Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

30.10.2013
środa

Platforma na deskach

30 października 2013, środa,

Platforma otrzymała, a właściwie zadała sobie sama, silny cios. Nawet jeżeli oskarżenie pod adresem stronników Jacka Protasiewicza o kupowanie głosu w zamian za pracę w państwowej spółce KGHM okazałoby się absolutną prowokacją i nieprawdą, to i tak mleko się rozlało. Przy okazji wyszło na jaw, jak wiele osób związanych z Platformą zasiada na rozmaitych stanowiskach w świecie zależnym od spółki skarbu państwa. Platforma swoją praktyką potwierdza, że władza korumpuje, a władza absolutna korumpuje absolutnie.

Po drugie, za uśmiechniętą twarzą na logo Platformy kryje się zacięte oblicze, zaangażowane w bezpardonową walkę wyborczą. Teraz widać dlaczego ta walka jest taka zacięta: chodzi m.in. o wpływy, posady, stanowiska, pieniądze. Kampania wyborcza Platformy, jawna i wydawało się przykładna, godna pozazdroszczenia przez inne partie, okazała się bezprogramowa, nie chodziło o meritum, nie było starcia koncepcji, idei, była za to walka o władzę, wpływy i pieniądze. W pierwszej chwili wszystko wyglądało ślicznie – Donald Tusk „uporządkował” sytuację w Platformie i miał teraz, na dwa lata przed wyborami parlamentarnymi, dokonać „nowego otwarcia”. Zamiast tego musi teraz gasić kolejny pożar. Nawet, gdyby – powtarzam – była to prowokacja zwolenników Schetyny, to doprowadziła ona do spadku autorytetu PO. Prowokacja czy nie – Platforma straciła.

Po trzecie, jeśli ktoś miał złudzenia, że konflikt Tusk – Schetyna jest przeceniany i rozdęty przez media, to teraz widzi, że jest znacznie gorzej – to konflikt na noże. I znów, ani słowa o różnicach merytorycznych, cały wysiłek poszedł w zdobycie pełnej kontroli nad skołataną partią. – Była dogrywka, teraz będą karne – powiedział Schetyna po nieznacznej przegranej z Protasiewiczem. Pierwszego karnego już Tuskowi i Platformie strzelono. Z tego pojedynku Platforma wychodzi przegrana. Opozycja może zacierać ręce.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 233

Dodaj komentarz »
  1. Po prostu Tusk,niszcząc Schetynę, który zna swój los mimo słownych zasłon, w sytuacji bez (dobrego) wyjścia. I ma za swoje!!!
    Tak się kończy metoda Tuska wspierania kiepskich przeciw dobrym. W końcu zostają sami durnie i ich miernota niszczy władcę … 😉

  2. Passent pisze; ” Kampania wyborcza Platformy, jawna i wydawało się przykładna, godna pozazdroszczenia przez inne partie, okazała się bezprogramowa, nie chodziło o meritum, nie było starcia koncepcji, idei, była za to walka o władzę, wpływy i pieniądze.”
    A miało k….wa być inaczej!

  3. Oczywiście „Tusk postawił Schetynę w sytuacji … „

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Jakos mi sie wpisal wpis do dzisiejszego felietonu wczoraj….

    Andrzej Falicz
    30 października o godz. 3:47
    Chyba sie Pan Passent pospieszyl z dobrymi wiadomosciami…

    Wychodza nowe nazwiska dowody ordynarnego przkupstwa w szeregach PO.
    Gdzie kupczy sie partyjnie polskim narodowym mieniem.
    I to robi „czlonek z ramienia – Tuska”…
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114884,14865577,Dalsze_nieprawidlowosci_podczas_wyborow_w_PO__Padaja.html#BoxWiadTxt

    Wybory wewnetrzne sa dla PO katastrofa gdyz pokazuja, ze krol jest nagi.
    PO takie jakim jest naprawde…

  6. Teraz każdy kto straci pracę, lub zechce mieć lepszą, niech się zgłosi do PO, może być oddział dolnośląski. Lub z najbliższą jednostką Platformy Obywatelskiej.

  7. I taka jeszcze drobna informacja jak lyzka dziegciu w beczce szampana ostatnich sukcesow platformy…

    „Wiadomosc dobra i zla” (z czasow PO)

    Polska biednieje. To widać w liczbach
    Realne dochody gospodarstw domowych spadły o ponad 5 proc. W poprzednich latach skrajnie ubogich ubywało, teraz po raz pierwszy jest ich o 1 proc. więcej niż w 2011 r.

    Za to przybywa milionerow …. (miedzy innymi na posadach w KGHM…)
    Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75478,14866184,Polska_biednieje__To_widac_w_liczbach.html?t=1383113217693&v=1&pId=24827869&send-a=1#opinion24827869#ixzz2jBP2N4Fs

  8. Sobie odpuscic nie moge.

    To napisalem pare dni temu gdy wewnetrzne w PO byly dla Pana redaktora dobra wiadomoscia…

    Andrzej Falicz
    27 października o godz. 21:42

    Walka o stolki w PO byla obrzydliwa.
    Zadnych konkurujacych pomyslow, kierunkow – jedynie kuluarowe intrygi (nawet korupcja) i jawne oszustwa.
    Krol okazal sie nagi!

    3 dni pozniej (dzisiaj) ku mojemu rozbawieniu czytam u Pana Passenta…:
    ” Kampania wyborcza Platformy, jawna i wydawało się przykładna, godna pozazdroszczenia przez inne partie, okazała się bezprogramowa, nie chodziło o meritum, nie było starcia koncepcji, idei, była za to walka o władzę, wpływy i pieniądze.”

  9. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Nie ma sensu dołować politycznie. Trzeba to niepowodzenie – tak jak często nam się zdarza w prywatnym życiu – przepracować na wygraną. W tym przypadku wyborczą. Koń zdechł, trzeba szukać nowego i do przodu. Przynajmniej wiadomo gdzie jechać na tym koniu. I gdzie nie jechać.
    Ja chcę na początek renegocjacji konkordatu, świeckiego państwa ze zrównoważonym budżetem, zamiany złotówki na euro, Karty Praw Podstawowych. Kto mi to zaproponuje ma moje wyborcze wsparcie. Jesli oczywiście to będzie jakiś budzący moje zaufanie, poważny, umiejący z ludźmi rozmawiać, znający życie polityk/polityczka. A to nie takie proste, bo znam życie i chyba trudno mnie na plewy nabrać.
    Pozdrawiam

  10. Dziwię się, że szanowny Gospodarz jeszcze się czemukolwiek dziwi, no bo jakżesz to, by PO samopowalała się na deski.
    Wydaje mi się, że „ta somórka z gomórką” czyli zarówno PIS, jak i PO wykańczają się nie tylko nawzajem i każda z tych partii z osobna ręcyma własnych baronów i członków pospoliltych, ale kręcą sobie powróz na szyję.
    Długo kibicowałam, mniej czy bardziej sceptycznie, ale jednak Platformie, bo uważałam, że jest ciut lepsza, a w każdym razie normalniejsza w potocznym słowa rozumieniu od klasycznych „pojebków” oraz ich katolibskiego elektoratu jak obrazowo mawia orteq.
    Dzisiaj życzę PO-PIS-owi ( bo to tylko awers i rewers tej samej fałszywej monety, którą lud kupuje od lat) rychłego zejścia z ringu.
    Nieważne kto kogo ostatecznie znokautuje. No, ważne może o tyle, że MIMO WSZYSTKO jak najgorzej życzę jednak PIS.
    Jeśli PO pozbędzie się „prawicowo- konserwatywnych” miazmatów, wspieranych skompromitowanym autorytetem kk, to może uda się jej stworzyć wraz z jakąś tam jednak „lewicą” (lepszą czy gorszą) namiastkę socjaldemokracji, aprobującej i uwzględniającej z jednej strony przemiany obyczajowe, a z drugiej – wrażliwej na ciemne strony „krwiożerczego” kapitalizmu.
    No i nie będą nam grozić „rozliczenia” smoleńskie i 2000 wiadomych pomników w tym stuleciu.

  11. Robi się syndrom PZPR z lat 70tych. PO staje się partią władzy do której dołączają ochoczo oportuniści, karierowicze, pozbawieni moralności ludzie. Wynik doskonale widzimy na przykładzie Dolnego Śląska- makiawelizm, cynizm,degrengolada, nepotyzm.Te choroby trawiły PZPR i miały katastrofalne skutki dla naszego kraju. Mając na uwadze interes publiczny (nie tylko partyjny!) Tusk powinien zacząć robić lustrację kadr swojej formacji pod kątem walorów moralnych i kompetencji. W przeciwnym wypadku polska opinia publiczna powinna wymóc aby „sztandar Platformy Obywatelskiej wyprowadzić”.

  12. Wraz z upadkiem Platformy i znaną kondycją PISu upadł cały mit Solidarności. Praktyka pokazuje gdzie jesteśmy. Biedniejemy, Dług przekracza dopuszczalne normy, jedynie księgowe tricki pozwalają pokazywać jakieś wyniki. Do władzy dorwali się ludzie miałcy. Jak pisałem już kilka razy – PO nie ma szans na wygranie wyborów. Wyobraźmy sobie spoty:
    – Amber Gold i Józef Bąk,
    – Miro , Rycho, Zdzicho,
    – Schetyna, Chlebowski i Zieleniec,
    – najwyższe ceny gazu w Europie
    – emigracja
    – Niszczejące (przynajmniej finansowo) stadiony,
    – Ministra Mucha i sukcesy naszych kopaczy.
    – Pensje po ok 50 – 100 tys miesięcznie dla nieudaczników z partii za księżycowe pomysły (elektrownia jądrowa, Polskie inwestycje..)
    I na tym tle Premier haratający w gałę, dolatujący na weekend do Gdańska za 100 tys tygodniowo. Pomysłów zresztą co niemiara, nie mnie je podpowiadać – ale na pewno będą soczyste.
    Wiedzą o tym wszyscy – dziennikarze – bo nawet TVN zmieniła front, sami politycy – bo chcą na koniec wydrzeć ile się da. Na wewnętrzne rozmowy chodzą więc z magnetofonem. Teraz najważniejsze będą haki. Już to przecież przeżywaliśmy – czyż nie?
    Podobne spoty można by zrobić o PIS ale im jakby więcej wolno. Gdyby nie Antoś Policmajster to partia wydawałaby się całkiem normalna. Może Tusk ma nagranie ostatniej rozmowy braci?
    To wszystko sugeruje jedyne możliwe rozdanie – wielka hakowa koalicja PIS-PO. Po nich choćby potop.

  13. Proszę o wybaczenie, że wpis umieszczam jako „komentarz” mimo, że nim nie jest ale nie mam innej możliwości skontaktowania się z Panem. W swoich wspomnieniach, opisał Pan historię pana Płońskiego, który przynosił w czasie wojny Panu ciastka. Czy coś więcej Pan pamięta o tym człowieku? Mój wuj miał na nazwisko Płoński, był nauczycielem w Gimnazjum im. Władysława IV, inspektorem oświaty – to pzred wojną, często jeździł na Pragę jako nauczyciel tajnego nauczania. Jego rodzina, po linii męskiej, nosząca to nazwisko była liczna. Nie jest to nazwisko często spotykane i zaciekawiło nas czy istnieje jakiś związek pomiędzy tymi osobami. Pozostaję z szacunkiem

  14. Zal patrzec, jak przyzwoita wydawaloby sie partia zeszla na psy. Tragedia. Zwlaszcza, ze poza PO, nie ma na kogo glosowac. A PO w takim ksztalcie i z takim ‚programem’ jak dzisiaj (czy jego brakiem) na glos nie zasluguje.

  15. Takie afery w partiach maja miejsce wszedzie tam, gdzie obowiazuje system partyjny, a ten jest forma rzadow demokracji. Mozna jednak demokracje zamienic na monarchie 🙂

    I wybrac w wolnej elekcji krola Jaroslawa I. Wielkiego.

    Kto jednak woli demokracje, musi sie na razie pogodzic z systemem partyjnym. Afera w PO, ktora sprowokowal Schetyna to jeszcze drobiazg w porownaniu z afera w CDU z roku 1999. To sie dzialo wtedy!! Ale CDU sie nie rozpadla, chociaz wszyscy to wrozyli, a cale mnostwo luda tego oczekiwalo.

    Wiec radzilabym spokojnie przeczekac – to do widzow i komentatorow. A do PO mam jedna rade: jak najszybciej pozbyc sie Schetyny razem z jego zapowiadanymi karnymi. Facet, ktory nie potrafi zachowac twarzy przegrywaqjac, nie nadaje sie na wyzsze panstwowe stanowiska. Zreszta Schetyna nigdy nie budzil mojego zaufania.

  16. Halibut masz rację o PZPR.A po 1989 lewicę tworzyli ci ,którzy byli karierowiczami z krwi i kości.Nieudacznicy.Bezideowcy.Dlatego nie ma lewej nogi o którą zabiegał Wałęsa.A dziś to nie jest powtórka.Ostatni uczciwy pochowany zostanie w niedzielę.Nie sprawdziłeś się w biznesie i innych dziedzinach ,idziesz do polityki.Jedno jest pewne.Grześ chciał rozbić PO aby przyspieszyć wybory parlamentarne.I to nastapi.Tylko Grzęs zapomniał ,że Polacy nie lubią zdrajćów.

  17. Dlaczego mnie to nie dziwi?

  18. Trupa i jej POPIS na deskach.

    Komentarz Gospodarza oczywiście ujmujący sedno.
    Dodałbym kilka innych wniosków.

    Wiemy już, po co PO leje nam ciepłą wodę w krany i chce to robić jak najdłużej.
    Ta wiadomość, gdyby ktoś dotąd nie wiedział, nazywa się w polityce: program .
    Kampania jest więc jak najbardziej programowa i jasno zdradza meritum.

    Zastanawiałbym się nad władzą, która korumpuje.
    Wizja czystych jak osesek Protasiewiczów, Schetyn, Lipińskich czy Beger, zepsutych władzą wpadającą im znienacka do gąbki jest dla mnie dysonansem poznawczym.
    Jest dokładnie odwrotnie:
    to amoralna wspólnota plemienna demokratycznie wynosi zblatowanych reprezentantów do władania korupcją .

    Plemienne kumoterstwo, sitwiarstwo czy korupcja jest u nas normą plemienną, wysysaną wraz z obłudnym konformizmem z mlekiem katechezy (przepraszam za ew. obrzydliwe asocjacje), ‚edukacją’ publiczną (proszę sobie prześledzić tutejszy blog branżowy), wreszcie zakonserwowaną latami uwłaszczania komuną ‚postawą obywatelską’ na wszelkich innych polach.

    Jeśli ta normatywna korupcja i demoralizacja może kłaść cokolwiek na deskach, to są to deski wymarzonego powszechnie proscenium w teatrze, oklaskiwanym przez tłumy 37 milionów aktorów.
    Nie ma co przypisywać tej roli PO.

    Bez remontu teatru, możemy kupić bilety na to samo przedstawienie, odgrywane przez różne, ale zawsze reprezentatywne trupy.
    Wchodzące na nasze zamówienie na scenę, jak PIS, choćby PO trupach.

  19. Therese Kossowski,
    mogę Panią zapewnić, że czas najwyższy nadszedł, by zbierać już €uro w Niemczech na cmentarne wieńce z dziękczynnymi szarfami dla ukochanej PO (Pośredniak Opiekuńczy). Im wcześniej Pani zacznie zbierać, tym godniejszy pogrzeb będzie miała. Zapewne legnie obok równie zasłużonej dla III RP, a dawno pochowanej swoich starszych sióstr – Mumii Demokratycznej i Mumii Wolności.

  20. poprawka:
    …a dawno pochowanych swoich starszych sióstr…

  21. @ mag
    30 października o godz. 11:30
    „Nieważne, kto wejdzie…”

    Ja byłbym ostrożniejszy.
    Zwróć uwagę na klarowną i neutralną pozycję szacownego mecenasa Giertycha przebierającego pod proscenium.
    W kasie teatru Komedia aż wierci się chrześcijanin Rydzyk.
    Halabardnicy z maczetami i bejsbolami już szykują się do ulicznych występków dumy narodowej.

    Poczucie braku wyboru w demokracji jest prologiem jej klęski.
    W drugim akcie zawsze czeka walec, co wyrówna naród do poziomu u stóp jakiegoś wodzusia.

  22. Gekko
    Dodałbym „klanowa” do „wspólnoty pemiennej”. To jest klanowa wspólnota plemienna. Wspólnota plemienna oparta na klanowym pokrewieństwie.
    Śledzę od jakiegoś czasu przewały peowskie. To się wszystko dzieje w rodzinach – jacyś szwagrowie, wujowie, chrzestni, ciotki, wnuczki … To są rody panujące w gminach, powiatach, spółkach skarbu państwa … . Taki jest praktyczny wymiar „prorodzinności” zaszczepiony w tej udręczonej krainie przez katolicki kościół. Byle złodziej, oszust w białym kołnierzyku zlapany na gorącym uczynku, gdy nie ma już co powiedzieć to wali: „To dla rodziny, jakoś trzeba rodzinę utrzymać …”. No i zatyka tym słuchaczom usta. No bo rodzina ponad wszystkim … .
    Mit „Świętej Rodziny”. Mit bez podstaw, bo Nazarejczyk był samotnikiem i szorstko krewnych traktował. Nawet pogonił raz pokazowo, gdy przyszli prosić by się przestał wygłupiać i zajął się zarabianiem pieniędzy dla klanu.
    Pozdrawiam

  23. Sprawowanie władzy
    Kolejna afera podsłuchowa w PO pokazuje od lat znane zjawisko – mechanizmy rządzenia w polskiej demokracji – partyjniactwo, oligarchizację, nepotyzm, korupcje polityczną.

    W Polsce demokracja jest bardzo młoda, a jej mechanizmy ewoluują nieraz w stronę niepożądaną przez obywateli, nie lubianą, często odrzucaną jako nie istniejącą – to niemożliwe, tak nie może być, a rezultaty działania tych mechanizmów w postaci afer wszelakich są traktowane jako wyjątki, wyskoki przypadkowe, losowe, znienacka atakujące partie i państwo.

    Otóż od samego początku transformacji można było śmiało przewidzieć i założyć, że jej mechanizmy będą w warunkach krajowych działać w kierunku oligarchizacji, partyjniactwa, nepotyzmu oraz rozproszonego autorytaryzmu (wójt na zagrodzie).

    Nie było tradycji, nie było szerokiego frontu ludzi, którzy by mieli pojęcie o demokracji, nie było także najważniejszego – zrozumienia, że demokracja, to taki kapryśny ustrój, że nie da się ulepić go na łapu capu, raz dwa, a potem tylko wnosić drobne korekty.
    Jako przykład niewrażliwości polityków na podwaliny ustrojowa państwa, obojętności dla państwa prawa, czyli braku szacunku dla demokracji, można podać konstytucję.
    Ułożono, uchwalono i na tym się skończyło. Przez kilkanaście lat pod rządami nowej konstytucji nazbierało się wiele poważnych problemów, jak choćby te dotyczące podziału kompetencji rządu i prezydenta.
    W tej chwilio problem jest złagodzony, bo prezydent i premier z jednej są parafii, ale przecież w przyszłości może to się zmienić.
    O przyszłości krajanie nie mają zwyczaju dyskutować. To jest jeden z objawów niedojrzałości cywilizacyjnej krajan.

    Problemy niespójności w konstytucji ujawniły się w niesłychanie jaskrawej formie. I co? Czy ktoś podnosi ten problem, przypomina, wskazuje? Odpowiedź brzmi – nie. Dlaczego? Ponieważ obywatelom krajanom nadal bliższa jest koszula ciału niż sukmana. Ważniejsza jest praktyka niż teoria, ważniejsza jest ciepła woda w kranie niż podwaliny, ważniejsza jest teraźniejszość niż przyszłość.

    Taka hierarchia ważności nie skończy się, nie zniknie pewnego dnia tylko dlatego, że tak chcemy lub że tak zarządził rząd. Nawet gdy rząd zarządzi, to na zmianę postaw potrzebne będą lata – dłużej niż kadencja tego rządu.

    Polska nigdy nie była po pierwsze państwem prawa (przed wojną, to był model semi), po drugie krajem demokratycznym w zrozumieniu zachodnioeuropejskim. A przecież w Europie Zachodniej demokracja nie funkcjonuje tak jak sobie większość obywateli by życzyła – idealnie, bez potknięć, bez afer, bezinteresownie ze strony polityków.

    Narzekając na PO musimy pamiętać, że niemal wszystkie partie w Polsce są podobne w działaniu, ponieważ w państwie, społeczeństwie, w klasie politycznej wykształciły się jak dotychczas uniwersalne mechanizmy, z których partie korzystają.
    Politycy tworzą, a społeczeństwo patrzy. Nie ma dostatecznego sprzężenia pomiędzy społeczeństwem, a rządzacymi (sprzężenia w obie strony, np. poprzez NGO), które by mogło usprawnić to tworzenie, tę ewolucję mechanizmów rządzenia.

    Podstawowy mechanizm, który wynikł z tego tworzenia, to nagradzanie stanowiskami. Mechanizm ten funkcjonuje w każdej demokracji, lecz nie w każdej jest do dyspozycji polityków tak szeroka paleta stanowisk jak w polskiej i innych pokrewnych demokracjach. Nie w każdej jest taki luz przyznany politykom do manipulacji.

    Krajanie to lud obywatelsko dość surowy i nie lubią działać bezinteresownie oraz bez perspektywy natychmiastowych namacalnych korzyści. Każda partia, którą usiłują zorganizować od podstaw, czy przeorganizować np. zapaleńcy, by osiągną wielkość krytyczną, przyciągnąć ludzi, musi im coś zaoferować, inaczej nici z działalności. Najczęściej obiecywane są stanowiska.

    Akurat znam to z autopsji (byłej), jak najbardziej bliskiej ziemi, bliskiej trzewi obywatelskich społeczeństwa – motywacje chętnych do bycia w partii. Miażdżąca większość oczekuje korzyści. Pół biedy, jeśli to będą korzyści prestiżowe, umiarkowanie materialne. Ależ gdzież tam! Warunki, jakie stawiają np. kandydaci na prominentnych członków partii są interesowne aż nie do wiary – natychmiast stanowisko, protekcja dla znajomych, dla mojego środowiska, wolna ręka w działaniu, itd.

    To jest podejście, które ze swojej istoty prowadzi do ukształtowania się mechanizmów takich jakie obserwujemy – oligarchicznych, a w odważniejszych grupach polityków partyjnych mechanizmów korupcji politycznej i nagradzania stanowiskami otoczenia bonzowskiego.

    Taka jest klasa polityczna, takie mechanizmy wykształciły się w niej i siłą rzeczy tkwią w każdej partii, działają w mniejszym lub większym natężeniu, jawnie lub skrycie. To są mechanizmy które są postrzegane przez ogół obywateli jako moralnie niepoprawne, i co do których łudzą się obywatele, ze można je zniszczyć, unieważnić, wykorzenić przez potępienie moralne lub naprostowaniem ścieżek, którymi chadza przywództwo partii.

    Mechanizm partyjniactwa i prywatyzacji rządzenia jest jak fotosynteza w liściach. Jeśli słońca nie ma, to nie ma fotosyntezy, jeśli słońca i ciepła mało, to słaba fotosynteza, jeśli słońca i ciepła dużo, to proces hula. Sedno problemu partyjniactwa i oligarchizacji polega na tym, że ma on słońce i glebę do funkcjonowania, czyli czynniki powszechne, ogólne, które jako globalne są trudne do zmiany nakazem, oburzeniem, czy potępieniem.
    Pzdr, TJ

  24. @ Kartka z podróży
    30 października o godz. 11:20

    Słuszna racja 😉
    Inaczej pozostaje, jak też słusznie wskazuje p. Therese Kosowski, jakiś Król Kurdupel, albo inny kremówkowy napoleonek.
    Nie dajmy się zwariować, gdy pora na wyszorowanie desek sceny a nie palenie teatrów.

  25. E tam Platforma – media donoszą (gdzie donoszą, tam donoszą, w Polsce nie donoszą, gdyż, jak to zgrabnie ujął p. Pająk: „hodują nas jak pieczarki, trzymają w ciemności i karmią gównem”) że Rotszyld oberwał właśnie w klawiaturę, aż miło! Jeszcze nie wylądował na deskach (wciąż leci – taki żart), ale już go powoli punktują to prawym prostym, to zahaczają sierpem i tylko patrzeć, kiedy zrobi efektownego fikołka przez liny. W Vancouver uruchomiono właśnie pierwszy bankomat wymieniający bitcoiny na lokalne eciepecie.

    Optymiści widzą tu początek końca – jak śpiewa Ozzy na ostatniej płycie, do której bardziej pasowałby tytuł „Idziemy po was”: „is this the end of the beginning, or the beginning of the end?” – utrzymując, że pominięty zostaje cały złowieszczy system Sanhedrynu kontroli wpłacanej i wypłacanej przez ludzi sałaty, gdyż zaopatrzenie w bitcoiny nie uwzględnia lichwy płaconej przez rządy (czyli obywateli) żerującym na nas pośrednikom typu FED za to, że te wydrukują i „pożyczą” tym rządom w najlepszym razie kawałki papieru, zwane banknotami, a częściej ciągi cyfr na ekranie komputera, żądając w zamian niewolniczej, ludzkiej pracy oraz realnego mienia. Za sprawą bitcoinowych bankomatów gotówka powraca więc słusznie do łask, przez co nie można będzie śledzić ludzi płacących kartami, budować ich profili konsumenckich oraz psychologicznych, kusić ich kredytami, ofertami rzeczy zbędnych, więc niewolę długu, itepe, itede.

    Wiele niewątpliwych zalet ma bitcoin, jednak moim zdaniem ma także jedną podstawową wadę. Jest ordynarnym przekrętem tej samej finansjery, z którą w torii miałby walczyć w imię wolności obywateli, jest zwykłym, prymitywnym szwindlem, bazującym na chciwości, odbierającej ludziom rozum, szwindlem służącym ograbianiu tych ludzi spekulacją, pompowaniem bańki „na bitcoinie”, a potem jej przekłuciu, kiedy okaże się zgodnie z prawdą, że bitcoin jest warty tyle, co derywaty Goldmana z ratingiem AAA. Jeszcze rok temu bitcoin kosztował 13,00USD, dziś jego cena grubo przekracza 200,00USD. Ktoś zarobił. Kto? OK, nie tylko oni. Na pewno jakaś część uczestników bitcoinowego „rynku”, która teraz, jeśli ma co, to da sobie pokroić w plasterki za to, że bitcoin jest przyszłością świata. Kto będzie narzekał, jeśli zarobił w rok circa 2000% ? Nobody is perfect… Zbieranie spadającej z nieba manny mogło niektórych kosztować drożej, w końcu trzeba było nająć jakiegoś goja.

    Patent jest stary jak giełda papierów „wartościowych”. Kiedy w Polsce rozpoczynała działalność, każda sesja przynosiła 10% zysku. Wiem, bo byłem beneficjentem inicjacji tego stricte złodziejskiego procederu, choć na swoje usprawiedliwienie powiem, że nie miałem wtedy świadomości mechanizmów rządzących giełdą, które nie maja nic wspólnego z tzw. rynkiem, czy realną wartością spółek, a są zwykłą manipulacją dla strzyżenia baranów. Gdy nadszedł czas, ludzi zaczęto w Polsce zadłużać, wmawiając im, że każde pieniądze włożone w giełdę natychmiast ulegną cudownemu rozmnożeniu. Zaślepieni chciwością oraz propagandą ludzie brali kredyty na akcje, zastawiali domy, inwestowali oszczędności swoje oraz swoich rodzin. Przyszedł zaplanowany krach. Ludzie zostali bez pieniędzy, domów, oszczędności, za to długami. Ten sam scenariusz jest właśnie wdrażany na bitcoinie.

    Zastanawiać może kompletny brak krytycyzmu osób, które „wchodzą” w bitcoin, będący niczym więcej, jak tylko zaszyfrowanym hasłem „w chmurze”, a przecież nawet Snowden ogłosił urbi et orbi, że nie ma dziś takiego szyfru, którego nie potrafią złamać ci, którzy podsłuchują także Tuska, ku jego kompletnej obojętności. Żadna transakcja w świecie elektronicznym nie jest dziś tajna. Żadna nie jest anonimowa, żadna nie jest bezpieczna. Bitcoin to pozornie dobry pomysł, lecz pozornie dobrymi ideami są także UE, ONZ, czy NATO, a nawet Bank Światowy, MFW i WHO. Diabeł – tak, to on, w mordę kopany – tkwi w szczegółach. Jeśliby bowiem bitkoin miał parytet w złocie, co jest technicznie do wykonania bezproblemowo, byłby rzeczywiści niezłą alternatywą, która wykończyłaby sanhedrynowych psubratów w tri miga, a tak jest tylko zwykłą wydmuszką, jeszcze jedną maszynką do strzyżenia frajerów, w ich ręku. Każda transakcja zakupu bitcoin powinna automatycznie generować zakup fizycznego złota, kawałka metalu, cała światowa pula bitkoinów powinna mieć pełne pokrycie w złocie. Ale do tego nie dopuszczą ci, którzy patent wymyślili i wdrażają, gdyż nie taki jest jego cel.

  26. Gekko
    Trzymając się już metafory Teatru Komedia (przywołaliśmy ją pospołu na innym blogu), z niepokojem muszę chyba przyznać Ci rację.
    Poczucie braku wyboru lub wybór dokonany pod wpływem kalkulacji „mniejszego zła” JEST prologiem jeśli nie klęski, to zwyrodnienia demokracji.
    Pocieszam się tylko, że nie my jedni, znaczy się Polacy, chłopcy Krakowiacy (i Krakowianki), mamy z tym problem.
    Patrzę np. na naszych sąsiadów Czechów, wydawałoby się naród racjonalny, w odróżnieniu od nas, a w ostatnich wyborach zafundowali sobie istne panopticum i jakoś będą musieli tę żabę zjeść.
    Może już wkrótce będą zmuszeni do kolejnych, przyspieszonych wyborów?

  27. Rozdzieranie koszuli

    Po pierwsze – nalażało (i nadal należy) te spółki prywatyzować.

    Po drugie – Platforma skorumpowana, nie pierwsza i nie ostatnia. Demokracje, czy to niemiecka, czy francuska, odnotowują większe afery. Polskie słabości nie na tym się zasadzają (nie bądźmy politycznymi naiwniakami).

    Po trzecie – nie wyłoniła się jak dotąd alternatywa dla Platformy. Ani Kartka z P., ani Jiba nie chcą iść do polityki i zgarnąć urzędy. Więc kto? Bo gdyby była alternatywa, to Schetyna albo inni ambitni (czytaj: rządni władzy) politycy by się do nie przyłączyli. Nie słyszałem, aby ktoś z rozumem między uszami bratał się z Kaczyńskim, albo choćby rozważał tę ewentualność.

    Nie rozdzierałbym szat zatem. Może będzie rządzić „absolutnie” skorumpowana Platforma jeszcze kilka lat, może Schetyna pokona Tuska i będzie czysto, może będzie czeski chaos. Na monarchię z elekcyjną dynastią Kaczyńskich nie wiązałbym wielkich nadziei.

  28. Mag
    A ile się naczytałem rozmaicie argumentowanych połajanek, bym wybierał „mniejsze zło”. Bo taki wybór to niby istota demokracji. A cała ta argumentacja wynikała tylko ze strachu przed pis-em. Wydziwiano, wymyślano duby smalone byle tylko zakłamać ten strach.
    No ale na szczęście na strachu się daleko nie pojedzie.
    Czekam więc na przyśpieszone wybory i sensowną ofertę polityczną od ludzi budzących zaufanie.
    Jeśli takiej oferty nie będzie to tradycyjnie idę w wyborczą niedzielę na samotną wędrowkę w góry.
    Pozdrawiam

  29. Bój to będzie ostatni? Dwaj „baronowie” dolnośląskiej Platformy Obywatelskiej starli się w boju wyborczym i ogłoszono zwycięstwo Protasiewicza. Nic nie zapowiadało skandalu. Przegrany pogratulował zwyciężcy, dodając, że nie czuje się przegrany. To taka polska elegancja zaczerpnięta ze zmagań piłkarzy polskiej piłki nożnej. Polscy piłkarze regularnie przygrywają, ale nigdy nie czują się przegrani.
    Dopiero we wtorek rozszałały się media internetowe. Tytuły z Gazeta.pl : „Awantura po wyborach w dolnośląskiej PO. Kto komu dał pracę”- taki tytuł zamieszczono o godzinie 14;02. Parę godzin później, o godz 20:50 „ Złożono wniosek o unieważnienie zjazdu wyborczego na Dolnym Śląsku”.
    Co takiego się tam stało? Źródłem na które powołują się internetowe media jest Newsweek. W zamieszczonym w internecie tekście „Dolnośląskie taśmy prawdy. Praca za głos na zjeździe” Newsweek podał, że dotarł do nagrania, na którym słychać jak poseł Norbert Wojnarowski, stronnik Protasiewicza, obiecuje jednemu z delegatów, przedstawiającemu się imieniem Edward, załatwienie stanowiska w kombinacie górniczo hutniczym „KGHM”. W zamian chce oddania głosu na Protasiewicza. Jak podaje Wirtualna Polska, z oświadczenia Edwarda Klimki wynika, że dzień przed zjazdem poseł Wojnarowski poprosił o rozmowę. Działacz wyjaśnił także, dlaczego postanowił udokumentować spotkanie z posłem. „Wynikało to z informacji po spotkaniu organizacyjnym delegatów w siedzibie Platformy w Lubinie o tym, że mogą być sugestie, naciski, przeciągania dotyczące wyborów szefa przewodniczącego dolnośląskiej PO” – napisał w oświadczeniu Klimka.
    Jak podaje Gazeta.pl : „ Działacz Platformy Edward Klimka, nagrywając rozmowę o pracy w KGHM z posłem Norbertem Wojnarowskim, był już zatrudniony w spółce koncernu Pol Miedź Trans. Do pracy rekomendował go wujek eurodeputowanego PO Piotra Borysa, współpracownik Grzegorza Schetyny.”
    Prywatnie Tadeusz Borys jest wujkiem Piotra Borysa, szefa lubińskiej Platformy, eurodeputowanego. Piotr Borys w dolnośląskiej PO to jeden z najbliższych współpracowników Grzegorza Schetyny, niejednokrotnie publicznie przed wyborami popierał jego kandydaturę. Piotr Borys odmówił komentarza. Wydał tylko w tej sprawie oświadczenie, w którym informuje, że nie ma nic wspólnego z korupcją na zjeździe i przed zjazdem PO: „A jako szef struktur Platformy w Lubinie złożę wniosek do prokuratury o możliwości popełnienie przestępstwa korupcji politycznej i kupowania głosów przez stronników Jacka Protasiewicza” – napisał w oświadczeniu. Cytaty z oświadczeń i komentarzy stronników obu stron tego politycznego pojedynku możemy przeczytać na stronach Gazeta.pl.
    Podobne problemy jak w Lubinie mają również delegaci z powiatu złotoryjskiego,
    o czym donosi Gazetawrocławska.pl.
    Ciekawe co tak „uszlachetniło” diałaczy Platformy Obywatelskiej po zakończeniu zjazdu. Mieli przecież okazję ujawnić te nieprawidłowości w czasie zjazdu PO.
    Czyżby nie satysfakcjonował ich wynik tych wyborów?

  30. J.Pokorny
    A kto drze koszulę? Bardzo dobrze, że się sytuacja oczyszcza, klaruje. Dobrze, że to się dzieje tak szybko.
    Pozdrawiam

  31. Kartka z P. (14:06)
    Przecież nie o Tobie/do Ciebie piszę – red. Passent się drze.
    Ale skoro już mi dajesz taki odpór, to zapytam – co się klaruje? Narysuj mi ten obrazek, jak będzie teraz przebiegać to klarowanie. Platforma się rozsypie i będą przedterminowe wybory (A), albo Platforma się wykrwawi, jej słupek spadnie do 10-12 procent (B), i co dalej?

    Co się klaruje?
    Chyba po czesku się klaruje … czyli robi się chaos, bezrządowe bezhołowie?

  32. Kartka z podróży (g.14:02)
    Tak jak chodzę karnie w poczuciu obywatelskości na wszelkie możliwe wybory i referenda (za wyjątkiem tego warszawskiego, ale to był też wybór skalkulowany w moim sumieniu i rozumie) po 1989, to – jeśli coś się spektakularnego nie wydarzy do najbliższych wyborów parlamentarnych – chyba wybiorę się nad mój ukochany Bałtyk (góry mi już „przeszły”).
    Pozdrawiam

  33. J.Pokorny
    Nie 10 – 12 procent ale 6-7 procent Platforma uzyska.
    I tak jak pisałem kilka tygodni wcześniej pis mocny ale niezdolny do samodzielnych rządów stanie w parlamencie naprzeciw magmy targanych ambicjami partyjek – po czesku.
    I wtedy znajdzie się rozjemca tradycyjny – Episkopat. I w jakimś klasztorze partyjki będą pleść banialuki. A TVN 24 będzie to kręcił z helikoptera. I gówno z tego wyjdzie.
    A potem będą następne wybory. I pis zgarnie wszystko.
    No chyba, że znajdzie się ktoś i zaproponuje wszystkim antypisowcom śmiały marsz do przodu – pod jednym sztandarem. Ja za realną perspektywę zrównoważonego budżetu, wprowadzenia euro, Karty Praw Podstawowych i świeckiego państwa się na taki wysiłek piszę. Wciągnę na zbolałem nogi stare buty, do plecaka schowam piwo, kompa i wraz z innymi chętnymi znów ruszę w ten morderczy marsz.
    Pozdrawiam
    Nowe, polskie euro – choćby banknot 100 eurowy – może mieć podobiznę Lecha Kaczyńskiego. A na odwrocie jego kryptę wawelską. Jestem skłonny nawet do tak szerokich kompromisów w zamian za międzynarodową kontrolę budżetu tego państwa

  34. TJ,
    to co piszesz o 13:00 to są czcze bajki z mchu i paproci dla milusińskich, świadczące o niewiedzy i kompletnym nierozumieniu historii Polski. Polska tradycji nie ma demokratycznych, Polska to zaścianek europejski, itp. Wierutne bajdoły! Tu zawsze ktoś zadbał o to, by tak dzisiaj można o niej pisać.

    Przypomnę Ci, że to upadająca pod koniec XVIII w. Polska znalazła w sobie dość późno na tyle sił witalnych, by próbować ratować swój suwerenny byt państwowy, który miał wspierać się na prawidłach demokratycznych, o jakich inne kraje europejskie pomarzyć wówczas tylko mogły.

    Efektem tego zrywu demokratycznego była ułomna, kadłubkowa co prawda, daleka od wyzwań tamtego czasu, jakie stały przed osłabioną Polską (gdy dzisiaj ten zryw oceniać), ale pierwsza w Europie konstytucja państwa, zmierzająca ku jego naprawie. Szybko jednak znalazły się w Koronie siły z koneksjami na obcych dworach, dla których interesy Rosji przekładane na ich własne były ważniejsze od interesów Polski i stały się dobrym powodem do zawiązania zdradzieckiej konfederacji targowickiej.

    Ta sytuacja powtórzyła się w 1989 r. Ponownie wtedy doszły do głosu siły wewnętrzne i odśrodkowe, bardziej liczące się z reakcją Kremla i Waszyngtonu niż z głosem Polaków i zafundowali Polakom potworka, takiego przekładańca, pomimo tego, że jedną jego część składową aktywni obywatelsko Polacy odesłali w głosowaniu do lamusa historii.

    To nie Polacy nie potrafią się sami rządzić, to nie Polacy w genach mają warcholstwo o plebejskich korzeniach, anarchizm i partykularne sobiepaństwo, przynajmniej nie większość Polaków. To są resorowane bujdy, głoszone przez tych, którzy w takim obrazie Polaków szukają łatwego usprawiedliwienia dla konieczności objęcia rządów nad Polakami, skoro sami stajemy się rzekomo groźni dla siebie pod własnymi rządami. Taka była geneza III RP, której obrońcy i najwięksi beneficjenci uważają za ukoronowanie historii Polski, u podstaw której legło zlekceważenie wyroków rodzącej się po raz któryś demokracji w ciężkich bólach porodowych. Ważniejsze od głosu Polaków okazało się dotrzymanie umów (pacta sund servanda) pomiędzy skompromitowanymi i wysłużonymi sługami obcych sił i aspirantami do służenia nowym.

    To ten obóz fundatorów III RP na zgniłych fundamentach najpierw uważał i dalej tak twierdzi, że najgorsze, co może Polsce się zdarzyć jest nieliczenie się z opinią możnych europejskich i za główny swój cel postawił sobie krzewienie nowoczesnego polskiego europocentryzmu, będąc przekonany, że patriotyzm to nacjonalizm i prawie faszyzm, to ten obóz wzywał D. Tuska do poskromienia i zlinczowania ‚prawicowej’ złośnicy, upatrując w niej największe zagrożenia dla swych interesów, to ten obóz oswojony z korupcją polityczną i czerpaniem korzyści ze wzajemnego wspierania się jak z chlebem powszednim lekceważył wszelkie oznaki postępującej gangreny, która toczy kraj, w tym aferę aferę hazardową.

    Dla tego obozu konserwy III RP niegroźni byli polityczni mafiosi i ich żołnierze z partyjnymi legitymacjami, a o wiele groźniejsi od nich ci, którzy ośmielali się ich zwalczyć.

    To prominentni przedstawiciele spec-służb PRL, ceniących własne prywatne interesy wyżej niż służbę państwu zakładali najpierw najpierw, a potem mozolnie hodowali partie, będące emanacją własnych pomysłów na zakonserwowanie układu sił broniącego III RP. Dzisiaj widzimy obfite plony tej hodowli zarodowej w pełnej krasie.

    Może na twoje ględy i bajdurzenie da się złapać ancymon, czy zagubiony intelektualnie lewus, albo rozkapryszona pensjonarka lgnąca ku każdej świeżo wyglądającej bzdecinie i klepiąca jak pacierz wciąż te same zaklęcia. Na ich pozytywna recepcję zawsze możesz liczyć. To jest orszak weselny, który wlókł się za zaślubinami Polski z Sopotem, dzisiaj wlecze się jeszcze za Pośredniakiem Obskurnym, a jutro go będzie opłakiwał rzewnymi łzami.

  35. cynamon 29 (0:56)
    Wyspałem się jako tako i Ci przebaczam. A Ty masz znowu ciężki dzień 🙁 .

    http://www.youtube.com/watch?v=YWQwKq6tNE0

    A obejrzałeś tę wczorajszą agitacyjną wrzutką. Żal mnie ściska jak oglądam …

    Prof. Kieżun mówi o kolonialnej strukturze polskiej gospodarki jak w Burundii. Nie wyjaśnia o jakie problemy strukturalne mu chodzi, o strukturę własności czy zatrudnienia, finansowania czy produkcji, eksportu czy alokacji środków, nie wchodzi w zawiłe detale, bo po co. Wszystko staje się jasne nieco dalej, w drugiej części tego wywiadu, gdy się standardowo można rzec roztkliwia – NIE O TAKĄ POLSKĘ WALCZYŁEM. I gdy padają nazwiska osób, które do tego doprowadziły, do tej patologicznej transformacji – Kuroń, Gieremek, Michnik … a kto im pomagał z zewnątrz – Sachs, Soros, Lipton. Balcerowicz był tylko pionkiem, młodym wilczkiem wysłanym przez komunę do dzikiego neoliberalnego kraju (w roku 1974). Ani słowa Kieżun nie mówi o Mazowieckim. Dla narodowców pierwszy niekomunistyczny premier nie tylko nie umarł, ale nawet się nie urodził, nie było go, cisza, zip.

    Prof. Kieżun nie jest ekonomistą sensu stricto, markoekonomistą, czy mikroekonomistą, czy ekonomistą rolnictwa, przemysłu bądź krajów rozwijających się. Jest on profesorem teorii zarządzania. Naturalnie dla niego naturalne finanse i pieniądz są drugoplanowe. Najwidoczniej nie rozumie on sytuacji cenowej w Polsce 1989, reglamentacji i nawisu inflacyjnego, tej masy pieniądza w kieszeniach peerelowskich obywateli, która co najmniej w połowie nie miała pokrycia w rynkowym towarze i powinna iść na przemiał, hiperinflacja – te terminy dla Kieżuna nic nie znaczą, zdaje mi się. Do tego niewypłacalność Polski w obrotach z zachodem, konieczność stopniowej prywatyzacji przemysłu i uwolnienie handlu w kraju i z zagranicą. Kwestia kursu wymiennego złotego. To dla niego są sprawy trzeciorzędne. (Nie były one trzeciorzędne dla Mazowieckiego, W. Kuczyńskiego i Balcerowicza, nawet dla Kowalika i Trzeciakowskiego).

    A. Falicz, dzięki któremu mamy ten wywiad na blogu, dorzuca wyrwany z kontekstu cytat z min. Syryjczyka nt. „braku polityki przemysłowej”. Czy chodzi AF o ręczne sterowanie przedsiębiorstwami? Przecież tego nie robi i nie robił żaden kraj na świecie, ze Szwecją, Koreą i Chinami. Polska polityka przemysłowa była polityką stopniowej prywatyzacji, często sterowanej na odpowiedniego nabywcę, w tym był niewydarzony koncept „uwłaszczeniowy” NFI, które miały szansę prowadzić politykę przemysłową, polityką wymuszania produkcyjności polskiego przemysłu, zorientowanego na pełne zatrudnienie (i ukryte bezrobocie) oraz nigdy nie wystawionego na konkurencję ze światem (poza RWPG, ktore zresztą wkrótce zniknęło).

    Kieżun deliberuje hasłowo o filozofi chrześcijańskiej („miłuj bliźniego swego jak siebie samego”) i przeciwstawia go komunizmowi, kapitalizmowi i … jak można z nazwisk się domyśleć, światowemu spiskowi. Czyjemu? Każdy prawdziwie polski słuchacz wie. Falicz wie to dogłębnie.

  36. Kartka z P.
    I Ty te własne „klarowne wyobrażenia” nazywasz KLAROWANIEM? Klarowaniem czego? Polskiej sceny?

    Zajmę się więc konkretami – moja nelewka już sklarowana.

  37. J.Pokorny
    Na zdrowie!
    Pzdro

  38. Na deskach lezy DEMOKRACJA nie (tylko) PO.

    Wybory w Platformie byly prawdziwe, nieudawane i demokratyczne wiec pokazaly REALNA „SUBSTANCJE POLITYKI”. Czyli walke o wladze, ktora daje pieniadze. Prywate, nie starcie idei czy wartosci sluzace Rzeczpospolitej.

    Dokladnie o to samo nekreca politykow wszystkich pozostalych partii politycznych III RP i IV RP.

    Tyle, ze to nie jest problem Polski, a problem wszystkich demokratycznych panstw Zachodu.

    Bodaj najlepiej widac to dzis w Stanach Zjednoczonych, gdzie juz otwarcie kupuje sie i sprzedaje posady w Kongresie USA. A niedawne postanowienie Sadu Najwyzszego dajace wielkiemu biznesowi prawo pompowania w proces wyborczy dowolnej ilosci pieniedzy powoduja, ze politycy sa do kupienia jak kazdy inny towar. Jak sie do tego doda ‚wedrowki ludow’ z biznesu do polityki i z polityki do biznesu widac wyraznie, ze panstwo demokracji liberalnej stalo sie dysfunkcjonalne i nie sluzy juz narodom, a Wielkiemu Kapitalowi.

    „We, People …” zamienilo sie w „We, Money …”.

    W Polsce rola Wielkiego Kapitalu jest inna niz w najpotezniejszych gospodarczo panstwach Zachodu (glownie z tego powodu, ze go jeszcze nie ma) wiec kto ma mozliwosc podskubuje Skarb Panstwa (gdyz to nad Wisla jedyny realny Wielki Kapital). Politycy rozdajac sobie posady w spolkach panstwowych, a biznesmani (np. Kulczyk czy Krauze) robiac z panstwem swietne interesy (dzieki pomocy politykow).

  39. @Kartka z podróży
    Chyba się nie doczekam Kartko czasów, aby po nowym, wpisie, dot. sytuacji politycznej w Polsce, przeczytać pod Twoim nickiem jakąś państwowotwórcza myśl.
    Piszesz:
    ”No chyba, że znajdzie się ktoś i zaproponuje wszystkim antypisowcom śmiały marsz do przodu – pod jednym sztandarem. Ja za realną perspektywę zrównoważonego budżetu, wprowadzenia euro, Karty Praw Podstawowych i świeckiego państwa się na taki wysiłek piszę.”

    Rozumiem z tego tekstu, że wierzysz w tego „ktosia”, jak u źródeł wszelakich religii ludzie czekali na mesjasza.
    Stawiam butelkę najlepszego trunku, że się nie doczekamy.
    Ty będziesz ciągle sfrustrowany, aktywny w napełnianiu blogów niekonstruktywnym, albo naiwnym jojczeniem.
    Śni Ci się rozpierducha, pewnie myślisz – „ale nuda, niech coś się dzieje, będą tematy do komentowania”.

    A tu czeka na Polskę ostanie 7 lat zasiłku z UE. Trzeba tę kasę dobrze wydać. Pomyśl o tym.

    PS1
    Czy któryś z „przesłuchujących” dziennikarzy zadał pytanie Tuskowi/Schetynie:
    „Panie XXXXX, o co wam chodzi? Na czym polega konflikt? Określcie warunki powrotu do współpracy, albo idźcie się j…ć”
    PS2
    Odkrywanie prawdy, że partia polityczna w Europie, to zamaskowane biuro pośrednictwa pracy, jest dowodem zdziecinnienia. Partie zapraszają do pracy, nie ma cenzusów majątkowych/pochodzeniowych – Kartko, zapisz się gdzieś, popracuj, zrób karierę i wprowadź EUR. Ufunduję Ci pomnik.

  40. KzP
    p.s. Przecież Kaczyński nie dopuści do wprowadzenia waluty euro. Co Ty kombinujesz.

    Rozumiem, że jest Ci temat euro notorycznie jest potrzebny, aby rzucić Tuskowi kolejną winą w twarz.

    Po pierwsze, to za rządów PiS zaniechano procedury przystąpienia (minimum 2 lata). Po drugie kryzys, który najmocniej w całym świecie odbił się na gospodarkach (południa) strefy euro praktycznie uniemożliwił przyjęcie przez Polskę, z jej dużą gospodarką (o wiele większą niż Estonia, czy nawet Słowacja), tej niepewnej waluty. Winienie za to Tuska jest nieuzasadnione.

  41. No i pomyliłam się – Schetyna pazurki posiada. Diabli tam z nimi wszystkimi.

    A kilka dni temu moja teściowa ryknęła na mnie:
    – Może i wszyscy politycy są tacy sami, ale Kaczyński przynajmniej nie kradnie!
    – Skąd wiesz?
    – Bo nie ma rodziny!
    🙂

    Popieram J. Pokornego – przede wszystkim sprywatyzować te źródełka posad dla znajomków.

    pozdrowienia

  42. Stasieku
    Wczoraj ciekawa dyskusja tu była nt śp Mazowieckiego. Ci co dzisiaj piszą, że w tym kraju nic nie można wczoraj zgodnie pisali, że w sumie nie tak dawno, za jego sprawą wszystko było można. Życie nie znosi próżni – również polityczne. Ktoś się na pewno znajdzie. Tak jak niecałe 25 lat temu.
    To co wydaje się dziś niemożliwe, jutro może być możliwe. A platformiany monopol na antypisowstwo na naszych oczach się kończy – z godziny na godzinę. Platforma zniknie a antypisowstwo zostanie do zagospodarowania politycznego. To bowiem energia, witalność, siła antypisowstwa jest fundamentem rozwoju tego kraju a nie jego okresowe, zblazowane nośniki.
    I nie podpuszczaj mnie wizjami kariery politycznej. Już raz pisałem, że jestem pozbawiony genu, żądzy władzy. Źle się czuję zarządzając ludźmi, nie mam do tego predyspozycji, siły i woli.
    Ale w zamian za – jak pisałem euro, zrównoważony budżet, świeckie państwo i Kartę Praw Podstawowych – będę wspierał tego który się znajdzie jak umiem najlepiej i najofiarniej.
    Pozdrawiam

  43. Jiba
    Oni, tj platformiani, mieli zlikwidować te źródła synekur już sześć lat temu!
    Pzdro

  44. Na pocieszenie nalezy jeszcze jeszcze wspomniec, ze mloda polska demokracja nie jest jedyna, ktora ma masywne klopoty z korupcja w Unii.
    Podobne problemy doprowadzily do przedwczesnych wyborow w Czechach i nieustannie towarzyszom nowym demokracjom na Balkanach; od Sloweni, az do Bulgari.
    Czy mozna poprostu strzepnac z siebie plemienne i rodznne zwiazki, oraz doswiadczenia calych pokolen, ktore byly gwarantem przezycia i powodzenia w poprzednim zyciu na rzecz panstwa, nawet jesli teraz mialoby byc „nasze”.
    Jak interpretowac „nasze”, jako wspolny obowiazek ? Po co jesli jeszcze wciaz wiekszy osobisty pozytek przynosi traktowanie „naszego panstwa” jak lupu do plemiennego, kastowego, albo nawet rodzinnego podzialu ?
    A jak to zmienic ? W demokratycznym systemie zmienic to moga tylko ci ktorzy z obecnego systemu maja najwiekszy pozytek, nasi politycy. Na dobrowolnosc nie ma co liczyc, litowanie sie nad ich niedoskonaloscia jest kontraproduktywne i tylko umacnia ich w zlych przyzwyczajeniach.
    Wywalac na zbity pysk w wyborach, az beda oni sklonni do przeprowadzenia odpowiednich ustaw, chroniacych ich przed pokusa korupcji, to jedyne mozliwe demokratyczne rozwiazanie.
    Niestety cala rzecz wymaga czasu i cierpliwosci. Nie na darmo Mojzesz musial 40 lat blakac sie po pustyni, a cierpliwosci to tez wtedy juz wszystkim brakowalo.

  45. Kartka z P. w swej naiwności uważa, że antyPiSowiec to ktoś taki, kto jest za wprowadzeniem euro (subito), za zrównoważonym budżetem, oraz za Kartą Praw Podstawowych.

    Ja – rzadko używam tego zaimka – więc JA nie jestem za wprowadzeniem euro bez zorientowania się, co dalej z tą walutą. Oczywiście istotne jest trzymanie ręki na pulsie ustalania unii bankowej i nadzoru finansowego w strefie euro. Polska (za Platformy) merytorycznie jest w przodzie i nie stroni od tych ustaleń. Można nawet pro forma przystąpić do procesu (EMR-2, czy cokolwiek teraz obowiązuje) i ew. zwlekać z ostatecznym wstąpienie oraz ustaleniem kursu wymiennego na wejściu. Zaletą pozostawania poza euro jest elastyczność kursu wymiany, co rzutuje na naszą koniunkturę i inflację wewnętrzną. Tak rozumuje prezes Belka i spore grono ekonomistów.

    Jestem za równowagą budżetu – ale są tego ogromne konsekwencej, KzP czasem pisze, że drogi buduje się jedynie za forsę UE, co nie jest prawdą, także budżet się dorzuca i nierównoważy. Itd. Jestem za KPP.

    Ale nie dlatego jestem antyPiSowcem!

    Kartka z P. jest antypaństwowcem, cokolwiek to znaczy. Ale jest też naiwniakiem politycznym i ma pokręcone te koncepty. I wydaje mu się, że jak on coś chce, to rząd musi to przeprowadzić. Przecież przeciw wprowadzeni euro jest w Polsce znaczna większość, może nie aż taka jak przeciw KPP, chociaż nie znam sondaży w tym temacie. A przeciw równoważeniu budżetu de facto są niemal wszyscy – chyba że kosztem kogoś innego. Tu Kartka fantazjuje na całego.

  46. @Jiba, 15:28
    Ale jak sprywatyzują firmy, zostanie budżetówka, Jibo.
    Pozostaje nam wybierać tych, którzy posiadają większy potencjał.
    Dla jednych większy potencjał ma o. Rydzyk, a dla innych p. Tusk.
    Pozdr
    PS
    Machlojkom PIS poświęcono już tomy. Stalin też nie kradł, a Hitler zarabiał krocie na Mein Kampf.
    Czy mama wie o 400 tys. z kasy PIS na adwokata w prywatnej sprawie prezesa?

  47. J.Pokorny
    Czy Ty czytać umiesz? Przecież dobrze wiem, że Kaczyński nigdy nie wprowadzi euro. Przecież piszę o stworzeniu jak najszerszej formacji antypisowskiej! Takiej, która w końcu to euro wprowadzi!
    Za nic już nie winię Tuska. Już po ptakach. Moje obwinianie Tuska jest SKOŃCZONE! On dla mnie przestaje się liczyć. Odchodzi do lamusa historii – na margines. On mnie już nie obchodzi!
    Pozdrawiam

  48. A czy ktoś jeszcze w naszym kraju wierzy w jakieś idee , programy, dobro Polski itp, itd. liczą się tylko posadki, zarządy, rady nadzorcze…..

  49. J.Pokorny
    No to nie jest nam po drodze. Czekaj sobie na Godota do woli.
    Ja sobie znajdę siłę polityczną, która zagwarantuje realizację spraw dla mnie najistotniejszych.
    A jak nie znajdę, to trudno.
    Pozdrawiam

  50. Dziwie sie zdziwieniem blogujacych. To sie Falicz ucieszy…………Zdziwilbym sie naprawde, gdyby PO obsadzala stolki ludzmi z PiSu; Falicz ucieszylby sie…..
    Saldo mortale
    PS
    Zauwazylem obecnosc spiskujacych w blogosferze…….Proponuje jednoczesnie poczytanie o nowach demokracjach, np. w Afryce……Pólecam rowniez lekture ostatniej ksiazki Henryka M. Brodera o UE….o europejskiej …..kracji….

  51. Refleksje prof. Kieżuna
    J. Pokorny
    30 października o godz. 14:41
    Prof. Kieżun mówi z troską, myśli wzorcowo patriotycznie, przekonuje, że nie o taką Polskę walczyłem, sugeruje, że transformacja prawidłowa była łatwa, dostępna na wyciągniecie ręki, tylko z niej nie skorzystali niedouczenie obliczacze (czyli ekonomiści i politycy polskojęzyczni), ludzie interesu kosztem państwa i narodu, bezwolne marionetki w rękach obcego kapitału. Tak mniej więcej odbieram opowieść Kieżuna.

    Profesor opowiada, że na wyciągnięcie ręki był ustrój, w którym sprzeczności będą łagodne, sprawiedliwość zatriumfuje, narodowi zostanie przyznana słuszna rekompensata, ekonomia będzie zmuszona działać wreszcie w kierunku dobra, bo będzie narodowa, autentyczna, lubiana, respektowana, itd.

    Kieżun swoją wypowiedzią pielęgnuje teorię celowego zaniechania, złodziejstwa i wyprzedaży, czyli układu przy Okrągłym Stole i zmowy w Magdalence.

    Teraz każdy może się powoływać na naukowy autorytet, każdy może głosić, że jest słuszna, patriotyczna interpretacja transformacji demaskująca personalnie dzisiejszych układowców takich jak Balcerowicz, Mazowiecki, Michnik i ich wspólników i tym samym każdy może zachęcać pozostałych obywateli do naiwnego postrzegania świata, do odrzucenia niewygodnych faktów i uwarunkowań jako niebyłych lub błahych, upowszechniać hasłowe rozumienie polityki i ekonomii, co w praktyce prowadzi do teorii spiskowych.

    Kieżun swoją teorię buduje nie tylko na faktach, ale również na złudzeniach i stronniczej, nienaukowej interpretacji faktów. To jest mieszanka życzeń i rozżaleń, czyli mikstura, która w Polsce cieszy się zawsze wielkim uznaniem.
    Pzdr, TJ

  52. Jacobsky
    30 października o godz. 0:49

    Jeszcze z wczoraj:

    ” Czy ktoś może mi potwierdzić moje przypuszczenie, że Polska nie zawaliła się od tego, że nie kupiła Opla ?
    Z góry dziekuje ! ”

    Ja mogę potwierdzić. Niedawno byłem w Polsce i własnymi
    gałami widziałem że ” jako całość ” , Polska się nie zawaliła
    z powodu niekupna Opla.
    Innych sankcji za niemanie Opla w Polsce, też nie stwierdziłem.
    Co prawda widziałem dwie zawalone chałupy, ale symptomy ich
    zawalenia, wyrażnie wskazywały na to, że jest to zawalenie za
    niemanie ” Syreny 105 „.
    @Jacobsky, możesz pić kawę w spokoju i spokojnie spać w
    pokoju (sypialnią z reguły zwanym).

    Pozdrowionka.

  53. ‚Przy okazji wyszło na jaw, jak wiele osób związanych z Platformą zasiada na rozmaitych stanowiskach w świecie zależnym od spółki skarbu państwa. Platforma swoją praktyką potwierdza, że władza korumpuje, a władza absolutna korumpuje absolutnie.’

    A czy Pan, jako dziennikarz od 50 lat, o tym nie wiedzial? O tym wie chyba kazdy. Jesli Pan takich rzeczy nie wie…

  54. Caly kraj jest pograzony w totalnej korupcji. Jeszcze raz okazalo sie ze nic nie zbuduje sie na klamstwie i lapowkach. Pora prosic sasiadow o pomoc, aby nas wyzwolili od okupantow mowiacych w naszym ojczystym jezyku, a majacych umysl zlodziei, marwensantow, mordercow i pijakow. Zaczynam uczyc sie niemieckiego. Mam nadziej ze trafie do tej strefy okupacyjnej, a nie innej gdzie zglaca mi zone i corki.

  55. Te palanty platformerskie łgając krzyczały kiedyś o własnym domu. I są we własnym domu. Sami. Za filar ich władzy i podporę ideową służy IPN. Złowrogi twór POPiSu.

  56. Człowiek bez nadziei
    30 października o godz. 16:03 ; fakt, beznadziejny.

  57. @ Kartka Z Podróży

    Przyjmij z pokorną lekcję – jesteś propaństwowcem, czyli naiwniakiem, bo polactwo jest takie same wszedzie.
    Wszyscy kradną i mataczą; Polak to wie i widzi, gdzieby go losy nie rzuciły.
    Więc musi być jak jest, albo jeszcze gorzej – nie będą nam naiwniaki kraju urządzać.
    Wtedy mesjasz się nam zesłany dopiero znajdzie.
    Jaki Putin albo, co bardziej burleskowo adekwatne – nasz Łukaszenka.
    ‚Polactwo’ bowiem tyle widzi i wie, ile zje, a jej horyzonty to talerze, latające na czarnych albo czerwonych sukienkach.
    Taki paradygmat.

    Tymczasem, w demokratycznej cywilizacji, nie BRAK PATOLOGII jest jej wyznacznikiem, ale REAKCJA na występujące patologie i ich świadomość.

    Dla przykładu, liczne są przykłady w Eu polityków, którzy okazało się mają oszukane tytuły naukowe.
    Wszyscy zostali zdymisjonowani lub sami się podali do dymisji. Wystarczyło publiczne tego ujawnienie i udowodnienie.

    U nas jest JEDEN naukowiec tropiący plagiaty, a i on ze zdziczałej imperialistycznej Hameryki operuje.
    Skutek – żaden.
    Splagiatowany rektor wrocławski bronił się TRZY LATA przed sądem (!!! – bynajmniej nie przed utratą honoru czy etyki) z ogromną pomocą zblatowanego środowiska „naukawców polskich”.

    Naiwność sądu zwyciężyła, rektorem być przestał.
    Na ‚naiwność’ plemienia, co do wartości jakie reprezentuje, nie ma co liczyć.
    Oni z bratem i teściową som: my – mesjasze.
    Pozostaje nienaiwnie uwierzyć że cywilizacja nie wypracowała lepszego wyjścia niż pogrążenie się w ‚polactwie’.
    Pozdrawiam.

  58. Kartka z podróży (15:49)

    J.Pokorny
    No to nie jest nam po drodze.

    To jest zaiste odkrywcze. Wyjaśnię Ci więc na czym polega różnica między nami. Ty jesteś anarchistą-totalitarystą. Chcesz autorytarnie narzucić społeczeństwu, to czego ono nie popiera. Można czekać, aż ono dojrzeje. Ewentualnie na zmianę czynników zewnętrznych, np. na wielki rozkwit gospodarek eurowalutowych. Ale można też perswadować, przekonywać, przewodzić. Po kolei – jeden temat az drugim, nie wszystkie na raz.

    Porównanie z Mazowieckim zupełnie nie trafione. Wtedy tamten program był niezbędną koniecznością dla wykaraskania się kraju z głębokiego kryzysu. I – co ważniejsze – był tak bolesny, że Mazowieckiego z kretesem odwołano po 16 burzliwych miesiącach. Wykopano go na zbity pysk. KzP nie zna historii swojego kraju, albo manipuluje ją. (Poza tym Mazowiecki był ojcem Konstytucji RP, równorzędnie z Kwaśniewskim, był on szefem komisji konstytucyjnej i to on wprowadził słynną preambułę, która potem uparcie kontestował Krzaklewski).

    Czekaj sobie na Godota do woli.

    Bynajmniej, nie czekam w beznadziejnym gadulstwie o wyklarowaniu czegokolwiek. I na snuciu nierealnych wizji zrównoważenia budżetu w latach 2014-16. I o świeckim państwie i renegocjacji konkordatu przed końcem tej dekady. Te tematy są na dalszą przyszłość. Też jestem za. Ale nie jestem Raptusiewicz. Polska nie upadnie, jeśli poczeka z unormowaniem praw aborcyjnych. Społeczeństwo polskie dojrzeje do tego, tak jak portugalskie czy hiszpańskie dojrzało. Na razie jest sprawa dyskusji ze związkami, szczegóły ograniczenia/likwidacji OFE, może faktycznie KPP.

    Nie jestem Raptusiewicz jak Ty, ani Godot.

  59. marcin
    30 października o godz. 16:02 obiecuje, ze dowie sie o ostatniej darowiznie BMW (znana rodzina Q.z tradycjami-wojennymi rowniez) przed wyborami dla rzadzacej partii chrzescijansko-demokratycznej oraz zmiany z niej (darowizny) poniekad wynikajace w pieknym miescie B. Nie chodzi tu o Berlin.
    Saldo mortale

  60. @Kartka z podróży
    Kartko, najmilszy anarchisto, ja zarządzałem i wiem, co to ból sprawiedliwego i ludzkiego zarządzania. Dlatego mnie jest trudniej doradzać Tuskowi „aby zrównoważył budżet”, albo „przeprowadził reformy”.

    Chyba masz na tyle elementarną wiedzę ekonomiczną, aby wiedzieć, że z budżetu żyją setki tysięcy ludzi i „równoważenie budżetu”, albo „restrukturalizacja” to eufemizmy, za którymi kryją się dramaty zadłużonych rodzin.

    Na koniec wysilę się na typowy dla głupoty/cynizmu demagogów przykład z referendum ws odwołania HGW.
    „Podniosła ceny biletów komunikacyjnych!” – wrzeszczał też p. Rozenek, reprezentant nowej krwi w polityce RP.
    Argument, że jednostkowy koszt przejazdu jest znacznie wyższy i pokrywany w dużej części przez podatników, nie docierał.
    A przecież za bilet powinni płacić podatnicy-użytkownicy, a nie podatnicy, chodzący np. na piechotę, albo docierający do celu własnym autem, za własne pieniądze.

    PS
    Ludzie o Twoim profilu ideowym, powinni wg mnie zająć się np. zalewem reklam. Nie mówię teraz o ich brzydocie na mieście. Myślę o przerwach telewizyjnych, kwadransach kinowych, itp. Za te bezsensowne reklamy, tak jak za podatek od transakcji bankowych, na koniec dnia, płacimy MY, użytkownicy końcowi.

    Tego ludzie często nie rozumieją, słuchają, że rząd nas okrada i jest im lepiej.
    Nara

  61. stasieku (15:43) do Jiby (która mnie popiera, dzięki!)

    Nie porównuj z taką lekkością KGHM z budżetówką – nie wchodze w detale różnic, płac, finansowania, roli zz, funkcji i zakresu działania …
    Ponadto, jak się usunie KGHM z pola korupcyjnego, to będzie mnie korupcji, jak mi się zdaje. A jest tych KGHM-ów jeszcze sporo.

    Istotnie „polityczną tragedią” jest konieczność wyboru między de facto Rydzykiem a p. Tuskiem. Skończy się (politycznie) Kaczyński, pozostanie Rydzyk. Czy „klarowanie” Kartki z P. jest wyrwaniem się z tej wyborczej pułapki? Wydawałoby się, tak rozumiem te dywagacje, wręcz apele. Ale jest to zbyt proste i łątwe, aby było (w Polsce) prawdziwe.

  62. @J. Pokorny, 15:41
    Oj, dobrze, że przypomniałeś czytelnikom, że udział budżetu w budowie infrastruktury, był znaczący. Tusk, oskarżany o kupowanie głosów, mógł mniej budować dróg, a więcej przejadać, albo zmniejszać dług.

    Inwestycje cywilizacyjne, to typowy przykład inwestycji w przyszłość, myślenia o pomyślności dzieci i wnuków.
    (Oczywiście, to nie adres do Ciebie, JP).

    Pozdrawiam na froncie. Doskwiera mi samotność.

  63. Gekko
    Jiba mi wczoraj mądrze zwróciła uwagę, że platformianym konkordat po prostu pasuje. To element urządzonego przez nich świata. Bezpiecznie się w nim czują. A nawet przytulnie. Tak jak z „historycznym kompromisem aborcyjnym”, pordzewiałą złotówką, spółkami skarbu państwa, prorodzinnym złodziejstwem, polityką historyczną, kościołem łagiewnickim, bandą służb specjalnych, plagiatorami cudzych prac i cudzymi zegarkami.
    To jest mechanizm adaptacji.
    Źle im:
    http://www.google.pl/imgres?imgurl=http://www.fakt.pl/m/Repozytorium.Obiekt.aspx/-690/-550/faktonline/634501344775244787.jpg&imgrefurl=http://www.fakt.pl/Boski-minister-na-plazy-z-rodzina-sie-smazy-FOTO-,artykuly,113072,1.html&h=459&w=690&sz=34&tbnid=EvbGYyn8KYTV7M:&tbnh=118&tbnw=177&zoom=1&usg=__cgkHUczKHLonm2Kx-ULXoV-NMmU=&docid=HmD648-EgPeq8M&sa=X&ei=jCNxUt3GI5DYsgaWh4CwCA&ved=0CDcQ9QEwBA
    Po cholerę to zmieniać.
    Dobrze się chłopaki przecież bawią.
    Pozdrawiam

  64. Tam znajdują się wasze głupoty pisane na tym blogu. Za zgodą waszego rządu.
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/el-mundo-polska-wsrod-krajow-wspolpracujacych-z-nsa/tv6r2

  65. marcin (30-10- g. 16:02)
    Podobno nawet na naukę języka ( w twoim przypadku niemieckiego) nigdy nie jest za późno.
    Gorzej z rozumem. Szarych komórek ubywa, a przyrostów naukowcy nie odnotowują.

  66. Jaką mamy klasę polityczną niech świadczy fakt, ze wszyscy posłowie bronią nachlanego rozrabiakę Wiplera. Takiej hołoty chyba nigdy dotychczas w Polsce nie było.

  67. @ Kartka z podróży
    30 października o godz. 16:24

    Kartko, konkludując słuszne spostrzeżenia-
    a nam, obywatelom, dobrze z PoPisem w tej jamie michalikowej umysłu homosovieticusa.
    Tylko naiwny myśli że może być lepiej.

    Apropo linka:
    Klata jak z cyferblata!
    Ja bym nie zmieniał, no chyba że na wagę Muszą.

  68. p.s.
    JP – nie pomyślałem o tej zbieżności inicjałów, bmś.

  69. Jacobsky 30 października o godz. 14:33
    „ale oczywiscie wszystkiemu wienin jest styropian… uffff…
    Rację ma S-21, że postkomuna chciała być bardziej papieska od papieża. W sprawie konkordatu jest to jeszcze bardziej widoczne. Ale nie będę się kłócił z Panem na temat „styropian a los Unitry”. Głównie dlatego, że Pan ma tendencję do przeinaczania moich wpisów. Irytują one Pana i z jakiegoś powodu wykrawa Pan tylko te fragmenty, które krytykują pańskich ulubieńców. Ja pisałem o styropianie zblatowanym czy sklejonym grubą linią z postkomuną. A Pan, że ja oskarżam tylko styropian.

    Tutaj na blogu jest cała masa statystów, którzy się nie szczypią. Oni dyskutuja na poziomie całej Polski, Europy, ba, czasami Świata!
    Jakimiś tam pojedynczymi przemysłami takimi jak ta głupia elektronika, tacy generaliści zajmować się nie mają czasu. Oni o płonącym lesie. Ja nawet nie o drzewach, ja o jednym drzewie.

    Mnie jest w sumie wszystko jedno, kto okazał się takim durniem, że raczkująca za PRLu polska elektronika półprzewodnikowa za wolnej Polski przestała nawet raczkować i wróciła do becika.
    Ja nie głoszę fałszywych tez, że za PRL było cudownie ani nawet dobrze. Szczególnie w dziedzinie elektroniki na poziomie technologicznym. Co mi zresztą – zgodnie ze swoją metodą dyskusji – Pan imputuje. Nie bylo dobrze, nawet porównując z innymi demoludami. Pewnie jakoś to wynikało z podziału pracy dokonaego w ramach Rady Wzajemnej Przemocy Gospodarczej.
    Ale były jakieś podstawy, jakieś raczkowanie się odbywało. Sprzęt z Zachodu komuś chciało się sprowadzać. Kopiować zachodnie układy. Czyli robić dokładnie to, co później robił Tajwan, Korea, Singapur. A wcześniej ZSRR i Japonia. A jeszcze wcześniej Stany Zjednoczone.
    A dzisiaj Chiny. Bo bardzo dużo państw tak robiło.

    Jak „zejdę” z krytyki polskich decyzji (bez partyjnych etykietek) to zobaczy Pan, że znajdę jeszcze gorsze etykietki. Narodowościowe.
    Jak pan uczy elektroniki to prosze popatrzeć na to, jaka część NRDowskiej elketroniki półprzewodnikowej została obroniona i zachowana. Jak tam, nowe i zjednoczone państwo i landy inwestowały i zachęcały zagranicznych inwestorów do stawiania fabów.

    Tak samo można pochwalić Czechosłowację, Węgry czy Rumunię. Oni zachowali dużą częśc tego potencjału. A teraz mają pracę w SENSOWNYCH ZAWODACH, zawodach wymagających wykształcenia, myślenia, wiedzy. Nie łopaty i kaloszy.

    Zupełnie dla mnie kuriozalne jest to, że tak wykpiwana w Polsce Białoruś też okazała się mądrzejsza. Białoruś dzisiaj produkuje układy scalone. Mało tego, eksportuje je do Chin, nawet do Japonii. Pewnie Łukaszenko dopłaca ze swojej kieszeni do tego biznesu. Głupi, głupi Łukaszenko! Jacy Polacy dużo mądrzejsi SOM.

    Tak więc jak nie chce Pan abym winił „styropian” czy styropian zblatowany z postkomuną” to zostawia mi Pan przywołanie opinii Bismarka.

    Przyłączyć wreszcie te tereny do Niemiec i zakończyć jak najmniej boleśnie dla miejscowej ludności tak nierówny pojedynek zbiorowego mózgu Polaka z otaczającym życiem.

    Nie ma nic o styropianie. Zadowolony?

  70. J.Pokorny
    Czytam ze smutkiem: „Chcesz autorytarnie narzucić społeczeństwu, to czego ono nie popiera.” Ja nic nie chcę narzucać. Ja po prostu nie pozwalam na narzucanie sobie wyboru jakiegoś „mniejszego zła”.
    To jest moja decyzja. Moje „no compromis.” Dość pitolenia – nie zgadzam się na „mniejsze zło”
    Dalej piszesz o Mazowieckim reformującym drastycznie kraj: ” … z kretesem odwołano (go) po 16 burzliwych miesiącach. Wykopano go na zbity pysk.”
    I za to Mazowieckiego szanuję! Za to, że podjął się trudnego zadania choć z góry wiedział jak to się skończy. I że zrobił to co zaplanował, to co do niego należało. Ten wątły, pochylony facet z pobrużdżoną twarzą i podkrążonymi oczami okazał się silnym mężczyzną. Jak odmiennym od tych gogusiów „haratających w gałę”. Od tych próżniaczych chłopaczków goniących za fuchami w jakiś orwellowskich spółeczkach.
    Pzdro

  71. @J. Pokorny
    Ciekawe, ale mnie też doskwiera konieczność użycia ‘JA’. Czasami uciekam w trzecia osobę, reklamuję przy okazji swój nick ‘stasieku’.

    Ale o czy to chciałem…
    Acha. Pisałem w paru miejscach, że Kaczyński boi się władzy, jest stary, zmęczony, samotny i pewnie zaczyna odczuwać dolegliwości zdrowotne.
    Zatem dylemat Tusk albo Kaczyński, dylemat istotnie dramatyczny, sprowadza się do pytania: „kto po Kaczyńskim i Rydzyku?”. Rydzyk też choruje, ma swoje lata i stan permanentnego stresu.
    O jakich nowych siłach myśli Kartka? Miller, marzący o posadzie w PE, Palikot, co złoty róg miał i mało mu ostało…

    Zauważ JP, że o tym mało w publicystyce politycznej.

  72. Stasieku
    Po relacjach z referendum warszawskiego a głównie materiałów redaktora Kraśki odnowiłem śluby abstynenckie i znów odstawiłem telewizję.
    Czego komentatorkom i komentatorom blogów Polityki również życzę.
    Pozdrawiam

  73. J. Pokorny 30 października o godz. 16:08 pisze: „Mazowieckiego z kretesem odwołano po 16 burzliwych miesiącach. Wykopano go na zbity pysk. KzP nie zna historii swojego kraju …

    Ja nie wiem, czy Kartka z Podróży zna, czy „nie zna historii swojego kraju” ale wiem na pewno, że nie zna jej J. Pokorny bowiem Tadeusza Mazowieckiego z żadnym kretesem nie odwoływano, tylko sam się podał do dymisji w dobę po upokorzeniu jakiego doznał w wyborach prezydenckich. I żeby przegrał chociaż z samym Wałęsą, nie przegrał z „przybłędą” z kanadyjskiego lasu i południowoamerykańskiej dżungli pomawiany przez firmę kierowaną przez powołanego przez siebie ministra Kozłowskiego o związki z libijskimi terrorystami i kolumbijskimi handlarzami narkotyków.
    Wcześniej wbity przez swoje środowisko, czyli „wszystkowiedów” politycznych i „nadredaktora” musiał widać zostać dotknięty takim poziomem megalomanii, że tego upokorzenia po prostu nie mógł przełknąć i z premierowania zrezygnował. Jeśli ktoś nie wie tego, co wie każdy, kto miał prawa wyborcze w 1990 roku, to niech się nie zabiera za pouczanie kogokolwiek wylewając z siebie potoki historycznej ignorancji.

  74. Stasieku
    Ja się z moimi preferencjami politycznymi nie tajniaczę. Pisząc o antypisowcach myślę o wyrazistym bloku liberalno – lewicowym. Proeuropejskim, wolnościowym w sensie ludzkich praw, antyklerykalnym i z poczuciem solidarności społecznej wobec tych, których kryzys zgnoił. Zakładam, że nastąpi silna polaryzacja polityczna, społeczne wstrząsy i liderzy tego bloku się ujawnią.
    Pozdrawiam

  75. @Kartka z podróży, 16:38
    Jezus, Kartko, co Ty piszesz!
    Zasadę ‘no compromise’ można stosować w dziedzinach, gdzie czystość doktryny jest warunkiem koniecznym trwania jakiegoś bytu. Zwykle religie nie lubią kompromisów.

    Pamiętasz NEP Lenina, albo New Deal Roosevelt’a. To są przykłady kompromisów w świeckich religiach.
    Albo kompromis Gomułki w sprawie rolnictwa.
    Nie zgadzasz się na mniejsze zło, a klasycy piszą, że w polityce, jeśli jest wybór, tj w demokracji, zawsze wybieramy mniejsze zło.
    Najlepszym wyborem naiwniaków politycznych (przepraszam za ironię), byłby wybór ich samych i ich władza absolutna, bez odpowiedzialności nawet przed Bogiem.

    Kartko, przeczytaj, proszę, jeszcze raz, coś napisał o 16:38.

  76. Nemer
    Dzięki za sprostowanie. Nie chciałem się już do tego odnosić.
    Oczywiście Mazowiecki podał się po przegranych z Tymińskim wyborach do dymisji.
    To był zresztą, z uwagi na honorowe odejście, ewenement w najnowszej historii tego kraju. I za to również szanuję śp Mazowieckiego.
    Pozdrawiam

  77. Stasieku
    To są moje indywidualne, osobiste punkty graniczne. Od nich nie odstąpię
    1. Porządek w budżecie – fundament tego kraju
    2. Euro – powiązanie ekonomiczne kraju z Europą, finał integracji
    3. Karta Praw Podstawowych – unijna gwearancja ludzkich praw tutaj
    4. Świeckie państwo, renegocjacja albo zerwanie konkordatu – wyjście z „mroków” społecznych, którym między innymi Ty poświęcasz tyle miejsca w komentarzach
    Bez spełnienia tych punktów zapomnieć można o jakichkolwiek zmianach – np reformie oświatowej o której ostatnio rozmawialiśmy.
    Pozdrawiam

  78. @stasieku

    inwestycje w przyszłość, myślenie o pomyślności dzieci i wnuków…

    Ale budowa autostrad, dróg i mostów już się zwraca. Najpierw inwestycja tworzy miejsca pracy w trakcie realizacji. A potem tworzy miejsca pracy w transporcie, przewozi się więcej towarów, przy tym taniej i bezpieczniej, produkuje się więcej … PKB rośnie, oraz zamożność. I płace się pną, zwiększa się zatrudnienie juz teraz. Min. Huebner zgłaszała kiedyś wątpliwości, czy inwestycje infrastrukturowe to jest to, bo w Portugalii się nie przyczyniły jak należy, że trzeba inwestować w miękką infrastrukturę (sic!), itp. Ale w Polsce póki co się przyczyniają, także w głęboki terenie, dokąd można łatwiej dojechać, wywieźć i przywieźć. Podstawą globalizacyjnego boomu jest tani i szeroko dostępny transport.

    Doświadczenia z Kaczyńskimi (prezydent Wawy i premier Polski) są diametralnie odmienne. Oni stronili od inwestycji, bo były „korupcjogenne”. Usiłuję sobie wyobrazić, jak wyglądałaby Polska w latach 2008-13, jak rozwinęłaby się gospodarka, infrastruktura, gdyby oni nadal rządzili?

    Rzekomo korupcja byłaby mniejsza i bogacenie się na szczytach władzy. Przypomina mi się prezes Kaczyński w wywiadze dla POLITYKI przed wyborami w 2005 roku, który obiecywał wyczyszczenie słynnej wówczas afery paliwowej w Małopolsce i gdzie indziej. Miał odzyskać setki miliony złotych straconych dla skarbu państwa, czy może miliardy, dziesiątki miliardów? zawrotne sumy. I nic nie odzyskał.

    Kraj robi się znowu coraz bardziej zaaferowany.
    Gonienie tego korupcyjnego króliczka jest zabawne, a nawet politycznie owocne w tym kraju.

    W politycznej publicystyce nic nie ma ostatnio o nowych siłach. Miller też marnieje i nie wychował sobie następców, Palikot jest skompromitowany jako polityk, nędza polityczna. Dlatego wszyscy wałkują Platformę, nicują na wszystkie strony wydarzenia wewnątrz tej partii, deliberują co zrobi Tusk. Żakowski się pochylił nad przewodniczącym i poza wybitnie oryginalnym powiedzonkiem – NAZYWAM SIĘ TUSK, DONALD TUSK, MIESZAM I WSTRZĄSAM, ALE NIE WYPIJAM – niewiele ciekawych spostrzeżeń znalazłem w tym tekście. Co to będzie?

  79. Pan Passent miał jeszcze jakieś złudzenia? Łudził się? Nawet to, jak Pan Premier Tusk, Premier Polski, mówił: „Zupełnie obcy człowiek, tak? (…) Na mój nos on nie będzie długo dyrektorem gabinetu.”

    Skoro sam Pan Premier Polski czyścił obcych, to trudno się dziwić, że PO się wkurzyła, że ktoś śmiał czyścił jej ludzi, swoich.

    To jest cudne, cudne, cudne. Mowa PO, mowa partii, która rządzi Polską: „K…, to jest chore, że naszych ludzi czyszczą”.

    Oczywiście, że chore, powinni być brudni, a nie czyści.

  80. Nemer (16:51) i Kartka z P. (16:59)

    A czepiajcie się moich słów do woli.
    Mazowieckiego z urzędu wykopali wyborcy, którzy odrzucili jego reformy i plan Balcerowicza, do tego doszła „narodowa” nagonka na Nadredaktora i podobny element, wszak Mazowiecki musiał sięgać po metryki parafialne swoich przodków na kilkanaście pokoleń wstecz, aby udowodnić im, że nie jest przechrztą. Ale i tak przybłęda miał większe wzięcie u wyborców. Głosowałem w tych wyborach na Mazowieckiego, druga tura nie miała większego znaczenia. Przy ówczesnej konstytucji prezydent wyznaczał premiera, a nie sejm. Zresztą następcę Mazowieckiego JK Bieleckiego też popierał Nadredaktor, i też go wykopano po 11 miesiącach, i jego następczynię z tzw. Mumii Demokratycznej też w szybkich abzugach (15 miesięcy) … był też premier „prawdziwych Polaków” w międzyczasie. Burzliwie było, chaotycznie. Nie twierdzę, że to się nie wróci. Tylko po co?

    Wasze obu pokrętne słowa pokazują jasno wartość waszych politycznych orientacji i projektów. No i ten kanadyjski las, Mississauga … cofa obrazek namalowany przez Nemera w XVIII wiek bez mała.

  81. Polacy są prawdziwi wtedy, gdy wdepną w glebę Nadredaktora i poprą Przybłędę z wyciętego lasu, aby upokorzył jakąś Mumię lub Żółwia. To jest ich polityczny żywioł. Dobiorą właściwe słowa jakim to był megalomanem, w jakie związki wchodzili jego ministrowie, napiszą prawdziwą historię swojego kraju. Emigruję stamtąd.

  82. J. Pokorny
    Pytasz, „co to będzie”?
    „Ciemno wszędzie, głucho wszędzie”. Tak Ci – niepytana bezpośrednio – odpowiem.
    Ale jak postukać i zaświecić latarką, to kto wie?
    Ja to widzę i słyszę następująco – sypie się PO, sypie się PIS.
    Każde ugrupowanie z innych niby powodów, ale wspólny jest jeden (gdzieś tam majaczy w tle, głęboko schowany) od początku, tak naprawdę było to niezrealizowane marzenie o PO-PIS-e.
    W efekcie rozstania PO przybrała wersję lajt, a PIS – hard.
    Obie zostały, że tak powiem, wypróbowane na żywej tkance narodu.
    Ponieważ PIS u władzy okazał się wyjatkowo odpychający (proszę, wedle uznania, podłożyć sobie przykłady na to) – a wystarczyły dwa lata – żywa tkanka narodu dwukrotnie opowiedziała sie za równie mało twórczą (no może odrobinę konstruktywniejszą) ale przede wszystkim łagodniejszą (na zasadzie ciepłej wody w kranie) wersją PO-PiS-u.
    Ze słupków sondażowych, ktore wahają się w te, czy we wte, zgoła nic nie wynika.
    Lud wyborczy z jednej strony przywykł do tego, że tylko te dwie parie liczą się naprawdę, a z drugiej strony nie widzą żadnej sensownej alternatywy.
    Lewica nie potrafi się „ogarnąć” albo robi to mało przekonywująco i niezdarnie.
    Brak pomysłow, nowych „twarzy” itp.

  83. Kartka z podróży 30 października o godz. 16:59 pisze: „Oczywiście Mazowiecki podał się po przegranych z Tymińskim wyborach do dymisji.
    To był zresztą, z uwagi na honorowe odejście, ewenement w najnowszej historii tego kraju.”

    @Kartko z Podróży,
    pozwoliłbym sobie z tym „ewenementem” się nie zgodzić do końca. Leszek Miller zapowiedział, że poda się do dymisji 2 maja 2004 roku, zaraz po zakończeniu procesu „wchodzenia do Unii Europejskiej” i tak uczynił dotrzymując słowa. Wydaje mi się, że równie warte zapamiętania.
    Pozdrawiam, Nemer

  84. J.Pokorny z 17.37
    Przeczytałem dwukrotnie Twój komentarz i nie wiem co wnosi do dyskusji.
    Poza wyczuwalną nutą pogardy dla Mazowieckiego, bo go „z urzędu wykopali wyborcy”. Podobnie jak jego następców.
    Potwierdza to moje przypuszczenie, że jedyną ambicją i troską platformianych – w ich imieniu przecież piszesz – jest nie „dać się wykopać z urzędu”. Nic odkrywczego – sześć lat już na to beznadziejne trwanie patrzę.
    Pozdrawiam

  85. Do oburzonych-wy ciagle jeszcze nie chcecie zrozumiec,ze podstawa tego co sie stalo jest brak prywatyzacji.Wasze blogi to ciagla dyskusja na temat,czy Adam i Ewa mieli pepek jako nie zrodzeni z lona matki.Na powazne tematy np.Balcerowicz i prywatyzacja nie jestescie nawet przygotowani.On ma racje!
    Gledzcie dalej-winny Tusk,a przedewszystkim kk,co??????!!!!Zawsze tematy zastepcze!

  86. Nemer
    Dzięki za kolejną korektę.
    Miller to poważny facet i twardy, doświadczony polityk. Myślę, że do moich wyborczych postulatów granicznych podszedłby z życzliwym zrozumieniem.
    Pozdrawiam

  87. Kartka to jednak potrafi zainspirować! Tak, Kartko. Zdecydowałem się i objawiam!
    1. Euro wprowadzę jednostronnie, od jutra! A co się będę oglądał na wymogi UE, sytuację na świecie albo na naszych eksporterów! To się zobaczy później.
    2.Podatków nie podniosę (wiadomo) bo wpływy raczej mi spadną niż wzrosną ale natychmiast chlasnę wszystkie wydatki sztywne. Na razie nie liczyłem, ale żebyś miał jakiś konkret, to o 50% wszędzie. Jak będzie mało, to przytnę więcej. Co z tego wyjdzie to się też później zobaczy, ale budżecik będzie na chwilę modelowy.
    3. Konkordat w śmieci bo korporacja KK jest już tak słaba, że nie ma co bać się ichnich zwolenników. Tu wojny nie będzie, najwyżej kruchtowe szemranie.
    4. KPP ( a niech mnie, ale skrót) sprawa gardłowa. Jak wejdzie, natychmiastowa światłość. No ale akurat za to, przynajmniej od razu mnie nie powieszą.
    To co? Idziesz za mną? Tylko mi nie chrzań, że jestem nie wiarygodny. Będziesz zadowolony. ZMIANA!!!!

  88. Luap
    Nie przynudzaj tylko czytaj uważnie
    Kartka z podróży do Jiba z godz. 15:38
    Pozdrawiam

  89. J. Pokorny 30 października o godz. 17:37 pisze: <i."…przybłęda miał większe wzięcie u wyborców. …Emigruję stamtąd"

    Potwierdzam, tak było. Natomiast ciekawa byłaby odpowiedź na pytanie – Dlaczego „przybłęda miał większe wzięcie u wyborców”?
    Zwalanie na wyborców, że głuptasy – to byłoby prostactwo.
    Co do emigracji, to wolna droga, ktoś trzyma, ręce wykręca?

  90. Kartko z P. (17:50)
    Czy ja kiedykolwiek twierdziłem, że Ty rozumiesz moje komentarze, nawet po stokrotnym ich przeczytaniu.
    Zauważyłem natomiast wielokrotnie, że nie wnoszą one niczego do dyskusji z Tobą.
    Wnioski Tobie pozostawiam.

  91. Kartka z podróży 30 października o godz. 17:50 pisze: „…jedyną ambicją i troską platformianych – w ich imieniu przecież piszesz – jest nie „dać się wykopać z urzędu.”

    @Kartko z Podróży
    Ale już zdaje się el último suspiro de ostras malolientes co w moim wolnym przekładzie oznacza – „to ostatnie podrygi śmierdzącej ostrygi”. I fuj z nią.
    Pozdrawiam, Nemer

  92. Nemer
    Moje prostactwo polega na tym, że nie piszę się na Polskę w Twoim wydaniu, gdzie na Mazowieckiego robiono obrzydliwą nagonkę, a Ty ją teraz powielasz, ale się elegancko do tego nie przyznajesz.
    Z Twojej Polski emigruję. Rozumiesz?

    Co łączy Tymińskiego z Kieżunem? Osoba Poznańskiego, ekonomisty znanego zdaje mi się na tym blogu, pierwszy książkę Poznańskiego promował, drugi się nań powołuje. To samo opluwanie polskich osiągnięć i zmysłu politycznego. Ty zbliżasz się do nich zadziwiająco blisko. Upodabniasz się przy tym do Falicza, gdy odżegnujesz się i zaprzeczasz. A może nie?

  93. Halen
    Ja nic nie zamierzam wprowadzać, wycinać, przycinać, obniżać, podwyższać … .
    Po prostu dam wsparcie politykowi, który się tego podejmie.
    A jak Ci się moje pragnienia polityczne nie podobają to wspieraj kogo innego. Wolna droga. Na przykład pis. Oni tych moich postulatów programowo nie chcą, nienawidzą ich. Ba, ciągła negacja tych postulatów to jądro pisowskiej doktryny. Wszystko wokół tego snują – również mgły smoleńskie.
    Przynajmniej będzie jasność, klarowność za sprawą politycznej polaryzacji – mojej i Twojej na przykład. Bo w tej chwili ludzie się w tym pisowsko pewowskim zagmatwanym burdelu gubią.
    Pozdrawiam

  94. Kartka z prowincji-Pan sie sam nie rozumie!

  95. cynamon 29 30 października o godz. 15:55
    „Ja mogę potwierdzić. Niedawno byłem w Polsce i własnymi
    gałami widziałem że ” jako całość ” , Polska się nie zawaliła
    z powodu niekupna Opla.”
    Ile masz dzieci szukających w Polsce pracy?
    Może wnuki?
    Nie szukają pracy w Polsce?
    Acha, dziadek je utrzymuje?
    Polska jest cudnym krajem na wakacje, każdy to wie.
    Trochę wprawdzie droższym i zimniejszym niż Meksyk czy Hawaje, ale dalej ładnym. Jak ktoś zarabia gdzie indziej a wydaje w Polsce to żyć nie umierać? Próbowałeś na odwrót? Proponuję USA, tam prawie wszystko tańsze niż w Polsce. I średnio nieco więcej płacą. No ale blogowicze „Polityki” to nie żadne średniaki. Wielu z nich zarabia – jak to w Platformie – dużo więcej niż na emigracji. Trzeba umieć się ustawić, no nie? Tylko gupole emigrują, w POlsce jest tyle stanowisk! (Nie mylić z pracą.)

  96. J.Pokorny
    Odpowiedź jak do Halena
    Pzdro

  97. Luap
    Radzę więcej czytać Pisma a mniej słuchać proboszcza.
    Pozdrawiam

  98. @J. Pokorny
    Ja na tym blogu nie zmieniam co chwilę swojej ksywki, więc łatwo mi będzie dowieść, że czasami moi adwersarze w rozpaczy podejmują próby stygmatyzowania mnie, co jeszcze kilka lat temu mnie nieco irytowało a teraz budzi jedynie politowanie dla nich.
    Ja już tu bywałem i pisolem zakamuflowanym i platformersem, postkomuchem zakochanym w PRL-u a red. Szostkiewicz raczył wyzwać mnie od gości o mentalności SB-ka i się na mnie obraził blogowo-śmiertelnie. Jeszcze nie wyzwano mnie tu od homofobów czy antysemitów ale widać wszystko przede mną. Żeby Ci jednak nie było przykro, to powiem tyle, że jestem głupi jak but z lewej nogi i mam wszy jak ruskie czołgi. Cieszysz się?
    Życzę zdrowia, Nemer

  99. Platforma na deskach? To my wszyscy jesteśmy na deskach. Spółki SP to trofeum ważniejsze od subwencji i posad w administracji rządowej i samorządowej. Od 24 lat. Trofeum, które bywa źródłem upadku jak w przypadku SLD kiedy nawet Miller nie był w stanie powstrzymać kolegów przed nadmiernym obżarstwem. Czego zresztą nie robił
    A Czarzasty już tam bojowo zagrzewa swoich, że rady nadzorcze czekają.
    PiS – to samo, nominacje i co najważniejsze odprawy i płatna niekonkurencyjność. TKM jest wieczny i bezideowy. I tak ćwierć wieku. Skąd zatem tak słodko naiwny punkt widzenia Autorze?

  100. Marny stan świadomości obywatelskiej Polaków
    Ostatnie nadanie TNS oraz Instytutu spraw Publicznych wykazało:

    27 proc. Polaków uważa, że europosłów wybierają ze swego grona posłowie i senatorowie, 14 proc. myśli, że robi to rząd, 1 proc., że prezydent, a 19 proc. wybrało odpowiedź „trudno powiedzieć”. Mimo dziesięciu lat członkostwa Polski w UE i dwukrotnych wyborów do PE (w 2004 r. i 2009) tylko 40 proc. respondentów udzieliło prawidłowej odpowiedzi czyli, że europosłowie są wybierani w wyborach powszechnych.

    Jakie pojęcie o demokracji maja krajanie, świadczy następujący wynik – 60 % obywateli nie wie kto wybiera europosłów!

    60 % krajan nie ma zielonego pojęcia o demokracji. Taki wynik dały odpowiedzi na pytania z leciutka podpuchą – czy wybiera parlament, czy rząd, a może prezydent?
    I taka prosta podpucha w pytaniach zdemolowała świadomość do tego stopnia, że krajanie po prostu zgłupieli. We wtórny analfabetyzm obywatelski popadli.

    Na bazie takiej świadomości obywatelskiej kwitnie populizm, obiecanki polityków oraz partyjniactwo. Te 60 %, to jest ta gleba, to jest to światło, które dają siłę, energię do rozwoju partyjniactwa, nepotyzmu, oligarchizacji, samowoli.

    Ludziom, którzy, jak wynika z udzielonych przez nich odpowiedzi, nigdy się nie zastanawiali, co to jest demokracja, można niemal wszystko wmówić i wszystko obiecać i będą ci ludzie oczekiwać na olbrzymie ptaki, które przylecą z nieba by dostarczyć im wszelkie dobra bez nauki, pracy, obowiązków, wyborów. Przyjechać może nowy Tymiński i założyć kult cargo. 60 % obywateli, to potencjalni wierni czekający w Polsce na wybawcę.

    Taki stan świadomości obywatelskiej jest nie do uwierzenia, więc populistyczni politycy zapierają się, że czegoś takiego nie ma, nie może być w kraju z bogatymi tradycjami demokracji, jak np. niewdrożona konstytucja trzeciomajowa.
    Pzdr, TJ

  101. Przepraszam za zboldowanie. To już recydywa.
    TJ

  102. TJ
    A od czego jest państwowa szkoła? A od czego są państwowe media?
    Pozdrawiam

  103. Platforma na deskach, a społeczeństwo ?

  104. Odkrywanie prawdy, że partia polityczna w Europie, to zamaskowane biuro pośrednictwa pracy, jest dowodem zdziecinnienia.

    A po co do PO (Pośredniaka Platformersów) angażować od razu całą Europę..? Po co w ogóle te uogólnienia, przesłaniające posępną istotę naszej obecnej, skrzeczącej rzeczywistości..?

    Niedostrzeganie lub lekceważący (nazbyt uogólniający) stosunek do nagich faktów, że oto kluczowe stanowiska w Polsce, jak w PRL – od samorządów do rządu – stały się łatwym żerowiskiem łapczywego partyjniactwa bez zasad moralnych i bez poczucia odpowiedzialności za państwo, którego jedyną legitymacją do żerowania na państwowym wikcie są dwa kolory legitymacji partyjnych każe zakładać daleko posuniętą ślepotę, ani chybi.

    Ta ogromna rzesza żarłocznych darmozjadów bez skrupułów zaledwie dwóch partii, która obsiadła skromnie licząc ponad setkę tysięcy stanowisk opłacanych sowicie przez partyjnych decydentów niczym szarańcza, nie traktuje ich jako służbę państwową dla dobra państwa. To państwo jest od tego, by im służyć. Im i ich rodzinom oraz znajomkom.

    Po co ubiegać się o etat kasjera w markecie? Lepiej dostać skierowanie z Pośredniaka Obłudnego do KGHM. Po kiego dzieciaki leczyć będąc pediatrą, kiedy lepiej można zostać ministrem od siedmiu boleści, wstępując we właściwe szeregi. Po cholerę polskiego uczyć zgodnie z wyuczonym zawodem? Wystarczy, żeby japy niewyparzonej nie zamykać w obronie PO i zostać ministrą od skorumpowanego dorsza za 7 zł. Po co być basenowym i lekcje wychowania fizycznego prowadzić, jeśli można odpowiedni tupet tylko mając zostać baronowym łódzkim i sztuczną murawę swojego znajomego wciskać budowniczym orlików w Polsce?

    Oczywiście, wcześniej był poseł Pęczak z SLD żądający Mercedesa z odpowiednimi firaneczkami, była żona posła Hofmana z PiS w KGHM na przedłużonym chorobowym. Naganne zachowania w żaden sposób nie mogą usprawiedliwiać całej lawiny innych, jeszcze bardziej nagannych. Tym bardziej, że miało być przecież inaczej. Po nowemu, po europejsku, z zachowaniem przyzwoitości, z tępieniem prywaty, nepotyzmu, kumoterstwa i sprzedajności.

    Trzeba było nie pobłażać asystentowi Rosołowi, gdy usiłował wpakować Sobiesiakównę do Total. Sport. Trzeba było drzeć się wtedy wniebogłosy zamiast mówić: a jaka to tam afera… Trzeba było stanowczo piętnować zachowanie, gdy córunię J.V. Rostowskiego przygarniał do swego ministerstwa kolekcjoner mebli biurowych za kilkanaście tys. zł od sztuki po Oksfordzie. Trzeba było przyjrzeć się kompetencjom „zasłużonym dla demokracji” różnym niedoukom, których pierwsza odpowiedzialna praca w życiu to stanowisko marszałka Senatu.

    Trzeba było (to do red. D. Passenta kieruję) nie przykładać ręki do obniżania standardów demokratycznych, machając lekko ręką na brak programu wyborczego PO, ubiegającej się o prawo do dalszego rozbioru Polski pomiędzy swoimi (a kto dzisiaj czyta programy wyborcze…?)

    Trzeba było… zamiast straszyć się nawzajem nadciągającym demontażem systemu, totalitaryzmem, faszyzmem i Zeus wie czym jeszcze oraz pielęgnować z taką troską obrzydzenie do tych, którzy nawoływali do zdecydowanej naprawy państwa i niewiele czasu na to mając, nie przebierali często w środkach.

    Chcieliście dokładnie tego, co sami pichciliście z takim uporem przez 25 lat. Macie to teraz podane na srebrnej tacy z resztek sreber narodowych. Smacznego! Syćcie się tym do woli i bez wybrzydzania inżynierowie Mamoniowie i dziennikarki, które Zielony Sztandar porzuciły, dojrzewając do niebieskiego z 12 gwiazdami.

  105. zza kałuży
    30 października o godz. 18:27

    Wiesz (bo ja już wiem na pewno), że @Jacobsky ma raczej na pewno
    rację z tym Twoim fixum- dyrdum.
    Ponieważ jestem człowiekiem pragmatycznym, wyjechałem do
    Niemiec całą rodziną i zaspokoję Twoje wścibskie zainteresowanie
    stanem mego posiadania. Mam córkę i syna. Mieszkają tak jak ja
    w Niemczech. Oboje po studiach, oboje mają bardzo dobrze płatną pracę. Żeby Twej natrętnej wścibskości było jeszcze milej; nie jestem dziadkiem i nic na to nie wskazuje, że w najbliższej przyszłości nim zostanę.
    Polska, jako kraj do zamieszkania obojętnie którego z członków
    mojej rodziny, nas nie interesuje.
    Propozycje zamieszkania w USA, bądż łaskaw zachować dla siebie,
    lub swojej mamusi. A tak a propos: jak tam zdrowie i samopoczucie
    szanownej rodzicielki ?

    No i jeszcze jedno pytanie: ilu dzieciom głodującym w Afryce,
    byłeś łaskaw pomóc materialnie, humanitarnie ?
    A do ilu biednych rodzin w Polsce wysłałeś obuwie, odzież ?
    Ilu zdolnych ale biednych sponsorujesz ?
    Popatrz sobie w lustro, a najlepiej to pogadaj z odbiciem
    które w nim ujrzysz. Ciekawe jak Cię podsumuje.
    Ja natomiast, jestem zawsze do dyspozycji, gdybyś w przyszłości
    miał jakąś małą kolekcję wścibskich, natrętnych pytań.
    Jako dekadent, sybaryta i neoliberał, jestem otwarty na każde Twoje
    objawy ADHD.

    Podsumowując Twoje wypowiedzi, od czasu pojawienia się Twojego
    nicka na blogu ” En passant ” , jesteś upierdliwym dupkiem lub
    kaznodzieją.
    Jeśli tym drugim, to mam na zbyciu kadzidło, kropidło i ok. 100 l
    wody święconej. Chętnie Ci ” toto ” odstąpię, podaj tylko adres.
    Koszty przesyłki biorę na siebie.

    Pozdrowionka.

  106. halen (18:00)

    Punkcik dodatkowy z tekstów blogowego wieszcza:

    5. „fuchy w jakiś orwellowskich spółeczkach” – o KGHM, zdaje mi się, jednym z największych producentów miedzi, srebra i złota na świecie, 30 tys. pracowników na kilku kontynentach, ponad 3 mld euro dochodu rocznie, wycena giełdowa prawie 300 mld zł, w tym (nienajlepszym) roku prawie 1 miliard zł dywidendy do SP … ładna mi orwellowska spółeczka.

    To co, rozpierdykamy toto?

  107. Nemer (18:36)
    Proszę tylko nie wieszaj się na krzyżu i nie wbijaj sobie gwoździ w cierpiętnicze dłonie.

    Nie przypisałem Ci żadnej etykiety, nie obchodzi mnie co pisałeś tydzień czy rok temu, czy na innym blogu. Nie nawiązuję do tego, tylko analizuję Twój tekst jaki mam przed sobą. Ty zaś sugerujesz, że zwalam winę na głupich wyborców w 1990 roku, co ma być „prostactwem” (Twoje określenie).

    Dlaczego, tak troszcząc się o fakty historyczne, nie potwierdzisz, że jesienią 1990 roku odbyła się obrzydliwa nagonka na Mazowieckiego z silnymi akcentami antysemickimi?

    Przy okazji, co Ci się nie podoba w Michniku, którego nazwałeś „nadredaktorem” i w Wyborczej? I po co używasz obraźliwego, a przynajmniej dezawuującego zasługi języka pisząc o Mazowieckim i jego partii? Wytłumacz, proszę.

  108. cynamon29,

    przecież gdyby jakiś polski holding kupił Opla czy inną markę samochodową (nie idźmy za daleko i nie śnijmy o przejmowaniu całych koncernów), to już przysłowiowego następnego dnia całą produkcję fabryk Opla przeniesiono by do Polski, dając tym samym miejsca pracy szukającym. Ot tak, hopla ! I przenosimy do Polski Opla. Niemcy, Hiszpanie, i gdzie tam jeszcze produkuje się ople, z pewnością by nam w tym pomogli. Przecież to takie oczywiste, że jak się kontroluje Opla, to wszystko wolno, a już w szczególności w kwestii przenoszenia miejsc pracy z jednego kraju do drugiego. Pewnie nawet z Gliwic przeniesiono by produkcję, no bo kto by tam ufał Ślązakom…

    Koło, naprawdę warto zacząć od wynalezienia koła, a może nawet od półkola…

    Ja już odpadam z tej dyskusji. Obudź mnie kiedy Polska stanie się silna półprzewodnikami. Ze styropianu.

    Pozdrawiam

  109. J.Pokorny
    Jasne, że nie rozpierdykacie tego dobra. Oczywiście dla dobra Polski. Jak w gratulacjach, które Tusk przysłał Protasiewiczowi po wyborze.
    Oto „orwellowskie spółeczki (wykaz posad ludzi Schetyny dla GW od Protasiewicza, wykaz pominiętych poniżej posad ludzi Protasiewicza dla Newsweeka od Schetyny już wkrotce):
    „O ile w zarządzie miedziowego giganta polityków nie ma, to już w należących do Kombinatu spółkach aż się od nich roi. Tylko w ich zarządach i radach nadzorczych znaleźliśmy ich kilkunastu. W radzie nadzorczej Miedziowego Centrum Zdrowia aż dwóch z czterech jej członków związanych jest z PO: Anna Wróbel z listy tej partii startowała w 2011 r. do Sejmu. Zaś Dariusz Dębicki to obecny członek zarządu partii w Lubinie. Dodatkowo prezesem MCZ jest Edward Schmidt, mąż członkini zarządu powiatowej Platformy w Lubinie i byłej wicestarościny z nadania tej partii powiatu lubińskiego.
    Na posady mogli liczyć zaufani Grzegorza Schetyny. Przewodniczący dolnośląskiego sejmiku i do niedawna wiceszef partii w województwie Jerzy Pokój zasiada w radzie nadzorczej spółki Interferie.
    Arkadiusz Gierałt, były szef PO w Lubinie, jest członkiem rady nadzorczej w KGHM Letia. Wcześniej, w latach 2008-2012, zasiadał też w radzie nadzorczej KGHM TFI. W Letii dorabiają jeszcze wiceszef PO w Szklarskiej Porębie Rafał Mazur (ma jeszcze posadę w RN należącego do KGHM WPEC w Legnicy) i Małgorzata Jawor, członkini PO z Lubina.
    Wiceprzewodniczący zarządu lubińskiej PO Bernard Langner zasiada w radzie TUW Cuprum. W RN Zagłębia Lubin jest radny PO z Głogowa Jarosław Dudkowiak, a w radzie Centrum Badań Jakości Urszula Słowikowska.
    Kilka lat temu w spółkach związanych z KGHM dorabiała również małżonka eurodeputowanego, związanego ze Schetyną, Piotra Borysa. Po tym, jak sprawę nagłośniła lokalna „Gazeta”, odeszła ona jednak ze spółki Mercus-Serwis.
    Po publikacjach „Gazety” radę nadzorczą Walcowni Metali „Łabędy|” opuścił Marek Wojnarowski, obecny szef PO w Lubinie. Jak tłumaczył, zrobił to, by „uniknąć agresji mediów”.
    W KGHM Ecoren, na stanowisku dyrektora departamentu, zatrudniona była jeszcze żona posła Norberta Wojnarowskiego (pasierba Marka). Złożyła wymówienie.”
    Pozdrawiam

  110. Kartka z prowincji.Pan nie jest w stanie wyjsc poza 19 wiek.Korupcja,kiepska oplacalnosc itp to wynik panstwowej gospodarki i Pan,czlowiek ktory nie potrafi wyjsc z grajdolka nigdy tego nie zrozumie.Dalej tak:do nikad!

  111. Panie Luap
    Już raz Pana prosiłem, by nie zmieniał Pan mojego nicku. Powtarzam – „z prowincji” mi nie uwłacza, bo piszę z prowincji. Prowincjonalność mnie nie rusza.
    Ale jestem do mego nicku przyzwyczajony. Traktuję go jak nazwisko. Więc niech go Pan nie przedrzeźnia, przeinacza jak obsmarkane, głupawe dziecko.
    I niech Pan mi nie powtarza do znudzenia, że „korupcja, kiepska oplacalnosc itp to wynik panstwowej gospodarki” bo dobrze o tym wiem.
    Niech Pan te uwagi adresuje do wyborców PO piszących na tym blogu. Oni bowiem pielęgnują relikty państwowej gospodarki w których wiją sobie gniazdka ich wybrańcy wraz z rodzinami.
    Z Bogiem Panie Luap.

  112. Kartka z podróży
    30 października o godz. 19:08
    TJ
    A od czego jest państwowa szkoła? A od czego są państwowe media?
    Pozdrawiam

    Mój komentarz
    Tego co siedzi w głowach 60 % dorosłych nie zmieni szkoła, ale przyciosać mogą politycy przez przykład. Ale czy politycy jako już ukształtowani ludzie, korzystający ze znanych i wypróbowanych przez siebie mechanizmów zdających egzamin w oddziaływaniu na elektorat będą się poświęcać dla sprawy, zmieniać swoje przyzwyczajenia i tracić elektorat przez uświadamianie mu jakie ma prawa i obowiązki? Czy politycy są samobójcami?

    A po drugie, czy elektorat się pali do uświadamiania? Palikot u początku swojej nowej kariery tłumaczył, ze z elektoratem będzie skutecznie, jeśli będzie pokazowo, widowiskowo i hapenningowo. Niestety elektorat potraktował jego zabiegi całkiem lekceważąco i nie zgłosili się do naprawy RP.

    Kształcenie mentalności, świadomości obywatelskiej, to jest najtrudniejsza sprawa, długafalowa i realizowana z wielkimi oporami, bowiem świadomość podlega nie tylko zamierzonym zabiegom, lecz także wpływom naturalnym, czyli temu co człowiek widzi, doświadcza wokół siebie.
    Wysiłki dydaktyczne przynoszą ograniczony rezultat, jeśli nie są wsparte przykładem, dobrym funkcjonowaniem (należy mieć plan działania), porządkiem, jasnością intencji, zrozumieniem u ludzi.
    Żadnego z tych elementów nie zauważyłem u kolejnych rządów.

    Kolejne rządy nie dbały o to, nie widziały problemu, w ogóle tym się mnie interesowały. Dzisiaj mamy taką sytuację, że wdrożenie błahej z pozoru ustawy śmieciowej bardziej urabia stosunek obywateli do władzy, do rządu, państwa niż najbardziej płomienne apele – segreguj śmieci, co przypomina mi oczekiwanie spadku wypadkowości na drogach po wygłoszeniu do piratów drogowych ostrzeżenia – jedźcie ostrożnie.

    W Polsce myślenie o przyszłości ma bardzo trudną przeszłość i niepewną i przyszłość.
    Pzdr, TJ

  113. J. Pokorny
    Jeżeli nadal trzymać się pustego dogmatu, który każe pozostawiać w rękach państwa jakieś mityczne, strategiczne gałęzie gospodarki i broni sprzedawać ,,rodowe srebra” ,to niezależnie od geograficznej szerokości i stopnia zakorzenienia demokracji, koszt w postaci politycznej korupcji, wszędzie będzie zbliżony. Idealistyczną naiwnością jest wiara, że można wprowadzić mechanizmy które w 100 % wyeliminują zjawisko politycznej, czy też finansowej korupcji, ale jak najszersza likwidacje obszarów w których łatwość ulegania takim niepożądanym pokusom jest, jak najbardziej zasadna. I to może być w końcu argument dla nie racjonalnych ignorantów, za prywatyzacją.
    3

  114. Platforma Obywatelska…. czy to nie jest ta partia, której jeden z szefów przed sześcioma laty, a dziś jest premierem (również od sześciu lat), obiecywał tak żarliwie, aż oczy mu świeciły, na ostatniej konwencji wyborczej przed wyborami 2007, że wreszcie nastąpi koniec układów, koterii, nepotyzmu, korupcji, że będzie druga Irlandia, że obywatel będzie podmiotem a nie przedmiotem, etc…?
    Nie rozumiem, dlaczego jeszcze żadna z telewizji nie puści całego tamtego wystąpienia szefa PO, choćby dla przypomnienia polskiemu spoleczeństwu, komu powierza własny los. Chociaż…..rozumiem. Nie jest w interesie mediów (żadnych), żeby zarzynać dojną krowę, która dużo im mleka daje, co prawda kosztem społeczeństwa i zadłużenia kraju, ale jednak.
    A na miejscu zwolenników PO nie martwiłbym się zbytnio. Jeśli media jej nie pomogą tym razem, mają jeszcze jedno koło ratunkowe, które nigdy nie zawodzi. Jest nim nieoceniony Jarosław Kaczyński i jego PiS. Już zapewnie planuje, jak pomóc przyjacielowi w klopotach.

  115. Kartko. Nie chwytaj się brzydko! Nie ma na blogu żadnego przyzwolenia wśród wyborców PO na pielęgnowanie gospodarki państwowej. One są gdzie indziej i mają większości. Realia głupcze! chciało by się rzec, i nie walę tu personalnie w Ciebie. Prywatyzacje to proces i w ciągu ostatnich 6 lat postępuje. Może nie pędzi, ale tu szybko można się wywalić.
    3

  116. TJ
    Maturę zdawałem w PRL. Ukończenie liceum bez znajomości doktrynalnego minimum wiedzy o ówczesnej polityce, gierkowskiej Polsce, świecie z perspektywy komunizmu … było niemożliwe. Mimo, że to był absurd. No ale każdy uczeń swój wymagany przez system oświatowy pakiet absurdu musiał przyjąć – znać.
    To mi się zresztą przydaje do dziś – np w blogowych dyskusjach z nostagikami peerelowskim.
    Czemu więc teraz od uczniów nie wymaga się podstawowego pakietu wiadomości o systemie politycznym Polski? Od czego jest ministerstwo oświaty? Jakoś problemów z prowadzeniem idiotycznej „narracji narodowej” nie mają. To czemu jest problem z podstawowym pakietem wiedzu obywatelskiej?
    —————————————————————————
    Jeszcze zanim złożyłem śluby abstynenckie od tv mialem okazję oglądać zwiastun programu o Unii na reżimowej tv. Flagi unijne, zapowiadacz w gajerku ponury, jakaś debata nudna jak flaki z olejem, nastrój nieznośnie nadęty – to wynikało z zapowiedzi. Odpychające.
    Czy nie można tego podać w formie ciekawej, lżejszej, wpleść tę tematykę np w jakiś serial durnowaty?
    To tylko moje nieśmiałe propozycje. Może czas się w końcu za to zabrać?
    Zgodnie z hasłem „Mniej Kraśki, więcej sensownej edukacji”.
    Pozdrawiam

  117. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Narescie mozna b. dokladnie sprecyzowac co PO zozumie obwieszczajac spoleczenstwu „wprowadzamy reformy” – prawda?
    No ale majac kuriozalne wsparcie w „postepowych” mediach …

  118. @ TJ
    30 października o godz. 20:19

    Wyjątkowo słuszne i trafne te Twoje „moje komentarze” – wyjątkowo, na tle szlachetnej donkiszoterii rozganiającej mgły smoleńskie (z której ideą polemizowałem).
    Piękna diagnoza, zwłaszcza zgadzam się z tym, o roli weryfikacji doświadczeniem propagandowej nadbudowy w kształtowaniu postaw społecznych.
    Przy takiej jakości diagnozy – jakie widzisz dobre dalsze scenariusze dla PO?
    Dobre, tzn. przywracające wiarygodność założenia, że interes partyjny nie może, bez jednoznacznego pozytywnego przełożenia na interes społeczny, prowadzić do rządów?
    Pozdrawiam.
    – – –

    Na marginesie PO na deskach – dzisiejsze grillowanie Schetyny przez M.Olejnik, na scenie „kropki” przyniosło – dla mnie – zaskakujące wyniki.

    Schetyna świetnie broniący się, doskonale przygotowany.

    Problem w tym, że właśnie „broniący się”, się, na swojej pozycji w partii (co w swym sposobie samą partię wzmacnia także).
    Jaki interes miałby wyborca głosujący na partię ze Schetyną lub na taką z Protasiewiczem – dalej nie wiem.
    Oczywiście przy założeniu, że głos oddaje bez wsparcia bonusem zatrudnienia w KGHM czy innym Orlenie Wyborczym.

  119. @ Kartko Z Podróży

    „Mniej Kraśki, więcej sensownej edukacji”… to postulat, oczywiście jak zwykle w Twoim przypadku, obywatelsko naiwny.
    Kraśko, ta pozbawiona inteligencji samodystansu karykaturalna ofiara szkolenia body language, jest po prostu żywym i nieusuwalnym pomnikiem nepotyzmu państwowych spółek, takich jak TV.
    Usunięcie Kraśki byłoby sensowne w tej spółce jedynie przy zastąpieniu go Tumanowiczem. Byłaby zachowana spójność treści i formy.
    Tak się na publicznem osadza osobowe walory edukacyjne , od przedszkolanki do prezesa PAN.
    Pozdrawiam.

  120. Halen
    Jaką większość ma utrzymywanie spółek „Miedziowe Centrum Zdrowia” albo „Interferie” – nomenklaturowych pasożytów na „rodowym srebrze” czyli KGHM?
    Przecież argumentowanie konieczności ich utrzymywania jakąś większością śmieszne jest.
    Halen, z całą sympatią – Na jakim Ty świecie żyjesz?
    Pzdro

  121. Kartka z podróży
    30 października o godz. 20:38
    I z tego absurdu wyrosłeś Ty, jeszcze głębszy absurd. Taka to kolejność losu niewydarzonych.

  122. J. Pokorny 30 października o godz. 19:50 pisze: ”Dlaczego, tak troszcząc się o fakty historyczne, nie potwierdzisz, że jesienią 1990 roku odbyła się obrzydliwa nagonka na Mazowieckiego z silnymi akcentami antysemickimi?”

    @J. Pokorny,
    A to co piszesz to nieprawda. Otóż wściekły na pewne, powiedzmy, przekłamania zastosowane moim zdaniem przez red. Paradowską napisałem o takie zdanie np.
    Myślę sobie, że dlatego właśnie Mazowiecki podał się do dymisji, bo trudno już mu było pływać w tym otaczającym go szambie, którego stworzeniu sam jest przecież winien chociażby przez akcję udowadniania, że nie jest żadnym „żydowskim parchem”, bo np. takie wyborcze chwyty z kolei wobec niego były stosowane z innej strony. Pamiętamy czy nie?

    Nie widziałem żadnego powodu, by te moje historyczne refleksje powielać na innych blogach metodą copy-paste , bo od tego na blogach Polityki jest już taki specjalista, który swój bełkot tak powielał (ostatnio zaprzestał jakoś).
    Akurat na tym blogu tematu „Tadeusz Mazowiecki” nie ma. Zagadnieniem wrzuconym przez Gospodarza jest zwijanie parasola ochronnego nad PO, czy nie tak?

    A skąd wiesz, że nadredaktorem nazwałem akurat Michnika? Skąd wiesz, że o niego chodziło, czyżbym wymienił jego nazwisko? Co, też go tak nazywasz? No widzisz, to po cho się pytasz skoro sam wiesz najlepiej? Trafiłeś, tak go nazywam, bo nim jest dla wielu meRdiów, i już.

    Pytasz: I po co używasz obraźliwego, a przynajmniej dezawuującego zasługi języka pisząc o Mazowieckim i jego partii? Wytłumacz, proszę.
    A proszę bardzo, np. nie zgadzam się z oceną TJ-ota prof. Kieżuna i jego przemyśleń z którymi się dzieli na stare lata. Uważam bowiem, że Mazowiecki ze swoją styropiańcową elitą, aroganckimi wszystkowiedami rodem z UW, UD i KLD mieli Złoty Róg i ostał im się ino sznur (polityczny ma się rozumieć), który nie wiem dlaczego nie został jeszcze właściwie zastosowany, to tak w największym skrócie by nie naruszać blogowej netykiety. Jasne?
    Dla ilustracji. Odnosisz się np. do KGHM. To wiedz o tym, że z tej ekipy, której należy się wg mnie, ino sznur, rekrutuje się taki jeden minister przekształceń wartościowych, który poszukiwał klienta na ten KGHM (może słusznie może nie, moim zdaniem raczej nie) za pół miliarda złotych. Na szczęście się to przygłupowi nie udało ale jest teraz naszym czołowym przedstawicielem w Unii. Stawał przed sądem z zarzutami o przekręty prywatyzacyjne ale jedne zostały umorzone, bo mając immunitet udało się jego adwokatom doprowadzić do ich przedawnienia. Z uzasadnienia sądowego uniewinniające go w innych sprawach, nieprzedawnionych, w skrócie wynikało – jak zrobiliście niekompetentnego półgłówka ministrem przekształceń własnościowych, to przygłup decydował tak a nie inaczej i trudno go za to winić. Chciał jak najlepiej.
    I Ty mnie jeszcze pytasz co ja mam przeciwko? Ano to, na przykład.
    O długu już się powypisywałem, o OFE też. Nie będę się powtarzał.
    Pozdrawiam, Nemer

  123. Kartka z podróży
    30 października o godz. 11:20

    Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Nie ma sensu dołować politycznie. Trzeba to niepowodzenie – tak jak często nam się zdarza w prywatnym życiu – przepracować na wygraną…”

    Czy to do kolegow partyjnych?

    Nalezy sie spodziewac dwojakiej reakcji.

    Numer 1 (patrz sroda) – relatywizowanie i generalizowanie korupcji.
    A wszyscy tak robia.
    A faceci tak maja.
    A Schetyna jest…winny (!?) bo powinien zamilczec.
    itd

    Numer 2
    Koniecznie kopnac Macierewicza by znowu mozna bylo przez pare tygodni pisac o nim i o profesorskich glupkach…
    Moze cos o tym ze Cieszewski bije zone albo chodzi do kosciola.

    i…jakos to bedzie.

    Faktem jest, ze jezeli czlowiek Tuska – Protasiewicz tak dzialal przez swoich ludzi to szlo to z samej gory od Tuska.
    Nie ma co blaznowac – petryfikacja wladzy i coraz wieksza bezczelnosc moze byc zatrzymana JEDYNIE przez normalne mechanizmy wladzy – ZMIANA i rozliczenie.

    Belgia sie rzadzila calkiem dobrze nie majac przez ponad 500-set dni rzadu!
    Nie przesadzajmy z ciepla woda, nie przestanieplynac bez Tuska.

    Demokracja w Polsce moze tylko zafunkcjonowac jezeli klasa polityczna nauczy sie pokory.
    A pokora przychodzi wraz z przegranymi wyborami i poniesieniem konsekwencji.

    Najgorsze co moze Polske spotkac to nie PiS to trzecia kadencja PO.

  124. Kartka z podróży
    „I niech Pan mi nie powtarza do znudzenia, że „korupcja, kiepska oplacalnosc itp to wynik panstwowej gospodarki” bo dobrze o tym wiem.”
    Dlaczego uważa pan, że korupcja, kiepska opłacalność to wynik państwowej gospodarki? To wina ludzi, a nie państwowej gospodarki. Państwowa gospodarka może być właściwa, pod warunkiem, że będą nią zarządzać właściwi ludzie, a nie członkowie zorganizowanych grup przestępczych o mafijno-korupcyjnym charakterze wywodzących się z solidarności i póżnego PZPR. Problem w tym, że tych „członków” wybierają obywatele pod wplywem skutecznej propagandy medialnej, której twórcy siedzą w układach tych grup.
    Kompetentni szefowie państwowych firm (byli tacy) zostali przed laty wycięci jeszcze za czasów AWS-UW, dziś tworzących PO, a ich miejsce zajęli „kompetentni” spece typu „alot” – prezes ZUS niegdyś. Trwa to do dziś.

  125. Człowiek bez nadziei
    Każdy absurd ma swoja logikę
    Pzdro

  126. Andrzej Falicz
    Pytasz: „Czy to do kolegow partyjnych?”
    Nie – nie byłem, nie jestem i nie zamierzam być w jakiejkolwiek partii.
    Moje komentarze adresuję do komentatorów, którzy nie chcą recydywy pisowskiej Polski.
    Pzdro

  127. J.Pokorny

    Polecam wywazony artykul o polityce gospodarczej.
    Czepianie sie Kiezuna… bo nie taki ekspert (!?).
    Przypomina mi „argumenty” Jasnego Gwinta:
    „Znam go to glupek…”

    NNa blogu wszystko jest „wyrwane z kontekstu” trudno w jednym wpisie zawrzec prace doktorska – to cienki zarzut.

    Polityka Gospodarcza.
    Z umiarem i dostosowana do indywidualnych warunkow danego panstwa.

    http://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/biznes/silne-panstwa-nie-mowia-o-polityce-przemyslowej-ale-ja-maja/

  128. TVP na deskach. Niby nie nowość, ale dzisiaj przeszli samych siebie – ocenzurowali prof. Zbigniewa Brzezińskiego.

    Włączyłem telewizor na fragment Wiadomości, a p. red. Kraśko zapowiada: „tylko u nas, wywiad z prof. Brzezińskim zaraz po” i krótka migawka, jak p. Profesor mówi w kontekście podsłuchów o tym, że nie ma już prywatnych emaili, telefonów, nawet we własnym domu nie mamy prywatności. Czekam więc na ten wywiad, Wiadomości się skończyły, minęło pół godziny i nic, wywiadu jak nie było, tak nie ma. Po feerii reklamowego kretyństwa zaczął się jakiś kolejny film dla opóźnionych w rozwoju (jaka redakcja, taki program), i to wszystko. Zaglądam więc na stronę internetową TVP, a tam w miejscu wywiadu z p. Profesorem czarny ekran z byczym napisem „materiał jest obecnie niedostępny, spróbuj ponownie za chwilę”. Próbuję od godziny. Wciąż to samo. Jeszcze widać nie powycinali jak im każą, albo zupełnie nic nie zostało…

    http://tvp.info/informacje/polska/byl-mezem-stanu-klasy-swiatowej/12867104

  129. Kartko
    Wydawało mi się, że akurat Tobie, nie muszę pisać wołami jaki irracjonalny stosunek do prywatyzacji, maja nasi rodacy i co o niej sądzi większość z lewa i prawa. I tylko to artykułuje. Natomiast zasadność ekonomiczna istnienia spółek zależnych od KGHM, nie sprowadza się jedynie do potrzeb nomenklatury, choć się z nimi przenika.

  130. Andrzej
    To temat rzeka.
    Tak w telegraficznym skrócie.
    Nie widzę powodu utrzymywania państwowej gospodarki w systemie wolnorynkowym. Państwo ma rozmaite instrumenty do prowadzenia polityki gospodarczej czy dbania za jej pośrednictwem o realizację swych celów politycznych. Dla mnie niezrozumiałe jest utrzymywanie panstwowego sektora gospodarczego przez blisko ćwierć wieku od przemian systemowych. To zaniechanie można tylko uzasadnić tworzeniem warunków do partyjnej korupcji.
    Panie Andrzeju: jak Pan widzi ewentualne wychowywanie partyjnych przydupasów do kierowania spółkami skarbu państwa?
    Po co te spółki? Nie wystarczy im łupów w podbitych gminach, powiatach, regionach? Przecież bez partyjnej nominacji nie można nawet szefem przedszkola, biblioteki czy leśniczym zostać. Przecież to jest mafia. Po co im jeszcze dawać fabryki?
    Pozdrawiam

  131. AF (21:31)
    Nie napisałem, że prof. Kieżun jest głupkiem – proszę mi wybaczyć, ale nie ptorafie przyrównać tego chwytu wciskania mi nie wypowiedzianych słów – ani, że „nie taki ekspert”.

    Napisałem natomiast, że Kieżuna w kraju nie było w tamtym czasie (i dlatego nie uczestniczył w dyskusjach ekonomistów i nie znał bieżacych problemów), oraz że faktycznie jest ekspertem od zarządzania, a nie polityki gospodarczej kraju, szerzej to omówiłem.

    Nie posiadam informacji, kiedy T. Syryjczyk te słowa powiedział, ministrem przemysłu był do grudnia 1990, ani w odniesieniu do czego. Mamy tutaj spór między Wade’m i powiedzmy Gary Beckerem, faktycznie długą listą ekonomistów, polityków gospodarczych i komentatorów. Na jakiej podstawie można powiedzieć, że Wade ma rację. Jest jakiś dowód, czy tylko zwykła opinia. Co to znaczy „silne państwo”? – z wysoko rozwiniętą gospodarką, czy raczej autorytarne w gospodarce, tj. wybierające firmy do wspomagania – tzw. cherry picking, ew. branże, np. rolnictwo, przemysł samochodowy, czy wytwarzanie turbin wiatrowych. A może wydobycie gazu łupkowego, bądź produkcji filmowej.

    Oczywiście państwa wpływają na zyskowność prywatnych firm w branżach, bywa że ze szkodą dla rozwoju, czy dobrobytu kraju. Za Reagana tworzono Doliny Krzemowe w niemal każdym stanie, stać ich było, przynajmniej politycznie. Ale w 1990 roku Polska miała zupełnie inne problemy. Czy mam opisywać je ponownie?

    Tak więc, z jednej strony Wade i Kieżun ze swoimi argumentami i przykładami. Z drugiej tzw. mainstream nauki i publicystów z cytowanym „The Economist” wyrażający nieco inne opinie. Ale jak można tak kategorycznie i nieprawdziwie się roztkliwiać nad Polską w roku 1989 i później, jak to robi prof. Kieżun? Proszę odpowiedzieć.

  132. Nie ma innej drogi do rzeczowej debaty o przyszłości Polski niż dopuszczenie do rządzenia PiSu i Jarosława Kaczyńskiego.

    Prezes PiS pójdzie awet na sojusz z SLD, aby utrzymać się u władzy.
    Z pustego nie naleje, a posiadane fundusze zostaną natychmiast rozproszone bez wyrźnych korzyści dla mas. Po krótkim okresie złudeń rzeczywistość wróci z realizmu magicznego do zwykłego chłopskiego rozumu. A 1/12 zawsze będzie uważała, że lądowanie na Księżycu nagrano w rekwizytorni Holliłuda.

    Cząstka prawdy o silnie trujących grzybach bierze się z odwiedzania grobów tych, którzy musieli spróbować, aby na wierzch wypłynęla racja tych, którzy uwierzyli na słowo i dzięki temu przeżyli.

    To tak jak z karmieniem trolli. Karmienie jest kwestią dalszego trwania karmicieli na tym padole łez. Trolle utrzymują przy życiu karmicieli. Bo trolle żywią się cudzą megalomanią.

    Przed K+M+B zostaniemy poproszeni o okazanie zeznania podatkowego za rok 2013. A tu, na blogach, przyjmuje się milcząco, że ksiądz odżywia się słowem. Poza matematyką, racja ma smak krwi lub zapach agonii. Więc Ty @Kartko sobie pisz dla ulgi. I zachowaj siły na komentowanie żywiołu jaki dojdzie do głosu po krótkim PiSbis.

  133. Halen
    Piszesz o spółkach : „nie sprowadza się (zasadność ekonomiczna) jedynie do potrzeb nomenklatury, choć się z nimi przenika.”
    Nie rozumiem. To znaczy, że fachowiec – gwarant zasadności ekonomicznej – zatrudniony w „Miedziowym Centrum Medycznym” musi mieć partyjną legitymację, by awansować? Czy raczej dają na posady kierownicze ignorantów, niefachowców – ale z partyjną legitymacją.
    Jeśli tak jest to jesteśmy znów w PRL. Jesteśmy po dwudziestu kilku latach w punkcie wyjścia.
    ———————————————
    Rodacy mają niechętny stosunek do prywatyzacji, bo ona fatalnie z ich punktu widzenia wygląda. Jeśli jedynym przekazem nt prywatyzacji są opisy złodziejstw i oszustw to jak mają reagować na to pojęcie?
    Pozdrawiam

  134. mag
    30 października o godz. 11:30
    Jestem zaskoczony twym wpisem , bo oceniałem cię jako kogoś nieźle rozeznanego w polityce, a tu taki pasztet bo piszesz ” PO to prawie to samo co PiS”. Na wielu blogach od dawna tłumacze ludziom tak widzącym te partie że popełniają kardynalny błąd, bo to są zupełnie inne partie choć obie wyszły z ruchu solidarnościowego. Na to czym staje się partia największy wpływ ma jej przywódca czy przywódcy. Kaczyński przewodzący PiS rozpoczął politykę metodą wszystko dozwolone bo polityka moralność nie obowiązuje , a zwycięzcy nikt nie rozlicza. Zadziwiające, że rozpoczął te działania mimo, że nie było widać szansy na sukces (bowiem sukcesem dla tak prowadzonej polityki może być jedynie uzyskanie absolutnej większości co umożliwia zmianę konstytucji, zlikwidowanie demokracji i dzięki temu uzyskanie możliwości rządzenia absolutnego) Kaczyński prawie jawnie pokazywał, że demokracja mu się tak podoba Jak Piłsudskiemu i również to że nie zamierza władzą dzielić się z kimkolwiek (to wciąż jawnie podtrzymuje)
    Walka o władze pokazała, że PiS głosił swe deklaracje wyborcze jedynie jak to Kurski sprecyzował po ciemny lud by uzyskać możliwie duże poparcie. Po wygraniu wyborów i prezydenta zaczął realizować politykę dokładnie przeciwną zapowiedziom (Gospodarkę powierzył Gilowskiej liberałowi twórcy hasła wyborczego PO 3×15 i ona wyraźnie stwierdziła że uprawia politykę liberalna , ale na 3×15 Jeszce jest za wcześnie! Służbę zdrowia powierz Relidze którego program mieszał z błotem, itd ) Widać jasno, że Kaczyński zebrał wokół siebie ludzi którzy nie mają skrupułów by kłamać i nawet robić politykę na trupach (Smoleńsk). Tzw zespół Macierewicza ostatni za sprawą prokuratury obnażył się i okazało się, że tam są sami kłamcy starający sie wygrać wybawców dla PiS wykorzystując tę straszną katastrofę. Ten zespół wspaniale wpisuje się tę partię i w 100% pasuje do wodza.
    Jak można nie widzieć co może zgotować taki wódz gdy dostanie władze pełną.
    Natomiast partia PO jak widać wchodzi w koalicje, a jej przywódca jest typowym liderem partii demokratycznej. Nietypowe warunki sprawiły, że partia ta rządzi już drugą kadencję i ma szansę na trzecia, ale nie z powodu bardzo dobrych rządów , ale właśnie z powodu fatalnej opozycji z niebezpieczną dla Polski partią PiS na czele. Każda partia przez rządzenie się „zużywa” i musi na prawdę dobrze rządzić (lub w wyjątkowo korzystnych warunkach) by być dobrze oceniana. Po rządzi przeciętnie i gdyby PiS było normalna partia to już by władze straciła.
    Obecne problemy oczywiści mocno PO szkodzą , ale jak mocno to będzie zależało od dalszego rozwoju sprawy. Nie sądzę by Szetyna był inspiratorem tego co się stało. On za długo siedzi w polityce by sobie nie zdawać sprawy że walcząc w ten sposób można rozwalić PO i wraz z ta partia stracić polityczne możliwości. Walcząc w ten sposób można powadzić ponownie PiS do władzy i nie ma gwarancji, że nie uda im się przechwycić pełni władzy co było by katastrofa dla Polski i Polaków.
    SLD w dalszym ciągu nie jest alternatywą dla większości Polaków.

  135. Platforma na deskach to jeszcze nie deski na Platformie. Deski dębowe.

    A może tutaj chodzi o platformę z desek ?

    Chłopcy z placu broni… Tam chyba dzieciaki naparzały sie pomiędzy stertami desek. Czy Schetyna i Tusk noszą krótkie portki ?

    Myslę, że niektórzy politycy nie robią różnicy między nazwą „Polska Miedź” i hasłem „Polskę mieć”. Rzuciła się na Platformę ta odmiana pomroczności jasnej ?

    Too bad.

  136. Nabazgral JE Gospodarz. Albo kto inny:

    „mleko się rozlało”

    Lo matko. Jakie to nudne. Te Kiezuny, te Wade’y. A mnie jedno po łbie łazi. Niczym gnida jaka: mleko się rozlało.

    Było tak. Siedzimy przy stole, obiad skończony. W pewnym momencie słyszymy Babciusine z kuchni: oo, shit! No to się podrywam z miejsca. Ostatecznie, jam tez host. Gospodarz znaczy, jam jest. Niech goście sami siebie pozbawiają, przez krotki moment. Pędzę do kuchni. I co widzę? Plama duza na podłodze jest! Oto co ja widzę. Wiec pytam, grzecznie, Babciusie:

    – What happened, dear?
    – A little of milk got spilled – ona na to.

    Mleczko się rozlało, znaczy.

    Od tamtej pory jak tylko ktoś nie wyraża ochoty do przyznania się do czegokolwiek, jako winowajcy sprawczego, mówimy ze zrozumieniem: mleczko się rozlało. Aha.

  137. Panie Pokorny,

    Oczywiscie nie napisal Pan , ze Kiezun jest glupkiem – ale mysle, ze nie prawda jest iz nie wiedzial co sie w Polsce dzieje – opisuje w swoim wywiadzie drobiazgi o jakich malo kto chyba wiedzial.

    Fakt, ze ocenia transformacje „po fakcie” ma byc lekcja na przyszlosc.
    To nic nagannego.

    Wade pokazuje, ze ma racje na przykladach – konkretnych przykladach – krajow i ich swiadomej polityki gospodarczej budowania na poczatkowym etapie konkurencyjnosci firm lub calych galezi gospodarczych – I ich pozniejszy sukces na stopniowo otwieranym rynku.
    Sukcesie przelewanym na ogolny bezprecedensowy wzrost zamoznosci CALEGO spoleczenstwa.

    Kto dzis pamieta, ze najbardziej przyjazna biznesowi gospodarka Singapuru (pierwsze miejsce na liscie World Bank) byla na swoich poczatkowych etapach kontrolowana przez panstwo do tego stopnia, ze nawet ceny byly regulowane.

    W obliczu olbrzymiej presji konkurencyjnej globalnej gospodarki – bez parasola ochronnego pewne dziedziny nie maja najmniejszych szans sie rozwinac.
    Zostana pozarte zanim urosna by konkurowac.

    Generalnie nie chodzi mi tu oto by „pokazac kto ma racje”.
    Chodzi mi o zgubny wedlug mnie fundamentalizm ideologiczny.

    Taki fundamentalism moze wedlug mnie miec oblicze komunizmu ale rowniez tzw. „wolnego rynku” neoliberalnego.

    Wedlug mnie kazdy kraj na specyficznym etapie swojego rozwoju potrzebuje rozwiazania pragmatycznego i dostosowanego do danej sytuacji.

    Nie ma rozwiazan uniwersalnie slusznych.

    I uwazam , ze z przyczyn POLITYCZNYCH Polska kupila amerykanska wersje reform po 1989 roku wpadajac z jednej krancowosci w druga.

    Kiezun moze nie ekonomista ale tlumaczy to w sposobn wedlug mnie przekonywujacy.

    Polska zostala w jakims sensie (swiadomie lub nieswiadomie) tanim lupem (rozwinietych, zaawansowanych i bezwzglednych) – innych.

    O dziwo nagle zaczynaja podobnie myslec ultra liberalni „aferalowie” z trojmiasta.
    Patrz JKB… ale tu jak zwykle mam watpliwosci do motywow.

    Byc moze jest to po wyczerpaniu neoliberalnych metod nowa metoda drenazu Polski.
    Tym razem pod przykrywka „panstwowego kapitalizmu” dla kolegow…

    I tu lezy wedlug mnie glowny problem.
    KADRY, etyka, patriotyzm, profesjonalizm.

    Cala ta ekonomia okazuje sie nie isteniej bez tzw. nadbudowy I WARTOSCI.

    Wiec jak ktos nie chce mowic o wartosciach bo uwaza, ze gospodarka jest jedynie wazna – jest wedlug mnie glupkiem.

    chcialoby sie powiedziec „Wartosci (gospodarka) glupku „” parafrazujac.

    To tylko I wylacznie moje zdanie.

    Wpisuje sie w obecne afery..
    Gdzie nie tylko samo kupczenie panstwowym mieniem przez bonzow PO jest dowodem na etyczny upadek rzadzacych elit ale
    NAWET BARDZIEJ – obecna reakcja glownych graczy PO na afere!

    I gdzie wtym wszystkim jest Tusk?
    Siedzi pod stolem w gabinecie z eksertem od pijaru… I wymysla jak to „rozegrac”… bo zostaje jedynie gra – gdy brakuje wartosci i kregoslupa etycznego.

  138. Andrzej Falicz
    Wielowieyska w Wyborczej ze szczerością prostolinijną tak podsumowała tę aferę:
    „Aż dziw, że w formacji rządzącej brakuje speców od marketingu politycznego, którzy uświadomiliby działaczom, że popełniają szkolne błędy z punktu widzenia taktyki politycznej. Nie potrafią przygotować strategii medialnej na wypadek kryzysu.
    No i gdzie jest lider, który też taką wiedzę powinien posiadać?”
    Jednym słowem cały problem z braku pudru się wziął
    Pozdrawiam

  139. J. Pokorny
    30 października o godz. 14:41

    ” cynamon 29 (0:56)
    Wyspałem się jako tako i Ci przebaczam.
    A Ty masz znowu ciężki dzień 🙁 .”

    Zalatany to trochę byłem, urzędy, głównie tłumaczenia z naszego na ichny i odwrotnie, trochę zakupów i praca nad nowym projektem – dlatego takem rzadko na blogu.
    Uniżenie się cieszę że mi przebaczasz ! Jasna kriszno ! nareszcie ktoś,
    kto mi przebaczył ! Zapiszę to kredą w kominie .
    Najgorsze z tego wszystkiego to jest to, że nie za bardzo wiem za co mi
    przebaczasz. Egal ! Najważniejse że przebaczasz.

    Przeleciawszy po wpisach blogowych, zauważyłem że wdałeś się w wielokrotność bójek z wielokrotnością blogerów.
    Czasami masz rację, czasami rację mają owi oni, ale przeciez trening
    czyni mistrza, jak mawiają koronczarki z Koniakowa, szydełkując stringi
    dla lasek przednich i niepowtarzalnych.

    Co do obecnego felietonu Daniela Passenta, to ja wcale nie uważam że
    jak głosi tytuł felietonu ” Platforma na deskach „, PO zaliczyło poziom horyzontalny i leży pokotem na deskach ringu politycznego.
    Na zachodzie, m.in. w Niemczech nie takie afery się działy (1999 – CDU),
    wcześniej topiono kandydatów na stanowisko Kanclerza BRD w hotelowej wannie (SPD), a kraj jak na złość funkcjonuje dalej. Fakt, urzędnicy coraz durniejsi, ale to nie ich wina – oni zawierzyli skrzynkom zwanym tablet, smartfon czy komputer, tak jak kiedyś maczugowcy wierzyli w to, że wyładowanie atmosferyczne zwane piorunem, gromem z nieba , jest znakiem od boga nr. 11 , a ulewne deszcze i w sumie powódż, jest znakiem od boga nr. 7 .
    Pewnie Cię zaskoczę, ale odnajduję siebie w takich oto słowach
    wygłoszonych (wypisanych, to brzmi jakoś durnowato) na tym blogu dziś
    przez @Kartkę z podróży. A brzmią one tak:

    ” TJ
    Maturę zdawałem w PRL. Ukończenie liceum bez znajomości doktrynalnego minimum wiedzy o ówczesnej polityce, gierkowskiej Polsce, świecie z perspektywy komunizmu … było niemożliwe. Mimo, że to był absurd. No ale każdy uczeń swój wymagany przez system oświatowy pakiet absurdu musiał przyjąć – znać.
    To mi się zresztą przydaje do dziś – np w blogowych dyskusjach z nostagikami peerelowskim.
    Czemu więc teraz od uczniów nie wymaga się podstawowego pakietu wiadomości o systemie politycznym Polski? Od czego jest ministerstwo oświaty? Jakoś problemów z prowadzeniem idiotycznej „narracji narodowej” nie mają. To czemu jest problem z podstawowym pakietem wiedzu obywatelskiej? ”
    Komentarz z godz. 20:38 .

    Utożsamiam się w pełni z tą wypowiedzią.
    Tak jak to @Kartka z podróży opisuje, tak i ja to w ten sam sposób przerobiłem. No więc dlaczego mam moją własną historię, zawartą we mnie ignorować ? Dlaczego udawać że mnie rusycystka pobiła ( jak
    gliniarze gniadego ogiera posła Wiplera), skoro nie pobiła, tylko wyrzuciła moją skórzaną raportówkę (nabytą w sklepie myśliwskim za
    400, złociszy – to był wtedy straszny szmal !) przez okno z drugiego piętra Ogólniaka, bo powiedziałem jej że rosyjski mi nie odpowiada i śmierdzi na kilometr jarzmem i kagańcem.
    Historia rośnie razem z nami, jesteśmy w nią chcąc, nie chcąc wmontowani – to jak powietrze dla płuc: oddychasz, nie zdając sobie sprawy, że oddychasz .
    Historia jest w nas. Nawet te parę minut, dzisiaj na blogu, jest naszą osobistą historią i gdy te nasze osobiste historie, każdego po kolei,
    złożymy w całość jak wektory, to to stanowi o tym, że historia (składnia wektorów) toczy się tak a nie inaczej.
    Uczestnikami historii jesteśmy, nie zdając sobie z tego sprawy.

    Kończąc, pragnę Cię powiadomić o tym, że za parę minut pójdę na spacer. Będę sobie szedł i szedł, szedł i szedł – i kto wie, może dojdę
    do jakiegoś wniosku ?
    A to może być niebezpieczne.

    Jak to powiedział kiedys wielki myśliciel George Santayana:
    ” Pamięć (…) jest pogłoską na własny użytek ”

    Za przebaczenie – przebaczam, zasyłając …

    Pozdrowionka.

  140. zza kaluzy;16:36.

    Twoja argumentacja na nic tu sie przyda,dopoki Polska kompletnie
    sie nie zawali Jacobsky i cynamon zostana przy swojm,oni poprostu
    nie potrawia myslec abstrakcyjnie,brak im kolorowej wizji dla nich
    swiat jest czarno bialy.
    Na razie jakos w Polsce wszystko sie kreci a im wystarczy
    i juz.

  141. Ostatnie zdanie powinno byc.
    Na razie jakos w Polsce wszystko sie kreci a im wystarczy
    ,na razie jakos,i juz.

  142. Kartka z podróży
    30 października o godz. 21:17

    ” Człowiek bez nadziei
    Każdy absurd ma swoja logikę
    Pzdro ”

    ” Aternatywy 4 ” się kłaniają .
    Filmowi bohatrowie mieli jednak nadzieję.
    @Człowiek bez nadziei, takowych szans nie ma.
    Sam się określił: ” bez nadziei ” .

    Pozostając w pełni nadziei, na nadzieję ,
    przesyłam …

    Pozdrowionka.

  143. …skórzaną raportówkę…? … w sklepie myśliwskim? … Poważnie? 🙂
    a czarną, białą czy brązową? 🙂

  144. cynamon 29
    30 października o godz. 23:17

    Cynamonie,
    A co wykonczylo SLD majace 40% poparcie w wyborach do Sejmu jak nie afery.
    Jedna druga I…trzecia.

    Nagle zgodnie z zasada „dialektyki” zmiany ilosciowe przeszly w jakosciowe…I SLD odplynelo.

    Cos podobnego moze sie wydarzyc z PO.

    Pytanie:
    Co wymysla spece od pudru (jak slusznie zauwazyl Kartka) i jaka „afera” PiS-u PO wroci do rownowagi.

    Czyzby Donald byl wlasnie na goracej linni z Antkiem Policmajstrem z prosba o pomoc… – dlatego zniknal?

  145. @Andrzeju Falicz,
    a czy PiSu to przypadkiem nie wykończyły afery? Nie?

  146. Jacobsky
    30 października o godz. 22:39

    ” Czy Schetyna i Tusk noszą krótkie portki ? ”

    Zasada jest taka: im dłusze rządzenie, tym krótsze portki.
    @Jacobsky, czy ty nie widzisz tych przycinaczy portek ekipy rządzącej ?
    Tusk na mównicy ( nóg nie widać), a tu z zaplecza małe krasnoludki
    przycinają mu spodnie. Im więcej przy mównicy, tym spodnie krótsze.
    W pewnym momencie, następuje moment krytyczny i ze spodni, robią
    się krótkie portki.
    Czyli to, o co słusznie i jak najbardziej poprawnie zapytałeś.
    Jedna z bardziej znanych agencji dedektywistycznych, podejrzewa że
    robią to wrocławskie krasnoludki.
    Za rękę (rączkę ) nie złapali, ale pono dowody już mają.
    Dowody osobiste.

    Pozdrowionka.
    PS: a tak na boku i każdy swoją drogą (duktem niegdyś zwaną),
    wyobrażasz sobie Schetynę i Tuska w stringach z Koniakowa ?
    Ja nie, ale taki Jarkacz, to nawet bez tych stringów sobie ich wyobraża !
    I wtedy w tzw. dialogu wewnętrznym, sam ze sobą na sam, mówi:
    ” Ale gołodupcy ! Wiedziałem to już w 1945 „.

    Pozdrowionka.

  147. @mag, jak tam slupki sondazowe?

    PO na deskach?, mafia miala nadzieje wygrac ze sluzbami, gra Komorowskiego?

    – zdjecie Tuska z Putinem Wsieci;

    – Schetyna przegrywa wybory w swoim mateczniku, podsluchane rozmowy, nagranie z propozycja pracy

    – spotkanie Komorowskiego z Jakubem Szulcem i wniosek o uniewaznienie wyborow na Dolnym Slasku;

    – wizyta Komorowskiego i spotkanie ze Schetyna;

    http://niezalezna.pl/47757-gra-komorowskiego-w-wojnie-tusk-schetyna-ujawniamy-z-kim-spotkal-sie-prezydent

  148. cynamon 29 (23:17)
    No wdałem się, z nudy-na-pudy chyba w bijatyki na ćwierć argumenty, ale jeśli piszesz, że czasem się zgadzam, to ile. Ile procent? Wydawało mi się, że niemiecka kultura jest ścisła, nie tak jak francuska. Ale się okazuje, że tylka Amerykanie lubuja się w ujmowaniu wszystkiego cokolwiek się rusza, o graniu w baseball nie wspominajac, w liczby. Np. 0.263. Tzn. 26,3 procent. Oczywiście zależy mi 99,9 procent, zamiast zdawkowego „czasami” …

    Wracajac do kultury polskiej, która nas wzięła wstecz lat temu wiele, wykształciła i wypluła, to liceum w PRL wcale nie wpłynęło na moje poglady polityczne i wiedzę o świecie. Chyba nie traktowałem wielu przedmiotów zbyt poważnie, pomijam oczywiście wuef dziewczyn, bo to było marzenie w nim uczestniczyć … choćby przez dziurkę.

    Mnie polityki uczono w domu, ojciec słuchał wszystkich możliwych radiostacji w języku polskim
    z wyjatkiem radia Tirana, i interpretował na bieżaco, zaś wuj sprawdzał czy to samo mówia po angielsku. Jak się zgadzali, to już miałem teorię polityczna. A jedna koleżanka w klasie, Malgosia na imię, ale nazwiska nie podaję, bo może została panna, absolutnie nie miała ku temu warunków, ale licho nie śpi, powiedziała raz na lekcji WOP, że ministrem spraw zagranicznych jest Chen I, ale jaja, rozumiesz, jak Maciuś I, tak ona powiedziała – Chen I … znaczy się – Chen Pierwszy. Rozumiesz? ale jaja! Idę o zakład, że wyniki sondaży nt. o wyborów do PE zaniżaja dziewczyny, no i panienki i pancie. Oczywiście mag, Jiba i ANCA_NELA wiedza swoje i to najlepiej.

    No to pstro – jak pisze Twój ulubiony KzP, tylko robi dwa błędy ortograficzne w jednym wyrazie, ja raz zrobiłem cztery, a wyraz nie mialł nawet 10 liter, ale nie pamiętam co to było
    NO TO PSTRO

  149. Przyznaję, że z zaciekawieniem oczekiwałem na werdykt Zarządu Krajowego Platformy o losach afery wyborczej w Karpaczu, bo i mnie zaczynała udzielać się narastająca gorączka blogowa.

    Według mnie, to raczej wbrew opinii sporej części blogowiczów, Polska jeszcze bardziej przechyli się na prawo, co może zachęcić nowe elity do braku chęci dobrowolnego oddania władzy, gdy popadną w niełaskę wyborców.

    Może Schetyna to mistrz ostatniego ruchu – myślałem.
    W studiach telewizyjnych tylko wywiady w których gadające głowy nie oszczędzały wypasionych na władzy platformesów.

    Jednak, gdy przyjrzałem się bliżej obrazowi ze studia TVN i ślizgającym się na ekranie paskom informacyjnym dostrzegłem, ku mojemu zdzwieniu, że jeden z ukrytych bohaterów afery karpackiej,
    Bogdan Zdrojewski, oświadczył, że zjazd wyborczy powinien być ważny.
    Informacja ta ślizgała się po ekranie jeszcze przed rozpoczęciem napastliwych pytań kierowanych do Grzegorza Schetyny przez Monikę Olejnik.
    Także dziennikarze w innych studiach rozpalali emocje zaproszonych gośći.
    Pomyślałem sobie, że Tusk już podjął decyzję o wykończeniu Schetyny, a posiedzenie tzw. Zarządu Krajowego w tej sprawie to zwykła maskarada.
    Przypomnę, że rozpowszechniane były pogloski o likwidacji struktur Platformy na Dolnym Śląsku, powołanie aż dwóch komisarzy do likwidacji tych struktur ( w tym Zdrojewski, który już wyraźił swoją opinię o braku potrzeby robienia czegokolwiek w tej sprawie, więc jego bezstronność była wątpliwa) lub przeprowadzenia wyborów delegatów na nowy zjazd dolnośląskiej Platformy.

    Skończyło się na tym, że według liderów nic złego się nie stało, a drobnostkom, które tak bulwersowały opinię publiczną przyjrzy się zapewne ich animator, tj. nowy lider regionu.

    Nietrudno uzmysłowić sobie, ze takie podejście oznacza całkowitą marginalizację G. Schetyny i jego powolną śmierć polityczną.

    Mnie zaś przypomniało się, że parę dni temu na blogu profesora Hartmana pisałem, ze w przyspieszonych wyborach parlamentarnych Platforma osiągnie wynik w granicach 10 – 12%, a może nawet jednocyfrowy, i przy tym obstaję.

    Dobranoc

  150. AF (23:04)
    Albo ten Kieżun był mało przewidujacy co się święci w jego ukochanym kraju, albo mało zorientowany, w roku 1989 – dla ścisłości. To sa wszystko hipotezy, że mozżna było inaczej w kraju szalejacej inflacji i ukrytego bezrobocia. Oraz rozbuchanych dażeń socjalnych, indeksowania płac, ogromu pustego pieniadza. Do tego kultury nieco innej niż w SIngapurze, przeciezż tam do niedawna jeszcze obowiazywał stan wojenny, a Polsce go zawieszono, niesiono, wreszcie z kretesem obalono. Wydaje mi się, wsłuchujac się w to nagranie, że brakiem fundamentalizmu iedologicznego prof. Kieżun nie grzeszy. Jest on bardzo kategoryczny w osadzaniu III RP, od poczatku do końca. Przecież nie wiadomo, o co chodzi z ta kolonialna struktura, może trzeba sięgnać do jego ksiażek????

    Nie potrafię operowacć słowami-wytrychami, jak np. NEOLIBERALIZM. Pytanie, czy reformy Mazowieckiego-Balcerowicza, niewatpliwie bolesne dla społeczeństwa, można było rozciagnać w czasie. Czy wtedy koszt społeczny i ból nie byłby jeszcze większy. Porównujac z Czechoslłowacja i Węgrami Polska wyszła najszybciej z kryzysu po upadku bloku sowieckiego i rozwijała się lepiej przez cały czas, mimo, że punkt startowy miała o wiele gorszy – inflacja, fatalna struktura zatrudnienia z 30 procentami na wsi, niski napływ inwestycji zagranicznych.

    Ja tam o fundamentalizmach ideologicznych i wyższości filozofii chrześcijańskiej nad komunizmem, judaizmem czy turbokapitalizmem się nie wypowiadam. Do mnie przemawiaja jedynie liczby i statystyki, o ile poprawnie przedstawione. Nie rozumiem takiego kategorycznego i radykalnego osadu prof. Kieżuna. A to namolne dowodzenia, że rzad Mazowieckiego, potem UW były pozbawione wartości jest niesmaczne. I tyle.

  151. NIE, dla ponownych wyborow na Dolnym Slasku;

    ale szopka – sad partyjny dla osob nagrywających ujawnione nagrania i tych, ktore zostały nagrane, to jest DNO!

    Schetyna jest skonczony!

  152. Ted,

    cuda, to w Rosji, ale o tym, to Pan wie lepiej ode mnie, prawda ?

  153. cynamon29,

    hehe, co tam krasnale pod mównicą. Spójrz na ten klip !

    http://www.youtube.com/watch?v=_rZCofcCbc0

    To lepsze niż krasnoludki, no nie ?

    Wyborażasz sobie Tuska i Schetynę w taaakich „stringach” ?

    Pozdrawiam

    PS.
    Powyższy klip może wyjasniać, czemu niektórzy mówcy tak bardzo przeżywają swoje własne przemówienia.
    A może i homilie… (np. apb Wesołowski ?)

  154. Andrzej Falicz
    31 października o godz. 0:04

    ” Cynamonie,
    A co wykonczylo SLD majace 40% poparcie w wyborach do Sejmu jak nie afery.
    Jedna druga I…trzecia. ”

    Faliczzu, to jest (przynajmniej według mnie) mylny tok myślenia.
    To były inne czasy, ludzie byli ogłupieni zmianą ustrojową ( jak po
    wypaleniu jointa), Polska nie była w EU, nie była w Schengen.
    Ludziska trzymali się SLD jak tonący koła ratunkowego., bo gdzieś z tyłu głowy, odzywał się głos nawiedzenia, podczaszkowej tęsknoty za PRLem,
    w myśl zasady: ” Jak było tak było, ale był jakiś ustalony porządek
    rzeczy „.
    Prosty przykład: za komuny zdobycie papieru toaletowego graniczyło z cudem zaradności i cwaniactwa, tudzież cierpliwości .
    Słynne Komitety Kolejkowe ” za czymś co rzucą na sklep „.
    Sam stałem trzy dni i trzy noce pod AGD, ponieważ małżonka dowiedziala się, że na dany sklep ” rzucą ” maszyny do szycia światowej
    marki ” Łucznik „. Pech chciał, że tuż za mną, w tejże, zeszytem zapisanej kolejce, stał dyrektor mojego byłego liceum w którym zaliczyłem maturę.
    Polski na 4+, propedeutyka nauki o … czymś tam, nie pamiętam 5+
    (czyli najwyższa ocena) i matma na 3 ( do dziś dnia nie rozumiem jak to się udało, bo na lekcjach z trującą matematyczką , rozwiązywałem
    krzyżówki w ” Rewii krzyówek” lub w ” Przekroju ” – to był tygodnik !!!
    nie to co teraz).
    Ale do brzegu.
    Upadek SLD to nie afery, nie przekręty (a były na pewno).
    Spoleczeństwo wówczas cechował egzystencjalizm: joj ! idzie nowe,
    moze byc tylko lepiej !
    Ja to obserwowałem już zza granicy.
    Upadek SLD, to zawiedzione, płonne nadzieje, że w nowym ustroju nie
    jest tak, jak przeciętny Kowalski czy także przeciętny Nowak, sobie
    skalkulowali ( o wyobrażni nie mówimy ).
    Nagle okazało się że towaru maści wszelakiej , jest w bród, tylko nas na to nas nie stać.
    Przysłowiowe ” lizanie lodów przez szybę ” obaliło autorytet SLD i jej
    popleczników.
    To bylo przyczyną upadku i nic innego.

    Włosi mawiają , że nie ma nic gorszego, od zemsty odrzuconej kochanki.
    Tak właśnie Polacy odrzucili SLD.

    W sumie szkoda, bo mimo że uważam technokratyczny rząd Premiera
    Tuska za najbardziej rzeczowy i sprawny, w sęsie dążeń ku lepszej
    Polsce , ku lepszej integracji z resztą Europy, Świata, ma on (owy Rząd)
    potężny kamień u szyi w postaci PiSuarów, którzy nie, dość że jako
    ” obiektywna ” opozycja nie pomagają Polsce,
    to swoimi „fatamorganami ” politycznymi opóżniają polski postęp.
    Parę tygodni temu ” Der Spiegel ” albo ” Stern ” podsumowął polski konflikt międzypartyjny (PiSuary kontra PO) jako najbardziej hamujący ewentualny, lepszy i szybsy postęp Polski w obszarze EU.

    Kto mądry zauważy i przyzna rację.
    Kto głupi, na ja …głupim zostanie.

    Jak mawiał niegdyś mój znajomy rolnik – na głupotę najlepsza jest sieczkarnia. Durny mieszczuch, zapytałem jak? przy obsłudze?
    Na co doświadczony rolnik odpowiedział mi krótko:
    – Przy jakiej obsłudze, drogi panie !
    Przez nią!, a i glupota znika jak ręką odją !
    Sieczkarnia – kto by pomyślał!

    Pozdrowionka.

  155. maciek.g (30-10-g.22:34)
    Oczywiście, że podobnie jak Ty, widzę jednak różnicę między PO a PIS.
    I dlatego głosowałam dwa razy za Tuskiem , choć ostatnio niewiele brakowało, a postawiłabym na Palikota. Na szczęście, coś mnie „natchło”.
    Na pewno nie wiążę nadziei z Twoim Ruchem, bo ten facet jest po prostu niepoważny i nie chodzi mi tylko o jego happeningowy styl uprawiania polityki.
    Mój wpis, na który się powołujesz, jest raczej wyrazem roczarowania PO i Tuskiem, którego uważałam i nadal uważam za najrozsądniejszego i najbardziej zręcznego polityka w RP. Za daleko posunął się jednak w swojej ostrożności i swoistej „chytrości” w godzeniu „wody z ogniem”.
    Krótko mówiąc, spodziewałam się mniej serwilistycznej postawy wobec kk i tej bardziej zachowawczej postawy części wyborców PO (niedopuszczenie projektów ustawy o związkach partnerskich, za mało stanowcze stanowisko w sprawie in vitro, ustępstwa wobec kk na rzecz odpisu od podatku, nierozliczenie przekrętów kościelnej komisji majątkowej), nierozliczenie jeszcze w poprzedniej kadencji niesławnych rządów IV RP, wreszcie defensywna postawa wobec nakręcaczy hucpy posmoleńskiej, co doprowadziło do do absurdu Zespołu Chorobowego, którego nie można rozwiązać, jak twierdzą konstytucjonaliści, bo jest jednak… parlamentarny.
    Czy uważasz, że to mało powodów do pretensji?
    Wiem, ze Tusk nie ma lekko, czując wciąż na plecach oddech porąbanej opozycji z Kaczorem i Macierwiczem na czele i wciąż mam nadzieję (mimo ostatniej afery z wyborami „baronów” PO), że jakoś z tego wybrnie.
    A na sensowną lewicę trudno liczyć.

  156. max (g.0:22)
    Jesteś żałosny jak smarkacz, który robi mi przed nosem ” a zyg, zyg”, ciesząc się z kłopotów PO.
    Mieszkasz daleko od Polski, więc może cię to wszystko cholernie bawić, bo w razie, gdyby doszła do władzy twoja oszołomska opcja polityczna, to nie ty oberwałbyś w d…
    A miałbyś to jak w banku. Niestety, zbyt wiele osób zapomniało, jak wyglądały rządy IV RO i dalczego ludzie pogonili Kaczora już po dwóch latach.
    Co myślę o PO, możesz sobie przeczytać w moim wpisie do maćka.g z 2:33.
    Nie powołuj się na takie źródło „prawdy” jak portal niezleżna.pl
    Nizależna chyba od rozumu, tak jak Zespół Macierewicza, a zwłaszcza jej szef.

  157. Mag(us), podziwiam cie. Ty dalej pracujesz nad Max(iem). Podczas gdy mnie udało się wypracować, w stosunku do Max(ia), stosunek, he he, „swój swojego”. Czyli on pierdoły swoje a ja swoje głosimy. Czy nie dobrze z tym nam?

    Jak zapewne się domyslasz, to akurat podejście zdaje egzamin. Rzecz w tym tylko, żeby zdać sobie z tego sprawę. I przestać obracać adwersarza na swoja stronę. Bo i po co to nam?

  158. Ogłoszono Halloween w Platformie Obywatelskiej ,a innej sensownej organizacji i ludzi nie widać nawet na Horyzoncie .

  159. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ” … PO przestaje być partią polityczną. Staje się sitwą, graniczącą niemalże z zorganizowana grupą biznesowo-polityczną, czerpiącą pełnymi garściami zyski ze sprawowanych przez siebie urzędów i funkcji (…) Będziemy również oczekiwali od przewodniczącego komisji Skarbu Państwa (Tadeusz Aziewicz (PO) – przyp. red.), że w najbliższym czasie zostanie zwołanie nadzwyczajne posiedzenie komisji poświęcone temu, czy w spółce Skarbu Państwa, mówię o KGHM, takie zdarzenia o jakich poinformowali dziennikarze, są rzeczą odosobnioną, czy też absolutnie normalnym codziennym procederem ” …
    http://niezalezna.pl/47768-nasz-news-gronkiewicz-waltz-bezkarna-prokuratura-odmawia-wszczecia-sledztwa

    Post Christum.
    Nalezy uczciwie powiedzuiec, ze pod pewnym wzgledem ” SLD & Lewica +” ma tak jakby wiecej doswiadczenia inaczej mowiac sa bardziej szykowni …

    W dniu Halloween …
    http://rt.com/news/poland-cia-prison-european-court-991/
    http://de.ria.ru/opinion/20131030/267183785.html

  160. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    administrator 31 października o godz. 7:22

    W linku o Starych Kiejkutach sa b. ciekawe komentarze – warto przeczytac

  161. Burzliwa dyskusja;z jaednej strony Kartka z drugiej Pokorny,Halen,Stasieku.
    Kartko, już mnie nie wku..asz. Jesteś takim bytem wsobnym, nieprzemakalnym. Twoi adwersarz przedstawiają argumenty z tego świata, że ludzki materiał niedoskonały, że nie należy za szybko, że na razie nie widać tych dzielnych, szlachetnych polityków, co to by zastąpili tych beznadziejnych platformersów, a Ty jednak czekasz na nich, co to nigdy się nie skorumpują, a kościołowi tak popędzą kota, że aż kurzyć się będzie, a naród z Torunia i z całej Polski na wschód od Wisły będzie tym politykom przyklaskiwać.
    Myślę, ,że nie dasz się wykopać z tych pozycji, więc szkoda energii.
    Wolę z Tobą porozmawiać o Twojej pielgrzymce do Santiago. Moja Pani, kiedy przeszła w stan spoczynku też wybrała się do Santiago. Robiła to etapami przez dwa lata. Towarzyszyłem jej wielokrotnie w Polsce,Szwajcarii, Francji i Hiszpanii. Najpiękniejszy odcinek przebyłem w Masywie Centralnym od Puy en Velay do Figeac. W Hiszpanii nie szlismy główna drogą Franków, ale tą północną wzdłuż brzegu oceanu. A Ty , którędy wędrowałeś ?

  162. Waldemarze (6:12),

    Domyślam się bojkotu Halloween. Jeśli nie out-right banu. Wirtualnego i rzeczywistego. Skąd te moje domysły pochodzo? Juz wyjaśniam, skad.

    Babciusia zaplanowała, na dzien 31 października, wyjazd do Wielkiego Miasta. My mieszkamy w mieście nie największym. Choć jest ono stolico danej prowincji. Taki dziwoląg GPS, you know. Powszechny dziwolag , zresztą, w Ameryce Północnej. Jeśli i nie w Południowej tez. O co to tu w tym wszystkim chodzi?

    Chodzi o niezapalanie ŻADNYCH świateł na domu. Światła na domu niezapalone – nie ma co tam wchodzić z trick or treatem!

    Wiec moja Babciusia zaplanowała ten wyjazd do Wielkiego Miasta na dzień Halloween dla mnie. Żebym nie musiał się gimnastykować z tymi becwalami sąsiedzkimi. Wołającymi przy moich drzwiach: trick or treat!

    Chyba sepoleje

  163. Orteq
    31 października o godz. 7:54

    Waldemarze (6:12),

    Mnie juz poszlo 2 kilo cukierkow!

  164. J. Pokorny
    31 października o godz. 1:05

    AF (23:04)
    A to namolne dowodzenia, że rzad Mazowieckiego, potem UW były pozbawione wartości jest niesmaczne. I tyle….”

    Nie przeczytales albo nie chciales .
    Pisalem o PO – w kontekscie ostatnich wydarzen – I co dalej.
    Ze inym wyszlo nie lepiej to zaden
    ( dla mnie) argument.
    Z kryzysem np. w Czechach to chetnie bym sie zamienil z zielona wyspa na ich kryzys – wszystko jest wgledne…
    ” Balcerowicza” reforma – on tylko firmowal.

  165. Cynamon,

    Czy ja wiem…
    Rzady SLD toprzeciez 2001-2004.
    Kilkanascie lat po upadku komuny.
    Przeciez w 2002 podpisano (miller) akt przystapienia Polski do UE.

    Mysle, ze SLD wykonczyla afera Rywina, Starachowice i liberalna polityka Hausnera.
    Obciecie wydatkow socjalnych, zmniejszenie przy tym podatkow dla najbogatszych przedsiębiorców.
    Odsetek biednych w Polsce nie malał ale rósł

  166. Nemer
    31 października o godz. 0:09

    @Andrzeju Falicz,
    a czy PiSu to przypadkiem nie wykończyły afery? Nie?

    Jezeli tak,
    To tylko potwierdza regule;

    „Póty dzban wodę nosi, póki mu się ucho nie urwie!”

  167. Wszystko zgodnie z przewidywaniami.
    Obrona rezymowych mediow.
    punkt 1. „Wszyscy kradna…”

    KGHM – dojna krowa polityków wszystkich opcji
    http://wyborcza.pl/1,75478,14872788,KGHM___dojna_krowa_politykow_wszystkich_opcji.html#BoxSlotII3img

    Teraz potrzebny punkt 2 – Smolensk.

    I rozejdzie sie po kosciach…

  168. Ty, Jondrus, zaczynasz załapywać o co to biega w tej Polszy. Mądrość ta musi z Bałut pochodzić. No bo przecież nie z Antypodów!

  169. POLITYKA unisono rzyga ujawnionym draństwem cwaniaków Platformy. Grunt usuwa się spod nóg. Pokazano całą paletę oszustwa, korupcji nepotyzmu i złodziejstwa. Od Liczenia forsy na grobie matki, mnożenia członków do fałszowanych wyborów. Cwaniaków zastępują mendy typu gagatka Schetyny i innych oprychów. Nadchodzą nieuchronnie inni, z tego samego pnia, tylko bardziej bezczelni.

  170. mag
    31 października o godz. 2:52

    @mag, widze ze nerwy ci puszczaja i nie tlumacz sie;

    piszesz: „Nie powołuj się na takie źródło „prawdy” jak portal niezleżna.pl”, czy nie bylo takiego spotkania, czy zdjecia klamia,
    ty musisz poczekac na wiadomosci z GW tam juz Michnik zadba o wlasciwy przekaz;

    napisalem ci kiedys ze system ktory panuje w Polsce ma daleko do demokracji, dotyczy to wszystkich dziedzinach zycia, uklady, kolesie, afery, manipulacje, tasmy, zdjecia, haki, itd., a do tego jeszcze Smolensk, gdzie wmawia sie spoleczenstwu „sledztwo” ktore jest hucpa, a prawdziwych naukowcow opluwa sie, obsikuje, medialne chamstwo i specjalisci na uslugach rzadzacych sa wszechobecni;

    rzecz w tym ze nie stac cie na samodzielne myslenie, na wyciaganie wnioskow, wpadlas w gowno, ale i tak dalej uwazasz ze moglo byc gorzej, gratulje poczucia humoru, mozesz tam siedziec do usranej smierci i dalej akceptowac wszystko co powyzej, ale nie mow mi ze to jest lepszym wyjsciem;

  171. Jezeli nie ma dobrych rozwiazan uniwersalnych i dzialaja tylko takie rozwiazania jakie pasuja do lokalnej specyfiki –
    To byc moze dla Polski – biorac pod uwage jakosc elit politycznych – jedynym realnym wyjsciem jest sprywatyzowanie wszystkiego co sie da.

    Tak zeby gospodarka byla jak najdalej od rak POLSKICH elit rzadzacych – bo akurat sa takie jakie sa – i to wlasnie polska specyfika.
    Tylko jaki bedzie ten kapitalizm skoro zlodzieje zostana?
    Przeciez nie bedziemy mowic o sluzbie publicznej, etyce i poczuciu solidaryzmu z innymi rodakami.
    To wyszlo z mody i skad wlasciwie wziasc te „wartosci”.
    Tradycyjne okazuja sie do bani a nowych cos nie widac.

    Moze WLASNIE OTO chodzilo !?

    Ale jak to zrobic bez kantow i przewalow…?
    Troche kwadratura kola.

  172. Jondrek,

    Dwa kilo cukierków juz ci poszło? Nie konfabulujesz ty aby w tOmacie? Te bachory wasze, antypodskie, muszą wciaz z poszewkami od poduszek ci sie meldowac u drzwi, jak sie domyślam. Czy nie tak?

    U nasz, w niektórych jurysdykcjach lokalnych naszych, wprowadzono zakaz używania poszewek od poduszek dla okazji pn. Halloween.

    „If you eat candies from your pillow case, it cannot be good for you”.

    Takie czujne som te nasze władze lokalne

  173. Mag,

    6 zmarnowanych lat rzadow Tuska, kraj zadluzony, popadajacy w biede, mlodzi i zdolni wyjezdzaja za granice za chlebem, co jeszcze dodac?

    Tusk, trzyma sie wladzy i koryta wszelkimi sposobami, zdaje sobie zapewne sprawe ze czas przyjdzie na rozliczenie;

  174. Lewy
    31 października o godz. 7:45

    🙂 🙂 🙂

  175. @Halibut
    „Mając na uwadze interes publiczny (nie tylko partyjny!) Tusk powinien zacząć robić lustrację kadr swojej formacji pod kątem walorów moralnych i kompetencji.”
    Ha, ha… świetny dowcip 😀 Najpierw musiałby się znaleźć w PO jakiś odważny, który by temu tusku wytłumaczył co znaczy „walory moralne i kompetencje” 😛
    Szczerze wątpię czy taki się znajdzie 😉

  176. Orteq
    31 października o godz. 10:06

    Jondrek,

    Dwa kilo cukierków juz ci poszło? Nie konfabulujesz ty aby w tOmacie? Te bachory wasze, antypodskie,…”

    Slowo daje,
    Zeby mi sie do domu nie pchaly i pies ich nie zjadl.
    Postawilem przed plotem na krzesle miednice z cukierkami.
    Godzina i wszystko poszlo.
    Wiec zaczely dzwonic… to dosypalem …
    I tak dalej.

    Poszly spac nareszcie dzieciaki.

    Taka nam sie teraz tu Ameryka zrobila – chociaz to przeciez podobno celtycki zwyczaj a u nas Irlandczykow wiecej niz w Irlandii – tyle ich tu Angole za kare (…) swojego czasu wyslali

  177. @Lewy, 7:45
    Nareszcie!
    Długo dojrzewałeś Przyjacielu do tej decyzji, ale lepiej późno niż wcale.

    My, blogowicze, mamy swoje cechy osobnicze, jest w tej różnorodności coś, co mnie do uczestnictwa w dyskusjach blogowych zachęca.
    Nawet my dwaj, para starszych panów, których zbliżyła noc pod jednym dachem, różnimy się w poglądach na wiele spraw i inaczej oceniamy niektóre zjawiska w Polsce i na świecie.
    Pamiętasz pewnie naszą kłótnie na temat „wartości, wartości użytkowej i ceny produktów/usług”.
    Nawet mądrości Marksa używaliśmy w dyskusji.

    Tak samo z reagowaniem na prowokacje blogowe.
    Prowokują nie tylko trolle. Zgadzam się, że hasło „nie karmić trolla” nie jest jedyną odpowiedzią na pytanie czy reagować na prowokacje zawodowców PIS, czy ich olewać. Ty uważasz, że jak nie odpowiesz, nie zareagujesz na kłamliwy, manipulacyjny komentarz, to świeży czytelnik przyjmie kłamstwo panów XYZ jako prawdę, wg zasady „naczalstwo łuczsie znajet, gaziety czytajet”. „Świeży” przeczytał coś na blogu szanowanego czasopisma opinii, więc to musi być prawda.
    Jest napisane, że Tusk z Putinem zamordowali prezydenta, to trzeba wystąpić na blogu z oświadczeniem zaprzeczającym. Albo, jak to robi ‘TJ’, powtarzać po raz któryś, już latami, a nie miesiącami, te same argumenty/dowody oparte na faktach.
    Ja uważam, że to podnieca prowokatorów, śmieją się w kułak, że wywołali dyskusję, a szczególnie ich raduje, kiedy czytają obelżywe odpowiedzi na własne obelgi. Mogą wtedy napisać, że Lewy/stasieku i inni, to chamy, łobuzy, itp.
    Takie PISowskie odwracanie kota ogonem.

    A teraz dywagacja, której nie lubimy obaj. (Ja Cię kiedyś dywagacjami zamęczałem, przyznaję ze wstydem.)

    Słyszymy z ust PIS: „Przemysł nienawiści” został przecież uruchomiony przez PO!
    Platforma rzuca obelgami, pomawia, ubliża!
    (Ostatnio) Te platfusy/lemingi obsadzają posady w spółkach!

    Przypomnę teraz coś, co mnie bardzo poruszyło i mniej alergicznie reagują na widok oczu p. Stefana.
    Kiedy p. Niesiołowski do końca stracił kontrolę swoich wypowiedzi, to przedtem, na trybunie sejmowej, prezes insynuował, że Niesiołowski wcześniej wyszedł z pierdla, bo kapował na kolegów.
    Czy można porównać jakąkolwiek obelgę rzucona przez opozycjonistę-rewolucjonistę na szkodników z PIS, z zarzutem kapownictwa/donosicielstwa/agentury?

    Pozdrawiam Cię Lewy najgoręcej, czekam na Twoje bezkompromisowe, emocjonalne komentarze, które wyrażają to drugie, zahamowane, wstydliwe ‘ja’, niejakiego ‘stasieku’.

    Idę obejrzeć front robót na chodnikach w Al. Szucha. Robi się piękny, przedwojenny kawałek Warszawy.

  178. Prawda posła Wiplera jak tak samo rzetelna i oparta na niepodważalnych dowodach, jak prawdy naukowców smoleńskich
    Z mediów (onet)

    „Wipler twierdzi, że został brutalnie pobity przez policję przed stołecznym klubem. Bawił się tam z kolegami, w związku z informacją, że po raz piąty zostanie ojcem. Przyznał, że badanie alkomatem w szpitalu wykazało 1,4 promila alkoholu w jego krwi, co – według niego – wskazuje na wypicie jednej butelki wina.

    Poseł utrzymuje, że nie był pewny, kto interweniuje przed klubem, a interwencja ta była brutalna, dlatego się w nią wtrącił. Konsekwencją – jak mówił – było pobicie go przez policję. Zapowiedział, że złoży zawiadomienie o przestępstwie pobicia lub nadużycia władzy przez policję.”

    Mój komentarz brutalny
    Media zajmują się intensywnie aferami. Aktualnie na tapecie jest sprawa korupcji politycznej PO oraz sprawa pijanego o 4 w nocy posła PiS Wiplera, który wdał się w szarpaninę z policją.

    Odnośnie nepotyzmu, partyjniactwa i oligarchizacji, to krajanie nie mogą się nadziwić, że coś takiego w Polsce istnieje i to we wszystkich partiach. Partie rozdają posady swoim by przyciągać ludzi, wynagradzać im ciężką harówę bycia za, a obywatele się dziwią – jak to, skąd, nie może być, przecież to korupcja, nepotyzm, granda w biały dzień.

    Pamiętam sprzed kilku lat aferkę w PiSie, gdzie żona jednego z posłów przez bardzo długi okres (kilka lat) pracowała w KGHM i w tym czasie tak się złożyło, ze nie zdążyła pobyć w pracy więcej jak czas potrzebny na załatwianie zwolnień.

    Casus Wiplera pokazuje po raz kolejny, że wszystkie partie pod względem moralności, etyki, trzymania fasonu i wyobraźni ich członków są mniej więcej takie same, ale tylko jedna partia głosi wszem i wobec, ze wyrasta ponad wszystkie inne pod względem moralności, etyki, wyznawanych wartości, wyobraźni, itd.

    Wipler teraz ma jedną szansę. Powinien przesłać swoje papiery, nagrania, wszelką dokumentację do zespołu Macierewicza, on ją roześle naukowcom swoim, a ci z pewnością wynajdą w dokumentacji niejeden niepodważalny dowód, np., że Wipler w owym czasie miał anginę i nie mógł krzyczeć na policjantów lub przedstawią bilet autobusowy skasowany o godzinie 03:55, świadczący niezbicie, że Wipler odjechał i nie mógł o 4:00 obrażać policjantów i że cała ta afera jest nakręcona przez wiadome gremia, jest to humbug, hucpa i fałszowanie dowodów.

    Aha, niech prof. Rońda obejrzy alkomat, który w szpitalu wykazał 1,4 % u Wiplera. Może się okazać, że ma obtarty lakier na obudowie, co z dużym prawdopodobieństwem wskazuje na to, że nosi ślady przeróbek i jest to dobrze przygotowane oszustwo. Także znajdzie się odpowiedni kluczowy dokument, który czarno na białym pokaże, że alkomat miał nieważny atest.
    Pzdr, TJ

  179. Państwo polskie (w sensie urzędnicze, to, które ma działać z woli obywateli w ich wyłącznym interesie, a działa wbrew) na deskach. Zażądało toto w Strasburgu, żeby zaplanowane na 3 grudnia przesłuchania w sprawie więzień CIA w Polsce… były tajne. Żadnej prasy, żadnych widzów: żadnych świadków. Sza! Sza-a-a!

    http://rt.com/news/poland-cia-prison-european-court-991/

    Bądź mężczyzną Miller, skończ jak on, jeśli masz coś na sumieniu (a kto nie ma?) to sam poproś, żeby Ci ręce i nogi zakuli w kajdany, założyli pomarańczowy kaptur na głowę, wyjdź na środek sali sądowej, uderz się w pierś i krzyknij: „mea culpa!, tak, to ja, z Kwaśniewskim i spółką (tu wymień wszystkich z imienia i nazwiska), to my pozwoliliśmy na zhańbienie Polski totalitarnemu, szowinistycznemu chamstwu. Przepraszam i proszę o wybaczenie.” Idą Święta, możesz liczyć na chrześcijańskie miłosierdzie.

  180. Wipler nie jest poslem PiS.

    Byl

    Moze dlatego zaczal pic bo juz nie jest.

  181. Luap
    30 października o godz. 20:07 luapi jak zwykle bez sensu…….
    Saldo mortale

  182. Witaj Lewy
    Dzieki za pytanie, bo odpowiedź na nie zwolni mnie z komentowania adrsowanych wcześniej komentarzy.
    Wyszedłem z Polski przez góry na Morawy. Później przez Brno i Czeskie Budziejowice doszedłem do Bawari. Dalej Passau, Monachium i w okolicach jeziora Bodeńskiego granica granica szwajcarską. Później wzdłuż jezior, przez Alpy, dotarłem na jurę szwajcarską i odbiłem na tamtejszą riwierę. I przez góry, wprost na Mont Blanc wszedłem do Francji. Potem Chamonix, Grenoble i Prowansja. Nad morze Śródziemne dotarłem za Marsylią. Do Hiszpanii wszedłem drogą na Port Bou. No i Figueres, Girona, Barcelona. Stamtąd odbiłem do Monserat i dalej do Saragossy. Potem wzdłuż Ebro do Logronio. I klasycznym szlakiem tzw francuskim przez Burgos. Leon do Ponferrady. Tam odbiłemn na mało znany szlak „zimowy” i przez góry doszedłem do Santiago. Następnie przez Tui, Coimbrę, Fatimę do Lizbony. No i powrót plażami atlantyckimi przez Porto nad rzekę Minho. I znów przez Walesa, Tui do Santiago. W okolicach Ponferrady złapała mnie zima, więc od Sahagun odbiłem do centrum półwyspu i przez góry Guadalajara dotarłem do Madrytu. Potem wzdłuż autostrady do ciepłej Walencji. I trzymając się morza, przez Costa Brava, znów Port Bou na francuskie wybrzeże. I najczęściej plażami przez Marsylię, riwierę francuską do Monaco. Przez granicę włoską przeszedłem plażą. Potem szlak przez klify i góry w Ligurii do Toscanii i dalej wzdłuż drogi Aurelia przez Lazio do Rzymu. Stamtąd przez Abruzię do Pescary i wzdłuż Adriatyku, przez Wenecję pod Triest. Tam odbiłem przez góry do Słowenii. Potem wciąż górami przez Austrię do Wiednia. Następnie przez Dunaj do Bratysławy i wzdłuż tej rzeki na Węgry – przez Budapeszt do granicy serbskiej. Tam odbiłem znów na Słowację i pogórzem Karpat dotarłem przez Partizanckie do granicy czeskiej. Potem przez Czechy do Drezna. I przez dawną strefę wschodnią Niemiec do Berlina. Tam odbiłem na Hamburg i wzdłuż morza, plażami przez Lubekę, Rostok na Usedom. Potem wróciłem do Berlina, Poczdamu i stamtąd dowlokłem się do polskiej granicy. Maszerowałem wzdłuż niej aż do Harrachova. I przez Karkonosze do kraju.
    Szedłem przeważnie sam choć na niektórych odcinkach towarzyszyli mi Niemcy, Francuzi i Hiszpanie.
    Nie ukrywam, że z perspektywy doświadczeń tej podróży piszę komentarze polityczne na blogach Polityki. Z tej perspektywy patrzę na określanie celów politycznych, metod ich osiągania, zmagania się z bezsilnością polityczną, apatią itp.
    Pozdrawiam

  183. Falicz niestety nie wie, ze moglbym godzinami gledzic (jak Falicz o Polsce i Tusku) o polityce i gospodarce niemieckiej; uzywajac tych samych argumentow, ba znalazlbym wiele podobnych przykladow; tylko po co? Byloby tak samo smiesznie jak przy gledzeniu Falicza….
    Saldo mortale

  184. Zapewne wszyscy pamiętaja prekursora hasła TKM…….
    Pan Buzek stwierdził swego czasu:
    „teraz NAM będzie dobrze”……

    Moralność w polityce?
    W naszym grajdołku raczej nie istnieje.
    Wzorce postępowania czerpiemy wszak od „autorytetów”.
    Począwszy od kościelnych, skończywszy na posłach.

    Wyłudzanie diet poselskich, leśniczówki za 20 000, atrakcyjne parcele, immunitety chroniące alkoholików, szemrane interesy na cmentarzach….
    Wyhodowaliśmy sobie styropianową hydrę pod płaszczykiem walki z komuną.
    Sekretarze brali łyżeczką ze wspólnej misy.
    Styropianowcy nie poprzestaną na chochli…….

    Sprywatyzować można wszystko, tyle że nie zapobiegnie to korupcji politycznej i nepotyzmowi.
    Pozbawi jedynie Skarb Państwa dochodów z podatków i dywidend.
    Począwszy od prof. Modzelewskiego i Misiąga, w naszym systemie prawnym powstało dość furtek, by wyprowadzić firmy na Cypr- jak w przypadku RAFAKO, czy inne Kajmany.
    NBP płacące podatki na Hawajach?
    Dlaczego nie……..
    Wzbogacić cudzych, swoim odjąć od ust, to cała polityka gospodarcza.

  185. Andrzej Falicz
    31 października o godz. 12:14
    Wipler nie jest poslem PiS.
    Byl
    Moze dlatego zaczal pic bo juz nie jest.
    ****************************
    Chłe chłe chłe!!!
    😆
    Hofman jest w PiS i sobie nie odmawia… Pije, bo jest wolnym i prywatnym człowiekiem poza czasem służby Ojczyźnie!!! I Prezesowi!
    Wolno mu! Wolnemu człowiekowi.
    Talże samo siusiać radośnie na przygodne latarnie i murki, bo co się będzie męczył w Wolnej Ojczyźnie???

  186. Przepraszając, że obok poruszanych tematów…. Ja tak bardziej…. okolicznościowo…
    Panie i panowie.
    Chciałbym się zwócić z prośbą do PT Blogowiczów, tych którzy będą mieli stosowną okazję.
    Zapalając jutro, świeczki, znicze, lampki na grobach naszych bliskich, przyjaciół i czasem – znajomych, zapalmy także jedną lampkę, choćby najmniejszą, pamięci Kleofasa.

  187. Ja tylko bym chciał wiedzieć czym różnią się, w programie i sposobie rządzenia, Schetyna od Tuska. Czy chodzi tylko o stołki czy też o jakąś wizję państwa i styl rządzenia.
    pozdrawiam

  188. Wszystkie partie, jak świat długi i szeroki miały i mają coś za uszami, a najgłośniej krzyczą „łapaj złodzieja” ci, na których „czapka gore.”
    Popatrzmy, co się dzieje od lat we Włoszech, teraz u naszych sąsiadów Czechów, którym Falicz zazdrosci (nie wiem czego, bo po głośnych aferach korupcyjnych wybrali sobie do parlamentu niezłe panopticum, z którego trudno będzie jakiś sensowny rząd utworzyć)
    To nie jest z mojej strony próba relatywizowania zlych praktyk i obyczajów, ale śmieszy mnie takie rozdzieranie szat i puntkowanie partii takiej czy innej za jej przewiny przy jednoczesnym zamykaniu oczu na rozmaite przekręty czy cyniczne zagrania w przypadku tej, której się sprzyja.
    Czym się np. różniła „republika kolesi” za rządów SLD od tej spod znaku PIS czy PO?
    Czy ktoś jeszcze pamięta, jaki klasyk ukuł słynny bon mot „teraz, k…, MY?
    Ileż trzeba mieć w sobie obłudy, by widzieć źdźbło w cudzym oku, gdy we własnym tkwi cholernie potężna belka.
    Dedykuję to pod rozwagę Faliczowi, Stychowskiemu , max -owi i innym zaczadzonym PIS-em.
    Chociaż wiem, że w ich przypadku nie wchodzi w grę rozwaga.

  189. „Moze WLASNIE OTO chodzilo !?” pisze F A L I C Z nie tracac wiary w s pis e k.
    Saldo mortale
    PS
    Zycze Faliczowi usmiechu do tego, co zostalo juz zrobione…..

  190. Pozbawi jedynie Skarb Państwa dochodów z podatków i dywidend…..pisze Wiesie; zapomina przy tym, ze zostalo juz „przerobione” w PRL…….
    Saldo mortale

  191. @Wiesiek59, o 12:35 napisał między innymi:

    ”Wyhodowaliśmy sobie styropianową hydrę pod płaszczykiem walki z komuną.
    Sekretarze brali łyżeczką ze wspólnej misy.
    Styropianowcy nie poprzestaną na chochli…”

    I jest w tym więcej niż ślad prawdy.
    Gomułka dzielił papierosa na części i palił w fifce.

    Wieśku, napisałeś też piękne zdanie, zapadnie mi na długo.
    Podziwiam Twoją pracowitość.
    Czasami podejrzewam, że ukrywasz swoją lewicowość. Nie wstydź się proszę. Zwierzę Ci się, że wolę nawet Millera od Kaczyńskiego.
    Ściskam serdecznie

  192. ET
    30 października o godz. 16:05

    ” Człowiek bez nadziei
    30 października o godz. 16:03 ; fakt, beznadziejny. ”

    Prawda krótka, zwięzła i bez nadziei na poprawę stanu
    umysłowego ” Człowieka „.
    Uczcijmy ten fakt minutą milczenia.

    Pozdrowionka.

  193. @Kartka z podróży, 12:19
    Wymieniasz Kartko miejsca, gdzie byłem, czasami kilkakrotnie, choć nie na piechotę.
    Kiedy ten raport czytałem, poczułem, nie wiem dlaczego, wzruszenie.

    Twoja pasja podróżnicza jest godna pozazdroszczenia. Masz siły, młody i zdrowy jesteś. I odważny.
    Musisz znać języki, poznajesz zakręconych podobnie, ciekawych świata ludzi.
    Kupujesz na targu koperek…
    Ze starym Hiszpanem pogadasz o wojnie domowej.

    Twoje 4 punkty programu mają poparcie pewnie 80% Polaków. Rzecz w tym, że ich realizacja wymaga zmian pokoleniowych i dlatego rozliczanie współczesnych Styropianowców z kampanijnych obietnic, jest donkiszoterią.

    Ale przypominać czasami trzeba.

    Asta la proxima!

  194. Wiesiek59
    Dołączam do gratulacji stasieku za ten sam zwięzly passus od słów:”wyhodowaliśmy sobie styropianową hydrę”.
    Idąc dalej we wnioskach, dodam tylko, że oni wyhodowali kolejne pokolenie hydr – Błaszczaków, Hofmanów, Budzińskich… kurcze jakoś nikt nie przychodzi mi do glowy z innych opcji poststyropianowych, choć też tam takich nie brakuje. Może są mniej wyraziści?
    Tak czy owak, chyba jeszcze bardziej cyniczni od swoich mistrzów.

  195. Lex
    31 października o godz. 12:43

    Upierdliwy to ty jesteś, ale to:

    ” Zapalając jutro, świeczki, znicze, lampki na grobach naszych bliskich, przyjaciół i czasem – znajomych, zapalmy także jedną lampkę, choćby najmniejszą, pamięci Kleofasa. ”

    Popieram całym sercem !
    Kto nie pamięta @Kleofasa !
    Jego Warszawkę !
    Jego styl!
    A my, bo przecież dzisiaj żaden dzień żałobny, możemy wspólnie
    @Kleofasowi zaśpiewać :

    ” My jesteśmy tanie dranie, tanie dranie niesłychanie …”

    Popieram w całej rozciągłości.

    Pozdrowionka
    PS: @Lexie, nie bez żenady, przyznaję że mnie zaskoczyłeś.
    Zaskoczyłeś bardzo pozytywnie.

  196. Z pierwszej listy najbogatszych Polaków „Wprost”, niewielu utrzymało status, większość odsiedziała swoje……

    Do czego może doprowadzic partokracja, najprościej spostrzec można na przykłądzie pana Stokłosy. Przez pewien czas był panem, władcą, demiurgiem, księciem udzielnym województwa Pilskiego.
    Podobną psychikę maja baronowie partyjni wszelkiej maści.
    Pan na Mazowszu- Struzik, ma mentalność naszych dawnych możnowładców…..
    Sami sobie zgotowaliśmy ten los.
    Jak się z tego wyplątać?

    Na katechezę wydano w ciągu 20 lat ze trzydzieści miliardów zł.
    Czy nauczono kogoś „nie kradnij”?
    Dostarczono jedynie komfortu moralnego po spowiedzi.
    Ewentualnie przydatnych adresów i kontaktów proboszczowi…….

    Co z „prawem moralnym”?
    Skoro katecheza nie daje skutków, może warto jednak spróbować etyki?

  197. cynamon 29
    31 października o godz. 13:18
    Czy Tobie także proponowali fuchę w Orlenie albo w Lotosie za 50 patyków w miesiącu?

  198. Rozczarowanie – Oczekiwanie

    Koło północy Platforma zupełnie na deskach, raczej pośliznęła się niż padła od ciosu. Spodziewałem się może ciut naiwnie rano oficjalnego potwierdzenia przez sondaże, iż słupek popularności Platformy jest pod progiem 5 procent i dzieli ona los mumii wolności. Że już zbierają się ludzie, że marsz idzie gwieździsty, zaprawione wędrówką silne chłopaki, wkoło wspierające ich rzęśkie dziewczyny, cztery punkty na transparentach łopocą: (1) świeckie państwo, (2) waluta euro, (3) zrównoważony budżet, (4) Karta PP. Idą, śpiewają, przekraczają granice województw i dawnych zaborów, z Podkarpacia i z Koszalina, z prowincji i z metropolii Krakowa i Wrocławia, skandują hasła: TUSKU JEST PO PTOKACH, TUSKU JUŻ NIC NIE MUSISZ …

    Budzę się, a tu …

    Komisja koleżeńsko zbada, może choć dziennikarze zajrzą głębiej. Mnie interesowałoby ewentualnie, czyje rządzenie byłoby lepsze – wielce hipotetyzujące pytanie – czyj styl i procedury są lepsze, nie dla Platformy, lecz dla kraju, Tuska czy Schetyny? Czy dyskusja programowa jakaś była, a może jeszcze będzie, kto z kim, o czym, jakim językiem?

    Naszła mnie w tych dniach myśl, że jak wykopano premiera Mazowieckiego, u zarania Wolnej Polski, gdy go opluwano i upokorzono, to sprawa już została przechlapana. Albowiem ktokolwiek z zasadami, starej szkoły moralnej, przedwojennej, czy też pokątnie lub latająco wpojonej w peerelu, tego zajęcia się nie podejmował, obejrzawszy wtedy scenę decydował, że za politykę już się nie zabierze – nigdy w życiu. Wyborcy nie będą w stanie go docenić, skołatani przez zalew sprzecznych, dobrych i złych, ale zawsze nie sprawdzonych informacji, rozdarci między sprzecznymi interesami, między ideologiami i bytem, leniwi i niedouczeni, nieufni, nielojalni, nie cierpiący zwłoki, a w późniejszych latach zwyczajowe obrzucanie dawniejszych polityków, od Bieleckiego po Borowskiego, Balcerowicza, Lewandowskiego i Cimoszewicza największymi obelżywościami: złodziej, kanalia, żyd – takie oto prostackie daję niniejszym bolączek dzisiejszych wytłumaczenie, a tytuł jego: NEGATYWNA SELEKCJA DO POLSKIEJ POLITYKI.

    http://www.youtube.com/watch?v=hMLgMRBk2Mk

  199. AF (8:42)

    Nie przeczytales albo nie chciales. Pisalem o PO – w kontekscie ostatnich wydarzen …

    Nie potrafię tak skakać po tematach: Ostatnie wydarzenie w PO a reformy rządu w 1989-90. Poza tym, ile razy ja mam ochotę zapytać – nie czytałeś? dlaczego pominąłeś mój argument? bo trafił w sedno i trudno go pominąć?

    Więc zapytam: dlaczego prof. Kieżun nie wspomina słowem premiera Mazowieckiego, tylko wymienia Gieremka, Kuronia i Michnika, oraz lekceważąco „komucha” Balcerowicza?

    Ze inym wyszlo nie lepiej to zaden ( dla mnie) argument.

    A dla mnie jest – że innym krajom poszło gorzej, wyraźnie gorzej.
    Moje argumentowanie nie jest: emocjonalne, górnolotne, właśnie – „fundamentalnie ideologiczne”, ogólnikowe, nie mierzalne.

    Z kryzysem np. w Czechach to chetnie bym sie zamienil z zielona wyspa na ich kryzys – wszystko jest wgledne…

    Właśnie, co to znaczy względne? Może powinniśmy jasno postawić sprawę, że zamieniamy Tuska i jego zieloną wyspę na kryzys w USA, albo w Australli, może być Austria.

    ” Balcerowicza” reforma – on tylko firmowal.

    To znaczy co. Sachs z Liptonem przez kilka nocnych godzin spisali te dwanaście ustaw, przedstawili sejmowi kontraktowemu, który je uchwalił, nanosili poprawki do ostatnich godzin grudnia, dyskutowali o popiwku i stopie indeksacji płac, potem śledzili przebieg, rozmawiali z Lepperem … A Balcerowicz palił w tym czasie kubańskie cygara w hotelu Victoria?

    Dlaczego prof. Kieżun nie znalazł jakiegoś Wade’a i reform z polityką przemysłową na czele nie firmował własnym nazwiskiem?
    Mógł zerwać kontrakt, tak jak to zrobił Balcerowicz z angielskim uniwersytetem. To byłaby firma – powstaniec warszawski, antystalinista. A nie jakiś komuch Balcerowicz.

    Licz się panie Falicz ze słowami. I nie zawracaj mi głowy.

  200. To wstyd, ze ludzie pokroju pana Protekcjasiewicza biora czynny udzial w rzadzacej krajem PO.

  201. stasieku
    31 października o godz. 13:07

    Nie jestem po stronie Lewicy, czy Prawicy, tylko PRZYZWOITOSCI……

    Przeciętny Polak na milion zł będzie pracował całe życie.
    Człowiek z obecnej nomenklatury partyjnej rok.
    Człowiek ze związków zawodowych- trzy lata……

    Poprzednia nomenklatura miała w swej gestii 18 000 stanowisk.
    Obecna ma co najmniej 800 000…….
    Partię z zakładów pracy wyprowadzić, to było hasło słuszne.
    Na taczkach wywieziono dyrektorów i sekretarzy.
    Przywieziono nowych.
    Limuzynami……..

  202. Stasieku
    Moja pasja jest jak każda inna pasja. Ważne, żeby mieć jakąś pasję. Nie ma znaczenia czy to chęć porządnego wychowania dziesięciorga dzieci, czy potrzeba napisania doktoratu albo książki czy urządzenia sobie ogrodu. Ważne żeby żyć z pasją – nie rozmieniać się na drobne, Ważne, żeby mieć swój cel w życiu i do niego dążyć.

    Nie jestem młody – mam jak to mówią „z górki”. W Polsce czuję się stary, przytłacza mnie ten kraj, dołuje. Więc uciekam co jakiś czas od tej polskiej starości i dzięki pasji młodnieję. Idąc przez świat znowu czuję życie. Tu życie mi przecieka przez palce. Takie mam wrażenie, też za sprawą polityki.

    Nie jestem też silny. Wiele lat przesiedziałem za biurkiem a to nie służy sile – ten stan sprzyja raczej poczuciu bezsilności. Jeśli jestem silny, to tylko przez konsekwencję w realizacji swych celów. Tak więc raczej jestem psychicznie twardy aniżeli fizycznie silny.

    W kraju, ponieważ doświadczałem lęku o zdrowie, wmówiono mi, że jestem chory. Czułem w tym manipulację, więc odstawiłem medykamenty wyruszając w drogę. Po miesiącu moje ciśnienie się ustabilizowało, straciłem ponad 20 kilogramów wagi. Do pełni zdrowia doszedłem za sprawą obficie wydzielanych przez mózg endorfin. Przez całą podróż nie miałem nawet najmniejszej infekcji. Wzrosła mi tolerancja na ból. Odpadająca ze stóp skóra i paznokcie nie spowalniały mi marszu. To efekty tego, że wbrew ostrzeżeniom oplacanych mądrali dałem swemu organizmowi kopa. Spiąłem go ostrogami do walki budząc w nim witalność. I z budyniowatej, trawionej wątpliwościami i lękami kluchy przeistoczyłem się w twardy, wygarbowany przez słońce i deszcz węzeł rzemienny. To mnie uszczęśliwiło!
    Jak mi radził Staruszek pokonałem polską wsobność i otworzyłem się na ludzi. Dzięki temu cholernie dużo zrozumiałem idąc przez Europę. To był mój drugi – tym razem życiowy – uniwersytet.
    Na starość zrozumiałem, że gdy chce się gdzieś dojść a nie ma już siły to trzeba się trzymać mocniejszego. A gdy się ma jakiś w tym interes to trzeba ciągnąć za sobą słabszego. Ale nie równać do niego – trzeba go ciągnąć do przodu, do celu… . Lecz gdy się tak nie da to trzeba go po prostu, bez skrupułów zostawić.
    Od tego kto idzie przodem, kto ciągnie, prowadzi wymagać można tylko dobrego przewodnictwa. Jeśli dobrze prowadzi, to nie ma sensu zastanawiać się czy jest dobrym czy złym człowiekiem, czy jest ładny czy brzydki, czy uczciwy czy nie … . Dopiero gdy zawodzi, gdy wprowadza na manowce zastanawiamy się czy pije, czy z cudzą żoną żyje, kradnie, oszukuje, ładaczy … . O tym myślimy dopiero gdy są kłopoty w drodze. A potem rezygnujemy z niekompetentnego przewodnika.
    A swe cele, plany marzenia trzeba osiągać. Bo to sens naszego życia – nawet w aspekcie politycznym. Nie można ich odpuszczać w pół drogi, gdzieś przed finałem, przed metą. Nie można się rozluźniać, wymiekać, gubić. Bo to nie życie, to porażka
    Nie można się też bać, bo to paraliżuje wolę. To tylko rozmiękcza w marszu. Jak nauczyła mnie podróż lwia większość naszych lęków jest bezpodstawna.
    —————————————————-
    Stasieku, dzięki za sympatyczny komentarz
    Pozdrawiam ciepło

  203. Podobnie jak Lex, rowniez zapale swieczke pamieci Kleofasa. W maju wiele osob napisalo na tym blogu kilka slow o Kleofasie. Pozbieralam te slowa w jedno wspomnienie:

    _______

    Wspominając Go bardzo ciepło, ponawiam dedykację. G. Okon, Kleofas, Przyjaciel z batalii blogowych. Nie przeszedł przez blog nadaremno.

    Nic nie może być bardziej bzdurne, niż wieść, że odchodzi fajny kumpel. Na jakiś czas zostawił nas samych. Szkoda tego skurczybyka, po prostu postąpił nielojalnie i odszedł bez zapowiedzi. Do Ciebie na pewno zdążymy. Tylko czekaj.

    Łatwo z Kleofasem nie było. Był kontrowersyjny za co go bardzo lubiłem.

    Przegadałem z Nim wiele godzin. Duszą i sercem Warszawiak i Polak, lojalnym ciałem obywatelskim – Amerykanin.

    Szczery, życzliwy, tryskający niespotykaną pogodą ducha. Człowiek nieugiętych przekonań.

    Kumający jazz.

    Był z pewnością z tej wyższej półki. Czułem się przy nim, jak Janko Muzykant przy Liberace.

    Marksista? Maoista? Chicago Boy? Kościelnie rozmodlony? Libertarianin sabaryta? Masochista? Kubista? Niebieski? Czerwony? Amerykanin z Targówka? Ni cholery nie rozgryziesz Go.

    Miał swój blog, emeryt skubany.

    Nie doczekał rzecznika rządu.

    Istnieje podejrzenie, że wszyscy ci zgłaszający prawo do osobistej znajomości Kleofasa, nie znają Jego prawdziwej tożsamości. Mnie się to podobuje. Z pewnością w realu to był równy gość. Kleofas to jest to.

    Kochał starą Warszawę i polszczyznę. Wykłócał się o poprawność użycia jakichś słów.
    Pragnął, aby Polska była lepsza, wymarzona, wyśniona.

    Pozdrowionka. Wszystkiego najlepszego tam, gdzie jesteś.
    Non omnis moriar.

  204. J. Pokorny
    31 października o godz. 0:39

    Piszesz:
    ” Idę o zakład, że wyniki sondaży nt. o wyborów do PE zaniżaja dziewczyny, no i panienki i pancie. Oczywiście mag, Jiba i ANCA_NELA wiedza swoje i to najlepiej.

    Ja mam taką zajawkę w moim durnym łbie. że jak ktoś w moim
    kierunku bzdurzy, to włącza mi się takie czerwone światełko, między
    lewym i prawym nozdrzem, czyli pośrodku nosa (nie na nosie
    odgórnym, tylko od dołu, na tej przegródce między nozdrzami ).

    No więc światełko się włączyło, znaczy czas reagować !
    Coś Ty się tak uczepił tych bab, które rzekomo zaniżają wyniki
    sondaży o wyborach do PE ? ja tego nie rozumiem, przecież baba
    to też człowiek. Mamy równouprawnienie. Tyś też z baby zrodzony.
    Ojciec jeno plemniki zasponsorował.
    Gdzie Ty tu widzisz problem ?

    Rzecz druga i nie banalna.
    Piszesz : ” … pisze Twój ulubiony KzP… ”

    A gdzieś to wyczytał że @Kartka z podróży, to mój ulubiony ?
    Siedzimy tu wszyscy na blogu, w kawiarni ” En passant ” i
    wymieniamy myśli, dyskutujemy, spieramy się – tu nie idzie o
    ulubieńców, tu idzie o istotę dyskusji.
    To jest swoisty londyński Hyde Park, grecka agora , gdzie nawet
    skończony debil (a znamy takowych) może wygłaszać swoje
    ” homilie „. Taka errata do świata, który każdemu z nas z osobna
    może nie pasować.
    Jak już tak, to może porozmawiamy o ” brzytwie Ockhama ” ?
    Ja z ekonomii jestem totalny dep (okr. niemieckie na totalnego
    głupka). Firm własnych, w moim życiu miałem sztuk parę, ale
    od księgowości i ekonomii, uciekałem jak najdalej. Ten syf robiły
    moje biuralistki.

    Wedle Wikipedii:
    ” Brzytwa Ockhama (nazywana także zasadą ekonomii lub zasadą ekonomii myślenia) – zasada, zgodnie z którą w wyjaśnianiu zjawisk należy dążyć do prostoty, wybierając takie wyjaśnienia, które opierają się na jak najmniejszej liczbie założeń i pojęć. Tradycyjnie wiązana jest z nazwiskiem Williama Ockhama. ”

    I dalej wedle tejże Wiki:

    ” Najbardziej znane sformułowanie tej zasady, „Nie należy mnożyć bytów ponad potrzebę” (Entia non sunt multiplicanda praeter necessitatem), nie pochodzi od Ockhama, lecz od siedemnastowiecznego niemieckiego filozofa Johannesa Clauberga.”

    ” Nie należy mnożyć bytów ponad potrzebę ”

    Ciekawe. Ockhama był teoretykiem ekonomii, ale już Johannes
    Clauberg był filozofem. Co może łączyć ekonomistę z
    siedemnastowiecznym filozofem ?
    Wiem, albo chyba wiem, tych obu łączy magiczne słowo
    ” człowieczeństwo ” !
    Siedemnastowieczny filozof spotyka się, w zbieżności zdania, z
    dwudziestowiecznym teoretykiem ekonomii.
    Jak to możliwe, że dzieląca tych obu panów kilkusetletnia odległość,
    pozwala na wyciągnięcie wspólnych wniosków ?

    I zmierzając ku zakończeniu, przytoczę Twoje słowa:

    ” Oczywiście mag, Jiba i ANCA_NELA wiedza swoje i to najlepiej. ”

    A może jednak wiedzą ?
    Może wiedzą więcej niż Ty i ja.
    Może wiedzą więcej niż ja na tym blogu i wszyscy blogerzy
    razem wzięci ?
    Moja rada: Ty pomyśl i zastanów się, lub odwrotnie.
    Podobno myślenie ma przyszłość.

    Pomyśleć czasem warto.

    Pozdrowionka.

  205. Kilka cytatów z komentarzy blogowych autorstwa Kleofasa:

    Biedny Ziobro, mógłby sobie pomóc na deptaku w Krynicy i nie dostałby po uszach.

    Posły to odsiew z masówki. „Masówka” jest bardzo mierna. Nie ma kanonu. Bralczyk i Miodek nie mają wsparcia na skalę krajową.

    Jakość słowa pisanego – przerażająca. Błędy, idiotyzmy, oszalałe reklamy, ni składu ni ładu.

    Jak posły mówią jest wykładnią języka w kraju. Bardzo rzadko zdarza się poprawny orator.

    Z jednej strony – „huzia na Józia”, a z drugiej – płacz powszechny, że angielski opanowuje polską ziemię. No i bardzo dobrze. Jak przyjdzie aneksja – będzie jak znalazł.

    Do pani Marszałek Kopacz przyczepił się felietonista z innego blogu. Że nie umiała po francusku. Fakt. Winna była podać Prezydenciuli łapę z wyraźnym „Dzień Dobry!” I dalej:
    – A, to Pan Prezydent nie umie po polsku? – To może po rosyjsku? Też nie?
    Uratowałaby jego zmieszany bełkot mówiąc: To musi mnie Pan nauczyć po francusku! Bez tłumacza!
    Pod rechot szczęsliwych posłów wybrnęłaby z kłopotu. A pan prezydent zadzierając łeb patrzyłby jej w oczy:
    – Que femme!

    Wystarczy przejrzeć kanały TV i kilka gazet, wszędzie zdarza się draństwo. Ale – polscy celebryci (w mediach) i rządowe oficjały mówią źle tylko o Polsce. „Swiatowcy” u Olejnik – albo jeden drugiemu d… obrabiają, albo Polsce. Zawsze źle o własnym kraju. Paranoja.
    Gdzie indziej tego nie ma. Owszem, krytykują, ale nie wszyscy nawałem na własny kraj! Niedobrze się od tego robi… Nic dziwnego, że młodzi ludzie na ulicy zapytani o politykę machają ręką i mówią „ja to pierdziu!”.

    Straszny kompleks narodowościowy, równia pochyla. Co się nie ruszą to – w dól. Nikogo i niczego nie szanują. To musi doprowadzić do utraty niepodleglości. Bez wojny, spokojnie, po prostu pójdą „do wójta”, żeby im powiedział.

    Gdziekolwiek nie spotkałem Polaków, twarze zawsze wykrzywione w niezadowoleniu, niechęci, złe, agresywne. Kiedy zaprosiłem grupę ośmiu czy dziesięciu osób pożreć, już po godzinie (albo po drinku) jeden po drugim opowiadał mi ploty o innym. Obrzydliwe.

    Bardzo proszę o wytłumaczenie dlaczego nazywa mnie Pan „bęcwałem i durniem”? Co w mojej pisaninie wywołało taki gniew Szanownego Pana? Nauczony pokory przyjmę uwagi, aby tylko były rzeczowe i poparte przykładami.
    Z najlepszymi życzeniami, Kleofas.

    Ciągle odwołują się, żądają rozwiązań, szukają przykładów w innych krajach. Jest maniactwo porównywania się do Ameryki. Pieprzy taki sołtys o ogórkach, ale co chwila wrzuca: bo w Ameryce, na ten przykład…

    Mania utartych banałów: każdy się zastrzega, że powie „kolokwialnie”, każda przejrzysta sytuacja musi być „transparentna”. Miernota w komunikacji jest powszechna.

    Czy u Ciebie wprowadzili religię na maturze? Będziesz zdawać?

    Posłuchaj jak Rotfeld i inni mówią. Wtedy tylko masz akcenty, intonację, wymowę. Nie pozbawiaj sie Sejmu. Jutro od rana idę do ZOO!

    Bardzo żałuję, że nie idziesz do ZOO. Moglibyśmy sobie ozory postrzępić na żywym materiale. Wracam do Sejmu, Coraz lepiej!

    Uwijają się zawodnicy: Tusk, Prezio i Prezydent. Tu królika podsadzą, tam poskrobią swięte osobę za uszkiem, prezio łazi za Premierem i w tłoku pięty mu podgryza.

    Łomot pójdzie przesławny, ozdabiany „chorugwiami s krestom”, wyzwiskami na wszystkich członków (rządu, ma się rozumieć), na policję i zapewnieniami, że „tu jest Polska”. Tak jest! Jest i ma być! Jak by nam kiedyś tego zabrakło… Życie straciłoby sens.

    Powtórzę więc swój apel o utworzenie „rządowego dziennika” na bazie Rzeczpospolitej. Chciałbym wreszcie przeczytać w gazecie oficjalne stanowisko rządu. To byłoby coś na kształt rzecznika.

    Przed chwilą skończyłem oglądać Jay Carneya, rzecznika naszego Prezydenta. Różne myśli przychodzą do głowy. I dalej nie wiem dlaczego Polska nie ma rzecznika i regularnych „briefings”. Takie „briefings” to jest raz w tygodniu, głównie korespondenci, obcokrajowcy, pytania „od Sasa do lasa”, wszystko. Jak ten Carney to wszystko pamięta to jego sekret. Często mówi, że nie wie, że nie może powiedzieć, że musi jeszcze zapytać Prezydenta. Atmosfera jest bardzo przyjazna i rzeczowa. Na jego informacji, obok innych, prasa buduje swoje raporty. Jest jakiś szkielet, jest czego się trzymać.

    U mnie jest język całej powojennej Warszawy. Od Bazaru po Wolę i Pruszków.

    Pozostaję z wielkim szacunkiem i sympatią. Kleofas.

  206. No to ja też dołączę do ciepłych wspominek o Kleofasie.
    Przekomarzaliśmy się czasem, ja się podśmiewałam z niego, że jest epigonem Wiecha, który udatnie podrabia jego styl, ale tamta Warszawa już nie istnieje. Dzisiejszy argot warszawski jest zupełnie inny, nawet jak posługują się nim nieliczni potomkowie rdzennych warszawiaków.
    Trochę sie na mnie zżymał, ale zawsze z wdziękiem.
    Nie wiem, dlaczego nie odwiedzał kraju i jego ukochanej Warszawy i może dlatego żył pewnymi mitami.

  207. Kartka 12.17
    Piekna trasa. Byłem tam wszędzie, a czasem troszkę dalej. Ale nie sam, tylko z kolejnymi narzeczonymi lub zonami i nie ciurkiem, lecz przez kilkanaście lat, ponadto z kamerą i aparatem. No i nie pieszo, ale samochodem, pociągiem, samolotem i autobusem. Mam tylko jedno pytanie : gdzie spałęś i co jadłeś, bo o tym ani słowa.

    I jeszcze druga sprawa. Kleofasowi Okonowi chętnie swieczkę zapale. Łaczyłą nas miłość do Warszawy i warszawskiego slangu, ale od czasu do czasu kłóciliśmy się na inne tematy

  208. Wzruszające wspomnienia niezapomnianego Kleofasa.
    Przyłączam się do nich, wierny czytelnik Jego komentarzy, ale też jako solidarny bojownik o instytucję rzecznika rządu/dziennika rządowego na bazie Rzepy.
    Trzymaj się tam w lepszym świecie, Językoznawco! Masz Grasia na Twitterze i rajski komputer z szerokopasmowym łączem.
    PS
    Grób rodzinny PP Osieckich, znajdziecie Państwo na Starych Powązkach, w kwaterze 284b wprost rząd 2 grób 16.

  209. wiesiek59
    31 października o godz. 13:36

    „…Na katechezę wydano w ciągu 20 lat ze trzydzieści miliardów zł.
    Czy nauczono kogoś „nie kradnij”?
    Dostarczono jedynie komfortu moralnego po spowiedzi.
    Ewentualnie przydatnych adresów i kontaktów proboszczowi…….
    Co z „prawem moralnym”?
    Skoro katecheza nie daje skutków, może warto jednak spróbować etyki? …”

    ” Czy nauczono kogoś „nie kradnij”? ”

    Świetnie to ująłeś ! Ten system zależności Państwa od KKKlanu ,
    należy jak najszybciej zweryfikować.
    Jestem niewiernym synem kościoła katolickiego.
    Ochrzczono mnie wbrew mej woli, no bo co mogłem powiedzieć,
    w wieku kilku miesięcy ?
    Do pierwszej komunii świętej też mnie zagoniono ( ale to już wbrew
    mojej osobistej woli – się buntowałem i nie chciałem ) .
    A wtedy, gdy moja wola była tzw. dorosła, zrobiłem ostateczny rozbrat z KKKlanem.
    Owszem, robiłem dla nich plastyczne wizerunki m.in. z powodu
    wizyt Papieża J.P. II, dwukrotnie.
    Miałem studio plastyczne, dwoje małych szkrabów w domu i
    małżonkę, która się nimi opiekowała.
    Pieniądzory zarabiać musiałem.
    Przy pierwszej zapłacie, sprawa skończyła się w sądzie (i wygrałem).
    Przy drugiej, proboszcz tak mi powiedział, gdy po 3 miesiącach,
    ponownie upomniałem się o zapłatę (koncepcja, projekt, moje
    własne materiały, opłata pomocników etc. , etc.):

    ” Synu ! Wszyscy ponosimy ofiary ku chwale najwyższego !
    Niechaj twoja praca będzie ukoronowaniem twej osobistej chwały,
    dla boga ! ”

    Oczywiście sąd, wygrałem, ale od tamtej pory skończyłem z KKKlanem definitywnie.

    @wiesiek59, piszesz :
    „Sprywatyzować można wszystko, tyle że nie zapobiegnie to korupcji politycznej i nepotyzmowi. ”

    A niby czemóż by to, nie sprywatyzować KKKlanu ?
    Niech przestaną pouczać z tych swoich ambon i wezmą się do
    roboty !
    Niegdyś, parę setek lat temu, klasztory utrzymywały się same,
    z pracy własnych rąk.
    Do dzisiaj istnieją klasztory i tzw. zbory, które pracą rąk własnych,
    zaopatrują swoją skupinę, w produkty niezbędne dla egzystencji
    braci klasztornych.
    To jest właśnie kościół ubogich , jak mówi Papież Franek.
    A moja , już była, szwagierka mawiała że Jezus Chrystus nie jeżdził Mercedesem i nie nosił na ręce zegarka
    firmy Rolex

    Pozdrowionka.

  210. Kartka z podróży
    31 października o godz. 12:19
    No toś mi zaimponował. Fantastyczna trasa. Ale jesteś niesfornym pielgrzymem, bo kto to widział, aby wracać z Santiago przez Włochy?
    No dobra, chciałem Ci dogryżć i mi nie wyszło.
    Pozdrawiam

  211. cynamon 29
    31 października o godz. 16:56
    Nie wiesz co straciłeś, straciłeś chwałę bożą. Czy Ty wiesz , że kk ma adres do samego pana Boga jakieś tam panbog@interia.com i kiedy kk wysyła na ten adres wiadomość, że taki a taki zasłużył sobie na chwałę bożą i żę pan Bóg ma wyciągnąć z piekłą jakiegoś dawno zmarłego potępionego nieboszczyka, bo jego wnuk zapłacił proboszczowi, to tam u góry natychmiast wydobywa się tego nieszczęśnika z kotła ze smołą i umieszcza się go międz grającymi na fujarkach aniołkami.
    Czy wiesz, że kiedy 3go maja uchwalono konstytucję, to postanowiono tego roku przenieść świętego Stanisława z 8go na trzeciego maja,żeby Król mógł tego dnia obchodzić swoje imieniny. Wysłano do Watykanu pieniążki i Watykan dokonał tej jednorazowej przeprowadzki świętego, trochę tak jak Kaczyński prezniósł 11 listopada na 10tego listopada i to za darmo

  212. cynamon 29
    31 października o godz. 16:56

    Efektem sekularyzacji zakonu, był Fryderyk Pruski……
    Efekt sekularyzacji Rydzyka byłby może równie groźny?
    Iluż potomków kapłanów zaczęłoby walczyc o schedę po ojcu…….

    Nasi kapłani sami szacuja swoje dochody na 6-8 miliardów rocznie……
    Nasi samoutrzymujący sie bracia zakonni z Tyńca bodajże, utrzymywali sie z fałszowania na skalę przemysłową swych produktów żywnościowych…..
    Przywrócenie MORALNOŚCI zarówno w polityce jak i w Kościele, to co najmniej trzy kolejne prace Heraklesa.

    Urodził sie już?

    „ten co w kolebce
    łeb urwał Hydrze”??????

    Włoskiej ośmiornicy łapki i główki wyrywać zaczeli dopiero lewicujący prokuratorzy.
    Na prawicujących w Polsce bym nie liczył.
    Mafia to przeplot interesów gangsterów, kleru i polityków.
    CBDO na przykładach z historii świata, łatwo udowodnić.
    Prawicowe dyktatury miały wsparcie Kościoła.
    Lewicowe były tępione przez tenże, a kapłani opowiadający się za sprawiedliwością społeczną sekowani przez Watykan, bądź odstrzeliwani przez junty.
    Za Watykanu aprobatą….
    Romero……

  213. Andrzej Falicz (10:46)

    „Zeby mi sie do domu nie pchaly i pies ich nie zjadl. Postawilem przed plotem na krzesle miednice z cukierkami. Godzina i wszystko poszlo. Wiec zaczely dzwonic… to dosypalem …I tak dalej. Poszly spac nareszcie dzieciaki.”

    To wcześnie poszły one spac, te wasze bachory. Jeśli ja dobrze liczę różnicę czasowa pomiędzy godzina twojego wpisu (10:46), zarejestrowana w Polszy, i czasem antypodowym.

    Jestem natomiast poważnie zainteresowany twoja interpretacja hallowinowego zjawiska pn. „trick or treat”*). Wnosząc z twojego ‚zeby mi sie do domu nie pchaly i pies ich nie zjadl’, ty masz dla dzieciaków-kangurzat trick w postaci wszystko zjadającego psa. Ponieważ taki akurat trick nie wydawał ci się zbyt przyjazny dla rzeczonych bachorów, ty wystawiłeś przed plot miednice. Cukierkami po brzegi wypełniona.

    Czyli, tobie tak jakby się wydało, ze zarówno trick jak i treat to twoja, wyłącznie, odpowiedzialność. I ze te pchające ci się do domu dzieciaki żadnej odpowiedzialności nie maja. Chciałbym, w tym miejscu, wnieść niewielkie sprostowanie.

    Otóż ‚trick’ , w owym Hallowinowym ‚trick or treat’, należy do bachorów. To one mogą ci wykręcić trickowy numer, psotę jakaś, związaną z toba czy z twoja posesja, jeśli tym im nie sypniesz jakimś ‚treatem’. Nie muszą zresztą to być tylko cukierki sypane do miednicy. Mogą to być również dutki.

    Krotko mówiąc. W Hallowinowym ‚trick or treat’ jest zawarta podstawowa zasada kapitalizmu: coś za coś. Transakcja pomiędzy dwoma stronami handlowymi. Jak żeś ty z tej kapitalistycznej zasady się wwelcowal prosto w komunizm, nie moim rozumem pojmować

    ++++++++++++++++++++++

    *)”Trick or treat” – the „trick” is a threat to perform mischief on the homeowners or their property if no treat is given.

  214. Kto zaglądał na blog Ścieżki camino, ten mógł tam spotkać wieści o tym, co bywało na talerzu @Kartki Z Podróży i czyj dach nad jego głową.

    Jedno z ostatnich powiadomień na tamtym blogu bylo okraszone piękną w swej prostocie fotograficzną ilustracją wegetatywnej warstwy trzeciej @Kartkowej wyprawy do grobu apostoła Jakuba.

    Dojrzała, ale bez oznak starości w sylwetce, wolontariuszka ewangielicka patrzy – o ile pamiętam niebieskimi oczyma – w kierunku obiektywu ciekawa czy @Kartce smakuje. Jest w jej twarzy emocjonalna dojrzałość Teresy Budzisz-Krzyżanowskiej, ale jakby ziarenko wiecej słodczy, więcej pytania i chyba leciutki uśmiech rozbawienia, tym że zostanie wpisana jako jedna z dziesiątków tysięcy migawek z drogi do Compostelli. @Kartka pisał, że był przygarniany w księżówkach – i chyba też przez pastorów.

    Ciąg na klawisze przeszedł @Kartce na granicy szwajcarsko-francuskiej – na południe od Wielkiego Zderzacza Hadronów a w pobliżu Marsyli – obok słowackich Koszyc – będącej Europejską Stolicą Kultury na 2013 rok. Jest to miasto z drugim co wielkości portem w Europie. Oprócz opiewanych we francuskich kinowych kryminałach Marokańczyków na @Kartkę czekały tam nadzwyczaj niebezpieczne calanques z których łatwo spadało się do morza.

    Ale @Kartka nie zanurzył się głęboko w te zatoczki, a tylko przestał nadawać e-pocztówki. Kto wcześniej wyjmował z e-skrzynki kartkizpodróży.eu, ten wie, ze camino to jest odwieczna manufaktura powszechna z wielością dachów nad głową i tanimi posiłkami na stołach. Wykupienie karnetu i upamiętnienie w oczach muszli przegrzebka po pielgrzymce otwiera szeroko wielu oczy zdziwione gdy wjeżdżają do Olsztyna.

    Kilkupokoleniowe oddzielenie Polski od zachodniej Europy rodzi takie pytania jak: co jadłeś i gdzie spałeś??. Jadł i spał tak jak przez wieki setki tysięcy caminados: często pół ostatniej kromki danej przez obcego dostrzegającego w oczach innego głód popijany kilkoma sztachami współdzielonego papierosa i łykami wody wprost z cudzej butelki – jak pocałunek potwierdzający chrześcijańską wspólnotę.

    @Kartka nie zaginął w Czerwonej oberży i teraz syci się na wzór biblijny: Podążają za mną, coś sobie w głowach notują i przekrecają moje myśli.

    Jak na podświadomość @Kartki podziałała predystymacja kalwińska zmieszana z atmosferycznym tlenem w dolinach i na przełęczach szwajcarskich – być może odnajdzie się to w zakamarkach i wypelni ekrany blogowych komentarzy. Rozczulenia cudzą slabością i nadopiekuńczości w relacjach @Kartki z trzeciego jego camino nie widać. Na tyle, na ile go znam, to nie jest świadectwo oziębłości jaką okazywał, a raczej świadomości tego, że według niego nie wystarczy mieć w nogach a w plecaku dokument zwany compostellą.

    Camino osobnicze przebyte, odbyte, przeżyte ma u narodzin nadzieję. Niektórym karmi ono i umacnia marzenia. Nuta zarzutów o naiwność @Kartki wyczytywana tu przeze mnie w komentarzach zderza mi się ze swiadomością, że francuska religijność spadła gdy chłopi dostali w okresie erewolucji ziemię kościelną i zakonną.

    Mnie bardziej interesuje to czy ktoś ze zwykłych lub niezwykłych ludzi spotkanych podczas lekko tajemniczego powrotu @Kartki z trzeciego camino wpłynęlo na niego głębiej niż @staruszkowe zalecenie zduszenia wsobności.

    Raptusiewicze blogowi i ich siostry blogowe zarzucają @Kartce snucie mrzonek o życiu przyszłych pokoleń. A mechanizm RSS przysłał mi na e-skrzynkę post jednego z blogerów pod tytułem:
    Czy PO przetrwa 11 listopada?

    Poczytajcie sobie Koleżanki i Koledzy o teorii katastrof René Thoma.

    Ślimak z calanque zejdzie w ciągu miesiąca, nawet gdy będą przewieszki. Raptusiewicze pospadają i rozbiwszy się o skały utopią jeszcze przed Gwiazdką.

    http://lewebpedagogique.com/alaricenglishspeakers/files/2013/04/calanque-cassis.jpg

  215. @ cynamon 29
    William Ockham był mnichem i żył w XII w. (albo oczko w górę, lub dół – nie chce mi się sprawdzać) i zasada „brzytwy” dotyczyła „dowodów istnienia ” – faktycznie brzmi podobnie do późniejszej interpretacji filozoficznej. Sam Ockham był myślicielem (filozofem) najwyższej próby. Na pewno nie był ekonomistą (no chyba, że Kopernika też tak określimy – nawet bardziej by pasował). Z tym XX wiekiem, to raczej literówka 🙂

  216. Sorka – miało być „dowodów istnienia Boga”

  217. siwywaldi
    8 godzin temu

    Oceniono 6 razy 6

    Spółki Skarbu Państwa, to TYLKO JEDNA grządka w tym śmierdzącym ogródku. Bo jest jeszcze i DRUGA, o której od samego początku jest jakoś WYJATKOWO CICHO. To tak zwane EMERYTURY SPECJALNE.

    Jest to świadczenie przyznawane JEDNOOSOBOWO przez Prezesa Rady Ministrów, który NIE MUSI się ze swojej decyzji NIKOMU tłumaczyć. Lista beneficjentów „świadczenia” jest OCZYWIŚCIE TAJNA i tylko czasami do prasy wymkną się takie „kwiatki”, jak informacja o przyznaniu świadczeniu dla byłej Marszałek Senatu Alicji Grześkowiak i byłego ministra Pałubickiego. O ile pamiętam, to obydwa te świadczenia w wysokości bodajże po 6 tys. zł., zostały przyznane OSTATNIEGO DNIA urzędowania przez odchodzącego Premiera Buzka 10 lat temu, a więc w czasie gdy zainteresowani mieli jeszcze PEŁNĄ ZDOLNOŚĆ do wykonywanej przez siebie pracy.
    ILE takich „emerytur” po 1989 roku przyznano, jak są one waloryzowane i KTO (z nazwiska) z byłych prominentów z nich korzysta, POZOSTAJE wciąż słodką tajemnicą kolejnych Premierów.

    A dziennikarze oczywiście problemu nie widzą. Na wszeli wypadek?
    ==============

    W sieci znalezione, ciekawe pytanie…….
    Ile takich emerytur SWOIM przyznano, jakie były kryteria?
    I czy wyszarpane Kiszczakowi i innym tysiące, równoważą koszty utrzymywania nowych kombatantów?

    Skoro oni są WASI, to WY ich utrzymujcie, z własnych składek.
    Nie z budżetu NASZEGO Państwa……

  218. staruszek
    31 października o godz. 18:00
    kilkoma sztachami współdzielonego papierosa..
    ……………………………………………………………………………………..
    Dawno zapomniane:”Chcesz się sztachnąć” albo „Sztachnij się” ,wywołało wspomnienia o czasach kiedy o camino nawet bladego pojęcia nie miałem.

  219. Cynamon 29, Lewy
    Coraz częściej mam wrażenie, że to kościól watykański stworzył PB w Trójcy Świętej, a nie na odwrót.
    Dlatego wcale nie musi mieć jakiejś „gorącej linii” z bytem pozaziemskim, wirtualem, czy jak to zwał.
    Kościół WIE wszystko i dzięki tej wiedzy dzieli i rządzi wedle ziemskich standardów, powołując się na Istotę Najwyższą całkowicie abstrakcyjną, ale umocowaną „ziemsko” dzięki Synowi Bożemu, który był postacią chyba jednak historyczną, być moze tylko jednym z tzw. proroków. Dlatego trzeba było dorobić „teorię” o niepokalanym poczęciu, czyli boskim pochodzemniu Jezusa Chrystusa. Tyle, że całą historię wyraziście przedstawioną w ustnych, a potem spisanych przekazach (czterech ewangelistów).
    Na tej bazie krk zbudował swoją potęgę materialną pomocną w dominowaniu nad wiernymi, czyli wykrzystując ludzką potrzebę/ tesknotę doznań mistycznych, metafizycznych, która nie jest niczym innym jak poszukiwaniem sensu życia, a dyktowana lękiem przed śmiercią.
    Czyż nie jest kuszącą obietnicą „życie po po życiu”, nadzieja na poziemską WRESZCIE sprawiedliwość, której nie można zaznać na Ziemi?
    Tak mi się jakoś to wszystko w głowie ułożyło w przededniu Zaduszek.
    I w kontekście kretyńskich wypowiedzi sukienkowych oraz świeckich talibów katolickich na temat „szatańskiego” Halloweenu.
    Monopol na gusła i neopogańskie obyczaje (święcenie jajek, czy jasełka bożonarodzeniowe, w których jakoś nie przeszkadza obecność Diabła czy Śmierci z kosą) ma mieć tylko krk!

  220. Jedno y zamiast e, jedna laseczka w literce za dużo i nie trafiamy w predestynację.

    Przepraszam.

    Predestynacja (od łac. praedestinare, gr. προοριζειν, „przeznaczyć z góry”) – koncepcja religijna, według której losy człowieka (jego zbawienie lub potępienie) są z góry określone przez wolę Boga.

    W uzupełnieniu do perygrynacji @Kartki po spalonym upałami południu Europy wspomnę o Romanie Witoldzie Ingardenie, który
    na gruncie epistemologii argumentował za realizmem, a w ontologii, w celu rozstrzygnięcia sporu dotyczącego sposobu istnienia świata danego nam w percepcji, wyróżniał i analizował następujące sposoby istnienia: realny (przedmioty trwające w czasie, procesy, zdarzenia), idealny, intencjonalny i absolutny.

    Na blogu @Kartkowym optowałem za splataniem zdarzeń w procesy oraz usuwaniem sekundników zbrzydzajacych urodę chwil …

    @Kartka swoimi teraźniejszymi tekstami przypomina mi Augustyna z Hippony, który Usłyszał w ogrodzie głos jakby dziecka powtarzający: weź to i czytaj! (tolle et lege!).

    Zwróćcie Koleżanki i Koledzy uwagę, że człowiecze swoje cechy opisywane przez @Kartkę w jego komentarzach mogą być literacką otoczką bytu intencjonalnego.

    Nie wiadomo czy @Kartka ma realną cielesność i wiadomo, że ma łatwość słowa i cieszy się, że mu dokuczacie. Bo to znaczy, że go czytacie. Blog niniejszy ma dziesiątki gości czytających. I dla draki można postawić hipotezę: pisemnie objawia się tylko nieliczna frakcja gości z @Kartką się niezgadzająca.

    Zarzucanie @Kartce, że myli się co do przyszłości jest zwykle śmieszne. Parafrazując reakcję Stalina na przeczytany rekopis:
    Oszołom. Ale pisać umie!

    Ja to się gubię w tych waszych świętach: Wesołych Świąt!

    https://www.youtube.com/watch?v=jVblx-N4CLY

  221. @zezem

    @Kartka i @staruszek to kosmopolici!

    Nas złączyła kobieta publiczna! I to niejedna!

    https://www.youtube.com/watch?v=kCRqd5771P4

  222. Noc bezsenna za mną, wirus przedszkolny, w przerwach między sprawdzaniem temperatury i opowiadaniem bajki o czerwonej małpce (zupełnie niewinnie czerwonej) przyszło mi do głowy myśli kilka.

    Przecież jakoś to wszystko do przodu jedzie.
    Mam wrażenie, że Polacy zaczynają inaczej myśleć o słabszych.
    Do niedawna dominowały głosy, że biedni sami są sobie winni, bo niedouczeni, leniwi, roszczeniowi.
    A teraz jakby głośniej było, że są po prostu słabsi i że rolą silniejszych jest podciągnąć ich ku górze. Jak na rajdzie np. świętokrzyskim.

    Trafia do mnie twierdzenie @Kartki, że państwo mentalnie wlecze się za obywatelami, ale też podlega coraz silniejszym naciskom.
    Ludzie zaczynają wymagać, a do aparatu władzy zaczyna trafiać, że służebność to ich zadanie.
    Nawet jeśli wygrywają, bo mają w ręku odpowiednie narzędzie, wiedzą, że nie spotykają się z pokorą i podziwem. O, kurczę, urzędnik to figura – konia z rzędem kto dziś tak myśli.

    Myślę więc sobie też dalej, że przecież nie wszystko nie wychodzi – gdzieś w labiryncie biurek istnieją ludzie z dobrą wolą, rozumem i wyobraźnią.

    Bilans wyszedł mi na plus.
    Nie ma co podcinać sobie żył z rozpaczy nad klasą polityczną, tylko poczekać, aż ta klasa będzie musiała ugiąć kark przed zwykłą zmianą kulturową.
    A to tuż tuż, rzekłabym – u bram.

  223. cynamon 29
    31 października o godz. 15:27
    J. Pokorny pisze;

    ” Idę o zakład, że wyniki sondaży nt. o wyborów do PE zaniżaja dziewczyny, no i panienki i pancie. Oczywiście mag, Jiba i ANCA_NELA wiedza swoje i to najlepiej.
    ???????????????????????
    Skąd się nagle wziął @J.Pokorny?
    Zupełnie go nie kojarzę a ten gigant już zdołał ocenić trzy kobiety pisujące na blogach „Polityki” … dziewczyny, no i panienki i pancie. Oczywiście mag, Jiba i ANCA_NELA
    Nic, tylko podziwiać tak błyskawicznie wydaną ocenę.
    Czekam na kolejną – tym razem dotyczącą panów.
    Pewnie ktoś się za J.Pokornego przebrał przybierając nowy nick… Hej operetka!

  224. Jiba,

    gratuluję optymistycznej wzji.

    Sam nie mogę wyjść z dołka po tym jak wiodąca część klasy politycznej, na oczach zdumionego społeczeństwa, cynicznie, bez zahamowań zamiotła przestępstwo korupcji politycznej pod dywan.

    Pogroźili zbuntowanym żołnierzom w podległych im oddziałach przyspieszonymi wyborami i rozwiązaniem struktur partyjnych, a więc wykluczeniem, tych zaś co ujawnili korupcyjny przekręt będą rozliczać w zaciszach swoich gabinetów.

    Natomiast tych zszokowanych siedzących z drugiej strony przy ekranie telewizora, nawet nie zauważono, bo dla nich jest oczywiste, że ustanowione przez nich prawo obowiązuje tylko tych patrzacych się w telewizor.

    Pozdrawiam

  225. mag
    „Czym się np. różniła „republika kolesi” za rządów SLD od tej spod znaku PIS czy PO?
    Czy ktoś jeszcze pamięta, jaki klasyk ukuł słynny bon mot „teraz, k…, MY?”
    Pytanie „godne” Wielowieyskiej.
    Ano tym się różni, że SLD nie szło do wyborów pamiętnego roku 2001 z hasłami o (pamiętna konwencja wyborcza z 2007r w Warszawie i wystąpienie Tuska) naprawie wszystkiego co tylko mozliwe. To Tusk i jego PO obiecywały, że takiej władzy jak za SLD i PiS już Polacy nie doświadczą. I obietnice spełnił. Jest jeszcze gorzej, szanowna pani. A dlaczego jest gorzej? Bo ta władza ma bardzo mocny parasol ochronny, którym są polskie media. Z propagandą trudno wygrać, to już wielu zdążyło się przekonać, również na własnej skórze.
    Parę lat temu pewien znany dziennikarz od motoryzacji spowodował wypadek śmiertelny. Wie pani dlaczego tak wiele mowiono o tym wypadku i tak ostro krytykowano tego dziennikarza? Nie dlatego, że spowodował on wypadek, bo to może spotkać każdego kierowcę, ale dlatego, że uczył w tv innych kierowców jak należy bezpiecznie jeżdzić, a sam jeżdził jak szaleniec i idiota.
    Podobnie było i jest z Tuskiem i jego partią.
    Jak słyszę dziś od polityków PO, albo od przychylnych jej licznej rzeszy dziennikarzy, że takie numery w spółkach skarbu państwa, działy sie wcześniej, to mam ochotę przywalić czymś w telewizor. To jest obłuda do potęgi n-tej.

  226. ANCA_NELA
    31 października o godz. 20:01
    ANCA, ja mam swoje podejrzenie, ale nie powiem.
    Uważam jednak, że @ telegraphic observer powinien sam to
    potwierdzić swą godnościom osobistom, tudzież
    wytłumaczyć się dlaczegoż toż, tak się utajniaczył.

    Pozdrowionka.

  227. @ Andrzej – rozumiem, że wszystkich PISowskich gazet nie zaliczasz do polskich mediów. Fakt, bliżej im do watykanu.
    PS. CHWDPO.

  228. Od razu po ujawnieniu takiej propozycji korupcyjnej każdym z nas już by się zajęła policja i prokuratura, ale to nie dotyczy ludzi Tuska, oni są ponad prawem.

    W swoim kraju pod rządami PO jesteśmy parobkami, obywatelami drugiej kategorii, a nasi zarządcy śmieją się nam w nos, bo dobrze wiedzą, że im włos z głowy nigdy nie spadnie.

  229. !
    PiS i PO to jedno. Tylko udają, że się różnią. Dowiesz się o tym jak obie partie przejdą do opozycji, z powodu przegranych wyborów i zaczną współpracować owocnie, aby zniszczyć rządzących.

  230. „nawet jakby się okazało manipulacją”…Bardzo dziwna retoryka wypowiedzi! Nie okaże się manipulacją, bo przecież są taśmy! Wszyscy słyszeliśmy jak się załatwia stołki w PO!

css.php