Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

12.10.2012
piątek

Tusk ściga się z czasem

12 października 2012, piątek,

„Żadnych eksperymentów” – to hasło kanclerza RFN, Konrada Adenauera, zdaje się przyświecać Donaldowi Tuskowi. Na zakończenie swojego II expose premier przyznał, że  nie jest specjalistą od porywających, wielkich romantycznych wizji. Nie kłócił się też z opozycją, do której uczynił tylko jedną czy dwie aluzje, a raz także zwrócił się o pomoc. Tusk kilkakotnie mówił o „odzyskiwaniu” traconego zaufania i poparcia w społeczeństwie, widać, że jest świadom równi pochyłej, na której znajduje się rząd. Votum ma mieć także znaczenie ustrojowe, tj. potwierdzić, że w Polsce Sejm wyłania wiekszość, jest jeden rząd i jeden premier. W tym sensie Tusk chce grać w otwarte karty i przypomniał, że w głosowaniu nad votum zaufania opozycja potrzebuje mniej głosów niż  do obalenia rządu w drodze konstruktywnego votum nieufności, ale on chce grać w otwarte karty. Podjął ryzyko niewielkie, ale jednak symboliczne.

Premier zlożył wniosek  o votum zaufania dla swojego rządu z Pawlakiem, aby tym samym ukrócić działania opozycji w kierunku konstruktywnego votum nieufoności i malowanego premiera  Glińskiego. Należy się spodziewać, że w ciągu najbliższych godzin Tusk uzyska votum zaufania i będzie mógł realizować program PO/PSL.

Expose – jak to u Tuska – nie było porywające, ale było rzeczowe i niosło kilka ważnych przesłań, aczkolwiek  pomijalo całe rejony życia, jak szkolnictwo, ochrona zdrowia. . Premier krótko przypomniał dorobek rządu w ciągu jednego roku drugiej kadencji – reformę systemu emerytur, „67”, ograniczanie przywiljów emerytalnych, podwyżki płac, udaną prezydencję UE oraz Euro 2012, chociaż wiele osób było sceptycznych i mówiło, że „tu mi kaktus wyrośnie” jeśli te stadiony zostaną zbudowane. O porażkach, takich jak na autostradzie A2, premier  nie wspomniał.

Mamy świetny okres w historii, musimy go wykorzystać, ścigać się z czasem, który nie jest dany na wieczność – powiedział poremier.  Tusk skupił się na obronie wzrostu gospodarczego, zapowiedział dobrze odebrane posunięcia w polityce pro-rodzinnej, przede wszystkim wydłużenie płatnego urlopu macierzyńsko-tacierzyńskiego aż do roku, dodatkowe środki na żłobki i przedszkola.Tusk odniósł się krytycznie do tych czterdziestu posłów Platformy, którzy głosowali za dopuszczeniem do dyskusji nad restrykcyjną propozycją Solidarnej Polski w sprawie aborcji. Uznał, że ci posłowie PO popełnili błąd i że szybko go naprawią. Nie odniósl sie jednak do tego, jak ten błąd był możliwy i jakim jest dowodem na rozprzęźenie w jego rzekomo centrowej partii.

W polityce gospodarczej Tusk postawił na obronę wzrostu oraz miejsc pracy poprzez inwestycje (także ze środków spółek Skarbu Państwa),  zwłaszcza w energetyce, nauce, transporcie, obronności. Tusk zwrócił się do PiS, by wywarło nacisk na brytyjskich konserwatystów niechętnych dużemu budżetowi Unii Europejskij, skąd liczymy na 300 mld złotych. Ważnym komunikatem było zapewnienie, że umowy o dzieło i podobne, na których pracuja mmiliony ludzi, i to tych biedniejszych, nie zostaną „uzusowione” (nowe słowo w naszym słowniku), gdyż jest przeciwny wzrostowi kosztów pracy. Zostanie to na pewno dobrze odebrane przez przedsiębiorców, podobnie jak przejście na „kasowy” system uiszczania podatku VAT dla mniejszych przedsiębiorstw.

Zapewne, żeby wyjść z defensywy propagandowej i zrównoważyć obecność PiS w mediach, Tusk zapowiedział w najbliższych dniach konferencje prasowe wszystkich swoich ministrów, ale nie zapowiedział  dotychczas  żadnej rekonstrukcji rządu. Moim zdaniem słusznie, bo rzucenie kilku ministrów na pożarcie zaspokoi opozycję i media tylko na kilka dni. W sumie – expose w stylu Adenauera i Erharda, „żadnych eksperymentów”, krok po kroczku. Zapotrzebowanie Polaków na wielkie wizje zaspakaja lider opozycji.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 244

Dodaj komentarz »
  1. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ‚ Na zakończenie swojego II expose premier przyznał, że nie jest specjalistą od porywających, wielkich romantycznych wizji.’

    ” … Ogólnie za kłamstwo uważa się celowe wprowadzanie w błąd, lecz kłamstwo to też cząstkowe prezentowanie prawdy oraz jej przemilczanie. Mistrzem naszego czasu jest w tej materii Donald Tusk. Do perfekcji opanował sztukę różnych gier językowych, „białych kłamstw”, czyli małych, drobnych kłamstewek, chroniących go przed skomplikowaną sytuacją, obietnic bez pokrycia, różnych sposobów wywierania wpływu na ludzi, aby odnieść korzyść …. a teraz stwierdził, że emerytury będą niskie i dlatego należy dłużej pracować … wielokrotne zapowiedzi rekonstrukcji rządu, „wymiany zderzaków … chemiczna kastracja pedofilów. ” – „Nie sądzę żeby wobec takich indywiduów, takich kreatur, można było zastosować termin „człowiek” i w związku z tym nie sądzę, żeby obrona praw człowieka dotyczyła tego typu zdarzeń” – mówił Donald Tus … „Euro w 2011 r.” – w 2007 r. Na Forum Ekonomicznym w Krynicy Tusk zaskoczył wszystkich, składając obietnicę, że wprowadzi w Polsce wspólną walutę w 2011 r. … „Pełne otwarcie archiwów IPN” – W lipcu 2008 r. premier zapowiadał, że trwają prace nad stosownym projektem, …. „Komputer dla każdego ucznia” – Program zakładał, że najdalej w kolejnym roku od złożonej obietnicy każdy gimnazjalista dostanie laptop, który miałby pomóc w nauce. Teraz, zamiast rozdawać komputery, … „Szybka debata konstytucyjna” – Zapowiedziana parę lat temu w wywiadzie dla „Dziennika”, gdzie Donald Tusk zapowiadał rychłe powołanie komisji konstytucyjnej, która uregulowałaby kwestie rozdział między kompetencjami prezydencką i premiera. … „Tanie państwo dzięki tej ekipie i tej koalicji stanie się faktem szybciej niż ktokolwiek może się spodziewać” – grzmiał w swoim expose w 2007 roku premier Donald Tusk. …. „Tanie państwo dzięki tej ekipie i tej koalicji stanie się faktem szybciej niż ktokolwiek może się spodziewać” – grzmiał w swoim expose w 2007 roku premier Donald Tusk. Dlatego nastąpił potężny rozrost administracji … Już dawno temu, gdy pisarz Mark Twain drwił, że prawda jest naszym największym skarbem, więc musimy ją oszczędzać, nikt wówczas nie przewidział, że słowa te okażą się siła napędową struktur państwowych XX wieku. W majestacie demokratycznych procedur kłamstwo stało się w nich głównym orężem wybieranych polityków. „W nowoczesnych społeczeństwach wprowadzanie w błąd i iluzja są środkiem osiągania sukcesu” – zauważył Steffen Dietzsch, niemiecki filozof, autor książki „Krótka historia kłamstwa”. ” itd … http://niezalezna.pl/33768-prof-glinski-o-expose-rozczarowujace

  2. ….Zapotrzebowanie Polaków na wielkie wizje zaspakaja lider opozycji….pisze Passent zapominajac o Faliczu.

    ET

  3. „Tusk zwrócił się do PiS, by wywarło nacisk na brytyjskich konserwatystów niechętnych dużemu budżetowi Unii Europejskij, skąd liczymy na 300 mld złotych. ”

    Z pewnoscia PiS ma na podoredziu jakies nadzwyczajnie skutecxzne narzedzia wywierania nacisku na konserwatywny rzad w Londynie, ktory to rzad natychiast przystanie na 300 mliardow dla Polski. Coz to dla Europy 300 mld? Potockiemu kurcze zdechlo, hahaha. 😈

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Houdini i Copperfield mogą się schować: tylu miliardów, ile Tusk wyciągnął z kapelusza w trakcie jednego przemówienia, żaden z nich nawet nie spróbował wyczarować. Zresztą, to chyba nawet im by się nie udało.

  6. Nie wiem dlaczego akurat splotowi tych wszystkich informacji przekazanych przez Tuska Gospodarz nadaje tytuł, że Tusk ściga się z czasem? Element czasu nie jest tu chyba najważniejszy. Sugeruje w każdym razie istnienie jakiejś strategii i podporządkowanej jej taktyki, w której w dodatku czas (timing) ma duże znaczenie.

    Dla wielu obserwatorów Tusk nie ściga się z czasem, wręcz przeciwnie, Tusk raczej gra na czas, odwlekając wszystkie niepopularne decyzje w obawie o utratę poparcia.

    Z rozwiązań szczegółowych na szczególną uwagę zasługuje nie objęcie zusem umów „śmieciowych”. Swoją drogą nie wiem dlaczego sworzył się językowy nowotwór „uzusowienie”, co kojarzy mi sie z uduchowieniem i jest od niego jak najdalsze. Już raczej słowo „ozusowanie”, leżące blisko „opodatkowania” byłoby bardziej właściwe.

    Z jednej strony popieram decyzję premiera by tego nie robić w obawie o wzrost kosztów pracy, a tym samym wzrost bezrobocia – to za wysoka cena za spokój od p. Dudy.

    Ale jest też druga strona. Rząd kontynuuje tym sposobem dotychczasową politykę udając, że w sprawach emerytalnych wszystko jest w porządku. Udając, że nie widzi, że powstaje już praktycznie cała generacja ludzi nieubezpieczonych, którzy nie myślą o przyszłości i przez 10 lat pracy nie odłożyli na przyszłość ani grosza, bo nie mieli z czego. Z jednej strony nie powstał więc nowy kapitalistyczny system ubezpieczeń emerytalnych oparty o składki własne pracowników, jeśli śmieciowcy nie maja do dzis ani jednego składkowego miesiąca, z drugiej umiera na naszych oczach tradycyjny system oparty o solidarność międzypokoleniową. Po pierwsze dlatego, że pół jednego pokolenia wyjechało za granicę, po drugie dlatego, że druga połowa pracuje śmieciowo lub na czarno i nie zasila funduszu i dopiero po trzecie dlatego, że mamy ujemny przyrost naturalny.

    Oznacza to, że państwo świadomie toleruje istnienie ZUS w formie i postaci nie do przyjęcia, choć jest on w obecnej sytuacji typową piramidą finansową, która wkrótce się zawali. Jeśłi juz wybiera sie rozwiązanie powszechnego przyzwolenia na umowy śmieciowe, to należy elastycznie przebudować, przystosować do tego system emerytalny.

    Jeśli sie tego nie zrobi i tak się skończy na tym, że państwo będzie musiało rozdawać jakąś jałmużnę socjalną wszystkim w wieku emerytalnym bez względu na to czy płacili składki czy nie – będziemy mieli piękna katastrofę.
    Nie miałem nigdy jakiejs wysokiej oceny kwalifikacji i kultury p. Fedak, ale w gruncie rzeczy miała rację mówiąc, że należy cały ten system emerytalny zwinać, bo niczego nie zapewnia a generuje koszty obsługi przez różne fundusze, które nota bene raczej zżerają niz pomnażają powierzone sobie środki.

    Ale nic to, póki co jedziemy. Tylko cicho, tylko cicho (M.Grechuta)

  7. Adenauer, Erhard? Hm, Wolne żarty. Ktoś tu z kogoś kpi.

  8. Mój komentarz dotyczy poprzedniego wpisu.

    @kadett
    11 października o godz. 23:28

    ***Szkolony dodatkowo przez Rosjan TJ i nie znalazł się w składzie komisji..? Co za niedopatrzenie Tuska…***

    Powiążę to z następnym komentarzem:

    @kadett
    11 października o godz. 23:33

    **Asystentem TJ w komisji mógłby zostać prof. Antonius – wybitny specjalista od przerabiania pancernej brzozy w karuzel z samolocikiem.***

    Powiem szczerze! Szkoda, że Tusk nas nie wziął do tej komisji, jeszcze Czesława i jakąś damę blogową dla okrasy (i wielu innych rozsądnych ludzi). Nie pozwolilibyśmy Millerowi na przekręty!

    Odnośnie karuzeli można by dyskutować. Gdyby skrzydło „pokochało” brzozę za jej nieustępliwość (i się nie złamało), samolot musiałby zmienić kierunek, zaczynając obrót w stronę brzozy. Czy aż karuzela jak w przypadku kuli rzucanej na przeciwnika, która okręci się koło jego nogi, jeśli ją dobrze przytrzymać, to inna sprawa. Wszystko zależałoby od własności skrzydła.
    Zmiana kierunku – od pasa startowego, była widoczna nawet przy „gumowej” brzozie. „Praw fizyki pan nie zmienisz i nie bądź pan głąb”, jak mówił mistrz Kobuszewski.

    @kadett
    12 października o godz. 0:13

    Piszesz do „mag” – opuszczam chamski wstęp:

    *** kpt. Protasiuka wyraźnie zakomunikowane załodze i kontrolerowi lotu, (jak się nie uda próbne podejście, to powisimy nad Siewiernym ile się da i polecimy na zapasowe)***

    Załodze raczej mówił po polsku, bo niegramotni, ale czy po rosyjsku tak pięknie mówił? Ja tego nie pamiętam. Może z okazji następnej rocznicy jeszcze raz przeczytam stenogram (w obu językach?).

    ***jego słowa skierowane do M. Kazany, że warunki raczej u-nie-mo-żli-wią lądowanie. ***

    Czy doczekał się decyzji dysponenta na temat lotniska zapasowego? Podobno nie, bo sam jakoby decyduje (jak w Gruzji jego kolega i wiemy czym to się skończyło). Jeśli nie pamiętasz, zapytaj niekatolicką wdowę Gosiewskiego, ona wie!

    ***Skąd ci do głowy przychodzi aberracyjne przekonanie, że kpt. Protasiuk domagał się zgody i wywierał presję, …[…] Było wprost przeciwnie! ***

    Próbowałem dociec co jest przeciwieństwem (z wykrzyknikiem) „domagania się zgody i wywierania presji” i nie bardzo wiem – może komenda (czyli bezwzględny rozkaz) wydany przez kontrolera, aby lądowali mimo braku warunków? W końcu kto chciał lądować i musiał prosić o zgodę? Pilot czy kontroler siedzący przy ciepłym kominku? On już był „lądowany” i nie kazał nikomu lądować. Zabronił Jakowi, ale oni zlekceważyli jego komendę.

    Piszesz:

    ***Za niewątpliwe insynuacje należy uznać twierdzenie TJ, […] że kpt. Protasiuk nie znał procedury odejścia „w automacie” na lotnisku niewyposażonym w system ILS. Nie uczyli go w 36 splt jak używać jednego z podstawowych urządzeń sterowania tutką, a chciał nią odlecieć „w automacie”. Wot, duraki Paliaki, pijanicy i gieroje…***

    Niestety, to co kąśliwie piszesz jako kpiny jest czystą prawdą, nie tą Tisznerowską. Dokładnie oddałeś sytuacje i w pułku i z mentalnością polskich lotników. Opuściłbym tylko „pijanicy”, to dotyczy wojskowych wyższej rangi, „gieroje” można słowami rosyjskiego kontrolera zastąpić wyrazem „mołodcy” – odnośnie tych, którym się udało wbrew zakazowi wylądować… Pozostałych „ruskich” określeń nie skomentuję, choć mam własny pogląd.

    Twierdzenie, że kapitan nie znał procedury to nie insynuacja, tylko wniosek wyciągnięty na podstawie zachowania całej załogi, która nie miała pojęcia, jakie subtelności zawiera rosyjski egzemplarz instrukcji, który był na pokładzie, ale nie był obiektem zainteresowania załogi. Zresztą, próba czytania instrukcji kilka sekund lub nawet minut przed zderzeniem z ziemią nie rozwiązałaby problemu, bo lądowanie „w automacie” na nieodpowiednim lotnisku wymagała skomplikowanego oszustwa biednego tupolewa. Kpt. Protasiuk znał tylko typowe metody oszustwa: „Robercik przestawi…”, tzn. oszuka najważniejszy wysokościomierz, podając fałszywą wartość ciśnienia atmosferycznego, aby TAWS nie ryczał przy próbie lądowania, bo może zgłupieć bez ILS’u i uznać zbyt niską wysokość za niebezpieczną. Fakt, że była naprawdę niebezpieczna, nie doszła do świadomości „oszustów”…. Pozbawił się tym samym możliwości oceny, na jakiej wysokości nad poziomem pasa startowego znajduje się samolot, a taka informacja w gęstej, helowej mgle, byłaby raczej przydatna. Głębokość jaru, którą podawał nawigator nie była potrzebna pilotowi do szczęścia, wręcz przeciwnie!.

    Tu się przyda moje hobby, z którego kpiono na blogach. Załoga miała 8 (osiem!!!) wysokościomierzy, z których najważniejszy pilot świadomie kazał „zepsuć”, aby oszukać TAWS, a oszukał siebie i 100 osób (około). Głębokość dziur w ziemi, którą podawał nawigator nie była mu potrzebna, a wysokość nad poziomem pasa startowego jak najbardziej. Nie było też reakcji drugiego pilota, który miał przed sobą kilka sprawnych wysokościomierzy – Robercik nie przestawił! Nie patrzył z pewnością na nie, tylko szukał Ziemi i słuchał magicznego głosu nawigatora, który mierzył głębokość dziury. Nikt z załogi nie zaskoczył i wrzasnął (to co nieco później – wyraz na „k”) „tu cos nie gra, spieprzajmy”! gdy przez 8 sekund samolot robił rzeczy niemożliwe fizycznie: Znajdował się cały czas na wysokości 100 m i równocześnie spadał około 8 m/s. Nikt z członków załogi nie myślał wtedy rozsądnie, tzn. nie byli szkoleni do szybkiego myślenia w ekstremalnych sytuacjach. Zahipnotyzowani tym radiowym przyrządem sami sobie wykopali – pardon – wjechali w grób. Jeśli dobrze pamiętam, to pilot nie tylko nie rozumiał sytuacji z tymi podwójnymi odczytami 100 m (mimo szybkiego opadania, które osobiście kontroluje, a ten miernik ma przed nosem), tylko jeszcze zwiększył szybkość spadania, aby „nie przelecieć nad lotniskiem”. Nie wiedział biedak, że wlatuje do dziury, dopiero drugi brzeg dziury się zbliżał nieuchronnie. To wynika z zapisów skrzynki, manipulował autopilotem, aby opadać szybciej.

    Tak na koniec kilka słów o poprawności pilotażu i słuchaniu „komend” kontrolera naziemnego.
    Pilot uzyskał zgodę na obniżenie wysokości do 100 m (tak naprawdę miało być 120 m na tym lotnisku, ale kto przejmowałby się duperelami – co to 20 m! chyba, że jest się poniżej poziomu pasa startowego, wtedy 20 m ma znaczenie). Czynił to, ustawiając szybkość opadania, a gdy doszedł samolot do 100 m (2x), zwiększył jeszcze szybkość opadania. Kto uwierzy (oprócz prezesa i kadett’a), że chciał posłuchać kontrolera i na wysokości 100 m kontynuować lot poziomy, do którego zresztą nakłaniał go kontroler komendą – okrzykiem „gorizont”, gdy samolot zniknął z radaru. Niestety było za późno na „gorizont”, gdyż samolot nawet lotem horyzontalnym uderzyłby wtedy w zbocze jaru. „W górę, w górę, miły bracie…” byłoby właściwą sugestią.
    Tupolew trochę waży i gdy spada, nie zatrzyma go nagle siła woli pilota jak w filmach fantasy (superman potrafił zatrzymać kolosy w miejscu), musi wytracić składową pionową prędkości i to trwa. Trzeba więc przeciwdziałać opadaniu dużo wyżej niż na 100 m – ja nie wiem, ile wyżej – fachowcy to wiedzą (można zapytać „amerykańsko-australijskich” ekspertów – komputer to wyliczy łatwo).

    Czy pilot tak postąpił? Raczej nie!!!

    (Z tym „raczej” próbuję być delikatnym).
    To na pewno jest wina Rosjan, a nie załogi, wyposażonej w tyle wysokościomierzy i wariometr.

    Mały PS-ik:

    Jeśli ja coś zarzucałbym kontrolerom rosyjskim, to nie brak stanowczości w zdecydowanym odpędzaniu tupolewa, bo ryzyko powikłań międzynarodowych nie było wykluczone, ale brak stanowczości wobec łamanych i nieznanych załodze procedur, obowiązujących na tym lotnisku. Któryś z lotników w dyskusji powiedział, że po pierwszym niemeldowaniu wysokości po informacji o kursie i ścieżce, powinna paść komenda – won! – albo próba wychowania załogi „en passant”. To wprawdzie funkcjonowałoby tylko na dużych wysokościach, bo do 400 m było prawie ok., kłopoty były później.
    Nie wiem, jakiej jakości był radar i z jaką precyzją ustalono kurs i ścieżkę, bo widziałem to tylko na filmach amerykańskich (JAG i lotniskowce) i tam katastrofy były tylko przy złym programie komputerowym, sterującym system, ale widok był doskonały – oba przekroje, limity i samolocik – nie odpowiadało to tylko rzeczywistości i był bum!!!.
    Co uważam za kłamstwo, to ta dziwna awaria rejestratora obrazu radaru, to pachnie szwindlem na odległość, ale nie miało to wpływu na katastrofę, co najwyżej na brak awansów wojskowych, jeśli radar pokazywał dobrze, a kontroler nie informował precyzyjnie.

  9. Zapiski ani śmieszą ani nie dziwią.
    Jarosław Kaczyński wie, że są pieniądze i wie jak je wyjąć.
    Czemu miałby ne wiedzieć Vincent Rostowski?

    Gorzej jest ze stanem tacy. Episkopat Polskiego Apostolskiego Powszechnego Kościoła Katolickiego wie, że proponowany procent podatku na rzecz kościoła od osób fizycznych szacowany na podstawie deklaracji polskich płatników podatków jest za niski, bo pod gotowością płacenia tego podatku kłamliwie podpisuje się społeczeństwo.

    Prawdziwy Naród Polski nie utrzyma instytucji kościelnych i nie sfinansuje emerytur księżom. Zatem jeśli rząd nie ustapi w sprawie podniesienia rzeczonego procentu płaconego przez społeczeństwo, to Kościół wypowie konkordat, co odbiorze społeczeństwu szansę na zbawienie.

    Co prawda zbawienie nie jest monopolem watykańskim. Przewiduję iż spór wymagać będzie arbitrażu międzynarodowego. Angela Merkel wzamian za niezmniejszanie dotacji dla Państwa Polskiego z kasy Państwa Niemieckiego, oraz w celu przejęcia kontroli nad szarą strefą niemiecką zaproponuje, aby Polacy odpisy kierowali do parafii w których pracują oraz mieszkają. W ten sposób już nie tylko media będą niepolskie, ale też taca.

    Nie odniosłem wrażenia, aby Donald Tusk ścigał się z czasem. On chce odwlec moment – niech specjaliści od mediów poprawią ewentualnie dobór nowomownej nazwy – covera / remake zakończenia filmowej opowieści o bezimiennej Róży. Kareta z dostojnikiem kościelnym przewraca się w bloto, wierni sikają na zapalony stos uzdrawiający romansującą z diabłem. Stary zakonnik z młodym zakonnikiem odchodzą za horyzont.

    Zapala się światło i sprzatający popcorn z wprawą nabytą w pubach przejmują salę przed nastepnym seansem baśni.

    Wspólnota Brytyjska zjada swoje zapasy z czasów królowej Wiktorii. Zgodnie z dobrze określoną przez socjologów postawą silniejszej obrony starych zdobyczy niż sięgania po nowe, GB nie wspomoże UE w kłopotach. Tyle, że Chińczykom nie będzie się opłacało produkować samochodów z kierownicą z prawej strony.

    Wszystko to będzie działo się bardzo wolno. Tak wolno jak nabycie przez Polaków kilkudziesięciu milionów komórek – zanim pesymiści skończyli felietony o polskim zacofaniu.

    Ofiarę zamiast na tacę będzie się rzucało na internet. Nie mogący znaleźć zatrudnienia programiści po paskarskich cenach będą sprzedawali kościelnym bazy danych oraz filtry programowe wyłapujące tych, którzy zapomnieli dokonać przelew na konto proboszcza.

    Zamias jak filmie spalić wieżę z budzącymi wątpliwości manuskryptami, ustrzeli się bombą magnetyczną stacje bazowe telefonii komórkowej na dachach plebanii.

    Sekretarz Episkopatu oskarży o zaprzaństwo Szymona Hołownię, który ponoć zachęcił do wojny religijnej nie tylko społeczeństwo, ale także Naród. Z rozgłośni toruńskiej Pan Antoni oskarży synową Tuska o nasikanie do toruńskiego odwiertu. Bo firmy ssące gaz łupkowy nie zechciały stwierdzić, iż nie wstydzą się Jezusa. Wstyd jest jednak tańszy.

    Socjalista naczelny internetowej Polityki poda czy kropeczki na majtkach córki Tuska są uzupełnione o fotki latających dronów. Muniek przestanie wciągać ścieżki, ś. p. RIP podrożeje. Żyć trzeba, Panie Mój. Najpożywniejsza jest papryka nieubezpieczona. Aksjomatyka teorii blogowania wejdzie w fazę podobną do mechaniki kwantowej. Mądre, choć nie wiadome o czym dokladnie.

    Slonko wyszlo nad Nową Ochotą.

  10. Przy opisie zachowania się samolotu na „wysokościach” 100 m powinienem był pokazać, że mój komentarz jest na temat, bo „cudów nie ma”!

  11. mam dosyć Tuska i PO, ale niestety nie ma na kogo głosować, Tusk nic nie wspomniał o umowach śmieciowych czy o służbie zdrowia. Tusk woli podnieść podatek VAT i podatek na kawę i herbatę zamiast opodatkować bogatych, widać po jakiej stronie jest Donald Tusk. Dziękuję za taki rząd, ja jako socjaldemokrata nie mam na kogo głosować ( PiS odpada,SP też mimo że cenię Cymańskiego, RPP to nieporozumienie, a SLD? Wystąpienie Millera było dobre,lewicowe ale niestety pamiętam rządy SLD które były bardziej liberalne niż PO)

  12. Miałem obawy, że będzie gorzej. Oczywiście, opozycja już się rzuciła na rachunki o dodatkowych miliardach na realizację zapowiedzi. Gdyby ich nie było (tych zapowiedzi), byłoby halo, że rząd skąpi na politykę społeczną. Słowem, jakby się obrócić, plecy z tyłu.
    Ale czy to wystarczy na odbudowę zaufania? Zwłaszcza po środowym głosowaniu za restrykcyjną ustawą antyaborcyjną przez 40 posłów PO? U kobiet PO ma prze… Jeśli zaproszą premiera na jakiś kongres to tylko po to, żeby powiedzieć mu, że już mu nie uwierzą

  13. Zgadzam się z Autorem, że przesłanie Tuska było dobrze skonstruowane i racjonalne, bez zbędnego zadęcia. Opozycja, zwłaszcza PiS, jest głównie destrukcyjna i nie działa na rzecz rozwoju kraju, a celem jej wodza, Kaczyńskiego, jest upadek rządu Tuska.

  14. czy ten klamca Tusk nie pamieta co wczesniej obiecywal i jak wywiazal sie z tego?

  15. Kupowanie czasu.
    Zmiana paradygmatu.
    Już bez cięcia „do kości ” a wprost przeciwnie bum inwestycyjny.
    Niepokojąca inżynieria finansowa ze złymi skojarzeniami.
    Jaka będzie reakcja Brukseli na tą inżynierię a także jaka będzie reakcja „rynków” ?
    Na mój gust rynki nie mają zaufania do takiej inżynierii.

  16. Mam pytanie:

    Najwazniejsze !:
    Dlaczego Tusk dotad ukrywal, ze ma te dziesiatki miliardow pochowane po spolkach…?

    Expose
    wlasnie dlatego bylo kiepskie bo mialo stwarzac wrazenie konkretow typu; taka a taka obwodnica i taka a nie inna elektrownia.
    Szczegoly, nie-weryfikowalne sumy, wziete z sufitu dane – wszystko to mialo zakryc brak systemowego spojrzenia na na rozwoj panstwa.
    Czegos, co z jakiegos powodu zwie sie ostatnio z lekka pejoratywnie- wizja.

    Otoz szczegoly moga podac wlasnie ministrowie i eksperci – szef rzadu powinien wytyczyc generalne kierunki, ustalic okreslone cele (kroki milowe), etapy i priorytety mieszczace sie w spojnej wieloplaszczyznowej i wspolzaleznej wizji panstwa.
    To jest abecadlo – jak tzw. „vision statement” i zarzadzanie strategiczne na wyzszym szczeblu.

    Mogloby sie od tych „szczegolow” w glowie zakrecic i gdyby nie „nowe” odkrtycie, ze trzeba cos zrobic z sypiaca sie energetyka to „nikt oprocz Tuska by na to nie wpadl”, ze trzeba wybudowac nowa elektrownie i terminal na wybrzezu…

    Rok urlopu macierzynskiego?
    Proponuje 2 lata! – za 70% pensji.
    Bardzo to zwiekszy…, zainteresowanie zatrudnianiem mlodych kobiet bo jak zajda w ciaze to ich nie bedzie przez rok… u mnie 2! – lepszy jestem.
    A zlobki – sie wybuduje przez partnerstwo publiczno prywatne (??? ciekawe jak).

    To chyba zart w stylu podawania w expose…ze sie da 315 zlp i 50 gr – wszystkim dzielnicowym we wschodnio-poludniowej Polsce („Brawo! Tusk- Adenauer sypie konkretami a nie wizjami”)).

    Tak w ogole to wszystko gra – nic nie bedziemy zmieniac ale tu zorganizujemy przetarg – Brawo Hurra!.
    Bo my nie od wizji prowadzacej do wojen… tylko od ciezkiej „organicznej” pracy.
    Tu podepszemy kijaszkiem, tam zaklajstrujemy gipsem a tam zrobimy sobie wodotrysk.
    Bo chalupa piekna potrzebuje jedynie nowych firanek.
    System podatkowy bardzo dobry, jedynie wymaga drobnych zmian (vat kasowy dla mniejszych firm).
    Sluzba zdrowia taka dobra, ze az nie warto gadac.
    Sady – Gowin robi centrale gospodarcza – reszta jest wspaniala.
    Edukacja – zainwestujemy duzo a jak sie powie ile do 2020 to ludzie z krzesel z wrazenia pospadaja.
    Bo edukacja jest wazna! Hurrra Brawo Tusk!
    Nauka tez wazna – damy pieniadze! Hurra Brawo Tusk!.
    I wojsko tez wazne – damy kase! Hurra Brawo Tusk!
    itd.
    Acha ZUS jest swietny jedyne co trzeba to wiecej pieniedzy!
    Hurrra! Brawo Tusk!.
    A tym wszystkim zajma sie fachowcy PO typu minister Grad!… A jacy sa dobrzy to wiemy po 5 latach.

    Na koniec:
    „Konrad Adenauer stał się kanclerzem, który podejmował decyzje państwowe o kluczowym znaczeniu i wpływał w istotny sposób na los Niemiec.
    Żaden z polityków Republiki Federalnej nie miał tak istotnego wpływu na jej historię.

    Adenauer tworzył swoją wizję przyszłych Niemiec !

    Adenauer postawił swojemu rządowi następujące cele na najbliższe lata:

    -dobrobyt jednostki gwarantuje stabilność państwa, trzeba więc budować mieszkania.
    – tworzenie nowych miejsc pracy – zamiast państwa opiekuńczego należy budować społeczną gospodarkę rynkową
    – zyskać suwerenność państwową (np. własną politykę zagraniczną)
    Na przestrzeni lat 1949-1952 dokonał Adenauer w niewiarygodnym tempie politycznego majstersztyku, polegającego na odbudowie Zachodnich Niemiec.

    Adenauer byl wielkim wizjonerem i wspoltworca jednosci europejskiej i idei tzw. trzeciej drogi – dobrobytu dla kazdego.

    Na koniec aspekt polski:
    Adenauer konsekwentnie odmawiał uznania zachodniej granicy Polski. Już 1 stycznia 1947 w liście do Adolfa Kaschnego pisał: „Żaden członek CDU nie podpisze moim zdaniem traktatu pokojowego, który zawiera linię Odra-Nysa”. Publicznie zaś 20 września 1949 zaprotestował przeciw przyznaniu Polsce ziem na wschód od Odry i Nysy, oraz transfer populacji niemieckiej do Niemiec, nazwany przez Adenauera wypędzeniem, nie zawarł natomiast tam żadnych deklaracji co do rozliczenia się z przeszłością…”

    Adenauer wytyczal zupelnie nowe drogi i miejsce dla zachodnich Niemiec.
    Tusk drepcze w miejscu robiac kroczki w roznych nieuporzadkowanych kierunkach w zaleznosci od chwilowych politycznych zagrozen i sondazy.

  17. Zadziwia rowniez fakt, ze Tusk nie powiedzial slowa
    KULTURA ani razu.
    Bo „fachowiec” od elektrowni i autostrad takimi pierdolami sie nie zajmuje…
    Hurrra! Brawo Tusk-Adenauer – konkretny gosc.
    Najlepszym premierem bylby ksiegowy albo jeszcze lepszym hydraulik – zadnych „niebezpiecznych wizji” – tak ustalil Ostapowicz.

  18. Panie Psie Pawlowa,

    Rozbawil mnie Pan do lez.

    To chyba rzeczywiscie byla najwazniejsza ogloszona przez Tuska „reforma” i jak Pan pisze „rozwiazanie”- polegajace na…?
    – nie zmienianiu niczego:

    „Z rozwiązań szczegółowych na szczególną uwagę zasługuje nie objęcie zusem umów „śmieciowych”…”

  19. Narodzie,

    Wygraliśmy 7 nagrodę Nobla. A wy nic, żadnej dumy, dalej wodą brzozową po oczach i krucyfiksem po lędźwich jeno się lejecie.

  20. Antoniusie,
    blagam… wygodne (a może nie?) siedzenie przed monitorem i bujna wyobraźnia, podpowiadająca Ci co oni tam widzieli, za czym się rozglądali przez białe od mgly (a może nie do końca), okienka kopkitu, przez co nie śledzili wskazań, które powinni byli,
    może nic nie robili, bo czekali na DECYZJĘ jak powtarza za TVN gołębica mag gołębiego serca i lotu gołębiego myśli, a tej DECYZJI nie bylo, a dlaczego nie było?, a raport KBWL LP stwierdza, że nacisków nie było, a Wyborcza pisala, że w Gruzji byly, a dlaczego tam byly a tu miało ich nie być, jak były na pewno, a Elektryk mówił w TVN, że telefon byl od brata, a dlaczego nie podadzą w TVN zapisu tej rozmowy telefonicznej, wszystko by się wyjaśniło bez śledztwa, itede itepe…

    To wszystko, to tylko gra wyobraźni, projekcja raczej nieprzychylna polskim pilotom, znanym z tego, że na wrotach od stodoły to i owszem, polecieliby, ale tutka o!, taki cud techniki, to przekracza możliwosci szkolenia polskiego wojska i zdolność percepcji polskiego pilota kpt. Protasiuka, który przeleciał na niej co prawda 2907 h zaledwie i aż dziw, że wcześniej ten dzieciak bez doświadczenia nie doprowadził do lotu koszącego bieriozkę, która jednak tutkę skosiła.

    Poświęciłem studiowaniu stenogramów, raportów Anonidy i Millera sporo czasu. Nie odpuszczam tak łatwo. Mam wnikliwość kleszcza. Tylko jeden kierunek – głębiej. Przeanalizowałem setki stronic, odcedzilem z nich te potoki czczej gadaniny, która zaciemnia caly obraz wydarzeń. Podkreślałem, porównywalem, zaglądałem do Internetu by uporać się z terminologią i metodologią. Pytałem znajomych materiałoznawców, technologów, inżynierów, teoretyków i praktów, odbylem z ludźmi dlugie godziny rozmów w sprawach, w których moglem na ich wiedzy polegać.

    Przejrzałem na wylot metody ewidentnej manipulacji faktami, świadomego pomijania inych, poznałem wytężony wysiłek rzeszy ludzi, by prawdę o technicznych przyczynach katastrofy rozmyć, zdezawuować i ośmieszyć. Na samym końcu pozostalo kilka ważnych i banalnych pytań, wciąż bez odpowiedzi. Wiem swoje, ale wciąż mniej wiem niż uważam, że powinienem. Więcej watpliwości niż pewności. Inni wiedzą już wszystko i wszystkiego są pewni. Anodina stwierdziła, Komisja ustaliła – causa finita.

    PS
    W sprawie panzern-brzozen-karusel-mit-tutka wykonałem obliczenia. Są wciąż na blogu. Antonius na nie nie w ogóle nie zareagował. Wyniki są interesujące.

  21. Nowa Wielka Trójka – Konrad Adenauer, Ludwig Erhard i wnuczek dziadka z Wehrmachtu.

  22. psie pawlowa, 12 października @12:55

    Dobry komentarz. ZUS i emerytury to tylko jeden z wymiarow polskiego nieszczescia lat 1989-2012+

    Od osoby beznadziejnie nie wykwalifikowanej na stanowisku premiera niczego pozytywnego nie mozna sie spodziewac. Tusk jest wrogiem publicznym No.1
    Bo nie ma wiekszej szkodliwosci spolecznej niz tuman na najwyzszym stanowisku publicznym.

    To tzw ‚expose’ jest oczywiscie bajka dla oglupionych polakow i dzienikarzy Polityki. Faktem jest budzet zostal juz przyjety (36 mld zl nowego dlugu) i to expose bez poparcia budzetu jest gowno warte. To az tak proste.

  23. Brawo Axiom!
    Tez pisalem jaki sens maja nowe pomysly jezeli budzet juz zatwierdzony bez nich.
    Jakies nowe sztuczki ksiegowe?
    Jak zwykle diabel jest w szczegolach.
    Czy moze Tusk zaskorniaki z dzinsow wylowi.

  24. Po obdarowaniu Baraka „drona” Obamy nastepna nagroda Nobla tym razem dla biurokratow Unii.
    Tragedia!

  25. Mnie się podoba zapowiedź przetargu na szosę S7 do Krakowa, bo to jest malownicza droga. Z kolei brakuje mi myjni wagonów dla PKP, bo nowy tabor rozwiąże problem brudnych okien jedynie przez pierwsze pół roku, o ile nie będzie nadmiernej chlapy.

    Poważniej mówiąc, inwestycje publiczne nie są moim ulubionym hasłem, ale w kraju posocjalistycznym i unioeuropejskim na nic lepszego w tej sytuacji makroekonomicznej pozwolić sobie nie można, kiedy budżet jest na krawędzi masstrichowskich 3% PKB deficytu, a inwestycje unijne wysychają na przeciąg najbliższych 2 lat. Jak to wyjdzie okaże się w praniu. Wydaje mi się, że dobór tematów w trzech grupach: inwestycje, rynek pracy (bez odzusowienia – brawo!), oraz podniesienie macierzyństwa, jest słuszny. I wotum zaufania poprawną odpowiedzią na dziwaczne działania opozycji PiS-owskiej.

    Jednak forma wypowiedzi, tzw. delivery jest niedorobiona. Nie idzie mi o to, że zamiast stylu Adenauera czy Erharda powinien być styl de Gaulle czy Margaret Thatcher – bo to nie ten kraj i nie te wyzwania. Ale to powinno być barwniejsze i z pewnym przytupem na tle konstytucyjno-filozoficznym. Sytuacja jest trudna, ten rząd się sprawdził w pierwszej fazie kryzysu napierającego na nas ze świata, trochę spraw jednak załatwiliśmy i to jest odczuwalne – jest, czy nie? i dlatego nas wybraliście rok temu. A teraz proszę mi zaufać ponownie i mojej niezmienionej ekipie, bo alternatywy merytorycznej zwanej pozaparlamentarną i techniczną jak widać nie ma póki co. Rząd i państwo nie jest w stanie zapewnić indywidualnego szczęścia każdemu, obywatele muszą sobie też radzić, wtedy wyjdziemy wszyscy wzmocnieni, coś na podobieństwo JF Kennedy’ego, ale bez skompromitowanej frazy – POMOŻECIE, POMOŻEMY. Z większą werwą, panie premier, i z głębszym oddechem.

  26. Pan Redaktor pisze:
    „hasło kanclerza RFN, Konrada Adenauera, zdaje się przyświecać Donaldowi Tuskowi.”

    Ciekawa rzecz, Panie Redaktorze:
    Niemcy po straszliwej klesce potrafili zdobyc sie na rzad twardo reprezentujacy
    ich interesy narodowe a Polacy po „zwycieskiej wojnie”, „obaleniu komuny”,
    „udanej transformacji” i szeregu innych „sukcesow” nie potrafia zdobyc sie
    na rzad reprezentujacy interesy polskie.
    A moze te wszystkie „sukcesy” to tylko bujda na resorach i Polacy na terenach miedzy
    Odra a Bugiem w ogole nie maja nic do powiedzenia?
    Przynajmniej tak dlugo, dopoki sie nie obudza?
    A pewnie sie rychlo nie obudza, sluchajac naokolo kolysanek w wykonaniu
    „czolowych publicystow”

  27. Po pierwsze, odwaliłbym się od etykiety „expose”. To jest „Program działania rządu PO/PSL” na 2, ewentualnie 3 lata. Jasno sformułowane 3 cele: (1) aby utrzymać kawałek zielonej wyspy w Polsce, tj. wzrost gospodarczy, zatrudnienie i poziom dochodów realnych przy utrzymaniu niskiego deficytu, (2) w powiązaniu z (1) podjąć dalsze programy usprawniania życia Polek i Polaków: drogi, koleje, co tam jeszcze, (3) wzmocnienie demograficzne Polski jako cel na wiele lat, czyli macierzyństwo. I potem pojechać po detalach, od najważniejszcyh zaczynając, z wyjaśnieniem jak one pasują do poszczególnych celów, w ilości zależnej od czasu przeznaczonego na wygłoszenie, bo i tak detale mogą się zmieniać w trakcie realizacji, premier zawsze może przy późniejszych zmianach odwoływać się do trzech celów, co daje wrażenie ciągłości tego dialogu z narodem, ponad głowami szanownych posłanek i posłów. Na zakończenie wytłumaczenie jałowości działań opozycji i czczości ich programu, dlatego proszę szanowne posłanki i szanownych posłów o wotum zaufania, a naród – w domyśle – który ich tu wysłał, niech sobie jeszcze raz przemyśli, kogo chce na premiera. Tuska – nudzącego, ale twardego w każdej trudnej sytuacji, czy nieokreśloną mieszaninę znanej awanturniczości z nową zupełnie nierozpoznaną i nieprzewidywalną „fachowością”; a może jest jeszcze inna alternatywa?

  28. Znacznie lepsze, mądrzejsze i sensowniejsze od „ciepłej wody” Tuska było przemówienie byłego Premiera Millera. Warto przeczytać i przypomnieć sobie parę faktów z niedalekiej przeszłości i tych obecnych za rządów P0-PSL.

    http://www.sld.org.pl/aktualnosci/1912-wystapienie_leszka_millera_w_debacie_nad_informacja_premiera_donalda_tuska.html

  29. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Levar
    12 października o godz. 17:29, zaowaza ze :
    Pan Redaktor pisze: „hasło kanclerza RFN, Konrada Adenauera, zdaje się przyświecać Donaldowi Tuskowi.”
    Ciekawa rzecz, Panie Redaktorze: … A moze te wszystkie „sukcesy” to tylko bujda na resorach i Polacy na terenach miedzy Odra a Bugiem w ogole nie maja nic do powiedzenia? Przynajmniej tak dlugo, dopoki sie nie obudza? http://www.presstv.ir/detail/2012/10/01/264485/no-more-israel-in-10-years-kissinger/

    POst Christum:
    ” Albo’m go zjadl? … albo’m go nie zjadl?
    Chyba go’m zjadl 🙂 bo’m spal ” ….

  30. Niech kadett nawet do końca życia studiuje wszelkie materiały dotyczące katastrofy smoleńskiej, skoro takie poczuł w sobie powołanie.
    Ja pozwolę sobie (też chyba mam do tego prawo) pozostać przy swoim zdaniu opartym nie na raportach Anodiny, Millera, tzw. zespołu Macierewicza, rewelacjach prof Biniendy itp., ale na logicznym i racjonalnym myśleniu.
    Obowiązkiem załogi samolotu jest bezpiecznie dowieźć pasażerów do miejsca przeznaczenia.
    Są odpowiednie procedury, których bezwględnie trzymają się piloci rejsowych samolotów na całym świecie.
    W takich warunkach pogodowych, jakie były obiektywnie (o ile mgła nie była „sztuczna”, a nawet gdyby była, to i tak całkowicie uniemożliwiała widoczność) i na tak marnym lotnisku, nie ośmieliłby sie podjąć próby lądowania żaden pasażerski samolot cywilny.
    Nie wiem, dlaczego wojskowy/rządowy/ prezydencki samolot miałby nie przestrzegać pewnych żelaznych reguł.
    Trzeciorzędne znaczenie miało to, co mówili albo nie mówili i w jakim języku kontrolerzy lotów. Można, co najwyżej uznać , że nie dość kategorycznie „odganiali” Tupolewa. Byli zreszta przerażeni (scenogramy!) desperacją Tutki nadlatującej w tej cholernej mgle na oślep. Trudno się dziwić telefonom do Moskwy – co robić?! Nadlatuje samolot z prezydentem Polski. Może być afera międzynarodowa, jak go odprawimy z kwitkeim.
    Oleju w głowie zabrakło Polakom na pokładzie samolotu.
    Brawura? Brak wyobraźni? Psychiczna presja, której nie sposób udowodnić? Można jednak brać pod uwagę, że kpt Protasiuk, po doświadczeniu z Gruzją, nie chciał zawieść prezydenta, czyli dowieźć na czas, no bo w Katyniu już czekano…
    To są, moim zdaniem, rzeczywiste przyczyny katastrofy.
    Mam świadomość, że nigdy nie przekonam miłosników teorii spiskowych.
    Nie widzę jednak powodu, żeby milczeć dla świętego spokoju, bo oni i tak są i bedą głośni.

  31. I to by było tyle na tyle jeśli chodzi o mżonki o pisowskim premierze i o zastąpieniu rządu przez kogokolwiek innego. Trzeba będzie czekać do wyborów, a to dość długo.

    Anka,

    a może równie dobrze będzie przypomnieć sobie kilka faktów z nie tak dawnej przeszłości rządów SLD-PSL ?

  32. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Levar … 12 października o godz. 17:29, zauwaza ze : ….

    Nie badz smesznym …

    Daj w sline z Kiszczakiem i sie dowiesz jaka jest roznica miedzy kur..a a prostytututka …

  33. telegraphic observer
    12 października o godz. 17:46

    Po pierwsze, odwaliłbym się od etykiety „expose”…”

    Kiedys bylo takie powiedzenie, ze:
    „nasza celą jest dobrobyt”

    Problemem moze byc to, ze Tuskowi wejdzie w krew i bedzie zmienial cele co roku.
    Przeciez wiedzial od Ciebie czym jest cykl koniunkturalny i nie narodzil sie ponownie po roku.
    Malo tego – zatwierdzil mu sie dopiero co budzet na ten rok a tam tych nowych „celi” – przygotowanych 2 tygodnie temu pod wplywem notowan sondazowych jeszcze nie bylo…

    Za miesiac bedzie nowa afera i celą moze stac sie „walka z korupcja” i tak co pare miesiecy… a to bedziemy kastrowac pedofili albo zamykac dopalacze albo maszyny do hazardu.

    Swoja droga wczoraj jeszcze zarlismy kore brzozową i trawe bo budzet i rynki finansowe… a od dzis miliardy lataja jak karty z rekawa…
    I po co bylo tyle strachu?

  34. Kto wymyślił to nieszczęsne expose? Ostachowicz? I kiedy? Wczoraj w nocy? Przestraszyli się dwóch sondaży i kandydata na parapremiera pozaustrojowego? Ja bym takiej wpadki nie przepuścił, gdyby mnie tam wpuścili.

    Expose jest na początku kadencji, a nie w środku. Teraz rząd powinien przedstawiać ustawy i mówić: patrzcie my działamy, a oni tylko narzekają. To by w zupełności wystarczyło do zmiany nastrojów telewidzów. Kampania wyborcza będzie za 2,5-3 lata. Do tego czasu przejmowanie się sondażami jest niepoważne. A przez 3 lata rząd może dużo zrobić i odpowiednio dla siebie to przedstawić. Albo nic nie robić i przedstawić to jako mądrość życiową. Głupi pomysł jest zawsze gorszy niż brak pomysłu.

    Za każdym razem, gdy Premier działa pod wpływem chwili pojawiają się jakieś kuriozalne pomysły, a to kastracja pedofilów, a to zamykanie sklepów z dopalaczami, a to zakazy hazardu. Tym razem takich propozycji na kolanie jest kilka: megaspółka inwestycyjna, państwowe żłobki i przedszkola, VAT kasowy, dłuższe urlopy macierzyńskie. Kto to wymyślił i kiedy? W nocy przed expose? Na żłobki i przedszkola potrzebne byłyby pieniądze, a tych nie ma i premier nic nie wspomniał skąd je wziąć. Urlopy utrudnią kobietom znajdowanie pracy, być może o to chodziło, będą siedzieć w domu zamiast szwendać się po mieście. Nie zwiększą liczby dzieci. VAT kasowy nie będzie, powstanie nowotwór prawny mieszający metodę kasową z memoriałową, dzięki czemu większość przedsiębiorców zapłaci więcej za księgowość. Ustawy podatkowe są koszmarem z powodu nadmiaru pomysłów na ich ulepszanie. Megaspółka inwestycyjna (kto to wymyślił? Pawlak?) będzie kolejną agencją tworzącą mylne wrażenie, że ma na coś wpływ (może ma budować państwowe fabryki mebli razem z Palikotem?). Mam nadzieję, że za tydzień zapomnimy o expose, jak o pedofilach, ustawie antyhazardowej i dopalaczach.

  35. Kadett’cie!

    Cieszy mnie, że i Ty nie wiesz wszystkiego. Ja wiem jeszcze mniej. Obliczeń z karuzelą nie widziałem, choć z mej strony było to i tak lekkim „wężykiem”. Naprawdę wiem jedno! Jeśli ciało stałe o kształcie tupolewa zahaczy lewym skrzydłem o jakiś przedmiot, wtedy musi nastąpić zmiana kierunku na skutek różnicy momentów sił. Silnik i/lub bezwładność chciałyby, aby samolot poleciał dalej prosto, a brzoza nie pozwala. Niesparowana para sił zawsze powoduje obrót. Jak dalekie są zmiany kierunku, zależy od wielu czynników, m. in. od tego, czy przedmiot wytrzyma napór czy nie. Pancerna brzoza i niezniszczalny dural skrzydła mogłyby dać duże zmiany. Karuzela wymagałaby „przylepienia” fragmentu skrzydła do brzozy, choć technicznie trudno sobie to wyobrażać, coś jak wyłapywanie jednego ciała kosmicznego przez pole grawitacyjne innego i wtedy mamy te głupie orbity, czyli karuzele. Nie potrzebuję do tego obliczeń, i się ich nie podejmę, bo nie znam dokładnych danych początkowych i brzegowych, poza tym nie jest to proste. W całej dyskusji o przyczynach katastrofy liczy się chyba tylko fakt ułamania skrzydła – jeśli się wierzy w spotkanie samolotu z brzozą. Dalszy ciąg – obrót samolotu znów jest spowodowany niezrównoważonymi momentami sił aerodynamicznych. Na to nawet zgadzają się eksperci Macierewicza. Trudno temu zaprzeczyć, gdy wrak leży kółkami do góry.

    Na karuzelę naprawdę szkoda czasu.
    Gorzej, że w pseudo-dyskusji między nami każdy mówi o czymś innym, więc porozumienie jest wykluczone, gadamy obok siebie. Może byłoby inaczej, gdybyśmy dyskutowali „live”, choć nie wtedy, gdy to wygląda jak w TV. Podajesz np. piękny argument – tyle godzin latania tupolewem więc ma grubą instrukcję w małym paluszku – nawet po radziecku!
    Ja kilometrowo objechałem kulę ziemską może 10 razy, a nie znam dobrze instrukcji mojego Peugeota, choć znam język, w którym jest napisana. Nie wiem np., dlaczego robi „palim, palim”, gdy otwieram drzwi kierowcy. Nie ma na to wpływu położenie kluczyka – czy jest w stacyjce lub w kieszeni, a pewnie jest to gdzieś w instrukcji napisane. Ja jednak mam czas jako emeryt i mogę nawet w garażu studiować instrukcję. Jest to mała książeczka. Podejrzewam, że ruska instrukcja samolotu jest grubsza. Przysiągłbym na „jądra świętych młodzianków”, że załoga jej nie czytała uważnie lub wcale, pamiętając tylko co nieco ze szkoleń, które zresztą zaniechano (w symulatorze). Wskazują na to słowa pilota, który niby znał rosyjski, a nie wiedział, że na tym lotnisku nie mógł odchodzić w automacie, co instrukcja tłumaczy podobno jednoznacznie.

    Nie wierzysz, że spoglądali na mgłę, to skąd słowa” nic nie widać”? Tak mówi ślepy zawsze, albo ktoś, który patrzy i też nie widzi z powodu mgły. Gdyby drugi pilot rzucił okiem na cyfrowy, pięknie świecący przyrząd, który był przed jego nogą, to widziałby, że to drugie 100 m było przy 60 m względem pasa. Sadzisz, że wierzyłby dalej w banialuki, wygłaszane przez nawigatora? Jeśli nie był idiotą, to zareagowałby natychmiast ściąganiem wolantu i faktycznym odchodzeniem. Miał nie tylko prawo, ale możliwości manualne i obowiązek takiego działania, jeśli pierwszy pilot tego nie robi. Po to wszystkie urządzenia są dublowane. Skoro nie reagował, to znaczy iż nie wiedział, że są kilkadziesiąt metrów niżej niż mówi nawigator. Przy pierwszym „sto” wszystko było ok., bo mały wzgórek był w granicach błędu na wysokości pasa startowego, więc oba przyrządy, barometryczny i radiowy, mogły (a nawet powinny) pokazać to samo. Dopiero opadanie do jaru – przy stałej odległości samolotu od powierzchni stoku (100 m) – zróżnicowało wskazania przyrządów i drugi pilot tego nie zauważył, natomiast pierwszy miał celowo „zepsuty” przez „Robercika”. Myślę o tych najwygodniejszych przyrządach, cyfrowych. Gdy patrzyłem w Youtubie na lot tupolewa do Murmańska to ja na filmie byłem w stanie odczytywać aktualne wysokości – czarne cyfry na zielonym tle – tym bardziej pilot, który ma ten przyrząd ułamek metra przed sobą. Nawigator w polskim tupolewie miał wszystkie przyrządy w zasięgu wzroku, ale patrzył tylko na ten, którego nie powinien był używać przy nieznanej rzeźbie terenu. Jestem laikiem i to rozumiem, a tu fachowcy? O jarach wiedzieli, bo o tym mówili znacznie wcześniej. Zbyt szybko zapomnieli.

    Jest jeszcze problem guzika „uchod”. Zakładam, że obaj piloci sprawdzili działanie tego guzika „na sucho” w Warszawie – to należy do procedur wymaganych. Ruscy piloci to robili na filmie. Wtedy natychmiast słychać paskudne brzęczenie i manetki gazu w ułamku sekundy przesuwają się do oporu.
    W samolocie nad Smoleńskiem wciskali rzekomo guzik…. i nic! Czekali kilka sekund i nadal nic! Według mnie, oni w Warszawie tego nie sprawdzali, bo mieliby w pamięci szybką reakcję systemu. Komisja Millera zbagatelizowała tych kilka sekund, a dla pilota to cała wieczność, jeśli jest dobrze wyszkolony.

    Piszesz dalej o naciskach ze strony przełożonych. Nie umiemy udowodnić, że były, choć znając aktorów tragedii, można założyć w ciemno, ze były, przynajmniej moralno-psychologiczne.
    Tu Anodina przesadziła, bo mówiono jej, że generał mądrzył się w kokpicie.
    Komisja Millera zaprzecza na podstawie ekspertów polskich, którzy odpowiednie wypowiedzi przypisują drugiemu pilotowi i mówi o „braku dowodów”, to brzmi lepiej.

    Powtórna rozmowa bliźniaków na temat zdrowia mamusi też nie daje mi spokoju. Chciałbym, aby przyjaciele Polski nam odkryli, co się zmieniło w stanie zdrowia mamy, skoro prezydent nie miał nowych informacji? To pachnie szwindlem jak awaria rejestratora obrazu w Smoleńsku!

    PS
    W następnym komentarzu kpisz z Adenauera i jego „kolegów”. Oby Tusk umiał zrobić to co Erhard – twórca cudu gospodarczego w Niemczech.

  36. TO,
    z tych trzech zacytowanych przez Ciebie „reform” Tuska:

    ” inwestycje, rynek pracy (bez odzusowienia – brawo!), oraz podniesienie macierzyństwa, jest słuszny…”

    Najsluszniejsza jest reforma…polegajaca na nieozusowaniu umow smieciowych.
    Naprawde to jedno niezrobienie ma rzeczywiscie sens!
    Uwazam, ze jezeli uwzgledni sie wiele innych rzeczy, ktorych Tusk nie zrobil i nie zrobi – tego rodzaju „slusznych reform” byloby setki o ile nie tysiace.

    Jezeli chodzi o inwestycje to „pomysly” jak dokonczenie autostrad (rewelacja kto by sie spodziewal – myslalem, ze po Euro juz nie bedziemy konczyc) czy wymiana sypiacej sie infrastruktury energetycznej lub wolajacych od dziesiecioleci o pomste do nieba kolei – to zawsze byla w planie…
    a ton dziwnie przypomina PiS, SLD czy fabryki Palikota…

    Rok macierzynskiego (rekord Europy) nijak nie spowoduje, ze pracodawcy beda chetniej przyjmowac kobiety do pracy…wrecz przeciwnie.
    O przedszkolach i zlobkach to SLD mowi, prosi i blaga od lat – i nic nie mozna bylo zrobic bo brak kasy…

    Dla mnie expose…bylo populistyczne, powierzchowne (damy wiecej naukowcom, tak jak dalismy policjantom (!?) – i co reszta nauki zostanie bez zmian?) i bardzo skrzywione w lewo.

  37. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Levar … 12 października o godz. 17:29, zauwaza ze :
    Nie badz smesznym …

    ” Marszałek Ewa Kopacz została dziś laureatką Nagrody Ministra Zdrowia RP im. Błogosławionego Gerarda za „wybitne osiągnięcia w ratownictwie medycznym”. Nagrodę ustanowiła w 2009 r. sama Kopacz, będąc wówczas ministrem zdrowia” …

    Nagroda przyznawana jest w trzech kategoriach: dla instytucji i osób zarządzających, dla osób niosących posługę w systemie ratownictwa medycznego – ratownik, lekarz pielęgniarka oraz dla osób i instytucji wspierających ” …

    Levar!? … Czujesz tego bluesa (?)

  38. No cóż mag, masz rację , i dobrze piszesz, że nie przekonasz swymi wywodami miłośników teorii spiskowych. To co napisałaś wystarczy by nie mieć wątpliwości że była to katastrofa na dodatek na własne życzenie.
    Analizowanie szczegółów tej katastrofy jest jednak ciekawe bowiem rzadko się zdarza by popełniona tak wiele błędów i złamano tak wiele przepisów w jednym locie. Człowiek się zastanawia i narzuca się logicznie, że piloci i ich przełożony przecież nie byli samobójcami, a więc dlaczego podjęli takie działania? Okazuje się że można z dużą dozą prawdopodobieństwa na to pytanie znaleźć odpowiedź właśnie dokładnie analizując przebieg katastrofy.
    Na dodatek można się wiele nauczyć i zrozumieć i przy okazji pokazać jak bezwstydnie manipulują dla swych celów ludzie z tytułami inżynierskimi i naukowymi. Przykładami tych manipulacji są właśnie tzw „eksperci” Macierewicza. Obecnie zabrnęli w ślepy zaułek i zostali ośmieszeni przez włączenie się do rozmów z nimi naukowca przez duże N prof. Artymowicza – fizyka i lotnika.
    Pan spec. od wybuchów tak się zapętlił dał chyba sobie spokój, bo co poprawi swą teorie to wychodzi gorzej

  39. Trudno sobie wyobrazic w NORMALNYM kraju prokurature badajaca po 2.5 roku glowne materialy dowodowe (brzoza, samolot).

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Polscy-prokuratorzy-zakonczyli-prace-w-Smolensku,wid,15005139,wiadomosc.html

  40. …ja nadal wierze panu premierowi D.Tuskowi,bardziej w tym wszystkim winien jest kryzys w Europie,ktorego my Polacy jakos nie doswiadczylismy tak mocno,ale opozycja PISowska uwaza ze za wszystko odpowiada D.Tusk a wybawieniem dla Polski jest tylko J.Kaczynski & Glinski…

  41. Zaryzykuję twierdzenie, iż szefowie opozycji odetchnęli. Mogą nadal krytykować, nie muszą brać żadnej odpowiedzialności za losy kraju.

  42. „Tusk ściga się z czasem” to jest 100% prawda ale dotyczy to czegos zupelnie innego niz sugeruje Passent.

    Okolo roku temu spodziewajac sie kryzysu w Polsce i znajac troche glowne motywy jakie kieruja dzialaczami PO stawialem na wzmozona aktywnosc w tworzeniu jakis quasi prywatno-panstwowych instytucji gdzie zatrudnia sie kolesie z PO jak i ich rodziny (bez schronic sie przed zimnem kryzysu).

    Liberalizm i „prywatyzacja” byly dobrymi haslami by w koniunkturze umozliwic dzialaczom akumulacje kapitalu.
    Kryzys tak jak zmusil na zachodzie (zwlaszcza u anglosasow) nacjonalizacje strat wymusil na naszych aferalach zwrot w strone „inerwencjonizmu panstwowego”.

    No i mam – niestety!
    Pierwsza jaskolka byla budowa polskiej potegi nuklearnej pod prad wszelkim europejskim trendom ale za to ze stratosferycznymi pensjami i okolo 900-set synekurkami wciaz do obsadzenia.

    Nastepne stanowiska narodza sie w roznego rodzaju instytucjach „inwestycyjnych” – ktore zajma sie bezprecedensowym programem infrastrukturalnym.

    Przypomina to nieco Bank Zbozowy zalozony przez Dyzme – tyle, ze ma mniej ekonomicznego sensu.
    Po co BGK „Inwestycje Polski” skoro istnieje juz Krajowy Fundusz Kapitałowy-
    Działający od wielu lat KFK udziela wsparcia funduszom inwestującym w przyszłościowe przedsięwzięcia.

    Zaproponowane przez Tuska rozwiazanie bedzie doskonala pozywka dla wszelkich przypadlosci naszej klasy rzadzacej – od marnotrawstwa przez amatorszczyzne do nepotyzmu czy najzwyczajniejszej korupcji.

    Te setki miliardow… ktore „budowniczy” V juz chyba RP wyciagna jak krolika z cylindra – beda wydawane z dotychczasowa charakterystyczna dla etatystycznego panstwa kolezkow dezynwolturą i podsiebiernoscia – i
    sa calkowitym zaprzeczeniem jakichkolwiek zasad liberalizmu gospodarczego.
    Tylko inwestycje w energetykę, łupki, drogi i kolej oraz program BGK „Inwestycje Polski” pochłonie 228 mld zł…!

    Inna sprawa jest na ile rozne nowosci sa po prostu odgrzewanymi po publiczke kotletami tak jak np.
    obwodnica Poznania („dla tej części brakującej w 2013 roku”)
    To, niestety, już kolejna obietnica premiera w tej samej sprawie. Podobną składał Donald Tusk w Poznaniu wiosną tego roku.
    Zawsze bedzie ja mogl obiecac jeszcze raz za rok w czwartym expose…

    Ktos powiedzial, ze najwazniejsze sa kadry.
    A jakie sa kazdy widzi i jak wyglada gospodarowanie publicznym groszem tez – niech za przyklad sluzy ZUS, ktory przezera 40 groszy z kazdej odkladanej zlotowki!

  43. To może nie będzie miłe dla p. Passenta, ale p. Passent nie pisze do szuflady, więc wolno go publicznie krytykować. Rzecz w tym, że było jasne, że będzie bronić Tuska nim Tusk wypowiedział pierwsze zdanie expose. Rzecz również w tym, że p. Passent broni zawsze tych, wśród których będzie się czuł bezpieczniej. Uznał, że z Tuskiem czuje się bezpieczniej niż np. z Kaczyńskim. Czemu tak robi? Podobno wszystkie nasze upodobania i nawyki biorą się z dzieciństwa, może dzieciństwo p. Passenta w atmosferze zagrożenia tłumaczy jego opinie i nie dziwi. Może woli słowo niemoc bardziej niż jedność. Może nawet opinie p. Passenta są inspirujące, ale warto pamiętać, że nie biorą się z rozumu, ale z emocji.

  44. No i opozycja z Kaczyńskim na czele pokpiła sprawę. A Tusk pokazał klasę, jak rasowy polityk. Opozycją się nie zajmował, bo szkoda na to czasu, tylko przedstawił zamierzenia na najbliższe lata i w dłuższej perspektywie. Trzeba mu życzyć dużo zdrowia i trochę wypoczynku.

  45. W sejmie świetne wystąpienie L. Millera. Ożywiło mnie, gdy tęzały miny lokatorom ław rządowych (co jest warte samochwalstwo niejakiego Donalda T., gdy polemista rzuci mu przez zęby, że dostał 187 mld w ramach pomocy Bożej, podczas gdy poprzednicy musieli poprzestać jedynie na głębokim zawierzeniu wspieranym przez biskupów.

    Humor, przed wyjazdem na basen wyraźnie mi się poprawił, bo oczami wyobraźni zobaczyłem, jak Jarosław K. jest zdegustowany kopiowaniem jego kampanii wyborczej.
    Natomiast skowronki pojawiły się gdy czytał fragment swojego wystąpienia, w częśći dotyczącej miłości do rodziny idzieci. Trudno ukryć, że był to zmaniłpowany pomysł z kampanii prezydenckiej Kaczyńskiego w reżyseri niejakiej poseł Joasi, która była tam, a jest teraz tu.

    Palagiat polega na przeniesieniu i włożeniu w usta obu zwalczającym się liderów obrzydliwych (dla nich) oświadczeń o miłości do sowietów (tam) i do dzieci (tu, czyli w miejscu właściwym).
    Tyle, że każdy plagiat jest zawsze mdły, a w tym przypadku nie będzie miał wpływu na wyprostowanie równi pochyłej na której toczy się życie osaczonego rządu.

  46. Passent pisze; „hasło kanclerza RFN, Konrada Adenauera, zdaje się przyświecać Donaldowi Tuskowi.”
    Widać, że paraliż postępowy najcięższe chwyta głowy. Adenauer do Tuska? Należy pamiętać, że Adenauer i Erhard oprócz odbudowy i stworzenia nowych Niemiec, zorganizowali socjalne państwo dobrobytu, które kwitnące dotrwało do lat osiemdziesiątych. Gdzie Tuskowi do państwa socjalnego i państwa dobrobytu nie mówiąc już o elementarnej niezależności. Państwo Tuska, to państwo wyzbyte własnej gospodarki, przemysłu i niezależności, podporządkowane w całości obcemu kapitałowi, bankom, rynkom i agencjom. Rząd został dobrowolnie sparaliżowany w swoich podstawowych funkcjach, tworzy tylko pozory rządzenia, i dobrze się w tym czuje. Zawsze ma na kogo zwalić winę. Puste gadania sejmowe wszystkich, po kolei, dotyczą fikcyjnej manipulacji procentami lub miliardami jałmużny unijnej, błądząc daleko od elementarnych procesów rozwojowych, innowacyjności, zatrudnienia, edukacji, zdrowia i kompleksu spraw socjalnych. Odpłynęli bardzo daleko. Pozostały mrzonki i wspomnienia o dawnych czasach, a postaci fałszywie przywołane przez Passenta są tak ludziom obce jak zeszłoroczny śnieg.

  47. (21.11)
    W akapicie drugim, wiersz trzeci po wyrazie ‚pojawiły się’ powinno być ‚ w oczach Donalda Tuska,.
    Przpraszam, to wszystko z nadzwyczajnych emocji i podziwu dla retoryki mówców.

  48. gsj
    12 października o godz. 20:28

    Zaryzykuję twierdzenie, iż szefowie opozycji odetchnęli. Mogą nadal krytykować, nie muszą brać żadnej odpowiedzialności za losy kraju.

    Dokładnie tak!

  49. kadett
    12 października o godz. 15:47
    Antoniusie,
    „Poświęciłem studiowaniu stenogramów, raportów Anonidy i Millera sporo czasu. Nie odpuszczam tak łatwo. Mam wnikliwość kleszcza. Tylko jeden kierunek – głębiej. Przeanalizowałem setki stronic, odcedzilem z nich te potoki czczej gadaniny, która zaciemnia caly obraz wydarzeń. Podkreślałem, porównywalem, zaglądałem do Internetu by uporać się z terminologią i metodologią. Pytałem znajomych materiałoznawców, technologów, inżynierów, teoretyków i praktów, odbylem z ludźmi dlugie godziny rozmów w sprawach, w których moglem na ich wiedzy polegać.
    Przejrzałem na wylot metody ewidentnej manipulacji faktami, świadomego pomijania inych, poznałem wytężony wysiłek rzeszy ludzi, by prawdę o technicznych przyczynach katastrofy rozmyć, zdezawuować i ośmieszyć. Na samym końcu pozostalo kilka ważnych i banalnych pytań, wciąż bez odpowiedzi. Wiem swoje, ale wciąż mniej wiem niż uważam, że powinienem. Więcej watpliwości niż pewności. Inni wiedzą już wszystko i wszystkiego są pewni. Anodina stwierdziła, Komisja ustaliła – causa finita.”

    Mój komentarz
    Autorze, po co ten patos ? Zasadnicze pytania, które tu padły:
    – kto skosił drzewa na trasie Tu-154?
    – dlaczego kapitan wydał komendę „odchodzimy” na wysokości 39 m?
    zbywasz uporczywie mijając się z faktami, zapisami czarnych skrzynek, twierdząc, że:
    a) Drzewa skosił inny obiekt, być może ten Ił ileś tam, który leciał nisko, a nie wylądował.
    b) Kapitan nie wydał decyzji „odchodzimy” na 39 m nad pasem tylko na 100 m, nie mówisz, czy nad pasem, czy nad terenem, chociaż z zapisów czarnych skrzynek wynika, że nad pasem.
    c) Powiadasz – nie wierzę zapisom opublikowanym w raporcie Millera, bo polska komisja nie miała oryginałów. Czyli suponujesz, ze kopie polskie były inne niż oryginały, czyli Miller sfałszował lub dostał fałszywe nagrania i potulnie się ich trzymał. Jednocześnie twierdzisz, że Raport MAK też nie ujawnia prawdy, ponieważ kłamie. Czyli zapisy ruskie ściągnięte z oryginałów też są kłamliwe, czyli fałszywe, a może sfałszowane.
    d) Nie wierzysz także zapisom z polskiego rejestratora, który został odczytany w Polsce. Wynika z tego, że i te zapisy były sfałszowane.
    e) Nie wierzysz także w 32 autorów, którzy podpisali się pod raportem Millera, tym samym suponujesz, że potwierdzili w całości fałszywy raport, czyli brali udział w spisku albo byli tak durni, że nie wiedzieli co podpisują. Zastępcę kierownika KBWL, który który faktycznie kierował pracami, wyśmiewasz od niefachowców i ludzi mających mało wspólnego z lotnictwem mniemając, że czytający Twoje szyderstwa nie sięgnie do źródeł i nie dowie się, że jest to dr inż., specjalista od lotnictwa, pilot samolotowy.
    f) Domagasz się wykonania badań materiałowych w kontekście dyskusji o locie w mlecznej mgle na wysokości 39 m nad pasem i kilkanaście metrów nad terenem, w zagłębieniu terenu. Wypowiadasz się z dużą dozą pewności siebie o nieudolnych tłumaczeniach w raporcie Millera na temat postępowania kapitana przy odejściu w automacie ignorując zupełnie jednoznaczne stwierdzenie raportu, ze takowego odejścia sprzed lotniska bez ILS nie przewiduje dla pilotów instrukcja użytkowania w locie (IUL).
    Co mają do tych kwestii badania materiałowe? Jakie badania chciałbyś widzieć, czego dotyczące? Binienda, Szuladziński, Nowaczyk zbudowali swoje hipotezy nie wykonując badań materiałowych, choć twierdzą, że trzeba zbadać. Tylko jakoś nigdzie nie można znaleźć konkretów, co chcą badać. Ślady po materiale wybuchowym, wytrzymałość skrzydła, wytrzymałość nitów? Jeśli coś się proponuje, to należy przedstawić konkretną koncepcję, a nie mgliście gadać o badaniach materiałowych. Badania materiałowe, to pojęcie tak ogólne, mieszczące w sobie wiele różnych metod, ze nie sposób dojść, co takie hasło w przypadku katastrofy Tu-154 mogłoby oznaczać. Co się za tym kryje? Czy badania materiałowe sprawią, że dowiemy się dlaczego samolot wleciał we mgłę, czy pokażą dlaczego piloci polskiego jaka i tutki łamali przepisy?
    g) Stawisz jako poważny problem mycie wraku szlauchem, uzupełniasz dla efektu retorycznego dezynfekcją i nie odpowiadasz na pytanie, jak się to ma do przyczyn katastrofy, do badań materiałowych. Jakich badań?
    h) Wypominasz wszystkie kłamstwa doktor Ewy nie odpowiadając na pytanie – jak się to ma do przyczyn katastrofy. Czy Ewa Kopacz kłamiąc spowodowała katastrofę?

    Ogólnie Twoja argumentacja, to jeden wielki miszmasz, gadanina od sasa do lasa. Supozycja o locie koszącym Iła połączona z orzeczeniem o kłamstwach Ewy Kopacz i z zadziwieniem zaskakująco szerokim rozrzutem szczątków samolotu. Wszystko do jednego worka.
    Zasadniczym Twoim dowodem na kłamstwa Millera i Anodiny nie są argumenty merytoryczne, lecz Twoje przekonanie odporne na fakty niesłychanie – ja im nie wierzę i już, w 100 % nie wierzę, nawet ichnim faktom nie wierzę, bo Stalin powiedział, że oficerów nie ma, bo uciekli do Mandżurii, a się okazało, że są. W Katyniu.
    Wydaje się, że wyższość moralną traktujesz jako nadrzędny argument przy rozpatrywaniu przyczyn katastrofy.
    Pzdr, TJ

  50. Antoniusie,
    to nie ja kpię porównując D. Tuska do K. Adenauera i L. Erharda. Kpiarstwo uprawia redaktor Daniel Passent. Mnie by to do głowy nie przyszło. Prędzej pasuje porównanie Donalda do Bolka. Bolka Bieruta. Mamy zarysowany wielki plan inwestycji i zapowiedź powołania Centralnego Państwowego Funduszu Inwestycyjnego pod zastaw spółek skarbu państwa.

    Za Bolka był ambitny plan 6-letni industrializacji kraju. Powstały wielkie fabryki i wielkie kominy nad nimi. Z zadłużaniem kraju to się nie wiązało, bo Bolek żeby cokolwiek mógł zastawiać, najpierw chciał wybudować siłami narodu.

    Za Donka mamy wielki plan wieloletni dalszego zadłużania kraju na boku (poza rachunkową stroną długu publicznego i deficytu budżetowego). Księgowo przyrost obu nie będzie odnotowany, choć w rzeczywistości należy się z nim poważnie liczyć. J. K. Bielecki (prestidigitator ekonomiczny) twierdzi co prawda, że na te setki miliardów złotych funduszu złożą się prywatni inwestorzy z Polski i z zagranicy. Tymi setkami miliardów prywatnej kasy zarządzać ma centralny państwowy fundusz, bo nie ma lepszego zarządcy kasy jak scentralizowane państwo. Tego to i za Bolka Bieruta nikt by nie wymyślił. Podobno inwestorzy już lecą tak, jak giełdowe kursy akcji spółek skarbu państwa.

    D. Passent znany z zamiłowania do kpiarstwa przyrównuje to do niemieckiego cudu gospodarczego, a jeszcze niedawno pisał, że cudów nie ma. Cudów nie ma, ale sztuczki w cyrku państwowo-tuskowym jak najbardziej. Publika z wrażenia wstaje z miejsc!

  51. Kadet Biegler 15.47
    Kadet Biegler stwierdził właśnie ze jest największym na świecie ekspertem od katastrofy smoleńskiej, bo ma dociekliwośc kleszcza. Obawiam sie że jakis chirurg od lobotomii wsadził mu do mózgu skoncentrowany bełkot Biniendy, Nowaczyka, Szuladzinskiego i Rogalskiego, więc za chiny nie da sie tego zlokalizowac i usunąc, ani przekonac kontynuatora tradycji CK armii, że sie myli. Dziwię sie że sa na blogu skadinad rozsądni ludzie którzy temu biedaczynie , choremu na to samo co Macierewicz, usiłują coś wytłumaczyć. Z kleszczem nie ma co dyskutowac, tym bardziej że jest on raczej skarabeuszem.

  52. KRYTYK, godz.20.55:

    Szanowny Panie, to co Pan napisał wcale nie jest dla mnie przykre. Oczywiście, że czuję się bardziej bezpiecznie przy Tusku niż gdybym czuł się przy J.Kaczyńskim. Podobne uczucie miało wiele osób, które głosowały (niektórzy zagłosują też w przyszłości) na Tuska. Wielu wyborców mówiło: „Każdy, tylko nie Kaczyński”. Geneza takiej opinii nie tkwi w ich trudnym dzieciństwie (jak Pan to mnie przypisuje) , tylko w działalności prezesa Kaczyńskiego, który jest nieobliczalny, na przemian wyciąga topór wojenny i gałązkę oliwną.
    Pozdrawiam!

  53. Anonius
    „Głębokość dziur w ziemi, którą podawał nawigator nie była mu potrzebna, a wysokość nad poziomem pasa startowego jak najbardziej”.
    Rozumiem Pana intencje, ale nie argumenty. Proszę przez chwilę zastanowić się, czy teren przed lotniskiem był pełen dziur, czy pofałdowany, bo to są dwie różne rzeczy. Według mnie był pofałdowany i rzut oka na mapę to potwierdzi. Wiedział o tym kpt. Protasiuk, o czym zaświadcza każda z trzech wersji stenogramu, łącznie z wersją MAK. Różnica między wysokościomierzem barometrycznym a radiowym (RW) jest również taka, że radiowy będzie o wiele dokładniejszy. Dlatego im bliżej DS, niżej i z mniejszą szybkością porusza się samolot, tym bardziej należy kierować się wskazaniami RW, który podaje rzeczywistą wysokość nad terenem. Poniżej 100 metrów jest to obowiązkowe.

    ” …. szukał Ziemi i słuchał … głosu nawigatora, który mierzył głębokość dziury”.

    Już wyjaśniliśmy: nie o dziury chodzi. Komunikat „Szukamy ziemi” nie istnieje więc i nie padł, nawet w zapisie z wersji MAK. Padł natomiast inny komunikat: „Nic nie widać”, po czym: „Odchodzimy” – ten ostatni powtórzony został przez pierwszego pilota, co oznacza potwierdzenie jego natychmiastowej realizacji. Trzymajmy się faktów, a nie swoich wyobrażeń jak one powinny wyglądać. Od 100 m nawigator zgodnie z procedurą czytał wysokość RW.
    Gdyby z równą pasją zajął się Pan analizą TAWS 37 i 38 z pewnością nieco by się Pan zbliżył do sedna.

  54. Daniel Passent: „Kaczyński, który jest nieobliczalny, na przemian wyciąga topór wojenny i gałązkę oliwną”.

    Całkiem jak premier Donald Tusk atakujący posłem Palikotem, innym razem łagodnym posłem Gowinem.
    To wielki temat, jak cyklicznie zmienia się premier Donald Tusk i z czego to wynika. Oraz jakie ma konsekwencje. Może by się wypowiedzieli fachowcy. Jaki jest dziś, jaki będzie jutro ….

  55. Geneza takiej opinii („Każdy, tylko nie Kaczyński”) (…) tkwi (…) w działalności prezesa Kaczyńskiego, który jest nieobliczalny, na przemian wyciąga topór wojenny i gałązkę oliwną. – pisze D. Passent

    Nie inaczej premier Donald Tusk – raz wyciąga gałązkę oliwną, twierdząc, że jest liderem Partii Miłości, a innym razem dobywa zza pleców topór wojenny, mówiąc otwarcie i poważnie, że dymisje w rządzie i karne zesłanie Schetyny na front do Sejmu w wyniku afery hazardowej to przygotowania do otwartej wojny. W jednej chwili przeprasza i koi się za wszystkie grzechy smoleńskie, by po chwili rzucać oskarżeniami i uciekać się do politycznego szantażu. Raz grozi opozycji „wyginiecie jak dinozaury”, gdy ta mu na ręce patrzy, a nie tak dawno prosi ją o uruchomienie swych wpływów i skłonienie konserwy brytyjskiej, by mu pomogła wyżebrać co Polakom obiecał, aby słowo o 300 mld jałmużny spójnościowej z Unii ciałem się stało. Czy D. Tusk jest obliczalny?

  56. absolwent
    „skoncentrowany bełkot Biniendy”.

    Chciałbym uprzejmie prosić, aby nas Pan oświecił, czego jest absolwentem?

    W. Binienda Politechniki Warszawskiej.

    Gdyby jeszcze zacytował Pan tytuły swoich publikacji przyjąłbym z pewnym zrozumieniem pański ton wyższości, a nawet osobliwe maniery. Z góry nie wykluczam, że jest Pan wybitnym ekspertem, a W. Binienda tylko zwykłym profesorem w USA.

    W. Binienda trochę jednak napisał:
    http://search.nasa.gov/search/search.jsp?nasaInclude=binienda&u_selectedtab=&entqr=0&output=xml_no_dtd&sort=date%3AD%3AL%%203Ad1&ud=1&site=nasa_collection&client=nasa_production&ie=UTF-8&oe=UTF-%208&simple_start=&news_start=&images_start=&videos_start=&podcasts_start=&baynote_%20start=&baynoteOrGSA=GSA#~gsa~0~

  57. TJ
    „… ignorując zupełnie jednoznaczne stwierdzenie raportu, ze takowego odejścia sprzed lotniska bez ILS nie przewiduje dla pilotów instrukcja użytkowania w locie (IUL)”.

    Jednak czym innym są Tu-154M-101 i Tu 154M-102 (wersje zmodernizowane stąd „M”), a czymś zupełnie innym Tu-154 latający na Syberii w barwach nikomu nieznanego przewoźnika. Poza tym ile 30 lat temu było w ZSRR lotnisk z ILS, choćby w rosyjskiej wersji? Wie Pan? Ja myślę, że nadzwyczaj mało, jeśli w ogóle. Tu-154 był na tyle zmodernizowany, że istniała stosunkowo prosta i szybka możliwość odejścia w automacie, po aktywacji przycisku „uchod” , tak zresztą zapowiadał kpt. Protasiuk, mający przecież papiery instruktora na ten samolot. Testy robione na Tu-154M-102 przy podejściu nieprecyzyjnym jak w Smoleńsku potwierdziły, że jest to możliwe. Ale i wykluczyć uszkodzenia „uchoda” też nie można. To jednak wątek poboczny, i w sumie nie najważniejszy, o tyle, że nieudanej próby włączenia „uchoda” nie rejestruje żadna skrzynka. Wiemy tylko, że „uchod” nie pracował, nie wiemy dlaczego.

    „Co mają do tych kwestii badania materiałowe? Jakie badania chciałbyś widzieć, czego dotyczące? Binienda, Szuladziński, Nowaczyk zbudowali swoje hipotezy nie wykonując badań materiałowych, choć twierdzą, że trzeba zbadać”.

    A wykonał ktoś jakieś badania materiałoznawcze przed napisaniem dwóch sążnistych raportów MAK i KBWL, które „ostatecznie” wyjaśniły przyczyny katastrofy? Odpowiedz jest prosta – nie, nikt nie wykonał. I nie uważa Pan tego za skandal? Dziwne. Nie słychać nawet, żeby Rosjanie to później robili, choć niby prowadzili śledztwo. Nasi też nie, co prawda pochodzili sobie 10.04 przez kilka godzin po terenie katastrofy, i tyle. A zresztą byli to prokuratorzy, czyli prawnicy, więc żadni tam specjaliści od spraw materiałowych. Ogromną liczbę bardzo małych elementów metalowych rozrzuconych na zdumiewająco dużej przestrzeni na miejscu katastrofy i w jej pobliżu trzeba jednak jakoś wyjaśnić. Podobnie jak wywinięcie na zewnątrz resztek środkowej części kadłuba. A także i to, dlaczego nie prześwietlono zwykłym rentgenem zwłok (w Rosji lub Polsce) na ewentualną obecność (lub jej wykluczenie) drobnych metalowych elementów w narządach wewnętrznych ofiar? Przy katastrofach lotniczych to przecież standard, otrzymujemy bowiem odpowiedź na pytanie, czy przypadkiem nie doszło do eksplozji na pokładzie samolotu. Fragment nitu znaleziony w ciele Anny Walentynowicz pokazuje, że chyba trzeba to zrobić. Te drobne metalowe części powinny także wbić się w gąbkę foteli, ale niestety mamy pecha i w ogóle nie ma foteli na terenie katastrofy, ani później w miejscu składowania wraku. Nikt też nie potrafi wyjaśnić co się z fotelami stało? Intuicja podpowiada, że ktoś je szybko posprzątał. Nie mając zaś oryginalnych foteli tym bardziej nie możemy wyeliminować hipotezy eksplozji.

  58. Adenauer, Erhard. Ciekawe jak państwo szacują ile z Polaków na dzisiaj wie któż to co ci panowie? 10, 20%? Ja powinienien i kojarzę ale obaj przyznam majaczą raczej niewyrażnie w przepaściach historycznych.

  59. Subprime po polsku:

    „Prezydent Bronisław Komorowski wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej zapowiedział, że będzie starał się doprowadzić do udostępnienia kredytów także osobom zatrudnionym na podstawie umów czasowych. Prezydent planuje wystąpić w tej sprawie do Komisji Nadzoru Finansowego…”

    Więcej… http://wyborcza.biz/finanse/1,105684,12662974,Prezydent_do_KNF__trzeba_udostepnic_kredyty_mlodym.html#ixzz299qlBOpd

    Komorowski bedzie „zachecal” samodzielne, prywatne podmioty gospodarcze do dzialania wbrew logice ekonomicznej.
    Albo wciaz zyje mentalnie z PRL-u – bo mysli, ze da sie to zadekredytowac albo chce nam zafundowac banke jak w Irlandii, USA i Hiszpanii.

    Najbardziej prawdopodobne, ze wiadomosc TYLKO po to by pokazac troske o mlodych z pelna swiadomoscia „gruszek na wierzbie”

    Populizm PO wchodzi na wyzsze obroty.

  60. Zastanawia mnie jak Tusk moze jednoczesnie – cytuje:
    realizować „wielką, wspaniałą ideę” Polski na najbliższe lata.

    Bez wizji…

  61. Poniewaz Pan Redaktor, jak widze, uwaznie przeglada komentarze to chcialem za posrednictwem Pana przeslac „donos” do korekty, nieco opozniony bo dopiero teraz przeczytalem „Polityke” nr. 40 z zeszlego tygodnia. Otoz w artykule p. Czajki o filmach Bonda przeczytalem na str.71, ze jeden z nich „Zarobil dwa razy mniej niz poprzednie…” -domyslam sie, ze zarobil polowe, a na str. 72 czytam, ze „… nie szaleniec, ale rzadny (sic!) newsow…”.

  62. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    kadett
    12 października o godz. 22:27 pisze:

    ” … Antoniusie, to nie ja kpię porównując D. Tuska do K. Adenauera i L. Erharda.”

    ‚ … Podczas spotkania w Berlinie na temat Nord Streamu miałem wrażenie, jakby zmieniły się stereotypowe wyobrażenia o obu narodach. Polacy domagali się trwałych rozstrzygnięć, a Niemcy forsowali prowizoryczne rozwiązania – opowiadał „Gazecie” o takich konsultacjach dyrektor Urzędu Morskiego w Szczecinie Andrzej Borowiec” … itd

    Rozumiem ze ta sprawe D. Tusk & Co. wysterowal bez pomocy p. dr. E. Kopacz – prawda?

    Więcej… http://wyborcza.biz/biznes/1,101562,12662559,Nord_Stream_blokuje_gazoport_Swinoujscie.html#ixzz29A06KrUw

  63. @jasny gwint
    12 października o godz. 21:16

    Niestety znów muszę się z Tobą zgodzić, sorry!

  64. Jako sukcesy rządu jednym tchem wylicza się: prezydencja, Euro 2012, reforma emerytalna, podwyżki płac. Co konkretnie oznaczają te ” sukcesy” ?
    Prezydencja – 0,5 mld. zł na bankiety
    Euro – dno pod każdym względem za gigantyczne pieniądze plus przekręty
    Reforma – widmo bezrobocia dla starych ludzi i perspektywa zasiłków po kilkadziesiąt złotych
    Podwyżki – owszem dla wojska i Policji ( sic ! )

  65. Gdzie są ci wszyscy „duchowi rodzice adopcyjni”, kiedy dzieją się takie i podobne życiowe tragedie dzieci niesamodzielnych, skazanych na opiekę jedynie matki. To jedna z wielu podobnie zwykłych życiowych historii, rozgrywających się na naszych oczach.
    Takie w większości przypadków tragiczne są losy matek dzieci niepełnosprawnych. O nich i ich dzieciach państwo a w nim cała elita sejmowa zapominają i nie chcą sobie przypomnieć, kiedy już dziecko uda się wypisać żywe ze szpitala.
    Czy to jest wzór dla innych krajów, mających inne spojrzenie na temat prokreacji?
    #
    To tak z dedykacją dla naszego dzielnego kadetta…
    http://wyborcza.pl/1,126565,12655064,Rozebrali_jej_dach_w_mieszkaniu__Od_lat_czeka_na_nowe.html

  66. Premier Tusk a tzw.opozycja PISu
    Ciekaw jestem kiedy wreszcie Ci, co do tej pory porażeni pandemią zrozumieją, że ich partia i wszelkie inne frakcje podpisujące się pod nimi, przejrzą na oczy i zrozumieją, że to nie jest żadna opozycja w pełni tego słowa znaczeniu, tylko po prostu banda warchołów co nie pozwala kierować i rządzić panstwem w tak krytycznej globalnej sytuacji ?

    Ciekaw jestem, kiedy wreszcie caly naród, politologowie, socjologowie,psycholodzy i wszelcy inni obserwatorzy ciał, języka,twarzy, etc etc , a przede wszystkim media, media, media – wreszcie zaczną pisać , mówić i debatować o tak prostej, jasnej i oczywistej sprawie, że banda warchołów doprowadza nasz kraj, naszą ojczyznę do ruiny ???

    Warcholstwo, które nie pozwala ani na sekunde skoncentrować się, nie tylko rządzacym, na tym co jest istotne i konieczne dla kraju, ale również przyciaga fokus calego narodu, narodu który rozbijają na potegę w imie Boga, patriotyzmu i polskości.
    To warcholstwo uchwala zaostrzoną antyaborcyjną ustawę

    Kiedy wreszcie caly naród się zmobilizuje by bowiedzieć: stop ! ?

    Nie ma szans i możliwości przeprowadzenia jakichkolwiek zmian przez jedną osobę (czego wszyscy oczekują !!!), ani przez kilka.
    Tu muszą wreszcie działać masy, Ci co są świadomi tego – ale pasywni i oczekujący na to, że inni to za nich załatwią.

  67. Polecam do przemyślenia w czasie weekendu. Wydano właśnie książkę amerykańskiego prawicowego jastrzębia Georga Friedmana pt. „Następna dekada”. Chodzi i dekadę bieżącą, kończącą się w roku 2020, gdzie autor stara się wróżyć jej przebieg pod kątem mocarstwowych interesów USA i relacji między imperium, republiką i władzą. Jest postacią ważną i ustosunkowaną w sferach władzy imperialistycznego imperium i wie co pisze i mówi. Już na okładce zachęca podtytuł „Polska kluczem do nowego układu sił”. O jaki to klucz chodzi jastrzębiowi, można zapytać? W tekście pisze i wyjaśnia. Dostrzega bardzo niechętny stosunek imperium do Unii Europejskiej a szczególnie do jej relacji na linii Niemcy Rosja i pisze dosłownie;„Przez wiele lat głównym celem amerykańskiej polityki zagranicznej było niedopuszczenie do integracji zaplecza surowcowego i siły roboczej Rosji z postępem technicznym Europy. i dalej, „Z tych powodów amerykański powrót do stanu utrzymywania równowagi będzie wymagać znacznego wysiłku, koniecznego, by zablokować ugodę między Niemcami a Rosją. Jak zobaczymy, dla tego celu niezbędna będzie rewizja kontaktów z Polską, geograficznym kluczem tego regionu.” I bardzo dobrze. Będziemy wreszcie wolni i suwerenni i będziemy mieć na naszej ziemi tarcze, bazy militarne, rakiety, bomby atomowe, tajne więzienia i armie obcych żołdaków. Będzie dużo miejsc pracy dla polskich sprzątaczek, prostytutek i rolników dostarczających ziemniaki. Będą się radować Niemcy i Rosjanie, podpiszą nowy tajny pakt typu Ribbentrop Mołotow i oświadczą przy szampanie, że wreszcie przestał istnieć bękart jałtański. Na szczęście nikt nie czyta książki Friedmana, więc panuje błogi spokój, a Passent bawi się kabaretową relacją Tuska z Adenauerem.

  68. Antonius, 9.25. A ja znowu muszę przekazać wyrazy szacunku.Tylko, sorry, dlaczego to niestety?

  69. Panie Feliksie, (9:14)
    się porobiło. Radek talib warczał kiedyś o nowym pakcie Ribbentrop-Mołotow w kontekście budowy Nord Stream, a dzisiaj ze zwieszoną pokornie głową i w worze pokutnym hołdy lenne składa. Tak to jest, gdy dalszy los żebraka zależy od jałmużny z pańskiej ręki. W pysk nią dostanie, to jeszcze rękę pocałuje.

  70. Lewy
    „…tylko po prostu banda warchołów co nie pozwala kierować i rządzić panstwem w tak krytycznej globalnej sytuacji ?…”

    Nareszcie wiadomo dlaczego Tuskowi nic nie wychodzi.
    Przez opozycje.
    To zupelnie jak z socjalizmem byl dobry tylko spoleczenstwo nieudane.

  71. „wężykiem”!

  72. Lewy
    13 października o godz. 9:53,
    podpisuję się pod tym co napisałeś.
    I chcę głośno i wyraźnie wskazać dyrygenta warchołów! Są nim media. Niedobrze mi się robi od nieustannego gadania i pisania, że „nie widać żeby rząd coś robił”, „rząd śpi”, „rząd nie potrafi nas niczym zaskoczyć/porwać” etc..
    A tak naprawde chodzi o dostarczanie sensacji, newsów, mięsa dla, pożal się Boże dziennikarzy. Oni nie potarafią żyć bez awantur, fajerwerków. A tych dostarcza im Kaczyński. Stąd zachwyty, że lider opozycji „coś robi”. Nieważne co. Byle się działo.
    I tak młócą 24/24. Do obrzydzenia. Zero odpowiedzialności.

  73. Oj! zaboldowało się za dużo! Miało być dyrygenta warchołów!
    reszta bez pogrubienia.

  74. Jasny gwint 9.59
    George Friedman jest kompletnym debilem. Jeżeli nie wierzysz, przeczytaj jego ksiazke „Nastepne sto lat” gdzie wrózy z fusów że Polska zostanie mocarstwem i bedzie toczyc rózne wojny na terenie całej Europy.NB w USA traktuja go poważnie, ale oni tam wierza ze swiat powstał w siedem dni.

  75. P . prof M. Sroda z ktorej swego czasu sobie dworowalem bo zalowala , ze nie moze isc z kolezanka sejmowa na wodke . Dotad nie rozumiem dlaczego nie moze . Przeciez „mamy” rownouprawnienie , a moze nie mamy ? Ale do rzeczy .

    ” W końcu syn pana posła jest zdrowy”
    http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,116483,12663503,Ziobro__nowoczesny_barbarzynca__FELIETON_SRODY_.html

  76. Lewy 9.53
    Szczerze mówiac wole kiedy nie polemizujesz z róznymi półgłowkami, ale piszesz od siebie to co myślisz.
    No i tym razem trafiasz w sedno.
    Pozdrowienia

  77. Nie można wykluczyć hipotezy wybuchu

    Oczywiście, że nie można ! Podobnie jak nie można wykluczyć hipotezy z helem, bo ten już dawno rozwiał się.

    Można dodać kilka innych hipotez, których również nie będzie można wykluczyć z powodów braku obalających je dowodów. Na prxykład hipoteza, że Rosjanie zastosowali promienie grawitacyjne. Że kpt. Protasiuk był agentem rosyjskim, który jako kamikaze wykonał powierzoną mu misję, że to kosmici zdezintegrowali samolot przy lądowaniu, a wiadomo kto pierwszy poleciał w kosmos : Rusek, w dodatku wojskowy, pewnie GRU, i to on nawiązał współpracę z Obcymi, współprace, która zaowocowała upozorowaniem na katastrofę zamachu zleconego kosmitom przez Rosję. To są hipotezy, których również nie można wykluczyć, podobnie jak nie można wykluczyć hipotezy o zamachu, skoro dowodem na jej prawdziwość teraz mają być fotele, i to pomimo faktu, że obdukcje ciał ofiar nie wykazały obrażeń charakterystycznych dla eksplozji.

  78. Bylbym zapomnial;
    Zdaje sie Adenauer (?) ( w kazdym razie haslo ) , dziadek zdaje sie z ….. i chyba wilcze oczy . To zdaje sie …. . Co by tu jeszcze ?

  79. b>Kluczowe 100 m ością w gardle zwolennikow zamachu
    Mauro Rossi
    13 października o godz. 0:43

    Mój komentarz
    Autorze wciskasz blogowiczom następujące kity:

    1) „Różnica między wysokościomierzem barometrycznym a radiowym (RW) jest również taka, że radiowy będzie o wiele dokładniejszy. Dlatego im bliżej DS, niżej i z mniejszą szybkością porusza się samolot, tym bardziej należy kierować się wskazaniami RW, który podaje rzeczywistą wysokość nad terenem. Poniżej 100 metrów jest to obowiązkowe. ”

    Otóż w Raporcie Millera stoi:

    „”§ 24 „Regulamin lotów lotnictwa Sił Zbrojnych RP” (RL-2006), wyd. drugie (ze zmianami z 11.12.2008 r.). „Procedury nastawiania wysokościomierzy”:
    Procedury nastawiania wysokościomierzy zupełnie pomijają procedury korzystania z wysokościomierzy radiowych i nie wskazują, jak ich używać.”

    A więc regulamin mówi, że tak nie jest. Regulamin nic nie mówi o obowiązku używania RW na wysokości poniżej 100m. W ogóle pomija procedury wykorzystania radiowysokościomierzy. Czy to źle, czy dobrze – Raport nie mówi, stwierdza tylko fakt. Tego należy się trzymać w ocenie postępowania załóg w aspekcie zgodności z procedurami.

    Od wysokości 100 m wg wymagań lotniska w Smoleńsku, a 120 m wg wymagań dla kapitana (ze względu na szkolenia, wylatane godziny, etc., kapitan miał 120 m), czyli do wysokości decyzyjnej, załoga musiała widzieć ziemię przed sobą na odległość 1200 m. Załoga widziała zero.

    Autor twierdzi, że załoga `Tu-154M prawidłowo się kierowała (obowiązkowo?) wskazaniami RW od 100 m w dół. Załoga w ogóle to miała obowiązek odlecieć, a nie „kierować sie wskazaniami RW od 100 m w dół”.
    Autorze, kapitan na wysokości 120 m nad poziomem pasa (nie ziemi, nie dna niecki pod samolotem!) przy zerowej widoczności miał obowiązek „odejść na drugi krąg”, nie czekać nie wiadomo na co.
    Po to jest ustalona ta minimalna wysokość, aby dać margines bezpieczeństwa, czas na odejście (dla prawidłowo wyszkolonych pilotów).

    Kapitan wydał komendę „odchodzimy” nie przy 120 m wysokości nad pasem, nie przy 100 m, tylko przy 39 m nad pasem, nad niecką terenową, która dawała na radiowysokościomierzach wysokość dużo większą niż wysokość nad pasem startowym lotniska. Takie są zapisy.

    2) „Od 100 m nawigator zgodnie z procedurą czytał wysokość RW.”

    Nawigator ma czytać przy podejściu do lądowania wysokość nad poziomem pasa, a tę miał obowiązek czytać tylko z wysokościomierza barycznego. Załoga wiedziała, że tam jest jar, jak wynika to ze stenogramu, lecz nie przełożyła tej wiedzy na czytanie wysokości tylko z wysokościomierza barycznego.

    W celu zapewnienia prawidłowości pomiarów, wieża podała lokalne ciśnienie – referencyjne (na poziomie pasa), które załoga miała ustawić na wysokościomierzach barycznych. Kapitan miał to ciśnienie ustawione, po czym w czasie zbliżania się do lądowiska zmienił na niższe, by oszukać system TAWS, by nie krzyczał, że za nisko lecą – TERRAIN AHEAD.
    Czy miał takie właśnie intencje, jest nie jest ważne, przestawił ciśnienie na wysokościomierzu barycznym, co było szaleńcze. Miał przed sobą wysokościomierz baryczny z fałszywymi pomiarami.

    Cytat z Raportu Millera:
    „O godz. 6:40:14,5 na wysokości 366 m RW (297 m nad poziomem lotniska, w odległości 4768 m od progu DS 26), przy prędkości 309 km/h, nastąpiło przestawienie wysokościomierza WBE-SWS dowódcy samolotu na wartość ciśnienia standardowego 1013 hPa123. Natychmiast po tej czynności, o godz. 6:40:15 – na wysokości 366 m RW, 295 m na poziomem lotniska, w odległości 4724 m od progu DS 26 przy prędkości 309 km/h, system TAWS wstrzymał generowanie komunikatu TERRAIN AHED.”

    Korzystanie z odczytów z RW podczas podejścia nie było zgodne z procedurą, ponieważ regulamin lotów nic nie mówi o obowiązku korzystania z RW. Obowiązku takiego nie było.

    Istniał być może wśród załóg 36 pułku specjalnego zwyczaj czytania wyłącznie RW podczas podejść do lądowania, podobnie jak mógł istnieć zwyczaj oszukiwania TAWS by nie krzyczał o ziemi przed samolotem. Ale to jest zupełnie inna sprawa – zwyczaje, a przepisy.
    Pzdr, TJ

  80. Andrzej Falicz
    13 października o godz. 10:57

    …..Nareszcie wiadomo dlaczego Tuskowi nic nie wychodzi….

    NIC nie wychodzi? Oj, doprawdy nie wypada żeby tak wytrawny polemista używał tego typu kwantyfikatorów. Zabrakło konkretnych, policzalnych argumentów? 😉

  81. Dla rozwiązania problemów finansowych proponuję, aby premier założył fundację imieniem „Dagobert Gold”.

  82. @Mauro Rossi
    13 października o godz. 0:43 i dalsze!

    *** czy teren przed lotniskiem był pełen dziur, czy pofałdowany, bo to są dwie różne rzeczy. ***

    Nie twierdzę, że nawigator szukał głębokiej dziury (np. otworu studni) na idealnie płaskim terenie na poziomie pasa startowego. Pojecie „dziura” to była „licentia poetica”. Z rosyjskiego rysunku (przed raportem MAK) widać, że są dwa istotne jary, a ten głębszy jest blisko pasa startowego i tam się zagłębili na „ujemną” wysokość.
    Z Pana fachowych wypowiedzi wynika, że jest Pan specjalistą od spraw procedur lotniczych, a ja jestem tylko laikiem i muszę bazować na tym, co sami lotnicy wojskowi mówią o polskich i rosyjskich procedurach. Dodatkowo posługuję się zwykłymi prawami logiki i nienajgorszą znajomością praw fizyki (pozostałości po wykonywanym zawodzie).
    Nie wiem czy Pan nie myli praktyki polskich pilotów wojskowych przy atakach na nieprzyjaciela (lotem koszącym typu Stukasów) z formalnie obowiązującymi procedurami? Procedury ustalają ludzie w sytuacji bezstresowej, przy kawce lub małpeczce i jeśli nie są kretynami to chyba przewidzieli w obowiązujących procedurach fakt, że teren przed pasem startowym może mieć ciekawą rzeźbę, szczególnie w górach. Nie wiem co to jest ten DS (ja kojarzę to tylko z citroenem albo Domem Studenta), ale domniemywam, że chodzi o początek pasa startowego.
    Stad moje zainteresowanie wysokościomierzami, bo znam doskonale ich zasadę działania, nie znam tylko dokładnie rozwiązania technicznego. W tym „temacie” bardzo uważnie studiowałem raport MAK oraz kilkakrotnie oglądałem film , taki edukacyjny, z lotu z Moskwy do Murmańska, gdzie filmowano kolejne etapy procedury rosyjskiej – chyba cywilnej? Nie był to stary typ TU154 ale też z „M”. Jedyna różnica między tamtym i naszym tupolewem była taka, że stanowisko nawigatora w „luksusowej” wersji było rozbudowane i załoga cywilnego nie miała mechanika, tylko nawigator siedział z boku. Startowali z lotniska z ILS w Moskwie i śledziłem testy guzika „uchod”, wykonane przez obu pilotów i nikt mi nie powie, że nasi lotnicy zrobili to co trzeba w Warszawie, bo nie marudziliby około 5 s na „głębokie” myślenie, dlaczego ta kurwa nie działa (używając formy zwyczajnych odzywek żołnierzy obu narodów)?
    Nie rozumiem tego, że sama dumna i szumna nazwa „instruktor” już świadczy o znajomości subtelności grubej instrukcji, a podobno rosyjscy szkoleniowcy im nawet nie mówili o takiej możliwości zapasowej. W samolocie był mistrz, „instruktor instruktorów” i nie zapobiegł katastrofie. Prywatnie uważam, że wiedział dużo mniej od osób, które kontrolował. Kpt. Protasiuk nie znał według mnie nie tylko tego fragmentu instrukcji, gdzie „pisze”, iż bez ILS nie działa guzik, o czym świadczy jego gadka „odchodzimy w automacie”, i nie wiedział o jednak skomplikowanej metodzie oszukiwania guzika, jeśli ILS nie ma. Wspomniałby kolegom, jakie trzeba zrobić przekręty (pokręcenia) długo przed decyzją o lądowaniu, nie kilka sekund przed rozbiciem samolotu.

    ***Różnica między wysokościomierzem barometrycznym a radiowym (RW) jest również taka, że radiowy będzie o wiele dokładniejszy. Dlatego im bliżej DS, niżej i z mniejszą szybkością porusza się samolot, tym bardziej należy kierować się wskazaniami RW, który podaje rzeczywistą wysokość nad terenem. Poniżej 100 metrów jest to obowiązkowe.***

    Z tego cytatu prawdą jest chyba tylko pierwsze zdanie. Wielokrotnie fachowcy mówili, że jest taka praktyka w polskim lotnictwie wojskowym – wbrew procedurze, ale nie we mgle i nie nad lotniskiem o nie znanej lub dzięki mgle niewidocznej rzeźbie terenu. Wiemy, do czego to zaprowadziło samolot – na „ujemną” wysokość względem… tego DS?

    ***…. szukał Ziemi i słuchał … głosu nawigatora, który mierzył głębokość dziury”.***

    Cytujesz mój liryczny opis – poetycki – rozpaczliwych zmagań nawigatora z przyrządem radiowym, ale nie wspominasz np., że podobno TAWS zareagował nawet na radiową wysokość około 60 m, którą informację załoga też olewała. Fachowcy mogliby powiedzieć, czy tu też było świadome przestawianie parametrów jak z tym „Robercikiem”, który oszukał główny przyrząd barometryczny przed pierwszym pilotyem.

    W tej całej dyskusji Pan zupełnie zapomniał, że ta znakomita procedura „od 100 m”, nie ma żadnego znaczenia dla przyczyn katastrofy w przypadku załogi, która nie chce lądować, tylko sobie trochę popatrzeć na mgłę, bo samolot poprawnie pilotowany leciałby na wysokości 100 m horyzontalnie (+- błąd wysokościomierza barometrycznego) i nie doszłoby do katastrofy. Nie znam dokładności przyrządów, ale na wysokości dozwolonej przez kontrolera żadna brzoza nie byłaby w drodze samolotu. Wiem, że w Rosji (ZSRR) „wsio jiest bolsze”, ale to nie Britsh Columbia, gdzie ewentualnie można by ścinać czubki drzew, większych od smoleńskich „bieriozek”..

    ***Komunikat „Szukamy ziemi” nie istnieje więc i nie padł, nawet w zapisie z wersji MAK. ***

    Nie przypominam sobie takiego „komunikatu” w moim tekście. Po pierwsze użycie wyrazu „komunikat” byłoby nielogiczne, kogo miałby ten komunikat informować – stewardessę czy może prezydenta, a może samych siebie? Gdyby było słychać „szukajmy ziemi”, to miałoby sens, bo to jest rozkaz do określonego działania. Co innego moje wyobrażenie na temat sytuacji i ewentualnych przypuszczeń – na podstawie zachowania, opisanego na bazie stenogramu rozmów w kokpicie. Jestem przekonany, że mój opis jest prawidłowy – żaden z pilotów nie patrzył na wysokościomierze od pierwszej odzywki „100 m”. Drugi pilot miał łatwą szansę na zauważenie dziwności, gdyby przy drugim odczycie „100 m” po 8 sekundach popatrzył na swój przyrząd choć na ułamek sekundy. Nie zareagował, wiec albo jest kretynem i „kury szczać prowadzić”, a nie samolot, albo nie patrzył na przyrząd tylko „szukał Ziemi”. Którą wersję Pan zaakceptuje, bo innej możliwości nie widzę???

    ***Padł natomiast inny komunikat: „Nic nie widać”, po czym: „Odchodzimy” – ten ostatni powtórzony został przez pierwszego pilota, co oznacza potwierdzenie jego natychmiastowej realizacji. Trzymajmy się faktów, a nie swoich wyobrażeń jak one powinny wyglądać. Od 100 m nawigator zgodnie z procedurą czytał wysokość RW.***

    Skoro obaj piloci byli zgodni na „odchodzimy”, to dlaczego żaden z nich nie pociągnął rączki do siebie??? Poza tym już nie pamiętam, czy to było na wysokości 100 m nad pasem startowym czy mchu na dnie jaru, czy już niżej? Nie chce mi się wracać do stenogramu lub raportów.

    ***Gdyby z równą pasją zajął się Pan analizą TAWS 37 i 38 z pewnością nieco by się Pan zbliżył do sedna.***

    Chyba nie ma Pan racji. Po co mi te TAWS’y, skoro Pan po głębokiej analizie tychże oddalił się bardzo od sedna, a ja chyba nie. Powtarza Pan głupoty o procedurze „poniżej 100 m”, a tam samolot nie miał prawa się znaleźć – niezależnie od procedur pomiaru wysokości – a to jest to sedno, jądro sprawy czy jak Pan woli. Skoro odchodzimy, to raczej do góry (z moich lotów jako pasażer tak pamiętam) i pomiar wysokości może być istotny tylko przy zbliżaniu się do stratosfery, bo zabraknie tlenu silnikom. Wyjątek przy „odchodzeniu” – w dół to lot duszy bezbożnika do piekła!

    ***dlaczego nie prześwietlono zwykłym rentgenem zwłok (w Rosji lub Polsce) na ewentualną obecność (lub jej wykluczenie) drobnych metalowych elementów w narządach wewnętrznych ofiar? Przy katastrofach lotniczych to przecież standard, otrzymujemy bowiem odpowiedź na pytanie, czy przypadkiem nie doszło do eksplozji na pokładzie samolotu.***

    Nie znam się na tym, ale to na pewno zrobią nasi prokuratorzy po ekshumacjach reszty ofiar. Gosiewski, Wasserman i nie pamiętam kto jeszcze (Kurtyka?), nie mieli takich części, bo wykryłyby to kobiety, pilnujące sekcji po ekshumacji w Polsce – lub mecenas Rogalski – zdolny poszukiwacz nitów..

    ***Fragment nitu znaleziony w ciele Anny Walentynowicz pokazuje, że chyba trzeba to zrobić.***

    Tu życzyłbym sobie precyzji. Mecenas R. zauważył koło (blisko) ciała kobiety (chyba tej fałszywej Pani W.) jakiś nit. Nie w ciele! Tak przeczytałem na portalu, w Moskwie nie byłem. Mógł się tam przylepić z błotem i innym brudami przy wydobywaniu ciała.
    Na pytanie o fotele powinna odpowiedzieć polska prokuratura.

    PS

    Jest mi bardzo przykro, że nie mogę się zgodzić z opinią na temat katastrofy blogowicza o tak sympatycznym dla mnie nicku. Gdy pierwszy raz widziałem ten nick, od razu przypomniał mi się wspaniały pielęgniarz „Mauro” ze szpitala w Pietra Ligure, który potrafił podnieść moje 100-kilowe „zwłoki” i położyć na wózku brezentowym, … a Tino Rossi!!!
    Uwielbiałem jego głos tak bardzo, że poświeciłem wszystkie guziki płaszcza przy walce o miejsce w kinie na jego film „Nieznany śpiewak” (lata 40-te?).

  83. Jeden z konkretow Tuska:

    „Oglosimy przetarg na S-7 w 2013 roku”

    realia:

    „Wykonawca ma na to 20 miesięcy, skończy więc na początku 2014 r. – W optymistycznym wariancie ogłoszenie przetargu na budowę (S-7) może nastąpić w II kwartale 2014 r. – mówi Piotr Michalski, rzecznik gdańskiego oddziału GDDKiA….”

    Drobiazdzek – prawie dwa lata pozniej.

  84. Czytajac piszacych tu expertow, tak sie zastanawiam co by bylo, gdyby p. Passent napisal ze widziano Tuska chodzacego po wodzie. (to np., bo przerabiam stary dowcip).
    Nijaki pan Falicz ani chybi by skomentowal ze, Tusk nie umie plywac, prawda?

  85. jasny gwint
    13 października o godz. 9:59

    *Na szczęście nikt nie czyta książki Friedmana, więc panuje błogi spokój*

    Jasny Gwincie, to wołanie na puszczy. W 2009 wydano w Polsce książkę Friedmana Następne 100 lat. Cytowano ją z tydzień bo na obwolucie był podtytuł *Mocarstwo nad Wisłą* ale przeszła bez większego echa.
    http://geopolityka.org/recenzje/297-nastepne-100-lat
    Ważniejszy jest Taniec z Gwiazdami.
    Wielu znajomym, w tym i osobie z sejmu, dałam tą książkę na Gwiazdkę. Nikt nie przeczytał. Nie mieli czasu. Tacy jak Ty, to ginący gatunek. Teraz to jak w tych wykpiwanych teoriach spiskowych, chyba już rzeczywiście rządzą Oni , czyli z 3-5% ludzkości, wykształceni, bogaci, spotykający się i decydujący o losach świata i jest bezwolna reszta, przeżuwacze papki medialnej, konsumenci jednorazowych dóbr wszelakich, dający Onym dobrobyt i władzę. Ale tak było, jest i będzie. Król czy car, klika zaufanych, arystokracja, grupa wojskowych, bankierów i księży, potem długo, długo nic i chłop pańszczyźniany czy niewolnik korporacyjny, szara masa, z której czasem ktoś się wymknie ale o to coraz trudniej.. II wojna światowa zburzyła ten układ ale już wszystko wraca w stare koleiny odwiecznego porządku świata. Do następnej Wielkiej Wojny o której tak przekonywająco pisze Friedman.
    PS – własnie widzę komentarz Absolwenta. tak własnie w/w masa odbiera głos rozsądku

  86. Budżet UE dla Polski na lata 2012-2020 będzie wynosił 70 mld Euro, co daje około 300 mld PLN.
    To wiadomość dla tych, którzy nie czytają prasy. Widzę tu takich, na primier Zapiski denerwujące.

  87. Zwracam uwagę na datę zmian w Regulaminie Lotów cytowanym przez TJ:

    11.12.2008

    Kto wtedy był u władzy i gmerał przy regulaminie tak, żeby potem doprowadzić do katastrofy właśnie tego samolotu ?

    Spisek ! Przygotowania do niego trwały od co najmniej dwóch lat poprzedzających katastrofę smoleńską. Wiadomym było, że w obliczu nadchodzącej okrągłej rocznicy Katynia prezydent Kaczyński będzie chciał lecieć na uroczystości, wiadomo było, że najbliższym lotniskiem był Smoleńsk, zaś konfiguracja terenu wokół lotniska to żadna tajemnica. I dlatego zmieniono procedury tak, żeby pilot popełnił dokładnie czyny oraz zaniechał czynności, które w efekcie doprowadziły do śmierci niewygodnego prezydenta, śmierci ucharakteryzowanej na wypadek.

  88. 1. Nowe plany premiera Tuska, oparte na przyszłych pieniądzach, które DZISIAJ są możliwe „na wiarę”.
    2. Któryś z pytających posłów, zważył nieco atmosferę w pierwszejv ławie sektora rządowego w sejmie, zwracając uwagę, że w budźecie na rok 2013- o obietnicach panapremierowych, ni chu, chu…
    3.Pierwsza ława rządowa w sejmie, podczas zadawania pytań panu premierowi przez posłów , większość czasu zabawiała się wewołkowato, jak mający wszystko w…poważani pierwszoklasiści z podstawówki, na c zwróciła bezskutecznie uwagę pani prof. Łybacka z SLD.
    4.W przekazie telewizyjnym TVN-u, powtarzano kilkaqkrotnie migawkę z przemawiającym racjonalnie, beztrosko premierem, z wkomponowanym w przaekazie ujęciem baaardzo zafrasowanego posła Miodowicza z PO, który z racji zawodu , mógł troc hę gorzej zdzierżać średnio przemyślane pomysły-obiecanki, w rok po poprzednich.
    5. Kilka dni temu, w wywiadzie radiowym , przeprowadzanym przez red. Konrada Piaseckiego, poseł E.Kłopotek , baaaaardzo zdecydowanie zapewniał pana Piaseckiego, że ;”Jeśli Tusk nie oderwie się od ministra Rostowskiego, to dla premiera ta współpraca zakończy się fatalnie/cytat z pamięci/.
    Pan red K. Piasecki zaprosił wczoraj do programu „Piaskiem po oczach” pana min. Rostowskiego i… było znojnie, „przepychologicznie” ze strony pana ministra.

    Pozdrawiam Sebastian

  89. W dyskusji o umowach tzw śmieciowych widać wyraźnie braki w zrozumieniu tematu. Z tego wachlarza umów tylko umowa o dzieło jest nieozusowana a raban jakby wszystkie pozostałe formy to dotyczyło. Co więcej ta forma dotyczy proporcjonalnie małej liczby pracujących. Duda mentalnie pozostaje w PRL i uważa że ideałem będzie etat dla każdego Polaka, tylko jak zagwarantować trwałość prowadzonego biznesu dla pracodawcy nad tym się nie zastanawia. Globalizacji gospodarki jak i jej podstawy oparte współcześnie o trzy elementy : zmienność, niepewność i ryzyko ma wpływ także na rynek pracy. Duda chciałby aby koszty presji tych trzech elementów prowadzenia współcześnie biznesu ponosili tylko pracodawcy. Tak się nie da panie Duda, tylko elastyczny kodeks pracy może zachęcić pracodawców do zatrudniania, inaczej będą szukać bardziej przyjaznych miejsc do robienia interesów, a tych jak pokazuje praktyka nie brakuje.

  90. POLITYKA powinna zorganizować jeszcze dwa blogi – „Smoleńska brzoza”, a dla zaawansowanych polemistów – „To był zamach”

    Tymczasem red. Passentowi – En Passant – zdaje się, że hasłem premiera Tuska jest „Żadnych eksperymentów”. Co za mylne nieporozumienie. Firma Inwestycje Polskie ze znacznym budżetem publicznym (40 mld zł na początek), ale nie ujętym w budżecie MF, oraz zasobami pozyskiwanymi od prywatnych inwestorów ma utrzymać inwestycje w kraju na wysokich obrotach. W ten sposób będzie wzrost i zatrudnienie, a martwe zasoby SP użyte dla dobra energetyki i eksploatacji gazu łupkowego. To jest eksperyment z inwestycjami publicznymi – czy się uda? Co będzie jak zarządzanie bankiem BGK i projektami przejmie „partyjna sitwa”?

  91. Mauro Rossi
    13 października o godz. 2:01
    TJ
    „ Tu-154 był na tyle zmodernizowany, że istniała stosunkowo prosta i szybka możliwość odejścia w automacie, po aktywacji przycisku „uchod” , tak zresztą zapowiadał kpt. Protasiuk, mający przecież papiery instruktora na ten samolot. Testy robione na Tu-154M-102 przy podejściu nieprecyzyjnym jak w Smoleńsku potwierdziły, że jest to możliwe.”

    Mój komentarz

    Autorze, bałamucisz, w ogóle pomijasz przepisy, kręcisz z tym „uchodem” w kierunku znawstwa kapitana, bo kapitan wiedział, bo powiedział – ”odchodzimy w automacie”. Otóż te słowa oznaczają tylko jedno, że kapitan nie wiedział, że procedura taka nie była dozwolona. Nie należy wnikać, czy była wykonalna, czy nie. Była niedozwolona.

    Odejście w „automacie” było teoretycznie możliwe (przez instrukcję nie dozwolone), al w żadnym przypadku nie było proste, jak piszesz. Ta teoretyczna, bo nie zawarta w instrukcii procedura wymagała skomplikowanej, jak na warunki podejścia próbnego rzeczywistego, aktywacji i uwzględnienia ograniczeń sterowania samolotem.
    Procedura taka była możliwa z punktu widzenia technicznego, lecz nie była opisana w instrukcji, nie była dozwolona do stosowania, nie uczono jej pilotów, piloci mieli pełne prawo jej nie znać, a jeżeli znali, to powinni w Smoleńsku o niej zapomnieć.

    Co innego warunki rzeczywiste, które w Smoleńsku były bardzo trudne z powodu mgły i z dodatkowo zwiększonym ryzykiem przez błędne zaniżenie lotu do wysokości 39 m nad pasem startowym. Z punktu widzenia wymagań procedury warunki były beznadziejnie trudne.

    Co innego próbny lot na drugim TU-154M, gdy piloci byli przygotowani do tej jednej jedynej próby, testu na „uchod” w automacie.
    Katastrofy zdarzają się najczęściej warunkach trudnych, dlatego metoda „uchod” nie była opisana w instrukcji, piloci nie mieli prawa jej stosować przed lotniskiem bez ILS.
    Co tu jeszcze można dodać? Nie mieli prawa jej stosować.
    Pzdr, TJ

  92. absolwent
    13 października o godz. 12:12
    Wziąłem sobie do serca radę @staruszka: Nie karmić trolli !!
    Teraz przewijam, przewijam, nie wiem o czym mówią i jest lepiej. Wydaje mi się, że @antonius i @TJ, których wpisy bardzo sobie cenię, są jeszcze na etapie karmienia trolli, kiedy starają się na przyklad im wytlumaczyć, jak to było w Smolensku. Ale pewnie też w koncu zastosują się do rady @staruszka.
    Pozdrawiam

  93. TJ
    13 października o godz. 13:18
    „Cytat z Raportu Millera:
    „O godz. 6:40:14,5 na wysokości 366 m RW (297 m nad poziomem lotniska, w odległości 4768 m od progu DS 26), przy prędkości 309 km/h, nastąpiło przestawienie wysokościomierza WBE-SWS dowódcy samolotu na wartość ciśnienia standardowego 1013 hPa”

    Szanowny Panie, cos sie tutaj nie zgadza.
    Na cisnienie standardowe ustawia sie wysokosciomierz w czasie lotu na wysokosciach powyzej 5000 stop (ok. 1500m) nad poziomem morza.
    Po zejsciu ponizej tego pulapu ( np. w czasie podhodzenia do ladowania)
    na lokalna wartosc QNH ( aktualne cisnienie na poziomie morza obliczone na podstawie pomiarow dokonanych na danym lotnisku).
    Pierwszymi informacjami jakie otrzymuje pilot po nawiazaniu kontaktu z wieza
    jest numer czynnego pasa startowego oraz aktualna wartosc QNH.

    Przytoczony przez Pana tekst wskazuje na trzy mozliwosci:
    1 – pilot popelnil fatalny blad ( zdarza sie choc nie powinno)
    2 – nastapila jakas awaria, w wyniku czego przestawienie wysokosciomierza
    nastapilo bez wiedza pilota
    3 – raport zawiera bledy lub celowe zafalszowania.

    Nie odwazylbym sie udzielic odpowiedzi, ktora z powyzszych ewentualnosci
    rzeczywiscie miala miejsce, ale nie moge oprzec sie wrazeniu, cos jest nie tak.

  94. Jacobsky
    13 października o godz. 12:24
    „i to pomimo faktu, że obdukcje ciał ofiar nie wykazały obrażeń charakterystycznych dla eksplozji.”

    Szanowny Panie,
    ja bym za bardzo na tych obdukcjach nie polegal.
    Jesli te obdukcje nie byly w stanie zagwarantowac pelnej identyfikacji cial,
    to co one w ogole gwarantuja.
    Jesli do tego odczytywanie tzw.”czarnych skrzynek” odbywalo sie z tako sama
    rzetelnoscia jak owe obdukcje, to cala dyskusja przypomina bladzenie we mgle
    rownie gestej, jak ta w Smolensku.

  95. Trzykrotnie dawałam link do krótkiego tekstu Andrzeja Waligórskiego. Jako zakończenie wymiany zdań z kadettem – raz znikło, myślałam, że coś nie tak zrobiłam, więc powtórzyłam… i znów przepadło.
    Odczekałam do następnego dnia i wstawiłam ten link jeszcze raz, jako uzupełnienie wypowiedzi otago … nie ukazało się.
    Wstawiłam więc w blogu red. Paradowskiej 🙂
    http://paradowska.blog.polityka.pl/2012/10/03/projekt-glinski-czyli-co/#comment-103465
    No i jest. O co chodzi!!!???

  96. @Levar
    13 października o godz. 19:2

    Miało miejsce czwarte rozwiązanie – świadome oszukiwanie TAWS przez ustawienie wysokościomierza na takie ciśnienie, aby nie było sygnału TAWS przy zniżeniu poniżej regulaminowej wysokości – chyba przez mechanika albo nawigatora – „Robercik przestawi” – powiedział pilot. Wskazania wysokości były zafałszowane na około 200 m, dokładne dane są w raportach. Wiadomo, że przestawiono jeden wysokościomierz – najważniejszy, sprzężony z TAWS, ten cyfrowy przed pilotem, pozostałe 7 były sprawne i wskazały wyniki poprawne, każdy na swój sposób – barometryczne wysokość nad pasem startowym, a radiowy nad mchem na dnie jaru.

  97. PS
    Karmienie trolli ma swoisty urok!

  98. Co jeśli więc państwo nie tylko będzie decydować, kto ma dostęp do praktycznie bezpłatnej linii kredytowej, kto ma płacić horrendalnie wysokie podatki, a kto jest z nich zwolniony lub „zbyt duży, by upaść”, a więc czyje długi państwo weźmie na siebie lub komu „dodrukuje” brakujące środki? Idąc dalej – co jeśli te same struktury podejmować będą decyzję nie tylko czy jakakolwiek pomoc dla tych „spoza systemu” się należy, a jeśli tak – to nie tylko jak i na co mają ją wydawać, ale i gdzie ją mają wydawać? Przecież nie jest tajemnicą, że największe amerykańskie banki są głównymi beneficjentami amerykańskich kartek żywnościowych dla ubogich – na państwie zarabia się przecież najlepiej, kiedy rynek zastępuje się kompetencjami polityków… I co, jeśli przetarg na wyłączną obsługę sieci sklepów dla ubogich wygra firma-córka potężnego holdingu finansowego? Pewnie jeszcze będzie i przetarg na obsługę wspomnianych „kart socjalnych” – odpowiedników kart płatniczych. I terminali do tych kart. I systemu informatycznego. I dostawców produktów spożywczych. I firmy przewozowej. Można tak jeszcze długo. Przykład: według amerykańskiego Rządowego Instytutu Ewidencyjnego (Government Accountability Institute), jeden z największych banków USA, JP Morgan, tylko w 18 z 24 stanów, które obsługuje w ramach Elektronicznego Transferu Zasiłków (Electronic Benefits Trasfer, EBT), od 2004 r. zarobił 560,492,596 USD (http://www.breitbart.com/Big-Government/2012/10/01/Report-JP-Morgan-Makes-Over-Half-A-Billion-Dollars-Off-Food-Stamps)
    http://www.psz.pl/tekst-42231/Adam-Lelonek-Socjalny-gulag-XXI-wieku
    ===========

    Cóż za genialny mechanizm…..
    Ilu senatorów trzeba było kupić?
    Ale była to opłacalna inwestycja….

  99. Matylda
    13 października o godz. 11:42

    „I chcę głośno i wyraźnie wskazać dyrygenta warchołów! Są nim media.”

    Matyldo, zgadzam się z każdym Twoim słowem.

    Takie „Tuskowi już dziękuję, naprawdę dziękuję”, albo: „Po prostu znaczy to tylko tyle, że w tej partii (PO) jest duża grupa osób, które nie są przygotowane intelektualnie do uprawiania polityki. I, niestety, nasz minister spraw zagranicznych do tych ludzi należy.” To wszystko red. Żakowski. Wściekłam się, kiedy ostatnio przeczytałam, że jemu właśnie obniża się bariera do PiSu. Bo rząd nie przeprowadza modernizacji kulturowej. Ciekawam tej modernizacji kulturowej, jaką by przeprowadził ten jego PiS, do którego mu się zmniejsza bariera.

    Mieszkam w Niemczech i wiem, że kiedy jakaś redakcja, np. Spiegela się uweźmie, jest w stanie zniszczyć polityka. Był czas, że właśnie Spiegel zagiął parol na Merkel. (Bo nie liczę zasłużonej akcji przeciwko Wulffowi, ale to też była akcja dziennikarzy.) Jednak z Merkel się nie udało. Realne zagrożenie euro jednak ostudziło głowy.

    Ciekawam, jakie zagrożenie ostudziłoby krytykanctwo polskich żurnalistów, bo wizja Kaczyńskiego już nie. Już go prawie akceptują. Czy może uważając, że antycypują jego zwycięstwo, już są gotowi służyć?

  100. / refleksje z tygodniowego urlopu /
    Duopolis – to Łodź i Warszawa, razem ?
    W Warszawie lądują samoloty z wielkiego świata, a do Łodzi jedzie się tylko półtorej godziny autostradą A2. Niby Łodź przybliżyła się do Europy, ma nawet lotnisko, ale kontrast między Warszawą, a pogrążoną w ciemności Łodzią, jest ogromny. To są dwa różne „państwa”, jedno obok drugiego. Niby nie ma granicy między Łodzią i Warszawą, jak to było w czasach istnienia Generalnej Gubernii, ale różnice są przygnębiające. Odżyła dawna koncepcja połączenia tych dwóch miast drogą szybkiego ruchu i szybką koleją, ale brakuje tej tak potrzebnej energii obywatelskiej, aby ożywić „Ziemię obiecaną”. Pomysł na stworzenie Duopolis / Warszawa – Łódź / nie funkcjonuje w świadomości przygnębionych mieszkańców Łodzi. Wybudowanie nowego dworca Łódź – Fabryczna, nie rozwiąże „fabrycznych” problemów mieszkańców, których straszą szkielety dawnych fabryk. W samym centrum Łodzi straszy „trupi” szkielet „Majedu”, gdzie dawniej produkowano maszyny dla przemysłu włókienniczego. Po dwudziestu latach konsekwentnej likwidacji przemysłu włókienniczego nie ma potrzeby produkowania maszyn dla tego przemysłu. W ramach globalnych regulacji rynku pracy robotę zlecono Chińczykom, a grabarze polskiego przemysłu zajmują się teraz budową nowego wizerunku Platformy Obywatelskiej, która straciła zaufanie wyborców. W czasie mojego urlopu w Polsce, tematem medialnym numer jeden były rozważania nad wynikami badania opinii publicznej, które odzwierciedlają stan „emocjonalnego bankructwa” znacznej części wyborców Platformy Obywatelskiej. Jeszcze nie ogłoszono przygnębiających prognoz, dotyczących kończącego się roku 2012, a „zielona wyspa” markotnieje i pokrywa się grymasem smutku, jak oblicze władców III RP. W czasie prywatnych spotkań ze znajomymi, to właśnie kryzys był osnową każdej rozmowy. Wrażenia z takich rozmów są zaskakujące. Zaproszony na obiad do bardzo estetycznej restauracji w łódzkiej „Manufakturze”, zjadam smaczny obiad w towarzystwie sympatycznych fundatorów tego obiadu. W tym pięknym lokalu przez całą godzinę byliśmy sami, otoczeni gromadką pracowników tej „pustelni”.
    Coś tu nie gra? Rachunek za ten dość skromny obiad pozostawał w skandalicznej proporcji do renty mojej koleżanki, którą odwiedziłem następnego dnia. Być może marzeniem właściciela tej restauracji nie jest klientela złożona z rencistów, ale dlaczego brakowało tam ludzi z „zielonej wyspy” sukcesu gospodarczego?
    A może w Łodzi nie ma ludzi sukcesu? W tym mieście „Ziemi obiecanej” mieszka wielki celebryta-polityk, Stefan Niesiołowski, którego wypowiedzi są jedynie słuszne i partyjno pryncypialne. Karmiony tymi telewizyjnymi wypowiedziami przeciętny obywatel Łodzi jest widocznie dostatecznie syty i nie zagląda do pięknych barów łódzkiej „Manufaktury”.
    W Warszawie zmarł Jerzy Jarocki, jeden z najwybitniejszych reżyserów teatralnych. Reżyser wyznał w rozmowie z Krystianem Lupą, w wywiadzie zamieszczonym w Tygodniku Polityka, że „wciąż pracuje, bo inaczej nie miałby za co żyć”. To wyznanie może posłużyć politykom koalicji rządzącej III RP do podwyższenia wieku emerytalnego do 83 lat , bo tyle miał lat reżyser, jak to mówił. To w tym wyznaniu wybitnego reżysera przegląda się polska kultura XXI wieku.
    W ciągu ostatniego roku odeszli Hanuszkiewicz, Axer, Łapicki, Jarocki. Pokolenie „Amber Gold” zastąpi ich reżyserami spektakularnych afer gospodarczych i politycznych. Happeningi organizują dla nich wybitni performerzy. Jerzy Urban postanowił powiesić się na You Tube, po przeczytaniu informacji agencyjnej, że PiS wygrał w sondażu z Platformą Obywatelską.
    W Polsce zapowiadają istniejący już kryzys, a Europa brzydzi się pracą.
    W strefie euro jest 11 procentowe bezrobocie. Aż 25 milionów bezrobotnych czeka na pracę w krajach dawniej uprzemysłowionych. Bezrobotni czekają na pracę, a globaliści zalewają Europę azjatyckimi towarami i tworzą scenariusze nowych konfliktów zbrojnych.
    Łódź – ta dawna „Ziemia obiecana” zasypia w niebieskiej poświacie telewizji, czekając na realizację mitycznego „Duopolis”.
    Za oknem szara i smutna jesień, a na ekranie 999 odcinek sitkomu zawierającego lokowanie produktu o nazwie „Transformacja”.

    11 listopada 2012
    http://www.wojciehborkowski.com

  101. Czy ja jestem na indeksie?
    Proszę o odpowiedź wprost, to przestanę sobie głowę zawracać wpisywaniem się na tym blogu. Nie widzę powodu do tego, aby moje wpisy, nie zawierające żadnych treści ani określeń, uważanych za obraźliwe, znikały bez śladu.
    Wpisuje, ukazują się z komentarzem, że oczekują na moderację, po czym znikają i tyle.
    Ten sprzed godziny zawierał dedykowaną Antoniusowi piosenkę w wykonaniu Tino Rossiego.
    http://www.youtube.com/watch?v=YJoysoqfrVM&feature=related
    O co chodzi?

  102. absolwent, 12.06. Że ten Friedman jest głupi? Co komu szkodzi. Oni wszyscy są głupcami i nie darmo przylgnęło do nich określenie „uzbrojony dom wariatów”. Są natomiast niebezpieczni dla świata. Ten Friedman pisze o sprawach, o których się tam dyskutuje, przynajmniej wśród jastrzębi i warto te niebezpieczne opinie znać. Gdzieś czytałem, że w czasie gry Rosjanie zdetonowali pierwszą swoją bombę atomową, jankesi wpadli w popłoch. Poważne gremia /Friedmanów i Bushów/ dyskutowały o planie zrzucenia na bolszewików wszystkich 120 bomb, którymi dysponowali. Kilka było przeznaczona dla Polski. Mielibyśmy 120 Hiroszim i setki milionów zabitych. Cóż to jest dla nich. Inny głupiec Dabliu Bush jest odpowiedzialny za śmierć miliona Irakijczyków. Włos mu z głowy nie spadł i ma poparcie całej Europy i polskich elit. Tego Friedmana jednak dokończę.

  103. Rodzina W. w teatrze . Z cala pewnoscia … publika smieje nie wtedy kiedy trzeba.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,12666201,Danuta_Walesa_o_premierze__Pani_Janda_byla_tak_bardzo.html
    Pomyslec , ze dawniej ( to) aktorow nazywano komediantami

  104. Levar,

    przecież pierwotnie to rodzina mylnie zidentyfikowała ciało Walentynowicz, prawda ?

    Poza tym nawet z anonimowych zwłok można wyczytać czy miał miejsce wybuch, czy też nie miał. Identyfikacja ciał nie ma tutaj większego znaczenia.

    Czytając takie wpisy jak Pański może trzeba przestać się dziwić, że Rosjanie postępowali tak, a ni inaczej w śledztwie wobec polskiej strony. Zawsze mógł się tam trafić ktoś „nad-rzetelny” (w przeciwieństwie do nierzetelnych Rosjan) i cudownie „znaleźć” dowód na eksplozję.

  105. Antonius, TJ i inni członkowie sekty pancernej brzozy

    Raport KBWL LP w sprawie ostatniego lotu TU 154M 101 zawiera taką ilość nieścisłości i w tylu miejscach podaje sprzeczne ze sobą ustalenia, że należy podchodzić do niego z duża ostrożnością.
    Dla mnie ta ostrożność i poważne wątpliwości zaczęły się od chwili, gdy przeczytałem w raporcie Millera, że punktem wyjściowym do synchronizowania czasu pomiędzy różnymi rejestratorami było zderzenie z przeszkodą w postaci brzozy.

    Na szczęście, oprócz papug gen. Anodiny, są jeszcze prące w gląb kleszcze. Jeden z nich spisał krótką listę największych wpadek Komisji Millera. Można się z nimi zapoznać, jeśli ktoś ciekaw…
    http://niepoprawni.pl/files/wkladka.pdf

  106. Levar
    13 października o godz. 19:29
    TJ
    13 października o godz. 13:18
    „Cytat z Raportu Millera:
    „O godz. 6:40:14,5 na wysokości 366 m RW (297 m nad poziomem lotniska, w odległości 4768 m od progu DS 26), przy prędkości 309 km/h, nastąpiło przestawienie wysokościomierza WBE-SWS dowódcy samolotu na wartość ciśnienia standardowego 1013 hPa”
    „Przytoczony przez Pana tekst wskazuje na trzy mozliwosci:
    1 – pilot popelnil fatalny blad ( zdarza sie choc nie powinno)
    2 – nastapila jakas awaria, w wyniku czego przestawienie wysokosciomierza nastapilo bez wiedza pilota
    3 – raport zawiera bledy lub celowe zafalszowania.
    Nie odwazylbym sie udzielic odpowiedzi, ktora z powyzszych ewentualnosci rzeczywiscie miala miejsce, ale nie moge oprzec sie wrazeniu, cos jest nie tak.”

    Mój komentarz

    Autorze, wrażenie wrażeniem, można mieć takie lub inne. Raport Millera przytoczył fakt przestawienia wysokościomierza barycznego zanotowany w rejestratorach.
    Fakt jest faktem. Jeśli się wątpi w zarejestrowany fakt i opowiada się, że coś jest nie tak, to suponuje się szwindel, fałszerstwo rejestratora, kłamstwo 32-osobowej komisji, a raczej to już spisek. Do rejestratora przesłane były w określonym krótkim odcinku czasu (okres próbkowania) następujące po sobie dwie różne wartości ciśnienia i to zostało zapisane, czyli zaszła zmiana ciśnienia odniesienia w wysokościomierzu barycznym.
    Czy tazmiana, to było działanie intencjonalne kapitana, czy przypadkowe, odtuchowe, nie jest ważne. Z punktu widzenia sytuacji podchodzenia do lądowania, to był jeden z najtragiczniej mszczących się błędów.

    Jeżeli ktoś twierdzi, ze Raport zawiera błędy lub celowe zafałszowania, to powinno się od razu stwierdzić, że zapisy rejestratorów i/lub dokumentacja zostały sfałszowane i dać sobie spokój z cmokaniem – bo ja wiem, coś tu jest nie tak, itd.

    Jeżeli ktoś idzie jeszcze dalej i twierdzi, że było możliwe przestawienie wysokościomierza bez wiedzy pilota, to sytuacja staje się dziwna, jak z tym kierowcą, który miał kierunkowskaz w prawo, a skręcał w lewo i twierdził, że sam się przestawił kierunkowskaz. Jest to fakt, którego naocznym świadkiem byłem, ale to było w późnych latach 60-tych ubiegłego wieku i jeszcze funkcjonowali kierowcy, którzy uważali, ze takim prostym szwindlem można robić w balona policjantów i świadków. A wysokościomierz samolotowy, to nie kierunkowskaz, sam się nie przestawi, tak już jest skonstruowany.
    Pzdr, TJ

  107. @Antonius
    Tego, czy kpt. Protasiuk uruchomił w krytycznym momencie system automatycznego odejścia i czy zrobił to w sposób prawidłowy dla lotniska bez ILS, jakim było Smoleńsk Północny, prawdopodobnie nie dowiemy się nigdy. Przyczyna jest prosta. Wciśniecie przycisku ‚uchod’ nie było w TU 154M rejestrowane przez żaden z rejestratorów, a kopkit „wyparował”. Był i się zmył. Nie powinno to jednak upoważniać to zbyt łatwego wyciągania wniosku, że kpt. Protasiuk nie wiedział jak system automatycznego odejścia uruchamiać. Przed każdym startem TU 154M sprawdzenie działania automatu odejścia (poza ścieżką ILS) jest procedurą standardową i prędzej powinno się przyjąć, że pilot z nalotem na tutce bliskim 3000 h, szkolony także w Samarze, znał tę procedurę na pamięć.

  108. Nic Tuskowi nie pomaga w zatrzymaniu wyraźnego zjazdu w dół. Ani wydłużenie urlopów macierzyńskich, ani sztuczki socjotechniczne z ‚uzusowieniem’ umów śmieciowych i rezygnacja z niego, ani zapowiedzi scentralizowania funduszu inwestycyjnego w BGK, w czym poszedł dalej niż Nikodem Dyzma i zwolennik silnego państwa i polityki etatystycznej – Jarosław Mądry. Kolejne asy wyciągane z rękawa Tuska wyborcy traktują jako granie znaczoną talią kart wyrwaną z rąk lidera PiS. Najświeższy ‚sądasz’ dla Wiadomości TVP przynosi PO 5 pkt. stratę do lidera. Nadchodzi sądny dzień dla szulerów…

  109. Jacobsky,
    przecież pierwotnie to rodzina mylnie zidentyfikowała ciało Walentynowicz, prawda ? Nie, fałsz!

  110. Therese Kosowski, Matylda
    Dziewczyny (jeśli wolno)!
    Podzielam w pełni Wasze uwagi co do niebywałego warcholstwa politycznego wspieranego nizwykle ochoczo przez media. Słaba pociecha w tym, co pisze Therese, że tak dzieje się nie tylko w Polsce.
    Dużo się „naprzewijałam”, żeby trafić na jakiś ślad myśli, które – choć może nieodkrywcze- odbiegają od pogłębionych analiz naszych kolegów blogowiczów na temat katastrofy smoleńskiej.
    Już myślałam, ze niechcący „weszłam” na salon.24 albo niezalezna.pl

    Panowie, weźcie prysznic ( woda na przemian zimna i gorąca), a potem do łóżka. Już późno.

  111. Szanowny i czytany od wiekow Panie Redaktorze,

    Coraz bardziej ubolewam ze skonczyly sie czasy cenzury tym razem przydlaby sie na belkot zwolennikow pisu.
    Sporo czasu mi zajmuje omijanie produkcji panow Falicza, Kadetta i im podobnych.
    W telewizji natychmiast eliminuje program w ktorym produkuje sie pis,
    podziwiajac dobrych dziennikarzy ktorzy musza tych glupot wysluchiwac.

    TVN 24 ostatnio popada w klopoty , jestem pewna ze kiedy przesunieto by na godziny pracy (8rano-18wieczorem) spotkania z przedstawicielami tej straszliwej i ciemnej sekty, ogladalnosc w godzinach wieczornych wzrosla by natychmiast. Rozumiem bowiem ze stacje TV musza prezentowac tez i rozpaczliwe gupoty gloszone przez zwoleninikow pis.

    ALE TEZ I STACJOM TV NIC NIE STOI NA PRZESZKODZIE ABY ZAPRASZAC LUDZI INTELIGENTNYCH, CIEKAWYCH, MAJACYCH COS DO POWIEDZENIA.

    Wielu moich przyjaciol poprostu przestalo ogladac TV i dlatego wzrasta zapotrzebowanie na programy dla mas, nad czym ubolewa pan Miecugow

  112. Daniel Passent 12 października o godz. 23:20
    „Każdy, tylko nie Kaczyński”. Geneza takiej opinii nie tkwi w ich trudnym dzieciństwie (jak Pan to mnie przypisuje) , tylko w działalności prezesa Kaczyńskiego, który jest nieobliczalny, na przemian wyciąga topór wojenny i gałązkę oliwną.
    .
    Nie zgadzam sie. Jest obliczalny. Jednoczesnie wyciaga oba przedmioty, a gdyby mogl, to by wyciagnal swoj pistolecik. To jest osobnik opetany i dlatego obliczalny. Mozna z nim zrobic tylko to, co na szczescie robia ludzie choc troche rozsadni: „Każdy, tylko nie Kaczyński”. To cos jak z zapalkami i benzyna. Wynik takiego polaczenia jest obliczalny i dlatego lepiej nie probowac.

  113. W braterskiej od jakiegos czasu redakcji Gazety Wybiorczej Pan Passent wyjasnia zwyczajnym smiertelnikom:

    „…”Żadnych eksperymentów” – to hasło kanclerza RFN Konrada Adenauera, zdaje się przyświecać Donaldowi Tuskowi. Na zakończenie swojego II expose premier przyznał, że nie jest specjalistą od porywających, wielkich romantycznych wizji – pisze na swoim blogu Daniel Passent. – Zapotrzebowanie Polaków na wielkie wizje zaspakaja lider opozycji – dodaje….”

    Zastanawia mnie jedynie co naprawde Pan Passent studiowal w Leningradzie – podobno ekonomie.

    Wyrazny zwrot Tuska w lewo, w strone gigantycznego interwencjonizmu panstwowego nie jest eksperymentem?

    Stworzenie mega-instytucji na wzor chinski albo arabski to nie jest nowa wizja?

    Dyktowanie warunkow funkcjonowania rynku przez tysiace urzednikow, dzialaczy PO i PSL przez odgornie podejmowane ekonomiczne decyzje wydatkowania setek miliardow zlotych to nie jest rewolucja?

    W dziennikarstwie nie chodzi oto by powtarzac slowa premiera ale zeby je analizowac i interpretowac.

    Cale „expose” Tuska jest dowodem na eksperymentowanie – Dopiero co Rostowski prezentowal „wyliczenia” ministerstwa finansow, ze Polski na nic nie stac – ze propozycje opozycji doprowadza do calkowitej ruiny.

    A teraz sa wyczarowano z dnia na dzien miliardy, o ktorych nie ma ani slowa w dopiero co zatwierdzonym budzecie.

    Panie Passent ja nie oceniam „pomyslow” Tuska.
    Zaskakuje mnie jedynie panskie stwierdzenie, ze Tusk jest konsekwenty i nie ekperymentuje gdy tak naprawde wykonuje wielce ryzykowne i eksperymentalne decyzje wskazujace na zmiane kierunku o 180 stopni – praktycznie z dnia na dzien.

  114. Proponowalbym zastanowic sie na ile korzystne jest w polskiej rzecywistosci kadrowej i instytucjonalnej pospieszne budowanie panstwowego kapitalizmu kompradorskiego „w ruskim stylu”.

    Ciekawy jestem co uwaza np. TO (znajac jego dotychczasowe poglady i oburzenie na PiS-wskie czy palikotowe pomysly).
    Czy teraz poniewaz ten wielki eksperyment , o ktorym pisze Passent, ze go nie ma – jest cacy bo wyszedl od Tuska…?:

    „…Ostatnie trzy lata swoich rządów Donald Tusk chce poświęcić na zmianę ustroju polityczno-gospodarczego Polski.

    To było główne przesłanie wystąpienia okrzykniętego drugim orędziem. Długa lista projektów, jakie przed sobą postawił rząd i które zyskały wczoraj wotum zaufania Sejmu, to ni mniej, ni więcej, tylko budowa w Polsce kapitalizmu państwowego. Systemu, w którym głównym graczem na rynku staje się państwo, a nie prywatny biznes.

    Już w tej chwili mamy jeden z większych udziałów państwa w gospodarce w naszym regionie Europy. Premier chce to jeszcze zwiększyć. Ludzie z politycznego nadania, zarządy na telefon, stają się głównymi maklerami i decydują o kierunkach rozwoju gospodarki. Więcej kontroli, więcej interwencjonizmu i opieki socjalnej.

    Ukoronowaniem nowego modelu państwa ma być państwowa spółka Inwestycje Polskie. Wielka instytucja zarządzająca funduszami i własnością spółek Skarbu Państwa. Moloch wszystkich molochów. Zanim zacznie obracać publicznymi pieniędzmi, zacznie się wyścig po synekury. Zaczną się lunche, wyjazdy – cudaczny taniec lobbystów, każdy z tysiącem pomysłów, jak „lewarować” państwowe pieniądze z korzyścią dla prywatnych projektów….”

    http://www.rp.pl/artykul/941970-Jaki-koszt-ocalenia-Tuska-.html

  115. Tak delikatnie z innej beczki.

    Czy faktycznie expose Tuska bylo fachowe i pelne konkretow a nie przypadkiem w niektórych momentach żenujace ?
    Premier ogłaszajacy przetargi na jakieś tam drogi….?

    Zwykle robi to urzednik GDDKiA.
    Bez braw poslow koalicji rzadzacej.

    Ja przynajmniej az dostalem gesiej skorki ze wstydu jak tego sluchalem.
    Ten sztuczny anemiczny aplauz wyraznie pochodzacy od ambitnego wazeliniarza z PO i i tych parunastu przylaczajacych sie – bo to „moze pomoc w karierze”…
    Ambaras i zenada.

    A teraz ” z zainteresowaniem” bede studiowal dalsze wpisy lotniczych ekspertow…. emerytowanych nauczycieli WF-u i specjalistow od ekonomii socjalistycznej.

  116. anna
    14 października o godz. 0:25
    produkcji… Falicza…
    …. ….. ….
    Andrzej Falicz
    14 października o godz. 7:27
    Andrzej Falicz
    14 października o godz. 7:48
    Andrzej Falicz
    14 października o godz. 8:09

  117. mag
    14 października o godz. 0:09,

    jasne, że wolno! Nawet nie musisz pytać Dziewczyno 😉
    Przewijam dokładnie to samo co Ty. Z apelami o prysznic daję sobie spokój. Widocznie panowie muszą: „czasem człowiek musi, inaczej się udusi” 👿
    I tak mamy błogosławione czasy, w których panowie mogą nadmiar testosteronu wyładować stukaniem w klawisze komputera zamiast urządzać zajazdy czy inne zbrojne „wycieczki”. Za które i tak najwiekszą cenę płaciły kobiety.

  118. Wojciech K. Borkowski, 20.59. Przesyłam pozdrowienia z blogu znajdującego się w „stanie emocjonalnego bankructwa”.

  119. Lud Smoleński opanował blogi POLITYKI. Wielu nowych ekspertów od katastrof lotniczych, nie wyłączając niestety szanownego Antoniusa, roztrząsa okoliczności niesławnego lotu, w którym jak powiadają poległa na rosyjskiej ziemi /kiedyś polskiej ziemi/ elita polskich mężów stanu. Poległ także prezydent, który przechodzi z tej racji do niezasłużenie historii jako prezydent tysiąclecia. Kilka godzin po katastrofie napisałem na blogu, że była to zemsta ofiar katyńskich za zakłócanie ich spokoju przez organizowanie na ich grobach hałaśliwych pikników partyjnych. Ze świadomością tego, po pogrzebaniu ofiar i skazaniu winnych sprawę ze wstydem należało zakończyć. Widzimy, że stało się coś zupełnie innego, i oprócz sporów i intryg partyjnych problemy dotarły na fora blogowe szacownego kiedyś tygodnika, skąd nie widać perspektyw aby kiedykolwiek zanikły. Wręcz przeciwnie, narastają nowe spory, narastają ogromne koszty, procesy, śledztwa, badania naukowe, ekspertyzy, ekshumacje, publikacje książkowe, rozprawy, dysertacje, miesięcznice, procesje, krzyże, mity i nieprzerwane dyskusje coraz to nowych rzesz ekspertów. I tak będzie jeszcze trwał ten taniec idiotów przez dziesięciolecia. Ktoś mądry podał kiedyś diagnozę, że wyjaśnienie katastrofy tkwi w braku elementarnego wychowania. Gdyby ci wszyscy zaangażowani w tę imprezę byli dobrze wychowani, w myśl zasad odpowiedzialnego i rozsądnego postępowania, nigdy do tego fatalnego lotu by nie doszło. Ponieważ nie byli z jakichś powodów dobrze wychowani, to pozostał im tylko końcowy okrzyk; O! kurwa. Na czym powinno się wszystko ze wstydem zakończyć. Po jakiego czorta zacni blogowicze muszą byś poddawani ponownie katorgom tych ponurych wspomnień, nikt nie wytłumaczy.

  120. @ANCA_NELA
    13 października o godz. 21:12

    Szanowna HANKO_”NIE ROKITA”!

    Dziękuję za wskazanie „Catari”! Od chyba miesiąca odkryłem głębię YouTube’a, bo myślałem, że zajmuje się tylko szarpidrutami – co za potworny błąd! Na liście adresów mam już tyle przyzwoitej muzyki – poważnej i rozrywkowej, ze przewijam ją dłużej niż komentarze Falicza, aby znaleźć to co trzeba. M. in. mam tam też setkę utworów Tino Rossiego. Gdy w latach 70-tych byłem na stypendium francuskim w Paryżu, kupiłem dwa tomy kompletnej dyskografii Tino Rossiego, trzeci tom miał się okazać później, ale go już nie widziałem. Dwa tomy po 33 płyty każdy + to co miałem oddzielnie. Część przerobiłem na mp3, aby nie manipulować płytami winylowymi. Teraz korzystam z YouTube’a.
    Tyle na temat poważny, bo o Smoleńsku chyba nie trzeba pisać – wystarczy karmienie trolli, w którym pomagam Tejotowi (a może on mnie?).

  121. ,,Wziąłem sobie do serca, radę @ staruszka : Nie karmić trolli !!” zadeklarował Lewy ale po cichu liczę na słabość jego silnej woli. Przyznam, że nie do końca wierzę w skuteczność tej metody, sam starając się ją stosować… dopóki mnie nie poniesie albo ktoś nie ubiegnie. Trudno bowiem przesadzić jednoznacznie, czy polemiki z trollami są ich jedyną siłą napędową. Obawiam się jednak,że brak reakcji choćby na posty smoleńskich kłamców, forsujących jakieś księżycowe teorie zamachowe będzie klasycznym wyparciem dobrego pieniądza. Z jednej strony jak najbardziej jest zrozumiałe, skrajne zmęczenie młócką niektórych tematów ale z drugiej zachodzi obawa, że brak reakcji i ignorowanie z wyżyn swojego własnego intelektu doprowadzić może do pobudki z ręką w nocniku. Swoją drogą, takie wikłanie się w mało sensowne polemiki jak najbardziej pozwala rozpoznać ,,pokłady intelektu” adwersarzy i bonusem samemu się ,,ubogacić” zapobiegając jednocześnie kiszeniu się tylko we własnym sosie lub popijaniu sobie z dzióbków.
    Od pewnego czasu, część blogowiczów zaczyna stosować przedziwny zabieg (wybieg?). W polemikach z trollami wyraża zdanie w stylu :masz sporo racji tylko może inny język, mniej zjadliwie itp. Dziwi mnie to o tyle,że za cholerę nie mogę rozeznać czy celem jest poszukiwanie kompromisów i łagodzenie napięć czy mimowolna podatność na trolle wynurzenia. Bo,, albo, albo” jak mawiał generał Balbo.
    Tak, więc Ty, Lewy może się tak nie deklaruj, tym bardziej , że skorzystałeś z edytorskiej rady staruszka i jesteś bardziej czytelny, choć jak dla mnie brak naszej czcionki w Twoich wpisach nigdy nie czynił ich ułomnymi. Zawsze były jasne do tego stopnia, że aż przestałem zgadzać się z prof. Bralczykiem, który naciska na właściwy dobór czcionek, aby właściwie zostać zrozumianym. Podobno jego sztandarowy przykład to słowo: łaska w zestawieniu komu się ją robi.
    Zależy kogo się czyta.
    3m się stary druchu

  122. ANCA_NELA
    13 października o godz. 21:12
    ——————————–
    Szanowna ANCO-NELU,
    mam podobny problem co Ty.
    Jest on skutkiem jakiegoś „niuansu” informatycznego w konstrukcji bloga.
    Obchodzę ten prolem następująco:
    1. Napisany tekst, zapamiętuję za pomocą funkcji”KOPIUJ”
    2.klikam ikonkę /dwie kręte strzałeczki obok okna z kodem/pod tekstem i zmieniam kod.
    Wtedy, przeważnie mój tekst znika.
    3.Wklejam ponownie mój tekst na właściwe miejsce i wpisuję nowy kod.
    4 Spokojnie klikam”OPUBLIKUJ KOMENTARZ” i zawsze jest OK.
    5 Po wpisaniu pierwotnego , istniejącego pod tekstem kodu- zawsze u mnie coś nawala.

    Pozdrawiam,Sebastian

  123. Wczoraj ogądałam Szkło Kontaktowe z udziałem mojej ulubionej pary: Zimecki -Iwaszkiewicz. Znowu „posypały” się telefony od widzów, że ostatnio szkiełko wyraźnie pisieje, za sprawą red. Miecugowa. Obaj panowie wili się, jak piskorze w niezręcznej dla nich roli obrońców kolegi dyrektora.
    I tu chcę nawiązac do tego, co napisała Anna.
    TVN w swojej misji „obiektywności” zaczyna przeginac, tak jak TV Trwam. Tyle, że w drugą stronę. Dopuszcza do głosu prawie wyłącznie „prawą” stronę, karmiąc odbiorców ponad miarę wytrzymałości bredniami panów Brudzińskiego, Hofmana, czy Czarneckiego. Podczas gdy w mediach u Rydzyka, jedynie niezależnych/obiektywnych wystepują wyłącznie postaci tego typu. I to jedyna róznica.
    W ogóle odnosze dziwne wrażenie, że od pewnego czasu wszystkie media skręcają na „prawo”. Gdzie się podziały te jakoby platformerskie?

  124. Sebastianie!
    Ja piszę w ramce, po czym klikam w guzik obok prawego górnego rogu; zmienia się captcha, czy jak tam zwie się zestaw cyfr i liter do wpisania i po wpisaniu tej kombinacji klikam na „opublikuj” – wtedy ukazuje się tekst z informacją, że oczekuje na moderację.
    Jeśli on się później nie ukazuje, to już jest jakaś interwencja. Nie potrafię tego inaczej wytłumaczyć. Mój wpis z jednozdaniowym, krótkim komentarzem i linkiem do tekstu Andrzeja Waligórskiego figurował, jako oczekujący na moderację.
    Zaczynam podejrzewać, że jakiś Bernard dostał się na etat moderatora 🙁
    Antonius!
    Kiedyś radio nadawało dużo pięknych, francuskich piosenek, które wpadały w ucho, były melodyjne i do zapamiętania na długo.
    Do dziś pamiętam, mimo nieznajomości języka te piosenki i ich wykonawców a także wykonawczynie. Uwielbiam do dziś Ywes Montanda… za głos i wizerunek.
    Te piosenki nie wymagały efektów specjalnych i rozbierania się , aby zapadać w pamięć. Dzisiejszych właściwie nie czuję. Moje sympatie kończą się na Marku Grechucie, Andrzeju Sikorowskim, Grzegorzu… o rety!!! Turnau!!! i ich rówieśnikach z kręgu Agnieszki Osieckiej i Wojciecha Młynarskiego.
    A tych porozbieranych krzykaczy, to niech sobie młodsi kochają.

  125. Dzięki kadettowi dowiedziałem się, że najdłużej uczestniczę w blogowisku en passant.
    Tak długi staż nie mógł nie wygenerować u mnie znacznych kosztów psychicznych przejawiających się w takich deformacjach jak nie krytykowanie J. Kaczyńskiego od czasu katastrofy smoleńskiej, czy zamiar zaprzestania krytykowania D. Tuska po ostatniej katastrofie sejmowej. Mój defekt psychiczny, z grubsza biorąc, polega na tym, że nie dobijam przegranego. Jeśli idzie o tego ostatniego to uznałem, że ostatecznie zanurzył się on pod powierzchnie wody, gdy w ostatnim expose (skąd ten infantylny pomysł z taką nazwą tego wystąpienia sejmowego?) naobiecywał rzeczy niemożliwych do zrealizowania (to się inaczej nazywa w języku potocznym) niemożliwych do zrealizowania. Nawet życzliwa mu GW natychmiast wytknęła Premierowi rażące błędy w obietnicach. Zareagował też barometr społeczny i słupki notowań ‚giełdy społecznej’ wykazały wzrastającą przewagę głównej partii opozycyjnej oraz całej opozycji.

    W tej chwili jest już za późno żeby Platformę ratować dymisją Tuska, a na dodatek on sam nadal wierzy, że jest mężem opatrznościowym tego kraju.
    Partia ta (PO) po paromiesięcznym dryfie może się rozpaść, co widzieliśmy już na przykładzie SLD, choć w tym ostatnim przypadku do rozpadu partii przyczyniła się zakulisowa gra, którą prowadził prezydent wyłoniony z lewicowego ugrupowania.

    Co dalej?

    Rozpad Platformy może dać szansę na samodzielne rządy PIS-u.

    Tymczasem formacja ta ma charyzmatycznego lidera ktory, po tragedii smoleńskiej, nie jest w stanie sprostać wygórowanym wymaganiom jakie stawia władza liderom na górnej półce władzy. Gołym okiem widać, że ten (J. Kaczyński) zapalczywy lider uwielbiający w przeszłości polemiki ze swoimi przeciwnikami, uinika jakichkolwiek spięc publicznych na najważniejszych forach dyskusyjnych w kraju. Nie będzie on w stanie nadać odpowiedniej dnamiki pracom rządu i skutecznie kontrolować przebiegu tych prac. Chyba tę okoliczność miał na myśli znany blogier, stasieku, gdy pisał kilka miesięcy temu, że J. Kaczyński nie chce przejąć władzy.
    Na temat traumy posmoleńskiej wypowiadali się także autorytety z zakresu psychologi, którzy bez niedomówień twierdzili, że zamiast udziału w kampanii wyborczej (której, jak sam Kaczyński potwierdzał, przebiegu nie rozumiał) powinien się wyłączyć z polityki i poddać się opiece psychologów. Dotyczy to także wszystkich członków rodzin zaginionych w katastrofie smoleńskiej.
    Tymczasem władza, która powinna się pochylić nad tym problemem zapakowała narty do pokrowca i z troską o dobro psychiczne wlasnej rodziny i udała się na rekreacje na śnieżne stoki w Dolomitach.
    Długo nie trzeba było czekać na piekło, które zrodziła ta katastrofa.
    ***

    Antonius,

    sugeruję Symlosin SR* i Symasteride.

  126. Wojciech K.Borkowski
    13 października o godz. 20:59
    Po kliknieciu w Panski link pojawia sie tylko „Oops! Internet Explorer could not find http://www.wojciehborkowski.com
    Lodz niestety jest miastem znikajacym . W najlepszym razie zostanie z niego polowa. Byla polskim Manchesterem (?) bedzie Detroit . Tak , tak wiem nawet to porownanie jest jak to miasto. Tandetne . Ale dwadziescia kilka lat temu jeszcze tego nie wiedzialem.

  127. W.K. Borkowski
    „11 listopada 2012”
    W pazdzierniku ? O co tu chodzi jesli laska ?

  128. Kilka słów o ostatnim expose Tuska
    Przemówienie Tuska było letnie, dla większości obywateli nic nie mówiące, bo nie było w nim mobilizujących haseł typu naprzód do zwycięstwa, nie przedstawiało programów, które mogłyby porwać naród, nie proponowało generalnej przebudowy państwa, nie pokazywało żadnego wroga, nie porywało do boju za umęczoną ojczyznę, nie dawało poczucia siły narodowi, poczucia tożsamości i wyjątkowości obywatelom.

    Zamiast gromkich haseł, Tusk dukał jakieś księgowe zapisy, rzucał liczbami, nakładami, inwestycjami, spółkami, efektywnością, przetargami. Kogóż to może zainteresować, kto poza specjalistami jest w stanie rozszyfrować taką urzędniczo-planistyczną mowę?

    Tak więc przemówienie (pomijam meritum) w odbiorze społecznym było letnie, a dyskusja po nim już nie letnia, a chaotyczna, przepełniona podśmiechujkami, kpinkami w stronę premiera, pijarowa dla posłów. Posłowie nie powinni pomijać meritum, a większość nich to czyniła podczas rundy pytań. Szkoda czasu na taki chaos.

    Tu nasuwa się myśl – czy nie lepszy byłby sejm np. 200-osobowy? Wtedy zamiast 60 posłów zapisanych do pytań byłoby ich 2,3 raza mniej. Oszczędność czasu, uszu i oczu nie do pogardzenia. I może pytania nie byłyby tak przeraźliwie sztampowe, jak kierowane do premiera po ostatnim expose.
    Wydaje się, że taka runda pytań, to jedna z niewielu okazji, jaką mają posłowie do zaprezentowania się tanim kosztem. Krótko, bez wysiłku zdobywają punkty za aktywność.

    Premier nie poruszył szerzej problemów ogólnounijnych. Na naszych oczach może się spełnić marzenie Klausa, Kaczyńskiego, Orbana. Unia da nam spokój, gdy nastąpi podział na dwie prędkości (strefa euro i reszta). Ta pierwsza strefa będzie wspólnotą wewnątrz wspólnoty, my będziemy na zewnątrz i nareszcie będziemy mogli handlować z kim chcemy, pomagać stoczniom jakim chcemy, mieć dług, stopy procentowe, deficyt, emisję CO2 i budować elektrownie jakie nam odpowiadają, itd.
    Nikt nie policzył, nie przedstawił bilansu korzyści i strat po ustaleniu się takiej konfiguracji w UE, ale na dziś sprawa wygląda poważnie.

    Trend w polityce, który raz się ustali i któremu będą towarzyszyły uzgodnienia prawno-międzynarodowe w dziedzinie finansów – podatków, bankowości, długu, interwencji i sankcji za złamanie ustaleń, itd., może być bardzo trudny do odwrócenia, a nawet do złagodzenia jego skutków. A wstąpienie do unii fiskalnej może być dla Polski wyczynem nie do osiągnięcia, ponieważ należy przedtem wejść do strefy euro.
    Unia dwóch prędkości nabiera kształtów.

    Pzdr, TJ

  129. WK Borkowski
    Postaralem sie troche bardziej , co u mnie nie zdarza sie czesto ale z calym szcunkiem, „-kilka słów zachęcających do lektury ” odnioslo skutek raczej przeciwny

  130. Tejocie!

    Ze względu na specyficzną organizację blogu – czkawka moderatora – zrywami pojawiające się bloki komentarzy, piszemy tak obok siebie na podobne tematy, nie widząc cudzych wynurzeń. To może blogowiczów zniechęcić do czytania naszych niewątpliwie genialnych myśl, bo najwyraźniej nadajemy – jeśli nie na tych samych falach, to w tym samym paśmie. Trudno! Nie ma możliwości wpływu na moderatora.
    Jak sądzisz? Którą z naszych myśli uważasz za „najgenialniejszą”?
    Ja typuję na metodę ustalenia przed dowolną dyskusją definicji użytych pojęć i ustalenie liczby bezspornych faktów. Bez tego jesteśmy Macierewiczami, a to nie brzmi zbyt dumnie!
    W sprawie katastrofy smoleńskiej ja uważam za fakt treści stenogramu rozmów w kokpicie i wszelkiej komunikacji załogi z innymi podmiotami. To jest na ogół zarejestrowane i może być powtarzane dowolną liczbę razy.
    Do tego dołączyłbym wypowiedzi przed katastrofą i po – fachowców od latania, którzy byli na miejscu (np. załoga Jaka). Jeśli mój dyskutant zaakceptuje to co ja jako fakty, wtedy można zacząć interpretację, która może być bardzo różna i wnioski wyciągnięte nawet przeciwstawne.
    Jeśli ktoś podejrzewa, że rejestracje są zmanipulowane, wtedy nie ma sensu żadna dyskusja. Wszyscy mają zastrzeżenia do wyników prac obu komisji, zarzucają albo zbyt mało wnikliwe zbieranie faktów (np. niepozbieranie i niepoliczenie nitów), albo złą interpretację tychże. Z pewnością są przekłamania w odczycie zapisanych rozmów – np. odnośnie roli generała w kokpicie, w którym był i się jego zwyczajem szarogęsił (MAK na podstawie identyfikacji głosu przez ludzi znających generała), albo go nie było – jego obecności podobno nie stwierdzili polscy akustycy. Ta kwestia nie należy więc do tej ustalonej liczby faktów, każdy może te różnice interpretować inaczej. Najwięcej do powiedzenia mieliby lotnicy z tego sławnego pułku, którzy znali zwyczaje generała – raczej uwierzyłbym im, a nie członkom obu komisji.

    Nikt nie zwraca uwagi na istotną wypowiedź polskiego lotnika, potwierdzającą tezę MAK o chęci lądowania tupolewa i jest sprzeczna z wnioskiem komisji Millera. Świadek wydarzeń, stojący na płycie lotniska, słyszał zbliżanie się tupolewa i ocenił, że głos silników cały czas świadczy o zamiarze lądowania – aż do momentu nagłego zaryczenia silników przy próbie wyjścia z jaru. Ja to znam po swoich samochodach. Po jakimś czasie nie potrzebuję patrzeć na szybkościomierz, aby ocenić, czy jeszcze jestem zgodny z kodeksem (<=50 lub <=70, bo innych szybkości nie mam u nas w mieście) czy już piracę (po śpiewie silnika). Oceniam dokładność "ucha" na kilka km/h. Pilot Jaka, nasłuchujący przylotu kolegi we mgle jest dla mnie bardziej wiarygodny niż członek komisji – lądowali, na chama, tylko im się nie udało!
    Przybliżać się do problemu "znajomości instrukcji" – guzik "uchod" – mogłaby prokuratura egzaminując pilotów, którzy jeszcze żyją.

    Z "kadett'em" ograniczę dyskusję o katastrofie, bo on ma mentalność "sierżanta". To nie ma związku z "pseudo-wojskowym" nickiem, tylko starym powiedzonkiem:
    "Pan Bóg wie wszystko, a sierżant wie wszystko lepiej".
    Ma prawo wierzyć w profesjonalizm załogi, ale fakty temu przeczą. Podobnie wdowa po generale ma prawo uważać go za człowieka uczciwego, profesjonalnego i honorowego, ale fakty tego nie potwierdzają.
    Był odpowiedzialny za bliźniaczą katastrofę w Mirosławcu – zła widoczność i łamanie procedur, na straży których on stał. Gdyby był honorowy, to sam poszedłby "pod kapelusz" po śmierci tylu wybitnych żołnierzy, a on – mimo wniosku ministra o ukaranie – z radością przyjął następną gwiazdkę od głównodowodzącego, który widocznie lubił się otaczać miernotami – może żeby na ich tle zabłysnąć?

    Do tego się kiedyś przyznał pewien nasz asystent – po wielu małpeczkach – mówiąc do swoich kolegów z roku: "Wy jesteście …niczym…, istniejecie tylko po to, abym mógł błyszczeć na waszym tle"! Biedak też już nie żyje – błyszczał faktycznie, jednak prochu też nie wymyślił, ale do Warszawy awansował i gnoił nauczycieli fizyki wyśrubowanymi wymaganiami do specjalizacji. Niech mu ziemia lekką będzie – szczególnie w dniu naszego wspólnego święta.
    Pisałem "niczym", bo nie pamiętam oryginalnych "wzrotów", a może wstydziłbym się je napisać?.

  131. mag
    14 października o godz. 0:09

    „Panowie, weźcie prysznic ( woda na przemian zimna i gorąca), a potem do łóżka. Już późno.”

    – nie ma to jak zacheta, juz biore prysznic (ja lubie najpierw goracy pozniej zimny) rozumiem ze kobieta czeka a jej nie wolno odmawiac 🙂

    a na serio, gdyby sledztwo bylo poprowadzone jak nalezy, nie byloby tego co ma teraz miejsce;

    pisalem wczesniej w zadnym, zadnym NORMALNYM kraju takie „sledztwo” jakim uraczono polskie spoleczenstwo by nie przeszlo;

    biorac pod uwage stosunki polsko rosyjskie, od samego poczatku wazne bylo zeby powolac Miedzynarodowa Komisje, Rosjanom tez powinno bylo na tym zalezec, jesli nie maja nic do ukrycia, a tak prawda zostala pomieszna z polprawda i klamstwem;

    mozna pofatygowac sie o analize piszcych w temacie Smolenska i podzielic ich na wiele grup:

    – wiele osob tu piszacych przyjmuje to co zostalo ustalone przez MAK i Millera bo tak ma BYC, tak sie stalo i koniec kropka!, oni ustalenia tych 2 komisji przyjmuja jako pewnik i nie ma dyskusji;

    – jeszcze inni dla swietego spokoju bo i tak cala prawda nikomu juz nie pomoze, a moze zaszkodzic stosunkom polsko – rosyjskim;

    – sa tez tacy w tej grupie, bo robia to ze strachu przed Rosja, wystarczy tylko napisac o rakietach, lub o tym ze kaczor wymachuje szabelka i zamierza isc na Moskwe;

    – jeszcze inni bo sa powiazani z ukladem kolesi i maja cos do stracenia, gdyby prawdy gloszone przez kolesi mialy upasc;

    – nastepna, bo im za to placa, zeby z niepokornej czesci robic idiotow;

    – sa tez tacy ktorzy od samego poczatku wierzyli ze to byl ruski zamach i wlasnie takie prowadzenie sledztwa (mataczenie) jak dotychczas jeszcze bardziej utwierdza ich w przekonaniu ze to oni maja racje;

    – oraz bezkompromisowi, tej grupie prawda nie jest obojetna bez wzgledu na to jaka by ona nie byla, bez wzgledu na cene i konsekwencje;

    mysle, ze tak to z grubsza wyglada i dlatego jeszcze dlugo nie bedzie konca Smolenska.

  132. kadett,

    A więc kto rozpoznał w Moskwie zwłoki Walentynowicz ?

  133. jasny gwint (14-10-g.10:14)
    Zgadzam się z tobą całkowicie.
    Lud smoleński wkroczył na salony (upss!) blogi Polityki i zaczyna się dość bezwzględnie panoszyć.
    Daje się podpuszczać i zacny Antonius, i życzliwy ludziom w ogóle, ale przytomny na umyśle lewy, wchodząc w jałowe spory z kadettem czy Faliczem.
    Przyznaję i mnie sprowokował kadett (trudno nieraz wytrzymać i bez słowa protestu oddawać pole trollom) swoimi rewelacjami okołosmoleńskimi.
    Dlatego przedstawiłam raz jeszcze, w odpowiedzi na jego chamski atak na mnie, ZASADNICZE przyczyny katastrofy, proste jak konstrukcja cepa dla człowieka myślącego, a nie zaczadzonego mnożeniem teorii spiskowych.
    No… i poleciało. Znowu tasiemcowe wpisy znawców awiacji i speców od wypadków lotniczych.
    Twoja konkluzja na ten temat, choc wyrażona innymi słowy, prowadzi do podobnych jak moje wniosków.
    A gdzie przemyślenia „w temacie” alleluja i do przodu, do których zachęca Gospodarz?
    Cieszy mnie, że lewicy rośnie, ale wciąż za wolno, jeśli traktować poważnie wzrost „słupków” dla PIS.

  134. Mnie te trolle PO-wskie nie przeszkadzaja.

  135. Można chyba przyjąć, że niedługo powróci na półki drogerii „Woda brzozowa” jako remedium na halucynacje i jako skuteczny środek na kleszcze.

    Mam nadzieję, że receptura pozostanie orginalna – zawsze to miło mieć jeden trunek więcej w barku.

  136. zezem
    14 października o godz. 8:51

    anna
    14 października o godz. 0:25
    produkcji… Falicza…
    …. ….. ….
    Andrzej Falicz
    14 października o godz. 7:27
    Andrzej Falicz
    14 października o godz. 7:48
    Andrzej Falicz
    14 października o godz. 8:09…”

    Twoj powyzszy wpis jest zupelnie o niczym.
    Ale moze Cie Anna pochwali…

    Zamiast jednego dlugiego sa 3 krotsze.

    Jeden wpis Antonius
    13 października o godz. 14:13
    o pancernej brzozie i dobrej Adoninie… to pewnie wszystkie moje wpisy zebrane z pol roku.

    Proponuje Ci to samo – jezeli masz jakies zdanie na temat felietonu.
    Chyba, ze „inteligentnie ” jest napisac o swoim spacerze po parku i niestrawnosci.
    Dzieki temu Gospodarz bije rekordy Polski.
    Cos

  137. mag
    14 października o godz. 0:09
    Therese Kosowski, Matylda
    Dziewczyny (jeśli wolno)!

    Mag, pewnie, że dziewczyny. U mnie to się nie zmienia już od kilkudziesięciu lat.;)

    A problem z mediami, konkretnie z dziennikarzami (absolutnie moja tu opinia nie dotyczy miłemu mojemu sercu od wczesnej młodości redaktora Passenta!) jest, bo nauczyli się realizować swoją „czwartą władzę”. Właśnie w ten sposób, by dla draki obalać władzę wykonawczą lub wywierać wpływ na władzę uatawodawczą. I wynosić – chyba też dla draki – takich awanturników politycznych jak Kaczyński. Nie mogę już czytać ani słuchać tych wszystkich superlatywów, którymi przez znanych dziennikarzy określany jest w ostatnich dniach Kaczyński.

    Czwarta władza, wolność słowa. A gdzie odpowiedzialność?

    Tę nieświętą rolę odgrywa w Polsce również Kościół Katolicki. Tego z kolei w Europie poza Polską nie ma.

    Wplecenie spraw politycznych do liturgii nabożeństwa w czasie manifestacji Rydzykowej jest po prostu najgorszą blasfemią jaką sobie można wyobrazić. Kościół sprzeniewierza się swojej roli no i oczywiście Chrystusowi.

  138. cóz tu pisac wpływ poszczególnego polaka na życie polaków, oby to było
    szczęśliwe zycie, cóz tu pisac polak nawet ma potrzeby od zycia, cóz tu pisac moze tak TVP1 to nawet inspiracja do udanego i szczęśliwego życia, na TVP2 to nawet fajnie życiowe seriale, to cos pozytywnego do udanego zycia , do swiata sensownego i udanego, cóz tu pisac polityka PO czy Pisu tez ma wpływ na życie polaka, który potrzebuje potrzeb od życia, cóż nawet czytania polaka trzeba zainteresować, cóz tu pisac zycie polaka powinni kształtować dobre wzorce, nawet seriale na TVP2, cóz polityka PO to nawet wchodzi w życie polaka, sposób skuteczny, expose Donalda Tuska było nawet dobre, i pozyteczne dla rozwoju kraju, cóż wydłużenie urlopu mączystego i rynku pracy jest czymś dobrym

  139. Jacobsky,
    poczytaj mi tato..? Bardzo Cię przepraszam, ale sam sobie poczytaj o tym kto najpierw i bez pudła rozpoznał zwłoki A. Walentynowicz przedstawione przez Rosjan do identyfikacji jako zwłoki p. T. Walewskiej – Przyjałkowskiej. W każdym razie nie był to nikt z krewnych A. Walentynowicz.

    Również możesz poczytać sobie o tym, że sprawa obrączki A. Walentynowicz przekazywana przez Rosjan bliskim T. Walewskiej – Przyjałkowskiej jako należąca do tej ostatniej, wyjaśniła się jednoznacznie w Moskwie.

    Jak zeznaje syn A. Walentynowicz i jej wnuczek nie mogło być mowy o ich pomyłce w identyfikacji, albowiem twarz A. Walentynowicz nie miała większych obrażeń, podczas gdy zwłoki T. Walewskiej – Przyjałkowskiej, niestety, pozbawione były głowy.

  140. ale bełkottttttttttttt straszny, bleblebleble ważne zeby tylko PIS nie wygrał

  141. Bunia 15.17
    Jako przedstawiciel „ciemnej masy” informuje Bunie ze z racji obowiazków zawodowych, przez ostatnich kilkadziesiat lat, przeczytałem WSZYSTKIE publikacje prognostyczne jakie ukazały sie w Polsce i wybrane teksty zagraniczne, gdzie była mowa o przyszłości Polski.
    Niektóre z nich były kompromitujace, niektóre wybitne, ale nigdy w życiu nie czytałem takiego bełkotu jaki zaprezentował znany w USA szef Stratforu ( skrót od strategic forecasting) w odniesieniu do przyszłości Polski w ksiazce „Następne sto lat”.
    W niektórych miejscach Friedman dorównuje słynnym parodiom Lema z dzienników Ijona Tichego. Ale on pisze na powaznie !!!.

  142. Zarzadzanie kraje bez „zbednej wizji”..
    I wlasnie wizji wymaga sie glownie od ludzi znajdujacych sie na szczycie wladzy.

    Wizja jest jednym z podstawowych elementow nowoczesnei teorii i praktyki zarzadzania.
    Zarzadzania czymkolwiek, od malej firmy do wielkiego koncernu a tym bardziej PANSTWEM – wizja jest konieczna by w sposob spojny i konsekwentny alokowac srodki w osiagnieciu blizszych i dalszych celow wyrazonych w wizji.

    Dzialanie bez wizji przypomina zabawe w ciuciubake polegajaca na niezbornych zrywach w w roznych kierunkach.
    Laczy sie z imanentnych marnotawstwem ograniczonych zawsze srodkow i brakiem mozliwosci weryfikowania jakosci zarzadzania.
    Skoro nie wie sie dokad sie zmierza to jak mozna stworzyc jakikolwiek racjonalny plan marszu.

    Kilka aktualnych komentarzy domagajacych sie wizji w dzialaniu – wizji bez, ktorej wladza realizowana jest jedynie dla samej wladzy.

    Wedlug ekspertow i wielu powaznych publicystow glownym problemem dzisiejszego swiatowego kryzysu jest brak wizji.
    Brak ktorym szczyci sie szef polskiego rzadu a Pan Passent en consortes mu kibicuja…

    Całościowa wizja Skrystalizowany obraz przyszłości możliwie szczegółowa „fotografia” jej stanu i sytuacji w ustalonym punkcie przyszłości.
    Składniki wizji
    Kierunkowa wizja (misja) może, zaś całościowa wizja musi składać się z pięciu, możliwie konkretnie wyobrażonych składników:
    • Domena działalności – podstawowy obszar specjalizacji
    • Odpowiedzialność (ang. responsibility lub responsiveness) – wrażliwość na potrzeby i wymagania wartości interesariuszy, priorytety w ich realizacji.
    • Standardy sukcesu – mierniki długookresowego powodzenia, wyrażone możliwie konkretnie Kluczowe kompetencje (ang. – key competences lub key success factors) – umiejętności i technologie służące sukcesowi,
    • Organizacja, rozumiana jako podstawowe zasady systemu kadrowego i hierarchii panujące w często utrwalone w jego kulturze, tradycji i folklorze wewnątrzorganizacyjnym.
    Funkcje dobrej wizji
    ukierunkowanie – wizja jako punkt odniesienia – umożliwia weryfikację zgodności bieżących działań z długofalowymi zamierzeniami i wartościami,
    uwiarygodnienie – wizja jako deklaracja intencji -,
    integrowanie – wizja jako wartość wspólna – stanowi wartość, wokół której ogniskują się emocje i wartości
    inspirowanie – wizja jako źródło natchnienia – zachęca do innowacji zmierzających do szybszego, lepszego, tańszego wcielenia w życie zamierzeń zawartych w wizji,
    stabilizacja – wizja jako obietnica przyszłości – daje, poczucie trwałości układu, w którym się znaleźli

    ” Prezes Banku Światowego w wywiadzie dla niemieckiego magazynu Wirtschaftswoche wskazywał na całkowity brak wizji Europy. Uznał on, że konieczne jest przedstawienia bardziej zdecydowanego stanowiska przywódców strefy euro w obliczu jej problemów…”

    Wydaje się, że kryzys, wobec którego stoimy w Europie i na świecie, nie ma jedynie gospodarczego czy politycznego charakteru, ale jest kryzysem strategii, wizji i przywództwa – powiedział prezydent Chorwacji Ivo Josipović podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy.

    Więcej… http://wyborcza.biz/biznes/1,100969,12423284,Josipovic__kryzys_strategii__wizji_i_przywodztwa.html#ixzz29HgnQ6C4

    Raport to efekt współpracy firmy doradczej PwC, Ministerstwa Gospodarki i Forum Odpowiedzialnego Biznesu. Dokument tworzono od marca 2011 roku przy udziale 150 przedstawicieli krajowych firm i instytucji.
    „Diagnozując stan wyjściowy stwierdziliśmy, że od wielu lat Polska ma najniższy wskaźnik zaufania społecznego (wzajemnego) w Europie. Dodatkowo krajowi brakuje infrastruktury, mamy ją na poziomie 20 proc. średniej unijnej. Oficjalny wskaźnik bezrobocia wynosi 12 proc., ale wskaźnik osób nieaktywnych zawodowo jest w Polsce dwukrotnie większy. W naszym kraju pracuje 20 proc. niepełnosprawnych, natomiast w UE – ponad 50 proc. – wyliczała współautorka raportu Aleksandra Stanek-Kowalczyk z PwC.

    Stwierdziła, że chociaż perspektywa roku 2050 wydaje się bardzo odległa, wiele działań należy rozpocząć już dzisiaj, a dotyczy to zarówno zmian w systemach i strukturze np. w sektorze energetycznym, ale też postaw i zachowań.

    PwC poinformował, że przygotowanie raportu wiązało się z przeprowadzeniem 14 spotkań dialogowych z udziałem 150 osób. Gospodarzami sesji było 9 różnych organizacji zaś w spotkaniach prezesów wzięło udział 42 szefów dużych firm.

    Więcej… http://wyborcza.biz/biznes/1,100969,11815187,PwC__gospodarce_potrzeba_wizji_zrownowazonego_rozwoju.html#ixzz29Hhvo9Bb

    „Tusku, pokaż wizję
    Nie idzie jednak o kolejną wyliczankę tego, co premier i jego rząd chcą zrobić w ramach taktyki „ścibolenia”. Idzie o znacznie więcej – o przedstawienie nam spójnej wizji, o określenie „planu głównego” – czego chcemy, jak chcemy tego dokonać, kiedy, ale przede wszystkim – jakiej Polsce ta wizja ma służyć.
    …. Hindusi potrafili stworzyć technologiczną uczelnię, która daje najlepszych na świecie informatyków i światu, i Indiom. Brazylia, tak jak my rynek wschodzący, w ciągu dekady potrafiła dokonać wielkiego cywilizacyjnego skoku. U nas z jednej strony jest wyborcza perspektywa 2010, a z drugiej dalekosiężna perspektywa 2030. Pomiędzy nie ma niemal nic, a to w owym „pomiędzy” zdecyduje się miejsce Polski na pokolenia. I dlatego trzeba właśnie Tuska wzywać do przedstawienia wizji Polski…”

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,88145,7271522,Tusku__pokaz_wizje.html#ixzz29Hj8C500

  143. Mialem wlasnie przyjemnosc ogladania debaty na BBC,
    na ktora zaproszeni byli miedzy innym Christine Lagarde szefowa IMF i niemiecki minister finansow Wolfgang Schaeuble. (plus dwoch ekonomistow jeden z Indii i jeden z USA).
    Dyskusja toczyla sie na temat proporcji miedzy konieczna oszczednoscia i zmniejszeniem dlugu a pobudzaniem gospodarki.

    Nikt nie mial najmniejszej watpliwosci, ze panstwo nie jest od tworzenia zatrudnienia.
    Nie jest od budowania super wielkich instytucji panstwowych, ktore maja dac miejsca pracy.

    To juz bylo wielokrotnie probowane i nie sprawdzilo sie na dluzsza mete.

    Jednoznacznie zgodzono sie, ze zadaniem panstwa jest STWORZENIE systemowych warunkow do wzrostu zatrudnienia.
    -Silne i efektywne prawo.
    -Zdecydowana walka z korupcja.
    -Elastyczny rynek pracy.
    -Wystarczajaca siatka zabezpieczen socjalnych pozwalajaca na podjecie indywidualneg ryzyka ( i normalnej w zyciu porazki)
    -Prosty i prorozwojowy system podatkowy.
    -Proste, czytelne i prorozwojowe rozwiazania regulacyjne.
    -Inwestycja w edukacje.
    -Sluzba zdrowia.
    -Elastyczna i efektywna aktywizacja zawodowa.

    Wszystko to co opiera sie na wizji i kierunku rozwoju panstwa.

    Absolutnie panstwo nie zajmuje sie na szczeblu premiera oglaszaniem przetargow na droge miedzy Krasniewicami a Pultuskiem.
    Rola panstwa nie polega na staniu sie najwiekszym pracodawca.
    Nie jest rola panstwa bycie kapitalista i mega-firma.

    Panstwem kieruja politycy i politycy musza miec wizje, ktora systematycznie realizuja stwarzajac warunki by obywatele zajeli sie konkretami.

    Nowa definicja wladzy politycznej promowana przez Tuska i PO jest absurdalna – sugeruje ona, ze panstwo bedzie budowac elektrownie atomowe, obwodnice i zlobki…itd itd.
    To juz bylo.

    Panstwo kierowane przez politykow ma stwarzac warunki rozwoju i pomagac ludziom osiagac cele dla ktorych – tych a nie innych politykow obywatele wybrali.

    Najnowsze pomysly Tuska i pseudo-ideologia „bez wizji”
    sa absurdalne na poziomie fundamentalnym.

  144. TI (12:14)
    „Premier nie poruszył szerzej problemów ogólnounijnych”

    I to jest największa merytoryczna słabość tego wystąpienia. Po co wyliczać projekty – autostrady do budowy, skoro problemy stoją przed rządem i krajem. I nie jest to problem prosty, ani technicznie, ani politycznie.

    Kluczowa jest trajktoria przyjęcia euro. A naród nie chce o tym słyszeć. Trzeba właśnie w tym momencie męża stanu – może być jak Winston Churchill, albo Deng Xiaoping. Wg. mnie z tego co widzę, Europa chce się podzielić na dwie prędkości z powodu UK. Powiązanie unii fiskalnej z unią walutową nie musi być automatyczne, póki co. Polska, tak jak Szwecja czy Dania, może przyjąć jednostronnie ustalenia unii fiskalnej i przystąpić do unii bankowej i rynków finansowych (L. Miller chce być z Niemcami i Francją w sprawie podatku finansowego, ale grubo przeszacowuje jego stopę i przychody). Oczywiście coś trzeba zrobić z emisją CO2, czyli ograniczeniem kopalnictwa węgla i opieraniem energetyki na tym surowcu. W wszystkich pozostałych punktach, zdaje się, interesy UE i Polski są zbieżne. Kiedy elektrownia atomowa, kiedy gaz łupkowy? Czas płynie – może to ma na myśli red. Passent piszą o Tusku ścigającym się z czasem? Czyli, na dziś …
    sprawa naszej konfiguracji w UE wygląda bardzo poważnie. Kto w Polsce to dostrzega? Czas odsunać rozterki nad rozpoznaniem ciała Wielkiej Suwnicowej, siły wybuchów w jednym i drugiej części tupolewa oraz siły uścisków Tuska z Putinem w kwietniu 2010. Nasze relacje z Unią na tle gospodarczym są o wiele ważniejsze.

  145. ANCA_NELA
    14 października o godz. 11:50
    ————————————
    Szanown ANCO-NELU,

    w Twoim przypadku, tropy najbardziej wskazują na „Benia”, choć jakaś mała furteczka na „inne” też nie zawadzi….

    Pozdrawiam,Sebastian

  146. Szuladziński – brak kompetencji
    Przepraszam z nadmierną rozciągłość komentarza dla fachowców.
    Antonius
    14 października o godz. 13:15
    „Tejocie! Jak sądzisz? Którą z naszych myśli uważasz za „najgenialniejszą”?”

    Mój komentarz

    Na ogół zwolennicy katastrofy inaczej nie trzymają się faktów, tylko komentują artefakty oraz tworzą teorie transcendentne, jak np. cudowne przestawienie się wysokościomierza bez wiedzy kapitana oraz cudowne olśnienie pilota, który drogą telepatyczną otrzymał polecenie – „spróbujcie, a jak się nie uda….”

    Najbardziej typowym przykładem takiego sposobu rozumowania, który jest przedstawiany jako fundament teorii zamachowo-wybuchowej, jest raport Szuladzińskiego. Autor ten ma niesłychany dar do konfabulacji w języku niby ścisłym, w żargonie niby naukowym, w którym podstawą do wyprowadzania wniosków są fakty istniejące tylko w jego wyobraźni.

    Wystarczy założyć, że zamach był wybuchowy, że wybuch (wybuchy) w samolocie zaszedł w powietrzu (bo inaczej nie byłby przyczyną katastrofy) i potem dorobić ideologię do faktów i na bazie takiej dorobionej ideologii zbudować hipotezę, która sama się uzasadnia prostą mantrą – jeszcze nie mamy ostatecznego potwierdzenia, ale wszystko wskazuje na to, że przyczyną katastrofy były wybuchy.

    Następnie należy tę ideę okrasić naukowo-technicznymi rozważaniami o wybuchach w ogóle (na którym to polu nie ma Szuladziński wielu konkurentów, bo wybuchy w samolotach, to bardzo rzadka specjalność) i sałatka zamachowo-wybuchowa jest gotowa do skonsumowania przez rzesze wiernych czekających na znak od świata nauki i techniki w sprawie potwierdzenia zamachu.

    Niektóre fragmenty raportu tego specjalisty przypominają dyskusje uczonych w piśmie lub wykład szefa sekty dla agnostyków.

    Dla przykładu:
    1)”Jeden z trudnych do zrozumienia aspektów tej sprawy to długotrwałość niektórych zjawisk. Na Rys. 20 przyspieszenie dużo wyższe niż 1.0 g trwa znacznie dłużej, niż ślad impulsu fali sprężystej dochodzącej od łamanego skrzydła. Podobnie dźwięki, które można interpretować jako odgłosy pękania w nagraniu wymienionym w Rozdz. 3 trwają przez kilka sekund. Możliwe wytłumaczenie jakie się nasuwa, to działanie pewnej liczby małych, skoordynowanych ładunków wybuchowych, których zadaniem jest naruszyć, a nie rozbić konstrukcję. Ale to jest tylko myśl wstępna”

    A więc zapisane dźwięki przez rejestrator samolotu Tu-154M, to nic innego, jak szereg małych skoordynowanych ładunków wybuchowych.
    Z dwóch wybuchów powstała cała lawina. Poważny zamach, a tu wykonawca pozwolił sobie na dodatkowe fajerwerki. Jeszcze go nie znamy, ale Macierewicz nie wyklucza zawodowców z trzeciej strony, oni lubią takie triki.

    Następna bzdura Szuladzińskiego

    2) „Taki wybuch zostawia też trudny do usunięcia „podpis”. Na powierzchniach bezpośrednio dotkniętych zostają trwałe ślady chemiczne, które będą wykryte przez analizę metalurgiczną.”

    Mój komentarz
    Ślady chemiczne pozostawione przez materiał wybuchowy mogą być zbadane jedynie metodami analizy chemicznej, np. jedną z metod spektroskopowych.
    Analiza metalurgiczna po polsku zwana badaniem metalograficznym ma na celu badanie struktury wewnętrznej materiału, a nie śladów na powierzchni, patrz wikipedia. Tutaj Szuladziński wykazał, że ma blade pojęcie o przedmiocie badań.

    Kolejna niedorzeczność

    3) „Wyobraźmy sobie pojemnik, jak np. stalowa beczka, użyty do celów doświadczalnych. Beczka jest wypełniona wodą, której ciśnienie stale rośnie. W pewnym momencie beczka pęka. Jeśli ciśnienie rosło powoli, pękniecie jest typowo wzdłuż jednej linii. Jeśli natomiast ciśnienie wzrasta gwałtownie, beczka może rozpaść się na kilka części. Jeśli zamiast wody włożymy do beczki ładunek wybuchowy, to im więcej tego materiału jest, tym na więcej części beczka się rozpadnie. Przy silnym (lub dużym) ładunku, fragmenty beczki będą miały bardzo różne rozmiary. Najmniejszy może mieć 2 cm2, a największy będzie znaczną częścią beczki. Te małe kawałki nazywamy odłamkami. Są one
    charakterystycznym skutkiem działania materiałów wybuchowych.”

    Mój komentarz
    Pojemnik z wodą, to zupełnie co innego, niż kadłub samolotu wypełniony powietrzem. Woda jest praktycznie nieściśliwa, powietrze ściśliwe jak najbardziej i teoria odłamkowa wodna nie ma tu dobrego zastosowania.

    Powyższe trzy przykłady wskazują na brak kompetencji Szuladzińskiego w sprawach katastrof lotniczych, a szczególnie zamachów poprzez wybuchy.

    Pzdr, TJ

  147. Andrzej Falicz
    14 października o godz. 14:51
    Twoj powyzszy wpis jest zupelnie o niczym.
    ……………………………………………………………………………………..
    Słuszna samokrytyka 😉
    PS. Dalsze wpisy j.w.

  148. kadett,

    a ja poczekam do samergo końca tej całej posmoleńskiej hecy i wtedy dopiero będzie można stwierdzić o czym jest, a o czym nie ma mowy. Teraz wnuczek Walentynowicz jest z pewnością wszystkiego pewien i wszystko wie.

    kto najpierw i bez pudła rozpoznał zwłoki A. Walentynowicz przedstawione przez Rosjan do identyfikacji jako zwłoki p. T. Walewskiej – Przyjałkowskiej. W każdym razie nie był to nikt z krewnych A. Walentynowicz.

    No i ? Czy to po raz pierwszy w historii przedstawia się do identyfikacji zwłoki w przekonaniu, że to jest akurat ten ktoś, i szuka się potwierdzenia tożsamości u powołanych do tego osób z grona bliskich ?

  149. „W sumie – expose w stylu Adenauera i Erharda, „żadnych eksperymentów”, krok po kroczku. Zapotrzebowanie Polaków na wielkie wizje zaspakaja lider opozycji.”

    Jak upaść, to z dobrego konia, czy coś takiego.
    Mam niemałą satysfakcje śledzić właśnie taki upadek, a raczej upadki.

    Jest teraz co robić. Przypominają się temu i owemu „dobre” stare lata PRL-u, gdzie propaganda była krwią z krwi na co dzień w mediach wszelakich. I z pewnością było to nie lada podnieta i inspiracja intelektualna. A teraz w unowocześnionej formie mamy ponownie z tym do czynienia. Jaka jeszcze bzdurę i durnotę usłyszymy z ust złotoustych panów Urbanow i jemu podobnych?

    Wiele jeszcze przed nami. Chlopcy pracują w pocie czoła, a ja? Siedzę sobie tutaj spokojniutko, wróciłem z wieczornego spaceru nad klifami (okolice Dover, Anglia), gdzie po drodze w miłym towarzystwie w pubie zakosztowałem mego ulubionego Guinnessa.

    Czasem zerknę tu i tam. O, jeszcze nie koniec?
    Idę spać zbierać siły.

  150. @Daniel Passent:

    Porównanie Tuska do Adenauera dowodzi chwilowego mam nadzieję obniżenia Pana standardów.

    Adenauer był jednym z największych polityków XX wieku. Wielkim budowniczym powojennych Niemiec i współczesnej Europy a wcześniej człowiekiem o heroicznej postawie wobec dyktatury. Jeszcze wcześniej znakomitym burmistrzem dużego miasta.

    Nie można nawet przypadkiem wymieniać jednym tchem nazwiska Adenauera z tym mydłkiem.

  151. Jacobscy,
    bliscy A. Walentynowicz nie mogli mieć najmniejszych kłopotów z prawidłową identyfikacją jej zwłok, bo zupełnie obcy ludzie, którym te zwłoki przedstawiono jako zwłoki T. Walewskiej, rozpoznali bez trudu, że jest to A. Walentynowicz.
    Robisz bęc na skórce od banana i kiedy inni turlają się ze śmiechu, zwracasz im uwagę, że to śmiejący się wykonali bęc. Odnoszę wrażenie, że sam dość aktywnie przyczyniasz się ostatnio do ‚hecy posmoleńskiej’. Heca, hecą, a drzazgi lecą i mocno kalecą. Kpina to też sposób reakcji na trudną do zniesienia rzeczywistość (rok nie wyrok, czy jakoś tak).

  152. TJ
    „Odejście w „automacie” było teoretycznie możliwe (przez instrukcję nie dozwolone), a w żadnym przypadku nie było proste, jak piszesz”.

    Z pewnością zmienni Pan zdanie, proszę sobie obejrzeć aktywację przycisku „uchod”.
    http://www.youtube.com/watch?v=kMrm9dBvsQY

  153. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ” … Bez prawdziwej i pogłębionej reformy – rewolucyjnej – w sferze edukacji i wychowania nie przezwyciężymy tych problemów, przed którymi Polska stoi. W moim rozumieniu stoimy w tej chwili w punkcie krytycznym – jeżeli Polska się nie zacznie rozwijać w inny sposób, to istnieje niebezpieczeństwo, że na stałe pozostaniemy w gronie tych krajów, które się nazywa peryferyjnymi. Cywilizacyjnie przegramy”.

    „Musimy przede wszystkim starać się zreformować nasze państwo oddolnie, poczynając od systemu edukacji i wychowania. A podstawą tej reformy jest przyjęcie pewnego kanonu wartości i modelu człowieka, który powinien być wychowany w naszym modelu edukacyjnym” http://bi.gazeta.pl/im/5f/56/c1/z12670559Q,Donald-Tusk-i-Tadeusz-Mazowiecki.jpg

    Post Christum
    Off-topic. Tu i owdzie czyta sie … ” Czy nie można zmienić formatu bloga? Teksty wpisów i komentarzy wyświetlają mi się w wąskim pasku na środku ekranu. Zajmują tylko 1/3 jego powierzchni. Źle się czyta. Czy można zmienić formatowanie, żeby wpisy były „szersze” i było mniej do przewijania w dół?”

    Startuj z Firefox Browser – Google Chrome zaweza

  154. Przed paru dniami komentowałem tutaj książkę Georga Friedmana pt „Następna dekada”. Jak zwykle nikt nie czytał i nie skomentował. Powtarzam więc mój komentarz. Skłania mnie do tego fakt, że dzieło to komentuje dziś w PRZEGLĄDZIE Bronisław Łagowski. Podziela moje poglądy w odniesieniu do roli „kości w gardle” wyznaczonej dla Polski przez imperium. Stąd moja satysfakcja. Ja kończyłem szampanem za koniec bękarta jałtańskiego. Łagowski natomiast konkluzją; „Czy Polska ze swoim nieprzezwyciężonym sarmatyzmem i narodową religią jest wiarygodna czy śmieszną w roli krzewicielki „wartości zachodnich” na Wschodzie”
    „Polecam do przemyślenia w czasie weekendu. Wydano właśnie książkę amerykańskiego prawicowego jastrzębia Georga Friedmana pt. „Następna dekada”. Chodzi i dekadę bieżącą, kończącą się w roku 2020, gdzie autor stara się wróżyć jej przebieg pod kątem mocarstwowych interesów USA i relacji między imperium, republiką i władzą. Jest postacią ważną i ustosunkowaną w sferach władzy imperialistycznego imperium i wie co pisze i mówi. Już na okładce zachęca podtytuł „Polska kluczem do nowego układu sił”. O jaki to klucz chodzi jastrzębiowi, można zapytać? W tekście pisze i wyjaśnia. Dostrzega bardzo niechętny stosunek imperium do Unii Europejskiej a szczególnie do jej relacji na linii Niemcy Rosja i pisze dosłownie;„Przez wiele lat głównym celem amerykańskiej polityki zagranicznej było niedopuszczenie do integracji zaplecza surowcowego i siły roboczej Rosji z postępem technicznym Europy. i dalej, „Z tych powodów amerykański powrót do stanu utrzymywania równowagi będzie wymagać znacznego wysiłku, koniecznego, by zablokować ugodę między Niemcami a Rosją. Jak zobaczymy, dla tego celu niezbędna będzie rewizja kontaktów z Polską, geograficznym kluczem tego regionu.” I bardzo dobrze. Będziemy wreszcie wolni i suwerenni i będziemy mieć na naszej ziemi tarcze, bazy militarne, rakiety, bomby atomowe, tajne więzienia i armie obcych żołdaków. Będzie dużo miejsc pracy dla polskich sprzątaczek, prostytutek i rolników dostarczających ziemniaki. Będą się radować Niemcy i Rosjanie, podpiszą nowy tajny pakt typu Ribbentrop Mołotow i oświadczą przy szampanie, że wreszcie przestał istnieć bękart jałtański. Na szczęście nikt nie czyta książki Friedmana, więc panuje błogi spokój, a Passent bawi się kabaretową relacją Tuska z Adenauerem.”

  155. Okazuje się, że to, co zostało obśmiane, gdy ogłosił to Palikot (niech państwo buduje fabryki, czytaj: niech państwo wesprze budowę przemysłu, żebyśmy nie eksportowali usług, surowców i siły roboczej, tylko przetworzone produkty), to ma stać się ciałem, gdy zostało ogłoszone przez premiera.
    Ale mnie boli, że premier kolejny raz nie pisnął słowa o kulturze. Czyli nadal ma polegać na przypinaniu orderów przez ministra i na rugowaniu instytucji kultury przez panią prezydent Warszawy, żeby stworzyć miejsca dla nowych „Biedronek” i smażalni fast foodów

  156. Trzy razy wysylalem komentarz z linkiem dla * jasnego gwinta
    najpierw oczekiwal na moderacje a potem znikal,cos nie pasowalo.
    Ta strone mozna znalesc pod tym adresem.
    Undeniable,American Civil War, it is in the Cards.

  157. Kilka uwag do pobocznej dyskusji, nie związanej z tematem.

    Nie posiadam odpowiedniej wiedzy n.t. procedur dotyczących żeglugi powietrznej, natomiast jeśli chodzi o żeglugę morską to raczej tak. Od około 10 lat obowiązuje w niej tzw. toolbox meeting. Cóż to takiego jest. Otóż:

    A toolbox meeting is an undocumented meeting that asks five simple questions:
    1. are all safety procedures in place
    2. do we have the right equipment for the job
    3. do we have the right people for the job
    4. are the people wearing the correct equipment
    5. does everyone understand the job we are about to commence
    If the answer to any of the above questions is „NO” then work cannot start. This system does not require any paperwork or reporting, only common sense. Unfortunately, as all accidents show – the one common thing is a lack of sense.

    Gdyby powyższe 5 pytań zadać pilotom feralnego lotu z 10-go kwietnia o 6-tej rano to zapewne przynajmniej 3 odpowiedzi brzmiałyby NIE i samolot nie wyruszyłby na pas startowy, a Antonius nie musiałby karmić trolli.
    I jeszcze jedna z procedur żeglugi morskiej:

    Master’s Overriding Authority
    The Master has an Overriding Authority and Responsibility to make decisions with respect to Safety. The company in this respect assures that no disciplinary action or dismissal will be taken against a Master for exercising this authority.

    Koniec i bomba…

  158. Andrzej Falicz 12.10 g.14.39
    Cieszy mnie, że wprowadziłem Pana w dobry nastój („Popłakałem się ze śmiechu”) dlatego, że uznałem nic-nie-robienie za wielką reformę Tuska.

    Po pierwsze sądzę iż Pan wiedział, że sprawa „ozusować czy nie ozusować” w odniesieniu do umów śmieciowych była rozważana w ostatnich dniach wielokrotnie i oba rozwiązania miały za sobą lobby, które je popierały. Z jednej strony związki zawodowe, fiskaliści-budżetowcy i różni legaliści gospodarczy, którzy podkreślali, że różne grupy pracodawców i pracowników powinny mieć te same warunki i koszty działania, z drugiej – liberałowie i pracodawcy.

    Sprawa „ozusowania” – poruszana także w tekście Gospodarza, który był dla mnie punktem odniesienia – była obok „VATu kasowego” drugim elementem wymienianym „na tym samym oddechu” przez media, gdy zapowiadano expose.

    Nie określiłem tego jako reformę, lecz jako rozwiązanie (jedno z dwóch rozważanych: utrzymać – zmienić). W dodatku rozwiązanie ułomne, bo tylko odsuwające w czasie rozwiązanie poważnego problemu braku partycypacji nowego pokolenia w ubezpieczeniach społecznych (zdrowotnych, ale też i emerytalnych). Chyba więc u Pana, Panie Andrzeju praca gruczołów łzowych związana jest z nieczytaniem tekstów, na które Pan odpowiada albo wynika z czytania ich bez zrozumienia.

    Nawet Axiom1 (12.10 g.16:42), z którego większością komentarzy się nie zgadzam, raczył był ocenić tekst pozytywnie „Dobry komentarz. ZUS i emerytury to tylko jeden z wymiarów….”, a dalej było juz jak zwykle o powszechnej indolencji i o „tumanie” na szczytach władzy…
    Komentarz ten wywołał u Pana entuzjazm (12.10 g. 17:18). Wynikać by mogło z tego, że nie jest w zasadzie ważne, CO się mówi, ważne KTO to mówi. I nieważne są przy tym fakty, ważne jest odpowiednie ich naświetlenie, a jeszcze ważniejsze wyciągane z tego wnioski.

    Na koniec chciałbym zauważyć, że istnieje wiele kluczowych problemów, których rozwiązanie nie jest możliwe w czasie nawet kilku kadencji, a których rozwiązanie jest konieczne. W Polsce tylko raz udało się, by kolejne rządy wspólnie, przez długi okres realizowały wspólnie jakieś zadanie. Było to wejście do NATO i Unii Europejskiej. Obecnie nie ma juz takich celów ani takiej woli działania, a zabrać się do kilku rzeczy trzeba. I to natychmiast.

    Są wśród nich tonący system emerytalno-rentowy, tonąca służba zdrowia, bariera energetyczna, czy samoloty dla vipów. Ważne jest przypominanie o tym, ważne jest dopominanie się, żeby nam jasno powiedziano, co z tego i w jakim stopniu można zapoczątkować (bo zrealizować w całości i tak sie nie da).

    Walenie jak w bęben w ekipę rządzącą i wymagania by wszystko to natychmiast naprawiła, skoro jakoś zapominamy o tym, że poprzednicy i na lewicy i na prawicy w dużo lepszych warunkach w otoczeniu, nie ruszyli nawet palcem, nie wydaje mi się uzasadnione. Niech więc Axiom1 poczeka do następnych wyborów a następnie za pomoca kartki wyborczej ustanowi nową władzę i wreszcie obsadzi stanowisko premiera jakimś sprawdzonym KIOSKARZEM.

  159. werder
    15 października o godz. 9:59
    Koniec i bomba…
    ……………………………………………………………………………………………………….
    Do tego dochodzi jeszcze mgla. Helowa oczywiscie. Poza tym przekonanych nawet @werder nie przekona. Kropka.

  160. W sprawie ozusowania nic nie zmieniono – to niewazne, ze „mowiono o tym” przed expose.
    Sa setki spraw, ktore wymagaja rozwiazania.

    Mozna tez na tej samej zasadzie pogratulowac Tuskowi, ze nie zwiekszyl podatkow – a mogl…
    Fakt, ze Tusk zdecydowal sie nie ozusowac mozna pomnozyc przez tysiace innych rzeczy, ktorych tez sie nie zdecydowal zmienic.

  161. Pan Passent zamiast nazywać Tuska Gierkiem nazywa go Adenauerem, bo to on też jest kontynuatorem podtrzymywania w Polsce dyktatury ciemniaków. Ale idzie nowe, o czym świadczy niemalowany prof. Piotr Gliński
    http://www.youtube.com/watch?v=ACAMurh4h_A&feature=share

  162. Panie Psie Pawlowa,
    Chyba musze sprecyzowac.
    Nie smialem sie do rozpuku z Pana czy z Panskiego wpisu.
    Jezeli tak wyszlo to przepraszam.

    Chodzilo mi oto, ze przeprowadza sie swojego rodzaju manipulacje probujac nadinterpretowac beznadziejne expose.

    Na tej zasadzie jak robia to sprzedawcy mieszkan.
    Mala dziura wedlug nich to „przytulne mieszkanko” a rozwalajaca sie rudera to „dom z charakterem i potencjalem”.
    Brak jakiejkolwiek systemowej wizji panstwa jakie chce sie budowac to osiagniecie na miare Adenauera.
    Jak mozna wogole cos takiego napisac – chyba, ze sarkastycznie – wtedy Passenta rozumiem.

    Expose PREMIERA opierajace sie na oswiadczeniu, ze czegos sie nie zrobi, ze oglosi sie przetarg na jakies drogi, ze sie da podwyzke jakiejs grupie zawodowej – to zart z ludzi.

    Stwarzanie megainstytucji majacej decydowac o wydawaniu dziesiatek miliardow gdy „tasmy Serafina” jeszcze brzmia w powietrzu (i nie ma zadnych konskwencji) – jest bardzo niebiezpieczna tendencja i nowym kierunkiem kapitalizmu panstwowego na sterydach!

    Urlop macierzynski i zlobki?
    Opozycja domaga sie tego od lat.
    Znowu proponuje sie jakas wyrwana czastkowa zmiane bez podejscia systemowego.
    Czysty populizm.

    To wedlug mnie tragedia.
    I to, ze ludzie na powaznie kupuja propagande w stylu sprzedawcy starych samochodow mnie bawi.
    Bo juz nie mam sily sie zloscic.

  163. Chwyt Tuska
    Pomysł Tuska z votum zaufania i uzyskanie tegoż interesującym stosunkiem głosów 234:219 (różnica większa niż by wskazywała na to arytmetyka sejmowa) pogrążył w wątpliwościach ideę składania przez PiS konstruktywnego votum nieufności, sprowadził ją do czystej bezefektywnej manipulacji, bezowocnego spektaklu.

    Prezes nadrabia miną, lecz sztych Tuska odebrał mu czasowo wigor.

    Prof. Gliński jeździ po Polsce, szerzy idee fundamentalnych reform, generalnej naprawy państwa i innych energicznych działań będąc tylko sztonem w grze politycznej, kandydatem na polityka bez mandatu, osobą wyjątkowo letnią, statyczną, bez charyzmy, bez czego w polityce jako lider nie ma czego szukać.
    Tak więc jest to człowiek w trójnasób bez perspektywy. W dodatku akcentuje wszędzie gdzie się da, że nie jest członkiem PiSu, nie jest politycznie związany z żadną partią, nie działa w imieniu PiSu. Na samotnego szeryfa nie wygląda, na Don Kichota również, doświadczenie polityczne ma bardzo nieznaczne, jego koncepcja naprawy państwa jest tak ogólnikowa, że aż enigmatyczna, ideologiczna raczej niż praktyczną, tak więc polski kalendarz polityczny nie ma szans zapełnić się fotkami prof. Glińskiego na molo, w odrzutowcu, na obiedzie u zwykłych ludzi, na wałach przeciwpowodziowych, czy w ławie rządowej.
    Pzdr, TJ

  164. Andrzej Falicz, 15.10. g.12:49
    Tak wyszlo, ale przeprosiny przyjęte.

    To, że samo expose zawsze jest także elementem PR to chyba nic nowego i obiektywnie nie pamiętam rządu, który zajmowałby się samobiczowaniem. Wszyscy sprzedawali i będa sprzedawać „przytulne mieszkanka” i „domy z charakterem i potencjałem”.

    Jak expose jest nastęnie oceniane, zależy w dużej mierze od osobistych przekonań oceniającego. Niewykluczone więc, że dla Gospodarza porównywanie występu Tuska do poziomu Adenauera zdaje sie uprawnione (choć moim zdaniem akurat przesadne), podczas gdy dla Pana i Axioma, cokolwiek by Tusk nie powiedział i jakkolwiek by się nie zachował, to i tak jest przegrany, gdyz jak wiemy, zawsze wina Tuska.

    Jak Pan pisze zajmowanie sie drobiazgami „to zart z ludzi” Wydłużenie urlopu wychowawczego to znów „propozycja cząstkowego rozwiązania bez podejścia systemowego”. Pełna zgoda, tak samo jak „67” przy zachowaniu emerytur mundurowych i brak konsekwencji przy emeryturach górniczych.

    Ale z drugiej strony „Stwarzanie megainstytucji majacej decydowac o wydawaniu dziesiatek miliardow gdy „tasmy Serafina” jeszcze brzmia w powietrzu (i nie ma zadnych konskwencji) – jest bardzo niebiezpieczna tendencja i nowym kierunkiem kapitalizmu panstwowego na sterydach” ! To jest akurat jakas wizja podejścia systemowego, z którą można się zgadzac lub nie.

    Oczywiście arytmetyka sejmowa powoduje wspólne rządy PO i PSL, PiS też miał swojego Leppera. Taśmy Serafina też mi sie nie podobają. Problemem jest jednak co innego. Bez względu na to, czy mamy w Polsce republikę kolesiów czy nie, czy jest to problemem konkretnej partii czy raczej wielopartyjny, spróbujmy na chwile wyobrazić sobie, że ich nie ma. Że mamy czysty od korupcji, przezroczysty system, w którym minister podaje sie do dymisji, gdy jeden z 5 tysięcy jego podwładnych wysłał prywatny list naklejając nań służbowy znaczek.
    Czy dopuszczamy wówczas istnienie kapitalizmu państwowego, czy też wolna konkurencja i niewidzialna ręka rynku zawsze z definicji zadziałają lepiej?

    W sytuacji gdy po jednej stronie granicy (Rosja) mamy państwo stosujące aż za bardzo zasady tego kapitalizmu w relacjach gospodarczych z Polską, a z drugiej kraj (Niemcy), który także dba o swoje własne interesy, a nie unijne – przecież Nordstream to przedsięwzięcie wymagające współdziałania kapitałów państwowych obu krajów. Uważam za nierealne oczekiwania aż kapitał prywatny sam zainwestuje w infrastrukturę mając mniej kapitałochłonne, mniej ryzykowne alternatywme zastosowania kapitału o szybszej zwrotności.

    Sektora państwowego, czy szerzej publicznego nie udało się nigdzie zlikwidować, zawsze zajmował określone miejsce, dyktowane potrzebami bezpieczeństwa i rozwoju infrastruktury. Z tego co usłyszałem w expose państwo bardziej zamierza wpływać na podległe sobie podmioty, by realizowały politykę zgodną z zamierzeniami państwa (łupki, gazoport, rozszerzenie mocy energetyki konwencjonalnej i zaczątki jądrowej) niż zarządzać samo sektorem – co uważam za słuszne. Zakres i rozrzut jest niewyobrażalnie szeroki, co uważam za błąd i dlatego się to nie uda. Gdyby udało sie zrealizować połowę konwencjonalnych bloków energetycznych plus połowę zamierzeń w łupkach, byłoby cudnie – lepiej zapomnieć od razu o atomie , albo wyciągać go od czasu do czasu jako straszak podczas renegocjacji kwot emisji CO2 w ramach UE.

    Wartoby wreszcie zauważyć, że jak trwoga to do państwa, a obecny kryzys wyraźnie wskazuje, że zawiodły wszelkie regulatory i parametry, a wszelkie prawa ekonomiczne okazały się działać tylko w obszarze dopuszczalnych rozwiązań, który juz dawno został przekroczony. Może warto sie przyjrzeć jak działaja czebole w Korei niekoniecznie północnej, albo jak funkcjonuje IRI we Włoszech.

    Trzeba obiektywnie wskazać, że dotychczasowe próby interwencjonizmu państwowego nie nastrajają optymistycznie. W końcówce lat 80-tych i początku 90-tych wystartował Fundusz Zmian Strukturalnych w Przemyśle (obecnie ARP). Pobierał tzw. „scentralizowana część amortyzacji” od przedsiębiorstw by selektywnie inwestować w rozwój najbardziej opłacalnych gałęzi i branż. Niestety władcy Ministerstwa Przemysłu uznały, że nie będzie juz Pietrzak śmiał sie nam w twarz i zainwestowały te środki w masowa produkcję papieru toaletowego, którego od tamtych czasów mamy juz dostatek.

    A całkiem niedawno – jak pamiętamy – władze PiS postanowiły w ramach uniezależniania sie od rosyjskich dostaw oraz dywersyfikacji zakupić rafinerię w Możejkach. Od tamtego czasu rafineria raz płonęła, potem nastąpiła paląca konieczność remontu linii kolejowej po stronie rosyjskiej i zerwanie dostaw surowca, kłopoty z transportem surowca inna drogą.

  165. @werder
    15 października o godz. 9:59

    Nie muszem, a chcem karmić, ale te zasady są bardo dobre. Uważam tylko – bez szczegółowej analizy, że załoga nie spełniała więcej punktów (nawet ponad 5!).

    Mauro podawał link do YouTube’a, gdzie jakiś pilot oszukańczo che odejść w automacie. Nazywa to aktywowaniem guzika uchod. Ruchy rąk i rozdziawionych palców są dość szybkie i nie umiem z całą stanowczością stwierdzić wciskania guzika po niedozwolonej w procedurze aktywacji, ale coś w tym jest , bo i buczenie było słychać i był ruch manetek do przodu. Na konie pilot przycisnłąŁ jeszcze dziwny, duży guzik.
    Czy to jeszcze należy do procedury „odejścia w automacie”,gdy nie ma ILS ?
    Nie oceniam czy to łatwe czy nie, ale trzeba wiedzieć jakie guziki przycisnąć i w jakiej kolejności. Bez instrukcji ani rusz!

    Przy okazji natrafiałem zaraz obok na wypowiedź Macierewicza o tym guziku. Ludzie o stalowych nerwach i niskim ciśnieniu mogą sobie te kłamstwa posłuchać, warto! Zawsze uważałem pana Waszczykowskiego za najgorszego kłamcę wolnej Polski. Myliłem się! Macierewicz jest lepszy w tej materii.

    http://www.youtube.com/watch?v=iwI28VDrZH8&feature=related

  166. kadett,

    wolę poślizgnąć się na takiej skórce od banana niż ślizgać się na g…, jakim są teorie spiskowe kleszczy.

    Tak więc każdy ślizga się na swoim.

    Dla mnie jest to OK.

  167. TJ
    13 października o godz. 22:40
    1 – „Do rejestratora przesłane były w określonym krótkim odcinku czasu (okres próbkowania) następujące po sobie dwie różne wartości ciśnienia i to zostało zapisane, czyli zaszła zmiana ciśnienia odniesienia w wysokościomierzu barycznym.”
    2 – „Jeżeli ktoś twierdzi, ze Raport zawiera błędy lub celowe zafałszowania, to powinno się od razu stwierdzić, że zapisy rejestratorów i/lub dokumentacja zostały sfałszowane i dać sobie spokój z cmokaniem – bo ja wiem, coś tu jest nie tak, itd. „
    3 – „A wysokościomierz samolotowy, to nie kierunkowskaz, sam się nie przestawi, tak już jest skonstruowany.”

    Odnosnie 1
    Szanowny Panie,
    a skad Pan wie, jakie wartosci zostaly przekazane do rejestratora?
    Badal Pan ten rejestrator osobiscie?
    Procedury sa takie, ze powyzej 5000 stop MSL lata sie z wysokosciomierzem
    nastawionym na tzw. atmosfere standardowa (1013,25 hPa i 15°C na poziomie morza)
    a po zejsciu ponizej tej wysokosci ustawia sie na aktualna wartosc QNH.
    Jesliby przy schodzeniu do ladowania wysokosciomierz zostal przestawiony
    na wartosc standardowa, musialoby to oznaczac, ze wczesniej byl nastawiony
    na inna wartosc, co byloby niezgodne z ustalonymi procedurami.
    Jesli sprawa podpada nawet takiemu kandydatowi na niedzielnego pilota jak ja,
    to z pewnoscia nie mogla rowniez ujsc uwagi profesjonalistow.
    Jesli wiec ci profesjonalisci probuja fakt tak sobie po prostu odfajkowac,
    to musi to budzic nieufnosc.

    Odnosnie 2
    Szanowny Panie,
    rzeczywiscie uwazam, ze sfalszowania dokumentacji przekazanej opini publicznej wykluczyc nie mozna.
    Nie mam zamiaru ani podstaw podwazac kompetencji osob pracujacych przy badaniu katastrofy, jednak za ich rzetelnosc, czy chocby odpornosc na ewentualne naciski
    glowy bym nie dal.

    Odnosnie 3
    Szanowny Panie,
    samochody rowniez konstruowane sa tak, ze po wlaczeniu zaplonu nie wylatuja wpowietrze.
    A przeciez juz niejeden w takiej sytuacji w powietrze wylecial.

  168. Tusk się kończy… Albo wprowadzi wszystko co niewygodne, narobi bałaganu i odda władze na rzecz PIS, by potem ich ośmieszyć albo to ostatnia kadencja PO na najbliższe lata…

  169. Nowe lewicowe pomysly Tuska ( a raczej chyba populistyczne) jak zwykle gdy do zlozonych problemow podchodzi sie bez wizji – daja w efekcie zupelnie inne od oczekiwanych efekty.

    Niech przykladem jak ryzykowny jest tuskowy eksperyment z kompradorskim kapitalizmem panstwowym (ktorego wedlug Passenta nie ma…!?) niech bedzie program
    „Mieszkanie dla młodych” :

    „…to przykład redystrybucji dochodów od biednych do bogatszych, na czym skorzystają banki i deweloperzy. Zapłacą niezamożni podatnicy, których nie stać na własne mieszkanie.

    Rząd Donalda Tuska wpadł na kolejny pomysł, który ma wesprzeć wyborców, czyli „młodych, wykształconych, z wielkich miast”. Minister Nowak ogłosił, że każdy poniżej 35. roku życia dostanie 10% dopłaty do kredytu mieszkaniowego. Według ministerialnych szacunków program ma kosztować podatników 600-700 mln zł w 2014 roku i „docelowo” aż miliard złotych rocznie. Czyli 30 zł rocznie na każdego dorosłego Polaka.
    ….
    Interwencja rządu na rynku mieszkaniowym doprowadzi do wielu niepożądanych skutków ubocznych.

    Po pierwsze, z powodu państwowych dotacji ceny nowych mieszkań będą wyższe, niż gdyby rząd nie pomagał młodym ludziom. Dla nich największym wsparciem byłby naturalny spadek cen nieruchomości, wymuszony przez prawo popytu i podaży.

    Po drugie, zachęta do korzystania z kredytów hipotecznych doprowadzi do pogorszenia oferty banków. Znikną promocje pozwalające zaciągnąć kredyt bez prowizji i spłacić go bez dodatkowej opłaty.

    Po trzecie, w pierwszej połowie 2013 roku zapewne dojdzie do zamrożenia rynku nieruchomości. Część nabywców kupi mieszkania przed końcem bieżącego roku, aby zdążyć przed wygaszeniem programu „Rodzina na swoim”. Pozostali wstrzymają się do czasu uruchomienia „Mieszkania dla młodych”. Z drugiej strony deweloperzy nie zdecydują się na obniżki cen, bo będą wiedzieli, że popyt pojawi się w drugim półroczu. Na rynku zapanuje marazm: niewiele transakcji przy wysokich cenach. Wątpię, aby rządowi zależało na takiej sytuacji w potencjalnie najbardziej newralgicznym okresie dla polskiej gospodarki.

    Nikt nie jest w stanie przewidzieć, jakie inne patologie wywoła „Mieszkanie dla młodych”. Fikcyjne małżeństwa, kredyty na „słupy”, utrzymanie wysokich cen mieszkań, pogorszenie oferty kredytowej banków, zaburzenie mechanizmów rynkowych – to tylko część możliwych i nieprzewidzianych przez rząd komplikacji.

    Najgorszy jest jednak fakt, że to niezamożni podatnicy będą dopłacali bardziej zamożnym rodakom do zakupu nieruchomości. Bo podatki płacimy wszyscy, a zdolność kredytową mają tylko nieliczni. Dlaczego rząd nie zacznie rozdawać dopłat na luksusowe samochody, drogą biżuterię czy noclegi w ekskluzywnych hotelach? To dopiero byłaby „stymulacja gospodarki”, a przy okazji pewna grupa wyborców byłaby zadowolona….”

    http://www.bankier.pl/wiadomosc/Mieszkaniowa-grabiez-podatnikow-2656997.html

  170. Szanowny Panie Psie Pawlowa,

    Prosze moj wpis o „programie dla mlodych” potraktowac jako czesciwa odpowiedz na Panski wpis.

    Nie prawda jest, ze cokolwiek powie Tusk nie podoba mi sie.
    Nie podoba mi sie to z czym sie nie zgadzam i wyraznie pisze co i dlaczego.
    Nie chwale tam gdzie jest juz 100 chwalcow wskakujacych sobie na plecy.

    Uwazam, ze nie da sie przeskoczyc realnych problemow polskiej gospodarki i polityki skaczac w czelusc panstwowego kapitalizmu.
    Polsce szkodzi glownie klientelizm i etatyzm, brak prostego i czytelnego systemu podatkowego, niefektywne panstwo, regulacje, przestarzaly i niesprawiedliwy system emerytalny itd.
    Na pewno nie szkodzi polskiej gospodarce za duzo panstwa tylko za duzo zlego panstwa.
    Najpierw trzeba sie zabrac za poprawe tego panstwa a nie za rozszerzanie jego pola dzialania.

    To jest moje zdanie i w pelni rozumiem, ze mozna miec inne opinie.

  171. Levar
    15 października o godz. 15:45
    „Szanowny Panie,
    a skad Pan wie, jakie wartosci zostaly przekazane do rejestratora?
    Badal Pan ten rejestrator osobiscie?”

    Mój komentarz

    Autorze, po co owijać w bawełnę, kluczyć i krygować się? Napisz Autorze otwarcie – uznaję, że zapisy rejestratorów zostały sfałszowane, dokumentacja zakłamana (poprzez nieudolność lub celowo, nie ważne) i sytuację mamy jasną.

    Przestanie blog czepiać się wlatywaniu we mgłę na prośbę kapitana, leceniu w niej do 39 m wysokości nad poziomem DS, (81 m poniżej wysokości dozwolonej dla kapitana), nie potwierdzaniu wysokości podczas próbnego podejścia, nieprawidłowego policzenia ścieżki podejścia, stosowania niedozwolonej procedury odejścia w automacie sprzed lotniska bez ILS, przestawiana wysokościomierza jak mi się podoba i traktowania TAWS jako namolnego urządzenia, które trzeba uciszyć, pytania się – jak z pogodą-u kolegów na lotnisku (jak z podstawą chmur, zamiast jak z mgłą) zamiast przyjęcia do wiadomości oficjalnego komunikatu – nie ma warunków do lądowania i zastosowania się do jednoznacznej treści, itd., itp., ponieważ wszystko zostało globalnie wykręcone, ustawione i sfalsyfikowane by przykryć wybuch, który nastąpił po przekręceniu kluczyka.
    Swoją drogą, to postawieniu w dyskusji jako podstawowego i ostatecznego argumentu problemu braku osobistego badania rejestratora, to populizm pierwszej klasy.
    EOT
    Pzdr, TJ

  172. Prosze zauwazyc, ze cala Europa mowi dzis o wielkim kryzysie, ktory moze byc rowiazany jedynie zaciskaniem pasa i rownoleglym
    REFORMOWANIEM systemow gospodarczych tak aby zwiekszyc konkurencyjnosc gospodarek (glownie tyczy sie to poludnia Europy).
    am na mysli kraje jak Grecja, Hiszpania, Portugalia w jakims sensie Wlochy, ktore cierpia na te sama chorobe jaka toczy Polske.
    Skorumpowany, nieefektywny i nieelastyczny system etatystyczny – dlawiacy gospodarke na styku polityki z ekonomia.

    Dzialania wysuwajace panstwo polskie (takie jakie jest) na pierwszy front ekonomi – jako dobroczynce i glownego gracza rynkowego zamiast koncentrowania sie na roli panstwa w tworzeniu ram gospodarki – ida w odwrotnym kierunku niz Europa (przynajmniej wydaje sie) dazy.

    Boje sie, ze Tusk znalazl nowy „klucz do sukcesu” (tydzien temu!) bo byl mu konieczny ze wzgledu na spadek popularnosci.
    To co na prawde trzeba zrobic moze byc niepopularne wiec wymyslil na poczekaniu „rozwiazanie zastepcze” .

    Zgodze sie Tuskiem, ze Polska nie ma za duzo czasu…
    dlatego pseudo-rozwiazania sa szczegolnie szkodliwe – bo marnuja bezpowrotnie czas.

    Sztuczne nakrecanie koniunktury jakimis wyczarowanymi ze spolek skarbu lewarowanymi kredytami odsuwaja jedynie w czasie konieczne reformy panstwa.

  173. Panie Psie Pawlowa,

    Goraco polecam:

    http://www.blog.gwiazdowski.pl/index.php?showall=ok&content=2&subcontent=1

    „…Jak szliśmy na debatę do Premiera Kaczyńskiego dostaliśmy list od Prawie Najlepszego Ministra Finansów w Europie, z wyliczeniem, że program PiS zakłada wydatki na poziomie 54 mld zł i to będzie katastrofa. Wczoraj Pan Premier Tusk obiecał wydać „700-800” mld zł w ciągu 8-10 lat. I to będzie cud gospodarczy. I żeby nie było wątpliwości – to nie będą pieniądze z Unii Europejskiej. To będą pieniądze „które będą towarzyszyły środkom europejskim” – to znaczy że będą „polskie”. …

    Pan Premier opowiadał o programie Polskie Inwestycje. To jest prawdziwa nowość. Nie dlatego, żeby podobnej spółki wcześniej nie było, ale dlatego, że rząd podobną niedawno zlikwidował. Była to Nafta Polska. Rząd wniósł do niej akcje spółek naftowych i chemicznych. Miała zajmować się prywatyzacją i restrukturyzacją sektora naftowego i chemicznego….”
    Itd

  174. Część dziennikarzy dostało amoku i starają si dowalić Tuskowi i PO.
    Piszą bzdury o rozpadzie i końcu PO, a tak na prawdę to do wyborów jeszcze 3 lata.Obecni posłowie z PO nie mają gdzie iść. Będąc w PO mają gwarantowane 3 lata w sejmie. Jak spróbują założyć własną partię to skończą Palikot, lub ci co odeszli z PiS. Oprócz PiS nikt nie ma obecnie szansy na rządzenie. A PiS nie ma zdolności koalicyjnych. Ryzyko przejścia do PiS teraz ogromne. to najszybszy sposób by stracić ciepłą posadkę w Sejmie

  175. O matko moja!
    Zajrzałam tu po kilkunastu godzinach i nadal – jak nie o Glińskim i Tusku, to o Smoleńsku.
    Dzielenie włosa na dziesięcioro albo liczenie diabłów na główce każdej szpilki.
    Życzę panom dalszej dobrej zabawy w dobranym gronie.

  176. Dlaczego panstwowy kapitalizm w Polsce nie dziala?

    37 lat!
    W tym 23 lata w wolnej Polsce.
    Tyle czasu buduje sie w Lodzi szpital – Centrum Kliniczno-Dydaktyczne.
    Kosztowalo ono juz okolo 1 miliarda zlotych…

    „…Po 37 latach budowy szpital w Łodzi nadal nie nadaje się do użytku
    Ale szpital – nie do wiary! – i tak nie nadaje się do użytku.

    Centrum Kliniczno-Dydaktyczne (CKD) od dekad prześladuje pech. Najpierw – na początku lat 80. – pieniądze przeznaczone na tę inwestycję odpłynęły na budowę innego wielkiego szpitala – Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. W latach 90. rząd zdecydował się na reanimację Centrum, ale kiedy udało się znaleźć pieniądze, upadła firma, która wygrała przetarg na jej zakończenie.

    Po wielu perypetiach szpital udało się dociągnąć do takiego etapu, że zaczęto planować otwarcie, ale kolejne terminy trzeba było przełożyć, bo kiedy zabrano się za prace wykończeniowe, odkrywano takie wady, że zdobycie pozwolenia na użytkowanie stało się nierealne.

    Przez ostatni rok udało się usunąć większość usterek i szefostwo ma nadzieję, że na koniec pierwszego kwartału 2013 r. dostanie zgodę na użytkowanie CKD.

    Ale to wcale nie oznacza, że uda się otworzyć szpital! – Wszystko przez naprawy usterek. Pochłonęły ponad 50 mln zł. I zabrakło pieniędzy na wyposażenie szpitalnych oddziałów w specjalistyczny sprzęt medyczny…”

  177. Obietnice.

    Miala byc druga Japonia
    Potem miala byc druga Irlandia.

    dzisiaj Wybiorcza napisala truymfalnie…:
    „Polska drugimi Chinami

    …Jak szacują eksperci, koszty pracy są na Dalekim Wschodzie już są tylko o 10-15 proc. niższe niż u nas….”

    Więcej… http://wyborcza.biz/biznes/1,100969,12677419.html#ixzz29RSsoSI3

  178. Andrzej Falicz
    15 października o godz. 18:59

    Panie Psie Pawlowa,

    Goraco polecam:

    http://www.blog.gwiazdowski.pl/index.php?showall=ok&content=2&subcontent=1

    „…Jak szliśmy na debatę do Premiera Kaczyńskiego dostaliśmy list od Prawie Najlepszego Ministra Finansów w Europie…”

    „Prawie Najlepszego Ministra Finansów w Europie”, hmmm. Ironiczny ton podważa wiarygodność wypowiedzi. Skoro kabaret to czemu Gwiazdowskiego, a nie Wojewódzkiego?

  179. Zaprawdę pierdoła z tego Tuska. Budować szpital prze 37 lat….

  180. mag, 19.52. Nie wzywaj matki nadaremno. Lud Smoleński opanował blog i zatruwa życie niewielkiej garstce ludu normalnego. Lud Smoleński zatruwa także życie Polaków na długie długie lata. Warto zapamiętać ich imiona; Przoduje bezwzględnie niejaki TJ. Dalej idą /niestety/ Antonius, Falicz, Levar, Jacobsky, Kadett, zezem, Werder, Mauro Rossi, max, halen, Lewy, telegraphic observer i maciek.g.
    Niewielu więc pozostało. A wydawało się, że sławny bojowy okrzyk Polaków „O! Kurw a a a a a a! powinien zakończyć tę niesławną wyprawę złogów solidarnościowych na groby ofiar despoty.

  181. Przez kilka minut udało mi się wczoraj słuchać majaczeń polskiego Adenauera w rozmowie z hieną medialną Moniką. Głupowate miny , mizdrzenia, uśmieszki debila i nerwowe ruchy wskazywały, że ten następca wielkiego męża stanu bredzi, nie ma nic do powiedzenia i sam nie wierzy w to co mówi.

  182. Andrzej Falicz, wpisy z 15.10 z g. 18-ej

    Co do podstawowej idei: najpierw zreformować państwo a potem rozszerzać strefę jego działania. Jest to teza czysto teoretyczna i w praktyce niewykonalna. Nie da rady „zatrzymać” państwa by je najpierw zreformować, a potem „puścić” – niech się rozwija. Takie rzeczy zawsze robi się równolegle, „w locie” wymienia się niekompetentnych, czy skorumpowanych, „w locie” upraszcza się procedury, które przeszkadzają w pracy, bo i pracy (zwiększone zadania) staje się więcej.

    Poza tym zdaje się, że nie stoimy przed wolnym wyborem: rozszerzać państwo czy nie. Zdaje się, że kryzys narzuca nam rozszerzenie sektora państwowego czy nam się to podoba czy nie.

    Co do spraw szczegółowych zajmijmy się kredytem dla młodych.

    Przez kilka lat zajmowałem się prognozowaniem średniokresowym kursów walutowych i stóp procentowych w jednym z banków. Kiedy obejmowałem tę robotę, ustępujący specjalista przekazał mi receptę na dobrą comiesięczną prognozę: przez miesiąc czytaj prasę fachową, informacje z Reutera i biuletynów i pieczołowicie rób wycinki. Wszystkie informacje o tym, że dolar się wzmocni kładź na biurku po lewej stronie, że osłabnie – po prawej. Gdy nadejdzie termin sporządzenia prognozy, otwórz szufladę i wyjmij z niej kostkę do gry i rzuć nią. Gdy wypadnie parzysta liczba oczek – dolar sie umocni, gdy nieparzysta – osłabnie. Napisz prognozę używając argumentów z właściwej kupki, te mówiące coś przeciwnego wyrzuć do kosza.

    Nie wiem dlaczego mi się to kojarzy jak czytam Pana argumentację na temat negatywnych skutków programu dofinansowania kredytu mieszkaniowego. Zdaje się, że najpierw postawiono tezę, a potem dobrano do niej argumenty, które ją mogą potwierdzać, pomijając inne, które do tezy nie pasują, na koniec zaś dołączając argument-wytrych, że z pewnością jest jeszcze wiele innych negatywnych elementów, które „wyjdą w praniu”.

    Pana argumentacja w skrócie: mieszkania przez to tylko zdrożeją, banki znów się obłowią, więc korzyść dla ludzi niewielka, a poza tym dlaczego akurat na tych ludzi mamy się wszyscy składać z naszych podatków skoro tych najuboższychj i tak na mieszkanie nie będzie stać?.

    Moja odpowiedź w skrócie: więc lepiej nie wprowadzać programu bo mieszkania są tanie, a nawet jak nie są to zaraz będą, bo stanieją na tyle, że człowiek je kupi? A jak go nie będzie stać to banki konkurując między sobą mu dołożą kasy? I wszyscy będą szczęśliwi: ludzie kupią mieszkania tanio, developerzy nie zbankrutują, będą mieli środki i ochotę by dopłacając budować kolejne mieszkania, a banki zrezygnują z marż i opłat by tylko móc udzielać kredytów po stopie niższej niż koszty uzyskania funduszy?

    Słowem: lepiej nie ruszać bo zaburzamy mechanizmy rynkowe?. Panie Andrzeju, tych mechanizmów dawno już nie ma. To nie jest targowisko, popyt i podaż nie kształtuja się swobodnie. Podaż mieszkań zależy od developerów i tych przedsiębiorców nie jest wcale wielu, w tym segmencie rynku są bardzo duże bariery kapitałowe wejścia – koszt inwestycji w budownictwie mieszkaniowym jest bardzo wysoki, a cykl realizacji długi. Podaż w ramach cyklu jest nieelastyczna, ale wyniki sprzedaży zadecydują, czy wogóle będzie realizowany kolejny cykl.

    Razem z kryzysem gwałtownie zmieniły się zasady finansowania przez banki kredytu hipotecznego (zwiększone wymogi ostrożnościowe, fluktuacje franka szwajcarskiego) i drastycznie spadł popyt, w dodatku sztywna – zbyt duża w nowych warunkach podaż jest dodatkowo strukturalnie niedopasowana, z przewagą mieszkań większych, gdy w obecnych warunkach cenowych popyt jest tylko na mieszkania mniejsze. Być może więc cena mieszkania w warunkach realizacji programu będzie nieco wyższa niż gdyby go nie realizowano, ale tylko dlatego, że – gdyby programu nie było – developer musiałby z ceną zejść dużo poniżej kosztów. Za to na pewno nie realizowałby już kolejnych inwestycji. Państwo zorientowało się poniewczasie, że nie może się zdać tylko na niewidzialną rękę rynku. Przecież niedawno to przetestowało – zgodnie z zasadami nieingerowania w walkę popytu i podaży rozpisano przetargi budowlane na drogi i stadiony, firmy zgodnie z regułami wolnego rynku walczyły o kontrakty, wygrali – zgodnie z regułami – najlepsi, czyli najtańsi, a następnie wszyscy (prawie) poplajtowali. Zamiast prosperity w sektorze budownictwa przemysłowego wielkie zamówienia spowodowały wielką katastrofę. Moim zdaniem niewprowadzenie nowego programu mieszkaniowego przy jednoczesnym wygaszaniu starego, przy nadmiernej ostrożności banków, może spowodować katastrofę sektora budownictwa mieszkaniowego – a poprzez negatywny efekt mnożnikowy, pogłębienie dekoniunktury, wzrost bezrobocia itd.

    Zarzut, że program mieszkaniowy uprzywilejowuje jednych (względnie bogatszych) kosztem drugich (tych biedniejszych, bo ich i tak mimo udogodnień nie będzie na to stać) jest do pewnego stopnia słuszny, ale porównywanie dofinansowania mieszkania dla młodych z dofinansowaniem zakupu fury to jednak przegięcie. Rozumiem, że pominięci i skrzywdzeni mogą się poczuć ci, którzy są za starzy na młodych, rozumiem też, że skrzywdzeni mogą być także ci, którzy wcześniej podjęli swoją decyzję mieszkaniową na mniej sprzyjających warunkach i w dodatku zostali z rosnącą hipoteką i słabnącym frankiem, ale w tym sensie żaden selektywny program nigdy nie był sprawiedliwy. Niech Pan, Panie Andrzeju przyjmie jednak za fakt, że Polacy nadal nie są zanadto mobilni, że przywiązują nadmierną wagę do własności i w związku z tym umożliwienie nieco lepiej zarabiającym Polakom uzyskania własnego lokum, zatrzymuje ich w kraju. To najskuteczniejszy sposób zatrzymania przyszłych dochodów budżetowych i ratowania krajowych funduszy ubezpieczenia społecznego (ochrona zdrowia i fundusz emerytalny).

    Wszystko co powyżej napisałem w zasadzie tylko po to, żeby pokazać, że nic nie jest jednocznacznie tylko czarne, albo tylko białe, w odpowiedzi na Pana „czarny scenariusz”. Napisałem przy tym samym co u Pana założeniu, że zapowiedziany przez min. Nowaka program to rzeczywiście program a nie humbug. Osobiście jednak nie do końca w to wierzę. Mieliśmy niedawno program (nie pamiętam już jaki), z którego w skali kraju skorzystało raptem kilkadziesiąt osób. Tu państwo planuje zaangażować kilkaset milionów złotych, co przy dofinansowaniu 10% na rynku mieszkaniowym zapowiadałoby skalę operacji na kilka miliardów złotych.

    Zważywszy na skalę dofinansowania (10%), przy istniejącej skali niedopasowania realnych dochodów potencjalnych kredytobiorców, niemożności spełnienia dodatkowych wymogów bezpieczeństwa (np. brak umów o pracę na czas nieokreślony) zainteresowanie może być szczątkowe. Tak samo jak zwiększenie refinansowania o 5% w związku ze wzrostem dzietności ani nie zrekompensuje trudności w spłacie w związku ze zwiększonymi kosztami utrzymania rodziny, ani nie wpłynie na wzrost tej dzietności. Istnieje spore ryzyko, że program okaże się typową „wydmuszką”, realizując nadmiar słusznych celów, w tym żadnego skutecznie – może więc Pan jako jego zdeklarowany przeciwnik, spać spokojnie.

  183. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ” … Włodzimierz Cimoszewicz zapowiedział, że zwróci się do prokuratury i Komendy Głównej Policji o informacje w związku z artykułem w „Gazecie Wyborczej”, która podała, że w 2006 roku powołano specgrupę badającą powiązania i majątki lewicowych polityków
    – Właśnie się o tym dowiedziałem, że powołano jakąś specjalną grupę śledczą w CBŚ, że zaangażowano prokuraturę katowicką, że na siłę kręcono jakieś sprawy, z których nic nie wyszło. Jestem tym poruszony. – powiedział senator niezależny, b. premier Włodzimierz Cimoszewicz w Radiu ZET.
    Dodał, że nie jest zaskoczony tą informacją, bo „był i jest jak najgorszego zdania o rządach PiS”. (…) Według „GW”, specgrupa przez ponad 2 lata analizowała powiązania i majątki lewicowych polityków: Józefa Oleksego, Aleksandra Kwaśniewskiego, Włodzimierza Cimoszewicza, Wiesława Kaczmarka, Marka Belki. Przejrzano 250 prywatnych rachunków bankowych, sprawdzono prawie 1000 osób. Efektem tych działań – jak podała „Gazeta” – jest jeden proces, w którym oskarżony jest m.in. Andrzej Kratiuk, prezes fundacji Jolanty Kwaśniewskiej. ” itd … http://niezalezna.pl/33733-ujawniamy-szczegoly-sledztwa-ws-korupcji-w-sn

  184. Jako Noblista, miałem nadzieję usłyszeć od Noblisty słowa poważne, merytoryczne, adekwatne do wyróżnienia, które obaj właśnie otrzymaliśmy, jednak spełzło na niczym konstruktywnym, na rzeczach moim zdaniem trzeciorzędnych, najwyżej drugorzędnych, populistycznych, ale także niebezpiecznych, jak zapowiedź bezpardonowej, gigantycznej grabieży budżetu państwa za sprawą tworzenia „partnerstwa publiczno-prywatnego”, służącego ogołacaniu budżetu, prywatyzacji zysków, a upaństwawianiu strat, niczym w USA, czy innych krajach uraczonych dotąd tym patentem. Szczególnie dobrze mają się także mieć już nie tylko zagraniczne hipermarkety drenujące polski rynek, ale także firmy zagraniczne produkujące tu broń i amunicję oraz inny sprzęt do mordowania ludzi, dla zmylenie społeczeństwa pod z polska brzmiącymi markami. Gaz łupkowy ma być eksploatowany, ciekawe przez kogo i na jakich warunkach, skoro koncesje rozdano za wrogom za bezcen. Policja natomiast dostanie na sprężynowe pały, miliony kajdanek, teasery i zomowskie tarcze.

    Osobiście chciałbym od Premiera usłyszeć coś innego, ważnego, świadczącego dobitnie, że jako jeden z pierwszych w tej części świata przebudził się nareszcie po wieloletniej chorobie ludzkości i odzyskał przynależną każdemu człowiekowi wolną wolę, dostrzegł, co się dokoła wyprawia i jako mąż stanu podjął natychmiastowe działania naprawcze, aby stawić czoła panoszącemu się Złu, na miarę swoich możliwości oczywiście, nawet kosztem okrzyknięcia go despotą – a niech tam, od tego chłop jest, żeby rządził, a nie robił tu za jakąś bezwolną marionetkę w procesie antydemokratycznym, opisanym obok przez Jacka Żakowskiego.

    Słyszałem jak chwalił się publicznie, że dużo czyta po nocach, więc liczyłem po cichu, że swe expose oprze na „Trzęsieniem Czasu” Kurta Vonneguta, rozpoczynając mniej więcej tak: „Bracia Polacy! Byliście chorzy, ale już jesteście zdrowi i przed nami dużo pracy.”

    Bezpośrednio po przebudzeniu powinien zwołać posiedzenie rządu i już za zamkniętymi drzwiami oznajmić wszystkim ministrom: „ Byliście chorzy, ale już jesteście zdrowi i przed nami dużo pracy.” Przebudzeni ministrowie poszczypawszy się nawzajem i poklepawszy po policzkach dla potwierdzenia funkcjonowania w realu, powinni z kolei natychmiast zebrać wszystkich swych urzędników z poszczególnych resortów i przemówić do nich w te słowa: „Byliście chorzy, ale już jesteście zdrowi i przed nami dużo pracy.” W tym czasie kancelaria Premiera mogłaby już dobudzać z letargu najważniejszych redaktorów telewizji, radia i prasy, aby przekazywali społeczeństwu dobrą nowinę: „Byliście chorzy, ale już jesteście zdrowi i przed nami dużo pracy.”

    Pewnie byłby to szok dla wielu ludzi przyzwyczajonych do funkcjonowania w dotychczasowym matriksie, który w chorobie brali za świat rzeczywisty; te wszystkie migawki z trzęsących się kamer z Libii, WTC, Pentagonu, Iraku, Afganistanu, Pakistanu z bin Ladenem itd. uznawali przecież za prawdziwe, podobnie pseudoanalizy gadających głów, propagandowe komentarze sprzedajnych i samocenzurujących się dziennikarzy, parady nadętych, nic-nie-mogących polityków etc., i dlatego właśnie wszystkie przebudzone redakcje musiałyby teraz uciec się do drobnego kłamstwa, co nie powinno im stwarzać najmniejszych problemów, zważywszy na dotychczasową praktykę; musiałyby mianowicie poinformować widzów, słuchaczy i czytaczy, że to co się z nimi działo, było efektem ataku gazem paraliżującym system nerwowy, przeprowadzonego przez nieznanych sprawców, a zatem pierwszy komunikat, jaki dotarłby do milionów odbiorców najpierw w Polsce, a potem do miliardów ludzi na całej Ziemi brzmiałby tak: „Tu TVP (telewizja publiczna) nadajemy najnowsze wiadomości. Nieznani sprawcy zaatakowali nas gazem, który poraża system nerwowy. Byliście chorzy, ale już jesteście zdrowi i przed nami dużo pracy. Należy umieścić wszystkie dzieci i starców w bezpiecznym miejscu. ”

    To minimum, jakiego oczekiwałem na początek od przebudzonego Premiera, pojmującego nareszcie, że w Polsce, w demokracji, nie można dłużej realizować globalnych programów geoinżynieryjnych bez wiedzy oraz akceptacji społecznej; nie można szerzyć totalitaryzmu państwa mnożeniem urzędników aparatu ucisku oraz postępującą inwigilacją, czy wysyłać polskiego wojska do innych krajów, aby wspomagało zwykłych złodziei oraz morderców; nie można wymagać od społeczeństwa, aby spłacało dług publiczny prywatnym kanaliom, zaciągnięty z „pieniędzy” pochodzących z globalnego „wypłukiwania ich z powietrza”, z oszustwa i kradzieży, nie można organizować wspólnych posiedzeń cywilizowanego rządu z państwami apartheidu. Czekałem, aż powie, że Polska natychmiast występuje z NATO, jako instytucji agresywnej, wypędza obce wojska oraz szpiegów (ile etatów byłoby wolnych!), odrzuca także dyrektywy unijne, zmuszające rolników do nieróbstwa i żeby ziemia leżała odłogiem, a ludzie płacili coraz wyższe ceny za żywność z powodu jej niedostatku; aż oznajmi, że Polska zrywa oficjalne kontakty w USA oraz Izraelem, jako z państwami-agresorami barbarzyńskiej osi, a zwykłe, tanie żarówki 100W będą od jutra dostępne w każdym kiosku Ruchu, natomiast banan sobie może mieć krzywiznę, jaką chce, jego sprawa i nikt go nie będzie bez sensu prostował.

    Czekałem, aż powie, że ten świat, to współcześnie jedna wielka medialna mistyfikacja, oparta na korupcji oraz degeneracji realizujących ówmit za kostkę cukru dziennikarzy oraz „elit”, że żyjemy w kłamstwie i ułudzie demokracji, sprawiedliwości, wartości etycznych oraz humanitarnych, a rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej, niż my, będąc na własne życzenie pozbawionymi wolnej woli, ją postrzegamy. Człowiek wolny nie postępuje tak, jak my, człowiek wolny wobec jawnej niesprawiedliwości oraz gigantycznego, globalnego oszustwa niewolącej nas koszernej finansjery krzyczy „non possumus!”, albo „fuck you suckers!” (zależnie of preferencji ideologiczno- lingwistycznych), mówi otwarcie: „wsadźcie sobie głęboko te tryliony dolarów, wytworzone z niczego za pomocą ordynarnego, derywatowego hokus-pokus na oczach całego świata – nikt ich już od was nie przyjmie, możecie sobie nimi płacić wzajemnie.”

    Po cichu liczyłem że Premier do nas powie: „Byliście chorzy, ale już jesteście zdrowi i przed nami dużo pracy.” Ale on chyba wciąż jeszcze śpi.

  185. Zgodnie ze wskazówkami wpisy blogowe Gwiazdowskiego przeczytałem, nawet z przyjemnością.

    Stwierdzam jednak, że zarówno Gwiazdowski, (jak i Rybiński) poszli w ślady Kołodki , to znaczy coraz fajniej się ich czyta czy słucha, za to z coraz więszym rozbawieniem. Są jak Korwin Mikke – skrzą inteligencją i dowcipem, ale mam wrażenie, że zbyt chętnie dla dobrej pointy, stworzenia zabawnego paradoksu, są w stanie lekko (a czasem i mniej lekko) ponaginać fakty i coraz bardziej mijać się z prawdą.

    Np. cytowane przez Pana zderzenie: ten zły PiS podliczony ze swoim programem na 54 mld zł, a dobra PO ze swoim programem za 700-800mld. Jak to możliwe, że PiS zabije budżet i nas wszystkich i ma propozycje nierealistyczne, a propozycje PO są realistyczne?

    To typowe porównanie jabłek z gruszkami i Gwiazdowski o tym wie, ale tak formułuje całość opowiadania, żeby czytelnik zapamiętał jedno: i to owoc i to owoc.

    Tymczasem jabłka PiS mają być zjedzone z budżetu w rok-dwa lata, skąd budżet ma na to wziąć – nie wiadomo, no i wydatki te mają ruszyć zaraz. Skąd wziąć 27-54 mld nie wiadomo.

    Gruszki PO mają kosztować 700-800 mld złotych. Na pierwszy rzut oka są więc kilkanaście razy droższe. Tyczasem są to wydatki rozłożone w czasie na 8-10 lat, więc kosztują 80-100 mld rocznie. Sprowadzone do tego samego mianownika są więc nie kilkanaście lecz kilka razy droższe, co nie jest już tezą tak błyskotliwą, a w dodatku nie wiadomo jak rozłożone w czasie, ale zapewne ich większa część zapadać będzie później niż wcześniej. Tymczasem pieniędzy nie mamy teraz i mamy szanse mieć je później (przynajmniej zgodnie z teorią cyklu koniunkturalnego, która nie wiadomo czy jeszcze nadal funkcjionuje).
    W odróżnieniu od PiS PO pokazuje skąd będą te pieniądze. Nie z budżetu, a ze wszystkich możliwych źródeł, w tym także od inwestorów zagranicznych (np. łupki), z rynku kapitałowego, z inwestycji spółek polskich z udziałem Skarbu Państwa. Porównywane są więc koszty budżetowe z kosztami inwestycji, co stanowi jednak curiosum. W gniocie (nie widziałem, ale takie są recenzje), kosztującym 44 mln zł (to koszt zadania, formułowany językiem PO), udział dotacji PISF (czyli budżetu, tak podliczano PiS) wyniósł 2 mln zł. Jak już mówiłem trudno cokolwiek wnosić z takich porównań – no chyba, że chce się komuś przyłożyć i człowiek rozgląda sie nerwowo, i szuka czegoś co mu pod ręke wpadnie.

    Co do spółki Polska Nafta nie mam zdania, bo nie znam sprawy. Nie wiem ani po co ją powołano ani dlaczego rozwiązano. To że Staszek chciał się sprawdzić w biznesie to tylko jedna z hipotez. To że Orlen chciał w ten sposób połknąć głównego konkurenta i że była to typowa wojna buldogów pod dywanem, to inna hipoteza. Ale że koncerny wydobywcze, czy paliwowo-energetyczne są w każdym kraju strategiczne i zarządzanie nimi to nie tylko sprawa ekonomiczna, ale także polityczna, obronna, a może nawet geopolityczna to także fakt. Kupiliśmy Możejki – dostaliśmy po łapach, chcieli Rosjanie cos u nas kupic z branży chemicznej – dostali po łapach i tak się to toczy. Czy to co napisałem wyżej pozostaje w jakims związku z Naftą Polską nie mam pojęcia – ale to też jakaś hipoteza.

  186. Przelatujac nad tym kukulczym blogowym gniazdkiem ( prosze nie dziekowac , naprawde niezla to zabawa ) czlowiek wszystko jedno , nie smolenski , albo nie normalny ( co jeszcze zostalo ?) nabiera wiary w siebie na caly , a moze wiecej, dzien .
    No prosze jeszcze ze mna nie tak … calkiem, calkiem .
    Trzeba tu czasem zagladac , to dobrze robi na…. zwlaszcza jak gesi , te glupie (…..) lataja same nie wiedzac czemu owedy zamiast tedy.

  187. jasny gwint
    16 października o godz. 9:10

    Panie Jasny Gwint,
    Jaki ze mnie lud smolenski…caly czas sie nabijam ze specjalistow od brzoz i podkreslam, ze absolutnie nie mam na ten temat zdania.
    I nie znam sie na katastrofach lotniczych.
    Nie wypowiadam sie!

    Panie Psie Pawlowa,
    Ma Pan duzo wieksza wiedze ode mnie na ten temat.
    Jednakowoz – Podobno zysk developera w Polsce jest srednio ponad 30%… rynek moglby wymusic spadek marzy a tak popyt sie sztucznie podkreci marzy ciac nie trzeba bedzie…
    Przeciwczylismy to wlasnie w Australii… podobny program – zostal wstrzymany z tego powodu.

    Oczywiscie, ze ma Pan racje trzeba reformowac panstwo.
    Mnie chodzi o proporcje.
    Wolalbym ze by wiecej pary szlo w gwizdek reformy panstwa niz „wielkiej akcji” inwestycyjnej.
    Boje sie jednak, ze drugie jest ZAMIAST pierwszego.

    Szpital budowany 37 lat nie jest dowodem na nieudolnosc Tuska (choc rowniez jest- 5 lat w tych 37-miu sa „jego”) jest dowodem na to jak w praktyce w Polsce wygladaja przedsiewziecia inwestycyjne – kierowane przez rzad.

    Osobiscie bylem swiadkiem jak panstwowy inwestor…sam proponowal zawyzanie kosztorysu by z wykonawca dzielic sie gorka pol na pol.
    Cala (wielka) inwestycja zdrozala o dobre 30-40%…
    Niestety tak to dziala a jak ktos mysli, ze nie to widocznie nigdy nie byl w te sprawy bezposrednio zaangazowany.

  188. Pies Pawlowa
    „Tymczasem jabłka PiS mają być zjedzone z budżetu w rok-dwa lata, skąd budżet ma na to wziąć – nie wiadomo, no i wydatki te mają ruszyć zaraz. Skąd wziąć 27-54 mld nie wiadomo…”

    Alez wiadomo – mozna „zlewarowac” (troche zartuje ale sens podobny)… powolac spolke i sfinansowac zmiany „obok” budzetu.
    Skoro spolki skarbu naleza do panstwa to mozna wedlug logiki Tuska rozmrozic…ich ” wartosc”.

    To jedynie inzynieria finansowa.
    Propozycje PiS-u to tez mialyby byc inwestycje w przyszlosc gospodarki.
    Nie widze zasadniczej roznicy.
    Gdzie koszty rocznego urlopu macierzynskiego?
    Nie ma – wazne , ze „pieknie dla matek i slusznie”…

    Gwiazdowski pisze blog a nie naukowa dysertacje – pisze dla mnie architekta i TJ-ota bibliotekarza.
    Zartuje bo sytuacja prowokuje do niepowaznego traktowania tak jak obiecanki Tuska na temat przetargow S-7… w 2013 kiedy dokumenacja bedzie moze gotowa ponad rok pozniej.
    Albo przetarg na jakas obwodnice – obecywany juz dwukrotne – ale zawsze wzbudzajacy entuzjazm w PO…
    Jak tu pisac o takim expose bez odrobiny ironii.
    Ale nie moze przeklamywac w zasadniczych kwestiach bo go zjedza.

    Mozna tez z budzetu a potem ze spolek zasilic budzet…. jak sie zrobilo z PKO albo OFE by wyrownac dziure w budzecie itd.

  189. jasny gwint
    Co do wymieniania jednym tchem kadetta czy Falicza oraz Lewego, TO czy maćka.g, to protestuję.
    Szkoda jednak, że nie dałeś szansy Tuskowi i nie posłuchaleś dłużej, co ma do powiedzenia, mimo idiotycznych pytań Olejnik w stylu, a co pan powie na to, co powiedział X, Y, Z.
    To, że się uśmiecha, a nie jest nadęty i opryskliwy zupełnie mi nie przeszkadza.
    Poza wszystkim

  190. „Rewolucyjna” propozycja w polityce prorodzinnej, czyli możliwość uzyskania rocznego urlopu rodzicielskiego za 80% wynagrodzenia… jest – jak słyszeliśmy – „..najwyższym pułapem, jaki znamy w Europie…”
    Zapowiedź tę posłowie koalicji powitali owacją, której uzasadnienie staje się wątpliwe, kiedy rozważymy szczegóły. „Najwyższy pułap” odnosi się do procentów, a nie do wartości nominalnej! Także nie do t.zw. siły nabywczej, czyli relacji do kosztów utrzymania.
    Jest to niewątpliwie propozycja interesująca, ale dla rodzin dobrze sytuowanych. Rozpatrzmy natomiast przypadek, w którym małżonkowie mają stałą pracę na pełnych etatach, ale otrzymują tylko wynagrodzenia minimalne.
    Taka rodzina w czasie rocznego rodzicielskiego urlopu mogłaby obecnie dysponować kwotą 2014,15 zł netto (1111,86 + 902,29), czyli o 1207,35 zł. mniej od minimum socjalnego dla standardowej rodziny czteroosobowej (w roku 2011 było ono równe 3221,50). Nawet jeśli weźmiemy rodzinę trzyosobową (tj z jednym dzieckiem), to i tak dochód rodziny w „urlopowym” roku będzie niższy o 580,78 zł od minimum socjalnego (które w tym przypadku wynosi 2594,93 zł).
    Różnica ta będzie jeszcze większa w roku bieżącym (2012), ponieważ minimum socjalne, jest obecnie z pewnością wyższe od poziomu ubiegłorocznego.
    Owacja zatem nie była uzasadniona, kiedy zamiast procentów uwzględnimy realny dochód w okresie rocznego urlopu rodzicielskiego rodziny utrzymującej się z wynagrodzeń minimalnych oraz porównamy ten dochód z rzeczywistymi kosztami utrzymania.
    Podkreślenia także wymaga fakt, iż w ani jednym zdaniu „EXPOSÉ” nie została poruszona kwestia żenującej dysproporcji pomiędzy poziomem wynagrodzeń za pracę w Polsce i w krajach Starej Unii, chociaż powszechnie wiadomo, że jest to problem o kluczowym znaczeniu nie tylko dla gospodarki, ale i dla polskich rodzin, które z konieczności utrzymują minimalny standard za pożyczone pieniądze – zamiast (jak to się dzieje w normalnych krajach) utrzymywać się za pieniądze zarobione, a nadwyżkę odkładać na „czarną godzinę”…

  191. Endecja i BBWR?
    pies pawlowa
    16 października o godz. 10:51
    „Co do podstawowej idei: najpierw zreformować państwo a potem rozszerzać strefę jego działania. Jest to teza czysto teoretyczna i w praktyce niewykonalna. Nie da rady „zatrzymać” państwa by je najpierw zreformować, a potem „puścić” – niech się rozwija. Takie rzeczy zawsze robi się równolegle, „w locie” wymienia się niekompetentnych, czy skorumpowanych, „w locie” upraszcza się procedury, które przeszkadzają w pracy, bo i pracy (zwiększone zadania) staje się więcej.
    Poza tym zdaje się, że nie stoimy przed wolnym wyborem: rozszerzać państwo czy nie. Zdaje się, że kryzys narzuca nam rozszerzenie sektora państwowego czy nam się to podoba czy nie.”

    Mój komentarz

    Autorze, stawiasz problem reformowania państwa w fałszywym kontekście z punktu widzenia PiSowców.
    Oni nie chcą reformować państwa w jakimś reżimie stand-by, oni chcą w marszu wykonać przebudzenie narodu i z tak uruchomionym, oświeconym i pełnym dobrej woli społeczeństwem przeprowadzić najważniejsze działanie reformatorskie – wymianę elit. To jest sedno, gwóźdź, istota, paradygmat teorii pisowskiej. Dwa krótkie hasła doskonale firmują tę teorię – obudź się Polsko i odzyskamy Polskę dla Polaków. Czyli głośny dzwonek, szarpnięcie cugli i wymiana elit na polskie.

    Nawiasem mówiąc pisowcom wydaje się, że są oni jedyną siłą przewodnią, godną przyjąć misję przebudzenia narodu. Ostatnie kontrowersje wokół liczebności pochodu „obudź się Polsko” w Warszawie pokazały, kto tu się czuje przewodnikiem, kto ma największy wpływ na zwykłych obywateli, kto potrafi jednym skinieniem ręki uruchomić setki tysięcy ludzi. To człowiek z cienia – Ojciec dyrektor. To on przyznał sobie taką moc obwieszczając, że na demonstracji było pół miliona Polaków.
    Też słychać było innego mniejszego pretendenta – z „S”, który doorganizował, dowiózł do stolicy tłumy i który zadeklarował, wyraźnie, że jest, ze się liczy, że znaczy.

    Prezes może sobie pogadywać o sukcesie, ale w oczach prawdziwych Polaków po tej demonstracji stał się jednym z trzech, w każdym razie już nie tym pierwszym w każdym punkcie, w każdym kroku na drodze ku uzdrowieniu Polski. Nie – reformowaniu, a uzdrowieniu. Słowo reforma ma ogólnie zrozumiałe, konkretne znaczenie, termin uzdrowienie kojarzony jest bardziej ze znachorstwem politycznym, niż z terapią reformatorską. Niemniej jest bardziej strawny i obiecujący dla mas.

    To przebudzenie ludu, to idea starsza niż PiS, niż PC, to tradycja endecka sięgająca zamierzchłych czasów, tradycja, której kontynuatorem i animatorem jest Ojciec Dyrektor.

    Strasznie to jest niewygodne dla Prezesa i jego otoczenia, gdzie króluje taka rozmyta, amorficzna nieco tradycja piłsudczykowska. Ojciec Rydzyk i PIS, Czyli narodowa demokracja i BBWR. Nie do pogodzenia. Nie mówiąc już o syndykalistycznym aspekcie sojuszu z ostatnim w triumwiracie.
    Pzdr, TJ

  192. jasny gwint
    Nie dokończyłam zdania „Poza wszystkim”
    mógłbys sobie darować, że premier „bredzi” w sensie potocznym, czyli gada niezrozumiale i od rzeczy.
    Przeciwnie, mówi rzeczowo, logicznie i konkretnie, co nie znaczy, że się z nim zgadzam.
    W bredzeniu dosłownym i przenośnym niekwestionowanym liderem jest Kaczor.

  193. Panie Psie Pawlowa,

    Tylko sprawa programow…”pomocy” mieszkaniowej:

    „Nieprzeciętnie wysokie marże polskich firm deweloperskich”
    http://www.skarbiec.biz/inwestycje/23_11_11_nieruchomosci.htm

    [23.11.2011] W 2011 roku odwrócił się trend w polskim budownictwie mieszkaniowym. Analitycy i komentatorzy zmienili zdanie i zaczęli gremialnie pisać o spodziewanych obniżkach cen mieszkań.

    Deweloper zapytany o koniunkturę zapewne zacznie narzekać na spadające ceny, wysokie koszty kredytu, pensje budowlańców czy drogie grunty. Lecz marże polskich firm deweloperskich są nieprzeciętnie wysokie, co pozwala oczekiwać obniżek cen mieszkań.

    W 2011 roku odwrócił się trend w polskim budownictwie mieszkaniowym. Analitycy i komentatorzy zmienili zdanie i zaczęli gremialnie pisać o spodziewanych obniżkach cen mieszkań. Wcześniej wierzono, że nieruchomości mogą tylko drożeć, choć już przykład amerykański pokazał, że tak być nie musi. Wprawdzie ceny transakcyjne na rynku pierwotnym zaczęły spadać, to w większości dużych polskich miast mieszkanie wciąż jest towarem luksusowym – jego cena często przekracza czterokrotność rocznych dochodów dobrze sytuowanej rodziny.

    Mieszkaniowe Eldorado

    Ze stosunkowo wysokimi cenami mieszkań kontrastują dość niskie koszty ich budowy. Według danych zebranych przez Narodowy Bank Polski koszt wytworzenia metra kwadratowego powierzchni mieszkalnej poza Warszawą nie przekracza 2.500 złotych. Co więcej, w ostatnich dwóch latach zaobserwowano spadek cen usług budowlanych.

    Koszt budowy metra kwadratowego mieszkania

    Źródło: „Informacja o cenach mieszkań i sytuacji na rynku nieruchomości mieszkaniowych i komercyjnych w Polsce1 w II kwartale 2011 r.”, NBP , wrzesień 2011 r.

    Przykładowo: we Wrocławiu, gdzie metr kwadratowy działki budowlanej w dobrej lokalizacji nie powinien kosztować więcej 500 zł, po doliczeniu dodatkowych kosztów inwestycji (drogi osiedlowe, przyłączenie mediów, koszty projektu, nadzoru i sprzedaży) kwota rzędu 3.000 zł/m2 powinna odzwierciedlać przeciętny koszt dewelopera. Różnica pomiędzy tą sumą a ceną transakcyjną stanowi czysty zysk, co oznaczałoby marżę operacyjną na poziomie przeszło 40%….”

    Wykres marzy:
    http://www.skarbiec.biz/inwestycje/wykres2_23_11_2011.jpg

  194. @jasny gwint
    16 października o godz. 9:10

    Zapomniałeś w liście niepoprawnych o moim idolu – Czesławie! Może się obrazić.

    Ja nawet miałem zamiar przestać, albo przynajmniej pauzować do momentu opublikowania rozmowy bliźniaków na temat nieustającego zdrowia mamusi, ale przypadkowo posłuchałem (bohatersko) wypowiedzi Macierewicza na jakimś wiecu o guziku z „odchodami pilota” (lub podobnie po rosyjsku) i widzę, że nie wolno przestać kpić z takich idiotów, bo „Naród” im wierzy, a to dla społeczeństwa może być groźne, jak pokazują słupki sondaży.
    Przytoczę tylko krótki passus, którego użył Macierewicz kilkakrotnie, aby wpadł głęboko w serce i rozum (gdyby był obecny) słuchacza: „Pilot wcisnął guzik, aby odlecieć na drugi krąg…. i samolot spadł!!!”
    Logika jest! Wprawdzie nikt nie wie, jaki guzik przycisnął pilot, skoro nie ma to wpływu na zapis w czarnej skrzynce, ale każdy Polak wie, że samolot „spadł”. Mam wprawdzie obiekcje do tego wyrazu, bo samolot nie „spadł” jak nie przymierzając jabłko na głowę Newtona, tylko opadał za nisko przy wydatnej pomocy pilotów (automatycznego i żywego), ale „koniec wieńczy dzieło” – wpieprzył się w bagna i brzózki (po kilku wybuchach – śmiechu?).
    Link do tej brzemiennej w skutkach pogadanki podałem we wcześniejszym komentarzu. Radzę posłuchać!

  195. jasny gwint
    trudno nieraz wytrzymać i bez słowa protestu oddawać pole trollom..
    …………………………………………………………………………………….
    …byłby czas pomyśleć i o sobie….
    Ale…. pod latarnią jest najciemniej.

  196. Gunter, 11.31. Ja także czekałem na głos przebudzonego premiera. Z małą nadzieją. I nie doczekałem. Ale Ty to pięknie i dosadnie opisałeś. Gratulacje. Przeczytam to jeszcze raz.

  197. Szczucie cycem. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,12679325,_To_juz_nie_sa_odwolania_do_seksualnosci__Reklamy.html
    To dno kultury solidarnościowej. O ty m ja na porno można zarobić miliardy radzę przeczytać książkę „Pornoland”. A wszystko płynie z kraju najwyższej demokracji, USA. I pada na dobry grunt w kraju zdominowanym przez kler i kościół.

  198. ……polskiego Adenauera w rozmowie z hieną medialną Moniką. Głupowate miny , mizdrzenia, uśmieszki debila i nerwowe ruchy….powyzej proba tenora blogosfery, ciemnego gwinta….czyt. jasnego Gwinta…bezrzeczowy wpis…

    ET

  199. ….Mieszkam w Niemczech i wiem, że kiedy jakaś redakcja, np. Spiegela się uweźmie, jest w stanie zniszczyć polityka. Był czas, że właśnie Spiegel zagiął parol na Merkel…. powyzej typowy przyklad mylenia skutku z przyczyna… Tu nie pomoze nawet lektura „Spiegla”, moze jednak spojrzenie…w lustro….?

    ET

  200. Panie Psie Pawlowa,
    pewnie Pan przeczytal wpis niejakiego TJ-ota specjalisty od katastrof lotniczych.

    Otoz prosze zwrocic uwage na to, ze nasza wymiane zdan – pelna respektu dla wzajemnych przekonan, w ktorej rozpatrujemy rozne aspekty expose – krytycznie z roznych punktow widzenia – nie zgadzajac sie, ale bez fanatyzmu –
    Pan TJ-ot w charakterystycznym stylu chce sprowadzic do jego wizji „punktu widzenia PiS-owcow”.
    Tylko czekam jak nasza dyskusje o ekonomicznej celowosci programu doplat do mieszkan przerwie rozdrazniony TJ-ot wrzucajac dygresje:
    „A Rydzyk!…”…

    Otoz prosze mi uwierzyc, ze PiS jest potrzebny wielu ludziom po to by uniemozliwic normalna trzezwa dyskusje na temat kierunkow rozwoju panstwa.
    Czasem mam wrazenie, ze to PO i jej zwolennicy stworzyli taka Babe Jage Kaczynskiego, ktorego zawsze wyciagaja gdy pojawia sie zagrozenie trzezwej i krytycznej oceny rzadow „jedynej slusznej partii”.

    Duzo lepiej czuja sie w atmosferze irracjonalnych rozwazan o brzozach i rozszywrowywaniach ciemnych zakamarkow prawicowych oszolomow wedlug wlasnych obsesji,
    To jest ich zywiol, ktorego sa w duzym stopniu tworcami.

    Cytuje:

    TJ
    16 października o godz. 12:54

    Endecja i BBWR?
    pies pawlowa

    Autorze, stawiasz problem reformowania państwa w fałszywym kontekście z punktu widzenia PiSowców…”

    itd.
    Komu jest w naszej rozmowie konieczny punkt widzenia PiSowcow jakich tworzy TJ?
    Glownie TJ-otowi.

  201. mag, 13.01. Przeczytaj z uwagą komentarz Guntera /11.31/. Jeżeli potrzeba to dwa razy i wtedy powrócimy do sprawy.

  202. Andrzej Falicz, 16.10 g. 13:09

    Cytuje Pan artykuł z listopada 2011 – w międzyczasie sporo się zmieniło. W między czasie kryzys spowodował „restrykcje po stronie kredytowania”. Warto cytowany artykuł przeczytac do końca, a zwłaszcza jego ostatni akapit.

    „co zapewne będzie równoznaczne ze spadkiem cen. Będzie to oznaczało większą dostępność mieszkań, choć restrykcje po stronie kredytowania mogą sprawić, że własne M wciąż pozostanie tylko marzeniem wielu gospodarstw domowych.”

  203. @ jasny gwint

    Dziękuję za miłe słowo i przepraszam za drobne błędy. Podobnie chorą ludzkość widział także wspominany tu przez Ciebie niedawno Jose Saramago, w „Mieście Ślepców”…
    A Premier, cóż, ma jeszcze szansę, dopóki jest premierem, w Europie klepią go po plecach, więc może i zagranicznych kumpli od razu wybudzi, jak się wreszcie sam ocknie po traumatycznej konstatacji, że z gazu łupkowego nici, bo V Kolumna dawno już poszatkowała Polskę i porozdawała koncesje tym, których prywatnych interesów będzie na polskiej ziemi strzegł kolejny okupant, zapowiedziany facjatą owego młodego, gotowego na wszelkie rozkazy trepa, mjr Matthew R. Spear’a, który przyleciał tu właśnie jako złowroga forpoczta przyszłych kłopotów Polski. Jedyne czego Premier może być pewny, to że wodę i ziemię nam zatrują, a gaz ukradną.

    Taką złotą myśl przeczytałem niedawno, którą historia zadaje się potwierdzac: „Istnieje tylko jedna rzecz gorsza niż nieprzyjaźń z Anglosasami: jest to z nimi przyjaźń.”

  204. Wygląda na to,że siły wrogie ,na rocznicę wyboru,sprawiły skandal z użyciem parastadionu paranarodowego.
    Tak dalej byc nie może.
    Naczelny Kibic RP powinien popełnic seppuku.
    Na tyle jednak przemyślnie by zdążyc jutro na spotkanie w Bukareszcie.

  205. ET
    Potwierdzam, Monika Olejnik jest hieną medialną.
    Przyznaję ci również rację, gdy piszesz, że media mogą zniszczyc lub wynieść na szczyt dowolnego polityka.
    Ale ta świadomość mały ma wpływ na „życie towarzyskie i uczuciowe”, jak by powiedział Tyrmand.
    Pozdrawiam

  206. Oczywiscie to nie jest wina Tuska.
    To nie jest wina rzadu i to nie jest wina PO.
    Najprawdopodobniej jest to wina zaborow i moze Kaczynskiego.

    A moze wina nieudanego spoleczenstwa, ktore nie dorasta do poziomu i aspiracji elit.

    Ale strasznie mi sie przykro zrobilo gdy od rana na wszystkich miedzynarodowych dziennikach wysluchiwalem ironicznych komentarzy na temat „polskiego… hi hi hi- stadionu narodowego”…

    Jedyny stadion w Polsce z dachem chroniacym murawe przed deszczem… na ktorym mial sie odbyc mecz jesieni – mecz odwolany z powodu…deszczu.
    I braku drenazu – no bo jak jest dach to po co a skoro jest dach przeciwdeszczowy… to deszcz nie straszny – komentatorzy z trudem utrzymuja powage.
    Wszystkie „Polish jokes” i „Polnische Wirtshaft” wraca ze zdwojona sila.

    Niestety w takich realiach organizacyjnych, przy takich kadrach ten sam rzad, ktory postawil „Stadion Narodowy” (niezla symbolika…)- ciagle nie zaplacony, na cudzych gruntach, z dachem, ktorego sie na wszelki wypadek nie uzywa „bo robi sie duszno”…
    ten sam rzad chce wziasc sie za „wielka akcje inwestycyjna” uplynniajac resztki sreber rodowych – i to jak najszybciej dopoki moga na nie polozyc raczki eksperci z politycznego klucza.

  207. ET
    16 października o godz. 14:43

    ….Mieszkam w Niemczech i wiem, że kiedy jakaś redakcja, np. Spiegela się uweźmie, jest w stanie zniszczyć polityka….”

    ET,
    Rozumiem, ze chodzi Ci o Kaczynskiego i polskich „Spiegel-ow”.

    Bo chyba nie o wiekszasc medialnych wazelniarzy, ktorzy przescigaja sie w podlizywaniu Tuskowi i PO.

  208. jasny gwint
    16 października o godz. 13:51
    Coś Ci jasny gwincie na stare lata odbiło w temacie *erotyzm*. Namolnie czepiałeś sie Kasi Tusk, że ona gdzieś się tam obnażyła. No dobrze, chciałeś tym przywalić ojcu Tuskowi, że wychował córkę na ladacznicę.
    Ale teraz znów.Znalazłeś jakiegoś uczulonego na punkcie cyców facia i razem grzmicie, jakie to niemoralne i, że co ma damskie ciało do gumy do żucia czy do worka cementu.
    No chyba ma, skoro wybiera się młode ładne kobiety, a nie nas starych blogowych wyjadaczy, którym w niektórych miejscach zwisają nieestetycznie kawałki skóry. Pomyśl, kto by od takiego grzyba kupił worek cementu. A ładna panienka potrafi wcisnąć wszystko, nawet te mrożkowskie półpancerze praktyczne.
    Jasny gwincie, psychoanalitycy okreslają takie zachowanie *tlumieniem*. Po prostu ciało kobiety działa na Ciebie jak płachta na byka, ale nie chcesz się do tego przyznać, więc chowasz to zainteresowanie głeboko w podświadomości, a objawiasz zwykłą agresję.
    Powiem Ci, że ja też czasami nie widzę sensu w tych reklamach, ale lubię sobie popatrzeć na rozebrane panie, może nawet wtedy przy okazji kupię sobie worek cementu, ale nie zajmuje mnie to tak bardzo, żebym aż się oburzał.

  209. Poniewaz moderator tak steruje blogiem, ze uniemozliwia jakakolwiek wymiane zdan (mam wrazenie, ze to jakas forma sabotazu!).

    Dla rzoluznienia podaje pare wpisow z internetu na temat wczorajszego „meczu” Polska-Anglia:

    “…Deszcze niespokojne potargały dach,
    a my z tym nie-rządem ładnych parę lat.
    Po rozum wrócimy, Tuska wywalimy, naprawimy kraj 🙂

    “Can’t believe what’s happening in #Poland. A nation of 38 million plumbers and they get a water logged pitch.”
    “Minister Rostowski: w czasach kryzysu cała Europa nie zasuwa dachu. A nasi przeciwnicy polityczni nie zasunęli by aż trzech dachów.”

    „‚Poland are idiots” to najczęściej powtarzana fraza w angielskim Twitterze. Jak to było „wreszcie nas szanują na zachodzie”
    „Woda ma to do siebie, że się zbiera, a potem spływa do morza”. Warto przypomnieć klasyka.

    “Jutro HGW sprawdzi czy przetargu na dach nie rozpoczeto za rzadow PiS”

  210. Z dedykacja dla Pana TJ-ota:

    „Drogo” – mówi klient na stacji benzynowej, płacąc za tankowanie. „Naprawdę woli pan Kaczora?” – pyta z niedowierzaniem sprzedawca.

  211. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ” … Przepraszam za ten sadyzm, nie będę miał żalu, jeśli lektura powyższej treści, niekoniecznie satyrycznej, została zarzucona w połowie albo i po paru zdaniach. Moim celem nie było rozbawienie, wręcz przeciwnie, moim celem było pokazanie w jak najwierniejszej formie i treści, co sprzedano Polakom siedzący na stadionie i przed telewizorami.

    O ile obraz nędzy, rozpaczy i paranoi, która przekracza ramy teatru absurdu, znieść się już nie daje, o tyle takie monologi i dialogi kierowane do Polaków uważam za bezcenne. Kochani umęczeni Rodacy, jeden obrazek w tym guście zmienia nastroje społeczne szybciej i skuteczniej, niż setki mozolnie odkrywanych, przykrych faktów. Podobnego obłędu widocznego gołym okiem propagandą przykryć się nie da, a takich obrazków będzie wyłazić coraz więcej i z każdej dziury w dywanie.! …itd
    http://prawo.rp.pl/artykul/792777,942937-Jedyny-konkret-drugiego-expose-Tuska–centrum-sadownictwa-gospodarczego.html

    POst Christum.
    Czyli można by powiedzieć, że mamy nad Stadionem Narodowym dach przeciwsłoneczny?

  212. pies pawlowa
    16 października o godz. 21:43

    Andrzej Falicz, 16.10 g. 13:09

    Cytuje Pan artykuł z listopada 2011 – w międzyczasie sporo się zmieniło. W między czasie kryzys spowodował „restrykcje po stronie kredytowania”. Warto cytowany artykuł przeczytac do końca, a zwłaszcza jego ostatni akapit…”

    Przeczytalem.
    Faktycznie ceny od listopada 2011 spadly – w dalszym ciagu marze sa srednio okolo 30%.

    Ceny pewnie by spadly jeszcze bardziej ale dzieki zasileniu z kasy panstwowej przez „ulgi dla mlodych”- czyli naszej wspolnej kasy – deweloperzy beda mogli opuscic ceny mniej… niz wymusilby to mechanizmy rynkowe.

    Faktycznie mieszkanie pozostanie marzeniem wielu mlodych rodzin ale wedlug mnie nie tyle ze wzgledu na restrykcje kredytowe co z powodu cen.
    Mozliwosci zatrudnienia, lepsze zarobki i
    tansze budownictwo (z o wiele nizsza marza) to jedyne realne rozwiazanie na dluzsza mete – a nie ulatwienia kredytowe co doskonale unaocznila nam banka nieruchomosci w USA.

  213. Lewy, 9.48. Z erotyzmem i porno mi rzeczywiście nie po drodze. Kasię zamieszczałem jako szyderstwo z jej ojca. Bo gdyby nie Tusk, nikt o Kasi by nie słyszał. Ale radzę Ci weź do ręki książkę, dzieło socjologiczne pt Pornoland, wtedy wrócimy do sprawy. Na razie nie ma o czym. Pisz lepiej o Smoleńsku
    http://www.wdrodze.pl/opis,1003,Pornoland__Jak_skradziono_nasza_seksualnosc.html

  214. Szanowny Panie redaktorze Passent,

    Mam intymne pytanie: Jak się Pan czuje na blogu Falicza?

    Ukłony

  215. jasny gwint
    Przeczytałam uważnie wpis Guntera. Również ten drugi do Ciebie adresowany.
    No cóż, w takim świecie żyjemy.
    A na suwerenność w tym klasycznym, przebrzmiałym znaczeniu może sobie pozwolić Ameryka, Rosja, Chiny.
    Ani ten, ani inny premier z Polski mocarstwa nie uczyni. Może tylko ugrać mniej lub więcej.
    Przytoczę złotą myśl legendarnego Kazimierza Górskiego: „tak się gra, jak przeciwnik pozwala.”

  216. do Andrzej Falicz
    17 października o godz. 7:39
    To nie byl moj tekst…lecz proba usmiechu do tekstu blogujacej, ktora wierzy w nie -moc mediow typu Spiegla. Chyba pomylila Spiegla z Bildem. Polska prase czytam sporadycznie i nie przejmuje sie tzw. wazeliniarzami. Nie podnieca mnie rowniez alternatywa dla Tuska, zmiana z pewnoscia kiedys nastapi. Wczesniej jednak w samej PO etc.. To nie sa interesujace tematy. Nie sadze tez, ze czas idzie na marne (biedna rzeka). Postrzegam Polske pozytywnie (czyt. realnie). Zdaje sobie sprawe przy tym, ze chodzi o dziesiatki lat obecnego procesu zmian. Dlatego tez kazda populistyczna podnieta-liczona w sekundach- idzie wiec na marne (biedna rzeka).
    Z powazaniem.
    ET

  217. do
    mag
    17 października o godz. 0:08

    To nie byl moj teskt, lecz usmiech do blogujacej. Nie zgadzam sie z prze-moca niemieckich mediow. Zacytowalem blogujaca celem zwrocenia uwagi na przyczyny.

    ET

  218. do mag
    17 października o godz. 0:08
    Tyrmanda uwielbiam i ciesze sie na „Tyrmandow”.
    ET

  219. Info dla zainteresowanych; cytowalem TK chacac zwrocic jej uwage na roznice miedzy akcja, a reakcja………..

    Therese Kosowski
    13 października o godz. 20:59

    Matylda
    13 października o godz. 11:42

    Mieszkam w Niemczech i wiem, że kiedy jakaś redakcja, np. Spiegela się uweźmie, jest w stanie zniszczyć polityka. Był czas, że właśnie Spiegel zagiął parol na Merkel. (Bo nie liczę zasłużonej akcji przeciwko Wulffowi, ale to też była akcja dziennikarzy.) Jednak z Merkel się nie udało. Realne zagrożenie euro jednak ostudziło głowy.

    ET

  220. Zastanawiam sie czy czlowiek i blogosfera pozostaja nadal w dialektycznej zaleznosci podmiotowo-przedmiotowej. Uznajac komputer za przedmiot codziennego uzytku stawiamy sie poniekad na pozycji pana traktujac uzywany przedmiot wlasciwie jak pokornego sluge. Pokora komputera wiernie wykonujacego nasze polecenia nabiera wrecz cech wystepujacych w relacjach „sado-maso“. Nasze panowanie nad przedmiotem jest (z naszego punktu widzenia) nieograniczone. Zarowno czas jak i przestrzen nie odgrywaja tutaj zadnej znaczacej roli. Owo otwarcie w czasie i przestrzeni stwarza pozory nieograniczonej wolnosci. Ta wiec ulegamy powszechnemu zludzeniu, ze komputer oraz blogosfera nam li tylko sluza, umozliwiajac dostep do drugich, do informacji oraz do informacji o drugich etc.. Zajmujemy wiec pozycje pana lub wladcy traktujac przedmiot jak naszego sluge. Zapominamy przy tym jednak, ze komputer zbiera przy okazji informacje o nas samych, co prowadzi bezposrednio do postawienia kwesti ochrony danych osobowych (pseudonim i kody jej nie gwarantuja) oraz wplywu przedmiotu na podmiot, przy znacznym niwelowaniu naszej podmiotowosci. Bladzac w blogosferze pozwalamy oraz wrecz umozliwiamy zbieranie informacji, ktore w kazdej chwili, odpowiednio przetworzone przy pomocy algorytmow, moga byc wykorzystane do zmiany wspomnianej wyzej dialektycznej relacji na przedmiotowo-podmiotowa, przy czym komputer i blogosfera staja sie podmiotem, a my zajmujemy dotychczasowa pozycje przedmiotu. Fakt znalezienia sie w sieci (doslownie w sieci) czyni z nas nie tylko niewolnikow tejze , uniemozliwia nam rownoczesnie odpowiedz na otwarte pytanie, kto jest kim?
    ET

  221. Andrzej Falicz
    17 października o godz. 10:36
    Szanowny Panie,
    jak jeszcze troche poada, to moze sie zdarzyc, ze cala „zielona wyspa”
    zamieni sie w bagno podobne to tego na stadionie.
    A wystajace z bagna glowy „czolowych publicystow” beda przekonywaly
    publike, ze to nie zadne bagno, tylko kapiel borowinowa.

  222. Mialo byc „popada”.
    Przepraszam za literowke.

  223. Sz. Panie Passent , uwazam , ze pr. Tusk powinien odlozyc haslo Adenauera na chwile na bok i zadzwonic do Putina w sprawie zdjec . Nie chce w zadnym wypadku przez to porownywac paru byc moze pijanych r….. ” kibicow ” z ta sprawa ale jeden telefon a sondaze byc moze wygladaly by lepiej . Tak wiem , ze od tych spraw jest MSZ ale tu chodzi raczej o sprawy wewnetrzne . ” Tak naprawde ” to uwazam ze telefon powinien zadzwonic w Warszawie ale to zapewne sie nie zdarzy .
    Ps Nie jestem ciekawy co o tym a zwlaszcza po co zostaly te zdjecia zrobione i opublikowane , ma do napisania jedyny ( jeden z niewielu b. moze ) normalny czlowiek na tym blogu , bo mozna to latwo przewidziec .

  224. jasny gwint
    16 października o godz. 13:45
    „Gunter, 11.31. Ja także czekałem na głos przebudzonego premiera. Z małą nadzieją. I nie doczekałem. Ale Ty to pięknie i dosadnie opisałeś. Gratulacje. Przeczytam to jeszcze raz.”

    Mój komentarz

    Autorze, przeczytałem. Zalecasz blogowiczom lekturę teksu, który jest jednym wielkim jojczeniem przeprowadzonym w imię naprawy, uzdrowienia świata, wyrażonym w języku, trudno rozpoznać – propagandy lewacko-wyzwoleńczej, Rote Armee, alterglabalistycznej, ksenofobiczno-spiskowo-obskuranckiej, czy narodowo-prawicowo-populistycznej?

    Dwa cytaty dla przykładu:

    1) „Gaz łupkowy ma być eksploatowany, ciekawe przez kogo i na jakich warunkach, skoro koncesje rozdano za wrogom za bezcen. Policja natomiast dostanie na sprężynowe pały, miliony kajdanek, teasery i zomowskie tarcze.”

    2) „To minimum, jakiego oczekiwałem na początek od przebudzonego Premiera, pojmującego nareszcie, że w Polsce, w demokracji, nie można dłużej realizować globalnych programów geoinżynieryjnych bez wiedzy oraz akceptacji społecznej; nie można szerzyć totalitaryzmu państwa mnożeniem urzędników aparatu ucisku oraz postępującą inwigilacją, ”

    Krótkie tłumaczenia, proste diagnozy, łatwe rozwiązania, porywające hasła, szczera chęć naprawy. Wszystko to w wolapiku antyspiskowo, antyimperialistyczno-antybankstersko-antykorporacyjno-antyUSraelowskim.

    „Koncesje rozdano wrogom”, „programy geoinżynieryjne”, „w Polsce, w demokracji”, „urzędnicy aparatu ucisku”?

    Pies czyli kot?

    Nie uwierzyłem, nie nawróciłem się. Strata czasu na czytanie.
    Pzdr, TJ

  225. Feliks Stychowski
    17 października o godz. 10:43

    Panie Feliksie,

    A to co Pan cytuje jedynie potwierdza wiarygodnosc Tuska.
    Prosze! – obiecal centrum sadownictwa w expose pare dni temu i jest !
    i to nawet od 4 lat…
    Po prostu Donald dotrzymuje slowa.

  226. Zadziwia mnie zdolność psubratów okupujących Polskę do przenicowywania świadomości polityków teoretycznie im przeciwnych tak, że ewidentną porażkę państwa prawa, ustami owych polityków potrafią przedstawić jako sukces.

    Minister Gowin na przykład, skądinąd całkiem przyzwoity Donkiszot, chwali dzisiaj bezprawie sądów elektronicznych, pozbawiających obywateli podstawowych praw, w tym elementarnego prawa do obrony; bezprawie to umożliwiające gangsterskiej, internacjonalistycznej mafii, triadzie: firmy ściągające długi – sądy przyklepujące wyroki z automatu – komornicy, masowe grabienie także Polaków (czytałem, że we Włoszech jest podobnie). Mieszkam we Wrocławiu. Otrzymałem wczoraj pismo od komornika z Warszawy, który wzywa mnie do zapłaty ponad 300PLN, na mocy wyroku sądu (gowinowskiego automatu) z… Lublina, z klauzulą wykonalności.

    Komornik pisze do mnie wytłuszczoną czcionką, powołując się na przepisy „prawa”, że na mój koszt może mi włamać się do mieszkania, biura, piwnicy, zrobić gestapowskie przeszukanie, a mnie poddać rewizji osobistej.

    Ale to jeszcze nic, grozi mi psubrat jeden na koniec tego swego aroganckiego, idiotycznego pisma, z którego zaraz zrobię adekwatny użytek w toalecie (a następnie wypuszczę na podwórko psa przed obiadem), że za te trzy stówy – które zielonego pojęcia nie mam skąd wspólnie z „sądem” oraz prywatnymi windykatorami z biznesowej widać spółki wytrzasnęli – na mój koszt, może mi wjechać z dachu na linach do domu na czele najętej przez niego bez przetargu, uzbrojonej po zęby ekipy w kominiarkach, z jakiejś paramilitarnej bojówki obsługującej całą tę ichnią cosa nostrę, wywalając okna, roztrzaskując sprzęty i meble. Komornik pisze boldem, że powyższe czynności może wykonywać w porze nocnej i w dni świąteczne. Ciekawe czy w Jom Kippur także.

  227. Fajny POwrót kibiców PO meczu:
    http://m.nowyekran.pl/c4126ee43c62420ed09f10f0db24c956,14,0.jpg

    Najnowszy Komunikat Ministerstwa Sportu
    http://www.youtube.com/watch?v=85TBUXuAkDQ

    POLSKA – Anglia 16.10.2012 – Kibice pływają na boisku 🙂
    http://www.youtube.com/watch?v=peb2mV3Y3C4

    Rzecznik Rządu na posterunku
    http://cdn15.se.smcloud.net/t/photos/thumbnails/185978/rysunek_dnia_640x480.jpg

    Nowe żarty z zalanego Stadionu. FOTO i FILMY
    http://sport.fakt.pl/Zarty-z-zalanego-Stadionu-Narodowego-Basen-Narodowy-w-Warszawie-zalany-Stadion-Narodowy-Kibic-na-murawie-stadionu-Narodowego,galeria-artykulu,182321,2.html

    Państwo znów zdało egzamin….

    ..usłyszymy zapewne od prezydenta i premiera podczas środowych konferencji prasowych. A media (już niestety, te coraz mniej liczne) będą wtórować. …że gdyby nie ten wstrętny Kaczor to mielibyśmy przepiękne widowisko… Rzecznik i „czołowi” redaktorzy jak na przykład Janina Paradowska (to ta, która myśli na skróty) będą przekonywać Naród cały, że ich państwo kolejny raz zdało egzamin. Stadion przecież się nie zawalił, rozgrzewka się odbyła, kibice byli na trybunach a potem całkiem dobrze się bawili w basenie, dach jeszcze jest, murawa też. Jednym słowem, było fajnie…

    Te decyzje nieodpowiedzialnych ludzi, a nie „zły” deszcz, kompromitują Rzeczpospolitą w Europie i na świecie. Jako obywatel polski osobiście czuję wielki wstyd i olbrzymie upokorzenie. Poniosłem straty moralne jako obywatel Rzeczypospolitej. Mój kraj został ośmieszony i totalnie skompromitowany.

    Ten wczorajszy „mecz” okazał się kolejnym wydarzeniem, które powoduje światową kompromitację Polski, kolejnym jakie serwuje nam obecna władza. Pierwszym był Smoleńsk i całkowita bezradność, nawet pogrzeby przekraczały możliwości obecnej władzy. Dziś śmieje się z nas cały sportowy świat…

    To wszystko jest komiczne” – napisał Barry Glendenning z gazety „The Guardian”. A jest to najbardziej przychylna opinia, bo znaleźć można było tez na przykład – idioci.

    Najciekawsze jest w tym wszystkim pytanie – ile w tym co się wczoraj zdarzyło na Stadionie jest przypadku. Być może 100%. Tyle, że wokół Donalda T. ostatnio coraz więcej tych niekorzystnych przypadków… Ciągle jakieś złe fatum, jakieś przekleństwo krąży wokół Donalda T. Może to „zły los”, jakieś „fatum zaufania”, które kiedyś uzyskał …?

    „…wczorajsze wydarzenia na Stadionie Narodowym pokazują niesamowitą niekompetencję rządzącej ekipy” – niezwykle delikatnie mówi Palikot.

    Jeszcze niedawno Premier Donald Tusk „przekonująco” by wyjaśnił, że deszcz zesłał PiS, a ministra Mucha jest ofiarą prowokacji – napisał na twitterze poseł Tomasz Latos.

    Ale trzeba przypomnieć, że nasza chluba – Stadion Narodowy nie nadaje się na rozgrywanie nawet spotkań zespołów krajowych. Teraz zaś okazuje się iż na „Narodowym” brak drenażu a murawa jest cieńsza niż podczas Euro… Ktoś również zauważył w necie, że to przecież nie Stadion Narodowy, tylko Rządowy…

    A Polityka, jak zwykle pogrążona w matrixie –
    http://www.polityka.pl/kraj/1531423,1,specjalny-sondaz-dla-polityki.read
    czy chociażby tu:
    http://passent.blog.polityka.pl/2012/10/12/tusk-sciga-sie-z-czasem/
    Jedyna rzecz, z czym można się zgodzić, to że „zapotrzebowanie Polaków na wielkie wizje zaspakaja lider opozycji.” Być może red. Passent czuje, że idzie nowy powiew wiatru, że przyszedł czas na wielkie zmiany…

    Ale – być może ten wczorajszy „wypadek” Narodowy, to nie kolejny zestaw „przypadków”? Jeden z blogerów śledzący na bieżąco kierunki powiewu wiatru w mainstreamowych mediach tak pisze:

    „Dach zadziałał bo reakcja ludzi była dokładnie taka na jaką oczekiwali. Udało im się ODWRÓCIĆ UWAGĘ od afery z wyciekiem zdjęć Prezydenta podczas sekcji. Zgadnijcie jak wyglądała strona główna na gazeta.pl. Cała w informacjach o odwołanym meczu, a dopiero jak się zjechało niżej było oświadczenie ABW ws. zdjęć.

    TERAZ KAŻDY MA W DU’PIE AFERĘ ZE ZDJĘCIAMI – BO NIE ZAMKLI DACHU I NAM MEEEE-CZYK ODWOŁALI!”

    Ale w tym być może coś jest skoro mendia znów piszą o mamusi Madzi:
    „Katarzyna Waśniewska – tęsknię za Bartkiem kiedy zasypiam. Nowe zdjęcia”

    Jak tylko pojawia się trudny problem, to najlepszym rozwiązaniem jest ucieczka do szafy, sensacja. Trzeba w jakiś sposób odwrócić uwagę lemingowatego pospólstwa od rzeczywistości, od spraw najważniejszych.

    Dla tych co nie oglądali:
    Marcin Daniec po EURO 2012 kabarety 2012
    https://www.youtube.com/watch?v=TxvKEIuw9n0

    P.S. Dwa tygodnie temu niejaki Szpakowski w relacji z meczu ManCity-Borussia D. rozmarzył się, aby sukcesem z Anglikami na Narodowym przykryć wreszcie tę rocznicę 16 października – wyboru Jana Pawła II! Chociaż, kto wie, – może ten „mecz” stulecia jaki widzieliśmy wczoraj przykryje nie tylko Lato, nie tylko ministrę, nie tylko Donalda T. …?

  228. vannelle
    17 października o godz. 11:42

    Szanowny Panie redaktorze Passent,

    Mam intymne pytanie: Jak się Pan czuje na blogu Falicza?…”

    Vannelle,
    Czyzby apetyt na ménage à trois ?

  229. Ja cie !!
    @jasny gwint i @ted podrzucają sobie wiadome świerszczyki.
    Chłopaki, dobrze, że zaczynacie od teorii, a prawdziwa nauka jazdy dopiero potem.

  230. ET
    Ja już jestem jestem po lekturze „Tyrmandowie. Romans amerykański”.
    Książka świetnie zrobiona, „utkana” z listów Ellen i Leopolda oraz jej relacji) przez zankomitą biografistkę?/ biografkę (chyba obie formy są poprawne) Terese Tuszyńską. Pewnie znasz, a jeśli nie to polecam jej autorstwa biografię Singera, Wery Gran, Ireny Krzywickiej.
    Ellen Tyrmand była po raz pierwszy w Polsce i Warszawie na spotkaniu promocyjnym z okazji wydania tej książki. Niestety, dowiedziałam się za późno, ale „Tyrmandów” zaraz kupiłam. Mam w swojej bibliotece wszystko, co napisał Tyrmand, albo co o nim napisano. Również pierwsze wydanie „Złego”.
    ET
    Czy też jesteś, wprawdzie „wyjechanym”, ale warszawiakiem?

  231. Szanowny Gospodarzu!
    Podtrzymuję pytanie zadane przez vanelle.
    Jak się Pan czuje na blogu Falicza?

  232. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Andrzej Falicz
    17 października o godz. 13:13

    Panie Andrzeju, najbardziej smiesznymi sa ci medialnie usluzni, ktorzy z uporem maniaka wierza – nieszczescia chodza parami.

  233. Wygląda na to, że zbanowano mnie na „En Passant”.
    Nie powiadamiono o tym, jaki jest powód.

  234. PZPN dachował.

    Kto winien ?

    No przecież wiadomo: Tusk

    Ufff….

    Bieżcie siebie za idiotów, ale nie innych.

  235. telegraphic observer, 16.17. Któż by śmiał Ciebie zbanować. Jesteś tu gwiazdą. Sam się zbanowałeś pisząc powtarzające się mętniactwa wprost z Foxa. Do Passenta pretensje także trudno kierować, gdyż on blogu nie czyta. Pozostają ci leniwi chuligani blogowi, zachwalani przez Passenta wmorderatorzy. Bardzo Ci jednak współczuję.

  236. „Tusk ściga się z czasem”
    a tymczasem:
    W Polsce w ostatnim roku o 300 tysięcy wzrosła liczba osób żyjących w skrajnym ubóstwie –
    podaje GUS.

  237. telegraphic,

    nie wiem czy zwróciłeś uwagę, ze blogowe uprawnienia właścicielskie (wg mag:D)
    przeszły z redaktora Passenta na rdaktora Falicza, który jest człowiekiem szerokich horyzontów i z pewnością da ci jakąś szansę. Co do uczciwości redaktora Passenta, to jak na dłoni widać jego otwarte serce lewicowego liberała, ktore nie było w stanie zdobyć się nawet na reprymendę w stosunku do ET, gdy ten pisał do nas w stylistyce
    redaktora prowincjonalnej gazety niemieckiej.
    Żeby wzmocinc w tobie nadzieje na powrót do pisania na tym ekskluzywnym blogu, zachęcam cię do chwilowego pisania do szuflady, by po przełamaniu kryzysu ponownie błyszczeć na bogu w całej okazałości.
    Jakośc twoich wpisów ma dużo zwolenników i została także zauważona w środowiskach biznesowych. Ostatnio w bibliotece uniwersyteckiej, po usłyszeniu twojego nicka zorientowałem się, że dyskusja toczy się na temat twojego wpisu (szkoda, ze go wcześniej nie przeczytałem).
    Tak więc nie łam pióra, bo dla intelektualisty i pisarza kryzys to rzecz normalna.

    Razem z moją sforą czworonogów pozdrawian serdecznie i oczekuję na kolejny błysk pisarski.

    Ryba

  238. Szanowny Panie redaktorze Passent,
    Jak się Pan czuje na blogu Falicza?

css.php