Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

18.01.2014
sobota

Zagadka prokuratury

18 stycznia 2014, sobota,

Oddzielenie prokuratury od Ministerstwa Sprawiedliwości, czyli wyjęcie jej z pod kontroli rządu, miało uczynić ją całkowicie apolityczną i niezależną. Ostatnie decyzje rozwiewają jednak złudzenia. Prokuratura nie jest wolna od polityki, ludzie, którzy w niej pracują, są tylko ludźmi, mają swoje poglądy, swoje zobowiązania, swoje sympatie, swoich sojuszników. Jeżeli swastyka nie kojarzy się prokuratorowi z hitleryzmem, tylko z czymś zupełnie innym, egzotycznym, to coś jest nie w porządku. Jeżeli kibole wyzywają się od „Żydów” i to prokurator uważa za okrzyk pod adresem innych kiboli, a nie przejaw antysemityzmu, to coś nie jest w porządku. Źle to świadczy o poziomie prokuratorów i o poglądach panujących w tej instytucji.
Kolejne dwie bomby, jakie wybuchły w prokuraturze, mogą budzić jeszcze większy niepokój. Rozgrzeszenie Antoniego Macierewicza, uznanie, że raport „komisji do spraw likwidacji WSI” nie jest dokumentem, a jego autor pisał go jako osoba prywatna – budzi co najmniej zdziwienie. Uzasadnienie prokuratury liczy 160 stron, których nie czytałem, więc wstrzymuję się z bardziej kategoryczną opinią, ale może ktoś na blogu przeczytał ten dokument i podzieli się refleksjami.
Wygląda to na wielki prezent dla Macierewicza i to nie jedyny. Oto Naczelna Prokuratura Wojskowa wydała komunikat, że specjaliści nie znaleźli żadnych śladów trotylu na samolocie Tu-154, ani na ciałach jego pasażerów, ale … na ostateczną opinię trzeba jeszcze zaczekać do marca (!). Tym samym prokuratura zdezawuowała swoje ustalenie jako nie ostateczne, a dla Macierewicza oznacza „niewiarygodne”. Ja wiem, że dla wyznawców religii smoleńskiej i jej kapłana, żadna opinia, która nie potwierdza ich wiary, nie jest do przyjęcia, ale dlaczego prokuratura składa taką ofiarę na ich ołtarzu?
Najpierw mówi, że trotylu nie ma, a potem, że jeszcze trzeba zaczekać. Na co? Chyba na to, żeby głos zabrał Antoni Macierewicz. Musi on mieć w prokuraturze wypróbowanych przyjaciół. Wygląda na to, że sprawy w prokuraturze dzieją się po myśli PiS. Nie oznacza to, że rozdzielenie prokuratury i ministra było błędem. Przy takich ministrach jak PP. Gowin i Biernacki w prokuraturze nie działoby się lepiej.

PS ZAPROSZENIE.
PAWEŁ KOWAL – deputowany do Parlamentu Europejskiego, EWA SIEDLECKA – Gazeta Wyborcza i MAGDALENA BŁĘDOWSKA – Krytyka Polityczna, będą Gośćmi Daniela Passenta w Radiu TOK FM, wtorek 21 bm, godz. 20.05.
Zapraszam!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 790

Dodaj komentarz »
  1. Nie przesadzałbym z nadawaniem wagi wpływom pis w prokuraturze.
    Prokuratorzy są przecież jak inni urzednicy. Ta sama krew. Po prostu czują zmianę polityczną, boją sie i grają na zjednanie sobie przyszłej władzy.
    To się współcześnie określa jako roztropność. Tak mowią.

    Pozdrawiam

  2. To że nie zanleźli nie oznacza że do marca nie mogą. Trza będzie to się znajdzie.A musi to być trotyl?. Są tacy co z nawozami kombinowali. Nie mógł to przed tutką jakiś rolniczy rozsiewać saletrę. A wszyscy zaraz mówili mgła była.
    No i teraz się zacznie

  3. Przed chwilą widziałem wpis Palikota, który drastycznym plakatem ze zdjęciami z Auschwitz chce uświadamiać kiboli, o co chodzi, gdy krzyczą: „zrobimy z wami…”, itd. Nie wiem czy tędy droga, bo oni najlepiej zrozumieją język siły i stanowczości, a nie pobłażania. Nawet jeśli prokuratura jest niezależna od ministerstwa, to od strony rządu wieją niewątpliwie jakieś wiatry, i należałoby moim zdaniem po pierwsze „odprawicowić” Ministerstwo Sprawiedliwości. Tusku.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Hi-Hi – kiedy studiowałem na Politechnice krążyło przekonanie, że prawo może skończyć dowolna małpa naczelna, a zanotowano przypadek nadania tytułów magistra 3 małpiatkom.
    Obserwując naszych „prawników”, a zwłaszcza prokuratorów, uwierzyłem w ten żart. Prawo w Polsce nie jest złe, ale trzeba mieć co najmniej 2 komórki mózgowe, żeby je stosować 🙂
    Politycy i prawnicy, a w dużym stopniu również lekarze (o urzędnikach nie wspomnę) stoją PONAD prawem (immunitety) i durnowate rady etyczne kolesi od wódeczki. Totalna faszystowska bolszewia.
    A jeśli chodzi o Macierewicza, to zastanawiam się, czy nie pozwać Go o zwrot moich ciężko zapracowanych i zapłaconych podatków, które skarb państwa wydaje na odszkodowania dla pokrzywdzonych przez tego psychopatę.

  6. Ciekawa rzecz z tą swastyką. O jej pochodzeniu Gospodarzowi przecież pisać nie trzeba. Więc o co chodzi? Świadomie czy nie, rzeczony pan prokurator zrobił wiele dla uświadomienia ludziom pierwotnego znaczenia tego symbolu. Pamiętając o zbrodniach hitleryzmu odzyskajmy swastykę jako pozytywny i święty znak.

  7. Ten Macierewicz powinien na stałe zniknąć ze sceny. A będzie wicepremierem. Nie można także mieć pretensji do prokuratury gdy duża część rządu są wtyczkami Opus Dei i innych mocarstw, a Pana ulubiony premier mianuje ministrem sprawiedliwości takie obskuranckie typy jak Gowin lub Królikowski nie mówiąc już o Biernackim. I tak jest z góry do dołu i tworzy się dziki kraj pijaków, złodziei, oszustów i skorumpowanych urzędników, sędziów, dziennikarzy i profesorów.

  8. Aps

    W 1991 ówczesny Premier Bielecki pokazowo wywalił z roboty wiceministra zdrowia Kazimierza Kaperę z ZChN. Fundamentalista katolicki Kapera składał bowiem publiczne deklaracje ideowe nazywając np homoseksualistów zboczeńcami roznoszącymi AIDS.
    Ale to było ponad 20 lat temu. Wtedy Bielecki, podobnie zresztą jak Tusk należeli do środowiska liberalnego. Wykopanie z posady Kapery było publicznym, dumnym zademonstrowaniem swego liberalizmu – również światopoglądowego.
    Lecz minęło ponad dwadzieścia lat i wiele się zmieniło. Bielecki i Tusk są o dwadzieścia lat starsi. Już nie reprezentują interesów wolnościowych 30 latków tylko interesy ekonomiczne dorobionych 50 – 60 latków.
    Nikt nie będzie naruszał tych interesów w imię walki z kosciołem, który się zalągł w ministerstwie sprawiedliwości.
    Nie te czasy

    Pozdrawiam

  9. Mamy Demokracje ,mamy takich prawników jakich mamy , mamy tyle widocznej byle jakości w pracy, szczególnie w różnych ważnych ORGANCH państwa -więc ja się nie dziwię .
    Mamy też widoczną wiekszość (poza zasiegiem mediów ) która dystansując się coraz wyraźniej od takiej , byle jakiej pracy ( vide wpis DP ) pcha Polskę do przodu i w górę . Musi tak być , skoro opiniotwórczy „Die Welt ” prognozuje istotne rosnące znacznie Polski w UE -obok BRD z „malejącą” Francją .
    ps.
    Krakowska patriotyczna organizacja wzywa prokuratora Seremeta
    do zaprzestania ścigania osób niszczących pomniki Radzieckich żołnierzy z IIWŚ .
    Można byc szurniętym wieloformatowo ,a’la ci Krakusy i np .mieć historyczne żale do RUSKICH ,że nie „Obeszli „terenów Polski od północy i południa i pozostawili taka Rzeczpospolitą ” swojemu losowi nawet z niezniszczoną Warszawą i nietknietym Krakowem .Oj by sie działo !!!.
    Oczywiście Rzeczpospolita od Bugu , ale bez Katowic , Opola ,Wrocławia ,Zielonej Góry ,Gorzowa ,Szczecina i rzeki ODRY , byłoby Pariotom fajnie –
    —-ta cholerna „zakmuflowna opcja ” nie mogła by powstać .

  10. Pan Passent,

    spokojnie, człowiek już jest (Macierewicz), zaraz i komisja znajdzie odpowiedni paragraf i się pan usatysfakcjonujesz.

    A poza tym biadolisz pan, jak pisowcy po uniewinnieniu Sawickiej.

  11. Jest państwo obrządku ściśle określonego. Grupa (kasta) wolnych zawodów zawłaszcza każdą dziedzinę. Np. im więcej prokuratorów tym większy bałagan. W bałaganie prokurator, który otrzymuje ponad 4 X więcej na rękę niż nauczyciel może lub potrafi wszystko.
    Stomatolog wolny zawód szuka klienta i spotkał w swoim gabinecie np. krajowego prokuratora, sędziego, adwokata i woźnego (pedela).
    Praca wre, a wydajność zerowa. Woźny poszedł spać, a reszta kolesiów gra w karty non-stop trwale do 2014. Czas na zamiany lub zmiany.

  12. @ANCA_NELA
    dzięki za link do prof Łętowskiej. Mówi ona tam o jeszcze jednym, nieco lekceważonym aspekcie życia w Polsce – zawłaszczaniu języka.
    Ponieważ mój polski jest nieco przestarzały widzę wyraźnie zastępowanie pewnych słów innymi lub dodawanie ozdobników do istniejących.
    Zaskoczona byłam kiedy zadeklarowany ateista użył wyrażenia msza święta nie zdając sobie nawet sprawy, ze to indoktrynacja przez niego przemawia. A są przecież tacy, którzy już piszą to z wielkiej litery nadając temu jeszcze większą rangę.
    No ale niedługo obudzi się Falicz i wyprostuje mi moje mylne poglądy! 🙂
    Pozdrawiam serdecznie

  13. A może do pracy prokuratorów wprowadzić „bodźce materialnego zainteresowania” ?
    Płaca prokuratora składałaby się z płacy minimalnej i premii. Premia byłaby czescią budżetu jakim dysponował by prokurator na przeprowadzenie sprawy. Wielkość budzetu byłaby pochodną wagi sprawy. Im szybciej i niższym kosztem doprowadziłby do wyroku skazującego tym wyższa byłaby jego premia. Nieefektywni prokuratorzy sami by odchodzili szukając innych mozliwosci lepszego zarobku.
    Oczywiście wyrok uniewinniający lub oddalenie zarzutów oznacza ” żegnaj premio”!

  14. Czcigodny Panie Redaktorze,
    dziękuję za wyważony i kulturalny komentarz.
    Czy za to prokuratura jest wyważona, kiedy ma reprezentować państwo i jego obywateli.
    Prokuratura powinna być solidnie wychłostana i oczyszczona z niedouczonych prokuratorów. Postępowanie prokuratorów jest jednoznaczne. Traktują społeczeństwo jak pan Kurski, że „ciemny lud wszystko kupi”.

  15. Ewa-Joanna – 22:05
    Jak cię pamiętam i troszkę znam, to sobie nie dasz wyprostować nie tylko mylnych poglądów, ale też wszystkiego innego, co nie jest proste, bo być nie może.
    Bo swoje poglądy masz ugruntowane i nie dasz sobie zamulić inteligencji.
    Na szczęście zresztą.
    List pani prof. Łętowskiej umieściłam sobie na wszelki wypadek w zakładkach, aby mi nie zginął, kiedy będzie potrzebny.

    A z ateistami to bywa często tak, że oni są znacznie gorliwiej wierzący w swój ateizm, niż niejeden spokojny katolik.
    Nie przepuszczą żadnej okazji, żeby o swoim ateizmie informować, choć często nie ma do tego szczególnego powodu.
    Mnie to nie przeszkadza. Przed nami wszystkimi długa droga do skrystalizowania cech przydatnych do życzliwego traktowania innych, choćby mieli całkiem inne zdanie na tematy śiwiatopoglądowe. Sami żyli szczęśliwie nie uszczęśliwiając na siłę innych.

  16. Anca_Nela

    Podzielam Twoje spostrzeżenia dotyczace niektórych zadeklarowanych ateistów. Faktycznie, często przejawia się ów ateizm jako forma wiary.

    Pozdrawiam

  17. Och, ta E-J. Czy ona naprawdę istnieje?

    ++++++++++++++++++++++++++++

    WPIS JE Daniela Ambasadora Passenta do kuriozów dyplomatycznych należy dołączyć niezwłocznie.

    „Oddzielenie prokuratury od Ministerstwa Sprawiedliwości, czyli wyjęcie jej z pod kontroli rządu, miało uczynić ją całkowicie apolityczną i niezależną. Ostatnie decyzje rozwiewają jednak złudzenia. Prokuratura nie jest wolna od polityki, ludzie, którzy w niej pracują, są tylko ludźmi, mają swoje poglądy, swoje zobowiązania, swoje sympatie, swoich sojuszników.”

    Ja siem zapytuje JE Redaktora Ambasadora Passenta o takom rzecz:

    a gdzie się podział OBOWIĄZEK Państwa/Rzadu do wytoczenia oskarżenia tzw. Z URZĘDU?

    Czyli, takiego wniosku do sadu, kiedy dane PRYWATNE oskarżenie byłoby NIEPRAWNE względem obowiązującego prawa? Tylko URZĄD administrujący owo prawo – czyt. RZAD danego PAŃSTWA – może zadecydować o nieprawności danego prawa. I te nieprawność prawna zaskarżyć do sadu. Najpewniej do Sadu N.najwyższego zaskarżyć, jeśli o polskie prawo chodzi. No, moze jeszcze do Trybunalu Konstytucyjnego. Konstytucyjnym Trybunałem niech nas Lex postraszy, jednakże. Bo tenze Trybunal tylko do legislatorów naszych należy. Nie do nas. Kretynów nan płacących.

    Czy naprawde nikt nie zdaje sobie z tego sprawy, iz system finansowania partii politycznych w obecnej Polsce jest najczystszym kuriozum w demokratycznym swiecie? PiS finansuje swoje smolenskie zabawy maskujace w 98 procentach z budzetu panstwa. Pytanie: na jak dlugo Putin bedzie na to pozwalal? No na jak dlugo?

    Odpowiedz: a to nas ch.j obchodzi, jest jedyno prawidłowo odpowiedzio. Odpowiedz ta jednakże nie wygrywa I-szej nagrody.

    Wiec: gdzie się podziała odpowiedzialność Rzadu/Państwa za takie sprawy sadowe, gdzie odpowiedzialności Rządu nie można zdeterminować bez ustalenia odpowiedzialności RZĄDU za olewanie sprawy wcielania w życie OBOWIĄZUJĄCEGO prawa?

    Prawo nie wcielane w życie jest prawem DEAD. Google przetłumaczy dead jeśli trzeba. Olejmy to

  18. Nie ta paprotka
    zaproszenie Pani Ewy Łętowskiej i jej odpowiedż wyrażnie i dobitnie wskazują na ROLĘ która miano jej przyznać w kapturowym trybie stanowienia prawa.
    Gdzieś miesiąc temu wstecz na blogu pisałem o dwu komisjach
    prawa // cywilnej i karnej //mających wpływ na stanowienie prawa.
    W obydwu -oczywiście przypadkiem – na 14 czlonków tylko w jednej kobieta była jej pełnoprawnym czlonkiem w drugiej pelniła tylko funkcję kancelistki.
    Podobnie chciano zrobić i tu z Panią Łętowską.
    1/28 to 3,6% składu komisji i to w najbardziej ”ukobieconym zawodzie” poza nauczycielami i babciami klozetowymi // przepraszam za porównanie//.
    Stanowi to jednak dowód bezsporny KOMU PRZYZNANO PRAWO DO DECYDOWANIA O KOBIETACH.
    By rzecz była jasna w obu komisjach pełnoprawnym członkiem jest pan ZOOL.
    O formie przygotowywania PRAWA ANTYKOBIECEGO nie będę się wypowiadał – właściwą ocenę ” PRZYGOTOWAŃ” można znależć w liście Pani Prof Łętowskiej.
    Z całym szacunkiem chociaż by za to że nie pozwoliła traktować się jako paprotka i nie tylko.
    uklony

  19. Ewa-Joanna
    18 stycznia o godz. 22:05
    Wielokrotnie wytykałem na forach „Gazety Wyborczej” i nie tylko, że Kościół może sobie wprowadzać do swego wewnętrznego obiegu dowolne nazewnictwo, ale używanie tego samego nazewnictwa w prasie laickiej jest – może nieuświadamianym przez robaczki – wykonywaniem dziejowej woli Kościoła, którą jest niewolenie dusz – również z pomocą nazewnictwa. Właściwie żadne chyba medium nie pisze o panu Rydzyku inaczej niż „o. Rydzyk”, „ojciec Rydzyk”, „ojciec dyrektor”, a nawet „Ojciec Dyrektor” (nawiasem mówiąc, rozpleniło się jak stonka pisanie dużą literą wszystkiego, co popadnie w trzeciej osobie: „moja Siostra”, „Pani Mecenas”, „Pan Dyrektor” itp. – okropnie papugomałpowata jest rzecz pospolita). Pokazuje to marne rozumienie krecich zamysłów Kościoła przez pismaków: że niewinne, wydawałoby się, słowa mają utrzymać ciało i ducha ludu w pozycji pokory. Możesz być sobie ateistą, ale masz mówić: „proszę księdza”, a nie „proszę pana”. Ksiądz jest wyżej od prezydenta, profesora i generała razem wziętych, do których mówimy „pan”. Mało do kogo dociera, że wewnątrzpartyjne nazewnictwo PZPR nie tylko nie obejmowało ludu pracującego miast i wsi – nikt się nie zwracał do członka partii per „towarzyszu”, a jeśli mówił w trzeciej osobie: „towarzysz”, to tylko żartem – ale i członkowie najczęściej olewali formę „towarzysz”, może wyżsi się czasem wygłupiali. A Kościół jest ponad partiami, więc czapki z głów i w pas się kłaniamy, i prawa, prawa, prawa. Ko tam szagajet liewoj?! Opatrywanie neutralnego wyrazu „msza” poddańczym przymiotnikiem „święta” to też takie bezmyślne oddawanie się w opiekę panu swemu, nawet kiedy się nie wierzy. A te wszystkie „ekscelencje”, „eminencje”, „dupencje”,
    „świątobliwości”…mamuniu, przez gardło by mi nie przeszło. Ale bez oporu mógłbym zagadać na przykład do Michalika: „Wasza Świniowatość”.

  20. Panu Passentowi wyszlo , ze dobra prokuratura to taka , ktora dziala wedlug jego pogladow i sympatii politycznych.

    Gdyby robila „co powinna”… to „niezaleznosc” jest OK.
    Jak nie dziala po mysli Pana Passenta to powinno sie cos z tym zrobic.
    Pogonic kumpli Maciory!

    To myslenie z innej epoki!

  21. Sady sadami ale sprawiedliwosc musi byc po naszej stronie!

  22. Już miałem zamieścić komentarz, a tu nagle jak spod ziemi wyszedł troll Andrzej Falicz i odechciało mi pisać.

  23. Jak zdjąłem czapkę, kiedy zobaczyłem i usłyszałem profesor Łętowską obejmującą funkcję RPO, tak dotąd nie włożyłem. Mówiła wtedy o pilnej konieczności tworzenia państwa prawa. Niestety, odpowiedziała jej cisza. Po latach zorientowałem się, że idziemy w odwrotnym kierunku i dziś mamy do państwa prawa dalej niż do księżyca. Pani profesor wołała na puszczy.

  24. A gdzie granat, Falusie? Na Estebanow Peresow musisz miec granat. Inaczej żeś dead in the water. Inaczej, ty będziesz wolał na puszczy. Choć tys nie żaden profesor

    I dunno

  25. Myślę, że roztrząsamy tu wyrwane z kontekstu elementy rządowej ukladanki.

    Chciałbym przypomnieć, że komisję kodyfikacyjną prawa karnego w krytykowanym tu składzie powołał Minister Sprawiedliwości Kwiatkowski – podwladny Premiera Tuska. Trudno przypuszczać, by zrobił to bez wiedzy i akceptacji swego szefa. Jak rozumiem jest to komisja przy rządzie PO.
    Na stanowisko Wiceministra Sprawiedliwości, nawiedzonego swieckiego mnicha oblata powołał również Premier Tusk. Ten mnich jest również członkiem rządu PO.
    Chciałbym też zwrócić uwagę, że Premier mimo watpliwości co do sprawozdań skladanych mu przez Prokuratora Generalnego nie wszczął wobec niego procedury odwoławczej.
    Tak więc wszelkie pretensje dotyczące prob klerykalizacji prawa oraz kunktatorstwa prokuratury należy kierować do Premiera Donalda Tuska.
    Premier w ostatnich miesiącach naprawdę wiele zrobił by jednoosobowo odpowiadać za całość dzialalności swego rządu. Często tę formę jednowładztwa zresztą podkreśla.

    Pozdrawiam

  26. Problem zle niezaleznej prokuratury moznaby bylo latwo rozwiazac.

    Uniezaleznienie nalezalo poprzedzic weryfikacja prokuratorow pod wzgledem ideowym.
    Wszelkie udowodnione kontakty z prawica i ogolnie opozycja – powinny prowadzic do wykluczenia z tego zawodu.

    I dopiero wtedy prokuratura reprezentujaca zdrowy trzon narodu powinna uzyskac niezaleznosc.

    Nie bylo by wtedy takich – wolajacych o pomste do nieba – decyzji jak decyzja w sprawie Macierewicza.

  27. Prokuratura to wielka tajemnica. Ustala Patyka jako mordercę gen. Papały i oczekuje, że ktokolwiek w to uwierzy. Lansuje seryjnego samobójcę: sam miał się powiesić Andrzej Lepper, sam sobie miał strzelać w głowę gen. Petelicki, o ile dobrze pamiętam trzy razy w brzuch miał sobie strzelić niegdyś p. Sekuła, a więźniowie-świadkowie z Montelupich to już nałogowi samobójcy. Prokuratura nie ściga propagatorów zbrodniczego komunizmu w Polsce, którego żydowscy twórcy i realizatorzy, nomen omen komisarze – jak przypomniał ostatnio Putin – byli sprawcami mordu wielu milionów ofiar, zesłań do gułagów, eksterminacji ludności, gigantycznego głodu, prześladowań. Można tu dziś bez problemu zarejestrować Komunistyczną Partię Polski – prokuratura nie wnika (kompol.org). Można propagować symbole bolszewickie. Nikt nie ściga Bratkowskiej za propagowanie komunizmu, nikt też nie ściga dywersyjnych fundacji finansowanych z zagranicy, ani szowinistycznych masonerii, nawet nie wymaga rejestrowania ich jako agentów obcych państw. Prokuratura to wielka tajemnica.

    Bardzo ciekawy (jak zawsze) tekst napisał książę felietonu, p. red. Stanisław Michalkiewicz, o orkiestrowym substytucie życia duchowego popłuczyn po bolszewizmie w Polsce, albowiem nawet zajadli ateusze muszą mieć swoją wiarę (choćby w niewiarę) oraz swój ceremoniał:

    http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=3002

    A w kolejnym felietonie przypomniał p. Redaktor jakże proroczą piosenkę Wojciecha Młynarskiego, o „najdzikszym Zachodzie”, gdzie „na jednego mieszkańca jeden szeryf przypadał”. Pan Młynarski miał dar jasnowidzenia.

    Ostatnio Sejm, za inspiracją czarnych charakterów najwyraźniej sterujących rządem z cienia, wykorzystał coraz częściej stosowany także w Polsce, klasyczny mechanizm doktryny szoku, opisanej dokładnie przez Naomi Klein i uchwalił kolejne bolszewickie „prawo”, pozwalające więzić obywateli bez procesu nawet do końca życia. Pan Niesiołowski, jako jeden z wielu etatowych posłów żyjących przez dziesięciolecia bez najmniejszego nawet zażenowania na koszt obywateli, podczas przesłuchania u Stokrotki, w tyle kuriozalnej, co chamskiej odpowiedzi na rzeczowe argumenty p. prof. Moniki Płatek twierdził, że uchwalone „prawo” nie zostanie wykorzystane do wsadzania do więzień niepokornych obywateli RP – to mówi on, Niesiołowski, a jak mówi, to mówi. Jednak, pomijając ewidentną zamordystyczną intencjonalność tych przepisów, która być może nie dociera do p. Niesiołowskiego, warto pamiętać o prawie Marphiego stanowiącym, że jak coś może się wydarzyć, to na pewno się wydarzy.
    Abstrahując od tego, że Trynkiewicz powinien dawno wisieć (jednak zapobiegliwe łotrostwo zagwarantowało sobie bezkarność i zniosło karę śmierci), to jeśli dobrze zrozumiałem, trzymając się ściśle proponowanej wykładni prawa, p. Niesiołowski powinien do dziś siedzieć w więzieniu w ramach R2P, jako niereformowalny niedoszły terrorysta, który chciał wysadzić w powietrze muzeum oraz pomnik Lenina. Jakby to Leninowi wylegującemu się już wtedy od lat w piramidzie na Placu Czerwonym mogło cokolwiek zaszkodzić. Pomijam, że stanęło wtedy tylko na muzeum zrobionym w restauracji, czy karczmie, choć w świadomości społecznej tkwi wyłącznie pomnik. Szczerze mówiąc, nie mam zielonego pojęcia jaka jest dziś użyteczność p. Niesiołowskiego w Sejmie, poza odpalaniem tam chanukowej menory.

    Kolejną sprawą jest uchwalona ostatnio „bratnia pomoc”, o której wspomina p. red. Stanisław Michalkiewicz. To jawna zdrada Polski. Każdy, kto ogląda wiadomości ze świata i widzi jednakowo umundurowanych na czarno policjantów w chełmach w Grecji, w Hiszpanii, w USA, we Francji, w Egipcie, Tunezji, w Polsce oraz w innych krajach rozumie, że ta unifikacja musi być międzynarodowym programem, a nie wynikiem modowych parad próżności na wybiegach Paryża. Programem, pozwalającym na użycie np. nienawidzących Polaków sił izraelskich w Polsce, czy Francuzów w Niemczech, itd. Nikt nie będzie tym okutanym od stóp do głów oprychom zaglądał pod hełmy, czy mają tam pejsy, czy też nie. Ich rolą jest prać protestujących, nie muszą nawet znać języka, więc pod pozorem „bratniej pomocy” gdy przyjdzie czas, a przyjdzie, można będzie pacyfikować społeczeństwa, mając pewność, że wykorzystane bojówki zrobią w tej materii nawet więcej, niż się od nich oczekuje.

  28. Kartka z podróży
    18 stycznia o godz. 23:41
    Myślę, że roztrząsamy tu wyrwane z kontekstu elementy rządowej ukladanki. (…)
    Często tę formę jednowładztwa zresztą podkreśla.

    Mój komentarz
    Kartko, najpierw piszesz o „rządowej układance”, czyli czymś, co musi pasować, posiadać odpowiedniość, jak to bywa w polityce – do bieżącego układu sił. Następnie chrzcisz premiera jedynowładcą, czyli sugerujesz mu jakąś cesarską pozycję nie bacząc na to, że partia jest układanką, rząd jest układanką, jak również parlament. To nie jest wszystko proste, jak w komentarzach oburzonych.

    Tusk, gdyby był dyktatorem, to mógłby wymuszać, terroryzować, podporządkowywać. A on jest tylko szefem szerokiej partii oraz premierem rządu z małą przewagą w parlamencie. Więc musi sie układać. Nie tylko sam z sobą.

    Państwo prawa a interes osobisty i partyjny

    Pozycja prokuratora generalnego, to nowość, to eksperyment, który pokazuje, ze demokracja, to trudna doktryna i trudne realia. Praca samodzielnego prokuratura pokazuje, ze w polskiej demokracji nie ma dużego zapotrzebowania i warunków (przede wszystkich mentalnościowych) na realizowanie samodzielności oraz odpowiedzialności bez oglądania się na interes własny i partyjny (który po części jest własnym).
    Te dwa rodzaje powiązanych ze sobą interesów dotychczas miały zdecydowane pierwszeństwo w działalności państwowej, czyli – nie harmonijne połączenie interesu osobistego i interesu państwa, tylko dominacja interesu prywatnego nad państwowym i co gorsza – nad prawem. Ta druga dominacja ma charakter raczej mentalnościowy, dlatego jest tak trudna do przezwyciężenia i jest największą barierą przeciwdziałającą budowaniu państwa prawa.
    Pzdr, TJ

  29. Miichaś
    Zapomnialeś, chłopcze o niemowlęcym imieniu, czy celowo pominąłeś w swojej wyliczance gryzoni i pasożytów wielotysięczną armię agentów wrogiego nam państwa Watykan?

  30. Pieczulu,

    Trochę racji masz, nie przeczę – pośród mieszkańców państwa Watykan i generalnie kleru jest pewnie wielu wrogów Kościoła katolickiego, a więc i katolickiej Polski, promotorów Soboru II, i stąd zapewne napomnienia papieża Franciszka kierowane do poprzebieranych w sutanny psubratów, załganych złoczyńców utuczonych na wdowim groszu wiernych.

  31. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Tak, tak … prokuraturze teraz sie dostanie Owsiaka im pokarze gdzie pieprz rosnie …

    ” … odejrzewamy, że po raz kolejny nie sprzęt, ale ludzie są winni podobnej sytuacji, że niestety po raz kolejny odpowiedzialność za ten wypadek zostanie rozmyta i niewyjaśniona, co stało się pewnym standardem postępowania w państwie polskim.” …

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15296979,Owsiak_z_zona_o_smierci_blizniat__Jestesmy_wstrzasnieci.html#BoxSlotII3img

  32. Czy oprocz prokuratury (ktora wykazala sie niezwykla starannoscia w wysledzeniu wartosci zegarka Nowaka ze zdjecia a nie moze sie dopatrzec zdrady stanu cywila drukujacego do wiadomosci publicznej naszych prcaowniow slub specjalnych), nie ma nikogo w Polsce, kto podalby Macierewicza do sadu w tej sprawie?
    Kiedy ja studiowalam, zawsze mowiono, ze nalezy studiowac prawo, jesli ma sie rodzine w palestrze i duza pojemnosc pamieci. Myslenia nie wymagano.

  33. @Michas
    nie ma zadnej „katolickiej Polski”, nasze panstwo poki co jest panstwem swieckim wiec nie pisz glupot!

  34. el
    19 stycznia o godz. 4:32
    Dwa niepospolite zawody – sędzia i prokurator – opanowali katastrofalnie pospolici ludzie, którzy umiejętność myślenia miewają na poziomie Jurka z podwórka, i tak samo zadarty nos. Być może przyczyną intelektualnej degeneracji, w porównaniu z czasem, kiedy sądy sprawowała plemienna starszyzna, jest chów wsobny: mama-sędzia i tata-prokurator płodzą sędziątko, prokuratorzątko.

  35. Michaś
    19 stycznia o godz. 1:15
    Nie wyszczególniam funkcjonariuszy państwa Watykan – choć dwóch poczciwych na pewno się znajdzie – mówię o ściśle wyznaniowym państwie, z którym Polska – państwo w podskokach zmierzające ku wyznaniowości – podpisała umowę korzystną wyłącznie dla panu Watykanu.

  36. Jak mawiał klasyk: ” Najważniejsze są kadry, towarzysze”.

  37. Zagadka jest jedna.Dlaczego Prokurator Generalny się ostał?Ja się domyślam ./.Proszę o informację/

  38. Jerzy Pieczul
    19 stycznia o godz. 8:44

    Jerzy Pieczul oburza się z powodu uniewinnienia Sawickiej, cytuję: „Dwa niepospolite zawody – sędzia i prokurator – opanowali katastrofalnie pospolici ludzie”.

    Oj, Jerzy Pieczulu, Jerzy Pieczulu.

  39. Michaś
    19 stycznia o godz. 1:15

    Michaś pisze, cytuję: „Nadal jest wielu promotorów Manifestu Lipcowego poprzebieranych w garnitury demokratów, załganych złoczyńców utuczonych na majątku niewinnych ludzi”

    Oj, Michaś, Michaś.

  40. Esteban Peres
    18 stycznia o godz. 23:24

    Esteban Peres pisze, cytuję: „Już miałem zamieścić wyjątkowo inteligentny komentarz, a tu nagle jak spod ziemi wyszedł troll Jerzy Pieczul i odechciało mi się myśleć.”

    Oj, Estebanie Peresie, Estebanie Peresie.

  41. Jerzy Pieczul
    18 stycznia o godz. 23:10

    Jerzy Pieczul wspomina swą chlubną przeszłość, cytuję: „A te wszystkie „towarzyszki”, „towarzysze”…mamuniu, przez gardło by mi nie przeszło. Ale bez oporu mógłbym zagadać na przykład do Pierwszego Sekretarza KC PZPR: „Wasza Świniowatość”.

    Oj, Jerzy Pieczulu, Jerzy Pieczulu

  42. Waldemar
    18 stycznia o godz. 21:03

    Waldemar unosi się, cytuję: „Jak można być aż tak bardzo szurniętym wieloformatowo i mieć żale do Stalina, że razem z Hitlerem defilował w Brześciu nad Bugiem po wspólnym ukatrupieniu pokracznego bękarta Europy”.

    Oj, Waldemarze, Waldemarze.

  43. A ja jednak uparcie stoję na stanowisku, że zaciekła i bezprecedensowa, bo nawet niezgodna z prawem, obrona Antoniego Macierewicza przez Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta przed odpowiedzialnością za zdradę, jakiej dopuścił się przy likwidacji WSI oraz publikację „raportu”, to w rzeczywistości obrona ówczesnego Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego przed takim samym oskarżeniem o zdradę stanu, ponieważ ostatecznie to on właśnie opublikował ten „raport” w akcie dywersji skierowanym przeciwko Polsce, Polakom i państwu polskiemu. W procesie sądowym Antoniego Macierewicza sąd z pewnością doszedłby do tej konkluzji, bo to jasne jak słońce i niczym zamazać się nie da. Jakie byłyby reperkusje takiego orzeczenia sądu? Ano trzeba by było zburzyć liczne pomniki zdrajcy, a jego truchło po cichu przenieść z Wawelu gdzieś pod cmentarny płot.

  44. atalia
    19 stycznia o godz. 10:02
    Kopiowanie z własnego mózgu i wklejanie w cudzy tego, co się rodzi w twoim – czyli luzackie imputowanie – jest polską narodową specjalnością. Paplasz o człowieku, nie wiedząc o nim nic – to zachowanie dziecka bez kindesztuby, za to z wyobraźnią. Mówiłem o Michaliku na podstawie znanych powszechnie informacji i na podstawie jego własnych wypowiedzi. Internet cudownie pomnożył możliwości odreagowywania kompleksów, więc korzystasz. Pleć, pleciugo…

  45. Dzień dobry

    TJ

    Jest jasne, że Premier komponuje rządową układankę biorąc pod uwagę bieżący układ sił politycznych. Tak to robi by przetrwać, przedłużyć jakoś istnienie swego rządu. Jest też oczywiste dlaczego robi to w sposób coraz bardziej „wodzowski”. Przecież podkreśla w przekazie adresowanym do wyborców ten styl sprawowania władzy.
    W dyskusji powinniśmy wiec skupiać się dlaczego tak robi a nie krytykować wyjęte z kontekstu, z pozoru niezrozumiałe a nawet bulwersujące sytuacje.
    Tak więc powinno następujaco stawiać się pytania:
    Jakie, czyje interesy chroni Premier pozwalając na podjęcie próby klerykalizacji prawa przez podległy mu aparat urzędniczy?
    Jakie, czyje interesy chroni Premier tolerując niezrozumiałą z naszego punktu widzenia dzialalność prokuratury?

    Pozdrawiam

  46. Tak, teraz prym wiodą prawnicy, którzy kończyli studia w latach 80 – tych. Jak pamiętamy na rynku panowała mizerota i zapewne niektórzy z prawników zaliczali egzaminy za masło lub inne dobra konsumpcyjne. Teraz gdy trzeba zaciągnąć szare komórki do pracy to się okazuje, że ich tam nie ma, bo ich tam nigdy nie było. Jak już zauważył Jac. prawo może skończyć każdy, tylko nie każdy może być prawnikiem. Mówi się, że myślenie ma przyszłość, tylko zależy o czym się myśli.
    pozdrawiam

  47. Jerzy Pieczul
    19 stycznia o godz. 10:41
    atalia
    19 stycznia o godz. 10:02

    Jerzy Pieczul składa samokrytykę, cytuję: „Internet cudownie pomnożył możliwości odreagowywania kompleksów, więc korzystam.”

    A odreagowuj sobie, odreagowuj.

  48. atalia!
    Na uporczywą czkawkę dobrze jest napić się zimnej wody.
    Bardzo malutkimi łykami, ale bez przerwy……… kilka albo kilkanaście takich łyków i po czkawce.
    To działa.
    Nie musiisz dziękować. Porada jest darmo.

  49. Artur
    19 stycznia o godz. 10:39

    Artur z emfazą grzmi, cytuję: „A ja jednak uparcie stoję na stanowisku, że musi powstać komisja sejmowa, by zaciekle i bezpardonowo udowodnić zdradę, jakiej się dopuścił prezydent, a wówczas trzeba trzeba jego truchło głośno przenieść z Wawelu gdzieś pod cmentarny płot.”.

    Artur trupowi nie przepuści, Artur trupowi nie przepuści, a juści!

  50. ANCA_NELA
    19 stycznia o godz. 11:47

    ANCA_NELA poleca wypróbowaną na sobie samej receptę, cytuję: „Aby mieć uporczywą czkawkę dobrze jest napić się wrzącej smoły. Kilka takich łyków i czkawka nadal czka.”

    Hm, w dziwny sposób zaspokajasz swoje pragnienie nieustannego czkania, ale twoja rzecz.

  51. W związku z powszechną u nas tytułomanią, o czym pisze J.Pieczul, warto przypomnieć stare powiedzenie, zawarte w książce prof. J.Krzyżanowskiego pt. „Mądrej głowie dość dwie słowie”: „I ja waść, i ty waść, a kto będzie świnie paść?”

  52. jest taka opinia,ze PO wewnątrz jest dokładnie takie samo jak PIS na zewnątrz. Oni krzyczą na siebie po cichu wspólpracują . Czy taki Gowin lub Królikowski mieliby jakikolwiek problem w odnalezieniu się w PIS ?, a Żalek? 6 lat temu przy sprawie B. Blidy maila PO szansę by wyczyścić prokuraturę ze ” złogów Pisuarowych” i co zrobiono ? NIC. Choć sprawa śmierdzi jak cholera to oczyszczono wszystkich umoczonych w niej policjantów. PO wyrzuciła min. Ćwiąkalskiego bo nie podobał sie Pisowi i zastapiła go jakimś dupkiem co sam miał sprawy karną Więc i nic dziwnego że jest jak jest.

  53. Atalia z godziny 11;11
    Jesli już mnie cytujesz tu cytuj , a Ty wymyślasz swoje a sugerujesz ,że cudze . Nieładnie .
    Po takim dictum rozumien , jesteś tu na tym blogu często wykpiwana i nie jest to niespodzianka . Wymagane- Minimum przyzwoitości a tego niemasz.

  54. W decyzji prokuratury w sprawie Macierewicza jest oprócz domniemanej ideowości mnóstwo przyziemnego lenistwa.
    Przygotowanie oskarżenia to konieczność przesłuchań, także samego tego powiatowego Robespierre i stada jego popleczników. Nie trzeba wielkiej wyobraźni, żeby widzieć co działoby się w „niepokornych” mediach. Potem proces – z telewizjami i wizjami itd. Makabrycznie nieprzyjemna i absorbująca praca. A jeżeli jeszcze za 2 lata zmieni się sąd…

  55. Orteq
    18 stycznia o godz. 22:51
    Twoje pytanie jest tak oczywiste, ze az dziw , ze nikt jeszcze na nie nie wpadl, a przede wszystkim Tusk. Czy tylko prokuratura ma prawo dobrotliwie pochylic sie nad panem Antonim ? A czy rzad nie moze pomijajac te pisowska prokurature, bezposrednio zwrocic sie do sadu z jakiegos tam powodztwa cywilnego i zaskarzyc pana Antoniego o odszkodowanie. Dziwne to, ze takie oczywistosci nie przychodza do glowy rzadzacym. Tylko kombinuja z jakas kolejna bezsensowna komisja sejmowa, gdzie to dopiero wygadany Macierewicz by im zadal bobu perorujac godzinami.
    Zaczynam podejrzewac, ze Platforma rzeczywiscie majakis interes, zeby nie dobierac sie do skory PISowi

  56. Kartka z podróży
    19 stycznia o godz. 10:48

    Mój komentarz
    Analiza posunięć premiera na poziomie interesów personalnych jest warta poznania.
    Niestety, lektury netowych komentarzy wykazują, ze w Polsce takie analizy natychmiast staczają się w kierunku szablonów spiskowych, ponieważ dotyczą decyzji personalnych, a w Polsce wszystko co personalne jest przez większość dyskutantów kwalifikowane jako spiskowe, czyli będące częścią ogólnoświatowej lub lokalnej krajowej zmowy, działań celowych, zaplanowanych i sterowanych z ukrycia, patrz uporczywe kwalifikowanie na niniejszym blogu niektórych ministrów rządu Tuska jako agentów.

    Decyzje personalne w rządzie wynikają nie tylko z ochrony interesów lecz przede wszystkim z układu sił w rządzie, parlamencie, notowań w w elektoracie, itd.

    O dowolnym dysponowaniu kadrą, choć nie do końca dowolnym, można mówić w korporacjach i przedsiębiorstwach na szczeblach szefów, którzy dokonują zmian poprzez mianowania. Ale już szefowie ci są wybierani przez organa kolegialne, które kierują się interesami swoimi, perspektywami dla korporacji, układem sił na rynku, siłą marki, podażą, popytem, itd. Taki szef korporacji czy banku jest jedynowładcą, ale jednak nie absolutnym, bo najczęściej ma nad sobą organy wyższe.

    Premier w Polsce jest często uważany za jedynowładce, ludzie sądzą, że może szurnąć natychmiast kimś kto mu sienie podoba, czy mianować na stanowisko każdego, bez względu na polityczne powiązania, reprezentację, siłę nurtu wewnątrzpartyjnego, czy układ sił w sejmie. Często powiada się – wypieprzyć na zbity pysk i mianować innego, lepszego. Przecież premier od tego jest – kto się go nie słucha niech nie liczy na układy.
    To jest po części idealistyczna interpretacja polityki oraz mechanicystyczne pojmowanie rządzenia.
    Pzdr, TJ

  57. 9:01

    Oraz obywatele. Towarzysze po dysze
    +++++++++++++++++++++++++++

    Ted (0:59)

    „Kościół w Polsce to ambasadorstwo na rzecz zupełnie obcej kultury. Terapia dla Michasia.”

    Dlaczego tylko dla niego? Ta terapia wszystkim nam jest potrzebna. Szczególnie takim niedowiarkom w gusła jak ja.

    Rozchodzi się o to, ze od czasów ‚Watykan II’ uznawanie za występek przeciwko Bogu JAKICHKOLWIEK wierzeń ludzkich, jest już co najmniej niekoszerne. Nawracanie Indian północnoamerykańskich na chrześcijaństwo, przed laty, zostało OFICJALNIE potępione. W związku z czym odpowiednie odszkodowania zostały wypłacone następcom tych dawniejszych Indian. Czasem w trzecim czy nawet czwartym pokoleniu tych Indian. Nie wiadomo tylko czy ci dzisiejsi Indianie powrócili do wiary w bożki o nazwach takich jak Short Black Foot czy nie. Ulubiony felietonista Michasia, Staszek Michalkiewicz, coś na ten temat powinien wiedzieć..

    A tu o dziadku Staszku. Moze o dziadku Michalkiewiczu, moze niekoniecznie o nim:

    „Pani kazała na lekcję przygotować dzieciom historyjki z morałem.
    Historyjki mieli dzieciom rodzice opowiedzieć. Następnego dnia dzieci po kolei opowiadają. Pierwsza jest Małgosia:

    – Moja mamusia i tatuś hodują kury – na mięso. Kiedyś kupiliśmy dużo piskląt, rodzice już liczyli ile zarobią, ale większość umarła.
    Morał – nie licz pieniędzy z kurczaków zanim nie dorosną.
    – Bardzo ładnie.
    Następny jest Mareczek:
    – Moi rodzice mają wylęgarnie kurcząt. Kiedyś kury zniosły dużo
    jaj, rodzice już liczyli ile zarobią, ale z większości wykluły się koguty.
    – Dobrze Mareczku a jaki z tego morał?
    – Nie z każdego jajka wylęga się kura.
    – Bardzo ładnie.
    No i wreszcie grande finale czyli prymas Jasio (pani łyka valium):
    – Łociec to mnie tak pedzioł: kiedyś dziadek Staszek w czasie wojny był cicho ciemnym. No i zrzucali go na spadochronie nad Polską. Miał przy sobie tylko mundur, giwerę, sto naboi, nóż i butelkę szkockiej whisky. 50 metrów nad ziemią zauważył, że leci w środek niemieckiego garnizonu. Niemcy już go wypatrzyli, więc dziadek Staszek wychlał całą whisky naraz, żeby się nie stłukła, odpiął spadochron i spadł z 20 metrów w sam środek niemieckiego garnizonu. I tu dawajta! Pandemonium! Dziadek Staszek pruje z giwerki! Niemcy walą się na ziemię jak afgańskie domki! Juchy więcej niż na filmach z gubernatorem Arnoldem. Z 80 ubił i jak skończyły mu się pestki wyjął nóż i kosi Niemrów jak Boryna zboże. Na 30 klinga poszła, pozostałych dziadek zajebał z buta i uciekł.
    W klasie konsternacja. Pani, mimo valium – w spazmach, pyta się:
    – Śliczna historyjka dziecko, ale jaki morał?
    – Też się taty pytałem a on na to: „Nie wk.rwiaj dziadka Staszka jak sepopije”

    No to ja dlatego sepoleje. Chyba

    LINK Ted(zia)
    http://wnas.pl/artykuly/3455-donatan-kosciol-w-polsce-to-ambasadorstwo-na-rzecz-zupelnie-obcej-kultury

  58. atalia
    19 stycznia o godz. 11:49 – dla przyponienia:
    Pamiętam Lecha Kaczyńskiego, gdy tuż po wyborach prezydenckich meldował swojemu bratu Jarosławowi „wykonanie zadania”. Był prezydentem swojego brata i PiS-u, a nie prezydentem Polski ograniczając w ten sposób swoje kompetencje i pełnioną funkcję wbrew postanowieniom Konstytucji RP, której powinien być strażnikiem. Pamiętam, gdy wraz z małżonką pojechał z oficjalną wizytą do Watykanu by złożyć kwiaty na grobie papieża Polaka Jana Pawła II. Widziałem w dzienniku TV jak składał kwiaty na grobie w papierowym opakowaniu, samemu będąc także w opakowaniu w postaci zapiętego płaszcza prochowca. Nie wiedział cham, że kwiaty trzeba rozpakować, a płaszcz zostawić w szatni lub w samochodzie. Przecież oficjalna wizyta u grobu to tak samo oficjalna wizyta, jak u przyjaciół, u których nie zasiadamy do stołu w prochowcu. U nas na wsi każdy to wie, ale Lech Kaczyński niestety nie wiedział. Pamiętam międzynarodową konferencję na Bałkanach, w której uczestniczył prezydent Lech Kaczyński. Zawaliła się wówczas hala w Katowicach, zginęło wiele ludzi. Lech Kaczyński wymknął się z konferencji bocznymi drzwiami i podążył szybko na lotnisko. Za nim pogoniła grupa oficjalna dyplomatów z zamiarem pożegnania go przed odlotem do Polski. Ale Lech Kaczyński dogonić się nie dał, wsiadł do samolotu i odleciał zostawiając zdziwionych dyplomatów na płycie lotniska. Pamiętam Lecha Kaczyńskiego walczącego o krzesło w Parlamencie Europejskim chociaż wszyscy wiedzą, że w posiedzeniach Parlamentu biorą udział premierzy i ich tematycznie do obrad dobrani ministrowie, a nie prezydenci. Pamiętam Lecha Kaczyńskiego toczącego bój o samolot do Brukseli, do której lecieć nie powinien. Pamiętam Lecha Kaczyńskiego i Donalda Tuska walczących na konferencji prasowej o miejsce przy środkowym mikrofonie w czasie wizyty Condoleezzy Rice pozostawionej przez walczące strony z boku, a jako kobieta, dyplomata i ważny gość Polski powinna właśnie być zaproszona o zajęcie miejsca w środku, pomiędzy obu panami. Pamiętam Lecha Kaczyńskiego, który chciał zmusić pilota tutki do lądowania w Tbilisi w czasie wojny Gruzji z Rosją. Całe szczęście, że pilot był kompetentny i nie wyraził zgody, a przez to był przez Lecha Kaczyńskiego obrażany o tchórzostwo i straszony konsekwencjami. Pamiętam Lecha Kaczyńskiego, który w czasie wizyty w Gruzji przesiadł się z chronionego przez BOR samochodu rządowego do samochodu prezydenta Gruzji, po czym uciekli polskiej ochronie i pojechali na wycieczkę na front, gdzie trwały walki i gdzie zostali ostrzelani. Pamiętam Lecha Kaczyńskiego, który okazał swoją wyższość bezdomnemu nazywając go dziadem i nakazując spieprzać. Pamiętam Lecha Kaczyńskiego, który zapragnął złożyć życzenia cesarzowi Japonii Akihito. Gdy cesarz usłyszał, że pragnie mu złożyć życzenia prezydent Polski, pewnie pomyślał: Chopin, kocham muzykę Chopina (jak wszyscy Japończycy), kocham Polskę. I wyraził zgodę na wizytę. Ale gdy Lech do Japonii przyleciał, dwór cesarski otrzymał już pełen zasób informacji o cechach osobowości Lecha Kaczyńskiego, którego w Europie już znano, nigdzie nie zapraszano i nie przyjmowano (poza prezydentami Litwy i Czech). Przestrzeń dworu cesarskiego nie mogła być skalana przez obecność takiego osobnika. I cesarz Akihito dostał z tego wszystkiego takiego nerwowego rozstroju żołądka, że wylądował w szpitalu. Po wyjeździe Lecha Kaczyńskiego cesarz wyzdrowiał i pełni nadal swoje cesarskie funkcje. Pamiętam Lecha Kaczyńskiego jak po nocnym pijaństwie z opóźnieniem (rano trudno było wstać) ruszał tutką z pijanym generałem na pokładzie do Smoleńska, gdzie podjudzany przez swojego brata Jarosława miał rozpocząć swoją konwencję wyborczą w towarzystwie licznego grona ważnych osobistości. SPRÓBOWALI wylądować na zamkniętym i nieczynnym od wielu miesięcy starym lotnisku wojskowym w Smoleńsku, nie przystosowanym do przyjmowania samolotów pasażerskich, w czasie gęstej mgły, na ślepo. A nuż trafią w płytę lotniska. Nie trafili. Trafili w brzozę.

  59. W kontekście dzisiejszej Loży Prasowej (dyskusja czy pomnik „czterech śpiących „winien
    powrócić na swoje miejsce). Szanowny Panie Passent – do Pana Lisickiego nie trafiają
    argumenty o Brzechwie i Tuwimie. Ludziom bezkrytycznie niechętnym wszystkiemu
    co przypomina ostatnią wojnę (czyli pozbawionym w i e d z y o tamtych straszliwych
    realiach) i roli Sowietów w biologicznym przetrwaniu Polaków – n a l e ż y przypominać,
    że w razie wygranej Niemców – w najlepszym razie byliby p a r o b k a m i u
    „wyższej rasy” (gdyby ich rodziców Niemcy nie „przepuścili przez komin krematorium”).
    Pozdrawiam Pana ciepło, z poważaniem Jerzy Brojek z Ostrołęki 19 stycznia 2014 r

  60. TJ

    Ciekawą mogłaby być dyskusja na temat czy premier jest zakładnikiem mniej lub bardziej zakamuflowanych propagandowo rozmaitych frakcji, koterii, grup interesów.
    Czy może raczej jednowładcą, suwerenem – tak jak usilnie stara się przekazać wyborcom.

    Myślę, że wnioski wynikające z tego typu analiz mogłyby rozjaśnić, niezrozumiały często obraz polityki polskiej. Szczególnie w ostatnich miesiącach.
    Ale wymagałoby to innego łączenia w ciąg logiczny rozmaitych zdarzeń niż dotychczas stosujemy.

    Przykladowo. Jeśli docenimy tonująca rolę wystąpienia arcybiskupa Kowalczyka, który tuż przed referendum warszawskim zwrócił uwagę wiernych na zasługi industrializacyjne Hanny Gronkiewicz Walz umożliwiając w ten sposób dalszą kontrolę polityczną PO nad stalicą to równocześnie możemy zrozumieć akceptację Premiera dla prób klerykalizowania prawa podejmowanych przez jego urzędników.
    Możemy tez zrozumieć czemu lider związkowy Duda po efektownym wyprowadzeniu na ulice 100 tysięcy ludzi przeciw wyzyskowi nagle wygasił protesty. Oczywiście jesli zauważymy, że Duda wita swych demonstrantów tradycyjnym: „szczęść Boże”
    Czy uznanie zarodka za człowieka nie jest warte utrzymania stosunków pracy opartych na wyzysku?

    Podobnie jest z relacjami rządu z prokuraturą. Przecież można powiązać jej decyzje o ochronie wiceprzewodniczącego partii opozycyjnej z nieoczekiwaną ciszą ktora zapadła wokół afer korupcyjnych urzędników rządowych, które nie tak dawno określano „aferami ćwierćwiecza”.

    Oczywiście to są tylko pewne tropy intelektualnych poszukiwan. To takie chodzenie we mgle. No ale ciekawsze niż kręcenie się jak przysłowiowe „g … w przerębli”

    Pozdrawiam

  61. atalia
    19 stycznia o godz. 11:49

    Źle mnie zacytowałaś. Jeśli cytujesz, to cytuj dokładnie. Przeczytaj sobie jeszcze raz:
    „A ja jednak uparcie stoję na stanowisku, że zaciekła i bezprecedensowa, bo nawet niezgodna z prawem, obrona Antoniego Macierewicza przez Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta przed odpowiedzialnością za zdradę, jakiej dopuścił się przy likwidacji WSI oraz publikację „raportu”, to w rzeczywistości obrona ówczesnego Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego przed takim samym oskarżeniem o zdradę stanu, ponieważ ostatecznie to on właśnie opublikował ten „raport” w akcie dywersji skierowanym przeciwko Polsce, Polakom i państwu polskiemu. W procesie sądowym Antoniego Macierewicza sąd z pewnością doszedłby do tej konkluzji, bo to jasne jak słońce i niczym zamazać się nie da. Jakie byłyby reperkusje takiego orzeczenia sądu? Ano trzeba by było zburzyć liczne pomniki zdrajcy, a jego truchło po cichu przenieść z Wawelu gdzieś pod cmentarny płot.”
    No i gdzie tu widzisz coś o komisji śledczej?

  62. Kartka z podróży
    19 stycznia o godz. 13:23

    Mój komentarz – luźne uwagi, dywagacje
    Kartko, sądzę, że Twoje poszukiwania intelektualne dryfują jednak w stronę modelu spiskowego – potajemne dogadywanie się premiera z Kościołem, potajemna cisza nad aferą korupcyjną dotyczącą wysokich urzędników państwowych, nie dające się objaśnić inaczej, jak tylko dogadaniem się wyciszanie szefa związkowego (niewidzialnymi dla nas kanałami, a więc tajnymi), itd.

    Dowodzenie niejasne, przypuszczeniowe, oparte na wierze w założony model, jest dowodzeniem, że model jest prawdziwy, bo pewne sprawy w układance (ulubiony termin blogerów PiSowskich) się zgadzają. W ten sposób można dowieść wiele hipotez na tej zasadzie, że pewne wybrane do dowodzenia cechy zewnętrzne dowodzą prawdziwości hipotez, bo są podobne, analogiczne, mają te same formy i kolory jak w już wykrytych i udowodnionych sprawach.
    To jest sposób dowodzenia przez podobieństwo, które jest sugerowane jako solidna analogia, a ta na dalszych etapach przekonywania jest sugerowana jako tożsamość. Co zwykle kończy wywód z poczuciem, że to jest to.

    Metoda hip-hopowa, to są bodźce, akcenty, pobudzenia, skojarzenia. rytmy, wibracje słowne i znaczeniowe. Dobre dla pogłębienia stanu wzmożenia lecz nie dla solidnego dowodzenia.

    Kartko, zastrzegłeś, że Twoje rozważania, to próby, poszukiwania. Zgoda. Ja te poszukiwania troszkę nagiąłem, przejaskrawiłem.
    Pzdr, TJ

  63. TJ

    Rozumiem, że przejaskarawiłeś, bo ja też tak robię. Taki uro, styl komentarzy blogowych.

    Tym niemniej nie zgadzam się z Twoją tezą, że spiskowo widzę rzeczywistość polityczną. Jak najdalszy jestem od wizji jakiś tajemnych konspiracji. Piszę po prostu o grze interesów, ktore z oczywistych powodów są kamuflowane pod propagandową papą.
    Zdajesz sobie pewnie sprawę, że gdyby w ten sposób patrzeć na działność innych podmiotów politycznych równie miażdżące – albo nawet bardziej – niż w odniesieniu do rządzącej PO.
    Łatwiej bowiem przyjąć do wiadomości, że PO ubija interesy z kościołem katolickim chroniąc stosunki pracy oparte na wyzysku, bo elektorat PO żyje z głównie z wyzysku lub państwa przeciez też poprzez np fiskalizm doprowadzającego do wyzysku. W tym przypadku antyklerykalnie nastawiona część elektoratu po może mieć co najwyżej absmak polityczny.
    Ale jak w tym kontekscie traktować SLD, które deklaratywnie reprezentuje wyzyskiwane grupy społeczne a realnie wspiera system oparty na wyzysku. To jest dopiero obłudny kamuflaż.
    Nie mówiąc już o pis. Przebicie się tą metodą przez mgły smoleńskie pozwoliło by odkryć prawdziwe jajca polityczne.
    Z tym, że nikt, z przyczyn oczywistych, nie stosuje tego typu analiz. Przeciez to by podważyło fundamenty polityki ostatniego ćwiercwiecza.

    Pozdrawiam

  64. TJ

    Przepraszam za liczne literówki. W zdaniu: „gdyby w ten sposób patrzeć na działność innych podmiotów politycznych równie miażdżące” brak „wnioski byłyby równie miażdżące”

    Pzdro

  65. atalia. Mówią, że jestem gburem i chamem, najbardziej chamski na blogach. Ty mnie jednak przewyższasz pod każdym względem, bo do tego jesteś głupi.

  66. Artur
    19 stycznia o godz. 13:19
    Biorac z grubsza pamietam to samo , ale pamietam tez np ( zeby sie zbytnio nie rozpisywac , czego u siebie nie lubie ) tzw „moskiewska pozyczke ” drabine oparta o bud. sejmowy (?) rozne choroby egzotyczne , golenie , lub czasopisma ( to chyba nie na temat ) itp. Napewno cos tam jeszcze by sie znalazlo ale zdaje sobie sprawe z wlasnej niedoskonalosci (cholest. l. sie miesci ) dlatego bylbym wdzieczny .. napiszmy – zobowiazany za odswiezenie mojej (jeszcze) pamieci . Pozdr.

  67. Szczytno … ( jeszcze o pamieci a moze nawet ku ..) pamietam z niego historie z nijakim „Kropla ” w roli gl.
    Zdecydowanie za dluga jak na ten blog.
    http://olsztyn.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,15298884,Szukali_pijanych_kierowcow__Wpadl_ksiadz_recydywista.html#BoxSlotII3img

  68. Kartka z podróży
    19 stycznia o godz. 14:36
    Mój komentarz
    Po części się zgadzam, szczególnie co do niewygody jawności dla mających swoje interesy polityków. Dlatego uważam, że jednym z najważniejszych postulatów demokracji jest transparentność.

    Odnośnie frazy „system oparty na wyzysku”, to uważam, że używana ona jest w wielu miejscach na bardzo różne sposoby – traktowana nieraz jako maczuga moralna, innym razem jako metafora o zabarwieniu pejoratywnym, jako kwintesencja teorii wyzwoleńczych, itd.
    Słowem pojęcie jako takie, bez teoretycznego podłoża mu towarzyszącego przez swą ogólnikowość i zawartą w nim postulatywność sprowadzające dyskusję bardziej w stronę emocjonalnych nastawień i wyzwoleńczych teorii niźli w kierunku obiektywnej analizy procesów społecznych.
    Pzdr, TJ

  69. TJ

    Wyzysk jest zdefiniowany.
    To na przykład:

    „Występek polegający na wykorzystaniu przymusowego położenia innej osoby i zawarciu z nią umowy, nakładając na nią obowiązek świadczenia niewspółmiernego z świadczeniem własnym.
    Przymusowość położenia polega na tym, że sytuacja majątkowa pokrzywdzonego grozi niemożnością zaspokojenia podstawowych potrzeb jego i jego rodziny, co skłania go do zaciągnięcia zobowiązania niewspółmiernego do świadczenia wzajemnego.”

    „Przywłaszczenie sobie przez właścicieli środków produkcji owoców pracy bezpośrednich wytwórców, pracujących na ich rzecz pod naciskiem przymusu ekonomicznego lub pozaekonomicznego wszelkie krzywdzące kogoś nadużywanie swojej władzy dla wyciąganie zysku z czyjejś pracy. Bezlitosny, bezwzględny, brutalny, nieludzki wyzysk. Wyzysk ekonomiczny, gospodarczy. Wyzysk społeczny, wyzysk człowieka przez człowieka.

    „Nadmierne wykorzystywanie, ciągnięcie zysków z czyjejś pracy.”

    „Wyzysk jakiejś osoby to wykorzystywanie jej przez innych ludzi lub wykorzystywanie innych przez nią.”

    „Wyzyskiwać kogoś lub coś, to czynić z osoby lub obiektu użytek dla własnych celów, wykorzystując ich słabości. Większość słowników określa „wyzysk” jako „wykorzystanie czegoś lub kogoś niesprawiedliwie lub nieetycznie”, ale nie mają racji. Jeśli wyzysk ocenia się jako niesprawiedliwy czy nieetyczny, to wynika z takiego, a nie innego etycznego rozsądzenia ze strony oceniającego(…).”

    Pzdro

  70. mag
    15 stycznia o godz. 20:19 (do wpisu z przeszłości)

    „Właśnie obejrzałam sobie wywiad z prezydentem Komorowskim przeprowadzony przez red. Durczoka na tefałenie.
    Myślcie sobie i piszcie, co chcecie, ale dla mnie Komor jest OK.
    Z pozycji prezydentury „żyrandolowej”, zgodnie z naszą konstytucją, uczynił sensownie sprawowany urząd, bynajmniej nie dekoracyjny.
    Ma świetne „gadane” w kontaktach z mediami (co jednak ważne), zero kompleksów (jednak chyba geny i kinderszuba), no i dobrą prezencję. A to też ważne na takim stołku” .

    – no i krzynka „błękitnej krwi”,.
    Pozdro

  71. @ Odio

    No nie, wasze państwo być może, ale Polska jest krajem katolickim od ponad tysiąca lat i takim pozostanie na wieki wieków. Amen. Z dobrego serca radzę Ci modlić się o to. Nie piszę o mniejszościach, które tu żyją po pierwsze dzięki wyjątkowej tolerancji oraz gościnność Polaków, a po wtóre, albowiem katolickie miłosierdzie wciąż powstrzymuje gospodarzy przed złapaniem za szmaty jednego z drugim zaprzańca i wyrzuceniem ich za granicę na zbitą mordę, wzorem wszystkich chyba państw na przestrzeni wieków, poza Polską. Niszczenie Polski katolickiej przez pewną mniejszość o zasłużenie złej reputacji, to moim skromnym zdaniem kręcenie sobie stryczka na szyję, czas to zrozumieć. Co powstrzyma Polaków przed odwetem za te wszystkie doznane krzywdy i upokorzenia, jeśli miałoby zabraknąć Boga?

    Interesujący artykuł u dra Henry Makowa o ostatnim filmie Martina Scorsese – „The Jew of Wall Street”

    „http://henrymakow.com/

  72. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @Jerzy Brojek z Ostrołęki
    19 stycznia o godz. 13:23

    W kontekście dzisiejszej Loży … itp. (?)

    To sa dywagacje co bylo pierwsze, jajo czy kura?
    Ci co znaja geneze Rapallo nie musza wchodzic do „k u r n i k a” aby …. : „daj kurze grzede … „

  73. ziołolipa
    19 stycznia o godz. 11:12

    Chyba upraszczas. Trudno przyjąć, że na pond 6,000 prokuratorów w Polsce, większość z nich to produkt studiów prawniczych z lat 80-tych. Zresztą czym miałoby się różnić kształcenie prawników w latach 80-tych od kształcenia prawników w latach 70-tych (ta generacja jest wciąż aktywna zawodowo i prawdopodobnie wyżej usytuowana w hierarchii prokuratorskiej niż pokolenie z lat 80-tych. Poza tym niższe szczeble są okupowane przez prawników wyprodukowanych w latach 90-tch, a nawet w pierwszej dekadzie XXI-go wieku.

    Nie wiem jaki jest średni wiek prokuratora w Polsce, jak rozkłąda się liczba prokuratorów jeśli chodzi o przedziały wiekowe. Dopiero mając te dane w ręku można by ewentualnie przymierzać się do wysuwania takich tez, jak Twoja.

    Studiowałem prawo w latach 80-tych i nie przypominam sobie możliwości zdania egzaminu za masło, ale być może byłem za mało zaradny, żeby zaliczać w ten sposób przedmioty. Było nas na roku kilka setek, plus spady i warunki z wyższych roczników, a więc być może na wydziale działy się sprawy, o których nie wiem. Jest całkiem możliwe, że z punktu widzenia kultury prawnej jesteśmy (na równi z generacjami poprzednimi) generacją przetrąconą, bo na uniwersytetach wkładano nam do głowy jedną filozofię i kulturę prawniczą, a potem trzeba było zaczynać wszystko od nowa i przeprogramowywać się na zupełnie inną filozofię i sposób funkcjonowania, szczególnie w kategoriach zawodowych, w których do roku 1989 obowiązywały socjalistyczne (czyli bolszewickie) zasady umocowania sądownictwa i prokuratury. Jest całkiem możliwe, że nie wszystkich wyszło to na zdrowie, i nie dlatego, że zaliczenia otrzymali za masło lub za szynkę.

    Moim zdaniem – i nie jest to żadne odkrycie – poziom prokuratury oraz sądownictwa odzwierciedla w miarę wiernie poziom ogólny mentalności, kultury (w tym kultury prawnej i poszanowania prawa), a także pojmowania interesu społecznego. W Polsce trawionej nieustannymi wojnami ideologicznymi, gdzie obywatel musi codziennie ustosunkowywać się do różnych spraw od strony ideologicznej i moralnej, a nie od strony pragmatycznej, tej ideologizacji ulegają również sędziowie oraz prokuratorzy, co daje takie efekty, jakie daje. Przy czym jest całkiem możliwe, że np. decyzja w sprawie Macierewicza jest uzasadniona z punktu formalno-prawnego, bo tak akurat skonstruowane są przepisy. Nie wiem, nie czytałem decyzji, ale jakaś podstawa formalno-prawna musi istnieć, skoro prokuratorzy postanowili tak, a nie inaczej. Prokuratorzy stosują prawo istniejące, a stanowią prawo. Co nie znaczy oczywiście, że decyzje prokuratury w kwestii posługiwania się swastyką lub wyzywaniem się od Żydów są słuszne. Kwestia interpretacji prawa, a ta opiera się na kulturze prawnej, na zdolności do obiektywnej oceny stanu faktycznego z punktu widzenia obowiązującego prawa i jego wykładni, i tutaj prokuratorzy mają szerokie pole do popisu, co daje takie rezultaty, jakie daje. Swoją drogą czy kuriozalne decyzje prokuratury w kwestii odmowy śledztwa są zaskarżane, a jeśli nie, to dlaczego ?

    Może jednak nie wszystkiemu winni są prokuratorzy (dziś – jak kelnerzy: sprawcy nieszczęść wszelakich) ?

    Pozdrawiam

  74. Ale naprawdę tym, czego duch świata od nas oczekuje, nie jest wcale sprawiedliwość, ale życzliwość dla bliżnich, przyjażń i miłosierdzie, a więc takie jakości, których ze sprawiedliwości niepodobna wyprowadzić. /Leszek Kołakowski/

  75. Lech
    19 stycznia o godz. 15:35
    Dokladnie tak samo spostrzegam Komorowskiego, pokazuje wielka klase. Choc niektorzy purysci wciaz beda mu przypominac tego *bula*, ale niech maja ucieche.
    Pozdrawiam

  76. Jeśli ówczesny rząd ( PIS) i Prezydent Najjaśniejszej Rzeczpospolitej na podstawie ” raportu ” napisanego przez prywatną osobę, „raportu” który nie jest dokumentem, likwiduje służby specjalne, zdradza tajemnice państwowe – to chyba należałoby taki czyn uznać za ZDRADĘ STANU i uruchomić odpowiednie procedury. A u nas – jak zwykle nic , cisza.

  77. Portal Fronda prowadząc bezkompromisową walkę z rozmaitymi grzechami dostarcza przy okazji bardzo ciekawych informacji o ludziach kościoła.

    Dziś na tapecie znalazła się katalońska benedyktynka Teresa Forcades OSB.

    Oczywiście siostra Teresa kwestionuje publicznie społeczne nauczanie kościoła.
    Na przykład w wywiadzie udzielonym gazecie hiszpańskiej Pikara Magazine mówi:

    „Myślę, że to ewidentne pogwałcenie prawa do samookreślenia kobiety, gdy państwo wymaga od niej, by stała się matką… Sądzę, że kobieta, która zaszła w ciążę, choć tego nie chciała, a nawet w wyniku użycia przemocy, nadal może doświadczyć tej ciąży jako czegoś pozytywnego. Popieram jednak legalizację aborcji, jeżeli płód jest w takim stadium rozwoju, w którym nie utrzymałby się jeszcze sam przy życiu”.
    „Może istnieć matka, dla której ma sens urodzenie i wychowywanie dziecka z ciężkim upośledzeniem, o którym wiadomo, że niebawem umrze… Myślę, że każda istota jest obrazem Boga i chciałabym, by świat akceptował (takie dziecko). Jednak to jest to, w co ja wierzę i nie mogę powiedzieć innej kobiecie: „chcę, by państwo zmusiło cię do tego, co ja uważam za słuszne””.
    „Myślę, że miłość homoseksualna jest całkowicie zrozumiała dla Kościoła, bo posiada to, co jest podstawowe: nie ma tu płodzenia dzieci, ale jest intymność otwarta na międzyludzki związek, która zawiera szacunek dla integralności drugiego człowieka. Dwoje ludzi, którzy kochają się nawzajem, pożądają się nawzajem i nawzajem się szanują – daje świadetwo. To jest sakrament, widzialny znak – tak jak chrzest – który mówi: „ta istota jest akceptowana w tej społeczności tak jak każda inna”. Teologia trynitarna uczy, że wszystkie sakramenty są wcieleniem Bożej miłości. Bóg Ojciec, Syn i Duch święty są różni, ale nie są komplementarni. Miłość nie jest koniecznością; nie zdarza się wówczas, gdy ja cię potrzebuję, bo czegoś mi brak. Nie może być utylitarystycznej miłości”.

    Zakonnica, mimo swych poglądów cieszy się swobodą wypowiedzi i z powodzeniem zajmuje się działalnością naukową

    Fotka sympatycznej siostrzyczki Teresy
    http://2.bp.blogspot.com/-sgvaIJ-zSb0/UjzgM6lEKPI/AAAAAAAAI5c/8cHcbjL6mLQ/s1600/teresa-petition.jpg

    Pozdrawiam

  78. Kartka z podróży – 18:42
    Zdumiewająco piękna i odważna postawa. Jestem pod ogromnym wrażeniem.
    W środę o 18-tej ksiądz Lemański „Pod białym bocianem”.
    Wstęp wolny.

  79. Anca_Nela

    Cieszę się, że Ci się spodobało.

    Pzdro

  80. Lewy
    19 stycznia o godz. 14:48

    Lewy chwali mnie, czyli atalię, cytuję: „Ty mnie jednak przewyższasz pod każdym względem, bo jesteś jak noc majowa, biała noc, uśpiona w jaśminie, i jaśminem pachną twoje słowa…”

    Hm, rozczulasz mnie, dziękuję za komplement. W rewanżu zaprzeczam: wcale nie mówią o tobie, że jesteś gburem i chamem. Wręcz przeciwnie, wręcz przeciwnie.

  81. Jerzy Brojek z Ostrołęki
    19 stycznia o godz. 13:23

    Jerzy Brojek z Ostrołęki pisze, cytuję: „Do mnie, czyli Jerzego Brojka z Ostrołęki, nigdy nie trafiają argumenty o Hitlerze i Stalinie wspólnie napadających na Polskę w 1939.”

    Z poważaniem, Jerzy Brojku z Ostrołęki, Mołotow.

  82. Czy po polsku jest spod czy z pod.

  83. Artur
    19 stycznia o godz. 13:19

    Artur pisze poemat o prezydencie. Z trudem przeczytałem zaledwie pierwsze zdanie, ale wierzę, że udało ci się napisać wiersz w zgodzie z własną definicją poezji.

  84. Waldemar
    19 stycznia o godz. 11:59

    Waldemar uprzejmie mnie prosi, cytuję „Jeśli już mnie cytujesz, tu cytuj”.

    I zarazem użala się nad sobą, cytuję: „Jestem tu na tym blogu często wykpiwany i nie jest to niespodzianka”.

    Ależ, Waldemarze, ja z ciebie nigdy nie pokpiwam, wręcz na odwrót.

  85. baaca
    19 stycznia o godz. 11:58

    baaca pisze, cytuję: „jest taka opinia, że PO wewnątrz jest dokładnie takie samo, jak ZChN na zewnątrz. Czy taki Niesiołowski czy Libicki mieliby jakikolwiek problem w powrocie z PO do ZChN-u?”

    baaco, jest jak jest. Nie mieliby żadnego problemu.

  86. Kartka z podróży
    19 stycznia o godz. 15:32
    Wyzysk jest zdefiniowany.
    To na przykład:
    „Występek polegający na wykorzystaniu przymusowego położenia innej osoby i zawarciu z nią umowy, nakładając na nią obowiązek świadczenia niewspółmiernego z świadczeniem własnym.

    Mój komentarz
    Kartko, podałeś kilka definicji wyzysku, ostrzejszych i łagodniejszych. Jak to bywa w naukach społecznych, pojęcia ulegają łatwej ideologizacji, są przykrawane i rozciągane stosownie do potrzeb politycznych, propagandowych, stają się jeszcze bardziej rozmyte niż w nauce, są obrabiane różnorodnymi interpretacjami, uzyskują wieloznaczność, a ich przydatność do precyzyjnej analizy maleje proporcjonalnie do masowości ich stosowania.

    Jedna z przytoczonych przez Ciebie definicji mówi, że wyzysk jest występkiem. Wynika z niej i z Twoich wzmianek o systemie wyzysku w odniesieniu do władz, że rząd i także niektóre partie nierządowe, jak np. SLD, popierają koncepcję tworzenia w Polsce systemu opartego na wyzysku, czyli na występku. To jest naciągany wniosek, ale logicznie poprawny.

    Sądzę, że na blogu jest zbyt mało miejsca, by prowadzić dyskusję na temat systemu opartego na wyzysku w Polsce.
    Pzdr, TJ

  87. atalia
    19 stycznia o godz. 19:54
    Przestalem reagowac na mojego wielbiciela, ktory podszywa sie pode mnie, z jakichs jemu znanych powodow.Na ogol przyjaciele na blogu odrozniaja mnie od mojego mistera Hyde’a.Poniewaz jednak ty go nie odrozniasz, wiec cie zawiadamiam, ze ja nie jestem autorem takich glupawych wpisow(kto cham, ktop glupi itp).Wiec jesli masz ochote dyskutowac z moim alter ego,ktory od paru miesiecy mnie neka,usiluje mnie zdezauwowac, to twoja wola. Sprawisz mu tylko ucieche.

  88. atalia
    Uzupełniam moją poradę; ta woda powinna być pita drobnymi łykami na wdechu a wydech w trakcie – jak najwolniej.
    Przejdzie. Na żonę, na dzieci…

  89. ANCA_NELA
    19 stycznia o godz. 20:47
    ma być święcona, gazowana a może brzozowa( obecnie na topie)

  90. Lech, 19 stycznia o godz. 15:35
    Bój się boga.

  91. Panie Danielu
    Bardzo ciekawa Pana propozycja;zamiast powolac komisje do badania poczynan Macierewicza, powolac komisje do zbadania poczynan prokuratury.
    Tyle tylko, czy jakakolwiek komisja parlamentowa ma jakies znaczenie , poza to jedna Rywina, ktora zmiotla Millera, a wylansowala Ziobre ?
    Czy taka komisja zmieni cos w prokuraturze ?

  92. Lewy
    19 stycznia o godz. 20:43

    Lewy informuje, że ma alter ego i że to jest dla niego rodzaj gry z sobą, a nawet ucieczki od siebie samego.

    Hm, nigdzie nie uciekniesz, bo niczego nie ma poza grą.

  93. ANCA_NELA
    19 stycznia o godz. 20:47

    ANCA_NELA uzupełnia swą poradę i ostrzega, cytuję: „Ta smoła nie może być pita na dechach, bo inaczej przejdzie na męża, na dzieci…”

    Ot, odwieczny dramat matki i żony.

  94. Lewy
    19 stycznia o godz. 20:43
    Homo atalia to osobnik pasożytniczy – a nawet gatunek, który się ujawnił po upowszechnieniu internetu – jak np. maczużnik nasięźrzałowaty czy podgrzybek pasożytniczy. Samodzielnie nie da rady żyć. Siedzi za winklem i czeka, aż ktoś coś powie. Jak powie, wtedy homo atalia wyskakuje zza winkla – pierdut, pierdut dwa słowa i się chowa.

  95. macierewicz sie cieszy, a powinien plakac, bo sobie jakis prokuratorek pomyslal co pomyslal i wyrzucil sprawe do kosza mimo, ze wydaje sie oczywista oczywistoscia, ze trzebaby sie jej przyjrzec. Z kolei, Trynkiewicz, zabojca kilku chlopcow, wyjdzie niedlugo na wolnosc, zeby prosto z kicia pojsc do psychuszki, bo komus tam sie wydaje, ze tak trzeba. A gdzie tu prawo? Prawo jest, tyle ze do dupy, wiec byle jaki gamon moze sobie je interpretowac jak mu sie podoba.

    Poki miejsca w Sejmie zajmowac beda w wiekszosci oszolomy, idioci, warcholy i hochsztaplerzy zamiat prawnikow i ludzie o nieposzlakowanej opinii (to juz jest utopia!) to ciagle nasze prawo bedzie dziurawe jak durszlak i takie idiotyzmy jak z Macierewiczem czy Trynkiewiczem beda na porzadku dziennym

  96. Jerzy Pieczul
    19 stycznia o godz. 21:56
    wtedy homo atalia wyskakuje zza winkla – pierdut, pierdut dwa słowa i się chowa.
    ……………………………………………………..
    🙂

  97. TJ

    Definicja wyzysku, która zwróciła swą konkretnoscią Twoją uwagę pochodzi z kodeksu karnego. Bardzo się ucieszyłem, że ją tam znalazłem. To słowo własciwie nie funkcjonuje w debacie publicznej, myslałem więc, że znikło. A tymczasem znalazło jak myszka swoją norkę w kodeksie i czeka na swoje czasy.

    Gdy czytam teksty socjalistyczne czy anarchistyczne z pierwszej połowy XX wieku to słowo wyzysk aż bije mnie po oczach. Jest mocne jak poczerwieniała, zaciśnięta w gniewie, rozbita robotą za grosze pięść. Ma w sobie cholernie dużo treści.

    To słowo jeszcze miało swoją moc w pierwszych latach komunizmu. Służyło głównie opisowi czasów przeszłych. Budziło lęk przed ich powrotem. Ewentualnie traktowane było jako zasadniczy czynnik dojrzewania do stanu bezwyzysku. No ale potem znów zanikło, bo przecież kompromitowało swym kontekstem komunistyczną rzeczywistość. Stan wyzysku nie nazwany oczywiście wyzyskiem uzasadniano jakimś dobrem wspólnym, nadrzędnym. Podobnie jak to czyni się teraz. Mój ulubiony polemista J.Pokorny robi to po mistrzowsku.

    Ale wracając do komuny – dopiero w 1980 roku ksiądz Tischner w „Etyce solidarności” użył tego zapomnianego słowa do opisu wykorzystywania przez państwo robotników. Cały rozdział poświęcił wyzyskowi czyli, jak pisałem wyżej walił ją w gębę jej wlasną pobliźnioną, zbuntowaną pięścią.
    Warto przypomnieć, że kosciół katolicki w tym kraju kiedyś zajmował się problemem wyzysku. Warto przypomnieć, że leżało mu to bardzo na sercu.

    Po transformacji lewica odzyskała dla siebie słowo wyzysk. Nawet pod hasłem walki z wyzyskiem na jakiś czas przejęła wladzę w tym kraju. No ale potem jakoś pomijać zaczęła to obrazowe, pełne soczystej treści słowo. Uzasadniano to w ten sposób, że współczesny świat nie da się opisać za pomocą wyzysku.
    I tak to trwa do dziś.

    Dlatego własnie się tak bardzo ucieszyłem gdy znalazłem je w kodeksie. Sprytną sobie wyzysk znalazł kryjowkę na przeczekanie. Kto by podejrzewał, że ukrył się wyzysk w kodeksie karnym?

    Pozdrawiam

  98. Obejrzałem dzisiaj z przyjemnością ostatni odcinek serialu o klasie średniej „Krew z krwi”. Jak kilkakrotnie pisałem to doskonały film nadający tej klasie dramaturgicznie ciekawy wymiar. Naprawdę pokazano ją z „pazurem”. W końcu coś prawdziwego o tej zagadkowej grupie społecznej, którą zawyczaj ujmuje się tutaj w sposób infantylny, cukierkowy i naiwny – bijący po oczach sztucznością i odstręczający.
    Zastanawiałem się, kto napisał tak dobry scenariusz. I wyczytałem, że film jest adaptacją holenderskiego serialu Penoza. Scenariusz, dialogi oparto na kupionej makiecie dramaturgicznej. I to wyjaśnia dlaczego obraz polskiej klasy średniej jest tak prawdziwy. Po prostu z Holandii problemy tej grupy społecznej lepiej, jasniej widać. Polska jeszcze do tego nie dojrzała. Albo nie chce dojrzeć w swej hipokryzji.

    Pozdrawiam

  99. Ad Jerzy Pieczul…
    Mam propozycję, odnośnie atalii i ataliopodobnych… Omijać szerokim łukiem, nie pochylać się litościwie nad umysłowym kalectwem, nie wdawać się w dyskusję. Może się zniechęci i przeniesie tam, gdzie go jeszcze nie znają. Choć, jak znam życie, są to osobniki niezwykle upierdliwe.
    Ad meritum…
    Zdawało mi się, że to nie jest tak, że prokurator umarza postępowanie i nic na to nie można poradzić. Na to postanowienie służy zażalenie, które ostatecznie rozpatruje sąd. Tylko zamiast lamentować, ktoś do tego uprawniony musiałby takie zażalenie złożyć.
    Jeśli zatem sąd uchyli to postanowienie, to może ktoś powinien rozliczyć tego prokuratora?

  100. Ważne oświadczenie. Od wielu lat na to czekano.

    „Jak to zostało dobrze udokumentowane, paliłem zioło jako dzieciak. Uważam to za zły zwyczaj i słabość niezbyt różniącą się od papierosów, które paliłem przez dużą część dorosłego życia. Nie sądzę, by marihuana była groźniejsza od alkoholu – powiedział Barack Obama, którego cytuje „New Yorker”. Prezydent dodał, że „stany zamierzające zalegalizować marihuanę powinny to zrobić”.”

    Co na to Donald Tusk – też przecież dawny palacz?

    Pozdrawiam

  101. @Kartka z podróży
    18 stycznia o godz. 21:01
    Nie jest jednak do końca powiedziane, że u Tuska ministrem sprawiedliwości musi być obskurant. On tak na zmianę: Ćwiąkalski-Czuma-Kwiatkowski-Gowin. Biernacki. Królikowski może przeważać szalę, jednak inne warianty też są możliwe. Ale ja nie o tym: już po tym jak się wpisałem, wysłuchałem rozmowy Olejnik z Kaliszem i Giertychem, i ten ostatni powiedział, że w „niezależnej” prokuraturze jest silny PiS, taki przyczółek. No to chyba rzeczywiście ministerstwo sprawiedliwości nie ma tu jakiegoś wielkiego wpływu. Pozdrawiam.

  102. Jerzy Pieczul
    19 stycznia o godz. 21:56

    Jerzy Pieczul nadal się samobiczuje w samokrytyce, cytuję: „Homo Pieczulis, to na pewno ja, Jerzy Pieczul, to osobnik pasożytniczy itd., itd.”

    No, no, no!

  103. pawel markiewicz
    19 stycznia o godz. 22:24

    paweł markiewicz zebrał się na heroizm i pisze o Tusku, Palikocie, Millerze, Piechocińskim, cytuję: „miejsca w Sejmie zajmują w większości oszołomy, idioci, warchoły”.

    Chwali jednak Kaczyńskiego, Macierewicza i Ziobrę, cytuję: „ludzie o nieposzlakowanej opinii”.

    No, no, no!!

  104. zezem
    19 stycznia o godz. 22:51

    zezem ujawnia tajniki swojej strategii, cytuję: „wyskoczę zza winkla – pierdut, pierdut; dwa słowa, niech wszyscy widzą, jaka ze mnie mądra głowa”.

    Potwierdzam, mądra, IQ jakieś 579, ale chyba więcej.

  105. Esteban Peres
    19 stycznia o godz. 23:08

    Esteban Peres się spowiada się, cytuję: „Jestem osobnikiem niezwykle upierdliwym.”

    E, nie jest z tobą aż tak źle.

  106. Lewy (19 stycznia o godz. 12:13)

    „Twoje pytanie (18 stycznia o godz. 22:51) jest tak oczywiste, ze aż dziw , ze nikt jeszcze na nie nie wpadl, a przede wszystkim Tusk. Czy tylko prokuratura ma prawo dobrotliwie pochylic sie nad panem Antonim ? A czy rzad nie moze pomijajac te pisowska prokurature, bezposrednio zwrocic sie do sadu z jakiegos tam powodztwa cywilnego i zaskarzyc pana Antoniego o odszkodowanie… Zaczynam podejrzewac, ze Platforma rzeczywiscie ma jakis interes, zeby nie dobierac sie do skory PISowi”

    To chyba nie tak powinno być, Lewusku. Po co jakieś powództwo cywilne jeśli rząd MA OBOWIĄZEK egzekwować obowiązujące prawo? W każdym PAŃSTWIE PRAWA istnieje coś takiego jak oskarżenie Z URZĘDU. W polskim prawie oczywiście tez oskarżenie z urzędu istnieje. O tu:

    http://www.podlaska.policja.gov.pl/programy/prawa_ofiar/doc/4.pdf

    „Czyny ścigane z oskarżenia publicznego – z urzędu:… 160 § 1,3 k.k. – narażenie na niebezpieczeństwo…”

    Występek Macierewicza łacno się kwalifikuje pod takowy czyn. On naraził na niebezpieczeństwo spora ilość osób/agentow z WSI, podając do publicznej wiadomosci ich personalia.

    Powodem dla którego rząd Tuska nie nie dokonał aktu oskarżenia z urzędu jest, najwidoczniej, brak kontroli rządu nad własną prokuraturą. Tuskowa prokuratura powiedziała: nie oskarżamy Macierewicza, i szef prokuratury, Tusk, ogon pomiędzy nogi wtulił. I w nogi. Ogon zaczął kierować psem!

    Tzw. rozdzielenie prokuratury od ministerstwa sprawiedliwości to tylko działanie maskujące. Mające na celu ogłupienie i tak już ogłupionych głupków-wyborców tym, ze ‚nasze ręce są związane wymogiem niezależności prawa od polityki’. Trick praktykowany w wielu jurysdykcjach w świecie, wiele razy. Zawsze jednak kończący sie tym samym odkryciem:

    od odpowiedzialności za przestrzeganie prawa rzad nie może uciec.

    Następne wybory powinny to okazać. Ze paskudny PiS dzięki temu dojdzie znowu do władzy, to już zupełnie inna historia

  107. ATALIA ;
    TY Jesteś na tym blogu wykpiwany. Przeczytaj prowokatorze to co napiasłem w twoj adres o 11:59 -wczoraj i ..zamilcz .
    Dwa razy cytujesz moje zadnie i za każdym razem to są twoje ,a nie moje .Kumasz ? ,czy tylko nie potrafisz czytać .
    Nie odzywaj się .

  108. Spora dozę pewności w świecie prawa wnosi na tym blogu Lex. Lexie?

    PS. Atalii nie ruszaj. Waldemar ma słusznego. Tylko – po co on karmi trolla?

  109. A może, po prostu, prokuratura jest mało fachowa?
    (Pamiętam ocenę koleżanki Zbigniewa Z. z roku: „On był tak głupi, że aż został prokuratorem. I to w Katowicach!” Opinia ta mówi nie tylko o byłym ministrze, ale i prokuraturze.)

  110. atalia, Nie daj się czarować temu drugiemu typowi, który od dawna psuje moją nieskazitelną reputację. Cieszę się tutaj zasłużonym uznaniem kulturalnego intelektualisty, szczególnie wyróżnianym przez dwie sympatyczne znane tutaj nimfomanki. Kto jest chamem i gburem to każdy dobrze wie i trzymaj tak dalej.

  111. atalia
    20 stycznia o godz. 0:30
    ujawnia tajniki swojej strategii, cytuję: „wyskoczę zza winkla – pierdut, pierdut; dwa słowa, niech wszyscy widzą, jaka ze mnie mądra głowa”.
    Potwierdzam, mądra, IQ jakieś 579, ale chyba więcej.

  112. PAK
    20 stycznia o godz. 8:53

    A może, po prostu, prokuratura jest mało fachowa?”

    To rownie zabawne stwierdzenie ja Gospodarza:

    „budzi co najmniej zdziwienie. Uzasadnienie prokuratury liczy 160 stron, których nie czytałem,”

    Zdziwil sie chociaz nie mial czasu przeczytac.

    Orteq natomiast pokazuje kolejny ze swoich niezliczonych talentow…
    tym razem prawniczy- piszac:

    „..Powodem dla którego rząd Tuska nie nie dokonał aktu oskarżenia z urzędu jest, najwidoczniej, brak kontroli rządu nad własną prokuraturą. !…”

    Otoz prokuratura jest niezalezna wlasnie dlatego zeby nie byla pod kontrola rzadu – ktory ma nie mic KONTROLI nad prokuratura, ktora ma byc niczyja.
    Chodzilo o uwolnienie prokuratury od nacisków politycznych.

    Widac, ze PO i jej zwolennicy (felieton) dostaja wysypki z powodu istnienia jakichkolwiek niezaleznych organow.

    Wlasnie dlatego Prokuratura jest niezalezna zeby rozne autorytety co nie maja czasu I sie nie znaja ale wiedza co powinna robic prokuratura nie mialy na nia wplywu

    Zwierzchnikiem prokuratury jest Prokurator Generalny powołany przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej spośród dwóch kandydatów zgłoszonych przez Krajową Radę Sądownictwa i Krajową Radę Prokuratury .
    Co istotne, kandydatury nie są też opiniowane przez Prezesa Rady Ministrów.

    Najwazniejsze jest oddzielenia prokuratury od rządu i usytuowania jej poza ośrodkiem władzy wykonawczej przez nadanie nowej, wyodrębnionej pozycji w systemie organów państwowych.

    W wyniku reformy rząd utracił wszelki wpływ na obsadę stanowiska Prokuratora Generalnego, a w rezultacie także na decyzje w sprawach kadr kierowniczych w prokuraturze, ktore powoluje Prokurator Generalny.

    Zgodnie z przepisami premier przyjmuje albo odrzuca sprawozdanie PG,
    W przypadku odrzucenia sprawozdania premier może wystąpić do Sejmu z wnioskiem o odwołanie prokuratora generalnego przed upływem kadencji.
    Sejm odwołuje Prokuratora Generalnego większością 2/3 głosów, w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.

  113. Andrzej Falicz
    17 stycznia o godz. 22:09
    Raczyl nie zauwazyc, ze napisalem; nie znam jednak panstwa w UE, w ktorym system opieki zdrowotnej funcjonowalby ku zadowoleniu ubezpieczonych……Falicz repklikuje i wydaje mu sie, ze ma racje. Czesto rowniez udawadnia sie, ze Polska jest dobrze rzadzona bo np. w Rumunii Albanii jest gorzej.
    To odwrocenie Twojej argumentacji.

    Kwestia opieki zdrowotnej zalezy li tylko od ubezpieczonych, jesli panstwo stworzylo odpowiednie ramy ku temu, reszta to kwestia finansow czesto brakujacych.
    Problem polega na tym, ze kazdy obywatel, kazda obywatelka maja lepiej ubezpieczony samochod od wlasnego zdrowia. Lepiej tez o tenze dbaja, okresowe przeglady, mycie, paliwo, naprawy etc..
    Niestety dotychczas nie udalo sie zadowolic wszystkich ubezpieczonych, gdziekolwiek, komukolwiek….Falicz potrafi?????????
    Saldo mortale

  114. Służbę zdrowia można wspomagać na rżnorakie sposoby, nieźle się przy okazji bawiąc w dobranym towarzystwie.
    Tym razem zbiórka celowa, na potrzeby szpitala dziecęcego we Wrocławiu.
    Brawo prezydent Dutkiewicz!
    Ciekawe, czy warszawski buntownik też tak by potrafił???
    Referendum łatwo spowodować, tylko co dalej???

  115. Dzień dobry

    Aps

    Dzięki za przypomnienie postaci ministra Ćwiąkalskiego. Jego dymisja, również forma w jakiej ją Premier przeprowadził, była pierwszym impulsem wyrywającym mnie ze stanu zauroczenia PO i jej szefem. To był trzeźwiący, zimny, polityczny prysznic. A zarazem jasna wskazówka jak to bedzie dalej wyglądać.

    Pozdrawiam i miłego dnia.

  116. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Andrzej Falicz
    20 stycznia o godz. 10:19 pisze:

    ” A może, po prostu, prokuratura jest mało fachowa?”

    To rownie zabawne stwierdzenie ja Gospodarza:

    „ budzi co najmniej zdziwienie. Uzasadnienie prokuratury liczy 160 stron, których nie czytałem,”

    Zdziwil sie chociaz nie mial czasu przeczytac.”

    Panie Andrzeju,
    to sie slicznie wpisuje w „rzetelna” metode D. Tuska w sprawie np. ACTA :

    ” Najpierw podpiszemy a potem bedziemy dyskutowac „

  117. Kartka z podróży
    20 stycznia o godz. 11:50
    Kartko Szanowna, żeby Cię gęś kopła! Skoro się wyrwałaś z zeszytu…tfu!…z zauroczenia, to czemu piszesz „Premier” dużą literą? Przepraszam, że o takim głupstwie, ale to głupstwo stało się ogólnopolską manierą: uświęcanie pospolitości dużą literą. Chyba że Ci się wypskło.

  118. Jerzy Pieczul

    Nie wiem czemu tak piszę.
    Czasem piszę z dużej, czasem z małej – jakoś tak machinalnie. Od nastroju zależy. Ale zauważyłem, że im bardziej jestem zdegustowany naczelnymi organami państwa tym częściej używam pisząc o nich dużej litery.
    Natomiast z premedytacją piszę z dużej Prezes albo np Pan Antoni.
    Chyba też dlatego piszę z dużej litery i w całości tytuły tutejszych kaznodziei rozmaitych.
    Choć zgadzam się z twoimi uwagami, że to sensu nie ma.
    Dziwi mnie zresztą ta tytułomania np proszę księdza, bo chrzescijanie powinni się do siebie zwracać bracie, siostro. I nie wyróżniać się tytułami, bo przecież podstawą chrzescijaństwa jest równość.
    W czasie wędrowek spotkałem kilka komun w których ludzie starali się żyć jak pierwotni chrześcijanie i używali zwrotu bracie, siostro. Nawet mi się to spodobało gdy mnie pytano: „Napijesz się wina bracie Kartko?”. Lekko, naturalnie mi przychodziło: „Chętnie się napiję siostro”. „No to z Bogiem bracie”, „Twoje zdrowie siostro, z Bogiem”
    Bardzo sympatyczne i chyba dlatego w Polsce niemozliwe.

    Pozdrawiam

  119. Kartka z podróży
    20 stycznia o godz. 12:26
    Cholera, aż zazdrość bierze, bo już nie piję. A kombinuję jeszcze ostatni w życiu większy rowerowy skok (nie mylić z Szewczykiem), czyli z Koszalina nad Atlantyk, żeby raz popływać na długich atlantyckich falach. Na dwóch gazach bym szybciej jechał, a na jednym, to, skromnie licząc, miesiąc.

  120. Kartko,
    tytułomania to polska specjalność 🙂

  121. Jerzy Pieczul

    Atlantyckie fale … . Ale mnie do wspomnień nastroiłes… .
    Szedłem wybrzeżem portugalskim, hiszpanskim – plażami, klifem. Na klifie są nawet ścieżki wyznaczone, półki, drabiny, liny … . W dole żywioł, kipiel. Niesamowite wrażenia. A poranki gdy się śpi na plaży albo skałach … . Żyć się chce.
    No ale fal to się trochę obawiałem. Ostrożnie do kapieli podchodziłem. Atlantyk to nie przelewki. Potrafi odwirować jak pralka. Raz widziałem taką akcję. Facet za daleko popłynął, ratownicy bali się wejść, bo Atlantyk wzburzony. Ledwie dopłynął, wylazł z wody na czworakach.
    Z winem też trzeba mieć umiar. Akurat tyle, żeby się odprężyć, zbić ból, zlapać trochę energii. Zresetować się dokumentnie trudno w drodze, trzeba uważać. zresztą po cholerę się resetować w takim pięknie.
    W takich wędrówkach przyjęte jest jedna trzecia wina, dwie trzecie wody w butelce. I mozna wędrować.
    Ale na rowerach dużo ludzi jeździ po Europie. Południe jest tolerancyjne, więc większość z tych, których spotykałem była na lekkim fleku.

    Pozdrawiam

  122. Witaj stary znajomy blogu!

    Mam dla Ciebie w trzecim tygodniu karnawału słowotoku taneczny przyczynek do antytrollingu w rytmie dobranym do osób zużytych:

    http://www.youtube.com/watch?v=eTCnmqJHZEY

  123. Kartka z podróży – 12:26
    Raz dużą, raz małą…
    Synek mojego brata wrzasnął kiedyś na kolegę z podwórka; „ty gnoju mały!”
    Brat słysząc takie bezeceństwa ostrym tonem spytał; „coś ty powiedział???!!!”
    Na co mały z ponurą miną i lekkim ociąganiem; DUUUŻY…

    Ja wiedziałam! Ja wiedziałam, że @staruszek wróci!
    Witaj staruszku!

  124. Jestem wstrząśnięta. Czy jest jakaś granica ludzkiej głupoty i podłości?
    http://wyborcza.pl/1,75478,15303463,Zachecaja_klientow__by_typowali_date_smierci_Trynkiewicza_.html
    Przecież to jest otwarte namawianie do zbrodni. Losowanie „następnego do raju”??????

  125. Kartka z podróży
    20 stycznia o godz. 13:01
    W moim słusznym wieku – zawsze jest słuszny, bo zawsze mam tyle lat, co mam, a Ty? – problemem bywają noclegi pod chmurką, bo z jednej strony – niepotrzebne wydawanie kasy, z drugiej – duża niebezpieczność w Polsce, w której kiedyś jeździłem bardzo bezpiecznie autostopem (dwa lata temu jechałem polnymi duktami do elektrowni szczytowo-pompowej w Żydowie i zapytałem smarków o drogę. Powiedzieli, ale też powiedzieli, że na wino się należy), więc wymyśliłem (w tym roku wypróbuję) nocleg na przykład na wydmach łebskich daleko od małp lub, dajmy na to, sto metrów od drogi w rzepaku – muszę jednak zainstalować jakieś zajęcze ucho na wypadek oprysku lub Kasi kombajnistki.

  126. Kartka z podróży
    Ćwiąkalski to była pierwsza poważna wpadka premiera i pierwsze ostrzeżenie dla tych co poparli PO, Czuba jako minister sprawiedliwości – masakra. Wreszcie pojawił się odpowiedni facet na odpowiednim miejscu, Kwiatkowski, to Tusk wymienił go na Opus Dei, bo czy Gowin czy jego następca to zarówno.
    Oj, nie ma Donek szczęśliwej ręki do ludzi. Ledwo Mucha się „odnalazła” i zaczęła działać sensownie jako minister sportu. To naprawdę mądra i kompetentna osoba , tyle że za… ładna, na pewno bardziej kompetentna od obecnego burackiego „specjalisty” od sportu i zarządzania jakimkolwiek resortem.
    Na okrasę, czy raczej przeciwwagę dla niezrozumiałych dla mnie decyzji personalnych, wymyślił Bieńkowską, która nie da sobie w kaszę dmuchać, podobnie jak Szczurek, mam nadzieję, choć nie mam pewności, czy dobrym krokiem było pozbycie się Rostowskiego.
    A już błędem totalnym było to, że nie rozpirzył prokuratury z nadania PIS, z Seremetem na czele, tak jak tolerował zbyt długo Kamińskiego.
    No to zbiera owoce, a raczej my zbieramy.
    Z jednej strony premier okazuje nadmiar „dobrego serca” wtedy, gdy powinien być twardy, a z drugiej wykonuje nerwowe ruchy i tupie nogą na tych, na których nie trzeba.
    Ale jednak wszystko, byle nie PIS.
    Choć mam tysiąc zastrzeżeń wobec Palikota, który w dużym stopniu zmarnował kapitał zaufania po 2011 i nie mniej do millerowskiego SLD to wolę ich popierać. Nawet jeśli głosy wyborcze się rozproszą (bo już to widać) PO z lewicą są w stanie coś w miarę sensownego stworzyć.
    PIS z drobnicą na prawo – nic.
    Na szczęście Kaczor znowu dał popis , podwiązując się pod legendę Witosa (on uwielbia przejmować legendy), czym słusznie rozwścieczył PSL. Jak znam ludowców, oni mu tego nie darują. Witos był zawsze ICH, nawet jak byli zeteselem.

  127. Jerzy Pieczul

    Nie ma co ukrywać, że mam słuszny wiek. Mam już z górki i dlatego się staram, by mój zjazd z tej górki był jak najbardziej malowniczy, satysfakcjonujący. Poza tym takie zjazdy odmladzają duchowo i fizycznie.
    Pamietam sprzed kilku lat napotkaną w schronisku Niemkę, ktora miała 80. Szła z Pirenejów do Galicji. Pamiętam, że zrobiliśmy jej w schronisku bankiet z tej okazji.

    Ostatnio w Katalonii spotkałem też Węgra ponad 70. Na głowie miał kapelusz kowbojski i jechał rowerem typu Ukraina do Maroka. A w koszu przy kierownicy wiózł swego psa ratlerka. Świetny facet, silny, spalony słoncem z taką witalnoscią w oczach.
    Uważam, że to najlepszy sposób na dobrą formę w słusznym wieku.

    Co do noclegów pod chmurką. W kraju to ryzykowne ale im dalej na zachód tym bezpieczniej. Człowiek nabiera praktyki, wie jak wybrać miejsce. Poza tym percepcja się zmienia. Śpi się mocno ale czujnie. Każdy trzask, zmiana dźwięki budzi. Czasem są przygody. Np we Francji, na pogórzu alpejskim mnie dzika świnia nocą zaatakowała. Po prostu znalazłem się miedzy nią a warchlakami. No i wystraszyła się. Jakoś się przetoczyłem slysząc tupot. Ale wrażenie było – jakby motocykl mnie mijał.

    Pzdro

  128. Witaj Staruszku!

  129. Jak to miło, że AF jeszcze nie przejął blogu całkowicie. Dlatego się odezwałam.
    Pozdrawiam wszystkich, na czele z „powróconym” staruszkiem. Zresztą łącznie z AF. A co mi tam!
    P.S.
    Nie wiem jak u Was, ale w Warszawie ślisko i powiewa taki bardziej lodowaty wietrzyk. Czyżby zima jednak zawitała?

  130. Anca_Nela

    Trafiłaś w sedno z tym „Duzy”, „Mały”
    Własnie tak podchodzę do tego.

    Pozdrawiam

  131. Mag

    Szeryf Czuma miał być takim peowskim substytutem Ziobry. To wlasnie od tego momentu Tusk zaczął wciskać stopy w buty Prezesa.
    No i stracił moje wsparcie.

    Pzdro

  132. Skorom wywołany do tablicy……
    1. Postulowanie wszczęcia z urzędu postępowania p-ko A. Macierewiczowi to – proszę wybaczyc porównanie – przypominałoby trochę zawracanie Wisły patykiem. Postępowanie z urzędu wszczyna i prowadzi…. prokuratura na skutek własnych działań bądź na podstawie zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa. Konkretnie zaś sprawę wszyna i prowadzi prokurator, któremu sprawę przydzielono. W tej sprawie, o której piszemy prokuratura „swoje” zrobiła z wiadomym i jakże bulwersującym rezultatem .
    Wprawdzie w polskiej prokuraturze jest możliwe aby w tej samej sprawie (mam na myśli stan faktyczny) dwie prokuratury prowadziły odrębne śledztwa kwalifikowane z różnych przepisów (sprawa gen. Papały) ale w przypadku pana A.M. specjalnie na to nie liczyłbym.

    2. „Biega mi” natomiast po głowie inna myśl.
    MON na skutek konfabulacji pana Macierewicza wypłacił, wypłaca i będzie wypłacał licznym pomówionym i odżegnanym w firmowanym przez niego raporcie od patriotycznej czci i wiary osobom spore odszkodowania. Sądy zasądzając odszkodowania tym samym uznały zasadność podnoszonych w pozwach zarzutów, które także przecież potwierdziło – oceniając na podstawie medialnych omówień -uzasadnienie tego nieszczęsnego postanowienia. A skoro tak to w
    MON-ie służby prawne powinny intensywnie zastanowić się nad możliwością ściągnięcia od p. Antoniego M. jako od osoby, której nierzetelne i niekompetentne działania zrodziły po stronie MON obowiązek odszkodowawczy, równowartości zasądzanych odszkodowań wraz z kosztami procesów na zasadzie tzw. roszczeń regresowych .
    To byłoby – moim zdaniem – lepsze od prawno-karnego ścigania pana Antoniego M.

  133. Jest już niemal pewne, że warszawski sąd zbada, czy prokuratura apelacyjna słusznie umorzyła śledztwo w sprawie WSI. Jak się dowiedział portal tvp.info, już kilka osób mających w tym postępowaniu status pokrzywdzonych złożyło zażalenie na tę decyzję. Prokuratura nie chce jednak ujawnić, co to za osoby.

    W stołecznej prokuraturze apelacyjnej ustaliliśmy, że zażalenie na umorzenie śledztwa złożyło już kilku spośród 26 pokrzywdzonych, a kilka kolejnych osób już zapowiedziało podjęcie takich kroków. Wśród nich są oficerowie byłych WSI, którym w raporcie zarzucano działalność przestępczą oraz przedstawiciele biznesu i mediów.

  134. @KzP, JP
    Drodzy Koledzy. Wyczuwam w Was bratnie dusze. Ja tez lubie sie powloczyc na rowerku, choc raczej wole hotele na nocleg. Swoje autostopem odsluzylem za czasow studenckich. Winiunia wypitego te znie licze choc nie przesadzam. Mam paru kolesiow jeszcze z podworka i z nimi lubie sie puscic tu czy tam. W zeszlym roku dolina Mozeli. Palce 125 km od Treviru to Koblencji. Plasko jak stol ale jazda w cudnej dolinie gorskiej. W tym roku chcialbym Strada l’Eroica w Toskanii, tyle ze mam klopot z rowerem bo szpan jest cyknac te 205 km na kozie z data produkcji 1938 a moja nowsza czegus. Ale jazda jest za—-bista! Spanie w Agriturismo gdzie i tanio i swietne warunki. jedzenie boskie i wina nikt nie wydziela

  135. GŁOSOWANIE Nr 19 – POSIEDZENIE 18.
    Dnia 24-05-2006 Godz. 18:39

    Pkt 4. porz. dzien. Sprawozdanie Komisji o projekcie ustawy przepisy wprowadzające ustawę o Służbie Kontrwywiadu Wojskowego oraz Służbie Wywiadu Wojskowego oraz ustawę o służbie funkcjonariuszy Służby Kontrwywiadu Wojskowego oraz Służby Wywiadu Wojskowego

    Głosowanie nad przyjęciem w całości projektu ustawy Przepisy wprowadzające ustawę o Służbie Kontrwywiadu Wojskowego oraz Służbie Wywiadu Wojskowego oraz ustawę o służbie funkcjonariuszy Służby Kontrwywiadu Wojskowego oraz Służby Wywiadu Wojskowego, w brzmieniu proponowanym przez Komisję Nadzwyczajną, wraz z przyjętymi poprawkami

    Głosowało – 412 Za – 367 Przeciw – 45 Wstrzymało się – 0 Nie głosowało – 48
    Klub/Koło Liczebność Głosowało Za Przeciw Wstrzymało się Nie głosowało
    PiS 156 151 151 – – 5
    PO 131 112 111 1 – 19

    Jeśli kogoś ciągać po sądach za likwidację WSI, to nie tylko Macierewicza i PiS.

  136. Źle się sformatowało

    PO: za ustawą głosowało 111 ze 112 posłów obecnych na sali obrad.

  137. Paweł Markiewicz

    Polecam trasy hiszpańskie w ramach camino de Santiago. Schroniska przyzwoite i bardzo tanie. Czasem nawet gratis.
    Trasy przepiękne, o różnej trudności a wino tanie i mocne.

    Pzdro

  138. pawel markiewicz
    20 stycznia o godz. 15:21
    No to jeszcze jeden cyklista na blogu. Rower z 1938 roku ?! Hm.. Pewnie ciezki. A przerzutki to on ma . T o troche tak jakby sie jezdzilo na drewnianych nieokantowanych nartach. Ale jestes dzielny skoro na takim antycznym zabytku pokonujesz takie odleglosci.
    Ja pozwolilem sobie na zakup amerykanskiego szosowca Connandale, cena prawie samochodu(ale samochodu nie mam) i na tym rowerowym ferrari przejechalem juz kawal drogi;z Polski do Francji, po Masywie Centralnym. Raz nawet pojechalem w Alpy, ale tego nie powtorze, bo wspinalem sie do Gap z predkoscia 6 km/godz przez 12 godzin. Stracilem wtedy chyba 5 kilo, ale wtedy bylem mlody, bo mialem tylko 64 lata.
    Teraz mysle o Wloszech, toskani, albo moze Hiszpani, gdzie rosnie cytryna a wina – jak powiadasz -nikt nie wydziela

  139. KzP
    Czy Camino de Santiago to jest od granicy francuskiej wybrzezem polnocnym do Santiago di Compostella? Wyglada piknie

  140. Paweł Markiewicz

    Tak, to jeden ze szlaków przez kraj Basków, Asturię, Kantabrię do Galicji – nazywa się Norte.
    Ale można też od granicy francuskiej klasycznym – przez Pampelunę, Logronio, Burgos, Leon, Ponferradę do Santiago.
    Albo tzw La Plata od Sewilli albo nawet Kadyksu przez Andaluzję, Estramadurę, Kastylię do Galicji.
    Albo od Walencji, Barcelony przez Saragossę a potem wzdłóż rio Ebro do Leon i dalej klasycznym.
    Albo od Madrytu do Ponferrady i dalej klasycznym

    A z Santiago jest szlak do Portugalii – Porto, Lizbone aż do przylądka świętego Wincentego i do Lagos
    Te szlaki biegną zresztą przez całą Europę. I to zarówno od strony Włoch jak u zaczynają się nas.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Ways_of_St._James_in_Europe.png

    Pzdro

  141. Paweł Markiewicz

    Przepraszam, wzdłuż rio Ebro do Logronio.

    Pzdro

  142. Oj panowie podróżnicy! Jak ja bym chciała też jeszcze choć trochę pochodzić… ale niestety kręgosłup, nogi oraz ogólna kondycja niestety nie dopuszcza takich ekstrawagancji.
    Najwyżej sobie mogę powspominać, co też od czasu do czasu robię.
    Kilkanaście lat temu byłam na rowerowych wakacjach i oglądałam z zachwytem wspomnianą tu elektrownię w Żydowie.
    A jakie wędzarnie ryb były po drodze!!!
    A restauracja rybna w Bobolicach!!!

  143. Miałem dziś chwilę czasu, więc obejrzałem świeży import – „Assault on Wall Street” (Szturm na Wall Street) , a właściwie „Bailout. Age of Greed” (Bailout. Wiek Chciwości).

    Łoł! Że tak powiem. Niezłe. Banksterska krew tłustych kotów leje się litrami, granaty eksplodują w biurach maklerskich Wall Street, trupów jak u Szekspira – fun znacznie lepszy niż w produkcji Martina Scorsese. Gdybym nie był pacyfistą, to powiedziałbym – aż miło popatrzeć.

    To profetyczna opowieść z drugiej strony barykady, oparta na faktach na razie do momentu podjęcia działań przez głównego bohatera, ale ciąg dalszy życie pewnie dopisze już wkrótce – dziś pytanie nie brzmi „czy?” lecz „kiedy?”. Miliony Amerykanów są w realu w bardzo podobnej sytuacji.

    Mam nadzieję, że wzorem „Żyda z Wall Street” – jak zgodnie z prawdą pisze Ph. D. Henry Makow – film znajdzie uznanie banksterskiego gangu na całym świecie i w swoich korporacjach będą rozprowadzali bilety dla pracowników także na „Bailout…”. To jedyna okazja, aby zajrzeć w szklaną kulę, a któż nie jest ciekaw własnej przyszłości i to tak nieodległej, prawda Rotszyld? Poza tym, to jeszcze nie koniec banksterskiego świata, nie jest tak źle (albo dobrze), kilku łotrów z Wall Street przeżyło… Chociaż nie wiadomo, na jak długo, gdyż główny bohater (to słowo bardzo na miejscu, więc powtórzę – bohater) jest wciąż na wolności, albowiem – jak wyjaśnił wypasionemu banksterowi na koniec filmu – istnieje różnica pomiędzy gangsterem, a banksterem, mianowicie taka, że gangster ma plan awaryjny.

    Maska Jima (bohatera) na pewno zrobi furorę nie mniejszą niż Guya Fawkesa, a jak klient w takiej masce przyjdzie do banku, np. wyrolowany frankowicz, to na pewno wszystko załatwi po swojej myśli w tri miga. I bardzo dobrze, grunt to satysfakcja konsumencka!

    http://www.screendaily.com/pictures/704x528fitpad%5B150%5D/8/2/7/1171827_Assault-on-Wall-Street-1.jpg

  144. Ups, coś się maska nie wyświetla, nie podoba się, czy co… ? Once again:

    http://www.screendaily.com/pictures/704x528fitpad/8/2/7/1171827_Assault-on-Wall-Street-1.jpg się

  145. Jacobsky
    20 stycznia o godz. 15:29

    GŁOSOWANIE Nr 19 – POSIEDZENIE 18.
    Dnia 24-05-2006 Godz. 18:39

    Doskonale!

  146. „Głosowało – 412 Za – 367 Przeciw – 45 Wstrzymało się – 0 Nie głosowało – 48
    Klub/Koło Liczebność Głosowało Za Przeciw Wstrzymało się Nie głosowało
    PiS 156 151 151 – – 5
    PO 131 112 111 1 – 19…”

    Jacobsky ta koncowka cos soe nie zgadza.

  147. Redaktor Durczok zaprosił dziś na rozmowę Vice premier Elżbietę Bieńkowską .Po kilku chwilach reżyser obrazu zmniejszył udział Gościa do ledwie części ekranu .Na pierwszym planie stare wyświechtane kadry z wieczoru, kiedy premier Tusk zażarcie konsumuje Maszkiety ( śląskie ) w postaci TORTU a”la papierowe Euro .
    Pospolite chamstwo wobec widza i gościa panie Durczok !!!

    Brawo pani Bieńkowska !
    Naskrobałem wiecej na temat medialnych doniesień dnia ( oglądałem jako przerywniki Australian Open ) ,ale … poszło bezpowrotnie w niebiosa

  148. @mag i @kartka z podróży
    Niestety nie doceniamy premiera naszego jako polityka, który wie, że resortem sprawiedliwości też można „grać” (lekki tu sarkazm, by uprzedzić ewentualne protesty). Co do PSL, to była kiedyś taka teoria, że o koalicję PSL z PiS, czego wielu się obawia, trudno będzie, bo partie te w gruncie rzeczy walczą o ten sam elektorat (albo PiS wyciąga łapę po elektorat PSL). Jest to dość optymistyczne. I kogo tam jeszcze mieliśmy… pani Mucha. Gdy ładna kobieta pojawia się, to mężczyźni myślą zupełnie inaczej niż w sytuacji, gdy jej nie ma. Czasem idzie to in favour, ale w gruncie rzeczy stoi taka pani na pozycji straconej. Zastanawiam się nad miss polskich rządów po 1989 i jednak pani Ewa Wachowicz jakoś się przypomina uparcie. Pozdrawiam.

  149. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ” … „Głosowało – 412 Za – 367 Przeciw – 45 Wstrzymało się – 0 Nie głosowało – 48
    Klub/Koło Liczebność Głosowało Za Przeciw Wstrzymało się Nie głosowało
    PiS 156 151 151 – – 5
    PO 131 112 111 1 – 19…” … ”

    Jacobsky! … czujesz bluesa w … https://www.youtube.com/watch?v=KK23BhEQVyU

    Ps.
    Wyobraz sobie Bolero-Ravela w wykonaniu londynskiej … (?)

  150. ANCA_NELA
    20 stycznia o godz. 19:48
    Jezuniu, prawie pod moim oknem byłaś! Anco Szanowna, mam kontuzjowane wszystkie stawy łącznie z językowym, kolana – każde dwa razy, kręgosłup skrzypi jak wrota od stodoły. I nie znam mądrzejszego lekarstwa niż ruch. Wszystko skrzypi i chrobocze, ale jeżdżę na rowerze do 120 km dziennie. Nie co dzień, oczywiście – jak jest chęć, co dzień to jeżdżę zimą po 5 – 10, latem – 30 – 40. Jeśli odpuściłaś ruch, bo na przykład boli, to jesteś, przepraszam, fra…no jesteś. Obserwowałem trochę znajomych na wyciągnięcie ręki i trochę nieznajomych przez okno, jak szli w bezruchu od pierwszych objawów do całkowitej niesprawności. Aż kilku zmarło, a mogli zemrzeć zdrowsi, a nawet wejść do trumny o własnych siłach. Anco, możesz zarządzać swoim organizmem! Do pewnego stopnia, oczywiście, i zależy co tam masz z kręgosłupem. Żadnej silnej woli do tego nie potrzeba – w której istnienie zresztą i tak nie wierzę – lecz potrzeba, powiedzmy, tygodnia intensywniejszego ruchu, by się przekonać o ich wartości. A potem samo leci – bo człowiek widzi efekty i się chce. No, komu się chce, temu się chce. Mnie też się czasem chce, a czasem nie chce. A potem znów się chce.

  151. Andrzej Falicz,

    jak krowie na rowie:

    Klub PO liczylł 131 posłów. W głosowaniu (wzięło udział) 112 ( a więc nieobecnych było 19 posłów: 131-112=19). Ze 112 posłów obecnych, 111 głosowało za przyjęciem ustawy.

    Czy dodatkowe wyjaśnienia są potrzebne ?

  152. Jerzy Pieczul – 22:17
    To nie jest tak, że ja się nie ruszam, ale moje możliwości są znacznie ograniczone. Sporo chodzę po parku, bo opiekuję się dzieckiem, więc troszkę piłkę kopie /tak! tak!/ troszkę maszeruję, staram się ćwiczyć na stacjonarnych przyrządach, co je w parku umieścili, bywa, że łażę z kijkami, ale rower odpada. W mieście za duży ruch i po prostu bym się nie odważyła. Z nart zrezygnowałam kilka lat temu, bo już się nie czuję na siłach, nogi zawsze miałam niezbyt mocne. Niestety kręgosłup mi wysiada raz za razem i na to nie ma już mądrego. Na ile się da, to się ruszam, ale ostrożnie i z wyczuciem.
    Nie tracę jednak humoru i życie wciąż mi smakuje.
    Pozdrawiam!
    Mnie w twoich okolicach chyba najbardziej zachwycały ogromne łąki z niesamowitą ilością kwiatów. Pewnie były to niezaorane i nie obsiane dawne pola PGR.
    No i drogi w cieniu przepięknych drzew. A elektrownia – cudo!

  153. Wczoraj spadł marznący deszcz. Trakcja kolejowa w kilku miejscach w kraju była oblodzona więc pociagi się pospóźniały. Pasażerowie, których część chyba całkiem straciła kontakt z rzeczywistością – w tym klimatyczną – popadli w histerię. A za nimi media.
    Zapytali dziennikarze o to wiecepremier Bieńkowską więc zgodnie z prawdą odpowiedziała: „Sorry, taki mamy klimat”.
    No i krzyżują ją teraz za to przecież prawdziwe stwierdzenie.

    My tu o wysiłku fizycznym, matywacji, zmaganiu sie z trudnymi warunkami, ograniczeniami, podrózach ryzykownych… .
    A do niektorych ludzi nie dociera, że jest coś takiego jak klimat, zima, lód, wiatr .. . Nie jestem miłosnikiem tego rządu. No ale jak można mieć pretensję do rządu, że czasem deszcz zimą zamarza.
    Ten kraj staje się coraz bardziej popieprzony.

    Pozdrawiam

  154. Kartko!
    Bo u nas nie można nic gorszego ludziom powiedzieć, jak prostą prawdę; że powinni ubezpieczyć swoje domy od szkód żywiołowych, że zimą jest zimno i deszcz może zamarznąć na trakcji elektrycznej i trzeba przeczekać, że nie wszystko jakikolwiek rząd może i musi dostarczyć załatwić, albo nie dopuścić do….
    A dopoiero co pokazywali w telewizji, jak to zalało Wyspy Brytyjskie i zamroziło Kanadę i kawał USA. Ale co tam! Bieńkowska ma przerąbane, jak Cimoszewicz.
    Bo ludzie mają wymagania i oczekiwania zupełnie od czapy uszanki.

  155. Jacek Żakowski chyba nie czytał, więc może kilka cytatów, żeby zdawał sobie sprawę, iż porównując „Resortowe Dzieci” z Protokółami tzw. Mędrców Syjonu wbrew intencjom pochwalił i uwiarygodnił tę książkę.

    We wstępie do amerykańskiego wydania czytamy:

    „Te „Protokóly to nic innego, jak strategiczne plany podbicia świata i rzucenia go pod nogi Izraela, opracowane przez przywódców żydowskich, walczących z Bogiem.
    Plany przygotowywano w ciagu długich wieków rozpraszania żydów, a odczytane przed Rada Starszyzny żydowskiej na pierwszym kongresie Syonistów z Bazylei w sierpniu 1897-go roku przez Ksiecia Wygnanego Teodora Herzla.”

    TERROR [także seryjny samobójca]
    Państwo nasze kroczac droga podboju ma prawo zastapienia okropnosci wojny przez mniej dostrzegalne, ale więcej celowe egzekucje, przy których pomocy nalezy podtrzymywac terror, usposabiajacy do slepego posluszenstwa. Sprawiedliwa lecz nieublagana surowosc stanowi najwyzszy czynnik sily dla państwa; nie tylko dla zysku, lecz również w imie obowiazku, dla zwycięstwa przyszlego, musimy byc wierni programowi gwaltu i obludy. Zasada zrealizowania jest o tyle silna, o ile srodki, których uzywa. Dlatego tez nie tyle przy pomocy samych srodków ile dzieki doktrynie bezwzględnosci osiagniemy triumf i oddamy wszystkie rządy we wladanie panszczyzniane naszego „Nadrządu. Wystarczy by wiedziano, że jestesmy nieublagani, a ustana zaraz wypadki nieposluszenstwa.

    POWODZENIE KIERUNKÓW DESTRUKCYJNYCH W NAUCE [np. gender studies]
    Nie myslicie że twierdzenia nasze, sa bezpodstawne: zwróccie uwage na przygotowane przez nas powodzenie darwinizmu, marksizmu i nietscheanizmu. Wplyw demoralizujacy tych kierunków powinien byc, dla nas przynajmniej, az nadto widoczny.

    ROLA PRASY [kolejne środki przekazu, jak TV, kino – Hollywood, Internet – Google, Pejsbook, są także w rękach żydowskich]
    Państwa współczesne posiadaja w reku swoim olbrzymia sile, wytwarzajaca ruch mysli w narodach, – to prasa. Rola prasy polega na zaznaczeniu zadan niezbednych, na komunikowaniu skarg narodu, na wyrazaniu a nawet tworzeniu niezadowolenia. Prasa jest ucielesnieniem wolnośći mówienia. Państwa nie umialy wykorzystac tej sily i oto znalazla się ona w naszych rekach. Przez nia zdobylismy wpływy, pozostajace na uboczu i w cieniu, dzieki niej zgromadzilismy w posiadaniu naszym zloto, nie baczac na to, ze zmuszeni byłismy wylawiac je że strumienia krwi i lez…

    GADANIE PARLAMENTARNE. PAMFLETY, NADUZYCIE WLADZY [jakby tu dziś byli]
    Niewyczerpane gaduly zamienily posiedzenia parlamentów i zgromadzen administracyjnych na konkursy krasomówcze. Śmiali dziennikarze i bezceremonialni pamflecisci napadają codziennie, na personel administracyjny. Naduzycia wladzy przygotuja upadek ostateczny wszelkich instytucji i wszystko runie do góry nogami pod ciosem oszalalego tlumu.

    ZLOTO JAKO SILNIK MECHANIZMÓW PAŃSTWOWYCH [celowo zatarty, złoto wcięło]
    Wszelkie kola mechanizmów państwowych poruszaja się dzieki dzialaniu silnika, pozostajacego w rekach naszych. Silnik ten – to zloto. Wymyslona przez Mędrców naszych nauka ekonomii politycznej od dawna juz wskazuje na królewska powage kapitalu.

    MONOPOLE W HANDLU I PRZEMYSLE [koncerny paliwowe, faraceutyczne, finansowe itd.]
    By kapital mógl dzialac bez skrepowania, winien dazyc do swobody organizowania monopolów w przemysłe i handlu, o co juz dobija się we wszystkich częśćiach świata dlon niewidziałna. Swoboda ta daje wage polityczna przemysłowcom, co posluzy do ucisku ludu. Obecnie rozbrajanie narodów jest sprawa najwazniejsza, niz popychanie ich do wojny, doniosniejsze jest wyzyskiwanie na korzysc nasza zagorzalych namietnosci, niz gaszenie ich. Wazniejszym jest przejac i komentowac po swojemu mysli cudze, niz je wypelniac.

    PRZEMECZENIE NA WSKUTEK NADMIARU KRASOMÓWSTWA
    Przyswójmy sobie fizjognomie liberalna wszystkich partii, wszystkich kierunków i zaopatrzmy w nia również i mówców, których zadaniem będzie mówic tyle, by doprowadzilo to ludzi do przemeczenia wskutek nadmiaru krasomówstwa, do wstretu do mówców.

    JAK OWLADNAC OPINIA SPOLECZNA
    Aby owladnac opinia spoleczna, nalezy ja doprowadzic do dezorientacji, gloszac z róznych stron tyle pogladów sprzecznych i tak długo, dopóki goje nie zbladza w tym labiryncie i nie zrozumieja, że najlepiej jest nie miec zadnych przekonan, co do spraw politycznych, których spoleczenstwo nie może byc swiadome, bowiem swiadomy jest ich tylko ten, kto kieruje spoleczenstwem. Oto tajemnica pierwsza.
    Druga, której posiadanie jest niezbedne dla sprawowania z powodzeniem rządów, polega na tym, by o tyle rozplenic wady narodowe, przyzwyczajenia, namietnosci, warunki wspólzycia, aby nikt nie mógl zrozumiec tego chaosu oraz zeby ludzie przestali pojmowac się wzajemnie. Srodek ten posluzy jeszcze do zasiania wasni wsród wszystkich partii, do rozczlonkowania sil zbrojnych, które nie chca jeszcze ukorzyc się przed nami, do wyzucia z odwagi wszelkiej inicjatywy osobistej, zdolnej choc troche szkodzic sprawie naszej.

    DOROBKIEWICZE I ARYSTOKRACJA
    Pod kierunkiem naszym lud zniszczyl arystokracje, która stanowila jego ochrone naturalna i karmicielke a to dla zysków własnych, zwiazanych w sposób nierozerwalny z dobrobytem ludu. Obecnie wobec zniszczenia arystokracji lud popadl pod ucisk dorobkiewiczów sprytnych, wzbogaconych, którzy niby jarzmo bezlitośne zwalili się na robotników.

    ARMIA MASONSKO-ZYDOWSKA
    Staniemy się niejako oswobodzicielami robotników spod tego jarzma, kiedy zaproponujemy im wstapienie do szeregów naszej armii, czyli do socjalistów, anarchistów i komunistów, których stale popieramy rzekomo na zasadzie prawa braterskiej solidarnosci ogólno-ludzkiej naszego masonstwa spolecznego. Arystokracje, korzystajaca na podstawie prawa pracy robotnika, obchodzilo zywo to, by robotnicy byłi syci, zdrowi i krzepcy.

    OGÓLNE PRZESILENIE EKONOMICZNE
    Nienawisc powyzsza wyrasta na gruncie przesilenia ekonomicznego, które wstrzyma wszystkie operacje gieldowe i ruch w przemysłe. Stworzywszy dostepnymi dla nas sposobami tajnymi przy pomocy zlota, bedacego wyłącznie we wladaniu naszym, ogólne przesilenie ekonomiczne, wyslemy na ulice jednoczesnie we wszystkich krajach europejskich cale tlumy robotników. Tlumy te z rozkosza beda przelewaly krew tych, którym w prostocie ducha zazdroszcza od najmlodszych lat, a których dobytek beda mogły wówczas grabic.

    NIETYKALNOSC „NASZYCH
    Naszych tlumy nie tkna, bowiem chwila napadów będzie nam wiadoma i beda przedsiewziete srodki zapewniajace bezpieczenstwo.

    PRZYCZYNY NIETYKALNOSCI ŻYDOWSKIEJ
    Obecnie jako sila miedzynarodowa jestesmy nietykalnymi, bowiem w razie napaści bronia nas państwa inne. Niewyczerpana podlosc narodów gojów plaszczacych się wobec sily, bezlitośnych w stosunku do slabych, bezwzględnych dla bledów, poblazliwych dla zbrodni, nie chcacych znosic w przeszlosci ustroju wolnego, cierpliwych aż do meczenstwa wobec gwaltów i smialego despotyzmu, – to wszystko wspóldziala naszej niepodleglosci. Goje znosza takie naduzycia że strony współczesnych premierów-dyktatorów. Za popelnienie najmniejszego z tych naduzyc scieliby glowy dwudziestu królom.

    MIEDZYNARODOWA KONKURENCJA PRZEMYSLOWO-HANDLOWA. ROLA SPEKULACJI
    Chcac by umysly gojów nie zdazyly myslec i spostrzegac, nalezy zwrócic je w kierunku przemysłu i handlu.[Gospodarka głupcze!] Wówczas wszystkie narody dazyc beda do zysków i w walce nie zauważa swego wroga wspólnego. A wolność doprowadzila spoleczenstwo gojów do rozkladu i ruiny, nalezy przemysł wprowadzic na droge spekulacji. W wyniku to, co przemysł odbierze ziemi, nie pozostanie przy wlascicielach, lecz przejdzie do spekulacji, czyli do kas naszych.

    CEL WZMOZONYCH ZBROJEN
    Wzmożenie zbrojen, zwiekszenie skladu osobistego policji sa nieodzownymi dopelnieniami planów wyzej wymienionych. Niezbedne jest doprowadzenie do tego, zeby poza nami, istnialy we wszystkich państwach, tylko masy proletariatu, garsc oddanych nam milionerów, policjanci i żolnierze.

    FERMENT, WASNIE I NIEZGODA NA CALYM SWIECIE
    W calej Europie, a przy jej stosunkach i na innych ladach również winnismy wywolac ferment, wasnie i niezgode. Wyplywa z tego zysk podwójny: po pierwsze utrzymujemy w respekcie wszystkie kraje. Wiadome, ze od woli naszej zalezy wywolac zaburzenia, lub zaprowadzic lad. Wszystkie te kraje juz przyzwyczaily się do uważania nas za ucisk niezbedny. Po drugie:- przy pomocy intryg splaczemy nici laczace nas z rządami wszystkich państw za pomoca polityki, traktatów ekonomicznych lub zobowiazan pienieznych. Aby osiagnac cel powyzszy, musimy uzbroic się w wielki spryt w czasię ukladania i zawierania umów, lecz w dziedzinie tego, co nazywa się jezykiem urzedowym będziemy zachowywali taktyke wrecz odmienna; będziemy udawali uczciwych i ustepliwych. W ten sposób narody i rządy gojów, których nauczylismy patrzenia tylko na strone zewnetrzna tego, co im proponujemy, beda nas uważaly za dobroczynców i zbawców rodzaju ludzkiego.

    UKRÓCENIE PRZY POMOCY WOJEN I WOJNY POWSZECHNEJ PRZECIWDZIALANIA ZE STRONY GOJÓW
    Na kazdy objaw przeciwdzialania musimy miec moznosc wywolania wojny z sasiadami w tym kraju, który osmieli się sprzeciwiac naszym planom. W wypadku kiedy i sasiedzi ci postanowia dzialac zbiorowo – przeciwko nam, musimy odeprzec atak podobny przy pomocy wojny powszechnej.”

    To zaledwie wycinek nie tylko moim zdaniem całej prawdy całą dobę.

    No proszę Cię p. Żakowski, weź i przeczytaj, a potem dopiero się odnoś, tylko merytorycznie, a nie jakimiś wyświechtanymi bredniami typu „antysemityzm” etc.

  156. Jacobsky
    20 stycznia o godz. 22:49

    Andrzej Falicz,

    jak krowie na rowie:
    …”
    OK OK –
    Jeszcze mi przyjdzie przepraszac amerykanskiego pastucha, ze sie pomylil… („sformatowalo sie ‚ zle i sie nie sprawdzilo…) w pierwszym wpisie.

    Zauwazylem dopiero pozniej, ze poprawiles w kolejnym wpisie – ladnie.

    Wpis celny pokazuje, ze PO zatwierdzilo to co teraz potepia.
    Moze sie teraz sami ukaraja.

  157. Andrzej Falicz
    21 stycznia o godz. 0:10

    proszę się nie gniewać, niezręcznie wyszło z tą krową. Sorry.

    Tak, zamieściłem te liczby, bo z ciekawości poszedłem do archiwum sejmowego, żeby sprawdzić jak klub PO głosował nad ustawą o likwidacji WSI. Głosował en bloc -1. Tym jedynym, który nie głosował za ustawą był Bronisław Komorowski. Lista posłów PO, którzy głosowali za tutaj. I owszem, z tego punktu widzenia pretensje do Macierewicza ze strony PO są po prostu hipokryzją.

    Pozdrawiam i jeszcze raz przepraszam.

    Jacobsky.

  158. Andrzej Falicz (20 stycznia o godz. 10:19)

    „Orteq: ‚Powodem dla którego rząd Tuska nie nie dokonał aktu oskarżenia z urzędu jest, najwidoczniej, brak kontroli rządu nad własną prokuraturą.’
    AF: ‚Otoz prokuratura jest niezalezna wlasnie dlatego zeby nie byla pod kontrola rzadu – ktory ma nie mic KONTROLI nad prokuratura, ktora ma byc niczyja. Chodzilo o uwolnienie prokuratury od nacisków politycznych. Widac, ze PO i jej zwolennicy (felieton) dostaja wysypki z powodu istnienia jakichkolwiek niezaleznych organow.’

    Wszystko już zostało zapomnianie, Falusku? Ty naprawdę już nie pamietasz na jakiej to fali doszło do tego niby uniezależnienia prokuratury od urzędującego ministra?

    To była fala pn. ZIOBRO. Ta która przyniosła areszty wydobywcze i prowokacje operacyjne. Oraz która porwała B. Blidę. Tusk, po dojściu do władzy w 2007, sobie wykombinował, ze wystarczy uniezależnić prokuratury od następców Ziobry i jego rzad nie będzie miał żadnych problemów. Nigdy żadnych więcej problemów! Czyż to nie najwspanialsze rozwiązanie od czasów Hammurabiego?

    Byłoby to zapewne najwspanialsze rozwiązanie jakby nie mały problemik. Chodzi o to, ze tylko rząd danego państwa ma statutowy obowiązek dopilnowania prawidłowości funkcjonowania systemu prawnego w tym państwie. A już prawidłowego funkcjonowania prokuratur w szczególności. To dlatego nikt poważny w świecie nie zwalnia żadnego demokratycznego rządu od tej odpowiedzialności.

    Niestety, Tusk sam siebie z tej odpowiedzialności zwolnił, na fali pn. ZIOBRO. No i teraz musi jeść te żabę. Bo jedyne co spółka ziobrystow z kaczystami po sobie mogla pozostawić to tylko smród ciągnący sie za nimi w nieskończoność. Tuskowy odświeżacz powietrza w postaci niezależnej prokuratury nie zlikwidował smrodu ziobrystowsko-kaczystowskiego. Choć może troche zamaskował, na krotki czas.

    A tu masz kilka wskazówek jak powinny wyglądać relacje pomiędzy rządami i prokuraturami w UE:

    a. the nature and the scope of the powers of the government with respect to the public prosecution are established by law;
    b. government exercises its powers in a transparent way and in accordance with international treaties, national legislation and general principles of law;
    c. where government gives instructions of a general nature, such instructions must be in writing and published in an adequate way;
    d. where the government has the power to give instructions to prosecute a specific case, such instructions must carry with them adequate guarantees that transparency and equity are respected in accordance with national law

    http://www.refworld.org/pdfid/4a7837af2.pdf

  159. Kartka z podróży
    20 stycznia o godz. 23:35

    Ciekawe co by było, gdyby jakiś kawałek Polski spotkała hekatomba, jak ta z Toronto z zeszłego miesiąca…

    http://news.nationalpost.com/2013/12/22/toronto-ice-storm-2013-photos-from-the-gtas-winter-nightmare/

    A przecież to nic innego, tylko rozkapryszona zima. I będzie coraz więcej tego typu zjawisk klimatycznych.

    Pozdrawiam

  160. Bieńkowska oceniła, że „nie była to jakaś niesłychanie dramatyczna sytuacja”.

    – Ja wiem, że to może nie jest medialne i telewizyjne, ale przecież każdy człowiek w Polsce zdaje sobie sprawę, że zima w Polsce jest. I że jak zima w Polsce jest, to czasami się zdarzy, że coś na linii się podzieje, np. z lodem – powiedziała.

    Absolutnie nie dam sobie powiedzieć, że dzisiaj coś się stało strasznego. Stało się coś bardzo niewygodnego dla pasażerów dwóch pociągów. Ale jeszcze raz powtórzę: 3998 pociągów dojechało do stacji właściwie bez opóźnień – zaznaczyła.

    Tak właśnie trzeba, to mi się podoba.

  161. W rozkładzie jazdy PKP już od wczoraj można przeczytać ostrzeżenia typu:

    Utrudnienia w ruchu pociągów (Stare Bojanowo – Leszno) Z powodu usterki sieci trakcyjnej ruch pociągów prowadzony jest po jednym torze, opóźnienia pociągów do około 15 minut.

    Wczoraj były ostrzeżenia o utrudnieniach z powodu opadów marznącego deszczu w województwach mazowieckim, lubelskim i jakimś jeszcze, którego nie pamiętam.

  162. ANCA_NELA
    20 stycznia o godz. 23:35
    Poważna lekcja, a my sobie przesyłamy pod ławką karteczki nie na temat, ale jeszcze dwa słowa i wracamy do jaj…tfu…do łóż…oj!…do pomorskiej krainy. Sprawa kręgosłupa jest faktycznie za poważna, bym z moim dużym doświadczeniem w fizkulturze, ale małym w medycynie się wymądrzał. Sam mam w pobliżu kręgosłupa sprawę, ale nie o słup chodzi, tylko o staw krzyżowo-lędźwiowy. Ze stawami jest prościej i bezpieczniej. Więc już nie gadam. Natomiast Twoje spostrzeżenie w sprawie łąk-ugorów jest celne. Dawno już nie byłem w Polsce poza Wybrzeżem, Mazurami i Wrocławiem, więc nie wiem jak ona po transformacji wygląda, ale u nas jest cudo dla estetów. To, co za przebrzydłej tzw. komuny było uprawione, obsiane, pięknie zmeliorowane, a na cudnych pastwiskach pasły się setki czystych, tłustych krów, teraz jest jeszcze piękniejsze, bo zdziczałe, kolorowe, kwitnące różnymi ziołami (mój umiłowany zapach: wrotycz). Jadąc rowerem, zobaczę raz na piętnaście kilometrów krowę, ćwierć konia, a w wioskach – owszem, ładne trawniczki przed chałupami, ale ani jednej kurki, ani jednego koguta, co by pianiem czas odmierzał, a już kaczki, gęsi, indyki to całkiem prehistoria. Zamiast zwierzaków, stoją w obejściach samochody. Ciekawostka: jechałem dwa lata temu na długiej trasie rowerem i okropnie zachciało mi się mleka. Krów w wioskach nie ma, ale są sklepy. Zaszedłem do czterech czy pięciu – mleka niet. Dopiero w kolejnym się znalazło. Zacząłem gawędzić ze sprzedawcą, że co to się na wsiach stało, że niby te same warunki, co jeszcze dwadzieścia parę lat temu, a brak wszystkiego tego, co się z wioską kojarzy. Owszem, obejścia są o wiele ładniejsze i bardziej zadbane niż kiedyś, ale nawet ogródków ze szczypiorkiem, marchewką, pietruszką, sałatą, porem przy chałupach, willach nie ma.
    – Patrz pan – mówi sprzedawca.
    I pokazuje tablicę na ścianie, na której wypisane są wszystkie warzywa plus mleko i inne nabiały.
    – Po to wszystko przychodzą do mnie.
    O mamuniu! Wieś kupuje marchewkę w sklepie! Słońce stanęło w zenicie ze zdumienia i nie może ruszyć.
    Tak że masz rację, Anco – cudnie u nas na polach wszystko kwitnie: chabry, stokrotki, wrotycze, krwawniki, mlecze, pokrzywy, babki, sitowie, żarnowiec, perz i inne piękne okoliczności dziewiczej przyrody. Może się sprawdzi, że „Nie było nas – był las, nie nie będzie nas – będzie las”

  163. „Mnie w twoich okolicach chyba najbardziej zachwycały ogromne łąki z niesamowitą ilością kwiatów. Pewnie były to niezaorane i nie obsiane dawne pola PGR. No i drogi w cieniu przepięknych drzew. A elektrownia – cudo!”

    Ministrowi rolnictwa III RP, Adamowi Tańskiemu, likwidatorowi PGR-ów, nalezą się słowa podzięki za te niesamowita ilość kwiatów na łąkach po-pegieerowskich.

    Pust’ wsjegda budjet łąka
    pust’ wsjegda budut’ kwiaty
    pust’ wsjegda budjet” elektrownia
    no i jeszcze ja

  164. „Stało się coś bardzo niewygodnego dla pasażerów dwóch pociągów. Ale jeszcze raz powtórzę: 3998 pociągów dojechało do stacji właściwie bez opóźnień – zaznaczyła.”
    Zrozumiałe. Jakaś część pociągów dojechała „o czasie”. Na przykład w okienku +/- 5 min. od podanego w rozkładzie jazdy czasu dla pociągów lokalnych i +/- 10 min. dla pociągów dalekobieżnych.

    To nie jest odkrywanie Ameryki, koleje w wielu krajach działają od dobrze ponad stu lat i z pewnością istnieją bardzo dobrze opracowane sposoby definiowania jak i mierzenia punktualności kursowania pociągów. Śmiem twierdzić, że i w Polsce są znane zarówno takie metryki jak i sposoby ich stosowania.

    Szkoda, że pani B. nie ma o nich pojęcia. Sama amatorka (w porzo, nie wszyscy muszą znać kolejowe statystyki) ale amatorka nie umiejąca zasięgnąć pomocy jakiegoś specjalisty, który mógłby podsunąć jej profesjonalną statystykę i wyposażyć w profesjonalny słownik.
    Ot, kolejny pokaz amatorszczyzny.

    Chciałbym usłyszeć, ile procent polskich pociagów dalekobieżnych przyjeżdża punktualnie, gdzie ta punktualność zdefiniowana jest np. odchyłką 10 minut od rozkładu jazdy.

    A ile z nich spóźnia się o pół dnia.

    Nie miałbym nic przeciwko usłyszeniu, jak te same procenty wyglądają w Niemczech albo w Czechach. Podobny klimat, blisko położone, wszyscy je znają. To się nazywa benchmarking. Tylko głupcy go nie stosują.

    W moim zawodzie mam zgromadzone najróżniejsze statystyki. Kiedyś przechowywałem dane na temat ilości nowonarodzonych dzieci, które zostały upuszczone przez położną na podłogę sali porodowej podczas przenoszenia noworodka od położnej do mycia/ważenia.

    Tak, amerykańskie szpitale liczą noworodki, które spadły na podłogę z rąk położnej w chwilę po urodzeniu. To nie jest jakiś niesłychany przypadek. Na to są statystyki i pomiary wyrażane w ppm.

    Tak samo jak ilości zagubionych bagaży przez linie lotnicze.

    Tak samo jak liczba pociagów spóźnionych o dwie pory roku.

    Amatorzy nie wiedzą, bo amatorzy niczego nie wiedzą poza skrobaniem kominów i czytaniem pamiętników historycznych.

    Oczywiście, że ja ani nie mam pojęcia jak wyglądają liczby spóźnionych pociągów i tylko w przybliżeniu gdzie zacząć ich szukać. Ale jeszcze raz – od tego rząd ma urzędników i specjalistów od wszystkich spraw, aby się ich informował. I nie wychodził na amatora bez pojecia a za to z dużą dozą arogancji.

    ———————————————————————
    Pociąg osobowy z Warszawy Zachodniej
    do Gdyni Głównej Osobowej
    zwiększył opóźnienie do około
    czterech tysięcy
    sześciuset osiemdziesięciu ośmiu minut
    i niniejszym uznany został za zaginiony.
    Zaginienie może się zwiększyć lub zmniejszyć. Ktokolwiek wie o losie zaginionego,
    proszony jest o zgłoszenie się
    do Dyrekcji Okręgowej Kolei Państwowych
    lub najbliższej budki dróżnika.”
    ———————————————————————

  165. miało być: „od matki do”

  166. Orteq
    21 stycznia o godz. 1:52
    Jak jeżdżę po popegeerowskich wioskach – a jeżdżę bardzo dużo – i widuję ogromne ugory, niszczejące wielkie łąki, ruiny wielkich obór, chlewni, zaniedbane domy mieszkalne byłych załóg, wciąż próbuję nie wierzyć w natrętny podszept we własnej pale, że albo wariat PGR-y jednym ruchem skreślił, albo spiskowiec.

  167. Jerzy Pieczul (albo wariat PGR-y jednym ruchem skreślił, albo spiskowiec.)
    – albo zdrajca.

  168. @zza kałuży
    A po cholerę ci to potrzebne za kałużą?

  169. zza kałuży
    21 stycznia o godz. 2:14
    Najbliższy dróżnik dawno temu zmarł, a dalszy – też. Budki się rozleciały od nieużywania i starości.
    Latem tamtego roku zajechałem rowerem na jedną stację, bo mi kolano wysiadło. Jedynym pracownikiem na tej stacji był zawiadowca. Przed stacją siedziało czterech byłych pracowników, mieszkających w byłych pekapowskich mieszkaniach i przeklinało życie i pieprzone porządki. Piąty – najmłodszy – który kiedyś był kierownikiem pociągu, jako jedyny z nich znalazł pracę. Stacja – zapuszczona, dawno nie remontowana. Dużo jest takich na całym Pomorzu.

  170. Bardzo dobrze, że Bieńkowska się nie daje zwariować.

  171. Przepaść między bogatymi a biednymi zagraża już stabilności gospodarczej i społecznej państw – uznali organizatorzy rozpoczynającego się jutro w Davos spotkania światowej finansjery.

    Ach, gdyby to przeczytał telegraphic observer…

  172. TO tez Kanadyjczyk. Podobno. Nic nie wskóra. Przepaść między bogatymi a biednymi zagraża, już na zywo, stabilności gospodarczej i społecznej państw i od tego nie ma ucieczki. Lenin musi z grobu wstać. I wszystko wyprostować job twoju mać

  173. Przetłumaczmy na nasze, z 0:32:

    „a. charakter i zakres kompetencji rządu w odniesieniu do prokuratury są ustalone przez prawo;
    b. rząd wykonuje swoje uprawnienia w sposób przejrzysty i zgodnie z traktatami międzynarodowymi, ustawodawstwem krajowym i ogólnymi zasadami prawa;
    c. gdzie rząd daje wskazówki o charakterze ogólnym, takie instrukcje muszą być w formie pisemnej i publikowane we właściwy sposób;
    d. gdzie rząd ma prawo do wydawania instrukcji do ścigania konkretnych przypadkow, takie instrukcje powinny nieść ze sobą odpowiednie gwarancje, że przejrzystość i sprawiedliwość są szanowane, zgodnie z prawem krajowym”

    Wszystko to wykracza poza możliwości pojęciowe naszej palestry operacyjnej. To nie powinno dotyczyć Lexa. Lex z operacyjnosci palestry polskiej jest już raczej wyjęty, z tego co nam wiadomo.

    Wiec, Lexie – znów jestes wywoływany do tablicy. Kredę możesz sobie odpuścić. Komputery, you know..

  174. Jerzy Pieczul 21 stycznia o godz. 2:58
    „Najbliższy dróżnik dawno temu zmarł,”
    Na szczęście w piosence „Wars Wita Was” dróżnik jeszcze żyje. Piosenka dobrze zarejestrowała jak to drzewiej bywało.
    **http://www.youtube.com/watch?v=Zo3d8qKQge4

    „Stacja – zapuszczona, dawno nie remontowana. Dużo jest takich na całym Pomorzu.”
    Część z nich to oczywiście są ofiary samochodu. Ale część to ofiary umysłowych ofiar aktualnie przy korycie.

  175. Ruszyła sprawa kolekcjonera antyków i szczęściarza w kasynie.
    Ten to się do zegarka nie ograniczył i dobrze wygląda. Wyleżany, wypasiony.
    Nie ma to, jak wygodne, duże łóżko.
    http://wyborcza.pl/1,75478,15306645,Piskorski_przed_sadem__Gdzie_sie_pomiescily_jego_Kossaki.html
    Jak to się mówi?
    „Gdzie się taki chował?
    Pewnie w skrzyni na węgiel!”
    Wygląda na to, że jako przyszły europoseł szanse ma marne.
    I bardzo dobrze.

  176. Ewa-Joanna 21 stycznia o godz. 2:51
    „A po cholerę ci to potrzebne za kałużą?”
    Które „to”?
    Wiedza na temat upuszczonych noworodków czy spóźnionych pociągów?
    Noworodki dlatego, że jak komukolwiek o tym mówię to jest zdrowo zszokowany samą myślą, że takie nieszczęścia w ogóle się zdarzają i że ktoś to zbiera i mierzy i raportuje. Pewnie dla lekarza to nic szokującego nie jest, ale dla nie-lekarzy jest.

    Dane na temat pociagów? Jasne, że mnie one są niepotrzbne do niczego. Miło, jako ludziowi pochodzenia polskiego byłoby mi się poczuć patrząc na członka polskiego rządu w pozbierany sposób odzywającego się do mediów. Może to jakaś słabość, ale przyjemnie byłoby usłyszeć inteligentną odpowiedź.

    Zamiast chlapnięcia z jak się okazuje bardzo aroganckiej gęby.

    Cimoszewicz powiedział prawdę chłopom o ubezpieczeniach. Nikt przy zdrowych zmysłach nie zaprzeczy, że miał rację. U swojej cioci na imieninach to on tę rację mógł mieć. Jako polityk przed kamerą powinien wiedzieć, co wolno a czego nie wolno powiedzieć. Od wychowywania w tym temacie to powinni być bankowcy i regulacje prawne.

    No ale, tak jak w wielu państwach, jak grupa społeczna jest wystarczająco silna, w swoim czasie i miejscu, to nie tylko zdrowy rozsądek nagina się aby zaspokoić ich ciśnienie polityczne. Choćby było ciśnieniem idiotów. Zresztą kto tu był idiotą, przecież „państwo zapłaciło”. Czyli znowu reszta zrzuciła sią na mniejszość krzykaczy.

    We Wrocku wybudowali osiedle mieszkaniowe na terenach zalewowych. Mądry Niemiec wiedział, gdzie powódź może zalać i nie budował tam. Przyszła mądrzejsza Polska i palnęła sobie domki. A co, Polak do ojczyzny wracał się przez morze, to co tam jemu jakaś rzeka.
    Znowu „wszyscy” zapłacili i za obronę przed wodą i za remonty po powodzi. Dla wybranej grupy. Bo „ciśnienie wyborców”.

    Podobnie teraz. Pani B. powinna wiedzieć, że nie oczekuje się od niej wychowywania i nauczania o pogodzie. Pogodynka już jest, w szkole też ona nie pracuje żeby pouczać o klimacie. Wyborcy nie lubią pouczania, nigdzie na świecie.

    Ogarnięty polityk zapytałby się zaraz jakiegoś fachowca od kolei o statystyki punktualności i powiedział coś w guście tego, że:

    „96% pociągów w Polsce w zeszłych 12 miesiącach przyjechało punktualnie, czyli w przeciągu plus minus 10 minut od czasu w rozkładzie. A pociągów, które spóźniły się o więcej niż 1 godzina było tylko 1% natomiast takie, które spóźniły się o 12 godzin są w Polsce już od kilku lat tylko np. po 2 przypadki rocznie i rządowi jest oczywiście ogromnie przykro, że w ogóle się zdarzają i rząd będzie współpracował z przewoźnikami kolejowymi w celu zmniejszenia tej liczby, jakkolwiek mikroskopijną by nie była. Gdyż rząd doskonale zdaje sobie sprawę z niedogodności, na jakie w takich, bardzo rzadkich wypadkach, narażeni są obywatele.”

    Po czym dodałby jeszcze, że:

    „dane dla Polski są całkiem porównywalne np. z kolejami niemieckimi, co oczywiście w przypadku tak długiego spóźnienia nie jest żadnym usprawiedliwieniem, ale że on/ona myśli, iż dobrze jest wiedzieć, iż tak dużo gorzej to w tej Polsce nie jest.”

    Oczywiście tylko wtedy, gdy rzeczywiście statystyki są podobne.

    Jak ktoś gada z dziennikarzami albo do kamery to powinien mieć gadane. Jak nie ma to powinien mieć rzecznika. A rzecznik – gadane PLUS dane od fachowca, co się zna.

    Inaczej wychodzi na swojski bałagan i swojską niekompetencję „fachowców” od wszystkiego. Zawód – dyrektor. Zawód – poseł. Ple, ple ple.

    No i na koniec mogę też powiedzieć, że znany mi jest przypadek polonijnej rodziny, w której matka dzieci wracających z wakacji w Polsce zrobiła mężowi scenę i wymusiła na nim zmianę rezerwacji na samolot. Pani ta stwierdziła, że „od Smoleńska to żadne z moch dzieci nie będzie latało LOTem!”. Mąż próbował przekonywać ale ona była nieugięta. Przypominała mu, jak sam jej tłumaczył, że większość pilotów LOTu była szkolona w wojsku i że ona od czasu Smoleńska nie ufa tym ludziom.
    Bilety kupiono w Lufthansie tracąc sporo forsy na całym interesie.

    Pociągi to nie samoloty ale jak widać są ludzie, dla których polski bardak ma znaczenie.

  177. zza kałuży
    Jaka szkoda, że twojego wpisu nie zdążą przeczytać włodarze Wrocławia, kiedy oburzeni wrocławianie zażądają wyjaśnień.
    http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,15306872,Uwaga_awaria_trakcji__Tramwaje_nie_jezdza_Grabiszynska.html
    Jak znam życie – znów padną jakieś nieodpowiedzialne słowa a tu luidzie do pracy się spóźniają. Cholera!

  178. Dzień dobry

    W kontekście narastającej histerii propagandowej z jaką ludzie w kraju mają doczynienia na swej prawdziwej i szczerej wypowiedzi wicepremier Bieńkowska nie najlepiej wyjdzie. Faktycznie, wmówiono ludziom nawet to, że rząd odpowiada za kapryśny klimat.
    Rządy zresztą od lat konsekwentnie robią w świetle propagandy wszystko by wmowić ludziom, że odpowiadają za całokształt życia – łacznie z opadami sniegu, zamarzającego deszczu czy suszami.
    W czasie ostatniego kilkucentymetrowego opadu śniegu w reżimowej tv puszczano relacje z odbywającego się w jakimś bunkrze spotkania premiera z wojewodami i służbami rozmaitymi by sprawić wrażenie, że jeżdżace po drogach piaskarki czynią to na wyraźne polecenie premiera. Widzisz piaskarkę – myslisz Donald Tusk. Tak to sobie umyślili propagandziści rządowi.
    Tak więc wczoraj Bieńkowska zamiast przypominać ludziom, że jest zima powinna zostawić w pierony swoje kwity w ministerstwie i wizytować w żółtej kamizelce rozmarzanie śniegu. Powinna gonić do roboty facetów z łopatami.
    Wtedy wszyscy byliby zachwyceni.
    Ale nie jest powiedziane, że Bieńkowska tego dziś nie zrobi, bo śnieg niezrozumiale pada i pada.

    Pozdrawiam

  179. @zza kałuży
    no to już wiem do czego ci było to czyli spóźnione pociągi potrzebne. Do wymądrzania się!

  180. zza kałuży
    21 stycznia o godz. 8:01
    „Wyborcy nie lubią pouczania, nigdzie na świecie”.
    No cóż, chciałem Ci pokazać, że są tacy, którzy nawet bardzo lubią. Chciałem tu zacytować parę głosów z gazety.pl chwalących panią Bieńkowską za to, że trzeźwo i bardzo słusznie odpowiedziała wiecznym narzekaczom, ale nagle zniknęły komentarze. Gazeta.pl bardzo manipuluje komentarzami. Ale ja mam do najpopularniejszej może polskiej mantry – „Znów zima zaskoczyła drogowców” – stosunek estetyczno-etyczny: że może jest to równocześnie mantra najgłupsza. Przy nagłych i obfitych opadach śniegu, przy gołoledzi nawet najlepiej urządzona firma nie wyciągnie nagle z kapelusza tysiąc sztuk pługów i piaskarek i w ciągu 15 minut nie wyczaruje czarnej nawierzchni. Dla wiecznych narzekaczy to byłoby zresztą o całe 15 minut za długo. Tysiąc razy lepiej od nas zorganizowane Niemcy również miewają wielkie kłopoty z matką naturą. Nie bądźmy za bardzo pyszni w żądaniach, żeby człowiek nad nią w pełni zapanował. A uwaga Cimoszewicza to był jedyny trzeźwy głos w tamtym czasie. Powinien klęknąć z parafianami i się modlić, żeby Bozia, która deszcz spuściła, natychmiast wszystko wysuszyła i dała każdemu po 5 milionów odszkodowania? Bieńkowska przypomniała, że nie człowiek zarządza ziemią i klimatem.

  181. A już były próby prawdziwie profesjonalnego podejścia do kwestii klęsk żywiołowych.
    W polskim sejmie odprawiono modły przebłagalne o deszcz, kiedy kraj był doświadczony długotrwałą suszą.
    I to jest prawidłowe podejście do zagadnienia a nie jakieś głupie tłumaczenie, że jest zima i takie klęski mogą zaistnieć.

  182. Kartka z podróży
    21 stycznia o godz. 8:40
    Z intencją Twojej wypowiedzi, jako człowiek prawie całe zawodowe życie pracujący pod chmurką, jak najbardziej się solidaryzuję: to nie morze się dopasowywało do moich rybackich marzeń i potrzeb, lecz ja musiałem bez przerwy na nie patrzeć i wyciągać wnioski. Ludzkość otumaniona postępem technicznym dawno temu uległa złudzeniu, że człowiek może wszystko – wystarczy tylko chcieć. O ukróceniu własnych apetytów nie ma mowy.

  183. Jerzy Pieczul

    Jest jak piszesz, trzeba się do warunków przyrodniczych dostosować. To, że jako gatunek biologiczny opanowaliśmy całą kulę ziemską wynikało z naszych zdolności adaptacyjnych. Ale niestety dotyka nas los wilków, które dla wygody pozwoliły się udomowić, omotać rządowi i zamieniły w gnuśne psiska kanapowe.

    No ale żeby tak nie marudzić. Niewiele instytucji rządowych budzi moje uznanie. Ale oprócz reżimowej tv Kultura i biblioteki publicznej w moim mieście mogę z czystym sercem wymienić Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Bardzo kompetentne prognozy pogody i miarodajne ostrzeżenia. Od lat korzystam i ich serwisu pogodowego. To cenniejsze, bardziej potrzebne w życiu źródło informacji niż durnowate relacje o premierze dyrygującym piaskarkami.
    Polecam
    http://www.pogodynka.pl/polska

    Pozdrawiam

  184. Kartka z podróży
    21 stycznia o godz. 9:31
    Nie wiem, czy znasz coś takiego: „earth wind map” – ruchomy globus z wyżami, niżami. Dla mnie – cudo, ktoś na jakimś portalu podpowiedział. Gapię się na niego co dzień, bo daje możliwość samodzielnego przewidywania pogody. A mnie jak na morzu interesowały wiatry, tak interesują dalej jako rowerzystę. Kiedy zacząłem rybaczyć, tak pilnie zajęliśmy się ze wspólnikiem meteorologią i prognozowaniem, ze szybko cała przystań zaczęła nas pytać, co się szykuje. Nie chwalę się – mówię o pasji, która została do dziś. Więcej patrzę na układy ciśnień niż na jaskółki, kukułki, rosę i wschody słońca. „Kiedy krwawo słońce wschodzi, w marynarzu bojaźń rodzi, lecz gdy czerwień o zachodzie, wie marynarz o pogodzie”.

  185. Czy jest na tym blogowisku jakiś prawnik? Wczoraj w dzienniku TV usłyszałem, że do Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie wpłynęło 14 zażaleń poszkodowanych przez „raport” Macierewicza, którzy nie zgadzają się z umorzeniem śledztwa Prokuratury w sprawie przestępstw Macierewicza, nie zgadzają się także z argumentami uzasadnienia tego umorzenia przez Prokuraturę. Ponieważ poszkodowanych przez „rzport” Macierewicza jest 29, Prokuratura Apelacyjna w Warszawie przewiduje napływ dalszych zażaleń w tej sprawie, a w dalszej kolejności przedłożenie tych zażaleń do rozstrzygnięcia przez właściwe sądy. Interesuje mnie opinia prawnika. Jakich mianowicie ewentualnych skutków prawnych może oczekiwać Macierewicz? Czy jest szansa na wznowienie śledztwa przez Prokuraturę?

  186. Artur
    21 stycznia o godz. 9:46
    Jeszcze się nie kapnąłeś, że o to trzeba pytać nie prawników, ale Tuska, co dał przykład, jak zwyciężać mamy (sprawa o primaaprilisowy żart)?

  187. Ewa-Joanna
    21 stycznia o godz. 9:58

    Dziękuję. Jest zatem nadzieja na ukaranie zdrajcy Macierewicza.

  188. Jacobsky
    21 stycznia o godz. 0:35

    – Absolutnie nie dam sobie powiedzieć, że dzisiaj coś się stało strasznego. Stało się coś bardzo niewygodnego dla pasażerów dwóch pociągów. Ale jeszcze raz powtórzę: 3998 pociągów dojechało do stacji właściwie bez opóźnień – zaznaczyła.

    Tak właśnie trzeba, to mi się podoba…”

    Wziela sie doroboty – to jej i Tuska wielki sukces, ze 3998 pociagow dojechalo bez opoznien… sam widzialem ja w okolicach stacji Koluszki jak skuwala lod z szyny.

    Dopoki wiecej pociagow dojedzie niz nie – bedzie to dowod na to, ze potrzebowala jedynie tygodni by uzdrowic koleje.
    Brawo Tusk I Po!

    Moze jej dorzucic ministerstwo zdrowia?

  189. ANCA_NELA
    21 stycznia o godz. 7:30

    Ruszyła sprawa kolekcjonera antyków i szczęściarza w kasynie.
    >>>>
    „Gdzie się taki chował?
    Pewnie w skrzyni na węgiel!”
    Wygląda na to, że jako przyszły europoseł szanse ma marne.
    I bardzo dobrze….””

    Jeden z tworcow Europy plus kawior… lewicowe towarzystwo od prezydenta tysiaclecia i profesura Hartmana.
    Niezle towarzycho.

    „PO przestała być tarczą przed powrotem PiS do władzy. Jeśli więc nie powstałaby Europa Plus, PiS mogłoby dojść do władzy – powiedział w „Faktach po Faktach” Paweł Piskorski, który przyłączył się do Europy Plus. ..”

    Z taka ideologia powinien byc nietykalny – tylko trzeba zrobic porzadek z ta Prokuratura…co malo fachowa.

  190. zza kałuży
    21 stycznia o godz. 8:01
    Piszesz, że przyjemnie byłoby usłyszeć inteligentną wypowiedź. No to masz trzy pierwsze z brzegu głosy internautów.

    „Wszyscy krytykanci walącej prosto z mostu pani minister niech sobie poczytają i pooglądają, co się dzieje w innych krajach przy złych warunkach pogodowych. Gdy połamane przez lód gałęzie zasypią tory, to nie da się tego usunąć w 5 min. No ale mądralińscy przed komputerami wiedzą lepiej, a media miast rzeczowych informacji wolą nakręcać nagonki. 
    Sorry, ale taki mamy klimat. Nie podoba się to proponuję przeprowadzkę do Hiszpanii, Grecji, czy Włoch. Tylko nie narzekajcie potem na upały…”.

    „Otoz to. To samo mialam napisac. W innych krajach przy zlej pogodzie pociagi sie najzwyklej odwoluje i tyle. Ludzie sobie moga narzekac, ale nic z tym nie zrobia. No ale w Polsce to od razu musi byc skandal, i zapewne jak zwykle zima jest wina Tuska, masonow i cyklistow. Aaa i jeszcze gender :)”.

    „W takiej Brukseli jak spadnie trochę więcej śniegu to się odwołuje całą komunikację miejską – całą. Zero tramwajów i autobusów, w ciągu ostatnich pięciu lat pamiętam ze trzy takie akcje, z czego jedna trwająca cały dzień. Jeżeli to jest weekend to nikt nawet nie odśnieża – czekają aż się warunki poprawią. I ludzie żyją i nie pomstują. Polakom naprawdę trzeba wytłumaczyć co jest problemem a co nim nie jest. współczuje ludziom, którzy zmarzli w pociągu, ale do cholery mnie też w życiu spotkały różne nieprzewidziane zdarzenia… i będą spotykały niezależnie od tego kto będzie u władzy”.

  191. ANCA_NELA 21 stycznia o godz. 8:09
    „kiedy oburzeni wrocławianie zażądają wyjaśnień.”
    Bajki raczy Waszmość Pani opowiadać. Bajki o smokach niedorosłej dziatwiw prawić można a nie mnie.

    Oburzonego wrocławiaka działaniami „włodarzy Wrocławia” ani ze świecą ani nawet z pochodnią o jasności Słońca trzymanego na odległość ramienia się nie znajdzie. Jaką to większością Głąboko Zadowoleni Wrocławianie rok w rok wybierają swojego Najjaśniejszego Włodarza? 526%? 757% A może 899%? Bardzo przepraszam za ewentualne niedoszacowanie poparcia Ludu Wrocławia dla swojego Włodarza.

    Największego Budowniczego Fontann i Stadionów.

    Opowiadacza Historyjek O Tym, Jak To Zadłużenie Miasta Nie Jest Żadnym Zadłużeniem Bo Taki Na Przykład Zenek To Dopiero Ma Długi!

    Wrocławianie Pobłogosławieni niewątpliwie fachowo przez Wykształconego i Liczącego na Pomoc Boską (dwa fakultety, jeden od liczenia a drugi od wiedzenia do kogo trzeba się modlić aby się liczyło) nie pękają tak łatwo jak durne, hitlerowskie rury na Dominikanerplatz bo wiedzą, że od remontu rur ważniejsza jest drużyna WKS.

    A może Włodarz forsę na rury zabrał nie MPWiK tylko MPK? Przepraszam gdybym się pomylił. We Wrocku nigdy nie wiadomo, jakiemu przedsiębiorstwu ile milionów się zabierze, bo jak wiadmo Fontann nigdy nie za dużo, Stadiony jeść nie wołają a @ANCA_NELA i tak i tak z rozrzewnieniem spojrzy na Tak Pięknie Odbudowane Miasto.

    Co ja tam mogę wiedzieć. @ANCA_NELA z pewnością nie zainteresują moje pouczenia. Od lat na żebraczym garnuszku, czekając kto mnie przyjmie, da obywatelstwo, szansę na naukę języka, jakiegoś zawodu, zapewni mieszkanie… znosząc upokorzenia i korzystając z jałmużny.
    Jakimż ja mogę być autorytetem?

    Co innego @ANCA_NELA. Nigdy nie stała tak jak ja w kolejce po dary, w przeciwieństwie do mnie dorobiła się własną pracą i nikomu nie musi być wdzięczna. Łatwo jej nie było, ale przeszła przez życie wyprostowana i nie imponują jej moje przechwałki bo ja przecież poprzez upokorzenie do wszystkiego doszedłem.

    Przez życie trzeba iść z godnością którą albo się ma albo się nie ma. Lodówki „Mińsk” kupować za łapówki wręczane znajomym kierownikom tak aby się nawet stacze nie zorientowali, nie mówiąc już o zwykłych łosiach. Na starość na masełko dorabiać cudze bachory bawiąc i dorabiać do tego pozytywną ideologię.

    Zamiast na Karaiby lub na Alaskę sobie popłynąć.
    Po raz piąty, bo sie ma akurat taką fantazję. Zresztą w obu miejscach dużo taniej niż w Polsce, bo Polska Krainą Zadowolonych z Siebie i z Aktualnego Włodarza Obywateli Jest.

    I nikt nam nie powie, że białe jest białe a czarne jest czarne.
    Ach, to już zdaję się cytat z innej bajki.
    Czyżby tak bardzo innej?

  192. Wszego dobrego Dawca i Szafarzu wieczny,
    Tobie ziemia, spalona przez ogień słoneczny,
    Modli się dżdża i smętne zioła pochylone,
    I nadzieja oraczów, zboża upragnione.

    Ściśni wilgotne chmury świętą ręką swoją,
    A ony suchą ziemię i drzewa napoją
    Ogniem zjęte; o, który z suchej skały zdroje
    Niesłychane pobudzasz, okaż dary swoje!

    Ty nocną rossę spuszczasz, Ty dostatkiem hojnym
    Żywej wody dodawasz rzekom niespokojnym.
    Ty przepaści nasycasz i łakome morze,
    Stąd gwiazdy żywność mają i ogniste zorze.

    Kiedy Ty chcesz, wszytek świat powodzią zatonie,
    A kiedy chcesz, od ognia jako pióro wspłonie.

    ANCA_NELA,
    nieładnie się tak z polskiego Sejmu naśmiewać. W końcu były to modły niezwykle skuteczne. No, może troszkę przesadzono, bo w niektórych okolicach zaczęło się… powodzić 🙄
    Fama o sile przebicia polskich modłów rozlała się po dalekim świecie i nawet znalazła naśladowców. Niestety, również chyba zbyt gorliwych

  193. Ewa-Joanna 21 stycznia o godz. 8:52
    „Do wymądrzania się!”

    Stan wojenny, sklep mięsny, kolejka do kasy, wchodzi paniusia z tzw. zażywnych i bezczelnie wpycha się do kolejki kilka osób przede mną. Ludzie baranieją, ale rozsuwaja się, robią miejsce. Z przodu ciężarne, tak często wtedy tępione i złośliwie wyszydzane, staruszki, z tyłu kolejki reszta towarzystwa. Nie wytrzymałem i głośno powiedziałem, że to chamstwo czystej wody tak się bezczelnie wpychać. Baba nie reaguje. No to ja podszedłem do niej i to samo w nos powtórzyłem. Baba wrzeszczy, że nie odejdzie bo tu stała, ludzie szumią, że kłamie ale boja sie cokolwiek zrobić. W końcu baba zaczyna mi wymyślać od studenciaków, od chamów, grozi mi milicją.
    A ja wolno i wyraźnie mówię, że nie odpuszczę i cię babo z kolejki wywalę na koniec.

    Słysząc aprobujący pomruk kolejki baba, czerwona ze złości, wykrzykuje w moją stronę najgorszą, na jaką ja było stać oblegę – ty okularniku!

  194. @ zza kałuży
    (21 stycznia o godz. 10:40)
    Fuj.
    (21 stycznia o godz. 10:52)
    Chyba nie zrozumiałam.

  195. Napięcie w rządzie narasta

    Wicepremier Bieńkowska hardo mówi o swojej wczorajszej wypowiedzi o klimacie i nie chce przepraszać urażonych podróżnych: „Jeżeli państwo ode mnie oczekują, że będę mówiła gładkie słowa, wygładzone przez PR-owców to się państwo tego nie doczekają. Ja nigdy nie kłamię. Ja jestem od tego żeby pracować, a nie ładnie się prezentować”

    Natomiast Premier przeprasza i upomina Bieńkowską: „To były niefortunne słowa wicepremier Bieńkowskiej. Naszym zadaniem jest przede wszystkim rozwiązywać takie problemy. Jeżeli kogoś te słowa dotknęły, to jest mi przykro i przepraszam. Trzeba uważać na słowa i zrobić wszystko, by do tego nie dochodziło”

    Pozdrawiam

  196. @zza kałuży
    Prezydent Wrocławia zapewne zostanie wymieniony, jak pojawi się kontrkandydat, który przekona wyborców, że jest lepszy.
    Drużyna WKS jest bardzo ważna. Po takim na przykład Mediolanie stare tramwaje jeżdżą, ale mają AC Milan, i Inter na dokładkę.
    Tu zaszła zmiana: lotnisko, autostrada, stadion, autostrada, most. Kto bogatemu zabroni.

  197. Wczoraj via skejp rozmawiałem z moją koleżanką ( mieszka k.LotniskaTegel ) Po deszczu zamarzły ulice i ślisko było że hej i co na to w Berlinie? .Margarett mówi – radio ,TV przestrzegają ,zachęcają do pozostania w domu ,ostrożnie jeździć i tym podobne .
    Burmistrz Berlina nie był wyzywany a tym bardziej Kanclerz Merkel .
    Oczywiscie byly opóźnienia komunikacji ,ale to normalne .
    Sytuacja taka nie jest normalna dla blogowicza XYZ –
    O podobnej porze reporter Kroniki wysłany na peron dworca w Szczecinie „witał” podróżnych z tego opóźnionego pociągu.Ci to jechali dłużej, komentowali spokojnie ale …jeden taki OCZEKUJĄCY mówi do kamery ” Jest wiosna o pociagi sie spóźniaja ” Oczywiście żadnego wyjaśninia ” że ten pociag jechał przez tą Wielkopolske gdzie wystapiły oblodzenia trakcji
    Inny w Centrum miasta scigał przechodzącyh pytając czy jest ślisko >Ano jest mowi starsza pani inna ,że nie widziala piasku na chodnikach .
    Te miejsca akurat w Centrum znam, nie było lodu nie było ślisko ! Ale zadanko wykonane ,Podano jeszcze kilka głupawych info .,ale darowuje wiem ,że ogladanie tej Kroniki jest bezcelowe .
    Fajna pogoda ,3-5cm sniegu może -4 C ,nawet w Lasku Arkońskim spotkałem kilka osób z kijkami >Samochody firmy „Remondis ” sa obecne na ulicach .

  198. @Jerzy Pieczul
    Jurku, Twoje rowerowe obserwacje polno – leśne do okolic z naszego dzieciństwa już nie przystają. Tutaj, gdzie tylko się da – uprawia się unijne dopłaty. Tak jak opisujesz było jeszcze kilka lat temu. Teraz wszystkie ugory i nieużytki w pobliżu miasta (tysiące hektarów) są zaorane. Kiedyś obok drogi z płyt betonowych zwykle wyjeżdżona była jeszcze wygodna i dla rowerzysty droga gruntowa. Dziś takich dróg już nie ma, a rzepak lub ziemniaki rosną prawie że na betonie. Dawne fermy hodowlane też albo zostały zaorane pod uprawę euro, albo służą jako obiekty produkcyjne lub magazynowe.
    W podmiejskich wioskach mnożą się nowe domki z obowiązkowymi kolumienkami przy ganku i samochodami z miejską rejestracją.
    Na pierwszy rzut oka kraina mlekiem i miodem płynąca.
    A w lasach to już naprawdę raj dla rowerzystów. Wszędzie – od nadmorskiego lasu, aż po pewną hodowlę pstrągów – znajdziesz nowe leśne drogi: zwykle z tłucznia, ale bywają żużlowe i betonowe. Wygodne, ale nie ma to jak stare leśne dukty w okolicach Wdzydz.
    Może, nim wyruszysz nad Atlantyk, wiosną zrobimy rowerowy zlot u Wici?
    Aby do wiosny! (Bogdan spod 29)

  199. ANCA_NELA, 21 stycznia o godz. 7:30
    Ten oszust Piskorski to tylko jeden z nich, na tyle głupi i nieostrożny, że ujawnił swoje bogactwa. Inni z tej sitwy byli bardziej sprytni i nie ujawniają, lub wywieźli za granicę. Takich macherów, demokratów jak Piskorski mamy tysiące od Wałęsy poczynając. Jego samego oceniają na ponad 100 milionów dolarów i nic, łącznie z nie płaconymi podatkami. A co stało się z wielomilionowymi sumami dolarów CIA, Watykanu lub Degollado przetransferowanych dla solidarności? Na demokrację. I masz ją.

  200. Jerzy Pieczul 21 stycznia o godz. 8:57
    „No cóż, chciałem Ci pokazać, że są tacy, którzy nawet bardzo lubią.”
    Zgadzasz się, że w tym wszystkim nie chodzi o pieprzenie na blogach tylko o głosy wyborach, prawda?
    Pamiętasz tego Francuza, który powiedział, że robi kampanię dla 95% idiotów? Mądry gość był. Adlai Stevenson spotkał rozentuzjazmowaną wielbicielkę na wiecu wyborczym. Wielbicielka zakrzyknęła: „Ma pan poparcie wszystkich myślących osób!”. Na co Stevenson trzeźwo zauważył: „To może nie wystarczyć.”

    Jesteś pewien, że elektorat tych, którym się wypowiedź pani B. podobała jest wystarczająco liczny? Chciałbym wierzyć.

    „Przy nagłych i obfitych opadach śniegu, przy gołoledzi nawet najlepiej urządzona firma nie wyciągnie nagle z kapelusza tysiąc sztuk pługów i piaskarek i w ciągu 15 minut nie wyczaruje czarnej nawierzchni. Dla wiecznych narzekaczy to byłoby zresztą o całe 15 minut za długo.”
    Oczywiście, że masz rację. Ale w życiu ważne są dwie sprawy. Pierwsza to ta, aby owe 15 minut rzeczywiście było „czasem do wytrzymania” a druga to ta, aby waaadza za bardzo się nie puszyła i nie była arogancka.

    Burmistrz Chicago Bilandic popełnił obydwa błędy. Jak burza śnieżna zakopała miasto po uszy w śniegu to dużo gadał o priorytetach odśnieżania i o specjalnych parkingach przy szkołach i o dowożeniu autobusami dzieci do szkół ale w każdej z tych spraw wyszło na to, że te jego „15 minut” trwało o tydzień za długo. Dosłownie – tydzień trwało, aby pługi pojawiły się na wszystkich osiedlowych ulicach. Tak więc poległ w konkurencji „15 minut”.

    Poległ też w konkurencji „arogancja waadzy” gdyż na pytania dziennikarzy, co ma zamiar zrobić z apelami mieszkańców o zaprzestanie wlepiania mandatów za nieusuniete z ulic samochody odpowiedział, że „nasze miasto jest praworządne i jak komuś policja bezzasadnie dała mandat za nieuprzątniety na czas samochód to zawsze może iść do sądu i przedstawić swoją sprawę sędziemu”.
    A ludzie nie mogli ręcznie odkopać aut spod ponad metrowej warstwy śniegu gdyż nawet nie mieliby gdzie tego śniegu odrzucić. Policja jak to policja, ogłoszone było, żeby usunąć pojazdy w przygotowaniu na przejazd pługów to usunąć. Nie usuniete na czas – to wlepić mandat.

    Oczywiście jest jeszcze przypadek tak silnej waadzy, że może sobie pozwolić na nieskończoną arogancję, tak jak burmistrz R.M. Daley, który po prostu zaorał lotnisko położone w centrum Chicago. Zaorał i już. I co się stało? Ano nic, następne wybory wygrał spokojniutko.

    Obawiam się, że PO nie jest w sytuacji burmistrza R.M. Daley.

    „A uwaga Cimoszewicza to był jedyny trzeźwy głos w tamtym czasie.”
    Czy w polityce chodzi o bycie wspominanym jako ten, który wyrażał trzeźwe opinie czy jako ten, który miał szansę wcielać je w życie?

    „Powinien klęknąć z parafianami i się modlić, żeby Bozia, która deszcz spuściła, natychmiast wszystko wysuszyła i dała każdemu po 5 milionów odszkodowania?”
    Akurat Cimoszewicz nie był z mojej bajki ale cała masa polityków była i jest dużo gorsza od niego. Wolałbym jednak aby Cimoszewicz pomodlił się z kimkolwiek i o cokolwiek tylko po to, aby potem to właśnie Cimoszewicz miał szansę zdziałać pożyteczne dla Polski rzeczy.

    W czym Polska jest gorsza od Paryża?

  201. Ewa-Joanna 21 stycznia o godz. 11:13
    „Fuj.”
    Dlaczego fuj? Informuje uprzejmie, że wszystko, co napisałem w części odnoszącej się do ANCA_NELA było DOSŁOWNYMI CYTATAMI z adresatki-lokalnej patriotki zadowolonej po same rzęsy z Waadzy w siedzibie Expo ileśtam. Niedoszłej siedzibie. Stolicy Kultury Galaktyki.

    (21 stycznia o godz. 10:52) Chyba nie zrozumiałam.
    Kolejkowa baba wymyślała mi od okularników a ty od przemądrzałych. Ze stałego repertuaru szkolnych obelg zostal wam jeszcze grubas.

  202. Kartka z podróży 21 stycznia o godz. 11:14
    „Napięcie w rządzie narasta”
    To jest jedyna sfera, w jakiej premier Tusk jest profesjonalistą. PR.
    Dobre i to, ale jest tragifarsą, że takie kompetencje wystarczają do rządzenia Polską. Porównaj sobie moje „rady” ze słowami premiera i wychodzi na to, że mam kwalifikacje do rządzenia Krajem.
    Tusk jest ode mnie lepszy w budowaniu zespłów, bo każdemu powiem w oczy w taki właśnie sposób jak p. wiecpremier. A ludzie nienawidzą prawdy i szczerości, tym bardziej, gdy sami wiedzą, że mówi się im prawdę. Ludzie wolą żyć w złudzeniach, przede wszystkim na swój temat. Nic tak nie działa jak pochlebstwa, Nie ma odpornych na pochlebstwa i słodkie słówka.
    Grajdoł wzajemnej adoracji to jest model polskiego życia politycznego, towarzyskiego, kulturalnego, itd.

  203. zza kałuży – 10:40
    zadaje mi pytanie zasadnicze;
    Jaką to większością Głąboko Zadowoleni Wrocławianie rok w rok wybierają swojego Najjaśniejszego Włodarza?

    Odpowiadam; wystarczającą
    I nie rok w rok, bo nie co rok odbywają się wybory prezydenta miasta. Warto wiedzieć.

    A co do reszty…
    Podziwiam pamięć tego kogoś zza kałuży, co z wielką starannością kolekcjonuje moje wypowiedzi. Ludzie mają różne pasje.
    Czy ty tu jesteś od niedawna, czy też znam cię pod innym nickiem?
    Jeśli jesteś świeżynką, to nie jesteś pierwszym kolekcjonerem moich wpisów.
    Życzę dalszych sukcesów.
    A poza wszystkim; nie przypominam sobie, abym komuś personalnie a także ogólnie wypominała, że się był upokorzył dla poprawy bytu.
    Pisałam o sobie.
    Zdrowia życzę, abyś mógł się długo cieszyć pięknymi plażami i drinkiem z parasolką.

  204. ANCA_NELA
    21 stycznia o godz. 11:44 pisze o sobie, ze znajduje sie poza terminem waznosci/spozywalnosci…juz nie swiezynka….sniezynka??sniezyczka???
    Saldo mortale

  205. Lewy pisze…….Ja pozwolilem sobie na zakup amerykanskiego szosowca Connandale, cena prawie samochodu(ale samochodu nie mam) i na tym rowerowym ferrari przejechalem juz kawal drogi;z Polski do Francji, po Masywie Centralnym. Raz nawet pojechalem w Alpy, ale tego nie powtorze, bo wspinalem sie do Gap z predkoscia 6 km/godz przez 12 godzin. Stracilem wtedy chyba 5 kilo, ale wtedy bylem mlody, bo mialem tylko 64 lata…….pisze LEWy….nie pisze, ze przeczytal o podrozy rownez rowerem przez Francje (podczas wojny) Bobkowskiego……
    Saldo mortale

  206. aps 21 stycznia o godz. 11:15
    „@zza kałuży
    Prezydent Wrocławia zapewne zostanie wymieniony, jak pojawi się kontrkandydat, który przekona wyborców, że jest lepszy.”
    Ty się urodziłeś wczoraj? Przepraszam za kalkę językową.

    „Drużyna WKS jest bardzo ważna. Po takim na przykład Mediolanie stare tramwaje jeżdżą, ale mają AC Milan, i Inter na dokładkę.”
    Powiedz, że z tym porównaniem WKS „Śląsk” do AC Milan to żart był.

    „Tu zaszła zmiana: lotnisko, autostrada, stadion, autostrada, most. Kto bogatemu zabroni.”
    Święte słowa. Zawsze je wypowiadam, kupując na kartę kredytową.

    I posyłając mamie forsę na łapówki dla lekarzy, aby te wariackie terminy oczekiwania na spotkanie z łapiduchem w Mięście Spotkań nieco skrócić.

  207. ET – 11:50
    Radzę jeszcze raz przeczytać mój krótki wpis, tym razem ze zrozumieniem, przypomniawszy sobie odmianę przez przypadki;
    – kto?, co? pisze?
    – o kim?, o czym? ten ktoś pisze?
    – kogo?, czego? to dotyczy?

    A poza tym, wszyscy zdrowi.

  208. Polacy są naprawdę mocno porąbani.
    Minister Bieńkowska zaliczyła „wpadkę”. Straszną! bo powiedziała, co powiedziała. Wzbudził się niezdrowo internet, ruszyła do ataku opozycja. Nie inaczej było w przypadku Cimoszewicza, gdy powiedział, że ludzie powinni się ubezpieczać na wypadek klęsk żywiołowych, czy to susza czy powódź.
    W normalnym kraju nikomu nie przychodzi do głowy, by w kółko obwiniać rząd o wszystko co się złego wydarzy z tysiąca powodów zależnych albo od KONKRETNYCH ludzi, np. odpowiedzialnych za funkcjonowanie danego szpitala albo od przyrody, na którą NIKT nie ma wpływu.
    Zdarzało mi się być w zimie Sztokcholmie. Były najrozmaitsze utrudnienia komunikacyjne. Stawało metro (bo na wielu odcinkach jeździ na powierzchni), brodziło się na ulicach nierzadko w śnieżnej brei a kopy zmarzniętego śniegu nie były usuwane, a w żadnym razie nie bez przerwy. Kiedyś przeleciał mi przed nosem wielki sopel lodu, bo służby miejskie nie zdążyły ich w porę usunąć, a właśnie była lekka odwilż.
    I nic. Ludzie przyjmują tam za rzecz oczywistą, że zima to zima i nie musi być lekko, trzeba się liczyć z niedogodnościami, o czym ośmieliła się przypomnieć pani minister.
    Obywatele w tzw. starych demokracjach nie są tak absurdalnie roszczeniowi i upierdliwi, a przede wszystkim szukający winnych i odpowiedzialnych za wszelkie niedogodności i nieszczęścia losowe w przedstawicielach swoich rządów.
    Skrajny przykład – wyobraźmy sobie, że w Polsce zdarzyłaby się taka tragedia jak ta w Norwegii, za sprawą Breivika. Ileż by to głów poleciało na samych szczytach?! Nie poleciały, ale wnioski na pewno zostały wyciągnięte.
    U nas wprost przeciwnie. Niczego nie nauczyła katastrofa Casy, więc i ta w Smoleńsku musiała się zdarzyć.

  209. ANCA_NELA 21 stycznia o godz. 11:44
    „A poza wszystkim; nie przypominam sobie, abym komuś personalnie a także ogólnie wypominała, że się był upokorzył dla poprawy bytu.”
    A szkoda, że nie pamiętasz, bo to zabolało. Chociaż ani bytu tak bardzo sobie nie poprawiłem ani przez obozy nie przechodziłem. Niemniej takie stwierdzenia bolą.

    ———————————————————————————-
    ANCA_NELA 6 lipca o godz. 8:33
    No i jeszcze jedna, mała uwaga.
    Znam parę osób, co kiedyś wyjechały z jakimś „Orbisem” i zostali w wybranym raju. Odsiedzieli na żebraczym garnuszku w jakimś obozie przejściowym w Austrii, czy też w Niemczech czekając – kto ich przyjmie, da obywatelstwo, szansę na naukę języka, jakiegoś zawodu, zapewni mieszkanie…
    Wiem dobrze, ile upokorzeń znieśli, zanim osiągnęli ten wymarzony socjalny poziom.
    Za żadne skarby nie skorzystałabym z takiej jałmużny.
    Nigdy nie stałam w kolejce po dary, dorobiłam się własną pracą i nikomu nie muszę być wdzięczna. Też mi łatwo nie było, ale przeszłam przez życie wyprostowana.
    Nie imponują mi przechwałki kogoś, kto poprzez upokorzenie doszedł do lepszych finansowych warunków i nie interesują mnie jego pouczenia.
    ———————————————————————————-

  210. z za Kałuży godzina 11:27 pisze
    *Burmistrz Chicago Bilandic * itd.
    Burmistrzem Chicago jest R.Emanuel .
    „Burmistrz Chicago zaorał lotnisko wCentrum miasta ”
    Dobrze byłoby napisać ,że nie zaorał ,tylko jest nieczynne w takiej roli ,to małe lotnisko na jeziorem raczej dla Vipow i ruchu regionalnego.

  211. Pani minister Bieńkowska konsekwentna! I bardzo dobrze!
    http://wyborcza.pl/1,75478,15306948,Bienkowska__Sorry__taki_klimat__A_na_torach__859_minut.html
    Będzie robić za złego policjanta, co da Tuskowi szansę na bycie tym dobrym.
    Zaznaczyła wyraźnie, że nie interesuje jej kariera polityczna, że jest urzędnikiem mającym polityczne poglądy.
    Będzie się działo.

  212. Pan Korwin-Mikke ma specyficzny sposób pisania wyrazu „demokracja”. Zastępuje zbitkę liter „emo” trzema gwiazdkami, dając czytelnikowi szansę na uzupełnienie tej luki. Konia z „rządem” temu obywatelowi „demokratycznej i praworządnej Polski” (to oczywiście …wężykiem!), który wymyśli inne uzupełnienie niż „upo”, bo chyba jest to jedyne sensowne wyjście dla obserwatora sytuacji w kraju nad Wisłą.
    Na specyfikę polskiej d***kracji składa się wiele tak strasznych idiotyzmów i przegięć, ze trudno wszystkie wymienić. Rozważę tylko kilka, na których absurdalność polskiego i międzynarodowego prawa (lub bezprawia) widać na pierwszy rzut oka i widzi to najbardziej ciemny Kurskowy lud, choć nie widzą tego najlepsze (******)syny narodu polskiego, jakim szczytnym mianem określa się parlamentarzystów (gwiazdki proszę zastąpić dowolnie):

    1) Istnienie konkordatu – czyli bezprawie międzynarodowe, w którym jedno państwo bez widocznej potrzeby lub przymusu (np. przez przegraną wojnę) przyznaje drugiemu państwu przywileje, nie uzyskując niczego w zamian.

    Pomijam taki drobiazg, że ten palec podarowany diabłu od dawna został zastąpiony przynajmniej całą, bardzo hojną ze strony polskiego państwa ręką i jeszcze wrzeszczy „diabeł”, ze mu mało i bierze i bierze aż do zadławienia się rzeczami doczesnymi, zamiast dbać o dobra duchowe na lepszym świecie – wirtualnym.
    Dalsze komentarze nie są chyba potrzebne, bo wszyscy widzą po krzyżu w sejmie, jak wygląda rozdział kościoła od państwa i neutralność tego państwa – szczyt bezczelności rządzących, którzy ludźmi „lekko” religijnymi obsadzili miejsca decyzyjne o całym społeczeństwie w (***)rządzie.

    2) Sprawa immunitetówparlamentarzystów i byle chłystków w aparacie „sprawiedliwości” i cholera wie, gdzie jeszcze.

    Pozwala to różnym bydlakom spokojnie łamać prawo i pozostać bezkarnymi. Sam pomysł immunitetu miał może sens setki lat temu, aby odważnemu przedstawicielowi ludu zapewnić możliwość wyrażania swoich poglądów politycznych bez narażania go na konsekwencje ze strony adwersarzy, trzymających władzę.
    Gdzie dzisiaj znajdzie się takiego trybuna ludowego, który dzięki swej odwadze mógłby być narażony na konsekwencje? Praktyka wygląda żałośnie. „Trybunowie” z Bożej łaski łamią prawo na malutkie kawałki dla swoich niskich celów (lub bezmyślnie) i zasłaniają się immunitetem. Ten kretynizm powinien być dawno zlikwidowany lub ograniczony do działalności stricte politycznej, do której chyba np. rozbicie cudzych meleksów po pijanemu nie należy – to było nawet bardzo niepolityczne, bo naraziło na szwank opinię o Polakach.

    3) Prawo łaski prezydenta – to są jawne kpiny z wszystkiego.

    Z logiki, z polskiego sądownictwa i niezłe źródło finansowe dla aparatu „ułaskawiającego” – z prezydentem jako najmniej inwolwowanym w tle (tylko podpis – czyli krótki ruch długopisu nad podsuniętym papierkiem).
    Idea bierze się z czasów monarchii. Gdy prawomocnie ukarany przestępca wzbudzał litość u monarchy (lub monarcha miał jakiś w tym ukryty cel) to ułaskawił skazanego, głównie uwolnił od stryczka, lub innej formy likwidacji.
    Jak to niecne prawo było wykorzystane w tzw. Wolnej Polsce? Kilka lat temu poznałem liczby aktów łaski w wykonaniu kolejnych prezydentów. Nie chce mi się sięgnąć do źródeł, ale to były tysiące decyzji, na pewno głęboko przemyślanych po studiowaniu tomów akt przez prezydenta.
    W swojej karierze prezydenckiej Wałęsa ułaskawił więcej osób niż dni urzędowania – dużo więcej!!! Ślęczał biedak pewnie dniami i nocami nad aktami, aby sprawiedliwie olać decyzje niezawisłych sądów różnych instancji, potem dopiero szukał długopisu… i ułaskawiał!
    Kiedy on znalazł czas, aby kierować krajem jako głowa państwa? Może to przeciążenie prezydentów sprawami aktów łaski nie pozwala im na inną działalność? Kaczyński nie chciał być gorszy, a Kwaśniewski tym bardziej! Do czego tak naprawdę służyło to prawo prezydenta? Najznakomitszy jest przykład przestępcy gospodarczego, którego ułaskawił prezydent, aby jego zięć mógł robić lukratywne interesy z tym skazanym przestępcą.
    Mordercę ułaskawił inny prezydent, aby jako bankier mógł dobrze zarządzać majątkiem partii, z której wywodził się prezydent.
    Pomijam oczywisty brak logiki w tych procedurach. Każdy taki fakt jest dowodem na niewłaściwe postępowanie sądów, czyli kompletny brak zaufania głowy państwa do organów sprawiedliwości. Nawet jeśli to prawda, to nie tędy droga, bo nie każdy niewinnie skazany ma tyle pieniędzy i znajomości, aby sobie załatwić ułaskawienie przez „głowę” państwa z niesprawnym aparatem sprawiedliwości. Wczoraj mówiono o człowieku, którego skazano prawomocnie i odsiedział 3 lata, a morderca spokojnie chodził na wolności.

    4) Gdyby nie takie „pomyłki”, byłbym za karą śmierci dla takich Trynkiewiczów. Niestety jest to kara nieodwracalna. A może głowa tej głowy państwa nie bierze udziału w tej lawinowej procedurze?
    Na mój chłopski (umownie) rozum znam tylko jeden przypadek w ciągu ostatnich 20 lat, gdzie prezydent powinien był rozważyć akt łaski – wobec ludzi, którzy pozbyli się łajdaka, który nie pozwolił im żyć, a policja itp. instytucje i urzędy nie pomogły biednym ludziom, więc musieli radzić sobie sami. Byli za to uprzątnienie pasożyta prawomocnie skazani i tylko akt łaski mógłby imitować sprawiedliwość społeczną, tak złaknioną przez obywateli. Podejrzewam, że drugi taki przypadek może mieć miejsce w przyszłości, gdy multimorderca wyjdzie na wolność i dorwie go ludzka sprawiedliwość. Wtedy „likwidator” zaniedbań państwa „prawa” powinien być ułaskawiony – ba! nagradzany!!!

    5) Niezawisłość sądów i prokuratorów od polityków byłaby cenna, choć wiemy, że tak nie może być, to mrzonka, bo ktoś tych ludzi mianuje na te stanowiska, decyduje o awansach i zarobkach, więc zależność jest ewidentna, tylko bardziej zawoalowana. Mimo tej pozornej niezawisłości musi się znaleźć procedura oceny i ukarania takich prokuratorów lub sędziów, którzy zachowują się niegodnie i dokonują przestępstw w swojej pracy oraz popełniają ewidentne błędy (często zamierzone dla uzyskania konkretnych korzyści). To nawet nie musi być łapówka, wystarczy służalczość wobec VIPów różnego typu. Tu klasycznym przykładem jest sprawa „samobójcowania” Pani Blidy, gdzie działy się cuda we wszystkich etapach operacyjnych służb, kochających prezesa, od którego zależał ich żłób.

    To tylko kilka z bulwersujących mnie faktów, które nie pozwalają mi nazwać aktualnego systemu rządzenia w Polsce demokracją. Mam w zanadrzu więcej uwag, jak słabe i niepraworządne jest to państwo, które pozwala np. na te kretyńskie miesięcznice przed ostatnim miejscem pracy pewnego prezydenta i to co się tam działo w miejscu publicznym przez kilka lat.
    Zmałpowanie przywilejów i procedur z cudzych demokracji i przeniesienie na polski grunt jest farsą. Tak nam potrzebne te immunitety i „łaska pańska” jak cały urząd prezydenta, kosztujący więcej niż monarchia angielska – tylko z powodu kandelabrów?! Zdublowanie administracji rządowej i prezydenckiej zakrawa na największy idiotyzm, nie spotykany na świecie – i jest to rozrzutność, możliwa tylko w bardzo biednym państwie – stąd takie straszne zadłużenie i kłopoty z samolotami i krzesełkami.
    Zredukować liczbę i tak niekompetentnych z założenia posłów, zlikwidować żłób takich „Romaszewskich” (Kutza do Europarlamentu) i dużo pieniędzy będzie na dzieci, jak chce prezes.

  213. zza kałuży – 12:10
    Akurat tu pisałam o własnych, prywatnych znajomych, którzy mi osobiście swoje dzieje po udanym odłączeniu się od orbisowskiej wycieczki opowiedzieli.
    Ja bym się na taki krok nie zdecydowała i tyle.
    To, że oni mają dziś lepiej ode mnie pod względem finansowym, mnie akurat nie imponuje. Nie mam wygórowanych oczekiwań.
    Oni zaś nie zapomną swoich przeżyć w obozie dla uchodźców a także pierwszych kroków ku samodzielności w wybranym kraju docelowym.
    I tak bardzo pragną, aby ich podziwiali ci, co zostali…

    A jak za kałużą wygląda podstawowa opieka lekarska oraz ta wysoko opłacana?
    Polecam amerykański film „Nie może być lepiej”.

  214. Waldemar 21 stycznia o godz. 12:12
    Jakbym napisał, że prezydent Stażyński powiedział, że dziś widzi wielką Warszawę to byś odpisał, że prezydentem Warszawy jest p. HGW, tak?
    Kawę sobie wypij, to pomaga na inteligencję.
    A potem wygoogluj to, o czym pisałem, ZANIM zaczniesz krytykować.

  215. @zza kałuży
    Życzę zdrowia mamie, pozdrawiam.

  216. @ z za Kałuży – po prostu nie kłam!!! ,a tak musisz być sprawdzany

  217. @zza kałuży
    a to wyjaśnię szczegółowiej: Myślę, ze krajanie wcale ale to wcale nie potrzebują naszego wymądrzania się na temat co i jak powinni zrobić w ich kraju w którym my już od dawna nie mieszkamy. I żebyśmy nie wiem jak usiłowali pochwalić nasze (Nasze? czy aby na pewno?) osiągnięcia w demokracji, zarządzaniu, polityce i gospodarce, to i tak oni sami muszą dojść do własnych rozwiązań i wniosków.
    Wiec tak naprawdę to jesteśmy grupą wymądrzających się i nudzących się ludzi, którzy już nie należą do tego kraju i najwyższy już czas zrozumieć, ze pewnych procesów nie da się obejść, co do nas nie bardzo dociera.
    A fuj? Jakoś nie lubię personalnych wycieczek w stylu ostatnio prezentowanym. No nie lubię i już.

  218. zza kałuży
    21 stycznia o godz. 11:27
    Cholera, miałem rowerować do Paryża…tfu1…do Słupska, ale coś innego wypadło i szykuję obiad na powrót żony. Więc co 5 minut mam wolną minutę.
    Jak Ty się mie zapytywujesz : „W czym Polska jest gorsza od Paryża?, to ja Ciebie odpowiadywam: W niczym – Polska jest gupia jak Paryż, a ścigać się mogą w tym, czyj wyżej nos zadarty. Cóś mi się zda, że jednak Paryżowy. Ale Polak ma inną właściwość, w której jest mistrzem świata: jak widzi u rodaka parę groszy, od razu wie na bank: „Ukradł”. A jak nie widzi, od razu wie na bank: „Udaje żebraka, a konto – w szwajcarskim banku”. Dlatego słynny kocioł w piekle wyszykowali dla siebie Polacy, a nie tam jakieś żabojady.

  219. @Antonius
    Pan to wszystko na poważnie?
    Ad. 1 Ile dywizji ma papież? Co to za „okupant”? Celem konkordatu jest lepsze zabezpieczenie praw i wolności wyznania obywatelom wyznania rzymskokatolickiego. Inne religie i wyznania mają swoje ustawy o stosunku państwa do ich wyznawców, czy jakoś podobnie, a w tym wypadku przyjęło to formę umowy międzynarodowej ze Stolicą Apostolską, bo takowa po prostu istnieje, i ten fakt dla wyznawców jest ważny, przypominam, Kościół _rzymsko_katolicki.
    Ad. 2 Może i można by poznosić te immunitety, jednak nie dotyczą one aż tak znowu wielkiej liczby osób, no i przy dzisiejszej jawności, mediach, itd., są z reguły w danej sprawie kasowane. To taka można powiedzieć tradycja.
    Ad. 3 Prezydent ma żyrandol, to niech chociaż ma to prawo łaski, a korzysta niech roztropnie i nie nadużywa. Dobra i taka ostatnia instancja, wszak pomyłki sądów się zdarzają.

  220. Wywołany ponownie przez Orteqa tym razem na temat Prokuratury….
    Nie mam zielonego pojęcia co z nią zrobić Z dawnych czasów pamiętam, że prokuratorzy i prokuratura nigdy w środowiskach prawniczych (o PRL-owskich czasach piszę) szczególnym uznaniem się nie cieszyli. Było to wówczas konsekwencją traktowania prokuratury jako „pasa transmisyjnego” władzy (czyt.partii) w sferze wymiaru sprawiedliwości i ochrony porządku publicznego. Prokuratura była w tamtych czasach niemal w 100 % upartyjniona i w powszechnym odczuciu – całkowicie dyspozycyjna politycznie.
    Coś z tego, z tej dyspozycyjności pozostało tyle, że obecnie niekoniecznie jest to dyspozycyjność wobec „władzy”. Strukturalne i personalne powiązania prokuratury z rządem już przerabialiśmy w obecnych czasach ( Z. Ziobro) i skutki tego są znane. Odłączenie prokuratury od „władzy” przerabiamy aktualnie i skutki właśnie poznajemy. I tak źle i tak niedobrze. Czy możliwe jest jakieś wyjście pośrednie ? ????
    Bogiem a prawdą nie wiem czy obecne problemy z prokuraturą i prokuratorami to sprawa strukturalna tj. jej i ich usytuowania w strukturach państwa czy personalna, tj. doboru ludzi w niej zatrudnionych. Osobiście skłaniałbym się do opcji kadrowej. Jednak.
    Jakiś czas temu, na jednym z blogów Polityki ( gdzie to było ? ), pisząc o „problemie” z w-ministrem Królikowskim pisałem, że od osób zatrudnianych na wrażliwych politycznie i światopoglądowo stanowiskach i funkcjach państwowych oczekiwałbym aby swoje przekonania zostawiali „za drzwiami”. W przypadku prokuratorów odnoszę wrażenie, że w stopniu większym niż np. sędziowiie, w swojej działalności dają wyraz swoim przekonaniom ( w szerokim znaczeniu tego słowa ) oraz koniunkturalnemu oportunizmowi. Zatem problem ludzki – nie strukturalny ?
    Czasem się słyszy i czyta, że lekarstwem „na prokuraturę” mogłaby być opcja zerowa. Wątpię czy to by coś dało. Opcja zerowa to: „co było a nie jest nie pisze się w rejestr” tłumacząc potocznie czyli co było puszczamy w niepamięć i zaczynamy od nowa. Z tymi samymi ludżmi ? Zaś rozgonić prokuratorów i zaczynać od początku z nowymi ludżmi – tak się nie da. Musimy (?) więc „jeść tą żabę” czy chcemy – czy nie.

  221. Stary outsider
    21 stycznia o godz. 11:18
    Ale mi gwoździa, Bogdanku, wbiłeś! Bo przecież pierwsza reakcja jest chaotyczna: gdzie, co, jak, z kim, kiedy, którędy?! To fajnie, że dziś nie pojechałem, bo jak grom z jasnego nieba spadłeś. Bogdan Cz., no bo któż inny. Ja cie piernicze! Za parę dni, jak bóg Rongo pozwoli wpadnę do Dups…ten…Słupska i się znajdziemy. Teraz nie będziemy tu głowy sobą zawracać. Cieszę się.

  222. ANCA_NELA 21 stycznia o godz. 12:22
    „A jak za kałużą wygląda podstawowa opieka lekarska oraz ta wysoko opłacana?”
    Tak jak wszystko w USA. Jak masz forsę to jest świetnej jakości, Jak nie masz forsy to dużo gorzej, ale opieke medyczną zawsze się dostanie, nawet za darmo. Ze szpitalnej izby przyjęć nie wyrzucą.

    Jak ktoś jest po dobrych studiach, ma pracę w porządnej firmie a tam dobre ubezpieczenie to z pewnością nie narzeka. W końcu to USA mają najlepsze szpitale na świecie. Jak pracę straciłaś to może być gorzej, bo ubezpieczenie może w tej nowej być gorsze. Nowe regulacje wprowadzane wlaśnie teraz mają poprawić dostepność opieki dla najbiedniejszych, bezrobotnych, poprzednio odrzucanych przez tutejsze ubezpieczalnie. Zobaczymy jak to będzie.
    Nie będę twierdził, że tak jak jest jest dobrze, bo z pewnością jest o wiele za drogo. Koszta muszą spaść ale nikt nie wie, jak to zrobić.
    Np. koszta są windowane w niebosa przez ubezpieczenia od odszkodowań za błędy w sztuce lekarskiej. Lekarze płacą wielkie sumy (czasami wieksze roczna pensja inżyniera) tytułem rocznej opłaty za takie ubezpieczenie. Nie dziwota, że potem jak sami nie zarobia 300k rocznie to ciężko im wyjść na swoje. W rezultacie pacjent płaci.

    Nowe plany ubezpieczeniowe z tytułu tzw. Obamacare dla niezamożnych także będą dla tych ludzi niespodzianką. Bo tam nawet jak twoja składka miesięczna będzie do zniesienia, to istnieje czasami bardzo duża suma wydatków, które musisz ponieść z własnej kieszeni zanim ubezpieczenia zaczyna płacić. Tak samo jak z ubezpieczeniami samochodowymi. Np. za pierwsze 3 czy 5 tys. dolarów płacisz sam a ubezpieczenie dopiero za wydatki powyżej tej sumy. Zdrowy i młody, nie dość że zapłaci składkę miesięczną to jeszcze w lwiej ilości przypadków z własnej kieszeni zapłaci za całość swojego, na razie mało mu potrzebnego kontaktu ze służbą zdrowia.
    Ot, płaci za gwarancję, iż „w razie poważnej katastrofy” będzie miał środki na leczenie. Mlodzi będą się migać gdyż kary za niewykupienie ubezpieczenia są na razie śmiesznie niskie.

    Cokolwiek by sie nie wymyśliło, dopóki koszt jednej pastylki aspiryny i jednego wacika w szpitali będzie liczony tak jak cena całego opakowania 100 pastylek czy 100 wacików w aptece na rogu to rachunek za pobyt w szpitalu i operacje czy zabiegi będzie astronomiczny.
    Astronomiczny plus kompletnie różny w zależności od miejsca.

    Bardzo dobrze opisuje to artykuł w HP:
    **http://www.huffingtonpost.com/2013/05/08/hospital-prices-cost-differences_n_3232678.html

  223. mag
    21 stycznia o godz. 12:06
    Mag, nie wiem jak było w Warszawie, ale z lat 50-tych pamiętam ze Słupska, że nikt nawet nie słyszał o usuwaniu śniegu z ulic, najwyżej gdzieniegdzie z chodników. Dla nas bachorów była wielka radocha, bo czepialiśmy się furmanek lub zwalniających przed skrzyżowaniem rzadko spotykanych samochodów i była świetna jazda na butach lub łyżwach – kto miał. Ślizgających się bachorów było na ulicach grubo więcej niż samochodów.

  224. Zgadzam się z opiniami, że nie ma co jakoś specjalnie wierzyć w ogromne wpływy i naciski PIS w prokuraturze. Raczej subiektywne sympatie lub antypatie poszczególnych prokuratorów.

  225. Waldemar 21 stycznia o godz. 12:40
    „@ z za Kałuży – po prostu nie kłam!!! ,a tak musisz być sprawdzany”
    Oj, widzę, że trzeba będzie zdjąć rękawiczki.
    Palancie oskarżający mnie o kłamstwo, poniżej masz link do strony o burmistrzu Bilandicu i o burzy śnieżnej, która pozbawiła go szans na reelekcję:
    **http://en.wikipedia.org/wiki/Michael_Anthony_Bilandic
    oraz o zaoraniu lotniska w centrum Chicago przez Daleya:
    **http://www.airfields-freeman.com/IL/Airfields_IL_Chicago_C.htm
    **http://en.wikipedia.org/wiki/Meigs_Field

    Jak nie znasz angielskiego, to użyj sobie tłumacza Google.

  226. Jerzy Pieczul
    Co do tego piekielnego kociołka, który sobie Polacy wyrychtowali chyba od prawieków, to masz tzw. słuszną rację. Taka nacja.
    Niby o tym wiedzą. Ba, co poniektórzy nawet ubolewają, ale z upodobaniem dokładają ognia przy każdej nadarzającej się okazji.
    A jak ktoś z kotła łeb wychyli, to go w ten łeb.
    Też pamiętam siarczyste śnieżyste zimy, gdy dzieciaki miały radochę, a dorośli pewne kłopoty, tyle że się nad sobą nie rozczulali.
    Ale dziś inne standardy panują. Ma być wszystko OK i już, bo nie o take Polske my walczyli.
    A że Niemce, Skandynawy, Angole, czy inne żabojady wcale nie mają lepiej w pewnych sytuacjach, to nieważne.
    Tusku, Bieńkowsko – MUSISZ nas odśnieżyć, odlodzić, od powodzi ustrzec, a w razie co kasą sypnąć od razu, bo my biedni, oszczędni i nie ubezpieczyli domu i gumna wybudowanego na ryzykownym terenie.

  227. mag
    21 stycznia o godz. 13:24
    Tą „słuszną racją” przypomniałaś mi znajomego – chwilowo nieboszczyka, ale przecież wstanie – który prócz „słusznej racji”, używał jeszcze czegoś: „Chciawszy wypić, trzeba mieć co”

  228. mag
    21 stycznia o godz. 12:06
    Polacy są naprawdę mocno porąbani.
    Minister Bieńkowska zaliczyła „wpadkę”. Straszną! bo powiedziała, co powiedziała.
    (…) Skrajny przykład – wyobraźmy sobie, że w Polsce zdarzyłaby się taka tragedia jak ta w Norwegii, za sprawą Breivika. Ileż by to głów poleciało na samych szczytach?! Nie poleciały, ale wnioski na pewno zostały wyciągnięte.
    U nas wprost przeciwnie. Niczego nie nauczyła katastrofa Casy, więc i ta w Smoleńsku musiała się zdarzyć.

    Mój komenarz
    Porąbani – przesada, ale roszczeniowi i bezwnioskowi.
    Jadę autem, słucham radia. Co wcisnę guzik, to rozmowa o klęsce na kolei, o memach internautów oraz utyskiwaniach pasażerów.
    Przyjeżdżam do domu, zerkam w TVN, a tam pożary, kompromitacja Bieńkowskiej, śmichy chichy dziennikarzy z „anomalii klimatycznych”, itd.

    Krajanie podchodzą do porażek emocjonalnie, rzadko kiedy pragmatycznie.
    Żaden dziennikarz nie śmiał zauważyć w toku tej samoistnej kampanii medialnej przeciwko Bieńkowskiej, że na oblodzenie trakcji nie ma silnych.

    Kiedyś sąsiadowałem w hotelu na delegacji ze specjalistami kolejowymi. Właśnie była zima. Oni objaśnili mi szeroko, co to jest oblodzenie przewodów trakcyjnych, i że jest to jest zjawisko, które spada nagle, w warunkach wydawałoby sie zupełnie normalnych. Doświadczeni maszyniści wiedzą, jakie warunki sprzyjają temu oblodzeniu i gdy wyruszają na trasę, a coś podejrzewają, to zastrzegają, że mogą napotkać odcinek zalodzony i wtedy będą prosić o decyzję – jechać dalej, czy zatrzymać skład. Twierdzili oni, że przy oblodzeniu przewodów istnieją jakieś ryzyka – urwania pantografu, zwarć w sieci, w lokomotywie, itd, nie mówiąc o stresie, który ma wtedy maszynista. Pytam się dlaczego. Twierdzili oni, że maszynista nie widzi pantografu, tylko słyszy taki hurgot, jak trafia na zalodzenia i wtedy ciśnienie mu skacze, bo nie wie, czy to krótki i łagodny odcinek i go szczęśliwie przejedzie, czy za chwile na dachu mu się zrobi złom z pantografu. Itd. Takie to były opowieści.

    Poczucie czasu w Polsce – miesiąc do tyłu, kilka dni w przód.

    Lud w Polsce jest nastawiony na codzienne doznania, obchodzi go krótki bieżący odcineczek czasu – w zależności od sprawy – od tygodnia do miesiąca w tył i kilka dni w przód. Takie jest odczucie czasu przez obywateli w Polsce. Ludzie nie są w stanie wyciągać wniosków z przeszłości, bo ta już była, minęła i po co się zastanawiać nad tym, co było.

    To poczucie czasu, jak celnie wypominasz, było przyczyną katastrofy smoleńskiej po katastrofie Casy w Mirosławcu. Katastrofa smoleńska była kopią katastrofy w Mirosławcu pod względem woli lądowania – a co mi tam, p.. a tu jest, ale można spróbować.
    Tamto poczucie czasu w Smoleńsku streszczało się do nie pamiętania co było w Mirosławcu i do przewidywania, co może się stać za chwilę, gdy nie wylądujemy na czas.
    Jak-40 już wylądował, czeka na dole. A my? Kto nam uwierzy, że nie potrafiliśmy?

    Co będzie cholerka, jak nie wylądujemy? Łatwo przewidzieć. Komplikacje, strachy, nerwy, stresy, opieprzanki, podejrzenia. I to podczas lotu na lotnisko zapasowe.
    … No nie, w tej sytuacji próbujemy, zobaczymy jak z tą mgłą, co się da zrobić.
    No i zobaczyli.
    Tak to jest z tym poczuciem czasu. Mirosławiec był. Straszny był. Żadnych wniosków.
    Mgła przed nami i nie dający spokoju upierdliwy komunikat – warunków do lądowania nie ma. Żadnych wniosków. Żadnego myślenia w przód – co może być za chwilę.
    Pzdr, TJ

  229. Andrzej Falicz,

    Sorry, ale taki mamy klimat. Czy w Polsce, czy w Kanadzie. Nie tak dawno padło Toronto, dwa tygodnie temu padło lotnisko w Toronto (co rykoszetem odbiło się na sporej części ruchu lotniczego w Kanadzie i w USA). Nikt o zdrowych zmysłach nie obwiniał rządu. Ministrowie nawet nie wypowiadali się za bardzo na ten temat, choć lotniska są w jurysdykcji federalnej. Nie mniej zarządzane są one przez spółki do tego powołane i to one odpowiadają za to, co dzieje się na lotniskach. W Polsce struktura zarządzania koleją jest zbliżona, ale w Polsce istnieje tradycja/zapotrzebowanie społeczne na to, żeby ministrowie wypowiadali sie szybko w sytuacjach kryzysowych. Bieńkowska zmieniła styl tych wypowiedzi, które do tej pory produkowali ministrowie mający tendencję kładzenia uszu po sobie i mizdrzenia się do kamery. Tusk uznał wypowiedź Bieńkowskiej za niefortunną ? Nie sądzę, żeby Bieńkowska przestraszyła się Tuska na tyle, żeby od dziś podlizywać się dziennikarzom i publiczności.

    Bienkowska słusznie zauważa, że nie będzie obstukiwać własnoręcznie sieci trakcyjnej i szyn z lodu. Od tego są ludzie. Ekipy są wysłane w teren, środki są zmobilizowane (pociągi trakcyjne, lokomotywy do przeciągania składów na odcinkach, gdzie doszło do zerwania sieci). Informacja ma być udzielana – i jest, pieniądze za bilety na spóźnione pociągi będą zwrócone. A do awarii akurat doszło w węzłowym punkcie dla sieci kolejowej. Chyba nigdzie na świecie nie istnieje podgrzewana sieć trakcyjna i chyba nigdzie nie przewiduje się instalacji takiej sieci, bo raz na rok pada marznący deszcz. Sorry, ale taki właśnie mamy klimat tutaj, na półkuli północnej, w tzw strefie klimatu umiarkowanego , przejściowego czy kontynentalnego, co być może trudno jest zrozumieć z Australii.

    Powyższe dotyczy sieci trakcyjnej, a nie o sieci przesyłowej. Ale być może trzeba by zacząć zakładać sieć przesyłową na półprzewodnikach, krajowych w dodatku, bo podobno bez półprzewodników ani rusz ? (to nie do Pana)

    Pozdrawiam

  230. Przepraszając za wypowiedź min.Bieńkowskiej Preemier Tusk m.innymi powiedział: „….Naszym zadaniem jest przede wszystkim rozwiązywać takie problemy… ”
    Szkoda, że pan Premier nie zdradził w jaki sposób zamierza rozwiązać/ rozwiązywać problem obladzania się przewodów trakcji elektrycznej linii kolejowych ( i nie tylko ) na skutek opadów marznącego deszczu lub mżawki. Czyżby Premier Tusk wymyślił sposób ogrzewania tychże lub jakiś inny w tym rodzaju ?

  231. Kryzys na tle odmowy przez panią Bieńkowską przeprosin za „Sorry, taki mamy klimat” narasta.

    Już nie tylko premier przeprosił za Bieńkowską ale i marszałkini Kopacz. Przyciśnięta do ściany pytaniami czemu Bieńkowska nie chce przeprosić Kopacz wiła sie długo i w końcu wyjaśniła, że Bieńkowska jest dobrym człowiekiem mimo, że nie przeprosiła.
    Z ciekawością czekam na ciąg dalszy przeprosin za brak przeprosin.

    Nie ukrywam, że jestem z Bieńkowską. Lubię kobiety z charakterem.

    Pozdrawiam

  232. Ewa-Joanna
    21 stycznia o godz. 9:58

    Jednak nie o to mi chodziło. Lex 20 stycznia o godz. 14:03 pisze o obowiązku MON dochodzenia w sądach powszechnych roszczeń regresywnych w stosunku do Antoniego Macierewicza tytułem wypłat wielu odszkodowań poszkodowanym wymienionym bezprawnie w jego „raporcie”. Odszkodowania wypłacane są ze środów budżetowych w wyniku wyroków sądów przyznających je poszkodowanym za kłamstwa i oszczerstwa Macierewicza, stąd obowiązek dochodzenia zwrotu poniesionych kosztów od winnego. Mnie chodziło o to, że (powtórzę): Wczoraj w dzienniku TV usłyszałem, że do Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie wpłynęło 14 zażaleń poszkodowanych przez „raport” Macierewicza, którzy nie zgadzają się z umorzeniem śledztwa Prokuratury w sprawie przestępstw Macierewicza, nie zgadzają się także z argumentami uzasadnienia tego umorzenia przez Prokuraturę. Ponieważ poszkodowanych przez „rzport” Macierewicza jest 29, Prokuratura Apelacyjna w Warszawie przewiduje napływ dalszych zażaleń w tej sprawie, a w dalszej kolejności przedłożenie tych zażaleń do rozstrzygnięcia przez właściwe sądy. Interesuje mnie opinia prawnika. Jakich mianowicie ewentualnych skutków prawnych może oczekiwać Macierewicz? Czy jest szansa na wznowienie śledztwa przez Prokuraturę?

  233. Kartka z podróży
    No i znowu Tusk mnie wkurzył.
    Po cholerę przepraszał za minister Bieńkowską! ( a za nim potulnie marszałek Kopacz, niby kobita z jajami). Za co?!
    Ech, ten premier, zawsze w rozkroku. Tu komuś nie podpaść, ówdzie napiąć muskuły bez sensu.

  234. Jerzy Pieczul
    Co to znaczy „chwilowy nieboszczyk”? Niby, że wstanie na Sąd Ostateczny?
    Za ten jeden bon mot Twojego bywszego znajomego należy mu się wieczna szczęśliwość w krainie wiecznych łowów.

  235. mag
    21 stycznia o godz. 14:24
    Premier Tusk stracił kontakt z realnym światem. Przeprasza za pogodę i klimat, a powinien przepraszać za ministrów, których wcześniej mianował, za Czumę, Gowina, Arłukowicza, Biernackiego, Królikowskiego i innych. I za Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta.

  236. Jeśli ktoś widział kiedyś zdjęcie wnętrza lokomotywy elektrycznej, to z pewnością zauważył, że centralne miejsce pulpitu sterowniczego zajmuje kierownica. Taka zwykła, ebonitowa, jak w starze czy w jelczu. Jednak obecność kierownicy w kabinie maszynisty nie czyni z lokomotywy autobusu, który w dowolnym momencie może zjechać z pierwotnej trasy i pojechać boczną drogą, aby uniknąć blokady spowodowanej wypadkiem czy innym zdarzeniem na drodze. Pociąg raz wysłany na szlak stoi na torach, zaś koło kierownicze (nastawnik) nie służy do skręcania kół lokomotywy, ale do nastawiania parametrów pracy tejże. Maszynista nie zjedzie z torów, żeby sobie zrobić objazd. Innymi słowy pociąg zablokowany na torze blokuje inne pociągi, a dodatkowo, kiedy tych pociągów jest kilka na szlaku, to trzeba je ściągać do najbliższej stacji węzłowej jeden po drugim, co niestety, ale zabiera czas. Dodatkowo trzeba to zrobić tak, aby utrzymać drożność stacji węzłowej, do której odholowuje się pociągi z zablokowanej linii, i uniknąć tym samym eskalacji problemu. Dodatkowo, trzeba najpierw wysłać na szlak pociąg naprawczy, który ma pewien zrozumiały priorytet. Jeśli linia jest jednotorowa (a takim np. jest odcinek od od Grabowa Wielkiego do Ostrowa Wlkp.), to sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, bo na linii dwutorowej ruch można puścić po jednym torze, kiedy drugi jest wciąż w reparacji. Dodatkowo, maszynista nie wybiera miejsca, w którym zatrzyma pociąg w sytuacji, kiedy pada zasilanie w sieci. Jeden z pociągów stanął w miejscu bardzo trudno dostępnym dla pojazdów kołowych, temperatura nie spadła do -30C, ale tylko oscylowała w okolicach -2C, czy coś takiego. To jeszcze nie jest koniec świata lub sytuacja zagrażająca życiu, a więc bezpieczniej było trzymać ludzi w pociągu, nawet zimnym, niż starać się ewakuować pasażerów po oblodzonym dróżkach leśnych, z dziećmi, z bagażami. Ogrzewanie awaryjne wagonów też nie jest łatwą sprawą, bo zdaje się, że ten system działa na 3000 V AC. Napięcie na ogrzewanie idzie z sieci lub z lokomotywy spalinowej, która ma odpowiedni generator. Jednak nie wszystkie lokomotywy spalinowe, używane do awaryjnego przeciągania składów mają system ogrzewania, bo nie muszą go mieć (np. lokomotywy manewrowe, np. SM-42 nie mają, a nie wszystkie lokomotywownie mają na stanie lokomotywy SP-42, z ogrzewaniem). Zresztą jeśli przerzucić lokomotywy spalinowe z ogrzewaniem, żeby przeciągały składy dalekobieżne z zablokowanych szlaków, to które lokomotywy pociągną składy lokalne, które tez trzeba ogrzewać ?

    Jest wiele tego typu drobiazgów, które wypada wziąść pod uwagę, ale Polska to kraj Zaczarowanego Ołówka. Wiara w istnienie tego ołowka jest przemożna, a wraz z nią przekonanie, że w każdej sytuacji istnieje lepsze wyjście, które zna każdy Polak (z wyjątkiem odpowiedzialnego urzędnika czy ministra), bo każdy Polak, czy tutaj, czy za kałużą, ma Zaczarowany Ołówek. Głęboko zakorzeniony w głowie.

    Pozdrawiam

  237. mag
    21 stycznia o godz. 14:24
    Mag, spadłaś mi z języka! Wcześniej wpisałem się na gazeta.pl właśnie o tym. Jest w Polsce kretyński zwyczaj przepraszania ZA KOGOŚ. Jakim prawem?! Tusk może przepraszać za działania lub brak działań rządu, ale nie za słowa dorosłego człowieka, który ma rozum i własny język. Skoro nie powiedział, że przeprasza z upoważnienia pani Bieńkowskiej, znaczy, że przepraszał bez jej upoważnienia. Przecież w skrajnych wypadkach to może być nawet karalne naruszenie dóbr osobistych. Za smarkulę mnie, kruchtowy Tusku, masz, że przepraszasz jak tatuś za trzyletnie dziecko? Bieńkowska ma własną i, jak widać, mocniejszą niż Tuskowa osobowość. Okropnie lubią Polacy puste słowa i by słuchali na okrągło. Jak Kwach przeprosił w sejmie za przeszłość, na którą miał wpływ jak ja – na wybór osła na posła, zaczęło się dogadywanie bez końca:
    – O, jednym „przepraszam” się wykpił.
    Pewnie z tysiąca „przepraszam” Polska zrobiłaby się bogata i mniej głupia razem ze swoim infantylnym i bezprawnym przepraszaniem za kogoś.

  238. Jacobsky

    Tu już dochodzi do takich sytuacji, że naczelnicy stacji w tv pokazują zdjęcia sopli na trakcji. I tłumaczą, że to są sople.
    Do tego doszło, że ludzie muszą się fotografiami zabezpieczać w rozmowach z dziennikarzami.
    Paranoja

    Pzdro

  239. mag
    21 stycznia o godz. 14:33
    Serduszko w niebo wzięte, pokojowe i wścieknięte, jako nieboszczycy nie spoczniemy, nim wstaniemy.

  240. Pani Bieńkowska – na premiera! I na prezydenta!

  241. @aps
    21 stycznia o godz. 12:42

    Szanowny Pan/(i?) zapytowywuje, czy ja to na poważnie? W dużej części tak!
    To pytanie było poważne, więc na nie odpowiedziałem. Pozostałe są głupie lub już trochę zmurszałe (te dywizje), wiec je olewam. Jeśli państwo watykańskie nazwał Pan „okupantem” (bo ja tego nie powiedziałem) to miał Pan pewnie swoje skojarzenia, które mogą być rozsądne, ale na razie nie umiemy odczytywać myśli. To co Pan pieprzy o celach konkordatu to paskudne banały, nie mające niczego wspólnego z logiką lub rzeczywistością. Prawa katolików polskich są zagwarantowane w konstytucji i nie potrzeba umowy z Watykanem. Prawdziwym celem konkordatu jest:
    a) dobrobyt kleru oraz
    b) możliwość swobodnej indoktrynacji obywateli od kołyski i dzieje się to na koszt państwa, choć nie jest to wyraźnie wymagane w konkordacie. Niektórzy sugerują „szkolenie ideologiczne” już w łonie matki, bo być może jest bardzo skuteczne. Innych pozytywnych dla polskich katolików celów konkordatu nie widzę, tylko jego negatywny wpływ na życie społeczeństwa.

    Podległość ogromnej rzeszy, opłacanych przez polskie państwo, funkcjonariuszy kk innemu państwu ma m. in. dziwne skutki prawne:

    1) Omijanie polskiego prawa w sprawie liczby obywatelstw i

    2) wykorzystanie tej niejednoznaczności do ukrywania potencjalnych przestępców – ukrycie ich pod płaszczykiem obywatelstwa watykańskiego przed wymiarem sprawiedliwości polskiego państwa.

    Czy to naprawdę służy polskim katolikom (np. mojej rodzinie), dla których rzekomo wymyślono konkordat i wprowadzono niezgodnie z prawem, tak jak religię do szkół i kapelanów do wszystkich możliwych instytucji państwowych, a tam, gdzie powinni być – w agencjach towarzyskich, tych źródłach grzechu (obok pałaców biskupich) – nie ma przymusu? Jeśli tak, to p…. taką umowę międzynarodową. Inne państwa były mądrzejsze i się od takich więzów jednostronnych wyzwoliły, innym jest wygodnie żyć pod czerwonym butem (ostatnio podobno kolor się zmienił i krakowski szewc stracił fuchę).

    Prześmiewczo pyta Pan „co to za okupant”? Oj, dotkliwy i kosztowny! Doi tubylców jak tylko może. Za kilka dni przyjdzie do nas kapłan z duszpasterską wizytą i da Żonie szansę – zamiast Słowa Bożego, poza kilkoma oklepanymi formułkami o szczęściu mieszkańców tego domu – na zakup cegiełek!
    Chyba wszyscy pamiętamy, jak ob. Rydzyk zebrał za cegiełki duży szmal i go przepił zamiast uratować stocznie. Nikt go nie zamknął do więzienia za takie jawne złodziejstwo, a Watykan nawet nie upomniał swojego podwładnego – fe, fe, ojcze i nie pokazał upierścienionym palcem!
    Wolałbym dać Owsiakowi na orkiestrę świecką, ale nie mam wpływu na „majątek” (emeryturę) żony, która wzbogaci kasę parafialną mimo moich protestów. Do tego doprowadził ten cholerny gender, który babom przewrócił w głowie! Nie wiem, dlaczego biskupi z nim walczą?
    Odnośnie immunitetów powiedziałem wyczerpująco, pozostaje problem „kandelabrów”. Po likwidacji zbędnego obciążenia budżetu kosztami utrzymania armii urzędników prezydenckich, kandelabry mogłyby zachwycić zwyczajny lud polski podczas wycieczek po pustym pałacu. Przy sprawnym sądownictwie prawo jednej osoby do udzielenia „łaski” na bazie genialnej intuicji, jest anachronizmem. Widać nie skorzystał na tym niewinny człowiek, skazany, a pies z kulawą nogą prezydencką nie pomyślał o łasce dla niewinnego człowieka.

    PS

    Tak pół żartem, pół serio kilka przemyśleń na temat liczby „dywizji” państwa watykańskiego. Jestem cywilem i nie mam pojęcia, ile dywizji miało dawniej i ma teraz polskie wojsko. Miało jednak zawsze przywódców z obcych państw. Albo formalnych, jak w PRL, gdy władający dywizjami pochodzili z obcego państwa (nie pamiętam, którego?). To się zdarzało i wcześniej podczas zaborów, że polski żołnierz słuchał komend w obcym języku. Przypomnijcie sobie „CK Dezerterów” i „ich weiss nicht”. Mój galicyjski teść walczył dla cesarza austriackiego.
    Gdy w polskim wojsku już byli nawet polscy oficerowie, to największą władzę miał oficer polityczny. Ten system obowiązuje i teraz, tylko politruki nie przyszli z ZSRR, tylko są przedstawicielami innego „okupanta”, z cieplejszego kraju. Gdy widzę lub słyszę, ze taki generał „flaszka” poświęca Rosomaki lub drony (na razie nie mamy, ale będą), albo jeszcze bardziej śmiercionośne rodzaje broni (kiedyś były modne armaty), wtedy myślę o którejś tablicy pamiątkowej z górskiej wycieczki Mojżesza (chyba piąta?) i… szlag mnie trafia na taką hipokryzję. Poświęcenie Rosomaków byłoby sensowne, choć moralnie wątpliwe, bo pozwalają mordercom zbliżyć się bezpiecznie do potencjalnych ofiar, ale wiadomo z Afganistanu, że nie jest skuteczne. Ani modły, ani woda święcona nie pomagają na dobrą minę wyznawców fałszywego Boga.

    Zresztą Pan Bóg jest mądrzejszy od polskich biskupów-generałów i tych święceń nie bierze pod uwagę. Gdyby mu na tym zależało, to pozwoliłby wygrać wojnę żołnierzom, którzy na paskach mieli napis „Gott mit uns”. On to miał w d…. – jeśli jest istotą materialną na wzór i podobieństwo człowieka!

  242. Jakich mianowicie ewentualnych skutków prawnych może oczekiwać Macierewicz? Czy jest szansa na wznowienie śledztwa przez Prokuraturę ?

    To zależy od decyzji sądu, który rozpatruje zażalenia wniesione przez pokrzywdzonych, którzy na etapie postępoiwania przygotowawczego mają status strony.
    W przypadku oddalenia zażaleń i utrzymania w mocy postanowienia o umorzeniu śledztwa – sprawa zostaje zakończona a pokrzywdzeni mają możliwość wystąpienia do sądu z prywatnym aktem oskarżenia w sprawie o pomówienie (art.212 kk)
    Gdy zaś sąd uzna zasadność zażaleń prokurator obowiązany jest do dalszego prowdazenia śledztwa ( i dokonania zaleconych przez sąd czynności lub przeprowadzenmia dowodów na wskazane okoliczności ) i wydania stosownej decyzji: o ponownym umorzeniu lub sporządzeniu aktu oskarżenia i skierowaniu sprawy do sądu.
    Natomiast gdy prokurator ponownie umorzy śledztwo wówczas
    pokrzywdzony może wnieść swój akt oskarżenia w trybie i na warunkach określonych w art.55 kodeksu postępowania karnego.
    Tyle w skrócie i najogólniej – aby nie przynudzać.

  243. Ten ktoś „” zza kałuży””
    Orginalne
    Podczas obfitych śnieżyc w Nottinghamie 3 – 5 cm na rogach ulic wywieszone zostały następujące komunikaty.
    Ogłasza się że z uwagi na opady ulice i chodniki nie będą odśnieżane przez okres dwu tygodni. Potrzebujący mogą korzystać z piasku dostępnego obok ogłoszeń.
    Przechodnie ostrzegali się wzajemnie ” za skrzyżowaniem jest ślisko”.
    Więc odpieprz się SZLACHETNY OD BIEŃKOWSKIEJ I OD CIMOSZEWICZA RÓWNIEŻ.
    Oni mówili prawdę i nie powinni przepraszać za to że żyją.
    ukłony – dla realistów

  244. A jednak palancie z „za Kałuży „,Burmistrzem Chicago jest R.Emanuel a nie Bilandic jak pisałeś .Natomiast Daley po „zaoraniu „lotniska nie wygrał kolejnych wyborow jak pisałeś , tylko po prostu już w nich nie startował .Nastepca został R. Emanuel z poręki OBAMY .Proste >

  245. Waldemar
    21 stycznia o godz. 16:14

    daremny trud…

  246. Ile dywizji ma papież ?
    W Polsce ? Policzmy:
    Dane statystyczne dotyczące Kościoła katolickiego wg Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego SAC. Dane pochodzą z okresu 2000/2001.
    Liczba księży diecezjalnych: 22 640 (z czego 21 225 przebywa na terenie Polski a 1415 poza krajem)
    Liczba księży zakonnych: 5365
    Liczba sióstr zakonnych: 23 939
    Alumni diecezjalni: 4736
    Alumni zakonni: 2051

    Przyjmując normę etatową dywizji (+/- średnio: 10 tys. „głów” ) to całkiem sporo bo circa 6 dywizji, – wojującego, radiomaryjnego laikatu nie licząc.

  247. @z za Kałuży ;
    My tu o tegorocznej zimie w Polsce w XXI wieku, a ten @ z za Kałuży przedstawia nam blogowiczom Burmistrza Chicago Blinadica jako ofiary nieudanej bitwy ze śniegiem ,czym przypłacił przegrane wybory na mera miasta .
    Szanowni Blogowicze ten @’z za Kałuży ‚ przywolał przypadek losu Burmistrza Chicago z roku ….no no …z 1979 roku Mija za chwile 35 lat od tamtej sniegowej porazki .
    Minelo 35 lat a ten facet podaje Nam ilustracje „nażywo ” do Naszej zimy 2014 roku .
    To ostatnia uwaga z tym panem.

  248. We Wprost temat świeckich mnichów i zakonnic w polskiej polityce.

    Michał Królikowski, minister sprawiedliwości jest jak wiadomo oblatem benedyktyńskim.
    Krystyna Czuba, senator AWS IV kadencji, była rzeczniczka ministra edukacji i doradczyni premiera Kazimierza Marcinkiewicza jest członkinią instytutu życia konsekrowanego. Złożyła śluby czystości, posłuszeństwa i ubóstwa oraz przyżeczenie, że nie ujawni swej przynależności, by tym skuteczniej ewangelizować. Alicja Grześkowiak sprawująca w latach 1997-2001 funkcję marszałka Senatu, jest członkinią zakonu bożogrobców.
    Do zakonu Rycerzy Jana Pawła II należą mec. Krzysztof Wąsowski, obrońca Starucha, i Arkadiusz Urban, niegdyś burmistrz warszawskiej Pragi.
    Do zakonu Rycerzy Kolumba należą zarówno politycy PO jak i PiS. Są to poseł Jan Dziedziczak (PiS), Ireneusz Raś (PO), Kazimierz Gołojuch (PiS) czy senator Zdzisław Pupa (PiS). Dawniej do Rycerzy Kolumba należał też poseł PO Michał Szczerba.

    Jak myślę te nazwiska to ledwie czubek mnisiej i siostrzanej góry lodowej.

    Pzdro

  249. Przepraszam za przyrzeczenie przez „ż”. Wstyd. Taki los wzrokowców.

  250. @Antonius
    Niech Pan nie pisze, że ja pieprzę, no co Pan. Prawda jest taka, że jest to właśnie tak. Polski w większości katolicki lud wybrał sobie parlamentarzystów, demokratyczna władza sporządziła konkordat i po przyjęciu konstytucji został ratyfikowany jako z nią zgodny. Proszę nie wbijać łaskawie klina pomiędzy rzesze świeckich katolików, w tym Pana Żonę, powołuję się na ten przykład, bo Pan sam o tym napisał, a duchownych tego wyznania, oni się z nimi jakoś tam identyfikują jako ze strukturą. A i ci duchowni też: nasi ci oni, ze wszystkimi typowo polskimi wadami. On może nawet całe życie w tym Rzymie, czy Babilonie, jak kto woli, nie być. Ta chyba wciąż jeszcze większość głównie świecka akceptuje konkordat nawet jeśli milcząco, no a jak z czasem okaże się mniejszością, no to będzie zagadnienie, że jakieś tam prawa mniejszości też trzeba chronić. Ja od czasu do czasu dyskutuję o konkordacie i do niego zaglądam, i nie widzę tam jakichś szczególnie bulwersujących punktów, świadczących o uprzywilejowaniu niektórych grup, proszę mi wskazać. Nadmieniam, że odróżniam teorię, a więc zapis prawny, od praktyki, która zapewne jest niedoskonała, i można ją poprawić.
    Jeszcze w jednej kwestii, bo to akurat też ostatnio przerabiamy: jak byłem mały, to lubiłem w atlasie czy w encyklopedii strony z kolorowymi flagami. I tam pod W była sobie taka mała flaga małego niepodległego państwa Watykan. Skoro zatem jest to państwo, uznawane przez mnóstwo innych poważnych państw, to i obywatelem tego państwa można zostać na zasadach, które ono określa. Obywatel polski z kolei może przyjąć obywatelstwo dowolnego innego państwa, nie jest to zabronione, z tym że oczywiście dla polskich władz zawsze będzie traktowany przede wszystkim jako obywatel Polski – o ile się nie zrzeknie. No ale tak samo jak swojego traktuje go Watykan i dlatego mógł zostać przedstawicielem tego kraju, małego, ale zawsze, w randze ambasadora. Proszę sobie wyobrazić, że Polak urodzony powiedzmy na Białorusi robi karierę dyplomatyczną jako polski ambasador i w tej roli popełnia ohydne przestępstwo. Polska ściąga go do siebie i zapowiada sprawiedliwy proces. Tymczasem Białoruś przypomina sobie, że człowiek ma jeszcze obywatelstwo białoruskie, i również jest zainteresowana. Polska oświadcza, że Białorusi go nie wyda, bo jest taka zasada międzynarodowo przyjęta, że swoich obywateli się nie wydaje. Na co na Białorusi słychać krzyki: Polska nie chce wydać! Będzie ukrywać, żeby uniknął odpowiedzialności! Zostanie najwyżej skazany na karę pogrożenia palcem! Otóż ja na razie poważnie traktuję zapowiedzi, iż proces będzie sprawiedliwy, i „z całą surowością”, jak to było powiedziane. Polska może się za to wykazać w sprawie tamtego drugiego, którego sytuacja jest odmienna, bo NIE jest obywatelem Watykanu, i Watykan jeśli chodzi o kwestie obywatelstwa i właściwości sądu, nic do niego nie ma. Dzisiaj we Wrocławiu też miał pewien obywatel Polski sprawę sądową przed jedynym w jego przypadku właściwym świeckim polskim sądem (pomijając „sądy wewnętrzne korporacji”, jeśli je tak nazwiemy), no i nawet sprawę tę wygrał, ale to już nieważne w całym kontekście zagadnienia.

  251. Jacobsky
    przywołał wspomnienie z 15 marca 1967 roku.
    Miałem jechać nocnym połączeniem (oczywiście PKP) z Poznania do Słupska, z przesiadkami w Pile i Szczecinku. Zwykle z Poznania wyjeżdżało się ok. 22:30 i do Słupska przyjeżdżało o 7:30. Ale tamtej nocy ścisnął tęgi mróz i gdzieś niedaleko Poznania pękła szyna. Dojechaliśmy tylko na przedmieście Poznania (P. Strzeszyn) i utknęliśmy na dwie godziny, nim udało się uzyskać od kolejarzy informację o przyczynie postoju. Wymusiliśmy na kolejarzach cofnięcie pociągu na dworzec główny, bo jeszcze była iluzoryczna szansa, że złapiemy pośpieszny pociąg Wrocław – Słupsk, który w takiej sytuacji skierują okrężną trasą. Spóźniliśmy się kilka minut, a pośpieszny rzeczywiście pojechał przez Krzyż.
    Kiedy naprawiono tory, nasz pociąg o 5-tej rano jako pociąg dodatkowy ruszył i dojechał do Piły. (Jako dodatkowy nie był opóźniony.) System połączeń się zawalił, więc należało jakimkolwiek pociągiem jechać na północ. Nawet nie czekałem zbyt długo, bo w tamtych czasach jeździło przecież znacznie więcej pociągów. Ale jak pech, to pech. Pociąg ruszył, coś szarpnęło – i znów stoimy. Pękł hak przy parowozie!
    Kolejarze stwierdzili, że muszą czekać aż skądś ściągną zapasowy parowóz, chociaż usiłowałem ich przekonać, żeby obrócili nasz, co umożliwiłoby dalszą podróż. Po kilku godzinach ruszyliśmy i już ok. 14-tej dotarliśmy do Jastrowia. A w Jastrowiu domyśliłem się, dlaczego kolejarzom nie zależało w Pile na szybkim usunięciu skutków awarii. Za Jastrowiem i dalej w stronę Szczecinka zamieć śnieżna zablokowała drogę i tory kolejowe. Na szlaku kolejowym utknęły cztery pociągi pasażerskie i pług śnieżny. Zacząłem szukać alternatywnego środka lokomocji. Wkrótce szczęśliwym trafem nadjechał autobus (poczciwy jelcz – ogórek) jadący do Słupska. Kierowca dojechał do zaspy i stanął, bo w zaspie utknęły jadące z przeciwnej strony karetka pogotowia ratunkowego i ciężarowy star. Kierowca ocenił, że on przez tę zaspę przejechałby, ale tamte samochody blokują przejazd. Nasz autobus był pełen ludzi, więc bez ociągania – karetkę pogotowia dosłownie na rękach wynieśliśmy z zaspy, stara z życzliwym udziałem jego kierowcy zepchnęliśmy na pobocze. Jelcz przez zaspę rzeczywiście przejechał bez naszej pomocy. Dalsza podróż przebiegła już bez żadnych dodatkowych atrakcji.
    Najważniejsze w tym wszystkim, że nikt nie narzekał!

  252. Niestety lagodniuski Tusk przeprosil za *impertynenckie* slowa Bienkowskiej. No coz, Tusk chce sie podobac i moze przedobrzyc. Kiedy s Belke potrafiol wkroczyc jak Pilsudski do Sejmu i wrzasnac na posly, zeby sie wzieli do roboty. I Belce wcale to nie zaszkodzilo.
    Mam nadzieje, ze Bienkowskiej tez to nie zaszkodzi.
    A Tuskowi moze zaszkodzic, bo przylaczyl sie do zgrai wyrazajacej swiete oburzenie pisowcow, sldowcow i innych palikotowcow na oburzajaca konstatacje Bienkowskiej, ze mamy zime. Ze ta holota jazgocze, to normalne, alepo co to popiskiwanie Tuska ?
    A moze Kartka ma troche racji ?

  253. Lewy
    Kartka ma dużo racji.
    Napisałam powyżej, że Tusk po raz kolejny mnie wkur… Tyle że wcześniej wyraziłam to grzeczniej.
    Widocznie nie zauważyłeś moich postów a propos afery wokół minister Bieńkowskiej.
    Pozdro

  254. Zanim nawiążę do tematów bieżących, gwoli wyjaśnienia , do
    poprzedniego felietonu D.Passenta :

    1) Egzaltowana Trzepaczka ( do dywanów ) produkuje się tak:

    ” ET
    17 stycznia o godz. 11:34

    O dziwo zauwazylem, ze zgadzam sie z

    kadett
    17 stycznia o godz. 11:26

    22:37

    ……Podyskutować to ty sobie możesz ze swoim odpowiednikiem pod względem ogólnej wiedzy, poziomu intelektu i kultury dyskusji – tym wyjątkowym prostaczkiem i bęcwałem z Hamburga……Kadett zapomnial dodac, ze nie z Hamburga, lecz z jednego z jego przedmiesc….
    Saldo mortale …”

    i zapomina że na przedmieściach Hamburga mieszka elita i
    multimilionerzy. Dziękuję za osadzenie mnie w tych kręgach,
    Egzaltowanej Trzepaczce ( do dywanów ).

    2) Brzydkie kaczątko – @kadeciątko wnosi w kulturę tego blogu
    myśli nie tyle złote , co raczej ” pokaczęce ” ( czyt. guano ):

    ” kadett
    17 stycznia o godz. 12:03
    ET,
    mniejsze znaczenie ma faktyczne miejsce zamieszkania tego chamusiowatowo-pozdrowieńkowego niby-wesołka i sowizdrzała, który zabrał ze sobą tam gdzie teraz pomieszkuje na koszt podatnika BRD wszystko najgorsze, czym nasiąkł za młodu i co z niego nie potrafi dotąd wyleźć. Przyznam, że takiego typa ze świecą by szukać… i mam w pamięci te wszystkie podłości, jakich od niego doświadczyłeś. Jak może pamiętasz, próbowałem wówczas reagować nim zrozumiałem, że to go tylko rozjusza. Współczuć trzeba takiemu nieszczęśnikowi. Człowiek rozsądny trzyma się od takich z daleka. ”

    Życzę brzydkiemu kaczątku kadecikiem zwanemu , dalszego rozwoju w produkcji tego guana ( w końcu nawóz pożyteczny, a i
    świadczący o poziomie i wydajności tej produkcji przez kadeciątko,
    brzydkie kaczątko, organem odbytem zwanym ). Brawo ! oby tak dalej !!! Niechaj twój odbyt świadczy o tobie !

    3) Tak przewalcowanego Falicza, i to przez nieomal wszystkich,
    to ja już dawno nie widziałem !
    Z ” blachy falistej ” , uczyniono ” blachę równomiernie gładko
    walcowaną ” !
    I słusznie ! Oby twa droga na przyszłość Faliczu, równie gładko
    walcowaną była !

    To by było na tyle, tytułem podsumowania ostatnich dób .

    Pozdrowionka (x 3).

  255. Jerzy Pieczul 21 stycznia o godz. 12:41
    „Jak Ty się mie zapytywujesz : „W czym Polska jest gorsza od Paryża?, to ja Ciebie odpowiadywam: W niczym – Polska jest gupia jak Paryż,”
    Czy ty na pewno zrozumiałeś moje pytanie?
    Obecność na tym blogu takich lotnych @Waldemarów skłania mnie do podsunięcia ci wskazówki: Henryk IV Burbon.

  256. Pani Bieńkowska – na pułkownika! Albo pod. Taki żart – sorry, takie mam żarty, chłe, chłe. W każdym razie, jeśli pośród tych wszystkich tatuaży nie ma jeszcze wydziarganych dwóch belek i trzech gwiazdek na pagonach, to czas najwyższy, albowiem jakiś awans za tak wielkie zasługi należy się jak psu micha, a że zasługi ewidentnie są i to nie byle jakie (a jakie będą!) , świadczy najlepiej chór fanów p. Bieńkowskiej – tak się akurat składa, że to mniej więcej ten sam chór, który lansował i bronił zażarcie (tudzież napitki) niejakiego Lemańskiego. Zatem przyjąć chyba można, iż to ci sami szatani czerpią wielką chochlą z unijnego „dobrodziejstwa” na koszt polskich podatników, co w wymiarze walki religijnej z „judeochrześcijaństwa” Lemańskiego, występującego dziś po synagogach, niczym baba z brodą po jarmarkach (tudzież sejmach).

  257. Pytanie zadał red. Passent ” Czy Majdan jest Ukrainą ? Odpowiada i opowiada europoseł Kowal – radio TOKFM

  258. Napisał do Antoniusa aps: „Ja od czasu do czasu dyskutuję o konkordacie i do niego zaglądam, i nie widzę tam jakichś szczególnie bulwersujących punktów, świadczących o uprzywilejowaniu niektórych grup, proszę mi wskazać”.

    Już się robi, Obywatelu. Uprzywilejowaną grupą jest cały Kościół katolicki w Polsce. Konkordat jest kuriozalną umową międzypaństwową rozpisującą na punkty swobodę działania kościelnej strony i jej funkcjonariuszy na terenie Polski. Nie ma ani ćwierci słowa o adekwatnej swobodzie działania funkcjonariuszy państwa polskiego na terenie Watykanu. Krótko mówiąc, konkordat to żałosna karykatura umowy dająca korzyści wyłącznie jednej stronie. Można napomknijmy, że z Polski idzie do Watykanu świętopietrze, a nie na odwrót. Ale to tylko żart – Watykan byłby zaprzeczeniem Jezusowych nauk, gdyby służył Mamonie.
    A oto dwa artykuły o rozkładaniu na polskiej ziemi dywanu przed watykańskimi stopami.

    „Artykuł 23

    Kościelne osoby prawne mogą zgodnie z przepisami prawa polskiego nabywać, posiadać, użytkować i zbywać mienie nieruchome i ruchome oraz nabywać i zbywać prawa majątkowe”.
    Nie wiem, czy polskie osoby prawne też tak mają w Watykanie i czy takie osoby tam w ogóle są.

    „Artykuł 24

    Kościół ma prawo do budowy, rozbudowy i konserwacji obiektów sakralnych i kościelnych oraz cmentarzy — zgodnie z prawem polskim. O potrzebie budowy świątyni i o założeniu cmentarza decyduje biskup diecezjalny lub inny właściwy ordynariusz. Budowę obiektów sakralnych i kościelnych oraz założenie cmentarza inicjują właściwe władze kościelne po uzgodnieniu miejsca z kompetentnymi władzami i po uzyskaniu wymaganych decyzji administracyjnych”.

    Jest tu jasno powiedziane o tym, co należy do Kościoła i niejasno – co należy do państwa. A co szkodziło napisać na przykład równie wyraźnie: „inicjują właściwe władze kościelne po uzyskaniu ZGODY i wymaganych decyzji władz administracyjnych”. Sformułowania konkordatu są tak delikatne, że dopiero po wpatrzeniu się przez lupę widać, że władza państwowa jest do usług matki naszej ecclesii.

  259. zza kałuzy
    21 stycznia o godz. 20:31
    A gdzie bym tam Burbonami żył, jak do dziś nie mogę zapamiętać, kiedy dokładnie była noc św. Bartłomieja. Pamiętam tylko, że jego ucięta w czasie rewolucji głowa i znaleziona niedawno jest jego. Poza tym pan profesor Buzek jest bardziej stały w poglądach niż Burbon a nawet chyba Piłsudski. Od żony zaś wiem, że nosy Francuzi noszą wyżej niż Polacy, dlatego jednych i drugich mam w równym poważaniu, czyli wcale nie mam.

  260. Jacobsky

    Entschuldigung – ale mi szczeka opadala do flora gdy uslyszalem w oficjalnej wypowiedzi polskiej super-premierzycy
    „SORRY”!

    Masakra

  261. Szkoda szkoda, ze opuscil na jeden z ostatnich wojownikow pseudolineralizmu TO vel Kazimierz.
    Gazeta Wyborcza odkryla, ze rozwarswienie spoleczne szkodzi.
    To troche pozno dla lewicowej tuby ale lepiej ozno niz wcale.

    Ale przy okazji nie obylo sie bez typowy GW-nianych klamstw i przeinaczen by pokazac – ze w III RP jest lepiej niz w Albaniii i Rumunii – wiec fajnie
    cytuje:
    „…W Polsce rozwarstwienie jest umiarkowane

    W Polsce rozwarstwienie jest umiarkowane, na średnim poziomie w Europie. – Nie ma u nas ani takich bogaczy jak w USA, ani takiej biedy jak w Trzecim Świecie, a to na takich przykładach bazuje raport Oxfamu – mówi prof. Tomasz Panek, ekonomista z SGH, współautor „Diagnozy społecznej”…”

    Jak jest naprawde:

    „Większość krajów unijnych charakteryzuje się dużo mniejszym rozwarstwieniem. Tym bardziej może zaskakiwać, czy nawet niepokoić wynik Polski: 13,5:1 na korzyść najbogatszej części społeczeństwa. Jest to najwyższy wskaźnik rozwarstwienia w całej Europie. Odbiega także znacznie od innych krajów Europy Środkowej, mimo pozornych podobieństw w sytuacji gospodarczej….”

    http://wynagrodzenia.pl/artykul.php/wpis.1778),

    Wegry 7:1
    Slowacji 6::1
    Czechy 5.5:1…

  262. Jacobsky
    21 stycznia o godz. 14:37
    plus ja.

    Wiesz ty co, my to jakieś gupie jesteśmy (obaj ) !
    Rozumiemy naturę , a inni nie – wręcz przeciwnie.

    Znasz Kanadę i jej klimaty – tu Twoja mądrość !
    Ja znam zach. – środkową Europę – tu moja mądrość !
    Jak jest lato , to jest ciepło – zgodzisz się chyba ze mną ?
    Jak jest zima , to jest zimno – zgodzisz się chyba ze mną ?

    To czego ci ” mądrzy ” chcą od Premier Bieńkowskiej ?

    To że wczoraj powiedziała : ” żyjemy w strefie klimatycznej, takiej
    a nie innej ” , a dzisiaj powiedziała że ” mamy do czynienia ze
    zjawiskiem nadzwyczajnym ” ( idzie o nadzwyczajne oblodzenia
    trakcji elektrycznej ) , to chyba nie miała na myśli że wczoraj to
    była Majorka , a dzisiaj Biegun Północny ?
    Do tego jeszcze Premier Tusk , całkowicie niefrasobliwie ” kaja się ” przed Narodem ( wielce wybranym ), za słowa Pani Wicepremier,
    to dla mnie zakrawa już na większą paranoję !
    O co tu się czepiać , w przypadku Bieńkowskiej ?
    W Anglii, Francji czy Niemczech , podobne zjawiska też wystąpiły
    i jakoś nikt z elit rządzących, za pogodę nie przepraszał !
    Pogoda jest , jak każdy widzi !
    Podobnie jak koń !

    No, ale ” na pochyłe drzewo, każda koza wskoczy ” !

    Oj, coś dużo tych kóz w ” tej ” Polsce mamy .
    Niedługo to potrwa, a ministry zaczną przepraszać za to że
    w ogóle oddychają , naszym i nam tylko przynależnym
    powietrzem !

    Paranoja jaka, czy co ?

    Pozdrowionka.

  263. ” Andrzej Falicz
    21 stycznia o godz. 21:21

    Jacobsky

    Entschuldigung – ale mi szczeka opadala do flora gdy uslyszalem w oficjalnej wypowiedzi polskiej super-premierzycy
    „SORRY”!

    Masakra …”

    Widać że babsko zna języki Faliczu !
    Ale tobie, to wszystko żle , zresztą – jak już tak jesteś rozwalcowany,
    jak ta blacha , to jeszcze wiele słów cię zadziwi !
    Dla mnie nie dziwota.

    Pozdrowionka.

  264. Oddzielenie jej od ministerstwa nie spowodowało oddzielenie jej od głupoty. Czy to nie jest wykładnikiem jacy jesteśmy? Mali, bojący się, byle czego, przeciwstawić się szefowi. Tam są ludzie wykształceni i oni też potwierdzają teorię, że naszą inteligencję „wytłukli” Niemcy i sowieci? Oby to nie była prawda tylko zwykłe kunktatorstwo „małych” ludzi.

  265. TJ
    21 stycznia o godz. 13:35

    mag
    21 stycznia o godz. 12:06
    Polacy są naprawdę mocno porąbani.
    Minister Bieńkowska zaliczyła „wpadkę”. Straszną! bo powiedziała, co powiedziała.
    (…) Skrajny przykład – wyobraźmy sobie, że w Polsce zdarzyłaby się taka tragedia jak ta w Norwegii, za sprawą Breivika. Ileż by to głów poleciało na samych szczytach?! Nie poleciały, ale wnioski na pewno zostały wyciągnięte.
    …”

    SORRY!
    Kto jest porabany?

    Co kraj to obyczaj.
    Sa kraje w ktorych wladza dpowiada jedynie za sukcesy.
    Gdyby Zima byla ciepla I bez sniegowa ukazaly by sie analizy jak koleje pod zarzadem Bienkowskiej „lepiej jezdza”…
    Niedaleko Norwegii jet byle poskomunistyczne jak Polska panstwo
    Lotwa.

    „…Premier Łotwy podał się do dymisji. Po katastrofie w Rydze

    Premier Łotwy Valdis Dombrovskis podał się do dymisji. Swoją decyzję ogłosił po spotkaniu z prezydentem Andrisem Berzinsem, który po kilku godzinach przyjął rezygnację. Decyzja premiera ma związek z ubiegłotygodniową katastrofą budowlaną w Rydze, w której zginęły 54 osoby.

    – Ogłaszam rezygnację ze stanowiska premiera, biorąc odpowiedzialność polityczną za tragedię – stwierdził premier. Podziękował jednocześnie Łotyszom za poparcie i przeprosił za błędy…”

    W Polsce odpowiedzialni za katastrofy sa pokrzywdzeni – a bo sie nie ubezpieczyli albo „po cholere lecieli…”.
    za szkoly wladza smorzadowa za sluzbe zdrowia ludzie bo za duzo choruja a za problem komunikacyjne klimat.
    I to jest porabane.

  266. cynamon 29
    21 stycznia o godz. 21:40

    ” Andrzej Falicz
    21 stycznia o godz. 21:21

    Entschuldigung – ale mi szczeka opadala do flora gdy uslyszalem w oficjalnej wypowiedzi polskiej super-premierzycy
    „SORRY”!

    Masakra …”

    Widać że babsko zna języki Faliczu !…”

    Nieprawda – to jedynie znaczy, ze oficjalny reprezentant polskiej wladzy publicznie kaleczy jezyk polski.
    A ma to byc niby dowod, ze zna jezyki…
    albo, ze jest cool, spoko i siema.

    To masakra i wstyd.
    Kaleczyc to moze Falicz – 27 lat na obczyznie.

  267. Oho, zaczęło się wymyslanie od normalnych krajów. „W normalnym kraju nikomu nie przychodzi do głowy”. Skąd to wiem? Z nikąd. Ot, tak sobie chlapnęłam. W zabłoconym Sztokcholmie byłam i mało mnie sopel nie zabił ale to jest O.K. bo sople wiszące w starych demokracjach nie zabijają tylko głaszczą po policzku zarumienionym z przejęcia przebywania w starej demokracji.

    Gdybym pojechała dalej na północ to bym nawet mogła dojechać do takich miejsc, gdzie w zimie w ogóle z ulic ani z chodników nie usuwa się śniegu a ludzie do szkoły i po zakupy na nartach jeżdżą. Opony z kolcami albo w łańcuchach i jest wporzo. A na Alasce to skuterami śnieżnymi do szkoły jeżdżą. A na Spitsbergenie to w ogóle szkoły nie ma i ludzie nie narzekają.

    I zwieńczenie tych śmiesznych enuncjacji poprzez manipulację:
    ”by w kółko obwiniać rząd o wszystko co się złego wydarzy”

    Oczywiście nikt tego nie robi. Nikt „rządu” nie obwinia za nic, poza zatrudnianiem osoby, która nie powinna miec kontaktu z mediami. Czyli nie za mróz i nie za lód tylko za braki w organizacji pracy rządu. Premier Tusk wiedział, kogo brał. Wiedziały gały co brały. Powinien był przewiedzieć, że panią B. należy odizolowac od dziennikarzy za pomoca rzecznika. Bo lubi sobie chlapnąć, naiwnie biorąc arogancję za asertywność.
    Ale tak już mają kobiety. Jakby przepraszająco piszczała to by powiedziano, że baba jest za miękka na to stanowisko. Nie da sobie rady. Jak „chlapie” co jej ślina na język przyniesie to arogancka. Nie wygrasz, z tym, że o takich rzeczach to dziewczynki w przedszkolu uczą.

    Ogólnie to lubimy jak nas „życie” nie rozpieszcza. Dobry obywatel to taki obywatel, co karetkę tymi ręcamy przestawi, ciężarówkę do rowu wepchnie, kierowcy autobusu brawo na pięćdziesiąciostopniowym mrozie bił będzie. Jak ten stachanowiec zaspy usypane przez imperialistów w zastępstwie stonki pokona. Gdyby nie takie wyzwania to co byśmy wnukom opowiadali?

    Za późno się urodziliśmy na okupacyjne bajania. Wnuk już wie, że w partyzantce nie mogliśmy walczyć.

    Usuwanie śniegu poza tym jest niedobre, bo dzieciaki nie mogą z ulicy lodowiska zrobić. Eh, dawne, dobre czasy! Duży mróz i zaspy dobre sa na charakter. Grunt, aby się tylko nie rozczulać nad sobą!

    Jakby waadza znała te mądrości, to by ciężarówkami śnieg do miasta przywoziła.

    Spychacze winny ten śnieg przywieziony ze wsi po ulicach i placach rozrzucać. Najwieksze zaspy powinny być usypane przed wejściami do przychodni i do szpitali. Tak z 5 metrów!
    W końcu babcie i dziadkowie mogliby pokazać wnukom i dzieciom-malkontentom jak z humorem dawać sobie radę z zimą należy!

  268. Wszyscy jednomyslnie chwalą Panią Profesor Ewe Łętowską.

    Tez „ma jaja” i „w zyciu Romana” nie zaczelaby swojej wypowiedzi od „SORRY!”

    Inna klasa.
    Zachwyty nad Bienkowska z niczego nie wynikaja oprocz stworzonego I lansowanego wizerunku.
    Zwolnila fachowcow od kolejnictwa – przyjela na te stanowiska politycznych karierowiczow i ma tatuaz…
    Ze Slaska – damski Gierek ktory ma uratowac socjalizm.
    Tak zaczela „zarzadanie” komunikacja.

  269. cynamon 29
    21 stycznia o godz. 21:33
    Premier w krótkich majtkach nie zna elementarza dobrych obyczajów, poza tym jest ni pies, ni wydra, coś na kształt świdra. On może przepraszać wyłącznie za działania lub brak działań jego rządu, a nie za wypowiedzi dorosłych ludzi bez ich wyraźnego upoważnienia. Zdumiewa mnie, jak wielu nie rozumiało i nie rozumie, że przeprosiny premiera a później marszałek sejmu były zachowaniami skrajnie smarkatymi. Cóż za gówniarstwo u władzy!

  270. Żeby w Polsce było lepiej, trzeba zacząć od wznowienia produkcji półprzewodników.

  271. Andrzej Falicz
    21 stycznia o godz. 22:03
    A nie wypadałoby, żebyś z recenzjami pani Bieńkowskiej się na razie przymknął i dał jej porządzić? Recenzuj raczej nieklękającegoTuska, który przepraszając za nie swoje słowa już dał niedobry znak, że pani Bieńkowska może pod jego rządami nie porządzić.

  272. Andrzej Falicz g.21:21
    SORRY! Ale odp… się od wicepremierzycy.
    Z powodu zimy i związanych z nią kłopotów (vide USA, czy Europa zachodnia) nikt nie wyczynia takich cyrków, jak w Polsce i nie oskarża np. o zamarzającą trakcję elektryczną i tego skutki jakiegoś ministra czy premiera. Ludzie czekają na lotniskach europejskich po kilkanaście godzin na wznowienie lotów. I rządy się od tego nie wywracają.
    A Tusk zwyczajnie się wygłupił z tymi przeprosinami.
    Poczytaj się sobie sondaże w necie, co na ten temat myśli lud. Przeciętnie ponad 60 % broni Bieńkowską.
    Życzę miłego oglądania delfinów, jak wyskakują z wody i dobrych drinków na plaży.

  273. AF (21:46)

    „W Polsce odpowiedzialni za katastrofy sa pokrzywdzeni – a bo sie nie ubezpieczyli albo „po cholere lecieli…”. ”

    Toś się wstrzelił. Żywe życie!

    ONI, ci wycieczkowicze prezydenccy, się nie ubezpieczyli gdyż przebogate Państwo Polskie ICH ubezpieczało. Od katastrof ubezpieczało. Bo tak natychmiast po katastrofie się okazało.

    ONI lecieli właśnie po to, żeby to państwowe ubezpieczenie od katastrof zadziałało. Innego celu tego kaczystowskiego nalotu na Smoleńsk nikt pułkownikowi Krasnokudskiemu nie objaśniał. On tylko wiedzial o tym, ze polski kurdupel leci do Smolenska tylko po to, zeby skasowac tzw. „pojednannie” Putin-Tusk z przed trzech dni.

    Plk. Krasnokudski nie wiedzial nawet o ty, ze to „pojednanie” to było tuskowe tanie zagranie. I nic więcej

  274. „Tusku, Bieńkowsko – MUSISZ nas odśnieżyć, odlodzić, od powodzi ustrzec”
    Oczywiście, że nieprawda i że takie banialuki to jest czystej wody manipulacja.
    Bieńkowska nie ma pojęcia o tym, co to jest ublic relations. Tylko tyle i aż tyle. Premier Tusk ma takie wielkie poprarcie, że nic mu nie zaszkodzi. On moze sobie pozwolić na dziesięć „rząd się sam wyżywi”.

    Polska ma dobre tradycje w tej dyscyplinie sportu. Dlaczego mnie nie dziwi, że po dobrej szkole odebranej z rąk Urbana aż tyle ludzi w Polsce porzuciło katolicyzm?
    Biedactwa chciały wysiąść na stacji ateizm ale zwrotnice zamarzły i pociąg zatrzymał się na stacji masochizm.

  275. A. Falicz
    Oczywiście, „poczytaj sobie” bez się.

  276. Jacobsky
    21 stycznia o godz. 22:15
    Jakie wznowienie? Toż mamy półprzewodnika: sto razy na dzień się wznawia – Falicz.

  277. Oho, sa już specjaliści od kolenictwa!. Jeden kursy robił po pijaku w hotelowym barze gdzie mu kolejarz tło_umoy_ua_czył (już późno było i dlatego niewyraźnie) jak to z tymi drutami na słupach jest. Kolejarz był taki bardziej sercowy to co się dziwić, że mu cisnienie skakało, ile razy coś zahurgotało za oknem baru.. Szczęście i wola boska, ot co. Tylko dzięki szczęściu i Opiece Boskiej pociągi jeżdżą! Tak zakończył się przyspieszony Wykład Pantografii Barowej.

  278. Jak długo można udawać, ze ta przerzutka z pojednaniem/kasowaniem pojednania polsko-rosyjskiego 2010 nie miała nic wspólnego z katastrofą Smoleńską? No jak długo? Az Macierewicz wydoi kasę RP III do dna?

  279. Pół-przewod-ni-ki !!!
    Pół-przewod-ni-ki !!!
    Pół-przewod-ni-ki !!!
    Pół-przewod-ni-ki !!!
    Pół-przewod-ni-ki !!!

  280. Jacobsky
    Myślę, że lepiej się nie rozdrabniać i produkować od razu całe przewodniki.
    Półprzewodniki niech se produkują na zachodzie. A my dogonimy i przegonimy.

  281. zza kałuży
    Kałużo – ty nigdy nie zamarzarz?

  282. Bardzo dawno temu opowiadał mi jeden plastyk o roli plastyków w procesie uczłowieczania małpy. Zachodnia firma energetyczna zatrudniła plastyka, żeby nic nie robił, tylko, jako człowiek o czystej, nieskażonej stereotypami wyobraźni, dumał. No i wydumał, żeby nad liniami energetycznymi, które się zimą obladzają i rwą, przeleciał helikopter. Przeleciał i lód spadł. Wygląda, że to bajka, bo gdyby nie bajka, Tusk miałby kolejny sukces, a nie ma.

  283. A ja, jak pisałem wcześniej, wspieram wicepremierę Bieńkowską zarówno w „Sorry …” jak i w tym co dziś na ten sam temat powiedziała. I mam nadzieję, że przełożony nie wymusi na niej przeprosin. Bo nie ma za co – powiedziała prawdę.
    Już niejednokrotnie pisałem, że mam dosyć traktowania ludzi jak głupawe dzieci przez rząd.
    Jest zima i tego typu przygody trzeba brać pod uwagę gdy się w podróż wyrusza.
    Mam pod nosem międzynarodową drogę do Czech przez gory. Gdy wiał Ksawery nagle zrobiło się na drodze pusto. Jak podały lokalne media Czesi po prostu zamknęli drogę. Zamknęli i już! A premier Czech się nie tlumaczył.
    W tym samym czasie tv transmitowała jak premier Polski kieruje „ręcznie” słuzbami drogowymi usiłując w ten durnowaty sposób zjednać sobie wyborców.
    To są kpiny. Dobrze, że Bienkowska się temu idiotyzmowi się nie poddała.
    Dzisiejsze przeprosiny Tuska w otoczeniu jakiś babć – świeto babci wizytował (!?) – to kompromitująca żenada.
    On akurat za inne sprawy powinien ludzi przepraszać. A nie za oblodzone trakcje. Dużo wiecej mu się nazbierało.

    Pozdrawiam

  284. Wszyscy ci co udają, iz katastrofa smoleńska to była ZWYCZAJNA katastrofa, powinni się udać na badanie mózgu. Lasek powinien być wyłączony z tej powinności. Jego rola nie dotyczy wyjaśnienia ZWYCZAJNOŚCI katastrofy.

    Rola Laska dotyczy wyjaśnienia NAD-zwyczajności katastrofy smoleńskiej. A ta NADzwyczajność wciaz podnieca tłumy. Case closed. I Bogini Najwyższej niech bedom za to dzienki

  285. http://www.youtube.com/watch?v=rewStiMgNZU

    W ten sposób rwie się zarówno sieć, jak i pali odbieraki (od 0:19 sekund, przedtem nic się nie dzieje)

  286. Marit,

    zza kałużą produkują całe przewodniki. Stada.

  287. Marit
    21 stycznia o godz. 22:43
    Pięknie to skomentowałaś! W PRL doganianie i przeganianie norm dość szybko się skompromitowało, ale w ZSRR trwało jeszcze długo, kiedy myśmy się już otwarcie z tego śmiali. Tylko że oni też się śmiali, ale mniej otwarcie. Na pierwszej ironicznej linii, rzecz jasna, byli studenci. Kpili: „Sdadim i pieriesdadim ekzamieny”. Żal, że nie idzie tego po polsku adekwatnie powiedzieć.

  288. mag
    21 stycznia o godz. 22:17

    Poczytaj się sobie sondaże w necie, co na ten temat myśli lud. Przeciętnie ponad 60 % broni Bieńkowską…”

    Lud…?
    A co takiego?
    Czytelnicy GW-na ?

    Osiagniecie na nowym stanowisku jest olbrzymie.
    Premierzyca zauwazyla, ze wiekszasc pociagow dojechala.
    I tak trzeba w Polsce przedstawiac fajnopolska wersje wydarzen – pozytywnie.
    SORRY powiedziec moze duzo ale, ze zmieni system I funkcjonowanie instytucji to fikcja.
    Zdarzy jedynie umiescic swoich ludzi – I nastapi kolejna zmiana na stanowisku?
    Bankowo bedzie jedynie zamieszanie, walka o stolki i duzo duzo „trafnych I mocnych” wypowiedzi – ostatniej deski ratunku.

    Narazie odwolala
    Andrzeja Massela:
    „Andrzej Massel urodził się 19 stycznia 1965 r. w Gdańsku. Absolwent Wydziału Budownictwa Lądowego Politechniki Gdańskiej. Na tej samej uczelni w 1997 roku, pod kierunkiem prof. Bożysława Bogdaniuka, obronił rozprawę doktorską poświęconą badaniom zjawiska falistego zużycia szyn. Po roczny stażu w Oddziale Drogowym PKP w Gdyni w 1990 roku podjął pracę w Centrum Naukowo-Technicznym Kolejnictwa, gdzie pracuje do chwili obecnej – od stycznia 2002 roku jako kierownik Zakładu Dróg Kolejowych i Przewozów, a od stycznia 2005 roku jako zastępca dyrektora ds. studiów i projektów badawczych. Pracę w CNTK łączy z pracą jako adiunkt na wydziale inżynierii lądowej i środowiska PG.

    W latach 2000-2001 był pełnomocnikiem marszałka województwa pomorskiego ds. transportu kolejowego, a w latach 2001-2002 członkiem rady nadzorczej PKP SKM w Trójmieście w jej pierwszej kadencji. Członek zarządu Krajowej Sekcji Kolejowej Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Komunikacji RP oraz członek Komitetu Rozwoju Kolei Dużych Prędkości w Polsce. Jest też stałym współpracownikiem redakcji miesięcznika „Technika Transportu Szynowego”. Współautor licznych prac studialnych dotyczących inwestycji transportowych w Polsce, w tym studium wykonalności modernizacji linii E-65 Warszawa – Działdowo – Gdynia (2003-2004), studium wykonalności budowy pierwszej linii Metra Warszawskiego od szlaku B20 do stacji A23 „Młociny” (2004-2005). W 2005 roku kierował realizacją wstępnego studium wykonalności budowy linii dużych prędkości Wrocław/Poznań – Łódź – Warszawa. Żonaty. Prywatnie kolekcjoner archiwalnych rozkładów jazdy oraz starych pocztówek i fotografii o tematyce kolejowej…”

    Stoworzyla stanowiska 7-miu NOWYCH… podsekretarzy stanu…. gdzie upchala swoich ludzi z politycznego klucza.
    Np.byly ambassador RP w Malawi…I Mozabiku – lekarz Marcin Kubiak a od kolejnictwa bedzie byly architekt miasta i gminy Krzeszowice Janusz Zbik.

    Sekretarz stanu jest najwyższym rangą stanowiskiem urzędniczym w ministerstwie… sredni zarobek z dodatkami kilkanascie tysiecy miesiecznie z rekordzistamiw Ministerstwie Sprswiedliwosci ponad 20 tysiecy.

  289. Jeśli można mieć pretensje do premier Bieńkowskiej, to tylko za to że poszła do TVN na przesłuchanie do p Durczoka.
    Telewizja potrzebuje krwi, w ostatnie dni eksploatowano przywiązane za nogę dziecko.
    Nie podawano jakiego rodzaju kajdany zastosowała wyrodna matka, ale 5 lat więzienia
    zapowiadano we wszystkich wydaniach wszelakich wiadomości.
    Następnie trafiła się tragedia niedonoszonej ciąży. Winni są pilnie poszukiwani.
    Marznący deszcz i zakłócenia w komunikacji kolejowej, to już był rarytas, który wzbudził w telewizyjnych hienach nadzieję na zachwianie, a może nawet na obalenie rządu.
    Opozycja szaleje, wygadywane przy tej okazji głupoty otumaniają skutecznie dużą część ciemnego ludu. Słupki oglądalności rosną, dochody z coraz bardziej durnych reklam również. Czy o to chodzi i dlaczego?

  290. Jak kolei walczy z Zima…
    czylo Polska Tuska w pigulce:

    „PKP SA
    21 departamentów, 66 wydziałów, 17 zespołów

    Związkowcy piszą, że Karnowski utworzył w centrali PKP S.A. 21 departamentów – więcej niż jest w Ministerstwie Transportu. „Mamy więc 21 wysokopłatnych Dyrektorów Departamentów z wynagrodzeniem stanowiącym 6-8 średnich krajowych i już 25 zastępców tych dyrektorów” – czytamy w liście do szefa rządu. Związkowcy skarżą się też, że prezes Karnowski stworzył nowy szczebel zarządzania, gdzie jest już siedmiu dyrektorów zarządzających (z wynagrodzeniem równym 6-8 średnim krajowym) oraz utworzył 66 wydziałów „kierowanych przez wysokopłatnych naczelników” a także 17 zespołów „kierowanych przez osoby w podobnej randze”.

    Kierowca dyrektorem projektu?

    Według związków, podobno kierowca prezesa Karnowskiego jest „dyrektorem projektu” i – jak pisze „Gazeta Bałtycka” – zarabia kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie.

    „Gazeta Bałtycka” napisała, iż zarzuty związkowców pod adresem władz PKP S.A. są prawdziwe. „Setki nowo zatrudnionych ludzi, w dodatku wcześniej nie mających nic wspólnego z pracą na kolei. Co ich łączy? Są znajomymi i kolegami nowego prezesa PKP Jakuba Karnowskiego lub ministra Sławomira Nowaka” – napisała gazeta.

    Według tego źródła, prezes Jakub Karnowski zarabia miesięcznie 59 tys. zł brutto, może też otrzymać premię roczną w wysokości ok. 350 tys. zł.

  291. Naczelną zasadą @mag , jest szczera prawda, prawda i jeszcze raz prawda.
    Wszelakie gierki ( myślę że przedwyborcze ) to zwykłe ” bala – bala ”

    mag
    21 stycznia o godz. 22:17

    ” Andrzej Falicz g.21:21
    SORRY! Ale odp… się od wicepremierzycy. …”

    @maguś, jakoś tak się dziwnie ułożyło , że dzisiejszego dnia , przed
    południem na ” Discovery ” Channel obejrzałem sobie godzinny film
    o funkcjonowaniu kolei żelaznych na Alasce , gdzie zima (ze śniegami
    i mrozem włącznie) trwa średnio 270 dni w roku.
    Warunki, w stosunku do polskiej zimy (nawet najgorszej) są
    naprawdę ekstremalne !
    Od kolei ( żelaznych) w tych ekstremalnych warunkach, przy mrozie
    ponad -25 stopni C, są li tylko odpowiedzialni pracownicy
    ” Alaska Trail Road ” i żaden polityk ( nawet ten ” pikuś ” miejscowy)
    nie ma tam nic do gadania, decydowania !
    Oni już sami wiedzą ( ATR ) jak we własnym interesie zadbać o
    przejezdność pociągów !
    Od ich własnych inicjatyw lub zaniedbań zależy ich byt, i byt ich
    rodzin !
    Z zapartym tchem widziałem dziś na ” Discovery ” jak przed właściwym pociągiem, jedzie olbrzymia ekipa na „przedpociągu”,
    z koparkami i spychaczami włącznie, po to aby udrożnić żelazną
    drogę pociągowi właściwemu, tylko po to aby dotarł on bezpiecznie
    do celu , z ładunkiem wartym setki milionów dolarów !
    Po to aby oczekujący na dany towar odbiorca w Anchorage ,
    był zadowolony !

    Władze stanowe nawet nie kiwają palcem aby to ułatwić !
    Obama nawet nie wie , jak diametralnie różne warunki panują w
    tym zakątku USA, podobnie jak jego ministry !

    Na zachodzie Europy, też żaden polityk nie odpowiada za
    funkcjonowanie kolei żelaznych ( wyjątek – stan klęski żywiołowej,
    ale wtedy odpowiada za sprawność działań, powołany przez
    polityków tzw. ” sztab ” .).

    To co się dzieje w Polsce, oprócz świętej ” Spychoterapii ” , to
    kpina z ludzi i szukanie ” kozłów ofiarnych ” wśród polityków !

    Nóż kupiony przeze mnie do mojej kuchni, sam z siebie nie jest
    mordercą ! Jeśli ktoś go z mojej kuchni ukradnie i kogoś zamorduje,
    odpowiada ten, który wziąwszy to narzędzie, mordu dokonał !

    Równie dobrze, każdy z nas , mężczyzn – jest
    gwałcicielem – ” narzędzie ” każdy z nas , ma zawsze przy sobie !!!

    A już ” kajanie się ” Tuska , w tych okolicznościach – to prawdziwa
    żenada do potęgi entej !

    Brawa dla Premier Bieńkowskiej – nareszcie jest ktoś , kto bez
    ” mydlanej opery ” , nazywa rzeczy po ich prawdziwym imieniu !

    Pozdrowionka.

  292. Andrzej Falicz

    Ja bym Ci radził wstrzymać się z obroną wypieprzanych z posad urzędnikow. Tym bardziej gdy mają tak wzorcowe, cacane notki biograficzne. Tu, w kraju, to trochę z rezerwą do tak bogatych biografii zawodowych się podchodzi.
    http://www.nie.com.pl/archiwum/18298

    Pzdro

  293. Moja prorządowa tyrada
    Z onetu.
    Lewandowski o wejściu Polski dostrefy Euro – strategicna decyja.

    „Z czasem wyczerpią się możliwości bycia przy stole decyzyjnym Unii, pozostając poza strefą euro – uważa komisarz UE ds. budżetu Janusz Lewandowski. Jego zdaniem Polska stanie ws. euro przed wyborem strategicznym, takim jak decyzja o przystąpieniu do UE w 2004 r.”

    Lewandowski o pewnym obyczaju polskim, który nawiasem mówiąc tu na blogi hula.

    „Odnosząc się do kontroli NIK, która ma sprawdzić przygotowania Polski do nowej perspektywy budżetowej UE, odparł: „Polska lubi dramatyzować problemy, donosić sama na siebie, taka jest uroda polskiego życia publicznego, co mi się nie podoba”. Podał przykład sprawy zatrzymania środków UE na drogi. „Część opozycji chciała oskarżać Polskę o złe wydawanie pieniędzy, a działo się to przed ostateczną rundą rozgrywki budżetowej na lata 2014-2020, co uważam za skrajną nieodpowiedzialność”

    Internauciu-rawdziwi patrioci o Lewandowskim, pierwsze z brzegu cytaty z onetu

    1) Facet stracił zupełnie kontakt z rzeczywistością

    2) To że nosi Polskie nazwisko, wcale nie daje pewności że jest polakiem i patriotą.

    3) Przecież to żyd, więc nie może dobrze życzyć Polsce.

    4) Ale się temu żydkowi spieszy do słoika z konfiturami.

    5) Najpierw gospodarka gamoniu -rozwaliliście polski przemysł,banki, ,rolnictwo teraz sięgacie po lasy to klęska jakiej nie zna polska historia a ty pseudo-ekonomisto chcesz EURO

    6) Rząd Polski nie umie rządzić przy złotówkach a co to dopiero będzie jak wejdzie euro, rodacy mam przeczucie że będziecie pić wodę i jeść chleb i to nie ze smalcem tylko suchy, musicie wziąć przykład z Ukrainy i to jak najszybciej

    7) Pewnie mu kazali, to tak gada…

    Itd.

    I kto zaprzeczy, ze krajanie nie są mistrzami jeśli chodzi o narzekanie?

    Gdy ktoś cytuje GDP z Wiki, to drugi pyta – a półprzewoniki? Gdy ktoś ośmiela się i wskazuje, że zima normalnie, to inny zaraz się zreflektuje, o rządzie palnie, ze niedołężny i mało mężny, po rzece z prądem jak tratwa płynie i wszem i wobec głośno trąbi, ze kto jest przeciw, to mu przybombi, zabroni, pogoni, zamknie gębę, że strach się pytać, bo czeka przerębel, pod lód nas wszystkich wpędzi rząd, by nie narzekać, jojczyć pod rząd co nam się widzi, a co nie, wrogowie rządu sczezną na dnie, rząd czysty, chwalebny, wyswobodzony, wsadzi swe tyłki w auta darmowe i w każdym miasteczku wygłosi mowę-androny, że zima, to konieczna rzecz, kto myśli inaczej może się zrzec prawa do gadki, jak również myślenia, nic oprócz dumy, zadowolenia obywatelom nie przysługuje, tym którzy śmią, mówimy wszystkim – entuschuldige meine luje.
    Pzdr, TJ

  294. Orteq
    21 stycznia o godz. 22:48

    ” Wszyscy ci co udają, iz katastrofa smoleńska to była ZWYCZAJNA katastrofa, powinni się udać na badanie mózgu… ”

    Przepraszam @Orteq, za durne pytanie :
    A ty już swój ( mam na myśli mózg ), już przebadałeś ?

    Ot, tak na marginesie pytam, bo jak niegdyś słyszałem – powinno
    zaczynać się od siebie samego .

    Pozdrowionka.

  295. Każdy polityk na jej miejscu wygłosiłby rytualną formułkę: „sprawdzimy, wyciągniemy konsekwencje wobec winnych, to się już nie powtórzy, przepraszamy”. Codziennie słyszymy takie zdania, z których nic nie wynika. Ich jedynym celem jest asekuracja, by nie podpaść wyborcom. Bieńkowska wielokrotnie podkreślała, że nie jest politykiem, nie interesuje jej robienie PR-owego spektaklu, jest za to szczera. Cenię to, że ważna osoba w państwie nie tylko zapowiada, że nie będzie robić ze mnie głupka, ale też dotrzymuje słowa.

    Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75968,15311763,Sorry__ale_naprawde_mamy_taki_klimat__Atak_politycznej.html#ixzz2r4rF3Nm5

  296. Andrzej Falicz
    21 stycznia o godz. 21:51

    cynamon 29
    21 stycznia o godz. 21:40

    ” Andrzej Falicz
    21 stycznia o godz. 21:21

    Entschuldigung – ale mi szczeka opadala do flora gdy uslyszalem w oficjalnej wypowiedzi polskiej super-premierzycy
    „SORRY”!

    Masakra …”

    Widać że babsko zna języki Faliczu !…”

    ” Nieprawda – to jedynie znaczy, ze oficjalny reprezentant polskiej wladzy publicznie kaleczy jezyk polski.
    A ma to byc niby dowod, ze zna jezyki…
    albo, ze jest cool, spoko i siema.

    To masakra i wstyd.
    Kaleczyc to moze Falicz – 27 lat na obczyznie. ”

    Oj, Falicz widzę że twą ” blachę falistą ” ktoś trwale ” wywalcował ” !
    A skąd Ty wszystkowiedzący niby wiesz ile Premier Bieńkowska
    spędziła czasu na ” obczyżnie ” , na ten przykład : studia ?
    Ja też już ma zaliczone prawie 30 lat na obczyżnie , ale jak jestem
    w kraju ( mimo dbałości o język ojczysty ) łatwiej mi powiedzieć
    Tankstelle niż Stacja Benzynowa.
    Ot , praktyczniej !

    Znałem takiego co po roku w BRD , opowiadał że u niego :

    ” w meine gospodarstwo, grosse świnie und kleine prosiątka ,
    po polu gelaufen !
    und mein Hund zawsze szczekał na fremde ludzie ! ”

    Czy ci ulżyło Faliczu ?

    A jak w Brukseli nasze Łełroposły po innemu gadają , że aż ich
    ręce bolą – to też ” zdrada stanu mowy polskiej ” ?

    Pomyśl, bo czasami warto !
    Immerzu denken , das lohnt sich !

    Pozdrowionka.

  297. cynamon 29
    21 stycznia o godz. 21:33

    ech, polska natura… W ogóle: natura… Mieszakąc tutaj ponad 20 lat miałem okazję zobaczyć na własne oczy do czego natura jest zdolna, jak łatwo jej jest powalić na kolana kraje o wiele lepiej zorganizowane, niż Polska. Pięć cm marznącego deszczu tutaj, 60 cm śniegu w ciągu 12 godzin tam – z naturą nie wygrasz, zaś jej kaprysy uczą pokory i cierpliwości. Stary outsider w swym wpisie z 21 stycznia o godz. 19:14 (dzięki za wrażenia z epoki parowozów !) przedstawił swoje wspomnienia z okresu, kiedy ja jeszcze byłem dzieckiem, ale na tyle dużym, żeby pamiętać zimy z tamtych lat: mroźne, śnieżne – po prostu zimy. Z tym że śnieg jest łatwiejszy w „obsłudze”, niż marznący deszcz. Śnieg można zepchnąć na bok. Z oblodzeniem jest gorzej. Dużo gorzej.

    Dziś Polacy są chyba trochę rozbisurmanieni. Jojczą z byle powodu, a już tym bardziej z powodu kaprysów pogody. HG-W była winna zalania Trasy AK, a teraz rząd jest winien, że z powodu oblodzenia sieci powstał chaos na kolei. Można i tak, ale to do niczego nie prowadzi.

    Pozdrawiam

  298. TJ
    21 stycznia o godz. 23:38

    ” Moja prorządowa tyrada…)

    (…I kto zaprzeczy, ze krajanie nie są mistrzami jeśli chodzi o narzekanie? … ”

    @TeJocie , to walenie głową w mur !
    Sarmata ( czyli przeciętny Polak ) , był , jest i będzie sarmatą !
    Choćbyś nie wiem co czynił , ” wiedzących lepiej ” w tym Narodzie,
    nie przebijesz.

    Ostatnia ” akcja lepiejwiedzących ” : obrzeże wielkiego ( jak na
    polskie warunki) miasta, gdzieś w odległości ok. 1 000 metrów
    od obrzeży jakiegoś tam osiedla.
    Władze stawiają szereg nowiusieńkich kontenerów mieszkalnych,
    zaplanowanych dla bezdomnych i ewentualnie rodzin romskich
    (biednych rodzin cygańskich).
    Akcja dzieje się w biały dzień , ale już po zapadnięciu zmroku,
    banda młodocianych łobuzów wybija wszystkie szyby, wyrywa
    klamki z nowiutkich drzwi – demolka całym pyskiem !
    Grzeczna policja, przybywa rankiem na wezwanie władz miejskich,
    dokonuje ” wglądu w ogląd ” i na podstawie oceny biegłych,
    stwierdza że straty są rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych.
    Sprawcy nieznani , dochodzenie trwa.

    Ile potrwa dochodzenie , jest mi egal.
    To że sprawców nie złapią , jest nieomal że pewne.
    Polski podatnik zapłacił za ustawienie tych kontenerów, za same
    kontenery i za ich terażniejszą naprawę.
    Przewodniczący pobliskiej Rady Osiedla burzy się na dokładkę i
    zarzuca władzom miejskim, brak konsolidacji i porozumienia z
    Zarządem Spółdzielni w sprawie ustalenia ustawienia tychże kontenerów mieszkalnych, pomimo że stoją one dobre kilkaset
    metrów od terenów spółdzielczych.
    Całe Osiedle Mieszkaniowe jest oburzone, zbierane są podpisy na
    ” NIE „.

    XXI wiek, centrum Europy , brak wojny – i tak „cywilizowani” ludzie
    reagują ” na zapas ” na innych. Na ” odmieńców „…

    Parę dni temu pisałem na temat filmu ” Nasi ojcowie, nasze matki ”
    zrealizowanego przez ARD/ZDF , na temat II WŚ i małego epizodu
    na temat udziału Polaków w eksterminacji Żydów, sąsiadów zza
    ściany.
    O Hare Kriszna ! ale się podniósł larum !

    Mały epizod z filmu o przeszłości , a tu duży epizod z terażniejszości.

    No i niech mi kto powie, że nie jesteśmy rasistami ?!

    Jesteśmy, kochani, bardzo jesteśmy !

    Tyle , że wstyd się do tego przyznać . Prawda ?

    Pozdrowionka.

  299. Jacobsky
    22 stycznia o godz. 1:24

    @Jacobsky ,ja jestem rocznik 1956 ( czyż to nie dumny rocznik ?!) ,
    wychowałem się na Pomorzu Zachodnim , lato to było lato.
    Dziewczyny już w marcu biegały w ” podkolanówkach ”
    (pamiętasz ? ).
    A zima , to była zima – pełno śniegu, mróz i tak od połowy listopada,
    do końca lutego !
    Nikt z tego powodu rabanu nie robił , wręcz przeciwnie !

    A ,
    teraz tzw.”wysublimowane towarzycho”, robi raban o parę płatków
    śniegu !
    Osobiście za zimą ( już jako dorosły człowiek ) nie przepadam.
    Zawsze gdzieś ” zwiewam ” do ciepełka południa.
    Pamiętam że w Nowy Rok kąpaliśmy się w morzu, będąc na Majorce !
    Temp . wody była + 19 C !

    Ale z powrotem do ” starych czasów „.
    Miałem wtedy 11 – 12 lat , a śniegu spadło tyle że , mimo że byłem
    wysoki (grałem już w koszykówkę ) kopaliśmy wraz z kolegami
    ” tunele ” w śniegu !
    I to nie dla zabawy, tylko po to by dojść do sklepu lub apteki !
    Pamiętam też z tamtych sztubackich czasów, jak wojsko pomagało
    doprowadzić miasto do w ” miarę normalności „.
    Najlepsze były miotacze ognia !

    Pozdrowionka.

  300. Jacobsky
    21 stycznia o godz. 22:41

    @Jacobsky, ufam że się nie obrazisz, jeśli Twój tekst
    przerobię na piosenkę ( na melodię ” Być kobietą ” A.Majewskiej):

    Pół-przewod-ni-k !!!
    Pół-przewod-ni-k !!!

    To nie taka prosta sprawa …!

    Pół-przewod-ni-k !!!
    Pół-przewod-ni-k !!!

    Tu zaczyna się zabawa …!

    Pół-przewod-ni-k !!!

    Byłoby lepiej, ale Korcz się wpierdzielił !

    Pozdrowionka.

  301. @Artur,
    ja ci tylko znalazłam prawnika – uczestnika blogu, do którego wiedzy mam ogromne zaufanie. 🙂

  302. @Jacobsky,
    za to w Australii aktualnie pali się energicznie, ludzie tracą życie i mienie i jakoś nikt premiera i ministrów nie ruga.
    http://www.rfs.nsw.gov.au/dsp_content.cfm?cat_id=683
    Falicz marudzi…

  303. @cynamon 29,
    a woda w Morzu Koralowym w Port Douglas miała w połowie grudnia 30 stopni C. Sama zmierzyłam. 19 stopni to prawie mróz! 🙂

  304. Jerzy Pieczul
    21 stycznia o godz. 22:46
    No tak, ale jesli smiglo helikoptera zostanie oblodzone, to co wtedy ?.Chyba, ze nad tym oblodzonym helikopterem poleci nastepny jeszcze nieoblodzony. I tak regressus in infinitivo

  305. Moi mili blogowicze,
    co tam śnieg, mróz, czy marznący deszcz i kłopoty na kolei za co odpowiada – rzecz jasna – rząd. Bezpośrednio.
    Klub parlamentarny PIS w osobie posła Kownackiego osobiście złożył interpelację DO PREMIERA w sprawie klubu go-go na Krakowskim Przedmieściu.
    Proboszcz pobliskiej archikatedry warszawskiej i część parafian oraz Związek Kombatantów AK (może przekręciłam nazwę) nie wykluczają zbiorowej modlitwy pod budynkiem, gdzie klub się mieści.
    Ludzie – trzymajcie mnie!!!
    Kiedyś PRL był najweselszym barakiem w obozie, a dzisiaj w UE.

  306. Izwinities i sorry !
    ale Bienkowska w imieniu PO powinna zaproponowac wszystkich pasazerom spoznionych pociagow darmowe wejscie do klubu go-go.

    „Go” pociag „go”!

    Sytuacja na kolei poprawi sie dopiero jak koledzy Bienkowskiej zajma wszystkie fuchy obstawione przez kolezkow Nowaka.
    A jakby co to stworzy sie kilkaset dodatkowych stanowisk pod-pod-podsekretarzy stanu.

  307. Jak zwykle celnie:
    „…W chwili gdy Premierzyca zupełnie przypadkiem i w wyniku działania prokuratura została ministrem transportu stało się jasne, że jej słodkie życie babki wydającej kasę od wujka z Ameryki skończy się przy pierwszej zamieci na drogach albo pierwszej fali wielogodzinnych spóźnień na torach. Do bólu klasyczna wpadka i do bólu klasyczna wypowiedź, która pięknie się parafrazuje z maksymą palacza CO: „Pani kierowniczko, jak jest zima to musi być zimno”
    http://kontrowersje.net/

  308. Noo, Mag(usiu), jak tak możesz.

    Dzisiaj ani to PRL ani barak ani najweselszy. Dzisiaj jest to RPIV1/2, czyli najbardziej rozmodlona archikatedra w Sojuzie Stanów Jewropy. Wszystkie modlitwy absolutnie nic nie mają wspólnego z wesołością. Wręcz przeciwnie, wręcz przeciwnie

    PS. Falicz próbuje rozweselić..

  309. Andrzej Falicz
    (Sytuacja na kolei poprawi sie dopiero jak koledzy Bienkowskiej zajma wszystkie fuchy obstawione przez kolezkow Nowaka.)
    A masz jakieś przesłanki żeby tak sądzić? Czy tak podsrywasz, żeby tylko sobie ulżyć?

  310. „Schubert: Towaru nie będzie, traktor się zepsuł
    Laskowik: – Nie traktor się zepsuł, tylko koło się zepsuło.
    S: – Jak koło jest zepsute, to cały traktor jest…
    L.: – Bolek, przestań szerzyć defetyzm. Ile traktor ma kół?
    S.: – Cztery.
    L.: – Ile jest zepsutych?
    S.: – Jedno.
    L.: – To ile jest dobrych?
    S.: – Trzy.
    L.: – To nie można powiedzieć, że trzy są dobre?!
    S.: – Przecież to to samo.
    L.: – Ale jak brzmi! TRZY DOBRE.”

    By minajuk

  311. Ewa-Joanna
    22 stycznia o godz. 6:52

    Andrzej Falicz
    (Sytuacja na kolei poprawi sie dopiero jak koledzy Bienkowskiej zajma wszystkie fuchy obstawione przez kolezkow Nowaka.)
    A masz jakieś przesłanki żeby tak sądzić? Czy tak podsrywasz, żeby tylko sobie ulżyć?…

    A jak mozna cokolwiek zmienic bez rozpieprzenia calego tego ukladu platformianego a transport to tylko jego czesc.
    Bienkowska stworzyla narazie stanowiska dla 7-miu podsekretarzy… do karnowskiego/Nowaka jej jeszcze daleko.
    Ale przyjela „”dobra” droge.

    „PKP SA
    21 departamentów, 66 wydziałów, 17 zespołów


    Karnowski (czlowiek Balcerowicza…) utworzył w centrali PKP S.A. 21 departamentów – więcej niż jest w Ministerstwie Transportu. „Mamy więc 21 wysokopłatnych Dyrektorów Departamentów z wynagrodzeniem stanowiącym 6-8 średnich krajowych i już 25 zastępców tych dyrektorów” – czytamy w liście do szefa rządu. Związkowcy skarżą się też, że prezes Karnowski stworzył nowy szczebel zarządzania, gdzie jest już siedmiu dyrektorów zarządzających (z wynagrodzeniem równym 6-8 średnim krajowym) oraz utworzył 66 wydziałów „kierowanych przez wysokopłatnych naczelników” a także 17 zespołów „kierowanych przez osoby w podobnej randze”.

    Kierowca prezesa Karnowskiego jest „dyrektorem projektu” i zarabia kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie.

    . „Setki nowo zatrudnionych ludzi, w dodatku wcześniej nie mających nic wspólnego z pracą na kolei. Co ich łączy? Są znajomymi i kolegami nowego prezesa PKP Jakuba Karnowskiego lub ministra Sławomira Nowaka”

  312. Falicz,
    skad cytaty?

  313. Ze zwykłych, niekraczących zachowań Falicza zapamiętałem tylko jedno: – O, defin! A tak to tkwi od świtu do świtu jak ten ułan na widecie i cierpi za ludzkość.

  314. cynamon 29 (23:42)

    „Orteq: ‚Wszyscy ci co udają, iż katastrofa smoleńska to była ZWYCZAJNA katastrofa, powinni się udać na badanie mózgu’
    Ancymonek: Przepraszam @Orteq, za durne pytanie: A ty już swój (mam na myśli mózg), już przebadałeś? Ot, tak na marginesie pytam, bo jak niegdyś słyszałem – powinno zaczynać się od siebie samego.’ ”

    Dobrze żeś przeprosił. Pytanie rzeczywiście nie jest z gatunku pytań przemyślanych. Przecież ja nie napisałem ze to ja udaje, iż katastrofa smoleńska była zwyczajną katastrofą. Wiec po co miałbym się udawać na badanie mózgu?

    A na badanie mózgu powinni byli się udać ci, którzy pchali się do lądowania we mgle w obcym kraju. Na „lotnisku” nieistniejącym w rejestrach. Nie posiadając zaproszenia tego kraju na te przez nikogo nie chciana wizytę. Gdyby się byli przebadali, do tej nienormalnej katastrofy może by nie doszło.

    Pisze ‚może by nie doszło’ dlatego, ze lekarzom, tak samo jak i prokuratorom, nigdy do końca nie wolno wierzyć w ich tak zwaną profesjonalność.

    PS. Falicza do tablicy! A jeszcze lepiej, to pod stienku

  315. Jerzy Pieczul
    Zapomniałeś dodać, że Falicz za POLSKĄ ludzkość cierpi, bo inne go nie interesują, skoro dobrze mają, a nawet świetnie, jak w tej Australii, gdzie te delfiny itd.

  316. mag
    22 stycznia o godz. 7:34
    Może też mieć hemoroidy.

  317. Orteq (g.7:32)
    Mgła, przypominam, mgła absolutna i bezlitosna! Czyli brak warunków do lądowania i zlekceważenie tak oczywistej „przeszkody” – to była przyczyna tej zwyczajnej niezwyczajnej katastrofy.
    Nie miało znaczenia, czy ta wizyta była chciana czy nie chciana, ani czy lotnisko było bardziej czy mniej prymitywne.
    Przy dobrej pogodzie trzy dni wcześniej Tutka tam wylądowała bez kłopotu.

  318. mag
    22 stycznia o godz. 7:44
    Mówisz, nie odrywając się od ziemi, jak Bieńkowska. A Tusk, gdyby był Rusk, za mgłę by przeprosił.

  319. Proszę uprzejmie pamiętać, ze na Antypodach ogromna gorąc zapanowała. Wiec wszelkie odchyłki od normy są, no, normalne. Stary Szu z bu-szu nawet wybuchy buch buch powymyślał. Wszystko pod wpływem wysokich temperatur. Meningitis galopujący truchtem?

    PS. Tak tak, Mag(siu). Jak zwykle, posiadasz słusznego. Sam nie wiem skąd..

  320. Mag(usia)

    Jak-40 wylądował, 20 minut wcześniej, w tej mgle. Która tam była jak pi.da, jeśli wierzyć pilotowi tego Jaka. Czy Protasiuk miał opcje nie próbowania lądowania 20 minut później? Mając za Najważniejszego Pasażera kamikadze z Tbilisi? Pierwsze trzy odpowiedzi się nie liczą..

  321. Wyjasnienie nikomu niepotrzebne

    Mowa jest o o Poronionym Nalocie Kaczystow Na Smoleńsk. Tylko oni mogli sie porwać na ten Lot Przeciwko Wszystkim i Wszystkiemu.

    Kradzież Księżyca oraz wyścig o krzesło w Brukseli tłumaczą właściwie wszystko. Porażka z odmową pilota do lądowania w Tbilisi w 2008 to było tylko podjudzenie do następnych poronionych pomysłów Kretyńskich Kaczorów.

    Ten biedny kraj jest skazany na to kretyństwo kaczystowskie. No, chyba ze się kiedyś uda dokończyć to smoleńskie dzieło. Przerwane w połowie

  322. Orteq
    No i co z tego, że JAK-owi JESZCZE się udało „usiąść” w tej pi.dzie? Oni przecież lądowali wbrew ostrzeżeniom wieży kontrolnej. Po 20 minutach już nic nie było widać.
    Kto przy zdrowych zmysłach i dlaczego, mając na pokładzie same ViP-y (JAK-iem leciały „tylko” proste żurnalisty), popełnia tak naprawdę samobója.
    To jest zagadka, której rozwiązania Zespół Psychiatryczny pod wodzą Antoniego M, kompletnie nie interesuje.

  323. mag ( 8:28)

    „Kto przy zdrowych zmysłach i dlaczego, mając na pokładzie same ViP-y (JAK-iem leciały „tylko” proste żurnalisty), popełnia tak naprawdę samobója.”

    Kto popełnia takiego samoboja, zapytujesz? Juz śpieszę z odpowiedzią: Protasiuk. Dlaczego on to czyni? Bo nie ma innego wyjscia!

    Protasiuk był pod całkowitą kontrolą DWÓCH NAJWYŻSZYCH swoich dowódców. Obecnych na pokładzie samolotu. Obaj znani ze swoich kamikadzych zamiłowań. Jeden z CASY, drugi z Tbilisi.

    Protasiuk był skazany na śmierć w momencie startu z Okęcia. A z nim 95 pozostałych ofiar kaczyzmu. Case closed

  324. Czytanka dla Janka o poranku…
    *******
    O film, panie ministrze,
    Obrazili się wachmistrze;
    O wiersz, panie generale,
    Obrazili się kaprale;
    O artykuł w tygodniku –
    Ordynansi, panie pułkowniku;
    O piosenkę, panie majorze,
    Żony sierżantów w Samborze;
    W radio była audycja:
    Obraziła się policja.
    Dalej – studenci
    Są do żywego dotknięci;
    Dalej, księża z Płockiego
    Dotknięci są do żywego.
    Następnie szewcy w Kutnie
    Obrazili się okrutnie.
    Następnie – związek akuszerek
    Ma ciężkich zarzutów szereg:
    Że to swawolność, frywolność,
    Bezczelność, moralna trucizna,
    Że w ten sposób ginie ojczyzna!…
    …A po za tym – jest w Polsce wolność.

    Z tomiku Jarmark rymów (1954)

  325. Och, ta Ancynela. Co za pamięć, co za pamięć. Ja z tamtych lat jedyne co pamiętam to Ale i jej kota. Co łacno się przekłada na… Palikota. To zapewne dlatego nie poczuwam się do żadnego zagubienia historycznego. A Ancynela chyba sie zagubiła kapkę..

  326. cynamon 29
    22 stycznia o godz. 1:37
    Jesteś słusznie oburzony postawą mieszkańców Tarnogaju wobec perspektywy zamieszkania rumuńskich Romów w bezpośrednim sąsiedztwie ich osiedla.
    Ja również – teoretycznie – się od takiej postawy odcinam…
    Czemu teoretycznie? Ano temu, że nie mieszkałam i nie mieszkam w pobliżu ich obozowiska. Ci z ul. Kamieńskiego i okolic mają ich kilkuletniego sąsiedztwa najwyraźniej dość, stąd próba ulokowania ich na Tarnogaju w kontenerach.
    Bo odesłanie wolnych obywateli UE do kraju pochodzenia okazało się niemożliwe.
    Nie są to błahe problemy. Kiedy przedstawicielka tej społeczności wchodzi do osiedlowego sklepiku, kupuje jakiś batonik a w głębokich kieszeniach ląduje inny asortyment, kradzieży nie da się udowodnić, choćby właścicielka na własne oczy widziała, bo kto się odważy taką zrewidować? Zanim policja dojedzie, to kilku krewnych i znajomych klientki robi taki rejwach, że klientka znika i nie ma sprawy.
    Ginie wszysttko, co mieszkańcy pozostawią choć na chwilę przed domem.
    Sąsiedztwo jest naprawdę uciążliwe.
    To nie jest tylko nasz, polski problem. Jeszcze żaden kraj sobie z tym nie poradził.
    Nie sądź innych, kiedy ty sam prawdopodobnie nie masz pod bokiem takiej społeczności.
    To nie jest pożądane ani łatwe sąsiedztwo.
    Z jednej strony żal mi tych ludzi… a z drugiej? Czy oni kiedyś spróbują żyć z pracy własnych rąk nie kradnąc i nie żebrząc?

  327. Ewa-Joanna 21 stycznia o godz. 12:40
    „Myślę, ze krajanie wcale ale to wcale nie potrzebują naszego wymądrzania się na temat co i jak powinni zrobić w ich kraju w którym my już od dawna nie mieszkamy.”
    Pełna zgoda. Ale to jest tylko blog, to jest forma zabawy. Spotyka się tutaj różne stwory, mniej lub bardziej ciekawe i tyle. Każdy sobie popyskuje, niektórzy zawiążą kolejny grajdoł w celu podnoszenia poziomu wydajności wzajemnej adoracji.
    Wymądrzanie się też jest potrzebne, byle wszystko w umiarze.

    „I żebyśmy nie wiem jak usiłowali pochwalić nasze (Nasze? czy aby na pewno?) osiągnięcia w demokracji, zarządzaniu, polityce i gospodarce”
    Nie za bardzo rozumiem co pani ma na myśli. Sugeruje pani, że wszystkie moje amerykańskie (i europejskie) patenty komuś skradłem?
    A co do stosunku własności to rzeczywiście za każdym razem prawnym właścicielem patentu bywał mój pracodawca, ale to jest dosyć powszechna praktyka. Poza tym przy zatrudnieniu podsuwają papier, gdzie się także i taki paragraf podpisuje. Oczywiście temu podsuwają komu podsuwają. Rozumiem więc wątpliwości @Ewa-Joanna na temat swojego wkładu w rozwój ospodarczy kraju osiedlenia, ale nieskromnie mówiąc, ja swoją normę wypełniłem i nie mam tutaj żadnych kompleksów.

    „jesteśmy grupą (…) ludzi, którzy już nie należą do tego kraju”
    Gie prawda.
    Mój test na to, czy emigrantowi wolno pyskować na tematy polskie polega na zapytaniu się go jaki procent jego dochodów wydaje w Polsce i jaka część jego rodziny tam żyje? Jak dotąd większość moich dzieci mieszka, uczy się i pracuje w Polsce. Mniejszość za granicą. Większość moich zarobków przesyłam od ponad dwudziestu lat rodzinie do Polski. Większość swoich nieruchomości kupiłem i posiadam w Polsce.
    Ja nie mam żadnych wątpliwości czy mam czy też nie mam prawa głosować w wyborach w Polsce. Gdyby tylko obliczyć żywnościowy VAT od kwoty moich przekazów to życzyłbym wielu Polakom, aby wszystkie ich podatki tyle wyniosły.

    „najwyższy już czas zrozumieć, ze pewnych procesów nie da się obejść, co do nas nie bardzo dociera.
    Oczywiście, że lepiej byc na miejscu. Ależ ja nie traktuję blogowania jako „uczestniczenia” w czymkolwiek. Ot, praktyka języka polskiego no i jak pisałem, spotykanie przeróżnych dziwologów.

  328. Ten ktoś „zezowaty”
    „Orginalne. Podczas obfitych śnieżyc w Nottinghamie”
    Tym Nottinghamie od Robin Hooda? Aaaa, w takim razie przyznaję rację, jeżeli to W TYM Nottinghamie to spuszczam uszy po sobie i uznaję TEN nottingham za wzór cnót wszelakich i standard cywilizacji dla Polski.

    „Przechodnie ostrzegali się wzajemnie ” za skrzyżowaniem jest ślisko”.”
    Faktycznie grzeczni i życzliwi sobie obywatele. Tylko pogratulować.

    „Więc odpieprz się SZLACHETNY OD BIEŃKOWSKIEJ I OD CIMOSZEWICZA RÓWNIEŻ.”
    Oj, teraz z tego kogoś „zezowatego” zwykły cham wyszedł. Oj, nieładnie takim chamem być na cudzym blogu, nieładnie.

    Jak już dowiedzieliśmy sie, z jakim to ordynarnym chamem sprawa, pora na zmianę tonu i zamiast spolegliwego zgadzania się z uprzejmym człowiekiem pora na przyjęcie założenia, że jak on taki cham to pewnie też i kłamca. I zamiast brać za dobrą monetę jakieś „zezowate” rewelacje, być może lepiej samemu sprawdzić, co to za społecznośc jest stawiana Polakom-malkontentom za wzór.

    Wpisujemy w google „nottingham crime” i cóż my dostajemy?
    Ano dostajemy wiadomość, że ów niby wzorowy Nottingham jest najgorszą spośród angielskich i walijskich, śmierdzących dziur zbrodni i przestępstw. Nie ma gorszej okolicy w Anglii i w Walii od tego stawianego za zezowaty wzór Nottingham.

    „Nottingham tops Britain’s crime league.
    Nottingham is today named as the crime capital of England and Wales, with its residents four times as likely to fall victim as those of the safest cities. At 115.5 crimes for every 1,000 residents, it has almost four times the level of the safest towns in the rankings, Poole and Southend.
    It also had the highest number of murders per 100,000 population, with 5.21 Nottingham had the highest levels of vehicle crime per 1,000 population, 40.30, The city also featured in the worst five for robbery, burglary, assault, rape and gun crime

    W Nottingham jest 5.2 zabójstw na 100tys. mieszkańców.
    (Średnia dla Polski wynosi niecałe 1.6, czyli ponad 3 razy mniej.)
    Nottingham jest najgorszym miastem w Anglii i w Walii jeśli chodzi o rabunki, włamania, napaści, gwałty i przestępstwa z użyciem broni palnej.

    **http://www.dailymail.co.uk/news/article-387271/Nottingham-tops-Britains-crime-league.html
    **http://statystyka.policja.pl/st/ogolne-statystyki/47682,Postepowania-wszczete-przestepstwa-stwierdzone-i-wykrywalnosc-w-latach-1999-2012.html

    Uprasza się zatem chamowatego @zezowatego o nie zaśmiecanie internetu stawianiem Polakom za wzór jakiejś angielskiej hellhole, jakiegoś tamtejszego slumsu.

    „Oni mówili prawdę i nie powinni przepraszać za to że żyją.”
    Ależ oczywiście, że „oni mówili prawdę”

    Trzeba być kompletnym głuptaskiem (w dodatku do bycia pokrzykującym chamem) aby nie umieć czytać ze zrozumieniem.
    Nigdzie nie twierdziłem, że nie mają racji, Ani jedno ani drugie. Nigdzie nie usiłowałem wmówić komuś, że rząd jest od zmieniania klimatu i przybiegania z rosołkiem i nowym, czystym i ciepłym pociagiem w 5 minutek.

    To inteligentmi inaczej (albo celowo manipulujący cudze wypowiedzi w celu ustawienia sobie przeciwnika) @zezowaci usiłuja wmówic mi dziecko w brzuch.

    Napisałem:
    „Cimoszewicz powiedział prawdę chłopom o ubezpieczeniach. Nikt przy zdrowych zmysłach nie zaprzeczy, że miał rację.”

    Tak samo nigdzie nie żądałem od p. B. cudów i nigdzie nie twierdziłem, że powiedziała nieprawdę.

    Zarzucałem jej tylko to, że CHLAPNĘŁA GŁUPIO I NIEPROFESJONALNIE.
    AROGANCKO.

    ——————————————————————————–
    Najśmieszniejsze jest to, że tacy jak @zezowaty w swoim zacietrzewieniu nie dostrzegają, że JA JESTEM PO STRONIE RZĄDU P. TUSKA.
    ——————————————————————————–

    Ja jestem po prostu mądrzejszy od @zezowatych et consortes i wiem lepiej, co w przeszłości się sprawdzało a co nie jeżeli chodzi o komunikowanie się przedstawicieli rządu ze społeczeństwem za pośrednictwem mediów.

    Tylko w przypadku konfliktów o apokaliptycznych wymiarach, czyli rewolucji lub wojen mają sens słowa Garibaldiego czy Churchilla obiecujące współobywatelom pot, krew i łzy.

    W normalniejszych czasach ludzie oczekują czekoladek, kwiatuszków i pochlebstw.

    Jakieś głupie awarie jednego czy nawet kilkudziesięciu pociagów to NIE JEST ŻADNA APOKALIPSA.
    Pomimo tego, że przekaziory żądne krwi (i forsy z reklam) chcą jak hieny wypromować KAŻDĄ PIERDÓŁKĘ na taką właśnie apokalipsę.

    Polityk wyposażony w rozum oraz instynkt samozachowaczy będzie tak rozmawiał z medaimi, jak to wcześniej napisałem a tutaj powtórzę.

    —————————————————————————–
    „96% pociągów w Polsce w zeszłych 12 miesiącach przyjechało punktualnie, czyli w przeciągu plus minus 10 minut od czasu w rozkładzie. A pociągów, które spóźniły się o więcej niż 1 godzina było tylko 1% natomiast takie, które spóźniły się o 12 godzin są w Polsce już od kilku lat tylko np. po 2 przypadki rocznie i rządowi jest oczywiście ogromnie przykro, że w ogóle się zdarzają i rząd będzie współpracował z przewoźnikami kolejowymi w celu zmniejszenia tej liczby, jakkolwiek mikroskopijną by nie była. Gdyż rząd doskonale zdaje sobie sprawę z niedogodności, na jakie w takich, bardzo rzadkich wypadkach, narażeni są obywatele.”

    Po czym dodałby jeszcze, że:

    „dane dla Polski są całkiem porównywalne np. z kolejami niemieckimi, co oczywiście w przypadku tak długiego spóźnienia nie jest żadnym usprawiedliwieniem, ale że on/ona myśli, iż dobrze jest wiedzieć, iż tak dużo gorzej to w tej Polsce nie jest.”

    Oczywiście tylko wtedy, gdy rzeczywiście statystyki są podobne.
    —————————————————————————–

    W taki sposób NIE DAJE SIĘ PISIOROM CZY JAKIEJKOLWIEK OPOZYCJI ŻADNEGO PUNKTU ZACZEPIENIA.

    Komu w rządzie potrzebny jest dodatkowy powód do konfliktu?
    Premier Tusk to rozumie a głupie @zezowate ni w ząb.

    Taka kłótliwość i takie podjudzanie (zawsze z tylnych rzędów, zawsze anonimowo, chojraki ale na cudzy koszt) jest charakterystyczne dla emerytów, którzy żadnych stanowisk nie zdążyli piastować.

    Nie mieli kiedy sobie porządzić ludźmi. Teraz się wściekają i wrzeszczą machając laseczkami i torebkami: Dołóż mu! Krwi! Więcej krwi! Zabij łobuza! Skatuj go! Jeszcze jednego kopa mui!

    Premier Tusk ma instynkt i ma talent do public relations. Przynajmniej tutaj nie mogę mu niczego zarzucić. A blogowi podjudzacze wymachujący laseczkami i torebkami rozpierzchną się pierwsi, gdy tylko ich pohukiwania i zachęty do bitki się spełnią i podczas jakiejś nie daj boże manifestacji cegłówka albo granat łazawiący wpadnie im przez okno do kuchni albo od chuligana w łeb pięścią dostaną.

    Wtedy szybciutko zrejterują pod schody i cała werwa do bitki im minie.

  329. Antonius, Po przeczytaniu wywiadu z panią Ewą Łętowską będziesz miał zajęcie na długie wieczory. http://wyborcza.pl/politykaekstra/1,133047,15313806,Letowska__Polityka_gwalci_prawo.html
    A dobre i mądre mimo wszystko lata masz już poza sobą. Myślę, że żałujesz także, iż w tych latach nie należałeś do partii.

  330. O jeden felieton za pozno

    „Państwo Wielkiej Powszechnej Niemocy
    Dorzuć się babciu, dorzuć na karetkę
    Oddaj pierścionek i złotą bransoletkę
    Oddaj babciu wszystko, wszystko, co masz
    Na złote serduszka, które kupi bank […]
    Ruszyła machina, wszyscy w telewizji
    Banki, konsorcja, dyrektorzy dziwni
    Nastał dzień dobroci: góra polityków
    Najsławniejsi aktorzy, elita muzyków
    Już na Woronicza są chłopcy z UOP-u
    Sam premier wygłosi orędzie do narodu
    Cudowna atmosfera – jak zebrania
    Amwaya
    Ciekawe, która wioska najwięcej
    nazbiera?
    […]
    To pospolite ruszenie
    Solidaryzm społeczny
    Rząd kupuje lancie
    A babcia – karetki…”

    Kukiz

  331. Kto komu dyktuje tematy?
    Czyli:
    Jak sie robi zespolowo piane medialna na zamowienie polityczne.

    Dzien przed ukazaniem sie felietonu Pana Passenta – „zatroskanego” zle niezalezna prokuratura.

    17.01.2014 11:05

    „Prokuratura ważniejsza

    Według Lisa znacznie poważniejszym problemem do wyjaśnienia jest działalność prokuratury pod kierownictwem prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta. Umorzenie sprawy Macierewicza oraz uzasadnienie to niestety nie pierwszy przykład kontrowersyjnych decyzji podejmowanych przez prokuratorów.

    Wcześniej mieliśmy m.in. umorzenie postępowania w sprawie malowania swastyk w Białymstoku – bo jak napisał prokurator „w Azji to symbol szczęścia”. Ostatnio dowiedzieliśmy się, że śledczy z Poznania umorzyli postępowanie w sprawie antysemickich okrzyków kiboli Lecha Poznań.

    – To, co się dzieje w prokuraturze… ręce opadają. A po zmianie systemu miało się dziać lepiej. Prokuratura to organizacj, która się zupełnie wyrodziła. To huba na organizmie państwowym – stwierdził Tomasz Lis. Zdaniem dziennikarza konieczne są „korekty” reformy rozdzielającej funkcje ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego…”

  332. Prawnik z amnezją a bez praktyki, po przyspieszonych kursach w community college zapłaconych zmywaniem linoleum w szpitalu kolejowym aby móc następnie w tym samym community college nauczać, tym razem o żabkach, daje nam wykład o lokomotywach elektrycznych i spalinowych.

    No posiusiać się tu można, jak babcię kocham!

    Szpital od studenckiego, (chociaż już w sile wieku) dorabiania zmywaniem podłogi był przecież KOLEJOWY!

    A skoro tak, to jasne, skąd eks-prawnik a aktualny koledżowy subsitute ma takie „ścisłe” wiadomości na temat kolejnictwa. W szpitalnym powietrzu się nawdychał! Przez osmozę mu do prawniczego mózgu weszło i kodeks Napoleona zastąpiło.

    Zauważyliście państwo, jak on nawet fachowe słownictwo zastosował?
    „AC” napisał. Łał. Nie każdy wie, co to takiego to „AC” jest, oj nie każdy.

    W kolejowym szpitalu do łba weszło. Od linoleum. W podłodze kolejowa wiedza była. Następny pilot i kontroler lotniczy. W Polsce takich było trzydzieści milionów. Teraz okazuje się, że i wiedza o trakcji elektrycznej i sposobach odladzania też mu nie obca. Typami lokomotyw rzuca jak z rękawa, nawet linka do wikipedii nie podaje. Każdy wie, że on tu robi za znanego Specjalistę od Wszystkiego i nikt już się nie dziwi.

    Polacy to zdolne ptacy. Ekspertyzę prawniczą w ćwierć wieku od ostatniego otworzenia dziennika ustaw nam wyda, wysokościomierze w odrzutowcu zdiagnozuje, żabkę przyszłym salowym pokroi to dlaczego nie miałby nam zasad zarządzania kolejami w POlsce nie objaśnić?
    Na technicznym rysunku budowy grzejnika w spalinowej SP-42 nie przeanalizowąc?

    Szacun. Nie doceniałem gościa.

  333. Nam nie trzeba Bundeswehry, nam wystarczy minus cztery.

    Ktoś może pamięta, od jak dawna znana jest ta rymowanka?

  334. Turcja, porządkowanie prokuratury, sądów, mediów, Polska, prokurator generalny
    Z rp.pl
    „Turecki parlament jest właśnie w trakcie uchwalania nowego prawa, które może znieść niezależność sądów i uczynić je, razem z prokuraturą, podległymi ministrowi sprawiedliwości. A rząd w Ankarze dokonał w ubiegłym tygodniu czystki w nadzorze bankowym i telekomunikacyjnym i w państwowej telewizji w odpowiedzi na próby tych instytucji walki z korupcją na szczytach władzy.”

    Premier Turcji wizytuje UE. UE zwraca uwagę, że nowe ustawodawstwo oddali Turcję od państwa prawa.

    Turcja pod względem stopnia rozwoju jest podobna do Polski, także pod względem mentalności obywateli, także pod względem relacji religia-państwo, także pod względem tęsknot do przeszłej mocarstwowości, choć dawna mocarstwowość Polski, to pikuś wobec dawnej mocarstwowości tureckiej.
    Turcja jest także państwem zacofanym cywilizacyjnie, jak Polska, państwem słabo prawnym jak Polska. Jendak Turcja nie nalezy do UE, jest tylko stowarzyszona i nie przyjęła jak Polska rozwiązań prawnych wymaganych przez UE.

    Podobieństwa nie ma jednak w konkretnych działaniach rządu. W Turcji rząd stara się znieść niezależność prokuratury i sądów. Ręczne sterowanie w kraju zacofanym cywilizacyjnie jest dużo lepsze dla rządu niż rządy prawa. Bo rządy prawa, to niby co to jest? Ze rządzą przepisy, a nie ludzie? A to ci pomysł. Przecież zawsze i wszędzie rządzili i rządzą ludzie. Tak zdają się państwo rozumieć sprawujący władzę w Turcji.

    Ale też podobne propozycje, m.in. dotyczące prokuratora generalnego, padają tu na blogu, co świadczy o wspólnocie koncepcji politycznych, które się rodzą w państwach słabo prawnych potrzebujących gwałtownie porządku, jak w Turcji po ujawnieniu gigantycznych afer korupcyjnych wśród towarzyszy Erdogana, jak również w Ukrainie, gdzie zamieszki z musu, czy rozmysłu (nie ważne ) są brane na przetrzymanie, a przetrzymanie, to raczej eskalacja i okazja dla rządu do ręcznego sterowania.

    Polski problem prokuratora generalnego na tle takich wydarzeń jest sprawą drobną, jednakże charakterystyczną jego cechą jest, że spowodował takie same reakcje i wywołał podobne koncepcje, jak w Turcji, czy w Ukrainie – domaganie się zrobienia wreszcie porządków w państwie poprzez szybkie uchwalenie ustaw „ręcznego wymierzania sprawiedliwości”.

    Im państwo mniej prawne, tym więcej w chwilach słabości, czy przesileń, tego rodzaju koncepcji.

    W Polsce mało się dzieje, więc koncepcja samodzielności prokuratora generalnego nie wzbudza wielkich emocji. Tutaj działa koncepcja krótkiego horyzontu czasowego myślenia polskich polityków i obywateli. Jeśli nic się nie dzieje, to po co myśleć na zapas? Wystarczy miesiąc lub dwa w przód. i to tylko w najważniejszych sprawach. Jakoś dobrniemy do końca zimy.
    Pzdr, TJ

  335. Przepraszam za wytłuszczenie czcionki

  336. mag 21 stycznia o godz. 22:45
    „Kałużo – ty nigdy nie zamarzarz?”

    Żart z brodą, ale napiszę, co mi tam.

    W głębokim peerelu, wieki całe przed Kaczyńskimi, więc konotacji politycznych w tym żarcie nie było wtedy żadnych, są tylko i wyłącznie seksualne.

    Przystanek autobusowy, ludzie czekają. Przyjeżdża pekaes, kolejka powoli wchodzi, ludzie płacą u kierowcy za kurs, jedna pani, jeszcze z dworu, krzyczy do kierowcy:

    -Panie, a czy w Zimnej Wodzie staje?

    Na co kierowca z powagą odpowiada:

    -Chyba kaczorowi.

    —————————————————————————–

    Tak, @mag, od czasu do czasu zamarzam.
    Ale nie o tym była cała dyskusja. Nie o tym czy druty oblodziło, czy tory popekały, czy zwrotnice zalodziło, czy pasażerom ciepło było w szczerym polu. Nie o tym, o ile godzin pociag był spóźniony.

    Było o tym, czy pani wicepremier ma pojecie, jak należy komunikować się ze społeczeństwem za pośrednictwem mediów w sytucji dla rządu potencjalnie niewygodnej.
    Okazało sie, że nie ma pojecia. Mało tego, że jest raczej małej inteligencji, gdyż idzie w zaparte i nawet gdy pośrednio upomniana przez swojego szefa, dalej nie ma zamiaru ułatwić mu życia i zupełnie jak przysłowiowa blondynka kryguje się na Indywidualną Siłę Polityczną Co Tuskowi Się Nie Będzie Kłaniać.

    Albo głupia, albo arogancka, albo planuje swoją własną karierę w roli premiera, albo już nie wiem co.

    Napisałem jak i co powinna powiedzieć. Gdyby miała tyle rozumu co ja – żadnej dyskusji w żadnych mediach by nie było. Wiadomość o paru pociągach oraz o przepraszającej za to, że żyje pani premier po pięciu minutach by zniknęła.

    A tak mamy tysiąc milionów i sto pierwszą polaryzację. Zwolennicy „pokazania im” złoszczą się na Tuska, że „przeprasza”.

    Mam tego po dziurki w nosie. Dlaczego? Bo z amerykańskiej perspektywy SMAKUJE TO JAK ZJEŁCZAŁA JAJECZNICA.

    Prez. Obama nie jest patriotą. Dlaczego nie jest?
    Bo powiedział w Europie, że Ameryka jest taka sama jak Grecja albo jak inny kraj. A przecież każdy wie, że Ameryka jest wyjątkowa i najlepsza i w ogóle.
    Taki prezydent, co sam mówi, że Ameryka nie jest wyjątkowa to nie jest patriota. Jeszcze jeden dowód na to, że nie urodził się na terytorium USA. On jest jakimś Kenijczykiem, Indonezyjczykliem a w ogóle to jest muslimem i islamofaszystą a co najmniej komunistą.

    Prez. Obama nie jest patriotą. Dlaczego nie jest?
    Bo ciagle kogoś za coś przeprasza. Dosyć mamy tego przepraszania! Ameryka jest wyjątkowa, jest największa, najpotężniejsza, najpiękniejsza i taka musi pozostać a kto się z tym nie zgadza, ten nie jest Amerykaninem, co zresztą i tak wszyscy wiedzą!

    Tak więc jak słyszę i czytam pohukiwania, aby p.Tusk „nie przepraszał” to odbija mi się amerykańskimi durniami. A to bardzo nieświeży smak w ustach.

  337. Dzień dobry

    TJ

    Dzięki za fragment wywiadu z komisarzem Lewandowskim na temat euro. Pozwolę sobie wbić go jeszcze raz
    „„Z czasem wyczerpią się możliwości bycia przy stole decyzyjnym Unii, pozostając poza strefą euro – uważa komisarz UE ds. budżetu Janusz Lewandowski. Jego zdaniem Polska stanie ws. euro przed wyborem strategicznym, takim jak decyzja o przystąpieniu do UE w 2004 r.”
    Ważne przypomnienie sprawy zasadniczej o której w „bieżączce” polityczne jakoś się zapomina.
    Dzięki równiez za wklejenie komentarzy jadowitych debili politycznych, którzy coś tam pluli na temat Lewandowskiego.
    Warto przypominać pisząc o sprawach zasadniczych, kto na decyzje dotyczące tych spraw wpływa.

    Pozdrawiam i miłego dnia

  338. Andrzej Falicz
    22 stycznia o godz. 11:14

    Kto komu dyktuje tematy?
    Czyli:
    Jak sie robi zespolowo piane medialna na zamowienie polityczne.

    FALICZ PRZECENIA JUORNALISTOW!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!SIEBIE ROWNIEZ!!!!!
    Saldo mortale

  339. Mnie to tam nie dziwi. Odkąd pamiętam to tak było i nic się nie zmienia. Jak zwykły człowiek bez żadnych znajomości złamie prawo to nie ma zmiłuj. Najgorsza kara od razu żeby dać przykład, a z drugiej strony jak ktoś ze znajomościami to się stara daną sprawę zatuszować. Takie rzeczy dzieją się praktycznie wszędzie. Nie tylko w prokuraturze.

  340. Cynamon nie pisze o (nie)spokojnym Hamburgu ….??????????????????
    Saldo mortale
    PS
    Terror am 4. Advent-…….etc……………………

  341. ….niektórzy zawiążą kolejny grajdoł w celu podnoszenia poziomu wydajności wzajemnej adoracji….ciekawe zdanie……
    Saldo mortale

  342. Orteq
    22 stycznia o godz. 8:45
    O Smoleńsku wypadałoby zapomnieć, ale nie wolno. Rosyjski komitet, komisja Millera i prokuratura znalazły chyba wszystko, co było do znalezienia. Prócz jednego: żadne z tych ciał nie wskazało – bo nie takie było ich zadanie – głównego sprawcy, w tym wypadku podwójnego: Jarosława i Lecha Kaczyńskich,. Lud roboczy wskazywał na nich od pierwszego dnia. Miejmy nadzieję, że dokąd się będzie pamiętać o Smoleńsku, nikt zdrowy na głowę o zorganizowaniu tak kretyńskiej, propagandowej, skrajnie nieodpowiedzialnie i flejtuchowato szykowanej wycieczki nawet nie pomyśli. Przemilczam tu, może nawet największą, winę Jarka, bo jej się tylko domyślamy, natomiast prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu nigdy nie zleciłbym kierowania nawet dwuosobową wycieczką po równinach, wśród pól zielonych, gdzie nie ma żadnych niebezpieczeństw. Pogarszające się warunki nad Smoleńskiem były znane przed wylotem z Warszawy. NIKT na to nie zareagował. Rola pilota jest tylko wykonawcza, ale kierownik prawie stuosobowej wycieczki i główny dysponent lotu powinien w każdej sekundzie czuć brzemię swojej ogromnej odpowiedzialności. To do niego należały decyzje: nie wylatujemy z Warszawy i czekamy na poprawę pogody, lecimy ku celowi i ewentualnie poczekamy na poprawę pogody w powietrzu, no i jedyna możliwa decyzja już nad Smoleńskiem, kiedy znane były katastrofalne warunki: lecimy na zapasowe lotnisko. Dysponent lotu i kierownik wycieczki Lech Kaczyński żadnej z tych decyzji nie podjął. Oferma, fajtłapa, a równocześnie chorobliwie ambitny kurdupel z kompleksem kurdupla nie wykazał choćby cienia odpowiedzialności za los ludzi, którzy się oddali pod jego opiekę. To on zabił 96-ciu łącznie z sobą. Jest jeszcze jedna, identycznie ambitna oferma i fajtłapa z kompleksem kurdupla. Trzeba mu odebrać wszystkie polityczne zabawki – niech się bawi z kotem.

  343. zza kałuży
    22 stycznia o godz. 11:48
    Chyba nie wiesz, że w błyskawicznym sondażu – ponad 5 tys. uczestników – „Gazety Wyborczej” ponad 60% pytanych poparło postawę pani Bieńkowskiej. Więc do kogo adresujesz swoje amerykańskie porady? Nie rozumiesz, że większość powiedziała jasno: „Dość pieprzonych grzeczności!”.

  344. zza kałuży,

    … i półprzewodniki krajowe !

    PS. Dziękuję za uznanie 🙂

  345. zza kałuży,
    a co mnie obchodzą twoje patenty, domy czy podatki? Dla mnie jesteś jednym z wielu nicków i interesuje mnie co piszesz, a nie co o sobie sądzisz.
    Sądziłam, ze zajmujemy się tutaj wymiana poglądów a nie udowadnianiem wzajemnym kto jest lepiej sytuowany czy coś w tym stylu.
    I nadal podtrzymuje swoje stanowisko, ze emigranci żyjący ponad 10 lat poza Polska tracą zdolność do wtrącania się w sprawy polskie i wszelkie pouczanie rodaków jest nie na miejscu.
    No ale z twoich odpowiedzi wnioskuje, ze czytać to może umiesz, ale ze zrozumieniem gorzej.
    A końcówka mnie powaliła : Ot, praktyka języka polskiego no i jak pisałem, spotykanie przeróżnych dziwologów język polski może i rzeczywiście praktykujesz, bo to już na słowotok zakrawa, ale grzeczności i dobrego wychowania to ci wyraźnie brakuje, wiec już teraz rozumiem niechętne innych blogowiczów wypowiedzi na twój temat.

  346. „Nam nie trzeba Bundeswehry…” pamiętam z lat 70-tych.
    Wymieniało się też wtedy czterech głównych wrogów gospodarki socjalistycznej:
    Wiosna, Lato, Jesień, Zima.
    Pamiętam notorycznie spóźniające się pociągi dalekobieżne, opóźnienia podawano w minutach np. 180, 270 itp. Zanim podróżni porachowali, kiedy pociąg ewentualnie przybędzie, mijała dłuższa chwila i czekanie mniej się dłużyło.
    Gdy pewnej ciężkiej zimy podróżni oczekujący we Wrocławiu na spóźniony pociąg relacji Szczecin-Zakopane ujrzeli wtaczającą sią na sąsiedni peron lokomotywę ciągnącą oblodzony pociąg relacji przeciwnej, nie wierzyli własnym oczom – pociąg przyjechał co do minuty punktualnie 😯 Chwilę potem było już wiadomo – pociąg był wczorajszy. Nie uwierzyłbym, gdybym sam nie był świadkiem.

    Podawanie w wątpliwość wzajemnej uprzejmości mieszkańców Nottingham tylko z powodu wyższej liczby zabójstw niż średnia w regionie samemu siedząc w kraju przodującym pod tym względem uważam za niezłą hucpę 😉
    A ubiegłoroczna zima w Anglii, Walii i Szkocji była nadzwyczaj surowa.

  347. Jerzy Pieczul
    Ja już przytaczałam te dane sondażowe na temat wypowiedzi minister Bieńkowskiej.
    Jeszcze nie kapujesz, że wszystko co pochodzi z GW, jest dla ludzi myślących inaczej niewiarygodne?
    Wiarygodni są bracia Karnowscy, Sakiewicz, Rydzyk, Lisiewski, Semka & cons. oraz ich media papierowe i wirtualne.
    Dlatego właśnie – niezależnie od tego, czy myślący inaczej jest krajowcem, czy emigrantem, podejmowanie z nim „dyskusji” jest bez sensu.
    Po raz enty powtarzam, nie karmić trolli!
    PS. Jurku, napisz lepiej, jak Ci się robi wycieczki rowerowe, gdy temperatura jest minusowa. Naprawdę jestem ciekawa, bo mój Stary, też zapalony rowerzysta, dostał ode mnie szlaban (oczywiście w trosce o jego zdrowie i bezpieczeństwo). Może niesłusznie?

  348. Mag do Jerzego Pieczula

    Przepraszam, że się wtrącam ale obcowanie z zimnem wzmacnia organizm. Daje mi kopa. Pobudza odporność. Tym bardziej, że w ruchu się nie marznie.
    Tak więc moim zdaniem „szlaban” jest niepotrzebny.

    Natomiast przestrzegałbym o tej porze roku, w takich temperaturach przed przebywaniem w skupiskach ludzkich np środkach masowej komunikacji. Albo przed wizytowaniem pomieszczeń klimatyzowanych – głównie supermarketów. Ludzie infekują a zmiany raptowne temperatur sprzyjają podziebianiu.

    Pzdro

  349. Tobermory
    22 stycznia o godz. 13:24

    problem polega na tym, że zima staje się powoli również wrogiem gospodarki kapitalistycznej. Opady marznącego deszczu i spowodowany nimi paraliż sporej części Wschodniego Wybrzeża USA i wschodniej Kanady, paraliż w ostatni weekend przez Gwiazdką, kiedy to konsumenci wydają najwięcej na zakupy, a więc opady te spowodowały poważny spadek obrotów w sklepach, a dla sklepikarzy okres zakupów przedświątecznych to okazja, żeby zrobić do 40% rocznego obrotu w sklepie. Pozbawione prądu dzielnice przemysłowe nie produkowały. Oblodzone drogi spowodowały spowolnienie tempa dostaw, co w systemie ciągłej aprowizacji, bez magazynowania, również odbija się na produkcji.

    Kiedy w 1998 roku moje okolice zostały porażone ciągłymi opadami marznącego deszczu i zniszczeniem sieci przesyłowej, zakład, w którym pracowałem stał ponad 2 tygodnie, rozruch instalacji trwał chyba ze trzy dni. Przez ten czas nie było produkcji, nie byliśmy płaceni (owszem, dostaliśmy jakieś odszkodowanie). Pomnóż to przez setki zakładów, no i impakt na PKB staje się mierzalny.

    Wiosna to raczej ryzykowna pora dla rolnictwa, kiedy powrót przymrozków lub wszawa pogoda w okresie kwitnięcia np. drzew i krzewów owocowych może mieć reperkusje dla lokalnych producentów, co też odbija się na ekonomii. I na portfelu konsumentów, nawet jeśli owoce czy warzywa można dziś sprowadzić zewsząd.

    To tylko przykład na to, że zjawiska pogodowe, cztery pory roku, mogą spowodować zakłócenia nie tylko w gospodarce socjalistycznej.

    Pozdrawiam

  350. Dziś w Szwajcarii kolejny odcinek programu „Róże Montreux”, bo jak inaczej nazwać tę tragikomiczną szopkę, gdzie niemoc poszczególnych państw świata zderza się z globalnym, szowinistycznym judaizmem, jak zawsze pewnie bez sukcesu? Toż to istna komedia, żeby cały świat był pod żołdackim butem agresywnej jak pekińczyk mikro-żydolandii. Wagę spotkania dobrze pokazują priorytety. Miało się odbyć w siedzibie ONZ w Genevie, ale w Genewie są właśnie targi zegarków, więc – sorry, takie mamy priorytety.

    Ban Ki Moon – robiąca za szefa ONZ marionetka przeczołgana ostatnio propagandowo po Auschwitz (czy czarne ptasiory z gołymi szyjami z Holocaust Industry powiedziały mu, dla kogo Auschwitz ich matki z ich ojcami przygotowali? Ilu tam zginęło Polaków i że ofiarami spółki hitlerowsko-bolszewickiej było w Auschwitz 27 narodowości?) kolejny raz tańczy „gangnam-style” tak, jak mu zagrają. Jeszcze kilka dni temu zapraszał Iran do stołu rozmów, wczoraj zaproszenie odszczekał. Człowiek bez jaj. Podobnie Kerry, który do ostatniej chwili nie widział przeszkód, aby Iran uczestniczył w spotkaniu, ale nagle stracił wzrok i już nie widzi.

    Tuż przed szwajcarskim spotkaniem wypłynął ze ścieku „raport”, na którym wolna prasa nie zostawiła suchej nitki, gdzie Assada portretuje się jako monstrum wydłubujące swym ofiarom oczy, itp. Zamysłem tego cyrku jest więc obalenie Assada, a nie pomoc Syryjczykom, mordowanym przez wspomaganą przez Zachód Al-Kaidę oraz resztę wysłanych tam terrorystów, obcinającym ofiarom głowy, wyrywającym im serca i pożerającym je żywcem.

    ONZ jest instytucją potrzebną światu, lecz żeby spełniała swoją funkcję, należy z niej wykluczyć USA oraz Izrael do momentu, kiedy te państwa zechcą działać dla dobra wspólnego ludzkości, a nie wyłącznie dla syjonistycznej mafii. Trzeba też znieść dobrze nam znane liberum veto.

  351. mag
    22 stycznia o godz. 13:49

    co innego jazda na rowerze, kiedy temperatura jest minusowa, a co innego, kiedy drogi są oblodzone i zaśnieżone. Jeżdzę na rowerze do pierwszego opadu śniegu (co nie znaczy, że do pierwszego mrozu). Potem chowam rower, bo nie chcę wyłożyć się na zamarzniętej kałuży poprószonej śniegiem. Owszem, moi lokalni maniacy roweru jeżdżą nawet przy -25C, ale ja się raczej nie poczuwam do tego rodzaju maniactwa. Opony rowerowe z kolcami, łańcuch nierdzewiejący, takież hamulce, odpowiedni strój i kask… oh boy ! I to wszystko po to, żeby przejechać się po sniegu….A na dodatek to tradycyjne „No bo ja jeżdżę rowerem nawet w zimie. A TY NIE ?!” Z niecierpliwością czekamy wiosny. Ja i mój rower.

    Inny problem z rowerem w zimie- i mówię to jako kierowca – to odzwyczajenie się kierowców od obecności rowerzystów na drogach.

    Pozdrawiam

  352. mag
    22 stycznia o godz. 13:49
    O mamuniu, mag szlabany podnosi/opuszcza! Dróżniczka szlabanowa! A niech Cię chudy bocian! Ko-kochana mag, jak powiedział Kartka zimą się jeździ identycznie jak latem. Dziś nawet moja zona pojechała – nie może wytrzymać bez rowera. A poza tym od dawna przerabiam kupione za 100 zł w komisie na bardzo niskopodwoziówki, tak że nie trzeba nóg zadzierać przy wsiadaniu/zsiadaniu – sporo jeździmy po lasach względem grzybów, więc wsiadania/zsiadania jest od metra. W razie jest tak mroźno, że trudno oddychać – jadę tyłem. Linki hamulców i przerzutki muszą być natłuszczone w pancerzu (nakapać oleju lub wyciągnąć linkę, przeciągnąć przez towot na szmatce), bo przy większym mrozie potrafią zamarznąć i jesteś człowiek bez hamulców.

  353. mag
    22 stycznia o godz. 13:49
    Jeszcze drobiazg. Nie jeżdżę zimą szosami wtedy, kiedy jest fest zaśnieżone pobocze po pługach, bo szosa robi się węższa i nie tylko utrudniam życie kierowcom, ale i sam za bardzo ryzykuję.
    Rowerować jest rzeczą konieczną. To, co mówił Jacobsky, to chyba o dzieciach.

  354. Jerzy Pieczul
    22 stycznia o godz. 14:41

    Zapraszam do mnie. Dziś jest -25 C i drogi są oblodzone, bo przy tej temperaturze nawet sól przestaje skutkować. Podyskutujemy o konieczności rowerowania 😉

    Pozdrawiam

  355. Dzisiaj dłuższy spacer z rana ścieżką rowerową przebijającą się przez miasto. Odśnieżona! Komunalni musieli jakiś niewielki pług puścić.
    No i ludzie jeżdżą.
    A przed nieodśnieżonym poboczami dróg też ostrzegam.

    Pozdrawiam

  356. Jacobsky
    22 stycznia o godz. 14:52
    Nie ma co ironizować. Kiedy człek ma skończone 4 latka mniej więcej wie, co, po co, kiedy i jak robi. Ani mi w głowie jeździć po lodzie, czasem sobie tylko potrenuję na ścieżkach rowerowych lub na placu koło mnie poślizg. O dzieciakach wspomniałem, bo one, być może żyją po to, żeby się kumplom pokazać, no i konkurować. Ja mam kontuzjowane prawie wszystkie stawy, a na starość paskudnie się to odczuwa. Radykalnym lekarstwem jest ruch, co zrozumiałem sporo ponad 50 lat temu. Gdybym tego nie wiedział i kwękał, byłbym już kaleką na wózku lub o kulach. Kiedy wie człowiek dużo i dobrze o roli ruchu dla życia psychicznego i zdrowia, może robić cuda nawet zamknięty w celi 2×2 metry. Śmiałem się do niedawna z patyczaków, jak nazywam ludzi chodzących z patyczkami. Chodzi o to, że one w marszu do niczego nie są przydatne, z równym skutkiem mógłby człowiek nosić pawie piórko w tyłku. Nawet gdyby wykonywać z ich pomocą różne ćwiczenia, to i tak nie ma ani jednego ćwiczenia, którego nie można robić bez patyczków. Patyczki to tylko kasa dla producentów i handlowców. Ludzie chętnie ulegają złudzeniu, ze zdrowie jest w patyczkach, a nie w energicznym marszu, czy nawet w jakimkolwiek marszu. Ale skoro te patyczki jakoś ich mobilizują do wyjścia ze skorupy (ludzie lubią fetysze), to niech sobie mają – zduszam w sobie ironiczny śmiech – lepszy rydz niż nic.

  357. Jerzy Pieczul

    Z kijami trzeba umieć chodzić. Ja chodzę bez kijów – z szybkoscią 6-7 km/ha. Dziennie potrafię przejść koło 50 km. Tak więc jestem niezłym piechurem. To znaczy używam kija, zawsze mam go ze sobą ale nie wspomagam nim marszu.
    Lecz nie mam szans z człowiekiem, który umie chodzić z kijami, zna tę technikę.
    Z tym, że wiekszość ludzi używa kijów niepotrzebnie, bo nie zna techniki marszu z kijami. W kraju sporadycznie spotykam ludzi, którzy kumają o co chodzi z kijami. Reszta się nimi po prostu podpiera.

    Pozdrawiam

  358. Podzielając oburzenie Pieczula – przyłączam się do apelu o uwolnienie Starego @mag(uleńki) od szlabanu na rower zimą. Niedopuszczalne to jest! Wręcz jakiś za przeproszeniem gender! Należy natychmiast podjąć działania odczepne np. założyć @mag szlaban na cigarety! A co?!
    Ja sam rowerem uwielbiam, ale tylko po szutrach i innych nieasfaltach, chociaż w mojej okolicy nawet na asfalcie spotkać samochód czy ciężaraka – to rzadkość. Szkoda, że moja sabaczka już dwa lata jak mnie nie goni w czasie jazdy…
    Ale co wy tu ludzie o marginaliach, gdy Agniecha nawaliła Azarence dwa sety prawie rowerowe. Nawet @Falicz , choć ma blisko…
    Panie Danielu, Pan na pewno oglądał! No powiedz Pan, że serce nie roście…

  359. @KzP – masz rację co do tych kijów. Większość ludzi uprawiających nordic walking nie ma pojęcia do czego te kije służą. Do śmiechu mnie doprowadzają pańcie, co te kije niosą przed sobą, jakby starając się, by nie zawadziły o asfalt. A zresztą co to za łażenie po asfalcie! Ja podłapałem technikę i polecam ci serdecznie przełamanie oporów. Pókim łaził bez kijków – po dwóch godzinach odpadały mi ręce. Pewnie moralnie się zużywały w bezczynności. Z kijkami pracuje cała obręcz barkowa i karczycho, stawy kolanowe maja wytchnienie. A jaka prędkość można rozwinąć!

  360. Premierzyca Bienkowska jest rzeczywiscie nawet jak na polskie stosunki zjawiskiem niecodziennym w polityce. Za watpliwa uroda idzie nie tylko trudny charakter, ale takze sposob wyslawiania sie przekupki, oraz nadwrazliwosc na krytyke w stylu panienki z „dobrego domu”.
    Tyle atrakcji pod jednym „slomianym dachem” wrozy w demokratycznym kraju krotka, ale za to burzliwa kariere polityczna.

  361. Bib

    Mnie też po 2-3 godzinach marszu, najczęściej w upał puchną paskudnie dłonie. Szelki od plecaka uciskające na ramiona swoje robią. Ale mam ten jeden kij, o ktorym wyżej wspominałem. To kij wielofunkcyjny, porzadna hiszpańska okuta stalą laska z pętlą na dłoń, którą kiedyś kupiłem w Pirenejach. On mi np służy do strącania owoców na przydrożnych drzewach, oganiania się od psów albo jako równoważnia w marszu. Trzymany w dłoni poziomo jak włócznia działa jak metronom nadający rytm. Pomaga też w górach przy zejściach albo wspinaniu. No i ten kij, gdy w rękach są problemy z krążeniem zakladam na barki i zawieszam na nim ręce. To rozprostowuje kręgosłup.
    To kij bezcenny. Ludzie najczęściej nie mają pojęcia na jak wiele sposobów można kij wykorzystywać. Nie rozstaję się z nim gdy chodzę.

    Pozdrawiam

  362. Drogi bibie i inni mili ludzieńkowie rozprawiający fachowo o rowerach i kijkach!
    OK. Otworzę ten szlaban. Nie będę taka zołza dżenderowa, ale mi poradźcie, co robić ze sobą.
    Od czasu, jak zwichnęłam prawy bark (potem mi powiedziano, że to gorsze niż złamanie, bo coś tam, coś tam, w każdym razie chyba ze trzy miesiące musiałam chodzić na rehabilitację po banalnej podróży samochodem do Pragi czeskiej jako driwer, ból od cholery!), boję się wsiąść na rower.
    Z kijkami nieraz chadzam (może źle?!), bo mam spieprzony kręgosłup (ostre zmiany zwyrodnieniowe- tfu!).
    Jak żyć, panowie? Dusza chciałaby do raju, a d… trzyma na ziemi.
    A tak lubiłam łazić kilometrami, jeździć na rowerze…
    Zaznaczam, że do stu lat jeszcze mi duuużo brakuje.

  363. mag
    22 stycznia o godz. 16:57
    Przesiądź się na dobry motocykl. Ja jeżdżę moim chopperem cały rok. Na okrągło. Chyba że spadnie śnieg, albo jest groźba oblodzeń. Rowerem już pedałować nie mogę. Na długich spacerach boli biodro. A motórkiem wygodnie i przyjemnie. Dojeżdżam wszędzie, parkuję wszędzie, załatwiam wszystko co trzeba.

  364. Kartka z podróży
    22 stycznia o godz. 11:58
    TJ
    Dzięki za fragment wywiadu z komisarzem Lewandowskim na temat euro. Pozwolę sobie wbić go jeszcze raz

    Mój komentarz
    Hejterstwo w polskim internecie

    Jeśli chodzi o hejterskie komentarze, to je cytuję, by uprzytomnić krajanom jacy jesteśmy (w części). Krajanie posiadają cudowną zdolność myślenia selektywnego, wybiórczej analizy problemów, co pozwala im widzieć świat nie takim jakim jest, ludzi nie takimi jakimi są, tylko postrzegać wszystko pod swoje życzenia i oczekiwania.

    Jest w internecie duży procent hejterstwa, jest wśród polityków sporo przyklaskujących tym emocjom, jest mnóstwo połajanek, prowokacyjnych zachowań, itd. Idealistycznie myślący krajanie jakby tego nie zauważali. Co najwyżej przyjmują wygodną interpretację – ci hejterzy, to nie są prawdziwi Polacy, to jakieś napuszczone na nas chamstwo, a może i obcy, itd.

    Problem przyjęcia euro

    Wypowiedź Lewandowskiego przypomina nam, że problem, który na początku drogi (2004) wydawał się jasny i oczywisty, zaczyna jak gdyby znikać z pola widzenia, w naturalny sposób schodzi w oczach krajan na plan dalszy.
    Na czym polega ta naturalność znikania ważnego problemu? Otóż na postrzeganiu czasu przez krajan – obywateli i polityków. Dalsza przyszłość obywateli nie interesuje, chyba, że w kategoriach obiecanek – domy wam wybuduję, bilion uruchomię, obcych poszczuję.
    Ponieważ euro się okazuje melodią przyszłości, więc problem znika poza horyzontem myślenia krajan, nie ma zainteresowania.

    Tusk jako rasowy kunktator pozwolił problemowi euro zanikać, zepchnął go do kwarantanny na nieokreślony czas.

    Państwa bałtyckie stają na głowie, by wdrożyć euro. Polska z państwa-entuzjasty przemienia się w państwo-sceptyka
    Jak zwykle postrzeganie czasu przez krajan gra tu ważną rolę. Doraźnie, na dzisiaj, a to jest najważniejsze w optyce polityków, waluta krajowa jest lepsza, bo doraźnie kurs jest korzystny dla eksportu.
    Co będzie dalej, co by było gdyby gdy kurs zmienił się na niekorzystny – nad tym mało kto się zastanawia. To zbyt odległa przyszlość. To jest poza horyzontem myśli przeciętnego obywatela i pzreciętnego polityka polskiego.

    Główny problem, o czym wspominał niejdnokrotnie premier i o którym powiadał, że jest nie do przeskoczenia, to zmiana konstytucji wiążąca się z przyjęciem nowej waluty. Przy obecnej konfiguracji politycznej nie ma na to szans. Czy przy przyszłych konfiguracjach powstaną nowe szanse, łatwiej będzie przepchnąć zmiany w konstytucji (potrzebna większość kwalifikowana 2/3)?
    Śmiem wątpić znając mentalność krajan – a dlaczego, a po co, a dlaczego mamy się podporządkowywać, a czy źle nam ze złotówką, a Anglicy nie przyjeli i co – nie funkcjonują? A dlaczego ktoś z zewnątrz ma nam dyktować, jak mają wyglądać nasze finanse, itd.

    Taka markotność, pesymizm i kompleks nie dawania sobie rady i obwiniania wszystkich wokoło o zamach na nas i nasze państwo, naszą kulturę, tożsamość, niepodległość, to dla krajan argumenty bardzo ciężkiego kalibru. Jeśli do tego dołączymy krótkoterminowość myślenie krajan o przyszłości, otrzymamy dubletową blokadę na euro, bardzo trudną do zdjęcia z krajan (zwykłych obywateli i polityków). To nie łuski na oczach, które same spadną. Od nic nierobienia rządu.

    Niedawne stosunkowo duże poparcie dla euro wynikało nie ze strategii, nie z patrzenia daleko w przyszlość, ale z emocji, z entuzjazmu. Że teraz my! W Europie! Dawajcie, co tam macie.

    Jedno mnie zastanawia – dlaczego Tusk nic nie robi w tej sprawie, ani nie działa, ani nie namawia. W takim społeczeństwie jak nasze, problemy strategiczne muszą być jakoś podawane, by się nie zatraciły w natłoku spraw bieżących.
    Sama myśl strategiczna nie wystarczy dla takich emocjonałów jak my.
    Pzdr, TJ

  365. Bywalec 2
    22 stycznia o godz. 16:33
    Od ponad 45 lat, jeszcze przed ukończeniem specjalności językoznawczej, obserwuję językowe zachowania człowiekowatych. Można śmiało powiedzieć, że w najdrobniejszych szczegółach zachowań – w czynie, minie, geście, słowie – jest CAŁY człowiek. Sęk w tym, kto go potrafi odczytać. Jeden potrafi, drugiemu się zdaje, że potrafi. O pierwszych nie ma co gadać. Drudzy posługują się stereotypami, czyli skamieniałościami, w których nie ma miejsca na żywą myśl, czyli na żadną z pięciu myślowych operacji: analizę, syntezę, porównanie, uogólnianie, abstrahowanie. Mówią wedle gotowych schematów: Jak ktoś napisał „bul”, jest ciemniak, tępak, słoma mu z butów, kompromituje szkołę, miasto, Polskę, może nawet Drogę Mleczną. Oceniający mędrzec nie umie dokonywać adekwatnych porównań, więc nie przywoła gościa, który mawiał gorzej niż przekupka – „Wam kury szczać prowadzać” – a teraz się do niego modlą. Zaś pani Bieńkowska butów jeszcze na progu ministerstwa nie wytarła, a już zbiera joby, jakby przez 25 transformacji osobiście doprowadzała do ruiny PKP. Nie tylko zresztą PKP.

  366. Lex 21 stycznia o godz. 16:03

    Dziękuję Lex. Znaczy, niczego nie można przewidzieć (jak powiedziałby kpt. Mamert Stankiewicz).

  367. TJ
    Główny problem premiera Tuska polega chyba na tym, że on nie podejmuje tematów sam z siebie. Tych rzeczywiście istotnych, strategicznych, jak choćby wdrożenia euro. Zamyka je w szafie co by się uleżały albo by je mole zjadły. I jakoś to będzie.
    Wywołany do tablicy, wykonuje najczęściej nerwowe ruchy, rozglądając się jednak bacznie na prawo i lewo, kombinując i balansując, by nieprzesadnie podpaść ani potencjalnym wyborcom, ani swoim przeciwnikom, którzy i tak go będą zjadać na surowo.
    Czyżby tego nie wiedział, czy utracił instynkt? Bo to przecież doświadczony i zręczny polityk.
    Może za dużo drybluje?

  368. Mysle, ze Ewa-Joanna ma racje, ze emigranci nie powinni wymadrzac sie na tematy krajowe. Jako emigrant koncze moja kilkuletnia dzialalnosc na blogu.
    Przyjemnej wymiany mysli zycze wszystkim.

  369. Ewa-Joanna
    22 stycznia o godz. 6:52
    I tak dobrze, że na tym blogowisku już się nie wypróżnia „atalia”. Wyżej można było często w nią wdepnąć. Okropnie śmierdzi.

  370. Mag

    Jesli chodzi o rower to proponuję po prostu przełamać lęk i pojeździć. Dopiero wtedy się przekonasz czy możesz na nim szaleć czy nie. Albo inaczej – czy warto czy nie warto.

    Podobnie z chodzeniem. Po prostu spróbuj. Sama zobaczysz jak będzie.
    Jest w sprzedaży sprzęt pod różnego typu problemy zdrowotne. Są np „inteligentne” plecaki robione pod strzaskane kręgosłupy. Nie tylko pozwalają nosić niezbędne rzeczy ale i odciązają kregosłup albo barki. Wszystko można sobie dobrać. Oczywiście jeśli potrzeba w uzgodnieniu z lekarzem albo rehabilitantem.
    Ale trzeba zacząć.

    Podoba mi się też pomysł Artura. Może motocykl? Jakiś chopper? Motocykliści tworzą świetne subkultury. Równiez kobiety jeżdżą. Miałem okazję wędrując poznać też „Anielice Piekieł” – świetne kompanki.

    Pozdrawiam

  371. Kartka z podróży
    Przeglądając wpisy metodą Antoniusa – czyli od tyłu – aż podskoczyłem z wrażenia na wzmiankę o Twoim kiju.
    Ze dwadzieścia (a może i nieco więcej) lat temu na granicznym odcinku szlaku w Tatrach mijaliśmy się z samotnym wędrowcem z potężnym kosturem, mniej więcej jego wzrostu. Chyba okrywał się opończą czy pałatką – ale tego szczegółu nie jestem pewny. Chwilę rozmawialiśmy, i o zaletach swojej lagi mówił tak samo jak Ty. No i o opędzaniu się przed wiejskimi psami. Mówił, że właśnie wędruje obchodząc Polskę jej granicą. Mnie uznał za ”swego” – z powodu …. mojego solidnego paska u spodni. Później wspominając tamten sezon zahaczaliśmy o ”Kijaszka”, bo nie był tuzinkową postacią spotkaną na szlaku.
    Czyżby????
    Pan ”Kijaszek” od tamtych lat musiał zużyć wiele kosturów. Może teraz chodzić i z hiszpańskim.
    A co do zwykłych używaczy (częściej używaczek) kijków – wystarczy popatrzeć na ślady w nadbrzeżnym piachu nad morzem. Oni najczęściej po prostu orzą plażę zostawiając za sobą dwie bruzdy.
    I jeszcze sposób, w jaki radzę sobie z zimowym wiatrem podczas wędrówki lub jazdy na rowerze: zakładam zwykłą maseczkę chirurgiczną, która lepiej zadaje egzamin niż kominiarka. W tej zawsze miałem problem z zaparowanymi okularami.

  372. A propos jeżdżenia rowerem zimą
    Absolutne nie dla jazdy po drogach z autami. Zimą pobocza są nieodśnieżane, a nieraz na asfalcie leży cieniutka warstwa ubitego śniegu, można się pośliznąć i tragedia gotowa. Poza tym jest druga sprawa – kultura jazdy kierowców. W moim regionie większość kierowców wyprzedza rowerzystów zostawiając duży odstęp, ale większość, to nie wszyscy. Przy takim ruchu, jaki mamy na drogach teraz, wystarczy mały procent kierowców by stwarzać duże ryzyklo dla rowerzysty, którym się nie chce zjeżdżać w bok, wolą musnąć bokiem rowerzystę wyprzedzając go niż hamować by przepuścić auto z naprzeciwka.

    Jazda na drodze z pasmami lodu, przy takiej kulturze kierowców, to w zasadzie rosyjska ruletka. Zimą jeżdżę wyłącznie po ścieżkach rowerowych (odśnieżane są małymi traktorkami) , chodnikach oraz drogach bardzo mało albo wcale nie uczęszczanych przez samochody, a jak uczęszczanych, to wolno jadących, a ja jestem wtedy zjeżdżający w bok.

    Zima wymaga więcej od rowerzysty, bo ślisko się zdarza w wielu miejscach. Szczególnie niebezpieczna jest temperatura około zera. Wtedy śnieg jest bardzo śliski, a warstewka ubitego śniegu jest gorsza niż lodowa tafla, bo zdradliwa, a jeszcze gorzej rozjeżdżonego śniegu, bo w każdej chwili, nawet przy jeździe na wprost, może spowodować zarzucenie roweru i wywrotkę. Im rower ma węższe opony, tym trudniej w takich warunkach się jedzie.
    Jeśli już, to trzeba jechać w takiej trasie bardzo wolno. Ale dla zdrowia, dla stawów lepsza jest tysiąc razy wolna jazda niż żadna.

    Wywracanie przy takiej jeździe nie jest zbyt groźne, tym bardziej, jeśli przetrenuje się to kilka razy. Kobiety od pewnego wieku ryzykują więcej, ponieważ po pierwsze mają układ mięśniowy słabszy, po drugie kości cieńsze, po trzecie kości są u kobiet troszkę z wiekiem bardziej odwapnione, są narażone częściej na złamania (szczególnie chodzi o staw biodrowy). Trzeba umieć padać przy wywrotce. Oczywiście myślę o wolnej jeździe.

    Przy temperaturze poniżej (-10) stopni też jeżdżę, także przy minus 25 stopni. Gdzieś od 7, 8 stopni w dół śnieg staje się dużo mniej śliski i można bardziej luźno jechać, tylko opony skrzypią. Ale na jezdnię samochodową uczęszczaną nie wjeżdżam.
    Pzdr, TJ

  373. TJ, Mag

    Kunktatorstwo w sprawie przyjecia euro odbije im się czkawką. Bowiem to, że spychają taką polityką Polskę na unijny margines oznacza również, że jako politycy marginalnego kraju będa mieli coraz mniej do powiedzenia w gremium wspólnoty walutowej tworzącej trzon Unii. To bedzie polityczny „szlaban” dla ich indywidualnych aspiracji i karier.
    Motyw kierowania krajem będącego poza unią walutową przewija się w krytycznych komentarzach dotyczących aspiracji Sikorskiego (ewentualny szef dyplomacji unijnej) jak i Tuska (ewentualny szef Komisji Europejskiej).
    Pakowanie kraju na pozycje zadupia Europy skazuje ich na polityczne zadupie.

    Pzdro


  374. Ewa-Joanna
    22 stycznia o godz. 3:53

    @Jacobsky,
    za to w Australii aktualnie pali się energicznie, ludzie tracą życie i mienie i jakoś nikt premiera i ministrów nie ruga.
    http://www.rfs.nsw.gov.au/dsp_content.cfm?cat_id=683
    Falicz marudzi…
    Ewa-Joanna
    22 stycznia o godz. 3:57

    @cynamon 29,
    a woda w Morzu Koralowym w Port Douglas miała w połowie grudnia 30 stopni C. Sama zmierzyłam.
    19 stopni to prawie mróz! 🙂 „.

    Post pierwszy : postawa godna rządzących – co ma Premier do
    strażaka ?
    Post drugi : +19 to około 20 stopni do przymrozka, +30 to już zupa
    a nie woda !

    Pozdrowionka.

  375. mag
    22 stycznia o godz. 16:57
    W pierwszych słowach mojego listu informuję, że u mnie – wszyscy chorzy, czego i Tobie…tfu…co ja pieprzę – widzisz, co robi brak ruchu? Zimą jednak mniej się ruszam. Niech Cię bender broni, żeby jakieś motory. Dzieciak życzy dobrze, ale nie wie, co gada. Właśnie od samochodów i motorów ludzkość zanika, chociaż dłużej średnio żyje, żyje i zanika, a mówię jako mechanik okrętowy – więcej teoretyczny. Mag, jak chodzę, chrupią mi wszystkie stawy, jakbym był workiem grochu. Ból też jest – zwłaszcza kolan i staw lędźwiowo-krzyżowy. Słuchaj uważnie, bo dwa razy nie będę powtarzać: żona po operacji dłoni dostała od operatora i pielęgniarki prezent w postaci zespołu Sudoka – łyżki nie mogła w prawej dłoni utrzymać, to ból, to brak czucia. Ryczała ze dwa tygodnie, że już nigdy nie wsiądzie na rower. Dostaliśmy się do największego fachowca w tej materii – profesora Żyluka. No i się zaczęło powolne, okupione codziennymi, częstymi ćwiczeniami wychodzenie z niesprawności. Od jakich 8 miesięcy żona pruje na rowerze jak pendolino. Mag, jak przez dwa tygodnie się zapuszczę, nie ćwiczę (rowerem jeżdżę, ale rower to słaby przyrząd gimnastyczny – jego uroda jest w czym innym), to przez staw i kręgosłup z łóżka ciężko wstać. Poćwiczę 3 -4 dni, wyraźnie wraca sprawność. Mag, na sobie samym przećwiczyłem chyba wszystko, co można wymyślić dla zdrowia. I doszedłem praktycznie bez specjalnych studiów, że najlepszym, najbardziej uniwersalnym lekarstwem jest ruch. Nie duży wysiłek, ale ruch: ćwiczenia rozciągające, skręty, skłony, szpagaty, sraty-taty, a dopiero jako ukoronowanie tego – ruch dłuższy: marsz, rower, pływanie, fruwanie. Miałem tak jak Ty biedę ze stawem barkowym (pieprznąłem lewym barkiem w ścianę zlodowaciałego śniegu na brzegu morza, jadąc na butach po lodzie). Przeszedłem wszystkie zabiegi i rehabilitację, aż lekarka się zirytowała, że się nie chcę leczyć. Rzuciłem lekarzy, przestałem patrzeć na ból i żyłem, jakby się nic nie stało. tylko, oczywiście, lekko ćwiczyłem – głównie szerokie wymachy, kręcenia, napinania, czyli izometria. Po dwóch latach samo przeszło. Znam siebie, więc od dawna na ból nie patrzę. Obawa przed bólem doprowadza ludzi do kalectwa – może mówiłem, że obserwowałem paru ludzi przez lata od diagnozy do śmierci. Nie ruszają się z lenistwa lub ze strachu, że będzie bolało. I tak się ze sobą pieszczą, że przedwcześnie umierają, a jeszcze inni muszą się przy nich nalatać.
    Trudno, rzecz jasna, radzić na odległość – można nawet radami zaszkodzić – ale zawsze przecież możesz zacząć od ruchów ostrożnych, delikatnych, niegroźnych – i z czasem intensyfikować ćwiczenia. Mam takie tygodniowe narywy: idę do łazienki – buch po drodze 15 ciężarowych przysiadów; smażę placki – po załadowaniu patelni wymachy nogami pod sufit bez trzymanki, żeby równowagę równocześnie ćwiczyć; szyję na maszynie – przerwa na pompki, skłony, ukłony dla żony itd. A potem dwa tygodnie pluję w sufit – żebyś nie myślała, że taka u mnie pruska dyscyplina. Ale ta średnia roczna ruchu dla zdrowia jest zachowana. Latem jest tego, oczywiście grubo więcej. Cud leczenia się samemu ruchem wygląda na przykład tak: ćwiczę ubrany w listek figowy przy otwartym oknie zima-lato (plus ćwiczenia oddechowe), bo ciężko już iść nawet do sklepu przez kolano. Po tygodniu jest lepiej, po dwóch jeszcze lepiej, a po pół roku widzę, że kwasy przestały dokuczać i ani razu się nie przeziębiłem. Czyli są dobroczynne skutki uboczne ruchu, nie tylko te, które sobie upatrzyłeś. I żyć się chce. Wtedy się pojawia myśl o Atlantyku. Bo coś z tym zdrowiem, cholera, trzeba robić.

  376. Stary outsider

    Moj kij kupiłem w małym pirenejskim miasteczku na początku maja 2004. Dokladnie pamietam datę, bo wyruszyłem z kraju tuż po referendum akcesyjnym do UE.
    Szedłem z miasta Jaca w kierunku Pampeluny. W gorach były powodzie bo lało kilka tygodni. Brnąłem więc w gliniastym błocie, przez strumienie przechodziłem wplaw bo przeprawy zalało. No i po kilku dniach w mokrych butach okulałem. Co prawda Hiszpanie mi pomagali, masowali stopę, smarowali maściami ale bez kija nie dało rady iść. Przełamałem więc opory i kupiłem za 7 euro lekki kostur z twardego, wysuszonego drzewa by się podpierać.
    No i odkryłem niesamowite mozliwości, ktore stwarza.
    Nie rozstaję się z tym kijem. Muszę go tylko na nowo okuć, bo stal się starła w czasie ostatniej wędrówki.

    Pozdrawiam

  377. Lewy
    Czyś Ty chłopie zwariował?!
    Nawet, jeśli czasem się komuś „napisze” coś przeciw tzw. emigrantom, co bezustannie pouczają krajowców, żeby się odp…., to dzięki takim osobnikom jak Falicz, Sławomirski (na szczęście „chodzi” już tylko na jednym blogu, u red. Kowalczyka), jakiegoś Legionaire czy zza kałuży.
    Przecież Ty, Jacobsky, TO pod innym nickiem, czy Cynamon, Orteq to nasze perełki i ambasadory w jednym.
    Co Wy winni, że niektórym odbiło na obczyźnie, w nowej ojczyźnie?
    Może jakieś kompleksy leczą, rany i blizny kultywują, a może ich gryzą wyrzuty sumienia za jakieś dawno minione przewiny, które dziś żadnego znaczenia nie mają i gówno obchodzą zwłaszcza młode i średnie pokolenie, ale oni „cóś” chcą widać nadrobić.
    Olej ich, ale nie olewaj ziomali-tubylców.
    Nie obrażaj się jak jakaś panienka w ciąży, która może mieć kaprysy i ochotę na kiszonego ogórka.
    3sie jak mawia/pisze halen.

  378. TJ
    22 stycznia o godz. 18:23
    Właśnie do takiej wolnej jazdy z ewentualnymi wywrotkami nadają się mojej produkcji rowery-niskopodwoziówki – dolny łuk ramy jest jakieś 25 cm od ziemi, więc łatwo się w razie wahnięcia podeprzeć i w ogóle się nie przewrócić. Złote twoje słowa: „lepsza jest tysiąc razy wolna jazda niż żadna”. Niech ci wiatry prosto w plecy.

  379. Kijki i Rower ;
    Co za wspaniała zmiana tematyki . Do roweru jakość nie miałem inklinacji ,a to być może dlatego , że w wieku bodaj 14 lat za zarobione w wakacje pieniądze ( miesiąc ) kupiłem nowy rower (Bałtyk ?) i w czasie pierwszej zjazdy z nie swojej winy zderzyłem sie czołowo i ..” Ósemka z przedniego koła , pogieta rama ,rozwalone marzenia i …..lata całe poczekałem ,aż kupiłem pierwszy samochód (SKODA 105 ) -wygoda .a potem inne . Moje sportowe życie sprawiało mi radości ale też i liczne kontuzje pechowej lewej nogi .Na przełomie wieków było jasne , musisz poddac sie endoprotezie lewego stawu . Mój dobry znajomy , świetny operator i chodzę ,ale już nie biegam
    Kijki . Od roku po gruntownej wymianie ponad 3 km drogi ze Środmieścia do Lasku Arkońskiego dowozi mnie tramwaj ,a vis a vis petli wita Brama z napisem Scieżka Zdrowia ( Fundacja UE ) wspinasz się i po górkach 3 km w jedna strone.
    Las Arkonski i jego liczne scieżki to Sanatorium dla chetnych ,
    Rozgrzany i spocony wracam a tam czeka nowy tramwaj produkcji Zakładów w Bydgoszczy ( 32 m składa sie z 5 części ) i Sru , po 10′ wysiadam i tak 3 -5 razy w tygodniu ( dzis też !).Niedaleko od domu mam wspaniały obiekt z 50metrową plywlanią i blokiem odnowy biologicznej ( sauny ect )
    Lekarz Rodzinny? , miła dziewczyna , jest mi potrzebna do wypisania wniosku do Sanatorium ,z czego skrupulatnie korzystam .Ostatnio Krynica marzec 2013 .
    Nie rozumiem ludzi z nadmiarem żółci , no nie rozmumiem .

  380. Jerzy Pieczul

    Masz rację. Nie ma co się bólu bać. Z bólem trzeba żyć, robić swoje.
    Pewien stary lekarz gdy mu powiedziałem, że mnie boli odpalił: „Ciesz się, że boli, to znaczy, że żyjesz”
    Przy takim podejściu tolerancja na ból niepomiernie wzrasta

    Pzdro

  381. mag
    22 stycznia o godz. 18:53
    Mag, właśnie chciałem Lewemu nabluzgać, ale kobieta to ładniej robi.

  382. Kartka z podróży
    22 stycznia o godz. 18:58
    Otóż to. Człek bez bólu nazywa się „nieboszczyk”.

  383. Jerzy Pieczul oraz inni koledzy blogowi
    Wielkie dzięki za słowa otuchy i zachęty, a Tobie Jurku szczególnie, bo wyłożyłeś (na przykładach przerobionych), że nawet jak się skrzypi, ale naoliwi odpowiednio, to da się poruszać całkiem sprawnie, nawet na rowerze, do którego żywię urazę (bez sensu).
    O kijku/lasce na codzień nie chodzę (no, tak źle ze mną nie jest), ale zawsze z plecakiem większym na jakiekolwiek zakupy, nawet gdy z okazji większych podjeżdżam samochodem, a z małym, powiedzmy bardziej eleganckim, tak w ogóle.

  384. Stary outsider
    22 stycznia o godz. 18:23
    Aniżem wiedział, Bogdan, że taki z Ciebie włóczykij. Najsłynniejszy w naszym rejonie był Wicia – aż spać potrafił na rowerze. Od dwóch tygodni nie mogę się zebrać rowerem do Słupska przez pogodę – co rusz niespodzianka. Teraz wywnioskowałem z paru prognoz i globusa z prądami, że może być parę słonecznych dni. Się zobaczy.

  385. mag
    Mag, ten najmniejszy rowerek – koła 20 – składak, choć bywają rzadko i nieskładaki – do spokojnej jazdy i bezpieczniejszego spadania, leciutki, malutki – czego się tu bać. W dodatku nowy z 350 zł raptem kosztuje. Masz chyba tam w pobliżu jakie parki do jeżdżenia?

  386. Jerzy Pieczul 22 stycznia o godz. 12:49
    „Chyba nie wiesz, że w błyskawicznym sondażu – ponad 5 tys. uczestników – „Gazety Wyborczej” ponad 60% pytanych poparło postawę pani Bieńkowskiej. Więc do kogo adresujesz swoje amerykańskie porady? Nie rozumiesz, że większość powiedziała jasno: „Dość pieprzonych grzeczności!”.”

    Czy jesteś zwolennikiem PO i premiera Tuska?
    Czy raczej wolałbyś, aby w następnych wyborach wygrywały inne, i raczej dobrze wiemy jakie, opcje?
    Czy uważasz, że czytelnicy „GW” to w wiekszości zwolennicy PiSu?
    Czy fakt, że 60% zwolenników PO zgadza się z panią, która nie bedzie klękała przed Tuskiem oraz będzie wyborcom waliła kawę na ławę przybliża w/g ciebie zwycięstwo wyborcze preferowanej przez ciebie opcji?

    Co nie dociera do tych z klapkami na oczach i uszach, – CHCIAŁBYM, ABYŚ MIAŁ RACJĘ.

    Ale niestety, racji tej nie będziesz miał. Popatrz sobie, jakie reakcje wywołuje tutaj na blogu moje walenie kawy na ławę.
    Kto tu pisze? Czy nie w wiekszości dziadusie i babciusie?
    Jak piszę, że to dzidziusie i babaciusie, to czy ja kłamię?
    Czy oni to lubią słyszeć, chociaż to święta prawda?
    Czy zaprzeczysz, że im kto mniej sobie porządził w życiu zawodowycm, tym bardziej się wścieka, emocjonuje i podjudza jako emeryt?
    Ja to widziałem w Polsce na zebraniach działkowców (sprawy spadkowe po teściach-właścicielach działki), zebraniach w spółdzielni mieszkaniowej (Prezes to złodziej! Cała spółdzielnia to jedna wielka sitwa! Istnieje tylko po to, aby prezes miał gdzie kraść i powsadzać swoją rodzinę!) i na wywiadówkach.
    Myślisz, że emeryci nie wiedzą o zjawisku wzrastania ich kłótliwości z wiekiem?
    Uważasz, że lubią o tym słuchać?

    Proszę mi zatem nie gadać, że WIĘKSZOŚĆ wyborców w Polsce nagle stała się masochistami i zapragnęła wykładania im kawy na ławę.

    CIESZYŁBYM SIĘ NA PANIĄ PREMIER, KTÓRA NIE UŻYWA B.S.
    (bull shit)

    Ale ZŁUDZENIEM jest liczenie, że WIĘKSZOŚĆ pragnie brutalnej szczerości.

  387. Orteq
    22 stycznia o godz. 7:32

    cynamon 29 (23:42)

    ” „Orteq: ‘Wszyscy ci co udają, iż katastrofa smoleńska to była ZWYCZAJNA katastrofa, powinni się udać na badanie mózgu’
    Ancymonek: Przepraszam @Orteq, za durne pytanie: A ty już swój (mam na myśli mózg), już przebadałeś? Ot, tak na marginesie pytam, bo jak niegdyś słyszałem – powinno zaczynać się od siebie samego.’ ”

    Dobrze żeś przeprosił. Pytanie rzeczywiście nie jest z gatunku pytań przemyślanych. Przecież ja nie napisałem ze to ja udaje, iż katastrofa smoleńska była zwyczajną katastrofą. Wiec po co miałbym się udawać na badanie mózgu?

    A na badanie mózgu powinni byli się udać ci, którzy pchali się do lądowania we mgle w obcym kraju. Na „lotnisku” nieistniejącym w rejestrach. Nie posiadając zaproszenia tego kraju na te przez nikogo nie chciana wizytę. Gdyby się byli przebadali, do tej nienormalnej katastrofy może by nie doszło. …”

    @Orteq, aaa jak tak to się ma , to bardzo serdecznie przepraszam !
    Nie zakumałem twojego sarkazmu (ach, to wino !).
    Jużem myślał żeś przeszedł ” na ciemną stronę mocy ” !
    Zdrowy duch, w zdrowym cielaku !
    I tak trzymać !
    Oburącznie !!!

    Pozdrowionka.

  388. Ewa-Joanna 22 stycznia o godz. 13:19
    „a co mnie obchodzą twoje patenty, domy czy podatki?”

    Przepraszam bardzo. Myślałem, że poddając w watpliwość „mojość” moich emigracyjnych osiągnięć dokładnie to miałaś na myśli.

    ——————————————————————————-
    „I żebyśmy nie wiem jak usiłowali pochwalić nasze (Nasze? czy aby na pewno?) osiągnięcia w demokracji, zarządzaniu, polityce i gospodarce, to i tak oni sami muszą dojść do własnych rozwiązań i wniosków.
    ——————————————————————————-

    Ja nie wiem, co w twoim zamyśle miał znaczyć zwrot:

    „(Nasze? czy aby na pewno?)”

    Dlatego odpowiedziałem, że tak, uważam za jak najbardziej MOJE moje osiągnięcia zawodowe, materialne i moją pomoc materialną dla rodziny, a za jej pośrednictwem dla Polski. Czy dużo udało mi się dopomóc pozamaterialnie (wychowaczo?) czas pokaże, ale jak na razie tak najgorzej nie jest. Niektóre dzieci studia pokończyły, chociaż nie wszystkie. Niektóre pewnie jeszcze na studia wrócą, niektóre pewnie już nie. Niektóre doktoraty porobiły i pracują na nienajgorszych uniwersytetach. Niektórzy pracują w Maku w Polsce a niektórzy w sławnym londyńskim banku programując cośtam.
    W każdym razie żadne w więzieniu nie siedziało, żadne nie zrobiło nikomu jakiejś wielkiej krzywdy.
    To chyba też powód do dumy i to są na pewno moje osiągnięcia, zarówno za granicą jak i w Polsce.

    Trzeci syn został ciężko pobity we wrocławskim, ślicznym tramwaju gdy próbował ten tramwaj obronić przed bandą niszczących go chuliganów. Niestety okazali sie nie tylko chuliganami ale też badziorami.

    Połamane kości twarzy, złamany nos, wybite zęby, wbite w twarz okulary. Brat numer dwa, który biegł na pomoc, też zdrowo oberwał.

    Kasownik, który „chuligan” niszczył – chciał obronić. Powiedział, żeby przestał i czy nie widzi, jaki ten nowy tramwaj śliczny.

    Za co dostał kopniak okutym buciorem w twarz.

    Być może ja tak wychowałem? Być może żona? Być może sam się tak wychował?

    Dla wrocąłwskiej policji nie ma sprawy. Dla MPK nie ma sprawy. Dla wrocławskiego sądu nie ma sprawy. A to Polska właśnie!

    Syn uniósł się honorem i za leczenie i nowe zęby i okulary sam zapłacił.
    „Sam się wpakowałem w tę sytuację to sam zapłacę!”

    Czy drugi raz będzie bronił waszego, polskiego mienia? Nie wiem.
    Ale proszę mi nie odbierać poczucia, że synowie opierali się wrocłwaskim bandziorom trochę też z powodu mojego wychowania.

  389. zza kałuży
    22 stycznia o godz. 19:32
    Odniosłem się do Twojej recenzji zachowania pani Bieńkowskiej i do niczego więcej. Więc Twój długi, niezdyscyplinowany tekst ze stu tematami adresowany do mnie jest pomyłką. Nie jestem z zamiłowania homo politicus lubujący się w przestawianiu klocków, lecz zwykła małpa, której się coś podoba lub nie. No i wolę krótkie, precyzyjne słowo niż słowotok.

  390. Ze wsparciem dla TJ….
    https://www.youtube.com/watch?v=jVlptmO5Ogg

    Jerzy Pieczul
    Gdy spotkaliśmy ”Pana Kijaszka”, byłem w górach – oczywiście z Wicią!
    A od dawna aż palce swędzą, by ANCA_NELI opowiedzieć, w jakich okolicznościach widzieliśmy widmo z Brocken. Bo jak ten Szwejk, w bagażu pamięci mam wspomnienie na chyba każdą okoliczność.
    Mój niskopodwoziowy rower wymaga wzmożonej uwagi. Pedały zahaczają o pobocza ścieżek, korzenie i w takim terenie muszę jechać z korbami ustawionymi poziomo…

  391. Tobermory 22 stycznia o godz. 13:24
    „Podawanie w wątpliwość wzajemnej uprzejmości mieszkańców Nottingham tylko z powodu wyższej liczby zabójstw niż średnia w regionie samemu siedząc w kraju przodującym pod tym względem uważam za niezłą hucpę ;)”

    Proszę zauważyć, że nie ja pierwszy wyrywam się na mównicę i że ja nie usiłuje nikogo pouczać dając mu za przykład szczególnie wybaczające dla lokalnych władz zachowanie mieszkańców jakiegoś amerykańskiego miasta.

    Wręcz przeciwnie – ja podałem przykład mieszkańców Chicago, którzy UKARALI władzę w 1979 roku bardziej za arogancję niż za nieefektywność, chociaż i za to drugie także.
    Szkoda tylko, że tutaj na blogu żyją sobie takie stworki, dla których historia zaczyna się od początku XXI wieku i wszystko, co zdarzyło się wcześniej nie liczy się.
    Takim stworkom szkoda nawet pisać o reakcjach na (podobno nieefektywną) pracę burmistrza Nowego Jorku Bloomberga w odpowiedzi na śnieg w 2010 roku (to już XXI wiek!) kiedy prasa pisała, że „to pogrzebało jego prezydenckie szanse!”.

    Tak samo był krytykowany prezydent Bush za jego nieudolną reakcję na huragan Katrina w Nowym Orleanie w 2005 roku.
    Tutaj na blogu wypisują banialuki, że w „starych demokracjach” takie rzeczy to nie problem i nikt rządu za pogodę nie wini.
    Konstytucja amerykańska starsza od polskiej i w odróżnieniu od niej ciągle w użyciu.

    Wtórują sobie inne dziwolągi, zapewniające, że w Kandzie też nikt rządu nie obwinia za żadne klęski pogodowe. Tak jakby rząd prowincji w Ontario nie przegrał wyborów w 2003 roku (też XXI wiek!) gdyż wyborcy uważali że źle działał w reakcji na wielką awarię prądu.
    Tak jest, najpierw kandyjski premier krzyczy o jakimś piorunie uderzającym w nowojorską elektrownię (bzdura) a potem się dziwią, że niekompetentne komunikaty dla ludności ludność tę wściekają.

    To @zezowaty był tak uprzejmy aby mnie pouczać jakimi to masochistami są mieszkańcy Nottingham i jak nieefektywne są tamtejsze władze uważając to za dobry wzór dla Polski.

    W USA też niestety, w biedniejszych i gorszych dzielnicach służby miejskie działają gorzej. Okazuje się, że w Anglii Nottingham jest właśnie taką biedniejszą i gorszą dzielnicą.

    Statystyki przestępczości rzucające w/g mnie światło na to, jakie standardy stosunków społecznych gotowi są tolerować mieszkańcy Nottingham przytoczyłem dopiero w odpowiedzi na pouczenia @zezowatego.

    „A ubiegłoroczna zima w Anglii, Walii i Szkocji była nadzwyczaj surowa.”
    Znowu – problem nie w surowości zimy. Problem w bezceremonialnej reakcji urządnika publicznego. Ale jak kto lubi surowego władcę -zostało mu z siermiężnych czasów komuny? – to już się nie zmieni.

  392. Jerzy Pieczul 22 stycznia o godz. 19:59
    Tak jest. Zrozumiałem. W pewnym wieku już tylko ALBO szklanka, ALBO gorąca woda ALBO cukier ALBO torebka z herbatą.
    Ale nie razem.
    Przyjdą wybory, będziemy gadali o wyborach.
    Teraz gadamy o Bieńkowskiej.
    Jak się wstaje z fotela z zamiarem zrobienia herbaty w kuchni to można skończyć smażąc sobie jajecznicę a do pokoju wrócić z butem do wypastowania.

    Większość powiedziała jasno: „Dość pieprzonych grzeczności!”

  393. Jerzy Pieczul
    22 stycznia o godz. 15:36

    Podobnie. Ruszam się, bo to jest najlepsze lekarstwo, ale też znam swoje granice. Zimą wolę chodzić niż pchać się na rower. Po prostu to ostatnie nie sprawia mi żadnej przyjemności. A jak dowali śniegu, to na rakiety. Godzina marszu w tempo w rakietach, w kopnym śniegu (ponad kolana), to po prostu balsam. Mam to szczęście, że nie muszę wsiadać w samochód, żeby jechać na rakiety. Nie daleko jest ze dwa kim kwadratowe zagajnika i mokradeł. Zimą mokradła są zamarznięte na kamień, a więc nie ma ryzyka. Dokąd deweloper nie nastawia tam klocków, to będzie to mój poligon rakietowy. Spotkanie przypadkiem sarenki – bonus.

    Rower od wiosny, a jak juz trochę podeschnie w terenie, to rower górski. Mam blisko doskonałe trasy, a więc jest gdzie się wydziczyć. A nawet wjechać raz na tydzień na naszą miejską górkę (Mont Royal) tez kosztuje kilka kalorii.

    Z tym, że ani rakiety, ani rower to nie jest konieczność. Konieczność to dla mnie jeść, pić, spać i zarobić na chleb. Wszystko inne to większa lub mniejsza rozrywka, ale jeśli pomaga w utrzymaniu zdrowia, to tym lepiej.

    Pozdrawiam

  394. Jerzy Pieczul

    Jeśli możesz, nie planuj przyjazdu na ten weekend. Nie wiem dokładnie kiedy, ale w sobotę lub niedzielę pojadę po Jurka do Świnoujścia. A nie chcę przegapić okazji spotkania.

  395. Lewy
    22 stycznia o godz. 17:49

    Mysle, ze Ewa-Joanna ma racje, ze emigranci nie powinni wymadrzac sie na tematy krajowe. Jako emigrant koncze moja kilkuletnia dzialalnosc na blogu.
    Przyjemnej wymiany mysli zycze wszystkim.
    …”

    Odbilo Ci Lewy?

    Proponuje odwrotnie.
    Kazdy kto nie spedzil chociaz paru lat zagranica niech grzecznie czyta „emigrantow” i sie uczy.

    Gdyz nie posiada odpowiedniej praktycznej wiedzy by wyjsc poza zasciankowy punkt widzenia ziomala.

    Najlepsi…. ministrowie PO od Vincenta do Radka sa podobno najlepsi bo odmieszkali swoje zagranica.
    Bienkowska tyz wspaniala bo miala staz w UK.

    To by bylo na tyle jezeli chodzi o obrazonego Lewego.

    Co do Bienkowskiej- pyskatej ciotki rozdajacej do tej pory prezenty od dziadka z Ameryki.
    Jeszcze pare razy zasugeruje, ze nie jest taka jak Tusk i nie lubi picu i pijaru – poobraza wszystkich dookola i bedzie po „babie z jajami”.

    Naprawa czegokolwiek np. transport i kolej to praca na lata – polegajaca na rozpipeprzeni wielotysiecznego ukladu interesow, powiazan itp.

    Tego sie na wrzask nie zrobi i bez gruntownej zmiany politycznej mozna jedynie pomarzyc – to coraz czesciej problem PO „ze wszystkim”
    Nie da sie zmieniac bo elity na tyle sie wygodnie ulokowaly w pokracznym i chorym systemie, ze zmiana polegalaby na dobrowolnym wyciaganiu poduszki z pod wlasnej dupy!

    Bez zmiany politycznej i wielu lat pracy w rozpozdarzniu ( bez gwarancji sukcesu) nic sie nie da zrobic.
    System sie spetryfikowal o czym swiadczy gorliwa kampania o tym jak w Polsce za PO JEST DOBRZE!

    I na koniec oblodzenie faktycznie jest wynikiem obiektywnego klimatu.
    Obsrane sracze, zimne wagony itd – juz nie sa.
    Tak jak kilkudziesieciu dyrektorow, prezesow i spolek spoleczek w kolejnictwie.

    Autostrady to potencjalnie jeszcze lepszy kotlet…

    Swietny pomysl by za wzor zmian w resorcie sprawiedliwosci i prokuraturze stawiac Turcje… i przylaczyc sie do trendow ukrainskich.
    Proponujue wystapic z UE – konsekwetnie.
    Bo to
    ‚lepsza droga dla kraju w okresie transformacji”.
    Niby wszystko juz bylo a i tak szczeka opada.

    Lisowi i Panu Passentowi (Jak sie Gospodarz czuje w tym duecie… chyba troche nieswojo…mam nadzieje – tym bardziej, ze felieton prawie slowo w slowo powtarza to co Lis wczesniej ! – powiedzial) przeszkadza zbyt niezalezna prokuratura.
    Prokuratury prokuraturami ale sprawiedliwosc ma byc po naszej stronie – my juz sami wiemy co oznacza swastyka!

  396. Stary outsider – 20:24
    Widmo Brokenu widziałam w drodze od Zawratu na Kozi Wierch. Po stronie Gąsienicowej mgła zalegała równą warstwą, od strony Pięciu Stawów przyświecało słońce już dość niskie. Na tej mgle, jak na ekranie długie, majestatyczne postacie w kolorowych kręgach machały do nas w odpowiedzi na nasze machanie. Każdy miał swojego machacza.

    Z kijkami chodzę dość agresywnie. Jeździłam na nartach, więc z kijów korzystałam intensywnie. Ja się nimi nie podpieram, tylko odpycham i wyraźnie wyczuwam pracę ramion i barków a także ulgę dla nóg. Duże znaczenie ma dobranie odpowiedniej długości kijków.Niestety mam niewiele czasu na te spacery, choć do pięknego parku pięć minut piechotką.
    A do szelek plecaka miałam doszyte takie skórzane uszy, jak uchwyty w tramwaju… w te uszy wkładałam ręce, aby podczas marszu z plecakiem nie puchły. To był taki plecak – garb, z zielonego brezentu, z metalowym stelażem. Dziś już się takich nie spotyka.

  397. http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,15321066,Ks__Wojciech_Lemanski_apeluje__Kosciol_trzeba_posprzatac.html

    Byłam, byłam!!! książkę kupiłam, dedykację dostałam.
    Nawet wśród sfotografowanej publiczności się odnalazłam.
    Warto było.

  398. Tak do ogółu uczestniczących na blogu:

    Przestańcie z tymi rowerami !

    Znowu wszystkiemu będą winni cykliści !!!

    A chcemy tego ?

    Pozdrowionka .

  399. Andrzej Falicz
    22 stycznia o godz. 21:50

    ” Odbilo Ci Lewy?

    Proponuje odwrotnie.
    Kazdy kto nie spedzil chociaz paru lat zagranica niech grzecznie czyta „emigrantow” i sie uczy.

    Gdyz nie posiada odpowiedniej praktycznej wiedzy by wyjsc poza zasciankowy punkt widzenia ziomala…”

    Tu się w pełni przyłączam do @ Falicza !!!!!!!!!!!

    @Lewy , chcesz po sobie położyć ” uszki króliczka ” , tak jak to
    robi Jarkacz , nie uczestnicząc w posiedzeniach BBN , podobnie
    jak dziś , gdy toczą się ważne dyskusje w sprawie Ukrainy i jej
    ” stanu wyjątkowego ” ?
    Rób jak chcesz – jest gdzieś taki blog ” Rumianek , a i wpływ jego na
    ludzkość ” lub ” Dzika róża i jej zbawienne skutki ” !
    Już masz dwa ” luzackie ” blogi do wyboru !
    Kładziesz uszka króliczka po swym ciele, drżysz bo Cię krytykują ,
    jak Jarkacz ?
    To sobie kładż – Twoje życie, Twoje diktum !

    Ale takiej postawy, to ja się po Tobie nie spodziewałem !!!

    Rozczarowanie, to najdelikatniejsze określenie jakie może
    opisać Twoją postawę !

    Pozdrowionka.

  400. Jerzy Pieczul (12:40)

    „To do niego należały decyzje: nie wylatujemy z Warszawy i czekamy na poprawę pogody, lecimy ku celowi i ewentualnie poczekamy na poprawę pogody w powietrzu, no i jedyna możliwa decyzja już nad Smoleńskiem, kiedy znane były katastrofalne warunki: lecimy na zapasowe lotnisko. Dysponent lotu i kierownik wycieczki Lech Kaczyński żadnej z tych decyzji nie podjął.”

    Wszystko to byłoby prawda najprawdziwsza gdyby nie jedno ale: Jak-40.

    To ten samolot z dziennikarzami, który wylądował ponad godzinę wcześniej. Też już we mgle. I też wbrew ostrzeżeniom kontrolerów, że jest mgła i że warunków do lądowania nie ma.

    Warunków nie było a oni wylądowali! Czy wyobrażasz sobie jakimi pytaniami i oskarżeniami byłby bombardowany Protasiuk gdyby wziął sobie i odleciał na lotnisko zapasowe?

    Popatrz jakie pytania padały w sprawie kapitana Pietruczuka. Tego co się postawił Kaczyńskiemu w locie do Gruzji

    http://orka2.sejm.gov.pl/IZ6.nsf/main/4D0917D9

    „1. Czy pilot ma prawo odmówić wykonania rozkazu zwierzchnika Sił Zbrojnych RP?
    2. Czy odznaczenie pilota za de facto zaniechanie działania tak wysokim odznaczeniem państwowym jest zgodne z obowiązującymi procedurami?
    3. Czy Minister, podejmując decyzję o odznaczeniu, chciał pokazać, iż będzie premiował w przyszłości przypadki niesubordynacji, tchórzostwa i odmawiania wykonywania rozkazów?
    4. Czemu sprawa odznaczenia pilota została tak nagłośniona w mediach przez szefa MON? Czy był to kolejny element prowokacyjnej polityki rządu wobec prezydenta RP?
    5. Czy zbadano przebieg wydarzeń w kabinie pilotów i zgodność podejmowanych przez nich decyzji z obowiązującymi procedurami? Jakie są wnioski z tej kontroli?
    6. Czemu szef MON nie odznaczył innych członków załogi?
    7. Jak MON zamierza reagować, jeśli w przyszłości będą powtarzać się tego typu przypadki odmawiania zmiany kierunku lotu?”

    Pytania stawiał sp. poseł Przemysław Gosiewski. Samo życie dostarczyło mu odpowiedzi niecałe dwa lata później.

    R.I.P. kretyństwu

  401. Emalia Teflonowa , ponownie wychynęła spod swojej warstwy
    tektury ( bo czymrzesz ten bidak ma się ogrzać , w zimne i śnieżne
    noce Helwecji ? ).
    Tu oto talenty penera ” spod tektury „:

    ” ET
    22 stycznia o godz. 12:28

    Cynamon nie pisze o (nie)spokojnym Hamburgu ….??????????????????
    Saldo mortale
    PS
    Terror am 4. Advent-…….etc……………………
    ET
    22 stycznia o godz. 12:29

    ….niektórzy zawiążą kolejny grajdoł w celu podnoszenia poziomu wydajności wzajemnej adoracji….ciekawe zdanie……
    Saldo mortale …”

    Jak się przebudził, tak i zamarł .

    Może nie daj Kriszna zamarzł ?!

    Tektura , rzecz niepewna .

    Pozdrowionka.

  402. ANCA_NELA
    No to brnę dalej.
    Widmo zdarzyło mi się tylko raz, więc uznałem je za coś nadzwyczajnego. Było to po słowackiej stronie, w Dolinie Furkotskiej, na jednej z turni grani Solisk. W pełnym popołudniowym słońcu wspięliśmy się po jakimś żebrze do grani. A za nią przepaść z kłębiącą się watą mgły. I cienie naszych głów w podwójnych tęczowych aureolach. Napawaliśmy się tym widokiem długą chwilę, a pamiętać będę zawsze.
    Później ktoś w Domu Turysty przekonywał mnie, że każdy kto trzykrotnie zobaczy widmo – z gór już nie wróci. No i mam problem: czy podwójna aureola liczy się za dwa widma? (Przydałaby się uśmiechnięta mordka.)
    Kijków w zasadzie nie używam, choć wożę je ze sobą w góry od kilku lat. Raz z nich skorzystałem, gdy przy złej pogodzie samotnie wpakowałem się w śliski teren. Wtedy bardzo się przydały.

  403. ANCA_NELA
    22 stycznia o godz. 9:40

    Widzisz, po raz pierwszy w naszych rozmowach, będę musiał
    ( bo Ty to wymusiłaś ), być dla Ciebie niemiłym.

    Gdybyś choć miesiąc pomieszkała w takim tyglu narodowości,
    odmian kulturowych , mieszanek religijnych jakim jest Hamburg ,
    to jeszcze Twoje , na bazie ” byłam, widziałam, sprawdziłam ”
    mógłbym zaakceptować .
    Ty sobie pomieszkujesz ” od stuleci ” w zaściankowym Wrocławiu
    i wydajesz ” święte ” wyroki na ludzi innej nacji, innej kultury ,
    innego stylu życia , mając 100 % przeświadczenia o swojej racji !

    No to ja się grzecznie pytam: na jakiej podstawie i wedle jakiej
    miary , masz prawo tak sądzić ?
    Jakie życiowe doświadczenia, dają Ci mandat do takich twierdzeń ?

    ANCA_NELO , aby mówić o wulkanie , trzeba go poznać osobiście.
    Aby stwierdzić że piec już ostygł , trzeba sobie czasami poparzyć
    paluchy .

    Takie gadanie ( sobie a muzom ), bez doświadczeń własnych, to
    można ładnie spisać i wysłać ” na Berdyczów „.

    Radzę to przemyśleć, a najlepiej osobiście doświadczyć.

    Wtedy Twoje zdanie , uznam za miarodajne i wiarygodne.

    Pozdrowionka.

  404. cynamon 29 (19:39)

    „Jużem myślał żeś przeszedł ‚na ciemną stronę mocy’ !
    Zdrowy duch, w zdrowym cielaku ! I tak trzymać !
    Oburącznie !!!”

    No już dobrze, dobrze. Czy lewo ręcznie możno? Musze ci sie jednak przyznać, Ancymonku, ze mnie ciągnie w stronę ciemnych mocy. Uoj jak ciągnie.

    Czy ty np. wiesz, ze nikt ze strony rządowej nie wykonał ANI JEDNEGO telefonu do kancelarii prezydenta w celu ZAPOBIEŻENIA dublowaniu uroczystosci 70-lecia Katynia? Ani jednego telefonu! Mimo tego, ze szykowała się potężna kompromitacja dyplomatyczna.

    To m. in. o tym musiał ponarzekać amb. Bahr w rozmowie z T. Torańską

  405. „I nadal podtrzymuje swoje stanowisko, ze emigranci żyjący ponad 10 lat poza Polska tracą zdolność do wtrącania się w sprawy polskie i wszelkie pouczanie rodaków jest nie na miejscu.”
    Wyjatkowo glupie i typowo (? , moze nie jest tak zle) polskie myslenie , dlaczego ? Wszelkie pouczanie wszak zakazane dlatego nie bede tracil czasu .
    ” zdolność do wtrącania się w sprawy polskie ” Jezyk polski dosc trudny jest

    ” zdolność do wtrącania się w sprawy polskie „

  406. Stary outsider!
    Kopiuję z Wikipedii:
    Wśród taterników istnieje przesąd mówiący, że człowiek, który zobaczył widmo Brockenu, umrze w górach. Wymyślił go w 1925 roku i spopularyzował Jan Alfred Szczepański. Ujrzenie zjawiska po raz trzeci „odczynia urok”, co więcej – szczęśliwiec może się czuć w górach bezpieczny po wsze czasy[1].

    cynamon 29
    22 stycznia o godz. 23:14
    Wybacz – zupełnie cię nie rozumiem!
    Wyraźnie napisałam, że nie wypowiadam się we własnym imieniu, bo nie mieszkałam i nie mieszkam blisko osiedla romskiego.
    Powtórzyłam – skrótowo – relacje mieszkańców ul. Kamieńskiego, którzy od kilku lat mają romskie osiedle pod bokiem. Kupują w tych samych sklepach, jeżdżą tymi samymi autobusami. To na ich usilne starania robi się próby przeniesienia tego obozowiska na drugi kraniec miasta. A mieszkańcy Tarnogaju tego sąsiedztwa nie chcą, bo wiedzą, jakie konsekwencje niesie ono za sobą.
    Ja akurat mieszkam w dzielnicy gęsto zabudowanej i mnie problem nie dotyczy, tu osiedle romskie nie ma szans powstać ani spontanicznie, ani urzędowo, więc mogę tylko zastanawiać się, jak władze miasta ten problem rozwiążą, bo rozwiązać go trzeba z pewnością. Tego nie unikniemy, będą następni emigranci i uchodźcy.
    W ferworze i zapale przypisujesz mi cechy i intencje, których nie mam…
    Przeczytaj jeszcze raz mój wpis, który tak cię zbulwersował a pewnie zmienisz zdanie. A jeśli nie… no to trudno. Jakoś z tym będę musiała żyć.
    Dobranoc.

  407. Stary outsider
    22 stycznia o godz. 23:10
    Legenda o widmie Brockenu ma pewno wiele wersji . Kazdy to jakoś przeżywa . jedno jest pewne zadziwiające fenomenalne zjawisko. Miałem to szczescie(lub nie) podziwiać je wielokrotnie a nawet utrwalać w różnych wersjach zdjęc od cz-b poprzez ORWO do cyfrowych. Ale nie w tym rzecz.Jedna z opcji legendy mówi że kto widział widmo po trrzykroc ten zawsze z gór wróci.
    Do rzeczy, kiedy widziałem widmo po raz trzeci był to krążek teczowy a w nim ja, Natomiast powyżej jak olbrzymia tęcza półokrąg mleczno- biały się rozpościerał. Wróciłem do miejsca obozowania. Trzy dni póżniej usztywniony(nie sztywny) wróciłem z gór. Długo wracałem do siebie i dobrze sie skonczyło moge się poruszać. Natomiast ile prawdy jest w tym że owo niesczescie w trzecim razie dało mi powód do uznania racji że dobrze będzie już zawsze to tylko ja wiem. Po paru latach wróciłem w góry teraz chodzę tylko po szlakach pare razy widmo widziałem w sporych opałach bywałem ale już lepiej sie kończy( chociaż nie nadużywam kredytu( danego? mi)Więc po sobie jestem skłonny uznac że jesli trzeci raz sie przeżyło to…. no dobrze jest.

  408. olborski (23:29)

    Wybrzydzanie na wtrącanie, niewtrącanie w sprawy polskie przez emigrantów to są pomyje pozostałe po zmywaniu niesmaku. Tego jaki pozostał po Stanie. Nie wojennym tylko Tymińskim.

    Niedługo ćwierć wieku już puknie od tamtego fenomenu. Jednakże smród oraz niesmak po Tymińskim pozostałe niektórzy wciaz uważają, ze muszą zmywać. I zmywać. To stad te antypodowe pomyje post-emigracyjne.

    Olac, err, wylać toto. Koniecznie przez durszlak, jednakże. No bo chodzi o nie wylanie ew. dziecka z tą emigracyjną kąpielą

  409. O kompleksach

    Kompleksy są przeróżne. Wszystkie w dwóch rodzajach zgrupowane: wyższości i niższości. I tu nasz wyłącznie fenomen: kompleks emigracyjny Polaka to kompleks obojnaka!

    Polak się czuje się wyższym będąc niższym. I to zarówno w kraju jak i na emigracji. Obojnak do kwadratu taki? Czy syndrom bliźniaczy tylko? Ale jeden z bliźniaków już ODSZEDŁ!

    Jest potrzeba POgłębionych studiów w tOmacie. Skumbrii, znaczy, tOmacie. Dunno

  410. Obrazonego Lewego wydaje mi sie juz troche znam…z blogu.

    To taki stary kokiet.
    Obraza sie i wyglada zza wegla jaka reakcja i czeka czek czeka…
    Na przeprosiny w stylu”
    Lewy z Toba jest inaczej bo piszesz madrze… jak nalezy – po linni i nabazie.

    Troche tak jak z prokuratura.

    Niezaleznosc jest dla przyrzadowych „dziennikarzy” dobra jak dlugo pasuje narzuconej linni poprawnosci – poprawnosci, ktorej straznikami sami sie mianowali.

    To oni decyduja kto jest antysemita, zahukanym szkodnikiem, faszysta itd.
    I nie moga darowac prokuraturze – niezaleznosci w ddziedzinie podejmowania decyzji co jest czarne a co biale.
    Toz to ich ogrodek – „mentorow i autorytetow”.

    Redaktorzy, dyrektorzy, prezesi, kierownicy od mediow tzw. „glownego nurtu” do kolei i zakladu oczyszczania miasta maja w III RP mecenasow zwiazanych jakos z wladza.
    Klasycznym tego przykladem jest kolej polska choc ten sam mechanism dziala wszedzie.

    To kilisettysiecnz hydra powiazan i polskiej specyfiki ukladow i dzielenia lupow.

    To paliwo polskiej polityki prowadzace do olbrzymiego marnotrawstwa, niekompetecji i OLBRSZYMICH kosztow ekonomicznych i spolecznych.

    Zeby te hydre pokonac trzeba by bylo dokonac walki iscie herkulesowej przeciwko stuglowej hydrze uzbrojonej w pieniadze, wplywy, media itd.
    Nieudalo sie nawet rewolucji trasformacyjnej gdzie nowy uklad zostal dokoptowany do starego.
    Po dwudziestu kilku latach nadszedl czas na kolejny skok cywilizacyjny inaczej utkniemy w dusznej atmosferze niemoznosci, korupcji, zaklamania i coraz wiekszego rozdzialu (i dysonsu poznawczego) miedzy tzw. elita a pozostalymi 90% Polakow.

    Wczesniej czy pozniej musi to nastapic gdyz koszty staja sie coraz wyzsze i system nie przystaje corazbardziej do realiow i swiadomosci spolecznej.

    Kto tego dokona i w jakim zakresie to tylko kwestia czasu.

    Nie bedzie wielkiego sukcesu ale drobne stopniowe kroczki.
    Pierwszym z nich jest eliminacja PO jako „naczelnej sily politycznej”.
    Kto tego dokona i w jaki sposb jest drugorzedne.

    Narazie Polska przypomina wciaz koleje:
    „Spe­cja­li­sta w dzie­dzi­nie no­wych roz­wią­zań ko­mu­ni­ka­cyj­nych zru­gał Pol­skie Ko­le­je Pań­stwo­we w spo­sób, któ­re­go nie po­wsty­dzi­li­by się bo­ha­te­ro­wie fil­mów Wła­dy­sła­wa Pa­si­kow­skie­go. Padło słowo „bur­del”

    – Od wielu lat mamy bur­del na kolei – wy­pa­lił na an­te­nie TVN Ad­rian Fur­gal­ski z Ze­spo­łu Do­rad­ców Go­spo­dar­czych TOR. Przy czym od razu za­strzegł, że to być nie­spra­wie­dli­we słowa, ale w sto­sun­ku do… domów pu­blicz­nych.

    – Wy­da­je mi się, że w domu pu­blicz­nym pa­nu­je więk­szy po­rzą­dek, bo tam każdy wie, za co od­po­wia­da. …”

    2010 – ale chyba niewiele sie zmienilo:
    „Przedwojenna kolejowa podróż do Wilna z Warszawy (423 km) zajmowała 5 godzin 25 minut „Latającym Wilnianinem”. Dziś jedyne połączenie kolejowe przez Grodno zajmuje 18 godzin. PKP IC oferuje też szybsze połączenie, z prędkością ok. 65 km/h., ale zamiast kolei podstawia się już tylko zwykły autobus drogowy. O ile w 1938 roku trasę Warszawa- Łódź kolej pokonywała w czasie poniżej 60 minut (w 1936 roku było to 72 minuty), dziś jest to 87 w jedną strone i 96 minut w drugim kierunku, mimo wielusetmilionowej modernizacji linii i zakupu nowego taboru….”

  411. Tymczasem
    Polska pod wladza PO w pigulce:

    „PKP. Ponad setka dyrektorów i zastępców z pensjami nawet do kilkudziesięciu tysięcy złotych.

    Jednoczesnie….:
    Musimy się martwić o wynik finansowy PKP Polskich Linii Kolejowych, które miały w ubiegłym roku ponad 700 mln zł straty – poinformował dziennikarzy Jakub Karnowski, prezes PKP SA….

    „Nowe stanowiska, nowi ludzie, nowe wyjątkowo wysokie zarobki. Tak wygląda efekt reformy wprowadzonej na Polskich Kolejach Państwowych. 53 dyrektorów, co najmniej drugie tyle zastępców. W wielu przypadkach dyrektorzy mają po kilku zastępców. Łącznie znacznie ponad 100 stanowisk kierowniczych i to w samej centrali firmy…..
    Oto lista stanowisk w nowej strukturze PKP (nie obejmująca zastępców):
    1.Dyrektor Zarządzający ds. Strategii i Organizacji Grupy PKP
    2.Dyrektor Zarządzający ds. Prywatyzacji i Nadzoru Właścicielskiego
    3.Dyrektor Zarządzający ds. Finansowych PKP S.A. i Grupy PKP
    4.Dyrektor Zarządzający ds. Integracji Obszarów Audytu Wewnętrznego i Kontroli Grupy PKP
    5.Dyrektor Zarządzający ds. Operacyjnych i Kontrolingu
    6.Dyrektor Zarządzający ds. Informatyki i Telekomunikacji Grupy PKP
    7.Dyrektor Zarządzający ds. Nieruchomości
    8.Dyrektor – Pełnomocnik Zarządu PKP S,A. ds. Dialogu Społecznego w Grupie PKP
    9.Dyrektor Departamentu Zarządu i Strategii
    10.Dyrektor Departamentu Marketingu
    11.Dyrektor Departamentu Zarządzania Kapitałem Ludzkim
    12.Dyrektor Departamentu Nadzoru Właścicielskiego
    13.Dyrektor Departamentu Prywatyzacji
    14.Dyrektor Departamentu Analiz Rynkowych
    15.Dyrektor Departamentu Audytu
    16.Dyrektor Departamentu Windykacji
    17.Dyrektor Departamentu Finansów i Rachunkowości
    18.Dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa i Spraw Obronnych
    19.Dyrektor Pełnomocnik ds. Ochrony Informacji Niejawnych
    20.Dyrektor Departamentu Prawno-Organizacyjnego
    21.Dyrektor Departamentu Teleinformatyki
    22.Dyrektor Departamentu Spraw Systemowych
    23.Dyrektor Departamentu Administracji
    24.Dyrektor Departamentu Kontrolingu i Reorganizacji
    25.Dyrektor Departamentu Regionalnego ds. Sprzedaży Nieruchomości w Warszawie
    26.Dyrektor Departamentu Regionalnego ds. Sprzedaży Nieruchomości w Krakowie
    27.Dyrektor Departamentu Regionalnego ds. Sprzedaży Nieruchomości w Poznaniu
    28.Dyrektor Departamentu Regionalnego ds. Komercjalizacji Nieruchomości w Gdańsku
    29.Dyrektor Departamentu Regionalnego ds. Komercjalizacji Nieruchomości w Krakowie
    30.Dyrektor Departamentu Regionalnego ds. Komercjalizacji Nieruchomości w Katowicach
    31.Dyrektor Departamentu Regionalnego ds. Komercjalizacji Nieruchomości w Poznaniu
    32.Dyrektor Departamentu Regionalnego ds. Komercjalizacji Nieruchomości we Wrocławiu
    33.Dyrektor Departamentu Regionalnego ds. Komercjalizacji Nieruchomości w Warszawie
    34.Dyrektor Departamentu Regionalnego ds. Eksploatacji Nieruchomości w Gdańsku
    35.Dyrektor Departamentu Regionalnego ds. Eksploatacji Nieruchomości w Poznaniu
    36.Dyrektor Departamentu Regionalnego ds. Eksploatacji Nieruchomości w Katowicach
    37.Dyrektor Departamentu Regionalnego ds. Eksploatacji Nieruchomości w Krakowie
    38.Dyrektor Departamentu Regionalnego ds. Eksploatacji Nieruchomości w Warszawie
    39.Dyrektor Departamentu Regionalnego ds. Eksploatacji Nieruchomości we Wrocławiu
    40.Dyrektor Departamentu Regionalnego ds. Inwestycji w Gdańsku
    41.Dyrektor Departamentu Regionalnego ds. Inwestycji we Wrocławiu
    42.Dyrektor Departamentu Regionalnego ds. Ewidencji Nieruchomości w Katowicach
    43.Dyrektor Departamentu Regionalnego ds. Ewidencji Nieruchomości w Gdańsku
    44.Dyrektor Departamentu Regionalnego ds. Ewidencji Nieruchomości w Krakowie
    45.Dyrektor Departamentu Regionalnego ds. Ewidencji Nieruchomości w Poznaniu
    46.Dyrektor Departamentu Regionalnego ds. Ewidencji Nieruchomości w Warszawie
    47.Dyrektor Departamentu Regionalnego ds. Ewidencji Nieruchomości we Wrocławiu
    48.Dyrektor Departamentu Regionalnego ds. Współpracy z Samorządami w Gdańsku
    49.Dyrektor Departamentu Regionalnego ds. Współpracy z Samorządami w Katowicach
    50.Dyrektor Departamentu Regionalnego ds. Współpracy z Samorządami w Krakowie
    51.Dyrektor Departamentu Regionalnego ds. Współpracy z Samorządami we Wrocławiu
    52.Dyrektor Departamentu Regionalnego ds. Współpracy z Samorządami w Poznaniu
    53.Dyrektor Departamentu Regionalnego ds. Współpracy z Samorządami w Warszawie

    Wszyscy sa znajomymi kroliczka, maja swojego politycznego mecenasa, ciagna za soba kolejne dziesiatki kroliczatek itd. TAK FUNKCJONUJE III RP wszedzie i niech tylko Bienkowska ich ruszy…

  412. Moze teraz o LOT-cie gdzie prezesowal hiper-autorytet III RP Bartoszewski znany ekspert od lotnictwa…
    LOT, ktory tuz przed smiercia zakupil Bochniarzo-linery…?

    Henryka Bochniarz !?
    W latach 1978–1990 należała do PZPR. Była m.in. I sekretarzem POP w Instytucie Koniunktur …

    Wyczula koniunktura jak malo kto…

    W 1991 sprawowała urząd ministra przemysłu i handlu w gabinecie Jana Krzysztofa Bieleckiego.

    Po odejściu z rządu zajęła się działalnością gospodarczą.

    4 czerwca 2005 ogłosiła swój start w wyborach prezydenckich jako bezpartyjna kandydatka z poparciem Partii Demokratycznej. …
    Przed II turą ogłosiła swoje poparcie dla kandydatury Donalda Tuska.

    W czerwcu 2006 została wiceprezesem zarządu Boeing International na Europę Środkową i Wschodnią.

    Za co sie nie zabrac to wyglada podobnie.

    A moze spolka budujaca papierowe elektrownie nuklearne?
    \Mozemy podobny schemat pomnozyc przez sto albo tysiac na koncu zawsze wyjdzie
    Bilion zlotych dlugu, ktory PO pozostawi swoim nastepcom i przyszlym pokoleniom – jako owoc z drzewa zielonej wyspy.

    Jednoczesnie jest „dobrze”
    „… Tym bardziej może zaskakiwać, czy nawet niepokoić wynik Polski: 13,5:1 na korzyść najbogatszej części społeczeństwa.

    Jest to najwyższy wskaźnik rozwarstwienia w całej Europie!!!

    Odbiega także znacznie od innych krajów Europy Środkowej, mimo pozornych podobieństw w sytuacji gospodarczej…. (Czechy 5,5:1)”

    http://wynagrodzenia.pl/artykul.php/wpis.1778),

  413. mag (18:53)

    „Przecież Ty [Lewy], Jacobsky, TO pod innym nickiem, czy Cynamon, Orteq to nasze perełki i ambasadory w jednym. Co Wy winni, że niektórym odbiło na obczyźnie, w nowej ojczyźnie?”

    Noo, Mag(usiu). Thank you. Thank you very much. Jak Elvis ja to ci mowie. Musi być powtórzenie thank you

    http://www.mdxers.org/forums/attachments/2007-2013-acura-mdx/36638d1180144158-your-fastest-speed-07-mdx-elvis-presley-thank-you-thank-you-very-much-.jpg

  414. Orteq
    23 stycznia o godz. 2:14

    mag (18:53)

    „Przecież Ty [Lewy], Jacobsky, TO pod innym nickiem, czy Cynamon, Orteq to nasze perełki i ambasadory w jednym. Co Wy winni, że niektórym odbiło na obczyźnie, w nowej ojczyźnie?”
    …..

    Andrzej Falicz
    23 stycznia o godz. 1:50

    Obrazonego Lewego wydaje mi sie juz troche znam…z blogu.

    To taki stary kokiet.
    Obraza sie i wyglada zza wegla jaka reakcja i czeka czek czeka…
    Na przeprosiny w stylu:
    Lewy z Toba jest inaczej bo piszesz madrze… jak nalezy – po linni i na bazie.
    …”

    Nie powiem zeby bylo trudno przewidziec….

  415. AF (2:46)

    Przewidzieć co, Falusku? Bo chyba nie prawisz o przewidywaniu tych dąsów z ktorymi Lewusek wyskakuje, periodycznie. Nawet dosyć regularne sa te jego periody.

    Przewidywanie wyskoków Lewego to tak jak przewidywanie wystepowania PERIODÓW w jednym z rodzajów ludzkich. Ty, w najlepszej wierze, przewidujesz takowy na następny miesiąc, a tu w międzyczasie następuje BINGO! i jest po ptokach. Trzeba bulić.

    Bezpieczniej jest nie przewidywać periodów Lewuska. Szczególnie jeśli się nie miało nic wspólnego z BINGO!, do którego mogło dojsc podczas swawolnego baraszkowania.

    Istnieje podejrzenie, graniczące z pewnością wynikającą z nadwiślańskiego tylko syndromu GENDER, ze nick ‚Lewy’ wcale nie oznacza sugerowanego rodzaju, jako takiego. Nick ‚Lewy’ oznacza zupełnie co innego

    http://www.alzheimer.ca/en/About-dementia/Dementias/Lewy-Body-Dementia?gclid=CL7vt9PEk7wCFY57QgodElgAwQ

    Czyżby to TO właśnie tak łatwo ci było przewidzieć, Falusku? Bo tego, ze LewY to moze po prostu jest LewA, toś na pewno nie przewidział. Tylko sie nie zapieraj!

  416. @zza kałuży
    celowo używałam formy nas, nasze itp, aby podkreślić, ze nie mowie ani o tobie, ani o sobie ale ogólnie o emigracji i w nawiasie starałam się zaznaczyć, ze żadne z nas ( emigrantów) nie ma zasług w osiągnięciach demokracji, ekonomii itp. krajów do których trafiliśmy, bo weszliśmy niejako na gotowe, podczas gdy Polacy muszą sobie radzić z ułożeniem tego wszystkiego od podstaw. Znakiem tego porównując nasze nowe ojczyzny z Polska popełniamy skądinąd nadużycie i niestety wymądrzamy się. 🙂
    Mnie się Bieńkowska podobała ze swoja szczerością, tak jak podobał mi się Cimoszewicz. Taka postawa, choć może nieprofesjonalna jest jednak uczciwsza. Choćby wobec tych, którzy ( jak w przypadku Cimoszewicza) owych ubezpieczeń dokonali.
    Bez obrazy, ale cala resztę zwyczajnie ominęłam – mnie to naprawdę nie interesuje.

  417. Orteq,
    ale ja rzeczywiście tak uważam! Dlatego nie chodzę na żadne wybory polskie, bo to nie ja będę ponosić konsekwencje mojego wyboru.
    No chyba, ze ty o Faliczu… ale to inna bajka.

  418. Bajka srajka

    +++++++++++++++++++++++++

    Co jest? Ani jednego odzewu w tOmacie?
    A tOmat jest żywy:

    „nikt ze strony rządowej nie wykonał ANI JEDNEGO telefonu do kancelarii prezydenta w celu ZAPOBIEŻENIA zdublowania uroczystości 70-lecia Katynia. Ani jednego telefonu! Mimo tego, ze szykowała się potężna kompromitacja dyplomatyczna. (23:18)”

    Mowa była o PRZYCZYNACH katastrofy smoleńskiej. Nikogo nie zainteresowało to, ze rzad premiera Tuska całkowicie olał możliwość uniknięcia kompromitacji dublowania MIĘDZYNARODOWEJ uroczystości katyńskiej. Faktu, który zdeterminował CAŁKOWITY BRAK współpracy rosyjskich kontrolerów lotów przy WYMUSZONYM PRZEZ POLAKÓW lądowaniu we mgle. Czyli, faktu który byl czynnikiem sprawczym tej katastrofy.

    No to podsumujmy

    Rzad premiera Tuska wyraźnie zmierzał do ZDUBLOWANIA uroczystości. A nie do uniknięcia tej kompromitacji dyplomatycznej, jak amb. Bahr to ujal. Ja sie pytam: dlaczego premier Tusk to czynil?

    Próba odpowiedzi, iż ‚próby dogadania sie z Kaczynskim by nic nie dały’, nie zdaje próby. Dlaczego ta odpowiedz nie zdaje próby? A no dlatego, ze tej próby nie dokonano. Case closed

  419. Czy ktoś coś rozumie z tego co się wydarzyło w Smoleńsku? Prócz faktu, ze 96 osób zginęło zupełnie niepotrzebnie?

    Smoleńsk nie wydarzył się z niczego

  420. Jak ten palkownik Krasnokudskij dokonal tego majstersztyku? Jemu stopień gienieralskij nalezal sie za ten wyczyn aftomatyczno. Tak ja uwazaju, sowremienno

  421. Ewa-Joanna 23 stycznia o godz. 6:44
    „żadne z nas ( emigrantów) nie ma zasług w osiągnięciach demokracji, ekonomii itp. krajów do których trafiliśmy, bo weszliśmy niejako na gotowe”
    A Amerykanin urodzony w 1955-ym czy 1960-tym roku nie przyszedł „na gotowe”?
    W USA o pokoleniu, które dorastało w czasie Wielkiej Depresji, potem walczyło i pracowało podczas II wojny światowej a następnie położyło podwaliny gospodarczego boomu lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych oraz spłodziło generację Baby boomers mówią tam The Greatest Generation. Najwspanialsze pokolenie.
    Całkiem wiele osób uważa, że Baby boomers „przyszli na gotowe”.
    Nie hartowali charakterów podczas niedostatku depresji. Nie przelewali krwi w walce z faszyzmem czy innym -izmem. Nie budowali zrębów potegi przemysłowej. Nie musieli konfrontować się z kiedyś wszechobecnym rasizmem. Nie wylądowali na Księżycu. Nie znają życia bez telefonu, telewizora, samochodu i bez domku jednorodzinnego. Czyli praktycznie cała współczesna, „urządzona” Ameryka „przyszła na gotowe”.

    To co napisałaś ma taką samą logikę jak tropienie resortowych dzieci. Obwinianie urodzonych po wojnie Niemców o winy ich rodziców.
    Przyznawanie wiekszego prawa do bycia Amerykaninem osobie urodzonej w 1955 roku na miejscu, z rodziców Amerykanów aniżeli naturalizowanemu obywatelowi.

    Być może takie rozumowanie jest czymś zwyczajnym wśród imigrantów w Australii, być może to ty masz jakieś kompleksy z powodu słabej asymilacji. Wreszcie być może niczym nie przyczyniłaś się do rozwoju Australii w żadnej dziedzinie i przez projekcję przenosisz poczucie swojego nieprzystawania na innych.

    Nie zgadzam się na takie „ogólnie mówienie o emigracji” i „zaznaczanie, ze żadne z nas ( emigrantów) nie ma zasług w osiągnięciach demokracji, ekonomii itp. krajów do których trafiliśmy”

    Jest od cholery i ciut ciut Amerykanów-moich rówieśników, którzy dla reszty społeczeństwa są większym ode mnie ciężarem i w mniejszym stopniu przyczynili się do „osiagnięć demokracji czy ekonomii”.

    Z łaski swojej mów więc za siebie i w taki pesymistyczny sposób podsumowywuj swój bilans zasług dla twojej nowej ojczyzny.

  422. zza kałuży
    trudno rozmawiać z kimś, kto jest self-centered. Właściwie jest to niemożliwe.
    Życzę powodzenia w samogloryfikacji.

  423. Ewa-Joanna 23 stycznia o godz. 6:44
    „Taka postawa, choć może nieprofesjonalna jest jednak uczciwsza.”
    Nie jest uczciwsza.
    Należy bowiem zastanowić nad definicją tej „uczciwej postawy”.

    Komu bardzie potrzebny jest sensowny urzędnik rządowy, dobry rząd?
    Głupim czy mądrym?
    Według mnie tym pierwszym, bo ci drudzy z większym prawdopodobieństwem sami dadzą sobie radę w życiu. Bez pomocy rządu.

    Złóżmy, że wszystkim mądrym, tak jak tobie, wypowiedzi premier Bieńkowskiej i premiera Cimoszewicza się podobała. Czy uważasz, że wśród wyborców jest więcej mądrych czy głupich osób?

    Ja uważam, że więcej głupich. I dla tego tak należy planować swój polityczny „image” aby zdobyć poparcie wiekszości. Większości, która w większości jest głupia.

    DLA ICH WŁASNEGO DOBRA.
    Którego oni sami najczęściej nawet nie są świadomi.

    I dlatego szczere walenie kawy na ławę i mówienie twardej prawdy NIE JEST NAJUCZCIWSZĄ POLITYKĄ. Bo nie maksymalizuje szans na polepszanie życia najgłupszym członkom społeczeństwa, którzy najbardziej pomocy mądrego polityka potrzebują.

  424. Ewa-Joanna 23 stycznia o godz. 8:03
    „trudno rozmawiać z kimś, kto jest self-centered. Właściwie jest to niemożliwe. Życzę powodzenia w samogloryfikacji.”
    W którym pokoleniu dana osoba może zacząć czuć satysfakcję z „osiągnięć demokracji, ekonomii” kraju zamieszkania?

  425. .Jerzy Pieczul .g.12.40
    Pamietam tego dnia telefon z Wiednia – wujek słyszałeś ……..

    Odpowiedziałem wtedy ,tak ot – ” no to wymajęcili ” tak kiedyś moja mama zawsze mówiła ” aleś synu wymajęcił „.
    Ja do dziś nawet nie wiem czy jest to polski wyraz (podkreśla go bowiem komputerowy słownik).
    Ale wiem że Ta osoba która dzwoniła ,była oburzona moim zdaniem (zrozumiała dokładnie co powiedziałem).
    Ja wtedy nic jeszcze o katastrofie i jej przyczynach nie wiedziałem ale wiedziałem jedno jak o tym usłyszałem ;kombinowali ,kombinowali aż wykombinowali a jednym słowem mówiąc – wymajęcili !.

  426. Andrzej Falicz, 23 stycznia o godz. 1:56. Gdzieś pisano, że sekretarz dyrektora PKP od segregowania kopert zarabia 22 tys./mieś. Ten pajac ma tylko maturę.

  427. Dzień dobry

    Profesor Zoll o zmianach w kodeksie karnym – w tym prawie aborcyjnym – dla Newsweeka:
    „Newsweek: Ale poglądy religijne mają wpływ na to, jak głosujecie.
    Prof. Andrzej Zoll: – To oczywiste, że mają. Jeżeli jest się osobą wierzącą…
    Newsweek: A pan jest?
    Prof. Andrzej Zoll: – Tak. I jako osoba wierząca mam pewien system wartości, który przekłada się na mój sposób myślenia i działania. Ale nie można ludziom, którzy ten system wartości reprezentują, w tym także mnie, odmawiać możliwości wpływania na prawo. Na to się nie zgadzam.”

    Podobnych problemów nie mieli pierwsi chrześcijanie. Po prostu odmawiali służby w armii, pracy dla państwa w charakterze urzędników oraz lichwy czyli pracy w odpowiedniku współczesnego sektora finansowego. Za co zresztą byli bestialsko prześladowani.
    Pismo jednoznacznie do tych spraw podchodzi. Odmowa pracy w administracji jasno wynika np z przypowieści o powołaniu celnika Mateusza.
    Do tej pory zresztą pewne nurty chrześcijaństwa w ten sposób – dosłowny – odczytują Pismo i skupiają się nie na tworzeniu administracyjnego królestwa Bożego na ziemi ale na życiu według wskazań Mesjasza.
    Jestem przekonany, że jest to trudniejsze aniżeli tworzenie religijnego państwa.

    Pozdrawiam

  428. Orteq
    23 stycznia o godz. 7:48
    Skoro sądzisz, że temat Smoleńska jest żywy, nie masz pojęcia, co się z tym tematem działo w Polsce przez 3,5 roku. To wyłącznie Macierewicz galopuje na trumnach. Zgłoś się do niego na eksperta.
    A kiedy piszesz: „Jak ten palkownik Krasnokudskij dokonal tego majstersztyku? Jemu stopień gienieralskij nalezal sie za ten wyczyn aftomatyczno. Tak ja uwazaju, sowremienno”, to się popisujesz jak małe dziecko, a znasz rosyjski jak biedny Protasiuk. „Uważat'” to „szanować”.

  429. Kartko!
    Bo to nie łatwe – oddać cesarzowi, co cesarskie.
    A czemu akurat cesarskie ma być a nie moje, nie NASZE!!! ?
    Bardzo ciekawie i bez „polityki” mówił o tym wczoraj a jeszcze ciekawiej i bezkompromisowo wypowiada się w książce, ukończonej i wydanej w ostatnioej chwili przed zakazaniem mu publicznych wystąpień ksiądz Lemański.
    Lektura wciągająca i krzepiąca. Skoro jest taki jeden, to i drugi sią znajdzie…

  430. ANCA_NELA
    Na tę stronę zajrzałem kiedyś, gdy pierwszy raz wspomniałaś o widmie. Jedna rzecz tam nie zgadza się z moim doświadczeniem. Autorka strony napisała, że jeśli kilka osób jednocześnie obserwuje to zjawisko, każda z nich widzi tylko jeden, swój cień.
    Było nas dwóch, i każdy widział dwa widma, pochodzące od obu postaci. W takiej sytuacji tracę zaufanie do całej strony, bo nie wiem, gdzie jeszcze rozminięto się z rzeczywistością.
    W przypadku widma z Brocken chodzi o błahą sprawę, ciekawostkę.
    Gorzej, gdy dotyczy to na pozór poważnego internetowego Wielkiego Słownika Języka Polskiego firmowanego przez Instytut Języka Polskiego PAN-u i objętego honorowym patronatem Senatu RP.
    http://www.wsjp.pl/
    Dowiedziałem się o nim ze Studia Opinii, i początkowo ucieszyłem, że wygospodaruję trochę miejsca na półce ze słownikami. Nic z tego. Przetestowałem to dzieło hasłami: statek i okręt. Prawdziwe słowniki pozostaną na swoim miejscu, a Jurek P., jeśli zajrzy do tych haseł – ma gwarantowaną zabawę.
    Tylko, że na wsjp poszedł grant bodajże 11 mln PLN ( nie pamiętam, ale dokładną kwotę wymienił red. Bogdan Miś).

  431. Kartka z podróży, 23 stycznia o godz. 10:11
    Ten Zoll okazał się nie po raz pierwszy prymitywnym obskurantem. Profesor uniwersytetu ataki głupi. Czy jest w tym jakaś prawidłowość?

  432. Stary outsider
    Ja stałam na grani obok brata i widziałam tylko swój cień. Brat swój.
    Porównywaliśmy swoje wrażenia opisując sobie wzajemnie, co widzimy.
    Było to fascynujące.
    Co do legendy… już w góry nie chodzę, więc może mnie spotkać ta „górska” ostateczność jedyniew wersji wydarzenia „Słowo o połku igoriewie”.
    Pięknie ten poemat spolszczył Tuwim.
    A Wysocki śpiewał po swojemu… w pięknej balladzie.

  433. Resortowy
    23 stycznia o godz. 10:40

    Kartka z podróży, 23 stycznia o godz. 10:11
    Ten Zoll okazał się nie po raz pierwszy prymitywnym obskurantem. Profesor uniwersytetu ataki głupi. Czy jest w tym jakaś prawidłowość?
    …”

    Jak ladowal w Kaczora i PiS to byl wynoszony na oltarze!

    Wielkim tez byl i niepodwazalnym autorytetem w obronie sedziego od mamy w SB – tym co dokopywal IV RP.

    Taki autorytet III RP… zglupial jak piszesz?
    Takie pisanie to „antysystemowe podwazanie fundamentow” panstwa:

    „Zoll,
    W 1989 został wybrany na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. W 1990 jako sędzia TK był przewodniczącym Państwowej Komisji Wyborczej w trakcie pierwszych wyborów prezydenckich. W latach 1991–1993 przewodniczył PKW, działającej jako stały organ wyborczy. W dniu 19 listopada 1993 wybrano go na stanowisko prezesa Trybunału Konstytucyjnego, które zajmował do końca swojej kadencji (1997).

    W latach 1998–2000 był przewodniczącym Rady Legislacyjnej przy Prezesie Rady Ministrów. Od 30 czerwca 2000 do 15 lutego 2006 pełnił funkcję Rzecznika Praw Obywatelskich IV kadencji.

    Opublikował około 150 prac naukowych, głównie z zakresu prawa karnego, prawa konstytucyjnego i filozofii prawa. Należy do współautorów polskiego kodeksu karnego z 1997. Członek Komitetu Etyki w Nauce PAN oraz Wydziału Historyczno-Filozoficznego PAU. Był kuratorem Towarzystwa Biblioteki Słuchaczów Prawa UJ, którym kierował w czasach studenckich. Wchodzi w skład Akademii Nauki i Sztuki w Salzburgu. Członek Polskiego PEN Clubu. Był społecznym doradcą ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego. Przez wiele lat pełnił funkcję kierownika Katedry Prawa Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego….”

  434. Ja nie wiem kto pomyślał że odłączenie prokuratury od rządu zrobi ją niezależną i apolityczną. Za duże są ciągle powiązania. To może się zmienić dopiero za jakieś 10 lat jak się zmienią ludzie w tych instytucjach i będą mieć inne priorytety.

  435. Idę do kiosku po „Wyborczą”
    http://wyborcza.pl/politykaekstra/1,135766,15313729,Letowska__Polityka_gwalci_prawo.html

    P.S.
    @Stary outsider
    Chyba się zapędziłam z tym Igorem…
    To była z pewnością „Pieśń o wieszczym Olegu”, ale nie mogę odszukać w YT.
    Mam płytę.

  436. Kartka z podróży
    23 stycznia o godz. 10:11
    Mówimy jednym głosem.
    Dawno temu, jak rybaczyłem, przyjeżdżał po rybę ksiądz. Nie jego gosposia, bo jej nie miał. „Też mam dwie ręce” – mówił. Sam uprawiał spory ogródek. Czasem siadaliśmy przy piwie. Jednego razu – początek lat 90-tych, więc również początek nieskończonej, jak się potem okazało, listy kościółkowych żądań – zgadało się o wierze.
    – W razie bym chciał uprawiać wiarę – mówię – muszę mieć jakieś warunki?
    – Nie rozumiem.
    – Jakieś specjalne udogodnienia – żeby się mocniej wierzyło: ciepłą wodę, pierzynę, prąd.
    – A po co? Chrystus był prześladowany i nie narzekał. Kościół nie ma być związkiem zawodowym targującym się o warunki, lecz dobrowolnym zborem grzeszników zmieniających S I E B I E wedle przykazań. Jeśli świeckie prawo jest sprzeczne z przykazaniem, chrześcijanin ma wybrać przykazanie i cierpieć – takie jest jego powołanie.

  437. Co z tego, że prof. Zoll ma na swoim koncie różne zasługi i wiele prac naukowych, skoro „odleciał”?
    Nie ma znaczenia, jakie są w tej chwili jego sympatie polityczne, ale o to, że jest za zaostrzeniem i tak restrykcyjnego w Polsce prawa antyaborcyjnego, będącego jakoby wynikiem „kompromisu”, wymuszonego przez kk, które w niczym nie rozwiązuje problemu.
    Nie gwarantuje przyrostu demograficznego, bo potrzebne są działania motywujące poprzez rozumną politykę prorodzinna, ale nie absurdalny pomysł 500 PLN „od dziecka”, co mogłoby spowodować jedynie przyrost dzieci w rodzinach patologicznych, które i bez tego rozmnażają się jak króliki. Zresztą skąd na to wziąć kasę?
    Kaczor już obiecywał bilion na tzw. rozruch „upadającego” jego zdaniem państwa, a czemu nie kwadrylion albo kotylion?
    Jeszcze bardziej restrykcyjna ustawa antyaborcyjna, to jedynie wzrost podziemia antyaborcyjnego i napełnienie kieszeni slużbie zdrowia w UE, choćby w sąsiedzkich Niemczech lub Czechach przez kobiety, które stać na „wyjazd aborcyjny”.
    Bardzo lubisz powoływać się na statystyki . To prześledź sobie, jaki wpływ ma liberalne prawo aborcyjne na demografię choćby na przykładzie Francji czy Wielkiej Brytanii, a jaki – restrykcyjne w Polsce, gdzie, oczywiście, statystyki „oficjalnych” aborcji są niskie, ale szacunki tych rzeczywistych (dokonywanych za granicą lub w „podziemiu” )zatrważające.

  438. Jak było do przewidzenie, cyrk w Montreux rozpoczął się od mantry na modłę klezmerską „Assad musi odejść!”. Nie chodzi więc o pokój w Syrii i zakończenie rzezi głównie chrześcijan, mordowanych przez ich wrogów, którymi nie są przecież muzułmanie, mimo usilnych starań doprowadzenia do wojny religijnej, żeby osłabić obie stronu i przejąć nad nimi pełną kontrolę, albowiem gdzie dwóch się bije, tam od wieków korzystają ci, co to wiadomo. Chodzi o obalenie legalnie urzędującego prezydenta suwerennego kraju. Kropka.

    Analogicznie zresztą jak na Ukrainie. Już nawet red. Szostkiewicz (!) dostrzega na Majdanie krecią robotę sabotażystów, tylko ograniczony schematami myślowymi obowiązującymi mainstream nie potrafi przedstawić racjonalnego uzasadnienia. Fakty dostrzega (to i tak dużo, postęp), ale przyczyn szuka w świecie absurdu. Podsunąłem mu trop, to ocenzurował, jak zwykle – i zadowolony. Myśloszlaban ma opuszczony, energii żeby go podnieść brak, więc tkwi wciąż w swoim getcie myślowym, zapodając publiczności głodne kawałki od Sasa, do lasa. A wystarczy wyjść poza schemat, wziąć pod uwagę perspektywę historyczną, żeby wywieść nieuchronnie nasuwające się wnioski. Pisze więc Szostkiewicz o swojej fazie, a mój komentarz wycina:

    „Obecna faza ma z fazą początkową wiele wspólnego, gdyż obie zostały zaaranżowane przez te same siły, których celem jest reaktywacja starego planu Żabotyńskiego & Co., realizowanego w praktyce już od żądania skierowanego do rosyjskiego Cara, a potem za sprawą Hitlera (do czasu): państwo żydowskie na wschód od Wisły, po eksterminacji Polaków, których przewidywano pozostawić 8 mln – ktoś musiałby przecież pracować. Wszystko było dopracowane. Są na to kwity. Było, ale się zmyło w 1943r. Skutkiem II Wojny Światowej, część tamtych terenów leży obecnie na Ukrainie, dlatego trzeba Ukrainę rozbić, podzielić i przejąć.”
    Oczywiście mogę się mylić, ale nie muszę i taka jest moja opinia.

    Na Ukrainie są już ofiary śmiertelne. Cztery strzały w głowę. Podobno snajper, jak w Egipcie. Jeśli byłby jeszcze jeden w korpus, to jak podpis mordercy, przypomniany jakiś czas temu przez Der Spiegel w artykule o szowinistycznych zbirach państwowych, którzy uzbrojeni po zęby najadą tłumnie Polskę za kilka dni. Kiedyś Najjaśniejsza RP dawała takim zbrojnym najazdom odpór, a dziś dupa blada, nawet nie zechcą ich spałować, kraj widać pod okupacją…

    Kaczyński, Protasiewicz, Schetyna i wszyscy inni, którzy podjudzali Ukraińców na Majdanie mają dziś krew na rękach.

    W sprawach krajowych, poseł od Palikota pisze: „Wolałbym bzyknąć kozę…”

    Zoofil, pederasta, esbecki kapuś, szowinistyczny mason, gangster-rakieter, baba z brodą – oto menażeria, która aspiruje do władzy w Polsce i w Europie.

  439. Mag

    Ciekawe sytuacje widziałem gdy szedłem przez Niemcy, na terenach dawnego NRD. Na terenach które jeden z polskich księży,jak podejrzewam rzucony tam za karę przez swego biskupa, określił mi z frustracją w głosie jako najbardziej zateizowane miejsce na świecie – po Korei Północnej.
    Tam chrześcijańska forma życia jest czasem traktowana jako manifestacja kontestacji życia konsumpcyjnego. Jako swoista kontrakcja w stosunku do powszechnego konsumcjonizmu. W jednym z miast pod Berlinem ewangelik z którym się zaprzyjaźniłem zaprowadził mnie do domu rodziny wielodzietnej. Dom był ozdobiony własnoręcznie wykonanymi plakatami, transparentami o treści religijnej z przewodnim motywem: „Jesteśmy szczęsliwi, bo Bóg nas kocha za nasze 12 dzieci”. To był przekaz adrwowany do niewiernych chodzących po ulicy.
    Dodam, że ponieważ jest tam tzw kryzys powołań pomieszczenia parafialne są często przez wspólnoty zasiedlane katolickimi rodzinami wielodzietnymi, które w zamian za niskie czynsze zajmują się administrowaniem parafią, sprzątaniem i strojeniem koscioła.
    Muszę powiedzieć, że mnie akurat takie formy podkreślania, manifestowania swych zasad religijnych bardziej pasują niż próby klerykalizacji prawa i państwa.
    To miałem na myśli pisząc o tym, że profesor Zoll najwyraźniej nie zna Pisma Świetego – co jest niewybaczalne w przypadku chrześcijanina tak dobrze wykształconego. Chrześcijanina intelektualisty. W tym przypadku sprawdza się ewangeliczna teza że Bóg jest bliżej prostaczków.

    Pozdrawiam

  440. mag
    23 stycznia o godz. 11:24

    >>>
    Kaczor już obiecywał bilion na tzw. rozruch „upadającego” jego zdaniem państwa, a czemu nie kwadrylion albo kotylion?…”

    Kaczornarazie obiecal a Donald zdolal juz zadluzyc Polske na polowe tego biliona …
    i jest fajowo

  441. Ja wolę nawet nie myśleć, co by się działo, gdyby Prezes po dojściu do władzy „znalazł” ten bilion i go „zagospodarował”.
    Zresztą mój post dotyczył pomysłów prof. Zolla, ale widocznie na ten temat nie wiesz co powiedzieć, czyli jak go wybronić.
    To twoja wypróbowana metoda, uczepić się jakiegoś szczegółu, żeby się odszczeknąć i odwrócić kota ogonem.
    Nie oczekuję sensownej odpowiedzi, wiec sobie daruj.

  442. Profesor Zoll powiedział w przywołanym wywiadzie:
    „… I jako osoba wierząca mam pewien system wartości, który przekłada się na mój sposób myślenia i działania. Ale nie można ludziom, którzy ten system wartości reprezentują, w tym także mnie, odmawiać możliwości wpływania na prawo. Na to się nie zgadzam.”

    Inny profesor prawa o dorobku identycznym z dorobkiem prof. Zolla mógłby odpowiedzieć mu mniej więcej tak:
    Jako osoba niewierząca mam pewien system wartości, który przekłada się na mój sposób myślenia i działania. Nie można ludziom, którzy ten system wartości reprezentują, w tym także mnie, odmawiać możliwości wpływania na prawo. Na to się nie zgadzam.

    I co wtedy panie Profesorze Zoll ? Dacie sobie panowie profesorowie „po twarzy” i rozejdziecie się z niczym, tj wobec zasadniczych rozbieżności co do treści prawa – bez jego ustanowienia ? Z perspektywą totalnego chaosu ?
    Czy nie lepiej jednak nie anagażować poglądów religijnych, ideologicznych i światopoglądowych do tworzenia prawa, które z założenia ma wszystkich obowiązywać; i tych którzy wierzą i tych, którzy wierzą „inaczej” lub w coś innego jak i tych, którzy nie wierzą; zatem powinno być prawo światopoglądowo i ideologicznie neutralne ?

    Mimo całego szacunku dla wiedzy i dorobku naukowego prof. Zolla, głoszone przez niego poglądy na treść prawa trochę zalatują opinią babki Pawlakowej na temat sprawiedliwości. Neutralność prawa neutralnością ale ma byc ono zgodne z moim światopoglądem i wiarą – zdaje się głosić pan Profesor. Jak na profesora prawa stanowisko zaskakujące.

  443. Kartka z podróży
    Bardzo pouczająca ta Twoja historyjka.
    Wielka szkoda, że w Polsce „wygrał” jednak katolicyzm. O ileż bylibyśmy normalniejszym społeczeństwem, gdy więcej w nim było ewangelików.
    Byłam kiedyś w święta BN u znajomego księdza, który proboszczował w jakiejś niewielkiej miejscowości pod Heildelbergiem, odwiedziliśmy potem jego kumpla, też zasilającego braki kadrowe w Karlsrue (sorry, że piszę fonetycznie).
    Co za różnica w zachowaniu polskich księży, gdy pracują „na wyjeździe”, czyli poza Polską bardziej na zachód. Sympatyczni, empatyczni, no, ludzcy po prostu w stosunku do owieczek. Znają swoje miejsce w szeregu i głoszą po prostu Dobrą Nowinę, nic więcej.
    To samo mam możność obserwować w Brukseli, czy Sztokcholmie, gdy zdarza mi się być w tamtejszych polskich kościołach. Choćby z ciekawości.

  444. Do Jerzego Pieczula jeszcze o konkordacie:
    Pisze Pan: „Uprzywilejowaną grupą jest cały Kościół katolicki w Polsce.” Całkiem nieźle, bo bardzo dużo ludzi do tegoż Kościoła należy. Więcej niż np. do Kościoła ewangelickiego, czy Związku Gmin Żydowskich, no ale i one mają swoje uregulowania z państwem, więc ich członkowie też są w jakiś sposób „uprzywilejowani”. Gdy tak prawie wszyscy są uprzywilejowani, a niektórzy nie są, to można mówić nie tyle o przywilejach, ile o dyskryminacji, i to zupełnie inna dyskusja jest. Ja nie mówię, że dyskryminacja zdarzyć się nie może. Przykładowo może czuć się dyskryminowany uczeń, który nie chodzi na religię, etyki mu nie zapewniono, musi mieć „okienko”, bo oczywiście nie jest na pierwszej czy ostatniej lekcji. Jest to jednak moim zdaniem błąd praktyki, a nie ram prawnych, czyli istnienia tego nieszczęsnego konkordatu.
    I tak bym radził na niego spojrzeć: jako umowę bardziej państwa z wyznawcami, a nie z obcym państwem, że musi być ekwiwalentnie, jak my wam, to i wy nam, grunty, pieniądze, itp. Są ludzie, którzy chcą chodzić do kościoła, tam chcą mieć tego księdza, i nie żeby Pan czy ja go tam wyznaczył, tylko cała ta struktura z siedzibą w Rzymie, no i mają do tego prawo, i mogą pragnąć uregulowania tych kwestii.

  445. Lex
    23 stycznia o godz. 12:56
    Jak trwoga, to – do Boga.
    Do jakiegoś czasu widziałem tylko moje koleżanki, które w miarę marszczenia się skóry, siwienia lub wypadania włosów, zębów dostawały nieuleczalnego napadu bogobojności, garbienia się przed zabronionymi wizerunkami, przebierania paciorków i najeżania się (wiedzą, żem od zawsze ateista), kiedy zaczynałem witać: „Niech będzie pochwalony…”, a kończyłem „…czas, który u ciebie chyba stoi w miejscu lub się cofa, szanowna młoda damo”. Jak wchodzę do małych sklepów, też mówię: „Niech będzie pochwalony ten interes”. Wierzący koledzy trzymali się prościej od dam, ale też do czasu – wiadomo, że chłopy są bardziej opóźnione. Stąd widać, że bracia chrześcijanie mają wielkiego mojra przed tym, w co wierzą i „choć nie pojmują, jednak nad wszystko miłują”. Pan profesor widać chce się zasłużyć i zaczął pracować na rzecz bożego, czyli obcego, państwa.

  446. Mag

    Ale pisałem o katolikach. Moj znajomy ewangelik pokazał mi dom katolików wielodzietnych.
    Ewangelicy inaczej podchodzą do problematyki seksualnej. W ich przypadku (w ich mniemaniu) ilość dzieci nie jest miarą ich religijności.
    Obserwacjami z Niemiec wschodnich chciałem zwrócić uwagę, że religijność w państwach czy społeczeństwach laickich ma charakter bardziej prawdziwy, bardziej ewangeliczny niż w społeczeństwach czy państwach wyznaniowych – np w Polsce. Po prostu bycie katolikiem, życie zgodne z Pismem na czeskich Morawach czy we wschodnich Niemczech wiąże się z wyrzeczeniami. Tam państwo katolików nie wyręcza z moralnych decyzji. Muszą sobie dawać radę sami. I nie tylko chodzi mi o wybory moralne ale i konkretne, wymierzalne – np utrzymanie parafii czyli wspólnoty.
    Zawodowy katolik Terlikowski utrzymuje jak sadzę stado swych dzieci z polityki w państwie wyznaniowym.
    A jego odpowiednik we wschodnich Niemczech musi sprzątać kosciół by mieć niższy czynsz. Utrzymuje go wspólnota.

    Pozdrawiam

  447. aps
    23 stycznia o godz. 13:03
    Nie bardzo widać rozumiesz, czym nie ma być chrześcijaństwo jako religia Jezusowa. Nie ma być moszczeniem sobie wygodnego miejsca – w Polsce: rozpychaniem się łokciami – do uprawiania wiary, czyli CZYNIENIA dobra wedle dwóch najważniejszych przykazań: „Będziesz miłował Boga” i „Będziesz miłował bliźniego” oraz innych przepisów. Ma oddawać „Cesarzowi, co cesarskie, Bogu, co boskie”. Niepotrzebne do tego konkordaty sraty-taty. Demokracja ma dokładnie tyle wspólnego z wiarą („Każdy z nas o sobie samym zda sprawę Bogu”), co Kościół – z demokracją, czyli nic. Może sobie przypominasz, że religia chrześcijańska żyła we wszystkich dotychczasowych ustrojach – również w niewolnictwie. A domniemany Bóg nie ulega, jako doskonałość, ewulucji.

  448. Kartka z podróży
    Nie musisz mnie przekonywać, że jeśli już ktoś jest katolikiem w zlaicyzowanych krajach UE o takich korzeniach, to JEST.
    Doświadczyłam tego na tzw. prowincji francuskiej, w okręgu Il de France.
    Mieszkaliśmy prawie 3 miesiące w miasteczku, skąd był dogodny dojazd do Paryża, gdzie mój Stary jako stypendysta musiał bywać w bibliotekach itp.
    Byliśmy kilka razy na mszy w tamtejszym zabytkowym lecz bardzo zaniedbanym kościele (w Polsce wydawałoby się to nie do pomyślenia), gdzie stawiała się nieliczna, ale stabilna grupa wiernych. Odprawiał msze stareńki ksiądz. Czuć było i widać, jak autentycznie wszyscy byli zaangażowani, łącznie z udzielaniem komunii przez świeckich, a po mszy spotkania towarzyskie na luzie, podczas których padały jakieś pomysły tejże wspólnoty, jak np. komuś tam w czymś pomóc.
    Trzymaliśmy się z boku, bo jakoś tam byliśmy jednak „obcy”, ale zostaliśmy widocznie zauważeni i zaproszeni na okrągły jubileusz kapłaństwa proboszcza (chyba 50, a może 60.) Skromniutki zresztą. Pod gołym niebem (było wczesne lato) – trochę wina, napojów zimnych, jakieś drobne przegryzki, za to dużo serdeczności, fajnych rozmów, zero pompy.

  449. Mag

    Dzięki za ciekawe wspomnienie. Istotnie na prowincji francuskiej tak właśnie wygląda życie religijne. Kiedyś mnie też zaproszono na podobny poczęstunek wieńczący odmalowanie kaplicy. Było wino, herbatniki, trochę sera. I bardzo fajny nastrój.

    Myślę, że nieoczekiwanie z tego typu formą religijności chrześcijańskiej mamy też doczynienia w Polsce. Mam na uwadze sprawę księdza Lemańskiego, który po swojemu, wbrew korporacji odczytuje Pismo. Za to został wywalony na margines korporacyjny. Jak czytałem chcą go skruszyć głodem i chłodem. Pozbawiono go bowiem parafii i dochodów. To skutek zakazu pracy. Lemański bieduje kątem u kolegi księdza i zamienia się w pierwotnego chrześcijanina – tułacza. Na wzór apostołów wędruje po kraju i w udostępnianych pomieszczeniach głosi Słowo. Anca_Nela dała link jak to wyglądało w czasie jego wizyty we Wrocławiu. Zebrało się kilkadziesiat osób, wysłuchało z zainteresowaniem księdza i kupiło jego książkę. A przecież zabrani nie kupili ksiązki tylko z ciekawości ale również po to by Lemański miał na chleb. I to właśnie ma charakter chrześcijański.
    Ale zwróć uwagę jak elitarny ma charakter tak pojmowane chrześcijaństwo. Przecież Wrocław ma milion mieszkanców z których większość obnosi się ze swym katolicyzmem. A tu tylko kilkadziesiąt osób. I to zebranych w pewnej opozycji do czarnej korporacji.
    Na tym przykładzie widać jak niewielu ludzi w tej pokazowo rozmodlonej krainie jest prawdziwymi chrześcijanami a jak wielu wyciera sobie Pismem gęby dla interesu.

    Pozdrawiam

  450. Kartka z podróży
    23 stycznia o godz. 14:31
    Uwzględnij parę milionów cichych katolików, których nie interesuje, co się dzieje w świecie głośnym. W tym tych, którzy o księdzu Lemańskim nie słyszeli.

  451. Ewo-Joanno,

    Przepraszam, że z opóźniaczem… ale Twoja opinia na temat panoszących się na blogach emigrantów wydała mi się interesująca.
    Podobnie jak Ty uważam, że emigranci stopniowo tracą hormony regulujące zdolność do wtrącania się w sprawy polskie .

    Jak wiadomo, politykę najlepiej sie rozumie będąc przy niej geograficznie jak najbliżej.

    Marzy mi się zatem taki podział praw uczestników ep:

    A. Strefa do 50 km od Warszawy – wolno ględzić o wszystkim, bez cenzury

    B. Stefa do 200 km od stolicy – tylko wybrane tematy

    C. Strefa do 500km – wpisy nalezy sprawdzać i ograniczać; tematy dozwolone to wyłącznie pedofilia wśród księży oraz Holocaust.

    Mieszkającym powyżej 500 km od stolicy pozwoliłbym wyłącznie na wypowiedzi o gotowaniu oraz wnukach. Raz w miesiącu, wypowiedź nie dłuższa niż 2 cale.

    ( Konieczne wyrywkowe kontrole z paskiem oraz maszynką gps w ręku. )

  452. duende
    Trochę na mój gust za bardzo warszawocentryczny ten twój wpis. Zwracam ci uwagę, że ponad 200 km na północ, południe czy zachód to wciąż jeszcze Polska. I nigdzie my nie emigrowaliśmy.

  453. I jeszcze, duende, zwracam ci uwagę, że badałam sobie mtDNA i wyszło mi, że moje przodkinie od ok. 10 tysięcy lat przebywają właśnie tu. Sądzę, że jestem po prostu emanacją tej ziemi 🙂 , chociaż mieszkam na Pomorzu, i mogę się wypowiadać na wszystkie dotyczące jej tematy (choć na niektóre nie chcę)

  454. Marit,

    Zapomniałem jeszcze dodać o obowiazku sprawdzania DNA uczestników blogu. Oj, byłyby tu niespodzianki!

  455. Jerzy Pieczul

    Dzięki za zwrocenie uwagi na cichych. Oczywiście masz rację.

    Pdro

  456. Przepraszam za wpis długawy, w zasadniczej części prawniczy oraz za ewentualne literówki i „cudeńka” związane z przeniesieniem tekstu z Worda.
    *
    Przedstawiane przez p. Falicza jego opinie na temat niezależności prokuraturów zdają się wskazywać, że niezależność myli on (p.Falicz) z dowolnością. Gwarantowana konstytucyjnie niezależność prokuratorów nie oznacza dowolności w interpretowaniu i stosowaniu przez nich prawa, a właśnie takiej dowolności dał wyraz prokurator apelacyjny z Wa-wy, który postępowanie w związku z raportem po likwidacji WSI
    p-ko A. Macierewiczowi – umorzył.
    Podobnie zresztą – dając dowód bardzo dowolnej interpretacji prawa – wypowiedział się p. Prokurator Generalny w dzisiejszej rozmowie w Radiu TOK-FM z red. Paradowską.
    W części dotyczącej „sprawy Macierewicza” p. Prokurator Generalny, podtrzymując tezy uzasadnienia bulwersującego postanowienia dał przykład prawniczej „mowy trawy” i robienia ludziom tzw. „wody z mózgu”.
    ( Zainteresowanych odsyłam do rozmowy; w Google’a proszę wpisać RadioTok-fm.pl i następnie kliknąć zakładkę Archiwum ) .
    Śpieszę z konkretnym przykładem: pan Prokurator Seremet wyjaśniając podstawy umorzenia w kontekście poświadczenia nieprawdy w dokumencie (art.271 kk) wywiódł, w oparciu o treść art.115 § 14 i 271 k.k., że Raport był wprawdzie dokumentem gdyż spełniał wymogi jakie dla dokumentu określa wymieniony przepis art.115 § 14 kk i zawierał nieprawdziwe bądź nawet zmyślone fakty (art.271 kk) ale nie poświadczał nieprawdy. Sic !!!
    Proszę Państwa, chylę czoło przed tymi wszystkimi, którzy są w stanie zrozumieć wywód pana Prokuratora: dokument w znaczeniu prawnym
    ( jakby nie było, kolokwialnie określając: „urzędowy ” – ogłoszony w Monitorze Polskim ) zawiera nieprawdziwe lub zmyślone „fakty” ale ich nie poświadcza.
    Fajne, prawda !?
    W podobnym stylu zresztą p. Prokurator wyjaśniał kwestię czy A. Macierewicz był funkcjonariuszem publicznym . Stwierdził p. Prokurator, że nie był gdyż m.innymi nie miał z Komisją Weryfikacyjną umowy o pracę. Czyżby p. Prokurator nie wiedział, że stosunek pracy zawiązuje się nie tylko na podstawie umowy o pracę ale także z: wyboru, mianowania lub powołania ? Dalej p. Prokurator twierdzi, iż A. Macierewicz nie był funkcjonariuszem publicznym gdyż nie pobierał za działalność (pracę) w Komisji Weryfikacyjnej wynagrodzenia. I znowu „pudło” w wykonaniu p. Seremeta gdyż art. 115 § 13 kk w żadnym z wymienionych tam punktów nie wymienia warunku pobierania wynagrodzenia jako sine qua non dla uznania kogoś za funkcjonariusza publicznego. Nie zapominajmy także, że p. Macierewicz w czasie przewodniczenia Komisji Weryfikacyjnej był jednocześnie wiceministrem MON a więc jak najbardziej „osobą będącą pracownikiem administracji rządowej” o której pisze w Art.115 § 13, pkt 4 kk. i właśnie z racji pełnienia ministerialnej funkcji powołany został na szefa Komisji Weryfikacyjnej.
    Ps. Pisałem wcześniej , że 160 stron wiadomego uzasadnienia nie miało i nie ma służyć bynajmniej wyjaśnieniu czegokolwiek.
    Utwierdzam się w tym przekonaniu.

  457. I jeszcze w uzupełnieniu powyższego….
    Wcale mnie nie dziwi, że Prokurator Generalny mówi co mówi.
    W mediach „netowych” wyczytałem, że teza iż A. Maciereicz nie był funkcjonariuszenm publicznym a Raport nie poświadcza nieprawdy jest właśnie autorstwa p. Prokuratora Seremrta.
    Wszystko jasne. Prawda ?

  458. Red. Passent, odczekałem, inne reakcje poobserwowałem i
    konkluzja moja jest prostacko prosta :

    ” Zagadka prokuratury ” czy też ” Prokuratur (l.mn.) zagadki ” ?
    (porównywalne do Trójkąta Bermudzkiego !).

    W Indiach tzw. ” świętej krowy ” nawet palcem tknąć nie
    można !
    A w Rzeczpospolitej , taką „świętą krowę ” ( prokuratura każdej
    rangi, również ta wojskowa ) jest do dojenia przez każdego,
    i na każdy dowolny sposób !
    O czym my mówimy Panie i Panowie : jabłko spadło z jabłoni ?
    Czy też raczej, jabłoń je zrzuciła ?

    Szkoda że zabrakło Rejtanów !
    Wtedy, rozwiązanie byłoby prostsze !

    Pozdrowionka.

  459. Mag -16.57
    Obolałym
    Latami zbieramy swoje własne blizny a one potem dają znać o sobie.
    Te stłuczenia , uderzenia , naciągnięcia nie mówiąc już o złamaniach
    wyłażą szczególnie przy zmianach pogody.
    Czy jest na nie sposób ? jest , trzeba posłuchać Pieczula.
    Tym sposobem jest ruch , ruch na granicy bólu.
    Oczywiście każdy wie o kropelkach , tabletkach , maściach , zastrzykach no i chirurgii.
    Kłopot w tym ze każda chemia rozwala żołądek i inne przyległości.
    Jest jeszcze jeden sposób SAMOPOMOCY – oby się tutaj tylko nie przyplątał jakiś anty różczkowiec – bo znowu usłyszę o zacofaniu.
    Wymyślili to Amerykanie – i jest działaniem na obolałe miejsca magnetyzmem. W przychodniach sa wielkie urządzenia gdzie wkłada się rękę , nogę czy inne bolesne miejsca w obręb pola magnetycznego na kilka , kilkanaście minut.
    Pomaga.
    Tak w Stanach jak i Francji są zestawy do przyklejania punktowego magnesików fi 5 mm w bolące miejsca .
    Pomaga również, z tym ze trzeba je mieć przyklejone dłużej – ja miewam po trzy -cztery dni.
    Nazwy nie podaję bo to niby reklama.
    Żeby było taniej , ale by tez działało – kupuje na Allegro małe magnesy neodymowe 0,10 PLN /szt plus plaster antyalergiczny.
    3 cm plastra , w środku magnesik i na bolące miejsce przyklejam, obok może być drugi , trzeci tak do 10.
    Mnie pomaga oby i innym , mnie też/ bark/wygonili masażyści , rehabilitanci nawet prof tez nie dał rady -blokady zastrzyki.
    A magnesik wraz z RUCHEM pomogły do tego stopnia ze jak to mówią – w razie potrzeby to i w ” dziób” ma się czym przyłożyć.
    uklony

  460. LEX ;
    Dziękuje za wywody ,słuchałem prokuratora Seremeta w radio TOKFM ,
    w Sytuacji zagrożenia posługiwał się niedopuszczalnymi insynuacjami wobec swoich przeciwnikow „Smoleńskich „, wykonuje do końca rolę jaka przyjął od dnia wreczenia mu nominacji z rąk śp. Lecha Kaczyńskiego .
    Kiedy uzasadniał prawidłowość wszczęcia śledztwa w sprawie Himalajskiej ,to stało sie jasne ,że nie ma co liczyć na przytomność prokuratora .On , jest gotów uzasadnić każdą głupotę ,jeśli pochodzi z Prokuratury .

  461. @ duende
    23 stycznia o godz. 15:40

    Aś to dobrego pomysła zadał dla Ewy – Joanny !
    Przykład: znasz język polski, pobrałeś w tejże Polsce wykształcenie,
    ale ” ooooookkkkkrrrrrutny lllosss ” zrzucił Cię ( czy też mnie ) na
    emigrację !
    Siedzisz po uszy w tzw. sprawach Polski bieżącej , lepiej niż tubylcy,
    ale wedle zasady @Ewy – Joanny : morda w kubeł , boś poza
    granicami Kraju ! Nawet metr , ale to już dyskwalifikuje ( wedle
    Ewy – Joanny Prawa Ojczystego !).

    @ duende ! Ty mi powiedz , ale całkiem szczerze – śmiać się tu,
    czy raczej płakać !
    Przykład końcowy , ale i skrajny:
    Ambasador polski w Meksyku – to on ma jeszcze prawo wyrażać
    się o Polsce , czy już jest za daleko ” od centrali ” , wedle założeń
    Ewy – Joanny ?

    Koń by się uśmiał ! Ja nie, bo kto to wie …

    Pozdrowionka.

  462. gong!
    patrz: szostkiewicz
    gong!

  463. mag
    23 stycznia o godz. 14:03

    @mag, podobnie jak @Kartka z podróży potwierdzasz ” skromność ”
    kościołów zachodnich, wręcz ich ubóstwo.
    Takim był Chrystus ( pierwszy hippies Nowego świata ), takim jest
    Dalaj Lama i po dzień dzisiejszy !
    Świątynia jest przeznaczona do rozmowy osobistej z bogiem ( egal
    jakim ) !
    To może być zagajnik lub stary autobus koncertowy J.Hendrixa !

    Te ” przekapane złotem ” polskie kościoły , to obrazoburstwo
    pierwotnej idei wiary !
    Jam niewierzącym , ale prawo porównać mam .

    Pozdrowionka.

  464. Kartka z podróży
    23 stycznia o godz. 13:32

    @Kartko, świetnie że poruszyłeś temat kościołów i wiary w
    Landach Wschodnich Niemiec , czyli byłej NRD.
    Już dawno chciałem o tym napisać ale jakoś czasu za mało.

    Otóż w byłym NRD kwota niewierzących sięga ponad 90%
    populacji !
    Kościoły i to duże, przerabiane są na galerie sztuki ( też fajna
    zbieżność !). Już nie są ” magazynami na zboże ” jak za Sowietów.
    Nad wszystkimi czuwają tzw. Denkmalschutzvereine, odpowiednik
    konserwatora zabytków.
    Żaden kościół nie niszczeje , wręcz przeciwnie – z Bundeskasse,
    ze środków unijnych, oraz środków Gemeinde danego okręgu,
    są pieczołowicie restaurowane !

    Wiernych brak , ale o zabytki dba się pieczołowicie !

    Pozdrowionka.

  465. Cynamon
    Może czegoś nie kumam, ale wydawało mi się, że duende żartuje, czyli robi sobie zwyczajnie jaja z absurdalnej wymiany zdań, czy emigrant ma prawo wypowiadać się na temat bieżących spraw krajowych, zwłaszcza jeśli robi to w sposób upierdliwy, jak np. AF, który wszystkiego się czepia i ma złe. Może dlatego, że politycznie opowiedział się po jednej, „prawej” stronie, na dobre i na złe.
    Otóż pisałam już wielokrotnie, że emigrant ma jak najbardziej prawo wtrącać swoje trzy grosze, choćby dlatego, że czasem „z oddali” lepiej widać. Horyzont się poszerza.
    Nie zapominaj jednak, że ziomale też jeżdżą tu i ówdzie, mają skalę porównawczą i czasem myślą, bo nie wszyscy są idiotami. Tyle że wracają z podróży turystycznej, stypendium, studiów i TU mieszkają. Codzienna perspektywa sprowadza ich na ziemię tutejszą, z której zagospodarowaniem radzą sobie lepiej lub gorzej. I to chyba normalne.
    Nie zawsze i nie wszystkie przestrogi i rady „z oddali” są sensowne, więc nie ma się o co obrażać.
    Dziwię się tylko Lewemu, że się wkurzył/obraził i postanowił zamilknąć, bo akurat on zna bardzo dobrze realia polskie na bieżąco, bywając tu regularnie i mając w Polsce swoich bliskich oraz wielu przyjaciół.
    Pozdro

  466. duende
    23 stycznia o godz. 16:05
    Nie ma błędu? duże litery tego słowa w zdaniu? Na pewno ?

  467. Dziś mija 6 rocznica katastrofy wojskowego samolotu CASA w Mirosławcu .
    Wracali, jeśli dobrze pamiętam z narady poświęconej bezpieczeństwu w lotnictwie .
    Minie jeszcze 2 lata i Pycha Polityczna zwycięży nad znanymi w tym środowisku brakami w przestrzeganiu procedur , Dwódca Sił powietrznych RP gen. Błasik i PrezydentRP Lech Kaczyński na pokładzie tragicznego TU154 -M zachowywali sie jak marionetki ,a na ziemi główny kucharz tragicznego dania –Jarosław Kaczyński – partia PiS .

  468. Cynamon 29 z 17,29 i 17,49

    Bardzo się cieszę, że potwierdzasz moje obserwacje o formach i przejawach religijności w Niemczech.
    Jako mentalny hippis podobnie też widzę Chrystusa i chrześcijan jak Ty.
    —————————————————————————————-
    Oczywiście uważam, że bez głosów emigranckich blogi Polityki by się wyjałowiły. Bez względu na poglądy emigracyjnych komentatorów ich komentarze uważam za bardzo cenne. Z podstawowego powodu – z daleka, z dystansu lepiej widać.
    Poza tym te głosy nadają blogom wymiar kosmopolityczny. Dzięki emigranckim komentatorom wydobywamy się z krajowego grajdoła. I to jest bezcenne.

    Powyższą deklarację składam na Twoje ręce.
    ———————————————————————————————-

    Przed chwilą reżimowa tv podała, że Amerykanie sprzedali Kwasniewskiego i Millera podając, rządy sld-owskie za 15 milionów dolarów zapakowanych w kartony oddały CIA w użytkowanie więzienie w Szymanach. Z pełną wiedzą co się tam będzie odbywało.

    Pozdrawiam

  469. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    A propos „resortowych dzieci” …

    http://www.washingtonpost.com/world/national-security/the-hidden-history-of-the-cias-prison-in-poland/2014/01/23/b77f6ea2-7c6f-11e3-95c6-0a7aa80874bc_story.html

    Ciekawe co na to prokuratura? Co o tym sadza „resortowe dzieci” jest wiadomym – prawda?
    Panie Ziobro!, pan jest zerem …

  470. Lex
    23 stycznia o godz. 16:21
    .. 160 stron wiadomego uzasadnienia nie miało i nie ma służyć bynajmniej wyjaśnieniu czegokolwiek.
    ……………………………………………………………………………………………
    „sorry,ale taki klimat mamy”

  471. Przecież „pecunia non olet”………
    Cóż znaczy te 50 milionów zł, wobec BILIONA wydanego przez nas w Afganistanie, czy Iraku?

  472. Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak zajmie się sprawą 9-letniego Kacpra z Warszawy, którego ściga komornik. Chory na astmę chłopiec ma 18 tys. złotych długu „odziedziczonego” po zmarłym dziadku.
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Rzecznik-Praw-Dziecka-zajmie-sie-sprawa-9-letniego-Kacpra-ktory-ma-18-tys-dlugu,wid,16354722,wiadomosc.html
    =======================

    Niedawno powróciłem znów do lektury „Bożych igrzysk”……..

    PAŃSTWO PRAWA wydaje się najlepszym rozwiązaniem.
    Tyle że chyba nie TAKIEGO Prawa?
    Komu ono służy i pod wpływem jakiego lobby zostało uchwalone?
    Ewentualnie, ile KOSZTOWAŁO jego uchwalenie?

    Bezkarność prominentów, gnębienie biedaków…….
    OTAKE Polske walczylim?

  473. Kartka z podróży – 14:31
    Spotkanie nie było rozpropagowane. Ja się dowiedziałam przypadkiem, bo od czasu do czasu sprawdzam, co się „Pod białym bocianem” ciekawego będzie działo.
    Chodzę z koleżanką co tydzień na letnie koncerty, zamawiam bilety przez internet, od czasu do czasu dostaję informacje o koncertach, odczytach, imprezach.
    To jasne, że książkę zakupiłam nie tylko z czystej ciekawości, ale by ks. Lemański miał z tego jakiś grosz. Lektura jest bardzo ciekawa. Te parę złotych, to nie była z pewnością jałmużna. Do lektury już jest kolejka.

  474. Cynamonie,

    Jeżeli Twoje poczucie humoru pewnego dnia się wyostrzy – zamienię chętnie kilometry na wiorsty albo mile. Pozdrowionka ze strefy 500+

  475. Kartka z podróży
    23 stycznia o godz. 18:57
    Jak Pinior powiedział o Kiejkutach: „To informacja jest szokująca dla rządów prawa w Polsce”, mało nie prychnąłem na żonę kompotem.
    – Gdzieś ty – mówię – chłopie, widział rządy prawa w Polsce?! Rządy bezkarnych prokuratorów (patrz: obecny temat blogu) i sędziów – owszem, ale nie rządy prawa. Od dawna nazywam Polskę bezpaństwem. Samotne jaskółki, jak pani Łętowska, nie czynią w prawie wiosny – jak były, tak są samotne.

  476. Jaki model PRAWA?
    Ruski- wszechwładna korupcja i podległość wyżej stojącym?
    Austriacki- gwarancja przywilejów dla warstw wyższych?
    Pruski- RÓWNOŚĆ wobec Prawa wszystkich?

    To taki wyciąg z tez Davisa……..

    Obawiam się, że zmierzamy do rosyjskiego modelu………
    I nie będzie to Oświecony Absolutyzm……

  477. Kartka – dopisek

    Dla jasności: w sytuacji niedemokracji nie podniecam się pojedynczymi aktami bezprawia czynionymi przez rząd, pojedynczych posłów, polityków, sędziów, prokuratorów, biskupów, proboszczów, biznesmenów, innych menów, skoro aktów bezprawia są setki, jeśli nie tysiące – gdyby kikować przez dziurki od klucza na prowincji.

  478. Kartka z podróży
    23 stycznia o godz. 18:57
    Co to jest te głupie 15 milionów dolców wobec 150 milionów przetransferowanych dla solidarności. Z tym że tamte to były inne miliony, warte co najmniej 10 razy więcej. Ukradli patrioci z opozycji demokratycznej. A przy okazji czy słyszałeś o „water boarding” lub wiertarce przy głowie i innych pieszczotach CIA? To o Kiejkutach.

  479. Zimowi Rowerzyści, Damy, Pany i Szlabany,

    nie powiedzieliśmy o jednym: o zimowych oponach. Ja na dwóch krótkodystansowych rowerach jeżdżę na okrągło na zimowych – lepsza nie tylko przyczepność, ale i amortyzacja. Tylko siedmiomilowy rower mam na letnich. Ale ostatnio kupiłem sobie do niego opony z kewlarem – 60 zł sztuka – trudniejsze do przebicia na szkłach, którymi napita smarkateria pokrywa chodniki i ścieżki rowerowe w miastach i najbliższej okolicy.

  480. Jerzy Pieczul

    Pewnie, że świetle realiów krajowych te 15 milionów dolców w dwóch pudłach od CIA dla rządu za wypozyczenie gabinetu tortur nie robi wrażenia.
    Ale przypomnę, że w świetle prawa międzynarodowego robi wrażenie, bo tego typu transakcje są kwalifikowane jako zbrodnia i ścigane, osądzane surowo przez międzynarodowe organa sprawiedliwości. Miało to miejsce w przypadku wielu polityków z Bałkanów, Afryki i Azji.
    Chcialbym uniknąć moralizowania, bo ono było już motywem przewodnim wielu prowadzonych na tym blogu dyskusji.
    Napiszę więc krotko – na mnie robi wrażenie niezmierzona głupota naszych polityków, którzy tego typu transakcje z Jankesami przeprowadzali. I jak się domyślam ta głupota robi również wrażenie na politykach cywilizowanego świata. No bo kto rozsądny wierzy Amerykanom?

    Pozdrawiam

  481. Resortowy

    Oczywiście, że wiem na czym to polega. TV reżimowa od kilku godzin raczy mnie obrazami podtapianych ludzi. To podkład filmowy pod informację o tekturowych pudłach z dolarami.

    Pzdro

  482. Kartka z podróży
    23 stycznia o godz. 20:57
    Masz, oczywiście, swoją rację. Racje zależą od wielu okoliczności, w jakich są wypowiadane, na przykład skoro świt, przed obiadem, po kłótni z żoną itp. Ja dostałem uczulenia na tle powszechnego bezprawia w Polsce. Opieranie prawa o niezawisłośc sędziów i prokuratorów, którzy są zawiśli od wszystkiego prócz własnego rozumu, jest znakiem polskiego czasu. Ostatni przykład z gazety.pl: „Niewierzący szczecinianin nie dostanie odszkodowania za to, że gdy był w śpiączce, wbrew woli został w szpitalu namaszczony przez katolickiego kapelana sakramentem chorych. – Nie udowodnił, by doznał z tego powodu szkody psychicznej czy fizycznej – stwierdził Sąd Apelacyjny”.
    Można zapytać: jakiej szkody psychicznej doznał dzieciak w krótkich majtkach Tusk z powodu primaaprilisowego żartu i jak tę szkodę udowodnił, że sąd Urbana skazał.
    Jedna niekończąca się – i nie ma widoków na poprawę, jako że żaden z dotychczasowych sejmów sejm tego nawet nie dotknął – katastrofa prawa w Polsce.

  483. Kartka z podróży
    23 stycznia o godz. 20:57

    Jerzy Pieczul

    Pewnie, że świetle realiów krajowych te 15 milionów dolców w dwóch pudłach od CIA dla rządu za wypozyczenie gabinetu tortur nie robi wrażenia.
    …”

    Dla mnie symptomatyczne jest to, ze Amerykanie widzieli jak sie takie sprawy w Polsce zalatwia.
    daje sie w lape!

    Mozna robic rozne kontrowersyjne swinstwa bedac politykiem –
    jezeli dyktowane jest to wyzszym interesem panstwowym jest to czesto wstretna ale konieczna kalkulacja – Bismarck ponoć mawiał: „Ludzie nie powinni wiedzieć jak się robi politykę i kiełbasę” – jest to wytlumaczalne.

    Amerykanie zalatwiali w Polsce sprawy z rzadzaca LEWICA… tak jak zalatwiaja w Iraku.
    Kaska pod stolem.

    Wiedzac, ze do wladzy dorwali sie u nas przekupni i cyniczni cwaniacy.
    To pewnie nic nowego tak jak przygotowany za wczasu do nagrania przyjaciela (Rywina) Michnik.
    Stawiam wiel, ze NIC sie nie zmienilo bo niby dlaczego.

    Z Leppera zrobili groznego dla demokracji debila bo mowil otwarcie wlasnie takie rzeczy…no „sie powiesil”.

    Pan Passent ma kolejny dowod do czego prowadzi chwalony przez niego u politykow pragmatyzm …bez obciazen ideowych i moralnych.

    Z kolei GW-no zaskoczylo mnie ponownie osiagnieciem kolejnego dna artykulem o ministrze Musze, ktora wydawala pieniadze na obsluge biura poselskiego kupujac…kwiaty zeby staly na biurku.
    Albo placac prawnikowi tam zatrudnionemu (zamiast jedynie sprzataczce).

  484. Michnik dziś spazmatycznie wrzeszczał „Nie zabijaj”. Zapomniał jak tam riezali naszych siekierami i widłami

  485. W zwiazku z powyzszym.
    Nie przypadkowo propagandzisci wladzy chca koniecznie jak najszybciej cos zrobic z niebezpieczna bo niezalezna prokuratura.

    Moze by ja tak swastyka?
    U nas walka z faszyzmem… nie takie rzeczy sie zalatwialo.

  486. Ludzie, uciekajta, Falicz przyjechał!

  487. Resortowy
    23 stycznia o godz. 21:35

    Michnik dziś spazmatycznie wrzeszczał „Nie zabijaj”. Zapomniał jak tam riezali naszych siekierami i widłami
    …”

    Michniki juz sie calkiem pogubily.

    Szostkiewicz pisze, ze na Majdanie rozrabiaj faszystowscy kibole…to pewnie ci z flagami Unii Europejskiej.
    Natomiast „faszystowski” prawicowiec Orban uwaza, ze nalezy rozmawiac o sytuacji na Ukrainie przede wszystkim z Putinem.

    Swiat sie oburza, ze ukrainski Sejm wprowadzil faszystowska ustawe o zgromadzeniach publicznych dokladnie taka jaka Polska ma dzieki PO i Gajowemu i jaka obowiazuje w wiekszasci krajow UE….

    Jeszcze troche i Michnik zmieni ton robiac z Janukowycza ukrainskiego Jaruzelskiego – a narazie dziala kasa w pudlach z Nowego Jorku.
    Moze z Moskwy przyjdzie wiecej kartonow…?

  488. Falicz
    Z Australii masz za daleko do polskich izb skarbowych, w których znalazłbyś najbardziej prawdopodobną odpowiedź, dlaczego Lepper się powiesił. Spiskowe tłumaczenia tej śmierci są tyle samo warte, co teoria zamachu mocarstwa na kurdupla w krótkich majtkach, który nigdy nie wyszedł z piaskownicy.

  489. Różne są camino i różne z kijów użytki!

    http://www.youtube.com/watch?v=beuRgIqxTnY&feature=branded

  490. Lex
    23 stycznia o godz. 16:21

    Przepraszam za wpis długawy, w zasadniczej części prawniczy oraz za ewentualne literówki i „cudeńka” związane z przeniesieniem tekstu z Worda.
    *
    Przedstawiane przez p. Falicza jego opinie na temat niezależności prokuraturów zdają się wskazywać, że niezależność myli on (p.Falicz) z dowolnością.
    …”

    Koniecznie musisz z tym isc do prokuratury.

  491. Wręcz rozpaczliwie brzmi informacja, że większe były wydatki Skarbu Państwa na inwestycje związane z powojenną odbudową dróg wodnych w latach 1946-49, czyli w latach planu 3-letniego, niż w ciągu następnych sześćdziesięciu lat.

    W efekcie takiej polityki, jak się wydaje wspomaganej obecnie przez doktrynersko zorientowanych ekologów, dzisiejszy stan dróg wodnych w Polsce niewiele się różni od tego, jaki odziedziczyliśmy po czasach zaborów.
    http://studioopinii.pl/andrzej-bratkowski-nil-novi/
    —————————-

    Ileż trzeba było zmienić
    by powrócić do KORZENI……….

    Bratkowski znowu przypomina o SENSOWNOŚCI działań.
    Ideologia jest na ogół bezsensowna ekonomicznie…….
    Budujemy pod dyktat lobby drogowego czy torowego.
    A najtańszego rozwiązania- wody- brak…….

  492. Andrzeju Falicz

    Trudno wyrokować czy to była przysłowiowa „kaska pod stołem”.
    Wiadomo tyle, że rząd RP nie chciał przelewu i dlatego w pudłach przywieziono dolce z Berlina. Natomiast odebrał je wysoki oficer wywiadu Andrzej Derlatka co wskazuje na oficjalny charakter transakcji. Jego nazwisko jest w tekście WP i na fotografii jakiegoś kwitu który publikuje Wyborcza.
    Do tej pory w mediach a równiez w gorących dyskusjach na blogu uzasadniano zgodę rządu na istnienie tego eksterytorialnego, kompromitującego de facto gabinetu tortur względami wyższymi – solidarnością z USA walczącymi z międzynarodowym terroryzmem, braterstwem broni i innymi srutututu… . Dzisiejsza informacja wskazuje na komercyjny dla RP charakter tego projektu.
    Przyznam, że wysokość gratyfikacji uzyskanej za Szymany w kontekście afery delikatnie mówiąc nie powala na kolana.
    Te 15 milionów dolców czyni tę aferę jeszcze bardziej kompromitująca

    Pozdrawiam

    Ps. Też sobie przypominam powszechny rechot z Leppera dy o tej wspominał

  493. Jerzy Pieczul
    23 stycznia o godz. 21:45

    Falicz
    Z Australii masz za daleko do polskich izb skarbowych, w których znalazłbyś najbardziej prawdopodobną odpowiedź, dlaczego Lepper się powiesił
    …”

    Oczywiscie skarbowka u nas tak samo niezalezna jak i prokuratura.

    patrz „Uklad Zamkniety”.

  494. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ” … Pan Bóg w jednym bardzo przypomina wyborcę, mianowicie śmiertelnik i Najwyższy za złe sypią gromy, za dobre czasem pochwalą i wynagrodzą. Kiedy źle, to źle, ale dziś było bardzo dobrze. Dawno nie widziałem tak celnej i solidnie przygotowanej przez PiS debaty sejmowej, na okoliczność odwołania ministra z przypadku, dalej zwanego Arłukowiczem. Napisałem, że debata została przygotowana, jednak pewności w tym wątku nie mam, być może cześć została, a reszta to już spontaniczny wkład Kaczora. Jakby nie było wyborca otrzymał to, co lubi najbardziej – efektownie podany konkret. Wypunktowanie wszelkiego zła gołym okiem widocznego, wydaje się zadaniem banalnym, ale ktokolwiek próbował się wziąć za tę rpbotę szybko się przekonał, że ciężko sobie wybrać bardziej skomplikowane zajęcie. PiS się udało zwrócić uwagę na całe zło i jednocześnie pokazali kawałek dobra, w osobie Profesora Religii, który przy wszystkich zastrzeżeniach na tle Arłukowicza wygląda jak gigant ” …

    http://vod.gazetapolska.pl/6082-jaroslaw-kaczynski-o-sytuacji-w-sluzbie-zdrowia

  495. A Maria Seweryn w Kolejność uczuć

    Rafał (Daniel Olbrychski) karmi deserem siedzącą w wannie Julię.
    W czasie rozmowy dziewczyna na chwilę przestaje szczelnie zasłaniać swój nagi biust. Gdy później wychodzi z wanny okazuje się, że kąpała się w majtkach z długimi nogawkami.

    Swego czasu Maria Seweryn wyznała, ze dopiero wszpilkach czuje się kobietą …

    https://www.youtube.com/watch?v=Cw5o9SpSvB8

    Komuna dba o sztukę, i nie dorabia filozofii do butów!

    A Tobie @staruszku o co w ogóle się rozchodzi?
    Tylko bez mętnych szczegółów!

  496. Kartka z podróży
    23 stycznia o godz. 21:56

    Andrzeju Falicz

    Trudno wyrokować czy to była przysłowiowa „kaska pod stołem”.
    Wiadomo tyle, że rząd RP nie chciał przelewu
    …”

    Pewnie rzad bal sie skarbowki…
    Nie robmy sobie jaj.
    Jest tysiac sposobow jak „panstwo” moze umozliwic przelew bez tworzenia dowodow.

    Moim zdaniem zagadka tkwi w ROZLICZENIU – na co poszly te pieniadze…skoro ich nie bylo bo wiezienia przeciez tez nie bylo.

    „Powołany przez amerykański Kongres inspektor ds. odbudowy Iraku Stuart Bowen alarmował, że nie może się doliczyć 9 mld dol. – Tymczasowe władze amerykańskie w Bagdadzie są winne fatalnego zarządzania i rozdawania pieniędzy bez właściwego księgowania – mówi Bowen.

    Po obaleniu Saddama w Iraku nie istniały banki, dlatego wszystkie rozliczenia dokonywano gotówką….”

    Amerykanie rozdawali kartony roznym plemiennym kacykom by wprowadzac w Iraku „zachodnie standardy” demokratyczne.

    Nie zdziwie sie jak sie okaze ze wzieli z Berlina 4–y kartony…powkitowali 3 a dali dwa – pu;lkowinik dowiozl generalowi jeden, ktory zostal wplacony na tajne konto w Szwajcarii…

  497. Ja bym Claudia Monteverdiego przez najbliższe 80 minut na mróz nie wypędzał!

    Pamietaj! Kochaj bliźniego swego!

    https://www.youtube.com/watch?v=rehipOrlb5g

  498. Wprawdzie moje „polityczne serce” bije z lewej strony ale jeśli doniesienia „Washington Post” polegają na prawdzie to:
    primo pierwsze: zasadne wydaje mi się pytanie p. Falicza za co było te 15 mln „baksów” – jeżeli więzień CIA w Polsce – podobno nie było.
    primo drugie: za tak tanie wycenienie polskiej suwerenności i pokątne handlowanie nią Kwaśniewskiemu i Millerowi należy się Trybunał Stanu. Jak psu buda. Z miską.

  499. Witaj Staruszku

    http://www.youtube.com/watch?v=zFCNRSqp_3I

    Pozdrawiam

  500. Lex

    Mam podobne odczucia.

    Pozdrawiam

  501. Andrzej Falicz
    23 stycznia o godz. 22:06

    Przecież są to tak opiewane gorąco ZACHODNIE standardy demokracji……

    Opłacanie naszych s…synów jest słuszne, bez względu na strony świata- z wyjątkiem naszego kraju. Elity INNYCH krajów można korumpować i jest to działanie patriotyczne.
    Czego dowodzą na przykład ostatnie przetargi na uzbrojenie w Indiach, Czechach, czy Indonezji.
    I za to poleciał Skrzypczak.
    Nie chciał brać?

    Moralność w polityce i biznesie, jest podobna do tej religijnej.
    Nie istnieje…….
    Chyba że u maluczkich.
    Elity maja własne prawa.

    pS.
    Samo wyposażenie i wyszkolenie „GROM” kosztowało ponad 100 milionów……
    Wyszkolenie jednego pilota F-16 to prawie 2 miliony zielonych.
    Te 15 za Szymany, to jakieś ochłapy.
    Ale krajowcy są zadowoleni z paciorków i perkalu w zamian za złoto i perły……

  502. Kartka z podróży
    23 stycznia o godz. 21:56
    Może ta kwota to ryczałtowa opłata za prąd, gaz, i wodę

  503. No niech będzie!
    Wyszliście po pierwszej arii, bo ksiądz Dariusz Oko owinął Was rezerwą wobec kontratenorów.
    Ego Wam absolve!

    Niech będzie po bożemu: mloda domina bierze szpakowatego!

    http://www.youtube.com/watch?v=GsQw6moje-Q

    Dobranoc!

  504. Andrzej Falicz
    23 stycznia o godz. 21:56
    „Oczywiscie skarbowka u nas tak samo niezalezna jak i prokuratura”.
    —————————————————–
    Aż tak się z nieufnością nie rozpędzaj. Wystarczy mi własnej nieufności, nie muszę Twoją się podpierać. Ale w razie byś chciał sugerować, że skarbówka mogła sobie długi gościa hodującego strusie i co tam jeszcze, wymyślić na czyjąś sugestię albo polecenie, to daj się podkuć na ostro, bo u nas ślisko.

  505. Pewnie te 15 milionow poszlo na zakup inkubatorow dla wczesniakow.
    To przeciez lewica wziela.

  506. Jerzy Pieczul
    23 stycznia o godz. 22:49
    Nieufnosc tojedno a naiwnosc to drugie.
    Lepper mial multum wrogow.

    Tak czy inaczej „sie powiesil” – nawet jezeli z lwasnej nieprzymuszonej woli to ognistego trybuna ludowego cos do tego sklonilo – taka a nie inna rzeczywistosc, ktorej NACISKU nie byl w stanie wytrzymac.

    A moglby po prostu zbankrutowac – I za pare lat zaczac od nowa.
    Przeciez to twardy I zardny chlop z glowa na karku… a nie delikatna tancerka z migrena.

    Niezle mu musialy „niezalezne” skarbowki zajsc za skore bo na rechot tzw. poslow to chyba byl uodporniony.

  507. Jestra

    To całkiem mozliwe. Może aż tyle wody zużyli … .

    Tymczasem ówczesny premier Miller się do sprawy odniósł.
    Tak mowi o swej roli w tej aferze w wywiadzie dla Superstacji: „Żaden premier nie powinien o czymś takim wiedzieć nigdy. Tak jak żaden premier nie powinien wiedzieć o żadnych operacjach, które są dokonywane, bo siłą pracy wywiadu, zwłaszcza wywiadu, jest działanie w warunkach bardzo dyskretnych. (…) Problem, rozumiem, byłby dla wywiadu wtedy, kiedy to wywiad by komuś zapłacił, ale jeżeli wywiad otrzymuje pieniądze za jakąś współpracę. Myślę, że nie chodzi o żadne więzienia, tylko jakąś inną operację.(…) … problem dla polskich władz byłby wtedy, gdyby były jakieś nie do końca jasne i ujawnione wydatki, ale jeżeli wywiad otrzymał jakieś pieniądze, no super”

    Przyznam, że mnie obezwładnia jego logika

    Pozdrawiam

  508. Albo tak zjechać po poręczy z samej góry!!!
    Gdybym była trochę młodsza…
    Co za schody!

  509. Andrzej Falicz
    23 stycznia o godz. 23:05
    ——————————–
    Jasne, Kolego Falicz, sam jesteś jak bokser Lepper: nawet jak Cię znoszą z ringu, krzyczysz, że wygrałeś. Nie Ty jeden skleiłeś sobie z medialnych epizodów mit mocnego Leppera, nie wiedząc o tym, że to tylko papierowy stereotyp. Więc nie zauważyłeś na przykład, jak ucichło słynne pohukiwanie Leppera „Wy już rządziliście”, kiedy sam zaczął rządzić. No i narządził: stworzył w swojej partii złożonej z nowobogackich feudalny porządek. Nie wiesz, czemu ta partia gdzieś się rozpłynęła, znikła?

  510. Ale o co chodzi?

    Z jednej strony informacja, że za więzienie w Kiejkutach Polacy wzięli 15 mln USD; wstyd, jak nie wiem co; człowiek spodziewa się, że to woda na młyn prawicy – co więcej, wyjątkowo by się z nią zgodził – a prawica mówi, że dobrze zrobili??

    „(…)Tę sprawę należałoby rozwiązać po cichu, nie rozdrapując swoich własnych ran. Polska zrobiła coś dobrego dla świata. Ludzie, jako cywilizacja, zostali zaatakowani przez terroryzm – dodał polityk PiS [Adam Hofman] (…)”

    W życiu za nimi nie trafię :/

  511. Dla miłośniczek gry w bilard;

    …tak sobie poszedłem do krynicy obywateli zawsze traktującej poważnie i walącej kawę na ławę, typu „rząd się sam wyżywi”, albo o tych śpiworach, co to jeden z nich do dzisiaj mi służy…

    …tam jak się wpisze „prokurator”, „prokuratorka” albo „prokuratura” to lektury starczy do końca świata i jeden dzień dłużej…

    …mnie coś podkusiło wpisać „pani prokurator”

    **http://www.nie.com.pl/archiwum/18642

  512. Zza kałuży 10.48
    Nie znam ludzika ale ten styl , ten sznyt , tą logikę i sposób ubliżania to ja już czytałem.
    Co prawda pod innym nickiem .
    Ciekawe , gdyby tak tą żabę otrzepać z błota kałuży to co wyszłoby spod tych pokładów dobrego wychowania.
    Ja go co prawda nazwałem szlachetnym – no tak, ta zniewaga krwi wymaga , nie jest oczywiście usprawiedliwieniem że sam do kałuży wlazł.
    Jak to było w ewangelii ? SUKNIA JAKUBA ALE GŁOS EZAWA.
    Trzeba będzie poszukać SZLACHETNY twych oryginalnych wpisów.
    Piszesz ze jesteś zwolennikiem Tuska .
    – trzeba by się o tym dowiedział – zanim odczuje skutki twej przyjażni.
    Wiem ze to stareńkie ale CHROŃ NAS PANIE OD PRZYJACIÓŁ – Z WROGAMI JAKOŚ SOBIE PORADZĘ.
    Musiał ci ten zezowaty bardzo zajść za skórę skoro aż 10 razy musiałeś go wbijać w glebę okraszając swe epistoły CHAMAMI pod jego adresem.
    Więc SZLACHETNY żyj sobie za kałużą , twoje wpisy gdzieś poszukam , nick także z tym jednak że TY NIE ZA KAŁUŻĄ ŻYJESZ , ty nadajesz tu z Polski między Mławą a Kłajem udając panisko z Kanady.
    Nie tylko ja ciebie pamiętam , pisanie to jak odcisk palca ,
    Posiedziałeś jakiś czas cicho i sądzisz że twoją tablicę wytarto i możesz rozpędzać się na nowo ??? no no.
    bez ukłonów

  513. Jiba, Jerzy Pieczul, zezowaty
    Adresuję ten post akurat do Was, choć nie chciałabym pominąć nikogo, z kim – jak sądzę – nadajemy na podobnych falach. Myślę, że się nie obrażą.
    Bo wiedzą swoje.
    Czytam te ostatnie posty już mocno późną porą, zarówno tutaj i na sąsiednich blogach. I ogarnia mnie tzw. pusty śmiech (jak się kiedyś mawiało).
    Świat się wali, a w szczególności Polska! Nic, tylko sznur na szyję, bo jak nie „wpadka” kolejnego ministra, to 15 mln USD utopionych w „złej” sprawie albo nieszczęsny Majdan w Kijowie.
    Na szczęście byłam dziś w teatrze Ateneum, gdzie dostałam kopa.
    Obejrzałam spektakl „Nastazja Filipowna” na motywach „Idioty” Dostojewskiego.
    Samo życie w wielkim skrócie, czyli kwintesencja naszych lęków egzystencjalnych, kompleksów, urojeń, niezrealizowanych marzeń.
    Ot, ludzka kondycja niezależnie od tego, kto nami rządzi odgórnie i nas ustawia.
    Bolesne i gorzkie to było, ale i stawiające do pionu. Łapie się dystans do teraźniejszości, która mija szybciej niż się obejrzymy.
    W każdym razie ja tak ten spektakl odebrałam.
    Pozdro

  514. Och, mag(usiu). Żebyśmy tylko takie problemy mieli..
    ++++++++++++++++++++++++++++++++

    Jerzy Pieczul (23 stycznia o godz. 10:27)

    „Orteq: ‚Jak ten palkownik Krasnokudskij dokonal tego majstersztyku? Jemu stopień gienieralskij nalezal sie za ten wyczyn aftomatyczno. Tak ja uwazaju, sowremienno’
    JP: ‚to się popisujesz jak małe dziecko, a znasz rosyjski jak biedny Protasiuk. „Uważat’ ” to „szanować”.”

    Toż ja właśnie sobie poszanowałem stopień gienieralskij palkownika Krasnokudskiego. Ze to ludzie ani jak w obcych językach sie nie rozeznajo. Wstyd. A i rodzicom nieładnie tez.

    Krasnodudski musiał rozegrać lądowanie przynajmniej trzech samolotów: polskiego Jak-40 z dziennikarzami, rosyjskiego Ila z samochodami dla polskich gości, i na koniec, znowu polskiego Tu-154. Tego z prezydencka wycieczka krajoznawczo-wyborcza. Wszystkie trzy rozegrał nieskazitelnie.

    Jaka-40 postraszył mglą (‚Nie ma warunków do lądowania’), godzinę wcześniej, ale gdy kpt. Wosztyl sie dalej pchał, on mu dopomógł usiąść w tej mgle. Wosztyl usiadł i zameldował Protasiukowi: ‚tutaj jest pi.da, ale nam sie udało, wiec i wy możecie próbować.’ Tak został wydany wyrok śmierci na 96 osób. Słowami nie Krasnodudskiego tylko Wosztyla. Majstersztyk number one w wykonaniu kandydata na gienierala .

    Rosyjskiego Ila dwa razy naprowadzał na pas. Niewiele minut przed prezydencka Tutka to sie odbywalo. Ale tamten tylko skosił co miał skosić – czy ktoś kiedyś o jakiejś brzozie nie wspominał czasem? – i odleciał. Nie zdolawszy wylądowac we mgle gęstej jak kwaśna śmietana. Majstersztyk number two coraz pewniejszego kandydata na gienierala

    Prezydencka Tutke, 79 minut po posadzeniu Jaka-40, usadził mocno swoim kategorycznym: ‚mgła. Nie ma warunków do lądowania’. Bo wiedział aż za dobrze, ze kurdupel nic sobie z tego usadzenia nie będzie robił. I ze będzie się pchał do lądowania we mgle. Jako ze kamikadze gruziński spóźniony był o ponad godzinę na to swoje przedwyborcze przemówienie antyrosyjskie w Katyniu.

    Stalo sie dokładnie tak jak stało w scenariuszu. Kurdupel nie kazał Protasiukowi odejść na lotnisko zapasowe. Wiec ten musiał walnąć, we mgle, w błoto. To skrzętnie, oraz wlasnorecznie, przygotowane na te okazje, przez rosyjskie (un)welcoming committee. Tego grona zgromadzonego pod przewodnictwem juz pewniaka na awans gienieralskij, Krasnodudskiego.

    Jedyne pytanie, za 69 rubli, jakie do dzisiaj pozostaje bez odpowiedzi jest takie: skąd Krasnodudski wiedział, ze Protasiuk to nie Pietruczuk? I ze się nie postawi prezydentowi-kamikadze, jak ten drugi postawił w 2008, w locie do Tbilisi?

    Jest następny przyczynek do zwiększenia budzetu IPN. I to na następne ćwierć wieku. Przynajmniej

  515. Orteq
    24 stycznia o godz. 2:50
    Z całym szacunkiem, nudzisz jak stara Grudniowa. Nie umiesz się przyznać do niewiedzy, więc odwracasz kota ogonem i wciskasz, że właśnie „szacunek” miałeś na myśli. Lub wykręcasz się żłobkowym żartem. To jak wykręcisz kota, kiedy Ci powiem, że w rosyjskim nie istnieje przysłówek „sowriemienno”? Są przymiotniki, jest rzeczownik, ale przysłówka nie uświadczysz, choćbyś pięć kotów odwracał. A poza tym idź spać. Smoleńsk śpi, aż chrapie i nieładnie budzić.

  516. taka platforma obywatelska:
    od bermana do hofmana

  517. h. skaleczyl sie w palec? co na to prokuratura?

  518. Jerzy Pieczul (3:24)

    ” Ci powiem, że w rosyjskim nie istnieje przysłówek „sowriemienno”? ”

    Noo, nie mów! Nie istnieje? A ja sobie pomyślałem, ze jeśli coś ISTOTNEGO nie istnieje, w jakimś jezyku, to ono powinno ISTOTNIE zaistnieć w danym języku. Wiec ja sie wysilam niemożebnie żeby to ZAISTNIENIE, noo, zaistniało. A ty na to pfuj?

    „Sowremienno’ ma prawo do zaistnienia. Tak methinks. Dunno, though. Tak naprawdę

  519. Na targu z miesem w Lesoto sprzedaja mozdzek dzikiej swini , byka oraz osla. Zdziwiomy turysta patrzy na cennik i pyta handlarza: dlaczego mozg byka jest 10 razy drozszy od swini i osla? Sprzedawca:
    A to pan nie wiesz Ile tych bykow trza zlapac aby zebrac 1 kg mozgu?

  520. Ted(ziu)! (6:05)

    Czemu takie toto stare? I nudne, na dodatek?

    „Do mózgu dochodziły wieści z różnych organów, że coś jest nie tak, więc zwołał walne zgromadzenie, aby omówić ten problem.
    – Witam wszystkich! Czas na prośby, skargi, zażalenia. Mówcie!
    Pierwsze odezwały się nerki:
    – Szanowny mózgu, prosimy o tydzień urlopu. Nasz pan ciągle coś pije, a my już nie możemy wytrzymać, padamy z wycieńczenia!
    – Macie moją zgodę – odparł mózg. – Tydzień urlopu. Kto następny?
    Odezwała się wątroba:
    – Ja też już nie mogę, facet ciągle chla gorzałę i ja wysiadam. Proszę o 10 dni urlopu.
    – Proszę bardzo – zadecydował mózg. – Kto następny?
    Odzywają się płuca:
    – My prosimy o 2 tygodnie wolnego, bo nasz pan ciągle pali i pali. Ledwo dychamy od tego dymu, ledwo ciągniemy.
    – Wyrażam zgodę – odparł mózg. – Czy ktoś jeszcze?
    W tym momencie rozległ się ledwo słyszalny głosik:
    – Ja też! Ja też poproszę o 2 tygodnie urlopu!
    – Może byś chociaż wstał i się przedstawił! – krzyknął mózg.
    – Gdybym mógł stać, to nie prosiłbym o urlop!”

  521. Orteq
    24 stycznia o godz. 5:57
    Oczywiście, że sobie grubo wcześniej pomyślałeś o istnieniu czegoś, nim się dowiedziałeś, że to coś nie istnieje. Nie ma siły, że baron Muenchhausen cię małpował.

  522. zezowaty 24 stycznia o godz. 1:10
    Zacząłeś od umyślnie lekceważącego tenktosiowania a zakończyłeś rozkazem odpieprzenia się.
    W wielu miejscach twojego nottinghamowego wzorca kultury za dużo mniej zebrałbyś po pysku.
    Teraz w bek bo nazwałem cię chamem.
    Tyle co do formy.

    A co do treści, to zalecam ponowne przeczytanie mojej odpowiedzi, która cię tak wzburzyła. Wykasuj sobie epitet aby ciebie niepotrzebnie nie irytował. Reszty lepiej nie wytłumaczę.

  523. Mag!
    Ile razy wejdę do tego blogu, to mnie odrzuca. Nic na to nie poradzę.
    Bylem w „Ateneum” na „Ja Feuerbach” z Fronczewskim, piękna sztuka i znakomita, fascynująca rola Pana Piotrusia. A na 14 lutego zaprosiłem pewną miłą mojemu sercu osobę na „Słonecznych chłopców” w Teatrze 6 Piętro z Fronczewskim i Kowalewskim. Fronczewski był zawsze świetnym aktorem, ale teraz stał się wybitnym.

  524. Jerzy Pieczul
    23 stycznia o godz. 23:37

    . Nie wiesz, czemu ta partia gdzieś się rozpłynęła, znikła….”

    Jezeli chodzi o Samoobrone to
    moze zapytac politykow od Unii Wolnosci. LiD-u albo AWS-u.

  525. Torlin
    24 stycznia o godz. 9:35

    Mag!
    Ile razy wejdę do tego blogu, to mnie odrzuca. Nic na to nie poradzę.
    Bylem w „Ateneum” na „Ja Feuerbach” z Fronczewskim…”

    Milo sie dowiedziec, ze na blogu gosci wyzsza kultura co to chodzi do teatru a nie tylko PiS-owskie chamstwo.

    Ja wlasnie skonczylem ogladac kopytowe i wybieram sie na przedstawienie Myszki Miki z wnukiem.
    Wpadne jutro na targ kupic rzodkiewki od miejscowego chlopa.

  526. @ted & co:
    gong!
    pacany!

  527. w kijowie dziki wschód,
    a we frankfurcie(n.m.) dziki zachód (z akcentem orietalnym)…

  528. We Wroclawiu na Glownym (?) ( jak sie jest policjantem )

    ” Można zobaczyć nawet, co czyta podróżny, czekający na pociąg, na peronie ”

    Trzeba tylko szybko zbiec z czwartego (? widac tylko trzy ) na dol albo zjechac po poreczy XXI wieku . Takie cztropietrowe schody to doskonaly pomysl . Policyjne brzuchy maja szanse byc mniejszymi .
    Gdybym byl mlodszym posterunkowym dziewczyno ..

  529. Dzień dobry

    Wczoraj, po nowościach dotyczących więzienia w Szymanach przypomniała mi się ksiązka Marty Stremeckiej pt „Jerzy Urban o swoim życiu”. To wywiad rzeka z Urbanem, jak sądzę szczera z racji wieku rozmówcy, spowiedź z życia i polityki.
    Urban odnosi się równiez do okresu rządów Millera i Kwaśniewskiego. Jako lewicowiec pisze z goryczą o tym okresie.
    Np o stosunku tych władz do Amerykanów.
    ” …serwilizm wobec Amerykanów. Pamietam lunch na kilkanaście osób. Jest zastępca ambasadora USA, jakiś ważny urzędnik z Ameryki, który przyjechał w sprawie kupna amerykańskich rakiet. I w pewnym momencie mówi tak:”Albo wy nas uważacie za strategicznego sojusznika i kupujecie te rakiety, albo nie kupujecie i nie ma mowy o strategicznym sojuszu. Czyli otwartym tekstem przy osobach postronnych, takich jak ja, wywiera bezczelny nacisk. I nikt nie wstaje i nie mówi:”Panie, coś pan, nie przyjechałeś do kolonii!”. Potem rząd, który ma być niby lewicowy, bez dyskusji przystępuje do wojny z Irakiem. Jak się do tego dołoży dzisiejszą wiedzę o Kiejkutach, to ten serwilizm Millera wobec Ameryki staje się niesmaczny. Wszystko to sprawia, że dla mnie w swoich działaniach jest to rząd prawicowy, o minimalnej frazeologii lewicowej”

    Pozdrawiam

  530. Orteq
    24 stycznia o godz. 2:50

    Rzeczowo ” to to” zjawisko ująłeś .
    Nikt jednak, po dzień dzisiejszy nie dał miarodajnej odpowiedzi
    na pytanie gdzie kończy się durnota ( kamikadze ), a gdzie zaczyna
    się zdrowy rozsądek .

    Tym , na pokładzie ” tutki” już tego zjawiska nie wytłumaczysz.

    Pozdrowionka.
    PS. a @byk dalej swoje dywagacje względem ogólnie przyjętych
    peregrynacji.
    Tak można całe życie – pod prąd.

  531. Kartka z podróży
    24 stycznia o godz. 12:56

    „… I w pewnym momencie mówi tak:”Albo wy nas uważacie za strategicznego sojusznika i kupujecie te rakiety, albo nie kupujecie i nie ma mowy o strategicznym sojuszu. Czyli otwartym tekstem przy osobach postronnych, takich jak ja, …”

    @Kartko z p. , to jak ja idę do mojego rzeżnika i ” wybredzam ” ,
    to on mi mówi to samo : ” albo kupujesz ten schab, albo
    sp…ierdalaj ! Bo inni klienci czekają !”.

    Prawo handlu, jest tu zasadą numer 1.

    Inne ” prawa ” muszą poczekać w kolejce.

    Pozdrowionka.

  532. byk
    24 stycznia o godz. 11:39

    ” @ted & co:
    gong!
    pacany ”

    A takie , może dla ciebie niewygodne pytanie :

    czy Ty potrafisz zbudować całe zdanie ?
    a nie tylko tzw. ” zbywawki ” .

    Ciekaw jestem, bo już podobno orangutany w ZOO Dallas ,
    to potrafią ( relacja z Discovery Channel z wczoraj).

    Pozdrowionka.

  533. Cynamon 29

    No nie do końca, nie tak radykalnie.
    Dziś nabyłem piękny, grubo poprzerastany mięskiem boczek wędzony po dłuższych negocjacjach. Powiedziałbym po zwąchowinach. Było mi z panią rzeźnik bardzo miło. Jej mam nadzieję też.
    Styl też ma znaczenie.

    Pzdro

  534. cynamon29
    Potępiłeś mnie za notkę w sprawie Romów, ale mojej odpowiedzi już nie komentujesz.
    Można i tak.
    Podsyłam ci porcję zdjęć z osiedla wrocławskich Romów na ul. Kamieńskiego, skąd planowano ich przeniesienie na drugi kraniec miasta. Na życzenie mieszkańców okolicznych domów i właścicieli okolicznych sklepów.
    Można też poczytać materiały, zamieszczone pod galerią zdjęć.

    Czciałbyś takiego sąsiedztwa?
    http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/801079,tak-mieszkaja-romowie-z-kamienskiego-zdjecia-z-koczowiska,id,t.html

  535. „Torlin
    24 stycznia o godz. 9:35
    Bylem w „Ateneum” na „Ja Feuerbach” z Fronczewskim, piękna sztuka i znakomita, fascynująca rola Pana Piotrusia. Fronczewski był zawsze świetnym aktorem, ale teraz stał się wybitnym.”

    Moim zdaniem Fronczewski OD DAWNA jest wybitnym polskim aktorem. Zresztą taką opinię o nim miał już przed laty Houloubek.

    Kracja Fronczewskiego w „Feurebachu” rzeczywiście potwierdza jego wysoką formę i wybitne umiejętności aktorskie. Chociaż ci, którzy widzieli Feuerbacha w wykonaniu Łomnickiego uważają, że Łom był jednak o pół klasy lepszy.
    Niemniej polecam ten spektakl, zwłaszcza scenę z ptakami – to wiruozeria aktorska.

    A przy okazji dziękuję dyskutantom z tego blogu za ciekawe wypowiedzi, które z przyjemnością czytam od jakiegoś czasu.

  536. Obecność koczowisk romskich w Polsce można uznać za kolejny przejaw poprawy poziomu życia w kraju. Do tej pory lud ten wybierał takie kraje jak Francja czy Niemcy. Teraz Polska staje się członkiem tego elitarnego klubu.

    A Romowie chyba wszędzie żyją tak samo, nawet w krajach dużo zamożniejszych, niż Polska, a więc reportaż z wrocławskiego koczowiska należy traktować jako kolejną serię zdjęć o charakterze etnograficznym, zrobionych w jednym z żywych skansenów kultury i obyczajów romskich. Taki District 9, tyle że bardziej dostępny dla zwiedzających, no i nikt nikogo nie zsyła nakazem administracyjnym.

    Obecność skansenu romskiego może irytować sąsiadów, co w sumie można zrozumieć. Te weekendowe wycieczki zwiedzających, ciekawych obyczajów i kultury innych, zakorkowane ulice osiedlowe, samochody zaparkowane byle jak, pikniki rodzinne w parkach osiedlowych… Tylko nie rozumiem, czemu sklepikarze narzekają. Przecież zwiedzający skansen to też klienci.

  537. Anca_Nela

    Obejrzałem galerię i muszę Ci powiedzieć, że jak na standardy europejskie to Romowie we Wrocławiu nieźle mieszkają. W Hiszpanii, na Słowacji, w Czechach, na Węgrzech mieszkają gorzej. Oczywiście nie wszyscy. Chodzi mi o Romów z wędrownych klanów słowackich, bułgarskich i rumuńskich.

    Pozdrawiam

  538. Jak piszą, w związku z Szymanami zarzuty prokuratorskie ma już postawione Zbigniew Siemiątkowski.

    Pzdro

  539. A ja uważam inaczej. Stany Zjednoczone są naszym wieloletnim sojusznikiem, i to nie na niby, ale naprawdę. Kto to jest sojusznik? To przyjaciel. A kiedy podejmujecie swojego przyjaciela w swoim domu, a jemu zdarzy się puścić bąka, to co, lecicie do sąsiadów ze skargą na gościa? Ja nie zwracam uwagi i zachowuję się tak, jak gdybym niczego nie zauważył. I nasze „media” powinny zachowywać się nie jak hieny, ale jak przyjaciele naszego sojusznika. Ciszej nad tym tematem. Zamilknijcie.

  540. Artur

    Proponuję zwrócić uwagę jak traktuje tego typu praktyki prawo miedzynarodowe – konwencje, których RP jest stroną. I instytucje międzynarodowe – trybunały w których pracach RP uczestniczy.
    W tym kontekście należy widzieć sprawę Szyman i znaczenie działań polskiej prokuratury. W tym postawienie zarzutów Siemiątkowskiemu.
    To jedyna droga by się z tego międzynarodowego, kompromitujacego RP skandalu jakoś wywinąć. Niestety to wywijanie musi mieć charakter publiczny.

    Pozdrawiam

    PS. A od przyjaciół – sojuszników należy oczekiwać elementarnej lojalności.
    Myślę, że nielojalność USA w sprawie kompromitującego Polskę więzienia w Szymanach w dużej mierze zaważyła na rosnącym dystansie wobec tego mocarstwa, który zauważam od kilku lat w naszej polityce międzynarodowej.

  541. ANCA_NELA
    24 stycznia o godz. 14:01

    ” cynamon29
    Potępiłeś mnie za notkę w sprawie Romów, ale mojej odpowiedzi już nie komentujesz.
    Można i tak…”

    No to odpowiem Ci tak: każdy żyjący człowiek na ziemi , ma prawo
    do osiedlenia się ,gdzie mu pasuje i prawa na to zezwalają .
    To co mi podesłałaś jako link, jeszcze raz udowadnia że
    polski faszyzm , jest w rozkwicie.
    W Hamburgu, niedaleko Hamburger Dom, od około 30 lat ” kwitnie”
    miasteczko ” ludzi zbuntowanych” , oni nic nie chcą od miasta
    Hamburg, oni nic nie chcą od Bundesrepublik Deutschland.
    Żyją wolni od jakiejkolwiek ” administracji „. W barakowozach,
    w przyczepach campingowych etc. , etc.
    To jest ok. 20 – 25 tysięcy ludzi !
    Po prostu żyją i każdemu, który wtrąci się w ich styl życia ,
    mówią „odpierdziel się ode mnie ” !
    Jest to jakiś styl – przyznasz ?

    A cyganie, Romami ostatnio zwanymi – czy oni nie mają prawa,
    w wolnej Europie , do własnego stylu życia ?

    Ty, czy ja , czy też jakikolwiek Kowalski , czy my nie mamy prawa
    do własnego ” uprawiania ” swojego stylu życia/bycia ?
    Nie , bo jesteśmy pod kontrolą ” administracyjną ” !
    Ordnung muss sein !

    Pomyśl i zastanów się .

    Na odpowiedż chętnie wyczekuję.

    Pozdrowionka.

  542. Jacobsky
    24 stycznia o godz. 14:36

    I tu jak zwykle, masz rację ! ! !

    Pozdrowionka.

  543. Artur
    24 stycznia o godz. 15:39

    Jak to było w tej piosence ?
    ” Oj naiwny, naiwny, naiwny,
    dziecię w kwiecie sił,
    lecz w intencjach,
    to w zasadzie – pozytywny …! ”

    Pozdrowionka.

  544. @Lewy, gdzieś ty się podział ?
    podobnie
    @J.Pokorny

    ” tak mało was,
    a jakoby nikogo nie było ”

    Pozdrowionka ( i tenskniątka).

  545. Kartko @ 12:56,

    Z Twoimi dywagacjami na temat rzekomej lewicowości rządu Millera w pełni się zgadzam. Samo zestawienie słow ” rząd i lewica” tworzy oczywisty oksymoron, w praktyce zjawisko możliwe tylko w laboratorium. W życiu szarym, codziennym – to oczywisty klops – o czym również Urban w głębi ducha zawsze wiedział.

    Tortury potępiam, z faktami się zgadzam. Jednakże, będąc po tamtej stronie oceanu – mam na Kiejkuty inne spojrzenie.

    „Polski serwilizm” pojawia się jako natrętny, negatywny leitmotif w wielu krajowych wypowiedziach, w celu podkreślenia naszej wartości oraz dumy. NATO było twardym, niewymuszonym dealem dla RP, kraju który wbrew fałszywym zapewnieniom (vide Dubya) nie był nigdy dla US ani strategicznym skarbem ani partnerem. Realizacja cyrografu następowała zgodnie z założeniami: kto kogo bardziej potrzebuje.

    Hasło „Polska kolonią USA” – jest zatem tylko cliché, lichą śpiewką skomponowaną na zamówienie publiczności. Waszyngton patrzy na to jak na tranzakcję handlową, my natomiast wyjmujemy z wora wytarte blotki: marzenie o potędze oraz niechęć wywiązywania się z podpisanego kontraktu. Jeżeli sojusz z USA/NATO gwałci nasz narodowy honor – to po jaką cholerę w nim sterczymy?

    Pikanterii sprawie dodaje również fakt, że awangardzie krajów tropiących wojenne zbrodnie przodują dzisiaj …Niemcy. Der Spiegel aktywnie, juz od wielu lat demaskuje torury oraz bestialstwo Jankesów. Gratulując naszym przyjaciołom zza Odry wkładu w światowy pokój i sprawiedliwość, jednocześnie się zastanawiam: czy nie powinni swojej gorliwości lekko przytłumić, przynajmniej do 2045?

    Zauważam również duże oburzenie wśród obywateli RP spowodowane faktem brania po cichu zbrukanych krwią zielonych. Trudno tu nie być zgryźliwcem, wiedząc, że korupcja i kant to chyba w Umęczonej nie jest żaden precedens? Oburzenie takie interpretuję dwojako: jako reakcję na zbrukanie polskiego honoru („sprzedali nas za parę srebrników”) albo jako żal za utraconą okazją ( ” cholera, że też ja przy tym nie byłem”).

    Szanse wygrania sprawy przeciwko Polsce oceniam nisko, chyba że, Strasbourg ma ukryte w rękawie asy. A nad Wisła – kilka pomniejszych głów poleci. I to wszystko.

  546. cynamon 29
    Cienką skórę mają Lewy i Pokorny i jeszcze paru innych „wycofanych”?
    Chyba na to wychodzi.
    A niezatapialny, kuloodporny hipopotam Falicz od „pracy organicznej” zasuwa 24h , zresztą nie tylko na tym blogu.
    Chwilami odczuwam w stosunku do niego coś na kształt podziwu za jego gotowość i niezłomność na odcinku krzewienia wiedzy o strasznej III RP, zwłaszcza pod rządami Tuska.
    Zarówno Ty, jak i do pewnego stopnia Orteq przywracacie mi wiarę w to, że MOŻNA mieć dystans do świata i do własnych o nim wyobrażeń, czyli wiarę w rozum własny, a nie politycznie „niepokorny”, zgodnie ze standardami prawactwa czy lewactwa.

  547. Kartka z podróży
    24 stycznia o godz. 13:52
    Myśle że to nie była pani rzeźnik 😉

  548. cynamon 29 – 16:41
    Piszesz;
    W Hamburgu, niedaleko Hamburger Dom, od około 30 lat ” kwitnie”
    miasteczko ” ludzi zbuntowanych” , oni nic nie chcą od miasta
    Hamburg, oni nic nie chcą od Bundesrepublik Deutschland.
    Żyją wolni od jakiejkolwiek ” administracji „. W barakowozach,
    w przyczepach campingowych etc. , etc.

    Dla mnie ważna jest informacja, że oni nic nie chcą od miasta
    Hamburg, oni nic nie chcą od Bundesrepublik Deutschland.

    Ja to rozumiem tak, że oni w tym swoim miasteczku korzystają z miejskiego wodociągu, mają podłączony prąd i płacą za te media. Nie opalają swoich kuchni wycinanymi wokół drzewkami, ani też resztkami płyt paździeżowych czy też klepkami podłogowymi, ani starymi meblami, czy zyżytymi butami i szmatami.
    Jeśli tak nie jest, to napisz to.

    A mieszkańcy wrocławskiego romskiego osiedla początkowo próbowali zaopatrywać się w wodę u okolicznych mieszkańców, a kiedy ci stracili cierpliwość, to miasto podstawia im beczkowóz z wodą i ustawia przenośne ubikacje na koszt miasta, czyli każdego wrocławianina, płacącego podatki.
    Czy w imię poprawności politycznej spokojni ludzie, którzy na swoje mieszkania pracowali całe życie, mają radośnie tolerować takie osiedle pod własnymi oknami?
    Okoliczni sklepikarze wpadają w panikę, kiedy ci sąsiedzi przychodzą po zakupy, bo kiedy jeden coś tam przy kasie zaatwia, trójka innych spokojnie wkłąda w głębokie kieszenie co im akurat pod rękę wpadnie. Wszelki protest kończy się głośną awanturą i pogróżkami w bliżej nam nieznanym języku.
    Bo oni od miasta Wrocław – w odróżnieniu od tych z miasta Hamburg – wymagają wszystkiego, co im potrzebne. I jak nie wyżebrzą, to sobie po prostu wezmą.

    I co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?
    To są kradzieże mienia małej wartości i tym się nie zajmie żaden sąd a policjant to już z pewnością nie.

    Czytałam, że Australia swoim emigrantom potrafiła postawić zdecydowane żądania, bez spełnienia których nie ma mowy o pozwoleniu na osiedlenie.
    Może blogowi Australijczycy coś napiszą?

  549. Ciekawe, gdzie jeszcze można spotkać miano: ”Cygan”?
    Poza nazwami iluś miejscowości i tłumaczeniem słowa ”gipsy”. Ale ja mam pewnie baaardzo stary słownik. A może u Francuzów i Anglików ”gipsy” jest już słowem tabu?

  550. Duende

    W związku z dyskusją o torturach wkleiłem tylko fragment wywiadu z Urbanem odnoszący się do Szyman. Ale Urban dość szeroko i trafnie punktuje ten okres rządów SLD wskazując na fasadowość ich lewicowości. Mowi nie tylko o serwiliźmie wobec Amerykanów (wizyty w CIA, u Kuklinskiego, pompowanie się nastrojem Gabinetu Owalnego …) ale i o zadziwiającej sympatii do kleru (wizytowanie u prałata Jankowskiego, ciu, ciu, ciu z biskupami) czy oligarchizacji tej wladzy (przesiadywanie w Bizness Centre Club, fraternizowanie się, pokazowe imprezowanie z milionerami-nuworyszami itp)
    Urban mówi, że w przypadku Millera i Kwaśniewskiego na jaw wyszły „kompleksy starych komuchów”. Ponadto wystąpiła u nich, jak pisze, „autodemaskacja niewrażliwości społecznej” wyrażająca się w sumie w drobnych ale budzących sprzeciwy sprawach jak obcięcie ulg na przejazdy studenckie czy w słynnym obcięciu dotacji dla barów mlecznych.
    Oczywiście, że we współczesnych realiach lewicowy rząd nie może zanadto uszczęśliwić swoich wyborców. Ale może o nich dbać – w każdym razie sprawiać takie wrażenie nawet drobnymi posunięciami. Wspólnotę rządu lewicowego z wyborcami można tworzyć nawet stylem sprawowania władzy.
    Niestety Miller, nawet w tym zakresie, wypiął się na swój elektorat.

    Serwilizm jest słowem, który oddaje istotę stosunków ówczesnych władz z Amerykanami. W przypadku Millera i Kwaśniewskiego było to znów odreagowanie komuszych kompleksów. Tak to widzę. Jak widać trzeba było czasu by z tych kompleksów się wyzwolić, bo tego serwilizmu nie zauważam we współczesnej polityce RP i USA. Tusk z Sikorskim okazują dystans.

    Co do tortur mam podobne zdanie jak Ty. Uważam te praktyki za niedopuszczalne. Wiadomość o dolarach za gabinet tortur jeszcze zaostrza skandal, bo przecież do tej pory zgodę na tortury na terenie RP uzasadniano wspólnymi celami w wojnie z teroryzmem i innymi pompatycznymi ogólnikami. Teraz okazało się, że to był parszywy handelek.

    Ale najsmutniejsze w tej sprawie jest to, że Millera z Kwaśniewskim zdradzili Amerykanie. To ich przecieki, niedyskrecje, nielojalności rozpętały tę całą aferę. To Amerykanie złamali umowę poufności zawartą z ówczesną RP. Taka jest cena politycznego serwilizmu i komuszych kompleksów.

    Linią obrony RP w Strasbourgu jest to, że sprawę prowadzą polskie władze. Rzecznik MSZ wskazuje Trybunałowi, że RP sama się chce z tym skandalem uporać. Trybunał traci powoli cierpliwość więc prokuratura, sąd muszą się śpieszyć. Wyrok musi zapaść. A po nim jak myślę Prezydent rozpocznie procedurę ułaskawieniową.
    To jest moim zdaniem jedyne wyjście z tej kompromitującej sytuacji.

    Pozdrawiam

  551. http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,15333960,Sprawa_wroclawskich_Romow__Mozna_pomoc__ale_trzeba.html
    Cóś drgło! Może znajdą jakąś receptę…
    Tylko czy „chory” zechce się leczyć?
    Bo w podejmowanie prac porządkowych przez osiedleńców z Kamieńskiego, to jakoś trudno mi uwierzyć… ale się staram.

  552. ANCA_NELA
    24 stycznia o godz. 19:03

    Mam kolegę/sąsiada , policjanta który szefuje w Hamburgu,
    na St.Pauli ( o stopień nie pytaj, bo
    się absolutnie nie znam! ).
    I nie kto inny, jak on sam powiedział mi: ” Polacy kradną ?
    Ty byś chłopie zobaczył jak i ile kradną Niemcy !!! ”
    Chodziło o supermarkety i kradzież pospolitą ( czyli drobną ).

    Zapytałem Petera o Rumunów lub Bułgarów.
    Odpowiedż była krótka:
    – Albo żebrzą , albo na siłę szyby myją ( w autach ), albo się
    tłuką między sobą !

    BRD 2014.

    Pozdrowionka.

  553. Coś optymistycznego?
    Nie znałem tego kawałka……..

    http://www.youtube.com/watch?v=7lU9Axcy3NY

    TRZEBA ŻYĆ!!!

    Żyj i daj żyć innym, jak widać jest trudnym testem.
    Nawet w cywilizowanym kraju zwanym Polską.
    Cyganie MUSZĄ się dostosować.
    Czyja ziemia, tego prawo…….
    Skoro ich struktury społeczne uniemożliwiaja asymilację, będą musieli je zmienić.
    Dla dobra własnych dzieci……

  554. Wiesiek 59

    Ale romskie struktury społeczne i obyczaje powinny się cieszyć poważaniem w Polsce. W tekście zalinkowanym przez Ancę_Nele pani Lipowicz na przyklad zwraca np uwagę prorodzinność Romów. Rzecznik Praw Obywatelskich mówi: „W kulturze romskiej rodzina jest dużo bardziej ze sobą związana niż w innych. Żaden Rom nigdy nie zgodzi się zamieszkać bez żony i dzieci”
    A przecież nasze społeczeństwo na skutek nauk koscioła katolickiego i rządu równiez jest głęboko prorodzinne. Romowie są zresztą równie konserwatywni obyczajowo jak Polacy. W ich społeczności nie ma nawet mowy o gender. Mężczyzna ma swoją rolę, kobieta swoją, żadnych gejów – nie daj Boże.
    Tak więc Romowie nie muszą się dostosowywać. Oni są już dogłębnie dostosowani.
    http://www.youtube.com/watch?v=kwNqSrcpOxk

    Pozdrawiam

  555. cynamon29
    Wykręciłeś się sianem i tyle.
    Liczyłam na poważną odpowiedź, skoro personalnie mi nawtykałeś.
    Ale skoro nie, to nie.
    ****
    Poprawny politycznie Rom nie wszystkim Cyganom odpowiada. Byłam latem na koncercie zespołu cygańskiego z samej Rumunii i ich „wiodący” mówił tak;
    ” My jesteśmy Cyganie. Romowie to są w Bukareszcie.”
    A ja myślę, że niezależnie od tego, czy to Cygan, czy to Rom – każdy na swoją ocenę pracuje indywidualnie.
    Przez wiele lat pracowałam w firmie, gdzie było zatrudnionych kilku Cyganów w dziale transportu. Byli bardzo dobrymi pracownikami, nie było najmniejszych problemów. Jeden z nich regularnie pożyczał ode mnie „stówę” po mojej wypłacie – na koniec miesiąca – i szedł na tor wyścigów konnych, gdzie namiętnie grywał.
    10-go była jego wypłata i pierwsze kroki od kasy kierował do mojego biurka z tą stówą w ręce. Ani razu nie spóźnił się ani o dzień. Zupełnie nie zdawał sobie sprawy, że jest dumnym Romem. Był po prostu Cyganem.
    Jeśli ja piszę Rom, to z tej poprawności politycznej.

    *******************
    A tu australijskie podejście do „przybyszów” o innej kulturze i obyczajach;
    Wklejam z komentarzy we wrocławskiej gazecie.
    Jeśli nie jest to prawda, p[roszę „naszych ” Australijczyków o komentarz;
    **************************

    Timon (gość)  • 12.04.13, 10:35:45
    „…Decyzja o tym, żeby opuścili obozowisko jest zaskakująca. Jest pochopna, bo oni przecież nikogo nie zabili. Z drugiej strony, ci ludzie żyją zgodnie z naszą tradycją i trzeba to uszanować…” Odnośnie tego chciałbym odwołać się do wypowiedzi Premiera Australii – Kevin Rudd jaką skierował do muzułmanów:
    „„Dostosowywać się powinni imigranci, a nie Australijczycy. Zgódźcie się z tym albo stąd wyjeżdżajcie. Jestem zmęczony tym, że ten naród stale martwi się o to, jak nie obrazić przedstawicieli innej kultury lub jak ich nie ograniczyć. Po atakach terrorystycznych na Bali większość Australijczyków przeżyła falę patriotyzmu. Nasza kultura rozwijała się w przeciągu ponad dwóch stuleci walk, upadków i zwycięstw, kiedy miliony mężczyzn i kobiet szukały wolności. Mówimy po angielsku, nie po hiszpańsku, libańsku, arabsku, chińsku, rosyjsku czy po innemu. Dlatego, jeśli chcecie stać się częścią naszego społeczeństwa, nauczcie się naszego języka!.”

    „Większość Australijczyków wierzy w Boga. Nie jest to jakieś chrześcijańskie, prawicowe czy polityczne stwierdzenie, a po prostu fakt, ponieważ to właśnie chrześcijanie założyli ten kraj na chrześcijańskich zasadach i jest to bardzo wyraźnie widoczne w dokumentach. I mamy oczywiście prawo pokazywać o tym ilustracje na ścianach szkół. Jeśli Bóg was urazi, to proponuję wybrać inny kraj świata na swój dom, gdyż Bóg jest częścią naszej kultury. Będziemy przyjmować waszą wiarę i nie będziemy pytać, dlaczego tak wierzycie. Prosimy jedynie, byście przyjmowali też naszą wiarę i żyli z nami w pokoju i harmonii.”

    „To nasze państwo, nasza ziemia i nasz styl życia i damy wam wszelkie możliwości, by się tymi rzeczami cieszyć. Jednak dopóki nie przestaniecie narzekać i płakać z powodu naszej flagi, przysięgi, chrześcijańskiej religii albo naszego trybu życia, to bardzo polecam wam skorzystanie z jednego z bardzo ważnych australijskich praw – prawa do opuszczenia tego kraju. Jeśli wam się tu nie podoba, wyjedźcie. Nie zmuszaliśmy was, byście tu przyjeżdżali. Poprosiliście, byśmy dali wam możliwość tu mieszkać. Zatem przyjmijcie kraj, który już przyjęliście.” – powiedział były premier Australii, Kevin Rudd.”

  556. Stary outsider

    Przeczytałem. Ale wydaje mi się, że apele do elektoratu nic nie pomogą. Za późno.

    Pzdro

  557. Kartka z podróży
    24 stycznia o godz. 20:31

    Toczyliśmy już kiedyś ten spór…..
    Zdolność do adaptacji, to oznaka inteligencji.
    Dla nomadów jest niewiele miejsca na świecie.
    Tym bardziej, że ich WKŁAD w budowę społeczeństwa jest niewielki- obecnie…..
    Nie maja w polskiej rzeczywistości problemu z adaptacją nasi Wietnamczycy, Chińczycy, czy Ukraińcy.
    Nie mają Polacy, w wielu krajach świata.
    Bo do tych społeczeństw COŚ wnoszą.
    Choćby pracę rąk własnych.
    Nie są elementem cudzożywnym.

    Część Cyganów, niestety takim elementem jest.

  558. Kevin Rudd to antysemita.

    Proszę zapytać prof. Hartmana czy red. Szostkiewicza o ich ocenę podobnej wypowiedzi jakiegokolwiek Polaka.
    Red. Passent po raz pierwszy szczerze wypowie się na ten temat dopiero w wydanej pośmiertnie biografii.
    Albo nie. Przecież nie może tego zrobić zamieszkałej w Polsce córce. Wiadomo, jacy są Polacy.

    Ka Mać. Coraz bardziej cenię tego s(dobrego prowadzenia mamusi)syna Urbana.
    Przynajmniej wali kawę na ławę, s(dobrego prowadzenia mamusia)iel jeden.

  559. Wiesiek 59

    Zalinkowałem Ci piosenkę Don Wasyla. On i jego liczna familia Baro Szero (Wielka Głowa) wywodząca się z Gorzowa doskonale się zaadaptowali dzięki kasie z muzyki.

    Podobnie hiszpańcy Gitanos się doskonale zaadaptowali dzięki kulturze flamenco – turystycznej i kulturalnej marce południowej Hiszpanii. Ale jeszcze w latach 70 ubiegłego wieku Gitanos byli niesamowitym problemem społecznym. To był po śmierci Franco jeden z większych problemów, którym stanęła demokratyczna Hiszpania – bandyckie getta pełne heroinistów. Dzięki sensownym programom społecznym i kulturalnym hiszpańscy Romowie są teraz zacną, majętną grupą społeczną. Mają kluby muzyczne, bary, kasę z występów, tantiemów … .

    Tak więc by pomoc Romom w adaptacji trzeba znać ich kulturę, skonstruować inteligentne programy pomocy i czekać spokojnie na efekty.

    Pozdrawiam

  560. wiesiek59 24 stycznia o godz. 21:32
    „Nie mają Polacy, w wielu krajach świata.
    Bo do tych społeczeństw COŚ wnoszą.”
    To i fakt, że są „adaptowalni” czyli plastyczni z charakteru.

    W przeciwieństwie do innych nacji, religii czy religio-nacji, które tysiącami lat i niezależnie od miejsca zamieszkania pielęgnują swoją odrębność a potem wrzeszczą, że ich sąsiedzi są nietolerancyjni.

    Nie znam ani jednego przypadku aby dziecko polskich imigrantów urodzone w jakimkolwiek kraju albo przywiezione w dzieciństwie nie nauczyło się mówić płynnie w miejscowym języku. Z rodzicami różnie bywa, są i takie ekstremalne przypadki, że i po kilkudziesięciu latach na obczyźnie mówią słabo.
    Ale żeby po setkach lat w obcym kraju znaczący procent Polaków nadal gadał jakimś polonijnym narzeczem? Żądał szkół w tym narzeczu? Zakładał takie szkoły? Krzyczał o dyskryminacji, gdy mu się wytyka idiotyczność takich żądań? To się nie zdarza.

    Polacy, jako grupa adaptują się – w kolejnych pokoleniach – idealnie.
    Można pozytywnie powiedzieć, że wtapiają się idealnie, nigdzie i nigdy nie tworzą żadnych gett. Pierwsze pokolenie tu i tam pomieszkuje „w kupie”, ale ich piskleta wyfruwają i nie siedzą w polskich gettach nigdzie na świecie
    Negatywnie można to określić, że Polacy bardzo łatwo się wynaradawiają.

    Przynajmniej nigdzie na świecie nie wywołują z powodu swojej odrębności żadnych wojen ani żadnych rozruchów.

  561. Kevin zapomina że sam jest na tamtej ziemi gościem.

  562. ANCA_NELA
    wydało mi się to niebywale nieprawdopodobne 🙂 Gdyby to powiedziała Pauline Hanson ( australijski odpowiednik ONR) , to mogłabym pokiwać głową. Rudd jest z Partii Pracy a oni zawsze są kojarzeni z aprobata dla emigrantów.
    Sprawdziłam w sieci i wyszło mi to:
    http://www.hoax-slayer.com/howard-muslim-speech.shtml
    mail z ta treścią (zacytowałaś tłumaczenie) krąży po sieci od jakiegoś czasu. Zaczęło się od Howarda, potem padło na Rudda i na Julkę Gillard. Ale nie ma pokrycia w faktach czyli jest zwyczajną nieprawdą.
    Australia jest życzliwa dla emigrantów, Australijczycy w zasadzie również. Ale to tez tylko ludzie i mogą mieć pewne problemy z zaadoptowaniem się do zmieniającego się świata. Obie strony muszą się siebie nauczyć. Szczególnie nabrzmiałym problemem jest przybywanie tzw. boat people a właściwie profesjonalne szmuglowanie ludzi do Australii. To się nie podoba Australijczykom, bo czuja się zmuszeni do robienia czegoś czego robić nie chcą. Sama mam pewne zastrzeżenia, głownie zdrowotne.
    Większym problemem są obcokrajowcy przybywający na tzw. wizę pracującą ( to moja interpretacja!) bo zabierają miejsca pracy. O tym rzad mało mówi, ale związki z tym walczą – bo o ile rzeczywiście ręce do pracy są potrzebne, to nie można ściągać tu do pracy tysięcy ludzi tylko dlatego, ze płaci się im często mniej niż polowe, ze nie potrzeba dla nich żadnej infrastruktury itp. To zwyczajne nadużycie ze strony wielkiego biznesu i jak trzeba będzie lecieć na demonstracje z tego powodu to polecę! 🙂
    To tak w skrócie, bo temat-rzeka, ale chętnie odpowiem na pytania.

  563. Szymany i miliony
    Wstyd ,honor , tortury, tanio ,drogo i takie tam jeszcze określenia.
    Jak to w Polsce.
    Ja wolałbym do tej sprawy podejść z innej strony .
    Państwo , i każda organizacja łącznie z rodzina ma swoje sprawy których nie musi wystawiać na widok publiczny a już broń Boże nimi się chwalić.
    Jeżeli naszemu sojusznikowi potrzebna była jakaś pomoc i zwrócił się do Rzeczpospolitej i jej służb to pomocy tej powinniśmy udzielić
    zaznaczając jednak jej zasięg i obowiązki drugiej strony.
    Czy powinniśmy przyjąć pieniądze jako zwrot kosztów czy zadośćuczynienie ? – oczywiście.
    Jednak jeżeli sprawa miała być TAJNA z jakichkolwiek względów
    to reguła obowiązuje OBYDWIE STRONY.
    Tak jednak nie jest i Polska zostaje postawiona wobec opinii publicznej postawiona z opuszczonymi spodniami przez sojusznika.
    Nie jest to pierwszy przypadek – pozwolę sobie przypomnieć sprawę Jerzego Pawłowskiego – którego to amerykanie sprzedali Rosjanom .
    Polski wywiad ratujący amerykanów na bliskim wschodzie też personalnie został ujawniony przez amerykanów.
    Przypadków znalazło by się więcej.
    Mają więc rację ci którzy nie uważają USA za wiarygodnego partnera.
    Nie moją rzeczą jest dochodzić CO robiono z więżniami – wiadomo jednak że nie byli to ludzie winni tylko przechodzenia na czerwonym świetle i posiadali informacje mogące być powodem do utraty zdrowia i życia dużej grupy nikomu nic nie winnych ludzi.
    Oczywiście ludzie HELSIŃSCY- CI BARDZIEJ ŚWIĘCI OD PAPIEŻA
    będą hałasować o prawach, cywilizacji itp, itd.
    To tak samo jak sędzia co wszystkie wybryki widział jako mało ważne ekscesy dopóki mu domu nie okradli , córki nie zgwałcili a jego samego nie zostawili związanego z żoną w płonącym samochodzie.
    Wtedy zaczął rozumieć .
    ukłony

  564. Kartka z podróży
    24 stycznia o godz. 21:57

    Liczy się efektywność strategii przetrwania……

    Nasz polski don Wasyl, wybrał podobną.
    Zespół, występy, kariera muzyczna.
    Poprzednimi byli kowale, kotlarze, handlarze końmi.
    Jaka będzie OBECNA strategia dostosowawcza?
    Przywódcy tej społeczności ryzykują jej przyszłością- w imię zapewne obrony włas