Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

10.03.2013
niedziela

Wiele hałasu o nic

10 marca 2013, niedziela,

Ostatnich kilka tygodni w polityce polskiej było pełnych wydarzeń, ale niewiele  się  zmieniło. Konflikt Tusk –  Gowin został odłożony, ale nie rozwiązany. Minister Sprawiedliwości się nie pokajał, został upokorzony, ale nie złamany, i nadal ogranicza władzę Tuska w Platformie. Konflikt SLD – Ruch Palikota pozostaje bez zmian. Nadzieje Kwaśniewskiego na wspólną listę lewicy  słabną, on sam chyba stracił w wyniku falstartu inicjatywy Europa +. Obrady władz SLD i zawieszenie Ryszarda Kalisza w prawach członka na 3 miesiące pokazały jak silną pozycję ma w partii Miller. Lewica pozostaje słaba i podzielona. Panowie Tusk i Miller mówią o sobie w mediach zdecydowanie łagodnie, obie strony liczą się z możliwością koalicji, np. w razie exodusu kilku konserwatywnych posłów PO. Trzyma to Gowina w szachu.

Pomysł Prawa i Sprawiedliwości z premierem technicznym też nie zmienił wiele. Eksperyment z tabletem wniesionym do Sejmu przez prezesa Kaczyńskiego, odwrócił chyba uwagę  od meritum debaty. Sam pomysł uważam za dopuszczalny happening. Politycznie PiS ugrał niewiele, w sondażach depcze jednak Platformie po piętach. Jest silny, zwarty i gotowy.

Platforma ma zły okres. Przedłużający się kryzys wewnętrzny w partii, aspiracje Grzegorza Schetyny, brak zdecydowania Donalda Tuska w konflikcie z Gowinem,  niejasna sytuacja w sprawie projektów ustaw o związkach partnerskich – wszystko to sprawia wrażenie partii niesterowalnej, dryfującej, co nie jest dla wyborców atrakcyjne. W tej sytuacji Donald Tusk postanowił odzyskać kontrolę. Żeby pozbawić Schetynę i Gowina nadziei, zapowiedział, że będzie kandydował na stanowisko przewodniczącego partii po raz trzeci. Odpowiedział także krytykom, którzy domagają się większego zdecydowania Platformy i premiera w sprawach obyczajowych. Nie chce być w awangardzie przemian, woli pozostać strażą tylną. Można to zrozumieć. Tusk liczy głosy, nie chce też zaszkodzić mniejszościom zbyt energicznym forsowaniem ich praw, które musiałoby napotkać na opór konserwatywnego Trybunału Konstytucyjnego. Premier woli politykę małych kroków – zamiast śmiałych projektów, ułatwianie życia członków mniejszości w sprawach cząstkowych.
W sumie w ostatnich dniach na szachownicy politycznej było wiele ruchów, ale figury pozostały na swoich miejscach. Wyjątkiem była wypowiedź Donalda Tuska po zajściach na wykładzie Magdaleny Środy. Tego dnia premier pokazał się jako przywódca, a nie jako administrator. Szkoda, że tak rzadko.

PS. ZAPROSZENIE

Zapraszam do programu „Goście Daniela Passenta”, Radio TOK FM, w każdy wtorek tuż po godz. 20.00. W najbliższy wtorek, kiedy rozpocznie się konklawe, gościem będzie znawca tematu, red. Adam SZOSTKIEWICZ. W części drugiej programu – Wacław RADZIWINOWICZ, wieloletni korespondent w Moskwie, autor książki „Gogol w czasach Google’a”. Zapraszam!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 392

Dodaj komentarz »
  1. Polityka dryfu to strategia optymalna z punktu widzenia celów władzy w takim kraju, jak nasz.
    Dryf to ciepła woda w kranie i ciepłe stołki pod pośladkami; podejmowanie osobistych a pożytecznych społecznie wyzwań – to ryzyko utraty władzy.
    A władza to absolutna, szafująca miliardami euro i dziesiątkami tysięcy posad publicznych.
    Po co tracić, gdy można mieć, i to na rachunek Unii?
    Nie łudźmy się, że ktokolwiek inny, na czele jakiegokolwiek rządu, dojdzie do odmiennych wniosków.
    Klimat nadwiślański, przy dźwiękach narastającego „bumbumtedeum”, to pastwisko wyłącznie dla pokornych cieląt, co i Rzym i Brukselę umieją cyckać.
    Aż do końca – i zapewne bliższego Brukseli niż Rzymowi.
    Nielicznym tubylcom aspirującym do cywilizacji pozostaje szklanka ciepłej wody z kranu (zamiast) i pluszowy krzyż na drogę.
    Póki jeszcze są tanie linie lotnicze i paszporty w szufladach, istotnie, nie ma co hałasować, tylko opuścić lokal po angielsku.

  2. Felieton jest odzwierciedleniem naszej politycznej rzeczywistosci.
    Mialkosc, brak jakiejkolwiek wizji, kunktatorstwo, gabinetowe rozgrywki personalne i pijar.

    W miedzy czasie w terenie male i wieksze aferki z lapowkarstwem, nepotyzmem i ogolnie mowiac kreceniem lodow.
    Po staremu „spokojnie dryfujemy” i niby nie kolysze -wiec dlaczego coraz bardziej chce sie rzygac.

  3. Skoro juz jestesmy przy przedstawieniach to chcaloby sie zakrzyknac ; Autor! Autor!
    http://deser.pl/deser/1,111857,13535545,Kim_Dzong_Un_pogrywa_sobie_z_oficerami__Jak___Wabiac.html#BoxWiadTxt
    Chyba nawet Wiliam S. mogly sie poduczyc

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Umarl Chavez.
    Nasz Gospodarz bylo nie bylo byly ambasador w Ameryce Poludniowej (lewicowy…) moglby cos napisac.

    Ale ciezko w tym wypadku byc bezpiecznie prawicowo-lewicowo- pro- anty.
    Bo Ameryka (kumple w USA), bo Iran czyli Izrael, bo wciaz poza lewicowa ( a lubi sie Fallaci…) a rzady w Polsce takie jakie sa, bo prawde sie zna ale ona moze zaszkodzic a ma sie za duzo do stracenia itd.
    Kalkulacje kalkulacje.
    Wiec nie pisze.

  6. Pan redaktor jak zwykle w wyważonym i racjonalnym tonie, ale bez straty dla przenikliwości i błyskotliwości osądu,. Gdybyż więcej było takiego dziennikarstwa i z konieczności zapominanego sznytu lat przedwojennych prosto od najtęższych piór

  7. Panie Falicz – daj pan spokój Redaktorowi w Polsce i Chavesowi w trumnie. My jesteśmy spóźnieni cywilizacyjnie o jakieś 100 lat, a Chile jeszcze więcej, więc niech los nam da spokojnie dojrzeć do współczesności – bez rewolucji, wzmożeń moralnych i innych równie rujnujących atrakcji. Lepiej przypilnujmy tych młodzianków, którzy maszerują ostatnio przez nasze miasta.

  8. Premier w udzielonym wywiadzie stwierdził, że nie obiecywał w kampanii wyborczej związków partnerskich parom homoseksualnym i hetero, co się oczywiście zgadza. Temat wypłynął znienacka za sprawą sukcesu wyborczego Palikota, więc Tusk polecił opracować projekt rządowy. Nie powiodło się, ale trzeba też powiedzieć, że nie powiodło się także w sprawach, które Tusk obiecywał w kampanii wyborczej, czego nie powiedział, bo go zresztą nikt o to nie pytał w tym wywiadzie. Szczerze mówiąc, ja nie odmawiam mu racji w taktyce: „zmuście mnie, to się zmienię”.
    W dobie infotainmentu, tematy obyczajowe zawsze wygrają z nudą ustaw poprawiających funkcjonowanie usług państwa na rzecz obywateli. No, czasami ktoś tam umrze z powodu czyjejś opieszałości, ktoś skaże niewinnego, budżet straci setki milionów złotych należnego podatku, to wtedy na dwa, góra trzy dni reflektory mediów skupiają uwagę odbiorców na służbie zdrowia, wymiarze sprawiedliwości, nieudolnym ministerstwie finansów.
    Karawana jedzie dalej, a w niej ci sami pasażerowie, którzy nikogo i niczym nie mogą zaskoczyć, wszystko jest z góry do przewidzenia. Ostatnio można nawet przewidywać kolejne ruchy Palikota, którego uroda w politycy polegała do tej pory właśnie na nieprzewidywalności. Szkoda, bo już łudziłem się, że mamy następnego Beppe Grillo, obnażającego każdego dnia kłamstwa ludzi, uważających się za poważnych polityków.
    Tak więc racja, niewiele się dzieje.

  9. Również liczyłam na komentarz sytuacji w Wenezueli.

  10. „Premier woli /…/ ułatwianie życia członków mniejszości w sprawach cząstkowych”.
    Czy chodzi o to?:
    „Burmistrz Michał Cichocki potwierdza: jego szwagier został przyjęty do pracy na składowisku odpadów jako p.o. kierownika. Cichocki argumentuje, że w związku z rewolucją śmieciową, która czeka gminy, chce mieć na miejscu zaufaną osobę”.
    http://wyborcza.pl/1,126565,13523629,Burmistrz_z_PO_daje_zarobic__Rodzinie_i_znajomym.html
    A jednak – jak trzeba, to jest i rewolucja, czyli walka z umowami śmieciowymi.
    Chyba red. Passent zbyt się jednak w dyplomację w swoim komentarzu zaangażował 😉
    Mnie to wystarczy, za komentarz do roponośnej lewicowości Chaveza nawet. Lewica, jak widać PO Końskich, występuje niezależnie od zasobów 😉

  11. Redaktor napisał:
    „Pomysł Prawa i Sprawiedliwości z premierem technicznym też nie zmienił wiele. Eksperyment z tabletem wniesionym do Sejmu przez prezesa Kaczyńskiego, odwrócił chyba uwagę  od meritum debaty. Sam pomysł uważam za dopuszczalny happening. Politycznie PiS ugrał niewiele, w sondażach depcze jednak Platformie po piętach. Jest silny, zwarty i gotowy.”

    Mój komentarz
    Jeśli chodzi o zwartośc i gotowość, to odniosłem odmienne wrażenie.

    Pomysł z tabletem pokazał, szczególnie młodemu pokoleniu, bezradność Kaczyńskiego i jego dystans do technologii w ogóle.
    Młodzi patrząc, jak nieudolnie Prezes przystawia tę zabawkę do mikrofonu, jak trzyma ją jak gorący kartofel, jak mruży (chyba z emocji) oczy, przyszli do wniosku, że to nie ta epoka, ze chyba Prezes się nie odnajduje w niej, że ten tablet, to jest coś, co go wyraźnie onieśmiela i przerasta.

    Tusk jest zużył, to prawda, ludzie są nim znużeni, to też prawda. I trzecia prawda jest taka, że Polska, to taki specyficzny kraj, ze ludzie byliby znużeni każdym – Machiavellim, Napoleonem, Stalinem, Wilsonem. Po prostu obywatele lubią zmiany, poprawki, wesołe wstawki, rotacje, chcą się modlić od stacji do stacji, nie cierpią twarzy jedynej stagnacji.

    Kaczyński jest zmęczony, to było widać. Prezes nie licząc się z tym, że transmisja z sejmu była na żywo, opuścił z poważną i bolejącą miną salę obrad wraz z towarzyszami, by udać się na zasłużoną chwilę oddechu, a pozostali niech sobie blablają, to już go nie interesowało. A że patrzyło na to wyjście pół Polski i te pół Polski mogło nabrać niejasnych podejrzeń, że Prezes nie jest zainteresowany debatą w zadeklarowanej przez siebie jako bardzo ważna sprawie, to już Prezesa ani ziębiło ani grzało.

    Szef PiSu został sponiewierany niebywale przez wszystkich dyskutantów, w tym przez byłego najwierniejszego – Ludwika, który nie szczędził mu szyderstw i złośliwości.

    Gdy wrócił na salę obrad i zgłosił się na sprostowanie, gdy podchodził do trybuny, to był cień polityka – zmęczony, zrezygnowany, przybity zdołał wygłosić jakiś krótki schlagwort, po czym powlókł się do swojej ławy.

    Generalnie sprawę przegrał. Wizerunkowo odjechał do składu osobliwości. To już nie ten polityk – energiczny, przekonywający, dobitny. Uszła para.

    Takiż sam wydawał się być po zejściu z widowni sejmowej kandydat na premiera – zmęczony, pasywny, ostatkiem sił kąsający.

    Na tym tle watażka Tusk okazał się świeży, energiczny, przytomny, panujący nad słowem i swoimi zagończykami.
    Pzdr, TJ

  12. dzień dobry państwu

    a) Tusk jest niekwestionalnie moim bohaterem, idealny premier na ten kraj, i ta fajna twarz, świetna na nim. Rozmowa z trzódką Żakowskiego, nie za bardzo im ten format wychodzi, normalnie dobrzy, tutaj kłapotliwie nieporadni, nic sie nie kleiło.

    b) Dreamliner, red Paradowska zdenerwowana tak ostatnio, że chciałaby żeby coś w końcu zrobili. Wszyscy chcemy, p. Janino, sprawa strasznie ważna dla Stanówi i lini lotniczych na całym świecie, szczególnie takiego kurnika królików jak LOT których dał się wpuścic w produkcję z pierwszego roku. Niestety, technicznie sprawa wygląda dalej źle, realnego pomysłu co z tym zrobić nie ma, cudem będzie jeśli to zacznie  latać wkrótce. Tragedia dla wszystkich. A wywiad nowego obślizgiwie ugrzecznionego prezesa LOT-u z Wróblem tego ze specjalnym uważaniem w ambasadzie USA kompletna żenada.

    c) stosunek w Stanach do Wenezueli Chaveza taki że po to by zobaczyć co tam się dzieje trzeba w Stanach wchodzić na media europejskie. Francja, BBC. Nawet polskie mają lepszy bardziej obiektywny coverage. W Stanach nienawiść, ciche tańczenie nad trupem, coverage szczurowaty.

    d) co fajnie, kiedyś z 5 lat temu narzekałem strasznie na poziom polskich mediów, co najwyżej widać było licho tłumaczone depesze agencyjnie. Dzisiaj nie do porównania, prawie pełna światowość, prowincjonalność, duchota lokalnych amerykańskich  w porównaniu zaczyna męczyć. I są na bieżąco bardziej. Co za skok jakościowy dla Polski. Kto by pomyślał?

    e) po latach przegięcia totalitarnego* po 9/11 zaczyna mi imponować powoli oddolny, wolno narastający w Stanach sprzeciw przeciwko rozrastaniu się państwa policyjnego, konkretnie ostatnio próbie wprowadzania uzbrojonych dronów na użytek wewnętrzny, policyjny etc. Aparat twierdzi że tylko dla tych co terroryzują lub atakują Stany, co niestety w nowomowie aparatu oznacza kogokolwiek dzisiaj jako że nawet przejscie nieprawidło przez jezdnię mogą dzisiaj zakfalifikować jako akt terroryzmu. Takie czasy.

    f) ekonomia się nam rozkręca ładnie, łupki i ropa napędzają, jak się nieruchomości ruszą to może być całkiem całkiem.

    g) uwiera dalej utrata prestiżu imperialnego alpha doga swiatowego. Widać jednak postęp w akceptacji, tym bardziej że ta Europa dalej wygląda niewyraziście A my mamy jednak ten tonik na starą obitą duszę imperialną to ze możemy dronami eliminować kogo się nam zechce na całym świecie. Coś.

  13. Pan gospodarz blogu napisał m. in. :

    ***Pomysł Prawa i Sprawiedliwości z premierem technicznym też nie zmienił wiele. Eksperyment z tabletem wniesionym do Sejmu przez prezesa Kaczyńskiego, odwrócił chyba uwagę od meritum debaty. Sam pomysł uważam za dopuszczalny happening.***

    Niby znam ten wyraz, ale zastanawiałem się nad tym, czy wyraz „happening” odpowiada działaniu prezesa. Zapytałem więc Google’a i on mi mówi tak:

    ***Happening (z ang. „dzianie się”, „zdarzenie”) – zorganizowane wydarzenie o charakterze artystycznym, ograniczone czasowo, mające swoją dramaturgię, tworzącą logiczną narrację, lub zestaw znaków: haseł, obrazów, gestów, przedmiotów, postaci w przestrzeni.***

    Faktycznie – analizując fragmenty objaśnienia:
    1) coś się działo, czyli było zdarzenie,
    2) nie uznałbym tego wydarzenia za artystyczne,
    3) było ograniczone czasowo – 15 minut,
    4) wątpię w logiczność narracji, ale to jest subiektywna ocena,
    5) reszta może być.
    Było więc wiele elementów happeningu w działaniu prezesa. Niestety gospodarz nie ujawnił, że ów happening był ordynarnym łamaniem prawa w wykonaniu doktora nauk prawniczych, poprzez pogwałcenie regulaminu sejmu. Czytałem regulamin i mogę wskazać w ilu punktach został złamany. Najistotniejszy: Marszałkini udzieliła głosu posłowi Kaczyńskienu, a ten się zabawił w brzuchomówcę „tabletowego”. Takiego uprawnienia regulamin nie przewiduje dla posłów. To jest zresztą jedyny argument za artystycznością tego happeningu, bo brzuchomówcy produkują się zasadniczo w cyrkach lub kabaretach. Niewyłączenie brzuchomówcy świadczy o słabości tego organu władzy i jest hańbą.
    Pieprzenie o tym, że technicznego premiera trzeba wysłuchać, bo a nuż pokochają go posłowie, jest niezgodne i z konstytucją i regulaminem sejmu. Będzie mógł rozwijać wizje, gdy wniosek o nieufności zostanie zaakceptowany przez sejm, bo wtedy on walczy o osobistą „ufność”.
    Natomiast zmiana regulaminu w myśl doraźnych celów (może kilka razy podczas jednego posiedzenia – lub nawet dla każdego posła na mównicy z osobna), świadczyłaby o „powadze” instytucji, która pozwoliłaby szanować ten zbiór ćwierćinteligentów, przeważnie religijnie nawiedzonych, czyli „najlepszych …synów narodu”, pod przewodnictwem „córki”, która miała przed sobą ważny guzik i pozwoliła na łamanie prawa w myśl bliżej nie sprecyzowanej racji stanu.

  14. Nie wiem na ile oszacowany jest polski próg psychologiczny bezrobocia (przed wyborami w Stanach padła liczba 8% jako granica pomiędzy zadowoleniem i niezadowoleniem wyborców z urzędującej administracji), ale nie wydaje mi się, żeby obecny poziom bezrobocia w Polsce działał na korzyść rządu premiera Tuska. Moim zdaniem jeśli PO zechce na nowo odzyskać przewagę strategiczną i taktyczną nad PiS-em, walka z bezrobociem powinna stać się priorytetem (jeśli jeszcze nim nie jest). Partiom opozycyjnym z PiS-em na czele łatwo jest prezentować za darmo różne scenariusze walki z bezrobociem, od realistycznych po plany nie z tej Ziemi (ale za to z tableta), jednak zachowanie w stanie opozycji (który to stan ma swoje prawa) to jedno, zaś działanie lub bezczynność rządu to drugie. Nawet jeśli Tusk jest zwolennikiem metody małych kroków, to nic nie powinno stać na przeszkodzie, aby te kroki były częste. Oczywiście zdecydowanie trudniejszym jest aby te małe kroki przynosiły efekty, ale to w końcu rząd ma do dyspozycji niezbędne instrumenty pozwalające wpłynąć na poziom zatrudnienia . Innymi słowy nie samym wizerunkiem Tusk będzie w stanie skutecznie zawojować lub przynajmniej odzyskać utraconą w tej chwili (głownie na rzecz PiS-u) część elektoratu, ale skutecznością podjętych kroków (nawet małych) jeśli chodzi o walkę z bezrobociem.

    Zostały dwa lata, aby zredukować bezrobocie i – w konsekwencji – poprawić nastroje na niekorzyść PiS-u. Ta ostatnia partia zaczyna z drugiej strony objawiać swoje naturalne, genetyczne ciągoty (hołdowanie Orbanowi…), a tym samym afiszować swój pomysł na państwo. To oczywiście nic nowego, ale przy orbanowej wizji państwa koncept IVRP wydaje się być raczej łagodny i poprostu wygląda poczciwie. Pytanie: co będzie ważniejsze dla polskiego wyborcy ? Wizja silnego państwa centralnego z podporządkowanymi sobie sądownictwem, parlamentaryzmem, państwa skostniałego, czy też wizja państwo widziane poprzez pryzmat efektywnego liberalizmu, nawet jeśli realizowanego małymi krokami i zabarwionego pewną dozą konserwatyzmu ? Jeśli to ostatnie państwo nie przyniesie wymiernych efektów w postaci godziwego poziomu zatrudnienia, to za dwa lata można się spodziewać przykrej niespodzianki przy urnach.

  15. Panie AF,

    Nie podejrzewam Gospodarza o taktyczne unikanie tematu „Wenezuela”. Od kilku lat wyczuwam w jego felietonach głownie ciągoty krajowe, brak komentarzy o Chavezie jest zatem w normie.

    Z Caracas do Santiago jest prawie 5 tys kilometrów. Czy sądzisz, że ambasadorowanie w Moskwie automatycznie uczyniłoby Ciebie ekspertem od conclave, choć to tylko połowa dystansu?

  16. TJ (14:18): „…patrząc, jak Prezes mruży oczy (chyba z emocji)…”

    TJ, to nie z emocji. To ja mu kazałem. Szczegóły tutaj:
    http://jerzol.wordpress.com/2013/02/24/opozycjo-zmruz-oczy/

  17. Tisze jediesz dalsze budiesz

    Jak wyraźnie widać, Tusk czerpie z innej krynicy mądrości (uwaga: „tisze” nie = „ciszej”) . Jak wiadomo, „Wiele hałasu o nic” (= ang. Much Ado About Nothing) to komedia Szekspira. Czy to wystawia się ostatnio na polskiej scenie politycznej?

    Wydaje mi się, że rząd nie jest od tego, aby być liderem przemian obyczajowych w kraju, jak sobie koncypuje intelektualne grono z red. Passentem. Od tego są inne instytucje publiczne i prywatne. Rząd polski, tak jak to robi rząd francuski czy brytyjski, „idzie z duchem czasu”, czyli zatwierdza przemiany już ugruntowane w społeczeństwie.

    Inaczej przedstawia się sprawa reform społ-gosp: emerytury w górnictwie, regulacje rynku pracy i zw. zaw., rewitalizacja OFE, lewarowanie aktywów skarbu państwa dla efektywnej rozbudowy infrastruktury, ułatwienie dla przedsiębiorców, edukacja od dołu do góry, publiczna ochrona zdrowia … lista jest długa, kontrowersyjna, bo wypełniona lokalnymi interesami, i co najważniejsze, dla rządu jako jej egzekutora bardzo ryzykowna. Wiadomo jak kończyły rządy z rozmachem reformujące III RP (rządy PiS i koalicji zastępowały ją ich własną RP) – upadkiem często przed końcem 4-letniej kadencji.

    Tusk widząc słabość zagrożenia z lewej strony, tj. kolejny rozjazd ich koalicyjnych ambicji, mógł poluzować na prawej stronie, czyli Gowinowi – takie tłumaczenie warto wziąć pod uwagę. W trakcie piątkowej porannej rozmowy w TOKFM z Żakowskim i s-ką Tusk upomniał się o nagłaśnianie przez media takich ważnych dla kraju wydarzeń jak wspólne spotkanie przywódców Trójkąta Weimarskiego i Grupy Wyszechradzkiej. Dyskutowano na nim istotne sprawy, na razie wstępnie, ale jest to wyraz reorientowania kierunku w UE z nieszczęsnego Południa (z Płn. Afryką włącznie – francuski pomysł) na Wschód. I to jest dobre dla Polski. Żadnych komentarzy w krajowych mediach nie widziałem w tej sprawie.

    JacoSBky (15:29) słusznie pochyla się nad polskim bezrobociem. Wzrost bezrobocia jest stopniowy z 13,2 do 14,4% w ciągu dwóch latach porównywalnie uwzględniając sezonowość. Zaś w USA skok był z 5 do niemal 11 procent na fali wielkiej recesji. Ponadto wg. standardów UE (aktywnie poszukujących pracy) wynosi ono w Polsce 10,6% i jest poniżej unijnej średniej. Bezrobocie to jest efektem cyklu koniunktury, wszystko jedno jak zaburzonego działaniami rządów (i reakcją rynków finansowych na nierównowagę), głównie w otoczeniu polskiej gospodarki, co wpływa na spadek zamówień dla polskich firm.

    Jaka jest reakcja polskiego rządu i NBP/RPP? Nie panikująca, ale zdecydowana. Na razie mały postęp jest w lewarowaniu IP, które miało wypełnić dziurę w inwestycjach infrastrukturowych, i już chyba nie wypełni. Inflacja i deficyt są pod kontrolą, co daje możliwość ostrzejszej interwencji makro w przypadku dalszego spadku koniunktury, dalszych bankructw i wzrostu bezrobocia.

    Zostały dwa lata. Tusk nie jest dobrym wróżbitą gospodarczym – wpadka z przepowiedniami o przyjęciu euro w 2008 roku. Ale wielce prawdopodobna jest poprawa wskaźników makroekonomicznych, że się tak wyrażę, może nawet wyraźny postęp już za 12-18 miesięcy. Politycznie 3. kadencja Tuska nie jest poważnie kontestowana, ani w partii, ani na szerszej scenie. Przynajmniej o tej porze cyklu politycznego.

  18. Grupa Wyszehradzka – a o co chodzi?
    telegraphic observer
    10 marca o godz. 16:21
    ”Tusk upomniał się o nagłaśnianie przez media takich ważnych dla kraju wydarzeń jak wspólne spotkanie przywódców Trójkąta Weimarskiego i Grupy Wyszechradzkiej. Dyskutowano na nim istotne sprawy, na razie wstępnie, ale jest to wyraz reorientowania kierunku w UE z nieszczęsnego Południa (z Płn. Afryką włącznie – francuski pomysł) na Wschód. I to jest dobre dla Polski. Żadnych komentarzy w krajowych mediach nie widziałem w tej sprawie.”

    Mój komentarz
    Cenna uwaga. Nagłośnienie spotkania było żadne, komentarzy, ani przystępnych sprawozdań – niet.
    Co innego, gdyby Tusk tam się potknął i upadł na twarz przed Angelą lub Angeli by się wylała kawa z chlustem na twarz Francois’a, to w TVN-ie mielibyśmy co godzinę serwisy, a w sieci tysiące memów z tymi przeciekawymi wątkami.

    Niestety, rozmawiano tam o przyszłości. A ilu obywatela w Polsce interesuje przyszłość dalsza niż 9 miesięcy naprzód? Może jednego na tysiąc lub 10 0000. Czy taka populacja może stanowić widownię opłacalną dla pop-upowych reklam w sieci?

    Tutaj media pokazały, że za przykładem ogółu również nie mają chęci dowiadywać się o co chodzi w tego rodzaju spotkaniach. Po prostu zjechali się i rozjechali. Albo to ważne?

    Myślenie o przyszłości to dla krajan mordęga, a polityka, to nieodgadniona potęga, a życie codzienne jest takie gnuśne, nic nie jest wesołe, nic frymuśne, człowiek się nudzi i wyciąga, Heniu do kuchni, daj korkociąga.
    Pzdr, TJ

  19. @telegraphic observer
    Cieszę się, że odsłuchujesz piątki w TOKFM.
    Polecam audycję ekonomiczną EKG godz. 9-10. To coś lekkiego w Twojej dziedzinie.
    Ale najlepszy program telewizyjny, to niszowe TVN CNBC. Widziałem live spotkanie z Komisarzem UE i min. Rostowskim – o tym ani słowa w dziennikach! W CNBC występują ludzie z innej Polski. Wykształceni, młodzi, kompetentni, mówiący ładnie po polsku.

    A w Kawie na Ławie rechot polityków, tych darmozjadów „pochylających się nad biednymi w Polsce”.
    Pozdr

  20. Zaliczam siebie do grupy ludzi ponadprzeciętnie zainteresowanych polityką. O spotkaniu Grupy Wyszehradzkiej z wybitnymi gośćmi rządzącymi Unią Europejską, dowiedziałem się od policjanta stojącego przy radiowozie na skrzyżowaniu Puławskiej i Goworka. Oni tam stoją, kiedy w h. Hayatt stoją VIP’s.
    A dlaczego od policjanta? Ano szedłem sobie rano po bagietkę, patrzę, stoi radiowóz na wysepce, co szkodzi zapytać?

    Premier w rozmowie z „creme de la creme” stwierdził, że ta cisza medialna to oznaka normalności?!
    Zupełnie inaczej wyobrażam sobie normalność medialną.

    Niedawno TVN pokazywała ujęcie z helikoptera nad „suką” wiozącą chyba matkę M.
    Zwracam Państwa uwagę, że za to my wszyscy płacimy! Jak słyszę, że tego typu wydatki to koszt prywatnego właściciela, to mam dowód, że slogan „za wszystko płaci enduser!” nie dotarł pod strzechy.

    Drogi TJ, cokolwiek napiszesz tonem wyważonym, „odbierasz mi chleb komentatorski”, tak jak Lewy zaspakaja moją ochotę ostrzejszej wypowiedzi polemicznej.
    Pozdrawiam obu Panów najserdeczniej.

  21. Może happening Prezesa PiS z tabletem był nieudany, ale poszło w świat.
    Producent tego urządzenia zaciera ręce. Taka reklama!
    I znając honorność prezesa, jakby nie było b.Powstańca Warszawskiego – to nie weźmie za to ani grosza.

  22. Jaka polityka i jacy mężowie stanu taki i felieton. Nie zauważone zostały natomiast nowe dzieła wielkich postaci ukazujące się na rynku. Oprócz znanego już dzieła Leszka Millera miałem dziś w ręku najnowsze książki Rokity i Dorna. Obie stanowią bestsellery. Z niesmakiem odłożyłem.

  23. Gekko
    Jakieś szczególne rozgoryczenie Cię dzisiaj dopadło.
    Opuszczać przy dźwiękach „bumbumtedeum” ojczyznę? Co to, to nie!
    W połowie lat 80. mówiło się „ostatni gasi swiatło” Czasy były całkiem inne, wyjazd – w niewiadome i bez pewności powrotu.
    Żyjemy w kompletnie innym kraju, choćby dlatego, że mamy paszport w szufladzie, a do przemieszczania się po UE wystarcza zwykły dowód osobisty.
    Rodacy z diaspory nie poznają swoich rodzinnych miast i wsi, gdy przyjeżdżają w odwiedziny. Jedni wrócili do kraju, inni wyjechali.
    Świat się kręci, nawet ten nasz, choć wielu tubylcom wydaje się wciąż zaściankowy, a inni twierdzą nawet, że jest kondominium.
    Ale, jak zwykle, przede wszystkim cierpimy, bo „nie tak miało być”. A niby jak?
    Co to jest 24 niespełna lata demokracji i budowania od podstaw innego systemu społeczno- gospodarczego? Jak nam się mierzyć z Anglią, Francją, czy Szwecją? Gonimy za nimi z wywieszonymi jęzorami, a nawet się okazuje, że radzimy sobie lepiej niż południe Europy, niepoddane kilkudziesięcioletniemu eksperymentowi „komuny”.
    Niecierpliwośc i złość to źli doradcy. Fatalnie również, że oba najsilniejsze ugrupowania polityczne nie tylko są w ciągłym zwarciu, ale że tak niewiele je różni. Dwie pokraczne „prawice” – jedna niby liberalna, ale kościelna i druga narodowo-socjalistyczna i kościelna do bólu.
    Ale „wiosna ludów” się zbliza (niekoniecznie razem z wiosną) i czuję na niuch, że ten duopol jest na wyczerpaniu (są już znaki na niebie i ziemi).
    Króciutko i bez emocji przywołuje do pionu Falicza – Jaruta (z g.12:29) właśnie „w temacie” nieustannego jojczenia na PO. Dla tego faceta wciąż alternatywą jest PIS, pomysł sam w sobie dość przerażający. A ja myślę, że Tusk pozwoli nam doczołgać się w miarę bezpiecznie do całkiem nowego rozdania kart na scenie politycznej. Klimat dojrzewa i będziemy obserwować różne ruchy różnych rozgrywających, którzy dziś nie są jeszcze zbyt widoczni.
    Z „pytiowskim” pozdrowieniem, mag

  24. jasny gwint
    Wcale Ci się nie dziwię. Rokita i Dorn – wyjątkowe dupki.

  25. a) Lewica w letargu. Ja bym nawet nie patrzył na Europę+, RP, czy SLD, ale na brak mediów, wydawnictw, jakiegoś fermentu intelektualnego. I piszę to z żalem, bo widzę że polska prawicowość, która to miejsce zapełnia, jest tyleż silna, co prymitywna.
    b) Kaczyński z tabletem mi się podobał, choć wystąpił w sprawie z góry przegranej i czysto piarowskiej. Chyba rzeczywiście piarowskie zagranie związane z ‚premierem technicznym’ zmierza do swego kresu.
    c) PO dryfuje? PO działała jak rasowa partia sukcesu — była ‚polifoniczna’, pokazując różne oblicza dla różnych środowisk. Takie bywało SLD, PiS, UW (może najmniej) — nie ma się co obrażać; ale taka polityka ma swoje ograniczenia i konieczność przedstawienia stanowiska w sprawi in vitro, czy w sprawie związków partnerskich w taką politykę uderza.
    Raczej bym się zastanowił, czy nie wyczerpała się ‚modernizacyjność’ PO, bo to był wspólny mianownik dla obu skrzydeł (które widziały ideał modernizacji bądź to konserwatywnej, raeganowskiej powiedzmy, bądź lewicowej).

  26. Akcja Wyborcza Polaków na Litwie (AWPL) zarejestrowała w Sejmie poprawkę do ustawy o oświacie, przewidującą obowiązkowe nauczanie religii w szkołach, i projekt ustawy o ochronie życia poczętego – powiedział przewodniczący AWPL Waldemar Tomaszewski.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13537815,AWPL_chce_obowiazkowej_religii_w_szkolach_i_zakazu.html
    ——————–

    Chyba ich pogięło…….
    Może rzeczywiście jedynie litewska matura i szkolnictwo gwarantuje rozum? Szczęściem, Litwini mają mądrzejszych biskupów.
    Zaimportujemy?

  27. „Sunday Telegraph” uzyskał też ciekawą wypowiedź bliskiego doradcy prezydenta Busha. Stephen Hadley twierdzi, że do wojny doszło, gdyż Amerykanie i Brytyjczycy nie przejrzeli gry Saddama Husajna. Iracki dyktator rzeczywiście nie miał broni masowego rażenia – zniszczył ją zgodnie z rezolucją ONZ, ale na użytek Iranu udawał, że ma ją nadal – i udawał zbyt skutecznie.
    http://konflikty.wp.pl/kat,1020229,title,Kulisy-wojny-w-Iraku-Saddam-Husajn-nie-mial-broni-ale-udawal,wid,15400124,wiadomosc.html?ticaid=11034c
    ==============

    Ciekawe………
    Wojna która pochłania jakieś dwa miliony ludzkich istnień, pomyłką polityków……

  28. Towarzyszka Jaruta sie odezwala. Jak to milo widac budowniczego Polski Ludowej. 100 lat do tylu jestesmy…. no o 50 towarzyszka sama z tow Bierutem i Gomulka i nastepcami zadbala. Ale to byla „wielka polityka” ktorej szaraczki nie rozumialy, nieprawdaz, towarzyszko komisarz? A gdzie towarzyszki tolerancja na odmienne zdanie? Trzeba docenic nasza odmiennosc, przeciez to urok tego blogu. Nie da sie buzi zamknac jak kiedys, oj nie da, a zal.

  29. Jacobsky
    Otóż na przestrzeni ostatnich kilku tygodni, miały miejsce skolerowane, trzy małe kroki, które w mojej ocenie powinny przyczynić się do redukcji bezrobocia. W powszechnym odbiorze, nowe miejsca pracy to inwestycje a te można finansować jedynie z oszczędności bądź kredytu. Od 15 marca rusza program (w ramach IP) gwarancji kredytowych dla małych i średnich przedsiębiorstw gdzie podpisano juz umowy z pięcioma wiodacymi bankami w kraju. Poprzez 60% gwarancję BGK , każda mała firma będzie mogła uzyskać w banku komercyjnym kredyt obrotowy do 3,5 milona zł. Co istotne, dzięki ostatnim obniżkom stóp procentowych przez RPP ( o 0,75% w sumie na przestrzeni tygodni) kredyt znacznie potaniał. Trzeci mały krok to zmiana w tzw. rekomendacji T przez Komisję Nadzoru Bankowego. Najogólniej mówiąc, rekomendacja T dotyczy oceny zdolności kredytowej pożyczkobiorców w relacji do ich dochodów i została znacząco zliberalizowana. Znacznie bardziej niż zyczyłby sobie tego prezes KNB.
    Wyglada więć na to, że w niedługim czasie pojawi się na rynku znaczna ilość dodatkowych srodków, które pobudzą wewnętrzny popyt i inwestycje a ten ożywi inwestycje i….popyt. To z koleji musi przełożyc się na poziom zatrudnienia tyle tylko, że z takich instrumentów należy korzystać niezwykle ostrożnie i rozważnie. Istnieje bowiem zagrożenie nadmiernego nadmuchania kolejnej bańki popytowej zbyt tanim i ogólno dostępnym kredytem. Naszym miejscom pracy powina sprzyjać także widoczna, powolna poprawa koniunktury światowej bo eksportujemy coraz więcej a pewne nie doszacowanie złotego zdecydowanie nan sprzyja. Nie bez znaczenia będą także strukturalne fundusze unijne, które zaczniemy wykorzystywac w roku przyszłym.
    Krótko mówiąc: Jest dobrze a będzie jeszcz….gorzej
    3m się

  30. Druga rocznica wybuchu Arabskiej Wiosny to dobry moment dla podsumowania strategicznych następstw tego procesu. Do najważniejszych z nich należą te o znaczeniu geopolitycznym, wpływające na długofalowe przekształcenia procesów międzynarodowych na Bliskim Wschodzie, a często także poza nim.
    http://konflikty.wp.pl/kat,1020225,title,Arabska-Wiosna-szanse-i-zagrozenia-Bliski-Wschod-po-dwoch-latach-od-wybuchu-rewolucji,wid,15387023,wiadomosc.html
    ==============
    Ciekawa analiza……
    Nie idealiści rządzą światem Panowie i Panie….
    Niestety, politycy….

  31. @ mag
    Ja nawiązałem tylko do tytułowego reportażu z kraju, w którym wydarzenia i rządy mają na celu to, aby nic się nie zmieniało. I to (i jedynie to) nam ustawicznie „się udaje”.
    Stało się to nawet …strategią (sic!) Pana Premiera, o czym donosi z dumą w mediach (faktycznie, to śmiałe credo odbiera rozum i zatyka adekwatny głos nawet najzagorzalszym krytykom olewania roboty ciepłą wodą z kranu).
    Można więc liczyć, że sitwiarstwo i kumoterstwo będzie kwitło, Końskim zaiste zdrowiem, jakby komuna nigdy nie upadła.
    Gwarantuje to opozycja Pana Premiera, dysponująca znacznie mniej przystępną dla większości Polaków sitwą i synekurą. Świadectwo chrztu do siódmego mazowieckiego pokolenia może tam nie wystarczyć.
    Jak chodzi o moją ojczyznę, to opuściła mnie wielokrotnie, ostatnio, odbierając mi emeryturę zgromadzoną w OFE. Co czyni mój opust bezprzedmiotowym.
    Z tego powodu, jako ograbiony, byłem natomiast zmuszony wysłać na emigrację moje koty, kanarka, a nawet krzew opuncji (mógłby paść ofiarą nadchodzącej wolności produkcji narkotyków, bo nic tak u nas się nie zmienia jak dążenie do nowoczesności).
    Pozostaje mi dawać świadectwo frustracji na blogu p. Passenta, łącząc się z Nim w konkluzji, że nic tak się nie nadaje na felieton zawodowca, jak nic, które pomimo nowego budżetu unijnego, nie stanie się aż do końca 🙂
    Z pozdrowieniami i podziękowaniami za przemiłe wsparcie duchowe 😉

  32. @ stasieku
    10 marca o godz. 17:07
    – – –
    Ja spotkałem Grupę Wyszechradzką na pl, Trzech Krzyży, gdy pędziła na czołówkę z karetką na sygnale.
    Karetka odpuściła.
    A w Moskwie nie uszłoby jej to na sucho – i kto twierdzi, że nie mamy tu Europy pod trzema krzyżami? I jaka cisza medialna??? Cała Warszawa aż huczała od sygnałów uprzywilejowania, wzbudzając pokorę i refleksję wśród usiłujących pracować.
    Na wezwanie Grupy W., cyt.: „teraz trzeba pracować nad pobudzeniem wzrostu”, z Wyszechradu, zamiast tradycyjnych odgłosów mediacji(ad1335), doszły medialne wieści o sekowaniu polskiej „trującej” żywności z rynku czeskiego (a także słowackiego). Jak pobudzać, to pobudzać, słów na wiatr Czesi nie rzucają, ani nie leją wody w swoją nogawkę ciepłym strumieniem.
    Tak, trudno przecenić wagę i wpływ posiedzeń Wyszechradzkich na losy Polski, jeśli widzimy ich znaczenie dla sąsiednich udziałowców 😉
    Może dlatego jęk syren na trwogę nie dotarł do mediów, a odgłosy zakończyły się na Hyatt’cie.

    PS Bardzo mi się Twoje spostrzeżenia podobają, tym bardziej, że mamy te same źródła i o nich opinie (TOK, EKG, CNBC).
    Pozdrawiam.

  33. 1000 zamkniętych szkól to 1000 pensji katechetów mniej.
    Gdy doliczy się niebieskie kołnierzyki z Tych oraz białe kołnierzyki z korporacji to będzie kilka tysięcy osób które straciły.

    Jak pokazują badania socjologiczne ludzie silniej bronią małego, które mają, niż starają się o duże łatwe do pozyskania.

    Profesorowie i doktorowie liczący na wydeptanie im przez Piotra Glińskiego ścieżki do wpływów (także kasowych) łatwo połkną porażkę. Ale tysiące zwolnionych z pracy to jest łakomym kąsek dla Piotra Dudy.

    Gospodarz stwierdził tylko tyle: grana symfonia polityczna nie ma interludium. Rozbisurmamieni młodziankowie i brak szybkiej poprawy życia pominiętych w podziale łupów przez dziki kapitalizm to czynniki zachęcające do działań złudnych: popierania luźnego stowarzysznia Prawo i Sprawiedliwość noszącego maskę owieczki i pobudzenia go do konwersji na ścisłe zniwolenie falszywie i złudnie nazwane Pejcz i Samodyscyplina.

    Gdy się partrzy na szaleństwo na polskich drogach, to można przypuszczać, że mający fury „setka w dziesiątkę” będą nawoływali do wzięcia za twarz jadących kopę na godzinę. Skoro doktor nauk prawniczych robi w trabę najwyższą polską władzę, to w rozapczy rzesze wyniosą do godności Wodza osobę „Wojtek bez portek”.

    Kandydat na Nieprzekupnego (popłuczyny po l’Incorruptible) męczy się we parlamencie UE.

    A lekko przerażona mafia znając historię amerykańskich związków zawodowych wspomoże Piotra Dudę.

    Gospodarz w swoim salonie nie gości źle ubranych i głośno klnących.

    Krzysztof Warlikowski wystawi „Sprawę Dantona” z aktorami w samych slipkach a przegranemu bohaterowi sztuki w ramach teroru ściągnie się majtki przed opuszczeniem kurtyny. Słychać będzie wiele hałasu o nic, bo zagra go idący „na calego” aktor z małym interesem do spólki z Rewolucją. Na sali będzie się unosił zapach trawki i nie będzie to kumaryna. Po premierze Janusz Wociechowski rzuci hasło: „Idziemy na Lwów! Precz z mięczakami Pawlakiem i Piechocińskim!” A krytycy literaccy będą pisali, że Slowacki przerżnąl Przybyszewską.

    Jak się źle ucho przykłada to słychać biały szum a nie lamenty śpiewane białymi głosami.

    Szydłowiec ma najwięcej samochodów na głowę, największą stopę bezrobocia i prawdę w kwestii „Co jest grane?”

    Gdy się trochę uspokoi, to Agnieszka Holland nakręci film „Człowiek z kanieniołomu” i nie będzie to o Janie Himisbachu.

  34. Oczywiscie …jojczenie na jedna z partii opozycyjnych ma duzo „wiekszy sens” niz krytyka nieudolnej partii rzadzacej – nie warto krytykowac…bo nie ma alternatywy.

    To nic innego jak przyzwolenie na dana nam kiepska jakosc.
    Wiec robi sie jedynie gorzej.

  35. Panie Passencie, jestem bardzo wdzięczny Panu za to zdanie, cytuję: „Premier Tusk woli politykę gigantycznych kroków – zamiast nieśmiałych projektów, ułatwianie życia kobietom, choćby w sprawie cząstkowej, czyli wydłużenie pracy o siedem lat”. .

  36. „Platforma ma zły okres….”
    Zly okres to ma Polska bo jest rzadzona przez tandeciarzy bez przygotowania i checi naprawy, wygwizdani wyzeracze szczawiu królikom a obecnie brukselskich pralinek 😉 !

    „W sumie w ostatnich dniach na szachownicy politycznej było wiele ruchów, ale figury pozostały na swoich miejscach….”
    Tak bo na polskiej szachownicy figury dlubią w nosie czekając aż Bruksela nimi ruchnie ! A kto z Brukseli jechal np. PKP do Zakopca !?

    „….po zajściach na wykładzie Magdaleny Środy. Tego dnia premier pokazał się jako przywódca, a nie jako administrator. Szkoda, że tak rzadko….”
    Pewnie że szkoda ale kto oczekuje że Premier ruszy do boju z homoterrorystami np. w Poznaniu ten się srogo zawiedzie ! Czekam teraz na znaczek pocztowy z Premierem w pozie „Przywódcy” !

    spokojny
    10 marca o godz. 17:57
    „Może happening Prezesa PiS z tabletem był nieudany, ale poszło w świat….”
    Wystąpienie bylo tzw. „hiciorem” – Premierowi za to pozostalo calowanie glówek dzieci w strojach kaszubskich i marsowa mina na wiadukcie kryjącym lipne pręty zbrojeniowe !!!

  37. h) dobry materiał dyskusyjny czytelniczy o Chavezie jest pod raczej paskudnym w sensie standardów dziennikarskich i ludzkich artykułem Stasińskiego w G.W.

    http://wyborcza.pl/1,76842,13511133,Hugo_Chavez_nie_zyje__Stworzyl_autorytarne_rzady_.html

    Również na TOKFM trzódka wróblowska świergotała interesująco na temat

    http://bi.gazeta.pl/im/5/13511/m13511455.mp3

    i) napili się pejotu w tym operetkowym staliniźnie koreańskim ostatnio czy jakieś prochy wąchają?

  38. staruszek
    Ponieważ o tym Szydłowcu nie dałeś linku to ja go podam
    http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/limuzynami-po-zasilek-rekordowe-bezrobocie,275627.html
    Ja już nie raz pisałem, że bezrobocie wykazywane w Polsce jest fikcją i zdecydowanie zaciemnia informację ilu jest rzeczywiście bezrobotnych w Polsce. Dawałem propozycję jak można ten problem rozwiązać najprościej , po prostu zmuszając by za zasiłek i ubezpieczenie musieli przepracować lub nawet przesiedzieć 8 godzin w wyznaczonych przez urząd pracy miejscach. (to praca organizowana przez urzędy pracy we współpracy z bezrobotnymi jeśli nie uda się nic zorganizować to trzeba zapewnić miejsce w którym bezrobotny ma być) Płacenie za nic (ubezpieczenie jest rodzajem zarobku) nakłania ludzi do wykorzystywania tegoż i mamy to co mamy.

  39. A propos Szydłowca z największą liczbą samochodów na głowę i najwyższą stopą bezrobocia oraz a propos 800 tys. dzieci niedożywionych, a jednocześnie dzieci z nadwagą – też jakieś alarmująco wysokie wskaźniki (nie pamiętam,ale chyba podawane w procentach), to przyznaję, że już nic nie rozumiem.
    Albo ktoś celowo ściemnia, więc pytanie „kto za tym stoi” i po co, albo nie umie liczyć.
    Jak zresztą oszacować poziom biedy, czy niedostatku, ktore mają różne oblicza w zależności od realnego kntekstu. To co było biedą kiedyś – przysłowiowy juz szczaw i mirabelki czy pocerowane gacie i skarpety – dziś może objawiac się tym, że rodzina ma stary zdezelowany samochód, nie stać jej na wymianę podniszczonych mebli, robi przecenione zakupy żywnościowe w „Biedronce” i ubiera się za przysłowiowe grosze w „lumpeksach” (skądinąd ubieraja się tam także elegantki całkiem zamożne, bo można trafic na świetne ciuchy).
    Jak to się dzieje i dlaczego, że w szkołach niedojedzone kanapki lądują w koszach na śmieci, dzieciaki wykupuja w szkolnych sklepikach różne snikersy, czipsy i inne badziewie, a w osiedlowych śmietnikach ląduje mnóstwo niewykorzystanego żarcia.
    Coś jest nie tak z tą naszą „biedą” w statystyce. Opłaca się „na bezrobociu” pracować na czarno, spora część kasy na pomoc socjalną wycieka nie zawsze tam, gdzie powinna trafić itd. itp.
    Nie twórzmy i nie utrwalajmy pewnych mitów, które żyją własnym życiem w wystąpieniach polityków i w mediach. Lepiej skoncentrowac się na tym, co jest realnie do poprawienia, skorygowania, podzielenia między tych NAPRAWDĘ potrzebujących.

  40. stasieku (17:07)
    W końcu grudnia 2011 pisałem tak:

    Rok 2012 zapowiada się dobrze … Amerykański S&P500 wzrosnąć może o 20 procent i więcej – powiedzmy do 1550.
    http://passent.blog.polityka.pl/2011/12/27/fachowcy-wiedza-lepiej/#comment-216577
    Wówczas S&P500 był około 1250, czyli 24% wzrostu indeksu przez 14 miesięcy.

    I co? Skorzystałeś z tej informacji? Co prawda pisałem do @duende …

  41. stasieku (17:52)
    Wolę czytać niż słuchać, bo czytanie mniej czasu zajmuje, aby dogrzebać się do faktów i opinii. Ale czasem warto posłuchać, co w trawie piszczy. Piątkowy poranek tokfm z premierem Tuskiem zareklamował Władysław Władyka w POLITYCE, więc otworzyłem podcasta. Na moje ucho w sprawie przywódców Europy w Warszawia Tusk był oburzony na media, a z drugiej strony powiedział coś takiego – patrzcie jak jest, media ważne wydarzenia olewają, lud jest gnuśny i nie patrzy na nie rozumnie i z perspektywy, to jakie ja mam pole manewru politycznego?

  42. Szydłowiec nie jest jedyny taki, ale wyraźnie rządowi nie zależy na rozwiązaniu tej akurat szarady.
    Za to wpadli na genialny pomysł, aby wprowadzić kasy fiskalne do wszystkich straganów i firemek o niewielkich w gruncie rzeczy dochodach.
    O kasach fiskalnych dla lekarzy, mecenasów, komorników, notariuszy jakoś głucho…
    No i tych kas nie można aktualnie kupić, nie mówiąc już o tym, że są bardzo drogie, jak na możliwości kwiaciarki z rynku, czy sprzedawcy zniczy pod cmentarzem.
    Zawsze łatwiej złapać stu małych, jak jednego sporego.
    Bo jak tu ograbić własną rodzinę?
    Nie po to się ustawiło krewnych i znajomych.
    Dobranoc.

  43. wg
    10 marca o godz. 14:29

    dzień dobry państwu…”

    Milo,ze sie tak „rozkreca” bo faktycznie moze sie rozkrecic i kto to pozniej wszystko skreci i jakim kosztem?

    Jak sie drukuje (praktycznie) 4 miliardy dolcow dziennie (bez pokrycia) to sie „rozkreca”.
    Poniewaz kasa ta plynie w rece tzw. instytucji finansowych wiec ladowana jest w sztuczna hosse na gieldzie.

    Jezeli chodzi o „wzrost sprzedazy i cen domow” to warto przypomniec, ze w USA jest obecnie 9.8 MILIONA pustych niezamieszkalych domow…!!!
    Z tego do sprzedania jest jedynie 20%…
    Banki trzymaja te domy (80%) by wytworzyc sztuczny niedobor i osiagnac wzrost cen.
    Oprocz tego jednoczesnie 40% potencjalnych sprzedawcow wciaz jest „under water” czyli nie sprzedadza bo potencjalna cena jest nizsza niz zadluzenie.
    Banki domow tych nie chca przejac bo juz sie dlawia milionami przejetych i pozwalaja tym „wlascicielom” mieszkac ZA DARMO.
    I tak wytwarza sie „wzrost cen domow”…
    30% zakupow domow to spekulatorzy i FHA borrowers… z lewarowaniem 1 do 30!
    Skad my to znamy.
    „Renesans na rynku nieruchomosci” jest pichcony tymi samymi metodami i przez tych samych ludzi, ktorzy doprowadzili do obecnej katastrofy.

    Lobby finansowe rzadzace w USA dostaje od FED-u kase zeby wykupywac przez specjalne fundy przejete domy za pol darmo (oczywiscie moga to robic jedynie znajomi znajomkow czyli rzadzaca oligarchia) – „pod wynajem”.

    Kupno domow przez prawdziwych…ludzi, ktorzy chca tam mieszkac jest na poziomie 2010 roku – czyli o 33% nizej niz statystyki „amerykanskiego renesansu” na rynku nieruchomosci.

    Bezrobocie…spada ale procentowa aktywnosc zawodowa jakos wyraznie nie rosnie.
    Pomimo tego, ze ludzie z pocalowaniem reki biora teraz w USA robote za 10 dolcow na godzine – robote za ktora 10 lat temu chcieliby 25 dolcow!

    Wlasnie ogladalem reportaz w BBC o przesympatycznej rodzinie z Ameryki.
    Trojka dzieci, oboje rodzicow pracuje.
    Ona jest nauczycielka – jak narazie piekna klasa srednia.
    Amerykanski sen.
    Ale pani nauczycielka musi brac kolejny etat w nocy – sprzatanie – by zwiazac koniec z koncem…

    W tym samym czasie koncerny siedza na gorze szmalu jak Himalaje – bo w co tu inwestowac skoro coraz ubozsze spoleczenstwo, nie majace juz mozliwosci wiekszego kredytowania „wiecej nie kupi”.
    A wlasciciele Ameryki robia sie coraz bogatsi (juz teraz 20% najbogatszych posiada 80% Ameryki).
    Polecam:
    http://www.biztok.pl/Amerykanie-nie-maja-pojecia-jak-bardzo-roznia-sie-ich-dochody-a7383

    Dlug publiczny ROSNIE!
    A mobilnosc spoleczna MALEJE!

    Czy pomoga g-lupki – zobaczymy.

    A jak komus sie nie podoba to prezydent moze wciagnac go na liste szkodnikow i bez sadu rozwalic z drona.

  44. Dla podnieconego wzrostem amerykanskiej gieldy
    TO „a nie mowilem”-
    ostrzegam:
    WIELE HAŁASU O NIC gdyz
    chcialbym przypomniec, ze tuz przed kryzysem (gielda w boomie) gdy Down Jones prawie 6 lat temu siegal 14000 dollar australijski wart by okolo 75-80 centow amerykanski.
    Dollar stracil prawie 25%!
    Ja pamietam jak dollar australijski byl okolo 50 centow amerykanskich…

    Dzis australijski dolar jest silniejszy od amerykanskiego – calkiem niedawno prawie 1.1.

    Zlotowka byla byla warta 36 centow teraz kolo 30 centow (tez 20% mniej).

    Zeby amerykanska gielda doszla do REALNEGO poziomu przed kryzysem to Down Jones ma jeszcze bardzo dluga droge.
    I to jedynie pod warunkiem, ze drukowanie zielonych nie spowoduje ich oslabienia (a powinno!).

  45. Intelektualny marazm i społeczne „wycofanie” jest o wiele groźniejsze niźli te wskaźniki, słupki, liczby oraz ochy i achy nad nimi. Społeczne „wycofanie” czyli uwiąd społeczeństwa obywatelskiego jest groźne dla demokracji: wiąże się z nim udział w wyborach (przewidywania są takie, iż do urn dziś by poszło ok. 35-40 % co jest katastrofalnym wydźwiękiem i opinią, iż społeczeństwo nie interesuje się państwem, albo że podział na ELITY czyli Oni – i na My, „doły” się pogłębia), chęć kandydowania na radnych – w niektórych miejscowościach na Dolnym Śląsku nie ma często żadnego kandydata – braki kworum na obradach rad w powiatowo-gminnej Polsce etc.
    Ta atmosfera i klimat społeczny jest wg mnie zbliżony do tego co obserwowało się pod koniec epoki gierkowskiej – elity mówiły i pisały … tzw. „propaganda sukcesu” – a lud wiedział swoje (nazywano to często „emigracją wewnętrzną”). Tylko, że „emigracja wewnętrzna” tak sporej liczby obywateli podcina (i zaprzecza) istotę demokracji…. Są nią udział i uczestnictwo.
    Pozdrawiam
    Wodnik 53

  46. mag, 23.53. W Szydłowcu znajduję się piękne muzeum ludowych instrumentów muzycznych. Nie wiem czy już nie zamknęli? Wśród instrumentów wypatrzyłem jeden o śmiesznej nazwie ” pierdzioch”.
    Wielu dalej go używa.

  47. jasny gwincie!
    Taki instrument był w orkiestrze zespołu „Mazowsze” 😀

  48. Staram się rozpoczynać nowy tydzień od felietonu Profesora Łagowskiego w PRZEGLĄDZIE. Inaczej tydzień uważam za stracony. Niedawno miałem okazję profesorowi to powiedzieć. Niestety nie zawsze dotrzymuje słowa. Dziś pisze o zbrodniczych żołnierzach, zwanych i celebrowanych przez propagandę wyklętymi. Przy okazji przypomina wstydliwy epizod z tamtych czasów, gdy sławny dziś opozycjonista demokratyczny, filozof, odmieniec antykomunista, niby katolik, smutny emigrant Leszek Kołakowski prowadził swoje wykłady na uniwersytecie z pistoletem na katedrze. Profesor wyjaśnia także kto dybał na jego życie i kto chciał go zatłuc. Taki to był w Polsce czas.

  49. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ” … Milo, ze sie tak „rozkreca” bo faktycznie moze sie rozkrecic i kto to pozniej wszystko skreci i jakim kosztem?

    ” … Znowu chcemy bolszewii w Polsce? Widocznie społeczeństwo polskie tęskni za bolszewizmem – tak Daniel Olbrychski komentuje w (GW) rozmowie z „Wprost” ostatnie sondaże – http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=9FjfPQOyQMM – w których PiS dogania PO. Zapowiada też, że nadal będzie popierał PO, choć mówi, że widzi, ile ta partia rzeczy „sfuszerowała”. … –
    ” … Kiedyś młodzi popierali Stalina, dziś stali się fajnymi ludźmi. A. Michnik (?) …
    ” … Rozmówcy wśród uśmiechów doszli w końcu do jedynego słusznego wniosku, że za wszystko odpowiada prezes PiS-u.

    POst Christum.
    Nie wiem co, ale komus cos sie POprostu PO….dolilo – prawda?

    http://english.pravda.ru/business/finance/06-03-2013/123983-usa_economy-0/

  50. Za szerzącą się w Europie nędzę odpowiadają międzynarodowe monopole.
    http://www.globalresearch.ca/power-monopoly-behind-europes-austerity-policies-you-cannot-repair-a-broken-vehicle-by-changing-the-driver/5326074
    „Nie można naprawić zepsutego auta zmieniając mu kierowcę. Auto trzeba wyremontować lub kupić nowe”

  51. do ANTONIUSA…
    ……Lubię być p r e c y z y j n y w sprawach prawnych…..pisze A N T O N I U S i pisze nieprawde….!!!
    Antonius zaplatal sie w sieci, czyli plotka wirtualna. Czeste sa dywagacje podworkowe na poziomie (Slawomirski powiedzialby)..trzepaka).

    Antonius piszac o lobby tureckim w Niemczech zapomina, ze sedziowie w Niemczewch sa niezalezni. Poza tym oskarza nie sedzia, tylko prokuratura. ANTONIUS piszac o Turkach, zapomina, ze pisze o mlodych Niemcach, Turkach socjalizowanych, urodzonych w Niemczech, ktorzy zabili Niemca. Tak zabili Niemca (nb. Indonezyjczyka urodzonego w Niemczech). Molodocianym (w wieku od 19do 21 lat), podejrzanym groza odpowiednie kary i nie ma to nic wspolnego ze jakimkolwiek lobby.

    Gdy Niemiec zabil niedawno Niemca w stacji berlinskiego metra, ANTONIUS o tym nie napisal. Sprawa byla podobna. Molodociany odpowiadal z „wolnej stpy”. Tak powstaja plotki stygmatyzujace migrantow, tym razem Turkow, powtarzam, urodzonych w Niemczech i w Niemczache socjalizoawnych.

    Jako ze ANTONIS lubi byc precyzyjny w sprawach prawnych podaje mu nastepujaca informacje…

    Prawie piec miesiecy po smiertelnym napadzie na Jonny’ego K. na Placu Aleksandra wniosla prokuratura oskarzenie. Mlodym podejrzanym zarzuca sie niebezpieczne naruszenie ciala prowadzace do smierci. Skargi z powodu mordestrwa lub zabojstwa nie bedzie, jako ze nie potwierdzono, w tym przypadku niezbednego „zamiaru” zabojswta czy morderstwa. Przypominam, ze chodzilo o jedna z wielu bojek przed lokalem dyskotekowym. Proces odbedzie sie w sadzie dla mlodocianych. 29 letni Jonny K. zostal pobity i skopany przez, prawdpodobnie, 6 mlodych mezczyzn bez przyczyny, co doprowadzilo do jego smierci. Glowny podejrzany zbiegl do Turcji. Rowniez szosty podejrzany zbiegl.

    Tyle, czy tylko tyle. O jedno przestepstwo za duzo. U n a r a d a w i a n i e jednak przestepstwa jest nie tylko nieprecyzyjne, jest niedorzeczne. Nie tylko stygmatyzuje „wybrane” nacje, lecz ma posmak rasistowski. Szkoda, ze ANTONIUS o tym nie wie.
    Saldo mortale

  52. ANCA
    Właśnie takie bzdurne działania jak ta z tymi kasami dobrze jest nagłaśniać , bo one zysku krajowi nie przynoszą. Przynoszą zysk i owszem ale producentom w/w kas. Zamiast się zająć sprawami istotnie źle oddziaływającymi na gospodarkę kraju, są starania o ściągniecie jak najwięcej podatku od ludzi co nie koniecznie przyniesie istotny wpływ do budżetu, a wręcz mam obawy że skutki mogą być odwrotne do oczekiwać. Ludzie zaczną kombinować jak umknąć drogiej i bardzo kłopotliwej kasy fiskalnej i może to niekorzystni wpłynąć na rozwój szarej strefy.
    Straty natomiast budżetu z powodu dawania ubezpieczenia ludziom pracującym na czarno są nieporównywalnie większe, tak jak też i straty wynikające z obecnej obsługi bezrobocia. Działania wyjaśniające kto jest rzeczywiście bezrobotny i wymaga wsparcia jest więc bardzo istotne i ważne społecznie. Pomoc dla bezrobotnych wypłacana jest krótko i jest jasnym, że może to w niektórych wypadkach pchnąć ludzi bez przychodów do szkodliwych dla kraju działań. Na dodatek jak zresztą wskazują podjęte eksperymenty w niektórych rejonach, gdy zaczęto tam płacić 1000 zł bezrobotnym za podjęcie pracy na rzecz gminy to okazało się, że chętnych jest znacznie mniej niż bezrobotnych w tych rejonach, a to popiera tylko tezę że większość bezrobotnych rejestruje się jedynie z powodu ubezpieczenia.

  53. Andrzej Falicz
    11 marca o godz. 1:23 pisze i zapomina dodac, ze w USA ludzie umieraja na ulicach.
    Saldo mortale

  54. maciek.g
    11 marca o godz. 10:20

    Co stoi na przeszkodzie, aby powołać przy urzędach pracy paru inspektorów, dać im służbowe teczki, jakiś służbowy środek lokomocji od roweru, po tani samochód.
    Wysłać ich w teren, pod konkretne adresy, aby zweryfikowali prawdziwość deklarowanej bezrobotności.
    Niechby sobie pojeździli, posprawdzali, zweryfikowali i nadali sprawom odpowiedni bieg.
    Na mój skromny rozum liczba bezrobotnych zmniejszyłaby się znacznie a wielu pracodawców, zatrudniających na czarno rzekomych bezrobotnych, zasiliłoby państwowy budżet niemałą kwotą w żywej gotówce.
    No i co stoi na przeszkodzie?
    Naprawdę nikt jeszcze nie wpadł na taki prosty pomysł?

    To ja go rzucam a wy go łapcie!
    Łapcie okażą się łykowe i podarte 🙁

  55. O bezrobociu i czystych ulicach w Szydłowcu jest artykuł ogólniedostępny tu:

    http://gospodarka.dziennik.pl/praca/artykuly/421583,miedzy-rajem-a-pieklem.html

    ==========================

    W pamięci utkwiła mi króciutka wzmianka wydrukowana w jakimś artykule kontrastująca stan w Polsce ze stanem w Danii, Norwegii i Szewcji.

    Mniej wiecej 3/4 ludności każdego z tych trzech krajów to protestanci.

    Przegrany niedawno główny kontrkandydat do fotela prezydenta USA jest mormonem. Mormoni odprowadzają 1/10 zarobków (po opodatkowaniu „państwowym”) na rzecz swej wspólnoty.

    Nie wiem jak jest w krajach europejskiego południa: w Portugalii, w Hiszpanii, we Włoszech i w Grecji. W Polsce solidarność jest historycznym hasłem zrównania płacowego nierobów i porządnie pracujących skutkujące biedą i zapaścią wytwarzania.

    Mam wrażenie, że „milczenie tez” o źródłach finansowania programu przedstawionego przez Piotra Glińskiego kryje za sobą ukrywane przekonanie, że po dojściu do władzy Prawa i Sprawiedliwości, władza zechce terrorem państwowym wprowadzić solidaryzm, aby złagodzić różnice wynikające z dzisiejszej krzywdzącej redystrybucji materialnej.

    Oprócz gruzów popowstaniowej Warszawy, najsilniejszym wspomnieniem „wojennym” jest wielokrotne przypominanie mego ojca, że miganie się do pracy groziło wywózką do pracy u niemieckiego bauera lub wywózką do obozu koncentracyjnego.

    Nie przeczytałem i nie usłyszałem wiadomości z Polskiego frontu gospodarczego: „Załoga zgodziła się skrócić znacząco tygodniowy czas pracy, aby nikt z załogi nie został zwolniony”.

    Może ja mam szajbę antykościelną, ale dręczy mnie cciekawość, czy byli stoczniowcy i Lech Wałęsa coś solidarnie zadziałają aby wydobyć Sławoja Leszka Głodzia z zapaści finansowej.

    Mam pomysł na ożywienie gospodarcze Szydłowca i import siły roboczej do tego miasteczka: zbudować z piaskowca piramidę upamiętniająca Lecha Kaczyńskie o wymiarach pozwalających na schowanie w niej bazyliki Lichńskiej i Chrystusa Świebodzińskiego.

    Jednym z gorących tematów obrad kardynałów przybyłych do Rzymu były finanse. Ciekaw jestem czy duma katolickiego kościoła „Radio Maryja” została zapytana: „Jak się mieć dobrze, nie mając nic?”

    Czepta się ludziska plota, a nie Szydłowca!

    Weźta ludziska kredyt w ING i kupta u Marka Kondrata wino. Nie wszystkie jego wina są drogie. Ale filmowy świr codziennie pokazuje, że polskiej biedy nie zrozumiesz, jak się nie napijesz.

    Aktor który zagrał postać JPII frymarczy pieniędzmi w reklamowym kościele.

    Coraz bliżej do przegonienia faryzeuszy.

  56. Andrzej Falicz
    10 marca o godz. 13:12

    Umarl Chavez.
    Zauwazylem, ze FALICZ przejmuje sie nie tylko umierajacymi na ulicy w USA. Dlaczego jednak Falicz ruguje Passenta, nie wiem.

    Saldo mortale

  57. Panie Passent ależ pan przesadzasz w końcu sukcesy PO odnosi od choćby najnowszy skuteczne wprowadzenie cenzury poprzez uniemożliwienie wydawania tygodnika w sieci. I co panie Passent dziennikarze nie protestują można się domyśleć, że gdyby to miało miejsce za rządów PIS to protestów byłoby mnóstwo a teraz cisza w końcu przecież według pana i innych dziennikarzyn jeżeli ktoś nie należy do naszego ugrupowania lub nie jest wspieranym przez nas oligarchą jak to ma miejsce w Gliwicach to mozna go cenzurować manipulować jego wypowiedziami nieprawdaż panie Passent. Zresztą Panowie z Mysiej muszą być dumni z pańskich kolegów po fachu z Katowic z Wyborczej jakżeż skutecznie cenzurują zapewne jest pan także dumny nieprawdaż. Ciekawe czy jeżeli w przyszłości Polityka nie będzie mogła się ukazywać to czy ktoś wystąpi w obronie pana i innych dziennikarzy wątpię.

  58. Andrzej Falicz
    10 marca o godz. 13:04

    Felieton jest odzwierciedleniem naszej politycznej rzeczywistosci.

    Pisze Falicz. Falicz teologicznie oraz pstoralnie postrzegajacy nasza rzeczywistosc. Falicz wierzy w slowo. Gadanie nic nie kosztuje.
    Saldo mortale

  59. Chavez a en passant.
    Kilka osób oczekiwało komentarza na temat Hugo Chaveza. Uprzejmie wyjaśniam, że ten blog jest w zasadzie poświęcony sprawom polskim, aczkolwiek wyjątki są mile widziane. Drugi powód braku mojego komentarza to fakt, że od pewnego czasu „Polityka” ma świetnego znawcę i komentatora spraw latynoskich – Artura Domosławskego, do którego lektury zachęcam. Moim zdaniem, bilans Hugo Chaveza jest dodatni. Działał na rzecz nabiedniejszych Wenezuelczyków i na rzecz uposledzonych państw Ameryki Środkowej, które wspierał. Nie zlikwidował też opozycji i wolnych mediów. Minusy to za dużo rozdawania pieniędzy, a za mało inwestycji, obsesja antyamerykańska (egzotyczne sojusze z Białorusią czy KRL-D), przerost ambicji mocarstwowych. Chavez to polityk w stylu caudillo, który znalazł sobie miejsce w historii Ameryki Łacińskiej.

  60. Kilka dni temu pisałem o nowych rezultatach badań nad czytelnictwem w Polsce, z którego wynika, że mamy w ojczyźnie prawie 61 procent matołów nie czytających w roku ani jednaj książki. Na blogu z oczywistych powodów nie było żadnej reakcji ani zainteresowania. Szanowny Redaktor jak zwykle zajął się losem mężów stanu, salonów i ulubionej Platformy. Temat katastrofy społecznej i kulturalnej narodu podjął w GW Wojciech Orliński. Oto kilaka cytatów z dłuższego tekstu.
    „Wąskim gardłem modernizacji Polski cały czas nie jest brak cementu czy stali, tylko brak umiejętności prowadzenia dialogu społecznego. Ale mimo to ciągle mamy „narodowy program cyfryzacji” czy „narodowy program budowy stadionów”, a nie mamy „narodowego programu rozwoju więzi społecznych”.
    Oczywiście, wynika to ze względnej łatwości tego pierwszego i trudności tego drugiego. Łatwiej połączyć Polaków autostradami i światłowodami, niż wytworzyć między nimi więzi społeczne. Na to nie można ogłosić przetargu.”
    „Internet integruje nas więc na tyle, na ile to pasuje do modeli biznesowych. A te najczęściej prowadzą do dzielenia nas na odizolowane segmenty, bo tak nas chce widzieć marketing – nie jako społeczeństwo, tylko jako zróżnicowane targety.”
    ” Ludzie, którzy nie czytają, nie potrafią także uzasadniać swoich tez inaczej niż skandowaniem: „Kto nie skacze, ten jest pedał”, i rykiem w gorylich maskach. Tylko że to nie jest ich wina, III Rzeczpospolita od początku budowana jest kosztem nieustannego trwonienia kapitału ludzkiego i społecznego.”
    Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75475,13537662,Nie_czytamy__Winna_III_RP.html?as=2#ixzz2NE73Azig

  61. jasny gwint
    Muzeum w Szydłowcu nadal istnieje i ma się się dobrze. Oprócz ekspozycji stałej i czasowych są koncerty, lekcje muzyki itp. Byłam tam ostatniego lata, wracając od Gór Świętokrzyskich.
    Kojarzę pierdziela, ale fajne są też diabelskie skrzypce. To jakby miotła postawiona czupryną do góry, a na kiju ma zamontowane struny.
    http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=diabelskie%20skrzypce&source=web&cd=11&cad=rja&sqi=2&ved=0CE0QtwIwCg&url=http%3A%2F%2Fwww.youtube.com%2Fwatch%3Fv%3Ded1v6kUkfYQ&ei=yLc9UZ-yGM-VswbSioGADw&usg=AFQjCNEQhWcaB7258c0RJZOnLX_4BWmwEA&bvm=bv.43287494,d.Yms

  62. ANCA_NELA
    11 marca o godz. 10:42 pisze populistycznie o papciach. Papkina niestty brakuje….
    Saldo mortale

  63. Gospodarz pojechał po bandzie. (Nie)wiele wpisu o niczym popełnił on. Taki zmyślny jest. Poprawka w sprawie Hugo Chaveza (11:13) pożądana ale nie wystarczająca. Proponuje dobawkę. Z innych internetowych źródeł zerżniętą

    Śmierć prezydenta Wenezueli, Hugo Chaveza, rozrzewnia ludzi Bożej Woli. Pan Waldemar Kuczyński tak się odważył na Facebooku wyzwierzyć:

    ‚Thursday Trochę słuchałem radia TOK-FM i wczoraj wieczorem tęgo zirytowała mnie red. Agnieszka Lichnerowicz. Wychwalała Łukaszenkę Ameryki Południowej, Chaweza, opowiadając, jakie to dobro dał on „masom”. O tym, że zamordysta, że bogaty kraj wepchnął w ślepy zaułek, półgębkiem. Szczególnie spieniały mnie te „masy”, słowo, którym komuniści młotkowali na 45 lat. I słyszałem dokładnie to co lewicowi dziennikarze mówili o rewolucji kubańskiej gdzieś na początku lat 60-tych.’

    Na to, pośrednio, odpowiedział internauta Wola Boza:

    ‚Zauwazcie. 5 marca 1953 roku odszedl z tego swiata tow. Stalin. Chavez odszedl w tym samym dniu, szescdziesiat lat pozniej. Bog tak chcial.’

    Dzieki takim wypowiedziom trwa równowaga sil na świecie. Oraz panuje pokój pośród ludzi Woli Bożej. I tylko niepoprawni malkontenci inaczej postrzegają obecny, politycznie poprawny świat. Oto jak internauta Janek_Wisniewski postrzega ten świat:

    ‚Hugo Chavez potepil wieleokrotnie atak zbrojny krwi laknacych Syjonistow na Jugoslawie, Afganistan i Irak a takze ich tzw. zakaz lotow nad Libia w celu humanitarnych bombardowan w celu ochrony ludnosci cywilnej. Poniewaz nie wystraszyl sie potegi Zionist Jews nazywany byl na ich polecenie w kontrolowanych przez nich wolnych, niezaleznych i niezagmatwanych mediach zachodnich „dyktatorem” ‚

    A „Glos Rosji” na to:

    ‚Ciało Hugo Chaveza zostanie zabalsamowane i umieszczone w mauzoleum’

    http://polish.ruvr.ru/201…..mauzoleum/

    Pan Minister Kuczyński, oraz Pan Redaktor Passent, wiedzieli mniej więcej i do spółki, po której stronie musi być prawda. I to nawet bez granatu babci Pawlakowej wiedzieli oni. Zaiste, mądrych mamy Gospodarzy blogowych. Uzupełniających się nawzajem, na dodatek

  64. jasny gwint
    Problem nie czytania, czyli olewania czytania zaczyna się w szkole.
    Dawne „bryki”, które były nie tyle przewodnikami po lekturach mniej lub bardziej obowiązkowych, co wyręczały w ich czytaniu, zostały zastąpione przez szczegółowe streszczenia, omówienia, interpretacje itd. powszechnie dostępne w necie.
    I co się potem dziwić, że prace magisterskie, doktorskie tak czesto są plagiatami, kompilacjami, bo – jak ktoś się uprze – nawet nie musi pofatygować się do biblioteki. Wystarczy odpalić kompa.
    Nawyk, a co dopiero nałóg czytelnictwa zawsze był mniej lub bardziej elitarny (niezależnie od wykształcenia i środowiska). Dziś, gdy wyobraźnią zawładnął wirtual, jest elitarny tym bardziej.
    Ale myślę, że to jest trochę tak jak z filmem. Przepowiadano śmierć kina na rzecz kaset video, płyt CDV. Nie sprawdziło się. Podobnie wynalazku Gutenberga nie zastąpi ani książka internetowa, a tym bardziej jej streszczenie w necie.

  65. – Grecja, Hiszpania i Włochy mają zapewne pokolenia wykształcone lepiej niż kiedykolwiek w tych krajach, rodzice tych (młodych) ludzi inwestowali ogromne pieniądze w edukację swoich dzieci (…). A teraz, kiedy są one gotowe go pracy, społeczeństwo mówi: „Nie ma dla was miejsca.” Tworzymy stracone pokolenie – powiedział przewodniczący Parlamentu Europejskiego.
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/przewodniczacy-pe-ue-ratuje-banki-ale-traci-mlode-,1,5441507,wiadomosc.html
    ============

    Cholera……
    Zmywaków nie starczy dla wszystkich!!!
    A poza tym, kogoś musi być stać na odwiedzanie pubów i restauracji…

  66. Od siebie, taką ciekawostkę, ze śmiercią Hugo Chaveza związaną, przytoczyć sobie pozwolę

    Siedzę ci ja sobie na Hawajach, minding my own biznes. Zapomniawszy o całym bożym świecie. Aliści, kiedy noc głęboka zapadała – a w hawajskiej szerokości geograficznej działo się to już o godz. mniej więcej 19tej – zdarzało mi się włączyć amerykańską telewizje. CNN, ABC, FOX, cokolwiek. Wiec przelatywałem te stacje i w dniu śmierci Chaveza. A te stacje – ani mru mru o tym wydarzeniu! Nic, cisza.

    Tylko NPR, National Public Radio, poinformowało mnie co się zdarzyło. Stalo sie to w samochodzie, podczas powrotu z wycieczki do krateru wulkanu. Krateru wciąż lawą rzygającego niegroźnie oraz nieprzerwanie od 1983 roku. Wiadomość taka, o śmierci Chaveza, naturalnie zaostrzyła moje i tak już wyczulone zmysły. Warowałem zatem przy telewizorze sporo godzin, czekając na wieści. A tu – nic. Cisza.

    Jedynie Piers Morgan, zaimportowany z brytyjskich tabloidow do CNN, odważył się pożartować sobie na temat świeżo zmarłego Chaveza. Zarty te uskuteczniał Morgan z 82-latkiem Donem Kingiem, promotorem boksu. No bo promotor Don znal dobrze prezydenta Hugo. Wiec miał o czym żarty z pogrzebu porobić razem z Piersem.

    Absolutnie nic innego nie wyłapałem w amerykańskiej telewizorni na temat śmierci prezydenta Wenezueli. I tak było przez cały Bozy dzień! Myślałem wiec sobie, zdesperowany: toż to niczym w polskich mainstreamach na tematy kacze! Tak przynajmniej narzekają nasze beniaminki rozkosznej prawicy. No i konkluzja natenczas nasunęła się sama:

    nie masz ci wolnosci prasy na swiecie, oj nie masz

  67. halen,

    dziękuję za wyjaśnienia !

    Pozdrawiam

  68. telegraphic observer
    11 marca o godz. 0:22
    stasieku (17:52)
    Wolę czytać niż słuchać, bo czytanie mniej czasu zajmuje, aby dogrzebać się do faktów i opinii. Ale czasem warto posłuchać, co w trawie piszczy. Piątkowy poranek tokfm z premierem Tuskiem zareklamował Władysław Władyka w POLITYCE, więc otworzyłem podcasta. Na moje ucho w sprawie przywódców Europy w Warszawia Tusk był oburzony na media, a z drugiej strony powiedział coś takiego – patrzcie jak jest, media ważne wydarzenia olewają, lud jest gnuśny i nie patrzy na nie rozumnie i z perspektywy, to jakie ja mam pole manewru politycznego?

    Mój komentarz
    Po tylu latach rządzenia możemy z duża dozą pewności powiedzieć, że Tusk, to nie jest wizjoner ani strateg. I to jest ten niedosyt, który mają obywatele i który całkiem słusznie wyrażają.

    Tusk tę swoją słabość nieraz tłumaczy dorabianiem do niej ideologii – że w codziennym rządzeniu nie o to chodzi, że on dba, że ma tysiące spraw na głowie, itd.

    On w gruncie rzeczy nie jest przywódcą lecz kierownikiem wyprawy, koordynatorem, interweniuje tylko wtedy, gdy zachodzi potrzeba.

    Wielokrotnie Tusk sugerował w wywiadach, okrężnie, że dopiero ten, kto wejdzie tam na szczyt, to się dopiero przekonać może jak złożoną strukturą jest aparat rządowy, jaki jest bezwładny, ociężały, wprawiony do utartych kolein, jak trudno jest w tym systemie transmitować, egzekwować decyzje, jak trudno kłaść przed nim nowe tory i zachęcać by się sprawniej toczył.

    A przecież ten skomplikowany aparat jest sprzężony z organami ustawodawczymi, skrępowany prawem i obyczajami biurokratycznymi, mentalnością wyższych urzędników, interesem politycznie usadowionych w nim na kadencję nadzorców.
    Ten aparata siedzi na, jest wmontowany, nadbudowany na społeczeństwie, które powinno współpracować harmonijnie, a nie za bardzo wyraża ochotę. Jako na główną cechę obniżającą radykalnie jakość tego sprzężenia Tusk wskazuje (ogródkami, nie wprost) na niską aktywność społeczną obywateli. I to jest też prawda.

    Ludzi ni interesuje jak rząd to zrobi. To ich nudzi, ma być dobrze i już. Ale gdy jakieś działania rządu dotrą do nich bezpośrednio, to zamiast propozycji współpracy, zastanowienia się nad sensem współdziałania, wypełniania prawa, rozpętuje się fala narzekań, jojczenia, utyskiwań i przekleństw rzucanych w stronę władzy.
    Kto wątpi, to niech poczyta sobie komentarze w sieci dotyczące nowego prawa śmieciowego, które jest w tej chwili wdrażane i które od 1 lipca 2013 ma zadziałać. Ileż w tych komentarzach jest narzekań, ślepego protestu, wymądrzań, głupot, nienawiści i inwektyw. Ten tylko w to uwierzyć może, kto je naocznie prześledzi.

    Społeczeństwo z jednej strony jest podpuszczane przez demokratów-ignorantów głoszących, ze rząd jest tylko na usługach obywateli i nic więcej i za chińskiego boga nie chce zrozumieć na co temu rządowi (i każdemu innemu) jest potrzebna współpraca, jeśli to on ma tak rządzić, żeby było dobrze. A jest i będzie dobrze, jeśli rząd i inni jego pieskowie nie będą się wtrącać do naszych śmieci.
    Z drugiej strony rząd jest przekonany, co na przykładzie ustawy śmieciowej widać, że ustawa jest zaklepana i jego rola się skończyła. Rządowi, w tym premierowi zabrakło wyobraźni, a też i spojrzenia na przykłady w lepiej zorganizowanych krajach.
    Tego typu zmiany, które dotykają tam wielu obywateli, nie ważne, czy chodzi o prawo drogowe, czy śmieci, są z dużym wyprzedzeniem nagłaśniane, konsultowane, popularyzowane, doprowadzane wprost do płota każdego domu.

    W przypadku polskiej metody, jak zwykle, nie tylko rząd, ale większość społeczeństwa jest przekonana, że to jest sprawa odpowiednich służb i ludzi, niech oni się martwią – jak z tę mgłą w Smoleńsku – piloci są po to szkoleni do latania, by w każdych warunkach dawali radę.

    Krajanie po prostu nie czują, słabo postrzegają siebie jako społeczeństwo, raczej dominuje wśród nich schemat – rzadzący / naród. A wielu ten problem w ogóle nie interesuje.

    Jednakże nie zmienia to niedostatku Tuska, małej sprawności przywództwa dalekosiężnego, przełamującego przeszkody, przywództwa z wizją, rozmachem, mirem i posłuchem.
    Pzdr, TJ

  69. Wieśku

    Z tymi zmywakami, brakującymi dla wszystkich, coś musi być na rzeczy. Oto co mi się przytrafiło ostatnio.

    Leżymy sobie, z babciusia, na hawajskiej plaży, minding our own biznes. Az tu słyszymy, w pobliżu nas, rozhowory jakoweś. Babciusia, specjalistka językowa przed przejściem na zasłużoną emeryturę w niedawno temu przeminionej przeszłości, nastawiła aparat słuchowy. Podkręcony na maxa, na te okazje.

    – Oni mówią po polsku! – zakrzyknęła z cicha.

    Takie fałszywe alarmy zdarzały się już wielokrotnie. Babciusia bowiem, po kilkudziesięcioleciach mieszanego małżeństwa, z języka polskiego nauczyła dobrze tylko dwóch słów. Słowami tymi są ‚farfocle’ i ‚dzyndzyki’. Wiec słysząc, na przykład, język finski, potrafiła mnie zapytywać natarczywie: co oni mówią? A ja zawsze odpowiadałem niewzruszenie: nic. Co jest zgodne z prawda. Nawet bratanek Indoor Prawdziwy absolutnie ani jednego słowa nie rozumie z tego języka. Choć podobno węgierski i fiński to języki-braty. Ugrofinskie, na dodatek.

    Powróćmy jednak na plażę. Otóż okazało, ze rzeczywiście babciusia usłyszała, dzięki podkręconemu na maxa aparatowi słuchowemu, obcy język. Nie był to, oczywiście i tak naprawdę, język polski. Po krótkiej rozmowie w języku angielskim wyszło jakby, ze plażująca obok nas rodzina miała rozmawiać po mołdawsku. Tak od razu nam dumnie zapodali. Dalej się okazało, gdy i ja w końcu włączyłem swój aparat słuchowy, ze on rzeczywiście rozmawiał tak jakoś śmiesznie. Jakby po rosyjsku spiewnie. Wiec może to i było po mołdawsku. Natomiast ona, pani w tej rodzinie, sadziła do dziecka normalnie po – polsku! Na co dziecko odpowiadało normalnie po angielsku i wszyscy żeśmy się rozumieli doskonale. Żeby niczego nie popsuć, nie przyznałem się do swojego pochodzenia..

    A zmywak za tym wszystkim stal niewzruszenie. Ta rodzina moldawsko-polska przyjechała bowiem na Hawaje z Chicago. Pozostawiwszy tam, pod opieka brata-Moldawianina, firmę sprzątająca domy prywatne bogatych Żydów.

    W polskim Chicago Moldawianie domy sprzątają. Musi wiec brakować zmywaków dla Polaków, oj musi

  70. „Wizjonera i stratega nam trzeba!”

    Myślę, że społeczeństwo jest niedouczone w demokracji (zresztą które jest douczone, może duńskie?), i tego nie poprawi się wzrostem czytelnictwa. Czytając TJ (13:39) oczywiście odnoszę wrażenie, iż błędem Tuska jest to, że gada on o swoich wizjach, strategiach, manewrach na szerokich dzikich polach, tylko się od tego odżegnuje. Jednym słowem, jest zbyt szczery.
    Wizjonerów i strategów było już kilku, polegli. Wymieniać mam?, proszę bardzo – Mazowiecki, Balcerowicz, L. Miller. Zaś popularny był prezydent Kwaśniewski, z naciskiem na prezydent, czyli wizjoner i arbiter reprezentacyjności.

    Jak wiadomo chyba, rząd ma wiedzę na temat wizji – Boniego raport jest do rzeczy, choć nie znany, propagowanie tych wizji jest w odstawce, prawdopodobnie z obawy, że ludzie by się w tej wizji nie dojrzeli. Ale zreszta … róbta jak chceta.

    Gdybym mieszkał w Polsce też tak bym mówił. Siedziałbym w niszy.

    Bo Polska niszami przeorana jest. Jest nisza słuchaczy TVN CNBC, trochę większa jest nisza słuchaczy radia TOK FM, jest nisza czytelników książek, nisza GP i nisza GW, nisza pielgrzymujących na JG i nisza wzdychających jak JG za powrotem do PRL. Znalazłbym sobie swoją małą niszę i już. A reszta – róbta jak chceta.

  71. korekta, powinno być powyżej:

    Błędem Tuska jest to, że NIE gada on o swoich wizjach, strategiach, manewrach na szerokich dzikich polach, tylko się od tego odżegnuje.

  72. Do Pana Andrzeja Falicza, głownie,
    w miejscu

    Dobrze chociaż, ze pan emigrant Andrzej Falicz na posterunku trwa. Bo ten lidera światowej gospodarki, Down Under, dał za przykład jak zwyciężać mamy (1:49):

    „Down Jones prawie 6 lat temu siegal 14000 dollar australijski wart by okolo 75-80 centow amerykanski[ch]. Dollar stracil prawie 25%!
    Ja pamietam jak dollar australijski byl okolo 50 centow amerykanskich… Dzis australijski dolar jest silniejszy od amerykanskiego – calkiem niedawno prawie 1.1.”

    Cudze chwalicie. A tu swoje najwyższy już czas na nowo rozpoznać. Jako nadchodzący następny Annus Mirabilis. Dzisiaj wciąż w zarodku będący.

    Mamy bowiem następne Zbawienie Świata, po 33 (prawie) latach:

    21 POSTULATÓW

    http://naszeblogi.pl/36819-dolacz-przekaz-dalej

    Idzie Prawdziwe Uzdrowienie Wszystkiego. Cztery przykłady-punkty uzdrowienia nie do uniknięcia:

    12. Opodatkowanie koncernów zachodnich oraz Kościelnego majątku.
    14. Przywrócenie ulg prorodzinnych dla rodzin najbiedniejszych.
    15. Rozwiązanie największych afer oraz sprawdzenie rzetelności obecnych polityków. Jeśli postępowanie doprowadzi do wykazania nadużyć uprawnień ministerialnych nastąpi konfiskata majątków polityków odpowiedzialnych za straty państwa.
    19. Likwidacja uprzywilejowanych emerytur dla aparatu bezpieczeństwa z lat 45-89
    20. Likwidacja CBA i zastąpienie jej agencją do zwalczania tylko i wyłącznie przestępstw gospodarczych.

    Jak się pospieszymy, będą z tego następne POROZUMIENIA. I to lepsze od poprzednich. Bo Marcowe tym razem one bendom.

    Żeby tylko purpuraci nie dali plamy na conclave. I nie wrócili do tradycji wybierania makaroniarza na Lidera Lepszego (bo NAPRAWDĘ wierzącego) Świata.

    Na następnego Polskiego Papieża ja bym jednak za bardzo tym razem nie liczył. Nasz (prawie)Purpurat z Torunia nie startuje bowiem w konkurencji pn. conclave

  73. Nota bene, czasy są takie w całym rozwiniętym świecie, we Francji, Brytanii, we Włoszech, w Kanadzie i w Australii, i w słynnym USA, że wizjonerów ogarniających kierunek dla całego narodu nikt nie wyczekuje. I takich wizjonerów nie ma. Jest opór przeciw kierowaniu społeczeństwa ku Ameryce, lub ku Europie, lub ku państwu takiemu lub innemu. Jest post-modernizm zdaje mi się w tej sprawie, czyli brak ogólnej teorii wszystkiego co społeczne i polityczne. Są jedynie walki grup interesów i konsensusy wokół nich.

    Wizje są w boliwarskich republikach roponośnych, w nich władzę ma caudillo, a imię jego jest Hugo Chavez.

    Czy polska ma być krajem na podobienstwo Ameryki Łacińskiej?
    Zdania są podzielone, kiedyć wybrzydzano na organizowanie w Polsce nierówności dochodowych i społecznych jakie nadal są tam, nota bene w Wenezueli nadal są większe niż w Polsce. Ale charakterem i kulturą polityczną (być może???) ciążymy ku Latynosom.
    Hm, czy Polsce potrzeba charyzmatycznego, wizjonerskiego, zamordystycznego caudillo?

  74. @TJ o 13:39 napisał m. innymi
    Rządowi, w tym premierowi zabrakło wyobraźni, a też i spojrzenia na przykłady w lepiej zorganizowanych krajach.
    i chciałbym dodać nieświeżą uwagę, że tej skłonności do naśladowania – powiem brutalniej – do ściągania nieopatentowanych procedur, zachowań, itp. brakuje na niższych szczeblach administracji a także – uwaga, uwaga – wśród obywateli.
    Psie kupy, chuligaństwo stadionowe, estetyka urbanizacyjna, ułatwienia w prowadzeniu biznesu – już kończę, jest tego tysiące. Tylko trochę zastanowienia w rodzaju: „czy niezbyt kulturowo odległe te przepisy/procedury?” – i wio!

    Jedną z szans zacofanego kraju, kraju ambitnego, chcącego dogonić najtaniej syty Zachód, jest niepowtarzanie ichnich błędów. To pokoleniowe zacofanie powinno paradoksalnie wnosić wartość dodaną w doganianiu.
    A komputery i telefony komórkowe mamy, tak jak filmy, aktualne. To zasługa wolnego rynku, którą obrazuje porównanie Hiszpanii i Polski, podobnie biednych krajów przed II wojną. Gen. Franco nie lubił gospodarki planowej.

    Nie chce mi się pisać czego nie lubię u obecnej ekipy. To byłyby powtórzenia po czołowych publicystach.
    Czego osobiście nie lubię u premiera, to okazywanej publicznie, w mediach, protekcjonalności. Za często słyszę o „lecących głowach”, choć może powiesz TJcie, że Stalin był bardziej dosadny…

    Na koniec powtórzę: „każdy premier musi mieć swojego Schetynę”
    Pozdr

  75. PRL byl tworem, w ktorym wszystko co panstwowe podlegalo ostrej “obywatelskiej” krytyce. Krytyka owa byla oczywiscie ukryta i polegala na totalnym ignorowaniu pozornych wysilkow tworzenia pozorow panstwowosci. Ignoracja obywateli wynikala poniekad z leku przed urzedem i symbolami panstwowosci. W latach “odwilzy” ignoracja byla bardziej refleksyjna i wynikala po prostu z niecheci do propozycji “panstwowych”. Ignoracja urzednikow (przedstawicieli panstwowosci) wynikala natomiast z braku wyksztalcenia, proporcji (raczej ich braku) partyjnych oraz panujacego wowczas mainstream, ktory byl antyspoleczny w panstwie quasi spolecznym (pozbawionym prywatnosci oraz wlasnosci). Traktowalismy wiec “realnosocjalistyczny” Disneyland jako Ogrodek Jordanowski. Panstwo nie pozostawalo w tyle i odwzajemnialo sie adekwatnym traktowaniem “wlasnych” obywateli redukujac ich do przedmiotu. Oczywiscie wstep na plac zabaw byl bezplatny. Cene za dekady darmowej zabawy przyszlo nam uiscic po zmianach 89. W PRL ograniczone bylo jednak wejscie do eksluzywnego salonu gier, ktorym byla PZPR, stad poniekad nikla ilosc jej czlonkow w stosunku do calej populacji. W te interpretacje trudno uwierzyc nawet bylym czlonkom partii. Slady “prlowskiej” rzeczywistosci widoczne sa natomiast po dzien dzisiejszy nie tylko w architekturze, mediach, naszym zachowaniu etc.. Dlatego tez nawet najglebsze tesknoty za czasami zaprzeszlymi nie sa w stanie ich, nawet w rytmie turbo wyrugowac. Od lat cierpimy na brak wiary w wartosc obywateli jako podmiotu. Sluzby panstwowe natomiast cierpia na permanentny brak poczucia roli sluzebnej wobec wyemancypowanych obywateli. I tak tkwimy w permanentnym konflikcie wobec panstwa i poniekad wobec siebie samych. Podobne zjawisko widoczne jest w blogosfere. Kazdy piszacy “ponadprzecietnie” poddany zostaje krytyce. Slusznie, ze mamy taka mozliwosc, nieslusznie sie jednak dzieje, ze owa krytyka ograniczona jest czesto do injurii oraz prymarnych argumentow generowanych na bazarze. Zdaje sobie jednak sprawe z zalet spolecznej subkultury bazaru, dlatego tez w nim chetnie uczestnicze. Nasza niechec do urzedow oraz instytucji panstwa pozostaje nienaruszona, mimo wysilkow ze strony NGOs w ostatnich latach. Kierujac sie zasada subsydiarnosci probuja czlonkowie oraz pracownicy NGOs nieustannie usuwac pozostalosci mentalne i instrumentalne, ktore wykreowali pryncypalowie PRLu. Jako ze naszym owczesnym pryncypalom brakowalo jakichkolwiek pryncypiow, pozostaje nam wiec czekac na mozolne i wydluzone w czasie przejmowanie wzorow UE. Mozolne, bo nie wszystkie sa mozliwe do rychlego zaadaptowania w nowych realiach. Poza tym niechec do instytucji UE ma swoje zrodlo w tym samym miejscu, z ktorego wyrasta nasza zasadnicza antypanstwowosc. Zrodlem tym byla oczywiscie PRL, wczesniej warunki historyczno-spoleczne. W niniejszym wpisie ograniczam sie do lat powojennych, bo owe lata zachowalismy najbardziej w pamieci, wielu z nas mialo okazje je tworzyc, wielu z nas z nich korzystalo, natomiast wszyscy bylismy ofiarami czasow zaprzeszlych. Dotyczy to rowniez uprzywilejowanych w tamtych latach. Tragiczny jest fakt, ze wielu z nas nosi je w sobie lub na sobie ( przypomina mi sie tu przywieziony z USA Garb-us Passenta). Wielu probuje odegrac swoja ostatnia role. Wiekszosc z nas na szczescie ograniczona jest do blogosfery, bo scena polityczna ulegla gwaltownemu skurczeniu, od kiedy czytelniczki iczytelnicy decyduja o tym, co chca czytac (czytaj rynek). Pisac naszczescie moze kazdy. Na nieszczescie prawie kazdy podchodzi teologicznie do prawdy i wierzy li tylko w slowo pisane, co wywoluje kolejne sprzecznosci.
    Saldo mortale

  76. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ” … Tak więc zachód zakończył już pierwszy akt przedstawienia, który można by umownie zatytułować: „Radość z demokracji”. Wkroczył już dość daleko w akt drugi pt. „Naprawa demokracji”. Na trzeci – „Oczyszczanie stajni Augiasza”, musimy jeszcze trochę poczekać …
    ” … Na arenie międzynarodowej jest to niezmordowane szerzenie „zachodnich wartości” polegające głównie na wszczynaniu konfliktów zbrojnych zarówno wewnętrznych jak i międzynarodowych i eksploatowaniu w miarę możliwości dóbr materialnych krajów w nie zaangażowanych (…) W wyniku powyższego, sytuacja zaogniła się już tak bardzo, że nikt myślący nie może mieć wątpliwości, co do katastrofy rysującej się na horyzoncie …
    http://de.rian.ru/zeitungen/20130311/265695893.html

    Post Christum.
    Ciekawe czy Dmitri Medwedew postawiony zostanie przed trybunal za tzw. zdrade w basenie Morza Srodziemnergo (?)

  77. TO (14:15)

    „Wizje są w boliwarskich republikach roponośnych, w nich władzę ma caudillo, a imię jego jest Hugo Chavez.”

    To mi się podobuje. Caudillo władający nami z mauzoleum. Dla takiego to nawet Trybunał Stanu nie straszny!

    Bo ten premier-technokrata, Gliński czy jak mu tam, to guano kacze a nie prawdziwe rozwiązanie. Jego pan prezes będzie mógł w każdej chwili osunąć! Jak premiera, pożal się Boże, Kazka M., nie przyrównując. Tylko Sejm nie musiał sobie głowy zawracać usuwaniem premiera Kazka M.

    W ogole nie-podobnie by było z premierem caudillo. Tym z mauzoleum.

    http://wyborcza.pl/1,75477,13538148,Po_smierci_Chaveza_do_Wenezueli_wraca_klimat_wojny.html

    Tego żaden prezes by nie potrafił usunąć. Hawgh

  78. „Lecące głowy” Donalda Tuska

    Premier nie jest doskonały w tym co gada. Na moje ucho jest momentami niezbyt wprawny w języku. Znajdźcie lepszego! Grzegorz Schetyna? – ubhachahahaaahaha

    Ale poważniejszą mam uwagę do komentarza stasieku (14:22).
    Ambicją Polski, a przynajmniej jednego wypowiadającego się internauty jest dogonić „syty Zachód”. I co wtedy z tym króliczkiem się zrobi, jak się go dogoni? Wiadomo od tysiącleci, że sytość nie jest metodą na szczęście. Nie wchodzę w szczególy, po prostu nie wiem jakie cnoty rajcują Polaków, jakie dają im pełnię zadowolenia i szczęścia. Ale sama sytość to o wiele za mało. Polacy są zbyt próżni w swojej masie, moim skromnym zdaniem (o towarzyszących temu kompleksach nie wspominam).

  79. Polityczno-chemiczne podskakanki (bez skakanki) niejakiego Jasnego Gwisda; nie mylic tu z aktorem….

    Ponizej popis protoplasty salonowego zycia oraz znawcy azotoxu jako srodka eliminujacego przeciwnikow z blogosfery. Brakuje tylko Cyklonu B.
    jasny gwint pisze:
    2010-04-09 o godz. 14:01
    Jakiś bęcwał pojawił się na blogu. Niestety ten bęcwał, mimo ostrzeżenia dalej grasuje. Kiedyś w takich przypadkach pomagało DDT lub Azotox.

    Saldo mortale

  80. @telegraphic observer
    Też często zastanawiam się, czy „wizjonerstwo przywódców” w czasach, kiedy jedynie prognozy demograficzne mają ograniczony sens, jest autentycznie pożądaną cechą przywódczą, czy tylko warunkiem poparcia znudzonych elit i łaknących krwi mediów.

    Słyszę, że „a Schroeder to…”, ale wtedy mówiący jakby zapomina, że to Niemcy i gdzie S. wylądował.

    O jakiej wizji zatem mówić, czym porwać społeczeństwo, które zamiast uczyć się chińskiego, jojczy.
    Moje dzieci poszły na dobre wydziały PW a ich znajomi z elitarnych liceów, na „marketing i zarządzanie”, często w płatnych uczelniach. Moje nie jojczą. A może jojczą, tylko wstydzą się przy ojcu. I czekają na spadek…

    Jedyna szansa to udział w innowacjach!
    OK, racja, ale zacząłbym od wyrabiania nałogu pracowitości, od walki z chorobą – tak, to choroba podobna do ćpania! – wszechogarniającego LENISTWA młodzieży.

    Pozdr

    PS
    Od 11 marca 2007, prawie codziennie, obserwuję kilka wskaźników światowych (w tym S&P500), także wszystkie WIGi i koreluję komputerowo ich wartości ze swoimi inwestycjami giełdowymi w OFI. Moja korespondencja z Zarządami tych funduszy mogłaby zostać uznana za „złowrogą propagandę przeciw OFI” ponieważ na pytanie „gdzie są moje tysiące” odpowiadają jak w tym przedwojennym dowcipie:
    „Dzień dobry chłopie” – „rzepę się kopie”

  81. Czy polska ma być krajem na podobienstwo Ameryki Łacińskiej? Pyanie TO kieruje do Stychowskiego. Chyba ze Stychowski woli kulture wschodnia ( na obrzezach Urlau).
    Saldo mortale

  82. @telegraphic observer
    Brak moderacji ma tę wadę dla komentatorów niezainteresowanych jakimś wątkiem, że komentowanie może się przerodzić w razgawor, znany z innych komunikatorów.
    Często mam ochotę pogadać, ale przez wrodzona skromność…
    Jeśli dożyję do końca maja – odbijemy sobie pewnie. (też flaszkę)

  83. Solidna polityka polega obecnie na solidnym administrowaniu. Faktycznie brak wizji, strategii.Polityczki i politycy ograniczaja sie do taktyki, codziennej ( z dnia na dzien) polityki. Widocznie to wystarczy, przynajmniej na dzisiaj w Europie. tak naprawde to nikt nie wie (chyba ze FALICZ). Pozostaje pytanie, komu i czy jest ona potrzebna (wizja)? Niecierpliwym zalecam cierpliwosc. Przyjdzie czas na wizje. Niecierpliwosc neofitow jest znaczna i znaczaca.
    Saldo mortale

  84. Kto lubi gospodarkę planową?

    Jeśli nie może. Jeśli nie musi. Franco nie musiał, a nawet nie mógł. Bierut et cons. musieli oczywiście lubieć gospodarkę planową i ją doskonalić, mistrzem najpierw był Hilary Minc. Hugo Chavez pewnie chciał, każdy latynoski caudillo chciałby mieć władzę na gospodarką. Po upadku ZSRR w Ameryce Łacińskiej zaroiło się od lewicowych caudillo, każdy z nich zgodnie z teorią powinien polubić gospodarkę planową, ale jakoś robią to z ociąganiem, w Boliwii, w Brazylii, w Peru, w Chile. Tylko caudillo w Wenezueli mógł polubieć gospodarkę planową ponieważ miał mnóstwo ropy na sprzedaż. Imię jego jest Hugo Chavez.

    Dawniej ponad połowa wenezuelskiej ropy szła do USA. Obecnie coraz mniej, bo USA w łupkach dokopuje się własnej ropy. Ma co prawda dylemat, czy sprowadzać resztę ze złóż piasków bitumicznych w Kanadzie, czy w Wenezueli? Ekologiści w USA są za Wenezuelą zdaje mi się.

    Perspektywicznie – a bez perspektywy nie ma planowania, Wenezuela powinna sprzedawać swoją ciężką ropę ile się da, a zarobione pieniądze inwestować póki czas w przyszłość, także w przyszłą nowoczesną gospodarkę nie opartą na ropie, zglobalizowaną i otwartą na innowacje. Czy nowe przywództwo, nie ważne czy charyzmatyczne, może typu caudillo, dostrzega tę perspektywę?

  85. Nie wiem czy nowy Papiez zdola sie oprzec kolejnym zarzutom dotyczacych biernosci przedstawicieli kosciola wobec „molestowania“ nieletnich, ktora to biernosc zauwazalna jest od konca lat dziewiedziesiatych (zadaje sobie pytanie; ktorego wieku?). Eufemistyczne opisywanie dotychczasowych przestepstw dokonywanych prze „urzednikow“ koscielnych jako tragiczny przypadek, staje sie niepowrotnie, dzieki pracy dociekliwych dziennikarek i dziennikarzy, po prostu niemozliwe. Watykan wiedzial (wie) o licznych ofiarach i powinien zostac pociagniety do odpowiedzialnosci z powodu „zaniechania“.

    W Polsce zaniechano dyskusje na temat pedofilii w ostatnich latach, bo seksualizm jest w naszym kraju tematem niechetnie poruszanym oraz czesto wstydliwym (przypominam sobie wywody mag-rud twierdzacej, ze mezczyzna nie jest w stanie zgwalcic kobiety). Zainteresowani pamietaja“wyrywkowe“ dyskusje w sprawie poznanskiej i przenoszenie jej na „zaplecze“ kosciola. Zdaje sobie sprawe, ze problem pedofilii dotyczny kazdego kosciola i czlonkow poszczegolnych gmin koscielnych, niezaleznie od ich wyznania. Z drugiej strony spychanie spolecznego (ze wzgledu na wielokrotnosc i wielosc miejsc) problemu jedynie na kosciol i szkoly jest nie tylko niedorzeczne, jest po prostu szukaniem ofiar obok. Powszechnie wiadomo bowiem, ze najczestsze przypadki pedofilii maja miejsce w rodzinie, rowniez w tzw. rodzinie normalnej (bez objawow alkoholizmu, narkomanii etc.).

    Wiadomo rowniez, ze owe dewiacje sa nieuleczalne, lecz poprzez ich zaleczenie (odpowiednia psychoterapie i kontrole spoleczna) mozna przypadki pedofilli w przyszlosci u poszczegolnych chorych wykluczyc (przypadki, nie samych chorych). Nie mowie tu bowiem o ich izolacji. Przeciwnie do obroncow kosciola twierdze, ze to nasze edukacyjne braki na plaszczyznie seksulanej sa przyczyna niewielkiej wykrywalnosci tego rodzaju przestepstw. Zwracam uwage na przestepstwa, bo same inklinacje nie sa i nie powinny byc karalne.

    Natomiast ich manifestowanie, owszem. Pozostaje pytanie rodem z kryminalistyki; na ile intensyfikacja kar, a nie scigania zwiekszy wykrywalnosc owych przestepstw. Mowienie w Polsce o panseksulaizmie jest wielka przesada. Nikomu z nas nie zaszkodzilyby dodatkowe lekcje z seksuologi (owa edukacja jest niezbedna na kazdym etapie postrzegania seksualnosci i naszej reakcji na drugich, poczawszy od dziecka). Niezaleznie od postawy krytycznej wobec przypadkow znanych z kosciola oraz prob zaniechania ze jego strony (wewnetrzne sledztwa za zamknietymi na zawsze drzwiami poza prokuratura), powinnismy zaczac, jak zwykle od postawy krytycznej wobec siebie.

    Podstawowa „kwestia bylaby proba odpowiedzi“ czy podobne przypadki nie sa nam znane z rodziny, sasiedztwa, klubu sportowego, choru , przedszkola, szkoly, kolonii letnich etc..Podobnie jak kosciol nie ma prawa rugowac problemu ze swojej przestrzenii, tak rowniez my jako suwerenni obywatele nie mozemy istniec na plaszczyznie rownoleglej i udawac, ze problem nas samych nie dotyczy.

    Podobnie jest z kazda inna anomalia spoleczna. Widoczne jest to codziennie w blogosferze, w ktorej wielu z nas ma trudnosci oddzielenia zdan prawdziwych od zdan „falszywych“. Wielu z nas posluguje sie sylogizmami dziwiac sie potem z powodu reakcji drugich. Poslugujemy sie czesto tematami zastepczymi uzywajac ich jako kola ratunkowego. Obecnie jest to kosciol, jutro bedzie to szkola, pojutrze redakcja jakiegokolwiek tygodnika. Takie postrzeganie problemu wyklucza nas z kregu odpowiedzialnych i prowowadzi bezposrednio do typowej dla konformistow postawy ONI.
    Saldo mortale

  86. Wizja Boniego i Tuska (do 2030)

    Nie będę godzinami grzebał w zasobach, ale choćby to:
    http://www.wykop.pl/ramka/198312/boniego-i-tuska-wizja-polski-w-2030-r/

    Ale choćby ten punkt, może najważniejszy:
    – wydłużenie czasu aktywności zawodowej przez likwidację przywilejów emerytalnych, przyspieszenie wchodzenia młodych ludzi na rynek pracy dzięki rozpoczynaniu edukacji w wieku 4 lat i zachętom do zatrudniania uczniów i studentów

    Ktoś dyskutował o tym na blogu? Rząd coś zainicjował, czy edukatorzy podchwycili? Eh, mam ważniejsze sprawy na głowie.
    Powodzenia życzę i dobrego tygodnia wszystkim

  87. Między LENISTWEM młodzieży a wszechogarniającym wyścigiem szczurów

    Czyli między kochanym opiekuńczym socjalizmem a wymagającym neoliberalizmem. Czyżby taki wybór musiał być?

  88. @telegraphic observer, 14:42
    Twoja „poważniejsza uwaga” do mojego komentarza ma tę cechę dla której polemika z Tobą jest bezproduktywna. Wynika z tej „poważnej uwagi”, że ambicją stasieku jest dogonienie sytego Zachodu.
    Zastanów się, zanim coś napiszesz, bo wzbudzasz odruch zniechęcający do rozwijania tematu. Czepiasz się jakichś uogólnień, wypadasz z współczesnego języka ojczystego, nie chwytasz skrótów myślowych, których sam nadużywasz i nikt Ci tego nie ma za złe. (Chyba że absolwent)

    Powtarzam życzliwie niedosłowną poradę staruszka (pozdrowienia). Pomyśl, zanim do czegoś nawiążesz.
    Tylko proszę nie pisz o mojej nerwowości, czy przewadze wiekowej. Po 50tce wszyscy jesteśmy już starzy.

    Idę wypełniać emerycki PIT. Rozliczam się z żoną i odliczam ulgę na Internet, więc dokument ZUS nie wystarcza.
    Acha, jeszcze ciekawostka: wezwanie do opłaty za wieczyste użytkowanie gruntu pod budynkiem spółdzielczym w Śródmieściu nie przychodzi w tym roku pocztą. Do 31 marca trzeba ją uiścić. Mieszkam w dzielnicy staruchów, którzy nie wiedzą o tym dziwactwie, mieszkają sami i mogą mieć kłopoty.
    W innej, niewielkiej gminie, 20km od Śródmieścia, dostaliśmy wezwanie do zapłaty w dwóch egzemplarzach, listem poleconym. (współwłaścicielstwo).
    Wniosek: Śródmieście Warszawy oszczędza! ZUCHY.

    Wg mnie D. Tusk wypadł b. dobrze w sejmie i w TOKFM. W sejmie dostrzegłem tony ostrzejsze w kierunku PIS. Dotychczas Tusk używał sformułowań w których broń Boże nie można było wyczuć odrobiny agresji. Oczywiście także wtedy prezes i papugi mówiły, że „ten Tusk” ich obrażał, znieważał, itp.
    Przecierałem oczy ze zdumienia.

    Siema

  89. To (15:02)

    „Po upadku ZSRR w Ameryce Łacińskiej zaroiło się od lewicowych caudillo, każdy z nich zgodnie z teorią powinien polubić gospodarkę planową”

    Szanowny musiał się nie tak dawno temu narodzić. To o wcześniejszych wyrojeniach lewicowości w tamtym rejonie świata nigdy on nie słyszał, a? Albo o tzw. Teologii Wyzwolenia?

    Przypomne taki fakt historyczny. ‚Papież Jan Paweł II w znacznym stopniu położył kres oficjalnemu poparciu dla teologii wyzwolenia wśród hierarchii Kościoła katolickiego oświadczeniem wygłoszonym w styczniu 1979, podczas wizyty w Meksyku:

    ta koncepcja Chrystusa jako polityka, rewolucjonisty, jako wywrotowca z Nazaretu, nie zgadza się z nauczaniem Kościoła.’

    A z czym miałaby sie zgadzać, lub nie zgadzać, nowa teoria lewicowych caudillos, wymyślona na poczekaniu przez Szanownego, to zobaczymy dopiero po conclave. A to już jutro.
    O gospodarce planowej nie będzie tam ani słowa. Tak samo jak nie było i nie ma o niej nic w lewicowości caudillo.

    Strachy na Lachy?

  90. stasieku (15:17)
    Oczywiście – nadużyłem Twojego skrótu myślwego, był on otoczony dość szeroko objasniajacym komentarzem. Ale miałem swój zamiar i nie był on wcale, aby Ci dokuczyć w piękne popoludnie. Bierzesz personalnie, zbyt mocno do siebie. A powinieneś bardziej merytorycznie. Nie odwracam kota ogonem, wszak mogłem odnosić się do całości i sensu głębokiego niewątpliwie, ale wtedy byśmy się zakochali na śmierć i zapisali po kres życia.
    A widzisz jednakowoż, w pierwszym odruchu na mój komentarz reagowałeś ok. Pierwszy odruch się liczy. Jesteś wielki, obyś PIT miał mały, a resztę pozostawiam w Twej mocy.

  91. …Ma rację Aniela, że najlepiej byłoby sprawom dotyczącym prywatności ludzi nie nadawać rozgłosu….

    pisze m a g

    o zwiazkach partnerskich. Najlepiej ukryc je w lozku, moze szpitalnym?
    Jak moznarobic polityke bezszelestnie, czasy zaprzeszle, czasy Lizakowych Ludzi mijnely na szczescie.
    Saldo mortale

  92. Pisze red. Paradowska, POLITYKA:
    W każdym razie okazało się, że frakcji konserwatystów (w rzekomo rozpadającej się PO), na którą prawica i jej dziennikarscy akolici tak liczyli, praktycznie nie ma. Rozpierzchła się, kiedy tylko Jarosław Gowin, potencjalny lider, zdecydowanie zbyt ostro natarł na premiera.

    Czytaliście? No to poczytajcie:
    http://www.polityka.pl/kraj/opinie/1536951,1,po-sie-rozpada-wladza-lezy-na-ulicy.read

    Wygląda mi na to, że małe kroczki Tuska gdzieś go prowadzą. A może on jednak ma wizję, ale się nią nie dzieli z masami. A jeśli się dzieli, to w małych dawkach. Ot, cwany dealer.

    Panie ET (14:23), a jak z wizjami i masami było w PRL?

  93. Orteq (15:22)

    To (15:02): „Po upadku ZSRR w Ameryce Łacińskiej zaroiło się od lewicowych caudillo, każdy z nich zgodnie z teorią powinien polubić gospodarkę planową”

    Szanowny musiał się nie tak dawno temu narodzić. To o wcześniejszych wyrojeniach lewicowości w tamtym rejonie świata nigdy on nie słyszał, a? Albo o tzw. Teologii Wyzwolenia?

    Wydaje mi się, że kluczowe w rozumieniu mojego zdania jest „lewicowy CAUDILLO”. Lewicowość, TW, etc w czasach zimnej wojny była tlumiona, przy „bratniej pomocy USA” i nigdy nie dochodziła do poziomu caudillo, czyli zdobycia władzy. Z dwoma bodaj wyjątkami. Teraz władców lewicowych jest przeważająca większość, rozwiązują problemy lepiej lub gorzej, i to jest dobre. Ale było możliwe – twierdzę – dopiero po upadku ZSRR (ah, jaka szkoda!).

    Nota bene, urodziłem się tuż po rozpętaniu zimnej wojny przez imperialistów i rewanżystów (którzy są którzy?) – ach, jak uwielbiam język polski, Polski Ludowej, tak mocno reprezentowany na blogu (ale to nie dotyczy szanownego, broń boże). 😉

  94. staśieku,

    z podobnych powodów, do Twoich zastrzeżeń pod adresem telegrphica, moje zastrzeżenia przerodziły się w stan lękowy, gdy zaczynam korespondować z tym gigantem blogowego felietonu;).
    Ciągle więc siedzę cicho i obserwuję w napięciu dyskurs jaki z telegraphiciem toczył jego ziomek, grający wspaniale na klawiaturze komputerowej, prof.Jacobsky.

    Z bojów toczonych między nimi (dodajmy, na najwyższym poziomie) wynika mi, że
    Jacobsky załamał się i uznał, że telegraphic jest w stanie, przy użyciu swojej nadzwyczajnej elokwencji, przekonać do neoliberalizmu nawet eskimosów.

    Jednak po bardziej szczególowej analizie wystrzałów armatnich kierowanych do siebie przez tych zwalczających się blogowiczów, wynika, że telegraphic i tak byłby bezradny, gdyby podjął się próby nauczenia tychże eskimosów posługiwania się, przy posiłkach, nożem i widelcem.

  95. stasieku (14:22, 14:48, 14:53, 15:17 + dwa wczorajsze)
    Czytam Twoje komentarze z jednym wielkim wypiekiem, na twarzy.
    Nie wchodzę w polemiki przecież. Ty rzucasz hasło, a ja łapię w lot i rozwijam, dorzucam … jakżeż mógłbym ciągnąć myśl dokładnie po Twojej linii. Wiem, że poszło o … Schetynę 😉
    Ale sam przyznaj, że zmieniasz lekko ton w temacie Tuska. Czyżbyś był pod moim przemożnym wpływem?

    Na urzędników i obsługę w banku też słyszę utyskiwania. W młodym wieku braliśmy to jako dane, jako warunki działania w systemie. Zawsze jest jakiś system. Żaden nie jest idealny. Może tylko USA w opowieści Kleofasa.
    Trzymaj się

  96. Czym się różnią Eskimosi, czy jak kto woli- Inuici, od reszty świata?
    Takim drobnym elementem- nie ma tam prawa WŁASNOŚCI….
    Co upolujesz, to twoje.
    Ziemi i wody wystarcza dla wszystkich.

    A poza tym- komuna.
    Ktoś ma szczęście na polowaniu, dzieli się nadwyżką ze społecznością.
    Nawet żonami się wymieniają!!!
    A wszystkie dzieci są ich……

    Szczęśliwy lud można by bardziej uszczęśliwić, przyznając im teren na wyłączność, kwoty połowowe, limity odstrzału, urzędników do pilnowania przepisów i utrzymania.
    Całe szczęście, że polują na zwierzynę wędrowną i klimat nie sprzyja ani biurokracji, ani pędzeniu bimbru…..

  97. Ryba (15:54)
    Oczywiście, że tak i w całej rozciągłości. Eskomiosi nie będą mnie uczyć, że na komplementy grzecznie się dziękuje. A za taki – „gigant blogowego felietonu” – dziękować należy po trzykroć.

    Wszakoż temat moich felietonów, który szanownego trzyma w takim napięciu, tj. NEOLIBERALIZM, jest po pierwsze – marginalny dla mnie, ostatnie uszczypliwości Jacobsky’ego ze znudzenia pomijaj, przecież z jego zaciekłością kopał się nie będę; po drugie – narzucony mi był został. Co jest efektem upraszczającej wulgaryzacji, wszak nikt mi nie odpowiedział jak dotąd, nie zdefiniował ni opisał neoliberalizmu, ani co znaczy dla niego czy w szerszym rozumieniu, ten NEOLIBERALIZM. Na czym polega, jakie są składniki? Może niektóre są dobre w określonych warunkach, etc. Nie można tak walić obuchem, szczególnie po przeczytaniu tylu książek i innych pozycji. Nie można być takim jednostronnym. Intelektualistom, czy to ze stołecznego Krakowa, czy to z dynamicznego Wybrzeża, to nie uchodzi.

    „Eskimosów uczyć jedzenia widelcem i nożem” – hej, toż to wyborna jest metafora i odzwieciedlenie tego co się dzieje na blogu!

  98. Zróbmy z Polski raj dla funduszy – to nam się opłaci, przekonują liderzy sektora usług biznesowych. Możemy do 2017 roku zyskać 100 tys. miejsc pracy.
    http://biznes.newsweek.pl/polska-drugim-luksemburgiem,102340,1,1.html
    =================

    Zróbmy sobie RAJ, przekonują panowie z funduszy.
    Najważniejszy jest wyraz SOBIE.
    W naszej pszenno- buraczanej, skończyłoby się to po rozluźnieniu przepisów gigantyczną plajtą.
    A nie jesteśmy Islandią, by odmówić spłacania cudzych długów…..

    Kasyno zawsze wygrywa, więc kto siada do stołu gry sam jest sobie winien. Obyśmy takimi głupcami nie byli….

  99. Przepraszam, ze zostawiam na tej stronie ale jakoś nie mogę przebić się na tej właściwej Agnieszki zagner. Kto ja czyta? Proszę zobaczyć listę komentarzy. Czyżby nie miała innej pracy do wykonania. Uprzejmie proszę redakcje o przemyślenia.

  100. Wiesku (16:08),

    Z tym nieegzystującym prawem własności u Inuitow/Eskimosów to niezupełnie jest tak jak piszesz. Oni podlegają, choć zapewne niezbyt chętnie, pod federalna jurysdykcje Kanady. A ta ma konstytucje, gwarantującą prawo do własności. Wiec pełno jest u Eskimosow przykładów prywatnej własności.

    Jak natomiast jest z prywatna własnością zon, to dokładnie nie wiadomo. Federalne prawo Kanady stoi bowiem niewzruszenie, od czasów premiera Pierre E. Trudeau, na stanowisku: ‚nic rzadowi do tego co sie dzieje w sypialniach narodu’.

    Ponieważ u Eskimosów sypialnie czasem są zbiorowe, w jurtach, szałasach czy igloo, lepiej jest nie dochodzić kto i z kim. Zawsze natomiast wiadomo jest, gdzie. A to wystarcza dla określenia obywatelstwa.

  101. Orteq
    11 marca o godz. 16:34

    Kiedyś czytałem opowieści z igloo Nansena, Rossa, czy Amundsena….
    Być może globalizacja coś zmieniła, czy kontakt z białymi.
    Ale przypuszczalnie niewiele.
    Nawet Królewska Konna nieczęsto się chyba zapuszcza w tundrę.

    Po drugiej stronie bieguna- w Rosji, ingerencja rządu jest chyba jeszcze mniejsza….
    Społeczeństwa pierwotne nie zbudowały co prawda cywilizacji, ale i nie ma tam narośli pod postacią biurokracji……

  102. Twórcza praca w Sejmie to widok tak rzadki,
    jak przyjazna konwersacja bociana i żabki.

  103. Orteq, 12.26. O tym, że Waldemar Kuczyński pisze idiotyzmy było ogólnie wiadomo. Ale zamieszczony przez Ciebie fragment dyskwalifikuje faceta.
    „‘Thursday Trochę słuchałem radia TOK-FM i wczoraj wieczorem tęgo zirytowała mnie red. Agnieszka Lichnerowicz. Wychwalała Łukaszenkę Ameryki Południowej, Chaweza, opowiadając, jakie to dobro dał on „masom”. O tym, że zamordysta, że bogaty kraj wepchnął w ślepy zaułek, półgębkiem. Szczególnie spieniały mnie te „masy”, słowo, którym komuniści młotkowali na 45 lat. I słyszałem dokładnie to co lewicowi dziennikarze mówili o rewolucji kubańskiej gdzieś na początku lat 60-tych”
    Ten facet nie zna podstawowych faktów.
    Ktoś powiedział, że głupszy od komunisty jest tylko antykomunista.

  104. @Ryba, 15:54
    Ale przyznasz Rybo, że Kanadyjczycy, jeden wschodni, drugi zachodni, jeden młodszy, drugi starszy, aczkolwiek często w sporze, to zawsze kupę informacji przy okazji przekazują.
    Znają , bestie blogowe, bieżące sprawy polskie na piątkę. Zawsze wyczuwam, między wierszami, gorące uczucie do ziemi ojczystej. Ich patriotyzm, przecież bezinteresowny w jakimś sensie, jest ujmujący.
    Podnoszone kiedyś zarzuty „miejscowych”, że zabierają głos z Kanady bez czucia polskiego tanga, uważam za bezzasadne.

    Mam jednak pewien niepokój związany ze wszystkimi moimi pracującymi przyjaciółmi blogowymi. Czy nie ryzykują zwolnienia z pracy po wykryciu przez zwierzchników czasu spędzonego przy śledzeniu wydarzeń w Polsce?
    Pewnie zgodzisz się Rybo, że napisanie średniego tekstu po przeczytaniu wpisu i komentarzy, też zajmuje minuty nawet u tak uzdolnionych literacko Kanadyjczyków.

    W mojej firmie, przepływ informacji w sieci komputerowej, był pod moją, co prawda sporadyczna kontrolą. Także ustalenie upoważnionych do dostępu do dokumentów wewnętrznych a także warunki wyjścia poza korporacyjny tunel VPN ustalałem ja, big bad boss.

    Zgadzam się z TO, że z łatką neoliberała, przypiętą mu przez etykieciarzy, trzeba jakoś żyć. Gorzej by się czuł, gdyby go nazywano socjalistą, choć popija lewicowo (cokolwiek to znaczy).
    Ostatnio TO zauważył, że stasieku, który nazwał się sam parę razy „cynglem Tuska”, dostrzegł coś pozytywnego w Tuska zachowaniu.
    I tak płynie nasze życie blogowe Rybo. Jednych mi za mało, innych za dużo. Czasami się nie rozumiemy, bo skracać trzeba. Zawsze rozumiałem wszystko, co napisał nieodżałowany KTT.
    Nie leń się, proszę…

  105. TO (15:45)

    „Lewicowość, TW, etc w czasach zimnej wojny była tlumiona, przy „bratniej pomocy USA” i nigdy nie dochodziła do poziomu caudillo, czyli zdobycia władzy. Z dwoma bodaj wyjątkami.”

    Przecież napisałem wcześniej przez kogo, tak naprawdę, była ta lewicowość tłumiona: przez JPII. Oczywiście ze odbywało się to przy wydatnej ‚bratniej pomocy USA’. Inaczej być nie mogło. Tylko przy poparciu Watykanu przez Waszyngton mogło dojść do stłumienia Teologii Wyzwolenia. I do doprowadzenia do Annus Mirabilis w innych częściach świata. To ostatnie to tak na marginesie..

    Jeśli zaś o ilość przypadków zdobywania władzy przez caudillos chodzi to zdania mogą być podzielone. Bo jeśli np. o Wenezuelę chodzi, ostatni taki przypadek miał tam miejsce w 1872 roku. To wtedy doszło, po raz ostatni, do rozwiązania armii narodowej. I do zastąpienia jej prywatnymi armiami caudillos. A prywatne armie to warunek konieczny do zdobycia władzy przez caudillo. Gdziekolwiek by to nie było

    Hugo Chavez nie dożył do stworzenia swojej własnej, prywatnej, armii. Bóg jest miłościwy, jak sie okazuje niespodziewanie. ON dba o wszystkie swoje owieczki. Nie tylko o te z prywatnymi armiami w zapasie

  106. jasny gwint (17:00)

    „O tym, że Waldemar Kuczyński pisze idiotyzmy było ogólnie wiadomo. Ale zamieszczony przez Ciebie fragment dyskwalifikuje faceta…Ten facet nie zna podstawowych faktów. Ktoś powiedział, że głupszy od komunisty jest tylko antykomunista.”

    Jest gorzej niż ty myślisz, jasny. Ten facet nie jest nawet żadnym antykomunista! Bo popatrz co on jeszcze ostatnio pomieścił na swoim Facebooku:

    „Ale postawię pytanie, czy perspektywa Polskiej Republiki Radzieckiej, w razie niemożności kontrolowania kraju rękami Polaków, to byłoby mniejsze świństwo wobec losu narodu czy większe?.. Kto miał rządzić Polską od 1944 roku?”

    I dal na to pytanie odpowiedz: „Powstanie polskiej ekipy kierowniczej PRL, polskiej nomenklatury, leżało w interesie narodu.”

    Kuczyński to żaden antykomunista. Co to to nie

  107. Zmarł Płamen Goranow, fotograf który w proteście przeciwko rosnącym kosztom życia w Bułgarii dokonał aktu samospalenia (tak jak czeski Jan Palach) na moście na Dunaju w Ruse, a od którego to aktu rozpoczęły się masowe demonstracje p-ko drożyźnie i drakońskim warunkom życia w tym bałkańskim kraju zafundowanym przez MFW i UE. Dziwne – polskie media w ogóle na ten temat nie zabierają głosu, choć zamieszki w Bułgarii trwają chyba 5 tydzień. O Goranowie ani mru mru.
    Pytanie do Gospodarza Blogu;
    – dlaczego tak się dzieje, czym zajścia (i podpalenie się ww Bułgara) różnią się od podobnych wydarzeń np. w Tunezji sprzed 2 lat (tam też podpalił się młody sprzedawca owoców) – a wtedy o tych wydarzeniach było nader głośno, czym Goranow różni się od Palacha (czy „wolność” i wolność mają różne gabaryty i są jak różne gatunki win ?)
    Pytanie do Neoliberalnych dogmatyków obecnych stale na tym Blogu:
    – prócz wyżej postawionych pytań Szanownemu Gospodarzowi (zwłaszcza jeśli chodzi o wolność i pluralizm polskich mediów) chcę Was Szacowni Wyznawcy „szkoły chicagowskiej” (i urządzenia też świata na tę skompromitowaną i nieludzką modłę) zapytać co począć z takimi społeczeństwami jak w Bułgarii czy Grecji (w kolejce Hiszpanie, Portugalczycy …. pewnie i Włosi), z ich buntem, z ich zaciekłością p-ko wszystkiemu co kojarzy się ……. (tu wstawiamy w takim momencie wszytsko co jest możliwe).
    Na takim gruncie rodził się po I wojnie światowej faszyzm.
    Myślę, że pytania nie są retoryczne
    Pozdrawiam
    Wodnik 53
    PS: Tylko proszę nie piszcie, iż Palach walczył z tzw. „sowiecką okupacją”, a Goranow ….. mógł wyjechać. Ciekawe czy A.Holland o Goranowie nakręci film – choć to pewnie wg tych elit „przypadek banalny”, nie warty wspomnienia (jak i w przypadku polskich mewdiów).

  108. telegraphic observer
    11 marca o godz. 14:15
    Czy polska ma być krajem na podobienstwo Ameryki Łacińskiej?
    Zdania są podzielone, kiedyć wybrzydzano na organizowanie w Polsce nierówności dochodowych i społecznych jakie nadal są tam, nota bene w Wenezueli nadal są większe niż w Polsce. Ale charakterem i kulturą polityczną (być może???) ciążymy ku Latynosom.
    Hm, czy Polsce potrzeba charyzmatycznego, wizjonerskiego, zamordystycznego caudillo?

    Mój komentarz
    1) Nie glajszachtowałbym (dla wygody polemicznej) krajów Ameryki Łacińskiej pod jeden stereotyp. Chile jest odległe o epoki od Nikaragui, a Honduras pod względem skali i zasobów od Brazylii.

    2) Może społeczeństwo polskie ma cechy podobne do większości społeczeństw AŁ, ale chyba nie tak liczne, by doszukiwać się identyczności. Główna relikt, który siedzi w tamtejszych i przeszkadza, to maniana i oczekiwanie na odnowiciela, co do niedawna materializowało się w licznych golpe i tak samo licznych zawodach, które kończyły się oczekiwaniem na następnego, może wreszcie trafi się sprawiedliwy.

    3) Czytając moje konstatacje o braku wizji u Tuska nie należy sądzić, że mam na myśli jakieś wizjonerstwo natchnione, propozycje wyzwoleńcze, wprowadzenie nowego kalendarza, czy likwidację pieniądza, itp. pomysły.
    Po prostu przez wizję rozumiem pracę z długofalowym planem, który zna społeczeństwo, działania z myślą o następnych dziesięcioleciach, realizację pomysłów wybiegających w nie tak bardzo daleką przyszłość, bo sytuacja jest na tyle stabilna, ze pozwala na to (na razie).
    Czego nie powiedziałem – oprócz perspektywiczności dla polityki polskiej potrzebna jest transparentność, by była polityką otwartą, wiadomą, przyswajalną, w naturalny sposób kontrolowaną.

    Tusk takiej wizji polityki nie ma. Dominują działania doraźne, wręcz łatanina, która jak to z doraźnością bywa, rzadko kończy się pełnym sukcesem.

    Tutaj na blogu, bodajże Kleofas, postulował pierwszy drobny krok – regularne konferencje rzecznika prasowego rządu, podwyższenie rangi rzecznictwa, wprowadzenie większej odpowiedzialności za słowo, otwarcie się na ludzi, na media, na społeczeństwo, danie przykładu ludziom, że rząd nie ukrywa, ma koncepcje rozwiązywania poszczególnych problemów i pracuje nad nimi.
    Dawanie przykładu, to najskuteczniejsza metoda wyzwalania, tworzenia kapitału społecznego, pozyskiwania najcenniejszego składnika kapitału społecznego – zaufania.
    Tymczasem rzecznika nie ma, nie wiadomo gdzie się podział. Tusk z tą sprawą nie daje sobie rady. A może nie chce, bo to niewygodne, przeszkadza, uwiera w rządzeniu? Ministrowie w ogóle nie udzielają się, a premier wygłasza zasadnicze tezy tylko gdy jest do tego zmuszony – najczęściej podczas awantur w Sejmie.

    W takiej wyhodowanej przez siebie sytuacji rządzenie Tuska jest odbierane przez obywateli jako sprawa gabinetowa, należąca do ONYCH, powstaje pole do głupich domysłów i takichże plotek.

    Tak więc należałoby zacząć od spraw drobnych, i z czasem coś na kształt wizji by się z tego wyłoniło.
    Pzdr, TJ

  109. asieku, witam Cię bardzo serdecznie.
    Przysłuchuję się ocznie waszej wymianie myśli , jestem coraz bardziej onieśmielony, przestraszony jak Ryba. Ze Ty też masz odwagę podejmowac rekawicę przeciwko TO, znanemu arogantowi, którego ani jasny gwint ani absolwent nie zdołali wykurzyć z blogu.
    Czy TO zdolny by był przekonać Eskimosow do neoliberalizmu?
    W mlodości starzy marynarze opowiadali mi, że Eskimosi jedzą mydło.
    Gdyby TO potrafił wyjaśnić Eskimosom do czego służy mydło neoliberałom, a wybił im z głowy zwyczaj mycia się tranem, to mógłby dopiero wtedy przejść na wyższy teoretyczny poziom.
    Nie, powtarzam jeszcze raz nie. Nikt nawet TO nie przekona Eskimosów do neoliberalizmu, tak jak żadni zieloni ani inni ekolodzy nie nauczą Eskimosów szanowania permafrosty.
    Weźmy takiego neoliberała; on np taki wolny duch chce np. dowiercić się u Eskimosów do gazu łupkowego, albo tradycyjnej już do znudzenia ropy. Trochę może to zanieczyscić kawał lodu Eskimosom,ale wolność musi być mutuel, ty mi pozwól wiercić dziurę w ziemi, ja trochę pozanieczyszczam, ale nie będę sie wtrącał do tego, że ty sikasz gdzie popadnie i też zanieczyszczasz swoje lodowate środowisko.
    Czy Eskimosa przekona logika neoliberała ? Tak może, pod warunkiem, że liberał dostarczy mu zapas dobrej whyski. Wtedy machnie ręką, a niech tam – powie. Czy to znaczy, że alkohol czyni z Eskimosa neoliberała ?
    @TO powiedz, czy to prawda,że tam u was panuje terror ekologów ? Widzialem reportaż, w którym naukowcy ze Stanów i Kanady skarżą się, że bez zgody ekologów, którzy trzęsą uniwersytetami, nie można uzyskać nawet jednodolarowego granta. Jeżeli, dajmy na to, chcesz zrobić doktorat na temat życia seksualnego wiewiórki, to cię wyśmieją, ale jeśli wymyślisz tytuł *Zycie seksualne wiewiórki a ekologia*, bez problemu uzyskasz granty. Czy to prawda, że takie rzeczy dzieją się w kraju skrajnego neoliberalizmu ?
    Czy słuszna jest hipoteza, że obecni nawiedzeni ekolodzy, to dawni lewacy różnej maści(trockisci,cheguewarysci itp), którzy z upadkiem ZSRR stracili na moment busolę, ale przestawili sie na ekologię i znowu terroryzują amerykańskie kampusy ?

  110. Stasieku – ucieklo to nieszczesne S

  111. @Lewy,18:06
    Dlaczego „nieszczęsne”? Mnie z nim, tym małym „s”, dobrze.
    Wniosek: nie zgubiłeś S Lewusie, zgubiłeś tylko s.
    Brak mi Ciebie ostatnio.
    Ale z TO musimy ostrożnie. Jego arogancja się nasila w odpowiedziach na komentarze z cyklu „za Gomułki było OK, a za Gierka to hohoho! Za Stalina były wypaczenia, ale kraj się rozwijał”
    Serdecznie pozdrawiam słuchając p. Suchockiej. Tapir kombi, trochę taczerowski.
    3msie

  112. @TJ, 17:51
    Z tym rzecznikiem, to jakaś osobliwość, to coś przemilczanego w publicystyce.
    Brak mi otwartego pytania „wywiadowcy”: „p. premierze, dlaczego nie ma pan rzecznika?”
    Ot tak, po prostu.
    Odsyłanie nas, blogerów, do Internetu ma ślady sensu, ale prosty lud wolałby rzecznika albo rządową gazetę (mój postulat). Rządowa gazeta pewnie nie ma szans, bo Agora boi się konkurencji.
    Ale rzecznik? Taki Jacek Żakowski…
    Pozdr.

  113. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ET

    Skad ta agresja ? …

  114. Nieszczęsny @Lewy przypomina mi operę.

    W pierwszym akcie jedna z postaci śpiewa: „Ja się zabiję!” Brzmią armie, duety, interludia, recitatywy i chóry … Kurtyna opada i niby sama się podnosi. Kawa wypita, suknia znajomej ta sama, co poprzednio. Intryga rozwikłana; kurtyna na dole zasłaniana koszami dostaje czkawki: w dół i w górę, w dół i w górę, … ten co miał się zabić dostaje rzęsiste oklaski w uznaniu zmiany zamiaru.

    Czy mam wysiedzieć na następnym spektaklu tej inscenizacji, aby sprawdzić niedoszłego samobójcę i podczas trzeciego wysłuchania jego deklaracji wrzasnąć poza librettem: „A u mnie slowo jest święte!

    Blogosfera jest nową areną teatralizacji życia publicznego. Jeden z płodniejszych tutejszych komentatorów (co do liczby komentarzy, nie>/b> co do liczby koncepcji ) o dwóch wyrazistch politykach napisał: „pajace„.

    W Polsce powstały tysiące wspólnot mieszkaniowych. To jest jedna z najżywszych instytucji dialogu społecznego. Niegdyś nie mieliśmy alternatywy poza Alternatywy 4 i Aniołem. Dziś tysiące ludzi próbują pogodzić swoje skąpstwo z nic nie robieniem wójta w sprawie pogonienia naszego obijającego się zamiatacza klatki schodowej.

    @Lewy, @Stasieku, @TO i @staruszek to są stare repy przesiąkniete tolerancją wobec pyskowania. O ile repy nie rozpowszechniały plotki o miażdżycy o I Sekretarzu Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego to mogły sobie zapisywać książki życzeń i zażaleń jak to robił Jan Kobuszewski w filmiku „Skarga” na YT.

    Tymczasem, bez użalania się na uszczypliwości innych komentatorów @TO móglby zaproponować co zrobić z setkami kredytów jakie zaciągnęli Polacy oraz jak spożytkować leżące bezczynnie w bankach oszczędności Polaków, których mięśni nie żre nędza.

    Nie ma skutecznej metody grania na giełdzie poza wypuszczeniem akcji finansujących znakomity pomysł i przemyślany oraz skonsultowany ze specjalistami biznesplan.

    Nie zarzucam @TO ani arogancji ani nadmiaru przesadnie gorących słów. Mam za złe @TO totalną ciszę echa jego tekstów. Nie spotkalem podziękowania: „Zrobiłem jak radziłeś nam @TO i zyskałem. Dziekuję!”

    @TO jest grzeczniejszy niż wielu tu piszących. Licząc przekonanych do swoich pomysłów, to nie różni się @TO od @jasnego gwinta zwalczającego amerykański imperializm.

    Pisać kazdy może. Lepiej dobrze; drugi gorzej.

    Gdy @Lewy coś napisze, to w przeciwieństwie do Beni Krzyka musimy poświęcic kilka minut na chcenie ponowne. Dywidendy to nie rodzi, ale szansa na oburzenie się jest większe.

    „Nie wymyślacie mi miesięcy! Czyżbyście mnie już skreślili?”

  115. Zabawne są te skutki niedbałego wstawiania znaczników HTMLa!

  116. TJ (17:51)

    (1) (Czy) charakterem i kulturą polityczną nie ciążymy ku Latynosom?

    (2) golpe = przewrót. Np. Kaczyński, ze sporym poparcie, czy nie chciałby powywlać stoły i stoliki, i odzyskać państwo? Konstytucja, sądownictw, trybunały – najpierw zignorować, a potem obsadzić?

    (3) Tusk mówi (tok fm, 8-III), że nie zajmują go wizje. Ale przecież wizję powstała, Boni – mało kto zawraca sobie tym głowę. Oczywiście propagowanie wizji – nie tylko rządowych, planów i perspektywicznych analiz należy wprowadzić. Po to jest publiczna TVP przede wszystkim. Rzecznik też, jak najbardziej (byle nie Żakowski, z wielu powodów). Kiedyś byli aktywni: rzeczniczki i rzecznicy, jakie jest doświadczenie z nimi?

    Faktycznie ministrowie rzadko zajmują publiczne stanowiska, samodzielne ale zgodne z linią rządu. Może jest w tym gronie, w tych radach ministrów tendencja odśrodkowa. Brakuje lojalności, tradycyjnie i po polsku. Mam na uwadze relacje w gronie 20-100 ludzi, a nie o kapitał ludzki w skali ogólnopolskiej. Tusk nie stworzył nowych reguł współpracy, być może?

    Ale czy wybitny premier z wyśmienicie współpracującym rządem zwiększyłby zaufanie do niego? Na ile? U kogo?

  117. Zmarł Generał Florian Siwicki. Dowódca perfekcyjnie przygotowanej i wykonanej operacji polskich sił zbrojnych. Być może ostatniej w historii. Dalej to same porażki, rozpad i zabijanie obcych ludzi.

  118. Piotr Gliński popełnił plagiat.

  119. Przychodzi do KGB stary Izaak Mojsiejewicz i powiada że chce paszport,
    bo ma zamiar wyemigrować.
    Oficer pyta się go:
    – Co się stało? Wytrzymaliście Stalina, Chruszczowa, Breżniewa,
    pierestrojkę i kryzys, a teraz, gdy nareszcie można odetchnąć, chcecie
    emigrować na stare lata??
    – To … z powodu homoseksualizmu.
    – Przecież wy nie macie tego problemu!
    – U mnie w porządku, ale widzę co się dzieje. Za Stalina
    homoseksualistów r o z s t r z e l i w a l i . Za Chruszczowa wsadzali do p a k i. Za
    Breżniewa przymusowo l e c z y l i. Za Gorbaczowa przestali się nimi
    zajmować, a potem homoseksualizm zrobił się modny.To ja chcę wyjechać,
    póki jeszcze nie jest obowiązkowy!

    ============
    Spodobał mi się….

  120. telegraphic observer
    11 marca o godz. 21:15
    TJ (17:51)

    Ale czy wybitny premier z wyśmienicie współpracującym rządem zwiększyłby zaufanie do niego? Na ile? U kogo?

    Mój komentarz
    Kapitał społeczny, to nie tylko i nie przede wszystkim zaufanie do rządu, to zaufanie do ludzi wzajemne, to co jest podstawą wszelkiego współdziałania.

    Ale dobrze by było, gdyby rząd starał się o to zaufanie u ludzi nie przez narzekanie, ale np. przez ukonstytuowanie nowego podejścia do komunikacji na linii rząd-społeczeństwo.

    Aby usprawnić komunikację trzeba mieć pomysł na nią oraz trzeba dać coś za coś, czyli zrealizować transparentność. Premier i chyba nikt z rządu takiego pomysłu nie ma.

    Transparentność, to otwarta kurtyna, która w Polsce jako kraju ludzi słabo uspołecznionych jest zjawiskiem niepożądanym, nielubianym przez wszystkich, zarówno rządzących jak i opozycję.
    Takie mamy tradycje, że otwartość uznajemy za coś niegodnego, wstydliwego, krepującego, ponieważ w jej trakcie zawsze może wyjść na wierzch jakiś błąd. A błąd dla krajana, to utrata twarzy, poruta, deprecjacja i śmiech na sali. Kto by chciał przeżywa takie poniżenia?

    Więc drzwi na zasuwkę i w odpowiednim czasie będzie podany odpowiedni komunikat. Nikt nie nie będzie się szlajał mi po kuchni.
    Tak to dyktuje nam nasz kultura (nasz kod społeczno-kulturowy). W taki oto sposób funkcja publiczna, której nieodzowną częścią i zobowiązaniem powinna być otwartość, spraw zdawalność, ulega pod wpływem dziedzictwa kulturowego faktycznej prywatyzacji.

    A od prywatyzacji do oligarchii już tylko kroczek. To co obserwujemy w sferach władzy na wszystkich szczeblach (przepraszam za nachalną dialektykę), to nieustanna walka, ścieranie się nowej kultury ze starą, nieustanne próby odepchnięcia nowego stylu poprzez prywatyzację kuchni politycznej i ciągła szarpanina obywateli z państwem na rzecz otwartości, odtajniania, przeźroczystości. Czyli walka rzetelności z obłudą, polityczną dulszczyzną (by nie powiedzieć ostrzej) i prywatą w przebraniu polityki, dobra wspólnego.

    Rząd jest zdolny do pomnażania kapitału społecznego podobnie jak każda inna instancja władzy. Jeśli ludzie będą mieli odrobinę więcej zaufania do rządu, to i może będą chcieli zaufać wojewodom, wójtom, trenerem reprezentacji i sąsiadom. Bo zaufanie, to cecha społeczna, a nie naiwność indywidualnej jednostki.

    Jak dotychczas, nie zauważyłem w działaniach władzy, także ustawodawczej, jakichkolwiek oznak, ze premier, ministrowie, łącznie z ministrem edukacji, posłowie, senatorowie, klasa polityczna, aby ci wszyscy wysoko postawieni obywatele zdawali sobie sprawę z tego że istnieje ścisła korelacja między kapitałem ludzkim, kapitałem społecznym a szybkością modernizacji państwa.
    Pzdr, TJ

  121. Zaryzykuję tezę, że to wszystko przez zimę.

    Mielą się ten Tusk, Gowin, Kaczyński, Miller i inni.
    Marudzą, kopią po kostkach, niby coś próbują, ale nie wychodzi, jakieś to takie wszystko ponure, zgredowate i złe.

    I nie tylko oni – generalnie cały naród w parszywym nastroju.
    Wiecie dlaczego?
    Bo nie ma wiosny.
    To wcale nie takie głupie.
    Przyzwyczajone do czterech pór roku organizmy oczekują zmiany. Słońca, ciepła, śpiewu ptaków, napływu energii, serca, co rośnie, skrzydeł u ramion..
    A tymczasem bez zmian. Szara breja, zimno, zaskoczeni drogowcy. Wszystko wkurza.
    czyż nie?

    @Lewy – dziękuję bardzo! Za miłe słowa, za goździki i za pogardę dla prezentu w formie burej paczuszki z rajstopami (choć zdaje się, że wtedy to był towar deficytowy i mógł budzić zadowolenie, ale głowy nie dam sobie uciąć) Pozdrawiam Cię serdecznie:)

  122. @Andrzej Falicz – obiecałam raport z Łodzi.
    Sama nie wiem, jak ocenić to, co było najsilniejszym przeżyciem.
    Wiesz, co to jest korek w Zgierzu?
    Korek w Zgierzu zaczyna się (w zależności od kierunku, w którym się jedzie) od Proboszczewic lub ronda im. Biłyka.
    Obliczyłam, że stoję w nim od 32 lat i w związku z tym mam mieszane uczucia.
    Z jednej strony – rany boskie jak to możliwe, z drugiej – toż to kraina mojego dzieciństwa.
    Stoję, patrzę przez okna samochodu, a tu posesje, które znam od lat.
    Zmieniają się tylko kolory ogrodzenia, rosną świerki, dobudowywane są piętra, niszczeją stare i pojawiają się banery nowych firm, najpierw huśtawki z ogrodów zniknęły, bo dzieci wyrosły, teraz wraz z nowym pokoleniem pojawiły się znowu..
    I nagle człowiek czuje, jak sam robi z siebie wariata, bo jak tu pogodzić wściekłość z rozrzewnieniem?
    😉

  123. staruszek, stasieku, TO
    Piękny z Was triumwirat. Serio.
    Brakowało mi stasieku, który lubi zanikać. A szkoda, bo jest „najbardziej przesiąknięty tolerancją wobec pyskowania”, choć staruszek przypisuje to całej Trójce.
    TO – dzielnie znosi baty za „neoliberalizm”
    staruszek za ogólną „niezrozumiałość”
    stasieku NIE jest chłopcem do bicia, bo zbyt rzadko się udziela i ma „miętkie” serce.
    Czy spotkam Was wreszcie kiedyś na placu na Rozdrożu?

  124. @TO – słusznie zauważyłes, że nie miewam czasu. Nie wiedziałam, że juz tak późno.
    Powiem więc krótko teraz, że znudziło mi się być tylko krytykiem; wyobrażac sobie, co by było, gdyby i postanowiłam spróbować wprowadzić w okolicy zmiany. Zobaczę, czy Polska (gminna) jest faktycznie niereformowalna czy po prostu niewielu próbuje.
    pzdr

  125. Fakt nie posiadania lub ukrywania… (by nie byc rozliczanym) wizji nie oznacza, ze sie jest dobrym zarzadca.

    Mozna zawalic wszystko od sluzby zdrowia do autostrad (jakosc, terminy i koszty – czyli normalna robote administracyjna) i nie miec rowniez wizji.

    Wizja to niekoniecznie kolorowe plamy pojawiajace sie przed oczyma po zazyciu srodkow odurzajacych…
    to moze byc spojny plan dzialania w celu osiagniecia konkretnych celow.
    Kazda nawety najmniejsza firma potrzebuje tego rodzaju wizji i jest to fundament swiadomego zarzadzania czymkolwiek.

    Nie da sie np.”reformowac”systemu emerytalnego przez punktowa korekte jednego z jej elementow – podwyzszenia wieku emerytalnego gdy np. aktywnosc zawodowa ludzi po 55 roku jest katastrofalna ( z innych powodow niz wiek emnerytalny).
    To wlasnie brak wizji powoduje, ze Tuskowi nic naprawde porzadnie nie wychodzi.
    Szkolnictwo, sluzba zdrowia, wydajnosc administracji, system podatkowy itd – mozna wyliczac bez konca.
    Srodki na aktywizacje rynku pracy sie najpierw zamraza by ratowac budzet by nagle sie obudzic i zaczac odmrazac gdy jest juz praktycznie za pozno – bo nie ma planu – czyli wizji.

    Tusk uwierzyl, ze wizje ma za niego Unia Europejska a on sie zajmie Gowinem i jakos pojdzie bo prezes Kaczynski pomoze utrzymac sie przy zlobie.

    Fakt , ze ma sie wizje kraju jaka ma sie zamiar realizowac bynajmniej nie oznacza, ze sie jest caudillo tak jak krytyk neoliberalizmu nie musi byc trockista.

    Choc takie scenariusze wydajesz sie TO sugerowac.

    Neoliberalizm to nie jest jakis mityczny stwor ideologiczny ale w paru slowach to postulat powrotu do dominacji wolnego rynku i ograniczonej do minimum ingerencji państwa w gospodarkę.

    Okazuje sie, ze doprowadzanie ingerencji do minimum w praktyce doprowadza do bardzo szkodliwego spolecznie (i ekonomicznie!) rozwarstwienia spolecznego i pasztetow jak obecny kryzys finansowy, ktory ma swoje oczywiste korzenie w praktycznej realizacji zasad neoliberalizmu – w tym wypadku deregulacji branzy finansowej.

    Odchodzenie od neoliberalizmu (najwyzszy czas bo eksperyment okazal sie niezwykle kosztowny!) nie oznacza wprowadzania zasad marksizmu i leninizmu.

    PO i Tusk to tragedia – marazm, bylejakosc, pijar, zaklamanie.
    I nie zmieni tego fakt, ze byc moze PiS jest gorszy.

    Jiba – ja tez zauwazylem, ze gdy odejdzie sie kilkaset metrow od Manufaktury i Piotrkowskiej nawet dziury w chodnikach sa te same co pamietam z czasow dziecinstwa… tylko, ze wieksze (zwykle jest odwrotnie!).

    Oprocz Manufaktury wydaje sie, ze tak naprawde to co jest cos warte w Lodzi powstalo w wiekszosci w XIX wieku i za…Gierka.
    Te tysiace zrujnowanych, sypiacych sie dzis kamienic – 100 lat temu pachnialo swieza farba.
    Daje to duzo do myslenia na temat tzw. postepu…

    Panu Passentowi goraco dziekuje za krotki wpis o Chavezie – generalnie ostroznie ale mimo wszystko jak latwo zauwazyc tym razem pod prad obowiazujacych trendow w mediach – oby tak dalej.

  126. A w Holandii ludzie nie zakładają firanek w oknach

    I rząd ma zaprząc się do pługa i przeorać przez te kulturowe grudy?
    Hhhhe. Mi wystarczyłoby, gdyby zrobił zieloną wyspę – też wizja – i co? Sami daltoniści, a do brzegu wyspy daleko, więc nie wiadomo jak jest. Do tego wystarczyłoby mi podniesienie rankingu długu, utrzymanie wartości waluty, obniżenie kosztu obsługi tego długu – to można było zrobić bez Polaków dla Polaków, że sparafrazuję Ojca Narodu. A reszta – róbta ludzie jak chceta.

    Zresztą w wielu krajach tak jednostki odbierają plitykę i rząd. Organizują się, kulturalnie rzecz jasna, we własnych gronach. I niszach. Są oczywiście ogólne przepisy prawa, wielu się dostosowuje. Są projekty do realizacji, np. dzwonili do mnie (automat), czy interesuje mnie przebudowa bulwaru nad jeziorem (waterfront revitalization). Itd.

    Rząd nie chce ryzykować i przewodzić narodowi w jego duchowych przemianach. Odwiecznie twierdziłem, że Polak jest zamkniętym w sobie trudnym do komunikowania się i współpracy „indywidualistą”. I tak się wzajemnie przekonujemy z TJ … pozdrawiam

  127. Tusk – zaleta nie posiadania wizji…

    Polecam tuz obok w POLITYCE:
    „Jacy mają być politycy? „Potrzebujemy liderów, nie administratorów”
    Frank Furedi – znany brytyjski profesor socjologii, wykłada na University of Kent w Canterbury.

    „….liderzy polityczni …..

    Zamiast wziąć odpowiedzialność za swoje słowa i pomysły, a także zamiast prowadzić ludzi, znajdują schronienie w ramionach rozmaitych ekspertów i spindoktorów, których proszą o rady.

    Zwracają się do celebrytów i instytucji ( Owsiak na ministra zdrowia…).
    Dzisiejsi politycy nie są więc liderami, lecz administratorami…”

    Nalezaloby tu dodac: administratorami kiepskimi.

    Więcej pod adresem http://www.polityka.pl/kraj/wywiady/1537559,2,jacy-maja-byc-politycy-potrzebujemy-liderow-nie-administratorow.read#ixzz2NHhQ3wid

  128. TO prochu nie wymysliles.

    Bylejakie panstwo to bynajmniej nie jest dowod na wchodzenie w nowoczesnosc.
    To, ze mlodzi czuja niechec do polskiego panstwa nie przeszkadza im czuc sie doskonale w w krajach gdzie panstwo funkcjonuje inaczej.

    Jasny Gwint cytowal artykul na temat opinii mlodych o polskim panstwie:

    „…Moje państwo to moi znajomi, to moje prywatne życie, to moje pasje, to wolna kultura.
    Zbędne są im biurokratyczne, hierarchiczne struktury, w których dobrze czują się jedynie urzędnicy i politycy. Struktury, które niczego młodym nie zapewniają i – co więcej – wygląda na to, że nigdy nie zapewnią. Ani edukacji, ani pracy, ani płacy, ani statusu, ani bezpieczeństwa, ani mieszkania, ani emerytury…

    Państwo to także dla ludzi młodych coś, co się wyłania, w specyficznym kształcie, z przekazów medialnych. Kiedy socjologowie przyglądają się motywacjom ludzi młodych do nieuczestniczenia w wyborach i – ogólniej – w życiu politycznym, widzą, że taka postawa niechęci bierze się z postrzegania polityki państwa jako areny klaunów.”

    Jedynie w tym sensie Tusk bez wizji – wycofujacy sie z przewodzenia i odpowiedzialnosci, koncentrujacy sie na konfiturach plynacych z rzadzenia i „administrowaniu” rowniez traktuje panstwo „nowoczesnie” jak mlodzi.

    PO bronilo sie na zarzut, ze w obecnej Polsce prawie milion dzieci nie dojada argumentem, ze przeciez Unia dala 1.5 miliarda Euro na likwidowanie biedy… i bieda dalej jest bo…
    „Unia dala za malo” – brak jakiegokolwiek poczucia odpowiedzialnosci rzadzacych za to co sie dzieje.

  129. Tusk ma wizje ale to wizja zupelnie innego rodzaju –
    „Zadbac o swoich” .

    „13 Luty 2013,
    …Wynagrodzenia realnie spadły po raz pierwszy od ponad 20 lat.

    1. Dwa dni temu Główny Urząd Statystyczny podał informację, że przeciętna płaca w gospodarce w roku 2012 wyniosła 3,52 tys. zł brutto i była realnie niższa o 0,1% niż w 2011 roku. Jeszcze gorzej było w sektorze przedsiębiorstw, gdzie realna płaca brutto, była niższa niż w 2011 roku o 0,3%.

    Mimo, że spadek jest niewielki, to jest wydarzenie obok którego, trudno przejść obojętnie. Wystąpiło ono bowiem pierwszy raz od ponad 20 lat czyli od początku transformacji w 1989 roku.

    Ten fakt ma bezpośredni wpływ na to co od prawie już roku dzieje się w polskiej gospodarce, w której następuje bardzo szybkie spowolnienie, prowadzące wprost do recesji w pierwszych dwóch kwartałach tego roku, a być może nawet w całym roku 2013.

    2. Jeszcze wcześniej GUS podał wstępne dane dotyczące wzrostu PKB w roku 2012.

    Wzrost ten wyniósł tylko 2% PKB i był ponad 2-krotnie niższy niż ten w roku 2011 kiedy wyniósł 4,3% PKB.

    Szczególnie jego części składowe, prawie zerowa konsumpcja, podobny poziom popytu inwestycyjnego i tylko korzystny blisko 2% wzrost tzw. eksportu netto, powinny być powodem nie tylko do niepokoju rządzącej Platformy i PSL-u ale przede wszystkim podejmowania działań, które będą pozytywnie wpływały na wszystkie trzy czynniki składające się na wzrost gospodarczy.

    Takiego niepokoju w rządzie jednak nie było i nie ma, nie ma także w zasadzie żadnych działań rządu Tuska, które pozytywnie mogłyby wpłynąć na wzrost gospodarczy już w roku 2013.

    Bo przecież trudno uznać za takie działania ogłoszenie przez premiera Tuska, rozpoczęcia przygotowań do podjęcia słynnego już programu „Inwestycje Polskie”, na którym większość ekonomistów nie zostawiła suchej nitki….”
    Zbigniew Kuźmiuk

    Jerzy Urban kiedyś powiedział, „że rząd się sam wyżywi”. Rząd Tuska i sam premier, chyba też tak uważają bo jednoczesnie przy spadku dochodow realnych Polakow nie zatrudnionych przez Tuska
    W 2012 r. średnia płaca w państwowych i samorządowych przedsiębiorstwach zatrudniających ponad 9 osób wyniosła 4619 zł. Była o 4,3 proc. wyższa niż w roku poprzednim – wynika z najnowszych danych GUS.
    W rezultacie siła nabywcza wynagrodzeń wypłacanych w tych firmach wzrosła.
    Ilu jeszcze kumpli moze zatrudnic Tusk?

    Na koniec 2011 r. sektor publiczny zatrudniał ponad 21,6 proc. ogólnej liczby pracujących w Polsce.
    Dla przykladu w Niemczech (14,8 proc.) czy Hiszpanii (16,7 proc.).
    Zamiast 10-procentowej redukcji ZAPOWIADANEJ przez Tuska (!), Polska zanotowała w ciągu 3 lat 9-procentowy wzrost zatrudnienia w budżetówce. W tym samym czasie na Łotwie liczba urzędników zmniejszyła się aż o 30 proc., a w Wielkiej Brytanii – o 12 proc.

    Oczywiscie tylko najblizsi kumple tacy jak geodeta Grad moga liczyc na panstwowe synekury za kilkadziesiat tysiecy miesiecznie lub jak Arabski nie znajacy hiszpanskiego dostac ambasade w Hiszpanii poniewaz lubi Real Madryt i poczul sie…zmeczony.

  130. Walesa wrocil z…Florydy i dostrzegl, ze jest zle i obecna Polska mu sie nie podoba.(!?) (Pomimo rzadow PO ?)

    „Wałęsa u Lisa: …..

    Nie o taką Polskę walczyłem!
    …Ja walczyłem o większą sprawiedliwość, żeby demokracja rozwiązywała problemy.”

    Przeciez rozwiazuje – i to dla calkiem duzej grupy jedynym problemem jest – Seszele czy Floryda?
    A moze ambasada w Madrycie.

    Panie Walesa czyzby sie Pan juz nie zachwycal sloneczkiem Andow i jego rzadami?

  131. Drogi panie F.

    Jakie zachwycanie słoneczkiem, jakie ‚pomimo rządów PO’? Czy z Down Under gorzej widać czy co?

    Bo w Priwislanskim Kraju to każdy nieszczęśnik tam mieszkający wie, iż Pan Prezydęt Wałęsa to jest chyba jedyny człowiek w POmrocznej co potrafi dziarsko w rozkroku stać i żadnej, ale to naprawdę żadnej opcji tak na pewno nie popie-rać.

    Oprócz tego, on NAPRAWDĘ wierzy w lewą nogę. I w jej konieczną obecność w POmrocznej POlityce. Ponieważ PO pokazuje tylko łapę prawą, przecież nie całkiem odmienną od kaczej, Pan Prezydęt Wałęsa mocno z tego powodu cierpi. I w tym nie ma żadnego udawania.

    Czas na reality check, panie F. A to najlepiej wychodzi gdy się do góry nogami chodzi. Normalnie, znaczy. Na Antypodach normalnie

  132. Calkiem niedawno…:

    „…Nie jesteśmy skazani na zły wybór między Polską Kwaśniewskiego i Polską księdza Rydzyka, na wybór między komunistycznymi aparatczykami a bojówkami LPR. Tych pierwszych od władzy odsuniemy, tych drugich do władzy nie dopuścimy – oznajmił Tusk.

    Lech Wałęsa nie krył zadowolenia i zapewniał z kolei o swoim poparciu dla Platformy Obywatelskiej, która jest największą, poważną i rozsądną partią na polskiej scenie politycznej i daje gwarancje, że będzie spokojnie rozwiązywać polskie problemy. – A czy poprze pan kandydaturę Donalda Tuska na prezydenta? – zapytaliśmy Lecha Wałęsę. – Popieram – odpowiedział prezydent. – Lubię ludzi odważnych, którzy nie boją się trudnych tematów!”

    A teraz mu sie PO-lska Tuska przestala podobac…?

  133. Jiba
    12 marca o godz. 0:19
    Życzę wiatru w żaglach i konsekwencji w działaniu. Powodzenia!
    I oczekuję jakichś refleksji, bo zapowiada się interesująco.
    Kiedyś na tych blogach pisywał @Wojtek z Przytoka, który działał w kręgach samorządowych. Mnie bardzo brakuje jego ciekawych opinii.

  134. Gazeta Wyborcza. Określa siebie jako liberalna. Inni mówią, że Wybiórcza, Żydowska lub co gorsza lewicowa. Lewicowa szczególnie z Gadomskim. Ta niby liberalna Gazeta większość swoich czołowych stron poświęca konklawe, czyli czarom i gusłom. O kolorze dymu /ale już nie o trującym czadzie/, i tajemnych kandydatach, których twarze mogą służyć do straszenia dzieci, i o wielu szczegółach zachowania, ubiorach, kolorach, kuchni i nawet o drodze wędrówki kartki wyborczej, lewą ręką lub prawą, do urny i z urny i o stu różnych bzdurach ważnych dla owieczek i ateistów. Dyskretnie nie udaje się do WC aby podpatrzeć, w której ręce święci dygnitarze trzymają …. Jaka w końcu jest ta Gazeta? Może liberalny obskurantyzm? Za Gazetą podążają zgodnie inni. A kto będzie papieżem już odpowiednie służby dawno wiedzą. I nam nic do tego, chyba że zlikwidują oszukańczy konkordat.

  135. mag, 12.29. Ślizgnęłaś się po temacie. A myślałem, że chociaż Ty dorzucisz więcej argumentów do dna katastrofy cywilizacyjnej jaką nam narzucono. Szkoła to żaden argument. Moja szkoła była w czasie okupacji i Stalina. Książki nie miałem w ręku. Ale wdrożono mi dobre wzorce, ciekawość świata i ambicje. Nie chciałbym posądzać Ciebie o przynależność do tych 60 procent. Do innych to nawet trudno się zwracać

  136. Ciekawy raport (styczen 2013) o osiagnieciach Tuska…
    polecam
    http://www.bibula.com/?p=66397:

    „…Rozpoczął się nowy rok – szósty rok rządów Donalda Tuska i Platformy Obywatelskiej. Poprzednie pięć należy już do historii, ale ich skutki będziemy odczuwać jeszcze długo. Dlatego na początku nowego roku prezentujemy raport na temat stanu państwa i społeczeństwa po tak długim okresie rządów tej ekipy. Pokazujemy w nim fakty, o których wyborcy nie powinni zapomnieć – także w roku 2013, w którym najpewniej nie będą mieli okazji pójść do urn. Ujęliśmy te fakty w trzynastu działach, z których każdy stanowi “piętę achillesową” obecnego rządu.

    1.Demografia

    Od początku lat 90. niska liczba urodzeń nie gwarantuje już prostej zastępowalności pokoleń, co oznacza, że w przyszłości będzie nas coraz mniej. Najmniejsza liczba urodzeń w okresie powojennym miała miejsce w 2003 r. (351 tys.), przez kolejne lata wzrastała – aż do 2009 r. (417 tys.), ale za rządów PO znów mamy do czynienia z wyraźnym regresem: w 2010 r. urodziło się 413 tys. dzieci, a w 2011 r. już tylko 391 tys. ….
    Od początku rządów Tuska spada też liczba zawieranych małżeństw (w 2011 r. było ich 207 tys. – o 21 tys. mniej niż rok wcześniej) i rośnie liczba rozwodów (w 2011 r. rozwiodło się 65 tys. par – o ponad 3 tys. więcej niż rok wcześniej).

    2.Bezrobocie

    W pierwszym roku rządów PO stopa bezrobocia wynosiła niespełna 10 proc. (a były miesiące, że nie przekraczała 9 proc.), ale od tego czasu cały czas rośnie. Dane GUS z listopada 2012 r. mówią o 12,9 proc., podczas gdy miesiąc wcześniej było to jeszcze 12,5 proc. To oznacza 2 mln 58 tys. bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach pracy (o 63 tys. więcej niż przed miesiącem). W tym samym czasie liczba wolnych miejsc pracy nie przekraczała 50 tys. ogromnej większości (84 proc.) bezrobotnych nie przysługuje prawo do zasiłku.
    ….

    4.Ubóstwo

    Z raportów GUS przedstawionych pod koniec listopada 2012 r. wynika, że dotknięte ubóstwem jest w Polsce blisko 28 proc. gospodarstw domowych. Częściej dotyczy to mieszkańców wsi i osób gorzej wykształconych. O ile w latach 2006-2008 wystąpił spadek poziomu ubóstwa, to pod rządami PO nastąpiła stabilizacja, a w 2011 r. odnotowano wzrost poziomu zagrożenia skrajnym ubóstwem: odsetek gospodarstw domowych znajdujących się poniżej minimum egzystencji wyniósł 6,7 proc. (o 1 pkt proc. więcej niż rok wcześniej). Grupę najbardziej zagrożoną ubóstwem stanowią rodziny wielodzietne – wśród małżeństw z co najmniej czwórką dzieci na utrzymaniu w ubóstwie żyje blisko 44 proc. Przez cały okres rządów Tuska poziom dochodów uprawniający do pomocy socjalnej nie był waloryzowany, gdyż nie zgadzał się na to minister finansów Jacek Rostowski. W rezultacie wydatki na pomoc dla najuboższych spadły od 2005 r. o 1/5….”

    Punktow jest trzynascie.

  137. Andrzej Falicz
    12 marca o godz. 5:28 zapomina, ze porownanie z Niemcami (przed laty bylo podobnie) jest niedorzeczne…..
    Saldo mortale

  138. Andrzej Falicz (7:49)

    „Calkiem niedawno…: „…Nie jesteśmy skazani na zły wybór między Polską Kwaśniewskiego i Polską księdza Rydzyka, na wybór między komunistycznymi aparatczykami a bojówkami LPR. Tych pierwszych od władzy odsuniemy, tych drugich do władzy nie dopuścimy – oznajmił Tusk. Lech Wałęsa nie krył zadowolenia i zapewniał z kolei o swoim poparciu dla Platformy Obywatelskiej…A teraz mu sie PO-lska Tuska przestala podobac…?”

    Upierdliwys ze aż boli. To Walesie nie wolno na oczy przejrzeć? Tobie wolno a jemu nie?

    No, chyba ze ty nic zdrożnego nie widzisz w tych pierdołach wyborczych Tuska. Na których Walesa się w końcu poznał. Jeśli tak, to ja izwiniajus. I idę sobie poszukać aparatczyków. A tych, w moim GPS-ie przynajmniej, jak na lekarstwo. Tego od AIDSa zresztą

  139. @Andrzej Falicz

    Generalnie, podobuje mi się detaliczne rozliczanie rządu po 6-u latach urzędowania z łaski wyborców. Jeśli jeszcze do detaliki wkroczy choć nieznaczna meteorytyka, będę zachwycony. Właśnie pracuje nad wywołaniem u siebie zachwytu..

    Ale! Nie jest łatwo, panie Andrzeju, nie jest łatwo. Pańskie oszołomstwo antyrządowe przeszkadza za bardzo. Jest może jakaś nadzieja na poprawę?

  140. Andrzej Falicz
    12 marca o godz. 9:36 zapomnial przeczytac ostatni raport rzadowy dot. ubostwa w Niemczech. Problem polega na tym jak „arytmetykujemy” ubostwo.
    Saldo mortale

  141. Na koniec, wiadomość której oczekiwał wierny lud: HABEMUS PAPAM

    file:///C:/Documents%20and%20Settings/Owner/Local%20Settings/Temporary%20Internet%20Files/Content.IE5/F3725BJB/HABEMUS_PAPAM%20%281%29.jpg

    Jak on to zrobił!?

  142. No co jest? Nie wyświetla się?

    file:///C:/Documents%20and%20Settings/Owner/Local%20Settings/Temporary%20Internet%20Files/Content.IE5/F3725BJB/HABEMUS_PAPAM%20%281%29.jpg

  143. Orteq
    12 marca o godz. 9:49

    Upierdliwys ze aż boli. To Walesie nie wolno na oczy przejrzeć? Tobie wolno a jemu nie?..”

    A gdzie ja pisze, ze nie wolno.
    Nawet NALEZY.
    Malo tego -lepiej pozno niz wcale.
    Kolejna osoba dostrzega oczywiste oczywistosci pomimo nachalnej propagandy – wiec tylko sie cieszyc.

    Piszesz, ze Walesa bardzo chce lewej nogi… ciekawe co na to jego proboszcz…czy to ta noga, ktora chcial podac Kwasniewskiemu?

  144. Orteq
    12 marca o godz. 10:22

    @Andrzej Falicz

    Ale! Nie jest łatwo, panie Andrzeju, nie jest łatwo. Pańskie oszołomstwo antyrządowe przeszkadza za bardzo. Jest może jakaś nadzieja na poprawę?…”

    Prosze pochwalic PO to sie wyrowna, przylaczy sie Pan do wiekszosci oszolomow prorzadowych – chyba oto chodzi?

  145. ET
    Ubostwo zawsze jest pojeciem relatywnym dostosowanym do konkretnych okolicznosci.
    Takie sa przyjete miedzynarodowe metody.
    Nie mniej jednak jak rosnie to rosnie…
    I nawet jakbys wielbil PO to wyzej du.. nie podskoczysz.
    Mozesz zawsze oskarzyc GUS o …pro-PiS-owskie sympatie i propagande.

    Np. Bardzo wzgledne ale jednak obliczalne przez statystykow jest:
    Minimum socjalne – wskaźnik określający koszty utrzymania gospodarstw domowych na podstawie „koszyka dóbr” służących do zaspokojenia potrzeb bytowo-konsumpcyjnych na niskim poziomie. Przyjęte składniki koszyka wystarczają nie tylko dla podtrzymania życia (porównaj: minimum egzystencji), lecz dla posiadania i wychowania dzieci, a także dla utrzymania minimum więzi społecznych. Do pierwszej grupy składników zaliczają się wydatki na mieszkanie, żywność, odzież, obuwie, ochronę zdrowia i higienę; do drugiej grupy – koszty komunikacji i łączności (np. dojazdy do pracy), wydatki na kształcenie i wychowanie dzieci, na kontakty rodzinne i towarzyskie oraz skromne uczestnictwo w kulturze. Jest to więc model zaspokajania potrzeb na poziomie „minimalnego dobrobytu”. Minimum socjalne nazywane jest też „granicą wydatków gospodarstw domowych, mierzącą godziwy poziom życia”.

    W Polsce minimum socjalne szacowane jest przez Instytut Pracy i Spraw Socjalnych od 1981 na podstawie uchwały Rady Ministrów (było jednym z postulatów zgłaszanych w Porozumieniach Sierpniowych). IPiSS ustala wartość koszyka minimum socjalnego oddzielnie dla 6 typów pracowniczych gospodarstw domowych (od rodziny 1-osobowej do 5-osobowej) oraz 2 typów gospodarstw emeryckich (1- i 2-osobowych). Koszyk minimum socjalnego określony jest ilościowo (minimalna ilość danych dóbr i usług według norm zużycia, zalecanych przez naukowców) i wartościowo (koszt nabycia danych ilości dóbr i usług). W ten sposób otrzymujemy obraz niezbędnych kosztów utrzymania gospodarstw domowych na poziomie standardu minimum socjalnego.

    Według opracowania IPiSS (na podstawie danych GUS z badań nad warunkami życia gospodarstw domowych), w 2004 blisko 60% Polaków (prawie 23 mln osób) żyło poniżej opracowanego przez ten instytut minimum socjalnego.

    Za komuny ponizej tego poziomu zylo zaledwie kilkanascie % Polakow.

  146. @Andrzej Falicz (10:35)

    „Walesa bardzo chce lewej nogi… ciekawe co na to jego proboszcz…czy to ta noga, ktora chcial podac Kwasniewskiemu?… Prosze pochwalic PO to sie wyrowna (10:38)”

    Ta sama noga. On tak właśnie ich, tych bubków do władzy wyniesionych przez pomyłkę, trzymał pod kontrola. Żadnego nad nikim zachwytu, każdemu co nieco pogardy. Nie dotyczyło to tylko proboszcza. Oraz JEGO, osobistego, Papieża.

    Bo to TEN Wielkiego Elektryka do władzy wyniósł. A nie wczesne ugrupowanie Kwaśniewskiego. Choć tak się niektórym, do IPN zbliżonym kołkom, wydawało. Co za kołki z tych ipeenowcow. Naprawdę.

    PS. Od chwalenia PO i rządu są piarowcy. Przez nas, podatników opłacani. To wystarczy. Czy Szanownemu ktoś może płaci za wychwalanie opozycji?

  147. jasny gwint (12-03-g.9:08)
    Nie obrażaj mnie (hi, hi!) nawet podejrzeniem, że należę do tych 60%. Moi bliscy żartują, że w pojedynkę wyrabiam roczną normę czytelnictwa sporego miasta.
    Kiedyś, gdy znalazłam się w hotelu i zorientowałam zbyt późno, że nie mam nic do czytania, usnęłam z nosem… w książce telefonicznej, bo tylko to było od ręką.
    Nie wiem jak Ty, ale ja mimowoli oceniam ludzi także po tym, czy w ogóle mają w domu jakiś księgozbiór i jak duży.
    Nie każdy musi mieć AŻ TAK, ale takie „rzeczy” wynosi się chyba z domu.
    Piszesz – „ślizgnęłam się po temacie”. Pewnie tak, ale tu nie miejsce na elaboraty.
    Niby o jakiej „katastrofie cywilizacyjnej” miałabym pisać?
    To właśnie w wyniku postępu cywilizacyjnego rozszerzają się, zmieniają „techniki” uczestnictwa w szeroko pojętej kulturze.
    Ludzie nie przestają przecież chodzić do muzeów, na koncerty, wystawy, spotkania autorskie z ciekawymi postaciami, książki – wszędzie relatywnie drogie – znajdują nabywców, a biblioteki – czytelników. Myślę, że w niemniejszym stopniu teraz, co w jakimś umownym „kiedyś”. Tyle, że kiedyś nie bylismy bombardowani statystykami.
    Ciekawa jestem, czy są jakieś sondaże (nie natrafiłam) dające pojęcie o tym, jaki procent ludzi np. „zwiedza” muzea, zabytki, galerie, słucha muzyki w wykonaniu najlepszych mistrzów w necie, co byłoby poza zasiegiem ich możliwości finansowwych i „geograficznych”, bo te cuda „dzieją” się gdzieś daleko, nawet na innych kontynentach.

  148. Andrzej Falicz
    12 marca o godz. 10:46
    Wlasnie, bo w Niemczech o granicy ubostwa stanowia srednia najnizszych zarobkow. Tak wiec mozeym sobie „realtywizowac”. Kwestia wzrostu ubostwa jest wszakze problemem, nie tylko polskim, rzadko jednak postrzeganym wraz ze wzrostem „bogactwa” – mam tu na mysli nie tych najbogatszych, lecz srednio-zamoznych. Tych jest tez coraz wiecej. Podobnie jest ze szklanka wody. Zapominasz przy tym o dochodach tzw. „ubocznych”. Z tego co wiem, to system opieki spolecznej funkcjonuje w POlsce.
    Saldo mortale

  149. Andrzej Falicz (12-03-g.9:36)
    Zamiast marudzić, weź się – szanowny panie – do roboty!
    Punkt po punkcie (z tych 13) przedstaw projekt całościowy, np. opierając sie na „wytycznych” PIS, czy niedoszłego prof.-premiera technicznego, jak poprawić demografię, wyeliminować bezrobocie, ubóstwo itd. itd.
    Nikt tu obecnego rządu nie zachwala, więc po co bić pianę.
    Materiałem do dyskusji mógłby być pański projekt totalnej naprawy RP.

  150. mag
    12 marca o godz. 10:59 slizgajac sie zapomina, ze sa osobnicy rozadjacy, podajacy dalej swoj ksiegozbior, np. ludziom mniej zamoznym….

    Saldo mortale

  151. m a g „wziela” sie za Falicza….i ma racje. Tylko, ze z niej nic nie wynika.
    Saldo mortale

  152. ET z g. 11:13
    Właśnie tak robię. Zanoszę do biblioteki książki, których z różnych względów (również braku miejsca) nie chcę już trzymac „na stanie”. W swoim czasie współorganizowałam zbiórkę i wysłanie na Litwę (okręg solecznikowski w rejonie Wilna) książek dla tamtejszych Polaków.
    ET z g. 11:35
    OK. „Wzięłam” się za Falicza. Okazjonalnie. Jeśli ty nie „odewzmiesz” się wreszcie ode mnie, to bedzie oznaczać tylko tyle, że stosujesz wobec mnie uporczywie mobbing, niezależnie o czym piszę i do kogo się zwracam.
    Zresztą nikt nie komentuje tych twoich zaczepek wobec mnie, bo są bezsensowne. Najwyżej ktoś, jak Lewy, czasem wyrazi niesmak i zdziwienie albo doradza mi niereagowanie.
    No cóż, może kiedyś ci się znudzi ta „zabawa”.

  153. „(…)Tusk liczy głosy, nie chce też zaszkodzić mniejszościom zbyt energicznym forsowaniem ich praw, które musiałoby napotkać na opór konserwatywnego Trybunału Konstytucyjnego(…)”

    Przepraszam, ale coś mi tu nie pasuje.
    W takim razie po co wystawiono szopkę pt. projekt PO ustawy o związkach partnerskich, skoro było jasne, że i tak nie przejdzie?

    Najpierw w trakcie głosowania nad projektem pan Gowin pokazał premierowi środkowy palec, później premier poudawał trochę, że zastanawia się nad wyrzuceniem Gowina, aż w końcu w radiu oświadczył, że on nie będzie forsował zmian, do których naród nie dojrzał.
    I jak teraz wygląda?
    Nie lepiej było nie zaczynać?
    Bo teraz ci, którzy nie byli pewni, na ile PO jest konserwą, już wiedzą.

    Jeden mój podstawowy zarzut co do afery ze związkami – nikt ludziom nie objaśnił, o co w tej ustawie chodzi.
    Jak się nazywa rzecznik rządu? Kurczę, nie pamiętam – czyli szczerze mówiąc, to fatalny rzecznik. Gdzie on był?
    W tv tłukły się frakcje oszołomów, internet huczał od wrzasków, że „nie dla adopcji dzieci przez gejów”, a tymczasem gdzie adopcje, gdzie geje,a gdzie zwykłe związki między dwojgiem ludzi, którzy nie chcą żadnych slubów, a później ciągnących się latami rozwodów.
    Generalnie kicha.
    Albo tak naprawde wszystkim zalezało, by ustawa nie przeszła. Tylko premier teraz wygląda jak..

    ANCA_NELA
    12 marca o godz. 8:30

    Dziękuję bardzo!
    Ja kręgi samorządowe będę raczej łamać, choć najpierw muszę wytoczyć armaty na NFZ.
    Prosta sprawa – chcę przywrócenia dyżurów lekarskich w soboty i niedziele na terenie miasta i gminy.
    gdyż teraz, ho, ho, same luksusy – nad ponad setką tysięcy ludzi czuwa jeden punkt pomocy nocnej i świątecznej. Normalnie hawaje.

    Premier (zawziełam się dziś na niego, a co) co prawda powiedział, że owszem dziecka szkoda, ale to nie znaczy,że system nie działa.
    Otóż nie. System nie działa, a premier nie zdaje sobie sprawy z tego, jaką gehennę przechodzą rodziny, które musza przetrzymac chorego do rana bez dostępu do lekarza.

    pozdrowienia!

  154. O upierdliwej niezrozumałości @staruszka, przewijaniu-nieczytaniu oraz niechęci do wyświetlania się.

    Źrodła (w tradycyjnym rozumieniu):

    @mag 12 marca o godz. 0:02
    *** TO – dzielnie znosi baty za „neoliberalizm”
    staruszek za ogólną „niezrozumiałość” ***

    @Orteq 12 marca o godz. 10:29
    @Orteq 12 marca o godz. 10:32
    *** No co jest? Nie wyświetla się? ***

    ==============================
    Szanowny Kolego @Orteq!

    Klaszczę w uznaniu udanego szyderstwa z upartego nieczytania rad @staruszka oraz kpin z niechęci do zastosowania tych rad przez przypadkowo czytających.

    W językach jakich powstaje ten blog:

       PHP – obiektowy język programowania
         zaprojektowany do generowania      stron internetowych
         w czasie rzeczywistym
         przedstawiającym się
         jako Hypertext Preprocesor

    oraz

       HTML – języku znaczników
         niezaliczanym
         do języków programowania

    stosuje się złożone pojęcie zasobu adresowalnego w sieci.

    Zasób taki może być wskazany adresem rozpoczynającym się od akronimu

    http rozwijanego jako HTTP (ang. Hypertext Transfer Protocol – protokół przesyłania dokumentów hipertekstowych) to protokół sieci WWW (ang. World Wide Web),

    lub

    https rozwijanego jako HTTPS (ang. HyperText Transfer Protocol Secure) – szyfrowana wersja protokołu HTTP.

    Zasób o adresie rozpoczynającym się od znaków C:// to zapewne zasób lokalny – niesieciowy! niedostępny z zewnętrza komputera bez uruchomienia mechanizmu pracy zdalnej na cudzym komputerze udostępnionym.

    Komputer może mieć rolę serwera, czyli komputera udostępniającego swoje zasoby. Zawikłana dla laika metoda nadaje adresowi takiego zasobu spotykany w praktyce blogowania format

    „http://passent.blog.polityka.pl/2013/03/10/wiele-halasu-o-nic-2/”

    (ujęciem w cudzysłowy napis został pozbawiony roli aktywnego adresu i traktowany jest jako czysty tekst)

    lub „192.168.1.1” (lokalny adres Waszego, mojego, … lokalnego, … modemu będącego aparatem wysyłania/odbierania kopii zasobu zdalnie dostępnego,

    (podobnie zneutralizowany cudzysłowem)

    lub

    adres pogróżki

    Taki niby-zwykły tekst wyswietlany jako tu czerwony to jest adres przebieraniec i może być napisem zawierającym spacje.

    Zasób zaadresowany C:// może być wyświetlony na rodzimym ekranie bo jest adresem pliku na dysku nie będącym dyskiem pełniącym rolę magazynu serwera.

    Jakiekolwiek były zamiary @Orteqa, to jego dwa komentarze odbieram jako zdwojony świetny żart.

    Co do pogróżki.

    Z wysłuchanej przed godziną audycji radia TOK FM wiem, że przypieprzanie się agresywne – nawet slowne -jest sterowane częścią mózgu sąsiadującą z cześcią odpowiedzialną za przyjemności seksualne.

    Będę powściągliwy jako klasycznie osiągający seks lokalny.

    Proszę nie traktować powyższych uwag jako przedstawienia doktryny.
    Pracowalem jako programista zastosowań opisujące warunki konieczne do udanego rejsu samolotu. Od opisu spadania niekoniecznego mamy tu specjalistów amatorów.

    Z klasy możliwych interpretacji propozycji @Orteqoq-owych proponuję nastepującą instancję:

    „http://cdn.bajanreporter.com/wp-content/uploads/2012/05/Habemus-Papam.jpg”

    Dla czytających @staruszka zzaciekawieniem dodam, że nawet gdybyśmy mieli dostęp do pliku na @Orteqowym komputerze, to plik ten był zapisany w folderze plików chwilowych!!!

    Nie będziesz mnie @Orteq przyszpilał w trybie nadążnym = on  line = live !!!

    To są ułamkowe numery dla ułamkowego inteligenta broniącego się przed nieustanną koniecznością zagladania do wujka Google i do ciotki Wiki.

    A gdyby dobrze karmili, to ja mógłbym długo dwa razy dziennie latać od Sasa (w Transynwalii) do Lasa (w Nacy).

    Uklony!
    Bez bicia czolem w klawiaturę.

    @TO ma zadaleko do kolektury Totka.
    @Stasieku przez delikatnośc mu tego nie wyjaśniał.
    Ale @staruszek jako niegrzeczny belfer może. Dziś do wytypowania circa 8 mln PLN do 21:15 czasu warszawskiego. Kasa na Targowej:
    Pn-Pt 9:00-14:00 lub na prowincjach nieco mniejszych niż Ontario.

  155. Jeśli dziś wtorek …
    SZOSTKIEWICZ: Czy powie, że wiele wskazuje na abp Mediolanu jako następcę Benedykta?
    RADZIWINOWICZ: Autor „Gogola w czasach Google’a”. Czy stachanowcy czytelnictwa na Blogu odłożyli już tego bestsellera z niesmakiem? Wszak o Rosji i Putinie tak pisać nie wolno.

  156. jasny gwint
    11 marca o godz. 21:24
    „Dalej to same porażki, rozpad i zabijanie obcych ludzi.”

    Wiec lepiej zabijac swoich?

  157. Tezy o neoliberaliźmie

    Są dwie szkoły mówienia o tym tworze: elementarna i wyższa.

    W szkole elementarnej mówi się, że neoliberalizm to po prostu źródło wszelkiego zła, ekonomicznego i kulturowego – nie ma co wchodzić w poszczególne lekcje, od przyczyn dawnego kryzysu w Argentynie po samobójcze śmierci w Bułgarii. Do tego dochodzi „przekleństwo globalizacji”, konsumeryzm, upadek demokracji itp. W ostatnich klasach szkoły elementarnej formułuje się tak: „Neoliberalizm to nie jest jakis mityczny stwor ideologiczny ale w paru slowach to postulat powrotu do dominacji wolnego rynku i ograniczonej do minimum ingerencji państwa w gospodarkę”.

    No tak! Jeśli przyjąć, że przedstawiony przez pewnego amerykańskiego ekonomistę zalecenie zwane Konsensusem Waszyngtońskim stanowi Dekalog Neoliberalizmu (10 punktów), to na powyższy temat jest 9-te:

    DEREGULACJA = Znoście przepisy, które utrudniają wejście na rynek lub ograniczają konkurencję, z wyjątkiem uzasadnionych bezpieczeństwo, ochrony środowiska i konsumentów, oraz zabezpieczającego nadzoru nad instytucjami finansowymi.

    Czyli nadzor finansowy jest wyłączony z deregulacji rynków. W wielu krajach jest nadzór: Polska, Kanada … te uniknęły baniek na rynku nieruchomości i bnakructw banków. Tenże nadzór tworzono w Basel I i II, teraz pracuje się dalej, wprowadza ustawy – wszystko zgodnie z 9-tym przykazaniem neoliberalizmu.

    Nota bene, 1-sze: DYSCYPLINA FISKALNA (budżetowa): będziesz unikał dużych deficytów fiskalnych w stosunku do PKB.

    Sporo rozumnych ludzi uważa to za oczywistość, aczkolwiek sprawa się komplikuje, gdy koniunktura gospodarcza się chwieje, wręcz załamuje. Niemniej Szwecja przyjęła już u siebie, Niemcy wprowadzeniły to do paktu fiskalnego strefy euro, aby deficyt strukturalny tj. uśredniony z całego cyklu (8-10 lat) musi być poniżej 1 procent PKB.

    Czyli 1 przykazanie neoliberalizmu zaczyna obowiązywać z coraz większą mocą. Nota bene, bodaj najważniejszą przyczyną kryzysu w USA było złamanie tego przykazania przez administrację Busha. Itd. Jest więcej przykazań, ich szczegóły są w dyskusji bynajmniej nie elementarnej. W nich nie używa się nieużytecznej etykiety „neoliberalizm”, bowiem sprawy są ważne i złożone.

    Ale czy ktoś na blogu zapisał się do szkoły wyższej?
    Czy może wygodniej jest klepać elementarz w szkółce ludowej?

  158. jasny gwint
    12 marca o godz. 8:56
    Szanowny Panie,
    coz tez pan czyta?
    Moze warto zmienic lekture?
    Moze wtedy minie depresja?

  159. Szukanie wizji u Tuska

    Kto na Boga wymyślił, że premier ma mieć wizje. Wizję czego? Państwa, prac rządu? Kto mu tę myśl natrętną podsunął z taka premedytacją? Dziennikarze czy polityce opozycji?

    Wizję mieli kiedyś Roosvelt i nazwał ją „New Deal”, Churchill powiedział z wizją, pasją i przekonująco – we shall never surrender! De Gaulle miał wiele wizji, m.in. „wolnego Quebec”. Niezywkle wyraziste wizje mieli Stalin i Hilter. Oczywiście wizję ma prezes Kaczyński. Ale czy Polsce trzeba teraz premiera, który ma wizję – już pmijam wizję IV RP. Oszałamiająca bzdura z tą wizją u Tuska.

    Od rozliczania go jest program wyborczy, oraz wyrażony w expose. Przy tym Tusk ma swoje plany, małe wizje, za które jest tak czy siak recenzowany. Była w wielu apsketach spełniana wizja „Zielonej Wyspy”, był plan przyjęcia waluty euro, przedwczesny, teraz rodzi się on w nowej wersji. Są niehasłowe, dość szegółowe diagnozy i plany perspektywiczne, które dopiero należy przekuć na programy do realizacji. Ale czy jest wola polityczna?

  160. Levar, 13.45. Lepsza depresja niż schizofrenia. Lewarować można także w Kobierzynie.

  161. Cała wielka prawda o rządach i sukcesach Hugo Chaveza. Niespotykane w świecie. http://www.globalresearch.ca/50-truths-about-hugo-chavez-and-the-bolivarian-revolution/5326268

  162. Jiba (0:19)
    Rozgadałaś się po tym wyjeździe z domu.
    Wezmę te gadulstwo od tyłu: jaką gehennę przechodzą rodziny (dziecka), które musza przetrzymac chorego do rana bez dostępu do lekarza. Takie gehenny zdarzają się w lepszych systemach. Ale jest kwestią kosztu, aby rodzinie bez (sprawnego) samochodu, albo w dzikiej puszczy sprowadzić ambulans, czy karetkę na czas. Przerzucanie się z premierem słowami – system działa, nie działa, działa, a nie działa … nie ma sensownego końca. System działa na tyle, na ile kraj stać.

    „Armaty na NFZ”, dyżury w weekend i inne hawaje. O to zawsze będzie wrzask. Lekarze dostali podwyżki płac, finansowanie z NFZ nie nadąża z obsadą i zaspakajaniem „nieograniczonych potrzeb”, trzeba racjonalizować i są efekty … hawajskie?

    „Afera ze związkami”, nie zawodowymi lecz partnerskimi. Wyjaśnianie ludziom prowadzi do zamętu, choćby na tym blogu ile go było – nicków nie wymieniam z ostrożności. Lepiej niech powstaną obywatelskie grupy interesów, niech zaangażują ekspertów i reprezentantów, niech lobbują w Sejmie i okolicy, tak jak to się robi na ogół w innych regionach rozwiniętego świata. Po co Jiba ma się głowić i opinie wyrażać po próżnicy w sprawie, która jej nie dotyczy. A jeśli dotyczy, to co ją konkretnie w tym projekcie ustawy uwiera, a co rajcuje, a nie gdera na postępowanie Tuska na podstawie komentarzy i interpretacji z drugiej ręki. To są sprawy drugorzędne. Jiba jak słyszałem od niej, jest w takowym związku. Czy ma z tym jakieś prawne problemy, albo przewiduje mieć? Jeśli tak, to czy wgłębiała się samodzielnie w projekt ustawy, który jest ciągle dostępny?

    Generalnie, to bardzo sympatycznie o Niej myślę, poprzednie wymiany wspominam i pozdrawiam Ją

  163. Wałęsa ;przegrałem wszystko -polityke ,stocznie ,Polskę !!
    A my z nim .
    Ten tytuł i ten problem powinien być nastepnym na blogu
    Passenta !.

  164. PiS-owi znów poparcie spadło

    Czyżby to był efekt powtarzania przez akolitów i propagandzistów na blogu en passant do znudzenia tych samych argumentów, na które już wielokrotnie odpowiedzi udzielono?
    Niebywałe!

  165. O Tablecie słów kilka.
    Ja w odróżnieniu od Antoniusa 10.15-11 nie flekował bym ani Pani Kopacz ani też rzadu.
    Czemu ?
    Z prostej przyczyny.
    Zapytano onegdaj CZEMU OGÓREK NIE ŚPIEWA.
    No własnie – a czy tablet może wygłaszać ekspose w zastępstwie ?
    Pewnie nie , z prawnego punktu widzenia.
    Ale
    Jeżeli ktoś całą swą wiedzę i umiejętności,oraz siły o inteligencji nie wspomnę zaprzęga do wsadzania kija w szprychy // bo im gorzej tym lepiej// to przecież ma jeszcze przed sobą wiele do ZROBIENIA jak to pokazał na rysuneczku Mleczko.
    Można zaprząc do dzieła , kukiełki , pacynki, kartofle , ogórki , pomidory , dzida z bab ą
    i podobne.
    Na każda głupotę można tez zareagować tak jak jest tego warta.
    Tylko czy nie czas głupotę nazwać głupotą.
    uklony

  166. staruszek
    12 marca o godz. 13:06
    Mój komentarz wcale nie złośliwy
    Moje generalne wrażenie z rozmów z informatykami jest następujące – nie spotkałem jeszcze takiego, który by mówił zrozumiale dla zwykłego obsługiwacza PC-ta. Każda moja rozmowa z takim na tematy pecetowe, to był melanż terminów i definicji, w większości żargonowych oraz moich znaków zapytania.
    W 50 % przypadków takiego rodzaju dyskusje, a w właściwie prośby o porady, kończyły się obrazą informatyka, a w pozostałych 50 % – nagłą rezygnacją tegoż z miną komunikującą, że z idiotą i w dodatku upartym nie warto dyskutować.
    Autorze, nie do ciebie piję. To jest taka refleksja. Może jestem nadwrażliwy i tylko ja sobie ubzdurałem, że taka prawidłowość istnieje.
    Pzdr, TJ

  167. telegraphic observer
    12 marca o godz. 14:18

    „Rozgadałaś się..” – Ja?! 🙂

    Wyjaśniam też od tyłu:
    armaty na NFZ potrzebne mi są po to, by dostać od nich odmowę (o ile odpowiedzą. Nie mogę znaleźć informacji, czy działa już przepis, który obliguje urzędników do odpowiedzi w na inicjatywę obywatelską).
    Odmowa potrzebna mi na podkładkę, że zrobiłam w tym kierunku wszystko i mogę zacząć działać POZA NFZ.
    Mam taki pomysł, by gmina wynajęła lekarza na weekendowy dyżur, „prywatnie”.
    Odzew w tutejszym narodzie jest, póki co, pozytywny.

    Ustawa o związkach nie jest mi potrzebna, zastanawiałam się tylko, po co była potrzebna Tuskowi.
    W Polskę poszedł sygnał, że za PO jaśnie panującym modelem pozostanie tylko i wyłącznie pobłogosławiony związek miedzy kobietą i mężczyzną.
    Ci, którzy oczekiwali poszerzenia oferty (tak, tak, poszerzenia, a nie jej zawężenia, co usiłują wcisnąć obrońcy tradycji), dowiedzieli się, że mogą się cmoknąć.
    Zważywszy na to, że co czwarte dziecko rodzi się z związku nieformalnym, jest to spora grupa ludzi (nie licząc oczywiście jeszcze tych „jałowych”) – całkiem prawdopodobne, że już nie wyborców PO.
    Więc to był kiepski manewr.
    Jak mówiłam – lepiej było nie zaczynać.
    Ale to nie mój problem.

    Serdecznie pozdrawiam również, jak najbardziej;)

  168. TJ
    12 marca o godz. 16:10

    Tak, tak – taka prawidłowość istnieje! 🙂

  169. Od wizji do rewizji, czyli jak zmieniało się nastawienie D. Tuska-Musisza do sposobu rządzenia państwem

    Rzecz to oczywiście całkowicie nieprawdziwa i wyprana z sensu, że jakikolwiek dobry rząd może rządzić bezprogramowo (bezwizyjnie). Otóż, tak się składa, że zapalonemu do rządzenia Polską – jak może być tylko mokra zapałka z Sianowa – D. Tusku-Musiszowi kilka godzin nie starczyło, by po wygranych wyborach w 2007 roztoczać przed Polakami swoje ambitne programowe wizje. Wygłosił wówczas świeżo mianowany i pełen werwy premier bardzo wizyjne exposé, bijąc wszelkie rekordy nie tylko długości ostatnich, ale – jak wkrótce okazać się miało – i typowej dla niego gołosłowności i pustego krasomówstwa.

    Mijały kolejne lata nierządów koalicji PO-PSL, tłumaczonych obstrukcją uciążliwego i mającego swoje wizje prezydenta LK oraz bardzo trudną z nim kohabitacją, wiążącą Tusku-Musiszowi ręce, tyleż nieprawdziwą, co chętnie podtrzymywaną przez sprzymierzone z nim armie medialnych ochotników w wojnie z moherowym ciemnogrodem. Tak oto Tusku-Musiszowi upłynęly 3 lata na nieróbstwie okraszanym paplaniem o ważności ‚tu i teraz’ i ciepłej wodzie w kranie w zastępstwie niegdysiejszej ambitnej wizyjności.

    Po tragedii smoleńskiej, kiedy nagle skończyło się parawanowanie rzekomo niechętnym do współdziałania prezydentem, rozpoczęło się na dobre i coraz śmielej wykorzystywane w wojnie z opozycją medialne paranowanie Tusku-Musisza głębokim światowym kryzysem finansowym, niestrasznym jakoby dla Zielonej Wyspy.

    Zielona Wyspa tonęła tymczasem w długach i poróbstwie, skutkujacym m.in. kuriozalnym rozporządzeniem o „przejezdności” autostrad i kilkutrotnym otwieraniem Stadionu Narodowego, którego odbiór techniczny do dnia dzisiejszego nie znalazł finału.
    EURO 2012 zamiast dżwignąć gospodarkę, spowodawało lawinowe bankructwo rodzimych firm budowlanych. Ważne, że fajni Polacy fajnie bawili się z okazji EURO 201, które okazało się wielkim sukcesem organizacyjnym rządu, pomimo totalnej klapy sportowej naszych reprezentantów.

    Kolejne wybory PO wygrywa niemal w rozpędzie i bezprogramowo (bez programu wyborczego), co D. Passent kwituje na użytek wspierania epidemii lemingozy stwierdzeniem, że program wyborczy nie jest dla partii sprawą przed wyborami najważniejszą sic! Nikt z armii zaprzysięgłych zwolenników Tusku-Musisza ani myśli go rozliczać z poprzednich niezrealizowanych i ambitnych programowych wizji. Strach przed kwaszyzmem ma wystarczyć za paliwo rządowe na nastepną kadencję. Ta zaś rozpoczyna się od bełkotu programowego i liberalizowania gospodarki poprzez jest upartyjnianie w nieznanym dotąd stopniu od czasów zdechlej PRL. Lemingi wiją się z radości, że liberalny rząd, który sprywatyzował (mówiąc językiem zrozumiałym – wyprzedał) niemal wszystko, co było do sprzedania, będzie teraz lewarował to co jeszcze zostało, przejmując nad resztkami państwową pieczę pod egidą Inwestycji Polskich w ‚resztkówkę’, co ma nas uratować przed potopem.

    Ostateczny skutek propagandowy zwartej armii zbawienia Polski przed kwaczyzmem jest taki, że to przebywajacy daleko od Polski dr inż. arch. Andrzej Falicz ma przedstawić program wyjścia Polski z zapaści rozwojowej, w której znalazła się ona zapewne z jego winy, a będący u władzy w Polsce od 6 lat D. Tusku-Musisz w ogóle nie musi wiedzieć, co też takiego podpisał, kreśląc gryzmołowato swoje nazwisko pod „paktem fiskalnym”.

    Luuuudzie, raaaatunku!!!!! Królestwo za szczepionkę na lemingozę!!!

    PS
    A gdzie tu rewizje? One dopiero przed nami, gdy już minie okres przeglądania przepływów na kontach bankowych obywateli i rozpocznie się jawne wywracanie kieszeni i bagażników samochodowych w biały dzień w poszukiwaniu ostatniego grosza, jak kiedyś bibuły. Pomogą w tym europejskie siły interwencyjne, bo policja polska dojdzie wówczas do przekonania, że za darmo to pracować nie będzie nawet dla Tusku-Musisza.Przygotowania do operacji już rozpoczęto, w czym można upatrywać wizyjność rządu (dalekowzroczność).

  170. @TJ

    Mnie jest trudno obrazić.

    Końcowi użytkownicy komputerów to taki naród, który da się porąbać w hekatombie, a nie przyzna się, że nie zrozumiał.

    @Orteq popelnił wedle mnie śmieszny błąd. Jesli traktować jego dwa komentarze z adresami plików *.jpg jako wyraz nieporaności, to albo można wysmiać adres rozpoczynający się od „file:”, albo przestrzec innych komentatorów przed próbą umieszczania adresów plików znajdujących się na typowym PC i uspokoić ich: nie martwcie się, gdy nie uda się Wam, tak jak nie udało się to @Orteqowi.

    Jest możliwość taka, że za nickiem @Orteq kryje sie eksperementujący haker o wiedzy i umiejętnościach większych niż @TJ i @staruszek razem.

    Stworzyłem @Orteqowi okazję do ewentualnego zrozumienia wlasnego błedu. We wcześniejszych komentarzach rozsianych po blpgach e-Polityki wskazywałem, że można swe pliki zaladować (upload) na wirtualny dysk (u mnie widziany na czarnym tle jako opcja „Dysk” na powitalnym ekranie przegładarki Google). Wcześniej miliony obrazków na Picassa umieścilo miliony użytkowników udostepniając je wszystkim lub tylko wybranym.

    Wirtualny dysk jest produktem markietyngowym wielu gigantów informatycznych takich jak Microsoft i Google. Ja ani takiego nie mam ani nie korzystam. Pliki graficzne nazywane zgodnie z szablonem *.jpg czekają tam na chętnych, którym zalożyciel udostępnił taki dysk lub folder na nim. Wirtualny dysk jest abstraktem i musi być traktowany jako „zasób” danych dostepnych, gdy PCet właściciela jest uśpiony.

    Taka jest przyszlość uzytkowników PCetów i lepiej lub gorzej, wczesniej lub później stanie się to chleb powszedni „naiwnego” użtytkownika PC. Podobnie jak „przetwarzanie w chmurze” promowane przy okazji wypuszczenia na rynek Windows 8.

    Dziękuję Ci @TJ za niewypowiadanie się, ani w imieniu @Orteqa, ani w imieniu ogółu.

    Mam do Ciebie żał za brak stwierdzenia: „ja wszystko zrozumialem”, „ja nie wszystko zrozumialem”, „ciekawe ile zrozumieli inni bywalcy tego bloga”.

    Gdyby @Orteq poprzestał na jednym komentarzu – na jednej próbie – to nie sprowokowalby mnie do „popisywania się”. Nie mam swych plików na Picassie, nie wstawiałem ich adresów do komentarza blogowego zarządzanego przez PHP, WordPress i HTML. Natomiast z powodzeniem sciągałem (dowlandowałem) je na swój PC.

    Użytkownik nowych gadżetów musi mieć ogromną pokorę.
    I to dotyczy malo skomplikowanego użytkowania PC, jak i dokonywania przelewów internetowych wspomaganych telefonem komórkowym po nawiązaniu kontaktu z bankiem programem zainstalowanym na PC.

    Bełkot informatyków i ich pogarda dla „idiotów” używających PC jak małpa jest mi znany i medialnie i kulturowo był ograny zanim osiwialem i straciłem zdolnośc do biegania.

    Natomiast komputerowcy nie garną się do wspomagania nieśmiałych i niesprawnych umysłowo nowicjuszy. Napisz @TJe czy, pomoglyby Tobie moje komputerowe wstawki w moich komentarzach.

    Bez tego obaj, po cichu, grzecznie, młócimy zeszloroczną trawę dla koni i rogacizny cepami klawiszowymi „PgPn”, PgDn, …

    Pozdrowienia i szacunek.
    Jesteśmy społeczeństwem dla którego napisanie „dziekuję” jest frajerstwem tepionym, przez tych co coś lyknęli i potraifą ponarzekać na forach i blogach.

    Nieprawdaż? – zapytał @staruszek @Lewego nie po francusku.

  171. do mag
    12 marca o godz. 12:20
    Postepujac tak z ksiazkami jestes wspaniala, tylko Twoj ksiegozbior sie niestety zmniejsza i co powiedza na to odwiedzajacy? Ksiazek n ie nalezy „trzymac” w domu na (w) regale), tylko puszczac je dalej. Tu sie zgadzam i popieram calkowicie. Wiem bowiem, ze ksiazki sluza czesto (te przeczytane i te nieprzeczytane) jako dekoracja.
    Saldo mortale
    PS
    Za Falicza nalezy sie „brac”, bo on czesto sie zatraca w pisaniu (krytykowaniu). Mag nie przejmuj sie tym, czy ktokolwiek moje wpisy czyta. Wazne jest, ze Ty to czynisz i pracujesz nad soba. Z drugiej strony zastanawiam sie, czy mozna byc jako dziennikarka na emeryturze?

  172. jasny gwint
    12 marca o godz. 13:58
    Szanowny Panie,
    musze Panu uwierzyc na slowo, poniewaz nie mam osobistych
    doswiadczen ani z jednym ani z drugim.

  173. Jeszcze do @TJ

    Czepiając się alpinistów i himalaistów, a przez delikatność milcząc o karakorumistach opowiem troszeńku o kupowaniu komputera i oswajaniu się z jego użykowaniem.

    Sprzedawca może zaryzykować pytanie: „A do czego ma byc ten komputer uzywany?” Takie pytanie jest najczęściej traktowane jako rozmydlanie kwestii kupna, albo niegrzeczność, albo bajer wobec ładnej kobiety chcącej kupić komputer, albo naruszenie prywatności.

    Komputer – a szczególnie program komputerowy – ma się zacząć od wyduszenia z użytkownika uświadomienie sobie potrzeb. Chęć zaimponowania swemu otoczeniu sprawi, ze świeżo pierwszy raz uruchomiony komputer okazuje się być przestarzały.

    Pierwsi użytkownicy LTE – technologii bardzo szybkich łączy bez użycia kabla a z kartą podobną do będacej sercem telefonu komórkowego – klną jak szewcy. Podpisali mało kosztowną wersję dostaw z sieci. Sciągneli wszystkie filmy z Hary Potterem, wyczerpali umowny limit danych przesyłanych i operator zmniejszył im przepustowość poniżej tej jaką mają półwieczne skruszałe kable miedziane udostępniające Neostradę. Przyszłe komputery nie bedą miały obrotowych dysków a małe elektroniczne i będą wymagały przepustowości łącza większego niż magistrala Pendolino oraz port lotniczy we Frankfurcie.

    Dziś abym mógł spokojne pracować 20 minut rano antywirus oraz defragmentator dysków przygotowują mi stanowisko (site).

    Kuzynka z Montrealu przysyła mi trzy zdjęcia i mam skrzynkę pocztową zapchaną. Ona na „tabletce” ma większą pojemność magazynu danych niż ja na laptopie Acer wyprodukowanym 7 lat temu.

    Wielu proszących mnie o wstepne wprowadzenie rezygnuje po moim zaczęciu nauki wyłączania komputera. Windows ma „Start” a nie ma „Meta”. Bo nie chodzi im o to aby komputer ich wyręczył. Chodzi o to aby tak jak nasza fura ruszał w 10″ do 100 km/h.

    My bystrzaki nie damy się!

    Programista sprawny zarabia netto 8 tys. PLN miesięcznie.
    Analityk systemów przed napisaniem pierwszych linii kodu wykonywalnego na silnych komputerach zarabia 80 tys. PLN miesięcznie.

    A język programowania Prolog wspomagający opisać planowane dzialania systemu komputerowego to dla 90% komputerowców czarna magia prowokacyjnie nazwana i bajka o żelaznym wilku.

    Ja to co piszę, to piszę z wdzięczności dla mych nauczycieli.
    Zaczynali mnie uczyć zaposzeniem na nalewkę i pogawędkę.
    A żona nie potrafi ściszyć dzwonienia nowej komórki kosztującej połowę mojej emerytury. Nie daje się namówić na …

    RTFM – Read The Fucking Manual, Read The Fucking Message – Przeczytaj tą pieprzoną instrukcję

    Ukłony.

  174. Ostro o Tusku, wszyscy jedziemy na jednym wózku
    telegraphic observer
    12 marca o godz. 13:53
    Szukanie wizji u Tuska
    Kto na Boga wymyślił, że premier ma mieć wizje. Wizję czego?
    Od rozliczania go jest program wyborczy, oraz wyrażony w expose. Przy tym Tusk ma swoje plany, małe wizje, za które jest tak czy siak recenzowany. Była w wielu apsketach spełniana wizja „Zielonej Wyspy”, był plan przyjęcia waluty euro, przedwczesny, teraz rodzi się on w nowej wersji. Są niehasłowe, dość szegółowe diagnozy i plany perspektywiczne, które dopiero należy przekuć na programy do realizacji. Ale czy jest wola polityczna?

    Mój komentarz
    Tusk nie ma nie planów perspektywicznych, a z planem przyjęcia euro jest dokładnie tak jak z budową elektrowni atomowej. Najpierw miała być ukończona w 2015 roku, potem w 2016, 2018. dzisiaj jest głoszony termin 2021- 2025, koszt pierwotny, to kilkanaście mld zł, dzisiaj jest to do 40 mld zł. Przestaje to wszystko być wiarygodne.

    Patrząc wstecz na działania rządu w sprawie atomówki można z dużą dozą pewności powiedzieć, że jej nie będzie, chociażby Tusk rządził jeszcze 10 lat, bo na przeszkodzie stoją nie tylko trudności finansowe, ale i rosnące trendy w Europie, szczególnie w Niemczech, odchodzenia od energetyki jądrowej. Po prostu trudno będzie się oprzeć temu, co dla rządu Tuska jest podstawową wytyczną we wszelkim działaniu – trendom.

    Planów i z konkretnymi terminami dotyczących wejścia do strefy euro było kilka i o żadnym z nich nie można powiedzieć, by chociaż zaczął być realizowany. Tusk po prostu głosi zamiar, jak w wielu innych sprawach.

    Tusk jest politykiem gibkim, giętkim, jeśli chodzi o przyrzeczenia i plany działania. Ta gibkość i giętkość pozwala mu na snucie zamierzeń, dobitne prezentowanie zamiarów, lecz nie prowadzi go dalej w sprawie niż pół roku, rok, po czym zupełnie odważnie i z cienkiej rurki premier zaczyna mówić nie na temat upierając się przy tym, że mówi na temat.

    Patrzenie w dalszą niż 1 rok przyszłość, długie marszruty i dalekosiężne plany, to nie jego specjalność. On się, mówiąc wprost, do tego nie nadaje, on nie jest politykiem długofalowym, a doraźnym, takim dopatrzycielem, by nie zabrakło paliwa do ogrzewania i wody do umycia rąk.

    Zielona wyspa, to nie żadna wizja, tylko stosowny doradca i PowerPoint, wyświetlenie faktu na ekranie.

    Tusk nie ma planu przyjęcia euro, tylko ma taki zamiar (wymuszony przez trendy) i w nieskończoność się kryguje, odupoważnia i nastrosza, bo wie że przeprowadzenie takiego zamiaru u siebie, to nie są żadne hocki-klocki. Mogła Słowacja, mogła Estonia, prze do przodu Litwa z Łotwą, ale Polska?
    – My są za wielcy i konstytucyję mamy ogromną. To wymaga sejmikowania, sejmowania, obrad, przekonywania panów braci, konsultowania, namawiania, lawirowania i w ogóle działania. Może gdzieś na 2015 rok da się wykonać pierwszy krok – rząd ogłosi kolejną road map (plan działania) w sprawie euro.
    Tak to jest z brakiem wizji u Tuska.
    Powstaje pytanie – co z autorytetem szefa rządu?
    Pzdr, TJ

  175. staruszek
    12 marca o godz. 16:55
    @TJ
    Mam do Ciebie żał za brak stwierdzenia: „ja wszystko zrozumialem”, „ja nie wszystko zrozumialem”, „ciekawe ile zrozumieli inni bywalcy tego bloga”.
    (…)
    Napisz @TJe czy, pomoglyby Tobie moje komputerowe wstawki w moich komentarzach.

    Mój komentarz
    Więc odpowiadam – nie bardzo kojarzę o co chodzi. Odbieram Twoje komentarze jako luźne skojarzenia. Luźne, bo nie bardzo nadążam za nimi.
    Jeśli chodzi o tematykę PC-tową, to w Twoich tekstach plącze mi się chmura z wirtualnym dyskiem, html, z php i zasób dostępny z niedostępnym. Niemniej, staram się przyjść do ładu – gdzie, co, kiedy, dlaczego.
    Pzdr, TJ

  176. Tam konklawe i oczekiwanie na dym z komina a tu kraj się bawi.
    Wszystko dla biednych. http://wiadomosci.onet.pl/kraj/milionowe-premie-dla-prezesow-spolki-pl-2012,1,5442787,wiadomosc.html

  177. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ” … Mimo zniszczen wojennych gospodarka rozwijala sie pomyslnie chociaz wzrastajaca liczba zakladow prywatnych dostawala sie pod tak zwany przymusowy zarzad panstwowy. W kraju szalala tez reforma rolna, co w konsekwencji doprowadzilo do stopniowego hamowania produkcji zywnosci. Paradoksalnie, zaopatrzenie w towary bylo znacznie lepsze tuz po wojnie niz trzy lata i pozniej po niej …

    ” … Komuniści grajac na fortepianie „poklosie” zawsze przynoszą narodom liczne nowości, jak ubóstwo, nienawiść, zazdrość czy chaos. Tego wszystkiego jest dziś pod dostatkiem – a czego brakuje … ? Bardzo wielu rzeczy. Sporadycznie brakuje nawet tak podstawowych artykułów jak mleko, cukier, jajka itd. (…) Brakuje również pracy … (?)

    Sytuacja w Wenezueli niewątpliwie poprawi się, gdy władzę obejmie szczery, wykształcony demokrata i wyprzeda bogactwa tego kraju za parę groszy, a w parlamencie zasiądą Żydzi”
    Admin.
    http://marucha.wordpress.com/2013/03/12/nie-plakalem-po-chavezie/#more-31112

    Post Christum.
    Gdzie nie spojzysz nie widac czlowieka ; spostrzezenie mlodej kobiety – Rowy 197?

  178. Cóż to panie Passent cenzura posty zbyt krytyczne to się je usuwa nieprawdaż to przynajmniej popraw sobie statystykę bo 178 postów nie ma na pewno.

  179. Mam wrażenie, że prawie nikt z bywalców bloga nie miał w szkole szeroko rozumianej informatyki.

    Netykieta opisana w Wikipedii.pl zaleca:

    „stosowanie się do reguł pisania obowiązujących w danej grupie (sposób kodowania polskich liter, zasad cytowania, możliwości wysyłania (lub nie) wiadomości formatowanych w HTML-u, możliwości dołączania (lub nie) plików binarnych, co zwykle jest szczegółowo opisane w FAQ danej grupy”

    Zatem bez elementarnej wiedzy z informatyki aktywne korzystanie z forów i blogów będzie ułomne.

    Polityka, e-Polityka oraz blogi e-Polityki są polem aktywności staruszków. Bywalcy bloga En passent mogą nie wiedzieć, że można strukturalnie wyróżnić komentarz do komentarza i jawnie wskazywać czyj komentarz opisany porą dnia został pozbawiony nadanej mu treści i zastapiony formułką „wpis został usunięty”. Kliknij w:

    wpis został usunięty

    oraz wstaw w pole adresowe przeglądarki (po wyodrębnieniu z cudzysłowów)

    „http://www.polityka.pl/forum/user,10005091,atalia.thread”

    Czarna magia?

    Czy młodzi wybiorą na premiera polskiego rządu pajaca przystawiającego tablet do mikrofonu na mównicy sejmowej z miną filuta robiącego demokrację w bambuko?

  180. staruszek (16:55, 18:09, 20:56)

    „Stworzyłem @Orteqowi okazję do ewentualnego zrozumienia wlasnego błedu…Analityk systemów przed napisaniem pierwszych linii kodu wykonywalnego na silnych komputerach zarabia 80 tys. PLN miesięcznie. (18:09).. bez elementarnej wiedzy z informatyki aktywne korzystanie z forów i blogów będzie ułomne (20:56)”

    Orteq coś tam zrozumiał, dzięki.

    To znaczy, on może coś zrozumiał, może niewiele. Nie zrozumiał na pewno jednego: to można na blogu Polityki wkleić ZDJĘCIE, czyli taki jakis *.jpg, czy nie można? Chodzi o wklejenie bez konieczności zaparkowania wcześniej tego *.jpg na jakimś Picaso. Czy na innym wirtualu.

    Jak ja widzę te ilość wygibasów niby programistycznych, koniecznych do napisania, czy zwykłego wklejenia czegokolwiek, w tej małpiej klatce do pisania na blogu Polityki, to mi spodnie opadajo i tam zostajo. Ludzie! Przecież to dinozaurowsto. Skansenowstwem czystym podparte. Czyli, fortran wiecznie żywy. Jeśli nie DOS nawet. Czy to za to płacą te 80 patoli miesięcznie? Czy może jednak za co innego?

    Dzisiejsze strony internetowe nie odbiegają za bardzo od możliwości wbudowanych w i-phony czy w i-smarty. Możliwości takich jak przekazywanie głosem tekstów przez ich wysłaniem SMS-em. Czy załączanie zdjęć prosto z marszu. Dlaczego to wszystko zostało pominięte przy programowaniu małpiego okienka do pisania na blogu tym blogu? Czy aby nie po to, żeby bez elementarnej wiedzy z informatyki aktywne korzystanie z forów i blogów było obowiązkowo ułomne?

    To o czym mnie rozkoszny staruszek poucza, podążając śladami swoich nauczycieli-programistów, naftaliną jest upudrowane. Wciąż niestety konieczną w tych blogowych zabytkach Polityki. Przez współczesny świat komputerowy całkowicie zapomnianych

  181. Równanie blogoiczne bez niewiadomych, za to z ‚!’ – znamionujacym tym razem wysiloną bezsilność papkowatą, inaczej kiełbie we łbie lub jak nie tracić czasu na zrzędne brednie

    Star + barszcz bez uszek – barszcz – bez = Page Down!

  182. mag
    12 marca o godz. 11:12

    Andrzej Falicz (12-03-g.9:36)
    Zamiast marudzić, weź się – szanowny panie – do roboty!…”

    Po cholere!
    Ciepla woda jest a do bajkopisarstwa jest Boni.

    Planowali to komuninsci a wizje maja narkomani -tu trzeba reagowac – decyduja i tak inni i gdzie indziej.

    Lepiej jak sie podlacze do grupy obsmiewaczy prezesa – wtedy zostane elita a ona do roboty z samej definicji zabierac sie nie musi,
    Np.:
    „Czy nie pieknie wygladal prezes jako trzymadlo do I-Pada a jak smiesznie mruzyl oczy!
    Dobrze go zalatwila Kopacz blokujaca Glinskiego (porzadek musi byc chi chi chi – plany i wizje – glupol marionetka – jeszcze by wybrany przez kilkudziesieciu poslow profesorek wsrod wybrancow narodu sie panoszyl”

    Tak lepiej Mag?

  183. Andrzej Falicz
    Podłączaj się gdzie chcesz. Ja się nigdzie nie podłączam i z nikogo nie śmieję. Poczekam, jak prezes weźmie się do roboty, skoro tobie się nie chce.

  184. Teraz powaznie bo jeszcze ktos uwierzy, ze przylaczylem sie do stada baranow…

    Tu nie chodzi oto czy Tusk ma plan czy nie ma.

    Opracowanie Boniego czyta sie sympatycznie – pelno tam slusznego chciejstwa, ze powinno sie robic tak zeby bylo lepiej i ze sa zagrozenia…

    Wszystko to super ale jak ja czytam jaki ten nasz Tusk wspanialy pragmatyk bo w expose oswiadcza, ze da policjantom po 300 zlotych to mnie skreca i ze smiechu i z trwogi.
    Dysonans poznawczy przekracza granice absurdu.

    Premier – no chyba, ze Putin…-nie zajmuje sie w normalnym kraju ani pensjami policji ani losem hodowcy papryki.

    Jezeli pragmatyczna „reforma” dysfukcjonalnego systemu podatkowego ma polegac na podniesieniu o pare oczek jakiegos podatku a reforma skazanego na katastrofe systemu emerytalnego na podniesieniu dla w wiekszosci niepracujacych dziadkow wieku o pare lat – to budzi sie we mnie lek.
    Edukacja czyli „przyszlosc naszego narodu” to JEDYNIE wielka klapa szesciolatek i ciecia a w nauce uczeni rwa resztki wlosow i wiaza sobie rece w protescie jak w wariatkowie.
    Na wszystko brakuje kasy a tysiac znajomkow kroliczka buduje potege nuklearna, ktora w oczywisty sposob NIGDY nie zostanie zrealizowana.

    W Lodzi za 2 miliardy PO buduje super dworzec podziemny do tunelu, ktory juz oficjalnie nie zostanie wybudowany i dla pociagow, ktore to samo PO odwolalo na nastepne 20 lat.
    Ale kopie sie wielka dziure bo koledzy z PO maja z tego wspaniale dochody.
    marszalek z PO pyskuje o szczawiu a jego protegowany Prezes… robi ustawiany przetarg na oswietlenie skrzyzowan.

    Jeszcze 6 lat takich „pragmatycznych” rzadow i nie bedzie juz czasu zeby cokolwiek naprawiac – wszystko po prostu runie z hukiem.
    Nawet Unia nie pomoze mysla i kasa.

  185. telegraphic observer
    12 marca o godz. 13:42

    Tezy o neoliberaliźmie

    Są dwie szkoły mówienia o tym tworze: elementarna i wyższa.
    …”

    TO –
    pamietam doskonale takie same rozwazania na temat socjalizmu.
    Otoz wedlug szkoly wyzszej… nie dzialal bo go bylo ZA MALO!

    Rzeczywistosc jest taka, ze nie ma innego neoliberalizmu niz realny tak jak sama nazwa wskazuje nie ma innego socjalizmu niz realny – te idealne istnieja jedynie w glowach absolwentow „szkoly wyzszej” neoliberalizmu.

    Neoliberalizm w praktyce sluzyl jako podstawa ideologiczna do wycofywania sie panstwa z gospodarki.
    Najlepsza przeciez neoliberalna polityka gospodarcza byl brak jekiejkolwiek polityki (co glosil nasz przeflancowany w jeden dzien z socjalizmu na neoliberalizm klasyk… dogmatyce maja te latwosc…).

    Deregulowano wszystko lacznie z rynkiem finansowym bo eksperci ze szkol wyzszych neoliberalizmu uzasadniali to „naukowo”, ze rynek rozwiaze, rynek ustabilizuje co najwazniejsze TYLKO rynek zmniejszy ryzyko kryzysu.

    Jak dzis pamietam neoliberalne kazania na temat blogoslawionej roli derywatywow, swapow i forwardow …

    W praktyce (TYLKO TO SIE LICZY) mamy bigos na cale pokolenia i dlugie bolesne sprzatanie po rownie oblednej jak komunizm ideologii neoliberalnej.

  186. jasny gwint (14:10)

    „Cała wielka prawda o rządach i sukcesach Hugo Chaveza. Niespotykane w świecie. http://www.globalresearch.ca/50-truths-about-hugo-chavez-and-the-bolivarian-revolution/5326268

    Noo. Cale 50 prawd o sukcesach Chaveza. Faktycznie, było co poczytać. Człowiek w mauzoleum już a jego piarowcy wciąż przy pracy. Niczym u nas. Po pochowku na Wawelu..

    Przytoczmy, z ciekawości, Prawdę nr. 50

    „50. Hugo Chavez odegrał kluczową rolę w procesie pokojowym w Kolumbii. Według prezydenta Juana Manuela Santosa, „jeśli pójdziemy do solidnego projektu pokoju, z jasnym i konkretnym postępem, postęp osiągnięty niedawno temu z FARC, jest również ze względu na poświęcenie i zaangażowanie Chaveza i rząd Wenezueli.”

    FARC to Rewolucyjne Siły Zbrojne Kolumbii. Czyli, antyrządowi partyzanci, finansowani z nielegalnego OPODATKOWANIA produkcji i handlu narkotykami. To z tymi silami rzad Kolumbii zawarł tymczasowy pokoj na jesieni ubiegłego roku. Stalo się to dzięki udziałowi Hugo Chaveza i rządu Wenezueli.

    No i czyż nie jest to czysta paralela do roli sp. pamięci prezydenta Lecha Kaczyńskiego przy osiągnięciu pokoju pomiędzy gruzińskim Saakaszwilim i rosyjskim Putinem? Ze tam jeszcze prezydent Francji, Sarkozy, coś mieszał, to w ogóle jest nie pri czom. Paralela jest jak drut i nikt jej nie potrafi niczym wypaczyć. Moze tylko Wawel dla Kaczyńskiego naprzeciwko mauzoleum dla Chaveza niezupełnie stuprocentowo paralelne są. No ale nie bądźmy juz upierdliwie drobiazgowi.

    Zreszta, za pozno juz na jakiekolwiek zmiany. Mumifikacji i balsamowania zwłok można dokonać tylko w pierwszych 12 godzinach po śmierci. Czego w przypadku Chaveza nie omieszkano, podobno, dokonać. Podczas gdy z ciałem prezydenta Kaczyńskiego wyszło jak wyszło.

    Too bad, jak powiedzieli Rosjanie. Faktycznie, too bad nam wyszło. Jak zawsze w historii naszej zresztą

  187. Szybko skloniłem wujka Google do znalezienia tego:

    http://www.drogapoludniowa-budziwoj.pun.pl/viewtopic.php?pid=8

    Szczególnej uwadze polecam pierwsze zdanie – o serwerze.

    Nie jestem gospodarzem tego bloga i nie znam języka PHP w jakim napisany jest program pozwalający nam wstawiać tu teksty. Nie wiem czy webmaster, który zrealizował projekt tego bloga mógł zabronić wstawiania obrazków.

    @Orteq nie napisał czy kiedykolwiek na jakimkolwiek cudzym blogu WordPressa wstawił obrazek znajdujący się na jego prywatnym PC lub tylko

    odesłanie do = łącze = link = adres lub kotwicę (Wiki!)

    tak polożonego pliku jpg.

    Gadał naftalinowy dziad z brakiem obrazu od urażonego nowoczesnego .

    Sądzę iż czas przestać skłaniać do stukania w PgDn ….

    Chwilami bylo miło …

    Przestało to mnie zresztą intersować …

  188. Aha!
    Bywałem na blogu na którym wstawiano kopie własnych obrazów.

    Przestałem bywać,
    bo nie umiałem odpowiedzieć na pytanie skierowane do mnie:
    „Za kogo Ty się masz?”

  189. http://liberum.boryk.com/#post11
    Neoliberalizm czyli wolność bez demokracji:

    „…Neoliberalizm w praktyce (nie ma innego rzeczywistego neoliberalizmu).

    Paradoksalnie neoliberalizm jest dominującą na świecie ideologią i praktyka społeczno-ekonomiczną.
    Od przeszło 30 lat. Z małej „sekty” przekształcili się w potęgę.
    „Neoliberalizm. Historia Katastrofy” pisze: Neoliberalizm ma w gruncie rzeczy głęboko podejrzliwy stosunek do demokracji. Dowodzi tego historia neoliberalnych zmian w Chile, Argentynie, Chinach – w warunkach zbrodniczych dyktatur; w Rosji – pod rządami półautorytarnymi.

    Takie samo wrażenie można odnieść w związku z działaniami Margaret Thatcher (była uczennicą Friedricha von Hayeka) kiedy prowadziła neoliberalną rewolucję w Wielkiej Brytanii w roku 1979. Niepokoje społeczne były tłumione siłą.
    Co więcej nie dopuszczała nawet ewentualności, aby mogło być inaczej. Swój program wprowadziła i poparła jednym słowem: TINA, skrótem od There Is No Alternative (Nie ma innej drogi). Jednak nie jest to główny powód krytyki.

    Ronald Reagan w duchu neoliberalnym walczył z recesją w USA. Podatek od zysku z kapitału zmniejszono z 70% do 50%.
    A wszystko to okupione powiększaniem się długu publicznego.

    Neoliberałowie nie maja najmniejszych oporów z odrzuceniem głównych założeń własnej ideologii o ile jest to dla nich korzystne. Wspólnym wyznacznikiem takich instytucji jak MFW, Międzynarodowa Organizacja Handlu czy Heritage Foundation jest brak egzekwowania wobec nich prawa i demokratycznej kontroli.

    To istota neoliberalizmu. Twierdzi on,że ekonomia powinna rządzić społeczeństwem, a nie odwrotnie. Demokracja to obciążenie, neoliberalizm jest stworzony z myślą o zwycięzcach.

    W 1977 roku 1 procent amerykańskich rodzin miało przeciętny dochód 65 większy niż te z grupy dolnych 10 procent. Dekadę później najbogatszy 1 procent był w o 115 razy lepszej sytuacji materialnej niż dolna dziesiętna…”

    Z reszta co tu duzo gadac kryzys z 2007 i stan w jakim jest ojczyzna neoliberalizmu po 30 latach jego realizowania (w praktyce) swiadczy sam za siebie.

  190. Dziaduszku!

    Ty niczewo nie kapewu?

    Tu rozchodzi się o to, ze ty brylujesz na blogu, który został poskładany do kupy – bo nie zaprogramowany! – wedle ‚technologii’ z ubiegłego wieku. Czyli tego, o którym ty wciąż masz sny wyraziste i się masz za wyraziciela, oraz znawce, tej okropnie przestarzałej ‚technologii’ owego wieku.

    Wake up! I zajrzyj znowu na blogi takie które mniej trochę skansenem trącą. Gdzie fortranu, ani DOSa, już nie ozywają..

    PS. A tak nawiasem: to przyznasz się za kogo ty się uważasz czy nie przyznasz?

  191. Tusku, musisz jeść kuskus
    TJ — 12 bm. 18:21 — „Ostro o Tusku …”

    Strachliwy Tusk, czy ostrożny w otoczeniu ostro gorączkującego się Polactwa? – taki niechlujny podtytuł dam.

    O atomówkach pojęcia niemam, ale jako zabezpieczenie potrzeb energetycznych kraju byłyby odejściem od węgla (obojga kolorów), na który Niemcy i reszta też utyskują i żądania stawiają. A może wizją Tuska jest energia odnawialna? – o to nawet red. Żakowski nie zapytał. W każdym razie inwestowanie w energię czystą jest w UE popularne i bardziej elastyczne (nie monstualnie gigantyczne), może nawet będzie więcej funduszy, po co się pchać w atomy? Bo gaz łupkowy jeśli wypali w pełnej skali, będzie i tak rozwiązaniem połowicznym. Ale się nie znam na tym wszystkim – idę o zakład, że Tusk też nie, ale z ekspertami warianty obgadywał.

    W sprawie euro były dwa podejście: jedno jeszcze przed erą Tuska, które przekreśliło zwycięstwo wyborcze PiS w 2005 r. Drugie nie najlepiej skoordynowane z kryzysem w strefie euro w 2008 r. nie wypaliło siłą rzeczy. Teraz jest trzecie, opinie są rozstrzelone – przytaczałem je niedawno. Najwyraźniej Tusk panuje nad tym wizyjnym tematem, ale po co tracić tzw. polityczny kapitał w niewłaściwym momencie i na nie najważniejszy cel strategiczny w jego rozumieniu. Powiedział 8 marca, że wręcz konieczne w jego ocenie było podniesienie wieku emerytalnego. Ktoś może się z tym nie zgodzić – nie ja, bo się zgadzam z Tuskiem w tej sprawie – ale wizję to facet miał i ją przeprowadził.

    Jakaś mania w narodzie jest chyba jeszcze z dekady po stanie wojennym, że władza konsultuje z ludnością, od tak, najlepiej w formie referendum – druga Szwajcaria się rodakom marzy. Rząd ma wizję, formułuje ją i przedstawia, odpowiada na detaliczne pytanie ze Świebodzina i z Szydłowca, ludzie wypowiadają się do kamery i na boku, helikopter TVN filmuje to z góry, uśmiechnięty Jan Paweł II spogląda przez chmury … a kuskus jest pożywny i daje energię do walki, zawiera proteiny i węglowodany, głównie błonnik, oraz mnóstwo żelaza.

  192. Osiągniecia szkółki ludowej (nt. neolib)

    Ktoś może sobie wyobraża, że ta szkółka ludowa o liberaliźmie gnieździ się w jakimś obskurnym baraku, albo w starej ruderze i tynk odpada z jej ścian. Nic z tych rzeczy. Na uniwersytetach świata pełno jest bakałarzy tej szkoły, w Kanadzie i w Polsce, w USA piszą oni książki wertowane i cytowane w najciemniejszych zakątach o tym, że neoliberalizm nie ma zaufania do demokracji, że Thatcherowa rozkoszowała się rosnącymi nierównościami, że Reagan z meksykańskimi miliarderami naginał kanony neoliberalizmu jak im było wygodniej, a nawet gotów był się ich wyrzec dla swych niecnych celów. Neoliberalizm występuje jako monstrum, personifikacja zła i cały ten manicheizm – tym wypełnia się lekcje o neoliberaliźmie w ludowej szkółce.

    Zapisy do szkół są wolne, każdy wyrabia sobie opinię jak mu na to punkt siedzenia i możliwości intelekrualne pozwalają. Chciałbym tylko zwrócić uwagę, że obok odstępstw od liberalizmu – o GW Bushu sam wczoraj pisałej, sa też przykłady jego realizacji, jeśli wolno zwrócić uwagę. Szwecja, gdzie obniżono stopy podatków dla bogaczy, deregulowano rynki – w tym rynek pracy, wprowadzono kapitałowy system emerytalny, zmniejszono udział państwa w gospodarce i PKB oraz podłączono się w globalny rynek towarów, usług i finansów – toż to czysty neoliberalizm. Podobnie zrobiły Niemcy, nawet Francja choć na mniejszą skalę w późniejszej fazie rządów prez. Mitteranda po 1983 r. (po załamaniu się jego socjalistycznej polityki gospodarczej). O dalekiej Kanadzie w latach po 1984 już nie wspominam. Najlepsze przykłady krajów, które oparły się „neoliberalnej zarazie” to Grecja, Włochy, Hiszpania, Portugalia, ale właściwie wszędzie w krajach rozwiniętych nierówności dochodów zwiekszyły się na przestrzeni ostatnich 2-3 dekad, i chyba USA nie są w tym procederze na 1. pozycji – Irlandia i Szwecja wiodą prym.

    Zatem co dalej – skoro „neoliberalizm się skompromitował” – drodzy bakałarze ze szkółki ludowej? Są dwie opcje, optymistyczna i pesymistyczna. Optymistyczna mówi o tym, że neoliberalizm jest w totalnym odwrocie, bo tak się doszczętnie skompromitował, że wystarczy jeszcze popsioczyć nań co nieco i sam przejdzie do historii. Pesymistyczna, wręcz spiskowa teoria mówi oczywiście, że neoliberalizm się skompromiotwał, co do tego nie ma dwóch zdań, ale się przepoczwarza, dalej zagraża demokracji i ludowi miast i wsi, że odchodzi od starych doktryn i tworzy nowe ich szczepy zorientowane na zniszczenie dobrobytu, cywilizacji i dorobku pokoleń, więc z pragmatyzmem trzeba walczyć jak z faszyzmem, bądź terroryzmem, czy komunizmem, bo neoliberalizm nie popuści, to jest Zło zakorzenione, chciwe i jakie tam jeszcze.

    Oczywiście jestem zawsze za wersją optymistyczną, jeśli takowa się pojawia. Choć właściwie nie mieszam się w ten spór, wszak on będzie trwał jakiś czas jeszcze. Raz padło hasło – NEOLIBERALIZM., i odzew jest szeroki póki co, więc nie ma potrzeby hasła wymieniać. Neoliberalne USA upadają, za to komunistyczne Chiny trzymają się mocno, a nawet rosną w siłę, jest jeszcze Wenezuela, Iran, Korea Płn …

  193. Staruszeczku,

    Posłuchałem cie i się pomordowałem ta ‚technologia’ czasów zaprzeszłych. Czyli, dokonałem uploading do tinypic i zaparkowałem w cyberprzestrzeni to co miałem do zaparkowania. Zobaczmy co z tego wyszło

    Habemus Papam

    http://i47.tinypic.com/16kooz6.jpg

    Dzięki ci, dziaduszku, za twoją cierpliwość. Na pewno cie gdzieś, kiedyś, jacyś zapóźnieni w rozwoju programiści za nią wynagrodzą. Czy będzie to 80 patoli PLN na m-c, nie mnie liczyć

  194. Oczywiscie, ze neoliberalizm sie skompromitowal.
    W czystej postaci.
    Tam gdzie go bylo za duzo wahadlo wychylilo sie za daleko w prawo.
    Tak samo z socjalizmem.
    Wszystko z umiarem TO.

    A wmawianie, ze otwieranie gospodarek i ich uelastycznienie to wynalazek neoliberalizmu to taka sama bzdura jak wmawianie, ze opieka spoleczna to wynalazek komunistow.

    Kraje skandynawskie bynajmniej nie rezygnuja ze swojego modelu gospodarczego, ktory na pewno nie jest modelem neoliberalnym.
    Jedynie likwiduja przesadne przywileje i koryguja niefektywne rozwiazania.

    Gdzie tego neoliberalizmu bylo w ostatnie 30 pare lat najwiecej tam jest proporcjonalnie wiekszy syf.

    A klopoty Europy Poludniowej maja swoje zrodlo w wielu czynnikach – sam neoliberalizm by nie pomogl – choc tu i tam by sie przydal…

    Warto pamietac, ze kazda zgrabna doktryna skuteczna w teorii musi byc sprawdzona w rzeczywistosci i obiektywnych warunkach spolecznych, kulturowych i historycznych.

    Neoliberalizm na podstawowym poziomie teoretycznym to prymitywny spoleczny darwinizm obdzierajacy spoleczenstwo z wszystkich postawowych zdobyczy ludzkosci i postepowego humanizmu.

  195. W USA
    ojczyznie neoliberalizmu na fali nowej mody neoliberalnej postanowiono rozluznic co sie da – no to rozluzniano i w efekcie: Obecnie
    srednie pensje albo spadaja albo sa w najlepszym przypadku zamrazane,
    47 milionow Amerykanow jest na tzw. „food stamps”, kolejne poltoramiliona mieszkancow USA straci w tym roku swoje domy (juz prawie 10 milionow domow zostalo przejetych przez banki),
    mediana zarobkow spadla o ponad 7% przez ostatnie 6 lat a srednia klasa utracila miedzy 2007 a 2010 roku 40% swojego majatku…
    (To nawet po swoich sztuczkach podaje sam FED…).
    Teraz drukuja 4 miliardy dziennie i ciesza sie, ze im gielda rosnie…

    Caly ten bajzel nie bylby mozliwy gdyby z neoliberalizmu nie zrobiono nowej swieckiej religii.
    I udawanie, ze tak sie stalo bo neoliberalizmu bylo za malo (jak sugerujesz TO) jest absurdalne.
    Twoja argumentacja przypomina haslo „Socjalizm tak wypaczenia nie!”.
    Redaktor pamieta…
    Gdy planowana gospodarka zawodzila proponowano planowac dokladniej…
    „Nadgorliwość gorsza od faszyzmu” rowniez we wprowadzaniu doktryn ekonomicznych w zycie.

    Przy okazji mam wrazenie, ze mylisz czesto rezultaty globalizacji z neoliberalizmem.
    To nie to samo.

    Jezeli chodzi o wzrastajace roznice dochodow to wedlug mnie glownie jest to efekt globalizacji.

    Same roznice nie sa swiadectwem sukcesu – wyszloby na to, ze najbardziej neoliberalnym krajem gospodarczego sukcesu jest Kolumbia… a katastrofa Norwegia czy Korea Poludniowa.

  196. Andrzeju Faliczu,

    Ten neoliberalizm coś mi przypomniał. Sam zresztą nie bardzo wiem dlaczego. Moze to się wzięło z tej twojej ‚nadgorliwości gorszej od faszyzmu’, drogi panie Andrzeju?

    Czy ktoś może coś słyszał o takich rewelacjach historycznych?

    http://www.feldgrau.com/articles.php?ID=23

    Podsumujmy. W 1922 roku zostało zawarte tajne porozumienie między Niemcami a Rosją. Aby obejść przepisy Wersalu, oba państwa zawarły umowę budowy na terytorium ZSRR niemieckiego przemysłu zbrojeniowego. Czyli, produkcji czołgów, gazu oraz lotnictwa wojskowego. W zamian za pozwolenie produkowania uzbrojenia na terytorium Związku Sowieckiego, Niemcy zgodziły się nauczyć Rosjan korzystania z tej broni. Ta współpraca pozwoliła armii niemieckiej na opracowanie i przetestowanie technik blitzkrieg, później użytych w drugiej wojnie światowej. Ta współpraca sowiecko-niemiecka trwała do aż do końca 1933.

    Jedyne co mnie ostrożnością do tych rewelacji najeża to taka wątpliwość. Przez 11 lat trwały te sowiecko-niemieckie podchody zbrojeniowe ponad głowami naszych asów wywiadów z „Dwójki” (Oddział II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego) II RP. Oraz ponad głową samego Naczelnika Państwa, geniusza-stratega marszałka Józefa Piłsudskiego. I nikt nigdy nic nie wyczul?

    A chyba rzeczywiście nikt na nic nigdy nie wpadł. Bo jeszcze do dnia dzisiejszego panuje powszechna wiara, ze to straszny Hitler, doszedłszy do władzy w 1933 roku, w kilka lat się uzbroił po zęby. I napadł na nas znienacka dnia 1 września roku pamiętnego, trzydziestego dziewiątego.

    Przed nadejściem strasznego Hitlera, Niemcy mieli być jak baranki. Spętane dla pewności traktatem wersalskim. A tu taka rewelacja z tego Feldgrau.com.

    Chyba patriotyczniej będzie ryserczerom z Feldegrau po prostu nie uwierzyć. Bo to sztuczną mgłą jakby zaciągało. Tym razem, dla odmiany, z kierunku zachodniego na nas nadmuchiwaną.

  197. Orteq
    13 marca o godz. 7:27

    Andrzeju Faliczu,

    Ten neoliberalizm coś mi przypomniał. Sam zresztą nie bardzo wiem dlaczego. Moze to się wzięło z tej twojej ‘nadgorliwości gorszej od faszyzmu’, drogi panie Andrzeju?…”

    Dziwisz sie Orteq, ze nasz genialny marszalek i wywiad na to nie wpadl?
    A co powiesz na temat genialnego jeszcze bardziej Stalina majacego wtyki (wiernych komunistow) nie tylko w Polsce
    (wszystkich zdrajcow sie w Berezie nie dalo zamknac) ale w kazdym kraju na ziemi,
    ktory umozliwil Niemcom uzbroic sie i do ostatniej chwili nie mogl uwierzyc, ze go jego przyjaciel Adolf zaatakuje.

  198. Bede musial posypac glowe popiolem i przeprosic Tuska i wszystkich jego wielbicieli na tym blogu.

    Nie tylko jak pisze Passent przez ostanie miesiace pokazal sie jako maz stanu w sprawie…wykladu Pani Srody ale jego rzad zabiera sie do roboty!
    Otoz:
    Rodzice będą mogli nadawać dzieciom imiona zdrobniałe i bezpłciowe.
    Rząd NARESZCIE szykuje nowe przepisy w tym zakresie . Jak wejdą one w życie, możliwe będzie nazwanie dziecka imionami takimi jak:
    Fifi, Angel czy Szasza…

    Polska trzymajac za reke Tuska, w podskokach – juz nie maszeruje ale biegnie ku nowoczesnosci.

    Czekam na pierwszego marszalka sejmu – transwestyte o imieniu Fifi, ktory rozwiaze inne mniej istotne sprawy jak upadajaca sluzbe zdrowia i szkolnictwo wyzsze.

  199. Andrzej Falicz (8:00)

    „A co powiesz na temat genialnego jeszcze bardziej Stalina..
    ktory umozliwil Niemcom uzbroic sie i do ostatniej chwili nie mogl uwierzyc, ze go jego przyjaciel Adolf zaatakuje.”

    Tyle ci, narazie, powiem

    „W przeddzień 70. rocznicy Wielkiej Wojny Ojczyźnianej rosyjskie media pytają: jak to było z tym zdradzieckim atakiem Hitlera? Czy Stalin naprawdę się go nie spodziewał? – pisze newsru.com. Dziennikarze sięgają do otwartych od niedawna archiwów państwowych i oświadczają: Stalin doskonale wiedział o ataku w czerwcu 1941 roku.”

    http://m.wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,117915,9822192,Rosja_odkrywa__Stalin_musial_wiedziec_o_planowanym.html

    „rosyjskie media śmielej zaglądają do świeżo otwartych archiwów. W ich świetle nie da się już obronić tezy, że przygotowania wojsk niemieckich do ataku na ZSRR umknęły uwadze Stalina..
    „Stalin znał datę ataku co do godziny”
    Stalin już na miesiąc przed atakiem otrzymał informację o spodziewanym uderzeniu około 20 czerwca, a przez 10 ostatnich dni znał dokładną datę i godzinę. Wymieniono ją w raportach 47 razy. Dlatego też Stalin ogłosił stan alarmowy dla swoich wojsk 18 czerwca.”

    Z tym nie wierzeniem Stalina ze ‚jego przyjaciel’ Adolf go zaatakuje to sporo mitów narosło. Szczególnie na naszym, polskim, poletku. Ugorem zresztą stojącym ostatnio

    PS. Nie mam nic przeciwko imieniu Fifi. Wręcz przeciwnie. UważamRze im więcej będzie imion Fifi w naszym kraju tym lepiej dla nas, Narodu Wybranego. Imiona takie jak Jarosław, Aleksander czy nawet Lech zostały zajeżdżone jak stare kobyły i one nie maja już żadnego przebicia np. w Brukseli. Fifi to jest to. Jak coca cola A.O.

  200. Nowe osiągnięcia nauki amerykańskiej. CIA posiada tajną broń do zabijania. Niewielkie użądlenie powoduje atak serca i śmieć ofiary.
    Coraz lepiej. To lepsze niż polon lub drony. http://www.globalresearch.ca/poison-dart-secret-cia-weapon-of-assassination-triggers-heart-attack/5326385

  201. Posypały się wynalazki. CIA wreszcie zabija naukowo. Tym razem nowy naukowy sposób zabijania przez wywoływanie choroby nowotworowej. Zabito w ten sposób Chaveza, na raka cierpią przywódcy południowo amerykańscy, Lula, Krchner i Vazquez. Nauka ma jeszcze przed sobą wielką przyszłość
    http://www.globalresearch.ca/scientific-assassinations-are-part-of-the-cias-modus-operandi/5326396

  202. Duch święty zstąpił i zmienił o oblicze ziemi, tej ziemni. Zaczerwieniły się wczoraj ekrany telewizorów w Polsce i w całej Europie. Pokazano potęgę. Czerwień pierwszomajowa razi z pierwszych stron liberalnych gazet na czele z POLITYKĄ. Wolno poruszające się jak muchy w mazi złowrogie postacie świętych kardynałów celebruje pogańskie gusła wyboru papieża. Co ważniejsze polskie hieny medialne na świętym placu wpatrują się z przejęciem w kolor dymu, jakby dymu nigdy nie widzieli. Wszyscy zapomnieli w tym zgiełku, że za tą czerwienią kryją się pedofile, homoseksualiści, intryganci, oszuści finansowi, złowrogie postacie Degollado, Marcinkusa, Escrivy, Rydzyka, Michalika, komisji majątkowej, Proboszcza z Lichenia i tysiące ciemnych i chciwych proboszczów i katechetów. A duch święty zstąpił i robi swoje.
    Dobrze chociaż, że Barcelona wygrała.

  203. Andrzej Falicz (8:12)

    „Czekam na pierwszego marszalka sejmu – transwestyte o imieniu Fifi, ktory rozwiaze inne mniej istotne sprawy jak upadajaca sluzbe zdrowia i szkolnictwo wyzsze.”

    Jakbym nie dopowiedział do końca poprzedniej myśli nt. imienia Fifi

    Otóż ja osobiście uważam, ze nie tylko nie ma nic złego w imieniu Fifi. Nie ma również absolutnie nic złego w transwestycie zostającym marszałkiem Sejmu. Chodzi o to, ze jeśli nic co ludzkie nie jest nam obce, to i transwestyta ma prawo do reprezentowania tego co reprezentuje w najwyższych władzach państwowych.
    Pozbawienie go/jej takiego prawa byłoby czystą dyskryminacją przeciwko mniejszościom i jako takie byłoby NIEZGODNE z obowiązującym prawem w UE.

    Najwyższy Czas zacząć sobie zdawać z pewnych realiów sprawę

  204. Mam wrażenie, że nowa forma autyzm jest cechą immanentną blogosfery (szeroko rozumianej).

    Prześlizgują się goście po wątkach, niepomni co było zarodkiem wątku oraz co już w wątku napisano. A ja przez dwa mendle miesięcy przedstawialem się wywnętrzając się co niemiara oraz pi razy oko.

    Wymądrzałem się szczególnie uporczywie w trzech kwestiach – kalekich „nie od urodzenia” a okaleczonych przez raptusów i cwaniaków:

    1. Madrość to zdolnośc do dawania skutecznych rad.
        Zanim zmądrzejesz, przyjdzie Ci się wiele razy wygłupić.

    2. Inteligencja to zdolność do dostosowania się do zastanych warunków.
        ”Nie rozwiniesz inteligencji bez poznania zdradliwego charakteru dziwaczek i dziwaków!” odbąknął nosorożec Andrzejowi Mleczce na wezwanie do działania zgodnego z już poznanymi sensami. Nie wiedzial brzydał, że żyrafa ma mózgowy cache, co skutkuje rywalizacją między sensem i metafizyką.

    3. Anegdota to opowieść warta opowiedzenia, w miarę czasu mająca coraz mniej prawdy w sobie, a coraz więcej właścicieli praw autorskich.
        ”Liczenie diablów na czubku szpilki nie ma sensu!” – tak zwracają uwagę pyszałki cholastykowi, który to pierwszy powiedział innym scholastykom.

    ===========

    Pisałem przed tygodnikami o mym zainteresowaniu źródłami aktywności blogowej osób starszych i ewentualnym zaspakajaniu tą drogą potrzeb psychicznych (fizjologicznych czynności sieć nie wspiera, bez przeniesienia w metaforę: podszczypywanie, opluwanie, …)

    W jednym z krótkich opracowań znalazłem zaskakujący motyw: staruszkowie i staruszki blogują, bo to daje im ulgę!

    Dla mnie blogowanie nie jest ciężarem i idę przez blogi nieważką myślą, kulawym krokiem i widzę rzesze śliniących się podczas przyswajania toffi sprzed prawie półwiecza mających odniesienia do ostatnich chwil przed wygnaniem z raju: brązowe kostki nazywające się „Pyszne”.

    Gospodarz jest z kultury słowa. I chyba w niej umrze.

    Kultura obrazu i brutalnej baśni w której Czerwny Kapturek griluje wilka oraz zwalcza się ptaki gatunku „czarnyj woron” jest uprawiana w salonie o numerze bardzo bliskim dwu tuzinom.

    Niestety, mam coś w sobie takiego, że gdy pytam: „Która godzina?”, to dialog urywa się tuż po odpowiedzi: „O co ci chodzi?” Ja głód alkoholowy mam pod kontrolą i jestm sowa. Budzę się do bitki po 13.

    O tej porze przyszedłem pod ówczesną Bibliotekę Uniwersytetu Warszawskiego. Minęło 46 lat. Pisałem o tym ….

    Meandry komunikacji sieciowej.
    Internet w życiu społecznym osób starszych

    http://www.ktime.up.krakow.pl/symp2012/referaty_2012_10/stanikow.pdf

    Blogi, podobnie jak PCs, są dostosowany do akceptowania scenariusza bardziej złożonego niż monodram. To administrator mający umiejętności webmastera decyduje czy można kopiować teksty z bloga i czy można na blogu umieszczać obrazy. „Osoby” związane z blogiem są aktorami i podobnie jak ja na swym kompie mogę usuwać z rejestru klucze „Policy” lub nie. Zależy od tego jakiej postaci dramatu kostium przywdzieję.

    Blogosfera jest zbyt młoda, aby powszchną umiejętnością była umiejętność odczytania czy ktoś kocha, czy żartuje.

    Zbigniew Ziobro nie nazywał tabletki gwoździem, bo tabletek jeszcze nie było. Następne wystapienie Jarosława Kaczyńskiego w Sejmie może być wsparte Głosem Z Góry.

    Ci co mnie nie przwijali a przemyśliwali wiedzą o jaką górę biega.
    I dobiec nie może.

    Miłej zimy tej wiosny. Będe obserwowal – jak przed laty – rzucanie śnieżkami w aktyw Słusznej Sprawy paraliżujący akademie …
    Po profesorach widać, że nie mam powodów do uniżoności …

  205. -1968 +2013 = 45 (najczęściej)

  206. staruszek
    12 marca o godz. 20:56 raczy nie wiedziec, ze tresc, nie forma….starosc nie radosc.

    Saldo mortale

  207. mag
    12 marca o godz. 22:10

    Andrzej Falicz
    Podłączaj się gdzie chcesz. Ja się nigdzie nie podłączam i z nikogo nie śmieję.

    Napisala m a g do Falicza. Mag raczy zapominac, ze rozdziela swoje „wpisy” na lewo i prawo, co jej oczywiscie wolno. Jej zarzuty dotycza czesto samej ma g. Kiedys to sie nazywalo projekcja przemieszczona. Mag zapomina rowniez, ze krytykujac wizytatora zachowuje sie jak wizytatorka. Nietykalna m a g?

    Saldo mortale

  208. Zdążyłem zostać uraczony opinią ET o mojej sympatii do szkoły falenickiej i zwalczaniu przeze mnie szkoły otwockiej.

    Inkwizytor się znałazł …
    … i wyśledził moją podmianę na Złotego Cielca wśród oponujących Słowu aniołów …

    =================

    Pendant:

    http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=248&werset=10#W10

  209. Orteq,

    Ja tam co innego pamietam ze szkoly niz okazuje sie teraz z nowych wynalazkow.

    „Pomimo rozległości niemieckich przygotowań i dokładnych meldunków wywiadu, atak całkowicie zaskoczył Armię Czerwoną. Winą za ten fakt należy obarczyć Stalina, Komisarza Obrony Timoszenkę i Szefa Sztabu Żukowa, którzy zlikwidowali wszystkie Rejony Obronne zlokalizowane na byłej granicy z Polską i nie obsadzili wojskiem nowo zbudowanych rejonów na terenie Polski.

    Meldunki dostarczane przez szefa INO NKWD (od lutego 1941 NKGB) Pawła Fitina oraz szefa Razwiedupru Filipa Golikowa, mimo swojej celności i wiarygodności trafiały do Stalina za pośrednictwem Wsiewołoda Mierkułowa i jego zwierzchnika, Ławrentija Berii. Beria, w trosce o swoje wpływy, osobiście dokładał starań, aby Stalin otrzymywał głównie informacje pasujące do już wyrobionego światopoglądu, zgodnie z którym Niemcy nie mieli zamiaru atakować ZSRR.

    Winston Churchill, korzystając z raportów Ultry również przekazywał Stalinowi wiele pożytecznych informacji na temat planowanej przez Niemców inwazji, ale Stalin traktował je jako brytyjską prowokację, mającą wciągnąć ZSRR do wojny.

    Także III Rzesza dbała o to, aby Stalin nie zrobił się podejrzliwy – m.in. Adolf Hitler wystosował do Stalina dwa osobiste listy, w których tłumaczył dyslokacje kolejnych jednostek tym, że siły zostały przesunięte na wschód, aby znaleźć się poza zasięgiem brytyjskich bombowców. Niemcy przeprowadzili również z sukcesem zaawansowaną dezinformację, podsuwając fikcyjnego informatora Amajakowi Kobułowowi, agentowi radzieckiemu w Berlinie. Jako agent był on wyjątkowo niezdarny, był jednak zaufanym człowiekiem Berii i bratem Bogdana Kobułowa.

    W ten sposób niemieckie dezinformacje, dobrze dopasowane do oczekiwań Stalina, dostarczane były do Moskwy najszybszym kanałem i oznaczane jako najbardziej wiarygodne. Na marginesach ponurych raportów Golikowa i Fitina Stalin zwykł ostro krytykować informatorów, a czasem żądać pociągnięcia ich do odpowiedzialności za dezinformację, a protestujących szefów wywiadu osadzać na miejscu twierdzeniem, że posiada własne raporty.
    Agenci z Czerwonej Orkiestry, oraz Richard Sorge podali nawet Stalinowi dokładną datę ataku – bez rezultatu. Według Wiktora Suworowa Stalin nie wierzył w możliwość ataku niemieckiego…”

    Ja tez uwazam,ze Fifi to wielki krok w dobrym kierunku rozwoju naszej umeczonej ojczyzny.

    Przejdzie do historii jako najwieksze osiagniecie II kadencji Tuska – ktorego przyszle pokolenia zapamietaja jako premiera Fifi co bronil Srode.

  210. Orteq
    Też mi nie przeszkadzają imiona typu Fifi czy Angel.
    Śmieszy mnie tylko, że „rewolucja” w nadawaniu imion jest jedną z nielicznych, ZAUWAŻALNYCH ostatnio przejawów aktywności ustawodawczej sejmu. Kolejny „punkt” dla mediów, które nas karmią takimi newsami, że hej…
    Swoją drogą podziwiam Twoją determinację w podtrzymywaniu dyskursu z AF.
    Niewątpliwie ma on jedną zaletę, nie obraża się i raczej nie obraża adwersarzy.

  211. Według agencji Reutera wyniki wyborów podkreślają, że wielu wyznających tradycyjne wartości Inuitów, rybaków i myśliwych polujących na foki, uznało że Kleist zbyt szybko chce wprowadzić do kraju zagraniczne koncerny. Jeden z jego najbardziej kontrowersyjnych planów przewidywał budowę wartej 2,3 mld dol. kopalni w pobliżu miasta Nuuk, stolicy wyspy, która dostarczałaby rudę żelaza do Chin. W jej budowie miałoby uczestniczyć 2 tys. chińskich robotników.
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/grenlandia-w-wyborach-parlamentarnych-wygrala-opoz,1,5443238,wiadomosc.html
    ================

    Biedne koncerny, nie zarobią……
    Zniszczenie podstaw egzystencji współziomków dla własnych korzyści, nie przeszło. Mądrzy ludzie ci Inuici…..

    Nawiasem mówiąc, Chiny obstawiają wszystkie możliwości.
    W każdym chyba kraju świata.

  212. mag, 11.00. Witaj. Tu już nie ma palca gdzie wepchnąć. Marudy i piana bita przez Orteqa, Falicza, telegraphica obs. ET i staruszka wypełniają całą przestrzeń. Może o to chodziło? Następny felieton z pewnością będzie o konklawe lub papieżu.

  213. Po 5 latach Tusko-turbowania jesteśmy na przednówku politycznym.
    Zygmunt Bauman zacofany w swym myśleniu i języku nazwał to interregnum.

    Powoli, dzień po dniu, nowe przebija się do znaczenia i władzy.
    Senatorowie Zbigniew Romaszewski i Henryk Stokłosa nie potrafili abdykować u szczytu sławy.

    Drugi z nich pozwolił okolicznym ugorującym w zaduchu utylizacyjnym znaleźć zatrudnienie w zaścianku, a pierwszy pod Belwederem wzywał do powtórki uzgodnień Wodza i Marszałka na moście.

    Trzeci, przeskakiwacz, cierpi rozstanie z historią: David Cameron go sie(!) nie słucha i z obalania murów upadajacych na leworęcznego barda stał się tych murów projektantem. (cześć @mag!)

    Nic nie zrozumieli z pierwszej fazy rekonwalescencji Ojca Chrzestnego: władza w ręce mlodości z pokornym pocałowaniem.

    Szukając poprawnej pisowni obcego mi słowa trafilem na „Słownik etymologiczny” a w nim link do „Piaskownicy” leżącej w „Zaułku ćwiczebnym”.

    Zwołanie netem przez kuchcika ze stołówki Akademii Sztuk Pięknych pospolitego ruszenia na Hotel Bristol niewiele nauczyło omijających blog „Matrix”, mimo że to tuż obok.

    Inteligencja to także warstwa społeczna. Niejednokrotnie – także niejasno i niezrozumiale – pisałem na blogach e-Polityki, że inteligencja zdradzila resztę społeczeństwa.

    To co się dzieje w Sejmie to jest lokalna odmiana fiesty Wielkiego Tygodnia w Sewilli. Po rezurekcji ludzie wychodzą na place i krzyczą:
    „Gdy władza nie da na dzieci, to będziemy mieli do niej stosunek z dzwonkiem na przerwę. Nie wszyscy mogą tyle ukraść co Delfin!”

    Widać niewielu rozumie, że ON cierpiał za nas, a nie zachęcał do cierpienia jak Maria Teresa nie wiedząca nic o fiskaliźmie neorliberalnym. Głupio cierpieć i dawać pieniądze cwaniakowi sterowanemu przez specjalistkę od resocjalizacji, to Polak potrafi.

    Bursztynowe Złoto potrafi omamić.
    A co będzie, gdy zmywakowi oraz Bruksela przykręcą kurki?
    Czy @TO dostanie pozwolenie od Fito-straży Granicznej na introdukcję fiskalizmu do macierzy?

    Kiedy będzie nowa inscenizacja Kupca Weneckiego?

    Czy SKOK wykona wrogie przejęcie Providenta, bo kwietniowe wycieczki do stolicy podrożały?

    Czy Róża zmieni imię? (pozdrowienia dla @mag!)

    http://www.etymologia.org/wiki/Sandbox/

  214. jasny gwint (13-03-g.11:30)
    Mamy chyba jak w banku temat następnego wpisu Gospodarza, chyba że nas… przechytrzy.
    Zerknij na blog Hartmana pt. „Gdybym był papieżem”. Otóż potraktowałam gdybanie serio (jako potencjalna papieżyca) i napisałam, że zlikwidowałabym Watykan i zagospodarowałabym jego majątek z pożytkiem dla ludności (nie tylko rzymsko-katolickiej). Zajrzyj pod mój post z 10 marca, g. 13:49.

  215. @jasny gwint dał dowód nierozumienia współczesności.
    Czasy „spędów” na masówki i pochody minęły bezpowrotnie.
    W blogosferze nie ma trudności z umieszczeniem obfitych swoich wpisów.

    Starym językiem o ścisku, żę palca nie da się wcisnąć, @jasny  gwint sugeruje, że waga własnych słów zależy od obfitości innych pogadnek.

    Jego złudzenia to jego limfa.
    Milczenie @staruszka dodaje znaczenia zabieraniu głosu przez @jasnego gwinta?

    Totalna zgredowa schizofrenia!!!

    Nic przez kwadrans nie napiszę aby nie ogłupiać koryfeuszy mylących mowę z pismem.

    Po obu stronach koncepcji urbanistycznej: kościół lub market bieda biedronkowa: przyjść i za mało kupić.

  216. staruszek
    To jasne, że jasny gwint nie rozumie wspólczesności, bo wciąż wierzy w „lewicę”, której tak naprawdę już dawno nie ma. Nigdzie.
    Ale wcale nie jestem pewna, że Ty lub ja rozumiemy współczesność znacznie lepiej.
    Z całą pokorą przyznaję, że nie wiem, bo obracamy się (na tych blogach) w kręgu ludzi mocno dojrzałych.
    Do młodszych należy na pewno Jiba, chyba Marit, może Jaruta, a co do facetów, to nie chcę strzelać, bo na ogół każdy pręży muskuły i zaczesuje „pożyczkę” na łysinę, chyba że kokietuje „patriarchalnością” jak Antonius lub staruszkowatością jak Ty.

  217. „TK umorzył postępowanie ws. zwrotu mienia Kościołowi katolickiemu i uznał konstytucyjność trybu zwracania mienia gminom żydowskim. ”

    Bez komentarza….

    Ale jakoś tak gorzko jest…

  218. „TK umorzył postępowanie ws. zwrotu mienia Kościołowi katolickiemu i uznał konstytucyjność trybu zwracania mienia gminom żydowskim. ”

    Żydom – zwracamy. Polakom – NIE.

  219. sceptyk.pl
    13 marca o godz. 13:11

    Zwracamy…..
    Trzeba mieć tylko odpowiednie nazwisko.
    Potocki, Branicki, Zamoyski, Radziwiłł, Czartoryski……
    Po „Damie z łasiczką” przyjdzie czas i na Wilanów.

  220. staruszek
    13 marca o godz. 10:23 nie wie o tym, dlatego tez informuje ponizej;

    mnie uczono, ze plakat jest tez literatura. Wynika z tego, ze ma g mialaby cale regaly plakatow i po tym moznabyloby poznac, jej zdaniem, wlasciciela(ke) tegoz regalu, tychze regalow. O inkwizycji mowy byc nie moze. Ograniczam sie do wizytatorstwa i zdaje sobie sprawe, ze oscyluje na granicy wizytanta. Wracajmy jednak, jak mowi (pisze) Passent naszych baranow….wiek skad to jest? Nie googlujac….?
    Saldo mortale

  221. mag
    13 marca o godz. 13:07 pisze, ze nie wie nic o lewicy niemieckiej….tam pracuja naprawde zacni ludzie, mino ze epigoni SED (PZPR).
    Saldo mortale

  222. sceptyk.pl
    13 marca o godz. 13:11 udaje ze nie wie; zydzi sa rowniez Polakami, katolicy rowniez…..
    Saldo mortale

  223. mag
    nie wszyscy jak to nazwałaś mocno dojrzali obracają się tylko w gronie swoich rówieśników, choć z pewnością jest takich zdecydowana większość. Pomoc przy wychowywaniu wnuków też nie można nazwać obracaniem się w młodym środowisku. Jednak jest trochę wyjątków. Przykładowo, ja ciągle stykam się z młodymi , ale już dorosłymi (po 18roku życia i mam z nimi b. dobre kontakty. Fakt , o polityce praktycznie nie rozmawiamy, ale inne tematy często się przewijają. Polityka młodych, co zresztą normalne nie za bardzo interesuje (są wyjątki). Dlatego łatwiej mnie zrozumieć współczesność. Młodzi mają obecnie diametralnie inne możliwości i to zmienia ich perspektywę. Starsze pokolenie zwykle na tę młodzież narzeka i tak jest od wieków. A tymczasem ta młodzież nie jest wielce różna od tej z mojej młodości.

  224. Dlaczego chetnie pozostajem, ciagole jeszcze w kulturze szarocienia?

    Kazda nagla zmiana zmusza nas niejako do stawiania kwestii zwiazanych z pamiecia. Taka cezura byl rok 1989. Nie znaczy to jednak, ze nasze czesto krytyczne uwagi dotyczace przeszlosci utozsamiane sa z jej kwestionowaniem, a jej kwestionowanie z negacja etc.. Pozostaje wiec podjecie proby tworzenia kultury pamieci, kultury przypominania, kultury pamieci.

    Jakiekolwiek relatywizowanie zjawisk oraz faktow z przeszlosci, projektowanie ich na drugich lub co gorsze, w przyszlosc jest conajmniej mitogenne, nawet dla tych, kotrzy sie przed mitami przynajmniej werbalnie bronia. Rozliczenie sie z przeszloscia jest niezbedne, bo tylko w ten sposob mozemy budowac przyszlosc oraz porozumienie spoleczne na bazie solidarnosci. Zmagania sie z wlasna historia implikuja niejako koniecznosc zmagania sie ze soba samym. Prowadzi to jednak bardzo czesto do twierdzen subiektywnych. Niektorzy z nas zaslaniaja sie podjetymi probami w ramach instytucji panstwowych, spolecznych i to im zupelnie wystarczy.

    Drudzy z kolei nawoluja do dokonania proby analizy wlasnej, jeszcze inni pragna tabula rasa i nowego poczatku. Zadaje sobie wowczas pytanie, poczatku czego? Poczatku do czego? Nie sadze bowiem, ze ow poczatek umozliwi nam rowne szanse. Tylko spoleczne rozliczenie sie z przeszloscia oraz rozliczenie sie kazdego z nas osobno umozliwi nam zaistnienie w przyszlosci, niezaleznie od obecnego miejsca zamieszkania. Waznym elementem kultury pamieci sa wystapienia politykow oraz historykow. Panstwowa kultura pamieci kostnieje dosc szybko, bo posluguje sie rytualami oraz pusta forma dwu kolorow. Przewodza jej ciagle jeszcze Lzakowi Ludzie z Jasnym Gwintem na czele.

    Jej przeciwnicy natomiast uciekaja do szarocienia, blednie sadzac, ze znajduja w nim adekwatne schronienie. Permanentne prezentowanie poczucia wstydu oraz winy za przeszlosc moze powodowac taki odruch odrzucenia. Trudne do zaakceptowania, lecz jakze niezbedne jest poczucie wspolodpowiedzialnosci (nie winy) za nasza wspolna przeszlosc (dotyczy to zarowno czasow wojny, jak rowniez nasze zmagania z narzucona rzeczywistoscia po wojnie). Odrzucamy zarowno role ofiar jak i katow. Najchetniej chielibysmy podazac ku nowemu w calkowitym zapomnieniu.

    W ten sposob spychamy jednak siebie do antymiejsc pozbawiajac sie jakichkolwiek atrybutow umozliwiajacych nam funkcjonowanie w przyszlosci. Wyszukiwanie kolorowych plam w przeszlosci niewiele pomoze, bo nie jestesmy w stanie unikac czasu przeszlego oraz rozbitej przestrzenii jednoczesnie. Osobnicy o pogladach prawicowych posluguja sie w spoleczno-politycznej debacie nieustannie argumentem grubej kreski i postrzegaja ja jako katalizator spoleczny oraz argumentem maczugi jako przeszkody w postrzeganiu i kreowaniu przyszlosci. Lewicowcy natomiast chcieliby uchronic jak najwiecej atrybutow z przeszlosci oraz umozliwic ich funkcjonowanie obecnie.

    W ten sposob, zachowujac pamiec spoleczna z przeszlosci umozliwiaja sobie wlasny transfer do przyszlosci, przynajmniej im sie tak wydaje. Burzac mosty konstruuja intelektualny pomost ku przyszlosci, ktorej po prostu nie ma. Ulegaja zludzieniu, ze unikajac antyniejsc zachowaja swoja tozsamosc tu i teraz oraz w przyszlosci. Zapominaja jednak, ze w przeszlosci nie bylo miejsca na lewice, ktora nalezaloby dopiero stworzyc od podstaw. Mieszczanskie natomiast elementy w polityce PRLu byly niemozliwe do transplantacji w jakikolwiek inny (drugi) byt polityczny. Polityczna oraz obywatelska reedukacja odbierana jest negatywnie i asocjowana jako kara, a nie obowiazek.

    Poslugujemy sie przy tym, prostym archetypem ONI. Chetnie relatywizujemy nasza role jako wspoluczestnikow, niechetnie natomiast relatywizujemy nasza role, jako ofiary. Bycie ofiara nie uraga nam i w ten sposob godzimy sie na jakikolwiek handicap upiekszajacy nam jednak zyciorys. Czesto tez do pozornej dobrowolnosci (wlasny wybor) naszej emigracji dorabiamy cala ideologie; w kraju nie bylo nam zle, nie bylismy biedni, bylismy dobrze wyksztalceni etc.. Kierowalismy sie jedynie checia przygody bez nacisku z zewnatrz. Znane jest tysiace sposobow podobnej argumentacji celem zachowania twarzy. Dorabiamy sobie jednak kolejna maske, zapominajac maski z czasow zaprzeszlych. Dlatego tez wyszukujemy bez jakiekgokolwiek oporu wewnetrzenego argumenty z niedalekiej przeszlosci koloryzujac zapamietane obrazy. Czynia to prawie wszyscy blogujacy, ktoryz krytykuja twz. Czarno-biale postrzeganie czasow zaprzeszlych.

    Jako ze sa to obrazy czesto z dziecinstwa lub mlodosci (prawie zawsze asocjowane pozytywnie), to proces ten przebiega w miare latwo. Niestety nie zdajemy sobie sprawy z faktu, ze nasza psychika nie jest w stanie permanentnie rugowac z nieswiadomosci doznania negatywne. Dlatego „trzepiamy“ sie poszczegolnych przykladow pozytywnych i ograniczamy nasze zmagania z przeszloscia do kilku postaci (general Jaruzelski, zacny profesor, ksiazki, kino etc.). Kierujemy sie przy tym lekiem przed utrata tozsamosci. Lekiem przed utrata odzyskanej z trudem suwerennosci. Gdy wiekszosc spoleczna uznaje zmiany po 89 roku jako zmiany niezbedne i pozytywne, to po dwudziestu latach nie cichna glosy relatywizujace te nasza przeszlosc (tu podejmujemy sie uogolnienia bez jakiegokolwiek ryzyka, wydawaloby sie).

    W ten sposob stapamy w miejscu zamiast wykorzystac szanse na dalsze zmiany prowadzace do emancypacji obywatelek i obywateli, w kraju i na emigracji. Owa postepujaca emancypacja drazni dzisiejsza „dierrière garde“, ktora w czasach zaprzeszlych zajmowala miejsca w pierwszym szeregu, ba uzurpowala sobie prawo do tytulu avant garde lub im sie tak przynajmniej wydawalo. W swoim rzekomym postepie znajdujemy bez skrupulow dyzurnych do bicia; dzisiaj sa nimi USA oraz Izrael, bo przeszlosc zmusza nas do skrzetnego skrywania naszych fobii, naszej ksenofobii. Dlatego lapiemy sie kazdego kola ratunkowego, co z kolei odsuwa od nas konieczna samokrytyke. Nie mamy przy tym zamiaru tworzyc memorialow kultury, chociaz pamietamy protagonistow przeszlosci czyniac z nich bohaterow (Stalin) i mordercow jednoczesnie. Podobna role odgrywa w procesie tworzenia kultury pamieci Jaruzelski. Fokusowanie krytyki czasow zaprzeszlych na pojedyncze osoby nie ma zadnego sensu, bo chodzi glownie o krytyke systemowa. Na rozliczenie pojedynczych osob jest juz niestety za pozno. Radykalne odciecie sie od przeszlosci nie pasuje kazdemu z nas, bo oznaczaloby dla niektorych niebezpieczenstwo suicydalnosci spolecznej.

    Zapominamy przy tym o wartosci nadrzednej, ktora jest wolnosc kazdego z nas. Jako, ze wolnosc wymaga niejako poczucia odpowiedzialnosci, niechetnie z niej korzystamy poddajac sie nostalgicznym nastrojom. To prowadzi nas na trop tematow drugorzednych i zastepczych, a proces oraz kulture pamieci redukujemy do kultury piknikowo-wspominkowej. Tak wiec kwitnie plotkarski tenor w blogosferze.
    Saldo mortale

  225. Nawet Trybunał Konstytucyjny mamy święty. Został stworzony przez kościół i dla kościoła. Lepiej nazwać go Trybunałem Konkordatowym. Robią k…wa co chcą.

  226. KIEDY MÓWIMY O BICIU PIANY?

    – Gdy nam brakuje argumentów. Jak można odpowiedzieć na uwagę, że neoliberalizm (na jakimś tam teoretycznym poziomie) to „darwinizm społeczny … bla bla”? No co powiedzieć, gdy na takie powalające dictum nie ma się żadnej odpowiedzi, na taki bicie piany o diable wcielonym siarką śmierdzącym w imie ojca i syna … ???
    Bicie piany vel ostatnia deska ratunku.

    Kraje nordyckie są neoliberalne, gdy się przyłoży konkretną (nie żadną „teoretyczna”) miarę, tj. Dekalog Konsensusu Waszyngtońskiego. Przykazanie 1. o DYSCYPLINIE BUDŻETOWEJ spełniają jak najbardziej i bez wyjątku. Wspomniane przykazanie 9. o DEREGULACJI też w znacznym stopniu, inaczej nie znalazłyby się na topie wszelkich klasyfikacji światowych wolności ekonmicznej, przedsiębiorczości i łatwego dostępu dla biznesu. 10-te: będziesz prawnie chronił prawo własności – jak najbardziej. 8-me: będziesz prywatyzował państwowe przedsiębiorstwa – kraje nordyckie mają gospodarkę bardziej sprywatyzowaną niż większość krajów UE. 7-me: będziesz likwidował bariery dla ZAGRANICZNYCH INWESTYCJI BEZPOŚREDNICH – nie ma zarzutów o łamanie tego przykazania, tak samo jak 6-te o LIBERALIZACJI HANDLU zagranicznego, licencjonowania, itp, jak 5-te o jednolitym KURSIE WALUTOWYM ustalanym na wonym rynku, jak 4-te o STOPACH PROCENTOWYCH kształtowanych przez wolny rynek finansowy, także jak 3-cie o POSZERZENIU BAZY OPODATKOWANIA, m.in. osiąga się to przez zwiększanie roli podatku pośredniego VAT i obniżenie najwyższych stóp opodatkowania dochodu PIT – jak najbardziej jest przestrzegane.

    Na koniec przykazanie 2-gie o STRUKTURZE PUBLICZNYCH WYDATKÓW, w przypadku krajów nordyckich zrealizowane do końca: ukierunkujesz publiczne wydatki z subsydiów, szczególnie z masowych subsydiów, na szeroko rozumiane wydatki prowzrostowe, oraz aktywizujące biedne grupy, tj. przede wszystkim podstawowe szkolnictwo i opiekę zdrowotną, oraz na inwestycje w infrastrukturę.

    Fakty mówią same za siebie. Oczywiście przeideologizowana szkółka ludowa chwyta się haseł, mąci fakty, porównuje kraje na łapu capu, nie uwzględnia w tych porównaniach uwarunkowań historycznych i kulturowych dających różnice bazowe, byle na siłe, byle falangą, byle z kopyta argumentować, bez ładu i składu, wyrywkowo, bez kontekstu. Mnie łatka „neoliberała” na Blogu bynajmniej nie ziębi, lecz przeraża mnie łatwość manipulowania pojęciem i naginania go przez popularnych publicystów z red. Żakowskim na czele dla udowodnienia z góry słusznej w ich mniemaniu tezy. Trochę pokory wobec faktów i strumienia publikowanych informacji i tez należałoby okazać. Jest wiele piany ubitej, aż szkoda gadać.

  227. maciek.g
    Jest dokładnie tak jak piszesz.
    Są ludzie, którzy – niezależnie od wieku – mają w sobie niejako zakodowaną młodość, czyli otwartość, rodzaj nieprzemijającej „świeżości” doznań, buntowniczości itp.
    Byłam tzw. późnym dzieckiem – tata po pięćdziesiątce, mama – 20 lat młodsza. I to właśnie ojciec nie tyle wywijał ze mną fikołki, co uczył tolerancji, trakowowania z przymrużeneinem oka, a w każdym razie ze sceptycyzmem, tzw. prawd objawinionych, tego „co wypada” lub nie itd.
    Oczywiście, dobrą „szkołą” są moje dzieci i wnuki, a także znacznie ode mnie młodsi przyjaciele. Uczymy się od siebie nawzajem.

  228. Oprócz bicia piany przebije się jak plomyk słoneczny czasem słuszna teza, jak ta o PENDULUM, czyli WAHADLE – które wychyliło się kiedyś za daleko (ku „darwinizmowi społecznemu”), w jakim momencie szkoła ludowa nie mówi.

    W przypadku krajów nordyckich przesunęło się ono w latach 1960-80. za bardzo ku „socjalizmowi” i teraz powraca do równowagi, którą m.in. wyznacza globalizacja i inne czynniki społeczne, ekonomiczne i technologiczne. Jak pisano w The Economist, stopy opodatkowania obniżono w Szwecji, zmniejszono udział wydatków publicznych i państwa w gospodarce, wprowadzono wiele rozwiązań typowo „neoliberalnych”, zwiększyły się nierówności dochodów. Wielu Skandynawów twierdzi, że to nie koniec ruchu wahadła w kierunku równowagi. Pożyjemy, zobaczymy.

  229. TO, 14.33. Mi sie bratku zdaje, że powinieneś pojechać do Gracji, Bułgarii lub Portugalii, na razie. Przy okazji możesz odwiedzić kraje afrykańskie, wielomilionowe slamsy w Nairobi, Kairze, Sao Paulo, Rio lub w Bombaju. Poznasz owoce neoliberalizmu i może przestaniesz pleść idiotycznych bzdur.

  230. JG (14:47)
    Jeśli mogę czymś słyżyć …
    Byłem w Grecji, Portugalii, w Lagos i Maiduguri … w różnych okresach.

    Slumsy, problemy i potrzeba rozwoju widoczna była tam 3 dekady temu, teraz bywa ich mniej w zależności od kraju. „Neoliberalizm” nędzy i nierówności bogactw na świecie tego nie spowodował, wręcz przeciwnie – globalna wymiana handlowa pomogła biednym tego świata. O tym piszą raporty ONZ. Afryka nabiera rozpędu gospodarczego, osiągnięcia mają Indie, Chiny i reszta płd-wsch Azji, Ameryka Łacińska funkcjonuje w ramach tego paradygmatu, choć rządzona przez centrolewicowych polityków.
    Poczytałbyś coś innego niż propagandę LMD i GlobRes, to byś się dowiedział.

    Wysil umysł, daj odsapnąć wątrobie …

  231. Nie wiem o której wypowiedzi Pana Premiera D. Tuska na temat zajść na wykładzie Pani profesor Środy Pan pisze. Być może było ich kilka. Ta na konferencji prasowej wcale nie była jednoznaczna. Pan Tusk przywołał tam film „Kabaret”, ale jakoś tak pokrętnie, że ostatecznie nie było wiadomo o co chodzi. Na pewno padło słowo „kabaret” i ono trafiło do ludu. Chyba Pan nie sądzi, że znajomość dzieła z L.Mineli o początkach faszyzmu jest w narodzie powszechna. Ot, taka sztuczka z kategorii „Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek”. A tu od razu „przywódca”…

  232. ET z 13 marca o godz. 13:40
    Może polacy, którzy są żydami z TK oddają żydom, którzy są polakami, a katolicy, którzy są polakami z TK nie oddają polakom, którzy są katolikami. Można tak dalej, dalej… Czy ET nie potrafi czytać ze zrozumieniem?

  233. sceptyk.pl
    13 marca o godz. 15:12 pograzony w swoim (obcym?) sceptycyzmie raczy nie wiedziec, ze nie od wiary, czy pochodzenia zalezy zwracanie czegokolwiek, komukolwiek, lecz wynika to z regulacji prawnych. Wozenie sie po nacjach i religiach niesie z saba zapach, nie tylko sceptycyzmu…..
    Saldo mortale

  234. Rodzice maluchów będącymi pociechami rodziny są wziętymi biznesmenami. Obaj tatusiowie lepiej wykorzystują sieć niż ja i są bardzo współcześni. Montralski tauś lata po świecie naprawiając cudze błędy w aplikacjach adresowanych na nowoczesne gadżety.

    Taki jestem niewspółczesny i niekontaktowy.

  235. sceptyk.pl
    13 marca o godz. 13:11
    „TK umorzył postępowanie ws. zwrotu mienia Kościołowi katolickiemu i uznał konstytucyjność trybu zwracania mienia gminom żydowskim. ”
    Żydom – zwracamy. Polakom – NIE.

    Mój komentarz
    Ze zdawkowo sformułowanej wiadomości o umorzeniu nie należy wyciągać zdawkowego wniosku o nie zwracaniu Polakom, a zwracaniu Żydom. Nie należy przypisywać etnicznych konotacji do orzeczeń TK.
    Pzdr, TJ

  236. Panie @Andrzeju FALICZ (wpisy z paru godzin).
    Niesłusznie spiera się Pan z wierzącym w neoliberalizm Panem @T.O. z Kanady.
    Pan i @JG używacie racjonalnych argumentów, głównie wyników obserwacji sytuacji społeczno-ekonomicznej w wielu krajach.
    Do wierzącego to nie dotrze, bo co wiara to wiara.
    Żadna nauka, szczególnie empiryczna jej nie przełamie.
    Nawiążę do Pana wcześniejszych wpisów o malejącym polskim PKB i sukcesach sektora finansowego.
    Nie trzymajmy się terminologii, bo to obserwujemy początki wielkiego krachu. Turbokapitalizm dalej pędzi.
    Obok wielu wad globalizacji, rządy już się nie liczą wobec potęgi światowych finansowych i przemysłowych korporacji. Pomijane jest milczeniem rozejście się świata gospodarki realnej od świata finansów (banki i ubezpieczenia). Różnego rodzaju afery finansowe, o których słyszymy co jakiś czas to tylko czubek góry lodowej. Zresztą po co denerwować drobnych i średnich inwestorów giełdowych.
    Wracając do Polski, to zastanawia dwucyfrowy wzrost sektora finansowego w porównaniu ze spadkami lub około 1% wzrostami w pozostałych sektorach gospodarki w 2012 roku.
    Więcej TUTAJ .
    Pozdrawiam.

  237. TO
    Napisalem, ze panstwa skandynawskie koryguja swoj system spoleczno-ekonomiczny ale bynajmniej od niego na poziomie podstawowym nie odchodza.
    Sa to:
    „Socjaldemokratyczne welfare state – w takim państwie dekomodyfikacja jest bardzo wysoka.

    Kraje skandynawskie, gdzie pomoc socjalną przyjmują nie tylko klasy robotnicze, ale też klasy średnie. W tych krajach odrzucony jest dualizm państwa i rynku. Państwo chce zapewniać jak najwyższe standardy a nie tylko pomoc najuboższym. Ideałem w tym wzorze jest rozwój niezależności jednostkowej. Państwo swą odpowiedzialnością obejmuje wszystkie osoby w państwie od tych najmłodszych aż po ludzi starszych, biednych, bezrobotnych. Państwo kładzie bardzo duży nacisk na łączenie pomocy socjalnej i pracy. Koszty utrzymywania tego uniwersalistycznego, socjaldemokratycznego i dekomodyfikacyjnego systemu pomocy socjalnej są bardzo wysokie, tak wysokie, że zagrożone akumulacją….”

    Panstwa te zajmuja takie czolowe miejsca jezeli chodzi o konkurencyjnosc glownie z powodu najwyzszego na swiecie kapitalu spolecznego i poziomu infrastruktury

    Liberalne – LIBERALNE !!! – welfare state – przykładami tego są USA, Kanada i Australia. W tych krajach pomoc socjalna jest bardzo skromna, a ludzie którzy ją przyjmują uważani są za nieudaczników. Pomoc socjalna przyjmowana jest przez ludzi o niskich dochodach, których jest jednak niewielu. Model ten sprzyja dualizmowi klasowo-politycznemu, jego dekomodyfikacja jest niska.

    To zasadnicza roznica.
    Rola panstwa i redystrybucja.

    Neoliberalizm nie dziala bo opiera sie na teoretycznym modelu „idealnego rynku”, ktory w praktyce nie istnieje z powodu asymetrii informacyjnej, ktorej w praktyce nie da sie przeskoczyc.
    Neoliberalizm ograniczajacy role panstwa w ekonomii zapomina i pomija olbrzymie koszty zewnetrzne, ktorych rynek nie potrafi uwzglednic itd.

    Poczytaj sobie.

    Darwinizm polega na tym, ze neoliberalizm stawia na najlepszych tzw, zwyciescow wierzac , ze oni „pociagna” reszte w „sposob naturalny” tzw, „trickle down effect” – ktory na przykladach praktycznych (USA) nie dziala.

  238. Franciszek Miotła. Doskonale! Może wymiecie z Rzymu to zepsute i skorumpowane towarzystwo i przeniesie stolicę do Rio. Do slamsów ofiar neoliberalizmu.

  239. „Jak trwoga do do Boga”.

    By wyjsc z burdelu w jaki wpedzil swiatowa ekonomie realny neoliberalizm swiat i kolebka neoliberalizmu stosuje jedyne skuteczne i dostepne metody leczenia stojace w calkowitej opozycji do swietych dogmatow neoliberalizmu jakimi sa:
    deregulacja,
    prywatyzacja oraz dążenie do ograniczenia wydatków budżetowych.

    Najlepiej wyżywac sie na USA bo tam sie neoliberalizm teoretyczny i realny narodzil.

    PANSTWO pompuje kase w rynek na potege bo o samouzdrawianiu sie rynku ZAPOMNIJ.

    Panstwo podpiera i przejmuje firmy ubezpieczeniowe, banki i prywatne firmy (patrz motoryzacja).

    Wydatki budzetowe skoczyly jak za dobrych nie neoliberalnych czasow i… w bieżącym roku finansowym 2012 – kończącym się 30 września – deficyt wynosi 1,33 biliona, czyli 8,5 proc. PKB.
    8.5% !!!.

    Rynek handlu nieruchomosciami reguluje sie wbrew zasadom neoliberalizmu… ( ustawa Dodda-Franka dotyczącej regulacji m.in. na rynku nieruchomości. )
    Itd…. Ale zgodnie ze zdrowym rozsadkiem…

    A na swiecie mowi sie o regulacji nawet pensji placonych szefom bankow i przewodzi w tym najbardziej konkurencyjna gospodarka swiatowa Szwajcaria!

    Niestety za ideologia neoliberalizmu w jeje wulgarnym i realnym znaczeniu stoja olbrzymie grupy interesu i bynajmniej jest za wczesnie by oglosic smierc neoliberalizmu.

    Najlepiej zrobic to tak jak robi TO lub jak robil to Busz junior w Iraku.
    Zmienic znaczenie slow.

    „Zwyciestwo” / „Mission Acomplished” lub to czym jest neoliberalizm… najlepiej przedefiniowac… i po strachu.

  240. Wlasnie Swiatowe Forum Ekonomiczne ( WEF)
    oglosilo najnowsza statystyke najbardziej konkurencyjnych gospodarek swiata.

    W pierwszej dziesiatce jest 6 SZESC krajow europejskich.

    Ale tym razem wazne jest dla mnie
    DLACZEGO i jak ich miejsce uzasadnia WEF.

    Otoz bynajmniej nie poziomem „neoliberalizacji” ….
    gospodarek ale cechami jakie wynikaja GLOWNIE z aktywnej roli panstwa w gospodarce – czyli „anty…neoliberalizmowi” .

    I tak Szwecja 4 na liscie znalazla sie tam bo:

    „Strengths: Leading public institutions and the top rank in technological readiness. Sweden also ranks 4th in innovation and 5th in business culture sophistication…”
    Najlepsze publiczne instytucje przygotowanie technologiczne (edukacja) i poziom regulacji- systemowy i instytucjonalny (tak mozna przelozyc business sophistication).

    Niemcy zajely 6-te miejsce bo:

    „Strengths:Ranked 3rd for its quality of infrastructure and 4th in research and development spending.”
    Bo maja swietna infrastrukture i wysokie naklady na badania i rozwoj.
    Niech mi ktos powie, ze te zalety wynikaja z malego zangazowania panstwa w gospodarke to pekne ze smiechu.

    Dodam jeszcze FINLANDIE bo chyba najlepiej pasuje do obalania neoliberalnego belkotu.

    Otoz Finlandia ma TRZECIA najbardziej konkurencyjna gospodarke na swiecie bo…:

    „Strengths: Finland is in the top three in both its public and private institutions and lead the world in health care and primary education.
    A bo ma doskonale instytucje publiczne i prywatne raz doskonala sluzbe zdrowia i szkolnictwo…!
    Niech mi ktos powie, ze te finskie zalety wynikaja z wycofywania sie panstwa z aktywnej roli w gospodarce…

    Read more: http://www.businessinsider.com/the-ten-most-competitive-countries-in-the-world-2012-9?op=1#ixzz2NSWySqBX

    Dodal bym jeszcze pominiety spokoj spoleczny, jakosc zycia, bezpieczenstwo socjalne itd.
    Te cechy wymienionych panstw, ktore wynikaja z SOLIDARYZMU spolecznego a nie z neoliberalnego darwinizmu czyli stawiania przede wszystkim na najsilniejszych.

    Jeszcze raz – realny neoliberalizm
    wypiera „się większości z głoszonych przez siebie na początku wartości. Dąży do ustanowienia korporacyjnej władzy przy poparciu rządów. Oczekuje ułatwiania tworzenia prywatnych monopoli. Finansowe elity oczekują przerzucenia wszystkich kosztów na społeczeństwo a zarazem odebranie pracownikom jakichkolwiek praw. Popierany jest nepotyzm i korupcja na styku polityki i biznesu…”

    Dlatego, ze jest to naturalna ewolucja tego systemu w warunkach zmniejszania sie znaczenia panstwa i demokrtycznej kontrolii nad rynkiem – cojest podstawowym wymogiem neoliberalizmu.

    Dlatego ladny w teorii tak jak i komunizm system w realnym swiecie ZAWSZE poczwarzeje i dlatego jest do bani i chrzanu tarcia.

  241. Kapitał społeczny i ludzki w Polsce – marny
    Media roztrąbiły na wsze strony kompromitujące rząd wyniki badań wskazujące na to, że 800 tysięcy małych dzieci dzieci głoduje w szkołach, a PiS ochoczo zaokrąglił to do miliona.

    Wyniki badań zakwestionował fundamentalnie człowiek, który się zna na tym – prof. Czapiński. Przede wszystkim zdyskwalifikował je jako niereprezentatywne, bowiem szkoły były badane telefonicznie (w takiej złożonej sprawie!), wśród badanych szkół 2/3 było na wsi, tymczasem 62 % ludzi w Polsce mieszka w miastach, szkoły nie były losowo rozłożone, tylko badano te, do których udało się dodzwonić i zastać kompetentne osoby. Także badano ośrodki pomocy społecznej, również nielosowo. Nie określono kryteriów, wg których oceniano stan odżywoienia dzieci, nauczyciele odpowiadali po prostu „jak uważali”.

    Prof. Czapiński orzekł – z badań tych wyszło, że 800 000 uczniów klas 1-3 jest niedożywionych, to jest 80 % wszystkich dzieci uczęszczających do klas 1-3. To jest po prostu niemożliwe.
    Na to instytucja badająca stwierdziła, że badała ten problem „metodą uprawnioną”. Też mi odpowiedź.

    Również wkurzyło to wojewodę gdańskiego, te wyniki księżycowe postawiły województwo gdańskie na pierwszym miejscu pod względem głodujących dzieci. Tymczasem gdańskie było i jest w czołówce tzw. dożywiania szkolnego w kraju.

    Ten lekkomyślny raport wskazuje na niski kapitał społeczny i ludzki jaki mamy w Polsce, produkujący byle co i byle jak.
    Poważna niby fundacja zleca poważnej niby firmie badania, ta poważna firma jawnie knoci robotę, gęsto się tłumaczy, zapiera i wypiera, a opozycja bez zająknięcia, bez cienia wątpliwości dmie w fanfary – ludzie, Tusk przywalony głodnymi leży, już Prezes do władzy Smoleńskiem bieży.

    Daleko nam do Szwecji. Odległość nie może zrażać, to co jest najważniejsze, to by iść do przodu.
    Pzdr, TJ

  242. Falicz (22:36)
    „Najlepiej zrobic to tak jak robi TO lub jak robil to Busz junior w Iraku. Zmienic znaczenie slow.”

    A czy ty wiesz, Falicz, że gorsze rzeczy robiłem w Afganistanie, i że od 30 lat propaguję budowe slumsów i faweli na pięciu kontynentach and Bush is my uncle?.

    p.s. Pytałem co to jest ten „neoliberalizm”, tzn. jak rozumieją go ci, co przyklejają mi tę łatę, ciebie nie wyłączając. Tak definiuje się w encyklopediach i kraje nordyckie wg niej są neoliberalne. Gdy ktoś miesza znaczenia słów, wrzuca wykluczające się postulaty i podlewa to emocjonalnym sosem – to nie jest strawa dla mnie. Weź to uwagę.
    Nie wtrącam się do klasyfikacje twoich ulubionych krajów, i bardzo dobrze, może wreszcie kiedyś zaczną zbijać bezrobocie i zanotują jakiś wzrost gospodarczy. Bo tobie już nic nie pomoże i do końca życia będziesz wywalał na blog swoje antyamerykańskie i antyTuskowe fobie.

  243. Nie TO,

    Mozesz bez konca dzielic wlos na czworo ale kraje skandynawskie nie sa krajami neoliberalnymi ale krajami spolecznej gospodarki rynkowej (SPOLECZNEJ).

    Naleza do grupy Regulowanej Gospodarki Rynkowej.
    I nie zmienia tego naturalne korekcje i zmiany wymuszane np. przez globalizacje. (Mniej regulacji, gdzie indziej, innego rodzaju itd.). Robia wszystko zeby dalej ich bylo stac na wlasnie ten SPOLECZNY charakter odrozniajacy je od neoliberalnego.
    To fundamentalna roznica.
    System nigdy nie jest i NIE MOZE BYC jedynie ekonomiczny – bo ekonomia nie dziala w prozni ale w rzeczywistosci spoleczno-politycznej.

    „Neoliberalizm” i „spoleczny” to terminy na poziomie fundamentalnym jak czarne i biale – wynikaja z inaczej pojmowanej roli panstwa i rynku.

    Neoliberalny jest model anglosaski: neoliberalna gospodarka rynkowa (USA, Wielka Brytania) i on (ten model) na naszych oczach daje ciala.

    Wedlug mnie probujac te oczywista oczywistosc przeklamac robisz typowy zabieg przedefinowywania znaczenia slow.

    Odnosisz „zwyciestwo” odwracajac kota ogonem.

  244. Ciekawy jestem jak oceniasz efektywnosc REALNEGO systemu neoliberalnego jezeli chodzi o szeroko pojete koszty zewnetrzne i kapital spoleczny?

    Jaki wplyw ma koncentracja bogactwa na demokracje i generalnie na polityke?

    Jakie sa naturalne konsekwencje wprowadzania zasady nie ingerencja panstwa w dzialanie rynku, deregulacja ?
    itd.

  245. Falicz
    Mnie zupełnie nie interesuje, czy uważasz że dzielę włos na czworo, ani czy odnoszę zwycięstwa, ani definicja hasła „społeczna gospodarka rynkowa”, czy „regulowana”, ani nawet przestało mnie interesować, czy Włochy, Grecja i Portugalia to gospodarki neoliberalne czy społecznie przeregulowane. Rozumiesz, dla mnie nie ma to najmniejszego znaczenia co piszesz?

    Mnie zainteresowało w jakim stopniu kraje nordyckie spełniają kryteria i realizują zalecenia neoliberalizmu, i opisałem własne konkluzje. Nic więcej. Nawet mnie nie interesuje, czy ty mój wywód rozumiesz. Rozumiesz?

  246. TO,

    Oczywiscie, ze nie rozumiem Ciebie bo jakze ja ciemna pala przechodzacy przypadkiem kolo ludowej czyli kiepskiej szkoly moge zrozumiec TO?

    „Nie ma dla Ciebie zadnego znaczenia co pisze”… i dlatego wytaczasz coraz nowe armaty – jakies takie cienkie wedlug mnie…

    Dziwne, ze nagle dyskusja o neoliberalizmie zrobila sie dzieki Tobie jakby malo sympatyczna i personalna…
    Ja pisze BO MNIE OBCHODZI TO CO TY PISZESZ!
    Ale ja to ja a Ty to TO…

    Wedlug Ciebie kraje skandynawskie realizuja „Zalecenia neoliberalizmu”…?
    To tak jakby wolny rynek i otwarty handel nie istnial zanim go nie wymyslil Hayek z Friedmanem…

    Neoliberalizm to jest dosyc spojna propozycja jak urzadzac spoleczenstwo i gospodarke a wyciaganie z niej jak Ty to robisz jakis tam slusznych z zasady kawaleczkow nie jest dowodem na to, ze teoria jako calosc jest dobra.

    Na szczescie Cie nie obchodzi co ja pisze wiec wierz sobie, ze Skandynawia to modelowy przyklad sukcesu w realizacji snu neoliberalnego a spoleczna gospodarke rynkowa wymyslil Falicz.

    Jako przyklad wezmy
    Grecje (bo Wlochy to inny kwiatek) – to kraj, ktory byl pod okupacja przez 500 lat!
    Od wielu pokolen nieplacenie podatkow wroslo w dusze grecka – trudno zeby bylo inaczej jezeli wladze reprezentowali obcy.
    Korupcja to wynik funkcjonowania przez stulecia gospodarki rownoleglej z podobnych powodow.
    Bagaz historyczny i kulturowy plus etatyzm narzucony przez Unie, do ktorej Grecje przyjeto przedwczesnie z powodow politycznych (by wyrwac ja z kregu wplywow sowieckich) nie mowiac juz o EURO – to powody klopotow greckich.

    Neoliberalizm jako panaceum zamienilby Grecje w Kolumbie albo Paragwaj…
    Trzeba zmieniac struktury, rozluzniac, deregulowac tu i tam – ale z glowa.

    Problemem jest nie tyle za duzo panstwa co fatalne panstwo – brak panstwa nic nie rozwiaze.

    Kazdy przypadek i kraj jest inny!
    Neoliberalizm grzeznie w prostackim dogmatyzmie i latwych receptach na regulowanie skomplikowanej i wieloplaszczyznowej rzeczywistosci w jakiej funkcjonuja poszczegolne spoleczenstwa.

    Wezmy taki Afganistan, ja – tak zupelnie szczerze do bolu niechetny socjalizmowi – uwazam, ze socjalizm w tym feudalnym kraju mogl wydobyc Afganczykow ze sredniowiecza.
    Pelnouprawnienie kobiet, powszechne nauczanie, nie-religijny swiatopogla itd – nawet przedsiewziecia infrastrukturalne mozliwe w takim kraju JEDYNIE dzieki panstwu.
    A co dala „misja wyzwolencza” Talibow stworzonych przeciez przez USA?
    Nazajutrz po „wyzwoleniu” z sowieckich okowow zaczeto sprzedawac male dziewczynki na targu…

    My Polacy mozemy chociaz usprawiedliwiac to tym, ze wszystko co oslabialo sowietow zblizalo nas do wolnosci.
    Tak jak w naszym zakichanym egoistycznym interesie bylo popieranie antykomunistycznego Pinocheta.

    Ale jak juz mamy te wolnosc mozemy sobie ze wstretem umyc rece po usciskach Pinocheta i nie robic sobie samym wody z mozgow.
    Bardzo ladnie, ze razem z USA walczylismy przez dziesieciolecia ze wspolnym wrogiem ale teraz jestesmy w zupelnie innej sytuacji i juz chorobliwa milosc do Ameryki jest absolutnie nieuzasadniona.

    Sa rozne recepty dla roznych spoleczenstw – troche tego troche tamtego co akurat pasuje i co DZIALA!
    A neoliberalizm nie dziala i tylko slepy tego nie widzi.

  247. „Neoliberałowie mówią: sorry!…”

    2013-01-08 12:36:24

    Grecy, Irlandczycy i Portugalczycy usłyszeli w tej chwili od ekspertów MFW dwa uzupełniające się komunikaty.

    Po pierwsze ich rola królików eksperymentalnych w kryzysowej farmakologii Europy przyniosła efekty – dzięki ich poświęceniu wiadomo już, że „austerity” sama w sobie nie jest panaceum.

    Po drugie – stan królików jest już agonalny, a na razie brak chyba pomysłu i środków na to, jak je ratować. Coś jak: gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą.

    Jak na trzy lata walki z kryzysem przerażająco marny to bilans.

    Ale to się chyba musiało tak skończyć, skoro zawierzono myśleniu spod znaku
    wolnorynkowego prostactwa i neoliberalnych sloganów. (!!!)

    Przy tym zaś anachronicznemu, bo brzmiącemu tak, jakby wciąż trwały wczesne lata 80 a o losach Zachodu decydowali Reagan z Thatcher…”

    http://www.polskatimes.pl/artykul/735027,neoliberalowie-mowia-sorry,id,t.html

  248. Andrzej Falicz
    14 marca o godz. 1:44 nie rozumie, ze nia ma zadnego systemu. System, jesli istnieje jest ukladanka; czego?
    Saldo mortale

  249. Ciemne karty Franciszka. Posądzany o wspieranie argentyńskiej hunty w brudnej wojnie przeciwko narodowi. Widocznie takie postawy w Watykanie przyjmuje się za normalne. Znamy to także z własnych doświadczeń.
    http://www.globalresearch.ca/washingtons-pope-who-is-francis-i-cardinal-jorge-mario-bergoglio-and-argentinas-dirty-war/5326675

  250. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)
    ET
    14 marca o godz. 9:13 pisze:

    Andrzej Falicz
    14 marca o godz. 1:44 nie rozumie, ze nia ma zadnego systemu. System, jesli istnieje jest ukladanka; czego?

    ” … Bałbym się raczej innego – że w państwowych i międzynarodowych strukturach finansowych Zachodu pracują dziś już tylko ci, którzy nie nadążają na tyle za zmianami w świecie, by załapać się do Goldman Sachs czy Morgan Stanley i naprawdę pociągać za sznurki. Bo chyba tylko skrajną niekompetencją można tłumaczyć tak potężne w skutkach błędy. ”

    A propos Saldo mortale …

    http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=6v6fu2sBrmM

    POst Christum
    http://zaprasza.net/a.php?article_id=32149

  251. „Franciszek Miotła. Doskonale! Może wymiecie ”
    „Ciemne karty Franciszka. Posądzany o wspieranie”
    „Znamy to także z własnych doświadczeń.”

    Caly swiat na jednej (krakowskiej ale jednak ) glowie . To sie moze zle skonczyc .
    Abdykowac ! Jak najpredzej . Z powodu tego ostatniego .

  252. Po anonimowym liście UMCS odwołał wykład znanego filozofa. Uniwersytet przestraszył się, że powtórzy się sytuacja z Warszawy i Radomia, gdzie narodowcy zakłócili spotkania na uczelniach

    Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75248,13557629,Wystarczyl_anonim__by_odwolac_wyklad_prof__Hartmana.html#ixzz2NVTXuPFN
    ===================

    Zaczyna się robić…..ciekawie…..
    Katolicka, „patriotycznie” nastawiona młodzież, dyktuje szacownym rektorom i profesorom, co i gdzie mają wykładać.
    Za pomocą pałek, maczet, łańcuchów i pięści……

    „Prawo i pięść” sequel trzeba by nakręcić?
    Albo „Psy 3″……

  253. Wiesiek59
    No tośmy się doigrali.
    Dla „świętego spokoju” autonomiczne uczelnie ulegają „patriotycznym” narodowcom.
    Obawiam się jednak, że dopóki te osiłki, brunatniejące z każdą kolejną akcią, będą miały jeśli nie oparcie wprost, to ciche przyzwolenie w kk i tzw. prawicy, najgorszy rząd tysiąclecia nie zdoła ich powstrzymać.
    Nie pomoże i Franciszek I, jeszcze nieświęty.

  254. Cytat zza plotu hartmanowego
    ” setki bezpłodnych i sflaczałych od nicnierobienia mężczyzn – ile straszliwych namiętnosci kryje się w tych ciałach żyjących wbrew ludzkiej biologii.”
    Mozna by sie przyczepic do ” setek” i „bezplodnych” ( do kazdego z osobna ) ale juz nie do sflaczalych od nicnierobienia i tu tkwi gl . problem.
    Nie bylbym jednak soba (bylbym chyba juz lekko sflaczaly) gdybym nie zapytal ta droga autorki czy konajaca zabka nie jest tez sama w sobie sflaczala ? Albo , czy kosciol kat. to konajaca zabka juz ?

  255. Prezydent Bronisław Komorowski oraz marszałkowie – Sejmu Ewa Kopacz i Senatu Bogdan Borusewicz 19 marca wezmą udział we mszy inauguracyjnej papieża Franciszka.
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/prezydent-marszalkowie-sejmu-i-senatu-na-mszy-inau,1,5444326,wiadomosc.html
    ==============

    Toż to JAWNE łamanie Konstytucji!!!
    Tak wygląda państwo NEUTRALNE światopoglądowo?

  256. Feliks Stychowski
    14 marca o godz. 9:52 traci czas na niezalezne media….podany przez Pana link byl tak brunatny, ze….nie szkoda Panu, tak cennego przeciez czasu?
    Saldo mortale

  257. Wiesiek59
    I Ty się jeszcze dziwisz? A czego się spodziewałeś?
    Konstytucja jest „od parady”, a „do parady” najwyżsi przedtawiciele IIIRP stają na baczność przed kk.

  258. wiesiek59,

    Może nie aż tak…. Papież to także głowa państwa, zaś msza to ekwiwalent uroczystego zaprzysiężenia głowy państwa. A skoro Watykan jest państwem dość osobliwym i bynajmniej nie laickim, ale wyznaniowym, no to uroczystości państwowe mają tam formę mszy świętej. Czy do Watykanu muszą jechać Komorowski i marszałkowie ? Nie wiem, co nakazuje protokół (czy te same osoby pojechały na zaprzysiężenie Obamy ? Hollanda ?), ale wydaje mi się, że oficjalny reprezentant państwa musi tam być. Prawdopodobnie ambasador by wystarczył.

    No ale to papiaż wchodzi na tron …

    Pozdrawiam

  259. Jacobscy
    Otóż właśnie. Ambasador chyba by wystarczył. Aż prezydent i marszałkowie – no, nie!
    Przecież to czysty wasalizm!

  260. Andrzej Falicz
    14 marca o godz. 8:01

    Musiałem przetrawić Pana ostatnie wpisy, zaszokowany jestem treścią dyskusji z Telegraphic observerem……

    Być może i do niego dotrze kiedyś teza, że Państwo ma zaspokajać potrzeby OBYWATELI a nie rynków?
    I ich nadzieje na bezpieczną przyszłość?

    Prawie do lat osiemdziesiątych państwa latynoamerykańskie były własnością ich elit, kupujących bądź wymuszających zbrojnie na społeczeństwie realizację własnych interesów.
    Teoria domina zadziałała i coś się zmienia…….

  261. Jacobsky
    14 marca o godz. 13:10

    Przykładem niech będzie Francja……
    O ile pamiętam, na pogrzeb JP II nie udał się prezydent, bo podważałoby to świeckość Państwa- uczestniczenie w ceremoniach RELIGIJNYCH.

    Tam swoją Konstytucję traktują poważnie i nie zmieniają znaczenia słów.
    NEUTRALNY oznacza nie zajmujący stanowiska, nie opowiadający się za ani przeciw, zdystansowany, nieuczestniczący…..

  262. wiesiek59,

    trzeba zapytać specjalistów od protokołu jak ma się świeckość państwa do uczestniczenia w watykańskich cermoniach państwowych. Moim zdaniem konstytucja ani nie nakazuje, ani nie zakazuje tego typu reprezentacji państwa polskiego przez jej najwyższych przedstawicieli. Reszta to kwestia obyczaju politycznego stosowanego w danym państwie. I być może trochę z osobistego stosunku do wiary (prezydenta – msza na zaprzysiężenie…) i do… potencjalnego elektoratu. Wyobraź sobie kwik ze strony katoprawicy, że Komorowski NIE POJECHAŁ do Watykanu na ingres czy jak to tam się nazywa. Do wyborów zostały tylko dwa lata i osobiście wolę, żeby prezydentem pozostał Komorowski niż miałby nim zostać Kaczyński, między innymi dzięki jeździe na maxa z powodu tego, że Komorowski NIE POJECHAŁ do Rzymu. Trudno, trzeba przełknąć tę żabę. Zresztą są ważniejsze sprawy niż wycieczki do Rzymu na msze.

    Pozdrawiam

  263. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Saldo mortale

    Cos mie sie wydaje, ze przez p. Artura Lobode przemawia raczej troska.

  264. wiesiek59
    14 marca o godz. 13:50 pisze o panstwie i nadziejach obywatelek/obywateli. Pozostaje podanie denicji panstwa i jego roli wobec ww lub roli ww wobec panstwa. Latwo jest pisac o panstwie, trudniej o obowiazkach obywatelskich. Nadzieja graniczy z wiara? Czyli wiele halasu o nic…..
    Saldo mortale

  265. do Feliks Stychowski
    14 marca o godz. 14:46
    Raczej rezygnacja lub dojrzalosc: do wyboru…..
    Z powazaniem.
    Saldo mortale

  266. Falicz (5:19)
    „Ja pisze BO MNIE OBCHODZI TO CO TY PISZESZ!”

    Bardzo uprzejmie dziękuję.
    Ponadto, co napiszesz w jakimś może dużym, a raczej w niewielkim stopniu wpływa na to, o czym piszę, a już zupełnie – co piszę.
    I to jest w porządku – „Ale ja to ja a Ty to TO…”

    Widzę te neoliberalne i opiekuńczo państwowe przepychanki w różnych zakątkach świata inaczej, nie zastanawiam się nad ideologią tego wszystkiego, przynależnością do szkół ekonomicznych i narodowym etykietowaniem. Nie piszę w blogowym mainstreamie. Prawdę powiedziawszy nie rozróżniam AF od JG w stawianych tezach, co najwyżej długością i „sofistykacją” wywodu.

    Najwyraźniej widzę, że mój wywód cię wzburza – nie tylko ciebie, więc sobie luzuję.

    Np.
    (1) austerity aplikowane PIGS właściwie nie ma alternatywy politycznej, bo kto ma zapewnić środki na stymulację ich gospodarki? Rynki nie chcą, Niemcy i Skandynawowie jeszcze bardziej się ociągają, Francuzi sami są na krawędzi. PIGS potrzebne są zmiany strukturalne (nb neoliberalne), ale to wymaga czasu, jednym słowem Catch 22. Ale oni sami się w to wpędzili, a nie jakieś mityczne zło zwane NEOLIB. Dlaczeg NEOLIB nie zaatakował jakże „obcych” Niemiec czy krajów nordyckich? Te blogo-mainstreamowe teorie tego fenomenu nie wyjaśniają.

    (2) Prześwietna teza – PAŃSTWO MA ZASPAKAJAĆ POTRZEBY OBYWATELI (ciągle rosnące) – wiesiek (13:50), ma swe źródło w realnym socjaliźmie i kłóci się ze słynnym powiedzeniem JFK – „don’t ask what country can do fot you …”
    Potrzeby rynku, w tym całym problem, mogą być zaspokojone gdzie inndziej. Ale to zadłużone państwo potrzebuje kapitału na finasowanie ekscesów państwa i obywateli (strasznie trudno rozdzielić, kto kogo doi). Jakoś trudno przebijają się wydawałoby się oczywiste spostrzeżenia.

    I to jest rzecz jasna ten ucisk neoliberalizmu – P1: będziesz utrzymywał dyscyplinę budżetową …
    Szkoda czasu na blogowy mainstream, bye bye.

  267. RADZE mag
    14 marca o godz. 12:37
    I
    Wiesiek59

    UDAC SIE DO TRYBUNALU, celem oddalenia sie od banalu….

    Saldo mortale

  268. Zupełnie nie rozumiem kwaśnych min na blogu z powodu reprezentacji RP na inaugurację w Watykanie. Przecież Polacy muszą być w czołówce, w sportach zimowych i letnich, oraz z religii.
    Wszak jesteśmy w pierwszej 10-tce krajów świata z uwagi na liczbę katolików, dokładnie na miejscu 8. Zaś pod względem procentowej liczebności wśród całego narodu (deklarowanej), jakieś 92+ procent, jesteśmy mistrzami świata. Więc delegacja musi być godna, trzeba czuć narodowego ducha i nie dawać się ponieść jakimś ideologicznym emocjom.

    Ciekawi mnie z doniesień wokół konklawe i spekulacji, że najważniejszym jeśli nie jedynym frontem wyborczej walki była gwarancja, że nowy papież zabierze się za oczyszczanie kurii rzymskiej. „Franciszek Miotła” dotyczy raczej konkretnej kurii i jej szkodliwej dla kościoła działalności, a nie jakiegoś mitycznego neoliberalizmu czy globalizacji, które rzekomo stworzyły biednych na tych świecie. Podoba mi się ten wybór, przede wszystkim że jest ciekawy. Oto Włoch z Argentyny wygrał z Niemcem z Brazylii, bo na Włocha z Włoch nie wystarczyło głosów na konklawe – spekulują w GW.

  269. Odszedł Ieng Sary, wielki człowiek który onegdaj pokazał imperialistom środkowy palec. Będący onegdaj w pełni rozkwitu interwencjonizm państwa został brutalnie stłumiony poprzez międzynarodowy spisek neoliberalny.

    Obecny rezultat dziłania niewidocznej ręki rynku to: wyzysk, korupcja, miliony głodujących oraz umowy śmieciowe.

    No i oczywizda, nieutulony w żalu mainstream blogowy.

  270. Pompują nową bańkę. Tym razem gazu łupkowego. Warto poczytać, aczkolwiek tego dość dużo.
    http://www.globalresearch.ca/the-fracked-up-usa-shale-gas-bubble/5326504

  271. telegraphic observer
    14 marca o godz. 14:47

    (2) Prześwietna teza – PAŃSTWO MA ZASPAKAJAĆ POTRZEBY OBYWATELI (ciągle rosnące) – wiesiek (13:50), ma swe źródło w realnym socjaliźmie i kłóci się ze słynnym powiedzeniem JFK – „don’t ask what country can do fot you …”
    ===============

    Ta teza ma źródło w zdrowym rozsądku…..

    Podobał mi się czyjś przykład zakładu fryzjerskiego.
    Szef miał wybór- podwyższyć pensje pracownikom, bądź pojechać na wycieczkę w Andy.
    Wybrał Andy, z ewidentną szkodą dla własnych interesów….

    Dlaczego?
    Bo gdyby jego pracownicy więcej zarabiali, to by więcej kupowali.
    Większy popyt, skutkowałby większą produkcją u sąsiadów.
    Którzy z kolei strzygli by się nie w domu, tylko w jego zakładzie…..

    Tej współzależności nasi egoiści kapitalistyczni nie rozumieją chyba.
    Społeczeństwo to naczynia połączone.
    Jeżeli więcej kapitału przepompuje się w górę, to szlag trafi korzenie- pracujących na ten dobrobyt naszych „słoneczek”.

    Rozumiał to Gudzowaty, robiąc interesy i płacąc podatki w Polsce.
    Kilku innych naszych miliarderów swój kapitał z Polski wyprowadziło.
    Ważne było dla nich, by ICH kapitał się pomnażał.
    Oni są GLOBALNI, my niestety- LOKALNI…..

    Ps.
    W cieniu dziesiątek informacji o konklawe, dostrzegłem jedną jedyną maciupeńką informację o wyborze PREZYDENTA Chin…..
    Watykan jest potężny.
    Co tam jakieś Chiny……

  272. Przepraszam wszystkich, ale to będzie dosyć długi tekst pt. „Rozważania o religii”.
    Niecierpliwych proszę o przewijanie.
    Wkrótce przewiduję kłopoty w Toruniu z szybką budową nowego metra i to jeszcze przez Wisłę.
    Ojcu Dyrektorowi zabiorą chyba Maybacha, a czymś do siedziby Radia Maryja dojeżdżać trzeba …
    Kontynuując temat religijny, to mam kilka uwag do Szanownego @JG.
    Szanowny Panie @JG!
    Mam pewne zastrzeżenia do Pańskiej oceny Nowego Papieża Franciszka.
    Czy nie zbyt pochopnie powtarza Pan niechętne mu oceny?
    To było w czasach, gdy rządząca w Argentynie junta wojskowa zrzucała ludzi do Atlantyku lub La Platy z samolotów i śmigłowców.
    Poczekajmy trochę i po uczynkach Go osądźmy …
    Z drugiej strony Papieżem został chemik z „cywilnego wykształcenia”, więc z racji zawodowej solidarności powinien Go Pan wspierać.
    Bo Pan chyba też jest chemikiem, jak się kiedyś domyśliłem, a czytam Pana od ponad 6 lat …
    Ciągnąc wątek religijny pragnę podziękować Szanownemu Panu @Jasnemu Gwintowi za podanie linku do arcyciekawego wystąpienia Susan George (SG), pt. „Krótka historia neoliberalizmu …”.
    Szanowny Panie @JG, Szanowny Jubilacie, bo domyślam się, że w tym roku obchodzi Pan „okrągłe urodziny”, tylko nie wiem w jakim dniu i miesiącu – przede wszystkim dużo zdrowia życzę i jak najdłuższej obecności na tym blogu!

    Nie zawsze i nie ze wszystkim się z Panem zgadzałem, ale szanuję Pańską stabilną wrażliwość i stałą niezgodę na niesprawiedliwość społeczną.

    Różnimy się co do poglądów na religię, ale co do tej nowej, jaką jest neoliberalizm – to mamy podobne poglądy.
    Zacytuję wystąpienie Susan George, że ta nowa wiara „od niepozornej, mało popularnej sekty z praktycznie zerowymi wpływami, neoliberalizm stał się główną religią światową ze swoją dogmatyczną doktryną, swoimi kaznodziejami, stanowiącymi prawo instytucjami i, co jest prawdopodobnie najważniejsze – ze swoim piekłem dla pogan i grzeszników, którzy odważyli się sprzeciwić objawionej prawdzie.”
    Reszta do poczytania dla ciekawskich, pod podanym przez Pana linkiem we wpisie z 14 marca o godz. 10:01.
    Jak się Pana @JG, @Wieśka59, @Przecieka, @Waldemara53, @Andrzeja Falicza, mnie i kilkoro innych blogowiczów En passant – dokładnie poczyta, to żaden z nas nie jest za powrotem do gospodarki centralnie sterowanej.
    Po prostu nie godzimy się na to, aby mechanizm rynkowy był jedynym demiurgiem człowieczego losu, co jak podaje za Karlem Polanyj’em cytowana SG – wiedzie do „spustoszenia społeczeństwa”. Rywalizacja jest dobra, ale nie może przybrać takiego charakteru jak to obserwujemy obecnie.
    Rywalizacja, to było (i jest) słowo klucz do neoliberalnej wiary.
    Przepraszam czytelników tego bloga (ostrzegałem), ale przytoczę spory cytat z SG: „Główną wartością doktryny Thatcher i samego neoliberalizmu było pojęcie rywalizacji – rywalizacji między narodami, regionami, firmami, i oczywiście między jednostkami. Rywalizacja to pojęcie kluczowe, ponieważ oddziela owce od kozłów, mężczyzn od chłopczyków, tego, co pasuje od tego, co jest nie na miejscu. Ma ona rozlokować wszystkie zasoby, fizyczne, naturalne, ludzkie czy finansowe, z największą możliwą wydajnością.
    W ostrym kontraście, wielki filozof chiński Lao Tzy zakończył swój Tao-te Chinh słowami: „Przede wszystkim – nie konkuruj”. Jedynymi aktorami w neoliberalnym świecie, którzy wydają się korzystać z jego rady, to najwięksi aktorzy – Ponadnarodowe Korporacje. Zasada rywalizacji właściwie się do nich nie stosuje. One wolą praktykować to, co nazywamy Przymierzem Kapitalistycznym. Nieprzypadkowo, w zależności od roku, dwie trzecie do trzech czwartych wszystkich pieniędzy oznaczonych jako „Obce inwestycje bezpośrednie” nie są przeznaczone na nowe, tworzące miejsca pracy inwestycje, ale służą Fuzjom i Przejęciom, które praktycznie w nieunikniony sposób są przyczyną pojawienia się nowej liczby bezrobotnych.
    Ponieważ rywalizacja zawsze jest cnotą, jej skutki nie mogą być złe. Dla neoliberała rynek jest tak mądry i tak dobry jak sam Bóg, Niewidzialna Ręka może stworzyć dobro z tego, co wydaje się oczywistym złem. A więc Thatcher pewnego razu stwierdziła w swojej mowie: „Nasze zadanie polega na rozkoszowaniu się nierównością i patrzeniu, jak talentom i zdolnościom daje się ujście i możliwość wyrazu z korzyścią dla nas wszystkich”. Innymi słowy, nie martwcie się o tych, którzy zostają z tyłu podczas rywalizacyjnych sporów. Ludzie są z natury nierówni, ale jest to dobre, ponieważ przyczynki dobrze urodzonych, najlepiej wykształconych, najsilniejszych, w końcu doprowadzą do zysków, z których czerpać będą mogli wszyscy. Nic w szczególności nie należy się słabym, gorzej wykształconym – co się z nimi dzieje, jest ich własną winą, nigdy winą społeczeństwa. Jeśli systemowi rywalizacji daje się „ujście”, jak mówi Margaret Thatcher, społeczeństwo będzie dzięki temu lepsze. Niestety, historia minionych dwudziestu lat uczy nas,że miejsce ma dokładnie coś przeciwnego.

    W zasadzie to należałoby ten mój tekst zakończyć optymistycznie.
    Mamy młode, w stosunku do nas obu – pokolenie, reprezentowane przez krakowską Redakcję „Obserwatora politycznego” (OP).
    Skoro tacy są młodzi, to nic jeszcze nie jest stracone.
    Wrażliwość społeczna jeszcze nie zginęła.
    Polecam Panu ostatni tekst na OP o niedożywieniu wśród dzieci, gdzie są smakowite zdania, typu: „Więc dlaczego dziwimy się, że w państwie z liberalną gospodarką rynkową, w której ktoś po prostu musi być biedny – bo taka jest logika tego systemu – są głodne dzieci? Kto niby ma je nakarmić, za czyje pieniądze i dlaczego? Niech dbają o nie ich rodzice! Mogli się przecież wykształcić i zająć odpowiednią pozycję społeczną – np. wzorem pana ministra Kosiniaka-Kamysza. Ktoś komuś coś bronił? Uniemożliwiał? Zabraniał? Więc nie dziwmy się, że oto są takie konsekwencje – 10% to jest akceptowalna skala problemu. Dodatkowo – co już można domniemać, jeżeli zestawimy ilość dzieci wychudzonych (no, bo przecież już ustaliliśmy, że o głodzie nie może być mowy), z dziećmi, które są otyłe – a prawdopodobnie także stanowią około 10% populacji lub mają tylko nadwagę – to okaże się, że zaprezentowana cząstka dzieci wychudzonych to nic innego jak dolna część naturalnego rozkładu. Więc, w czym w ogóle problem? Sprawy mają się naturalnie – tak jak powinny się mieć w kraju liberalnej demokracji i otwartej (głównie dla zagranicznych inwestorów) gospodarce!”
    Więcej TUTAJ
    Czy do tych podkładów wrażliwości, niezbędnej do prawidłowego funkcjonowania społeczeństw – dojdziemy jako ateiści, agnostycy, czy jako ludzie wierzący – to nie jest ważne.
    Ważne, żeby nie zdominowali nas ludzie wierzący w neoliberalizm, bo to fałszywa droga, antyhumanitarna.
    Serdecznie pozdrawiam.

  273. Wróćmy, na moment, do zaprzeszłości

    Andrzej Falicz (13 marca o godz. 10:59)

    „Ja tam co innego pamietam ze szkoly niz okazuje sie teraz z nowych wynalazkow. Pomimo rozległości niemieckich przygotowań i dokładnych meldunków wywiadu, atak całkowicie zaskoczył Armię Czerwoną. Winą za ten fakt należy obarczyć Stalina..”

    I dalej te srutu drutu nt. II WS. A nasza wymiana światłych niezwykle poglądów się rozpoczęła od tego oto tutaj zapytania Szanownego (biorę z postu 13 marca o godz. 8:51):

    „A co powiesz na temat genialnego jeszcze bardziej Stalina..
    ktory umozliwil Niemcom uzbroic sie”

    Czyli, chodziło o umowę sowiecko-niemiecka z 1922 roku, pozwalająca zbroić Niemcy grubo przed-hitlerowskie NA TERENIE Zw. Sowieckiego. Chodziło o obejście lukiem Kurskiego restrykcji przeciwko odrodzeniu się militarystyki. Tym narzuconym Niemcom Traktatem Wersalskim po I WS. Spory nt. II WS były drugorzędne.

    Pozwolę sobie jeszcze coś przytoczyć nt. zbrojenia Niemiec przed-hitlerowskich przez Rosję Sowiecka. Wiktor Suworow, no less, w najpełniejszej krasie

    http://www.jrbooksonline.com/PDF_Books/icebreaker.pdf

    Przetłumaczmy taki kawałek z wesołka Suworowa:

    „Po pierwszej wojnie światowej, traktat wersalski pozbawił Niemcy prawa do silnej armii i broni ofensywnych, w tym czołgów, samolotów wojskowych, artylerii ciężkiej i łodzi podwodnych. Niemieccy dowódcy nie byli w stanie wykorzystać terytorium Niemiec do przygotowania sie do prowadzenia ofensywnych wojen. Więc te przygotowania zaczęły się w ZSRR. Wszystko co możliwe, zostało zrobione, na rozkaz Stalina, aby umożliwić Niemieckim dowódcom prowadzenie uzbrojeń i szkoleń wojskowych na terytorium ZSRR. Podobnie, dowódcy niemieccy otrzymali dostęp do sowieckich produkcji czołgów, najpotężniejszych na świecie. Spójrz, zapamiętaj i skopiuj. Poczynając już od od 1920 roku, nie oszczędzając ani zasobów, ani wysiłku, ani nawet czasu, Stalin przywrócił siłę uderzeniową militaryzmu niemieckiego.”

    Tak namotał Wiktorek. Jak widać z powyższego, Wiktor Suworow, znany objawiacz sowieckich tajemnic, jest nieco, powiedzmy sobie, zauroczonyny towarzyszem Wassirionowiczem. W 1920 roku, cztery lata przed śmiercią Lenina, Stalin nie był dokładnie tym, który mógł podejmować wszystkie najważniejsze decyzje w nowo utworzonym państwie sowieckim. Nad nim był, przede wszystkim, wszechmocny Lenin. Następnie był Trocki. A potem, kilku innych, o wiele światlejszych niż Stalin, przywódców Rewolucji. Nedznikem urodzony Soso musiał jeszcze przez przynajmniej cztery lata terminować, zanim nabył całą moc władzy, po śmierci Lenina w 1924 roku. W 1922 roku, kiedy to ew. porozumienie między Rosją a Niemcami do militaryzowania Niemiec wbrew traktatowi wersalskiemu, zostało zawarte, Stalin nie był jeszcze największym z wielkich złoczyńców. Tych którzy przeprowadzili ich nędzną Rewolucje, na ich nędznej ziemi.

    PS. Jakbyś przegapił, co łatwe. Nawet sam Wiktorek Bejbi Suworow przyznaje, ze owo „zbrojenie Niemców przez Stalina”, w latach 1920-1933, nie było żadnym „zbrojeniem’ tylko umożliwieniem szkoleń oraz ćwiczeń wojskowych na terenie Zw. Sowieckiego. Bo te były zabronione Niemcom Traktatem Wersalskim. Ot i tyle to pozostało z tego twojego Stalinowskiego „umożliwienia Niemcom uzbroić się”

  274. Wszechświatowa Trójca panuje nad nami
    Krajan pasją jest narzekanie. Bez jojczenia krajan po prostu nie potrafi, to jego żywioł, wstęp i zakończenie, podpora i ucieczka.

    Krajanie uwielbiają przy tym mieć wroga konkretnego, nie lubią walczyć z cieniem.
    Weźmy taki liberalizm, tj. pierwsza osoba trójcy – Neoliberalizm – Globalizacja – Władza sorosowej ferajny.
    To jest dopiero zagadnienie – niby trzy oddzielnie, a jednak razem, a tak naprawdę to nie tyle trzy w jednym, a jedno w trzech – ONI. Neoliberalizm – ONI, Globalizacja – ONI, Sorosy i inne Lehmany – ONI.

    Gdy już rozszyfrujemy tajemnicę Wszechświatowej Trójcy, wtedy jojczenie nabiera formy, pozwala na odpowiednią ekspresję, staje się doktryną, nową wiarą, uniwersalną filozofią pozwalającą na postawienie zasadniczego egzystencjalnego pytania – diadia jak żyć.

    Odpowiedź jest jedna i niewątpliwa – j..ać liberałów.
    Pzdr, TJ,

  275. Orteq
    14 marca o godz. 20:29
    Wróćmy, na moment, do zaprzeszłości

    Mój komentarz
    Jeśli chodzi o Stalina, to ten swoją władzę (w zamyśle dyktaturę) w 1926 roku dopiero zaczął budować. Akurat w tym roku skończyła się współpraca radziecko-niemiecka. Więc Stalin wtedy, to nie był ten wszechwładny dyktator. Raczej niewiele miał do gadania w tej sprawie.

    W zasadzie Stalin objął w posiadanie partię, a tym samym i państwo, na początku lat trzydziestych.
    W 1922 roku Stalin lawirował, podlizywał się każdemu, kto mógł mu się przydać i był w cieniu Trockiego jako niepisanego zastępcy Lenina, a także nie mógł się równać z dwójką Kamieniew, Zinowiew i innymi, których najpierw musiał zlikwidować (oprócz Trockiego), aby jak najdosłowniej po trupach dojść do dyktatury.
    Ale gdy to zrealizował, i ukoronował paranoiczną czystką w 1937, to było już dawno po współpracy niemiecko-radzieckiej. Suworow ględzi.
    Pzdr. TJ

  276. Korekta.
    Stalin zaczął budowac swoją pozycję w 1926, Wspólpraca niemiecko-radziecka zakończyła się w 1933.
    Pzdr, TJ

  277. Orteq, 20,29. Dla pełnej prawdy należałby dołączyć także materiał jak druga strona pomagała Hitlerowi. Sprawa staje się klarowna tym bardziej, że Suworow nie jest źródłem wiarygodnym. http://www.reformation.org/wall-st-hitler.html
    Proszę przeczytać. W niektórych szczególnych sprawach mogę dostarczyć bardziej precyzyjnych danych.

  278. Wiesiek,

    Idea godziwych stawek dla pracownika jest wspaniała, gorzej wygląda to w praniu. Chciałbym Ciebie zobaczyc w akcji w obliczu pewnych decyzji. Ot, spróbuj na chwilę wejsć w koszulę „bezwzględnego” kapitalisty:

    Dostajesz 3 wyceny na pomalowanie swojego domu. Do wyboru masz ofertę ukrainską za 2 oraz oferty krajowe za 3 oraz 5 tysięcy. Rozumiem, że w imię sprawiedliwości społecznej wybierzesz tę najdroższą, rezygnując z wakacjii za 3 tysiące ( haha).

    Idąc dalej tropem szlachetności oraz pomysłami ekwalizacji dochodów:
    Najbliższe statystycznego centrum (median) uposażenie w skali globalnej to 850 dol rocznie, czyli ok 220 złotych miesięcznie. Czy jesteś za rządowym nakazem takich płac również w Polsce? Przecież, jak sprawiedliwośc – to sprawiedliwość?

    Często i gęsto słyszymy lamenty, dlaczego Polak nie ma tyle co Niemiec. A mnie męczy, dlaczego obywatel Lesotho nie zarabia tyle co Polak? Oświeć mnie.

  279. telegraphicu,
    grypa, która weszła mi najpierw na plecy i podchodzi do gardła wyzwala we mnie jady (mam nadzieje, że dobrotliwej) złośliwości.
    Z ukrytą więc satysfakcją przesyłam (tylko na twoją wyłączność) tekst redaktora Polityki niejakiego Bendyka o człowieku, który z twojego wygodnego siedziska w Toronto jawi się jako intelektualny potwór XX wieku.
    Będę ci wdzięczny gdybyś użył całej mocy swojej paraliżującej elokwencji i postarał się zmiażdzyć tezę Redaktora o której wspomiona on w przedostatnim zdaniu
    swojego artykułu.

    http://www.polityka.pl/historia/1537343,1,na-czym-polega-aktualnosc-mysli-marksa.read

    Życzę miłych refleksji o nowym człowieku z Watykanu, który swoim pojawieniem się spowoduje wybuch powszechnego dobra.

  280. Czytam, przewijam, czytam, przewijam i tylko jeden wpis z kilku ostatnich godzin jest mi bliski.
    Tejota z g.20:43 (14 marca).
    Dobranoc wszystkim

  281. Ryba
    Twa dobrotliwość nie tylko mnie łechce, lecz zaskakuje – dawniej nie tak traktowałeś mnie.
    Nie doczytam do przedostatniego zdania artykułu red. Bendyka, bo nie kupuję POLITYKI, raz starałem się elektornicznie, ale miałem gorszy e-dzień, do czego ze wstydem się przyznaje.

    Sam tytuł mnie odrzuca – „aktualność myśli Marksa”. Jak można taki strumień odcedzić, toż się kleją te myśli, jedne sensowniejsze, drugie mniej. Więc jak skopiujesz tezę redaktora i ją podeślesz, to się ustosunkuje (nie znając kontekstu i uzasadnienia). Ale właściwie po co? Co to zmienić może w naszym życiu? To już ważniejszy był Freud. Nie wierzę filozofom co jedynie myśli produkują, to było dobre w XIX wieku. Teraźniejszy świat obraca się nie wokół myśli filozofów. Co mi absolutnie nie przeszkadza i jest nas miliony.
    Moje wygody przypadły mi, ale nie przywiązuję się do nich nadmiernie. Właściwie dlaczego moje myśli miałyby być gorsze od myśli jakiegoś Marksa? Przecież jestem o wiele bardziej doświadczony tym, co się stało w międzyczasie i dzieje nadal.
    Jest tylko jeden filozof, którego mogę czytać całymi dniami.

  282. jasny gwint (21:25)

    „Suworow nie jest źródłem wiarygodnym. http://www.reformation.org/wall-st-hitler.html Proszę przeczytać. W niektórych szczególnych sprawach mogę dostarczyć bardziej precyzyjnych danych.”

    Dzięki za potwierdzenie niewiarygodności Suworowa. W możliwość dostarczenia bardziej precyzyjnych danych w pełni, jak najbardziej wierze. I już na nie oczekuje. Z drżeniem łydek oraz goleni, no less

  283. Do mojej namolności i czepialstwa przyczynek kolejny

    @TJ zwykle dokładny aż do dopełnień dalszych i podklas usypaial @mag 14 marca o godz. 20:43 niedbalością leciutką:

    *** Odpowiedź jest jedna i niewątpliwa …
    … lberałów. ***

    A tych z prefiksem „neo”?

    Bo jest pytanie drugie i wątpliwe:

    Czy
    „Prerafaelici (ang. The Pre-Raphaelite Brotherhood)”
    byli niedorobieni?

    Miłego poranka owieczko @mag pod nowym pasterzem …

  284. duende
    14 marca o godz. 21:33

    Żeby mieć godziwe stawki, trzeba sobie wychować najpierw elity i legislatorów…..
    Sympatyczne przepisy wprowadzono w Wielkiej Brytanii, Niemczech i kilku innych krajach.
    Zatrudnieni na podobnych stanowiskach emigranci MUSZĄ zarabiać tyle samo co tubylcy…..
    Ale tam istnieją związki zawodowe, nie do końca jeszcze zniszczone przez pazerność przywódców i polityków.
    No i Prawo Pracy stosuje się na poważnie, a nie dla żartu…

    Motywacje koncernów globalnych przenoszących produkcję tam, gdzie koszty osobowe są niższe, były dość krótkowzrocznymi pociągnięciami.
    Zafundowały stagnację……

    Co do Marxa….
    Był teoretykiem który dość trafnie przewidział rozwój trendów gospodarczych i wzrastającą rolę polityczną kapitalistów.
    Wymuszenie na rządach ratowania PRYWATNYCH instytucji finansowych, nie płacących na dodatek podatków, to majstersztyk tych grup…..
    Być może dojdziemy albo do pensji obywatelskiej- w tej bardziej rozwiniętej części świata, albo do ustaw które będą wymuszać bardziej prospołeczne zachowania naszych właścicieli marionetek.
    Trzecie wyjście będzie dość krwawe…..
    I stracą na nim wszyscy, a najbardziej ci najbogatsi.
    Biedakom można odebrać jedynie życie…..

  285. jasny gwint
    14 marca o godz. 16:48

    Interesujący tekst ale……
    W USA buduje się w tej chwili, bądź rozbudowuje, pięć terminali umożliwiających eksport LPG.
    Do czasu ich ukończenia ceny gazu w Stanach z braku możliwości magazynowania i eksportu będą niskie- problem nadmiaru…..
    W momencie eksportowania nadwyżek, zacznie być wydobycie opłacalne. I mocno wpłynie to na ceny światowe…..
    Czy powstanie nowy kartel sterujący cenami?
    Najprawdopodobniej.
    Nikomu na niskich cenach nie zależy- poza konsumentami.
    Stany, Katar, Brunei i Rosja, się dogadają, naszym kosztem.

    Tego punktu w tym opracowaniu nie było.
    Nawet nadpodaż złota jest szkodliwa dla gospodarki- Hiszpania w XVIIw.

  286. Otago! ja też sledzę sąsiednie strony a to dlatego że zima i ogród przysypany sniegiem. Zadałes sobie trud dokładnej analizy mojego wpisu, to pochlebia ale też zobowiązuje – postaram się być bardziej precyzyjna i szczera.
    Fakt, 115 to nie setki ale jedna setka plus piętnascie sztuk, co ja poradzę że mnożyli się w oczach, było to odczucie bardzo subiektywne ale chyba wsród widzów nieodosobnione.
    Rozumiem że nic tak nie boli mężczyznę jak posądzenie o niemożnosć i bezpłodnosć, to gorzej niż uderzenie w twarz, powinnam była użyć słowa bezpotomnych ale i to nie jest do końca zgodne z prawdą. A ponieważ „nie litera jest ważna ale duch” spróbuj wsłuchać się w bluesa J.L.Hookera i będziesz wiedział czym jest sypialnia bez kobiety.
    Brnę dalej w szczerosć obwisam, to prawda
    KK w Polsce ma się klawo, a będzie się miał jeszcze lepiej; po pierwszym wystąpieniu FI wiadomo, że zacznie się ogólnonarodowa obława na szatana, zazwyczaj odzianego w ludzką skórę, czasem nawet obwisłą.
    Czy to Lewy pytał o lekturę? polecam Tortilla Flat – J.Steinbeck, jesli nawet czytałes to warto do niej wrócić, szczególnie w depresji

  287. Wiesiek @22:44

    Rozmawiamy o dwóch kompletnie różnych rzeczach… czyli wymiana myśli jest nierealna. To taka blogowa tradycja.

  288. Ryba (21:43)

    „Będę ci wdzięczny gdybyś użył całej mocy swojej paraliżującej elokwencji i postarał się zmiażdżyć tezę Redaktora o której wspomina on w przedostatnim zdaniu swojego artykułu.”

    Nie moglem dobrnąć do przedostatniego zdania gdyż blokada oferty POLITYKI cyfrowej się wdarła. I kazała mi zapłacić za przyjemność czytanie autora Bendyka. A ja tego płacenia ogromnie nie nie znoszę! Przypadłość już mam taka: jak ktoś mi każe płacić za coś za co płacić się nie powinno, to ja sztywnieje i stamtąd wieje

    Jednego zdążyłem się doczytać jednakże zanim ta inwazja nastąpiła. Doczytałem się, ze tow. Marks, Karol zresztą – teraz na koniec rozumiem, dlaczego nasz NAJWIĘKSZY Polak zmienił sobie imie na 27 lat przed Słynnym Zejściem, telewizyjnie uwarunkowanym – już 165 lat temu wszystko poprzewidywal. Te globalizacje, te zaniki gospodarek narodowych, i inne oczywistości, były mu widoczne jak na dłoni już wtedy. Podczas gdy nasz np. taki Michalkiewicz dopiero teraz się zaczął tego wszystkiego domyślać nieśmiało. Zapóźniony o dwa wieki bez mala. O ile zapóźniony jest Pierwszy Najważniejszy Ekonomista i Minister Pierwszego Rzadu 89, Kuczyński W., Gospodarz nasz wciąż nieobecnie drogi, nie śmiem kalkulować,. Spekulować, znaczy.

    Ja natomiast bez żadnych spekulacji już dzisiaj mogę przewidzieć, ze owe namolne PRZYMUSY opłat cyfrowych za przeczytanie jednego kiepskiego artykułu, rykoszetem, oraz bumerangiem wrócą. I strategów marketingowych POLITYKI zmiotą niczym karaibski huragan jaki. Taki co zmiata wszystko co jest do zmiecenia. Bo to śmieć.

    Skąd ja to wiem? Z dwóch źródeł. Pierwszym jest Karol Marks. On tej bzdury z płaceniem za jeden kiepski artykuł nie przewidywał i ja wierze, ze on miał w tym swoje, ważne, powody.

    Drugim źródłem jest praktyka mediów PRAWDZIWIE rynkowych. Czyli zachodnich. A dokładniej biorąc, amerykańskich. Te Marksa znają na wylot.

    Media amerykańskie nie każą płacić za pojedyncze kiepskie artykuły. One każą płacić za WSZYSTKIE kiepskie artykuły. Cuzamen razem do kupy złożone np. w PLAYBOYU. Czy w innym NEW YORK TIMESIE.

    Pojebki są nie tylko w POmrocznej POlityce. POjebki są WSZĘDZIE, w całym skansenie. Również w POlskim biznesie skansenowym. I w jego marketingu. A to już jest STRASZNE. Naprawdę

  289. staruszek
    Chyba żartujesz. Jakbyś mnie nie znał albo nie doceniał.
    Ja szukam albo znajduję jakiegoś pasterza?!

  290. Szkajacy bliskosci nie powinni oddalac sie od siebie; nieprawdaz?

    Saldo mortale

  291. Jeszcze jednak osoba w szeregu „wielkich” Polek i Polakow. Okazuje sie, ze kanclerka Niemiec jest z pochodzenia Polaka. jej dziadek bowiem byl Polakiem z Poznania; z nazwiska Kazimierczark. Po lekturach nastepnych biografii okaze sie jednak, ze mamy dziesiate miejsce na swiecie.
    Saldo mortale

  292. Orteq, 22.20 Jak skończą Ci drzeć łydki, golenie i mózg to daj znać.

  293. Jasny gwincie (9:18)

    Już przestały. Po północy jakoś tak przestają drżeć. Nikt nie wie dlaczego. Dawaj teraz te szczegóły dopóki nie zaczną drżeć znowu.

    Przypominam, ze chodzi jednak tylko o łydki i o golenie. Mozg nie wykazuje żadnej aktywności ani przed ani po północy.

  294. Orteq, 9.26. To teraz, jeżeli masz czas i nie jesteś zajęty pisaniem na wielu blogach jednocześnie sprecyzuj pytania lub problemy.

  295. No dobra!

    Trochę Cię lubię @mag, więc objaśnię ocipinkę szarocień zatrudniwszy.

    W ludzie od Judy się wywodzącym, za czasów panowania rzymskiego namiestnika, w niepełnym tgoż namiestnika zdrowiu, pojawił się rybacki filozof, domniemywany syn cieśli. Wówczas jeszcze nie trzebiono lasów tak intensywnie i głupio jak na Wielką Armadę a i kalwińscy Holendrzy nie stosowali mechanicznego tarcia ściętych pni.

    Cieśle byłi w modzie, a dziś producenci kulbak i siodlarze wyfilozofowują zapewne w rozpaczy wspomaganej prze wnuczkę Wajdy Jeszce Inteligentniejszy Projekt.

    Powietrze w kraju ludu Judy jeszcze nie mialo smogu i metanu przywianego z argentyńskich pastwisk i domniemywany syn cieśli mógł w miarę zasadnie rozpowszechniać roztrzygnięcia majątkowe:

    Jego jest królestwo niebieskie!

    Było to głoszone pod Ponckim Piłatem.

    Jest to, co z trudem czytasz napuszony bryk, więc akcja może spokojnie skakać. Poncki zajęty był swą migreną, co poświadczył Bułhakow wpierw Twej imienniczce, a potem braciom w literaturze.
    A dobrym czlowiekiem to ten Poncki nie był. Oj nie był! I podobnie jak @staruszek tępił niewłaściwy dobór słów.

    Skaczmy dalej i uprośćmy to do poziomu złożoności tuż nad głowami widzów Teatru Guliwer. Otóż domniemywany syn cieśli, ani słowem nie pisnął nic roztrzygającego o swych następcach i Książętach Królestwa Niebieskiego. Bo jak twierdzi jeden ze świadków:
    „Sluchali Go, ale nie słyszeli Go.” O przewijaniu Pismo milczy petitem.

    I zaczęli, napiwszy się krwi Jego i najadłwszy się ciała Jego, kontynuować dochodzenie do Królestwa nakładaniem rąk, co zgodnie z moimi poprzednikami w pretensjonalności i zawikłaniu objaśniałem tu jako sukcesję apostolską. I jak już wstępnie policzono co najmniej 265 pokoleń Ojców nakładało ręce, co Ci czym donoszę Wyrodna Córko Ojca Niebieskiego. A że pasący trzódkę bożą ojczulkowie lubią Magdzie dogadzać i najczęściej to robią w pozycji misjonarza to niedość, że wedle nich Magda jest im poddana, to bywa pod nimi.

    Co wobec niezrozumiałości tekstów podzielonych na krótkie akapity w przystępie milosierdzia zwartą kalużą słów objaśnić próbuję.

    A kawcię lotnośc umysłu dającą to Córuś wypiła przed pukaniem w klawisze?

  296. spokojny, 19.55. Wielce Szanowny, Z uwagą przeczytałem Pana ciekawe komentarze. Międzyczasie zasypał mnie śnieg i ranek spędziłem przy odśnieżaniu. Miałem nadzieję, że po krótkiej zapowiedzi nastanie już wiosna. Zdołałem tylko uformować nowe kształty kilku drzew iglastych, które rozrosły się nadmiernie, reszta pozostała na lepsze wiosenne czasy. Bardzo lubię tego typu prace i nawet pomagam w tym dziele sąsiadom, którzy z racji wieku lub zdrowia nie bardzo mogą. Mnie jeszcze na to stać mimo lat ciążących na grzbiecie. Jeszce nie jest tak źle, a okrągły jubileusz będę celebrował przy końcu sierpnia. Wyrażałem tutaj kilka opinii o nowym papieżu, ale już mi przeszło. Prawda jest, że tak jak ja papież jest chemikiem i to pozostawia ślad na całe życie i wzbudza jakąś solidarność w zrozumieniu świata. Nie oczekuję żadnych zmian w tej ciężkiej i tajemniczej strukturze, która tak bardzo oddaliła się od Boga lub od jedynego przesłania Jezusa – miłości bliźniego. W tej sprawie podzielam myśl Kołakowskiego /tego który w latach 40-tych wykładał z pistoletem na katedrze./ Na pytanie czy jest wierzący odpowiadał, że o tym najlepiej wie sam Bóg. Ale szanuję postawy ludzi, którzy szukają prawdy w ziemskich strukturach religijnych, przez które często są wykorzystywani i manipulowani. Niektórzy fachowcy nazywają np Watykan, gniazdem żmij. I z tym się zgadzam i mogę poprzeć papieża w próbach oczyszczenia. Z korzyścią także dla Polaków.
    Polecany przeze mnie tekst Susan George był tylko fragmentem jej dzieła wydanego w Polsce roku ub. pt. „Czyj kryzys, czyja odpowiedź”. Wspominałem o niej tutaj bez echa, a zawiera totalna krytykę neoliberalizmu. To samo czyni Bauman w nowej jego książce „To nie jest dziennik”. Z obecnymi tutaj fanatykami tej nieludzkiej doktryny trudno jest wymieniać jakiekolwiek poglądy. Za wyjątkiem sloganów nie posiadają wiedzy ani oczytania, a wymiana poglądów wygląda tak jak moherówkami Rydzyka. Tak samo problem nierówności opisany w dziele sygnalizowanym i komentowanym tutaj pt. Duch równości”. Zawiera on podobne spostrzeżenia jak polecany przez Pana ciekawy tekst „Obserwatora Politycznego”. Pisałem tutaj onegdaj o moich spostrzeżeniach nędzy i głodu w szkole dzieci w Nowej Hucie przy okazji mojej pracy charytatywnej. Co tekst Obs.Pol. potwierdza. Jest to wynik doktrynerskiej polityki rządu, który rządzi tylko tym co odbierze ludziom w różnej formie. Niewidzialna ręka ugodziła mnie ostatnio boleśnie. Chodziłem na koncerty do tutejszej filharmonii przez z górą 50 lat. Od kwietnia podwyższają ceny abonamentu o 300 procent. Cena dla mnie emeryta zaporowa. Równocześnie rosną ceny prawie wszystkiego; gazu, podatków, śmieci, prądu. To już nie mój rząd i nie moje państwo.
    Pozdrawiam

  297. Milosierdzia to ja mam chwilowe superaty i zniechęconym do mnie przypomnę fakt o wnuczce:

    http://www.fakt.pl/Karolina-Wajda-nie-ma-dzieci-Wiemy-dlaczego-Corka-Andrzeja-Wajdy-i-Beaty-Tyszkiewicz-nie-chce-miec-dzieci-Karolina-Wajda-o-potomstwie,artykuly,183325,1.html

    Google (kto by tam tego głupka o pomoc prosił!) pcha się po:

        Karolina Wajda

    podpowiedzią

        karolina wajda konie

    Nie!
    Nie przepowiadam śmierci nienarodzonym projektom głupim lub choćby trochę inteligentnym.
    Dalekim wiązaniem (to złóg proceduralnego programowania komputerów w erze programowania obiektowego) skojarzeń z przypomniemaniami udało mi się zrodzić proroctwo:

    Jeśli sądzicie kandydaci na inteligentów, że pod panowaniem następcy Franciszka gotowego oddać ostatnią swą szatę Wasze myśli znajdą oprawę i stać Was będzie na sobole, to myślicie na próżno.

    Boski bozon nie nada wagi waszym myślom.
    Będziecie musieli odpowiedzieć na analogi pytania syna @stasieku:

    Czy wszyscy leżacy w szpitalu są chorzy?
    Czy wszyscy doktorzy leczą?

  298. Staruszek
    Może nawet za dużo kawek „Córuś” wypiła, wiec widocznie tak ma, jak ma.
    Twoja opowiastka o cieśli i jego przygodach oraz reperkusjach tychże zatoczyła tak szerokie kręgi, że zahaczyła nawet o moją skromną osobę. Niech Ci będzie.
    Niniejszym zgadzam się na to, byś mnie od czasu do czasu nauczał/pouczał. W drodze wyjątku.
    P.S. Co do przewijania,to na pewno nie godzi się przewijać Pismo św.

  299. Lubie czytac takie kawalki bo … , zeby do reszty nie sflaczec
    „Weszliśmy wtedy na Pik Moskwa (6785 m), ale na Pik Komunizma (7495 m) już nie daliśmy rady. Do powrotu wezwała nas polska ambasada, do której doszła informacja, że ktoś z Polski szwęda się w Pamirze ”
    http://off.sport.pl/off/1,111379,13553525,Polska_tragedia_na_Broad_Peak_sprzed_38_lat__Kulis_.html#BoxSlotII3img
    A jakie „piekne ” zdjecia !

  300. Jasny Gwint
    W dzisiejszym wydaniu szweckiej Aftonbladet mamy ciekawe informacje na temat przekazania tajnych informacji amerykanom przez szweckiego ministra spraw zagranicznych – specjanego goscia ministwa Sikorskiego.
    http://www.aftonbladet.se/nyheter/article16421007.ab

  301. @mag

    Skoro nie bijesz mnie po łapach za wstkanie Twego nicku na blog, to bardzo proszę zrób dalszy wysiłek.

    Czy chcesz, czy nie chcesz, kapłani Kośioła Katolickiego oraz świeccy członkowie tej wspólnoty będą podkreslali Powszechność – i co ważniejsze – jedyność tego Objawienia Prawdy.

    Twe z wdziękiem, lub bez niego, dystansowanie się wobec Depozytariuszy Prawdy nie zmieni stanu władzy: jest ona szczególnie w Polsce, w rękach Suwerena, który gdy chce to Zstepuje. Ale rzadko mu sie chce zstapić. Pozostając tylko w kategoriach rządu wieklości rządy dusz nad ponad miliardem ludzi sprawiają kreacjoniści sugerujący iż zjawiliśmy się w swej masie jako owoce zła pierworodnego.

    Zapisana w zwojach tradycja została zapisana w dwóch tomach nazywanych Starym Testamentem i Nowym Testamentem.

    I w myśl później zinterpretowanej i zatwierdzonej przez sukcesorów apostolstwa doktryny jesteś córką Trójcy Świętej, córką Syna Bożego oraz córką kościoła. Tyle, że wypierasz się swych rodziców i nie chcesz przyznać, źe jesteś zagubioną owieczką.

    Nie grozi Ci za to duszne zbłąkanie i odrzucanie Prawdy leczenie plomieniami stosu. Narazie. Być może nie przewinełaś i zapamiętałaś moją wzmiankę sprzed miesięcy o pierwszej od lat polskiej próby przywrócenia tej tradycji czynienia z żywych czarownic martwych ciał z których oczyszczone dusze z dymem popłynęły do Pana W Niebiesiech. Wspominałem o tym niedawno pytając ponownie: jakie jest imię Róży.

    Więc gdy piszę zwoje leżące pod ciężarem klątwy z ambony, to nie wyrażam stosunku do kól myśliwych.

    Nie piszę jasno i zrozumiale.
    Ale w swej dobroci uczyń mi łaskę zalożenia, że wiem co piszę.
    Bo „dlaczego?” to ma być wniosek, a nie założenie ….

  302. Wiara czy racjo…
    Co dominuje w c i e l e ludzkim?
    Odurzeni dyplomami odrzcamy ,w zyciu wlasnym, zyciu politycznym, zyciu gospodarczym,
    p r z y p a d e k.
    Pozostaje pytanie, czy przypadek zawsze jest przypadkowy. Jesli bowiem wyjdziemy z zalozenia, ze jest koincydencja, to wracamy chcac nie chcac do obszaru zycia spolecznego, majacego na nas znaczny oraz znaczacy wplyw.

    Gaworzymy w blogosferze o teoriach organizowania spoleczenstw, gospodarki, finansow, wyruszamy chetnie w swiata globalny, zapominamy jednoczesnie, ze nie jestesmy w stanie zrozumiec siebie samych. Odwracajac uwage od zasadniczego problemu chetnie analizujemy “caly swiat”. Jesli wiara jest czescia naszego obszaru emocjonalenego, to jest on rzekomo powierzchowny. Racjonalne myslenie nie uwalnia nas rowniez od trosk, codziennych klopotow, zadurzenia sentymentalnego; niezaleznie od wieku, od popedu seksualnego, pedu zycia; Lewy powiedzialby élan vital.

    Pedzac duktem racjonalnego myslenia uciekamy czesto w sztuke ocierajac sie o sacrum. Sztuka rzadko dotyka bowiem obszaru profanum. Miesiecznie, kwartalnie , trymestralnie lub rocznie konfrontowani jestesmy z danymi statystycznymi za dany czasokres. Co z tego wynika.? Nic, bo nasza zdolnosc przewidywania, nazywana intuicja, wynika z naszego “banku” danych(wrodzonych I nabytych). Wazne jest, ze wrodzone cechy funkcjonuja, nawet jesli przybieraja charakter komicznego déjà vu. Przecietny osobnik nie jest bowiem w stanie radzic sobie z wlasnym racjonalnym umyslem. Jego fokus rozumowania zalezy od chwili, miejsca i otoczenia.

    Dlaczego gotowi jestemy na dopuszczanie tak wielu zmiennych w naszym rozumowaniu? Kwestia szczegolna, bo uwazamy sie za wyzszych w szeregu ssakow. Za wyzszych czesto w szeregu wierzacych, niewierzacych, lubiacych sztuke wysoka, niska lub zadnej.

    Mozna zyc bez sztuki? Owszem, bez sztuki uzytkowej czesto jednak nie. Moim zdaniem bagatelizujemy blad statystyczny, a mowiac o globalnych problemach poleniamy bledy rzeczowe. Na szczescie czesto mowimy, piszemy w blogosferze, to co przeczytalismy w prasie porannej. Nie jest to jednak grozne zjawisko. Inaczej jest, gdy cytujemy magazyny polityczne i przejmujemy sie (lub udajemy) calym swiatem, krytykujac na lewo i na prawo. Przy tym krytykujacy na lewo uwazaja sie za lepszych od tych z prawej strony. Ateisci od wierzacych, bywajacy w Filharmonii od bywalcow dyskoteki etc.. Jedni i drudzy ograniczeni polem siedzenia (widzenia) postrzegaja swiat li tylko z bliska. Taktycznie jestemy bardzo zdolni, radzimy sobie bowiem jakos w zyciu codziennym. Ze strategia bywa o wiele gorzej. Tracimy z pola myslenia pole widzenia. Balansujemy poruszajac sie niemrawo wsrod zmiennych i stalych.

    Wydaje sie nam przy tym, ze wszystko rozumiemy. Niestety, rozumiemy tylko co, co sie nam wydaje. Tak dlugo jak nam to nie przeszkadza w codzennym fonkcjonowaniu zachowujemy tzw. wewnertrzny spokoj ducha i ciala (pomijam celowo choroby). Gorzej jest jednak, gdy probujemy nasze objawone prawdy podawac (glosic) dalej, co ma czesto miejsc e w blogosfrze. Wiekszosc z nas pozostaje w tym samym miejscu, miejscu bezkrytycznego (mimo ze krytykujemy chetnie drugich) samozadowolenia.

    Czesto zapominamy o kwestii wolnosci, jakze niezbednej do zycia. Nawet jest jest ona li tylko zludzeniem, to za wlasne wybory odpowiadamy zawsze. Pozostaje pytanie, czy jestesmy ich zrodlem.

    Prawda jest, ze srednia, to porzecietnosc. Tak jest w kazdej spolecznosci. Przecietnosc nie jest jednak srednia, bo goruje, staje sie poniekad wiekszoscia. Ba, nawet w gospodarce jest malo miejsca na racjonalne myslenie (dotyczy to przede wszystkim strategii). Coraz czesciej mowimy o roli psychologii w gospodarce, szczegolnie w gospodarce finansowej. Finansowa gospodarka, w ktorej nic sie nie wytwarza, oprocz nieniedzy. Gubia sie w tym Jasny Gwint oraz Falicz. Poruszamy sie niemrawo czekajac na przystanek na zadanie. Pamietamy tylko to, co jest nam mile. Stad na starosc wspomnienia z dziecinstwa, nawet jesli bylo nieciekawe. Mlodosc bowiem zawsze kojarzy sie z czyms immanentnie dobrym. Gubia sie tez w owych analizach atropologowie spoleczni.

    Wiadomo, ze wzrost bez konca jest niemozliwy. Dlaczego wiec godzimy sie niechetnie na zycie alternatywne, poczawszy od energii, konczac na zywnosci, o strojach nie wspominam. Wiem, ze jest to rowniez niemozliwe. Falicz powiedzialby, ze taki stan rzeczy generuje neoliberalna gospodarka.

    M a g powiedzialaby, ze Rydzykowi Ludzie. W ten sposob kazdy pozostaje w blogim samozadowoleniu. Wracamy do sredniej, za ktora tak naprawde tesknimy. Srednia staje sie nasza stala.

    Kazda zmienna wywoluje uczucie leku. Z lekami radzimy sobie jednak gorzej. Wydaje sie wiec, ze oprocz stalych i zmiennych, mimo calego banku danych (rozumu) szukamy ucieczki w niezane . Liczymy n a wlasna rrzebieglosc rugujac przemijanie z naszej swiadomosci. Tak tez postrzegamy czasy zaprzeszle, czesto jako bukoliczno-piknikowe. Przypominaja sie nam pikniki z konfrontacji filmowych, teatralnych. Lektura czasopism na poziomie.Krotko mowiac zachowujemy sie jak dzieci przypominajc sobie czasy dziecinstwa (mlodosci). Twierdze, ze takie postrzeganie przeszlosci nie jest racjonalne. Racjonalne nie jest rowniez nasze spogladanie w przyszlosc. Niektorzy wpadaja w melancholie, drudzy uciekaja w sztuke, milosc,. Inni jeszcze ratuja swiat (rowniez gospodarczy) w blogosferze. Wszyscy zapominamy jednak, ze blogosfera z realnym swiatem nie ma nic wspolnego. Uwalniajac sie jednak od emocji popadamy w stan down. Niektorzy udaja sie do apteki, inni zatracaja sie w blogosferze. Wiele halasu no nic?
    Saldo mortale

  303. Ryba 21.43
    No i podyskutowaqłes sobie o Marksie z Telegrafikiem ?
    Zadowolony ?
    Myślałeś ze cie oswieci ?
    Zę zabłyśnie erudycją ?
    Przeciez on w takich wypadkach rżnie głupa jak zawsze, bo na studiach na WNE UW, MUSIAŁ czytac Marksa !
    Ale z nim jest jak w tym cytacie z Lema.
    To na wszelki wypadek nic nie czyta.
    Jak czyta, to nie rozumie.
    Jak rozumie, to zapomina.
    I tak dalej.
    Pozdrowienia.

  304. @telegraphic observer, o 22:20, wczoraj napisał:
    Ryba
    Twa dobrotliwość nie tylko mnie łechce, lecz zaskakuje – dawniej nie tak traktowałeś mnie.

    i tym mnie zadziwił, bowiem Ryba, nawet jak kogoś nie lubi to używa ironii, trochę syczy ale nigdy „nie jest niedobry”.
    Po staruszku i Rybie, teraz stasieku zachęca Cię do przeczytania felietonu Edwina Bendyka o wiecznie żywym Marksie.
    I jeszcze jedno:
    którego filozofa „możesz czytać całymi dniami”?
    Aby do poniedziałku! Podobno idzie wiosna.

  305. @absolwent
    Pisz o tenisie, na Boga!…

  306. Domosławski pisze o Franciszku. Wie co pisze!
    „Wreszcie – kard. Bergoglio to dogmatyczna twarz Kościoła, wroga przemianom obyczajowym ostatnich dekad i lat. Wzywał do „boskiej wojny“ przeciwko legalizacji partnerskich związków homoseksualnych; mówił w tym kontekście o „diabelskim ruchu“. Nie chodzi o nawet o meritum, Kościół ma swoje zasady, których łatwo i szybko nie zmienia – chodzi o język inkwizycji. Mówi się, że jego dogmatyczne podejście łagodzi stanowcza krytyka społecznych nierówności i wezwania do pomagania biednym. Kościół „współczującego dogmatyzmu“?”
    Więcej pod adresem http://www.polityka.pl/swiat/abdykacjapapieza/1538047,1,nowy-papiez–konserwatysta-wojujacy.read#ixzz2NblpfYe1

  307. ET
    Rzadko się do ciebie odzywam wprost, bo ty tego też nie czynisz (odnosisz się do moich wpisów zazwyczaj w trzeciej osobie „mag coś tam coś tam), ale czytuję twoje komentarze.
    Są bardzo charakterystyczne. Przyznałeś sobie kiedyś (samozwańczo) rolę „sprzątacza” na blogach ( podobnie jak staruszek, ale on to czyni inteligentnie i z wdziękiem) jakby nie zauważając, gdy zarzucasz innym np. „samozadowolenie”, że sam popadasz w grzech pychy.
    Uwielbiasz recenzować innych, na dodatek nie wchodząc z nimi w bezpośrednią polemikę. Świadczy to i o zarozumialstwie, i o tchórzostwie.
    Z kolei własne autorskie przemyślenia wygłaszasz z pozycji ex cathedra.

  308. – W produktach halal nie może w ogóle być wieprzowiny, a kiedy znajduje się ją w takich ilościach w produktach tego rodzaju, nie wierzymy, że to przypadek, ale oszustwo – powiedziała Catherine Signe Svindland z Mattilsynet. Zapowiedziała wniesienie skargi na producenta – norweską grupę Kuraas.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,13567476,Swinskie_DNA_w_miesie_przeznaczonym_dla_wyznawcow.html
    =============

    Chłopcy z brodami i w turbanach chyba się ździebko wkurzą…..

    Na tym przykładzie- i podobnych- widać, jak ważna jest niewidzialna ręka rynku. Wszelki nadzór trzeba zlikwidować, by była jeszcze bardziej skuteczna……
    Prekursorzy być może zaczną produkować „zielony soylent” lub befsztyki z „ludziny”. Wszak tyle tysięcy ton się marnuje…..

    Człowiek powinien być efektywny w działaniu.
    I KREATYWNY!!!…..
    Czy my WIEMY z czego TYJEMY?
    To wiedzą jedynie producenci…..

  309. absolwent
    15 marca o godz. 12:27

    Niejaki Jezus wykładał podobną koncepcję parę tysięcy lat wcześniej…..
    Niestety, jego uczniowie ją wypaczyli- dla własnych korzyści i sojuszu z władzą doczesną.
    Dokładnie to samo zrobili uczniowie Marksa.

    Ciężko być prorokiem, czy prekursorem……

  310. Muszę jednak podzielić się dzisiejszą obserwacją – zdaje się, że w związku z uwagą, że państwo powinno zaspokajać potrzeby obywateli.

    Wiozłam na sankach dziecko do przedszkola spokojną zazwyczaj ulicą. Ale dziś nie mogłam przebić się przez zaparkowane wszędzie samochody. Co jest? Parking zatłoczony, pobocza pozajmowane, ktoś rusza, ktoś podjeżdża, wsiadają, wysiadają, ruch jak na Marszałkowskiej.
    Ok – jakoś przeżyłam, choć łatwo nie było.
    Dziecko odstawiłam i poszłam do sklepu.
    A w sklepie, rety, tłum w kłębach, wózki furkoczą, kolejki przy mięsie, serach, ciastach. Przy kasie tez kolejka – stosy pousypywane, paki, torby, kartony, folie, jakiś facet kłóci się o cenę ciasta „krówka”.
    Stoję z tą swoją jedną głupią mrożonką i usiłuję zgadnąć, co jest grane – zakupy przed świętami??
    Wydostałam się w końcu, odetchnęłam i usłyszałam, że MOPS rozdawał dziś jakieś zapomogi.

    Ech.. Żal mi tej prawdziwej polskiej biedy, która mogłaby dostać więcej wsparcia, gdyby jej nie obżerały hordy pozbawionych skrupułów i wstydu cwaniaków.

  311. zapomniałam dodać – tam, gdzie ten ruch jak na Marszałkowskiej, stoi budynek MOPS-u.

  312. Jiba
    15 marca o godz. 13:20 pisze, ze neiudolnie stygmatyzuje porzebujacych wsparcia. Brakuje tylko wstawki o migrantach.
    Saldo mortale

  313. wiesiek59
    15 marca o godz. 13:06 pisze i zapomina, ze nie chodzilo o uczniow Marska. Oni sie wprawdzie na niego powalywali, lecz uczniami nie byli i nie mieli takiego zamiaru.Z kosciolem jest podobnie.
    Saldo mortale
    PS
    Piszac bowiem o uczniach Marksa wypaczamy niejako samego filozofa.

  314. Nie ma pewności, czy jest sens pisania na tym niechlujenie czytającym i słabo pamiętajacym blogu. Wszak jasno napisałem, że nie mam dostępu do tego artykułu. Jego przeczytanie wymaga ode mnie dodatkowych zachodów, nie mam na to czasu. Artykuł jako taki mnie zupełnie nie interesuje. Jeśli jest jakaś teza, z którą miałbym się kopać, to proszę ją przedstawić, ew. dodać redaktora lub własny komentarz uzasadniający.

    Ile razy mam pisać jeszcze, że moim filozofem jest Richard Rorty. Czytaliście cokolwiek?

  315. Ryba,

    a po co Ty pytasz o Marksa ?

    To Ty nie wiesz, że w ekonomii wszyscy mają rację ? Nikt się nie myli. Marks jest tak samo dobry jak Hayek czy Friedman. Każdy filozof czy ekonomista jest wiecznie żywy, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto uważa, że ten akurat (filozof lub ekonomista) nie mylił się jakby trochę bardziej. Oczywiście jest to opinia jak najbardziej subiektywna, ale to nie szkodzi. Dyskutować zawsze można. Można rzec: o niczym….

    Pozdrawiam

  316. Jiba
    A moja sąsiadka z przeciwka – niezbyt ją lubie mówiąc między nami, sam nie wiem dlaczego, może stąd, że jest emerytowaną nauczycielką – ma mopsa, po angielsku – pug, taka gruba niesympatyczna psia świnia. Woła na niego Engie, razu pewnego pytam ją zaciekawiony, co ją przywiodło, aby tak wabić psa. Spojrzała zdziwiona – „to zdrobnienie nazwiska mego ulubionego filozofa, hihi”. Już wiem, nie lubię jej śmiechu.

  317. Mamy jeden z najniższych wskaźników wykorzystania zasobów pracy w UE, oscyluje on w granicach 50% aktywnych zawodowo. Gospodarka tak marnotrawiąca zasoby pracy nie może być efektywna. Równocześnie prawie cudem jest znalezienie pracy przez osoby 50+. Co ci ludzie mają robić do 67. roku życia?
    http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/strategia-dla-polski-postep-cywilizacyjny
    ==============

    No to Panowie Ekonomiści….
    CO Z TYM ZROBIĆ?

    Niewidzialna ręka, czy impuls pochodzący od polityków?
    „Houston, we have a problem”

  318. Jacobsky (13.44),

    W tekście redaktora Bendyka o Marksie szło mi o wypowiedź nie związaną z doktorem z Trewiru, choć jest w nim mowa o interesującym spostrzeżeniu tego filozofa o potencjale handlowym związanym z obrotem warości intelektualnej (nazwy niemieckiej nie przytaczam z obawy żeby jej nie przekręcić).
    Bendyk pisze w zakończeniu swojego artykułu (a nie w przedostanim zdaniu, jak mylnie sugeruję), że obecny kryzys gospodarczy ma charakter strukturalny, a jego dotychczasowe kosmetyczne próby reform pogłębiają jedynie postępującą zapaść systemu, w tym pogłębiające się nierówności społeczne.
    Nie wiem czy to opinia Bendyka, ale podzielam ją, podobnie jak Twoją ocenę jakości tego, co piszą różnej maści ekonomiści.

    Pozdrawiam

    P.s.
    Pisujący na blogu muszą wykazać się umiejętnościami bokserskimi, choćby takimi jak Gołota, bo w przecinym razie zostaną zmieceni z ringu blogowego. To nie socjalizm, gdy wszechwadnie panowała nowomowa.
    Widać w niektórych prowincjach południowej Kanady kryteria dopuszczenia zawodnika na ring blogowy są liberalniejsze, z czego chwacko skorzystał tlegraphic.

  319. Ryba
    15 marca o godz. 14:35

    Co zrobić z nadmiarem tych zbędnych w procesie produkcji i pozbawionych własności pozwalającej im się z niej utrzymać?
    Eksterminować?
    Wtedy nie będzie konsumentów…….

    Londyńskie puby padają setkami.
    Z braku konsumentów właśnie……
    Za wysokie ceny, czy dochody za niskie?
    Gdzieś istnieje ten punkt równowagi?

    Kołem zamachowym jest polityka Państwa.
    Jeżeli jej nie ma, gospodarka się kurczy.
    Zamówienia i wydatki rządowe, to klucz do pomyślności obywateli.
    PLANOWO rozwijano gospodarkę Japonii, czy Korei.
    PLANOWO rozwija się gospodarka Chin.
    Może skośnoocy mają lepsze pomysły na rozwój?

  320. mag
    15 marca o godz. 12:54 mnie ruguje i slusznie. Bo mi sie jako wizytatorowi nalezy. Zdaje sobie sprawe, ze oscyluje na granicy wizytanta. Ktos to jednak musi robic.

    Info dla m a g;

    nie uwazam pychy za wade. Moje katedralne wywody nie maja jednak charakteru pastoralnego typu Falicz. To sa po prostu deski; co to jest deska? Prosze o odpowiedz bez googlowania wczesniej. Mag jak zwykle krytyjujac mnie zapomina o niezbednej samokrytyce, bo wlasnie sama „rozdziela” na lewo i prawo.

    Saldo mortale

  321. mag
    15 marca o godz. 12:54 pisze i myli sie. Polemizowalem bezposrednio z Antoniusem, wlasciwie z jego niedorzecznosciami dot. lobby tureckiego (czyzby nastepne kazanie) w Niemczech. Antonius sie natomiast ulotnil, bzdury pozostaly.
    Saldo mortale

  322. Teza nie do obalenia
    … obecny kryzys gospodarczy ma charakter strukturalny, a jego dotychczasowe kosmetyczne próby reform pogłębiają jedynie postępującą zapaść systemu, w tym pogłębiające się nierówności społeczne.

    A konkretnie co?
    Jakie struktury mają być wymiecione, czy zmodernizowane?

    Może jednak chodzi o przemyślenie na nowo europejskiego systemu opieku społecznej w kierunku aby jednostki jednak martwiły się więcej o swoją ofertę kwalifikacji, gdy cieplarniane warunki są nie do utrzymania na dłuższą metę. Wschodzące rynki konkurują, wszak tam idzie o likwidację slumsów i faweli. Nie zanosi się na egzogenny, tj. „spadający z nieba” postęp techniczny i przełomowe odkrycia nowych technologii bez wysiłku zwiększające wydajność pracy, które zasiliłby marnotrawny system rozdawnictwa i zapewniły regularny wzrost dobrobytu – oczywiście, że system się wali, bo złą ma strukturę od lat 1960. Zadziwiające, że są kraje, które z zapaścią systemu jakimś niepojętym cudem dają sobie radę. A może pogłębiające się nierówności dochodowe (ale czy zaraz społeczne?) są w przeciągu półwiecza reakcją na obietnicę równości dochodów bez pokrycia?

    Jak się doda złą strukturę demograficzną, to tragedia, istna zapaść – może o taką „głęboką reformę” red. Bendykowi i p. Rybie chodzi? 😉

    Wiem wiem, to jest nowomowa, ale jaka nieprzyjemna.

  323. W dwu wielkich krajach Ameryki południowej głowy są kobiece.
    Argentyna przeżywa ożywienie gospodarcze. O skutkach władania Brazylijczykami przez Dilmę pisała Poityka, a za nią, i trochę obok niej, ja na tutejszych blogach.

    Więc gdy już macie utrwalony obraz postaci starego nowego papieża, obejrzyjcie sobie dziewczęcą twarz Pani Prezydent Argentyny.

    „http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Cristina_Fern%C3%A1ndez_de_Kirchner_-_Foto_Oficial_2.jpg”

    Polityka niedawno pisała o Kościele Czeskim i umieściła nawet fotkę Pani Pastor. Z tabloidalnych doniesień możemy dowiedzieć się, że Czeszki z odkrytym biustem opalają się na balkonach, a w Paryżu następczynią merów może zostać „merka”.

    Oto jak tytułuje portal Racjonalista swój artykuł o pani profesor Magdalenie Środzie zagrażającej Świętości Prawdziwej Polskiej Mlodzieży:

    Autor tekstu: Dariusz Salamon; Oryginał: http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,4806

    Bądź podległa mężowi! – przykazania Boże dla kobiet

    Sądzę, że nowe rzymskie rozdanie może zrzucić jak blotkę Panią Ambasador RP przy Watykanie. Nowy papież może wzmonić nacisk hierarchii kościoła katolickiego na zakaz antykoncepcji i wpierw wejdzie w konflikt z jednym z biskupów dopuszczającym kilkugodzinne vacatio legis po stosunku.

    I kolejna polska samotna matka z dzieckiem niezdolna do wyjazdu do protestanckiej Danii rozleje benzynę i podpali swą kuchnię i pokoje.

    Na ulice Warszawy bezdzietni dwaj kawalerowie naprzemian będą wzywali coraz biedniejsze kobiety w zaawansowanej menopauzie.
    W imię Dziewicy Królowej Polski.

    A Duch Święty wystawia Świebodzin na próbę cierpienia.

    Świeccy nie dostali prawa importu drogich samochodów z ulgą.
    Trzeba im zaoferować kradzione. To że potem zginie stróż prawa, to tylko kolejny objaw kary za sprzeciw wobec wprowadzenia prawa kanonicznego. Franciszkowi co boskie i cesarskie. Bronisławowi co katecheczne.

    Oto co Wikipedia.pl zamieściła o ślubach jezuckich:

    *** Inną specyfiką jezuitów jest sposób składania ślubów. Otóż składają oni śluby „sub Hostiam”, czyli dosłownie „pod Hostią”. Po słowach „Panie nie jestem godzien…” przed Komunią św. ślubujący klęka przed ołtarzem, a ten, wobec kogo składane są śluby trzyma w rękach Hostię. ***

    Kazuistykę jezuicką wyśmiewał Błażej Pascal w „Prowincjałkach”.

    *** …cieszyły się wielką popularnością ze względu na ich dużą wartość literacką, ciętą satyrę i dowcip. Zawarta w nich argumentacja ostatecznie skłoniła Aleksandra VII i Innocentego XI do potępienia tzw. laksyzmu … ***   [w 1679 r.]

    *** Laksyzm (z łac. laxus – rozluźnienie) – w etyce i teologii moralnej postawa i system moralny, według których wszelka wątpliwość co do obowiązywalności prawa stanowi wystarczającą podstawę do usprawiedliwienia postępowania niezgodnego z tym prawem. ***

    Obsesyjnie do mnie przyklejony Jarosław Kaczyński na podobieństwo Viktora Orbána [najświeższa Polityka!] głosi:

    „Nieważne kto podnosi rekę za w naszej sprawie.”

    Jezuitom ponownie powierzy się „mlodzieży chowanie”. Bo są tani.

    A jak się głodni upomną o więcej papu dla uczniów na dużej przerwie, to się jezuitów zastąpi redemptorystami z ich Obfitym Odkupieniem.

    A jak się okaże, że za oddaniem PiSowi władzy zagłosuje Lech Wałęsa? Przecie nie będziemy ani w środę, ani w pozostałe dni tygodnia czcili Magdaleny!

    Ludzie! Ludzie! Cuda w tej Budzie i w Warszawie!

    http://www.youtube.com/watch?v=MGW92e3FE9k&feature=fvw

    Miłość? Wiele hałasu o nic?

  324. ET
    No tośmy się „dogadali”. Po raz enty udowodniłeś, że jakieś porozumienie z tobą, a przynajmniej pakt o nieagresji (to ty mnie uporczywie prześladujesz komentarzami do moich komentarzy NIE DO CIEBIE ADRESOWANYCH, a nie na odwrót) jest niemożliwością.
    Ja ciebie nie „ruguję”, bo niby czemu? Tutejsze blogi to ani twój folwark, ani mój, żebyśmy mieli ustalać reguły blogowania. Piszesz co chcesz i o czym chcesz, ja również. Ale ja się do ciebie nie wcinam, dlatego oczekuję wzajemności.
    Bądź sobie „wizytatorem”, „mentorem”, jeśli to twoje powołanie i chwal się pychą, jeśli uważasz ją za zaletę. Nie sprzyja to jednak samokrytyce, której domagasz się od innych

  325. ET
    I jeszcze jedno na koniec. Wiem co to deska.
    Tym bardziej jestem zdziwiona, że ktoś kto pisze deski, ma tak paskudny charakter. Tak się składa, że trochę znam środowisko „deskowiczów” i są to fantastyczni ludzie. Poza tym posługują się znacznie lepszą polszczyzną (mam na myśli oczywiście polskich Braci).

  326. Polecam bardzo ciekawy wywiad z prof. Ewą Łętowską na temat związków partnerskich i stosowania prawa w Polsce
    http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/opinie/20130315/letowska-w-sporze-o-zwiazki-partnerskie-naduzyto-prawa

  327. ET
    15 marca o godz. 13.33 pisze i martwi się o – jego zdaniem – niesłusznie posądzonych. Ale nie ma problemu z tym, by posądzać Jibę o to, że jest półgłówkiem.

    Jiba tylko zwraca uwagę na pewną niekonsekwencję, gdyż opinia ET i tak nie ma dla niej znaczenia.

  328. stasieku (12:33)
    Przykro mi niewymownie, że nie spełniam oczekiwań.
    Rybie ironią nie dorównuję i nie biorę na pełnym luzie jego choćby tych fraz: „zagłębie intelektualne znad plaż jeziora Ontario”, „karierowicz, ten sztubak Balcerowicz” (22 I 2010, 16:26).

    Ale chyba mogę mieć swoje preferencje i drobne swobody na blogu. Czy ja wysyłam do @Ryby, do kogokolwiek – nawet w znacznej zgodzie w poglądach, ironiczne ponaglenie aby przeczytał i skomentował artykuł o Hayeku, Friedmanie, czy Balcerowiczu? Chyba dziwne to maniery? A wszystko po to, aby na mnie napaść tylko z powodu, że inne poglądy wyznaję – szkoda mi to nazywać po imieniu.

  329. wiesiek59
    15 marca o godz. 14:58
    Kołem zamachowym jest polityka Państwa.
    Jeżeli jej nie ma, gospodarka się kurczy.
    Zamówienia i wydatki rządowe, to klucz do pomyślności obywateli.
    PLANOWO rozwijano gospodarkę Japonii, czy Korei.
    PLANOWO rozwija się gospodarka Chin.
    Może skośnoocy mają lepsze pomysły na rozwój?

    Mój komentarz
    1) Gospodarka Japonii i Korei, także Chin przez całe lata rozwijała się pod parasolem barier chroniących przed jakakolwiek konkurencją z zewnątrz i przy olbrzymim interwencjoniźmie państwa, jak np. dotowanie wybranych przedsiębiorstw, czy branż przez państwo, które sztucznie tanim eksportem wykańczały i dzisiaj wykańczają konkurencję, np. w Europie i na świecie.

    2) Japonia od paru ładnych lat (30-tu) przechodzi stagnację, ostatnie decyzje w sprawie zaniechania eksploatacji energii atomowej mają kosztować krocie. W Japonii tamtejsi planiści by uzyskać fundusze na ożywoenie gospodarki, wydobyć się z wieloletniego zastoju i deflacji ostatnio postanowili, ze Bank Centralny będzie drukował jeny aż do skutku. Z drugiej strony zwolennicy polityki gospodarczej Chin, Japonii i Korei wskazuja na gangsterskie metody FEDu w USA, – drukowanie dolarów (quantitative easing)

    3) Chiny szybki rozwój zawdzięczają planistom oraz pracowitości i okrutnej, zdyscyplinowanej do imentu eksploatacji tej pracowitości, przy okazji nierówności społeczne jakie tam powstały, są rekordowe.
    Gdyby w Polsce zaczęto realizować politykę chińską, zapewne w ciągu roku spalony by został parlament, Kancelaria Rady Ministrów a główne ulice w stolicy poprzegradzane by zostały na stałe barykadami.

    Powoływać się na przykłady nie z tej ziemi jest łatwo. Trudniej z ich zaimplementowaniem.
    Pzdr, TJ

  330. Ryba,

    teza o „strukturalnym charakterze…” z pewnością pochodzi od Bendyka. Teza ta powtarzana jest przez od dawna (od jesieni 2008, żeby było dokładniej), tyle że opinie różnią się w kwestii tego co należy lub wypada – jak kto woli – rozumieć pod wiele i nic nie mówiącym przymiotnikiem „strukturalny”. Zdanie przytoczone przez Bendyka jako konkluzja z pewnością dobrze brzmi, zwłaszcza kiedy błyśnie się nim przy okazji rodzinnego obiadu lub na party, dyskutując z osobą, na której wystarczająco nam zależy, żeby podtrzymać dyskusję, ale tak naprawdę, to zdanie to niczego nowego nie wnosi.

    Bo wszystko, co ludzkie ma charakter sktrukturalny – ba ! wszystko w naturze ma charakter strukturalny, a więc i obserwowane niewydolności będą zawsze mieć jakiś związek ze struktura, czyli mieć charakter strukturalny. W przypadku kryzysu popatrz: dla jednych winna jest struktura globalnej gospodarki, ekonomii, finansów – w skrócie: w kapitalizm, dla innych – winna struktura zbudowana przez ludzi dla ludzi, struktura – w opinii tych samych osób – demoralizująca lub przynajmniej demotywująca jednostki i zbiorowości, i zasadniczo powodująca ich obecną mizerią. I komu wierzyć ?

    Tym samym wracamy do punktu wyjścia: każdy ma swoją dobrą teorie przyczyn oraz receptę na kryzys. To jak z tymi teoriami ekonomicznymi: każda dobra. I komu wierzyć ?

    Być może jesteśmy skazani na takie błądzenie, bo w sumie obserwujemy od środka tę naszą mega-strukturę zwaną eufemistycznie cywilizacją, i przez to nigdy nie ogarniemy jej w całości, a tym samym nigdy nie dotrzemy do istoty charakteru niedomagań. Być może ktoś z gwiazdozbioru Wega, patrząc na Ziemię zgadnie….

    Ale póki co jesteśmy skazani sami na siebie. Tylko komu wierzyć …?

    Wielu sukcesów na przyjęciach i na obiadach rodzinnych 😉

  331. telegraphic observer
    15 marca o godz. 13:47

    Ze wszystkich MOPS-ów najbardziej lubię eWUSia.
    tutaj emerytowane nauczycielki miewają kundelki.
    Mopsa-psa ostatni raz widziałam na ilustracji do wiersza Brzechwy.
    Trzymaj sie

  332. Jiba (18:29)
    Jesteś enigmą – czy może tylko dla mnie?
    Musisz się zadeklarować na tym POLITYK-cznym blogu. Gdy piszesz o dzisiejszym najeździe na MOPS-a, a potem na pobliski sklep wiktualny, to piszesz z pozycji marksistowskich?
    Czy – tfu, tfu – neoliberalnych?

    Bo dwie konkluzje wyciągać można: (M-x) że bez pomocy MOPS-a lud by nie wyżył, zagryziony przez żarłocznych burżujów, lub (NL) że MOPS ludziom rozdaje raz w miesiącu, a ty zapieprzasz w piątek światek i nawet tv nie obejrzysz sobie, czyli twoja chciwość zapędziła cię w zaułek, że tak sparafrazuję niektóre tezy podane wcześniej.

  333. Jeszcze En Passant nie zginął …

    (1) Jezuitom ponownie powierzy się „młodzieży chowanie”. Bo są tani.

    i nie konwencjonalni.

    (2) Z drugiej strony zwolennicy polityki gospodarczej Chin, Japonii i Korei wskazuja na gangsterskie metody FEDu w USA, – drukowanie dolarów (quantitative easing).

    Jednego chińskiego krytyka metod FED-u – nie pamiętam nazwiska – wychwalano nawet jako guru „prawdziwej ekonomii”, jednym tchem z Naomi Klein. Obie książki przetłumaczono na polski i wydano – czy rynek wydawniczo-czytelniczy jest racjonalny?

  334. Znany z wysokiej kultury wypowiedzi oraz dogłebnej znajomości 1 książki Haska, zasłużony dla Polityki blogowy sztabowy, po raz setny zdał egzamin z agresji. Wynik pozytwny, hurra!! To cieszy, podobnie jak może cieszyć dobry wynik Wassermana.

    Agresja instrumentalna jest tu raczej zdiagnozowana, sądzę, że otoczenie kolegi sztabowego z pewnością od lat rozpoznaje objawy.

    Transmitowanie agresji i chamstwa w krótkich smsach zapewnia, że wszyscy tenże śmietnik zdążą przeczytać, toteż blog pozostaje bez szansy odsiewu. To klasyczny subliminal advertising, aspołeczna postawa której ofiarą jest blog.

    Remedium ? Pisać obszerniej, dawać więcej zaflamastrowanych cytatów Klein, Stiglitza, Bendyka oraz Cockburna. No i podglądać blogowe wygi, które potrafią wylewać strukturalne pomyje w aksamitnych rękawiczkach.

  335. Jacobsky
    15 marca o godz. 18:15
    Ryba,
    teza o „strukturalnym charakterze…” z pewnością pochodzi od Bendyka.

    Mój komentarz
    Tak jest.

    Im bardziej zideologizowana jest argumentacja, tym szersze zastosowanie ma przymiotnik „strukturalny”, a już najobficiej to słowo jest używane do ujawnienia, czym jest obecny kryzys – kryzysem strukturalnym, czyli czymś nieodłącznym, nieusuwalną skazą, immanentnym błędem, wynikającym z wewnętrznej struktury systemu, doktryny, błędem totalnym, itd.

    Słówko „strukturalny” służy w tym przypadku do generalnej deprecjacji sposobu gospodarowania, filozofii rządzenia, poglądów politycznych.

    Wydaje się, że słówko to pełni także rolę magiczną w propagandzie. Przez swą ezoteryczność, wieloznaczność i mglistość dla szerokiej widowni staje się ono takim hokus-pokus.
    Gdy szeroka widownia nie kuma, bo na co dzień nie ma przecież czasu i chęci na zastanawianie się nad konstrukcją systemów, termin „strukturalny” staje się jakby sentencją jednosłowną, takim przyklepaniem problemu – aha, strukturalny, a więc – howgh.
    Pzdr, TJ

  336. Żabka konająca
    14 marca o godz. 22:58
    Probowalem z mojego rana dac wyraz , swojej zwiezlosci ( nie bardzo szczerosci, moze troche ) ale moj sflaczaly komputer odmowil mi posluszenstwa (dwukrotnie) . Dlatego szczerze ale zwiezle , zeby za bardzo nie brnac ;
    Brakowalo na tym nadmiernie zaangazowanym blogu kogos takiego o tak ( nie wstydze sie dowodzac swojej szczerosci napisac) zachwycajacym „nicku ” . Sypialnia bez … Hookera ( i paru innych) w samej rzeczy niewiele warta. Zwykle legowisko . Pozdrawiam

  337. TJ
    15 marca o godz. 17:32

    1-Oczywiście że jest NADAL chroniona, czego o polskiej powiedzieć nie można. Czy to dobrze, czy źle?
    Tam był czas na adaptację, u nas mamy dezindustrializację……

    2-Skoro mieszkańcy Japonii maja zaspokojone POTRZEBY, to nie wydają na bzdety. Może stąd wysokie oszczędności finansujące dług wewnętrzny i niskie stopy procentowe?
    Stagnacja na wysokim poziomie to być może norma.
    Nie ma nieskończonego rozwoju……

    3-Był czas gdy za wszystko odpowiadały komitety i było co palić….
    Kuroń kazał zakładać własne. ALe one poza pracą dla swoich, nie załatwiają niczego, bo nie mogą- od tego są nasi przedstawiciele w Sejmie i Senacie……
    Wybieraliśmy, to mamy. Nie najlepiej, ale mogło być gorzej.

    Też zadaję pytania mądrzejszym od siebie, czytam wypowiedzi autorytetów, ale jak na razie, koncepcji rozwiązania problemu nie ma nikt…..

    Co do STRUKTURY……
    Przecież to klasyczne napięcie pomiędzy bazą wytwórczą a nadbudową.
    Coś trzeba będzie zmienić.
    W momencie gdy wejdą powszechnie w użycie nanotechnologie, biogenetyczne modyfikacje, do wytwarzania będzie potrzeba znowu coraz mniej ludzi…..
    I co zrobią twórcy tych patentów?
    Będą maksymalizować zyski, czy rozdawać produkty po kosztach?
    Konsument musi mieć za co konsumować.
    I mieć jakieś dochody, by brać kredyty……

    Na marginesie, pożyczanie bankom na 0 procent a ludziom na 20%, jest jakieś chore….
    Tak sobie Rynki wymyśliły?

  338. telegraphic observer
    15 marca o godz. 18:43

    Nie wiem – mogę opisać, co pomyślałam oglądając najazd na mopsa.

    Ludzie miewają pecha. Rodzice piją, biją, płodzą dzieci, na które ich nie stać itd. Trudno wydobyć się z dna, jeśli nie posiada się wiedzy, jak to zrobić i pomocy z zewnątrz. Ci ludzie naprawdę potrzebują wsparcia, nie tylko materialnego.

    Jedna z pań, która mops dziś najechała, zostawiła mercedesa na bocznej ulicy, by nikt go nie zauważył. Mąż od dziesięciu lat pracuje za granicą. Pani nie ubiera się w second-handach.

    Tłum, który przybył po zasiłki (nie wszyscy oczywiście), ogólnie był dobrze odżywiony, nieźle ubrany, przyjechał przeciętnymi samochodami i kupił produkty na pewno nie pierwszej potrzeby.

    Mniej więcej cytat ze strategii rozwoju gminy z 2006r, którą ostatnio przejrzałam: wzrost kosztów opieki społecznej spowodowany jest nie tyle ubożeniem mieszkańców miasta i gminy, co rosnącą tendencją do wykorzystywania takiej możliwości.

    Jestem zła zarówno na samorząd czy państwo bezmyślnie hojne dla zbyt wielu ludzi, przez co tracą ci, którzy mają naprawdę przerąbane; jak i na ludzi, że są pazerni.

    A ja nie mam z tym nic wspólnego. Dawno temu postanowiłam, że będę tylko swoim pracownikiem, sama sobie ustalam czas pracy i bywa różnie, ale generalnie fajnie. Byle tylko znaleźć godzinę dziennie na czytanie czy pisanie.

  339. Korekta
    Gospodarka Japonii przeżywa spowolnienie gospodarcze (na granicy stagnacji) od początku lat 90-tych. W uzupełnieniu – dług publiczny Japonii wynosi obecnie około 120 % PKB.
    Pzdr, TJ

  340. otago g.19:40
    Bardzo żaluję, że żabka konająca ucichła.
    Jeszcze wczoraj dawała głos u prof. Hartmana pod jego poprzednim wpisem.
    Nie wiem jak ją wywabić i z jakich szuwarów.
    Mogę jednak zrozumieć, że nudzą ją niepomiernie wpisy różnych blogowych ekspertów od wszystkiego, którzy na dodatek bywaja arogantcy. Pewnie mi się za to oberwie.
    Pozdrawiam

  341. mag (20:32)

    Oczywiście, że się oberwie, gdy się napisze AROGANTCY.
    Mało tego, gdy pisze się:
    Czytam, przewijam, czytam, przewijam i tylko jeden wpis z kilku ostatnich godzin jest mi bliski. Tejota z …

    Przecież to jest straszliwie bombardująco-niszczące, gdy takie dywanowe i enigmatyczne.

  342. Czyli zgadza się Pan z tymi, którzy uważają, że dług publiczny może rosnąć bezkarnie?

    Absolutnie nie. Zazwyczaj, kiedy dług publiczny przekracza czy oscyluje w granicy 200 proc. PKB, wzrost gospodarczy znacznie zwalnia. Japonia jest jednak pewnym wyjątkiem. Jej gospodarce w ciągu ostatnich dwóch dekad udało się uniknąć recesji pomimo bardzo wysokiego długu. Można powiedzieć, że gnębiła ją raczej stagnacja – ogólnie PKB w trakcie tych prawie 20 ostatnich lat rósł ok. jeden punkt procentowy rocznie. A mimo to Japończykom udało się utrzymać w tym czasie bardzo wysoki standard życia. To niezwykłe.
    http://m.obserwatorfinansowy.pl/forma/debata/czy-japonii-grozi-bankructwo/
    ==========

    Sporo więcej TJ……..
    Skoro brakuje kasy, wyższe podatki dla firm?
    Czy obywateli?

  343. TJ

    Jas spotkalem sie z tym, ze Japonia ma dlug publiczny wynoszacy 240% PKB – najwyzszy na swiecie.

    Japan public debt
    http://en.wikipedia.org/wiki/Japan_public_debt
    From Wikipedia, the free encyclopedia
    Jump to: navigation, search

    „In 2011 Japan’s public debt was about 230 percent of its annual gross domestic product,[1] the largest percentage of any nation in the world. In numbers, the public debt of Japan was $13.64 trillion, only second to the United States.”

    Z kolej Obserwator Finansowy podaje:
    http://www.obserwatorfinansowy.pl/forma/analizy/japonia-musi-zmienic-model-rozwojowy/
    „…Japonia ma największy na świecie dług publiczny – ponad 225 proc. PKB. Kraj zanotował w 2011 r. pierwszy od 31 lat deficyt handlowy…”

    Mozna sie pogubic…

  344. Jiba (19:52)
    Ta pani z mercedesem wykazała swe niskie dochody.
    Czytałem niedawno zadziwiająco prosty postulat, aby MOPS pytał się aplikanta także o stan majątkowy. I kto go zgłosił? Ano ten karierowicz i słup Sorosa, dyletant i ekonomiczny sztubak Balcerowicz!

    Opowiem ci, że jak przyjechałem do Toronto, to zaprenumerowałem czasopismo biznesowe, aby się zorientować co w trawie piszczy, i udając biznesmena z gotówka wysłałem kartkę, że mnie iteresują różne możliwości. Zaczęly do mnie pocztą (dawno temu to było) przychodzić listy z rozlicznych miast i miasteczek, ilustrowane broszury jakie to u nich są możliwości lokalowe, transportowe i zasobów pracy, nic tylko inwestować u nich. Razem z mapami terenu, co było najbardziej cenne, bo ułatwiało późniejsze turystyczne wyprawy w teren.

    Pisałaś nie tak dawno, że miałaś sen. Miałaś sen-marzenie o karierze politycznej … czy się może przesłyszałem?

  345. Mag, naprawdę miło dowiedziedzieć się, że ktos za toba tęskni, ale ja juz pisałam o różnicy czasu, tutaj jest 3.40 PM, czyli biały dzień. I nie martw się , będziemy wymieniać mysli, do póki snieg w ogrodzie, potem to sama nie wiem jak będzie. Cztałam przed chwilą art. K.Mroziewicza i podobają mi się komentarze Adama 2222, co Ty na to? W przeciwienstwie do innych zna proprcje, może dziwisz się mojemu zaangażowaniu w sprawie, ale to moje dzieci jako jedyne siedziały w szkole na korytarzu i każdy kto przechdził pytał o to dlaczego nie są na lekcji. To były lekcje religii.

  346. Otago, rozumniem że topór wojenny został na jakis czas zakopany ( nic tak nie pomaga ostrzu jak ziemia i może ktos wie jaki pisarz utrwalił w książce tę praktyczną radę), dziękuję za słowa sympatii. Ale jest jeszce cos: „bedroom without a woman is like heart without the beat” to spiewa Muddy Waters, obaj muzycy maja takie chicagowskie brzmienie i to mnie wprowadziło w błąd. Powtórzę za pewną posłanką Samoobrony, która drogą kolejnych eliminacji testów DNA poszukiwała ojca swego dziecka: ” jak mogłam się tak pomylić?!”

  347. TO
    Sorki, należało mi się.
    Miałam się zresztą za tego „byka” pokajać, ale właśnie zaczynał się kolejny odcinek serialu o Annie German. A potem zapomniałam.
    Nie wiedziałam, że czuwasz niestrudzenie i stoisz na straży poprawności językowej. Ne podobają ci się też „enigmatyczne” skróty myślowe, skoro ich nie chwyciłeś. Przecież jesteś „od” poważnych tematów merytorycznych, zwłaszcza w dziedzinie ekonomii, na które ja nawet nie ośmielam się wypowiadać, bo się nie znam.
    Generalnie wkurza mnie wytykanie błędów ortograficznych, a nawet literówek, zwłaszcza ludziom, którym zdarza się to incydentalnie. Albo złośliwe i nieistotne uwagi, które nie odnoszą się do meritum wpisu.

  348. „Hmrm, powiem tak, … że na ten temat nic nie można powiedzieć”

    I podobne lapsusy udaje mi się wyłapąć z polskiego strumienia. A więc
    mag (22:04), powiem tak, jak się nie ma nic do wytknięcia, a chciałoby się ze wszystkich sił, to się człeka złapie na ortografii. I nie ma w tym nic pograżającego, wszak większość z nas pisze bez autokorektora, ani obniżającego wartość wypowiedzi.
    Nawet jeśli jest bezcenna. 😉

  349. Nie chwytam sedna (czyli ziarna, zarodka myśli) zawartego w dopowiedzeniu @telegraphic observer z 15 marca o godz. 18:50

    Zanim zbiorę do kupy słowa proponuje Koleżankom i Kolegom, Paniom i Panom poczytać o redukcjach jezuickich.

    W przeciwieństwie do Grecji, Hiszpanii oraz Portugalii Polacy mają w zbiorowej pamięci doświadczenie socjalizmu i jego zapewnienie masom ludzkim minimum egzystencjonalnego oraz przynajmniej podstawowego wykształcenia.

    W Wikipediowym polskojęzycznym opisie jezuitów jawnie przeciwstawia się ich liberalnym katolikom mającym na sumieniu skrajny wyzysk i niewolnictwo. Nie wiem co kryje się za określeniem „niekonwencjonalni”. Pal diabli i za jezuitami westchnę obrazoburczo „W imię Boże!”. Obrazoburczo dla przeczulonych ewangelizatorów nawiedzających ten i bliskie mu blogi.

    Wzory postępowania chrześcijan jakie kojarzą się Polakom po wyborze Franciszka na papieża, być może zderzą się z bizantyjskim przepychem hierarchów polskiego kościoła katolickiego oraz z wyraźnie feudalnym i nacjonalistycznym odchyleniem polskiej „chadecji”.

    Budowanie jedności w imię zagrożenia z jakim w Polsce mamy w ostatnim ćwierćwieczu, może się niedługo zderzyć się z jezuickim ujęciem solidaryzmu.

    Bieda polskiej Telewizji Publicznej sprawia iż wznawiane są relacje z podróży kulinarnych Roberta Makłowicza. Dziś ten piewca kultury bycia pokazał coś bliższgo niż dychotomia Możliwość i Faktyczność Martina Heideggera. Ten niemiecki filozof: „W narodowym socjalizmie widział ratunek przed dwoma zagrożeniami współczesnej cywilizacji: amerykanizacją i sowietyzacją.”

    Otóż Robert Makłowicz przedstawił mi dziś sposób finansowania stołówki w jednym z izraelskich kibuców. Niegdyś każdy jadł ile chciał. Dziś zapisuje się komputerowo koszt tego co stołownik wybrał sobie do zjedzenia i o tyle pomniejsza się jego wynagrodzenie miesięczne. W kibucach rozstano się z wieloma skrajnościami wspólnotowej równości.

    Ciekaw jestem jak rygoryzm zasady jezuickiej „W imię Boże!!” zderzy się z praktyką szarej strefy oraz liberalizmem ekonomicznym polskich nowobogackich.

    @TO opisuje tu mechanizmy godzenia kanadyjskiej opiekuńczości z „amerykańską” filozofią self-made-mana. Trzeba odrobiny treningu w grze o sumie zerowej jakim jest giełda aby sie w to bawić. Jedni na akcjach zarabiają bo inni tracą.

    @TO nie opisuje tu popularyzowania kreatywności gospodarczej po jaką chętnie sięgnęliby marzący o „skórze, furze i komórze” Polacy.
    W wielu moich około-komputerowych wzmiankach na tych blogach pokazywałem jak stosując polskie słowa można się obejść bez hossy i bessy oraz przebicia trendu.

    W kulturze cyfrowej bariery techniczne zostały już przełamane.
    Teraz trzeba wykluczonym, nieśmiałym oraz przestraszonym pretensjonalnością wielu komputerowców pokazać, że stać ich na odróżnienie cyfry od liczby oraz minifotki szwagra w jego tabletkowym profilu od zastepczej minifotki w profilu kochanki / kochanka.

    Brakuje osób potafiacych przekonać rzesze: nie klikaj i nie pukaj bez sensu. Zdyscyplinujesz się, to Twój strach umrze. Jezuici i komputery dla Polaka to coś innego niż Tradycja dla Tewjego oraz konwencja czterech trefli otwierających licytajcję brydżową.

    A @TO czyni wiele hałasu, aby wdrożyć zalecenie niewykształconego prostaka ze wstepnej fazy aktywności fatycznej funkcji języka:

    „Co słychać? Jak żyjesz?” – „Wedle zarobków!”

    Rozmowę można podtrzymać i spotkanie umilić, o ile nie przywołuje się co chwila Heideggera. Mało kto uważa, że matematyka jest nudna. A jest. A ogromna wiekszość uważa, że jest straszna. Absolwenci szkół jezuickich jej się nie boją. Scholastka uczyniła Franciszka.

    Z historia jezuitów jest związany konflikt między nimi a państwami zachodniej Europy. A w Polsce tli się konflikt między Państwem i Dziadostwem. Gdy Adam Hofman zostanie poproszony o podarowanie swojej fury jako dar na ukcję, a Jarosław Kaczyński poproszony o jeżdzenie PeKaeSem, to okaże się, ze jezuitów wspierał Fryderyk II oraz Katarzyna II. Będzie trzeba moherówkom tłumaczyć, że w monachomachii nie bylo przeciestawienia jezuitów redemptorystom.

    Zderzy się zaginięcie bez wieści tysięcy młodych argentyńskich zwolenników socjalizmu i wręcz komunizmu z „niesłychaną zbrodnią” twarego lądowania setki rządnych zemsty i sprawiedliwości historycznej Polaków.

    Jak znam życie, jeszcze przed wiekanocnym myciem nóg zostanie wyjaśnione Franciszkowi, kto jest autorem polskiej propozycji: „Spieprzaj dziadu!” Dziad majacy spieprzać zapewne nigdy w życiu nie słyszał słowa „reformacja”.

    Przewiduję wezwanie „mediów polskojęzycznych”:
    „Nie kupuj biletu do Warszawy. Postaw dziecku śniadanie!”

    Ach jak ja kocham gdybanie niekiedy zwane predykcją!
    (Wiki! Wiki glupcze!)

  350. http://m.obserwatorfinansowy.pl/forma/debata/zanim-nadejdzie-liberalizm-rozczarowac-musi-keynesizm/

    1. J.M. Keynes i Friedrich Hayek. Postacie te to są pewne symbole. Żaden z nich nie stoi na rzeczywiście skrajnej wobec siebie pozycji.

    2. Sądzę, że za jakieś 20 lat świat wkroczy w etap analogiczny do czasów XIX w. (prawdziwie kapitalistyczny, wolnorynkowy, liberalny).

    3. Trudno zaprzeczyć, że Ronald Reagan i Margaret Thatcher byli zwolennikami wolnego rynku. Filozoficznie rzecz biorąc byli liberałami. Jednak z praktyką bywało różnie.

    4. Musimy wypróbować rozwiązania etatystyczne, interwencjonizm, pomysły Keynesa, żeby empirycznie przekonać się, że to jednak błędna droga. Tak więc nawet, jeżeli chwilowo tendencje w gospodarce są antyliberalne, nie wpływa to na ogólny proliberalny trend.

    5. Może to nazbyt radykalne co powiem, ale polskie uczelnie są żywymi skamieniałościami. … Wolny rynek nie ma wsparcia w polskim systemie edukacyjnym. Kadra jest raczej nastawiona propaństwowo.

    6. Myślenie w kategoriach inżynierii społecznej … jest szczególnie widoczne, gdy zapoznać się z modelami Keynesowskimi IS-LM, czy AD-AS. Tworzy się model, wyciąga wnioski i mówi: zastosujmy go! Tyle, że ten model nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością.

    7. Tutaj dochodzimy do zasadniczej różnicy w myśleniu Hayekiem i myśleniu Keynesem. W tym pierwszym, odpowiedzialność za swoje decyzje ponosi jednostka, rząd nie zabiera jej pieniędzy, by za nią inwestować. W tym drugim, rząd zabiera jednostce pieniądze, inwestuje je, a że w większości nietrafnie? Cóż, nikt za to nie poniesie odpowiedzialności, ani polityk, ani jednostka, która tego polityka wybrała. Koniec końców Hayek pozwala ludziom na naukę na własnych błędach, u Keyenesa nie uczy się nikt.

  351. Atóż chodzi o Stephena Dedalusa … kształcony nie konwencjonalnie i w końcu wyrósł z niego artysta.

    Co przeciętny widz TVP (+ pokątne, wycinkowe, subiektywne i niedorobione opinie) może wiedzieć o kanadyjskiej opiekuńczości? – aczkolwiek jest ona znacząco większa od amerykanskiej, wobec polskiej – zależy gdzie się spojrzy; faktycznie, metodą – aurea mediocritas. I czy „gra giełdowa” jest sensu stricto grą o sumie zero – a co z dywidendami?

    Generalnie kierunek jest słuszny, ku Nowej Monachomachii (w odcinkach).

  352. Profesor Jacobsky i TJ nie bez racji zarzucili redaktorowi Bendykowi użycie nieostrego terminu na określenie kryzysowych zjawisk zachodzących w gospodarce i prznoszących się na życie (gorsze) wielu społeczeństw.
    Sam telegraphic, do ktorego adresowany był mój wpis (w pewnym sensie robiłem za listonosza) zachował się jakby popadł w depresję (przykro mi).

    Autor hasła w Słowniku języka polskiego, o wyrazie ‚struktura’ i jego odmianie pisze wręcz, że jest ‚Nadużywany w stylu naukowym i publicystycznym ..’

    Ale jakiego zrozumiałego terminu miał użyć publicysta w krótkim artykule na zachodzące w gospodarce zjawiska praktycznie nie niedookreślone?
    Czy redaktor Bendyk musi być w publicystyce takim stylistą językowym jakim był Sienkiewicz w literaturze pięknej?

    Zjawiskami o których wspomniał Bendyk w swoim artykule, zajął się ostatno uchodzący za najskuteczniejszego polityka na świecie, prezydent Putin.
    Ten skuteczny, gruntownie wykształcony polityk, o manierach podoficera, na spotkaniu z politykami w rządowej rezydencji pod Moskwą, określił zjawiska zachodzące w świecie jako lawinowe przemiany (moim zdaniem nieodwracalne), które z całą pewnością doprowadzą do sprzeczności interesów poszczegolnych narodów i nieuniknionych konfliktów zbrojnych, do czego Rosja ze szczególną starannością się przygotowuje.

    Jest więc o czym dyskutować.

    Żałuję więc, że przywołany w artykule Bedyka, Marks (bądź co bądź, najtęższy humanista XIX stulecia) skutecznie zablokował myślenie o wielkich przemianach w jakich przyszło nam żyć.

    Pozdrawiam

  353. Co Ziemianin może wiedzieć o obrotach ciał niebieskich?

    Czy mozna dobrze znać opiekuńczość kanadyjską nie ruszając się z Warszawy? Można.

    Czy można znać niebezpieczeństwo kurary bez doświadczenia?

    Jak daleko Ci @TO do przekonania, że bez Ciebie załamie się system heliocentryczny? Słyszałeś coś lub czytałeś o nasileniu się poczucia krzywdy pod wpływem przednówkowego deficytu witamin?

    Prowadzisz podobne rozważania jak matematycy o pewniku wyboru.
    Zająłbyś się kwestią przetwarzania morszczynu na biopaliwo.
    W tym masz więcej szans na dywidendę.

    Będę upierdliwy wobec Ciebie @TO: obracanie pieniądzem jest cenne przed zakończeniem wieczornego spektaklu „Kupca weneckiego”.

    A rano trzeba wstać i zapie…ać jak mały samochodzik.
    Masz szczęście, że Wielkie Kryzysy zdarzają się częściej niż 3/4 wieku.

    Ja Ci źle nie życzę, nie mam pretensji i nie sugeruję, że źle czynisz.

    Ale czuję wspólnotę: obaj ich przynudzamy.

  354. Ryba
    15 marca o godz. 23:10
    Zjawiskami o których wspomniał Bendyk w swoim artykule, zajął się ostatno uchodzący za najskuteczniejszego polityka na świecie, prezydent Putin.
    Ten skuteczny, gruntownie wykształcony polityk, o manierach podoficera, na spotkaniu z politykami w rządowej rezydencji pod Moskwą, określił zjawiska zachodzące w świecie jako lawinowe przemiany (moim zdaniem nieodwracalne), które z całą pewnością doprowadzą do sprzeczności interesów poszczegolnych narodów i nieuniknionych konfliktów zbrojnych, do czego Rosja ze szczególną starannością się przygotowuje.

    Mój komentarz
    Putin powiedział co wiedział. Kto wie, czy Putin nie jest trochę marksistą, a może tylko heglistą?

    Nie trzeba mieć wielkiego wykształcenia, nie wiadomo jakiej przenikliwości i bogatych doświadczeń życiowych, by dostrzec, że świat składa się ze sprzeczności. Już pierwotne koncepcje filozoficzne niosły w sobie to przesłanie w teoriio czterech żywiołach, z których ogień i woda, to sprzeczność najbardziej rzucająca się w oczy.

    Putin jako wyjątkowo przenikliwy polityk widzi żywioły zgodnie z duchem dziejów i dlatego jego koncepcja przewiduje na okoliczność zaiskrzenia pomiędzy tymi sprzecznościami wyrafinowane i kosztowne środki, które przy okazji służą jako skuteczna atrapa wyjaśniająca dla mniej przekonanych skutki tego co by się stało, gdyby dalej wątpili.
    Pzdr, TJ

  355. Ciekawym by bylo wiedziec co na ta ukryta opcje polska , ciemny niemiecki lud ?

    Gazeta.pl > Poznań > Wiadomości Poznań
    „Zygmunt, to może chodzić o ciebie!”. ..

    Cały tekst: http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,13571353,_Zygmunt__to_moze_chodzic_o_ciebie____Nie_wiedzial_.html#BoxSlotII3img#ixzz2NeRflinq

  356. żabko konająca,
    a w jakimż Ty stawie żyjesz konkretnie, jeśli wolno spytać? Skoro czas biegnie u Ciebie całkiem inaczej?
    Domyślam się, że chodzi Ci o tekst Mroziewicza „Nowy papież i demony przeszłości”. Znam tylko wersję oficjalną na temat śmierci ks. Zycha jako ofiary SB w 1989 i nie potrafię się odnieść do rewelacji Adama 2222.
    Piszesz o tym w kontekście kłopotów z córką i nauką religii. Rozumiem, że obie macie to z głowy. I chwała Bogu (ups!).
    U nas nie jest lekko i nie zapowiada się lżej (padre Franciszek raczej nogą na naszych klechów nie tupnie). Styk: państwo-szkoła-kk to czysta paranoja, czego daję maleńki przykład poniżej:
    http://www.google.pl/search?q=polityka+kto+placi+za+rekolekcje&hl=pl&nfpr=1&biw=1440&bih=739&source=univ&tbm=nws&tbo=u&sa=X&ei=hKJDUZnFHseWtAbl7oDIDQ&ved=0CCkQqAI
    Nie mówię Ci dobranoc, bo to ja idę spać.

  357. http://fakty.interia.pl/polska/news-pis-oskarza-rzad-o-degradacje-regionu-radomskiego,nId,943255
    ===========

    KOnsolidacja……
    Z jednej strony- oszczędności.
    Z drugiej……ile łbów na tacy?
    Trudny wybór…..ludzie, czy ZYSKI?

  358. Nie zdobyłem wielkiego wykształcenia, o przenikiliwości wolę nie mówić, zaś bogactwem doświadczeń z pewnościa Jibie nie dorównuję, ale Putin wygląda mi na platonistę, i to nie w potocznym słowa rozumieniu. Woda i ogień, wiatr i ziemia, to są żywioły widzialne (oraton), które opanował i zmierza ku światu niedostrzegalnemu (noeton), po naszemu – duchowi dziejów. Putin dialogi z Miedwiediewem spisuje, republikę wskrzesza, i porządek dla kobiet, dzieci i winnic zapanuje z woli króla-filozofa. I dżudoki.

    Ryba (23:10) twierdzi, że wpadłem w depresję po jego zaproszeniu do dyskusji o „najtęższym humaniście XIX wieku” – chodzi o Karola Marksa, jeśli ktoś nie kojarzy. Wręcz przeciwnie, to była moja najbłyskotliwsza chwila, gdy wyraziłem najuprzejmiej jak potrafiłem swe désintéressement.

  359. Ciekawiej coraz się robi z papą Franciszkiem z Buenos Aires. W naszym radio mówią, że Montrealczyk szedł z nim łeb w łeb w kolejnym głosowaniu, ale Amerykanie i Włosi znów przeważyli na korzyść Latynosa.
    Mnie wszystko jedno, byle było o czym spekulować.

  360. staruszek (23:23)
    Ryby nigdy nie przynudzałem, nie śmiałbym. Ale dlaczego on wyskoczył do mnie z tym Marksem? Nie mógł zacząć piano – od Schumpetera, jak magrud, albo od Nietzchego. A tak – depresja. Musi przeboleć swój błąd.

  361. Przedziwne, ze moderator trzyma taki niewinny wpis od 4 godzin – gdy inne wchodza automatycznie ?!

    Andrzej Falicz
    15 marca o godz. 21:40

    TJ

    Jas spotkalem sie z tym, ze Japonia ma dlug publiczny wynoszacy 240% PKB – najwyzszy na swiecie.

    Japan public debt
    http://en.wikipedia.org/wiki/Japan_public_debt
    From Wikipedia, the free encyclopedia
    Jump to: navigation, search

    „In 2011 Japan’s public debt was about 230 percent of its annual gross domestic product,[1] the largest percentage of any nation in the world. In numbers, the public debt of Japan was $13.64 trillion, only second to the United States.”

    Z kolej Obserwator Finansowy podaje:
    http://www.obserwatorfinansowy.pl/forma/analizy/japonia-musi-zmienic-model-rozwojowy/
    „…Japonia ma największy na świecie dług publiczny – ponad 225 proc. PKB. Kraj zanotował w 2011 r. pierwszy od 31 lat deficyt handlowy…”

    Mozna sie pogubic…

    Twój komentarz czeka na moderację.

  362. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    WIELE HAŁASU O NIC …

    ” … Fakt, iż tą informację podał portal prowadzony przez Tomasza Lisa, jest prawdziwą sensacją. Bowiem niemal wszystkie media dozgonnie milczą w tej sprawie. Milczą również solidarnie partie, które na co dzień prowadzą bratobójczą walkę … http://naszeblogi.pl/37018-dlaczego-pis-milczy-w-istotnych-dla-polski-sprawach

    ” … Możecie pisać petycje do Rządów Anglii, Kanady i USA by przedstawiły treść umów z Rządem PRL. Tym bardziej, że w roku bieżącym mija 50 lat od ich podpisania i wedle norm politycznych – po tym czasie udostępnia się nawet tajne archiwa. … http://zaprasza.net/a.php?article_id=32128

  363. TO (1:49)

    „Ciekawiej coraz się robi z papą Franciszkiem z Buenos Aires..
    Mnie wszystko jedno, byle było o czym spekulować.”

    Jeśli wszystko ci jedno, to masz Spekulacje Numero Uno

    http://sphotos-d.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-prn1/544532_493346394034284_2136604082_n.jpg

  364. Wracamy na Stolice Piotrowa. Jest wtyczka

    http://m.natemat.pl/492aedbd2b7c96d151d824e281b5424f,301,0,0,0.jpg

    Kard. Jorge Mario Bergoglio i John Godson w 2009 r.

  365. Po 20 latach FIAT po raz pierwszy płaci Polsce podatek. 20 lat wyzysku, kantu, szabru i oszustwa. Najbardziej dorobił się na tym biznesie niejaki A. Olechowski, mąż stanu, który za darmo sprzedał włochom wielką fabrykę.
    http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,13571890,Fiat_Auto_Poland_pierwszy_raz_od_20_lat_zaplacil_podatek.html#BoxBizTxt

  366. TJ, 23.35. Dobrze to napisałeś; „Putin jako wyjątkowo przenikliwy polityk widzi żywioły zgodnie z duchem dziejów i dlatego jego koncepcja przewiduje na okoliczność zaiskrzenia pomiędzy tymi sprzecznościami wyrafinowane i kosztowne środki, które przy okazji służą jako skuteczna atrapa wyjaśniająca dla mniej przekonanych skutki tego co by się stało, gdyby dalej wątpili.”
    Putin jest rzeczywiście mądrym facetem. Patrzy i czyta. Ma świadomość, że jego rakiety zdolne są zadać agresorowi za Atlantykiem cios decydujący i bolesny. Stanowią one jednocześnie jedyną rękojmię pokoju na świecie. A o co w tym wszystkim chodzi, radzę poczytać.
    http://tv.globalresearch.ca/2013/03/terror-central-asia-nato%E2%80%99s-great-game

  367. Polska aktorka Ewa Wójciak powiedziała, że wybrali ch… na papieża, który donosił. Bardzo nieładnie. Bo co prawda to prawda, ale nie przystoi wobec papieża takie obleśne słowo, używane kiedyś przez furmanów i lumpów. Do tego w kraju w 95 procentach katolickim. W kraju, który wydał wielkiego papieża, Wałęsą, Popiełuszkę, Kuklińskiego i Pyjasa. W kraju Solidarności. Biedna posiedzi skazana przez niezawisły sąd. Czy nie lepiej było tylko pomyśleć, niż od razu tak z ch…ami.
    http://www.wprost.pl/ar/392022/Ewa-Wojciak-o-papiezu-wybrali-ch-ktory-donosil/

  368. @mag przwiduje 15 marca o godz. 23:52

    *** U nas nie jest lekko i nie zapowiada się lżej (padre Franciszek raczej nogą na naszych klechów nie tupnie). ***

    Osobom spoza Kościoła Katolickiego udzieliła się megalomania wiernych tego kościoła, kapłanów tego kościoła i warcholskich much obsiadujących wiernych z różnych koterii takich jak ONR i UPR.

    Gdyby polski kościół katolicki był taki ważny, to papieżem byłby fararz ze Świebodzina.

    Kościół katolicki był zawsze hierarchiczny i zapewne zarówno kardynałowi Dziwiszowi jak i ojcu Rydzykowi nowy nuncjusz? nosa utrze i grochu pod kolana sypnie.

    Ach jacy my jesteśmy wspaniali w wierze i w ateiżmie!!!

    Ajjajaj! Powiedz lustereczko przecie …

  369. obleśne słowo, używane kiedyś przez furmanów i lumpów.
    Obleśne – horripilante , wiec to nie moze byc to .
    Poziomo – horizontalmente , tez nie a pionowo – vertic. zupelnie nie .
    Kiedyś – a teraz – przez „aktorow osmego dnia ” . Osmego dnia- octavo en , czyli kiedy wlasciwie te przedstawienia sie odbywaja ?

  370. W związku z wyborem nowego Papieża takie wspomnienie dygresyjne….
    Jedna z moich nieżyjacych juz od lat babek (osoba bardzo, bardzo religijna i wierząca ) miała zwyczaj mówić o niektórych znajomych i nie – osobach: JEZUITA.
    Młodziankiem będąc nie mogłem rozgryźć o co babci chodzi; ani facet/tka nie jest w zakonie, ani habitu ani sutanny nie nosi, świątobliwość osoby po kontekście sądząc raczej w rachubę też nie wchodziła, w czym więc rzecz ?
    Po jakimś czasie „dotarło”….
    Jezuita – także: człowiek , fałszywy, skryty, obłudny intrygant i manipulator – słowem – osoba z tych, które z daleka należy omijać i w żadne układy, ani biznesowe ani towarzyskie – nie wchodzić. Broń Panie Boże !
    Czyżby było coś „na rzeczy” ? Znikąd i bez przyczyny się te znaczenia nie wzięły….

  371. Lex
    16 marca o godz. 10:54
    Wynikaloby z tego , ze jezuita jest z tej samej beczki co Zyd – (poszlo do Zyda) wg innej babci oczywiscie . Babcia inna ale beczka jednak ta sama .

  372. W uzupelnieniu DK i „tematu ” gdyby go chciec ryzykownie nazwac -„polskich aktorek”
    Ryzyko polega , dotyczy aktorek .
    http://teledyski.info/teksty/key-teksty-id_akcja-maria-peszek,kobiety-pistolety,tekst-piosenki___.php.html

  373. Gazeta donosi:

    „…Nie będzie czwartej fazy budowy amerykanskiej tarczy antyrakietowej w Polsce. Wszystko z powodu braku pieniędzy i Korei Północnej…”

    Rany Boskie!
    Kto nas teraz obroni przed Iranem!?

  374. Droga @mag!

    Nawet pomijając wyróżniki statyczne Twego umysłu i psychiki można od Ciebie oczekiwać szerszego spojrzenia niż „u nas” oraz słabszego przekonania, że się nic nie dzieje: „nie zapowiada się”.

    Jan Kobuszewski sam się zapowiadał i te zapowiedzi się spełniły z nawiązką.

    A bezwarunkowym odruchem byłej dziennikarki powinna być czujność.
    Gdy się nic nie pali, to nie oznacza, że się nic nie dzieje. Wspaniała kariera „szalejącego reportera” Egona Erwina Kischa, jak wiesz, zaczęla się od opisu zgliszczy młynów, bo na płomienie się spóźnił.

    Piszę „jak wiesz” bez spytania Ciebie, bo odnajduje w Twym pisaniu ten sam garnitur mentalny stworzony przez Kazimierza Brandysa, KTT, Mariana Eile, Jana kamyczka, Zbigniewa Lengrena, KIG oraz autorów krzyżówek. Oglądaliśmy i słuchaliśmy nie wiedząc o sobie z głębokim zrozumieniem Starszych Panów i zaproszone przez nich artystki i artystów. Zapewne czytaliśmy wszystko z Biblioteki Arcydzieł XX Wieku PIW oraz wiele pozycji z serii ±∞.

    Dziś „nie ma czasu” na głębsze zastanowienie. To jest okrutne kłamstwo ludzi wyrosłych w sytuacji, gdy cenzorzy z Mysiej i oddziałów pozametrpolitalnych wyręczali społeczeństwo w stosowaniu filtrów. Mam wrażenie, że spólka komandytowa Polityka już nie zatrudnia korktorów. Ale liznąwszy dziennikarstwa znasz już @mag pracę dziennikarzy depeszowych i wiesz, że ich najwiekszy trud jest „przed”. Musza odsiać.

    To że dziś odsiewany jest uśmiech i sowidzalski gwizd a publikowany obraz grymasu ust oszalałej matki Madzi, niech Cię nie zawalnia od staranności i niech Cię nie skłania do ukłonów wobec koryfeuszy „naj” oraz „przecież”

    Językoznawstwo strukturalne jako ma jako dogmat (być może zatajany): „Zdania rozpoczynane od przecież są z definicji falszywe.”

    Koń z furą się utopił. A przecież kaczkom sięgało do połowy.

    Serial „Plebania” okazał się niereklamodajny.
    Zakony żeńskie chudną.
    Powołań kapłańskich coraz mniej.
    Główny ośrodek szerzenia świadectwa wiary jest tak biedny, że nie stać go na szerzenie wiary środkami technicznymi stworzonymi przez tych, którzy budują nową wierzę Babel.
    Następca Piotra staje się abnegat siejący socjalistyczną schizmę.
    Już wiesz, że śmiecenie i zmywanie od jutra podrożeje.

    A Ty z żalem stwierdzasz, że sobotnio-marketowy mroźny poranek nikt nie woła: „Na barykady!”

    Przełam spleen paradoksem: butelka „Klasztornego” przegryzanym serem Saint Paulin.

    Gospodarz napisał wpis jak niecierpliwy chłop. Piąty miesiąc baba brzuchata. Nic sie niedzieje. A czas tak szybko ucieka …

    Miłego popołudnia.

    I nie fetyszyzuj Lorenzowego „Tak zwanego zła”.
    Przyjdzie Franciszek i pogoni do roboty w strojach roboczych.

  375. W podanym przez Szanownego @JG linku (15 marca o godz. 21:45) jest artykuł pt. „Rae: Rok 1989”, który w mojej opinii nie tyle podaje ponurą prawdę, a raczej wnikliwie analizuje antyhumanitarne spustoszenia jakie poczyniły działania nowej neoliberalnej religii.
    Teraz pora na wnioski i działanie społeczeństw wielu państw, które po prostu zostały zrobione i są nadal robione w konia i to na skalę globalną.
    Tylko że wobec długotrwałego globalnego przekrętu – potrzebna jest ponadnarodowa solidarność społeczeństw, oczywiście z pominięciem ich rządów, bo te było stać tylko na pompowanie publicznych pieniędzy w światowy system finansowy.
    Bo był zbyt potężny, żeby upaść …
    Zacytuję kilka kluczowych zdań ze wspomnianego artykułu:

    „Te same instytucje i eksperci, które naciskały, by państwa ograniczały swoje wydatki, zaczęły otrzymywać ogromne sumy publicznych pieniędzy w charakterze bankowych bailoutów – podsumowano, iż tylko do 2009 r. szacunkowo wydano na nie około 11 bln USD.
    Wiele rządów równolegle zdecydowało się (pod presją ze strony tych samych instytucji, które otrzymały bailouty) na wprowadzanie nowej fali oszczędności i cięć w wydatkach publicznych – działo się to w okresie rosnącego bezrobocia i obniżających się standardów życiowych. Neoliberalizm dowodnie okazał się już nie obiektywną teorią ekonomiczną, która miała przynieść korzyści każdemu, ale zestawem recept, na których pomyślnie wyszła tylko garstka uprzywilejowanych. Ideały „gospodarki skapywania” ni stąd, ni zowąd zamieniły się w roszczenie, by kapitał jak najszybciej przepływał na samą górę. W takich okolicznościach praktyki odpowiedzialnej demokracji nie mogły się oczywiście utrzymać, co z kolei mocno uderzyło w polityczny konsensus i stabilność w wielu krajach.
    A jednak, mimo oczywistej porażki tego modelu, mocno trzyma się wciąż przekonanie, że nadal nie ma alternatywy.”

    Przytaczane na tym blogu poglądy prof. Witolda Kwaśnickiego (www.m.obserwatorfinansowy.pl), specjalisty raczej od teorii wzrostu gospodarczego niż jego spadku – jest kuriozalne w dobie widocznego kryzysu i nadciągającego krachu oraz zbliżającej się do Polski deflacji.
    Jest to raczej przyznanie się do bezradności, bo uczonym ekonomistom pozostaje tylko obserwacja pędzącej ogromnej ciężarówki, z uszkodzonymi hamulcami – serpentynami z góry na dół i próby hamowania tylko silnikiem – jako fiaska nowej neoliberalnej religii.
    Profesor pytany o prognozy zachowuje się jak góral zapytany o pogodę, że albo będzie padać, albo i nie będzie …
    Pytany w jakim kierunku zmierza światowa gospodarka, biorąc za rozważania różnice w myśleniu pomiędzy wolnorynkowym Hayekiem i interwencjonistycznym Keynesem, odpowiada podobnie, że:
    „Historia nie jest linearna, ani cykliczna. Nie ma praw rządzących historią. Tak więc nie ma ostatecznego zwycięzcy tej walki, o której wspomniałem. Możemy jednak zidentyfikować fale jej rozwoju.”
    Czyli albo będzie deszcz, albo i sikawica będzie …
    Ale nie pozostawia nas w smutku, zatem nie traćmy nadziei.
    Daje nam ją Zacny Profesor, mówiąc o realnej przedsiębiorczości, czyli nie o czymś wirtualnym, jak korupcje rządzących i manipulacje narzędziami pochodnymi rynku finansowego, jako remedium na całe zło tego neoliberalnego raju …
    „Ale nie każdy polityk daje się skorumpować. Przykładem może być William Gladstone w XIX w. On nie szedł do władzy, żeby zbierać pieniądze w podatkach, albo popierać kolegów przemysłowców, ale aby zrealizować misję. Wielka Brytania w 1820 r. miała ok. 260 proc. zadłużenia PKB, on zmniejszył je do kilkunastu procent.
    Jak?
    Stworzył klimat dla przedsiębiorczości, dla wzrostu gospodarczego. W Polsce prędzej czy później taki Gladstone też się pojawi. Miejmy nadzieję.”

    Lekko w to wątpię, jeśli chodzi o rządzących nami w 3 – 6 historyków plus 2 lekarzy. Czyli profesor nic nowego nie proponuje poza powrotem do poczciwego XIX –to wiecznego kapitalizmu, z jego protestancką etyką powściągliwości.
    I po to trzeba tylu lat rozwoju kapitalizmu i tysięcy analiz oraz przemyśleń setek absolwentów WE UW, żeby zauważyć iż chciwość jest zła?
    Tylko jak się teraz do tego po latach przyznać?
    Jeśli zmienić wyznanie, to na jakie?
    I to by było na tyle.
    P.S.
    W celu wyjaśnienia roli ciężarówki pędzącej w górach bez hamulców (celowo wyłączone, bo przecież greed is good), to siedzimy w niej wszyscy …

  376. spokojny
    16 marca o godz. 12:17

    Nie zapominaj, że gdy już ciężarówka poleci w przepaść, to część z jej pasażerów będzie miała złote spadochrony…..

    Jak widać po reakcji najbogatszych na rewolucje w strefie Maghrebu, mieli do czego uciekać.
    I za co…..

    W przeciwieństwie do naszej dawnej „komunistycznej” nomenklatury- same gołodupce….
    Elity „styropianowe” natomiast, to prawie wszyscy milionerzy….

  377. Szanowny @wiesiek59,
    16 marca o godz. 12:29
    Obserwując tutejsze małopolskie styropianowe elity to raczej z tej pierwszej, sztandarowej ich fali – mało kto się wzbogacił.
    Ustawili się ci, co stali tuż obok i dołączali dopiero w latach 1988-89.
    Towarzyszy im propagandowo plemię nienawistników z krakowskiego IPN, co też cienko przędą, w porównaniu z biznesami, szczególnie alkoholowymi. Ale to są historycy, więc nawet w IPN nie mają kokosów. Ratują ich jakieś publikacje, jakieś wykłady na uczelniach, których u nas sporo (poza tymi znanymi od lat).
    No i konieczna jest ich obecność w przeróżnych hecach i happeningach, jak ostatnie obchody „żołnierzy wyklętych”.
    Nie obserwuje się już na nich obecności bohaterów z pierwszego styropianu.
    Po prostu rozumieją, że walcząc przed ponad 30 laty o interesy robotników, tak się w tej walce zapędzili, że aż pozbawili ich miejsc pracy. Bo po co mają się w nich męczyć, mogą inwestować na giełdzie …
    Przytaczając puentę anegdoty o gajowym, co zareagował na wielodniowe niszczenie lasu przez partyzantów i Niemców – teraz zabrakło takiego gajowego.
    Czy gen. Jaruzelski wraz ze swoim otoczeniem wiosną 1989 roku przewidywał taki rozwój wydarzeń, że PRL-owską gruźlicę zamieniamy na dżumę lub inną cholerę?
    Pozdrawiam.

  378. staruszku
    Jest sporo racji w tym co piszesz. Ale skąd przekonanie, że nowy ojciec św. pogoni (jak nie sam, to za pomoca nuncjuszy papieskich) faryzeuszy ze świątyni, dlatego że sam woli np. stroje robocze i autobus od limuzyny. To trochę za mało.
    Szczerze życzę Mu i Jego owieczkom (od góry do dołu wedle hierarchii oraz całemu ludowi Bożemu), by się to powiodło.
    Utrzymuję po prostu życzliwy dystans, o czym piszę na innych blogach.
    Nasi hierarchowie, redemptoryści, proboszczowie trzymają się mocno. JPII ich rozpuścił, Benedykt XVI zostawił w spokoju. I to JEST twardy orzech do zgryzienia.
    Kardynał Nycz, już zdążył zaprosic papieża Franciszka do Polski słowami, że „Polska czeka” (czy jakoś tak). Komentarze internautów są raczej bezlitosne. Te łagodniejsze są w stylu – zapraszaj, ale w swoim imieniu i za pieniądze kk, a nie podatników.
    Ciekawe co papież Latynos wie o dzisiejszej kondycji katolicyzmu w Polsce, czy też jest dla niego mitycznym „przedmurzem chrześcijaństwa”?
    A propos czujności, również dziennikarskiej:
    „czuj, stary pies szczeka!” Pamiętasz kto to napisał?

  379. @wiesiek59, (16 marca o godz. 12:29)
    Zastanawiam się, czy w otoczeniu elit okrągłego stołu (strony: „solidarnościowa” i Jaruzelskiego z otoczeniem) nie było uczonych ekonomistów, co by ostrzegali przed wschodzącą nową religię neoliberalizmu?
    Przecież działania, poglądy i dokonania duetu Reagan-Tchatcher były już wówczas znane.
    Wiadomo, że mieliśmy na głowie zmianę ustroju, walkę o wolne media (powstawała „GW” i spółka „Telegraf”), zmianę sojuszy, geopolitykę, likwidację PGR-ów i tego całego „komunistycznego dziadostwa” (jak np. ZM URSUS, wg. Premiera J.K. Bieleckiego) i tysiące innych spraw – jak przekazywanie symboli Państwowych II RP z Londynu do Warszawy, ale czy nikt nie przewidywał nadciągającej zarazy?
    Jedynym wytłumaczeniem braku roztropności ówczesnych elit jest to, że znany nam po obu stronach Atlantyku ekonomista z Toronto nie był chyba wówczas dopraszany do doradzania obu stronom.
    Szanowny @T.O. jest na tyle intelektualnie uczciwy, że mógłby przynajmniej uprzedzać, że rozpoczynaliśmy w 1989 roku jazdę bez trzymanki , bo akurat kapitalizm rozpędzał się do wersji turbo, a myśmy wszyscy mieli przed oczami pełne towarów sklepy ALDI w Berlinie Zachodnim i ich Mercedesy.
    Ta obfitość dóbr, to przekonanie do obrazu spokojnego kapitalizmu z lat 60-tych, ta tęsknota za normalnością – zmyliły nas wszystkich.
    To jest tak jak z generałami, że są zawsze przygotowani do wojny, tylko że do tej ostatniej, co już była …
    A Oni, kapłani nowej neoliberalnej religii już tam na nas czekali …
    I mamy to co mamy.

  380. stasieku 12.36
    Ja wiem że Ty codziennie rano i wieczorem odmawiasz nowennę do swego ekonomicznego Arcybóstwa TO, ale na tym blogu zadne konklawe nie uznało go za nieomylnego w sprawach Hayeka i Keynesa, a nawet Friedmana.Mało tego, poza Toba nikt go tu nie wielbi, więc o co kaman ?
    A pozatem od tenisa to ja mam na blogu specjaliste: Ordynansa Bieglera, który twierdzi że jedynie słuszne poglądy polityczne rodziny Radwańskich sprawią iz Agnieszka predzej czy póxniej bedzie NUMBER ONE.
    Pozdrowienia

  381. W uzupełnieniu mojego wpisu z godz. 12:17, precyzuję, że światowy system finansowy jest w zdecydowanej większości PRYWATNY lub zdominowany i regulowany przez prywatnych właścicieli, a sektory finansów publicznych w poszczególnych krajach są SPOŁECZNE, tzn. utrzymywane z podatków bezpośrednich, pośrednich (np. VAT), ceł, akcyz i innych danin przymusowych ludu pracującego miast i wsi.
    Pomiędzy właścicielami tego ponadnarodowego sektora finansowego nie ma raczej rywalizacji, nie wygrywa najlepszy z nich, a upadający są wzmacniani pompowaniem publicznych pieniędzy w charakterze bankowych bailoutów lub następują wzajemne przejęcia banków, tak aby móc wsysać coraz więcej publicznych pieniędzy.
    Rządy poszczególnych państw się nie liczą, bo podlegają ocenie tego sektora i są straszone obniżaniem ratingu ich papierów dłużnych.
    Z drugiej strony są biedniejący konsumenci i podatnicy.
    Nawet penetrujący śmieci, bezdomni i wykluczeni ludzie w tym uczestniczą.
    Jak potrzebują spożyć płyny typu „Arizona”, które hurtownie i rozlewnie panów Palikotów i Gibałów obficie dostarczają do polskich sklepów – to w ich cenie płacą podatek VAT.

  382. @mag

    Chyba za słabo rozumiesz jezuickość.

    Po napisaniu mojego ostatniego komentarza przeczytałem wiadomość, o tym że Franciszek opowiada się za kościołem ubogim.
    To jest jezuita z kraju, który miał nie płakać po Ewicie.

    Po wschodniej stronie frontu wschodniego w Polsce w latach 1944 -2013 mniej osób rezim zniszczyl niż w pokojowym czasie w Argentynie.
    Tam są i były latyfundia i złudzenia co do socjalistycznego milosierdzia.

    Jeśli Franciszek przed mszą potyfikacyjną ogłasza potrzebę ubóstwa jako nowej szaty kościoła katolickiego, to można oczekiwać coveru „Misji” w realu. Jezuici nie wybaczą w Europie zdrady Jezusa w latach 1774 – 1814. Albo się Adam Hofman ukorzy i przesiądzie w tramwaj i autobus, albo w zaciszu odstawki będzie nucił barkarolę.

    Mamy w rodzinie zakonnicę przygotowywana na przeorszę.
    Wsród jako tako zrównoważonych osób w habitach i sutannach jest przekonanie, że nie ma powodów do przypisywania masowego odejścia od Boga. Ale zakradło się balwochwalstwo. Licząc tylko pomniki JPII i Lecha Kaczyńskiego jest ich wiecej w Polsce niż figur Jezusa i świętych.

    Oczywiście czy chcemy, czy nie chcemy, myślenie życzeniowe pcha się nam do głowy. Jeśli sądzisz, że Franciszkowi nie donieśli iż biskup flaszka przepił fundusze kurii i chce być ważniejszy od Gniezna i Częstochowy, to sądzisz.

    Schizofrenia polskiego megalomaństwa polega na przekonaniu, że nasze grzechy są inne od innych. Blogowe oszołomy wciąż podnoszą rycie Opus Dei w polskim pałacu i jednocześnie niejawnie przypisują temu Dziełu Bożemu koncentrowanie się na planach zniszczenia koreańskich czeboli.

    Franciszek prawdopodobnie lepiej zna stan polskiego kościoła – w szerokim jego rozumieniu – niż Szymon Hołownia + Marek Jurek + Stanisław Dziwisz + Tadeusz Rydzyk + @mag + @staruszek.

    Tylko jezuici Sokolemu Oku i Synowi Dżungli przynieśli pokój i pełny talerz. Bo pełny talerz kłóci się z pychą i nieustannym gadaniem o kursach walutowych.

    Daj mi @mag czas – proszę – przynajmniej do pierwszej homilii pontyfikacyjnej. Mnie stać na napisanie: „Miałaś rację!”

    Czy po pierwszych konkursach sezonu wierzyłaś w Kamila Stocha?

  383. Ryba,

    Nie wiem czy mój wpis asresowany do Ciebie rzeczywiście był profesorski, ale z pewnością wyraża on pewne zmęczenie hałasem informacyjnym, którego dominantą jest ów nieszczęsny zwrot, a raczej zestaw zwrotów zbudowany na fundamencie słów „kryzys” i „strukturalny”.

    Nie wiem jak red. Bendyk powien przelewać swe mysli oraz opinie na przysłowiowy papier. To w końcu on jest zawodowym dziennikarzem, a nie ja. Nie znaczy to jednak, że red. Bendyk zawsze wie lepiej, o czym świadczyć mogą dyskusje pod jego blogiem. Jedno jest pewne: porywając sie na swoją analizę przyczyn lub charakteru obecnego kryzysu red Bendyk zdecydowanie wyszedł z własnej strefy bezpieczeństwa jeśli chodzi o poruszane tematy. Nie twierdzę, że nie powinien. I tak przecież ilu ekonomistów, tyle różnych przyczyn kryzysu i konkluzji z nich wynikających, a więc głos red. Bendyka w tym kakofonicznym chórze niczego nie zmieni. Ani też niczego nowego nie wniesie, skoro jedyne na co stać red Bendyka, to strukturalna konkluzja na temat kryzysu.

    Zresztą o Marksie też już było. Pamiętam jak na początku, zaraz po zawale, przez media przewaliła się gromada odkrywczych komentatorów twierdzących z triumfem, że Marks miał jednak sporo racji, no bo popatrzcie, co się stało ! Oczywiście, że miał sporo racji ! Tak jak miał ją Smith, Locke, Keynes, Friedman i Stiglitz. Bo oni wszyscy mają rację. I racje. Każdy swoje, ale je mają.

    I pewnie dlatego red Bendyk też ma rację pisząc o charakterze strukturalnym kryzysu, pisząc czy to z głebokiego przekonania, że tak właśnie jest, czy to z braku miejsca na głębsze przemyślenia własne. Braku miejsca albo na kolumnie tekstu, albo pod kopułą własnej mózgownicy – na jedno wychodzi; nic nie znaczący zwrot – wytrych.

    Pozdrawiam

  384. @mag

    Od pamiętania to ja mam wujka Google.

    Jezuici wykrystalizowani zostali z inkaustu z kałamarza Marcina Lutra.

    A od czasów arianina Wacława Potockiego, to liczba kradzieży pańskiego przez służbę co prawda nie spadła, ale zbójcy zmienili taktykę i wystają na drogach.

    Przeceniasz @mag znaczenie polskich hierarchów od JPII idąc w dół do proboszcza. Neoliberalna Pani Prezydent Argentyny może ogłosić dzień wolny dla urzędników aby mogli obejrzeć i odespać oglądanie mszy pontyfikacyjnej.

    Polskich katolików nakarmił kaszanką Gomułka. A hiszpańsko-języczni i portugalsko-języczni mieszkańcy faweli chętnie zamieszkaliby w klitkach Gomułkowskich z ciemną kuchnią.

    Gdy jezuici zaproponują rewitalizację polskich pegerów i spółdzielni produkcyjnych, to Prawdziwie Polscy Katolicy oskarżą Franciszka o syjonizm i TVP z musu wyświetli „Zmruż oczy!”. Będzie powód do szyderstw w „Bildzie”.

    Wyjdź @mag z klatki wysokiej klultury 1 promila Polaków w XVI w.
    Weż tablet do ręki, przypnij GPS do paska i umocuj na głowie zestaw głośno mówiący. Najbogatsi ludzie świata są członkami największej partii Komunistycznej w historii! Wacław Potocki Ci tego nie objaśni!

    Potoccy są nominalnymi członami nazw pałaców i postaciami z podręczników trzymanych w Muzeum Ziemi. Dziś byli parobkowie robią kokosy na pieczarkach, papryce i hodowli storczyków i domieszkach kukurydzy GMO w spółkach opanowanych przez pociotków Waldemara Pawlaka i Janusza Piechocińskiego.

    Dziś głupki wioskowe nie zbojują na rozstajach!

    Dziś prętom przypisuje się rodowód łotewski a słup znaczy co innego.
    Wtryń się na jakąś studencką poijawę! Tradycja – rzecz ważna.
    Przeprowadzimy ją przerażoną TIRami na drugą stronę ulicy i pójdziemy w swoją – dzisiejszą – stronę …

  385. Przepraszam: uciekło!

    Zbójcy wystają na drogach z fotoradarami.

  386. Andrzej Falicz (12:02)

    „Kto nas teraz obroni przed Iranem!?”

    Tylko On nas może obronić od Iranu. I od wszelkiego innego Zła

    http://www.youtube.com/watch_popup?v=G8fjHJbF9Es

    First European (UK) to win the Ultimate Elvis Impersonator…Ben Portsmouth and his band, Taking Care of Elvis.

    Ze specjalną dedykacją dla staruszka

  387. staruszek
    Powiadasz, że google są dobre na wszystko („od pamiętania to ja mam wujka g…”).
    A przecież to i owo chyba wiesz, bez konieczności zaglądania tamże.
    Ogromną trudność sprawia ci, jak zwykle, przyznanie przed samym sobą, że twój blogowy „rozmówca” nie jest ostatnim idiotą/tką. Też myśli i coś wie (nie tylko z googli), tyle że wyciąga wnioski niekoniecznie identyczne z twoimi.
    Dyskusja o jezuitach i papieżu jezuicie może być już tylko jałowa w chwili, gdy odsyłasz mnie do gadżetów (tabletu, GPS itd), bo tradycyjnie popadasz w samozachwyt, że tak błyskotliwie potrafisz kogoś potraktować w blogowej wymianie zdań.
    Otóż pozostanę przy swoim. Nie przeceniam, co mi zarzucasz, znaczenia urzędników kk w Polsce, obojętnie jakiego szczebla, z zakonnikami włącznie. Wprost przeciwnie.
    Jeszcze do końca II RP zdołały się utrzymać na polskiej wsi stosunki postfeudalne (między panem, wójtem i plebanem oraz całą resztą). A PRL dość płytko tamtą mentalność przeorał. Zawędrowała ona także do miast, choć- rzecz jasna – uległa pewnym modyfikacjom. Pany się zmieniły, nawet wójty, a plebany pozostały.
    I arianin Potocki, i biskup katolicki Krasicki wystukiwaliby dziś na klawiaturze swoje nieznacznie uaktualnione wierszyki satyryczne.

  388. Panie spokojny (13:33)
    Dziękuję za dobre słowo i dostrzeżenie – że jestem inelektualnie uczciwy.
    Ponadto, skoro o mnie raczył Pan napomknąć, nie lubię kluczyć i owijać w bawełnę, w rozwlekłą ironię i podobne uprzejme ozdobniki. Walę kawę na ławę i to prosto z mostu.

    Jeśli komuś kapitalizm w wydaniu turbo nie odpowiada, to przecież może zwolnić kroku, przystanąć na chwilę z boku, kucnąć sobie na zielonej trawce, oprzeć na niej skołataną głowę i gapić się do woli w te obłoczki płynące po błękitnym niebie. Dyziów jest wielu na świecie, mnie też nie raz przytrafiła się taka słodka chwila. I właśnie stąd, Panie Spokojny, w przemożnym zakresie biorą się nierówności dochodowe, a może nawet społeczne.
    Nie zauważył Pan?

  389. Szanowny Panie @T.O. (17:27).
    Dziękuję za bardzo cenne wskazówki, tylko nie da się z tego żyć.
    Wskazówki żeby zwolnić kroku, przystanąć, kucnąć nawet na zielonej trawce i gapić się (już w pozycji leżącej) do woli w te obłoczki płynące po błękitnym niebie, gdy otacza nas coraz bardziej drapieżny świat turbokapitalizmu – to raczej kapitulacja niż argumentacja za wyznawaną przez Szanownego Pana religią neoliberalizmu.
    Z grubsza wiemy już w Polsce, z czego biorą się nierówności dochodowe i społeczne. Więcej na ten temat mówiono na dzisiejszym spotkaniu PO w Stoczni Gdańskiej. Mówiono o dążeniu do dialogu, a nie o konfrontacji oraz o tym, że tę drugą stronę do dialogu to raczej należy sobie poszukać, albo zmienić na inną – jeśli obecna ten dialog ignoruje.
    W moim rozumieniu skuteczności działania, obaj (występujący zgodnie obok siebie) przewodniczący: „Solidarności” – Duda oraz OPZZ – Guz, powinni zignorować polskie władze, bo one się już wyalienowały.
    Związkowcy powinni zwrócić się raczej do Związków Zawodowych Unii Europejskiej o solidarne wystąpienia przeciw skutkom działania nowej neoliberalnej religii w skali globalnej. Rządy nie są w stanie tego uczynić, bo dbają tylko o ranking, a Polski Minister od Finansów sam kiedyś przyznał, że jakby co to on zieloną kartę otrzyma bez problemu.
    Pozostali członkowie rządu też dostaną azyl na Zachodzie i nie zginą z głodu i zimna.
    A ludzie pracy są już pod ścianą.
    Patrzenie na obłoki nic im nie da.
    Żarty powoli się już kończą.
    Ceny utrzymania są już u nas jak w Niemczech, a płace 3-4 krotnie niższe, o ile ktoś ma pracę. Jeśli ktoś tego nie widzi, a patrzy tylko na wykresy i zestawienia globalnych danych – może zostać niemile zaskoczony.
    Imperium Rzymskie też kiedyś upadło, a było takie potężne.
    Nic nie jest pewne na tym świecie.
    A o zieloną trawkę trudno dziś w Krakowie, bo jeszcze śnieg zalega i w tej chwili jest ok. minus 6 stopni Celsjusza za oknem.
    P.S.
    PO oznacza oczywiście Platformę Oburzonych.

css.php