uffff… ! Z nieba mi spadł” – jakbym słyszał Górskiego. – „Trzymam kciuki za Pawlaka !”

    „Nie, nie, nie ! Ja nie Lepper, ja nie Giertych ! Mnie Kaczyński tak łatwo nie pożre.”

    A jak pożre ? Wystarczy pgmerać głębiej w peeselowskich układach. Kaczyński już ma haka na Pawlaka. Bez żadnego wysiłku.

    Dobrze ! Oby Kaczyński przyjął ofertę Pawlaka ! W końcu to Kaczyński pragnie odbudowy Polski, a więc najpierw trzeba tę Polskę odgruzować.

  198. Przepraszam, że pytam: a na czym miałoby polegać domniemane zbeszczeszczenie zwłok M. Kaczyńskiej, któremu miał jakoby zapobiec Duda ?

  199. Aluzjonista

    Z PRL-u, drodzy moi Antonius i Lewy, pamiętam jeszcze felieton-aluzję, chyba druga połowa lat 1970, gdy „słoneczko Edwarda Gierka zachodzić zaczynało”, chyba jakoś tak zaraz po Nowym Roku ten felieton się ukazał, nt. życia Polaków w pracy i życia w domu, że ludzie w pracy odpoczywali, w biurze sobie pobłażali, nagminnie spóźniali się i wychodzili na miasto pod byle pretekstem, byle tylko nie splamić się pracą, nadgorliwców tłamszono, każdy spodziewał się dodatkowej zapłaty, salowa za cokolwiek, pielęgniarka za wyniesienie basenu, kierowca rozwożący towar za wniesienie pieczywa do sklepu, co mnie wcale wonczas nie dziwiło, wszak gospodarka była planowa i socjalistyczna, zaś w domu tryskali oni wszyscy energią i tak miało być, tak było zapisane w naukowych księgach, że będzie koniec z alienacją pracownika najemnego. Nasuwało się czytając taki felieton pytanie – po co on próbuje ten system naprawić, snuć te różne aluzje o tym, że tak być nie powinno, że przed wojną było inaczej, że w Niemczech, że w burżuazyjnej dyktaturze pieniądza i obowiązku jest na odwrót, i że tak jest rzekomo lepiej. I wtedy dla pokrzepienia serc na myśl przychodziły wspaniałe postaci bezpartyjnych budowniczych Polski Ludowej, jak oni bezinteresownie poświęcają całą swoją energię na pracę, wyżywają się w tworzeniu, wszystko dla dobra nas wszystkich. I jak teraz czytam felieton (POLITYKA 41) wypełniony aluzjami, że PRL był wypełniony walką z „leniwym cenzorem”, to odbieram to jak szydzenie, łganie i wygumkowywanie historii tworzenia i budownictwa, i to na tle obecnego bałaganu i braku troski o prostego człowieka.

  200. TO pisze o godzinie 4.14 ze w latach 70 tych jechał pociągiem POSPIESZNYM z Krakowa do Warszawy 9 ( słownie 9 ) godzin
    Znaczy to ze pociag ten miał tzw szybkość handlową 33 km/h !!!
    Takich cudów nawet w PRL nie było !
    Ale za to widac co zrobiła z emigranta straszliwa, NIEDWZAJEMNIONA miłośc do tego znienawidzonego kraju !

  201. jasny gwint,
    Opisujesz PRL ze swego punktu widzenie i swego nietypowego doświadczenia z tym ustrojem. Ustrój PRL nie był jednaki na przestrzeni jego istnienia i by go opisywać trzeba dzielić go na etapy i mieć globalna wiedzę o tym co się w tym czasie w Polsce działo.
    Jak widać ty tej wiedzy nie masz.
    Pierwszym okresem PRL był okres umacniania nowej władzy i bezwzględnego niszczenia przeciwników nawet tych domniemanych. Te działania łączyły się z zabieraniem własności ziemianom i większym posiadaczom ziemskim ( powyżej 50 mórg), oraz zabierania własności fabrykantom i i innym posiadaczom. Ci którzy nie chcieli oddać byli więzieni i oskarżani o zdradę państwa.
    Te brutalne działania przyniosły skutek i ludzie bojąc się o życie i swe zdrowie przestali się czynnie przeciwstawiać. Jednocześnie zaczęto działania tworzenia nowej inteligencji potrzebnej do zarządzania w zakładach i terenie. Partyjnych wykształconych było bardzo mało i dlatego pozwalano wówczas na obejmowanie stanowisk kierowniczych przez fachowców bezpartyjnych ale tych „bezpiecznych dla władzy” (co właśnie opisujesz).
    Zaraz po wojnie większość chciało wrócić do normalności i odbudowywać zniszczony kraj i było to widać.
    Jednak praktycznie do śmierci Stalina ogromna liczba ludzi była na tzw indeksie i mogła się spodziewać najróżnorodniejszych szykan z uwięzieniem włącznie. Ojciec mej koleżanki z podstawówki za niefortunną wypowiedź przy wódce w barze przesiedział noc w piwnicy UB i został poinformowany, że potraktowano go nadzwyczaj łagodnie (a powiedział raptem Kostia to załatwi – a kontekstu rozmowy wiadomo było że chodzi o Rokossowskiego)
    Ojciec był adwokatem i bronił młodego człowieka który po skończeniu medycyny nie poszedł pracować w służbie zdrowia , a wrócił na poprzednie stanowisko szlifierza. (ożenił się i miał dziecko , a jako szlifierz zarabiał 4x tyle co dostał by po studiach!!) Tego człowieka chciano wsadzić na 2lata do więzienia!!
    Okres po śmierci Stalina to rządy Gomółki i znaczne zmiany choć ludzie liczyli na wiele więcej i mocno się zawiedli. Szykany znacznie zmniejszyły się, ale coraz trudniej było zostać kierownikiem będąc bezpartyjnym bo już pojawiło się sporo wykształconych ludzi pochodzenia wiejskiego i robotniczego a oni najczęściej szybko wstępowali do partii.
    Gdyby było tak dobrze jak piszesz to było by bardzo dziwnym, że ustroje typu PRL wszędzie na świecie padły. Przyczyną była niewydolność gospodarcza co uniemożliwiło wytrzymanie wyścigu zbrojeń.
    To jak niewydolne były gospodarczo te ustroje można zobaczyć na przykładzie jak szybko powiększał się różnica w bogactwie państw o ustroju PRL’u ,a tych innych mających gospodarki rynkowe. (Porównaj Polskie i Hiszpanię)

  202. Szanowni Blogowicze!
    Wszystkim, którzy upatrują racjonalność w ewentualnym głosowaniu na PiS, aby wreszcie uświadomić Polakom, do czego prowadziłyby rządy tego ugrupowania, polecam tekst, do przeczytania w Wirtualnej Polsce. Oto link:
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,PiS-tropi-antykatolikow-i-prokomunistow,wid,14988003,wiadomosc.html
    PiS-owi i „konserwatywnemu” skrzydłu PO marzą się rządy polskiego talibanu. Taliban ma to do siebie, że gdy już opanuje rządy dusz, i usadowi się w nich na dobre, to wyplenienie go z mentalności ludzkiej jest bardzo trudne, ponieważ myślenie racjonalne jest trudniejsze niż myślenie według wzorów religijnych lub ideologicznych.
    Dobitnym świadectwem tego, są totalitarne obyczaje polityczne członków partyjnych w obu częściach POPiS-u, a także uległość ich zwolenników i wyborców prymitywnej propagandzie politycznej, gospodarczej i obyczajowej, której dobitnym przykładem są wystąpienia polityków obu styropianowych partii. Oni tak się zapatrzyli na metody rządzenia i uprawiania polityki w krajach dawnego „obozu socjalistycznego”, że nie widzą, iż można inaczej. Oni są tak samo, ale wedle pobożnego życzenia TKM.

  203. 2. Procykliczna Zyta – wiadomo, kobieta
    (mag, wybacz!)

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Polityka_antycykliczna

  204. 4. Cykl koniunkturalny istnieje nie tylko w teoriach ekonomistów lecz występuje w gospodarce

    http://www.nber.org/cycles.html

    5. Zyta Napolska (po mężu Gilowska) przerabiała teorię cyklu koniunktury w kapitaliźmie (w skrócie) na 1. roku studiów. Ale widocznie zapomniała, nie odświeżyła, czy co? Jak na profesora ekonomii KUL przystało propaguje ekonomię biblijną. Tj. opierającą się opartym na objawieniu odgórnym. Stąd jej oświadczenie jako wicepremiera i min. finansów – „a teraz będziemy mieli siedem lat tłustych”. Dla tradycyjnego, nie bibiljnego ministra finansów stwierdzenie takie byłoby nie do wypowiedzenia.

    Powstaje pytanie skąd się taka iluminacja wzięła w Gilowskiej głowie? Dwie są możliwości. Albo potrafiła z boską pomocą nieomylnie przewidzieć przyszłość na tyle, że odsunęła wszelkie wątpliwości na ten temat wynikające z teorii ekonomicznej, cyklu koniunkturalne, sytuacji gospodarczej w USA w 2006-7 roku, sytuacji w UE, Chinach i całej globalnej gospodarce i wszelkiej tradycyjnej, nie bibilijnej wiedzy. Albo sama chciała te tłuste lata spowodować, tj. zupełnie nieodpowiedzialnie, procyklicznie stymulować jeszcze mocniej rozgrzaną gospodarkę poprzez obniżkę podatków i składek, niewątpliwie najsilniejszy stymulator jakim polską gospodarke można było wtedy stymulować. Chciała ze wszystkich sił, aby lata szczęśliwego mariażu solidarnościowego PiS z neoliberalną Gilowską trwały jeszcze co najmniej 7 lat.

    Zupełnie nieświadomie Gilowska wprowadziła pakiet stymulujący gospodarkę, który zadziałał zgodnie z oczekiwaniami, ale już w fazie, gdy jej predykcja się załamały. Cóż, ekonomia biblijna oparta na wierze w rzeczy nadprzyrodzone się załamała. I chwała jej za to. Rostowski mógł to cofnąć, przecież niektóre wydatkowe pomysły rządu PiS zostały wstrzymane. Ale ten stymulus pasował jak ulał do nowej, wcześniej niespodziewanej sytuacji. Krytycy z lewej strony nazywają tę neoliberalną formę stymulowania, zamiast metody wydatkowej, dziełem POPiSu.
    „Nie ma tego głupiego, co by na dobre nie wyszło”.

  205. 6. Jeśli złagodzić szwedzką regułę budżetową, z plus 1 procent PKB do … w najgorszym wypadku, w uproszczeniu obliczeniowym … minus 1 procent jako docelowy bilans budżetu to jaki powinien być bilans, deficyt czy nadwyżka, w fazie rozkwitu? Może nawet plus 3-4 procent PKB, jeśli rozkwit jest wybitny.

    Oczywiście nikt takiej reguły nie nazywa kotwicą, raczej celem, tak jak jest cel inflacyjny. Cykl koniunkturalny z jednej strony tworzy zmianę bilansu, bo dochody w kryzysie czy depresji spadają, zaś wydatki osłonowe siłą rzeczy rosną, z drugiej zaś strony sensowna jest antykliczna polityka, aby złagodzić przebieg cyklu. I to jest główne narzędzie, plus polityka monetarna, którym łagodzi się kryzyse i oszczędza ludziom zgryzot. Prostym ludziom.

    Trudno powiedzieć, czy Gilowska wie o tym wszystkim i brał te rozważania pod uwagę. Ale już sama nazwa, kotwica budżetowa x mld na plusie bądź na minusie, jest bez jakiegokolwiek sensu. Kotwicą może być gwarancja pożyczkowa dla rządu, np. dla rządu Mazowieckiego-Balcerowicza.

    ( Przykrywanie błędów Gilowskiej i jej słabej wiedzy cytatami wybranymi ad hoc, i odrzucanie krok po kroku studiowania fundamentów wiedzy jest żałosną metodą. Tylko zwolennik PiS może sobie na to pozwolić. Ale, jak wiemy z poprzednich oświadczeń Falicza, on zwolennikiem PiS-u bynajmniej nie jest. I gadaj z takim. )

    KONIEC

  206. telegraphic observer
    10 października o godz. 14:49
    Kiedy w czasach studenckich włóczyliśmy się po górach, czy to w Tatrach, Beskidach czy Bieszczadach, wszędzie nadziewaliśmy się na *turystów* ubranych od igły, z plecakami pachnącymi magazynem,wyposażonych w służbowe lornetki, obutych jak mało kto z nas. Ktoś wymyślił dla tych smutnych turystów nick *filance*.

  207. maciek.g 14.09. Zagalopowałeś się przyjacielu. Ja nie opisuję historii PRL. Są od tego historycy, wielu z nich jest w rządzie i stworzono także specjalny instytut to jej zohydzania. Opisuję sprawy z własnego punktu widzenia i doświadczenia. A było ono dość spore. Są one podobnie do losu milionów rodaków, którym wtedy przyszło żyć. Niepotrzebnie się więc wysilasz powtarzając ogólnie znane fakty. Masz przy okazji wielu tupetu posądzając mnie o brak wiedzy w tym temacie. Podobnie pisze tu kilku innych, głównie tych macherów z emigracji. Gdybyś miał trochę choćby oczytania, przytoczyłbyś poważne dzieła Andrzeja Walickiego, szczególnie te gdzie pisze o tamtych czasach. Ten najmądrzejszy z żyjących Polaków ocenia te czasy na trójkę z plusem. Więc trochę skromności radzę.

  208. Ciekawe, że Duda obudził się dwa lata po katastrofie i dopiero teraz podaje swe „rewelacje”. Skoro przedtem milczał, jest jasne, że robi to pod politykę swego ugrupowania. Te „rewelacje” są dla „ciemnego ludu” jak to trafnie nazwał Kurski

  209. staruszek
    10 października o godz. 11:36
    Ok, staruszku, postaram się być bardziej wstrzemięzźiwy jako uzdrowiciel. Ale nie wiem czy mi się uda. Ja od wczesnej mlodości byłem zawsze zażartym wrogiem pogladów, ze ludzie są intelektualnie nierówni. Kłóciłem się z kolegami na studiach twierdząc, że każdy może ze zrozumieniem przeczytać *Krytykę czystego rozumu*. Tylko, że jeden potrzebuje na to miesiąc czasu a drugi rok. Nieraz przeżywałem gorzkie rozczarowanie, kiedy okazywało się , że żadne tłumaczenia na czym polega różnica między transcendenty i transcendentalny, nie trafiały na zrozumienia. Wciąż powtarzam te same błędy, bo wciąż w głębi duszy , mimo rozczarowań siedzi we mnie przekonanie, że wszyscy intelektualnie są, albo powinni być równi i dlatego tak męczę się nad NIM(jak go bez ogródek nazwałeś). Kropla drąży kamien, byle tylko nie zabrakło wody.

  210. Jacobsky,
    sesje fotograficzne Pierwszej Damy uchodzą w przypadku, gdy wyrazi na to zgodę. Można, rzecz jasna, podchodzić do nich z rezerwą. Można doszukiwać się w nich z jednej skrajnej strony próżności (szczególnie gdy stylizowane i reżyserowane), a z drugiej, przeciwstawnej – wychodzenia do ludu i pomiędzy lud (gdy utrwalanie wizerunku jest przypadkowe i odbywa się w naturalnych, nieiscenizowanych okolicznościach).

    Z tego, co opowiada były sekr. w kancelarii prezydenta, a obecnie poseł Andrzej Duda, odniósł on wrażenie, jakby ciało tragicznie zmarłej M. Kaczyńskiej było przygotowywane w Moskwie do sesji fotograficznej, o czym miała świadczyć obecność gotowych już do skoku kamerzystów i fotografów. Jak utrzymuje A. Duda, widząc co się święci, ostro zaprotestował wówczas i nie dopuścił do sesji.

    Moim skromnym zdaniem fotografowanie ciała tragicznie zmarłej osoby do celów innych niż dowodowych, z ewentualnym zamiarem publikowania jej wizerunku, a na takie według Dudy zanosiło się (po co komu zdjęcia ciała nieprzygotowanego do pochówku, jeśli nie chce na nich zarobić?), jest rodzajem profanacji i wiąże się z odbieraniem osobie zmarłej czci, inaczej mówiąc jest bezczeszczeniem osoby zmarłej.
    (Ne me remerciez pas et… de rien)

  211. Panie Andrzeju Falicz,
    na miłość Wenus, niech Pan nie da się opętać przez opętanych!
    Teoria cyklu koniunkturalnego to dzisiaj całkiem anachroniczny pomysł lubiących węszyć i doszukiwać się wszechzwiązku ekonomicznych zjawisk. Odkąd zaczęto kształcić ekonomistów, czymś musieli się oni zająć i gdzieś musieli przecież znaleźć zatrudnienie, to i znaleźli.

    Modele cyklu koniunkturalnego były próbą opisu rzeczywistości w czasach, gdy produkowanie rzeczy zbywalnych i świadczenie takich usług (pozafinansowych!) dominowało w sferze wytwórczo-usługowej.

    Od czasu, gdy produkcja pieniądza i jego sprzedaż, jako sfera działalności najbardziej zyskownej, zaczęła wypierać pozostałą wytwórczość, co objawia się wyraźną zmianą i odwróceniem proporcji pomiędzy ogólną ilością sklepów, warsztatów i miejsc świadczenia usług niefinansowych oraz ogólną ilością lokali bankowych na naszych ulicach i placach uciech, wszelkie odwoływanie się do teorii cyklów koniunkturalnych śmierdzi z daleka zatęchłym koniunkturalizmem wczorajszych ekonomistów, a dzisiejszych bajczarzy.

  212. Szanowny TJ (9 października, godz. 21:25)!
    Nie ma komisji Maciarewicza do zbadania katastrofy smoleńskiej. Tzw. zespół poselski posła Maciarewicza, nie jest organem Sejmu, a zupełnie prywatnym przedsięwzięciem posłów (regulamin Sejmu nie zna takiego organu, jak zespół poselski), i to do tego dyletantów. Nie wiemy, czy i ewentualnie kto opłaca ekspertów tego prywatnego przedsięwzięcia. Badanie, które przeprowadziła Komisja MAK ujawniło wszystkie istotne okoliczności tego wypadku zgodnie z dowodami materialnymi, znajdującymi się w zapisach rejestratorów samolotu i urządzeń naziemnych, oraz ze stanem wraku i śladami na ziemi i w drzewostanie, wystarczającymi do uznania tych okoliczności za prawdziwe albo wysoce prawdopodobne.
    Polska odpowiedź na projekt raportu Komisji MAK była dla strony polskiej kompromitująca, a to co starała się wykazać Komisja Millera w odniesieniu do przyczyny wypadku, że współwina leży po stronie rosyjskiej, oraz że dowódca PL101 z całą pewnością nie miał zamiaru lądować, to kosmiczna bzdura, gdyż zamiary osoby nieżyjącej, a nawet żyjącej, można określić jedynie jako prawdopodobne, a w tym przypadku wysokie prawdopodobieństwo wskazywało na zamiar lądowania.
    Jeden z emerytowanych pilotów lotu, którego doświadczenie pilota samolotu TU154M wielokrotnie przekraczało doświadczenie załogi PL101, stwierdził, że liczba nieprawidłowości popełnionych w tragicznym locie przez tę załogę wystarczyłaby na spowodowanie kilku katastrof, a nie tylko tej jednej. Ale do Komisji Ministra Millera nie powołano ani jednego z doświadczonych polskich pilotów samolotu TU154M.
    Panie Andrzeju Falicz (8 października, godz. 15:46)!
    Skoro Pan uważa, że „ważniejsza jest praktyka od propagandy”, to czemu tutaj na blogach POLITYKI, uprawia Pan propagandę wg najgorszych wzorów propagandzistów PPR i wczesnej PZPR (późniejsza propaganda PZPR już stała na wyższym poziome, niewątpliwie wyższym niż Pańskie insynuacje), serwując czytelnikom blogu półprawdy i nieprawdy pomieszane z fragmentami prawdy i opatrzone niezbyt logicznym (delikatnie to określając) komentarzem. Jako człowiek „starszy” (wg Pana) pamiętam w jakim stanie pozostawiło SLD polską gospodarkę, którą wyprowadziło z progu zapaści, zafundowanego przez styropianowy rząd Hanny Suchockiej, tej od zawierzania Rzeczypospolitej Polskiej rzekomej i nieistniejącej królowej.
    Pamiętam również dlaczego koalicja SLD i PSL nie powtórzyła sukcesu wyborczego. W wielu kościołach katoliccy księża niemal polecali głosowanie na AWS, w niektórych regionach Polski pod groźbą nieudzielenia rozgrzeszenia.
    Po klęsce gospodarczej w jaką wprowadziła Polskę AWS, dzierżąc wraz z UW rządy, SLD po wygranych wyborach nie był w stanie w krótkim czasie wyprowadzić Polskiej gospodarki i finansów państwowych z zapaści. Łatwiej niszczy się niż naprawia zniszczenia.

  213. antoniusie!
    Z tego, co piszesz, wynika tyle tylko, ze ocena „postępu” jest relatywna. Ty miałeś w młodości na pewno bardziej „pod górkę” niż ja, więc pozytywnie oceniasz swoje późniejsze osiągnięcia na miarę czasów tzw. małej stabilizacji za Gomułki, czy ostrożnego, ale jednak otwarcia na Zachód, za Gierka.
    Nie dziw się, że ja już miałam większy apetyt na życie, zwłaszcza odkąd dano mi liznąć Zachodu (jako studentka w połowie lat 70. mogłam nawet w wakacje legalnie pracować przy zbiorze truskawek w Szwecji). Nie doczekałam jednak za PRL własnego M-ileś, bo czekało się na nie latami, a nie miałam tzw. dojść, ani dolarów, ktore pozwliby kupić choćby klitę w domu dla dewizowców.
    Lata 80. były jedną wielką smutą, z małą przerwą na „karnawał Solidarności”.
    Jakoś przetrwałam i mam mnóstwo fajnych wspomnień, bo ludzie sobie wtedy nawzajem pomagali, nie było wyścigu szczurów, bo nie było się o co ścigać – o talon na malucha, przysłowiowy papier toaletowy?
    Nigdy nie negowałam, ani nie neguję wysiłku moich dziadków, rodziców, czy mojego pokolenia, którzy dzięki, albo wbrew okolicznościom, najpierw odbudowywali Polskę po wojnie, rozwijali ją, na ile się dało, starali się normalnie żyć.
    Ale nie rozumiem ubolewania nad perspektywami ludzi urodzonych w latach 70, a tym bardziej w latach 80. i 90. których szanse, po pierwsze, zaczęły się od zupełnie innego pułapu możliwości (dla mnie jeszcze niedostępnego), a po drugie kryzys gospodarczy nie będzie trwał wiecznie.
    Ci młodzi mają swoje kalkulacje nie obciążone myśleniem w kategoriach peerelowskich. Czesto w ogóle nie rozumieją wojny polsko-polskiej na szczytach władzy. To już nie ich świat.
    A że niektórzy widzą możliwość kariery pod wodzą partyjnych liderów i bywają do bólu cyniczni, to osobna sprawa. Podobnie było w PRL. Zmieniły się tylko dekoracje.

  214. Hey, moje traumy i klęski, wyleję teraz na blogu u Passenta trochę brudnej wody, posieję zamętu, namłóceniu powietrza.

    Hey, ludzie. OBALMY PRL! Znieśmy przewodnią rolę PZPR i wieczystą przyjaźń z ZSRR. Zróbmy to wreszcie.

    Ale co mam począć z NIEDWZAJEMNIONĄ miłością do tego znienawidzonego kraju? Co mam zrobić z tym koślawym oksymoronem, „miłość do znienawidzonego kraju”? Co jest tym krajem? PRL jest krajem, czy PRL jest ustrojem wprowadzonym w Polsce. Ach, a to wyjaśnia, moja miłość do Polski i nienawiść do PRL. Bez przesady z tą nienawiścią, to jest tylko przytaczanie faktów prostujących fakty rzucone na blogu u Passenta z nienawiści do obecnej Polski.

    Co tam slowo kontra słowo? Liczy się nienawiść kontra „NIENAWIŚĆ”? Jak można w 2012 roku nienawidzić PRL-u? Ja kocham PRL, kocham śmiać się z niego. I z was, drodzy dozgonnie miłujący PRL i nienawidzący Rzeczpospolitej Polskiej. Po co się żołądkujecie, przecież to nie służy waszemu zdrowie. A jak chcecie poopluwać III RP to weźcie Falicza pod rękę i poszukajcie odpowiedniego blogu. Blog Daniela Passenta jest dla tych, którzy szanują i lubią III RP. I bronią jej dobrego imienia.

  215. TJ
    10 października o godz. 12:45

    Zamiast meritum insynuacje
    Andrzej Falicz
    10 października o godz. 5:57
    „Jeden Duda ze zdziesiatkowanej kancelarii prezydenta na szczescie dopilnowal sprawy Kaczynskiej i nie dopuscil do bezszczeszczenia zwlok Kaczynskiej.”…

    „Rosjanie i tak zachowywali się skandalicznie. Gdy ciało Marii Kaczyńskiej spoczywało już w trumnie w osobnym pokoju (…) sprosili wszelkie swoje media z kamerami i aparatami fotograficznymi, informując, że zaraz pokażą ciało pierwszej damy Polski. Rosyjscy dziennikarze już czekali w pomieszczeniu obok na sygnał do rozpoczęcia kręcenia materiału, gdy polska delegacja zorientowała się, co się za chwilę stanie. Gdyby nie szybka interwencja prezydenckiego ministra Andrzeja Dudy, rosyjskie media byłyby dopuszczone do fotografowania i filmowania ciała prezydentowej…”

    http://wsieci.rp.pl/artykul/891373,940601-Andrzej-Duda–Rosjanie-chcieli-wystawic-przed-kamery-cialo-Marii-Kaczynskiej.html

  216. Przypomnieć należy dzisiaj całemu lewactwu proaborcyjnemu, że ustawa z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności ciąży, zwana słusznie ustawą antyaborcyjną, poddawana już była osądowi Trybunału Konstytucyjnego. W jego wyniku uznany został za niezgodny z treścią Konstytucji RP fragment ustawy dopuszczający uśmiercanie płodu, gdy „kobieta ciężarna znajduje się w ciężkich warunkach życiowych lub trudnej sytuacji osobistej” i stracił moc prawną z dniem 23 XII 1997.
    Obecnie obowiązująca ustawa dopuszcza aborcję w przypadku stwierdzenia „nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu„. Zatem jeżeli tylko orzeczenie takie będzie miało miejsce i znajdzie się lekarz, który dokona uśmiercenia płodu, będzie to zgodne z prawem.

    Jeżeli lewactwo chce zabijać ludzi z różnych praktycznych dla siebie powodów, to najpierw musi zmienić Konstytucję. Jeżeli lewactwu aborcyjnemu powiedzie się ten prawny zabieg poprzez znalezienie dla niego większości sejmowej, to natychmiast zorganizuję osobiście na szeroko zakrojoną skalę społeczną akcję poparcia dla wprowadzenia do kodeksów:
    – kary głównej za zabójstwo z premedytacją
    – prawnego zakazu ratowania samobójców
    – prawnego zakazu sztucznego przedłużania życia metodą przeszczepiania organów

    Jak niezdolnyś do życia i masz zdychać, to zdychaj i nie licz na cudzy organ. Mam nadzieję, że skoro lewactwo takie skore do zabijania, to te postulaty spotkają się z pełnym poparciem lewactwa. I to bez oglądania się na lewactwo unijne i jego lewackie ustawodawstwo. Jak zabijać, to zabijać! Jak śmiertelne choróbsko cię dopadło i bez przeszczepu czeka cię pewna śmierć, to nadszedł życia kres i nima zmiłuj! Na dalsze życie nie zasłużyłeś! Adieu! A zabijani za morderstwo z premedytacją przynajmniej będą wiedzieli za co się ich eliminuje. Za eliminowanie innych.

  217. Krysztofiak
    10 października o godz. 12:11

    http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/649132,strategia-pis-u.html
    Doniesienia „Newsweeka” o gejach wśród kleru pokazują PiS jako partię uczestniczącą w „jakimś spisku homoseksualistów”….”

    Co jest kolejnym dowodem na to, ze PiS to nowoczesna europejska partia otwarta na homoseksualistow.
    Juz nie tylko seminaria ale partie polityczne staja sie schronieniem dla kochajacych inaczej.

  218. Dalszy ciąg insynuacji smoleńskich
    kadett
    10 października o godz. 10:02
    @TJ 9.10 21:25
    „ Kto wie, czy wśród utajnionej części raportu komisji Millera nie znajdują się właśnie zapisy TAWS 38, bo nijak nie pasowały do koncepcji pancernej brzozy, beczki i lądowania na plecach z 30 tonami paliwa, które w ostatniej fazie chyba wyparowały…”

    Mój komentarz
    Zwolennicy zamachu po prostu wierzą każdemu, kto przytoczy jakikolwiek argument, sztuczna mgła, wybuchy raz napowietrzne, innym razem naziemne, radiolatarnie na samochodach pędzących po lotniskowych zaroślach, samolot kosiarka tworzący sztuczne ślady rzekomego zahaczania o drzewa, itp. Nie przeszkadza im to, ze ich teologia jest stale modyfikowana w rozbieżnych zupełnie kierunkach – od sztucznej mgły, helu, dział elektronowych, meaconingu, bomby paliwowej do najbardziej aktualnych elementów – dwóch wybuchów.

    Nie przeszkadza im to, że przez rok eksperci zamachowi nie mogą dojść do zgody, czy to był wybuch na skrzydle z podłożonym ładunkiem precyzyjnie przecinającym skrzydło i drugi wybuch w kadłubie samolotu wydmuchujący zawartość kadłuba jak z lufy, jak stwierdził Szuladziński, czy na skrzydle wybuchły opary paliwa, a wewnątrz samolotu drugi wybuch nastąpił w kokpicie, jak ostatnio stwierdził Nowaczyk.

    Nie ma to wszystko najmniejszego znaczenia. Eksperci mówią – to tak jest, a że hipotezy się zmieniają? -To normalka, droga do prawdy jest wyboista i kręta. Nasi wybitni naukowcy są coraz bliżej prawdy – twierdzą entuzjaści teorii wybuchowej.

    Nie rozwiązana sprzeczność między ekspertami komisji Macierewicza – była beczka, czy nie była.

    Główny ekspert od wybuchów Szuladziński złożył do komisji sprawozdanie, w którym orzeka, że była beczka samolotu i to jeszcze szybsza (2 sekundy z hakiem) niż rotacja zanotowana (rzekomo) przez urządzenia pokładowe po zderzeniu z brzozą. Szuladziński twierdzi, że nie było zderzenia z brzozą, ale była bardzo szybka beczka, która ukręciła kadłub.
    Nowaczyk natomiast wydał orzeczenie – ”dane z alarmów TAWS #37, #38 i FMS wykluczają zakładaną przez oba raporty (MAK i Millera) beczkę autorotacyjną”.

    Dla dociekliwych.
    TAWS #37, #38 oznaczają dwa kolejne komplety danych, które ściągał z systemu TAWS rejestrator ATM. Rejestrator ATM ściągał dane z urządzeń pomiarowych samolotu ( w tym z bloku TAWS) w określonych, równych odstępach czasu. Czas lokalny rejestratora ATM zapisującego dane w pamięci (typu flash?) bez ruchomych mechanizmów – był opóźniony o kilka sekund od czasu lokalnego głównego rejestratora (MSRP), który zapisywał dane na taśmie magnetycznej.

    Ten drugi ekspert odrzuca beczkę (autorotację), bo to by nie pasowało do jego ustaleń. Nowaczyk wyklucza się z Szuladzińskim, a Macierewicz twierdzi z przekonaniem – nie o to chodzi, nie ma sprawy, było rozdzielenie wizyt, Kaczyński twierdzi, ze była „komenda” z wieży do lądowania, ale najważniejsze są wybuchy. Jeszcze nie wiemy jak i co, ale z pewnością były.

    Ta teoria smoleńska staje się powoli bardziej zamotana niż teoria o rozdawaniu rowerów na Placu Czerwonym w Moskwie. Do teorii potwierdzającej zamach jest wrzucane wszystko – od rozmowy Putina z Tuskiem na molo w Sopocie do zamiany ciał w trumnach i kłamstwa o przekopaniu ziemi na 1 m głęboko.

    Po prostu smoleńscy religianci pielęgnują myślenie magiczne, co przyciąga pewną część ufnych obywateli do ich kultu. W ten sposób zamykają socjotechniczne sprzężenie zwrotne – skoro tyle ludzi nam wierzy, to coś w tym musi być. KGB ma swoje metody.
    Pzdr, TJ

  219. Absolwent, mam podobne jak TO wspomnienia dotyczące podróży PKP w czasach PRL.
    Lata 80-te.
    Czas podróży Radomsko-Darłowo (około 550km) to 22 godziny z czterema przesiadkami, bez czasów oczekiwania na przesiadki ok. 18 godzin jazdy. W większości pośpiesznymi pociągami.
    Nie mówiąc o lini Reda-Władysławowo (17km) półtorej godziny w tym 45 minut postoju w Swarzewie.
    Kraków-Krynica (ok.180km) 9 godzin jazdy.

  220. telegraphic observer
    10 października o godz. 17:50

    2. Procykliczna Zyta – wiadomo, kobieta
    (mag, wybacz!)

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Polityka_antycykliczna…”

    Wedlug artykulu,ktory zacytowalem.
    Dzieki koniukturze deficyt w 2007 byl znacznie nizszy i Zyta byla w stanie zaoszczedzic nadplacajac naleznosci za nastepny rok – do sumy 30 miliardow.
    W efekcie jest to jak najbardziej dzialanie antycykliczne.

    Jezeli majac dobry rok zaplace za energie i czynsz za rok nastepny, ktory moze byc gorszy – to to nazywa sie oszczednosc.

    Bank widzac moja zapobiegliwosc duzo chetniej pozyczy mi pieniadze w ciezkich czasach bym mogl stymulowac…swoja domowa gospodarke.
    I majac konto mieszkaniowe „save and withdraw” (standard) bede mogl w miare potrzeby te nadplacone pieniadze wyplacic.

  221. Korekta
    Jest
    TAWS #37, #38 oznaczają dwa kolejne komplety danych, które ściągał z systemu TAWS rejestrator ATM.
    Ma być
    Taws #37, #38 oznaczają numerowane kolejno punkty (czasowe), w których system TAWS wydał ostrzeżenia.
    Pzdr, TJ

  222. jasny gwint
    9 października o godz. 21:31

    Troszkę młodszy jestem.Matura 1957.
    Nie warto się oganiac przed nostalgikami dmuchajacymi swoje osiągniecia emigracyjne.
    Z poniżaniem swojej młodości i losu rodzicieli.
    Ich wybór.Do końca.
    I ich odpowiedzialnośc.

  223. TO 20.50
    Każdy psycholog, nawet student pierwszego roku psychologii, wie ze czesto nieodwzajeniona miłośc zmienia sie w nienawiść, a nawet dązenie do morderstwa, terroryzmu, stalkingu, molestowania etc. Nazywa sie to Love – hate syndrome. No i mamy własnie idealny przykład.
    Disce puer latinae, ego te faciam mościpanem 😉
    A teraz poproszę o dowody nienawiści do III RP i przedstawienie uprawnienia do zdalnego ograniczania wolnosci słowa oraz ograniczania komukolwiek obecnosci na tym blogu.

  224. Dla gościa który nienawidzi Jerzego Urbana:
    http://www.youtube.com/watch?v=o_YO6s0cqpw
    No, może teraz kolego przestaniesz pierniczyć w kółko jedno i to samo.

  225. TJ,
    po jednej stronie sporu są krytycy raportów MAK i KBWL LP, w tym część stanowią zwolennicy zamachu jako przyczyny pierwotnej katastrofy. Mają swoje powody, by obstawać przy swoich hipotezach i wybuchach (niekoniecznie związanych z zamachem), zważywszy na sposób pracy MAK, jego kłamliwe końcowe konkluzje i gorliwość rosyjską w zacieraniu śladów, wycinaniu drzewostanu i pucowaniu wraku.

    Po drugiej stronie są wyznawcy zabójczej brzozy i błędów pilotów wytykanych przez innych pilotów, tyle, że emerytowanych, ale nie potwierdzonych w żaden sposób przez raport Millera, oprócz uogólniającego i załatwiającego całą sprawę stwierdzenia, że zeszli oni wbrew przepisom o bezpieczeństwie lotów poniżej poziomu decyzyjnego dla tego lotniska, a reszty dokonała i tak brzoza, którą ściętą po dwóch latach podobno się teraz bada na okoliczność spowodowania przez nią tragedii. Nawet to czy „zeszli poniżej” świadomie, jeżeli „zeszli” w ogóle, jest dość wątpliwe. Dla tych pewne było od początku, że piloci chcieli lądować i nawet dowody na to, że próbowali odchodzić w automacie, który nie wiadomo dlaczego nie zadziałał, nie ma najmniejszego znaczenia. Mogli nie lecieć „na kursie i na ścieżce”! Dla tej części przekonanych, że wszystko już zostało wyjaśnione, ustalone i niepodważalne, bardzo charakterystyczna może być taka oto wypowiedź:

    Badanie, które przeprowadziła Komisja MAK ujawniło wszystkie istotne okoliczności tego wypadku zgodnie z dowodami materialnymi, znajdującymi się w zapisach rejestratorów samolotu i urządzeń naziemnych, oraz ze stanem wraku i śladami na ziemi i w drzewostanie, wystarczającymi do uznania tych okoliczności za prawdziwe albo wysoce prawdopodobne. Jakbym gen. Anodinę słyszał…

    Tych nie zastanawia nic i nic nie zakłóca ich wiary. Ani rozczłonkowanie wraku, ani tarcie kadłuba po błocie powodujące wywijanie poszycia na zewnątrz zamiast do wewnątrz, ani rozmieszczenie drobnych fragmentów wraku na dużej przestrzeni, ani zmiana ich położenia w stosunku do pierwotnego, ani to, że ciała nie były zwęglone, ani poszarpana w strzępy odzież ofiar, ani cudowne wyparowanie ok. 30 ton paliwa, ani brak w obu oficjalnych raportach analizy rejestrów TAWS 38, ani pośpiech Rosjan w wycinaniu drzewostanu wokół lotniska, ani utrudnianie ‚postronnym’ dostępu do dowodów materialnych, ani zepsuta kamera na stanowisku kontroli lotu na lotnisku, ani też usuwanie przez Rosjan dowodów z pucowaniem wraku włącznie. Jest cacy i wszystko pozamiatane.

    Nie zastanawia ich sposób synchronizowania w czasie zapisów z poszczególnych rejestratorów, ewidentnie nakierowany na brzozową hipotezę, nie zastanawia ich utajnienie części raportu z eksperymentem na bliźniaczym TU-154 w Polsce, potwierdzającym możliwość odejścia automatycznego bez systemu ILS, którą większość „emerytowanych pilotów” w czambuł kwestionowała, bo ich nic tak naprawdę nie jest w stanie zastanawiać. Anodina rzekła. Miller częściowo potwierdził. Klamka zapadła.

    Przyznam, że bardziej cenię tych, którzy mają wątpliwości i bywają dociekliwi od tych, którzy nie mieli ich nigdy i ufają gen. Anodinie, jak kiedyś ufali Stalinowi w w jego pierwotną wersję wydarzeń w Katyniu. Na pytanie Sikorskiego gdzie podziało się ponad 20 tys. polskich żołnierzy i innych mundurowych internowanych po 17. IX. 39, odpowiedział, że może uciekli…

    PS
    TJ nie od wczoraj pełni tu rolę strażnika poprawności. Wszystko, co krytyczne wokół „ustaleń” Anodiny i Millera nie służy nam i służy złej sprawie, przy czym nie ma jak się okazuje bladego pojęcia o rodzajach rejestratorów i danych, które rejestrowały, ale w reakcji na najprostsze pytania: dlaczego nie dokonano ekspertyzy brzozy w dzień po katastrofie?, dlaczego Miller pominął w raporcie TAWS 38? udaje głuchego jak pień brzozy.

  226. Kropkozjad
    10 października o godz. 20:03
    Szanowny TJ (9 października, godz. 21:25)!
    „Nie ma komisji Maciarewicza do zbadania katastrofy smoleńskiej. Tzw. zespół poselski posła Maciarewicza, nie jest organem Sejmu, a zupełnie prywatnym przedsięwzięciem posłów (regulamin Sejmu nie zna takiego organu, jak zespół poselski), i to do tego dyletantów.”

    Mój komentarz
    Tak, jest to prywatny zespół poselski. Nie ma żadnej mocy prawnej, niemniej jego członkowie jako posłowie mają uprawnienia indywidualne, z których korzystają pracując w tym „zespole”. Zespół ten działa w sejmie, korzystając z powagi tytułów i miejsca w oczach wielu ludzi się uwiarygadnia. Może dlatego jest nazywany komisją i nikt tego nie prostuje.
    Dodam jeszcze, że katastrofa, w której zginęło tylu poliytyków będzie traktowana w kategoriach politycznych interpretacji, rozgrywek i korzyści. Rząd od samego początku był świadom tego. Tuskowi na tyle inteligencji staje, ale nie ma odwagi, koncepcji, ma pokusę przetrwania mimo. Przez swoje nic nie robienie, strachliwość, chowanie głowy w piasek, Tusk będzie w tej sprawie dostawał baty. Cóż, że niesprawiedliwe?
    Pzdr, TJ

  227. Oj maciek, maciek.g

    Ciekawe, że Duda obudził się dwa lata po katastrofie i dopiero teraz podaje swe „rewelacje”. Skoro przedtem milczał, jest jasne, że robi to pod politykę swego ugrupowania. Te „rewelacje” są dla „ciemnego ludu” jak to trafnie nazwał Kurski

    Nie mniej ciekawe jest dwuletnie milczenie dr Ewy Marszałkini w sprawie jej bzdurnych zapewnień o braterskiej współpracy polsko-rosyjskiej przy sekcjach zwłok i innym bajdurzeniu, które służyło ustanowieniu relacji międzysąsiedzkich na nowym, wyższym i dziejowym etapie. A. Duda milczał, bo nie miał się czym chwalić, spełnił tylko swój urzędniczy obowiązek wobec małżonki byłego pracodawcy, podczas gdy bujna wyobraźnia minister dr Ewy miała charakter całkiem prywatny, podobnie jak jej pobyt w Moskwie. No i ten szok…

    Oszczędź, maćku.g, bohaterską ochotniczkę – dr Ewę, bo waląc w Dudę, trafiasz nolens volens w śpiącą przez 2 lata bohaterkę dr Ewę.

  228. (punkt 3. wykladu dla Falicza et al. nie przechodzi, dzielę go więc)

    3a. „Pierwszym elementem jest zasada wymagająca nadwyżkę budżetową w wysokości 1 procent PKB średnio w ciągu cyklu koniunkturalnego”.

    To jest pierwszy punkt reguł zapewniających równowagę budżetową Szwecji.

  229. 3c. Oto cały akapit reguły 1.
    The first element is a rule requiring a budget surplus equal to 1 percent of GDP on average over the business cycle. On the face of it, that sounds very much like Chile’s structural balance rule. It would, in fact, produce a similar trajectory for the deficit and debt over the long run. However, the Swedish rule is more flexible than the Chilean version in two respects. For one thing, it allows more room for countercyclical policy, since the government can, if needed, run a structural deficit during a downturn provided it is offset by a correspondingly greater surplus during the next expansion. Also, under the Swedish rule, year-to-year budgeting is not as closely dependent on estimates of the output gap, a concept that is difficult to define and measure with precision.

  230. Lewy (18:48)
    Rozumiem.
    Ten tekst (14:49, „Aluzjonista”) jest próbką pastiszu, w.zw. z ostatnim felietonem red. Passenta w POLITYCE 41, pt. „Leniwy cenzor” – może będziesz miał okazje zerknąć? Podtytuł daje on – „Mój mały PRL”, i podaje obszerne fragmenty swojego felietonu w POLITYCE (1978, 7 stycznia). Czy on tym felietonem z roku 2012 jakiejś aluzji nam nie daje? Mi się zdaje, że on zauważa, że nadal PRL żyje w narodzie. Weźmy na przykład zwolnienie lekarskie, które można dostać od zaprzyjaźnionego lekarza (o ile się go ma) pod byle nie medycznym pretekstem. Antonius podaje przyklady nieuczciwości ludzkiej, która jak twierdzą blogowi znawcy PRL istniału już wtedy, np. przy niedozowlonym parkowaniu samochodu na miejscu dla inwalidy. Podaje przyklady niesolidności i obojętności wobec innych, oraz beztroskiego bałaganiarstwa. Czy jest to objaw nowego zachowanie, typowego dla III RP, czy jest w tym też echo PRL?

    Sądzę więc, że porównywanie PRL z III RP, która ma elementy PRL-bis jest nieuprawnione. Z tym, że ja nie porównuje. Tylko sobie przypominam. Zdaję sobie sprawę, że emerytom post PRL-owych zależeć może na chwaleniu PRL, aby młoda opinia publiczna zgodziła się podnieść im świadczenia, oraz emerytury (w końcu nie tak niskie, relatywnie rzecz ujmując). Jakaż awantura wybuchła także na blogu, gdy ostatnia rewaloryzacja ZUS-owskich emerytur była kwotowa, a nie jak dotychczas – procentowa. Rzeczywiście jest mi bardzo i szczerze przykro z tych wszystkich powodów.

    Ale na niczym od Polski mi nie zależy, jedynie abym mógł po niej przez kilka tygodni popodróżować, raz na jakiś czas. Niekoniecznie rowerem. Może pociągiem relacji A do B?

  231. JK (21:07)
    Zauważ, że mi nie chodzi o długość przejazdu pociągu. Niewiele się one zmieniły od czasu PRL. Może w 10-15 lat temu spóźnienia na głównych trasach były rzadsze niż teraz. Mnie głównie chodziło w jednej opowiastce o to, że obecnie pociągi są znacznie mniej zapchane. Jest ich w cieci typu intercity więcej, w relacji Warszawa-Kraków co najmniej 10 na dzień, pośpieszne i ekspresy. I jest w nich nieporównywalnie wygodniej, bar jest dostępny i pusty. Po prostu znacznie więcej, nieporównywalnie więcej ludzi podróżuje przez Polskę samochodami.

    Natomiast komunikacja miejska, choćby w Warszawie poprawiła się znacznie do lat 1970-80.

    Note bene absolwent nie czyta uważnie, nie pisałem, że pośpieszny miał w rozkładzie 9 godzin jazdy, tylko 5, osobowy jechał 9. On juz kiedyś miał trudności z pojmowaniem tekstu i ten stan się pogarsza.

  232. telegraphic observer
    10 października o godz. 20:50

    Hey, moje traumy i klęski, wyleję teraz na blogu u Passenta trochę brudnej wody, posieję zamętu, namłóceniu powietrza.
    ….
    A jak chcecie poopluwać III RP to weźcie Falicza pod rękę i poszukajcie odpowiedniego blogu. Blog Daniela Passenta jest dla tych, którzy szanują i lubią III RP. I bronią jej dobrego imienia….”

    Kazdy kto ma chociaz troche pojecia o lubieniu i przyjazni wie, ze najgorsze jest falszywe schlebianie.

    Prawdziwa troska przejawia sie w krytyce.
    Ci, ktorym zalezy – chca zeby bylo dla ich ojczyzny jak najlepiej.
    Nie dla tej czy innej partii, nie dla chloptasi z PO czy PiS.

    Ktos kto przesiakl latami flaszywej propagandy i tworzenia plastikowego wizurenku „keep smiling” ala-americana ma problemy ze zrozumieniem tego prostego faktu.

  233. maciek.g
    10 października o godz. 19:06

    Ciekawe, że Duda obudził się dwa lata po katastrofie i dopiero teraz podaje swe „rewelacje”. Skoro przedtem milczał, jest jasne, że robi to pod politykę swego ugrupowania. Te „rewelacje” są dla „ciemnego ludu” jak to trafnie nazwał Kurski…”

    Panie Macku,
    (przepraszam za mocne slowa ale to parafraza).
    Moze Duda nie chcial rozdrapywavc i tanczyc na grobach ale w koncu widzac co sie dzieje, tak jak lekarz Ksiazek; „nie wytrzymal tego kure…wa” i zaklamania i powiedzial to dopiero teraz.

  234. telegraphic obs. 3.24. Piszesz bzdury o kolejach. Czas przejazdu z Krakowa i Śląska do Warszawy zmniejszył się radykalnie po wybudowaniu za Gierka Centralnej Magistrali. Gdzie indziej pozostał taki sam jak przed wojną lub znacznie się wydłużył. Prawdą jest natomiast, że podróże są wygodniejsze głównie z powodu wielokrotnie wyższych cen biletów i braku chętnych do podróży. Ponad połowa połączeń kolejowych została zlikwidowana. Stworzono natomiast ponad 60 spółek kolejowych i tyleż prezesów, członów rad nadzorczych, dyrektorów i t p darmozjadów. Miejsca dla partyjnej sitwy.

  235. mag
    10 października o godz. 20:46
    Swietny komentarz, mądry a jednocześnie zrównoważony. Tego zrównoważenia Ci najbardziej zazdroszczę, bo mnie niestety czasami ponosi i potem tego żałuję. Czekam na każdą Twoją wypowiedz z niecierpliwością.
    Serdecznie pozdrawiam

  236. telegraphic observer
    11 października o godz. 2:21

    (punkt 3. wykladu dla Falicza et al. nie przechodzi, dzielę go więc)

    3a. „Pierwszym elementem jest zasada wymagająca nadwyżkę budżetową w wysokości 1 procent PKB średnio w ciągu cyklu koniunkturalnego”.

    To jest pierwszy punkt reguł zapewniających równowagę budżetową Szwecji….”

    Fajnie by bylo przeniesc razem ze szwedzka zasada cyklu – cala reszte spoleczno-gospodarczych rzeczywistosci i rozwiazan. (bez pogody…)

    Niestety rozni uczeni ekonomisci… mysla, ze moga sobie wziasc to od jednych, tamto od drugich a trzecie od jeszcze kogos i bedzie super.

    TO,
    nie ma sensu wybiorczo proponowac pewnych rozwiazan, ktore wpasowane sa w calkowicie inny/konkretny system ekonomiczno-socjalny i specyficzne lokalne uwarunkowania.
    Powtorz sobie to 7 razy – to moja teoria.

    Po pierwsze:
    „Sluszne reformy” punktowe moga przyniesc wiecej klopotow niz korzysci.

    Po drugie:
    Poczytaj sobie nielubiane przez Ciebie Kolodke – nie ma uniwersalnych regul – kazdy kraj jest wyjatkowy i realizm/pragmatyzm polega na dostosowywaniu rozwiazan do realiow spolecznych, gospodarczych, kulturowych, historycznych itd.

    Pieknie to pasuje do Tuskowych „reform” emerytalnych.
    Paro-letnie dluzsze odprowadzanie skladek do ZUS-u oznacza wieksza ilosc pieniedzy, z ktorej 40% zmarnuje ten niefektywny moloch zusowski.

  237. Wytrwałość
    Stare przysłowie mówi że
    – wszystkiej wódki nie wypijesz
    – wszystkich dziewczyn nie //zaliczysz//
    ALE PRÓBOWAĆ TRZEBA – HISTORIA TEGO OD NAS ŻĄDA.
    Czy tak naprawdę potrzebne nam są komentarze kadetów, faliczów,
    // celowo małą//.
    Oni i tak wszystko lepiej wiedzą , są bardziej papiescy od papieża a komu z nimi nie po drodze lub ma inne choćby mniemania – to WRÓG , bez wstydu , moralności i tych pozostałych zalet IM tylko przynależnym.
    Więc dajcie sobie spokój z czarnosecińcami.
    Tacy zawsze byli są i będą. Przecież nawet w Biblii nie jest powiedziane że Kain zmarł bezpotomnie.
    ukłony

  238. dot. Andrzej Falicz, 10.10 g. 5:57
    Od ponad 2 lat czytam dyskusję na tym blogu i jak dotąd „korzystałem z okazji by być cicho”. Zawsze ktoś z szanownych dyskutantów zabierał głos, na tyle klarownie i trafnie przedstawiając mój własny punkt widzenia, że czułem się zwolniony od pisania. Czasem tylko Axiom1 czy Falicz wypisali takie rzeczy, że trudno się było utrzymać w ryzach no i stało się…
    Nie wytrzymałem przy Faliczu zabierającym głos w sprawie Kopacz:
    „Napisalem, ze to skandal zeby Tusk wysylal slaba kobiete polprywatnie niezapewniajac odpowiedniej oficjalnej reprezentacji rzadowej by dopilnowala przebieg indetyfikacji”.

    Sądzę, że tu się Falicz trochę zagalopował. Zdaje się, że taka piękna katastrofa, w której na raz ginie 96 osób, w tym – odliczając Rodziny Katyńskie i załogę samolotu – około 50 osób kluczowych dla obozu prezydenckiego; katastrofa specjalnego samolotu, co do którego prawnicy spierają sie do dziś czy był rządowy czy wojskowy; była ewenementem na skalę światową i nie istnieją żadne opracowane procedury, uzusy, co do tego jak postępować w takich przypadkach. Istnieje natomiast domniemanie prowadzenia wszelkich przewidzianych prawem działań przez organy państwa na terenie którego zaszło takie zdarzenie.
    Nie ma procedur i przepisów wykonawczych regulujących każdą czynność i stopień współuczestnictwa w nich przedstawicieli drugiej strony. To rosyjskie służby przeczesują teren, to rosyjskie służby zajmuja się transportem ludzkich szczątków, procesem ich identyfikacji, to one zabezpieczaja pozostały materiał dowodowy.
    Nie wiem w jaki sposób Tusk mógłby wysyłać kogokolwiek (swoją drogą 100 razy lepiej, że „wysłał’ słabą kobietę niż „mocnego” i tępego Dudę) inaczej niż półprywatnie – procedur nie było.
    Niech mnie Falicz uświadomi co jego zdaniem znaczy „odpowiednia oficjalna reprezentacja rządowa, by doplinowała przebieg identyfikacji” – skoro nie ma umów i procedur, to nie ma też „odpowiedniej” reprezentacji. No i bardzo wygodnie jest po dwóch latach zapominać o presji czasu..
    Z tego co czytałem, widziałem i czego się dowiedziałem z bezpośrednich relacji pracowników polskiej ambasady, Rosjanie przejawiali daleko posuniętą empatię i chęć pomocy, a różne tarcia, typu nieuczestniczenie w procedurze identyfikacji wynikało z konkretnych przepisów procesowych – identyfikacja, jak i sekcja stają się dokumentami w postępowaniu sądowym i muszą być zgodne z przepisami FR – w tym także i z tym, że procedury te mogą przeprowadzać tylko i wyłącznie wyznaczeni „sądowi lekarze”.

    No i na koniec przypominam, że chodziło o katastrofę lotniczą, gdzie wszystkie zwłoki są makabrycznie pokawałkowane, pozbawione twarzy, porozrzucane na przestrzeni wieluset metrów, niekiedy powbijane w grunt na głębokość 2 metrów, szczątki ludzkie przemieszane są ze szczątkami maszyn i ziemią. W takiej sytuacji bez względu na to kto przeprowadzałby identyfikację: Rosjanie, Polacy, Amerykanie czy Teletubisie błędy były nieuniknione.

    „Jeden Duda ze zdziesiatkowanej kancelarii prezydenta na szczescie dopilnowal sprawy Kaczynskiej i nie dopuscil do bezszczeszczenia zwlok Kaczynskiej.”
    Przypominam sobie dokładnie przemówienie Dudy w Sejmie bo takiej hucpy i chamstwa dawno nie widziałem. Otóż ten młody człowiek krótko zreferował swój jakże udany nalot na Moskwę. Przyleciał celem zidentyfikowania zwłok Marii Kaczyńskiej, przywożąc ze sobą trumnę. Proponowano mu przejazd do hotelu (drobna insynuacja: żeby uniemożliwić mu kontrolę), ale on się nie zgodził i kazał się wieźć od razu na miejsce (drobna insynuacja: Kopacz zapewne gros czasu spędziła w hotelu). Dokonał identyfikacji (jak widać można było!), nie chcieli umieścić resztek w jego trumnie tylko w rosyjskiej (skąd ta nienawiść pisiorów do „ruskich trumien”? Jakich trumien mają używać w Rosji? Podpowiedź: takich jak w Polsce, czyli włoskich). Dzielny Duda postawił na swoim i szczątki umieścił w „swojej trumnie”. Można? Można.

    Duda albo jest głupi albo udaje, że nie wie, że wśród ofiar katastrofy byli równi i równiejsi i że p.Maria Kaczyńska należała do równiejszych. To nie on był super skuteczny. To Rosjanie byli wobec niego bardziej elastyczni niż wobec innych. Nie dlatego, że on tupał nóżką.

    Duda wykorzystał swój uprzywilejowany status, ale trudno było to na serio potraktować jak wskazówkę dla p. Ewy jak należało się zachowywać. Gdyby p. Ewa zaczęła 95 razy tupać nóżką, to by to na nikim wrażenia nie zrobiło. No i p. Ewa nie przyjechała z 95 trumnami. Poza tym jakoś dziwnie politykę i strategię tupania nóżkami propagują na poważnie tylko ci, którzy tam nie przebywali dłużej niż 1 dzień i po prostu niewiele widzieli.

    „Wszystko potwierdza nieudolnosc i lekcewazenie tragedii przez polski rzad”.
    Jasne. Jak bardzo potwierdza, wyjaśniłem wyżej. A pewnie najlepiej by było gdyby p. Kopacz przyjechała do Moskwy mianowana jako minister nadzwyczajny i pełnomocny do spraw identyfikacji ofiar katastrofy smoleńskiej, a w ślad za nią przyjechała Duda jako minister nadzwyczajny i pełnomocny w gabinecie cieni do spraw identyfikacji ofiar katastrofy smoleńskiej. Duda zająłby się ofiarami z kancelarii prezydenta, a Kopacz całą resztą pospólstwa, a Rosjanie mieliby ubaw (jeśli to zwrot właściwy w danych okolicznościach).

  239. kadett
    10 października o godz. 20:54

    Jeżeli lewactwu aborcyjnemu powiedzie się ten prawny zabieg poprzez znalezienie dla niego większości sejmowej, to natychmiast zorganizuję osobiście na szeroko zakrojoną skalę społeczną akcję poparcia dla ……
    😉
    Bardzo ładnie kadett:!:
    Jeśli zorganizujesz także akcje, które doprowadzą do tego, że prawactwo zamiast adoptować niechciane, nieurodzone wyłącznie mentalnie , co polega na zbiorowym modlitewnym skupieniu; zaproponuje wymierną, materialną i fizyczną pomoc w utrzymaniu przy życiu, pielęgnacji i całodobowej opiece – bywa że aż do naturalnej śmierci urodzonego z ciężkimi wadami genetycznymi – to ja się do ciebie przyłączę natentychmiast. I też będę hałasowała. A co mi tam??? Czy to za moje pieniądze?

  240. kadett
    11 października o godz. 0:07
    TJ,
    „po jednej stronie sporu są krytycy raportów MAK i KBWL LP, w tym część stanowią zwolennicy zamachu jako przyczyny pierwotnej katastrofy. Mają swoje powody, by obstawać przy swoich hipotezach i wybuchach (niekoniecznie związanych z zamachem), zważywszy na sposób pracy MAK, jego kłamliwe końcowe konkluzje i gorliwość rosyjską w zacieraniu śladów, wycinaniu drzewostanu i pucowaniu wraku.”

    Mój komentarz
    Przyczyną pierwotną katastrofy było złamanie przepisów, wejście w mleczną mgłę, o której wiedziała załoga i był powiadomiony dysponent samolotu, wykonanie podejścia próbnego do lądowania przy wyraźnym i nie budzacym wątpliwości powiadomieniu z wieży, ze nie ma warunków do lądowania.

    Po co te kombinacje z Anodiną i Stalinem, późniejszym wycinaniem drzew i myciem wraku? Z głośnym wyrażaniem zwątpienia, bo ja wiem, jedni kłamią, drudzy kłamią, nie wiadomo jak było.

    Kapitan poprosił wieżę o pozwolenie na podejście próbne do 100 m (z ewentualnym lądowaniem, gdyby była widoczność), otrzymał pozwolenie, bo wieża nie mogła mu tego zabronić i lecieli w tej mgle wypatrując ziemi, („nic nie widać” – głos w kabinie). Widoczność pozioma jaką musiał mieć samolot lądujący w Smoleńsku, to 1200 m, a oni mieli zero! Nawisem mówiąc kapitan kontaktował się uprzednio z załogą polskiego jaka, która wylądowała przed jakąs pół godziną. Wylądowała tylko i wyłącznie licząc na szczęście, na dziurę we mgle. Naruszyli w sposób ciężki przepisy, ale udało im się. Załodze Tu-154 i pasażerom zabrakło szczęścia.

    Pogoń za niezwykłymi wyjaśnieniami, które zwane są naukowymi , a które są oparte na zdalnym badaniu katastrofy, nie są konfrontowane z materiałem dowodowym, jest naturalnym dążeniem wśród szerokiej publiczności po każdym spektakularnym wydarzeniu. Podczepianie się pod fantazje i blagi istnieje wszędzie (patrz ostatnia krótka kampania w mediach rosyjskich o obezwładnieniu elektronicznym samolotu Su, który uderzył w wulkan w Indonezji).

    Metoda zaprzeczania faktom pozwala uzyskać remis w argumentacji i głosić, ze jednak są powody by obstawać przy swoim, itd.
    Czepianie się dyspozycyjnych naukowców, którzy tworzą kontrowersje typu komputer wyliczył inaczej, były wybuchy, tylko nie wiadomo na razie jakie, TAWS 38 ukryto, był spadek napięcia, nie było, czas był manipulowany, ja mam inne dane, było odłączenie, nie było, TAWS 38 wszystko pokazał, a więc był wybuch, TAWS jest pośrednim dowodem na wybuch, jeśli nie, to dlaczego Miller to ukrył, itp., itd., rodzi na zasadzie domina lawinę następnych kontrowersji.
    I tak można bez końca. A zerowa widoczność w mlecznej mgle spokojnie czeka na otrzeźwienie.
    Pzdr, TJ

  241. Andrzej Falicz,
    Zamiast się domyślać radzę poszukać w internecie co robił i mówił Duda zaraz po katastrofie i jak to koresponduje z tym co głosi obecnie.
    Ten pan wziął udział w filmie „Mgła” zrobionym specjalnie pod politykę na temat Katastrofy gdzie starano się obciążyć za katastrofę rząd.

  242. kadett,
    radzę zgłosić się na ochotnika do wyszukiwania szczątków ludzi którzy zginęli w dużej katastrofie lotniczej, a po takim doświadczeniu dopiero coś na ten temat pisać na blogu.
    To co napisałeś daje fatalne świadectwo o tobie

  243. jasny gwint,
    Jakoś nie zauważyłeś, że napisałem to co potwierdzasz sam, a mianowicie, że opisujesz na podstawie swoich doświadczeń.
    Przeżyłem cały PRL od jego początku , aż do okrągłego stołu -sam widziałem i doświadczyłem wiele. Wielu spraw dowiadywałem się z bardzo wiarygodnych źródeł. Moja rodzina i jej najbliżsi byli właśnie tymi zwalczanymi przez nową władzę i tymi którzy mocno przez nią zostali poturbowani. Przez małżeństwo poznałem z autopsji ludzi którzy na przewrocie wiele zyskali i wyszli z ubóstwa i biedy wiejskiej , dostając możliwość kształcenia się i odnoszenia sukcesów materialnych i zawodowych. Ciekawostka jest, że ci ludzie nie chwalą PRL’u a wręcz nienawidzą niektórych jego przywódców. Jak zorientowałem się przyczyną jest ich nieco fanatyczna wiara katolicka i przywiązanie do kościoła oraz słuchanie radia Maryja i TV Rydzyka.
    Oni są globalnie pod wpływem tej propagandy.
    Nie martw się czytałem też wiele ale zawsze analitycznie zestawiając o ze znanymi mnie realiami. Jakoś nie trafia do ciebie dlaczego mimo, że jak piszesz tak dobrze pracowano i osiągano dobre wyniki , tak słabo poprawiało się bogactwo kraju i tak bardzo kraje te zaczęły zostawać w tyle gospodarczo, aż doszło do całkowitego załamania się.
    Jak widać twe osobiste doświadczenia źle koresponduję z globalnymi faktami

  244. pies pawlowa
    11 października o godz. 10:49

    dot. Andrzej Falicz, 10.10 g. 5:57
    >>>>…..
    .”…..katastrofa specjalnego samolotu, co do którego prawnicy spierają sie do dziś czy był rządowy czy wojskowy; była ewenementem na skalę światową i nie istnieją żadne opracowane procedury, uzusy, co do tego jak postępować w takich przypadkach. Istnieje natomiast domniemanie prowadzenia wszelkich przewidzianych prawem działań przez organy państwa na terenie którego zaszło takie zdarzenie….”

    No Panie Psie Pawlowa,
    Dziekuje serdecznie za ten wpis!

    Bo jezeli jest tak jak Pan pisze, ze istnieje jedynie domniemanie a nie ma zadnych oficjalnych procedur jak nalezalo postepowac w wypadku takiej wyjatkowej katastrofy…
    to wynika z tego, ze mozna bylo zadac, wymagac, probowac, naciskac i wysylac nie tylko lekarzy by siedzieli na korytarzu ale oficjalnych przedstawicieli rzadu, ktory przeciez wedlug Tuska mial wyjatkowo dobre stosunki z braterskim rzadem Putina.

    A wyglada na to, ze brak procedur, zasad i przepisow w wypadku Polski i jej rzadu zaskutkowal w „wyslaniu” polprywatnie Pani Ewy zeby solidarnie plakala bo wiecej rzad zrobic nie smial.

    „Tepy mlody czlowiek”- cytujac Pana Psa (jakby lepszy byl stary tepak ?…) – Duda, pojechal w konkretnej sprawie i postawil sie Rosjanom i okazuje sie, ze z powodu braku procedur – tak wlasnie mozna bylo zrobic, by samemu probowac zmieniac postepowanie Rosjan.

    Niekoniecznie z gory przyjmowac pozycje defensywna „wysylajac” Pania doktor – by dodawala ducha a pozniej relacjonowala pelna brateskiego sukcesu wspolprace z rosyjskimi sluzbami – by wykazac, ze to jedynie PO moze liczyc na rosyjska uprzejmosc w przeciwienstwie do
    „skloconych” z sasiadami „kaczystow”.

    Wszytko wskazuje na to, ze caly falsz, ktory wychodzi teraz na jaw mial sluzyc pijarowi PO – ktore wobec tragedii kierowalo sie glownie polityczna kalkulacja.

  245. Wzmożenie moralne gwarantuje absolutną rację, zastępuje argumenty

    W Sejmie wiceszef MSW Michał Deskur przedstawił informację o działaniach zabezpieczających policji w czasie marszu „Obudź się Polsko”. Między innym podał ocenę liczby uczestników marszu – 40 000 osób.

    „Według organizatorów: PiS, sympatyków TV Trwam i „Solidarności” w marszu uczestniczyło co najmniej 200 tys. osób, a policja mówiła o 50 tys.”

    Z informacjami przedstawionymi przez Deskura nie zgodziła się Małgorzata Sadurska (PiS). Zarzuciła mu kłamstwo, jeśli chodzi o liczbę uczestników marszu „Obudź się Polsko”. – Obraził pan uczestników, którzy brali udział w marszu – powiedziała Sadurska.”

    PiSowscy propagandyści i działacze traktują swoją prawdę jako najsłuszniejszą i najprawdziwszą jako że pochodzi od prawdziwych Polaków. W przypadku jakiejkolwiek kontrowersji stosują argumentację moralną by zdeprecjonować inne niesłuszne prawdy oraz napiętnować ich głosicieli. Tak było i w przypadku ocen wielkości demonstracji „Obudź się Polsko”. My mówimy 200 000, policja swoje 50 000, Deskur swoje 40 000.
    Zostało wykorzystane niezawodne koło ratunkowe PiSu – etykieta wątpliwej moralności w postaci publicznego orzeczenia, że ten ostatni ma czelność postępować niemoralnie – obraża uczestników marszu. Etykieta przyklejona, dyskusja zakończona.

    Pzdr, TJ

  246. maciek.g
    11 października o godz. 11:29

    Andrzej Falicz,
    Zamiast się domyślać radzę poszukać w internecie co robił i mówił Duda zaraz po katastrofie i jak to koresponduje z tym co głosi obecnie.
    Ten pan wziął udział w filmie „Mgła” zrobionym specjalnie pod politykę na temat Katastrofy gdzie starano się obciążyć za katastrofę rząd….”

    Panie Macku,

    W przeciwienstwie do Pana i TJ-ota nie jestem specjalista od katastrof lotniczych (sarkazm celowy) – w ogole sie na ten temat nie wypowiadam w przeciwienstwie do tych – lacznie Panem Passentem – ktorzy WIEDZA (?) jak doszlo do katastrofy.
    Czy fakt wystapienia w filmie jest dowodem na to, ze Duda sie nie postawil Rosjanom i, ze nie wywalczyl poszanowania zwlok Kaczynskiej?
    Nie bardzo rozumiem.

    Jeszcze wciaz slysze panskie zapewnienia, ze takie czy inne wybory zyciowe jak np. wieloletnia praca w prlowskich tajnych sluzbach – nie powinna nam zatykac uszu na to co ci ludzie mowia bo w danej dyskusji liczy sie nie ich postepowanie w przeszlosci ale merytoryczna zawartosc
    wypowiedzi.

    A wiec przepraszam bardzo ale Duda moze wedlug mnie wystepowac w 20 filmach lacznie z filmami rozbieranymi – skoro jest prawda, ze mozna bylo twardo wynegocjowac zmiane stosunku Rosjan do postepowania z cialami ofiar –
    to jednoznacznie wskazuje to, ze mozna bylo CHOCIAZ sprobowac nie dopuscic by polscy lekarza musieli siedziec na korytarzu.
    itd.
    Pytanie:
    Dlaczego rzad wyslal jedynie splakana Pania doktor polprywatnie oraz Tuska by do zdjecia objal sie z Putinem?
    Czy bylo to nie mozliwe?

  247. @ANCA_NELA
    Twoja logika lewicująco-katolicka musi być ułomna, bo są obszary gdzie elementy od sasa do lasa trudno ze sobą pogodzić (zbiory rozłączne). Pamiętasz tę rozdartą sosnę z ‚Ludzi bezdomnych’..? Taka scenka uruchomiająca wyobraźnię powinna podziałać otrzeźwiająco:

    Rok 2038. Do lekarza przychodzi babcia z 5-letnim wnuczkiem, który skarży się od jakiegoś czasu na coraz częstsze napady duszności.
    Lekarz do babci – trzeba go przebadać. Dam odpowiednie skierowania.
    Za 2 lata ponowna wizyta z wynikami badań, bo kolejki są znacznie dłuższe niż byly 25 lat temu. Lekarz nerwowo przeskakuje wzrokiem po ekranie monitora, paluchem co raz przesuwając po nim (wyniki są już od 2 lat powszecnie zapisywane w czipie karty pacjenta). Kiedy kończy, prosi wnuczka by wyszedł i poczekał na korytarzu, po czym zwraca się do babci:
    – Przykro mi, ale my tego przypadku nie będziemy…
    – Czego? – dopytuje babcia.
    – Jak to czego? Poważnych i trwalych błędów genetycznych nie leczymy od 2020. Tutaj widzę poważną wrodzoną wadę serca. Ktoś nie dopełnił 5 lat temu swoich obowiązków na etapie selekcji prenatalnej i dopuścił malca na świat. Pomyłki, proszę Sz. Pani, ciągle się zdarzają. Między nami mówiąc, ten malec nie powinien się w ogóle urodzić. w myśl ustawy. Wada będzie się poglębiać. Małe serce, mała wada. Duże serce, duża wada.
    – Ale dawniej to było leczone – odpiera skonsternowana babcia.
    – Tak było jeszcze 25 lat temu… Pani jest mocno niedzisiejsza…

  248. maciek.g
    już do wydawania świadectw to maciek.g moim zdaniem kompletnie się nie nadaje. Prędzej do wydawania czego innego.

    PS.
    A kto wyszukiwał szczątki w Smoleńsku? Czyżby jednak dr Ewa gołymi ręcamy urobiona po łokcie..?

  249. Panowie
    Anrzej Falicz, kadett i maciek.g
    Ponieważ zgadzam się z opiniami maćka.g na temat katastrofy smoleńskiej, prosze pozostałych panów o chwilę uwagi, bo chcę uzasadnić – dlaczego.
    9-10 o g.20:38 zamieściłam na tym blogu post na ten właśnie temat, nawiązujący do tytułu wpisu Gospodarza „Cudów nie ma”.
    Jeśli nie chce się Wam przewijać do tyłu(nie mogę przekleic, bo mam kłopot z paskiem narzędzi, to zacytuję siebie samą:
    „Właśnie zaczęłam oglądać transmisję na zywo w TVN24 z operacji Stratos, gdy została przerwana i odwołana z powodu złych warunków pogodowych.
    I tak sobie pomyslałam, dlaczego nie została W PORĘ przerwana – z tych samych powodów – „misja” samolotu, który miał dowieżć 96 VIP-ów na uroczystości w Katyniu?
    Co najmniej na pół godziny przed ewentualnym lądowaniem wiadomo było (informowała wieża kontrolna na lotnisku i załoga JAK-a, której „jeszcze” się udało na granicy maksymalnego ryzyka), że warunków do lądowania NIE MA, bo mgła gęstnieje, a lotnisko nie ma nowoczesnych urządzeń „naprowadzających”.
    Stalo się, jak się stało. Z przyczyny jak najbardziej prozaicznej – z lekceważenia praw natury i totalnego braku wyobraźni.
    Niestety, odpowiedzialność spoczywa na tych, którzy podejmowali decyzje na pokładzie samolotu”…
    Skracając mój wywód, dodam tylko, że doszukiwanie się jakiegoś podwójnego dna tego WYPADKU LOTNICZEGO, mnożenie teorii spiskowych jest abberacją!
    Ciekawe, że nikt spośród wyznawców tych teorii na tym blogu, nie zareagował na ten mój wpis.
    No bo jak polemizować z warunkami pogody i narzucającą sie w związku z tym logika wydarzeń?

  250. Serdecznie proponowalbym wszystkim wynioslym medrcom od Antoniusa do TJ-ota
    by nie odwracali uwagi pancernymi brzozami od wiekopomnego kolejnego expose premiera
    „bez alternatywy” Tuska.

    To juz jutro.

    Beda marchewki… (jaki zapowiada Grzechu..) beda niespodzianki (jak zapowiada Krzychu) – wiec czekajmy na ile sie zmienila sytuacja w ciagu roku (pomimo oczywistych dla wszystkich cykli koniunkturalnych…), ze Tusk musi „poprawic” swoje poprzednie expose.
    Biorac rowniez pod uwage fakt, ktorego byc moze premier nie zauwazyl, ze budzet jest juz zatwierdzony !!!
    (pewnie za jego plecami…).

    Na ile bedzie to nowa spojna wizja panstwa a na ile normalna paplanina, ze tym damy 100 zlotych a tamtym zabierzemy 200, tych ozusujemy bo „taka jest wola Polakow”, tamto odmrozimy (po cholere zamrazalismy?) i ze nie jest tak zle bo przeciez moze byc jak w Grecji ….
    wszedzie jest zle a u nas nawet 2% wzrostu, pla pla pla.

    Po co w ogole nowe expose po roku rzadzenia?
    Czy teraz bedziemy mieli coroczne expose?

    Czy expose beda wywolywane kiepskimi notowaniami sondazowymi?

  251. kadett,

    Andrzej Duda, odniósł on wrażenie, jakby

    I to właśnie na wrażeniach jakby pana obecnie posła Dudy opierasz cały swój wywód o domniemanej mozliwości zbeszczeszczenia zwłok Kaczyńskiej ?

    Pan Duda mógł mieć odnosić wiele wrażeń biorąc pod uwagę jego stan emocjonalny, co jednak niekoniecznie musi pokrywać się z rzeczywistością.

    Zbeszczeszczenia poprzez sfotografowanie zwłok ?

    A od kiedy to zwłok nie mozna fotografować, nie tylko dla celów dowodowych. Można je fotografować, a co najwyżej nie można robić ze zdjęć uzytku, który stanowiłby zbeszczeszczenie.

    Skoro można fotografować żywych bez pytanai się ich o zgodę, to czemu nagle fotografowanie umarłych ma stanowić jakieś tabu ?

    Na miejscu Rosjan zaczałbym fotografować i filmować lądowania i starty wszystkich maszyn z polskimi oficjelami przylatujących do tego kraju czy nawet przezeń przelatujących. Żeby w razie czego uniknąć namnażania teorii o spisku lub o zbeszczeszczeniu, w których część społeczeństwa polskiego się lubuje.

    Z pewnością nie są to lewacy.

    Z lewackim posdrowieniem dla blogowego taliba.

  252. TJ,
    to po kiego KBWL LP śleczała nad raportem tyle czasy, kilkakrotie przesuwala termin upublicznienia, czekala na wyniki eksperymentu z bliźniaczą tutką, by potem utajnić jego wyniki..? Szkoda nafty! Wystarczyło napisać jedno zdanie:
    Przyczyną pierwotną (i ostateczną) katastrofy było złamanie przepisów, wejście w mleczną mgłę, o której wiedziała załoga i był powiadomiony dysponent samolotu, wykonanie podejścia próbnego do lądowania przy wyraźnym i nie budzacym wątpliwości powiadomieniu z wieży, ze nie ma warunków do lądowania.

    Mgła była, to prawda. 20 minut wcześniej w tej mgle lądował rosyjski ciężki IŁ i mało brakowało, żeby się roztrzaskał o płytę. Pewnie łamał zasady, ale z pewnością nie ladował wbrwe przełozonym. Ledwo się wykaraskał, ale nie wyladował. Kto wie, co po drodze kosił i ścinał..? TJ wie..?

    Piloci utwierdzani byli przez kontrolera lotu do końca, że są „na kursie i na ścieżce” i że pas wolny, a posadka dopelnitielno.. Jeszcze raz powtarzam: to, czy polscy piloci zeszli poniżej poziomu decyzyjnego świadomie, czy w ogóle chcieli schodzić poniżej dopuszczalnego poziomu pozostanie tajemnicą, bo uruchomienie automatu odejścia nie pozostawia śladów w rejestratorach. (Kpt. Potasiuk wyraźnie uprzedza : jak nie będzie warunków, odchodzimy w automacie). „Eksperci” polscy i „emerytowani piloci” daliby się pokrajać w kawałki, że bez ILS mogli sobie naciskać wszystko naraz, nie tylko ‚uchod’. Eksperyment w Mińsku tych bzdur nie potwierdził. Dzisiaj trudno wykluczyć do końca awarię automatu odejścia. Problemy z tą tutką były wcześniej i było o nich głośno!

    Błędy polskiego rządu nakładają się na siebie. Ostatnim była kuriozalna decyzja Premiera o zakończeniu prac komisji KBWL LP, mimo, że sledztwa trwają i terminy ich zakończenia są wciąż odkladane. Pojawiają się nowe okolicznosci i pojawią się jeszcze po przekazaniu Polsce dowodów materialnych. Powoła się nową komisję, a raport millera się unieważni..? Ta idiotyczna decyzja premiera Tuska o zakończeniu prac KBWL LP w sprawie przyczyn katastrofy smoleńskiej uniemożliwia teraz ekspertom wchodzącym w jej skład odniesienie się do nowych faktów i prób budowania na ich podstawie kolejnych wersji i hipotez. Tusk w istocie zamknął polskim ekspertom biorącym udział w pracach KBWL LP gęby, mimo, że niektórzy czlonkowie komisji wyrażali odmienny od Tuska pogląd i skłonni byli do rzeczowej dyskusji z autorami krytycznych opinii wobec ustaleń Komisji Millera. Tusk chciał mieć sprawę odfajkowaną, bardzo mu widać ciązyła. Zbiera teraz efekty swoich pochopnych decyzji, ale to dopiero ich początek. Największej katastrofy III RP, blamażu i kompromitacji politycznej D. Tuska zalutować się nie da, jak tamtych trumien.

  253. http://www.youtube.com/watch?v=xA7bKZNVIGo&feature=relmfu

    Czy to przypadkiem nie nasz blogowy * kadett * tak wyspiewuje
    tylko co on sie napil,chyba wino mszalne i tak jakos rozbrykal
    sie ostatnio.

  254. @Ted
    nie piję i żyję. Nie-mo-żli-we??? Możliwe!!! Strzał kulą w płot. Nie wiem skąd wysyla Ted te antykościelne strzały. Przy okazji zatem informuję, że kościoły w Polsce są coraz okazalsze nie ma wokół nich płotów (z wyjątkiem małych kaplic góralskich, ale wtedy płoty są rzeźbione).

  255. TJ
    11 października o godz. 12:25

    Wzmożenie moralne gwarantuje absolutną rację, zastępuje argumenty”'”

    TJ-ocie odnieliscie wielkie zwyciestwo…

    Na manifestacje ‚Obudz sie Polsko” przyszlo TYLKO…40 tysiecy ludzi a na manifestacje w Krakowie o sekularne panstwo maszerowalo az 200 osob (bez Hartmana… – nie mial czasu).

    Jak teraz arytmetycznie udowodniliscie oczywista porazke PiS-u nie pozostaje nic tylko pogodzic sie z bezalternatywnym rzadem Donka, Zdzicha i Rycha.
    I czekac z zapartym tchem na expose, ktore chwilowo oglupialemu elektoratowi calkowicie przywroci zaufanie do rzadu

    Szanowna Pani Mag,

    Nie mam zielonego pojecia z jakiego powodu nastapila katastrofa w Smolensku.
    Jestem pod wrazeniem tych, ktorzy wierza, ze wiedza bo przeczytali jeden czy 3 artykuly na ten temat.
    Zupelnie nie rozumiem po co te lata badan po katastrofach lotniczych skoro wystarczyloby przeczytac taka Gazete Wyborcza albo Express Ilustrowany.
    Po co te setki ekspertow tysiace analiz itd itd.
    Symulacje, skrzynki, tasmy.

    Jest mi milo pisac na bloku gdzie gosci tylu ekspertow od wypadkow lotniczych – majacych dostep do informacji, ktorych nie ma nawet prokuratura ( i nie ukrywa tego).

    TJ po raz setny wykazuje z zelazna logika – zszywajac setki faktow pracochlonnie wyluskanych z Dziennika Baltyckiego, Wprost i Teleexpressu i zawsze wychodzi jedno:
    Kaczynski zawinil!

    A teraz Mag serio:
    Nie mam zielonego pojecia dlaczego mial miala miejsce katastrofa.
    Za to mam jasne pojecie, ze cale dochodzenie jest karkolomnie nieudolne, rozlazi sie w sprzecznosciach i insynuacjach takich jak pijany general czy telefon do brata.
    Pociety i umyty wrak.
    I posprzatany teren… po wypadku.
    Telefony, ktorych wciaz nie oddano rodzinom i nowe fakty dostarczane z Moskwy po ponad dwoch i pol roku od wypadku.
    mamy zaufanie do Moskwy w sprawie Smolenska…
    chociaz jezeli chodzi o takiego Chodorkowskiego czy „Wsciekle Pipki” nie mamy watpliwosci, ze rosyjskie sluzby sa calkowicie upolitycznione i niewiarygodne…
    Ja poczekam na wyniki.
    To moze trwac jeszcze lata.

  256. kadett vs Anca Nelli,
    (krótko, tylko pięć groszy)

    w rządzie Jarosława Kaczyńskiego pętała się (ale za to dostojnie) poważna osobistość w osobie niejakiego prof. Religi. Był on wybitnym lekarzem i menagerem oraz (nazwijmy to na wyrost) przyjacielem Premiera do ktorego ucha miał dostęp bezpośredni.
    Poza tym osoba niezwykle medialnia i silna osobowość. W mediach, których był stałym gościem mówił on (można to nazwać skargą) o odkładaniu przez Premiera (mimo najlepszej sytuacji finansowej państwa w III RP) reformy służby zdrowia.
    Profesor jednak nie ukrywał, że do tego (reformy) ‚interesu’ trzeba dołożyć.
    Stać go było na taką prawdę, bo znał się na tej branży na wylot. Nie bał się też niechęci (inaczej niż obecni mnistrowie) swoich przełożonych.
    Był to jedyny ‚gość’, który miał realną wizję reformy i mógł ją, jako jedyny, udnie przeprowadzić.
    Udana reforma byłaby teraz wielkim kapitałem politycznym J. Kaczyńskiego i dobrodziejstwem społecznym.
    Kaczyński wiedząc o złożoności tego problemu odkładał go do ewentualnego lepszego czasu lub przekazania go politycznemu rywalowi w celu śmiertalnego zadławienia tegoż rywala.
    Tymczasem Donald Tusk zmarszczył brwi i zażyczył sobie oszczędności na tej reformie, więc obecnie mamy zapaść w służbie zdrowia, a będzie jeszcze gorzej.
    O szczegółach nie chcę pisać, bo nie lubię zapachu lazaretów.

  257. Jacobsky,
    nikt Ci nie broni fotografować się nawet ze zwłokami. I nie tylko fotografować. Rzecz gustu w końcu. Tylko skąd Ty weźmiesz zwłoki bez profanowania ich i bezczeszczenia..? Macie tam sklepy z dmuchanymi..?

    A tak całkiem poważnie, jak przystało na sytuację, w jakiej znalazł się A. Duda w Moskwie, to znalazł się b. dobrze i powierzoną mu misję służbową wypełnil do końca. W końcu umysł prawniczy, a nie lekarz od leczenia stosunków polsko-rosyjskich bez stosowania szczepionek. I chwała mu za to!

  258. Gratuluje Jacobskiemu
    jego pewnosci co do tego jakie sa granice etycznego postepowania.
    Swoje stanowisko okreslil pare felietonow temu piszac (cos w tym rodzaju), ze trupy ofiar to przeciez tylko kawalki miesa.
    Dla ciemnogrodu wydaje sie oczywiste, ze poszanowanie godności ciała ludzkiego jest zgodne z prawem międzynarodowym i powszechnymi standardami etycznymi.

    Czy etycznym jest obfotogarofowywanie i filmowanie zwlok Prezydentowej przez rosyjskie media – po to np. by zrobic kase i zwiekszyc ogladalnosc – bez pytania o zgode najblizszych?

    Nie wszyscy sa tak racjonalni w obliczu smierci jak Jacobsky.
    Znana byla dyskusja nad etycznym wymiarem zdjec (nagrodzonych) jednej z ofiar trzesienia ziemi na Haiti.
    http://fotoblogia.pl/2011/04/03/etyczne-czy-nie-debata-nad-nagrodzonym-zdjeciem

    Dziewczyna zostal zastrzelona przez policje gdy wynosila skradzione rzaczy ze zburzonego sklepu.
    Warto tu dodac, ze policja nie dopuszczala ludzi chcacych ratowac przywalonych gruzami bo mogliby przy okazji cos…ukrasc.

  259. 3d. Fragment Unijnego TREATY ON STABILITY, COORDINATION AND GOVERNANCE (TSCG)

    Deficyt strukturalny (efekty cykliczne i jednorazowe środki nie są brane pod uwagę) 0,5% PKB

    Requires contracting parties to respect/ensure convergence towards the country-specific medium-term objective (MTO), as defined in the SGP, with a lower limit of a structural deficit (cyclical effects and one-off measures are not taken into account) of 0.5% of GDP; (1.0% of GDP for Member States with a debt ratio significantly below 60% of GDP). Correction mechanisms should ensure automatic action to be undertaken in case of deviation from the MTO or the adjustment path towards it, with escape clauses for exceptional circumstances. Compliance with the rule should be monitored by independent institutions.

  260. Ted
    11 października o godz. 13:53

    Ted,
    jako odtrutke proponuje bozyszcze wszystkich swiatlych i nowoczesnych Polakow – najlepszy prezydent wszechczasow Olek Magister Kwasniewski – tanczy – disco-polo!:

    http://www.youtube.com/watch?v=gQ_8LAYId9Y

    Na drugim planie kiwaja sie Jasny Gwint z Absolwentem a przyklaskuje TO z TJ-otem.

  261. mag,
    nie pleć dziewczę trzy po trzy, zatańcz dziewczę teraz ty…

    Na lotniskach cwilnych obowiazują określone procedury, nieco inne niż na lotniskach wojskowych. Mimo, że większość cywilnych wyposażona jest w nowoczesne urządzenia automatycznego naprowadzania samolotu na pas, to w przypadku wyjątkowo niesprzyjających warunków pogodowych, utrudniających bezpieczne lądowanie (np. wichura, mgła, snieżyca, itepe) lotniska się po prostu za-my-ka! Decyzja o zamknięciu jest nieodwołalna i skutkuje odsylaniem samolotów na inne lądowiska. Dlaczego Siewiernego nie zamknięto? Dlaczego bezposrednio przed tutką chciał usiąść na nim rosyjski IŁ transportowy. Hmmm? A kto powiedzial, że samolot z parą prezydencką lądował (poza min. Sikorskim, który w 10 minut po katastrofie wiedział już, że winni są piloci i tylko ustalić trzeba kto ich zmuszał do lądowania).

  262. JG (9:36)

    telegraphic obs. 3.24. Piszesz bzdury o kolejach. Czas przejazdu z Krakowa i Śląska do Warszawy zmniejszył się radykalnie po wybudowaniu za Gierka Centralnej Magistrali. Gdzie indziej pozostał taki sam jak przed wojną lub znacznie się wydłużył. Prawdą jest natomiast, że podróże są wygodniejsze głównie z powodu wielokrotnie wyższych cen biletów i braku chętnych do podróży. Ponad połowa połączeń kolejowych została zlikwidowana. Stworzono natomiast ponad 60 spółek kolejowych i tyleż prezesów, członów rad nadzorczych, dyrektorów i t p darmozjadów. Miejsca dla partyjnej sitwy.

    Ze słowniczka budowniczego PRL:
    1. zmniejszył się radykalnie (czas przejazdu) = o 15-20%

    2. znacznie się wydłużył (j.w.) = max. 20%

    3. podróże są wygodniejsze … WOW, tylko znacznie wygodniejsze, czy radykalnie wygodniejsze?

    4. wielokrotnie wyższych cen biletów (Warszawa-Kraków) = rok 2012: TLK 52 zł, IC 111,50, średnia płaca w przedsiębiorstwach 3600 zł/mies; rok 1970: bilet PKP posp 2kl normalny 75,50 zl, średnia płaca o połowę niższa

    5. ponad polowa połączeń zlikwidowana … bo nieoplacalna, tańszy i wygodniejszy jest transport autobusowy, PKS lub prywatny, lub samochodem … liczba samochodów w Polsce wzrosła wielokrotnie, 5-cio, może 10-cio krotnie, ale nie radykalnie? 😉

    6. ponad 60 spółek kolejowych – czy to źle? niemożliwe jest porównać ile budżet dofinansowuje koleje teraz i ile PKP doiło w PRL

    7. Miejsca dla partyjnej sitwy = w 1970 roku w PKP byli sami bezpartyjni i żadnej sitwy 😯 😀

  263. TJ,
    przy okazji spytaj M. Deskura jakim sposobem doszedl do 40.000 uczestników tej największej manifestacji ostatnich lat? Liczyli, czy trzeba było podpisywać się na listach obecności w lotnych komisariatach policji. (Stacjonarne częściowo w likwidacji).

  264. kadett
    11 października o godz. 13:51
    TJ,
    1) „to po kiego KBWL LP śleczała nad raportem tyle czasy, kilkakrotie przesuwala termin upublicznienia, czekala na wyniki eksperymentu z bliźniaczą tutką, by potem utajnić jego wyniki..? Szkoda nafty! Wystarczyło napisać jedno zdanie:
    Przyczyną pierwotną (i ostateczną) katastrofy było złamanie przepisów, wejście w mleczną mgłę, o której wiedziała załoga i był powiadomiony dysponent samolotu, wykonanie podejścia próbnego do lądowania przy wyraźnym i nie budzacym wątpliwości powiadomieniu z wieży, ze nie ma warunków do lądowania.”
    Mój komentarz
    Po pierwsze KBWL, to nie komisja śledcza. Organem śledczym jest prokuratura. Po drugie w raporcie Millera przyczyny katastrofy zostały mniej więcej ujęte jak, jak powyżej, tylko bardziej precyzyjnie. Komisja miała obowiązek zbadać wszystkie okoliczności techniczne katastrofy mające wpływ na jej zaistnienie, co też uczyniła. Komisja nie orzekała o winie, tylko o przyczynach.

    2) Autor napisał
    „Mgła była, to prawda. 20 minut wcześniej w tej mgle lądował rosyjski ciężki IŁ i mało brakowało, żeby się roztrzaskał o płytę. Pewnie łamał zasady, ale z pewnością nie lądował wbrwe przełozonym. Ledwo się wykaraskał, ale nie wyladował. Kto wie, co po drodze kosił i ścinał..? TJ wie..? „
    Mój komentarz
    Lądowanie Iła, to nie nasza broszka. Sugerowanie, że to ten Ił skosił drzewa celowo, by wytworzyć sztuczne ślady, wmawianie publiczności, że istnieją samoloty kosiarki, nie tylko jest ekstremalnym nadużyciem interpretacyjnym, ale drakońsko upierdliwą głupotą.

    3) Autor napisał
    „Piloci utwierdzani byli przez kontrolera lotu do końca, że są „na kursie i na ścieżce” i że pas wolny, a posadka dopelnitielno.”
    Mój komentarz
    Piloci nie byli w niczym utwierdzani, ponieważ w ostatniej fazie podejścia próbnego kapitan nie kontaktował się z wieżą, był skupiony na wypatrywaniu ziemi, nie potwierdzał nawet wysokości, a miał taki obowiązek.
    Stwierdzenie „posadka dopołnitielno” nie oznacza posadki, czyli lądowania, tylko pozwolenie na podejście próbne z oczekiwaniem na wydanie zezwolenia na lądowanie przez wieżę przy, powtarzam, regularnym kontakcie załogi z wieżą. Takiego kontaktu nie było, a więc „dopołnitielnego” pozwolenia na posadkę nie było. Samolot leciał we mgle na wyłączną odpowiedzialność załogi.

    4) Autor napisał
    „Jeszcze raz powtarzam: to, czy polscy piloci zeszli poniżej poziomu decyzyjnego świadomie, czy w ogóle chcieli schodzić poniżej dopuszczalnego poziomu pozostanie tajemnicą, bo uruchomienie automatu odejścia nie pozostawia śladów w rejestratorach. (Kpt. Potasiuk wyraźnie uprzedza : jak nie będzie warunków, odchodzimy w automacie).”
    Mój komentarz
    Nie ważne, czy piloci byli świadomi, czy nie. Zeszli grubo poniżej wysokości decyzyjnej, przy czym, jak wykazują nagrania z kokpitu, czynili to w spokoju, a kapitan podjął decyzję „odchodzimy” na wysokości 39 m nad poziomem pasa, czyli dużo, dużo za późno. Takie są fakty.
    Lądowanie rosyjskiego samolotu Ił było nieudane (niemal zahaczył skrzydłem o beton pasa), ponieważ, tak jak w przypadku Jaka-40, bardzo późno pilot zobaczył ziemię. Mgła.
    Kapitan Jaka 40 miał również trudności z wypatrzeniem progu pasa przy lądowaniu, trafił w pas dużo za progiem, ledwo zdołał się zatrzymać przed końcem pasa. Kapitan Jaka opowiadał, że jemu się udało. Mgła była konwekcyjna, nie była to niska podstawa chmur.

    5) Autor napisał
    „Eksperci” polscy i „emerytowani piloci” daliby się pokrajać w kawałki, że bez ILS mogli sobie naciskać wszystko naraz, nie tylko ‘uchod’. Eksperyment w Mińsku tych bzdur nie potwierdził. Dzisiaj trudno wykluczyć do końca awarię automatu odejścia. Problemy z tą tutką były wcześniej i było o nich głośno!
    Mój komentarz
    Autorze, litości! W raporcie Millera wyraźnie stoi, że:
    „Manewr odejścia w autopilocie można wykonać w dwóch przypadkach:
    − przy przechwyconej ścieżce schodzenia z systemu lądowania ILS po naciśnięciu przycisku „odejście”;
    − przy przechwyconej ścieżce schodzenia z systemu lądowania ILS po przestawieniu dźwigni sterowania silnikami przez pilotów (nie jest to możliwe ze stanowiska technika pokładowego) maksymalnie do przodu.
    Podobny efekt można uzyskać, gdy pomimo braku sygnałów ILS zostanie włączony tryb ABSU „Glisada” przy włączonym przełączniku „Posadka” na pulpicie PN-5. Czynność ta powoduje jednak odłączenie kanału sterowania podłużnego ABSU „tangaż” i samolot nie
    jest sterowany w kanale podłużnym. Z ustaleń Komisji wynika, że możliwość ta (nieopisana w IUL) nie była znana pilotom 36 splt.”

    Kapitan liczył na gładkie odejście w automacie i chwilę czekał na to po wydaniu komendy „odchodzimy” na wysokości 39 m, a samolot tracił wysokość. Dopiero metoda siłowa – szarpnięcie drążkiem spowodowała rozpoczęcie manewru odejścia. Niestety było już za późno.
    Tak więc kapitan wobec braku ILS na lotnisku w Smoleńsku miał do dyspozycji 2 metody – metodę z aktywacją automatycznego odejścia lub metodę siłową. Pierwsza metoda nie jest wyszczególniona w polskiej instrukcji lotu.
    Raport Millera mówi, że odejście takie nie jest przewidziane w instrukcji lotu, ale teoretycznie możliwe – po wykonaniu aktywacji, itd., co jest, jak się wydaje, raczej skomplikowaną sprawą, jak na moment lądowania, gdy nie ma czasu na tworzenie łamigłówek Tak że była teoretyczna możliwość, ale instrukcja tego nie zawierała i stąd kapitan miał prawo nie wiedzieć. A skoro nie wiedział, to nie powinien liczyć na samoistne odejście „w automacie” przed lotnikiem bez ILS.

    Dalsze dywagacje na temat rządu, premiera, ściskania się z Putinem, kłamstw doktor Ewy, etc., nie mają nic wspólnego z badaniem przyczyn katastrofy.
    Pzdr, TJ

  265. – Według mnie olbrzymia doza arogancji, która od zawsze towarzyszy hierarchii wojskowej. Młody pilot jest szkolony i pouczany przez starszych, jak ma działać w sytuacjach ekstremalnych i gdzie jest jego miejsce w szyku. Bo starszy stopniem wie więcej. A w końcu okazuje się, że stary wyga popełnia szkolne błędy. Są albo starzy piloci, albo odważni piloci. Nie ma starych, odważnych pilotów. Mirosławiec, wcześniej Powidz, no i na koniec Smoleńsk – te katastrofy udowodniły, że na najwyższych szczeblach popełniano błędy doprowadzające do tragedii, których można było uniknąć. Wszystkie przesłanki w ciągu prowadzącym do katastrofy zamiatano pod dywan. W decydujących sytuacjach okazywało się, że i tak najważniejsza jest decyzja przełożonego, którym często powoduje logika załapania się na wyższy etat
    http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/tragedie-polskich-lotnikow-rozmowa-ze-slawomirem-orlowskim
    ==================

    Zdaje się, że nie mamy już starych pilotów?
    Zostali jedynie przestrzegający procedur i nie walczący o awans za WSZELKĄ cenę?
    Nudzi mnie Smoleńsk…..

  266. kadett…. Nie spodziewałam się z twej strony żadnej, konkretnej odpowiedzi a tu niespodzianka! Bardzo szczerze dałeś do zrozumienia, że – stosując twoją nomenklaturę – prawactwo dla tych nieszczęsnych dzieci, dotkniętych ciężkim kalectwem u progu życia ma jedynie „adopcję duchową”. Ważne, by się urodziło i dao żywe wypisać ze szpitala. Później niech się martwi matka, bo nie ma powodu obciążać wrażliwego mężczyzny ciężkim obowiązkiem opieki i łożenia na takiego potomka. On zwykle nie wytrzymuje, bo jest na to zbyt wrażliwy i odchodzi w siną dal, aby założyć drugą, zdrową rodzinę. I bardzo dobrze! Ma sobie życie zmarnować? Ma własnym, zdrowym dzieciom z kolejnego związku od ust odjąć? Rowerka nie kupić?
    Twój tekst nieco przypomina „Bajeczki babci Pimpusiowej”, jednak nad formą mógłbyś popracować. Zajrzyj koniecznie do tych bajeczek. Namawiam.
    Możesz mi nie odpowiadać.
    Ja tobie od siebie powiedziałam już to, co miałam do powiedzenia.

  267. kadett
    11 października o godz. 12:39
    Rok 2038…… ..Poważnych i trwalych błędów genetycznych nie leczymy od 2020. …
    ………………………………………………………………………………………..
    To PiS dalej w opozycji? Господи, помилуй!

  268. José Manuel Barroso przede wszystkim wypowiedział swojego rodzaju kredo zwolenników integracji europejskiej:
    „Globalizacja wymaga większej europejskiej jedności.
    Większa jedność wymaga większej integracji.
    Większa integracja wymaga zaś więcej demokracji, europejskiej demokracji.
    W Europie oznacza to przede wszystkim zaakceptowanie faktu, że płyniemy razem na jednym statku.
    To uznanie wspólnoty europejskich interesów.
    To konieczność zrozumienia, że nasze losy są wzajemnie powiązane.
    To także oczekiwanie prawdziwego poczucia współodpowiedzialności i solidarności”
    http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/europa-federalna-europa-socjalna
    ==============

    A Szanowni państwo biją pianę o Smoleńsku, aborcji, i innych pierdołach…..
    Federacja krajów, czy kraj federacyjny- TO JEST kluczowe pytanie.

  269. telegraphic observer – 15:48
    Jechałam ostatnio pociągiem do Gliwic i z powrotem do Wrocławia a także z Łodzi do Wrocławia, bo okazało się, że autobus trasę Łódź – Wrocław obsługuje jedynie co drugi dzień a ja nie mogłam przełożyć podróży. Za każdym razem wagony były tak brudne i śmierdzące, że szyby wygniatało. Wagon „zdeklasowany” z kl. pierwszej do drugiej a także taki „z klasą” mają fotele, które chyba od zawsze nie były czyszczone. Lepsze by były twarde drewniane, albo choćby plastikowe, bo te się dają wytrzeć szmatą na mokro.
    Pociąg pospieszny trasę Łódź – Wrocław pokonuje w czasie ponad pięć i pół godziny!!!
    W to są wkalkulowane dwa kilkunastominutowe postoje w Krotoszynie i kawałek za.
    Wkalkulowane, bo przyjechał zgodnie z rozkładem!
    Chciałoby się te składy polać płynem łatwopalnym i po prostu spalić, bo smrodu nic już nie pokona.
    „Dwudziesty pierwszy wiek…
    Dla wszystkich nas!
    Dla wszystkich nas!”

  270. @TJ
    11 października o godz. 17:42

    Tejocie!
    Mnie też wkurzyły durne insynuacje kadetta. Ta uwaga o tym, że Ił był kosiarką brzozową, przy równoczesnym prawie roztrzaskaniu się o beton, to kretynizm! Albo brzozy i błoto daleko od pasa jak tupolew, albo ruski beton bez brzózek – „tertium non datur”! Bilokacja ruskich samolotów nie została jeszcze udowodniona przez Nowaczyka i Biniendę, choć jest to kusząca wersja.

  271. jasny gwint (9 października o godz. 21:31)

    „W 56 roku zacząłem pracę w zakładach farmaceutycznych… w wieku 28 lat jako bezpartyjny zostałem kierownikiem ogromnego wydziału produkcji”

    A Ty jeszcze za życia to piszesz? Nigdy w tych sprawach nie wiadomo..

    Czy Ci prawnuczkowie nie przypominają ile Ty masz lat? Bo mnie jak najbardziej

    Ja do prawnuczka: – Krzysiu, powiedz mamusi ze pojechałem rowerem na cmentarz
    Krzysio do mnie: – a kto rower przyprowadzi z powrotem?

    Tylko mi nie mów ze to stare

  272. kadett
    Szkoda słów w odpowiedzi na twoje smoleńskie banialuki.
    Nazywanie mnie dziewczęciem jakimś tam (to i tak komplement dla dojrzałej kobiety) nie zmieni faktów, które były bezlitosne.
    Lotnisko Siewiernyj było używane MIMO,że nie spelniało określonych standardów.
    Kilka dni wcześnie wylądowała na nim, też łamiąc procedury, delegacja z Tuskiem. Tyle, ze pogoda była piękna i nie trzeba było szukać pasa startowego po omacku.
    Jeszcze raz przypominam, wieża kontrolna kilka dni później opędzała się, jak od natrętnej muchy, od polskiej Tutki, która uparła się, że spróbuje lądować, mimo wielokrotnych ostrzeżeń, ktore dla załogi każdego normalego samolotu cywilnego byłyby wystarczające – nie ma warunków do lądowania!
    Moge zrozumiec, że Rosjanie wpadli w panikę. No bo jakże to, zabronić lądowania samolotu z polskim prezydentem na pokładzie (pomijam, że była to wizyta nieoficjalna)? Skandal międzynarodowy!
    No to zaczęli ich naprowadzać „na ścieżkę”, na ile mogli i na ile zrozumieli ich polecenia piloci, którzy mieli podobno problemy ze zrozumeniem komend w języku rosyjskim. Wcześniejsze, po angielsku tez zlekceważyli.
    Odrobina empatii wystarczy pojąć, jak dramatyczne były ostatnie minuty i sekundy lotu, bo NIKT nie podjął na pokładzie samolotu odpowiednich decyzji w porę. Gdy katastrofa była jeszcze do uniknięcia.
    Dlatego własnie, w swoim wcześniejszym wpisie, nawiązałam do roztropnej decyzji Amerykanów, którzy nie wysłali za wszelką cenę w stratosferę JEDNEGO zaledwie człowieka, bo były po prostu złe warunki pogodowe.

  273. @TJ
    Komisja KBWL LP, co do bezpośrednich przyczyn tragedii, poszła śladem MAK i gen. Anodiny. Nawet rys. i schematy podejścia zaczerpnięto bezpośrednio z raportu MAK, nie zmieniając rosyjskiego alfabetu. Innej możliwości KBWL LP nie miała. Mogla, rzecz jasna, zakończyć pracę na bardzo ogólnym etapie dochodzenia do prawdy i uznać, że raport jest niepełny, a jego obecna zawartość wynika z braku bezpośredniego dostępu do przytłaczającej większości dowodów materialnych i zakończyć go stwierdzeniem, że w przypadku gdy tylko pojawią się nowe okoliczności i dowody związane z dokładnym przebadaniem wraku i innych dowodów materialnych, to Komisja zajmie się ich rozpatrzeniem i raport będzie mógł być uzupełniany w przyszłości aneksami w oparciu o bardziej szczegółową analizę kolejnych dostępnych dowodów.

    Jak w ogóle można mówić poważnie o zbadaniu „wszystkich okoliczności technicznych”, gdy nie ma się dostępu do podstawowych dowodów materialnych w postaci wraku i do kompletu oryginałów rejestratorów? Mnie takie stwierdzenie w głowie się nie mieści. Raport Millera w jego części analitycznej odnoszącej się do ostatniej fazy lotu jest rodzajem wróżbiarstwa.

    Raport milczy na temat wykonanych ekspertyz i badań materiałowych, nie podaje czy w ogóle takowe zlecano i w jakim zakresie oraz komu zlecano, nie podaje sprawozdań z tych badań.

    Synchronizację zapisów z poszczególnych rejestratorów przeprowadzono pod z góry założoną tezę, cyt.: „opóźnienie zapisu systemu MSRP w stosunku do MARS-BM określono, porównując moment wystąpienia zjawisk charakterystycznych dla zderzenia z przeszkodą, w wyniku którego nastąpiła utrata lewej końcówki skrzydła. Zgodnie z zapisem MSRP uderzenie w brzozę rejestrowane jest o godz. 8:40:59,375 czasu MSRP (występuje skokowa zmiana wartości przeciążenia pionowego)”.

    Mam pytanie do TJ – a skąd Komisji wiadomo, że to było uderzenie i w dodatku w brzozę? Czyżby rejestrator MSRP uwiecznił to uderzenie na zdjęciu? To jest czysta hipoteza robocza bez żadnych dowodów. Takich hipotez jest znacznie więcej, ale ta jedna wystarczy za wszystkie.

    Min. Miller zapytany na konferencji prasowej, czy Komisja doszła przyczyn zamrożenia systemu FMS (nad ziemią, nim samolot się rozpadł powiedzmy, że w wyniku gwałtownego kontaktu z ziemią) nie mógł przywołać żadnego uprawdopodobnionego wytłumaczenia, odwołując się półgębkiem do hipotez.

    Tejota bezgraniczna i bezkrytyczna wiara w ustalenia komisji pod politycznym kierownictwem min. specjalisty od wszystkiego, z wyjątkiem lotnictwa i baloniarstwa, jest porażająca. Tak właśnie wygląda sekciarstwo.

  274. Uwaga, ostrzegam blogowiczów ze niejaki Kadet Biegler jest tutaj pod ochrona.Nie tylko może wypisywac bez konca brednie na temat katastrofy smoleńskiej, za która ustalił odpowiedzialna Ewe Kopacz, ale jeszcze zagroził że jak lewacy bedą popierac aborcje, to on urządzi demonstracje na 300.000 albo 500.000 osób na Placu Defidad !
    I osobiście poprowadzi ja przez miasto.
    To chyba jakis kumpel Rydzyka , albo jeszcze gorzej.
    Szkoda że na blogu nie ma pielegniarzy.
    Mogli by mu pomóc.

  275. Ilu z blogowych specjalistow od samolotu pilotowalo w zycia chociaz jeden nawet najmniejszy nie z papieru?

    Ile razy prowadziliscie sledztwo w sprawie wypadku – jakiegokolwiek?

    Mozecie zdradzic skad macie informacje o Smolensku, ktorych nie maja zadne polskie sluzby – czyzby prywatne dojscia do zrodel rosyjskich ?

    Czyzby obok ekonomistow mamy na blogu fizykow, specjalistow od pilotarzu, parapsychologow – itd?

    Ja wiem, ze konieczne jest odwracanie uwagi od expose.

    Ale moze nie -moze jednak Tusk powie cos wyjatkowego.
    Moze nie bedzie jedynie o paru marchewkach i paru kijach i paru ministrach.

    Moze to bedzie prawdziwe expose, ktore uniewazni wszystkie poprzednie i od soboty znajdziemy sie w nowej Polsce bez brzoz pancernych i surowych ustaw antyaborcyjnych.
    Bez bzdurnego ZUS, ktory marnuje 40% skladek obywateli i bez idiotycznego systemu podatkowego a za to z dzialajacymi sadami i dokonczonymi autostradami.

    Nie mowiac juz o sluzbie zdrowia…

    Nie chodzi o wyniki sledztwa dotyczacego Smolenska ono de facto wciaz trwa, pomimo, ze juz wiecie… – chodzi o sposob w jaki jest prowadzone lacznie z medialna otoczka.

  276. ANCA_NELA
    Ja tobie od siebie powiedziałam już to, co miałam do powiedzenia.
    Niewiele miałaś do powiedzenia, ale dzięki i a to. To dość ciekawe spojrzenie na prawo do zabijania w okresie prenatalnym, motywowane aprioryczno-idiotycznym założeniem, że wyrodny tatuś (może alkoholik) rowerka dziecku kalekiemu nie kupi i odejdzie w siną dal, zostawiając dziecię kalekie pod opieką biednej matki. Mizoandria się jakowaś ujawnia w przypadku ANCY_NELI. A ja słyszałem o tym, że mamusia kochająca dzieci !robić! potem w beczkach je trzymała jak ogórki kiszone. Prawda to? ANCA_NELA porażona jest stereotypowym sposobem myślenia. Nie babunia to żadna Balbina, ale niewolnica Isaura steretypów i udeptanych ścieżek. O 12.00 na sumę, bo tak trzeba, a po obiadku Gazetka Świąteczna do herbatki (na odtrutkę). Proboszcz mówili: nie zabijaj!, ale w Wysokich Obcasach (czy nie są to Szpilki?) piszą, że ten łotr kalece rowerka nie kupił i poleciał za inną. 😆

  277. Andrzej Falicz
    11 października o godz. 15:37
    najlepszy prezydent wszechczasow Olek Magister Kwasniewski – tanczy – disco-polo!
    ……………………………………………………………………………………..
    Oczywiście!
    Nie on jeden najlepszy.
    http://www.youtube.com/watch?v=nxr8bFn8vCc&feature=related

  278. kadett
    11 października o godz. 21:02
    @TJ
    Pytanie kadetta:
    „Mam pytanie do TJ – a skąd Komisji wiadomo, że to było uderzenie i w dodatku w brzozę? Czyżby rejestrator MSRP uwiecznił to uderzenie na zdjęciu? To jest czysta hipoteza robocza bez żadnych dowodów. Takich hipotez jest znacznie więcej, ale ta jedna wystarczy za wszystkie.”

    Mój komentarz
    Pytanie tyleż naiwne, co niedorzeczne. Równie sprytnie sprawę stawia w czasie swojego tournée po Polsce ekspert Nowaczyk, który ironizuje – skąd wiadomo, że samolot uderzył w brzozę? Komisja znalazła w rejestratorach taki sygnał? Przecież nie ma rejestratorów które rejestrują uderzenia w brzozę. Ekspert Nowaczyk pomija zupełnie kilkadziesiąt innych uderzeń w drzewa przed lotniskiem świadczących niepodważalnie o torze lotu Tu-154.
    Publika w śmiech i klaszcze. Tak to naiwnych, maluczkich omamia się technicznymi jakoby teoriami. A w sukurs idą zaraz wierni smoleńscy, którzy podsuwają na fora, blogi, gdzie się da, teorie o samolocie Ił ileś tam, który pokosił kilkadziesiąt drzew tuż przed podejściem próbnym TU-154 i jak gdyby nigdy nic odleciał, zamachał skrzydłami nad pasem i już go nie ma. A po co przyleciał, a skoro przyleciał, to po coś przyleciał, itd.

    Aby wypełnić lukę w teorii wysokiego lotu Tu-154M ponad drzewami tuż przed lotniskiem, skonstruowano fantastyczną teorię o samolocie kosiarce. Tego typu science fiction nazywa się innym poglądami, uzasadnionymi wątpliwościami, podając jedyne uzasadnienie – skosił drzewa ruski samolot, musiało tak być, bo Tu-154M leciał dużo wyżej, nie mógł skosić drzew, a nawet gdyby, to by leciał dalej, bo to przerobiony bombowiec.

    W ten sposób ruscy idioci przygotowali zamach – kosząc swoim samolotem drzewa, by stworzyć fałszywą teorię o niskim locie Tu-154 ze śladami na drzewach i przykryć fakt, że posłużyli się dwoma wybuchami, w tym pierwszym wywołanym przez zapłon cieknącego paliwa – wywiercili dziurkę w zbiorniku lewego skrzydła i przyłożyli do niej zapalnik ze zdalnie zwieranych bateryjek.
    Jaka wyrafinowana metoda – wpierw odstręczać od lądowania, mendzić z wieży o braku warunków do lądowania, krygować się, że niby nie mogą, nie chcą, radzą lecieć gdzie indziej, a to wszystko by uzyskać alibi, że to nie my. Potem przystawać na lądowanie, wręcz wydać komendę lądowania (jak stwierdził Prezes) udając, że wszystko jest OK, by w obezwładnionym samolocie, który po obezwładnieniu nie mógł odejść w automacie, na wysokości 28 m na terenem urwać skrzydło strzelając iskrą w opary paliwa i następnie po nieokreślonym czasie, gdy samolot już jest załatwiony, spowodować lawinowe uszkodzenia ujawnione przez rewelacyjny event TAWS 38 oraz do kompletu, dla zatarcia śladów obezwładnienia, jeszcze strzelić wewnątrz kadłuba potężnym ładunkiem wybuchowym niewidzialnym dla wszelkich służb.
    Toż to największy idiota-szpiego-agent nie wymyśliłby takiego scenariusza nie mówiąc już o realizacji. Ale co to znaczy dla wiernych smoleńskich – tak było i już, nie wiemy dokładnie jak, ale tak było, musiało być.

    Pzdr, TJ

  279. Antonius

    Twoje wspomnienia i odniesienia do przeszlosci sa urocze. Czytam chetniej niz innych brednie o TU154, lub dywagacje przez Mag, Anca_Nela i pozostalych, ktorych nie chce tu urazic. Matylda stara sie poprawic, inni dalej tkwia w glupocie. Spojrz na kleofas.blogspot.com.

    Czy naprawde pociag w Polsce, w 1960 roku, mogl jechac 180km/h ? Nie pomyliles sie ? Tory, konstrukcja wagonow, parowa lokomotywa zdaja sie wykluczac te szybkosc.

    Jestem dosc „otrzaskany” z szybka jazda samochodem, ale w Polsce, w 1960 roku ?

    Wszelako – zegarek Pobieda, gorace kielbaski i inne detale zapraszaja do dalszego czytania.

    Z naleznym szacunkiem i sympatia, Kleofas.

  280. mag – 20:43
    Porównanie decyzji o odwołaniu „wielkiego skoku” do braku decyzji odwołującej lądowanie we mgle nie jest moim zdaniem trafne.
    Nasza nieszczęsna Tutka, ani też jej pasażerowie nie mieli na sobie logo znanej marki napoju, który dodaje ponoć skrzydeł. No i nie odlecieli.
    A to znane nam logo jutro znów będzie królowało na ekranach telewizorów, bez względu na to, czy skoczek skoczy, czy też nie.
    Reklama jest dźwignią handlu!

  281. Antoniusie,
    Mnie też wkurzyły durne insynuacje kadetta
    Dla odprężenia zagraj Antoniusie w partyjkę w ‚człowieku nie irytuj się!’
    Za niewątpliwe insynuacje należy uznać twierdzenie TJ, nie poparte żadnymi dowodami, tego nawet w raporcie KBWL LP nie znajdzie się, że kpt. Protasiuk nie znał procedury odejścia „w automacie” na lotnisku niewyposażonym w system ILS. Nie uczyli go w 36 splt jak używać jednego z podstawowych urządzeń sterowania tutką, a chciał nią odlecieć „w automacie”. Wot, duraki Paliaki, pijanicy i gieroje…

    Raport posługuje się określeniami „prawdopodobnie”, „co wskazuje”, „komisja nie jest w stanie stwierdzić”. Otóż to. Komisja nie jest w stanie, a TJ jest w stanie. Szkolony dodatkowo przez Rosjan TJ i nie znalazł się w składzie komisji..? Co za niedopatrzenie Tuska…

  282. Asystentem TJ w komisji mógłby zostać prof. Antonius – wybitny specjalista od przerabiania pancernej brzozy w karuzel z samolocikiem.

  283. mag,
    zmierz gorączkę, bo bredzisz, dziewczę, albo pojęcia nie masz o czym piszesz, albo robisz to świadomie. Najpierw zapoznaj się ze stenogramami rozmów z psią budą na Siewiernym, ale uprzedzam – potrzebne przy tym skupienie uwagi. TVN nie można przy tym oglądać, albo manicure uskuteczniać. Potem przypomnij sobie zamierzenia kpt. Protasiuka wyraźnie zakomunikowane załodze i kontrolerowi lotu, (jak się nie uda próbne podejście, to powisimy nad Siewiernym ile się da i polecimy na zapasowe), jego słowa skierowane do M. Kazany, że warunki raczej u-nie-mo-żli-wią lądowanie. Skąd ci do głowy przychodzi aberracyjne przekonanie, że kpt. Protasiuk domagał się zgody i wywierał presję, a kontroler lotu nie mógł się od niego opędzić i uległ mu jak panienka zamroczona dopalaczem? Nie wszyscy w Polsce pamięć postradali, by nimi manipulować jak pacynkami.

    Było wprost przeciwnie! O tym, żeby pozwolić na podejście próbne zdecydował wyraźny rozkaz wydany kontrolerowi Pliusinowi przez płk. Krasnokutskiego po konsultacjach telef. z Moskwą. Pliusin był temu przeciwny, dlatego po katastrofie sfiksowal psychicznie. W sprawie zgody na podejście próbne zdecydowały ‚wysszije organy wlasti’ FR. Bujd na resorach tutaj nie opowiadaj.

  284. http://www.youtube.com/watch?v=TXjRvAXmBpo

    Panie Falicz; ja jestem juz tak bardzo zatruty ze zadna odtrudka
    na mnie nie dziala.
    A twoj kolezka *kadett* pomalu zbliza sie do czerwonej linii i cos
    trzeba bedzie z tym fantem zrobic.

  285. Demokracja w stylu PO (glosowanie o zmianach ustawy antyaborcyjnej):
    cytuje jednego z poslow platformy

    „… choć w głosowaniach w sprawach światopoglądowych Platforma nie stosuje dyscypliny, to w instrukcji przekazanej przez Grupińskiego wyraźnie zaznaczono, że posłowie PO mają odrzucić oba projekty – Ruchu Palikota i ziobrystów.

    Część konserwatystów za zamieszanie obwinia właśnie Grupińskiego. – „Nie było w tej sprawie SMS-ów, …..
    Dlatego było tak duże rozproszenie”
    – mówi jeden z posłów….”

    Nie bylo SMS-u z instrukcja od rzadu…! – i sie P-Oslowie pogubili.
    Jak sie Wam tacy przedstawiciele podobaj?

  286. Szampany kupione?

    Z okazji expose naszego premiera „bez alternatywy” Tuska?
    Nie cale 2 godziny i nasz najwiekszy maz stanu pogoni kaczystow!

  287. Jak sie nalezalo zachowac w Katyniu pokazuje prezydent tysiaclecia Olek „magister” Kwasniewski

    http://www.youtube.com/watch?v=g8N_EG7jJ5U

    Jak tu nie bronic….majestatu.

  288. Literackiego Nobla uzyskał Mo Yan, chiński pisarz, członek partii komunistycznej, były oficer polityczny. Ha, Ha, Ha! Znowu despekt.

  289. 12 października. Rocznica Bitwy pod Lenino i dzień LWP. Święto tych, którzy prostą drogą chcieli dotrzeć do ojczyzny. I dotarli. Wybrali tę drogę, zamiast tułaczki po bezdrożach i miejscach pełnych ofiar i grobów; Monte Cassino, Anglii czy Niemiec. Wyzwalali innych i tam pozostali.

  290. Polska w doborowym towarzystwie „Puppet countries”. Czyli krajów marionetek USA.
    http://www.globalresearch.ca/americas-moral-degeneracy/

  291. Andrzej Falicz, 11/10 g 12.47
    „Dziekuje serdecznie za ten wpis!
    Bo jezeli jest tak jak Pan pisze, ze istnieje jedynie domniemanie a nie ma zadnych oficjalnych procedur jak nalezalo postepowac w wypadku takiej wyjatkowej katastrofy…
    to wynika z tego, ze mozna bylo zadac, wymagac, probowac, naciskac”

    Panie Andrzeju szanowny, jak wskazuje na to mój nick na kotach to ja się znam, więc nie uda się Panu niepostrzeżenie obrócić kota ogonem.
    Ciekaw jestem skąd się Panu wzięła to osłabiające znaczenie słowa domniemanie. Że jeśli domniemanie to nie pewność, to znaczy, że wszystko wolno? Domniemanie czegoś w sensie prawnym oznacza właśnie automatyzm zastosowania tego czegoś, to jest takie ustawienie typu „domyślne”, taki „default”. W sensie prawnym to przeciez tak właśnie wygląda, a właśnie w sensie prawnym zostało użyte.

    Ciekaw jestem w takim razie jak by można było wg Pana rozumieć w praktyce domniemanie niewinności? Teraz już rozumiem, że będzie to także taka definicja „walcząca”. Z faktu, że nie udowodniono winy nie będziemy przesądzać o niewinności. Będziemy dalej szukać dowodów pod swoją tezę za pomocą wszystkich agentów Tomków, świadków koronnych wątpliwej reputacji i aresztów wydobywczych. A jak mimo to się nie uda, zorganizujemy konferencję prasową, gdzie zaprezentujemy wszystkim zasadę działania niszczarki.

    Spieszę Pana zapewnić, że jedynym pewnym sposobem zagwarantowania stosownego wpływu strony polskiej na przebieg procedur na obcym terytorium to:
    1. wywołać wojnę Rosji
    2. wygrać ją
    3. opanować sporna część terytorium łącznie ze Smoleńskiem
    4. możemy wtedy dokonać przesiewu ziemi na głębokość do 10 km z pomocą kilkuset bezrobotnych absolwentów archeologii śródziemnomorskiej i dokonać pełnej rekonstrukcji wraku (mamy przecież najlepsze na swiecie pracownie rekonstrukcji zabytków).

    To, że Duda coś osiągnął nie wynikało z jego zdolności, czy trafności przyjętej strategii. Był on był traktowany przez stronę rosyjską specjalnie, dlatego, że był jedynym reprezentantem drugiego centrum władzy, który przyjechał w jednej, bardzo konkretnej sprawie i w dodatku reprezentował Pierwszego Żałobnika RP, któremu z powodu śmierci brata należały się także specjalne względy. Specjalne względy polegały na tym, że zdecydowano sie zrobić wyjątek od reguły.
    Proponowanie innym, a zwłaszcza nauczanie p. Kopacz, która pracowała tam kilka dni, przez młodego tępego człowieka, który pojawił się tam na chwilę, wydaje mi się głęboko niestosowne przede wszystkim dlatego, że usiłuje wszystkich przekonać, że możliwe było uczynienie reguły z wyjątku.

    A dlaczego upieram sie przy tym, że jest to człowiek tępy? Bo inaczej musiałbym przyjąć, że jest na wskroś cyniczny i patrząc wszystkim w oczy z trybuny sejmowej kłamie jak najęty. Więc jeśli nie głupi to cyniczny. Chodzi o fragment wypowiedzi, gdy poseł kipiał z oburzenia na niecny postępek strony rosyjskiej, która trzymała poszczególne identyfikowane szczątki w workach foliowych, a na workach wyłożyła ubrania specjalnie zabrane przez rodziny, w które zwłoki miały być ubrane.

    Proponuję by następnym razie pan Duda wziął głęboki oddech, policzył do dziesięciu, zanim palnie taka głupotę, która udowadnia, że nie miał najmniejszego pojęcia o tym co naprawdę się zdarzyło.

    Jeśli to nie wystarczy, niech obejrzy film „Przekładaniec” z Kobielą, na podst. opowiadania Lema, gdzie po kraksie na torze rajdowca złożono z 2 osób, szczątków samochodu i psa, który przypadkiem też się znalazł na miejscu wypadku.

    Jeśli i to nie uruchomi wyobraźni, następnie w ramach ćwiczeń niech ubierze czyjeś lewe przedramię w garnitur.

  292. @Kleofas
    11 października o godz. 23:15

    Zapewniam Cie, ze mój pomiar był poprawny. Nie mierzyłem oczywiście podczas całej trasy i już nie pamiętam, w którym miejscu, gdzieś za śląskimi „wioskami”. Trochę uwagi należy się niedawno poślubionej małżonce podczas „poślubnej nieco” podróży, ale było kilka „sierioznych” pomiarów i to z dużą dokładnością. Miałem wtedy jeszcze dobry wzrok i refleks więc ocena chwili przelatywania mojego okna obok słupka kilometrowego była raczej dobra, a wyliczenie prędkości, gdy znana jest przebyta droga i czas jej przebycia jest proste przy założeniu, że ruch był jednostajny – to już było na wyczucie. Trochę trzęsło, choć nie pamiętam, czy bardzo – tyle lat minęło! Jak wygląda jazda na dobrym torowisku, wiem doskonale. Pamiętam przejazd prekursorem TGV z Avignonu do Paryża (1974) – gość postawił otwarte piwo w oknie… i nic! Po wielu latach doceniałem prawdziwy TGV z Paryża do Iruni, chyba się nie doczekam w Polsce takiej przyjemności. Niemiecki Icek już był dla mnie zerowym przeżyciem po moich francuskich doświadczeniach.
    Ten piękny „Górnik” został wycofany i nastała era pulmanów – czar prysł!

  293. kadett
    Nic nie zmienia faktu, że załoga CHCIAŁA wylądować na Siewiernym, podejmując ogromne ryzyko (mgła!!! – głupcze), zamiast odlecieć na inne lotnisko. Ale nie było DECYZJI (to też jest w scenogramach). Do końca. Odpowiedz sobie na pytanie – czyjej decyzji?

  294. kadett
    12 października o godz. 0:13 pisze wprost, ze jest mizoginista. Otwarte pozostaje pytanie, czy jest wogole humanista.
    ET

  295. Cieszy mnie i śmieszy odpowiedź kadetta na mój, przyznaję przekorny wpis. Oczywiście nie zajmuje się problemem jakości życia urodzonych, żyjących kalekich dzieci, które są skazane wyłącznie na opiekę matki, na jej możliwości finansowania niestandardowych potrzeb. To ona ma sprostać opiece, ona się musi wyuczyć żebrania o wsparcie finansowe, o rehabilitacje, o niezbędny sprzęt.
    A ja bym oczekiwała, że ci, co tak spektakularnie walczą o to, by się urodziło, zawalczą też o to, by mogło godnie żyć, a na to trzeba pieniędzy, pieniędzy i jeszcze raz pieniędzy.
    Tymczasem okazuje się, że jeśli dziecko genetycznie obciążone czeka na adopcję – taką zwykłą, nie duchową – to znajduje nowych rodziców poza krajem.
    Gdzie są ci, co tak o jego prawo do urodzenia walczyli?
    … pewnie duchowo adoptują już całkiem inne.
    A kadett zamiast konkretnie odpowiedzieć na proste pytanie, maluje z wyobraźni mój portret, w czym mu sekunduje Kleofas.
    Powodzenia panowie!

  296. Ktoś tu pisał o dyżurnych sanitariuszach na blogu.
    Oj przydali by sie przydali.
    i paru z psychiatrii także.
    Dziwne tylko że nadal istnieją równiez i tacy co wierzą w WYZDROWIENIE umysłów zniewolonych.
    uklony

  297. Procedury odejścia w automacie przed lotniskiem bez ILS nie ma w instrukcji Tu-154M dla pilotów

    kadett
    11 października o godz. 23:28
    „Za niewątpliwe insynuacje należy uznać twierdzenie TJ, nie poparte żadnymi dowodami, tego nawet w raporcie KBWL LP nie znajdzie się, że kpt. Protasiuk nie znał procedury odejścia „w automacie” na lotnisku niewyposażonym w system ILS. Nie uczyli go w 36 splt jak używać jednego z podstawowych urządzeń sterowania tutką, a chciał nią odlecieć „w automacie”. Wot, duraki Paliaki, pijanicy i gieroje…”
    Mój komentarz
    Autorze plączesz i szydzisz zamiast wczytać się w meritum Raportu odnośnie odejścia w automacie przed lotniskiem bez ILS, a takim było lotnisko w Smoleńsku:
    Raport KBWL:
    „Podobny efekt można uzyskać, gdy pomimo braku sygnałów ILS zostanie włączony tryb ABSU „Glisada” przy włączonym przełączniku „Posadka” na pulpicie PN-5. Czynność ta powoduje jednak odłączenie kanału sterowania podłużnego ABSU „tangaż” i samolot nie jest sterowany w kanale podłużnym. Z ustaleń Komisji wynika, że możliwość ta (nieopisana w IUL) nie była znana pilotom 36 splt.”

    W Raporcie jest napisane, że jest taka procedura, ma swoje ograniczenia, (nie nam roztrząsać jakie) i że jej nie ma w Instrukcji Użytkowania w Locie (IUL). Z ustaleń komisji wynika, ze piloci 36 splt nie znali tej możliwości.
    Czy to jest takie zagadkowe, tajemnicze, nie do wiary, że tego, czego nie ma w instrukcji dołączonej do jakiegokolwiek urządzenia, tego nie stosuje się, szczególnie przy używaniu samolotu, a piloci nie są szkoleni do procedur, których nie ma w instrukcji? A jeśli nie są szkoleni, to ich nie znają.
    Pzdr, TJ

  298. Andrzej Falicz
    10 października o godz. 10:53

    Wedlug wstepnych zapowiedzi bedziemy milei kolejna liberalna „reforme” Tuska.

    Ozusowanie (inna nazwa opodatkowania) umow smieciowych.

    Premier Tusk jest bardzo zajęty, ale ja chętnie przeproszę za sprawienie Ci przykrości w kwestii ozusowania. Wybacz, że nie spełnił Twoich oczekiwań.

  299. TJ,
    na proste pytania są proste odpowiedzi. Albo ich nie ma. W tym przypadku najwyraźniej ich brak. Stąd w zastępstwie tyrady i jeremiady TJ o zamachach, o teoriach spiskowych, podania o ludzie smoleńskim i inne popłuczyny niewarte uwagi.

    Tymczasem pytania są niezwykle proste, bez odwoływania się do teorii zamachowych:

    – Dlaczego kategorycznie nie zamknięto lotniska Siewiernyj z powodu braku warunków atmosferycznych do lądowania i wbrew stanowisku kontrolera lotów wydano z Moskwy zgodę na wykonanie podejścia próbnego?
    – Odp. brak

    – Dlaczego z psiej budy podawano nieprawdziwe dane o położeniu samolotu?
    – Odp. brak

    – Skąd wiadomo, że w zapisach dźwiękowych zameldowala się brzoza? Jaki miała kryptonim? Tu brzoza, tu brzoza? To nie jest takie śmieszne, jak Tejotowi się wydaje, bo jak się ma dowody materialne (nie dźwiękowe) niszczącego kontaktu brzozy z samolotem, to trzeba je podać na tacy.
    Odp. – No przecie jest złamana brzoza, sama sie nie złamała.

    – Dlaczego natychmiast po katastrofie nie zbadano brzozy i fragmentu skrzydla, ktore miała obciąć?
    – Odp. brak

    – Gdzie wyparowalo 30 ton paliwa? Gdyby zbiornik 30 to paliwa walnął o glebę, to nie tylko trawa, ale i drzewa skwierczalyby w ogniu, a ciała musiałyby być przynajmniej częsciowo spalone (zwęglone).
    – Odp. brak

    – Dlaczego niszczono dowody materialne, kawalkowano wrak, wypucowano gi i dezynfekowano? W jakim celu to wszystko?
    – Odp. ???????

    – Dlaczego sfalszowano protokół przesluchania załogi psiej budy i anulowano pierwotnie złożone przez załogę zeznania?
    Odp. ??????

    – Dlaczego wycięto wszelkie pozostałości po drzewostanie i krzakach wokół smoleńskiego kartofliska, w tym m. in. pacerną brzozę, uniemożliwiając weryfikację zdarzeń w oparciu o faktyczne położenie przeszkód terenowych?
    Odp. ?????

    -Dlaczego w raporcie Millera pominięto zapisy TAWS 38? Czyżby nie pasowały do teorii o pancernej brzozie? Dlaczego Komisja Millera nie byla zainteresowana odczytanie kompletnych, w tym zakodowanych danych z rejestratora odczytywanego przez Amerykanów?
    Odp. brak

    -Dlaczego Komisja Millera nie znalazła wiarygodnego wyjaśnienia ustania pracy systemu FSM nad ziemią?
    Odp. brak

    – Dlaczego nasza prokuratura nie dopuszcza zagranicznych ekspertów do sekcji zwłok? Czego sie obawia?
    Odp. mamy wlasnych, najlepszych na świecie… anonimowych Tejotów, Kropkozjadów, Antoniusów i Czesławów.

    – Dlaczego KBWL LP zakończyla pracę, nie mając dostępu do najważniejszych materiałów dowodowych?
    – Odp. czas naglił, a lud czekał na raport

    – Jaką wartość ma raport Komisji Millera sporządzony bez dostępu do materiałów dowodowych, które w miedzyczasie Rosjanie w najlepsze niszczyli?
    – Odp. Nie ma żadnej

    I tak można by mnożyć i mnożyć proste pytania, na które wciąż nie ma odpowiedzi. Rzecz w tym, że mnożyć ich nie powinno się, jest to niezgodne z racją stanu Tuska, wszystko już wyjaśnione, pulk lotnictwa specj. rozwiązany, min. ON jest tylko senatorem, winę i tak ponosi gen. Błasik jako były d-ca sił powietrznych, a życia ofiarom i tak nie przywrócimy, więc po co grzebać się w kupie złomu i organizować wykopki? Cała reszta to pisowska hucpa, faszyzm, tańce na grobach i kaczystowska nekrofilia. Nie wykorzystujmy tego do celów wojny politycznej przeciw Tusku. A przeciw Kaczoru można? Przeciw Kaczoru – jak najbardziej!

  300. ANCA_NELA
    Każdy z nas sam maluje tu swój autoportret. ANCA_NELA może bardziej niż inni. Widzę na nim kobitę ambitną, przekonaną do swych racji i zapatrzoną w autorytety, katoliczkę niedzielną (o czym świadczy zbyt pośpiesznie wyrażony stosunek do rodziny ś.p. A. Walentynowicz, ale odwolany i moze nawet odpokutowany, o co to to nie! i zgoda na zabijanie kalekich dzieci nim świat ujrzą, żeby w życiu nie spotkała ich jaka przykrość ze strony wstretnego ojca, co rowerku by nie kupił), z pretensjami do Pana Boga, że w Gazetce Wyborczej (ulubionej lekturze ANCY-NELI tak mało o nim piszą, a tak dużo o tych ciemnych jak tabaka w rogu moherach, na które ANCA-NELA spogląda z dębowej ławy kościelnej z politowaniem i z wyższoscią, spod szerokiego ronda filcowego kapelusika). Do tego koniecznie torebka, apaszka i rękawiczki pod kolor. A jak! A ten przygłup klecha, to przestalby już gadać te swoje tasiemcowe ględy homilijne, bo ich słuchać nie można… 😆

  301. @ET
    Nie jestem humanistą (to wymysł jakobinski, stawiający człowieka w centrum świata, a ta pozycja mi nie odpowiada!). Myślę, że jestem typowym kobieciarzem, dlatego zgodnie z nowomową lewacko-feministyczno-zielonkawą mogę uchodzić za typowego konserwatywnego chama, prostaka i nawet „mizogina” 😆

  302. @TJ
    Z ustaleń Komisji wynika, że możliwość ta (nieopisana w IUL) nie była znana pilotom 36 splt.

    A mag ustaliła, że załoga czekała na decyzję, a DECYZJI nie było i ustalenia mag nie znalazły sie w raporcie.
    Z innych ustaleń Komisji wynikało, że głos zarejestrowany w kabinicie pilotów należał do gen. Błasika. I do tej pory nikt tych ustaleń w raporcie nie zmienił, mimo, że niepodwazona przez Komisję BWL LP ekspertyza IES ustaleniom tym jednoznacznie zaprzeczyła. Z innych ustaleń KBWL LP wynikało, że wszystkie podstawowe urzadzenia i systemy TU 154M niemal do końca byly sprawne. Oficjalna ekspertyza amerykańska zapisów jednego z rejestratorów również temu ustaleniu KBWL LP zaprzeczyła. No i co z tego, że zaprzeczyła?

  303. Kleofas
    Jest w polskiej tv emitowana reklama w które trener każe zawodnikowi zeby przestał gwiazdorzyć i zjadł snikersa. To samo dotyczy twego madrzenia sie na temat szybkości pociagów na trasie CMK, która powstała nie w roku 1960 jak piszesz,, lecz ponad 10 lat później. Kazde dziecko wie że już wtedy tory były zaplanowane na 300 km /godz, a Pendolino podczas prób w roku 1994 uzyskał 250 km/h . Obecnie CMK jest modernizowana do predkosci szlakowej 300 km/godz lecz pociagi nie przekraczają 160 km/h. Górnik jezdził w porywach szybciej, jako skład „jednowagonowy” chociaz składał sie z trzech elementów.
    A więc zjedz snikersa.

  304. absolwencie; 21:41, *kadett* biegler dla Passenta jest tym,czym
    Jaroslaw Gowin dla Tuska.
    Kto zna sie troche na polityce ten wie co to znaczy a Passent sie zna.

  305. Panie Falicz; Prezydent Kwasniewski w Katyniu zareagowal
    jak najbardziej prawidlowo.
    Patrzac na ten nadgrobny chocholi taniec,skretynialych klerykalnych
    prawiczkow nie pozostalo nic jak tylko sie upic.
    To byla taka jaka mnie zalecales odtrutka.
    Albo mozna na to spojrzec jeszcze z jnnej strony.
    Picie nad grobami to taki staroslowianski zwyczaj a Kwasniewski
    przeciez niewierzacy,jak sam twierdzi laska Boza ( boga zydowskiego )
    na niego nie splynela.
    Bog-bialy,diabel-czarny,Rydzyk-trujacy,mleko-laciate,wiec w czym rzecz.

css.php