Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

24.10.2012
środa

Biskup za kółkiem

24 października 2012, środa,

Nie odczuwam żadnej Schadenfreude z tego powodu, że pijany biskup spowodował kolizję drogową, ale mam kilka refleksji.

Pierwsza jest taka, że policja nie zawiozła sprawcy do izby wytrzeźwień, co podobno w takich przypadkach jest rutyną. Następuje tu pierwszy podział na lepszych i gorszych.

Po drugie – wiele osób z satysfakcją odnotowuje, że ksiądz biskup szybko wydał oświadczenie i przeprosił.  Nie bardzo widzę, jakie miał inne wyjście. W sytuacji, kiedy policja zachowała się profesjonalnie i nie przelękła się biskupa, ten nie miał innego wyjścia, jak wziąć winę na siebie.

Po trzecie – wiele osób uznaje za okoliczność łagodzącą stwierdzenie biskupa pomocniczego, że skorzysta z pomocy specjalistycznej, czyli podda się leczeniu. Najwyższy czas. Na temat leczenia choroby alkoholowej istnieje bogata literatura, m.in. znakomite książki prof. Wiktora Osiatyńskiego. Jeżeli ksiądz biskup dotrzyma słowa (oby!), to czeka go trudna droga, a jeżeli nie – to pozwoli się zniszczyć chorobie.

Po czwarte – zapowiadana przez media kara (8 miesięcy prac społecznych i pozbawienie prawa jazdy na 4 lata), zaproponowana przez samego sprawcę, i zaakceptowana przez prokuraturę, może być oceniona tylko przez porównanie z wyrokami w podobnych sprawach.

Po piąte – reakcja wielu  mediów jest wstrzemięźliwa. Gdyby podobna sytuacja przydarzyła się celebrycie, politykowi, ministrowi,  – byłby wielki krzyk. Duchowieństwo nadal cieszy się szacunkiem, mało kto zaciera rączki z powodu wpadki biskupa. Część mediów rzeczowo analizuje problem alkoholizmu wśród duchowieństwa, inni starają się to zjawisko usprawiedliwić samotnością i pokusami, na jakie narażeni są księża. Być może zniesienie celibatu, kochająca rodzina, dom, dzieci, zmieniłyby trudną sytuację księży, zmniejszyłyby przypadki pedofilii  i alkoholizmu.

Po szóste – jednego nie rozumiem: dlaczego ksiądz biskup  prowadził samochód w stanie upojenia? Wiele osób na pewnym poziomie kultury pije, niektórzy cierpią na chorobę alkoholową, ale nie prowadzą w takich okolicznościach samochodu. Każdej osobie chorej trzeba współczuć, ale współczucie to jedno, a co innego wybaczyć skrajną nieodpowiedzialność, narażanie bezpieczeństwa innych i siebie samego. W tej sprawie nie ma przebacz. Polska jest krajem, gdzie prowadzenie samochodu po spożyciu alkoholu jest nagminne, tysiące ludzi zostały skazanych w podobnych sprawach. Jest co i z czym porównywać. Ciekawe, jaki zapadnie wyrok.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 234

Dodaj komentarz »
  1. Pod wczorajszą informacją „Naukowcy: Katastrofie towarzyszyła eksplozja” komentator Loli zamieścił następują uwagę: „A Donek właśnie daje konferencje prasową na temat in vitro, żeby odwrócić uwagę od tej konferencji. Również wypadek biskupa to dziś jeden z najważniejszych tematów w mediach głównego ścieku”.

    Trudno o bardziej obrazową ilustrację stanu naszego społeczeństwa.

  2. Alkoholizm wsrod kleru nie jest niczym nowym ale dawniej wozono ” proboszczow” konmi i mialo to swoje oczywiste zalety .
    Za „wazniejsze” uwazam podziekowac za rozmowe z Panskimi goscmi o ksiazce ” Nasz maly PRL ” w TOKFM ktorej mialem okazje z przyjemnoscia (mleko w proszku itd ) wysluchac . Przy najblizszej okazji rozejrze sie po Husarzu .

  3. Pan Redaktor pisze:
    „Po szóste – jednego nie rozumiem: dlaczego ksiądz biskup prowadził samochód w stanie upojenia?”

    Szanowny panie Redaktorze:
    byc moze dlatego, ze gdyba zatrudnil kierowce, „czolowi publicysci” zaraz zaczeliby
    sie rozpisywac o „nadmiernym bogactwie” Kosciola (pochodzacego oczywiscie
    z „brutalnego strzyzenia ” owieczek)

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @EN PASSANT

    Daniel Passent: Tusk przemawia bez jaj. Nasz Gospodarz w najnowszej „Polityce” bardzo ostro krytykuje premiera i stwierdza, że ten przemawia „bez serc, bez ducha, bez jaj.”

    Panie Redaktorze, podziękowanie za tekst – ale gdzie to można znaleźć???

  6. Biskupa skazać? Pan Redaktor ma poczucie humoru:)

    Tylko czekać aż nasz parlament uchwali, że to wszysko jest prowokacją wrogów kościoła.
    Arcybiskup Gowin nigdy nie dopuści do rozprawy.
    Opinia publiczna, ktoś zapyta. Opinię publiczną nasi politycy od dawna mają w „de”.

  7. Bez przesady, był w Polsce czerwony prezydent, który miał całkiem spory problem alkoholowy i też cieszył się specjalnymi względami, na „wytrzeźwiałce” nie wylądował za swej kadencji chyba nigdy, co najwyżej uszczypliwe komentarze pojawiały się gdzieniegdzie, że chorowity na modłę filipińska, albo że potrzebuje pomocy ortopedycznej. W celibacie nie był, rodzinę miał kochającą i nic nie pomogło. Ostatnio wygląda na trzeźwego, może czytał książki prof. Osiatyńskiego… Jednak gdzież księżulkowi do prezydenta! Ten ledwie wyrżnął w drzewo, a tamten narobił obciachu całej Polsce, i to nie raz.
    Nadziei na oczekiwane przez wielu krzesło elektryczne dla księdza nie miałbym zbyt wielkiej.

    Ale to wszystko nic, betka. Właśnie wyszło na jaw, że w Syrii terroryści Al-Kaidy nasłani na cywilnych Syryjczyków oraz Asada przez demokracje zachodnie (jedną azjatycką) uzbrajani sią w amerykańskie Stingery. W energicznej reakcji na tę szokującą wiadomość sekretarz generalny ONZ Ban Ki Mun w siedzibie tej organizacji w Nowym Jorku odtańczył „gangnam style”. http://www.tvn24.pl/wideo/z-anteny/sekretarz-onz-odtanczyl-gangnam-style,530939.html

  8. Jak zawsze … racjonalne spojrzenie na sprawę!

  9. Jeśli chodzi o wypadki krajowe, to się już gubię, bo nie unikam tak niepolskich mediów jak Internet i mi to szkodzi, bo nie ubezpiczają przed paranoją i nie prowadzą napraw powypadkowych po wypadkach na zaniedbanych przez Dzierżyńskiego lotniskach.

    Proszę uratujcie mnie przed cierpieniem niepewności: „Czy Hanka Mostowiak zginęła w zamachu wielopunktowym zorganizowanym przez jedną z Much w stanie poMroczkowatości cyfrowej?”

    „Czy druga z Much wleciała przez niezamknięty dach komin wynagrodzeń kominowych i Vincent będzię musiał szukać furtki w budżecie na leczenie aparatu ruchu Palikota?”

    Ileż to pytań metylowych wlewa sie do butelki z winą Tuska!
    Czy mam sie oddać do dyspozycji Kongregacji Do Spraw Abstynentów Prawdy?

  10. Ee tam biskup. Mamy ważniejsze sprawy

    +++++++++

    TJ (22:10)

    „przykład jasnego i zdecydowanego opisu elementu kadłuba zbadanego przez prof. Obrębskiego…: ‚Z całą pewnością element, który oglądałem był eksplodowany, nie implodowany. Nie ma żadnej wątpliwości, wszędzie są rozstępy'”

    TeJotku! Zwróć proszę uwagę na słowo ‚rozstępy’. Otóż prof. Obrębski uzupełnił swój referat wypowiedzią w końcowej dyskusji na temat tego słowa:

    http://www.popler.tv/KonferencjaSmolenska#50771

    W min. 47:40 pan profesor przypomniał, ze o rozstępach powinni się jeszcze naukowo wypowiedzieć lekarze ginekolodzy. Ale nawet i bez wypowiedzi lekarzy ginekologów on sugeruje eksplozje. To w przeciwieństwie do implozji.

    Zapewne rozchodzi się o to, ze w świecie ginekologiczno-położniczym fizyczne zdarzenia: implozja-eksplozja rozdziela przedział czasowy 9-ciu miesięcy. W przypadku katastrofy smoleńskiej, mówimy o ułamkach sekundy. Zdecydowanie za mało na zmieszczenie obu tych zjawisk fizycznych w jednej, no, szparze. Szczelinie jakby.

    Bo to ta czujnie zauważona przez prof. Porębskiego – i przez nikogo więcej! – szczelina posłużyła do włożenia wen TWARDEGO materiału wybuchowego. Twardy materiał w przeciwieństwie do materiału MIĘKKIEGO jakim jest paliwo samolotowe. To podsuwane namolnie przez prof. prof. Gierasa czy Czachora jako materiał wybuchowy w lewym skrzydle. Czy nawet i gdzie indziej, jako ze zbiorników paliwa w tutce jest kilka

    I teraz, na poważnie, pytanie: czy jest możliwe, ze raporty i MAKu i min. Millera nie zajmowały się sprawa paliwa? Co się z nim stalo w tej katastrofie? Ze dopiero największe tuzy nauki polskiej przypomniały sobie i nam, ze tam, w tym samolocie, było od groma paliwa i ze coś się z nim musiało stać w czasie katastrofy?

    Pogubiłem się po prostu

  11. Powszechny prawie incydent staje sie w blogosferze niepotrzebnie superincydentem.
    ET

  12. A co komuchowi Kwasniewskiemu wolno sie uchlewac, a biskupowi nie???

  13. Ciekawe, jaki zapadnie wyrok.

    Niezbadane są wyroki…(i tu wpisać czyje).

    Stawiam na linię obrony z szatanem w tle.

    Pozdrawiam

  14. Najbardziej ciekawi mnie reakcja wiernych…..
    Zapłacą za nowy samochód, czy nie?

    Kolejną grupą będącą wzorcem łamania prawa, są wszelkiej maści wybrańcy narodu- posłowie, radni, politycy.
    Gdyby również od nich zaczęto wymagać zastosowania się do prawa obowiązującego ogół obywateli, na ulicach byłoby bezpieczniej….
    A może i moralniej?

  15. Przenoszę mój wpis z innego bloga.
    Biskup bez winy jest, bo się przyznał(!!!!???) i do tego przeprosił – nie bardzo wiadomo kogo i za co, ale, w efekcie, został ogłoszony prawie świętym.
    To należy rozumieć, że jest to pierwszy przypadek, kiedy klecha przyznaje się, że coś zbroił. Takie przynajmniej są tytuły w mediach w stylu: nowa jakość w kościele itp. zachwyty nad tym alkoholikiem. Jak widać, każde łajdactwo można przekuć na jego przeciwieństwo. Amen.

  16. Czy biskup jakiegokolwiek kosciola jest kims szczegolnie godnym uwagi? Jesli tak, to z pewnoscia nie jego wyczynki za kierownica….
    ET

  17. przepraszam, że wpraszam się z innym tematem. Był Pan na pierwszym miejscu 🙂
    Biskup jak to biskup, osoba święta i sama się rozgrzeszająca da sobie radę w czym pomogą Jej padający na kolana i niekiedy na głowę.
    O czymś innym.
    Rzadko czytam wieści ale dzisiaj mnie naszło i zszokowała mnie na portalu tvn24 informacja o podejrzeniu korupcji w SN.
    Oczywiście poza obiecującym tytułem niczego się tam nie wyjaśnia. Nawet nie próbuje. Ba, w przytaczanym mailu jeden z podejrzanych emerytowany sędzia (czyli nie sędzia) zapewnia o wyłącznie legalnym swoim działaniu.
    Spodziewałem się u Was jakiegoś szybkiego infa ale nie ma nic.
    Temat dużo ważniejszy od problemów alkoholowych i czołobitności bo podważający jeden z filarów państwa.
    To musi być wyjaśnione.

  18. Ponizej przyklad ksiedza….na trzezwo…

    Czytajac powyzsze przypomnialem sobie jak absurdalne jest relatywizowanie rzeczywistosci w poszukiwaniu glebszej prwdy przy pomocy argumentow czasu i przestrzenii. Oto przyklad ks. F. Wozniaka, ktory cieszy sie, ze urodzil sie w Polsce, bo na zachod od Polski musialby zdradzic swoje chrzescijanstwo na rzecz hitleryzmu. Na wschod od Polski upodlilby swoja wiare na rzecz bolszewizmu. Z laski Boga urodzil sie na swietej ziemi polskiej, nad ktora stalo juz w zenicie niczym nie zachmurzone Slonce naszego ducha, Jezus podany przez rece Maryji, strojnej w czestochowskie sukienki.

    ET

  19. Tym razem bez wody, swieconej wody….czy wody?
    Przeczytalem kiedys w polskim magazynie, ze otwarto “spa” dla kotow. Gdy niedorzecznosc owej informacji sama w sobie nie razi piszacego, to moze jednak razic czytajacych. Postanowilem wiec zajac sie tematem wody i zdrowia. Przyrzekam, ze nie zuzyje jej (wody) za wiele, poniewaz szkoda mi kotow oraz kotopodobnych zwierzat.

    Odchodzac nieco od tematu spolecznych akcentow w polityce europejskiej chcialbym jednak przypomniec JJ Rousseau i jego Umowe Spoleczna, ciagle aktualna, szczegolnie w nadchodzacych trudnych kryzysowych czasach. Filozof ten mial nie tylko slabosc do prostych ubran i sprawiedliwosci spolecznej, odkryl rowniez czystosc oraz znaczenie wody po wiekach brudu i zapachu, ktory dzisiaj nazwalibysmy po prostu smrodem; chociaz tam gdzie wszyscy traca nieprzyjemnym zapachem, nie smierdzi nikt i jest to niezwykle pouczajace.

    Masy i ich glos mialy wplyw i znaczenie nawet w tak delikatnych kwestiach jak zapach lub jego nadmiar, czy tez jego brak. W ten sposob moglem po kocich ogonach przeczytac rowniez o faszyzmie ekologicznym w Polityce,a u mojego blogujacego w diasporze lub nigdzie interlokutora o politycznych komisjach moralnosci w Niemczech, przy czym dowiedzialem sie, ze poprawnosc polityczna oraz ekologiczna nie sa wartosciami samymi w sobie, nie dowiedzialem sie natomiast, ze nalezy o nie zabiegac jak o inne cnoty ulatwiajace nam zycie (wspolzycie).

    Po znakomitym filozofie odkryla Europa rowniez czystosc i bledne domniemanie, ze jedna kapiel w zyciu zupelnie wystarczy, stracilo na aktualnosci. Tak przynajmniej uwazal Ludwik Slonce, przynajmniej raz w roku. My z kolei budzimy sie raz na kilka lat, gdy przychodzi nam skorzystac z prawa votum, w czerwcu votum europejskiego, przy czym nie chodzi li tylko o lanie wody, lekka reka wylewanej na europejska polityke przez stojacych w kolejce do trybunalu strasburskiego.

    Czystosc cielesna z punktu widzenia wody byla i pozostaje kwestia swiadomosci politycznej. Egipcjanie uzywajacy w czasach antycznych mydla nie bardzo wierzyli w czystosc Grekow. Z kolei Anglicy byli wstrzasnieci programem higieny lub jego braku za panowania ww Ludwika. Amerykanie natomiast w 19 wieku spogladali podejrzliwie na Europejczykow, a szczegolnie na ich wyczynki w tej dziedzinie, stwierdzajac ich calkowity brak. W ten sposob zapach (smrod) lub jego brak stanowil cezure i roznice miedzy powstajacymi klasami; juz widze reakcje i wypisy rzekomego klasowego adwersarza.

    Wracajac do Amerykanow i czasow wspolczesnych, lata piedziesiate, to polscy stypendysci mieli okazje przekonac sie, ze bielizne zmienia sie codziennie, nie wpsominajac o prysznicu porannym lub wieczornym (polecam uczynienie sklonu przy okazji pobytu w czeskim kurorcie przed pomnikiem von Prissnitz). Szkoda, ze nie poruszyli tego tematu w swoich felietonach w latach pozniejszych, bo temat jest ciagle (nie wszedzie jednak) aktualny. Hiszpanie natomiast unikali przez lata kontaktow z woda celem zaznaczenia roznicy od lubiacych wode muzulmanow. Krotko mowiac, kto pod koniec 16 wieku uzywal kapieli w garacej wodzie byl uwazany za szalenca, chorego lub Niemca.

    Przypomina mi sie tu znaczenie wyrazu Niemiec w jezyku polskim. Bledne jest twierdzenie, ze wraz z postepem ludzkosc stawala sie zdrowsza i bardziej kochajaca czystosc. Wlasciwie po dzisiejszy dzien korzystamy z dobrodziejstw postrzegania kwestii higienicznych przez Rzymian z przed dwu tysiecy lat. Dziwny zbieg okolicznosci i dat.

    ET

  20. wody cd.
    Mija wlasnie dwa tysiace lat wyemacypowania sie Germanow z pod opieki Rzymian i dwudziestowiecznego pedu od kultury wina do kultury piwa. Coz, granica kultury wina jest nie tylko granica tejze kultury, lecz rowniez kultury szeroko rozumianej. Rzymianie i Grecy spedzali wiele czasu na kapielach. Laznie staly sie waznym miejscem spotkan, niejako punktem spolecznych debat i wymiany pogladow.

    Przypominaja mi sie laznie w wielu miastach i miasteczkach na zachodzie Polski, o ktorych rozwoju i rozkwicie po „odzyskaniu“ pisala Magrud przy chorze laudatorow (Lizak, P. Stachurska), likwidowane nagminnie w prawie kazdej gminie. Jasny Gwint poszpera w Wikipedii i poinformuje nas, ze procent zagrzybionych paznokci sie ziwekszyll o polowe. Tak to juz jest, nie wierzymy w zdrowa zywnosc, zdrowa wode i powietrze, wierzymy natomiast w nasza wygrana pod koniec kazdego tygodnia, grajac w toto lotka. Wierzymy rowniez w fakt kochania wody przez koty i piszemy o tym w magazynach.

    Rzymianie nie uzywali jednak mydla, wiec o mydleniu oczu nie moglo byc mowy. Grecy natomiast uzywali zimnej wody do kapieli i to roznilo ich od Rzymian. Przychodzi mi na mysl zimny prysznic, lecz Herr von Prissnitz urodzil sie pozniej. Historycy szukajacy spisku w dziejach swiata twierdza, ze to (garace kapiele)doprowadzilo Rzymian do ruiny, a przynajmniej ich kondycje fizyczna. Pozostaje pytanie dotyczace upadku Grekow i ich systemu odpornosciowego. Tak mozna tworzyc terorie o dekadencji calych kultur.

    Dystans do wody cechowal nie tylko Hiszpanow, lecz wielu innych, mniej lub bardziej swietobliwych przedstawicieli chrzescijanstwa, mimo dosc wczesnego akcentowania dualnosci ciala i duszy; mysle tu o Sekwencji Sw. Eulalii. Coz, im bardziej swiety,, tym brudniejszy zdawalo sie byc dewiza owczesnych czasow. Przy czym chodzi raczej o koniec sredniowiecza, bo jak wiadomo poczatki byly dosc progresywne.

    W Odrodzeniu natomiast odrodzily sie rowniez laznie. Laznie byly koedukacyjne. W Baden-Baden jest to nadal aktualna informacja dla samotnych poszukujacych drugiego lub drugiej do pary (nie z lazni). Interlokutor z diaspory wie juz o mnie wszystko oraz moich upodobaniach dotyczacych wycieczek do bliskich przeciez term. Sielanka odrodzeniowa zostala jednak brutalnie przerwana epidemia dzumy. Napoleon i Jozefina nie przywrocili nam niepodleglosci, przywrocili jednak znaczenie wody jako czynnika rozwoju spolecznego.

    Chociaz tzw. zapachy byly srodkiem zastepczym dla gadzetow niezbednych przed nastepna kapiela, po kapieli milosnej. Tak bywalo w Starej Europie, Nowy Swiat natomiast forowal czytosc i znaczenie wody. W USA budowano pierwsze hotele z lazienkami. Byly to pierwsze oznaki rozwoju cywilizacyjnego. W latach trzydziestych 90% mieszkan w NY posiadala lazienki. Obecnie 25% domow w USA posiada wiecej niz trzy lazienki. Manifestuja juz teoretycy slabosci immunologicznej przeciw naduzywaniu leczniczych wlasciwosci wody. Na szczescie czasy dzieci kwiatow (piekne czasy), w ktorych marihuana byla czesto jedynym srodkiem hieniecznym, juz minely.

    Warto jednak za nimi tesknic z innych powodow. Ktoz bowiem nie lubi kwiatow. Fanatycy czystosci i jej przeciwnicy powroca tak czy owak do lnianych koszul. Czy powroca do praktyk camisardow? Nie wiem. Mam jednak nadzieje, ze w Polsce jest to przez najblizsze lata niemozliwe. Niniejsze refleksje powstaly przed lektura ksiazki; Clean.
    ET

  21. Polnische Wirtschaft nie omija kurii

    Biskup, to taki sam człowiek jak inni. Polnische Wirtschat również go dopada i niekiedy nawet tak szacowna i zacna osoba zapomina co może się zdarzyć za minutę, za kilometr, za zakrętem.

    Zgięcie latarni swoja bryką, to jeszcze jeden dowód, jak trudno walczyć z życiem chwilą, bez planu A i B.
    Skoro ta paskudna polnische Wirtschaft powoduje, że na promilach jeżdżą posłowie, znani dziennikarze, aktorzy, prezesi rad nadzorczych, to dlaczego nie mieliby tak postępować biskupi?

    Statystyka jazd na promilach zanotowała szereg takich przypadków wśród hierarchów, co potwierdza w pełni normalność i zwyczajność życia biskupów, przecież nie wolnego od grzechu.
    Pzdr, TJ

  22. Zgadzam się.
    „Polska jest krajem, gdzie prowadzenie samochodu po spożyciu alkoholu jest nagminne, tysiące ludzi zostały skazanych w podobnych sprawach. Jest co i z czym porównywać. Ciekawe, jaki zapadnie wyrok.”
    Myślę, że bardzo łagodny, ot, pacnąć w łapkę i „nie rób tego wiecej, chłopczyku”.
    ” Być może zniesienie celibatu, kochająca rodzina, dom, dzieci, zmieniłyby trudną sytuację księży, zmniejszyłyby przypadki pedofilii i alkoholizmu.”
    No właśnie.
    Kościół katolicki chyba w głębokim średniowieczu narzucił celibat z jakichś tam powodów. Chodziło o to, żeby zgromadzone dobra zostały w kościele, a nie rozchodziły się po rodzinach księży, gdzieś wyczytałam taka teorię. Bardzo możliwe.
    Jestem ateistką, ale bywam tu i ówdzie w kościołach z okazji. Kościoły anglikańskie nie są „wypasione”, surowe, tam się przychodzi pomodlić do swojego boga. Pastorowie mają rodziny, jest normalnie. A Watykan ciągle się trzyma instytucji starych chłopów udawajacych, że poczuli powołanie, ich życie ziemskie nie dotyczy, tacy święci…. W dawnych czasach taki świety udawał się gdzieś do lasu, zostawał pustelnikiem, a nie w splendory jakieś tam…

  23. Jeszcze pytanie retoryczne.

    Kto jest Kościołowi bardziej potrzebny?
    Intelektualiści typu Boniecki, JPII, BXVI, czy pragmatycy typu Rydzyk, czy Marcinkus?
    Ktoś te mercedesy hierarchów i pałace biskupie musi utrzymywać…….

    Intelektualisci są kwiatkiem do kożucha, czy religii z ludzką twarzą.
    O sile Kościołów decydują najskuteczniej zbierający datki.
    Zasada wielkich korporacji to EFEKTYWNOŚĆ, nie efektowność.

  24. do mag
    Wyznanie faktycznie niepopularne, bo subiektywne i nieprawdziwe. W zasadzie problemem PRLu nie byla cenzura, lecz sam system okradania nas z informacji. Wowczas jak rowniez dzisiaj najwiekszym bogactem jest bogata infrastruktura umozliwiajaca wszystkim dostep do informacji. PRLowcy dziennikarze majacy zachodnie magazyny z przydzialu chetnie je przepisywali. Dotyczy to rowniez krytykow filmowych i teatralnych. Takie pisanki malo mialy wspolnego z rzetelna reporterska, czy dziennikarska informacja. Wierze natomiast w fakt wystepowaniadobrych fachowcoww czasach zaprzeszlych. Przykro mi jednak, ze ograniczali sie li tylko do listkow figowych owczesnego porzadku. Obecnie bedac regularnie w Polsce siegam po gazety i magazyny, czesto z niesmakiem i tu sie z Toba zgadzam.

    Porzadek sie zmienil, problem mediow pozostal. Nie bardzo wierze, ze media (oprocz prasy bulwarowej) maja na nas duzy wplyw. My decydujemy przeciez o tym, co kupujemy.Czytajacych tylko bulwarowki nie mam zamiaru „ratowac“. Tzw. wolnosc uwalnia rowniez zjawiska, o ktorych piszesz, poczawszy od tupetu konczac na lamaniu etyki zawodowej. Zastanawiam sie jaki wplyw ma wiara na etyke i jaki etyka na wiare. Jedno wiem, ze oportunisci pojawia sie zawsze i wszedzie. Kiedys napisalem w blogosferze o wolnosci i odpowiedzialnosci, musze wyszukac.
    Pozdrawiam.
    ET

  25. Co tu komentować. Biskup też człowiek. Gdyby nie był biskupem, to bym mu wspólczuł, bo głupim należy wspólczuć. Ale przecież to wysoko postawiony reprezentant organizacji, która dostojnie krocząc,dostojnie waląc w dzwony, dostojnie wymachując kadzielnicą udziela lekcji moralności maluczkim. Gdyby nie było tej pychy i głupoty, to bym się użalił nad tym nieszczęśnikiem.

  26. Słuszne uwagi. Alkoholizm wśród księży jest podobny jak w społeczeństwie, nie widzę większej różnicy. Sam znam kilka przykładów. Jaki zatem sens mają nawoływania Episkopatu do trzeźwości? Gdzie dobry przykład? A prowadzenie przez pasterza Kościoła samochodu w stanie ciężkiego zamroczenia alkoholowego to prowokowanie losu i ryzyko zabójstwa lub zranienia bliźniego lub bliźnich. Czy ktoś taki może być biskupem, lub w ogóle księdzem?

  27. Nie ma się co dziwić. Biskup to ciągle autorytet w kraju Tusków, Kaczyńskich, Nowaków, Niesiołowskich i Macierewiczów. Często autorytet zasłużony powagą i historią reprezentowanej instytucji a także realnym wpływem na nas maluczkich. Nawet ci którzy kontestują ten autorytet robią to dlatego ze on jest.

  28. @Daniel Passent:

    „…Pierwsza jest taka, że policja nie zawiozła sprawcy do izby wytrzeźwień, co podobno w takich przypadkach jest rutyną…”

    Dobrze, że napisał Pan „podobno”. Otóż to nie jest rutyna. Olbrzymia większość osób w takiej sytuacj, w jakiej znalazł się ks. dr Piotr J. nie ląduje w Izbie.

    Rutynowe jest badanie na obecność alkoholu i innych substancji psychoaktywnych Priorytetem jest zapewnienie bezpieczeństwa podejrzanemu i innym osobom. Po Biskupa zgłosił się wpółpracownik, podał miejse zamieszkania, przejął odpowiedzialność za nietrzeźwego (który zresztą zachowywał się spokojnie i przyznał się do spożywania alkoholu i prowadzenia w stanie nietrzeźwości).

    Jako prawnik-karnista oraz psycholog nie wiem czemu miałoby służyć przetrzymanie spokojnego, wykształconego i znajdującego się pod opieką trzeźwego współpracownika człowieka w Izbie Wytrzeźwień.

    Jako wieloletnia czytelniczka Pana Redaktora ze smutkiem konstatuję, że dał Pan się porwać jakiemuś dziwnemu populizmowi.

  29. Panie Passent, proszę pamiętać, że gdy kilka lat temu arcybiskup Michalik popełnił poważne wykroczenie drogowe, to ukarano nie arcybiskupa, tylko policjanta. Sam fakt, że tym razem policjant nie poniósł żadnych konsekwencji za zatrzymanie biskupa, świadczy o ogromnym postępie 😉

  30. Mam nadzieję, że wyrok będzie taki, jaki zapadłby w tej sprawie w przypadku każdego innego kierowcy.

  31. Policja nie zawiozła biskupa na izbę, bo znają historię z Michalikiem. Traktowanie biskupa jak każdego obywatela kończy się zwolnieniem z policji i zarzutami o handel bronią.

  32. A ile dostają pijani rowerzyści? Chyba więcej, choć są o wiele mniej niebezpieczni.

  33. „Ciekawe, jaki zapadnie wyrok”….. Przed paru laty pewien biskup, jadąc po pijanemu, zabił – przejechawszy – prawidłowo idącą poboczem dziewczynkę. Ona chyba nawet szła do kościoła, odnawiać śluby komunijne, czy coś takiego. Pamiętam, że nazywała się Ania Betleja (skojarzenie z Betlejem judzkim?). I co, jaki wyrok dostał ten hamo vaticanus?

    Ten dostanie taki sam, wszak szczęśliwie żadnej owcy, ani barana nie zabił, za co należy bogu dziękować, że dał ludowi takiego pasterza. A latarnie się zreperuje….

  34. Ależ biskup zapowiedział, że będzie szukał specjalistycznej pomocy? Może chodziło o prawnika? Egzorcystę?

  35. Miałem podobne odczucia jak Pan, jednak uważam że zaproponowana przez samego sprawcę i zaakceptowana przez prokuraturę kara, nie może być oceniona tylko przez porównanie z wyrokami w podobnych sprawach. Bo i jakże: podobnych do spraw innych biskupów? Polityków? Zwykłych zjadaczy? Padają różne wyroki…

  36. O Biskupie wszyscy lubia….I moga ! Krasicki dziwil sie peknietemu posagowi Wenery w Ogrodzie Saskim, to napisali:

    „I zdziwilo to Biskupa

    Ze Wenerze pekla dupa !”

    i taki karteluszek wsadzili w pekniecie na pupie Bogini.

    Na co Krasicki odpisal i tamze wetknal swoje:

    „A w to miejsce, jakis chlystek

    Zamiast ch….a wsadzil listek !”

    Galczynski, jednemu, co mu sie „portki trzesly”, radzil:

    „A wasy sobie wyskub

    I tak wygladasz jak biskup.”

    A my tu mamy Biskupa – moczymorde. A niech sobie Jego Eminencja zlopie, na zdrowie !

    Pan Passent radzi: „….skazanych w podobnych sprawach. Jest co i z czym porównywać.” Nie ma czego z czym porownywac. Nasz Delikwent scial slupek, inny – dmuchnal w figure NMP, jeszcze inna – zmaglowala dzieciaki przy drodze. I kazde z nich „na bani.”

    Jeszcze Polska nie zginela, poki my pijemy! Rodak pil, pije i pic bedzie, poki mu zywotu stanie.

  37. Złota myśl Przewodniczącego ukuta po konferencji smoleńskiej
    Przewodniczący Zespołu Parlamentarnego PiS ds. badania katastrofy smoleńskiej Macierewicz wygłosił w rozmowie z Katarzyną Gójską-Heyke następującą sentencję godną wyrycia na cokole pomnika smoleńskiego (jeśli taki kiedyś zostanie wzniesiony):

    „Samolot nie dlatego rozbił się, że uderzył w ziemię, tylko dlatego uderzył w ziemię, że się rozbił”

    Czyż nie piękne, proste, komunikatywne, treściwe, skończone?
    Pogrążony w wysiłku umysłowym ocieram pot z czoła od godziny, błądzę po hipotezach, kwerenduję po raportach zaoceanicznych ekspertów, wczuwam się w pozycję, prestiż oraz tytaniczne wysiłki Przewodniczącego i… rezygnuję z usług rozumu.

    Trwam w blasku idei Wielkiego Przewodniczącego, po prostu wierzę.
    Pzdr, TJ

  38. Nic nie dodam, Panie autorze. Jak się nie publikuje komentarzy /poprzedni Pana wpis/.

  39. Usprawiedliwiam biskupa. Ja też bym pojechał gdyby mnie moje chore dziecko potrzebowało.:)

  40. A czy biskup zapłaci za skasowaną latarnię, czy może miasto poniesie te wydatki?.
    O ile się orientuję, to ubezpieczyciel, w wypadku pijanego kierowcy, nie zwraca takich kosztów.

  41. Narazanie innych… ich zycia i zdrowia…skrajna nieodpowiedzialnosc. No to juz wiemy co robic w takiej sytuacji. Cofnijmy sie wiec nieco w czasie do lat powiedzmy 1950-1989. Moze czas, zeby lotry narazajace zycie i zdrowie niewinnych ludzi i ich rodzin oraz ci wszyscy, ktorzy z nimi sztame trzymali i na lamach prasy donosili, zagrzewali, wybielali, wspierali i tlumaczyli i ich nieludzkie postepowanie nareszcie odpowiedzieli za swoje postepowanie. I zadnego przebacz za narazanie zycia ludzkiego i zdrowia. Polska to kraj prawem stojacy. Wiemy wiec co powinna zrobic „Polityka” z takimi ludzmi, nie mowiac o sadach i prokuraturze. Potepic i bez zadnego wybaczania wywalic na bruk. Ciekawe jaki zapadnie wyrok.
    Co za hipokryzja, co za zaklamanie. Godne podziwu, choc nie wybaczenia. O krzyk w mediach prosze sie nie martwic Pan sam narobi go dosyc jak kiedys w 1982 roku Pan robil.

  42. Bardzo cieszy jestem w tej sprawie Solidarnej Polski

  43. Szukaj a Google:
    NIEOCZEKIWANA BALLADA O UMĘCZONYM BISKUPIE I BEZBOŻNIE BRZYDKIEJ LATARNI

  44. Policjantka z Komendy Stołecznej:

    Jeśi jest tak, jak Pani pisze, to zwracam honor, przepraszam. Wydawało mi się, że w takich przypadkach procedura przewiduje odwiezienie do izby wytrzeźwień. Korzytając z Pani obecności na blogu, może napisze Pani szerzej na ten temat? Czy często zdarza się, że osoba, która ma tyle alkoholu we krwi i spowoduje kolizję, nie jest odwożona do izby wytrzeżwień?
    Dziękuję, pozdrawiam

  45. Naprany biskup skasował latarnię „kierując” (?) po pijaku samochodem….
    Wczesniej tenże biskup napominał, pouczał i ostrzegał: jedziesz – nie pij, piłeś – nie jedź.
    Nie pierwszy to przypadek że duchowni „przewodniej siły narodu” co innego mówią a co innego robią. Pytanie: czy myślą przed…. .
    Toż oni – niczym politycy – krew z krwi naszej i kosć z kości . 😉

  46. Proszę, proszę, oto jakiego rekolekcjonistę mają parlamentarzyści rządzącej partii PO…

  47. „Twój komentarz czeka na moderację”

    I czeka. I czeka. Od godziny 13:34 on tak sobie czeka

    Niespecjalny dzień dzisiaj mamy, Moderatorko(u)? Najlepszym się to zdarza. Uoj zdarza. No a oprócz tego, waadzę pokazać tez czasem przyjemnie jest

  48. Panowie: ET i absolwent.
    Serdecznie zapraszam pod poprzedni wpis Gospodarza. Zostawiłam tam dla Was wiadomości ważne z mojego punktu widzenia ( w odpowiedzi na Wasze komentarze).
    Nie spodziewałam się, że red. Passent tak szybko zmieni temat.
    Jestem zresztą rozczarowana tematem samograjem – o la Boga, biskup się upił!
    No i co z tego?! Papież Benedykt 16 biskupa Piotrowskiego zdetronizuje? Puści „w kamaszach” na zwykłe proboszczostwo?
    Stwierdzenie czy przyznanie sie do alkoholizmu przez wysokiego funcjonariusza krk to malutki pikuś wobec problemów, z jakimi boryka się kościól katolicki w Polsce, Europie i na świecie.
    Parę zdań na temat problemu z biskupem Piotrowskim napisałam na sąsiednim blogu red. Kowalczyka.
    Zachęcam obu panów do zajrzenia tamże.

  49. W kraju ościennym po stwierdzeniu zawartości alkoholu we krwi powyżej 1,6 promilla kierującemu pojazdem odbierane jest prawo jazdy, wlepiany jest wysoki mandat. Aby odzyskać odebrany dokument, trzeba poddać się słynnemu MPU w żargonie nazywanym „Idioten-Test”. Połączone jest to z bardzo kosztowną , obowiązkową wielogodzinną sesją-rozmową (taka spowiedź na temat swojego postępowania) z psychologiem i końcowemu oglądowi/ocenie kandydata na ponownego kierowcę przez…owego psychologa. Wielu „klientów” przepada z kretesem.

  50. Brawo, Moderatorzy! Przepuścili w koncu.

    TeJotkowi próbowałem odpowiedzieć grzecznie o godz. 13:34. No ale oni się uwzięli i moderowali przez godzin ponad sześć. Poecie Kadettowi zaś odpowiedziałem jeszcze wcześniej, pod poprzednim wpisem zresztą. Tez i tam moderowanie trwało, uoj POtrwało. Jeszcze dłużej niż pod obecnym wpisem. Wszystko to działo się w czasie, gdy inne, późniejsze niż mój komentarze zostały przez sito ul. Mysiej wcześniej przepuszczone.

    Czy może to być wpływ Smoleńska? Jestem przekonany, ze może być. Ewentualnie, wpływ Czarnobylu może to być. Ostatecznie jesteśmy Narodem, Naród koniecznie z dużego N, szczególnie dotkniętym przez różne kataklizmy. Należy mieć wyrozumienie dla siebie.

    A przypominam o tym tylko dlatego, ze i TJ i Kadett mogą nie wiedzieć, ze zachowałem się elegancko. I im odpowiedziałem. A to w końcu, i w opóźnieniu w stosunku do innych uzależnionych, ujrzało światło oświaty panapassentowej.

    Najwyższej Sile Sprawczej niech będą za to dzięki

  51. @TJ 24.10-14:30
    Używanie terminu „Polnische Wirtschaft” w sprawie jazdy na bani biskupa jest nieporozumieniem.
    Czy można nazwać przyłapanie w roku 2010 na jeździe na bani Pani Biskup Margot Käßmann – Głowy kościoła ewangielickiego w Niemczech (taki ewangielicki prymas), co w konsekwencji spowodowało jej ustąpienie z wszystkich urzędów – „Deutsche Wirtshaft” ?

  52. Lex
    24 października o godz. 19:02
    Pewien nieżyjący już profesor filozofii z UW, człowiek naprawdę godny szacunku, lubił sobie zaglądać do kieliszka. Dorabiając tu i ówdzie został również zaproszony przez Towarzystwo Trzezwości(chyba jakoś tak to się w PRLu nazywało) aby wygłosił wykład o szkodliwości alkoholu.
    Profesor rzetelnie przedstawił szkodliwość alkoholu, ale jakaś wredna staruszka zadała mu podchwytliwe pytanie:
    – Skoro pan profesor tak przekonywująco oskarża alkohol o szkodliwość, to jak to się ma do faktu, że widziałam wielokrotnie pana profesora w stanie wskazującym na spożycie tej szkodliwej substancji ?
    Profesor odpowiedział:
    – Drogowskaz nie musi chodzić drogami, które wskazuje.
    Ja tego profesora na prawdę bardzo szanowałem

  53. Jak do mnie trafi sprawa, to żeby była jasność, kasa z tacy nie wchodzi w grę. Cietrzewie nie manna, z Nieba nie spadają.

  54. NOnposumus 12.31
    No własnie, zamiast wygłosic homilię o mordzie w Smolensku biskup Jarecki nawalił sie jak stodoła i „przykrył” njus o zbrodni.
    Juz niedługo possumus ( z domu Terlikowski) zrobi z nim porządek, potem sie weźmie za in vitro i bedzie exkomunikował oraz udzielał egzorcyzmów.

  55. Lex
    24 października o godz. 19:02

    To chyba Rudi Schubert i Wały Jagiellońskie……
    „piłeś nie jedź, nie piłeś, wypij
    za drzwiami „Wars” wita nas”…..

    Trzeba przyznać, że BISKUP Sławoj „Flaszka” Głódź, nigdy nie dał plamy.
    Cóż to jest pół litra na litrowy pysk?
    Wymiękają te nowe kadry, oj wymiękają…….

  56. Wzruszajacy jest wpis Policjantki z „Kumendy” ! Z przenikliwa madroscia uspokaja: „Olbrzymia większość osób w takiej sytuacj, w jakiej znalazł się ks. dr Piotr J. nie ląduje w Izbie.”. Chyba tak. Izba by musiala byc jak slawny Stadion Narodowy ! Na „urobek” z jednego wieczoru….

    Dalej, podkresla, ze „……odpowiedzialność za nietrzeźwego (który zresztą zachowywał się spokojnie i przyznał się do spożywania alkoholu i prowadzenia w stanie nietrzeźwości)”. Spokojnie sie zachowywal…. A mogl przecie skopac posterunkowych, odbic im nerki i isc „w zaparte”; ze spozywal zupe ogorkowa i jest trzezwy jak oficerski gwizdek !

    Madame Policjantka wzmiankuje, ze Delikwent „byl czlowiek wyksztalcony”, to ci dopiero sensacja ! Przedtem, Biskupy to byly same matoly. Ale, ze ten wyksztalcony, to zaslugiwal !

    Na koniec Madame sie dziwi, ze „czemu mialoby sluzyc przetrzymanie ?” Doswiadczenie bywalca podpowiada, ze do obmycia obrzyganej mordy, uprania zapaskudzonych gaci i ochlodzenia zimnym prysznicem pijackiego lba.

  57. Nie powinno się kopać leżącego, a biskup nie pokazał pychy, nie zrzucił odpowiedzialności na policję, spisek obcych sił i prześladowanie Kościoła. Wiem, że postąpił, po prostu, tak jak w danej sytuacji (tj. po wypadku) powinien (i nic więcej), ale zdecydowanie to kontrastuje z postawą, do której się przyzwyczailiśmy. W każdym razie — łagodność policji brałbym raczej jej na plus.

    I tylko w nawiązaniu do ‚po szóste’ — to niestety prawda, także w głębszym sensie. Bo biskup, w polskich warunkach, nie ma problemów ze znalezieniem kierowcy, gdy go potrzebuje… Zlekceważenie kwestii bezpieczeństwa to więc większy problem, niż sama tylko choroba alkoholowa.

  58. Orteq
    24 października o godz. 13:34

    „I teraz, na poważnie, pytanie: czy jest możliwe, ze raporty i MAKu i min. Millera nie zajmowały się sprawa paliwa? Co się z nim stalo w tej katastrofie? Ze dopiero największe tuzy nauki polskiej przypomniały sobie i nam, ze tam, w tym samolocie, było od groma paliwa i ze coś się z nim musiało stać w czasie katastrofy?
    Pogubiłem się po prostu”

    Mój komentarz

    Zajrzałem do raportu Millera. Raport podaje tylko masę paliwa zatankowanego w Warszawie, masę w czasie wypadku, stwierdza zgodność paliwa z odpowiednimi wymaganiami oraz lakonicznie podsumowuje problem pożaru:

    „nie stwierdzono śladów detonacji materiałów wybuchowych ani paliwa lotniczego. Niewielki pożar objął swym zasięgiem tylko nieliczne elementy wraku samolotu i został zainicjowany w trakcie lub bezpośrednio po zderzeniu się samolotu z ziemią. Nie stwierdzono śladów charakterystycznych dla pożaru w trakcie lotu samolotu.”

    Czyli był niewielki pożar, który ugaszono.

    Co do konferencji, to obejrzałem częściowo sprawozdanie z dyskusji podsumowującej konferencję. Wrażenia moje są nastepujące:

    Komentarze naukowcow krajowych były bardzo oględne, powściągliwe, może z wyjątkiem prof. Obrębskiego, który twierdził, że była eksplozja, ponieważ nie było implozji.
    Komentarze naujkowców nijak się miały do zdecydowanych i apodyktycznych wniosków otoczenia propagndowego konferencji.

    Ciekawsze wypowiedzi (z tej części, którą obejrzałem)

    a) Raczej nie mówiono uporczywie o wybuchu, lecz bardziej elegancko – o defragmentacji samolotu w powietrzu.

    b) Prof. Nowaczyk, autor hipotezy o fałszowaniu zapisów rejestratorów w Raportach Anodiny i Millera wyprowadzonej ze swoich własnych odczytów z pamięci TAWS, skarżył się, że instytucja rządowa USA zajmująca się odczytami z rejestratorów nie uchce udostepniać jemu pewnych danych, np. częstotliwości próbkowania.

    c) Jeden z profesorów zadał w swoim referacie fundamentalne naukowe pytanie – dlaczego samolot został skierowany na las, a nie na lotnisko (?).

    d) Prof. Czachor podtrzymał swą oryginalną hioptezę wyprowadzoną z własnych odczytów rejestratorów, że skrzydło się urwało koło brzozy, czym wzbudził konsternację. Po czym uściślił – nie powiedziałem, że brzoza urwała skrzydło, tylko że skrzydło się urwało koło brzozy, a złamanie brzozy mógło być skutkiem przelotu innego samolotu (???). W każdym razie postąpił inteligentnie – na wszelki wypadek uwzględnil brzozę w swojej hipotezie Zawsze będzie mógł powiedzieć – a nie mówiłem, że to brzoza?

    Ogólnie było bardzo ostrożnie ze strony krajowców, oględnie, nie buńczucznie, a nawet podkreślano dość dobitnie, że bez dostępu do wraku nie da się niczego ostatecznie potwierdzić.
    Pzdr, TJ

  59. Podszeregowy
    24 października o godz. 20:05
    @TJ 24.10-14:30
    „Używanie terminu „Polnische Wirtschaft” w sprawie jazdy na bani biskupa jest nieporozumieniem.”

    Mój komentarz
    Tak, Autorze. To był p. Wirtschaft, zrealizowany w warunkach krajowych. Bowiem biskup nie przewidział, że walnie w latarnię. Gdyby nie to, bezstłuczkowo zajechałby na miejsce przeznaczenia. Czyli wypełniłby plan A. Któż by go zatrzymywał?

    Hierarcha zachował sie wg typowego schematu p. Wirtschaft – nie miał planu B w wyobraźni, nie przewidział, co może się stać innego niż bezproblemowa jazda i p. Wirtschaft się zemściła latarnią torze jazdy auta. Odpłaciła mu tym, czym zwykle się odpłaca – przegraną.
    Pzdr, TJ

  60. Pozwolę sobie zaprzeczyć twierdzeniu ” Wiele osób na pewnym poziomie kultury pije, niektórzy cierpią na chorobę alkoholową, ale nie prowadzą w takich okolicznościach samochodu.”
    Otóż zdanie to nie dotyczy alkoholików. Na tym bowiem polega uzależnienie, że silniejszy od norm etycznych, moralnych, wykształcenia czy statusu społecznego, jest „system iluzji i zaprzeczeń” (nieodłączny element choroby). W rzeczywistości osoba, która decyduje się prowadzić w stanie nietrzeźwości, z całą pewnością jest alkoholikiem, nawet jak inne okoliczności na to jeszcze nie wskazują. To osoby jeszcze nie uzależnione, bez względu na spożywane ilości, prowadzą tylko na trzeźwo. Właśnie dlatego, w niektórych stanach USA, zatrzymanego nietrzeźwego kierowcę (jeszcze nie spowodował żadnego wypadku), stawia się przed sądem w ciągu 24 godzin. Przy czym oskarżony ma wybór. Przyjmie bardzo dotkliwą karę lub zostanie ona zawieszona do czasu ukończenia terapii uzależnień. Po ukończeniu terapii kara jest zwykle anulowana. W innym wypadku podlega natychmiastowemu wykonaniu.
    Jestem przekonana, że pan Osiatyński oraz wielu innych znających się na problemie, w tym dr Woronowicz, to potwierdzą.
    Pomyślności.

  61. marcin
    24 października o godz. 13:49

    A co komuchowi Kwasniewskiemu wolno sie uchlewac, a biskupowi nie???
    ————————
    Komuch też samochody po pijaku o latarnie rozbijał?

  62. Diabli tam z biskupem. Ten, to nie pierwszy przecież z trunkowych w ornatach i tekturowych czapeczkach.
    Polecam wywiad z ks. prof. Michałem Hellerem w „Niezbędniku”. Nie ma w nim nic o Kościele, tym Kościele, czyli polityczno-biznesowej komunie.

  63. TJ (21:21)

    ” Raport Millera podaje tylko masę paliwa zatankowanego w Warszawie, masę w czasie wypadku… był niewielki pożar, który ugaszono”

    Dzięki TeJocie.

    Przyznam ci się szczerze, ze w dalszym ciągu mam dziurę informacyjną. Ani oba oficjalne raporty, MAK i Millera, ani tzw. biała księga Macierewicza, czy tez jego wszystkie inne dotychczasowe ‚ustalenia’, ani tez najnowsze rewelacje, z tej Konferencji, te o możliwości wybuchu paliwa, nie satysfakcjonują mnie.

    Czy ktoś w ogóle próbował podejść rzeczowo, albo jeszcze lepiej, naukowo, do sprawy zbiorników paliwa? Przecież to pierwsza rzecz co wybucha w przypadku katastrof pojazdów napędzanych benzyną! A oni, ci wszyscy, pożal się Boże, „eksperci”, wypisują swoje trelemorele o wszystkim ale nie o materiale wybuchowym na pokładzie! Powiedz Ty mnie zatem, co jest grane? Czy mamy do czynienia z jakąś dotąd nam nieznaną teoria spiskową? Czy tez jest to zwykle bezmózgowie naszych naukowców?

    Ponieważ sprawiasz wrażenie człowieka obarczonego sporą wiedzą w temacie, tak sformułuje swoje następne pytanie:

    na jakiej podstawie Raport Millera podaje masę paliwa, w czasie czy po wypadku? Przecież z tego co mnie wiadomo, tam nikt sprawy paliwa nie badał! Ani zbiorników paliwa nie opisywał na katastrofisku. Tak jakby przepadły. Razem z kokpitem i z fotelami. Czy ta tzw. Konferencja Smoleńska traktowała o czymkolwiek w tym temacie?

    PS. Ten ‚niewielki pożar który ugaszono’.. Czy on wyjaśnia sprawę trzech zbiorników z ogromną masą niezużytego paliwa? Lot był raczej dosyć krotki..

  64. To co napisałem powyżej jest dowodem na skuteczność metody Macierewicza: walić im o zamachu tak długo aż w to uwierzą. Jeszcze trochę a i ja pocznę wierzyć w zamach

  65. @Daniel Passent:

    Na początku stan prawny: nie ma prawnego obowiązku umieszczania w Izbie. Oceny dokonują zatrzymujący policjanci.Kryteria: bezpieczeństwo podejrzanego, otoczenia, stopień koherencji w zachowaniu, postawa.

    Ponadto, jak to w życiu: wchodzą w grę różne inne okoliczności i zdolnosć przewidywania różnych sytuacji. Tzw. „mądrość życiowa”, która wymyka się paragrafom. Pan Redaktor jest człowiekiem pióra, dziennikarzem. Więc proszę sobie wyobrazić, że to Pan podejmuje decyzję tu i teraz w konkretnej rzeczywistości i rozwiązuje Pan alternatywę: albo spokojnego biskupa katolickiego, który choć pijany jest opanowany, przyznaje się do winy itp. puścić pod opieką podwładnego do domu, albo zawieść go siłą do Izby, umieścić wśród trzęsących się od delirium prymitywnych ludzi i mieć pewność, że za moment będzie ekipa z „Faktu” plus TVN i „Superstacja” i kto tam jeszcze z prasy.

    Powtarzam, nie ma prawnego obowiązku umieszczenia w Izbie. Co Pan jako odpowiedzialny policjant decyduje i jakie są Pana przesłanki działania i cele, które chce Pan osiągnąć?

    Oczywiście przesłanka: „dokopać klesze” nie może wchodzić w grę, nawet jeśli policjant głosuje na Palikota 🙂

    Proszę też pamiętać, że nie było żadnych ofiar.

  66. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Biskup to tez czlowiek – jasne, ze nie powinien po tzw. „ataku filipinskim” siadac za kolkiem lub nie daj Boze uczestniczyc w sakralnych powinnosciach.

  67. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ” … Hamowanie gospodarki całkowicie wymknęło się spod kontroli. Przekaz dnia Platformy Obywatelskiej jest dziś odwrotnością propagandy sukcesu ostatnich lat: to, co najgorsze w sytuacji ekonomicznej kraju, dopiero przed nami. W 2013 r. czeka nas recesja i depresja, gwałtowny wzrost bezrobocia w okolicach 18 proc. i – co najgorsze z punktu widzenia Ministerstwa Finansów – załamanie dochodów podatkowych, co musi spowodować ogromne problemy budżetu państwa (…) Jak w tym kontekście oceniać zdumiewające zapowiedzi rządu Platformy, zawarte w tzw. drugim exposé? Premier mówi o sobie, że co prawda nie jest geniuszem, ale w swoim mniemaniu jest dobrym premierem ” …. itd http://www.kontrowersje.net/wzywa_si%C4%99_obywatela_w_charakterze_podejrzanego_z_paragrafu_135_artyku%C5%82_2

  68. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Przygladajac sie samouwielbieniu w PO mozna sie li tylko upic z rozpaczy – prawda?

  69. Gospodarzu: alkoholizm to nie jest choroba zarazliwa. Na alkoholizm choruje sie swiadomie i z wlasnej woli tak wiec: zero tolerancji!, a wspolczucie nalezy sie ofiarom pijakow za kolkiem!

  70. Tak DONALD odwraca in vitro uwage od bomby? Sprytny ten Donek jak cholera!!!!!! A tutj pijany Biskup tez DOnek go spil? Sprytny Donek. Zeby odwrocic uwage od czego teraz? Panie Redaktorze zdrowia i zdrowia i udanych zakupow na W.

  71. «Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy wypije pol litra».(Korsakow 8,8-11)

  72. …Na alkoholizm choruje sie swiadomie i z wlasnej woli…powyzsze zdanie jest zdaniem nieprawdziwym.

    ET

  73. Nie mam zamiaru bronić biskupa; fakt siadania za kółkiem po takiej dawce alkoholu jest sam w sobie skandalem.
    Tylko: skąd, moim zdaniem, zupełnie nieuprawnione sugestie Pana Gospodarza, że to status zatrzymanego spodowował, iż nie zawieziono go do izby wytrzeźwień? Kwestie tę regulują stosowne przepisy, szkoda się powtarzać, ponieważ uprzejma była już to zrobić Pani @Policjantka z Komendy Stołecznej. Mimo zapewnień red. Passenta o braku Schadefreude, dostrzegam w tym chęć dokopania facetowi w sakrze biskupiej za wszelką cenę. Jasne, nie wystarczy proces karny, prawdopodobnie utrata stanowiska i prestiżu, wstyd na resztę życia. Konieczne byłoby, aby rozebrać do naga, zimny prysznic, a najlepiej w pasy. Wypuścić o 6 rano, wydawszy zegarek, pierścień biskupi oraz sznurowadła z depozytu…
    Co to supozycji Pana Gospodarza, jakoby reakcja mediów była wstrzemięźliwa: wdzięczny będę za podanie tytułu, któryby o tym fakcie nie informował.
    Kara ograniczenia wolności (bo o takiej tu mowa, a nie o rzekomych pracach społecznych – nie ma takiej kary w kodeksie) i zakaz prowadzenia pojazdów na 4 lata – są adekwatne do sprawcy przestępstwa z artykułu 178 a) kodeksu karnego. Do sprawdzenia.
    Więc jak to jest ze Schadenfreude u Szanownego Gospodarza naprawdę?

  74. Na stronie internetowej Naczelnej Prokuratury Wojskowej opublikowano oświadczenie Wojskowej Prokuratury Okręgowej (WPO) dotyczące sposobu i przebiegu sekcji zwłok dokonanych po ekshumacjach przeprowadzonych w dniach 17 i 18 września 2012 r. Jeden z fragmentów oświadczenia zawiera informację o znalezieniu w ciele Teresy Walewskiej – Przyjałkowskiej nitów z poszycia samolotu.

    – WPO w Warszawie stwierdza że w toku badania zwłok zabezpieczono m.in. jako ślady: 4 twarde elementy o wymiarach od 0,2 do 1,2 cm. W trakcie opisywania jednego z nich przez technika kryminalistyki z Żandarmerii Wojskowej, bezpośrednio po wyjęciu z ciała przez lekarza, ppłk Robert Pyra powiedział do tegoż funkcjonariusza, że jest to prawdopodobnie nit z poszycia samolotu – czytamy w oświadczeniu.

    “NAJPRAWDOPODOBNIEJ”???!!!

    To ci ludzie nie potrafią stwierdzić jednoznacznie, czy mamy do czynienia z nitem, czy może z pociskiem? Czy nit jest łatwo pomylić z pociskiem?

    http://niezalezna.pl/34158-npw-w-ciele-ofiary-katastrofy-byly-nity

    Rosjanie zbezcześcili ciało Anny Walentynowicz

    Sekcja zwłok Anny Walentynowicz (†81 l.) ukazała, jak nieludzko Rosjanie obchodzili się w Moskwie z ciałami ofiar smoleńskiej katastrofy. Podczas przeprowadzonej przez polskich ekspertów sekcji okazało się, że w głowie Anny Walentynowicz był rękaw marynarki, gumowe rękawice i kawałki innych materiałów. Te szokujące szczegóły ujawniła prowadząca śledztwo prokuratura wojskowa.

    Dalej możemy się dowiedzieć, że przy innych jeszcze ekshumacjach okazało się, że ciała ofiar włożono wraz ze śmieciami do czarnych worków, gdzie również można było znaleźć gumowe rękawice, brudne bandaże, ale także niedopałki papierosów.

    Kto z nas chciałby, ażeby do ciała któregoś z naszych bliskich po jego śmierci, ktoś sobie wpychał śmiecie, a z czaszki robił sobie popielniczkę?

    To po prostu przekracza wszelkie granice i ktoś musi ponieść odpowiedzialność za przekazanie Rosjanom całego śledztwa.

    Przecież tych ekshumacji nie było wiele, prawda?

    Zachodzi więc uzasadnione podejrzenie, że w taki sam sposób zostały potraktowane pozostałe ciała naszych Rodaków.

    http://moher.nowyekran.pl/post/77751,kto-bezczesci-ciala-ofiar-spod-smolenska

    To nie było ciało śp. prezydenta Kaczorowskiego!

    W Świątyni Opatrzności Bożej jest grób śp. Ryszarda Kaczorowskiego, ostatniego prezydenta RP na uchodźstwie, ale pochowano w nim inną ofiarę katastrofy smoleńskiej. Potwierdziły to badania genetyczne przeprowadzone po ekshumacji ciał – ujawnia dzisiaj RMF FM.

    To tylko newsy z dnia wczorajszego / dzisiejszego…

  75. @Policjantka z komendy stołecznej 25 października o godz. 3:20

    Podziękowanie za rzetelne wyjaśnienie jednego z aspektów sprawy…

    Ale nasz Szanowny Gospodarz, jak widać, ma „olbrzymią słabość” do „klech”, i tak po chrześcijańsku – uderza i w lewy i w prawy policzek…

  76. Policjantka z komendy stołecznej 3.20

    Policjantka nie śpi w nocy i o godzinie trzeciej dwadziescia pisze cała prawdę o biednym biskupie !!!

    Okazuje sie że NON possumus, aka Terlikowski, najpierw podszywa sie pod policjantke ( żeby było trudniej zgadnac)a potem, w przebraniu kleryka, odprowadza nachlanego biskupa do domu, chroniąc go przed Faktem i TVN24!
    Jak pisze: „dokopanie klesze nie wchodzi w grę”
    To najlepszy numer na blogu w tym roku !!!

  77. @ ET:
    Nie zgodze sie z teza, ze alkoholizm jest choroba pierwotna, co oznacza , ze nie ty ja spowodowales. Jest ogroman roznica miedzy ludzmi bardziej podatni na uzaleznienie od alkoholu, a ludzimi bardziej podatni na chorobe serca czy cukrzyce. Uzaleznienie od alkoholu jest choroba zawiniona – mozna jej sobie zafundowac na wlasne zyczenie pijac alkohol bez swiadomosci skutkow.
    Mity na temat alkoholu, alkoholikow, alkoholizmu i czynnikow go wywolujacych sluza glownie do owiniena srodwoisk rodzinnych, spolecznych, socjalnych czy obciazen genetycznych a nie walsnej decyzji. Alkohol nie jest dolewany do wody w wodociagach, do orezady czy mleka alkohol pijemy swiadomie tak jak i swiadomie jemy duzo, tlusto, bez umiaru i nie uprawimy sportu.
    Golonka po kaszubsku tez nie wywoluje chorob krazenia i serca tylko jej nadmierna konsumpcja co moj Opa ze Wdzydz skomentowal: szczupli umra zdrowsi.
    (Dozyl 92 lat bo do golonke popijal nafta z kresow.)

  78. Dla ułatwienia kadettowego, powtórzenie z poprzedniego wpisu

    kadett (9:35)

    „coraz gorzej z Orteqiem…Orteq raczej na dworzanina nie wygląda, język miewa szorstki i furmański, więc uszy mu nie uschną, jak usłyszy ode mnie – F.O.!!!”

    No nie uschły. Choć wierszyk ten brzmi tak jakoś swojsko w uszach mych. Gdzie myśmy się poznali, no gdzie? Bo raczej nie nad Sekwaną. Nad Świsłoczą może?

    Gdy uszczelki puszczają, na ich wymianę czas. Uszy są nie pri czom

  79. „rozwiązuje Pan alternatywę: albo spokojnego biskupa katolickiego, który choć pijany jest opanowany, przyznaje się do winy itp. puścić pod opieką podwładnego do domu,”
    Podobno cesarz Francuzow mial powiedziec ; „Badzcie pijani jak Polacy !” ,
    Gdyby chciec sie nim podeprzec to ; Badz pijany jak biskup, nww katolicki !

  80. Uważam,ze ludzie zajmujący wysokie stanowiska w hierarchii kościelnej ,czy państwowej uzyskują je miedzy innymi ,a może przede wszystkim -poprzez swój nienaganny wizerunek moralny,etyczny itd.Niezaprzeczalnie tego typu stanowiska podwyższają ich prestiż,otacza ich estyma tłumu ,są po prostu lepsi od przeciętnego Kowalskiego . Dlatego w razie upadku,chwili słabości powinni ,sami dobrowolnie odchodzić ,dzięki takim praktykom ,pozostałby niezachwiany szacunek dla instytucji i stanowisk.Taki niepisany kanon moralny powinien u nas funkcjonować,-a cywilizacyjnie uczynilibyśmy krok do przodu.

  81. Pani policjantka z komendy stołecznej ma całkowitą rację pisząc, że
    „…. nie ma prawnego obowiązku umieszczenia w Izbie. „>/i>
    oraz że to
    „… policjant decyduje”.
    Ale od tej zasady są – jak to w życiu bywa – wyjątki i z tych wyjątków nagminnie korzystają „równiejsi”, do których – to również zyciowe doświadczenia – biskupi się zaliczają niewątpliwie.
    Nie mam wprawdzie podobnych „doświadczeń” ale raczej wątpię czy zwykły „Kowalski” w analogicznej sytuacji mógłby liczyć na podobne względy nawet gdyby był spokojny, przyznał do spożywania i kierowania pojazdem. Regułą bowiem jest w podobnych przypadkach jednak „okresowe zakwaterowywanie” w Izbie jeśli nie w policyjnej izbie zatrzymań.
    Być może błądzę ale jakoś trudno mi uwierzyć, że praktyka warszawskich policjantów w tych sprawach odbiega od powszechnie stosowanej. W każdym bądź razie – jesli błądzę – to przepraszam…..
    PS. Co do braku ofiar…. Czy mam rozumieć, że gdyby ofiary były to delikwent kwalifikowałby się „na Izbę” mimo, że był spokojny, wykształcony i przyznawał się do spożycia i kierowania w stanie wskazującym ?
    PS 2. Aby nie było wątpliwości – nie uważam ze biskup powinien bezwarunkowo trafić „na Izbę”.
    Chciałem tylko zwrócić uwagę na wyjatkowy – wobec powszechnej praktyki – sposób potraktowania jednak tego nietrzeźwego kierowcy.

  82. Biedna policjantka, nie przespała całej nocy, by dać (g. 3.20) Danielowi Passentowi satysfakcjonującą odpowiedź w sprawie pijackiego wybryku biskupa alkoholika.

  83. Wygrana Obamy to wybór mniejszego zła.Twierdzi Benjamin Barber. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,12730764,Barber_dla__Polityki___Obama_to_nie_dobro__tylko_mniejsze.html
    Dlatego, że głupio głosujemy. To już znamy z własnych doświadczeń.

  84. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Mozna sie li tylko „urznac” z rozpaczy …

    ” … Mamy prawdziwy wysyp pozwów Komisji Europejskiej przeciw Polsce. Komisja pozywa nasz kraj za opłaty lotniskowe, za niepełne wdrożenie dyrektywy dotyczącej energii elektrycznej oraz za niewdrożeniem przepisów unijnej dyrektywy z 2011 roku w sprawie interoperacyjności systemu kolei. Jak tak dalej pójdzie to obietnica premiera związana z 300 miliardami z Brukseli sprawdzi się tylko na odwrót. 300 miliardów Polska z Brukseli nie dostanie, a będzie musiała tyle do unijnej kasy wpłacić.”

    POst Christum:
    Premier mówi o sobie, że co prawda nie jest geniuszem, ale w swoim mniemaniu jest dobrym premierem – no prosze http://www.stefczyk.info/wiadomosci/polska/marsz-obudz-sie-polsko

  85. @Levar
    Rozbawiłeś mnie waszmość swoim postem. Biskupi od dawna już jeżdżą z osobistymi kierowcami (choćby Dziwisz) i nikogo nie dziwi w tym kraju, że nawołujący do skromności i ubóstwa sami żyją w pałacach i mają drogie limuzyny. Proponuję więc zostawić tę kwestię w spokoju, bo być może „nawalony” biskup chciał sobie po prostu pojechać gdzieś sam.

  86. Północnokoreański wiceminister, skazany na karę śmierci za nieprzestrzeganie żałoby po Kim Dzong Ilu, został stracony przy użyciu pocisku moździerzowego – pisze „The Daily Telegraph”, powołując się na południowokoreańskie media.

    Według mediów w Korei Południowej, młody przywódca (Kim Dzong Un) rozkazał, aby po skazańcu nie pozostał „żaden ślad, nawet włosy”. Do przeprowadzenia egzekucji użyto moździerza, którego pocisk rozerwał na strzępy Kim Chola, dosłownie „wymazując” go z powierzchni – pisze „The Daily Telegraph”.

    http://konflikty.wp.pl/kat,1020229,title,Korea-Polnocna-wiceminister-stracony-pociskiem-mozdzierzowym,wid,15038782,wiadomosc.html

    A u nas do tej pory szydzi się ze śmierci elity Rzeczypospolitej…

  87. Orteq
    25 października o godz. 2:40
    TJ (21:21)
    „na jakiej podstawie Raport Millera podaje masę paliwa, w czasie czy po wypadku? Przecież z tego co mnie wiadomo, tam nikt sprawy paliwa nie badał! Ani zbiorników paliwa nie opisywał na katastrofisku. Tak jakby przepadły. Razem z kokpitem i z fotelami.”

    Mój komentarz

    Raport nie dyskutuje naukowo-technicznych aspektów katastrofy, tylko wzmiankuje o nich w niektórych miejscach. Raport zajmuje się przede wszystkim faktami.

    Ilość paliwa zapewne została policzona na podstawie norm zużycia. Od zatankowanego paliwa w Warszawie odjęto po prostu paliwo zużyte w trakcie przelotu. Dało to około 11 ton w samolocie w trakcie katastrofy.
    Pożar nie był znaczny, ugaszony szybko.
    Zajmowanie się w tej sytuacji przez komisję naukowymi aspektami zapłonu mieszanki paliwowo-powietrznej nie było potrzebne.
    Komisja nie stwierdziła wybuchów w samolocie, a więc i w zbiorniku na lewym skrzydle również.

    W sprawie warunków do pożaru raport ogranicza się do stwierdzenia – podmokły teren oraz zarośla wytłumiły energię zderzenia i ograniczyły wielkość pożaru, jaki wystąpił na miejscu wypadku.

    Jeśli chodzi o kokpit, to Raport stwierdza, że został zmiażdżony w pozycji odwróconej samolotu przez ciężkie elementy kadłuba nad nim. Członkowie załogi byli przypięci do foteli.

    Każdą katastrofę można ohipotezować naukowo. Wartość hipotez stawianych zdalnie można sprawdzić tylko po dokładnej konfrontacji z zapisami rejestratorów, z dowodami materialnymi pobranymi z miejscu katastrofy i przebadanymi na różne sposoby.

    Stawiane są także hipotezy fantastyczno-naukowe, jak ta o uprzednim wykoszeniu drzew, w tym brzozy, przez duży samolot kosiarkę.
    Jest to kluczowa hipoteza tłumacząca, dlaczego samolotu 154M nie miał kontaktu z brzozą. Bo kontakt z drzewem miał inny samolot.

    Hipotezy pseudonaukowe nie dają się obalić. Jeśli np. różdżkarz krocząc przez łąkę z rozwidloną gałązka twierdzi, że czuje w swoim ciele prądy od cieku wodnego, to czuje. Nie sposób zaprzeczyć. A co dopiero z samolotem kosiarką – przeleciał nisko przed lądowaniem Tu-154M, a więc mógł (a może musiał, bo wykonywał zadanie?) ściąć drzewa. Koniec, kropka.

    Jeśli coś takiego rozgłasza jakiś dziennikarz tabloidu, to jest zrozumiałe, lecz tego typu wypowiedź w ustach profesora doktora, w obecności specjalistów lotniczych, to czysta kpina.
    Pzdr, TJ

  88. Premier Donald Tusk zabrał głos w sprawie zamiany ciała Ryszarda Kaczorowskiego

    Premier Donald Tusk zabrał głos w sprawie doniesień mediów o zamianie ciała prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego. – Niewykluczone, że możemy mieć do czynienia z pomyłką identyfikacyjną urzędnika – powiedział.

    Umiłowani Rodacy, NIC się przecież NIE stało, to tylko kolejna POmyłka…

  89. Biskupow tak jak innych osob obejmujacych wsokie stanowisko nie zamkla sie w izbie wytrzezwien czy areszcie – tu idzie szacunek dla urzedu a nie osby.

    W czasach gwiazdki kremlowskiej obowiazywala zasada, ze general nie moze byc szpiegiem.

  90. Stanisława Michalkiewicza lament nad panem redaktorem Blumsztajnem i rychłej o podmiance

    …że sam pan red. Daniel Passent w „Polityce” krytykuje pana premiera Tuska, że przemawia „bez jaj” podczas gdy Jarosław Kaczyński – przeciwnie – to znaczy – z jajami? Przecież wiadomo, że pan red. Passent nie pisze tego od siebie, to znaczy – oczywiście od siebie, jakże by inaczej, ale jednocześnie szóstym zmysłem wyczuwa mądrość etapu, jaki zamierza zapoczątkować razwiedka ojczysta i zagraniczna.

    Kto raz był królem, zawsze zachowa majestat – powiadają wymowni Francuzi – … a stąd przecież wiadomo, że pan red. Daniel Passent – posiadł umiejętności, między innymi w postaci umiejętności chwytania mądrości etapu w lot.

    Skoro tedy pan red. Daniel Passent tak się wyraża o premieru Tusku, to czyż nie jest to nieomylny znak, że przygotowania do podmianki są bardziej zaawansowane, niż myślą uczestnicy gdańskiego desantu, których za sprawą premiera Tuska bezpieczniacy wystrugali na ministrów i dygnitarzy drobniejszego płazu? Oni jeszcze tego nie słyszą, ale przecież muzyka sfer już gra niezapomnianą melodię: „Hej flisacza dziatwo, hej, dalejże dalej! Spłyń do Gdańska tratwą po szumiącej fali”.

    http://michalkiewicz.nowyekran.pl/post/77832,lament-nad-panem-redaktorem-blumsztajnem

    Talent naszego Gospodarza – do chwytania mądrości etapu w lot – został zresztą zauważony znacznie wcześniej przez wielu blogowiczów

  91. do
    Dante Wihajster
    25 października o godz. 11:41
    Zgadzam sie ze wszystkim (prawie). Wszystko OK, tylko ze nie zawsze swiadomie. Chodzi mi o przejscie od przyjemnosci do nalogu. Nalog jest juz choroba, czesto niestereowalna, ba nieuleczalna, zdolna jednak do tzw. zaleczenia..
    Pozdrawiam.
    ET

  92. Tak konczy biskup bez kolka nad glowa. Przypomina mi sie historia naczelnej biskupki kosciola ewangelickiego w Niemczech, ktora po podobnym incydencie zrezygnowala z urzedu.
    ET

  93. „żadne społeczeństwo, w którym istnieje przestępstwo znieważenia władzy (czy innej osoby publicznej) nie jest, bez względu na to, jakie są inne jego cechy, społeczeństwem wolnym”. Harry Kalven
(najwybitniejszy konstytucjonalista amerykański)

  94. Dochodzą też wieści, że Rosjanie w odpowiedzi na ujawnione przypadki bezczeszczenia zwłok, zawiesili rozmowy i negocjacje w sprawie zwrotu wraku TU 154 M, co nawet nie dziwi, gdyż podobnie postąpili w 1943 r., kiedy po ujawnieniu zbrodni katyńskiej, zerwali stosunki dyplomatyczne z rządem polskim.

    Upublicznione ostatnio zdjęcia z ciałami zabitych, w tym jedno szczególne, zdające się potwierdzać przebieg wydarzeń z filmu 1’24 były tylko preludium. Znając mentalność bolszewii można spodziewać się eskalacji tego typu działań. Sprawcy właśnie się podpisali.

    http://martynka78.salon24.pl/457676,podpis-czekisty

    http://media.wp.pl/kat,1022943,wid,15034183,wiadomosc.html?ticaid=1f673

    http://www.npw.gov.pl/491-Prezentacjanewsa-40802-p_1.htm

    http://wpolityce.pl/wydarzenia/39129-rosjanie-nie-chca-zwrocic-wraku-tupolewa-wedlug-rz-negocjacje-zostaly-zawieszone-po-skandalu-z-identyfikacja-cial

  95. http://www.cda.pl/video/50026a3/Kara-za-jazde-po-pijaku-w-Singapurze

    Kilku baranow blogowych usiluje bronic biskupa albo go w rozny
    sposob tlumaczyc.
    Nie rozumie idiota jeden z drugim,ze pic alkohol kazdemu wolno
    ale prowadzic samochod pod wplywem alkoholu narazajac
    zdrowie i zycie,swoje i innych juz nie.
    Przeciez zamiast latarni mogl wjechac w grupe ludzi stojacych na ulicy.
    Czlowiek rozsadny logicznie myslacy powinien kontrolowac to co robi.
    Ale baran blogowy zawsze trzyma sie swojego pasterza a ten obcujac
    na codzien z baranami tez zbaranial i kolko sie zamyka.

  96. stasieku 19 X o 18:33

    Kryzys czy spowolnienie?

    … sytuacja (jest) daleka od takiego kryzysu, z jakim boryka się Europa Zachodnia. Nasza gospodarka jest wolna od poważniejszych nierównowag. Nie musimy się oddłużać, nie musimy odzyskiwać konkurencyjności, przeciwdziałać odpływowi kapitału z Polski. W takiej sytuacji nie ma większych powodów do obaw – mówił prezes NBP …

    http://wyborcza.biz/Waluty/1,111132,12734836,Belka__Mamy_juz_narzedzia_na_sytuacje_ekstremalne.html

  97. Zauważyłam, że kilku blogowiczów jest niezwykle poruszonych godziną (3:20 rano) mojego wpisu.

    Trochę jestem bezradna, że czytelników pisma dla inteligentów niezwykle porusza i dziwi, iż funkcjonariuszka policji nie śpi o wpół do czwartej rano.

    O matko, dzieci w przedszkolu są w stanie rozwiązać ten dylemat.

  98. Nikt nie pisze o Isi w Istanbule, jak się jednak wzniosła na wyżyny. I to mnie przeraża bardziej niż jeden biskup w przyciasnych w butach.

    Aczkolwiek red. Passent nie pisze punktu 7. Po siódme – najgłówniejsze – nad biskupem Piotrem czuwała Opatrzność Boża. Na pewno bierze on to pod rozwagę – tak pokierowała jego srebrną toyotą, że nikomu krzywda się nie stała, ale jemu dała wystarczająco silny sygnał, aby poddał się kuracji wreszcie. To ona skloniła go do tego, by usiadł za kierownicą, biskup Piotr doskonale pamięta ten otrzeźwiający moment, dwie siły grają jego biskupią świadomością, diabeł namawia go do złego, anioł stróż popuszcza, opatrzność boża kieruję w tę właśnie stronę. Dlatego biskup pobłogosławił policjantom, którzy zapewne od jakiegoś czasu mieli go pod swoją czują obserwacją. I pamiętajcie, bierzcie nauczkę Wy, prości ludzie – OPATRZNOŚĆ BOŻA CZUWA.

  99. @prostaczka
    25 października o godz. 12:16

    ***Uważam,ze ludzie zajmujący wysokie stanowiska w hierarchii kościelnej ,czy państwowej uzyskują je miedzy innymi ,a może przede wszystkim -poprzez swój nienaganny wizerunek moralny,etyczny itd.Niezaprzeczalnie tego typu stanowiska podwyższają ich prestiż,otacza ich estyma tłumu ,są po prostu lepsi od przeciętnego Kowalskiego . ***

    Przysłowia są podobno mądrością narodów i niektóre powiedzonka też. Jest takie” starorosyjskie” porzekadło: „Nomen – omen”!
    Przypomniało mi się to po przeczytaniu powyższego cytatu osoby niezwykle naiwnej, chyba nie orientującej się w bagnie dzisiejszej cywilizacji partyjno-kolesiowskiej. Żadne tam zalety umysłu lub ciała nie decydują o zajmowaniu wysokiego stanowiska a chody i jeszcze raz chody, wydeptane lizaniem nie powiem gdzie, osób aktualnie będących u władzy. Nie jest to nawet typowo polska metoda awansowania – zasłużyć musi każdy, wszędzie.

    Skąd u mnie to skojarzenie „nomen-omen”? Wiąże się z nickiem. Często widać, ze wybrany nick ma jakiś związek z osobowością blogowicza i przypadek „prostaczki” pasuje do takiej hipotezy jak ulał.
    Nie jest to oczywista oczywistość, bo czasem nick nie ma żadnego podtekstu „freudowskiego” i powstał absolutnie przypadkowo. Dla mnie niektóre nicki są sympatyczne (jak LEX, ET, Mauro Rossi, albo Waldi). LEX to lex- „dura”, ale lex i chyba pasuje też do hipotezy.
    ET nie muszę nikomu tłumaczyć. To sympatyczne stworzonko jest powszechnie znane i podobno wróci niebawem na ekrany ponownie.
    Znaczenie dla mnie imienia Mauro i talentu Tino Rossiego już kiedyś wyjaśniałem.
    Waldi to typowe imię dla miłego, małego pieska – bardzo dużo jamników u myśliwych ma takie imię, ale nie chcę próbować kojarzenia z osobowością blogowicza, choć coś w tym jest: Pies szczeka, a karawana jedzie dalej.

    PS
    Coś dla mag!
    Czasem nick jest za krótki i są kłopoty przy szukaniu postów danej osoby. To mi się zdarzyło z „mag”, gdy szukałem konkretnego jej komentarza przy użyciu CTRL F. Wtedy każdy magnetofon i podobne wyrazy zostały przez komputer podświetlone.
    Dzisiaj przysłano mi ostrzeżenie przed stosowaniem zbyt krótkich haseł komputerowych. A było to tak:

    Małżeństwo instaluje komputer i komputer pyta o hasło. Mąż, chcąc ubawić żonę, wstawia hasło „p.nis”. Komputer pomyślał i dal następny komunikat, który powalił żonę, że prawie skonała ze śmiechu. Maż czyta: „Za krótki”!

    PS do PS’u. Ten wyraz, proponowany na hasło jest trefny dla programu, czuwającego nad blogami, choć jest przyzwoitym, naukowym określeniem pewnej części ciała. Napisanie bez tej kropki było przyczyną zniknięcia pierwszych moich komentarzy, aż mi doradzono ten chwyt z kropką. Kleofas używa jędrnej polskiej pisowni wszystkich intymnych części ciała .. i nic! Naukowy „p…s” powoduje odrzucenie komentarza, ale chyba nie dlatego, ze jest za krótki?
    Tekst był niemiecki, może gramatyka po polsku nie jest poprawna, ale „mag” jako doświadczona kobieta zrozumie, dlaczego komputer tak rozśmieszył żonę.

    Staruszek ceni śmiech kobiecy, ale z pewnym zastrzeżeniem, które może mieć związek z tym hasłem – gdy kobieta się śmieje przy pierwszym razie. Ja go rozumiem, ale bardziej smutne jeśli to czyni przy „ostatnim” razie!!!

  100. Otrzymałem to z następującym komentarzem:
    „Uwaga!!! Bardzo ważne!!
    Każdy musi to wysłuchać, przeczytać zanim nie zdejmą tego z Internetu, zanim nie wpadniemy w okowy globalnego niewolnictwa!!
    Zerknijcie na link poniżej dopóki jest dostępne I prześlijcie dalej:
    http://www.youtube.com/embed/_4eCf6UclR4?rel=0
    Sądzę, że warto wysłuchać i przeczytać, oraz zastanowić się, ile w tym prawdy, a ile propagandy przedwyborczej.

  101. Jest:
    <i<Raport nie dyskutuje naukowo-technicznych aspektów katastrofy, tylko wzmiankuje o nich w niektórych miejscach. Raport zajmuje się przede wszystkim faktami.

    Już pal sześć to „nie dyskutuje”…

    Powinno być:
    Wielka szkoda, że w raporcie KBWL LP nie znalazły się ani techniczne, ani żadne inne dowody na bolesne we mgle spotkanie TU 154M z brzozą. Raport zajmuje się faktami, do których dobiera tzw. fakty raportowe (niezaistniałe), a inne fakty, niezgodne z logiką smoleńskiej brzozy skrzętnie pomija, mimo, że były Komisji znane. W tej sytuacji nie pozostaje nic innego, jak potraktować ogólną i zdawkową część raportu dot. bezpośrednich przyczyn rozczlonkowania się obiektu latającego TU 154M 101 i wszystkiego, co żywe i nieżywe na jego pokladzie się znajdowało, jak tylko włączyć w credo smoleńskie.

  102. Nie dowierzałem premierowi Tuskowi, gdy mówił, że rentowność (oprocentowanie rynkowe) polskich obligacji spadła poniżej czeskich. A jednak to prawda. Polskie benchmarkowe 10-latki w walucie euro są w tym miesiącu tańsze dla budżetu o kilka punktów bazowych (1/100 punktu procentowego). To oznacza, że Polska wykorzystuje swój potencjał do maksimum, że polityka fiskalna, inwestycyjna z planem BGK & IP i regulacyjna rządu oraz monetarna NBP-RPP jest dobrze oceniana. Choćby ten news:
    http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,12739128,250_osob_zatrudni_fabryka__ktora_otworzyl_dzis_Tusk.html

    FOR i Balcerowicz nie wypuścili krytyki planu inwestycji publicznych, zdaje mi się. Komentatorzy porównują polskie metody implementacji planu do niemieckich i francuskich. Ale Polskę od Francji w tych planach rózni istotnie stosunek do eksploatacji złóż gazu łupkowego. Zaś Gazprom na takie dictum acerbum się „uelastycznia”, szykuje do walki z łupkami.

    Szascunki dynamika PKB Polski się utrzymują w przedzile 1,5 – 2,5 procent, o dobre 2 procent wyżej niż Niemiec. Czyli nadal gonimy najzamożniejszych i najlepszych, krok po kroku, wytrwale wykorzystując własne warunki i umiejętności. Zupełnie tak jak Isia.

  103. Non Possumus (25-10-g.14:46)
    Przeczytałam dwa pierwsze zdania felietonu S. Michalkiewicza, do którego link załączyłeś.
    Cytuję, by blogowicze zorientowali się w czym rzecz:
    „Mówcie co chcecie, ale ten cały redaktor Seweryn Blumsztajn jest mało inteligentny. To było już wiadomo od dawna i jesli nawet pan redaktor Michnik wziął go do swojej żydowskiej gazety dla Polaków na chłopaka do pisania, to przypuszczam, że ze względu na na solidarność rasową lub narodową”.
    Dalej już nie czytałam, bo mnie zemdliło.
    Jeśli podpierasz swoje oceny, poglądy w jakiejkolwiek sprawie autorytetem rasowego antysemity III RP, to moje gratulacje!
    Produkuj się na innych portalach, których nie brak w necie w naszej demokratycznej (niestety) ojczyźnie.
    Krótko mówiąc, obracaj sie w swoim towarzystwie!!!

  104. A Non Possumus ironizuje, że ewentualna zamiana ciał ofiar wiadomej katastrofy, to nic takiego. Co należy rozumieć, że zamienione ciała są dowodem na zamach.
    Polak, będzie niedługo synonimem pacjenta Tworek. Polak, katolik, patriota już jest.

  105. Sprawę nadużycia alkoholu powinno zbadać Ministerstwo Pracy oraz Związki Zawodowe. Osoby pracujące w kościele podpisują umowę o pracę, która nakazuje picie alkoholu w trakcie wykonywania obowiązku pracy. Stały obowiązek picia alkoholu doprowadza do choroby zwanej alkoholizmem. Ponieważ ma to miejse w związku z wykonywaną pracą należy się odszkodowanie, prawo do wcześniejszej emerytury i uznanie tej wady jako uszczerbek na zdrowiu w związku z wykonywaną pracą zawodową.

  106. Policjantka z komendy stołecznej
    25 października o godz. 15:32

    Nie przejmuj się, nie wszyscy piszący muszą być inteligentni.
    Czasami są inteligentni inaczej…….

    Niewiele kobiet w Komendzie o tej porze pracuje.
    Łatwo namierzyć….
    Szef nie ma nic przeciwko wykorzystaniu czasu służbowego dla prywatnych zajęć?
    Chyba że jest się rzecznikiem…

  107. mag
    25 października o godz. 17:38
    Non Possumus (25-10-g.14:46)
    Przeczytałam dwa pierwsze zdania felietonu S. Michalkiewicza, do którego link załączyłeś.
    Cytuję, by blogowicze zorientowali się w czym rzecz:
    „Mówcie co chcecie, ale ten cały redaktor Seweryn Blumsztajn jest mało inteligentny. To było już wiadomo od dawna i jesli nawet pan redaktor Michnik wziął go do swojej żydowskiej gazety dla Polaków na chłopaka do pisania, to przypuszczam, że ze względu na na solidarność rasową lub narodową”.
    Dalej już nie czytałam, bo mnie zemdliło.
    Jeśli podpierasz swoje oceny, poglądy w jakiejkolwiek sprawie autorytetem rasowego antysemity III RP, to moje gratulacje!”

    Mój komentarz

    Korwin-Mikke nie tylko jest antysemitą, ksenofobem, lecz także mizoginistą, antyfeministą, współczesnym szlagonem, oryginałem-sarmatą.
    W pewnym ogólniaku w dużym mieście na spotkaniu (jako szef partii biorącej udział w wyborach) z młodzieżą klas maturalnych głosił poglądy, że dziewczyny nie muszą studiować, matematyka jako nauka czysto teoretyczna nie prowadzi do poznania świata, a natura przydzieliła wszystkim miejsce na ziemi i nie powinniśmy wznosić lewicowych buntów przeciwko temu.
    Ten facet nie kuma, ze świat się zmienia i że staropolskich mędrców-narzekaczy można już tylko spotkać na kartach powieści dziewiętnastowiecznych.
    Pan K-M po prostu został wyśmiany przez uczniów, a szczególnie przez dziewczyny, co bardzo mnie ucieszyło, gdy słuchałem opowieści młodych o tym.
    Pzdr, TJ

  108. Wyleciał ( bo nawet nie „czeka na moderację”) mój wpis adresowany do Teresy Stachurskiej a propos popisów (ostatnich) i wcześniejszych kk w Polsce w związku z linkiem, jaki zamieściła (ojciec Zięba między młotem a kowadłem).
    Mój komentarz był gorzki, ale spełniał wszelkie kryteria „kulturalnego” przekazu treści.
    PO RAZ KOLEJNY postuluję, by red. Passent zrezygnował z usług moderatora, którego decyzje są kompletnie nieprzewidywalne i niezrozumiałe.
    Przecież nie ja jedna się na niego skarżę.
    Nie wiem, czy jest wrednym głąbem, czy celowo robi na złość red. Passentowi i jego gościom

  109. TJ
    25 października o godz. 20:18
    Uzupełnienie do mojego komentarza

    Wszystko, co napisałem o K-M dotyczy jego głównego adherenta -S.M., barwność języka, zamaszystość w wykładaniu swoich racji, uporczywa ksenofobia, uproszczona aksjologia, logika na żądanie.
    Pzdr, TJ

  110. Kropkozjad
    25 października o godz. 16:15

    Wysłuchałem tego oszołoma. Z początku nawet było ciekawie, ale potem zaczęło wychodzić szaleństwo. A kiedy powiedział , że za zamachem 11 września stoją Mossad i CIA, to już więcej nie chciało mi się słuchać. Jak Macierewicz jest ekspertem od Smolenska, tak ów gość jest ekspertem od finansów i światowej gospodarki.
    Wiec daruj sobie, że to takie ważne i że przestraszeni wladcy świata zdejmą z sieci wykład tego ni pies ni wydra pseudokomunisty, dla którego Unia Europejska jest organizacją faszystowską.

  111. W Krakowie bilet tramwajowy za 4 złote. Dla tych za 1500 brutto i dla emerytów za 1200. Dziwisz i Majchrowski jeżdżą mercami.

  112. Red. Passent w felietonie pomylił Alcazar z Alcatraz.

    Redaktorze. Gdzie Sewilla, gdzie Kalifornia!

    W Real Alcázar de Sevilla żona mi się nieomal zgubiła, mówiła potem, że tak ją onieśmieliła mauryjska architektura (szczególnie Dziedziniec Dziewic?), odurzył zapach buganwilli i ukoił szmer wody w fontannach, krótko mówiąc – owładnął nią genius loci, że zupełnie się zagubiła, po prostu – duchowo wybyła. A mnie się zdało, że torreador jakiś przemknął, a ona – jak ta zwijaczka cygar …
    http://www.youtube.com/watch?v=8w9yJdkeryI
    eh, odnalazłem ją po długich poszukiwaniach. A więzienie Alcatraz znam tylko z filmu.

    A przecież mogła się Redaktorowi Maestranza pomylić z Mariposą, a nie daj Bóg z manzanillą. Redaktor w następnym felietonie przyznaje się do pomyłki – ale czy miał inne wyjście. I sam wymierza sobie karę – odsiadka w Alcazar, lub w Alcatraz, niech czytelnicy wybierają.

    Redaktorze, porównując z innymi wyrokami w podobnych sprawach, o ile to zaśnięcie przy kierownicy, tj. w trakcie pisania felietonu, miało miejsce w czasie sjesty i po manzanilli, to Alcázar de Sevilla, a jeśli na trzeźwo – Alcatraz!

  113. @Antonius

    Mamy rozszczepienie jaźni i zanikłą pamięć.

    Dlatego prosimy Cię o sprecyzowanie, o którego z nas staruszków Ci chodzi. Ten z niniejszego komentarza nie wie, że ma za sobą ostatni raz.
    Pomoże mu wskazanie godziny komentarza w którym został opisany śmiech z ostatniego razu. Temu wcieleniu które rozśmieszyło @mag damy wciry, aby nie pchał się do dam bez wcześniejszego przypomnienia sobie, po co to robi.

    Jeden z nas, staruszków, spotkał DZIEWCZYNĘ. Podobną do

    http://st.gdefon.ru/wallpapers_original/actors/54195_ingrid-bergman_or_ingrid-bergman_1600x1200_(www.GdeFon.ru).jpg

    więc przyspieszył kroku. Ona też. Ale że to był żwawy staruszek, to ją dogonił w kinie. Chwycił za ramiona … zamyślił się … i szepnął:
    „Zapomniałem …”

    Przypomij mi @Antoniusie kiedy to było …

    Bo wedle resztek mej pamięci to ja cenię radość kobiety jaką jej daję.

    Gdy już mi wskażesz tego smakosza chichotu to nauczę go zaprzeczać po kobiecemu:

    NIE !!!!!!
    Nie … !
    nieeeeeeeeeeeeee!!!! (przerywaj)

    Ech Ty mało konkretny … w rozpoznawaniu smarkaczy …. !!!!

    „Staruszek ceni śmiech kobiecy, ale z pewnym zastrzeżeniem, które może mieć związek z tym hasłem – gdy kobieta się śmieje przy pierwszym razie. Ja go rozumiem, ale bardziej smutne jeśli to czyni przy „ostatnim” razie!!!”

    Go taka gra pozycyjna ….
    A na „Szach Królowej” przed roszadą to ty „Pas” czy „Bingo”?

  114. Policjantka z Komendy Stolecznej 15.32

    Ja tez jestem poruszony. Ale – nie godzina wpisu. Znamy od lat cytaty z jezyka policyjnego, ktore dzialaja jak „szmyranie” pod pacha i jeszcze bardziej…

    Na tej kretynskiej produkcji Blogu, pierwszy raz widze dobry polski, zwiezly i sensowny, ujety w paragrafy, cholernie poprawny a mysl jest przekazana precyzyjnie, bez grafomanskiego pierdamonstwa. I kto tak pisze ? Pani Policjantka ! Zmienili sie czasy, oj zmienili….

    Przez internet widze te policjantki w Polsce. Toz to „ramp models!”

    Buzia, fryzura, mundurek – palce lizac. A mowia sensownie i swieca „klawiatura”, jak u nas.

    Na Pani raczki skladam gratulacje i kupe sympatii !

    Do mnie mozna pisac o dowolnej godzinie, nawet w przerwie przesluchania o trzeciej rano !

    Kleofas.

  115. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Non Possumus
    25 października o godz. 14:54 pisze:

    ” … Znając mentalność bolszewii można spodziewać się eskalacji tego typu działań. Sprawcy właśnie się podpisali.” itd …
    ” … Nie powinienem komentować determinacji niektórych rodzin na rzecz ekshumacji zwłok, nawet jeśli nie rozumiem tej determinacji, bo nie rozumiem. Ale widocznie jest jakaś potrzeba, która tkwi w zranionych uczuciach rodzin ofiar …. Jeżeli ktoś chce dalej to podejmować, to wyłącznie w jednym celu – dorwać się do władzy, wykorzystać politycznie. Nie ma podstaw, żeby robić jakieś ekshumacje. …. Słucham i czuję bezsilność. Spierajmy się o przyczyny tej katastrofy. Szukajmy winnych. Ale zostawmy w spokoju ciała tych, których połączyła ta śmierć. Obojętnie, gdzie spoczywają: na Wawelu, na warszawskich Powązkach, na cmentarzach … Postulat ekshumacji pary prezydenckiej i innych ofiar katastrofy smoleńskiej pokazuje, że PiS nie będzie się wahać, by użyć ofiar do gry politycznej. … Nie rozumiem, dlaczego rodziny domagają się ekshumacji. Zwłaszcza jeżeli to podnoszą prawnicy, którzy mieli zajęcia w Zakładzie Medycyny Sądowej i zdają sobie sprawę, jaka była przyczyna katastrofy i jak się ją opisuje.” itd …

    Post Christum.
    ” … Trumienna polityka
    Janina Paradowska
    Po raz pierwszy kolejna fala smoleńskiego wzmożenia, tym razem związana z ekshumacjami, odbiła się od falochronu.
    02-10-2012 07:40 ….
    Aby przeczytać artykuł z najnowszego numeru Polityki, zostań abonentem Polityki Cyfrowej … Prenumerata na wybrany okres

    15,99 zł za 30 dni

    45,00 zł za 90 dni

    89,00 zł za 180 dni

    169,00 zł za 365 dni

    Więcej pod adresem http://www.polityka.pl/kraj/analizy/1530939,1,trumienna-polityka.read#ixzz2ALR3GWAI

  116. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Non Possumus
    25 października o godz. 14:54

    ” … ksiądz Błaszczyk
    jest przeciwny ekshumacjom we własnym interesie, albowiem mówił, że do każdej trumny włożył różaniec, a okazało się, że różańców nie ma, są za to rękawice i inne śmieci, a ciała zbezczeszczone. Czy to etyczne, żeby osoba duchowna tak bezczelnie kłamała, zupełnie jak Kopacz.”
    http://niezalezna.pl/34180-co-tusk-mowil-o-ekshumacjach-oto-cytaty

  117. @ Kropkozjad

    Bardzo klarowny wykład Davida Icke’a, dobrze, że został przetłumaczony na język polski. Co najmniej jeszcze jeden warto polecić, o Rotszyldach, może też ktoś przetłumaczy, a przy okazji jego ostatnią książkę pt.: „Ludzka Raso Powstań z Kolan – lew się przebudził”, 700 stron, można będzie nadrobić ewentualne zaległości w literaturze i zaliczyć sobie ze trzy książki naraz jeszcze w tym roku. Coraz więcej znaków na Niebie i Ziemi wskazuje, że obywatelski lew rzeczywiście się przebudził, marny los poskramiaczy, powoli zaczynam im współczuć, nie z sympatii, ale tak po ludzku.

    W międzyczasie wielkie wydarzenie obywatelskie w Londynie! Już pojutrze, 27.10.2012r. na Stadionie Wembley odbędzie się gigantyczna impreza pod tytułem „Remember Who You Are” z Davidem Icke’iem w roli głównej! Amber Gold wykończyli do szczętu, więc nie ma czym lecieć do Albionu za grosze… Szkoda. Mam nadzieję, że Telewizja Publiczna stanie na wysokości zadania i będzie transmitowała to międzynarodowe przedsięwzięcie obywatelskie live: http://www.davidicke.com/wembley/ Można także telebimy na stadionach poustawiać i bramy szeroko otworzyć – weekend, ludzie z chęcią przyjdą, miejsc zabraknie. Atmosfera zapanuje lepsza, niż na Euro. Tylko lepiej fali nie robić…

  118. Non Possumus
    „Dochodzą też wieści, że Rosjanie w odpowiedzi na ujawnione przypadki bezczeszczenia zwłok, zawiesili rozmowy i negocjacje w sprawie zwrotu wraku TU 154 M …”.

    Prezydent W. Putin skieruje do premiera D. Tuska pismo, którego konkluzja może brzmieć tak: nie mamy pańskiego wraku (nawet umytego) i co Pan nam zrobi?

  119. TJ
    „Samolot nie dlatego rozbił się, że uderzył w ziemię, tylko dlatego uderzył w ziemię, że się rozbił”.

    Oczywista pomyłka i przejęzyczenie. Jak rozumiem pan A. Macierewicz chciał powiedzieć: „… dlatego uderzył w ziemię, że się wcześniej rozpadł”.

    Mnie natomiast bardzo zdziwiło wyjaśnienie pana pułkownika inżyniera Macieja Laska, członka KBWLLP, które pomyłką językową nie było. Pan pułkownik szczerze wyznał, że komisja nie badała brzozy, więc nawet nie znała jej dokładnej grubości, ponieważ katastrofa nastąpiła przed drzewem, a uderzenie skrzydłem w drzewo to już tylko jej skutek. Taka fizyczna formalność. No przecież bardziej sumiennie traktuje się w Polsce wypadki drogowe. Pan premier W. Cimoszewicz miał rację, sugerując, że katastrofę w Smoleńsku traktuje się jak włamanie do garażu na Pradze.
    Musi pan przyznać, że wyznanie pana pułkownika Macieja Laska, w końcu państwowego funkcjonariusza i urzędnika, jest bardziej bulwersujące niż pomyłka pana A. Macierewicza.

  120. TJ
    Zajrzałem do raportu Millera „nie stwierdzono śladów detonacji materiałów wybuchowych ani paliwa lotniczego”.

    Widzę, że i Pana to zbulwersowało. Napisać, że nie stwierdzono śladów detonacji bez choćby dokładnych oględzin szczątków samolotu to rzecz bardzo odważna. Pomijam spacer kilku prokuratorów 10 kwietnia wieczorem w świetle latarek na miejscu katastrofy. Są różne materiały eksplozyjne charakteryzujące się reakcjami nadtlenowymi lub podtlenowymi, których powierzchniowe ślady mogą być całkiem różne, jasne lub ciemne. A są tez takie materiały z których można sobie uszyć kurtkę na zimę, a są i jeszcze inne.

    „Komentarze naukowców krajowych były bardzo oględne, powściągliwe, może z wyjątkiem prof. Obrębskiego, który twierdził, że była eksplozja, ponieważ nie było implozji”.

    Nieuważnie Pan słuchał, implozja to tylko odwrotność eksplozji. W kabinie pasażerskiej współczesnego samolotu ciśnienie podczas lotu jest nieco niższe niż atmosferyczne. Chodzi o to, że podczas ewentualnej awarii i gwałtownej dekompresji w trakcie lotu szkody będą nieco mniejsze niż mogłyby być. Proszę teraz sobie wyobrazić solidnie zamkniętą metalową puszkę od herbaty, co się z nią stanie gdy zgniecie ją Pan nogą lub wyrzuci z trzeciego pietra? Ścianki puszki będą wgniecione do wewnątrz. A jak będą wyglądały ścianki puszki, gdy umieści Pan w jej środku niewielki ładunek, który eksploduje. Ciśnienie gazów rozerwie ścianki i wygnie je na zewnątrz.

    A teraz proszę sobie raz jeszcze obejrzeć zdjęcia wraku ze Smoleńska.

  121. @wiesiek59
    25 października o godz. 19:37

    O wpisywaniu się w pracy nawet mowy nie ma (nie jestem rzeczniczką). Co innego w domku po nocnym powrocie ze służby 🙂

    @Kleofas
    25 października o godz. 21:22

    Dziękuję za dobre słowo. No cóż, czasy się zmieniły jakby zaśpieał Bob Dylan. Nawet wielki gwiazdor kina polskiego ma dwóch synów w mundurach 🙂

  122. Non Possumus
    25 października o godz. 11:20

    To po prostu przekracza wszelkie granice i ktoś musi ponieść odpowiedzialność za przekazanie Rosjanom całego śledztwa.
    —————————————
    Czy Pan Dobrodziej sugeruje że polska prokuratura mogła prowadzić śledztwo na terenie Federacji Rosyjskiej?
    A może Pan Dobrodziej sugeruje że polski komitet do spraw badania wypadków lotniczych mógł wykonywać swoje zadania na terenie wyżej wymienionej Federacji Rosyjskiej?
    Ciekawe na jakich podstawach formalnych?

  123. ” policja nie zawiozła sprawcy do izby wytrzeźwień, co podobno w takich przypadkach jest rutyną. ”

    Policjanci i ich przelozeni powinni zostac dla przykladu ukarani za niedopelnienie obowiazkow. Za to im obywatele placa w podatkach. Taka jest umowa spoleczna.

    Gledzenie o podziale na gorszych i lepszych, to jakis absurd. Szybko zarzadac kar i spokuj.

  124. Dlaczego TO, a czasem inni blogierzy pisza „Isia” o znanej tenisistce p. Agnieszce Radwanskiej? Czy to sa jacys bliscy krewni i znajomi, ze moga o kims pisac w tak poufaly sposob?

  125. Do Chińskiej partii komunistycznej należy 80 milionów członków. Tyle co wszystkich żyjących Niemców. Potężna siła. W zarządzaniu tym ogromnym aparatem i sposobach przygotowania kadr wzorują się na naukach Konfucjusza. Piszą o tym w październikowym numerze LMD. Warto przeczytać. U nas rządzą natomiast różni niedouczeni historycy, malarze kominów i tabloidy medialne. Krótki cytat rzuca tylko trochę światła. Można sobie darować Kapitał lub Anty Duhringa.
    http://www.monde-diplomatique.pl/index.php?id=1_4
    „W szkole, piszą Chen i Yuan, istnieje klasa specjalna, do której należą kadry w wieku 45-50 lat, tworzące „przyszły kręgosłup rządu”. Na ogół kadry te studiują cały rok. Pierwsze trzy miesiące poświęcone są lekturze dzieł klasyków, takich jak Kapitał Karola Marksa czy Anty- Dühring Fryderyka Engelsa, a następnie słuchacze ci przechodzą pogłębione szkolenie w zakresie wszystkich spraw związanych z rządzeniem: systemu legislacyjnego, tworzenia budżetu, kontroli finansów, polityki zagranicznej, menedżmentu, zarządzania zasobami ludzkimi, ale również wykorzeniania korupcji, rozwiązywania sytuacji konfliktowych itd. Jesteśmy zatem świadkami bardzo wyraźnej profesjonalizacji przywódców.”

  126. Niedawno w San Francisco miala miejsce podobna sytuacja. Biskup-nominat zostal przylapany na prowadzeniu auta w stanie wskazujacym na spozycie, ale zapewne mniejszej ilosci gazu niz w przypadku polskiego duszpasterza. Obwiniony pokajal sie troche przed mediami, przeprosil wiernych, oddal sie w rece ojca swietego i po paru tygodniach uczestniczyl w ingresie do katedry. Incydent, w moim mniemaniu kompromitujacy, nie przeszkodzil mu w objeciu wysokiego urzedu koscielnego. Fakt faktem, w jego przypadku nie doszlo do kolizji drogowej, ale przestepstwo bylo ewidentne. Podobny schemat postepowania mamy w odniesieniu do biskupa Jareckiego, ktory rowniez przeprosil swoje owieczki, obiecal leczyc sie z alkoholizmu i oddal swoj los w rece papieza. Milosierdzie ojca swietego na pewno go nie ominie. W niedlugim czasie mozna sie spodziewac znaczacego awansu biskupa pomocniczego. I nie ma sie czemu dziwic, bo im wiecej komu przebaczono, tym wiecej bedzie milowal. Na poczatek dostal w prezencie nowa bryke z kierowca do dyspozycji (ciekawe, czy tak przystojnym jak sekretarz ojca swietego). Szkoda jednak, ze milosierdzie Watykanu tal latwo i bezceremonialnie okazywane jest wylacznie „swoim”.

  127. W tej sprawie najbardziej zdziwiło mnie to, że media poświęcają tej sprawie aż tyle czasu. Zdawali z tego bardziej rzetelną relację niż z wielu ważniejszych wydarzeń w kraju i na świecie. U mnie ta sprawa nie wywołała żadnego oburzenia, bardziej potwierdziła to, co wiem od dawna.

  128. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    „… W tych dniach do Polski trafił Mercedes z kilkunastoma niemieckimi trumnami i co się okazało? Przede wszystkim można otworzyć trumny, ba, trzeba przeprowadzić powtórną identyfikację zwłok w zakładzie medycyny sądowej i to na dobry prawny początek. Gdy przez kilka tygodnie toczyła się w Polsce dyskusja, czy Polacy mieli prawo otwierać trumny swoich bliskich, padało 124 tysiące rozmaitych interpretacji. Dziś już wiadomo, że do Polski zgodnie z polskimi przepisami, zostały zaproszone niemieckie rodziny i pełnomocnicy rodzin poszkodowanych w wyniku kradzieży niemieckiego karawanu. (…) Państwo polskie nie zainteresowało się trumnami polskich obywateli z taką pieczołowitością, szacunkiem dla rodzin i bliskich, z jakim państwo polskie potraktowało trumny niemieckie. Czy ktoś, poza dzikimi, nienawistnymi, odrealnionymi, czyli zwyczajnie wariatami, rozumie cokolwiek z powyższego zestawienia? Jeśli nie rozumie, to bez większej nadziei mogę dodać jeszcze kilka okoliczności (…) Dlaczego państwo polskie nie dało wiary dokumentacji państwa niemieckiego, ale doprowadziło do makabry, tańca na grobach i jak się to tam w telewizji nazywa, nakazując powtórną identyfikację niemieckich zwłok? Dlaczego państwo polskie dało wiarę państwu radzieckiemu i nie doprowadziło do powtórnej identyfikacji oraz sekcji zwłok polskich obywateli, w dodatku obywateli z samego szczytu narodowej hierarchii? ” …

    POst Christum.
    Aby przeczytać artykuł z najnowszego numeru Polityki, zostań abonentem Polityki Cyfrowej … Prenumerata na wybrany okres
    15,99 zł za 30 dni
    45,00 zł za 90 dni
    89,00 zł za 180 dni
    169,00 zł za 365 dni
    Więcej pod adresemhttp://www.polityka.pl/kraj/analizy/1530939,1,trumienna-polityka.read#ixzz2ALR3GWAI

  129. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ” … Siedzę za kratami i myślę, że to miejsce – w Biblii nazywane piekłem – jest tutaj, w Polsce – napisała do nas Ekaterina Lemondżawa, gruzińska dziennikarka imigrantka z obozu dla uchodźców w Lesznowoli
    Ze stu przyjeżdżających do Polski, szukających tu schronienia uchodźców, skaczących przez przepaści społeczne w swoich krainach fasadowych demokracji, 90 proc. rezygnuje z tego kraju. Problem to nie tylko warunki przebywania w tym więzieniu, w którym się znajdujemy. Świadomie używam słowa „więzienie”, bo polskie zamknięte obozy dla uchodźców to miejsca, które rzeczywiście je przypominają.

    Po aresztowaniu zaczęła się dla mnie prawdziwa podróż do piekła. Najpierw straż graniczna na lotnisku, potem w izolatce, a w końcu po 28 godzinach katorgi w więzieniu – wszędzie każą mi się rozbierać do naga” …itd

    POst Christum.
    Dla dyplomacji polityka wobec Białorusi ma wyjątkowe znaczenie. To Warszawa ma być reprezentantem Unii Europejskiej wobec Mińska. http://www.rp.pl/artykul/23,946215-Nasza-dyplomacja-traci-wiarygodnosc.html

  130. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ” … Dla dyplomacji polityka wobec Białorusi ma wyjątkowe znaczenie. To Warszawa ma być reprezentantem Unii Europejskiej wobec Mińska ” itd … http://www.rp.pl/artykul/23,946215-Nasza-dyplomacja-traci-wiarygodnosc.html

    POst Christum:
    Aleś Bialacki był w polskiej ambasadzie w Mińsku, prosząc, by nie przekazywano informacji o jego polskich kontach. Stało się inaczej
    Białoruski opozycjonista, który odsiaduje karę 4,5 roku łagru, był w polskiej ambasadzie w czerwcu 2011 r., jeszcze przed skazaniem. Prosił, by nie wysyłano z Polski informacji o pieniądzach, jakie otrzymywał na działalność centrum „Wiasna” – ustaliła „Rz”.

  131. do Feliks Stychowski
    26 października o godz. 9:52
    Nie widze sensu w porownywaniu jablek z gruszkami……
    Z powazaniem.
    ET (spojnik)

  132. Dywagacje o po(wrotach) i odpowiedzialnosci…..
    Nieliczne proby otwarcia kosciola na nic sie zdaja, bo w koscielnej autokratycznej rzeczywistosci liczy sie glos i ciezkie , rzadko otwierane wrota Watykanu. O lochach nie wspominam, bo do nich kiedys z pewnoscia wrocimy (biedny Lafcadio). Problemem Startre’a byly proby nadinterpretacji jego slow. Fraza potocznie rozumiana, ze pieklo to inni, mialo wlasciwie calkowicie inna wymowe. Wedlug autora inni sa najwazniejsza czescia nas samych, sa niezbedni celem « samopoznania ». Kiedy myslimy o sobie, kiedy usilujemy poznac nasze wnetrze, uzywamy srodkow, ktorymi inni nas opisuja. Cokolwiek mowimy o sobie, powtarzamy ocene drugich o nas samych. Cokolwiek czujemy o sobie, czujemy ocene drugiego nas samych. Owa calkowita zaleznosc od drugiego implikuje uczucie znalezienia sie w piekle. Wielu z nas nie jest owo uczucie obce, uczucie calkowitej zaleznosci od osadow drugich. Nie znaczy to jednak, ze nalezaloby unikac zwiazkow z innymi. Wystarczy zdawac sobie sprawe z zasadniczej wagi drugich dla kazdego z nas. Inni umozliwiaja nam dopiero poznanie nas samych. Sartre usilowal rozbic zamknieta przestrzen kazdego z nas, przestrzen wypelniona naszymi przyzwyczajeniami, zwyczajami, ktorych nie chcemy zmienic nawet za cene cierpienia z powodu krytyki drugich. Stajemy sie poniekad « zywymiumarlymi », bo nie godzimy sie na jakakolwiek zmiane, nawet za cene wiecznej troski, cierpienia i zdziwienia z powodu krytycznego osadu naszych dzialan. W ten sposob pozostajemy dobrowolnie w piekle, we wlasnym piekle, o wiele bardziel przytulniejszym, bo wlasnym. Jednoczesnie dziwimy sie z powodu reakcji drugich, ktorzy nie dziela z nami naszej wlasnej wiarygodnosci, lepionej walsnymi rekami lub recami, w zaleznosci od tego, co komu wyroslo. Mam nadzieje, ze anegdotyczny tenor ostatniego zdania nie pomniejsza powagi sztuki Startre’a. Czesto brakuje nam wiary lub godnosci, czesto jednego i drugiego. Nie pisze wogole o probach dotykania i definiowania wolnosci, bo owe sa najtrudniejsze. Rzadko tez podejmowane w blogosferze. Trudno jest nam sie pogodzic z wysilkiem uczestniczenia w zyciu spolecznym, jednoczesnie zbyt latwo i naiwnie oczekujemy naszego udzialu w « zyskach » spolecznego zaangazowania drugich czy nas samych. Widoczne jest to prawie pod kazdym wpisem w blogosferze. Coz, nawet Sartre mogl byc i przez wielu pozostaje niezrozumiany.

  133. O wolnosci, dziennikarzach, rolnikach i robotnikach…..
    Jezyk zawsze rozni sie od mowy, co czesto prowadzi do nieporozumienia oraz konfliktow zen wynikajacych. Twierdze, ze wszechobecne zniewolenie (czyt. oderwanie od informacji) po 48 roku i jego perwersyjnosc polegalo oraz wynikalo poniekad z niezauwazalnosci zjawiska przez wiekszosc (jedni zrezygnowali i pogodzili sie z takim stanem rzeczy, drudzy z niego korzystali, a pozostali wierzyli w jego nieodwracalnosc) malo kto wierzyl w sama „sprawe“.

    Oczywiscie nikt takiego perfidnego ukladu nie planowal z gory, bo w takie zdolnosci bylych pryncypalow trudno byloyby mi uwierzyc. Ow porzadek wynikal raczej z ich indolencji i braku koncepcji na panstwo obywatelskie lub braku koncepcji na jego wykluczenie z samego zalozenia (chodzilo przeciez o dyktature proletariatu; dyktowana przez kilku zwalczajacych sie wzajemnie facetow).

    Oni mieli jeden cel; podporzadkowac sie Rosji i przy okazji podporzadkowac sobie obywateli. Nie wykluczam, ze wsrod nich znalezli sie pojedynczy tzw. porzadni ludzie, przekonani, przynajmniej w pierwszych latach po wojnie (wojna naznaczeni), o swojej racji. Byli wsrod nich rowniez profesorowie prawa, historii, jezykow etc..trudno zapomniec stara lwowska kadre naukowcow zywotna do lat siedemdziesiatych (w koncu przedstawiciele nauki drugiego miasta w Polsce przed 39 rokiem. Byli wsrod nich rowniez dziennikarze. Dominowali jednak karierowicze i oportunisci. Poza tym nie chodzi mi o konkretne dzialania zniewalajace wszedzie, zawsze, wszystkich.

    Interesuja mnie bardziej skutki dzialanosci bylych pryncypalow, wynikajace czesto z braku ich dzialania. Powszechna inercja prowadzi czesto do powszechnego zniewolenia polegajacego na wybraniu drogi w jednym tylko kierunku. Kierunkiem tym byla Moskwa. Skutki owej inercji, szczegolnie z dzisiejszej perspektywy sa ledwie dostrzegalne, lecz widoczne.

    Twierdzimy czesto koloryzujac wlasna przeszlosc: …przeciez tak naprawde;… nikomu sie krzywda nie dziala, a jesli nawet, to niewielu (stosunkowo) ucierpialo. Coz, w takim razie nalezaloby ponownie zdefiniowac pojecie zniewolenia. W naszej ciekawej debacie o roli tygodnika Polityka mowilem o tym dosc wyraznie. Nie zadawala mnie, ze wowczas Polityka byla dobrym tygodnikiem, zauwazam raczej, ze jej obecnosc jako filtra dla tzw. intelektualistow wykluczala obecnosc wielu innych, rownie dobrych lub lepszych tygodnikow. Ba, nie bylo na nie przyzwolenia nawet w zalozeniu. Stwarzano nam pozory wolnosci, z ktorych rowniez korzystalem podrozujac intensywnie, czytajac, etc..

    Jednoczesnie decydowano za nas faktycznie przy kazdym stawianym kroku. Przydzial do przedszkola, szkoly, pracy, miasta ( kto pamieta miasta wydzielone?), rejonizacja studiow, punkty etc… To wystarczyloby w zupelnosci, aby owczesny porzadek (raczej nieporzadek) zanegowac i traktowac go postpolitycznie bez zadnych ponawianych prob przy kazdej okazji, prowadzacych prosto do relatywizowania przeszlosci.

    Wielu z nas korzystajac z chaotycznego rezimu poruszalo sie dosc zwawo w owczesnej przestrzenii i czasie nazywajac to wolnoscia. Niewielu z nas zas mialo ochote, przytomnosc umyslu, aby walczyc o dostep do informacji (w pojedynczych, wyjatkowych przypadkach bylo to mozliwe). Panstwo, w ktorym pierwszy sekretarz partii decydowal o uwolnieniu wieznia nie bylo panstwem prawa, bo on mogl rowniez decydowac o jego uwiezieniu. Idac dalej, Polska nie byla Panstwem prawa, chociaz wielu z nas temu zaprzecza twierdzac, ze nie bylo bezprawia. Imputuje sie w ten sposob istnienie systemu spoleczno-prawnego. Taki wszakze istanial, lecz nie mial z panstwem prawa nic wspolnego. Porownywanie, dla niektorych wesolego zniewolenia PRLu z obecnymi wynaturzeniami spolecznymi w USA, Azji i Europie (mniej) nie ma sensu, bo nalezaloby porownywac zjawiska porownywalne.

    ET

  134. cd.
    Podobnie reagujemy na rok 1945 postrzegajac go jako poczatek nowego zniewolenia lub jako wyzwolenie. Jedni twierdza, ze mogloby byc gorzej, drudzy, ze lepiej. Ja twierdze, ze mogloby byc lepiej; mamy w Europie wystarczajaco wiele pozytywnych przykladow. Poza tym czasy obecne potwierdzaja te teze. W zasadzie owe prowniania w obie strony nie maja sensu. Nie mam zamiaru wdawac sie w wyliczanki ofiar, chociaz kazda pojedyncza ofiara byla o jedna za duzo. Chodzi mi raczej o traume narodowa, do ktorej jakze trudno nam sie przyzwyczaic (przyznac).

    Czesto jest ona niezauwazalna przez dziesiatki lat i odzywa sie w nastepnych pokoleniach. Jesli mowie o opoznieniu cywilizacyjnym, to mam na mysli panstwo obywatelskie, upodmiotowienie obywateli. Ten proces jest zmudny i dlugi, dlatego wymaga cierpliwosci oraz zrozumienia, zrozumienie porozumienia, porozumienie rozliczenia. Zgadzam sie, ze w obecnych czasach nie wszyscy sa wystarczajaco wolni i jest to oczywiste. Takie porownania prowadza jednak do relatywizwania czasow zaprzeszlych. Bronic swojego prawa do obrony swoich czasow uwazajac je za nonsensowne lub sensowne tworzymy paralelny system postrzegania i zmagania sie z przeszloscia.

    Na szczescie nikt nikogo juz nie zmusza do myslenia oraz dzialania za drugiego, niejako w zastepstwie w imie wymuszonej w czasach zaprzeszlych (rzekomej) solidarnosci obywatelskiej. Pisalem niedawno o naszym postrzeganiu przeszlosci we wpisie o tabu i totemie. Zasadnicza roznica w stosunku do czasow zaprzeszlych polega na tym, ze dzisiaj w spoleczenstwach obywatelskich mamy wieksza szanse na obrone swojego ja, dostep do informacji, ktory w zasadzie stanowi o tym czy jestesmy suwerenni. To wlasnie wolny dostep do informacji decyduje o naszej przyszlosci i „bogactwie“.

    Retoryczne proby porownywania nieporownywalnego prowadza nas nad Marne, bo przeciez wiadomo, ze mniejsze byly szanse na obrone przed wszechobecnym oglupieniem w czasach zaprzeszlych. Zgadzam sie, ze summa poczynan specjalistow od marketingu (czyt. PR) jest ta sama, lecz poziomy zupelnie rozne. Czesto tlumacze drugim, ze w zasadzie nie ma (bylo) roznicy w bycie na Zachodzie i Wschodzie, bo summa klopotow i problemow byla i pozostaje ciagle taka sama, ich poziom byl i nadal pozostaje calkowicie rozny (byla jednak roznica w byciu i bycie).

    To jednak wynika z naszych tesknot z przeszlosci i tesknot pobudzanych lub budzonych obecnie. Zdaje sobie rowniez sprawe z utozsamiania konsumpcji z ideologia, ktorej mniej lub bardziej dobrowolnie ulegamy. Roznica polega na tym czy sie na nia zgadzamy czy nie. Czy dzialamy swobodnie czy nie. W czasach zaprzeszlych nie moglismy dzialac dobrowolnie. Zredukowano wiekszosc obywateli do mydelka Fa i dlugopisu Bic.

    Dzis niektorzy redukuja sie sami i na to nie mamy totalnego wplywu. Niektorzy unikaja swiadomie wykluczenia. Szkoda, ze nie doceniaja przy okazji olbrzymiej roli organizacji ochrony konsumenta, zwiazkow zawodowych, jurysprudencji etc.. Ksiazka skarg zyczen i zazalen niestety wtedy i dzisiaj nie byla(by) wystarczajaca. Podobnie ma sie z wymarzonym mydelkiem Fa.

    Chodzi bowiem o konkretne prawa i prawidlowosci prawne oraz mozliwosc ich wykorzystania. Nie oburzam sie na kolorowe gazety, ja ich po prostu nie kupuje i tak jest ze wszystkim, chociaz nie chcialbym przy okazji sprowadzic problemu do alternatywy miedzy brakujacym chlebem , a mozliwoscia zakupu ciastek. Na szczescie tak nie jest i byc juz nie musi. Niezbednym natomiast dla zdrowia jest stan postrzegania doznanego traumatycznego przezycia, niezaleznie od tego, ze oswojenie sie z nim predzej czy pozniej nastapi. Bedzie mialo postac zaleczenia, bo z tego syndromu nie mozna sie wyleczyc. Poza tym nowego nie da sie stworzyc bez rozliczenia ze starym. Wiemy bowiem, ze dziecko nie ma szans na rozwoj i stania sie suwerennym czlowiekiem bez proby negacji rodzicow. Dla wielu z nas jest to ze wzgledu na wiek niemozliwe, jakze czesto widoczne w blogosferze.

    ET

  135. Jak nie Smolensk to biskup albo Rydzyk – horrendalna polska nuda

  136. Minister Gowin zajął się oceną jakości opinii sporządzanych przez biegłych sądowych.
    Jest to problem leżacy odłogiem od lat.
    Wiadomo bowiem, że w ogromnej większości, to biegli wydają wyroki sądowe, a nie sądy.

    Szczęść Boże, Panie Ministrze i Bóg załać.

    ***

    Na tenisowym Turnieju Masters w Istambule nasza rodaczka rozegrała dwa świetne mecze, w tym jeden z najdłuższych w histirii tych turniejów, a drugi najładnieszy z dotychczas rozegranych na tej imprezie.
    Gołym okiem widać, że jej warsztat pracy przewyższa swoją jakością to co prezentują przeciwniczki.
    Moim zdaniem brakuje jej jeszcze tego czegoś, co Jarosław Kaczyński ma w nadmiarze.

    Blogowi komeserzy tenisa zajmują się jednak wyłącznie żenującą wymianą piłek z głębi kortu między amatorami politycznymi, panami T i K.

    Przyjemnej zabawy.

  137. Szanowny blogowiczu o nicku „staruszek”!

    Jest Pan uprzejmy (raczej był) cytować i jakby komentować jeden z moich komentarzy:

    ***Ech Ty mało konkretny … w rozpoznawaniu smarkaczy …. !!!!***

    Początkowa radość z faktu, że tak znamienity blogowicz raczył rzucić okiem na moje wypociny, została lekko zmącona zarzutem braku konkretności w moich wypowiedziach. Spieszę więc doprecyzować uwagę o „smarkaczach”. Nie pamiętam dokładnie przypadku „staruszka – smarkacza”, ale wydaje mi się, że szanowny Pan „staruszek” wspomniał o dacie swoich urodzin w tak ważnym dla Polski dniu ogłoszenia Manifestu Lipcowego. Mógłbym to sprawdzić poprzez CTRL F, gdybym pomylił osoby. Ja wtedy się pochwaliłem, że 10 dni wcześniej zdawałem… i zdałem egzamin do liceum, czyli jestem nieco bardziej staruszkowaty niż szanowny „staruszek”.
    Wtedy dla ubawu określiłem tego młodziana „smarkaczem” – życzliwie, ciepło i „wężykowato”. Sądzę, że takie doprecyzowanie jest wystarczające, liczyłem jednak na odrobinę poczucia humoru. Przykro mi, jeśli się pomyliłem.

    Teraz przechodzę do innego cytatu i komentarza ze strony szanownego staruszka.

    „Staruszek ceni śmiech kobiecy, ale z pewnym zastrzeżeniem, które może mieć związek z tym hasłem – gdy kobieta się śmieje przy pierwszym razie. Ja go rozumiem, ale bardziej smutne jeśli to czyni przy „ostatnim” razie!!!”

    Cytat pamiętam bardzo dobrze. Pierwsze zdanie jest dziełem staruszka i z nim się zgadzam. Kropka po tym zdaniu świadczyła według mnie tylko o tym, że tak napisał staruszek i ja uważam podobnie.
    Następne zdanie nie dotyczyło blogowicza o nicku „staruszek”!!!

    Gdyby tak było to nie omieszkałbym to podkreślić, więc łączenie tych dwóch zdań jest bezpodstawne. Nie będę jednak precyzował, o jakim ja staruszku myślałem, gdy je napisałem.

    PS
    Mógłbym odszukać mozolnie komunikat szanownego „staruszka”, z którego czerpałem myśl – cytat (o śmiechu kobiety podczas pierwszego razu), ale nie wydaje mi się to konieczne. Jestem pewien, że znają go wszystkie zaprzyjaźnione blogowiczki.

  138. Polska jest krajem o ponoć marginalnym udziale statystycznym niekatolików. A ogromna większość nie używa do opisu zachowań biskupów pojęcia sukcesji apostolskiej. Pojęcie to jest jasno i wyraźnie opisane w polskiej edycji Wikipedii. Dlzaczego te dwa słowa opisujące rolę i swoistość pozycji biskupów nie pojawiają się w komentarzach.

    Moim zdaniem źródłem jest strach i zakłamanie. Dzięcięcy wiek polskiej demokracji nie pozwala żcierpieć sytuacji w której państwo z najstarszą konstytucją republikańską jaką jest USA na swych banknotach umieszcza odwołanie do Boga. Obrońcy równości w Polsce nie radzą sobie z sytuacją, że w ostoi parlamentaryzmu jakim jest Królestwo Wielkiej Brytanii panujący z racji dziedziczenia stajje się głową kościoła.

    Współczesnemu polskiemu inteligentowi przeszkadza krzywo. Musi być bardzo prosto: milicjantka powinna kaleczyć polszczyznę i nie być zdolna do rozsądnego kilkuzdaniowego opisu zdarzeń. Inteligent nie przyzna się do przejęzyczenia i nie jest potrzebny korektor jego tekstów.

    Polscy inteligenci są specjalistami od spadania we mgle maszyn latających.

    Czy tak jest tylko w Polsce?

    Gdy Kon-Tiki przepłynęla ocean, to przeciwnicy tezy o tej możliwości zamilkli i aż do śmierci nie przyznali: pomyliliśmy się.

    Bo tu chodzi:
    – wyższość prawa boskiego nad republikańskim; także w rachunkach na urojonych częściach liczb zespolonych – wymyslił je diabeł;
    – hańbę dla popełniającego błąd; mięczaki i parobki przepraszają – księżniczki i książeta nigdy;
    – nigdy nie wybaczaj; raz to uczynisz, to przyjdą Cię zabić.

    Słowo przeciwko milczeniu mamy w skardze @mag o ustawiczne jej dokuczanie usuwaniem Jej komentarzy. Jeszcze przed naciśnięciem przycisku „Publikuj” ???

    Jarosław Kaczyński nigdy nie przyzna, ze posłał na śmierć brata otoczonego ludźmi o skaleczonych duszach i megalomańskim samopoczuciu. I nigdy nie zrezygnuje z zemsty, za to, że Pan nie uczynił go Wielkim.

    @Kleofas nigdy nie zrezygnuje z przekonania, że człowiek to brzmi wulgarnie.

    A @jasny_gwint nigdy nie wybaczy Republice Francuskiej, że nie pozwoliła mu być redaktorem Le Diplo, w którym to piśmie udoskonalał by artykuły Zygmunta Baumana na temat teorii lepszego smaku wędlin ze sklepów za żóltymi firankami.

    Niewybrany na Sekretarza Generalnego ONZ Lech Wałęsa z Matką Boską w klapie popiera mormona głoszącego kontynuację objawiania Prawdy wraz ze śmiercią ostatniego Apostoła. Jak Kartka z Podróży w pielgrzymce do grobu Jakubowego ma nie poprzeć Obamy?

    A @Maur_Rossi omownie i łagodnymi salonowymi słowami będzie uzmysławiał ograniczoność umysłu tych, którzy z nim się nie zgadzają. Wedlug niego sens polityki PiSu jest taki, że z Nowogrodzkiej rozleje się słodki Nowy Ład na cały rozumny świat, a obozy dla nierozumnych zbudują Tauregowie w Mali. Oni są do wynajęcia.

    Natomiast za progiem stoją młodzi wściekli, którzy odmówią płacenia choćby grosz na politykę staruszków rozprawiajacych o tolerancji Dmowskiego dla Żydów sefaradyjskich i podłym oskarżaniu go o nienawiść do aszkenezyjskich.

    Mojego wczorajszego komentarza z autoportretem nie mogę odnaleźć.
    Tu są w większości osoby wiedzące Wszystko o Wszystkim i Wszystkich.
    Nie to co, ja potwór wręcz nierealny. Nie szukajcie zguby. Może Moderator wziął rysunek, aby na spotkaniu integracyjnym przy winie Tuska chce pokazać jak wygląda polska demokracja. I nie wyrównujcie mej krzywdy – wstawię autoportret po raz drugi.

    http://www.elfwood.com/art/j/e/jeduggan/oger_skulls.gif

  139. To że biskup jechał narąbany jak szpadel/ponad 2prom/ to
    trochę dziwi. Są taksówki, kuria ma swoich kierowców. Czyżby inni
    też byli na tyle pijani że nikt nie mógł mu pomuc, a może jest podpadnięty wśród swoich i nikt nie chciał. Ale napewno miał świadomość że nic nie mogą mu zrobić. Wysoki rangą hierarcha w kraju
    w 95% katolickim jest poza prawem, tak jak większość ludzi wysoko
    postawionych. Oj trafi do nas do Nałęczowa na odwyk. Jak będzie chcieć

  140. Mauro Rossi
    25 października o godz. 23:33
    „Komentarze naukowców krajowych były bardzo oględne, powściągliwe, może z wyjątkiem prof. Obrębskiego, który twierdził, że była eksplozja, ponieważ nie było implozji.
    Nieuważnie Pan słuchał, implozja to tylko odwrotność eksplozji. W kabinie pasażerskiej współczesnego samolotu ciśnienie podczas lotu jest nieco niższe niż atmosferyczne. Chodzi o to, że podczas ewentualnej awarii i gwałtownej dekompresji w trakcie lotu szkody będą nieco mniejsze niż mogłyby być.”

    Mój komentarz

    1) W samolocie pasażerskim ciśnienie podczas wznoszenia i schodzenia jest zmienne. Podczas wznoszenia jest zmniejszane, po to aby ulżyć konstrukcji kadłuba, który wobec niższego ciśnienia atmosferycznego na wysokości przelotu na zewnątrz staje się naczyniem ciśnieniowym, lekkociśnieniowym. Ciśnienie jest lekko redukowane, do odpowiadajacego na wysokości 2400 m na poziomie morza.

    Podczas zniżania samolotu ciśnienie w kabinie jest podwyższane, wyrównywane do ciśnienia otoczenia, a więc o żadnej implozji podczas podejścia próbnego T-154M w Smoleńsku nie może być mowy.

    Mówienie o implozji podczas lądowania, to wygadywanie bzdur.

    2) Na ostatniej konferencji smoleńskiej poruszono sprawę rzekomego wyłączenia silników samolotu Tu-154M przed upadkiem, o czym miały rzekomo świadczyć całe łopatki w silnikach (gdyby się kręciły, to zostałyby zniszczone). Jeden ze specjalistów lotniczych objaśnił szerokiemu gremium konferencyjnemu, że to co widać na zdjęciach, to nieruchome łopatki należące nie do wirnika, a tzw. kierownicy – elementu nie obracającego się, ze stałymi, zamocowanymi elementami w kształcie łopatek. Te łopatki na kierownicy nie kręcą się w silniku.

    Upadła teoria o obezwładnieniu silników, ich zatrzymaniu.

    Teoria ta była na tyle głupia, że zakładała natychmiastowe zatrzymanie (w kilka sekund) turbin silników, co jest absolutnie niemożliwe. Kłania się bezwładność.
    Pzdr, TJ

  141. @Mauro Rossi 25 października o godz. 23:20

    Słuszna uwaga, ale bez obaw, bo żadnego pisma nie będzie, w najlepszym przypadku to cieć zadzwoni…

    @Feliks Stychowski 25 października o godz. 22:33

    http://niezalezna.pl/34180-co-tusk-mowil-o-ekshumacjach-oto-cytaty

    @Feliks Stychowski 25 października o godz. 22:45

    ojej, BARDZO nieetyczne, i to przecież niezależnie od stanu

    P.S.
    @mag 25 października o godz. 17:38

    Drogi magu, nie jestem ani semitą ani antysemitą, jestem Polakiem. Nigdy nie słyszałem, że redaktor S. Michalkiewicz jest uznany jako antysemta i to „rasowy”. A przytoczyłem tylko parę słów na temat zmiany „wajchy”, i że nasz Szanowny Gospodarz dobrze czuje zmiany.

  142. O co chodzi z tą inwokacją „Diaspora jest czujna! (Albo – nie)” ?
    To jakaś mania, czy afirmacja jednej odpowiedzi na wszelakie pytania?
    Wygląda to żałośnie.

    Dziękuję pani policjantce za komentarz, jedyny merytoryczny w tym wątku. Wpis Gospodarza również prosty i treściwy.

  143. Kwaśniewski: PO może się rozpaść, PiS może wygrać, lewica się nie dogada

    Więcej…

    Tako rzecze Kwaśniewski.

    I najgorsze jest to, że może on mieć rację.

    (Duże partie lepiej trzymają się w czasach sukcesu, w kryzysie znacznie gorzej. Mogę sobie wyobrazić, że istotna część konserwatywna w PO będzie wsparciem dla partii Kaczyńskiego. Oswajanie PiS-u trwa. Służy temu całkiem zgrabna polityka prezesa PiS )

  144. mag, 20.23. Te postulaty to se pisz na Berdyczów. Passent i cały ten blog są niereformowalni.

  145. Rybo,
    ostatni pojedynek Krakowianki z renomowaną Rosjanką z USA rzeczywiście dostarczył wiele emocji. Mecz był b. wrównany i należy żałować, że tenis nie przewiduje remisów. Mnie w grze Isi brakowalo zswsze ryzykownych zagrań z obu stron wzdluż linii. Widać było, że brak jej pewności w tych zagraniach, że stroni od nich, co skutkuje desperacką obroną i wyczerpującą bieganiną w pogoni za piłką. W wielu gemach, zamiast narzucającego się kończącego zagrania wzdłuż linii, Krakowianka odgrywała crossami do ustawionej w tym miejscu Maszy. Chciałem się doczekać takiego zagrania, Isia jednak wybierała skróty i loby, w ktorych ma dużo większe wyczucie. Bez podjęcia ryzyka zagrań wzdłuż bocznych linii, jeżeli ich nie nauczy się, jeżeli ich nie zacznie stosować, to ngdy nie stanie się zawodniczką uniwersalną.

    Isia znacznie poprawiła serwis, jej odpowiedzi są często b. dokładne, liftowane, lokowane na sam koniec kortu, zmuszające atakującą przeciwniczkę do zrobienia krok w tył. Ma intuicję, potrafi przewidzieć kierunek i sposób zagrania przeciwniczki, ale brakuje jej tego, co dzisiaj może pokazać Errani – szybkich zagrań wzdłuż kortu. Wczoraj Sara m.in. dzięki tym zagraniom poradzila sobie z Samanthą.

    A jak dzisiaj Isia poradzi sobie z Sarą? Masz jakieś przeczucie, Rybo..?

  146. panie Jacobsky,

    czy PO czy PiS a czy lewica sie dogada? To nie moja brocha.
    Najgorsze jest to przekonanie o bezwzglednosci wlasnych racji. Jest jakis polityk polski, ktory przypomina mi pasazera jadacego w taxi i ciagle spogladajacego na taksometer.

    pozdrawiam, ozzy

    PS nie o biskupie: pewien jegomosc twierdzil, ze w reku nigdy nie trzymal nic ciezszego od kieliszka szampana.
    Ego bibo ergo non volvo

  147. Policjantka z Komendy Stolecznej

    Dlaczego Wasza procedura zatrzymywania kierowcy jest badzo rozna od tej w US ?

  148. panie Stychowski 🙂

    tez ciekaw jestem tego enigmatycznego motta z ta chwiejna diaspora. A moze chodzi w diaspore wewntrzna?

    Pewien rabin mial mowe w oparciu o cuda Elisha (z 2 Ksiegi Krolewskiej 4:19), w ktorej jest historia o chlopaku, ktory zrazu zachorowal i zrozpaczony podbiegl do ojca z krzykiem: „Moja glowa, moja glowa”. Rabin mowil: prosze zauwazyc, ze chlopiec nie powiedzial „moja glowa” albo „boli mnie glowa” ale powtarzal: „moja glowa, moja glowa”. „To jest symboliczny obraz zycia zydowskiego w DIASPORZE” – dodal rabin. Z jednej strony glowa amerykanska a z drugiej zydowska, albo polska i zydowska. I tak przez tysiace lat na wygnaniu (galuth). Nawiasem mowiac ,polecam piekna ksiazke humoru (niestety w transkrybowanym idysz) „Röyte pomerantsen or how to laugh in Yiddish” ( ed. Immanuel Olsvanger, Schoken Books, NY 1965)

    z pozdrowieniami jesiennymi aus Schweden
    ozzy

  149. ET.
    Porównujmy podobne…..
    Wpisałem – „dyktatorzy Ameryki Łacińskiej”…..

    „Operacja Kondor spowodowała śmierć ok. 80 tysięcy ludzi. Ponad 400 tysięcy osób było uwięzionych, a ok. 20 tysięcy zostało uznanych za „Desaparecidos”, czyli za zaginionych. Operacja Kondor wykorzystywała także okropne metody tortur, jak np. podtapianie lub puszczanie nagrań torturowanych osób ich rodzinom lub wspominanie wcześniej porywanie dzieci czy „lotów śmierci”. Warto też wspomnieć, że w „Operacji Kondor” współpracowali naziści, m.in. nazistowski zbrodniarz wojenny współpracował z boliwijskim dyktatorem Luis García Meza. Okrucieństw i zbrodni nie uniknęły inne regiony na kontynencie.”
    http://stosunki-miedzynarodowe.pl/msp/1214-ameryka-lacinska-na-przelomie-xx-i-xxi-wieku

    Grecja Czarnych Pułkowników, Portugalia Salazara, Hiszpania Franco, nijak się mają do Polski Gierka…..
    A ciągle ktoś usiłuje udowadniać horror który nie istniał.
    Instytut Polskiej Nienawiści fałszuje historię na zamówienie styropianowców.

  150. Naocznie możesz się przekonać, że Ty @mag, @jasny_gwint, ja @staruszek oraz @@Passent i reszta całego blogu to obiekty niereformowalne.

    Z tym że z @jasnym_gwintem jest jak ze zbiorem zbiorów.
    Trzeba wprowadzić metaobiekt: klasę. Elementami klasy mogą być zbiory.

    Otóż @jasny_gwint jest takim metaobiektem: klasą samą w sobie.

    Kto nie nawróci się socjalizm ten jest niereformowalny.

    Fanatyków należy obchodzić z daleka.
    Chodzi tu kontrprzyklad zjawiska postulowanego przez mechaników kwantowych: obserwacja zmienia obiekt obserwowany.

    Obserwowanie fanatyka upośledza widzenie, słyszenie oraz zdolności inne.

    Jesteś @mag zauważalna, podobnie jak czerwieniąca się @ANCA_NELA.
    I nie skarż się @mag proszę, że Moderator Twe komentarze chce zachowć dla siebie. Są ładniejsze formy kokketerii niż to robiła Czarna Mańka:
    „Józek! Czyżbyś przestał mnie kochać? Od miesiąca mnie nie bijesz.”

    Kilka wieków temu Alfons Mądry opisywał nieodgadnione ścieżki losu w Luzytanii. „Szła sobie drogą ani prostą, ani krętą, ani wąską, ani szeroką kobieta ani stara, ani młoda, ani zła i ani dobra. I spadł jej na głowę kamień ani ogromny, ani mały. I tak została świętą.”

    Nie usłyszałem echa w kwestii pomieszkiwania w ramach wymiany barterowej.

    Oto punkt zaczepienia. Napisz proszę – tam poniżej – o pomyśle wymiany lub co najmniej wsparcia pobytowego i przewodnickiego do właścicielki bloga.

    Jeśli tylko zaciekawisz i pobudzisz serce do kilku systoliców nostalgii, możesz na przykład zostać osobą wspierającą jakąś gromadkę studiujacych w Coimbrze w ramach programu Erazmus. Jesteś osobą otwartą na świat i elastyczną. I wbrew sugestiom @JG uważam, ze możesz siebie nawet mile i ciekawie zaskoczyć.

    Tak jak @Antonius nie postepuj. Diabli masowo zstąpili na ziemię i nękają blogi e-Polityki strumieniami wirusów. Bądź więc staranna, pamiętaj, że ja jestem ten staruszek z małpą @ przyklejoną na czele.
    Co akurat jest mało, ważne. Ale celność słów, wdzięk myśli i przekonanie iż Luzytańczykom też się chce do człowieka, może ująć adresatkę.

    Mariza jest skromną a bardzo niezwykłą artystką pragnącą rozjaśnić portugalskie saudate w przecudny ton zadumanej pogody.

    Wierzę, że podobny piękny ton bedziesz umiała wnieść na ten blog:

    http://marzennadonajski.blox.pl/2009/02/Mariza-Barco-Negro-polskie-tlumaczenie.html

    Powodzenia.

    I nie wsiąknij w Iberię na długo bez śladu jak Kartka z Podróży.

  151. kadett,

    w dzisiejszym spotkaniu stawiam na Isię. Premuję w ten spsób świetny mecz z Maszą. Uważam, że lepiej gra od Maszy, ale cały kontekst psychologiczny (plus usterki wymienione przez ciebie) spowodowały postępującą zapaść psychiczną u Isi.
    Brakuje jej coś takiego, co miała malutka (157 cm) Henin.
    Przyznaje bezczelnie, że żałuję swojej nieobecności na trybunach. Była by szansa na jakiś okrzyk zachęcający.
    Teraz Masza gra ze słabiutką Stosur i dobrze jej idzie. Jednak Isia może po tym makabrycznym pojedynku z Rosjanką wyjść okaleczona psychicznie. Zauważyłem też, że po ostrym bieganiu przykładała rękę do bolącej części pleców.

    Co do taktyki, którą i ty nie jesteś zachwycony, to obawiam się, że mógł cokolwiek namieszać tatuś.
    Tak czy inaczej trzymam za Isią.
    Zrobiła znaczny postęp od zeszłego roku.

    Przyznaję, że z radością patrzyłem na przestrach mieszający się z rozpaczą na twarzy Szarapowej.

  152. 3 promile juz o 14:00, wskazuja na bardzo powazny problem alkoholowy. Za moich polskich czasow, a wiec PRL-u, pijacy byli traktowani z podziwem i cieszyli sie czesto wrecz przywilejami swietych krow.
    Pijany Biskup, ze swoim problemem alkoholowym, z duzym prawdopodobienstwem, mimo celibatu, takze nie obracal sie w calkowitej prozni spolecznej.
    Tak wiec wiele wskazuje na to, ze takze w pijanstwie Kosciol Katolicki konserwuje w Polsce „najlepsze” PRL-owskie tradycje.
    PZPR i KK to dwie strony tego samego „dogmatycznego” medalu, ktore od 1956 roku przez caly PRL znakomicie sie uzupelnialy.
    Z kim pije biskup, od kiedy nie ma sekrtarzy PZPR ? Niestety wszystko wskazuje na to, ze „do lustra” i to tego jeszcze od rana.

  153. @ALL

    Jest Prawo i Sprawiedliwość, są uczciwe i rzetelne procesy, są niezawisłe sądy – ale we Włoszech…

    Były premier Włoch Silvio Berlusconi został skazany przez sąd w Mediolanie na cztery lata więzienia za oszustwa podatkowe przy zakupie praw do emisji w telewizji Mediaset. Otrzymał też zakaz zajmowania stanowisk państwowych przez trzy lata.

    Wyrok jest wyższy niż ten, jakiego domagał się prokurator, który wnioskował o trzy lata i osiem miesięcy pozbawienia wolności dla byłego trzykrotnego premiera Włoch.

  154. Patrzę na wydarzenie z innej strony,gdyż narąbanych za kierownicą u nas
    dostatek.Kto pijąc z osobą o tak wysokim statusie społecznym pozwolił na jazdę samochodem.Czyżby przykazanie o miłości bliźniego nie dotyczyło osoby w sutannie? I następna refleksja o wiele smutniejsza. Jeżeli pozwolenie udzieliło lustro,to co zmusza w tym środowisku ucieczkę do alkoholu.

  155. Jasny Gwint
    Mysle, ze przykladasz wieksza wartosc do chinskiej edukacji, jak czyni do chinska, komunistyczna nomenklatura. W koncu takze my studiowalismy wszyscy „ekonomie polityczna socjalizmu” z widoczny dla socjalizmu skutkiem.
    Komunistyczna nomenklatura wyciagnela z tego faktu jedynie sluszny wniosek i ksztalci swoich potomkow na: Harvardzie, Oxfordzie i Cambridge.
    „Komunistyczne Chiny” sa krajem o podobnym rozwarstweniu spolecznym jak Indie i to mimo dociekliwym studiom malo popularnych w Indiach: Konfucjusza, Marxa i Engelsa.

  156. do @wiesiek59
    Przed Polska Gierka i Gomulki byla tez Polska Bieruta. Bardzo niewielu zbrodniarzy z tego okresu rozliczono, a przeciez niektorzy jeszcze zyja. Co wiecej, w Polsce przy (rzadkich zreszta) wyrokach skazujacych nie podaje sie nazwisk tylko inicjaly; to tak jakby w Norymberdze skazano nie Goeringa, ale Hermanna G. Przeciez Ci ludzie powinni zyc w wiecznej nieslawie.

  157. Non Possumus (13:07)

    „nie jestem.. antysemitą, jestem Polakiem. Nigdy nie słyszałem, że redaktor S. Michalkiewicz jest uznany jako antysemta i to „rasowy”.

    Czytając taką oczywistą oczywistą oczywistość człowiek zostaje całkowicie porażony. Jedynie co można, w takim porażeniu, pomyslec to stary dowcip menelski.

    Dwóch takich przy pifku w chicagowskim Jackowie. Kilka rund już majo zaliczone. Mówi jeden
    – Ty, powiem ci taki kawał o Żydach i Murzy..

    To drugi przerwał w pół słowa
    – Hold right there! So dwie rzeczy, których w życiu nie toleruje. Pierwsza to antysemityzm. A druga to te fa..ng Niggers!

    Jak można Michalkiewicza uznawać za antysemitę, no jak? A już za rasowego to w ogóle nie lzia. Przeciez on się przyjaźni z tym Czarnym z Torunia!

  158. @kadett, 14:49
    Właśnie zaciskam pięści, widząc to samo dzisiaj u Agnieszki.
    „Ale jeszcze nie rano”
    Pozdrawiam, trzymaj się!

  159. Upragniony i wyczekiwany weekend. Że też akurat musi się on zaczynać od napiętych jak postronki nerwów. Do granic wytrzymałości. Isia gra b. nierówno, nieregularnie. Autentycznie dobre zagrania z dużą dozą ryzyka wymuszone są trwogą, by nie przegrać. Po szybkim odrobieniu strat, następuje jeszcze szybszy powrót do lenistwa na korcie i bezsensownym trafianiu piłką w miejsce, gdzie czeka na nią Sara.

  160. Jest 4:4 w 2 secie i trzy próby przełamania Sary kończą się fiaskiem. Jeżeli Isia nie wygra tego 9 gema, to przegra cały mecz w 2 setach.

  161. Jedyny sposób na wyzwolenie prawdziwych możliwości panny Isi, to kłaść jej rączkę rakiety na gardle. Inaczej widać nie może się mobilizować…

  162. Ilekroć p. Isia zagra odważnie wzdłuż linii (niestety tylko z forhandu), tylekroć stawia p. Sarę w tarapatach i zdobywa punkt.

  163. Bywalec 2, 18.10 Mącisz. Sam nie wiesz o czym piszesz. W moim komentarzu zwracałem uwagę na profesjonalizm i przygotowanie kadr. Ważne w każdym systemie, czerwonym, czarnym lub brunatnym. Niemcy w tej dziedzinie byli niezrównani na przykładach Oświęcimia lub Treblinki. Rosjanie przeciwnie, w swoich łagrach mieli niesamowity bałagan. Chińczycy mają w tej dziedzinie dwa i pół tysiąc letnią tradycję, jeszcze od Konfucjusza. Wykorzystują ją teraz perfekcyjnie co widać w ich rezultatach. I mają system doboru i doskonalenia nowej kadry. Co opisałem za LMD. U nas w tej dziedzinie jest szczyt niechlujstwa i nepotyzmu. I tak pozostanie. A dyskusje o Marksie lub Engelsie to sobie schowaj na później. Pamiętam natomiast o obiecanej prezentacji „wolnych” płytek chodnikowych na sąsiedniej ulicy. Co było Twoja pasją i obsesją.

  164. @@kadett, Ryba
    5:2
    Toż to można dziecko urodzić. Ponad trzy godziny!
    Wszystko „wymordowane”.
    I pierwsze „dwie piłki do meczu” Włoszka fenomenalnie.
    Mamo…

  165. Nowy Jork przygotowuje się na najgorsze. Według przewidywań meteorologów jest niemal pewne, że huragan Sandy, określany już w mediach jako „Frankenstorm” zaatakuje Wschodnie Wybrzeże USA. Władze miasta nie wykluczają nawet ewakuacji.
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Huragan-monstrum-zagraza-Nowemu-Jorkowi,wid,15044526,wiadomosc.html
    ==============

    Bezsprzecznie- Wina Tuska……

  166. ROMek
    26 października o godz. 18:42

    Moim zamiarem było wskazanie równej miary…..
    Ten sam czas w różnych krajach i różnych systemach politycznych.
    I z różnymi patronami ideologicznymi.

    Kwestia rozliczania winnych?
    A GDZIE ich rozliczono?
    Polityka to stosy trupów niewinnych……

  167. kadett,

    przed atakiem serca uratował mnie spacer z psami zaraz po drugim secie.
    Zwyciężców się nie sądzi, więc proszę cię, spóśćmy zasłonę milczenia na to co działo się dzisiejszego wiecoru na Turnieju Masters w Istambule.

    Wczoraj Isia doprowadzała do palpitacji serca miliony Rosjan i ich ukochaną gwiazdę, a dzisiaj grała pod dyktando trzeciorzędnej Włoszki.

    Po tym co pisałeś o wadach Isi, należy chyba dodać także braki kondycyjne.
    Tak na dobrą sprawę, to Isia, po tak wyczerujących meczach, powinna się spakować, podobnie jak Kvitowa, i pofrunąć na urlop.
    Taki wyczyn to jednak okrucieństwo.
    i pofrunąć na urlop.

  168. Można było się spodziewać, że Włoszka, która jest znana ze swej wyjątkowej nieustępliwości, sportowej zaciekłości i kortowego wyrachowania, nie będzie łatwą przeciwniczką dla panny Isi. Przyznać muszę ze wstydem, że moment, w którym panna Radwańska nie wykorzystała żadnego z 4 przełamań w 9 gemie 2 seta był chwilą mojego zwątpienia w jej dzisiejsze siły i charakter wojowniczki. Kolejne 13 wygranych piłek wróciły mi wiarę w jej zwycięstwo. Nie przyszło ono wcale łatwo.

    W meczu z Maszą większość piłek p. Isi lądowała płasko przy końcowej linii, nie powalając na odgrywanie wygrywających wolejów. Dziś przeciwnie – panna Isia zagrywała raczej bezpiecznie, nieco asekuracyjnie, kierując uderzenia gdzieś w środek, pomiędzy linią kara serwisowego i linią końcową, w dodatku najczęściej w kierunku zawodniczki, jakby z pokładaną wiarą w pewność utrzymywania wymian i zmęczenie nimi przeciwniczki. Gdy tylko Polka decydowała się na minięcia lub przygotowany atak wzdłuż linii, natychmiast zdobywała sytuacyjną przewagę i punkt.

    To jednak Włoszka grała dzisiaj bardziej ryzykownie, częściej wykorzystywała kończące uderzenia z backhandu wzdłuż linii, sprawiała wrażenie bardziej zdesperowanej tenisistki w ciągu całego meczu, próbując wywierać większą presję na przeciwniczce. Mecz pełen był ostrej walki do ostatnich sił i kropli potu, zaskakujących i dramatycznych zwrotów akcji i pomysłowych zagrań z obu stron kortu, dostarczyć mógł wiele satysfakcji miłośnikom horrorów. Brawa należą się obu zawodniczkom.

    Mam nadzieję, że panna Isia nie sprzeda łatwo skóry w jutrzejszym pojedynku z Ursa Maior. Sporo sił zapewne kosztowała ją dzisiejsza wygrana, ale pokazała nie tylko pazur, ale przede wszystkim zaimponowała sportową dojrzałością i mocną psychiką, przysparzając mi powodów do wstydu za moje własne w nią chwile zwątpienia.

  169. Panie Moderatorze,

    ostatni wiersz mojego wpisu z 21.30 jest zbyteczny.
    Gdyby zechciał go Pan wygumkować, to moja wdzięczność byłaby dozgonna.

  170. W Chinach też są malarze kominów
    jasny gwint
    26 października o godz. 9:33
    „Do Chińskiej partii komunistycznej należy 80 milionów członków. Tyle co wszystkich żyjących Niemców. Potężna siła. W zarządzaniu tym ogromnym aparatem i sposobach przygotowania kadr wzorują się na naukach Konfucjusza. Piszą o tym w październikowym numerze LMD. Warto przeczytać. U nas rządzą natomiast różni niedouczeni historycy, malarze kominów i tabloidy medialne.

    Komentarz w postaci cytatów z wiadomości agencyjnej z Chin, wyborcza.biz

    W latach 2001-11 z Chin wywieziono 3,8 biliona dolarów. Może to osłabić gospodarkę, to więcej niż bezpośrednie inwestycje zagraniczne – takie są wnioski z raportu organizacji pozarządowej Global Financial Integrity.

    „- Wielkość sum wypływających z Chin jest niewiarygodna – mówi dyrektor GFI Raymond Baker. – Nie ma innego kraju rozwijającego się czy gospodarki o porównywalnej skali nielegalnych wypływów finansowych.

    Chiny mają kłopoty ze ściąganiem podatków, a chińska korupcja i łapówkarstwo to stary problem tego kraju. Snop światła na skalę korupcji na szczytach władzy rzuciła ostatnio afera Bo Xilaia oraz rewelacja prasy zachodniej o majątkach rodziny premiera Wen Jiabao i przyszłego przywódcy Chin Xi Jinpinga. Przed zbliżającym się zjazdem partii, który rozpocznie się 8 listopada, kierownictwo chińskie zapowiada nową kampanię walki z korupcją.

    GFI szacuje, że w 2009 r. z krajów rozwijających się wywieziono nielegalnie 903 mld dol., najwięcej z Chin, Rosji i Arabii Saudyjskiej.

    Pzdr, TJ

  171. I tak jest nieźle. Nikt tej sprawy nie zamiótł pod dywan.

    To prawda, pijany za kierownicą to małpa z rewolwerem w dłoni, ale jak powyżej zauważył @Orteq „(…) ee tam biskup (…)”:

    1. News dnia (zanim wiadomo było, że Boniek) – w nocy aresztowano kobietę, samotną matkę, a jej rozespane i zapłakane dzieci zawieziono do rodzin zastępczych. Wszystko to w zamian za straszliwą zbrodnię sprzed lat, która polegała na wystawieniu rachunku zamiast faktury.

    2. Umarł człowiek, który protestował pod Urzędem Miejskim w Gdańsku przeciwko eksmisji jego i jego żony z mieszkania komunalnego.
    Nie wiem, czy jego głodówka była zasadna. Urzędnicy twierdzą, że zrobili wszystko, co mogli i być może tak było.
    Nie wiem, czy jego śmierć jest konsekwencją protestu.
    Mimo to wyobrażam sobie, jak urzędnicy w drodze do pracy mijają namiot, w którym mieszkał. Myślę, że można było się do niego przyzwyczaić. Jak do klomba.

    3. Gazeta Wyborcza opublikowała list Gruzinki Ekateriny Lemondżawy. Nie będę streszczać, podaję link:
    http://wyborcza.pl/1,75248,12741561,Gruzinska_dziennikarka__Opowiem_calej_Europie_o_polskim.html

    4. Ciągle pamiętam wywiad w TVP Info z jakąś urzędniczką z instytucji odpowiedzialnej za umieszczenie pięciorga rodzeństwa w rodzinie zastępczej, która utłukła dwoje z nich.

    Słucham tego, co gadają w tv i czytam, co napisano w gazetach i na portalach informacyjnych.
    Staram się nie ulegać emocjom, ale mam wrażenie, że ostatnio festiwal świętej Procedury nabrał rozmachu.
    Nabrał?
    pzdr

  172. @telegraphic observer
    W porannej audycji EKG, jeden z uczestników pięknie opisał stan ekonomicznego ducha Polaków.
    „To jest kryzys oczekiwań”, powiedział.

    Mnie się to podoba, to chyba sedno w czterech słowach.
    Jeśli nieświeże, to przepraszam.

    Ukłony dla Was ślę radosny, po meczu Agnieszki. Nigdy tak jej nie życzyłem, jak tego półfinału po takim sezonie.
    Moja T. miała łzy w oczach.
    Asta…

  173. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Tu i owdze czytalo sie, ze ta szuja Kaczor zrobi wszystko aby dojsc do wladzy, inaczej mowiac odpowidzialna wladza bierze na klate … http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=m83Bxv6mcEA

  174. Bywalec 2
    26 października o godz. 17:47
    Z kim pije biskup, od kiedy nie ma sekrtarzy PZPR ? Niestety wszystko wskazuje na to, ze „do lustra” i to tego jeszcze od rana.
    ………………………………………………………………………………………..
    Słuszne spostrzeżenie.
    Otóż: Na antenie Radia Maryja o. Rydzyk mówił: „Rzeczywiście, stało się to, co się stało w Warszawie. Ale czy to jest powodem, żebyśmy wszyscy to wyciągali i się pastwili nad tym, komu to się przydarzyło?”
    I dalej
    „Zdaniem o. Rydzyka do sięgnięcia po alkohol mógł księdza skłonić stres, który odczuwa jako osoba duchowna, często osamotniona w swojej posłudze.” (za onet.pl)

  175. Tomasz Wiktorowski nauczył p. Agnieszkę regularności i większej precyzji. Widać, że popracowali też mocno nad wzmocnieniem 1 serwisu, nad systematycznoscią, nad kondycją, nad stroną psychiczną. Samym regularnym przebijaniem nie da się, niestety, wygrywać z najlepszymi, choćby się było najinteligentniejszą zawodniczką światowych kortów.

    Masza ma wolej góra-dół – zabójczy, cięty i posyłany tam, gdzie powinien lądować, jak nie w rogu, to na linii. Potrafi operować nim z zadziwiającą łatwością i każdą okazję, by nim walnąć wykorzysta bez namysłu.

    Ursa Maior, oprócz piekielnej siły niedościgłego wśród kobiet serwisu, ma siarczyste, mocno plasowane odpowiedzi. Każda jej odpowiedź to wyrok śmierci dla przeciwniczki. Już cię nie ma – zdaje się myśleć przy kolejnym uderzeniu.

    Vika posiadła umiejętność b. precyzyjnego strzelania zza końcowej linii z prędkością V2. Większość meczów Vika wygrywa grając za końcową linią, ma pełne zaufanie do precyzji i siły swego uderzenia.

    Aby myśleć o równaniu kroku do czołówki, T. Wiktorowski powinien położyć teraz główny nacisk na doskonaleniu u Isi zagrań wzdłuż linii. Do tego potrzebna jest umiejętność natychmiastowego blokowania nadgarstka, inaczej lot piłki będzie zawsze dziełem przypadku. Nadgarstek blokują mięśnie. Z ich siłą u panny Isi niemały kłopot.

    Forhand Krakowianki zyskał wiele na pewności. Jest zamaszysty, płynny, swobodny i kiedy trzeba – również plasowany liftem. Jest całkiem poprawny, klasyczny. Niestety, tym forhandem operuje p. Isia najczęściej przy wymianie crossowo-środkowej. Niełatwo bowiem jest przestawić nadgarstek z pozycji luźnej na zablokowaną. Na początek próbowałbym do zagrań wzdłuż linii wykorzystać zagranie oburącz z backhandu, wzorując się na S. Errani. Oburącz łatwiej ‚usztywnić’ luźny pojedyńczy nadgarstek zablokowanym łokciem drugiej ręki.

    Ileż to razy dzisiaj cała jedna strona kortu Sary była odkryta, aż prosząc się o zagranie backhandem wzdłuż linii. P. Isia nagminnie rezygnowała z tych zagrań, wybierając o wiele łatwiejsze i mniej ryzykowne odgrywanie przy wymianach crossowych „na przeciwniczkę”. Karą za ten brak umiejętności było bezsensowne bieganie za piłką od rogu do rogu przy pierwszej zmianie kierunku przez Sarę Errani.

    Siły zagrań już p. Isi nie przybędzie, i tak zwiększyła znacznie szybkość swych uderzeń, ale niedostatek siły w stosunku do bardziej rosłych i umięśnionych przeciwniczek, można próbować zrekompensować nauką błyskawicznej zmiany kierunku piłki w wymianach. Na to jeszcze nikt nie znalazł recepty, by stojąc w jednym rogu, przemieścić się w kierunku tego drugiego.

  176. TO, lud interesuje piłka nożną, w którą może grać każdy i praktycznie wszędzie, a tenis jest tylko jedną z wielu dyscyplin sportu.
    A co niby miałby krytykować Balcerowicz w planie rządowego rozmnażania pieniędzy na inwestycje, skoro sam nie widzi problemu, gdy banki w jeszcze bardziej cudowny sposób rozmnażają kasę. Niesiesz do banku 1000$, a oni już w tej samej minucie (teraz chyba nawet w milisekundzie) rozmnażają to do 10000$ i pożyczają twojemu sąsiadowi na nowy samochód. Nikt się nie troszczy o to, czy faktycznie te pieniądze istnieją, ważnie, że uwierzył w to twój sąsiad, marzący o nowej bryczce.
    TO, znasz się na tym, powiedz kiedy to pierdutnie, bo chciałbym przedtem dobrze się zabawić za moje skromne oszczędności.
    Pozdro.

  177. Jiba
    26 października o godz. 21:45
    Ad.2) „jak do klombu” – poprawiam, zanim odezwą się trąby burzące mury Jerycha.

  178. Rybo,
    coś mi się wydaje, że z tą ‚trzeciorzędnością’ Włoszki to bardziej niż trochę, ale przesadziłeś jednak. Podobnie z kondycją p. Agnieszki nie jest tak najgorzej, jak to widziałeś. Nie zapominajmy, że 3 godziny z Szarapową zostawia ślady w wątłych mięśniach. Weź pod uwagę duże dysproporcje, które trzeba ciężką orką nadrobić. Na woła to p. Isia nie wygląda, cokolwiek by o niej powiedzieć. Ja wysiadłbym po próbie dobiegnięcia do 3 piłki, a ona dobiegała do dwusetnej. Zgodzić się wypada, że długie fragmenty tego meczu odbywały się pod dyktando S. Errani. Zagrała ona dzisiaj b. przyzwoity mecz, a charakterek to ma też trudny do złamania – nie poddam się i już! To jednak Sara z sił bardziej opadła. A widziałeś jej nogi? Nie, że takie ładne, ale jakby z perszerona wzięte – krótkie i mięsiste… Kopałbyś się z perszeronem..?

    PS
    Gdy tylko większe emocje, Ty na spacer z psiakami. Tak było np. w meczu Federer – del Potro na IO. Może pływanie synchroniczne powinieneś tylko oglądać, takie fiki-miki nogami nad wodą..? 😉 Ty masz las. Ja mam taras. Wychodzę i wracam zaraz.

  179. Pomroczność jasna…

  180. A nadmierna prędkość nie naraża innych użytkowników dróg? Tych przypadków i ofiar jest znacznie więcej.

  181. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ozzy
    26 października o godz. 15:51
    Pytanie ktore Blogowicz zadaje – nie jest pierwszym – jest pytaniem zadawanym przez tworcow piekla.
    Dziekuje za typ.
    Огонёк „Röyte pomerantsen or how to laugh in Yiddish” jest mi znany.

  182. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Czy te oczy moga klamac? http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=m83Bxv6mcEA

    POst Christum.
    Tu i owdze czytalo sie, ze ta szuja Kaczor zrobi wszystko aby dojsc do wladzy, inaczej mowiac odpowidzialna wladza bierze na klate …

  183. @kadett, 21:31
    TAK, TAK kadettcie!
    To granie na połówkę kortu, z którego te „pierwsze trzy w rankingu” zrobiłyby masakrę, (na szczęście Włoszka nie chciała, albo nie mogła zbyt często), jest dla mnie zagadką, kiedy dostrzegam to u zawodowej tenisistki z pierwszej ósemki.
    Po prostu wrzeszczałem zniecierpliwiony do telewizora, rodzina chciała wzywać policję.
    Ale OK, już teraz może Agnieszka grać jak chce. Jest w czwórce!
    UFF…
    PS
    Znakomicie dla mnie komentujesz, od tej pory ja się zwalniam, skoro mam „rzecznika”.
    W sprawach „polityczno-obyczajowych”, mam nieświadomego druha w poglądach – Lewego.
    Pozdrawiam Panów najserdeczniej.

  184. Ryba
    „… a dzisiaj grała pod dyktando trzeciorzędnej Włoszki”.

    Zdrowia przy okazji życzę
    i miłego dnia
    oraz z tyle pieniędzy na koncie
    które Sara Erani
    7 na liście rankingowej WTA
    już zarobiła zarabia na korcie.
    🙂

  185. Wygląda na to, ze przepadł mój wpis z korektą komentarza.
    Dlaczego? zaznaczyłam tylko, że „klomba” poprawiam na „klombu”.

  186. Panie Danielu, żeby takiego kierowcę doprowadzić do izby, musi ona zagrażać zdrowiu lub życiu, ewentualnie stwarzać dalsze zagrożenie. Przeważnie w takich przypadkach osoby nie doprowadza się na izbę wytrzeźwień, a odwozi do domu, samochód przekazując osobie wskazanej przez sprawcę. Taka jest rzeczywistość. Oczywiście można doprowadzić taką osobę na izbę wytrzeźwień, co błędem nie będzie, ale nie jest też popełnieniem błędu nie zrobienie tego, także policjanci nie ulegli urokowi koloratki:)

  187. Ech Mag, co Ty zrobilaś najlepszego, wiem że to z dobrego serca, ale weszłaś w polemikę z ETem i teraz grozi mi paraliż palca od przewijania jego kilometrowych tekstów.
    Czytałem kiedyś opowiadanie jakiegoś jugosłowiańskiego pisarza.
    -Dzwonek do drzwi. Otwiera przystojna w średnim wieku, ubrana w szlafrok kobieta. W drzwiach stoi brzydki, pryszczaty student. Przedstawia się, że jest ankieterem, że zarabia w ten sposób i jeśli godpodyni użyczyła by mu chwilę czasu, to on by zadał jej kilka pytań z ankiety. Kobieta się waha, nie bardzo ma ochotę, ale w końcu lituje się, bo nie wytrzymuje blagalnego wzroku emanującego z tej pryszczatej twarzy.
    Siadają do stołu, godpodyni podaje herbatę, student zadaje pytania, wpisuje odpowiedzi do formularza. Kiedy kończy swoją prace, jeszcze rozmawiają. Z kolei kobieta zadaje jakieś nieobowiązujace pytania. Miedzy innymi, czy ma przyjaciółkę. Student wzdycha i mówi, że on jest tak brzydki, więc która by go chciała. Gospodynię ogarnia wspołczucie, wstaje, rozchyla szlafrok i przytula gołe piersi do pryszczatej twarzy. Idą do lóżka.
    Gdy już jest po ,szcześliwy student staje się gadatliwy. Zaczyna snuć jakieś plany na przyszłość.Ma uwagi co do wyposażenia mieszkania gospodyni. Wstaje idzie do lodówki, grzebie w niej, wyjmując coś z niej, rzuca uwagę, że nastepnym razem on zaopatrzy lodówkę w to i owo.
    Kobieta wstaje , rzuca mu ubrania i mówi, że żadnego następnego razu już nie bńdzie i każe mu się wynosić.
    Mag napisalaś, że wlaściwie my wszyscy udzielący siń na blogach jesteśmy gadającymi narcyzami. To prawda, ale na boga, nie litujmy się nad sobą, bo osobnik nad którym się litujemy, wejdzie nam na ę. Chyba nie przyjełabyś z litości do łóżka pierwszego pryszczatego ?

  188. miało być *na głowę* i jeszcze parę przeliterowań. Te polskie litery kpią sobie ze mnie

  189. Tusk w więzieniu

    Oto propozycja redaktora naczelnego Gazety Polskiej Codziennie – opiniotwórczego po prawej stronie tygodnika, niezalezna.pl:

    „Nikt już chyba nie neguje, że katastrofa smoleńska jest największą kompromitacją rządzących elit od momentu upadku komunizmu. Co najmniej dopuszczono do zagłady prezydenta, dowództwa wojska i wielu historycznych postaci, jak Anna Walentynowicz czy Ryszard Kaczorowski. Jawną kompromitacją stało się potraktowanie ich ciał, które bezczeszczono i zamieniano. Odpowiedzialni za to wszystko muszą ponieść karę. Żadne dymisje sprawy już nie rozwiążą.

    Miejsce Tuska i jego szajki jest w więzieniu. Tu nie może być grubej kreski.

    Mój komentarz

    Czy ktoś jeszcze wątpi, jak by została wykorzystana władza, gdyby Sakiewicz i jemu podobni zostali wyniesieni do niej? Zapewne skończyło by się na próbie szarpnięcia cugli? Ale czy na pewno?
    W każdym razie ci panowie głoszą otwarcie, wszem i wobec, że patyczkowanie się z konkurencją polityczną, to nie jest ich hobby.

    I bardzo głośno krzyczą o przemyśle nienawiści skierowanej przeciwko nim. Obwieszczają jako prawdziwi Polacy swoją straszną krzywdę i z góry zapowiadają w imieniu prawdziwych Polaków remedium na nią. Grubej kreski nie będzie.

    Katastrofa smoleńska jest w ich ideologii mitem założycielskim nowego państwa, usprawiedliwieniem dla radykalnej naprawy, punktem zero, przelaniem się czary, przebudzeniem, ofiarą męczeńską, która nie może pójść na marne.
    Żar smoleński będzie podsycany jako wygodne narzędzie spychania Tuska i agentury Okrągłego Stołu w narożnik czarnego pijaru, przydatna cegiełka do umacniania etnocentrycznej polityki historycznej, kształtowania godnej niezależności w otmętach czerwono-masońskieo-banksterskiej hucpy zachodnioeuropejskiej i kondominialnych kombinacji urabianych ponad naszymi głowami.

    Pzdr, TJ

  190. TJ
    „Upadła teoria o obezwładnieniu silników, ich zatrzymaniu”.

    I dobrze się stało, konferencja miała służyć odsianiu tego wszystkiego, co nie jest prawdą lub jest uproszczeniem w świetle znanych faktów. Ale jak Pan zapewne zauważył nie było dekonstrukcji innych teorii: o czterech podejściach, lądowaniu „na szczura”, czasie katastrofy późniejszym o 15 minut, przejęciu dowodzenia w samolocie przez nietrzeźwego gen. Błasika, teorii „debeściaków” prof. Pawła Artymowicza, niesłychanego znaczenia rozmowy braci itd. Myślę, że druga strona sporu powinna sobie zorganizować podobną konferencję, aby te rzeczy wyjaśnić w świetle znanych faktów.

  191. Jacobsky
    Kwaśniewski: „PO może się rozpaść, PiS może wygrać, lewica się nie dogada. Tako rzecze Kwaśniewski”.

    Panie Jacobsky, w pierwszej chwili chciałem napisać, taki on Zaratustra jak Pan Nietzsche. Ale jednak coś jest na rzeczy z tego co Pan napisał w ostatnim zdaniu. Mianowicie powrót do środków odurzających, w co ostatnio zaangażował się pan prezydent Aleksander Kwaśniewski („narkotyki należy oswoić”), lewarowany przez Gazetę Wyborczą („przestańmy mówić na marihuanę narkotyki, nazwijmy je używkami”). A gdzieś tam w tle kręci się pan Janusz Palikot i jego specyficzny ruch. Chodzi mianowicie o „oswojenie” i legalizację narkotyków, początkowo miękkich, o co zabiega bliżej nie znana Komisja ds. Polityki Narkotykowej, właśnie teraz przebywająca z misją w Polsce. Nie chcę być nieuprzejmy, ale nie zdziwiłbym się, gdyby ta tajemnicza komisja była polityczną reprezentacją gangów narkotykowych. Bo na zdrowy rozum, kto by natychmiast skorzystał na legalizacji narkotyków jak nie te gangi. Mają już w ręku całą infrastrukturę – produkcję i dystrybucje, a teraz chodzi o to, aby robić to co dawniej, ale już legalnie i na większa skalę. Przecież lepiej być legalnym miliarderem, niż ściganym przez policję milionerem-bandytą.

  192. @stasieku
    Wczoraj przed północą zamieściłem na tym blogu 2 wpisy. Oba dot. kobiecego tenisa. W jednym, adresowanym do Ryby, wyraziłem swoje zdziwienie co do „trzeciorzędności” Sary Errani.
    Drugi był komentarzem sporządzonym na chłodno, już po opadnięciu emocji, do gry panny Isi. Oba czekały w kolejce do moderacji, ale się nie doczekały…

    Sprawy moderacji tego bloga wyglądają na bardziej niepojęte niż dające się wytłumaczyć. Piszę notkę do Moderatora z wytłuszczoną uwagą, że jest tylko do jego wiadomości, a jest zamieszczona. Wpisy o tenisie, ani złośliwe, ani kąśliwe, ani obraźliwe – znikają!

    Napisałem wczoraj, że jestem pełen uznania dla p. T. Wiktorowskiego. Wykonali z p. Isią ogrom pracy – mocniejszy i dokładny 1 serwis, poprawa szybkości odpowiedzi (już coraz rzadziej lotem wznoszącym fruwają nad taśmą), lepsze przygotowanie fizyczne, regularny, klasyczny, płynny, zamaszysty i bardzo swobodny forhand, systematyczność, mocniejsza psychika – to wszystko widzimy i podziwiamy. Tylko, że samym przebijaniem piłki w kierunku przeciwniczki, nie można opierać marzeń o utrzymaniu się w ścisłej czołówce światowej.

    P. Isia musi natychmiast przystąpić do nauki szybkiej zmiany kierunku uderzeń – z wymiany crossowej na błyskawiczne strzały wzdłuż części niebronionej części kortu przeciwniczki. Ileż to razy wczoraj kort Sary był po jej backhandowej stronie wystawiony na pastwę losu..? Sporadycznie tylko p. Isia atakowała go bojaźliwie liftowanym forhandem, raczej ku środkowi niż wzdłuż linii. O wiele częściej to Sara po serii crossowych uderzeń z backhandu pierwsza decydowała się na zmianę kierunku, zmuszając p. Isię do sprintów w kierunku drugiego, odsłoniętego narożnika.

    Zagrania wzdłuż linii bocznych wymagają natychmiastowego usztywniania nadgarstka. Inaczej – lotu piłki nie da się przewidzieć, właszcza, gdy uderzenie wykonywane jest w biegu. B. trudno jest przejść od luźnego nadgarstka przy zamaszystym forhandzie do usztywnionych mięśni przedramienia.
    I. Lendl długo uczył A. Murraya tej techniki błyskawicznego blokowania łokci i nadgarstków. Andy robi to chyba najlepiej na świecie i … zaczął w końcu wygrywać z najlepszymi.

    Gdy ma się słabe nadgarstki jak p. Isia, to można sobie pomagać, tak jak to robiła Sara, sztywnym łokciem drugiej ręki, grając oburącz. P. Isia gra oburącz z backhandu, zatem od bachandu wzdłuż linii powinna zacząć mozolną naukę niespodziewanej zmiany kierunku przy wymianach crossowych.

    Masz rację, stasieku, że wczoraj momentami wyglądało to, jakby p. Isia odbywala trening ze ścianą. Na dodatek, na tej ścianie wymalowana była sylwetka Sary, w pobliżu której trzeba było trafiać. Drobniutka Justine Henin nagłą zmienność kierunków opanowaną miała do perfekcji, tylko, że ona grała perfekcyjnie oburącz z obu stron. Dzięki temu wygrywała z kim chciała. Z pannami Williams również.

    Za pół godziny się zacznie. Nie byłbym sobą, gdybym nie napisał, że nie wykluczam dużej niespodzianki. Wygrane dodają sił. Morderczą pracą wywalczone wygrane – skrzydeł. C’mon Isia!!!

  193. ozzy,

    Kwaśniewski robi chyba to, co mu pozostaje do robienia na scenie politycznej: robi za mędrca-obserwatora sceny, co jednak nie odbiera jego obserwacjom sensowności.

    Wobec lewicy (czyli swoich) politycy z tego kręgu politycznego, i mający jednocześnie pewną przeszłość, „robią za” teściowe. Kwaśniewski zaczyna pełnić taka zaszczytną rolę wobec SLD. I będzie psioczyć na oraz irytować aktualnych przywódców tej partii i samą partię.

    Szampan to chyba najgorszy zajzajer do picia. Niewątpliwie lżejsza od kieliszka z szampanem jest pięćdziesiątka, a nawet setka, szczególnie ta plichowska czyli prostownicza. Piszę to jako zwolennik mocniejszych trunków (np. biskupiej whisky), popijanych bez rozcieńczania, a nawet bez lodu. Quick, nice and easy… Wyroby niskoprocentowego przetwórstwa winnej latorośli pijam raczej z przymusu i wyłącznie do posiłku, który zasługuje na takie towarzystwo.

    Pozdrawiam

  194. @Kleofas
    26 października o godz. 15:31

    Policjantka z Komendy Stolecznej

    Dlaczego Wasza procedura zatrzymywania kierowcy jest badzo rozna od tej w US ?

    Hmm, trudne.

    Może na przykład dlageto, iż prawdopodobieństwo posiadania przez pijanego i zdenerwowanego podejrzanego broni palnej jest wyższe niż w USA?

    Może dlatego, że w odróżnieniu od Polski USA to nie państwo unitarne z jedną policją państwową ale federacja, co tworzy określone następstwa prawne, np. przekroczenie przez zwolnionego zatrzymanego granicy stanu i ponowne popełnienie przestępstwa tworzy problem jurysdykcyjno-proceduralny?

    A może dlatego, że w USA nie ma „Izb Wytrzeźwień” w których umieszcza się podejrzanych po zatrzymaniu i zwykłych obywateli zgarnianych z ulicy, a cele dla pijanych (tzw. „drunk tanks”) to są wydzielone cele na posterunkach?

    Zaryzykuję odpowiedź syntetyczną: dlatego, że USA i Polska to są inne Państwa 🙂

  195. Śleper (22:40)
    Masz rację, wszystko jedno co Balcerowicz powiedział, wszystko jedno co wiadomo do czego są banki, powiem ci więcej, wszystko jedno czy to pierdutnie zanim ty pozbędziesz się swoich oszczędności. Ważne jest, abyś się upił tym, abyś nie słuchał niczyich rad w tej sprawie, abyś się uchlał tym, co ci smakuje.

  196. stasieku (22:10)
    Wiesz przecież, znasz mój pogląd, że polski kociołek jest sam w sobie i dla siebie, nadmiar czy niedobór oczekiwań Polaków, tzw. kryzys oczekiwań, może być na podobieństwo spożycia napojów wyskokowych – albo przepicie, albo niedopój.
    Istotne jest np, to, co Christine Lagarde ma do powiedzenia nt. fiscal cliff.

    p.s. Nie zgłaszam skarg na pt. Moderatora, bo nie pisałem nic. Czego innym blogowiczom życzę. Co nowatorskiego ma Kwaśniewski do powiedzenia? Tylko Cimoszewicz!

  197. Mauro Rossi
    27 października o godz. 12:17
    TJ
    „Upadła teoria o obezwładnieniu silników, ich zatrzymaniu”.
    I dobrze się stało, konferencja miała służyć odsianiu tego wszystkiego, co nie jest prawdą lub jest uproszczeniem w świetle znanych faktów. Ale jak Pan zapewne zauważył nie było dekonstrukcji innych teorii: o czterech podejściach, lądowaniu „na szczura”, czasie katastrofy późniejszym o 15 minut, przejęciu dowodzenia w samolocie przez nietrzeźwego gen. Błasika, teorii „debeściaków” prof. Pawła Artymowicza, niesłychanego znaczenia rozmowy braci itd. Myślę, że druga strona sporu powinna sobie zorganizować podobną konferencję, aby te rzeczy wyjaśnić w świetle znanych faktów.”

    Mój komentarz

    Nie ma żadnej drugiej strony sporu. Spór, to sztuczna konstrukcja zainspirowana i stworzona przez gremia okołopisowe posługujące się katastrofą jako maczuga moralną i polityczną, propagandowym narzędziem pozwalającym dyskredytować, deprecjonować w oczach swojego elektoratu konkurentów do władzy, którzy przez przypadek jeszcze ją mają.

    Nauka jest w tym rzekomym sporze jedynie legitymacją, przepustką do zaufania u swojego elektoratu. Naukowcy nie pełnią w tym przypadku roli niezależnych ekspertów, badaczy zjawisk chłodnym okiem, lecz są przewodnikami, nauczycielami, kapłanami, którym lud wierzy, którzy temu ludowi objawiają jedyną prawdę, umacniają wiarę w działanie zła ze Wschodu chcącego zniszczyć od podstaw etos narodowy, tradycję naszą i tożsamość.
    Jako jeden z ostatnich przykładów działania tego zła ogłaszany jest przypadek zachorowania jednego z naukowców z USA na sepsę, który to przypadek przypisano w propagandzie zamachowosmoleńskiej działaniom wrogich sił (ze Wschodu).

    Jeśli jest spór, to spór ideologiczno-polityczny, który pleciony jest na siłę na kanwie katastrofy smoleńskiej wykorzystywanej przez PiS jako użyteczne vehiculum propagandowe posiadające tradycyjnie wykorzystywane przez PiS bogoojczyźniane elementy – ofiarę, męczeństwo, heroizm, odwagę i niezłomność, ideę odrodzenia, zmartwychwstania poprzez ofiarę.

    W sporze tym PiS przywłaszcza sobie pojęcie patriotyzmu i używa go jako narzędzia wykluczającego ideologicznie z polskości wszystkich swoich konkurentów politycznych.

    To nie jest spór, to jest wojna ideologiczna, w której PiS jest arbitrem, PiS wyznacza linie podziału, PiS decyduje kto po której jest stronie, kto obcy, a kto swój, w której miotane są epitety, zaklęcia, wygłaszane anatemy, wykluczenia, pomówienia, insynuacje. Wszystko to z pozycji jedynie słusznego patriotyzmu, pod osłoną niedyskutowalnej idei ofiary smoleńskiej, w obliczu idei niedyskutowalnego, perfidnie zorganiowanego zagrożenia ze strony oczywistych sprawców i ich oczywistych popleczników.

    Po której stronie jesteście prawdziwi Polacy – zdają się wołać organizatorzy konferencji. Jeśli po stronie nauki, to po właściwej stronie, bo nauka, to my.
    Pzdr, TJ

  198. No i trochę się o nim dowiedziałaLewy
    Twoja anegdotka jest OK, ale nie całkiem ma tu zastosowanie.
    ET ma nieraz napady weny i pisze elaboraty, nie częściej i nie dłuższe niż wielu panów na wszystkich blogach (nie wymieniam nicków, niech się sami uderzą w piersi).
    Nie jest napastliwy, nie ma jakichś odlotowych poglądów, a i bywa dowcipny, czego brakuje różnym zacietrzewionym polemistom.
    Kilka razy wymieniłam ostatnio z ET całkiem sympatyczne uwagi. Wcale nie z dobroci serca, tylko z ciekawości. No i trochę się o nim dowiedziałam.
    Przypomnij sobie moje niegdysiejsze użeranie się z axiomem1. Dawno się to skończyło, więc chyba było warto okazać trochę nie tyle „serca”, mówiąc metaforycznie, co uwagi.
    A swoją drogą ciekawe, że kobiety jakoś samoistnie bardziej się „kurtyzują”, ze powiem z francuska.

  199. Lewy!
    Miało być Lewy… Twoja anegdotka itd.
    Przepraszam, to pierwsze zdanie jakoś omsknęło się – nie wem dlaczego – do góry. I wyszła bzdura

  200. Jiba,
    lepiej, gdyby poprawka klomba przepadła… 😆

    Stał se chłop koło klomba
    brakowało chłopu zomba
    chlop jak domb a bez zomba?

    Był zomb, a w zembie plomba
    Plomba wpadla mu do klomba
    i zomb także wpadł do klomba

    Chłop jak domb koło klomba
    zomb i w zembie stara plomba

    a to wszystko z winy klomba
    bomba! i jerychońska tromba

  201. @stasieku
    Ursa Maior spotkała się dziś z cieniem A. Radwańskiej Minor.
    Cień Radwańskiej Minor zagrał dzisiaj nie jakby chciał, ale jak mógł. Może jeszcze będzie mógł inaczej, gdy będzie chciał..?

  202. Policjantka z KSP 10-27 15.57

    Dziekuje. Szlo mi oto, ze u nas nasycenie policja jest duze. Praktycznie, nie mozna jechac minuty wbrew przepisom, bo zatrzymaja. Zawsze sa w swoich fordach i wjezdzaja za delikwenta.Wlaczaja swiatla.Potem – syrene. Kazdy kontakt z celem melduja na tasmie. Majac numer, sciagaja historie.

    Nie wolno wychodzic.Lapy na kolko.W lapach dokumenty. Zawsze podchodza lekko z tylu i z odpieta kabura.Zabieraja ID i ida do siebie pisac.Przynosza mandat. Na mandacie instrukcja. Adres, nazwa poczty,banku itp, gdzie mozna zaplacic, albo: adres, numer sali,godzina sluchania w sadzie.Do sadu zawsze stawia sie ten, co pisal.Mozna pogadac z sedzia i wyprosic „amnestie”. Mozna miec obronce do „floor dance”.

    Jak jest w Polsce nie mam pojecia. Wydaje mi sie, ze policjanci siedza w krzakach i wyskakuja z latarka. Pamietam straszny prymityw. Na pewno jest lepiej i chcialem sie dowiedziec. Nie bylem tam od konca siedemdziesiatych. Prosze wybaczyc zanudzanie. Pozdrawiam.

  203. kadett,

    trudno z tobą polemizować, gdyż fachowość twoich argumentów skłania mnie do przypuszczenia, że dorabiasz sobie na tenisie instruując Murraya, ktory chyba Iwana Lendla się pozbył (no, może zrobiła to mama).

    Pozwolę sobie na parę uwag natury ogolnej (powiedzmy taktycznej, czy bardziej ogólnie, strategicznej) Turnieju Masters.
    To straszne kiedy się człowiek dowiaduje, że Isia przebiegła (do momenty meczu półfinałowego aż ponad 9 km, a Serena tylko niwiele ponad 3 km). Dodać należy, że przesuwanie się po korcie nie jest tym samym, co wyczyniam ja biegając z moimi psami po leśnych ścieżkach Sopotu.
    Krótko mówiąc Isia, musi spróbować robić (po uprzednim dobrym przygotowaniu) częstsze wypady do siatki. Jeśli jest przy siatce to, ta część roboty tenisowej wychodzi jej wręcz filmowo.
    Tak grała Hingis, i robiła to z dużym sukcesem. Zarobiła też, dzięki temu, na tenisie dużą kasę (w tym miejscu, jako centrysta z lekkim skrętem głowy w lewo) piszę wyraz ‚kasę’ z wyraźnym niesmakiem.
    U Isi tego typu zahamowania w spotkamu z Errani (co za paskudny styl gry Włoszki) brał się z przemęczenia, po najlepszym pojedynku turnieju z Szarapową, ale może też być wynikiem zahamowań spowodowanych podobnym stylem gry Włoszki (przpraszam wszystkich blogowiczow, ale tej ‚gwiazdy’ sobie nie przypominam nawet z jej największych sukcesów w Paryżu. Taki jest jej blask).

    To co oglądaliśmy w spotkaniu Errani – Radwańska, w żadnym przypadku nie nadaję się do analizy stylu gry tej ostatniej.

    Przy takim wysiłku fizycznym Isia nie jest wstanie wygrać turnieju masters, gdyż organizatorzy nie bacząc na zdrowie zawodniczek (inaczej niż anglosasi) eksploatują zawodniczki niemiłosiernie.

    Isia mogła zniszczyć Włoszkę, gdyby agresywnie grała i chodziła do siatki, ale na taką grę trzeba było mieć siły, a te Isia wypocila na korcie w walce z Szarapową, zawodniczką o zdecydowanie większej waleczności (i kondycji) niż umiejętnościach.
    Myślę sobie, przełykając łyk kawy, że gdyby Isia widziała w zbliżeniu przestraszoną (wręcz przerażoną) twarz Maszy, to wówczas Rosjanka mogła by mieć po meczu zapaść psychiczną zamiast Isi.
    Właśnie ta zapasć (uraz wynikający z przegrania meczu, który był rozgrywany jak by był ostatnim meczem w życiu) spowodawła lichą grę Isi w meczu z Sarą.
    Grę Krakowianki w tym meczu (z Sarą) cechowało niezdecydowanie, spóźnione reakcje i błędy techniczne oraz taktyczne, które wymieniłes w swoim wpisie.

    Nie wiem kto faktycznie sprawował pieczę nad Isią w tym turnieju, więc nie będę nikomu dobierał się do skóry. Jednak kiedy Wiktorowski samodzielnie doradzał jej podczas występów, wówczas taktyka jej gry uwzględniala jej możliwości psychofizyczne.
    Teraz tego nie było.

    W przeciwieństwie do Errani, ktora rozsądnie szafowała siłami (nawet wysoko przegrała jednego seta ze Stosur), Agnieszka pogrążyła się w pojedynku z Szarapową.
    Wydaje mi się, że przy łucie szczęścia mogła dojść do finału, a gdyby Serena miała ze dwa trudne pojedynki po drodze, to kto wie …

    Jednak, mimo to, po meczach z Kvitową, a zwłaszcza z Szarapową oceniam ją jako potencjalną
    liderkę rankingu i zwyciężczynię jednego ze szlemów.

    Jednak ‚baby są jakieś inne, więc trudno być prorokiem w bujnie rozwijającym się kobiecym tenisie.

    Dzisiaj Isia (w dowód ‚przyjaźni’ polsko-amerykańskiej) nie podjeła nawet walki z Sereną, która mogła się dla Isi skończyć katastrofą.

    Doświadczenia z tego Turnieju spowodują zapewne korektę w treningach Isi.

  204. Policjantka, 15:31
    Prawdopodobieństwo posiadania przez pijanego broni jest u nas wyższe, niż w USA ?
    Pani naprawdę jest policjantką z Komendy Stołecznej ?

  205. Bohaterskim dowódcom PW. I 250 tysiącom poległych.
    http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/0,88971.html?bo=1

  206. Przeczytałem swój wpis z godziny 20.09 i stwierdziłem , że powinien on przejść korektę, nie tylko odchudzającą.
    Jednak, po namyśle, doszedłem do wniosku, że przy jego pomocy (mimo wszystko) zdołam się jakoś z kadettem porozumieć.

  207. TJ
    „Nie ma żadnej drugiej strony sporu”.

    Może i ma Pan racje, bo jedna ze stron sporu zrezygnowała i nie pojawiła się na konferencji, choć była zaproszona.

    A gdyby policzył Pan doktoraty i publikacje uczestników konferencji (ok. 100 osób) świadczące przecież o naukowych kwalifikacjach i zestawił je z naukowymi kwalifikacjami pułkowników z KBWL to co by Panu wyszło?

  208. kadett
    27 października o godz. 17:45

    Czy naprawdę w moich wypowiedziach nie ma treści?
    Czy tematy, które poruszam, są równie błahe jak doniesienia o kolorach bielizny celebrytek?
    Sprawdziłeś link, który podesłałam? Przeczytałeś o warunkach w polskich obozach dla uchodźców?
    I mimo to, he, he, bo klomb, bomba, tromba, zomb?
    Nigdy nie widziałeś wcześniej na blogach „a nurz”, „wyposarzenie”, „pomuc”?

    Napisałam o procedurze, która odrywa dzieci od rodzica i wysyła je do obcych ludzi, bo „nocą sąd nie odbiera telefonów” – wypowiedź kogoś z policji.
    Napisałam o człowieku, który głodował w namiocie pod urzędem i bez względu na to, czy miał rację, czy nie, nikt nie stanął na głowie, by rozwiązać ten spór inaczej.
    Wkleiłam link do listu kobiety, która przebywa w obozie dla uchodźców w Lesznowoli. Nie rozumiem tego, co opisuje. Nie rozumiem, dlaczego naród, który nieustająco karmi się swoją krzywdą, nie ma problemu z gnojeniem słabszych.

    A Ty dostrzegłeś tylko „klomb”?

    Wszyscy popełniają błędy i nie wszyscy na nich się uczą.
    Czy moje błędy są aż tak poważne, że wykluczają mnie z dyskusji o porządku w moim państwie, na który się nie zgadzam?
    Nie sądzę, kadett.
    Otrząśnij się więc, człowieku, przestań zgrywać klasowego kujonika i pogadaj jak bezpartyjny z bezpartyjną.
    Może czas partii się kończy?
    pzdr

  209. ewkas
    27 października o godz. 20:59

    Dziękuję za poprawienie chyba oczywistego z kontekstu całości mojej wypowiedzi przejęzyczenia. Myśli Pani/Pan, że skoro wiem co to „drunk tank” w USA, to nie wiem, że tam jest broni więcej niż u nas? Złośliwość pod moim adresem była zbyteczna.

  210. @@Kleofas
    27 października o godz. 19:44

    Dziękuję za pozdrowienia i również pozdrawiam. W USA (Maryland) widziałam również urządzenia do samochodu z czujnikiem na obecność alkoholu. Aby uruchomić auto delikwent (na ogół po raz pierwszy przyłapany na DUI czyli „pod wpływem) musi „udowodnić” urządzeniu, że nie pił.

    U nas bardzo zmieniło się od lat 70-ych. Problemem są braki materialne Policji. Więc są różnice. Są miejsca, które nie odbiegają od standardu światowego, są też takie niestety, które przypomniały by Panu dawne lata z wyglądu.

  211. Widzę rowerzystów za 0,6 promila na polnej drodze, jak siedzą wyroki w wiezieniu. Nie mam pewności czy to właściwe wyroki adekwatne do czyny, ale za „pełne promile” biskupa proponowany wyrok to kpina z sprawiedliwości. bardziej niż rowerzysta naraził życie innych (samochodem w ruchu), i co (?) odbębni parę pogadanek (?) i po sprawie ?

  212. Wybrałem się na krakowskie targi książki z zamiarem zakupu kilku dobrych książek. Tysiące książek, setki wystawców w tym prawie połowa kościelnych. Tony makulatury, hałas, zgiełk i ciżba. Nie kupiłem żadnej książki. I smutny wróciłem do domu. W nocy posypało mokrym śniegiem na zielone jeszcze drzewa i krzewy. Tym razem udało mi się wcześniej otrzepać śnieg i uniknąć złamań.

  213. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    TJ
    27 października o godz. 17:18 pisze:
    ” To nie jest spór, to jest wojna ideologiczna,” … itd

    ” … Dzisiaj wiemy, że Radosław Sikorski rozsyłał SMS-y, które czyniły tę interpretację obowiązującą. Jak zdezorientowano społeczeństwo … Przy okazji ujawniła się całkowita dyspozycyjność niektórych „autorytetów”, takich jak Andrzej Wajda czy Daniel Olbrychski. … „państwo zdało egzamin” ” … Trudno o większą ohydę – z elementami groteski.” … itd http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=5Z4872djh2M

    POst Christum.
    Janina Paradowska …
    Aby przeczytać artykuł z najnowszego numeru Polityki, zostań abonentem Polityki Cyfrowej …

    Prenumerata na wybrany okres:
    15,99 zł za 30 dni
    45,00 zł za 90 dni
    89,00 zł za 180 dni
    169,00 zł za 365 dni

  214. Mauro Rossi
    27 października o godz. 22:54

    A gdyby policzył Pan doktoraty i publikacje uczestników konferencji (ok. 100 osób) świadczące przecież o naukowych kwalifikacjach
    😐
    Nawet prezes jest doktorem nauk… prawnych!
    Jeśli położyć na szali te doktoraty i osiągnięcia a także praktyczne doświadczenie zawodowe ich posiadaczy, to pewnie szala opadnie.

  215. Rybo,
    panna Isia, jako jedna z niewielu przedstawicielek naszego słabowitego sportowo kraju na szczytach światowych list najwyższych zarobków, skupia uwagę nadmierną, stając się w ten sposób depozytariuszką wszystkich naszych chciejstw i kompleksów. Wyżej podpisany chciałby w niej widzieć Murraya skrzyżowanego z Henin, a Ryba – jak mi się wydaje – mieszankę Tysona z rottweilerem.

    A panna Isia, choć na kortach już bryluje nie od dzisiaj, nigdy agresywna na nich nie była. I już nie będzie. Cóż agresja może, jeżeli siła za nią nie stoi – szczerzyć zęby i straszyć wojowniczym wyciem przy każdym uderzeniu?

    Tenis p. Radwańskiej przyciągać raczej może z racji swej niedzisiejszości, starodawnej łagodności, wyraźnej inności właśnie. W jej sposobie gry brak agresji i siły nadrabiany jest sprytem, intuicją, umiejętnością przewidywania intencji przeciwniczki po sposobie ułożenia jej ciała oraz wymyślaniem dziwacznych podstępów.

    Panna Isia to taka typowa partyzantka kortowa. Jeżeli napotyka na siłę skomasowanego ognia, jest bez szans, dopóki nie nauczy się odwracania jego siły w kierunku nieoczekiwanym przez przeciwniczkę, zaskakującym ją. Dzisiaj wybiera obronę skrótami lub lobami, nie wykorzystuje ustawienia ciała i oddaje uderzenie w kierunku, skąd przyszło. Przy uderzeniu stoi najczęściej równolegle do siatki. O kierunku lotu piłki decyduje zbyt często sam sposób poruszania ramieniem. Tak grały kobiety 50 lat temu. Dzisiaj to za mało, żeby wygrywać z Ursa Maior.

    Wczoraj Masza niemal rozpędziła Vikę na 4 wiatry, waląc niemiłosiernie raz do lewej, raz do prawej, sprawdzając jej możliwości sprinterskie. Jeżeli szykowała się do kończącego forhandu po skosie, stojąc na środku, to jej tułów przyjmował wcześniej pozycję ukośną do siatki i w uderzenie wchodziła energia całego ciała z wyraźnym skrętem bioder (nogi + biodra + tułów + ramię+ nadgarstek w ostatniej fazie. Sygnalizowane? Oczywiście, że tak! Chociaż wyraźnie sygnalizowane, to na tyle mocne i szybkie, że nie do odparcia – mordercze. P. Isia gra tenis subtelny, łagodny, oparty na inteligencji i kompletnie pozbawiony agresji. Nic na to nie poradzimy, albo się taki podoba, albo nie. W każdym razie jego skuteczność w konfrontacji z rypaniną np. V. Azarenki wypada blado i kosztuje p. Isię kilometry biegów. Dopóki sama nie zacznie stosować zmienności kierunków, każąc biegać za piłką przeciwniczkom, sama będzie uprawiać tenis biegowy, na własne życzenie.

    Karol Stopa życzył wczoraj p. Isi zyskania krzepy. Ciekawe do czego ta większa masa mięśniowa miałaby się przyczepić? Ten szkielet więcej nie pomieści. W przypadku p. Isi, większa siła to przede wszystkim większa szybkość, wykorzystywana teraz przy 1. serwisie. Nad nią może jeszcze popracować.

    Ciekaw jestem dzisiejszego pojedynku M. Szarapowej z S. Williams. Serena mocno wyszczuplała i jest w najwyższej formie. Zobaczymy…

    PS
    Sara Errani w 2012 wygrała w singlu 6 turniejów WTA i 2 ITF. Ma za sobą finał na Rolland Garros i 1/2 w US Open (z S. Williams). W deblu z Vinci – to ścisla czołówka światowa (2 korony wielkiego szlema – US Open i Rolland Garros). To mało..?

  216. Jiba,
    w Twoich wypowiedziach jest więcej treści niż moja ciasna głowa może pomieścić. Bezpartyjność, którą b. cenię sobie, kończy się w naszych warunkach w dniu wyborów, niestety. Wszyscy bezpartyjni, biorący w nich udział, upartyjniają się wtedy z mniejszym lub większym obrzydzeniem. Z wyjątkiem TJ, który ani przez chwilę nie przestaje być partyjnym agitatorem jednego ugrupowania, nie będąc może nawet jego członkiem. Bezpartyjność różne ma oblicza. Najgorsze jest to zwrócone bezkrytycznie w jedną z partii i maniacko szukające źdźbła w oku drugiej.

    PS
    Błędy konstytuują człowieka, czy jakoś tak (errare…)

  217. http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,12750871,Rynek_to_nie_Starowka__Jagoda_to_nie_borowka__Jak.html
    Wyjasnilo sie dlaczego golenie przymusowe to wyrafinowana am. tortura . Bo tego tez nie wypada w Krakowie robic (zaryzykuje ) zwlaszcza na Kazimierzu (?)

  218. Panie Feliksie,
    ciekawych rzeczy można się od. p. Janiny dowiedzieć. Na przykład, że ciała były do tego stopnia zdefragmentowane, że kawałki ubrań same wtykały się w czaszki. No, rękawy to jeszcze można zrozumieć, ale że lateksowe rękawiczki..?

  219. Kadettcie ;
    Twoj opis tenisa w wykonaniu Agnieszki Radwańskiej jest klarowny ,komentatorsko kompetentny .Podziwiam ,że w tak dynamicznym sporcie siedzac przed odbiornikiem telewizyjnym ,aż tak dokladnie widzisz tą grę .
    Komentarzy pana Karola Stopy i innych ( wyjatek Sylwester Sikora ) nie słucham . Oni jeszcze są dla mnie do „wytrzymania ” ale dopraszani byli piłkarze do komentowania Bundesligi – no , szczerze mam ochote ustrzelić , ogladać mecz Fussbalu bez atmosfrey widowni to duży feller _tenis od biedy można. Tomasz Kłos b. piłkarz i jego liczni koledzy są przykładami kretyńskich komentarzy non stop.
    Tam , dziennikarze zawodowi sa OK!
    Dziś widownia sercem za Marią ale wygra Serena ,,,,,,,,,,,,,,,, a jak bedzie ?
    ps.
    Postuluje jako kibic stała obecnośc Pana Wiktorowskiego jako trenera Radwańskiej (stary postulat przynosi od ponad roku sukcesy ) a tata w Krakowie ,tym bardziej że wystawił się publicznie z Flamą odzianą w barwne stroje z” Stambulskiego ” bazaru a złośliwy operator z radochą pokazywal gust tej pani .
    Na zielonym Wimbledonie mama Agnieszki była postacią miłą i elegancką .

  220. Mauro Rossi
    27 października o godz. 22:54
    TJ
    „Nie ma żadnej drugiej strony sporu”.
    Może i ma Pan racje, bo jedna ze stron sporu zrezygnowała i nie pojawiła się na konferencji, choć była zaproszona.
    A gdyby policzył Pan doktoraty i publikacje uczestników konferencji (ok. 100 osób) świadczące przecież o naukowych kwalifikacjach i zestawił je z naukowymi kwalifikacjami pułkowników z KBWL to co by Panu wyszło?”

    Mój komentarz
    O ile dobrze pamiętam, żaden z uczestników konferencji nie zajmuje się zawodowo wypadkami lotniczymi, może z wyjątkiem konstruktora Berczyńskiego, który sensu stricto nie jest naukowcem (chociaż ma stopień naukowy), ale z urzędu interesuje się informacjami o wypadkach, o słabych punktach samolotów.
    Tytuły i stopnie naukowe ludzi odległych od lotnictwa, od badania katastrof, a to jest działka bardzo specjalistyczna, nie maja tu istotnego znaczenia, jeśli ludzi ci nie są w stałej współpracy z fachowcami od wypadków i nie mają doświadczenia w badaniu przyczyn katastrof.
    Duży wpływ na stawianie hipotez ma inny czynnik.
    Naukowcy w przypadkach, które haczą nawet w małym stopniu o politykę nie są odporni, tak jak przeciętny obywatel, na stronniczość. A przypadek katastrofy w smoleńsku został upolityczniony tak dalece, że nie sądzę, by można było dalej.
    Pzdr, TJ

  221. Przeczytałam ten tekst z wielką satysfakcją. Podobnie, jak komentarze.
    Do filozofów i psychologów mam stosunek z lekka ambiwalentny 😕 Chyba trafnie…
    http://studioopinii.pl/artykul/14986-bogdan-mis-legutko-musi-przeprosic

  222. Dodam jeszcze, że do filozofów i psychologów dyplomowanych!

  223. @kadett
    Napisałam do Ciebie wczoraj wieczorem. Mój komentarz ciągle czeka na moderację, choć późniejsze o dwanaście godzin komentarze innych blogowiczów czekać nie musiały.
    Bez względu na to, czy moderacja w końcu odwiesi moją wypowiedź, ja mam dość tej dziwacznej loterii.
    Idę na urlop.

    @ TO
    Weekend w zasadzie już minął. Polecisz jakiś film do obejrzenia? Z góry dzięki, bo pisać nie będę.
    pozdrowienia dla wszystkich

  224. Policjantka z Komendy Stolecznej, 10-28 10.14

    Rad bylem dostac enigmatyczna, ale cenna, odpowiedz. Zadeklarowala Pani wyksztalcenie prawnicze, w psychologii, na pewno jeszcze rok szkoly policyjnej. Mozemy zatem rozmawiac bardzo konkretnie.

    Spodziewam sie, ze procedury policji u Was zmierzaja ku ujednoliceniu z amerykanskimi. Podobnie jak wszystko inne: handel, przemysl i reszta.

    Znamienne, jak zblizaja sie te dwa kraje. Polska staje sie agentem US w Europie, zwlaszcza w stosunkach z Rosja. Nie bedzie ten kraj spokojny, poki nie bedzie „American boots on Polish soil”. Krok za krokiem buduje sie baza lotnictwa, a to ma pierwszorzedne znaczenie. Od czasow Reagana, Papieza i Solidarnosci ten blok przeciwko Rosji rosnie w sile.

    Rownolegle, Rosja jest nam potrzebna w swietle sytuacji na Pacyfiku, zwlaszcza wybrzeza Chin. polecam tu ciekawa rozmowe Ziemkiewicza z Jackiem Bartosiakiem w ostatniej Rzeczpospolitej, mam nadzieje, ze to Pania zainteresuje.

    Gdzie indziej Polska nie jest potrzebna. Wierze, ze niezaleznie ktory wygra wybory (Romney czy Obama), polityka zagraniczna US sie nie zmieni. Polska, poki bedzie rosla i dochowa lojalnosci, bedzie O.K.

    Zycze udanego tygodnia !

  225. Goebbels też miał doktorat. Produkcją mydła z więźniów KL kierował profesor uniwersytecki. Łysenko był profesorem. Maciej Giertych to nawet bardzo zacny profesor z dziedziny botaniki.

    Nie profesura czy doktorat lecz chęć szczera…

    I tak dalej

  226. Od Gospodarza począwszy po gromadę różnej maści heroldów królestwa niebieskiego oraz piewców republiki rad unikacie wulgarnego obrazoburczego pytania:
    „Czy w Polsce księdzu wolno więcej niż osobie świeckiej?”

    Odpowiedź jest jasna: tak.

    Redemptorysta ogłasza zbiórkę publiczną na ratowanie stoczni bez przyznania mu przez monopol państwowy cesji na zbiórkę. Nic nie wiadomo o pokwitowaniach dla ofiarodawców; nic nie wiadomo o wysokości sumy zebrane; nic nie wiadomo o wykorzystaniu tej sumy.

    Po latach kobieta drobnego interesu wystawia niewłaściwy dokument za usługę / towar narażając skarb państwa na co najwyżej 500 PLN strat.
    I głodni nagrody pracownicy lokalnego Urzędu Skarbowego w sposób bezwzględny dopilnują aby próbującą ich wystrychnąć na dudka kobietę ukarać nieodwołalnie.

    Słup cyniczny z jeszcze bardziej cyniczną żoną spełniający uslugi finansowe wobec mocodawców wykorzystuje naiwność chciwców złota i przy pomocy pazernych prawników kpi ze Skarbu Państwa.

    Szanowni bywalcy tego bloga i innych blogów politycznych: wybierzcie się do teatru i na spektaklu Kupca Weneckiego obejrzyjcie oddawanie żywego ludzkiego mięsa za dług zaciągnięty przez pyszałkowatego przyglupa. Wybierzcie się na spektakl Hamleta i wraz z nim zastanówcie się, jak żyć pod nadzorem przekupnych sędziów.

    Wasz strach – blogierki i blogierzy – nie pozwala Wam publicznie zadać pytania: ile Marcin P. dał prokuratorom, sędziom i spowiednikom.

    Ksiądzu, a szczególnie zamożnemu księdzu wolno więcej.

    Przed 1980-m sekretarzowi, a szczególnie wykształconemu sekretarzowi wolno było więcej.

    Nie możesz moje kochane społeczeństwo się zdecydować na uznanie co daje prawo do lepszego traktowania: czy Antoniowe oskarżenia o zdradę Ziemi i współpracę z Marsjanami, czy postulowanie „czy się stoi, czy się leży, mnie się należy”, czy nałożenie rąk przez dziedziczącego objawienie.

    Mormoni twierdzą, że proces Objawiania Prawdy nie zakończył się wraz ze smiercią Apostołów. Mogę wymienić co najmniej dwóch znanych Polaków podzielających to przekonanie: Lech Wałęsa i Jarosław Kaczyński. Oraz co najmniej dwie postaci schowane za nickami: @staruszka optującego za niemożnością pogodzenia zupełności z katogorycznością, oraz @jasnego_gwinta dajęcego dowody istnenia cenzury: nie chcą wydać jego Manifestu Odrzuconego Objawienia.

    A nudzący się lud nie potrafi się odprężyć nucąc: namolny Marcin pije wina Tuska, wodę sodową zostawia zagubionym. I znajdują ją.

    Gdy się dzieje krzywda, to zwykle sytuacja jest niezwykła z punktu widzenia topologii: ma tylko jedną stronę, jak na obrazku.

    Muchom jest wygodniej.

    http://images.photo.bikestats.eu/zdjecie,600,145466,20101128,wstega-mobiusa-w-centrum-multimedialnym-kopernik.jpg

  227. @ANCA_NELA
    28 października o godz. 11:23

    Droga Anko!
    Uważaj przy korzystaniu z pojęć fizycznych, bo jest coraz więcej fizyków na blogach.

    ***Jeśli położyć na szali te doktoraty i osiągnięcia a także praktyczne doświadczenie zawodowe ich posiadaczy, to pewnie szala opadnie.***

    To jest banał! Jeśli dwie szalki były w równowadze (puste), wtedy cokolwiek położysz „na szali” (w domyśle – jednej), nawet najlżejsze gówienko, to pójdzie niżej. Ważne jest – co położysz na drugiej szalce!?

  228. 2 kg trotylu i 80 ton masy samolotu

    Łańcuszek dedukcyjny w temacie katastrofa smoleńska, którego pierwszym ogniwem jest konferencja smoleńska, a dalsze ogniwa są dorabiane prze zarówno pisowskich publicystów, polityków, wiernych towarzyszy, jak i gorącogłową część elektoratu.

    a) Samolot uległ defragmentacji wskutek przyczyn wewnętrznych

    b) W samolocie odbyły się wielopunktowy wybuch, innej możliwości rozległej defragmentacji, a taka zaszła, nie ma.

    c) To był zamach wybuchowy

    d) Jeśli był zamach, to był spisek

    e) Kierujący zamachem pochodzą z co najmniej dwóch stron, ponieważ niemożliwe jest zorganizowanie zamachu w czasie lotu międzynarodowego, w czasie próby lądowania, bez porozumienia dwóch stron

    f) Należy powołać międzynarodowa komisję w celu wyjaśnienia przebiegu zamachu

    g) Zamach był morderstwem

    h) Przeprowadzić śledztwo, które ustali winnych morderstwa, oddać ich pod sąd, wykonać wyrok.

    Appendix dla fachowców.

    Porównanie energii wybuchu 2 kg trotylu (taki ładunek był typowany przez fachowców na konferencji) z energią kinetyczną samolotu podczas próbnego podejścia do lądowania

    Energia kinetyczna samolotu podczas próbnego podejścia.
    Szybkość samolotu = 300 km/godz = 300 000 m/3600 sekund = 83 m/s.
    Masa samolotu – 78 000 kg

    Energia kinetyczna = masa samolotu razy szybkość do kwadratu /2
    = 78 000 x 83 do kwadratu/2 = 268 681 000 [kg x m do kwadratu / sekunda do kwadratu] =
    268 681 000 J = 268,681 MJ

    Energia wybuchu 2 kg trotylu = 7,8 MJ/kg, czyli jest około 35 razy mniejsza od energii kinetycznej samolotu.

    Należy jeszcze uwzględnić istotny fakt, że daleko nie cała energia wybuchu trotylu jest przekazywana w żądane miejsce. Gazy w czasie wybuchu się rozprężają we wszystkich kierunkach. Część z nich idzie w ściany kadłuba, część do wnętrza samolotu, a rozprężanie nie jest w 100 % produktywne ze względu na tzw. niedoskonałe adiabatyczne rozprężanie.

    Zwykle około kilkunastu procent energii wybuchu jest wykorzystywane na niszczenie w wybuchach swobodnych. Czyli energia użyteczna (dostępna na niszczenie i odrzut szczątków) 2 kg trotylu jest około 300 – 350 razy mniejsza od energii kinetycznej samolotu.

    Należy sobie także uzmysłowić, że 2 kg trotylu wytwarzają tylko 1,4 metra sześciennego gazu (w warunkach normalnych). Objętość powietrza w kadłubie jest około 200 razy większa. A przecież część gazu z wybuchu natychmiast ucieka przez „wyrwę wybuchową” na zewnątrz. Kadłub, to nie lufa armaty, z której wydmuchiwany jest pocisk.

    A jeszcze należy wziąć pod uwagę bardzo poważną stratę energii ładunku (trotylu) na utworzenie, jak twierdzi Szuladziński, bardzo dużej ilości odłamków, na pracę odłamania tych odłamków, a także na odkształcenie „nierozsadzonych” całkowicie elementów kadłuba, co jeszcze bardziej zmniejsza stosunek energii użytecznej wybuchu trotylu mogącej „rozrzucić” fragmenty samolotu do energii kinetycznej samolotu.

    Jak taki malutki ładunek miał by rozrzucić ważące tony fragmenty samolotu na dużej przestrzeni (np. część ogonową wstecz, gdy ładunek był daleko od ogona samolotu)?

    Ładunki wybuchowe wytwarzają w trakcie wybuchu bardzo dużą moc, ponieważ energia wydziela się w ułamku sekundy, ale ta energia zwykle nie jest wysoka aż tak wysoka, jak zwykli traktować ją niefachowcy, niefizycy.

    Pzdr, TJ

  229. Antonius
    28 października o godz. 15:30
    Nie kryję, że do matury zostałam dopuszczona dzięki szlachetności charakteru mojego profesora od fizyki i chemii, a także dobrym wynikom w przedmiotach humanistycznych.
    Pan profesor trafił do Wrocławia podobnie, jak i mój ojciec… jako wróg ludu.
    Przed wojną pracował na Uniwersytecie Warszawskim. Do dziś podziwiam go za tę rzadką u nauczycieli cechę – wspaniałomyślność.
    Do dziś jestem mu wdzięczna i zachowuję go w pamięci.
    On sobie pozwalał na takie oto zagrania… wywoływał moje nazwisko, wzdychał, po czym opowiadał, że tej właśnie nocy przyśniło mu się, że pytał mnie z fizyki… obudził się z takim krzykiem, że sąsiedzi pukali w drzwi, pytając co się dzieje??? A następnie pytał uprzejmie; postawić ci dwóję od razu, czy trochę pomęczyć? Moja odpowiedź była; proszę od razu… Ale egzamin poprawkowy mi zaliczył, trójkę postawił i maturę zdałam. Nigdy nie podniósł głosu podczas lekcji, jednak cisza była taka, że było słychać, jak pchły oddychają na myszach, co się po kątach kryły.
    A z tymi szalkami 😉
    Na drugiej powinien leżeć raport Anodiny i Komisji Millera, oraz opinie fachowców z dziedziny lotnictwa, pilotażu a także fachowcy od organizacji zagranicznych podróży szefów państwa… Ale ich tam nie ma, bo nie chcieli się mierzyć z taką przeciwwagą.
    Bo się szanują.

  230. Mnie bulwersuje ostatni aspekt poruszony w tym materiale. Zakładam, że biskup jechał po pijanemu nie pierwszy raz – pierwszy raz zakończył podróż na latarni. Nie wierzę, że o zachowaniu biskupa (siadanie za kółkiem po pijanemu) nikt nie wiedział! Osoby, które na to nie reagowały są współwinne temu zdarzeniu. Chętnie dowiedziałbym się o okolicznościach w jakich te przypadki miały miejsce.
    Okoliczności sprawy pozwalają na zadanie innego pytania, czy biskup pił do lustra, czy też miał kompanów? Jeśli nie pił sam, to obawiam się, że po mieście krążą oni w stanie wskazującym na spożycie – strzeżmy się samochodów z księdzem za kierownicą. koloratką!

css.php