Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

21.10.2012
niedziela

„Oj dana, dana, nie ma szatana”

21 października 2012, niedziela,

W „Gazecie Polskiej” przeczytałem (innych gazet nie biorę do ręki, tylko gazety polskie) recenzję Roberta Tekieli (czy Tekielego?)  z książki Krzysztofa Wyszkowskiego „Głową w mur”. Przypomnijmy, że Wyszkowski to weteran opozycji antykomunistycznej, publicysta „GP”, zaciekły wróg Okrągłego Stołu z Wałęsą na czele. Z ociekającej miodem recenzji wybrałem kilka myśli Wyszkowskiego:

– Przy Okrągłym Stole nie zasiadł ani jeden Rejtan.
– „Rząd Mazowieckiego nie był pierwszym rządem Polski niepodległej, lecz ostatnim rządem PRL-u”.
– Gdyby nie wsparcie Jaruzelskiego i Rakowskiego „Gazeta Wyborcza” pozostałaby gazetką środowiska i największą byłaby tylko „między Aleją Róż a Zatoką Czerwonych Świń”.
– Tusk powiązany był z tajnymi służbami, od których otrzymał pomoc przy zakładaniu KL-D, a te służby były „tylko oddziałem GRU”.
– Należy wstępować do PiS.

Ponieważ recenzja pełna jest pochwał, warto przypomnieć, że Robert Tekieli jest  prawicowym, konserwatywnym publicystą, kiedyś twórcą i redaktorem pisma „bruLion”, potem zastępcą redaktora naczelnego pisma „Ozon”, członkiem różnych rad programowych – od Radia Józef po TVP (!). Przypadek zrządził, że w piśmie „Uważam Rze” trafiłem na równie  entuzjastyczne omówienie najnowszej książki Tekielego, „Zmanipuluję Cię kochanie”, której bohaterem – oczywiście negatywnym – jest szatan.  Nie Donald Tusk, ale szatan w ogóle. Z artykułu Łukasza Adamskiego dowiadujemy się, że z szatanem  nie ma żartów. W ciągu kilkunastu lat liczba egzorcystów w Polsce wzrosła z czterech do 120. Wg liczby wyszukiwań w Internecie zainteresowanie egzorcyzmami jest na drugim miejscu po seksie. Grupy satanistów w Polsce otwierają portale, publikują gotowe formularze paktów z diabłem, działa około stu tysięcy wróżek i jasnowidzów, a ich klientela szacowana jest na trzy miliony!! Droga do satanizmu prowadzi od przedszkola (synek pewnej pani przez trzy dni udaje psa lub kota, gdyż w przedszkolu nasłuchał się bajek o smokach, w otoczeniu kadzideł lub świec), poprzez lekturę „Harry’ego Pottera”, słuchanie szatańskich rytmów muzyki Techno, aż po pozornie racjonalistyczny ateizm. Publicysta „Uważam Rze” przyznaje, że kiedyś nie wierzył w szatana, ale jego dziecinne przekonanie „zostało rozbite w pył”. Dowody leżą na ziemi, są to nawet dowody materialne, takie jak nagrane na video zdjęcia ludzi plujących gwoździami, jakie narodziły się w ich buzi.

Kto pragnie bliżej poznać szatana, powinien przeczytać książkę Tekieli, a przynajmniej jego recenzję z książki Wyszkowskiego. Z lektury tej drugiej wynika, że szatan jest wśród nas i tylko dzięki jego manipulacji mamy premiera powiązanego z GRU.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 167

Dodaj komentarz »
  1. Spoko, Gospodarzu.
    Katolicka wersja Harry’ego Pottera w kontekscie Biblii i Prawa Kanonbicznego wejdzie niebawem na ekrany polskich kin:
    http://www.eioba.pl/a/3qdc/polska-wersja-harrego-pottera-juz-wkrotce-na-ekranach#ixzz29iFr4LWg

  2. Bój się Boga, Redaktorze!
    I za co Ty do nas tak? I dlaczego straszysz przed nocą? Rzeczywiście coś złego stało się w kraju między Odrą, WISŁĄ I BUGIEM – GŁUPOTY, W KTÓRE MOŻE I WSTYDLIWIE TEN I ÓW WIERZYŁ (A UKRYWAŁ OWĄ WIARĘ SKRZĘTNIE ze wstydu) nagle zostały przy wielkim wsparciu potężnej, kościelnej instytucji, wyniesione na światło dzienne bez wstydu i bez namysłu. Zadziwiające. Podpowiadam : ponoć w okolicy Sokółki działają jeszcze 4 szeptuchy, a pod Piłą – owczarz, co różę zamawia. Jakby tak pozbierać, to niezły związek zawodowy można powołać. Pieniądze w tym są niezawodnie a i diabeł się znajdzie! Hajże na odmieńców, żurnalistów i jajogłowych! Może by tak marsze przeciw diabelskie?

  3. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  4. Odwoływanie się do wyobraźni, operowaniu tym, co dziwne, niezwykłe, zaskakujące, nawiązywaniu do legend i mitów oraz lokalnych tradycji jest charakterystyczne dla realizmu magicznego.

    Niekoniecznie nalezy odbierac szatana jako faceta z kozimi rogami i wystajacym spod surdutu ogonem.
    Szatan byc moze rzeczywiscie jest wsrod nas.

    Co do sluzb tajnych i naszych partii to nie kladlbym tego razem na jedna polke z egzorcyzmem.
    Choc nie po raz pierwszy bardzo prawdopodobne scenariusze chce Passent unurzac w sosie absurdu tematow pobocznych.

    Bylo nie bylo – nie jest zadna tajemnica, ze generał Gromosław Czempiński, wieloletni pracownik Wywiadu PRL, a później szef UOP, ujawnił informacje o swoim udziale w powstaniu Platformy Obywatelskiej. „Nie było łatwo im wytłumaczyć, że mogą nadać nowy impet na scenie politycznej” – powiedział nam Czempiński o swoich rozmowach z Tuskiem i Olechowskim.
    Czempiński potwierdził, że był tą osobą, która dała początek partii.

    Izabela Brodacka-Falzmann, wdowa po Michale Falzmannie (kontrolerze NIK, który odkrył aferę FOZZ) była zaprzyjaźniona z wieloma osobami z trójmiejskiej opozycji. Zwracala ona uwagę na człowieka, który stał się symbolem wpływu służb specjalnych na utworzony w 1990 r. KLD. – mecenasa Wiktora Kubiaka.
    Sponsorowane przez Kubiaka imprezy w warszawskim hotelu Marriott z udziałem przyszłych liberałów odbywały się już pod koniec lat 80

    Wiktor Kubiak to polski biznesmen ze szwedzkim paszportem, właściciel firmy Batax. Jego nazwisko pojawiło się w raporcie Komisji Weryfikacyjnej WSI. Okazało się, że był partnerem biznesowym Grzegorza Żemka (FOZZ), a Batax służył do nielegalnych operacji wojskowych służb specjalnych PRL.
    Kto lepiej o jego wplywa moze wiedziec niz sam Krzysztof Wyszkowski, ktory byl dzialaczem gdanskiego KLD.

    informacje z:
    http://www.panstwo.net/1877-rodzina-na-swoim-aferalowie-%E2%80%93-reaktywacja

  5. No przecież j a istnieję… Służę do mszy… Dzwonię na nią [czy do niej?]. Pisywałem do bloga[ czy na blogu] Ojca Leona K. OSB, ale staruszek – wykląwszy wszystkich, którzy z Nim nie podzielali Jego skromnej wielkości – bloga zamknął… A Egzorcyści??? – Hmmm… No cóż…

  6. Jesli czyta ktos ksiazki Tekielego i Wyszkowskiego, no to nie dziwi mnie, ze licba egzorcystow ciagle rosnie. Oba fenomeny sa ze soba scisle zwiazane osoba szatana. To on bowiem przemawia przez usta tych panow. A takze przez usta Jaroslawa K, Tadeusz R., Beaty K itp wcielen szatanskich z piekla rodem.

  7. Rozumiem, że odpowiedź polskiego kościoła na kryzys to ucieczka w magiczny zabobon. Zamiast zastanowienia nad przyczynami kryzysu i poszukanie jego źródeł u siebie najłatwiej zrzucić winę na diabła i podjąć egzorcyzmy. Zamiast się spowiadać ze swoich grzechów zawsze wygodniej nic nie zmieniać i spowiadać się z grzechów tego innego. Miesięcznik „Szaman” ma teraz konkurencję w „Egzorcyście”.

  8. Ja tam bardzo chętnie słucham wieści o rosnącej w siłę grupie egzorcystów, oddawaniu się w opiekę Szatanowi przy pomocy mówienia „paparazzi”, przyzywania Złego poprzez branie do ręki „Gazety Wyborczej”, rozważaniu, czy modlić się należy także w toalecie itd itp.
    Bardzo lubię poczytać „Miesięcznik o aniołach i angelologii”, a „Egzorcystę” z pewnością odbiorę z nie mniejszą przyjemnością niż Rycerza Niepokalanej, gdzie z wypiekami na policzkach udało mi się przeczytać bardzo obszerny i wnikliwy artykuł o szczegółach technicznno-technologicznych chrystoformizacji.

    Ogólnie, ciekawe są osoby mówiące takim językiem, wierzące w takie rzeczy, doznające licznych wzmożeń i uniesień. Poszerzają naszą orientację w skomplikowanej rzeczywistości, dostarczają cennej pomocy w trudnych sytuacjach, czasem nawet pożyczą cukier.

    Prawda, ze zarówno komputer, jak i internet wymyślono po to, by ludzi odciągać od Boga. Ale i jedno i drugie ma swojego świętego patrona, który z pewnością neutralizuje złe moce. Zupełnie jak kasztan pod łóżkiem.

    Ogólnie, to teraz jest pora zbioru kasztanów. mam właśnie kilka przy sobie kiedy słucham Pink Floyd, co mnie zabezpiecza przed treściami Szatana.
    Ogólnie kasztany tak samo dobrze działają kiedy się je ma przy sobie w trakcie kazania, zwłaszcza kazania biskupa G., N., M. , innych ogólnie też. Normalnie spokój ma się wtedy, poczucie proporcji rzeczy, zaczynają działać z powrotem prawa fizyki i logiki. Kozy odzyskują zwykły stoicyzm, a ludzie – rozsądek. No i bajki z dzieciństwa znowu zaczynają mi się podobać. A to najważniejsze.

    Zbierajmy kasztany !

  9. @TO

    A spróbowałeś wrzucić do wyszukiwarki napis „Sala dla samobójców” (bez cudzysłowów) ?

    Napisałeś:
    „Szkoda, że nie ma na blogu opinii o czołówce polskich filmów. Ważniejsze jest wzajemne okładania się”

    Dlaczego nie napisałeś: „nie ma na tym blogu”.
    Masz poczucie nadmiaru dobrych blogów i innych cennych źródeł?
    Pytałeś Romana Gutka i wiesz, że trzy wymienione przez Ciebie filmy to czołówka?
    Masz jakiś potwierdzony dla siebie autorytet podpowiadający reperturar?

    W kinie „Muranów” „zgutkowanym” czy w kinie w China Town w Toronto?

    Czy ja prosząc Cię o większą odległość Twych wpisów od bylejakości okładam Cię, czy też tylko wystawiam się na krytykę?

    Zapytałem mego Google o salę samobójców i zalał mnie linkami.
    Masz jakąś niszową wyszukiwarkę, czy też od Encyklopedii wolisz odpowiedzi osób które cenisz?

    Gdy się czyta felietony Daniela Passenta na TYM blogu, to można by sądzić, ze Gazeta Polska jest najbardziej opiniotwórczym pismem w Polsce i ważniejszym niż Monitor Polski.

    Z czegoś trzeba żyć, czymś karmić głowę, na coś narzekać?

    Dobrze jest kokietować innych besserwiserów i obieżyświatów swą lekką nieporadnością?

    Chcesz zaoszczędzić kilka CAD?
    Proszę bardzo:

    Sala Samobójców (2011) (Cały Film)

    http://www.youtube.com/watch?v=7D3X6i-hpaU

    A może znasz lepszego niż Gutek znawcę kina w Polsce?
    Jeśli tak, to napewno znajdzie zatrudnienie w Gutek Film za pensję, o której Ty możesz tylko pomarzyć …

    No! Dość na dziś okładania emigranta ….

  10. TJ
    (wprawdzie nie na temat wpisu, ale odpowiadam Panu TJ)

    1) Dr Nowaczyk: „Dane odczytane z instrumentów samolotu zostały poddane nieuzasadnionym korekcjom, a część z nich (np. alarmy TAWS i FMS) nie zostały uwzględnione w końcowych wnioskach”
    Mój komentarz. Dalsza dyskusja z wyznawcami fałszerstwa nad wszelkimi raportami jest w tej sytuacji bez sensu”.

    Rozumiem Pan punkt widzenia, ale mam techniczną uwagę: FMS to komputerowy system zarządzania lotem, on nie generuje alarmów (alertów), on je rejestruje oraz robi wiele innych rzeczy. Proszę przy okazji zajrzeć do raportu Pana ministra J. Millera. Załącznik 4 do raportu KBWLLP, po ściągnięciu na dysk str. 452. Trzeba tylko przeliczyć wskazania wysokościomierza baro wpiętego w FMS. Po lekturze sam Pan przyzna, ze pan dr K. Nowaczyk ma rację.
    Bo widzi Pan, ja sądzę, że tylko prawda jest ciekawa i ma sens to wszystko, co ją ujawnia. A faktem jest, że komisja pana ministra J. Millera ukryła istnienie ostatniego alertu TAWS #38 na swojej pięknie wyrysowanej trajektorii ostatnich sekund lotu (ale np. TAWSY #35, #36 i #37 są oznaczone). Powód był prozaiczny, albo 12 metrowa brzoza albo alert TAWS #38. Tych dwóch rzeczy nie da się skleić, zatem wybrano przemilczanie. Co ciekawe, alert TAWS#38 widniej na wyrysowanej trajektorii MAK, no ale Rosjanie tak mocno na brzozę nie stawiali. U nich sprawa jest zwykle prosta – zawinili piloci. A TAWS#38 jest ciekawy, bowiem w tym punkcie FMS zarejestrował m. in. dwa wstrząsy (przyśpieszenie skierowane w stronę ziemi) i tzw. event landing, czyli zadziałanie czujników podwozia:

    Record CRC: 0x849da809 (Computed: 0x849da809)
    Record Size: 394
    Alert Record Type: LANDING
    Alert Date (M/D/Y): 04/10/2010
    Alert Time (H:M:S): 06:40:59 (żródło: Raport KBWLLP)

    oraz pozycję geograficzną (było za brzozą) i wysokość (dokładnie 36,3 m nad progiem pasa) na podstawie m. in. danych GPS.
    I z tymi faktami trzeba się zmierzyć.
    2) „Paliwo. Dane techniczne lotu Tu-154 mówią że w Warszawie samolot miał w zbiornikach 18 672 kg, w chwili katastrofy – około 11 ton”.

    Tu Panu przyznaję rację, moja ewidentna pomyłka, przepraszam za zamieszanie. Tupolew nie leciał za ocean, więc zabrał mniej paliwa. Ale nadal pozostaje problem co się z paliwem stało. Hipoteza dr. G. Szuladzińskiego, że zostało „wydmuchnięte” podczas obu eksplozji jakoś to wyjaśnia, ale nie wiem, czy pod dwóch latach dałoby się to udowodnić badając próbki gleby z okolic TAWS#38, ale próbować by należało.

    3) „Rotacja samolotu, kąt przechylenia samolotu. Raport MAKu szacuje. Raport Millera – 120 – 150 stopni”.

    Dobrze Pan to określił: szacuje. To forma mało zobowiązująca. Beczkę rotacyjną bez zmiany kursu to może zrobić F-16 lub maszyna do akrobacji lotniczych, ale nie 70 tonowy samolot pasażerski parę metrów na ziemią.
    4) „O Szuladzińskim pisałem, że fantazjuje … odsłania w raporcie swoją ignorancję w dziedzinie badań materiałowych – chciał wykrywać ślady wybuchu analizą metalograficzną służącą do badań wewnętrznej struktury metali”.
    Widzi Pan, nie ma tu żadnej pomyłki, jest natomiast nieporozumienie. Badania struktury metalu pod mikroskopem metalograficznym umożliwiają ustalenie w jaki sposób została została ona zniszczona. Zdaje Pan sobie sprawę z jaką szybkością niszczony jest metal w wyniku eksplozji w zamkniętej przestrzeni, a z jaką w wyniku udaru mechanicznego przy szybkości ok. 280 km/h? Przecież nie chodzi tu wcale o chemiczne ślady materiałów wybuchowych. Materiały te są tak rożne i obecnie na tyle wyrafinowane, że o mikroślady może być trudno. Więcej o badaniach materiałowych można się dowiedzieć z książki G. Szuladzinski,”Formulas for Mechanical and Structural Shock and Impact”, wyd. CRC PR INC. Jak pisze wydawca, książka „Presents the concept of explosive action and the associated fragmentation of structural elements. This book offers a collection of formulas describing dynamic response to shock loads and explores a range of mechanical and civil engineering applications. It enables engineers to calculate what happens to structures and objects when blasted”.
    Pańskie opinie, że Gregory Szuladziński to nieuk i fantazjuje uznaję za przesadzone, choć jako liberał uważam, że ma Pan prawo do własnych, nawet bardzo ekscentrycznych poglądów.
    5) „Przykład jednej z „naukowych” wypowiedzi Nowaczyka: opóźniona pomoc, która mogła być opóźniona z premedytacją”.
    Pan dr K. Nowaczyk może nie mieć racji, ale czy w tej konkretnej sprawie racji nie ma także KBWLLP min. J. Millera? Czy uwierzy Pan, że zarzuty wobec Rosjan dotyczące fatalnie przeprowadzonej akcji ratowniczej po katastrofie są w tym raporcie bardzo poważne, a nawet daleko idące. Po raporcie MAK zalecałbym także lekturę stu kilkudziesięciu pytań strony polskiej o przesłanie danych jak też i samego raportu KBWLLP.

  11. Przykład, jak można łatwo i prosto udowodnić, że partia X jest agenturą wpływu

    Fragment elukubracji niezależnego publicysty (nie znalazłem podpisu) o KLD jako agenturze wpływu i Tusku jako agencie wpływu, salon24.pl.

    „Nie dysponujemy oczywiście żadnymi dowodami, które mogły świadczyć, że KLD było partią wykreowaną według dyrektywy Kiszczaka, którą przytoczyłem na początku tego tekstu. Takich dowodów próżno szukać. Trzeba, bowiem pamiętać, że agent wpływu politycznego nigdy nie działa w pojedynkę, a funkcjonuje w określonym systemie zależności i powiązań wywiadowczych i służbowych, z racji oficjalnie pełnionych obowiązków, oraz prywatnych koneksji i znajomości. W tym sensie agentura wpływu jest pewnym pojęciem umownym, oznaczającym bardziej system politycznej kontroli informacyjnej, niż konkretną osobę lub krąg osób, pozostających ze sobą w nieformalnym układzie i powiązaniach wywiadowczych.
    Powyższy opis wskazuje jedynie na istotne przesłanki, które mogłyby świadczyć, że KLD była partią, powstałą z inicjatywy ludzi komunistycznych służb i miała na celu ochronę ich interesów.”

    Mój komentarz

    Mętne dywagacje autor nazywa opisem.

    Niezależnie od zapotrzebowania – co ja zwolennik czystej prawdy i prawdziwej polskości mam na tapecie na dzisiaj, co mam udowodnić – wzrastającą rolę szatana w dzisiejszej Polsce, masowy udział masonów w rządzie, czy rozpowszechnianie nieprawdziwych teorii smoleńskich przez obcą agenturę na blogach Polityki – argumentacja będzie podobna – mętna, śliska, ogólnikowa, zdalna, zasłyszana.
    Natomiast wnioski, jakie autor podsunie po takiej argumentacji będą żelazne, niepodważalne, oczywiste – mamy w Polsce olbrzymią agenturę wpływu, która jest przykrywką dla kontynuacji PRLu i która to agentura ma jeszcze większą władzę niż miały SB, WSI, GRU i inne służby razem wzięte za pierwszego PRLu.
    Lemingi o tym nie wiedzą. Dlatego trzeba je budzić i odzyskiwać Polskę dla Polaków.
    Pzdr, TJ

  12. Pan Daniel Passent: „Przypomnijmy, że Wyszkowski to weteran opozycji antykomunistycznej, publicysta „GP”, zaciekły wróg Okrągłego Stołu”.

    Szanowny Panie Redaktorze, sprzeciwianie się mitowi założycielskiemu „okrągłego stołu” świadczy głównie o swobodzie myślenia i nie uleganiu stereotypom. Jeśli to Pana Redaktora nie przekonuje, to przypomnę, że pan prezydent Bronisław Komorowski także sprzeciwiał się „okrągłemu stołowi”, zaś pan premier Tadeusz Mazowiecki zrezygnował ze startu w wyborach czerwcowych w proteście przeciw sposobowi wyłaniania kandydatów w obozie „Solidarności”, gdzie wówczas dominowała opcja ugody z reformatorami obozu PZPR. W istocie to Pan Redaktor ma pretensje do Krzysztofa Wyszkowskiego, że jest konsekwentny w swoich poglądach. Ale przecież Pan także jest konsekwentny w poglądach i to co najmniej od półwiecza.

  13. Skoro ludzie wierzą w Boga, to dlaczego nie mogą w Szatana?
    Przecież on też występuje w tzw świętej księdze- Biblii i Koranie…

    A przy okazji, ile miejsc pracy powstanie, przy obsłudze nowej religii, ilu twórców dewocjonaliów zarobi, ile nowych sanktuariów i nieświętych zostanie kanonizowanych?

    Nowy wspaniały świat- konfrontacja idei i religii……
    Tyle że ognie niekoniecznie będą piekielne, czy anielskie.
    Atomowe to ludzkie raczej…..

  14. Po jakie licho czyta Pan to wszystko, a potem jeszcze pisze na temat przeczytanej lektury ?

    Ale skoro Pan Redaktor taki uprzejmy i czyta za nas, to muszę stwierdzić w temacie głównym, że uważam za wielce budujący fakt, iż z roku na rok rośnie liczba egzorcyzmów odprawianych w Polsce. (Wszech)obecność kusego wśród rodaków powinna wytłumaczyć wiele zjawisk, nad którymi załamują ręce publicyści i inni obserwatorzy. Również takie drobiazgi jak biskup warszawski Piotr J., który rozbił się samochodem na latarni na rogu Wybrzeża Gdyńskiego i ulicy Sanguszki prowadząc pojazd od wpływem alkoholu (2,5 promila) powinien oskarżyć szatana o to, że ogonem tę latarnię skosił, a i krew biskupowi zepsuł swym diabelskim spojrzeniem. Jest również możliwe, że biskup miał krew w porządku i w ogóle był trzeźwy, ale skoro za sprawą kusego gwoździe mogą wylęgać się w buzi, to co dopiero mówić o promilach w wydychanym powietrzu ?

    Przejawy działalności szatan widać również na tym blogu, ale to jest temat na osobną pogawędkę.

    I być może na stosowny egzorcyzm okolicznościowy.

    A kysz !

  15. absolwent,

    pod poprzednim wpisem Gospodarza działy się dla mnie rzeczy złe (i to wcale nie jest wina Tuska).
    Na mój sprzeciw (20.10, g.22.39) za zbyt łagodne potraktowanie przez Spokojnego polskiej bylejakości odpowiedział mi on (21.10, g.9.35) swoim wpisem, znacznie rozszerzającym poruszone przeze mnie problemy (pisałem o zaniedbaniach w nadzorze b. ministra Klicha, co było splotem przyczyn, które spowodowały katastrofę smoleńską) o kremlowskie zawirowania jeszcze z czasów Andropowa.
    Natomiast ty wpis Spokojnego przypisałeś mnie (21.10, g.12.42, i to nie jest wina Tuska) z odczuwalnym gniewem w głosie za zbytnie popuszczenie popuszczenia wodzy fantazji.
    Teraz zastanawiam się jak wkręćic w tą aferę Premiera i wyjść z niej suchą stopą.

  16. Co do wpisu Gospodarza – nie miałam w ręku gazety polskiej w cudzysłowiu – tak, w cudzysłowiu – i wcale nie chce mi się mieć.
    nie interesują mnie opinie jej redaktorów.

    Ja w ogóle mam wrażenie, ze to trwanie w wojnie pisowsko-peowskiej, to ciągłe podsycanie, ożywianie trupów (ok, trochę to aluzja do katastrofy smoleńskiej; wściekła jestem na uświęcanie śmierci w TYM samolocie, na jej wywyższanie ponad śmierć zbieraczy jabłek na podrzędnej mazowieckiej szosie ), to odgrzewanie przebrzmiałych przebojów to efekt jakiegoś strachu przed tym, co może byc po konflikcie PO-PiS.
    No? Co może się stać, gdy zniknie wróg, ale swój?

    @staruszku – nie przepadam za wszystkim, o czym piszesz, ale zgadzam sie w punkcie ‚(…) Z czegoś trzeba żyć, czymś karmić głowę, na coś narzekać?(…) ”
    Karmię głowę tym, co wybiegło przed, tylko jeszcze nie umiem tego nazwać

    @TO
    O „Sali samobójców” słyszałam, ‚Listy do M.” widziałam i nawet bardzo się nie zawiodłam, o „Dniu kobiet” nie mam bladego pojęcia, ale i tak nie poszłabym do kina. Chyba ze znużenia 20-letnią nieudolnością.

    Myślę sobie, poczekaj TO, jeszcze trochę. Niebawem się zacznie.

    Ciekawi mnie „Pokłosie”- kombinacja „nie chce mi sie z tobą gadać” z tragedią w Jedwabnem. To, na ile jest faktycznie wyrwana z bebechów.
    Obejrzałabym „Różę”, gdybym nie bała się scen, w których gwałcą kobiety.
    pzdr

  17. https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=IYD1IeM1Xv0#!

    Laska wiary nie zostala mi dana,wiec zyje bez laski i jest mi z tym
    bardzo dobrze.
    Jestem wdzieczny dla diabla ze byl sprytniejszy i do tego nie dopuscil.

  18. @staruszek
    Co jest opiniotwórcze?

    Aaaa, Roman Gutek. W PL opinie się tworzy odgórnie? Ten film raz mnie wciąga, a drugi raz calvados mnie wciąga. Muszę dojechać do końca, by stworzyć opinię o filmie. Ale nie mam czasu, fak—tycznie. Ta cela jest nie dla mnie. Resztę dokooptuj. CAD zaoszczędzone ceduję na flachę w Na Rozdrożu. W maju-czerwcu. Wtedy cię ołożę.

  19. Podoba mi sie rosnaca liczba egzorcystow. Przynajmniej od nas – krasnoludkow – sie odczepili. Moze dlatego, ze tez nosimy czerwone czapeczki. I nieprawda, ze szczamy do mleka, czasem tylko, jak ci wieksi w sukienkach lubimy pofiglowac z Sierotka Marysia. Wiec mamy wspolne zainteresowania. Spiaca Krolewna tez byla niezla, ale jakis tuman ja zbudzil.

    Szanowny Gospodarzu – jak bajki, to bajki.

    Pozdrawiam.

  20. Diabeł jest.
    Skoro nawet Daniel Passent, któremu można by zarzucić wszystko poza niedbałością o język, uważa, że dorosła osoba ma buzię a nie usta, znaczy że nie boi się ani Szobera, ani Doroszewskiego. Ani nawet Pana Boga – który stworzył a i pomieszał języki – się nie boi. Znaczy – diabłu służy!

  21. Codziennie w w sytuacjach codziennych które obserwuję zadaję sobie pytatanie czy to szatan czy prawdziwy Polak (katolik?) tak postępuje i kto jest kim?
    Parkuję na moim wjeździe do garażu, lub w miejscach niedozwolonych,
    Wyprzedzam na przejściu dla pieszych,
    Niie płacę podatków,
    I jeszcze wiele innych o tzw. Niskiej szkodliwości społecznej ale składające się na naszą codzienność, uniemożliwiając życie w g

  22. Jak się czyta takie rzeczy, to zaczynam jak jasny gwint tęsknić za PRLem. Wtedy ta głupota przynajmniej kryła się gdzieś na zadupiu. Ci nawiedzeni bredzili w zaciszu domowym, czasem chyłkiem przenosili koronowany obraz Matki Boskiej z miejsca na miejsce. Nie było ich w mediach. Usunięto komunistyczna płyte, a spod niej wychynęło to robactwo. Nawet nie ma się z czego śmiać.

  23. Początek końca instytucji kościoła w takiej wersji jaką znamy. I bardzo dobrze. Trochę to potrwa, ale są szanse, że na ruinach i zgliszczach zacznie kiełkować duchowość, o którą wciąż trudno w naszym kraju.

  24. jasny gwint,
    e tam, zaraz dostanie ! Zaczną sprawdzać, kto „podkręcił” wino.
    Bo ile to mszy trzeba odprawić, żeby mieć we krwi prawie 3 promille ?

  25. Z linku podanego przez jasnego gwinta wydlubalem taki komentarz, wiec nie moj ale z ktorym calkowicie sie zgadzam:

    *Tak sobie obserwuję kościół katolicki. Jego wiernych, kapłanów, hierarchów. Analizuję czasami jego historię i dogmaty. Obserwuję jego wyczyny te z przeszłości i te teraźniejsze. Z coraz większym zdumieniem zastanawiam się jak to możliwe, że coś tak absurdalnego i tak mocno w sumie skierowanego przeciwko człowiekowi może w tak masowym wymiarze egzystować i tak trwać przez niemal dwa tysiące lat trzymać władzę nad umysłami ciągle tak ogromnej rzeszy ludzi. Bo czymże była jest i zapewne jeszcze długo będzie ta przedziwna instytucja. Bo kościół katolicki jest instytucją. Jest instytucją i jedną z największych na świecie sekt wyspecjalizowanych w doskonałym praniu mózgów owieczkom swoim. Jest instytucją i sektą zarazem, mroczną i tajemniczą w jakiś ciemny sposób. Czym jest tak naprawdę ten potężny twór trzymający władzę nad umysłami ogromnych mas ludzkich? Przecież zawsze był jest i chyba będzie wrogiem zapiekłym wszelkiego postępu, rozwoju nauki, oświecenia i wolnej myśli. To kościół katolicki z kobiety czynił przez wieki całe istotę gorszą, niższą i nieczystą. To on ledwo narodzone i niczego nieświadome dzieci przywłaszcza sobie rytuałem zwanym chrztem. To jego hierarchowie przez wieki całe czynili kobiecie krzywdę niewyobrażalną. I trwają w swoim uprzedzeniu do dzisiaj hołubiąc i broniąc swojego patriarchalnego tworu. To kościół katolicki z erotyzmu jego całego piękna uczynił mroczny i czarny grzech. Seks, miłość wolną, piękną, pełną doznań duchowych i zmysłowych sprowadził do ohydnego podziemia ludzkiej świadomości i trzyma tam świadomość swoich wyznawców do dzisiaj. To kościół katolicki do perfekcji doprowadził sztukę fałszerstw, kłamstw, przeinaczeń. To on przez wieki całe tworzył dogmaty, prawa jakieś wynaturzone wmawiając maluczkim boskie w tym sprawstwo. To kościół z boga uczynił pamiętliwego, złośliwego kata karzącego na lewo i prawo za wszystko i wszędzie i strącającego do wymyślonego przez kościół piekła bez opamiętania wszystkich, którzy mu pod rękę wpadną. To kościół wymyślił celibat. Jeden z najbardziej chorych i wynaturzonych pomysłów, jaki sobie można tylko wyobrazić. Posunął się nawet do super bzdury wymyślając niepokalane poczęcie i pozbawiając matkę Chrystusa – czołowej przecież postaci kościoła – wszystkich pięknych cech erotycznej kobiecości, macierzyństwa, miłości nie tylko zmysłowo – cielesnej, ale i duchowej. To kościół wreszcie jeszcze do nie tak dawna prowadził krwawe krucjaty nawracając niewiernych krwawo ogniem i mieczem na łono jedynie słusznej wiary. To kościół katolicki wsławił się takimi wynalazkami jak święta inkwizycja, palenie na stosach wolnomyślicieli, ludzi nauki, sztuki, oświecenia i postępu. To kościół katolicki zapisał się niezwykłą wręcz chciwością i pazernością gromadząc majątki i dobra nieprzebrane nie ustając w tej działalności nigdy. Tak sobie myślę czasami ja ateista zatwardziały, że bóg to musi być jednak istotą niezwykle dobrą, mądrą i tolerancyjną albo go po prostu nie ma. Inaczej sobie nie potrafię wytłumaczyć jego milczącej zgody na wyczyny kościoła, który imieniem tego boga się przecież pieczętuje. Chyba, że ten bóg rzeczywiście jest taki, jakim go kościół katolicki przedstawia. Kościół katolicki to instytucja wciąż zaborczo aktywna. Nigdy nie spoczywa na laurach. Kościół katolicki w Polsce przepuszcza totalną ofensywę. Czuję się osaczony religią, kościołem wyznawcami jedynie słusznej religii. Jest wszędzie. W prasie, telewizji, radiu. Jest w szkole, w urzędach i na ulicy. Wciska się do mojego domu i łóżka. Nie mogę wysłuchać wiadomości bez informacji o poczynaniach biskupów, kardynałów, księży, papieża. Co tydzień jakieś ważne kościelne wydarzenie zajmuje łamy oficjalnych mediów. Co miesiąc jakaś ważna rocznica związana z JPII. Co pół roku następny wspaniały film o JPII. Im dalej od śmierci JPII tym więcej cudów, których rzekomo był autorem. Wszędzie krzyże, pomniki, tablice upamiętniające, dzwony, święte relikwie, cudowne obrazy, płaczące Madonny, cuda na kominach, drzewach i na szybach w blokowych oknach. Kraj prześciga się w budowaniu coraz większych krzyży, pomników, dzwonów i świątyń. Pielgrzymka goni pielgrzymkę. Młodzież wędruje tam i z powrotem pod szczupakiem czy też karpiem w Lednicy. Nawet na plaży w Międzyzdrojach pełno młodych ludzi ubranych w koszulki z napisem Pokolenie JPII. Co druga ulica to ulica JPII. Prawie każda szkoła to szkoła JPII. Szpitale JPII lub prymasa tysiąclecia. Jak grzyby po deszczu rosną świątynie projektowane przez pijanych cukierników. Naród wali niewyobrażalne pieniądze na budowanie, co raz to wymyślniejszych i absurdalnych budowli sakralnych. Nowi władcy Polski, którzy wygrali właśnie wybory zamierzają swojego boga i wyznanie wprowadzić do konstytucji, praw, prawodawstwa i ustawodawstwa. Wszystkie decyzje polityczne, ekonomiczne i gospodarcze zaczyna podejmować się tylko w obecności hierarchów kościoła. Instytucje kościelne i przykościelne stoją poza prawem i nad prawem. Nie obowiązują ich żadne prawa państwa Polskiego. Nie płacą podatków. Nie muszą się rozliczać ze swoich dochodów, przychodów i wydatków. Kościół decyduje o kształcie i formie oświaty i szkolnictwa. To kościół decyduje o życiu i zdrowiu kobiety ciężarnej. To proboszcz kształtuje kręgosłup moralny lokalnych społeczności. Zastępy dewotek i bigotów w moherowych beretach stanowią o wartościach moralnych społeczeństwa To, co wczoraj było po prostu śmieszne dzisiaj staje się normą społeczną. Żyję w państwie wyznaniowym. Moher w triumfalnym marszu zajmuje coraz to nowe pozycje. Czuję się osaczony dominującą w tym kraju religią. Jestem wystraszony szturmem kościoła katolickiego, który wciska mi się powoli wszędzie. A przecież wydawało mi się, że państwo polskie miało być państwem świeckim z wyraźnym rozdziałem kościoła od państwa. Widać tylko mi się tak wydawało. Zastanawiam się, kiedy na ulicach pojawią się kościelne komanda. Taka religijna policja. Brrrrrr…………………skóra mi cierpnie. Pozdrawiam wszystkich ludzi wolnych od uzależnień religijnych.
    zwiń

  26. Jedynie wieszcz Rymkiewicz może dorównać głupotą Wyszkowskiemu.
    .

  27. Skąd ten sarkazm, u niektórych nawet irytacja?
    Sprawa jest prosta, kto czyta „Gazetę Polską”, sam sobie winien. Tak, jak gość, który ogląda „Piłę” lub „Cube” o północy, a potem się skarży, że nie może zasnąć.
    Co do egzorcystów: bardzo dobrze, że ich liczba rośnie, przynajmniej mają jakieś zajęcie i może rzadziej przyjdzie im do głowy, aby zabawiać się bitą śmietaną z małolatami. A że niektórzy ich potrzebują… cóż, liczba idiotów w społeczeństwie rośnie nieustannie. Podziękujmy za to „Faktowi”, „Super Expressowi” i licznym potralom internetowym. Tu Lewy@ ma rację, za PRL-u było racjonalniej.

  28. Uwaga na tramwaje i czarne koty!
    Tow. Michaił Aleksandrowicz Berlioz nie wierzył w istnienie szatana. Podobnie poeta Iwan Bezdomny. Wkrótce obaj przekonali się o jego piekielnej mocy i nieuchronności zdarzeń, które zapowiadał. Berlioza tramwaj skrócił o glowę i tym samym przeszkodził mu złożyć donos na diabła, a I. Bezdomny wkrótce w samych kalesonach wylądował w psychuszce. A potem mialy miejsce jeszcze bardziej niepojęte wydarzenia z udziałem czarnego kocura Behemota, Korowiowa i Azazella. A wszystko to odbywało się w Związku Sowieckim za czasów wizyty w Kraju Rad i Braku Wiary niejakiego prof. Wolanda.

    Te wszystkie trudne do objęcia umysłem ludzkim fakty, spisane zostały przez M. Bulhakowa i uznawane są powszechnie za jedno z najwybitniejszych dokonań człowieka. Nie bylbym zatem taki wyrywny, jak Gospodarz, w tarzaniu R. Tekieliego w smole i pierzu. A w każdym razie ze szczególną ostrożnością odnosiłbym się do pojazdów szynowych.

  29. Komentuję u Passenta rzadko, a i wtedy Urząd ds. Cenzury pilnuje, ażebym nie został pozwany przez krytykowane osoby (tu Wyszkowskiego i Tekielego). Serdecznie dziękuję za troskę, choć od pewnego czasu sam się kontroluję i nie piszę wprost, a jedynie sugeruję takim personom wizytkę w placówkach służby zdrowia (napisałbym jakich, ale okazuje się, że to też jest zabronione). Oczywiście można zawsze mi zarzucić brak dobrej woli do rzeczowej polemiki z poglądami Wyszkowskiego i Tekielego, choć ci dwaj panowie posiadają tylko wiarę, a z tym jak wiadomo dyskutować się nie da. Gdyby tylko poprzestawali na swoich wierzeniach w krasnoludki, to można by przejść nad tym do porządku dziennego. Niestety obaj pragną wpisać swoje krasnoludki w porządek prawny państwa, a do tego dopuścić nie można.

  30. Mauro Rossi (21-10-g.23:15)
    Kidy czytam kolejne dociekania na temat katastrofy smoleńskiej, opinie o raportach komisji Anodiny i MAK man nieodparte wrażenie, że szatan naprawdę zstąpił na ziemię polską i miesza ogonem ludziom w mózgach.
    Dzisiaj w Warszawie, Poznaniu itd. nie lądowały ŻADNE samoloty z powodu MGŁY.
    Z tego samego powodu TU154 powinien szerokim łukiem ominąć lotnisko w Siewiernym 10 kwietnia roku pamiętnego.
    Podejrzewam, ze diabeł odebrał rozum ludziom odpowiedzialnym za przebieg tego konkretnego lotu, a ci ludzie znajdowali się na pokładzie samolotu.
    Doszukiwanie się innych przyczyn tego tragicznego wypadku jest irracjonalne.

  31. Roman Gutek wychował chyba dwa pokolenia ambitnych kinomanów polskich.
    Gdy jego firma odmówiła dystrybucji jednego z „zapowiadających się” pozycji kinowych, to pozostali polscy dystrybutorzy poprosili aby firma Gutek Film publicznie wytłumaczyła zaniechanie. Jak to zwykle z dużymi firmami bywa Gutek Film nie użyłą w uzasadnieniu słowa tak gorącego jak „kicz” lub „szmira”. Sprawa ucichła. Tytułu filmu nie pamiętam i nie oglądałem zapewne.

    Miałem okazję byc na wykładach Andrzeja Mostowskiego. Była to znajomość powierzchowna, bo dwór królowej nauk nie jest dla mnie. Ale w osobie Andrzeja Mostowskiego miałem okazję spotkać żywy pomnik urody życia. W jednym ze wspomnień o Moście spotkanym w prasie popularno-naukowej wyczytałem stwierdzenie: „Studenci i współracownicy profesora uwielbiali.” Okraszono to stwierdzenie relacją ze spotkania z Mostem w budynku dawnego Wydziału Astronomii Uniwersytetu Warszawskiego między Ogrodem Botanicznym a Parkiem Łazienkowskim. Most relacjonował swój udział w Kongresie Matematycznym tak mniej więcej: „Nigdy w życiu nie byłem na tak nudnej imprezie.”

    Są postaci, są serca, są umysły, których znaczenie przesądzające dla naszego profilu osobowego jest oczywiste. Nikt zrównoważony nie pójdzie głupio za oczywistą pomyłką autorytetu. Kazdemu może zdarzyć się przejęzycznie lub zwykły przypadek szumu w głowie.

    Gdy pytasz @TO co w Polsce jest opiniotwórcze, to odpowiem wymijajaco. Nie jest opiniotwórczy Robert Krasowski. W swoim pamlecie o umyśle liberalym nie zawarł żadnego nazwiska oraz nicku. Ni mego, ni Twego.

    Kiepsko radzę sobie z polszczyzną. Nie opanowawszy jej, nie brałem się z ruszczyznę, niemczyznę, a pisowczyzny nie rozumiem i brka mi słownika z polskimi odpowiednikami.

    Gdy czytam taką frazę: „nie przepadam za wszystkim, o czym piszesz”, to przypomina mi się zasłyszane stwierdzenie: „Sens niemieckiego zdania nie jest przesądzony, przed napotkaniem końcowego ab z kropką.”

    „nie za wszystkim co piszesz przepadam”
    „za niczym co piszesz nie przepadam”

    Jedną z pierwszych trudności jakie napotkałem z obczyzną jest samotność zaprzeczenia, które w Polsce bywa podwójne. Byłoby bezczelnością uczyć Cię @Jiba polszczyzny, ale zauważenia chwileczki zapomnienia i malutkiego romansiku z niedbałością ma uszczypliwa dusza sobie nie odmówi. Wszak to ja blog ryję jak broną talerzową pisząc niezrozumiale.

    Efekt użycia skrótów klawiaturowych Ctrl+C i Ctrl+V jest taki:

    cudzysłów ○ Napisać coś w cudzysłowie. ○ Ująć coś w cudzysłów. Z roztargnienia pominął cudzysłowy.

    To z PWN któremu odrobinę wierzę.

    Schowaliśmy się w sitowiu, boć jużeśmy po słowie – strym ale jarym.

  32. Lewy, jasny gwint
    Dołączam do Waszej „tęsknoty” za peerelem.
    W najbardziej surrealistycznych snach, jakie zdarzyło mie się śnić, nie pojawiały się wątki egzorcyzmów, generalskich mundurów na Jasnej Górze, sejmowych modlitw o deszcz itp.
    Teraz mam to na jawie i czasami się szczypię w rękę na zasadzie – jawa to czy sen?
    Odebrałam przyzwoite wychowanie i wykształcenie za czasów „komuny” i szczerze współczuję, zwłaszcza młodym ludziom, którzy miotają się w wirtualu miedzy Frondą, w.polityce, GP a GW, Polityką, Krytyką Polityczną itd.
    Toż to można ześwirować. Kiedyś był jasny podział – MY i ONI. Teraz mamy samych ONYCH, a MY nie są niewinni, jak te owieczki (barany!) boże, porąbana trzoda, której przewodzi kk z Rydzykiem na czele.

  33. Czytając polską wersję Harrego Pottera, musiałem sobie co i rusz uświadamiać, że to tylko zgrabna satyra. Nie takie rzeczy u nas się dzieją i są traktowane ze śmiertelną powagą; ot chociażby: uzdrawiające krople krwi, opłatki zmieniające się w żywe serce, czy najnowszy „Egzorcysta” gdzie bredzenie chorych mózgów jest święcone przez biskupa i brane za rzeczywistość. Gdzie my, kurwa, zdążamy?

  34. Czytałem ten artykuł, obok jest znacznie krótszy Szymona Hołowni, ale o wiele ciekawszy, w którym Autor powiada mniej więcej, że owszem, szatan istnieje i chce jego śmierci, a on głupi nie jest i kocha życie, więc nie zamierza mu pomagać, ale wolał czasy, kiedy egzorcysta nie był celebrytą w mediach, z czym i ja się zgodzę.

    Różnie go nazywają, jedni mówią, że to Zło, inni że Szatan, Lucyfer, a naukowcy, że to ludzki defekt – psychopatia frontalna. Jak go zwał, tak go zwał. Istnieje na pewno, bez względu na nomenklaturę, gdyż dowodów mamy wokoło bez liku.

    Dla Tekielego szatan jest bohaterem negatywnym, ale są tacy, dla których jest pozytywnym w swej negatywności. np. Harold Harold Wallace Rosenthal z ekipy senatora Jacoba Javits’a, bohater słynnego na cały świat wywiadu wydanego jako „Ukryta Tyrania” gdyby żył, to zaśpiewałby pewnie jakoś tak: „Oj dana, dana, czcimy szatana” http://iamthewitness.com/DarylBradfordSmith_Rosenthal.html Autentyczność haroldowoych zwierzeń bywa przez niektórych kwestionowana, co dość łatwo zrozumieć, lecz nawet jeśliby zakwestionować autorstwo, to treść pozostaje całkiem interesująca. Szczególnie ciekawy wydaje mi się fragment opisujący powstanie współczesnego systemu finansowego oraz jego funkcję. Nie można zaprzeczyć, że dolar USA jest dziś jedynie kawałkiem papieru. Jeszcze pod koniec lat 60. można go było wymienić w banku na ~uncję srebra. Dziś uncja srebra kosztuje 30 dolarów, a więc dolar tylko w tym czasie został zdewaluowany trzydziestokrotnie. Natomiast w kontekście „zielonych rewolucji” (ktoś napisał, że to od koloru dolara – bingo moim zdaniem), czy nawet Oburzonych 99% , ciekawy może się wydać akapit zatytułowany „Mind Control & Conditioning „.

  35. Nie zawsze są to historie do śmiechu. Wzrost liczby egzorcyzmów może oznaczać, że mniejsza ilość ludzi objęta jest opieką psychologiczną/psychiatryczną. Znam osobiście (argument z anegdoty, wiem…) przypadek osoby która dostała ataku paniki po wielomiesięcznym stresie. Reakcja jednej z obecnych przy tym osób – dzwonić po księdza. Na szczęście jednak wygrało dobro chorego a nie samopoczucie religijnego obserwatora – i przyjechał psychiatra.

    Dla mnie ten wzrost liczby egzorcyzmów oznacza, że ludzie sobie nie radzą z życiem a Kościół zamiast im pomagać – podpowiada rozwiązania, które umacniają jego zakres władzy, władzy nad wyobraźnią. Rozsądni duchowni powinni się tego wstydzić.

  36. Obywatelka Jiba może nie wierzyć w istnienie Złego. To jej prawo. To, że ktoś w coś wierzy lub nie, nie powinno być jednak łączone z prawem do popełniania ciężkich grzechów w języku polskim na zasadzie: „hulaj dusza, piekła nie ma!” lub w innej wersji – „oj dana, dana, nie ma szatana!”. Powszechnie popełnianym grzechem wobec prawideł języka polskiego jest niepoprawne odmienianie rzeczownika cudzysłów.

    Poprawna odmiana rzeczownika cudzysłów tak się przedstawia:
    (kto? co?) cudzysłów,
    (kogo? czego?) cudzysłowu,
    (komu? czemu?) cudzysłowowi,
    (z kim? z czym?) z cudzysłowem,
    (o kim? o czym?) o cudzysłowie.

    Dlaczego tak, a nie inaczej, szczegółowo wyjaśnia Mistrz Ortografii Polskiej – Maciej Malinowski.

  37. MOP Maciej Malinowski o odmianie cudzysłowu raz jeszcze
    http://obcyjezykpolski.strefa.pl/?md=archive&id=312

  38. to wszystko manicheizm i prymitywny redukcjonizm;
    nasza elyta intelektualna sprzyja niestety temu rodzaju dzialaniom;
    trwa nabijanie narodu w butelke.

  39. @Lewy coś wypił, po czym ludzie się rumienią.
    Może pił z biskupem.

    Już w preambule Gospodarz przyznaje pośrednio, że nie bierze „Le Diplo” do rąk. A więc widmo rewolucji francuskiej nie zatruło umysłu felietonisty, który nie zamierza aspirować do objęcia roli naczelnego kowala w kuźnicy elit polskich. Chyba diabeł w dłoniach Gospodarza palce pokrecął. Do Eastwick i odbijania piłeczki tenisowej okolicą bioder coraz bliżej. Polański chyba wniesie skargę do Sztrasburga.

  40. Wszystkie te „gadżety polskie” z ich recenzowaniem są narzędziem walki politycznej. Wiadom czyim narzędziem. I to jest ich szatański pomysł.

  41. Optymistycznie zadziałał na mnie komentarz przytoczony przez Lewego. Czasami mam wrażenie, że żyję w jakimś katolickim matryksie. Z jednej strony atak fanatyków, ale także chytre stosowanie syndromu oblężonej twierdzy – z drugiej, najwyraźniej kupowanie tego przez niewierzących i głoszenie przez nich końca kościoła w Polsce. Zero realizmu. A przecież jest tak jak opisuje to przytoczony komentarz. I wydaje się, że każdy powinien to widzieć jak na dłoni. Ja wiem, że ludzie dopasowują sobie rzeczywistość do własnych wyobrażeń i pragnień, ale „pobożne życzenia” nie powinny w żadnym razie rządzić umysłami „niewiernych”. Propaganda kościelna polegająca na wmawianiu wszystkim – także niewierzącym – jakoby kościół został już zepchnięty do podziemia, ma za zadanie skonsolidować jednych – katoli, i osłabić czujność drugich – ateistów, aby w spokoju anektować to co jeszcze do zaanektowania zostało. A jest tego coraz mniej. Oni są już wszędzie.
    Zgadzam się z Lewym, że w PEERELU głupota była gdzieś na obrzeżach – na pewno nie była w modzie. Atmosfera ogólna niewiele różniła się od tej dzisiejszej – miała inny kolor; wtedy czerwony, dzisiaj czarny. I w jednej i w drugiej człowiek się dusi.

  42. Jaki jest dobry sposób, aby „się policzyć” (jak mówi prof. Jan Hartman)

    Wystarczylo zaledwie, by Gospodarz przywołał imię szatana, a natychmiast liczba tęskniących za peerelem i gotowych zapalić na blogu ogarek kremlowskiemu diabłu gwałtownie wzrosła. Tęsknota za piekielkiem na ziemi (zwanym czasem dla zmniejszenia siły rażenia paskudnym słowem „mniejszym złym”) dotyka w pierwszej kolejności tych, którzy co prawda może by i chcieli zaprzedać diabłu duszy nie mogą, bo w niego nie wierzą. Chętnie natomiast poddaliby się na nowo mękom piekiełkowym na ziemi, by zahartować się tak na wszelki wypadek. Na wypadek zaistnienia okoliczności niedających się do końca przewidzieć, bo jak mówi nieco sceptycznie poetka: „Życie jest formą istnienia białka, ale w kominie coś czasem załka. Czasem coś świśnie, czasem coś gwiźnie, coś się pokaże w samej bieliźnie.” Na końcu jest, oczywiście – Oj, dana.

  43. P.S. z ostatniej chwili:

    Prof. Krzysztof Witakowski z AGH – eksplozja
    Prof. Chris Ciszewski z University of Georgia – eksplozja oraz ewidentne manipulowanie położeniem szczątków wykazane na podstawie zdjęć satelitarnych

    Prof. Jan Obrębki z Politechniki Warszawskiej – przyczyną katastrofy wielopunktowy wybuch

    Wspólny wniosek: Sposób odkształceń, ilość, wielkość i rozrzut szczątków wskazują jednoznacznie, że rozpad samolotu nastąpił na skutek sił działających wewnątrz samolotu.

    Jednym słowem to już nie tylko Nowaczyk, Binienda i Szuladziński.
    W wiodących mediach cisza na temat konferencji… A u naszego Szanownego Gospodarza: oj, dana dana…

    KOMITET NAUKOWY KONFERENCJI SMOLEŃSKIEJ
    Skład w dniu 21.06.2012
    PREZYDIUM KOMITETU

    Tadeusz Kaczorek – http://pl.wikipedia.org/wiki/Tadeusz_Kaczorek
    Jacek Rońda
    Kazimierz Flaga
    Robert Gałązka
    Lucjan Piela
    Piotr Witakowski

    CZŁONKOWIE HONOROWI KOMITETU
    1) Prof. zw. dr hab. inż. Janusz Turowski, – http://pl.wikipedia.org/wiki/Janusz_Turowski_%28profesor%29

    2) Prof. zw. dr hab. inż. czł. rzecz. PAN Jan Węglarz – http://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_W%C4%99glarz

    CZŁONKOWIE KOMITETU W PODZIALE NA GRUPY DYSCYPLIN

    Mechanika i Konstrukcje

    Prof. zw. dr hab. inż. Kazimierz Flaga, dr h.c. Politechniki Krakowskiej; Politechnika Krakowska
    Prof. dr hab. inż. Grzegorz Jemielita; 1) Politechnika Warszawska, 2) SGGW
    Prof. zw. dr hab. inż. Jan Obrębski; Politechnika Warszawska
    Dr hab. inż. Zdzisław Józef Śloderbach, prof. PO; Politechnika Opolska

    Matematyka i Informatyka

    Prof. dr hab. Witold Kosiński; 1) Polsko-Japońska Wyższa Szkoła Technik Komputerowych, 2) Uniwersytet Kazimierza Wielkiego
    Prof. dr hab. inż. Jacek Rońda; Akademia Górniczo Hutnicza
    Prof. dr hab. inż. Andrzej Stepnowski; Politechnika Gdańska
    Dr hab. Jerzy Urbanowicz, prof. IPI i IM PAN; 1) Instytut Matematyczny PAN, 2) Instytut Podstaw Informatyki PAN
    Prof. zw. dr hab. inż. czł. rzecz. PAN Jan Węglarz; 1) Politechnika Poznańska; Wydział Informatyki; Instytut Informatyki, 2) Instytut Chemii Bioorganicznej PAN
    Dr hab. inż. Piotr Witakowski, prof. AGH; Akademia Górniczo Hutnicza Elektrotechnika i Elektronika
    Prof. dr hab. inż. Jacek Gieras, IEEE Fellow, Hamilton Sundstrand Fellow; 1) Hamilton Sundstrand Aerospace Applied Research, Rockford, Il, USA, 2) Uniwersytet Technologiczno-Przyrodniczy w Bydgoszczy
    Prof. zw. dr hab. inż. czł. rzecz. PAN Tadeusz Kaczorek; 1) Politechnika Białostocka, 2) Politechnika Warszawska
    Prof. zw. dr hab. inż. Janusz Turowski, dr h.c. Universita di Pavia; Politechnika Łódzka
    Prof. dr hab. inż. Kazimierz Andrzej Zakrzewski; Politechnika Łódzka

    Fizyka i Geotechnika

    Prof. zw. dr hab. Kazimierz Bodek; Uniwersytet Jagielloński
    Prof. dr hab. Marek Czachor, prof. PG; Politechnika Gdańska
    Prof. zw. dr hab. Robert Gałązka, czł. rzecz. PAN; Instytut Fizyki Polskiej Akademii Nauk
    Prof. dr hab. Zbigniew Jacyna-Onyszkiewicz, dr h.c. Uniwersytetu w Kaliningradzie; Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu
    Kazimierz Nowaczyk, Ph.D. Assistant Professor; Center for Fluorescence Spectroscopy, University of Maryland School of Medicine
    Prof. dr hab. Andrzej. M. Oleś; Uniwersytet Jagielloński
    Dr hab. inż. Andrzej Truty, prof. PK; Politechnika Krakowska
    Prof. dr hab. Andrzej Wiśniewski; Instytut Fizyki Polskiej Akademii Nauk

    Chemia i Badania Strukturalne

    Prof. dr hab. Lucjan Piela, Uniwersytet Warszawski
    Prof. dr hab. Sławomir Szymański; Instytut Chemii Organicznej PAN
    Prof. dr hab. Krzysztof Woźniak; Uniwersytet Warszawski

    Lotnictwo i Aerodynamika

    Prof. dr inż. Wiesław Kazimierz Binienda; University of Akron (Ohio)
    Prof. dr hab. inż. Zdzisław Gosiewski; 1) Politechnika Białostocka, 2) Instytut Lotnictwa

  44. Biskup na dymisji

    Do kłamstw nie uciekał się… Spowodował wypadek jako obywatel choć w sutannie. I karę ponieść chce. Biskup Piotr Jarecki mea culpa rzekł: nigdy nie powinienem kierować pod wpływem alkoholu. Zapowiada poddanie się szybkiemu leczeniu. Przeprosił wiernych i oddał się do dyspozycji Papieża.

    http://i48.tinypic.com/10i9hqu.jpg

    …zachował się jak mężczyzna

  45. Sz. Moderatorze
    poprzedni wpis proszę uprzejmie potraktować tak, jak na to za służył – do kosza z nim!
    Dziękuję!

    Jaki jest dobry sposób, aby „się policzyć” (jak mówi prof. Jan Hartman)

    Wystarczylo zaledwie, by Gospodarz przywołał imię szatana, a natychmiast liczba tęskniących za peerelem, gotowych zapalić na blogu ogarek kremlowskiemu diabłu gwałtownie wzrosła. Tęsknota za piekielkiem na ziemi (zwanym czasem dla zmniejszenia siły rażenia paskudnym słowem – „mniejszym złym”) dotyka w pierwszej kolejności tych, którzy co prawda może i gotowi by zaprzedać duszę diabłu, ale nie mogą, bo w niego nie wierzą.

    Chętnie natomiast poddaliby się na nowo mękom piekiełkowym na ziemi, by zahartować się lepiej, tak na wszelki wypadek. Na wypadek zaistnienia okoliczności niedających się do końca przewidzieć i wykluczyć, bo jak mówi nieco sceptycznie poetka: „Życie jest formą istnienia białka, ale w kominie coś czasem załka. Czasem coś świśnie, czasem coś gwiźnie, coś się pokaże w samej bieliźnie.” Na końcu jest, oczywiście – Oj, dana.

  46. Raduje sie serce starego socjalisty gdy czyta sie jak solidaruchy gryza sie po kostkach, blotem obrzycaja (oczywiscie w imie „solidarnosci”), walcza z szatanem a KGB znajduja pod lozkiem. Tekst Passenta smutny, ale lepsze sa wpisy pod nim.

    Tak trzymac, matoly solidarnosciowe i ty Faliczu. Ponura, brunatna operetka trwac musi. A miala byc druga Japonia!

  47. Kopytko
    22 października o godz. 12:01

    ….

    Dla mnie ten wzrost liczby egzorcyzmów oznacza, że ludzie sobie nie radzą z życiem a Kościół zamiast im pomagać – podpowiada rozwiązania, które umacniają jego zakres władzy, władzy nad wyobraźnią. Rozsądni duchowni powinni się tego wstydzić…”

    Skoro dzwonia do ksiedza wiec wierza.
    Jak rozsadny ksiadz ma sie wyrzec koncepcji szatana – musialby przestac byc ksiedzem.
    Efekt placebo jest powszechnie znany wiec byc moze ksiadz pomaga – od czasu do czasu.

    Strasznie to naciagana teoria, ze kosciol zamiast pomagac itd itd.
    Wiec wyglada na to, ze kosciol jest winny jak komus ze stresu odbija.

    Na tej samej zasadzie ale z duzo wiekszym prawdopodobienstwem mozna stwierdzic, ze coraz wiecej ludzi ma klopoty z piata klepka bo Polska jest taka a nie inna i to w coraz wiekszym stopniu – bo tak a nie inaczej rzad rzadzi i taki nadaje kierunek.
    Ludzie sobie nie radza z zyciem – TAKIM ZYCIEM.

    Jak podaje Newsweek:
    ” prof. Jacek Wciórka – psychiatra z warszawskiego Instytutu Psychiatrii i Neurologii. – Do realizacji Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego nie wystarczą wysiłki psychiatrów i psychologów, potrzebna jest współpraca mediów i polityków.

    … około 30 proc. to potencjalni kandydaci do poszukiwania jakiejś formy pomocy lub wsparcia…”

    Nic o kosciele za to jest o politykach.

    „Przeglad” podaje:
    „O swoje zdrowie psychiczne boi się połowa polskiej kadry kierowniczej i inteligencji…”
    „…W Polsce około 6 mln ludzi, czyli 20% populacji ma różnego rodzaju problemy związane ze zdrowiem psychicznym, wynikające z trudności, jakie niesie im życie – uważa prof. Czesław Czabała, psychoterapeuta z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie…”

    Jakos trudno mi winic kosciol za trudnosci jakie niesie zycie w dzisiejszej Polsce.

    „…Skutek niepewnego jutra

    Zdaniem socjologów, jedną z generalnych przyczyn złego samopoczucia Polaków jest wciąż dla nas nowy system gospodarki wolnorynkowej. Według prof. Czabały, najczęstszymi przyczynami naszych problemów są dziś nieumiejętność rozwiązywania problemów rodzinnych, przepracowanie, bezrobocie lub strach przed nim. Z badań społecznych wyłania się portret Polaka niepewnego jutra. Według badań CBOS przeprowadzonych w grudniu 2002 r., 51% Polaków dostrzegało w swoim otoczeniu lęki o najbliższą przyszłość, a zaledwie 11% wskazywało na przejawy odprężenia i zadowolenia. Choć w ciągu ostatnich siedmiu lat częściej zaczynamy doświadczać uczuć pozytywnych, jednak bardzo często poddajemy się negatywnym emocjom: zdenerwowaniu i rozdrażnieniu (54%), zniechęceniu (39%) czy też bezradności (36%) i depresji (24%). Szczególną uwagę zwraca zła kondycja psychiczna kobiet, które czują się – przynajmniej w badaniach opinii – dużo gorzej niż mężczyźni….”
    http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/polacy-kolejce-do-psychiatry

    Byc moze rzeczywiscie jakis szatan maczal w tym swoje kopytka.

    Najsmutniejsze jest to, ze klopoty psychiczne coraz czesciej i w coraz powazniejszym zakresie dotycza mlodzierzy i dzieci.
    Nie wrozy to najlepiej na przyszlosc.
    Nie mieszalby w to akurat kosciola.

    Psychologowie i psychiatrzy podaja alarmowe liczby wskazujace, ze 40% polskiej mlodziezy cierpi na zaburzenia emocjonalne w duzej mierze dlatego, ze zaganiani jak szczury rodzice nie maja czasu dac swoim dzieciom normalnego i koniecznego wsparcia.
    Brak moralnej busoli, etyczny relatywizm i gonitwa za tzw. „sukcesem”.
    Obserwacja rzeczywistosci w tym tej na swieczniku stanowi czesto dla idealistycznej mlodziezy taki dysonans poznawczy, ze nie moga sobie z takim zyciem poradzic.

    „Z roku na rok rośnie ilość prób samobójczych. Co przerażające liczba ta wzrasta nawet w przypadku dzieci i młodzieży. Jeśli chodzi o grupę wiekową od pięciu do czternastu lat to samobójstwo jest na 14 miejscu jeśli chodzi o przyczyny śmierci. Natomiast w przypadku młodych w wieku 15 – 24 lat samobójstwo jest już na 3 miejscu wśród przyczyn śmierci…”
    http://www.bryk.pl/teksty/studia/pozosta%C5%82e/pedagogika/15336-problem_samob%C3%B3jstw_u_dzieci_i_m%C5%82odzie%C5%BCy.html

    Mnie w przeciwienstwie do Pana Redaktora Passenta nie jest tak:
    „Oj dana dana” – wesolo – bo szatan wyraznie jest!
    Warto go poszukac…

  48. Mlodziezy – a nie mozdzierzy (Zet z kropka)

  49. mag
    22 października o godz. 11:19

    Lewy, jasny gwint
    Dołączam do Waszej „tęsknoty” za peerelem.
    ….
    Toż to można ześwirować…’

    Niestety wolnosc niesie za soba stres zwiazany z koniecznoscia wyboru.

    Mag NIKT Ci nie karze ani sluchac Radia Maryja ani chodzic na pilegrzymki do „blogoslawionych” mundurow.
    Za PRL-u byla taka sama ilosc (jezeli nie wieksza) gleboko wierzacych – ale ich nie widzialas bo nie mieli glosu.

    Wiecej tolerancji dla „wierzacych inaczej i w co innego”.
    Nie zbawiaj ich na sile.

  50. Kadet wspomina o Hartmannie w kontekście „oj dana, dana, nie ma szatana”, nie wiem, czy to na pewno komplement, ale człowiek niewątpliwie zasługuje na uwagę oraz najwyższe uznanie; pewnie nie wszyscy wiedzą, że Hartmann osobiście przedstawił dowód na istnienie szatana – tak jest, i to dowód niezbity, w tym oto rzeczowym filmiku: http://www.youtube.com/watch?v=Ob_Kbnf3zCk&feature=player_embedded#! Wypada pogratulować!

    A żeby się policzyć, to był spis powszechny.

  51. Lewy
    22 października o godz. 8:24

    Jak się czyta takie rzeczy, to zaczynam jak jasny gwint tęsknić za PRLem. Wtedy ta głupota przynajmniej kryła się gdzieś na zadupiu….”

    Bzdury wypisujesz Lewy,
    Glupota i falsz byla jak najbardziej na pierwszym planie.
    Wez sobie do reki jakis stary numer Trybuny i poczytaj.
    Miala jedynie inna twarz – chyba gorsza.

    Ta afiszowana wszech i wobec agresja w stosunku do Kosciola i wiary swiadczy o jakiejs wielkiej potrzebie kompensacji… i niestety wydaje mi sie objawem swojego rodzaju zaburzen emocjonalnych.

    Wywracanie oczyma i wzajemne podkrecanie sie swiadczy o zagubieniu proporcji.
    Ludzie moga sobie czytac co chca.
    I o egzorcyzmach i o UFO i nawet o wielkiej ofensywie inwestycyjnej Tuska.
    Na tzw. „zachodzie” (zwlaszcza w USA) istnieje pelne spektrum wierzacych, ekscentrykow i „swirow” od mormonow, przez scjentologow do wyznawcow neoliberalizmu i marksizmu.

    Nie odchodz od zmyslow Lewy.
    Pogodz sie z tym, ze jedynie Ty, Jasny Gwint, mag i pare innych osob – „nie oszalalo”

  52. Andrzej Falicz
    22 października o godz. 14:55

    Jędrek : moździezy czy mlodzieży, to i tak nie ma znaczenia, bo nikt Cię już nie czyta. A ten krótki wpis to shoking. Dlatego zwrociłem na niego uwagę.

  53. Non Possumus
    wez te liste i samego siebie do jednego z listy 120 egzorcystow, to konieczne! Jad, zacietrzewienie, sklonnosc do konfliktow, ataki agresji i paranoja ustapia zapewne juz po pierwszym seansie. Nie wiem, czy bedziesz plul gwozdziami, ale to chyba byloby lepsze….niz plucie glupotami.

  54. Sam temat realnego istnienia szatana, egzorcyzmów jest bardzo ważny – szkoda tylko, że został sprowadzony do prostego wniosku: „dzięki jego manipulacji mamy premiera powiązanego z GRU”…

    W naszym społeczeństwie, nie tylko w Polsce coraz więcej istnieje problemów „psychiatrycznych”, z którymi nie radzi sobie psychiatria. Na spotkania egzorcystów co raz częściej zapraszani są psychiatrzy.

    W sobotę słyszałem świadectwo osoby, która miała doświadczenie hipnozy i jakie wywarło to skutki na jej życie. Wystarczy odrobina chęci aby zapoznać się z wieloma takimi świadectwami a nawet spotkać się z ludźmi, którzy doświadczyli zniewolenia. W wielu miastach są msze święte w intencji uwolnień i uzdrowień… Są konkretni, żywi świadkowie.

    Trzeba również pamiętać, że ten rodzaj działania szatana z jakim go najczęściej kojarzymy, tzn. opętanie jak w Egzorcyście występuje stosunkowo rzadko. Zdecydowanie częściej mamy do czynienia z innym oddziaływaniem. Coraz więcej jest skutków wróżbiarstwa, słuchania satanistycznej muzyki i uczestniczenia w wielu innych pozornie nieszkodliwych rzeczach.

    Niedawno pojawiła się informacja, że człowiek który miał praktycznie wszystko czego tylko zapragnął, skoczył z 10-go pietra i popełnił samobójstwo. Pozostawił list, w którym napisał, że nikogo nigdy nie kochał i że dlatego jego życie jest bez sensu. Trudno przypuszczać, że nie korzystał wcześniej z pomocy psychoanalityka.

    Ale zawsze można przecież powiedzieć, że to głupota, Ciemnogród…

  55. el 22 października o godz. 15:25

    A co ci się nie podoba w tej wiadomości? To z pewnością jeden z najważniejszych newsów dnia. Że zadaje kłam wszystkim tym, którzy zapluwali się na śmierć, kiedy tylko pojawiły się pierwsze ekspertyzy Biniendy czy Szuladzińskiego.

    To nie jeden czy dwóch „chorych” pseudo profesorów, to ponad 100 wybitnych i utytułowanych naukowców… Ale ty mniemasz się zapewne ponad nimi…

    Każdy dzień przynosi teraz kolejne dowody, że wielu kłamało jak bure suki, a wielu też im wtórowało jako pożyteczni idioci. I bez obrazy, nic osobistego, bez nienawiści. Konkretne fakty i okoliczności, no nie…

  56. Och, przepraszam za wszystkie błędy, które popełniłam w moim poprzednim komentarzu i pokornie dziękuję za uwagi. W ramach pokuty mogę nawet ogolić sobie głowę.

    @kadett, a gdybym napisała, że nie mogę żyć bez gazety polskiej w cudzysłowie, mój grzech byłby choć trochę mniej ciężki?
    I skąd przypuszczenie, że nie wierzę w istnienie Złego??

    Nie czepiaj się mnie tylko dlatego, że nie jestem fanką PiS-u. Nie muszę być.
    Założenie, że społeczeństwo jest podzielone na obozy zwolenników PiS-u i PO, to element rzeczywistości, która istnieje w mediach.
    Mnie wojna PO-PIS nuży od dawna i przypomina eksploatowaną do granic wytrzymałości odbiorcy sprawę matki Madzi.
    Moim zdaniem, kadett, nie musisz tak ciągle tkwić w gotowości bojowej.

    Zresztą wszyscy mogliby zacząć częściej się do siebie uśmiechać.

  57. @ Non Possumus
    Doprawdy, gdyby tylko w pobliżu był ksiądz – ten człowiek zamiast skakać z 10 piętra na pewno znalazł by pocieszenie w Duchu Świętym. Wcześniej na pewno słuchał muzyki satanistycznej i chodził na newageowe dyskoteki.

    Wiem, że czasy są trudne i bardzo dużo jest neurozy w naszych bliźnich, ale nie znaczy to, że Kościół ma idealną receptę, dla wszystkich ludzi. Jednym odpowiada tradycyjna duchowość katolicka, innym nie.

    Za każdym razem, gdy słyszę te argumenty o satanistycznej muzyce, to wiem, że ktoś bardzo nie rozumie współczesnego świata. Ludzie Kościoła są tak samo pomieszani jak i inni, tylko inaczej się to objawia. Uciekanie w dewocyjne praktyki i szukanie wskazówek w Biblii nie naprawi naszych czasów, a raczej spowoduje wzrost nadużyć wpływów i władzy ze strony KRK. Ja osobiście mam już dość historii jak z filmu Siostry Magdalenki. Wzywanie egzorcystów osobiście uważam za gaszenie ognia benzyną. A czemu nie szamana znad Ukajali? Albo mnicha szintoistycznego? Egzorcyzmy, jak i cała teologia, to relikt z czasów kiedy zamiast chemii studiowano alchemię a niewygodne publikacje palono albo wpisywano na indeks. Żywa skamielina. Antropolodzy i etnolodzy pewnie to badają.

    To oczywiście bardzo smutne, że ludzie nie potrafią kochać i być kochani. Nie potrafią rozmawiać o uczuciach i pragnieniach, oczekiwaniach. Ale czy KRK tego uczy? Ja sobie nie przypominam, póki jeszcze chodziłem na te lekcje. Pamiętam za to, że ksiądz miał dziwne plamy na spodniach w okolicy kroku, które były przedmiotem żartów. W Biblii też nie bardzo można znaleźć drogę do otwartości na drugiego człowieka, do rozmowy, może w niektórych wersach gdzieś między słowami. Za to dużo tam o cudach. Dotknęli skrawka jego szaty i wyzdrowieli. Kościół odkąd istnieje, odprawia jasełka i straszy szatanem. Z bardziej skomplikowanymi tematami sobie nie radzi.

  58. mag
    22 października o godz. 10:57
    „Dzisiaj w Warszawie, Poznaniu itd. nie lądowały ŻADNE samoloty z powodu MGŁY.
    Z tego samego powodu TU154 powinien szerokim łukiem ominąć lotnisko w Siewiernym 10 kwietnia roku pamiętnego.”

    Szanowna Pani,
    samoloty nie ladowaly, poniewaz lotniska, gdzie wystapila mgla zostaly czasowo zamkniete.
    Lotnisko w Smolensku zamkniete nie zostalo.
    Swoja droga z ta mgla w Smolensku to calkiem ciekawa sprawa. Mgla tworzy sie
    na ogol w godzinach nocnych. Najwieksza gestosc osiaga zazwyczaj przed switem,
    kiedy temperatura podloza i przylegajacych do niego warstw powietrza osiaga
    minimum. Po wschodzie slonca, w miare ogrzewania sie podloza i wzrostu
    mgla na ogol ustepuje. W Smolensku natomiast mgla gestniala juz po wschodzie slonca.
    Zjawisko nieco dziwne podobnie jak „fakt”, ze samolot po urwaniu koncowki skrzydla
    zamiast wpasc w korkociag i walnac w ziemie tuz za brzoza lecial sobie dalej
    wznaszac sie przy tym i wykonujac beczke.
    W przyrodzie zdarzaja sie czasem rozne anomalie, ale w tym przypadku jakby
    za duzo tych anomalii na raz.
    I jeszcze dotego ta brzoza, ktora rzekomo zostala scieta, a na zdjeciach
    wyglada jak zlamana.

  59. Nikt nie czyta Falicza! – raz, dwa! Unieśmy nasze transparenty wysoko w górę! – wykrzyknął głosem zawodowego i doświadczonego trybuna ludu tow. Lewy.
    – Czy tak będzie dostatecznie wysoko? – spytała, żeby się upewnić i zaznaczyć swą aktywność na zebraniu tow. dziennikarka gazetki ściennej mag.
    – Nie przesadzajcie, tow. mag i uważajcie, żeby wam rękawy pod pachą nie pękły – warknął mimochodem i pod nosem z trybuny tow. Lewy.

    Nagle, z kąta sali, w której zgromadzili się z całej Polski oraz okolic ‚policzeni’ przez prof. Hartmana w liczbie ok. dwudziestki, dobiega cichy głos dyszkantem:
    – A dlaczego nikt nie czyta..? jeśli można zapytać, tow. Lewy…
    – A dlatego, że nie potrafi, a jak potrafi przeczytać, to i tak nic z tego nie zrozumie, to po co ma czytać! Nie zadawajcie więcej glupich pytań, tow. Pisior.

  60. Non Possumus
    Ludzie, którzy popełniają samobójstwo albo – wprost przeciwnie – żyją długo i szczęśliwie, wcale niekoniecznie kierują sie, albo nie, podszeptami szatana. Nie ma na to żadnych wiarygodnych dowodów.
    Z tych samych powodów dziwi mnie twoja wiara w autorytety podparte stopniem naukowym.
    Tytuły profesorskie przyznawane w Polsce, zwłaszcza w ostatnich latach, mogą wzbudzać duże wątpliwości.
    Podobnie, jak zatwierdzane przez daną uczelnię doktoraty.
    Nie jestem w stanie pojąc, jak facet, który nie potrafi sklecić po polsku zdania podrzędnie złożonego, zostaje doktorem (już nawet nieważne jakich „nauk”).
    Obserwuję dziwną prawidłowość. Osoby naukowo wysoko utytułowane a jednocześnie zaangażowane politycznie po stronie tzw. prawicy, tracą obiektywizm( naukowy) i dystans do rzeczywistości, np. prof. Żaryn, czy Prof Staniszkis.
    Skrajnym przykładem jest prof. Pawłowicz (retbutlerka PIS), która pracuje na UW!.
    Dlatego wcale mnie nie dziwi, że w rankingach światowych polskie, nawet szacowne uczelnie wloką się w ogonie.

  61. Non Possumus
    Pisząc o facecie, który „nie potrafi sklecić poprawnie po polsku zdania złożonego podrzędnie” miałam na mysli oczywiście ojca dr dyr. Rydzyka.

  62. Jiba,
    nic osobistego, doprawdy, a tym bardziej partyjnego. Z dobroci serca tom uczynił. Życie moje wypełnione jest bezpartyjnością i nieskrywaną niechęcią do partyjniactwa. Dziękuję serdecznie za zbytek uprzejmości dot. przewartościowania ‚gotowości’. Z tą gotowością bojową różnie bywa, ale jeszcze nie jest najgrzej. Wiara w złego niczym złym nie jest i na dobre tylko wychodzi, można go na dlużej dla siebie zatrzymać (złego diabli nie biorą). 😆

  63. Mauro Rossi
    21 października o godz. 23:15
    „O Szuladzińskim pisałem, że fantazjuje … odsłania w raporcie swoją ignorancję w dziedzinie badań materiałowych – chciał wykrywać ślady wybuchu analizą metalograficzną służącą do badań wewnętrznej struktury metali”.
    Widzi Pan, nie ma tu żadnej pomyłki, jest natomiast nieporozumienie. Badania struktury metalu pod mikroskopem metalograficznym umożliwiają ustalenie w jaki sposób została została ona zniszczona. Zdaje Pan sobie sprawę z jaką szybkością niszczony jest metal w wyniku eksplozji w zamkniętej przestrzeni, a z jaką w wyniku udaru mechanicznego przy szybkości ok. 280 km/h? Przecież nie chodzi tu wcale o chemiczne ślady materiałów wybuchowych. Materiały te są tak rożne i obecnie na tyle wyrafinowane, że o mikroślady może być trudno.”

    Mój komentarz

    Szuladziński w swoim raporcie napisał wyraźnie, że chodzi mu o wykrycie śladów chemicznych przez analizę metalurgiczną. Oto cytat z jego raportu, str. 27 :
    „Taki wybuch zostawia też trudny do usunięcia „podpis”. Na powierzchniach bezpośrednio dotkniętych zostają trwałe ślady chemiczne, które będą wykryte przez analizę metalurgiczną.

    Szuladziński wyraźnie pisze, że wybuch pozostawia podpis w postaci śladów chemicznych (trwałych!) na powierzchniach kontaktujących się z materiałem wybuchowym i proponuje „analizę metalurgiczną” do ich wykrycia.
    Z tą analiza metalurgiczną to ewidentna nieznajomość przedmiotu.

    Metallurgical analysis, to analiza metalograficzna, czyli badanie struktury wewnętrznej metalu (stopu metali). Takie badanie absolutnie nie może dotyczyć śladów chemicznych po wybuchu na powierzchni metalu lub stopu. Tym się zajmuje inna działka – analiza chemiczna.

    Książka Szuladzińskiego dotyczy niszczenia wybuchowego konstrukcji inżynierskich (budowli), a nie samolotów. Szuladziński nie miał do czynienia ani z wypadkami lotniczymi, ani nie zajmował się wybuchami w samolotach, podobnie jak Binienda i Nowaczyk, podobnie, jak tysiące innych inżynierów lotniczych.

    Autorze, napisałeś:
    „Badania struktury metalu pod mikroskopem metalograficznym umożliwiają ustalenie w jaki sposób została została ona zniszczona. Zdaje Pan sobie sprawę z jaką szybkością niszczony jest metal w wyniku eksplozji w zamkniętej przestrzeni, a z jaką w wyniku udaru mechanicznego przy szybkości ok. 280 km/h? ”

    Otóż z wybuchami sprawa się przedstawia następująco. Aby wiedzieć, co się bada, należy najpierw określić, wytypować miejsce eksplozji, oszacować według rozmiaru zniszczeń przybliżoną siłę wybuchu, masę ładunku wybuchowego, jego lokalizację.
    Każde kolejne oszacowanie jest bardzo przybliżone. Miejsce wybuchu i jego siłę można wytypować tylko po odtworzeniu, po złożeniu szczątków samolotu w jaką taką całość i szukać w tej całości typowych uszkodzeń charakterystycznych dla wybuchu.

    Badanie metalograficzne tysięcy szczątków w nadziei, że się stwierdzi odkształcenie od wybuchu jest bez sensu. Badanie metalograficzne w ogóle nie jst czułe na wybuch.
    Najpierw należy odnaleźć miejsce wybuchu po zidentyfikowaniu charakterystycznych objawów makro (widocznych okiem nieuzbrojonym). Badania mikroskopowe nie mają tu nic do rzeczy. Przedtem wykonuje się analizę chemiczną śladów materiału wybuchowego, co także pozwala określić w przybliżeniu położenie ładunku wybuchowego Współczesne metody analityczne są bardzo subtelne i pozwalają takie ślady odkryć. Jeszcze pewniejszym badaniem jest badanie śladów na ubraniach ofiar.

    Szuladziński w swoich dyskusjach bardzo spekuluje.
    Skutki wybuchu diametralnie różnią się od siebie w zależności od lokalizacji ładunku, rodzaju i jego masy. Skutki są inne, jeśli ładunek jest przyłożony do ściany kadłuba, inne jeśli umieszczony jest w centrum przekroju kadłuba, itd. Trudno sobie wyobrazić, by ładunek zwisał z sufitu w kadłubie i elegancko rozpruł wzdłużnie kadłub samolotu i jeszcze „wydmuchnął” zawartość z kadłuba.

    Szuladziński zajmuje się burzeniem struktur „civil engineering”, czyli budowli naziemnych. W takich sytuacjach ładunki są mocowane w przyłożeniu do ścian, podpór, nóg słupa, itp. elementów i ich działaniem głównym nie jest wydmuchiwanie, rozsadzanie budowli na wszystkie strony, tylko podcinanie budowli, która po skoordynowanych wybuchach ładunków w różnych miejscach po prostu „siada”, kolapsuje. Takie fachowe wysadzania budowli nieraz jest pokazywane w TV jako ciekawostki świadczące o fachowości pirotechników.
    Metoda burzenia budowli przy pomocy materiałów wybuchowych ma mało co wspólnego z wybuchowym wysadzaniem samolotów 10 m nad ziemią.

    Pzdr, TJ

  64. @Non Possumus,
    Zapomniałeś dodać, że bombę wniosła do samolotu żona prezydenta w tej słynnej reklamówce, gdzie zwykle były bułki z jajem na twardo.

  65. Wystarczyło aby mesjasz religii smoleńskiej postraszył rozwiązaniem PAN i rozpędzeniem uniwersytetów, sądów, mediów itp itd i portki psorom zaczęły się trzęść.

    O 14:39 niepozwalający zdradził zamiar Powołania Instytutu Dyfamacji Pozagrawitacyjnej. Na początek Seminarium z Lewitacji Narodowej …

    Zmartwychwstanie Lecha się rypło, ktoś musi beknąć.

    W 1937 Józef Wissarionowicz dał przykład jak działać.
    Dziś stępa, jutro program budowy autostrad nabierze tempa. Brak tylko nastepczyni pewnej oczarowanej Wodzem w Norymberdze Pani Reżyser. Ale się znajdzie. Władza jest bardzo sexy, a szatan umiejscowił się w kobiecie …

    Z dedykacją dla mających inny pogląd na zabawność staruszka:

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,12679325,_To_juz_nie_sa_odwolania_do_seksualnosci__Reklamy.html

  66. Kopytko 22 października o godz. 16:11

    „Wiem, że czasy są trudne i bardzo dużo jest neurozy w naszych bliźnich, ale nie znaczy to, że Kościół ma idealną receptę, dla wszystkich ludzi. Jednym odpowiada tradycyjna duchowość katolicka, innym nie.

    Bardzo dużo racji, ale nie do końca. W przypadku silnych depresji, neuroz, uzależnień z reguły najpierw kieruje się do psychiatry. Jeżeli on nie jest w stanie znaleźć odpowiedzi na problem, tzn. że wykracza to poza aktualną wiedzę psychiatryczną, lekarz może sugerować pójście do egzorcysty – jeżeli ma on dobry z nim kontakt. Ale zanim dojdzie do egzorcyzmów takich jak z filmu Egzorcysta, to jeszcze długa i bardzo poważna droga. Decyzję wydaje w takich sprawach miejscowy Biskup.

    Faktem jest, że od szeregu lat jest coraz lepsza współpraca pomiędzy psychiatrami i egzorcystami. To tylko potwierdza Twoją [i moja również] opinię, że te dwie funkcje nie sa tożsame, że w jakiś sposób wzajemnie się uzupełniają i że obie są potrzebne. Kościół oczywiście nie zawsze daje odpowiedź na to pytanie, tzn. w tym sensie że nie leczy z każdej choroby psychicznej, chociaż wielu egzorcystów jest psychiatrami.

    Albo:
    „Egzorcyzmy, jak i cała teologia, to relikt z czasów kiedy zamiast chemii studiowano alchemię a niewygodne publikacje palono albo wpisywano na indeks. Żywa skamielina. Antropolodzy i etnolodzy pewnie to badają.”

    Opętania, zniewolenia są niestety reliktem naszych czasów, zarówno te „klasyczne” najpoważniejsze jak i te prostsze. Dokumentów i dowodów na ten temat zresztą nie brakuje… Wystarczy odrobinę dobrej woli. Są organizowane spotkania egzorcystów, zawsze można pójść i zapytać się.

    Dalej piszesz:
    „To oczywiście bardzo smutne, że ludzie nie potrafią kochać i być kochani. Nie potrafią rozmawiać o uczuciach i pragnieniach, oczekiwaniach. Ale czy KRK tego uczy?”

    To jest największy problem KAŻDEGO człowieka – kochać i by kochanym. Faktem jest, że Kościół głosi / przepowiada Dobrą Nowinę na ten temat, używając Twoich słów – uczy. Bo spodobało się Bogu zbawić świat nie przez mądrość ale przez głupstwo przepowiadania. Bardzo łatwo zapoznać się z Nową ewangelizacją w Kościele Katolickim, z nowymi ruchami i przekonać się że na ten najważniejszy problem Kościół daje odpowiedź. Ta odpowiedź jest w Jezusie Chrystusie… I jest to doświadczenie 2 tysięcy lat Chrześcijaństwa.

  67. Rozróżnić lewak od leminga to pikuś. Ale gdzie jest granica, w kontekście kłamstw smoleńskich i innych okrągłostołowych, między „burą suką” a „pożytecznym idiotą”?

  68. Na ile zubożeje nasz świat, jeżeli pozostawimy jedynie w sferze dozwolonej anioły, diabły i Boga?
    Strzygi, upiory, wilkołaki, duchy, elfy, krasnoludki, utopce, wróżki, wodniki, zostaną bezlitośnie w imię panowania jedynie słusznej opcji zakazane……
    Czy na indeks kościelny trafią upiory straszące w zamkach?
    Anglosaskie wróżki- zębuszki i straszydła spod łóżka?
    Zakażemy „Opowieści niesamowitych” i całej literatury fantasy?
    Bajek dla dzieci?

    W imię czego?
    Widzimisię facetów którzy teoretycznie nie mają dzieci i nigdy nie opowiadają im bajek na dobranoc?
    Którym nawet Teletubisie się kojarzą?……
    Może egzorcyzmy i psychoterapie powinni zacząć od siebie?

    Królewny Śnieżki, Sierotki Marysi i krasnoludków brońmy jak niepodległości!!!
    W imię szczęśliwego dzieciństwa naszych wnuków…..

  69. Wielebny Non Possumus – zmartwię Cię , lista tych osobników z tytułami , to nie lista wątpiących a chętnch na KASĘ ! NASZĄ KASĘ ! Pisało o tym „Nie ” . Po prostu , jeśli oszołomy zwyciężą , to powstanie nowa „naukowa” komisja , będzie brać kasę i obradować latami ! „Nie” podało nawet skalę ich finansowych chęci . He ,he,he
    Dalej , może i coś wiesz o duchowości , ale sądzę , że nie masz zielonego IMMANENTNEGO prawdziwym mężczyznom wyczucia mechaniki , konstrukcji , wytrzymałości itp. Weż takiego oszołoma jak Bienienda , który zniknął na szczęscie , facet ŚMIAŁ bredzić o tym , jak to brzoza jest miękka i końcówką płata to panie dzieju … A u nas na wsi , każdy chłop wie i w TV pokazują , że jak chłopaki Gruli i Wiesiołka wracali w 7 z dyskoteki Beemą , a to mocne auto i ma dużo żelaza z przodu – silnik i skrzynia biegów – to jak je..bli w te brzoze co to przy drodze stoi , to ona stoi a oni wszyscy w niebie ! A silnik i te skrzynie biegów to na polu u Maciaszczyka ze 100 m. dalej znależli . Więc się chłopie trzymaj tej ezoteryki czy jak jej tak i nie mąć !
    A ci inni amerykańscy „naukowcy ” to pewno im się sezon na azbesty na jackowie pokończył i jak im Macierewicz kasy da – to każde g…o wyprodukują ! Amen

  70. Czy satyra ma granice i kto je wyznacza?

    Satyrycznym tabu jest w Polsce oczywiscie religia. Jako ze nie wiemy jak Bog postepuje na codzien i czy wogole istnieje, nie ma mowy o obrazie tegoz, ktorego znamy li tylko wlasnie obraz, wymyslony przez nasza wyobraznie.Oczywiscie nie ma mowy o obrazie obrazu jako przedmiotu czy efektu naszej wyobrazni. Humor i religia dzialaja wedlug tej samej zasady, w obu obszarach nie ma miejsca na “rozum”. Przykladem moze byc nasza reakcja na czlowieka padajacego na ulicy z powodu skorki od banana. Podobnie jest z naszymi bliskimi, ktorzy nas opuszczaja na zawsze, oddalajac sie do boskiej, rajskiej krainy. Choralnie ich oplakujemy, zamiast sie radowac. W zyciu realnym zmartwywstanie, dziewictwo i macierzynstwo sa niemozliwe, w religii owszem.

    Smiech jest prapotrzeba kazdego czlowieka. Dlaczego wiec nie radujemy sie podczas mszy swietej? Humor i satyra czerpia wiele z religii, pozostaje pytanie czy religia czerpie cokolwiek z humoru. Satyra religijna staje sie problemem, gdy dotyczy nie religii, lecz jej wyznawcow, nie atrybutow, lecz religijnych utensyliow. Jest wiec miejsce na satyre katolicka, czy tez inna, nie ma natomiast miejsca na satyre o katolikach, czy tez wyznawcow jakiejkolwie wiary?

    Zakladajac, ze satyra i humor sa naszym kulturalnym bytem (czyt. dobrem), powinnismy ja akceptowac niezaleznie od tego, czy jest to kultura pisana z duzej, czy malej litery. Przeciwnikom ktoregokolwiek z inicjalow nie pozostaje nic innego, jak pomijanie jej (kultury) percepcji. Pomijanie, nie rugowanie, z naszej rzeczywistosci jest bowiem wystarczajaca forma protestu. Wszystkie pozostale reakcje mialyby na celu cyzelowanie naszego intelektualnego profilu lub swiadectwem nietolerancji. Latwiej jest cokolwiek krytykowac, niz zmagac sie z wlasnymi oporami wobec spoleczenstwa interkulturalnego, czy mnogosci religii , w tym mnogosci w postrzeganiu humoru i satyry. Do tego niezbedna jest szczypta tolerancji, ktora niechetnie sie dzielimy.

    Szczypta soli w oku, czy szczypta soli w dobrym jadle wprawiaja nas przeciez w zupelnie rozne stany ducha, powodujac zwyczajny bol lub zupelne zadowolenie. Podobnie jest w kulturze i sztuce. Jednak jako znaczacy i znaczny element jej bytu decydujemy niejako o poziomie tejze. Tak jak krytyka wiary nie ma senu, tak nie ma sensu krytyka samej satyry , czy humoru.

    W rzeczy samej sensowne jest krytykowanie tego, do czego wiara, czy satyra moga prowadzic lub prowadza. W ten sposob tabu zalamuje sie jako przeszkoda w naszych cwiczeniach z tolerancji. Dlatego tez wazniejsze byloby zastanowic sie nad skutkiem oraz przyczyna wybrednych lub niewybrednych zartow, a same zarty i zartownisiow pozostawic w spokoju. Jesli chodzi natomiast o wiare, to nalezaloby ja oczywiscie pozostawic w spokoju oraz prywatnosci kazdego z nas, natomiast jej administratorow (kosciol) poddawac krytyce i probie, wlasnie w cwiczeniach z tolerancji wobec l’autrui.

    ET

  71. Panie Falicz – z tym PRL-em to ja poważnie też do tego doszłem . Sam ! Ja to tak myśle , że żadne ale to żadniuśkie zwierze w demokracji nie wyżyje ! Ona jest do wytrzymania tylko dla niekturych (?) Chyba dobrze napisałem . Władza , to powinna trzymać lekko za morde . I mieć jakieś ideały te.. humanitarne . A tak to baby boją się chłopów i celulitu , chłopy bab , te mogą nie mieć orgazmu a ci znowu bez to erekcji , dzieci siedzą same jak starzy pracują , a jak nie pracują to pijom ! I jest gorzej Panie i gorzej ! Weż pan takich nauczycieli , chłop nauczyciel boi się baby nauczycielki i odwrotnie . A wszystkie one – nauczyciele , boją się uczniów . Ci debile uczniowie , robiom co chcom , aby się pokazać przed koleżankami . One te koleżanki , żeby być w trendy robiom im tym twardzielom potem laske w ubikacji . A te chłopaki .. furt i nagrywajom je na kamerkę w komórce albo komurce , nie wiem i tak to idzie …
    A w takim PRlu to człowiek miał PEWNOŚĆ i nawet jak czegoś nie było , a upolował , to był szczęśliwy i dzieci dużo było !
    Wiesz pan , jak przeczytałem „cząstki elementarne” a to o mądrych niby ludziach , to panie jak ten seks swingerski był a oni niby się kochali , to panie poważnie – koniec świata . U nas panie to chłop by babe zabił za to albo odwrotnie . Tfu i dlatego u nas będzie koniec . Szacunek

  72. @jiba
    Dzięki za twe „błędy”, jakże cenne, wręcz bezcenne. Np ten:
    „Listy do M.” widziałam i nawet bardzo się nie zawiodłam.

    Więc plan mój na weekend jest taki. Skoro „Salę samobójców” przeleciałem w całości z youtube, za poruczeniem staruszka, którym to filmem „bardzo się nie zawiodłem”, to jeśli będzie w sobotę słonecznie to pojedziemy w południe na „Listy do M.” do kina na Roncesvalles Avenue do starej polskiej dzielnicy zwanej „Rączą Wólką”, wpadniemy też na ciacho i kawę do Granowskiej i będzie byczo. I zobaczymy co dalej. „Róża” jest podobno dobrym filmem, ale wojennym – II w.ś., która mnie pociąga najmniej ze wszystkich wojen. Ewentualnie wchodzi w grę słynna sprawa procesu z Biedronką – „Dzień Kobiet”, w ramach walki (mojej wewnętrznej) z neoliberalizmem. Ewentualnie w niedzielę, druga wizyta u Granowskiej, dwa filmy wchodzą w grę o dylematach moździerzy, pardon – młodzieży: „Ki”, „Nad życie”. W dodatku o moździerzach damskich, co mnie powinno podnieść mnie na duchu po tym wczorajszym zdołowaniu wierszem Szymborskiej – „Jelonek”, która ANCA_NELA rzuciła na blog.

    Tak więc popieram ideę pokuty dla Ciebie, z goleniem głowy włącznie. Masz rację – wojna PO kontra PiS jest jedynie wojną na górze, najgorszym jej i przeciągłym jej wydaniem. I bez przesady z tą wojną polsko-ruska und so weiter, to jest wczesno-transformacyjna staroć, tak mi się zdaje. A kto chce trwać w gotowości bojowej, to jego sprawa; może walczy z syndromem jelonka u siebie?

    Bo nie ma zła na tym świecie, jest tylko zimno, ciemność i czarna materia. Reszta zaś, najcenniejsza bo ludzka, to dobro, słoneczny uśmiech, życzliwość i … Okrągły Stół.

  73. mag, 11.19. Po co od razu tęsknota, jaka i komu tęsknota za PRL? Było minęło i przeszło do historii. Pamiętasz chyba jak hołota wrzeszczała, że będzie inaczej. I jest inaczej. To co przytoczył Lewy to tylko fragment podłej rzeczywistości. Myślałem także, że tego typu teksy będą pisać publicyści POLITYKI. A piszą co im każą lub pozwolą.
    Zamilkł nieco Lud Smoleński. A mają wielkie wydarzenie. Wykopanie prezydenta ich polaków, który jak napisano poległ pod Katyniem

  74. Plany agresji i podboju realizowane są precyzyjnie. Właśnie przyszła kolej na Liban.
    http://www.globalresearch.ca/lebanon-bombing-impetus-for-us-nato-planned-sectarian-war/5308982

  75. Panie Falicz , a o tej tragedi wyboru i braku przynależnosci to już paru filozofów pisało . Ona niby uwiera ale jak jej nima to d..a blada ! I bez to te samobójstwa . Nie ? Weż pan taki market i popatrz na takie owoce co to je ludzie sami wybierają . Panie , ile oni a bardziej one sie namęczą . Kupią 5 sztuk a siedzą godzinę a ile owocu napsują ! Panie , sodoma albo i sodomia jaka !!!

  76. Ten celowy , nie do końca pociągnięty styl prostaczka , którego użyłem , jest , też znakiem czasu CHAOSU – czyli pustki pierwotnej wg. Greków . Prof. Hartman przytoczył niegdyś kilka błędow swoich studentów . Były tam kwiatki , przy których mój wcześniejszy styl to śmietanka inteligenckości . Otóż jeden z inteligentów in spe napisał – ” szympanse żywiom ( a może nawet rzywiom ) sie trawom i innymi roślinnościami !!! Przyznacie , że w PRL-u NIE DO POMYŚLENIA NA UCZELNI . A pisali to przyszli FILOZOFOWIE !

  77. ZGADZAM SIE -SZATAN U NAS SZALEJE OD WIELU LAT I NAZYWA SIE JAROSLAW KACZYNSKI .SZATAN JEST NAZYWANY OSKARZYCIELEM ,A CO INNEGO ROBI OD DAWNA PREZES? OSKARZA,INSYNUUJE ,RZUCA PODEJRZENIA I BLUZGI WOBEC INNYCH OSOB .CZESTO MIALAM WRAZENIE ,ZE MATKA KARMILA GO NIE MLEKIEM ,A ZOLCIA I OCTEM .RESZTE DOPELNILO STAROKAWALERSTWO ,PRZEZ CO JEST ZGORZKNIALY I ZLY NA SWIAT.NIE POTRAFI ZNIESC CZYJEGOS SUKCESU .JAKO KATOLIK TEZ OSOBLIWY SKORO KIERUJE NIM NIENAWISC I Z POWODU TEGO ,ZE TUSK -KOLEGA BYL ZA MALO -ZDANIEM JARKACZA -RELIGIJNY MIAL POMYSL ,ZEBY GO ZABIC PISTOLETEM NOSZONYM W KIESZENI .PO CO MU BYL TEN PISTOLET ,SKORO NAWET NIE SPLAMIL SIE AKCESEM DO SOLIDARNOSCI I NIKT NAWET NIE MIAL OCHOTY GO ZABIC ANI ARESZTOWAC? .DZIS OTOCZYL SIE MUREM I OCHRONIARZAMI .TO FACET TCHORZLIWY OD ZAWSZE .CZEGO SIE BOI? LUDZI NIE NALEZACYCH DO JEGO ZWOLENNIKOW ,BO SPOTYKA SIE WYLACZNIE ZE SWOIMI .W SEJMIE TEZ BOI SIE DYSKUTOWAC Z TUSKIEM .ULICA TO JEGO ZYWIOL -TAM MU NIKT NIE PRZECZY. W OTOCZENIU KSIEZY CZUJE SIE BARDZO KOMFORTOWO .

  78. Konferencja smoleńska, triumf teorii zamachowej
    Oto przesycony pychą, wyższoscią moralną i niezłomnym poczuciem, że racja jest po właściwej, bo naszej stronie, cytat z najnowszego komentarza Jana Pospieszaleskiego do odbywającej się właśnie konferencji na temat katastrofy smoleńskiej:

    „Wielkim oskarżeniem polskich instytucji naukowych jest nieobecność na konferencji reprezentantów najwalniejszych polskich uczelni zajmujących się lotnictwem. Podobno wysłane przez organizatorów zaproszenia do wszystkich polskich uczelni technicznych pozostały bez odpowiedzi.
    Ta mapa strachu polskiej nauki jest bardzo wymowna. Kiedyś, gdy katastrofa zostanie wyjaśniona, zlekceważenie przez naukowców dzisiejszej konferencji będzie powodem hańby. A wobec tych inżynierów, którzy podpisali się pod raportem Millera, materiały z tej konferencji będą pewnie dowodami w procesie o poświadczenie nieprawdy w państwowym dokumencie dotyczącym śmierci prezydenta RP. Osobną olbrzymią pracę musimy wykonać my, dziennikarze, ale też politolodzy i socjolodzy. Będzie trzeba opisać i zbadać, jak produkowano, kolportowano i upowszechniano ordynarne smoleńskie kłamstwo.”

    Mój komentarz
    „Nieobecność reprezentantów najwazniejszych polskich uczelni jest wielkim oskarżeniem polskich instytucji naukowych”
    Jakie podstawy ma komentator do wygadywania takich inkwizycyjnych oskarżeń, hę?

    Wyznawcy teorii zamachowej wpadają w triumfalizm, obnoszą się wobec pozostałych wiernych uznaniem świata naukowego (bardzo niekompletnego), sycą swoje ego bezradnością władz i strachem rzekomych sprawców katastrofy, zapowiadają ich klęskę i wymierzenie sprawiedliwości, grożą konsekwencjami autorom raportu jako niemal heretykom, którzy ośmielili się podpisać pod teologią szatana. Taniec zwycięstwa, amok i zaślepienie.
    W sumie – śmieszno i straszno.
    Pzdr, TJ

  79. To ze szatan jest STALE tale obecny na tym blogu dowodzi fakt że najpierw, (po kilku godzinach od opublikowania przez Moderatora) starannie pozbył sie moich sugestii że Falicz goni w pietke, twierdząc ze Tusk jest agentem GRU,a potem wstawił na to miejsce tasiemcowe brednie Mauro Rossiego, który nadal głosi że Binienda, Szuladzinski, Nowaczyk i Rogalski posiedli umiejstnośc wsteczną oczyszczania lotniska w Smolensku z jakiejkolwiek mgły, a ponadto ponad wszelką watpliwośc wykryli ładunki, które Tusk podłozył z TUpolewie.

    Niestety Szatan nie wymazał odpowiedzi Ryby na moje uwagi o Faliczu i w ten sposób pozostał NIEPODWAZALNY dokument że mój tekst BYŁ na bLogu a dopiero potem został wykastrowany hehehe !!!

    CiEKAWE CZY SZATAN USUWAJAC POWYZSZY WPIS, USUNIE TAKZE ODPOWIEDZ RYBY NA MÓJ POPRZEDNI ?

  80. Taaa, nie ma, akurat. W takim razie czyj niby jest ten tron z Pergamonu, w Berlinie? http://formerthings.com/throneofsatan.htm

    @ Gunter

    Świetny filmik, rewelacja! Hartmann pojechał po bandzie z kagankiem oświaty w ręku, główną rolę odegrał brawurowo! Konie ujeżdża jak nomen omen szatan, raz się w zbroi pojawia, raz w slipkach i kowbojskich butach, zasuwa wehikułem czasu z piskiem opon, rozmawia z samym prezydentem USA, potem z Hankiem „Martial Law – auuu!” Pulsonem – pełen odjazd. „My name is Bond, James Bond” to już przeżytek, historia, odtąd będzie: „Ma name is Hartmann”.

  81. Kto mógł przypuszczać, że tęsknoty za peerelem materializują się na przysłowiowe pstryknięcie palcem? Stoliczku, nakryj się! I jest – cały, okrągły jak pączek w masełku! PRL wrócił w pełnej krasie cenzuralnych zapisów Urzędu z Mysiej dnia 22 października 2012. Prawda PRL bis to jednak prawda wyższego, nowego etapu. Dzisiaj już nie trzeba zapisami cenzuralnymi wymazywać ze świadomości społecznej wydarzeń szkodzącym władzy i nazwisk szkodników. Dzisiaj usłużny władzy świat dziennikarskiego betonu, twardszego od bunkrów przeciwatomowych, w głowach ma zakodowane, co władzuni zakłamanej do szpiku kości może zaszkodzić w sposób nieodwracalny.

    Z ciekawości przeglądam wszystkie główne wydania ‚izwiestii’ w PRL bis. Zaglądam do GW, głównych portali internetowych, na stronę PAP.

    Nie ma tam najmniejszej wzmianki o tym, że 100 naukowców zebrało się na konferencji, by wymienić się poglądami na temat przyczyn katastrofy smoleńskiej. Pełna zmowa milczenia. Omerta.

    W głównych przekaziorach dominują informacje o pijanym biskupie i D. Tusku zainteresowanym dosypywaniem ciepłą rączką kasy do zamrożonych zarodków, żeby im za zimno nie było. To zwiastuje rychły koniec tej ekipy blagierów. Cenzura zakorzeniona w głowach medialnego betonu nie uchroni ich przed upadkiem, tak jak TV Szczepańskiego nie uchroniła Gierka i TV Urbana – Jaruzelskiego. Zbliża się agonia.

  82. „Trzeba rozpocząć proces odbudowy polskiego przemysłu, to jeden z warunków zwalczenia straszliwej społecznej plagi, jaką jest bezrobocie” – powiedział prezes PiS. Jak dodał, trzeba też aktywności – ze strony państwa – która nie będzie zastępowała inicjatywy gospodarczej społeczeństwa i przedsiębiorców.
    http://polska.newsweek.pl/kaczynski–przemysl-na-walke-z-bezrobociem,97467,1,1.html
    ===============

    Czyżby nowy Gierek nam się objawił?
    Ale tej inicjatywie mogę jedynie przyklasnąć.
    Praca jest kluczem do dobrobytu.
    Nawet jeżeli brzmi to socjalistycznie.

    Problem jedynie z dogmatykami, którzy za wszelką cenę będą chcieli udowodnić, że chciwość za wszelką cenę jest dobra.
    Bez względu na koszty społeczne.

  83. Wystąpienie prezesa Kaczyńskiego na froncie walki z bezrobociem wyjaśnia wreszcie jak bardzo liberalny jest Tusk i jego polityka społeczno gospodarcza z ostatniego expose: nie dla zlikwidowania umów śmieciowych i podniesienia płacy minimalnej. Aczkolwiek równie dobrze Tuska może to świadzczyć, że jest on etatystą bliskim Gierkowi za pośrednictwem GRU, a Kaczyńskiego zaś liberałem a z nim związana jest Zyta Gilowska, którą od lutego 2010 rpoku plasuje się wśród jastrzębi RPP walczących o zduszenie inflacji bez zwracania uwagi na poziom bezrobocia. Ech, cóż tu pisać! Istotne jest jedno, że Tusk jest zły, jest winien powstawaniu zła na niespotykaną w historii Polski skalę, wzrok ma nadal wilczy, kontroluje i cenzuruje media, nie odpowiada na pytania jak żyć, ani jak bezkolizyjnie prowadzić samochód po pijaku, i musi odejść. Należy więc wstępować do PiS, bo agonia jest blisko. Czego agonia? Neoliberalizmu, bo jest doktrynerski i „chce udowodnić, że chciwość za wszelką cenę jest dobra bez względu na koszty społeczne”. Czego jeszcze?

  84. kadett
    22 października o godz. 21:45
    „Z ciekawości przeglądam wszystkie główne wydania ‘izwiestii’ w PRL bis. Zaglądam do GW, głównych portali internetowych, na stronę PAP.
    Nie ma tam najmniejszej wzmianki o tym, że 100 naukowców zebrało się na konferencji, by wymienić się poglądami na temat przyczyn katastrofy smoleńskiej. Pełna zmowa milczenia. Omerta.”

    Mój komentarz
    Konferencja naukowa w dziedzinie technicznej, to nie debata filozoficzna, ani sympozjum partyjne, gdzie uczestnicy deliberują, dzielą się poglądami, tylko jest to miejsce, gdzie naukowcy weryfikują teorie kierując się paradygmatem naukowym.

    Są tylko dwie teorie na temat katastrofy smoleńskiej – ta oparta na faktach, zawarta w Raporcie Millera i ta oparta na artefaktach i poglądach politycznych Macierewicza, zwana teorią zamachową dwuwybuchową trzyczłonową, bo podzieloną na trzy odrębne sekcje zawarte w prezentacjach Biniendy, Nowaczyka i Szuladzińskiego obwożonych po klubach Gazety Polskiej.

    Przymiotnik „zamachowa” wyklucza dyskusję naukową, implikuje zamach, czyli spisek.
    Sprawa z naukowej staje się polityczną.
    Jeśli naukowcy, jak to się dzieje na tej konferencji, rozpoczynają i kończą swoje wystąpienia stwierdzeniami, że wszystkie dotychczas odnalezione znaki świadczą o tym, że były wybuchy w samolocie TU-154 spokojnie lecącym w Smoleńsku, to o czym mówią, jak nie o zamachu?
    Skąd wybuchy? Kadłub samolotu wybuchł sam z siebie?
    Naukowcy odpowiadają – jeszcze nie wiemy. Czyż nie jest to odpowiedź polityczna?

    Prawdziwości naukowych hipotez w technice nie można wydebatować, ustalić przez wymianę poglądów.

    Mariaż techniki z polityką, to przedsięwzięcie jałowe.
    Pzdr, TJ

  85. el (oraz TJ)

    el: „Jad, zacietrzewienie, sklonnosc do konfliktow, ataki agresji i paranoja ustapia zapewne juz po pierwszym seansie”.

    Przedstawię Panu jednego z egzorcystów, ale proszę się nie obawiać, nic strasznego.

    „Grzegorza Szuladzińskiego znam od czasu studiów. Już w czasie studiów na wydziale Lotniczym PW a potem Mechanicznym Energetyki i Lotnictwa (MEiL) wyróżniał się sumiennością, dobrymi wynikami nauki i dobrą znajomością języka angielskiego, co w tej dziedzinie ma duże znaczenie. Ukończył studia w terminie tzn., po 5,5 latach w specjalności „Płatowce” uzyskując tytuł mgr inż. mechanika. Pozostał na uczelni, jako asystent w Katedrze Wytrzymałości Materiałów. Rozpoczął pracę naukowo–dydaktyczną, był doktorantem. Wkrótce wyjechał do Szwecji, a potem (1966) do USA /Kalifornia/, gdzie pracował w przemyśle lotniczym, kosmicznym i komputerowym oraz, gdzie napisał pracę doktorską i ją obronił (1973 University of Southern California). Potem (1981) przeniósł sie do Australii, gdzie założył swoją firmę konsultingową Analytical Service Pty Ltd koło Sydney. Napisał kilka specjalistycznych książek o tytułach m.in Dynamics of Structures and Machinery: Problems and Solutions (1982) i Formulas for Mechanical and Structural Shock and Impact (2009) i jest członkiem szeregu prestiżowych stowarzyszeń inżynierów i naukowców. Jest dużej klasy znawcą obliczeniowej metody elementów skończonych (MES), którą zaczął stosować od 1966 roku”.

    Pański nick, El w językach semickich znaczy On, Bóg. Ale to może przypadek.

  86. TJ

    „Badanie metalograficzne tysięcy szczątków w nadziei, że się stwierdzi odkształcenie od wybuchu jest bez sensu. Badanie metalograficzne w ogóle nie jest czułe na wybuch”.
    Fala uderzeniowa np. rozciąga struktury metalu, a to da się stwierdzić podczas badań. To oczywiste, że przejście fali uderzeniowej, która przecież rozchodzi się z szybkością naddźwiękową, przez ciało stałe powoduje zmiany w stanie fizycznym materiału, w skrajnych przypadkach może nawet spowodować przesunięcia atomów, zmiany poziomów energetycznych elektronów, lub nawet zmienić bilans energii wewnętrznej. Trzeba tylko mieć wrak aby to wszystko zbadać, a jak Pan wie wraku nie ma. Ma Pan własną hipotezę, dlaczego nie został zwrócony? To raz, a po drugie: możemy wnioskować po skutkach, czyli szczątkach samolotu. Proszę sobie przypomnieć jak wygląda samochód zniszczony w czasie wypadku, np. zderzenia czołowego i dachowania, a jak kiedy eksplodował zamontowany w jego wnętrzu silny ładunek np. semteksu. W drugim przypadku będziemy mieć bardzo dużo drobnych części rozrzuconych na sporej przestrzeni. Pierwszy rzut oka pozwala ocenić w jaki sposób pojazd został zniszczony.

    Na koniec oddajmy głos dr G. Szuladzińskiemu:

    „Wybuch we wnętrzu samolotu, który jeszcze jest w powietrzu, jest jedynym logicznym
    wytłumaczeniem skutków częściowo uwidocznionych na … zdjęciach,
    mianowicie:
    • rozrzucenie fragmentów samolotu na dużej przestrzeni.
    • duża ilość odłamków (kilkucentymetrowych fragmentów), jakie odnaleziono.
    • rozprucie segmentu kadłuba z charakterystycznym rozwarciem i wywinięciem
    krawędzi pęknięcia. Stopień rozwarcia blach kadłuba jest miarą
    energii materiału, który eksplodował,
    • wygląd fragmentów kadłuba widzianych wzdłuż osi. Główne części wyglądają tak,
    jakby niewiele zostało we wnętrzu poza samą konstrukcją. Zawartość została
    „wydmuchnięta” …
    • Zniszczenie wręgi ogonowej cześci.
    • ilość zapalonych i niezapalonych szczątków.
    • gwałtowne przyspieszenie pionowe, ok. 0.78 g, skierowane w dół względem
    samolotu, jakie zanotowały przyrządy.
    • niektóre ciała rozerwane na kawałki. Wielka ilość ludzkich szczątków. Ubrania
    czasem zerwane, a czasem poszarpane na charakterystyczne strzępy.
    Wszystkie te skutki obserwuje się, gdy koło grupy ludzi następuje wybuch ładunku
    typu HE.
    Ostatni punkt zasługuje na szczególną uwagę, ponieważ nie ma innego zjawiska
    fizycznego prócz wybuchu, które mogłoby takie skutki spowodować. Gwałtowne
    zderzenie, w zakresie prędkości występujących tutaj, może spowodować zerwanie
    odzieży, ale nie takie jej postrzępienie. Z relacji świadków wynika, że wystąpiła cała
    gama stopni zniszczenia odzieży. Podobnie z ludzkimi ciałami. Zderzenie może
    spowodować utratę ciągłości, ale nie rozpad na wiele fragmentów”.

  87. @ Jaruta
    …odstoskujcie się łaskawie Jaruta seksualnie od Sokółki. Ostatnia ‚szeptucha’ z okolicy tego miasteczka zmarła jakieś czterdzieści lat temu. Mieszkała w Łosośnie Wielkiej.
    Za to jakiś rok – dwa temu głośno było o tym, że jakieś ‚szeptuchy’ postawiły na drodze prawosławnego wikarego sedes – podobno całkiem nieużywany. Ale wikary wziął się i zabił. Gdzieś koło Hajnówki to było.
    Jeśli uważasz Jaruto, że stawianiem kibli na drodze ‚szeptuchy’ czarują, to wielki szacunek.

  88. Czy sterowany przez GRU Tusk nie jest tez winny tego, ziemia jest plaska i od niedzieli bedziemy mieli 25gdzinna dobe ?

  89. Powstaje AWAS – Alternatywna Wolna Akademia Smoleńska.

    Obok dezintegracji pozytywnej trzeba rozwinąć dezintegrację negatywną.
    Pan rzucił kamieniem i gady które wypowiedziały mu posłuszeństwo zostały zastąpione przez ssaki. Jak się okazało, też się zaczęły mnożyć bez pozwolenia. To nieposłuszeństwo zostało ukarane grawitacją.
    Każdy może z kadeta awansować na kapitana zamachu, a teoria niekiedy może opierać się na jednym mglistym poranku. Dowód – w tym akapicie.

    Czcigodni AWASowcy i AWASawki: rano kawka, wieczorem Lech.
    Grant we śnie.

    A Was jak zwą?

  90. kadett (21:45)

    „Nie ma tam najmniejszej wzmianki o tym, że 100 naukowców zebrało się na konferencji, by wymienić się poglądami na temat przyczyn katastrofy smoleńskiej. Pełna zmowa milczenia. Omerta.
    ..Cenzura zakorzeniona w głowach medialnego betonu nie uchroni ich przed upadkiem, tak jak TV Szczepańskiego nie uchroniła Gierka i TV Urbana – Jaruzelskiego. Zbliża się agonia.”

    Zgoda co do agonii. Ta bowiem, jako dodatek do podatkow, jest jednym z tylko dwoch pewniakow na tym padole. ‚There are only two absolutely certain things in life: death and taxes’

    Jesli natomiast chodzi o pełna zmowe milczenia pn. Omerta na temat Konferencji Smolenskiej to nie ma zgody. Bo ja patrze na jak najbardziej mainstreamowe Rp.pl i widze co widze
    http://www.rp.pl/artykul/944751.html

    Kadettku! A nie wrocilbys tak do pisania wierszykow? Latwiejsze to przeciez troche zajecie. I krytykow mogloby byc tez troche mniej

  91. TJ 22 października o godz. 23:21

    WP.PL:
    Naukowcy: Tupolewa zniszczył wybuch

    http://www.rp.pl/artykul/944751-Polscy-naukowcy-o-katastrofie-smolenskiej.html
    http://media.wp.pl/kat,1022943,page,2,wid,15030489,wiadomosc.html

    – Konferencja ma charakter apolityczny. Jako uczeni będziemy starali się dociec jej przyczyn, korzystając z nauk matematycznych, fizycznych i chemicznych – zapewniał prof. Jacek Rońda z Akademii Górniczo-Hutniczej, który poprzedził swoim wystąpieniem referaty. Na koniec jeszcze raz poprosił uczestników o unikanie wątków politycznych.

    Organizatorzy poinformowali, że konferencja została sfinansowana z pieniędzy jej uczestników. Ich zdaniem przyjęcie grantu od sponsorów mogłoby sprawić, że efekty badań przedstawione w referatach, byłyby podważane jako pozbawione niezależności.

    Jeden z koordynatorów przedsięwzięcia prof. Piotr Witakowski pokazał zdjęcie wraku Tu-154M, który leży na lotnisku w Smoleńsku i stwierdził – Każdy kto choć trochę zna się na mechanice, wie że ten samolot nie uderzył w ziemię, a został zniszczony przez siły działające wewnątrz kadłuba – stwierdził. Jego zdaniem ustalenia komisji MAK i Millera są niewiarygodne.

    Prof. Jan Obrębski z Politechniki Warszawskiej zaprezentował analizę małego fragmentu wraku samolotu. Jego zdaniem przyczyną katastrofy był wielopunktowy wybuch. Dokonując analizy zniszczenia małego fragmentu Tu-154M o nr. 101, prof. Jan Obrębski z Politechniki Warszawskiej stwierdził, że przyczyną katastrofy musiał być wielopunktowy wybuch. Naukowiec badał też duży fragment oderwanego poszycia maszyny. Dowodził, że zostało ono rozerwane od wewnątrz. – Zniszczenia pochodzą według mnie od eksplozji. Jak konkludował: Można podejrzewać, że była to dobrze przygotowana, wielopunktowa eksplozja, która m.in. odcięła skrzydło.

    „To był fragment konstrukcji, wyrwany z samolotu w wyniku eksplozji”.

    Specjalista zaznaczał, że z zewnątrz ten fragment wygląda najzwyczajniej. Natomiast od wewnątrz ta część jest osmalona. To wskazuje, że wewnątrz doszło do eksplozji. On również zwracał uwagę na nity wyrwane z konstrukcji samolotu, porozrywane nity, poszarpane krawędzie. To wszystko jest nienaturalne dla katastrof lotniczych. Stwierdził, że materiał był rozciągany, co oznacza, że na ten fragment działały bardzo znaczące siły.

    Prof. Witakowski w swoim referacie pokazywał zdjęcia z wypadków, które można porównać z katastrofą w Smoleńsku. Jego zdaniem upadek samolotu na „dach” w żadnym wypadku nie był tak destrukcyjny dla maszyny. Wskazywał, że maszyna w takich przypadkach nie rozpada się na wiele części, a pasażerowie mają spore szanse na przeżycie.

    Zaproszenie na konferencję dostali polonijni naukowcy, którzy są ekspertami sejmowego zespołu badającego katastrofę, którym kieruje poseł PiS Antoni Macierewicz. Emerytowany pracownik Wojskowej Akademii Technicznej dr inż. Jan Błaszczyk analizował wytrzymałość skrzydła tupolewa. Doszedł do podobnych wniosków co współpracujący z zespołem prof. Wiesław Binienda, który związany jest z uczelnią w amerykańskim Akron. Ich zdaniem brzoza nie mogłaby złamać skrzydła.

    Profesor Piotr Witakowski zwrócił uwagę na luki w metodologii analizowania przez MAK i tzw. komisję Millera przebiegu katastrofy. Z pięciu etapów hipotezy – trajektorii do brzozy, uderzenia w brzozę, lotu między brzozą a ziemią, uderzenia w ziemię i przemieszczania się fragmentów w wyniku rozpadu, przeanalizowano bowiem naukowo tylko pierwszy i trzeci etap, i to też tylko według niektórych rejestratorów pokładowych. Podkreślił, że badań na temat pozostałych etapów nie przeprowadzono.

    Grono wysokiej klasy specjalistów z różnych dziedzin wykazało się nie tylko spora odwagą osobistą, podejmując ten jakże trudny, a może nawet niebezpieczny temat, ale także odważnie zakwestionowało możliwość zaistnienia takiego wydarzenia, jak oderwanie skrzydła przez brzozę, co dość humorystycznie podsumował profesor Jacek Rońda, mówiąc, iż „brzoza nie Batman, nie lata na wysokościach bez napędu”.

    Zero informacji o konferencji:
    Onet.pl
    Newsweek.pl
    NaTemat.pl
    gazeta.pl
    Dziennik.pl

  92. Wobec nieupadłego we mgłe zawcześnie faktu, że na tym blogu bywają ludzie żyjący w innej Polsce niż ja przez ponad kopę lat, wyjaśniam, że w mojej puszczali taki kawałek …
    Acha!
    Zanim rozkręci się akcja, obejrzycie pijacego tym w lokalu mężczyznę przez przejściami z genialną intuicją: on już tu zasiewał Krytykę Polityczną. Dziś w podziemiu prostuje: to nie tu, to nie tak. Historia zrobiła z niego dudka. (Też objaśniać? …)

    http://www.youtube.com/watch?v=Tc46pYYqRCo

  93. @TJ
    Jest:
    Są tylko dwie teorie na temat katastrofy smoleńskiej – ta oparta na faktach, zawarta w Raporcie Millera i ta oparta na artefaktach i poglądach politycznych Macierewicza, zwana teorią zamachową dwuwybuchową trzyczłonową, bo podzieloną na trzy odrębne sekcje zawarte w prezentacjach Biniendy, Nowaczyka i Szuladzińskiego obwożonych po klubach Gazety Polskiej.

    Powinno być:
    Jest jedna, na wskroś polityczna, niedbała, powierzchowna, zmanipulowana, oparta na pomijaniu niewygodnych faktów i prymitywnym wręcz dopasowywaniu dowodów pod z góry założoną nieprawdziwą tezę, bazującą na obecności gen. Błasika niemal za sterami, pancernej brzozie i samolocie wykonanym z kryształu, ktory rozpada się na tysiące kawałeczków (Anodina – Miller), niepoparta żadnymi badaniami oraz ekspertyzami. Ta hipotetyczna i wydumana wersja stanowiła podstawę do raportu Millera, sporządzonym na odleglość (przez tv?), bez dostępu do materialnych dowodów, bądź z udowodnionym już pomijaniem istniejących.

    Jest to wersja oficjalna, jedynie słuszna, niepodważalna i ostateczna. I choćby znalazło się 1.000 kolejnych ekspertyz i 1.000 dowodów, popartych wynikami skrupulatnych badań realnych dowodów materialnych, drobiazgowymi analizami próbek, sporządzonymi przez najbardziej wiarygodne laboratoria na swiecie i największe autorytety w dziedzinie awiacji, to nic nas nie przekona, że próby zdyskredytowania naszych ustaleń służą dobrej sprawie.

    Każde krytyczne podejście i nieudolne próby podważania ustaleń Komisji amatora lotniczego J. Millera prowadzą bowiem do osłabienia pozycji naszej partii i jej przywódcy, mają na celu obrócenia w niwecz naszej polityki umacniania państwa, podważanie podstaw systemu władzy i osłabienie sprawdzonych sojuszy, na których opiera się nasze narodowe bezpieczeństwo. Zakusy naszych wrogów spotka zdecydowany odpór zdrowych sił społecznych, oddanych naszej partii i jej przywódcy.

  94. I stu dwudziestu egzorcystów nie wystarczy na jednego pijanego biskupa!

  95. TJ (23:21)

    „Skąd wybuchy? Kadłub samolotu wybuchł sam z siebie? Naukowcy odpowiadają – jeszcze nie wiemy.”

    TeJotku! Widze, ze jednak nie ogladales Konferencji Smolenskiej na zywo. Bo gdybys ogladal to bys zauwazyl, ze tam sypnieto kilkoma referatami – no dobrze, moze tylko dwoma – sugerujacymi wybuchy troche inne niz owe dotychczasowe cyrkonowe pirotechniczne bąby smolenskie. Czyli ze – juz wiemy! A nie ze nic nie wiemy.

    Oba referaty wyglosil prof. Jacek F. Gieras z Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczy w Bydgoszczy. Tytul jednego z tych referatow: „Hipoteza eksplozji w zewnętrznym zbiorniku paliwa
    lewego skrzydła na skutek zapłonu elektrycznego mieszanki paliwopowietrze”

    Zbiornik paliwa nr. 3 w Tu-154 znajduje sie w lewym skrzydle. Dokladnie w miejscu urwania tego skrzydla. Case closed.

    Uwazam ze hipoteza prof. Jacka F. Gierasa sie stala udowodnioną, naukową prawdą . I zamieszkala w sferze WYBUCHU co nie koniecznie musial byc zamachem.

    W tej dzisiaj zmienionej przez Konferencje Smolenska sytuacji jest, moim zdaniem, znikoma mozliwosc na to, ze do III WS – nuklearnej tym razem – Macierewicz jednak nas nie doprowadzi. Uoj, bedzie sporo zawiedzionych

  96. Na liście uczestników wczorajszej konferencji uderza brak kogokolwiek z Wydziału Budowy Maszyn i Lotnictwa Politechniki Rzeszowskiej. Jest na tej liście specjalista od zalesiania, jest projektant kosciołów, jest budowniczy mostów. A fachowców brakuje, ciekawe dlaczego?…

  97. Orteq
    Rada za radę. Proszę wrócić tam, skąd Ortqugno przyszedł, gdzie czuje się najbardziej potrzebny, rozmawiając sam ze sobą najczęściej i wspierając przy życiu „Umarłą klasę’ – do W. Posępnego, albowiem ostatnimi czasy nie najlepiej z W. Posępnym, oj nie najlepiej, a wręcz coraz gorzej. W cała prawda całą dobę, skąd dostaje jedyne cykliczne zaproszenia, coraz częściej nerwy odmawiają mu posłuszeństwa, macha ręcamy, szura giczołami i głos podnosi na rozmówców, wygrażając im na razie tylko palcem wskazującym. Emocje w nim na wysokich diapazonach buzują coraz mocniej i gdyby nie ta szklanka zimnej wody na pulpicie na wyschnięte gardło ze strachu przed niepewną przyszłością, aż strach pomyśleć co by było… Tam miejsce Ortequngo Samarytanina, gdzie „Umarła klasa” wymaga troskliwej opieki i wsparcia duchowego (tak przypuszczam).

  98. kadett 23 października o godz. 9:42

    Podzielam w całości zdanie, że należy walczyć o ideały klasowe robotników i chłopów, bronić naszych Umiłowanych Przywódców oraz jedności i POprawności naszej Partii… A kto podniesie rękę na naszego Ukochanego Premiera, temu ją przykładnie odetniemy… Precz z reakcją, zniszczymy do końca zaplutych karłów imperializmu…

    TJ 22 października o godz. 19:54

    Piszesz:
    „…wobec pozostałych wiernych uznaniem świata naukowego (bardzo niekompletnego)…”

    Ale powinieneś dodać, że ta pozostała i „niekompletna część” świata „naukowego” [brzozowo-Makowo-Millerowego] jest równa zero.

    Na dzień dzisiejszy wynik jest 100:0. I to właśnie wyjaśnia przyczyny medialnego MUTE czy OMERTA.

    Odnośnie oświadczenia ks. Biskupa. Zasługuje na uwagę każdego nurtu. Przykład chrześcijańskiej postawy.

  99. Info dla Falicza,
    k a t o l ic k a Szwabia i Badenia zostaly „opanowane” przez Zielonych.
    ET

  100. Mój dawny przyjaciel Chimek głosił różne przewrotne, odwrócone na opak idee. Na przykład mówił, że *najlepszym atakiem jest obrona*
    Więc ja bym proponował @Tjotowi,@Antoniusowi@Czesławowi i tym wszystkim, którzy ciągną nigdy niekończący się dialog z Reprezentantami opcji helowo-wybuchowo-brzozowej, aby zmienili front, zamiast podważac koncepcje Reprezentatów opcji h-w-b, bronić jej, podrzucając różne dodatkowe szczeble do tej skomplikowanej, sylogistycznej drabiny. Na przykład do helu dorzucić jakiś inny szlachetny gaz; argon, ksenon, a nawet niechby pluton, chociaż nie jest on szlachetny i raczej ciężki. Do wybuchu dodać wbuch, przeanalizować rozkład drzew otaczających lotnisko w smoleńsku, zadając podchwytliwe pytanie: A dlaczego takie drzewo ,np. brzoza rosła raczej tu a nie tam. Możnaby przelicytować nonpossumusa, tworząc listę wszystkich profesorów zwyczajnych i nadzwyczajnych z Białegostoku, Płocka, Pułtuska, Końskich, Szczebrzeszyna,Kobierzyna(sic) i jego podwarszawkiego homologa.
    Dopiero taki kadett,Jędrek, nonpossumu rozdziawili by buzie i zadziwili się, ze ktoś znalazl takie argumenty i że oni sami na to nie wpadli.

  101. Bardzo podoba mi się pomysł staruszka – powołania AWAS (Alternatywna Wolna Akademia Smoleńska).
    Idąc za ciosem, proponuję powołanie podblogu na łamach wirtualnej Polityki, poświęconego wyżej wzmiankowanej tematyce.
    Dzięki temu blogi zostaną uwolnione od c.d. śledztwa w sprawie katastrofy lotniczej.
    Zyskają na tym blogowicze, którzy starają się pisać na temat „zadany” przez Gospodarza danego blogu.

  102. kadett
    23 października o godz. 9:42 pisze, ze wierzy w spisek….

    ET

  103. http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=9sBRUHM_xTg

    Szanowny ET; 17:51.

    Dobry komentarz z przyjemnoscia go przeczytalem,tylko dlaczego nie
    dedukowales go jako sciaga dla Falicza.
    Podejrzewam ze doszles do wniosku ze szkoda czasu bo Falicz
    i tak nic nie zrozumie.

  104. Kolejna przegrana przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Przegrana władz, wygrana obywateli.

    Tak trzeba ! Nie lękajcie się !

  105. Naukowcy-różdżkarze
    Mauro Rossi
    23 października o godz. 0:48
    TJ
    „Badanie metalograficzne tysięcy szczątków w nadziei, że się stwierdzi odkształcenie od wybuchu jest bez sensu. Badanie metalograficzne w ogóle nie jest czułe na wybuch”.
    Fala uderzeniowa np. rozciąga struktury metalu, a to da się stwierdzić podczas badań. To oczywiste, że przejście fali uderzeniowej, która przecież rozchodzi się z szybkością naddźwiękową, przez ciało stałe powoduje zmiany w stanie fizycznym materiału, w skrajnych przypadkach może nawet spowodować przesunięcia atomów, zmiany poziomów energetycznych elektronów, lub nawet zmienić bilans energii wewnętrznej”

    Mój komentarz
    Autorze, czarujesz blogowiczów falą uderzeniową, roztaczasz wokół siebie magię.

    Prezentowanie takich fraz w kontekście badań metalograficznych, jak:
    a) rozciąganie struktury metalu;
    b) przesunięcia atomów;
    c) zmiany poziomów energetycznych elektronów;
    d) bilans energii wewnętrznej,

    świadczy o całkowitej nieznajomości przedmiotu pod nazwa badania metalograficzne. Badania takie nie pozwalają zobaczyć ani atomów, ani stwierdzić ich przesunięcia, ani mierzyć poziomów energetycznych elektronów, ani sporządzać bilansu energii wewnętrznej.

    Badania metalograficzne mikroskopowe pozwalają ocenić strukturę metalu w powiększeniach mikroskopu świetlnego, ewentualnie skaningowego, m.in. wielkość i kształt ziaren, rodzaje faz w stopie i ich rozkład, kierunki odkształcenia danej części, z której została pobrana wycięta próbka metalograficzna oraz dodatkowo pomierzyć tzw. mikrotwardość na próbce.
    O żadnym pomiarze przesunięć atomów lub pomiarze poziomów energetycznych atomów nie może być mowy.
    Naukowcy na konferencji smoleńskiej, którzy opisywali w taki sposób jak wyżej, badania metalograficzne, powiem wprost – bajerowali publiczność, niczym się nie różnili od różdżkarzy.
    Pzdr, TJ

  106. Oczekiwałem od Premiera działania, ale chyba źle mnie zrozumiał – chodziło o działanie w interesie społeczeństwa, nie na jego zgubę. Butna, autorytarna, faszystowska z natury zapowiedź finansowania przez państwo in vitro pieniędzmi obywateli jest nie tylko skandalem, ale także ciosem wymierzonym w Rzeczpospolitą. Gdyby wystąpił przeciwko złodziejstwu światowej finansjery i zapowiedział, że Polska nie da im już złamanego grosza oraz zrobi wszystko, aby każdy ich przedstawiciel, który postawi stopę na polskiej ziemi trafił pod sąd za złodziejstwo i współuczestnictwo w ludobójstwie, to OK, ale nie takie szatańskie chocki klocki.

    In vitro na masową skalę za pieniądze społeczne umożliwi stojącym za tym konceptem pasożytom opisywaną już tutaj wcześniej taśmową produkcję zastępów zmodyfikowanych genetycznie psychopatów, dla zapełnienia w aparacie represji posad nadzorczych nad normalną większością, ponadto nieuchronnie podzieli społeczeństwo, stworzy ogromny konflikt pomiędzy „dziećmi Bożymi”, a „dziećmi z probówki” i taki jest zapewne cel „oj dana, dana, tego szatana”, który na naszą zgubę ów myk wykoncypował. W dzieciach z probówki bardzo łatwo będzie można wzbudzić nienawiść do dzieci Bożych, skonfrontować je w myśl starej zasady „dziel i rządź”, wmawiając im propagandą, że są gorsze, a jak to nie podziała, to że są lepsze, bo mają „lepsze geny”. Proces już się rozpoczął w mediach, które niby to w obronie owych istniejących aktualnie dzieci nagłaśniają sprawę, tworząc w istocie podział. Temat należy zamknąć, a wrócić do niego ewentualnie wtedy, jak już nie będzie w Polsce ani jednego domu dziecka. Inaczej żądam, aby Premier ze swojej pensji oraz specjalnego opodatkowania Rady Ministrów finansował mi wizyty w burdelu na stare lata, gorzałę i marychę – skoro on może w ten sposób dysponować moimi pieniędzmi, to ja mogę jego.

    Zapowiedziane przez Premiera rozmnożone żłobki (katownie istot niepotrafiących się poskarżyć – pewnie jeszcze mniejszość, ale ten kierunek) uderzają w rodzinę i niszczą emocjonalnie dzieci, oddzielają je od matek w okresie, kiedy te dzieci najbardziej ich potrzebują, gdyż wtedy właśnie tworzy się świadoma dziecięca psychika, a urazy doznane w dzieciństwie skutkują patologiami w dorosłym życiu, czego dowodził choćby Freud. Koncept żłobków (typu Szymany) jest ewidentnie dziełem tych samych osobników, co in vitro. Za sprawą in vitro właśnie wyprodukują sobie pewnie odpowiednie kadry do „opieki” nad tymi biednymi dziećmi.

    Ktoś powie, że manipulacje genetyczne na ludzkich zarodkach nie będą możliwe, to fikcja i czarnowidztwo, bo istnieje przeciaż etyka, taka sama z siebie, oświeceniowa – otóż nie, dzieci zmodyfikowane genetycznie już istnieją, w samych Stanach jest ich oficjalnie 30, a program nadzoruje człowiek o wiele mówiącym nazwisku – Cohen. Natomiast rządy psychopatyczne już mamy, wystarczy przyjrzeć się finansjerze świata, jej systemowi, wojnom oraz postępującej na Zachodzie faszyzacji państw.
    http://www.bibula.com/?p=58414

  107. „rano kawka, wieczorem Lech” – haha, znam tę reklamę. Z opowiadań.

  108. Lewica jako profilaktyka na szatana Dany……?

    Ciagle wierze jednak, ze intelektualna koslawosc z cieniem przeszlosci na plecach obecnej „möchtegernölewicy“ ustapi skutecznej lewicowej polityce w przyszlosci. Obecny dukt irytuje, bo jestem osobiscie zainteresowany mocna lewica na scenie politycznej, niezaleznie od szerokosci geograficznej. Jak Pisalem, jest konieczna, lecz nie jest niezbedna. Przynajmniej dzisiaj w Polsce. Bowiem partie centrum czesto przejmuja cechy partii lewicowych, a europejski Mainstream jest lewicowy, skierowany na zachowanie pokoju spolecznego. Nie interesuja mnie pobudki, lecz skutecznosc polityki. Nie wierze w idoli i pozostajac anarchista politycznym, szanujacym jednak konstytucje i jurysprudencje wierze w inicjatywe spoleczno-obywatelska kazdego z nas. Pracobiorcy potrafia sie upodmiotowic. Jest to dlugi proces, ktory w Europie Zachodniej trwal ponad sto lat. Towarzystwo Spiskowe traci cierpliwosc i rzucajac na lewo wyzwiskami uzurpuje sobie wylacznosc na krytyczne postrzeganie swiata. Ciesze sie rowniez z faktu emancypacji komunikujacych sie przy wykorzystaniu nowych mediow. Owe media i latwy do nich dostep imputuja niejako taka suwerenna postawe spoleczna. Z drugiej strony mam obawy (patrz dzieci oraz infantylni dorosli), ze nasza z trudem uzyskana podmiotowosc z latwoscia moze zostac wymieniona pod jakimkolwiek pozorem. Dostep do informacji ulatwia rowniez manipulacje w przestrzenii mentalno-emocjonalnej. Bylby to ciekawy temat; szansa zachowania suwerennosci uczestnikow blogosfery. Mnogosc tematow znajdujacych sie pod klawiatura sklania do zastanowienia, a my ciagle rozmawiamy o skrzydlach oraz brzozie. Zdaje sobie sprawe, ze wielu z nas nie jest w stanie zdefiniowac pojecia demokracji, pojecia spoleczenstwa obwatelskiego oraz polityki jako takiej bez tesknego spogladania do Wikipedii. Ciekawilyby mnie owe definicje z glowy. O tym tez myslalem piszac o generowaniu wiedzy jako wyniku wlasnych przemyslen. Osoby wulgaryzujace piszace o grochu z kapusta nie zdaja sobie sprwy, ze jest to przysmak regionalny. Nawet autor ulegal pociagowi ku kolokwialnosci krytykujac nasza anonimowosc. Jesli traktujemy blogosfere jako kolejny wyraz naszych wrazen oraz emocji, to zblizamy sie do dziedziny sztuki i wtedy kwestia zlotego srodka jest aktualna. Na szczescie jest on ruchomy i na nic sie nie zdaja sady oraz posady tzw. historykow sztuki. Ciemne sklepiki, nazywane po francusku obskurnymi znajduja sie nie tylko w Paryzu przy ul. des Rosiers. Zgadzam sie, ze Lizakowi ludzie nie sa zadnym problemem, sa jednak ludzmi np. Jasny Gwint. Chcialem przez to powiedziec, ze wykluczam zwierzece porownania, obecne w blogosferze.
    ET

  109. Samozwanczy lewicowcy typu Jasny Gwint, lewicowy felieton oraz epigoni realnego socjalizmu uzurpujacy sobie socjalistyczna wylacznosc, czesto dobrowolnie wpadaja w pulapke populizmu. Sadza oni bowiem, ze krytykowanie polskiej polityki na prawo od centrum wystarczy na stworzenie solidnej sceny po lewej stronie. Niestety owe wysilki zatrzymuja sie na etapie sredniej jakosci scenografii. Stad widoczne poirytowanie nie tylko w blogosferze, podczas kazdej, prawie zawsze nieudanej proby rehabilitowania nibysocjalizmu à la PRL. Widoczne sa w owych ponawianych probach potkniecia na wlasne zyczenie. Tesknota za czasem zaprzeszlym potwierdzana przez badania demoskopiczne tych czasow jednak nie wroci. Ba, powrotu do nich nie zycza sobie sami stesknieni. Dla wielu natomiast, nowa postawa jest lewicowy antysemityzm, dotychczas asocjowany z konserwatywna z reguly prawica. Prawica sie jednak uparcie (re)socjalizuje i emancypuje stawiajac na socjalna gospodarke rynkowa oraz opieke spoleczna socjalnie slabych. Ruchy lewicowe natomiast z przyproszonym prawym okiem traca czesto kontakt z wyborcami i oddaja sie juz li tylko werbalnej krytyce kapitalu i globalizacji, zapominajac przy tym o priorytecie wlasnosci prywatnej. Problematyka ekologiczna spychana jest z politycznej agendy na trzeci, nieistniejacy plan. Relatywizowanie “narodowej” przeszlosci przy uzyciu populistycznych porownan oraz antysemicka mowa krytykow globalizacji, sluszna przy tym poniekad krytyka polityki izraelskiej sa li tylko pozornie sprzeczne. Pragnienie wyzwolenia sie lewicy z jej historycznego szarocienia prowadzi ja czesto w pulapke populizmu oraz czesto w pulapke antysemtityzmu. Nie mam tu na mysli prymarnych porownan w blogosferze oraz przypisywania Zydom odpowiedzialnosci za Shoa, ktory niejako sami sprowokowali, jak twierdzila kiedys Magrud, chcialbym jedynie przypomniec o antysemickich sladach w przestrzenii lewicowej w otatnich latach. Gwoli historycznego przypomnienia, widoczne sa one nawet wsrod wczesnych socjalistow, w ruchu robotniczym XIX i XX wieku oraz u klasykow marksowskich (marksistowskich). Antysemityzm jest szczgeolnie widoczny w krajach Bloku Wschodniego po 45 roku, w kampaniach stalinowskich w procesach pokazowych w Czechoslowacji i ZSRR. Przy obecnej pseudodebacie o PRL mamy okazje zastanowic sie na ile i o ile prawicowe oraz lewicowe tendencje radykalne sa tozsame w tym aspekcie. Niewatpliwie laczylo je dazenie do kultu jednostki, laczyla je negacja pluralistycznych systemow demokratycznych, dogmatyzm, skrajne myslenie na zasadzie wrog-przyjaciel. Chetnie rzucane hasla; chciwi kapitalisci, zydowski kapitalizm podtrzymuja nute nieokreslonych sil, ukrytych w cieniu. Protokoly Medrcow Syjonu schowane na codzien gleboko w szufladach biurek, uzywane sa jako argument podczas krytyki Izraela, a sam Izrael uwazany jest w zaleznosci od politycznych potrzeb jako centrum syjonizmu po 45 roku. Antysyjonizm natomiast, jako “zamienny” argument przy sporach antysemickich jest ciagle aktualny wsrod skrajnej prawicy, radyklanej lewicy oraz wsrod islamistow. Ba, antysyjonimz i populizm odzyskuja wstep do salonu. Przedstawianie Palestynczykow jako ofiary oraz porownywanie akcji armii izraelskiej z czynami nazistow i czeste stawianie znaku rownosci miedzy Zydami na swiecie oraz Izraelczykami jest wyraznym antysemickim sygnalem. Binarnie przedstawiany obraz swiata; biedni i uciskani po jednej, natomiast imperialisci po drugiej stronie polityki jest typowa kalka ilustrujaca rowniez konflikt palestynski. Stanowisko prosyjonistyczne bylo w PRL, w przeciwienstwie do krajow zachodnich, stanowiskiem przemilczanym, a po 1967 roku regularnie zwalczanym. Nigdy nie bylo stanowiskiem oficjalnym. Gdy antysyjonizm wszedl do felietonowego salonu miedzy 70, a 80 rokiem w Europie, to w Polsce jest tematem w wyzwolonym juz salonie politycznym dopiero po 90 roku. Dochodzi do tego salonowy antyamerykanizm. Przypomina to manifestacje na zachodzie Europy podczas wojny libanskiej, manifestacje mialy miejsce przed synagogami, a nie przed ambasadami Izraela. Pisanie o Izraelczykach jako rasie nowch panow i o pogromach Palestynczykow oraz o lobby izraelskim w USA przypomina trockistowskie teorie o nierefomowalnosci panstwa syjonistycznego oraz wynikajaca stad koniecznosc jego zniszczenia. Syjonizm przedstawiany jest dzisiaj jako forma rasizmu. Chetnie pomijana jest rola Iranu w konflikcie palestynsko-izraelskim. Skutecznie wypychamy ze swiadomosci zagrozeniew Europie. Rzadko mowi sie o zwyklej wojnie, ktora ma miejsce w Izraelu. Organizacja Attac artykuluje swoj program uzywajac jezyka antysemickiego. W manifestacjach Attacu biora od czasu do czasu udzial nazisci i nikomu to nie przeszkadza. Aktywisci Attacu utozsamiaja swoja walke z neoliberalna globalizacja, z walka o prawo samostanowienia Palestynczykow. Lewicowe partie niepotrzebnie widza ruchy syjonistyczne jako konkurecje do socjalizmu. Prowadzi to bezposrednio do pozytywnego postrzegania islamizmu jako naczelnego wroga zachodniego imperializmu. Chodzi mianowicie o zrzucenie odpowiedzialnosci za przeszlosc, szkoda jednak, ze myslenie o odpowiedzialnosci za przyszlosc jest sladowe. Widze tu watki rownolegle w checi postrzegania PRLu przez lewicowcow w blogosferze. Przyszlosc bez koniecznosci rozliczenia sie z przeszloscia przy ciaglym szukaniu tematow zastepczych jest niemozliwa do zbudowania. Zastanawiam sie skad sie bierze akceptacja sadu lustracyjnego majacego dowiesc stan wskazujacy na bycie ofiara oraz calkowita negacja jednoczesnie kazdego osadu przeszlosci PRLu wlasnie z pozycji ofiar. Zapominamy przy tym, ze w wiekszosci bylismy ofiarami niezaleznie od tego, po ktorej stronie sie znajdowalismy. Samo twierdzenie braku przynaleznosci partyjnej nie uczyni zadnego z nas tzw. dobrym lewicowcem. Niedorzeczne byloby zrownanie skrajnej prawicy z lewica, dlatego tez poprzestalem na probie porownania, zaznaczam porownania niektorych watkow w obu politycznych nurtach.
    ET

  110. Pijanych biskupów, zwłaszcza gdy się kajają, uwielbiam wprost pasjami.
    „Nic co ludzkie nie jest mi obce”…
    Zastanawiam sie tylko, dlaczego miałby sobie nim (biskupem z Warszawy) głowę zawracać aż Benedykt16.
    Wydaje mi się, że szef Watykanu ma znacznie poważniejsze problemy na głowie. „Owieczki” mu się buntują, nawet w krajach ultrakatolickich, jak Polska, a i „pasterze” są niesubordynowani coraz częściej.

  111. Zmaganie sie z przeszloscia po 89 roku oraz kultura pamieci spolecznej

    Kazda nagla zmiana zmusza nas niejako do stawiania kwestii zwiazanych z pamiecia. Nie znaczy to jednak, ze nasze czesto krytyczne uwagi dotyczace przeszlosci utozsamiane sa z jej kwestionowaniem, a jej kwestionowanie z negacja etc.. Pozostaje wiec podjecie proby tworzenia kultury pamieci, kultury przypominania. Jakiekolwiek relatywizowanie zjawisk oraz faktow z przeszlosci, projektowanie ich na drugich lub co gorsze, w przyszlosc jest conajmniej mitogenne, nawet dla tych, kotrzy sie przed mitami przynajmniej werbalnie bronia. Tu rozumiem antyspiskowy tenor wpsisu Passenta. Rozliczenie sie z przeszloscia jest niezbedne, bo tylko w ten sposob mozemy budowac przyszlosc oraz porozumienie spoleczne na bazie solidarnosci. Zmagania sie z wlasna hostoria implikuja niejako koniecznosc zmagania sie ze soba samym. Prowadza jednak bardzo czesto do twierdzen subiektywnych. Niektorzy z nas zaslaniaja sie podjetymi probami w ramach instytucji panstwowych, spolecznych i to im zupelnie wystarczy. Drudzy z kolei nawoluja do dokonania proby analizy wlasnej, jeszcze inni pragna tabula rasa i nowego poczatku. Zadaje sobie wowczas pytanie, poczatku czego? Poczatku do czego? Nie sadze bowiem, ze ow poczatek umozliwi nam rowne szanse. Tylko spoleczne rozliczenie sie z przeszloscia oraz rozliczenie sie kazdego z nas osobno umozliwi nam zaistnienie w przyszlosci niezaleznie od obecnego miejsca zamieszkania. Waznym elementem kultury pamieci sa wystapienia politykow oraz historykow. Panstwowa kultura pamieci kostnieje dosc szybko, bo posluguje sie rytualami oraz pusta forma dwu kolorow. Jej przeciwnicy natomiast uciekaja do szarocienia, blednie sadzac, ze znajduja w nim adekwatne schronienie. Permanentne prezentowanie poczucia wstydu oraz winy za przeszlosc moze powodowac odruch odrzucenia. Trudne do zaakceptowania, lecz jakze niezbedne jest poczucie wspolodpowiedzialnosci (nie winy) za nasza wspolna przeszlosc (dotyczy to zarowno czasow wojny, jak rowniez nasze zmagania z narzucona rzeczywistoscia po wojnie). Odrzucamy zarowno role ofiar jak i katow. ET

  112. cd
    Najchetniej chielibysmy podazac ku nowemu w calkowitym zapomnieniu. W ten sposob spychamy jednak siebie do antymiejsc pozbawiajac sie jakichkolwiek atrybutow umozliwiajacych nam funkcjonowanie w przyszlosci. Wyszukiwanie kolorowych plam w przeszlosci niewiele pomoze, bo nie jestesmy w stanie unikac czasu przeszlego oraz rozbitej przestrzenii jednoczesnie. Prawicowcy posluguja sie w spoleczno-politycznej debacie nieustannie argumentem grubej kreski i postrzegaja ja jako katalizator spoleczny oraz argumentem maczugi jako przeszkody w postrzeganiu i kreowaniu przyszlosci. Lewicowcy natomiast chcieliby uchronic jak najwiecej atrybutow z przeszlosci oraz umozliwic ich funkcjonowanie obecnie. W ten sposob, zachowujac pamiec spoleczna z przeszlosci umozliwiaja sobie wlasny transfer do przyszlosci, przynajmniej im sie tak wydaje. Burzac mosty konstruuja intelektualny pomost ku przyszlosci, ktorej po prostu nie ma. Ulegaja zludzieniu, ze unikajac antyniejsc zachowaja swoja tozsamosc tu i teraz oraz w przyszlosci. Zapominaja jednak, ze w przeszlosci nie bylo miejsca na lewice, ktora nalezaloby dopiero stworzyc od podstaw. Mieszczanskie natomiast elementy w polityce PRLu byly niemozliwe do transplantacji w jakikolwiek inny (drugi) byt polityczny. Polityczna oraz obywatelska reedukacja odbierana jest negatywnie i asocjowana jako kara, a nie obowiazek. Poslugujemy sie przy tym, prostym archetypem ONI. Chetnie relatywizujemy nasza role jako wspoluczestnikow, niechetnie natomiast relatywizujemy nasza role, jako ofiary. Bycie ofiara nie uraga nam i w ten sposob godzimy sie na jakikolwiek handicap upiekszajacy nam zyciorys. Czesto tez do pozornej dobrowolnosci (wlasny wybor) naszej emigracji dorabiamy cala ideologie; w kraju nie bylo nam zle, nie bylismy biedni, bylismy dobrze wyksztalceni etc.. Kierowalismy sie jedynie checia przygody bez nacisku z zewnatrz. Znane jest tysiace sposobow podobnej argumentacji celem zachowania twarzy. Dorabiamy sobie jednak kolejna maske, zapominajac maski z czasow zaprzeszlych. Dlatego tez wyszukujemy bez jakiekgokolwiek oporu wewnetrzenego argumenty z niedalekiej przeszlosci koloryzujac zapamietane obrazy. Jako ze sa to obrazy czesto z dziecinstwa lub mlodosci (prawie zawsze asocjowane pozytywnie), to proces ten przebiega w miare latwo. Niestety nie zdajemy sobie sprawy z faktu, ze nasza psychika nie jest w stanie permanentnie rugowac z nieswiadomosci doznania negatywne. Dlatego „trzepiamy“ sie poszczegolnych przykladow pozytywnych i ograniczamy nasze zmagania z przeszloscia do kilku postaci (general, zacny profesor). Kierujemy sie przy tym lekiem przed utrata tozsamosci. Lekiem przed utrata odzyskanej z trudem suwerennosci. Gdy wiekszosc spoleczna uznaje zmiany po 89 roku jako zmiany niezbedne i pozytywne, to po dwudziestu latach nie cichna glosy relatywizujace te nasza przeszlosc (tu podejmujemy sie uogolnienia bez jakiegokolwiek ryzyka, wydawaloby sie). W ten sposob stapamy w miejscu zamiast wykorzystac szanse na dalsze zmiany prowadzace do emancypacji obywatelek i obywateli, w kraju i na emigracji. Owa postepujaca emancypacja drazni dzisiejsza „dierrière garde“, ktora w czasach zaprzeszlych zajmowala miejsca w pierwszym szeregu, ba uzurpowala sobie prawo do tytulu avant garde lub im sie tak przynajmniej wydawalo. W swoim rzekomym postepie znajdujemy bez skrupulow dyzurnych do bicia; dzisiaj sa nimi USA oraz Izrael, bo przeszlosc zmusza nas do skrzetnego skrywania naszych fobii, naszej ksenofobii. Dlatego lapiemy sie kazdego kola ratunkowego, co z kolei odsuwa od nas konieczna samokrytyke. Nie mamy przy tym zamiaru tworzyc memorialow kultury, chociaz pamietamy protagonistow przeszlosci czyniac z nich bohaterow (Stalin) i mordercow jednoczesnie. Podobna role odgrywa w procesie tworzenia kultury pamieci Jaruzelski. Fokusowanie krytyki czasow zaprzeszlych na pojedyncze osoby nie ma zadnego sensu, bo chodzi glownie o krytyke systemowa. Na rozliczenie pojedynczych osob jest juz niestety za pozno. Radykalne odciecie sie od przeszlosci nie pasuje kazdemu z nas, bo oznaczaloby dla niektorych niebezpieczenstwo suicydalnosci spolecznej. Zapominamy przy tym o wartosci nadrzednej, ktora jest wolnosc kazdego z nas. Jako, ze wolnosc wymaga niejako poczucia odpowiedzialnosci, niechetnie z niej korzystamy poddajac sie nostalgicznym nastrojom. To prowadzi nas na trop tematow drugorzednych i zastepczych, a proces oraz kulture pamieci redukujemy do kultury piknikowo-wspominkowej.

    ET

  113. Dziwie sie dlaczego niektorzy blogujacy nie sa w stanie uwierzyc w antyoportunistow faktycznie istniejacych i zyjacych w PRLu. Czlonkow partii bylo niewielu w stosunku do calej populacji i o tym nie nalezy zapominac, jak to czynia niektorzy nostalgicy w blogosferze, wlacznie z naczelnymi felietonistami starego porzadku . Dziwie sie dlaczego pseudolewica mowi o oddaniu, a nie o utracie wladzy przez owczesnych pryncypalow. Domniemam jednak, ze wynika to z owczesnej retoryki, otrzymali wladze z Moskwy i oddali ja, bo Moskwa przestala ich popierac. Tak prosta nie byla owa droga „odbierania“ wladzy. Przyczynili sie do jej odebrania w duzej mierze zachodnioniemieccy socjaldemokraci prowadzac polityke zmiekczania moskiewskiej hemisfery. Dziwie dlaczego postkomunistom przyczepia sie etykietki socjaldemokratow, dlaczego pseudolewicowcy kazda krytyke swojej pseudolewicowej postawy lub calkowitego braku wiarygodnosci (wierzyli w stary porzadek lub nie mieli godnosci) traktuja jako probe zwalczania lewicy jako takiej. Wiem jednak, ze gwarancja wiary w stary porzadek zostala jednostronnie zerwana na poczatku jego istnienia, po silowym zjednoczeniu sie socjalistow i „komunistow“. Zdaje sobie przy tym sprawe, ze oportunisci lub ich epigoni za wszelka cene probowac beda nadal, relatywizowac czasy zaprzeszle. Permanentni nostalgicy lub takich udajacy celem zdobycia paru glosow wyboczych wiecej w przyszlych wyborach, udaja lub w samozapatrzeniu staja sie rzekomymi „lewicowcami“ oraz podazaja wydrazonym przez rzekomych komunistow duktem do nikad. Przyszli z nikad i udaja sie w droge do nikad uzywajac kola ratunkowego pod nazwa lewicy. Nie maja oni zadnej szansy na odegranie jakiejkolwiek roli liderow nawet na prosceniu politycznym. Ubolewam nad tym, bo lewica jest konieczna w kazdym spoleczenstwie obywatelskim. Jest konieczna i ma miejsce nie tylko w opozycji. Wiekszosc z nas nalezy do grupy pracobiorcow i powinnismy sie zastanowic na naszym wspolnym losem oraz zajmowanym miejscu w socjalnej gospodarce rynkowej, dla ktorej nie ma obecnie alternatywy. Blogujacy natomiast udajac lewicowych protagonistow kategorycznie temu zaprzeczaja. Zaprzeczaja swoja postawa dzisiaj i w czasach zaprzeszlych. Nie potrafia sie oderwac od swoich idoli.
    ET

  114. cd
    Nie spieramy sie o programy i ich filozofie. Pozostajemy wiec i trwamy w tym pozornym sporze, z ktorego nic nie wynika, bo wynikac nie moze. Niektorzy po prostu nie chca lub nie sa w stanie uwierzyc, ze wiekszosc nie chciala miec nic wspolnego z poprzednim porzadkiem. Mimo ze byli mniejszoscia, imputuja nam swoja wiodaca role w przeszlosci. Gdy chodzi natomiast o przyszlosc, to zdaja sie na politykow UE. Samo czytanie oraz powtarzanie tresci kilku gazet codziennych, ciagle tych samych nic nie daje. Czytanie felietonu, ktory w Polsce przetrwal w formie sladowej poprawiloby nasza kondycje intelektualna, gdyby nie slady po przeszlosci przy braku sladow nowych. Pozostaja wiec filozofki i filozofowie. Blogosfera nas poniekad odrealnia a anonimowosc w blogosferze pozwala nam wprawdzie zachowac pozory wolnosci, ma ona jednak czesto funkcje rehabilitacyjno-terapeutyczna, bo wielu z nas wypelnia w ten sposob wolny czas. Zdaje sobie sprawe, ze nie kazdy jest lub stanie sie medrcem, mimo ze w blogosferze takie pozory sa zauwazalne. Jest w niej jednak miejsca na interakcje, czasem probuje takich zabiegow, czasem tworza sie tu aliancje, jest tez wiele miejsca na antypatie. Anonimowosc temu sprzyja, ruguje ona jednak resztki wiedzy, nawet wiedzy pozornej. Nie pomijalbym rowniez braku umiejetnosci. Kazdy chce sie jakos spelnic i dorywa sie doslownie do klawiatury sadzac, ze porywa sie „na pisanie“ lub co gorzej „na pisarzy“. Piszac o generowaniu wiedzy mam czesto na mysli nie przepisane lub wyczytane zdania z tych przyslowiowych dwu gazet codziennych, lecz tzw. zdrowy rozsadek. On czesto wystarczy. Wiedza jest niezbedna do zrozumienia niuansow, bez ktorego to zrozmienia mozna jednak zyc. Niezbedne do zycia jest wyczucie i szacunek dla pamieci spolecznej bez potrzeby zaslaniania sie szarocieniem. Niezbedne do zycia jest obcowanie ze sztuka, z muzyka etc.
    ET

  115. ET
    „Przywaliłeś ” trzy razy pod rząd baaardzo długie teksty, które – choć są interesujące – spora część blogowiczów po prostu przewinie.
    Moja dobra rada, ciotki z Warszawy – streszczaj się i odpowiadaj na konkretne pytania, jeśli ktoś Ci je zadaje. Odpowiedź świadczy o szacunku dla blogowicza, który wszedł z tobą w interakcję.
    Z czystej ciekawości (chyba niewielki to grzech) spytałam, czy „bałakałeś” w rodzinnym domu w Warszawie, zanim wyemigrowałeś, po lwowsku.
    Pozdrawiam

  116. ET
    Jeszcze jedna dobra rada od ciotki z Warszawy jako dziennikarki (w stanie spoczynku) – w długim tekście rób akapity! Im więcej, tym lepiej. Tekst dzięki temu staje się bardziej czytelny.

  117. ET, Cholernie nudne są te Twoje międlenia. Ograniczam się do przewijania, aczkolwiek niepotrzebnie pomiatasz w nich moim imieniem. Dla rozrywki przytaczam z blogu Hartmana wierszyk W. Borkowskiego.

    Przesyłam ofectrea piosenkę Janka Sokrates-ki , który padł :

    Było minęło , nie ma sprawy
    pieniądz jest silny , a ja słaby
    bank mi odebrał dom i kredyt
    wygnany z miasta jak król Edyp
    więc muszę wracać do Warszawy
    z pustą kieszenią i bez sławy

    jakby ktoś dawniej mi powiedział
    że ja zobaczę ten upadek
    choć żaden mur nigdzie nie runął
    a tylko giełda miała spadek
    że życie toczy się bezwładnie
    jakby się nic nie wydarzyło
    tylko ja znowu nie mam domu
    i trochę zdrowia mi ubyło

    a w Polsce chochoł tańczy rege
    już nic nie mają tam na własność
    co było polskie to sprzedali
    i znowu są na cudzej łasce
    paru frajerów uwłaszczyli
    a reszta robi za najmitów
    zostali boso i bez ostróg
    w tym kraju neoniewolników

    wracam do kraju co oddano
    pod finansową okupację
    będę matrixem emigranta
    i bezrobotne miał wakacje
    gdzie banki mają dziwne nazwy
    i są własnością tych bankierów
    którzy mój dom już raz zabrali
    gdy pracowałem na rentierów

  118. @Jasny Gwint, 17:46 –> A jednak Pan Go przegląda!
    Ja przewijam, od czasu Pary „winien-ma”.
    On (Oni) ETYKIETUJE/Ją Ludzi. Tak jak hitlerowcy numerowali w Oświęcimiu i innych obozach zagłady.
    Etykietowanie jest formą upodlania i prowadzi do zagłady …

  119. No wlaśnie. @Et jakbyś się streszczał, to ktoś by Twój tekst przeczytał, a tak jesteś jedynym, samotnym czytelnikiem własnych mysli. To trochę tak, jak picie wódki do lustra

  120. ET 13:57 (niby Winien a Ma coraz więcej do napisania – ciekawe jak to robi?)

    ET się w-spisał jak na spisie powszechnym. W porównaniu do obszernego, odcinkowego w-spisu ET mój wpis z 9:42 wyglądać może dla ET na malućki w-spisek.

  121. Szostkiewicz pisze w POLITYCE;
    Bp Piotr Jarecki pijany w sztok wylądował na drzewie w Warszawie. Bogu dzięki, że kogoś przy tym nie zabił lub nie zranił, na przykład dziecka. Dla biskupa nie ma usprawiedliwienia podwójnie. Jako dla kierowcy i jako dla ,,pasterza’’.

    Więcej pod adresem http://www.polityka.pl/kraj/opinie/1531681,1,bp-jarecki-po-alkoholu-spowodowal-wypadek.read#ixzz2A9UxMSCZ

  122. mag
    „Zastanawiam się tylko, dlaczego miałby sobie nim (biskupem z Warszawy) głowę zawracać aż Benedykt”.

    Z tego powodu, że biskupi są duchownymi o najwyższych święceniach w Kościele, a sakrę biskupią otrzymali od papieża. Pierwszych biskupów wybierali apostołowie. Papież to tylko i aż biskup Rzymu.

  123. Orteq
    23 października o godz. 10:41
    TJ (23:21)
    „Skąd wybuchy? Kadłub samolotu wybuchł sam z siebie? Naukowcy odpowiadają – jeszcze nie wiemy.”
    TeJotku! Widze, ze jednak nie ogladales Konferencji Smolenskiej na zywo.”

    Do wczoraj (do konferencji smoleńskiej) obowiązywała w gremiach naukowych propisowych oficjalna wersja z raportu Maciereicza – dwa wybuchy (co najmniej) – jeden na skrzydle, drugi (i następne) w kadłubie.
    Trzymałem się jej konsekwentnie. Po konferencji mam mętlik w głowie, tyle tam było nowości, uaktualnień, modyfdikacji, że z trudem się załapuję na aktualne trendy w sprawie smoleńskego zamachu.

    Jeśli chodzi o wybuch oparów paliwa, to nie powinien pozostawić skutków w postaci ładnie oberwanego skrzydła, tylko rozp…dzielić , poszarpać strukturę skrzydła, reszta (urwanie) mogła się dokonać w locie), ponieważ nie byłby to wybuch punktowy, jak się wyraził profesor uczestnik tej konferencji, tylko objętościowy.

    Tenże profesor poddał pod rozwagę śwata nauki hipotezę o wielopunktowym wybuchu, być moźe całej serii wybuchów, jak to mówi Szuladziński – skoordynowanych.

    Trudno dociec, co to jest wielopunktowy wybuch? Jednocześnie zdetonowane materiały wybuchowe w wielu punktach, czy seria wybuchów następujących po sobie?

    Dowodem na wybuchy, były dwa fragmenty samolotu, o których profesor orzekł – jeden z nich był odkształcony przez wybuch na pewno, a drugi miał kontakt z materiałem wybuchowym, bo był osmalony.

    To są jak na razie jedyne materialne dowody na „wielopunktową eksplozję” w samolocie.

    Najpiękniej i najzwięźlej o przyczynach katastrofy napisano na witrynie radiomaryja.pl, cytat:

    „Prof. Jan Obrębski z Politechniki Warszawskiej w przedstawionym referacie na podstawie opisu sposobu zniszczenia jednego z fragmentów Tu-154 M wykazał, że istniał czynnik, który rozerwał samolot od wewnątrz.”

    Po prostu czynnik.
    Kto studiował zalecenia Lenina, może próbować dochodzić od ogółu do szczegółu. Z pewnością jest to wystarczająca informacja. Wiemy niemal wszystko, pozostały tylko drobne szczegóły uściślające opis katastrofy.

    Podobnie klarowne orzeczenie o locie głosił do niedawna Macierewicz – samolot został w czasie podejścia próbnego „obezwładniony”.
    Jeśli kto ma czas i ochotę, to dojdzie – od ogółu do szczegółu.

    Dalej – przykład jasnego i zdecydowanego opisu elementu kadłuba zbadanego przez prof. Obrębskiego (specjalisty w dziedzinie inżynierii lądowej), twórcy hipotezy wielopunktowego wybuchu:

    ”Z całą pewnością element, który oglądałem był eksplodowany, nie implodowany. Nie ma żadnej wątpliwości, wszędzie są rozstępy, wszędzie są ubytki tej, jak to nazwałem, powłoki namalarsko – ochronnej. To jest warstwa jakiegoś metalu nanoszona, coś a`la cynkowanie. Wczoraj na Sali byli lotnicy. Był pan prof. Olejnik, dziekan wydziału, kiedyś uzbrojenia i lotnictwa. Nie był uprzejmy, ani słowem zaprzeczyć temu, co powiedziałem. W takim razie odpowiadam jeszcze raz, to była eksplozja, a nie implozja – powiedział Jan Obrębski.”

    Jaki piękny dowód nie wprost. Ponieważ element nie był implodowany, więc był eksplodowany. I ta „warstwa namalarsko-ochronna, coś a la cynkowanie” – jakże naukowa terminologia, ściśle zdefiniowane, jednoznaczne objawy wybuchu – rozstępy. Teoria nie do obalenia.

    Czy to jest wypowiedź profesora wyższej uczelni TECHNICZNEJ? Czy może ktoś sfałszował jego wypowiedź w jakimś sobie znanych celu? Tyle nieścisłości i dowolności w wywodzie powziętym w bardzo ważnej sprawie, po wykonanych wnikliwych, bardzo ważnych badań, na bardzo ważnej konferencji? Czy eksplozję można uzasadnić brakiem implozji?
    Pzdr, TJ

  124. mag 17.11
    Kiedy w minionych latach czasami przekomarzałem sie z ET, Winien i Ma, wydawało mi sie że jest erudytą, inteligentem i ma coś do powiedzenia.
    Obecnie przekonałem sie ze jest straszliwym, nadętym megalomanem, który ma poczucie misji i jest tez potwornym nudziarzem, wiec go wyłacznie przewijam.
    A ty dostrzegasz w nim partnera intelektualnego i dajesz mu dobre rady ?
    To chyba kpiny, nieprawdaż ?

  125. kadett (11:04)

    „ostatnimi czasy nie najlepiej z W. Posępnym”

    Moglbym sie z tym zgodzic (albo – nie) jakbys zechcial uprzejmie po nazwisku po czlowieku sie przejechac. A najlepiej, po obu nazwiskach. Wedle swojego pierwowzoru, R. G(nidy), moglbys to uczynic. Pierwowzor z przed 44 lat sie datuje

  126. Niesiołowski – skądinąd, trochę kontrowersyjny, po części oszołom – właśnie powiedział w TV, że Macierewiczem i całym jego zespołem powinni zająć się psychiatrzy. Trudno się z nim nie zgodzić. Od siebie bym dodał, że nie tylko wymienieni powinni pomyśleć o jakiejś terapii. Ciągłe myślenie o czymś, może doprowadzić do defektu mózgu jak to ma miejsce np. w przypadku pewnego trolla na „S”, który obojętnie o czym zacznie skończy zawsze na wymienieniu pewnych nazwisk, które są dla niego uosobieniem całego zła jakie miało miejsce w PRL-u. To się nazywa opętaniem i jeśli ktoś nie wierzy w psychiatrię to może wezwać egzorcystę. Będzie na czasie.

  127. TJ 22.10
    TJ bohatersko, własną piersią karmi blogowe trolle, które donoszą nam że na najważniejszym polskim Uniwerytecie zebrali sie najsłynniejsi na swiecie polscy profesorowie oraz Małgorzata Wassermann. Medrcy ci wpadłi własnie na pomysł że w Tupolewie miało miejsce kilkaset roznych wybuchów, ale nadal nie wiedzą kto je odpalił i po co.Udało im się takze ustalic ze ZADNEJ MGŁY w Smolensku nie było,generał Błasik był trzeźwy i siedział na samym końcu samolotu, a w kontroli lotów działał ILS wersji 3.0.

    A przecież juz Bismarck powiedział „acht und achtzig profesoren, vaterland du bist verloren !

  128. jasny gwincie,

    Cytujesz wierszyk pana Borkowskiego, ale gdybyś tak więcej więcej światła na ukryte subtelności puścił?

    Zakładam, że w młodości obce nazwy lepiej tolerowałes, pałaszowałeś Wedla, popijałeś na zebraniach Sołniecznyj Bierieg lub Kurwazje. Na paluszkach sie wspinałeś do okienka Pewexu zerkając na rifle, dunhille, oldszpaisy itp. zagranicznie brzmiące świństwa. Marszałka nawet z importu miałes, skąd ci nagle ta odmiana przyszła?

    Pan Borkowski jest z pewnością bardzo wrazliwym człowiekiem, fakt ten nie zwalnia go jednakże z odpowiedzialności za szerzenie narodowej histerii. Parę dni temu przeczytałem jego link w którym rozgłasza fałszywe, spiskowe żale, dlaczego finasowanie Dreamliners dla LOTu aranżuje Ex Im Bank a nie rodzimy polski bank.

    Bez względu na to, co WB robi zawodowo, takiej piramidalnej bzdury nie wolno publikować, a jeżeli już sie stało, to należy sprostowac i przeprosić. Przed napisaniem, należało przeczytać, że Ex Im nie jest klasycznym bankiem ale agencją kredytowa rządu USA powołaną do gwarancji pożyczek dla firm ryzykujacych wymiane handlową z chwiejnymi kontrahentami. W przypadku LOTu była to jedyna opcja gdyz prywatna gwarancja ze strony polskiej dla Boeinga miała wartość zera. Gwincie nam potrzeba czytac i jeszcze raz czytać, a na poezję czas przyjdzie póżniej.

  129. Szanowny TJ!
    Podziwiam Twoje zaangażowanie dydaktyczne i Twoje próby dokształcenia panów Mauro Rossi, kadetta, Non Possumusa i innych zwolenników teorii wybuchowo-zamachowej w wyjaśnieniu przyczyn katastrofy smoleńskiej. Twój trud jest daremny, tak jak daremne są próby udowodnienia, że wybuch był jej przyczynę, a był spowodowany perfidnym zamachem.
    Epatowanie się „zamachowców” liczbą aż 100 naukowców (a może będzie ich więcej), wyklucza możliwość racjonalnego myślenia. Czy ktoś zainteresował się tym, czy któryś z tych naukowców był kiedykolwiek na miejscu katastrofy samolotu pasażerskiego o podobnych osiągach jak TU154M?
    Oni nie rozumieją, że załoga samolotu PL101 po otrzymaniu informacji od Białorusinów o pogodzie w Smoleńsku i potwierdzeniu jej przez rosyjską służbę ruchu lotniczego nie powinna zbliżać się do tego lotniska, a po zebraniu informacji o warunkach na dogodnych lotniskach alternatywnych skierować samolot, na takie lotnisko, na którym lądowanie byłoby bezpieczne. A już próbne podejście w istniejącej pogodzie było nie tylko naruszeniem przepisów operacyjnych, obowiązujących załogę, ale brakiem elementarnego rozsądku i elementarnej troski o bezpieczeństwo lotu.
    W każdym środowisku zawodowym znajdą się ludzie, którzy czując się niedowartościowani, gotowi są wykorzystać każdą okazję do wyróżnienie się spośród ogółu. Stąd tworzenie owych teorii wybuchowych, rozpadania się samolotu w powietrzu na drobne kawałki (a oprócz drobnych były przecież i duże) i szatkowania zwłok. To nieważne, że podobne skutki wystąpiły w innych katastrofach samolotów pasażerskich, nie tylko polskich. Trzeba koniecznie tworzyć teorie na użytek polityków, bo może będą jakieś konfitury a może zaszczyty.
    Stare polskie przysłowie głosi: nie sądź innych według siebie. Może więc ci wszyscy zwolennicy teorii zamachu zastanowili się, czy gdyby byli w Polsce przy władzy, to zorganizowaliby zamach na samolot prezydenta Rosji, przybywającego do Polski bez zaproszenia polskiego prezydenta.
    Pozdrawiam.

  130. Na blogu ani słowa o Isi, która sprawiła na mnie wrażenie jakby nauki tenisa pobiera w Sopocie, a nie w Krakowie (i to jeszcze u ojca).
    Twierdzenie to pakuję na stronę Gospodarza z całym tupetem (mimo spóźnionego wejścia na wizję transmisji ze Stambułu). Było już po pierwszym secie, gdy włączyłem telewizor. Wnoskując z przebiegu drugiego seta, pierwszy set był zapewne rozdeptywaniem słowackiej baletnicy w dusznościach tureckiej hali).
    Na stronie kortu, gdzie powinna być Isia, zobaczyłem świetnie poruszającą się zawodniczkę, która podczas zbliżenia wyglądała na solidnie odchudzoną i, przede wszystkim, myślącą.
    Ta słowacka gwiazda jednego sezonu, praktycznie nie istniała jako licząca się przeciwniczka. Wręćz żałość ogarniała, jak ubiegłoroczna zwyciężczyni Wembledonu
    i turnieju Masters bezskutecznie, ale i bez wdzięku poruszała się bezradnie po korcie.
    Pomyślałem sobie, że szykuje się bardzo pozytywna niespodzianką, która może ocieplić wizerunek nie tylko Prezesa, ale i samego Tuska, któremu jednak bardzo brakuje ciepła i zrozumienia.
    Gdy jednak zobaczyłem Szarapową, to przypomniał mi się rozmach radzieckiej machiny wojennej. Isia może zostać zmieciona, gdy pójdzie na wściekła wymianę z rozszalałą Rosjanką.
    Wierzę jednak, że ma szansę, nawet na wygranie turnieju, i to znacznie większą niż w poprzednich turniejach (Wemblendon i, wcześniej, Stambuł).
    Jednak z kobietami jest tak jak z ET. Są bardzo nierówne, a w dołek intelektualny i fizyczny mogą wpaść z dnia na dzień, po czym wybuchają fajerwerkami, jak nasz kolega w swoich ostatnich wpisach, czy fascynacja tenisowa Waldemara, chimeryczna dama niemieckich kortów, Georges.

  131. TJ

    „Są tylko dwie teorie na temat katastrofy smoleńskiej – ta oparta na faktach ….”.

    Pisząc to zdefiniował się Pan jako człowiek wierzący, ale przecież nie w fakty, tylko w komisję Millera.

    Komisja Millera błędnie i bez żadnych dowodów uznała brzozę za winną katastrofy. Na jakiej podstawie, przecież po raz pierwszy dokonano oględzin mikrośladów na słynnej brzozie w październiku 2012? Dziś wiemy, że jest to niemożliwe, aby samolot straci skrzydło w wyniku uderzenia w brzozę, przeczy temu fizyka. W świetle raportu Millera nadal więc nie wiadomo, co było przyczyną katastrofy. Są natomiast bardzo prawdopodobne hipotezy, powstałe na gruncie błędów komisji Millera.

    „Przymiotnik „zamachowa” wyklucza dyskusję naukową, implikuje zamach, czyli spisek”.

    Cały problem polega na tym, że ludzie myślą mało elastycznie. Wydaje im się że metoda, którą zastosował prof. W. Binienda (metoda elementów skończonych – MES) ma luźny związek z rzeczywistością lub jest niewiarygodna. A z pewnością jest niecodzienna, może bledna?

    Posłużę się przykładem z badania chemicznego transferu pamięci. Ponad pól wieku temu starano się udowodnić, że jest to możliwe, biorąc za punkt wyjścia „tresowanie” pewnych wodnych robaczków poprzez poddawanie ich świetlnym i elektrycznym impulsom. Mimo całej staranności prac badawczych inni uczeni natychmiast podważali każdy szczegół doświadczenia i w końcu uznali je za absolutnie niewiarygodne. Dwaj inni badacze poszli po rozum do głowy i zastosowali podobne techniki, ale zamiast robaczków wodnych użyli myszy i szczurów. Już Pan się domyśla co było dalej, ich wyniki bez zbędnej ceregieli i pytań przyjęto jako w pełni wiarygodny sukces nauki, ponieważ myszy i szczury są tradycyjnymi zwierzętami laboratoryjnymi. Dziś nazwalibyśmy to myśleniem schematycznym.

    „Skąd wybuchy? Kadłub samolotu wybuchł sam z siebie? Naukowcy odpowiadają – jeszcze nie wiemy. Czyż nie jest to odpowiedź polityczna”?

    No przecież nie powiedzą, że to Pan podłożył. Nie tylko dlatego, że to nieprawda. Najpierw trzeba hipotezę zweryfikować, a do tego przydałby się wrak, najlepiej nieumyty, a później niech się tym zajmie śledztwo.

  132. TJ
    „Do wczoraj (do konferencji smoleńskiej) obowiązywała w gremiach naukowych (…) dwa wybuchy (co najmniej) – jeden na skrzydle, drugi (i następne) w kadłubie. Trzymałem się jej konsekwentnie. Po konferencji mam mętlik w głowie …”.

    Narzekał Pan na niski stopień naukowości konferencji – jedna teza, z góry przyjęta. Teraz narzeka Pan, że pomysłów było zbyt wiele i „ma Pan mętlik w głowie”. Wydaje się, że narzeka Pan z zasady, a nie z powodu.

    Jako odtrutkę proponuję powtórną lekturę Raport KBWLLP, ale uwaga, może Pan przeżyć szok. Na tle konferencji raport pana Millera w 90 proc. wydaje się o niczym.

  133. absolwent
    „Brednie Mauro Rossiego, który nadal głosi że Binienda, Szuladzinski, Nowaczyk i Rogalski posiedli umiejstnośc wsteczną oczyszczania lotniska w Smolensku z jakiejkolwiek mgły, a ponadto ponad wszelką watpliwośc wykryli ładunki, które Tusk podłozył z TUpolewie”.

    Przede wszystkim mam zwyczaj nie obrażać rozmówców i liczę na wzajemność. Nie da się rozmawiać krzykiem używając inwektyw. Jeśli się nie chce lub nie może rozmawiać merytorycznie można posłużyć się ironią. I to jest moja rada dla Pana. Ironia to broń subtelna i w użyciu trudna, ale groźna. Proszę jeszcze raz przeczytać swój fragment i na przyszłość pisać jak inteligent. Da Pan radę.

  134. telegraphic observer
    „rano kawka, wieczorem Lech” – haha, znam tę reklamę. Z opowiadań.

    Zbyt łatwo dopada Pana przekleństwo skojarzeń, próbuje Pan z tym walczyć?
    Piszę przekleństwo, bo ta reklama należy do dziejów knajactwa polskiego, a Pan ma pewnie wyższe aspiracje.

  135. TJ

    „Badania takie nie pozwalają zobaczyć ani atomów, ani stwierdzić ich przesunięcia”.

    Szanowny Panie, proszę raz jeszcze przeczytać poniższy fragment z którym Pan polemizuje. Czy widzi Pan tam moje uwagi o oglądaniu atomów? Wydaje mi się, że nie. Ale proszę sprawdzić.

    „Fala uderzeniowa np. rozciąga struktury metalu, a to da się stwierdzić podczas badań. To oczywiste, że przejście fali uderzeniowej, która przecież rozchodzi się z szybkością naddźwiękową, przez ciało stałe powoduje zmiany w stanie fizycznym materiału, w skrajnych przypadkach może nawet spowodować przesunięcia atomów, zmiany poziomów energetycznych elektronów, lub nawet zmienić bilans energii wewnętrznej”.

  136. TJ
    „Trudno dociec, co to jest wielopunktowy wybuch”?

    Kiedy wyburza się budynek zakłada się ładunki w wielu punktach. One mogą być nieduże, ale odpalone w odpowiednich sekwencjach swoje zrobią.

  137. No widzisz absolwencie do czego to doszło, trolle uczą teraz subtelności ironii. Ale ci Mauro Rossi przytarł nosa

  138. Sprawiający wrażenie osoby zrównoważonej i odzielającej smaczne i niesmaczne bajki od faktów Mauro Rossi 24 października o godz. 0:38
    rozprawia się z knajactwem tak:
    —-
    telegraphic observer
    „rano kawka, wieczorem Lech” – haha, znam tę reklamę. Z opowiadań.

    Zbyt łatwo dopada Pana przekleństwo skojarzeń, próbuje Pan z tym walczyć?
    Piszę przekleństwo, bo ta reklama należy do dziejów knajactwa polskiego, a Pan ma pewnie wyższe aspiracje.
    —-

    Zwracałem uwage @TO na jego językowe niedbałości.
    Duet kawki i Lecha został przeze mnie wymyślony na wzór ptaka kawki oraz ssaka żubra prezentowanych w lesie przed pokazaniem butelki piwa Żubr.

    Kontekst mego komentarza nawiązywał do wielkiej rozmiarowo reklamy ze zwrotem „zimny Lech” zaprezentowanej w pobliżu Wawelu niedługo po złożeniu Marii Kaczyńskiej i Lecha Kaczyńskiego w krypcie katedry wawelskiej. Mój żart, opisywał także dość powszechny obyczaj z czasów po objęciu przez Lecha Kaczyńskiego urzędu prezydenta RP. Swobodni językowo piwosze prosili o głupola i dostawali butelkę piwa Lech.

    Nie wiem czy istnieje reklama z duetem kawka i Lech. Ja takiej nie widziałem. Jest ona dla mnie(!) owocem mojej knajackiej wyobraźni.
    Obaj wzmiankowani panowie używają zaimka wskazującego „ta” bez odniesienia się do rzeczywistego filmowego tworu na potrzeby reklamy, oraz do mojego przeniesienia pomysłu na filmową scenkę do politycznego żartu. Tak! Różnimy się poczuciem humoru: ja i Mario Rossi.

    Pan, Panie Mauro Rossi i pańska formacja językowa i polityczna zostaniecie tabloidalną opowiastką dla następnych pokoleń.
    Nieśmieszną i dziwną jak spadające samoloty.

    Rzeczywiście zacytowany prawdoid Mauro Rossiego ma więcej wspólnego z Faktem, niż z wyższymi aspiracjami.

    Ledwie wzrokiem liznąłem komentarze Mauro Rossiego ukazujące się na platformie e-Polityki. Otóż z całą swobodą językową stwierdzam, że wraz całą magmową masą knajactwa i mało ambitnych obywateli Rzeczpospolitej Polskiej będę walczył aby tacy wykwintnisie językowi i myślowi jak Mauro Rossi nigdy nie osiągnęli decydującgo wpływu na tok spraw w Polsce.

    Spadanie samolotów nie jest wytworem kreatywnego pracownika agencji reklamowej. A ubierany w białe rękawiczki bandytyzm prawdoidztwa wprowadzany do publicznego dyskursu skłania mnie do powtórzenia chamskiej reakcji: „Spieprzaj dziadu!”

  139. Dwie rocznice dzisiaj:
    __________________________
    BOLSZOWO OKTJABRJA 1917 (wedlug starego stylu)
    i powstania ONZ
    ———– same klopoty a i nie za duzo pozytku

  140. duende, 23.08. To jest wiersz kabaretowy ale zawiera głęboką i ponurą prawdę. Lepsze to niż onanizm Ludu Smoleńskiego.
    Słabiutkie te Twoje wspomnienia z dawnych czasów. Warto było uzupełnić choćby o papier w rolkach. Zamiast na palcach do Peweksu można było wspinać się po dobre książki, dobry teatr lub muzyką. Nie mówiąc już o karierach zawodowych. Chyba przespałeś, bumelowałeś lub walczyłeś w opozycji nazwanej teraz szyderczo demokratyczną. Tam dopiero pijano Kurwazje lub Ararart. Dobry gruziński koniak.

  141. „Ostatnimi czasy nie najlepiej z W. Posępnym” i coraz gorzej z Orteqiem. Już lepiej jak sam ze sobą wiedzie dysputy (niekończace się monologi) u W. Posępnego. Wtedy nie może się samooskarżać o powinowactwa z R. G., A.C., B.D, K.H., J.L., B.B., C2H5OH i E=mc2

    PS
    Tu nie wypada kpiarsko i po nazwiskach o przyjaciołach i znajomych królika, bo Gospodarz od razu nerwowo reaguje, na dywanik wzywa i ma pretensje o brak uniżoności salonowej. Taka etykieta dworska. Orteq raczej na dworzanina nie wygląda, język miewa szorstki i furmański, więc uszy mu nie uschną, jak usłyszy ode mnie – F.O.!!!

  142. absolwent
    23 października o godz. 22:53 pisze, ze zatrzymal sie w epoce Bismarcka….

    ET

  143. do mag
    23 października o godz. 17:11
    Odpowiadam z opoznieniem. Balakalem niewiele, bo bylem najmlodszy w rodzinie i niejako od poczatku „wykorzeniony”. Polecam lekture A. France’a. O akapitach pisal mi juz Staruszek, lecz moja „opornosc” jest silniejsza od niektorych topornych, chociaz Topora lubie. Nie dorastalem w Warszawie, lecz w malym miasteczku na poludniu Polski (na tzw. Ziemiach Odzyskanych). Przez Wwe jednak wybylem Ilem 18, ktorym wyladowalem na Le Bourget. Mile przyjalem wiadomosc, ze bylas dziennikarka, chociaz lat PRLowskich nie zazdroszcze.
    Z powazaniem.
    ET

  144. do Ted
    23 października o godz. 14:03
    Faktycznie zapomnialem…Falicz dokladnie wie o co chodzi, lecz z uporem udaje „robotnika” na trzecim semestrze Uniwersytetu Ludowego. Ja niestety robie za „sprzataczke” celem dobudzenia sie Lizakowych Ludzi z Jasnymi oraz Ciemnymi Gwintami. Wiem, ze teraz zglosi sie Absolwent…
    Z powazaniem.
    ET

  145. Od czasow Magellana wiemy, ze zyjemy na globie (nie utozsamialbym jednak dziury z kula, chociaz obie moga byc okragle). Dlatego tez korzystajac z kolejnych zdobyczy, kolejnych odkrywcow z wieksza lub mniejsza ochota podskakujemy sobie w blogosferze, wypisujac wieksze lub mniejsze nonsensy. W ten sposob redukujamy nasza przestrzen percepcyjna do lokalnego kwadratu targowiska. Nadaje to poniekad naszym wpisom cechy folklorystycznego szarocienia. Chetnie twierdzimy, ze chodzi tu (nam) o targowisko mysli. Bylby to zacny cel, godny wpisow wspolblogujacych.

    Niestety mamy tu czesto, bardzo czesto z targowiskiem bezmyslnosci. Redukujemy swoje postrzeganie bowiem do kilku osob, czy incydentwow z przestrzenii politycznej, ograniczajac siebie i nasza rzeczywistosc do tych kilku, ciagle wymienianych postaci, czy rzeczy od rzeczy (uklon do Kadetta). Rzadko natomiast pojawiaja sie wpisy o programach, celach politycznych lub spolecznych.

    Prawie nigdy nie pojawiaja sie wpisy o mozliwosciach oraz srodkach niezbednych do ewentulanego osiagniecia owych celow. Blogujacy sadza w regularnych odstepach, ze samo uzurpowanie sobie prawa do wylacznosci bycia lewicowcem lub polityczno-ekonomicznym fachowcem po prawej stronie zupelnie wystarczy do adekwatnego opisu tejze rzeczywistosci. Nie widza natomiast postepujacego odstepu miedzy swoim postrzeganiem swiata, a samym nowoczesnym swiatem.

    Niestety musze stwierdzic, ze przeciwnie do oczekiwan piszacych, zatrzymujemy sie w miejscu i „dreptamy“ z wielka ochota w swiecie politycznych plotek. Nie byloby w tym nic niedorzecznego, gdyby niektorzy cierpliwie i pracowicie piszacy nie traktowali tego swojego pisania zbyt powazanie oraz nie utozsamiali go z powolaniem dziennikarskim lub powolaniem sie na sily wyzsze jak to czynilo sladowe juz Lizakowe Towarzystwo Wzajemnej Adoracji.

    Wracajac jednak do naszych baranow i problemu kuli, to mozliwosci i ograniczenia wynikajace z globalizacji przestrzenii kieruja nas bezposrednio do zajmowania sie swiatem wewnetrznym, zewnetrzny jest dla nas bowiem niezrozumialy, zbyt skomplikowany. Konsumujemy wiec codzienna prase, pracowicie przypominamy sobie prace sredniowiecznych klerkow i solennie przyprawiamy nasze wpisy atrybutami, ktore nam sie udalo w danej chwili wylowic na wspomnianym targowisku „mysli“ (przypomina mi sie SJL), nadajac im posmak przewaznie anty.

    Nie udalo mi sie w ciagu kilku lat zauwazyc postawy pro. Idac duktem anty podazamy, ograniczeni w czasie i przestrzenii ku niedokladnie okreslonemu celowi, czesto uderzajac glowa w sciane Mainstream. Przestajemy po prostu odrozniac atrybuty tego, co jest wokol nas od tego, co jest w nas. Zatracamy kompetencje widzenia tego, co jest nasze. Nie znoszac obcych, powolujemy sie jednak na obce autorytety.

    cdn
    ET

  146. cd
    Gubimy sie w opisywaniu architektury nowego swiata nie tylko podczas ostatnich dwadziestu lat. Z owym problemem konfrontowani jestesmy od podrozy Magellana. Zniecierpliwieni probujemy otrzasnac sie “z myslenia figuratywnego” przy czym jednoczesnie wykluczamy myslenie globalne. Poruszamy sie permanentnie na osi MY vs ONI . Masowa wyobraznia w globalnym swiecie daje nam zludzenie rownosci, co prawie zawsze imputuje koniecznosc mozliwie sprawiedliwego podzialu dobr w kolorowym kulistym swiecie wirtualnym.

    Problem zaczyna sie wtedy, gdy zewnetrzny swiat ograniczony jest li tylko fo gamy kolorow, podczas gdy wewnatrz brakuje srodkow na przejscie do dialektyki podmiotu. MY natomiast pozostajemy nietykalni, to swiat wokol nas powinienen sie zmieniac. Jednoczesnie nie zdajemy sobie sprawy z faktu, ze nie tylko natura plata nam figle (nalezaloby jednak potrafic zauwazyc roznice miedzy pogoda, a klimatem), lecz rowniez otaczajace nas obiekty nabieraja cech podmiotowych.

    W ten sosob pozbawieni wiary w tzw. sile wyzsza stajemy sie coraz bardziej samotni i agresywni wobec wszystkiego, co nam sie wydaje inne, obce. Nie zdajemy sobie sprawy z zagrozenia, ktore niesie ciagle dazenie do wlasnego upodmiotowiania sie, ktore z kolei spycha drugich do roli li tylko przedmiotu. Jednoczesnie teskinmy ciagle za niezbednym regulowaniem naszej rzeczywistosci. Jedynie kierujac sie wlasnymi (przez nas samych stworzonymi) dogmatami jestesmy w stanie zaakceptowac czasy nowe. Niestety nieumiejetnosc akceptacji siebie niesie za soba nieumiejetnosc akceptacji drugich, co nas wszystkich spycha do miejsca w trzecim szeregu w tym kulistym nowym swiecie

    Stajemy sie o prostu irracjonalni w postrzeganiu siebie i otaczajacej nas rzeczywistosci. Zadowalamy sie poniekad atrapami, cyzelujemy nowe bozki lub polerujemy te juz istniejace. Tego rodzaju narracja opisujaca nasz swiat prowadzi nas bezposrednio do ukladu zakmnietego, stajemy sie autystami. Obecnosc w blogosferze rzuca na nas jedynie cien, co przeslania nam kryzys wewnetrzny. Zamrozonym marksistom nieodrozniajacych tego, co marksowskie od tego, co marksistowskie nie wystarczy humanistyczny moralizm, humanitaryzm, rozum. Zniewoleni teologicznie, czcza slowo pisane oraz powoluja sie ze zmiennym upodobaniem na wyczytane i z trudem zrozumiane argumenty felietonistow.

    W ten sposob poruszamy sie miedzy megalomanami i megalopatami. Posiadanie umiejetnosci samodzielnego myslenia jest niezrozumialym dla wiekszosci dobrem. Dobrem trudnym do zaakceptowania. Miesza nam sie bowiem kulisty swiat judeochrzescijanski z lacinskochrzescijanskim oraz dyskowym, pozornie plaskim swiatem starogreckim. Swiat trzeci i czwarty ida w zapomnienie.
    ET

  147. O godzinie 0.05 pisałem z satysfakcją o wyraźnym zwycięstwie Radwańskiej, która pokonała ‚słowacką’ gwiazdę, Kvitową.
    Pokornie z tego powodu walę się w pierś.
    Pewnie zasugerowałem się zaproszeniem naszej gwiazdy narciarskiej, Kowalczyk do biegania w ośrodkach sportowych Słowacji, w ktorych formę zwykła szlifować Czeszka Kvitowa.

  148. Mag zur Liebe……., czyli dywagacje miedzy Dana, a Szatanem….kolejna wiec deska…

    Fatum i rzeczywistosc.
    We wspolczesnym swiecie mediow, w ktorym dominuja obrazy, czesto tworzace imanentna, autonomiczna sile mozemy tylko pozornie lub w ograniczony sposob poruszac sie w realnych obszarach. Swiat medialny dostarcza nam bowiem mnogie obrazy, ktore z kolei redukuja nasza zdolnosc do ich wewnetrzenego tworzenia. Obrazy z zewnatrz traktujemy po niejakim czasie jako wlasne, mimo ze sa one czescia swiata fikcji.

    Poruszajc sie z trudem w takie dla nas nowej estetycznej rzeczywistosci nie jestesmy w stanie odroznic prawdy od fikcji oraz sztuki. Krotko mowiac zyjemy w swiecie, w ktorym zludzenie staje sie rzeczywistoscia i odwrotnie. Oba zjawiska walcza o poszerzenie swojego semiotycznego obszaru, co oczywiscie powoduje splycenie obszaru naszej percepcji.

    W ten sposob tworzy sie miejsce na obszary, w ktorych dominuje fatum. Ono poniekad opisuje i tlumaczy spora czesc naszej rzeczywistosci. Kierujac sie racjonalnoscia probujemy oczywiscie hamowac ograniczanie wolnosci rozumu. Rugujemy przy tym emocje z naszego postrzegania przy pomocy wlasnie rozumu.

    Kwestia otwarta jest jednak czy i jak sie nam to udaje. Konfrontowani jestesmy bowiem na codzien ze zjawiskami, czesto przypadkoymi, mniej lub bardziej „szczesliwymi“, ktore wywoluja napiecie, leki, ktore poteguja nasza slabosc (slabostki). Wobec tego postulujemy chetnie racjonalnosc, samoopanowanie jako centralne i w miare stale obiekty naszej etyki czy estetyki.

    Stoa towarzyszy nam od starozytnosci i przydaje sie oczywiscie w sytuacjach kryzysowych. Nie sadze jednak, aby bylo ono spolecznym remedium minimalizujacym ryzyko i wypychajacym kryzysy (katastrofy) z naszej rzeczywistosci lub swiadomosci. Wlasciwa reakcja byloby racjonalne zachowanie przed, podczas i po kryzysie (katastrofie). Z drugiej strony zdajemy sobie doskonale sprawe, ze sam rozum nie gwarantuje nam wiecznosci, bo przemijanie i smierc nam ciagle towarzysza.

    Dualizm ciala i duszy akcentowano rowniez we wczesnym, wydawaloby sie „zacofanym“ sredniowieczu. Wspolczesna antropologia nie widzi juz sprzecznosci w dualizmie zmyslowosci, rozumu oraz ciala. I tak podobnie zachowujemy sie od tysiecy lat, gdy boski swiat traci swoja sile i znaczenie. Nierozwiazywalny problem chrzescijanskiej wolnosci woli i niezbednego pragmatyzmu nie otwiera nam drogi poza nasza rzeczywistosc. Dlaczego godzimy sie jednak na obecnosc fatum w naszym zyciu, jako czesc boskiego planu. Wydaje mi sie, ze fatum ulatwia nam zaakceptowanie stanu obecnego i nieznanego stanu przyszlego.

    ET

  149. cd
    Jednak jedynym powaznym kryterium, ktorym mozemy sie poslugiwac jest przeszlosc. Czerpiac wiedze z przeszlosci mozemy minimalizowac stale konflikty wynikajace z powyzej opisanego dualizmu i ksztaltowac obecna rzeczywistosc, wbrew lekowi, kryzysowi i grozacej, badz obecnej katastrofie. Zdajemy sobie oczywiscie rowniez sprawe z tego, ze swiat, w ktorym przyszlo nam zyc nie jest z gory opisany, ze bardzo wiele zalezy li tylko od nas samych.

    Dlaczego wiec godzimy sie jednoczesnie na obecnosc „nadbytu“ w naszym bycie. Dlaczego byt jest mniej wazny od bycia? Wiemy bowiem, ze nie ma znaku rownosci miedzy fatum jako sily boskiej i sily rozumu.

    Dlatego pytamy sie permenentnie, czy nie jestesmy w stanie uniknac naszego losu oraz czy nie mamy wplywu na nasza przyszlosc. Nie jestesmy jednak w stanie okreslic na ile kierujac naszym losem zmieniamy losowo nasza przyszlosc, pamietajac, ze bez przeszlego nie ma przyszlego. Niezaleznie od tego, czy wierzymy w nasza boskosc i boskosc otaczajacego nas swiata jestesmy czesto w stanie go zmieniac. Jesli wiara jest wyzsza forma wiedzy, to mamy ulatwione zadanie w kazdej konfrontacji z silami nam niesprzyjajacymi.

    Jesli natomiast wiedza jest kolejna forma wiary, to nie pozostaje nam nic innego, jak pogodzic sie z przeszloscia, terazniejszoscia i oczekujaca nas przyszloscia. Owa droga powoduje jednak totalna inercje. Inercja z kolei hamuje postep. Otwarte pozostaje pytanie, jak my ow postep zdefiniujemy, na jaki postep sie godzimy, jaki odrzucamy.

    Owe kwestie czynia nas jednak suwerenem wlasnego losu, mimo wielu zmiennych w naszym zyciu. Nie wiec zadnego sensu powolywanie sie na teologiczne opisy apokalipsy, mimo pociagajacej ezoterycznej sily obu testamentow. Z drugiej strony wspolczesna teologia uczy nas (mimo przekladania wiary nad rozum), ze rozsadne postrzeganie swiata nie zaspokoi naszych tesknot za konformistycznymi rozwiazaniami. Jednoczesnie sami zauwazamy, ze brak jasnosci w etyce i polityce prowadzi prosto do dualistycznych , czesto ze soba sprzecznych poczynan.

    Sila nadzieji pomaga nam bowiem kreowac nowe obrazy pelne fikcji lub oczekiwan niemozliwych do spelnienia. Tworzymy dwie rozne frakcje spoleczne No Future in Future now, obie jednak szukajace milosci we wspolnocie, kazdy z nas bowiem potrzebuje drugiego. Czlowiek potrzebuje rowniez utopii.

    ET

  150. Ryba ;
    Ogladalem od początku ,z oceną szans Isi poczekam do jej meczu z Errani ( ostatnio z nią przegrała ) .Przypadkiem zapewne napisałeś o Kvitowej jako Słowaczce wiedząc, że to Czeska dziewczyna .
    Wolałbym by na widowni był tylko Wiktorowski ,jej Tatus podobnie jak tatuś Caroliny wyczerpali swoj czas ,zdaniem kibica . No,.ale Ojcowie muszą pilnować swoje córy ,coś wiem o tych uczuciach z przed lat a potem kiedy wyfuną kibicuje jeszcze bardziej .
    Julia z Niemiec i Ana z Serbi to ozdoby tenisa i chociaz nie bedą prawdopodobienie w czołówce WTA ale bez ich urody miałbym przed oczyma np.Pietrową .

  151. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    „Gruba Berta” …

    ” Resort sportu w kryzysie, kolejne zaniedbania. 2,75 mln zł premii dla szefów spółki PL.2012 za to, że odbyło się Euro ….
    Do zamieszania wokół odwołanego meczu Polska – Anglia na Stadionie Narodowym dochodzą inne zaniedbania. Jak ustaliła „Rz”, nasze podatki kolejny raz suto zasilą osoby, które na zlecenie państwa wykonywały swoje obowiązki. W projekcie budżetu ministerstwa na 2013 r. zabezpieczono koszty dodatkowego wynagrodzenia dla członków zarządu spółki PL.2012. Ich kwota jest oszałamiająca, opiewa na 2,75 mln zł. Katarzyna Kochaniak, rzeczniczka resortu, tłumaczy, że to „suma maksymalna, jaka wynika z kontraktów”.”
    http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/13190,dworak-w-opalach.html

    POst Christum.
    Nawet jeśli szef NCS jest winny skandalu, umowę ma taką, że za błędy nie odpowiada
    Za błędy prezesa Narodowego Centrum Sportu odpowiada wyłącznie spółka, a właściwie Skarb Państwa – wynika z umowy menedżerskiej Roberta Wojtasia, prezesa NCS.

  152. „można było wspinać się po dobre książki, dobry teatr lub muzyką.”
    Lub czasopisma. Do teatru nww z wlasnym kawalkiem Trybuny

  153. „Ironia to broń subtelna i w użyciu trudna, ale groźna. Proszę jeszcze raz przeczytać swój fragment i na przyszłość pisać jak inteligent.”
    Bedac starym (?) ale szczerym (……) wolalbym byc. Ale czy dam rade ?

  154. Ślepy fundamentalizm, oszołomstwo, diabelskie moce?
    Kropkozjad
    23 października o godz. 23:56
    „Szanowny TJ!
    Podziwiam Twoje zaangażowanie dydaktyczne i Twoje próby dokształcenia panów Mauro Rossi, kadetta, Non Possumusa i innych zwolenników teorii wybuchowo-zamachowej w wyjaśnieniu przyczyn katastrofy smoleńskiej. Twój trud jest daremny, tak jak daremne są próby udowodnienia, że wybuch był jej przyczynę, a był spowodowany perfidnym zamachem.”

    Mój komentarz

    Przytoczę cytaty z wypowiedzi osób uznających teorię zamachową jako udowodnioną. Dla elektoratu fakt, ze teorię zamachowo-wybuchową potwierdzili na konferencji naukowej profesorzy doktorzy, jest ostatecznym przyklepaniem prawdy, niezaprzeczalnym dowodem na zamach, kompromitacją raportów Millera, zdemaskowaniem sprawców.

    Interpretacja jest prosta. Miller jest naukowcem? -Nie. Jest może specjalistą lotniczym? -Nie. A więc dlaczego mamy wierzyć jemu a nie wybitnym naukowcom, specjalistom od techniki lotniczej, którzy na konferencji naukowej przedstawili niepodważalne dowody na wybuchy w samolocie? Jużci, to nie tylko naukowcy, to największe naukowe sławy. Tylko ludzie o ograniczonych horyzontach (i ześwinieni) wierzą w nie mające żadnego pokrycia w faktach, wydumane przez ruskiego hegemona brzozowe teorie.

    1) Cytaty z wypowiedzi Sakiewicza, niezależna.pl

    Obecnie największe naukowe sławy, analizując dostępny materiał dowodowy, potwierdzają wersję wybuchu w tupolewie.”:
    „Jedno jest dzisiaj pewne: tylko człowiek o bardzo ograniczonych horyzontach może serio traktować ustalenia komisji zarówno Anodiny, jak i Millera. Samolotu nie zniszczyła żadna brzoza. Tę skalę zniszczeń mógł spowodować wyłącznie wybuch. Donald Tusk, pozwalając na zatuszowanie tej sprawy, poświęcił nie tylko prezydenta, dowódców wojska polskiego, ale nawet swoich kolegów.
    Rzadko który polityk potrafi aż tak się ześwinić.

    2) Cytaty z bloga na portalu niezależn.pl

    Tytuł wpisu – „Lech Kaczyński zopstał zamordowany”.

    Autor wpisu zaproponował plan działania dla Polski, który przewiduje m.in.:

    „1) Zawiadomienia Prokuratora Generalnego o możliwości popełnienia zbrodni morderstwa.

    4) Wszczęcia, z urzędu, przez Prokuratora Generalnego śledztwa w sprawie poświadczenia nieprawdy w dokumencie urzędowym w stosunku do wszystkich członków Komisjim Millera a także wprowadzenia przez nią w błąd organów państwa i, co za tym idzie, utrudniania śledztwa.

    5) Wystąpienia przez Rząd RP z wnioskiem o udzielenie wszelkiej, możliwej pomocy prawnej i technicznej do Państw-Członków NATO i o przekazanie stronie polskiej wszyskich materiałów, w tym pochodzących ze źródeł wywiadowczych i satelitarnych, mających jakikolwiek związek z potencjalnym zamachem.

    6) Powołania Międzynarodowej Komisji do spraw zbadania przyczyn, przebiegu i okolicznośc potencjalnego zamachu a także jego skutków prawnych i politycznych działającej pod auspicjami NATO, gdyż zachodzi podejrzenia aktu wrogiego wobec Państwa-Członka Nato oraz zamordowania Zwierzchnika Sił Zbrojnych, generałów i oficerów armii NATO-wskiej.

    7)Powołanie Międzynarodowej Komisji Patomorfologów i przeprowadznie, z urzędu, sekcji zwłok wszystkich ofiar potencjalnego morderstwa w kierunku ustalenia rzeczywistej przyczyny ich śmierci.

    8) Na czas trwania śledztwa i prac w/w Komisji wydalenia z terytorium RP ambasadora Federacji Rosyjskiej, odwołania z Moskwy ambasadora RP i zawieszenia stosunków dyplomatycznych z Federacją Rosyjską.

    9) Zwrócenie się do Unii Europejskiej o pomoc w przypadku, spodziewanego szantażu odwetowego np. energetycznego ze strony Federacji Rosyjskiej.

    10) Zwrócenie się do NATO o zabezpieczenie ochrony prewencyjnej Polski na wypadek ew. działań nieprzyjaznych o charakterze militarnym ze strony Federacji Rosyjskiej w tym o  wzmożenie działań wywiadowczych. I o powołanie w Warszawie centrum koordynacyjnego ochrony militarnej  terytorium RP przez NATO.”

    Mój komentarz, c.d.
    Warto się zastanowić, kiedy, gdzie, w jakich okolicznościach rodzi się oszołomstwo. Powyższy plan nie jest żartem. Zamieszczony został na portalu oficjalnie, ściśle współpracującym z PiSem.
    Pzdr, TJ

  155. sugadaddy
    22 października o godz. 16:43
    **@Non Possumus,
    Zapomniałeś dodać, że bombę wniosła do samolotu żona prezydenta w tej słynnej reklamówce, gdzie zwykle były bułki z jajem na twardo.**
    Weź też Sugadaddy pod uwagę iż wylot miał mieć miejsce o godzinę wcześniej więc zapewne wybuch miał nastąpić w pustym, zaparkowanym na lotnisku samolocie i jak te bomby podkładane w Warszawie przed wyborami, miał podkreślić ważność Kaczyńskiego i zwiększyć jego szanse na reelekcję. I oczywiście zapalnik został uruchomiony telefonem do brata który nastąpił nieopatrznie przed wylądowaniem. Nie sadzisz że to wyjaśnia wszystko?
    Bo skąd ta obecna trauma brata i szukanie winnych za wszelką cenę? Mi wygląda to na zagłuszanie wyrzutów sumienia

  156. ET
    Wyznam rzecz mało popularną, że z autopsji wcale nie tak źle wspominam początki mojego dziennikarstwa jeszcze za PRL. Zdarzało mi się pisać do szuflady, bo cenzura czegoś nie puściła, ale też nikt mnie nie zmuszał do pisania czegoś wbrew sobie. Dlatego nigdy nie szukałabym zatrudnienia przykładowo w Trybunie Ludu.
    Miałam dobrych nauczycieli tego fachu. Wiedziałam, że np. do wywiadu trzeba się rzetelnie przygotować, że informacje z dugiej, czy trzeciej ręki należy sprawdzić itd. zanim cokolwiek się upubliczni.
    Byli świetni dziennikarze i publicyści, którzy – mimo cenzury – odwalali kawał dobrej roboty i były tytuły (Polityka, Kultura, Tygodnik Powszechny, Życie Warszawy czy równie kultowy „Express”, „Przekrój”, „Kobieta i życie” – w innym segmencie – na których wychowały się powojenne pokolenia Polaków.
    Po 1989 byłam jeszcze na tyle młoda i pełna zapału, że angażowałam się w powstawanie nowych tytułów, zwlaszcza po „prawicowej” stronie mocy na zasadzie odtrutki na „komunę”.
    Doświadczenia mam paskudne. Tomasz Sakiewicz, który brutalnie przechwycił „Gazete Polska” i uczynił z niej prawacką gadzinówkę okazał się żmiją wyhodowaną m.in. na mojej piersi. Epizod z Super Expressem (pracowałam tam krótko) też wpominam fatalnie. News za wszelka cenę!
    Z ulgą zaczęłam potem pracować w eleganckich pismach dizajnerskich.
    Obecne media to dno, a wyjątki tylko potwierdzają regułę.
    Tupet, chamstwo, nagminne łamanie etyki zawodowej (czy ktoś w ogóle jeszcze wie, co to znaczy?)
    OK. Fatalne dziennikarstwo nie jest akurat polską specjalnością. Mam jednak nieodparte wrażenie, że wraz z tzw. transformacją ustrojową przejęliśmy z Zachodu najgorsze wzory, nie wnosząc „od siebie” (albo w niewielkim stopniu) niczego pozytywnego. Wolność słowa znaczy najczęściej wolność od odpowiedzialności za słowo.
    Pozdrawiam ciepło
    mag.

  157. Absolwent (23-10- g.22:31)
    Oczywiście, że moje „dobre rady” dla ET należy potraktować z przymrużeniem oka.
    ET poruszył jednak we mnie, jako dziennikarce w stanie spoczynku (to jest zawód na całe życie, nawet gdy jest się już na emeryturze) czułą strunę.
    Dlatego całkiem na serio odpowiedziałam na jego ostatrni do mnie wpis.
    Co do megalomanii, to podejrzewam, że w mniejszym lub większym stopniu „cierpią” na nia wszyscy blogowicze.
    No bo zastanów się – po cholerę w ogóle piszą, by podzielić się swoimi cennymi myślami?

  158. Kropkozjad
    23 października o godz. 23:56
    **Oni nie rozumieją, że załoga samolotu PL101 po otrzymaniu informacji od Białorusinów o pogodzie w Smoleńsku i potwierdzeniu jej przez rosyjską służbę ruchu lotniczego nie powinna zbliżać się do tego lotniska, a po zebraniu informacji o warunkach na dogodnych lotniskach alternatywnych skierować samolot, na takie lotnisko, na którym lądowanie byłoby bezpieczne.**

    Kropkozjadzie, sama mądrość przez Waćpana przemawia. Ten tekst powinien wisieć na głównej na demotywatorach i na wszystkich portalach uczęszczanych przez młodzież.
    Najchętniej powieliłabym go na billbordach w całym kraju.
    To musi być nagłaśniane bo inaczej zmanipulowani przez PIS prości łatwowierni ludzie wyniosą Lecha na ołtarze a historia będzie uczyć o nim jako o męczenniku za polskość, który poległ za wiarę i ojczyznę a PIS dorwaszy się do władzy zamieni kraj w mroczny skansen katolicko-ojczyźniany.
    Dobrze że Panowie to tłumaczycie wyznawcom spisku bo jak zapewne pamiętacie, co powiedział Martin Niemöller
    **Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem. Nie byłem przecież Żydem.
    Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Nie byłem przecież komunistą.
    Kiedy przyszli po socjaldemokratów, nie protestowałem. Nie byłem przecież socjaldemokratą.
    Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem. Nie byłem przecież związkowcem.
    Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował. Nikogo już nie było.**

    Więc szacunek dla Was że protestujecie.

  159. Rybo,
    dzisiaj nastąpi weryfikacja na wyższym, bardziej wymagającym poziomie. Jeżeli tę blond przeszkodę uda się Krakowiance pokonać, będziemy mogli powiedzieć coś więcej. Wczorajszy pojedynek nie zmuszał Isi do większego wysiłku…

  160. A ET ciągle przed lustrem i ciągle tokuje

  161. kadett (9:35)

    „coraz gorzej z Orteqiem…Orteq raczej na dworzanina nie wygląda, język miewa szorstki i furmański, więc uszy mu nie uschną, jak usłyszy ode mnie – F.O.!!!”

    No nie uschły. Choć wierszyk ten brzmi tak jakoś swojsko w uszach mych. Gdzie myśmy się poznali, no gdzie? Bo raczej nie nad Sekwaną. Nad Świsłoczą może?

    Gdy uszczelki puszczają, na ich wymianę czas. Uszy są nie pri czom

  162. Przytoczony „Plan działań” zniknął z witryny niezalezna.pl około godz. 12:00 2012-10-24. Oto link do tego tekstu
    Plan działania

  163. Ależ @mag!

    Jestem początkującym megalomanem. Bardzo początkujący.
    Udało mi się namówić @ET do opuszczania co ósmej linii tekstu.
    Gdy będzie umieszczał tylko co ósmą, to usłyszysz chór:
    „Staruszku! Jesteś wielki!”
    Bo tu piszą skromni.
    Czy ktoś tu cytował „Iliadę” w przekładzie na macedoński?

    A przecież jestem taki piękny!

    http://www.elfwood.com/art/j/e/jeduggan/oger_skulls.gif

    Wydłub mój pisany dorbek z cudzychsłów:

    „http://anasulum.files.wordpress.com/2011/01/19.jpg”

    To nieprawda, że nikt tego nie czyta.
    Wygumkowałem sylwetki czytelników PaintBrushem.

css.php