Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

27.06.2013
czwartek

Tłusty czwartek

27 czerwca 2013, czwartek,

To był naprawdę tłusty czwartek! Po pierwsze – komunikat Naczelnej Prokuratury Wojskowej, że na 258 na próbkach pobranych z samolotu i z gruntu w Smoleńsku  nie stwierdzono obecności materiałów wybuchowych. – To koniec afery trotylowej – powiedział Donald Tusk, może zbyt optymistycznie, bo „trotylarze” na pewno coś  wymyślą, wszak sam Jarosław Kaczyński mówił o „zamordowaniu” prezydenta i ponad 90 innych osób. Przeprosin Tusk i inni „zabójcy” się nie doczekają, ale na pewno komunikat NPW to krok w dobrym kierunku. Ciąg dalszy – ostateczna, całościowa decyzja dotycząca hipotezy wybuchu ma powstać do końca roku. Dla zespołu parlamentarnego PiS to czarny czwartek, ale  nie koniec ich walki. Raczej wyciszenie tematyki smoleńskiej, którego jesteśmy świadkami od pewnego czasu, z korzyścią dla pozycji PiS w  sondażach.

Po drugie – Jarosław Gowin „rzucił drugi but” i ogłosił, że ubiega się o stanowisko przewodniczącego Platformy, a następnie premiera. To dobra wiadomość, pokaże, że PO ma jednak pewną przewagę nad PiS: Można rzucić liderowi wyzwanie i szukać rozstrzygnięcia w wyborach. Minusem jest zaabsorbowanie energii partyjnej, zwłaszcza premiera  (i siłą rzeczy części rządu)  do połowy sierpnia w kampanię. Ciekawe, jak zachowa się Grzegorz Schetyna. Miejmy nadzieję, że będzie to kampania fair, bez haków, w której będzie chodziło o meritum, o program Platformy na najbliższe dwa lata, o oblicze ideowe partii, o styl przywództwa, o demokrację wewnętrzną w partii. Będzie to prawdziwy plebiscyt na temat Tuska – chyba pierwsze tego typu wybory w Polsce. Jest to szansa na odnowę Platformy, która od pewnego czasu znajduje się na równi pochyłej. Oczywiście, każdy medal ma dwie strony, kampania w Platformie może być brzydka, brudna, wtedy szansa zostanie zmarnowana i wybory wygra „Jarosław Polskę zbaw”.

Po trzecie, Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych podjął decyzję na rzecz zrównania praw małżeństw hetero i homoseksualnych. Prezydent Obama telefonował z samolotu do przedstawicieli środowisk gejowskich. Po Anglii, Francji, również USA zmierzają w kierunku równouprawnienia mniejszości seksualnych.  Nike jest to decyzją dla Polski obojętna. Nie jest to prezent dla Jarosława Gowina i innych konserwatystów. Wcześniej czy później również w naszym kraju szala przechyli się na rzecz równouprawnienia.

PS. Przepraszam za przykry i niezamierzony błąd w nazwisku prezesa Kaczyńskiego, który pojawił się w poprzedniej wersji posta.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 320

Dodaj komentarz »
  1. No to jest okazja do wypicia.
    Już wstawiam bąbelki do lodóweczki.

  2. „Jarosław KaTŁUSTYczyński”.

    Nie wierzę własnym oczom. Szczupły Mr. Passent zniża się do wyzwisk.

    Sytuacja musi rzeczywiście być podbramkowa.

    Panie Redaktorze, nie to, żebym miał jakiś dorobek do pokazania, ale mam małe, bardzo grzeczne pytanie.

    Swoją najnowszą książką jakoś Pan się nie pochwalił na blogu. Mam na myśli „Dzieła rozebrane”.

    Czyżby nie zamieścił Pan tam elementów „Bessy”, które mi Pan obiecywał?

  3. Ale pomimo wszystko dzień jest pod znakiem wstrząsającego odkrycia, opisanego przez Mariusza Szczygła: bestialska morderczyni małego dziecka robi po latach karierę w szkolnictwie, a nawet Ministerstwie Edukacji Narodowej III RP. Wiele portali nabrało wody w usta, nie wiem, dlaczego. Poza tym Agnieszka Radwańska wygrała, Michał Przysiężny przegrał.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. W serii dowcipów pt szczyt bezczelności itp. pamiętam o tym polegającym na załatwieniu potrzeby fizjologicznej pod drzwiami niewinnej osoby, zadzwonieniu i poproszeniu o papier toaletowy.
    Kojarzy mi się to WYŁACZNIE z dzisiejszym, wyjątkowo chamskim i hucpiarskim, expose wyborczym Gowina. Na miejscu Tuska „zasadził bym Gowinowi mocnego kopa”, tam gdzie to proponuje Ferdynand Kiepski w swoich eleganckich powiedzonkach i wywalił na zbity >>> z Platfprmy.
    Szkoda ze Tusk jest kontuzjowany i zbyt dobrze wychowany.

  6. To już drugi kandydat na „premiera z Krakowa”… Do trzech razy sztuka.
    Po takim doświadczeniu będzie się mógł Gowin oddać filozofii.
    Akurat na tym się zna.
    Ale co swądu narobi, tego nikt nam nie odbierze.
    Trzeba będzie jakoś to przeżyć, nie przeżywając nadmiernie.
    Ja tam jestem dobrej myśli. Liczę na zdrowy odruch posła Godsona, który przekonań nie pomyli z kontynuacją kariery polityka – posła.

  7. Paskudny, zlosliwy Kaczynski milczy jadowicie o Smolensku wiec Pan Passent zmuszony jest zgadywac co on tam ten „KaTŁUSTYczyński” mysli itd.

    Co za zenada splywa z piora jego Waszej Ekselencji….

    Jak w bulwarowce podgrzewa sie kociol pelny spraw trzecio- i drugorzedny bo na sprawy zasadnicze dotyczace panstwa nie ma weny ani popytu.

    Wlasciwie to dobrze bo znikaja ostatnie pozory neutralnosci czy oczekiwanego od publicysty politycznego obiektywizmu.

  8. A dlaczego na 258 próbkach, a nie na 300 ?! 500 ?! He ?!

    Już tutaj coś jest nie tak.

    Czy aparatura pomiarowa była dobrze skalibrowana ? Kto to poświadczy ?! No kto ???

    A skąd NPW ma pewność, że to nie jakiś nowy, jak dotąd nieznany materiał wybuchowy, był użyty, aby rozwalić samolot ? Bo że były wybuchy, to powszechnie wiadomo, a więc musiały być materiały wybuchowe, tylko takie, że ich nie da się wykryć.

    Nie, to nie koniec. To początek.

    Błędny Antoni nie po to walcuje na gorąco te poskręcane blachy z duraluminium, żeby teraz dać się tak podejść jak jakiś szczawik.

    Był wybuch. Za mało próbek. Materiał wybuchowy jak dotąd nieznany, a więc niewykrywalny – ot co !

  9. Wybuch też szczególnie wredny, bo bezgłośny… Tylko Rosjanie mogli cóś takiego zmajstrować, ale Antoniego nie zwiodą.
    Co to to nie!!!
    Dobranoc.

  10. „KaTŁUSTYczyński”?… Rzeczywiście, słabiutki „witz”. Pewnie po raz pierwszy wszyscy – od prawej do lewej – zgodzą się w tej kwestii.

  11. Andrzej Falicz
    A kto ten kocioł podgrzewa?
    Przeciez nie Jego Ekselencja red. Passent, jeno ci, którzy choćby im pokazać 1359 albo 2356 przebadanych próbek z wraku, zażadają kolejnych na okoliczność materiałów z kosmosu na przykład, które mogły spowodować wybuch, a podrzucił je sam Pan Bóg.
    Założę się, że i Jego wezwą na dywanik w razie potrzeby.
    I pan pisze o neutralności? Czyjej? Chyba nie Kaczora, który „złowrogo milczy”. Od gadania ma tabuny Błaszczaków, Hofmanów i innych.
    Jakie to sprawy zasadnicze pomija Jego Ekslencja? Przecież wiadomo, że Titanic idzie na dno, więc o czym tu pisac? Co by Ekselecja nie napisała, to pan i tak zakwestionuje.
    Zresztą przyjdzie Jarosław Zbawiciel i w ostaniej chwili wyrwie Titanica z odmętów.

  12. Dla mnie jednak najważniejszy jest wyrok Sądu Najwyższego USA. Cieszę się, że tak się stało. Obama nie telefonował do przedstawicieli środowisk gejowskich, tylko do dwóch kobiet, które wzięły ślub jakiś czas temu, a później okazało się, że legalność ich związku stoi pod znakiem zapytania.
    Cieszę się, bo wkurza mnie uzurpowanie słowa „miłość” przez hetero.

    Co do komunikatu NPW – przykro mi to stwierdzić, ale „prokuratura” nie kojarzy się Polakom ze sprawiedliwością. Raczej z instytucją, której praca pozostawia dużo do życzenia, a mimo to nikt nie ponosi konsekwencji. Taki bezkarny partacz, nie sądzę więc, by komunikat był dla opinii publicznej w jakikolwiek sposób rozstrzygający.

    Co do kandydowania Gowina – trochę hałasu o nic.

    pozdrowienia

  13. mag

    „Zresztą przyjdzie Jarosław Zbawiciel i w ostaniej chwili wyrwie Titanica z odmętów”

    To byłby film! Szkoda, że Monty Python na emeryturze 🙂

  14. @Andrzej Falicz

    Info, że trotylu jednak nie było, to wiadomość z gatunku pierwszorzędnych. Co ważne, ten news raczej spuszcza parę z kotła. Tak więc, red. Passent – kolportując te wieść – niczego nie podgrzewa. Ale pisowcom i tak zagotuje się krew…

  15. Teraz dopiero zwróciłam uwagę na ten greps KaTŁUSTYczyński.
    Szczerze mówiąc, nie chwytam dowcipu.
    No cóż, panu Nadredaktorowi też coś czasem nie wyjdzie.
    Oby tylko takie obciachy mieli na sumieniu ci, co nie są pismakami (pan redaktor wybaczy?!), ale politykami chcącymi zbawić ojczyznę.

  16. @Jiba

    Wyrok SN w USA faktycznie ważny.

    By the way: okazało się, że we Francji nie wszyscy – niestety – będą mogli zawierać małżeństwa jednopłciowe. W 1967 r. Francja podpisała z Polską umowę dwustronną, w myśl której w kwestiach matrymonialnych obywateli polskich obowiązuje prawo polskie, a francuskich – francuskie. Ponieważ polskie prawo nie zezwala na małżeństwa między osobami jednej płci, więc dla Polaków we Francji mają tu drogę zamkniętą (podobno wyszedł właśnie okólnik do ustawy).

    http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/francja/20130625/zralek-kossakowski-malzenstwo-nie-dla-wszystkich

  17. Nie jest naglosniana sprawa wmontowania do TUtki tzw. apteczki technicznej o dosc duzej wadze. Wszyscy wiedza ze rosjanie maja najlepsze na swiecie katapulty dla pilotow swoich mysliwcow. Potrafia one uratowac pilota, gdy samolot prawie dotyka ziemi. Taki fotel, katapulta zostal specjalnie zamontowany w TUtce, wiadomo kto mial z niego skozystac, ale nastapila pewna awaria urzadzenia i ….
    Dalej nie powiem, ale katapulta nie powoduje glosnego wybuchu, pracuje bardzo cichio, reszte dopowie i wyjasni zespol A.M.
    Pozdrawiam i zaznaczam ze jestem „prawie zdrowy na umysle.”

  18. Mialem przez chwile plonna nadzieje, ze spolecznosc blogowa nie da sie zlapac na przynete „niezwykle waznego wydarzenia smolenskiego”,
    o ktorym przypomina nam i milczacemy wrednie Kaczynskiemu („dowcipnie nazwanemu” raz KaTŁUSTYczyńskim i zaraz nizej „Jaroslaw zbaw Polske”…) Pan redaktor Passent.

    Cos chyba za duzo Malbeca i wylalo sie na klawiature…

    Wiec znowu sie zaczna wynurzenia na temat trajektorii lotow, balistyki i sladowych ilosci pierwiastkow.
    Ktore zaleznie od potrzeby pojawiaja sie lub znikaja.
    Raz sa by za chwile ich nie bylo w jakis „ostatecznych wynikach” kolejnej komisji – co staje sie „wydarzeniem”.

    Proponuje zeby od razu napisac zanim Antek sie odezwie (a jak sie skurczybyk nie odezwie…), ze Rosjanie wrak umyli i probki czekaly 2 lata itd.
    Panie Danielu smialo prosze napisac co by powiedzial Kaczynski ( przy okazji rzucic kolejne „zabawne” przezwisko – moze cos o kocie…nie to juz bylo) gdyby powiedzial po nuz nie powie – a to „takie wazne” .

    Juz sie rozmarzylem, ze dwaj nowi bardzo interesujacy blogowicze obejda te prowokacje szerokim lukiem – ale nie.

    Druga czesc „felietonu politycznego” to typowe polityczne „analizy” kto kogo i jak to wplynie na wizerunek.

    Bo wizerunek „to jest to”!

    Resztki wlosow z glowy staja deba skoro arystokracja felietonu politycznego przedstawia polska scene w formie opery mydlanej goraczkowo dyskutowanej przez Panie w maglu.

    A widziala Pani jaki ten Gowin mial krawat Pani kochana – jak on sie spiknie z tym jak mu tam… przystojny brunet to co na to powie Monika i Lis juz sie nie moge doczekac itd…

  19. Smolenska wiadomosc pierwszej wagi kolportowana przez Pana Redaktora przypomina mi pewna historie:

    Maz wraca nad ranem pod wplywem, zona natychmiast rzuca sie do drobiazgowego analizowania jego garnituru.

    Po dluzej chwili ze wsciekloscia stwierdza.

    „Ty dziwkarzu!
    Nawet lysej nie przepuscisz!”

  20. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    No to teraz na „polu boju” w dochodzeniu do prawdy pozostal juz tylko Tusk-Sikorski i cala reszta odpowiedzialnych za calosc.
    ” Kontrolerzy NIK nie wykryli nigdy wcześniej tak ogromnych strat. 18,7 mld zł – to cena za błędy w instytucjach państwowych w 2012 r.” …
    http://niezalezna.pl/42906-raport-nik-pograza-po-psl-panstwo-tuska-zmarnowalo-19-mld-zl

  21. Andrzej Falicz
    28 czerwca o godz. 0:56
    Nie znalem tego . Co mnie najbardziej bawi , ze panciowate takie a i tubylcze .

  22. Jiba,

    od kilku lat żyję w jurysdykcji, gdzie małżeństwo definiowane jest bezpłciowo. I jakoś ta jurysdykcja nie zawaliła się od tego. Dzieci się rodzą, ci co chcą, to się żenią/wychodzą za mąż, ale raczej dominuje kociołapstwo. Nawet dzieci można adoptować bezpłciowo, zaś związki dwóch kobiet mają dostęp do in vitro.

    Sodomia i Gomoria…

    Już za parę dni przylatuję do Ziemi Świętej. Znaczy sie do Warszawy, stolicy Ziemi Świętej, bastionu wiary i normalności. Nie mogę się doczekać tej możliwości pooddychania normalnym, zdrowym powietrzem..

  23. „To koniec afery trotylowej – powiedział Donald Tusk”

    Tusk tyle razy kłamał, ze on może sobie gadać co chce, zbyt wiele osób mu nie uwierzy. Warto przypomnieć, ze to jego prokurator generalny, Seremet, poinformował o trotylu pismaka z Rzepy.
    I koleżeństwo, ponad podziałami partyjnymi, mogło odwrócić uwagę od ich przekrętów

    18/03/13, Związek Przedsiębiorców i Pracodawców złożył do CBA doniesienie o mafijnych przestępstwach popełnionych przez
    urzędników Ministerstwa Finansów od 1989 r.

    Zdaniem prof. Janusza Jabłonowskiego z departamentu statystyki NBP polski dług wynosi 3 BILIONY złotych. Daje to więcej niż 220 % PKB.
    http://www.amerbroker.pl/?go=content&action=show&id=350

  24. Feliks Stychowski
    28 czerwca o godz. 1:02

    Panie Feliksie…!
    Pan tu o jakis miliardach zmarnowanych przez PO gdy nam grozi fashysm i nie bylo trotylu.
    To jest wazne!
    Wstydzilby sie Pan…
    Tych pare miliardow… gdy Tusk sam w UE zalatwil kilkaset…

    Wredny NIK ma zostac posprzatany i kierowac nim ma Kwiatkowski z PO – i od razu wyniki kontroli sie poprawia.

    Bo takie wiadomosci jakie Pan tu kolportuje to jak napisal Pan Teodor Parnicki – nasz blogowy rzecz jasna – to Esploatacja i eskalacja:
    „…Eksploatacja ta żeruje na najniższych instynktach – głównie na wściekłością parującej z rezerwuarów społecznego resentymentu, który dzisiaj – z wielu powodów – kumuluje się w naszym kraju….”
    Typowa dla prawackich fashystow z PiS-u.

    Trzeba z tymi zlymi wiadomosciami skonczyc, swietowac tlusty czwartek w imie spokoju spolecznego.

  25. Dziwi mnie, ze dowcipas…Wasza Ekslencja Daniel Passent nigdy nie napisal o Sloneczku Andow, o Donaldzie wilcze oczy czy Tusku-musiszu.

    Rozumiem, ze z powodu szacunku dla wladz i postawy panstwowotworczej.

  26. Co prawda pare dni temu napisalem na tym blogu, ze na temat „fashysmu” za moment wypowiedza sie Paradowska i Szostkiewicz-
    Bo tak wypada w naszych niezaleznych mediach, ze trzeba podpisac liste (gdzie jest Lis?).

    Ale nie przypuszczalem, ze az tak szybko mnie posluchaja…
    „Paradowska i Szostkiewicz o faszyzmie i OFE”

    http://www.polityka.pl/kraj/1547447,1,paradowska-i-szostkiewicz-o-faszyzmie-i-ofe.read

    Kiedys w dawniejszych czasach gdy wladza miala klopoty po reka byli Zydzi – od Niemiec po PRL.

    Teraz lud ma fashysm.

  27. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Andrzej Falicz 28 czerwca o godz. 3:35

    Jawohl !

    Wyglada na to, ze jak przyjdzie fashysm to kasa przestanie znikac.

  28. Sąd Najwyższy USA nie podjął decyzji w sprawie równouprawnienia homoseksualistów, tylko w sprawie stosunku prawa stanowego do federalnego. Prawo federalne zdaniem Sądu nie może kwestionować prawa stanowego. I ja się z tym orzeczeniem oczywiście zgadzam. W kierunku równouprawnienia homoseksualistów idą władze poszczególnych stanów (niektórych jak na razie). I z tym też się zgadzam. Gdyby jednak jakiś stan zatwierdził np. wielożeństwo, byłoby ono legalne w USA na mocy tego samego orzeczenia Sądu Najwyższego. I tutaj, jak na razie, nie wiem, czy bym się zgodził.

    Decyzja rządu w sprawie OFE oznacza praktyczny koniec reform emerytalnych, bankructwo państwa za kilka lat i następnie sukces PiS w wyborach. I tu powstaje pytanie. Skoro Tusk realizuje populistyczny program PiSu, to czy nie lepiej by było, gdyby w trakcie bankructwa państwa rządził PiS? Prawdopodobnie wszystkie partie w sejmie zagłosują za bankructwem (koalicja bankructwa). Ciekawe czy wyłamie się z tego ktokolwiek (np. Gowin)? Wszystkie partie adresują swój program działania do obecnych emerytów (z wyjątkiem tych emerytów, którzy dożyją bankructwa za kilka lat).

  29. Pamiętam w jak Urban w NIE co tydzień podawał ile jest dni do końca prezydentury p. L. Wałęsy. To samo trzeba teraz już zacząć robić w przypadku p. Tuska. Myślę, że największą uciechę będzie miało społeczeństwo gdy p. Kopacz rozpłacze się odpowiadając na pytania Komisji Śledczej. Już widzę co się dzieje z makijażem. To, że tak będzie mamy jak w banku. P. Marszałek jest psychicznie słaba. Będzie wtedy mówić jak kopali na gł. 1 metra. Myślę też, że będzie się tłumaczyć p. Paradowska z tego, że w TOK FM powiedziała, iż śledztwo smoleńskie jest „prowadzone wzorowo”. Szkoda mi p. Tuska. Mogli by jednak wziąć go do Europarlamentu. Miałby immunitet. Ale, może, jednak wcześniej będzie koniec świata ?

    P.S. Dziwne, pisze osoba, która „od zawsze” głosowała na Tuska. „Tylko nie Kaczor !”. Taki p. T. inteligentny i tak wszystko zmarnować. I po co był ten Smoleńsk ?

  30. Mam osobiscie duza pretensje do Pana Gospodarza, ze ukrywa wiele innych powodow do swietowania.

    Nie tego sie spodziewalem po specjaliscie od wypadkow lotniczych, ktory znal przyczyny katastrofy 2 dni po jej zajsciu.

    Otoz nie tylko nie znaleziono sladow materialow wybuchowych o obecnosci, ktorych wszyscy przeciez bylismy przekonani ale prokuratura nie zrobila wielu innych rzeczy.
    Nie bede wymienial bo lista tego co prokuratura NIE zrobila jest bardzo dluga.

    Ale skoncentrujmy sie na wspanialych wiadomosciach czwartkowych.
    Otoz prokuratura:
    Nie znalazla sladow sztucznej mgly, plynnego wodory, bomb cisnieniowych, prochu strzelniczego, kapiszonow, bomb prozniowych, bomb piekielnych i wielu wielu innych rzeczy.
    A jak dobrze szukala niech swiadczy fakt, ze znalazla slady tabletek na cisnienie…

    I trzymajmy kciuki zeby nie znalazla bo przeciez badania sie nie skonczyly co potwierdza sama prokuratura…

    Podaje narazie czastkowe informacje bysmy juz mogli sie zaczac radowac i otwierac szampany.
    (No i bo nasza dobra wladz nie moze czekac tak dlugo bez prowokowania opozycji tematami smolenskimi gdy jej sondaze spadaja.)
    Mozna by bylo pozamieniac jakies zwloki lub zrobic przeciek kontrolowany ale lepiej wypuscic glosno wiadomosci o „chwilowych wynikach” — bo wymaga tego chwila.

    Wiec wesolych czwartkow bedzie mial Pan Redaktor i my pewnie jeszcze wiele.

    W listopadzie swieto bo nie bylo trotylu w lakierze lewego skrzydla.
    Na Boze Narodzenie ze nie bylo na prawym.
    itd.
    I tak zleci nam z pare lat na swietowaniu.

    I za kazdym razem Donald Dusk bedzie zadal slusznie przeprosin – bo beda sie pojawiac kolejne dowody, ze to nie on zorganizowal zamach na samolot!

    I tak w oparach smolenskich i gestniejacej brunatnej mgle fashysmu – swietujac, doczekamy sie wyborow a kryzys minie nam jakby go nigdy nie bylo.

  31. Wbrew wielu krytykom uwazam, ze red. Pasent robi dobra robote, nie zbaczajac z kursu, jak to czynia inni, tzw. uczciwi dziennikarze, ktorzy teraz staraja sie jak najwiecej ujawnic i krytycznie wyrazac sie o partii rzadzacej, rzadzie i premierze. Chyba tylko dla wlasnego zadowolenia, bo nikt im za to nie policzy zaslug, nawet jesliby opozycja zdobyla wladze. Red. Pasent slusznie trzyma sie zasad dziennikarza wiernego jednej sprawie, obojetnie, sluszna czy nie. Przykladem dla niego i dla innych niech beda dziennikarze tzw. niepokorni lub niezalezni , chociaz zalezni od tego, kto im placi, czyli prezes. Oni nie bawia sie w uczciwosc dziennikarska, w bezstronnosc, w obiektywizm. Oni pisza tylko same dobre rzeczy o swoim mocodawcy, same pochwaly, kazdy ruch , slowo czy gest odbieraja z uwielbieniem i natych miast przekazuja to wszystkim. W kraju trwa wojna, nie jakas opozycja, to wojna o wladze, przy pomocy calej strony narodowokatolickiej, ugrupowan endeckich, narodowosocjalistycznych, faszyzujacych, kiboli etc. powstalych na gruncie i na skutek propagandy oraz poparcia PiS. Wszystko tylko po to, zeby rozwalic panstwo, zeby pokazac, ze rzad sobie nie radzi, a celem tej bezkrwawej wojny jest zdobycie wladzy. Red. Pasent pozostaje wierny jednej stronie konfliktu, obojetnie w jakiej sytuacji ona sie zbajduje, majac za przyklad mediantow prawicowych, piszacych o prezesie i jego partii tylko same pozytywne i balwochwalcze teksty.

  32. Zadziwiająco cicho w sprawie Snowdena, który uświadomił nam (Polakom na razie nie) skalę inwigilacji amerykańskich służb. Być może obywatele USA z braku innych obaw (masakry w szkołach nie są jeszcze powodem do paniki), śmiało akceptują tłumaczenia prezydenta, ponieważ bardziej obawiają się mitycznych terrorystów, którzy nigdy nie dorównają „normalnym” obywatelom ze spluwami pod poduszką. Uważam sprawę za rozwojową, Europejczycy (nie mylić z Polakami) z całą pewnością nie „łykną” tłumaczeń wujka Sama. I tu gładko przechodzimy do PR-wego łączenia przez i-Phona prezydenta z parą nowożeńców homoseksualistów, co według mnie ma wywołać szum do pokrycia skandalu z inwigilowaniem obywateli. Ciekaw jestem, czy ta rozmowa też została skrzętnie zarejestrowana przez podległe prezydentowi służby.
    W Polsce od dawna służby robią to samo co te w USA, a prezydent i premier nie muszą sobie zawracać głowy lesbijkami i gejami, ponieważ są obydwaj pewni, że ta grupa obywateli nie zasługuje na takie same prawa jak oni.
    Tusk jeszcze trochę się pobawi Gowinem w wybory przewodniczącego PO, a później zmusi do go „honorowego” opuszczenia desek platformy, co nareszcie zakończy karierę faszysty, który jest przeświadczony, iż posiada liberalne poglądy.
    Reszta będzie dziełem przypadku, jak zawsze zresztą.
    POzdro(waś)

  33. Zajrzałam z rana i nie mogę z podziwu wyjść, więc wciąż podziwiam, jaki ten blog ostatniej nocy pańciowaty się zrobił 😛
    Każdy, obowiązkowo wypowiedział się na temat dość plaskatego żartu Gospodarza, padł też dowcipny dowcip .
    Balia, pralka falista i magiel elektryczny.
    No to do zobaczenia.

  34. A to ci dopiero! Ten bastion konserwatyzmu, miejsce gdzie skutecznie „leczono” homoseksualistów, ten niedościgły wzorzec dla naszych fanatyków – wprowadza TAKIE ! prawa?
    Tak na marginesie; właśnie ci rzekomo wyleczeni dali głos – oczywiście nikt nikogo, ani nikt nie został cudownie uleczony! „Tall stories” to były!
    Nasze terliki im tego nie wybaczą! Żeby tak im pomieszać szyki – zgroza wołająca o pomstę do nieba!

  35. ANCA_NELA
    28 czerwca o godz. 10:06

    Zajrzałam z rana i nie mogę z podziwu wyjść, więc wciąż podziwiam, jaki ten blog ostatniej nocy pańciowaty się zrobił 😛

    No to do zobaczenia…”

    Wielka szkoda!
    I tym sposobem byc moze stracilismy kolejnego eksperta od katastrof lotniczych i analityka stanu psychicznego prezesa i Antka policmajstra.
    A tak mogloby byc dobrze!

    Czyzby Smolensk juz nie dzialal…

  36. @sprint:
    cóż za trafna i pogłebiona diagnoza społeczno – polityczna!..
    Aż się prosi zacytowac klasyka:
    „(…)Zaiste ich retoryka była aż nazbyt parciana
    (Marek Tulliusz obracał się w grobie)
    łańcuchy tautologii parę pojęć jak cepy
    dialektyka oprawców żadnej dystynkcji w rozumowaniu
    składnia pozbawiona urody koniunktiwu(…)”
    Jakikolwiek komentarz zbędny.

  37. Ooo!
    Pierwsza pańcia przed szereg wystąpiła i się pięknie ukłoniła 🙂
    No to i ja zrobię dyg 🙂 jak krakowianka jedna…

  38. Andrzej Falicz z g.0:50)
    A czyż polska scena polityczna nie ma formy opery mydlanej?
    Arystokraci felietonu tylko ją opisują w podobnej konwencji (bardzo zgrabnie wychodzi to Tymowi), a panowie maglowi w nieskończość tę operę mydlaną maglują.
    Nie wiem tylko, czy to magiel ręczny czy elektryczny. Chyba jednak ten pierwszy, bo jest więcej czasu na bleblanie, różne drwiące grymasy i wygibasy.
    Każda pliszka swój ogonek chwali, a cudzy skubie, ile wlezie.
    Wszyscy dobrze się bawią, karnawał letni w pełni.

  39. A już bardziej serio;
    Nigdy nie próbowałam robić analizy dotyczącej przeróżnych wątków lotniczej katastrofy. Czytałam , co mają do powiedzenia fachowcy i ludzie, którzy się zetknęli z lotnictwem i pilotażem, bo ich opinia jest dla mnie wiarygodna.
    Nie jestem też psychologiem i nigdy się nie wypowiadałam na temat stanu czyjegokolwiek umysłu.
    Andrzeju Faliczu!
    Twoje kpiny są jakoś nie przystające do twojej inteligencji i pozycji.
    Jestem pewna, że stać cię na więcej.
    Odpowiedzi nie oczekuję, bo wiem, że trudno prawdziwemu mężczyźnie powiedzieć zwykłe „przepraszam”.
    To ja już wolę brak odpowiedzi i nie wypisywanie takich uwag, jak twoja ostatnia, pod moim adresem. Bo to nie grzech wprawdzie… ale wstyd. 😳

  40. Panie Redaktorze,
    wszyscy już się wypowiedzieli, a mnie nadal nie daje spokoju ten „Jarosław KaTŁUSTYczyński”. Czy ja czegoś nie łapię?
    Nie potrafię znaleźć przyczyny świadomego (?) użycia tej wstawki, bo jakoś nie umiem doszukać się logicznego sensu tej zbitki.
    Zaznaczam, że „Polskęzbaw” zrozumiałem.
    Proszę mnie upewnić, że to tylko pomyłka w trakcie pisania na komputerze albo wyjaśnić sens tej asocjacji, abym nie zwątpił do końca w jakość tych moich dwóch szarych komórek 🙁

  41. Podpisuję się pod apelem Tobermory’ego – bo też nie wiem, o co chodzi w tej grze słów (czy w ogóle jest to gra słów?). Red. Passent powinien wyjaśnić blogowiczom tę zagadkę.

  42. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    absolwent 27 czerwca o godz. 20:40

    Widze, ze w sprawie prof. Zygmunta. Baumana mamy bardzo „podobna” opinie – prawda?

    Ja jednak nie usprawiedliwilbym zachowan ZB np. choroba.
    U Kanta jest jeden rozum ( Vernunft ), z ktorego robi sie uzytek teoretyczny lub praktyczny ( tu: zgodnie z tradycja filozoficzna tyle, co moralny) , ale wydaje sie, ze to ciagle jest ten sam rozum, tylko w roznych funkcjach uzyty. Mam wrazenie, ze ZB ma b. powazny klopot z ta druga funkcja rozumu – serio.

    W jednym z dialogow Platona ( chyba w Hipiaszu Mniejszym, chociaz musialbym to jeszcze sprawdzic … ) Sokrates pyta swego rozmowce, kto moze najlepiej klamac w sprawach matematyki; czy matematyk, czy tez ktos nie znajacy sie dobrze na matematyce?
    Dochodza do wniosku, ze lepiej moze w sprawach matematycznych klamac matematyk, poniewaz ktos nie znajacy sie na matematyce, moze lepiej klamac tylko przypadkowo. To samo dotyczy innych dziedzin. Czy lepiej biega ktos, kto tylko umyslnie zle biega, czy
    ktos, kto lepiej nie potrafi?
    A podobnie wydaje sie dziac takze w innych dziedzinach. Wydaje sie, ze dobrym przykladem jednolitego uzywania tych dwoch funkcji rozumu jest jednak analfabeta Sokrates, nie zas prof. Zygmunt Bauman.
    Oczywiscie nie oczekiwalbym, by Z.B. wypil cykute; ale jakies „przepraszam …

  43. ANCA_NELA
    28 czerwca o godz. 10:47

    Oczywiscie PRZEPRASZAM!
    Myslalem, ze to Pani sie zna na wypadkach lotniczych.
    Na tym blogu zna sie prawie kazdy bo Gospodarz ekspert przyciaga.
    Chyba sie zagalopowalem.
    Jezeli ocenia Pani prezesa obiektywnie bez zbednych zlosliwosci ala-Passent to przepraszam dwojnasob.

  44. „Po trzecie, Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych podjął decyzję na rzecz zrównania praw małżeństw hetero i homoseksualnych…”

    Zanim zaczniemy razem z Szanownym Gospodarzem otwierac trzecia butelke Malbeca ( pierwsza z okazji dowodow na to, ze Tusk nie wysadzil samolotu (przynajmnie narazie mozemy odetchnac),
    druga flaszka bo Gowin bedzie konkurowal z Donaldem…i nie ma szans – wiec bedzie „demokracja” w PO i wynik pewny – wiec DWIE dobre wiadomosci).

    Otoz Imperium Dobra i Lider Wolnego Swiata ma jeszcze bardzo duzo do zrobienia by zblizyc sie do standardu nomalnego nowoczesnego i liberalnego kraju.
    Co nie powinno nikogo dziwic skoro 75% jankesow wierzy w istnienie aniolow…

    Zrownanie praw bedzie ale w dalszym ciagu chyba w 35 stanach malzenstwa gejowskie sa zakazane (albo niemozliwe).

    Co nie dziwi gdyz w USA o ile sie nie myle np. malzenstwa miedzyrasowe… zostaly zalegalizowane dopiero w roku 1967 !!! w co trudno uwierzyc ale jest prawda.

  45. Tobermory
    28 czerwca o godz. 10:59

    Wygląda tak, jakby w środek nazwiska wskoczyło słowo z tytułu, a piszący tego nie zauważył.

  46. Panie Gospodarzu!
    Czwarta flaszke!

    „Dzieciobójczyni nigdy nie powinna pracować z dziećmi!”,

    Tak premier Donald Tusk skomentował sprawę kobiety, która przed laty została skazana za zabójstwo dziecka, a dziś jest nauczycielką i ekspertem MEN…”

    Genialne!
    Czy bedzie kastrowal czy usypial?

  47. @Feliks Stychowski

    1. Tym, którzy chcą, aby Bauman „przepraszał” za swój epizod w NKWD i KBW, odradzam powoływanie się na Kanta. W istocie bowiem kontrowersyjny fragment życiorysu Baumana łatwo usprawiedliwić właśnie w oparciu o podstawową zasadę rozumu praktycznego. Jak wiadomo, jest nią imperatyw kategoryczny (postępuj wedle takiej zasady, która według ciebie powinna obowiązywać wszystkich i wszędzie). W tym kontekście można powiedzieć, że Bauman postępował np. zgodnie z maksymą: „bądź zawsze i wszędzie wierny konieczności historycznej”. Takie rozumienie imperatywu czyniłoby Baumana człowiekiem zarazem racjonalnym i moralnym (to samo dotyczy zresztą jego ówczesnych wrogów, którzy strzelali do milicjantów, gdyż za konieczność historyczną uznawali próbę restytuowania II RP).

    2. Polacy mają zaburzoną gospodarkę hormonalną. Ich gruczoły godnościowe są wielkości piłek futbolowych. Stąd ta podatność na urazy – godności, uczuć religijnych, moralnych etc. Stąd wreszcie to nieustanne domaganie się „przeprosin”…

    Ja osobiście wolałbym żyć w społeczeństwie, w którym ludzie nie wrzeszczą do siebie na każdym kroku: „przeproś!”. Naszym mottem powinno być inne hasło: „zrozum!” (to byłoby bardziej rozumne).

  48. „KaTŁUSTYczyński”. Uff… dzięki bogu była to jednak pomyłka. Red. Passent już ją usunął. Ale, ale, wolnego! Przecież nie przeprosił…

  49. Wszyscy aktorzy blogów e-Polityki pracują na nowoczesnej scenie.

    Scenariuszem bloga jest tu skrypt w języku PHP.
    Jeśli platforma WordPress oraz skrypt bloga nie poradzą sobie z możliwymi możliwymi efektami ubocznymi, to wpis Gospodarza może nam się ukazywać z błędami edycji tekstu.

    Podzielam sugestię @Alla z 28 czerwca o godz. 11:55,
    iż mamy tu niezauważone wklejenie i zabrakło korekty …

  50. Alla,
    takie było też moje przypuszczenie, ale po tylu słowach potępienia „dowcipu” ze strony stałych bywalców i braku reakcji, to już zacząłem wątpić 🙄
    Jaka ulga.
    Ale nie przeprosił 👿
    😆

  51. Szanowny Panie @falicz –
    ..kończ Pan, wstydu oszczędź.

  52. Jednak przeprosił! 😉

  53. Swoją drogą, dobrze, że są ludzie tacy jak @alla – czyli myślący trzeźwo. Przyznam, że w atmosferze powszechnej paranoi ja np. byłem przeświadczony, że „KaTŁUSTYczyński” to niesmaczny dowcipas. Wstyd, panie Parnicki… Niewesoło z nami, oj, niewesoło…

  54. TEODOR PARNICKI
    28 czerwca o godz. 12:11

    @Feliks Stychowski

    1. Tym, którzy chcą, aby Bauman „przepraszał” za swój epizod w NKWD i KBW, …”

    Podobno nie ma za co.
    Baumanowi zaproponowano kierowanie walka z polskimi nacjonalistami.
    Wedlug Prezydenta Dutkiewicza Zygmunt ma najlepsze kwalifikacje.

    „Dutkiewicz: Jesteśmy w sytuacji progowej. Czas wziąć rasizm za twarz.
    Nacjonalizm nie jest jeszcze zjawiskiem powszechnym. Jeżeli nie zdusimy go w zarodku, ten problem społeczny bardzo niebezpiecznie może nam się w Polsce rozlać…

    Prof. Magdalena Środa nazwała Wrocław faszystowskim miastem…!”

    Czyzby Niemcy odbili miasto!?

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14183149,Dutkiewicz__Jestesmy_w_sytuacji_progowej__Czas_wziac.html?lokale=lodz#BoxWiadTxt

  55. @Andrzej Falicz, 28.06, g. 12.38

    Panie Andrzeju,

    prosiłem Pana, by nie „montował” Pan moich wypowiedzi – powtarzam bowiem: to par excellence sowiecka metoda.

  56. @Andrzej Falicz

    Poza wszystkim: czy rozumniej nie byłoby kontynuować dyskusji o Baumanie pod poprzednim postem red. Passenta?

  57. Ano, przeprosił.
    Trzeba jednak czytać do końca 😳
    To teraz jeszcze poproszę o szansę dla tej Nike
    „Nike jest to decyzją dla Polski…” 😉
    Ale to tylko tak na marginesie, w chwili wolnego czasu.

  58. Tobermory
    28 czerwca o godz. 12:34

    TEODOR PARNICKI
    28 czerwca o godz. 12:38

    Najważniejsze, że wszystko dobrze się skończyło 🙂

  59. @alla

    Uff… 😉

  60. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ” … Gdy rzeczywistość coraz bardziej skrzeczy, a zwykłym ludziom żyje się coraz gorzej, władza, aby odciągnąć uwagę społeczeństwa od realnych problemów, wymyśla wielki temat przykrywkowy: oto w Polsce mamy poważny problem z nacjonalizmem i faszyzmem, z którymi trzeba podjąć walkę na wszystkie możliwe sposoby! To nic, że tenże faszyzm i nacjonalizm przejawia się przede wszystkim w wytykaniu zbrodniczej przeszłości poszczególnym członkom aparatu terroru PRL. To się nie liczy. Liczy się ogólne wrażenie i atmosfera zagrożenia jaka powstała w mediach pro-rządowych ” …

    http://www.youtube.com/watch?v=fk7g24z6h8M&feature=youtu.be

  61. @Feliks Stychowski

    Panie Feliksie,

    próby rozbijania wykładów Środy i Michnika były próbami „dyskusji” z „członkami aparatu terroru PRL”?

    Litości! Proponuję zanurzyć głowę w chłodnej krynicy rozumu – może wtedy przestanie Pan widzieć wszędzie czerwone gwiazdy.

  62. TEODOR PARNICKI
    28 czerwca o godz. 12:45

    @Andrzej Falicz

    Poza wszystkim: czy rozumniej nie byłoby kontynuować dyskusji o Baumanie pod poprzednim postem red. Passenta?…”

    Oczywiscie, ze byloby rozumniej… – ale to Pan zaczal kontynuowac dyskusje o Baumanie pod tym felietonem:

    TEODOR PARNICKI
    28 czerwca o godz. 12:11

    Nie bardzo rozumiem tez tej uwagi o montowaniu.
    Kopiuje poczatek panskiego wpisu – wyraznie zaznaczam wielokropkiem i cydzyslowem.

    Robie przerwe i odnosze sie do wpisu z podanej na gorze godziny.

    Jakie to „montowanie”?

    scrambler
    28 czerwca o godz. 12:35

    Szanowny Panie @falicz –
    ..kończ Pan, wstydu oszczędź.”
    A kto tu Kmicic a kto Wolodyjowski?

  63. @Andrzej Falicz

    Panie Andrzeju,

    odpowiadam Panu pod poprzednim postem red. Passenta.

  64. Szanowna Allu,
    też sobie poczytałem Guardiana: http://www.guardian.co.uk/world/2013/jun/27/ecuador-us-trade-pact-edward-snowden
    Dobre, pozdrawiam, Nemer

  65. „To był naprawdę tłusty czwartek! Po pierwsze – komunikat Naczelnej Prokuratury Wojskowej, że na 258 na próbkach pobranych z samolotu i z gruntu w Smoleńsku nie stwierdzono obecności materiałów wybuchowych. – To koniec afery trotylowej – powiedział Donald Tusk…”

    Skoro to koniec jak powiedzial sam premier Tusk to po jakiego diabla jeszcze przez pare miesiecy maja byc sprawdzane pozostale probki?

    Czy ktos potrafi to wyjasnic?

    Cytuje:
    „Przedstawione dziś wyniki badań będą tylko jednym z elementów całościowej opinii biegłych, która może być gotowa pod koniec roku. Opinia będzie również zawierać m.in. wyniki badań próbek zabezpieczonych z ekshumowanych dotychczas zwłok ofiar katastrofy, z elementów lakierowych i powłoki lakieru z samolotu, które utkwiły w brzozie….”

    No i nareszcie po paru godzinach przestraszyl sie fashysmu sam dziennikarz XX-lecia Lis Tomasz
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14183225,Tomasz_Lis__Dwa_lata_temu_to_PiS_zalegalizowal_kiboli.html

    Brakuje Olejnik, Jastruna, Krzeminskiego, Hartmana i Blumsztajna.
    Stawiam na nastepne 24 godziny.

  66. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ” Baumanowi zaproponowano kierowanie walka z polskimi nacjonalistami.
    Wedlug Prezydenta Dutkiewicza Zygmunt ma najlepsze kwalifikacje.”

    Panie Andrzeju,

    na Rakowieckiej pracowano w systemie „koniecznosci historycznej” inaczej mowiac ” tu i teraz ” (JIT)
    Na miejscu Z. Baumana robilbym studia li tylko w logistyce …
    To nie bylo takie proste w okresie czynnych „masarni” (?)

  67. Nemer
    28 czerwca o godz. 13:35

    Dobrze, że piszesz i dajesz link, a to z dwóch powodów.
    1. Temat bardzo ciekawy. Ja go znalazłam na stronach hispanojęzycznych.
    2. Albo mnie oczy zawodzą, albo mnie zniknięto, a Twój wpis jest dowodem. Pisałam ad vocem Wieśka53, ale jego zniknięto również, a nie pisaliśmy brzydkich słów. Może, że nie na temat… ale tylu innych zostało…

    Ha! Trwam w osłupieniu.

  68. Druga dziś chwila mego wymądrzania się.

    Zwykle Gospodarz bloga jest tylko współgospodarzem.
    Techniką prezentacji treści bloga się nie zajmuje, ale treść swego postu może zmieniać. Co też zrobił. Tłustość była wynikiem błędy edycji.

    Po raz kolejny zwracam uwagę, że ten blog – i wiele innych – to nie jest telekonferencja. Po wstawieniu postu Gospodarz może przez wiele dni nie zaglądać na swój blog. Tu zaszła potrzeba szybkiej zmiany, zapewne zasygnalizowana Gospodarzowi innym kanałem komunikacyjnym.

    My tu nie jesteśmy osobiście, w swej fizyczności, na agorze.
    Zalecam mniej odruchów. Jarosław Kaczyński jest być może w tej chwili w szpitalu. Rachciach był dobry gdy było ich dwóch kłótliwych blisko płota. Gdy powstawała tamta opowieść filmowa, to śledzenie losów „zdrajcy USA” na bieżąco było fikcą literacką.

    Dziś miesza nam się real z wirtualem prowadząc do zaskakujących sytuacji …

  69. Światły, inteligentny i wykształcony Falicz, wierzy w wybuchy smoleńskie.
    Chyba jednak przesadziłem w charakterystyce tego „namolniaka”.
    O dwa wyrazy za dużo.

  70. Szanowna Allu,
    nie, to chyba mnie się coś potniutniało, bo chyba jesteście oboje w „Na prawo patrz” a ja tam zaglądałem czasami z powodu Jasnooświeconego (w tematyce NKWD) Augustusa bo martwię się o niego. Hiszpańskiego nie znam, niestety a to piękny język jest, więc zazdroszczę tym, którzy sie nim posługują. Zapamiętałem tylko, że napomknęłaś „coś tam cos tam”.
    Pozdrawiam, Nemer

  71. Diaspora 11.27
    Pytałem o różnicę między folksdojczami, rajchsdojczami i volkswagendojczami.
    Zamiast odpowiedzieć na pytanie, znowu zaczynasz cos kręcić o Baumanie.
    Radzę ci pisz po niemiecku i nie ośmieszaj się dłużej.

  72. Jacobsky,

    Wychodzę z siebie i staję obok, gdy słyszę chrzanienie o świętości rodziny i wyższości związku mężczyzny i kobiety nad związkami jednopłciowymi.
    Zwłaszcza w Polsce ma to szczególnie zabarwienie, gdy się dobrze tej rodzinie przyjrzeć.
    Kierownik katedry uniwersytetu, który od 30 lat znęca się nad żoną, dzieci sikające ze strachu na dźwięk głosu ojca wracającego z pracy; mieszkania podzielone na strefy przebywania – ten pokój jest mamy, a ten pokój taty; ojcowie obmacujący córki i mamusie, które udają, że nie widzą; matki gloryfikujące synków i gnojące ich siostry; starcy porzucani w szpitalach.
    Moja koleżanka przyznała kiedyś, że jej dzieci są pierwszymi od dwóch pokoleń dziećmi w rodzinie i ze strony ojca i ze strony matki, które nie muszą mierzyć się z pijaństwem rodzica lub rodziców. Nie mówimy tutaj o patologii, tylko o budowlańcach, urzędnikach i handlowcach.

    Obraz to bardzo ponury, którego nie rozjaśnia społeczna akceptacja dla nagłaśniania takich zachowań i karania prześladowców. Zazwyczaj obrywają ofiary, bo przecież „zły to ptak, co własne gniazdo kala”.
    Przeciętny Polak woli udawać, że nie widzi i nie słyszy, byle tylko nie musiał reagować. Bo a nuż będzie miał później jakieś problemy?

    pozdrowienia!

  73. Nemer
    28 czerwca o godz. 14:07

    No, to uff… Dzięki.

  74. Budowanie mitu Wielkiej Prezydentury, czy Wielkopomnej Spuścizny, nie znosi dwóch rzeczy- trywialności i śmieszności.
    Polec na barykadach, za wolność naszą i waszą, zginąć w zamachu, to jedno.
    Czym innym jest zginąć przez głupotę w trywialnym wypadku lotniczym….
    Wiara w zamach jest bezdyskusyjna, bo z wiarą się nie dyskutuje.
    A Mit, pozbawiony pierwiastka wiary jest jedynie hagiografią, czy wazeliniarstwem…….

    Trudno wyczuć czyje ego eksplodowało.
    Może była to jedynie „bomba wazelinowa”- by sprostać domniemanym oczekiwaniom przełożonych……
    Jako składnik mitu się nie nadaje.

  75. Szanowna Jibo,
    bo Cyprian KamiL Norwid ze swoim – „Nie ten ptak zły, co własne gniazdo kala, lecz ten, co mówić o nim nie pozwala” – jakoś nie ma powodzenia.
    Pozdrawiam, Nemer

  76. @Jiba

    Oczywiście, argumenty o rzekomej wyższości rodziny heteroseksualnej są niedorzeczne. Jeden z nich – że związki jednopłciowe są nietrwałe – jest nie tylko głupi, lecz także nikczemny. Pamiętajmy bowiem, że rodzina jednopłciowa („rodzina” nie równa się „małżeństwo”) generalnie funkcjonuje we wrogim otoczeniu – już choćby dlatego wartościujące zestawianie jej z rodziną heteroseksualną nie ma sensu. Najpierw musimy obu modelom zagwarantować ten sam (neutralny, a najlepiej – przyjazny) habitat, a ewentualnie potem możemy robić badania socjologiczne, weryfikujące „wydolność” obu modeli.

    Z drugiej strony, nie trafia mi do przekonania argument o szczególnej patologiczności polskiej rodziny. Można by natomiast szerzej mówić o potencjale patologicznym w rodzinach zbudowanych w oparciu o autorytarny lub patriarchalny system wartości (przykładem będą rodziny spajane więzami fundamentalizmu religijnego – nie tylko katolickiego).

    Żeby nie być jednostronnym, zwróciłbym także uwagę na potencjał patologii w „neoliberalnym” modelu (tzn. takim, w którym strukturę interpersonalną kształtują jednostki skoncentrowane wyłącznie na egoistycznym zaspokajaniu swych potrzeb i obojętne na potrzeby innych jednostek). Wyznacznikiem patologii w każdym z tych modeli jest przede wszystkim brak empatii wobec drugiej osoby.

  77. sugadaddy
    28 czerwca o godz. 14:03

    Światły, inteligentny i wykształcony Falicz, wierzy w wybuchy smoleńskie.
    Chyba jednak przesadziłem w charakterystyce tego „namolniaka”.
    O dwa wyrazy za dużo….”

    Dziekuje za komplementy – nie potrzeba – jak zwykle nie obylo sie bez dodatkow ad personam.

    Ja myslalem, ze w wybuchy uwierzyl Pan Passent i dlatego sie cieszy, ze nie znaleziono sladow materialow wybuchowych.
    Jak inaczej mozna wytlumaczyc wybuch radosci z tej „nowiny” o braku trotylu…
    Czy spodziewal sie oparow sztucznej mgly?

    Ja nie ma zdania o przyczynach katastrofy, niech badaja – chociaz totalny burdel i ciagle manipulacje (wszystkich stron! i MEDIOW) sa dosyc oczywiste.
    Swietnie cala ta sytuacja oddaje stan naszego panstwa – jak w lustrze – niestety tragicznie.

  78. Jiba,

    wszystko, co opisujesz było elementem mojej tutejszej rzeczywistości. Większość jakieś 50 lat temu. Niektóre pokutuja do dziś, jak np. starcy, może nie tyle porzuceni, ile podrzuceni do szpitali i czekający w nich aż zwolni się miejsce w domu opieki. Jednak jeśli chodzi o rodzinę, to przewrót, jaki dokonał się w tutejszym społeczeństwie na przełomie lat 60 i 70 zrewolucjonizował tę domenę życia jednostek i społeczeństwa, tzw spokojna rewolucja. W ślad za nią poszły reformy społeczne, zmiany w prawie, w tym emancypacja kobiet, które z posłusznych, poddanych i niemal pozbawionych osobowości prawnej maszyn do rodzenia dzieci (średnio ok 10 na macicę – wśród moich tutejszych rówieśników mieć szesnastkę rodzeństwa to nic nadzwyczajnego) zaczęły przekształcać się w pełnoprawnych członków społeczeństwa, którym stworzono warunki do samorealizacji (edukacja, praca, przedszkola). Gruntowna laicyzacja państwa i społeczeństwa przyniosła między innymi powstanie prawdziwej instytucji kurateli nad dziećmi (do momentu rewolucji sprawowanej przez KK) oraz stworzenie mechanizmów instytucjonalnych mających na celu ochronę nieletnich, przeciwdziałanie przemocy w rodzinie, itp. Oczywiście powyższe nie oznacza, że dziś wszystko funkcjonuje jak w zegarku. Do punktów pomocowych nadal zgłaszają się bite kobiety, nadal trafiają się przypadki przemocy nad dziećmi, ale przynajmniej nie zmiata sie tych spraw pod sutannę, jak to było przez rewolucją. O tym się po prostu mówi, otwarcie, bez pochrząkiwania i patrzenia dookoła ze strachem, że – jak piszesz – własne gniazdo się kala. Pracuję z koleżanką, która jest lesbijką, dwa lata temu urodziła dziecko z invitro (chłopczyk zdrowy jak ryba, bez żadnych bruzd Longchampsa), a teraz jej partnerka jest w ciąży. I wszystko dookoła idzie normalnie. Dwie dziewczyny są szczęśliwe, życie dookoła toczy się normalnie. Jeszcze 30 lat temu coś takiego byłoby nie do pomyslenia, i nie dlatego, że in vitro wtedy nie istniało.

    Polskę być może czeka taka rewolucja, a potem ewolucja w kierunku społeczeństwa otwartego. W trakcie tej rewolucji/ewolucji Quebecy nie stracili tożsamości narodowej. Jedyne, czego się pozbyli, to ubezwłasnowolnienie mentalne z powodu hegemonii kościoła i powolnych tej instytucji polityków. Polakom nie grozi więc wynarodowienie bez wszędobylskiego krzyża. Co można zyskać dzięki podobnym jak te, które opisałem, to raczej zdjęcie z przysłowiowego krzyża wciąż sporej liczby członków rodzin upodlanych przez swoich bliskich oraz otwartość i zdecydowanie w traktowaniu tego typu spraw przez społeczeństwo i jego instytucje.

    Na inne rzeczy też przyjdzie czas.

    Pozdrawiam

  79. @Jiba

    A, i żeby nie było wątpliwości – jestem stuprocentowym hetero, a jednocześnie zwolennikiem pełni praw dla homo (małżeństwo + prawo do adopcji).

  80. Kwestia tego kto z kim śpi, jest ciekawa…..
    Dlaczego ta kategoria- gdy chodzi o osoby pełnoletnie- ma wchodzić w zakres zainteresowania Państwa?
    Światopogląd determinowany przez religie, wspomagany przez aparat prawny, wymuszany przez aparat przymusu, to chyba całkiem inna epoka.

    Jak na wiek XXI dziwne kwestie, ale nie zdążyliśmy z różnych względów przerobić ich w wieku XIX, więc jako społeczeństwo musimy je przepracować…….
    Choć ze względu na powolną unifikację prawa w krajach europejskich, nasi konserwatyści będą musieli przyspieszyć swoją ewolucję….

  81. Taka mała kwestia w związku z poprzednią dyskusją…..
    Jak wyglądałyby obecne granice Polski bez przejęcia władzy przez komunistów?
    Coś za coś, w zamian za zainstalowanie tychże za aprobatą mocarstw, mamy obecne. Bez tego, moglibyśmy być kadłubowym państewkiem bez Pomorza Zachodniego,Dolnego Śląska, Mazur, z jednoczesnym pozbawieniem nas ziem wschodnich…..
    Racja Stanu wymagała zwalczania opozycji- tak mi to z punktu widzenia czasów obecnych wygląda…..

  82. „Po trzecie, Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych podjął decyzję na rzecz zrównania praw małżeństw hetero i homoseksualnych.”

    A tymczasem w naszym grajdole zastanawiają się jak leczyć homoseksualizm. Tego nie da się leczyć szanowni mądrale z prawicowej i rydzykowej prasy. Wasze wysiłki to odwracanie biegu wody w Wiśle.

  83. PO naprawde wpadlo w panike.

    Potencjalna porazka Walztowej moze byc momentem przelomowym.

    Kryzys pomimo zaklinania deszczu coraz bardziej daje sie Polakom we znaki a wszystkie wady bezideowego skleconego z ochotnikow do konfitur pragmatykow zaczynaja coraz bardziej dawac o sobie znak.

    Smolensk i fashysm to sa dwie karty, na ktorych przy pomocy uczepionych klamki wladzy mediow PO chce zapunktowac.
    Nie ma juz nawet kasy, ktora mozna by bylo ludowi rozdac!
    Trzeba grac na emocjach.
    Na maglu!

    Wiadomo, ze na Smolensku z przyczyn oczywistych PiS traci.
    Cisza smolenska jest nie na reke PO.
    Nie mozna czekac na zakonczenie badan probek by podgrzac Smolensk bo wybory w Warszawie tuz tuz,
    Dlatego wypuszcza sie te informacje teraz z nadzieja, ze Kaczynski da sie sprowokowac.

    Wiadomo, jezeli chodzi o smierc brata blizniaka moze stracic zimna krew i klientelskie media i publicysci tylko na to czekaja.

    Tego typu akcje zawsze sa skoordynowane i biora w nich udzial zawsze te same osoby glownie na osi Wybiorcza-Polityka plus Lis.
    Dlatego zawsze pojawia sie Passent, Paradowska, Szostkiewicz, Michnik, Lis i paru innych.

    Wszyscy pisza to samo i o tym samym bo nie jest to robota dziennikarska ale kampania na zamowienie polityczne.

    Wiadomo, ze nie beda pisac o przewalonych przez PO miliardach, ktore wykryl NIK ale beda szturchac kijem Kaczynskiego.
    Jak trzeba bedzie to spuszcza ze smyczy Niesiola lub zrobia inna prowokacje.

  84. Druga karta to histeria fashysmu.

    W sposob oczywiscie prowokacyjny zaprasza sie dziadka komuniste z NKWD by miec kolejny incydent „faszystowski” – nie wykluczam prowokatorow itp. podobne zagrywki.
    Policja i brygada antyterrorystyczna czekala, narodowcow wpuszczono, nikt nie chronil Baumana bo bylo to sterowane.

    Nakreca sie histerie brunatnego zagrozenia a publicysci daja narodowi interpretacje laczac opozycje z fashysmem – jak zrobil to Passent w ostatnim felietonie.

    Oczywiscie nie jest sam bo podobna robote wykonuje gorliwie sprawdzony zespol.

    Ciekawe jak daleko tym razem w sytuacji zagrozenia PO sie posunie i jakich lacznie z prowokacjami wypadkow mozemy sie spodziewac.
    Tu chodzi o ogromna kase w mediach – osieroconi po komunie nigdzie nie znajda lepszego patrona – a przeciez nikt lepiej nie potrafi wykonywac propagandowej roboty.

    Zupelnie nie probuje tu stawac po stronie slusznej czy nie – bo takiej tu nie ma.
    PiS i jego ludzie beda strugac swoje zagrywki… czy znowu zostana wykiwani – zobaczymy.
    Nie ma prawdy ani falszu sa jedynie interesy.

  85. I to będzie prowokacja policyjna zorganizowana razem z KBW – pod kierunkiem Baumana (strach się bać!)

  86. Nemer
    Norwid w ogóle nie ma w Polsce powodzenia, bo przykre rzeczy o swoich rodakach pisał.
    „Odkrył” go wprawdzie dla potomności Miriam-Przesmycki, ale na IV wieszcza to już nie miał szans.
    Na tego IV jest niejako nominowany przez polską tzw. prawicę J.M. Rymkiewicz, bo wpisuje się w patetyczną martyrologię i mesjanizm wzorem naszych wielkich Romatyków, z których może najbardziej „przytomny” był do końca Słowacki. Mickiewicz wyraźnie się pogubił, już na paryskim bruku, zanurzając się w towiańszczyźnie itd, a Krasiński? No cóż, wątpię, czy „Nieboska komedia”może być drogowskazem dla wspólczesnych Polaków.
    A JMR zwyczajnie zgrafomaniał (słynna oda do JK) i ostał się wmpirem złaknionym polskiej krwi jako nadal niezbędnej ofiary na ołtarzu ojczyzny.
    Miłosz czy Gombrowicz tez nie przez wszystkich są kochani, bo i nie kochają Polaków bezwarunkowo.
    Naszej noblistce, Szymborskiej, która w sposób perfekcyjny dotyka w swej poezji rzeczy uniwersalnych, zarzuca się nie tylko epizod z wierszami socrealistycznymi. Jakaś idiotka z PIS miała pretensje, że poetka nie pisze o bocianach, wierzbach itp. czyli nie kocha ojczyzny.

  87. Wiesiu,
    Gdyby bacia miala wasy.

    A co by bylo gdyby wyzwolili nas Amerykanie a sowieci z faszystami wykrwawliby sie we wspolnej walce?

    Albo

    A co by bylo gdyby zachod po pokonaniu faszystow poszedl wraz z ochotniczymi polskimi silami zbrojnymi dalej na wschod by zdusic stalinowska gadzine ?

    Gdyby tylko w pelni zrozumieli sowieckie zagrozenie (i mieli wystarczajaco duzo determinacji).
    Przeciez III WS mogla naprawde sie wydarzyc – sowieci mieli ochote – „ogarnac caly swiat”

    itd.

  88. Trotyl wyparował z próbek, ostała się nitrogliceryna na nadciśnienie
    Po ogłoszeniu komunikatu Prokuratory Wojskowej o nie znalezieniu substancji wybuchowych i produktów ich rozpadu (te dwa warunki muszą być spełnione łącznie, by mówić o wybuchu) na wraku Tu-154 M 101 smoleńczyków na jeden dzień zamurowało.
    Odzyskali szybko wigor i sieć zapełniła się sążnistymi ich elaboratami, w których starają się swoim wyznawcom wytłumaczyć, że to wcale tak nie było, bo najpierw tam w Rosji znaleziono materiały wybuchowe, co Gmyz podał jako fakt do publicznej wiadomości, a prokuratorzy przyznali, że aparatura mogła wskazywać, a nie musiała, czyli wskazywała chociaż nie musiała i teraz nowy przekręt – nagle te wyniki zniknęły.

    To my smoleńczycy mamy wierzyć w takie cuda? My domagamy się prawdy i tylko prawdy. O zamachu całej prawdy.

    A kto zamieniał ciała, kto ukrywa czarne skrzynki, kto fałszował zapisy i rzuca oskarżenia na polskich pilotów i polskiego prezydenta? MAK, Miller i usłużny Lasek w swoich pożal się Boże, raportach. I my mamy wierzyć w badania, które firmują ci sami ludzie, którzy kłamali i wciąż kłamią? Niedoczekanie. Sierpem i młotem czerwoną holotę.

    Że 258, czy 447 próbek było? I co z tego?

    Próbki były w Rosji, prokuratorzy polscy nie mieli żadnego wglądu w nie. A my wiemy, co się tam, z nimi działo?
    Ciała pozamieniali, a głupich próbek nie potrafiliby wyczyścić? Rosjanie wiadomo – kręcą, bajdurzą, ukrywają, tworzą legendy o pancernych brzozach, a nasze lemingi im wierzą.

    Problem już dawno jest zbadany i udowodniony elektronicznie, informatycznie, komputerowo, procesorowo, modelowo i symulacyjnie. Znani naukowcy, specjaliści od wybuchów i katastrof udowodnili, że wybuch był i tylko wymaga oficjalnego potwierdzenia, a prokuratura nie chce do tego się przyznać, przyłożyć ręki, bo jest opłacana z pieniędzy tuskowego państwa, a państwo to stoi na usługach kondominialnych. Itd., itp. Sierpem i młotem….

    Tak mniej więcej wygląda dialog smoleńczyków ze społeczeństwem.
    Pzdr, TJ

  89. TEODOR PARNICKI
    28 czerwca o godz. 15:31

    Dutkiewicz wyraznie mowi, ze trzeba nacjonalistow wziasc jak najszybciej „za morde”.
    A Sroda wzywa do odbicia Wroclawia z rak faszystow.
    To nie moje slowa.

    Moze Bauman juz za stary na front ale moze byc politycznym.
    Pomoze zorganizowac miedzynarodowe brygady do walki z polskim nacjonalizmem piszac odezwe w Guardianie.
    A pieniadze znajda sie w Nowym Jorku.

  90. Według Falicza, Polska to w ogóle jedna wielka prowokacja. Jak kraj długi i szeroki.
    Nic nie dzieje się bez przyczyny. Jedna prowokacja „przykrywa” drugą.
    A tylko świstak siedzi i zawija sreberka.
    Tyle, że w Polsce mamy nieustający Dzień Świra, a nie Dzień Świastaka.
    Możemy co najwyżej obstawiać , kto zasługuje na miano Świra Naczelnego III RP. Potem będą liczni wice.
    Starczy nam palców obu rok, czy nie?

  91. TJ
    28 czerwca o godz. 15:44

    Trotyl wyparował z próbek, ostała się nitrogliceryna na nadciśnienie
    Po ogłoszeniu komunikatu Prokuratory Wojskowej o nie znalezieniu substancji wybuchowych i produktów ich rozpadu (te dwa warunki muszą być spełnione łącznie, by mówić o wybuchu) na wraku Tu-154 M 101 smoleńczyków na jeden dzień zamurowało….”

    No nareszcie ktos polknal przynete.
    I to ekspert!
    Teraz sie zacznie…

  92. mag
    28 czerwca o godz. 15:48

    Byc moze…
    Inna teoria jest, ze wszystko to same przypadki i bajzel.

  93. mag
    28 czerwca o godz. 15:48 pisze, ze zapomniala o nastepujacym fakcie; Polska jest zwyklym krajem polozonym w srodkowej Europie. Problemem nie jest Polska jako kraj, lecz nicnierobiacy (oprocz obecnosci w blogosferze) blogujacy, ktorzy z braku zajec „lykaja” kazda „wiostke” nibywiesci……Od dawna nie poruszano w blogosferze tematow powaznych; o tym Mag nie pisze……..
    Saldo mortale

  94. @mag

    Ja bym trochę Rymkiewicza bronił. Jego dyskursu nie da się zredukować do wywiadów prasowych oraz wiersza „Do Jarosława Kaczyńskiego” (zresztą ten wiersz okazał się maszynerią na tyle potężną, że solidnie utrwalił w naszej świadomości wyobrażenie o „dwóch Polskach”. To jedna z istotnych miar sztuki – skuteczność w tworzeniu lub utrwalaniu wyobrażeń społecznych).

    Poza tym „tetralogii polskiej” nie da się zbyć protekcjonalnymi szyderstwami na temat mesjanizmu. „Tetralogia” jest heroicznym wysiłkiem starczego umysłu (mówię to bez ironii), i w jakim sensie pokazuje złowrogą, a przy tym jakoś jednak fascynującą, moc wyobraźni polskiego starca. Inna rzecz, to słabości intelektualne JMR, jego inklinacja do sarmackiej makabry (w dość złym guście), niekonsekwencje, które grożą rozsadzeniem całej mitologii narodowej (por. np. figura Nietzschego w „Reytanie”, uwagi o immoralnym charakterze „mordu politycznego” w jednym z ostatnich wywiadów prasowych)…

    Uważam, iż Rymkiewicza nie należy lekceważyć – zwłaszcza, że nasza prawica nie ma i raczej nie będzie miała prominentnych artystów po swojej stronie (no, może hipster-konserwa skaptuje Masłowską – nie jest to wykluczone, zważywszy jej inklinacje, ale jeśli Masłowska [sprytnie wyczuwająca rynkowe trendy] nie chce skończyć tak, jak Rymkiewicz, to od typków pokroju Pereiry trzymać się musi z daleka).

  95. Moze Bauman juz za stary na front ale moze byc politycznym.
    Pomoze zorganizowac miedzynarodowe brygady do walki z polskim nacjonalizmem piszac odezwe w Guardianie.
    A pieniadze znajda sie w Nowym Jorku….pisze Falicz popelniajac niepotrzebnie wycieczke do NYC. Faliczowi nie wystarczy, ze Bauman jest pozytecznym idiota…dla mnie nawet nie………Kto oprocz Falicza i paru innych zajmuje sie Baumanem?
    Saldo mortale

  96. Szanowna Mag,
    skoro już mowa o promotorach Norwida, to ja przypominam sobie, że za PRL-u, to niejaki Zenon Kliszko chyba go uwielbiał. Nawet jakiś taki długi film-wywiad, jeszcze taki czarnobiały, coś mi sie po głowie pałęta.
    Pozdrawiam, Nemer

  97. @Andrzej Falicz

    „Wziąć nacjonalistów za mordę”. Hm… A Pan co proponuje – brać ich pod włos (którego nie posiadają)? Zaraz, zaraz – przecież w Polsce nie ma nacjonalistów…

  98. A jak Kaczyński wygra wybory, to wersja wybuchowa zostanie natychmiast potwierdzona oficjalnie. I nie jakieś tam dwa wybuchy, ale kilkanaście, plus bomby próżniowe i szereg innych pocisków wystrzelonych z podziemnych bunkrów.
    Odnajdą się też ci co ocaleli – co dopełni nieszczęścia lemingów. Na samą myśl, że taki Szczygło mógłby się pojawić wśród żywych – ciarki chodzą po ciele.
    Kto wie co oni knują z tym ugandyjskim wskrzesicielem; nie tylko ci co przeżyli, ale i ci co zginęli mogą wkrótce zasilić PIS.
    Zombi są na świecie.

  99. Cóż tu pisać, i o czym, padają różne propozycje, o IV wieszczu i o reformach emerytalnych, o koalicyjnym bankructwie, czy ważniejsza jest jednak rola nitrogliceryny w leczeniu chorób układu krążenia, co zrobić z nacjonalistami w Izraelu i w Polsce – w dwóch narodach wybranych, nota bene – jeden lepszy od drugiego, a może podawać trotyl w leczeniu homoseksualizmu, no nikt jeszcze na to wpadł, mi się zdaje, że głównym polskim dylematem do rozstrzygnięcia jest to, czy kanikuły nie ma i nie będzie, czy jednak trwa on na okrągło niezależnie od pory roku i pogody.

  100. Mam też pretensję do Redaktora Passenta, niby przeprosił za niezamierzony 😉 błąd w nazwisku Prezesa, a jednak zamierzony moim zdaniem, tylko spóźniony, o 26 dni, powinienien być zamieszczony na Dzień Dziecka.

  101. Jacobsky
    27 czerwca o godz. 23:
    Bomba helowa, rozwiało bez śladu a zamach był.

  102. Dryfowanie tej dyskusji pokazuje, że ideologiczno-techniczny dyskurs na temat katastrofy smoleńskiej właściwie się wyczerpał. W tej sytuacji pozostaje już tylko jałowa replikacja figur retorycznych krążących między wrogimi obozami (zwolenników i przeciwników tezy o zamachu).

  103. Gospodarz blogu pod naciskiem opinii publicznej usunął „błąd”, ładnie przeprosił i uważa sprawę za niebyłą. Ale co ma robić opinia publiczna, która została jak ta głupia na lodzie ze swym majaczeniem o jakimś urojonym „Jarosławie KaTŁUSTYczyńskim”? Ona „błędu” sobie poprawić nie może, a Gospodarz się nie kwapi zrobić tego za nią.

    Jedyne wyjście z tej krępującej sytuacji to przeprosić za kłopot, usunąć z komentarzy tłustego prezesa i ponownie zamieścić je na blogu. Ja w każdym razie przepraszam, a wyczyszczony tekst zamieszczam osobno poniżej.

  104. Panie Redaktorze, nie to, żebym miał jakiś dorobek do pokazania, ale mam małe, bardzo grzeczne pytanie.

    Swoją najnowszą książką jakoś Pan się nie pochwalił na blogu. Mam na myśli „Dzieła rozebrane”.

    Czyżby nie zamieścił Pan tam elementów „Bessy”, które mi Pan obiecywał?

  105. Skoro o książkach, to się zastanawiam – namolnie ta myśl mnie nachodzi – jakie książki Pan Redaktor bierze ze sobą na kanikułę do przeczytania? do Sopotu, czy do Darłowa – wszystko jedno gdzie i kiedy, i czy ciepła woda będzie w kranie.

  106. W związku z wyczerpaniem się ideologiczno-technicznego dyskursu, warto zacząć inaczej mówić o katastrofie. Na przykład w sposób filozoficzny.

    W tym kontekście warto przypomnieć, jak nowoczesność konfrontowała się z katastrofami naturalnymi lub historycznymi.

    Ważne są tutaj dwie debaty:

    1. Dyskusja po trzęsieniu ziemi w Lizbonie w 1755 r. Wówczas zakwestionowano tradycyjną teodyceę (przekonanie Leibniza, że żyjemy w najlepszym z możliwych światów). Trauma polizbońska utrwaliła przekonanie deistów, że bóg jest racjonalnością transcendentną i obojętną wobec naszego świata (gdyby spowodował trzęsienie – byłby zły, a skoro trzęsienia nie powstrzymał – jest obojętny). Co ciekawe, Lizbona zainspirowała też kantowską koncepcję wzniosłości. Wzniosłość to uczucie, które pojawia się w naszej wyobraźni w kontakcie z wyższą, groźną, nierzadko brutalną racjonalnością, której istoty nie ogarniamy. Konfrontacja z takim żywiołem to przeżycie traumatyczne i ekstatyczne zarazem.

    2. Dyskusja po Holokauście. O ile Lizbona symbolizowała zerwanie nowoczesności z racjonalnością transcendentną, o tyle Holokaust okazał się dowodem na nieistnienie „dobrej” lub choćby neutralnej racjonalności immanentnej. Ludzki świat i ludzka historia nie mają „dobrego” lub neutralnego sensu, skoro możliwy jest taki skandal moralny jak Zagłada.

    W tym kontekście człowiek nowoczesny coraz częściej padał ofiarą podejrzenia, że zarówno racjonalność transcendentna, jak immanentna, to żywioły demoniczne. Frederick Jameson – jeden z głównych teoretyków postmodernizmu – nazywał to „wzniosłością paranoiczną”. Ten typ wzniosłości współgra z wyobrażeniem, że poza granicami naszego świata, lub w samym jego sercu, kryje się jakiś złośliwy zamysł, nieustannie przeciwko nam spiskujący.

    3. W kontekście powyższego można interpretować konfrontacje Polaków z katastrofami dziejowymi lub politycznymi. Od czasu rozbiorów padaliśmy ofiarą „transcendentnych”, wrogich racjonalności (tymi racjonalnościami były rozbiorowe strategie mocarstw ościennych). I tak przyzwyczailiśmy się do tego myślenia, że kiedy doszło do katastrofy smoleńskiej, naturalną reakcją okazał się wybuch paranoicznej wiary w spisek. Paradoksalnie bowiem ta wiara pozwalała ocalić resztki nadziei na obecność sensu (choćby diabelskiego) w otaczającym nas świecie. Jeśli nie istnieje spisek dwóch diabelskich racjonalności (zewnętrzną uosabia Putin, wewnętrzną zaś Tusk), to katastrofa, tzn. cała nasza męka, okazuje się bezsensowna.

    Jak wobec tego żyć, panie premierze? Premier na to pytanie nie odpowie. Ale my – świadomi obywatele – możemy odpowiedzieć. Trzeba żyć, konstruując własną, twórczą racjonalność – tzn. w mozole naprawiać państwo. To jednak jest cholernie trudne. O wiele łatwiejsze okazuje się kompensowanie sensotwórczej pustki klechdami o demonicznym Rozumie, knującym na pohybel anielskim Polakom.

  107. Andrzej Falicz
    28 czerwca o godz. 15:42

    Szli krzycząc :”Polska!Polska!”-wtem jednego razu
    Chcąc krzyczeć zapomnieli na ustach wyrazu;
    Pewni jednak,że Pan Bóg do synów się przyzna,
    Szli dalej krzycząc:”Boże!ojczyzna!ojczyzna”.
    Wtem Bóg z Mojżeszowego pokazał się krzaka,
    Spojrzał na te krzyczące i zapytał:”Jaka?”

    I ten dylemat ciągle się na naszych oczach rozstrzyga………
    JAKA, albo CZYJA?

  108. Moją „racjonalnością transcendentną” jest blog En Passant. Mogę rozwinąć jej wizję – Bóg = DP, reszta to anioły i diabły … bez wyjątku. Lucyfer – wiadomo kto. W roli Archanioła widzę … @mag mgliście …

    Aktem wzniosłości z mojej strony było pojawienie się ze dwa tygodnie temu. EFektem utrata snu, gdy naszły mnie rozterki co będzie ze światem POmrocznym, następnie z naszym życiem w płynnej ponowoczesności, jedna zgroza, przechodząca w zgryzotę za dnia i koszmary w nocy, no i apetyt straciłem wraz z pragnieniem (co ma swoje dobre strony).

  109. Przy kościółku,
    Mój aniołku,
    Koronka,
    Żonka,
    Pieczonka.
    Przy organku,
    Mój B…danku,
    Szumka,
    I dumka.
    Przy klasztorku,
    Mój kaczorku,
    Świętość,
    Wziętość,
    Nadętość.
    Przy krzyżyku
    Na stoliku
    Fakta,
    Dwa akta…
    ===============

    Słowacki prorokiem był……to pisząc……

  110. Jeśli idzie o naprawianie państwa i jego racjonalności, pochylmy się wpierw nad sobą, każdy z osobna, nad swoją racjonalnością, wydajnością i wkładem w zaspokojenie potrzeb bliźnich podlegającym wycenie rynku.

    W Polsce jest wiele niechlujności niepaństwowej, sprywatyzowanej, niekompetencji, fanfaronady i zacofania. Duże pole do popisu. Jakaś taka poPeeReLowa ciągątka jest, czyli skłonność, do czepiania się państwa, w całym sensie tego słowa (czepiania się).

  111. @KŁ

    Jedno musi współgrać z drugim. Chodzi o synergię (autokrytycznej) racjonalności jednostkowej z (autokrytyczną) racjonalnością struktury społecznej.

  112. Jurek Cedro: Książka, o której Pan wspomina, nazywa się „DZIEŁA ROZEBRANE” i stanowi wybór moich felietonów z 50-ciu lat (1963-2013) plus rozmowa o tych czasach i o felietonach z Janem Wróblem, który jest też autorem wyboru. Ukazała się kilka miesięcy temu. (Wydawnictwo Czerwone i Czarne). Dzięki za przypomnienie. I jeszcze raz przepraszam za błąd w nazwisku J. Kaczyńskiego, nie z mojej winy, żarty z nazwisk nie są w moim stylu, można sprawdzić, bo piszę już ponad pół wieku. Pozdrawiam!

  113. @PARNICKI

    No tak, tera będzie o synergi autokrytycznej, a dlaczego nie a dwupłatowej motolotni?

    Jeśli dla kogoś makroekonomia jest polem do popisu dla wątpliwych ekspertów, to niech się skupi na mikroekonomii. W ogóle, państwo jest tworem obywateli, na ich barkach się opiera, społeczeństwo jest nie tylko suwerenem w państwie, ale nade wszystko herosem, Herkulesem podtrzymującym tę konstrukcję. „Synergia w strukturze” jest tanią wymówką. Baumanowsko-heglowską zresztą. Morale ludzie jest niskie, na ogół. Ci co mają wysokie morale w szybkich abcugach stają się obiektem zawiści.

  114. p.s. „Synergia w strukturze”? A dlaczego nie „domki w Słupsku”?

  115. Przepraszam, Panie @PARNICKI, ale zalewa mnie krew, czy śmiech ogarnia, jak czytam takie mielenie słownictwem nie przystającym do problemów ziemi, tej ziemi. Nie odpowiedział Pan na moje uwagi o Pana wpisie w związku z artykułem profesora Markowskiego (Radosława?), więc sobie pozwoliłem na rozwinięcie w kierunku jaki uważałem za stosowny.

  116. @KŁ

    Panie Kazimierzu, z chęcią z Panem podyskutuję. Niestety, nie ogarniam Pańskich dwóch ostatnich komentów. Proszę przełożyć te skróty myślowe na bardziej zrozumiałe uwagi.

    Np. synergia jako „wymówka”. OK – ale od czego?

  117. @KŁ

    Poza tym, o jakich uwagach dot. artykułu Markowskiego Pan mówi? Proszę podać datę i godz. Pańskiego wpisu.

  118. @PARNICKI pisał:
    W tym kontekście makroekonomiczne wskaźniki, radujące niezbyt wiarygodnych ekspertów (prof. Markowski), nie przemawiają kojąco do wyobraźni demosu. Mało tego, mogą wręcz dodatkowo irytować, przypominając o zasadniczym rozziewie między abstrakcyjną sferą makro- a konkretnym badziewiem bijącym po oczach w najbliższym otoczeniu.

    Do tego dochodzą błędy rządu: nowelizacja kodeksu pracy i ustawy o związkach zawodowych – potencjalnie grożąca strajkiem generalnym …

    Jakim błędem jest nowelizacja tych ustaw? Wszak to zrobili Niemcy i Skandynawowie. Błąd jest po stronie społeczeństwa, które nie popiera odważnych i trudnych działań rządu. Makroekonomia jest abstrakcją? W porządku, nie wypowiadajmy się więc o niej, bo w świecie makroekonomia rządzi i decyduje o dobrobycie narodów stokrotnie większych i mocarniejszych niż polski. Zarobki w Polsce są za niskie? Ludzie wyjeżdżają za lepszymi!? To pozwólmy stworzyć warunki w Polsce dla podnoszenia zarobków i kwalifikacji, wydajności pracy i jakości, zaoszczędźmy na budowę infrastruktury, zachęćmy inwestorów i przedsiębiorców zagranicznych. Nie biadolmy językiem zakorzenionym w minionej epoce.

  119. Panie Redaktorze, dziękuję za informacje o Pańskiej nowej książce. Za odpowiedź na moje pytanie podziękować nie mogę, bo jej nie otrzymałem. Jeszcze raz przepraszam za kłopot.

  120. Panie Redaktorze i pozostali blogerzy . Eureka . Nie straszmy się JK !
    Że wygra itp. Jarosław Kaczyński został niewątpliwie nagrany przez służby US i Ru dając dyspozycje w ostatniej fazie lotu ! Jest rzeczą absurdalną i absolutnie niewiarygodną , że rozmawiał a Lechem o zdrowiu matki .
    Więc służby te mają MOCNE MATERIAŁY p-ko Jarosławowi Kaczyńskiemu . Mogą to nagranie wykorzystać do szantażu JK , załatwiając interesy swoich państw gdyby został premierem ! BOMBA ! Tak mi przyszło do głowy ,i to nie są jaja , że stanowi zagrożenie bezpieczeństwa państwa . Echelon , Prism itd. itd .
    Podaj dalej . Mam nadzieję , że ktoś z naszych służb też skumał !

  121. @PARNICKI
    Proszę uprzejmie,

    PARNICKI pisał: http://passent.blog.polityka.pl/2013/06/24/na-prawo-patrz/#comment-318224

    KŁ pisał: http://passent.blog.polityka.pl/2013/06/24/na-prawo-patrz/#comment-318245

    Pańskie teksty są populistyczne. Populizm dominuje w polskiej dyskusji, rząd pod jego naporem kluczy, zgadza się na to, na co musi, aby nie dopuścić do władzy polityków populistycznych czystej wody.

    Czy o ten artykuł Panu chodziło?
    http://wpolityce.pl/wydarzenia/55005-prof-markowski-uczy-optymizmu-w-wyborczej-polska-kwitnie-swiat-nas-docenia-a-my-sami-siebie-nie-bo-jestesmy-niekompetentni
    A co z raportem Czapińskiego? Pesymistą Baumanem się ludziska zachwycają, który to pesymizm niewiele ma wspólnego z problemami Polski. Nie lepiej zostawić małżeństwa gejowskie i KBW z granicami Polski włącznie na boku, nie gdybać, tylko rozwiązać porządnie problemy ekonomiczne i reszta się wyjaśni siłą rzeczy?

  122. @PARNICKI

    Czy o ten artykuł Panu chodziło?
    http://wpolityce.pl/wydarzenia/55005-prof-markowski-uczy-optymizmu-w-wyborczej-polska-kwitnie-swiat-nas-docenia-a-my-sami-siebie-nie-bo-jestesmy-niekompetentni
    A co z raportem Czapińskiego? Pesymistą Baumanem się ludziska zachwycają, który to pesymizm niewiele ma wspólnego z problemami Polski. Nie lepiej zostawić małżeństwa gejowskie i KBW z granicami Polski włącznie na boku, nie gdybać, tylko rozwiązać porządnie problemy ekonomiczne i reszta się wyjaśni siłą rzeczy?

  123. Teodor Parnicki
    Tu raczej nic nie ma do obrony (czyli roli, jak odgrywa Rymkiewicz).
    Właśnie w tym rzecz, że nie można go lekceważyć, bo jest na niego zapotrzebowanie po prawej stronie mocy.
    Dlatego tym bardziej trzeba pisac o niebezpiecznym, zdziwaczałym starcu, który rozsiewa swoim sprawnym piórem trujące opary. Myślę zwłaszcza o „Wieszaniu” i „Reytanie”.
    Masłowska, choć wyczywająca trendy ekstremalne, bo tzw. salon ją nudzi, raczej jednak tą drogą nie pójdzie. Miałaby chyba poczucie własnej groteskowości.

  124. @PARNICKI
    Proszę uprzejmie, wpisy są w poprzednim wątku bloga:

    TEODOR PARNICKI
    27 czerwca o godz. 17:15


    27 czerwca o godz. 19:57

  125. „Masłowska [sprytnie wyczuwająca rynkowe trendy]” – skrót myślowy” czy jak to nazwać? insynuacyjka?

    W literaturze (zajęciu) powodzenie pisarza jest loterią, ale nazywanie tego „rynkowymi trendami” jest wielce nie literackie. Masłowska („Paw królowej”) jest przeciw salonowi, aby wyłożyć uczciwą, rzetalną rację. Ale nie każde bycie przeciw salonowi jest skłonem ku prawicy, ani wyczuwaniem rynkowego trendu.

  126. Nemerze,
    dobrze Ci chodzi po głowie.
    Kliszko ze swojego uwielbienia dla Norwida zwierzał się chyba Torańskiej w wywiadzie, który znalazł się w „Onych”.
    Swoją drogą ciekawe, jak ten stary zdeklarowany komunista, prominentna osoba we władzach PZPR odczytywał norwidowski passus „Klaskaniem mając obrzękłe prawice”.

  127. Szanowny @ Absolwencie , szczytem bezczelności , wiekszym niż zrobienie komuś kupy na wycieraczce , zapukanie i poproszenie o papier , nie jest numer Gowina , tylko bandycko pięknie rozegrany , przy biernej i miernej reakcji rządu , problem katastrofy smoleńskiej ! Lądowali samobójczo , pod dziką presją , a winni sa wszyscy inni !
    Tylko mleko się już rozlało ! Chyba tylko nagrania z PRISM czy Echelona mogłyby pogrążyć bractwo smoleńskie . Rosyjskim nikt z nich by nie uwierzył . Ale US zachowa je jako mocny materiał na Jarka , gdyby ( nie daj Boże ) został premierem . Patrz mój wpis wyżej .

  128. Czy apel Sakiewicza, żeby obdarowywać lemingi egzemplarzem GP lub GPC to znak, że w kraju znowu zaczyna brakować papieru ustępowego ?


  129. NIe chodzi o „Pawia królowej”. Pamiętam, że zaskoczył mnie obszerny wywiad z nią (za cholerę nie pamiętam, gdzie opublikowany), w którym niesłychanie zresztą pokrętnie tłumaczyła pewną swoją fascynację wartościami, mówiąc najogólniej, promowanymi przez prawicę.
    Stąd moja, może nieco kąśliwa, uwaga o wyczuwaniu pewnych trendów, które idą pod prąd.
    Powodzenie pisarza (zakładając, że jest utalentowany) to nie tylko loteria. To także trafienie (przeczute? wykombinowane?), że trafi się w punkt. Na tym przecież polegała błyskotliwa kariera Manueli Gretkowskiej, której gwiazda jakby przygasła.

  130. @KŁ, 28.06.13, g. 17.56

    Gdzie wcześniej pojawił się ten Pański komentarz? Przeoczyłem go?

    Ad rem:

    1. Makroekonomia / abstrakcja. Ależ wypowiadajmy się o niej, jak najbardziej. Ja bym zaczął od Pańskiego przekonania, jakoby ten specyficzny typ makroekonomii, z jakim obecnie mamy do czynienia (z grubsza nazwałbym go można neoliberalnym dogmatyzmem podporządkowującym wszystko wskaźnikom typu PKB), wyznaczał wysokie standardy myślenia ekonomicznego i gwarantował dobrobyt narodów „stokrotnie większych niż Polska”. Po pierwsze, jakie to narody? Nie jestem pewien, czy liczba mnoga jest tu uzasadniona. Konkretnie, jaki naród – stokrotnie większy od Polski – zbudował dobrobyt na podwalinie neoliberalnej ekonomii? Takim narodem są, owszem, Amerykanie (powstaje jednak pytanie czy reaganowsko-bushowsko-thatcherowski model sprawdzi się na dłuższą metę. Specyfika kryzysu AD 2007 raczej każe w to wątpić – por. spirala zadłużenia w USA jako bomba z opóźnionym zapłonem). Ale kto jeszcze – mówimy o tych „stokrotnie większych”. Chiny, Indie, Rosja?

    Zresztą pal sześć tych „stokrotnie większych”. Dzisiaj z powodu kryzysu, który trafnie podsumowuje Bauman w swoim wykładzie (http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/opinie/20130628/bauman-cisnienie-utopii) poważne kłopoty strategiczne mają struktury zaledwie dwukrotnie większe – Niemcy, Francja, Wlk Brytania. Dlaczego? Ano dlatego, że fetyszyzują abstrakty typu PKB. Pan prosi, by nie biadolić w języku minionej epoki. Ależ wartości ekonomiczne (PKB), do których mamy się modlić są wartościami minionej epoki. Siwiuteńki Marks tu się kłania i jego artykuliki z lat 50. XIX w. Polecam jeden z nich, wymownie zatytułowany „Przymusowa emigracja”. Znajduje się tam ciekawa analiza relacji między dochodem narodowym a troską rynku o potrzeby społeczeństwa. Marks analizuje w tym tekście zjawisko przymusowej emigracji (de facto wygnania) robotników zbędnych z punktu widzenia aktualnego systemu produkcji. „Jeśli kapitalista osiąga roczny zysk wynoszący X, cóż go obchodzi czy zatrudnia 100 czy 1000 ludzi? Czyż nie podobnie rzecz się ma z dochodem narodowym? Jeśli realny dochód narodowy netto, renta i zysk, pozostaje ten sam, nie ma co się zastanawiać, czy pochodzi on od 10 czy od 12 milionów ludzi”. 2 miliony emigrantów w jedną, dwa w druga stronę. Kogo to obchodzi – ważne, że szedł w górę. A ci, dla których nie ma pracy w domu? Kij z nimi, wypad za morze (albo do zsypu). Dzisiaj to samo nam mówi kanzlerin Merkel. I jak w tej sytuacji nie odkurzać Marksowi brody? Rozumie Pan do czego zmierzam – do tego, że ględzenie Markowskiego o wskaźnikach makro- to stara, ale zła śpiewka. Markowski każe nam cieszyć się z tego, że się bogacimy. Ale kto się w Polsce bogaci – nauczyciele, naukowcy, lekarze (czyli warstwy o strategicznym znaczeniu z punktu widzenia umysłowej i biologicznej kondycji narodu)? Nie, te warstwy się nie bogacą. Ale co z tego? Przecież PKB wciąż idzie w górę, czyli się bogacimy. I tak w kółko…

    2. Nowelizacja ustawy o kodeksie pracy i związkach zawodowych. Dlaczego to błąd? Bo, po pierwsze – nie ma korelacji między uelastycznieniem czasu pracy a spadkiem bezrobocia. Jest natomiast korelacja między takim typem elastyczności a wzrostem rabunkowej eksploatacji pracowników przez pracodawców. Po drugie – nowelizacja, o jakiej mowa (wydłużenie okresu rozliczeniowego z 4 do 12 miesięcy!!!), stwarza realne zagrożenie, że pożegnamy się z 8-godzinnym czasem pracy, a nasze zarobki bynajmniej wzrosną. Czyli będziemy pracować dłużej, a zarabiać mniej. Natomiast w wariancie najbardziej absurdalnym znajdziemy się w sytuacji, w której za pracę wykonaną w styczniu 2013 roku otrzymamy zapłatę też w styczniu – tyle, że 2014 roku (zmiany dotyczą bowiem każdego systemu czasu pracy, a więc – jak rozumiem – nie tylko nadgodzin). I tu znowu narzuca się nam papcio Marks i problematyka fundamentalna, czy kwestia 10-, 12-godzinnego dnia pracy. XIX wiek wraca do Polski? Hurra! (Proszę mi jednak nie ględzić o języku „minionej epoki”).

  131. @mag, @KŁ

    MASŁOWSKA. Ja też miałem na myśli wspomniany przez @mag wywiad. Ukazał się on bodajże w Rzepie. Mówiąc, o sprytnym wyczuwaniu trendu, myślałem o dramatach Masłowskiej („Między nami…” – psychodrama rodzinna skrojona na potrzeby wyobrażeń półinteligentów odbębniających wierszówki w ciasnych jak kurnik działach kulturalnych polskich piśmideł, „Dwoje Rumunów…” – pozór teatru „społecznego” schlebiający branżowemu mainstreamowi) oraz o jej najnowszej powieści „Kochanie, zabiłam nasze koty”. Zwłaszcza ta ostatnia pozycja jest wybitna w swoim „spłyciarstwie” (czyli sprytnym spłycaniu tzw. ważkich problemów). Jest to tuzinkowa satyra na pustkę duchową postmodernistycznego hipsterstwa. Rzecz skrojona pod zagraniczny rynek, a zarazem – od strony światopoglądowej – zalecająca się do polskiej konserwy.

    Panie Kazimierzu, anty-salonowość Masłowskiej to legenda dla grzecznych dzieci. Masłowska jest jedną z najbardziej konformistycznych pisarek polskich (na naszym rynku literackim funkcjonują obecnie wyłącznie konformiści; literatura jest maksymalnie sfromatowana i dostosowana – z jednej strony – do ćwierćinteligenckiego gustu wydawców, z drugiej – do półinteligenckiej świadomości niezbyt licznych czytelników).

  132. @mag:
    te ciagotki faszystowskie, to u maslowskiej juz na trzepaku bylo widac;
    siedzi teraz w berlinie…moze pisze cos w rodzaju: „orgazmy ewy braun”? 😉

  133. @KŁ

    „Nie lepiej zostawić małżeństwa gejowskie i KBW z granicami Polski włącznie na boku, nie gdybać, tylko rozwiązać porządnie problemy ekonomiczne i reszta się wyjaśni siłą rzeczy?”

    Jasne – światopogląd do klopa, niech żyje „gospodarka”, czyli hobbesowski wyścig/wojna szczurów. W ramach tego wyścigu faktycznie wiele można wyjaśnić – zwłaszcza SIŁĄ rzeczy. Tym, co bez wątpienia wyjaśni się w pierwszej kolejności to kondycja społeczeństwa. Będzie to arkadia wypasionych gryzoni kąpiących się w Ciepłej Wodzie (i poganianych do roboty kropidłem). Alleluja!

  134. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ET
    28 czerwca o godz. 15:59 pisze:

    ” Kto oprocz Falicza i paru innych zajmuje sie Baumanem?
    Saldo mortale ”

    http://bobolowisko.blogspot.de/2013/06/upiory-przeszlosci-nadal-popularne.html

  135. Skoro Daniel Passent w swoim wpisie przeprosił za przekręcenie nazwiska prezesa Prawa i Sprawiedliwości, to nie ma potrzeby zapełniania tego blogu niezbyt wyrafinowanymi uszczypliwośćiami pod jego adresem.

    P.s.
    Nie zawsze da się połączyć przyjemne z pożytecznym.
    Na blogu kilkakrotnie radośnie obwieszczałem możliwość słuchania dwoneczków owiec przechodzących na Kalatówkach z jednej łąki na drugą, tj. na sielankowe widoczki radujące serca takiego turysty jak ja.
    W moich przygotowaniach do wyjazdu wymyśliłem sobie, pod pretekstem zakupu nowego termosu, wyjazd do marketu w Orłowie, czyli miejscu najładniejszym na polskiej riwierze, gdzie można zobaczyć klif, ale także poczuć w nozdrzach zpach wędzonych ryb tuż przy łodziach rybackich.
    Można też znaleźć czas na chwilę refleksji o porażce Andrzeja Falicza i jego programu, który mógł wystrzelić Łódź w XXI wiek.
    Wszystko to na małej przestrzeni w ogródku Żeromskego skąd czuje się także zapach morza.
    Takie przyjemności nie są zwykle darmowe, więc zapłaciłem za parogodzinny pobyt w tym cudnym miejscu, tzw przewianiem w okolicach szyji i barku, co wiązało się z wypełnioną okrutnymi torturami nieprzespaną nocą.
    Piszę to po to, żeby oprócz psa, który traktował moje jęki z pełnym zrozumieniem (żona, to rozumie się samo przez się), także jeszcze parę innych osób zrozumiało, że życie nie składa się z samych przyjemności;)

    P.s.
    Korci mnie żeby napisać swoją opinię na temat trendu wydarzeń politycznych w kraju.
    Byłaby ona odmienna od przedstawianej przez Pana Passenta, bo sięgająca do korzeni obecnych zjawisk.
    Bowiem już dawno można było przewidzieć, że tymczasowy układ polityczny pookrągłostołowy wygeneruje stan obecny, który dramatycznie zmierza w niebezpiecznym kierunku, czemu nie chcą i nie potrafią zapobieć elity wladzy.
    Melduję, że jeszcze przed przewianiem/zawianiem zespołu barkowego znalazłem czasz do przemyśleń i przewartościowań ról znaczących osobistości w życiu naszego kraju.
    Wyszło mi m.in., że Karol Wojtyła to wybitny polityk (a nie pasterz) w skali europejskiej, żeby nie powiedzieć światowej, a Generał, to bez wątpienia najwybitniejszy wojskowy jakich mieliśmy (w dodatku ze sporym rozumem politycznym. Dla porownania kiedyś ślepy doża wywiódł w pole butne hordy kondotierów przez co Republika Wenecka stała się na pewien czas potęgą w regionie).
    Jednak moje awansowanie Jaruzelskiego nie jest dla niego szczególną pociechą, bo kraj nasz przez cały czas swojego historycznego bytowania cierpiał na nieurodzaj wybitnych wojskowych, ktorzy by skutecznie łączyli rozum polityczny z bitnością przypisaną stanowi wojskowemu.

    Jednak czy wypada z taką herezją występować na blogu preferującym niezwykle wyważoną poprawność polityczną?

    Podcas kanikuły zamykajcie szyby w samochodach i odsywajcie się od otwartych okien.

    Oddalam się w krainę milczenia.

  136. Minimalizacja „kosztów osobowych” jest faktem……
    Jedyną gałęzią gospodarki która na kryzysie nie straciła- ba!!! uzyskała imponujący wzrost dochodów, są instytucje finansowe……
    Tyle, że jeżeli siła nabywcza konsumentów spadnie, dla kogo będzie się produkować?

    W przedostatniej Polityce niezły tekst Domasławskiego o neoniewolnictwie….
    Koszt niewolnika ekonomicznego spadł znacząco. A jeżeli się zużyje, za bramą czekają następni. Rozszerzając jeszcze elastyczność zatrudnienia, za lat kilka problem emerytów ulegnie samoistnemu rozwiązaniu- NIKT nie będzie miał uprawnień do emerytury.
    Poza służbami oczywiście.
    Te są potrzebne każdemu ustrojowi…..

    Priorytety kraju najlepiej ocenić po tym co się buduje.
    Jak wygląda to u nas?
    Gmachy IPN, kościołów, drogi, pałace ZUS….
    Co dla zwykłych ludzi?
    Adam Słodowy- zrób to sam….za 1500……
    Miasta nam ładnieją, fakt.
    Rachunki za media. śmieci, czynsze, też się ładnie zaokrąglają…

    Rozbiór zdania „władza sprawowana przez lud, dla ludu i w imieniu ludu” nastręcza obecnie spore problemy.
    W imieniu ludu jak najbardziej, tyle że ten „lud wybrany” zaczyna być dość kosztowny w obsłudze i jego interesy niekoniecznie są zbieżne z interesami wybierających.
    Poza PSL oczywiście. Jedyna uczciwa partia…..mówiąca ustami Kłopotka, czy Serafina, o co w tym wszystkim chodzi- KASA misiu…..

  137. Super! Bobola czytelnikiem Henryka Pająka. Wiedziałem, że Pająk w naszych czasach przeżyje renesans. Pamiętam, że na początku lat 90. minionego wieku zaczytywaliśmy się z licealnymi kolegami w Pająku – dostarczał wszak radykalnej literatury absurdu, która wydatnie poprawiała nam pracę przepony (wywołując wielogodzinne napady śmiechu). A teraz proszę – Pająk jako powaga historyczna. Brawo Bobola, vivat profesores!

  138. @PARNICKI (18:50)
    1a. neoliberalny dogmatyzm – to jest populistyczna i mało konkretna etykieta używana jedynie w publicystyce, pomińmy ją i zajmijmy się konkretami.

    1b. wskaźniki typu PKB – jakie jeszcze? Ano CPI – inflacja, w tym inflacja bazowa, dług i deficyt sektora publicznego, stopa wzrostu wydajności, wahania kursu walutowego, poziom oszczędności/zadłużenia gospodarstw domowych, bilans płatności, rezerwy banku centralnego, rentowność (rynkowa) obligacji rządowych, bezrobocie, różne wskaźniki mierzące strukturę gospodarki, wskaźnik nierówności dochodów, bezrobocie, dynamika zatrudnienia i płac, wskaźnik aktywności zawodowej, …

    1c. Co złego w PKB, jego wysokości? na głowę? – sam Pan podawał PKB Polaka w stosunku do średniej europejskiej – w dynamice wzrostu PKB?

    1d. Jakie narody skupiają się na makroekonomii? – Wszystkie. Chiny, USA, Japonia, Niemcy, Indonezja, Litwa, Indie, Wlk. Brytania (ostatnio sprowadziła sobie na prezesa BofEngland speca z dalekiej Kanady), prawdopodobnie Rosja najmniej, wyjątkiem jest Korea Płn.

    1e. 1e. Kryzys 2008 – zwany poprawniej Wielką Recesją, z jej efektów szybciej od UE wychodzi USA.

    1f. Napisałem „makroekonomia rządzi i decyduje o dobrobycie narodów”, a nie że „kraj zbudował dobrobyt na podwalinie neoliberalnej ekonomii”. Zdaje mi się, że Pan stawia znak równości między makroekonomię i „neoliberalną ekonomią”, jakby keynesowska ekonomia nie zajmowała się makroekonmia, ba, jakby nie stawiała makroekonomii na piedestale bardziej niż jakakolwiek inna szkoła ekonomiczna. Ale gdybym napisał tak, to czy bym się pomylił? Ale zostawmy pełny dowód na później. Czy Pan wie, że w słynnym „neoliberalnym” USA ilość regulacji rządowych z roku na rok rośnie, jedyny okres kiedy spadała to były lata 1981-88, po których nastąpił okres największego wzrostu gospodarczego (źródło: Naill Ferguson, CNN – F. Zakaria GPS, 23.06.2013).

    1g. Nota bene, deficyt budżetu USA spadnie w 2014 poniżej średniej krajów UE.

    1h. „Czy reaganowsko-bushowsko-thatcherowski model sprawdzi się na dłuższą metę?” – pyta Pan o przyszłość. On już się sprawdził się w WLk. Brytanii, wydobył ją z kryzysu 1950-77, pozwolił dogonić Euroipę z Niemcami włącznie. Sprawdził się w USA w latach 1980-2000, z wyłączenie oczywiście polityki gospodarczej administracji Busha, która w mojej opinii z tzw. neoliberalizm niewiele miałą wspólnego. To Bush zapoczatkował spiralę zadłużenia. Oczywiście Reagan też zadłużał – właściwie, co to jest ta „neoliberalna ekonomia”?

    Czy Z. Bauman jest ekonomistą? Z jakiej szkoły?

  139. 1i. Lekarze, nauczyciele i naukowcy (może nie wszyscy) w Polsce NIE bogacą się – pisze @PARNICKI. Doskonale Pan operuje terminami socjologi i filozofii, ale nie ma Pan pojęcia co znaczy słowa BOGACIĆ SIĘ.
    Nie dyskutujmy używając ich, zanim nie poznamy ich znaczenia. Gdyby napisał Pan – relatywnie się nie bogacą, tzn. wolnie się bogacą niż np. rolnicy w latach 2004-2013, albo inżynierowie i przedsiębiorcy, urzędnicy, szczególnie w latach 2005-7, to bym rozumiał. Albowiem polscy przedsiębiorcy są dla rozwoju gospodarczego Polski najważniejsi. Ale Pan nie pojmie tego, bo Pan jest ulepiony z akademickiej gliny, Pan jest od słuchania i delektowania się wykładami prof. Baumana.

    2a. nie ma korelacji między uelastycznieniem czasu pracy a spadkiem bezrobocia – na podstawie jakich badań Pan tak sądzi.

    Pan jest populistą-socjalistą. W tej tematyce i wynikającej z niej wizji polityki krajowej jest przepaść między nami Panie @PARNICKI. Miło było poznać.

  140. @PARNICKI (19:17)
    Jasne – światopogląd do klopa, niech żyje „gospodarka”, czyli hobbesowski wyścig/wojna szczurów.

    Ależ to co napisałem jest czystym marksizmem – byt określa świadomość. Jeśli osiągnięcia gospodarcze podniosą dobrobyt Polek i Polaków to coraz więcej i coraz szybciej będą uciekać z objęć KK, coraz mniej będzie powołań, coraz słabszy będzie argument o gnojeniu narodu przez Zachód i Żydów, częściej Polacy będą podróżować zwiedzając i interesując się innymi narodami, coraz mniej będzie gonitwy za forsą, zaniknie kompleks niższości. Gdyby Polska była biedna, byłaby katolicka od dołu. Jednak wściekłość ataku kościelnego bierze się stad, że ludowy katolicyzm słabnie.

    Co Hobbes ma do tego?

  141. Re: MASŁOWSKA
    Niewątpliwie zaniedbałem ją od strony „wywiadowczo-artykułowanej”. O ile się orientuję, w literaturze i dorobku pisarza liczą się tylko powieści i dramaty. Wywiady, felietony, artykuły mogą być i są „na sprzedaż”. Nie przeszkadza mi to. Ale okazuje się, że rola polityczna pisarki jest najważniejsza.

    (Chętnie przeczytałbym ten wywiad/artykuł).

    W Polsce wszystko jest polityczne, nawet „Lokomotywa” i lokomotywa też. I jak tu żyć w takiej Polsce?

  142. Jeśli chodzi o „Krytykę Polityczną”, to osobiście wolę już sobie kupić „Krzyżówki z głową”

    Wyborne! ja preferuję Sudoku. Czytam dalej … ale przynajmniej wiem, gdzie jestem. Hurra! pardon – Eureka!

  143. Masłowska jest jak OFE
    „emocje są skrajne, o wyważoną wypowiedź trudno”.

    Z Masłowska nie mam różnicy poglądów – należałoby tylko wyjaśnić kilka detali i znaczeń, ale po co; nie ma różnicy postaw … „Środowiska polityczne czepiają się słówek, nad interpretują wypowiedzi i wkładają do ust pisarki wyrobione komunały. A przecież Masłowska nie zrobiła nic nowego. Po prostu swoim starym sposobem uderzyła w czuły punkt. Celnie i odważnie. Tak trzymać”. [Olga Święcicka]

  144. Panie @PARNICKI, kłaniam się, adieu!

  145. Teodor Parnicki, KŁ
    Nasi pisarze – powiedzmy – ci raczej z górnej półki, nie różnią się od średniej europejskiej, czy amerykańskiej ( z boku pozostawiam autorów, których książki wydawcy rekomendują jako bestseller roku X, na podstawie którego nakręcono właśnie film itd.).
    Jedni i drudzy dostosowują się do „tryndów” albo sami je napędzją.
    Wszędzie też można trafić na ciekawych, oryginalnych autorów, którzy piszą jednak książki po prostu ponadczasowe, niezależnie od realiów, didaskaliów, konwencji, poetyk, jakimi się posłużyli.
    Uważny, notoryczny pożeracz literatury (niekoniecznie zaraz krytyk profesjonalny) „wyczuwa” ich natychmiast.
    Moi polscy faworyci to m.in. Olga Tokarczuk (niezmiennie), Magdalena Tulli, Jacek Dehnal, Paweł Huelle, Andrzej Stasiuk, a ostatnio Twardoch za znakomitą „Morfinę”, nota bene nagrodzoną Paszportem Polityki.
    P.S. Czy Pająk, którego książki pochłania Bobola, to ten Henryk Pająk sprzedawany przez „bukinistów” prawicowych pod kościołami?

  146. @KŁ (28.06.13, g. 19.50)

    Nie zrozumieliśmy się. Dołączając link do wykładu Baumana, nie proponowałem dyskusji o ekonomii. Ta bowiem jest drugorzędna – to tylko narzędzie do osiągania kulturowych celów. A te cele są opisywane i wartościowane w języku wyobrażeń społecznych. I Bauman to akcentuje, wskazując na kluczową kwestię „imaginarium” (notabene, szkoda, że nie wspomina przy tym o swoim koledze – Bronisławie Baczko, który ma na swoim koncie bardzo ciekawe prace o wyobrażeniach społecznych). Upraszczając więc, proponowałem dyskusję o socjologii imaginariów społecznych. Innymi słowy: o tym, jak powinniśmy sobie wyobrażać lepszy świat, albowiem takie wyobrażenie determinuje nasze podejście do kwestii wytwarzania oraz podziału dóbr. W tym kontekście topos „neoliberalizmu” jest czymś nader konkretnym – właśnie jako specyficzny rodzaj wyobrażenia o społeczeństwie, w którym wytwarzanie wartości oraz dystrybucja dóbr przebiegają pod dyktando takich pojęć, jak popyt i podaż, rentowność, konkurencyjność etc.

    Ja nie neguję makroekonomii, mówię tylko, że makroekonomia jest zaledwie jednym (i to nie najważniejszym) z elementów kształtujących wyobrażenia społeczne. I wskazuję na to, że dziś mamy do czynienia z silnym konfliktem między wyobrażeniami o świecie generowanymi przez wskaźniki makroekonomiczne, a wyobrażeniami całych mas społecznych, które żyją w poczuciu wykluczenia, przymusu ekonomicznego, niesprawiedliwości ekonomicznej itd.

    W tym kontekście dochodzimy do fetyszu „PKB” (ujęty w cudzysłów wyraz „PKB” traktować należy jak symbol określonego imaginarium). Otóż kryzys, który wybuchł w 2007 r., w chwili bankructwa dwóch funduszy hedgingowych Bear Stearns, był – i wciąż jest – kryzysem wyobrażenia, wedle którego późny kapitalizm polega przede wszystkim na nieskończonym przyroście stanu posiadania, generowanego przez spekulacyjne operacje finansowe (których istotą było ni mniej, ni więcej tylko spekulowanie wyobrażeniami na temat możliwości błyskawicznego bogacenia się). Jak wiadomo, było to ściśle związane z pompowaniem boomu na rynku nieruchomości (nieruchomość = modelowe wyobrażenie posiadania), który to boom pompował bańkę spekulacyjną, napędzającą amerykański PKB. Całe to błędne koło wirowało właśnie wokół fetysza Przychodu. I to właśnie jest istota rzeczy – gdyby bowiem nadrzędną (nie jedyną, ale właśnie: nadrzędną) ideą regulatywną późnego kapitalizmu była np. idea akumulowania kapitału społecznego – tzn. gdyby wartością wymienną nie były nieruchomości, ale np. domowe laboratoria do wytwarzania ekologicznego paliwa, i na zakładanie takich laboratoriów banki udzielałyby masowych kredytów – to kapitalizm wyglądałby inaczej (inny byłby także grożący mu kryzys).

    Tu w pewnym sensie znowu wracamy do Marksa, tzn. do pojęcia fetyszyzmu towarowego oraz wartości wymiennej. Pojęcie fetyszu zaś ściśle wiąże się z pojęciem wyobrażenia. Jakie fetysze mają/powinny mieć najwyższą wartość wymienną? Nieruchomości czy laboratoria? Szkoły czy burdele? Ja tego nie rozstrzygam, wskazuję tylko na problem kluczowy – problem wyobrażenia, wokół którego koncentruje nasze pragnienie posiadania. Co chcę mieć – wypasionego SUVa, czy wypasioną bibliotekę? Co powinno być bardziej wartościowym towarem – lexus czy „plexus” (scil. wysoko rozwinięty system nerwowy)? To są pytania o światopogląd. Kapitalizm postawi w pierwszym rzędzie lexusa. A socjalizm? Bauman łudzi się, że w horyzoncie socjalizmu ważniejszy może być „plexus”. Ja wolę łudzić się razem z Baumanem (który wcale nie jest moim idolem, niezbyt cenię go jako filozofa), niż śmiertelnie nudzić się w świecie fetyszyzujący lexusy.

  147. Parlament bułgarski przyjął w jednomyślnie poprawkę do kodeksu karnego, która przewiduje kary do 10 lat więzienia za napaść fizyczną na lekarza lub innego członka personelu medycznego i tyle samo za agresję wobec nauczyciela.
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/bulgaria-zamiana-w-prawie-do-10-lat-wiezienia-za-n,1,5551612,wiadomosc.html
    ======================

    Interesujące…….
    Będziemy naśladować?
    Nasi też wyjeżdżają.
    A kasy brak…..
    Kapitalizm bywa kosztowny dla ludzi.

  148. @mag

    Ja z kolei szukam pisarzy maksymalnie nieprzystających do dzisiejszych standardów. Dlatego współczesną prozę czytam wyłącznie z obowiązku zawodowego. Problem polega na tym, że tej prozie brakuje estetycznej gęstości, a jeśli chodzi o jej gęstość intelektualną, to jest ona na poziomie gazetowy (literatura ma znikomą wartość epistemologiczną, replikuje wiedzę potoczną, poznawczo wnika tylko w obszary mapowane przez media elektroniczne).

    Dlatego mój nick to Parnicki. Bo to jest wybitnie gęsty pisarz. A przy tym fenomen, który nigdy nie zaistniałby w rzeczywistości wolnorynkowej (Parnickiego można do pewnego stopnia porównać z amerykańskim postmodernizmem. Otóż kompromisowość tego postmodernizmu – tzn. jego „umiar” w konstruowaniu wielopiętrowych fabuł erudycyjnie grających z gatunkami literackimi – wynika z konieczności współgrania z rynkiem. Parnicki nie musi czynić takich koncesji – w efekcie tworzy teksty daleko bardziej radykalne [czytaj: wręcz nieczytelne ;-)], a przez to – znacznie ciekawsze od powieści Bartha czy Pynchona).

  149. @mag

    Pająk Boboli to właśnie ten Pająk bukinistów. Kuriozum prima sort (dla koneserów historiografii czarnosecinnej).

  150. @KŁ, @mag

    MASŁOWSKA. We mnie silne emocje wywołuje nie tyle sama literatura, ile skala odniesionego przez nią sukcesu (moim zdaniem świadczy on jednak o wyjątkowo niskim poziomie polskiego rynku literackiego).

  151. Teodor Parnicki
    Piszesz: „estetyczna gętość” i „gęstość intelektualna”, wybigająca poza dzisiejsze standardy.
    Toż autorzy, których wymieniłam, moim zdaniem właśnie ponad te standardy się wznoszą , kazdy inaczej.
    No, ale cóż… de gustibus etc.
    Trudno byłoby mi zatrzymać się na Parnickim, przy całym podziwie dla jego DZIEŁA, bo czas płynie.
    DZIEŁ przybywa. Nowych, innych, które otwierają nowe horyzonty intelektualne, estetyczne, a pewne RZECZY z kategorii sztuki, literatury są nieporównywalne.
    Tak jak dla mnie np. Bruno Schulz. Jedyny, niepowtarzalny autor „Sklepów cynamonowych” i „Sanatorium pod klepsydrą”.

  152. @KŁ (28.06.13, g. 20.14)

    1. To, co Pan napisał nie jest marksizmem – natomiast Pański wpis można opisać w kategoriach marksistowskich. Bo, owszem, byt określa świadomość. Tyle, że ta forma bytu, którą kształtuje współczesny kapitalizm, nieuchronnie rozwija się w kierunku Hobbesowskim, tzn. osuwa się w stan wtórnej natury, w którym społeczeństwo – całkowicie zdeterminowane przez konsumpcyjne popędy – jest areną brutalnej wojny wszystkich ze wszystkimi. W horyzoncie krajów wysoko rozwiniętych alegorią takiej formy ontologicznej jest szczur z filmu Cronenberga „Cosmopolis” (jednostka totalnie „wykulturzona” – nawet wtedy, gdy fetyszyzuje malarstwo Rothki, to jedynie dlatego, że kupiony za horrendalne pieniądze Rothko jest symbolem uprzywilejowanego miejsca w peletonie walczących ze sobą szczurów).

    2. Napięcie między bytem a świadomością nie przebiega w horyzoncie diachronicznym. To nie jest tak, że najpierw wypcham se kałdun kiełbachą i gadżetami, a potem bede inwestował w kulture albo nauke. Nie – to musi przebiegać synchronicznie, a nie diachronicznie. Pan zaś proponuje perspektywę z epoki kamienia łupanego – najpierw muszę ustrzelić świniaka, a pomyślę, czy z tłuszczu da się ulepić figurkę wotywną.

    Tym sposobem zawsze pozostaniemy społeczeństwem jaskiniowców. Tzw. przedsiębiorca, który myśli: „najpierw kałdun, potem kultura”, na zawsze będzie tylko pustą makówką dyndającą u dysfunkcyjnego kałduna. Przedsiębiorcy jako najważniejsza warstwa w Polsce? To jakiś żart… Polscy przedsiębiorcy (poza nielicznymi wyjątkami) nie inwestują w sprawy strategiczne – rozwój technologii IT, w naukę, w kulturę. Niech Pan zerknie na listę najbogatszych Polaków we „Wprost”. To masa podwykonawców, deweloperów, producentów nabiału i mebli oraz kolekcjonerów intratnych zamówień państwowych (ci ostatni są z wolnym rynkiem jakby na bakier).

    Jeśli to ma być nasza awangarda cywilizacyjna, to średni unijny PKB osiągniemy chyba w przyszłym stuleciu.

  153. Panie Tedorze,
    Jeszcze Pan nie dopisał akapitu o alienacji robotników. A słyszał pan o fetyszu octu, a w warunkach innego przymusu niż ekonomiczny – o fetyszu papieru toaletowego?

    Zastanawiające to zestawienie: lexus-plexus, ale czy nie udałoby się pogodzić jednego z drugim, wypośrodkować? Poza tym ludzie są różni, mają nie tylko różny kolor oczu i rozmiary, ale w głowie mają poukładane na różne sposoby – jedni chcą trochę więcej lexusa, inni nieco więcej plexusa. Zabroni im Pan? A może jest coś takiego jak fetysz plexusa?

    Zrozumiałe dla mnie jest zapotrzebowanie wśród spauperyzowanych intelektualistów krajowych na plexusa. Obnoszą się nim, jak nabywcy papieru toaletowego czy „Ulisesa” Joyca w minionej epoce.

    Znam ludzi, co mieli dosyć socjalistycznego plexusa, nawiasem mówiąc. Ale czy ten ohydny neoliberalizm zabrania komuś do posiadania biblioteki i uczęszczania na długie nasiadówy z odczytem, pardon – wykłady profesora Baumana, fetyszyzowania się plexusem? Tak z ręką na sercu, niech Pan odpowie, kto Panu broni? Kto Pana rzuca lwom na pożarcie? To Pan gore w swej nienawiści do obcego, do innego, tego co ma lexusa, czy suv, tego gorszego umysłowo upośledzonego, który dosiada SUV – Lexusa RX350, takiego co przez ucho igielne nie przejdzie.

    Panie Tedziu, niech się Pan nie obrazi, ale zapytam – czy w następnym wcieleniu będzie Pan Świadkiem Jehowy?

  154. @KŁ

    Oj, Panie Kaziu, czuję, że dziewiąty awatar Balcerowicza sprezentuje Panu w przyszłym wcieleniu tekę Ministra Przedsiębiorczości (nie obraziłby się Pan, prawda?).

  155. Cytat: „To, co Pan napisał nie jest marksizmem – natomiast Pański wpis można opisać w kategoriach marksistowskich. Bo, owszem, byt określa świadomość. Tyle, że ta forma bytu, którą kształtuje współczesny kapitalizm, nieuchronnie rozwija się w kierunku Hobbesowskim, tzn. osuwa się w stan wtórnej natury, w którym społeczeństwo – całkowicie zdeterminowane przez konsumpcyjne popędy – jest areną brutalnej wojny wszystkich ze wszystkimi. W horyzoncie krajów wysoko rozwiniętych alegorią takiej formy ontologicznej jest szczur z filmu Cronenberga „Cosmopolis” (jednostka totalnie „wykulturzona” – nawet wtedy, gdy fetyszyzuje malarstwo Rothki, to jedynie dlatego, że kupiony za horrendalne pieniądze Rothko jest symbolem uprzywilejowanego miejsca w peletonie walczących ze sobą szczurów).”
    Moj Boze jakie to bzdury. Duzo slow, zadnego przekazu i pewnie uwielbienie samego siebie za pisanie takich… bzdetow.

    Tytuly z ostatniego miesiaca na blogu p. Szostkiewicza. To chyba juz jakas krucjata. Nasz ekspert od religii i spraw kosciola oczywiscie opiera sie na bardzo obiektywnych zrodlach El Pais, La Republica i The Guardian w swoim widzeniu swiata. Brak tylko „Komsomolskaya Pravda” i bylby caly garnitur postepowej prasy.
    A to tytuly:
    Diabeł na placu św. Piotra
    Bardziej katoliccy niż papież
    Jak daleko Polsce do ,,Iranu”?
    Jaka matura z religii?
    Kto obroni ks. Lemańskiego?
    Sto dni Franciszka

  156. @KŁ

    NIENAWIŚĆ. Mam wrażenie, że zamiast lexusa dosiadł Pan konika lekkiej przesady. Pragnę Pana uspokoić. Pan we mnie rozpala jedynie letni popęd polemiczny. Nie zamierzam Pana upijać koktajlem Mołotowa (ani tym bardziej wywłaszczać Pańskich braci w dobrobycie ze środków lokomocji).

  157. @PARNICKI (21:59)
    Przepraszam za pomyłkę.
    „Byt określa świadomość” – to nie jest marksizm, to jest sam Karol Marks („Przyczynek do krytyki ekonomii politycznej”).
    Owszem – hasłowo przypięty, tak samo jak Pański Hobbes z „Lewiatanem”, chociaż upierałbym się, że trafniej.

    W horyzoncie krajów wysoko rozwiniętych, społeczeństwo – całkowicie zdeterminowane przez konsumpcyjne popędy – jest areną brutalnej wojny wszystkich ze wszystkimi. Tak się składa, że znam dość dobrze takie społeczeństwo. Brutalność i prymityw wojny wszystkich ze wszystkimi w realnym socjaliźmie, a przytrafiło mi się żyć i w tym eksperymencie marksistowskim, także na tle konsumpcyjnym, przewyższa o kilka klas „neoliberalne kraje”.

    Sposób krytykowania („perspektywa z epoki kamienia łupanego”, „diachroniczne”, „jaskiniowe społeczeństwo”) mojego postulatu – zorganizujmy gospodarkę i wybijmy się na dobrobyt – mówi mi, że trafiłem. I ta nerwowość – „średni unijny PKB osiągniemy chyba w przyszłym stuleciu” – sam Pan przyznał, że już go dawno osiągneliśmy (dźwigając się z niedoborów PRL). Kluczy Pan i czepia się, to dobrze nie wróży, więc oddalę się, aby nie powiększać Pańskiego zakłopotania.

  158. @ycc

    Proszę krzyknąć: Ratunku, bolszewicy mnie biją!

  159. Szanowny Rybo,
    wspólczuję, bo to znam. Mnie pomaga końska maść (ta czerwona) i promiennik podczerwieni, jakikolwiek, albo przedpotopowe słoneczko albo lampa-kwoka albo grzejniczek łazienkowy albo chiński jakiś za trzy dychy. Naprawdę.
    Życzę pozbycia się bólu i proponuję kurtkę z kapturem na następny raz, Nemer

  160. @KŁ

    Oj, Panie Kaziu, z tego, co pamiętam, to do średniej unijnej jeszcze nam trochę brakuje. Sam Pan przyznał, że w 2012 to było ok. 64%. Więc to chyba Pan kluczy – mam nadzieję, że lexusem.

  161. @KŁ

    Poza tym ja się Pana nie czepiam. Po prostu twardo z Panem polemizuję. Pan natomiast próbuje podgryzać mnie ad hominem (imputując mi jakieś klasowe nienawiści). No i niepotrzebnie straszy Pan „socjalizmem” – taką bajką przekarmił nas papcio Balcerowicz. Dzisiaj ciemny lud tego nie kupi…

  162. @Teodor Parnicki, Jacobsky

    Tez nie uważam, by polska rodzina była szczególnie patologiczna.
    Nabiera szczególnych barw, gdy się ją zestawi z bezmyślnym uwielbieniem układu, który nazywany jest „tradycją”.
    Dla niektórych to granica nie do przekroczenia. Dyskusja kończy się na argumencie: „bo taka jest tradycja” i koniec. Pustka w oczach.

    Mam wrażenie, że strach przed wyodrębnieniem się z tłumu jest w Polsce niedocenionym hamulcowym. Silniejszym niż w innych krajach.
    Byle tylko się nie wychylać.

    Ja też jestem zwolenniczką adopcji dzieci przez pary homoseksualne.
    Zdecydowanie lepsze wyjście od łóżka w domu dziecka, wychowawców na etacie i wykopu w próżnię po skończonej 18-tce.

    PS. Jacobsky, bardzo dziękuję za opowieść o spokojnej rewolucji.

  163. Prof. Bobola Totally Rules!

    http://bobolowisko.blogspot.de/2013/06/upiory-przeszlosci-nadal-popularne.html

    Naprawdę warto przeczytać ten wypiek. Człeczyna ledwo pisze, liczyć nie umie, ale co tam – przecie jest profem. Kolejny po Pawłowicz egzemplarz z habem. – Niebywałe, niebywałe – jak by powiedział Niesiołowski (kolejny prof, pewnie też z habem)

  164. Chciałbym na chwilę powrócić do poprzedniego tematu, czyli nicowania prof. Baumana. Pozwoliłem sobie na to, ponieważ stary profesor całkiem zwyczajnie się ze mną zgodził, wystarczy porównać:
    1. Śleper
    24 czerwca o godz. 22:29
    2. http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/opinie/20130628/bauman-cisnienie-utopii
    Że co? Jestem zarozumiały?
    POzdro(waś)

  165. Dosyć długo już nie atakowałem mojego ulubionego tematu: tłumaczeń zagranicznych tytułów, Książek, filmów czy piosenek na polski. Zdarzają się bowiem tam takie kwiatki, iż rzęsy więdną z zażenowania. A zażenowanie wynika z powodu klapy rynkowej jaka zawsze jest następstwem kiepskiego tłumaczenia czy interpretacji.

    Pamiętam, przez kilkoma ładnymi laty, amerykański autor Robert James Waller wstrzelił się w wiek populacji baby boomers z niewielka książeczką pt. „The Bridges of Madison County”. Nowelka ta zwięźle ukazała, na ok 150 stronach, kilkudniowy romans w średnim wieku już będącej zony farmera z przejezdnym fotografem z National Geographic. No i zrobiła niesamowita karierę. Sprzedanych zostało 12 milionów egzemplarzy, Clint Eastwood zrobił film i w nim sam zagrał, obok Meryl Streep. Waller sprzedał tez 14 opcji na adaptacje teatralna. Jest dzisiaj multimilionerem, rozdającym siedmiocyfrowe darowizny dla, np. uniwersytetu w którym był niegdyś profesorem w dziedzinie businessu.

    Tłumaczeń tej niesamowicie rynkowej w świecie książeczki dokonano w 40 językach. Jednym z tych języków był polski.

    Rok był 1994. Wydawnictwo Prószyński i S-ka posłuchało podpowiedzi zza Wielkiej Wody i zakupiło prawo do tłumaczenia i wydania tego bestselleru. Po nadaniu książce SWOJEGO, a jakże, tytułu, „Co się wydarzyło w Madison County”, opublikowano ten amerykański i światowy już bestseller. I co się okazało? Całkowita klapa!. Na całej nadwiślańskiej linii.

    Jednym z FAKTÓW w nowelce Wallera były KRYTE MOSTY stanu Iowa. Taka niewielka niby rzecz a niezwykle ciekawa, dla wielu

    http://www.desmoinesregister.com/article/20120615/BASU/306150055/Basu-Author-Robert-James-Waller-enjoys-life-outside-spotlight

    To te kryte mosty, covered bridges, urealniły romansidło Wallera. Słowa „The bridges” w tytule książki okazały się niezwykle pociągającym trickiem marketingowym, a później turystycznym. Waller, w 10 lat po osiągnięciu sukcesu swoja książką, pozwolił sobie pozować, jak wyzej, na tle jednego z tych niespotykanych juz nigdzie wiecej mostów.

    Wydawnictwo Proszynski i S-ka nie znalazło żadnej wartości rynkowej w krytych mostach. Zmieniło wiec tytuł książki na nudnawe „Co się wydarzyło..”. Rezultat był taki jaki był. Te nasze zacięcie do zmieniania wszystkiego. Im częściej tym lepiej.

    A tu nasz OS wciąż ten sam od prawie ćwierć wieku. Toż to już dłużej niezmienione niż onuce!

  166. Mój Boże, gdzie są te słodkie czasy, kiedy blog en passant odwiedzali kilka razy dziennie ET i Sławomirski?

    Nie wiem, jak inni blogowicze, ale ja myślałem, że w departamencie trollowania już nic gorszego nie może bloga spotkać.

    Znalazło się jednak dwóch śmiałków, którzy postanowili udowodnić, że zawsze może być gorzej i rozpętali w ostatnich dniach istną orgię trollingu, o jakiej poczciwi ET i Sławomirski nie śmieli marzyć.

    Palcem śmiałków nie będę pokazywał, bo nie chcę się narażać blogowiczom, którym ta dwójka przypadła do gustu; z drugiej strony nie chcę obrażać inteligencji pozostałych blogowiczów.

  167. Tak na marginesie adopcji dzieci przez pary homo (absolutnie popieram!) oraz idiotycznej dyskusji wokół in vitro.
    Kiedy słyszę, czytam kolejne doniesienia o rodzicach, którym dziecko wypadło z okna, czy pociągu (jak ostatnio), bo oni byli pijani i tak jakoś nie upilnowali, albo o tzw. rodzinach zastępczych, w których dzieci tracą życie z powodu rodziców zastępczych, to myślę sobie, że wiem, co powinien uczynić jeden z drugim katabasem w czarnej sutannie.
    Leżeć krzyżem w kościele i przepraszać po tyciąckroć za straszne grzechy zaniechania i zbrodniczą głupotę, której nic nie usprawiedliwia.
    Uprawiają już ponad 20 lat w zasadzie obligatoryjną katechezę, czyli lekcje religii i KOGO i do CZEGO wychowują? Do miłości chrześcijańskiej? Odpowiedzialności za rodzinę, oczywiście koniecznie sakramentalną, bo inna jest Bogu niemiiła?
    Czy z ambony często słychać, jeśli w ogóle, słowa piętnujące pijaństwo, przemoc w rodzinie.?
    Płyną zazwyczaj gładkie frazesy, klasyczna kościelna nowomowa na temat świętości rodziny w kiczowatym, nieprzystawalnym do rzeczywistości anturażu.
    Najważniejsza jest ochrona życia poczętego (byle nie z in vitro. bo to niezgodne z „prawem naturalnym”, czyli jakoby Bozym), obrona świętej rodziny przed zakusami homo oraz zgubną „filozofią gender”, no i liberalną „cywilizacją śmierci”, w której pewnie maczają palce masoni, Żydzi (ach, nie ma mowy o antysemityźmie!), akto wie- może nawet cykliści.
    Taki jest obraz naszych pasterzy (niech mi wybaczą prawdziwi kapłani, bo wiem, że są tacy, jak np. ks. Wojciech Lemański, sekowani przez swoich butnych pryncypałow) i taka jest wiara. A co najgorsze, takie bywa i dzieci chowanie.

  168. Eh, Jurku Cedrowy. Nie cerdol się Ty tak strasznie. Wal po nazwisku, a najlepiej po obu. Jak nie po więcej. Bo niektore trolle tak majo ze zmieniajo i zmieniajo. Wszystko prócz onuc

    +++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

    Następną książką, której tytuł w Pomrocznej Zamglonej przekręcono po polskiemu, była „Ten Thousand Lovers” napisana przez kanadyjkę Edeet Ravel. Tutaj postanowiono zinterpretować słowo „lovers”. I nadano tej książce tytuł „Dziesięć tysięcy ukochanych”.

    Taka rozmowa się odbyła na dany temat:

    – Orteq, podobno czytałeś „Dziesięć tysięcy ukochanych”?
    – Nie czytałem.
    – Jak nie, przecież nasmedziles coś na blogu Kuczyńskiego.
    – Aaa, czekaj, czekaj. Czytałem „Ten thousand lovers” Edeet Ravel..
    – No, toż o tym mowie. Lovers, ukochanych, nie kumasz?
    – Poważnie mówisz, ze ‚lovers’ ktoś przetłumaczył na ‚ukochanych’?
    – Juz sprawdzam. O, jest. Tak przetłumaczyła Zienkiewicz Olga. Pod
    redakcja Miecznickiej Barbary.
    – Kumasz coś po angielsku?
    – Noo, coś tam..
    – Nie czujesz bluesa łgarstwa w tym rzekomym ‚lovers’ równa się ‚ukochani’?
    – Jeśli Zienkiewicz Olga nie czuła to skąd ja mam czuć?
    – To weź i przetłumacz ‚ukochanych’ z powrotem na angielski
    – No jak, lovers przecież!
    – Zajrzyj do słownika, bucu
    – Oo, aha. ‚Ukochany’ równa się ‚beloved’.
    – No a ‚beloved’ to co po polsku?
    – Wychodzi, ze ‚umilowani’, ‚ukochani’
    – Nie ma ‚beloved’ równa się, na przykład, ‚kochanek’?
    – Nie ma
    – A z czym wchodzą ‚umilowan’’ czy ‚ukochani’?
    – No, tego, z … Chrystusem. „Umiłowani w Chrystusie”

    Ta Zienkiewicz Olga, tłumaczka, to zwykła moherówka musi być. Słowo ‚kochankowie’ w jej pomrocznym języku polskim musiało przestać istnieć. Czyżby o Dekalog się rozchodziło?

    Podobnie jak przestali istnieć prawdziwi znawcy języków obcych w kraju. No bo wszyscy zdradzili Ojczyznę! I przenieśli się do ponad milionowego miasta Limerick. W Pierwszej Irlandii, no less.

  169. Skoro Gospodarz przeprosil za przejezyczenie i mialo byc jedynie
    „Jarosław Polskę zbaw” to ja przepraszam za dowcipasa Wasza Ekselencje.

    Podoba mi sie nieco hermetyczna dyskusja Teodora z KL.

    Teodorowi wyraznie przeszkadzalo moje pisanie o Baumanie pod felietonem o czyms innym i ja cham dostalem lekcje kultury.
    I jak juz posprzatal to sie rozsiadl i
    pojawily sie tasiemce Teodora plus KL (aluzja do moich tasiemcow) na tematy nic nie majace wspolnego z felietonem… normalka.

    Dyskusja Panow do zludzenia przypomina ciagnace sie latami polemiki TO z innymi Panami – nihil novi sub sole – to dla Panow lubiacych zablysnac ad hominem i innymi plexusami.
    Wiec przezywam swojego rodzaju de ja vu (to dla Teodora) ale z przyjemnoscia bo nie glupio.

    Tak a propos…
    Sa miejsca na swiecie gdzie solidaryzm i poczucie wspolnoty ma sie dobrze a nawet sie WZMACNIA ostatniemi laty.
    Pomimo pesymizmu Baumana jednak wciaz ludzie a nie trendy i rynki beda decydowac o przyszlosci.
    Wiec wybierajmy madrze – MOZEMY zmieniac.

    Na temat:

    Gloszenie radosnej nowiny, ze nie bylo trotylu zanim zakonczono badania wszystkich probek to oprocz proby prowokowania chorego Kaczynskiego rowniez strategia sukces nadaktywnego premiera.

    Moze sie skonczyc tak jak ze zlapaniem bomberow.

    Juz byl premier w telewizji surowym okiem patrzacy na ministra Sienkiewicza, juz razny i sprawny rzad trzymany w zdecydowanej dloni Meza Optrznosciowego Narodu Tuska pokazal sie w telewizji a tu bomberzy wylecieli z reki – bo za bardzo i za szybko chcialo sie sukcesu…

    Wiec dla odmiany Tusk zajal sie po putinowsku mikro-zarzadzaniem i oglosil jak prawo powinno traktowac dzieciobojczyni – legislatorzy polskiej dumy zabrali sie wiec od razu za pozadane i sugerowane przez wodza zmiany do kodeksu…

    Tusk tez bedzie wlasnorecznie walczyl ze swastykami i pogrozil sedziemu.
    Po czym udal sie do Lodzi by po 4 latach balaganu posprzatac w rzadzacej tam PO ibedzie spokoj na kolejne 4 lata… – o czym tryumfalnie powiadamia Wyborcza.

    Udal sie pewnie z Warszawy do Lodzi helikopterem bo zaraz po posprzataniu w Lodzi tego samego dnia ma rozwiazac problem grafitti na Slasku.

    I tak nam sie Donek miota bo wszystko jak zwykle musi sam.
    A Ostapowicz nie ma litosci!
    I pedofilow kastrowac i kase z Uni przywiezc, zwolnic soltysa i zamknac dzieciobojczynie.

    Oj co bedzie z naszym krajem jak go zabraknie?
    Az strach sie bac.

  170. Panie Redaktorze,
    Trzech panow, Parnicki, KŁ, and Falicz zamiescilo razem 81 komentarzy ( 19:05 Toronto time). Stanowi to dokladnie 49% wszystkich komentarzy ktorych o podanej godzinie bylo 164, wliczajac Panskie przeprosiny. Jezeli dodamy jeszcze kilku innych bardzo aktywnych blogowiczow jak na przyklad “mag”, “orteq”, “wiesiek59”, Stychowski, to komentarze spoza tego towarzystwa wzajemnej adoracji mozna bedzie policzyc na palcach obu rak (i byc moze nog).
    Zadalem sobie trud aby przedstawic powyzsza statyske poniewaz staram sie czytac Paṅskie blogi, a takze zamieszczone komentarze. Niemniej jednak powyzej wymienieni blogowicze traktuja Panski blog jak swoj wlasny i praktycznie uniemozliwiaja zapoznanie sie z opiniami innych czytelnikow. Nie pomaga rowniez fakt ze wiekszosc ich postow nie jest na poruszony przez Pana temat.
    Proponuje aby Pan, lub pracujacy w panskim imieniu moderator, rozwazyl ograniczenie ilosc komentarzy napisanych przez jednego blogowicza do trzech, maksimum pieciu. Byc moze wystarczy Paṅski apel do blogowiczow o wprowadzenie samokontroli.
    Z szacunkiem, Miro
    P.S. ilosc postow pana Parnickiego, 39, pana KŁ, 21, i pana Falicza, 21.

  171. nota bene:
    „byt okresla swiadomosc” – polakow to juz gremialnie od 500 lat nie dotyczy;
    juz jan kochanowski stwierdzil:
    „…nowe przyslowie polak sobie kupi,
    ze nie tylko przed, ale i po szkodzie, glupi.”

  172. Miro,

    A gdzie Rycho i Zbycho? Jak by oni sie jeszcze wypowiedzieli na blogu Jego Ekscelencji to byłoby nam bliżej do jakiejś równowagi. A tak to mamy to co mamy. I nikt nam tego nie odbierze. Nawet nie policja pilnująca przestrzegania maksimum trzy komentarze na jednego nicka. Tak jest nieubłagana rzeczywistość blogowa

    Do pilnowania przestrzegania maksimum trzy nicki na jednego trolla potrzebna będzie osobna policja. Uzbrojona w inna Bron. Ciekawe czy pan naczelny redaktor Baczyński będzie w stanie dokonać zakupu odpowiedniej Broni. Jak narazie na blogu dostępna jest tylko odpowiednia Marynia, nie Bronia. Marynia spełnia jednakże zupełnie inna role na blogu JE.

    Jak to mawiał, swojego czasu czasu, MFR do swojej trzódki redakcyjnej: „Realia, panowie, realia. Towarzysze tez. Nie dotyczy Jurka”

    Urbana nic nie dotyczyło. Dlatego został oddelegowany do ważniejszej pracy u Generała Broni. Marynia u Generała Broni była nie pri czom

  173. Andrzej Falicz (1:42)

    „Jarosław Polskę zbaw…”

    Jarosław PolskeZbawA. Taka dokładnie ma on ksywę.

    Nie znoszę niechlujstwa językowego. Szczególnie tego w odniesieniu do Terminologii Stosowanej w POmroczności Zamglonej. ‚Jarosław Polskę zbaw’ jest dla lemingów PRZYUCZONYCH.. Niedorobów takich, znaczy.

    Uprasza się o podciągniecie skarpetek. Ewentualnie, o poprawienie onuc. Tych z wiele hałasu onuc. Thanks, Balsamiełomżyński

  174. miros;4;52.

    To mi smierdzi cenzura w granicach prawa blog musi zyc wlasnym
    zyciem,niech pisza w koncu sie zmecza.
    http://www.youtube.com/watch?v=1YzLeXxOQ74
    On tez nie bedzie krecil w nieskonczonosc.

  175. miros; 4.52. Ten blog to już dawno szlag trafił. Zamienił się w stajnię głupoty Passenta. Inne blogi Polityki cierpią na tę samą przypadłość.

  176. Bo co? Publicysta przyp… komu trzeba. W blasku rozdawnictwa przez władzę PO, rozdawnictwa biskupom atrakcyjnej ziemi się ogrzeje, a i parę groszy zarobi…

  177. Ilość nie przechodzi w jakość?
    Niestety, pokusiwszy się o analizę blogu Paradowskiej sprzed lat pięciu i obecnie, mogę skonstatować jedynie fakt, że z kilkudziesięciu komentatorów ich liczba spadła do kilku.
    Podobnie dzieje się i tutaj…….
    Przyczyna?
    Nieokreślona……

    Każdy nowo pojawiający się nick, jest więc tym bardziej cenny……

  178. http://articles.mercola.com/sites/articles/archive/2013/06/23/vernikos-sitting-kills.aspx

    polTusk;9:29, zamiast warcholic napisz albo podaj cos ciekawego
    chetnie poczytamy.

  179. @miros

    Pan jest wzorcowym modelem polskiego demosu. Wystarczy, że na blogu pojawi się kilka komentarzy, które nie są ziemniaczanym biciem buraczanej piany, a już jakiś kartofel krzyczy: liberum veto! Polska to dziki kraj, panie Miro(s).

  180. @byku, zgoda, ale jak żeś to wyliczył?

  181. Nie pomogły apele kombatantów i władz miasta. Członkowie Klubu „Gazety Polskiej” kolejny rok z rzędu zakłócili obchody rocznicy Poznańskiego Czerwca 1956. – Gdzie jest wrak? – krzyczeli, gdy kwiaty pod pomnikiem składał konsul Federacji Rosyjskiej.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14189636,Gwizdy_i_krzyki_pod_Poznanskimi_Krzyzami.html
    ==================

    „Nowoczesny Patriotyzm” czy BYDŁO?

  182. „kilka komentarzy, które nie są ziemniaczanym biciem buraczanej piany ”
    A czym sa ? Niczym bo gdyby nawet czyms tam byly to zupelnie mnie nie interesuje czym . Wystarczy mi , ze nie sa buraczanym biciem ziemniaczanej piany …
    – odwrotnie ? A to nie to samo ?

  183. @otago

    Dobre – bo polskie. Tak trzymać (tzn. nie interesować się)!

  184. półTusk
    Czyżbyś był z Pułtuska?
    Być może u Wasz są aż tak wysokie standardy, ze blog Passenta i inne tutejsze jawią Ci się jako stajnie głopoty.
    No to rozświetl te stajnie – co postuluje np. Ted – krynicą mądrości.
    Czekamy na interesujący wpis polemiczny na temat albo nawet obok tematu!

  185. Andrzej Falicz 29 czerwca o godz. 1:42 pisze: –„Moze sie skonczyc tak jak ze zlapaniem bomberow.”

    Szanowny Andrzeju Falicz,
    podrwiwanie sobie ze służb poszukujących „bomberów” jest nietrafna, bo po pierwsze, już sprawcę mają, zdaje się. A po drugie, to pozwolę sobie przypomnieć, że FBIcy polowali na „unabombera” Kaczyńskiego (przedstawiciela filozoficznego nurtu określanego jako anarcho-prymitywizm) 18 lat i złapali go tylko dlatego, że rodzony brat go zakapował.
    Pozdrawiam, Nemer

  186. Orteq
    możesz mi wytłumaczyć, w jaki sposób tytuł książki „Mosty w Madison County” miałby bardziej przyciągnąć polskiego czytelnika niż „Co się zdarzyło w Madison County”?
    Pierwszy sugeruje przewodnik ze zdjęciami okolicy, o której przeciętny Polak nigdy nie słyszał. Drugi – że coś się zdarzyło (kryminał, romans, tragiczny wypadek…)
    Sukces wydawniczy zależy od wielu faktorów, nie tylko od zgrabnego tłumaczenia tytułu. Po francusku – „Sur la route de Madison” czy po niemiecku „Die Bruecken am Fluss” są równie pociągające jak tytuł oryginału czyli nijakie.
    Gdyby nie film z Eastwoodem i Meryl Streep (o wiele lepszy niż książka, bo oboje bohaterów wyzwala z ich rezerwy miłość, a nie zarozumiałe machismo męskiego protagonisty opowiadania) to już dawno żadne wycieczki nie szukałyby grobów bohaterów, a japońskie pary nie brałyby ślubu na Roseman Bridge. I nikt by nie kupował za 1.75 dol. porcyjki piasku spod tego mostu, aby sypać go sobie w oczy i marzyć o wiecznej miłości 😉

  187. Jakież tu piękne forum dyskusyjne…
    a gdzie jest tygrys?

  188. Jurek Cedro, miros

    Po jaką cholerę z nadętą miną liczycie cudze wpisy?

    Blog jest nieformalną platformą wymiany myśli, podobnie jak było to czynione w przedziałach PKP. Chaotyczny charakter tej rozmowy, zbiór mądrych albo porąbanych opinii stanowi właśnie jej piękno. Męczy was to – nie czytajcie!

    Jeden z podrzuconych przez Gospodarza tematów był znowu o ob……m trotylu. Dzięki skutecznemu filbusting ( KŁ oraz TP), tenże temat-nowotwór został skutecznie zablokowany. Wielkie im dzięki.

    Zamiast tradycyjnego staropolskiego kwasu – więcej klasy, pleeez.
    Od czasu do czasu, sami popiszcie sie jakąś ciekawą palcówką.

  189. Nemer
    29 czerwca o godz. 12:50
    Wiadomość z ostatniej chwili;
    Tych dwóch wypuszczono… i okazało się, że ten trzeci się z nimi skontaktował. Bingo!
    #
    26-latek to trzeci mężczyzna, który – według policji – ma związek z wywołaniem we wtorek fałszywych alarmów bombowych w 22 miejscach w kraju. We wtorek zatrzymano dwóch – jednego w Chrzanowie (Małopolskie), drugiego w Zawierciu (Śląskie). Obaj zostali w czwartek zwolnieni, bowiem prokuratura uznała, że zgromadzony do tej pory materiał dowodowy nie dał podstaw do przedstawienia zarzutów. Z ustaleń śledczych wynika jednak, że 26-latek kontaktował się z tymi mężczyznami.
    #
    Nie warto zbyt szybko cieszyć się z czyjejś nieporadności.
    Nie wszystko jest takie, jak nam się wydaje, bo bardzo tego chcemy.

  190. Najwiekszym wydarzeniem na blogu stało się ostatnio pojawienie dwu kosmitów z inicjałami Kł i TP którzy zajeli miejsce słynnego wszechwiedzącego Kadeta Bieglera. (zapewne pojechał na turniej w Wimbledonie). Obaj kosmici ( chociaz nie wykluczone, że jest to tylko jeden , podobnie jak ET i Sławomirski) powalają wszystkich blogowiczów erudycją, gdyż znaja się na wszystkim, a najlepiej na historii, ekonomii , politologii, filozofii i socjologii, a takiego Baumana razem z Marksem, to maja za ścierke do podłogi. Chłopaki nadęli się na maksa i puszą niczym pawie w Łazienkach. Ich trollowanie polega na tym, ze udają polemiki miedzy sobą, mimo ze na kilka parseków widać ze to ustawka.
    Być może jednak się mylę, zatem poproszę pp Kosmitów o podanie kilku najważniejszych publikacji z wymienionych wyżej dziedzin, zwłaszcza podręczników akademickich, tytuły cykli wykładów wygłoszonych na Harwardzie, MIT lub London School of Economics, lata uzyskania nagród Nobla lub równorzędnych, wzkaźników cytowalnosci SCI lub JCR i trochę szczegółow z biografii, bo chętnie bym zrecenzował w polskich periodykach naukowych, któreś z dzieł szanownych panów.
    Na razie mówię SPRAWDZAM.

  191. Troche wiesci ze Szwecji
    ____________
    Alarm bombowy w Sztokholmie – nie byl falszywy (27.06)

    w ub.czwartek mecz – derby pomiedzy miejscowymi klubami Hammarby i Djurgården nie odbyl sie na otwarcie nowej areny Tele2Arena. Policja wykryla ladunek wybuchowy w poblizu areny. Kilkadziesiat tysiecy osob mialo ogladac mecz-premiere na tej nowej arenie sztokholmskiej. Podejrzwa sie, ze ladunek zostal podlozony przez kibica klubu Hammarby. Nie od dzis znane konglikty pomiedzy zwolennikami tych sztokholmskich klubow.
    ___________

    Komantarze internetowe w gazetach szwedzkich maja zniknac

    Dziennik „Göteborgs – Posten” (trzeci co do wielkosci w Szwecji) nie bedzie tymczasowo publikowal komentarzy czytelnikow w swoim wydaniu internetowym. Wedlug orzeczenia sadu apelacyjnego” Göta hovrätt” w Göteborgu nie moga ukazywac sie wypowiedzi niemoderowane przez autorow, ktore nie sa gwarantowane prawem podstawowym do swobodnej wypowiedzi.
    Autorzy (dziennikarze) beda odpowiedzialni za takie wypowiedzi a nie wydawcy. Dziennikarze moga byc oskarzeni o oszczerstwa, klamstwa czy tez dyskriminacje, ktore beda publikowane z komantarzach niemoderowanych (informacja od prawnika zwiazku dziennikarzy,Olle Wilöfa). Naczelna redaktor Göteborgs -Posten stwierdzila, ze dziennik bedzie bardzo dokladnie przestrzegal zasady, co jest redakcyjne a co jest komentowane.

  192. absolwent
    Nie Ty jeden masz takie podejrzenia.
    Nie chcę rozszerzać kręgu podejrzanych, ale mam na myśli jeszcze jednego faceta, ktory nieoczekiwanie zaniknął w tym czasie, gdy pojawili się KŁ i Teodor P.
    Ich powalająca erudycja na każdy temat, dozowana umiejętnie i stwarzjąca pozory pradopodobieństwa, też wygląda mi ustawkę.
    Mimo że z natury nie jestem podejrzliwa. Ty mnie ośmieliłeś.
    Ciekawe, czy uczeni panowie zareagują.

  193. absolwent
    29 czerwca o godz. 16:57

    Mnie się komentarze nowych nabytków blogu podobają…..
    Spory ładunek informacji, spostrzeżeń, osobistego stosunku do zagadnienia, łączy się z wysoką kulturą wypowiedzi.
    A różne poglądy to sens istnienia….pokazanie, że można różnić się ładnie….

  194. @absolwent, @mag

    Nie mogę nie ulec pokusie autodemaskacji. TEODOR PARNICKI jest pseudonimem literackim profesora fizyki chemicznej, ktory dla odpoczynku od nieco rozrzedzonej atmosfery fizyki teoretycznej oddaje się rozwazaniom na tematy humanistyczne o aktualnym znaczeniu.

    http://bobolowisko.blogspot.de/

  195. CHUDY PIĄTEK
    czyli między liberalizmem a socjalizmem

    Jeśli przyjąć, że do dyskusji nadaje się ułożenie proporcji między wolnością i równością, to Bauman, zapatrzony w socjalizm, propaguje jak najwięcej równości, aż do zrównania wzorców konsumpcji, kosztem wolności, zaś liberał Milton Friedman jest zdecydowanie za wolnością, gdy mówi:

    „A society that puts equality before freedom will get neither. A society that puts freedom before equality will get a high degree of both.”

    (Społeczeństwo, które stawia równość przed wolnością nie dostanie ni jednego ni drugiego. Społeczeństwo, które stawia wolność przed równości osiąnie wysoki poziom obu: wolności i równości).

    Nie jestem tymczasem aż tak twardy i zdecydowany jak Friedman, ale czy rozumny świat nie opowiada się zdecydowanie za wolnością, starając się uzyskać jak najwięcej z równości między ludźmi. Takie m.in. są cele globalizacji. Ślepcem ten, kto tego nie dostrzega, lecz brnie w socjalistyczną dogmę.

    Oczywiście z „twardej”, ale dość cienkiej – jak każdy może się przekonać – argumentacji powyżej wynika jedno, że w dyskusji z nimi trzeba uważnie szafować słowami, nie pomylić Marksa z marksizmem, zaś „socjalizm” może wyjść z ust Baumana, ale nie Balcerowicza – i podobne krasowmówcze, perswazyjne kwiatki – natomiast PKB bywa fetyszem, ale w innym zdaniu celem (zrównanie się ze średnią UE), którego nie osiągniemy, jeśli awangardą cywilizacyjną będą … . No właśnie kto? Kto jest większym becwałem, „awangarda cywilizacyjna” polskiego kapitalizmu, czy salon KP?

    Jaki jest pożytek z pracowitego piątku?
    Cóż tu rozczulająco pisać … dzięki mag dowiedziałem się – przy tym szukając w sieci – samych superlatywów o Dorocie Masłowskiej, nie „gęstej estetycznie” (tzn. rzadkiej?) jako rzecze p-się-B „krytyk literacki”, bo pokazującej paluszek salonowi KP. Najpierw przeczytam jej powieść „Kochanie, zabiłam nasze koty”, zanim sięgnę po powieści Parnickiego. Czego jeszcze udaje mi się odszukać w dorobku piątkowej wymiany? – umocniłem się na swoich liberalnych pozycjach. Polska lewica, akurat ta prezentująca się wczoraj, mi zupełnie nie leży.

    Jak napisałem – przepaść między nami, Masłowską, Friedmanem i mną, a Baumanem i salonem KP.

  196. @absolwent

    Odnośnie błyskotliwej koncepcji „ustawki”: dobry człowieku, odsyłam Was do mojego komentarza z 28.06, g. 16.56, gdzie znajdziecie skrótową analizę polskiej potrzeby spisku – i to bez konieczności wgryzania się papirusy z Massachusets.

  197. @mag, @absolwent

    Jak pisałem w końcówce poprzedniego wątku En Passant, powtórzę:

    Skąd się, kurde, wzięły te dwa złośliwe borsuczki? dwaj kosmici z inicjałami Kł i TP, bez publikowanego dorobku – poza En Passant?

    Prawda jest banalna. To są trzy gościówy (Monika, Alicja i Anna). Uzgadniają ze sobą, która teraz pisze … raz PARNICKI się trafi do podpisania, to znowu KŁ. I tak ciągną tego parainteligentnego bełta …
    Wzięły się z konkursu Polityki na kontynuację opowieści Pilcha, który rozpisał tygodnik przed laty pt. „Napisz powieść z Pilchem”.

    http://www.gazeta.olawa.pl/archiwum/doczytania_new/2002_05/pilch.php

  198. @KŁ

    „W dyskusji z NIMI [podkr. – TP]”… Panie Kaziu, olaboga, to ja już się Panu w oczkach troję? Kimże są „ONI”? I jeszcze do tego ten „salon” (koniecznie „KP”)? Proszę uważać, bo w „liberalnym” ferworze jeszcze Pan zacznie nam maszerować z wujciem Prezesem.


  199. 29 czerwca o godz. 18:08

    A jeżeli ten wybór jest jedynie ILUZJĄ?
    Iluzoryczna wolność, skoro społeczeństwa są coraz ściślej kontrolowane za pomocą inwigilacji elektronicznej.
    Iluzoryczna równość, skoro rozziew dochodów się powiększa, pomiędzy najwyżej i najniżej zarabiającymi…..

    Media są placebo na te problemy. Do momentu w którym tworzą mit dobrobytu, jako news kreują trzeciorzędne kwestie, jest dobrze.
    Gdy ich siła kreacji rzeczywistości osłabnie, mgiełka samozadowolenia klas politycznych opadnie. Może się wtedy okazać, że społeczności niekoniecznie chcą być dodatkiem do taśmy produkcyjnej……
    A na razie- INTERREGNUM……

  200. @absolwent

    „poproszę (…) trochę szczegółów z biografii, bo chętnie bym zrecenzował w polskich periodykach naukowych, któreś z dzieł szanownych panów. Na razie mówię SPRAWDZAM”.

    To w budujące, że odczuwa Pan popęd recenzowania – i to „w polskich periodykach” (trzeba wzbogacać polską myśl). Ale jakie są Pańskie kwalifikacje – ma Pan profa lub haba? Bo ja na ten przykład jestem zarazem profem i habem; tak samo zresztą jak Niesioł (w odróżnieniu wszelako od Pawłowicz, która to belwedera nie posiada)…

  201. Pamparampam-pampampam pam pamparampampampampampam Fridman. Pamparampampampampampam wolność i równość. Globalizacja, pamparampampampam,
    nie mylić Marksa z Marksizmem. Pamparampampampampampam Balcerowicz pamparampampampam Bauman. Ślepcem jest ten co …. pamparampampampampam.
    Pamparampampampampam przepaść i salon KP.

    A może coś na temat „ślepoty Stigliz’a” i tej równości, wolności i globalizacji? Nie słyszał? To taki noblista, Józek mu na chrzcie dali.

  202. Teodor Parnicki, KŁ
    No to kamień spadł mi z serca, panowie.
    A co, nie można czasem trochę poprowokować?
    Nie leży to wprawdzie w mojej naturze, ale w kraju, którego wizytówką jest podatność na teorie spiskowe, człowiek – mimowoli nawet – ulega podszeptom Złego (Boże broń, nie absolwenta miałam na myśli, jeno klimaty duszne).
    Pozdrawiam

  203. @KŁ

    Z jednej strony Pan Kazio, Masłowska oraz (koniecznie!) Frideman, z drugiej – Salon KP, Bauman (łojezu!) oraz Parnicki…

    Nadchodzi dzień sądu i starcie (peda)GOGA z (de)MAGOGIEM [Fridemana z Baumanem]…

  204. @sleper:
    …pi razy oko; mniej wiecej wtedy, gdy jan kochanowski(nie mylic z politykiem) pisze „odprawe posłow greckich” (1570 ?)

  205. …to uporczywe parcie na smolensk…

  206. @mag

    Prośbę mam nieskromną, wszak wygląda mi Pani na humanistkę, a ja zwykły inżynier, niedouczony w literaturze i intuicyjnie szukający drogi w gąszczu.
    Czy Pani rozumie pojęcia „gęstość estetyczna” i „gęstość intelektualna”? Oczywiście Pani rozumie, wszak zawodowiec nam je rzucił (nie powiem, że na odczepne), a nie wyjaśnił o co mu z tą Masłoską chodzi, ale jak Pani rozumie?
    Bo ja się gubię, gdy próbuję sięgnąć ku standardom literackim, w tych uczonych terminach.
    Mi też powieści i opowiadania Olgi Tokarczuk przypadły do gusty.

    Z góry dziękuję za objaśnienie.
    Pozdrawiam
    Kazik Ł.

  207. apel:
    panowie!
    kobieta, zwłaszcza ta piszaca, to ostatni nie odkryty kontynent!
    do dzieła!

  208. Parnicki aka Bobola 18.59
    Jeżeli chłopcze utożsamiasz się z Bobola, to właściwie nie widzę żadnej roznicy miedzy toba i prof. dr hab. Pawłowicz (poza płcia) bo poziom intelektualny ten sam. Ponieważ nie znam się ani na biologii molekularnej ani obróbce skrawaniem ani tez fizyce chemicznej, a nawet chemii fizycznej, rezygnuję z recenzowania, mimo ze posiadam odpowiednie papiery o które pytasz. Z kolei Twoje drugie alter ego KŁ, podszywa się pod trzy gosciówy, więc już jest was pięcioro. Cały czas wydawało mi się ze schizofrenia to rozdwojenie osobowosci, teraz widzę ze kompletny rozpad. Ale u Kosmitów to pewnie normalne.
    PS Nie ma takiego faceta Friedemana. Jest Milton Friedman i plecie straszne bzdury na temat wolności np. na temat pasów bezpieczeństwa w samochodach itp Dla niego wolność polega wyłącznie na egoizmie,wyzysku, chciwosci i bogaceniu sie. Ale nie ma w tym nic dziwnego, bo on jest amerykańskim ekonomistą.

  209. @KŁ

    Panie Kazimierzu,

    Czy nie lepiej zasięgnąć informacji u źródła? (Wszak to ja, a nie @mag, posłużyłem się terminem „gęstości”).

    Jak wiadomo, gęstość danej materii to stosunek masy od objętości. Jednostką gęstości może być np. 1g na 1cm sześcienny.

    W literaturze proponowałbym następujące jednostki: 1om (oryginalna myśl) na 1aw (arkusz wydawniczy) – to jednostka w systemie GI (gęstości intelektualnej). Z kolei 1ot (oryginalny topos) na 1aw (arkusz wydawniczy) to jednostka w systemie GE (gęstości estetycznej).

    Analizując próbki pobrane z książek Masłowskiej doszedłem do wniosku że jej literatura odznacza się niską gęstością – zarówno w systemie GI, jak GE.

    Aby uzasadnić ten wniosek, należałoby wejść w głębszą dysputę teoretycznoliteracką, a tejże nie śmiem rozpętywać na niniejszej niwie – boję się bowiem (słusznego?) gniewu Absolwentów.

  210. Nemer (18:40)
    Dość niegrzeczna i prostacki jest Pański wpis. Ale odpowiem.

    Stiglitz nie ucieka się do marksistowskiej dogmy, tj. do marksowskiego „fetyszyzmu towarów” – dyskusja na ten temat zamarła prawie 100 lat temu. Stiglitz ze swoją „ekonomią informacji” krytukuje model neoklasyczny (w ekonomii) oraz model „socjalizmu rynkowego”.

    Jest też wiele innych teorii w tej tematyce, popularnych ekonomistów, noblistów, o których Pan zapewne nie słyszał, a z których ja czerpię.
    Kłaniam się

  211. @absolwent

    Pan mnie po prostu rozbił w proch i w pył (zwłaszcza to „chłopcze” było miażdżące)… Po Pańskich ciosach jestem już tylko chmurą bozonów Boboli…


  212. Panie Kaziu,
    w sprawie gęstości (estetycznej oraz intelektualnej) w odniesieniu do jakiejkolwiek prozy (czy poezji) proszę się zwrócić o wyjaśnienia do Teodora P., bo to on tych określeń użył.
    Ja tylko starałam się je sobie jakoś przyswoić, wychodząc od semantyki.
    Mogę przypuszczać, że chwytam, co poeta miał na myśli, a pan chce łopatologicznej wykładni.
    To nie inżyniernia stosowana.
    Humanistyka, liryka, tkliwa dynamika. Angelologia i dal… – ze strawestuję klasyka.

  213. @absolwent

    Jak mniemam, papiery przez Pana posiadane nie są papierami żółtymi. I żaden rozpad Panu nie grozi. Pańska spoistość robi wrażenie. Absolwent zdrowy i czerstwy jak polski rydz. Na eksport!

  214. wiesiek59 (18:27)
    Wybór iluzoryczny (między wolnością i równością), czy wolność iluzoryczna?

    Wg. mnie najbardziej iluzoryczna może być równość.

    Nikt nie twierdzi, że nie da się osiągnąć jednego i drugiego, poza system realnego socjalizmu oczywiście, gdyż wtedy nie było ani jednego ani drugiego.

    Takie porównanie, a dokładniej – skalibrowanie obecnej sytuacji. W teoriach spiskowych i wszelkich katastroficznych narracjach, jakże udatnie opisanymi w komentarzu z 28 czerwca o godz. 16:56, oczywiście występuje medialne placebo, iluzje rozliczne – dobrobytu i biedy materialnej, społeczność jako dodatek do taśmy produkcyjnej, itd.
    Ale czy my na prawdę przeżyliśmy katastrofę? Trzęsienie ziemi?

    Widzenie tego zależy od punktu siedzenia – wracam do tego jakże słusznego spostrzeżenia Marksa. Mój punkt siedzenia nie jest najgorszy, nie narzekam. A Pana?
    Punkt siedzenia i widzenia Polek i Polaków systematycznie się poprawia, nawet mimo „kryzysu”, świadczy o tym diagnoza Czapińskiego. Neguje Pan ją? Też iluzja, medialne placebo. Może nawet to, że Pan istnieje jest iluzją?
    Pozdrawiam

  215. @PARNICKI jest tchórzem?

  216. Teodor Parnicki
    Tak się złożyło, że odpowiadając KŁ, jeszcze nie widziałm Twojego wpisu do niego adresowanego.
    Wychodzi na to, że odczytałam prawidłowo sporną „gęstość” w przypadku Masłowskiej. „Próbki”, jakie pobrałam z jej książek, oceniam podobnie.
    Najbardziej udany był jej debiut „Wojna polsko-ruska”.

  217. @KŁ

    Panie Kaziu, zwraca się Pan do mnie w trzeciej osobie? Czy wrzuca Pan butelczynę z gromowym pytaniem do oceanu?


  218. 29 czerwca o godz. 20:12

    Moim zdaniem zabawa polega na prostej rzeczy- wpływie na legislację.
    Kto ma na nią wpływ największy- najwięcej zarabia.
    To nie jest socjalizm, kapitalizm, tylko pragmatyka.
    Sponsor kampanii wyborczych ma największe profity……
    Ten tekst sie w to wpisuje…….
    http://wyborcza.pl/1,75248,14191126,Jak_zostac_bogatym_w_USA__Juz_nie_przez_ciezka_prace.html

  219. @mag

    Bez wątpienia „Wojna…” najtrafniej wstrzeliła się w oczekiwania rynku, krytyków i polonistów (głód literackich starletek, nieustanne zapotrzebowanie na powieści z życia lumpenproletariatu [co doprowadza do szału Antoniego Liberę], i – last but not least – tęsknota za lekkostrawnym eksperymentem literackim). Dość szeroko podnoszono swego czasu językową innowacyjność „Wojny…”. Moim zdaniem zachwyty w tym kontekście były nieuzasadnione (no, ale tu znowu trzeba by się rozpisywać, a nie chcę drażnić absolwenckiej czerni tasiemcami – chociaż jak się rozkręcę, to może podrażnię).

  220. Przyjmuj ę do wiadomosci opinie Orteq, Ted, potTusk, wiesie59 i duende na temat mojego poprzedniego wpisu. Nie ze wszystkimi sie zgadzam, ale szanuje odmienne zdanie. Uwazam, podobnie jak wiesie59, ze ilosc definitywnie nie przechodzi w jakosc – jak to udowadnia pan Parnicki ktory niestrudzenie produkuje dalsze komentarze do wlasnych zreszta komentarzy.
    Przypomne ze blog jest wlasnoscia pana Passenta i do niego kierowalem mój komentarz dotyczacy poprawy jakosci. Nie wiem czy odniesie to oczekiwany skutek, ale wierze w dobra wole wiekszosci blogowiczow i uznanie, ze wielokrotne wpisy rzadko dobrze świadzą o sile i przejrzystosci argumentow – podobnie zreszta jak i o kalibrze autora.
    Z szacunkiem, Miro

  221. @miros

    Komu Pan przypomina o „własności” red. Passenta? Ja jestem lewakiem i tej świętości nie uznaję (mam na myśli „własność”, bo red. Passent cieszy się oczywiście moim uznaniem – w granicach rozsądku rzecz jasna ;-))

  222. Ted;11.15. Pan pisze krótko i węzłowato, nie wysilając się. Ale żeby jakaś treść? Na blogu zapanowała elita asów publicystyki i polszczyzny. W sumie nędznych, znudzonych krętaczy. Są znacznie lepsi od znanego tutaj Falicza. Kilku starych wyjadaczy i wyjadaczek dało się nabrać. Polecam w całości wykład Baumana publikowany w Gazecie. http://wyborcza.pl/magazyn/1,133156,14189403,Lewico__wymysl_sie_na_nowo.html

  223. Nędzni, znudzeni krętacze. To nawet dobre… Ja czuję solidarność klasową z tą warstwą.

    A gdyby tak zjednoczyć się przeciw Prostownikom z Pułtuska?

  224. Bójcie się, bójcie, bo jak Was nasza „elita” weźmie za twarz, to tylko zdania podrzędne będą Wam dozwolone.

  225. półTusk
    29 czerwca o godz. 20:49

    Znacznie lepszy jest ten tekst……

    1. Armia [chodzi o 1. Armię Wojska Polskiego utworzoną przez komunistów w ZSRR w lipcu 1944 roku] w pewnym sensie była budowana bardziej na bazie nacjonalistycznej niż partyjnej. Nasłuchałem się więc i z prawa, i z lewa. Oni mnie uświadomili o mapie politycznej i społecznej Polski. Tego w szkole nie uczyli, nie miałem więc pojęcia, że była jakaś lewica, prawica, nacjonalizm, szowinizm, sanacja, endecja. Albo że przed wojną było w Polsce osiem milionów utajonych bezrobotnych na wsi. (…)
    http://wyborcza.pl/magazyn/1,126715,14189746,Bauman__dalem_sie_uwiesc.html#TRNajCzytSST

  226. A co sądzicie Państwo – że pozwolę sobie zmienić temat – o dzisiejszym pojedynku śląskim między Tuskiem a Kaczyńskim?

  227. @mag

    Ja bym wolał obejrzeć zwarcie półTuska z TŁUSTYczyńskim… Ale dość już tych (niesmacznych) żartów.

    Generalnie, ten pojedynek na kongresy to przekrzykiwanie się dwóch zdartych płyt. Mimo to polecałbym uważne wsłuchiwanie się w Kaczyńskiego – zwłaszcza tym, którzy mają złudzenia związane z „socjalnym” kursem PiS-u. Kaczyński zapowiedział np. likwidację umów śmieciowych, ale – uwaga! – „w rozsądnej perspektywie oczywiście”. To w praktyce oznacza przekładanie tej likwidacji ad calendas graecas. Bo przecież okaże się, że sytuacja budżetu jest trudna, bo trzeba będzie ulżyć przedsiębiorcom itd… Kaczyński rozdaje kiełbasę wyborczą – i żal mi tych, którzy ją zechcą spałaszować.

  228. Szanowna Mag,
    wg mnie Tusk jakiś taki miałki i cienki, nieprzekonujący. Kaczyński dynamiczniejszy, dobrze grajacy (albo tylko lepiej) na emocjach i punktujący PO. Słuchałem tylko fragmentów. Nic o Smoleńsku nie odnotowałem. A przegapiłem może coś? Jesli nie, to punkt dla Kaczyńskiego.
    Czy się przełoży na słupki? Niekoniecznie chyba, bo wydaje się, że PiS bazuje na dość stabilnym elektoracie. Mówiąc szczerze, to mi trochępowiewa, która z POPiSowych frakcji będzie górą. Akcje Dudy mogą wzrosnąć a to niedobrze wróży dla Warszawiaków, bo „najazdy” i „zajazdy” są im potrzebne jak jak … odcisk na palcu.
    Pozdrawiam, Nemer

  229. @wiesiek59

    Bauman-komunizm-uwiedzenie. W tym kontekście warto by umieścić na licealnej liście lektur obowiązkowych dwie książki. „Mój wiek” Wata i „Hańbę domową” Trznadla. Obie są łatwe w czytaniu – bo to wywiady. W pierwszej Aleksander Wat – jeden z największych wrogów komunizmu – detalicznie opowiada o tym, dlaczego i w jaki sposób oczarowała go ta ideologia.

    O ile Wat (swoją drogą, wybitny poeta) tworzy fascynującą panoramę lat 30., o tyle „Hańba domowa” – seria wywiadów ze znanymi pisarzami zaangażowanymi w stalinizm (m.in. wywiad z J.M. Rymkiewiczem – to panorama lat 50.

    Warto przyswoić te książki, bo dzięki nim zyskujemy bezcenny wgląd w osobistą perspektywę ludzi bezpośrednio uwikłanych w system. Okazuje się przy tym, że świat nie jest czarno-biały (tak, tak, panie Falicz), a Polacy to nie zawsze MAŁO-CZERWONI.

  230. Cóż, Śląsk jest KLUCZOWY jeżeli chodzi o wyborczą geografię polityczną.
    Cztery miliony wyborców, to więcej niż Warszawa, Gdańsk, Wrocław- łącznie.
    Ale „ukryta opcja’ będzie się cieniem kłaść jeszcze długo.
    Ptakiem wyleciało, wołem wracać będzie…….

  231. mag
    29 czerwca o godz. 21:09

    widziałam tylko fragment wypowiedzi Tuska ( taa, a wczoraj śmiałam się z radiowca, który powiedział: słyszałem to na własne oczy:) – w każdym razie widziałam i słyszałam tyle, ile zmieściło się w czasie wyładowania zakupów z torby i umieszczenia ich w lodówce i w szafkach.
    Premier z dużym zaangażowaniem mówił to, co górnicy chcieliby usłyszeć. Dowiedziałam się, że węgiel jako źródło energii to przyszłość i że nikt, kto haruje pod ziemią, nie będzie pracował do 67 roku życia.
    Pierwsze wydaje mi się absurdalne, drugie logiczne.
    Kaczyńskiego nie słuchałam i nie chcę go słuchać.

    Ja chyba odpływam na nieznane wody.

  232. TEODOR PARNICKI
    29 czerwca o godz. 21:42

    „Popioły” są równie dobre.
    A kwintesencją zaprzeszłej epoki jest dla mnie „Kanał”………

    Polityka to granie na sentymentach i emocjach tłumu.
    A życie i przetrwanie opisano nie raz.
    Król szczurów, czy trylogia Grzesiuka…….

  233. Jiba
    29 czerwca o godz. 21:55
    Masz zdrowe podejście do rzeczywistości. Skoro odpływasz, to zrób to w wielkim stylu!
    Możesz tego nie znać, bo młodość ma swoje prawa, ale poznać warto.
    https://www.youtube.com/watch?v=tATeamHunIM

  234. Nemerze szanowny!
    Tusk miałki i cienki?
    Przede wszystkim jest ci on w miarę normalny, co – moim zdaniem- jest całkiem niesłusznie niedocenianą w Polsce wartością.
    Kaczor za to – spęczniały do rozpuku (w przeciwieństwie do miałkości i cienkości) w przeświadczeniu o misji, jaką ma do spełnienia wobec Ojczyzny, również w imieniu swojego brata i mamusi, uczestniczki powstania warszawskiego, rzekomej rzecz jasna, jak się okazało. Oczywiście w imieniu świętej pamięci obojga – Wielkiej Matki wielkich Polaków, a zwłaszcza Prezydenta Tysiąclecia.
    Doprawdy nie mogę pojąć, jak dorośli ludzie (30% circa ebaut) dają się nabierać na Kaczorowe grepsy, to na okularki w tle pianina, to na chwilowe wyciszenie Smoleńska, raz na opcję niemiecką na Śląsku, a dziś na jeden zespolony naród wespól ze… Ślązakami, raz na patriotę Gierka, a za chwilę na tych wstrętnych postkomuchów i pseudoliberałow w jednym.
    Głownym przesłaniem Wodza było dzisiaj to, że najważniejszą sprawą dla Polski jest odsunięcie od wladzy Tuska i Platformy. I stanie się Jasność oraz Pospolita Sprawiedliwośc, a kraj spłynie miodem i mlekiem.
    Już bez krzty ironii życzę swoim rodakom, by dali porządzić PIS-owi wraz z jego cudownym zapleczem eksperckim. Jeszcze raz.
    Wprawdzie Polski i nas wszystkich szkoda, ale może potrzebny jest kolejny zimny prysznic na łby różnych populistycznych Dudów, czy innych Palikotów.
    Naprawdę wolę ciepłą wodę w kranie, jeśli nie ma jakiejś w MIARĘ rozsądnej alternatywy.
    Żeby było jasne – nie jestem fanką Tuska. Nikogo zresztą. Ale zwyczajnie boję się ludzi, którzy podpierają się (oczywiście nie wprost) nazistami i kibolami oraz Rydzykiem i kołtuńskimi purpuratami kk i mają WIZJĘ Polski narodowej, silnej zwartej i gotowej.
    Pytam się NA CO?
    Tusk nie musi mnie nimi straszyć, bo mam oczy i uszy.
    Zastanów się chwilę, drogi Nemerze.

  235. Tak na marginesie ……

    Jaki oddźwięk i skutek ekonomiczny miałby „Manifest Korporacyjny”:

    „My, zatroskani losami świata, deklarujemy jako korporacje przestrzeganie w obrębie naszych korporacji następujących standardów:
    -prawa pracowników będa zgodne ze standardami Centrali, bez względu na miejsce zatrudnienia.
    -płace ulegną unifikacji zgodnie z płacami Centrali
    -ochrona środowiska we wszystkich krajach będzie przestrzegana jednakowo
    -zobowiązujemy się do przestrzegania wszędzie umów zbiorowych, niezatrudniania nieletnich, 8 godzinnego czasu pracy, płatnych urlopów pracowniczych.
    -nie będziemy korumpować przedstawicieli rządów, ani wpływać na legislację.

    Czy byłby to koniec naszej cywilizacji, czy początek?
    Jakiejś nowej……

    Obroty wielu gigantów są większe niż PKB wielu krajów.
    Stąd ich przewaga konkurencyjna.
    Jednocześnie, poza zyskiem, nie mają innych celów- w przeciwieństwie do państw.
    I nie płacą podatków, nie podlegają demokratycznym wyborom, są anonimowe…….

  236. @mag

    Ja jednak jestem w stosunku do Tuska (czytaj: Platformy) bardzo sceptyczny. Autorytarne skłonności PO nie biją po oczach w sposób tak oczywisty, jak w przypadku PiS – ale są ewidentne. ACTA, niekontrolowana inwigilacja, nowelizacja ustawy o dostępie do informacji publicznej, wreszcie najnowsza inicjatywa Prezydenta skutkująca ograniczeniem prawa do referendów odwoławczych. Te wszystkie regulacje – wprowadzane cichcem, tylnymi drzwiami tworzą horyzont aksamitnego, postmodernistycznego zamordyzmu. Tusk jest dla mnie symbolem takiej inklinacji autorytarnej, która przyjmuje utajoną formę przewlekłą. U Kaczyńskiego ta sama inklinacja manifestuje się w formach ostrych infekcji. Co jest gorsze – młot czy kowadło? Trudno rozstrzygnąć…

  237. mag (21:09)
    Nie jestem bezstronny – Tusk zawsze brzmiał o kilka punktów lepiej niż Kaczyński, czasem o pięć, czasem o dwadzieścia.

    Nie wydaje mi się, aby – jak twierdzi Jiba (21:55) – teza o centralności polskich surowców energetycznych w strategii bezpieczeństwa energetycznego kraju i pomocniczości źródeł odnawialnych była absurdalna – o ile dobrze się domyślam sensu wypowiedzi. Na wiatraki i baterie słoneczne mogą pozwolić sobie kraje zamożne, Dania i Niemcy, jeśli mają taką fanaberię (u nich rachunek ekonomiczny jest także do tyłu). Polska goni europejską średnią, Tusk wg. mnie zaliczył duże punkty. Ale Polacy to nieracjonalne dzieci. Może Ślązacy nie są tacy?

  238. Biedna szympansica, nie wie jeszcze kogo poprzeć, więc póki co, na wszelki wypadek, daje dupki obu stronom.

  239. Szanowna Mag,
    widzę, że moja odpowiedź „zakołysała Tobą jak okrętem” ale proszę, „slow down” i przypomnij sobie jakie zadałaś pytanie! To nie było pytanie co sądzę o Jarosławie Kaczynskim, bo pewnie doszlibyśmy do konsensu albo consensus‚u, jak wolisz.
    PYtałaś – że przypomnę – o „pojedynek” – a nie opinę na temat tych dwóch politycznych postaci. Moim zdaniem Donald Tusk ten pojedynek przegrał, tylko tyle. Powiedziałbym to nawet wtedy, gdyby Tusk był moim idolem, bo takie odniosłem wrażenie. Mogę się mylić? Mogę przecież ale Twój wykład dot. Kaczyńskiego i wielu wygłoszonych – też tylko moim zdaniem – słusznych uwag pod jego adresem tu niczego nie zmienia. U polityka być dobrym demagogiem, to zaleta przecież.
    Pozdrawiam, Nemer

  240. „zapotrzebowanie na powieści z życia lumpenproletariatu (co doprowadza do szału …” – pisze @PARNICKI (20:31) swoją nie amatorska przecież recenzję „Wojny polsko-ruskiej”.

    Tak się złożyło, że III RP odziedziczyła po poprzedniczce miliony lumpenproletariatu. Ktoś się za nich politycznie awanturuje. Jacyś literaci powinni ich życie opisać. Selektywna ta lewicowa wrażliwość @PARNICKIEGO – za lekarzami i nauczycielami się ujmuje, ale lumpenploretariat niech zdycha w zapomnieniu.

    Zachwycał się „Wojną” Pilch, jeśli już mamy wyliczać. Rozumiem, że on jest rzadki pisarz, za to głęboki alkoholik… co jeszcze?

    Czy @PARNICKI się wreszcie rozkręci? i napisze recenzję rzadkich tak czy owak (słownie: trzech) powieści Doroty Masłowskiej, albo dramatów? Mam prosić w błagalnej pozie?

    Ambicji i odwagi @PARNICKIEMU nie staje.

  241. „Autorytarne skłonności PO nie biją po oczach w sposób tak oczywisty” – pisze @PARNICKI (22:37) … ale pobiadolić o Tusku można, jakąś ukrytą wadliwość niedouczonemu narodowi w uczony sposób mętnie naświetlić. Pesymizm polski jest paliwem i napędem do obalania tego rządu. Ktokolwiek poda pozytywne, realne informacje – przemilczeć, jeśli da opinię optymistyczną – wyśmiać, jakimś fetyszyzmem obrzucić, bo makroekonomia te fetysz. Ekonomizację życia gromił polski papież – oto papieżyk się nam objawił.

  242. @PARNICKI – wykorzystam swoją ograniczoną anonimowość blogową – napawa mnie obrzydzeniem. Przez takich „myślicieli” Polska spowalnia swój pościg za dobrobytem (fetyszem) EU. Co za obślizgła obłuda – broni Baumana z socjalizmem, popiera KP, ale jak się wspomni o tym, to postawi Cię obok Prezesa PiS!

  243. Andrzej Falicz (1:42)

    „przepraszam za dowcipasa Wasza Ekselencje…pojawily sie tasiemce Teodora plus KL (aluzja do moich tasiemcow) na tematy nic nie majace wspolnego z felietonem… normalka.”

    Te przeprosiny. Nie umywają sie one jednak do Urbanowych. Tych w „NIE” czasem dawanych. Bo te tasiemce nic nie mające wspólnego z felietonami nic nie mającymi wspólnego z niczym dotyczącym czegoś rzeczywiście istotnego, to przecież ani żadne przewinienie ani nawet aberracja żadna. Normalka to jest blogowa. A sziu, a kysz, z takimi przeprosinami.

    Jeśli zaś o tematykę wspólną z ostatnimi moimi komentarzami chodzi, to już wracam do szeregu.. he he.. wymienionych uzurpatorów blogowych. Uzurpator ci ja, brak jest na mnie kija, hop hop dana dana, wódka pijana, uoj jak pijana. Siup..

  244. Do adremu zatem

    Ostatnio zdarzyło mi się przeczytać książkę pt. „In the Memory of the Forest” autorstwa Charlesa T. Powers. Dokonałem tego wysiłku intelektualnego z polecenia mojej Babciusi. Która to Babciusia – czyli babcia NASZYCH wnuków – znosi do domu wszystkie piśmidła z Polska związane. To taka przypadłość właściwa wszystkim, podobno, małżeństwom mieszanym. Jedno drugiemu próbuje zrobić przyjemność, jeśli nie przysługę. I znosi etniczne badziewie do domu.

    Nie będę opisywał o czym ta książka jest. Można bowiem o tym przeczytać TUTAJ

    http://www.us.penguingroup.com/static/rguides/us/in_the_memory_of_the_forest.html

  245. @KŁ

    Panie Kaziu, czy aby na pewno coś Pan jeszcze z moim komentarzy rozumie?

    Ja, wspominając marginalnie o kulturowej modzie na „lumpenproletariat”, nie mówiłem nic o moim stosunku do takowego, a jedynie wskazałem na pewien trend rynkowy – nawiązując w dodatku do pewnej (skądinąd pociesznie resentymentalnej) wypowiedzi Antoniego Libery (http://pisarze.pl/publicystyka/2528-krzysztof-lubczyski-rozmawia-z-antonim-liber.html).

    W kontekście zlinkowanego wywiadu, zaryzykowałbym tezę, że Libera – wybitny intelektualista – Masłowską raczej się nie zachwyci. Jej to zapewne nie zaszkodzi, mam jednak wrażenie, że może zaszkodzić zachwytowi Pańskiemu. Bo jak to? Jeden wybitny się zachwyca, a drugi – takoż wybitny – już nie? Co robić w tej sytuacji? Ano, najlepiej wyrobić sobie własny sąd – bez pomocy Pilcha lub innych prominentów.

    Ja Panu w tym nie pomogę, albowiem blog red. Passenta nie wydaje mi się najbardziej właściwym miejscem dla rozbudowanych analiz literackich.

    Możemy tu oczywiście o Masłowskiej rozmawiać – ale siłą rzeczy posługując się myślowymi skrótami.Taka rozmowa między mną a Panem będzie wszakże możliwa dopiero wówczas, kiedy przestanie mnie Pan pokątnie podgryzać (jak urażona tchórzofretka) i zacznie Pan formułować pytania pod moim adresem – w drugiej osobie liczby pojedynczej (to uznana formuła dialogu w świecie tak Panu bliskim, tzn. liberalnym).

  246. Teodor Parnicki
    Nie wiem, kogo obstawiasz za kowadło, a kogo za młot.
    Jeszcze raz powtórzę – nie jestem ani za Tuskiem, ani za Kaczorem, ale – MIMO WSZYSTKO – wolę tzw. normalsa niż Zbawcę Ojczyzny, bo to mi dopiero pachnie autorytaryzmem!
    Widzisz trzecie rozwiązanie? Póki co? Czyli unikając tego rusycyzmu i mówiąc po polsku – na razie?

  247. @KŁ (29.06.13, g. 23.11)

    Pan, Panie Kaziu, budzi natomiast moje głębokie zdumienie. Jeszcze 24h temu był sprawiał Pan wrażenie człowieka w miarę koherentnie myślącego, tymczasem dziś daje Pan świadectwo intelektualnego załamania. Apeluję, by wziął Pan się w garść i uświadomił sobie, że podawanie odnośników do jakiejś (np. do wykładu Baumana opublikowanego na stronie KP) nie oznacza bynajmniej „popierania” instytucji firmującej linkowaną stronę. To jest – zdumiewający Panie Kaziu – alfabet logicznego myślenia. Proszę o nim nie zapominać. I nie nadymać się tak pryncypialnie, bo wtedy dochodzi do utraty fasonu (co właśnie się Panu – i to na forum publicznym – przydarzyło).

    Zalecam odpoczynek + jakąś lekką lekturę (może być wojna „Wojna polsko-ruska”, skoro jest Pan tak wojowniczo usposobiony).

  248. Miedzy profem a habem mysli polskiej, czyli utili idioti
    _____________________
    mozna byc agnostykiem, a jednoczesnie rozumiec znaczenie i potrzebe religii w zyciu ludzi i narodow. Z pewnoscia sytuacja powyzsza byla ongis ewidentna w krajach jedynej panujacej ideologii a na dodatek zwanej sluszna. Powiadalo sie, ze byl to „ideologiczny” pomiot „filozofow”.
    Ciagoty ajatoliczne to juz faza pozniejsza, po tym jak probowano zabierac dziatwie Boga, nie dajac nic w zamian. Lojalnosc ze strachu czy tez z przekonania? Soso chcial podwladnych podszytych strachem, bowiem przekonania sie zmianiaja a strach pozostaje. Elementarna wrazliwosc ma byc unicestwiona. Tego chyba chcial i „Ksiaze”, wladca cyniczny, ktory oddychal polityka a w „Discorsi..” to juz zupelnie kto inny, kazdemu uklon i nieco wladzy – nawet tlumowi. Skorumpowane i nie – panstwa, upadek obyczajow… ale na tarczy jest: Bog i bron. I wszystko w ramach praktycznych, bo Machiavelli wiedzial, ze wladcy za bardzo religijni nie sa. Goethe zwykl byl mowic, ze ludzie majac do wyboru porzadek a wolnosc wybiora raczej to pierwsze.
    Polityk z kolei nie moze liczyc sie z wiecznym zyciem, bowiem w takim wypadku nadaje sie bardziej do klasztoru anizeli do wydeptywania korytarzy wladzy.
    Polecam przeto lekture zarowno „Il Principe” jak i „Discorsi…” (wladcy, ach, jak mie lubia tego pismiennictwa)
    Kiedys w czesci nakladu KORowskiego biuletynu informacyjnego puszczono „ajatollah Wyszynski”, by nastepnie skreslic signum Dei – ajatollaha. A dalej wedlug nomenklatury obowiazujacej wowczas w PRL. Bowiem mozna byc marksista a, nie daj boze, komunista – chyba ze za lat „dzieciecych” nim sie bylo, na przyklad w imie „antyfaszyzmu”. Nawet po pakcie Ribbentropp-Molotow wrazliwosc „antyfaszystow” byla niczym nie wzruszona. W ktoryms z wydan sowieckiej encyklopedii, jeszcze przed agresja Niemiec na Zwiazek Sowiecki bylo czarno na bialym, ze to jasniepanska Polska wywolala wojne swiatowa. Bylo to chyba raczej czarno na czarnym i bardzo adekwatnie do swietlanej
    przyszlosci.
    Pelna sprawnosc umyslowa jest niekonieczna, trzeba byc prosciutkim, sympatycznym i nie zdawac sobie sprawy ze swego ograniczenia. Tego oczekuja patroni i to nie przeszkadza w wykonywaniu pracy zawodowej. A jesli sie nie powiedzie, no, coz…jestescie mistrzami w polaryzacji dychotomii myslenia.

    spokojnej nocy i siedmiu chudych niedziel,

    PS na szczescie mnie ta krajowa rzeczywistosc nie dotyka ( a uwieraniu juz nie ma mowy)

  249. @mag

    Z mojego punktu widzenia trzecim rozwiązaniem jest Ruch Palikota, a w dalszej perspektywie – E+. Głosowałem na RP w 2011 i wszystko wskazuje na to, że – mimo gigantycznych wątpliwości, jakie budzi we mnie Palikot – zagłosuję na jego partię po raz drugi. Nie wyobrażam sobie głosowania na prawicę (PO, PiS), ani na postkomunistów (SLD, PSL). Bierność wyborcza także odpada. W tej sytuacji zaciskam zęby i prawdopodobnie wybieram E+ (przełykając z obrzydzeniem Kwiatkowskiego i Kwasa, i przymykając oczy na Piskorskiego, brr…).

  250. mer (29 czerwca, g.22:44)
    Nie chodzi o to kto komu daje d…, tylko DLACZEGO.
    Pewnie ma jakieś powody.
    Raczej natury ideologiczno-merytorycznej (coś w tym sensie), bo w wirtualu inne nie wchodzą w grę.

  251. Ciągnięcie kontynuacji trwa. Thanks, ANCIU. Pańciu odpuskam. Tym razem..

    Nie powiem, żeby książka „In the Memory of the Forrest” była całkowitym gniotem. Ona nie jest gniotem. Pomimo tego, ze jest to PIERWSZA fikcja literacka dziennikarza C. T. Powersa. Który zmarł śmiercią TRAGICZNA przed ukazaniem się pracy jego życia w druku. Rok był 1997. Powers, Amerykanin bez żadnej etnicznosci w życiorysie, wygenerował w sobie fisia nt. Polski. Stalo się to w wyniku 5-letnego pobytu w W-wie na przełomie lat Annus Mirabilis (1986-1991). Byl on wtedy chief korespondentem na Europe Wschodnia dla „The Los Angeles Times”. Stad ta książka. Z powodu fisia polskiego powstała. Przetłumaczona, dość szybko, na język polski. I to tu znowu mamy do czynienia z NIECHLUJNYM tłumaczeniem w wydawnictwie Prószyński i S-ka. Szczególnie TYTUŁU książki.

    „In the Memory of the Forest”. Jak to można przetłumaczyć?

    http://lubimyczytac.pl/ksiazka/102107/na-pamiatke-lasu

    „Na pamiątkę lasu”. Wiec tak to ten tytuł został przetłumaczony na język polski. I pod takim tytułem została ta książka opublikowana w Polsce. Osiągnęła, rzecz jasna, ogromnie MIZERNY sukces wydawniczy. Klapa, tak naprawdę. Dlaczego, ktoś mógłby zapytać, taka klapa?

    Otóż wydaje się, ze ktoś tu czegoś nie zrozumiał, językowo tylko biorąc.

    „In the Memory of the Forest” to nie to samo co „In the Name of of the Forest”. Ani nie to samo co by bylo jakby przedrostka ‚the’ tam by nie bylo. ‚In memory’, podobnie jak ‚in the name’, może oznaczać ‚na pamiątkę’. Albo inaczej, ‚ku pamieci’ . Bo tak to np. brzmi podczas Komunii Świętej…

    Natomiast ‚In the Memory’ juz tego nie oznacza. Bo z przedrostkiem ‚the’ wkracza znaczenie ‚w pamięci’. Znaczenie ‚na pamiątkę’, czy ‚ku pamięci’, zostaje przekreślone tym przedrostkiem ‚the’.

    „In the Memory of the Forest” można zatem tylko przetłumaczyć na „W pamięci lasu”. Literacko biorąc, zapewne poprawniej by było „Co pozostało w pamięci lasu”. A nie „Ku pamięci lasu”.

    Bo to nie las trzeba tu pamiętać tylko to co pozostało W PAMIĘCI lasu. Takie to proste ze aż jęczy. Nie będę już przypominał co ze spodniami się dzieje w tym samym czasie..

  252. 🙂
    a to moja: Europa plus http://www.europaplus.ru/
    nie wybieram/glosuje, bo nie mam krajowych praw wyborcy –

  253. ja bym zatytulowal; „W pamieci lasu” 🙂

    autor nieznany w Skandynawii

  254. „Panie Kaziu, czy aby na pewno coś Pan jeszcze z moim …. ”
    http://www.youtube.com/watch?v=UM7pPgLpY7Q
    Moze troche , nie za duzo , kwasnego mleka ?

  255. Teodor Parnicki
    Palikot? O mało co na niego ostatnio nie zagłosowałam, ale jakoś drgęła mi ręka przy zakreśleniu krzyżyka „za”.
    W ramach tzw. mniejszego zła, czyli przeciw PIS, poparłam Platformę. Po raz kolejny, choć bez większego przekonania.
    W tym gościu był i pewnie jest nadal spory potencjał, ale z naszym sklerykociałym, obłudnym do szpiku kości społeczeństwem, które psioczy na plebana, ale wszystkie przynależne sakramenty „pobiera” na wszelki wypadek, sprawa jest dość beznadziejna.
    Happeningi i performanse raczej do ludu polskiego nie przemawiają i go nie obudzą z letargu bezpiecznego, wyznaczanego jak w „Chłopach” czterema porami roku katolicko-obrzędowego.
    Nie mają znaczenia wspólczesne gadżety, którymi posługuje się Polska, jak długa i szeroka, ani nawet wycieczki zagraniczne dla „zapoznania” świata.
    Mocno siedzi w nas kołtun pospolity, nawet gdy ma dyplomy i szacowne literki przed nazwiskiem.
    Krótko mówiąc, efektowna droga na skróty jest skazana raczej na porażkę.
    Wydaje mi się, że jeszcze długo musimy się pomęczyć, zanim ta przysłowiowa trawa brytyjska, regularnie przystrzygana, będzie mięsistym, soczyście zielonym trawnikeim, co to nie gniotsa, nie łamiotsa.
    Ot co!
    A Europa plus? No, cóż, nie mam do tych panów przekonania. Bo niby dlaczego miałabym mieć. Tylko dlatego, że deklarują się jako postępowa lewica (?!).
    Ja też mam serce po lewej stronie, ale…

  256. mag
    „Wydaje mi się, że jeszcze długo musimy się pomęczyć, zanim ta przysłowiowa trawa brytyjska, regularnie przystrzygana, będzie mięsistym, soczyście zielonym trawnikeim …. ‚

    A gdzie to sie nagle podziala ta tubylcza panciowatosc , he?
    Zdumionym doprawdy

  257. ozzy (0:36)

    „ja bym zatytulowal: ‚W pamieci lasu’ ”

    Ja tez bym podobnie zatytułował. Nawet już to chyba zrobiłem..

    A teraz jeszcze to co naprawdę ważne jest w fakcie wydania tej nieszczęsnej książki „Na pamiątkę lasu”. Wydanej przez wydawnictwo „Prószyński i S-ka”. Kulejace finansowo od lat. Ciekawe dlaczego?

    Tłumacz Prószyńskiego zupełnie nie zrozumiał co AMERYKAŃSKI, bądź co bądź dziennikarz, Powers, chciał napisać o naszych przemianach Annus Mirabilis. On zaś, Powers, napisał tam rzeczy których nasi, polscy autorzy, nie odważyli się napisać do tej pory.

    http://merlin.pl/Na-pamiatke-lasu_Charles-T-Powers/browse/product/1,167498.html

    „ze wszystkich spraw, jakimi żyje miejscowość Jadowia, ta ostatecznie jest najważniejsza. Chodzi o pamięć o dawnych żydowskich mieszkańcach tamtych okolic, o konieczność upomnienia się o ich obecność tak dramatycznie przerwaną przez holocaust, a potem jakby unieważnioną w latach istnienia Polski Ludowej. W powieści Powersa budowanie Polski na nowo to w pierwszej kolejności rekonstrukcja pamięci.”

    Co w tym złego? W tym przypomnieniu, po 45 latach milczenia komuszego, ze wykreślenie z pamięci obecności społeczności żydowskiej w Polsce powinno być zrewidowane? I to jest moje pytanie zapytanie kierowane do „latarnika”, czyli Dariusza Nowackiego. Recenzenta powieści Powersa. Zadufanego w sobie, jak sadze, spadkobiercy tamtych strasznych czasów. Oraz, zapewne, spadkobiercy czasów komuszych. Tych co nakazali milczeć nt. ‚Co się zdarzyło z mieszkańcami domów, w których myśmy zamieszkali po powstaniu w Getcie Warszawskim? Rok był bodajże 1943. Cale dwa lata przed pokonaniem hitleryzmu

  258. W ramach dyskusji na temat
    „zacierania kary.”
    Wedlug premiera Tuska kastrujacego pedofili i dajacego wytyczne polskiemu prawodawstwu… nie powinno byc zatarcia kary wobec przestepstw na dzieciach.

    Zadny krwi tlum chyba sie ucieszy… troska o dzieci i sprawiedliwosc i surowosc jak na premiera przystalo.
    Katujmy jedynie ofiary po 18 roku zycia.

    Czy nie warto by bylo podyskutowac o zniesieniu amnezji (o karze nawet nie wspomne) dotyczacej zbrodni przeciw polskiemu narodowi?

  259. otago
    Cholernie jesteś dowcipny.

  260. Na Antypodach wesołki maja swoje zapytania, my mamy swoje. No i tak trzymac

    Dariusz Nowacki, recenzent książki „Na pamiątkę lasu” , tak się wyzwierzył:

    „Ogromna ciekawość, z jaką traktowane są u nas wszelkie świadectwa typu „Polacy w oczach Zachodu”, podszyta jest, oczywiście, kompleksem niższości, a uzasadniana frazesem, że z zewnątrz widać lepiej. Gdy mówią o polskich sprawach, wypowiadają na ogół przeraźliwe wręcz banały…Pytanie tedy brzmi: czy Powers jako autor Na pamiątkę lasu powiedział nam coś, o czym dotąd nie wiedzieliśmy? Czy popisał się przenikliwością i zmysłem celnej obserwacji, czy doszedł do zaskakujących wniosków? Niestety, nie mogę udzielić pozytywnych odpowiedzi. Zarazem wypada w tym miejscu uczciwie zaznaczyć, że pierwotnie nie krajowa publiczność była adresatem powieści Powersa. To rzecz dla amerykańskiego czytelnika, którego autor Na pamiątkę lasu zechciał zainteresować Polską epoki przełomu, dając jednocześnie zagranicznemu odbiorcy dość szeroki wgląd w naszą historię oraz różnorakie społeczno-polityczne uwarunkowania. Jaką zaś my możemy mieć korzyść z tej książki po dwu latach od amerykańskiego wydania przyswojonej polszczyźnie? Wbrew pozorom i sceptycyzmowi, od którego zacząłem, jest tu coś ważnego do zyskania. Otóż nie jest specjalnie istotne – by raz jeszcze posłużyć się notą widniejącą na okładce – ‚jak nas i nasze problemy widzą ludzie Zachodu’, natomiast bardzo ważne i niezwykle pouczające jest to, co zechciał zobaczyć ‚człowiek Zachodu’, tzn. które z naszych problemów poruszyły go na tyle, iż poświęcił im obszerny, epicki utwór? Jakkolwiek Na pamiątkę lasu to powieść wielowątkowa, fabularnie bogata i urozmaicona, ma ona swą wyraźną tematyczną dominantę – wątek żydowski właśnie. Okazuje się, że ze wszystkich spraw, jakimi żyje miejscowość Jadowia, ta ostatecznie jest najważniejsza. Chodzi o pamięć o dawnych żydowskich mieszkańcach tamtych okolic, o konieczność upomnienia się o ich obecność tak dramatycznie przerwaną przez holocaust, a potem jakby unieważnioną w latach istnienia Polski Ludowej. W powieści Powersa budowanie Polski na nowo to w pierwszej kolejności rekonstrukcja pamięci. Co ciekawe – tym, któremu poniekąd powierzono ową pracę pamięci, jest miejscowy przeciętniak, niczym szczególnym nie wyróżniający się przedstawiciel środowiska dotkniętego osobliwą (i wstydliwą!) amnezją. Młody człowiek, Leszek, zajęty prowadzeniem amatorskiego śledztwa w sprawie śmierci swego rówieśnika, syna sąsiadów, zabójstwa tyleż pospolitego, co charakterystycznego, jak sugeruje Powers, dla epoki przełomu (nieporozumienia w kontaktach handlowych z Rosjanami), dociera do zupełnie innych spraw – wypartych z pamięci, zbywanych niejasnymi aluzjami, czyli do tematu żydowskiego.”

    Ani słowa na temat POMYLONEGO tłumaczenia tytułu książki. Symptomatyczne to jest. Indeed

    Powers dotknął nas – znowu! po Grossie – do żywego. Wiec ja się pytam pana Dariusza Nowackiego, latarnika jakby: to do czego Powers miał nas dotykać w JEDYNEJ książce swojego życia? Znowu tylko do martwego a nie do zywego? Czyli, do tych Żydów, których Niemcy pozabierali z ich domów i zawieźli do pieców krematoryjnych? A kto miał nam przypomnieć, ze to tylko dzięki temu myśmy mogli się szybciutko do tych domów powprowadzać? Poczynając juz od roku 1941-go…I do dzisiaj spokojnie sobie w nich mieszkać? Bez najmniejszych wyrzutów sumienia?

  261. mag
    No jestem . Nic , niewiele moge poradzic . Dobrej nocy anyway

    http://www.youtube.com/watch?v=cCW1cezz3Qs

  262. Panie Teodorze,

    Chcialbym jedynie zauwazyc, ze PO nie jest zadna partia prawicowa ani centro-prawicowa, nie jest tez lewicowa ani konserwatywna ani ani.

    Proba szufladkowania partii wladzy PO jest proba rozpylania mgly i zakilinania rzeczywistosci.

    PO nie ma koscca ideologicznego zadnej masci.

    Jest to worek mieszczacy Hubner, Arlukowicz i Gowina.
    Jak trzeba bedzie to i pomiesci Sikorskiego.

    PO nie ma zasad i wartosci jedynie reaguje na zapotrzebowanie i reaguje na „wyzwania”.

    Trzeba ratowac budzet likwidujemy OFE.
    Trzeba wygrac Slask damy gwarancje gornikom (dlaczego tylko nim?).
    Jak trzeba bedziemy prywatyzowac jak trzeba to bedziemy tworzyc najwieksza panstwowa instytucje od gospodarki pod nazwa inwestycje polskie.
    Jak trzeba podpiszemy ACTA i jak trzeba odwolamy podpis.
    itd.
    Jak trzeba to sie ksiezom pogrozi a jak trzeba to pojdzie sie na pielgrzymke.
    PO to partia „sondazowa”.

    Passent nazywa to pragmatyzmem i to jest pragmatyzm kierujacy przede wszystkim podstawowa zasada – utrzymania wladzy i konfitur.

    Rozpatrywanie polskiej sceny politycznej (PO) w kategoriach swiatopogladowych jest infantylizmem daleko-posunietym.

  263. Andrzej Falicz (1:39)

    „..PO nie jest zadna partia prawicowa ani centro-prawicowa, nie jest tez lewicowa ani konserwatywna ani ani…Trzeba wygrac Slask damy gwarancje gornikom (dlaczego tylko nim?).”

    Gramatyka: „dlaczego tylko nim?”

    Do szkol nie biegałeś, biedaku? A oprócz tego to partyjniactwo Twoje. Demokratyczne, jak najbardziej. Tez POpieram, i to jak najbardziej. Wygrają ci co zdobędą największą ilość głosów, you know.

    Tylko bolszewicy w tego rodzaju demokracje nie wierzyli. Skutki tej niewiary w demokracje znamy do dzisiaj. Czy już wiemy jak z tymi skutkami walczyć? I dunno, I dunno. Do you?

  264. http://www.youtube.com/watch?v=ujDM3-YMOb4

    polTusk;20:49.

    Juz kiedys to wyjasnialem,nie mam zamiaru nikogo do czegokolwiek
    przekonywac,wole prowokowac (denerwowac) stad moje krotkie
    teksty pozbawione dlozszej tresci,bo i po co.
    Ja do Baumana nic nie mam,zawsze chetnie go czytam nie przeszkadza
    mi rowniez jego dzialalnosc polityczna z lat mlodosci,robil wtedy
    dobra robote w tych bardzo nie ciekawych czasach.
    Zastanawia mnie tylko dlaczego nie wyszedl z sali kiedy narodowcy
    zaklocali spokuj tylko siedzial i sluchal.
    Moze rzeczywiscie Falicz; ma racje ze byla to kontrolowana
    polityczna prowokacja.

  265. Tytuł książki „In the memory of the Forest”, przetłumaczony na „Dla pamięci lasu”, jest wyznacznikiem czegoś. Podobnie jak wszystkie poprzednie POmylone tłumaczenia na polski z innych języków. Wyznacznik jest zawsze ten sam: POrąbane BRAKORÓBSTWO. POparte naszym tryndem do POprawiania wszystkiego.

    Zaś pis to podłość i skur…stwo. Z prawem czy ze sprawiedliwością nic nie mające wspólnego. Sprawdźmy czy autocenzor to wyłapie. A nie powinien. On tez brakorób jak sto mefistofili

  266. Historia lubi się powtarzać. W Polsce także jako parodia. Tak było ponad 100 lat temu. Dziś jest jeszcze gorzej.
    „W 1880 r. John Swinton, szkocko-amerykański dziennikarz i wydawca, w czasie jednego z bankietów, kiedy zaproponowano wzniesienie toastu za niezależną prasę, nie wytrzymał i wygarnął zebranym:
    ?Każdy z obecnych tutaj wie, że niezależna prasa nie istnieje. Wy to wiecie i ja to wiem: żaden z was nie ośmieliłby się ogłosić na łamach gazety własnych opinii; a gdyby nawet się ośmielił, zdajecie sobie sprawę z tego, że nie zostałyby one nigdy wydrukowane. Dostaję ileś dolarów tygodniowo za to, żebym powstrzymywał się od wyrażania własnych poglądów i opinii w gazecie, w której pracuję. Wielu tu obecnych otrzymuje podobną zapłatę na identycznych zasadach. Gdyby ktoś z was był na tyle szalony, by uczciwie opisać sprawy, znalazłby się natychmiast na bruku. Gdybym dopuścił, by moje prawdziwe opinie zostały opublikowane w którymkolwiek numerze gazety, straciłbym pracę w niecałe 24 godziny. Praca dziennikarza polega na niszczeniu prawdy, łganiu na potęgę, deprawowaniu, zohydzaniu, czołganiu się u stóp mamony, sprzedawaniu siebie, sprzedawaniu swojego kraju i swojego narodu w zamian za chleb swój powszedni, czy też ? co się sprowadza do tego samego ? za swoją pensję. Wiecie to wy i wiem to ja. Cóż to więc za szaleństwo wznosić toast za niezależną prasę! My, dziennikarze, jesteśmy wasalami, instrumentami w rękach bogaczy, którzy potajemnie spiskują i kierują wszystkim zza kulis! My jesteśmy ich marionetkami! To oni pociągają za sznurki, a my tańczymy! Nasz czas, nasz potencjał i nasze talenty są w rękach tych ludzi. Jesteśmy intelektualnymi prostytutkami!?.

    Prostytutki, tirówki lub po prostu k…wy

  267. Orteq
    zdajesz się mieć interesującą pasję śledczą.
    Szkoda tylko, że tokując nie zauważasz innych komentarzy
    Chyba że nie interesuje Cię tylko własny pióropusz, to nie będę się wtrącał 😉

  268. Chyba że interesuje Cię tylko…
    Niepotrzebne to „nie” 🙄

  269. Ted
    30 czerwca o godz. 4:08
    Gdyby profesor wyszedł z sali, kiedy patrioci łysi go wyganiali, to sprawiłby, że czuli by się zwycięzcami i swoją chwałę głosiliby na cały świat.
    A tak, to sobie posiedział, wysłuchał… może to jego pokuta ❓
    No i to też można tłumaczyć, jako zwycięstwo moralne tych, co darli gardła do zdarcia.
    Zależy z której strony do zagadnienia podejdziemy 😉

  270. Co popatrzę na prognozę pogody na Onecie, to oczom nie wierzę.
    Wczoraj padało w dzień, padało nocą, rano też, teraz się zanosi na deszcz 100 procentowo… a w prognozie… 0,0 mm opadów cały czas…
    Czy synoptyk nie mógłby popatrzeć oknem???

  271. Ted (30-06- g.4:08)
    To Ty nie wiedziałeś, że u nas jak nie prowokacje, to spiski i zawsze coś jest czymś „przykrywane”.
    A poza tym wszystko zależy od tego czyja „narracja” akurat wygrywa.

  272. @Andrzej Falicz

    Panie Andrzeju,

    powiedziałbym raczej, że analiza polskiej sceny politycznej w kategoriach IDEOWYCH byłaby bezcelowa. Albowiem polskie partie nie mają idei. Natomiast jeśli chodzi o jakieś tam światopoglądy, to je posiadają – tyle że właśnie infantylne.

    W przypadku PO jest to XIX-wieczny konserwatyzm odziedziczony po rodzinie Połanieckich. Istotę tego światopoglądu ująłbym tak: „Grunt, że w niedzielę msza się odbywa – w kościółku i w supermarkecie”.

    Innymi słowy: konserwatywny liberalizm PO ogranicza się do mumifikowania tej świadomości, którą Brzozowski określił niegdyś mianem „spiżarnianej nirwany”.

  273. ANCA
    i co? Pada?
    Ja widzę zachmurzenie, ale na deszcz się nie zanosi. Miejscami prześwituje błękitne niebo.
    Może to dlatego Onet nie zwraca się do Ciebie z prośbą o prognozę? 😉

  274. http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/jaroslaw-kaczynski-nie-pozwolmy-sie-okradac-obcym-lichwiarzom_334568.html
    =====================

    Lista postulatów PiS, niektóre sensowne, niektóre bolszewizmem i nacjonalizacją pachną…..
    Ciekawe czy podzielą los słynnych 21 gdańskich?
    Nacisk na kontrolę służb i resortu sprawiedliwości łatwo zrozumieć- każdy caudillo zaczynał swe rządy od tego, i opanowania sieci telefonicznych i nadawczych.
    Tyle że to anachroniczna metoda zdobywania władzy, dobra na wiek XX…..

  275. @Ted

    Łysole na uniwersytetach jako kontrolowana prowokacja. Ale przez kogo? Czy mógłby Pan nieco szerzej wyjaśnić to przypuszczenie?

    Bo gdyby był Pan polskim „antykomunistą” (ci jak wiadomo, ex definitione, wszędzie widzą komunistycznych prowokatorów), nie prosiłbym o wyjaśnienia. Ale Pan deklaruje neutralny stosunek do Baumana, zakładam więc, że nie jest Pan przedstawicielem prawicowego betonu (jego niezbywalnym komponentem jest zawsze przekonanie o spisku żydokomuny). Skąd zatem to wyobrażenie o możliwej „prowokacji” (policyjnej, baumanowskiej, jakiejś jeszcze inne)?

  276. Dzisiejszy felietonista Polityki zanim mu odbilo i zasmakowal w kawiorze popijanym szampanem na lewicowych…salonach:

    ” Po pol wieku widac, ze antyfaszyzmu nie da sie uszlachetnic (!), ze to stalinowska manipulacja propagandowa jest nadal tym czym byla – porecznym argumentem w grze politycznych interesow…”

    Zagrozenie faszyzmem to histeria, ktora ma zogniskowac i przekierowac spoleczne niezadowolenie z fatalnych rzadow i pogarszajacej sie sytuacji w kraju.

  277. @mag (30.06.13, g.0.54)

    No, ale problem polega na tym, że PO utrwala ten letarg. I wydatnie spowalnia rozwój społeczeństwa obywatelskiego.

    W sprawie KK Palikot daje nadzieję na rzeczywistą likwidację państwowych dotacji dla kościoła, likwidację religii w szkołach. To są sprawy kluczowe z punktu widzenia suwerenności państwa oraz kondycji umysłowej społeczeństwa. Tymczasem PO betonuje kraj, w którym kler walcuje nam mózgi (rozbijając się „lexusami” zdobytymi w przestrzeni „wolności gospodarczej” dotowanej ze środków państwa nieustannie upokarzanego przez kościół).

  278. TEODOR PARNICKI
    30 czerwca o godz. 11:01

    @Andrzej Falicz

    Panie Teodorze,

    przede wszystkim nie ma niczego takiego jak konserwatywny liberalizm PO !!!!

    Liberalizm konserwatywny to polaczenie liberalizmu w gospodarce i konserwatyzmu w kwestiach społeczno-obyczajowych i politycznych

    Partia, ktora wobec klopotow budzetowych i zwalniajacej gospodarki podwyzsza podatki i inne obciazenia parapodatkowe,
    ktora chce „rozruszac gospodarke” przy pomocy zetatyzowanego molocha panstwowego pod nazwa „Inwestycje Polskie” – nie jest nawet w odrobinie na poziomie fundamentalnym liberalna gospodarczo.

    PO to partiia wizerunkowo-sondazowa.
    Robi to co w danym momencie wymusza silniejsze lobby i
    ” potrzeba chwili”.

    Prosze przesledzic program zaproponowany na aktualnym kongresie PO…

    No wlasnie – nie mozna bo go nie ma.
    Jest jedynie atak na opozycje i propozycja by bycjak jedna zacisnieta piesc (?!)
    – cytat z Czterech Pancernych i…Hitlera.

    Tozsamosc PO wytycza Kaczynski!

  279. Prof, Hab,i innym PEACOCKom
    Ja tu tylko na chwile o ile znów mnie nie poskreślają.
    Listy do Pana hrabiego to o ile pamiętam pisywał Daukszewicz.
    Kopiowanie tej maniery zabronionym nie jest -pod warunkiem że rzeczywiście coś wniosą do dyskusji cennego.
    Natomiast tez o ile pamiętam to W. Młynarski ostrzegał przed FACETAMI Z CAŁKIEM OBCEJ WSI.
    Więc szanowni – zaczynając od Belwederskich przez Prof-ów, Hab-ów, Centów –
    zechciejcie zerknąć na umiejscowienie tych naszych wydawaczy papierów niby wartościowych w rankingu uczelni w Europie czy na świecie.
    Miejscem powyżej drugiej czy trzeciej setki , za Zimbabwe i Sierra Leone raczej chwalić się nie należy.
    Taką np próbą kwalifikacji tak naukowych jak i moralnych mozna było zobaczyc choćby ostatnio – stwarzanie gremium do oceny katastrofy smoleńskiej.
    Aż żal było patrzyć na wygibasy
    uklony

  280. wiesiek59
    30 czerwca o godz. 11:24

    http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/jaroslaw-kaczynski-nie-pozwolmy-sie-okradac-obcym-lichwiarzom_334568.html
    =====================

    Lista postulatów PiS, niektóre sensowne, niektóre bolszewizmem i nacjonalizacją pachną…..”

    Przynajmniej mozesz sie do nich ustosunkowac.
    W wypadku PO jest to niemozliwe.

    Moglbys przedstawic program PO z aktualnego kongresu?
    Jest tylko kto kogo…

    Jest pewna tylko jedna rzecz, ze przez rok przybeda kolejne tysiace urzednikow.

  281. @mag

    I jeszcze jedna sprawa w tym kontekście. Zapominasz o tym, że oprócz katolicyzmu ludowego istnieje też ludowy antyklerykalizm. Pod tym względem wieś ma potencjał – trzeba go jednak uaktywnić, nadać mu odpowiednią formę polityczną, co z oczywistych względów nie jest łatwe – jak każda praca w terenie.

    Tu sobie przypominam, że podczas kampanii w 2011 r. Palikot jeździł po wsiach – i jakoś go stamtąd na taczkach nie wywozili. Inna sprawa, że od tamtego czasu kler wiejski skutecznie zdemonizował Palikota.

    Ciekaw jestem, czy są jakieś badania pokazujące stosunek elektoratu wiejskiego do Palikota – przed wyborami w 2011, w trakcie oraz po. Jeśli nie ma, sam Palikot powinien takie badania zamówić. Wieś z jego punktu widzenia powinna być także o tyle celem strategicznym, że każdy punkt procentowy zabrany PSL-owi diametralnie zmienia sytuację polityczną – na korzyść RP. Oczywiście, wieś to teren piekielnie trudny – ale dla sprytnego populisty (a takim też chciałby być nasz Biłgorajczyk) możliwy do (cząstkowego przynajmniej zagospodarowania – a tu każda cząstka byłaby na wagę złota).

  282. @zezowaty

    Pan chciałby, żeby ten blog wyglądał jak obraz Riepina „Kozacy piszą list do sułtana” (http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Repin_Cossacks.jpg)?

  283. Szanowny Teodorze,

    odpowiedz @ tedowi moge tylko podcyrografowac – Brzozowski na czasie

    pozdrawiam,

  284. @zezowaty

    Jeszcze raz z dedykacją dla miłośnika epistolografii plebejskiej:

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Kozacy_pisz%C4%85_list_do_su%C5%82tana

  285. Andrzej Falicz
    30 czerwca o godz. 12:12

    Możesz mieć niestety rację……
    Koncepcja „władzy zdobytej raz, nie oddamy nigdy” może się powtarzać w wielu wariantach….

    Dla mnie termin „liberalny konserwatyzm” brzmi jak oksymoron, czy łączenie wody z ogniem.
    Liberalny dotychczas znaczyło- przyzwalający, otwarty, postępowy.
    Konserwatywny- zachowawczy, restrykcyjny, zamknięty.
    Ale, słowotwórstwo to jedna z niewielu rozwijających się od lat dziedzin.
    Nowomowa zmieniająca znaczenie słów, na całkiem inne……

  286. Teodor Parnicki
    Mam na uwadze, jak najbardziej, ludowy anyklerykalizm, tyle że on jest mocny tylko w gębie.
    Jak przychodzi co do czego, to parafianin podejmie bez sprzeciwu dobrodzieja „po kolędzie”, dołoży grosz na nowy dzwon czy „elegancką” pozłacaną koronę dla Najświętszej Panienki albo na kolejnego Światowida Chrustusa, czy JPII Frasobliwego.
    Bo jest na księżym widelcu! Przezroczysty, bezbronny jak dziecko i do „wzięcia” za posługi, a raczej usługi, od chrztu po pogrzeb.
    Taki parafianin raczej nie uprawia „churchingu”, jak mieszkaniec miasta, który szuka – jeśli mu na tym zależy – przyjaznego kościoła, bo ma ich do wyboru wiele. I dobrodziej przypisany parafii macierzystej może mu „skoczyć”.
    Dlatego nie za bardzo spodziewam się wzmożenia, w wersji praktykowania, ludowego antyklerykalizmu.
    Bywam np. na gminnych dożynkach w „mojej” małej ojczyźnie (tam gdzie mam działkę na Kurpiach Białych) i widzę nierozerwalny sojusz tronu z kościołem. Bez mszy na początek i pokropku nie ma imprezy.
    Palikot sam sobie dorobił gębę. A niby taki znawca i wielbiciel Gombrowicza!
    Media i kler tylko w tym pomogli.
    To jest orka na ugorze (co zresztą zauważasz), a on idzie na skróty i dlatego przegrywa, jak na razie, niestety.

  287. @mag

    Zgoda, ale… Polska dusza ma gest: prawą ręką rzuci grosik na tacę, lewą – postawi aprobujący krzyżyk przy diable z listy wyborczej Palikota. Zgodzisz się, że w ramach psychologii politycznej Polaka takie wydarzenie (owszem, paradoksalne) nie jest zupełnie wykluczone?

    Oczywiście, trzeba orać. Palikot tego nie potrafi – i to jego wielki handicap. Ale pamiętajmy, że RP to partia młoda. Może nauczy się orki? (Tu proszę sobie wyobrazić wielki znak zapytania.)

  288. Teodor Parnicki
    Jasne, że niczego nie wykluczam (w ramach psychologii politycznej).
    I oby Twój optymizm się sprawdził!
    Ja też wolę widzieć szklankę w połowie pełną.
    A że inni lubią wyłącznie krakać – trudno! ( czyli tyz piknie)

  289. mag
    „Jak przychodzi co do czego, to parafianin podejmie bez sprzeciwu dobrodzieja ”
    Jak przychodzi co do czego , to parafianin „bezkompromisowy he, he , tubylec marksista , do tego gentelmem boi sie kosic trawe w niedziele bo , co powie proboszcz ”
    Dlatego „trawa brytyjska ” ale nie przyslowiowa , to daleka piesn przyszlosci .
    Robota dla kilku pokolen tubylczych marksistow.
    Niech tylko nie przyjdzie Ci znow do glowy , ze ja kogos pouczam . Nie mam zamiaru kopac sie z koniem. Zwyczajnie kosze trawe kiedy mi sie zachce wcale nie dlatego , ze „moj ” dobrodziej wystarczajaco daleko .
    Moze to i dobrze , ze moja tubylczosc wydaje sie troche .. podejrzana . Moze nawet zazdroscic nie ma czego.

  290. Ted, 4.08. Zamiast ekscytować się głupawymi ruskimi pieniami proponuję przeczytanie coś w rodzaju homilii. http://www.globalresearch.ca/washington-is-driving-the-world-to-the-final-war/5340949
    Byłbym zobowiązany gdyby Pan zechciał szerzej to skomentować.
    Nemer; 9.55. Warto powtarzać do us..ej śmierci. I tak nikt nawet nie spojrzy.

  291. Program PiS jest……
    A co z kadrami?
    I z niezbędną dla wprowadzenia w życie postulatów- papierologią?
    Sporo ustaw trzeba będzie zmienić i sporo fachowców zatrudnić.
    Same chęci nie wystarczą…….

    Liczę że sprawdzi się po raz kolejny zasada:
    „kto PiSu dotyka ten znika”
    Padło na Rydzyka i Kasy Stefczyka…….

  292. staruszek
    Mocno spozniony … ‚ekwiwalent’ za Burnsa
    http://www.youtube.com/watch?v=HHwkmiKlQsA

  293. Widać gołym okiem, ze postępująca kanikuła wyzwala niż intelektualny, ktorego epicentrum znajduje się nad Katowicami.
    Na blogu daje się jedynie czytać Nemera. Nawet mój druh z sąsiedniego bloga, Orteq
    także przestał być piszącym wulkanem rozsadzającym blog. Chyba teraz grzeje sterane życiem nogi na hawajskiej plaży i z utęsknieniem wspomina ptaka, ktory wybrał już lepsze życie.
    Nawet utytułowane warszawskie posiłki w osobach profa i haba niewiele zmieniają w tym letnim blogowym krajobrazie panującym w Świątyni Passenta.
    Jednak widać, że chłopcy pracują żeby wyczuć puls bloga i wyjść na czoło najszybciej jak tylko się da, co nie jest rzeczą łatwą, bo absolwent jest uczulony na brak umiaru, a nowy nabytek zaczyna z duża deznywolturą (ja nawet lubię umiarkowaną bezczelność).

    Żeby zejść z pola widzenia znudzonych blogowiczów pakuję manatki i jadę w kierunku przecinym do Pana Redaktora, więc pokąsanie mi nie grozi.
    W ostatnieh chwili rzucam mistrzom ( nie wyłączając tryskającego świeżością nowego nabytku) blogowej puenty problem, ktorego nie był w stanie wyjaśnić mi nawet sam kadett.
    Idzie mi o styl gry Isi Radwańskiej, ktorej gra toczy się od jednego do kolejnego odbicia piłki rakietą. Nigdy nie udało mi się zauważyć, że właśnie walczy na poważnie, a chimera dosiadająca ją ustawicznie opuściła ją ostatecznie.

    Kiedy swoje wątpliwości, co do szans na kolejny sukces Isi, grającej w takim stylu wyraźiłem na bogu, wówczas lider blogowej (dodaję liberalnej) frakcji Na Rozdrożu odpisał mi żebym się nie martwił, bo Isia i tak wyjdzie finansowo na swoje, nawet gdy będzie się krzątała jedynie po ćwierćfinałach niewielkich turniejów.

    Pomyślałem sobie, że z całą pewnością, w przeciwieństwie do profa i haba, jestem
    zdecydowanie dwudziestowieczny.

    Zmywam się.
    Piszącym życzę więcej ikry, ale nie takiej jaka króluje na katowickich pomostach politycznych.

  294. otago
    Chyba rzeczywiście coś jest z moją głową nie tak, bo nie rozumiem, o co chodzi Ci z tą trawą/trawnikiem, tubylcami i jakimś koniem, z którym nie chcesz się kopać.
    Nie możesz jaśniej?

  295. Tobermory (9:51)

    „zdajesz się mieć interesującą pasję śledczą. Szkoda tylko, że tokując nie zauważasz innych komentarzy. Chyba że interesuje Cię tylko własny pióropusz, to nie będę się wtrącał”

    Ponieważ się wtrąciłeś, precz odrzucam własny pióropusz..

    Przyznam ci się, ze po prostu wyleciało mi z głowy, iz zalegałem ci z odpowiedzią. Oprócz tego, brakowało mi konceptu co napisać w reakcji na twój pierwszy komentarz z (29 czerwca o godz. 13:31). A nasypałeś mi tam piasku tak:

    „Sukces wydawniczy zależy od wielu faktorów, nie tylko od zgrabnego tłumaczenia tytułu. Po francusku – ‚Sur la route de Madison’ czy po niemiecku ‚Die Bruecken am Fluss’ są równie pociągające jak tytuł oryginału [‚The Bridges of Madison County’] czyli nijakie.”

    Nie będę się wykłócał o te „faktory”..

    Natomiast na temat „nijakiego” tytułu oryginału tak co odpowiem. Ten „nijaki” tytuł zaowocował niespotykanym fenomenem wydawniczym. Dwanaście milionów sprzedanych egzemplarzy! Przy takim sukcesie książki Clint Eastwood ani przez moment nie śmiał nawet myśleć jak by tu zmienić tytuł filmu robionego na podstawie tej książki. Podczas gdy Wydawnictwo Proszynski i S-ka, w swej mądrości niezmierzonej, bez zastanowienia zmieniło tytuł książki na „Co sie wydarzyło w Madison County”. W rezultacie wydarzyła się całkowita klapa wydawnicza na rynku polskim. Ot i cala prawda.

    Pewnie ze działały tam jeszcze inne „faktory”. Faktem jednak jest, ze po zmianie tytułu zniknęły z niego kryte mosty stanu Iowa. A to był jedyny FAKT pomieszczony w tej FIKCJI literackiej. I to ten FAKT krytego mostu spowodował pielgrzymki, po sukcesie książki Wallera, do mostu pn. Roseman nad rzeka Middle River kolo miasteczka Winterset, Iowa. Śmieszne to ale prawdziwe

  296. Tobermory,

    Dodam jeszcze, ze przytoczone przez ciebie francuskie tłumaczenie „Sur la route de Madison” lepiej się wpisało w tytuł książki-epilogu do „The Bridges of Madison County”.

    Robert Waller dopisał bowiem, w 2002 roku, ‚konkluzje’ do „Bridges”. Konkluzji tej, napisanej w 10 lat po sukcesie pierwszej książki, nadal tytuł „A Thousand Country Roads”. Książka ta została szybko, już w 2003 roku, wydana w Polsce. Tym razem jednak było to już wydawnictwo Albatros. I albatrosowy tłumacz, Andrzej Szulc, co nieco lepszy, jak sie wydaje, od p. Doroty Malinowskiej z wydawnictwa Prószyński i S-ka, przetłumaczył tytuł, bez „poprawiania”, na „Tysiąc polnych dróg”

    http://www.empik.com/tysiac-polnych-drog-waller-robert-james,3415,ksiazka-p

    Książka się sprzedawała nieźle, z tego co wiadomo..

    Niemieckie tłumaczenie „Die Bruecken am Fluss” na polski by się przełożyło jako „Mosty nad rzeką”. Francuskie „Sur la route de Madison”na „W drodze do Madison”. Oba wydaja się być dosyć trafnymi. Szczególnie w połączeniu z książką- epilogiem, „Tysiąc polnych dróg”.

    Stan Iowa jest typowo rolniczy. Taki nastepny FAKT w następnej FIKCJI literackiej Wallera..

  297. Ryba (16:05)

    „postępująca kanikuła wyzwala niż intelektualny…Na blogu daje się jedynie czytać Nemera. Nawet mój druh z sąsiedniego bloga, Orteq także przestał być piszącym wulkanem rozsadzającym blog. Chyba teraz grzeje sterane życiem nogi na hawajskiej plaży i z utęsknieniem wspomina ptaka, który wybrał już lepsze życie.”

    Z tym „ptakiem” toś się w sam czas wybrał, Rybeńko..

    Natomiast jeśli chodzi o czapela Harry’go to mam radosna wiadomość: Harry powrócił!

    http://stock.tobinphoto.com/pictures/sm_0001-0362.jpg

    Babciusia co prawda sypie piaskiem na plaży i twierdzi, ze to nie jest żaden Harry. Jako ze Harry był rzekomo większy. Wiec jej teoria jest taka, ze to syn Harry’go rezyduje na naszej plaży tego lata. A sam Harry przepadł bez śladu. Zapewne w drodze do, lub z, ciepłych krajów południowych.

    Nie wykłócam sie z Babciusia w danym temacie. Po co mi kruszenie z nia kopii. Szczególnie w danym temacie „ptaka”.. Ponieważ żadne z nas nie wystąpiło z postulatem nazwania, na nowo, naszego rezydenta czapela, w dalszym ciągu figuruje on jako Harry. Tradycja ta trwa już 12 lat .

    Można to poetycko ując: HARRY WIECZNIE ŻYWY. Choć z Wielikoj Rewolucijoj nie powinien on mieć za wiele wspólnego

  298. Orteq
    30 czerwca o godz. 18:32

    Mówisz że Orteq do Ryby pisze….
    To zdjęcie jest znaczące…….

  299. @otago

    Ja jestem cierpliwy i uspokojony prze dwie panie: moderatorkę oraz śpiewaczkę. Odwdzięczam się Titą i Mahalią.

    tita merello
    – tranquilo viejo, tranquilo (spokojnie staruszku! spokojnie!)

    „http://www.youtube.com/watch?v=K8SoDZn4N9E”

    Romantyzm w muzyce zaczął się od płynnego przejścia od pierwszej części symfonii do drugiej; gwałcąc w ten sposób klasyczną formę sonatową.

    Mahalia zrobiła tajemicza przerwę.
    Chwila milczenia nadaje temu śpiewowi dramatyzmu …

    Mahalia Jackson A Satisfied Mind

    http://www.youtube.com/watch?v=UII0dzk4RVs

  300. ANCA_NELA
    29 czerwca o godz. 22:04

    Dziękuję!
    Ewa Demarczyk jest na długiej liście postaci, których twórczość chciałabym poznać. Zaległości nadrabiam powoli, ale jakoś idzie. 🙂

    Mówiąc, że odpływam na nieznane wody, chciałam przekazać, że zaczynam szukać alternatywy dla partii obecnych w parlamencie. Ktoś założył ruch obywatelski, inny przesyła linki do ciekawych stron. Dyskutują o kraju mniej lub bardziej sensownie, czasem trafi się interesujący tekst. Przede wszystkim – nie ma nazwisk, które znam aż za dobrze.
    50% mojej rodziny nie chce iść na wybory. Dla mnie to niedopuszczalne. Nawet jeśli wygra PiS to ja do tego ręki nie przyłożę. Ale postanowione – zagłosuję na faworyta, a nie na mniejsze zło.
    Na razie wygrywa Kongres Kobiet. Zobaczymy, co się jeszcze wydarzy.

    Pozdrowienia !

  301. Wiesku,

    O to właśnie szlo. O to znaczenie słabo ukryte.

    Ryba manatki miał pakować. I jechać w jakim przeciwnym kierunku. A my go, z Harrym pospołu, cap. I po ptok… er, po rybie. Bedzie nam tu jeździł w przeciwne kierunki. A niedoczekanie jego.

    Katowickie zaszłości tez wszyscy musimy, SOLIDARNIE, przetrawić. Śniadanie wydaje się być odpowiednim do tego posiłkiem


  302. 29 czerwca o godz. 22:42

    Ja rozumiem, że premier musi opowiadać, jak bardzo kocha węgiel, skoro z tego węgla żyje cały region i to region, który łatwo wskakuje w autokary i jedzie z bejsbolami na stolicę.
    Ale założenie, że na węglu powinna nadal opierać się nasza gospodarka, jest, moim zdaniem, zupełnie nieodpowiedzialne.
    Albo idziemy do przodu albo kisimy się w rzeczywistości z ubiegłego wieku. Zresztą życie samo zweryfikuje te populistyczne pomysły.
    Pompy ciepła, domy pasywne, baterie słoneczne – ich zastosowanie na razie blokuje wysoka cena. I w większości przypadków, które znam, tylko to.

  303. Jiba 30 czerwca o godz. 19:52 pisze: –„Pompy ciepła, domy pasywne, baterie słoneczne – ich zastosowanie na razie blokuje wysoka cena. I w większości przypadków, które znam, tylko to”

    Szanowna Jibo,
    niekoniecznie tylko cena a nieróbstwo, głupota, brak troski o państwo i Kraj tych 460 p-OSŁÓW i Rżądu, który przez 6 lat nie był w stanie zaproponować i uchwalić ustawy o OZE, co podobno stało się w zeszłym tygodniu (częściowo chyba – „trójpak”). Co ciekawe, to akurat udało się dopiero wtedy, gdy UE zdecydowała na wprowadzenie ceł zaporowych na panele fotowoltaiczne. Aż trudno uwierzyć, że nasi rządziciele czasami zachowują sie jak sabotażyści a nie ludzie, którzy powinni troszczyć się o swoich współobywateli i swój Kraj.
    Pozdrawiam, Nemer

  304. mag
    30 czerwca o godz. 16:59
    Moge ale nie chce bo nie musze . Jasniej mnie nie bawi . Zainteresowany , podobno b. int. jezeli to prawda , zrozumial napewno , choc ostatnio ucichl co troche mnie niepokoi , bedac szczerym. Moze niepotrzebnie ale taki juz jestem w…..y

  305. Orteq
    dzięki za reakcję 🙂
    Podzielam wiele z Twoich uwag na temat polskich przekładów literatury angielskojęzycznej, ale nadal uważam, że o sukcesie wydawniczym decydują inne faktory, niż zgrabnie przetłumaczony tytuł.
    Udany marketing zapewnia sukces niejednej chale, zobacz, ilu czyta Dana Browna czy te wszystkie Harry Pottery.
    Udana ekranizacja wzmaga zainteresowanie autorem książki, a także późniejszymi jego dziełami.
    Mosty w Madison County NIE SĄ atrakcją dla Polaków, choćby już w tytule podano, że są kryte i malowane na czerwono.
    A książka Wallera wcale nie jest taka znowu dobra z tą swoją bombastycznością, za to film – bardzo udany przez kameralność i świetną rękę Eastwooda jako reżysera oraz znakomitą grę aktorów.
    Gdyby „Mosty w Madison County” nakręcił Spielberg z Redfordem albo Warrenem Beatty… Brr… 🙄
    Nawet nie próbuję sobie tego wyobrazić.
    Gdyby nie Oprah, jej show nadawany z Cedar Bridge i ogłoszenie, że ta książka jest jej ulubioną lekturą, to i Amerykanie by się tak nie rzucili do czytania.
    Potem jeszcze film, i samo poszło…
    Aż jakiś frustrat nie wytrzymał i ten most (jeden z 16 w tamtej okolicy) podpalił.

    A pamiętasz nowe tłumaczenie „Kubusia Puchatka” (Winnie the Puh) jako „Fredzia Phi Phi”?
    Wiernie przetłumaczono też imiona bohaterów. Obok Fredzi pojawili się Krzysztof Robin, Iijaa, Kanga i Gurek…
    Tłumaczka znała tylko żeńską formę Winnie od Winifredy 😉
    Zawsze mi się w takich sytuacjach przypomina Pan Brązowy ze Szkockiego Podwórka (Mr Brown from Scotland Yard) 😆

  306. staruszek
    30 czerwca o godz. 19:27
    Pieknie dziekuje bo jestem akurat w trakcie Kronosa WG ale na TM jeszcze sie nie nadzialem ale moze niezbyt uwaznie czytam wszystkie odnosniki a moze jej tam po prostu nie ma . Ale m…c pod reka nww (jakby co )

  307. otago
    A mnie nie bawi ciemniej, więc jesteśmy kwita.
    Salute

  308. Tobermory (20:20)

    „nadal uważam, że o sukcesie wydawniczym decydują inne faktory, niż zgrabnie przetłumaczony tytuł…Udana ekranizacja wzmaga zainteresowanie autorem książki, a także późniejszymi jego dziełami.
    Mosty w Madison County NIE SĄ atrakcją dla Polaków…A książka Wallera wcale nie jest taka znowu dobra z tą swoją bombastycznością, za to film – bardzo udany… ”

    No pociągnijmy tę kontynuację jeszcze kapkę

    Z ta udana ekranizacja „Mostów” taki szczególik warto, wydaje się, przytoczyć.

    W filmie Eastwood zdecydował się przytoczyć niecenzuralne zdanie:
    „Or should we just fuck on the linoleum one last time?” Z powodu tego jednego zdania, wypowiedzianego sarkastycznie przez Franceske, MPAA narzuciło filmowi klasyfikacje „R”. Co oznaczało „tylko dla dorosłych”. Eastwood jednak się nie poddał i się odwołał od tej decyzji amerykańskiej cenzury filmowej. Odwołanie wygrał i restrykcyjna klasyfikacje obniżono do PG-13. Co oznacza „Od lat 13, do uznania rodziców”. To zaś nie mogło zaszkodzić oglądalności filmu. No i na pewno nie zaszkodziło Meryl Streep. Dostała Oscara pomimo bzykania się na linoleum..

  309. Jiba (19:52)
    Władza musi się uśmiechać do wszystkich po kolei, raz do „obywateli zatoskanych przyszłością kraju (?)”, drugi raz do górników dołowych, trzeci raz …

    Istotnie, stosowanie OZE blokuje tylko cena, tzn. koszta inwestycyjny. Czy to nie wystarczy? Kto ma zapłacić różnicę, kto ma wyłożyć oszczędności? Państwo? Weźmie pieniądze z OFE, czy się zapożyczy w Chinach? Albo złupi rodzimych kapitalistów, darmozjadów płacących podatki na Cyprze czy innym raju.

    Ależ tak się rodzi populizm, nautalnie pod hasłem XXI-wiecznego postępu i wyższości moralnej, oraz walki z fetyszem PKB i ekonomizacji myślenia. Czy Polska ma być liderem alternatywnej racjonalności?

    A może złupić – zakładając, że to nie pociągnie za sobą innych konsekwencji – lub samemu zaoszczędzić, i wydać na coś jeszcze innego? Eh, kłębi mi się w głowie, jak żyć Pani Jibo?

  310. Szanowna Jibo,
    KŁ nie wie o czym mówi, gdyby ustawa była np. 3-4 lata temu, to na mojej lepiance juz dawno byłyby panele i to bez zadnej łaski panstwa i takich jak ja jest wielu a poza tym, to w blokach juz czeka na start http://nieruchomosci.dziennik.pl/budowa-i-remont/artykuly/429591,dom-ekologiczny-ktory-pozwala-zarabiac-i-splacac-kredyt.html
    Pozdrawiam, Nemer

  311. @KŁ

    Jak żyć? Normalnie. I nie dać sobie wciskać kitu ani o koszmarnej ani o bajecznie różowej rzeczywistości.

    Tak, Polacy nie korzystają ze źródeł odnawialnych, bo są – póki co – dla nich za drogie. Nie mam pretensji do państwa o to, że nie dopłaca. Miałam na myśli raczej to, że z biegiem czasu technologie będą coraz tańsze, aż w końcu dostępne. I nie sądzę, by ludzie pozostali wtedy wierni śląskiemu węglowi (już nie są – kupują „ruski” albo palą w piecu śmieciami)

    Mam pretensje do państwa o to, że jest zachowawcze. Jak zauważył @Nemer, aż budzi to podejrzenia o sabotaż.
    I naprawdę już nie mogę słuchać ani o najlepszej opcji tkwienia między konserwą a liberałami ani o mrówczej pracy u podstaw bez względu na to, czy ciskają pomidorami z widowni czy nie.

  312. Nemer
    30 czerwca o godz. 21:39

    Ja też kombinuję, jak wyżyłować się na pompę cieplną i wypiąć się na ceny węgla narzucone przez pośredników
    Pozdrowienia 🙂

  313. Jeśli zaś o te nieszczęsne tłumaczenia na polski chodzi..
    Z przytoczonych przeze mnie przykładów kiepskiego, nietrafnego tłumaczenia, dwa maja absmak (thanks, panie prezesie) kruchciany.

    Pierwszy przykład był z „Ten Thousand Lovers”. Przetłumaczonych na „Dziesięć tysięcy ukochanych”. Lovers to zadni tam ukochani. To są po prostu kochankowie. Ukochani zaś to beloved, po angielsku. A beloved pochodzi z kościelnego, pogrzebowego najczęściej „Dearly beloved”. Czyli, ukochani/umiłowani w wierze/Chrystusie. Tak wiec ‚ukochanych’ tłumaczka wzięła z kruchty. Kruchciane myślenie nie pozwalało jej na użycie słowa ‚kochankowie’. ‚Kochankowie’ bowiem kojarzą się z grzechem. A grzechu nie lzia propagować w katopolszczyźnie.

    Drugi przykład to „In the Memory of the Forest”. Przetłumaczono to jako „Na pamiątkę lasu”. Zamiast „W pamięci lasu”. Skąd to dziwactwo tłumaczeniowe? A tez z kruchty. Zle odczytanej, rzecz jasna.

    W kościelnym języku angielskim jest fraza używana na chrzcie, przy komunii „In the NAME of the Father, and of the Son, and of the Holy Spirit”. A wiec, ‚in the NAME’, a nie ‚in the MEMORY’. Po polsku ta fraza się rozciąga na dłuższą nieco kompilacje, zachowana w pamięci niektórych naszych tłumaczy: „W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego…Oto słowo Boże…To czyńcie na Moją pamiątkę”. I tak wyszło ‚Na pamiątkę lasu’. Zamiast w ‚W pamięci lasu’. Książka bowiem była o tym, co las mógł ‚zachować’ w ‚pamięci’. A nie o tym by czcić ‚pamięć’ lasu.

    Kruchciane wpadki polskich tłumaczy. W kraju gdzie jest, niby, oficjalny, konstytucyjny podobno, rozdział kościoła od państwa. To do jakich wpadek musi dochodzić w islamskiej republice Iranu?

    Persjo, Ojczyzno moja, ty jesteś niezdrowie
    Ile cie trzeba leczyć tego nam nikt nie powie

  314. Ted
    30 czerwca o godz. 4:08
    zastanawiasz sie dlaczego nie wyszedl?
    przepraszam, ze zapytam,czy ty w obliczu stada szakali salwujesz sie ucieczka?

  315. p.s.
    …a poza tym slowianskie skiny i kibole to anglosaskim ( i nie tylko) do piet nie siegaja 😉

  316. byk,

    Slowianskie skiny i kibole to polityczne świry. Czy anglosaskie kibole, albo i skiny, w ogóle znają się na jakiejś polityce?

    Bo ze się nie znają na polityce smoleńskiej to mogę się założyć. Nawet o cale 5 PLN

  317. Orteq
    może w tych tłumaczeniach działa też prawo Greshama. Bierze się gorszego, ale za to tańszego tłumacza, oszczędza na lektorze…
    A tani tłumacz nie jest literatem, ma toporny warsztat, a w pamięci zbitki pojęciowe…
    Moja znajoma kupiła sobie francuskie perfumy Anais-Anais (z dwiema kropkami nad każdym i).
    – O – mówię – anais-anais.
    – O nie! – odpowiada ona – germanistka z liźniętym francuskim – ane-ane! „Ai” czyta się jak „e”.
    – A te dwie kropki nad i?
    Wzruszyła ramionami i nadal mówi ane-ane 😉
    Innym razem była na filmie, w którym grał „Sin” Connery 😎
    – Szon. To szkockie imię.
    – O nie! Ja znam angielski. „Ea” wymawia się jak „i”. Moi znajomi mają syna, który się pisze „Sean” a wymawia „Sin”, a to Anglicy 😎

    Nie zapytałem, czy to katolicy? 😉

  318. Tobermory

    No dobrze, niech ci będzie. Tańszy tłumacz, gorszy tłumacz. Zapytam jednak upierdliwie: czy tłumacz z przegięciem kruchcianym będzie tańszy czy droższy?

    Bo ja sie wpływu kruchty polskiej dopatruje w niektorych naszych postępach cywilizacyjnych. Chciałem powiedzieć, „postępach”..

css.php