Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

31.10.2013
czwartek

To się w dyni nie mieści

31 października 2013, czwartek,

Aż mnie wcięło, czyli szczęka mi opadła, kiedy przeczytałem, że minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Bogdan Zdrojewski, odciął się (delikatnie pisząc ) od obyczaju Halloween. „Komercyjne przedsięwzięcie nie może być traktowane jak prawdziwe święto – powiedział minister. Powinniśmy dbać o własne święta i rozwijać tak, by były adekwatne do zmieniającego się otoczenia. Przejmowanie obcych wzorów traktowałbym z dużym sceptycyzmem i ostrożnością”.
Szczęka mi opadła przede wszystkim dlatego, że bardzo szanuję i sympatyzuję z panem Zdrojewskim, który jest jednym z najlepszych ministrów rządu Tuska. Jego wypowiedź bardziej mi jednak pasuje do min. Ujazdowskiego niż Zdrojewskiego. Przynajmniej taką miałem nadzieję. Wydawało mi się jednak, że ten rząd, który ma złą passę w opinii publicznej, ziemia pali mu się pod nogami, ma ważniejsze i pilniejsze sprawy niż zwalczanie pogańskich obyczajów. Gdy Halloween potępia Kościół – to rozumiem, acz nie podzielam, ale członek rządu?
Co takiego złego jest w Halloween, że głos musiał zabrać minister konstytucyjny rządu Rzeczpospolitej? Że to jest święto (obyczaj) importowane, a my mamy własne. Nie widzę sprzeczności. Byłem wczoraj z córką i z wnukiem na Powązkach, na grobie Agnieszki Osieckiej, a dziś wnuk wystawił dynię, ma rękawiczki kościotrupa i liczy cukierki. On nawet nie wie, że to jest zwyczaj importowany, i to od naszego najlepszego sojusznika – z USA. Gdyby to był zwyczaj sowiecki, albo germański, komunistyczny, rasistowski, faszystowski, to bym jeszcze rozumiał, że minister zabrał głos, ale zwyczaj made in USA? Z kraju wolności? Z Ameryki pochodzą dużo bardziej szkodliwe rzeczy, takie jak Coca-Cola i hamburgery. Świat się globalizuje , obyczaje się przenikają, żaden mur chrześcijański ani obyczajowe Schengen nie pomogą. Zwalczać trzeba Coca-Cole i hamburgery, bo przyczyniają się do otyłości i są zabójcze, podobnie jak brutalne filmy i bezmyślne kreskówki Made in USA. Ale Halloween?
Minister mówi, że to jest przedsięwzięcie komercyjne. Oczywiście, że jest. Ale czy Pan Minister widział święto bardziej komercyjne niż Boże Narodzenie? Tuż po Wszystkich Świętych zacznie się biznes bożonarodzeniowy – najbardziej kosztowna kampania handlowa w ciągu całego roku. Boże Narodzenie komercjalizuje się w zastraszającym tempie, już żadna stajenka, żadne sianko, tylko wyżerka, pijaństwo i prezenty, zakupy, zakupy i prezenty. Czy mamy przestrzegać przed Bożym Narodzeniem? A komunia – czyż nie jest skomercjalizowana „na maksa”, z „obowiązkiem” kupowania kosztownych prezentów dla dzieci?
Szanowny Panie Ministrze, muszę puknąć się w dynię zanim jakiś następca Jana Tadeusza Stanisławskiego na zamówienie Ministerstwa Kultury wygłosi wykład o wyższości polskich obyczajów nad obyczajami anglosaskimi. Ja mam w domu torbę pełną cukierków, w tym jednego dla Pana. Zapewniam, że nie są trujące.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 405

Dodaj komentarz »
  1. Wielkanoc jest najbardziej komercyjna ze wszystkich świąt.
    Pierwszy samochód w PRL-u kupiłem właśnie przed Wielkanocą, tak mnie nosiło po ciężkiej zimie, musiałem mieć pojazd. W niedzielę palmową pojechałem tramwajem na giełdę na Okęciu z paczką dolarów i marek, znaczy się bonów, oraz złotówek i wyjechałem własnymi dwudziestoma trzema koniami mechanicznymi. To był mój największy wydatek w życiu, ekstrawagancja niebywała, oczywiście w relacji do majątku, dochodu i wszelkich zarobkowych perspektyw. Ale na Wielkanoc objechałem całą rodzinę i znajomych, śmigus-dyngus był w Zakopcu, potem jeszcze do Gdyni, przez Poznań. Konsumeryzm to był wcale nie na socjalistyczną miarę.

    Nota bene, Wielkanoc też jest świętem importowanym, jak mi się zdaje.

  2. Brawo, Panie Redaktorze!
    Im (rzadzacym) juz sie w glowach wszystko pozajaczkowalo i nie wiedza, kiedy swego dlugiego nosa nie powinni wsadzac w nie swoje sprawy. Jeszcze tego brakowalo aby minister od kultury zaczal pouczac dzieciaki jakie swieta maja obchodzic! Nie dosc, ze swiatek i piatek kaza obchodzic zalobe.
    Ucalowania dla Wnuka i niech sie chlopak bawi jak najweselej. Hu! Hu!!

  3. Ten post trzeba koniecznie powtórnie wkleic. On jest w tOmacie nowego wpisu JE Passenta!

    Andrzej Falicz (10:46)

    „Zeby mi sie do domu nie pchaly i pies ich nie zjadl. Postawilem przed plotem na krzesle miednice z cukierkami. Godzina i wszystko poszlo. Wiec zaczely dzwonic… to dosypalem …I tak dalej. Poszly spac nareszcie dzieciaki.”

    To wcześnie poszły one spac, te wasze bachory. Jeśli ja dobrze liczę różnicę czasowa pomiędzy godzina twojego wpisu (10:46), zarejestrowana w Polszy, i czasem antypodowym.

    Jestem natomiast poważnie zainteresowany twoja interpretacja hallowinowego zjawiska pn. „trick or treat”*). Wnosząc z twojego ‘zeby mi sie do domu nie pchaly i pies ich nie zjadl’, ty masz dla dzieciaków-kangurzat trick w postaci wszystko zjadającego psa. Ponieważ taki akurat trick nie wydawał ci się zbyt przyjazny dla rzeczonych bachorów, ty wystawiłeś przed plot miednice. Cukierkami po brzegi wypełniona.

    Czyli, tobie tak jakby się wydało, ze zarówno trick jak i treat to twoja, wyłącznie, odpowiedzialność. I ze te pchające ci się do domu dzieciaki żadnej odpowiedzialności nie maja. Chciałbym, w tym miejscu, wnieść niewielkie sprostowanie.

    Otóż ‘trick’ , w owym Hallowinowym ‘trick or treat’, należy do bachorów. To one mogą ci wykręcić trickowy numer, psotę jakaś, związaną z toba czy z twoja posesja, jeśli tym im nie sypniesz jakimś ‘treatem’. Nie muszą zresztą to być tylko cukierki sypane do miednicy. Mogą to być również dutki.

    Krotko mówiąc. W Hallowinowym ‘trick or treat’ jest zawarta podstawowa zasada kapitalizmu: coś za coś. Transakcja pomiędzy dwoma stronami handlowymi. Jak żeś ty z tej kapitalistycznej zasady się wwelcowal prosto w komunizm, nie moim rozumem pojmować

    ++++++++++++++++++++++

    *)”Trick or treat” – the „trick” is a threat to perform mischief on the homeowners or their property if no treat is given.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Pod poprzednim postem gospodarza wskazałem dziewczę rozkochujące w sobie jeszcze przed wynalezieniem e-papierosów.

    A tu inna Pani która wyraża niektóre wspólne rysy @Kartki i @staruszka.

    http://www.youtube.com/watch?v=yD-ffhvefsw

  6. Zgadzam się z Gospodarzem. Zdrojewski powinien się w dynię puknąć, bo mu już całkiem odbija.
    A pamiętam, że kiedyś był całkiem zabawnym facetem. W 1989 roku odbierałem drugoobiegowe książki na handel z jakiegoś komitetu obywatelskiego albo związkowego we Wrocławiu – już nie pamiętam. Zdrojewski miał tam jakiś cienki etat więc zwykle stał na korytarzu, koło popielniczki i pytał: „Co słychać chłopaki, co słychać … ? Macie coś zapalić?” No i pomyśleć jak wysoko go zaprowadził ten zwyczaj pytania „co słychać?”. Stał się państwowym mecenasem sztuki. I jak czytam katolickim moralistą. Kto by przypuszczał.
    Pozdrawiam

  7. No i jeszcze jedna śpiewająca o moich i wagabundy tęsknotach:

    https://www.youtube.com/watch?v=mCjxZHGHL4Y

  8. Ciekawa jestem Waszego zdania, więc wrzucam pod nowym wpisem Gospodarza to, co napisałam przed chwilą a’propos poprzedniej dyskusji.

    http://passent.blog.polityka.pl/2013/10/30/platforma-na-deskach/#comment-341244

    pzdr

  9. Trzeba dopowiedzieć do konca o co to w tym trick-or-treating chodzi.

    Otóż tam chodzi o brutalny szantaż. Pain and simple. (Pain jak najbardziej zamierzonym słowem jest). Bachory cie szantażują, iz one tobie, lub twojemu siedlisku, numer jakiś, trick, wykręcą jesli ty się nie wykupisz. Nie tylko cukierkami zresztą! Skarbonkę ci pod nos tez podsuną, żebyś coś brzęczącego w nią sypnąwszy. Ze niby na biedne dzieci. Albo na coś tam coś tam.

    I to ten zapewne aspekt święta o nazwie Halloween wzbudził jakże czujną, oraz zdrową, czujność pana ministra od kultury, pana Zdrojewskiego Bogdana. To szantażowanie nas, dorosłych ludzi, przez spoganiałe dzieciska, nie należy do naszej katokultury, ot co!

    PS. A z coca colą to ja bym ciszej trochę mękolił. Szczególnie przy okazji odwiedzin grobu A.O…

  10. Jiba
    31 października o godz. 19:48
    Ciekawa jestem Waszego zdania, więc wrzucam pod nowym wpisem Gospodarza to, co napisałam przed chwilą a’propos poprzedniej dyskusji.

    Mój komentarz
    Autorko, trudny temat poruszyłaś – jak idzie nam. Scałkowałaś dokonania, podałaś summę summarum jako skromne tak.
    Jestem bardzo bliski Twojej konstatacji i bardzo daleki od pustych formułek w rodzaju oszukano nas, okradziono, zniewolono, sprzedano, wali się, giniemy, itp.
    Pzdr, TJ

  11. Jiba,

    gratuluję optymistycznej wzji.

    Sam nie mogę wyjść z dołka po tym jak wiodąca część klasy politycznej, na oczach zdumionego społeczeństwa, cynicznie, bez zahamowań zamiotła przestępstwo korupcji politycznej pod dywan.

    Pogroźili zbuntowanym żołnierzom w podległych im oddziałach przyspieszonymi wyborami i rozwiązaniem struktur partyjnych, a więc wykluczeniem, tych zaś co ujawnili korupcyjny przekręt będą rozliczać w zaciszach swoich gabinetów.

    Natomiast tych zszokowanych ludzi siedzących przy ekranie telewizora, nawet nie zauważono, bo dla nich jest oczywiste, że ustanowione przez nich prawo obowiązuje tylko tych patrzacych się w telewizor.

    P.s.

    Tekst przeniosłem z poprzedniedgo wpisu Gospodarza

  12. Nie tylko minister Zdrojewski powinien puknąć się w dynię.
    Katoliban rośnie w siłę i jest w natarciu, czemu ulegają również pomniejsi decydenci .
    Centrum Nauki Kopernik właśnie wycofało pewien „eksponat” na skutek interwencji posła PIS prof. Legutki (zagroził zawiadomieniem prokuratury), że placówka ta propaguje pornografię i zachęca do pedofilii, co jest promowaniem „lewackicich ideologii”.
    Poszło o to, że po naciśnieciu odpowiednich przycisków można było otrzymać informacje glosowe o miejscach stref erogennych na ciele człowieka – dziewczyny i chłopaka, a nie kobiety i mężczyzny (swoją drogą, czym się one różnią, te strefy, w zależności od wieku?).
    Z kolei wrocławski aguapark wycofał się z pomysłu promowania atrakcji Halloweenu takim tytułem na plakacie, jak „Świątynia szatana”. Pozostały „Zabawy zombie” oraz „Sabat czarownic”. Interweniował m.in „Gość Niedzielny” wysoce katolicki.
    Przykłady można mnożyć, ale mi sie odechciewa, a i klawisze stają dęba, tak jak moje włosy na mojej osobistej dyni.

  13. Zgadzam się ze Zdrojewskim, wyjątkowo. Mamy wiele naszych tradycyjnych świąt, więc po co nam święto zdegenerowanych i skomercjalizowanych dzikusów amerykańskich. Już wszystko tutaj jest amerykańskie. Dobrze że jeszcze nie zabijają się i nie strzelają po amerykańsku, ale to blisko. Pedofile są amerykański. Passent też jest amerykański

  14. Panie Danielu,

    skoro nie potrafi Pan zapamiętać imion psów przedstawionych przez przyjaciół, to duży obustronnie przestrzegany dystans jest pożądany.

  15. Cynamon 29, Lewy
    Zajrzyjcie, jeśli łaska, pod poprzedni wpis Gospodarza, gdzie zdążyłam jeszcze przed zmianą „zadanego” tematu zostawić dla Was wpis.

  16. Jezeli krytyka Pana Zdrojewskiego spowodowana byla reakcja na to co nam Ameryka obecnie prponuje – mianowicie pragnieniem zemsty na Assange’u i Snowdenie – no to niech tam sobie krytykuje. Ale podejrzewam, ze nie o to mu chodzilo.

  17. Bogdan Zdrojewski przeciwny ŚWIĘTOWANIU Halloween

    Czy to znaczy, że wyszła propozycja od posłów i aktywistów Twojego Ruchu, aby 31 października był dniem wolnym od pracy?

    A może ministrowi pomyliło się „świętowanie” z „obchodzeniem” i „zabawą”? Wiele rzeczy idzie w Polsce w dobrym kierunku, choć powoli. Ale ministrowie robią się coraz bardziej dęci, tacy poważni, dostojni. Może powinni inaczej się ubierać.

    Amerykanie wydadzą w tym roku około 6 mld dolarów na Halloween.
    Wielka mi konsumpcja, niecałe 20 dolarów na głowę. To raptem jedna dynia, świeczka, torba cukierków i kilka plastykowych ozdóbek. A w Polsce ile się wydaje? Grosze. Zapewne więcej wydaje się na Andrzejki, wosk w końcu też kosztuje. A na Walentego?

    Ale o wiele więcej wydaje się w świeto Wszystkich Świętych i następny dzień. To dopiero jest komercja. A ile wydatków na policję drogową. Na ostre dyżury w szpitalach, ile wydatków NFZ!

    Co kraj to tradycja. Osobiście, jadę jutro na grzyby.
    A dzisiaj idę na upiorną popijawkę, biorę kosę, prześcieradło i maskę.
    Miłej zabawy!!!

  18. Absolwent
    Pytałeś jak z jedzeniem i spaniem jest w takiej podróży. Staruszek troszkę to już naświetlił.
    Ale odrobinę te uwagi uporządkuję.
    Najistotniejsze jest to, że stajesz się nomadem. A to życie zupełnie odmienne od naszej codzienności. Codziennie 30, 40 a nawet 50 kilometrów marszu. Mapy najczęściej mało szczegółowe, więc nie wiadomo gdzie i jaki będzie nocleg. Ale człowiek ma w plecaku sprzęt do spania więc jest niezależny. Jasne, że to żaden komfort budzić się rano w oszroniałym śpiworze i wkładać stopy w zlodowaciałe buty. Albo kulić się pod folią w strugach górskiego deszczu. Lub na odmianę topić się jak skwarka w podmuchach gorącego wiatru na jakiś półpustyniach. No ale niedogodności rekompensuje piękno natury i poczucie wolności, ktorego się intensywnie doświadcza. Czasem budziły mnie ptaki siadające o świcie na moim śpiworze. To niesamowite uczucie. Lub wschody słońca na klifie, plaży … .
    Gorzej jest w miastach, przez ktore czasem trzeba kilka dni przechodzić. No ale tam są klasztory, jakieś sekty, komuny hippisowskie, squoty… . No i wszędzie mnóstwo ludzi chętnych do pomocy.
    Je się też inaczej. Muszą być witaminy, więc cebula, czosnek … . Tłuszcz np w połciach solonej słoniny. Chleb jako sytny wypełniacz. Owoce, bo to cukry proste, łatwo przyswajalne – tego akurat w południowej Europie nie brak. No i czekolada w rozmaitej postaci. Pamiętam portugalskie „piri piri”, którym sobie przez kilka miesięcy odkażałem uklad pokarmowy. Albo w Ligurii cytryny z miodem. Jada się jak żołnierz na wojnie.
    Wszystko jest podporządkowane marszowi, więc jeśli alkohol to tylko tyle by w krytycznych momentach dodać sił. Pić więcej nie można, bo się człowiek bez butów obudzi. Jeśli ziele to tylko kilka machów na bóle. Oczywiście zdarzają się też przyjęcia, uczty, bibki, koklacyjki nawet ostre imprezy, bo się ludzi fajnych spotyka.
    Mnie gdy wydostaję się z Polski zawsze powala na kolana europejska, ludzka życzliwość. Po naszym darwiniźmie to jest niesamowite przeżycie.
    Wspomniałeś o kobietach. W moim stylu – harcorowym – niewiele ich wędruje. No ale spotkałem takie dziewczyny, kobiety. To niesamowite spotkania – jakby się dwie gwiazdy zbliżyły do siebie iskrząc. Błysk a potem w swoją drogę. Wolność i cel – tylko to się liczy.
    Pozdrawiam

  19. Klawisze staja deba?

  20. Jiba
    Pełna zgoda.
    Państwo – gorset trzymający dotąd w ucisku społeczną tkankę zaczyna się pruć. To jest budujące. Wzrost aktywności obywatelskiej jest po latach marazmu niesamowity. Po powrocie do kraju przecierałem oczy czytając zaległe gazety.
    Nie wiem tylko jak jest z solidarnością społeczną. Ale zwróciłem uwagę, że związki zawodowe tzw „dudziarze” mają duży wzrost poparcia. Koło 70 procent ludzi – jak pamietam – identyfikuje się z ich działaniami. To efekt porządnej demonstracji i konsekwentne olewania rządu. No i bezczelnych, prowokujących bzdur, które plecie niejaki Steinhoff oddelegowany z PO do mediów na tzw „odcinek związkowy”. Facet tym cynicznym uśmieszkiem potrafi spienić do białości.
    Podzielam Twoje zdanie, że idzie na lepsze.
    Pozdrawiam serdecznie.

  21. Dynie mało mnie obchodzą. Zwyczaj to całkiem obcy dla naszej kultury, nie mieszczący się w naszej polskiej tradycji zbliżających się świąt, które wywołują prędzej refleksje o przemijaniu i powrót pamięcią do ludzi, którzy odeszli niż szukanie wesołości w dyniowatej scenerii niż ochotę do zabawy. O jednym z tych ludzi, który na tym blogu zostawił po sobie znaczący ślad napiszę jutro, gdy będzie bardziej stosowna okazja do nostalgicznych wspomnień.

    Dzisiaj nastawiam się na pojedynek tenisowy, który dla mnie będzie sprawdzianem stanu dojrzałości naszej największej nadziei męskiego tenisa. Już za chwilę Jerzy Janowicz stanie w Paryżu naprzeciw aktualnego lidera światowego rankingu – Rafaela Nadala. Transmisja w Polsacie Sport.

  22. Kartka z podróży
    31 października o godz. 20:50
    Mnie gdy wydostaję się z Polski zawsze powala na kolana europejska, ludzka życzliwość. Po naszym darwiniźmie to jest niesamowite przeżycie.

    Mój komentarz
    No może tej naszej nieufności nie określiłbym darwinizmem, ale coś w tym jest. Wrodzony dystans, lub nabyty poprzez wychowanie, raczej to drugie.
    Ostrość sądów i kontrastowa dwoistość w stosunku do ludzi, nieufność jako bariera bezpieczeństwa, a jak przyjaźń, to oczekiwanie rzucenia się na szyję (przejaskrawiam).

    Wiele osób z Polski odnosi takie wrażenie. Moi młodzi nawet się chwalili niedawno, jakieś 5 lat temu, że w obcym mieście ze 100 m poznają krajan. Co dziwne, aż nie do uwierzenia, jakieś 2 tygodnie temu byli w tym samym mieście i zmienili zdanie. Jakoś inaczej odbierają krajan. Czyżby zaszła adaptacja?

    Reakcja ministra kultury na Halloween, to współbrzmienie z polskim dystansem, czyli nieufnością do wszystkiego, co pochodzi od ONYCH. Sam minister nie musi w to wierzyć, ale współbrzmienie, to zysk wizerunkowy.
    Pzdr, TJ

  23. J.Pokorny
    Niestety z tekstu nie wynika czy martwy dzik został poświęcony. Trudno więc rozstrzygnąć czy był osią, sednem rytuału czy tylko scenografią dla biskupa Kowalczyka.
    Ale mi się to podoba. To takie pierwotne, odwołujące się do pradawnej natury człowieka. Do tego czego oduczyła nas cywilizacja, wygody, demokracja, ciepła woda w kranie – do tej pierwotności życia w blasku ognia z lepkimi od krwi dłońmi, ktorymi wyrywamy dzikowi serce, by je rozszarpać zębami – jeszcze ciepłe. Pod okiem spryskanego posoką kapłana, szamana, czarownika, Kowalczyka … .
    Pozdrawiam

  24. Skoro Paryż wart był mszy dla Henryka, to Warszawa, czy władza, warta jest mszy dla Bogdana…….
    Koszty znikome- słowa, zyski iluzoryczne- poparcie KK……
    Finansiści ciułaja promile zysków, politycy poparcia.

    Mnie rozśmieszyła wczorajsza zajawka z Lublina chyba- święcenie w obecności dostojników rządowych i samorządowych basenu, przez lokalnego biskupa……
    Heretycy, innowiercy, bezbożnicy, będą się kąpać w wodzie ŚWIĘCONEJ!!!
    Albowiem słusznym jest, że nasze MZIMU jest potężniejsze od wrażych…..

    Pan Dorn stwierdził swego czasu, że wszyscy są w PiSie, tylko jeszcze o tym nie wiedzą.
    Ateiści idący na basen, też nie wiedzą, że zostaną ochrzczeni przez wymawiającego półgłosem słowa modlitwy klechy w cywilu, ukrytego gdzieś w szatni, czy na brzegu basenu…….
    Metoda faktów dokonanych działa niezawodnie.

    Po wieku ideologii, być może nastał czas religii?
    Oportuniści i wolnomyśliciele mogą mieć problem z fundamentalistami wszelkiej maści.
    W naszym pobratymczym mentalnie kraju- Turcji- właśnie posłanki pojawiły się w ich parlamencie w chustach…….
    Religia w natarciu…….
    Nad Wisłą również…….
    Niewiele trzeba, by nasze kobiety sprowadzić do domowego przedmiotu wieloczynnościowego użytku.
    Wystarczy presja społeczna, kodyfikacja i przyzwolenie.
    I cofniemy się do XIX wieku.
    Tylko tych Boy’ów, i Żeromskich jakoś na horyzoncie nie widać.
    Terlikowscy są…….

  25. Kościół katolicki poza Polską nie tylko sprzyja Halloween , ale też organizuje na swoim Placu ( Kościół + katolicka szkoła ) Oktoberfest i to jest normalne ,zwyczajne . Oczywiscie wskazuję na miasto w państwie o nazwie USA , nie jest to dzielnica -rejon Polonijny .
    Platformersi na deskach , a tu mają farta pojawił się Wipler , konserwatysta poseł i …media mają strawę , ależ on głupi , żałosny ,w Sejmie występując z pochartanym dziubem .
    Co do pana ministra Zdrojewskiego , po prostu wyczuł potrzebe Rewolucyjnej Czujnosci i zagrał w duecie z Biskupami i mniejszymi sukienkowymi .

  26. Panie Redaktorze,

    Haloween (dla wszystkich gorliwych antyamerykanow) jest tak samo amerykanski jak hamburger (z Hamburga) czy jeansy ( kroj wloskich marynarzy – Genua ,material z Francji, barwinik z Indii a krawiec Niemiec…).

    To nie jest zwyczaj amerykanski!

    Przywiezli go do USA Irlandczycy!

    Halloween wywodzi się z celtyckiego obrządku Samhain. Ponad 2 tys. lat temu w Anglii, Irlandii, Szkocji, Walii i północnej Francji w ten dzień żegnano lato, witano zimę oraz obchodzono święto zmarłych.

    Zdrojewski ma z Haloween klopot bo dla Polski bardziej pasuja Dziady…

  27. TJ
    Kiedyś jak pamiętam pisałeś o schylaniu się po papierek upuszczony przez kogoś innego. O to własnie chodzi.
    To są takie drobne gesty, które dobrze nastwiają do życia. Zwykłe „Dzień dobry”, „Miłego dnia” „Czy mogę ci w czymś pomoc?” … . Takie dobre zainteresowanie drugim człowiekiem. Takie w sam raz – bez cukrzenia. To bardzo pomaga w życiu ludziom.
    Niestety trudno jest o to w Polsce. Takie zachowania często „wymuszam”. Jakoś staram się przebić przez spiętą, lękową gardę za którą ludzie się kryją. Bo ona bardzo utrudnia naturalne, spontaniczne interakcje. Trudno kooperować społecznie z tak spiętymi ludźmi. No a czasem trzeba.
    Pozdrawiam

  28. Liczni Blogowicze wspomniają @G.OKON ,takiego go poznałem na blogu pana Passenta .Kilka ładnych lat temu nawiązaliśmy kontakt na blogu przy okazji takiego epizodycznego mojego opisu pobytu nad j..Genewa (ca 120 km na północny wschód o Chicago (Stan Wisconsin ) .Okazalo się , że G.OKON po wyjeździe z Polski tam właśnie z rodzicami na początku zakotwiczył jako Młody Chłopak .
    Po latach kiedy już przyjął nick @Kleofas od wielkiego święta pisaliśmy do siebie .Był ciekawy moich wrażen i obserwacji ( podczas moich pobytów )z „.Parterowej Ameryki ” .

  29. Kartka z podróży
    31 października o godz. 20:50
    Pamiętam portugalskie „piri piri”
    ……………………………………………………………………………………..
    Ja też. Wygłodniały(!) zamówiłem kurczaka i coś tam jeszcze. Do tego postawiono mi małą karafkę. Jej zawartością oblałem (tak oblałem) kurczaka z przyległościami na talerzu. A potem…potem oczy niemal wypadły mi na stół. W karafce chyba była czysta esencja „piri,piri”.
    Portugalia to piękny kraj, zwłaszcza gdy jedzie się od jej północnej części,okolice (dolina) Rio Douro „palce lizać”.

  30. Halloween, czy my musimy wszystko zrzynać od Amerykańców? Uważam, ze to niby święto tak jak samo się pojawiło spontanicznie pod wpływem jakiegoś uwielbienia USA, tak samo kiedyś zaniknie. I nawet Zdrojewskiego zdanie nie będzie potrzebne. To samo spotka Walentynki.

  31. Kadett: Zazdroszczę możliwości obejrzenia meczu Janowicz – Nadal. Może przy okazji J.J. nauczy się od Hiszpana opanowania i kultury na korcie?

  32. Lewy i Kartka,

    Pare miesiecy temu (maj czerwiec) przelazlem z plecakiem z Lizbony do Santiago de Compestella.
    Polecam Portugalie.
    Pieknie, ludzie przesympatyczni, wzglednie tanio.
    Ciastka maja rewelacyjne a „Porto” dodaje sil.
    Robiac 20 kilometrow dziennie (przecietnie) przytylem 5 kilo!
    Na ciele i na duchu.

  33. Oprócz danych wcześniej lekko frywolnych i prozaicznych nutek dam Wam w te godziny kilka nutek zadumanych zaśpiewanych przez przypomnianą już pod poprzednim wpisem wirtualną palaczkę będącą jedną z moich ukochanych …

    Radůza
    Oh, my Blackish Angel … with paintings of Jakub Schikaneder

    https://www.youtube.com/watch?v=u0dF31-QJSY

  34. cynamon 29
    31 października o godz. 22:11

    ANCA_NELA
    31 października o godz. 20:01
    ANCA, ja mam swoje podejrzenie, ale nie powiem.
    Uważam jednak, że @ telegraphic observer powinien sam to
    potwierdzić swą godnościom osobistom, tudzież
    wytłumaczyć się dlaczegoż toż, tak się utajniaczył.

    Pozdrowionka.

  35. Na i na dobranoc – zanim z góry nie posypie się złoty pył wykrzesany tańcem wszystkich świętych – pieśń o sensie śmierci zaśpiewana przez mą idolkę …

    Obejrzyjcie obrazowy podkład tej muzyki na pełnym ekranie!

    Raduza
    Miluju vás

    https://www.youtube.com/watch?v=y8gmrBtB0E4

  36. kadett
    A co się mieści w polskiej tradycji?
    „Dziady” się np. mieściły wedle Mckiewicza, ale on z pogranicza Litwy i Białorusi tak naprwadę sie wywodził, więc czy jednak polskie te „dziady” były? A choinkę bożonarodzeniową i bombki na niej to skądeśmy wzięli? Czy aby nie z Niemiec? Po naszemu powinien być może snopek zboża w paradnej izbie postawiony (tak bylo bodaj w Chłopach Reymonta).
    Czy ktoś komuś zakauzuje w Noc Kupały prasłowiańskim obyczajem puszczać wianki na wodzie, albo skakać przez ognisko?. Wiadomo, ze podtekst tej nocy jest erotyczny i z kochaniem sie wiąże. Ale czemu miałyby ci przeszkadzać Walentynki jako swięto zakochanych i okazywania sobie sympatii, które się przyjęły w całej Europie i USA.
    Po co przeciwstawiać Świeto Zmarłych/Wszystkich Świetych/ Zaduszki, które obchodzimy i tak „po swojemu” , odwiedzając groby bliskich. Nigdzie chyba groby nie są tak paradnie ustrojone z tej okazji, jak w Polsce, staropolskim obyczajem zastaw się, a postaw się. To nie jest komercja i biznes?
    A że wcześniej dzieciaki się bawią w przebieranki w Halloween, podobnie jak ich rówieśnicy w całej Europie i USA, to co w tym złego?
    Tylko naszym katolibom, którym wszystko się kojarzy z satanizmem i podstępnym działaniem ciemnych mocy, może to przeszkadzać. To jest dopiero myślenie magiczne.
    Czy nam się podoba, czy nie, żyjemy w globalnej wiosce, różne wpływy kulturowe czy subkulturowe się przenikają.
    Moja wnuczka chodzi do katolickiej szkoły w Brukseli i Halloween jest w niej obchodzony z prawdziwie teatralnym rozmachem. A w tej szkole są dzieciaki z różnych kontynentów i różnych kolorów skóry. Nawet niekoniecznie katolicy de domo. Warunkiem jest, poza wysokim poziomem inteligencji (przechodzi sie na wstępie różne testy itp) zgoda rodziców, że dzieci będą uczestniczyć w lekcjach religii katolickiej, ale z elementarnymi wiadomościami na temat innych wyznań.
    Bardzo ciekawe są zajęcia, gdy młodziaczki poznają nawzajem obyczaje religijne ze swoich krajów pochodzenia, szukają róznic i podobieństw. To są lekcje tolerancji i demokracji , a nie indoktrynacji.

  37. Dla mnie min.Zdrojewski wyraził stosunek do najgorszego ministra we wszystkich rządach Tuska i nie tylko – Katarzyny Hall !!! Dlaczego ktoś taki ma mieć swoje święto, a np. „dobry minister” Zdrojewski – nie …. 😉

  38. Andrzej (21:55)

    Halloween to nie żadne święto tylko zabawa. Dla dzieci głownie. W Ameryce oraz wszędzie tam, ze gdzie sie to przyjęło jaka zabawa właśnie. A przyjęło się w większości krajów anglosaskiego świata.

    Czytaj AF. Oraz mniej nieco tęsknoty za jeszcze wiekszym skansenem niz on obecnie jest. Ile jest w tym skansenie dzisiaj OFICJALNYCH świąt państwowo-koscielnych? Ponurych świąt ze dwadzieścia, zabawy dla dzieci – żadnej.

    Jeśli Halloween przylgnie, mniej dzieci będzie wyrastało na ponurych cieniasów. Takich jak tych co widać, słychać i czuć z wielu mównic. I z większości ambon

  39. Andrzej Falicz
    To jesteśmy w jednym klubie peregrinos.
    Hola caminando!

  40. @Red. D. Passent
    Szli równo w 1. secie do stanu 5:5. 2 swoje serwisy J.J. wygrał do 0. Napierał ostro przy podaniach Nadala. Końcówka należała do Nadala po przełamaniu J.J. Jerzy bliski był odrobienia straty, ale nie udało mu się. 7:5 dla Nadala.

  41. Dla tych, którzy nie mogą oglądać, a jest co…
    2:1 dla J.J. w 2. secie.

  42. Kiedy byłem małym chłopcem, dzieciątkiem właściwie, to razem ze starszyzną kolegów i koleżanek robiliśmy z dyń Ryśki. Ryśki były małymi wydrążonymi dyniami tak spreparowanymi jak dzisiaj robią na straganach w całej Polsce. My dzieci, wstawialiśmy w te straszne Ryśki świeczki, a później taka dynia z twarzą lądowała wieczorem na parapecie jakiegoś domu i czasem ku naszej uciesze skutecznie straszyła jakąś sąsiadkę. Powiem wam szczerze moi mili, że nie mieliśmy wtedy, 60 lat temu pojęcia o Halloween.
    Urodziłem się małym miasteczku górniczym na Górnym Śląsku, gdzie każdy w przydomowym ogródku sadził bania (dynię), żeby na jesień zrobić z niej przetwory, a te mniej udane (małe) trafiały w nasze ręce. Ta tradycja straszenia Ryśką w okolicach Wszystkich Świętych zanikła kompletnie pod koniec lat 60-tych i teraz została wskrzeszona ponownie, co mnie niezmiernie cieszy.
    Pan minister od kultury nie zna kraju, w którym jest tak wysoko postawionym urzędnikiem, albo wydaje mu się, że wszyscy w Polsce muszą mieć taką samą kulturę i obyczaje. Sam się nieraz zastanawiałem skąd się taki zwyczaj zabawy z dynią wziął w mojej małej ojczyźnie i muszę wam szczerze wyznać, że nigdy tego do końca nie odkryłem. Jedni mówią, że zostało nam to po Celtach, zamieszkujących kiedyś te ziemie, a inni twierdzą, że przywieźli je nasi żołnierze (ok. 30 tys.) z armii Andersa (uczciwie trzeba wspomnieć, że najpierw Wehrmachtu). I komu tu wierzyć?
    Pozdro.

  43. no, cienki ten pan minister,boginka taka, a tutaj raczej andrzeja trzeba by było promowac(butelka sie zawsze w watykanie znajdzie), ale oczywiscie lanie wosku,
    tance i swawole oddelegowano do towarzyszek dyżurnych osieckiej i lipinskiej,
    wiec kabarecik leci nadal, chociaż już tylko wirtualnie…

  44. Męczył się Rafa okrutnie, ale wymęczył na 2:2.

  45. Zezem
    Upodobanie do piri piri Portugalczycy przyjęli z afrykańskiej, kolonialnej niegdyś tradycji. Butelka półlitrowa wystarczyła mi na kilka miesięcy. Skrapiałem tym jedzenie, bo mi tak organizm podpowiadał. Po prostu potrzebowałem tego ognia. Dopiero Niemiec z ktorym kiedyś dzieliłem pokój w schronisku wyjaśnił, że to dobry doskonały do dezynfekcji, odkażania układu pokarmowego. Wyszło mi na zdrowie, bo trudno czasem było utrzymać reżim higieniczny.
    Portugalia piękna jest, ludzie wspaniali. Tylko gorzej gdy jesienią pada. Deszcze znad Atlantyku oni nazywają „shuba” – chyba tak się pisze. To ściana wody. I tak przez całe dnie. Żadna peleryna nie pomaga. Wtedy zaczynałem rozumieć smutek fado.
    Pozdrawiam

  46. Drugie przełamanie w 2. secie dla Rafy. Pierwsze J.J. odrobił natychmiast. Dość pechowy to był gem dla Janowicza – kilka zaliczonych taśm przez J.J. i 3:2 dla Nadala. Rafa serwuje.

  47. Mag ; pisze o godzinie 22:20
    Moja wnuczka też uczeszcza do katolickiej szkoly ( od poziomu przeszkola prowadzą ) pod wezaniem św Mari Leśnej .To tam ten Okoberfest i Halloween . Skoro o tym święcie piwa , to wyobrażasz sobie Baner( na murach kościoła katolickiego )na kilkanaście metrów reklamujacy zbliżanie sie OKTOBERST .?
    Dzielnica niemiecka kościół św.Alphonsusa .w Chicago , rok 2011 .
    Z Pozdrowieniem

  48. Dość nerwowy i wyrównany gem. Rafa odrabia jednego breaka i prowadzi 4:2.

  49. Szybki gem dla J.J do 30. Stan seta 4:3.

  50. 4 błędy returnowe J.J. i 5:3 w secie 2. Gem do 0.

  51. Gem do 15 dla J.J. po ładnych zagraniach Polaka. Stan 5:4.

  52. Solidaryzując sie z Beznadziejnym ( 20:29), walę prosto z grubej: precz z tym pogańskim, obcym naszem wartosciom świętem. Jezeli już miałoby to mieć jakiś polski, chrześcijański wydźwięk – niechże słodycze rozdają dzieciom słudzy Kościoła.

    A nawiasem pytając: czy cos w Polsce się wykrzykuje zamiast T or T? Mam nadzieję, że jeśli tak, to jest to soft (a nie dawaj …bo ci przyj…). Użyłem g-translator ażeby sprawdzić jak ten szantaż sie nazywa w wielkim swiecie:

    Szwecja, Grecja oraz pozostałe kraje skandynawskie: treat or trick
    Czechy: koledu nebo Vám něco a w bambuko strelo
    Japonia: トリック·オア·トリート
    Rosja: szokoład ili w czerep automat
    Włochy: dolcetto o sesso forzato

    A jak w Watykanie celebrują ten międzynarodowy dzień walki z cukrzycą?

  53. Śleper z godziny 22:36 ;
    Kamracie , oczywiscie tak było ,jak piszesz o wykorzystaniu Bani ( Dyni) , na Górnym Ślasku tradycje wielokulturowe były nam znane od dziecka ( Bajtla ) Do dziś pamiętam smak kompotu z Bani z goździkami .
    Nazwa Halloween oczywiście nie znana , oj dawne to czasy ,dla mnie lata -50-te u Omy (babci ).

  54. B. wyrównany i zacięty gem. Rafa broni 3 przewagi J.J. grą po liniach. Niewielki błąd autowy J.J. kończy mecz. 7:5 6:4

  55. Andrzej Falicz
    Szedłeś do Santiago przez interior tj Fatimę, Coimbrę, Porto czy wzdłuż Atlantyku nad rio Minho – bezpośrednio przez Porto?
    A ciasteczka słodkie, pyszne … W Hiszpanii podobno te ciasteczka „ulepy” to pozostałość po Arabach. Smakowite!
    Pozdrawiam, hola!

  56. Śleper
    Pewnie tradycje jakoś umierają. Ja pamietam jeszcze prawdziwych kolędników, (lata 60.) którzy chodzili po domach w mieście, a nie po jakiejś wiosce (bo to chyba dlużej się utrzymało na głębokiej prowincji).
    Grupa dzieciaków wędrowała z szopką betlejemską, gwiazdą, turoniem, była śmierć w białym prześcieradle z kosą (chyba plastikową owiniętą sreberkiem), dziabełem z różkami i ogonem. Śpiewały te dzieciaki kolędy i trzeba sie było „wykupić” jakimiś słodyczami.
    Jeśli kk tak dba o tradycje polskie, to czemu nie przyucza na lekcjach religii, że warto takie zabawy kontynuować. Podobnie jak jasełka. Pamiętam jak mój synek „robił” za świętego Józefa w przedszkolnym przestawieniu, gdy lekcje religii odbywały sie jeszcze w salkach katechetycznych, a nikomu w ogóle się nie śniło, by je „zaprowadzać” w przedszkolu.

  57. Fajny mecz Janowicza ,ale przegrał z Rafą .

  58. Waldemar, Śleper
    Zapomniałam obydwu panów pozdrowić na fali nostalgicznych wspominków.

  59. Kartka z podróży, Falicz
    A ja zapamiętałam z Hiszpanii oprócz smaków, np. świetnie przyrządzanej paeli, bo w słodyczach raczej nie gustuję, niektóre balkony (loggie) w miejscowości Torwieja (Torwiecha) niedaleko Alicante, gdzie – obok zdjęć prywatnych rodzinnych – wisiały święte obrazki i wizerunki JPII.

  60. Nie tylko Pan Passent:
    „bardzo szanuję i sympatyzuję z panem Zdrojewskim…”

    To dosyc znamienne jezeli chwile sie nad tym zastanowimy dlaczego nikt generalnie nie ma problemu z Panem Zdrojewskim w roli ministra.

    Jest on bowiem wyjatkiem potwierdzajacym regule przypadkowosci i dziwacznosci
    „menazerii” Donalda Tuska rzadzacej naszym krajem.

    Od Nowaka z manierami kelnera lub cwaniakowatego sprzedawcy samochodow –
    Do Sikorskiego (remanenty po PiS-ie), ktorego jedynymi „kompetencjami” na polskiego ministra spraw zagranicznych jest znajomosc angielskiego (OK) araz fakt strzelania do sowietow w Afganistanie… poprzez sympatyczna Pania Muche znajaca sie na sporcie jak mucha na pieprzu.

    Zdrojewski jawi sie nam jak maz stanu. Kulturalny wrecz dystyngowany z reguly na miejscu i z poczuciem rownowagi.
    Jego wyjatkowosc… potwierdza jakosc pozostalych notabli rodem z PO…

    A wiec spiesze mu z pomoca.
    Z PRZYMRUZENIEM OKA…
    Otoz Haloween jako stare celtyckie swieto zmarlych ma wspolne indoeuropejskie korzenie z tradycja praslowian zwana Dziadami.
    Malo tego Celtowie sa czescia polskiej historii juz od IV p.n.e – I pozniej – patrz kultura przeworska.

    Haloween jest duza bardziej „prawdziwie” polski niz wszystkie katolickie swieta rodem z koczowniczych plemion semickich Bliskiego Wschodu…
    O czym Prawdziwy Polski Minister Kultury powinien wiedziec!

    „Problemem” Zdrojewskiego nie wydaje sie uzywanie przez jego rzad slowa RING zamiast warszawska OBWODNICA (piekne slowo) a jest problem Haloween bo jak na Ministra Kultury przystalo boi sie KK…co zaskakuje rowniez Pana Passenta gdyz nasz ulubiony minister reprezentuje podobno PO-stepowa sile narodu, ktorej jedynym grzechem jest ze kradna – a tu sie okazuje, ze dodatkowo pachna zatechla kruchta, prowincjonalizmem i obsurantyzmem…
    Pan Passent puka z zaskakujacym zaskoczeniem w pusta banie PO i to akurat w PO jedna z najpelniejszych.

    Biorac dodatkowo pod uwage programowy eksport Polakow do krajow anglosaskich i celtyckich – wspolne obchody pradawnych swiat indoeuropejskich sa jak najbardziej na miejscu.

    Tak zupelnie obok…
    strasznie to prowincjonalne jezeli patrzy sie na to z kraju gdzie swietujemy Chinski Nowy Rok, Oktoberfest i Haloween.
    Kultura epoki internet staje sie coraz bardziej eklektyczna bynajmniej nie amerykanska.

  61. Mag
    W Hiszpanii, Portugalii nie zauważyłem przejawów kultu JPII. Na Monte del Gozo – wzgórzu nad Santiago – jest niewielki pomnik, właściwie popiersie postawione na pamiątkę wizyty. Na Monte del Gozo jest również schronisko prowadzone przez polski kk. No ale gdy tam trafiłem przypominało Pobierowo po sezonie – ducha świętego nawet nie było. Puste pawilony. Tyle, że się wina z kartonów opiłem do oporu z rodakami, którzy szli do Santiago z Francji.
    W Hiszpanii jest też niewielu księży polskich. Gdy we Francji, Włoszech pytałem księży, zakonników dlaczego odpowiadali, że Hiszpanie mają trudne charaktery. No nie wiem … Ja Hiszpanów lubię, cenię. Moim zdaniem mają dobre charaktery. No ale co mnie pasuje niekoniecznie musi wielebnym pasować.
    Pozdrawiam

  62. http://www.wirtualnycmentarz.pl/http://www.wirtualnycmentarz.pl/

    Symbolicznej swieczki dla Kleofasa;nie zapale,mysle ze on by sobie
    tego nie zyczyl,byl przeciaz tak jak ja ateista.
    Zreszta ci co zapalaja szybko zapominaja sa tyle warci co te swieczki
    na cmentarzu kiedy zgasna.
    Mysle ze najbardziej liczy sie pamiec a w mojej Kleofas;
    pozostanie na zawsze.

  63. duende (23:06)

    „Użyłem g-translator ażeby sprawdzić jak ten szantaż sie nazywa w wielkim swiecie: Szwecja, Grecja oraz pozostałe kraje skandynawskie: treat or trick..”

    No nie mów. Grecja ze Skandynawami się sprzysięgła i odwróciła trick or treat na treat or trick? To już nie będzie więcej obyczaju znanego jako ‚trick-or-treating’

    http://en.wikipedia.org/wiki/Trick-or-treating

    Rzecz w tym, ze propozycja składana gospodarzowi domu przez przebierańców stojących w drzwiach jest normalną propozycją handlową. A jako takowa, najpierw musi zawierac to co bachory oferują. A wiec, „trick”. Dopiero potem jest podsuwana możliwość wykupienia się z „tricku”. Właśnie tym „treatem”

    Niby to taka oczywista oczywistość, ze można najpierw mówić np. obciach a dopiero potem absmak. Po odwróceniu kolejności tych slow, fraza wciaz brzmi tak samo głupio jak przedtem!

    Podobnie jest z T or T. Grecy to stary, bardzo mądry naród

  64. @Red. D. Passent
    Obaj tenisiści byli napięci jak struny harfy. Rafa raz trafić chciał Jerzego piłką przy siatce. Jerzy ledwo sparował, a Rafa przeprosił. W częstym użyciu po wygranych punktach po obu stronach były gesty w użyciu, pokazujące dzieciom jak pracuje parowóz. Nie obyło się jednak bez sprawdzania twardości kortu przez J.J. przy pomocy rakiety. Nie wiadomo, co było twardsze, bo rakiety nie wymienił. Pełna widownia biła brawa raz temu, a po chwili tamtemu. W pewnym momencie, po serii błędów, Jerzy nie wytrzymał i uderzając rakietą o kort wykrzyknął tout court coś, co Francuzi mogli zrozumieć jako court va mal!, ale nie była to ‚kura’ bynajmniej, ani tym bardziej francuski kogut…

  65. Panie Danielu Passent, zadał Pan pytanie jak poniżej:

    ” Co takiego złego jest w Halloween, że głos musiał zabrać minister konstytucyjny rządu Rzeczpospolitej ”

    Złego nie ma nic, w sensie mentalnym. Zło czai się w sensie materialnym.
    Już wczoraj, ok. godz. 01, data 30 Oktober 2013 odłączyłem kabelki
    od mojego dzwonka u drzwi.
    Pan sobie nawet nie wyobraża, jaki terror i w jakiej ilości, dzwoni,
    puka do drzwi ! Jeszcze pięć lat temu, żona powiedziała mi:
    ” Słuchaj! przecież to tylko dzieci zbierające łakocie i słodycze. ”
    no tośmy tych słodyczy i łakoci nakupili jak te durne za ponad
    80,- Euro. Co dzwonek u drzwi, to stoi banda małolatów, z jęzorami
    na wierzchu i czeka na daninę. Pięć minut póżniej stoi następna
    banda od daniny. Następne pięć minut spokoju i już te inne gnojki
    stoją pod drzwiami i z wywalonymi jęzorami czekają na porcję słodyczy ! Słodycze o wartości ponad 80,- Euro, poszły w świat w ciągu niespełna 45 minut .
    Chciałbym tak zarabiać na godzinę, nawet brutto.
    Od tamtej pory, na 30 pażdziernika roku każdego, odłączam
    kabelki od dzwonka u drzwi i mam święty spokój.
    Podobnie postępują moi sąsiedzi, rodowici Niemcy, słowo
    ” Terror ” zaczerpnąłem z opisu ich doświadczeń z ” Halloween
    Kinder „.
    Tak że jak mnie Pan ewentualnie zapyta, to pytać już nie musi,
    stoję po stronie ministra Zdrojewskiego.
    Z czysto ekonomicznych powodów i spokoju wieczornego w domu.

    Pozdrowionka.
    PS: mój kolega, sąsiad , Polak mieszkający w BRD jakieś 45 lat,
    bawi się w ” małego sadystę „. Na zakupach w Polsce lub jak czas nie pasuje to w Hamburgu, kupuje polskie ” kamyczki ” lub inne
    drażetki i wtedy co dzwonek u drzwi, leci jak ten głupi do drzwi,
    wręcza jeden kamyczek lub drażetkę , z komentarzem ” bardzo
    mi przykro, ale to już ostatek który mi został „.
    (Tut mir Leid, aber das ist die letzte Stueck, welche ist mir zu Hause gebliben !)

    Panie Danielu, niech mi Pan zawierzy, to nie jest żadne święto.
    To jest, komercyjnie na to patrząc, „Good Day” do zarabiania
    pieniądzorów.
    Ja jestem ateistą i żadnych świąt poza urodzinami nie uznaję.

    Może @E.T. to potwierdzi, jeśli ma odrobinę uczciwości w sobie
    albo @Luap, jaki to horror dla wszystkich mieszkańców Niemiec.
    Ach, totalnie bym zapomniał – z dzieciakami bardzo często chodzą
    dorośli, jako stróże prawa, by wyłudzającym dzieciątkom nic złego się nie stało.
    Drugie: moja córka Paula, osiągneła prawie rekord Halloweenu
    ale mój syn Oliwer ją przebił ( ona słodyczy za jakieś 120,- DM
    nazbierała *jeszcze były Marki, a nie to zafajdane Euro *, a Oli
    nazbierał słodyczy za jakieś180,-DM.) Tata był z dzieci bardzo dumny,
    a mama jeszcze bardziej.

    Pozdrowionka

  66. Kartka,

    Az musialem sprawdzic w pielgrzymkowym paszporcie.
    Z grubsza:
    Lizbona -Santarem – Coimbra – Porto – Barcelos – Tui – Santiago.

    Do Porto troche czasem „oszukiwalem” – poczatek byl ciezki wiec jak sie nadarzyla furmanka…

    Odbilem z trasy do Bragi.
    Swoje odszedlem jak Pan Bog przykazal i dyplom po lacine mam.

    REWELACJA!

    Moze w 2014 pojde del Norte – Kraj Baskow i Asturia.

  67. Ted(ziu)

    Czy może jest ci wiadomym od czego padł Kleofas? Wiem tylko ze padł na polu chwały. Ale – dokładnie od czego? No bo chyba nie od procy. On, jak sam mówisz, w gusła, szczególnie w te z Good Book, wywlekane nie wierzył

  68. W sumie, nasza kultura jest pełna zapożyczeń…….
    Począwszy od kulinarnych, językowych, skończywszy na ubiorach, broni, czy modzie na języki…..
    Tyle że przedtem zapożyczaliśmy się na Wschodzie- karabele, czerkieski, kontusze, żupany, łakocie, a teraz trafiło na Anglosasów…….

    Pan minister od dziedzictwa kulturowego powinien pamiętać, że co chwilę powstaja jakieś
    „Nowe Świeckie Tradycje”……..
    A typowo polskich raczej trudno się doszukać.
    Polanie odeszli w przeszłość wraz ze swą kulturą.
    Jesteśmy dość eklektycznym wbrew pozorom społeczeństwem.
    Nawet genetycznie……
    Na „odwiecznie piastowskich ziemiach”…….

  69. „To się w d… nie mieści”. Tak skrócił tytuł aktualnego wpisu Gospodarza mój Firefox. Moj Firefox to stary zbereźnik

  70. W portugalskiej kuchni decydujace sa owoce morza (marisco), do tego vinho verde. Na sardynki trzeba się wybrać do Algarve w sierpniu.

  71. Kartka z podróży.
    Jej bohu, nie wymyśliłam sobie tego JP2 na balkonie. Może to był po prostu ewenement, dlatego go zapamietałam.
    A Hiszpanów uwielbiam i „czuję”, najbardziej spośród tzw. południowców europejskich.
    Ich temperament, mentalność, jakieś takie połączenie krewkości z pewną powagą i poczuciem godności (to nie są hałaśliwi, choć sympatycznie groteskowi chwilami Włosi, czy pyszałkowaci , ach – ta kolebka cywilizacji, ale jakby gnuśni Grecy, znakomicie oddaje hiszpańskie flamenco.
    Może po prostu odzywa sie we mnie „zew krwi”, bo moja prapra babka była Hiszpanką „porwaną” przez prapra dziadunia, gdy go rzuciło w tamte strony z armią napoleońską.
    Portugalczyków w zasadzie nie znam.
    Oczywiście, nie traktuj serio tej mojej domorosłej „systematyki” południowców.
    Ot, takie sobie dywagacje

  72. Prof. Czapiński w TOK FM 3-4 dni temu nazwał kapitał społeczny po swojemu – miłość dalszego bliźniego. Z moich najnowszych doświadczeń w załatwianiu interesów z młodymi Polkami i Polakami, ich poziom zaufania jest zupełnie w światowej normie. Jest dobrze, a nawet coraz lepiej.

  73. W kuchni portugalskiej zachwyca mnie marisco, zaś do popicia vinho verde. Trzeba się wybrać na sardynki w sierpniu do Algarve.

  74. Kartka 20.50
    Ładnie to opisałeś. Dziekuję. Ale jeżeli już ruszyć w taka trase to wolałbym rower, zwykły, nie żadną wyscigówke ani MTB, bo kiedyś już sprawdziłem i czasem fajnie się jedzie z górki. Ale chyba powinieneś więcej pisać o podróżach i spotkaniach niż o polityce ( bez urazy).

  75. @mag (a w wersji barbarzyńskiej magbet) 22:40

    Tradycjonalista odpowie słowami takiemi:

    >i>Nie tylko, pierw się najadłszy mandragor,
    Błądziły w Limbach szalone kobiety;
    ….
    Jakby wcielonej ciągle puls Ironii:
    Słysząc, wiesz naprzód i wiesz ostatecznie
    ….
    Być tam i owdzie — w on czas, dziś i potem,
    Jako się wyżej albo niżej rzekło;
    A nie równiejszym wracać koło-wrotem,
    A nie odpomnić, że zwiedziłem Piekło!
    ….
    Wtedy to próba jest, wtedy jest waga,
    Ile nad sobą wziąłeś panowania?
    Wartość się twoja ci odsłania naga —
    I oto widzisz, kto-ś ty?… bez pytania.
    *
    I ileś zwał się tym lub owym w Czasie
    Lub byłeś zwany imieniem twych dziadów —
    Widzisz — i ile nabrałeś sam na się
    Z tradycji? tonu? stylu? lub przykładów?

    C. K. Norwid

    Albo – albo. Albo popiół z dyni i zabawy zamęt albo… gwiazdzisty dyjament… Wybieram dyjament 😉

  76. cynamon 29 – 22:15
    Nadziwić się nie mogę!
    Czy tych paru impertynencji nie można było pod znanym już nickiem wyartykułować?
    A może to taki myk socjologiczny? „Coraz nas więcej, coraz nas więcej!!!”
    A ile was?
    Raz!

    Ja na takie zabawy jestem za leniwa.
    Trzeba mieć dobrą pamięć, żeby się nie pomylić w wyzwiskach i argumentach.
    Szczerość nie wymaga takiego skupienia i czujności klasowej.

    A ten, co się tak pracowicie drapuje w nowe szatki… przecenia swoją popularność.
    I atrakcyjność…
    Ja mu to mówię.
    Dobranoc…

  77. kadett
    31 października o godz. 23:19

    @Kadett, ja jednego , podstawowego nie rozumiem.
    Tyś wielki fan tenisa, ja wielki fan tenisa, a na blogu za kriszny,
    nie możemy się porozumieć.
    Ja, tak samo jak Ty, wiem że tenis to gra niby elegancka,
    wysublimowana, arystokratyczna wręcz ,
    ale w sumie bardzo agresywna.
    No i to jeszcze obaj wiemy, że bardzo dobrze płatna (nawet jak
    ona,on przegrywa – na konto w banku lecą pieniądzory .

    Twoje poglądy tenisowe są tak diametralnie różne od poglądów blogowych, że aż nie jestem w stanie tego pojąć !
    Ja sam, były wyczynowy sportowiec (12 lat pływania na tempo,
    dziennie 8 do12 kilometrów w wodzie na tempo, plus tzw.
    sucha zaprawa, ale rekord polski juniorów na 100 m klasykiem)
    nie jestem w stanie pojąć Twojej agresji.
    Były czasy kiedy Ty na mnie, ja na Ciebie, skakaliśmy sobie do gardeł
    jak te meksykańskie koguty.
    Czas, jak on to już ma do siebie, minął. My się postarzeliśmy, a ta gó…ana polityka RP, dzieli ludzi (nawet o tym nie wiedząc) o podobnych zainteresowaniach, na tych prawych patriotów,
    i na tych nieprawych patriotów. Wytłumacz mi , kiedyś przy jakiejś
    tam okazji co znaczy prawy patriota, a co znaczy nieprawy patriota.
    Cieszę się że łączy nas Tenis.
    Wszystko inne,, to tylko pogłoski o nieważnej treści…

    Pozdrowionka.

  78. ANCA_NELA
    1 listopada o godz. 0:36

    Wybacz moja droga,
    ale nie bardzo wiem o czym mówisz.
    Jam durnym, do mnie trzeba konkretnie .

    Pozdrowionka.

  79. Orteg’a; 0:05.

    Nie wiem od czego padl Kleofas; ale to kadett i Jiba powinni wiedziec
    ja mysle ze czas go pokonal.
    http://www.youtube.com/watch?v=bjOJDO5iEvE
    Wiem za to co Kleofas; lubil najbardziej ,do tego mozna jeszcze dodac
    dobry alkohol i to jest wlasnie to ze warto zyc zamiast palic swieczki.

  80. kadett
    Pyszność, znaczy się pycha przez ciebie przemawia.
    Ty wolisz diamenty, ja sie czasem zadowalam węglem i nie sięgam dla pognębienia adwesarza po perły poezji, bo wolę „pochylić się nad prostym człowiekiem”.
    A ten ma niezbywalne, demokratyczne prawo świętować co chce i jak chce, pod warunkiem , że nie krzywdzi innych i nie nakazuje im żyć według własnych standardów.
    Urodziłam się się i dorosłam w PRL, gdzie usiłowano mnie wtłoczyć w obowiązujące wówczas standardy stadnych zachowań. Olewałam je równo, nie chodząc ani na pochody pierwszomajowe, ani na tzw. wybory.
    Chyba nie był to aż tak restrykcyjny reżim, bo udało mi sie dożyć we względnym komforcie moralnym (nie straciłam pracy, nie widnieję na żadnej liście Wilstaina, w IPN w mojej teczce jest tylko zapis , że byłam tzw. figurantem, czyli osobą, która była obserwowana, bo miała kontakty z opozycją). Nie wyemigrowałam, choć mogłam i nie zawsze było mi lekko, bo – być może – jestem sentymenalną idiotką, która kocha wierzby, bociany i takie tam różne „imponderabilia”.
    Dlatego dziś nie życzę sobie, by ktoś mnie pouczał, jak mam żyć, ani po czyjej stronie się mam opowiadać, popierać zabawy dzieciaków w Halloween, czy uważać, że to ogłupiające podszepty Szatana, na zgubę, przy okazji, tradycji narodowych.

  81. ” dziś wnuk wystawił dynię, ma rękawiczki kościotrupa i liczy cukierki. On nawet nie wie, że to jest zwyczaj importowany, i ”
    powinien na jego temat zabrac glos raczej minister zdrowia ( zeby i nie tylko , wnukow) i nie min (sic ) Kultury iDN albo jakis biskup . Dlaczego we wszystkich tych idiotycznych „dyskusjach polskich ” , najwiecej do powiedzenia maja ci ktorzy powinni siedziec cicho .
    Dziadek tez raczej sie nie popisal (z.i nt w.)

  82. Andrzej Falicz
    31 października o godz. 23:56

    Ale ty baran jednak jesteś !
    To ja ateista, podziwiam samozaparcie
    @Kartki z podróży, jego trud w tych wędrówkach.
    A Ty walisz jak byk o ścianę hipermarketu,
    w nadziei na marchewkę, za friko !
    Podaj adres to wyślę Ci przynajmniej 1 tonę.
    Ale nawet wtedy, nie przestaniesz być bucem.

    Pozdrowionka.

  83. cynamon 29
    1 listopada o godz. 1:23

    Przyganial ateista ateiscie….
    Zasuwalem po laicku a ducha wcmacnialo albo porto (za mocne) albo rewelacyjne portugalskie wino verde!

    Mialem najwieksze w historii wszechswiata odciski – no moze moja zona miala prawie takie jak ja.
    Ale maszerowalismy – idac z radoscia po gorach.

    Co nie znaczy, ze msza w katedrze nie zrobila na mnie wrazenia.

    Najbardziej podobala mi sie najwieksza na swiecie kadzielnica
    http://www.youtube.com/watch?v=EfnPRMQmWvs

    Botafumeiro!
    80 kilo, 1.6 metra wysokosci zasuwa kilkadziesiat kilometrow na godzine nad glowami!

    Podobno w dawnych czasach pielgrzymi nie myjacy sie tygodniami lub miesiacami… tak przerazajaco smierdzieli, ze jedynym sposobem na wytrzymanie mszy byla ta cudowna kadzielnica!

  84. ANCA_NELA
    Jiba
    mag
    (cynamon 29)

    Impertynencje

    Przepraszam

  85. byk
    31 października o godz. 22:38

    A byk jak ten wół wali.
    Szkoda tylko, że nie po fali

    Ale wołem być to szuka nie lada !

    Pozdrowionka.

  86. mag
    31 października o godz. 20:32

    ” Cynamon 29, Lewy ”
    Maguś jutro, dziś padam na ryj , jak to prawdziwej
    świni przystało.

    Pozdrowionka i dobranoc.

  87. http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,9385

    Zmienmy kierunek,lepiej zajac sie zywymi a umarlych pozostawic
    w spokoju.

  88. Ted

    No dobrze. Umarłych w spokoju pozostawić. A co z zamordowanymi?

    http://i.imgur.com/vfJk5vg.jpg

  89. To się w b(rzozie) nie mieści

    https://scontent-a-ams.xx.fbcdn.net/hphotos-prn1/537229_10151673617856573_1624848837_n.jpg

    Tytuł obrazu: „Oczarowanie brzozą”

  90. Jesli juz znowu jestesmy przy brzozie..

    „Macierewicz wraca do badania brzozy”

    http://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/university-of-georgia-odcina-sie-od-teorii-chrisa-cieszewskiego,367204.html

    Zapewne chodzi o uwiarygodnienie analizy zdjęć satelitarnych brzozy smoleńskiej pana profesora Chrisa Cieszewskiego. Tymczasem University of Georgia odcina się od teorii Chrisa Cieszewskiego. No i bądź tu badaczem naukowym brzóz. Jak dalej żyć?

  91. cynamon 29
    1 listopada o godz. 1:42
    cynamonisz, ty przyprawo stołowa…

  92. „Macierewicz stwierdził, że samolot był ‚na rozkaz centrali moskiewskiej naprowadzany na śmierć. Ich ściągnięto w pułapkę’ „.

    Czytam gdzie indziej:

    „podstawowym warunkiem możliwości zniżania poniżej wysokości decyzyjnej jest kontakt wzrokowy z ziemią lub punktami orientacyjnymi na niej…Naprowadzanie skończyło się na wysokości ok. 120m kiedy to samolot osiągnął okolice gdzie dowódca ma podjąć decyzję co dalej i do niego należy między innymi poprawne wykonanie podejścia. W odległości 2.5 km od progu i na wysokości 120m samolot nie był w żadnej pułapce, a po to pilot musi widzieć ogólnie mówiąc ziemię, by dodatkowo skontrolować czy:
    – nawiguje prawidłowo,
    – czy przyrządy pokazują prawidłowo,
    – czy urządzenia na lotnisku pracują prawidłowo
    – czy obsługa lotniska prawidłowo przekazuje informacje”

    Ludzie! Odechciewa mi się. Nie po raz pierwszy. I zapewne nie po ostatni

  93. Wszystko to co powyżej bynajmniej nie oznacza, ze kontrolerom rosyjskim chodziło, tylko i wyłącznie, o bezpieczne sprowadzenie upierdliwej tutki polskiego prezydenta na ziemie smoleńską. Az za takich altruistów nikt nigdy obwiniać ich nie powinien. Wiec i nie bedzie obwiniac. Bo takie akurat przewinienie, pn. altruizm, nie mieści się w zadnym kodeksie karnym żadnego kraju.

    Lexie?

  94. No tak

    Te chamy kacze się pchały do lądowania we mgle bo były spóźnione z powodu zaspania Najlepszego Prezydenta. Jaka-40, tego z dziennikarzami, wylądowanie 40 min. wcześniej, było ich nie tyle przewodnikiem co wyznacznikiem. ‚Dziennikarze wylądowali a my nie wyladujem?’ To byl ten wyznacznik

    Jaka-40 fuksowe wylądowanie bylo wyrokiem śmierci dla 96 osób. Pain (tak!) and simple. Simple jak SIMPLE. O, tu jest wytlumaczenie SIMPLE

    Mama told me when I was young
    Come sit beside me, my only son
    And listen closely to what I say.
    And if you do this
    It’ll help you some sunny day. Oh Yah!
    Oh, take your time… Don’t live too fast,
    Troubles will come and they will pass.
    You’ll find a woman, yea yea, you’ll find love,
    And don’t forget son,
    There is someone up above.

    (Chorus)
    And be a simple, kind of man.
    Oh be something, you love and understand.
    Baby be a simple, kind of man.
    Oh, won’t you do this for me son,
    If you can?

    Forget your lust, for the rich man’s gold
    All that you need, is in your soul,
    And you can do this, oh baby, if you try.
    All that I want for you my son,
    Is to be satisfied.

    (Chorus)

    Boy, don’t you worry… you’ll find yourself.
    Follow your heart, lord, and nothing else.
    And you can do this, oh baby, if you try.
    All that I want for you my son,
    Is to be satisfied.

    (Chorus)

    Baby be a simple, be a simple man.
    Oh be something, you love and understand.
    Baby be a simple, kind of man. (Fade out)

  95. cynamon 29
    1 listopada o godz. 1:04
    Czyś ty aby nie przepracował się i nie wspomagał jakim napojem energetycznym???
    Sam dopiero co napisałeś…
    ja mam swoje podejrzenie, ale nie powiem.
    … a chodziło o nasze wrażenie…, że ktoś tu się na blogu przeobraził i w nowej odsłonie pisze, jak stary…
    No i niespodzianka! Ty nie kojarzysz, a ….

    J. Pokorny 1 listopada o godz. 1:39
    przeprasza
    😯

    Mam nadzieję, że ranek będzie mądrzejszy od wieczora i pozdrawiam zarówno ciebie, jak i przepraszającego.

  96. Kartka z podróży
    31 października o godz. 22:46
    Portugalia piękna jest, ludzie wspaniali.
    …………………………………………………………………………………..
    Także spotkałem się z dużą życzliwością*. Zdumienie wywołał chłop (?) leżący w przydrożnej trawie, gdy pytałem go o drogę, powitał mnie po francusku. Moim udziałem był m.in pobyt w Nazare, gdzie jest kolejka przypominająca tą na Gubałówkę,a wybrzeże w tamtych okolicach jest znane z fal-gór (kilkanaście i więcej metrów).
    Tak, podróże łagodzą…obyczaje….
    *opis pewnego zdarzenia zajęłoby mi nieco więcej czasu.
    Również pozdrawiam.

  97. @Waldemarze, tak ku ścisłości, ten kompot był z dyni marynowanej w occie. Moja mama robiła to w takich dużych pięciolitrowych słojach, a ja bardzo lubiłem chrupać tą dynie, bo sok już mniej, był dla mnie za ostry. A pamiętasz, że jak się ktoś nie podobał i chciało mu się dokuczyć, to mówiło mu się, że wygląda jak Ryśka?
    @mag, u nas na kolędników mówiło się Herody i po Bożym Narodzeniu była istna plaga Herodów. Ludzie byli biedni wtedy, a dzieci jak to dzieci, chciały dostawać dużo słodyczy, więc przebierały się w te prześcieradła i chodziły po domach śpiewać kolędy.
    Pozdro.

  98. J. Pokorny
    1 listopada o godz. 0:21
    „Trzeba się wybrać na sardynki w sierpniu do Algarve.”
    Bairrada ( ta moja ) znacznie blizej no i ten ich pieczony prosiak w tym ich sosie . Tyle co rzut beretem (tez port .) Nie musze ciagnac J… przez pol swiata
    Gdyby akurat go zabraklo (pp) jakby co , vinho verde przez sciane
    Poza wszystkim to wyglada mi ze wpadlismy na ten sam pomysl w tym samym czasie mniej wiecej albo to ta moja zbyt wybujala fantazja ale spoko , nie bede wiecej tego drazyl

  99. @Orteq
    1 listopada o godz. 6:26

    Mądrze prawisz, ale zapomniałeś dodać, że zobaczenie ukochanej Ziemi to warunek dalszego zniżania (tzw. warunek konieczny), ale nie jest to warunek wystarczający – trzeba jeszcze zgody kontroli naziemnej na dalsze zniżanie, a tej nie mieli!!!!

  100. Orteq
    Zlituj się!
    Już nie drąż tej tutki, brzozy i nie turbuj się szaleństwami Antka Policmajstra.
    Wiadomo, że on nie spocznie i nawet pośmiertnie będzie dochodzł „prawdy”. Może nawet przekabaci PB, by przyklepał jego dowody na udział w katastrofie osób trzecich swoim już nie profesorskim, ale boskim autorytetem.
    Wyobrażam sobie tylko tę nerwówkę, jaką musieli przeżywać kontrolerzy lotu na Siewiernym, którzy nie mogli się opędzić od tej nieszczęsnej tutki jak od wściekłej muchy, a potem już tylko przerażenie, gdy było wielkie buuum!

  101. @Waldemar
    31 października o godz. 23:09

    Jesteś nieprecyzyjny!
    GOŹDZIKI OWSZEM, ALE PODSTAWOWĄ PRZYPRAWĄ BANI BYŁ „STANGENZIMT”! Ten cholerny Capslock jest przypadkowy!
    Mówię z doświadczenia, starszego od waszego, bo podczas choroby matki ojciec umiał tylko robić „bratkartofle” i banię.

  102. Orteq
    1 listopada o godz. 4:54

    Orteq, nie sciemniaj….i nie obsikuj.

  103. @mag (a w wersji barbaro – magbet) – 1:18
    Kompletnie mnie nie zajmuje sposób życia innych. Ani go nie chcę siekać maczetą, ani głaskać nie mam zamiaru. Nie obtaczam nikogo w smole i pierzu przez to, że różni się jego świat od mojego, nie obnaszam się ze swoimi fobiami wobec scjentytów, magów od czarnej magii, czy innych abnegatów religijnych, nie cieknie mi piana z ust o ‚naszych okupantach’, nie zawładnęło mną szaleństwo na punkcie zawracania innym głowy swoją filozofią życiową, nie zawracam nikogo z jego własnej drogi, nie nawracam, nie agituję, nie zaganiam kosturem owieczek do swojej zagrody, nie beczę chóralnie, ani tym bardziej czarnych owieczek nie próbuję kosturem odganiać od siebie.

    Powyższe nie znaczy, że zatraciłem szacunek do własnych korzeni i – od czasu do czasu – lubię przypomnieć słowa wieszcza o tych, którzy w czarno-owczym pędzie hołdują bezkrytycznie wszystkiemu, co gdzie indziej wymyślone i flancują tu te mody, często bezkrytycznie i z lubą podległością, z pogardą dla własnej wartości, jak i zatracenia wyróżniającej ludzi różnorodności:

    Polsko! lecz ciebie błyskotkami łudzą;
    Pawiem narodów byłaś i papugą,
    A teraz jesteś służebnicą cudzą.

  104. W porządku i nawet: proszę bardzo. Jeśli Panu Passentowi to nic a nic nie wadzi, że Pan Passent idzie pełen smutku i powagi na cmentarz, na groby ukochanych ludzi, a wesołkowie wykorzystują to dla otrzymania cukierka czy czekoladki, nie ma sprawy.

    Ale czy istnieje choć jeden dzień w roku, w całym waszym życiu, gdy nie bijecie się, gdy nie okładacie słowami jak pałami…

  105. Mądrze prawisz, ale zapomniałeś dodać, że zobaczenie ukochanej Ziemi to warunek dalszego zniżania (tzw. warunek konieczny), ale nie jest to warunek wystarczający – trzeba jeszcze zgody kontroli naziemnej na dalsze zniżanie, a tej nie mieli!!!!

    Puk, puk! Kto tam? To ja, dr Alois Alzheimer. Chciałem przypomnieć tylko prof. Antoniusowi, że na wysokości 100 m pada komenda d-cy: Odchodzimy (na drugi krąg)!, powtórzona przez II pilota. Eksperymenty z bliźniaczą tutką nad Mińskiem Maz. potwierdziły możliwość odejścia w automacie przy braku systemu ILS na lotnisku, pod warunkiem uprzedniego przestawienia pozycji przełączników 2 innych urządzeń. Stwierdza to raport Millera, który jednocześnie nie potrafi ani potwierdzić, ani zaprzeczyć, czy doszło do przestawienia tych przełączników w Smoleńsku, bo pozycje obu przełączników nie zostawiają śladu w żadnym rejestratorze pokładowym. Dlaczego nie odeszli prawdopodobnie nie dowiemy się już nigdy.

    Sugerowanie po raz kolejny prof. Antoniusa, że była tam kontynuacja lądowania za wszelką cenę, pomimo braku zgody wieży, jest zwykłym bajdurzeniem.

  106. Dynia marynowana zwykle przez długi czas jest zamknięta.
    Wraz z potanieniem produktów techniki umocowań tym zamknięciem stało się wieczko słoja. Śmieszne jest zamknięcie tubki pasty do zębów. Trzeba obrócic w pionie nakrętkę i obracając ją na czubku tubki zerwać fragment grubej folii zapobiegającej wypływaniu pasty.

    Czasy mamy skomplikowane!
    Czasy nadrzędności korka nad innymi zamknięciami przeminęły.
    Zamknięcia się wyspecjalizowały i wysubtelniały. Teraz już nie proboszcz z ambony, ani arcybiskup przeciwstawia się złym mocom duchowym, ale czyni to także minister kultury i dziedzictwa narodowego.

    No to przejdźmy się aleją Komisji Edukacji Narodowej z Lasu Kabackiego do nowej siedziby Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Tam poznamy najbardziej powszechny pożytek z dyni: pestki.

    Gdy przez otwory wycięte w dyni zajrzymy do środka, to stwierdzimy, że pestki ktoś usunął. Posypywać wyłuskanymi z nich ziarnami będzie onże chleb, aby sprzedać go po bardziej zyskownej dla piekarza cenie.

    Co nam zielone ziarno dyni mówi gdy je rozgryzamy? Ono mówi, że Komisja Edukacji Narodowej wyeliminowała jezuitów ze szkół na ziemiach polskich. I teraz gdy głową kościoła apostolskiego jest jeziuta, to zaczęła się odnowa i odbudowa Misji.

    Cofniemy wychowanie polskich dzieci do czasów, gdy cukierki były bardzo drogie i rzadkie, a dyni nie marnowano na szczeniackie zabawy.
    O 220 lat.

    Nie będzie nam Aleksander Posacki zatruwał gleby gadaniem i pisaniem obok tematu. Być może, trzeba będzie sprawę przemleć w młynach kurii rzymskiej i stwierdzić, że z dyni płynie światło Jezusa.

    W Polsce dokonała się schizma: nastała religia, której nie upowszechniali towarzysze z Towarzystwa Jezusowego.

    A tu trzeba zdecydować: czy Chrystusowe wstąpienie na tron obok ojca i zapanowanie Trójcy nad Polakami ma być celem, czy też celem ma być wniebowzięcie Największego Polskiego Wladcy do nieba wprost z kanałów w których umierało Powstanie Warszawskie.

    Czy Powstań ludu i wyzwól się z ruskiego panowania!, czy też Niech zapanuje miłość Jezusa od przedszkola po akademie!

    W SGGW po cichu bada się GMO.
    Za rok serca polskiego ludu rozgrzeje wezwanie: Pokażcie Narodowi światło boskiego stworzenia i śmiejcie się diabła GMO!

    Tak jak ojciec Aleksander, tak i Wy na blogu, patrzycie wstecz.
    A diabeł mutuje i to dziś trzeba młodzieży wyłożyć!

    Władza to coś takiego, że gdy się dynie zasypuje popiołem, to ona się wymyka – ta wladza!

    Dzieciaki wytrenują zbieranie bez odnoszenia do zakrystii i zaraz będą zanosiły do Jurka Owsiaka! Podkarpacie po dumpingowych cenach będzie pszenicę GMO wysyłać Putinowi! A pieniędzy jest tak mało, że Franciszek musi chodzić piechotą!

    Polska nie przeżyła w zasadzie reformacji i dlatego dzisiejsza kontrreformacja jest słabo rozpoznawalna przez Naród.

    I te co nie wstydzą się Jezusa, nie wstydzą się też Złotego Cielca.
    W kwietniu 1953 być może, wzorem gdanśkich pionierów gwiazdkowych żłobkowych hepenningów przed kościołami pojawią się żebrzący zziębnięci jezuici w pocerowanych cienkich sukienkach z Chin. I co Narodzie? T&T – czy inny trik?

    Luter został swego czasu pobudzony nieprawidłowościami w handlu.
    A w Polsce może być jutro brak pieniędzy, bo Żydzi złotówki przejęli i schowali w brukselce.

    Powiadam Wam! Ten Internet to nowa postać Złego!

  107. Jiba
    31 października o godz. 19:48
    Jesteś bardzo realistycznie patrzącą osobą i twoje wnioski są zazwyczaj poprawne . W tej sprawie o której piszesz, również tak jest. Większość blogowiczów typowo dla Polaków emocjonalnie reaguje na wydarzenia i często znacznie przecenia ich skutki. Przykładem były wpisy pod poprzednim wpisem Gospodarza gdzie większość uległa sugestii, że ten incydent zniszczył PO. Tymczasem dla kogoś oceniającego racjonalnie taka wpadka zupełnie nie dziwi , bowiem nasi politycy nie są jakby to niektórzy chcieli elitą narodu , a więc ludźmi na wyższym poziomie moralnym i intelektualnym , ale wręcz często oceniać ich należy zdecydowanie gorzej. Na to, że tak obecnie jest wpłynęła historia. Po krótkim okresie wolności , przegraliśmy wojnę (a wojny strasznie demoralizują) i dostaliśmy sie na 6 lat pod okupację podczas której szkodzenie okupantowi było cnotą (a to tez demoralizuje). Następnie wyzwolenie spod okupacji niemieckiej przemieniło się na okupacje Radziecką z narzuconym skrajnie demoralizującym systemem sowieckim. Szczęśliwie ze względów politycznych ZSRR odpuścił sobie stworzenie z Polski republiki i powstało Państwo polskie zależne zupełnie od ZSRR. W tym państwie utrwaliło się przekonanie, że państwowe to jest niczyje i tylko głupi nie korzysta z możliwości przywłaszczenia sobie czegoś państwowego, gdy nadarza się okazja. Ludzie szybko się zorientowali, że najkorzystniej jest wykorzystywać układy i znajomości i wszystko załatwiano. Niespodziewanie generalny bunt przeciw pogarszającym się warunkom życia w kraju zakończył się przemianą ustrojową i umową między dotychczasową władzą a solidarnościową opozycją . Do władzy doszli całkiem do niej nieprzygotowani ludzie z opozycji.
    Dotychczasowa władz pewnie liczyła, że dzięki temu oda się jej utrzymać przywództwo w zmienionym ustroju i jak się okazało tak się nie stało. Znaleźli się ludzie którzy nie tylko przejęli władzę ale i przeprowadzili skutecznie reformy umożliwiające funkcjonowanie nowego ustroju. Niestety, jak zwykle bywa, jak już państwo stało się stabilne, zwycięzcy szybko zorientowali się jak dużo można zyskać będąc u władzy i zaczęli o nią walczyć stosując swe doświadczenia z przeszłości. Nie jest niczym dziwnym, że co jakiś czas wybuchały afery polityczne najczęściej ujawniane i rozdmuchiwane przez walczące strony. SLD która przechwyciła władzę i wydawało się mocno się trzymała, opozycja załatwiła wykorzystują tzw aferę Rywina, która powstała w wyniku wewnętrznej walki o władzę w SLD, a została przez opozycję skutecznie rozdmuchana do pożaru który zniszczył tę partię. Partie post solidarnościowe uzyskały komfortową sytuację przejąca władzy , ale ku zdziwieniu obserwatorów politycznych nic z tego nie wyszło, bowiem przywódcy jednej z parti post solidarnościowej zamarzyło się zmarginalizowanie opozycji i przejęcie pełni władzy. Wyraźnie można było zobaczyć, że PiS zupełnie nie zależało na Polsce i jej pomyślności i gotowi byli do zgotowania najgorszego ,byle by zyskać władzę. Przy Kaczyńskim utrzymali się wszyscy którym odpowiadało jego przewodzenie partią , oraz ci których zaślepiły chwilowe sukcesy (nie interesowało ich skąd się one wzięły ,a kłamstwa i oszustwa przywódców im widać nie przeszkadzały , co świadczy o moralności tych ludzi)
    W partii PO z moralnością było tak jak w solidarności, czyli raczej słabo, ale ludzie ci skupieni wokół Tuska widzieli swe korzyści jedynie w skutecznym działaniu tej partii i wyraźnie zostali przekonani prze przywódce, że wejście w układy z PiS było by dla nich katastrofę. Dlatego do koalicji nie doszło (a na to liczył Kaczyński , bo to dawało mu wielką szansę na zniszczenie Tuska i jego partii). Okazało się, że polityka Tuska była słuszna . Partie które próbowały coś ugrać łącząc się z PiS zostały zniszczone , ale PiS sukcesu nie osiągnął , bo idzie od porażki do porażki i wciąż przegrywa ważne wybory. Te porażki spowodowały rozsypanie się partii na parę , z których jednak najmocniejszą pozostała ta pod wodzą Kaczyńskiego. Wszyscy politycy działający w jakiejkolwiek partii dobrze wiedzą, że wygrana wiąże się z osobistymi korzyściami i lukratywnymi stanowiskami rządowymi. Z dobrym się ustawieniem wiąże się też awans we własnej partii i podczepienie pod wpływowego lidera. W takich warunkach nie jest niczym dziwnym że politycy w partii stosują działania niezgodne z prawem (i moralnością) by dobrze się ustawić. Są jak złodzieje którzy mając okazje kradną , oczywiście licząc że ich nie złapią. Stąd ta ostatnia afera i one będą niezależnie od partii. Liczba tych afer będzie się zmniejszać jedynie pod wpływem opinii publicznej i działania mediów wykrywających nadużycia. Liczba afer maleje tez wtedy gdy zwiększa się zagrożenie całej partii , bo jej katastrofa to katastrofa dla jej większości członków. PO jak zresztą nazwa tego ugrupowania wskazuje jest zlepkiem utrzymywanym głównie w całości z powodu zagrożenia Kaczyńskim. Jak zagrożenie się zmniejszyło to od razu odpadł Palikot tworząc własną partię, a i Gowin sprawdza ile mógłby sam ugrać. W partii są grupy interesów i jedynie naciski wyborców są w stanie wymusić działania w ich interesach (gdyby nie one działali by pod siebie)
    Tusk ze swymi ludźmi chce się otrzymać przy władzy i dlatego ulega naciskom co słusznie zauważyłaś. Właśnie z powodu tego że interes przywódcy partyjnego jest związany interesem obywateli w Polsce się poprawia standard życia i z tego powodu Tusk odszedł od swych radykalnych liberalnych poglądów co sam stwierdził w wywiadzie.
    Obecnie już trudno nazwać go liberałem , bowiem prowadzi politykę bliżej centrum i gospodarczo bliżej lewicy niż prawicy.

  108. mag
    Masz racje pisząc „Wyobrażam sobie tylko tę nerwówkę, jaką musieli przeżywać kontrolerzy lotu na Siewiernym”
    Oni zdawali sobie sprawę z zagrożenia i mimo że nie mieli sobie nic do zarzucenia katastrofa musiała ich przerazić. Wszystkiego nigdy idealnie się nie zrobi , a katastrofa dotyczyła ważnych polityków – musieli bać się poważnych kłopotów. Oni byli ostatnimi którzy by tej katastrofy chcieli

  109. PS

    Może pilot widział Ziemię i obowiązkowo zameldował ten doniosły fakt obsłudze naziemnej i ci dali zgodę na lądowanie??? (W domyśle – podstępnie wciągnęli w pułapkę, jak sobie życzy mój imiennik?)
    Tak mogło być i wtedy wszyscy są w porządku oprócz załogi, jeśli kłamała. Złośliwi Rosjanie i polscy pomocnicy Putina być może wycięli te rozmowy z zapisu i dlatego o tym nie wiemy.

    Słuchałem niedawno europosła Bielana, który oświadczył, że Rosjanie są zdolni do takich łajdactw, wiec tego nie wyklucza. „Długi” mecenas zapytał, czy możliwość dokonania zbrodni jest tożsama z jej dokonaniem?
    Odpowiedź była tak pokrętna, że jej nie zapamiętałem – a może nawet nie zrozumiałem. Na miejscu Giertycha zapytałbym euro-osła, czy byłby zdolny do dokonania gwałtu, bo możliwości techniczne w tym wieku można jeszcze założyć. To znaczy, że jest gwałcicielem lub praktykującym pedofilem.

  110. Antonius i Śleper ;
    Jak to sie mówi; przyjmuje do akceptacji Wasze Baniowe wiadomości .
    W Wielkopolsce w latach 60/70- tych spotkałem się z wykorzystaniem Korboli ( polska dynia ) na sposób podany przez Ślepera .
    Kompot na Boże Narodzenie ,tak zanotowałem w pamieci .
    ps.
    Dzis piękna pogoda byłem ,już rano u mojej żony Wielkopolanki – u niej to dopiero bogactwo gwary i określeń , a obok spoczywa przyjaciel Lwowski bradziaga -piękna postać Kultury w Szczecinie .Taka masa ludzi ,młodzi a tak szybko odeszli .Po południu wybieram sie na tadycyjne już spotkania doroczne z Nimi .
    Komunikacja i służby porzadkowe jak zawsze sprawne tego dnia , OK ,a jest to obszar Nekropoli (park dendrologiczny ) która ma 13 Bram , na niemal 170ha założona w 1901 roku -wtedy poza miastem .

  111. kadett
    Co do cytatu kończącego Twój komentarz – absolutna zgoda.
    Tam mamy i pewnie mieć będziemy. Nie wiem tylko jak dlugo.
    Gdy się żyje w kraju średniej wielkości z porąbaną przeszłością i wielkim garbem kompleksów, to nie należy się temu dziwić.
    Ale też nie wymachiwać szabelką i prężyć przesadnie muskuły.
    Mnie akurat najbardziej doskwiera, że jesteśmy „służką” Watykanu za pośrednictwem naszego ciemnogrodzkiego kleru, a wszystkie kolejne rządy po 1989 tylko umacniały potęgę polskiego kk.
    To ja już wolę być europejką, co w niczym nie przeszkadza mi w byciu patriotką z dziada pradziada. Normalną a nie „prawdziwą”, czyli niekoniecznie np. katoliczką lub zwolenniczką zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej czy polityki zagranicznej nie „na kolanach”, bo to tylko popiskiwanie myszy. Owszem, trzeba pilnować swoich interesów, ale z rozwagą, czyli „mierzeniem siły na zamiary”, czy jakoś tak.
    Dlatego właśnie warto czytać Norwida, Słowackiego, Miłosza, Herberta (ale tego ostatniego nie wybiórczo, jak czyni to JK, kończąc cytat w dogodnym dla siebie miejscu) Gombrowicza, Mrożka.
    Tyle, że Polakom nie bardzo chce się czytać. Statystyki czytelnictwa są zatrwa żające.
    Czy to tylko cena zachłystnięcia się po latach „żelaznej kurtyny” blichrem, komercją, kulturą masową, czy po prostu świat psieje (za przeproszeniem psów)?

  112. Symbolicznej swieczki dla Kleofasa;nie zapale,mysle ze on by sobie tego nie zyczyl,byl przeciaz tak jak ja ateista

    Tedzie,
    uzurpujesz sobie nieistniejące prawo do bezpodstawnego rozciągania własnych przekonań na innych. Na wspomnienie Kleofasa nadejdzie czas, bądź cierpliwy.

  113. kadett
    1 listopada o godz. 11:12
    Puk, puk! Kto tam? To ja, dr Alois Alzheimer. Chciałem przypomnieć tylko prof. Antoniusowi, że na wysokości 100 m pada komenda d-cy: Odchodzimy (na drugi krąg)!,

    Mój komentarz
    Autorze, uparcie fałszujesz fakty, zapisy w czarnych skrzynkach. Po raz n-ty meldujesz – odchodzili na 100 m wysokości nad pasem.
    To jest newralgiczny problem, jeden z wielu dla smoleńczyków – te rzekome 100 m komendy „odchodzimy” oraz drugi problem – zaraz potem wybrzmiewające dalsze odczyty – 50-40-30-20 m i przy ostatnim przelot nad bliższą latarnią, która była położona okolo 1000 m od progu pasa. Byli na wysokości 20 m (nad gruntem, nad pasem było to jeszcze mniej) w odległości nieco ponad 1000 m od progu pasa.
    W tych dwóch sprawach smoleńczycy idą w zaparte. Brną w rzeczywistość równoległą.
    Pzdr, TJ

  114. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Szczęka mi opadła przede wszystkim dlatego, pisze Daniel Passent , że bardzo szanuję i sympatyzuję z panem Zdrojewskim, który jest jednym z najlepszych ministrów rządu Tuska …

    ” … Klientelizm jest zjawiskiem może powszechnym, ale nigdzie nie został podniesiony do rangi polityki państwowej, tak co zrobił w Polsce Donald Tusk. PO jest dziś siecią quasi mafijną, a nie partią polityczną – mówi portalowi niezalezna.pl prof. Zdzisław Krasnodębski, socjolog, komentując w jaki sposób władze PO potraktowały aferę taśmowej w szeregach własnej partii.

    – Przecież afera Amber Gold też nie została wyjaśniona. Nie wiemy jakie były powiązania syna pana premiera. To jest taki proces pogłębiający się zarówno wewnętrznego upadku PO, jak i upadku standardów. To wynika z tego, że te wszystkie afery przeszły bezkarnie. Obawiam się, że w wypadku taśm będzie podobnie. Niebawem będzie już okres przedświąteczny i opinia publiczna o tym zapomni. Myślę, że ta partia i premier nauczyli się już przeczekiwać te rzeczy ”

    http://zaprasza.net/a.php?article_id=32337

  115. mag 11:44,
    bądź sobie Europejką (przez E), Azjatką, Aborygenką i Afroamerykanką, a nawet Aborygenką. Zostań z Zeusem i nie zajmuj mnie swoimi fobiami, bo mi się po prostu niedobrze od nich robi.

  116. To geologia wyrządziła Polsce największą krzywdę dziejową, a to z tego powodu, że nie umieściła lokum dla Chrystusa narodów na wyspie, na środku jednego z oceanów. I dlatego niedobrzy sąsiedzi łudzą nas teraz błyskotkami, i w ogóle. Być może łatwiej byłoby stawić czoła kondomunium delfińsko-tuńczykowemu, niż mocować się z kondominium szwabsko-ruskim ?

    Dynia to wspaniałe warzywo. Pestki pełne oligoelementów, rośnie łatwo, miąższ nadaje się na przetwory (dżemy, ciasta, marynaty), a pomarańczowe skorupy można używać jako pachołki na drogach, zamiast plastikowych, co jest zdrowsze dla środowiska, skoro dynia rozkłada się w sposób naturalny. Tak jak kiedyś z powodzeniem przeszczepiono do Polski ziemniaka (czy wtedy KK protestował powołując się na polską tradycję i na patriotyczny nakaz spożywania kasz wszelakich ?), tak może teraz nadszedł czas na dynie, które i tak uprawia sie tu i tam ?

    Minister Zdrojewski powiedział swoje – jego prawo, ale czy obowiązek ? Co minister ma do sposobu, w jaki ktoś ma zamiar obchodzić wigilię Dnia Zmarłych. Zresztą i tak najsmutniejszą polską tradycją związaną z 1 listopada jest śmiertelne żniwo zbierane na drogach. Akcja „Znicz”… Prawdziwy Polak jest wierny tej tradycji aż po grób, na który zawsze dojedzie. Czy to żywy, czy we własnej trumnie.

    Niech się święcą Wszyscy Święci !

  117. Waldemar
    Tak mnie naszła melancholijka zaduszkowa w związku z tym, co napisałeś o swoich peregrynacjach po cmentarzach.
    Moi dziadkowie po mieczu i wielu krewnych jest pochowanych na wileńskiej Rossie, na cmentarzu w Lidzie, a także w Druskiennikach.
    Pojechać teoretycznie mogę, bez problemów, bo Litwa jest w UE, tylko Lida na Białorusi.
    Raz na Rossie byłam kilka lat temu. Jeden grób nawet znalazłam. Przyznasz jednak, ze to ciut daleko i „nieporęcznie”.
    Na szczęście, te znane cmentarze na naszych byłych Kresach (też ten słynny Łyczakowski we Lwowie, byłąm, a jakże) są teraz jakoś tam zadbane.
    Ale żal ściska w gardle, gdy pomyślę o licznych cmentarzach poniemieckich czy żydowskich na terenie dzisiejszej Polski, które zostały nieodwracalnie zdewastowane.

  118. kadett
    A już myślałam, ze zaczynasz coś kumać…
    Ech, ciągle wyłazi ze mnie niepoprawna optymistka.
    Z Panem Bogiem!

  119. @duende
    Wszystkie dzieci krzyczały wczoraj „cukierek albo psikus”, przyszło z dziesięć grup, więcej niż w poprzednim roku, i śmiechu było co niemiara.
    Obawiam się, że nic już nie pomoże i wszelkie apele nadmiernie poważnych panów w garniturach czy sutannach coraz częściej spotykać się będą z uśmiechem politowania.

    @Ryba
    Z tym zamiataniem pod dywan jest tak, że jak się zamiecie za dużo to usypie się górkę, o którą łatwo można się przewrócić i wybić zęby.

    Jeśli będą wybory przedterminowe to rzeczywiście dużego pola manewru nie będzie, ale jeśli PO dotrwa do końca, to ciekawa jestem, kto będzie kandydował.
    Czy tylko ograne już partie?
    Wątpię.
    Myślę, że pojawią się jakieś inicjatywy, ruchy obywatelskie.
    Ja mam zamiar dobrze przyjrzeć się tym właśnie nowym.
    – Dobrze – powiesz – ale jeśli zagłosujesz na maluchy to wygra PIS.
    – Tak – odpowiem – może i wygra, ale też może zdobędą swój przyczółek nowi. Na początek parę foteli, kolejny raz więcej i tak drobnym kroczkiem podziękujemy panom i paniom z poprzedniej epoki.

    Głowa do góry;)

    @stasieku
    Poprzednio pytałeś mnie o teściową – czy wie o 400 tys na adwokata ufundowanych prezesowi.
    Nawet jeśli gdzieś o tym usłyszała to wie, że żyjemy w świecie wielkiej manipulacji.
    Prawdę głosi tylko jedno źródło i ta prawda kiedyś wygra, nieważne, czy za 10, 20 czy sto lat, czas nie ma znaczenia, ale może jeszcze za jej życia i wtedy wszyscy (jej rodzina) będziemy musieli przyznać się do błędu. Nie będziemy mogli dłużej ukryć, że żyliśmy w kłamstwie.

    Z takim przypadkiem można zrobić tylko jedno – nie poruszać tematu. Reaguję tylko na bezpośrednie, nieuprzejme zaczepki.

    Ciekawa tez jestem, jaki byłby oddźwięk, gdybym rzuciła hasło, że zakładam grupę wsparcia dla rodzin słuchaczy Radia Maryja.
    Wierz mi, taki człowiek potrafi zadręczyć.

    Pozdrowienia dla wszystkich

  120. maciek.g
    1 listopada o godz. 11:23

    Nie zauważyłam Twojego wpisu.
    Odezwę się jeszcze.
    Dzięki

  121. Pan Redaktor pisze:
    „To się w dyni nie mieści”
    A moze dynia cokolwiek przyciasna?

  122. Maciek.g
    Piszesz: „Większość blogowiczów typowo dla Polaków emocjonalnie reaguje na wydarzenia i często znacznie przecenia ich skutki. Przykładem były wpisy pod poprzednim wpisem Gospodarza gdzie większość uległa sugestii, że ten incydent zniszczył PO.”
    Dzięki za wykład o histori wpływającej w naszej umęczonej ojczyźnie na łajdackie charaktery polityków.
    Ale to nie historia wpływa na to, że zniszczona PO wciąż trwa tylko arytmetyka sejmowa. Schetyna tylko dlatego szczerzy zęby w radosnym uśmiechu, bo na jego głosie opiera się większość sejmowa.
    No ale ta chwilowa radość nie zmienia faktu, że PO jest zniszczona. I to nie sugestia tylko twardy arytmetyczny dowód.
    Pozdrawiam

  123. TJ (11:50)
    Przestań powtarzać te bredzioły usque ad inferos. Jeżeli tak ufasz każdemu szczegółowi raportu Millera, to zajrzyj jeszcze raz do Załącznika 1.1.

    Tam jak byk stoi na rysuneczku, którego szczegóły na skali czasu sprowadzone są do czasu UTC (uniwers. czasu. koordynowanego), że „nic nie widać” gen. Błasika, który – wg raportu – asystował w kabinie załodze, pada na wys. 110 m od gruntu, a komenda „odchodzimy!” na wys. 90-100 m od gruntu. Jest to najniższy punkt obniżenia jaru, potem jar zaczyna się łagodnie wznosić, a przez kilkaset metrów wcześniej samolot nie obniża lotu w stosunku do gruntu na dystansie ok. 500-600m (100 – 100 – 100 m).

    Nie należy jednakże zapominać, że ów rysuneczek odzwierciedla przyjęte założenie przez komisję Millera jako pewnik, że samolot musiał trafić w brzozę i to ‚trafienie’ jest podstawą, punktem wyjścia do koordynacji wszystkich rejestratorów na wspólnej dla nich osi czasu. Rejestratory pracowały w różnym czasie, każdy w swoim własnym.

    Komisja wcale się z tym nie kryje, że stanęła przed koniecznością znalezienia wspólnego punktu dla wszystkich rejestratorów, a była nim brzoza!!! Wyjaśnia nawet, że z jednego rejestratora wycięła kilka sekund, bu dodać je do innego, tak by samolot na rysunku musiał trafić w tę brzozę.

    Trzeba zatem uwzględnić te założenie w postaci pewnika i nie pleść bzdur, że było tak, jak komisja Millera ustaliła, ale że ‚koordynowanie’ zapisów w czasie miało doprowadzić do brzozy i doprowadziło, bo inaczej być nie mogło. 3 sekundy w te czy w tamtą zmienia położenie samolotu przy prędk. ok. 280 km/h w stosunku do punktu przyziemienia o ok. 220 m, a jego wysokość nad gruntem na podobnej zasadzie (+/-) o min. 20-30 m, jeżeli trzymać się rysuneczku z Zał. 1.1.

    Nie wiadomo zatem kto wykazał się większą sztuką umiejętności trafiania w brzozę – załoga czy eksperci Millera?

  124. Pisałem już o tym na tych łamach, ale powtórzę jeszcze raz: co jeszcze musi się stać, aby wyborcy Tuska zrozumieli, że w konkurencji pn. „pokorne klękanie przed biskupem” Platforma jest co najmniej tak samo gorliwa, jak PiS?

    Zachowanie Zdrojewskiego jest tym bardziej żenujące, że argumenty Michalika i spółki przeciwko Halloween są wyjątkowo absurdalne nawet na standardy polskiego Kościoła.

    Po pierwsze, Halloween, jako pogański zwyczaj przejęty przez chrześcijaństwo, jest tak samo „satanistyczny” jak palenie zniczy na grobach lub malowanie jajek na Wielkanoc. Po drugie, w niczym nie zagraża naszej tradycji, ponieważ odbywa się dzień wcześniej. Gdyby pochody przebierańców miały miejsce 1 listopada, można by mówić o konflikcie, ale tak nie jest.

    No to głosujmy dalej na PO.

  125. olborski (10:00)
    Prosiaki itp „lądowe” smakołyki mnie nie pociągają. Nie ze względów „religijnych”, raczej zdrowotnych i … faktycznie smakowych. Lubię owoce morza. Vihno verde nie jest wybitnym dodatkiem do tych potraw, ale jest to portugalski styl. Oczywiście są restauracje narodowe w każdej porządnej metropolii, ale prawdziwe doświadczenie kulinarne nabywa się na drugim końcu świata. Można potem szukać tych knajp u siebie czy gdziekolwiek się zawita, orientować się w tym co serwują, albo … pichcić samemu. Marisco jest na prawdę prostą potrawą, nagonić się trzeba za składnikami – kraby, krewetki, małże – koniecznie, ryba jakaś, przegrzebki (scallops), etc. + warzywa, sosy i przyprawy.

    W temacie blogowania (i używania nicków) w stylu przycinania anonimowości, autobiografowania – jestem ostatnio przeciw. Jest za pisaniem bez kontekstu, bez historii autora, bez związanych z tym emocji, animozji, impertynencji. Powiedzmy – taki sobie eksperyment. Mam też inne powody.

  126. Jeśli miałbym odpowiedzieć na pytanie o rangę kooperacji z Zachodem dla całokształtu rosyjskiego programu zbrojeń, to jest ona marginalna. Z 650 mld dolarów zaplanowanych do wydania na modernizację armii rosyjskiej w ramach Państwowego Programu Uzbrojenia na lata 2011-2020 zakupy uzbrojenia i technologii za granicą pochłoną niespełna 1 proc. Oczywiście nie można wykluczyć, że Rosja cały czas pozyskuje nowoczesne technologie również poza oficjalnym programem i mniej uczciwymi sposobami, o czym czasem napomykają raporty zachodnich służb specjalnych. Niemniej dominuje własna, przynajmniej względnie własna, rosyjska myśl techniczna.
    http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/andrzej-wilk-rosjanie-naprawde-wierza-ze-atak-nadejdzie-ze-strony-usa/pwfxg
    ==================

    Wrzucę ciekawostkę…….
    Jak bardzo odstajemy od światowych standardów?
    Kupić możemy każdą technologię, tylko jak na razie nie bardzo jest za co.
    A z premedytacją zniszczyliśmy własną myśl techniczną i sprzedaliśmy sporo własnych zakładów zbrojeniowych za bezcen.
    A tymczasem Konkurencja nie śpi…….

    Ciekawa jest ta analiza z wielu względów.
    Można iść na Moskwę, tylko z czym?
    Polecam szczególnie naszym Patriotom……

  127. Orteg’a; 4:26, pyta a co z zamordowanymi ?.

    Odpowiem ci krotko i szybko jak ruski pop kiedy nad trumna przemawia
    chowajac zmarlych i czyniac reka znak krzyza.
    Z PiS-du wyszli i w PiS-du paszli i to by bylo na tyle.
    Mam towarzystwo ide dalej pic,stolichnaya w lodowce sie mrozi
    napewno wypije za pamiec Kleofasa.
    http://www.youtube.com/watch?v=eZczSSfsn0E
    I tak to swietuje radosc zycia nad smiercia a zrodlem cierpienia
    jest bogobojnosc jak wyznawal Epikur.
    Dopoki jestesmy,nie ma smierci a kiedy jest smierc nie ma nas
    zycie jest zbyt krotkie aby tracic czas i zajmowac sie zmarlymi.
    Na zdarowie tawariszcz Snoldenowicz.

  128. rem
    1 listopada o godz. 13:10

    Jedynie te państwa w których doszło do realnego rozdziału z ich kościołami się rozwijają……
    Czego nie są w stanie zrozumieć nasze zaściankowe elity.
    Wszystkie państwa wyznaniowe ciągną się w ogonie postępu technicznego.
    Wybór cywilizacyjny jest dość prosty, albo równouprawnienie kobiet, sekularyzacja, powszechny dostęp do szkolnictwa, albo stagnacja lub cofanie się.

    KAŻDA religia powoduje stagnację badań naukowych ze względów doktrynalnych. A profesorowie teologii do nauki nie wnoszą nic….

  129. @kadett
    1 listopada o godz. 11:12

    W zasadzie od dłuższego czasu nie reagowałem na wpisy @kadetta, nawet nie przekręcałem jego nicku, tylko przewijałem komentarze. Jeśli w nich było coś interesującego lub bulwersującego, dowiedziałem się z innych komentarzy na temat objawień, odkrytych przez kadeta Bieglera.
    Tym razem dzięki kursywie, wpadłem na komentarz zupełnie przypadkowo i poznałem mój styl. Długo się wahałem, ale ten wpis jest jednak zbyt cenny ze względu na piękny satyryczny wydźwięk , ze poczułem się w sytuacji faceta, któremu o 7-mej rano proponują wódkę.
    Tenże, zaskoczony tak nieoczekiwaną propozycją, mówi:

    „Wódkę? O tak wczesnej porze? Do tego szklankami???
    Nie mogę sobie tego odmówić”!!!

    Już na wstępie zaskoczyła mnie szczerość kadetta, który w Internecie publikuje odważnie swój biuletyn zdrowotny – niczym prezydent lub hierarcha kk. Cytuję:

    ***Puk, puk! Kto tam? To ja, dr Alois Alzheimer. ***

    Zaskoczenie nieco osłabło, gdy z dalszej części komentarza – z jednej strony widzę u kadetta objawy tej współpracy z tym doktorem (może to tez tajny ekspert Macierewicza?), ale zacząłem przypuszczać, że kadett mnie też podejrzewa o współpracę z tym panem.
    Powiem jak Bielan o możliwościach dokonywania zbrodni Smoleńskiej przez Rosjan – nie można tego wykluczyć!
    Trzeba jednak wiedzieć, że doktor A.A. atakuje podstępnie, ale nie od razu całościowo, raczej wybiórczo, choć systematycznie. Mam z nim układ – może mi stworzyć kłopoty z pamięcią przy rozwiązywaniu krzyżówek, ale nie rusza sprawy Smoleńska. Tam pamiętam wszystkie najważniejsze elementy od kwietnia owego roku Pańskiego, a nawet dowiaduję się o nowych, wracając np. do czytania raportu Millera.

    Następny cytat:

    ***Chciałem przypomnieć tylko prof. Antoniusowi, że na wysokości 100 m pada komenda d-cy: Odchodzimy (na drugi krąg)!, powtórzona przez II pilota. ***

    Nie jest to precyzyjne stwierdzenie. Nawet w raporcie Millera jest uwaga o tym, że wypowiedź „odchodzimy” jest jakaś nieśmiała i niezdecydowana – w domyśle – a może było to pytanie, skierowane do Pana Boga lub generała Błasika? Raczej tak, bo ani sam pilot, ani jego kolega nie zareagowali na tę wypowiedź. Wszystko zależy od intonacji, a tej ze stenogramu nie mogłem ocenić, komisja tak, bo mogła słuchać.
    W tej sytuacji nie może być mowy o „komendzie”, bo albo nie byli to żołnierze, przywykli do wykonywania rozkazów, tylko łachudry nie słuchający rozkazów (komend przełożonego), albo była to luźna dywagacja. Poza tym były te dwie odzywki nie na 100 m, tylko znacznie niżej.
    Nie każda wypowiedź kapitana jest komendą. Mógłbym dać wiele przykładów z rozmów w kokpicie.

    Następny cytat:

    ***Eksperymenty z bliźniaczą tutką nad Mińskiem Maz. potwierdziły możliwość odejścia w automacie przy braku systemu ILS na lotnisku, pod warunkiem uprzedniego przestawienia pozycji przełączników 2 innych urządzeń. ***

    Pan Kadett zapomniał tu o podstawowym błędzie w wyszkoleniu pilotów – nie znali i pewnie nie czytali instrukcji tupolewa i nikt im nie powiedział, jak można „legalnie” oszukać TAWS i guzik UCHOD. Podobno w instrukcji są uwagi drobnym drukiem o możliwości takich „oszustw”, ale nikt nie zaleca tego, ani nie stosował w szkoleniu.
    To był klasyczny przykład mądrego Polaka po szkodzie. Prawdopodobnie ta osoba, która była odpowiedzialna za fatalne szkolenie pilotów (podobno wiceszef komisji) zaglądnęła po fakcie do instrukcji przed próbnym rejsem Nr 102. Niestety nie znalazłem szczegółów eksperymentu ani wyników. Kadett je zna i mam nadzieję, że podrzuci mi link.

    Można założyć ze 100-procentową pewnością, że załoga nie miała o tych drobiazgach pojęcia. Świadczy o tym długi czas nie reagowania, gdy ten guzik okazał się dla nich „guzikiem” bez pokrycia oraz kompletnie idiotyczne oszukiwanie systemów bezpieczeństwa przez zafałszowanie najlepszego wysokościomierza barometrycznego, a nawet ustawienie pułapu radiowego poniżej normy.
    Dwa dalsze zdania nie wnoszą niczego istotnego. Zgadzam się jednak z ostatecznym wnioskiem kadetta:

    ***Dlaczego nie odeszli prawdopodobnie nie dowiemy się już nigdy.***

    Nie ma kogo zapytać!

    PS
    Nieznajomość instrukcji albo nieprzestrzeganie jej dają przeważnie taki sam efekt, ale moralna ocena tych faktów nie jest taka sama. Łamanie przepisów jest niewskazane, ale czasem można nie mieć przykrości, ale nieznajomość zabiera szanse nawet przyzwoitym użytkownikom.
    Wiąże się to z narodowym tumiwisizmem i dotyczy wszelkich urządzeń. Nie ma w zwyczaju typowych Polaków studiowania instrukcji przed włączeniem urządzenia. W najlepszym przypadku zaczyna się szukanie samej instrukcji (na ogół w koszu), gdy występują kłopoty. Taki drobny „Polnische Wirtschaft”. Widzę to np. w domu, jak zięć traktuje instrukcje. Widziałem to u „uczonych”, którzy potrafili zniszczyć bardzo drogie przyrządy z importu, bo nie chcieli, lub nie umieli korzystać z instrukcji. Typowym błędem jest nieusuwanie blokad transportowych i gwałcenie różnych prowadnic – a drogi przyrząd jest do…w/w!
    Zabawny eksperyment przeprowadził u mojej siostry fachowiec – elektryk, kształcony w PRL, który jej uruchamiał pralkę. Po włączeniu rumor i trzęsienie ziemi (łazienki), bo silnik był śrubami przykręcony do obudowy – dla bezpiecznego transportu.
    W każdej ważnej instrukcji pierwsze zalecenia każą usuwać takie elementy – przed uruchomieniem! Jednak trzeba te instrukcje przeczytać!
    W samolocie była instrukcja, nawet przeżyła katastrofę, lekko nadwątlona. Pomijając fakt, ze załoga nie znała języka, a na tłumaczenie wojsko żałowało pieniędzy – jak też na rosyjskiego lidera – to szukanie w spisie rozdziałów „procedury spotkania z brzozą”, jest nierealne.
    Tylko w komediach pilot wertuje instrukcję lądowania, bo na kursie tego jeszcze nie było. Gdy kilka sekund decyduje o życiu setki ludzi, nie jest to już komedia i na czytanie jest za późno.

    Jeszcze kilka słów o tym, jak ważna jest intonacja. Synek pyta ojca; „Tatusiu, co to jest konsekwencja”? Ojciec: „Dzisiaj tak, jutro tak”!
    Spróbujcie dopasować tę samą odpowiedź zmianą intonacji, gdyby syn pytał o brak konsekwencji!
    Dobrym przykładem jest realizacja wyroku sądu – odwołanie stwierdzenia, że Blum jest złodziejem.
    Icek poszedł pod drzwi i zawołał: „Blum to nie złodziej”????????????????

  130. Arytmetyka polityczna a „nasza umęczona ojczyzna”

    Czekam na wyniki sondażu zrobinego w tych dniach, po kulminacji wojny Tusk-Schetyna, taśmach korupcyjnych i tzw. zniszczeniu Platformy. Czy będzie PiS 30, SLD 9, NP 6, TP 5, PSL 4, PO 4-6, reszta 3, niezdecydowani 38 procent? Co to znaczyć może – czeski chaos?

    Arytmetyka sejmowa nie kryje niewiadomych. Jeśli Schetyna ze swoją grupą wejdzie w stan rebeli to będą przyspieszone wybory. Ktoś na blogu – @stasieku? – zrobił spostrzeżenie, że media nie zajmują się nowymi twarzami, nowymi partiami, podobno takich brak (@mag), natomiast koncentrują się na Platformie, na jej trzewiach. Sens w tym widzę, bo rakże mnie interesuje co się dzieje w tym dominującym scenę monolicie. Czy to prawda, że za kumoterstwem w partii i rozdawnictwem posad w spółkach, za tą filozofią skutecznego rządzenia nie stoi właśnie Schetyna, że to jest ta programowa różnica. że „lewicowa” orientacja Schetyny i wszystkie ciągnące się za tym sentymenty nie mają znaczenia, że Tusk przez ten spór programowy nie jest spychany na pozycje klękania przed księdzem???

    Pożyjemy, zobaczymy, dojdziemy do wyborów, wcześniej lub później, kilka spraw się wyjaśni, choć trochę …

  131. @Śleper i @Waldemar – podziękowawszy za wasze dyniowe wspomnienia, mogę teraz dołączyć z moimi. Był rok nie dalszy niż 1951, kiedym 5-6 lat miał, jak na mojej podopolskiej ulicy ujrzałem wieczorem taką dynię ze świeczką w środku. Łkałem jeszcze długo potem. I nie dlatego, żem podejrzewał, iż niecni Amerykanie wraz ze stonką podrzucili nam jakiegoś halołina. Odpotąd święta zmarłych nie kocham ci ja nijak, choć miejsce strachu przed nieznanym zajął wstręt do manifestowania uczuć na komendę…
    Jako przybysz z Małopolszczyzny długie lata nie doświadczałem „chodzenia na groby” – bo cmentarze tutaj wprawdzie były, ale n a s i bliscy jeszcze ich nie zasiedlali… Matka w dzień zaduszny stawiała święty obrazek czy krzyżyk na stole, gasiła światło, zapalała gromnice i wymodlała poszczególnych krewnych nieboszczyków użyźniających glebę o ponad 300 km odległą. Łkałem jeszcze głośniej niż przy dyni… Ale po latach mogę przyznać, że ten obyczaj jeszcze wyglądał sensownie i po bożemu. Choć bardziej wryły mi się w pamięć nierocznicowe czy świąteczne, ale spontaniczne wspominki na temat np. babci, która odeszła mię była w kolebce…
    Co do postulatów przekazania halołinu dzieckom do zabawy – byłbym za, gdyby nie to, że akurat bachorkom najmniej potrzebne są takie owiane tradycją i namaszczone okazje do zabawy. Łone się bedo bawiły bez rocznic i bez przemodlenia. I bez ministra, Pana naszego Zdrojewskiego. Bez dnia dziecka międzynarodowego i bez dziadka Mroza, tudzież Nikolasa świętego. Łone jeszcze tak skołowane nie som, jak my, pierdziochy stare a durne…
    Minister Zdrojewski wypłynął na powodzi w 1997 i pozyskał moje zaufanie jako ktoś z nowej władzy a myślący i polskojęczny. Ale po 16 latach ten niespłacany kapitał (przyjąwszy średnią stopę procentową) dochodzi już do zera, niestety…
    No i jeszcze łączę się w bólu z @Cynamonem w sprawie @Kadetta, niesamowitego facetta, co i tenisem i Norwidem się nie brzydzi, język opanował… Ale – jak ten mędrzec z fraszki Kochanowskiego – nie wiedział, że ma … politykę w domu.
    A co do dyni jako warzywa, to jakoś nie zagustowałem, wydaje mi się raczej paszą objętościową niż treściwą, choć może jak się przyprawi, posłodzi… W stanie wojennym (naznaczonym martyrologią kartek na alkohol – czy pamięć mnie myli?; papierosy na pewno, ale wódka… no, nie wiem) wielu ludzi sławiło dynię, jako naczynie do bimbru i zacier w jednym; ponoć wystarczyło do wydrążonej dyni (bani) wsypać cukier i mieć trochę czasu…

  132. Wykupienie miejsca pochówku i wykopanie grobu to koszt od tysiąca do nawet 10 tysięcy złotych. Sama trumna kosztuje od 500 zł do czterech tysięcy. Za organizację uroczystości zapłacimy 2-5 tys. zł. W sumie… musimy liczyć się z wydatkiem rzędu 3,5 tys. złotych. Bywa jednak, że pogrzeby kosztują nawet 19 tysięcy…
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/coraz-drozsze-pogrzeby-ceny-siegaja-20-tys-zl/5fnzm
    ==================

    Coś na temat DROGICH zmarłych, w relacji do pokolenia 1500 brutto.

  133. Kapitał społeczny

    Gdy prof. Czapiński wprowadził swoją terminologię – „miłowanie dalszego bliźniego”, tj. nie obdarzanie go na wstępie i w dalszym toku bezgraniczną nieufnością, bezzasadną i bezinteresowną, a jakże szkodliwą, to wtedy wspomniał o wyborach, o decyzjach życiowych Polaków. O tym jak Polacy wybijając się w biznesie czy innej profesji mają skłonność do poprzestawania na osiąganiu oganiczonego sukcesu, w tym materialnego i nie prą w górę, gdzie niebo jest granicą. Dał przykład pewnego genialnego wynalazcy pierwowzoru Facebooka, jeszcze przed FB, wspaniałego portalu społecznej pogawędki – nie pamiętam nazwy ni nazwiska – w każdym razie facet sprzedał swój wynalazek i prototyp jakiejś firmie z RPA do komercyjnego wykorzystania, które w końcu padło wśród nieudolności nowego właściciela. Sprzedał za 1 mln zł, był usatysfakcjonowany, nie zależało mu na dojściu do 1 mld, czy więcej. Czyżby działało peerelowskie spętanie urawniłowką i niechęć do prywaciarstwa?

    Ludzie decydują jak wykorzystać swoje możlwości, telenty i inne sprzyjające okoliczności. Jedni przez wiele miesięcy włóczą się po kontynencie, śpią byle gdzie, pod byle jakim niebem, wydatkują swój czas i zdrowie. Zamiast zabrać się za coś, co może jest nawet jeszcze trudniejsze i wymagające, za politykę (a może zdają sobie sprawę, że do realnej polityki się nie nadają, tylko do blo-blo-blogowania).

  134. Swoją drogą Tusk jest w sytuacji nie do pozazdroszczenia.
    Wewnętrznej opozycji nie może się pozbyć, bo straci sejmową większość. A wtedy przyśpieszone wybory do których wystartują już dwie Platformy – tuskowa i schetynowa. No i zdeprawowany, tolerowany przez sześć lat aparat represji panstwa zacznie wykupować polisy na życie u Kaczyńskiego. PO solo czy bis utonie w smrodzie nadużyć i przegra je sromotnie.
    Do przodu też nie może uciec, bo jego „nowe otwarcie” tylko spieni rozdrażnione społeczeństwo. Im dłużej farsa będzie trwała tym więcej straci – w samorządach, w europarlamencie.
    Może jakiś kongres jedności i przyśpieszone wybory? Ale kto się na to nabierze?
    Donald Tusk znalazł się na kruchym lodzie – trzeszczy gdzie nie stąpnie. Stać też nie możne, bo polityczna wiosna idzie. Lody topnieją.
    Pozdrawiam

  135. Wczoraj w Chicago lalo jak z konewki. Patrzylam na biedne dzieciaki w przemoczonych kostiumach i mokre buziaki- pomyslalam, ze cale szczescie, ze w Polsce dzis dzieci siedza sobie w domach a mamusie moga dac im cukierka….Obama ani zaden kongresmen slowem sie nie zajaknal o wpolczuciu i solidarnosci duchowej z marznacymi i moknacymi dzieciakami a tysiace dolarow poszlo w bloto na kostiumy i dekoracje….

  136. (Tut mir Leid, aber das ist die letzte Stueck, welche ist mir zu Hause gebliben !)…powyzej cynamonowe bledy…..Niestety do mnie nikt nié dzwoni
    (i dobrze mi tak), bo w moim domu….jest Concierge. Cynamon nie wie co to jest ucziwosc, jego wielbicielki i wielbiciele rowniez nie, bo dawno prrzeprosiliby za canmonowo-brunatny jezyk Cynamona. jesli chodzi o switea, swieto wczorajsze, to nie obchodze zadnych. Z Cynamonem sie jednak zdadzam, gwoli jego prob zblizenia….w blogosferze
    Saldo mortale

  137. mag
    1 listopada o godz. 12:03 zapomniala dodac, ze zdewastowanych, nie przez Niemcow……nie przez zydow.
    Saldo mortale

  138. Proponuję, by prof. Antoniusa natychmiast dokooptować do zespołu Laska brzozowego. Predyspozycje satyryczne jak ulał pasują do poziomu dowcipów dr. inż. Laska (doktoranta od trajektorii lotu zasobników czy pojemników zrzucanych ze statków powietrznych). Poza tym jeden profesor tytularny bardzo przydałby się w Laskowym składzie, tym bardziej z niespotykaną intuicją odczytywania intonacji w głosie (niby wznosząca, a powodująca jednak tylko opadanie). Tytuł wkładu profesorskiego Antoniusa w dorobek naukowy zespołu dr. Laska: Intonacja wznosząca i jej tragiczne smoleńskie skutki dla opadania TU-154M 101 wprost na karuzelę z brzozy).

  139. kadett
    1 listopada o godz. 12:50

    Mój komentarz – nudziarstwo
    Dziękuję za połajankę.

    1) Jak zaleciłeś, spojrzałem na zał. 1.1 i 1.2. Jak sam piszesz, komenda „odchodzimy” została wydana na wysokości „90-100 m od gruntu”.
    Przyznajesz z dokładnością do 10 m, że komenda nie była wydana na wysokości 100 m nad pasem, tylko na wysokości 90 – 100 m od gruntu.

    Jak wynika z załącznika, grunt, czyli dno jaru w najgłębszym miejscu, znajdował się około 60 m poniżej progu pasa. 100 m wysokości samolotu nad gruntem w tym miejscu, to jest około 40 m nad pasem.

    Zasadnicza różnica. Samolot zszedł na wysokość około 40 m nad pasem, czyli około 60 m niższą niż dozwolona wysokość 100 m. I schodził dalej. Tu leży przyczyna katastrofy.
    Samolot już na około 12 sekund przed upadkiem na ziemię znajdował się w sytuacji wóz-przewóz z punktu widzenia mechaniki lotu, ponieważ wyjście ze zniżania, poderwanie w górę tak ciężkiego samolotu nie mającego pod sobą zapasu większego jak około 15 m i to zapasu zmniejszającego się w miarę wznoszenia się dna jaru, było bardzo problematyczne. O włos się nie udało.

    2) Piszesz – Komisja wcale się z tym nie kryje, że stanęła przed koniecznością znalezienia wspólnego punktu dla wszystkich rejestratorów, a była nim brzoza!!! Nie należy jednakże zapominać, że ów rysuneczek odzwierciedla przyjęte założenie przez komisję Millera jako pewnik, że samolot musiał trafić w brzozę i to ‘trafienie’ jest podstawą, punktem wyjścia do koordynacji wszystkich rejestratorów na wspólnej dla nich osi czasu.

    Mój komentarz, c.d.
    A dlaczego komisja miałaby się kryć? Zapisy zostały zsynchronizowane, ponieważ każdy rejestrator ma swój własny czas. Czy jest coś nieprawidłowego w tym? Zapisy zostały zsynchronizowane o około 3 sekundy nie tylko dlatego, że ten jeden dźwięk uderzenia o brzozę się zgadzał z zarejestrowanym przebiegiem lotu.

    Wszystkie inne dźwięki kontaktu z drzewami są zgodne w synchronizacji. Przypominam, ze przed brzozą łamiącą skrzydło była inna brzoza i inne drzewa, a po brzozie było szereg zderzeń z innymi drzewami, między innymi takie zderzenie, które przecięło słynny statecznik.

    Zgodność synchronizacji także jest potwierdzona przez odczyty głosowe wysokości nad dnem jaru (50, 40, 30, 20 m) zapisane na taśmie z kokpitu i zgodne z zapisanymi wysokościami w czarnych skrzynkach z radiowysokościomierza.

    Synchronizacja jest także pasująca do sygnału przelotu nad bliższą radiolatarnią na wysokości nieco poniżej 20 m nad gruntem.
    Głosowy odczyt nawigatora – 20 m jest zgodny z zapisem z radiowysokościomierza – 20 m w czarnej skrzynce oraz z dźwiękiem sygnału przelotu nad radiolatarnią na taśmie z kokpitu świadczącym o tym, że samolot znajdował się nad radiolatarnią i na wysokości nieco poniżej 20 m nad gruntem.

    Synchronizacja jest także zgodna z wcześniejszymi fazami lotu.

    Insynuowanie, że komisja widziała tylko zderzenie z brzozą, a cała reszta zderzeń, a także wszystkie poprzednie etapy zniżania zapisane w czarnych skrzynkach, nie interesowały komisji, jest daleko idącą insynuacją.
    Insynuacją opartą na fantastycznych pomysłach – brzozy nie było w zderzeniu, mogła być złamana przez buldożer lub śnieg, innych drzew przed brzozą i za brzozą nie było, bo to nie drzewa się zderzały, tylko samolot leciał i się rozpadał, drzewa ściął Ił 62, radiolatarnia bliższa się nie liczy bo była jakaś taka, zapisy wysokości się nie liczą bo nie są oryginalne, bo mogły być sfałszowane, itd.

    Nie tylko brzoza, ale smoleńczycy się uczepili brzozy, zaś całą resztę odrzucają jako zbyt rzeczywistą.

    Autorze, nie wmawiaj blogowiczom, że to tylko ta jedna brzoza decydowała o wszystkim.

    3) Autorze, napisałeś – Komisja wyjaśnia nawet, że z jednego rejestratora wycięła kilka sekund, by dodać je do innego, tak by samolot na rysunku musiał trafić w tę brzozę.

    Mój komentarz, c.d.
    Komisja stwierdziła, że w rejestratorze polskiej produkcji, w którym parametry lotu są zapisywane cyfrowo, nie zostały zarejestrowane parametry ostatniej 1,5 sekundy lotu przed momentem wspólnego dla wszystkich rejestratorów zaniku zasilania.
    Komisja wyjaśnia – te 1,5 sekundy nie zostało zarejestrowane w polskim rejestratorze, ponieważ czas ten został zużyty w rejestratorze na kompresowanie danych. Dane były w trakcie kompresji, więc nie mogły być zapisane, bo przed ukończeniem kompresji zanikło napięcie (prąd) zasilające rejestrator.
    To jest cała prawda o rzekomym wycinaniu kilku sekund. A więc nie kilka sekund, tylko 1,5 sekundy i nie wycięto, bo nie było co wycinać.
    Pzdr, TJ

  140. „Mamo, rzekł Jaś, deszczyk rosi,
    Poplami kapelusz Zosi,
    Jakże niepotrzebnie pada!”
    Tu matka dziecku wykłada:
    „Za to po deszczu, me dziecię,
    Drzewko bujniej puszcza kwiecie,
    Co gdy przyjdzie czas jesieni,
    W soczysty owoc się zmieni.
    Owoc zaś, kiedy dojrzeje,
    Mama araczkiem zaleje,
    Doda cytrynki i wina,
    Parę kropel maraskina,
    Troszkę wody (nie za wiele) –
    I sprawi dzieciom wesele.
    Każde ze słomką zasiędzie,
    Dopieroż to radość będzie!
    Tak to deszczyk wszystko krzepi:
    Kwiatek, drzewko rośnie lepiej,
    Bo Bóg wszystkim mądrze włada.”
    „O, kiedy tak, to niech pada!”

    Pzdro

  141. J. Pokorny
    1 listopada o godz. 14:22

    Zapewne wspominasz Fołtyna i jego GG……
    Usiłował wejść w politykę, bez skutku zresztą.
    8800 głosów z listy PSL to jak na Warszawę, mało.
    Ale działa, pisze, usiłuje COŚ zrobić……

    Jedyną stroną, która mogłaby coś zmienić w sytuacji pracowników, jest polityka rządu, który mógłby lepiej egzekwować stosowanie kodeksu pracy, zlikwidować „umowy śmieciowe”, obniżać podatki od pracy a podwyższać od zysków (korporacji jak i przedsiębiorców krajowych), czy podwyższać płacę minimalną. Dziś rząd jednak stoi po stronie wyzysku, a nie pracy- i tylko w tym sensie nie należy mieć pretensji do pracowników, czy do korporacji. To co się dzieje na rynku pracy to w 90% wina liberalnej polityki rządu, a nie dobrej czy złej woli pracodawców..
    http://www.lewica.pl/blog/foltyn/

    Ps.
    Kilka innych pomysłów Polaków również powędrowało Za Wielką Wodę.
    Między innymi syntetyzator mowy, czy termowizja twarzy.
    Dlaczego?
    Efekt skali……..
    Wielcy tego świata mają większe możliwości kredytowania nawet nietrafionych komercyjnie zakupów. I znacznie większe możliwości marketingu i dystrybucji.
    Polskich funduszy wysokiego ryzyka prawie nie ma, a nasz system bankowy niekoniecznie będzie promował potencjalną konkurencję dla kraju swego pochodzenia.
    Po ostatnim kryzysie okazało sie że KAPITAŁ MA NARODOWOŚĆ……

  142. Kartka z podróży
    1 listopada o godz. 14:32

    „PO solo czy bis utonie w smrodzie nadużyć i przegra je sromotnie.
    Do przodu też nie może uciec, bo jego „nowe otwarcie” tylko spieni rozdrażnione społeczeństwo. ”

    ucieczka Tuska do przodu: przyspieszone wybory, trzecia kadencja nierzadu Tuska z w koalicji z Millera (wicepremier) SLD i Palikota (wicepremier) Twoj Zuch;

    jest wiec nowe otwarcie, pieniacy sie Kaczor, i wszyscy dalej sie bawia!

  143. Ale wy dzielicie włos na czworo, łącznie z Gospodarzem; Co Zdrojewski miał na myśli. To proste; kościól nie znosi konkurencji, nawet takiej w wydaniu Harry Pottera. A Los naszych wybrańców , a więc i Zdrojewskiego wisi na włosku kościoła. Nasz jedyny kk mający dostęp do pana Boga walczy z zabobonami świadków Jehowy, mormonów, zielonoświątkowców, Donem Brownem, Potworem Latającego Spaghetti i dyniami Te bezwstydne palanty co to rzekomo wiedzą coś na temat transcendencji, wpychają się na terytorium kk, jedynej takiej instytucji, która nie głosi zabobonów. Krew się burzy.
    Gdyby w Polsce rządził Potwór Spaghetti, to Zdrojewski potepiłby celebrowanie krzyża, jako symbolu z nie naszej tradycji.

    Wróciłem z cmentarza. Co za przepych. Słoiki ze zniczami są coraz bardziej wymyślne i fikuśne, powodzi sie chryzantemom.

    A wczoraj w „Czarno na białym” widziałem jak to jest u naszych braci Czechów. Kremacja w 80%, a na szybkach grobowczyków, za którymi stoją sobie urny, fotografie nieboszczyków, np. Pepik wyciągający do skupionego w nieutulonym żalu syna kufel z piwem. Na cmentarzu śmiechy, żarty.
    Zadnego cmentarnego interesu, kosciół nic nie zarabia. Słowem nędza , bryndza. Tam Zdrojewski by się nie awanturował, bo by go Czesi na śmierć wyśmiali.
    Pozdrawiam i uciekam, bo muszę jeszcze zaliczyć kilka grobów, a w nagrodę dostane pyszną szarlotkę

  144. Max
    To jest realne ale nie z Tuskiem.
    Owszem, jakaś lewicująca, gruntownie odnowiona PO pod nowym przywództwem mogła by z lewicą (SLD-owsko, Palikotowską) tworzyć po wyborach nowy rząd. No ale pierwszy garnitur PO wraz premierem jest na straty.
    Poza tym zapominasz o PSL. Unia za spokój na wsi sowicie płaci, PSL z tego żyje i swoje dostanie po wyborach. Może być zainteresowany wsparciem lewicy, bo w opozycji nie wyżyje.
    Ktoś z lewicy – jak myślę – będzie premierem. Wicepremierem może Palikot. O ile oczywiście się dogadają. Dla odnowionego PO co najwyżej ministerialne posady zostaną.
    Pozdrawiam

  145. wiesiek59 (15:23)
    grono.net
    http://www.tokfm.pl/Tokfm/0,130515.html?str=8_13287181

    … reszta Twojej wypowiedzi z pogaduchami Ł. Foltyna to jest bajer na Mszczonów, nie wchodzę w szczegóły.

  146. TJ,
    dałbyś już dobie spokój z tym raportem Millera i zespołem dr. Laska. W części dot. bezpośrednich przyczyn zawiera tyle manipulacji (włącznie z celowym i nieudolnym pominięciem zapisów TAWS 38, że nie sposób go bronić. Sam dr Lasek zmienia zeznania w tej sprawie. Wcześniej usiłował przekonywać red. MO, że zapisy rejestrów TAWS 38 można było z powodzeniem pominąć, bo nie miały wpływu na wyjaśnienie tragedii, po czym najwyraźniej o tym zapomniał i kilka miesięcy temu przekonywał już tę samą MO, że przecież zostały uwzględnione w raporcie. Tyle, że po jego opublikowaniu, pod presją działania zespołu Macierewicza, gdy ten oznajmił, iż znane zespołowi są pełne odczyty TAWS 38.
    Sam wypowiadałeś opinię, że filmik zmajstrowany przez komisję Millera jest tylko poglądową kreskówką i nie ma co doszukiwać się tam rzetelności naukowej (chodziło o wskazania wysokościomierza radiowego w filmiku w momencie kontaktu z brzozą). Zapomniałeś tylko dodać, że tak raport w części dot. końcowych fragmentów lotu, jak i filmik są poglądowe o tyle, że zbudowane są wokół poglądów Laska i jego drużyny na temat niszczącego charakteru brzozy.

    Komisja Millera niczego nie badała na miejscu katastrofy, nie badała brzozy, skrzydła, niczego nie badała. Nawet nie badała parasolki, jakiś fragmentów ubrań i czegoś jeszcze. Zleciła to innym. Nie może wykazać się żadnymi ekspertyzami, żadnymi wynikami badań elementów wraku. Wszystko, co zawiera raport w sprawie bezpośrednich przyczyn to czyste spekulacje.

  147. Tężejące wpływy k.k. powodują, że nawet nieźli politycy w trosce o swoją przyszłość za wszelką cenę starają przypodobać się klerowi. Nie ma więc znaczenia, czy to Ujazdowski czy Zdrojewski, każdy ma rodzinę na utrzymaniu, a jak wyrzucą od żłobu, to trzeba by zacząć pracować bez limuzyn, sekretarek, ochroniarzy. Czyli bez tego wszystkiego za co władza kocha władzę. To banalne i nie ma tu innej tajemnicy.

  148. Kartka z podrozy,

    tak, zgoda zapomnialem o PSL;

    jednak niektorzy, a jest ich i tutaj na blogu sporo beda woleli trzymac sie rekami i nogami skorumpowanej PO poniewaz uwazaja, ze jest to mniejsze zlo, moze oni i im podobni znajda nowa twarz?

    ciekawe czy ferajna kolesi zostanie kiedys rozliczona i kto to zrobi?

    Pozdrawiam

  149. J. Pokorny
    1 listopada o godz. 16:02

    TO, jak zwykle pozostaniemy przy własnych zdaniach…….
    Sens wyścigu to wygrana.
    Tyle że istnieje jedynie JEDNA pierwsza nagroda.

    W sporcie wyczynowym na sukces tego jednego pracuje sztab ludzi, którzy maja również rodziny, niestety……
    Beneficjentów przemian mieliśmy może ze stu.
    I wzajemnie się wycinają- jak po każdej rewolucji.
    Beneficjentów przemian gospodarczych nie ma zbyt wielu w naszym grajdołku.
    Najodważniejsi i najlepiej wykształceni wyjeżdżają.
    Część z nich będzie wyczynowo uprawiać naukę i wynalazczość- TAM, bo będą mieli do tego warunki i zespoły współpracowników, których TU nie otrzymają nigdy.
    Ze względu na warunki tworzone przez polityków…….

    Czytam właśnie ogłoszenie- założenie firmy w Londynie, koszt 30 funtów…..
    Składki ubezpieczenia tam płacone- funtów 60.
    Nasz ZUS to funtów 200………miesięcznie……
    Bardzo dobry punkt startu dla młodych- zdolnych…..

  150. Kartka z podróży
    1 listopada o godz. 12:31
    Poczekamy, zobaczymy. Pamiętam jak wieszczono już koniec PiS’u , a ten na złość trwa i miesza jak mieszał. Największy problem PO jest to że już długo rządzi , a to jak wiadomo najbardziej zużywa. Jak dotąd żadna z parti przy rządzie nie zaspokoiła oczekiwań Polaków. Po rządzi tak długo głównie z powodu katastrofalnej opozycji , a ta jak była cdd tak i jest cdd. Wielki wpływ na nastroje ludzi maja media , a te gdy nie mają pożywki w postaci awantur politycznych biją w rządzących pomijając milczeniem korzystne ich działania. Nic dziwnego, że PO ma tak złe notowania. Jest jednak zawsze obawa że media „przesolą” i niespodziewanie ledwo dychające PiS dostanie skrzydeł i wygra wybory z przewaga pozwalającą zmieniać konstytucję i wtedy już za późno będzie na naprawę zła. Taka możliwość cho.ć niewielka jednak istnieje.
    W przypadku wygrania z przewagą uniemożliwiająca samodzielne rządzenie PiS jest skazany na katastrofę , bo jasnym będzie wtedy że „król jest nagi”. Koalicji zawrzeć z nikim mu się nie uda bo dla wszystkich liderów będzie jasnym że to dla nich gwóźdź do trumny , a wszyscy z liderów wiedzą doskonale, że PiS jak nie miał tak nie ma ludzi do sprawowania rządzenia i sytuacja w tym względzie jeszcze sie pogorszyła. Takie rządy muszą rozczarować i wkurzyć wyborców. Rządząc partia się odkrywa , co dla PiS jest katastrofą. Szkoda tylko Polski na taki eksperyment.

  151. wiesiek59 (17:20)

    To jest trochę mielenie trocin (odwieczne) …

    Sens wyścigu to wygrana … istnieje jedynie JEDNA pierwsza nagroda – bardzo uogólniające spostrzeżenie, wyścigów jest wiele, wielu z nas nie wygrywa w żadnym – przykro mi niepomiernie. Powiem tak – z jednej strony trzeba jednostki, czy w grach zespołowych – drużyny, zachęcać ile się da, aby wypruły z siebie trochę żył. W socjaliźmie mało było parcia na jakość, a tu jest w pełni.
    Po drugie, przegrana w wyścigu nie jest tragedią; w sumie, sądzę, wygrani jesteśmy wszyscy.

    Beneficjentów przemian mieliśmy może ze stu – naszych przemian? ale wagonów było ze czterdzieści. Powiem tak: osobą towarzyską jak wiadomo nie jestem, a znam dziesiątki beneficjantów przemian, jeden właśnie z żoną wraca z wycieczki do Peru. Drugi kupuje nową wypasioną karocę, trzeci wykańczała „chałupkę” nad Zalewem, o jachciku nie wspominami. To nie są beneficjanci? Może jednego z nich można zakwalifikować jako „wygranego”, ale charował na to prawie jak Federer. Właściwie – kto to jest ten „beneficjant”? Taki co ma wtyki w episkopacie?

    Najodważniejsi i najlepiej wykształceni wyjeżdżają – na tym polega odwaga, niektórzy nie wracają, potem żony ich wspominają po latach. Powiem tak: jest to zdanie wytrychowe, statystyk nie ma, miar odwagi i jakości człowieka jeszcze nie wynaleziono, ja bym się wstrzymał z takimi zdecydowanymi stwierdzeniami.

    Nasz ZUS … – powiem tak: pisałeś już o wysokich pozapłacowych kosztach pracy, to fakt. Ale jaki jest tego powód. Zasadniczo są dwa, relatywnie ujmując (wobec krajów rozwiniętych). (1) wysokie świadczenia i transfery socjalne, które powoli w 20+ leciu się redukuje; (2) liniowość PIT-u i składek związanych z dochodami, co jest konieczne, aby motywować, moim zdaniem. Podobne rozwiązania są w Czechach i kilku innych sąsiadach. Węgry nieco odstają, ale oni zawsze byli ofiarami … panslawizmu 😉 .

    Motorem gospodarki innowacyjnej, jak nazywa Czapiński i nie tylko on – suwerennej jest edukacja młodych do pracy w zaufaniu, w zespołach, do wygrywania wyścigów indywidualnych i zespołowych. Na przeszkodzie stoi stara mentalność, niektóre dziwne tradycje – gdy one zdechną, to upadnie siła kościoła, moim zdaniem. Ale nie zastanawia Cię, że zdolni i odważni Polacy i inne nacje garną się do Londyny. A nie np. do Sztokholmu czy Paryża. Nie zastanawia Cię to? Lgną do tej ruletkowni i salonu neoliberalnej postthatcherowskiej rozpusty?

  152. Kartka z podróży
    1 listopada o godz. 15:15

    Wierszyk bardzo fajny, tym bardziej fajny że przed paroma minutami,
    na pasku oddolnym TVN 24, podano nam informację ze zawodowa
    opiekunka 7 – miesięcznego dziecka , została zatrzymana przez policję ,
    ponieważ miała 4,5 % alkoholu we krwi !
    Oto Polska cała, w wydaniu fachowej opieki nad dzieckiem.

    Pozdrowionka.
    PS: 4,5 % – tożto by słonia obaliło ! O żyrafie już nie wspomnę.

  153. I jeszcze do poprzedniego wpisu . W polityce ważna jest cierpliwość i rezygnacja z chwilowych korzyści dla celu długofalowego. Wiadomo że rządzący PiS najdalej po 4 latach ( a prawdopodobnie znacznie prędzej) zostanie przez wyborców wyrzucony i wielu od miłości do niego przejdzie w stan nienawiści (typowe dla tych co się totalnie zawiodą) Największym prawdopodobieństwem jest, że ta partia znika z politycznej areny w Polsce, a to daje ogromie możliwości tym co pozostają .

  154. maciek.g (18:03)

    Ty nic nie rozumiesz. Na tej scenie wystawiana jest sztuka pt. „Odkrycie Atlantydy”. Oto w pierwszym akcie rozpada, czy zapada – nie pamiętam, bo szybko czytałem scenariusz tej sztuki – spada ze sceny Platforma jaka znamy, pozostają niedobitki. W drugim akcie – dokładnie tak, jak piszesz PiS wychodzi zapadającej się Platformie z tyłu, ale się kompromituje i stoi nagi naprzeciw zachwyconej (umiarkowanie) publiczności. W trzecim akcie – pojawia się lewicowy premier, stoi on na wznoszącej się spod sceny platformie, ale ta nazwa nie pada, wskakują na nią Ruchowcy, EseLDowcy i niedobitki ze starej Platformy. I teraz widać przez jakie szyby my to wszystko oglądamy, ten rozwój akcji, dramatyczny – nieprawdaż, w jakim jesteśmy wehicule czasu. I kto nas powosi. Nie! To nie jest Kartka z P. Obwozi nas kapitan Nemo w swym Nautilusie, to jest prawdziwa Atlantyda, w ręku trzyma on dzieło Platona. To nic, że nie znamy jeszcze nazwiska premiera (lewicowego) na dwa lata, ani na pięć miesięcy przed wyborami. Nemo już go zna. Ale nam od początku nie wyjawi … to będzie dopiero scena pt. Kochajmy się, że Mickiewicz wysiada.

  155. Max
    Jasne, że nie zostanie rozliczona.
    Klasa polityczna, bez względu na deklarowane podziały ma bardzo wysoki kapitał społeczny. To modne, popularyzowane na blogu określenie oznacza, biorąc pod uwagę pierwszą z brzegu definicję, że jej zasoby związane z posiadaniem trwałej sieci mniej lub bardziej zinstytucjonalizowanych związków wspartych na wzajemnej znajomości i uznaniu dostarczają każdemu ze jej członków wsparcia kolektywu. To daje im dostęp do kredytu – w najszerszym sensie tego słowa. Tym kredytem jest również bezkarność.
    Rozliczać można by było co najwyżej tych, którzy z klasy rządzącej wypadają.
    Czasem, klasa rządząca dla podtrzymania czy wzmocnienia swego kapitału społecznego poświęca jakiegoś mniej wartościowego członka na pokazowe rozliczenie. Dla uspokojenia opinii publicznej. To mechanizm kozła ofiarnego.
    Zresztą myślę, że rozliczenia są nieopłacalne. Ich koszty bowiem przewyższają zyski. Społeczeństwo najczęściej nie zdaje sobie sprawy, że czerpiąc satysfakcję z wymierzanej kary pogarsza swoją sytuację – politycznie i finasowo. Przecież to ono ponosi koszta rozliczeń. I to ono daje się kolejny raz nabierać klasie rządzącej udającej swe oczyszczanie.
    Pozdrawiam

  156. Przez parę dni był spokój, ale Biegler dostał tajne instrukcje od Macierewicza i znowu zaczął na TJ wylewać jakieś wiadra śmierdzącego po fermentacji bełkotu o Smolensku. Czy ten dureń wyobraża sobie że swym tupeciarstwem anuluje to wszystko czego już dowiedzieliśmy się o parówkach, puszkach piwa i innych wyczynach Rondy, pani adwokat Biniendowej i tego dzięcioła z Georgii, który twierdzi ze ktoś wlazł na brzoze i pukał w nia tak długo młotkiem aż się w połowie złamała ( ale nie wyklucza ze może był to buldozer zdalnie sterowany)
    Czy Biegler myśli że na tym blogu sa sami paranoicy, którzy uwierzą w jego brednie?

  157. Do @ mag, z godz. 02:52

    Droga Maguś, piszę dopiero teraz bo czyściłem mój zasyfiony
    komputer ze zbędnych i zatykających go elementów.
    I tak go całkiem nie doczyściłem, bo na przykład kursor odświeżenia strony nie działa. Podobnie strzałki, u góry ekranu po lewej stronie,
    są martwe. Ciut niżej pokazuje mi się pasek z napisem ” niektóre
    wtyczki używane przez tę stronę stronę są nieaktualne” , to jest po
    lewej stronie paska. Po prawej stronie tegoż samego paska, jest niebieska ramka z treścią ” zaktualizuj wtyczki ” i mogę sobie
    10 000 razy na nią klikać, reakcji żadnej !
    Albo złapałem wira (co raczej niemożliwe , bo mam na compie trzy
    systemy antywirusowe i one mi meldują , że nie ma żadnego
    zagrożenia ) albo mój comp zwariował.
    Zrobiłem defragmentację, usunąłem ciasteczka (cookies) i nic !
    Mam przesrane i czuję, że bez fachowca się nie obejdzie.
    A teraz dłuuuugi weekend w Deutschlandzie, więc muszę poczekać
    do poniedziałku.
    Paru znajomych radziło mi to i owo – nic nie zdało egzaminu.
    I teraz gdy chcę ” odświeżyć ” , uaktylizować jakąś stronę
    (np. ” En passant „) muszę ją otworzyć w nowej karcie !
    Syf, kiła , mogiła z tą skrzynką !

    Pozdrowionka.
    PS: zaraz będę ponownie, pod warunkiem że mi technika zezwoli.

  158. Maciek.g
    Piszesz: „W polityce ważna jest cierpliwość i rezygnacja z chwilowych korzyści dla celu długofalowego.”
    Problem jest właśnie w określeniu celu. Moim zdaniem błędem jest uznawanie za cel niedopuszczenie pis-u do władzy za sprawą kolejnego wybierania Platformy. Bład już w tej chwili widać, bo PO upada. Zdani więc jesteśmy na wyborczą ruletę. O tym spekulujemy jak o grze w trzy kubki. Ta strategia jest błędna.
    Myślę, że celem powinno być raczej uniemożliwienie sprawowania władzy przez partie typu pis-owskiego. Czyli partie nacjonalistyczno-autorytarne. Jedyną drogą jest silniejszy związek z Unią czyli rezygnacja z kolejnych elementów suwerenności państwa na jej rzecz. Mam na uwadze unijną kontrolę nad budżetem, wspólną walutę, wzmocnienie praw człowieka, świecki charakter państwa. I wszystko inne co z tych zasad wynika. Tylko to bowiem może nas uchronić czy zminimalizować szkody wyrządzone przez jakiś kolejny nawrót autorytaryzmu.
    Problem jednak polega na tym, że partia rządząca tego nie chce. Nie chce tego również jej elektorat – natury lękliwy. Mówienie o tym, że trzeba na Godota czekać w nieskończoność jest tylko zakamuflowanym strachem przed zmianą. To samobójcze myślenie.
    Więc trzeba szukać politycznego wsparcia gdzie indziej.
    Pozdrawiam

  159. Kartka z podrozy,

    jest niestety tak jak napisales;

    kiedys mieszkajac w kraju, nie zgadzalem sie z tym co mialo miejsce, jednego dnia mialem sytuacje powiedziano mi oko w oko „w…..j stad jak chcesz zyc”, tak tez zrobilem, zaczynalem wszystko od poczatku, ale nie zaluje; odnosze wrazenie, ze „Polska to dziki kraj” i „Polska to nie normalnosc”;

    tak jak w Twoim nick duzo podrozuje, ale nie wysylam kartek, email jest szybszy.

    Pozdrawiam

  160. Do @ mag, z godz. 02:52

    Ale już w innej sprawie.
    Mag, z mych postrzeżeń blogowych, zauważyłem ze masz upierdliwego
    adoratora ( no nie, tak się dziewczyn nie podrywa ! ale są różne formy zboczeń, np. filatelistyka, egal !)
    Niejaki @max, dręczy Cię na maxa !
    Ja Ci powiem więcej. On najwyrażniej zabiega o Ciebie na zasadzie
    okołopowrotnika, jak w czołgu .
    Maguś , zrobisz jak zechcesz, ale ja bym sobie nigdy w życiu nie wybaczył, gdybym choć raz potraktowałbym Ciebie jako czołg.
    Ty się z tym @maxem jakoś ułóż, żeby on w te amory szedł nieco
    mniej ” pancernie ” , a raczej bardziej subtelnie i wysublimowanie,
    jak chop do baby,

    Pozdrowionka.

  161. Taktyka smoleńczyków – ludzie nie wierzcie IM, ONi kłamią
    kadett
    1 listopada o godz. 16:50

    Mój komentarz
    Dziękuję za pouczenia.

    Gdzie są w czarnych skrzynkach zarejestrowane wstrząsy od wybuchu oraz odgłos wybuchu?

    Ty Autorze do mnie nie jak badacz wybuchów, tylko jak misjonarz namawiasz mnie – nie wierz im, oni kłamią, wierz nam, my mówimy prawdę.

    Wymyślacze smoleńscy idą tropem wydarzeń ostatnich sekund lotu Tu-154M, które zostały zarejestrowane w skrzynkach, ale po drodze sprytnie przerabiają te sekwencję wydarzeń w sobie znany sposób na teorie zamachowe i tak je dopasowują, by mniej więcej zgadzały się z kolejnością zdarzeń.

    1) Były zderzenia z drzewami począwszy od bliższej radiolatarni, która stała przed pancerną brzozą?
    Teoretycy smoleńscy – a my to przerobimy na ogólnikową tezę – samolot rozpadał się w powietrzu na długo przed tą brzozą. Z jakiego powodu się rozpadał? Po prostu sie rozpadał – mówią. Nie zderzał się z drzewami? -Nie, bo leciał wysoko. A zapisy w czarnych skrzynkach, które mówią, że leciał bardzo nisko? -Sfałszowane.

    2) Było uderzenie w brzozę i utrata części lewego skrzydła?
    A my to przerobimy na zamachowy wybuch na skrzydle, który urwał skrzydło.

    3) Było skrajne zniszczenie samolotu podczas zderzenia z ziemią w pozycji odwróconej?
    A my to przerobimy na lot w pozycji normalnej, a zniszczenia są dlatego duże, bo w samolocie były potężne wybuchy.

    4) Jeden ze smoleńskich ekspertów (Jorgensen) poszedł dalej – tor lotu był podobny, jak w raporcie MAKu (?), samolot wykonał półbeczkę (?), bo był wybuch na skrzydle, oraz był kolejno rozrywany przez jeszcze co najmniej 2 (lub trzy) wybuchy, a szczątków jest dlatego tak dużo, bo ostatni wybuch w kadłubie odbył się w pozycji odwróconej (?) – po wykonaniu półbeczki.

    Zupełnie nie przeszkadza to smoleńczykom, że wszyscy ci eksperci dowodzą sprzecznych ze sobą hipotez oraz w ogóle nie przejmują się tym, co zapisane jest w czarnych skrzynkach. Jeden mówi, że beczki nie było, drugi twierdzi, że była, trzeci mówi, że samolot leciał wysoko i o żadnych zderzeniach z drzewami nie może być mowy.
    A ślady zderzeń z drzewami na wraku? Smoleńczyk i na to ma odpowiedź – sfałszowane.

    U smoleńczyków wszystko jest sfałszowane, a dowodem na fałszerswtwo wg nich jest sama możliwość, że coś mogło być sfałszowane. Powiadają oni często – dowodem jest brak dowodów że tak nie było.

    Brnąc w swoje hipotezy nadal się nie przejmują, że w czarnych skrzynkach jest zapisana wysokość nad ziemią – wysokość przeczytana przez nawigatora i ściągnięta przez rejestrator z radiowysokościomierza – 20 m, a samolot tracił nadal wysokość. Po prostu samolot leciał na wysokości koron drzew, a dno zagłębienia się podnosiło, ziemia się zbliżała w zastraszającym tempie.

    Kto by tam zwracał uwagę na takie drobiazgi? Po prostu nie należy IM wierzyć, bo ONI zawsze kłamali i kłamią. To jest ostateczny i niepodważalny argument smoleński.
    Pzdr, TJ

  162. Głęboko zawiodłam się na panu Passencie, którego szanuję i cenię ( być może jak On ministra.. ) czytając ten tekst. Szkoda, że przyjmując stereotypy za prawdę nie raczył Pan poznać PRAWDZIWEGO pochodzenia Halloween… W której to Ameryka jest na samym końcu! To celtyckie święto, a być może Pan Redaktor wie, że ludy celtyckie przez pewien czas zamieszkiwali także ziemie Polskie. Zdaje się, że ktoś już, we wcześniejszym komentarzu, wspomniał o tym fakcie.

  163. Wspomnienie G. Okonia vel Kleofasa

    Był tu z nami i między nami klika lat. Te ostatnie dla niego, jak się okazało, lata życia mógł spędzić na odpoczynku po trudach pracowitego życia pełnego sukcesów w całkiem inny sposób. Mógł wylegiwać się np. w cieniu parasola na plażach Hawajów lub Bali, ale wybrał spoglądanie z oddali na Polskę tyleż życzliwym jej, co i zatroskanym o jej losy wzrokiem poprzez Internet.

    Tu się też poznaliśmy. Ta znajomość internetowa przerodziła się z niewiadomych dla mnie powodów w zażyłość i coś więcej. Składały się na nią wieczory i noce zarwane, spędzone na długich pogaduchach z Kleofasem. Lgnął do ludzi i umiał ich sobie zjednywać bez względu na kolor ich skóry. Miał do ludzi stosunek przyjazny, otwarty, ale i ostrożnie krytyczny, zabarwiony zawsze jowialnym, ciepłym humorem i soczystym dowcipem. Wymagał od innych nie więcej niż od samego siebie. Zawsze witała mnie jego roześmiana twarz, znamionująca radość z kolejnego spotkania i szacunek do rozmówcy.

    Należał do chlubnych wyjątków. Z powodu fizycznego oddalenia od Polski, jak i wyborów życiowych strzegł się przed pouczaniem rodaków, powściągał swe opinie w sprawach politycznych, uznając, że ma do tego dość ograniczone prawo. Sam nakładał na siebie to ograniczenie.

    W sprawach polskich wypowiadał się w sposób ogólny, za którym kryła się trudna do ukrycia inspiracja i przekonanie, że Polska nie jest mu obojętna. Jak każdy z nas miał swoje sympatie, ale nie wścibiał nosa w polski garnek, nie agitował, nie ujawniał nachalnie swoich faworytów politycznych.

    Z niezmiennym zadziwieniem obserwował ludzi, którzy żyjąc z dala od miejsca urodzenia, angażowali swoje emocje po jednej ze stron zaostrzającego się konfliktu. Był przeciwny konfliktowaniu rodaków, napawało go to niepokojem i złością, w których uwidoczniał się lęk przed powtórką z historii.

    Całym sercem pragnął Polski stabilnej i nierozdzieranej przez rodaków na strzępy, zaradnej, zasobnej, uporządkowanej instytucjonalnie. Nie mógł Kleofas pojąć tego trwania w bałaganie organizacyjnym i chaosie, nie mógł np. zrozumieć dlaczego nie ma w Polsce rzecznika, umiejącego referować posunięcia rządu.

    Często jego wypowiedzi w sprawach polskich rozumiano opacznie – jako wywyższanie się, jako prowokacje, a był to tylko wyraz swoistego rozdarcia duszy pomiędzy przykładną lojalnością obywatelską Stanom Zjednoczonym i naturalnym sentymentem do miejsca swych przodków, swojej młodości, skąd życie wyrwało go na dobre z korzeniami.

    Pod koniec bujnego życia, gdy mógł spokojnie już usiąść na laurach spełnionego biznesmena, te korzenie odezwały się w nim i do pewnego stopnia zawładnęły jego namiętnością do wspominania miejsc, w których się wychował i którymi nasiąkł. To dało mu asumpt do założenia autorskiego bloga.

    Tam już mógł był sobą, tam czuł się nieskrepowany. To było miejsce jego niezliczonych powrotów do ukochanej Warszawy. Bohaterom swoich felietonów nadawał cechy ludzi zapoznanych w starych zaułkach i podwórzach nadwiślańskich Powiśla i Pragi, wkładał im w usta całe frazy, które utrwaliły się w jego niebywałej językowej pamięci kształtowanej przez podróże. Napodróżował się Kleofas sporo i chętnie dzielił się ze mną swoim doświadczeniem biznesmena i podróżnika. Tam, na swoim blogu odtwarzał z pietyzmem scenki, które jak żywe zachował przed oczami.

    Kleofasie, zapalam Ci tu [‚]. Niech oświetla pamięć po Tobie. Tę prawdziwą zapalę gdzie indziej.

  164. ET
    1 listopada o godz. 14:48
    ” …Z Cynamonem sie jednak zdadzam, gwoli jego prob zblizenia….w blogosferze
    Saldo mortale ”

    Ty sobie zbyt wiele nie obiecuj z tymi ” próbami zbliżenia … w
    blogosferze „. Jeśli ktoś ma ewidentną rację, to ja potrafię to docenić.
    Tak samo było z Tobą , z @kadettem, z @Kartką z podróży etc.,etc.
    Cenię sobie trafne (ale nigdy błędne) oceny danej sytuacji, czy oceny
    w takiż to sposób, danego wydarzenia.
    Twoje elaboraty na mój temat (nawet z przed trzech lat), nie bawią
    już nikogo na tym blogu.
    Ja jednak bardzo je sobie cenię, na zasadzie że jest ktoś na tym świecie, kto o mnie myśli (obojętne: pozytywnie czy negatywnie).
    Póki ktoś o mnie myśli, ba ! nawet o mnie pisze, znaczy się że jeszcze żyję !
    A tak na marginesie: przy Twojej, jakżeż to nie osławionej
    inteligencji (sam to wielokrotnie podkreślałeś), nie byłbyś w stanie
    zdobyć się na używanie polskich ś,ń,ć,ż.ó etc., etc.
    W końcu piszesz niby po polsku, ale czyta się to jak gips,
    dokładniej precyzując: jak jedzenie gipsu, na sucho, bez popijania.
    I jeszcze jedno: Twoje „Saldo mortale ” zmieniłbym na
    ” Saldo morale” – moralność jest bowiem najważniejsza,
    czysta moralność.
    A teraz sobie trochę pomózguj, wieczór długi, nawet w bacówce pod
    Zurichem.

    Pozdrowionka.

  165. A mnie wciaz bulwersuje ta opadnięta na klawiaturę szczena Jego Ekscelencji Amb. Passenta. Czego ona Mu tak nisko opadła, ta szczena? Z powodu trick-or-treating i dyni? Tej w której się coś nie zmieściło? Przecież pogaństwo Halloweenowe było wczoraj, dzisiaj mamy Samych Świętych. Ten Zdrojewski, minister jakby, może nam wskoczyć zatem. On nic nie wie o ekumenizmie!

    Relaks. Najlepiej zaciągając sie dymkiem z perfumowanych zniczy. Szczena, dzięki temu, wróci do pozycji spolegliwej od lat.

  166. Wiesz, Biegler, cos ci powiem. Masz u mnie wielkiego plusa, w pełni dodatniego, za swoje wspomnienie o Kleofasie. Nawet jakby w tym wspomnieniu byly same subiektywne opinie i przekłamania najzwyklejsze, plus jest wielki i wielce dodatni.

    Chapeau bas, kadettku. Stopnia w pełni oficerskiego kiedyś się tez doczekasz jak dalej tak się będziesz starał. Kleofasa już w tym będzie głowa. Believe you me

  167. Cynamon 29
    Ja akurat jestem ciemna masa w temacie komputrowym, ale – jak wiesz – specem jest staruszek.
    Wszystko tłumaczy jednak tak zawile, że to nie na mój rozum, choć niewątpliwie ma dobre chęci. A na koniec jeszcze się obraża, gdy np. Anca_Nela mu klaruje, że jej nie interesują „wnętrzności” kompa i zasady jego działania, tylko praktyczne fiku-miku, co robić, by wycisnąć z niego, co się chce.
    Dlatego np. ja choć jeżdżę samochodem, nie znam budowy silnika i do niego nie zaglądam, a tym bardziej w nim nie dłubię. Wystarczy, że wiem, gdzie co jest i jak to obsłużyć, a nawet mogę z grubsza określić przyczynę jakiejś usterki w razie co.
    Do dziwacznych „amorów” maxia przywykłam i nie robią na mnie wrażenia.
    Czasem mu się odszczeknę, albo nawet sama zaczepię, jak walnie jakąś wyjątkową bzdurę, ale raczej nie reaguję.
    Przypadek ET jest nieco inny. On co i rusz to temu, to owemu „recenzuje” komaentarze na sposób, który pewnie wydaje mu się „błyskotliwy”, a poza tym straszliwie przynudza na kilka swoich dyżurnych tematów, np. antysemityzmu.
    Taka saldo albo raczej salto- mortadela. Dwa fikołki w przód, dwa w tył itd.
    Pozdrówka

  168. poniewaz laskowy zespol kolkow brzozowych nie spelnia oczekiwan spoleczenstwa, capo di tutti capi zielonej wyspy poszukuje nowych „expertow” w specjalnosci tlumaczenia, obszczekiwania, plucia, obsikiwania, przekrecania, pisania elaboratow;

    prosimy o przysylanie swojego CV na adres redakcji z dopiskiem „w dyni sie nie miesci”,najlepsi kandydaci zostana wylonieni droga konkursu;

  169. cynamon 29
    1 listopada o godz. 19:05

    Cynamon 29 – the matchmaker

    The Matchmaker goes to see max, a confirmed bachelor for many
    years.
    „max, don’t leave it too late. I have exactly the one you need.
    You only have to say the word and you’ll meet and be married in
    no time!” says the Matchmaker.

    „Don’t bother,” replies max, „I’ve two sisters at home who look
    after all my needs.”

    „That’s all well and good, but all the sisters in the world cannot
    fill the role of a wife.”

    „I said ‚two sisters’. I didn’t say they were mine.”

  170. TJ,
    daremny Twój trud, jeżeli o mnie chodzi. Zaprawdę powiadam Ci, bierz stąd rekomendację do zespołu dr. Laska jako światowej klasy ekspert od rozpoznawania w raporcie Millera odgłosów brzozy rozpruwającej (wł. „rozorującej” od orać brzozą) samolot o masie 75 ton. Nim obliczysz pęd tego samolotu, goń w te pędy do Kancelarii Premiera i zabiegaj o osobiste wsparcie starań zespołu dr. Laska. Zabierz ze sobą koniecznie prof. Antoniusa jako kolejnego kandydata do wsparcia wysiłków badawczych zespołu dr. Laska. Ty będziesz mówił Polakom, że samolot obniżał lot, Antonius będzie mówił podobnie, wskazując na błędne odczyty wysokości 100 – 100 – 100, bo jak niebezpiecznie obniżał lot, to nie mógł nawigator powtarzać ‚100’, a dr Lasek na przekór wam, co tylko dowodzić będzie wyjątkowej zgodności poglądów, będzie mówił, że samolot wznosił się już, tam przy tej brzozie na wys. 5 m od podłoża, nie zahaczając wypuszczonymi kołami o krzaki z poziomu zapewne nizszego niż 5 m, skoro wznosił się. Zespół tylko może zyskać na wiarygodności.

    W drobiazgi takie jak to, że samolot według zapisów TAWS 38 nie miał prawie odchylenia od kursu pomiędzy brzozą a miejscem wystąpienia TAWS 38, pomimo rozoranego przez brzozę lewego skrzydła w innym miejscu niż się ono oderwało i rozoranego statecznika przez inną brzozę, możesz spokojnie pominąć w wykładach. Nikt cię o to tam nie będzie pytał. Możesz być mikrobiologiem, nie przejmuj się tym wcale. Będziesz przedstawiany jako światowej sławy ekspert od badania katastrof lotniczych i jako fizyk, na zasadzie analogii do astrofizyka prof. (a jakże) You-know-who Artymowicza. 😆

  171. @ mag
    1 listopada o godz. 20:11

    Nieskończoną wyższość fachowców nad klientem udowodnił już komunizm.
    Zwłaszcza jeśli fachowiec samouk i neofita.
    Przypomnij sobie kabaret „Fachowcy” (Kobuszewski&Gołas) a autoerotyzm narzędziowy staruszka potraktujesz jak najsłuszniej …wężykiem.
    Od pralki.
    Pozdrawiam.

  172. kadett
    1 listopada o godz. 19:40

    @kadett, bardzo Ci dziękuję za ten wspominkowy wpis
    o @Kleofasie, siedzi W Tobie jednak człowiek o prawdziwym
    sercu.

    Moja ” przygoda ” z @Kleofasem zaczęła się właśnie na tym blogu.
    Tu Go poznałem.
    Zaintrygował mnie swoją błyskotliwością umysłu, świeżym spojrzeniem na realia tego świata.
    Nawiązaliśmy taką kumpelską komitywę.
    Nasze dialogi ” na cztery nogi ” bywały tak prześmieszne, że moja
    żona turlała się ze śmiechu ( vide ” Archiwum bloga ” ).
    @Kleofas, stary warszawiak, hołubiący właśnie tą STARĄ Warszawę
    ponad wszystko, potrafił zaakceptować nie-warszawiaka , jako swego interlokutora, kumpla na blogu w sposób nie do naśladowania. Zaprosił mnie na swój osobisty blog i godzinami
    ” tłukliśmy ” tematy bieżące, bez udziału cenzorów ” En passant ”
    ( klnąliśmy wielokrotnie ).
    Był osobowością przy której czuło się ” chemię ” łączącą dwie bratnie
    dusze, pojmowaliśmy się w lot.
    Jakby telepatycznie.
    Zapraszał mnie wielokrotnie do siebie, do fizycznych odwiedzin
    @Kleofasa u niego w domu, i nigdy sobie nie wybaczę, że tego nie zrobiłem ! Lotnisko pod bokiem, ticket, samolot i już po parunastu
    godzinach jestem !
    Ale się tak niestety nie stało.
    Teraz, gdy @Kleofas jest w Krainie Wiecznych Łowów, na łonie
    Nirvany, łapię się na tym że: żyłeś z człowiekiem, miałeś z nim
    wielką sztamę, wspólne współmyślenie, a nawet nie wiesz jak wyglądał. Nie wiesz ile miał lat, jak odszedł na zawsze !

    Moja świeczka dla @Kleofasa, dopala się powoli.
    Resztki po niej pewnie wyrzucę.
    Ale pamięć po @Kleofasie, na zawsze pozostanie w moim sercu.

    Pozdrowionka.

  173. Kartka z podróży
    1 listopada o godz. 18:48
    Wyraźnie napisałem, że w przypadku dojścia PiS do władzy (ale takiej, że nie może rządzić samodzielnie) rozsądek polityczny powinien nakazać czekać. Wejście w koalicje teoretycznie daje korzyści (stanowiska itd) , ale jak PiS działa w stosunku do swych koalicjantów już było widać. I to czekanie, aż PiS się wykrwawi na rządach jest tym planem długofalowym.
    Natomiast żadnego planu nie można ustalać dla wyborców (czy mają wybierać PO, by nie dopuścić PiS do władzy, czy właśnie dopuścić tę partie by się skompromitowała ) po prostu się nie da, bo wyborcy działają głównie pod wpływem mediów i kampanii wyborczej. To właśnie politycy starają się sterować tą kampanią (bardzo nieliczna grupa wyborców samodzielnie analizuje i podejmuje decyzje). Obawiam się, że grupie polityków związanych z mediami wpadnie do głowy wprowadzenie ponowne PiS’u do władzy i rozpoczną kampanie w tym kierunku, a podchwycą ją uznani blogerzy bo ocenią, że to najskuteczniej wyeliminuje PiS i wymusi powstanie innego sensowniejszego układu niż obecny PO- PiS. Niestety jak życie uczy taka manipulacja może wymknąć się z pod kontroli i można tym sposobem zafundować Polsce przewrót i skasowanie demokracji (Lenina posłano do Rosji by robił tam ferment, ale nikt nie spodziewał się zwycięstwa bolszewików)

  174. Nemerze,
    Kleofas przepadał za Doris Day i nie miał słów dla wychwalania jej cnót wszelakich. Prędzej – jak sądzę – to mogło by mu się spodobać.

    Z innej beczki: nie mogłem przeżyć porażki Rakiety z tym wyjątkowo dobrze grającym Wengbo. Oj, nie mogłem…

  175. Przestancie przynudzac z tym Smolenskiem.
    Poczekajcie na wrak, czarne skrzynki i rpzpoczecie/ ukonczenie sledztwa.

    Pisalem, ze po pierwszej czesci – „wszyscy kradna” bedzie druga – Smolensk.
    Ale PO-paprancy nie tak namolnie.

    Gdyby nie rezymowe media – eksperci spokojnie by sobie tworzyli nowe teorie i koncepcje -byc moze by sie klocili, dyskutowali – gdzies z boku jak to naukowcy.
    A tak kazde zdanie urasta do glownego tematu dnia.
    Eksperci Macierewiicz to nic przy „ekspertach” blogowych zwlaszcza tych z kregow POo-paprancow.
    Te bez konca wypisywane lasko-obronne MAK-chwalne elaboraty ludzi, ktorzy nic sie na tym nie znaja to Rondy do kwadratu. (szescianu!)
    Ja wiem, ze OTO chodzi ale to juz naprawde robi sie nudne.

  176. cos dla kolkow brzozowych experta Laska & ska

    z filmu Anity Gargas, zdjecia robione z motolotni, gdzie widac złamana brzozę a w sasiedztwie inne wyzsze od BRZOZY nienaruszone drzewa.
    Samolot wali w brzoze, a inne drzewa co przenika?, chyba ze to byl wedrujacy brzozowy lasek z „Makbeta”.

    „[…]Życie jest tylko przechodnim półcieniem,
    Nędznym aktorem, który swoją rolę
    Przez parę godzin wygrawszy na scenie
    W nicość przepada – powieścią idioty,
    Głośną, wrzaskliwą, a nic nie znaczącą.”

  177. max
    1 listopada o godz. 20:43

    I am Sorry !
    My Englisch ist Very Bad !

    Unterhalten Wir uns auf Deutsch ?
    Das ist fuer mich vieler bequemer !

    Albo po prostu po polsku,
    na polskim blogu,
    anglojęzyczny figo – fago !

    Pozdrowionka.

  178. Maciek.g
    No to znów gramy w trzy kubki.
    Koalicjantem pis może być PSL. Przecież oni nawet tego nie ukrywają. Od lat mają ciche ale dobre kontakty. Już w poprzedniej kadencji szachowali tym PO. Myslisz, że wspomnienie losu „Samoobrony” jakoś zniechęci PSL-owców? To przecież żarty.
    A niby czemu prezes ma wykańczać PSL? Przecież on się skupi na wykańczaniu upadłych peowców. A peeselowska wieś, jak cała prowincja, peowców nie trawi. Nikt nie będzie za nimi płakał. Nikt się nie będzie z nimi solidaryzował.
    Dalej piszesz: „manipulacja może wymknąć się z pod kontroli i można tym sposobem zafundować Polsce przewrót i skasowanie demokracji” Cieszę się, że użyłeś słowa „manipulacja” bo dotychczasowa strategia gry między pis-po jest własnie jedną wielką manipulacją.
    Nie sądzę, by doszło do jakiejś rewolty wyłączającej Polskę z UE – bo taki byłby finał skasowania demokracji. Ale na pewno będą to kolejne lata stracone dla rozwoju kraju. To będzie regres.
    Słowacja przed laty miała podobny problem z Meciarem jak my z Kaczyńskim – jeszcze przed wejściem tego kraju do Unii. Tonące w nędzy, nacjonaliźmie, tępo katolickie społeczeństwo wyłoniło tego watażkę i doprowadziło do silnego kryzysu politycznego. Autorytarny Meciar łamał reguły demokratyczne, wykańczał przeciwników za pomocą aparatu represji. W końcu nieomal doprowadził do wojny z Węgrami odgrzewając wzajemną nienawiść. Wówczas Unia i NATO wstrzymały negocjację stowarzyszeniowe ze Słowacją. Dopiero wówczas ludzie się ocknęli. Pod hasłami proeuropejskimi odsunięto Meciara, rozliczono nadużycia aparatu represji, zrównoważono budżet. I w konsekwencji Słowację wstąpiła do Unii. Potem równie konsekwentnie wprowadzono euro, Karte Praw Podstawowych…. . Meciarowska recydywa na Słowacji jest mało prawdopodobna. A jeśli nawet odbiłoby wyborcom to autorytarny przywodca będzie w tym kraju bezradny. Nie będzie miał narzędzi do autorytarnych rządów.
    Pozazdrościć tylko można Słowakom rozumu.
    Pozdrawiam

  179. Panie „kadett”. Konsekwetnie przedstawiasz sie jako ateista, aby potem z uporem godnym lepszej sprawy wmawiac inteligentym przeciez ludziom na tym blogu, ze katastrofy nie bylo a tylko obce moce sciagnely samolot z rzadowa delegacja do ziemi. Azaliz, wierzysz czy nie wierzysz?
    Nie interesuje mnie raport Laska ani paranoje Macierewicza, chcialbym jednak sie dowiedziec jak to sie stalo ze samolot znizyl sie ponizej rozsadnej wysokosci? Kto albo co spowodowalo ze piloci nic nie widzac zdecydowali sie sprawdzic czy mgla (nawet sztuczna!!!) rzeczywiscie siega gruntu?

  180. max
    1 listopada o godz. 21:28

    Co tam film.
    Jedż i sprawdż.
    Będziesz bogatszy o doświadczenia.
    Do tego naoczne.
    Lub też dotykowe, jak się na tę brzozę wdrapiesz.

    Pozdrowionka.

  181. Cytując @cynamona to i owo, to są terminy komputerowe bardzo trudne.

    @ANCA_NELA twierdzi, że wpisuje swoje komentarze w okienku, które to pojęcie zwykle spotykane jest w drugim roku studiów doktoranckich.

    Z opisanych objawów @cynamonie mogę wnioskować, że nie posiadasz wyspecjalizowanych środków odtwarzania stanu programowego środowiska swego komputerowego stanowiska zabawy.

    Skoro jesteś już po habilitacji i mniej więcej wiesz co to karta (przeglądarki), to być może znasz już pojęcie backup oraz punktu odtwarzania. Bez znajomości nazwy systemu operacyjnego sterującego podzespołami sprzętowymi Twojego komputera, jakakolwiek zwięzła próba pomocy Ci ma mało sensu.

    Co do naszej Koleżanki.

    Nie da się bez kopiowania i wstawiania przenieść tekstu z jednego okienka do drugiego. Okno to fundamentalny element paradygmatu interakcji człowiek-komputer znanego jako WIMP = Windows-Icons-Menus-Pointers, czyli okna-ikony-menu-wskaźniki (rzeczownik menu podobnie jak drzwi ma w polskim języku liczbę mnogą taką jak liczbę pojedyńczą).

    @ANCA_NELA użyła w moim odczuciu kolokwialnego określenia na pole wstawiania tekstu udostępnione w jakimś oknie.

    Okno może dawać użykownikowi bardzo skromne możliwości akcji.
    Skrajnym przypadkiem są okna z przyciskiem OK, które rozumieją tylko jedną kwestię dialogową: kliknięcie w OK, bo bez niego dalej z pracą nie ruszymy.

    Ponieważ w komentarzu Koleżanki chodzilo o tworzenie treści komentarza, a ta jest wstawianiem znaków z kawiatury (no i buziek – ale też przy pomocy klawiatury), a więc chodziło o pole wstawiania, a nie okno programu, na przykład: całe okno przeglądarki. Jeśli sięgniemy po Pomoc to w oknie Pomocy mamy zwykle okienko wstawiania z objaśnieniem Szukaj lub z ikonką lupy z rączką.

    Karty przeglądarki to są podokienka pozwalające kliknąć w menu okna głównego. A więc karty nie są tak suwerenne jak okna.

    Wszystkie podstawowe obiekty wyżej wymienione są naszej Koleżance znane. Ona tylko niedbale używa ich nazw.
    Dopóki @ANCA_NELA wyrafinowanymi środkami programowymi nie uożliwi mi pracy zdalnej, między innymi: sięgania przez sieć do menu widocznych na oknach jej koputera, dopóty te okna są jej.
    Stwierdzenie moje okienko jest moje w moim odczuciu było lekko niegrzeczne, bo w nawet najsłabszym stopniu nie próbowałem czegokolwiek zawłaszczać.

    Skoro @cynamonie masz opisane kłopoty, których nie potrafisz sam przezwyciężyć, to według mnie dajesz świadectwo braku dyscypliny i braku higieny w pracy z Twoim komputerem.

    Opędzanie się przed moimi wykładami jest cacy i chwali się publiczne popisywanie się bałganem na swoim komputerze.

    Jedna z Koleżanek napisała o narastaniu w postępie matatematycznym, a ja zapewne przeczytam o postępie humanistycznym w którym narasta moje przewrażliwienie. Himalaje przewrazliwienia!

    Marian oddniósł dłoń na estradzie, aby się podrapać po głowie.
    A na to Hela: „Będziesz mnie bił?”

    Bo sensem bywania na blogach jest naparzanka ….

    Z objawów wnioskuję, że z Twym komputerem nie jest źle.
    Ot! Poprostu zasłabł.

    Jest znakomity spsób na podryw dziewczyn:
    Jestem inny niż inni!
    I taki nieszczęsliwy!

  182. Andrzej Falicz
    1 listopada o godz. 21:18

    ” Przestancie przynudzac z tym Smolenskiem. ”

    Faliczu, jesteś boski w tej wypowiedzi !
    Nawet się nie domyślasz, jak Cię za to cenię !

    Pozdrowionka.

  183. Panie Gostku,
    jeżeli należy Pan do tej inteligentnej części bloga, to o własnych siłach powinien Pan dojść do własnych opinii. Wymaga to trochę wysiłku. Mniemam, że stać na ten wysiłek intelektualny Pana Gostka.

  184. Kadett’cie,
    pamiętam to uwielbienie Kleofasa dla DD ale też i to, że na jego blogu dogadaliśmy się trochę przypadkowo z Lex’em, co do naszych muzo-preferencji też, przy udziale Gospodarza Esta Regular zresztą, stąd tę „świeczkę” dla niego z Dżemu wyjąłem.

    Co do kulek, to z pewnym zaskoczeniem obserwowałem masakrę kulkowych tuzów, nie tylko Ronnie’go, bo przecież tylko Selby dostał się do ćwierćfinału gdzie poległ z kretesem. Zobaczymy co będzie jutro, bo być może okaże się, że będziemy świadkami, że w rankingowym turnieju po raz pierwszy w historii będzie chiński finał. „To się w dyni nie mieści” (to tak, żeby było na temat).

    Pozdrawiam, Nemer

  185. staruszek
    1 listopada o godz. 21:47

    @ staruszku, możesz mnie besztać jak chcesz !
    Twa wola, a i hucie też nieograniczone.
    Faktem jednak jest, że w przypadku mojej ” skrzynki ” ,
    zostałem ” sam, ze sobą na sam „.
    Oni dalej śpiewali ” najlepiej się mam „.
    A ja nie mam się najlepiej, bo durna skrzynka nie funkcjonuje
    prawidłowo.
    Twoje rady i owszem , czasami ponętne, nie rozwiązują mojego
    problemu.
    Problem istnieje nadal, a Twoje rady nie skutkują nawet w okolicy
    pobliża rozwiązania mojego problemu.
    Parafrazując znaną piosenkę Stuhra, można by to tak ująć:

    ” Radzić każdy może ,
    jeden lepiej lub gorzej ,
    stoję tu na estradzie ,
    niech mnie który pogoni ,
    ja się wcale nie chwalę ,
    ja po prostu niestety mam talent ”

    @staruszku, wykaż ten talent i daj coś konkretnego,
    miast Twej pokrętnej filozofii.

    Pozdrowionka.

  186. Kiedy się nie wiedziało, jak nazwać jakiś techniczny drobiazg typu „holajza” – to się zwykło mówić, w zależności od okoliczności i własnej fantazji; „taki dinks”, „brzdeląg” albo np. „hacelek”. To „moje okienko” można swobodnie określić każdym z wyżej zapodanych, naukowych terminów. Dla jednych może być „brzdeląg”, dla innych „dinks” a jeszcze inni wymyślą jeszcze „droselklapę tandetnie zablindowaną”.
    Ja sobie piszę skromnie „okienko” i nie świadczy to – słowo honoru – ani o mojej niegrzeczności, ani też niedbalstwie. Świadczy o braku znajomości języka informatycznego, z czym się nigdy nie kryłam, ale też nie chwalę się tym.
    Ja się po prostu przyznaję do tej niewiedzy.
    W moim wyobrażeniu „okienko” brzmi wdzięczniej, niż „pole wstawiania komentarza”… i jaka oszczędność klawiatury!
    A i tak kto chce, ten doskonale wie, o co mi chodziło.
    Jest żółta ramka… w ramce miejsce na wstawienie tekstu, jaki mi przyjdzie do głowy tam wstawić… a więc na tę chwilę jest to moje okienko, bo ja w nim maluję.
    Nie będę udawała uczonej w dziedzinie, która była mi obca przez niemal 70 lat, bo naraziłoby mnie to na śmieszność nawet we własnych oczach a co dopiero…!!!
    O konstrukcji pralki automatycznej też nie mam pojęcia a posługuję się nią całkiem sprawnie i dobrze mi z tym… Wiem gdzie brudne włożyć, co nacisnąć i skąd czyste wyciągnąć, aby powiesić do suszenia.
    Dalsze suszenie mi głowy, czy też zawracanie jej jest równie bez sensu, jak na tym słynnym rysunku Andrzeja Mleczki z żyrafą i nosorożcem.

  187. Bardzo dobrze się stało, że minister Zdrojewski, z którym sympatyzuję ostatnio chyba jedynie w tej sprawie, odciął się od halloweenowego otumaniania dzieci oraz kolejnej programowej akcji szczucia Polaków przeciwko sobie, burzenia relacji pomiędzy pokoleniami.

    Zwyczaj z kraju wolności?? Redaktorowi szanownemu zebrało się na jajcarstwo przy tak refleksyjnej okazji. Chyba, że wolności mordowania wszystkich dookoła, bombardowania, wysadzania w powietrze, waterboardingu, cenzury, notorycznego kłamstwa i inwigilacji, że ograniczę opis do minimum. Były prezydent Bush został już oficjalnie uznany za zbrodniarza wojennego przez międzynarodowy Trybunał w Kuala Lumpur, teraz będzie stawiany przed nim Bombama – same drony, którymi masowo morduje cywilnych Pakistańczyków kwalifikują go do tego samego werdyktu, a to zaledwie mały pikuś w skali jego zbrodni, jako herszta bandy, która zawłaszczyła USA.
    Komercja Bożego Narodzenia? A skąd do nas przychodzi, że spytam? Czy aby nie z USA z centrum w Nowej Jerozolimie, gdzie wszystko chcieliby kupić i sprzedać, bo to dla wielu treść życia. Podobnie dzieje się przy okazji Komunii, gdyż zagraniczni bankierzy poprzez swoje media napędzają w Polsce akcje kredytowe (na lichwiarski procent), żeby zadłużać społeczeństwo, wmawiając mu, że powinno jak najwięcej kupować różnego badziewia, najlepiej najdroższe konsole z „grami” wojennymi, gdzie króluje mord, przemoc, agresja, a krew leje się szeroką rzeką.

    Halloween nie jest żadnym niewinnym trupim „świętem”, tylko jeszcze jednym programowym działaniem, skierowanym przeciwko chrześcijaństwu w odwiecznej walce Zła z Dobrem. Zaczęło się stosunkowo niewinnie, ot niby głupota zwykła, tępi rodzice, to wszystko. Kiedy dzieciaki w poprzednich latach pukały do drzwi, nie przeganiałem, bo jaka w końcu ich wina, tylko tłumaczyłem, że to nie jest święto polskie i zapraszałem jako kolędników. Wczoraj wieczorem pojechałem autem żony, swoje zostawiłem przed domem. Wracam, chcę otworzyć drzwi, a na klamce wyciśnięta pasta do zębów, drzwi również całe wysmarowane pastą, trójkolorową, wcale nie najtańszą. Patrzę na samochód, z tyłu cały paście. Na krzewach przed domem rozciągnięty papier toaletowy. Jakbym wiedział które to dzieciaki, to marny los ojca, z dupy nogi bym wyrwał kutasowi. Żona nie otworzyła drzwi, kiedy pukały. Miała dość, chciała je zignorować. Prosiłem, żeby zawsze otwierała, gdyż wytrenowane gnoje traktują to jako oznakę słabości, następnym razem skopią drzwi, a potem podpalą dom. Kiedy szedłem dziś na cmentarz, po drodze widziałem dziesiątki domów z wysmarowanymi furtkami, papier toaletowy walający się po cudzych krzakach, na chodnikach i ulicach. Też nie otworzyli.

  188. Cynamon & kadett.

    Ode mnie również symboliczny ogienek dla Kleo.

    Jak wiadomo — emigranci traktowani są przez nadwiślanską hochkulturę z poczuciem zasłużonej wyższości. Kleofasowi, owszem zdarzały się ryzykowne opinie, jednakże lojalnie bronił emigranckiego posterunku, to ceniłem. Gatunkowi zoologicznemu opluwającego na full-time Hamerykę nieustannie przypominał, że geny mogły miec jenak przypadkowy wpływ na proweniencję Jackowa. Literacko, najlepiej rozkręcał sie w Sabat.

    Dedykacja dla Kleo jest wzruszająca do łez: potomkowie wielkiej Armii Radzieckiej spiewają Skyfall:

    http://www.youtube.com/watch?v=-F832ZZNRV0

  189. Nie ma zgody na forum: szymel, wytrych, holajza lub coś konkretnego.

    @ANCA_NELA!
    Rysunek zrozumiałem.
    Sądzę, że będziesz jego umieszczenia żałowala, co zapewne okażą Ci inni.

    @Cynamon 29
    Skoro po powiadomieniu o zwariowaniu Twego komputera udało Ci się jeszcze napisać kilka komentarzy, to znaczy, że ja miałem rację: to bylo chwilowe zasłabnięcie. Konkrety były, ale zgodnie z wyznaniem niewiele zrozumiałeś z tego co napisałem.

    No i ostatni konkret: bulba zholajzowana skrzekiem malująca szybki.

  190. Kartka z podróży
    1 listopada o godz. 21:41
    Jak chyba pamiętasz, to w czasie gdy wygrał Kaczyński Pawlak jakoś nie palił się do koalicji z PiS, a przecież wszyscy mówili, że PSL pójdzie z każdą partia byłe wejść do rządzenia. Mimo, że Pawlak obecnie jest w odstawce nie sądzę , że ówczesne mądre polityczne jego zachowanie obecni przywódcy zapomną i mimo oficjalnych wypowiedzi Kaczyńskiego, że nie zamierza zawierać koalicji z żadna partia zdecydują się utopić siebie. Bo wiadomo, że stali by się tzw mięsem armatnim dla PiS w jego rozgrywce o władzę. Gdyby Kaczyńskiemu się powiodła rozprawa z PO , przyszła by kolej na następną najbardziej blokującą partie drogę do rządzenia absolutnego i jest jasne , że na końcu kopa dostałby ostatni koalicjant gdyby już przestał Pisowi być potrzebny. Nie sadze że obecni przywódcy PSL są, aż tak głupi, że o tym nie wiedzą.
    Zgadzam się że obecna unia z Europa znacznie nas chroni od złego rozwoju sytuacji jednak lepiej nie byc mądrym po szkodzie,

  191. Terror dyń. Kto by pomyślał … .

    „Ja wychodzę po ciasteczka”
    – Rzekła Mama do Juleczka,
    „Sprawiajże się tu przykładnie,
    Nie ssij palców, bo nieładnie,
    Bo kto palec w buzie tłoczy,
    Zaraz krawiec doń wyskoczy
    Z nożycami zły okrutnie
    I paluszki niemi utnie.”

    Julek przyrzekł słuchać Mamy,
    Lecz nie wyszła jeszcze z bramy,
    A już nieposłuszny malec
    Myk do buzi duży palec!
    Wtem ktoś z trzaskiem drzwi otwiera,
    Wpada krawiec jak pantera
    I do Julka skoczy żywo.
    Nożycami w lewo, w prawo
    Uciął palec jeden drugi,
    Aż krew trysła we dwie strugi.

    Julek w krzyk, a krawiec rzecze:
    „Tak z nieposłuszeństwa leczę!”
    Wraca Mama, aj! Wstyd! Bieda!
    Juleczkowi ciastek nie da,
    Bo kto Mamy nie usłucha,
    Temu dosyć bułka sucha.
    Płacze Julek, żal niebodze,
    A paluszki na podłodze.

    Pzdro

  192. kadett
    1 listopada o godz. 20:46
    TJ,

    Mój komentarz
    1) Autorze, z brzozą zderzało się skrzydło, a nie cały samolot o masie 75 ton. Trochę wyobraźni zaangażuj.

    2) Autorze nie mieszaj impertynencji pod moim adresem z argumentami. To jest bez sensu.

    3) Autorze, nie możesz wykrztusić z siebie odnośnie tych „3×100 m,” że nagranie było sfałszowane? Po co powtarzać w nieskończoność, we wszelkich konfiguracjach, ze nawigator nie mógł powtarzać, skoro powtarzał, ponieważ samolot się zniża, a wysokość od gruntu przez moment była stała, bo grunt się też zniżał.

    4) Autorze, wysokość radiowa samolotu jest określana jako odległość dolnej powierzchni koła podwozia od ziemi, a nie odległość kadłuba od ziemi.

    5) Odnośnie małego odchylenia od kursu w okolicy TAWS38, to z raportów MAK i Millera – było małe.
    Również jedyny specjalista od mechaniki lotu, który wygłosił referat na II Konferencji Smoleńskiej (Jorgensen), podaje w nim, ze odchylenie było małe. Samolot zaczął znaczniej zbaczać z kursu dopiero 20-40 m za TAWS38.
    Jorgensen wyliczył i przedstawił na rysunkach, że samolot utracił dużą część skrzydła (oczywiście wskutek wymyślonego wybuchu, bo jakżeż mogło być inaczej) na 100 m przed TAWS 38 i ze samolot nie zmieniał znacząco kursu przez około 120 – 140 m i że samolot wykonywał beczkę. I dodaje, że jego obliczony tor w ostatnie fazie lotu i kąt półbeczki (około 150 stopni) zgadzają się z raportem MAK.
    Tak pisze Jorgensen – Calculations based on the loss of the additional left wing section (additional loss) at the next suddenly large drop in the measured vertical acceleration correlate well with both the final roll angle as well as the left turn and last reported height 15 m at a position 75 m before the crash site.

    Słowo „reported” u Jorgensena odnosi się do raportu MAK.
    Wyjątkowa zbieżność eksperta Jorgensena i raportu MAK – samolot był na wysokości około 15 m na 75 m przed upadkiem, wykonał półbeczkę i to zgodną z raportem MAK, tylko z innej nieco przyczyny – jak mówi Jorgensen – nie brzoza urwała wystarczającą część lewego skrzydła, tylko wybuch urwał.
    Pzdr, TJ

  193. Maciek.g
    W PSL jest mnóstwo wpływowych ludzi o poglądach de facto pisowskich. Chciwość skłania ich do deklaracji proeuropejskich, bo dopłaty, fundusze … Nieźle z tego żyją. Ale w głębi duszy to oni tej Unii nie lubią, źle się tam czują. Jak to mówią „chłop na zagrodzie równy wojewodzie”. Podobnie myśli Prezes.
    Gdy Pawlak był wicepremierem u Tuska Fedakowa przyjmowała Kaczyńskiego z całą atencją w swoim ministerstwie. Prezes jej za to wylewnie dziękował w publicznych wypowiedziach.
    Wzajemne deklaracje sympatii nieraz padały.
    Zresztą nie wiem czy Prezes musi tak od razu wszystkich wykańczać. Wykańczanie samych peowców zajmie mu przynajmniej kadencję. Przecież musi mierzyć siły na zamiary.
    Pozdrawiam

  194. staruszek
    1 listopada o godz. 22:49
    Może będę żałowała…
    Jeśli to nastąpi, natychmiast opowiem o tym w moim okienku.
    Dobranoc.

  195. Panie kadett, pochlebia mi ze windujesz moj intelekt tak wysoko. Niemniej jednak, sam bedac niezdolny – bylbym wdzieczny gdybys zechcial pomoc mi wydedukowac co robil samolot z rzadem, generalami etc. na wysokosci bardzo niebezpiecznej przy istniejacych wtedy warunkach atmosferycznych.

    Prosze o wyrozumialosc ze nieuzywanie odpowiednich polskich liter ale pisze na klawiaturrze angielskiej i nie wiem jak ustawic system na polskie znaki.
    Bede wdzieczny za pomoc.

  196. mag
    1 listopada o godz. 20:11

    cos dla Magusi „fiku-miku”

    jaka jest definicja wieczności?
    cztery blondynki w czterech samochodach na skrzyzowaniu czterech drog ze znakami STOP!

  197. Panowie; kadett, TJ, Autor i inni z kolka smolenskiego. Czytam wasze komentarze i nadziwic sie nie moge jak dalece odbiega wasza dyskusja od istoty sprawy – mam na mysli nie ile razy pilot powtarzal „odchodzimy”, na jakiej wysokosci to robil, czy samolot robil beczke w prawo czy w lewo, czy tez wreszcie zaszkodzila mu brzoza czy trotyl – who cares, jak sie tutaj mowi. Dla mnie istota tej tragedii jest odpowiedz na pytanie co robil samolot na tak niebezpiecznej wysokosci przy tak zlych warunkach atmosferycznych i z tak „cennym” ladunkiem. Przypuszczam ze kadett nie wytrzyma mojej upierdliwosci i przylozy mi epitet albo dwa, ale niech bedzie, takie jest ryzyko upartego blogera.

  198. Aaaaa, ttto min. Zdrojewski chcial sobie poprawic notowania, bo chyba takim idiota nie jest, juz wole wersje, ze jest cyniczny.
    Poniewaz tak sie sklada, ze mam w mojej drugiej ojczyznie juz groby poszlam zaopatrzyc sie w znicze, ktore sprowadzane z Polski mozna kupic w omal wszystkich polskich sklepach. Co roku wieksze, brzydsze, przerazajace. Nieboszczyk to moze umrzec ze strachu jak to zobaczy. To takie sie teraz sadzi w Polsce?
    Co do Halloweenu, to bardzo musze pochwalic polskichw wlascicieli biznesow handlowych. W mojej dzielnicy, gdzie sa wlasciciele roznej narodowosci, na ta okolicznosc polscy wypadaja najlepiej. Poprzebierane ekspedientki z ladnymi koszami ze slodyczami, nawet nie takimi byle jakimi i do konca nie pojawia sie napis : sorry, no more candy.

  199. Co do tych nieszczęsnych cukierków.
    Też dzisiaj przeżyłem nalot dzieciarni na moją lepiankę. Gdy usłyszałem formułkę – „cukierek albo psota” – to ponieważ z natury nie lubię szantażystów i z reguły na „blekmeila” reaguję agresywnie, już miałem otworzyć furtkę, żeby pokazać mojego stróża, czyli wielorasową psinkę (sznaucera olbrzyma po dziadku kaukazie) ale mi się zrobiło głupio, bo cóż te dzieciaki winne skoro tak to jest już wszędzie, np. daj cukierka – znaczy etat w KGHM, bo jak nie, to psota – dam głosik na personę z Chetyna (to patent Kadetta).
    Powiedziałem dzieciakom, że nie mam, bo trucizn w domu nie trzymam ale jak chcą, to dam im coś innego. Zaczekały cierpliwie a ja wyniosłem im paczkę kabanosów. Zachwytów, ochów i achów było co niemiara.
    Że też rodzice pozwolili na taką wyprawę dzieciakom, po szkodliwe i trujące narkotyki. Szaleństwo jakieś.
    Nie rozumiem tego co się dzieje. Cały świat wie, że cukier to trucizna i narkotyk niebezpieczniejszy od alkoholu czy marychy, powód większości chorób cywilizacyjnych, a wszędzie go pełno. Nie dość, że ten syf wpychany już gdzie tylko się da, to jeszcze dzieci uczy się rekietingu. Myślę, że to nie są dobre zwyczaje, bo nie wnoszą niczego pozytywnego,… niczego.

  200. Na marginesie tOmatu za ciasnej dyni

    Transfigurationis in spiritum:

    EX VIRGIN MARY, UT BLOODY MARY

    W luźnym tłumaczeniu: Przemienienie w Oparach Wiary. Niepokalane Poczęcie odarte z mistycyzmu. No i Bog(ini) Najwyższej niech bendom za to dzienki

  201. kadett
    1 listopada o godz. 19:40

    Dziękuję. Zapal także świeczkę od Jego czytelników.

  202. Nemer,

    Czyżbyś zdążył, przed tym brilliant treatem kabanosami, przeczytać doniesienie Michasia bejbi? Bo on nabazgrał o godz. 22:39 tak:

    ” Kiedy dzieciaki w poprzednich latach pukały do drzwi, nie przeganiałem, bo jaka w końcu ich wina, tylko tłumaczyłem, że to nie jest święto polskie i zapraszałem jako kolędników. Wczoraj wieczorem pojechałem autem żony, swoje zostawiłem przed domem. Wracam, chcę otworzyć drzwi, a na klamce wyciśnięta pasta do zębów, drzwi również całe wysmarowane pastą, trójkolorową, wcale nie najtańszą. Patrzę na samochód, z tyłu cały paście. Na krzewach przed domem rozciągnięty papier toaletowy. Jakbym wiedział które to dzieciaki, to marny los ojca, z dupy nogi bym wyrwał kutasowi. Żona nie otworzyła drzwi, kiedy pukały. Miała dość, chciała je zignorować. Prosiłem, żeby zawsze otwierała, gdyż wytrenowane gnoje traktują to jako oznakę słabości, następnym razem skopią drzwi, a potem podpalą dom. Kiedy szedłem dziś na cmentarz, po drodze widziałem dziesiątki domów z wysmarowanymi furtkami, papier toaletowy walający się po cudzych krzakach, na chodnikach i ulicach. Też nie otworzyli.”

    Kabanosy to jest to. A pasta do zębów na klamkach i tipi na krzakach dla Misia. Tys na pewno nie żaden Misiu. Co to to nie

  203. @Orteq,
    nie, to było przed przeczytaniem wpisu Michasia, tak koło 18.00. Uważam, Ze Michaś ma swoje racje. Ja nie próbowałem 10-12 latkom dawać wykładu, które święto jest świętem „słusznym” a które nie bo np. moim zdaniem np. Boże Narodzenie jest świętem pogańskim, związanym z czczeniem postaci – bogów (np. Horusa), powiązanych z długością dnia i nocy, zawłaszczonym przez religię chrześcijańska i KK.

    Jednego roku na te święta zbudowałem „drzewko” symboliczno – lisciaste, z jabłuszkami, w tym jedno w wężowej paszczy, bo ten germański coroczny kicz bombkowo-łancuchowo-anielskowłośny z chińskimi lampkami ledowymi mnie już wk…wia, po prostu. (Jak można paskudzić tak piękne, żywe drzewko).
    Nie u wszystkich się to spotkało ze zrozumieniem, no i trudno.
    Czy każdy mający ogród musi go upaprać jakimś krasnalem kolorowym? Jak ktoś chce, proszę bardzo. Ja dziękuję.

    Tak, masz rację, różnię się od Misia, chociaż jak to zwykle bywa, nie we wszystkim, pola do „kompromajzów” też dostrzegam.

    Pozdrawiam, Nemer

  204. TJ,
    opanuj się już, bo nie wytrzymam ze śmiechu. Z brzozą zderzyło się skrzydło, nie samolot! Chyba fruwające skrzydło? 😉

    O tym, że samolot nie mógł lecieć na wysokości 100 m przez jakiś czas pisał tu prof. Antonius, specjalista od wysokościomierzy spektralnych i karuzel z brzozy. To jego zarzuty, nie moje…
    A odkąd to świry, ‚pseudoeksperci’ i inni nawiedzeni są dla TJ autorytetami..? Słuchaj uważnie co mówi dr Lasek (światowy ekspert od trajektorii pojemników zrzucanych z samolotów) i dr astrofizyk Artymowicz, zwany w przekaziorach ‚profesorem fizykiem’, to będziesz wiedział co pisać. Trzymaj się jednej brzozy, która rozorała skrzydło i drugiej, która rozorała statecznik. Statecznik jest pionowy, zatem brzoza rosła chyba poziomo, równolegle do ziemi..? Statecznik urwał się wcześniej od fruwającego skrzydła. A może był już poziomo w stosunku do zwykle pionowo rosnącej brzozy, bo beczka zaczęła się jeszcze przed tą brzozą, która urwała fruwające skrzydło..? 😆

  205. To tutaj zdecydowanie się nie zmieści w za ciasnej d…yni

    http://www.youtube.com/embed/tdl8wnQOkjM

    Karuzela?

  206. Nemerze,
    kiedyś w trakcie pogaduch z Kleofasem zahaczyliśmy o bluesa. Przypomniałem sobie o festiwalu Rawa-blues Dudka i podesłałem mu coś do posłuchania. Był zdziwiony, bo Polski nie kojarzył z bluesem, to nie był blues jaki on znał. Podesłałem mu też Dżemu ‚Czerwony jak cegła’. Był na tyle uprzejmy, że nie krzywił się na ekranie, ale miałem wrażenie, że ten polski blues go nie pociągał. Lex może powiedzieć dużo więcej na ten temat.

    Przyznaję, że po odpadnięciu Rakiety straciłem kontakt z kulkami, jak tylko zaczął się turniej tenisa w Paryżu i kompletnie nie mam pojęcia, że Chińczycy w kulki wycinają Europę. A Albinos z Australii jeszcze gra, czy też wycięty..?

  207. No dobra, zmieńmy temat na ciekawszy, choć na czasie.

    W TVN piszą, że znaleźli właśnie grób szefa gestapo Heinricha Muellera. Na cmentarzu żydowskim w Berlinie. Ciekawe gdzie są groby Franka, Himmlera, Goebbelsa, Paulusa, Gehlena, Mengele, Meinsteina, Canarisa, Wilberga, Sachsa, Sixta von Armina, Milcha, Löwy’ego, Scherwitza, Heydricha, i wielu innych oraz samego Hitlera? Brytyjska gazeta The Sun pisze, że dobrze byłoby pomyszkować w Argentynie, w okolicach Bariloche: http://www.thesun.co.uk/sol/homepage/features/4170977/Did-Nazi-Adolf-Hitler-live-to-old-age-in-Bariloche-Argentina.html A propopos trupich czach na piszczelach, p. Charlotte Iserbyt, była doradczyni rządu USA, której ojciec oraz dziadek byli członkami „Skull & Bones” na wylęgarni psychopatów w Yale, opowiada o nich ciekawe rzeczy:

    youtube.com/watch?v=J6X8YgCBV8o

    W radiowej Trójce słyszałem wczoraj, że więźniów zapędzili do pracy na cmentarzu, z okazji Święta Zmarłych. Na żydowskim. Darmowi niewolnicy. Mogłaby ruszyć siedzenia ekipa uwłaszczona na ministerstwie spraw zagranicznych, edukacji, czy spora reprezentacja posłów, do spółki z innymi zagranicznikami: Rotszyldem, Rockefellerem, Sorosem, Blankfeinem, Bernankem, Summersem, Clintonową, Feinsteinową oraz całym tym syjonistycznym gangiem i wesprzeć zmarłych rodaków, posprzątać ładnie cmentarze, zadbać o groby, zamiast wysługiwać się innymi. To nie pierwszy taki przypadek. We wrocławskim liceum społecznym „Assa” uczniowie od lat muszą sprzątać cmentarz żydowski. Niby nie muszą, ale prowadzona jest wymiana z liceum niemieckim i kto nie sprząta, ten do Niemców nie pojedzie. A kilka milionów Żydów mieszkających w Polsce udaje durniów, że ich tutaj niby nie ma. Nie widzą się nawzajem, czy co? Nie rozumiem. Leżą bykiem.

    Izrael zaatakował wczoraj Syrię. Nikt nie wnika. Jeśli Syria odpowie atakiem bronią chemiczną, zostanie potem zbombardowana, włączą się Iran, Arabia Saudyjska, Rosja, USA, to czyja to będzie wina? Kto dąży do kolejnej wojny światowej?

  208. Swieczka zapalona przez Kadetta intensywnie oswietla pamiec o Kleofasie.
    W tej czesci swiata rowniez palimy swieczki pamieci Kleo.

    Kleofas czesto zalaczal do swoich tekstow rozne piosenki. Na swoim blogu umiescil link to stacji radiowej w Nowym Orleanie.

    http://www.wwoz.org/listen/player/

    Z polskich wykonawcow bardzo lubil Hanne Banaszak w jej wersji „Summertime”.

  209. Na temat, ktory wiecznie powraca na strony Polityki, Kleo napisal felieton „Zdjac spodnie!”

    http://kleofas.blogspot.com/2011/02/zdjac-spodnie.html

    I dyskusja czytelnikow na ten i inne tematy ponizej felietonu.

  210. Gostek,
    proszę te pytania kierować do Federacji Rosyjskiej. Lotnisko przy tym zamgleniu powinno zostać zamknięte, a samolot skierowany bezwarunkowo na lotnisko zapasowe. Tego zdania byli rosyjscy kontrolerzy lotu na wieży, ale nie mieli tam nic do gadania, bo byli nadzorowani przez swoje naczalstwo. Wytyczne o tym, żeby zezwolić załodze na podejście próbne do wysokości decyzyjnej (100 m, faktycznie 110 m) przyszły z góry, pomimo tego, że bezpośrednio wcześniej mało brakowało, by rosyjski IŁ nie rozbił się o płytę lotniska. Nieżyjący już świadek z polskiej załogi Jaka-40 zeznawał, że z nasłuchu radiowego rozmów wieży z załogą TU 154M słyszał nawet o zgodzie na podejście do wys. 50 m. Po katastrofie Rosjanie twierdzili, że nie zachowały się ani taśmy fono ani video z nagrań na wieży wskutek awarii.

  211. Biegler, a ty glowe do poduszki przykladasz? Bo ona tak jakos slabo performuje. Ta twoja zbolala glowa. Ona mnie martwi ogromnie.

    Czy ty nigdy nie slyszales o czyms takim, w międzynarodowym lotnictwie istniejącym, jak NIEMOŻLIWOŚĆ zamykania lotniska gdy zbliza sie do tego lotniska desperados in distress? Czyli, samolot, który wyraźnie wybral opcje KONIECZNOSCI lądowania. Z takich czy z innych względów wynikającej koniecznosci.

    Poczytaj sobie na ten temat. Czasem poczytanie pomaga na chorobliwe motanie.

    Domaganie sie, po prawie czterech latach, zamykania lotniska w dniu 10.04.2010 przez Rosjan, jest hucpa z kategorii bździn. Odpuść, oficerze-in-training

  212. W komentarzu do zalaczonego felietonu Kleofasa Lex poleca „Just a closer walk with Thee”. Mahalia Jackson dedykuje swoje wykonanie Louis Armstrongowi. Na zakonczenie oboje wykonuja The Saints.
    Kleofas zasluchany – „Nie wolno Ci przerywac…juz od godziny slucham”

    http://www.youtube.com/watch?v=Vl9SuZAKcVY

  213. Tu jest kawałek do poczytania dla Bieglera. Chodzi o jego mantrę smoleńską: „lotnisko powinno być zamknięte” (1:33)

    ” nikomu nie wolno wtryniać się w działanie odpowiedzialnego za bezpieczenstwo statku kapitana, bo to się może źle skończyć. Ani dyrektor firmy lotniczej, ani zwierzchnik w wojsku nie ma prawa zdalnie sterować kapitanem, no chyba że jakiś generał nada sobie samemu przywilej PIC, co jest teoretycznie możliwe, ale w praktyce nie i nie miało miejsca pod Smoleńskiem. Jak to się wszystko objawia, owe prawa kapitana, w praktyce? Kiedy pogoda „siada”, wieża nie kontroluje i nie sprawdza kim jesteś. Kim byś nie był/a i jakich byś nie miał/a uprawnień (albo jakich by ci nie brakowało) to Ty siedzisz za sterami i Ty musisz bezpiecznie sprowadzić samolot na ziemię. Nikt nie pyta dlaczego nie zawróciłeś/łaś wcześniej, dlaczego w ogóle wyleciałeś, dlaczego nie zabrałeś troche więcej paliwa, albo po co pchałeś się do gry w ruletkę z pogodą. Pogoda jest poniżej minimum lotniska i kontrolerzy chcą, żebyś dowiózł/dowiozła samolot w jednym kawalku na ziemię. Mowią więc dokładnie to, co musisz wiedzieć: wiatr (kierunek, szybkość, porywy), ciśnienie, podstawa chmur lub VV (vertical visibility – jeśli to wiedzą), widzialność pozioma na pasie (RVR = runway visual range). I zadają jedno pytanie: jakie masz zamiary (intentions)? Przyjmą każdą odpowiedź, o ile nie zagrozi to innym samolotom, bo to Ty wiesz lepiej jaką masz szansę na bezpieczne lądowanie Twoim samolotem, w podanych ale i oberwowanych przez Ciebie osobiście warunkach. Pozwolą wykonać podejście i wylądować, jeśli tylko zapewnisz ich, że spełniłeś minimalne warunki bezpieczeństwa. Niezależnie od możliwych Twoich wykroczeń przeciw przepisom. Zrobią tak, bo tak jest bezpieczniej. Bo wylądować musisz. Wystartować nie. Lądowanie nie jest opcjonalne, start jest. Dlatego nie zezwolą Ci na kołowanie i start, niezależnie od Twojej pewności siebie i chęci, jeśli warunki meteo będą poniżej minimum lotniska. Start a lądowanie – to dwie różne bajki.”

  214. „Start a lądowanie – to dwie różne bajki.”

    Tak na marginesie. Czy ktoś może wie jak się odbył start naszego Jaka-40 z Siewiernego po tym wszystkim? Tak tylko pytam

  215. Tusk z Putinem wylądowali w Smoleńsku 7-go kwietnia 2010. Jak-40 z dziennikarzami wylądował 10-go kwietnia 2010, pol godziny wczesniej. Wiec kto, i jak mógł, zamknąć lotnisko nie-lotnisko, dla wylądowania Najlepszegp Prezydenta Polszy, Biegler? No kto? Albo, jak?

    Hucpa. Tylko hucpa Rosjan mogla spowodować zamkniecie lotniska Siewiernyj dla samolotu Njalepszego Prezydenta Polszy. Dolatującego do Smolenska w celu skasowania putinowsko-tuskiego POjednania dwa dni wcześniej.

    To jest jedyne wytłumaczenie tego wszystkiego. Ale Biegler tego rozumem swoim nie obejmie. Ruscy tez, swoim zwyczajem, tez nie. No i dobrze

  216. Ze to ludzie pewnych spraw nie rozumiejo. Naprawdę

  217. @Kadett,
    no tak,, cała czapa ze światowego rankingu, łacznie z „Kangurem”, wycięta. Tego ostatniego, to weganin Piotrek Ebdon „błyskawicznie” załatwił, tempem też. Neil podsumował przegraną – „It makes it very difficult to get any rhythm going.”
    Właśnie oglądam pojedynek półfinałowy dwóch kurdupelków, Dott’a z Ding (Dick’iem).
    Wczoraj półfinał wygrał Marko Fu z Joe Perry’m, pogromcą pogromcy Rakiety.
    Pozdrawiam, Nemer

  218. Nijak nie rozumiem komu przeszkadza dynia ze świecą, przebieranki czy żebranie o cukierki. Oczywiście można dbać o pielęgnowanie rodzimych obyczajów, ale przecież to nie oznacza automatycznie zwalczania tych importowanych. I to zwalczania niemalże w formie krucjaty.

  219. Nemerze,
    no to zasmuciłeś mnie… Muszę wypylać zaraz na pole, jak mówią Krakusy. Oglądać teraz nie mogę. Nie jest to smutek przygnębiający, bo z wolna trzeba się oswajać z tym, że Wyrostkowi Robaczkowemu Azji wzmocnionej Kangurolandem coraz trudniej będzie stawić czoła ćwiartce populacji Ziemoludków.
    Mam dzisiaj frajdę wyciagającą z doła po złamaniu Rakiety (od stanu 4:1). Federujący Przodkowy vs Dżokerowicz i dwa byczki Fernando (Żelazna Ręka vs Stiller Majtkoszczypawka) będą walczyć o finał w Paryżu. Do tego czasu wszystko na polu i w obejściu musi być pozamiatane. Zmykam.

  220. Nemer, 9.07. Czy Ciebie nie nudzi to prymitywne przebijanie piłki ponad siatką. Każe uderzenie za 100 dolarów. Poza tym pustka, szpan, seks i zepsucie.

  221. @Anca-Nela zapomniała, że prócz dinksa (dingsa raczej) jest jeszcze wihajster, czyli jak on się, kurde, nazywa… Ale na pewno nie da się „okienka” nazwać holajzą!!! Nie tylko dlatego, że droselklapa była tandetnie zablindowana, ale dlatego, że trychter był robiony na szoner i we flanszy culajtungu nie miał i byłby niechybnie ryksztosował jak jasny pierun, albo nawet gwint…
    Co zaś do okienek – mnie bardziej zastanawia (i obawiam się, że nawet @staruszek tego nie przetłumaczy) czemu przy wysyłaniu wpisu każą mi przepisać coś z obrazka. To znaczy: wisi mi czemu, ale skoro to jest takie ważne, to łaj dlaczego obrazek (np. na blogu Hartmana) jest tak poskręcany, zaświntuszony, wykoślawiony i utytłany, że nijak go nie sposób, nawet nietrzeźwemu, odczytać…
    A poza tym, to bardzo się cieszę, że od tematyki grobowo przyziemnej debata wznosi się znów na wysokość brzóz strzelistych…

  222. …szczeka mi opadla jak czytam ze pan Pssent zgubi szczeke bo nie rozumie pana ministra kultury i sztuki w sprawie Hollween,panie szanowny Pasent pan minister jest osoba wierzaca i wie ze takie swieto to nie jest taka sobie zabawa to otwieranie drzwi dla zla duchowego ,to grzech ktory moze zaszkodzic nam wierzacym i nie tylko ..amen .

  223. bib
    2 listopada o godz. 10:26
    Ten „wihajster” chowałam na kolejną okoliczność, kiedy to trzeba będzie kolejny raz tłumaczyć, że jaki tam ze mnie informatyk….
    Nie należy za jednym razem wystrzelać całej amunicji. Ostatnia kula powinna pozostawać w magazynku… może się przydać, kiedy trzeba się będzie honorowo oraz z godnościom oddalić.
    Pozdrawiam.

  224. kadett
    2 listopada o godz. 0:55
    TJ,

    Mój komentarz
    1) Autorze, stateczniki są nie tylko pionowe. Samolot TU-154M miał na ogonie trzy stateczniki – jeden pionowy i dwa poziome. W zderzeniu z drzewem został przerwany statecznik poziomy.

    2) Autorze, Amerykanie przeprowadzili dawno temu test naziemny na łamanie skrzydła samolotu przez dwa drewniane słupy telegraficzne. Jeden z nich, ten bardziej z kraja złamał skrzydło, drugi ustawiony bliżej kadłuba złamał się lecz przedtem uszkodził skrzydło ostatecznie, nie do lotu.

    3) Autorze, pytany jesteś z różnych stron – dlaczego samolot zszedł w mlecznej mgle na wysokość 20 m nad dnem zagłębienia? Odpowiadasz epitetami i wyśmiewaniem. To są Twoje argumenty?
    Pzdr, TJ

  225. @kadett

    Zwyczajni ludzie, tacy jak ja, opierają się na ustaleniach polskich i rosyjskich ekip dochodzeniowych, gdyż jest to najbardziej racjonalne. Ustalenia te w przystępnej formie przedstawił film National Geographic (http://www.youtube.com/watch?v=yT8f5YtGbAg), który właśnie przed chwilą sobie obejrzałem.

    – uzgodniony z wieżą plan zejścia do 100m (nie lądowania!) i podjęcia na tej wysokości decyzji „co dalej”
    – ręczne przestawienie wysokościomierza barometrycznego w celu „oszukania” TAWS
    – wysokościomierz radiowy pokazywał wys. w stosunku do dna niecki
    – lotnisko w Smoleńsku nie miało wyposażenia pozwalającego na śledzenie pozycji samolotu, zatem komunikaty podawane przez kontrolera były bezwartościowe
    – odejście zostało wykonane za pomocą autopilota („odchodzimy w automacie”), który jednak nie mógł zadziałać, gdyż w Smoleńsku nie było koniecznego do tego systemu ILS (kolejny błąd kontrolera – brak reakcji na słowa kapitana); stąd 5 sekund czekania załogi „nie wiadomo na co”, gdy samolot wciąż opadał
    – kilka dodatkowych przyczyn, które zadziałały synergicznie (np. konieczność porozumiewania się po rosyjsku przez kapitana, los poprzedniego kapitana, który nie chciał lądować w Gruzji)

    Jak dla mnie, to zupełnie wystarczy, żeby samolot się rozbił. Alternatywne wersje wyglądają na dość odpychającą mieszankę polityki, chęci obrony „naszych” za wszelką cenę oraz ambicji kilku naukowców, aby zostać bohaterami polskiej mitologii.

  226. W komentarzach często wracam do tego, że jedyną obroną polskiej demokracji jest dalsza unifikacja z Unią, której mechanizmy są podstawowym zabezpieczeniem przed nacjonalistyczno prawicowym, destrukcyjnym autorytaryzmem.
    Wczoraj zwróciłem też uwagę na istotny skutek nieuchronnego upadku PO jakim mogą być wygrane przez pis wybory do Europarlamentu. Oznaczać to będzie rozwalanie Unii od wewnątrz przez rodzimą, nacjonalistyczną prawicę. Na to ochoty nawet nie kryją pisowcy i zgromadzone wokół nich środowiska prawicowe.
    Wypuszczenie czarnych kretów ryjących niszczycielsko w żyznej unijnej glebie jest tym bardziej prawdopodobne, bo elektorat PO tkwiący mentalnie w mgłach smoleńskich nie zauważa, nie docenia pożytków politycznych płynących z akcesji. W swej leniwej intelektualnie krótkowzroczności sprowadza Unię do roli dojnej krowy z której syte mleko wykorzystywane może być co najwyżej do cementowania i asfaltowania kraju. Ambitniejsza perspektywa wydaje mu się niewygodna, nieprzewidywalna, niebezpieczna a przede wszystkim męcząca, bo trzeba było znów się spiąć i coś dla tego kraju zrobić. Lepiej więc gnuśnie, w swoim smrodku, kontemplować narodowy landszaft – brzozy nad zamglonym trzęsawiskiem.
    No ale to czego nie zauważa tutaj wyraźnie widać za naszą granicą.
    Niemiecka prasa podejmuje ten temat. Pisze: „… właściwie we wszystkich państwach członkowskich UE na sile przybierają partie prawicowych populistów, eurosceptyków i wrogów Europy. Kluczowymi tematami ich programów w ostatnich wyborach był napływ imigrantów, polityka oszczędności, wystąpienie z UE i rezygnacja ze wspólnej, europejskiej waluty. Niska frekwencja wyborcza mogłaby ułatwić przeciwnikom Unii Europejskiej wejście do Parlamentu Europejskiego. W ubiegłych wyborach wyniosła ona nieco ponad 43 proc. i była znacznie niższa niż przeciętna frekwencja w wyborach parlamentarnych czy prezydenckich (60-70 proc.) w krajach demokratycznych. „Im niższa frekwencja, im bardziej obojętny elektorat, tym łatwiej jest radykalnym siłom o uzyskanie większości – wyjaśnia Siergiej Lagodynski z Fundacji Heinricha Bölla w wywiadzie dla DW …”
    Całość tekstu pod linkiem
    http://www.dw.de/czy-ue-grozi-zmierzch-za-sprawą-prawicowych-populistów/a-17199468
    Pozdrawiam

  227. Niczym mnie pan Zdrojewski nie zaskoczył. Pamiętam dobrze sprawę ołtarza w Gdańskiej Bazylice i służalczą postawę pana ministra wobec księdza grożącego koktajlami Mołotowa i biskupa mówiącego „Roma locuta causa finita”. Pan minister Zdrojewski odpowiedzialny za nasze dziedzictwo narodowe (również materialne), napisał w imieniu dyrektor muzeum, która śmiała się upomnieć … nie o zwrot ołtarza, będącego własności muzeum, tylko o dopuszczenie do niego konserwatora zabytków.

    Cytuję:
    „To, co chce pani dyrektor Morawińska to podpisanie stosownej umowy depozytowej na warunkach najkorzystniejszych, jak to możliwe dla parafii. Z gwarancjami nawet stałości. Potem oczywiście można pójść dalej. Negocjacje dotyczące nieodpłatnego przewłaszczenia są możliwe.”

    Nigdzie nie mogę znaleźć informacji czy słynny hodowca danieli bp. Głódź dostał już za friko zabytek klasy zero. O takich detalach jak ten, że minister wymaga od swoich podwładnych podpisywania umów „jak najkorzystniejszych dla parafii” (sic!) szkoda nawet gadać.

    http://www.zdrojewski.info/pl/forum/topic/2328/

  228. @bib nawiązał 2 listopada o godz. 10:26

    do Najpierw było słowo.

    To nawiązanie jest dokonane bardzo długim powrósłem, o czym napiszę dalej.

    Co zaś do okienek – mnie bardziej zastanawia (i obawiam się, że nawet @staruszek tego nie przetłumaczy)

    Niechętni –
      - po osiagnięciu umiejętności bardzo długiego ględzenia o katastrofie samolotowej, w której zginęli obcy im ludzie
      - przyswojenia choćby najprostszych elementów jakiejkolwiek innej teorii niż teoria o wniebowzięciu Lecha Kaczyńskiego
      - są proszeni o przewinięcie tekstu w dół suwakiem pionowym
    (u hebrajczyków suwak pionowy może być po lewej stronie ekranu; u starożytnych japończyków może być to poziomy suwak, a współcześni japończycy opisane niżej elementy teorii znają przed poznaniem kanji)

    Jeszcze kilka łupin przed głównymi łuskami tej teoretycznej cebuli …

    Proszę o uprzednie zapoznanie się z hasłami: Strach, Lęk oraz Pluralistyczna ignorancja w Wikipedia.pl.

    W przeciwnym razie, obawiam się, że możecie Szanowni Czytelnicy Nieprzyznający Się Do Czytania Bełkotliwych Komentarzy @staruszka nasłać Lachy na Strachy(!). Bynajmniej ¿bo¡ aczkolwiek …

    Wpierw był strach. Strach urodził dżwięki wydawane przez matki alarmujące dzieci przed Złym. Mutacje spowodowały, że jednemu z dzieci czknął się strach zespołem dźwięków dziś rozpoznawanych jako A dlaczego¿. Nie pomogło mruknięcie polecające Cicho bądź szczeniaku¡ i gatunkiem dominującym na Ziemi stał się słowotok płodzący potomków z pramatki ględy

    Gdy już opanowaliśmy przy pomocy godności osobistej i chamstwa strach przed @staruszkiem, to możemy opanować obawę niezrozumienia wyjaśnień @staruszka: Do czego służą kapcie?

    Kapcie alfanumeryczne (Alfanumeryk w Wikipedii.pl) służą do odróżnienia programów komputerowych pragnących udawać osobowe źródła komentarzy blogowych od źródeł osobowych ukrytych za nickami.

    Programy komputerowe z dużym trudem rozpoznają zniekształcone cyfry i z dużym trudem rozpoznają zniekształcone litery. Ponadto, co sprawdzono testowaniem specjalnie stworzonymi programami nazywanymi robotami, programy komputerowe nie potrafią zsyntetzować obrysu plamy barwnej. Jeśli litera jest plamą barwną na tle plamy o innej barwie, to koszt programowy związany z rozpoznaniem tego znaku gwałtownie wzrasta. Ja teraz widzę ciąg znaków B8HZ na tle tapety podobnej do tej, którą kafelki w mojej łazience. Robot programowy może odcztać ten ciąg w ciągu (umówmy się na potrzebę chwili …) w ciągu kwadransa.

    W czasie kwadransa raptus z gatunku homo nibysapiens dostanie cholery i zrestartuje swój komputer osobisty. I instynkt rozrodczy robota i jego libido zostaną zrobione w bambuko.

    Elementarne operacje procesora komputerowego są bardzo krótkotrwałe. Złośliwe programy opanowały sztuczkę przejmowania pracy procesora na bardzo krótkie przemienne chwile, tak aby naiwny użytkownik komputera (czyli na nasze tlumacząc: użytkownik nie będący doświadczonym) nie rozpoznał, że cudze szczenię ssie sutek nie swojej matki. Jeśli użytkownik zauważy nieprawidlowość, to może odtrącić to obce szczenię programem naprawczym, o ile czuwający na jego komputerze antywirus nie wywołał alarmu i sma się nie rozprawił z wrogą próbą zawładnięcia komputerem. Można stan zarażenia zmienić na wcześniejszy wykorzystując zarchiwizowany wcześniejszy stan komputera nazywany backup (to plik lub operacja, … lub inne znaczenia pochodne)

    Ale wraz z upowszechnieniem się sieci www zechcieliśmy aby program jakiś pracował bezprzerwowo i nadążnie (on-line i on demand). I tu: wdarcie się robota programowego na blog jest podobne do wdarcia się zbuntowanego oddziału wojskowego na obrady Zgromadzenia Narodowego w celu zagarnięcia władzy.

    Dlatego wymyślono:
    CAPTCHA (Completely Automated Public Turing test to tell Computers and Humans Apart) – rodzaj techniki stosowanej jako zabezpieczenie na stronach www, celem której jest dopuszczenie do przesłania danych tylko wypełnionych przez człowieka.

    Czyli kapcia …

    Kapeć nie jest związany z
    Okno – wydzielony obszar ekranu, najczęściej prostokątny, na którym prezentowany jest interfejs programu.
    [hasło Okno (informatyka) w Wikipedia.pl]

    Z Wiki:
    Andrzej Marciniak (matematyk)

    Andrzej Marciniak (ur. 6 września 1953) – polski informatyk, matematyk i astronom, wykładowca i profesor Politechniki Poznańskiej i Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Magister astronomii, magister matematyki, doktor nauk matematycznych, doktor habilitowany nauk fizycznych w zakresie astronomii, profesor nauk technicznych.

    Autor licznych książek poświęconych programowaniu, głównie w języku Pascal i Delphi. Jest współautorem (wraz z Michałem Jankowskim), informatycznego słownika angielsko-polskiego.

    Znany z nietypowych polskich nazw informatycznych takich jak „skorowidz” (katalog), „piktogram” (ikona), „formatka” (forma, formularz, panel), „zbiór dyskowy” (plik) i wielu innych.

    W kadencji 2005-2008 prezes Polskiego Towarzystwa Informatycznego. Po zakończeniu kadencji zrezygnował z udziału w PTI. Członek Komitetu Informatyki Polskiej Akademii Nauk.

    Otóż kapeć nie jest, i z natury nie jest związany z okienkiem, ani własnym, ani z cudzym. Jest dzieckiem panelu okna (zwykle prostokątnym obszarem w oknie).

    Okienka to jest usamodzielniony mem, powstały po tym jak Microsoft wprowadził na rynek system operacyjny Windows. Panel kapcia, podobnie jak karta w przeglądarce, nie jest samodzielną jednostką programową mającą swoje menu i inne typowe elementy okna programowego.

    Kapeć występuje zwykle w sytuacjach, gdy chcemy wyjść do sieci poza osobiste środowisko programowe. I zwykle nie zjawia się w intranecie, a bardzo często stoi twardo przed progiem bramy do www.

    Gdyby nie kapcie, to badania przesiewowe ośrodków badania opinii społecznej wykazywały by 100,7 % procent wyznawców religii zamachowej.

    Do upragnionej władzy Jarosława Kaczyńskiego doprowadzą nienasyceni frustraci blogowi nie potrafiący przewijać komentarzy opatrzonych niemiłymi nickami. Dzieci obu płci Czarnej Mańki.

    https://www.youtube.com/watch?v=7wXxN7u22pM

  229. trudno sobie wyobrazic zeby tam przelecial TU 154M na wysokosci jaka podano w raportach

    https://lh6.googleusercontent.com/-Y73yDT8k9Tg/TKyWvZTrkeI/AAAAAAAAO4M/cs55cKwgWhw/w952-h635-no/IMG_0295.JPG

  230. max
    2 listopada o godz. 12:58
    Mój komentarz
    Podajesz link do jakiegoś zdjęcia na pałę pstrtykniętego i skarzysz się, że Twoja wyobraźnia nie może nadążyć.
    Pzdr, TJ

  231. Chciałbym przypomnieć panom ministrowi i Passentowi, że tradycja Halloween isniała w Wielkopolsce w latach 1960-tych tylko się tak nie nazywała. Otóż w tym okresie, kiedy już się pojawiały korbole czyli dynie w gwarze poznańskiej, nacinaliśmy owoc w formie czaszki i do środka wkładaliśmy świeczkę. Schodząc do sklepu czyli piwnicy ciemnej straszyliśmy sąsiadów, którzy schodzili tam po więgiel czy pyrki (choc w naszym mieście się mówiło ziemniaki). Wiele było śmiechu kiedy udawała nam się ta sztuczka. Ale nie prosiliśmu o okup w formie cukierków (tofi czy irysy). Więc co do obcej tradycji to cicho sza. Polska to nie tylko Galony czy Kongresówka. Mam czasami wrażenie, że isnieje coś, co nazwałbym monoplem kultury wszechpolskiej w Krakowie i Warszawie a już Poznań się nie liczy. Dobrze by było trochę się otworzyć na Zachód panowie z pępka kraju. I to mówi były mieszkaniec Polski, emigrant w Paryżu.
    Pozdrawiam.

  232. rebel (2 -11 – g.12:37)
    Nikt mnie już nie zaskoczy, nawet Zdrojewski, który wydawał sie akurat sensownym ministrem „od kultury”.
    Dopóki rządzą nami ludzie, którym wydaje się, że bez poparcia kościoła nie utrzymają lub nie odzyskają władzy będzie tak, jak jest.
    Ale przecież oni wszyscy są „krew z krwi i kość z kości” swoich wyborców.
    To my, społeczeństwo, przyzwalamy na szarogęsienie się kleru w imię tradycji przodków etc. (i odwetu na „komunie”?).
    Posyłamy dzieci na religię w szkole najczęściej dla „świętego spokoju”, bierzemy śluby kościelne (bo to taka ładna uroczystość i by nie urazić rodziców i dziadków krewnych oraz sąsiadów), wyprawiamy uczty komunijne z prezentami na miarę wesela, pogrzeby „wypasione” itd.
    Jakoś nikomu nie wpadnie do głowy, by zbierać podpisy np. pod referendum w sprawie wyprowadzenia religii ze szkół i przedszkoli, przeciwko projektom zaostrzenia ustawy przeciwaborcyjnej (nazywanej obłudnie „kompromisem), czy weryfikacji prac niesławnej kościelnej komisji majątkowej. Wreszcie w sprawie zasadniczej, czy chcemy rozwiązania konkordatu lub przynajmniej renegocjacji jego ustaleń.
    Po co więc ten płacz i zgrzytanie zębów?
    Chcieliście takiej Polski, no to ją macie, skumbrie w tomacie i.t.d.!

  233. max
    2 listopada o godz. 12:58

    KTO DOWODZIŁ na pokładzie?
    Zasada jednoosobowego dowodzenia została złamana.
    Winę zawsze przypisuje się dowodzącemu.
    Chyba że w operetkowym wojsku jest inaczej?
    Jeżeli dowodzenie było kolektywne, to kolektyw ponosi winę…….

    Raport NIK- chyba jednej z ostatnich instytucji cieszących się szacunkiem w Polsce, nie pozostawia ŻADNYCH wątpliwości co do poziomu wyszkolenia naszych pilotów.
    BEZNADZIEJNE…….

    Więc przestań dyrdymały opowiadać i przypisywać winy krasnoludkom, a nie dowodzącym, którzy do takiego stanu doprowadzili nasze lotnictwo, a ten pułk w szczególności.

  234. TJ
    2 listopada o godz. 13:10

    TJ, jeszcze cos

    http://www.youtube.com/watch?v=ruyoZm1cDv8#t=19

  235. TJ
    2 listopada o godz. 13:10

    TJ, tylko tyle?

    dobrze ze „Twoja wyobraźnia może nadążyć.”, zeby uswiadomic sobie przelot TU 154M o rozpietosci skrzydel 37.55 metres (123 ft 2 in), na wysokosci jaka byla podana w raportach MAK i Millera.

  236. wiesiek59
    2 listopada o godz. 13:29

    Wiesiek, wiesz to co chca zebys wiedzial…;

  237. max
    2 listopada o godz. 13:35
    Mój komentarz
    Autorze, bombardujesz blog linkami do głupawych zdjęć i filmików mających tyle wspólnego z katastrofą smoleńską, co lot nad kukułczym gniazdem z kukułką.
    Pzdr, TJ

  238. hm ciekawy artykuł, szkoda że nie w nim ani słowa o Islamie i jego kulturze ktora usiłuje wkraść sie do Europy, dziwne że z tym nie walczymy, a z takimi pierdołami. Ponadto „Ameryka krajem wolności” – to juz jest przereklamowany slogan. Przecież amerykanie sa inwigilowani na kazdym kroku, ich „wolność” jest ograniczana i można tu przytoczyć masę argumentów.

  239. TJ, gratuluje poczucia humoru, nareszcie krotko;
    zdjecia i filmiki mowia same za siebie, nie potrzebne tlumaczenie;

  240. mag (13:26) bezbłędnie ujmuje samo sedno i źródło politycznego klinczu i beznadziei w Polse. Dlaczego my, społeczenstwo polskie „nie zbieramy podpisów żądających referendum w sprawie wyprowadzenia lekcji religii ze szkół i przedszkoli”, innych referendów leżacych nam na sercu (konkordat, Karta PP, waluta euro itd). Dlaczego nasz bunt przeciwko temu rządowi ograniczać się musi do akcji nt. 6-latków w szkołach? Wiekszość nie jest przywiązana do idei ratowania maluchów, ale chodzi o bunt bezsilnych wobec tego okrutnego, bezdusznego Tuska i jego ministrów – co za dziecinada.

    Czy jesteśmy aż tak słabi i bezbronni, aby przed autorytarnymi zapędami mniejszości i „gnuśnością intelektualną elektoratu PO” musiała nas bronić Unia Europejska? Śmiechu warte.

  241. @max

    Te informacje, które podajesz są całkowicie bezużyteczne dla 99,99% zwykłych ludzi. Nie znam się na tym, nie potrafię tego ocenić, tak samo jak Ty, kadett i wszyscy, poza wąskim gronem fachowców. Dlatego zdaję się na ich (fachowców) opinię.

    Alternatywą jest przeprowadzanie eksperymentów myślowych na własnej żonie i dziurawych skarpetach, tudzież słuchanie ludzi, którzy takie eksperymenty przeprowadzają. To jest kwestia wyboru, wiary, priorytetów. Można przyjąć założenie, że bronimy naszych a ruskie są winne. Można postawić sobie za cel budowę mitu. Można – wszystko (hulaj dusza, piekła nie ma)!

  242. Audonius (13:18)
    Słusznie i naukowo (historycznie) pan pisze, ale co to są Galony? Czy chodzi o d. Galicję, bo bardzo mi się to określenie podoba? A skąd się wzięło?

  243. Maciej,
    pod jednym względem zgadzam się z Maciejem. Już W.I. Lenin dostrzegł wielką edukacyjną rolę kina (i filmów). Z drugiej strony jednak wielu uważa, że ‚national’ oznacza wsteczne, obskuranckie i w ogóle pachnie niezbyt przyjemnie. W tym sensie „National G.” wpisuje się wspomnianym filmem w powyższą, dość potoczną opinię filmem o katastrofie smoleńskiej. Dla „zwyczajnych ludzi” (takich jak Maciej) film okazał się edukacyjnie pomocny, zatem spełnił swoją leninowską misję. Co zrobić jednak z niezwyczajnymi ludźmi, którzy mają bardziej wyostrzony smak i apetyt na coś więcej niż kluchy z michy?

  244. Dotąd myślałem, ze kadett jest tylko oszołomem i nie ma zbyt dobrze ułożonych klocków w mózgownicy. To nie zbrodnia – nie on jeden!
    Ku memu zdziwieniu on nawet daje sobie sprawę z tego, bo pisał, że do niego puka doktor Alzheimer. Gdyby tylko pukał, to pół biedy, ale kadett mu otworzył mózg (te resztki z dzieciństwa) i pozwolił na działanie – co widać z kolejnych idiotyzmów wygłaszanych na temat losu pewnego samolotu.
    Każdy ma prawo pisać głupoty na blogach, po to je pewnie wymyślono. Można też popełniać omyłki – „no body is perfect”. Nie wolno jednak szanującemu się blogowiczowi ordynarnie kłamać i obrażać. Kadett zupełnie niepotrzebnie wycierał sobie swoją kłamliwą gębę moim nickiem i to ostatnio coraz częściej.
    Dotąd przewijałem jego komentarze, uważając je za bezwartościowe dla mnie, bo niczego nowego mnie nie uczą. Te durne ataki i prześmiewcze uwagi zachęcają mnie jednak do tego, aby obnażyć jego głupotę i kompletne niezrozumienie przez tak „wybitnego eksperta” podstawowych praw z logiki i fizyki.

    Zupełnie inaczej jest np. z Tejotem, czy Czesławem, bo jednak z każdego ich komentarza wyciągam dla mnie coś nowego i istotnego. Ostatnio uzyskałem informację, jak mierzona jest wysokość samolotu radiowysokościomierzem, bo ta niewiedza nie była miła. Myślałem, że mierzy się drogę sygnału radiowego od nadajnika do odbiornika (blisko nadajnika, lub nawet w jednym pudełku), a gdzie jest ten nadajnik to dla mnie niewiadome. Można oczywiście umieścić go byle gdze i w rachunkach uwzględnić jego położenie względem podwozia, bo dla uniknięcia katastrofy lepiej wiedzieć „Ile płynu jest pod kilem”, czyli powietrza pod nóżkami. Mam też inny problem, nieistotny dla ogółu blogowiczów – jak reaguje przyrząd na drzewa i inne przeszkody naziemne? Czy można to odfiltrować przy cechowaniu przyrządu i jak duży może być błąd? Przy kilku metrach nad twardą głową doktora Bodina lub jego daczy mógł pokazać dziwną wysokość. Jest to problem techniczny, dla mnie ciekawy, ale nieważny w dyskusjach o przyczynach katastrofy, więc nie pytałem Czesława o to.

    Wracam do rozważań o kadett’cie. Nigdy nie zamierzałem i nie zamierzam z nim dyskutować, bo niemożliwy do uzyskania jest zasadniczy cel dyskusji – próba nauczenia dyskutanta czegokolwiek i pogłębienia własnej wiedzy. W przypadku ewidentnych twardogłowych (nie tylko Kadetta) nie ma to sensu.
    Jeśli ja obalam błędne stwierdzenia i wykazuję ewidentne kłamstwa, lub cokolwiek wyjaśniam, to czynię to dla tej grupy sympatycznych blogowiczów(ek), którym brak technicznego wykształcenia, ale mają normalnie funkcjonujące mózgi i wiedzę na poziomie szkoły podstawowej – góra średniej! Staram się im przybliżyć pewne problemy, związane z moja byłą specjalnością w miarę przystępnie, aby nie zmąciły ich spojrzenia na sprawy te wszystkie idiotyzmy trollów.

    Wypunktuję niektóre głębokie myśli kadetta po wklejeniu cytatu:

    ***Zabierz ze sobą koniecznie prof. Antoniusa jako kolejnego kandydata do wsparcia wysiłków badawczych zespołu dr. Laska. Ty będziesz mówił Polakom, że samolot obniżał lot, Antonius będzie mówił podobnie, wskazując na błędne odczyty wysokości 100 – 100 – 100, bo jak niebezpiecznie obniżał lot, to nie mógł nawigator powtarzać ’100′, a dr Lasek na przekór wam, co tylko dowodzić będzie wyjątkowej zgodności poglądów, będzie mówił, że samolot wznosił się już, tam przy tej brzozie na wys. 5 m od podłoża, nie zahaczając wypuszczonymi kołami o krzaki z poziomu zapewne nizszego niż 5 m, skoro wznosił się. Zespół tylko może zyskać na wiarygodności. ***

    Jest to cytat dość długi, ale skomentuje poszczególne zdania.

    1) Jestem głęboko wzruszony tak wysoką oceną mojej wiedzy i chętnie przystałbym do komisji Laska, byłby to zaszczyt dla mnie.

    2) Nie da się zaprzeczyć, że samolot był na początku (koło Mińska) bardzo wysoko, a potem coraz niżej, nawet rył odwróconym pyskiem poniżej poszycia lasu (wysokość ujemna). Nigdzie nie pisałem, że odczyty nawigatora były błędne – to jest kłamstwo! Pisałem tylko, że sytuacja była błędnie interpretowana w mózgach załogi. Nie interesowały mnie 3 odczyty „100”, a tylko 2 w wykonaniu nawigatora. Te chyba były z tego samego miernika. Albo miernik był zepsuty – np. zaciął się, albo nastąpił cud – niemożliwy fizycznie, ale przez to bardzo niepokojący. Niestety nikt z załogi nie zrozumiał, dlaczego tak się uwziął miernik do pokazywania przez kilka sekund tej samej wysokości, choć samolot obniżał się co sekundę o około 8 m. Nawet najgorszy uczeń ze szkoły podstawowej, znający małą tabliczkę mnożenia wiedziałby, że samolot nie jest przy drugim odczycie 100 na wysokości 100 m a około 60 m. Jeśli dobry miernik wysokości pokazuje jakiś czas tę samą wartość, to oznacza najczęściej, że samolot leci poziomo – w stałej odległości od ziemi. Tak zapewne sądził (niestety błędnie) pilot, bo jeszcze zwiększył szybkość opadania, aby nie przelecieć za lotnisko. Wszystkie wspomniane parametry i ich zmiany są rejestrowane w czarnych skrzynkach.

    3) Nikt nie pamiętał w tej chwili zasady działania radiowego miernika i o tym, że Ziemia Ziemi nierówna, jeśli jest „nierówna” (ukształtowanie terenu). Oni wiedzieli o jarach, bo mówili o tym wcześniej, ale nie skojarzyli tego i brnęli dalej do pułapki.

    4) Nikt nie twierdził, że samolot nie uderzał w inne drzewa lub krzaki. Macierewicz to udokumentował na podstawie zdjęć satelitarnych, że jakiś czynnik (może samolot?) wyrył dwie bruzdy przy końcu jaru. On z tego wyciągnął błędny wniosek, że nie było półbeczki, skoro „nóżki” brudziły się błotem lub roślinkami. Nie brał pod uwagę, że pancerna brzoza znajdowała się dużo dalej. Obecnie już nie przypomina sobie tych zdjęć – musiały być fałszowane, bo jego najwybitniejszy ekspert miał z Rosji dokument, że samolot wcale nie był poniżej 100 m, wiec nóżkami nie mógł zdeptać zieleni.

    To jest właśnie podstawa techniki smoleńskiej – odrzucanie wszystkich faktów, nie potwierdzających jedynie słusznej teorii.

    Cytat z innego komentarza:

    ***O tym, że samolot nie mógł lecieć na wysokości 100 m przez jakiś czas pisał tu prof. Antonius, specjalista od wysokościomierzy spektralnych i karuzel z brzozy. To jego zarzuty, nie moje…
    A odkąd to świry, ‘pseudoeksperci’ i inni nawiedzeni są dla TJ autorytetami..? Słuchaj uważnie co mówi dr Lasek (światowy ekspert od trajektorii pojemników zrzucanych z samolotów) i dr astrofizyk Artymowicz, zwany w przekaziorach ‘profesorem fizykiem’, to będziesz wiedział co pisać. ***

    Wzorem Tejota – mój komentarz:

    1) Nie wiem, czy odniosłem drobny sukces pedagogiczny, czy kadett kpi ze mnie. Zakładam pozytywnie, że zrozumiał, iż przy locie skośnie w dół ruchem jednostajnym samolot obniżał się co sekundę o tyle metrów, ile pilot ustawił wartość szybkości obniżenia, a jeśli coś się obniża nad w miarę stałym podłożem, to nie może być równocześnie na tej samej wysokości. Tylko Wałęsę byłoby stać na tak perwersyjną logikę. Przeciętny debil jest wstanie to zrozumieć, więc taka „bomba intelektualna” jak kadett chyba też…???

    2) Nie wiem czy dr Lasek tylko zrzucał pojemniki z żywnością i bronią biednym lub otoczonym przez wroga. Na spadochronach? Bo to wymaga innej wiedzy. Zwykły pakunek leci jak bomba po krzywej balistycznej, nie jak samolot, ani jak spadochron.

    3) Chamskie jest to głupie znieważanie dr hab. Artymowicza tym nazwaniem go drwiąco „profesorem fizyki”. To nie przezwisko, ale pewnie funkcja wykonywana przez tego pana w szkolnictwie wyższym.
    „U nasz sama świadomość wystarcza”… (tu nie wiem czy powołać na kabaret Dudek czy zespół Macierewicza?) – tzn. habilitacja, aby pracować jako profesor. Takim profesorem bez tytułu naukowego profesora był prezydent tysiąclecia, więc to chyba nie ujma??? Zapytaj swoich idoli „zagranicznych” czy są profesorami z tytułem naukowym profesora! Nie wydaje mi się!

    „Last but not least”:

    Cieszy mnie, że kadett mi przypisuje wspaniały wynalazek techniczny – „wysokościomierz spektralny”! To faktycznie rewelacyjny wynalazek. Zgłosiłem patent w USA i Chinach (tam niezbyt chcieli patentu tylko planowali kradzież pomysłu) i spodziewam się milionów lub miliardów dolarów, Euro lub „Don Juanów”, gdy uda mi się odsprzedać wynalazek. Będę bogatszy od Wałęsy.
    Stwierdzam jednak z żalem, że w Tu154M nie było mojego miernika spektralnego, bo wojsko i jego „gówno-dowodzący” żałowali kilku tysięcy dolarów na zakup prototypu. Tego wynalazku zazdrościł mi najbardziej dr Nowaczyk, znawca spektroskopii fluorescencyjnej. Jego spektroskopia nie nadaje się do mierników wysokości, bo nie ma tyle farby fluoryzującej, aby pokryć wszystkie samoloty na świecie.

  245. Maciej
    2 listopada o godz. 14:36

    „Te informacje, które podajesz są całkowicie bezużyteczne dla 99,99% zwykłych ludzi.”

    czy az taki jest procent ludzi ktorzy nie potrafia myslec samodzielnie?…

  246. @ANCA_NELA

    Popieram Twoje „okienko” nawet gdy staruszek wybrzydza. Ja nigdy nie wiem jak nazwać to okienko i pisze po śląsku „kastelka” i niektórzy wiedzą o co chodzi.

  247. Mag
    Bardzo dobry pomysł. Cieszę się, że mim komentarzom, które piszę w poczuciu osamotnienia będzie można w końcu nadać praktyczny wymiar.
    ————————————————————————–
    Deklaruję swój podpis i sto podpisów moich przyjaciół, znajomych pod listami za:
    1. Zapewnieniem świeckiego charakteru państwa – renegocjacja konkordatu, wyprowadzenie kościoła z instytucji państwowych – w tym edukacyjnych, liberalizacją ustawy „aborcyjnej” dopuszczająca aborcję z powodów „społecznych”, wyprowadzeniem z konstytucji dwuznacznych sformułowań państwo – kościół …. .
    2. Przyjęciem unijnej Karty Praw Podstawowych
    3. Przyjęciem euro i zgodą na ostry pakiet reform porządkujących budżet.
    ————————————————————————————-
    Deklaruję swój udział w masowych demonstracjach (marszach na Warszawę, blokadach dróg, miasteczkach namiotowych itp) mających na celu wymuszenie na rządzie Tuska (albo kogokolwiek innego) rozpoczęcie prac nad realizacją w/w postulatów.
    ————————————————————————————–
    Deklaruję swój udział w zatykaniu internetowych skrzynek pocztowych rządu listami protestacyjnymi na rzecz realizacji w/postulatów. Może być też paraliżowanie ich stron na znak protestu.
    —————————————————————————————
    Mam nadzieję, że akcja się rozwinie.
    Choć gdy trzy lata temu zwróciłem się do blogowiczów platformianych z pytaniem, któ by coś odpalił ze swych pieniędzy dla ratowania budżetu ojczyzny i wprowadzenia euro tylko Stasieku zadeklarował wyrzeczenie. Reszta jakby wody w usta nagle nabrała.
    No ale teraz może będzie lepiej.
    Pozdrawiam

  248. TJ,
    2 + 1 = 3 stateczniki. To jeszcze mogę pojąć, ale z pozostałymi wynurzeniami TJ jest już trochę gorzej. Stateczniki są najwyżej położonymi elementami samolotu TU 154M, jeżeli leci on w pozycji normalnej (podwoziem zwróconym w kierunku matki Ziemi, a statecznikami – w kierunku Niebios). Zgadzamy się co do tego? Ok. Lećmy dalej w pozycji normalnej do przodu. Napotykamy brzozę, która nie uszkadza niżej położonych skrzydeł o znacznie większej rozpiętości niż stateczniki, za to odrywa fragment jednego ze stateczników poziomych.

    Do rozpatrzenia jest 5 możliwości:
    1. brzoza wyrosła w oka mgnieniu oczekując tylko na moment przelotu skrzydeł w miejscu jej nagłego wyrostu;
    2. brzoza wyrastała (zwisała) z Niebios;
    3. brzoza wyrastała po bożemu z matki Ziemi, tylko samolot leciał w pozycji odwróconej (statecznikami zwróconymi do matki Ziemi);
    4. to nie samolot uderzył w tę brzozę, uderzył w nią fruwający zespół stateczników;
    5. samolot leciał tyłem do przodu i dlatego brzoza uszkodziła statecznik poziomy, który wtedy był na 1 linii ataku; 😆

    A wiesz, gdzie znaleziono czarną skrzynkę? Bardzo blisko fragmentu statecznika prawego – w odległości ponad 200 m od miejsca gdzie spoczywało podwozie. Nie można zatem wykluczyć, że brzoza nie tylko ‚rozorywała’ stateczniki, ale i wydłubywała czarne skrzynki ze środka. To nie była zwykła brzoza. To musiał być kombajn brzozowy (orał i wyciągał ze środka).

  249. Rozsierdzona szympansica zbiera podpisy w sprawie wszystkich referendów, jakie przyszły jej do głowy – za wyprowadzeniem religii, za wprowadzeniem halloween, za ułatwieniem aborcji, za rozwiązaniem kościoła, za zniesieniem konkordatu… Pokorny dodaje swoje postulaty. Zachodzi pytanie, po co biedaczce i jej przydupasowi te referenda, skoro je wszystkie i tak potem na polecenie centrali demokratycznie zbojkotują? Oni sami nie wiedzą po co. Ale jakoś nikomu innemu takie bzdury nie przychodzą do głowy, więc co biedni mają robić? Zbierają podpisy.

  250. W latach 2005- 2007 ,kiedy rzadził PiS Jarosława Kaczyńskiego a prezydentem RP był Lech Kaczyński WYMIECIONO ze składu pilotów 36 pułku starą gwardię „umoczoną ” służbą w czasach PRL . Tym samym chirurgicznym cięciem odmłodzono pilotów i kadry 36 pułku .Zostali ” żółtodzioby ” To prapoczątek polskich przygotowań do skandalicznej katastrofy pod Smoleńskiem , tam nastąpił finał przygotowań ,które bliźniacy Kaczyńscy rozpoczęli a Platformersi pozostawili w ugorze (Szkolenie ,certyfikaty !!)
    Dziś każdy ,powtarzam każdy od Jarosława Kaczyńskiego poprzez Antoniego Maciarewicza do piszących tutaj Blogowiczow ,jeśli propaguje teorie spiskowe , wybuchowe — to chroni zwiechrznika Sił Zbrojnych Lecha Kaczyńskiego i jego załogantów ( Na czele z gen pil.Błasikiem )przed postawieniem go (ich) w SZEREGU podejżanych i odpowiedzialnych za smierć tych którzy IM zawierzyli wsiadąjąc jako pasażerowie do samolotu 10 kwietnia rankiem (spóźnionym rankiem z winny zaspanego LK ) Błądzi dalej i wpisuje się w rejestr Głupoty ,która tyle szkody wyrządziła Polsce przez wieki i lata .
    Ps.
    Nie jestem za wyprowdzaniem Lecha z krypt Wawelskich ,tyle tam nikczemnych ludzi wiec jeden wiecej nie zaszkodzi tym piwnicom .

  251. Jeden podpis już jest, Kartka z podróży nie zawiódł i pierwszy zgłasza akces. Komitet multireferendalny przybiera realny kształt.

  252. Wprawdzie nie traktuję @maxia poważnie, ale ciekawa jestem, jak taka osoba jako przedstawiciel gatunku homo sapiens – było nie było – może uzasadnić fakt , że w przeciwnieństwie do zdecydowanej większości innych przedstawicieli tego gatunku zgromadzonych na tym blogu, myśli samodzielnie?
    Akurat ona. I na czym to przekonanie opiera?
    Bo jakoś tak sie składa, że powołuje się WYŁĄCZNIE na myśli, jakie płyną z niezależnych portali „prawicowych”, uznając je za jedyne źródło prawdy objawionej oraz wierzy np. bez najmniejszych zastrzeżeń np. macierewiczowskim „ekspertom”, z których jeden przyznal się oficjalnie i publicznie, że ściemniał, czyli – mówiąc po ludzku – kłamał. Inny z kolei celebryta od Smoleńska, mec. Rogalski, równie publicznie wyznał, że służył „złej sprawie”, bo po prostu nie ma żadnych dowodów na zamach, a on „przejrzał na oczy”.
    Ciekawe, kiedy w ślady tych panów pójdzie max.
    Póki co, jego „argumenty” w stosunku do adwersarzy sprowadzają się do ich „niesamodzielności myślenia” albo przytaczania durnych dowcipów o blondynkach, które adresuje do mnie.
    Taki to jest poziom jego homo-sapienckiej umysłowości.

  253. Ciekawi mnie, choć nie za bardzo, bo traktuję to tylko jako ciekawostkę przyroniczą, kto to, a raczej co to za dziwo! – @mer

  254. Rozhujtana szympansica proponuje kolejne referendum – przeciwko kłamstwu smoleńskiemu. Pytanie tylko któremu. Co to jest w ogóle za kuriozum ta dziwaczka?

  255. @max, kadett

    Jestem równie bezradny wobec Waszych argumentów, co wobec rozmazanych zdjęć potwora z Loch Ness. No nie czuję się na siłach zmierzyć z tym tematem samodzielnie i wystarcza mi tzw. wersja oficjalna, że potwora nie ma.

    Przepraszam, jeśli kogoś uraziłem – nie było to moim celem; było nim zasygnalizowanie istnienia postawy, zgodnie z którą nie każdy zna się na medycynie oraz wyjaśnianiu przyczyn katastrof lotniczych. Przepraszam też Gospodarza za pisanie nie na temat.

  256. Jak na razie, po pół godzinie akcji mamy podpis Mag, mój podpis plus 100 podpisów mych comapnieros. No i megalomańsko narodową deklarację J.Pokornego: „Czy jesteśmy aż tak słabi i bezbronni, aby przed autorytarnymi zapędami mniejszości i „gnuśnością intelektualną elektoratu PO” musiała nas bronić Unia Europejska? Śmiechu warte.” Ale nie wiem czy ta deklaracja jest równoznaczna z podpisem.
    Dla odprężenia mój ulubiony Prezydent – zwany czasem „Pontonem” – na imprezie zadusznej
    http://deser.pl/deser/1,111857,14884306,Lech_Walesa_swietuje_1_listopada__Jak__Na_bogato_.html
    Pozdrawiam

  257. TJ,
    no i widzisz TeJocie czego się doczekałeś? Prof. Antonius, który pilota MIG-ów z lat 50 XX w. nijakiego Czesława, wspominającego czasy wizyty J. Gagarina w jego pułku srebrnych Migów (młody to musi być pilot, za to doświadczony) bierze za kogoś więcej od samego pilota Pirxa.

    Tenże prof. Antonius, który dr. Alzheimera do dom nie chciał wpuścić dezawuuje w najlepsze święte ustalenia komisji Millera. Po prostu nie mogli lecieć przez kilka sekund na wys. 100 m. i już. Musiał się zaciąć wysokościomierz chyba, a komisja Millera bokiem obok tego wiekopomnego odkrycia przeszła… Do kichy ten raport…

    Może, Tejocie, nie trzymaj się już tak kurczowo tego raportu Millera, skoro szacowny uczony prof. Antonius suchej nitki na nim nie zostawia, chlastając rózgami brzozowymi dupsko Millera za Załącznik 1.1 (profil podejścia). Odpadł Ci tym samym ważny pomocnik w zespole dr. Laska. Masz jeszcze do dyspozycji pilota Migów sprzed 60 lat – Czesława ober Pirxa… no i staruszka od Wniebowziętego Prezydenta – ober specjalistę od namiętnego cytowania Wiki… 😆

  258. Maciej,
    nie ma za co mnie przepraszać. Było mi bardzo miło poznać Pana.

  259. Waldemarze,
    przemawiasz wnętrzem tego nienawistnika – reżysera Kutza (daw. Kuca). Czyżbyś trzewiami jego się odżywiał..? 😆

  260. Podpis – eh, wystarczy że jedna literka się omsknie i będzie … zatem oferuję swój autograf (z zastrzeżeniami/uwagami).

    (3) Na przyjęcie euro jest za wcześnie, można zgłosić poparcie tego kroku w dalszej perspektywie, przy zastrzeżeniach nt. sytuacji w strefie i ustaleniach. „Ostry pakiet reform okołobudżetowych” jest zbyt ogólny, ostry pakiet, czy ostre reformy w kogoś ugodzą, to wymaga szczegółowych postualtów, albo szerszego obwarowania ostrości.

    (2) To zdaje mi się jest najtańsza, ustrojowa reforma, właściwie nie wiadomo dlaczego nie przyjęta.

    (1) Tę świeckość należy podzielić na kroki i postulować je w sensownej kolejności, m.in. z uwagi na popularność poszczególnych punktów.

    Innymi słowy, plan podpisowy wymaga dopracowania, poczytania opinii ekspertów i przejrzenia sondaży opinii. Jestem za.

  261. Kartka z podróży
    Ja tam mam do Lecha W. „słabość”. Nie za to, jakim był prezydentem, uchowaj boże, ale za tzw. całokształt.
    Niech se chłopina obchodzi Zaduszki jak chce.
    Wedle naszych prasłowiańskich obyczajów ucztowało sie na mogiłach bliskich w takim dniu.
    Lechu robił to u siebie za stołem, nawet bez Matki Boskiej w klapie, bo zdjął marynarkę.
    Ciekawe jakie jest jego zdanie („syna Kościoła”, co chętnie podkreśla, choć np. Rydzyka tępi) na temat Halloween.
    Może wiesz coś o tym?

  262. duende
    1 listopada o godz. 22:47

    ” Cynamon & kadett.

    Ode mnie również symboliczny ogienek dla Kleo.

    Jak wiadomo — emigranci traktowani są przez nadwiślanską hochkulturę z poczuciem zasłużonej wyższości. ”

    Dzięki za ” ogienek „. Był taki film i o ile się nie mylę , jego tytuł
    brzmiał: ” Każdemu, co mu się należy od mafii „.
    No i ta nasza ” mafia ” blogowa, oddaje to co należało się @Kleofasowi.
    To mnie cieszy , przy tym całym smutku, że już z Nim nie pogadam.

    Ale o czym innym teraz. Napisałeś :
    ” Jak wiadomo — emigranci traktowani są przez nadwiślanską hochkulturę z poczuciem zasłużonej wyższości. ”

    Ja tu bym się z Tobą zgodził, ale tylko w małej części.
    Ci ” nadwiślańscy ” , którzy nas traktują z poczuciem wyższości,
    to z reguły ludzie prymitywni, prymitywni do tego stopnia , że jak czytam niektóre ichne wypowiedzi, słoma z ich obuwia, wysypuje się na moje biurko przez monitor mego komputera.

    Natomiast blogerzy inteligentni, kulturalni, wcale nie wykazują
    tej wyższości, jak to określiłeś, a wręcz przeciwnie – okazują nam
    ciepło, pełne zrozumienie i ciekawość jak to tam u nas jest.
    Nie będę tu wymieniał nicków bo potrwałoby to z godzinę, ale co
    prawda to prawda – kulturę i inteligencję, rozpoznam nawet poprzez
    łącza internetowe.
    Poza tym kulturę i inteligencję ma się w genach, a dobry gust –
    no cóż, o nim się nie dyskutuje – się go ma, lub się go nie ma.

    Pozdrowionka.

  263. @mer

    Nie przepadam za tym, gdy blogowicze obrzucają się wyzwiskami.
    Nie lubię tych wszystkich „przygłupów”, „niedouczonych”, „kretynów” itd, ale zazwyczaj takie słowa padają w toku dyskusji między nimi, gdy emocje biorą górę.

    Komentarz @mag, po którym ją i innych blogowiczów określiłeś uwłaczająco, nie był skierowany do Ciebie.

    Pewnie chciałeś coś przekazać, ale wrażenie jest takie, że otworzyłeś usta tylko po to, żeby kogoś opluć.

    Współczuję oplutym, to nic przyjemnego, na szczęście oni mogą z siebie tę ślinę wytrzeć, natomiast Ty musisz to stale mielić w ustach.
    Naprawdę smakuje?

  264. J.Pokorny
    Byle nie za długo dzielić włos na czworo, bo z dobrych chęci nic nie wyjdzie.
    Od czegoś trzeba zacząć.
    Ja rzuciłam tylko myśl.
    Akurat na tym i innych blogach Polityki w przewadze są osoby mocno dojrzałe i trudno wymagać, by osobiście ruszyły „z postaw bryłę świata.”
    Przydałby się np. taki Kot Mordechaj, który (choć raczej nie młody) na blogu bobika.pl uruchomił listę w obronie ks. Lemańskiego.
    Może by się podjąl całej akcji Kartka, człowiek bywały, ale „tutejszy” i zahartowany w realu?

  265. ANCA_NELA
    1 listopada o godz. 22:36

    To że Andrzej zbereżnikiem okrutnym jest, wiem to już od ok. 35 lat.
    Ale żeś Ty taka zbereżnica, to dla mnie novum !
    No jak można wklejać taką biedną żyrafę ” , traktowaną ” w sposób
    przynajmniej ” niekonwencjonalny ” ,
    przez nosorożca !

    Pozdrowionka.

  266. kadett do Gostka na pytanie co samolot robil na niebezpiecznej wysokosci, przy zlych warunkach pogodowych i z delegacja rzadowa:

    „proszę te pytania kierować do Federacji Rosyjskiej. Lotnisko przy tym zamgleniu powinno zostać zamknięte, a samolot skierowany bezwarunkowo na lotnisko zapasowe.”

    Panie kadett, pan wydaje sie wiedziec wiecej i lepiej niz wiekszosc na tym blogu, zatem niech pan znizy sie na moment i odpowie na zadane pytanie. To z pewnoscia nie jest dla pana za trudne.
    Odnosnie zamykania lotniska, to nawet ja wiem ze obsluga/wieza dowodzenia nie moze nakazac ladowac jak warunki na to nie pozwalaja, a jesli nawet do ladowania „zachecala” jak pan to sugeruje, to od tego byl pilot na pokladzie, pilot polski przeciez, zeby to on podjal decyzje.

    Oczekuje wreszcie kiedy ktos w Polandii zazada od Macierewicza odpowiedzi na powyzsze pytanie i bedzie w tym konsekwenty. Smiem twierdzic ze jezeli tak sie stanie, to moze nagle okazac sie ze wierzacych w moce obce – tudziez nadprzyrodzone, a takze spiski, wybuchy i inne niedorzecznosci nie jest wcale tak wielu.

  267. Jiba!

    Tak, wiem – niedobry jestem. Zdaje się, że rzeczywiście zaaplikowałem szympansicy i jej przydupasom zbyt bolesną lekcję. W dodatku zupełnie niepotrzebnie, gdyż biedacy nic z niej nie wynieśli. Jak trzasnęli drzwiami wychodząc z blogu, tak z trzaskiem wrócili. Bez słowa przeprosin, czy choćby: pocałujcie nas w dupę. Tupeciarski szum, jaki wokół siebie robią, wybuchy wzajemnej czułości, święte przekonanie, że należą im się specjalne względy – wszystko to upewnia mnie, że nie rokują już realnych szans na resocjalizację. Dlatego niniejszym, na Pani wniosek, kończę swój pedagogiczny eksperyment.

  268. mag
    Proponuję kilka listów zmierzajacych ku pytaniu referendalnemu.
    Moi faworyci to (2) Karta PP, oraz (1a) lekcje religii w przedszkolach i szkołach, w nawiazaniu do zapewnienia lekcji etyki, (1q) wyjaśnienie spraw Komisji Majatkowej.

    Akcja musi być konkretna, a nie jakaś nie-pobożnie życzeniowa.

    Można też znaleźć jakiś postulat budżetowy, w sprawie emerytur poza regułami ZUS.

    „Dzielenie włosa na czworo” – a sadziłem, że spraw jest bujna czupryna. 😉

  269. @kadett nie docenia wskazywania źródeł, czego dał dowód
    2 listopada o godz. 15:49

    … no i staruszka od Wniebowziętego Prezydenta – ober specjalistę od namiętngo cytowania Wiki…

    Gdy zamieściłem jedno zdanie o dotyczące diabła o imieniu Internet, to komentarz do mojego komentarza sugerował, że nie wszystko jest w moim komentarzu zrozumiałe.

    Otóż Kolego, blogi e-Polityki pełne są świadectw, że jeśli nie użyje się zapożyczenia z angielszczyzny, to czytelnik nie zrozumie.

    Niektóre terminy informatyczne nie zostały spolszczone co objawia się w duecie serwer-klient, a niektóre określenia spoza informatyki są przejawem pretensjonalnego okazywania światowości, jak na przykład maneger lub barista. Bo zarządca i kelner, to piją na polskim zaścianku polską wódkę w polskim backbandzie czyli zadupiu.

    Prze moim straszeniem diabłem ktoś zamieścił link do wywiadu z arcybiskupem, który z żalem stwierdził, że niestety Internetu nie da się zablokować.

    Pointa czyli morał czylu resume czyli koda czyli wniosek:

    i tak nie czytają nic, poza tym co sami napisali

    Czyli ober specjalista nie robi krzywdy nieprzemakalnym.

    Powiedziałem, czyli po naszemu

    chowk.

  270. kadett
    2 listopada o godz. 15:49

    Mój komentarz
    Autorze, Twój dowcip ma siłę huraganu, obezwładnia, zwala z nóg, rozpirza w drebiezgi towarzystwo pancernej brzozy. Szczególnie mi się podoba zamaszysta aluzja do Antoniusa o tym locie na 100 m.
    Rzecz o stateczniku i brzozie w 5 wersjach, to nie wyjaśnienie, to poemat, to nadrzeczywistość, do której dostęp mają tylko ludzie wilekiej wiary, artyści i uczeni.
    Zdeklasowałeś profesora, zażyłeś z mańki tym Alzheimerem, starłeś na miazgę, unicestwiłeś jego argumenty i to wszystko wykonałeś samą formą bez treści, prześmiesznymi filipikami, pyszną prozą, satyrą nie do śmiechu.
    Max sekunduje Ci cytując zdjęcia i filmiki wykonane na wariackich papierach, tak przypadkowe, że aż śmieszne, tak dydaktyczne, że aż się chce studiować, tak idiotyczne, że nie wiadomo jak się zachować.
    Pzdr, TJ

  271. Zastanawiające… co takiego Kota Mordechaja, zmieniającego płeć niczym Anna Grodzka, poddanego królowej Elżbiety II, mieszkającego od dawna w Albionie, łączy z ks. katolickim Lemańskim..? Jaki Kot Mordechaj o bohaterskim imieniu jednego z powstańców w Getcie Warszawskim ma interes, by mieszać się w sprawy kościoła katolickiego w Polsce..? Kot Mordechaj może sobie zbierać podpisy w obronie zwierzchniczki kościoła anglikańskiego, to mu przystoi, ale mieszać ogonem w polskim garnku już niekoniecznie… Ah, ta emigracja pomarcowa… ciągle chciałaby mieć tu wpływ na bieg wydarzeń…

  272. TJ,
    ostrzegałem cię przed ostrym jak brzytwa Oleksego krytycyzmem prof. Antoniusa wobec raportu Millera. I za to powinieneś okazać mi wdzięczność. Już i prof. Antonius nie wierzy w to, co tam stoi… Podważa profil podejścia ustalony przez Millerowców. Od strony naukowej, rzecz jasna. Warto to wszystko przemyśleć, bo zostaniesz na placu boju sam, jak ten kołek w płocie 😆

  273. Człowiek bez nadziei 2 listopada o godz. 9:45 pisze: „Czy Ciebie nie nudzi to prymitywne przebijanie piłki ponad siatką. … Poza tym pustka, szpan, seks i zepsucie.”

    Szanowny Człowieku bez nadziei.
    Odpowiadam: Nudzi, dlatego też z rzadka tylko oglądam, jeśli już to niektóre panie, znaczy głównie te, które nie budzą we mnie niechęci pod względem estetycznym. Chłopaków nie oglądam, bo w czasach gdy jeszcze ja sobie czasami wychodziłem na kort, to nawet „niedzielni” amatorzy musieli odpowiednio wyglądać a dzisiaj zawodowcy wyglądają jak łajzy jakieś, co psuje mi te młodzieńcze wspominki.
    Co do tego seksu i zepsucia – to jak powiada nieoceniony nauczyciel życia, Murphy – wszystko co dobre jest nielegalne, niemoralne albo powoduje tycie.

    Nie nudzą mnie natomiast grający faceci „w kulki”. Kobitki nie grają, a szkoda. Znaczy grają sobie ale ich nikt nie pokazuje. Po pierwsze zawodnicy i sędziowie muszą mieć pojęcie o arytmetyce i umieć dość sprawnie liczyć do 150, co w zasadzie z założenia dyskwalifikuje polityków Przy tym muszą trzymać nerwy na wodzy bo koszty finansowe są drastyczne a za jedno przewinienie typu – „ja ci to czy tamto, to ty mi to czy tamto” – ich samorząd jest bezwzględny, dyskwalifikacja, a nie jak przy naszych korporacjach, np. lekarzy, sędziów czy prokuratorów. Poza tym, muszą stosować się do wymogów dot. wyglądu. Np. znam tylko jednego, który ze względów zdrowotnych ma zgodę na występowanie bez muszki czy motyla itd.itd.
    Na razie mnie to nie nudzi. Może zacznie, ale podglądam sobie, bo tak mam i już.

    Pozdrawiam, Nemer

  274. TJ,
    max ma oko chłodne, ale przenikliwe. TJ ma oczy ogniem rozpalone, albo jaką, co nie daj Zeusie, gorączką smoleńską, która nie ustaje nawet po zażyciu naparu z kory kombajnu brzozowego. 😆

  275. mer
    2 listopada o godz. 16:43

    „(…)Tak, wiem – niedobry jestem.(…)”

    I przez to nieskuteczny.

    Pozdrawiam.

  276. Jiba
    Wybacz, ale na czym miałaby polegać skuteczność @mera i w jaiej niby sprawie?
    Uważaj, by Tobie nie zaplikował „bolesnej lekcji pedagogicznej”, gdy uzna że jesteś moją „przydupaską” lub coś w tym guście.
    Nie wiem, skąd się bierze u niektórych osobników jakaś bezinteresowna nienawiść do drugiej osoby, zwłaszcza w wirtualu.
    Przecież facet mnie nie zna, ojca ani matki mu nie zabiłam, a on uprawia wobec mnie klasyczny stalking.
    Rozumiesz coś z tego?

  277. mer
    2 listopada o godz. 15:37

    ” Rozhujtana szympansica proponuje kolejne referendum – przeciwko kłamstwu smoleńskiemu. Pytanie tylko któremu. Co to jest w ogóle za kuriozum ta dziwaczka? ”

    Ty mały człowieczku, o znaczeniu jeszcze mniejszym dla tego blogu,
    a już dla ludzkości całkowicie zbędnym, stonuj nieco swoje wypowiedzi w ten chamski sposób !
    Mówisz ( bardziej trafne : bredzisz ) o KOBIECIE !
    Jeśli Cię w domu nie nauczyli poszanowania dla kobiet,
    nie nauczyli Cię tego w szkole ( przy czym bardzo wątpię w szkół jakichkolwiek Twoje odwiedzanie, może podstawówka, bo
    potrafisz poszczególne litery sklecić, niestety tylko w bzdury, które
    wypisujesz) , to się w ogóle nie odzywaj !
    Pobierz najpierw jakikolwiek kurs kulturalnego zachowania się
    wśród ludzi. Pobierz kurs następny – kultury wypowiedzi.
    A na koniec, przed wejściem na ten blog, umyj porządnie
    zęby, bo śmierdzi Ci z paszczy jak u szympansa właśnie.
    Powodzenia życzę w nabywaniu podstawowych zasad kultury
    osobistej, szympansie !

    I w pełni popieram , to co napisała przede mną :

    Jiba
    2 listopada o godz. 16:28
    ” Nie przepadam za tym, gdy blogowicze obrzucają się wyzwiskami.
    Nie lubię tych wszystkich „przygłupów”, „niedouczonych”, „kretynów” itd, …”

    Pozdrowionka.

  278. @mag

    Gdyby @mer wykreślił obelgi, jego głos stałby się – na przykład przeze mnie – słyszalny.
    Nie wiem, co miewał do przekazania, bo dyskwalifikowała go obezwładniająca forma.
    Wystarczy, że przeczytałam pierwsze słowa i miałam dość.
    Na tym polega skuteczność?

    @ cynamon 29
    2 listopada o godz. 17:51

    Oj, Cynamonie:)
    Jeszcze raz, na chłodno, przeczytaj swój komentarz

  279. Kadett
    Na czym polega „chłodne, ale przenikliwe oko” maxa?
    Wydaje mi się, że jest dokładnie odwrotnie.
    On odłożył „szkiełka i mędrca oko”.
    Co najwyżej „powtarza niektóre wyrazy po wiele razy”. Po innych.
    Jako człowiek oblatany w literaturze z pewnością wiesz, co mam na myśli.
    Ty jeszcze starasz się być przekonywujący według swoich przeświadczeń, powołując się na jakieś dane, które uważasz za wiarygodne.
    Max podsyła głównie linki „od czapy” i stara się obrazić głupawymi ripostami swoich adwersarzy, bo nie stać go na więcej.
    Zachowuje się jak pijane dziecko we mgle smoleńskiej.
    Jeśli już szukasz popleczników, to nie podpieraj się maxem.

  280. Jac.
    31 pażdziernika, godz.18:03

    Przyznaję: mea culpa.
    Za Wikipedią :

    ” Zgodnie z filozofią Ockhama wielość traktowana jest jako niekonieczna, dlatego wymaga wyjaśnienia. Nie należy wprowadzać nowych pojęć, kategorii czy bytów, jeśli nie jest to uzasadnione poprzez rozum, doświadczenie lub Biblię. ”

    ” Nie wolno przyjąć niczego bez uzasadnienia, że ono jest, musi ono być oczywiste albo znane na mocy doświadczenia, albo zapewnione przez autorytet Pisma Świętego
    — William Ockham, I Sent., 30, 1[4] ”

    I dalej :

    ” Zasada ta miała być narzędziem pozwalającym na krytykę nadmiernie rozbudowanych, spekulatywnych systemów średniowiecznej scholastyki.”

    Rzeczywiście, William Ockham był XII wiecznym mnichem,
    o stulecia wyprzedzającym swoich współbraci ” w rozumie „.
    Jakieś 30 kilometrów od centrum Londynu, znajduje się miejscowość
    Ockham, gdzie ów mnich się podobno urodził.

    Co cesarskie, cesarzowi. Przyznaję rację, kajam się za błędne mniemanie i o wybaczenie proszę.

    Pozdrowionka.

  281. Jiba
    2 listopada o godz. 18:06

    Zdania nie zmienię.
    Facet odnoszący się do kobiety w tak wulgarny sposób,
    nie zasługuje na miano faceta.
    Brak podstaw kindersztuby, w niczym go nie usprawiedliwia.

    Pozdrowionka.

  282. Język polska robi dla mój wielka trudność i nie móc zrozumieć jaki różnica jest pomiędzy POPLECZNIK i PRZYDUPAS.

  283. Kartka z podróży

    Co do przyjęcia euro – nie lepiej poczekać, aż powierzchnia wody nieco się ustoi? Ludzie dopiero co wychodzą z choroby morskiej po poprzednich sztormach

    Co do świeckości państwa – powoli.
    Na początek postulowałabym zamianę religii na religioznawstwo.
    Na religię dziecka nie puszczę, póki nie pojmie kontekstu, religioznawstwo jest bardzo potrzebne.

    Co do KPP -@J. Pokorny mówi, że jest najtańsza i nie wie, czemu nie została przyjęta.
    Ja tam się trochę domyślam.
    Nie została też przyjęta Europejska Karta Praw Dziecka w Szpitalu.
    Podpisuję się pod nimi dwiema rękami.

    Pozdrowienia!

  284. Jiba
    Proszę – zastanów się raz jeszcze.
    Co byś usłyszała od @mera, gdybyś nawet odrzuciła jego obelgi?
    No co? Jaki „głos” i w jakiej sprawie?
    Co ten facet ma do powiedzenia na jakikolwiek temat, odkąd się tu pojawił, poza atakowaniem tak sobie, w ogólności, niektórych blogowiczów?
    Może na tyle rzadko bywasz na blogach i przelatujesz tylko wpisy, że nie zawsze kojarzysz who is who, czyli kto co pisze i czy w ogóle na temat, czy tylko daje upust jakimś swoim niepojętym frustracjom.
    To nie zarzut ani pretensja, boże broń, ale bądź ostrożna.
    Mam nadzieję, że mi odpowiesz bez urazy, bo uważam Cię za jeden z promyczków rozsądnych na tym portalu blogowym.
    Pozdrawiam

  285. – Przez ćwierć wieku budował pan fundamenty pod to państwo. A gdy przyszło co do czego, to się pan wycofał.

    Fundamenty budowali inni, ja na nich szczekałem. Bo mi się nie podobał plan Balcerowicza. W stanie wojennym mówiliśmy: „Solidarność żyje”, ale to była tylko kiepska forma pocieszania się. Gdyby „Solidarność” istniała, przebudowa Polski nie odbywałaby się w taki sposób. Dlatego, że wielka „Solidarność”- ta z roku 1981 – była przywiązana do równości i nie pozwoliłaby na plan Balcerowicza.
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Prof-Karol-Modzelewski-spieralismy-sie-z-Tadeuszem-Mazowieckim,wid,16136753,wiadomosc.html#czytajdalej
    ===================

    Też podobnie sądzę, choć profesorem nie jestem……
    Nie odmawiając Balcerowiczowi odwagi firmowania własnym nazwiskiem zmian, myślę że większość była nieprzemyślana.
    Czasem działanie jest ważniejsze niż modelowanie.
    Ale błędów popełnionych w pierwszej fazie nie poprawiono nigdy.
    Nawet refleksji……

  286. Przeskoczę te jakże ważne i kształcące osobowe pouczenia i inne zabiegi pedagogiczne, które absolutnie nie są dzieleniem włosa na czworo …

    Karta PP jest w zasadzie przyjęta w Polsce, więc nie wiem o czym miałoby być ewentualne referendum. Zdaje mi się, że jest na tym polu kilka ustaw nie uchwalonych, np. o związkach partnerskich. Jaki jest stan prawny, który na prawdę ludzi uwiera? A nie jakieś ideolo-fundamentalizmy, bo do nich pióra ani czegokolwiek nie przyłożę.

    Mam wrażenie, że Kartka z P. jest nie do końca przygotowany do marszu. Trzeba się przecież spakować, w wodę zaopatrzyć, o transparentach nie zapomnieć.

  287. Państwo piszący tutaj są w większości propaństwowi.
    Zamiast rozwiewać, lub wytwarzać smoleńskie mgły, warto więc zastanowić się nad kilkoma faktami:

    -oficerowie BOR byli, i byc może są nadal używani do wyprowadzania psów, czy noszenia zakupów pań ministrowych…..
    -oficerowie policji byli wysyłani po pizzę przez swoich szefów. Radiowozem, w godzinach pracy, na sygnale…..
    -zrobienie z szeregowca generała, zajęło pewnemu panu równy rok.
    Odkrył ukryty diament, przegapiony przez wszystkich?
    -oficerów wywiadu kreowano po dwutygodniowych kursach.
    Zaocznych…….

    Wyniszczenie kadr oficerskich było podobno przyczyną klęski ACZ.
    Mianowanie na stanowiska oficerskie ludzi bez kompetencji, z brakiem kompletnym kręgosłupa, awansującym za służalczość, a nie za wykazywanie się predyspozycjami, było moim zdaniem przyczyną naszej klęski.
    Ci „mianowańcy” dalej sprawują swoje funkcje, nawiasem mówiąc, więc kolejna katastrofa jest pewna……

    Oficerowie godni tej dumnej nazwy podają się do dymisji.
    Tacy byli Koziej, czy Skrzypczak.
    Co z resztą?
    Nie słyszałem, by któryś palnął sobie w proteście zeszmacenia munduru przez polityków palnął sobie w łeb.
    Wazelina widocznie nie plami……..

    Ps.
    W którejś z powieści użył Suworow pojęcia „komuniści s…wili naród”.
    Niestety, nasi styropianowcy też…..

  288. „Solidarność” z roku 1981 była przywiązana do równości i nie pozwoliłaby na plan Balcerowicza

    Rozumiem, że prof. Modzelewski jest przywiązany do dogmatu o równości i podobnych ideologicznych niedookreśloności. Ale zapytam, konkretnie jakich błędów popełnionych w pierwszej fazie nie poprawiono nigdy? Jakie są złe efekty Planu B, bowiem Plan „S” nie nadawał się do realizacji (chociaż z 21 punktów, cześć nie ma w obecnych warunkach sensu, cześć się zdezaktualizowała, a pozostałe w całości wykonano).

  289. cynamon 29 – 16:41
    Wszystko dla ludzi! Nie miałam pojęcia, jak wreszcie przemówić do @staruszka, żeby dał sobie, mnie i blogowiczom spokój z tymi wykładami, którymi mnie całkowicie osłabiał.
    No to palnęłam z większej wysokości, niż ten gołąb na parapet i wygląda na to, że staruszek poczuł się dotknięty.
    Jest mi z tego powodu przykro, ale jeśli ten nieobyczajny czyn zaskutkuje zakończeniem krótkiego kursu informatyki dla głupawych blondynek… to bdzie to moja zasługa a także satysfakcja.
    @Staruszka przepraszam, ale naprawdę miałam serdecznie dosyć.
    Może sobie znajdzie inne pastwidełko???

  290. J. Pokorny
    2 listopada o godz. 14:32

    ” mag (13:26) bezbłędnie ujmuje samo sedno i źródło politycznego klinczu i beznadziei w Polsce.”

    I jeszcze:

    ” Czy jesteśmy aż tak słabi i bezbronni, aby przed autorytarnymi zapędami mniejszości i „gnuśnością intelektualną elektoratu PO” musiała nas bronić Unia Europejska? Śmiechu warte. ”

    Wiesz co @J.Pokorny, to że @mag ma świetny pomysł to jedno.
    Drugie to jest to (a pisałem to już na tym blogu wielokrotnie) ,
    że nad Polską wisi jakieś niewidzialne UFO, i wysyła niewidzialne
    promienie odurnienia narodu (jakiś UFOludek przycisną przez
    przypadek lub specjalnie, taki klawisz) i te promienie działają !
    Jedno co mnie w tym wszystkim frapuje, to jest to : jak się przed tymi promieniami – odurniaczami, obronić.
    Myśląc i myśląc, nieustannie i intensywnie myśląc na ten temat,
    wpadłem na genialny pomysł.
    Otóż Rząd, powinien znależć firmę która produkuje parasole.
    Zlecić tejże firmie produkcję ok. 40 000 000 milionów parasoli
    z folii aluminiowej.
    Z tym że, te aluminiowe parasole, nie otwierały by się jak te tradycyjne, tylko odwrotnie, wklęsło w kierunku nieba.
    Coś na wzór anten satelitarnych, a jakie one są, każdy widzi.

    I teraz najważniejsze: Sejm RP, musiałby podjąć uchwałę ,
    zobowiązującą każdego obywatela RP, do noszenia takiego
    ” parasola „, 24 godziny na dobę. Nawet w czasie snu czy smażenia
    durnej jajecznicy.
    Znając fizykę tyle co nic, śmiem twierdzić że te ogłupiające promienie, z niewidzialnego UFO, zostałyby odbite i skupione na niewidzialnym UFO i ogłupiłyby jego załogę , chroniąc naszych
    obywateli na kawałku Ziemi, Polską zwanym.
    Co by zrobili, ogłupieni przez odbite promienie głupoty UFOludki,
    tego nie wiem.
    Tu moja wyobrażnia, daje mi potężnego kopa i zawodzi.

    Pozdrowionka.

  291. Na moja wyczucia językowa, POPLECZNIK stoi wyżej w hierarchii niż PRZYDUPAS. Chociaż każda języki, nawet polska, jest trochę nielogicznę. Tytułom to nie jest, które zakazono królom nadawać specjalnym ustawę w rok 1532.

  292. cynamon 29 (19:00)
    Popieram, aby były z folii aluminiowej. Ale VAT na te parasole musi być 23 procent.

  293. mag,
    mną sobie głowy nie zawracaj, nie radź w kwestiach podpierania, bo dzięki Zeusowi podpierać się jeszcze nie muszę. Podpisz wpierw petycję Heleny w sprawie ks. Lemańskiego (ależ obrońców ma ten nieszczęśnik pobłądzony, jakby z jednej parafii antykatolickiej…) Potem koncentruj siły wokół referendum. Swoją ścieżką niezły jajcarz z tego przekornego J. Pokornego. Podpuści, podjudzi, obieca autograf, a potem wystawi d. do wiatru na Rozdrożu.
    A co mnie to obchodzi, cofam co się rzekło. 😉

  294. Ed Miliband wielokrotnie publicznie odwoływał się do lewicowego dziedzictwa ojca. Ten atak ugodził go i jako polityka lewicy, i jako syna. Zażądał od „Daily Mail” przeprosin. Opublikował w bulwarówce polemiczny artykuł, w którym tłumaczył, dlaczego jego ojciec – który uciekając na Wyspy, cudem uniknął Holokaustu – był brytyjskim patriotą. Odrzucił zarzut, że dąży do obalenia kapitalizmu: „Chcę, by kapitalizm był korzystny także dla ludzi pracy, nie chcę go niszczyć”.
    http://swiat.newsweek.pl/ed-milibrand-daily-mail-wielka-brytania-newsweek-pl,artykuly,272369,1.html
    ================

    Jak widać, nie tylko u nas dziennikarze lustrują do n-tego pokolenia, szukając haków na przeciwników.
    Tyle że tam wiadomo co jest brukowcem, a co opiniotwórczą prasą……

    Ale doszukałbym sie i podobieństw innych…….
    „Brunatni” czepiają się „czerwonych”, jako swojej największej konkurencji w walce o władzę.
    I nie są w tym PRZYZWOICI……

  295. W poniedziałek ma przylecieć do Polski John Kerry. Kto go zapraszał? Po co? Przedstawiciel państwa określonego przez Olivera Stone w przedwczorajszym wywiadzie telewizyjnym jako faszystowskie, nie powinien mieć wstępu do Polski. Ideologia faszystowska jest tu zakazana tak jak i bratnia bolszewicka i nie ma znaczenia gęba pełna frazesów oraz deklaracji bez pokrycia, liczą się fakty, materialna prawda. Oliver Stone dowodzi, że podobieństwa pomiędzy hitlerowskimi Niemcami a USA są obecnie uderzające. Obydwa państwa znalazły sobie wrogów w „terrorystach”. Obydwa pozbawiły swoich obywateli elementarnych praw, a militarny aparat państwa przejął nad nimi pełną kontrolę. Obydwa zbroiły się na potęgę. Obydwa wszystkich szpiegowały i podsłuchiwały. Obydwa napadały na inne kraje.

    Czego szuka w Polsce p. Kerry? A może przyleci z wykładem o „Skull & Bones”, w końcu jest kompetentny.

    Chociaż, w kraju, gdzie policja bezkarnie flekuje posła na Sejm, ogranicza jego wolność osobistą, Kerry może się czuć jak u siebie…

    http://wpolityce.pl/galerie/65931-niecodzienna-konferencja-posel-pokazuje-dziennikarzom-obrazenia-po-starciu-z-policja-zobacz-zdjecia-z-konferencji-przemyslawa-wiplera?page=5#galeria

  296. J. Pokorny
    2 listopada o godz. 18:41

    Zaczynam przychylać się do zdania A1……
    Generał był zbyt miękki, ugodowy, humanitarny.
    Zamiast zabawić się w Pinocheta, za mordę wziąć towarzystwo, wahał się, chciał rozmawiać, dogadać się.
    Zamordyzm jest czasem jedyną metodą na sukces.
    Styropianowcy mieliby tysiące męczenników, a wprowadzenie kapitalizmu w Polsce miałoby stosowną osłonę prawną i celną.
    Parkowi w Korei się to udało.
    Na Placu Niebiańskiego Spokoju, czołgami spokój przywrócono….

    Co do euro……
    Kurs wymiany złotówki powinien bilansować wpływy dewizowe.
    Pozostawienie kursu wymiany wahaniom rynków od 24 lat powodowało nierównowagę płatniczą.
    Chiny sterując kursem własnej waluty ZAWSZE miały nadwyżki.
    Może to jeden z podstawowych błędów RPP?
    Zezwolenie na deficyt handlu zagranicznego?
    Podrożenie importu skutkowałoby zwiększeniem krajowych odpowiedników chyba?

  297. A ja się zgadzam z min. Zdrojewskim i nie rozumiem tej nagonki na niego. Czy jak ktoś jest ministrem, to już musi mieć zakneblowane usta? Przecież min. Zdrojewski nie zakazuje obchodzenia tego święta, powiedział tylko, co myśli, a myśli niegłupio. Poza tym Halloween został wprowadzony w Polsce faktycznie jedynie po to, aby sklepy mogły na tym zarobić. Nie kryje się za tym świętem żadna tradycja wynikająca z ducha czy przeszłości narodu polskiego lub słowiańskiego. Gdy do moich drzwi pukają przebierańcy z dynią, to nie wiem, z jakiej racji mam im coś dawać, oni też pewnie sami nie wiedzą.

  298. Gdy ponad 30 lat temu poznawałem technikę Time Sharing Option (TSO) czyli technikę współbieżnej pracy na komputerach ówcześnie dużej mocy, to pierwszą trudnością mentalną bylo dla mnie pogodzenie się z faktem, że każdy z użytkowników pracował na kopii stanu komputera będącą migawką, czyli niezbyt udanej kalki językowej angielskiego terminu snapshot.

    Gdy dziś miliardy ludzi sięga do zasobów sieci www, to zwykle nie zdaje sobie sprawy, że operuje na kopii.

    Piszący wraz ze mną swoje komentarze blogowe, dysponują kopiami w momencie wejścia na blog. Oprogramowanie bloga szereguje publikowane komentarze i nadaje im wskazanie dnia i jego pory, gdy komentarz został dołączony do serii komentarzy kopiowanej na komputery osobiste póżniejszych gości bloga.

    Podobny mechanizm obserwujemy podczas zbierania głosów poparcia jakiejś inicjatywy opbywatelskiej. Jednocześnie wielu wolontariuszy lub płatnych agentów zbiera podpisy na podlistach papierowych. Internetowe zbieranie podpisów polega zwykle na kompletowaniu kropli strumienia – przekazów podobnych do e-mail’i.

    Taki podpis jest akcją pasywną. Nie modfikujemy treści wezwania obywateli sformułowanej przez inicjatora, a tylko dopisujemy się do listy. Ta wtórność ma swoje skutki: gdybyśmy dopuszczali interwencję w treść referandalnego wezwania skierowanego do władz, mogłoby się okazać, że wielu ludzi zmodyfikowało treść wezwania inicjatora wedle schematu: odwracanie kota ogonem.

    Nie podpiszę się pod świeżym wezwaniem @Kartki Z Podróży, bo traktuję takie inicjatywy jak łańcuszki świętego Antoniego. Jest to najczęściej mamienie.

    Poparcie dla prezbitera rzymskokatolickiego diecezji warszawsko-praskiej Wojciecha Lemańskiego w jego konflikcie z przełożonymi kościelnymi pozwoliło dać tysiącom ludzi złudzenie, że pomogli proboszczowi podwarszawskiej parafii.

    Otóz Wojcech Lemański i tysiące jego popierających zapomniało, że jest on kapłanem Kościoła Apostolskiego. Prezbiter takiego kościoła nie powinien publicznie pouczać swego biskupa.

    Wojciech Lemański nie może pomóc żadnemu swemu parafianowi aktywnie uczestniczącemu w przeciwstawieniu się próbom usunięcia swego proboszcza z parafii.

    Hierarchiczna organizacja kleru kościoła katolickiego nie zostanie nadwątlona przez akcję takie jak zbieranie podpisów pod listem do Kurii Rzymskiej z poparciem dla Wojciecha Lemańskiego, czyli w sprawie przywołania do porządku ordynariusza diecezji warszawsko-praskiej. Osoby swym imieniem i nazwiskiem podpisane pod tym listem zrobiły sobie dobrze. I tyle.

    Tymczasem, zarówno w dorosłych jak i dzieciach będących parafianami rzymskokatolickich parafii w Polsce narasta bierny opór.
    Przybiera on niekiedy dramatyczne formy: kobiety zachodzą w ciążę, aby wymóc na swoim proboszczu osłabienie wymogów w udzielaniu sakramentów.

    Starzejący się katolicy polscy będą się buntowali wobec odmowy pochowania na poświęconej ziemi gminnego cmentarza ociągających się wcześniej z ofiarami dla swego proboszcza.

    @Kartka Z Podróży nie będzie epigonem Lutra.

    Rzecz opisana przez niego w trzech punktach nie może być tylko nieprecyzyjna kopią wśród popleczników. Nikt z uznania dla @Kartki nie zrezygnuje z metafizyki narodzin i śmierci. A w dzień zaduszny podejmować taką i nicjatywę? Chyba chwila zaćiemnienia jasnego zwykle umysłu …

  299. @mag

    „(…)Może na tyle rzadko bywasz na blogach i przelatujesz tylko wpisy, że nie zawsze kojarzysz who is who, czyli kto co pisze (…)”

    Właśnie tak jest.
    Od pewnego czasu na blog red. Passenta zaglądam, gdy robię sobie przerwę na kawę. I piszę w tzw. międzyczasie.
    Na przykład dziś międzyczas już mi się skończył.

    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    PS. @TO nauczył mnie kiedyś robić buźkę z uśmiechem lub smutną: spacja, dwukropek, stosowny nawias, spacja
    powodzenia!

  300. Przeciąg! Przeciąg! Kto zrobił przeciąg?! Agh!
    Okno otwarte!
    Kto otworzył okno?!!!

    Tak, nie ZApytałem babci ani dziadka i okno na przestrzał otwieram. Świeżego powietrza do tego zaduchu napuszczam.
    Czapki na głowy, szaliki na szyje, ciepłe kalesonki i majtalony na pupcie!

    Nie zaszkodzi, zapewniam. Okiem
    MŁODEJ
    AMERYKAŃSKIEJ
    KOBIETY
    SPORTOWCA
    Z OLEJEM W GŁOWIE
    OPTYMISTYSTKI
    ZORGANIZOWANEJ
    REALIZUJĄCEJ SWOJE MARZENIA
    a do tego jeszcze (werble tutaj poproszę)
    AFRO-AMERYKANKI!

    Polski Dzień Wszystkich Świętych.

    Tak. Gazeta W. raz się do czegoś przydała i kiedyś o niej napisała.
    Tak zacząłem czytać blog pani Racheli Adams. Zalecam spędzenie na nim paru miut. Przeczytanie kilku wpisów w lewo i w prawo.

    Gerontolog zaleca przebywanie w towarzystwie młodych ludzi. Najlepiej wesołych, uprawiających sport, śmiejących się, posiadających i cały czas robiacych nowych przyjaciół. Podróżujących, robiących spostrzeżenia. Ja daleko do własnych dzieci czy wnuków, wesołe podejście do życia p. Racheli może być namiastką.

    Poooowieeeeeetrzaaaaaaa!

    **http://rachadams.com/november-1st-in-poland-no-grave-left-behind/

  301. Jiba
    2 listopada o godz. 18:22

    Moje prywatne zdanie w sprawie przyjęcia Euro.
    Kriszna Was broń, przed taką decyzją !
    Podam prosty przykład: gdy nazajutrz, po wprowadzeniu Euro,
    poszedłem sobie po bułeczki do zaprzyjażnionego sklepiku,
    zaprzyjażnionego piekarza, a wcześniej 1 bułeczka kosztowała
    35 Pfennigów, zapłaciłem za bułeczkę 35 centów.
    Rząd BRD gwarantował że stosunek do nowej waluty będzie jak
    2 do 1, czyli stare 2 DM będzie równe 1 Euro. i g…o z tego wyszło !
    Najlepiej zrobił to mój niemiecki kolega Volker, handlujący używanymi autami: tam gdzie było na kartce,za szybą auta napisane
    np. 3. 999, DM , poskreślał ” DM ” i dopisał ” Euro „.
    Ceny oczywiście nie zmienił.

    Tzw. ” EURO ” to największe oszustwo powojennej Europy !
    Zauważcie że takie kraje które Euro nie przyjęły ( Dania, Szwecja,
    W.Brytania czy nawet Polska) stoją gospodarczo bardzo dobrze.
    A Grecja, Hiszpania, Francja czy Portugalia, ledwo dychają !
    Ewenementem w tym całym bajzlu , są Niemcy, ale z którym nie pogadam, każdy tęskni za DM.

    Pozdrowionka.

  302. Michaś
    2 listopada o godz. 19:21

    KAŻDY policjant powinien mieć album fizjonomii swojej WAAADZY?
    I wykuć na pamięć, jak wygląda poseł, biskup, prokurator, sędzia?
    I każdy pijany osiłek powinien mieć immunitet?
    Jak nie będą się policji bali, to się będą z niej śmiali…….

    Godność poselska o czwartej nad ranem, była nieco nabuzowana.
    I pewno z tego powodu nieco nabluzgała, wywołując stosowną reakcję.
    Kogo?
    Funkcjonariusza w stopniu kaprala, czy plutonowego……max.
    Polityczną otoczkę post factum można dorabiać.
    Tylko po co?
    Czyżby brak fachowości sprawił, że zanikli „nieznani sprawcy” od dawania wycisku kłopotliwym politycznie gościom?

    Gdzieś w necie migneła informacja o cenniku mafii rosyjskiej.
    Łomot- od 50$, łamanie kończyn, żeber, kręgosłupa, aż po zabójstwo.
    Ceny przystępne……
    I wykonanie przez najwyższej klasy fachowców…….

  303. Z myślą „chłop śpi a w polu mu samo rośnie” uciąłem sobie drzemkę. Przysłowie okazało się jednak nieżyciowe – w każdym razie nie dla polskiego politycznego realu. Niewiele urosło.
    Mag potwierdziła akces do akcji.
    Jiba zadeklarowała poparcie dla częsci planu – wnosząc sporo energii.
    J.Pokorny zaczął jak zwykle dzielić włos na czworo. Coś obiecał podpisać ale potem się wił i mataczył. W końcu się całkiem wycofał, twierdząc, że Karta Praw w zasadzie jest wprowadzona (?!) Jak to jajeczko po części świeże. Lękliwym mataczeniem zdusił energię Jiby i Mag. Podciął skrzydła inicjatywie. Jednym słowem nieodrodny uczeń klasyka Tuska.
    W końcu propozycja, że mam się tym wszystkim zajmować – oczywiście ze swoimi companieros.
    No nie, companieros mi mogą listy poparcia dla postulatów podpisać, pomoc jakoś organizacyjnie… . Ale kto o zdrowych zmysłach będzie tracił czas na jałowe dysputy z ludźmi pokroju J.Pokornego? Szkoda na to czasu. Przecież nie będę mobilizował przyjaciół do z góry przegranej akcji.
    Mam doświadczenia organizacyjne, ale wynikające elementarnej zasady – „Jak chcesz coś zrobić to nie ględź tylko po prostu zrób!” W tym przypadku podpisz.
    Zwracam tez uwagę, że propozycja Mag – nazywam ją inicjatywą ostatniej szansy – jest adresowana do ludzi popierających zdychające PO. Nie do mnie.
    W wyborach samorządowych u mnie prawica przegra. Zarówno rządząca prawica PO jak i piszcząca w opozycyjnej, mysiej dziurze prawica pisowska. Ale mam na kogo głosować, mam sensowną lewicową alternatywę i nie zmarnuję głosu.
    W wyborach do Europarlamentu od początku – również za sprawą mego poparcia – wybierana jest europarlamentarzystka liberalno-lewicowa. Jest zwolenniczką euro, porządku w budżecie, świeckiego państwa, Karty Praw Podstawowych, liberalizacji ustawy antyaborcyjnej… . Nawet popiera idee Wolnych Konopi. Takie poglądy prezentuje w PE. I z tym szokującym dla lękliwych platformianych „realistów” programem od lat wygrywa w abcugach wybory w moim regionie. Tak będzie i tym razem.
    Podobnie zresztą w wyborach parlamentarnych. Życie nie znosi pustki. Po PO przecież nie zostanie czarny krater strachu. Ktoś tę pustynię ożywi witalnością polityczną. Jałowy, paraliżujący lęk przed pisem przepracuje na wolę walki o wolność ludzi w wolnym europejskim kraju. Będzie miał więc kogo wspierać.
    Nie muszę się użerać lękliwymi platformowcami o ich podpisy.
    Pozdrawiam

  304. Nemer, 17.20. Podzielam pogląd. Ja skończyłem na Sidle, Badeńskim , Chromiku, Krzyszkowiaku, Juźwiakowskiej, Sobotowej, Schmidzie i całej plejadzie wunderteamu. To były czasy. Sam biegałem

  305. zza kałuży
    2 listopada o godz. 19:43

    Odpowiedz mi (uniżenie proszę !) co znaczy anglojęzyczne
    słowo ” Agh! „, bom nie kumawszym w tym względzie i nie wiem.

    Drugie: cyt. z Twej wypowiedzi:
    ” MŁODEJ
    AMERYKAŃSKIEJ
    KOBIETY
    SPORTOWCA
    Z OLEJEM W GŁOWIE ”

    Mnie uczono, że w głowie to się ma mózg.
    Olej to jest do smażenia czegoś, lub jako dodatek do
    sałat warzywnych, przeróżnych,
    ewentualnie do smarowania części mechanicznych,
    ale to już inny olej.

    To Ty mi powiedz, czy to teraz w Ameryce taka moda (te wlewanie
    sobie oleju do głowy , czy też jest to incydentalny wypadek).
    Olej jest z reguły tłusty , czyli myślenie z taką zawartością w głowie
    też musi być tłuste (czyt. spowolnione).

    Pytanie ostatnie: czy Ty wzorem ” MŁODEJ AMERYKAŃSKIEJ
    KOBIETY ” , też sobie jakiegoś tam oleju do czaszki dolałeś ?
    Jeśli tak to gratuluję.
    Twój mózg będzie teraz opływał w oleju !
    Tłuściutkie będzie Twe myślenie.
    Zresztą, i bez tego zabiegu takowe było.

    Pozdrowionka.

  306. mag
    2 listopada o godz. 15:26

    „Ciekawe, kiedy w ślady tych panów pójdzie max.”

    Mag, krotko, wtedy i tylko wtedy jak bedzie RZETELNIE PRZEPROWADZONE SLEDZTWO!

    mam nadzieje ze dotarlo to do ciebie, dla ciebie MAK, Miller, Lasek & co sa autoretytami dla mnie tylko specjalistami od sciemniania, jest za duzo pytan bez odpowiedzi;

    zyje w kraju gdzie wiem jak wygladaja sledztwa katastrof lotniczych,
    w Tuskolandzie w ktorym ty zyjesz jest jw od 4 lat;

  307. @staruszku,
    teraz zabawię się w adwokata anielicy.
    I Ty chcąc, czy nie chcąc musisz to przyjąć.
    Otóż owa anielica bardzo Cię przeprasza !
    Dowód:

    ANCA_NELA
    2 listopada o godz. 18:50

    Moja bardzo przyjacielska rada: Ty ten dowód przyjmij, zaakceptuj
    i bądż dla niej miły.

    Pozdrowionka.

  308. cynamon 29 (19:43)

    Mieszkałem przez miesiąc w pewnym kraju tuż po przyjęciu waluty euro do detalicznego obiegu (1-1-2002) i nic podobnego nie widziałem. Przelicznik też był 1 euro = circa 2 + kilka zer. Te zera mogły powodować jeszcze większą konfuzję. Kupowałem w sklepie spożywczym tzw. supermarkecie GS – ceny były w euro, ale kasa wyświetlała i drukowała każdą pozycję w obu walutach. Raz na początku zanim się zorientowałem w tym podwójnym wydruku to zrobiłem awanturę, że podwójnie mi liczą, ale ze spokojem poczekali aż skapuję co i jak, zauważyli, że jestem nie tamtejszy, ale głowę mam. Chodziłem do knajp i barów, pytałem się klientów, czy widzą jakieś nieprawidłowości, oszukaństwa, złodziejstwo na najmniejszą skalę. Nic z tych rzeczy, kawa kosztowała 90 euro centów, w zaokrąglęniu tyle co poprzednio, oczywiście przy barze, bo przy stoliku z widokiem na corso – cztery razy tyle. To co piszesz, nie jest nawet propagandą antywalutową, lecz legendą. Ludzie próbowali oszukać, niektórym się udawało, i to był margines. Może gdzieś na prowincji się kantowali, w szarej strefie …

    Ciekawe jest to skorelowanie krajów dobrych i złych, a Finlandia, Austria, Holandia, Francja – w której grupie się plasują? Dania i Szwecja mają stabilne gospodarki i dlatego nie potrzebują euro – tak bym ujął tę zależność, Niemcom na prawdę pasuje waluta osłabiona przez kraje południa, bo mogą lepiej eksportować i realizować swoją politykę merkantylizmu (kosztem krajowych konsumentów).

    Dla Polski problemy z euro leżą jeszcze gdzie indziej – jak pisał @halen, eksperci je rozważają, bo od tego są, a są oni póki co na poczekanie z jego wprowadzaniem. Nie będę tłumaczył jak ich rozumiem (a tak się paliłem do tego), bo już nie ma takiej potrzeby. Kartka z P. odwołał wszelkie demonstracje pod pretekstem – więc szkoda gadać.

  309. kadett (2 -11- g.19:13)
    Jak zwykle nie na temat, czyli wykręcanie kota ogonem i kolejne złośliwości.
    Taka to z tobą „polemika” – byle się odgryźć i byle twoje było na wierchu.
    A co, to nieważne.
    Chyba tylko na temat tenisa można rozmawiać z tobą normalnie i rzeczowo.
    Ale to akurat nie moja działka, choć czasem oglądam w TV, a nawet kiedyś, za młodu, samej zdarzało mi się grywać na kortach. Oczywiście bardzo amatorsko. Przyuczałam za to syna od maleńkości. Dla samego sportu i dla przyjemności z tego płynącej.

  310. cynamon 29
    No powiedz sam, czy ja mógłbym konkurować z parlamentarzystką liberalno-lewicową, która jest zwolenniczką wszystkiego co tylko Kartka chce. A może to ona go tak ustawiła na twardo-ostro, a my mamy iść za nimi jak te barany czy inne zwierzęta wyborcze za kiełbasą. Cudem poczułem pismo nosem, ale że Ty taki Kartki … ech, może nie będę kończył myśli na ten temat.

  311. max
    2 listopada o godz. 20:32

    Max, ty sie zastanów, KTO może w tym kraju przeprowadzić rzetelne śledztwo, skoro oczyszczono go ze „złogów gomułkowsko- gierkowskich”?
    Skoro pozbyto się FACHOWCÓW, zdobywających latami doświadczenie, to pozostali jedynie ci, co „nie matura lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera”……..
    Nawet produkcja „inżyniera pola walki” trwała za komuny lat cztery.
    Współcześnie- dwa TYGODNIE!!!

    Poza tym, „mianowańcy” poprzedniej ekipy to między innymi Klich, czy Seremet. Też mataczą?
    To znaczy, że pomyłki kadrowe Lecha Kaczyńskiego ciążą nad śledztwem……
    Nie stawiał na kompetentnych, tylko na przydupasów?
    To ma efekty…….

    Ps.
    Wyczytałem właśnie, że ludzie wzrostu siedzącego psa, mają rozum bardzo blisko d……
    I czasami im sie miesza sygnał sterowania pomiędzy ośrodkami decyzyjnymi…..
    To by się zgadzało.
    Rasistą nie jestem, ale kurduple tak mają…….
    Myślą niewłaściwą częścią ciała.

  312. Maciej
    2 listopada o godz. 15:44

    Maciej, nie na pewno nie uraziles mnie, kazdy moze miec swoje zdanie.

    Do jednych przemawiaja powolane komisje, przekazy medialne, do innych specjalisci od tlumaczenia, jeszcze innym to nie wystarcza, i prowadza wlasne proby dojscia do prawdy.

    Pozdrawiam,

    max

  313. Newsweek: Może jesteśmy skazani na to, by żyć po dwóch stronach barykady smoleńskiej, dopóki Jarosław Kaczyński będzie czynnym politykiem?
    Tadeusz Mazowiecki: Problemem jest to, żeby ludzie przestali być tak łatwym narzędziem w jego rękach. I tu widzę rolę mediów, bo to media upowszechniają poglądy, interpretacje, kształtują poglądy.
    http://polska.newsweek.pl/tadeusz-mazowiecki–dewastowanie-panstwa,97943,1,1.html
    ==============

    Szkoda, że najpierw odeszli MĄDRZY- Kuroń, Geremek, Małachowski, Mazowiecki.
    Pozostali ci o klasę niżej……
    Albo o bezklasowej przynalezności, ale za to medialnej popularności….

  314. Antonius
    2 listopada o godz. 14:55

    ” Każdy ma prawo pisać głupoty na blogach, po to je pewnie wymyślono. Można też popełniać omyłki – „no body is perfect”. Nie wolno jednak szanującemu się blogowiczowi ordynarnie kłamać i obrażać. Kadett zupełnie niepotrzebnie wycierał sobie swoją kłamliwą gębę moim nickiem i to ostatnio coraz częściej. ”

    Antoniusie, za hare, hare kriszny nie chcę i nie będę bronił
    @kadetta. Wiedz to na pewno.
    Jest taka książka, którą posiadam, ale za krisznę znależć jej nie mogę,
    wśród tych na regałach jej nie ma, a w 17 kartonach jeszcze nie rozpakowanych (z powodu przeprowadzki) nie mam ochoty jej szukać (to jest powiązane z pracą fizyczną , a do niej czuję od jakiegoś czasu awersję)
    Egal ! Tytuł książki brzmi ” Historia głupoty ” , autora oczywiście nie pamiętam, ale zapadła mi owa publikacja w mojej łepetynie.
    Zapadła, ponieważ autor tejże książki, przytacza takie głupoty ludzkie,
    że Twoje zmaganie z @kadettem , to pryszczyk mały, na buzi małolata.

    @kadett wykazał się wielkim sercem, wielkim współczuciem, jeśli
    chodzi o odejście @Kleofasa (raz i na zawsze) i podejrzewam że,
    to co On pisze na tym blogu, jest zwykła prowokacją !
    On, tak samo Ciebie jak i mnie po prostu testuje.
    Innych blogerów także.

    @Antoniusie, jesteś bardzo rozsądnym człowiekiem, rozsądnym
    blogerem na tym blogu i dlatego bardzo Cię proszę, pomijaj takie
    zaczepki, takie prowokacje od ludzi którzy mają niecne zamysły,
    lub takich którzy Ci nawet do pięt nie dorośli.

    Zawsze z Tobą pozostawszy (na dobre i złe), przesyłam …

    Pozdrowionka.

  315. TJ
    2 listopada o godz. 17:08

    TJ, tam gdzie ja szukam odpowiedzi na pytania – dlaczego…?
    to dla Ciebie jest to wariackie, smieszne, idiotyczne, itd.

    pisalem Ci wczesniej, ze Twoje argumenty mnie nie przekonuja,
    do mnie dociera prawda, a ta jest taka ze od samego poczatku „katastrofy”, bylo sprzatanie i zamiatanie pod dywan;

  316. max
    2 listopada o godz. 20:32
    mag
    2 listopada o godz. 15:26

    „Ciekawe, kiedy w ślady tych panów pójdzie max.”

    Mag, krotko, wtedy i tylko wtedy jak bedzie RZETELNIE PRZEPROWADZONE SLEDZTWO!

    Mój komentarz
    Max wybija dużymi literami żądania do innych, a sam unika dyskusji na niewygodne tematy, co pewnie mag zauważyła, a ja bez wątpliwości komunikuję, że traktuję takie uniki, zastępowanie racjonalnej dyskusji apelami mającymi nawrócić blogowiczów na drogę prawdy, jako formę co najmniej nieuprzejmości w stosunku do blogowiczów.
    Pzdr, TJ

  317. Bardzo przepraszam, ale 311 wpisów przeczytać po prostu nie dam rady. Bardzo żałuję, na pewno są ciekawe myśli.

    Jeśli chodzi o komercjalizację Świąt Bożego narodzenia – jest fakt. Umyka sens i istota tego wydarzenia.

    Halloween to inny problem. 1 listopada to początek roku w kulturze celtyckiej. Kościół rzymski przejął to święto jako Wszystkich Świętych i dzień zaduszny. Halloween pozostał jednak w celtyckiej tradycji, szczególnie w Irlandii pozostał on w świadomości ludu. Do Ameryki przedostał się z falą emigracji irlandzkiej, która miała miejsce po klęskach głodu w XIX i na początku XX wieku. Dopiero jednak wiele lat później wszechobecna komercja zawładnęła tym dziwacznym przedstawieniem. I niestety przedostało się to zjawisko do Europy.

    I bardzo proszę traktować poważnie przedmioty i symbole związane z halloweenem poważnie. To z istoty sprawy NIE MOGĄ być pozytywne symbole: wydłubane oczy, odrąbane ręce, lejąca się krew i tym podobne.

  318. J.Pokorny

    „Franuś miał śliczne jabłuszko, czerwone
    Pieści się niem, na każdą obraca je stronę
    I rzecze: Szkoda by cię zgładzić z tego świata,
    A przytem trzeba by dać połówkę dla brata,
    Nie, nie, ja ciebie nie ruszę;
    Cały rok cię chować muszę;
    A potem nie, i potem, rzecze mały sknerka;
    I schował je do kuferka.
    Cóż się stało? – jabłko zgniło….
    Jakże mu żal wtedy było!”

    Pzdro

  319. max
    2 listopada o godz. 20:32

    ” … mam nadzieje ze dotarlo to do ciebie, dla ciebie MAK, Miller, Lasek & co sa autoretytami dla mnie tylko specjalistami od sciemniania, jest za duzo pytan bez odpowiedzi; … ”

    No i właśnie z tego powodu, powinieneś się zacząć leczyć chopie !
    Nic dodać, nic ująć.

    Życząc powodzenia w szybkiej rehabilitacji, przesyłam …

    Pozdrowionka.

  320. Wielu naszych posłów ma najwyraźniej problemy z alkoholem (oraz własnym ego). Może trzeba powołać jakąś komisję śledczą, która wyjaśni kto upija wybrańców narodu? Założyć zespół parlamentarny dla Anonimowych Alkoholików? Niech grupa psychologów (psychiatrów?) zajmie się tymi biednymi ludźmi, bo najwyraźniej rządzą krajem na wiecznej bombie i w stanie, który nie pozwala im trzeźwo (!) oceniać rzeczywistości.
    http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/679779,posel-wipler-na-bombie-czyli-pijany-kung-fu-fighter-z-sejmu.html
    ================

    Bardzo ładna puenta……….
    Tyle, że mam nadzieję iż pan Klich stracił uprawnienia do wykonywania zawodu……..
    Być może istnieją jeszcze FACHOWCY?
    Najlepiej bezpartyjni…….do postawienia diagnozy naszym politrukom?
    Bo politycy z nich żałośni…….

  321. max
    Bywa, ze katastrofa lotnicza jest wyjaśniana nie przez 4 lata, ale np. 10. Przykłady łatwo wyszukać w necie.
    Ta akurat była banalna w swojej tragiczności, a „wyjaśnianie” trwa tak długo, bo zwolennicy hipotezy zamachu szukają kolejnych na to dowodów i nie mogą ich znaleźć, więc mnożą kolejne hipotezy bez pokrycia, zresztą wykluczające sie wzajemnie.
    Siłą rzeczy sprawa się przedłuża, a nikt poważny, ani w USA, ani w UE – wszelkie apele ze strony Zespołu Chorobowego pod wezwaniem Antoniego Macierewicza o powołanie jakiejs komisji międzynarodowej zostały ODRZUCONE, bo nie ma do tego RACJONALNYH podstaw – nie chce się do tego mieszać.
    Tymczasem dla średnio rozgarniętego człowieka jest oczywiste przede wszystkim to, że nie WOLNO ryzykować (łamiąc wszelkie procedury bezpieczeństwa!) nawet próby podejścia do lądowania samolotu w takich warunkach pogodowych, jakie wtedy były na Siewiernym, przy tak prymitywnym wyposażeniu lotniska. Nie poważyłby się na to kapitan samolotu pasażerskiego normalnych linii lotniczych.
    Dlaczego ten się poważył? Pozostanie to chyba tajemnicą, bo wszyscy zginęli.
    Liczenie diabłow na główce od szpilki, czyli próby doszukiwania sie dna den, to zajęcie dla obsesjonatów od teorii spiskowych, a podłoże jest po prostu ordynarnie polityczne.
    Smoleńskiem gra Prezes, jako jednym z instrumentów odzyskania władzy, a szalony Antoni świetnie nadaje się do roli tropiciela zamachu.
    Efekt będzie taki, że PIS i PO przeminą, kto inny przejmie władzę, a Polacy jako społczeństwo pozostaną dramatycznie podzieleni (w odpowiednich proporcjach).
    Jeśli do ciebie to nie dociera, to widocznie twoje IQ jest wyjątkowo niskie.

  322. Cynamon 29 20.43
    Piszesz że w kraju gdzie ordnung muss zein , gdzie jest najsilniejsza organizacja konsumencka w Europie, znakomite pisma konsumenckie i państwowy ombudsman, wolne media, skretyniali obywatele dali sobie w biały dzień UKRASC 50% ich dochodów i nic nie pisnęli????????????????
    Masz nas za idiotów, czy jaja sobie robisz???????

  323. max (20:32. 21:12))

    „zyje w kraju gdzie wiem jak wygladaja sledztwa katastrof lotniczych, w Tuskolandzie w ktorym ty zyjesz jest jw od 4 lat…od samego poczatku „katastrofy”, bylo sprzatanie i zamiatanie pod dywan”

    Az bojem się zapytać. Zaczerpne duchu i zapytam jednak odważnie: To jaki to jest ten twój kraj, w którym wszystko takie wiadome jest o wyglądaniu śledztw katastrof lotniczych? Jeśli mówisz o tym kraju od National Geographic to rzeczywiście tam niezle jest z wiedzeniem takich rzeczy. Oni już dali światu ponad sto filmów wyczerpująco przestawiających ponad sto katastrof. We wszystkich z nich ukazywano popełniane bledy, które przyczyniały się do tych wypadków komunikacyjnych. Bo im zawsze chodzi o nauczkę na przyszłość.

    Jednym z ostatnich filmów był ten o śmierci Najlepszego Prezydenta. Ani jednego słowa o zamachu! Za to sporo o za niskim zejściu samolotu. Nawet brzoza została pominięta. Bo ani zamach ani brzoza nic nikogo na przyszłość by nie nauczyły. No to pominięto te dwa gówniaki smoleńskie i było po ptotach (he he). Zamietli pod dywan!

    Tak robią ze śledztwami w tym twoim, chyba, kraju. I maja racje!

  324. Mag
    Piszesz do Maxa. „PIS i PO przeminą, kto inny przejmie władzę, a Polacy jako społeczeństwo pozostaną dramatycznie podzieleni”.
    Myślę, że sam podział nie jest dramatem. Problemem jest natomiast mętność, niejasność tego podziału. Przecież podział na symboliczne PO i pis jest sztuczny. Realne linie podziału przebiegają gdzie indziej, co przecież wynika nawet z dzisiejszej dyskusji. Zwróć uwagę na wątki o integracji unijnej czy wspólnej walucie.
    Pozdrawiam

  325. Therese Kosowski
    2 listopada o godz. 21:21
    ” Halloween to inny problem. 1 listopada to początek roku w kulturze celtyckiej. Kościół rzymski przejął to święto jako Wszystkich Świętych i dzień zaduszny. Halloween pozostał jednak w celtyckiej tradycji, szczególnie w Irlandii pozostał on w świadomości ludu. Do Ameryki przedostał się z … ”

    Therese, przy całym szacunku dla Ciebie i Twoich b. mądrych
    spostrzeżeń, pytanie brzmi:
    czy ówcześni Celtowie byli atakowani przez ” cukierkowo – czekoladowych Talibów „, a ich furmanki, czy inne wozy pociągowe,
    były smarowane pastą do zębów lub psim łajnem ?
    Pytam, ponieważ jak nie otworzysz drzwi, dla tych małych
    terrorystów, to Cię tak dokładnie potraktują!!
    Mój kolega miał w zeszłym roku ” fantastyczną ” przygodę z tymi
    Talibami od cukierków.
    Dzwonek u drzwi, on otwiera, w progu stoi banda 6 – 7 małych
    talibów. On mówi ( już od razu po polsku, bo po co mam póżniej
    tłumaczyć):
    ” Dzieci, ja jestem bez pracy! Żyję z Hartz IV (ok. 370, Euro, mieszkanie też opłacone), nie stać mnie na kupienie słodyczy dla was.”
    Na co towarzyszący Talibom rodzic rzekł tak:
    ” Pan wstyd przynosi nacji niemieckiej, Pan demotywuje tu obecne
    dzieci ! ” , po czym splunął mu w twarz.
    Niemiec, niemcowi !
    Ale to jaja, nieprawdaż ?

    Z tymi moimi przemyśleniami, pozostawiam Cię @Therese na
    dzisiejszą noc, przesyłając oczywiści ciepłe …

    Pozdrowionka.

  326. Max(iu) ma dzisiaj wyjątkowo dobra prasę. Wszyscy chcą z nim dyskutować! A on przecież wciaz takim samym świrem smoleńskim jest jakim był od początku. Jemu wciaż mało pytań, wciaż mało odpowiedzi. Po Katyniu taka pozostałość? Ta z niewygłoszonego przemówienia Najlepszego Prezydenta: „żądamy i domagamy a to tego, a to tamtego papierka”. Wszystkie te żądania i te domagania się miały byc wygłoszone po ruskim przyznaniu sie do winy. I po przeprosinach, kKilkakrotnych zresztą.

    Naprawdę nie rozumiem czego Max(io) jeszcze nie rozumie o tej katastrofie, po filmie National Geographic

    Eee, tam Max(io) nie rozumie. Ja sam siebie przestałem rozumieć! Od jakiegoś już czasu zresztą. Nie rozumiem np. dlaczego ja wciąż legitymizuje Max(ia) swoim o nim bazgraniem

  327. @Gostek objawił niewiedzę 1 listopada o godz. 23:14 pisząc

    Prosze o wyrozumialosc ze nieuzywanie odpowiednich polskich liter ale pisze na klawiaturrze angielskiej

    Nie znalazłem w literaturze określenia klawiatura angielska.

    Wikipedia.pl wymienia nazwę brytyjsko-amerykańska klawiatura, ale nie odsyła do żadnego źrodła.

    Zarówno ja, jak i Ty używamy klawiqtury na której są tylko znaki łacńskie. Na rynek francusko-języczny bywa dostarczana klawiatura francuska wyglądająca tak:

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:AZERTY_keyboard_layout.JPG

    [zwróć uwagę na literki è i é w rzędzie klawiszy z cyframi]

    przy czym przymiotnik francuska jest tu raczej obocznością używana być może często w kontekście francusko-języcznym.

    Wikipedia.en wymienia w jednym z haseł układ klawiatury w USA. Nie dbając o ścisłość mogę uczynić przypuszczenie, że obaj używamy własnie takiej.

    Moim zdaniem nie powinieneś się przejmować ortodoksyjnymi głosami o brak w Twych komentarzach swoiście polskich liter.
    Chrzań to i pisz do rzeczy, do ludzi i grzecznie, a zdobędziesz uznanie także tych czepialskich.

    I poszukaj w przyszlości na tym blogu radę o pracowitym wstawianiu ą ć ę ł ń ó ś ż ż. Teraz muszę oddać pierwszy plan kuzynce na Skype w Montrealu.

    Do przeczytania …

  328. cynamon 29
    2 listopada o godz. 22:09

    Nawet sobie nie zdawałam sprawy z tego, że do takich numerów już dochodzi. W obliczu tej symboliki, o której wspomniałam, nie dziwią mnie jednak te wybryki.

    Minister Zdrojewski ma jak najbardziej rację i naprawdę dziwię się Redaktorowi Passentowi, że nie widzi, o co chodzi z tym halloweenem.

  329. A ja konsekwentnie na temat dyni. W moich okolicach do dzisiaj się mówi o kimś, kto gada od rzeczy i nie na temat, że fanzoli jakby sie banie najod (pieprzy trzy po trzy). Aluzja? Nie wykluczam.

  330. Mag, Cynamon, Orteq, TJ i inni;

    odpowiem tym co napisal wiesiek59 2 listopada o godz. 20:53

    „Max, ty sie zastanów, KTO może w tym kraju przeprowadzić rzetelne śledztwo,…”

    i to jest wszystko, co probowalem wam nie od dzis powiedziec.

  331. Kartka z podróży (22:03)
    Już sam podział Polaków JEST dramatem, właśnie z powodu swojej irracjonalności (mętność, niejasność, jak piszesz).
    Przecież my wielbimy symbole, nawet tak sztuczne przeciwstawienia jak PO, które niby uosabia nowoczesność, proeuropejskość, racjonalizm(?) i PIS, czyli zaściankowość, nieskrywany konserwatyzm, tromtadracja w polityce zagranicznej.
    Ale właśnie trwamy uporczywie w tych iluzjach i wciąż się dzielimy (w różnych proporcjach).
    Sam widzisz po rozwoju niewinnej dyskusji wokół ewentualnych referendów.
    Szybciutko siadła, bo co tam konkrety, realia!
    Lepiej czepiać się szczegółow, grymasić, że może przyjąć euro zamiast PLN, albo jednak lepiej nie, a z tą Kartą Praw Podstawowych to właściwie nie wiadomo co i jak.
    Lepiej bleblać w kółko o Smoleńsku, o tym czy Tusk już się skończył, czy jeszcze nie i kto go może może zastąpić w razie co, a Kaczor goni w piętke i czy faktycznie jest zakładnikiem Oberśledczego Antoniego oraz swoich durnych lecz młodych i ambitnych przydupasów.
    A reszta jak z Mrożka
    – A może byśmy coś zasiali?
    – Niii…

  332. max
    2 listopada o godz. 22:38

    Maxie, nawet Pol Pot- wróg wszelkiej techniki i wszelkiej wiedzy- poza rolniczą, do obsługi swego PRYWATNEGO śmigłowca pozostawił garstkę techników przy życiu…..
    Bo od tego zależało JEGO życie.

    Nasi władcy w amoku rozbijania złogów, agentur, czy innych układów, nie zostawili u sterów nie tylko samolotów, NIKOGO kompetentnego.
    I o tym była ta notka, popełniona przeze mnie.

    Przy czym Kaczyńscy korzystali z fachowców pozostałych z poprzednich układów- Kryże, Engelking. Więc dla władzy szli na kompromisy ze swoją pryncypialnościa.
    Niestety, nie w KLUCZOWYCH aspektach- dobór kadr lotniczych, jak się okazuje.
    Prawnicze im nie przeszkadzały, byle kręgosłupy były giętkie bądź było ich brak…….

  333. max
    Jak zwykle nic nie powiedziałeś, więc lepiej już nie mów „więcej”
    na temat Smoleńska.
    Przeczytałeś wpis Wieśka59 „bez zrozumienia”, co potwierdza moją smutną diagnozę o poziomie twojego IQ.
    Widać, że łeb ci pęka od myślenia tylko o tym, jak by tu sie wykręcić od RZECZOWEJ rozmowy na powyższy temat.

  334. staruszek (22:22)

    „Nie znalazłem w literaturze określenia klawiatura angielska. Wikipedia.pl wymienia nazwę brytyjsko-amerykańska klawiatura, ale nie odsyła do żadnego źrodła. Zarówno ja, jak i Ty używamy klawiatury na której są tylko znaki łacińskie.”

    Dziaduszek, swoim zwyczajem, znów chciał namieszać. Ale! Przez przypadek udało mu się objawić prawdę od wielu już lat objawiona: znaki łacińskie. Ze to te znaki stały sie jedynymi dla alfabetu jez. angielskiego, pierdziuszek juz o tym nie objawia.

    Dwadzieścia sześc liter alfabetu ‚łacińskiego’. To te 26 znaków stały się rowniez podstawa keyboardów (no dobrze, niech będzie klawiatury) pierwszych, oraz większości obecnych, komputerów w świecie. Jak sobie Chiczycy radzą z kradzieżą technologii komputerowych, od Billa Gatesa czy innych Stevewow Jobsów, nie mnie dociekać.

    Język angielski posługuje sie bowiem alfabetem 26-literowym. Ot i cala tajemnica. Srajduszek jednakze musi swojego patrona, potentata prasowego w swoim czasie, Conrada Blacka, za każdym razem na piedestał wywindować. Bo ten fortuny sie dorobił wyznając taka oto zasadę klasycznego dziennikarstwa:

    JEŚLI MOŻESZ COŚ WYRAZIĆ W CZTERECH SŁOWACH, NIGDY NIE WYRAŻAJ TEGO JEDNYM. (SŁOWEM)

    Ostatnie (SŁOWEM) zostało dodane dla uwypuklenia istoty sukcesu potentata prasowego Conrada Blacka

  335. absolwent
    2 listopada o godz. 21:49

    @absolwencie, ja tu żyję prawie 30 lat.
    I uwierz mi, Niemiec psioczy, klnie ale przechodzi nad tym do porządku dziennego !
    Jedż do tzw. Landów wschodnich, czyli DDRu, to usłyszysz jak to za Honeckera było dobrze. Jaki to był kraj mniodem i mlekiem płynący.
    Ale dotacje na remonty budynków (bezzwrotne) to
    czerpią garściami !
    Remonty ulic, autostrady (np. A 20 ma Szczecin) , wszystko za zachodnie pieniądze (zachód Niemiec).
    Przeciętny Niemiec jest pragmatyczny i wygodny.
    Ufa bezkrytycznie Rządowi.
    Uważa że to co uchwalą w Berlinie (wcześniej Bonn) jest tylko i
    wyłącznie dla niego dobre.
    Najświeższy przykład: CDU wygrało wybory (sam na nich głosowałem, ponieważ są gwarantem stabilności kraju – a oto mi
    chodzi, żeby żyć spokojnie i stabilnie).
    Cóż robi CDU ? Ponieważ nie zdobyło wymaganej do samorządzenia
    większości głosów wyborców, zwraca się do SPD, partii wręcz wrogiej CDU ( coś jak nasze polskie PO i PiS) z prośbą o koalicję
    rządową ! W Polsce nie do pomyślenia !
    W Europie, prawdziwej Europie – tak , do pomyślenia i do realizacji !
    CDU (kapitaliści) i SPD (socjaldemokraci) to najlepszy konglomerat
    jaki można sobie w polityce wymarzyć , w rządzeniu Państwem.
    Już teraz, zanim został zawarty sojusz między tymi jakże odmiennymi
    partiami, zawarto porozumienie że płaca minimalna nie będzie
    wynosić 5,- Euro brutto, ale 7,50,- Euro brutto.
    Dotyczy to, głównie Nowych Landów, czyli byłego DDRu

    @absolwencie, nie mam Cię za idiotę ( i nigdy bym nie chciał ).
    Takie są realia życia w Niemczech.
    Takie są realia podchodzenia Niemców, do reali niemieckich.
    W czasie kiedy nasi palą opony przed Pałacem Prezydenckim, przed siedzibą Premiera, Niemcy pracują.
    I to przez ich pracę, stoją w rankingach, tak jak stoją.

    Pozdrowionka.

  336. mag
    2 listopada o godz. 21:33

    „Bywa, ze katastrofa lotnicza jest wyjaśniana nie przez 4 lata, ale np. 10.” ….

    masz powazne problemy z wlasciwym rozumieniem tego co pisze, ja nigdzie nic nie pisalem o dlugosci sledztwa, ale o sposobie w jaki jest prowadzone od poczatku katastrofy;
    „Jeśli do ciebie to nie dociera, to widocznie twoje IQ jest wyjątkowo niskie.”i zatem nie dziwie sie, ze nie podobal ci sie moj humor o 4 blondynkach;

  337. Therese Kosowski
    2 listopada o godz. 22:27

    Jest, jak jest, przynajmniej w takiej metropolii jak Hamburg.
    Dzielnica Rahlstedt, blisko A-1 na Luebeck.

    Pozdrowionka.

  338. Mag
    Życie samo wymusi ujawnienie rzeczywistego podziału. Życie to nie blog na którym trzeba wyłuskiwać spod zdań ukryte intencje piszących. W życiu po prostu trzeba czasem jednoznacznie odpowiedzieć na pytania o zasadnicze wartości.
    Chodzi tylko o odpowiedni moment i odpowiednie pytania.
    Tak bywa wysoko w górach, gdy pogoda się załamuje i przypadkowi ludzie zaczynają się mazać, zwalniać, podłamywać, histeryzować, zwalać na kark innych swe ciężary. Zimno, wiatr, deszcz ich wolę kruszy. Wtedy czasem pomaga fundamentalne pytanie: „Idziesz czy zostajesz?”, które de facto znaczy „Chcesz żyć czy zdychać?”
    Podobnie jasne pytania sprawdzają się również w polityce. Oczywiście gdy jest ciężko.
    A będzie.
    Pozdrawiam

  339. Popieram wszystkie postulaty @Kartki oprócz zapełniania rządowych skrzynek poczty elektronicznej spamem.

    No i co z tego?

    Ja nie jestem ani Naród, ani Lud, ani magma.
    Ode mnie nie zależy aż tak wiele …

  340. wiesiek59
    2 listopada o godz. 22:58

    „Poza tym, „mianowańcy” poprzedniej ekipy to między innymi Klich, czy Seremet. Też mataczą?”

    Wiesiek, nie sciemniaj, chyba ze twoje IQ jest takie same jak mag.

  341. Staruszku
    Ty jesteś twardy zawodnik. Dzięki!
    Pozdrawiam

  342. Kartka z podróży
    2 listopada o godz. 23:25

    Kartka z podrozy,
    nie do mnie, ale trafnie, jest tak jak napisales, znam to pytanie „Idziesz czy zostajesz?”

    Pozdrawiam,

    max

  343. I bardzo proszę traktować poważnie przedmioty i symbole związane z halloweenem poważnie. To z istoty sprawy NIE MOGĄ być pozytywne symbole: wydłubane oczy, odrąbane ręce, lejąca się krew i tym podobne.

    Nawet bardzo małę dzieci nie traktują poważnie tych przedmiotów i symboli związanych z halloweenem, a więc o czym ma świadczyć powyższy cytat ? O jeszcze niższej dojrzałości emocjonalnej piszącej te słowa niż dojrzałość emocjonalna małego dziecka ? Chyba na to wychodzi…

  344. TJ
    2 listopada o godz. 21:13

    Ot, i drugi się znalazł ( obok @Antoniusa) który daje się wpuszczać
    w ” kanały smoleńskie „.
    TeJocie, cenię Cię bardzo, nawet nie wiesz jak bardzo !
    A Ty się wdajesz w dyskusję z jakimś chłystkiem, o nicku ” max „,
    który pojęcie o katastrofie komunikacyjnej typu lot samolotem,
    ma takie jak ja, o funkcjonowaniu Watykanu.
    Człowieku poważny, pełnym wiedzy, przecież nie musisz odpowiadać
    na każde zapytanie, każdą frazę o wypadku lotniczym, zwanym (dla
    niektórych ” katastrofą smoleńską ” ).
    To mogła być ” katastrofa nowojorska”, ” katastrofa helsińsksa ”
    lub ” katastrofa sztokholmska „.
    To że tutką miotło na terenie Rosji, to jest czysty przypadek.
    Równie dobrze mogło ją miotnąć, gdziekolwiek indziej.
    I nad tym się zastanów i nie odpisuj byle chłystkom, na ich jakżeż zaczepne niby – pytania.

    Trzymając z Tobą, zasyłam serdeczne …

    Pozdrowionka.

  345. Coś mi się wydaje, że ten tnący dowcipem jak sto ruskich giezów Orteq to zwykła ofiara. Kolejna ofiara leninowskiej misji edukacyjnej kina katastroficznego pod szyldem National G. Nie inaczej. Sam Lenin mając Mosfilm nie zdziałałby jednak zbyt wiele w pojedynkę. Zawsze znajdzie się jakaś pani Zofia ze Szczecina, która zauroczona jest Putinowską Rosją jak kiedyś Krajem Rad (miłością wcale niebezinteresowną jak media donoszą) i dla której to pani Zosi Orteq gotów być nawet bez portek. Takie są Orteqa polityczne sympatie nieskrywane.

    Orteq powinien przyjąć do wiadomości, nim dalej będzie wychwalał rzetelność kanadyjskich manipulantów, że producenci serii „Air Emergency” współpracowali wcześniej z firmami rosyjskimi przy produkcji wcześniejszych odcinków. Ten nachalnie lukrujący rosyjskie realia smoleńskie humbug propagandowy (np. wieża kontrolna, która była odrapaną psią budą, pokazana jest w filmie „Śmierć prezydenta” jak niemal budynek osobistej straży kremlowskiej Putuina) zrobili ci sami autorzy, którzy mają na sumieniu propagandowy gniot o zestrzeleniu koreańskiego samolotu pasażerskiego w 1983 przez sowiecką rakietę. Natłok chachmęctw i manipulacji jakie zawierał tamten gniot równy jest tym z filmu „Śmierć prezydenta”. Pierwotny roboczy tytuł tego filmu „Rozkazy zostały wykonane” już w nazwie projektu zawierał sugestie, które należało tylko rozwinąć i odpowiednio podpudrować występem znanego prawicowca z GW – Dawida Warszawskiego.

    Producent filmu „Śmierć prezydenta” Cineflix Media, Inc. podpisał w LA w 2012 r. umowę inwestycyjną z Participant Media LLC, firmą znaną z finansowego wspierania filmów polit-poprawnie zaangażowanych w projekty, którymi rosyjska agentura wpływu od dawna syci miliony widzów na całym świecie swoimi komunałami (prawa człowieka, utrwalanie pokoju światowego, niebezpieczeństwa dla środowiska związane z wydobyciem gazu łupkowego, globalne ocieplenie, równość, sprawiedliwość i tym podobne pierdoły).

  346. Kartka z podróży
    2 listopada o godz. 23:25

    Zgadzam się ! Brawo !!!

    Pozdrowionka.

  347. Po co minister ma się wypowiadać w sprawie sposobu, w jaki niektórzy obywatele chcą spędzać wieczór 31-go października, jeśli obywatele ci nie naruszają prawa swym zachowaniem ?

  348. Biegler 0 13
    Naczelny humanista blogowy niejaki Biegler, który niedawno taką wizytówke osobiście sobie wyprodukował, a potem wciskał wciskał kit o swoich romantycznych kontaktach z Kleofasem, wreszcie się jednoznacznie określił.
    Mianowicie zapodał blogowiczom iż prawa człowieka, walka z syfem zwanym kraking szczelinowy przy wydobyciu gazu z łupków, prawa człowieka, równość , sprawiedliwość i inne pierdoły” wymyśliła sowiecka ( rosyjska) agentura. ( znaczy się Tusk z Komorowskim i Putinem)
    Tak go wykształcili w CK armii i tego się trzyma, a potem utwierdzili go w Prawdzie Macierewicz z Kaczynskim.
    A stary ale naiwny Cynamon dał się nabrać jak dziecko i wystawił mu świadectwo moralności chłę, chłe, chłłe

  349. próba mikrofonu !

    halo,halo

  350. kadett (0:13)

    „Orteq to zwykła ofiara. Kolejna ofiara leninowskiej misji edukacyjnej kina katastroficznego pod szyldem National G. Nie inaczej. Sam Lenin mając Mosfilm nie zdziałałby jednak zbyt wiele w pojedynkę….Orteq powinien przyjąć do wiadomości, nim dalej będzie wychwalał rzetelność kanadyjskich manipulantów, że producenci serii „Air Emergency” współpracowali wcześniej z firmami rosyjskimi przy produkcji wcześniejszych odcinków.”

    Przede wszystkim to oni, ci producenci, współpracowali z jedna rosyjska ‚firma”: z MAK-iem. Współpraca ta miała miejsce przy produkcji rzeczonego odcinka. Tego o śmierci Najlepszego Prezydenta. O wcześniejszych odcinkach to ty już tylko możesz sobie konfabulować.

    Jakbyś zapomniał o przyczynie, dla której oni współpracowali właśnie z MAK-kiem, to ci przypomnę: oni uznali, ze raport MAK-u był całkowicie WIARYGODNY. Dlaczego byl wiarygodny, zapytasz? A po prostu dlatego, ze MAK-we uznanie zejścia Tu-154 do poziomu ZA NISKIEGO na udane odejście na lotnisko zapasowe, było nie po podważenia. Nikt normalnie myślący w świecie tego nie podważał, nie podważa i nie będzie podważał. I to bez względu na jazgot świrów smoleńskich. A ty wśród nich. Jako forpoczta na blogach względnie normalnych.

    O leninowskiej misji National G. mogłeś sobie darować. Toczenie tej akurat wściekłej piany rozgłosu ci nie przyniesie.

    PS. Absolwent celnie podsumował Bieglera

  351. cynamon 23.06
    Nie odpowiedziałeś mi na pytanie, za to pochwalileś się że żyjesz w Rajchu 30 lat.
    Wybacz, ja poznałem w jueseju takich co żyją w Jackowie, albo na Greenpoincie przez 60 lat, nie znają angielskiego i tez opowiadają różne farmazony. Pewnie jesteście z tej samej wioski. Pozatem robiłem zakupy w RFN w markach i w euro, więc w kategorii jajcarzy wysunąłeś się na czoło.

  352. fragment wypowiedzi dr inz Bogdana Gajewskiego, specjalisty od badan wypadkw lotniczych, starszego inzyniera w kanadyjskiej agencji rzadowej National Aircraft Certification

    „W Smoleńsku doszło do katastrofy samolotu Tu-154M, w której zginęło 96 osób. Wiemy na pewno, że całe oficjalne dochodzenie poszło w złym kierunku. Z niewiadomego powodu powiązano fakty z domysłami, hipotezy z założeniami i na dodatek wprowadzono celową dezinformację. Jak dotychczas obie komisje, zarówno MAK jak i Millera, utworzyły hipotezę opartą o fałszywe założenie, że stojąca brzoza urwała skrzydło samolotu. Hipoteza o zapoczątkowaniu zniszczenia samolotu poprzez kontakt z brzozą nie wytrzymała próby czasu. Badania profesora Wiesława Biniendy, profesora Kazimierza Nowaczyka, inżyniera Marka Dąbrowskiego oraz profesora Chrisa Ciszewskiego wykluczyły drewnianą brzozę, znaną pod pseudonimem „pancerna” z okoliczności tej katastrofy. W tym miejscu należy brzozę wykreślić z przyszłych dociekań. Brzoza nie ma nic wspólnego z Tupolewem. To już jest pewnik. Ukształtowanie i wielkość szczątków samolotu oraz ich rozrzut na miejscu katastrofy sugerują z dużą pewnością, że mamy do czynienia z eksplozją lub serią eksplozji, co zostało przedstawione przez profesora Grzegorza Szuladzińskiego, specjalisty w tym temacie. Oczywistym jest, że polskie społeczeństwo zasługuje na to, by ta katastrofa była rzetelnie wyjaśniona. Dlatego też można stwierdzić, że całe dochodzenie powinno się zacząć od nowa.”

  353. absolwent
    3 listopada o godz. 1:00

    @absolwencie, świadectwo moralności wystawiłem i owszem,
    tylko i wyłącznie, za postawę w stosunku do śmierci @Kleofasa.
    Musisz przyznać, że @kadett zachował się w tym przypadku
    przynajmniej poprawne.
    Natomiast jego ” bzdurzenie ” o katastrofie lotniczej, zwanej
    smoleńską, jest ode mnie tak odległe,, jak odległość Ziemi od układu Alfa Centauri.
    Niech sobie pogada w tej kwestii z niejakim @maxem,
    drugim nawiedzonym w tym temacie.

    Absolwencie, nie myl mylności na przyszłość.

    Pozdrowionka.

  354. http://wiadomosci.wp.pl/kat,9911,title,Kryzysowa-fala-samobojstw-Polsce,wid,15999125,wiadomosc.html?ticaid=111989

    Obalajac PRL mowiono ze wszystkim bedzie lepiej a teraz okazuje sie
    ze lepiej to jest ale tylko nielicznym.
    Oj glupi ten robotniczo – chlopski swiat byl,chociaz inteligecki malo
    madrzejszy,pilowal galaz na ktorej sam siedzial.
    Kapitalizm to zerowisko dla spryciarzy a ci co nie potrafia sie odnalesc
    ani przystosowac do nowej rzeczywistosci pozostaje modlitwa albo
    czapka i pod kosciol.
    A jak komus honor i ambicja na to nie pozwala,to pozostaje juz tylko
    haka,sznura i na gora jak mowia slazacy.
    Miales chamie zloty rog,miales chamie czapke z pior,co zrobiles ???
    ostal ci sie jeno hak i sznur.

  355. Wspomnienia o Kleofasie napisane przez tutejszych Blogowiczow sa skopiowane na blogu Esta Regular w grupie komentarzy.
    Jesli ktos ma zastrzezenia, prosze zostawic wiadomosc na blogu Kleofasa i komentarz bedzie usuniety.

    http://kleofas.blogspot.com/

  356. Max(iu)

    A odpuść ze ty sobie tego kretyna z Ottawy. On nawet nie wie, ze brzoza została pominięta przez National Geographic, jako przyczyna katastrofy. Katastrofa wydarzyłaby sie i bez brzozy. Oni szorowali podwoziem po ziemi, chopie!

    Naprawdę daj seczego zamiast Gajewskiego. Przy sobocie po blogowej robocie daj seczego

  357. cynamon 29
    3 listopada o godz. 0:06

    „…dyskusję z jakimś chłystkiem, o nicku ” max „,”

    z kazdym dniem co­raz bar­dziej zadzi­wia mnie, jak pros­tak twego pokroju pot­ra­fi pod­no­sic mniema­nie o so­bie pop­rzez cham­skie i ni­komu nie pot­rzeb­ne docinki.

  358. Staruszek pisze do Gostka:

    @Gostek objawił niewiedzę 1 listopada o godz. 23:14 pisząc
    Prosze o wyrozumialosc ze nieuzywanie odpowiednich polskich liter ale pisze na klawiaturrze angielskiej
    Nie znalazłem w literaturze określenia klawiatura angielska.

    Gostek: przyznaje ze nie wiem wszystkiego i z pokora przyjmuje krytyke a takze zachete do pisania grzecznie i do rzeczy. Wierze ze jak do tej pory wyrazalem sie na tym forum grzecznie i do rzeczy, chociaz Pan kadett staral sie usilnie wyprowadzic mnie z rownowagi przekonujac ze wiadomy samolot nie krecil beczki w lewo tylko w prawo i ze potem, albo przedtem, drzewo spowodowalo wybuch jako ze to drzewo bylo tam zasadzone tego feralnego ranka przez panow T i P i wypelnione sztuczna mgla, helem i dla pewnosci jeszcze trotylem.

  359. Orteq,

    Zamiast szukac prawdy w kanadyjskich… filmikach National Geographic dlaczego nie powolasz sie na Play Boy-a ?

    Chocaiz znalazlbys wersje dla duzych chlopcow a nie dla kanadyjskich przedszkolakow.

    Nawet polski oddzial National Geoographic -= odcial sie od tego filmiku.

    Cineflix zdecydował się na produkcję filmu na temat katastrofy smoleńskiej…
    „Śmierć prezydenta” –
    w oparciu wyłącznie na oficjalnych raportach rządowych.
    W filmie nie wypowiada się nikt, kto krytycznie odniósłby się do wersji MAK i komisji Millera.
    Jako jedyny mowiacy po angielsku …polski dziennikarz- zaproszony zostal Konstanty Gebert… z Gazety Wyborczej.

    Firmie Cineflix chodzilo glownie o rzadowe zamowienie rosyjskie i wejscie na rynek.

  360. Bóg zapłać @staruszku za próbę oświecenia mnie! Zauważyłem twój wpis już wcześniej; przespałem się, wytrzeźwiałem, zażyłem witaminy, przeczytałem jeszcze kilka razy i teraz już najprawdopodobniej dokładnie wiem czego wiedzieć nie chciałem. Bo że muszę użyć jakiegoś kapcia, to się już pogodziłem; po twoich objaśnieniach wiem teraz, że to wszystko dla mojego dobra wymyślono. Ale nadal nie wiem, czemu te maziugi są takie niewyraźne – na innych blogach są czytelne i śliczniutkie, a u Hartmana, mojego ulubionego, czasem przecieram okulary… Im bardziej przecieram, tym bardziej nie widzę czy ta laska (nie nebeska) to jest duże „i” czy małe „L” zum beispiel. Ale znam cięższe przypadki medyczne… Ważne, że jest taki blog, co chce mi się nań wywnętrzać.
    Żeby tak jeszcze te komputerowe mądrale wymyśliły cóś, żeby skanalizować różnych tam muratorów czy levarów… Albo żeby każdy blogonadiożnyj mógł określić, które nicki mają być automatycznie przewijane. Ciebie bym tam nie wpisał na pewno!
    Pozdrawiam poświątecznie, choć nadal nieroboczo, ale już blisko do normalnego poniedziałku.

  361. Dziwię się fali coraz gorętszych uczuć dla zmarłegoo uczestnika tego blogu – Kleofasa.
    Z każdym wpisem Kleofas ogromnieje a ja się coraz to bardziej dziwię.
    Osobiście ceniłam G.Okona, jego przemiana w Kleofasa mnie osobiście wydawała się dziwna i nie polubiłam tej nowej postaci, bo wydawała mi się sztuczna i pretensjonalna.
    Parę razy pisałam o tym wprost, do samego Kleofasa, ale bez echa…
    Żal każdego człowieka, który odchodzi przedwcześnie i też mu w swej pamięci zapaliłam płomyk – niech tam sobie zajmie wygodne miejsce na jakiejś miękkiej chmurce…
    Ale przestańcie panowie tworzyć jakiś dziwny mit.

  362. @Geko i inne zwierzęta polityczne (zoon political)

    Porozmawiajmy o interesach.

    Naszą Nadgospodynią jest spółka komandytowa Polityka.
    Chwali się onaż największym wzięciem wsród „pism opinii”.
    I na zdrowie.

    Ale polityka jest dziedziną bardzo emocjonalnej walki o dobro jakim jest władza. Także władza na umysłami. I gdy wyjdziemy od księgowego i zarządcy sprzedaży klasycznej formy tygodnika, to okaże się być może, że są rejony kraju z których przychodzą zwroty niesprzedanych egzemplarzy. Gdy wejdziemy do gabinetu szefa referatu upowszechniania, to może się okazać, że Nasz Dziennik lub ich gazeta jest częściej i bardziej regularnie cytowana.

    Wreszcie, gdy zejdziemy do poziomu niskiego parteru, gdzie chłodzą się przenośnie nazywane wirtualnymi serwery e-Polityki (brak nagrzewanych i oświetlanych słońcem okien), to stwierdzimy, że diody świecą staccato a nie legato. A więc jest rezerwa mocy przerobowych i stąd w ostatnim roku wysyp nowych blogów e-Polityki.

    I dochodzimy do podstawowego ontologicznie i fundamentalnego epistemologicznie pytania: czym jest blog. Ten byt z tą jaźnią walczą o pozycję: czy byt jest w podziemiu, a jaźń nad nim, czy też układ wzajemny jest inny.

    Polityka i e-Polityka jest dla ludzi. I w tej trójcy sytuacja staje się melancholinij trudna – bo nie ma łatwo analitycznie rozwikłania problemu przyciągania trzech ciał o jednakowych masach i są masywne niespodziewane skupienia skrócone myślowe ale długie tekstowo jak @Marcin z @anumlik’iem na blogu Janiny Paradowskiej.

    Można by dawać tylko drzewko z linijkami ników i trzech pierwszych słów jak robią to inni webmasterzy, ale wtedy naparzanka jest mdła jakby rumianek wrzątkiem potraktowany. Skraca to przewijanie, ale …

    I dochodzimy do trzeciego trójkąta: do teorii bytu i teorii jaźni dołączą Królowa Forsa. Nie o wloszczyznę tu chodzi a degradacje pracowników mediów. Trzeba by opłacić moderatora, które nadążnie blokowałby niektóre wpis, inne sztuczki magiczne z masą oraz objętością czynił i upominał cierpliwie:

    Krócej prosimy @staruszku!

  363. Co za gnój! Sprofanowali go. Za to, że był człowiekiem pokoju, sprzeciwiał się militarnym zbrodniom USA w byłej Jugosławii, powieźli go w ostatnią drogę na armacie, ciągniętej przez amerykańskiego, wojskowego Hummera. Pewnie jeszcze wypuszczą izraelskie drony nad cmentarz.

  364. Falicz; 8:24.

    Przestan pieprzyc bez sensu,cokolwiek by to bylo i mialo znaczyc
    ze wzgledu na zywych sprawe Smolenska i Katynia definitywnie
    trzeba zamknac.
    Etnicznie i mentalnie nalezymy do wschodu wiec trzeba z Rosjanami
    sie ukladac a nie ciagle warcholic, bez Rosji w kazdych warunkach
    bedziemy niczym.
    Panimajesz.
    http://www.youtube.com/watch?v=F54JySToCuA

  365. Jeżeli pan redaktor napisał, co napisał w tym swoim poście, to mam dobrą radę, niech już więcej nie odzywa się na temat świąt chrześcijańskich, bo po prostu wychodzi na …, no nie napiszę na co, bo mój komentarz być moze by się nie pojawił, a chciałbym, by tak było.

    Czym jest święto Wszystkich Świętych, a czym Halloween, napisałem w ostatnich dniach, będąc Chrześcijaninem-Katolikiem i mieszkańcem Albionu. Proszę przeczytać i obejrzeć, bo można i jedno i drugie

    http://cbrengland.salon24.pl/545355,odpowiedz-obu-krzysztofom-nie-tylko

  366. konfitury dawno juz zostaly wyjedzone, ale jest nowa opcja dla Partii Oszustow:

    „Nie zgadzam się na taką politykę. Dlatego rozpocząłem budowę nowego ruchu politycznego. To projekt oparty na ludziach, którzy kochają Polskę i chcą ją zmieniać swoją ciężką pracą. To projekt oparty na programie prawdziwie obywatelskim i wolnorynkowym. Nie chcemy w tym ruchu karierowiczów i politykierów. Nie chcemy budować kolejnej formacji dla ludzi, którzy myślą tylko o tym, jak zapewnić swojej rodzinie i znajomym pracę w spółkach państwowych. Wiem, że budując ten ruch mamy szansę spełnić obietnicę, którą milionom Polaków – w tym także mnie i Wam – wiele lat temu złożyli założyciele Platformy. Wierzę, że z wieloma z Was – wieloma bezinteresownymi, oddanymi sprawom Polski działaczami Platformy – będę jeszcze w przyszłości współpracował.

    Z serdecznymi pozdrowieniami
    Jarosław Gowin”

  367. cynamon 29
    3 listopada o godz. 0:06
    TJ
    2 listopada o godz. 21:13

    Ot, i drugi się znalazł ( obok @Antoniusa) który daje się wpuszczać
    w ” kanały smoleńskie „.

    Mój komentarz
    Cynamonie, hucpy smoleńskie stają się powoli historią.
    Mechanizm rozhuśtywania wyobraźni, rozkręcania histerii w Polsce jest nieco inny niż tam w krajach o dojrzałej demokracji.

    Tam takie hucpy odbijają się od państwa, jak od ściany. Pewna część ludzi pozostaje w wierze, że Elvis zyje, a WTC zostało wysadzone w powietrze przez Mossad, czy przez innych szatanów. Państwo z tym żyje. Sfera spiskowych teoprii i wierzeń nie przenika sie z państwem, jest izolowana, prawo działa.

    Inna sytuacja jest w Polsce. Krajanie jako obywatele są bardziej neurotyczni, chimeryczni, pobudliwi i te cechy społeczne wyczuwają z daleka różnego rodzaju hucpiarze i fantaści tak jak drapieżnik wyczuwa zapach krwi, a padlinożerca woń padliny.

    Oni się ekscytują perspektywą grania na nastrojach, wzniecania histerii, bechtania ludzi po ambicjach i wierzeniach.
    Takie współdziałanie ich umacnia, daje im tożsamość jako liderom, którzy są znani, poważani, słuchani, pełniących coś w rodzaju przywództwa duchowego, kierujących masami, co daje im nową pewność, satysfakcję, zachwyt, spełnienie. Wczoraj byli żuczkami, dziś błyszczą w galach na szerokich arenach, mają oglądalność i słuchalność, liczą się z nimi wierni. Sukces medialny odkrył w nich wielkość o której nie marzyli nawet.

    Przykład do czego może się posunąć taki nowo wyłoniony społeczny lider, jak dr Bogdan Gajewski:

    „The ICAO was very surprised by a low ethical level of the members of Miller’s Committee, who went so far that they hid in a specially designed graphic the last TAWS 38 alarm.

    „In Poland independent journalists turned out to be better investigators of the plane crash than members of the committee investigating aviation accidents,”

    Bardzo charakterystyczne jest, że kapłan nowej wiary zawsze zaczyna od argumentów moralnych – ICAO jest bardzo zaskoczone niskim poziomem etycznym Komisji Millera, która ukryła na grafice TAWS 38. Charakterystyczne jest też, że kapłan powołuje się na wyższy autorytet, w tym przypadku ICAO.
    Gdzie ICAO wyraziło tę opinię o niskim poziomie etycznym komisji Millera, Gajewski już o tym nie wspomina. Wiadomo, kontakt z wyższą instancją utrzymuje tylko kapłan. Niepotrzebne są dowody, wierni i tak będą przekonani, ze tak jest.
    Niezła manipulacja Gajewskiego.

    Druga hucpa Gajewskiego, to stwierdzenie, że „niezależni dziennikarze” okazali się lepszymi badaczami katastrofy samolotowej niż członkowie komisji badania wypadków lotniczych.

    I jak tu nie wierzyć temu naukowcowi?

    Na tym na razie zamykam analizę mechanizmów smoleńskich.
    Pzdr, TJ

  368. Czlowiek bez nadziei; 9:30.

    Aze mie ciary po puklu furgali jakech poczytol.

    http://www.youtube.com/watch?v=IT1DlvCRP1k&feature=player_embedded

  369. Drogi „Zimt’cie – fast 30”!

    Pewnie masz racje, pisząc:

    ***Tzw. „EURO” to największe oszustwo powojennej Europy ![…]
    Ewenementem w tym całym bajzlu , są Niemcy, ale z którym nie pogadam, każdy tęskni za DM.
    ***

    Przesądziłeś jednak chyba z tymi bułkami! Nie chodzi o to, że z 35 fenigów cena się zmieniła na 35 centów, bo to sam stwierdziłem. Nie jest prawdopodobne twierdzenie, że działo się to tak szybko. Uwielbiałem te niemieckie bułeczki, jeszcze ciepłe i chrupiące. Przy każdym pobycie w RFN (w drodze do Paryża lub stamtąd do domu) siostra co rano mi kupowała te bułki. Nawet wybrzydzałem i nie poszliśmy do Karstadtu tylko kupowaliśmy je do czasu (zbankrutował) u piekarza „handgeformte” , trochę droższe. Zamianę fenigów na centy przy „przemysłowych” bułkach zauważyłem dopiero znacznie później – miesiące a może rok? Działo się to w Kolonii. Parkowałem na placu przed katedrą i żona poszła po bułki. Moim typowym jedzeniem turystycznym były bułki i karton mleka, stąd znałem ceny bułek.

    Wśród moich krewnych i znajomych nikt nie pochwalił nowej waluty i zwracano uwagę na złodziejskie przeliczania nawet w Aldiku, gdzie tłumaczono to pokrętnie ogólnym wzrostem cen, a nie brakami w rachunkach ze szkoły (dzielenie przez 2).

    Tak ogólnie chciałem podziękować za słowa otuchy w walce z trollami. Czytam już bardzo powierzchownie komentarze, a nawet wpisy, które mnie często nie interesują. Czasem odrabiam zaległości i z opóźnieniem natrafiam na komentarze, w których znajduję coś ciekawego (jak w/w oszustwa przy wprowadzeniu Euro w Niemczech).
    Kilka lat temu dyskutowaliśmy ze sobą, choć nie pamiętam już jakie wtedy były tematy. Może kadett ma rację, że nie tylko do niego zapukał dr A. A.?

    Po staremu zgrzeszyłem – pisząc moją wersję nicku, ale mam nadzieję, że się nie obrażasz o to. Ja tak bardzo lubię Zimt, np. na ryżu z masłem i cukrem, szczególnie dlatego, że jako diabetyk mogę sobie tylko przypominać, jak to smakowało. Jako dziecko nie znałem wyrazu „cynamon”, to nabytek powojenny.

  370. Przykład świeżych przemian cywilizacyjnych w Turcji pokazuje, że upowszechnienie współczesnych demokratycznych środków komunikacji doprowadzilo prowincjuszki i prowincjuszy tureckich do upomnienia się o szacunek dla swej religii i swych obyczajów.

    Wytrych pojęciowy wiosna arabska okaże swoją słabość i swoją nieprzydatność, gdy Jawajczycy wyznający islam i żądający więcej swobód będą wrzucani do tego worka pojęciowego.

    Relacje z tegorocznego wyścigu kolarskiego dookoła Turcji pokazywały tereny na których pozornie nie było minaretów. Zważywszy na role minaretu dla wyznawców religii nie dopuszczającej chwalenia Najwyższego dźwiekiem dzwonów i innych instrumentów trudno traktować nieobecność minaretów w obrazie relacji z wyścigu jako przypadek.

    Manfestacje religijne, w tym manifestowanie religii smoleńskiej, nie jest marginesem życia ludzi Europy i basenu Morza Śródziemnego.
    Zatem gorący postulat rozdzielenia władzy boskiej i władzy cesarskiej tak gęsto osadzany na blogach e-Polityki nie jest tylko kwestią porządku dnia codziennego i dnia świątecznego.

    Polski homo ludens ma mało miejsc, w którym mógłby zabawowym rozpraszaniem dóbr i energii zgromadzonych w dzień powszedni uświęcić dzień odpoczynku od pracy tworzenia.

    Zatem @Kartka ze swym postulatem zrzucenia chomąt nakładanych przez kler kościoła katolickiego mógłby odnieść pyrrusowe zwycięstwo: polski lud boży rychlej opowiedziałby się za odnową życia religijnego, a nie za jego obrzędowym osłabieniem. Przyjdzie święto Trzech Króli i na warszawski Trakt Królewski wyjdzie Pochód Trzech Króli i rzesze gapiów.

    Polski lud boży jest zbyt biedny by zalać wiosenną Sewillę w Wielki Tydzień i zagrać role w tamtejszym widowisku. A bezbożny i boży lud pragnie teatru! Teatrem jest według Roberta Krasowskiego polityka.
    I tak zostanie! Na polskiej prowincji buduje się wiele domów weselnych i innych przedsięwzięć służących oddechowi ciała i duszy. Nawet pola golfowe rodzą się z ojców ugorów nawożonych dopłatami unijnymi.

    Polsce brakuje miejsc zabaw i brakuje nauczycieli trudnych przedmiotów świadomych, że geniusze matematyczni niekiedy byli przygłupawymi dziewczynkami i chlopcami. Grupa rówieśnicza dzieci różni się wewnętrznie bardziej od grupy rówieśniczej dorosłych.
    I to w okresie lat plastycznych, w latach młodości rodzi się nowe.

    Bezwładność ludzkich jaźni sprawia, że rzesza staruszek i staruszków , która poprze postulaty @Kartki będzie sprawiała wrażenie wieczorka zapoznawczego na turnusie wczasowym.

    Po kilku tygodniach rozjadą się i po miesiącach będą panowie wspomnnali imiona dziewczyn z ktorymi przed laty razem rwali czereśnie, a z trudem bedą sobie przypominali imię … no tej …
    No jak jej było? ….Acha! Panna Krysia! Co to od kilku lat królowała w salach otoczonych tymi góralskimi lasami!

    Sam @Kartko sięgając do źródeł, nie znajdujesz wystarczająco spokoju, uwagi i dalekowzroczności, aby sowizdrzalską drogę do ojczyzny przekuć na imponującą dbałą formą i dalekowzroczną treścią zaimponować także tym, które i którzy w rozmowę muszą rozpocząć: Źdźbła racji nie masz Ty idioto!.

    Blogi e-Polityki ożywiły się po Twoim powrocie.
    Spraw, aby nie tylko szanujący Cię @Kartko @staruszek bez podania źródła Cię cytował, ale by sklejali Cię z Beniem:

    Benia Krzyk mówił mało. Ale Benia mówił smacznie.
    Gdy Benia coś powiedział, to chciało się jeszcze.

    Największym Twym zwycięstwem będzie, gdy wydobędziesz z innych ich zdolność do zaimponowania Ci.

    Bowiem jesteśmy obaj basiorami samotnie wędrującymi, ale nie zgasła w nas radość zabawnej pogodnej draki w stadzie!

    https://www.youtube.com/watch?v=NAL98VV6dZQ

  371. Gospodarz zwraca uwagę na coraz większą komercyjność świąt rozmaitych – w tym dni zadusznych.
    Coraz więcej ludzi w moim otoczeniu z niechęcią podchodzi do tej komercyjnej celebracji. Ja również jakoś nie nie potrafię się w tym rejwachu odnaleźć. Źle się czuję na zadusznym cmentarzu. Dobijają mnie te tłumy zaaferowanych jak w hipermarkecie ludzi. Z niechęcią myślę o tym, że miałbym się tam rozkładać pod jakąś lastrikową płytą ze śmierdzącą lampką z plastiku nad głową.
    Wydałem więc companieros dyspozycje dotyczące mojej ostatniej podróży. Chciałbym być w postaci popiołu wsypany do Łaby, która tu niedaleko, po czeskiej stronie ma źródła. To pozwoli mi spłynąć wartko z gór na doliny – aż do Pardubic. Potem przez Starą Boleslav i kanion Czeskiej Bramy dostanę się na czeskie równiny. Tam przez wąwóz radośnie popłynę do Niemiec. A później już malownicza Saska Szwajcaria, Drezno i do Torgau. Następnie zwolnię leniwie meandrując aż do Hamburga. Później się rozdzielę i część mnie przez Kanał Kiloński dostanie się do Bałtyku. Zaś druga część zmiesza się z falami Morza Północnego. I świat stanie przede mną otworem.
    Pozdrawiam

  372. http://i.wp.pl/a/f/jpeg/32074/2014_11.jpeg

    Wszystkich swietych, dochodzi godz 23:15,ide spac,dobranoc.

  373. cynamon 29,

    zdołowany tym co nam ostatnio zafundowali politycy przy otwartej kurtynie zapaliłem znicz na grobie utykającej polskiej demokracji, której żywot w ostatnich dniach został bezceremonialnie skrócony.
    Po głębszym namyśle za ten stan rzeczy postanowiłem w poważnym stopniu obciążyć także siebie i sobie podobnych.

    Ofiarami tego cudu (odmiany polskiej demokracji) nad Wisłą są całe masy, tego ogłupionego systemami autorytarnymi ludu.
    Pustkę do głowy i te wartości, które negatywnie odróżniają Polaków na tle innych narodów Europy, przez wieki wpajali nam bracia ojcowie, którzy w tym kraju świetnie się okopali.
    Dołożył także swoją swoją cegiełkę ancien regime.

    Trudno sobie wyobraźić w innym kraju europejskim żeby jakiś macher polityczny chcący się wybić nie budował swojej pozycji u wyborców empatią do siebie i programem niosąncym dobre rozwiązania, a jedynie kupował sobie u mnicha skołowny, bo wyalienowany trudnymi warunkami życia, elektorat.
    Transakcje zawierane pomiędzy politykiem i mnichem są w świetle prawa legalne, ale mają zatęchły zapaszek korupcji politycznej.

    Zmarła parę dni temu demokracja tolerowała prowadzenie przez prawie pięć lat procesu w więzieniu polityka Samoobrony Łyżwińskiego (chorego na raka) z szefową jego biura poselskiego (także radną wojewódzką z jego poręki), która nie była w stanie samodzielnie ustalić biologicznego ojca dziecka poczętego w okresie jej bujnej działalności politycznej.
    Szczególnie rażacy jest fakt, że działacze Samoobrony powinni być wcześniej wielokrotnie skazywani za różne czyny godzące w porządek prawny RP.
    Z ukaraniem czekano do wątpliwego powodu, co nosiło znamiona prymitywnej zemsty i upadek autorytetu wymiaru sprawiedliwości.
    Przykłady podobnych przypadków demoralizacji społeczeństwa można by mnożyć.

    Kto stał z górnej półki sceny politycznej stał za tym procesem?
    Dlaczego opinia publiczna (w tym ja, ale już nie magrud) nie rozdarła swoich pysków z okrzykiem, że dzieje się zle?

    Czy zabranie Cimoszewiczowi stołka prezydenckiego przez sfałszowanie dokumentów stawiających go w złym świeltle nie spowodowało powstanie klinczu między braćmi politycznymi, którzy następnie zatruli życie polityczne w kraju czego ubocznym problemem jest m.in. masowa emigracja z kraju, spadek urodzeń czy wzrost samobójstw na tle ekonomicznym?

    Z tym bagażem pojechałem wczaraj na basem żeby obmyć skórę z tego zapachu.
    Efekt jest taki, że po przepłynięciu 1300 metrów czuję się rozbity i ratuję się dzisiaj kolejnymi filiżankami kawy.
    Gdy pomyślałem sobie, że Ty po kilka godzin przebywałeś w wodzie, to doszedłem do wniosku, ze moja kondycja jest tyle warta, co zmarła kilkadziesiąt godzin temu polska demokracja.

    Pozdrawiam

  374. Andrzej Falicz (8:24)

    „Nawet polski oddzial National Geoographic -= odcial sie od tego filmiku.”

    A oto jak sie ten polski oddzial NG odcial

    „Drodzy Czytelnicy,
    W związku z mailami i telefonami, które otrzymujemy w sprawie odcinka serii „Katastrofa w przestworzach” pt. „Śmierć Prezydenta”, wyemitowanego 27 stycznia na kanale National Geographic Channel pragniemy poinformować, że jako polska edycja miesięcznika stanowimy odrębną redakcję i nie odpowiadamy za produkcje emitowane na kanale NG Channel.
    Uprzejmie prosimy o kierowanie wszelkich uwag do National Geographic Channel.

    Z poważaniem,
    Redakcja miesięcznika
    National Geographic Polska”

    http://www.national-geographic.pl/aktualnosci/pokaz/oswiadczenie-national-geographic-polska-w-sprawie-filmu-smierc-prezydenta/

    Łomatko, ale on sie odciął. Po japońsku wręcz

    Jondrus,

    Poczytaj troche o „Mayday Aircrash Investigation”. I o ich misji. Polski oddział NG zostaw w spokoju. If you please

  375. I jeszcze uzupełniający komentarz:

    „Proponuję zlinczować całe NG za te produkcję, wszystkich z redakcji posłać na szafot, wymienić naczelną na DJ Trotyla i obarczyć winą Donalda!”

  376. Kartka z podróży,

    hehe, być moż się kiedyś spotkamy 🙂

    Ja zacznę swoją podróż w rzece Św. Wawrzyńca, potem Atlantyk w dół, do Golfstromu, i z nim na Morze Północne.

    Problem w tym, że ludzkie prochy są ciężkie jak piasek, a więc co nas czeka, to raczej spoczynek w warstwie iłu rzecznego.

    Też nieźle.

    Pozdrawiam

  377. W pochodzących z Chin czajnikach i żelazkach ukryte są urządzenia szpiegowskie. Tak przynajmniej uważają rosyjscy śledczy, którzy w Sankt Petersburgu w urządzeniach gospodarstwa domowego znaleźli specjalne nadajniki.

    Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/ciekawostki/news-szpiegujace-czajniki-z-chin,nId,1052042?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
    ====================

    Psychoza jakaś?

  378. Staruszek
    Piszesz: „Polski lud boży jest zbyt biedny by zalać wiosenną Sewillę w Wielki Tydzień i zagrać role w tamtejszym widowisku.”
    Ale czy to tylko bieda? Chyba uproszczeniem jest upatrywanie w biedzie powodów ponurej, depresyjnej religijności i jej politycznych konsekwencji.
    Przypominam sobie wieczór w Fatimie jesienią ubiegłego roku.
    Doszedłem tam z młodym Francuzem, właściwie Kolumbijczykiem wychowywanym we Francji. Chłopak silny, witalny, radosny. Dredy do pasa, opalona twarz i niewielki krzyżyk z Taize uwieszony na szyi, na rzemiennym pasku. I jak to młodzi z Taize pełen optymizmu, solidarności i wiary w dobrego Boga.
    Po drodze wypytywał mnie o Polską religijność. Szczęśliwy dzięki oddaleniu od kraju, nie miałem ochoty na wracanie tutaj myślami. Więc spławiałem go mrucząc coś na odczepnego o polskiej depresji i cmentarnych klimatach. Ale on nie wierzył mając w głowie dobroduszną poczciwość JPII o której wiele mówiono mu na spotkaniach wspólnotowych. Tyle, że czując moją niechęć taktownie nie drążył tematu.
    Wieczorem wybraliśmy się zwiedzać sanktuarium. Na placu przed Bazyliką zebrały się grupy katolików z różnych krajów, by po odmówieniu różańca wziąć udział w nocnej procesji. Były też grupy z Polski – najwięcej leciwych kobiet z prowincji ze swymi rozgadanymi proboszczami.
    Różaniec odmawiany był wspólnie, ale w narodowych językach co miało unaocznić zebranym powszechność kościoła – ponad etnicznymi podziałami.
    Każdy język inaczej brzmi. W jego brzmieniu jest emocjonalny ładunek mówiący o charakterze posługującej się nim społeczności. Różaniec po niemiecku brzmi twardo i zdecydowanie. Irlandzki jest bojowy, zaczepny. Portugalski z kolei liryczny i smutny jak fado. Hiszpanie odmawiają zaś modlitwę z namiętną, południową wibracją.
    Gdy przyszła pora na różaniec polski rozległo się zawodzenie żałobne – takie tragiczne zawodzenie w śmiertnej rozpaczy. I ta pierwotna ekspresja egzystencjalnego strachu wyrażona w donośnym „Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen” przytłoczyła zebranych. Rozlała się szeroko po placu, sięgnęła bazyliki i nagle jakby ciemniej, chłodniej się zrobiło w ten pachnący południem portugalski wieczór.
    Wtedy mój francuski kompan zrozumiał co miałem na myśli mówiąc mu o polskiej depresyjności. Parsknął śmiechem i kuksnął mnie porozumiewawczo łokciem. A ja przypomniałem sobie o butelce mocnego wina, którą przyniosłem na święty plac w plecaku.
    I poszliśmy opijać pod skręty z machorki polski smutek. Wprost z butelki, po bratersku, na świętej, fatimskiej ławce.
    Pozdrawiam

  379. Orteq
    3 listopada o godz. 14:07

    Bo herezję, odszczepieńców, niedowiarków, należy zwalczać ogniem i mieczem……
    „Zabić wszystkich, Antonii i Jarek- poznają swoich”
    I żadna ofiara i straty uboczne nie odciągną od Wiary Smoleńskiej.
    No, chyba że Ojciec Rydzyk…….

  380. Jacobky
    Cieszę się na spotkanie w Morzu Północnym! W koncu wolni od politycznych zmartwień, wyluzowani … .
    Liczę w drodze na powodzie i sztormy – to pomoże moim ciężkim prochom. Będę się też czepiał burt przepływających statków. No i ryby jako forma darmowej taksówki.
    Do zobaczenia w wieczności!
    Pozdrawiam

  381. Jak długo jeszcze ??
    Mnie , obserwującemu z boku dyskusję o implikacjach smoleńskich wydaje się że wielokrotne powtarzanie mantr przez kadeta i spółkę z OO przychodzi na myśl jedno wytłumaczenie .
    Niemożliwym jest by nawet Antonius mógł wytłumaczyć zawiłości katastrofy a już o przyczynach powstania – to zapomnij.
    Czemu ?
    Wszystko zależy od przewodu pokarmowego.
    Jeśli się ma zaparcie // a takowe obserwujemy u Macierewicza i jego kolędników // to trzeba się stale bardzo wytężać by z mozołem coś z siebie wydalić.
    Co się wydala wiadomo , jakiej jest to jakości – również.
    No ale trzeba zaczynać od nowa bo przyczyna zaparcia istnieje nadal.
    Więc współczuje ludziom proponującym pomoc – istotom smoleńskim , im nic nie pomoże.
    Dante napisał – PORZUĆCIE WSZELKĄ NADZIEJĘ.
    I jak to z klasykami bywa – miał rację , nawet jeśli nie wiedzial gdzie leży Smoleńsk.
    uklony

  382. Wszyscy, ktorzy regularnie czytali blog Esta Regular wiedza, ze Kleofas bardzo kochal zwierzeta, a szczegolnie swojego psa. Kiedys wspomnial, ze Doris Day prowadzi fundacje ochrony zwierzat i regularnie wysylal pieniadze dla tej fundacji.

    Wszyscy, ktorzy dziela z Kleofasem zamilowanie do zwierzat rowniez moga przekazac dotacje dla Doris Day Animal Foundation.

    Szczegoly na zalaczonej stronie. Dziekuje.

    http://www.dorisdayanimalfoundation.org/

  383. Kartka z podróży,

    Do zobaczenia !

    Do wieczności i jeszcze dalej !

  384. Ted,

    Podsuwasz panu Andrzejowi proroczą wizję, że ” bez Rosji w każdych warunkach bedziemy niczym.”

    My? Będziemy niczym? W sensie „my” tam na Antypodach czy też „my” sygnatariusze Schengen? A może tylko my z gwintem?

    W nagrodę za historycznie głebokie (ale ryzykowne) przemyślenia, wczuj się choć na moment w rolę studenta:

    Milicjant zatrzymuje studenta, legitymuje go, otwiera dowód i czyta:
    – Aha, widzę, że nie pracujemy?
    – Nie pracujemy – potwierdza student.
    – Opieprzamy się… – mówi dalej milicjant.
    – Ano, opieprzamy się – potwierdza student.
    – O! Studiujemy… – rzecze milicjant.
    – Nie, tylko ja studiuję – odpowiada student

  385. No to idziemy! – mówi milicjant…
    No to idźcie! – odpowiada student…

  386. A ja popieram Zdrojewskiego . Hallowen zaś jest paskudny jako taki i koliduje z tradycją typowo słowiańskiej zadumy nad śmiercią . Ta kolizja terminów najbardziej odpycha . Nie kumacie ? Trudno ! Przebierzcie się za żywe trupy i latajcie po ulicy po uprzednim obejrzeniu szajsu typu – Must be the music lub dance czy też programu o gotowaniu .

  387. Szanowna @mag , uprzejmie Cię informuję , że przwie 100 % rodziców była przeciwko manekinom ze strefami erogennymi w Centum Kopernik .
    Więc – albo WSZYSCY rodzice w Koperniku to „katotaliban” , albo Ty masz nieco spaczone poglądy . Jako chłopiec zostałem uświadomiony przez rodziców . Jestem również niewieżący . Jednak tak w przypadku manekinów jak i Halloween uważam je za zbędne i szkodliwe . Dlaczego ? Ano dlatego , że nikt nie ma prawa narzucać chamsko uświadamiania dzieciom , często małym, gdzie leżą stefy erogenne . Poza tym to sfera intymna człowieka . Zaś na wygłupy z zombies w przededniu tzw. Święta Zmarłych przyjdzie czas …. wiesz … jak w Auschwitz zrobią Aqua Park i Żydzi to zaakcetują .

  388. Przepraszam za literówki i tego „niewieżącego ” Reszta ok.

  389. @zezowaty

    Uśmiałem się z końcówki, bardzo trafne 🙂 Wyobraziłem sobie, co by się stało, gdyby taki Harvard przez okrągły rok zajmował się wyłącznie analizowaniem materiałów na temat UFO, ludzi-syren albo światowego spisku żydowskiego. Z całą pewnością wiara w te zjawiska wśród ludu by od tego nie zmalała, zaś na każde wyjaśnione zdjęcie, zdemaskowaną półprawdę czy mit przyszłoby 1000 odpowiedzi i polemik oraz nowe zdjęcia i niezbite dowody do analizy, wyciągane jak króliki z kapelusza. I szacowny uniwersytet szlag by trafił.

    Jak śpiewał Niemen, ludzi nierozsądnych jest więcej i mocno wierzę w to, że niemal całkowicie opanowali internet (nie! nie! nie!)

  390. Anca_Nela
    Dziękuję za końcówkę, przysięgam na kapitana Morgana że zamknąłem italics .

  391. Halloween to kompletna bzdura. Na szczęście, jak widać gołym okiem, ta bzdura już przegrała – w naszej realnej rzeczywistości po prostu nie ma jej.

    Porównywanie zaś tej głupkowatej „zabawy” do Święta Bożego Narodzenia… Mój Boże, myślałem Szanowny Panie Passent, że jest Pan mądrzejszy.

  392. Przelewanie z pustego w próżne czyli nabijanie wierszówki. Ja rozumiem, ze nie w każdym tekście musi Pan być jak ten, no, Kochanowski, albo ten dziad, no, jak mu tam… Mickievicius. Ale… jakieś minimum…. no dobra, to tyle, bo mnie za to żona za klepanie w klawiaturę na tej stronie nie płaci.
    no, chyba ze za ctrl + a i ctrl + v, to grzech nie wziąć…

  393. Oh, Pan Passent chcialby zniszczyc polskie obyczaje, chcialby. (Bo nie da sie pogodzic halloween i wszystkich swietych nastepnego dnia).

  394. duende; 17:18.

    Sygnatariusze Schengen powiadasz – oni tez zyja dzieki Ruskim gazrurka
    i ropociaga a tych odebrac sie nieda,ale oni to rozumieja oprocz Polski.
    Oni (Schengen) nawet wiedza ze Polska to osiol trojanski Ameryki
    jak przestanie byc potrzebny to Amerykanie go podpala a wtedy
    Europa bedzie biernie sie przygladac jak plonie.
    http://www.youtube.com/watch?v=hsgQ83irr0o

  395. Daniel, wyluzuj bo przykro. W Afryce również jest kilka fajnych Świąt. Mamy naturalizować wszystkie? Nie wiem dokąd zmierza polska publicystyka, mam pewne podejrzenia do do przyczyny ale cel? Może tak zwyczajnie do nikąd…. z chciwości?

  396. Niestety nie jest do końca tak jak Pan mówi. Jeżeli nie będziemy kultywować i promować swoich tradycji, to zginą one pod nawałem marketingu i promocji tradycji amerykańskich bądź innych zachodnich. Pamiętajmy, że ich halloween jest promowane w filmach, gazetach, internecie itd. A Zaduszki i wszystkich W chyba tylko w „Dziadach”…

  397. Panie Redaktorze przecież to kolejny przejaw lizusostwa ministra PO wobec Kościoła, który nie ustaje w zwalczaniu „zabobonów”, ale nie ma np. nic przeciwko egzorcystom, cudom itp.

  398. Wszyscy artyści to prostytutki… tako rzecze Kazik

css.php