Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

17.10.2012
środa

NARODOWA NA NARODOWYM

17 października 2012, środa,

Zupełnie nieoczekiwanie, w meczu z Anglią piłkarze uratowali honor Polaków. Zgorszony bałaganem wokół Stadionu Narodowego i wydarzeniami poprzedniego dnia, niejeden kibic zasiadał przed telewizorem myśląc: „Teraz jeszcze Anglicy dadzą nam łupnia i będzie po wszystkim”. Tymczasem stało się odwrotnie. Według wszelkich znaków na Ziemi i na niebie, od strony organizacyjnej wszystko miało być na medal: nowy, piękny stadion, który zdał egzamin podczas Euro 2012, doświadczona już obsługa, złota polska jesień, wielkie widowisko – mecz reprezentacji narodowej z reprezentacją ojczyzny footballu i wielu innych sportów. Wszak nie bez powodów wiele terminów sportowych narodziło się w Anglii – net, out, fair play, knockdown, goal, sprint i aż dziwne, że maraton nie narodził się w tym kraju.

Aż tu rzeczywistość sprawiła nam zimny prysznic. Dziesiątki tysięcy kibiców z kraju i z zagranicy, miliony telewidzów, piłkarze i Bóg wie kto jeszcze – doznali ogromnego zawodu. Trudno opisać zwłaszcza rozgoryczenie ludzi, którzy przyjechali do Warszawy z całego kraju i z zagranicy. Teraz mnożą się pytania i szukanie winnych. Czy Polacy nie znają prognozy pogody? Czy to możliwe, że murawa była nieodpowiednia? Że nie było drenażu? Że nikt nie był winien?
Wypisałem kilka tytułów z Onetu:

Dach stadionu był zamknięty. Decyzje o otwarciu pod jął PZPN. (A jednocześnie inne źródła podają, że PZPN żąda odszkodowania od FIFA).

Chcieliśmy otworzyć dach. NCS się nie zgodziło.

Delegat UEFA: Zabrakło wyobraźni, nikt nic nie zrobił.

Jan Tomaszewski: Śmierdziało gnojem.

Rekord głupoty. Schrzanili przewagę (jaką podobno dawało mokre boisko polskiej drużynie).

Teraz trwa wzajemne przerzucanie odpowiedzialności – poseł Kalisz mówi, że stadion był w gestii FIFA i to ona, a konkretnie jej delegat (ze Słowenii) podejmowała decyzje, a prezes PiS i jego rzecznik poseł Hoffman twierdzą, że wszystkiemu winien rząd z Tuskiem na czele. Faktycznie, miałem jedno skojarzenie podobne do opinii Kaczyńskiego: w kraju, w którym premier jest pasjonatem piłki nożnej, w kraju orłów i orlików – taka kompromitacja. Nie sądzę, że strona polska, w tym NCS i minister sportu mieli dziś czyste sumienie. że zrobili wszystko, co w ich mocy, żeby to, co miało być piłkarską ucztą, nie stało się żałosnym widowiskiem. Jeżeli premier Tusk „ustali winnych i wyciągnie konsekwencje”, to będzie to tylko działanie w stylu Putina.

Bez względu na to, co zostanie ustalone w zakresie winy, w świat poszła jak najgorsza opinia: fiasko meczu w Polsce, Polacy nie potrafią, polski bałagan, eliminacyjny mecz mistrzostw świata to dla Polaków zadanie zbyt trudne, wiadomo – przedsionek Azji.  Nikomu nie będzie się chciało dochodzić, ile w tym winy FIFA, PZPN, Tuska, Muchy, rządu, Anglików, Polaków  etc. Utrwali się tylko stereotyp Polnische Wirtschaft, Polish joke. Stereotyp nie całkiem bezpodstawny, który nie raz doprowadził do prawdziwych katastrof i tragedii. Nie wypada ich nawet przy tej okazji wymieniać…

Na szczęście nie został potwierdzony inny stereotyp – że dla Polaków nawet kopanie piłki jest za trudne,  nie wykorzystali nawet szansy, jaką było Euro rozgrywane w naszym kraju,  potrafią wygrać tylko z San Marino. Dzisiaj polska drużyna rozegrała całkiem równorzędny mecz z niezbyt dysponowanymi Anglikami. Umieją grać (nie tak jak Brazylijczycy czy Hiszpanie, ale jednak…), byli zmotywowani, waleczni, stworzyli kilka niebezpiecznych sytuacji pod bramką angielską, wytrzymali do końca, pokazali, że Polak potrafi. Całkiem nieoczekiwanie piłkarze uratowali honor Polaków.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 267

Dodaj komentarz »
  1. Jasny Gwint 17 X o 21:09:

    Już nie pierwszy raz odpowiadam na insynuację, że nie czytam blogu. Zawsze płyną one z tego samego woreczka żółciowego.

  2. We wszystko mogę uwierzyć, że honor Polaków uratowany (ale na jak długo?), że Tusk działa w stylu Putina, że Polacy nie słyszeli o przepowiedniach pogody, że nikt nie był winien; nawet w to uwierzę, że śmierdziało gnojem; ale w to, że nie było drenażu … to nie uwierzę.

  3. Nie demonizowałabym, że „w świat”. Jeden nierozegrany mecz i jakieś zalane boisko nie interesują „świata” – aż tak ważni nie jesteśmy. W Niemczech na przykład mało kto wiedział o meczu Polska – Anglia, a tutejsi kibice bardzo mocno byli zajęci przeżywaniem kuriozalnego remisu ze Szwecją. Pozdrawiam.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Czy Pan myśli,że że Polska to pępek świata. Skąd u pana tyle kompleksów,co do miejsca,gdzie Pan zyje. Wczaraj cały świat nie mógł spać,ponieważ w Polsce nie odbył się mecz.Tylko 94 % świata musiałoby wpierw poszukać na mapie gdzie to jest. Juz nie tyl;ko na polityce,zdrowiu i lądowaniu samolotów Polacy się znają teraz doszło kolejna specjalizacja drenaż 🙂

  6. „Wina Tuska” są ciągle reklamowane……

    Kto był organizatorem?
    To pytanie zbyt banalne?

    Chyba zbyt wielu dziennikarzom i politykom żyłoby się dobrze w dyktaturze.
    Wówczas wiadomo by było, kto za wszystko odpowiada.
    Demokracja jest zbyt skomplikowana dla prostaczków?
    Za wiele zdarzeń odpowiadają władze pochodzące z WYBORU obywateli. Pretensje do wybranych na stanowiska marszałków województw, sołtysów, wójtów, władz PZPN, należy kierować do WYBORCÓW…..

  7. Oczywista jest bezpośrednia wina organizatorów imprezy pospołu z operatorem stadionu i wynajmującym stadion.
    Operatora, bo nie przedstawił jasno okoliczności technicznych związanych z zamykaniem dachu w deszczu, a to stało jak wół w dokumentach.
    Wynajmującego (Narodowe Centrum Sportu), że nie rozważył tej sprawy dokładnie, nie wniósł zastrzeżeń, tylko przyjął, że jakoś to będzie mimo, że problemy z dachem już były.
    NCS nie było w wystarczającym kontakcie z decydentami z FIFA, nie przedstawiło im zastrzeżeń, a sprawa była kategoryczna – będzie otwarty dach i deszcz, to leżymy.
    Ani operator ani wynajmujący nie zdołali przewidzieć najprostszej w tych okolicznościach sprawy (deszcz) i odpowiednio zareagować, z odpowiednim wyprzedzeniem.

    Polnische Wirtschaft nie przewiduje takiego myślenia i zachowań. P. Wirtschaft przyjęło do wiadomości to co jest do zrobienia teraz, zasunęło rygiel i czekało w błogim poczuciu spełnionego obowiązku na mecz.

    Tak, tu się objawił klasyczny polnische Wirtschaft, czego nie należy rozumieć jako tylko błąd, niedogranie, czy bałagan.
    Po prostu jest to rodzaj mentalności, która uznaje, że jeśli się ma plan A, to niepotrzebny jest plan B.
    I tak, jeśli delegat FIFA uznał, że dach ma być otwarty, to czym się martwić? Że będzie padać deszcz? Niech pada. Ale dlaczego miałby padać w momencie meczu? Głupie filozofowanie.

    Mentalność p. Wirtschaft ma następujące elementy składowe:

    a) Brak myślenia o przyszłości – co może się zdarzyć za chwilę, za godzinę, czy jutro. Brak wariantu B postępowania.
    Nie ma sensu martwić się na zapas. Robię, co potrzeba na teraz, od planu B jest góra. Jak sytuacja się zmieni i każą, to będziemy myśleć.

    b) Egocentryzm rodzący samowolę – zawsze robiłem tak i było dobrze. Cecha silnie skorelowana z wolą działania, z jej brakiem.
    Wszystkich procedur nie warto wykonywać, wszystkich wątpliwości nie warto wyjaśniać. Jeśli nikt nie pyta i nie nalega, to nie lepiej siedzieć cicho? Jakoś to będzie.

    c) Niedostatek empatii i nieufność hamujące kontakt z innymi oraz utrudniające współdziałanie z innymi. Słaba umiejętność pracy w zespole.

    Z powyższych cech mentalnościowych wynika wprost brak odpowiedzialności, brak świadomości na wszystkich szczeblach decyzyjnych (od premiera poczynając), że odpowiedzialność należy tworzyć, uprawiać, pielęgnować, egzekwować systematycznie, a nie metodą opieprzania ad hoc, gdy się wkurzę.

    Dla przykładu, premier pierwszy daje zły przykład reagując tylko w ostateczności i na pokaz na nie wykonywanie poleceń, zadań, procedur i prawa, pielęgnuje p. Wirtschaft w sobie i u swoich współpracowników.
    A obywatele patrzą i są w pełni usprawiedliwieni – to nie p. Wirtschaft, to premier nas tak nauczył.
    Wypada zauważyć, że nie jeden to był premier.

    Pzdr, TJ

  8. Z przyjemnością oglądało się mecz, bo nasi grali ładnie i szybko przedostawali się na połowę Anglików. I walczyli o każdą piłkę. Natomiast komentatorzy medialni zamiast skwitować wynik meczu skupili się na wczorajszym skandalu, a może tylko nieporozumieniu. Bo znów ktoś okazał się mniej kompetentny niż komentatorzy, znów można okazać nad tym kimś swoją wyższość. Nawet pani Monika Olejnik jest lepsza i bardziej przezorna od minister Muchy, szefa NCS oraz prezesa Laty, jeśli nie wręcz całego PZPN-u razem wziętych

  9. „Honor Polaków”? Niby dlaczego „honor” narodu ma zależeć od decyzji zamknięcia jakiegoś dachu czy wyniku meczu? Czas naprawdę skończyć z taką retoryką. Są osoby dla których wynik żadnego meczu w żadnej dyscyplinie sportowej nie ma nic wspólnego z „honorem”.

  10. Rozsmiesza mnie do lez nastepny idiotyczny pomysl pisu aby odwolac minister sportu bo nie zamknieto w pore dachu nad Narodowym.

    Wyobrazam sobie zasmiewanie sie w kazdym zachodnim kraju, gdzie nie ma zalewu glupota. kiedy opozycja zadala by usuniecia ministra sportu, czy stosownego sekretarza stanu bo nie otworzono czy nie zamknieto w pore dachu nad jakims tam stadionem.

    No coz, swiadczy to o totalnym braku zrozumienia swiatowych realiow. Ale i takze o podlizywaniu sie kibolom ktorzy stanowia sile miesni tej sekty.

    Rozumiem tez, ze najlepiej byloby usunac premiera, bo to co sie stalo to oczccywiscie „wina Tuska”

    A w zasadzie to nawet nie smieszne tylko rozpaczliwie zalosne i swiadczy o poziomie tej nieszczesnej opozycji.

  11. Polecam uwadze: Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej – SOS – http://www.stachurska.eu/?p=10225 .

  12. Podobno wezwano ambasadora Rosji do MSZ . Ciekawe po co ? W takiej sytuacji najlepiej udawac , ze deszcz pada a honor napewno (moze ) bedzie uratowany

  13. Gunter 16 października o godz. 11:31
    ======== z poprzedniej strony ===================

    >>> Po cichu liczyłem że Premier… (…) Ale on chyba wciąż jeszcze śpi.>>>

    Fraza ta, „…jeszcze spi” doczekala sie kilku odzewow. Mnie tez sie skojarzyla…

    Lata poznego Tow. „Wieslawa” Gomolki. Przewodnik, wzruszonym glosem, opowiada wycieczce w Zakopanem…
    „… starzy ludzie opowiadaja, ze w jaskini pod Giewontem, Spiacy Rycerze czekaja na wezwanie. Gdy Polska, Ojczyzna nasza, bedzie w potrzebie, obudza sie, i pospiesza na pomoc…”

    Wycieczka slucha w naboznym skupieniu i wzruszeniu adekwatnym do sytuacji… Nagle, w tej ciszy i skupieniu, z tylu slychac jednego uczestnika:
    „No to… eeEEp (*) … na co oni, K..WA, jeszcze czekaja…??!?
    ( kurtyna, owacje… )

    P.S. (*) „eeEEp” – czkniecie wysokoprocentowe.

  14. Ludzie poszli do barow, pubow etc. Posiedzieli, napili sie, pogadali, ponarzekali. Wlasciciele barow, pubow etc zarobili, zaplaca podatki. Komu to przeszkadza. Nastepnego dnia ludzie nie majac wyjscia ponownie zbiora sie w pubach, barach etc i znowuz posiedza, popija, ponarzekaja. Wlasciciele zarobia niespodziewanie troche grosza, zaplaca podatki. Ja bym czesciej przekladal mecze i moze gospodarka a chocby tylko gastronomia sie ruszyly. Pecunia non olet.. tak to bylo? Wiec robmy je na powtorkach meczow. Po co szukac winnego? Winny byl deszcz, Jakby nie padalo to by nie bylo ekstra kasy. Glosuje za odkladaniem kazdego meczu. Trzeba tylko dac znac wczesniej zeby sie biznesy przygotowaly. Kibicow turystow kierowac do najblizszych restauracji na kolacje i hoteli na nocleg. Linie lotnicze pare ekstra samolotow trzymac na pasie i przewiezc za pol ceny (i tak pierwszy samolot nie polecial bo nie mial z kim). Moj plan na poprawe sytuacji gospodarczej w kryzysie ogolnoeuropejskim. Mozna to rozszerzyc na wszelkie inne imprezy sportowe, ba na wszelkie w ogole imprezy.

  15. Dach – srach !

    Smoleńsk !!!!!!

  16. A sławetny mecz w Sztutgarcie w 1974 roku, kiedy to niesamowitą polską druzynę Górskiego,Deyny, Gadochy, Laty, Szarmach,Zmudy,Gorgonia, zatrzymała Deutsche Wirtschaft, czyli boisko na którym dziesięciocentymetrowa warstwa wody sparaliżowala impent polskiej drużyny, a krzywonogi Müller wcisnął piłkę do polskiej bramki. Tusk wtedy chodził jeszcze w rajtuzach, więc nie można go było obarczyć winą za to wodne widowisko.

  17. Prawie nic dodac nic ujac.

    Moglaby sie przydac troche szersza perpsektywa i aktualny kontekst polityczny.

    Niestety ta bylejakosc bierze sie w duzym stopniu z „doboru kadr”.
    Moglbym zaczac od fryzjera Pani Ministry Muchy.
    Niestety prawie na kazdym szczeblu wladzy i administracji poczawszy (juz teraz tak jest…) od sprzataczki do szefa Narodowego Stadionu stanowiska otrzymuje sie z klucza znajomosci i politycznych koligacji.
    Casus mlodego Jozefa Baka przebierajacego w ofertach pracy przy prawie 30% bezrobociu wsrod mlodych…

    I tak wszystko od gory do dolu jest zapchane ciotkami, kuzynami, znajomymi znajomych itd.
    Niech symbolem tego zostanie minister Grad, ktory wybieral sobie czy ma wydobywac gaz lupkowy czy budowac elektrownie atomowa… wybral atom – bo jako geodeta domyslam sie ma do tego profesjonalne przygotowanie.
    Nie przypominam sobie by mial jakies osiagniecia organizacyjne.

    I to cala tajemnica bylejakosci.

    Dlatego gigantyczny plan inwestycyjny ogloszony przez Tuska okazac sie moze gigantycznym marnotrawstwem, festiwalem nepotyzmu i kolesiowstwa.
    Tasmy Serafina razy 1000 – tak przy okazji tasmy byly i co?

    Oczywiscie, ze nic – bo mechanizmy, ktore poznalismy dzieki tasmom sa glowna i realna trescia polskiej polityki na kazdym szczeblu.

  18. Najlepszy kawalek jaki wydarzyl sie na Stadionie Narodowym:

    http://www.youtube.com/watch?v=Ji6qKn41iI8

  19. @EN PASSANT

    Całość postu w ocenie skandalu i jego skutków jest bardzo oszczędna… Ten sygnał, o którym Pan napisał, będzie jeszcze długi, długi czas dźwięczał w świecie. I bardzo trudno będzie przywrócić dobra opinię o Polsce. Niestety…

    Pisze Pan: „Całkiem nieoczekiwanie piłkarze uratowali honor Polaków”, ale w tym właśnie miejscu należało podkreślić, że synowie Albionu nie byli w ten wieczór nazbyt dysponowani. Kolejność też jest bardzo ważna. A gra się tak jak przeciwnik pozwala.

  20. Akurat tak sie sklada, ze tu w Arabii nie mam w telewizji polskich wiadomosci ale mam BBC, France 24, CNN, DW i pare innych.
    WSZEDZIE podano (z ironia…) wiadomosc o deszczu, ktory nie dopuscil do meczy w nowym zadaszonym polskim Stadionie Narodowym.
    Czy sie to komus podoba czy nie byla to pierwsza wiadomosc o Polsce od miesiecy.
    Skoro to tak trywialna sprawa to skad ten narodowy wysilek nie majacy sobie rownych z powodu Euro 2012, ktore mialo pokazac swiatu, ze „Polska potrafi” – skad ta niekonsekwencja…?

    Jeszcze raz – jak dlugo w Polsce o otrzymywaniu pracy i stanowisk (to nie to samo) nie beda decydowaly kompetencje tak dlugo bedzie krolowala bylejakosc.

    Warto przeswietlic kto i jak otrzymal stanowiska w NCS.

    Przykro to stwierdzic ale pod rzadami PO i PSL nic sie nie zmienilo o ile nie pogorszylo sie bo wladza sie rozsiadla, nabrala dobrego samopoczucia i bezczelnosci dzieki szerokiemu poparciu mediow i ponownemu sukcesowi wyborczemu.

    Mozna czywiscie winic opozycje za te sytuacje ale nie zmienia to faktu, ze kraj gdzie fryzjer Pani Ministry moze zostac wicedyrektorem Centralnego Ośrodka Sportu jak pan Marek Wieczorek
    albo geodeta Aleksander Grad, ktory bez konkursow i REALNYCH KOMPETENCJI dostaje z dnia na dzien stanowisko prezesa zarządów spółek PGE Energia Jądrowa i PGE EJ 1, z pensja prawie 30 wyzsza od krajowej sredniej-
    dlugo jeszcze bedzie przesladowany przez bylejakosc i brak profesjonalizmu.

  21. Tak słabej reprezentacji narodowej Anglia jeszcze nie miała. Żaden ze mnie wielki ekspert, ale pamiętam jeszcze mecze Anglików w 1966 roku. Mimo to widać było, że przewyższają naszych w każdym elemencie tzw. piłkarskiej kultury. A że remis? „Orły” były po prostu właściwie zmotywowane i nadrabiały braki ambicją i walecznością. Nie łudźmy się jednak – na Brazylię, Hiszpanię i Niemców to nie wystarczy.
    Co do dachu i ulewy: za klika dni nikt na świecie nie będzie o tym pamiętał. Wściekać się będą jedynie obecni (lub nieobecni następnego dnia) na meczu kibice. Zresztą zasadnie. Oraz poseł Hofman, który uważa chyba Tuska za gromowładnego, bo premier odpowiada, jego zdaniem, także za stan pogody. Jemu, zresztą, wszystko się kojarzy – jak znanemu rekrutowi. Oraz jak Pani M. Środzie, która – gdy przedwcześnie przyjdzie przymrozek – widzi w tym złowieszczą rękę hierarchów KK.

  22. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ” … Mamy piłkarza u władzy i sytuację, w której meczu nie da się przeprowadzić – Jarosław Kaczyński na specjalnie zwołanej konferencji skomentował kompromitację na Stadionie Narodowym i przypomniał słowa Donalda Tuska – „Mój rząd jest jak Stadion Narodowy”. ” … http://vod.gazetapolska.pl/2570-wodospady-na-narodowym-moj-rzad-jest-jak-stadion-narodowy

  23. A tu kilka doniesień z Wysp na ten temat.

    „Piłkarze Roya Hodgsona musieli być jeszcze pod wpływem tabletek nasennych, bo w środowe popołudnie wyglądali jakby jeszcze spali” – pisze o grze Anglików „The Sun”. „Większość zawodników powinna czuć wstyd za swój występ – to Polacy byli bliżsi wygranej” – dodają dziennikarze największej tamtejszej gazety.

    „Gdy oglądało się grę reprezentacji Anglii w meczu z Polską, czuło się ból. Roy Hodgson ma duży problem – droga do mistrzostw świata w Brazylii wygląda na bardzo trudną, a grupa H wydaje się być coraz cięższa” – pisze z kolei „Daily Mail”.

    „Anglicy zawiedli – jako zespół i indywidualnie. Po meczu narzekali na murawę, ale była ona taka sama dla obu reprezentacji. Gol Rooneya to duża zasługa Gerrarda, który wywalczył rzut rożny, jednak tego dnia podopieczni Hodgsona nie zasłużyli na objęcie prowadzenia. Lepiej grali gospodarze – ze sprawiającym problemy Lewandowskim i znakomitym Grosickim” – dodają.

    „Szczęśliwy remis Anglii” – tytułuje relację z meczu „Sky Sports”. „”Synowie Albionu” mogą być zadowoleni z tego, że mecz zakończył się remisem, bo z przebiegu gry na to nie zasłużyli”. Równie krytyczny jest „Guardian”. „Anglicy stworzyli w całym meczu zaledwie jedną sytuację – na szczęście ją wykorzystali. To jednak mówi wszystko o ich grze” – piszą dziennikarze z Wysp Brytyjskich.

    Krytyczny wobec reprezentantów Anglii jest również „Daily Mirror”, który pisze, że z taką grą podopieczni Hodgsona nie mają szans na awans do mistrzostw świata w Brazylii. „Wayne Rooney i spółka muszą się obudzić, jeśli chcą awansować na mundial” – pisze „Daily Mirror”.

    Oczywiście cieszyć się „jakoś” trzeba nawet z 1:1, ale czy remis jest powodem do dumy, skoro „piłkarze Roya Hodgsona musieli być jeszcze pod wpływem tabletek nasennych…”

    Mam nadzieję, że kolejne mecze „naszych” będą znacznie lepsze…

  24. W kraju pod rządami krętaczy lodów, gdzie remont auostrad zaczyna się na długo przed oddaniem ich do użytku i skutkuje lawinowymi bankructwami firm budowlanych, a budowa metra przypomina krecią robotę, stwarzającą bezpośrednie zagrożenie dla tych, którzy mieszkają w budynkach na wierzchu, w kraju, gdzie rozkład jazdy pociągów przekracza możliwości logistyków oddelegowanych w tym celu z Platformy Obywatelskiej do setek spółek PKP i gdzie buduje się Stadion Narodowy za prawie 2 mld zl, a koszt jednorazowej wymiany murawy ledwo pokrywa wpływy za bilety, trudno wymagać, żeby spadochron nad stadionem zwany dachem spełniał funkcje inne od dekoracyjnych.

    W kraju, w którym po kilku nieoficjalnych otwarciach Stadionu Narodowego i kilku oficjalnych, nikt nie wie, kto odpowiada za zatwierdzenie projektu rozsuwanego spadochronu mającego chronić murawę przed opadami, ale uruchamianego tylko wtedy, gdy nie pada i nie wieje, a premier zarządza kontrolę w Narodowym Centrum Soprtu i Ministerstwie tegoż w celu ustalenia kto odpowiada za to (nie za przyjęcie jego projektu, ale za rozpinanie spadochronu, którego rozpiąć nie można, gdy trzeba!!!), remis krajowej reprezentacji piłkarzy z Anglikami rzeczywiście może być uznawany jest za II cud nad Wisłą.

  25. Andrzej Falicz 7.56

    Piekne !

  26. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Inaczej mowiac, kazdy ma swoja „Fukushme” – nawiazujac do drugiej Japoni … http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=z7BKyISjSHE
    No bo jak to inaczej nazwac – prawda?

  27. Najciekawsze wpisy na fejsie po aferze dachowej:

    http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/najlepsze_wpisy_na_fejsie_po_aferze_dachowej_24795

    Mi się spodobał:

    Tomasz Terlikowski:

    „Tylko źli ludzie nie widzą, że rząd odnotował kolejny wielki sukces. Nasz stadion narodowy był tak drogi, bo to jedyny stadion piłkarsko-basenowy. A poza tym mógł się zapaść pod ziemię, gdy spadł deszcz. A tak się nie stało. I nie mówcie mi tylko, że to nie jest zasługa Tuska.”

    Moje skromne uzupełnienie:
    Nie mówmy już o POlityce, o Smoleńsku – zbudowaliśmy najwieksze akwarium świata…

  28. Gdyby tylko oceniać stronę sportową wczorajszego meczu, który przejdzie do historii z przyczyn czysto pozasportowych, to trzeba się zadumać najpierw nad tym, że jeszcze nie tak dawno ci sami zawodnicy, stanowiący nadal zrąb drużyny, jeszcze miesiąc temu nie wiedzieli co słowo „drużyna” oznacza. I to jest ich pierwszy i kto wie czy nie najważniejszy sukces sportowy. Ile w tym zasługi obecnego trenera W. Fornalika wiedzą ci, którzy poznali ‚siłę’ intelektu jego poprzednika.

  29. Podoba mi się wpis yyc. To jest właściwa miara dla tego hmm, hmm, skandalu.

  30. Szanowny Panie redaktorze,

    tak, opinia światowa jest zbulwersowana. Wrze jak w kotle. Jednak poruszone przez pana problemy to tylko “Kindergeburtstag”.
    Prawdziwe pytania są tylko dwa:
    1. Dlaczego Tusk nie “szczelil“ drugiej bramki?
    2. Kto za tym stoi?
    Pozdrawiam serdecznie.
    l.g.

    @ Lewy, tak gwoli ścisłości to ten mecz w 1974 roku nie odbył się w Stuttgarcie ale we Frankfurcie nad Menem. Lalo jak cholera, ale i tak nie mogło to „przykryć“ smrodu jak
    Jan Tomaszewski przepościł “szmatę” strzelona przez krzywonogiego Müllera. Ewidentna wina Gierka (co mu jak wiadomo na dobre nie wyszło). Historia nie kłamie!

    Pierwsze primo: Nawiasem mówiąc ten mecz (1974) odbył się jeszcze na starym Waldstadion. Nowy stadion (Comerzbankarena) posiada jak najbardziej nowoczesny dach. Ale do niedawna nie można go było zamykać w czasie od listopada do kwietnia ze względu na obciążenia śniegiem. Teraz sprawy „poprawiono“ i wolno w tym czasie dach zamykać za specjalnym pozwoleniem. Podczas deszczu ostatnie słowo maja jednak sędziowie.

    Drugie primo: Stadion Narodowy w Warszawie został zaprojektowany przez „kolegów“ A.Falicza, Zbigniew Pszczulny, Mariusz Rutz, Hubert Nienhoff, z biura projektowego JSK, Gerkan, Marg und Partner i posiada podobno (Wikipedia) taka sama konstrukcje dachu jak i Comerzbankarena we Frankfurcie.

    No i tu się, jak widać kolo zamyka!!!
    1. Czyje pociotki budowały stadion?
    2. Jaka opcja za tym stoi?
    3. Czy hel smoleński może wywołać naglą ulewę?

    Tusk jest skończony, Mucha nie siada!!

  31. @ Lewy

    oczywiscie ….przepuscil „szmate”….
    sorry

  32. telegraphic,

    cieszę się z twojego efektownego ponownego wejścia na scenę blogową.
    Jeżeli mój wpis, na poprzedniej stronie blogu, cokolwiek przyczyinił się do tego, to jestem z tego dumny jak paw.

    Serdecznie pozdrawiam

    P.s.

    Byłbym szczęśliwy gdybyś z właściwą ci lekkością wypowiedział się, czy zamiast wielkiej damy polskiej polityki (ktora całkiem przypadkowo zajmuje się sportem) ktoś odrobinę bardziej kompetentny zamiast fryzjerami obsadził by stanowiska w NCS ludzmi, którzy przed meczem sprawdzili by urządzenia meteorologiczne lub (jak na Wamblendonie) korzystali z bieżących prognoz stacji meteorologicznych, to zaoszczędzilibyśmu sobie tej niechcianej reklamy w mediach zagranicznych i krajowych?
    Jaki poziom IQ trzeba mieć żeby zrozumieć słowa rzeczniczki NCS, która mówiła, że rozsuwanie dachu w czasie takiej ulewy spowoduje nie tylko jego zniszczenie z powodu dodatkowego obciążenia dziesiątkami ton wody deszczowej, ale może sprawic że cała konstrukcja runie na płytę stadionu i spowoduje także ofiary w ludziach?
    Kto obsadzał kluczowe stanowiska w tej branży tymi seksownymi paniami, które myślały o wszystkim, ale nie koniecznie o problemach za które im płacono.
    Temat ten można by rozwijać, np. o wątki kryminalne spowodowane przez mianowańców, ale za ktore ich mocodawcom włos z głowy nie spadł.

  33. Gdy czytam wszystkie narzekania na dach nad „Basenem Narodowym”, że otwiera się i zamyka tylko przy dobrej pogodzie wiosną i jesienią, bo w zimie nie wolno go ruszać, lub nie potrafi się przemóc (jak moja klimatyzacja, zamarzająca gdy temperatura jest niższa niż -5 stopni), a latem jest za gorąco i smary wysychają, wtedy z rzewnością przypominam sobie satyrę z PRL, gdy usiłowano zbudować tzw. „Wspólny Dom”, w miarę tanio i doskonale, nie te miliardy, wydane po to, aby się wstydzić przed całym światem (futbolowym) za „lekki” dach, zresztą przeciekający też lekko. Przypomniałem sobie propozycję budowy Wspólnego Domu z papieru i to nie byle jakiego, tylko z gazet państwowotwórczych owego okresu – tanio, bezpiecznie i… odnośnie dachu rozwiązanie było znakomite:

    „Dach byłby doskonały – z „Rudeho Prava”, bo tam nic nie przecieka.”

    W tej wspaniałej i aktualnej po tylu latach (Lacie?) satyrze nie tylko dach był znakomicie zaprojektowany, ale np. stanowiska reporterskie mogły być z „Prawdy”, bo w niej prawdy nie ma (tzn. nie było, nie wiem, jak jest teraz).

    Przypuszczam, że jest to dzieło Załuckiego, ale nie mogę tego potwierdzić, bo sprawdziłem na moich płytach i nie znalazłem. Już nie pamiętam, jak wykorzystano „Trybunę Ludu” i „Neues Deutschland”, ale inteligentni i oczytani blogowicze może przypomną, albo wymyślą zastosowanie „Gazety Wyborczej” i różnych „Rze” lub „Gazety Polskiej”. Ja oglądam tylko dowcipy w Angorze, więc nie znam aktualnych możliwości kwiatu polskiego dziennikarstwa..
    Dla mnie i tak najistotniejszy był dach w związku z aferą.

  34. Szanowny Panie Redaktorze. Informuję uprzejmie, że moja żółć jest w jak najlepszym porządku. Inne narządy na szczęście także. Od czasu do czasu jednakże, a ostatnio bardzo często odczuwam dolegliwości, kiedy jestem wpieprzony na fatalne funkcjonowanie Pańskiego blogu. Pomijam fatalne zachowanie tzw moderatorów, kilkunastogodzinne oczekiwanie na zamieszczenie wpisu, mniej jest także ważne czy Pan czyta blog lub nie. Ważny jest natomiast fakt, że Pana na blogu nie ma. Nie wystarcza firmowanie przez Pana czcigodnym nazwiskiem, dla niego samego tylko tu jestem, i to w formie wydawałoby się dobrej zabawy, popartej zadawnionym sentymentem. Z czego zresztą coraz mniej pozostaje. Nie ma Pana inspiracji, gestu, zachęty, skarcenia jeżeli potrzeba, wtrącenia, akcentu i dania poczucia obecności. Odbiera Pan przez to przyjemność i daje miejsce nadużyciom, mąceniu, natręctwu, tabloidyzacji, bylejakości, śledziennictwu, kompleksom, frustracjom i wrażenia staczania się na ser mater. A tyle rzeczy dzieje się ciekawych i groźnych. Pozdrawiam jg.

  35. Czy znowu trzeba ratować ‚honor’?

    Co honor ma do dachu? Owszem, czegoś w organizacji we wtorek zabrakło — wydaje się, że uwzględnienia prognozy pogody z odpowiednim wyprzedzeniem. Polska strona jest tego przynajmniej współwinna, ale też nie przesadzajmy — problemy pogodowe się zdarzają, mogą się nawet przytrafić na stadionie nowoczesnym. To nie kwestia honoru.

    Co honor ma do meczu? Rozrywka, rywalizacja sportowa — nie ‚honor’. Reprezentacja nie sprawiła zawodu, którego w swoich kompleksach (może nawet częściowo uzasadnionych) się obawialiśmy, ale też nie zdobyła trzech punktów, które mogą bardzo się przydać w tych eliminacjach.

  36. „…Dwaj byli opolscy posłowie PO – Łukasz Tusk i Adam Krupa – którzy przed rokiem stracili mandaty, mają już posady w Agencji Nieruchomości Rolnych. Szef Platformy w regionie mówił rok temu: „Obaj eksposłowie w razie potrzeby mogą liczyć na wsparcie partii” …”
    Podaje dzisiaj Gazeta (tak zbieznosc nazwisk nie jest przypadkowa – to kuzyn Donalda).

    Innym razem produkt wywiado-podobny przygotowywal sam ze soba dla Gazety inny Tusk – po mogl.

    Byc moze rzeczywiscie sa specjalistami do rynku rolnego czy dziennikarstwa.
    Pewnie mogliby tez zajac sie sportem lub budowa elektrowni atomowej…
    Oni maja wiele mozliwosci nie wynikajacych z kompetencji.
    To wlasnie jest glowna przyczyna ‚Polnische Wirtschaft”

  37. CBOS: notowania premiera Donalda Tuska najgorsze z dotychczasowych

    Notowania premiera spadają. Wprawdzie nie zmienił się poziom aprobaty szefa rządu (32%), jednak przybyło niezadowolonych z tego, że na czele Rady Ministrów stoi Donald Tusk (z 53 do 56%) – wynika z najnowszego sondażu CBOS. Ośrodek badawczy zwraca uwagę, że w tym miesiącu oceny działań gabinetu Donalda Tuska w dziedzinie gospodarki są najgorsze z dotychczasowych.

    albo:
    Tusk będzie bronił Joanny Muchy, ale to już koniec, skończył się

  38. Nam się wydaje, że jesteśmy pępkiem świata.
    Duża przesada z tym oddźwiękiem w świecie!
    Prześledziłem mnóstwo witryn francuskich zarówno sportowych jak i najważniejsze ogólne i nie znalazłem najmniejszej wzmianki krytycznej dotyczącej organizacji meczu. Przyjęto za naturalne, że z powodu obfitych opadów mecz przełożono na następny dzień.

  39. Wygraliśmy 1:1 z Angolami! Well done!

    @ TJ

    Nie moją rzeczą jest kogokolwiek nawracać, każdy dysponuje wolną wolą oraz możliwością obiektywnej oceny rzeczywistości na podstawie obserwacji faktów dostępnych jak nigdy w dobie Internetu, nawet Ty, i nie robię sobie teraz jaj z pogrzebu, choć na podstawie twych komentarzy można mieć spore wątpliwości. Jesteś wolnym człowiekiem TJ-ocie, free, możesz myśleć, co chcesz. Nie wiem jak z pisaniem, ale myśleć nikt Ci nie zabroni.

    Metod typu RAF Baader Meinhof nie popieram, jednak co do meritum, trudno odmówić im racji, a także skuteczności; za ich czasów Niemcy nie bombardowały cystern z paliwem otoczonych setkami cywilów w Afganistanie na rozkaz NATO, nie było także aż tak wielkiej pogardy establishmentu dla społeczeństwa obywatelskiego, jak dzisiaj w całej Europie (o „USraelu” – jak piszesz – nie wspominam, bo to chwilowy wybryk natury), gdyż każdy polityk, „finansista” czy nadzorca pismaków musiał się wtedy liczyć, że go wysadzą w powietrze w ramach zdaniem RAF swoistej wojny sprawiedliwej. Mnie osobiście takie metody nie przekonują, wolałbym, aby prawo ścigało złoczyńców ludzkości, zamiast sprawiedliwość Guerilli, jednak to dość trudna do zrealizowania kwestia, gdyż to właśnie ten szemrany establishment stanowi dziś prawo, wykorzystując je jako narzędzie bezprawia oraz brutalnej opresji, skierowane przeciwko obywatelom.

    Koncesje na gaz rozdano w Polsce jej wrogom, 40% podatek jest propagandowym marzeniem ściętej głowy (CIT na wydobycie gazu zredukowano z 19% do 5%, a zero od 5% to wciąż zero), programy geoinżynieryjne działają aż furczą, urzędnicy tworzą aparat represji i mnożą się niczym komórki rakowe żerujące na organizmien społeczeństwa, więc o co chodzi, gdzie widzisz te twoje psy z kotami?

    @ georges53

    No właśnie, oto jest pytanie.

  40. Znowu o kopaniu galy, wiec korzystam z okazji i powtarzam ten link.
    ==============================
    Poprzednio nikomu się nie chcialo…
    ( taki naród skopany, a nikomu sie nie chcialo… )
    … otworzyć; pewnie moja zanęta byla za słaba.
    Więc wzmagam zanętę…

    Goła baba strzela fantastycznego gola, niczym Deyna Wlochom na 2:0.
    http://www.youtube.com/watch?v=pSTtiyAO8Gw
    Eh, byli czasy…

  41. „Tusk
    Pytany, czy w sprawie zdjęć będzie kontaktował się prezydentem Rosji Władimirem Putinem lub szefem rosyjskiego rządu Dmitrijem Miedwiediewem odparł, że „interwencje na tym poziomie dyplomatycznym, a wcześniej służbowym i organizacyjnym były wystarczające”.
    No i po szpakach tzn. po deszczu

  42. Non Possumus
    Ile juz bylo tych „konców”?
    A Tusk wciąż żywy.
    Ileż było „konców” PIS? A PIS wciąż żywy.
    Na razie obie formacje idą łeb w łeb, z malymi wahnięciami.
    Ide o zakład, że gdyby dziś PIS był u władzy w warunkach kryzysowych, jakich nie bylo w latach 2005-2007, już dawno poszedłby na dno.
    Równie żywego lidera największej partii opozycyjnej nie widzi w roli premiera znacznie wyższy odsetek ludzi, którzy żle oceniają obecny rząd.
    Tak to już jest z sondażami. Wiele zależy od stawianych pytań.

  43. cytat: Jeżeli premier Tusk „ustali winnych i wyciągnie konsekwencje”, to będzie to tylko działanie w stylu Putina.

    Gospodarzu: niektore decyzje Putina w resorcie sportu wcale nie sa takie oburzajace np. hokej czy pilka nozna. Putin zaoferowal dyplomatycznie pomoc decydentom jezeli oni beda mieli problemy z urzymaniem wysokiego poziomu sportu w Rosji. Efekt: 90% dygnitazy podalo sie do dymisji.

  44. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ” … Jedynie 28 proc. Polaków wyraziło swoje poparcie dla rządu, a 42 proc. ankietowanych stwierdziło, że jest jego przeciwnikami. Rośnie także liczba osób niezadowolonych z faktu, że szefem rządu jest Donald Tusk.

    Wyniki najnowszego sondażu CBOS nie pozostawiają już żadnych złudzeń. Większość Polaków ma już dość rządów Donalda Tuska i jego ministrów. ” http://autonom.pl/index.php/news/informacje/1984-silny-spadek-produkcji-w-polsce

    POst Christum.
    Z upadajacym D. Fukushima traca na wartosci – nie tylko materialnej – usluzne media. Czy to moze cieszyc?

  45. jasny gwint (18-10-g.10:55)
    Nie jest wkluczone, że mogło być tak, jak sugerują Rosjanie.
    W każdym razie rozumowanie „Rossijskoj Gaziety” wydaje się logiczne.
    Lud Smleński wciąż hajcuje w piecu, więc czemu nie dorzucić nowych drewienek?
    P.S.
    Czytałes pod poprzednim wpisem Gospodarza moją odpowiedź na twoj post?

  46. Niepostrzeżenie oprócz smoleńskiej, powstała nowa religia monoteistyczna.
    Tusk Gromowładny
    Tusk wstrzymujący powódź
    Tusk Budowniczy
    Tusk odpowiadający za trąby powietrzne…..

    I modlący się do swego Boga codziennie Hofman, Brudziński, Sasin…
    Zbyt mało się modlą, bo jeszcze Tusk po wodzie nie chodzi?
    Allah, Jahwe, czy Joszua , mogą być zazdrośni.
    O Prezesie nie wspominając.
    Przypisywać taką moc jednemu człowiekowi…..
    Kiedy będzie oficjalna deifikacja?

  47. Kleofas
    18 października o godz. 10:04

    Andrzej Falicz 7.56

    Piekne !…”

    Kleofasie,

    Bohater „Slonecznego Patrolu” dostanie z cala typowa surowoscia niedorozwinietego i nieudacznego panstwa …pare lat za chuliganstwo – chociaz zasluzyl na Oskara.

  48. Upieklo sie !

    „…Od dzieciństwa marzyłem, żeby to zrobić – powiedział, wchodząc na salę, 41-letni Adam Dziewulak Przed sądem jednak przyznał: – Żałuję. Nie o taką sławę mi chodziło. Sędzia potraktował oskarżonego łagodnie. Zdecydował się warunkowo umorzyć postępowanie na rok próby. Dziewulak dostał też dwuletni zakaz stadionowy, musi także zapłacić 110 zł kosztów sądowych.
    ….

    Bohaterowie „Basenu Narodowego”

    Mężczyźni, którzy stanęli w czwartek przed sądem w tzw. trybie przyspieszonym, w ciągu dwóch ostatnich dni stali się bohaterami internetu i mediów. Za to, że wbiegli na zalewaną deszczem murawę Stadionu Narodowego, groziło im nawet do trzech lat więzienia….”

    Za bohaterami wstawil sie sam Put… przepraszam Tusk!

  49. Antonius
    18 października o godz. 10:51
    Ja pamiętam co się robiło z Trybuny Ludu. Treść tego organu była kupotwórcza, natomiast papier był szorstki i świetnie zastępował nieistniejący wówczas(jeszcze go jakiś Lysenko albo Miczurin nie wynalazł) papier toaletowy.
    Przepraszam jasny gwincie, że ja tak monotonnie o tym papierze jak Falicz o Tusku. Ale to przez antoniusa, który zadumał się nad możliwościami kolateralnymi dawnych niezależnych mediów papierowych.

  50. P. Wirtschaft czuwa
    P. Wirtschaft miał swój znaczny wkład wkład w niespodziewane odłożenie meczu o 1 dzień. Znaczny wpływ na przebieg zdarzeń miał deszcz, zawsze sojusznik p. Wisrtschaftu. Zjawisko dla polnischewirtschaftowców nieoczekiwane, nieprzewidywalne, podstępne, niszczycielskie, złowrogie, niemal nasłane, jak mgła smoleńska.

    Swoja drogą, to ciekawe jest, czy Tusk będzie odwalał pokazówę, czy po skonstatowaniu, ze sprawa przycichła, zaniecha. Oczywiście po złożeniu „precyzyjnych i odpowiedzialnych” zapewnień, co zwykł czynić bez wyraźnej potrzeby na każdym kroku.

    Z tą ogólnoświatową kompromitacją (świat w tym przypadku, to kraje Unii, w tym kilka bardzo znaczących) nie należy przesadzać. Było dośc poważne potknięcie wizerunkowe, byli poszkodowani, zawiedzeni kibice, były emocjonalne reakcje, przede wszystkim Brytyjczyków, i słusznie, ale dalej wszystko przebiegło w sposób planowy, zabliźniło ranę kompromitacji w umysłach krajan.

    Niemniej jednak, czy decydenci będą pamiętać o tym, że p. Wirtschaft, czuwa stale? To trudny przeciwnik. Najtrudniejszy dla tych, którzy twierdzą, że go nie ma.
    Pzdr, TJ

  51. Ponieważ i na moim ulubionym blogu poruszono wreszcie mój ulubiony temat, choć z pewnym lekkim opóźnienem, przeto pozwolę sobię na crosspost, licząc na wyrozumiałość moderatorów – notatka jest dokładnie na temat i jest mojego autorstwa (oryginalnie zamieszczona 17.10 na blogu Polityki, w reakcji na artykuł „Polska-Anglia: zielona pływalnia”). Nie odnosze się jeszce do samego meczu, a jedynie do naszego nowego „watergate”:

    To był prezent pożegnalny od Grzegorza Laty – kara, która spadła na wszystkich posiadaczy biletów, z których wszyscy byli krewnymi i znajomymi królika, bowiem bilety na imprezę cudownie zaginęły i nie trafiły do wolnej sprzedaży.
    W tym kontekście rozczuliła mnie do łez krótka wypowiedź pani rzecznik PZPN, która stwierdziła, że właśnie toczą się rozmowy na najwyższym szczeblu ze sztabem antykryzysowym i centrum policji w związku z przełożeniem meczu na jutro.
    Acha, pomyślałem sobie. Może zorganizują jakieś noclegi w szkołach dla przyjezdnych, jakąś herbatę i kanapki – żeby ludzie jakoś przekoczowali do jutra, chociaż tyle. Za chwilę jednak okazało się, że negojacje będą dotyczyć tylko tego, czy wogóle wydać zgodę na przeprowadzenie meczu z udziałem publiczności!!! Brawo!!!!

    Oczywiście winnych całej tej komedii pomyłek nie ma.
    1. Architekt burzy się, że stadion jest użytkowany niezgodnie z projektem (murawa miała mieć 22 cm wysokości powierzchni drenażowej a nie 2 cm, czyli murawa leży właściwie bezpośrednio na betonie i kałuże tworzą się natychmiast).
    2. NCS wyjaśnia, że on jest operatorem a nie organizatorem i robi co mu każą. Kazali nie zamykać dachu, no to go nie zamknęli, choć wiedzieli jaka jest prognoza pogody i wiedzieli, że drenaż jest słaby. Nie sądzę, by podzielili się z kimkolwiek tą wiadomością, a poza tym
    3. za murawę też NCS też nie odpowiada, odpowiada firma, która wygrała przetarg, to ona się tym zajmuje. Jej Bohu, nie znaju, czym zajmuje się sam NCS.
    4. PZPN uważa, że jest bez winy, za wszystko odpowiada delegat FIFA, jakiś Słoweniec, nakazał nie zadaszać, co było zresztą zgodne z życzeniami obu drużyn. Więc ma czego chciał. Drużyny też mają to czego chciały.
    5. Delegat uważa, że zrobił co do niego należało. Spełnił wolę drużyn, żeby nie zadaszać obiektu. Następnie stwierdził 2 razy w odstępie co pół godziny, że obiekt się nie nadaje do użytku, więc zgodnie z procedurą odwołał mecz i zgodnie z procedurą przeniósł spotkanie na następny dzień.

    Wszyscy są w porządku, tylko żal kibiców, z których część przyjechała z bardzo daleka, część nawet czarterowała samoloty. Żal zawiedzionych nadziei, straconego czasu i straconych pieniędzy. I w dodatku niepotrzebne poczucie wściekłości, że nikt nie ma do nich szacunku i traktuje ich pernożnie.
    Tylko żal piłkarzy, którzy przygotowywali się na próżno. Tylko żal klubów tych piłkarzy, które nie będą miały do dyspozycji swoich zawodników przez kolejny dzień.
    Tylko żal warszawiaków, którzy nawet jeśli nienawidzą piłki lub nic ich ona nie obchodzi będą cierpieli kolejny dzień w korkach.
    Tylko żal biednych telewizji, które rumieniły się ze wstydu. W Polsacie podbijano bębenek już na 3 godziny przed meczem, przez studio przewinęły sie tabuny komentatorów, obecnych i byłych piłkarzy, a potem okazało się, że była to najdłuższa w historii transmisja z opadów deszczu, biła na głowę wszystkie znane mi transmisje z tego, jak wieje wiatr na skoczniach narciarskich. TVP Sport poprzedziła transmisje z meczu filmem-dokumentem o karierze Włodzimierza Lubańskiego, który w Chorzowie położył podwaliny pod przyszły zwycięski remis na Wembley. Myślę, że panu Włodzimierzowi należą się odrębne przeprosiny za to, że go zanurzono w tym szambie.

    Proponuję następujące szybkie kroki zaradcze:
    1. Natychmiast zwolnić panią ministrę Muchę wraz z jej Fryzjerem. Nie to, żeby była jakoś specjalnie winna, ale sprawa jest za duża, żeby zwolnić tylko jakiegoś ciecia. Kiedy w jakiejś celi powiesił się jakiś skazany i zwolniono z tego tytułu Ministra Sprawiedliwości, zamieniając go zreszta na gorszego, a później tego gorszego na jeszcze gorszego, to dni Muchy tym bardzej powinny być policzone. W ten sposób rzucimy kogoś na pożarcie, a to jak wiadomo uspokaja. Potem będziemy mogli z czystym sumieniem pójśc i zająć się czym innym (Idźcie, ofiara spełniona)

    2. Na miejsce szefa NCS zatrudnić innego, znanego powszechnie Fryzjera. Ten dżentelman, zainteresowany rozwojem totalizatora w Polsce, będzie bardziej aktywnie zainteresowany tym, by mecze się jednak odbywały.

    3. Zawiązać grupy inicjatywy obywatelskiej i występować z pozwami zbiorowymi przeciw PZPN o zwrot kosztów biletów, podróży, wyżywienia, zakwaterowania i utraconych korzyści związanych z utraconym czasem. Dobrze byłoby gdyby do akcji przyłączyli sie też kibice brytyjscy (wyższe koszty podróży), a idealnie gdyby z odrębnym pozwem wystąpiły telewizje o niedostarczenie im produktu w umówionym czasie, zaburzenia w ramówkach i niezadowolenie reklamodawców. Należy doprowadzić PZPN do szybkiego bankructwa, zaorać, a następnie, może na bazie organizacji klubów ekstraklasy i pierwszej ligi?, powołać nową organizację.

    4. Zorganizować profesjonalne śledztwo w wykonaniu fachowych i nieprzekupnych specjalistów dla ustalenia i przykładnego ukarania wszystkich winnych. Po wyczynach gdańskiej prokuratury w sprawie Amber Gold za rządów PO i katowickiej prokuratury w setkach innych spraw za rządów PiS, proponuję sięgnąć po specjalistów z zagranicy. Rzucić NCIS na NCS!!

    Bardzo spodobał mi się od wczoraj krążący po necie nowy mem: „Stadion Narodowy był tak zalany, że go przemianowano na Stadion Narodowy im. Zdzisława Kręciny”.

    Oczywiście wiem dokładnie kto jest temu wszystkiemu winny….

  52. do
    mag
    17 października o godz. 15:40
    Jestem wprawdzie „wyjechanym”, lecz Pol-Lwowiakiem. Dlaczego pol, to cala historia wysiedlen Lwowiakow i Lwowianek. W Wwie spedzilem nieciekawe miesiace w pierwszej pracy przy Elektoralnej ( marzec do lata 1968). Potem jako student dosc czesto w Dziekance i Remoncie u przyjaciol studentow i studentek. „Klase” Tyrmanda podziwiam nieustajaco.
    ET

  53. do Daniel Passent
    17 października o godz. 22:05

    Jasny Gwint 17 X o 21:09:

    Już nie pierwszy raz odpowiadam na insynuację, że nie czytam blogu. Zawsze płyną one z tego samego woreczka żółciowego.

    Jasny Gwint nie ma woreczka zolciowego….

    ET

  54. Okazuje sie, ze stadion narodowy jest narodowym problemem. W blogosferze bynajmniej. Na szczescie nie jest problemem miedzynarodowym docierajacym do bliskiego Berlina i dalekiej Bazylei, co mnie poniekad podtrzymuje na duchu w oczekiwaniu na ciekawe tematy (czyt. debaty).

    ET

  55. Gunter
    18 października o godz. 12:17 pojawil sie w szeregach „spiskowcow” (czyt. zwolennikow teorii spiskowej(wych).

    ET

  56. Andrzej Falicz, 14.03

    Strasznie mi sie te dwa nygusy podobaly ! Wszyscy siedza jak zmokle kury, a tu dwa wariaty wylatuja na trawe i…..jadziem panie Zielonka ! Powialo sloncem i smiechem.

    Mysle, ze obaj powinni byc nagrodzeni za rozwianie pogrzebowego nastroju. A tymczasem „pogrzebalniki” administracyjne wlepily im surowa kare. Ponuracki narodek, kurka wodna ! I za co kara ?! Szkody jakies wyrzadzili ? Jedne trawkie zgieli ? Zobaczymy co bedzie dalej. A Tobie pieknie dziekuje – choc daleko, ale sobie obejrzalem. Chichralem sie, jak kto gupi…..

  57. Ryba (10:47)
    Dziękuje za interwencję w mojej sprawie. No i w sprawie ekskluzywnego bloga jakim jest „En Passant”. Niewątpliwie doszło do złośliwego przejęcia przez Falicza i taka „gwiazda” jak ja (zapytam przy okazji – ile ramiennna?) rzekomo sam się zbanowałem, pisząc komentarz zanim się on ukazał w FOX NEWS. Ta diagnoza była przecież z serca, a nie z woreczka żółciowego jasnego gwinta. W każdym razie po ostrzeżeniach (mag i inne blogowiczki) o przejęciu przez Falicza, red. Passent wykazał refleks iście tenisowy, natychmiast zaregował, kontrolę nad blogiem przejął i mnie dostęp przywrócony został. Jego gospodarska liberalna otwartość przejawia się nie tylko w tym, że czyta blog, ale kojarzy blogowe nicki z dolegliwościami ich właścicieli.

    To ciebie do biblioteki wpuszczają z psami? Ależ porządki nastały! Może to jest próba zerwania z Polnische Wirtschaft? Proszę cię, w bibliotece nie tylko podsłuchuj co mówią, ale także czytaj, szperaj, może jakaś dyzertacja się pojawiła na temat moich wpisów. W temacie „Polityka kadrowa w sporcie. Waga musza” myślę, że premier Tusk wysyłając ministrę Muchę na ten odcinek chciął otworzyć front walki z seksizmem a la Polacca. Polega ta NARODOWA przypadłość na tym, że jak kobitka jest seksowna to w powszechnej mentalności nadaja się ona tylko do jednej czynności, a już na pewno nie do usadzania macho facetów na stołkach. I dlatego oni się buntują, po prostu olewają ją (ministrę Muchę).

    Bo główny spór polityczny w Polsce polega na ustaleniu, czy Tusk gra na przeczekanie, czy ściga się z czasem.

    p.s. Czy czytałeś ostatni felieton red. Passenta (POLITYKA 42 z upasionym prezesem na okładce)? Podobno amerykańscy biznesmeni w Hiszpanii, bo tam nasz redaktor przebywał na zaproszenie, robią grube interesy i czekają na wyzwolenie od Obamy. Zastanawiam się, czy to nie jest jakaś grubymi nićmi szyta ironia.

  58. Fala „spiskowcow“przyszla wraz z szeregami (czyt.szereregowymi czlonkami) obu frakcji, tej z czasow zaprzeszlych oraz tej, ktora bylych pryncypalow na te czasy skazala. Arywisci prawie zawsze sa bardzie papiescy, niz papiez. Przy okazji okazalo sie, ze kapitalizm, ktory przeciez zwyciezyl jest koniem na biegunach (czesto z plastiku). Krotko mowiac, w obecnej polityce pojawili sie epigoni szarocienia obu stron, bez politycznej instrukcji obslugi. Zamiast podejmowac proby budowania nowego, badz burzenia starego, czy tez proby kontynuacji jego fragmentow, politycy wszelkich kolorow zajeli sie soba, zapominajac przy tym o wyborcach.

    ET
    cdn

  59. cd.
    Alienacje politykow poglebila niemoznosc wyjscia z kryzysu mentalnego po przelomowych zmianach 89. Starego nie byli w stanie wyrugowac, a nowe wymagalo rzetelnej pracy nad soba. Brak czasu oraz zapalu do nauki cechowal wszystkie frakcje polityczne. Najwazniejsze bylo pozyskac wiekszasc parlamentarna, czesto za wszelka cene (nie jest pocieszajace, ze w ielu krajach dzialo i dzieje sie podobnie). Wszyscy jednak jednoglosnie, wlacznie z felietonem (Passent) wykluczaja opozycje pozaparlamentarna, tak przeciez konieczna, jako niezbedna sila korygujaca biezaca polityke. Nastapily czasy polemik, sporow, gwaltownych debat i wzajemnych oskarzen. Zmienil sie tenor politycznej debaty, czesto tlumaczony koniecznoscia szybkich zmian. Styl, czy brak stylu debaty postpolitycznej opanowal nasza scene polityczna. Podobnie dzieje sie w blogosferze. Polityka staje sie targowiskiem kolokwialnych wyczynow nibypolitykow, a nie intsrumentem tworzenia obywatelom nowego miejsca w nowych przeciez czasach. Prasa bulwarowa znalazla swoich czytelnikow, natomiast miedia tzw. powazne maja rowniez klopoty ze zbytem swoich towarow. Informacja staje sie bowiem towarem chodliwym, niezaleznie , czy jest rzetelna, prawdziwa, czy tez nie. Pragnienie pointy za wszelka cene, przy braku doswiadczenia prowadzi prosto finanbulicznych praktyk werbalnych. Zamiast polemiki, podaje sie nam (serwuje) obrazoborstwo tego, co nie nabralo jeszcze cech wzoru i wzorem byc nie moze. Etykiete zastepuja etykietki, osmieszanie, obrazanie konkurentow. Przeciwnikow traktuje sie jak wrogow. Wlasciwie nie chodzi o sprawe, lecz o medium (nadawca tekstu jest jednoczenie jednym i drugim), ktore sie usamodzielnia. Dbalosc o forme nie ma zadnego znaczenia przy braku wzorow. Polecam lekture Jasnego Gwinta i Falicza, lecz tylko przy nadmiarze czasu.

    Dominuje tenor spiskowy. Wlasciwie chodzi li tylko o efekty strun glosowych, a nie strun myslowych. Antyintelektualni przodownicy wiedza swoje, wiedza lepiej . Tendencja ta utrzymuje sie rowniez w blgosferze. Wiemy , co bylo oraz comialoby byc. Nie wiemy natomiast , co bedzie i nikt nie jest w stanie, takiego stanu rzeczy zaakceptowac. Kto przyznaje sie chetnie do porazki? Denuncjacja werbalna stala sie porzadkiem rzeczy (w rzeczy samej). Obelgi sa bagatelizowane wedlug zasady, ze gdy ktos czuje sie urazony, to zostal z cala pewnoscia trafiony (poruszony=trafiony). Poblazliwosc polityczno-werbalna widoczna jest w samousmiechaniu sie, czy tez wysmiewaniu sie z politycznej poprawnosci, z ekologow, feministek etc.. Kolokwializm osiaga sprzezenie zwrotne ( z mas do klasy pseudoprzdownikow i z powrotem). Na wszelki wypadek kazdy pragnalby zatrzymac sie na przystanku na zadanie. Ci sami, ktorzy wysmiewaja porawnosc, jej brak krytykuja. Taka „spojnosc“ intelektualna zauwazylem u wielbiciela Ziemkiewicza, Falicza.

    Taki populistyczny styl ma bogata tradycje. Zainteresowanym polecam lektury z XVI wieku. Powstawanie socjalizmu w polowie XIX wieku mialo dostateczny wplyw na mowe oraz tendencje wykluczajace (Feuerbach, Bebel, Proudhnon). Owa tradycja przezyla 89 rok i w formie turbo wymyka sie niektorym z pod kontroli wlasnego jezyka i mowy. Przyklady spotykamy codziennie w blogosferze i prasie, pozawarszawskiej szczegolnie.

    Nowa przestrzen po 89 roku wywoluje, u niektorych leki, a historyczne oraz gospodarcze przyspieszenie (czyt. kryzys lub zwiazane z nim ryzyka) budzi refleksy hamujace. Niestety nie w jezyku i mowie. Owe refleksy dotycza naszej strony mentalnej, korpulentnie odziani jestesmy bowiem w nowe garnitury z Krakowa i Bytomia, gorzej bywa z butami (problemy wynikaja prawdopodobnie z ceny i stanu naszych umy-slow).

    Pesymizm kulturalny oraz wstecznictwo mentalne prowadza prosto do nacjonalizmu, przez niektorych okreslanego jako niezbedny patriotyzm. Nie-zbedny do czego? Wzajemne oskarzane lewicy o wystepy prawicowe sprzyja arywistom politycznym, bo innych po prostu nie ma. Dlatego tez zycze uniesmacznionym wiele cierpliwosci i dlugich lat zycia. Problemen jest brak lewicowego konsensusu. Lowczy w blogosferze racza zapominac, ze z tygrysa latwo sporzadzic wykladzine przed lozkiem, z wykladziny natomiast stworzyc tygrysa sie po prostu nie da. W ten sposob zabawa w berka trwa nadal. Problem polega na tym, ze wielu z nas sie o to prosi. O co?

    ET

  60. Druga kwestia sporna w polityce polskiej jest związana ze stylem rządzenia Tuska, który ma być jak Putina. Mianowicie nie wiadomo, czy to jest dobre jako przedmiotem dowcipów politycznych i mrugania sobie po oczach, czy też faktycznie byłoby dobre dla polskiego sportu. No i dla polskiego Honoru, sprawy Boga i Ojczyzny zostawiając na chwilę na boku.

  61. Wracanie do naszych baranow à rebours, czyli okolostadionowe rozmowy

    Czy podpisujac Umowe Lizbonska wyrazilismy zgode na budowanie Europy Federalnej. Bez watpienia chodzi tu o kwestie zasadnicza umozliwiajaca stworzenie nowego politycznego porzadku, w ktorym wszyscy Europejczycy chcieliby zyc. Postepujaca globalizacja stanowi jednak znaczny dylemat w owym procesie; jest ona bowiem dla wielu przeszkoda w budowaniu nowych struktur. Przeszkoda realna i wirtualna, czyt. polityczna. Panstwa narodowe traca w wielu dziedzinach wylacznosc na kreowanie polityki gospodarczej i podatkowej, gdy jednoczesnie supranarodowe instytucje zyskuja ciagle na znaczeniu. Powoduje to poniekad pozorne rozmywanie sie odpowiedzialnosci za ww obszary polityczne oraz leki widoczne u politykow podazajacych pozornie za „glosem ludu“. Glos ludu jest slyszalny przed stadionami, jest rowniez slyszalny w blogosferze.

    Oczywiscie oportunistom jest o wiele latwiej wykorzystywac owe leki w „dzialalnosci“ politycznej, niz wykonywac zmudna prace wyjasniajaca kolejne opcje polityczne lub ich brak. Duzej wagi nabiera natomiast polityka zagraniczna oraz zaangazowanie i znaczenie danego kraju w przestrzenii miedzynarodowej. Fokusowanie calej politycznej energii wylacznie na te polityke powoduje, ze demokratyczna organizacja panstwa oraz podmiotowe traktowanie obywatelek i obywateli jako ludowego suwerena ulegaja erozji.

    Jednoczesnie widoczne jest, ze „zjednoczenie“ politycznej suwerennosci w unii rozszerza mozliwosci dzialania panstw czlonkowskich jako calosci. Pisze celowo zjednoczenie, bo czesto jest ono utozsamiane z utrata suwerennosci panstwowej. Tyczy to dzisiaj przede wszystkim sfery polityki miedzynarodowej. Dzisja jednak dotyka obszaru fiskalnego i gospodarczego.

    Owa sprzecznosc jest li tylko pozorna. Mysle, ze te konstrukcje uda sie politykom europejskim rozbudowac, zachowujac istniejace instrumenty chroniace poszczegolne panstwa czlonkowskie w sferze gospodarczej i podatkowej. Europa ma szanse i dwie drogi, tak mi sie przynajmniej wydaje, zmniejszajace odstep do rosnacych nowych azjatyckich poteg. Jednoczac sie politycznie osiagnie wieksze wplywy w polityce zagranicznej przy zachowaniu suwerennosci gospodarczej poszczegolnych panstw lub jednoczac sie gospodarczo zachowa suwerennosc polityczna posczegolnych panstw czlonkow. Obrazem idealnym byloby jednoczesne osiagniecie jednego i drugiego, co w dniu dzisiejszym jest politycznie niemozliwe (pojutrze owszem, bo stanie sie koniecznoscia). Dltego tez nie rozumiem braku cierpliwosci u Falicza. Z drugiej strony jest to li tylko pozornie sprzeczne, bo zakladajac, ze polityka rozumiana jako proces tworzenia nowych struktur i szukania sposobu rozwiazania struktur przestarzalych jest zdolna i gotowa do podjecia takich prob, wykorzysta ona oba wymienione dukty, aby zapewnic ww suwerennosc na obu obszarach. Wtedy jednakze bedziemy mowili o suwerennosci europejskiej i Panstwach Zjednoczonej Europy dzialajacych w systemie federalnym. Mam nadzieje, ze takie proby nie beda postrzegane w blogosferze jako kolejna farsa, ktora jak wiemy odegrana zostala w sadzie (chodzilo o barany). Jestem jednoczesnie przekonany, ze nikomu z powaznych politykow nie zalezy na tym, aby nas traktowac jak owieczki, bo to sie po prostu w codziennej polityce nie sprawdza.
    ET

  62. Proba niezolciowej poetyki Jasnego Gwinta…

    jasny gwint pisze:
    2010-04-09 o godz. 14:01
    Jakiś bęcwał pojawił się na blogu. Niestety ten bęcwał, mimo ostrzeżenia dalej grasuje. Kiedyś w takich przypadkach pomagało DDT lub Azotox.

    ET

  63. mag
    Wczoraj dałem Ci wsparcie w sprawie, jak to często czytam u Lewego, „Jędrka”.
    Uważam, że zawłaszczanie cudzego blogu jest nadużyciem, bez względu na wartość wpisów.
    Zostałem (zdarzyło się to ostatnio TO) zbanowany…
    A tylko powtórzyłem Twoje i vannelle pytanie.
    Ja się od dawna źle czuję na blogu Falicza
    Pozdrowienia
    PS
    ”Za bohaterami wstawil sie sam Put… przepraszam Tusk!”
    To próbka dowcipu p. A.F.

  64. Dziewczyny!

    Mozecie wyjsc z ukrycia!
    Blog przejal ET!

  65. Lewy, 14.18. Podziwiam dobry gust i poetyckie metafory. Trybuna Ludu, w porównaniu z dzisiejszymi szmatławcami prawicowo katolickimi wcale nie wyglądała tak bardzo źle. W każdym razie papier nadawał się do wielu celów, a najważniejsze że się palił. Musiałeś często czytać, stąd zapach kupy zalatuje Ci do dziś. Za czasów Trybuny budowano setki i tysiące złożonych i trudnych obiektów. Jak oni to potrafili? Sam pracowałem przy uruchamianiu niektórych. Dziś nie potrafią wybudować kawałka prostej autostrady nie mówiąc już o kosztownym, nikomu niepotrzebnym stadionie. Za dwa miliardy złotych, z których połowę rozkradziono, wybudowano kompromitujący bubel. Temat do szyderstw prasy międzynarodowej i dworowania w kabaretach. Dziś kupiłem cały sznur podniecającego Cię papieru w rolkach, natomiast nie udał mi się zrealizować recepty na dość prosty lek. W każdej z pięciu aptek obiecywano mi, że jutro. Podobno tak jest wszędzie. Zalała mnie żółć i pomyślałem o Tobie. Dla uspokojenia przeczytaj ciekawy felieton.
    http://www.monde-diplomatique.pl/index.php?id=1_1

  66. ET, 16.02. Bęcwałem, tak po prawdzie nazwał Ciebie w tym zamierzchłym już czasie Redaktor Passent. Ja dodałem znane wówczas skuteczne środki insektobójcze. W tym przypadku nie pomogły.

  67. Jędrek Szmendrek
    popisał się też tym wpisem, 17 X o 14:01

    vannelle 17 października o godz. 11:42
    Szanowny Panie redaktorze Passent,
    Mam intymne pytanie: Jak się Pan czuje na blogu Falicza?…”
    Vannelle,

    Jędrek: Czyzby apetyt na ménage à trois ?

    Wykluczyłem i wybanowałem sobie Jędrka z głowy, nie elaboruję tutaj z jakiego powodu, aby się nie powtarzać.

    Wyobrażałem sobie Jędrka jako bobaska, rozbrykanego i nie znającego miary, jego zdjęcie w sieci podobno jest, ale jako ekstrapolacja postarzającym graficznym programem o jakieś 50 lat. Gołego, z chorobliwym przerostem głowy, ale tylko w części służącej do gonitwy myśli po blogach. Trzeba czekać, aż bobasek dorośnie, albo ktoś wlepi mu klapsa. Rekonstruuję jego obraz, bo z pamięci też go wymazałem.

    p.s. Moje banowanie nie miało związku z powyższym. Ale było dziwne, 5-7 komentarzy pod rząd wyleciało, mam kopie kilku z nich. Starałem się zmienić sfromułowania i usunąć link, w przeszłości to pomagało. Tematem była błędna charakterystyka Ludwiga Erharda, oraz zjawisko Inwestycje Polskie w trójkącie Rostowski – Bielecki – Balcerowicz. Nic odkrywczego poza tym co mozna znaleźć na stronach GW-biz. Ale dziwne???

  68. Porozumienie ponad podzialami.
    Nowy chorazy lewicy (tytul nadany przez Passenta) po odwolanym meczu z powodu…deszczu – mowi (nieskromnie porownuje) „faliczem”:

    „- Źle budowane autostrady; za drogo, za długo, fatalna organizacja przy identyfikacji zwłok ze Smoleńska. Strach pomyśleć co będzie się działo, jak ta ekipa zacznie budować elektrownie atomową – mówił Palikot…”

    Wczesniej zauwazyl:
    „Tusk się skończył a nowego nie ma – podkreślił. – Jest taką kukiełką polityczną…”

  69. @stasieku !!!

    Na Miły Projekt Inteligentny!

    Jemu

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Wayne_Rooney

    do robienia swego wystarcza 600 słów, w tym połowa mdlących prohibitów, ale po Tobie spodziewałbym się większego zróżnicownia słownictwa.

    Przyłączasz sie do tych zaćmionych gości blogów, którzy moim oczom przedstawiają skargę: oto macie dowód mego zbanowania.

    Zablokowanie komentarza na blogu może mieć wiele przyczyn.
    Jedną z przyczyn jest rachciachowanie komentującego. Żaden blog nie pracuje według paradygmatu OLTP (Online Transaction Processing), czyli przetważania transkacji na bieżąco. Oznacza to, że komentarz może CZEKAĆ, może być usunięty ze strumienia wpisów na blogu bez zwrotnego powiadomienia i może być ofiarą proceduralnej niesprawności gościa bloga próbującego publikacji.

    Przyzwoite blogi (na przykład z redakcyjnymi felietonami e-Polityki oraz YouTube) stosują miniprocedurę powiadomienia mniej więcej takiego:

    nick – komentarz został uznany za spam

    Wiele blogów e-Polityki nie stosuje tej formy GRZECZNOŚCI.

    Ale skargi Jaseńka:
    O! popatrzcie! Tu siniaczek!
    to raczej dla dziecinnych mięczaków.

    Polityki nie stać na zatrudnienie czołowych specjalistów od helpdesku oraz sieciowych konferencji. Ale jest z każdym miesiącem lepiej.
    Jednak większość miniakcji to wpisy gości blogowych.
    Trzeba prostoduszności świętego Franciszka i pokory Mohandasa Karamchandy Gandhiego, aby traktować po królewsku piewców chamstwa, zadufkości i nienawiści.

    Dobro i rozsądek jest nudne.

    Gdy zaczniesz być @stasieku godnie traktowany, to część reklamodawców odejdzie od e-Polityki (uwaga: to szyderstwo).

    Szanuję Cię za powściągliwość.
    Ale przyłączasz się do łobuzów wołajacych: „Biją!”

    Tak oceniam sytuację.

    Rzadko kto tak jak @Lewy umie przyznać się do błędów postępowania na blogu. Ale czy Ty @stasieku chcesz, aby Gospodarz / Gospodyni wskazywała: „No i widzisz, z kim ja muszę pracować?”

    Głodni / głodne dyskursu są oblepiani / oblepiane kilkoma słowami neutralnymi okraszonymi chamstwem, kretyństwem i kłamstwem.
    I nie potradfią zacisnąć ust klawiaturze.

    Masowa obluda sprawia, że prawie nikt nie chce przyznać: prawa człowieka są także prawami do wyściełania sandałów butwiejącą słomą.

    Napisz coś pobudzającego myślenie i czucie Gości bloga. I nie skarż się.
    Nadzwyczaj mało osób z tych, którzy Cię drażnią nie potrafi westchnąć: „Dlaczego mi nie dałeś rozumu i gustu?”

    Jako bieżący zestaw Gości blogów e-Polityki rozczarowujemy milczącą większość.

    Dopuść do siebie okruszek winy. I wysil się. Nie jesteś robakiem.
    I pamiętaj o niezdolności do wyrażania uznania i podziękowań.
    Gdyby Daniel Passent przeprosił @jasnego_gwinta za swą degrndoladę i zamknął swój blog, to w Le Diplo JG napisałby by, że czas na pokutę.

    Są stany umysłu, ktorych wyleczyć sie nie da.

    Są ludzie uważający, że narzekanie jest bardziej obrzydliwe niż seks za pieniądze. A nasi współobywatele nawykowo lubią narzekać na kiepskość tej usługi. I deklarują, że tylko to zasłyszeli …

  70. ET
    A propos: stadion narodowy problemem narodowym, czyli „co świat powie”, co z „honorem Polaków”?
    Ano nic nie słychać na temat w Berlinie, Paryżu, czy NY.
    Skąd to arcypolskie poczucie odpowiedzialności zbiorowej i kajania się za każdą durnotę, niedoróbę, jakich dopuszczają się przeciez konkretni ludzie? Bo że każdy zwala na ONYCH, to oczywiste.
    Mucha do dymsji, Tusk do dymisji z powodu dachu i murawy.
    A co do niemożności wyjścia po 1989 z zaklętego kręgu silnie ukorzenionej mentalności ( w wymiarze jednostkowym i spolecznym) oraz dominacji tenoru spiskowego, masz absolutną rację.
    Po latach jest chyba jeszcze gorzej, bo odżyły stare upiory i pojawiły się nowe demony w starym stylu.
    P.S. Czy potrafisz „zabałakać”, no bo chyba sie w domu nasłuchaleś?
    Byłam we Lwowie w 2000 r. i 2 lata temu. Lwów przez te prawie 10 lat wypiękniał i stał się bardziej europejski (chciałam powiedzieć, wraca do swojej europejskości), ale prowincja na zachodniej Ukrainie – masakra. Czy Ty odwiedzałeś tamte strony?

  71. stasieku
    Witam Cię z wielka radością, bo przepadłeś jak sen jaki złoty.
    Zachęcam Cię do nawiedzania blogu Kowalczyka i Hartmana. Tam jest mniej duszno.

  72. Hipokryzja.

    Calkiem niedawno pisalismy z Kadettem o tym jak Andrzej Duda twardo postawil sie Rosjanom i uniemozliwil im zbeszczeszczenia zwlok i zrobienia fotoreportarzu o Marii Kaczynskiej.
    Widac mozna bylo.

    Pamietam jak obsmiano takie „bezczeszczenie”
    zwlok – bo „przeciez co w tym zlego?” i to przeciez „tylko mieso” itd itd.

    Teraz gdy ukazaly sie na internecie zdjecia ofiar oburzenie zatacza kregi.
    Oburzaja sie i Sikorski i Tusk.
    Czlonek Partii Palikota zostal zwieszony bo te zdjecia umiescil na wlasnych blogu.

    Potepienie jest jednoznaczne.

    Gdzie sa na naszym blogu ci „nowoczesnie” nie rozumiejacy:
    po co tyle chalasu z powodu „kawalkow miesa”.

    Swietnie to obrazuje hipokryzje i prawde o tych, ktorzy z wyniosloscia „tych lepszych” pogardzaja ciemnogrodem i wszystkimi co wedlug nich na te nazwe zasluguja

  73. Oczywiscie HALASU

  74. Wreszcie jakiś fajny, zrównoważony komentarz, w stylu mojego dawnego Passenta. A nie jakaś niepoczytalna jazda wściekliców z Wyborczej czy innego TVN , z PZPN i Grzegorzem Lato w tle. Ale i tak wszystkich przebił w nienawiści niejaki Kraśko z wiadomości TVP1. Ten rzeczywiście ma zadatki Wielkiego Językoznawcy!

  75. stasieku
    18 października o godz. 17:55
    ….
    Ja się od dawna źle czuję na blogu Falicza
    Pozdrowienia
    PS
    ”Za bohaterami wstawil sie sam Put… przepraszam Tusk!”
    To próbka dowcipu p. A.F.

    Specjalnie dla Ciebie Stasieku,

    Nie ja jeden widze putinowskie zachowania Tuska –
    zacytuje Kalisza:
    „….Tusk zachowuje się jak Putin.

    Te gospodarskie wizyty premiera Donalda Tuska … meldowanie gotowości ze strony minister Muchy wyglądają trochę putinowsko…”

    delikatnie powiedziane…

    2012-05-18 12:06

  76. stasieku – 17:55
    Nie daj się i poczuj się lepiej. Bez ciebie ten blog bardzo by stracił, a już i bez tego mamy dosyć strat. Wielu ciekawych ludzi już tu nie pisze, ale paru starych bywalców nie rezygnuje – chyba z przyzwyczajenia i braku motywacji do szukania miejsca gdzie indziej. Ja też ostatnio parę razy „wypadłam”, choć za nic w świecie nie wiem dlaczego?
    Staruszek wyraził przypuszczenie, że pewnie gospodarz mnie zwyczajnie nie lubi…
    Ja jednak składam to na zwykły przypadek, pech, albo też uroki…
    Zawiążę sobie czerwoną nitkę…

  77. http://www.youtube.com/watch?v=6eE8GY-KJT8

    Przed Faliczem * moze nas uratowac platna praca o ile takowa znajdzie
    albo rzady PiS-u i Kaczynskiego w Polsce wtedy Falicz zniknie.
    W kazdym innym przypadku nikt Falicza nie przegada.

  78. Jaka Europa?
    ET
    18 października o godz. 16:00
    „Czy podpisujac Umowe Lizbonska wyrazilismy zgode na budowanie Europy Federalnej. Bez watpienia chodzi tu o kwestie zasadnicza umozliwiajaca stworzenie nowego politycznego porzadku, w ktorym wszyscy Europejczycy chcieliby zyc. „

    Mój komentarz

    Problem fundamentalny dla Europy – jaka jedność, nie interesuje masowo obywateli, przynajmniej polskich.
    Generalnie jedność jaka jest teraz, jest wystarczająca dla przeciętnego obywatela. Granice otwarte, swoboda podróżowania, podejmowania pracy, handlu, swoboda komunikacji, unifikacja dowodów osobistych, mniej więcej podobne prawo drogowe. Czegóż więcej chcieć?

    Na tym koncepcja jedności Europy się wyczerpuje u zwykłego obywatela. Reszta, to wyższa polityka, do której lepiej się nie wtrącać, bo można palce w drzwiach przytrzasnąć. Tyle niezależności ile mamy jest w sam raz. Dalsza integracja mogłaby oznaczać oddawanie się w pacht. Po co nam to?

    Jeśli już mamy dyskutować, to wyłącznie w kontekście – dadzą te 78 miliardów Euro, czy nie dadzą. Oczywiście należne nam jak psu zupa, bo za co się męczymy w tych Brukselskich strukturach, jakaś rekompensata musi być.

    Jeśli dadzą, to problem zostaje odfajkowany, zainteresowanie jednością Europy w szerokich kręgach obywateli zostanie zredukowane samoistnie. Jeśli nie dadzą, to zainteresowanie wzrośnie chwilowo, lecz nie w celach analitycznych, tylko w kierunku narzekania, wymawiania, wołania – a nie mówiłem, że tak będzie.

    Współdziałanie państw w Europie rodzi się w wielkich bólach, paradoksalnie swoistym napędem integracji jest kryzysowa sytuacja, która z kolei narzuca takie ograniczenia, że Europa idzie zygzakiem, krok do przodu, krok w bok, zmyłka, tupot w miejscu i znów do przodu.

    Po raz pierwszy w dziejach kontynentu dochodzi do realizowania idei nigdzie na świecie nie zrealizowanej – scalania polityki kilkudziesięciu państw niebywale zróżnicowanych jeśli chodzi o tradycje państwa i prawa, kulturę niską i wysoką, poziom rozwoju gospodarczego i cywilizacyjnego.

    A krajanie jak to krajanie – wciąż wątpią, wciąż nie mogą uwierzyć w to, że Polska od kilkuset lat, to państwo zacofanym cywilizacyjnie, nie istniejące prze sto kilkadziesiąt lat, a i dziś zajmujące pod względem dochodu narodowego per capita miejsce w ogonie Europy.
    I że tego nie da się nadrobić myślą, zamiarami, obchodami rocznic bitwy pod Wiedniem, czy apelami „obudź się Polsko, tylko pracą.

    Polska będzie miała wpływ na sprawy Europy taki, jaką wyznaczą jej negocjowane ramy organizacyjne wspólnoty, potencjał gospodarczy i cywilizacyjnym, kapitał ludzki, oraz aktywna praca na polu polityki proeuropejskiej.
    Jaki kształt Europy wyłoni się z kryzysu i usiłowań polityków wspólnoty nie sposób dokładnie przewidzieć, ale ostrożnie prognozować można zacieśnienie integracji.

    Chyba to jest jedyna droga dla Europy i usiana nie tylko różami dla Polski. W każdym razie należy bardzo starannie pilnować, by dołków i barier na niej było jak najmniej.
    Pzdr, TJ

  79. stasieku
    18 października o godz. 17:55
    Ogromnie się cieszę ze jestes, bo juz obawialem sie, ze znikłeś jak nieodżałowani Zosieńka i Cynamon.
    Z tym banowaniem, to chyba sprawa jest prosta. Ja też wpisalem wsparcie vanelle i mag odnośnie przejęcia steru blogu Passenta przez samozwańca Jędrka i też mój protest song nie przeszedł. Powtarza się sytuacja z *Rejsu* Piwowskiego, gdzie Tym zbanował najpierw inżyniera Mamonia, a potem kapitana statku
    Ale wracam do banowania: chyba nowy Gospodarz wkurzył się, że w szalecie pojawił się kolejny napis *Kaowiec jest głupi* no i nikt już nie napije sie z nami piwa.
    Pozdrawiam serdecznie
    Ps
    Jedrek Ci sie odgryzl, powołując się na swojego idola Kalisza(tego, co to nieustannie rży w studio tv), że tamtemu Tusk też się kojarzy z Putinem. Jak się jeden głąb podpiera drugim głąbiem to wychodzi z tego cala kapusta, czy nie? parafrazując mojego ulubionego Konstantego Ildefonsa

  80. telegraphic observer
    18 października o godz. 21:14

    Jędrek Szmendrek
    popisał się też tym wpisem, 17 X o 14:01

    vannelle 17 października o godz. 11:42
    Szanowny Panie redaktorze Passent,
    Mam intymne pytanie: Jak się Pan czuje na blogu Falicza?…”
    Vannelle,

    Jędrek: Czyzby apetyt na ménage à trois ?

    Wykluczyłem i wybanowałem sobie Jędrka z głowy, nie elaboruję tutaj z jakiego powodu, aby się nie powtarzać. …”

    Niestety nie udaje Ci sie nie powtarzac TO.

    Swoja droga to Ty jestes kolejna osoba obok Vannelle zainteresowana moimi intymnymi relacjami z Gospodarzem.
    Niech pozostana …nasza tajemnica.

    Zaskoczony bylem, ze zabraklo Cie pod tematem chyba najwazniejszym od wielu wielu tygodni – bo dotyczacym ‚expose” i nowego rewolucyjnego podejscia Bieleckiego do roli panstwa w ekonomii ( przecieralem oczy bo wydawalo mi sie, ze przez Donalda przemawia duch Palikota i Kaczynskiego a nie Bieleckiego).

    Zaskoczony i rozczarowany bylem z innego jeszcze powodu, ze pomimo „expose” najwazniejszym tematem blogowiczow byl Smolensk… katy podejscia do pasa i gestosc mgly. Czyli to na czym sie wszyscy najlepiej znaja…

    Czuje przez skore, ze nowa afera smolenska tym razem ze zdjeciami – roztrzepywana od rana do wieczora przez media jest bardzo na reke PO.

    Beda tak dlugo krzyczec az sie odezwie Antek Policmajster i zraniony Kaczynski i nareszcie bedzie mozna sprowadzic „debate publiczna” na bezpieczne dla PO tory oszolomstwa.

    Jest mi autentycznie przykro, ze TeO-sia moderator nie wpuscil do piaskownicy !!!

    – moze tym razem zadzialalo kryterium merytoryczne… – elaborat na temat tego jakim nowatorskim i wspanialym pomyslem Bieleckiego jest gigantyczna ofensywa Serafinow w budowie RP – nawet dla Gospodarza mogla byc przegieciem.

    Wszystkim zaduszonym moimi wpisami proponuje : Przewijac!
    Choc wydaje sie, ze „magia” moich slow jest silniejsza od Waszej woli – probujcie.
    I piszcie jak najwiecej – ale na Boga nie o Faliczu.
    Piszcie o czyms ciekawym a juz najlepiej w zwiazku z felietonem Pana Passenta a nie o Waszym kiepskim samopoczuciu i niekoniecznie zawsze na to samo kopyto – wystarczy Falicz.

    ET – moglbys pisac nieco prosciej… bo mnie zwoje mozgowe bola – a wszystko czytam!

  81. Lewy
    19 października o godz. 5:38

    Lewy
    „Rece precz od Kalisza !”
    Cenie go i lubie – obok „rzenia”… jemu akurat do twarzy – to bardzo rzeczowy i inteligentny facet.
    Fakt,ze on rowniez dopatrzyl sie w Tusku Putina sprawia mi osobista satysfakcje.
    Palikot tez ma podobne opinie o Tusku co ja i jest to pelna zgoda ponad podzialami.

    Brak Cynamonow i Stasiekow moze po prostu wynikac z ich lenistwa albo z tego, ze juz napisali wszystko co mieli do napisania – zawsze mozna wrocic do ich starych wpisow.
    Nowe – byc moze – niewiele by sie roznily…

  82. TJ
    19 października o godz. 0:41

    Jaka Europa?…”

    TJ czy przepisales z jakiejs oficjalnej publikacji UE?
    Te piekne okragle ogolniki to chyba juz kazdy zna.
    „Trudno sie z nimi nie zgodzic”.
    Moze bys napisal jak to ma wygladac w praktyce.
    ” Polska od kilkuset lat, to państwo zacofanym cywilizacyjnie,
    …..
    I że tego nie da się nadrobić myślą, zamiarami, obchodami rocznic bitwy pod Wiedniem, czy apelami „obudź się Polsko, tylko pracą.

    Polska będzie miała wpływ na sprawy Europy taki, jaką wyznaczą jej negocjowane ramy organizacyjne wspólnoty, potencjał gospodarczy i cywilizacyjnym, kapitał ludzki, oraz aktywna praca na polu polityki proeuropejskiej….”

    „Kto kontroluje przeszłość, ten ma władzę nad przyszłością”
    George Orwell

    Zeby pojsc do roboty trzeba sie najpierw obudzic TJ-ocie…
    Dlaczego Bitwa pod Wiedniem i jej obchody maja uniemozliwiac budowanie potencjalu gospodarczego?

    To wszystko sa sztucznie kreowane dylematy.
    Nie da sie wyrwac polskiej rzeczywistosci (ani zadnego innego panstwa) z kontekstu kulturowego i historycznego.

    Sukces jest budowany to poczuciu wspolnotowej tozsamosci.
    Wiara w to, ze wszystko zalatwia miliardy jak sam piszesz jest wiara naiwna.

    Osiagniecie ‚Nowoczesnosci” przez amnezje historyczna ???

    Obudz sie TJ!

  83. TJ-ocie,
    Nie wmawiaj nam, ze mamy wybor:
    przeszlosc albo przyszlosc.
    To sztuczna alternatywa.

    Sukces narodu jest budowany na poczuciu wspolnotowej tozsamosci.

    „Naród bez dziejów, bez historii, bez przeszłości, staje się wkrótce narodem bez ziemi, narodem bezdomnym, bez przyszłości. Naród, który nie wierzy w wielkość, i nie chce ludzi wielkich, kończy się…”

    prymas Stefan Wyszyński

    „Kto zapomina o przeszłości, nie może myśleć o przyszłości…”
    Jarosław Struczyński

  84. @mag 18 października o godz. 12:59

    Na koniec przytoczymy refleksję Artura Zawiszy, napisaną na „fejsie” w czasie wczorajszych [wtorkowych] opadów deszczu:

    „Chwila prawdy o Polakach: co prawda po katastrofie smoleńskiej wybory wygrali Komorowski i Tusk, ale po katastrofie na Stadionie Narodowym – wybory wygra Kaczyński, ich wynik dzisiaj się rozstrzygnął.”

    ***
    Czy więc Amber Gate, Afera Hazardowa, Afera z Sawicką i sto innych afer za rządów PO nie dołoży partii Donka tak mocno jak „narodowy przekręt” i „dach przeciwsłoneczny”? Przecież nie tylko nie zamknięto dachu, ale nie przejmowano się prognozą pogody, drenaż im nie działa, murawa śmierdzi od meczu z RPA, rzeczniczka PZPN nie mówi w obcym narzeczu (po angielsku), dach im się nie zasunie jak pada, bo siłowniki jakieś nie wytrzymają… I nikt nie czuje się winny! To chyba najlepsze. Tuska i Muchy nie ma. Utopili się w kałużach deszczowych. FIFA siedzi cicho. Lato odchodzi i ma w nosie wszystko i wszystkicj. Trupy nie wypadają z jego szaf, ale leżą na biurku pokotem. Dyrektor NCS kompromituje się wypowiedziami, że wszystkiemu winien jest deszcz… To może być ciekawa jesień.

    @Andrzej Falicz 18 października o godz. 14:08

    No, nie całkiem do końca Tusk się wstawił, i nie do końca się naszym bohaterom upiekło. Sąd orzekł jednak o „winie”. Kolejne orzeczenie, które mija się z poglądem społeczeństwa, a bezspornie sąd wydający wyrok w IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ powinien mieć na uwadze normy ustanowione przez naszego społeczeństwo.. O jakiej szkodliwości społecznej można w tym przypadku mówić? Zabawili się fajnie chłopcy i było wszystkim wesoło. Sprowadzili raczej temat do komizmu całej sytuacji a nie absurdu i skandalu. A co, mieli raczej krzyczeć Tusku m….e, twój rząd obalą kibole???

  85. Jak sie manipuluje informacja:
    Gazeta podaje:
    „Po dwóch godzinach kłótni, głównie z Wielką Brytanią, Polska uzyskała satysfakcjonujące zapisy o ewentualnym mechanizmie finansowym dla eurolandu. – Będzie on „odseparowany” od negocjacji budżetu całej UE – powiedział premier Donald Tusk po szczycie UE….”

    I teraz po pierwszym czytaniu wydaje sie, ze Tusk twardo klocil sie z Cameronem by wywalczyc w koncu lepszy wynik dla Polski…
    I to jest ta manipulacja!

    Prawda natomiast jest, dyskusja miala miejsce miedzy Cameronem, Hollande-m i Merkel.
    Tusk zas bojowo kiwal glowa… bo nic nie mial do powiedzenia i jego opinia srednio sie liczy.

    A po zakonczeniu negocjacji WSZYSCY oglosili zwyciestwo….

  86. Obiecuje odszczekac pod stolem jezeli ktos pokaze mi jakies miarodajne nie-polskie zrodlo udawadniajace fakt – 2 godzinnej klotni Tuska z Cameronem… (gdzie nasz premier nie byl glownie biernym obserwatorem negocjacji.)
    zakonczonej heroicznym zwyciestwem Tuska i obrona polskiej racji stanu.

    http://www.wprost.pl/ar/353323,1/Tusk-klocil-sie-z-Cameronem-O-budzet-UE/
    „…Tusk kłócił się z Cameronem. O budżet UE
    2012-10-19 07:07

    Po dwóch godzinach kłótni głównie z Wielką Brytanią Polska uzyskała satysfakcjonujące zapisy o ewentualnym mechanizmie finansowym dla eurolandu – informuje premier Donald Tusk…”

  87. Wiesz Jasny gwincie jakieś 20-22 lata temu spotkałem się z grupą Polaków w Saint Etienne.Popijaliśmy czerwone wino, a naprzeciwko siedział brodaty gość w wyciągniętym na wszystkie strony swetrze; słowem typowy w owym czasie okaz solidarnościowego fundamentalisty(taki trochę Andrzej Gwiazda). Ponieważ rozmowa się nie kleiła, więc zacząłem opowiadać o wrocławskiej Pomarańczowej Alternatywie, majorze Frydrychu i o tym jak pomarańczowcy chodzili po ulicach miasta i dzielili się z przechodniami niczym wigilijnym opłatkiem, kawałeczkami papieru toaletowego. Poza tym przechodniów przepraszali za te 30 milardów długu, że to oni nieopatrznie zrobili, ale obiecywali, że już więcej nie będą. Milicja ich scigała i było kupa śmiechu.
    Ale wrócę do solidarnościowca w swetrze; w miarę jak kontynuowałem moją opowieść jego mina robiła się coraz srożsa i wreszcie zaczął mi wymyślać: że tu nie ma nic do śmiechu, bo komuchy dalej rządzą(było to jeszcze przed okrągłym stołem), że zamiast opowiadać takie bzdury, trzeba poważnie zastanowić się co robić. Nie wiele brakowało a doszłoby do bójki.
    Otóż Ty, Jasny gwincie przypominasz mi tamtego ponurego gościa, za grosz poczucia humoru, tylko jojczysz jak to jest źle, a jak to kiedyś budowano sprawnie i szybko. Ze te dziś stadiony za miliardy, niedokończone autostrady.
    W moim rodzinnym wojewódzkim mieście władza ludowa zebrała sie w sobie i zdecydowała się na dwie poważne inwestycje: panoramiczne kino i kryty basen. Otóż budowa kina trwała 5 lat, a basen zaczęto budować jak byłem w podstawówce, a został oddany do użytku jak już skonczyłem studia.
    No ale Ty i tak wiesz lepiej, jak ten Twoj blizniak rewers z Saint Etienne

  88. Ponoć na początku było słowo.
    Raczej na końcu będzie Falicz.

  89. Lewy, 9.42. Z tym obsesyjnie dręczącym Cię papierem zrolkowanym to jest głębsza historia. Byłoby nietaktem tutaj opisywać w jaki sposób czynność przypisaną tym rolkom wykonywali nasi bohaterscy przodkowie jeszcze w IIRP. Daruję Ci tego. Rzecz jednakże w tym, że po długich latach realnego istnienia PRL, Tobie pozostał w pamięci tylko ten rodzaj papieru. Nic więcej. Żółć, gorycz, śledziennictwo i szyderstwo. Do tego dręczy Cię nostalgia za utraconym czasem. Mnie w pamięci pozostało znacznie więcej, rzeczy dobrych i złych, które w sumie stanowią logiczną całość mojej biografii i biografii milionów rodaków. We środę brałem udział w starodawnej auli Collegium Maius UJ w uroczystości odnowienia doktoratu Profesora Marka Waldenberga. Rzecz w tym, że u niego zdawałem dawno temu pierwszy mój egzamin z podstaw marksizmu i leninizmu. Podstawą tych podstaw była historia WKPb. Było to coś strasznego, za co nienawidziłem szczerze Waldenberga i cały marksizm. Wspominaliśmy razem ten czas z odległego dystansu. I przeszło nam. Jemu WKPb a mnie nienawiść do niego. Profesor pochodzi z dalekiego Wołynia i ciągnie za sobą typową historię Polaków z tamtych terenów. Przeżył wojnę, terror, studia w Krakowie, karierę wykładowcy marksizmu, piękną kartę roku 56 i działalność naukowca owocującą dziełami i wykładami na wielu uczelniach Europy. Pozostał wierny lewicy i cieszy się szacunkiem w środowisku. Napisał dzieło życia pt. „Rozbicie Jugosławii” w którym ujawnia zbrodnie poczynione na tym narodzie przez tzw społeczność międzynarodową, NATO i wielu prominentnych polityków wolnego świata. Była to bardzo miła i podniosła uroczystość na prastarej uczelni. Mojej uczelni. Pokazano pokrętne i skomplikowane losy tych tragicznych pokoleń. A kundel zawsze pozostanie kundlem.

  90. Non Possumus
    A czy ja twierdzę, że wszystko jest super?
    Natomiast „chwila prawdy o Polakach” wyrażona przez Artura Zawiszę dosłownie mnie poraziła.
    Trzeba miec wrażliwość hipopotama i być skończonym bałwanem, by zestawiać katastrofę smoleńską i katastrofę na Stadionie Narodowym.
    Gratuluję ci wyboru autorytetu moralnego.

  91. Kolejna bardzo ważna inicjatywa prezydenta Komorowskiego (po wystąpieniu w ONZ) jest cenzurowana w mediach w Polsce, ogłupiających społeczeństwo (nie)składanym dachem nad narodową areną igrzysk w Warszawie. Prezydent zebrał dziś szefów banków centralnych z ponad 20 krajów i rozmawia z nim o roli tych instytucji, przyczynach kryzysu i metodach z niego wyjścia. Media nie informują. W TVP Info pojawiła się migawka z otwarcia spotkania, ale kiedy Pan Prezydent poprosił o zabranie głosu przedstawicieli poszczególnych krajów, relacja została natychmiast przerwana. Szkoda, bo chętnie usłyszałbym opinię szefa banku centralnego Chin na przykład, obecnego na spotkaniu, a dla rozrywki, może w przerwie, także gościa z Izraela.

    Media nie zaniedbują za to tematu smoleńskiego, czasem płynie z tego nawet pożytek, gdyż po wczorajszej publikacji przedruków z byłej rosyjskiej dyplomatki, istnieje szansa wyjaśnienia kolejnej narodowej tajemnicy Poliszynela. Po niedawnym ujawnieniu cząstki amerykańskich archiwów świat uzyskał udokumentowaną pewność, że bolszewiccy komisarze powszechnie znanej proweniencji, jeszcze przed napaścią na Polskę wspólnie z Niemcami, zaplanowali całkowitą eksterminację polskiej inteligencji, a Katyń oraz GUŁag (prawdopodobnie także Powstanie Warszawskie) były częścią realizacji tego planu. W kwestii Smoleńska w kontekście słynnych zdjęć media piszą tak: „Z materiału w blogu Sizycha wynika, że wydarzenia, które rozegrały się 10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiem, mogły być z góry zaplanowane i mieć rytualny charakter” .

  92. Bardzo mi przykro panie Redaktorze ale nikt z Niemcow nie interesowal sie polskim dachem /ha to stare przelenstwo polnische Wirschaft ..?/
    kto by pomyslal ,przynajmniej teraz mamy Dach ,czyli zawsze jakas wieksze mozliwosci ?..
    Niemcy grali za to 4:0 i na koncu zremisowali 4:4 ze Szwecja i nikt nie
    wie TEZ co to bylo ? Zdarza sie ,po prostu sie zdarza !..
    / no w kazdym razie w Niemczech nie ma Ministerstwa Sportu ,nie maja
    biedny narod … a oni tez lubia wyrzucac tych u gory ..och lubia !/
    Pozdrawiam
    ps . Serdecznie ciesze sie ze Polacy maja stadion z dachem /i zapewne z czasem ,naucza sie go uzywac ,moze kwestia przyzwyczajenia ?/.

  93. mag 19 października o godz. 10:40

    Przecie zupełnie nie o to chodzi. Przecież nie tylko Smoleńsk lecz wiele innych afer… Nie na tym polega analogia. A historia już nie raz pokazała, ze właśnie od tego typu „niepoważnych” rzeczy jak to nasze „największe akwarium świata” dochodziło do czegoś znacznie poważniejszego. Świadczą o tym zresztą najnowsze badania, że Polacy mają już tego po prostu dość… Mowa nie o Tusku, nie o PO, ale o obecnej sytuacji.

  94. @Lewy
    19 października o godz. 9:42

    Bawi mnie Twoje przekomarzanie z „Jasnym gwintem”. Na temat okresu „wolności” w porównaniu z PRL mam własne przemyślenia. Gdyby mnie ktoś zapytał, kiedy żyło mi się łatwiej, to rzecz jasna powiem, że teraz: Pełne sklepy, taka sobie emerytura, ale niewielkie potrzeby. Zasadnicza różnica jest psychiczna. W PRL wierzyłem w postęp i w moim przypadku miał miejsce, było mi coraz lepiej. Oczywiście niebagatelną rolę odgrywały moje dodatkowe zarobki za granicą, których np. koledzy niekoniecznie mieli. Niektórym pomogłem załatwić staże. Jeśli się długo nie utrzymali, to ich wina, ja zaskarbiłem sobie przychylność (a więc i fundusze) moja pracą zarówno szefa jak i kolegów – choć to drugie nie było łatwe przy znanej mentalności Francuzów.

    Teraz byłbym wesołym staruszkiem i na lekarzy mi emerytura wystarczy, ale boję się nieuniknionego krachu gospodarczego państwa, już ogołoconego z wszelkich własności i martwi mnie zegar Balcerowicza. Zatrzymał się tylko pozornie.
    Dlatego niegłupio byłoby powiedzieć, że żyło mi się „lepiej” w PRL (Gierkowskim), bo spokojnie patrzyłem w przyszłość. Teraz mogę tylko liczyć na to, że wcześniej pójdę nogami do przodu – niż n-ta Rzplita, więc powiedziałbym jak „ktoś tam”: „Apres moi le deluge”!!

    PS
    Nie będę się już męczył na blogu z francuskimi ogonkami, bo „Francuzi” wiedzą, a reszta i tak nie zauważy.

  95. PSPS

    Zapomniałem dodać, ze ostatnio miałem miłe przypomnienie mankamentów życia w PRL – długa kolejka do rejestracji w szpitalu w Katowicach i całkiem PRLowską rejestrację w moim mieście. Telefon, maile, portale poszły w kąt i o 7-ej rano rejestrują 5 osób na dany dzień. Kto się nie załapie idzie znów w nocy do kolejki, albo płaci „staczom”. Pójdę do prywatnego gabinetu – na telefon.
    W ten sposób staliśmy 3 dni i 3 noce przed sklepem AGD po zamrażarkę (rodzina plus znajomi). Gdy wybiła godzina prawdy jedyna mała (100l) zamrażarka była uszkodzona i musiała żona kupić 200-litrowe bydlę. Obecnie bratanica trzyma tam mięso po świniobiciu, a potem wyłącza! Jeszcze działa!!!
    Nasze ekstremum – pół cielaka oprócz warzyw z ogrodu i owoców.

  96. @Marek
    19 października o godz. 11:00

    Coś mnie trafia, gdy ktoś zbrodnię wojenną przywódców polskiego podziemia – zwaną „Powstaniem Warszawskim” – przypisuje Rosjanom. Już lepiej obciążyć nią zwyczajowo Tuska i jego dziadka.

  97. No i jak Cię nie lubieć, jasny gwincie. Wyzywasz od kundli, bo kundel nie akceptuje Twojej wizji tamtych czasów. A pomysleć, że jesteśmy z tej samej alma mater, pomyślec, że znałeś Piotra Skrzyneckiego, a w Tobie ani krzty poczucia humoru. Spotkałeś swojego ukochanego prof.Waldenberga, z którym ja nie miałem przyjemności studiować marksizmu-leninizmu, więc cieszę się, że Ci na tym spotkaniu było dobrze. Ja też niedawno spotkałem Jasia Kucie i tez było mi bardzo dobrze.
    Z powazaniem lewy kundel

  98. ….Sukces narodu jest budowany na poczuciu wspolnotowej tozsamosci…powyzej zdanie typowego „narodowca” (czyt. Falicza).

    ET

  99. do Falicza,
    Jade wlasnie do Swinousjcia do Sowy, nastepünie do Ahlbeck na rybe lub vv. Stad moje kilkudniowe milczenie. Zycze powodzenia i aspiryny w wystarczajacej ilosci. Ja ciesze sie cieplym powierzem z poludnia, dobrym jadlem i nie przeszkadza mi brak aurtostrady w kierunku wybrzeza.
    Z powazaniem.
    ET

  100. @ Antonius

    Niech Cię nie trafia Antoniusie, gdyż nikt tej zbrodni nie przypisuje Rosjanom.

  101. ET
    19 października o godz. 14:43

    do Falicza,…”

    Ja sie pakuje i lece do Polski.
    Bedzie okazja skonfrontowac rzeczywistosc z przekazem medialnym.
    Halibucik! pychota.
    Pozdrowienia

  102. ET
    19 października o godz. 14:37

    ….Sukces narodu jest budowany na poczuciu wspolnotowej tozsamosci…powyzej zdanie typowego „narodowca” (czyt. Falicza)…”

    Prosze mnie nie wyzywac od typowego!

    Panie ET czy istnieje jeszcze cos takiego jak narod czy to juz jest wstydliwe slowo?

    Pytam bo „za moich czasow” narody istnialy – a teraz wszystko sie tak predko zmienia i nie czuje tryndow.

  103. Teorie spiskowe najlepiej tłumaczą świat
    Marek
    19 października o godz. 11:00
    „Kolejna bardzo ważna inicjatywa prezydenta Komorowskiego (po wystąpieniu w ONZ) jest cenzurowana w mediach w Polsce, „

    „…bolszewiccy komisarze powszechnie znanej proweniencji, jeszcze przed napaścią na Polskę wspólnie z Niemcami, zaplanowali całkowitą eksterminację polskiej inteligencji, a Katyń oraz GUŁag (prawdopodobnie także Powstanie Warszawskie) były częścią realizacji tego planu. W kwestii Smoleńska w kontekście słynnych zdjęć media piszą tak: „Z materiału w blogu Sizycha wynika, że wydarzenia, które rozegrały się 10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiem, mogły być z góry zaplanowane i mieć rytualny charakter” .

    Mój komentarz
    Spiskowy ogląd świata króluje na blogu – prezydent odbywa tajne spotkania z bankierami, katastrofa smoleńska kontynuacją tajnego planu bolszewickich komisarzy spełniającym kryteria rytualnego mordu.

    Oraz istnieje szansa, ze po składnych i precyzyjnych wypowiedziach mieszczanina z Barnaułu i zagubionej celebrytki ze Śmierszu, NKWD, Specnazu i GRU razem wziętych nareszcie poznamy prawdę o mordzie.
    W Smoleńsku katastrofy nie było, samolot wylądował, pasażerowie zostali rozstrzelani z granatników, szczątki wysadzone serią wybuchów administrowanych z Łubianki, na miejscu był rabin, który wystawił dwa dokumenty – poświadczenie o wykonaniu umowy oraz świadectwo o rytualności mordu.

    Przychodzi czas na prawdę. Okazuje się, że wszystko składa się do kupy. Powstanie Warszawskie – mord rytualny, Katyń – mord rytualny, Smoleńsk – mord rytualny.
    Prezydent Komoruski i bankierzy po co się spotykają? Przygotowują coś. Bądźmy czujni.
    A mówiłem, że analiza Protokołów, to poważna sprawa. Tam wszystko jest zapisane.
    Pzdr, TJ

  104. @staruszek poświecił mi 2 ekrany 17”, (100%), a zaczął ślicznym zawołaniem:
    Na Miły Projekt Inteligentny!
    Czytam Cię staruszku zawsze starannie, często nie rozumiem zawartych w Twoich komentarzach wyrafinowanych wątków, ale oryginalność formy Twoich śladów na blogu, a także nasza, osobista znajomość, przykuwa do tekstu pod nickiem staruszek.
    Pozdrawiam serdecznie i zapewniam, że masz przynajmniej jednego, pewnego czytelnika – stasieku.

  105. Antonius
    19 października o godz. 12:54
    Co ty za herezje opowiadasz. Przecież to niemożliwe, zapytaj jasnego gwinta. Zadnych kolejek nie było, bo wszyscy radośnie budowali co się dało, oprócz kundli i bumelantów.

  106. Najważniejszą rzeczą, jaka doprowadził do perfekcji pan Tusk to to, ze znakomicie potrafił dostosować nasze polskie wady do tego, ze już od 5 lat rządzi w Polsce i końca nie widać i nie będzie, chociaż wszystko co miało upaść (lub zalać?), upadło, fizycznie i mentalnie.

    Ze tak jest, to niewątpliwie talent tego pana w nic nie robieniu od początku swojej zawodowej drogi życiowej, o czym tu i owdzie można przeczytać. Tylko polityka, taka swego czasu opozycyjna niejako, potem to już bez zabarwienia. Nijaka, czyli taka, jak ten pan, chociaż niebezpieczna wielce, bo jak jemu nie zależy na niczym, to innym, jak najbardziej, co ostatnio coraz częściej widzimy zarówno ze wschodu, jak i z zachodu.

    A Polacy, jak te gęsi idą w to, co ten pan proponuje, bo tez nieboraki nie maja wyjścia. Języków nie znają, z TV sączy się właściwy program, a przecież nikt już prawie nie czyta w tym kraju. W towarzystwie, czy nawet w rodzinie nikt myślący inaczej nie potrafi się przebić ze swoim głosem, bo zostanie co najwyżej obśmiany lub po prostu niezrozumiany.

    Jest lepiej niż za PRL-u. Autentycznie.

    Wtedy trzeba było, jak niektórzy uważali, „sprzedać dusze diabłu”, by coś mieć z życia, teraz tylko wystarczy nie być przeciwko.

    To łatwiej. Dlatego jest, jak jest i tak będzie.

  107. Andrzej Falicz
    19 października o godz. 8:01

    Pan kardynał Wyszyński głupstwa plutł……
    Spoglądając na globus i konfrobtując z własną wiedzą, z łatwością określisz, gdzie istnieje mnóstwo narodów bez państwa, pisanej historii.
    Ba- nawet bez określonego terytorium.
    Dalej istnieją narody koczowników, państwa o sztucznie wyznaczonych przez kolonizatorów granicach, zamieszkałe przez różne narody, plemiona, klany, grupy etniczne…..

    Nieznajomość świata przez kardynałów, nie zwalnia Ciebie od myślenia i krzewienia WIEDZY, a nie przekłamań.

    Ps.
    O Kurdach, Baskach, Szkotach, Katalończykach, pewnie słyszałeś?

  108. 10% poparcia dla rzadu Tuska i jego expose!
    (z tego 9% miesci sie na tym blogu…)

    Polacy oceniają exposé i plany rządu:
    30 proc. Polaków uważa, że premier i rząd powinni jak najszybciej podać się do dymisji.
    Tyle samo woli taki rząd niż pisowską alternatywę.

    Jedynie:
    10 proc. respondentów, oceniając exposé premiera Tuska oraz ogólnie plany i politykę rządu, wskazało, że „rząd premiera Tuska przedstawił dobry i realistyczny”

    Więcej pod adresem http://www.polityka.pl/kraj/1531539,1,polacy-oceniaja-expos-i-plany-rzadu.read#ixzz29l1hExzx

  109. O tym ze blog en passent został zawłaszczony przez Falicza i Kadeta Bieglera pisałem juz chyba rok temu. Cieszy mnie niepomiernie że wreszcie zaczeli to dostrzegać takze inni, na pozór dociekliiwi blogowicze, którzy jednak nie widzieli nadchodzacego tsunami.
    Ale cieszmy sie że wśród wspomnanych Wandalów lub Hunów, czy innych Mongołow i Tatarów zalewających cywilizowana Europe, trafili sie nam tacy EKSPERCI od WSZYSTKIEGO jak wspomniani AF i KB.
    Bo naprzykład KB jest najwiekszym ekspertem na połnocnej pólkuli od futbolu, tenisa, zamachu smolenskiego i ekonomii , a AF na półkuli południowej od CAŁEJ RESZTY.
    Mozemy wiec byc spokojni ze ich homilie przekazują nam cały zasób swiatowej wiedzy.
    Z kolei Non Possumus dba o wartosci religijne i przygotowuje nas do nadejścia królestwa niebieskiego, wiec NIE LEKAJMY SIE !!!.
    Wszystko bedzie dobrze !
    Uwierzmy tylko w madrości AF, KB, i NP a wszelkie łaski i błogosławienstwa spłyna na nas ze wszech stron.
    Tylko zeby mi nie było zadnego dyskutowania i odszczekiwania sie Trzem Medrcom Blogowym !!!

  110. Ps.

    Czesław Miłosz ukrywał, ale nie zawsze, swoje lekceważenie dla niby-politycznych działań Giedroycia, jego przesadnych zaangażowań w to, co się w Warszawie działo między władzą a opozycją literacką. „Dlaczego Ty zakładasz – pisał – że rząd w Warszawie robi same okropności. Jakbyś był na ich miejscu, też byś coś robił, np. w sprawie wariatuńcia Kornackiego. (…) Trudno tolerować wszystkich chorych na rozmiękczenie mózgu”. Iwaszkiewicz, którego tam znieważają, nienawidzą i którym niejeden niedorastający mu do pięt pogardza (wówczas tak było), „być może okaże się kiedyś, że pomógł większej ilości ludzi i uratował więcej spraw niż niejeden niezłomny”. Miłosz miał przekonanie, że systemy władzy nie stanowią domeny wydzielonej, są uzależnione od ducha czasu i miejsca, dotyczy to tak samo Ameryki, jak krajów bloku wschodniego, i dobrać się do ustroju, do jego spoiwa wewnętrznego można tylko środkami intelektualnymi, filozofią, teologią
    http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/bronislaw-lagowski-jeszcze-o-listach
    =============

    Zdecydowanie mądrzejszy jest cytat z Miłosza….
    Pewnie dlatego, że podróży zagranicznych nie odbywał jedynie do Watykanu- jak Wyszyński.

    Przeglądałem ostatnio historię Polski.
    Prawie za każdą klęską czy nietrafioną polityczną decyzją stał jakiś nuncjusz apostolski. Dziwna koincydencja……

  111. @mag, 22:08
    Nie przepadłem, Droga mag, mam się dobrze, w ostatnich dniach opróżniałem rynny z igieł, włażąc po drabinie do miejsca operacji. To kilka dobrych metrów, a w żołądku ślady Valpolicella Zenato – czujesz te niepewność, he?

    Ochota na czynny udział w en passant przechodzi, kiedy absurd wydarzeń politycznych przekracza wyobraźnię.
    Cieszę się, że nie osłabłaś, Twój głos rozsądku zawsze trochę koi.
    Pozdrowienia
    PS
    Mam Cię w oczach (pewność 80%), jak wychodzisz – chyba na papieroska – z pewnego panelu Krytyki Politycznej.

  112. @Andrzej Falicz
    Porady w rodzaju „przewijaj!” nie powinny być adresowane do starych blogerów en passant. Oni, w tym stasieku, nie mają wątpliwości, co Pan napisze. Ja myślę o nowych, potencjalnych uczestnikach naszych sporów! Ci zaglądają pierwszy raz na elitarny blog i widzą co chwila jednostronne teksty Andrzeja Falicza i często rezygnują z umieszczenia wypowiedzi.
    To, co piszę, jest oparte na wnikliwej analizie „dynamiki nowych wejść”, która dramatycznie się obniża.
    A wg mnie całe piękno blogowania polega na różnorodności nie tylko ideowej/politycznej a bardziej na formach wypowiedzi, jeśli nie pojawiają się dzięki technice c&p.

  113. @Lewy
    A nie żal Ci Kartki z podróży?
    Kilka tygodni temu widziałem kogoś bardzo podobnego, z opaską na czole, z małym plecakiem, jak szedł w okolicach Powsina, szlakiem pieszo-rowerowym. Serce mi zabiło, zsiadłem z roweru, chciałem zagadać, ale po chwili zobaczyłem podążających za tym jegomościem dwójkę dzieci i kobietę – to były jego dzieci i jego kobieta, wywnioskowałem po podobieństwie ubraniowym.

    Cynamon, Zosieńka – popatrz, jak ciepło wspominamy tych samych Najmilszych. Ile razy zawdzięczaliśmy Im uśmiech o poranku…
    Ściskam Cię Lewusie, mam nadzieję, że kupka odłożonych na emeryturę EUR dochodzi Ci do (…) i możesz pisać, pisać, nie uprzykrzać się rodzinie.
    Abyśmy zdrowi byli, a viagrę używali na zatwardzenie!
    Do następnego!

  114. @telegraphic observer
    Dawnośmy się nie kłócili.

    Walę serię jak Jędruś (u mnie to kindersztuba), ale spoko, na Tobie skończę.

    Mam pytania „ekonomiczne”.
    Dlaczego mówi się „kryzys”, jeśli się planuje, że będzie lepiej o 2%?
    Dlaczego podnosi się wrzask po podniesieniu VAT o 1%, a względna cisza panuje, kiedy „podatek inflacyjny” przekracza 1%?
    Pozdrowienia
    PS
    Za głębokiej komuny odwiedziłem biznesowo Wiedeń i jako obywatel PRL, głodny znamion rozpasania Zachodu, obejrzałem film „Kaligula”. Sir John Gielgud, Helen Mirren, Malcolm McDowell w roli tytułowej – takie gwiazdy, pomyślałem. Było ostro na te czasy. Teraz to bajka dla dzieci.

    Kilka dni temu pobrałem nieocenzurowaną wersję z Internetu (ca 2GB) i przeżyłem szok w innej niż genitalna golizna warstwie.
    Fizyczne podobieństwo Kaliguli (taż młody Malcolm) do młodego Donalda Tuska niesamowite!
    Już widzę jak Jędrek zabiera się do skomentowania moich wrażeń aby uwypuklić inne podobieństwa obu cesarzy…
    „Cysorz to ma klawe życie…”
    Jędrek, wal śmiało!

  115. Tusk ala Putin

    „….Nie wiadomo, czy za apelem premiera Tuska i ministra Gowina o uniewinnienie kibiców, którzy wdarli się na murawę zalanego deszczówką Stadionu Narodowego krył się piar wobec kibiców czy strach przed skandalem do którego by doszło, jeśli te raczej happeningowe wybryki zostałyby surowo ukarane

    …. za przeskoczenie na płytę stadionu grozi do trzech lat więzienia.

    Niezależnie jednak od motywacji, obaj politycy najwyraźniej zapomnieli, że nie tylko nie są przełożonymi sędziów (jak niedawno mówił prezes gdańskiego Sądu Okręgowego), ale nie są nawet wujaszkami, na których rady i sugestie sędziowie czekają.
    ….
    Ich wypowiedzi są jednak fatalne przede wszystkim z tego powodu, że ten czy ów Polak może zapytać: a jakie byłyby wyroki, gdyby nie sugestie, by nie powiedzieć presja, premiera i ministra.
    ….

    To właśnie dlatego, by nie było presji, a potem wątpliwości co do niezależności sądu, art. 13 prawa prasowego zabrania wypowiadać w prasie opinii co do rozstrzygnięcia w postępowaniu sądowym przed wydaniem orzeczenia w pierwszej instancji. Dlaczego ten zakaz ma nie obowiązywać premiera i ministra sprawiedliwości? …”
    Marek Domagalski

  116. Antonius
    19 października o godz. 12:38
    Wiesz jak Cie cenię, twój spokój, ironię w stosunku do siebie samego.
    Co mnie zadziwia u jasnego gwinta; że on niby dużo czyta, ale nie rozumie , ze nasz czas powoli mija i ze nie ma tu nic do rzeczy zmiana ustroju. Jemu się wydaje, że jakby PRL trwał, to on by był wciąż młody i wszystko przez tych styropionowców i oczywiscie Tuska.
    Ja wiem , ze nie jest idealnie, a nawet dla wielu ludzi dobrze, ale chyba ten świat, ten padół płaczu nie jest dobry dla nikogo, tak to jakoś urządziła opatrzność (dla wierzących), przyroda (dla nie wierzących)
    Antoniusie, jesteś jednym z medrców

  117. … blog przejął ET …

    a ja głupi uwierzyłem

  118. Oczwiscie. Wież? Ale,wciaz mi sie placza polskie i francuskie litery .Desolé

  119. stasieku
    Jeśli ten panel w Nowym Wspaniałym Świecie (ktorego juz nie ma) był jakoś tak latem, to byłam ja.
    Fakt – wychodziłam na paieroska i rozglądałam się za TO, ktorzy nawalil, bo cos mu wypadlo, ale widziałam się z nim dzień wcześniej. Trzeba było podejść!
    Tak, czy owak – nie wymiękaj. Nie można oddawać blogowego(ych) pola(ól) walkowerem.
    Pozdrawiam ciepło.

  120. @ TJ

    Zaraz, zaraz, nie tak naraz. Nie ma żadnego spisku TJ-ocie, przeciwnie, 100% głasnosti i całkiem otwarta już okupacja Polski, podczas której prezydent Rzeczypospolitej jest cenzurowany we własnym kraju nawet w mediach publicznych (sic!) oraz starannie wygumkowywany z prasy. Nie wiem, czy jesteś to sobie w stanie wyobrazić, ale w głównych Wiadomościach programu pierwszego TVP nie padło ani jedno słowo na temat dzisiejszego spotkania prezydenta Komorowskiego z szefami banków centralnych świata, jego twarz nawet tam nie mignęła, choć pokazano np. izraelskiego mikrusa, który ma mieszkać w Polsce w szczelinie niedomkniętego okna, albo pod drzwiami, czy jakoś tak. Znowu będzie krzyk, że polski antysemityzm go pod te drzwi wepchał, mimo że mokrofacio tak na własne życzenie, sam mówił.

    Twoje rewelacje odnośnie Smoleńska może zbyt sensowne nie są, za to dość odważne, choć z drugiej strony, podobno w każdej opowieści tkwi ziarno prawdy… Ten rabin to jak się nazywał?

    Nie przekonasz mnie – II Wojna Światowa, Katyń i Powstanie Warszawskie nie były rytualnymi ludobójstwami, mimo że to ewidentna robota bolszewika Hitlera oraz jego wspólników bolszewików sowieckich (określonej proweniencji). Pobiłeś nawet tych, którzy twierdzą, że liczba 6 mln ma spore znaczenie w kabale.

    W kwestii Protokołów mogę się z Tobą zgodzić – sądząc z treści, tam rzeczywiście wiele jest zapisane, taka „mapa drogowa”… Oczywiście można sobie wmawiać możliwość zaistnienia aż tak wielkiej koincydencji z rzeczywistością, jednak wbrew zdrowemu rozsądkowi raczej.

  121. stasieku
    19 października o godz. 18:05

    @Andrzej Falicz
    ….Ja myślę o nowych, potencjalnych uczestnikach naszych sporów! Ci zaglądają pierwszy raz na elitarny blog i widzą co chwila jednostronne teksty Andrzeja Falicza i często rezygnują z umieszczenia wypowiedzi….”

    Pamietam tego Kaligule – bylem na nim na
    Lodzkich Konfrontacjach (to byly czasy… codziennie przez 2 tygodnie film – i to jaki).
    Niestety mimo podobienstwa fizycznego Tusk nie kojarzy mi sie z Cesarzem… dla mnie jest symbolem bylejakosci i cwaniactwa – premier na miare czasow… – do takie zla jak Kaligula trzeba klasy nawet zeby zostac Incitatusem koniem senatorem (mam paru kandydatow…).
    Tusk rozdziewiczanie patrycjuszek zaczalby od sondazy wsrod plebsu i nie wiem czy dostalby zezwolenie od pontifexa maximusa kolegium kapłańskiego Jowisza i Kwiryna

    Co do wpisow –
    myslalem wrecz odwrotnie – ktos kto zajrzy na blog i zobaczy jednostronny (moj) wpis, z ktorym sie nie zgadza to wprost nie bedzie sie mogl oprzec zeby nie wykazac swojego wyedukowanego merytorycznego sprzeciwu na…elitarnym blogu.

    No coz Tobie nie chodzi zgaduje o jednostronnosc tylko o „zly kierunek” jednostronnosci.
    Tak jak Ty potrafisz (zaskakujesz mnie!) przewidziec o czym ja napisze (pewnie o felietonie Gospodarza- brawo!) tak ja moge zakladac sie na zapas nie tylko w sprawie nastepnego felietonu ale tenoru (dziekuje ET) wiekszosci wpisow.
    No coz musze sie dwoic i troic by przywrocic rownowage.

    Z kolei gdyby nowy przybysz przeczytal wszystkie letnie wpisy przytakiwaczy to by pomyslal, ze to towarzystwo wzajemnej adoracji i nie ma co sobie glowy zawracac takim blogiem skoro to samo mozna przeczytac od Gazety do Newsweeka.

    Absolwent,
    Obok trzech medrcow…jest dla wyrownania calkiem duza grupa – jakby to powiedziec zeby sobie ktos nie wzial do siebie … madrych inaczej.

    Wiec nie obawiaja sie o rownowage – na pewno do jej zaklocenia nie dopuscisz -mam nadzieje.
    Czekam na madre i inspirujace wpisy, krytyczne, z ktorymi moge sie nie zgadzac ale dajace do myslenia.

    A tu niestety bardzo duzo narzekania, osobistych wycieczek, kokietowania towarzystwa itd.

  122. Lewy, 13.57. Moje zdanie o kundlach nie dotyczyło Ciebie. Niepotrzebnie go zamieściłem. Dotyczy ono natomiast powszechnych postaw wielu ludzi dawniej i dziś. Przeważnie dziś dotyczy to tzw elit. Natomiast jesteś krętaczem. Podałem ciekawy przykład zacnego profesora, któremu przyszło żyć w dramatycznych czasach i ostał się wybitnym człowiekiem, uczonym. Gdzie krętaczu napisałem, że to mój ukochany? Gdzie, że marzę o powrocie do PRL. Dlaczego nie komentowałeś polecanego felietonu z LMD? Natomiast czepiasz się wyrwanych słów lub fragmentów. Nie warto nawet raz kliknąć do Ciebie. Przypomnę Ci znaną sekwencję; „nigdy nie kłóć się z głupcem – ludzie mogą nie dostrzec różnicy.” Znowu będą wykopywać. Zaczynają od tego fryzjera, zwanego prezydentem. Będziesz miał razem z towarzystwem Ludu Smoleńskiego o czym pisać.

  123. jasny gwint
    Coś dla blogowego Ludu Smoleńskiego.
    http://wiadomosci.onet.pl/katastrofa-smolenska,5280733,temat.html

    Doceniam Pańskie uczucia i wisielcze poczucie humoru.

    Więc dla odmiany coś dla rozumu.
    Prof. Wiesław Binienda: „Przeprowadziłem wiele dodatkowych badań uderzenia skrzydła Tu154M w brzozę smoleńską, uwzględniając uwagi kierowane pod adresem moich badań, jakie zaprezentowałem oryginalnie we wrześniu 2011 roku, a następnie rozwinąłem w prezentacjach z listopada 2011 roku oraz z maja 2012 roku. Ostatnio przeprowadziłem dodatkowe badania, stosując model matematyczny drzewa używany przez amerykańską agencję rządową Federal Highway Administration. Zwiększyłem również gęstość siatki w metodzie elementów skończonych. Wyniki, jakie otrzymałem w rezultacie tych zmian, wskazują jednoznacznie, że skrzydło Tu154M przecina brzozę nawet z większą łatwością niż przy założeniach, jakie przyjąłem w początkowych badaniach. Pragnę zaznaczyć, że prowadząc badania zderzenia skrzydła z brzozą przy użyciu różnych danych wejściowych od przeszło półtora roku, ani razu nie otrzymałem takiego rezultatu, w którym brzoza łamałaby skrzydło Tupolewa”.

    I dalej: ” Na to, że Tupolew rozpadł się w powietrzu, wskazuje wiele faktów … między innymi dodatkowe badania, jakie przeprowadziłem przy współpracy z profesorami Braunem i Liangiem, ekspertami od aerodynamiki i zachowania się materiału granulowanego, jakim jest błotnista ziemia. Wynika z nich, że gdyby samolot w całości uderzył w ziemię, pozostawiłby widoczny krater w miejscu uderzenia. Takiego krateru odzwierciedlającego odcisk samolotu na podmokłym gruncie lasu smoleńskiego nie było”. (z wywiadu dla wPolityce.pl)

  124. Kompromitacja, poszlo w swiat? Nie sadze. W szwedzkich gazetach byka minimalna notatka „mecz zostal przelozony”. Bez porownania wiecej pisalo sie o rasistowskim skandalu w Serbii.

  125. stasieku (18:33) kończy serię wpisów tak:
    @telegraphic observer
    Dawnośmy X.

    I podstawia na zmienną X, co mu ślina na język przyniesie i na co kindersztuba pozwoli. Dalej pyta:

    Dlaczego mówi się „kryzys” … ?
    Bo „qułva kryzys” było by za długie do wypowiedzenia.

    Ale dlaczego mi podarowałeś książkę (i opatrzyłeś dedykacją) pt. „Zawał. Zrozumieć kryzys” do tej pory zachodzę w głowę.

    Wracając pamięcią do tych cudownych majowych dni, także w KP, kilka dni wcześniej od Waszego otarcia się z mag, zastanawiam się dlaczego po zamknięciu obrad nie stanąłem naprzeciw pędzącego na mnie Redaktora, i nie skoczyliśmy sobie do oczy, tylko potulnie wyszedłem za Tobą (nie byłeś sam)???
    Kindersztuba?

  126. Środowisko życia nicków jest młode.
    Powstało i rozwinęło się za życia obecnie żyjących pokoleń osób.
    A nasz język, nasze sterotypy, nasze memy są w dużej mierze z czasów, gdy ludzie umiejący czytać i pisać byli marginesem staystycznym.

    Ja już nabrałem odruchu w dodatkowym okienku rzucać w sieć zwrot niezrozumiały. I nie mam kłopotu z rozumieniem tekstów bywalców blogów e-Polityki.

    Gdy piszę, to staram się nie obrażać możliwych czytelników moich komentarzy. Natomiast bardzo często odczuwam, że wielu bywalców blogów e-Polityki pisze po to aby obrazić możliwego czytelnika. Wielu pisze po to aby obrazić Gospdarza / Gospodynię bloga.

    Badrdzo niewielu pisze po to, aby więcej zrozumieć dzięki rozmowie w tej młodej formie rozmowy.

    Niekiedy już na starcie mamy zapowiedź klęski.

    Jak burza przeleciał przez te okolice @głos_ludu. Nick pełen pychy. Zmyła się szybko ta reprezentantka magmy ludzkiej, bo ona nie była gotowa czytać, a chciała tylko pisać i odbierać potwierdzenia. Przy tak silnym obecnym pęknięciu mentalnym zbiorowości mieszkańców Polski, należałoby ją zapytać: „A jaki lud przemawia przez Twą klawiaturę?”
    Lud smoleński?
    Lud, którego dręczy Tusk?

    Mam wrażenie, że większośc bywalców blogów e-Polityki to jest frakcja ludzi cierpiących. Najlepiej scharakteryzowana instrukcją rwania dziewczyn daną mi blisko pół wieku temu:
    „Ja jestem inny niż inni. I taki nieszczęśliwy!”

    Więc jeśli taki fantom jak ja nie pogłębia Twego @stasieku smutku, to czy czasem nie jest tak, że jestem blogowo bezpłodny?

    Daniel Passent pogłębia nieszczęście jednego go czepiającego się, inny czepia się zludzeń, że czepka odrzepi, a przecież w życiu blogowym chodzi o to, ze jak sie jakiś bufoniasty przygłup trafi to trzeba go wyrzucić za burtę …

    http://io9.com/5951910/the-space-jump-recreated-by-a-cat

    (zaczerpnięte z grającej duszy Doroty Szwarcman)

    Trzeba kundlom kota popędzić?

  127. wiesiek59

    „Nieznajomość świata przez kardynałów, nie zwalnia Ciebie od myślenia i krzewienia WIEDZY, a nie przekłamań”.

    Panie Wieśku, zapewne jest Pan znanym światowcem i niejednym jeszcze Pan nas zaskoczy, ale proszę nie odmawiać kardynałom in gremio znajomości świata? Bo zaraz zapytam się, o jakich kardynałów chodzi? Kardynałem był np. Karol Wojtyła. Kardynał Giuseppe Caspar Mezzofanti (1774-1849) znał 72 języki, ale według sceptyków biegle władał tylko trzydziestoma.

    „O Kurdach, Baskach, Szkotach, Katalończykach, pewnie słyszałeś”?

    Kurdowie mają cztery państwa (Syria, Irak, Iran, Turcja), Baskowie mają odwagę i najstarszy w Europie język, Szkoci parlament i perspektywę referendum na temat porzucenia UK, Katalończycy zaś dumę. Jak rozumiem panu Faliczowi chodziło o zaginione narody, które już od dawna nic nie mają, a tych jest większość.

  128. Antonius
    „Apres moi le deluge”. Nie będę się już męczył na blogu z francuskimi ogonkami …
    Więc ktoś musi Pana wyręczyć: Après moi, le déluge. (To chyba credo Donalda Tuska i jego partii piratów).

  129. TJ
    „Spiskowy ogląd świata króluje na blogu”.

    Wierzy Pan w coś takiego jak powstanie listopadowe? A w spisek podchorążych, który do tego doprowadził? Jeśli napisze Pan, że nigdy nie wierzył w spisek bolszewików, a zwłaszcza jego rezultaty, będzie to oznaczało, że w czasach PRL był w opozycji. Prawie jak Macierewicz. Gratulacje.
    Przekonanie, że wszystko odbywa się dokładnie tak jak piszą gazety nie jest zbyt rozsądnym podejściem poznawczym.

  130. Trochę zadęcia.

    http://sufran-pl.blogspot.com/2011/04/stroj-w-orkiestrze.html

    Zwykły deszczyk potrafi pokazać, że do rzeczywistość z operowej sceny przedarła się miotła nosząca kubły z wodą. Dla poklasku możemy wydać krocie na dzieło czanoksiężnika, ale to terminu nie idą żadni uczniowie.

    Lato nie rozumie prognoz. Przewiduję, że budowniczowie metra warszawskiego spowodują przelchylenie się Pałacu Kultury i Nauki.
    Opozycja zacznie krzyczeć falsetem: „Zdrojewski musi odejśc!”

    Kleiber ogłosi, że oddawna twierdził iż państwo pełowe naukę doprowadza do ruiny. Premier Wielkiej Brytanii stwierdzi, że Polacy oblali egzamin z wydawania pieniędzy i nożna myli im się z wodną.

    PiS ogłosi potrzebę nowej miotły.
    Szacunek dla gospodarza zmusza mnie do łagodności w pytaniu go:
    „A może społecznie wespół-zespół, zdala od Narodu, może toczyć się będzie lepiej?”

    Gdyby to była futbolowa na piłkarskim, to może nie byłoby paraliżu woli i umysłów i falszywej pychy …

  131. Dla tych, którzy od czytania całości wolą same streszczenia.

    Bendonc kiedyś młodom dziennikarkom gazetki ściennej, wyszłam na papierosa, a on się zawieruszył, ten TO. A ja cię widziałem. To byłam cala ja i było podejść. Nie moglem przez te igły w butach. Igły? Nie szpilki? Igły z rynny. Szpilki to zawsze ma MO! Mamo? MO w szpilkach rośnie w oczach, na całą kartkę formatu 2 x 17″. A jej nie ma i żal. U-krainy zielonej? Kartki przecie! To ja cię pozdrawiam. A ty nie wymiękaj, pilnuj pola i nie oddawaj go barzyńcom z Baru. Barzyńca z baru to był w ogrodzie, nie na polu. A tam od razu…

    Na początku było słowo, a on pluł, pluł-t, pletł, plutł, no nieważne, ważne, że na końcu będzie Falicz. Chciało by się mieć go na końcu, jak on ma wszystko na końcu języka. Przejął blok jednostronnie i ET też (się) przejął. Pakuje się. Ja to im więcej ciebie czytam tym bardziej nie rozumiem, albo na odwrót mnie to przykuwa. Tym bardziej. I wisienki w cynamonie żal.

    Dekretowy Tusk na 10%. Tusk ala 10% Putin. Putin ma Alłę, Ala ma Tolę i Tusku, matole! Desolé. Nie lubię ogonków i tego Kaczora, a Tusk niechby już lepiej wywołał PW, jak ma rebelię wywołać. To mnie trzyma przed nogami do przodu. W Peeeerelu to były przynajmniej kolejki. Po papier. A teraz to kartki żal. Jakby szła lasem kabackim na rowerze. Tzn. ja na rowerze, a ona szla może do starej papierni w Jeziornej. No, to ja ciebie też serdecznie.

    Nazywam się obersolwent. Osobiście to ja znam prawie wszystkich i cale życie dla nich pracowałem, a służbowo to muszę czytać lektury. Stiglitza też czytałem i mam autograf samej Olgi Lipińskiej. Chciałem tylko powiedzieć, że AF to jest filar bloku nie do podważenia, a KB jest z KC. Sorry, to z przyzwyczajenia. KB jest z CK armii.

    Jeden Wyszyński to tylko do Watykanu, a ten drugi do łagrów. Zsyłał. Wart Watykan łagru. Wyczytałem to gdzieś. Mądrze napisane, jak wszystko co czytam.

    A Polacy jak te gęsi za Tuskiem. O, przepraszam! Gęsi to były w mojej Koks-vil.

    Mój komentarz:
    Autorze, może to nie jest śmieszne, ale można w tym odnaleźć zakodowany poziom naszej rzeczywistości z nieznaną przyszłością i znaną przeszłością, której lepiej nie znać.

    PS
    A kto powiedział, że miało być śmiesznie?

  132. Andrzej Falicz (9.32),

    w chwili obecnej, gdy siedzę nad klawiaturą, nie jestem w stanie przedstawic ci argumentów, że jednak Donald Tusk wykazał się odwagą cywilną i rzucił się w wir sporu z tym trefnym konserwatystą angielskim, który pobiera wynagrodzenie za sprawowowanie urzędy premiera JKM.
    Jest to osobnik agresywny, gdy obraca się w środowiskach wszelkiej maści decydentów. Nasz mąż stanu, czyli Donald Tusk, odwrotnie, agresję wykazuje w grupach kameralnych. Z zasłyszanych anegdot pamiętam, że stałym fragmentem gry Donalda Tuska było wystawianie przez okno do ogrodu telewizora w przypadku ostrzejszych różnic zdań w małżeńskim stadle.
    Być może to zawistni koledzy robią tzw. twarz człowiekowi sukcesu. Jednak moja ocena psychologiczna D. Tuska odnotowuje jako ważną cechę tego polityka ponad przeciętną skłonność do podejmowania radykalnych decyzji personalnych w stosunku do słabszych oponentów politycznych (bywa też inaczej, np. nierozliczenie ministra B. Klicha za katastrofy lotnicze. Jeśli idzie o ministrę Muchę, to dopiero najbliższy czas pokaże).
    Tak więc nie mogę przyjąć od ciebie oferty zakładu, gdyż w pełni podzielam twoje zdanie.
    Pozwolę sobie jednak przytoczyć anegdotyczne zdarzenie, które miałem parę lat temu na blogu Waldemara Kuczyńskiego.
    Otóż, z dużą emocją odniosłem się do jakiegoś niejawnego zdarzenia o charakterze politycznym. Podobnie jak ty postanowiłem (kwitnący wówczas blog) trzymać w napięciu oświadczeniem, że odszczekam fakt moje niewiarygodności.
    Byłem pewien swojej racji, bo byłem na tyle głupi, że miałem duże zaufanie do słowa pisanego. Informacja pochodziła (już dobrze nie pamiętam) z jakiejś niszowej gazetki, która zapewne epatowała się sianiem zamętu informacyjnego.
    Po kilkudziesięciu godzinach nastąpiła przykra dla mnie weryfikacja.
    Trzeba było szczekać.
    Ciężko było napisać hau, hau, ale przemogłem się.
    Kiedy wklepywałem tekst, chyba Kuczyński (bo ktoż by inny) zlitował się nade mną, bo wpis nie wszedł na blog, a ja tekstów nie archiwizuję, więc uznałem, że zrobiłem co do mnie należalo, czyli zobowiązanie wykonałem.
    Niesmak jednak pozostał, czego tobie nie życzę.

  133. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ” … Świat dookoła był zły ponieważ najpodlejszego gatunku gnomy non stop szczały do mleka. Skończony Tusk z kolesiami nie zaproponował żadnej innej egzegezy rzeczywistości poza tą jedną, aż w końcu czara prostackich usprawiedliwień się przelała. Polacy zauważyli, że to nie gnomy ośmieszyły Polskę stadionowym dachem i murawą, to nie gnomy kradły złoto w Amber Gold i to nie gnomy zamieniają ciała i publikują makabryczne zdjęcia. Mało ważne jest, to co słusznie zauważa Skwieciński, że z tym „obciachem”, to jest jakaś narodowa sraczka kompleksów, bo mnie do głowy nie przychodzi, żeby się narodowo batożyć stadionem, ważne, że pole siłowe przestało działać. Obojętnie co się w Polsce śmiesznego, bulwersującego, tragicznego, czy też po prostu niedobrego stanie, Tusk i reszta plastikowych ludzików będą za to „bekali”. I nie ma nic nowego i nie ma, że boli, co więcej PO i tak powinna ” …

    ” … Jędrysek, odpowiadając na zapowiedzi premiera dotyczące szybkiego uregulowania legislacyjnego kwestii wydobycia gazu z łupków zauważa, że w latach 2007-2011 rząd pierwszej kadencji Tuska zaprzepaścił całą politykę surowcową naszego kraju. Według byłego głównego geologa kraju Tusk porzucił tworzone w latach poprzednich zręby tej polityki, które miały zapewnić Polsce bezpieczeństwo energetyczne. Jeśli zaś chodzi o gaz łupkowy, może zostać zrealizowany scenariusz turkmeński: – „Tam przejęte zostały w dziwny sposób złoża. Turkmenistan jako kraj niewiele z tego ma i te same osoby, które pracowały w tamtym kraju, są obecnie w Polsce w amerykańskich firmach” – zaznaczył Jędrysek.
    http://niezalezna.pl/33824-rzad-blokuje-gaz-z-lupkow

    ” … Przyjdzie jeszcze chwilkę poczekać, aż etap poznawczego dysonansu zaliczy odpowiednia liczba Rodaków. Nie liczyłbym na spektakularne ekspiacje i prawdę mówiąc zadowolę się taką wersją udawania głupiego, która nie pamięta jak to było

  134. Dzię dobry!
    Zajrzałam z rana, przeczytałam komentarz @Marek – 20:57… ręce mnie opadły, nogi mnie się ugły… nie mogę dalej… moderator toto wpuścił
    Do wiedzenia!

  135. P.S. Ja rozumiem i akceptuję zaróeno demokracje, jak i wolność słowa, ale…
    Czy to oznacza, że każdy może wszędzie???
    Do wiedzenia 😕

  136. Wywiad z dr Jackiem Kardaszewskim nt neoliberalizmu – http://www.stachurska.eu/?p=10236 .

  137. Mauro!
    Dziękuję za ogonki. Gdybym nie był zbyt leniwy,wyskrobałbym je sam z tablicy znaków.

  138. Mauro Rossi
    19 października o godz. 23:23

    Porównałem kiedyś panią Fotygę do Michała Korybuta Wiśniowieckiego-
    oboje znali po cztery języki, ale żadne z nich nie było w stanie powiedzieć w nich niczego sensownego…..

    Z kardynałem znających ich 72 może być podobnie…..

    Analogicznie można potraktować spuściznę po Wojtyle i Kaczyńskim.
    Wszyscy się na nią powołują, ale nikt nie widzi efektów jej oddziaływania. Poza może obrazkami, ołtarzami, relikwiami.

    Stokroć więcej dla religii i świata dokonał zamordowany za pontyfikatu JPII arcybiskup Romero- dał świadectwo prawdzie, ginąc za niewinnych, głodnych, uciśnionych, zamiast gadać i wydawać miliony na podróże po świecie.
    W Teologii Wyzwolenia było więcej wiary niż w biskupich pałacach jest obecnie….
    ==========
    http://mateusz.pl/bpjz/xtymoteusz/ktos/43.html
    Jak wyglądają nasi hierarchowie wobec tego tekstu?

  139. Mauro Rossi
    19 października o godz. 23:26
    TJ
    „Spiskowy ogląd świata króluje na blogu”.
    Wierzy Pan w coś takiego jak powstanie listopadowe? A w spisek podchorążych, który do tego doprowadził? Jeśli napisze Pan, że nigdy nie wierzył w spisek bolszewików, a zwłaszcza jego rezultaty, będzie to oznaczało, że w czasach PRL był w opozycji. Prawie jak Macierewicz. Gratulacje.
    Przekonanie, że wszystko odbywa się dokładnie tak jak piszą gazety nie jest zbyt rozsądnym podejściem poznawczym.”

    Mój komentarz
    Argumentacja oddalona od meritum, wyrywkowa, punktowo wyłowione fakty z kart historii są uogólniane na całość procesu historycznego.

    Meritum mojego komentarza, to kolejna spiskowa bzdura o katastrofie smoleńskiej jako o mordzie rytualnym w Smoleńsku. Pojawienie się zdjęć w sieci jest również interpretowane spiskowo – jako zmowa służb rosyjskich skierowana przeciwko Polsce, osłabiająca jej pozycję międzynarodową, pokazująca miejsce w szeregu, kompromitująca premiera rządu RP, czołgająca bezradnego Tuska.

    Spiskowa interpretacja historii zawsze bazuje na faktach wyrwanych z kontekstu i scalonych w kierunku spiskowym bez zwracania uwagi na spójność wywodu, na inne fakty, dowody, trendy, procesy i proporcje.

    Teorie spiskowe są jak spłaszczanie Ziemi. Przecież Ziemia nie jest okrągła, wystarczy spojrzeć przed siebie.

    Podobne wychowawcze zabiegi, wskazywanie na oczywistą oczywistość, stosuja propagandyści PiSu w kontekście swojej smoleńskiej teorii zamachowej. Przecież Tusk był (i jest, towarzyszu mój) w zmowie, wystarczy spojrzeć na monitor, jak się ściska, o teraz, z Putinem. Jak długo! A jak czule sobie szepczą do uszka.

    Tak przyjacielu, fakty mówią same za siebie. Nie należy wierzyć manipulacjom rządowym, jakimś niby raportom podyktowanym przez zwierzchnictwo, czy felietonom na blogu pisanym za korzyści. Trzeba umieć oddzielić ziarno od plew, prawdę od kłamstwa, prawdziwych Polaków od polactwa.
    Pzdr, TJ

  140. Z linku Pani Teresy Stachurskiej. 10.56. Z odnośnikiem do Tuska wykoszono.
    „Relatywnym wygranym w społeczeństwie rządzącym się regułami neoliberalnymi jest mściwy krętacz.

  141. Tak niepolitycznie ale ekonomicznie.

    Gazeta z cyklu „Polacy nieudane spoleczenstwo” napisala o tym jacy sa kretacze i kanciarze z Polakow… i, ze nie ma zadnego uzasadnienia by np. zatrudniac na czarno itd.
    http://wyborcza.biz/Firma/1,101618,12705964,Przedsiebiorcy_nie_placa_ZUS__bo__koszty_sa_zabojcze__.html?order=najnowsze#opinions

    Bo Polska ma stosunkowo wedlug Gazety… male obciazenia kosztow pracy.
    Nawet takie piekne dwie tabelki zamiescili zeby bylo konkretnie i naukowo:
    http://bi.gazeta.pl/im/a7/e6/c1/z12707495Z.jpg

    Naszym „Gazetowym” kwekaczom od podlej polskiej kondycji etycznej wyszlo, ze polskie panstwo srednio zabiera okolo 34% kazdej zarobionej zlotowki – co to podobno nie jest wcale tak duzo bo taka Szwecja zabiera np. 43%…

    Ludzie sie sprezyli i na forum pod artykulem powyliczali i wyszlo im, ze panstwo jak w morde strzelil zabiera srednio okolo 40%…plus przeciez sa akcyzy, VAT-y itp itd. (za nic nie chcialo wyjsc Gazetowe 34% bo jest cos takiego jak brutto i prawdziwe brutto a Gazetowcy dla udowodnienia nieprawdziwej tezy uzyli konsekwentnie nieprawdziwego brutto…).

    Tez sprawdzilem i wychodzi mi, ze pracujemy srednio 172 dni na utrzymanie naszego drogiego PO/PSL-parapanstwa czyli 48% roku.

    Zeby nie bylo, ze ciagle o tych Szwedach, ktorzy sa wyjatkowi wzialem sobie Hiszpanie po to kraj katolicki jak Polska- podobnie duzy (lub maly jak kto woli).
    Ma obciazenie pracy w wysokosci 40% wiec tak jak w Polsce.

    Przecietnemu Hiszpanowi zostaje na reke z 20 Juraskow na godzine 12!
    Polakowi z 7 Juraskow (!) po potraceniu kosztow zostaje jakies 4…
    Wiec 3 razy mniej niz w dogorywajacej Hiszpanii… a Polak musi zjesc jak czlowiek i w szortach w listopadzie dlugo nie pochodzi bo klimat bynajmniej u nas nie-srodziemnomorski.

    Ale najbardziej zaszokowalo mnie, ze taka Nowa Zelandia, ktora znam i kocham narzuca podatkowe koszty na poziomie jedynie 15% a moja druga ojczyzna Australia 25%…
    I prosze – panstwo tam dziala bez polskich czy europejskich podatkow – i to dziala duzo lepiej!
    Wiem bo sprawdzilem przez te 24 lata…
    Dlaczego taka Nowa Zelandia majac dochod na glowe mieszkanca zblizony do hiszpanskiego wydaje na swoje panstwo prawie 3 razy mniej – a panstwo bynajmnie gorzej nie funkcjonuje?
    Sa i zasilki i bezplatna sluzba zdrowia itd itd..?

    Wiec mozna!

    Przy calej radosci z racji czlonkowstwa w UE jedno nieszczegolnie Polsce wyszlo.
    Otoz prosto z biurokracji i etatyzmu PRL-u ( z calym toksycznym bagazem mentalnym) wskoczylismy w biurokracje i etatyzm sytej i zepsutej dobrobytem Europy i na niej sie wzorujemy.
    Ale oni moga sobie na to pozwolic!
    My chcemy miec europejskie panstwo tylko, ze nam zostaje na zycie 4 Juraski plus niewydajny moloch biurokracji a im tam na zachodzie kilkanascie Juraskow i jako tako funkcjonujaca administracja.

    Szkoda, ze nie mozemy wzorowac sie na takiej Nowej Zelandii lub Australii – ale to niestety odpada bo jestesmy w UE.

  142. Amerykańska demokracja w Libii. A to dopiero rok.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/51,114871,12707040.html?i=0

  143. Właśnie – NEOLIBERALIZM.
    W odrzuconych komentarzach pisałem, że Ludwig Erhard był neoliberałem, uczył się od teoretyków neoliberlizmu. I dlatego został gospodarczym cudotwórcą Niemiec.

  144. @kadett, 23:59
    Dosyć długo, chyba 2 lata, trzymałem Twój nick w kolumnie kiepsko zatytułowanej. Zawierała ta kolumna („pole” w EXC – to dla staruszka) kilka nicków, których komentarze przewijałem.
    Czytając Twoje kolejne, bardzo fachowe „uwagi tenisowe”, zmieniłem zdanie, tym bardziej, że napada Cię absolwent.

    Twój pastiż napisany nocą uważam za arcydowcipny kawałek. Kiedy czytałem żonie na głos, słyszałem i śmiech i chichot.

    Obaj czekamy na zakończenie sezonu tenisowego. Podziel się proszę jakąś oryginalną obserwacją, szanowny Ryba też lubi o tenisie pogadać. Myślę, że właśnie u Passenta czasami można.
    3msię.

  145. Właśnie – TUSK i JEGO RZĄD.
    Czy ktoś widział lepszą alternatywę. Kaczyński czy Gliński, Palikot, Miller czy może Madaliński … ????
    Kto lepiej potrafi?
    Bo Polak potrafi tylko gadać, a w szczególności psioczyć na rząd. A jak już blog mu dadzą, jak nadmie, zacznie wymądrzać, wyliczać, jakby sam kandydatem na premiera był.
    Aż się serce raduje, jak ludzie czas wesoły spędzają.

    Stasieku, co pijesz dzisiaj? Ja chyba wyciągnę kryzysowe Brunello di Montalcino 2004, zupełnie bez okazji. I nie dla poprawy nastroju.

  146. ANCA_NELA

    Nie wiem, w którym momencie „ręce cie opadły”, a „nogi się ugły”, lecz skoro zaczęłaś czytać i dalej nie mogłaś, to pewnie na początku, a więc w kwestii cenzurowania prezydenta Komorowskiego, bo chyba nie chodzi o tego mikro-artystę ze szczeliny, albo rewelacje spiskowe TJ-ota, nawiedzonego bojownika o obcą sprawę? Mnie co prawda nic nie opadło, ale też się nieźle wkurzyłem, że byle hołota może się w Polsce aż do tego stopnia panoszyć, żeby – mówiąc kolokwialnie – bezczelnie olać publicznie samego prezydenta RP, głowę polskiego państwa i zamiast relacji z jego bardzo ważnej dla obywateli inicjatywy, kolejny raz serwować ogłupionemu medialną sieczką pospólstwu kretyńskie seriale po 7 sztuk dziennie, albo kompletnie nieśmieszne kabarety. To skandal.

  147. Czy nie można słów @TJ (14:57): „zmowa służb rosyjskich skierowana przeciwko Polsce, osłabiająca jej pozycję międzynarodową, pokazująca miejsce w szeregu, kompromitująca premiera rządu RP, czołgająca bezradnego Tuska. ” – dołączyć do zdań Gospodarza o ulewie na Basenie Narodowym: „Czy Polacy nie znają prognozy pogody? Czy to możliwe, że murawa była nieodpowiednia? Że nie było drenażu? Że nikt nie był winien?”.
    W obu przypadkach możemy doszukiwać się spisku.
    Nawet więcej: sprawdzić, czy mgła helowa lub specjalnie posadzona „pancerna brzoza” w Smoleńsku i ulewa w Warszawie – nie mają tych samych korzeni?
    W mojej opinii obie „tragedie”, ta sportowa jest medialna, a ta smoleńska realnie krwawa – mają tę same przyczynę.
    Jest nią powszechna zgoda na bylejakość.
    Na szczęście w tej ostatniej – nikt nie zginął.

  148. @Andrzej Falicz, 21:08
    Powiadasz „przywracam równowagę”, hm… – to jest typowe pisowskie odwracanie kota ogonem.
    W ostatnich czasach czytałem w en passant skargi na przewagę na blogu Daniela Passenta, krytycznego zwolennika PO, pisowskich opinii a czasami idiotyzmów i wyzwisk ad personam.
    Z Donalda Tuska, rządzącego drugą kadencję, robi się tutaj (…).
    I tak jak Kaczyński i jego otoczenie bredzą o niedostrzeganiu PISu przez media (a te typy wychodzą nawet z lodówki), tak Ty, na blogu zapełnionym atakami na Tuska i PO, „przywracasz równowagę”.

    Często się zastanawiałem, jak człowiek pracujący na chleb swojej rodziny, może bezpłatnie zapełniać blog długimi i poprawnie napisanymi tekstami. To nie jest insynuacja AF! Może jesteś wyjątkowo uzdolniony, szybko czytasz i formułujesz myśli. „A mnie tu cóś brzydko śmierdzi” – jak mawiał major P na wojsku, w 1967 roku.

    Jak ironizowałem, domyślają się, co napiszesz o innym, oprócz fizycznego, podobieństwie młodego Donalda do młodego Malcolma, to myślałem o tej szaleńczej, po chorobie, zmianie u Kaliguli, kiedy zaczął wycinać nie tylko przeciwników.
    Historycy przyznają, że po Tyberiuszu, wczesny Kaligula był OK.

    Mój stosunek do Donalda Tuska (dla którego nie widzę alternatywy) zmienił się po jego błędach kadrowych, przecież najważniejszej kompetencji przywódcy politycznego.
    Wszystko, co pociągnęło PO w dół, zaczęło się od zmuszenia do odejścia na swoje Palikota. Drugim, krytycznym momentem w historii PO, była marginalizacji Schetyny, współtwórcy „projektu”.

    Fundusz emerytalny prezesa trzyma się lepiej od niektórych OFE. Za pieniądze podatników, jeden człowiek, który nie odróżnia produktu od dochodu, decyduje o milionach, rozdaje zlecenia, umieszcza na listach, każe się chronić jak prezydent USA. I wszystkie media komentują dowolnego bąka, którego puści, a te media, które grzecznie mówią „nie psuj waść powietrza”, są przykładem „niesłychanych ataków na moje środowisko”.

    Uff, ale pojechałem…

  149. Antonius napisał:
    …Coś mnie trafia, gdy ktoś zbrodnię wojenną przywódców polskiego podziemia – zwaną Powstaniem Warszawskim – przypisuje Rosjanom.

    Antoniusie, proszę o więcej na ten temat? Chciałbym dzieciom opowiedzieć całą prawdę o Polnische Banditen odpowiedzialnym za ludobójstwo.

  150. Jestem bardzo zadowolony z faktu, że nie mam mentalności inżynierskiej, raczej oceniam przebiegi zjawisk jakościowo na podstawie znajomości wielości praw fizyki, które interweniują w najprostszym, konkretnym przykładzie, jak choćby zderzeniu aluminiowego skrzydła samolotu z okazałą, zdrową brzozą. Intuicja mi mówi, że wszelkie obliczenia numeryczne mogą dać piękne wyniki, a rzeczywistość pokazuje zupełnie co innego. Nie da się w sposób prosty uwzględnić faktu, że to nie uderzenie poziomego kawałka blachy w drzewo, bo ten kawałek blachy jest „przymocowany” do wielotonowego, rozpędzonego potwora, którego Newton pcha dalej – 300 km/h, a brzoza przeszkadza.. Pojawiają się tak skomplikowane zależności, że wszelkie metody numeryczne nie są w stanie tego ująć. Wniosek superspeca, że nawet grubą brzozę skrzydło przetnie bez szwanku jest iluzoryczny. Doświadczenie mówi, że głupi ptak, uderzając w kadłub może go przebić lub odkształcić, czy numeryści o tym nie słyszeli?

    Jeszcze przeczytałem u „Mauro Rossi”, że samolot musiał się rozlecieć w powietrzu, bo gdyby spadł, to byłby krater. „Uczonemu” przyśnił się pewnie meteoryt Tunguski, który wywalił krater, uderzają z ogromną prędkością w ziemię. Macierewicz jest chyba zapłodniony „intelektualnie” (proszę wybaczyć to nieadekwatne określenie głupoty) przez swych zamorskich uczonych, gdy mówi złowieszczo i wielokrotnie: „Piloci naciskają guzik, aby odlecieć na drugi krąg … i samolot spadł!” Ja nie wierzę w taką moc guzika – nawet radzieckiego – który zatrzymałby w locie to ciężkie bydlę i wzorem Baumgartenera doprowadził do swobodnego spadku samolotu. Taki spadek (pionowy lub prawie pionowy) mógłby spowodować powstanie krateru, gdyby był z dużej wysokości, ale nie lądujący lotem ślizgowym „na plecach” samolot, który ocierał się prawdopodobnie o nierówności terenowe powierzchni Ziemi i się rozp… w drobny mak. Niszczona kabina mogła ucinać głowy pasażerom, ale wyżłobić głęboki krater – nie wierzę.

    Wiem, że wielu ludzi żyje z wykorzystania głównie cudzych programów symulacyjnych, nawet nie analizując ich zbytnio, wystarczy metodą szympansicy Betsy wymyślić dane początkowe i brzegowe i wstawić do programu. Obliczenia zawsze będą dobre i dokładne, tylko wnioski wyciągane bywają błędne lub wątpliwe. Opracowują takie programy zespoły ludzi o różnych kwalifikacjach, ale wyniki są zawsze podejrzane. Gdyby można było wszystko obliczyć z góry, firmy lotnicze nie potrzebowałyby potężnych tuneli aerodynamicznych i pilotów testowych. Samochodziarze mają łatwiej – robią crash-testy. Wyniki tychże mogą zweryfikować poprawność obliczeń.

    Po to, abym uwierzył w niezniszczalność skrzydła w spotkaniu z brzozą, a nawet sekwoją, gdyby to było wyżej i nie w Rosji, muszę znać wyniki eksperymentu. Mam pomysł! Lud Smoleński nazbiera kilkadziesiąt milionów jak Rydzyk na stocznie, zakupić pozostałego przy życiu tupolewa, dobrać załogę z przedstawicieli „Narodu”, zabrać na pokład Biniendę, Szuladzińskiego i Macierewicza i ściąć następną brzózkę i potem obejrzeć rysy lub lekkie wgniecenia na skrzydle. Nie jestem tak okrutny, aby umieścić prezesa w tym samolocie. Uczony, głęboko przekonany o słuszności wyników swoich „badań”, nie zawaha się przed taką próbą nawet na chwilę. Przykłady w historii są znane. Nawet nie chodzi mi o mityczną parę Ikar – Dedal, ale krawca z Ulm, który skoczył z wieży, bo wierzył w konstrukcję swojego chowu. On uwierzył… skoczył i spadł! Baumgartener też! Widziałem tę wieżę w Ulm i nie sądzę, aby było warto powtórzyć eksperymentu krawca, ale Smoleńsk II – koniecznie!!! Zakończy to trudny okres życia Polaków, albo całe społeczeństwo optuje w kierunku Narodu, albo zmniejszy się o kilka procent liczba osób, przekonanych o zamachu.

    PS
    Wspomniałem o metodzie „szympansicy Betsy”. Być może nie wszyscy wiedzą o co chodzi. To prawdziwa historia. Pewien znany nowojorski malarz współczesny miał szympansicę. Aby się czymś zajęła, dał jej farby i pędzle i ona mazała po płótnie tak po swojemu, małpiemu. Malarz obejrzał jej dzieło, podpisał i wystawił. Obraz uzyskał doskonałe recenzje, chwalono go za „głębię” treści itp. Wybuchł skandal, gdy malarz ujawnił tożsamość artystki. Krytykom było trochę głupio, szczególnie za „głębię myśli, bo artyzm współczesnego malarstwa niełatwo ocenić.
    Postępowanie Betsy ja nazwałem „metodą” i wielu naukowców niestety taką metodą się posługuje, kompletnie nie rozumiejąc istoty zagadnienia, ale wyniki mają – jak Betsy!

  151. @ANCA_NELA, przedwczoraj, 23:08
    Dziękuję za sympatię. Jej wyrażanie na anonimowym i bezinteresownym forum, jest uważane przez niektórych za coś niestosownego. Ci sami bluzgają, obrażają i to wydaje się im OK.

    staruszka przypuszczenie, być może (nie pamiętam tego tekstu) „staruszkową szpileczką”, taką swoistą oznaką sympatii.
    Obserwuję Daniela Passenta już wiele lat i zauważyłem, że on lubi nawet tych, którzy na to nie zasługują.

    A Ty Aniu_N jesteś perełką en passant!
    Czerwień niteczki, przypomina mi, że zapisałaś się do blogu „na czerwono”! Co pewien czas sprawdzam, czy masz swój blog i ciągle czytam komunikat „pij mleko stasieku!”

    Pozdrawiam ciepło

  152. @jasny gwint
    Ależ z Ciebie nieobliczalny choleryk.
    Napisaleś: *Natomiast jesteś krętaczem. Podałem ciekawy przykład zacnego profesora, któremu przyszło żyć w dramatycznych czasach i ostał się wybitnym człowiekiem, uczonym. Gdzie krętaczu napisałem, że to mój ukochany? Gdzie, że marzę o powrocie do PRL. Dlaczego nie komentowałeś polecanego felietonu z LMD? Natomiast czepiasz się wyrwanych słów lub fragmentów. Nie warto nawet raz kliknąć do Ciebie. Przypomnę Ci znaną sekwencję; „nigdy nie kłóć się z głupcem – ludzie mogą nie dostrzec różnicy.”
    Jasny gwincie, *ukochany* to taki skrót w którym zawiera sie cała fraza : *Podałem ciekawy przykład zacnego profesora, któremu przyszło żyć w dramatycznych czasach i ostał się wybitnym człowiekiem, uczonym.*
    A Tyś wpadł w szewską pasję. Co do marzeń , to przecież Ty ciągle bajdurzysz, jak to w PRLu było dostanio, uczciwie, szlachetnie, że jak to Mrozek napisał :*w Polsce są wszyscy grubi od dobrego powodzenia się wszystkim*
    Dalej, dlaczego miałem komentować coś, co Ty mi poleciłeś przeczytać ?
    I na koniec dorzuciłeś taką zjadliwą sentencję: *„nigdy nie kłóć się z głupcem – ludzie mogą nie dostrzec różnicy.”
    A Ty tymczasem kłócisz sie z kretaczem i głupcem. Bądźże konsekwentny !.

  153. telegraphic observer
    20 października o godz. 15:25

    Właśnie – NEOLIBERALIZM.
    W odrzuconych komentarzach pisałem, że Ludwig Erhard był neoliberałem, uczył się od teoretyków neoliberlizmu. I dlatego został gospodarczym cudotwórcą Niemiec….”

    TO (proste banalne formulki),

    Na takie dictum zacytuje Ci kawalek z Pana Jacka Kardaszewskiego (od Pani Teresy):

    „Staliśmy się neoliberalnym betonem, ludźmi, z którymi „jak często zauważają przedstawiciele innych nacji” nie sposób prowadzić interesującej wymiany zdań na temat niezbędnych zmian politycznych i społeczno-ekonomicznych. Dla większości przedstawicieli polskiej nacji wszystko jest w tej materii oczywiste. Postrzegamy świat w kategoriach czarno-białych…”

  154. Teresa Stachurska
    20 października o godz. 10:56

    Wywiad z dr Jackiem Kardaszewskim nt neoliberalizmu – http://www.stachurska.eu/?p=10236

    Pani Tereso,

    To zabawne ale z Jackiem Kardaszewskim studiowalem Architekture na Politechnice Lodzkiej – to moj rocznik!

    To zanim zostal filozofem – moj bliski przyjaciel finansowal wydanie ksiazek Jacka.
    Znam go osobiscie doskonale – wielki oryginal.
    Jego tata Boleslaw byl naszym wykladowca i znanym lodzkim architektem – zaprojektowal miedzy innymi lodzka szkole plastyczna.

  155. Około południa napisałam tekst, związany bezpośrednio z tematem felietonu red. Passenta… Nie ukazał się, choć ukazały się dwa krótkie wpisy, co do których miałam pewne wątpliwości,czy przejdą przez moderację.
    We wpisie zaznaczyłam,że chociaż nie jestem kibicem sportowym, śledzę niektóre wydarzenia i interesował mnie los dwóch wesołków, którzy wtargnęli na stadion i dali publiczności widowisko rozładowujące gęstniejącą na stadionie atmosferę.
    Mnie się ten spektakl bardzo podobał, bez tego mogło dojść do jakichś awantur.
    Odśmianie publiczności było na medal. Mniej „na medal” był wyrok sądu 🙁
    Krytycznie ocenił ten wyrok były minister sprawiedliwości, dałam link do wywiadu z nim i…. no właśnie! Nie weszło 😀
    http://wyborcza.pl/1,75248,12699668,B__minister_sprawiedliwosci_z_PO__Sad_popelnil_blad.html
    Tym razem robię kopię wpisu i jeśli się nie ukaże, to wstawię z odpowiednim komentarzem w blogu red. Paradowskiej.
    ;
    @Staruszek chyba miał rację 😉

  156. Polska to smieszny kraj, gdzie powodem darcia szat staje sie jeden nierozegrany mecz kopania w pilke i gdzie wina za to obarcza sie premiera, ministra sportu, koalicje… Smieszne jest rowniez przekonanie, ze swiat te „kompromitacje” komentuje – i to koniecznie z ironicznym usmiechem. Hmm, spojrzmy o czym dzisiaj swiat pisze: zamach w Afganistanie, Bejrut, zatrzymanie statku z pomoca humanitarna dla Palestynczykow przez Izrael… Sprawdzmy konkretnie, czy jest cokolwiek na temat naszego wlasnego dramatu: owszem, BBC podaje, ze decyzja o przeniesieniu meczu na dzien nastepny byla jedyna sluszna decyzja. Wiadomosc krotka, rzeczowa.
    Drogi Autorze, jesli brak tematow – moze po prostu odpuscic. (Zawsze jeszcze mozna cos o Smolensku wykombinowac). Bardzo lubie czytac Panski blog, ale od dzisiaj postanowilam sobie zrobic przerwe i poczekac na lepsze czasy, kiedy rownowaga i rozsadek zostana przywrocone.

  157. stasieku (od „Kaliguli”) i inne kinoman(k)i

    ekran.ca

    Kliknąć proszę i pomóc mi wybrać polskie film, albo dwa, w przyszłym tygodniu grają w Toronto:
    „Sala dla samobójców”, „Listy do M.”, „Dzień kobiet”
    Agata Kulesza ????
    Pomożecie?

  158. Teresa Stachurska 10.56
    Znakomity wywiad pana dr Kordyszewskiego. Mam nadzieję że nigdy nie dotrze do rak Telegrafic Observera .Gdyby go przeczytał ze zrozumieniem musiałby wyskoczyc z kapsuły razem z Baumgartnerem.
    Bez zadnego spadochronu.
    No i co byśmy bez niego ( i jego intelektualnego pasterza – Korwina Mikkego) zrobili ?

  159. stasieku
    20 października o godz. 16:16

    @Andrzej Falicz, 21:08
    Powiadasz „przywracam równowagę”, hm… – to jest typowe pisowskie odwracanie kota ogonem….”

    Jakie wszytko staje sie latwe i oczywiste jak juz poprzyczepia sie etykietki…

  160. telegraphic observer
    20 października o godz. 15:39

    Właśnie – TUSK i JEGO RZĄD.
    Czy ktoś widział lepszą alternatywę. Kaczyński czy Gliński, Palikot, Miller czy może Madaliński … ????
    Kto lepiej potrafi?…”

    Moze sam Tusk lepiej potrafi ale mu sie nie chce skoro mu w kolko przypominasz, ze nie ma alternatywy.

    To bardzo ludzka tendencja by wierzyc w trwalosc obecnej sytuacji.
    Czy Millerowi przyszlo do glowy z jego rekordowym poparciem i prezydentem, ze za moment lewica prawie, ze zniknie?

    Masz bardzo niskie mniemanie na temat Polski i Polakow myslac, ze jestesmy skazani po wsze czasy na Tuska.

    Pamietaj:
    Wszystko sie zmienia – jedynie Pawlak jest wieczny!
    (calkiem nie dlugo Ci to przypomne…)

  161. Czy Brunello di Montalcino 2004 jest z listy WINA TUSKA?
    A lista (wejść) rośnie. Przewijać.

    Brunello di Montalcino 2004 jest produktem neoliberalnym, produktem znęcania się lichych ludzi. Nazywanie Jacka Kardaszewskiego filozofem jest znęcaniem się, nie będę rozważał przez jakich ludzi, ale nie na mnie. Jacek Kardaszewski jest raczej bobaskiem nowego, podstarzałego typu. Jest on jak JK-M i to wcale nie à rebours.

    Czy red. Passent go lubi, skoro o nim nie wspomina?

    Co by się stało, gdybym założył koszulkę z napisem
    JESTEM
    DARWINISTĄ
    SPOŁECZNYM
    poszedł Nowym Światem w kierunku stacji metra, pardon … siedziby Krytyki Politycznej i dalej? Wzbudziłbym zainteresowanie?
    Oburzenie? Czy raczej potraktowano by tę manifę jako happening, ironię, wyśmiewanie się z Doktora Jacka?

    Powiedzmy, że jest taki kierunek w socjologii XXI wieku, należałoby go wtedy nazwać neodarwinizmem s. Ale kto pisze takie dysertacje, kto stawia takie tezy? Kto ten kierunek tworzy i rozwija, czy jest to raczej widmo wymyślone? Proszę podać nazwiska, tytuły (prac) … inaczej to jest właśnie happening Doktora Jacka.

    Korwinistą byłem – wyznaje doktor Jacek – ale teraz bulgocze coś we mnie i pluję nietzscheańską krwią. Wesoło jest na trakcie królewskim.

    http://www.youtube.com/watch?v=EQtBtxWf5Bc

    „Wojujące państwo opiekuńcze”, „wolność jednostki realna a nie formalna”, „radykalny indywidualizm”, „minimalna wolność gwarantowana” … no czyż nie przemiły bobasek?

  162. @stasieku
    O, wypraszam sobie. Fachowcem od tenisa nie jestem, nie byłem i nie będę. Gdybym był, byłbym trenerem. Tenis lubię, może bardziej niż inne sporty. Pociąga mnie w nim najbardziej to, co w innych okolicznościach uznałbym za rodzaj wynaturzenia, tj. brak kontaktu fizycznego w czasie gry (pomiędzy biorącymi w niej udział), bo tenis jest jednym ze sportów perwersyjnych – jest przyjemność, a nie ma kontaktu, ale jest rozmach, jakiego nie ma w kometce czy ping-pongu.

    Teatr mój widzę ogromny,
    wielki powietrzne przestrzenie,
    ludzie je pełnią i cienie,
    ja jestem grze ich przytomny.

    – powiedział S.W. Tenis to wielki teatr dramatyczny. Ważną rolę w teatrze tenisowym odgrywa utrzymanie napięcia i budowa dialogu. Jeżeli w jednej z ról obsadzony zostałby młody Yannick Noah, wówczas oczekiwać można nawet serii nieoczekiwanych zwrotów komediowych. Z braku Noaha, obsadzany jest dzisiaj w roli aktora komediowego Gaël Monfils.

    Będąc młodym sportowcem, zapowiadałem się i pokładano we mnie nadzieje. Teraz zostało pokładanie nadziei w innych i wypowiadanie się, poza oldboyowymi wyskokami. Skoki w bok uprawiam w wyobraźni, albo gdy pokonuję kałuże. Odkąd jednak kostka Bauma wypierać zaczęła wahliwe i zd-radzieckie płyty chodnikowe, okazji do skoków w bok jest coraz mniej i sam nie wiem, czy w związku z tym jest lepiej, jak było. Poprzestanę zatem na tym, że lepiej było i już nie będzie, ale marzyć jeszcze nie zabraniają.

    Marzy mi się przeto, by Polska – ten kraj nieposkromionych i skłóconych ze sobą indywidualistów – stała się kiedyś potęgą tenisową. Potrzeba tylko, by premierem został tenisista zamiast piłkarza i obok Orlików pobudował korty.

    Przed nami dwa ostatnie wydarzenia tenisowe kończące sezon. Crème de la crème! Będzie co oglądać i komentować.

  163. Dunde z godziny 16.22 ;
    Widziałem film o Warszawie ( niemiecki ) pokazujący stolicę Polski według stanu z lipca 1944 roku ,po niemal 5 latach wojny . Wystarczyłoby ten film zobaczyć ,(pokazać Twoim dzieciom nienaruszoną strukturę miasta, ruchliwego miasta ( a Ruscy na Wiśle )a potem przypomieć sobie i dzieciom opinie generała polskiego Andersa d-cy II Korpusu ( tego od Monte Cassino ) o dwódcach Armi Krajowej , a wtedy co najmniej nie pisałbyś grubą trzcionką .
    ps.
    Dunde , odbudowane Centrum stolicy Polski , ma w swoich murach dziesiątki milionów germańskich cegieł ,zapamiętaj na zawsze ,to germańskie mury -z cegieł
    przywiezionych po rozbiórkach domów ,budowli nie zawsze zniszczonych w zachodnich rejonach Nowej Polski .

  164. Autorytatywne twierdzenia prof. Biniendy
    Antonius
    20 października o godz. 16:25

    Mój komentarz

    Prof. Binienda epatuje publiczność swoimi obliczeniami, widownia zafascynowana jego naukowymi, całkowicie hermetycznymi wynurzeniami powtarza jak za panią matką, pod dyktando tezę o zamachu wybuchowym.

    Ostatnio propaganda pisowska nagłaśnia zdarzenie, jak to pewien internauta dołożył ministrowi Sikorskiemu, który chwalił się cudzym sukcesem – że LOT oblatuje pierwszego dreamlinera. Na to jeden z PiSowskich internautów napisał z dumą Sikorskiemu na Twitterze – nawet nie wie pan panie ministrze, że osłony w silnikach w tym samolocie skonstruował prof. Binienda.
    Otóż specjalnością Biniendy i największym osiągnięciem są te osłony (kompozytowe), które zabezpieczają przed wydostaniem się na zewnątrz i uszkodzeniem samolotu przez wirujące części silnika, a jest ich tam multum.

    Binienda nie jest specem od skrzydeł samolotów. W swojej biografii chwali się udziałem w rozpoznaniu przyczyn katastrofy promu kosmicznego. I chwała mu za to. Ale skrzydło samolotu i skrzydło promu, to bardzo różne konstrukcje, o zupełnie różnych poszyciach zewnętrznych spełniających różne funkcje. Dodać należy – skrzydło samolotu bierze udział w aktywnym locie oraz liczone jest na różnorodne przeciążenia i długi okres eksploatacji, skrzydło promu kosmicznego bierze udział tylko w locie ślizgowym, byle dotrzeć i wylądować bezpiecznie na ziemi. Prom taki wykonuje w okresie jego eksploatacji kilkanaście, kilkadziesiąt lądowań tylko.

    Binienda przeprowadził obliczenia zderzenia skrzydła TU-154M z brzozą, ale dopóki jego wyniki nie zostaną potwierdzone w jakiś sposób w akcie zderzenia w warunkach zbliżonych do rzeczywistości, dopóty jego obliczenia maja wyłącznie wartość teoretyczną, wyjściową być może do dyskusji, ale nie są fundamentalnym dowodem, nie są żadnym dowodem.

    Takie obliczenia zakładają pewien wyidealizowany model zderzenia.
    Dobrą analogią jest skorupa nadwozia samochodowego. Dopóki nie przejdzie crash testu jako składnik całego samochodu dopóty nie spojrzy na auto żaden urząd dopuszczający do ruchu, czyli wystawiający tzw. homologację. Prof. Bienienda sam dla siebie wystawił homologację na zderzenie samolotu z brzozą i obnosi się z nią z wielkim hałasem. Oczywiście konstruktorzy lotniczy nie są zobligowani do crash testów, ponieważ w lotnictwie nie zakłada się osiągnięcia minimum bezpieczeństwa w czasie zderzeń, bowiem zderzeń takich się nie przewiduje. Nie te prędkości, masy i przeszkody. Pas do startów i lądowań musi być całkowicie wolny.

    Binienda chwycił się za problem numeryczny, który jest jednym z najbardziej skomplikowanych zagadnień inżynierskich w lotnictwie i po prostu oświadczył, że go rozwiązał. To ma wystarczyć za dowód, że brzoza nie mogła przyczynić się do oderwania skrzydła. To ma być wraz z odczytami doktora Nowaczyka o serii awarii na wysokości 30 m, podstawą teorii zamachu dwuwybuchowego, którą wymyślił Szuladziński, zresztą w dużym oderwaniu od elukubracji Nowaczyka. Szuladziński twierdzi, ze rotacja (beczka) samolotu była, a Nowaczyk, ze nie.

    Argumentacja, że samolot nie uderzył w ziemię jako cały, w jednym kawałku, bo jak by uderzył, to by powstał krater, jest śmieszna.

    Samolot po pierwsze nie leciał dziobem prostopadle do ziemi, tylko skośnie. Po drugie składowa jego prędkości prostopadłej do ziemi była zbyt mała na krater, samolot raczej orał ziemię niż walnął w nią czołowo. Wyhamowanie samolotu, rozproszenie jego energii kinetycznej nie odbyło się poprzez zderzenie czołowe z ziemią, tylko poprzez coś w rodzaju zderzenia częściowo płaskiego, najpierw skośnie dziobem i skrzydłem, potem resztą (co implikuje potężne momenty gnące, mówiąc wprost łamie samolot) z częściowym ślizgiem po zadrzewionym terenie w pozycji odwróconej, a więc najmocniejsza część kadłuba na górze wgniatająca kadłub pod nią, najsłabsza cześć kadłuba na dole, szarpana na kawałki w czasie wytracania prędkości.

    Mówienie o kraterze, który miałby powstać w czasie katastrofalnego przyziemienia maszyny w takiej pozycji jako antytezie, alternatywie rozpadu w powietrzu, to kpiny z inżynierów oraz fizyków, którzy mają choć trochę oleju w głowie.
    Pzdr, TJ

  165. @stasieku

    Podjąłeś się orki na ugorze, ale trzymam za Ciebie palce. Ale wątpie, żebyś przekonał Jędrka, że białe jest białe, a czarne czarne, jak to logicznie wykladal jego idol Kaczynski.
    On jest jak ten gigant Anteusz syn matki Gei. Herakles ciągle go zabijał , ale jak tylko położyl martwego Anteusza na matce Ziemi, ten wracał do życia i walka zaczynala sie na nowo. Wreszcie Herakles uniosl go gdzies w kosmos i ten juz nie ożył. Dla naszego Jędrka taką matką Ziemią Geą jest Kaczyński, chociaż ten niewdzięcznik za żadne skarby nie chce się do tego przyznać, twierdząc, że on jest tylko neutralnym , niezależnym ekspertem.
    Pozdrawiam

  166. No prosze, dopiero teraz przeczytalam reszte komentarzy. Typowy klub wzajemnej adoracji, dla ktorego kazdy nowy felieton bedzie po prostu nastepna okazja do meczenia starych tematow i delektowania sie wlasnym slowotokiem. Drodzy Panstwo, nawet krowa przezuwa tylko dwa razy! (Oczywiscie Smolensk tez sie znalazl, najmniej moze o tej miedzynarodowej kompromitacji z dachem stadionu). Moze by troche odkurzyc sie?

  167. Neoliberalizm jest jak zużyta i wypalona neonówka. Dopóki świeciła, rozjaśniając mroki „myśli ekonomicznej”, mogła z powodzeniem uchodzić za supernową. Ponieważ było to dawno, bo pół wieku temu, gdyby blask największy brać pod uwagę, to i dzisiaj nieprawda. Odkąd zaczęła emitować światło coraz bledsze i przerywane coraz głębszymi kryzysami, aż w końcu się całkowicie wypaliła, należy ją traktować jak czarną dziurę o niesamowitej sile ssącej, od której trzeba się trzymać jak najdalej, bo jak się w nią wpadnie, to ma się w garści ‚one-way ticket’.

    Do wciąż oślepionych blaskiem neonówki należy w Polsce Wielki Transformatorowy – dr hab. L. Balcerowicz, a w Toronto – wierny sługa neoliberalizmu, który wyznaje go tylko z tego powodu, że i jemu był kiedyś posłużył. Dozgonnymi sługami neoliberalizmu, podobnie jak i innych izmów, są jedynie ci, którym kiedyś one posłużyły i którzy odnieśli sukcesy w wysługiwaniu się innymi według reguł różnych izmów, nie wyłączając idiotismu.

  168. @duende
    20 października o godz. 16:22

    Zwróć się do spadkobierców generała Andersa, na pewno mają zapiski z jego opinii o dowódcach AK, którzy bezrozumnie rozpętali piekło w Warszawie wbrew rozkazom rządu londyńskiego. Ja w owym czasie raczej znałem inne rozwinięcie skrótu AK (Afrika Korps Rommela).
    Jak wspominasz o „polnische Banditen” to mi się coś przypomniało. Była bohaterska obrona Westerplatte – legalna i po kapitulacji obrońcy zostali potraktowani normalnie – jako jeńcy, natomiast „bohaterscy” obrońcy Poczty Polskiej jako „Banditen”. Czy wiesz dlaczego tak? Wprawdzie uważam szafowanie pojęciem”prawo wojenne” za kpiny ze zdrowego rozsądku i wszystkie konwencje to pierdoły, bo każda wojna to nieustające szczyty bezprawia i wszyscy (lub prawie) żołnierze są prędzej lub później ewidentnymi zbrodniarzami, ale Niemcy postępowali zgodnie z konwencjami międzynarodowymi. Polska nie miała prawa posiadania broni na tej poczcie. To skąd mieli broń bohaterscy obrońcy? Z nielegalnego uzbrojenia przez polskie wojsko lub służby specjalne – przed wybuchem wojny. Dowodem takiej działalności jest polski film o tym zdarzeniu. Piwnice poczty były zawalone bronią. Dlatego „pracownicy” poczty zostali potraktowani jak bandyci – obecnie mówilibyśmy o terrorystach. Kalego też obowiązuje prawo.

  169. Szanowne Słoneczko Blogowe!

    Napisałaś jako ANCA_NELA w porze rannej 20 października o godz. 9:15 i o słabości swego aparatu ruchu. Wstałaś … i zamiast siąść wygodnie bez obciążania mięśni i stawów kończyn … przyłączyłaś się do rzesz zwiedzionych nadzieją. Nadzieją iż przyjdzie Moderator i weźmie za Twarz, a do wielu krzyknie: „Stul pysk!”.

    Otóż Moje Kochanie, gdybyś wyszła z Siebie i stanęła obok, to zauważyłałabyś, iż różni być może Cię Moja Miła od @Marka tylko wybór między Georges’em Dantonem, o którym w Wikipedii napisano:

    „Potem, będąc przywódcą umiarkowanej frakcji jakobinów, atakował też (od grudnia 1793) robespierrystów i ich politykę terroru, lecz w marcu 1794 opowiedział się za likwidacją hebertystów.”

    a Nieprzekupnym zwanym także Maximilien Marie Isidore de Robespierre, o którym tamże (dla @stasieku: ibidem) napisano:

    ” Historiografia dziewiętnastowieczna (wielotomowe dzieła Thiersa i Aularda) negatywnie oceniała Robespierre’a, jako krwawego dyktatora, szalonego fanatyka; padały też dość fantastyczne oskarżenia o chęć restauracji monarchii.”

    Obaj przywódcy z braterstwem na ustach korzystali z opadającego na karki ciężkiego ostrza jako formy przekonywania do swej poltyki.

    Upływ czasu – π × „21” (dla @stasieku: iloczyn wektorowy o prawym mnożniku karcianym) = ± długość życia Jeszui Ha Nocri od pokojowego zapoczątkowania przekazania władzy w naszej ojczyźnie zaciera w pamięci to największe w historii osiagnięcie Polaków.

    Cokolwiek byśmy zarzucili władzom wszelkim przez te lata nami władajacymi, to do dziś możemy sie szczycić pokojem społecznym.
    Tego pokoju nie oblewają krwią inwektywy w rodzaju:
    „zaprzańcy”, „kundle”, „oszołomy”, „zdrajcy”, „krętacze” itp.

    Zaimponowaliśmy Europie i światu stworzeniem możliwości życia obok siebie @Marcina, @Marka, Janusza Korwin-Mikke, uniewinnionych niedawno gangsterów, kochających inaczej, kręcących swe biznesowe lody drobnych biznesmenów, kręcących w zeznaniach dla Urzędu Pracy a czarno lub szaro pracujących, właścicieli Mlekowity i Kulczyków.

    I do ku…y nędzy! Ma tak zostać!

    Usiąć na d…e i przewijaj!

    Czy Ty się nie łapiesz na tym, że tak jak Jarosław Marek Rymkiewicz marzysz o ostatecznym rozwiązaniu problemu trolli blogowych na latarniach?

    Czy Ty przeleciawszy nad kukułczym gniazdem i patrząc jak Wolfgang Amadeusz Mozart przelatuje książece dwórki słyszysz, że stworzył najświetlejsze hasło ubrane w konieczny bajer operowy Don Juana i Zefiry: „podaj mi rekę”
    W tym temacie Frycek zwariował światu imponując!

    Dość zsyłania poltycznych szaleńcow do psychiatryków!!!.
    Czas uznać, że choć często bardzo boli, powinniśmy z zaciśniętymi ustami znosić, iż są wśród nas, ci którym { Bóg ! Inteligentny Projekt ! ewolucja } odebrała lub nie dała w miejscu najbardziej oddalonym od nóg!

    Ot tak sobie, wiedziona słusznością chcesz zrzucić na Moderatora wysilek znoszenia @Marka. Gdybyś tylko chciała niewdzięczną sanację cudzymi rękami wykonać, nie potrafiąc wznieść się nad bełkot kabotyna szukającego uznania za fermetowanie, to bym Cię nie strofował.

    Umiesz więcej i uroczo.
    Obrażasz mnie swym lenistwem boldując zgrane wezwania do wygumkowania oszołoma.

    Za dni kilka, za lat wiele, niby nagle, niby do tego daleko, spotkasz się ze skutkami rozpadu rozsądku bo narosła mielina w głowie kogoś bliskiego.

    I co? Jesteś do tego przygotowana? Niedawno mogłaś przeczytać relację „Niewolnicy”, której wolność odebrał Alzheimer zawłaszczajacy mózg bliskiego bliźniego. Przed nami, obecnymi pokoleniami stoją wezwania większe niż forma i treść @Markowa. Jutro przyjdzie 20 mln Chińczyków gotowych zabrać Ci chleb i wodę i tyrać od świtu do północy. Lub drużyna islamskich śpiochów liczących na nagrodę po bohaterskiej śmierci wysadzi Pałac Kultury i Nauki oraz Pała Na Wodzie w Łazienkach.

    Możemy być dumni – Ty, @stasieku, ja i całe rzesze Polaków, że nie jesteśmy pośmiewiskiem świata. I z powodu porannego braku kofeiny w krwi, oraz niedoboru witaminy w osoczu nie wypisuj faszystowskich haseł: „Niech ktoś przyjdzie i posprząta!” Ty masz mi zaimponować jako Sowa, a nie jako beztroska szczebiotka o poranku. Bo jeśli nie Ty, nie @stasieku, nie ja, i nie Ci którzy nie mają zmielinowanej szarej substancji mają POLEPSZYĆ – dystansując się wobec wrzaskliwego pajacowania, to …

    … przyjdzie ZBAWCA … i zrobi Ci dobrze … i nie tylko Ci …

    Ci, którzy według Ciebie powinni być zbanowani testują czy wstając rano gotowa jesteś na niezachwiane konstruktywne myślenie, czy też można w Twych tkankach wytworzyć ogłupiającą pianę płynem poflotacyjnym lub pomyjami.

    Jako żart, Twoje wołanie: „Przebudź się moderatorze!” jest niezabawne.
    J
    ako powód do zmycia Ci głowy za drobniutkie. Ot ja stary, od odważnie czerownych chcę oczekiwać większego wysiłku. Nie zamierzam umierać, nie krwawię po Twoim wpisie. Ja od rumianej kobiety oczekuję więcej niż samiec od samicy alfa. Szczekaniem na @Marka rozczarowujesz.

    A ja uwiebiam być uwodzony prze dziwne baby:
    „Skąd one takie mądre?”

    Popsuł Ci się PgDn i wołasz „Moderatorze!”

    *****

    Z cała sympatią @stasieku!

    Poczytaj sobie o tablicach przestawnych w Excelu.

    W teorii baz relacyjnych można kwestię wyłowić transpozycję kolumn i wierszy.
    Ich przecięcie Excell nazywa komórką.
    A z polem to jest tak: dla Rosjan to jest także ciało liczbowe, a dla Krakusów to coś na o wychodzę, gdy wychodzę na dwór. A dla nas to pole do POPiSu.

    (Tak mi się na Shift rzuca wspomnienie po Jego zagubionych otkrytkach z pielgrzymki do grobu Jakubowego. Czekam, aż się zjawi i okaże się, że jego biuro Podróży nie padło …)

    Oddaję pole Poecie.

    Jonasz Kofta – Volo


    Tak jak jest szczere
    Szczere pole
    Niewypłacalny prawdy dłużnik
    Chcę
    By mnie nie przestało boleć
    To
    Że jesteśmy ludźmi

    Czy koniec świata ktoś przyspieszy
    Czy koniec świata coś opóźni
    Chcę
    By mnie nie przestało cieszyć
    To
    Że jesteśmy różni

    ***************************************************
    Cześć!
    Bbez sentymenatlizmu, a z nadzieją na chwilami bolesną zgodę …

  170. Andrzej Falicz,

    Pan Kardaszewski „bawił” i w Kanadzie, co zdaje się nie pozostało bez wniosków.Z niejednego pieca, to z niejednego!

  171. PiS i inne grupy opozycyjne za wszystko winią premiera, może SLD
    nieco inaczej zachowuje się od pozostałych, chcieli by żeby rząd się
    wyłożył na meczu ewprezentacji. Tak to wygląda demokracja w
    wydaniu PiS i PS, byle premierowi dowalić. Jak wina za mokry stadion
    się rozmywa to winny rząd. I śmieszno i straszno. Jak to w kraju nad
    niezbyt dużą rzeką.

  172. PS

    Moje informacje o Powstaniu Warszawskim są raczej świeżej daty. W PRL niewiele się o tym mówiło, a oskarżenia generała Andersa nie były znane. Wystarczy, że wiedzieliśmy o Monte Cassino i bohaterskich walkach armii Andersa, a o dużej liczbie ofiar wśród kwiatu młodzieży przekonałem się osobiście, czytając napisy na cmentarzu koło klasztoru.
    Chyba wiem, dlaczego nic nie wiedziałem o Powstaniu Warszawskim w czasie jego trwania. Miałem wtedy inne zmartwienia. Na początku lipca 1944 tak naprawdę zaczęły się dla mnie okropności wojny, gdy ginęli moi przyjaciele podczas nalotów amerykańskich na Śląsk.

  173. Porazmawiam z sobą …

    Spokojnie staruszku! Spokojnie!

    http://www.youtube.com/watch?v=5ooBDXprBA0

  174. Antonius,
    Napisałeś „Jestem bardzo zadowolony z faktu, że nie mam mentalności inżynierskiej, raczej oceniam przebiegi zjawisk jakościowo na podstawie znajomości wielości praw fizyki…”
    Czyżbyś sądzi że inżynierowie są na bakier z fizyką?
    Ludzi posługujących się oprogramowaniem opierającym się o tzw „element skończony” oceniasz chyba na podstawie hochsztaplera Binandy, którego, jak na którymś blogu napisałem napisałem można ocenić albo jako ignoranta , albo działającego w „złej wierze” dla zarobku lub innej przyczyny. Dlaczego tak napisałem , ano dlatego, że sam się parałem takimi obliczeniami i mam kolegów którzy robią to zawodowo. Jeśli ktoś mówi na podstawie symulacji cyfrowej, że ona wskazuje, że jakieś zdarzenie nie mogło mieć przebiegu jaki zaraportowano, to jest jasne, że albo się nie zna na takich symulacja, albo łże. Łgarstwa Binandy wypunktował Prof..Artymowicz kompletnie go ośmieszając w kulturalny sposób ( sam pokazał że można prawidłowo rozumując uzyskac wyniki zgodne z obserwowanymi na miejscu katastrofy). Binanda by się bronić musiałby ujawnić model i dane wejściowe, a tego zrobić nie może, bo wykazał by jak manipulował. Mało kto wie, że zmieniając współczynniki , warunki brzegowe można właściwie uzyskać co się chce. Sztuka polega na tym by jak najbardziej zbliżyć się ze zgodnością do rzeczywistego przypadku który został dokładnie zbadany.W przypadku katastrofy w Smoleńsku nie było podobnego przypadku który byłby doświadczalnie zbadany i na którym można by optymalizować model numeryczny. Dlatego też dane z miejsca wypadku powinny być co weryfikuje model (nie może być odwrotnie)
    Odnośnie dziury w ziemi to owszem samolot może ją zrobić ale musi to zrobić jak tej jeden z porwanych boeingów gdzie był bunt. Ten uderzając w ziemię zrobił krater głęboki na 115 stóp (35 metrów)

  175. stasieku
    20 października o godz. 16:39
    No teraz, to mi się już z pewnością w głowie przewróci!
    Że wspomnę anegdotkę, opowiadaną przez Mirę Zimińską o chłopie, który za wojskowe zasługi dostał odznaczenie. Medal wręczano w pałacu Wielmożnego Pana na Włościach, do którego tenże chłop był przypisany. Kiedy już wycofywał się kłaniając nisko, w sieni dopadło go dwóch lokajów i wlepili mu parę kijów na … plecy.
    „Za co?” wrzasnął odznaczony…
    „A to po to, aby ci się chamie w głowie nie przewróciło!” brzmiała odpowiedź.
    co zaś do owej czerwonej barwy… już kiedyś wyjaśniałam, ale nie każdy musiał czytać…
    Zaczynałam flirt z blogami nie mając pojęcia o jakichkolwiek zasadach obsługi komputera, jestem totalnym samoukiem.
    Kiedy postanowiłam się wpisać komentarz – właśnie u red. Passenta i przyszło mi wypełnić okienka na dole, wymyśliłam nick ANCA, wpisałam adres mailowy i stanęłam bezradna przy trzecim 😮 Byłam przekonana, że wypełnienie tego okienka jest obowiązkowe, więc wpisałam; http:/www i wpis się ukazał 🙂
    Na dodatek odniosłam wrażenie, że muszę w kolejnym blogu – u red. Paradowskiej podać jakiś nowy nick, bo znów były te okienka do wypełnienia, więc wpisałam NELA i t.d. To, że się wyświetliło na czerwono nie było dla mnie szczególnie dziwne, bo sam fakt, że potrafię się skutecznie wpisać dla mnie graniczył z magią.
    Kiedy mnie ktoś uświadomił, co ta czerwień znaczy… pomyślałam; niech tak zostanie. Żeby mi się w głowie nie przewróciło 😀
    Po zmianie operatora okazało się, że te dotychczasowe nicki nie chcą działać, więc połączyłam obydwa gustowną kreseczką i są dwa w jednym.Jestem dumna z własnych osiągnięć w korzystaniu z komputera. Bratanek, który mi go ustawia mawiał; Ciociu! wszystko metodą prób i błędów! Niczego nie jesteś w stanie popsuć!
    No i okazało się, że TAK!

  176. Spokojny (15.51),

    cieszę się z twojego pojawienia się na blogu. Jednak na tym koniec radosnego uniesienia.
    Przede wszystkim nie podzielam twoich konkluzji dotyczących polskiej bylejakości i braku negatywnych skutów, z tego wynikających, dla otoczenia społecznego.

    Otóż pozwolę sobie zwróćic ci uwagę na fakt, że w sprawie katastrofy smoleńskiej ropętała się (blogów nie omijając) prawdziwa wojna (na razie) na słowa. Zaciągnął się na nią ostatnio także Antonius, który w szeregu swoich wpisów dał się poznać jako człowiek myślący i postępujący racjonalnie, a tymczasem, ze względów emocjonalnych, dał się wcielic do jednej z walczących armii.

    W swoim skromnym wpisie powyżej zwracam uwagę, że szef rządu nie wyciągnął żadnych konsekwencji (poza umożliwieniem miękiego ‚lądowania’) człowiekowi odpowiedzialnemu za sektor lotów, b. ministra obrony narodowej Bogdana Klicha.
    Przypomnę, że w czasie jego urzędowiania wydarzyły się już wcześniej, podobne do smoleńskiej katastrofy, wynikające z, najogólniej mówiąc, blejakości jego pracy oraz braku kompetencji (co obciąża także premiera) na zajmowanym stanowisku.

  177. – A co tam panie na ekskluzywnym blogu?
    – ?
    – No wiesz pan, „En Passant”?
    – W rzeczy samej, ekskluzywny – polityczna psychuszka.
    – Co? Znowu Marksa czytają na głos, bo żony już ich szeptów znieść nie mogą?
    – Marks to pikuś, jak mawia redaktor Passent, przy Kardaszewskim. Jest taki doktór od nie wiadomo jakich boleści. Były kumpel Korwina M., ale dwóm Pawłom-Gawłom w jednym domu stać nie sposób. Tak zwani kandydaci na prezydenta najjaśniejszej RP. Śmiesznie miało być, i jak wyszło? Jeszcze śmieszniej.
    – Ależ Panie, taką mamt teraz normę. Każdy chciałby zostać Marksem, aby żony czytały go mężom przed snem. Wszystko się zgadza z naturą męską i damską. Nie wyrwałbym sobie jednego włosa z tego powodu. A co na to słynny stasieku?
    – Chyba intuicja seksualna podsuwa panu te celne uwagi. I to pytanie na czasie. Właśnie wrócił z objazdu swych iglastych lasów i wszystkich pozdrawia ciepło y sympatycznie. Rozdaje medale „Perełka En Passant”.
    – A Pan się załapał na medal, czy pokłócił, że zadam to intymne pytanie?
    – Zdaje mi się … tertium non datur, że się wyrażę nie po inżyniersku.
    – Czyli wszystko po staremu?
    – Ano.
    – To … Na shledanou.
    – Ahoj.

  178. w piątym wierszu licząc od dołu mojego wpisu z godz. 22.39, powinno być: ‚w stosunku do odpowiedzialnego’ za sektor bezpieczeństwa lotów’

  179. – Panie drogi, ale ten … no ten, na „a”, cholera, skleroza …
    – Na „A”? Antonius!
    – Nieeee, ten co umi liczyć dynamikę PKB inaczej, ten na „abs” … żyje ci on?
    – Ano Panie, nie dość że żyje, to dowcipkuje tak ostro, jak nigdy, że na czytanie jego wpisów wychodzę …
    – Co Pan! Z pana taki kawalarz i wychodzisz pan, nie czytasz?
    – Czytam, no czytam. Co będę owijał, biorę kompa pod pachę i idę, no wie Pan … tam, gdzie król piechotą chodzi …
    – No, i co, opowiadaj Pan.
    – To wszystko.
    – Ano … to po staremu.
    – Ahoj.

  180. – Panie, paaaaniee, jeszcze jedno pytanie.
    – ?
    – Jak pogodzić sen o socjalnej, i co ważniejsze – materialnej równości z ideologią indywidualizmu?
    – Panie, nie hamletyzuj Pan! Błagam. Tu nie Dania, tylko Polska, rozumiesz Pan? Dwa przeciwne bieguny. Jeden biegun spokojnej nordyckiej pospolitej racjonalności. Drugi biegun jest z wyuzdanej, antuzjastycznej, na pozór indywidualizowanej, a jednaj sztampowej absurdalności.
    – To co będzie dalej?
    – Jak zawsze.
    – Co?
    – Trudno to opisać.
    – Jednym słowem, dwoma …
    – Kompleks polski. Parciany mesjanizm? Może tak lepiej.
    – Szkoda gadać, idę panie.
    – Ahoj…
    – Nie pytaj pan dokąd.
    – W Polskę?
    – Prosiłem, bez zbędnych pytań.
    – Na shle….

  181. Z uwagi na odbywający się na oczach 7 miliardów ludzi proces samounicestwiania się neoliberalizmu w bolesnych drgawkach, bez klikania, śmiało jak w dym, walić trzeba w Toronto do ciemnej ‚Sali dla samobójców’ na zasadzie ‚dla każdego coś miłego’.

  182. A czy Ty dziecko rumiane na tyle lubisz Daniela Passenta,
    aby wyśledzić czego WordPress w Tobie nie lubi?

    Nielubstwo @Anca_Neli w Gospodarzu z krwią krążące można odfiltrować.

    Wystarczy dobrze zapoznać się podstawowym problemem: gdy się Grzesia wysłanego na pocztę z nieistniejacym listem namówi aby pod swoim nickiem i ze swego konta e-mailowego wysłał ten sam tekst, który w Twym wydaniu uległ sile nielubienia. Poszlaki też się liczą (z sobą).

    Jeśli Grzesiowi się uda, to zrehabilituje się za kłamstwo wywołane inspiracją „na podobę” agenta Tomka.

    Nie wierzę w szczególne względy Daniela Passenta dla @ANCA_NELA.
    Natomiast mam za sobą przegrane mnóstwo walk z nowicjuszami komputerowymi. Jak tak zbliży się do komputera, to maszyna dostaje głupawki i staje się nadzwyczaj złośliwa.

    Kismet!

    W lesie grzyby zwykle rosną, tam gdzie mnie nie ma.
    Ale ja jestem potulny mięczak i nie ma odwagi upomnieć się o moje grzyby.

    Świat jest wrogo zaprojektowany. Rydze aż 40 PLN / kg. Zbrodnia!

  183. Waldemarze,
    wykorzystanie tylko germańskich cegieł do odbudowy zniszczonej przez dzicz germańską Warszawy to rezultat polskiego minimalizmu spowodowanego powojenną kuratelą stalinowską. Oprócz cegieł, nie tych z Nowej Polski, ale przede wszystkim z głębi Niemiec, należało jeszcze do obudowy zniszczeń ręce germańskie wykorzystać w ramach reperacji wojennych. Umieli niszczyć to i do odbudowy trzeba było ich zatrudnić za michę kartoflanki. Zachłanność i potrzeby Stalina w tym zakresie okazały się dużo większe i bardziej usprawiedliwiane historyczną pabiedą. Całe fabryki wywoził Stalin zza Odry i ze Śląska. Nam zostały tylko cegły z ziem przesuniętych na zachód.

    PS
    Opinie gen. Andersa o dowódcach PW nie zasługują na poważne traktowanie. Są podobne do dzisiejszych opinii Bolka o jego roli w obaleniu komunizmu. Pokojowo i bez strat obalił. Sam jeden. Nota bene, gen. Anders w ciągu trzech dni walk (tylko pod Monte Cassino) posłał do piachu ok. 1.000 żołnierzy 2 Korpusu Polskiego, ponad 300 nie odnalazło się, a prawie 3000 zostało rannych. Takie straty poniesione w ciągu 3 nie obciążają żadnego dowódcy PW.

  184. TJ
    Budowa skrzydła Tu-154 nie jest żadną tajemnicą, podobnie jak bliźniaczej maszyny Boeing 727. W stosunku do B-727 tupolew miał w skrzydłach podwójne wręgi, jego skrzydło było zdecydowanie mocniejsze niż Boeinga 727. Wiemy to nie z raportu MAK, nie z raportu KBWL (Millera) tylko od prof. W. Biniendy.

    ” … skrzydło samolotu i skrzydło promu, to bardzo różne konstrukcje …”.

    Przy całym szacunku dla Pańskich poglądów jednak myli się Pan, konstrukcyjnie i funkcjonalnie są podobne. Inna jest geometria skrzydeł promu narażonego na bardzo wysokie temperatury przy wejściu z dużą prędkością w atmosferę. Prom kosmiczny waży ok. 75 ton (Tu-154M z paliwem do 100 ton) i te skrzydła w kształcie litery delta muszą być w stanie utworzyć siłę nośną, która utrzyma prom w locie. Ślizgowym czy nie – to bez znaczenia.

    „Binienda przeprowadził obliczenia zderzenia skrzydła TU-154M z brzozą, ale dopóki jego wyniki nie zostaną potwierdzone w jakiś sposób w akcie zderzenia w warunkach zbliżonych do rzeczywistości, dopóty jego obliczenia maja wyłącznie wartość teoretyczną.”

    To nieporozumienie, prof. W. Binienda nie stosuje metody swego pomysłu i przez nikogo nie zweryfikowanej. Używa oprogramowania rozwijanego od lat 70., wielokrotnie weryfikowanego np. w crash testach i na odzień używanego w setkach rożnych laboratoriów na świecie. Gdyby z tą metoda było coś nie tak już dawno byśmy o tym słyszeli. Takie oprogramowanie jakiego użył Prof. Binienda mógłby Pan sobie zakupić i jeśli tylko potrafiłby stworzyć model matematyczny skrzydła, dysponując rzecz jasna odpowiednią mocą obliczeniową, to nic nie stałoby na przeszkodzie, by uzyskał Pan wynik.

    „Szuladziński twierdzi, ze rotacja (beczka) samolotu była, a Nowaczyk, że nie”.

    To znów nieporozumienie. Dr K. Nowaczyk zaprzecza, że nastąpiła beczka autorotacyjna samolotu na lewą stronę, po domniemanym uderzeniu lewym skrzydłem w brzozę na wysokości 5,5 metra. I tylko tyle. Długość skrzydła tupolewa ma 18 m, oderwany fragment (znaleziony 105 metrów od brzozy) ma ponad 6 m długości. Kikut skrzydła miał zatem ok. 12 m długości. Oderwanie fragmentu lewego skrzydła spowodowałaby natychmiastową zmianę kursu samolotu – skręt w lewo i obniżenie dziobu, w efekcie samolot spadłyby tuż za brzozą. Tymczasem leciał dalej i nawet nie zmienił kursu. W rzeczywistości nad brzozą był na wysokości ok. 20 m w locie wznoszącym, a dalej w rejonie TAWS #38 na wysokości ponad 30 m. Dr Szuladziński twierdzi, że eksplozja na wysokości ok. 36 m w środkowej części centropłata naruszyła jego konstrukcję i spowodowała, że środkowa część kadłuba przekręciła się w lewo (i spadła kołami do góry), przednia część spadła w pozycji normalnej (kołami do dołu). I tak jest na zdjęciach. Ta hipoteza najlepiej wyjaśnia to co już o tej katastrofie wiemy.

    „Argumentacja, że samolot nie uderzył w ziemię jako cały, w jednym kawałku, bo jak by uderzył, to by powstał krater, jest śmieszna. Składowa jego prędkości prostopadłej do ziemi była zbyt mała na krater”.

    Ja bym ostrożny był w operowaniu śmiesznością, chyba że jest Pan specjalistą od skutków uderzeń dużych konstrukcji w ziemię. Ale raczej chyba nie. Prof. Binienda powołuje się na specjalistów. Nie jest też prawdą, co Pan sugeruje, że samolot leciał skośnie i „orał ziemię”. Gdyby tak było samolot by się nie rozpadł na tyle części leżących na dużym obszarze no i większość pasażerów by przeżyła. Zwłaszcza że paliwo nie wybuchło. A ciekawe co z nim stało? Jak Pan sądzi co się mogło stać z prawie 30 tonami paliwa jakie miał samolot? To ciekawsze niż dywagacje, jak Pan pisze: „o rodzaju zderzenia częściowo płaskiego, najpierw skośnie dziobem i skrzydłem, potem resztą”. Pan wybaczy, ale to opis animacji z TVN pokazanej 3 dni po katastrofie.

  185. Staruszku!
    Miałeś rację! Oczywiście.
    Masz racje!
    I będziesz ją miał – cokolwiek o mnie napiszesz.
    Piszesz tak kwieciście, jesteś tak oczytanym i znającym się na tym, na czym ja się nie znam erudytą, że ja za żadne skarby nie wdam się z tobą w rozmowę, a już w dyskusję, to uchowaj Boże.
    Pisanie w blogach – wszystkich dwóch a w porywach także u red. Szostkiewicza traktuję rekreacyjnie. Swoich wpisów nie traktuję ze śmiertelną powagą, wpisuję się tylko tu, gdzie spodziewam się spotkać ludzi podobnie myślących, dysponujących większą ode mnie wiedzą w różnych dziedzinach, których nie ogarniam, ale jestem ciekawa. Słowne utarczki i wymiana złośliwości interesują mnie mniej niż średnio.
    Przyjmuję, że czujesz się lepiej, kiedy możesz się pokazać na tle kogoś takiego, jak ja. Nie jesteś pierwszy, który tak właśnie mnie traktuje, więc ja się nie obrażam, ale i nie będę odpowiadać. Każdy kto chce może się uważać za mądrzejszego ode mnie i ja się z tego powodu nie martwię. Sama nie odczuwam potrzeby wypowiadania się na temat inteligencji i wiedzy bliżej mi nieznanych współblogowiczów. Znam ich jedynie na podstawie wpisów; jednych cenię innych nie bardzo. Parę razy dawałam temu wyraz ale nie przeciągam tematu i mam nadzieję, że nikt nie poczuł się obrażony.
    ;
    Na blogu red. Passenta spodziewam się inteligentnych, potrafiących kulturalnie dyskutować ludzi o różnych poglądach, jednak otwartych na inne od własnych.
    Tam gdzie króluje łomotanina słowna zaglądam niezbyt często i uciekam szybko.
    Skoro blog jest moderowany, to spodziewam się, że treści obraźliwe, ordynarne, szerzące nienawiść czy też nietolerancje nie będą dopuszczane. To wszystko.
    Dlatego pytam; czy każdemu wolno wszystko?
    Na moderowanym blogu?

  186. maciek g.
    „Ludzi posługujących się oprogramowaniem opierającym się o tzw „element skończony” oceniasz chyba na podstawie hochsztaplera Binendy, którego … można ocenić albo jako ignoranta , albo działającego w „złej wierze” dla zarobku lub innej przyczyny. Dlaczego tak napisałem , ano dlatego, że sam się parałem takimi obliczeniami i mam kolegów którzy robią to zawodowo”.

    Panie Macku, świetnie, że jest na blogu inżynier (to właśnie Pan), w dodatku „parający się takimi obliczeniami”, a nadto „mający kolegów, którzy to robią zawodowo”. Zatem przyznał Pan, że obliczenia metodą elementów skończonych to obecnie nie czarna magia tylko inżynierska codzienność. Też tak sądzę. Czekam więc aż Pan, Panie Maćku, może z pomocą kolegów, przedstawi nam wyniki swojej własnej symulacji uderzenia skrzydłem w brzozę. Bo tylko to może Panu dać zawodową (choć raczej nie ludzką) legitymację do nazywania innego inżyniera „hochsztaplerem”.
    A przy okazji, niech Pan broń Boże nie wsiada do lotowskiego Boeinga 787 Dreamliner, bo inaczej ryzykuje Pan życiem. Testy kompozytowych osłon do silników w Dreamlinerze robił hochsztapler, jak Pan odważnie napisał, prof. W. Binienda.

  187. T.O.
    Trzeci i ostatni link. Jeśli wpiszesz w wyszukiwarkę tytuł filmu a w przypadku „Dnia kobiet” dodasz słowo „film”, to masz nie tylko recenzje, ale też możesz obejrzeć te filmy.
    Mam nadzieję, że pomimo ilości następujących po sobie wpisów, moderator przymknie oko.

    http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=dzie%C5%84%20kobiet%20film&source=web&cd=3&cad=rja&ved=0CC4QFjAC&url=http%3A%2F%2Ffilm.wp.pl%2Fid%2C127910%2Ctitle%2C37-Gdynia-Film-Festival-Dzien-kobiet-recenzja-filmu%2Cwiadomosc.html&ei=fjeDUO_FCMrNswbykYDYCw&usg=AFQjCNGZ5ci9XBzntoCgLp_g_bOj9KIDfw

  188. @ staruszek

    Za kogo Ty się masz, staruszku? Amorozo się znalazł. Pampers zmieniony? To sztuczną szczękę do szklanki, tupecik na taboret i marsz zaraz do łóżka, a rączki na kołdrę, bo widzę, że z tych platonicznych blogowych amorów z nadobną dulszczanką o końcówkach chwilowo w niemocy wskutek autoporażenia hipokryzją, jeszcze w sztywnym prześcieradle gotów jesteś się obudzić. Na proszek nie wyrobisz z emerytury. Już Ci kiedyś pisałem, żebyś lepiej odłożył te swoje medykamenty, bo wg badań synapsy wyżerają, co się ewidentnie potwierdza niestety. Staruszek – ca. 60 lat jak pamiętam, masz szczęście, bo teraz to jeszcze 7 lat musiałbyś tyrać do emerytury. No, śpij już i nie marudź.

  189. Wiesiek59
    „Porównałem kiedyś panią Fotygę do Michała Korybuta Wiśniowieckiego, oboje znali po cztery języki, ale żadne z nich nie było w stanie powiedzieć w nich niczego sensownego…”.

    Panie Wieśku, z całym szacunkiem dla Pańskich kompetencji historycznych, ale to nie Pan pierwszy napisał o znajomości języków, choć „w żadnym z nich nie ma się niczego interesującego do powiedzenia”. Napisał to wybitny polski historyk Władysław Konopczyński o królu Michale Korybucie Wiśniowieckim. Konopczyńskiego pewnie nigdy Pan nie czytał (rozumiem, typowy gross buch) tylko za kimś powtórzył. Ale nieprecyzyjnie.

    Pani minister Anna Fotyga nie zna czterech języków (to na marginesie), król Michał Korybut Wiśniowiecki znał nie cztery, jak Pan sugeruje, tylko osiem języków, w tym oba klasyczne, sam Konopczyński znał 14 języków, co dawało mu niezłą legitymację do krytykowania króla.

    „Z kardynałem znających ich 72 może być podobnie …”.

    Prawdopodobnie przez nieuwagę zapomniał Pan, że wymiana zdań nie dotyczyła poziomu intelektualnego kardynałów, tylko ich znajomości świata. Jeśli sądzi Pan, że znajomość języków temu nie sprzyjają to niewykluczone, że ma Pan powód, aby tak pisać.

  190. Antonius
    20 października o godz. 19:51
    To prawdziwy dylemat; Czy słusznie było wywolać Powstanie Warszawskie, czy nie słusznie.
    I jego zwolennicy i przeciwnicy mają swoje racje.
    Zwolennicy twierdzą, że w obliczu zbliżającej się stalinowskiej grozy, należało coś przedsięwziąć, nie być biernym obserwatorem wydarzeń, ale pokazać sowietom, kto tu jest gospodarzem.
    Oponują przeciwnicy powstania: Przecież trzeba było mieć trochę wyobrazni i zdać sobie sprawę, że Stalin jest zbyt inteligentny, żeby takiej okazji nie wykorzystał: Niech Niemcy wyrżną wiecznie buntujących się Polaków, całe odium spadnie na nich, a my trochę sobie odsapniemy, zanim ruszymy na Berlin. Aż do samego wybuchu powtania radiostacja rządu lubelskiego bez przerwy podgrzewała atmosferę, namawiała Warszawiaków do chwycenia za broń, oskarzała władzę AK o bezczynność,. Kiedy powstanie wybuchło, ta sama rozgłośnia zaczęła krzyczeć na cały świat, że oto nieodpowiedzialne dowództwo AK podjęło zbrodniczą, samobójczą decyzję , która doprowadziła do zniszczenia stolicy.
    Jan Nowak-Jeziorański, który po kolejnym kurierskim wyczynie, znalazł się w przededniu wybuchu powstania w Warszawie, napisał, że gdyby dowództwo AK nie podjeło decyzji, to i tak doszłoby do wybuchu powstania, na zasadzie samozapłonu. Mlodzież już tak była zdeterminowana po czterech latach bestialskiego terroru, a tu za Wislą stała potężna armia, więc na co było czekać?
    Latwo jest osądzać, oskarzać Grota-Roweckiego, Montera i innych o podjęcie zbrodniczej decyzji ,o brak odpowiedzialności. Zaden wybór nie był dobry, bo wszystkie mocne karty miał w ręku Stalin.

  191. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Mowiac szczerze nic nie rozumiem …(?)

    Pare dni temu na lamach Rzepy Tow. WC wypowiadal sie, ze najprawdopodobnniej w wyliczeniach jest blad przecinka – tutaj mozna rozumiec aktywnosc w „Alejach Marszalkowskich” (?) http://info.kopp-verlag.de/hintergruende/geostrategie/redaktion/george-soros-die-rothschilds-africom-und-das-gold-liberias.html

    POst Christum.
    Gospodarzu niech Pan nie peka, dach na narodowyn uszczel sie narodowo 🙂

  192. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Mowiac szczerze nic nie rozumiem …(?)
    Diaspora jest czujna! (Albo – nie)
    ” … Przypomnijmy, że na początku obecnej kadencji parlamentarnej, 9 listopada 2011 r., PiS złożył w Sejmie projekt ustawy regulującej wydobywanie węglowodorów, w tym gazu i ropy z łupków. Ta ustawa zagwarantowałaby państwu sprawiedliwy udział w dochodach z wydobycia tych surowców oraz uregulowałaby kwestię kontroli nad koncesjami. Po dziewięciu miesiącach oczekiwania projekt został skierowany do pierwszego czytania. Wówczas przewidzianym terminem był 13 września.” itd …

    POst Christum.
    Na narodowym „polnisze Wirtschaft” uszczelni sie narodowo 🙂
    Operatorze!? … prosze nie pekac (?)

  193. Teresa Stachurska
    20 października o godz. 20:24

    Andrzej Falicz,

    Pan Kardaszewski „bawił” i w Kanadzie, co zdaje się nie pozostało bez wniosków.Z niejednego pieca, to z niejednego!…”

    Wiem o Kanadzie…
    Wlasnie sie ponownie skontaktowalismy – pogadamy za pare dni w Lodzi o TO-podobnych i o neoliberalizmie rowniez. (narazie kierunek: Bruksela i Parlament Europejski).

  194. Kadettcie ;
    Ja nie napisałem ,że operacja i ofiary Monte Cassino w maju 1944 r miały korzystny wpływ na przyszłe losy Polski . Po tej bitwie , mądrzejszy Generał o wiedzę ,doświadczenie wojenne i …roztrzynięcia Wielkich na temat granic RP , nawoływał do ograniczenia katastrofy Polski .Nie wiem czy tak myślał generał , ale jeśli tak, to był przewidujący i rozsadny .
    Warszawy ani jej mieszkańców w zmieniajcych sie konfiguracjach po przypadkowych przenosinach stolicy przez króla WAZE I -go , jej nierozsądnych decyzji przez dalsze wieki do dziś , nie zrozumiesz patrząc z obrzeża kraju , zwykle racjonalnieszych części kraju .
    Całe szczęście ,( pisze też o tym @Lewy ) ,że był Stalin na ktorego można zwalić POLSKIE GRZECHY GŁÓWNE XX wieku .

  195. Anca_Nela (21-10-g.0:46)
    Pytasz staruszka, czy każdemu wolno wszystko?
    Każdemu może nie, ale Markowi na pewno – tak.
    Właśnie wydalił z siebie wyjątkowo paskudną dawkę chamstwa pod adresem staruszka.
    Czy nie byłoby lepiej, gdyby red. Passesnt zrezygnował w ogóle z usług modereatora?

  196. Szanowny @Rybo (23:29), dziękuję za powitanie. Rzeczywiście ostatnio mało udzielam się na blogu En Passant, co nie znaczy że go nie śledzę.
    Do czynienia wpisów zniechęca mnie wszechobecna tendencja doszukiwania się we wszystkim spisków, żeby wykluczyć własną głupotę, gdy dojdzie do zdarzeń niosących tragedię (Smoleńsk), straty finansowe (Basen Narodowy) i wizerunkowe (oba zdarzenia).
    Czy ktoś już sprawdził z jakiego kierunku nadeszły deszczowe chmury nad Warszawę popołudniem 16 października br.? Wiadomym jest, że w dniu ważnych defilad w Moskwie, w powietrzu rozpylane są substancje wykluczające opady deszczu. Czy nikt nie chce pójść tym tropem?
    I tak można dalej ciągnąć podobne wątki.
    Pozostając w poetyce myślenia spiskowego i działania spec-służb jako demiurgów wszelkich zmian, zastanówmy się nad fenomenem Solidarności.
    Odpowiedzią na zakończenie istnienia ustroju socjalistycznego przed ponad 20 laty, stworzonego z myślą o klasie robotniczej, a zlikwidowanego przy pomocy tejże klasy, może być obserwowana właśnie przewrotna próba kompromitacji i docelowo – zwijania się gospodarki „wolnorynkowej” poprzez doprowadzenie do super krachu światowych finansów i to tylko poprzez zapewnienie pełnejswobody działania nowej ideologii.
    Neoliberalizmu.
    Żadnych hamulców, żadnych ograniczeń.
    W nowych „uwolnionych” państwach znajdą się przecież „użyteczni idioci”, neofici „wolnego rynku”, którego ręka (okazuje się że to jest raczej pięść) ma być przy tym – „niewidoczna”.
    Ci neofici okazali się mściwymi krętaczami, z powodu zawodów, których doznali w poprzednim ustroju.
    Żeby tak się stało, wystarczyło tylko nie przeszkadzać.
    Wróćmy do poetyki spisków. Po prostu tow. Andropow to wszystko mógł przewidzieć. Być może Jego myślenie przebiegało następująco.
    Pozwólmy im zlikwidować nasz niewydolny system, w którym nawet ludzie posiadający pełnię władzy, musieli kryć się z korzystania z przywilejów pławienia się w luksusie …
    Gdy gospodarka „wolnorynkowa” nie będzie już trzymana w ryzach stałej gotowości do konfrontacji ze światem socjalizmu, z czym wiązała się pewna powściągliwość i dyscyplina finansów, również państwowych – system rozkręci się do szaleństwa. Nowe rynki zbytu, możliwości globalnego działania bez ograniczeń, prędzej czy później doprowadzą do pękania wszelakich baniek spekulacyjnych.
    Brak ograniczeń i neoliberalne błogosławieństwo zaklęciem nowej religii, że chciwość jest dobra.
    I skutki tego obserwujemy.
    Czy nie zauważcie Państwo, że kumulacja kryzysowych globalnych zdarzeń ma miejsce w ostatnich latach, gdy być może umocowani przed 30-40 laty jako „śpiochy”, ludzie wysłani przez wszelakie KGB, GRU, STASI i Securitate – dochodzą teraz do poziomu stanowisk współdecydowania w światowych bankach i korporacjach?
    Nie będę pokazywał palcem, ale wieloletni uczestnicy tego blogu wiedzą kogo mam na myśli.
    Dlatego zwracam się do Szanownego @Jasnego Gwinta, żeby zrewidował swój krytyczny stosunek do neoliberałów. To mogą być ludzie tow. Andropowa z zadaniem rozpisanym na kilka pokoleń. Zadanie proste, bogaćcie się, tylko im nie przeszkadzać.
    Zakończę odniesieniem do ciekawych krakowskich artykułów na http://WWW.obserwatorpolityczny.pl
    „Nie da się, bowiem zmienić natury ludzkiej, gdzie „mieć” w każdej formacji było, jest i będzie zawsze na pierwszym miejscu.”
    Pozdrawiam.

  197. Antonius, 21.14 Pisze; „Moje informacje o Powstaniu Warszawskim są raczej świeżej daty. W PRL niewiele się o tym mówiło, a oskarżenia generała Andersa nie były znane.” To wprost jakby z IPN. Zagalopowałeś się przyjacielu. Podstawowe dzieła o PW były stworzone w dalekich czasach PRL. Że wymienię Borkowskiego, Kirchmayera lub Ciechanowskiego. Nie wspomną dzieł artystycznych typu Kanału lub Bratnego Kolumbów. Później to propaganda, fałsz i manipulacja. Szkoda, że dałeś się nabrać na te plewy.

  198. Zmarł kolejny bard solidarności. Co jedne to bard. Ilu tych bardów w końcu było? http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,12710099,Przemyslaw_Gintrowski_nie_zyje__Mial_61_lat.html
    Po wszystkich pozostał tylko Lud Smoleński i szyderczy śmiech pokoleń.

  199. spokojny, Pozdrawiam z sąsiedniej ulicy.

  200. mag
    21 października o godz. 9:32
    Ja od rumianej kobiety oczekuję więcej niż samiec od samicy alfa. Szczekaniem na @Marka rozczarowujesz.
    A ja uwiebiam być uwodzony prze dziwne baby

    ;
    Czy takie słowa, skierowane jednoznacznie do konkretnej osoby uważasz za dowcipne? ironiczne? subtelne? miłe? dobrotliwe???
    Otóż do miłych staruszków, pragnących po ojcowsku zająć się ładną, naiwną panienką mam stosunek jednoznaczny. Otrząsa mnie.
    Nie dałam staruszkowi jakiegokolwiek powodu, aby w takich słowach się do mnie zwracał, nie miałam też zamiaru odpowiadać – bo i po co? On taki już jest.
    Ja go nie zmienię i Marek też nie. Marek chętnie wejdzie ze staruszkiem w pyskówkę – beze mnie. Jego wypowiedzi są z gatunku tych, które po prostu omijam.
    Styl mi nie odpowiada.
    Można inaczej, zaraz odszukam i dam link 😉

  201. Spokojny
    Szanowny Panie
    W pełni doceniam pana wkład w rozszerzenie teorii spiskowych.
    Dawno się tak nie uśmiałam.
    Ciekawa jestem, jak by pan zinterpretował to, że na Jasnej Górze jest eksponowany mundur gen. Błasika. Jakie służby za tym stoją i komu/czemu służą?

  202. Właśnie o styl mi chodzi. Można inaczej, można dowcipnie, nie obrażając i nie czepiając się:
    JELONEK” – Wislawa Szymborska

    Starość idzie Drogi Panie,
    Coraz cięższe wypróżnianie.
    Coraz częściej w brzuchu burczy,
    Kusiek mi się mocno skurczył.

    Gniotą kark przeżyte lata,
    Bolą nerki i prostata.
    Wzrok nieostry, w stawach strzyka,
    Chyba już nie będę bzykał!

    Nawet moja białogłowa
    Wdzięki swe przede mną chowa
    Twierdząc, żem nie konik polny
    I do skoków już niezdolny.

    A ja jestem jak ze stali :
    W starym piecu diabeł pali,
    Marzy mi się jeszcze skok,
    Taki nagły, męski w bok.

    Popić tęgo, jak Zagłoba
    Niech mnie potem boli głowa
    I niech kac mnie znowu męczy,
    Żona wymówkami dręczy.

    A ja znowu jak jelonek,
    Ostry różek, cud ogonek !
    Nagle w stawach cosik chrupnie,
    Prysły ze łba myśli głupie.
    Wspomnień łezka z oka kapie
    Możesz marzyć stary capie !!!

    ,JELONEK” – Wislawa Szymborska

    Starość idzie Drogi Panie,

    Coraz cięższe wypróżnianie.

    Coraz częściej w brzuchu burczy,

    Kusiek mi się mocno skurczył.

    Gniotą kark przeżyte lata,

    Bolą nerki i prostata.

    Wzrok nieostry, w stawach strzyka,

    Chyba już nie będę bzykał!

    Nawet moja białogłowa

    Wdzięki swe przede mną chowa

    Twierdząc, żem nie konik polny

    I do skoków już niezdolny.

    A ja jestem jak ze stali :

    W starym piecu diabeł pali,

    Marzy mi się jeszcze skok,

    Taki nagły, męski w bok.

    Popić tęgo, jak Zagłoba

    Niech mnie potem boli głowa

    I niech kac mnie znowu męczy,

    Żona wymówkami dręczy.

    A ja znowu jak jelonek,

    Ostry różek, cud ogonek !

    Nagle w stawach cosik chrupnie,

    Prysły ze łba myśli głupie.

    Wspomnień łezka z oka kapie

    Możesz marzyć stary capie !!!

    __________ Information from ESET NOD32 Antivirus, version of virus signature database 7225 (20120615) __________

    The message was checked by ESET NOD32 Antivirus.

    http://www.eset.com

  203. Nie mam pojęcia, czemu weszło dwukrotnie! Bardzo proszę tę drugą połówkę wykasować, jeśli można.

  204. @ANCA_NELA
    21 października o godz. 0:46

    Oj, Anko… i nie, broń Boże, Nelly!
    Jak dobrze Ciebie rozumiem!!!
    Tak jakbyś ubrała w słowa moje najgłębsze myśli.
    Dziś mnie dobił super chamski komentarz Marek’a na temat staruszka. Przy nim głowni trolle to łagodne baranki. Powiem w podobnym stylu: I ciebie, chamidło, może czeka okres pampersów i wyjmowanych ząbków. Przy odrobinie szczęścia możesz wtedy sam siebie ugryźć w dupę – życzę tej przyjemności! Może wtedy „olejum” stamtąd wzniesie się do mózgu i powiększy inteligencję, nie zmieniając jej stylu, głębi i w ogóle jakości.

    Masz rację z tym, że staruszek wydaje się zbyt mądry, ale i uszczypliwy, aby się z nim sprzeczać. Faktycznie nie mam szans przy takim erudycie, więc nawet przestałem przekomarzać się z nim, bo nigdy nie wiem, na ile ma poczucie humoru, ale zawsze chętnie czytam jego komentarze. Jest szereg innych blogowiczów, z którymi nie mogę konkurować przy dyskusji o współczesnej – i nieco starszej (np. Ulisses) literaturze, bo moja droga życiowa nie ma wiele punktów wspólnych. Przeczytałem w moim życiu tysiące a może wiele tysięcy książek, bo zacząłem bardzo wcześnie, ale oprócz Karola Maya nie znaleźlibyśmy wiele wspólnych punktów. No może jeszcze „Przeminęło z wiatrem”, które czytałem mając 10 lat i tak się przejąłem tym beznadziejnym zakończeniem, że nawet nie oglądałem filmu i nigdy do tej książki nie wracałem. W świecie „mojej literatury” chyba nikt z blogowiczów nie miałby ze mną szans. Zagiąłbym fachowców literatury niemieckojęzycznej w dziedzinie literatury dawnej, ale tej zwyczajnej, z której korzystają zwykli ludzie, tzn. nie służbowo germaniści jak Goethe lub Schiller, ale nawet w tej materii nie jestem całkiem zielony, tylko się nie zachwycam. Jestem aktualnie w zwrotnym momencie mojego istnienia. Sam już nie czytam normalnych książek z dwu powodów – oczy nie te i paluszki nie radzą sobie z przewracaniem kartek, korzystam, choć mało, z e-booków. Część mojej biblioteki poszła już na przemiał, reszta w następnym rzucie. Rodzina nie potrafi korzystać. Proponowałem przekazać organizacji formalnie mającej związek z kulturą niemiecką, nie chcą tego i z żalem oddam szkole na makulaturę. Podobnie chciałem zrobić z kompletną encyklopedią radziecką, ale znalazł się amator.
    Pozdrawiam!

  205. Odłożywszy na bok – poza input box – skutki zwycięstwa formy nad treścią zajmę się odpowiedzią na pytanie postawione tak śmiało.

    Jest niewykształconym synem hydraulika urodzonym 22 lipca 1944 obok fabryki Philipsa burzonej przez aliantów. Matka przeniosła mnie przez obóz w Pruszkowie więc Kamil Baczyński nie mógł widzieć mojej główki toczącej się przez może krwi. Mimo iż Szatan silnymi mrozami chciał mnie jako dziecię boże zniszczyć, to przetrwałem odrąbywanie pieluszek od ust; być może dlatego, że ochrzcił mnie kapłan katolicki i kapłan ewangielicki – kolejności nie pamiętam.

    Mimo iż groził mi chleb – o ile będzie – bez smalcu, poszedłem do szkoły średniej i trochę w niej posiedziałem, mimo iż zawodu nie dawała.
    Zawód mnie spotkał na studiach matematycznych, bo królowa nauk jest nudna jak flaki z olejem.

    Kim jestem nie wiem. Ale dzięki zestawieniu moich komentarzy z cudzymi mogę podejmować próby odpowiedzi na to śmiałe pytanie. Owocem tych porównań było moje stwierdzenie, że @jasny_gwint jest człowiekiem bardzo nieszczęsliwym. Teraz mogę do zespołu ludzi szczgólnej troski włączyć @Marka.

    Człowiek nie obciążany ogromnym nieszczęściem nie zajmowałby się takim śmieciem jak ja i nie zadawałby mi pytań.

    Ta mniejsza część ludzkości, nie czująca się lekarkami i lekarzami nie zdaje sobie sprawy z trudności przed jakimi staje lekarz: zgłasza się do niego brudny menel mówiący tylko w suhilli i pokazujący papiery świadczące o dręczącej tego śmiecia śmiertelnej chorobie.

    Ja jestem kundel i nie zostałem lekarzem.
    Żal mi d…ę ściska gdy spotykam tak glębokie nieszczęście.
    Niestety nie mogę Ci @Marku wiele obiecać.
    No body’s perfect.

    A u @ANCA_NELA rumieni sie pole nazwane „Strona www”.
    Rumieni się z powodu kokieterii.

  206. http://katowice.naszemiasto.pl/artykul/1238225,masz-zapasy-starego-wegla-powinienes-to-zglosic-i-zaplacic,id,t.html

    Panie spokojny; od kiedy przejrzales no oczy dosc logicznie i ciekawie
    piszesz,ale szkoda ze tak malo.
    Obys tylko nie zapadl na kacza chorobe jak nasz blagier Falicz.

  207. Waldemarze,
    krytyczne wypowiedzi gen. Andersa pod adresem dowódców AK są echem zadawnionych i bardzo ostrych sporów, to odium sięgające jeszcze przedwojennych animozji, wzajemnych pretensji, urazów, podejrzliwości i politycznych ambicji w łonie kadry oficerskiej polskiego wojska z przełomowym momentem przewrotu majowego 1926 r., skutkujące potem obozami karnymi dla niewygodnych oficerów na Wyspie Wężów (Bute, w pobliżu Glasgow), przez które przeszło 1500 polskich oficerów – ‚wrogów’ gen. Sikorskiego. Wystarczył donos, że było się piłsudczykiem, by tam się dostać.
    Ppłk. Anders w maju 1926 stanął po stronie rządu Witosa i prezydenta Wojciechowskiego, przeciwko zbuntowanym oddziałom wojska lojalnych Piłsudskiemu. Ciekawostką jest, że przyszły dowódca I dyw. LWP – gen. Berling walczył wówczas w oddziałach przeciwnych, wiernych Piłsudskiemu.

    Do tych przedwojennych ostrych tarć dołożyć trzeba przypisywane sobie powody do chluby niemal Mojżeszowej, związanej z wyprowadzeniem przez gen. Andersa ok. 150 tys. Polaków z ziemi niewoli na mocy porozumienia Sikorski-Majski (w tym ok. 115 tys. przyszłych żołnierzy wzmacniających siły 9., a potem 8. armii brytyjskiej), na którą nałożyła się powojenna legenda o chwale bojowej 2 KP i jej bohaterstwie na liniach Gustawa i Gotów oraz mit gen. Andersa na białym koniu.

    Ktoś, kto w celu zdeprecjonowania PW, powołuje się na nieprzychylne opinie gen. Andersa o jego dowódcach, daje dowody kompletnego braku znajomości historii i powtarza stare komunistyczne kawałki, w których nawet gen. Anders przydawał się, by niszczyć groźny dla komunistów mit PW ’44.

  208. Kadett
    Nie wiem, na ile dowództwa polskich sił zbrojnych na Zachodzie oraz podziemnych formacji militarnych w kraju miały świadomość, że powojenne losy Polski zostały przypieczętowane już w Jałcie. A jeśli miały, to dlaczego utrzymywały w nieświadomości tzw. mięso armatnie?
    Czy liczyliśmy na cud, wdzięczność aliantów?
    Wielkie wrażenie zrobiły na mnie, gdy byłam na Monte Cassino, niezliczone szeregi mogił chłopaków, którzy pochodzili z Wileńsczyzny, Tarnopolskiego, Lwowskiego itd. Oni, nawet gdyby przeżyli, nie mogliby powrócić w swoje rodzinne strony.
    Anders po krwawej jatce na Monte Cassino zwyczajnie nie chciał kolejnej jatki w Warszawie. Musiał zdawać sobie sprawę, że nie będzie pod bokiem, tak jak we Włoszech, aliantów i nikt nie zechce umierać za Warszawę, a Stalin nie kiwnie palcem w bucie

  209. Ryba 9.35
    Logika twojego myślenia jest powalajaca. To dla mnie zupełnie jasne ze obecne krachy finansowe to dzieło „‚spiochów” z NKWD albo nawet Czeka, i ze to wymyślił tow. ANDROPOW.
    Ale ciagle nie moge sie domyślic kto zainstalował jako „spiocha” Tow Andropowa .
    CIA, Mi5 czy kosmici ?
    Bo jeżeli chodzi o tow. Berie, to wszyscy wiedzą że był amierikanskim szpionom.

  210. Lewy,
    Masz rację , teraz gdy znamy wyniki łatwo oceniać przywódców i powstanie. Inaczej było gdy trwała wojna. Hekatombę na ludności cywilnej Niemcy zrobili pierwszy raz właśnie po zdławieniu powstania i tego przywódcy nie mogli się spodziewać. Mało się mówi o tym, że do powstania podjudzali Rosjanie. Mało też o tym, że miano tam zrobić twierdzę w której mieszkańcy byli by wykorzystywani wojskowo. Mało też o tym , że był okres gdy zrezygnowano z powstania w Warszawie i broń tam zgromadzoną wywożono do partyzantów by atakować Niemców w terenie , a nie w mieście. Dlaczego zmieniono tę koncepcję?. Mało też informuje się o tym jaka była wiedza na temat sytuacji wojennej.
    Jednak chyba mimo tego , że wiemy już dużo nie wiemy wielu istotnych rzeczy.
    Na pewno wiemy, że wywołanie powstania było błędem i rację mieli przeciwnicy. Dla powstańców i przywódców nie było to wówczas takie jasne.

  211. @maciek.g
    20 października o godz. 22:02

    Większość moich komentarzy jest pisanych „wężykiem”, ale ten o możliwościach i pułapkach stosowania programów symulacyjnych był na poważnie. Może niepotrzebnie pisałem na początku o specyficznej mentalności „inżynierskiej”. Tak się składa, że w moim życiu zawodowym miałem kontakty z wieloma inżynierami i czasem stawały mi włosy na głowie, gdy z nimi dyskutowałem. Żadne uogólnienie nie jest dobre, ale człowiek zapamiętuje charakterystyczne momenty, tkwią nawet w starczej pamięci i … człowiek uogólnia. Sam korzystałem z dużych programów amerykańskich, których podstawy matematyczne niby były znane, ale algorytm nie do zrozumienia dla zwykłego użytkownika. Wystarczyło mi, jeśli potrafiłem z nich skorzystać i cieszyłem się, gdy wyniki były sensowne. W czasach, gdy w Polsce dolar był świętością (mieszkanie dwupoziomowe, 4-pokojowe w pięknym miejscu kosztowało 8000 dolarów) zapłaciłem bardzo dobremu informatykowi 100 dolarów, aby rozgryzł program na tyle, abym mógł wprowadzić zmiany. Do dziś nie ma wyników, a on już wiele lat mieszka w tym dolarowym mieszkaniu.

    Bardzo ważne jest to co pisałeś:

    *** Mało kto wie, że zmieniając współczynniki , warunki brzegowe można właściwie uzyskać co się chce. Sztuka polega na tym by jak najbardziej zbliżyć się ze zgodnością do rzeczywistego przypadku który został dokładnie zbadany.***

    Ja o tym wiem z doświadczenia – mojego i innych użytkowników gotowców z różnych dziedzin. Przy próbach opracowania programów tak ogólnych, że wszystko się da obliczyć, napotyka się czasem na bardzo śmieszne rzeczy.
    Pracowałem w pewnym laboratorium, gdzie był zatrudniony (bo chyba nie pracował sensownie) pewien „naukowiec”, który miał jako zasadniczy cel w życiu opracowanie programu do analizy profili linii spektralnych. Był to okres kart perforowanych jako nośniki informacji. Ten biedak już miał 2000 kart z samymi komentarzami (FORTRAN), to ledwo mieści się w dużym pudelku. Miałem zawodowe kontakty z tym ośrodkiem przez 30 lat, a programu jeszcze nie ma a programista na zasłużonej emeryturze. W międzyczasie Amerykanie opracowali program, który działa na pecetach (ORIGIN), który to formalnie potrafi (bez komentarzy), ale w przypadkach skomplikowanych są piękne wyniki, ale idiotyczne też . Dopasuje do eksperymentu krzywe, np. ujemne, tzn. anty-linie, których nikt nie obserwuje, ale zgodność obliczeń fantastyczna. Tego się obawiam przy historii smoleńskich obliczeń zderzenia skrzydła z brzozą. A co będzie, gdy wzorem mojego programu o liniach widmowych uzyska się zgodność wyników wtedy, gdy samolot musi lecieć 30 m pod ziemią jak „the yellow submarine”??? Uwierzyć w wyniki obliczeń, czy zmienić dane wejściowe?

    Na pytanie:

    ***Czyżbyś sądzi że inżynierowie są na bakier z fizyką?***

    nie chciałbym odpowiedzieć, chyba jest różnie, u fizyków zresztą tak samo.

    ***Odnośnie dziury w ziemi to owszem samolot może ją zrobić ale musi to zrobić jak tej jeden z porwanych boeingów gdzie był bunt. Ten uderzając w ziemię zrobił krater głęboki na 115 stóp (35 metrów)***

    Jaka była trajektoria przed zderzeniem? Czy też próbował na chama lecieć w górę maksymalną mocą jak tupolew? Załoga jaka tak oceniła ryk silników krótko przed końcem.

    PS
    Jest niedziela, słońce świeci, ludzie czują się dobrze i może dopisze humor moderatorowi i puści oparte na faktach opowiadanko o styku fizyk-naukowiec z inżynierem (szalbierzem?). Jest to fragment z mojej książki, będącej w druku. Wykropkowałem wzorem mediów nazwy, mogące dać możliwość jednoznacznej identyfikacji Politechniki, choć wszystko co napisałem jest prawdą.

    ***Nawet po habilitacji odmawiałem, gdy proponowano mi intratne zajęcia na innej uczelni, w Politechnice ……, z którą współpracowaliśmy naukowo – tzn. my robiliśmy im prace na stopnie naukowe, a oni załatwili odpowiednie płatne zlecenia, co nie było łatwe. Co innego z zakładami pracy typu huty, kopalnie itp. Dla inżynierów …… to była prawdziwa żyła złota, my też podejmowaliśmy prace zlecone, ale nie wychodziliśmy poza teren, w którym byliśmy kompetentni. O wartości pracy kolegów inżynierów nie chciałbym się wypowiadać, my zajmowaliśmy się tylko diagnostyką plazmy i to profesjonalnie na poziomie światowym. Oni odpowiadali za zastosowania.
    Przytoczę pewien smutny epizod, ale bez komentarza. Czekałem w gabinecie pewnego doktora zwanego „kurwa X” (X zastępuje nazwisko) (przepraszam za dwuznacznik!), bo nadużywał tego określenia i słyszałem jego rozmowę z przedstawicielem huty. Problemem dla huty jest szybkie zużywanie się elektrod węglowych (grafitowych) w piecach hutniczych. Starano się wydłużyć żywotność elektrod przez natryskiwanie plazmowe dodatkowymi materiałami wysokotopliwymi. To wykonali inżynierowie z Politechniki i wzięli za to kupę kasy.
    Wynik niestety był nieoczekiwany – natryskanie skróciło poważnie czas życia zamiast go wydłużyć! Doktor pewnie nie miał wielkich złudzeń co do wartości swej pracy i przyznał, że może i nie udało się przedłużyć czasu eksploatacji (tu słowa doktora – „warstwa napylana? Ch.. z nią!, ale … i tu dalsza wiązanka z wyrazami na k i h lub ch – ale dlaczego krócej”???
    Ja wiedziałem, tzn. miałem bardzo prawdopodobne wytłumaczenie, ale się nie wtrącałem do dyskusji. Lokalne nagrzewanie elektrod przy temperaturze strumienia plazmy wynoszącej blisko 10 tysięcy kelwinow powodowało powstawanie silnych naprężeń w graficie i przy pracy warstwa wierzchnia pewnie była dobra, ale grafit odpadał dużymi kawałkami.
    Wspomniany doktor bez problemów zdobył stopień doktora habilitowanego i został docentem.

    Dla ludzi nie obeznanych ze specyfiką „światka” uczelnianego podaję ważną informację: Uzyskanie habilitacji jest procesem wielostopniowym i ma dużo groźnych pułapek po drodze. Praca wykonana przez habilitanta jest oczywiście przydatna, ale nie najważniejsza. Po przedstawieniu rozprawy, która jest formalnie nieodzowna, następuje przewód, wykład i egzamin, aż upoważniona Rada Wydziału szumnie nadaje stopień doktora habilitowanego. Nie jest to jednak koniec zmartwień habilitanta. Zaczyna się nerwowe czekanie na werdykt Centralnej Komisji Kwalifikacyjnej z Warszawy, która albo uzna decyzję RW, albo i nie. Komisja bazuje głównie na opinii jednego tzw. „superrecenzenta”, który w zasadzie powinien się znać lepiej na temat przydatności kandydata do pracy naukowej i dydaktycznej niż kilkudziesięcioosobowa Rada Wydziału, która zna całokształt działalności i osobowości zainteresowanego i ma do dyspozycji recenzje trzech niezależnych prawdziwych specjalistów. Ja miałem szczęście, superrecenzent nie chciał mi zaszkodzić. U kolegi sprawa przebiegła inaczej […] (bardzo ciekawe ale nie na temat)

    Habilitant ….. znał doskonale tajniki tego procesu i zapewnił sobie à priori poparcie centralnej komisji, zatrudniając w korzystnych zleceniach jednego z członków komisji (ważnego profesora) – wiedział, że w Warszawie ma sprawę z głowy, brakowało mu tylko trochę „naukowości” w swojej pracy formalnie użytecznej (patrz wyżej – elektrody) i my mu w tym pomogliśmy pomiarami spektroskopowymi. Czy on wspomniał w swej pracy o naszym udziale, tego nie wiem, ale zapłacił za wykonane usługi – legalnej!
    Nazywaliśmy go już wcześniej „Docent K… X” i on roztaczał nam wizje swego awansu: „Jak już będę miał tę „pierdoloną habilitację” (znów przepraszam) to rzucę Politechnikę i z kolegą będziemy produkowali kiszki. Znajomy z władz lokalnych załatwi przydziały mięsa i szybko się dorobimy.”
    Spotykam docenta K… X. po latach i pytam o kaszanki. Niestety robi karierę na uczelni, bo znajomego zamknięto w ciupie za malwersacje i nie miał szans na rozwinięcie interesu. Nie znam jego dalszych losów, ale pewnie jest na profesorskiej emeryturze.
    Dzięki współpracy ze środowiskiem inżynierskim z ….. wzbogaciłem swe słownictwo o koloryt politechniczny. Teczkę z moimi dokumentami do habilitacji zatytułowałem „p…. habilitacja” i nikt u nas nie mówi już inaczej, wymienia tylko sam przymiotnik na „p” i wiadomo o co chodzi.
    ………………………………………………………………………………..

    Drogi macieku.g!
    Czy dziwisz się jeszcze mojej „lekkiej” nieufności wobec uczonych z dużych polskich Politechnik?

  212. To 22.51
    Aby” przykryć” kompetentną ocenę neoliberalizmu i swego guru JKM, dokonaną na blogu przez dr Kardyszewskiego, Telegrafic zabrał się za dowcipkowanie pod moim adresem.
    Gratuluję mu opanowania stylu zwanego „dowcipem fekalnym”.
    Chyba bedzie teraz pisał scenarusze do „Swiat według Kiepskich. Tam cała akcja toczy się wokół wychodka.

  213. Wprawdzie uważam szafowanie pojęciem ”prawo wojenne” za kpiny ze zdrowego rozsądku i wszystkie konwencje to pierdoły, bo każda wojna to nieustające szczyty bezprawia i wszyscy (lub prawie) żołnierze są prędzej lub później ewidentnymi zbrodniarzami, ale Niemcy postępowali zgodnie z konwencjami międzynarodowymi. Polska nie miała prawa posiadania broni na tej poczcie. To skąd mieli broń bohaterscy obrońcy? Z nielegalnego uzbrojenia przez polskie wojsko lub służby specjalne – przed wybuchem wojny.

    Autor tej wypowiedzi wykazuje się typową logiką ‚Ordnung must sein’, wedle której mjr. Sucharski był tylko dlatego żołnierzem, bo miał mundur, pas i czapkę. Kto z Polaków, pomimo złożenia przysięgi wojskowej, nie miał przepisowego munduru, nie miał na postrzępionej od starości marynarce pagonów z insygniami wojskowymi, a miał broń, był ‚eine polnischer Bandit’. Od razu takiemu należała się kula w łeb, a okolicznym siedliskom, w której Bandit mógł przebywać, należało się podpalenie, a w końcowej fazie wojny skutkowało systemowym likwidowaniem dziesiątków tysięcy ludności cywilnej w ogarniętej zrywem powstańczym warszawskiej Woli, zgodnie oczywiście z konwencjami międzynarodowymi, a jakże by inaczej. A skąd żołnierze PW mogli mieć broń..? Posiadanie broni było nielegalne na terenach okupowanych przez szanujących prawo Niemców. Niech się nauczą ‚polskie dzikie świnie’ szwabskiego porządku.

  214. mag – 10:47
    Mundur generalski w skarbcu jasnogórskim…
    Do jego konserwacji można by zaprosić specjalistów z Mauzoleum Lenina, są tam bowiem elementy, wymagające zapewne fachowego balsamowania.
    Chyba, że speców już mamy. Po przeszkoleniu w Chinach i w Korei.
    Aż się nie chce napisać całym zdaniem, co ja o tym myślę.

  215. Mauro Rossi,
    Pana wpisy to przykład manipulacji i braku wiedzy na pisany temat.
    Nie ma czegoś takiego jak bliźniaczo podobne czy mocniejsze bo to gołosłowie nie poparte niczym z wyjątkiem wyobraźni autora. Inżynier by ocenić musi mieć dokumentacje techniczną , bo tam jest pełna informacja.
    Pisze pan niedorzeczności cytuję „Czekam więc aż Pan, Panie Maćku, może z pomocą kolegów, przedstawi nam wyniki swojej własnej symulacji uderzenia skrzydłem w brzozę. Bo tylko to może Panu dać zawodową (choć raczej nie ludzką) legitymację do nazywania innego inżyniera „hochsztaplerem”.
    Otóż myli się Pan bardzo, nie muszę nic robić i potwierdzą to wszyscy specjalistki od obliczeń numerycznych.
    Ja nie napisałem że P. Binenda nie zna się na metodach numerycznych – napisałem wręcz, że dobrze wie co zrobił i do czego nadaje się jego symulacja. Gdyby było tak jak Pan twierdzi to nie zamilkł by tak po dyskusji z Prof. Artymowiczem tylko wyłożył swe karty na stół pokazując publicznie model i dane do niego.
    Niech Pan się nie martwi u boeinga sprawdza się to co zostało policzone i nic inżynier liczący nie może sobie utajniać. Na dodatek każdy samolot przechodzi skrupulatne testy i badania zanim oceni sie że można go produkować.

  216. @Jasny Gwint (10:08), również pozdrawiam, tylko raczej z innej Dzielnicy, niż krakowskiej ulicy.
    Wielce Szanowna Pani @mag (10:08)
    Cieszy mnie Pani reakcja na mój wpis. Przynajmniej spełniłem jeden dobry uczynek, czyli mój trud nie był daremny. Pyta Pani jakie służby stoją za eksponowaniem munduru?
    Skoro to mundur, to muszą za tym stać służby mundurowe.
    Panie @Ted (11:04), nie sądzę żebym „dopiero od niedawna” przejrzał na oczy. Jestem na Blogu En passant prawie od początku jego istnienia. Mogłem co najwyżej zmienić swój sposób wypowiedzi, a kacza choroba mi nie grozi. Przed laty pomagałem m.in. tworzyć małopolskie struktury PO, co po latach okazało się najlepszą szczepionką na polityczne złudzenia.
    A Pan Andrzej Falicz ma po prostu dużo wolnego czasu w tych swoich ciepłych rajach.
    Ja walczę jeszcze trochę o przetrwanie do godnej emerytury, więc nie mam go zbyt wiele.
    Szanowni Państwo: @kadett & @mag (11:05 i 11:09)
    Poza Monte Cassino i Powstaniem Warszawskim były również walki pod Lenino i 2 Armii Wojska Polskiego w Operacji Drezdeńskiej. Tam też były jatki.
    Nie miejsce tu licytować się, gdzie były procentowo wyższe straty w porównaniu do tych z PW i spod Monte Cassino oraz jak mocno był pijany dowodzący pod Dreznem gen. Świerczewski. To jest dopiero zapominana historia.
    Najważniejsze na dziś, to pochylić się w zadumie nad poległymi, współczuć ich bliskim i wyciągać z tych niekiedy niepotrzebnych śmierci – wnioski na przyszłość. Mnie pomaga w tym wnioskowaniu czytanie „Obserwatora Politycznego”, który staje się coraz poważniejszym miesięcznikiem opinii na naszym medialnym rynku.
    Pozdrawiam wszystkich Państwa serdecznie.

  217. mag,
    w przeciwieństwie do Ciebie, nie rozmawiałem z gen. Andersem i nie wiem, co mu w głowie świtało, oprócz tworzenia legendy o sobie samym jako racjonalnym dowódcy. Przełamanie linii Gustawa i otwarcie pod Monte Cassino aliantom drogi na Rzym było b. ważnym, najkrwawszym epizodem w walkach 2 KP, ale nie ostatnim! Nie pleć więc, dziewczę, 3 po 3. Działania wojenne 2 KP nie zakończyły się pod Monte Cassino i ‚jatka majowa’ 1944 nie olśniła bynajmniej gen. Andersa w kierunku celowości przyszłego minimalizowania polskich strat (dalej była linia Gotów, Adriatyk, Bolonia). Jeżeli – jak twierdzisz – mógł liczyć na aliantów, u których boku walczył aż do końca wojny, tam gdzie go posłali, to przeliczył się może dużo, dużo bardziej niż inni.

    Żołnierz w czasie wojny nie ma czasu na myślenie. Walczy tam, gdzie go wojenne losy rzucą. W książce Wańkowicza „M. C.” są intrygujące opisy jednostkowych przypadków niebywałej desperacji żołnierskiej i próby jej racjonalizowania przez korespondenta wojskowego.

  218. @staruszek
    21 października o godz. 11:03

    Skoro przyznajesz się do świętowania Manifestu Lipcowego to Ci mówię: Dla mnie nie jesteś „staruszkiem” a „smarkaczem” (toutes proportions guardees), bo ja kilka dni przed Twoimi urodzinami zdałem egzamin wstępny do Liceum.

    Poza tym pozdrawiam… i czytam, ale nie będę dyskutował!

  219. Mauro Rossi
    21 października o godz. 1:59

    Wzmiankę o Korybucie wyłowiłem z „Kniaź Jarema” Widackiego….
    O umiejętnościach pani Fotygi- z prasy…..

    O ile niesprawiedliwa wydaje mi się ocena Korybuta- przygotował Chocim,
    to nie ma usprawiedliwienia na fantasmagorie i ogląd świata pani Fotygi.

  220. Opóźniona pomoc, która mogła być opóźniona z premedytacją

    1) Dr Nowaczyk twierdzi wprost, ze zapisy rejestratorów dla potrzeb raportów MAK i Millera zostały sfałszowane pisząc enigmatycznie (arbitrtalne zmiany, nieuzasadnione korekcje):

    „Dane odzyskane z pokładowych rejestratorów były przedmiotem arbitralnych zmian, a część danych (logi FMS i TAWS) nie zostały zawarte w analizach.”

    „Dane odczytane z instrumentów samolotu zostały poddane nieuzasadnionym korekcjom, a część z nich (np. alarmy TAWS i FMS) nie zostały uwzględnione w końcowych wnioskach”

    Mój komentarz

    Dalsza dyskusja z wyznawcami fałszerstwa nad wszelkimi raportami jest w tej sytuacji bez sensu.

    2) Paliwo.
    Skąd wyznawcy teorii wybuchowej wzięli 30 ton paliwa, które rzekomo miało się znajdować w zbiornikach Tu-154 tuż przed katastrofą – nie wiadomo.
    Dane techniczne lotu Tu-154 mówią że w Warszawie samolot miał w zbiornikach 18 672 kg, w chwili katastrofy – około 11 ton.
    Masa startowa w dniu wypadku 84 883 kg
    Masa w chwili wypadku 77 886 kg

    3) Rotacja samolotu, kąt przechylenia samolotu

    Raport MAKu szacuje obrót samolotu po uderzeniu w brzozę:
    „samolot znajdował się w położeniu odwróconym z przechyleniem około 200-210 stopni w lewo”
    Raport Millera – 120 – 150 stopni.

    4) O Szuladzińskim pisałem, że fantazjuje o modelu wybuchu odłamkowego w beczce z wodą i przyrównuje to do wybuchu w kadłubie, proponuje fantastyczną koncepcję serii skoordynowanych wybuchów w samolocie, odsłania w raporcie swoją ignorancję w dziedzinie badań materiałowych, – chciał wykrywać ślady wybuchu analizą metalograficzną służącą do badań wewnętrznej struktury metali.

    5) Przykład jednej z „naukowych” wypowiedzi Nowaczyka:

    „Bardzo mało prawdopodobne jest, żeby wszyscy zginęli. Jeżeli chodzi o wybuch, to sprawa jest zupełnie inna. To zależy od tego, jakie środki zastosowano, musimy znać przebieg wypadków, bo w grę wchodzi nie tylko sam wybuch, który zdarzył się na pewnej wysokości, ale w grę wchodzi inna rzecz – opóźniona pomoc, która mogła być opóźniona z premedytacją.”

    Pzdr, TJ

  221. mag,
    Nie wiem, na ile dowództwa polskich sił zbrojnych na Zachodzie oraz podziemnych formacji militarnych w kraju miały świadomość, że powojenne losy Polski zostały przypieczętowane już w Jałcie.
    To, że Ty nie wiesz, to ja wiem. Inni wiedzą i nie muszą snuć domysłów. Czy Ty w ogóle kojarzysz daty? „Już w Jałcie..???” Czy Ty wiesz, kiedy miała miejsce konferencja jałtańska (luty 1945)? Wystarczy to i owo poczytać, nim się samemu coś napisze. Churchill wiedział, nie powiedział, a jak się już przekonał co do rzeczywistych intencji Stalina, to przemówił w Fulton.
    Od Szczecina nad Bałtykiem do Triestu nad Adriatykiem opuściła się żelazna kurtyna w poprzek kontynentu. Poza ta linia znajdują się wszystkie stolice byłych państw środkowej i wschodniej Europy: Warszawa, Praga, Wiedeń, Budapeszt, Bukareszt i Sofia – wszystkie te sławne miasta i zamieszkująca wokół nich ludność leżą, że tak się wyrażę, w sferze radzieckiej i wszystkie, w takiej czy w innej formie, podlegają nie tylko wpływom radzieckim, ale kontroli z Moskwy w bardzo wysokim, niekiedy rosnącym stopniu.
    i dalej…
    Z tego, com widział podczas wojny u naszych przyjaciół i sojuszników rosyjskich, doszedłem do przekonania, ze niczego bardziej nie podziwiają oni niż siły i niczego bardziej nie lekceważą niż słabości, a zwłaszcza słabości militarnej.

  222. @ mag i wszyscy urażeni

    Zaszło nieporozumienie, z poprzednich wpisów „staruszka” rozumiałem, że ma ok. 60 lat, a więc jest w wieku p. Bogusława Lindy, człowieka w pełni sił, stąd już sam nick „staruszek” wydawał mi się manipulacją, swoistym asekuranctwem, żeby ewentualny polemista poddając jego wpisy krytyce czuł się jakby kopał bezdomnego psa, albo zrzucał kalekę z wózka inwalidzkiego, coś jakby krytykowanie Żyda z nieuchronną perspektywą „antysemityzmu”, bez względu na meritum.

    Teraz pisze, że urodził się w 1944r. i jest niewykształconym synem hydraulika. Za chwilę, że matematykiem, następnie lekarzem, potem lekarzem już nie, bo w zamian kundlem, który był najmłodszym Powstańcem Warszawskim w Pruszkowie – OK, nie wnikam, spójności nie szukam, pewnie poeta. Być może jest rzeczywiście starszy, chociaż pamiętam moje z nim spięcie niedługo po tym, kiedy zawitał na ten blog, stosunkowo niedawno, wtedy był znacznie młodszy. Ale mogę się mylić, wpisów szukał nie będę, jeśli uraziłem człowieka istotnie starszego, to przepraszam, nie miałem złych intencji, sądziłem, że mam do czynienia z kimś znacznie młodszym, a intelektualnym nawet gówniarzem i tu raczej się nie pomyliłem, choć wykazać to mogę jedynie na życzenie, już i tak atmosfera zgęstniała aż nadto.

    Z drugiej strony, wiek (choć są starsi) nie upoważnia „staruszka” do obrzucania kogokolwiek inwektywami. Wypraszam sobie. To samo tyczy Antoniusa – na przyszłość radzę ugryźć się w język. Nie rób drugiemu, co tobie niemiłe i nie licz na to, że ze względu na wiek będziesz traktowany, jakbyś był niepełnosprawny. Dawniej ludzie z wiekiem nabywali mądrości. Teraz nie zawsze to jest regułą. I nie „olejum”, tylko oleum.

  223. mag
    21 października o godz. 9:32
    Potwierdzilo sie .Test wypadl jak bylo do przewidzenia. To nie jest blog Passenta tylko panstwa.m. z rodzaju „GDYBYM JA BYLA PREMIEREM ” Nawet jezeli to sie ukaze … Pisanie do kolka rozancowego „gdybym ja byla…” juz zupelnie mnie nie bawi .

  224. @staruszku
    Podziwiam Cię, po takim chamskim bluzgu Marka, spokojnie potraktowałes tego kibola, jeszcze dodatkowo użalając się nad nim, że on taki nieszczęśliwy. Ty masz coś z Ha Nocri Bułhakowa, tak jak on uważasz , że nie ma złych ludzi, tylko że są nieszczęśliwi.
    Ja jestem , podobnie jak Prokurator, popędliwy i zaraz bym kazał innemu Markowi Szczurza Smierć, wytlumaczyć, jak należy się zwracać do hegemona.
    Ps
    A wiesz, ąe jesteś tylko o półtora roku starszy ode mnie, może o te półtora roku jesteś mądrzejszy ode mnie ?

  225. Deser dla m. (do zbanowania)

    „O, Weimar, świetnie, jak Kraków, same kościoły i burdele!”.

    Więcej pod adresem http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/felietony/1531265,1,kawiarnia-literacka.read#ixzz29w3wskir

  226. Kadettcie ;
    Godzę sie nawet na Twoje przytyki o nieznajomości Podstaw Historii ,nawet żem w podkoszulce komunistycznej Hhaaa !
    Ty bronisz nie historii , dowodów , ale MITU PW44 ,masz do tego prawo !
    a od ponad 2 lat nie tyle bronisz co propagujesz MIT SMOLEŃSKI .
    Jestem na drugim brzegu i w tych sprawach podział miedzy nami pozostanie .
    Podam Tobie dla ilustracji dwa przykłady wzmacniania tego MITU .
    W Poniedziałek byłem jeszcze w Katowicach i rankiem słuchałem w domu mojej siostry i jej rodziny radia katolickiego ,gdzie codziennie o 7.50 omawiane jest znaczenie jednego słowa mojej gwary ślaskiej .Sympatyczne 5 minut . Audycja była poprzedzona przeglądem prasy ,i tu takie info ;
    Wczoraj w kościele na Podlasiu (podano za „Naszym Dziennikiem ” -nie zapamiętałem nazwy miejscowości ) wdowa po generale Błasiku otrzymała RYNGRAF RYCERSKI w dowód pamięci na 50-lecie urodzin generała Błasika .Do tego kościoła dotarł list wysłany na tą okoliczność przez … Benedykta XVI .
    Wczoraj Jasna Góra i wdowa przekazuje zakrwawiony mundur generała Błasika ( w końcu poległ na polu Chwały! ) który miał na sobie 10 kwietnia 2010 roku .i inne acesoria osobiste jak czapka generalska. Modlono sie o Prawdę i Honor .
    Kadettcie !
    Jeśli generał Błasik niewątpiliwie odpowiedzialny za katastrofę licznych wyższych oficerów z dowództwa WL w Mirosławcu i dla mnie .. podreślam według mnie jeden z głównych bezpośrednich sprawców katastrofy pod Smoleńskiem jest windowany na Vota pamięci narodowej ,- to ryknąć ze smiechu i … wypada i przejść na drugą strone ulicy .
    Ratunkiem przed takimi Mitami pozostaje kpina .

  227. @Andrzej Falicz
    20 października o godz. 17:12

    Nazwać Kardacha „oryginałem” to zbytnia skromność. Facet ma ciężkie schizo o barwie sadystycznej i to od młodości.

    A Bolek-ojciec był ultra- czerwonym nadzorcą architektury z ramienia Komitetu Wojewódzkiego i Komendy Wojewódzkiej.

  228. W Muzeum Narodowym przy alejach otwarto wielką retrospektywę FANGORA. Wydarzenie niebywałe zważywszy, że niestety ten sędziwy malarz tutaj był prawie nieznany. Wystawa robi wrażenie o czym więcej w Gazecie. http://cjg.gazeta.pl/CJG_Krakow/1,104365,12705395,Artysta_w_pigulce__Przewodnik_po_tworczosci_Wojciecha.html
    Zwiedzałem dziś wśród kilku zaledwie osób. To cała historia pokazana na płótnach wielkich i małych. Od wczesnej klasyki lat czterdziestych po nieskażony socrealizm, Picassowski kubizm, formy nowoczesne tworzone w USA, kropkowane lub kreskowane obrazy telewizyjne po wielkie formy przenikania kolorów i dekoracje nieszczęsnego metra w Warszawie. Brak plakatów daje się zauważyć. Do zadumy doprowadza sławna, tragiczna w wymowie „Matka Koreanka”, w czystym wyszydzanym teraz socrealizmie. Odruchowo szuka się obrazów innych zabitych matek; Wietnamskich, Chilijskich, Irackich, Afgańskich, Serbskich, Rosyjskich lub Libijskich.
    Pan Passent bardzo uwielbia Fangora, więc będzie okazja do odwiedzenia starego grodu.

  229. „Wszyscy stawili się z nadzieją, że wejdą do środka.”
    Przestaje dziwic , ze tak latwo poszlo Niemcom .
    Tak wiem i bede zdziwony jezeli nie zostanie to zbanowane znow.

  230. Ludwig Erhard, neoliberał:

    A staunch believer in economic liberalism, Erhard joined the Mont Pelerin Society in 1950 and used this influential body of neoliberal economic and political thinkers to test his ideas for the reorganization of the West German economy. Some of the society’s members were members of the Allied High Commission and Erhard was able to make his case directly to them. The Mont Pélerin Society welcomed Erhard because this gave its members the opportunity to have their ideas tested in real life, something that had been lacking. Late in the 1950s, Erhard’s ministry became involved in the struggle within the society between the European and the Anglo-American factions and sided with the former. Erhard viewed the market itself as social and supported only a minimum of welfare legislation. However Erhard suffered a series of decisive defeats in his effort to create a free, competitive economy in 1957; he had to compromise on such key issues as the anti-cartel legislation. Thereafter, the West German economy evolved into a conventional social market economy coupled with strong welfare state institutions in the spirit predominant in German society since the days of Bismarck.

    Na tym być może polegał gospodarczy cud Niemiec Zachodnich: nie na dogmatyzmie ekonomicznym, na kurczowym trzymaniu się jednej teorii czy rozwiązania (na problemy powodowane przez deregulację – jeszcze więcej deregulacji), ale na zdolności do kompromisu (choćby i wymuszonego – Erhard). To właśnie te walory zadecydowały, że Niemcy Zachodnie stały się krajem, którego poziom życia stał się aspiracją dla innych krajów. Europy.

    Erchard był neoliberałem myślącym, analizującym i elastycznym, a nie wierzącym niezłomnie w dogmaty.

    Wymarła rasa.

  231. Ciekawe czy p, Passent wie co wyrabiają jego moderatorzy

  232. Ilu pracowników zrzeszonych w związkach zawodowych potrzeba do wymiany jednej żarówki ?

    O ile sobie dobrze przypominam, to chyba sześciu. Jeden stoi na drabinie i trzyma żarówkę, czterech kręci drabiną i jeden podaje żarówkę.

    A ilu decydentów potrzeba do zamknięcia dachu na Stadionie Narodowym kiedy leje jak z cebra lub kiedy zanosi się bezsprzecznie na ulewę ?

  233. @Jasny gwint
    21 października o godz. 10:03

    Muszę Cię rozczarować. Naprawdę interesowało mnie Powstanie Warszawskie raczej umiarkowanie, na równi z Srebrenicą, czy eksterminacją 200 000 Ormian przez Turków. Nawet taki bezbożnik jak ja ma jakieś resztki katolickiego sumienia z dzieciństwa i żal mi mordowanych ludzi, nawet gdy to nie moja rodzina.
    Na temat Ormian wiem więcej, bo uważnie czytałem „40 dni Musa Dagh” (Werfla) o rozpaczliwej, ale dobrze przygotowanej od strony militarnej obronie grupy Ormian, których książę miał widać talent wojskowy. Ich walka z potężną armią turecką i tak skończyłaby się ich likwidacją, ale wkroczyły francuskie okręty i Turcy podwinęli ogony i wypuścili obrońców. Czy AK liczyła na sowieckie samoloty i okręty – łodzie podwodne Wisłą do Grubej Baśki? Czy choć zapytała Stalina? Nie! Jako militarni „ekshibicjoniści” chcieli wąsatemu i całemu światu pokazać!!!
    I pokazali! Zniszczone miasto i trupów tyle co Ormian.

    Ormianie wiedzieli o marszu śmierci kobiet i dzieci na pustynię, gdzie zginęły w mękach, mordach i gwałtach ze strony oprawców. Turcy swoją czystkę etniczną przygotowali starannie. Wzięli do wojska wszystkich mężczyzn, ale nie dali im broni. Obrońcy Musa Dagh naprawdę nie mieli już nic do stracenia, ale Warszawiacy mogli poczekać pół roku z „erekcją i ekshibicją”. Ta gadka o samozapłonie w dobrze organizowanym wojsku to kpiny. Czy to byli żołnierze czy hołota, słabo zresztą uzbrojona?
    Ormianie liczyli na pomoc cywilizowanego świata i Francuzi zareagowali.
    Nie czytałem książek, których tytuły wymieniłeś, nie widziałem „Kanału” i tylko fragmenty „Kolumbów”, ale oczywiście wiem o co chodzi – ale to był brak zainteresowania z mojej strony.
    Z opinią Andersa i innych ludzi zapoznałem się dopiero na blogach. Nie poznałem żadnego powstańca, ale zwróciłem uwagę na dyrektora Muzeum Powstania, bo okłamał bezwstydnie sejm, a na moje zapytanie o wskazanie źródła historycznego jego wypowiedzi do dziś nie odpowiedział. Nie był powstańcem, ani w AK, choć obecnie walczy z niemieckim faszyzmem na całym świecie, jako członek „nowoczesnego” AK. W tej organizacji jest żołnierzem!?!? Google zna tę organizację.

  234. Podtrzymuję oskarżenie o obszczekanie @Marka.

    Twoje pełne pychy przywoływanie Moderatora, aby przepędzil @Marka jest zwyklym panoszeniem się w cudzym domu.

    W komunikacji publicznej nastąpił okres pobłażania dla zbytniej swobody językowej i szerzej – obyczajowej. Jest to przejaw zdemokratyzowania się społeczności. Dziediczące po prostackich prodzicach dziewczyny i chłopaki nie potrafią subtelnie wyrażać swych uczuć i poglądów. Tak jest i tak było.

    Moja młodość upłynęła w czasie i miejscu oraz wśród ludzi mówiących co najmniej dwoma językami. Ich zderzenie kwitowano: „Wicie, rozumicie.” Oficjalny inteligencki język szlachty i burżuazji, obszarników i wyzyskiwaczy zastępowano nowomową. A podopieczni koryfeuszy cywilizacji zarzadzających państwem kucharek oceniali, że Janis Joplin jest git; gitarowe rzewne Wspomnienie z Alhambry, to romans miłości, itp. itd.

    Duża część ludzi wokól mnie pozostawała w kręgu kultury drobnomieszczan z ich językiem pełnym gorących słów z konćów skali:
    „Tragedia! Muchy okno obsrały! Jakie to szcęście, że to nie moje.”

    Taki inteligent próbował rozwiązywać krzyżówki z Przekroju, ale musiał sięgać po pomoc córek i synów hydraulików z wykształceniem określanym przez Brytyjczyków 3R: czytać, pisać i rachować. Bo Leśmian był wariatem.

    I gdy przyszła nowa era, gdy czerwień zaczęla oznaczać prowadzenie bloga, to sie okazało, że dumnym inteligentkom i inteligentom trzeba jak kawę na ławę wykladać netetykietę. Blogiem rządzi Gospodarz. Nie wchodzi się do blogu w brudnych butach i nie spluwa. Gdy blog jest kiczowaty, to nie przeprowadza się seminarium z estetyki.

    W komisariacie nie rozmawia się językiem Andrzeja Seweryna.
    Bo komisariat to rodzaj pralni wielkich brudów.
    Krzysztof Warlikowski sekowany od miesięcy przeze mnie na tych łamach zaprasza mnie do teatru krzykiem naćpanych aktorów, że prawda życia jest zawarta w genitaliach, a klasyczni Hamleci nie mieli jaj.

    Nie będę takich spektakli oglądał. Nie bedę krzyczał smile’ami, boldem oraz majuskułami. Inie będę na wstępie przypominał, że jeden z filmowych gniotów o bardzo dużej widowni zwie się: „Baby są jakieś dziwne …” Ja to wiem. Moją koleżanką była dziewczyna uważana dziś za najwybitniejszą żyjącą matematyczkę. Moimi przyjaciółmi były głównie kobiety. I żadna nie krzyczała boldem. Gdy wychodzilo ze mnie prostactwo, to spokojnie i życzliwie podpowiadały.
    I Jasnorzewską oraz Achmatową się nie podpierały.

    Nie będe @ANCA_NELA adresował do Ciebie żadnych komentarzy.
    Ostatnim jest stwierdzenie: zestawienie mnie w jedym szeregu z @Markiem jest zwykłym świństwem zbyt swobodnej drobnomieszki.

    Ja jestem z prostego plebsu. Mało starającego się o wskazywanie co jest sprzeciwem a co autoironią. I czytałem wielokrotnie mniej niż Antonius.

    Ale tak to jest z bełkotliwymi niedouczonymi prostakami ze słomą na brudnych bosych nogach barbarzyńsko wdzierających się do ogrodów.

  235. Lewy
    21 października o godz. 7:10

    Antonius
    20 października o godz. 19:51
    To prawdziwy dylemat; Czy słusznie było wywolać Powstanie Warszawskie, czy nie słusznie.
    I jego zwolennicy i przeciwnicy mają swoje racje….”

    Lewy,
    A ja mysle, ze stawianie sprawy w taki sposob jest troche bezsensu.
    Sluszne nie sluszne… to historia, ktora sie zadziala.
    Teraz to mozemy byc madrzy.
    Czy warto bylo w ogole bronic sie przed Niemcami w 1939 roku?
    Nie mielismy szans a
    przeciez Francja i Anglia nie przyszly z pomoca.

    Czy warto bylo walczyc z komuna?
    Przeciez i tak by upadla…sama.

    I warto bylo ten socjalizm budowac przez kilkadziesiat lat skoro teraz nawet sierp z mlotem jest tak nielegalny jak swastyka?

    Nie warto bylo walczyc.
    Nie warto bylo budowac i nie warto bylo sie sprzeciwiac.

    Jedno co warto to upic sie warto – co Polacy pasjami robili a teraz podobno przestali.

    Nigdy sie nie dowiemy co by bylo gdyby.
    Nie mniej jednak nikt nie odbierze chwaly powstancom.

    I jaka niby lekcja plynie ?

    Po „bezsensownej” walce z armia rzymska 960 obrońców Masady odebralo sobie życie.
    Dzis, 2 tysiace lat pozniej zołnierze armii izraelskiej składając przysięgę wypowiadają słowa: „Masada nigdy więcej nie zostanie zdobyta”.

  236. Jedno jest pewne. W meczu rząd Tuska – PZPN wynik brzmi 0 :2. Jeden minister wojownik z PZPN-em Drzewiecki popłynął przy okazji afery hazardowej, a nawet jeśli „ministra” Mucha nie popłynie wraz z wodą z basenu narodowego (a powinna, za niewłaściwy dobór podwładnych), to jako ministra będzie traktowana z przymrużeniem oka. Obie bramki strzelił nie kto inny tylko Grzegorz Lato. Nieświadomie, ale jednak.

  237. Jacobsky 15.11
    Przecie pisalem, tu: http://kleofas.blogspot.com/. Jeden Pan Dozorcy. Niezrzeszony.

  238. Antonius,

    Szanuję Twoje prawo do subiektywnej oceny. Problem z twoja percepcją jest taki, że jedynym Twoim żródłem wiedzy o tragedii rozgrywajacej sie obok była propagandowa maszyna hitlerowska.
    Według twojej miary, mój rodzic był jednym tzw. polnische Banditen. Fakt. W 39 roku został brutalnie pobity przez członków Selbstschutz ze Starogardu, na oczach rechocącej z zachwytu dużej grupy niemieckich żołnierzy. Ot taka konwencja rozrywki. Jego rodzice, dla odmiany byli jednymi z pierwszych więźniów Stutthofu, dowodzonego przez dzielnego Maxa Pauly. Fakty brutalnego mordowania polskich bandytów na Pomorzu w ramach Inteligenzaktion znam z ust wiarygodnych świadków, a Ty z niemieckiego radia.
    I my tu teraz Antoniusie pieprzymy o konwencjach?

    Odnośnie tematu Powstania, niełatwo wyczuć, że powinieneś być ostatnią osobą w hierarchi wartości wypowiadanych na ten temat opinii. Twoje ryzykowne frazy typu ” ludobójstwo AK” uchodzą na sucho, ponieważ większośc jest już zmęczona tematem bądź panicznie unika posądzenia o niegodziwe kaczystowskie zapędy. W połączeniu z grupą kilku psychicznie poturbowanych peerelowskich wdów, blog Passenta staje się trybuną do wypowiadana antypolskich absurdów.

  239. ANCA_NELA
    Dziękuję serdecznie za linki, szukam dalej. 🙂

    Szkoda, że nie ma na blogu opinii o czołówce polskich filmów. Ważniejsze jest wzajemne okładania się 🙁

  240. Niedouczonym, ściąga z historii…..

    Zdaniem prof. Zbigniewa Brzezińskiego „Mitem jest sąd, że Zachód zgodził się w Jałcie na podział Europy. Faktem jest, że Roosevelt i Churchill w praktyce oddali wschodnią Europę Stalinowi już na konferencji w Teheranie (listopad-grudzień 1943), w Jałcie natomiast przywódcy brytyjski i amerykański poniewczasie się w tej sprawie zawahali. Zdobyli się w ostatniej chwili na bezskuteczny wysiłek, by osiągnąć przynajmniej minimalne warunki wolności dla wschodniej Europy (…). Zachodni mężowie stanu nie potrafili jednak należycie ocenić bezwzględności rozwoju powojennej potęgi sowieckiej i w starciu między stalinowską siłą i ich naiwnością zwyciężyła siła” (Z. Brzeziński „Myśl i działanie w polityce międzynarodowej”).
    http://dzieje.pl/aktualnosci/konferencja-jaltanska
    ==============

    Jałta była przyklepaniem Teheranu……
    Czyli los powstania był przesądzony już w 1943 roku.
    O kwalifikacjach jego dowódców nie chce mi się już dyskutować.
    O przygotowaniu materiałowym również.
    Na Tygrysy mieli visy- jak sami śpiewali…..

    Może autorytetem dla twórców mitów będzie Brzeziński?
    Bo oceny Nowaka- Jeziorańskiego, czy Karskiego trafiają w próżnię….

  241. Antonius napisał wczoraj (19:51), że „bohaterscy” obrońcy Poczty Polskiej w Gdańsku zostali potraktowani jako „Banditen”, bo Polska Poczta nie miała prawa posiadania broni, Niemcy zaś postępowali zgodnie z konwencjami międzynarodowymi.

    Niestety sami Niemcy nie potwierdzają powyższej tezy. Antonius natomiast jest Polakiem, skąd więc miał wiedzieć, że rozstrzelani na mocy wyroku sądu polowego pocztowcy „doczekali się” po 56 latach rewizji nadzwyczajnej swojego procesu i już dawno zostali uniewinnieni przez Sąd Krajowy w Lubece. W uzasadnieniu wyroku rewizyjnego stwierdzono między innymi, że Poczta Gdańska była w świetle prawa narodowego terytorium Polski bronionym przez Polaków, pocztowcy nie mogli więc być uznani za „Banditen”.

    Antoniusu, jak Ci się jeszcze coś przypomni o „polnische Banditen”, to wal śmiało. Na tym blogu nie z takimi rewelacjami mieliśmy już do czynienia.

  242. Zyggi
    21 października o godz. 14:30

    @Andrzej Falicz
    20 października o godz. 17:12

    Nazwać Kardacha „oryginałem” to zbytnia skromność. …”

    Zyggi,
    Ja wiem…
    Olowek z XII LO tez pamietam…
    Zakopane jak wywalili nas z „Pstraga” tez.
    Bolka „Lodzina Roku” tez – robilem u niego projekt z uzytecznosci publicznej – on nawet nie byl zly jako nauczyciel.

  243. Wprawdzie uważam szafowanie pojęciem ”prawo wojenne” za kpiny ze zdrowego rozsądku i wszystkie konwencje to pierdoły, bo każda wojna to nieustające szczyty bezprawia i wszyscy (lub prawie) żołnierze są prędzej lub później ewidentnymi zbrodniarzami, ale Niemcy postępowali zgodnie z konwencjami międzynarodowymi. Polska nie miała prawa posiadania broni na tej poczcie. To skąd mieli broń bohaterscy obrońcy? Z nielegalnego uzbrojenia przez polskie wojsko lub służby specjalne – przed wybuchem wojny.

    Autor tej wypowiedzi posługuje się typową logiką ‘Ordnung must sein’, wedle której mjr Sucharski był tylko dlatego żołnierzem, bo miał mundur, pas i czapkę. Kto z Polaków, pomimo złożenia przysięgi wojskowej, nie miał regularnego munduru, nie nosił na postrzępionej od starości marynarce pagonów z insygniami wojskowymi, a posiadał broń, był ‘eine polnischer Bandit’. Od razu takiemu należała się kula w łeb, a okolicznym siedliskom, w której ‚Bandit’ mógł przebywać, należało się podpalenie. W końcowej fazie wojny przestrzeganie przez oddziały SS konwencji międzynarodowych skutkowało systemowym likwidowaniem dziesiątków tysięcy ludności cywilnej (jak na warszawskiej Woli w sierpniu 44 r.). Broni nie mieli, nie mieli również nieszczęśnicy mundurów, szczególnie dzieci i pacjenci szpitali, w czym upodobniali się do innych ‚polskich bandytów’.

    A skąd żołnierze AK (uzyskali ten status przed kapitulacją PW, wcześniej byli ‚polskimi bandytami’) mogli mieć legalnie broń..? Posiadanie broni było nielegalne na terenach okupowanych przez szanujących prawo Niemców.

  244. mag,
    nie rozmawiałem z gen. Andersem i nie wiem, co mu w głowie świtało, oprócz tworzenia legendy o sobie samym jako racjonalnym dowódcy. Przełamanie linii Gustawa i otwarcie pod Monte Cassino aliantom drogi na Rzym było b. ważnym, najkrwawszym epizodem w walkach 2 KP, ale nie ostatnim!
    Działania wojenne 2 KP nie zakończyły się pod Monte Cassino i ‘jatka majowa’ 1944 nie olśniła bynajmniej gen. Andersa w kierunku celowości przyszłego minimalizowania polskich strat (po Monte Cassino była linia Gotów, Adriatyk, Bolonia). Nie pleć więc 3 po 3. Jeżeli – jak twierdzisz – mógł gen. Anders liczyć na aliantów, u których boku walczył aż do końca wojny, wszędzie tam gdzie go posłali, to przeliczył się może dużo, dużo bardziej niż inni.

    Żołnierz w czasie wojny nie ma czasu na rozważania o celowości działań wojennych. Wojna czyni z człowieka trybik w wielkiej machinie wojennej. Dezercja karana jest śmiercią. Żołnierz walczy tam, gdzie go wojenne losy rzucą. W książce M. Wańkowicza „M. C.” są intrygujące opisy jednostkowych przypadków niebywałej desperacji żołnierskiej i próby jej racjonalizowania przez nie mogącego wyjść z podziwu korespondenta wojskowego.

  245. ANCA_NELA
    21 października o godz. 13:21
    mag – 10:47
    Mundur generalski w skarbcu jasnogórskim…
    Do jego konserwacji można by zaprosić specjalistów z Mauzoleum Lenina, są tam bowiem elementy, wymagające zapewne fachowego balsamowania.
    Chyba, że speców już mamy. Po przeszkoleniu w Chinach i w Korei.
    Aż się nie chce napisać całym zdaniem, co ja o tym myślę.
    Twój komentarz czeka na moderację.
    😆
    No to czeka on na moderację, czy jest zbanowany ❓
    Trzeba coś zdecydować…

  246. tylko do użytku wewnętrznego
    Sz. Moderatorko(-rze),
    o co chodzi w tym zatrzymaniu moich wpisów z 13:15 i 13:43? Nieuwaga zwykła, czy istotne powody merytoryczne? Proszę się nie trudzić z ich zamieszczaniem. Są teraz poprawione na tyle, że ewentualne acz wielce wątpliwe powody merytoryczne zniknęły po reedycji. Tresura..?

  247. Jacobsky (15:07)
    Nie tragizuj.
    Na tym blogu, i nie tylko na tym blogu, „neoliberalizm” i „neoliberał” są upiornymi wytrychami, obelgami wgniatającymi wszystkich w ziemie, z Erhardem włącznie.

  248. Waldemarze,
    mitu PW ’44 nie bronię. Pojęcie ‚mit PW’ to termin ukuty przez jego przeciwników, najczęściej byłych komuszków, lepiących długie lata propagandową papkę dla ludu. PW jest faktem, a nie mitem i samo się broni w sposób wystarczający. Moja ewentualna obrona jest mu do niczego nie potrzebna. Jeżeli bronię czegokolwiek, to prawdy o PW ’44. Podobnie rzecz się ma z ‚mitem smoleńskim’. Katastrofa smoleńska to żaden mit. Miała miejsce i jak dotychczas niewiele zrobiono, by o niej zapomnieć i uznać za sprawę zamkniętą.

    Jest niemałe grono ludzi, do których i Ciebie zaliczam, uważających, że za tę katastrofę odpowiada gen. Błasik i klepią to bez zastanowienia w kółko i na okrągło. A jak nie gen. Błasik, to na pewno jeden z Kaczorów, albo Kaczory w parze. Nie sprawa to przypadku, że wsłuchani są namiętnie i bezkrytycznie w jedną redaktorkę i nie mogą się doczekać jej kolejnych wywiadów w pewnej niszowej stacji tv, znanej z wyjątkowej niechęci do tzw. prawicy. A dlaczego tzw.? Ano dlatego, że ‚prawicowość’ w Polsce wyznacza w oczach ateistów i antyklerykałów stosunek do kościoła katolickiego. Za blisko kościoła jesteś – prawica! Masz z tym, widzę, jakiś problem, coś Cię tu gryzie i uwiera. Nie Ty jeden masz, tu takich jest zdecydowana większość. Nie moja to sprawa Twój stosunek do kościoła i nie próbuj mnie nią zajmować.

  249. Pan Redaktor D. Passent lubi zwrot ‚polnische Wirtschaft’ jak ja kefir. Określa on bałagan, głupotę, brak kompetencji, niedowład organizacyjny, niedostatki intelektu i wiedzy, brak wyobraźni, lekceważenie obowiązków, nieodpowiedzialność, itede.
    Zatem najwyższy czas, by po raz kolejny zakomunikować D. Passentowi, że sposób moderowania jego autorskiego bloga jest klasycznym przykładem stereotypu ‚polnische Wirtschaft’. Przy czym nie mam na uwadze przepuszczania wpisów przez sito faktycznej cenzury, zasad działania którego nie sposób się nawet domyśleć. Tu widać jakąś niepojętą hurtową zasadę dawkowania treści wedle zaleceń z recepty: stosować maks. 3 x dziennie, po posiłku. W weekendy, gdy ludzie zwykle więcej czasu mogą poświęcić blogosferze, wieje wręcz zgrozą!

  250. Można się załamać… Przed kilkunastoma minutami w poufny sposób zwróciłem uwagę Sz. Moderatorowi, że o godz. 20.00 wciąż wiszą nieopublikowane 2 moje wpisy sprzed 8 godzin. Nieuwaga albo nożyce – nieważne…
    Poprosiłem Sz. Moderatora, by już do nich nie wracał i nie trudził się ich publikowaniem, bo przeredagowane wersje obu wpisów pod wrażliwość cenzorską czekają już w kolejce do sita. I co? I nico – ‚polnische Wirtschaft’.

    Czas na demonstrację pod transparentem: Nie eksploatować Moderatorów ponad ich siły! Moderatorzy też ludzie!

  251. @Jurek Cedro
    21 października o godz. 18:16

    To nie ja wymyśliłem statusu Wolnego Miasta Gdańsk (bo nie było mnie jeszcze na świecie), ale gdzieś to wyczytałem o zakazie uzbrojenia pocztowców. Broń – nielegalną(?) – w piwnicach poczty widziałem w kinie na polskim filmie.
    Możesz mi przysłać link do tej sprawy w Lubece? Poczytałbym w oryginale.
    Procesy bywają różne i wyroki bywają nieraz ciekawe, np. uniewinnienie komendanta Gęborskiego w polskim sądzie. Wiem, ze odbywał się też proces zaoczny w Niemczech, ale nie znam wyniku. Może też został uniewinniony, bo zamordowani nie zgłosili się do sądu jako świadkowie?

  252. ANCA_NELA 18:35
    Spieszę z informacją, że z tego, co mi wiadomo, to balsamowano ciała zmarłych. Dzisiaj balsamuje się rzadko. O balsamowaniu mundurów to nawet w GW nie mogłaś przeczytać. Czyżby w mundurze gen. Błasika znajdowało się ciało, nie daj panie Zeusie, osoby cywilnej..?

  253. @duende
    21 października o godz. 17:47

    Podajesz fakty właśnie na słuszność moich uwag o „Prawach” kogokolwiek podczas wojny. Ma się tylko prawo umrzeć. Nie wierzę realnie w żadne konwencje, tj. w ich przestrzeganie i to przez wszystkie wojska. Honor żołnierza i konwencje to mrzonki. Fikcja, ale miła, w poprawnym zachowaniu załogi Rudego wobec paskudnych Niemców.
    Ilia Erenburg nawoływał Sowietów do mordowania i gwałcenia cywilnej ludności niemieckiej ile sił, co radzieccy żołnierze też ochoczo czynili. Nie wydaje mi się, aby to było w zgodzie z konwencją Genewską? Było jednak widać właściwym zachowaniem, bo nikogo nie postawiono przed sąd.

    Na sprawę pocztowców patrzyłem bez emocjonalnego zaangażowania – tylko w aspekcie formalno-prawnym, nie wartościuję żadnego postępowania z żadnej strony, bo nie wiem, jak ja bym się zachował w takiej sytuacji.
    Przypisujesz mi (również inni) jakieś niecne chęci dezawuowania np. AK czy jej dowódców. Naprawdę nie potrzebuję tego robić. AK dokonała tyle zbrodni, że inni mogą ocenić wszystkie za i przeciw. Ja miałem kontakt z jednym członkiem AK. Był to wspaniały, młody nauczyciel w roku 1945. Ktoś na niego doniósł i zniknął. Miałem szczęście – moja rodzina w zasadzie też – poza drobnymi sprawami: Kuzyn zginał bez wieści na łuku Kurskim, rzecz normalna podczas walk. Ojca katowała i okradła bez powodu polska milicja, to już nie bardzo było ładne, bo długo po zakończeniu wojny. Mnie troszkę poturbowali niegroźnie polscy koledzy w szkole – to wszystko w ramach rozsądnych limitów.

    Fakt, że AK mordowała bez skrupułów Żydów, którym udało się uciec z pociągów do obozów śmierci był dla mnie wstrząsający i nawet nie chciałem w to uwierzyć, gdy mi to pokazał kolega we Francji w pracy historyka. Zapytałem na imieninach starszego znajomego o takie wydarzenia i on to potwierdził … i uzasadnił! „Oni destabilizowali naszą sytuacje, bo ściągali Niemców do lasu na poszukiwania, więc musieliśmy ich likwidować”.
    Czyn humanitarny, czy co? Już się nie musieli bać obozu!
    Nie wiem czy tzw. polska opinia publiczna wie o tej ciemnej stronie działalności bohaterów?
    Mnie wtedy tak zatkało, że nie pytałem, czy AK zawiadomiła Niemców, że za nich wykonała mokrą robotę, aby już uciekinierów nie szukali w lesie. Kolega AK-owiec (z Kieleckiego) jeszcze żyje, ale już go nie spotykam i się nie dowiem.

  254. Przetrzymywanie komentarzy bardzo utrudnia rozmowę blogową , no cóż nie mamy na to wpływu.
    Teraz do rzeczy
    Antoniusie,
    Niestety działalność wielu ludzi z tytułami powoduje, że tracimy zaufanie do osób je posiadających. Niestety jak mówi przysłowie łyżka dziegciu beczkę miodu zepsuje. Już znacznie wcześniej o wielu profesorach mówiono „nawiedzeni” i nie u nich szukano wiedzy i rozwiązań problemów. Ostatnio też mamy wysyp kompromitacji osób z tytułami naukowymi. (przykładem choćby zespół Macierewicza). Pani Prof. Staniszkis kompromituje się od dłuższego czasu niesprawdzającymi się przepowiedniami politycznymi co wykazuje, że ta Pani żadnym naukowcem nie jest.
    Wśród inżynierów posiadających ten tytuł niestety jest też wielu do których ten tytuł kompletnie nie pasuje. Jednak jest wielu doktorów i inż. z prawdziwego zdarzenia.
    Teraz co do samolotu który zrobił ten 35 metrowej głębokości krater.
    Sprawa tam była prosta – ten samolot z prędkością rejsową pikując walną w ziemię.
    Niestety już na jednym blogu jakiś mądrala chciał to porównać z katastrofą z Smoleńsku.
    Katastrofę od kolizją z brzozą bardzo dobrze przeanalizował Prof,Artymowicz i jego analiza w pełni pokryła się ze śladami na drzewach i szczątkami samolotu jakie zastano. To wyjaśnienie nie ma oczywiście większego znaczenia bowiem najistotniejsze było obniżenie samolotu we mgle poniżej wysokości decyzji – reszta to skutki.

  255. Sz. Panie spokojny,
    dziękuję za przywołanie mnie do porządku. Nie bardzo mi to przywoływanie odpowiada, co prawda, zwłaszcza, że zajęty jestem głównie nie licytowaniem się, a rozkruszaniem argumentów typu ‚magancanela’ o substancji kruchego ciasta z kruszonką antoniusowską na wierzchu. W sumie mała to satysfakcja. Można by je spokojnie, Panie spokojny, zostawić w spokoju i poczekać aż same się wykruszą, jak już dostatecznie wyschną. Dusza we mnie skacze jednak i wierzga, gdy czytam ewidentne banialuki. Jeden je napisze, a dziesięciu zacznie powtarzać jak za panią matką.

    Słusznie Pan przypuszcza, że za mundurem muszą, ani chybi, stać służby mundurowe. Podobnie, za stułą papieską (orarium) z zamachu na pl. św. Piotra, podarowaną klasztorowi na Jasnej Górze stały służby pontyfikalne. Albo znowu mundurowe bez mundurów..?

  256. Kadettcie ;
    Jeśli tutaj jeszcze wpadniesz a moderator moje skrobanie zatwierdzi to kiedyś przy stosownej okazji napisz jakie orgnizacyjne , trwałe, dobre rozwiąznia udało się rządzącym Polską od 1990 roku ,wprowadzić a obywatelom przestrzegać i to dotyczy w wszystkich rzadzących ,a parti było po drodze multum .
    Bylbym ciekawy czy znajdziesz takie trwałe rozwiązania , które sprawnie działają .
    Ja caly czas wrzeszcze na pospolitość ,bylejakość Polskich poczynań ,a Ty probujesz ubierac swoich przeciwników blogowych w szkaradne szatki .
    Zreszta Ciebie też ubierają .
    Może to nieistotne pisać ,ewakuawałem się z zasiegu polskich mediów ,i mam komfort tzw .Swiety Spokoj !
    Tydzien temu w Jaszowcu Nasze Stowarzysznie Rodu Pinoccich zorganizawało spotkanie w tych pieknych górkach Beskidu Ślaskiego .Przy takich okazjach mamy możliwości zapoznania się z dokumentami dawnych lat .
    Jakimś instynktem musiał kierować sie Nasz Proptoplasta Pinocci Hieronim i jego brat Kacper ,że mimo zdobytej pozycji za czasów dwoch WAZOW Władysława IV i Jana Kazmierza , ziemie zakupił na Gornym Slasku z ich liczną już wtedy rodziną .Czy postanowił zakotwiczyć po stronie Habsburgów , że przejżał na OCZY co to za ludek nad Wisłą mieszka ?? .
    Badamy bogate dokumenty ,a Linia z Toskanii spotyka sie z Ślaska linia nawet w US , zawiazuje tam KOKARDE tych zwiazków m.in moja Córcia .
    Może kiedyś doczekam sie kiedy w Polsce nie bedą truchleć na widok Niemców i Rosjan a … wszystkie braki ,słabosci przestana pokazywać przez pryzamt spisków dwóch Straszydeł – Sasiadów . Następny wpis red.Passenta ,ktory przeczytałem nie nastraja dobrze .
    Jesli coś jest optymistyczne to to , że Agnieszka Radwańska wylosowała Biała grupe w Stambule ,niema tam Azarenki ,Wiliams i LI .
    Pozdrawiam

  257. Antoniusie
    jeszcze jedna uwaga właśnie ujawniając model i dane wprowadzone daje wszystkim znającym się na zagadnieniu możliwość oceny i wykazania ewentualnych błędów. Dopasowywanie pod „klienta” (czyli niezgodnie z rzeczywistością) jest najczęściej możliwe przez świadome wprowadzanie błędnych danych i robienia błędów w modelu. Wyniki graficzne które pokazał Binanda wykazują, że popełnił poważne błędy.
    Zresztą nawet w konwencjonalnych obliczeniach można naciągać wyniki, ale licząc inżynier tego nie robi , bo po co?.
    Uzasadnieniem może być liczenie robione by obronić zarzuty przed błędami konstrukcyjnymi które dla zakładów są fatalne gdy ktoś je udowodni.Ale to już nie inżynierska robota , a polityka.
    (Na którymś z blogów opisywałem rzeczywisty taki przypadek)
    Reasumując obliczanie przy pomocy nowoczesnych programów MES gdy nie popełniamy błędów grubych nie rozbiegają się znacznie z rzeczywistością

  258. Waldemarze,
    nie bajeruj z tymi polskimi mediami! Nie ze mną te numery… Czy mam ci przypomnieć Twoją ulubioną Superstację, a w niej Twoją ulubioną redaktorkę, na którą nie możesz się doczekać..?

    A kto miał tę Polskę zmieniać? – pytam. Miller, Kwaśniewski, Oleksy, Michnik, czy jego przyjaciel Cimoszewicz? Siły zachowawcze miały tu więcej do powiedzenia niż siły dążące do zmian. Tu tak się miało zmieniać, żeby się nic nie zmieniło. Przypomnij sobie na kogo głosowałeś w kolejnych wyborach.

    Zgadzam się, że to, co napisał D. Passent nie nastraja optymistycznie, szczególnie jeżeli przywołać rolę kota Behemota z powieści ‚Mistrz i Małgorzata’ M.B. – niby kot, a sługa diabła. Od razu przypomina się kot o wdzięcznym imieniu Mordechaj. Ten to musi mieć ‚krogulcze paznokcie’. 😆

    Co do rodziny, to gratuluję Ci jej. Zjeżdżajcie się i mnóżcie! Sam mam do rodziny stosunek bardziej prozaiczny, bo uważam, że lepiej mieć rodzinę małą i oddaną przy sobie niż dużą wszędzie. Co będzie w Istambule – zobaczymy niebawem. Na wiele nie liczę, ale oglądał będę.

  259. Kadettcie _a jednak nie odbieram (poza internetowymi portalami )
    Agnieszka źle wylosowla mowi jej Tata -chory ?
    ps.
    Twoja Partia Kaczyńskiego gromadzi najsłabszych ludzi ,co za magnez ich przyciaga, nawet twarze mało symaptyczne ,a jak sie odezwa to piana z ust im się leje .Co za Szatan wciągnał setki ludzi do takiej parti o zachecajacej nazwie Prawo i Sprawiedliwość.

  260. Do Kadetta ;
    dopisek w sprawie glosowania
    ,Jeździłem do Katowic te 600 km by oddac glos na Marka Plure -Ślazaka ,oddanego naszej mniejszosci Narodowej w Polsce . On startował kolejny raz na listach PO a na senatora to wiadomo na mojego ziomka z Szopienic Kazimierza Kutza .

  261. Waldemarze, kłamczuszku!
    Starego lisa chcesz na g. złapać? Każde kłamstwo ma krótkie nogi.

    Waldemar pisze (wiadomo gdzie):
    1.
    US OPEN to 14 dni interesujacych wieczorów ( przerwa na Rozmowe Dnia pani Redaktor )
    2.
    Słucham radia TOKFM ,jak zawsze red. Paradowska znakomicie opisuje to co pisza gazety po wczorajszym posiedzeniu Sejmu .
    3.
    Do pani Redaktor Janiny Paradowskiej ;
    Na gorąco przesyłam podziękowania za pani słowa o pracy i po prostu o niewyobrażalnym ludzkim poświęceniu minister Ewy Kopacz w dniach identyfikacji ofiar z samolotu TU 154M w Moskwie ( Rozmowa Dnia w Super Stacji )

    To wszystko napisałeś w przeciągu ostatnich 30 dni. A może inny to Waldemar (sobowtór?) W odróżnieniu od Ciebie, ja swoich poglądów i sympatii nie wypieram się i przede wszystkim nie kłamię. Żadna partia nie jest ‚moja’, do żadnej nie należałem i nie zamierzam należeć.

  262. Kadettcie !
    A jednak nie ogladam ,co nie znaczy ze nie ogladałem .
    Janina Paradowska podobnie jak ta Twoja prezentacja nazwisk tzw. Lewicy jest z wyższej półki w stosunku do tzw .przeciętnej Pisowskiej i ich dziennikarzy .
    Piszesz ,żadna partia nie jest moja, a to kłamiesz . PiS jest Twoim obrazem do którego wzychasz i którego poglądy na blogach prezentujesz , jak chciażby na blogu pana Passenta o Smoleńsku (bodaj dwa dni temu ). Jak taki swiatły człowiek może być tak szkaradnie uszczypliwy ,wtedy agumentacja robi sie cienka. Od dnia publikacji Raportu Anodiny nie pojawił sie bardziej obiektywny raport o tym lądowaniu ,a praca Millera i jego zespolu zrodziła szanse do tej Pisowskiej radości i tych pożałowania godnych przedstawień .Tak ,jesteś barwnym Pisowczykiem bez legitymacji ,tylko dlaczego tak madry i inteligentny facet tam jest ? Takiego przywiazania nie rozumiem .Może za rok dwa doczytam sie u Ciebie zmian ,choć piszesz ,ze ich nie zmieniasz .Bede dalej czytał Twoje komentarze , bo posługujesz sie pieknym jezykiem polskim .
    Ps.
    Wczoraj ogladalismy Agnieszka ,to Kvitowa przegrala bardziej niż Isia wygrala ,test bedzie miała z Errani ,bo dziś – oby wygrała z Marią to byłby jej dzień ( ogladam z wyciszonym komenatrzem !) ,ale obecny na widowni Tatuś nie przyniesie jej szczęscia ,tak od Olimpiady odbieram jego obecność .
    Moze tata Caroliny też wycofa sie dla dobra jego corki .

css.php