Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

7.04.2015
wtorek

Wiele hałasu o nic?

7 kwietnia 2015, wtorek,

Ogłoszony przez radio RMF FM nowy, pełniejszy zapis rozmów w kabinie przed katastrofą samolotu TU 154 jest rewelacją i starzyzną zarazem.

Jest rewelacją, ponieważ dowodzi, że przez cztery lata pracowano nad nośnikiem, który daleko odbiegał od oryginalnego zapisu w czarnej skrzynce. Jest rewelacją, ponieważ potwierdza domysły o obecności pilotów dowódcy Wojsk Powietrznych, gen. Andrzeja Błasika, dyrektora Mariusza Kazany i innych osób w kabinie pilotów. Potwierdza wrażenie chaosu i bezradności, presji na załogę.

Słowem: stawia kropkę nad i w wielu sprawach sygnalizowanych w dotychczasowych raportach na temat przyczyn katastrofy. Ponadto zapis potwierdza, że nie było wybuchu, zamachu etc. Czyli zaprzecza rozmaitym teoriom szkoły Antoniego Macierewicza i jego ekspertów.

Z drugiej strony można powiedzieć, że nowy zapis rozmów w kabinie tylko potwierdza fatalne przygotowanie lotu, co widać w takich sprawach jak brak jasności w sprawie lotnisk zapasowych, problemy z paliwem, kwalifikacjami załogi, naruszaniem procedur dotyczących „sterylnej” kabiny pilotów, daleko posuniętej presji na pilotów etc.

Nowe i liczne szczegóły potwierdzają tylko to, co wszyscy rozsądni ludzie wiedzą od dawna – że katastrofa miała wiele przyczyn po stronie polskiej, a także rosyjskiej. Gdyby przestrzegano procedur, ten lot w ogóle nie mógłby dojść do skutku. Część odpowiedzialnych zginęła w smoleńskiej tragedii, część czeka na ustalenie winy i kary.

Zapytałem moich gości w Radiu TOK FM (prof. Andrzeja Rycharda – znanego socjologa, dyrektora IFiS PAN, Jana Ordyńskiego z TVP i Zdzisława Pietrasika z POLITYKI), jakie będą polityczne konsekwencje smoleńskich rewelacji. Kto zyska, kto straci? Wszyscy trzej odpowiedzieli tak samo: żadne. Opinie w sprawach Smoleńska nie są już kwestią wiedzy, lecz kwestią wiary, a tej nie naruszy żadne, nawet nowatorskie odsłuchanie taśm.

Strona rządowa może być zadowolona – lepiej odczytane taśmy potwierdzają ustalenia komisji Millera. Prawicowa opozycja będzie dezawuować zapis nagrania sporządzonego przez biegłych jako napisany cyrylicą, pod dyktando gen. Anodiny, rosyjskie służby itp. Na pewno są rozgoryczeni i położą nacisk na takie pytania i tematy jak „dlaczego akurat teraz?”, „gra wyborcza, granie Smoleńskiem”, prowokowanie PiS, odwracanie uwagi od służby zdrowia i innych spraw podnoszonych przez Andrzeja Dudę.

Najwięcej niejasności budzi funkcjonowanie i brak umiejętności komunikacyjnych Naczelnej Prokuratury Wojskowej, która jest niezdecydowana (por. sprzeczne sygnały w sprawie trotylu), przesadnie tajemnicza (np. podczas niedawnej konferencji prasowej nie wspomniała o nowym, sensacyjnym odczytaniu zapisu przez powołanych przez nią biegłych), nieszczelna itd.

Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Ujawnione rewelacje potwierdzają opinie fachowców i przekreślają spekulacje o zamachu, morderstwie i spisku.

Umacniają natomiast przekonanie, że wszystkiemu winne są bałagan, lekkomyślność, dojutrkowość, lekceważenie procedur, wspólne zarówno ludziom na samym dole drabiny państwowej, jak i na szczeblach najwyższych.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 439

Dodaj komentarz »
  1. Najważniejsze, że odpowiedzialni za ten burdel wylądowali na czterech łapach, jak zwykle. Jeden pojechał prowadzić życie jak w Madrycie, a drugi poszedł do Senatu wybrany głosami nadwiślańskich półgłówków. Tak oto materializuje się to co napisałem pod poprzednim wpisem, ta formacja umysłowa, która doprowadziła do Smoleńska pilotuje teraz ten kraj. Myślę, że są na kursie i na ścieżce. Kto żyw niechaj spieprza.

  2. „Ponadto zapis potwierdza, że nie było wybuchu, zamachu etc., czyli zaprzecza rozmaitym teoriom szkoły A. Macierewicza i jego ekspertów.”

    a co o trzeciej mozliwosci?…CVR – 4

    http://freeyourmind.salon24.pl/640565,rewelacja-z-cvr-4

  3. fidelio
    7 kwietnia o godz. 23:49

    dawno to zrobilem,…:-)

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Nie ma przypadku: na trumnach można wiele uciułać w obronie korytka (w drodze do korytka), zwłaszcza że wybory. Uczucia rodzin cóż znaczą…

  6. ksiazka Rotha i wybory,….przynajmniej gajowy nie musi wysilac swego intelektu.

  7. „Jak daleko można się posunąć w manipulacjach, by jednocześnie podtrzymać stare rosyjskie tezy, a jednocześnie wykonać robotę wygodną dla obecnej władzy, tym razem akurat przed rocznicą katastrofy, a jednocześnie w środku kampanii wyborczej? Odpowiedź: nie ma takiej granicy… Jak to możliwe, że dziennikarze RMF FM dostali do ręki nowe stenogramy i to z mediów bliscy ofiar dowiadują się o ich treści? Pełnomocnik rodzin od miesiąca próbował uzyskać je z prokuratury. Bezskutecznie. Mógł jedynie usiąść w czytelni prokuratury z ołówkiem w ręku i przy asyście pani prokurator poczytać dokument liczący ponad 1000stron, robiąc notatki.”

  8. „Kto żyw niechaj spieprza.”

    -”Swierszcze zaczely grac w zielonym mroku. Spojrzalem na pas nieba widoczny nad torami i zobaczylem , ze blekit powoli przechodzi w purpure . Nadchodzacy zmrok sprawil , ze poczulem sie jednoczesnie smutny i spokojny , dzielny , a jednoczesnie niezbyt odwazny , przyjemnie samotny .
    Wydeptalismy miejsce w chaszczach obok skarpy i rozlozylismy poslania . Potem , prze godzine czy dwie , podsycalismy ogien i gawedzilismy , prowadzac rozmowy , ktorych tematu nigdy nie mozesz sobie przypomniec , gdy skonczysz pietnascie lat i odkryjesz istnienie dziewczyn .”
    (…)
    – ” O naiwazniejszych sprawach najtrudniej opowiedziec , poniewaz slowa pomniejszaja je . Trudno sprawic aby obcy zaczeli cenic to , co jest dla ciebie najwazniejsze .”

  9. @Jacek, NH
    8 kwietnia o godz. 1:33
    Bądź uprzejmy, jak już coś cytujesz, podać źródło.

  10. Jest tylko jedno pytanie: dlaczego polskojezyczna administracja nie ma odwagi przywiezc wraku do kraju, tak jak to zrobili Holendrzy ?

  11. @folwarkPn

    “Jest tylko jedno pytanie: dlaczego polskojezyczna administracja nie ma odwagi przywiezc wraku do kraju, tak jak to zrobili Holendrzy?”

    Chyba by się nie opłaciło. Zysk ze sprzedaży złomu nie pokryłby kosztów transportu.

  12. @2:07

    „O najważniejszych sprawach najtrudniej opowiedzieć. Są to sprawy, których się wstydzisz, ponieważ słowa pomniejszają je – słowa powodują, iż rzeczy, które wydawały się nieskończenie wielkie, kiedy były w Twojej głowie, po wypowiedzeniu kurczą się i stają się zupełnie zwyczajne. Jednak nie tylko o to chodzi, prawda? Najważniejsze sprawy leżą zbyt blisko najskrytszego miejsca twej duszy, jak drogowskazy do skarbu, który wrogowie chcieliby ci ukraść. Zdobywasz się na odwagę i wyjawiasz je, a ludzie dziwnie na ciebie patrzą, w ogóle nie rozumiejąc, co powiedziałeś, albo dlaczego uważałeś to za tak ważne, że prawie płakałeś mówiąc. Myślę, że to jest najgorsze. Kiedy tajemnica pozostaje niewyjawiona nie z braku słuchacza, lecz z braku zrozumienia.”

  13. ”Jest rewelacją, ponieważ potwierdza domysły o obecności pilotów dowódcy Wojsk Powietrznych, gen. Andrzeja Błasika, dyrektora Mariusza Kazany i innych osób w kabinie pilotów. Potwierdza wrażenie chaosu i bezradności, presji na załogę”

    Nic nie potwierdza poza tym, co do tej pory uważano za potwierdzone. Dla przypomnienia według komisji Millera gen. Błasik do końca przebywał w kabinie, a nawet wydał rozkaz odejścia na drugi krąg na 100 metrach. Dlaczego generał nie zauważył, że załoga nie wykonuje jego rozkazu tego już komisja nie zechciała wyjaśnić, ani tabuny ekspertów i ”dziennikarzy śledczych” nie odważyło się asów Millera o to zapytać.
    Jasno to dowodzi, że jak się pojawi słowo ”Rosjanie” lub ”Rosja” albo nie daj Boże ”Putin” to w kręgach decydenckich, eksperckich i medialnych zanika zdolność logicznego myślenia.
    Przełomowy to był trzeci protokół (inst. Sehna w Krakowie), w zasadzie wyjaśniło wszystko co pozostało do wyjaśnienia (przyczyny od początku były jasne, ale przebieg wypadku i okoliczności bynajmniej) , ale nikt tego nie zauważył właśnie z powodu zaniku logicznego myślenia.

  14. ”…ale nikt tego nie zauważył właśnie z powodu zaniku logicznego myślenia”
    Dla ilustracji powyższego:
    w trzecim stenogramie pojawi się fraza wypowiedziana przez 2P ”i jest siedem metrów”. Biorąc pod uwagę, że następuje to w momencie gdy samolot osiąga prędkość zniżenia 7 m/s można zakładać, że 2P melduje kapitanowi, że osiągnięto planowaną prędkość zniżenia.
    i teraz się zaczyna logika. Co wynika z powyższego, z pozoru niewinnego twierdzenia
    1. Jest to dwa razy większa prędkość niż przewiduje instrukcja obsługi (IUL) (którą to instrukcję załoga zgodnie z regulaminem lotów ma obowiązek przestrzegać ) na dodatek lecą w trybie pełnej automatyki (autopilot + automat ciągu) również nie przewidzianą (a według niektórych interpretacji zabronionym) przez instrukcję.
    wniosek 1.: załoga ląduje w sposób opracowany we własnym zakresie, nie mającym nic wspólnego z instrukcją obsługi samolotu, nie ma też żadnych znanych regulacji współpracy załogi dla takiego trybu lądowania, ani wytycznych producenta co do postępowania załogi w sytuacjach krytycznych i jakie sytuacje uznać za krytyczne (dla tradycyjnego sposobu lądowania są takie wskazówki)
    2. Załoga została zestawiona ad hoc a nie ma nawet śladu uzgodnień pomiędzy członkami załogi co do podziału czynności wobec ”nietypowego” , ”zmienionego” sposobu podejścia do lądowania. Wszyscy wiedzą co się dzieje, wiedzą, że mają NIE reagować w sytuacjach gdy mają reagować wedle tradycyjnej instrukcji obsługi.
    wniosek 2.: ”Zmieniony” sposób podejścia do lądowania była nauczana i ćwiczona na poziomie pułku. Była też doskonale znana pozostałym pilotom byłego pułku i był znany gen. Błasikowi.

    Jednoznacznie to wynika z frazy ”i jest siedem metrów” . Podejrzewam też, że ta fraza znikła w czwartej wersji stenogramu.

  15. Poseł PiS (profesor UJ ?) dzis wradio TOKFM ;
    Nastąpiło *Rozszczelnienie Rdzenia Decyzyjnego *
    Kiedy ? Szczerski swobodnie odpowiada na swoje pytanie .
    Początek to spotkanie Tuska i Putina w 2009 na Westerplatte a Smoleńsk 2010 to ważny etap .
    Kto ” Wlazł ” w to roszczelnienie -to jasne ,Ruscy weszli i … buszuja do dziś .
    Nie sluchałem następnego pana —eksperta Laska .
    Nie zadaje sobie żadnych pytań ,uciekam od kolejnych publikacji w polskich mediach , ponieważ mam nadzieję , że nadejdzie czas kiedy Polacy otrzepią sie z „Nalotów Historycznych” i …pragmatycznie popatrzą w swoja przyszłość .
    ps.
    Niedawno na Alpami pilot zaryglował dojscie do Kokpitu i spowodował śmierć 150 osób .
    Natomiast 5 lat temu Kokpit nad Smolenskiem otwarty, dostepny i mimo obecnosci na pokładzie polskiej Elity z Prezydentem nie znalazl sie nikt -NIKT !!kto dobijałby sie do Kokpitu po to by zapobiec zbiorowemu samobójstwu ” Ku Chwale Ojczyzny „.
    Nie było nikogo przytomnego ,ważni w AMOKU Katyńskiej uroczystości która tuż ,tuż za godzine miała byc transmitowana do Warszawy i na Kraj cały !>

  16. “Jest tylko jedno pytanie: dlaczego polskojezyczna administracja nie ma odwagi przywiezc wraku do kraju, tak jak to zrobili Holendrzy?”
    Chyba by się nie opłaciło. Zysk ze sprzedaży złomu nie pokryłby kosztów transportu.”

    Myślę, że wrak powinno się pociąć na malutkie kawałki i sprzedawać jako relikwie. Zysk gwarantowany.

  17. Co się działo w kokpicie /po polsku w kabinie/ TU-154 w końcowej fazie lotu profanacji pamięci ofiar spoczywających w Katyniu? Działo się to samo co w solidarnościowej Polsce; burdel, bałagan, niechlujstwo, dezorganizacja i nieodpowiedzialność. W sumie nachuizm. Musieli spaść, w hańbie zginąć na rosyjskiej ziemi. To było ich przeznaczenie, wyrok i przekleństwo, które będzie ciążyć nad tym burdelem przez długie jeszcze lata. Będzie wypełniać jego treść zawartością szamba.

  18. „katastrofa miała wiele przyczyn po stronie polskiej, a także rosyjskiej”

    Uprzejmie proszę o wyjaśnienie, co takiego złego zrobili w tej sprawie Rosjanie poza tym, że są Rosjanami. Przecież nie zezwolili na lądowanie i poinformowali pilotów o braku warunków do lądowania. Co więcej mogli zrobić?

  19. Grandą największą w tej zabawie, niezależnie od tego czy był zamach czy nie było zamachu jest fakt (jeśli prawdziwy) pierwszego zgrania materiału z taśm z częstotliwością próbkowania 11 KHz. To daje jakość porównywalną do rozmowy telefonicznej. Jeszcze się okaże, że oryginalne pliki zostały zachowane w formacie stratnym zamiast WAV.

  20. Najważniejsze, że odpowiedzialni za ten burdel odeszli w zaświaty. Jedynie mi żal personelu samolotu. Reszta to politycy. Tych u nas nigdy nie zabraknie. Teoria zamachu nie upadnie. Organa kościelno-pisowskie wią lepiej. Aż boli serce, że Polska to ciągle „dziki kraj.”

  21. Czy dostępne są gdzieś informacje ile to państwo wypłaciło rodzinom ofiar tego zbrodniczego lotu?

  22. Remm z 23,47 (poprzedni felieton)

    „Po przeczytaniu notek biograficznych Juergena Rotha zastanawiam się, co skłoniło tego uznanego, doświadczonego i (chyba) niezależnego dziennikarza śledczego do podpisania własnym nazwiskiem czegoś tak absurdalnego. Czy nie boi się ośmieszenia i utraty reputacji? Przecież nie jest stażystą z tabloidu, który musi wymyślać kiepskie teorie spiskowe, żeby zarobić na życie. O co tu chodzi?”

    Przyznam, że nie wiem.

    No ale doświadczenie pisarskie, reporterskie i uznanie, autorytet Rotha jest na pewno jednym z argumentów podnoszonych po to by czytelnicy traktowali jego interpretację katastrofy poważnie.

    Nie wiem nawet czy teoria Rotha jest absurdalna, bo nie czytałem ksiązki.
    Czytałem kilkustronnicowy fragment z bardzo mocnym zarzuctem wobec władz RP. Ale nie wiem czy to jest np jeden z alternatywnych wątków, które autor rozpatruje bo nie znam całości.

    Natomiast od momentu gdy przeczytałem o tym iż ksiązka opiera się na materiałach wywiadu niemieckiego wiedziałem, że z powodzeniem zostanie wykorzystana w walce politycznej w kraju.
    Te źródła nadają jej bowiem wyjątkowy kontekst na tle toczonej od 5 lat dyskusji.

    Co ciekawe wywiad niemiecki wobec źródła Rotha zachowuje się moim zdaniem dwuznacznie.

    Z jednej strony rzecznik BND Martin Heinemann twierdzi (za DW), że „ Niemiecka Służba Wywiadowcza nigdy nie dysponowała inna wiedzą, a co dopiero nie poinformowała niemieckiego rządu, że tragedia z 2010 roku mogła być zamachem”.
    Ale z drugiej strony dodaje: „Szukano dokumentu z marca 2014 roku i go nie znaleziono. O tym czy mogło dojść do fałszerstwa, nie można ostatecznie stwierdzić”

    Odczytuję to jako swoiste „umycie rąk” od sprawy. Jakby nie patrzeć owo „nie można ostatecznie stwierdzić” jest dokładniem przez Niemców palnego argumentu do tutejszego wyborczego ognia.

    Tak wiec pozostaje czekać do maja gdy ksiązka pojawi się w księgarniach polskich – wydawca „Zysk i ska” ten termin zapowiada.

    Pzdro

  23. Indoor prawdziwy
    8 kwietnia o godz. 6:55
    ”…ale nikt tego nie zauważył właśnie z powodu zaniku logicznego myślenia”
    ===============================================
    Zgadzam się z Tobą INDORZE – niemożebnie, tak, że nie mam właściwego słowa do
    określenia potęgi bezmyślności w temacie smoleńskim.
    Ta nasza narodowa bezmyślność rośnie z szybkością z jaką biega wściekłe ciele/
    te od Jerzego Waldorfa/, szczególnie od czasu jak na tronie prezydenckim usiadł
    był Lech Kaczyński. Za Wałęsy już było głupio. To od Kaczyńskiego, głupio, do dzisiaj, nie da się z niczym porównać.
    Logiczne myślenie to trudna sztuka, niewielki mamy na nią wpływ, na sztukę myślenia, czyli sztukę szukania prawdy. To jest sfera filozofii, która jest na niezbyt budującym poziomie, trwa, ta od Platona 1500 lat,
    a w temacie myślenia wie tylko,że jest, to myślenie, że ciągle ludzie nie myślą jak potrzeba.
    Niestety nikt nie wie – jak się robi myślenie – z wyjątkiem dwóch Polaków:
    ten z Ciechocinka , lekarz medycyny nazywa się Jan Kwaśniewski, który wynalazł
    proporcje żywieniowe…..
    ten drugi , młodszy od tego pierwszego, mieszka w Warszawie, też jest lekarzem medycyny, z doktoratem,parazytologiem,nazywa się Wojciech Ozimek, który odkrył, że dzięki odpowiedniemu żywieniu w mózgu człowieka właściwe bakterie wytwarzają to „cóś” ,co dobrze nam robi na myślenie .

    Ponieważ wszyscy myślą, że myślą genialnie, nie tylko w Polsce – brak jest
    zainteresowania odkrywczą wiedzą Kwaśniewskiego i Ozimka, cholera jasna.
    Z góry zaznaczam, że nie kartofel i chleb dobrze nam robią na rozum.

  24. Im więcej jest szczegółów doprecyzowujących przebieg katastrofy, tym bardziej biskupi Kościoła Zamachu Smoleńskiego idą w zaparte.

    Mącirewicz znów ogłosił to samo, co Było Na Początku: to fałszywka, Amen.
    Przekażcie sobie Znak Niepokoju.
    Nie idźcie, Ofiara nie spełniona.

    Prokuratorom wojskowym należy się lanie na gołą dupę, degradacja i czyszczenie szczoteczką do zębów poradzieckich koszar wojskowych. Za wzorowo niekompetentną politykę informacyjną. Podobnie z innymi organami państwa, które powinny były działać wyjątkowo jasno, systematycznie i spójnie informować. W trosce o to, żeby Polacy mieli powody do używania rozumu i pozostawali w kontakcie z rzeczywistością.

  25. Gostek Przelotem
    8 kwietnia o godz. 10:02
    Są to dość stare informacje. Jakie są realia?

  26. Nie wiem, ale myślę że da się to znaleźć.

  27. Czekamy jeszcze na Gmyza…..
    Odpali kolejną bombę?

    Z mojego punktu widzenia, dorobiliśmy się „dworskiego wojska”.
    Tam gdzie awans zależy od nadskakiwania przełożonym i liżydupstwa a nie kompetencji i doświadczenia, tam będzie dochodzić do takich kuriozalnych przypadków.
    Profesjonalizm nie jest kwestią przypadku tylko długo wdrażanego, przejrzystego cyklu szkolenia i awansów opartych na jasnych kryteriach.
    Mamy dworaków w wojsku, administracji, spółkach skarbu państwa, newralgicznych miejscach struktur rządowych.
    Liczba członków korpusu służby cywilnej spada systematycznie na rzecz pociotków bez kwalifikacji.
    Może więc w końcu nasi miłościwie nam panujący zajmą się tym narastającym problemem?

  28. Przykro mi, ale tekst Pana Passenta wydaje się nie trafiać w sedno. Dla mnie najważniejsze i szokujące jest coś innego. Pamiętam dokładnie pierwsze odczyty z kokpitu i co mi szczególnie utkwiło to, że brak w nich czegokolwiek, co by wskazywało na bezpośredni wpływ osób trzecich na lot. Nawet sama obecność generałka sprowadza się do zupełnie nieznaczących zdań i to w sposób nie wskazujący na osobę. Dzięki czemu zresztą kolejnym ekspertom udało się udowodnić, że go tam nie było bo właściwie nie wiadomo, kto to był, czyli nikt. Podobnie Kazan nosi co prawda polecenia ale żadnych jego odpowiedzi, wskazówek ani poleceń nie było.
    Zadziwia mnie to bardzo. Robi wrażenie, że nie dało się odczytać akurat tego wszystkiego, co było niewygodne dla wesołego towarzystwa na wycieczce. Nawet dzisiaj prokuratura twierdzi, że nie było alkoholu. I sam fakt, że kopia była znana już 1,5 roku temu i nikt nie pisnął ani słowa. Nie wierzę też, że Rosjanie nic z tej kompromitującej katastrofy śledczej nie odczytali. Dlaczego chronili kaczą trupę mimo, że wszystko obróciło się przeciw nim? Ta delikatność dyplomatyczna Rosjan jest zadziwiająca i dla mnie nieuzasadniona w świetle dzisiejszych wyzwisk ale całkowicie zrozumiała z punktu widzenia dbania o dobre stosunki. Szacun.
    W Polsce komuś musiało bardzo zależeć na takich wynikach i nie przejmował się możliwą degrengoladą państwowości. A ponieważ to nie jedyna taka sprawa, chyba wiem, kto to. Ale to się kwalifikuje na inny tekst. Żadna teoria spiskowa, żaden Putin, raczej to, czego nie potrafią służalczy dziennikarze.

  29. Vera

    Mnie z kolei od 5 lat zastanawia teza, że piloci wojskowi czynili błędy na skutek presji ludzi w kokpicie.

    Jak pilot wojskowy, szkolony do latania w warunkach bojowych, w ostrzale przeciwlotniczym, rakietowym, przygotowywany do walk powietrznych może się poddawać presji Błasika z Kazaną i pani Basi z piwem?

    Nie kumam tego.

    Pzdro

  30. Można jeszcze nawiązać do nagonki na Drzewieckiego, po stwierdzeniu iż:
    „Polska to dziki kraj”…..
    Ileż było wrzasku!!!

    Stwierdzenie Belki, że:
    „Państwo Polskie istnieje tylko teoretycznie”
    było równie celnym postawieniem diagnozy.

    I co się zmieniło?
    Produkcja wazeliny i gładkich komunałów zamiast pracy u podstaw, trwa dalej.
    A dziennikarze produkują wierszówkę na błahe tematy, zamiast byc sumieniem, nauczycielem i przewodnikiem- jak dawniej bywało.
    Za ochłapy z reklam, można sprzedać dziennikarską duszę i kupić lokajską?

  31. Nie rozumiem dlaczego wszyscy podniecaja sie sfalszowanymi stenogramami?

    http://freeyourmind.salon24.pl/640565,rewelacja-z-cvr-4

  32. remm
    8 kwietnia o godz. 0:20@tejot
    7 kwietnia o godz. 23:35

    Mój komentarz
    Remm, takich działań na nie najwyższych obrotach, niekompletnych, niezdecydowanych, bez wyobraźni, w badaniu katastrofy smoleńskiej było więcej niż odczyt nagrań z kokpitu przeprowadzony na kopiach sporządzonych przy takiej sobie częstotliwości próbkowania.

    Podaję przykłady

    1) Komisja Millera nie uznała za stosowne ogarnięcie swoją uwagą brzozy, która urwała skrzydło Tu-154M. Ograniczyła się do oczywistości – przecież samolot zszedł zbyt nisko i zaczepiał seryjnie o wierzchołki drzew, brzoza jest jednym, z nich, na zdjęciach mamy pełny obraz trasy zaczepiania. Więc o co chodzi – zdaje się tak myśleli członkowie komisji.
    Otóż komisja (z Millerem na czele i Laskiem w tle) nie wykazała tu wyobraźni, nie przypuściła, nie założyła, że jeśli dowody są dostępne na wyciągniecie ręki, to należy je dokładnie zbadać. To nie matematyka, gdzie jeden dowód jest konieczny i wystarczający. Katastrofa taka jak smoleńska, to zdarzenie o wyjątkowo szerokim oddźwięku społecznym. W tego rodzaju zdarzeniu taki narzucający się dowód jak brzoza (jej przełom, szczątki wbite w drewno, itd.) jest nie tylko dowodem na kolizję z samolotem, ale obiektem, badanie którego portwierdza nie tylko zderzenia, ale może wyjaśnić sprawy bardziej fundamentalne dla katastrof lotniczych – mechanizm zderzenia samolot – drzewo.

    Komisja potraktowała brzozę jako oczywistość – jest złamana, są w niej metalowe szczątki, więc było zderzenie. O co chodzi?.

    Uważam, że takie podejście do sprawy, to rażąca niekompetencja badawcza, lekceważenie potrzeby rzetelnego zbadania wszystkiego co dostępne.
    Również prokuratura zabierała się do tego problemu jak pies do jeża. W końcu jakoś się zabrała, lecz dalej idzie to jak z kamienia.

    2) Badanie na obecność materiałów wybuchowych.

    Tutaj Komisja Millera, prokuratura i Lasek wykazali się typowo krajową przypadłością – jakoś sobie poradzimy, przecież mówiliśmy, że śladów wybuchu nie ma, to co jeszcze mamy zbadać?
    O bogowie, cóż za naiwność!
    Lasek nie przedstawił żadnej szerszej analizy traktującej zbiorczo temat wybuchu, żadnej poza suchym stwierdzeniem, że komisja nie stwierdziła wybuchu.
    Prokuratura natomiast wykazała się niekompetencją do kwadratu, gdy przedsięwzięła po niewczasie badanie tylu próbek na obecność materiałów wybuchowych, że aż dech zatyka (kilkaset próbek). Prokuratorzy rozumowali chyba w ten deseń – im więcej próbek, tym mocniejszy dowód, ze nie było wybuchu.

    3) Problem badań archeologów. Wysłano archeologów do Smoleńska by przekopali teren. Nie przekopali, tylko ogólnie przebadali. Wnioski z tego były takie, a nie inne, a upubliczniono oficjalnie nijakie. Bo archeolodzy jednak nie przekopali. Najważniejszy wniosek wyciągnął Macierewicz powołując się na jakieś opinie archeologów mówiące, że na wrakowisku było 60 000, czy coś w tym guście, szczątków, co świadczyć ma według niego, że tam był wybuch. Ani archeolodzy ani inni specjaliści nie zabrali na temat tych badań głosu i Macierewicz został tym, który ma ostatnie słowo.

    5) Lasek jako rzecznik wyjaśniający katastrofę przyjął postawę maksymalnej wstrzemięźliwości i medialnie wypada słabo. Nie kwestionuję jego kompetencji zawodowych. Absolutnie nie. Mówię o jego wysoce niedostatecznej medialności.
    Pzdr, TJ

  33. Uzupełnienie!
    Czy nikogo nie dziwi, że przez 5 lat organy śledcze i państwowe przedstawiały nieprawdziwy obraz katastrofy? Ze śladami wskazującymi na manipulacje bardziej niż zwykłą niedokładność czy nieudolność. I to infantylne wyjaśnienie z próbkowaniem kiedy nawet zwykłe nagrania CD i MP3 próbkowane są z 42 kHz a 192 kHz to standard każdego studia nagraniowego od dziesiątków lat.
    I tych 17 ekspertów, którzy badali taśmy i stwierdzili, że nie wiadomo kto był w kokpicie, a już na pewno nie Błasik. I te badania na zawartość alkoholu 6 lat po fakcie. No i ślady trotylu. Dwa atomy i pół cząsteczki. Kpiny.
    Wszystko to może być przedmiotem dowcipów ale jaką mamy teraz gwarancję, że za tydzień znowu jakiś świrnięty nie znajdzie dowodów, że wszystko było całkiem inaczej? To jest przecież największa kpina i tak powstają teorie spiskowe.

  34. @ZZ
    „Uprzejmie proszę o wyjaśnienie, co takiego złego zrobili w tej sprawie Rosjanie poza tym, że są Rosjanami. Przecież nie zezwolili na lądowanie i poinformowali pilotów o braku warunków do lądowania. Co więcej mogli zrobić?”

    Informowali załogę, że są na kursie i ścieżce, kiedy w rzeczywistości nie byli na kursie i ścieżce. Załoga na ziemi też dołożyła swoje, ale oczywiście gdyby piloci robili co do nich należy to i tak dałoby się uniknąć katastrofy.

  35. @TOM182
    „Zastanawia mnie fakt, że przez cały dzisiejszy dzień odkąd ujawniono CVR-4 nikt nigdzie nie podejmuje tematu „w pół do ósmej„. Mam tu na myśli szeroko pojęte media. Dziwne po prostu, że nikogo to nie zainteresowało. Na szczęście tutaj dyskusja wrze i bardzo ciekawie się ją czyta.”

    Widzi Pan, sprawa nie jest trudna do wyjaśnienia. Po pierwsze, część żurnalistów zaangażowała się emocjonalnie, intelektualnie, zawodowo etc. po stronie „wypadkowców”, zaś druga część zaangażowała się tak po stronie „wybuchowców”. I tak jak Paweł i Gaweł w jednym domu stali, tak „wypadkowcy” z „wybuchowcami” się „wadzą”, choć wszystkie te straszliwe swady w rodzinie zostają. Uznanie natomiast przez żurnalistów obu stron, że naraz pokazuje się taki element opowieści, który odsłania „nagość króla”, a ściślej „nagość królewskiego pazia”, jakim są media rządowe i opozycyjne, musiałoby spowodować „rewizję wielu pięknych życiorysów” z ostatnich 5 lat. Sądzi Pan, że żurnaliści są przygotowani na zbiorowy rachunek sumienia? Może powinni odbyć pielgrzymkę na Jasną Górę i tam wyznać, że kłamali i kłamią, ale na razie nic ani nikt takiej pielgrzymki nie zapowiada.

    I powiem Panu jeszcze jedną rzecz. 10 Kwietnia z EPWA wylatuje rankiem samolot z wycieczką do Egiptu z całą śmietanką żurnalistów (prasowych, radiowych itd.). Czeka on z wylotem na start „prezydenckiego tupolewa”. Proszę spróbować ustalić, co wiedzą uczestnicy tego lotu na temat ówczesnej sytuacji na Okęciu. Mnie bowiem się to nie udało.

    Rzekłbym więc tak – ludzie mediów są jednymi z „bohaterów” tej „smoleńskiej historii”, bo przecież sami wykreowali obraz „smoleńskiej katastrofy”. Mieliby teraz nagle oblec się w pokutne wory, wyjść przed kamery i powiedzieć, że łgali? Za dużo Pan oczekuje od tych ludzi 🙂 Niech Pan spojrzy na polityków, jak szczerzą zęby w uśmiechach, że nic się nie dzieje.
    ===============

    Ładnie napisane……

  36. Wszystkim zainteresowanym katastrofą w Smoleńsku polecam wątek na ten temat na forum „lotnictwo”, tam piszą ludzie, którzy są pilotami.
    http://lotnictwo.net.pl/3-tematy_ogolne/15-wypadki_i_incydenty_lotnicze/24626-2010_04_10_tu_154_samolot_prezydenta_rp_rozbil_sie_pod_smolenskiem.html

  37. POPiS nie ma pomyslu na poprawe sytuacji w kraju,wiec mydli oczy.
    Ile rocznie placimy za obsluge dlugu zagranicznego na sume 365 miliardow dolarow i jak wladza zamierza go splacic ?
    W najblizszej kadencji grozi nam zniszczenie rolnictwa przy pomocy dumpingu zbozowego jesli ponadnarodowe korporacje wepchna nas do strefy bezclowej TTIP.

    Smolenskie pijaczki to temat zastepczy , sluzacy odwroceniu uwagi spoleczenstwa od bezrobocia i glodowych plac.

  38. folwarkPn
    8 kwietnia o godz. 11:23

    Przecież to „oczywista oczywistość”…….

    Zamiast zajmować sie żywymi, perspektywami, planami, zagrożeniami realnymi, dziennikarze i politycy będą zajmować się trupami i bzdetami.
    I na nic sensownego czasu im nie starczy……

  39. @Kartka z Podróży
    No właśnie!!! Ale te nowe odczyty zdają się to wyjaśniać. Przedstawiają straszliwy obraz tłamszonej załogi i pilotów, którzy protestują ale nie są w stanie się ani postawić ani przeciwstawić. Jak mokre i bite szczury. A wesołe towarzycho jeździ po nich jak po…
    Skąd się to wzięło? Przypominam sławny lot do Tbilisi kiedy samodzielny pilot się postawił. Uratował może życie ale stracił pracę. Zostali niestety tylko niezdolni do samodzielności.
    Czy nie przypomina to Panu sytuacji ujeżdżania koni? Dziki i swobodny koń zostaje raz złamany i pozostaje niewolnikiem przez całe życie. To jest ten mechanizm.

    I to jest też moja teoria. W roku 2007 zwycięski Tusk nagle przegrał wszystko z Kaczyńskim. Ten szok i ta katastrofa zrobiła z wolnego polityka podnóżek. I wszystko od tamtego czasu dzieje się pod dyktando braci K. Jak Pan inaczej wytłumaczy utrzymanie Mariuszka Kamińskiego mimo wyraźnej zapowiedzi przed wyborami? Dlaczego pisowski prokurator Seremt do dzisiaj mąci w śledztwach? Myślę, że dobrze by było tę tezę rozbudować. Bo wyjaśnia cały marazm i zastój polityczny ostatnich 8 lat. Wyjaśnia też, dlaczego nagle, parę miesięcy po odejściu Tuska zapadł wyrok w sprawie Mariuszka. No i dzisiejsze rewelacje smoleńskie. Bo kto mógł wstrzymywać publikacje przez rok.
    Pozytywnie patrząc: Stoimy przed okresem otwarcie i możemy spodziewać się rewelacji większych niż ciepła woda w kranie. To moja teoria od lat.
    Jest jeszcze dużo do dodania. Ale jeden wniosek: Istnieją w Państwie ważniejsze rzeczy niż „dawanie szans” lub litowanie nad przegranymi. Polityk przegrany musi odejść. Zawsze. Czas by się było tego nauczyć.

  40. Odgrzewany „stary kotlet” solenski nikomu nic nowego nie przyniesie , moze tylko nam uswiadomi
    ze glupota , lekkomyslnosc i brawura konczy sie zawsze kleska .W tym przypadku bardzo tragiczna
    kleska .
    Powtorze raz jeszcze: byl to najglupszy lot , najglupszego prezydenta w dziejach Polski .
    Ten samolot nie mial prawa wystartowac z Warszawy
    a odpowiedzialnosc za ten start ponosi tylko i wylacznie L.Kaczynski , jako najwyzszej rangi urzednik panstwowy .
    Czekam tylko kiedy ten fakt odnotuje Ksiega
    Guinessa .

    Pozdrowionka.

  41. @fidelio
    Przykro mi ale..
    Samolot był na kursie i to była prawdziwa informacja. natomiast przestarzały radar na zamkniętym (!!!!!!) lotnisku, o ile wiem, nie był w stanie dostarczać dokładnych informacji i wysokości samolotu. To były informacje zaraz po katastrofie. Tyle, że jako niewygodne jakoś potem szybko znikły.

  42. Vera

    Oczywiście z naszej „cywilnej” perspektywy (myślę o polskiej perspektywie) zachowanie pilota jest zrozumiałe. Ostatecznie ten system głównie łamie ludzi, tłamsi i tworzy z nich bezwolnych konformistów.
    To łamanie ludzi, tworzenie z nich niewolników jest istotą systemu.

    Taki był zresztą wniosek raportu Anodiny – pilot konformista.

    No ale to był pilot wojskowy czyli wyselekcjonowany i wyszkolony do zachowań w warunkach ekstremalnych. Człowiek, który powinien polegać na samym sobie. Taki w każdym razie powinien być. To przecież ludzie przygotowywani do wojny.

    W tym sensie nie daje mi spokoju jego konformistyczne zachowanie w kokpicie, uległość wobec przełożonych, konformistyczne kalkulacje. To przecież wynika z przedstawianych mi materiałów.

    To wskazuje, że ta cała selekcja czy wyszkolenie jest jedną wielką lipą.

    Co do Tuska oczywiście się z panią zgadzam. Niewątpliwie Tusk miał głębokie kompleksy wobec braci Kaczyńskich. To było widoczne na przykład gdy usiłował nieudolnie wcielać się w nich, jakoś ich imitować. Czy podklejać się pod ich „dorobek”.

    Ale nie wiem skąd te kompleksy się brały. Nie wiem czy bracia coś o nim wiedzieli czy tak jak Pani pisze był to efekt złamania go w pamietnych wyborach.

    Pzdro

  43. Wiele hałasu o nic? Być może. Niemniej w ciągu ostatnich tygodni PiS otrzymał sporo ciosów, i to w czułe miejsca. Podważona została uczciwość ich sponsorów, praworządność ich „kryształowo-czystego” wiceprezesa a teraz sam mit założycielski.

    Ciosy są na tyle poważne, że będą się musieli z tego tłumaczyć, bo tylko najmniej wymagający elektorat nie zada sobie pytań o uczciwość i prawdomówność liderów tego ugrupowania. Są w defensywie i trudno im będzie ten stan rzeczy zmienić.

  44. @Vera
    „Przykro mi ale..
    Samolot był na kursie i to była prawdziwa informacja. natomiast przestarzały radar na zamkniętym (!!!!!!) lotnisku, o ile wiem, nie był w stanie dostarczać dokładnych informacji i wysokości samolotu. To były informacje zaraz po katastrofie. Tyle, że jako niewygodne jakoś potem szybko znikły.”

    Ale może przeczytaj sobie dziecko tzw. raport Millera, masz tam to wykazane, poza tym prokuratura chyba im za coś postawiła zarzuty?

  45. PIS to idioci, przecież litania błędów, które wyszły przy organizacji tego lotu powinny być podstawą do postawienia ludzi odpowiedzialnych (dowódca pułku, szef MON) przed pluton egzekucyjny, a ci idioci poszli w jakieś teorie zamachowe, tumany.

  46. @ Indoor prawdziwy,

    „wniosek 2.: ”Zmieniony” sposób podejścia do lądowania była nauczana i ćwiczona na poziomie pułku. Była też doskonale znana pozostałym pilotom byłego pułku i był znany gen. Błasikowi. ”

    I cos w tym jest. Zainteresowanym mozna polecic wykres w raporcie MAK ( Figure 47), ktory pokazuje trajektorie lotu TU 154 7.4.2010 oraz 10.4.2010. Z niewielkimi odchyleniami w przypadku obu lotow podejscie do ladowania przebiegalo po stromej trajektorii. W zwiazku z tym, 1 pilot z 10.4.2010 w dniu 7.4.2010 lecial jako 2 pilot odnosi sie wrazenie, ze za drugim razem lecial „na pamiec”. Jesli przyjmiemy to jako watpliwe, z przyczyn czysto praktycznych to pozostaje konkluzja wniosku 2 i.e. oni tak podchodzili do ladowania – widzac lub nie widzac terenu.

    Pozdrawiam

  47. @ fidelio,

    „Ale może przeczytaj sobie dziecko tzw. raport Millera, masz tam to wykazane, poza tym prokuratura chyba im za coś postawiła zarzuty?”

    Lektura obu raportow tj. rosyjskiego I polskiego, jest wskazana. Postawienie zarzutow rosyjskim kontrolerom jest oczywista oczywistoscia, gdyz od samego poczatku polski palec oskarzenia byl skierowany w strone Rosji I niezaleznie od ustalen jakos tych Rosjan nalezalo wkrecic w krag osob winnych. Jesli jednak raport MAK zajmuje sie samym lotem I pokazuje zupelna beznadziejnosc postepowania polskich pilotow ( Jak I TU) o tyle polski raport , chcac nie chcac, ukazuje zupelna degrengolade calego system odpowiedzialnego za transport najwazniejszych osob w panstwie. Mozna powiedziec, ze ten samolot nmusial sie rozbic, niezaleznie od dzialan ludzi na ziemi.

    Pozdrawiam

  48. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.

    A św. Tomasz More, pisząc do córki, na dzień przed swoją męczeńska śmiercią, napisał: „Nic nie morze się zdarzyć, jeśli nie chciałby tego Bóg. A wszystko,
    czego On chce, chociaż mogłoby wydawać się nam najgorsze, jest dla nas najlepsze”.

    Jaki stąd wniosek: Bóg chciał nam pokazać zło,to przed zdarzeniem, ostrzec przed nim – o tym powinniśmy dyskutować.
    Samo zdarzenie smoleńskie jest faktem, nie powinno być przedmiotem dyskusji.
    Drugi wniosek: powinniśmy szukać tego co „jest dla nas najlepsze”, czyli jak wykorzystać zdarzenie, dla przyszłości, jak wydobyć z tego zdarzenia dobro.

  49. Za ryngraf Pinocheta Kamińskiemu także płaciła żona. Za miejsce w rządzie także. Wszytko tutaj kosztuje. http://www.fakt.pl/polityka/anna-kaminska-wplacila-pieniadze-na-konto-po,artykuly,536728.html

  50. Przepraszam za błąd : nic nie może się zdarzyć….

  51. Wacław 1

    Teza, że katastrofa smoleńska był karą Boską jest jak najbardziej uprawiona – moim zdaniem.

    Pzdro

  52. Kartka
    Oczywiście, to nigdy nie jest jedna przyczyna. A istnienie haków na Tuska aż się wprost samo narzuca. Mnie chodzi bardziej o pokazanie bardzo prostych mechanizmów, które działają i na pilota i na premiera. To, że nie powinny na pilota wojskowego to inna sprawa. Pokazuje działanie państwa co może Pan lepiej oceni.
    Ciekawe tylko, że marazm i brak kręgosłupa PO ma fatalny wpływ także na PiS, które kiedyś było zwykłą partią (w 2007 PO zasłużenie przegrało) ale dzisiaj to tylko wiecznie obrażona banda, której bluzgi i wyzwiska zastępują wszelkie argumenty. Skutecznie i dlaczego mieliby to zmieniać. Wystarczą świetni agitatorzy.

  53. Dramat Lecha był dla Szekspira kanwa do drugiego Hamleta.Był niewygodny dla wszystkich.Żona czarownica..Antoni wstrzymany w sprawach WSI.Słuchanie braterskich rad ,będąc za granicą uwlaczające.Był ambitnym człowiekiem i uczciwym.Żyrandol nie wystarczał.Ruszył więc na wojnę do Gruzji,samolotem -dramat Protasiuka,i samochodem bez obstawy BOR.A życie w palcu ,chciał przedłużyć o dalsze 5 lat.I potrzebne były dalsze wojaże.Przypadek sprawił rocznicę Katynia.Stał się więc tym ,kim był pewien Chińczyk , który rzucił się do pieca, aby od tej chwili ,mogli tworzyć prawdziwą porcelanę.Stał się guru nowej sekty ,która żyje i żyć będzie chwałą poległych pod Smoleńskiem.Nowym faraonem zabierającym swoje sługi do wspólnego grobu.

  54. Z raportu tzw. komisji Millera:
    „Czynniki mające wpływ na zdarzenie lotnicze:

    1)niekontrolowanie wysokości za pomocą wysokościomierza barometrycznego podczas wykonywania podejścia nieprecyzyjnego;

    2) brak reakcji załogi na komunikaty PULL UP generowane przez TAWS;

    3)próba odejścia na drugi krąg przy wykorzystaniu zakresu pracy ABSU – automatyczne „odejście”;

    4)przekazywanie przez KSL załodze informacji o prawidłowym położeniu samolotu względem progu DS, ścieżki schodzenia i kursu, co mogło utwierdzać
    załogęw przekonaniu o prawidłowym wykonywaniu podejścia, gdy w rzeczywistości samolot znajdował się poza strefą dopuszczalnych odchyleń;

    5)niepoinformowanie załogi przez KSL o zejściu poniżej ścieżki schodzenia i zbyt późne wydanie komendy do przejścia do lotu poziomego;

    6)nieprawidłowe szkolenie lotnicze załóg w 36 splt na samolotach Tu-154M”

  55. Dorobek Ministra Klicha – szefa MON.
    2008 – wypadek CASY w Mirosławcu
    2010 – Smoleńsk.

    Nagroda: senator RP.

    Tak to chyba tylko w Polsce.

  56. Vera

    „Ciekawe tylko, że marazm i brak kręgosłupa PO ma fatalny wpływ także na PiS, które kiedyś było zwykłą partią (w 2007 PO zasłużenie przegrało) ale dzisiaj to tylko wiecznie obrażona banda, której bluzgi i wyzwiska zastępują wszelkie argumenty. Skutecznie i dlaczego mieliby to zmieniać. Wystarczą świetni agitatorzy.”

    Gdy wczoraj rano przeczytałem o kolejnych nowosciach z kokpitu to mi sie nóż w kieszeni otworzył, bo pomyslałem, że znów się skończy na rytualnej, nie wnoszacej nic do sprawy pyskówce między peowcami a pisowcami.

    Ale później, gdy poczytałem co komentatorzy piszą doszedłem do wniosku, że po 5 latach jednak jest zmiana w podejsciu do tego wydarzenia. Głównie dlatego, że jednak myslą przewodnią dyskusji nie są przepychanki sekciarskie pisowców i peowców ale obraz degradacji panstwa, który jak w soczewce skupia się w tej katastrofie i nieudolnych próbach jej wyjaśnienia – własciwie zaciemnienia.

    Myslę, że ludzie zaczynają już widzieć, że metaforycznie biorąc są pasażerami (obywatelami) samolotu (państwa) w którego kokpicie siedzi ta cała rozżarta pisowsko-peowska ekipa – samolotu, który grzeje na pełnej mocy silników ku katastrofie.

    Jak napisałem wyżej do Wacława 1 nawet w sensie teologicznym można widzieć katastrofę smoleńską jako karę Boską – ostatnie ostrzeżenie.
    Teologiczne ujecie jest nawet uprawnione biorąc pod uwagę jak ujęcie racjonalne zostało pracowicie zamataczone.

    Tak więc niewyjasniona, nierozliczona i nieprzepracowana od 5 lat katastrofa smoleńska może byc jednym z wielu impulsów do tego by sie w koncu krajanie/pasażerowie/zakładnicy pozbyli z kokpitu państwowego tej całej ekipy POPiS-owskiej.

    Czas najwyższy zmienić pilotów, oczyścić kokpit. Wznieść się bez tego balastu, lecieć swobodnie, bezpiecznie … .
    Mam nadzieję, że to powoli do ludzi dociera.

    Pzdro

  57. w nowych stenogramach czesto przewija sie slowo „dropout”

    ponizej wyjasnienie co to slowo oznacza w elektronice:

    http://en.wikipedia.org/wiki/Dropout_(communications)

  58. Vera
    8 kwietnia o godz. 10:40

    Mnie niespecjalnie dziwi to, co dziwi Ciebie.
    W zupełności się zgadzam, co do kpiny z tego, jak powinno badanie być prowadzone.
    Nie ma jednak żadnych powodów do obaw, żeby pojawiły się dowody na to, że katastrofa miała zupełnie inne przyczyny i przebieg. Najświeższe odczyty doprecyzowują, a nie negują.

    Działania państwa polskiego, co jest kpiną, zostały zrzucone z biegiem czasu na jedną osobę: dr Laska. On pozostał jako jedyna osoba, która wypełnia swoją dobrze pojętą rolę i odpowiedzialność publiczną, za przypominanie faktów, ich objaśnianie niezorientowanym, prostowaniem błędów i przekłamań różnych interpretatorów z bożej łaski lub cynicznego zamiaru i brania na siebie odium bluzgów, oskarżeń i wymiotów na polskie państwo, za co nie od odpowiada. jako jednoosobowe uosobienie państwa, był też przedmiotem osobistych pomówień i fałszywych oskarżeń.
    Za to mam osobiste uczucie szacunku dla dr Laska i osobiste uczucie niezgody na takie państwo i takich polityków je formalnie reprezentujących.

  59. Daniel Passent napisał:
    „Ponadto zapis potwierdza, że nie było wybuchu, zamachu etc.”
    I po raz któryś, od wczoraj, nie mogę pojąć dziwaczności takiej konkluzji. Skąd u ludzi z klasy Passenta takie pomieszanie pojęć?!

    Przecież przeciek do RMF odsłonił (nie potwierdzone oficjalnie) szczegóły rozmów w kokpicie, a nie potwierdził coś, co dla normalnych ludzi jest oczywiste, bez względu na to, czy zapis w czarnej skrzynce był analogowy (horror!!!), czy cyfrowy.
    Od lat wiadomo, tu przecież nie potrzeba potwierdzeń FMF, że jak coś wybuchnie w samolocie, to nawet idiota rozpozna wybuch, a nie przekleństwa rozpaczy przed uderzeniem w ziemię.
    Moje chwilowe odwiedziny en passant są wywołane przez Gospodarza, który zwykle wyławia sedna spraw, a nie bredzi, tak, jak reszta PISowskiego blogu.
    PS
    Nie czytam komentarzy, więc przepraszam ewentualnego autora, który zauważył ten sam idiotyzm.

  60. Katastrofy lotniczne były, są i będą, natomiast “teoria zamachu ”, to przejaw polskiej megalomanii, wiary w to, że jesteśmy “Chrystusem Narodów”, mocarstwem, że wszyscy się z nami liczą itp., tymczasem jest zupełnie na odwrót.
    Dobrze, by było, gdyby Polacy wreszcie otrzeźwieli i zdali, lub zaczęli zdawać sobie sprawę z tego czym naprawdę Polska jest w Europie, na świecie, jakie mamy możliwości wpływu na, to co się wokół nas dzieje, na politykę, choćby europejską, czy nawet własną, również tę wewnętrzną.
    Nie potrzeba wysokiego IQ, by dostrzec, że nikt, podkreślam- nikt się z nami nie liczy, bo nie mamy nic do zaoferowania, nie dysponujemy żadnymi kartami przetargowymi, nikt też za nami nie stoi, żeby- w razie czego – nam pomóc.
    Polityka prowadzona przez b-ci Kaczyńskich, mająca na celu osłabianie Rosji, poprzez sojusz z egzotyczną, niewielką Gruzją i innymi śmiesznymi państewkami, to przecież szczyt idiotyzmu, szczyty politycznej głupoty, poza tym nikt nie zwracał na to uwagi, wystarczyło, że Sarkozy opier… Saakaszwilego, jak leśniczy partyzantów w znanym kawale i „polityka jagiellońska” poszła się ….
    Widać z tego, że nikt się prezydentem Kaczyńskim nie przejmował, a może nawet go nie zauważono, właśnie dlatego, że Polska jest niczym.
    Przyjmując taki punkt widzenia za słuszny, zamach na polityka, który nawet w Polsce nic nie znaczył, nie miał żadnego sensu, ponieważ w Rosji doskonale wiadomo, że Polacy nie decydują ani osobie, ani tym bardziej, poza Polską i to jest jeszcze smutniejsze od katastrofy. Zawinili Polacy, od początku do końca, ten typowo polski bajzel, brak organizacji, pycha, niekompetencja, skłonność do improwizacji (wtedy, kiedy akurat nie jest konieczna). A reszta, to mitomania, fantasmagorie i brudne gry z wykorzystaniem trupów.

  61. @xmax
    Słowo dropout jest wyjaśnione w stenogramach jako „odklejenie taśmy od podłoża”.
    Skrzynki są analogowe, nie cyfrowe.
    Dla postronnych (tych starszych 😉 ) dropout można sobie łatwo uzmysłowić wyobrażając sobie jak gra zniszczona kaseta magnetofonowa (wciągnięta przez sprzęt, zagięta) – dźwięk robi się zniekształcony, cichszy, ale jednak musi nastąpić całkowite odklejenie nośnika magnetycznego (tej brązowej „materii”) od podłoża, żeby dźwięk zniknął całkowicie.

  62. @Kartka z podrozy ,10:07

    Kartko , wczoraj o godz. 23:47
    @Remm zadal bardzo konkretne
    pytanie :
    „Czy Juergen Roth nie boi sie
    osmieszenia przy juz zdobytej tak
    wysokiej reputacji jako pisarz
    dochodzeniowy ?” .
    Ty odpowiadasz ze nie wiesz , ale …i
    ponizej komentujesz to w takim
    dysonansie myslowym , ze ja
    odnioslem wrazenie ze tenze Roth
    lazi sobie po wszelakich tajnych
    archiwach BND , i wyciaga wszelkie
    supertajne informacje tak jak to jemu pasuje .
    To oczywista bzdura .
    BND jest jednym z najbardziej
    hermetycznych sluzb wywiadowczych w Europie i na swiecie .
    Nigdy w zyciu nie uwierze ze on
    te informacje ktore publikuje w swej
    najnowszej ksiazce , zdobyl od
    BND .
    Mozliwe ze gdzies ktos tam , w
    rozmowie towarzyskiej , bakna ot
    tak ad hoc ze sa poszlaki wskazujace
    na zamach .
    Pytanie jet tylko po ilu piwach i
    sznapsach ten ktos bajdurzyl .

    Uwazam ze zanim podejmiemy
    dyskusje nad ksiazka J.R. , dajmy
    jej szanse ukazania sie na rynku
    ksiegarskim .
    Wtedy mozemy ja oceniac .
    Nie wczesniej .

    Pozdrowionka.

  63. @cynamon
    „BND jest jednym z najbardziej
    hermetycznych sluzb wywiadowczych w Europie i na swiecie .
    Nigdy w zyciu nie uwierze ze on
    te informacje ktore publikuje w swej
    najnowszej ksiazce , zdobyl od
    BND .”

    Może mieć swojego człowieka w BND, informatora, dlaczego nie, ludzie są tylko ludźmi. On pokazywał kilka kartek z tego raportu BND w TV. Natomiast raport polega na źródłach, źródła mogą być mniej lub bardziej wiarygodne, może to być też próba celowej dezinformacji.

  64. Kartka z podróży
    8 kwietnia o godz. 12:13

    Teologiczne wyjaśnienie katastrofy jest najlepszym wyjaśnieniem.
    Ono co prawda nie pomaga w sprawach rzeczywistości – techniki, zasad pilotażu, nawigacji,mechaniki lotniczej, znajomości fizyki i języków obcych, organizacji pracy pilotów, działań menedżerskich i organizacyjnych przy złożonych wydarzeniach, ale nic nie szkodzi.

    Polska nie funkcjonuje jeszcze na poziomie rzeczywistości, a na poziomie mesjanistycznym i zbawczym. Śmierć nie jest śmiercią w banalnej katastrofie,m spowodowanej szokującą niekompetencją całych tłumów ludzi, którzy mieli być kompetentni, ale zdarzeniem mistycznym i zbawczym. Miazga z ciała pana prezydenta Kaczyńskiego, automatycznie czyni go Prezydentem Tysiąclecia, który nie kłania się ruskim, nie bierze na pokład ruskiego nawigatora by pomóc lądować bezpiecznie, bo ruski nie będzie kalał poświęconego pokładu Katolickiego Pojazdu Podniebnego.
    Samolot nie jest samolotem, ale mistycznym rydwanem frunącym po niebie, czyli tam gdzie przebywa sam Stwórca, który jest przecież Polakiem, jak Święty Ojciec Święty Jan Paweł Ii, będący Bratem naszego Boga, tak samo jak Matka Boska – Częstochoska i Jezus – mieszkaniec Świebodzina.

    Kaczyński nie mógł więc zginąć marnie, na własne niejako życzenie, w błocie, ale musiał Polec.Za Wolną Polskę. Za Powstanie Warszawskie i Przeciw Ruskim. Za powstanie Styczniowe, Listopadowe, za Insurekcję, Za Jagiełłę i Piasta.
    Od Ruskich obronił już Gruzję, a teraz osłonił swoim Prezydenckim Ciałem Prawdziwą Polskę.
    Nie runął, nie upadł, ale został Zamordowany. Bo poleciał Przerazić Putina i Tuska, za ich zbrodnię w Katyniu.
    Wzorem dla Kaczyńskego była Matka Boska . Przypomniał to arcybiskup Hoser Henryk: Matka Boska latała nad polem Bitwy Warszawskiej i przerażała Armię Czerwoną. Przez co ryscy w popłochu uciekli.
    Przerażać poleciał Kaczyński.
    Miał już wprawę w Gruzji, kulom się tam nie kłaniał, jak gen. Świerczewski.

    Teologiczne wyjaśnienie katastrofy miało ciąg dalszy na Wawelu. Gdzie rządzili biskupi, a nie polskie państwo.
    Nie po to Polak jest Polakiem, żeby czytał raporty z katastrofy, oceniał profil lotu Tupolewa, zastanawiał się dlaczego dowódca samolotu dokonał oszustwa, a jego przełożeni zrobili to samo, podpisując dla niego certyfikat do lotów w ograniczonej widoczności na podstawie oszukańczego stwierdzenia, że lot weryfikacyjny odbył się w złej pogodzie, podczas gdy odbył się w idealnej.

    Życie realnie jest zbyt banalne. Za dużo trzeba czytać, uczyć się, myśleć, za dużo odpowiedzialności i weryfikowalności.

    Wiara wyjaśnia wszystko, wiara uwalnia od jakiejkolwiek odpowiedzialności.Drani czyni wzorami, a wzorowych ludzi spotwarza.

    O take Polske walczyliśmy. I ją mamy.
    Niektórzy są zdziwieni.
    To dziwne.

  65. @staieku 14:20

    Witaj stary przyjacielu !!!
    Widze (to jest: czytam) Cie w pelnej
    kondycji i to mnie nieslychanie cieszy .
    Oczywiscie masz w pelni racje .
    Red. Passent mogl sobie darowac
    te kilka slow o braku sladow wybuchu na pokladzie Tutki , ale
    @stasieku , zrozum ze na blogu jest
    sporo gawiedzi rzadnej slow ,
    „wybuch” , „zamach” , „mord
    polityczny” i dla tej grupy blogerow
    D.Passent sie poswiecil , narazajac
    sie na Twoja sluszna krytyke .

    Sciskam Cie serdecznie i ,
    jak to u mnie , sle …

    Pozdrowionka.

  66. Cynamon29

    Jasne, że trzeba poczekać na książkę.

    Zresztą napisałem to do Remma

    „Tak wiec pozostaje czekać do maja gdy ksiązka pojawi się w księgarniach polskich – wydawca “Zysk i ska” ten termin zapowiada”

    Tym niemniej Roth co dzień udziela wywiadów i powołuje sie na kwity – bardzo konkretnie je opisuje.
    Np: „W raporcie źródłowym BND pojawiają się nawet skany dowodów osobistych obu informatorów funkcjonariusza BND, rosyjskiego i polskiego”.

    Z wywiadów jednoznacznie wynika, że jest przygotowany na obronę swych koncepcji przed sądem.

    BND też zachowuje się dwuznacznie mówiąc ustami swego rzecznika: „O tym czy mogło dojść do fałszerstwa, nie można ostatecznie stwierdzić”.

    Z tym, że z góry zaznaczam iż nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych.
    O ksiązce Rotha piszę tylko dlatego by wskazać jak ciężko będzie wywikłać się z sugestii Rotha partii rządzej RP.
    A to dlatego, że przez 5 lat nie potrafiła (nie chciała) przekonujaco i jasno wyjasnić katastrofy smoleńskiej.

    Pzdro

  67. @KZP
    „A to dlatego, że przez 5 lat nie potrafiła (nie chciała) przekonujaco i jasno wyjasnić katastrofy smoleńskiej.”

    Ale na koniec zrobili to co im najlepiej wychodzi od 25 lat – wygasili 36 pułk. To jest symptomatyczne, nie próbowali już nawet udawać, że potrafią coś zmienić, usprawnić, uzdrowić. Nie, jebut, wygaszamy cały pułk. Gdyby byli konsekwentni to powinni wygasić III RP, podzielić wzdłuż Wisły i byłby spokój. Może tak zrobią jak już wszystkie te szumowiny dostaną posadki w Brukseli.

  68. @fidelio , 14:30

    Nie wykluczam – ludzie sa tylko ludzmi , ze swoimi slabosciami .
    Ale uwierz mi pracownicy BND
    maja tytul Beamte , a to oznacza
    ze ewentualna przyszla emerytura
    jest w 100 % rowna ostatniej pensji.
    Do tego dochodza jeszcze rozne
    kwoty dodatkowe .
    Wiec , chociazby ze wzgledu na ryzyko utraty tak intratnej pracy
    (a zarabiaja spore pieniadze) nikt
    nie zaryzykuje dla J.Rotha .
    No chyba ze mamy tu Snowdena
    w wersji niemieckiej .

    Pozdrowionka.
    PS: zapomnialem o karze wiezienia za zdrade tajemnicy panstwowej .

  69. @Kartka z podróży
    Twoja niechęć do Platformy już dawno odebrała Ci rozum.
    Jak pewnie zauważyłeś, garstka wyborców Platformy jako mniejszego zła, wyborców często konstruktywnie krytycznych dla rządzących, wyprowadziła się z en passant. Zostałeś w gronie kilku jojczących gadułów, wyciągających z polskiej rzeczywistości same nieszczęścia. Głównie nierzeczywiste. A to, że nędza, syf i malaria w Polsce od roku 2008.
    Z jakimś uporem masochisty udajesz, że marzysz o rządach SLD z p. Ogórek pod żyrandolem.

    Dla mnie każdy człowiek, który chociaż przez sekundę wierzył w zamach Putina na prezydenta Kaczyńskiego, prezydenta nielubionego sąsiada Rosji, którego rządy były dla niego „jak woda na młyn” bo skłócały Polaków, osłabiały Polskę – ten osobnik jest albo cynicznym graczem (np J. Kurski), albo głupcem.

    Jesteś wyjątkowo szkodliwym propagandzistą, bo często manipulujesz cytatami – wszystko ładną polszczyzną i bez wyzwisk.
    Wstydź się, tak jak ja się wstydzę za Ciebie.

  70. Tanaka

    Ale w komentarzu omówiłeś dość zawikłane, mesjanistyczne tzw „wywyższenie przez Golgotę smoleńską” Lecha Kaczyńskiego.

    A ja natomiast proponuję nowatorską na polskim gruncie interpretację teologiczną opartą na głównej prawdzie wiary : „Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobro wynagradza, a za zło karze”

    Pzdro

  71. Tejot
    „Problem badań archeologów. Wysłano archeologów do Smoleńska by przekopali teren. Nie przekopali, tylko ogólnie przebadali”.

    Archeolodzy zbadali jedynie część terenu na którym były szczątki, na tyle im pozwolono. Używając zaawansowanych urządzeń do wykrywania metali zlokalizowali 30 tys. w większości drobnych lub bardzo drobnych części samolotu, szacując, że drugie tyle zalega jeszcze w ziemi. Archeologdzy nie wyciągnęli z tego żadnych wniosków, to by zresztą przekraczało ich kompetencje. Oni nawet nie zrozumieli, co wpraktyce oznaczają ich ustalenia. Opisali problem, ich raport ma prokuratura wojskowa, dziś schowany głęboko w szafie. Natomiast eskperci Macierewicza z uczelni technicznych od razu zrozumieli, co znaczą te dane. Mówiąc wprost, tak duża liczba drobych aluminiowych części wskazuje na skutki ekspolzji po minięciu bliższej radioltarni. Cechy aluminium lotniczego znane są dobrze od kilkudziesięciu lat. Prof. W. Bienienda w celach poglądowych przeprowadził w laboratorium w Cleveland proste doświadczenie. Bombardował betonową ścianę średniej wielkości elementami aluminium (były to tuleje) z coraz wyższymi prędkościami. Do 300 m/s aluminium deformowało się, gięło, ale nie rozpadało na drobne części. Na wyższe prędkości nie pozwalała technika, bo to by oznaczało przekroczenie dzwięku. W ostatnich sekunadach TU-154 poruszał się z prędkością 77 m/s uderzając pod kątem 15 stopni w bagniste podłoże. Do uzyskania efektu takiego rozdrobnienia aluminium jaki stwierdzili archeolodzy potrzebne są prędkości dużo wyższe niż 300 m/s. W warunkach ziemskich takie prędkości uzyskuje się przy pomocy materiałów eksplozyjnych; trotyl daje szybkość detonacji ok. 7000 m/s, oktogen, heksogen, semtex jeszcze wyższe. Skoro to co leży w lasku pod Smoleńskiem jest skutkiem to i przyczyna jest oczywista. Tyle nauka i logika. To nie Macierewicz oskarża, oskarażają prawa fizyki.

    „Lasek jako rzecznik wyjaśniający katastrofę przyjął postawę maksymalnej wstrzemięźliwości i medialnie wypada słabo. Nie kwestionuję jego kompetencji zawodowych.”

    Możesz spkojnie Laska krytykować, zwłaszcza że udaje idiotę z fizyki, a przecież ma skończone studia techiczne. Lasek nie badał żadnej większej katstrofy, jedynie szybowce i awionetki. Nie było go w zespole badającej katstrofe Casy pod Mirosławcem. NIE BYŁO.

  72. „Dawno dawno temu, za czasow glebokiej komuny, sluzylem w 36. Spec
    Pulku w sluzbach naziemnych. Jak ktos chce znac dokladne lata, to za mojej
    sluzby dowodztwo obejmowal plk. Czarny, nastepujac po plk. Miniochu, a
    sam pulk zyl jeszcze swiezymi wspomnieniami katastrofy ANa24 pod
    Goleniowem. Numery 101 i 102 zas nosily wtedy dwie Tutki 134.

    Co zas chce napisac, to to, ze za tamtych czasow kapitanem Tutki
    majacej na pokladzie I Sekretarza PZPR mogl byc tylko dowodca pulku,
    bedacy rownoczesnie najbardziej doswiadczonym pilotem jednostki. Taka
    byla sztywno przestrzegana zasada. O ile wiem, tylko choroba czy niedyspozycja
    dowodcy pulku mogla ja zmienic. Nie wiem, jak bylo z urlopami.”

    Komuszki jednak były mądrzejsze od styropianu.

  73. Stasieku

    „Jak pewnie zauważyłeś, garstka wyborców Platformy jako mniejszego zła, wyborców często konstruktywnie krytycznych dla rządzących, wyprowadziła się z en passant.”

    Pewnie, że zauważyłem. Co ciekawe nie dość, że ta pokaźna niegdyś grupa stopniała do jak piszesz „garstki” to chyba na dokładkę wyprowadziła się również z innych blogów Polityki, bo również tam nie zauważam tradycyjnego, trwającego od lat omłotu peowsko-pisowskiego.
    Zresztą zadeklarowanych pisowców też niewielu na blogach Polityki zostało.

    Dla mnie to znak, że tradycyjny podział na PO i PiS nie ma już większego znaczenia. Podziały polityczne wzbudzajace gorące dyskusje, polemiki przebiegają już gdzie indziej. Są nowe fronty.

    Tak więc odbieram Twój komentarz/wyrzut jako pewną tęsknotę za tym co było.
    Ale jak mawiają bracia Czesi „to se ne vrati”.
    Po prostu czasy się zmieniły.
    Kryteria „mniejszego zła”, „konstruktywnej kryki” najwyraźniej nie mają już znaczenia.

    Pzdro

  74. @cynamon29
    Jak Ciebie dostrzegłem, to otworzyłem wpisy archiwalne, aby odpowiedzieć sobie na pytanie, kiedy powróciłeś do en passant. Zauważyłem, że niedawno i dlatego muszę zapytać (bez zobowiązań), dlaczego nagle znikasz na długie miesiące.
    Czy powoduje Tobą zniesmaczenie tekstami/osobami, czy po prostu wyjeżdżasz w rejony, gdzie nie ma zasięgu.
    A może – nie daj Boże – chorujesz i tracisz ochotę na wymianę myśli.

    OK, mniejsza o to, cieszę się, że jesteś i dasz swym rozsądkiem wsparcie niezłomnemu/uzależnionemu ‘tejotowi’.

    Pozdrawiam Cię najserdeczniej przyjacielu blogowy.
    Aby do wiosny! (u nas wzrost temperatury, chyba nadchodzi)

  75. fidelio
    „Nie, jebut, wygaszamy cały pułk”.

    Przynajmniej są konsekwentni, zauważyłeś, że nie lataja też drugą całkiem sprawną tutką? Mówią, że ne lubią, ale wiadomo że nie latają na wszelki wypadek. W świetle tgo co pisze Roth o polskich pomocnikach może oni nie są tacy idioci. Trzeba brać poprawkę, że oni zwykle wiedzą więcej niż zwykli zjadacze chleba.

  76. Realia:

    „Swego czasu, jeden z moich kolegów przypominał mi zasadę w lotnictwie:
    „nie jest dobrym pilotem ten, który ładnie lata a ten, który długo lata…”
    Niestety sprawdziło się.
    Uprzedzając opinie…gdyby takie warunki panowały trzy dni wczesniej, z tą samą załogą, mielibyśmy pogrzeb Premiera a nie Prezydenta
    Jak słusznie zauważył Piotrek, cywilnej „awiokompanii”, pilot z takim doswiadczeniem nie miałby szans na stanowisko dowódcy samolotu. Pisałem już uprzednio, że doświadczenie dowódcy tego lotu było co najmniej skromne. Do tego, niestety dochodzą opinie ze Specpułku (i nie tylko), o dość specyficznym podejściu TEGO Kapitana do filozofii latania.
    Nie uważam, aby dowódca był winny tej sytuacji. Oni tak są szkoleni… bez procedur, bez żadnych norm bezpieczeństwa, z „azymutem” na wykonanie zadania
    Inaczej to ujmę, dowódca nie powinien być najlepszym pilotem, powinien byc najlepszym…dowodzącym załogą, pozwalającym na chłodną ocenę sytuacji, warunków lotu, możliwości i ograniczeń itd…
    Kpt. Protasiuk był dobrym pilotem, ale…opinie kolegów… dobry, ale „kozak”!
    Jestem ponadto zaszokowany tłumaczeniem gen.A.Czabana”

    „Widać w DWLOT, wybuchła panika bo czyjaś głowa powinna spaść za system szkolenia pilotów wojskowych. Moim kandydatem jest w/w gen. A.Czaban a także jego przełożeni. Od katastrofy CASA’y oraz Bryzy nie zrobiono NIC!!! Czego dowodem jest ta nieszczęsna katastrofa.
    Te idiotyczne wypowiedzi o pilotach LOTu, którzy latają na „jedno lotnisko”!!!. Dowodzi to kompletnej indolencji najwyższych przełożonych w Dowództwie Wojsk Lotniczych.
    W Locie, Eurolocie, Wizz’erze itd. lata bardzo wielu byłych pilotów ze Specpułku. I niestety komentarze odnośnie tej katastrofy są dośc jednoznaczne.
    Kto zostanie w eskadrze, jesli cywilni przewoźnicy płacą za taką samą pracę prawie trzykrotnie więcej?!
    W Locie, jak wspomniałem, pilot nie zostanie, poza innymi względami, np. opnią instruktorów, dowódcą załogi (kapitanem), jesli nie ma doświadczenia na TYM TYPIE, co najmniej 1500 BH, ale praktycznie wygląda to tak, że „nalot na typie” musi przekraczać 4000 BH a nawet 7500 w przypadku B767.
    Zdaje się, że Wojska Lotnicze włożą wiele energii aby ukryć swoje wieloletnie zaniedbania wtej dziedzinie.
    Niemniej chciałbym przypomnieć katastrofę w Dubrowniku USAF, z delegacją rządową…
    Pzryczyna ta sama…Tylko dlaczego nasze władze lotnicze, mając zapewne doświaczenia innych, nie wyciągneły żadnych wniosków”

  77. @Kartka z podrozy ,14:55

    No, chociaz to dobre ze czekasz na
    ksiazke , ale mam do Ciebie mala
    prosbe : nie siej panikopodobnej
    propagandy , dopuki nie dowiemy
    sie co takiego Roth ma w reku .
    Wymachiwanie jakimis kwitami na
    wegiel , przed kamerami TV , to
    jeszcze nie dowod na cokolwiek .
    Nie takie rzeczy falszowano w
    dziejach ludzkosci .

    —–

    A teraz inna sprawa:
    o13:58 piszesz ze w aspekcie
    teologicznym to katastrofa jest kara boska .
    No nie !!! Tu to juz pojechales tak
    po bandzie , ze az strach sie bac !
    Za chwile Ty , lub inny bloger napisze ze gdyby Homer zyl , to
    by nie napisal „Iliady” , tylko epos
    o „Zlotym cielcu L.Kaczynskim” ,a
    Szekspir napisalby „Sen nocy
    smolenskiej” .
    Kartko lubie gdy piszesz rozsadnie ,
    ale jak bajduzysz , z odlotem na
    Wolke sieben , to mi ziemniaki w piwnicy gnija (mimo ze piwnicy nie
    posiadam) .
    Pomysl, zanim stukniesz w klawiature .

    Pozdrowionka.

  78. Kartka z podróży

    „BND też zachowuje się dwuznacznie”.

    BND nie jest od realizacji polskich interesów tylko niemieckich. Jeśli ów przeciek o Smoleńsku był śwadomy (raczej bym na to stawiał), to oznacza, że Putin otrzymuje z Berlina ostatnie ostrzeżenie, że wspólne obmacywanie może się definitywnie skończyć, chyba że Rosja zmieni Putina na kogoś normalnego. Ostatecznie Putina nie można utożsamiać z Rosją, Putin przychodzi i odchodzi, Rosja trwa.

    Po wtóre, to także jest (tu dotykamy specjalności niemieckiej od wielu lat) zwrócenie uwagi na Ukrainę, do jakiego stopnia jest to państwo problematyczne, skoro ministrem obrony, później dradcą Janukowicza ds. bezpieczeństwa był człowiek FSB od mokrej roboty.

    I tylko Passent buja w oparach żenujacej propagandy. A nadal wydaje mu się, że jest dziennikarzem. Zadziwiajace.

  79. fidelio
    ” …. chciałbym przypomnieć katastrofę w Dubrowniku USAF, z delegacją rządową…
    Pzryczyna ta sama…”.

    Też był zamach? Też samolot rozpadł się i znaleziono kilkadzisiąt tysięcy aluminowego konfetti?

  80. Cynamon29

    Przecież żartowałem z tą karą Boską. Nie wymagaj odemnie bym te uśmiechniete buźki wklejał.

    Pzdro

  81. @cynamon
    „No, chociaz to dobre ze czekasz na
    ksiazke , ale mam do Ciebie mala
    prosbe : nie siej panikopodobnej
    propagandy , dopuki nie dowiemy
    sie co takiego Roth ma w reku .
    Wymachiwanie jakimis kwitami na
    wegiel , przed kamerami TV , to
    jeszcze nie dowod na cokolwiek .
    Nie takie rzeczy falszowano w
    dziejach ludzkosci .”

    Przecież nawet gdyby tego raportu nie sfałszowano to też nie jest dowód na zamach, za bardzo się podniecasz tym raportem, wyluzuj.

  82. Mauro Rossi

    Napisałem w którymś z komentarzy powyżej, że traktuję „wrzutkę” BND w tekst Rotha jako element niemieckiej rozgrywki miedzynarodowej wobec wschodu (Polski, Ukrainy, Rosji?)

    Choć do końca sensu tego nie rozumiem.

    Ale w kontekscie oswiadczenia rzecznika BND to ewidentna „wrzutka”.

    Pzdro

  83. fidelio. 8 kwietnia o godz. 12:20
    ========
    .
    >>> @Vera
    Ale może przeczytaj sobie dziecko tzw. raport Millera, masz tam to wykazane, poza tym prokuratura chyba im za coś postawiła zarzuty?>>>
    .
    Drogie dziecko,
    Prokuratura postawiła im zarzuty za to że Ruscy to sk…syny, co wiadomo od razu patrzac na mug Putina, CBDO, a Polacy złote ptacy, co wiadomo bez dowodu.
    .
    U nas to nazywa się „covering one’s ass” ( czyli dupochronienie po polsku ) i jest uznaną konkurencją sportową. Ale u nas robi się to z klasą…
    .
    P.S. …rozczarowuje mnie Pan ostatno…
    Ale co mi tam… Zwisa mi to.

  84. @Mauro Rossi
    „Też był zamach? Też samolot rozpadł się i znaleziono kilkadzisiąt tysięcy aluminowego konfetti?”

    Wiesz na czym polega prawdziwy zamach? Zamach polega na tym, że człowiek politycznie odpowiedzialny za niespotykane w historii polskich sił zbrojnych pasmo katastrof lotniczych:
    2008 – Casa
    2009 – Bryza
    2010- Smoleńsk
    Siedzi sobie w Senacie i nadal ma wpływ na rzeczywistość.

  85. @georges
    „Drogie dziecko,
    Prokuratura postawiła im zarzuty za to że Ruscy to sk…syny, co wiadomo od razu patrzac na mug Putina, CBDO, a Polacy złote ptacy, co wiadomo bez dowodu.
    .
    U nas to nazywa się “covering one’s ass” ( czyli dupochronienie po polsku ) i jest uznaną konkurencją sportową. Ale u nas robi się to z klasą…
    .
    P.S. …rozczarowuje mnie Pan ostatno…
    Ale co mi tam… Zwisa mi to.”

    Proponuję przeczytać

  86. @georges
    „Drogie dziecko,
    Prokuratura postawiła im zarzuty za to że Ruscy to sk…syny, co wiadomo od razu patrzac na mug Putina, CBDO, a Polacy złote ptacy, co wiadomo bez dowodu.”

    Jak zwykle same emocje, zero argumentów. Ładnie to tak? Polskim pilotom dostało się znacznie bardziej niż Rosjanom przecież, ale Rosjanie też mają swoje za uszami. Pan jest zdolny do dostrzegania odcieni szarości w rzeczywistości czy postrzega świat czarno-biało? Może czas do okulisty?

  87. @stasieku 15:49

    Juz Ci wszystko wyjasniam .
    Pozegnalem sie z blogiem jesienia
    2014 roku , poniewaz poziom dyskuji i poziom nowych blogerow,
    byl tak nisko zenujacy ze napisalem
    w jednym z ostatnich komentarzy
    ze „En passant” zmienil sie z
    kulturalnej kawiarni polityczno –
    literackiej w knajacka spelune piwna .
    Wrocilem kilka dni temu , po
    zaobserwowaniu ze jednak tamta
    jesienna zulia sie wykruszyla , a ci
    co do ktorych mialem krytyczny stosunek np . @fidelio , poprawili swoja kondycje kulturalna i nabyli umiejetnosc sluchania (czytania ze
    zrozumieniem innych) i w miare
    kulturalnych odpowiedzi .
    Czy pozostane na blogu dluzej ,
    czas pokaze .
    Ta cala smolenska paranoja , powrot goraczki smolenskiej juz
    zapalil u mnie , na razie male ,
    czerwone swiatelko .
    Powiem szczerze – brak mi starej
    obsady lodzi zwanej „En passant”.
    Ale zycie juz takie jest …

    Sciskam Cie serdecznie , przesylam
    uklony dla malzonki i sle
    niesmiertelne …

    Pozdrowionka.

  88. fidelio 13:50

    “Dorobek Ministra Klicha – szefa MON.
    2008 – wypadek CASY w Mirosławcu
    2010 – Smoleńsk.
    Nagroda: senator RP.
    Tak to chyba tylko w Polsce.”

    Z czego można oczekiwac po kraju o czytelnictwie książek na poziomie Burkina Faso? Czasami dobrze jest spojrzec w lustro.

  89. Refleksje osób z branży lotniczej:
    „Za ostatnie trzy katastrofy odpowiada A.Czaban. Po CASIe nikt nie opracował/zmienił procedur w Wojskach Lotniczych. Świetni lotnicy giną, bo generałom nie chce się wyjrzeć przez okno, co mnie dziwi, bo są to w większości byli piloci
    Ale tak naprawdę, mamy identyczne zdanie, co do przyczyn tych katastrof.
    Niestety, to bedzie „tuszowane”….Bo ONI zgineli i na „otarcie łez” rodzinom przydzieli się jakieś „dziadowskie” zasiłki, czy zapomogi, aby nikt już nie pytał o przyczyny tej tragedii. Znów zginęli moi koledzy, a winni tego stanu rzeczy odbiorą kolejne medale i…”zasłużone emerytury”
    Dlatego mi przykro i dlatego wylewam tutaj swoje żale.”

  90. Kartka,

    “Czas najwyższy zmienić pilotów, oczyścić kokpit. Wznieść się bez tego balastu, lecieć swobodnie, bezpiecznie … .
    Mam nadzieję, że to powoli do ludzi dociera.”

    Z dużym naciskiem na POWOLI. Można powiedzieć, iż od dawien dawna mówi się o tym.

  91. Tanaka,

    “O take Polske walczyliśmy. I ją mamy. Niektórzy są zdziwieni. To dziwne.”

    100/100.

  92. .
    Śmieszy mnie ta cała dyskusja. Przyczyna wypadku była jasna praktycznie od początku. Spóźniony samolot, akcja na cmentarzu katyńskim to miał być początek kampanii wyborczej Kaczyńskiego, wówczas bardzo słabego w notowaniach. Był robiony jako konkurencja do wizyty Tuska. Mgła tak gęsta, że samolot rosyjskiej obsługi nie odważył się lądować. Rosjanie jasno powiedzieli, że nie ma warunków do lądowania, a zamykając wywołaliby międzynarodowy skandal. Lotnisko fatalne, ale nasi oficjeli chcieli mieć blisko, no i chciano szybko wrócić. Nie było też ruskiego nawigatora – jego obecność to plama ma honorze naszego prezydenta. Samolot się obniżał mimo, że alarm krzyczał, że zaraz będzie zderzenie. Czy potrzeba lepszego dowodu na presję pilotów? Histeryczna reakcja na wypadek odbija się czkawką do dzisiaj. I faktycznie to kwestia wiary. Ciekaw jestem co naprawdę myśli Kaczyński, ile w tym gry a ile paranoi.
    Żal mi głownie śmierci osób towarzyszących, było tam kilka wybitnych osób, jak i przypadkowych gości związanych z rodzinami katyńskimi. Nie mieli świadomości jak ryzykowne jest latanie polskim samolotem wojskowym.

  93. @krebs
    „Samolot się obniżał mimo, że alarm krzyczał, że zaraz będzie zderzenie.”

    Tyle wiesz co zjesz, nie? Alarm krzyczał, bo zawsze będzie krzyczał przy podchodzeniu do lądowania jeśli lotniska nie ma w bazie systemu, a właśnie tak było z lotniskiem Siewiernyj. W takiej sytuacji system powinien być ustawiony w trybie inhibit, wtedy by nie krzyczał. To zresztą kolejne zaniedbanie załogi.

  94. Widzę, że starzejąc się, chyba głupieję, bo debat w mediach w tematyce smoleńskiej multum, blog podąża również jak stado baranów i owiec sterowanych na teren, gdzie mogą się paść do woli a u mnie apetyt na ten wypas jakiś słaby jest. Zastanawiałem się, dlaczego tak się ze mną dzieje?
    Doszedłem do konkluzji, że nigdy nie pojmę dlaczego i jakim sposobem kapitan samolotu, jego zastępca i nawigator, wiedząc, że warunki do lądowania mogą być fatalne nie przygotowali się podczas lotu do tych trudnych warunków, czego dowodem jest fakt doprowadzenia do tego, że samolot leciał poniżej poziomu lotniska! Pomijam już fakt, że skandalicznym jest , iż w czasie tak trudnego lotu, drzwi do kokpitu są otwarte i co chwila jakiś palant jest nagrywany, co oznacza, że ewidentnie przeszkadza!

    Skoro oprzyrządowanie nie było wadliwe, to jak to się mogło stać? Tak wpatrywali się we mgłę, że nie widzieli wysokościomierzy, barycznych, radiowych i cholera wie jakich jeszcze? – a także nie sięgnęli wcześniej do opisu lotniska by wiedzieć, że przed płytą jest jar czy wąwóz i że jak będą „na ścieżce”, to wysokościomierz ich może oszukać? Ani kapitan, ani zastępca ani nawigator?

    Dla mnie to, że w pewnej fazie lotu zeszli poniżej poziomu płyty lotniska jest przesłanką, bym ocenił , że prawdopodobieństwo zamachu jest bliskie Ziobru.

    Nie ogarniam tego wszystkiego.

  95. @Nemer
    „warunki do lądowania mogą być fatalne nie przygotowali się podczas lotu do tych trudnych warunków,”

    Nie rozumiem, co mieli konkretnie zrobić? Jak sobie to wyobrażasz?

    „ż w czasie tak trudnego lotu, drzwi do kokpitu są otwarte i co chwila jakiś palant jest nagrywany, co oznacza, że ewidentnie przeszkadza!”

    Nie do końca tak im przeszkadza, bo mają słuchawki na uszach, więc są jednak izolowani od dźwięków w kokpicie. Dużo gorsze było to, że kapitan w zasadzie musiał wziąć na siebie role, które zwyczajowo są rozdzielane – trzymającego stery i prowadzącego korespondencje z ziemią, on to musiał łączyć.

    Generalnie to widzę, że latanie z polskimi VIPami to był jakiś lotniczy prekariat, doświadczeni pouciekali do linii cywilnych i raptem się okazało, że najbardziej doświadczony jest 36 latek, heh. Serio, tego państwa nie ma.

  96. Wyobraźcie sobie – pilot wiozący Ziutka z Pierdziszewa na wakacje do Egiptu zarabia 3 razy więcej niż pilot wiozący polskie elity do Smoleńska, kabaret.

  97. @fidelio 16:15

    Smiem twierdzic ze nie jestes w stanie sobie wyobrazic jak bardzo
    jestem wyluzowany .
    I ani mysle podniecac sie jakas jeszcze nie wydana ksiazka , czy tez
    jakimis „kwitami” Rotha .
    Zbyt dlugo pracowalem w reklamie
    zeby nie wiedziec jakie chwyty sie
    stosuje przed wydaniem ksiazki ,
    filmu czy plyty .
    Podniecenie nieodmiennie kojarze
    przez cale moje zycie li tylko z
    miloscia i seksem .
    Tak ze drogi @fidelio – dzieki za troske i ciesze sie ze moge cie
    uspokoic , ze ta cale katastrofa
    srodka transportu zwanego samolotem , zwisala mi , zwisa tez
    dzis i rownie podobnie zwisac mi bedzie luznym kalafiorem w
    przyszlosci .

    Pozdrowionka.

  98. Tanaka.
    Przepraszam za niedokładność, ale to było ironiczne. Jeżeli raz się okazało, że ostateczny raport nie jest ostateczny przekonaj oszołoma, że ten ostateczny jest już ostateczny. Kiedy się zacznie zmieniać i poprawiać, końca nie ma.

  99. @stasieku,
    moja odpowiedz do Ciebiez godz.
    16:43 wisi w „poczekalni” bloga
    opatrzona jakze zaszczytna uwaga
    „Twoj komentarz czeka na moderacje” .
    Zjawisk o niewatpliwie zaszczytne ,
    jak i rowniez nie spotykane we
    wspolczesnym swiecie .

    No coz , czyms sie musimy roznic
    od normalnej cywilizacji .

    Pozdrowionka.

  100. „Są to skutki prowadzonych nieustannie od ~15 lat „reform”. Pozbyto się właśnie „starej” kadry, instruktorów wyszkolonych w każdych warunkach, z dużym doświadczeniem lotniczym – odchodzili „falami”, znam to od kolegów. Do tego dodaj degrengoladę panującą w przepisach, „procedurach”, programach itp. Nastąpił spadek poziomu wyszkolenia personelu latającego, ale i naziemnego. Pytasz o naloty. Godziny nalatywane dziś i „kiedyś” są nieporównywalne nie tylko z uwagi na ilość godzin (na korzyść „starych”), ale też sposób liczenia nalotu. Gdy to uwzględnisz, sytuacja staje się jeszcze bardziej dramatyczna.”

  101. Wczoraj opublikowano badania CBOS na temnat katastrofy smoleńskiej

    Za Gazetą Wyborczą:

    „Po pięciu latach od katastrofy smoleńskiej jedynie co piąty Polak (20 proc.) uważa, że jej przyczyny zostały w pełni wyjaśnione. Dwie piąte respondentów (40 proc.), oceniając obecną wiedzę o przyczynach tragedii, uznaje, że wymagają one dodatkowych wyjaśnień, a blisko jedna trzecia (32 proc.) jest zdania, że w zasadzie nic nie zostało jeszcze wyjaśnione. Natomiast 8 proc. ankietowanych nie potrafiło zająć stanowiska w tej sprawie.”

    Pzdro

  102. @cynamon29
    8 kwietnia o godz. 17:32
    O to chodzi. Ciekawe ile egzemplarzy będzie liczyć wydanie książki Rotha ale nie zdziwię się jeśli wydawnictwo pójdzie na maksa. Przypuszczam, że cały nakład, bez względu na jego wielkość rozejdzie się w try miga. A wskaźnik czytelnictwa w Polsce poszybuje z prędkością Pendolino.

  103. Mopus11

    „Ciekawe ile egzemplarzy będzie liczyć wydanie książki Rotha ale nie zdziwię się jeśli wydawnictwo pójdzie na maksa”

    Myślę, że na początek około 100 tysięcy.

    Z tym, że z tego co dziś czytałem wynika iż nie będzie to przyjemna lektura. Jak piszą na gorąco ci co przeczytali Roth mimo, że zachowuje dystans to przedstawia RP w kontekście Smoleńska jako kraj straszny. Ten opis bardzo odbiega od obrazu Polski wykreowanego na uzytek zagranicy.

    Tak więc mimo, że krajowi publicyści starają się tę ksiązkę bagatelizować czy lekceważyć to myslę, że ona ma dużą siłę politycznego rażenia. Chcąc nie chcąc uderza również w polityków polskich – krajowych i europejskich.

    Zresztą trudno zrozumiały „wyciek” nowych stenogramów z kokpitu wiążę właśnie z wydaniem tej ksiązki. To taka próba wyciszenia tematu na arenie międzynarodowej. Po częsci udana bo przecież wczoraj światowe media na kanwie tej informacji sporo pisały o chlaniu piwa w kokpicie pikującego samolotu z prezydentem Kaczyńskim.

    Pzdro

  104. PULL AHED
    mnie to się wydaje że piloci to jednak mieli szczęście że nie kazano im potrząsać mikserem i rozdawać drinki.
    Fakt że co chwila wpadał do ”sterylnego kokpitu”inny wódz z browarkiem i .. i nie wiedział CO DALEJ.
    Te tutaj roztrząsane krzyki” PULL AHEAD” to przecież towarzystwo browarkowe pomagające lądować mogło tłumaczyć jako jeszcze jeden browarek.
    pull- to łyk piwa
    a ahead – do przodu.
    Więc poliglotów nie brakowało a poprzedni dzień suszył.
    Zarzuty do Ruskich są słuszne bo co prawda
    ostrzegali że lotnisko nie przyjmuje i jest mgła ale
    PASA NIE ZAORALI , MGŁY NIE PRZEGONILI I SW0JEMU KAZALI ODLECIEĆ.
    Zresztą Smoleńsk leży w Rosji i to przesądza sprawę.
    Tylko wiecie
    mimo ze wiemy dzięki PISowi ze protokóły były pisane cyrylicą to jednak obawiam się że kiedy dostaniemy w końcu ten wrak o który tak się dopominamy może wyjść coś brzydkiego .
    Tak brzydkiego że np do tej pory angole nie chcą nam przekazać protokołów ”Gibraltarskich” a z Ruskimi może być podobnie.
    A z historii wiadomo że i jedni i drudzy potrafią trzymać karty blisko medali.
    Więc na miejscu ”NIEKTÓRYCH” nie porywał się bym z motyką na słońce.
    ukłony

  105. fidelio
    8 kwietnia o godz. 11:15
    Poczytaj sobie o dokładności sprzętu jakim dysponowało to lotnisko i po co była potrzebna kontrolerom współpraca z pilotami Tutki. Zarzut bezzasadny. Na sile próbuje się coś znaleźć by nie tylko polska strona była winna.
    Na dokładkę na takim lotnisku nie można lądować bez dostatecznej widoczności pasa i z tego powodu w procedurze lądowania z warunkiem musi być zgoda obsługi naziemnej na lądowanie. Oni wydają ją dopiero wtedy gdy zobaczą fizycznie (przez lornetki ) samolot i jego ustawienie w stosunku do pasa (a także ocenią wysokość na jakiej się znajduje). Do tego jak wiesz nie doszło bo oni samolotu nie dostrzegli. (Nakaz odejścia był wydany po prostu na intuicję, że coś za długo brak informacji z samolotu).
    Właśnie z powodu małej precyzji tej metody ta ostateczna ocena wzrokowa jest fundamentalna i w przypadku gdy samolot wg kontrolerów nie znajduje się w pozycji umożliwiającej bezpieczne lądowanie , kontrolerzy zgody na lądowanie nie dają i każą odejść .
    Zarzut po prostu bez sensu.

  106. @maciek
    „Poczytaj sobie o dokładności sprzętu jakim dysponowało to lotnisko i po co była potrzebna kontrolerom współpraca z pilotami Tutki. Zarzut bezzasadny.”

    Ale nie dyskutuj ze mną, przecież ja tego nie wymyśliłem, to jest ustalone przez komisję, gdybyś więcej czytał niż paplał to byś wiedział, zresztą wkleiłem to na bloga:
    „4)przekazywanie przez KSL załodze informacji o prawidłowym położeniu samolotu względem progu DS, ścieżki schodzenia i kursu, co mogło utwierdzać załogę w przekonaniu o prawidłowym wykonywaniu podejścia, gdy w rzeczywistości samolot znajdował się poza strefą dopuszczalnych odchyleń;

    5)niepoinformowanie załogi przez KSL o zejściu poniżej ścieżki schodzenia i zbyt późne wydanie komendy do przejścia do lotu poziomego;”

    To są błędy kontrolerów na ziemi w Smoleńsku, źródło: raport komisji Millera. Masz jakieś inne poważne źródło, które mów coś innego w tej sprawie? Jak tak to dawaj, natomiast wyssane z paluszka przemyślenia mnie nie interesują.

  107. No ale jak informuje tvp INFO czeka nas jeszcze sporo emocji z powodu stenogramów z kokpitu.

    Jak w wywiadzie powiedział prokurator Seremet jego ludzie mają dwa stenogramy – różniące się od siebie.

    Jeden wczoraj na skutek „przecieku” opublikowały media a drugi czeka na dogodny dla „przecieku” czas.

    Tak wiec wciąż bedzie o czym dyskutować.

    Tymczasem w internecie trwają poszukiwania polityka, ktory wywlókł od ludzi Seremeta stenogram do mediów.

    Blogerka Kataryna pisze o „wyjątkowo obleśnej i podłej postaci w polskiej polityce” i wyjawia pierwszą literę jego imienia – „M”

    Pzdro

  108. @mopus
    „A wskaźnik czytelnictwa w Polsce poszybuje z prędkością Pendolino.”

    A po co to czytać, wszystko co najważniejsze z tej książki to pogłoski o tym, że był zamach w Smoleńsku. Nic innego tam nie ma, przejrzałem spis treści – jakieś 3/4 to powtarzanie powszechnie znanych okoliczności wypadku, trochę o Polityce Rosji, trochę o Ukrainie. Generalnie dobry pomysł biznesowy, nie narobi się a zarobi.

  109. @maciek,g
    „tego powodu w procedurze lądowania z warunkiem musi być zgoda obsługi naziemnej na lądowanie”

    A było lądowanie? Nie było. No więc cały wywód bez sensu. Nie wiesz o czym piszesz, ale piszesz, po co?

  110. @stasieku,
    laskawcy moderatorzy uwolnili moja do Cie odpowiedz .
    Jest „czytalna” pod godz. 16:34

    Pozdrowionka. i …
    hare Kriszna , hare , hare !

  111. @maciek.g
    „tego powodu w procedurze lądowania z warunkiem musi być zgoda obsługi naziemnej na lądowanie”

    Heh, a komunikat „na kursie i ścieżce” to co oznaczał? Że są na kursie i ścieżce do wodowania? Czy może do lądowania? Skoro ich naprowadzali, to chyba na podejście do lądowania? Skoro ich naprowadzali do lądowania to chyba musiała być zgoda, nie? Rany, weź się zastanów zanim coś chlapniesz, bo naprawdę…

  112. Panie Danielu,

    genialnie (po anglosasku) ujął Pan to, co przetoczyło się przez Polskę w ostatnich pięciu latach.

    Puenta (w tym samym stylu), też dobra.

    P.s.1
    O Isi Radwańskiej ani słowa aż do Wimblendonu.

    Zdaje mi się, że podobnie myśli także kadett (ale Fibak, już nie).

    P.s.2.
    Ukłony dla mistrów klawiatury.

  113. @maciek,g
    Poza tym sprawa jest poboczna, raport nie obarcza główną winą za katastrofę obsługi na ziemnej, gdyby załoga robiła co trzeba, to nawet mimo mylnych wskazań z ziemi nic by się nie stało, bo by przynajmniej wiedzieli na jakiej są wysokości, ale nawet tego nie wiedzieli, więc polecieli w krzaki.

  114. Trochę dla zmiany wyeksploatowanego i nudnego już tematu (nb. nie bardzo rozumiem dlaczego D.P. zdecydował się na ponowne poruszenie go), zapytam co Sz.P. Blogowicze sądzą o wczorajszym balonie próbnym z Aten. Mam na myśli żądanie przez Grecję 300 miliardów dolarów odszkodowań wojennych za WW2 od Niemiec. W Polityce przeszło bez echa. Ciekawe jak to zostało odebrane w Niemczech?

  115. Rechoty blogowe.
    Może ktoś mi przypomni któż to tak chichotał z czeskiego notabla i jego suwerenności ORAZ ”stawiania” się WIELKIM.
    On chce świętować koniec światowej gehenny mimo że Pragi mu nie zburzono.
    On będzie się kłaniał z trybuny następcom tych którzy krwawili na frontach.
    A my ??
    My będziemy oglądali przedstawiciela STANÓW ZJEDNOCZONYCH AMERYKI jak też oddaje hołd następcom Armii Czerwonej.
    Kiedyś wyautowano nas z defilady zwycięstwa na Trafalgar Square.
    Teraz wyautowaliśmy się sami
    Wyautowaliśmy się sami.
    By wiedziano – KTO MY – włóżmy sobie pawie piórko.
    I jak tu powątpiewać
    że głupi przed szkodą i po szkodzie głupi
    ukłony

  116. Fidelio!
    ”Refleksje osób z branży lotniczej:
    Za ostatnie trzy katastrofy odpowiada A.Czaban. ”
    Otóż ”branża” pokazała w Smoleńsku jak się lata, pokazała w komisji Millera jak się ”wyjaśnia” katastrofę, obecnie pokazuje swoją klasę.

    Gen. Anatol Czaban ze sprawą wypadku TU154 i CASA nie ma nic wspólnego, więc został dymisjonowany. Zgodnie z podstawowymi założeniami III RP że nikt nie może być pociągnięty do odpowiedzialności za sprawy związane ze spełnianą funkcją.
    Otóż z racji zajmowanego stanowiska (Szef Inspektoratu d/s Bezpieczeństwa Lotów w MON) za wyjaśnienie wypadku CASA, za sformułowanie wniosków powypadkowych i za nadzór nad wdrożeniem tych wniosków odpowiada(ł) osobiście płk. Mirosław Grochowski (i jego ludzie w inspektoracie) – UWAGA! wiceszef komisji Millera. Połowę komisji zaś stanowią jego ludzie. Był on protektorem a następnie protegowanym gen. Błasika.
    Gen. Anatol Czaban odpowiadał owszem za szkolenie lotników ogólnie, ale spec-pułk był objęty specjalnym nadzorem gen. Błasika.

  117. @fidelio
    8 kwietnia o godz. 19:16
    Zgadzam się. Naród dostanie, a raczej kupi książeczkę do smoleńskiego nabożeństwa.
    pzdr

  118. ”mimo mylnych wskazań z ziemi nic by się nie stało, bo by przynajmniej wiedzieli na jakiej są wysokości, ale nawet tego nie wiedzieli, więc polecieli w krzaki.”

    Trochę logiki. Załoga tych komunikatów nie słuchała, nie jest nawet wykluczone, że nie były one dla nich przeznaczone (służby naziemne między sobą też na tej częstotliwości komunikowały).
    Jeśli załoga słuchała tych komunikatów i nimi się kierowała, to dlaczego zmieniła kilka razy drastycznie warunki zniżania – start z 7 m/s z 550 metrów, wyrównanie na 400 metrach, zwiększenie do 7 m/s , na 250 metrach do 8 m/s a następnie próba wyrównania lotu poniżej 100 metrów. Wyniku TYCH SAMYCH KOMUNIKATÓW z wieży (”na kursie i ścieżce”). Z kogo ci debile robią idiotów?

  119. Wersal na Wiejskiej. Sejmowa komisja etyki zdecydowała o ukaraniu najwyższą możliwą karą – naganą – posła Armanda Ryfińskiego (niezrzeszony). Nazwał on w czasie jednego z posiedzeń Sejmu „kurduplem” prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Zachowanie Ryfińskiego zostało w środę ocenione przez sejmową komisję etyki.

    Ryfiński powiedział, że jest „uradowany i dumny” z takiej kary i nie zamierza się odwoływać, „bo to walka z wiatrakami”. – Komisja etyki jest skrajnie prawicowym i konserwatywnym tworem. Kiedyś udzielone przez nią nagany będą tylko powodem do dumy – zaznaczył. Dodał, że nie chciał kpić ze wzrostu Kaczyńskiego, „tylko z jego umysłowej marności”.

  120. Artoo

    Wczoraj ciekawa informacja niestety nie przebiła się przez mgły smoleńskie.

    Otóż jak napisał Newsweek europoseł Rosatti (PO) zainkasował 6 tysiecy złotych za przemówienie okolicznościowe z okazji „urodzin” SKOK Wołomin.

    Mnie to zainteresowało dlatego, że nie wiedziałem iż przemówienia okolicznościowe polityków (może i laudacje funeralne, toasty …) są płatne.
    W swej naiwnosci sądziłem, że oni je wygłaszają w zamian za mozliwość darmowego jedzenia i picia na tych imprezach.

    Ciekaw jestem jakie rynek ustalił stawki na tego typu usługi.

    Pzdro

  121. Znaczy się słabość państwa czy też stan jego zagrożenia ożywia grupy osób o poglądach ekstremalnych, które w warunkach wojny hybrydowej są przechwytywane przez obce służby do mieszania się w wewnętrzne sprawy kraju i dywersji. Jeśli Rosjanie nie ponoszą winy za katastrofę w kategoriach sprawstwa bezpośredniego, to oczywiste jest że wykorzystują ten temat do siania zamętu w Polsce. Służy temu, także sprawa nie oddania wraku samolotu Polsce do dzisiaj. Sprawa katastrofy smoleńskiej, sprawa Ukrainy spolaryzowała opinie, po jednej stronie stoją ludzie rozsądni, sprawnie posługujący się wiadomościami i logiką, troszczący się o interes społeczny i dobro państwa, a po drugiej stoją ekstremiści z szerokiego spektrum od lewa do prawa. Ekstremiści są podobni w pewnym sensie do terrorystów: nienawidzą własnego państwa lub cudzego w przypadku wywrotowców identyfikujących się z interesami obcego państwa, oraz co więcej nienawidzą własnego polskiego społeczeństwa. Faktycznie zgadzam się z Torlinem, że blogi „Polityki” są od dawna nie do czytania, gdyż dominuje na nich ekstremizm światopoglądowy, podsycany z zewnątrz.

  122. @indoor
    „Gen. Anatol Czaban ze sprawą wypadku TU154 i CASA nie ma nic wspólnego, więc został dymisjonowany.”

    Ma wiele wspólnego, np. to:
    „a. w jednostce (36. PTSP) brakuje szczegółowego programu szkolenia personelu latającego. Nie są prowadzone regularne, okresowe ćwiczenia na symulatorze dla opracowania nawyków współdziałania i pracy załogi (w tym w szczególnych przypadkach w czasie lotu)
    b. w jednostce brak Instrukcji współdziałania i pracy członków załogi dla załogi czteroosobowej. Loty wykonywane są bezpośrednio z wykorzystaniem RLE samolotu, opracowanej dla minimalnej, to jest trzyosobowej załogi.”

    „Gen. Anatol Czaban odpowiadał owszem za szkolenie lotników ogólnie, ale spec-pułk był objęty specjalnym nadzorem gen. Błasika.”

    Z tego co czytałem to Błasik został właśnie tam ściągnięty żeby coś zmienić, ale podobno nie było łatwo, musiał walczyć o kasę i podobno nie było łatwo coś wywalczyć.

    Przy okazji dzięki za wcześniejszy b. merytoryczny post, pisałeś o schodzeniu na autopilocie. Siedzę na forum lotniczym, jest tam solidny wątek o Smoleńsku i okazuje się, że z tym schodzeniem na autopilocie to nie jest takie proste, że są różne warianty:
    „Panuje chyba złe przekonanie co do roli AP. Przecież AP ma różne tryby pracy. Nikt nie mówi, że AP miał wykonać lądowanie a jedynie pomagał im w pilotażu podczas wykonywania podejścia (utrzymywanie kierunku, prędkości pinowej, prędkości itp. w zależności od aktywnych modów). Równie dobrze część modów mogła być aktywna a część nie (np. ręczne utrzymywanie kierunku przy jednoczesnym przekazaniu kontroli prędkości i prędkości pionowej do AP).”

  123. KzP,

    Ja też chętnie wygłoszę żarliwą laudację na Twoją cześć na podobnych warunkach, może nawet wrzucę jakiś dyskont. Jesteś zainteresowany?

  124. Artoo

    Jestem mniej wymagający.

    Gotów jestem wygłosić laudację na Twą cześć nawet za perspektywę imprezy z dobrym, darmowym wyszynkiem!
    Tzw „szwedzki bufet” z zakąskami i dobrze zaopatrzony barek gratis wystarczą.

    Pzdro

  125. Mauro Rossi
    8 kwietnia o godz. 15:38
    Tejot
    “Problem badań archeologów. Wysłano archeologów do Smoleńska by przekopali teren. Nie przekopali, tylko ogólnie przebadali”.

    Mój komentarz
    Autorze, piszesz na temat teoretycznych skutków wybuchu jako o dziedzinie znanej poprzez oświadczenia specjalistów smoleńkich.
    To są odłamki wiedzy, nie powiązane ze sobą wnioski, nie wynikające z żadnego doświadczenia.

    1) Kto policzył te kilkadziesiąt tysięcy metalowych odłamków? Archeolodzy policzyli za pomocą wykrywaczy metali w ziemi? Wykrywacze nie są przyrządami do liczenia.

    2) Wybuch, który sie odbywa w zamkniętej przestrzeni, np. w kadłubie samolotu, wywołuje zawsze uszkodzenie lokalne, czyli tworzy wyrwę w ścianie kadłuba. Jeśli chodzi o drobne odłamki, to te mają szansę powstać tylko i wyłącznie w strefie bardzo bliskiej centrum wybuchu. Żadne doświadczenie prof. Biniendy ani innego profesora nie wskaże na inną możliwość.

    3) Samolot nie został poszatkowany na miliony kawałków, ponieważ każdy może zobaczyć na zdjęciach ze wszystkich stron olbrzymie fragmenty samolotu w całości, zdeformowane, porwane, ale bardzo duże fragmenty. Większość drobnych odłamków na wrakowisku Tu-154M, to są części niemetalowe (wyposażenie wnętrza kadłuba).

    4) Aluminium jako materiał plastyczny nie poddaje się łatwo rozdrobnieniu wybuchem, a na pewno, nie takim marnym wybuchem jaki postulowany jest przez specjalistów smoleńskich. Dlatego granaty i inne szrapnele robi się z materiałów ulegających łatwemu rozkawałkowaniu, by dały dużo odłamków. Aluminium w postaci poszycia kadłuba do takich łatwoodłamkowych struktur nie należy.

    5) Jeśli chodzi o szybkość 7 000 m/s dla trotylu, to ta szybkośc jest szybkością spalania się trotylu, czyli szybkością rozprzestrzeniania się w samym materiale wybuchowym fali uderzeniowej. Fala ta w zależności od masy materiału wybuchającego prędzej czy później po spaleniu się materiału radykalnie traci szybkość i energię i nie jest w stanie rozdrabniać kadłuba na kilkadziesiąt tysięcy odłamków, jak wmawiają to szerokiej publiczności specjaliści smoleńscy. By samolot chociaż w połowie poszatkować musiałoby w nim wybuchnąć kilkaset kg materiału wybuchowego. Wybuch standardowego zamachowego ładunku wybuchowego (kilka kg) może co najwyżej wyrwać dziurę w boku lub suficie kadłuba na przykład, ale nie poszatkować całego samolotu.
    To jest po prostu niewykonalne. Materiał zamachowy w ilości kilku kg nie ma takiej mocy, jego szatkująca moc kończy się w odległości kilku m od centrum wybuchu. Tym bardziej nie ma takiej mocy, jeśli jest zamontowany w ścianie zamkniętego pomieszczenia, jakim jest kadłub. Wtedy największa część energii idzie na rozerwanie lokalne ściany, a bardzo duża część energii ulatuje w powietrze.
    Pzdr, TJ

  126. @Indoor
    „Trochę logiki. Załoga tych komunikatów nie słuchała”

    Nieważne, błędny komunikat to błędny komunikat, i tyle.
    No, ale zostawmy to, bo to nie jest clou problemu.

    Mnie najbardziej intryguje sedno tej katastrofy. Poniżej linkuję do załącznika raportu gdzie jest profil podejścia do lądowania i jest ładnie wszystko rozrysowane:
    http://mswia.datacenter-poland.pl/ZalacznikiDoRaportuKoncowego.pdf

    No więc jak sobie tam spojrzysz to widać, że w momencie jak pada komenda „odchodzimy” to oni są jeszcze daleko od ziemi i zamiast odlecieć to długo, długo spadają. To mnie najbardziej nurtuje, co tam się wtedy działo. Jest teoria, że załoga zapomniała, że tam nie ma systemu ISL i próbowała odejść w autopilocie poprzez naciśnięcie przycisku „uchod”, który w tej sytuacji nie zadziała. Tylko, że wtedy powinni się dość szybko zorientować, że nie działa. Także tego momentu nie rozumiem za bardzo.

  127. jobrave
    8 kwietnia o godz. 14:25
    Akuratny wpis przed akuratną rocznicą.

  128. @Artoo ,19:37

    n
    No to juz ci mowie co o tym sadza
    Niemcy .
    Otoz pukaja si w czolo i sie smieja.
    Tak reaguje przecietny obywatel .
    Natomiast sfery rzadowe podeszly do sprawy na powaznie .
    Sprawdzono procedure juz raz
    wyplaconych odszkodowan za IIWS
    i stwierdzono ze w koncowym
    dokumencie z 80 – tych u.w. Grecja
    uznaje odszkodowanie za wystarczajace ( cos ok. 80 mld DM)
    i zapewnia w tymze dokumencie ze
    sprawe uznaje za ostatecznie
    uregulowana , oraz stwierdza
    (oczywiscie strona grecka) ze w
    przyszlosci nie bedzie wnosila nowych roszczen .

  129. Artoo ,
    jako ciekawostke dodam ze dzis na
    posiedzeniu parlamentu , vicekanclerz Gabriel z usmiechem
    na twarz powiedzial ze nie placi sie dwa razy za ta sama krowe .
    Natomiast min. finansow , bez
    usmiechu stwierdzil ze sprawe
    uregulowano prawnie w latach
    monionych i nie ma mowy o jakichs
    dodatkowych odszkodowaniach dla
    Grecji .
    I to by bylo na tyle .

    Pozdrowionka.

  130. KzP,

    No cóż, wygląda na to, że obaj badziej skłonni jesteśmy wygłaszać laudacje niż otwierać swój własny portfel. Bez wątpienia więc nadajemy się do polityki.

  131. cynamon29,

    “Sprawdzono procedure juz raz wyplaconych odszkodowan za IIWS i stwierdzono ze w koncowym dokumencie z 80 – tych u.w. Grecja uznaje odszkodowanie za wystarczajace (cos ok. 80 mld DM) i zapewnia w tymze dokumencie ze sprawe uznaje za ostatecznie uregulowana , oraz stwierdza ze w przyszlosci nie bedzie wnosila nowych roszczen.”

    No ale przecież Syriza wyprzedzająco (i dialektycznie) stwierdziła, że tamto stare porozumienie (jak i w ogóle wszystkie greckie długi) to była sprawka nieodpowiedzialnych greckich ELIT. Teraz natomiast sprawiedliwości domaga się grecki LUD. Co na to niemiecki lud?

  132. Artoo

    „Bez wątpienia więc nadajemy się do polityki.”

    Chyba zbyt daleko idący wniosek – w każdym razie w moim przypadku.

    Pzdro

  133. KzP,

    Spodziewałem się że tak powiesz. To psuje Twój wizerunek artystyczny. [bez buźki]

  134. Fidelio!
    ”Panuje chyba złe przekonanie co do roli AP.”

    Miałem co innego dziś do roboty, ale niech będzie.
    Różne tryby pracy AP znam, przeczytałem wszystko co publikowano na temat ABSU, przebrnąłem przez dokumentację techniczną, przelatałem też kilkadziesiąt godzin (może ponad 100) na symulatorze lotów TU-154 w trybie pełnej automatyki (autopilot i automatyka ciągu) głównie podchodząc do lądowania.
    Wiem co mogła załoga planować, wiem gdzie popełniono błąd przy obsłudze autopilota (niby drobiazg w porównaniu z innym, grubszymi błędami, ale w jakimś stopniu również zaważył na losach PF101). Wiem na jakie okoliczności (bynajmniej nie na smoleńską mgłę) mógł zostać opracowany taki nietypowy tryb podejścia do lądowania, wiem też dlaczego mogło się wydawać że w Smoleńsku da większą szansę powodzenia niż podejście tradycyjne.
    Nie rozumiem dlaczego (poza mną) NIKT w Polsce nie próbował latać na symulatorze (śledzę dyskusje więc wiem) . Gdy x lat temu samolot MALEV dokonał twarde lądowanie w Atenach (uszkodzone podwozie) to powstał ogólno-narodowy ruch na Węgrzech by zasymulować lądowanie. A tu tak udokumentowana katastrofa, tyle teoretyków, dostępny symulator za 40 złotych – i nic. Tylko bicie piany. Nawet jeśli po to by coś tam komisjom wytknąć.
    Więc rzeczywiście nie jest to takie proste. Tym bardziej, że tu nie chodzi TYLKO o autopilot, ale o lot pod kontrolą automatu ciągu i prawdopodobnie to uparte (zbyt długie) oczekiwanie na zadziałanie automatu ciągu doprowadziło do katastrofy a nie autopilot (dowódca ”.. odchodzimy w automacie… automat .. inżynier pokładowy : i jest automat. W tym samym momencie na parametrach lotu widać, że zostanie włączony automat ciągu).
    ”Odchodzimy w automacie” to żaden przycisk. To odejście pod kontrolą automatu ciągu. Sama załoga o tym zresztą informuje wchodząc w ten tryb latania na 500 metrach.
    Tradycyjnego odejścia (gaz do dechy wolant na siebie) po zainicjowaniu nie można przerwać chociażby załoga zobaczyła pas podczas dalszego zniżania. Klamka zapadła podczas inicjowania odejścia.
    Podczas ”odejścia w automacie” samolot leci cały czas w konfiguracji gotowej do lądowania. Więc załoga może się rozmyślić gdyby się okazało, że jednak zobaczyli ziemię w najniższym punkcie toru lotu. Będzie to co prawda niezgodne z regulaminem lotów (według regulaminu decyzja podjęta na wysokości decyzji jest ostateczna) ale da jakąś szansę.
    Co do trybów autopilota jest taki ciekawy tryb ”H” to jest stabilizacja wysokości. Oczywiście to nie jest tak, że wciskasz przycisk ”H” i nagle samolot stanie na danej wysokości gdzie akurat się znajduje. Jeśli samolot się zniża np. 7 m/s i wciskasz ”H” to zniża się dalej ale coraz wolniej i następnie ponownie się wspina na 100 metrów i tam leci dalej poziomo. Jeśli w najniższym punkcie dokonujesz najmniejszy ruch gałką autopilota, to nagle samolot ze stabilizacji wysokości przejdzie w stabilizację nachylenia i leci dalej poziomo. I cały czas w konfiguracji gotowej do lądowania. Nie twierdzę, że dokładnie tak załoga chciała robić, tylko ilustruję co można robić zmieniając tryby (na symulatorze, to nie boli).

  135. obawiam sie, ze poza @gospodarzem nikt, z tutaj pisujacych, sie nie nadaje,
    nawet z tak prozaicznego powodu jak nieznajomosc sztuki noszenia fraka, czy tez uzywania sztuccow, nie wspominajac o szyfrowaniu depesz… 😉

  136. oj, pomylila mi sie polityka z dyplomacja, a nawet chyba… z filharmonia 🙂

  137. @indoor
    „”Odchodzimy w automacie” to żaden przycisk.”

    Chodziło mi o to:

    „Na wolancie samolotu Tu-154M znajduje się przycisk „uchod”, który powoduje automatyczne odejście samolotu na drugi krąg, czyli przerwanie lądowania. Teoretycznie działa on tylko na lotniskach posiadających system ILS, wspomagający lądowanie w trudnych warunkach. A takiego systemu nie było na lotnisku w Smoleńsku.

    Według ustaleń komisji Millera – która przeprowadziła eksperymenty na drugim polskim Tupolewie – przycisk automatycznego odejścia zadziałałby także na lotnisku bez ILS.

    Najpierw jednak trzeba go aktywować , czyli nacisnąć przycisków „zachod” i „glis”, dzięki czemu samolot sam wyznacza sobie ścieżkę odejścia. Problem w tym, że piloci mogli tego nie wiedzieć, bo takich informacji nie było w oficjalnej instrukcji TU-154M. Piloci mogliby się o tym dowiedzieć podczas szkoleń na symulatorach, ale niestety takich szkoleń nie mieli – ujawnił tygodnikowi jeden z członków komisji.

    Raport z komisji Millera początkowo miał być gotowy jeszcze zimą. Ostatecznie ponad 300-stronicowy raport został przekazany premierowi pod koniec czerwca. Obecnie jest tłumaczony na język angielski i rosyjski.”

    Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/raport-lech-kaczynski-nie-zyje-2/fakty/news-katastrofa-tu-154-przycisk-uchod-nie-zadzialal-bo-nie-zostal,nId,350421?f=l#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

    Dzięki za wyjaśnienia, ale nadal nie rozumiem, dlaczego po komendzie „odchodzimy” kiedy byli na 80 metrach ich tor lotu nadal opadał, na profilu podejścia do lądowania w ogóle nie widać efektu tego odchodzenia, i to do końca – rozumiesz to?

  138. ”Jest teoria, że załoga zapomniała, że tam nie ma systemu ISL i próbowała odejść w autopilocie poprzez naciśnięcie przycisku “uchod”, który w tej sytuacji nie zadziała. Tylko, że wtedy powinni się dość szybko zorientować, że nie działa. Także tego momentu nie rozumiem za bardzo.”

    Co do profilu opracowanego przez komisję Millera – zapomnij. Wysokość rzeczywista samolotu nie jest niestety notowana stąd sztuczki komisji (wysokość ”radiowa” skorygowana wysokością gruntu) Ale jest notowane przyspieszenie pionowe i może służyć do weryfikacji tamtego profilu. Profil komisji Millera żadnej weryfikacji nie przejdzie. Od odległości 4 kilometrów zaś należałoby traktować jako wyjątkowo infantylne fałszerstwo. Coś jakby ktoś chciał Ci sprzedać fałszywe dolary z napisem ”10 fałszywych dolarów”. Dodali do wysokości ”radiowej” 70 metrów i traktują to jako tor lotu. Tyle, że po pofałdowanym terenie jest to jedyny tor lotu, jaki na pewno nie był. Jaki był nie wiemy. Ale wiemy, że nie taki jaki podaje komisja.
    Możesz sam obliczyć profil, wystarczy podwójnie całkować przyspieszenie poziome, stałe całkowania można dobrać znając kilka pewnych punktów lotu.
    Wychodzi stosunkowo prosty profil – załoga się wspina na 550 materów, wprowadza samolot w zniżanie 7 m/s i na 400 metrów (tracąc raptem 50 metrów wysokości) wyrównuje lot na 400 metrach W AUTOMACIE.
    Oczywiście profil komisji Millera ten drobny szczegół całkowicie pomija.
    Podobnie jak kłótnie załogi w wysokości 500 metrów odnośnie prędkości zadawanej automatowi ciągu, ponownej kłótni w wysokości 300 metrów.
    Pomysł komisji odnośnie przycisku ”uchod ” ma pewną historię, zaczęła się sprawa w polskich uwagach do raportu MAK i brzmiało zupełnie niewiarygodnie (załoga w milczeniu czeka 7 sekund na reakcję urządzeń, które normalnie reagują natychmiast a jak nie zareagują – bywa tak – to załoga ma obowiązek sam robić to co się nie stało : przesunąć manetki gazu do przodu)
    W raporcie pojawia się mimochodem jako opcja, ale komisja na tej samej stronie raportu twierdzi, iż załoga w tym samym czasie gdy czekała na reakcję przycisku bo miała zamiar odejść – zwiększyła prędkość zniżania, bo samolot zbyt wolno zmniejszał wysokość.
    Geniusze to oni nie są.

  139. @indoor
    „Profil komisji Millera żadnej weryfikacji nie przejdzie. Od odległości 4 kilometrów zaś należałoby traktować jako wyjątkowo infantylne fałszerstwo. Coś jakby ktoś chciał Ci sprzedać fałszywe dolary z napisem ”10 fałszywych dolarów”. Dodali do wysokości ”radiowej” 70 metrów i traktują to jako tor lotu. Tyle, że po pofałdowanym terenie jest to jedyny tor lotu, jaki na pewno nie był. Jaki był nie wiemy. Ale wiemy, że nie taki jaki podaje komisja.”

    I co, Rosjanie by milczeli w tej sprawie? Myślę, że by zareagowali, nikt tego nie podważył dotychczas.

    „Podobnie jak kłótnie załogi w wysokości 500 metrów odnośnie prędkości zadawanej automatowi ciągu, ponownej kłótni w wysokości 300 metrów.”

    ??? Pierwsze słyszę, możesz zacytować tę kłótnię ze stenogramów?

  140. Artoo

    Kiedyś, dawno temu, jeszcze przed integracją unijną trafiłem na jakieś wykłady w Instytucie Francuskim w W-wie.

    Byłem głodny bo tłukłem się do tego nieszczesnego miasta przez cała noc i nie zjadłem śniadania.
    Personel w czasie wykładu rozstawił tzw „szwedzki bufet” dla uczestników – „na bogato” jak mawiają.
    Wiec kiedy ogłoszono przerwę ludzie ławą rzucili się na ten bufet. Prawdziwa walka o jedzenie, łokciami o nie walczono. Oczywiscie każdy udawał, że zachowuje forme, że mu nie zależy, że to niby tak od niechcenia tym łokciem, kolanem się do żarcia dobija … .
    No ale wyglądało to jak wygladało.

    A ja nie mogłem się jakoś przemoc by sie przebijać przez ten tłum i walczyć o żarcie. Mam psychiczną blokadę w takich sytuacjach.

    I zostałem głodny bo wszystko zjedzono.

    Wtedy sobie uświadomiłem, że nie mam predyspozycji do polityki. W kazdym w bufetowym (gabinetowym) wydaniu.

    Pzdro

  141. @indoor
    Jeszcze jedna sprawa – nawet jeśli ten profil w raporcie jest spieprzony – to i tak wiemy po wysokości odczytywanej przez drugiego pilota/czy też nawigatora, że po komendzie odchodzimy ciągle mocno opadają, aż do końca w zasadzie – dlatego ponawiam pytanie – rozumiesz ten fenomen? Potrafisz to wytłumaczyć?

  142. @Artoo , 21:23

    Ten nowy vrecki premier oficjalnie
    zagrozil Niemcom ze zarekwiruje
    wszelkie nieruchomosci i majatek
    firm niemieckich w Grecji .
    Nke przyspozyl sobie tym sympatii
    Niemcow , bo oni od polowy lat 60 – tych pakowali straszne pieniadze w
    gospodarke Grecji .
    Dzisiaj lizal d.pe Putinowi .
    Ten typ jest moim zdaniem nieobliczalny .
    Przysporzy Grecji wiecej klopotow niz korzysci .

    —————–
    Bayern Leverkusen – Bayern
    Monachium 0:0 .
    Teraz dogrywka .Lewandowski gra swietnie !
    3 okazje do zdobycia bramki przez niego tylko .

    Pozdrowionka.

  143. fidelio
    8 kwietnia o godz. 22:15
    „odchodzimy”
    poetycko rzecz biorac mozna i tak nazwac…taniec ze smiercia;

  144. KzP,

    Rozumiem. Ty nie chcesz być w tłumie. Chcesz być jedyny, podziwiany. Najlepiej jak przez kuszące Cię swoimi wdziękami powabne hurysy.

  145. @KZP
    „A ja nie mogłem się jakoś przemoc by sie przebijać przez ten tłum i walczyć o żarcie. Mam psychiczną blokadę w takich sytuacjach.

    I zostałem głodny bo wszystko zjedzono.

    Wtedy sobie uświadomiłem, że nie mam predyspozycji do polityki. W kazdym w bufetowym (gabinetowym) wydaniu.”

    Błędna interpretacja, w III RP to właśnie tylko politycy nie muszą bić się o żarcie 🙂

  146. patrz: czolowy polski poeta faszystowski, galczynski – „czworkami do nieba szli…”

  147. anhelli znowu na horyzoncie

  148. cynamon29,

    Grecy zagrywają “z Mańki” oczywiscie. Są przecież znani z tego. Pytanie tylko czy Merkel da się sprowokować. Premier Grecji przecenia swoją wartość dla Grecji a z kolei cała Grecja swoją wartość dla UE. Trzeba sobie w końcu zdać sprawę, że Grecy są Unii do niczego nie potrzebni. Baba z wozu…

  149. dzieki mojej generlissimi ursuli pojecie „urlop macierzynski” nabiera, moim zdaniem, nowego wymiaru, bo, say it, jak mozna rodzic w okopach?

  150. @Artoo ,22:52

    Dokladnie tak samo mysle .
    Ba , paru moich znajomych grekow ktorzy ciezko haruja tu wBRD w
    swoich tawernach i restauracjach ,
    sa porzadnie w.urwieni na swoich rodakow i nowy rzad .
    A Angela Merkel pytasz .
    To ja ci powiem krotko :
    jej nie wykiwasz , juz nie tacy
    prubowali .

    Pozdrowionka.
    ——-
    5:3 po „jedenastkach” dla Monachium !
    Lewandowski bomba !!!

  151. Euromaidan opublikował prognozowaną mapę nowej Ukrainy 🙂
    https://twitter.com/KamilDziubka/status/585911573396488192/photo/1

  152. ”I co, Rosjanie by milczeli w tej sprawie? Myślę, że by zareagowali, nikt tego nie podważył dotychczas.”
    Rosjanie opublikowali swój profil w raporcie MAK (metodą podwójnego całkowania przyspieszenia pionowego). Wyszło im zupełnie co innego. Ja też całkowałem – o ile dane wejściowe są prawdziwe to MAK ma rację. Mi wyszło to samo. Rosjanie oficjalnie raport komisji Millera zignorowali.
    ”…po komendzie odchodzimy ciągle mocno opadają, aż do końca w zasadzie – dlatego ponawiam pytanie – rozumiesz ten fenomen? Potrafisz to wytłumaczyć?”
    Oczywiście. Samolot nie reaguje na komendy wydawane słownie, nawet jeśli komendę wydaje DSP (jak twierdzi komisja Millera).
    Sprawa wygląda tak: poza tym co załoga mówi istnieją parametry lotu. Notowane jest tam taki parametr co się nazywa ”nastaw trymera wolantu”. Co prawda załoga nie steruje za pomocą wolantu tylko pokrętłem autopilota, ale wszelkie zmiany dokonane pokrętłem autopilota automatyka natychmiast dokonuje równolegle na wolancie. Więc mimo iż stan pokrętła nie jest notowany, istnieje więc możliwość śledzenia co załoga (nie) robiła.
    W wysokości 400 metrów ze zniżenia prędkością 7 m/s dowódca wyprowadza samolot drobnym ruchem pokrętła. Identyczny ruch wykonuje również w wysokości 100 metrów – tyle, że bez żadnego efektu. Różnica polega na tym, że w wysokości 400 metrów zawiły silniki bowiem automat ciągu natychmiast dodał gaz. W wysokości 100 metrów automat ciągu nie zareagował. Żeby automat ciągu zareagował, musi prędkość samolot spaść poniżej prędkości zadawanej (w uproszczeniu, bo to nie jest do końca tak. Od prędkości odejmowane jest jeszcze czynnik pochodzący z przyspieszenia). Jeśli silniki pracują cały czas to reakcja jest natychmiastowa. Jeśli silniki pracowały na biegu jałowym przez pewien czas (jak w przypadku PF101) to trwa. Muszą się turbiny rozpędzić. Załoga czekała na reakcję silników. Czekała o jedną sekundę za długo. Na dodatek zapomniała, że to obniżenie terenu (o tym pamiętali) jest chwilowe.
    Dlaczego silniki reagowały takim opóźnieniem ?- bo zbyt długo pracowały na biegu jałowym.
    Dlaczego pracowały zbyt długo na biegu jałowym? Z dwóch przyczyn.
    – Około 10 sekund wynikło z dodatkowej (ponadplanowej) redukcji prędkości w wysokości 300 metrów z 300 km/h na 280 km/h
    – dalsze 10 sekund wynikło prawdopodobnie z niewłaściwej reakcji Dowódcy na nagłą zmianę nachylenia samolotu w wysokości 250 metrów. Samolot leciał pod kontrolą autopilota w trybie stabilizacji nachylenia i automatyka zaczęła gwałtownie odtwarzać pierwotne (zadane) nachylenie. Dowódca sekundę później również zareagował i próbował zmienić nachylenie swoim pokrętłem. W tym samym momencie automatyka zaprzestała reakcję i uznała nowe (zwiększone) nachylenie za prawidłowe. Jest to możliwe tylko w tym przypadku, gdy nastawnik nachylenia (pokrętło) działa różnicowo – w momencie zmiany nastawu zapamiętane jest aktualne nachylenie i nowy nastaw pochodzi z aktualnego +- korekta. Tak działają pozostałe nastawniki w TU154, tom dokumentacji ABSU o nastawniku nachylenia nie jest (nie był wówczas gdy szukałem) dostępny w Internecie.
    Pytanie – dlaczego załoga tak długo upierała się przy ”odejściu w automacie” zamiast ręcznie dodać gaz i odlecieć zgodnie z przepisami? Tego nie wiem.

  153. Artoo

    „Ty nie chcesz być w tłumie”

    Czemu? Zależy czym się tłum akurat zajmuje. Miałem wieloma laty sytuacje gdy się bardzo identyfikowałem z tłumem. Bardzo ekscytujace, polityczne doswiadczenia. Na tyle silne, że wciąz determinują mój światopogląd.

    Mam nadzieję, że jeszcze do podobnych dożyję. Nie ukrywam, że chciałbym to jeszcze raz przeżyć.

    Pzdro

    Ps. Przepraszam, że się wtrącam do dyskusji o Grecji. Chcialem tylko zauważyć, że biorąc pod uwagę geopolitykę Grecja ma bardzo atrakcyjne położenie. Jak mysle więcej warte niż suma jej długów.
    Jak myślę marksistowska Syriza jest tego atutu w pełni świadoma

  154. cynamon29
    8 kwietnia o godz. 23:16
    gdzie szatan nie daje rady… 😉

  155. Fidelio

    „Euromaidan opublikował prognozowaną mapę nowej Ukrainy”

    Sądzę, że Koledzy reprezentujacy na blogu wizję jagielońskiej polityki powinni być zachwyceni.

    Czekam na wyrazy tego zachwytu.

    Pzdro

  156. nttknk sw(81-83),
    8 IV 82
    intratne – donosić na obie strony;

  157. @KZP
    „“Euromaidan opublikował prognozowaną mapę nowej Ukrainy”

    Sądzę, że Koledzy reprezentujacy na blogu wizję jagielońskiej polityki powinni być zachwyceni.

    Czekam na wyrazy tego zachwytu.”

    Międzymorze nareszcie 😉

  158. @indoor
    Dzięki za wyjaśnienia.
    Jeszcze w ramach ciekawostek, chyba wiem już dlaczego byli w dupie z wysokością. Otóż w raporcie znalazłem informację, że żeby im TAWS nie krzyczał w trakcie podchodzenia do lądowania to ustawili wysokościomierz baryczny w ten sposób że podawał wysokość zawyżoną o 168 metrów 🙂 Dlatego chyba czytali przy podejściu wysokość z radiowysokościomierza i to im dawało fałszywe odczyty przez zmiany ukształtowania terenu.

  159. Fidelio

    „Międzymorze nareszcie”

    Tejot powinien być usatysfakcjonowany

    Pzdro

  160. Panowie jak juz Sz. redaktor napisal „wiele chalasu o nic”,….jest kolejna wersja stenogramu;

    „Stenogramy z prezydenckiego Tu-154M ujawnione niedawno przez RMF FM nie są jedynymi, którymi dysponuje prokuratura wojskowa – zdradził dziennikarzowi „Wiadomości” Andrzej Seremet. Zaznaczył, że jest drugi stenogram z Tu-154M wykonany przez innego biegłego.Prokurator generalny powiedział „Wiadomościom” TVP1, że dysponują
    dwoma załącznikami, które obejmują badania fonoskopijne. – Jeden
    fonoskop rozpoznał te wypowiedzi, które ukazały się ostatnio w sferze
    publicznej. Inny biegły przedstawił tę opinię w nieco zmniejszonym
    zakresie, pod innym względem kategoryczności rozpoznania identyfikacji
    głosowej – zaznaczył. Wyjaśnił, że istnieją dwie opinie, których
    autorami są dwie różne osoby.”

    Innymi slowy, to co zostalo sp……lone w obecnej wersji bedzie poprawione w kolejnej.

  161. Wirtualna Polska zastanawia sie „Kim jest Jurgen Roth-niemiecki dziennikarz, ktory przeanalizowal katastrofe smolenska”.

    Autor blogu Kontrowersje net. w artykule „Artymowicze, czyli antypolska patologia w pigułce i polska „tolerancja” jednocześnie”, pisze kim sa Artymowicze.

    „Stefan, Mikołaj, Paweł i Andrzej, zostało trzech, ale rosną kolejni – to Artymowicze, białoruscy wychowankowie sowietów.”….”pisałem o wszystkich czterech, szczególną uwagę zwracając na Pawła Artymowicza. Ile razy złapałem tego wnuka białoruskiego bandyty i syna ubeka z MBP na kłamstwie, zapewne on sam nie jest w stanie policzyć. Kłamał na każdym kroku, na temat swojej przeszłości, teraźniejszości, słów wypowiedzianych, słów niewypowiedzianych i podłości, jakich się dopuścił. Kłamiąc i odpowiadając na fakty z życia swojej sowieckiej rodziny jako alternatywę potrafił przedstawiać wersję z dziadkiem, który cierpiał w niemieckim obozie koncentracyjnym.”

    „Ogłoszony przez radio RMF FM nowy, pełniejszy zapis rozmów w kabinie przed katastrofą samolotu TU 154 jest rewelacją” Andrzeja Artymowicza.

  162. tejot

    1) „Kto policzył te kilkadziesiąt tysięcy metalowych odłamków”?

    Nie uczmy arechologów grzebać w ziemi. Zapoznaj się choćby z omówieniem tego raportu – do znalezienia w sieci.

    2) „Wybuch, który sie odbywa w zamkniętej przestrzeni, np. w kadłubie samolotu, wywołuje zawsze uszkodzenie lokalne, czyli tworzy wyrwę w ścianie kadłuba”.

    Tak było nad Lockerbe, ładunek umieszczony został w luku bagażowym, ale bum nastąpiło na wysokości przelotowej. To wystarczyło. W Smoleńsku prawdopodobnie było inaczej, wszystko wskazuje na szereg niedużych eksplozji, a nie na jedno wielkie bum. Poszukaj analogii w wyburzaniu budynku w centrum miasta metodą wielu małych ładunków, umieszczonych w newralgicznych miejscach. A później odpalonych w odpowiedniej sekwencji czasowej tak, aby dom „złożył się ” na konkretną stronę. Myślisz, że będzie mniej cegieł i gruzu? Nie, będzie więcej niż przy jednym dużym bum, ktore zresztą byłoby mało skuteczne i niebezpieczne dla okolicy.

    3) „Samolot nie został poszatkowany na miliony kawałków, ponieważ każdy może zobaczyć na zdjęciach ze wszystkich stron olbrzymie fragmenty samolotu w całości”.

    Twój dysonans poznawczy wynika z tego, że nie pamiętasz, iż samolot miał masę 80 ton. Dużymi elementami, w tym centropłatem z kołami, kłuje się teraz w oczy z powodów propagandowych. Zauważyłem, że jak prasa głównego nurtu ilustruje temat Smoleńska to tylko takimi zdjęciami. Unika się pokazywania aluminiowego konfetti i rozkładu szczątków na długości kilkuset metrów. Wielu tych drobnych odłamków nie widać, bo są w ziemi. Ale archologdzy je identyfikowali.

    4) „Aluminium jako materiał plastyczny nie poddaje się łatwo rozdrobnieniu wybuchem”.

    O tym właśnie pisałem, ale raport archeologów jest faktem.

    5) „Jeśli chodzi o szybkość 7 000 m/s dla trotylu, to ta szybkośc jest szybkością spalania się trotylu …”.

    Chyba masz niewielkie pojęcie o trotylu, pewnie w wojsku nie byłeś. Podpalony trotyl istotnie spali się dość bezpiecznie i nie wybuchnie. Do eksplozji musi być detonator. Jeśli trotyl wybucha to mamy szybkośc eksplozji, czyli rozchodzenia się gazów, a nie spalania.

    „By samolot chociaż w połowie poszatkować musiałoby w nim wybuchnąć kilkaset kg materiału wybuchowego”.

    Nie wiem jak to oszacowałeś, jak bym tę kwestię zostawił ekspertom od skutków eksplozji. Jak pamiętasz cała Polska zastawiała się, co wybuchało na wrakowisku tuż po upadku samolotu, zostało przecież nagrane z dźwiękiem przy pomocy telefonu komórkowego. Pojawiały się fantastyczne teorie o strzałach i dobijaniu rannych, a być może były to ostatnie mikroeksplozje.

    „Materiał zamachowy w ilości kilku kg nie ma takiej mocy, jego szatkująca moc kończy się w odległości kilku m od centrum wybuchu”.

    Dokładnie to spada wraz z kwadratem odległości. To co cię zabije w odległości 1 metra od epicentrum, w odległości 10 metrów jedynie zrani. Specjaliści mając dostęp do wraku byliby w stanie określić, ile tych ładunków było i jakiej mocy. Hipotezy wskazują na kilka większych (część ogonowa, dwa na lewym skrzydle, w centropłacie) oraz bliżej nieokreśloną liczbę mniejszych ładunków. Najbardziej poszatkowane zwłoki były w salonce, powiększonej z 8 do 18 foteli tuż przed tragicznym lotem.

  163. xmax
    „Innymi slowy, to co zostalo sp……lone w obecnej wersji bedzie poprawione w kolejnej”.

    Tak, aż do skutku, a co? Jak piszą na blogach, aż biegli usłyszą głos Andrzeja Dudy rozkazującego załodze lądować w lesie. Przecież mamy kampanię wyborczą i walkę na argumenty. W dodatku strona rządowa ma asa w rękawie w postaci tego biedaczyny Laska.
    🙂

  164. Indoor Prawdziwy

    Naprawdę zabawny jesteś w tych talmudycznych rozważaniach o lądowaniu, nurkowaniu i uchodzie. Teraz to już passé. Powiem ci tylko, że uchoda nie wciskali, bo są prostsze metody odejścia, o ile samolot jest sprawny, a w tym przypadku już nie był. Poza tym Uchoda zwykle się nie używa rownież dlatego, że w tym trybie Tu154 powoduje zbyt dynamiczne odejście, wbijające pasażerów w fotel. A tu leciał prezydent. No ale baw się dobrze, jeszcze trochę. 🙂

  165. Mauro Rossi,

    jak powiedzial Sienkiewicz „państwo polskie istnieje tylko teoretycznie”,….a tu na blogu tylu podnieconych expertow,…tylko czekaja na rzucone im mieso,….sa potrzebni do bicia piany,…
    ta cala wrzute mozna spuentowac Markiem Belka „To ch.j, dupa i kamieni kupa.”

  166. Co sie stalo to sie nie odstanie.
    Absolwent Georgetown University i John Hopkins University w USA-oba bardzo prestizowe-dr Grzegorz Kostrzewa-Zorbas, byly pracownik MSZ i MON , pisze, ze wg wyliczen Biura Odszkodowan Wojennych,
    Niemcy sa Polsce winne 845 miliardow dolarow-to dwa razy wiecej niz dlug zagraniczny Polski.
    Mamy szanse na wieksze pieniadze niz z dekad obecnej harowki polskich niewolnikow w montowniach Opla i Volkswagena czy pakowni Amazon.

    informacje na ten temat sa w sieci i w jednym z prawicowych tygodnikow

  167. @Mario Rossi
    „Naprawdę zabawny jesteś w tych talmudycznych rozważaniach o lądowaniu, nurkowaniu i uchodzie. Teraz to już passé. Powiem ci tylko, że uchoda nie wciskali, bo są prostsze metody odejścia, o ile samolot jest sprawny, a w tym przypadku już nie był. Poza tym Uchoda zwykle się nie używa rownież dlatego, że w tym trybie Tu154 powoduje zbyt dynamiczne odejście, wbijające pasażerów w fotel. A tu leciał prezydent. No ale baw się dobrze, jeszcze troch”

    Przecież @indoor nie twierdził, że odejście nastąpiło w trybie „uchoda”, wręcz przeciwnie, problemy z czytaniem? Żeby odejść w trybie uchoda musi być lotnisko z ILS, więc w Smoleńsku nie mogli skutecznie odejść w ten sposób.

  168. xmax
    9 kwietnia o godz. 1:36
    Cytowany cytat to też Sienkiewicza ( nie Henryka)

  169. Trochę o rusofobach;
    Przez Panią Zofię.
    „Relacje polsko-rosyjskie zakleszczyły się w okowach rusofobii i pokrętnej polityki historycznej, wykreowanej przez rządzących i realizowanej na różnych poziomach życia publicznego. Znamię rusofobii, charakterystyczne dla obecnych władz w Polsce, przyjęło monstrualne rozmiary i zainfekowało także stosunki unijno-rosyjskie.

    Dyktat przeinaczania

    Mord w Katyniu był największą zbrodnią XX w., dowodzi polski prezydent. Obóz w Auschwitz wyzwalali Ukraińcy, uważa szef polskiej dyplomacji. Reżim Putina jest zdolny do używania siły w polityce zagranicznej, straszy dyrektor rządowego Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia. Zaufanie świata do systemu politycznego Rosji było bardzo słabe przed morderstwem Niemcowa. A po nim jest jeszcze słabsze, zapewnia b. polski premier, obecnie szef Rady Europejskiej.

    Mówiący powyższe opinie mają wspólną cechę: są politykami, z wykształcenia historykami i to raczej miernymi, nastawionymi negatywnie do Rosji i jej prezydenta. Polacy historię traktują wybiorczo i partykularnie. Naginają lub przeinaczają fakty, odrzucają ze zbiorowej świadomości to, co nie wygodne dla partykularnych interesów politycznych lub kreowanego wizerunku Polski, jako dumnego kraju o szlachetnym narodzie, na którego ze wszech stron czają się wrogowie. Do wiedzy historycznej Polacy mają nonszalancki stosunek. Trudno z takim nastawieniem budować obecnie w Polsce zręby dialogu z Rosją.

    By poprawić relacje, rząd polski w porozumieniu rządem rosyjskim, cztery lata temu powołał Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia. W Rosji powstała analogiczna placówka. Bogdan Zdrojewski, ówczesny minister kultury, ogłosił konkurs na stanowisko dyrektora. Konkurs wygrał jego pełnomocnik ds. Centrum.

    Dr Sławomir Dębski, historyk i politolog, w pierwszych dniach września 2011 r. odebrał nominację z rąk swego byłego pryncypała. Wcześniej, w latach 2007-10 był dyrektorem Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, m.in. redaktorem naczelnym rosyjskojęzycznego kwartalnika „Jewropa”. Jest też autorem monografii „Między Berlinem i Moskwą. Stosunki Niemiecko-Sowieckie 1939 – 1941”, której już sam tytuł mówi o jego nastawieniu do Rosji. Używanie rusycyzmu „sowiecki” zamiast „radziecki”, jest w Polsce postrzegane jako wyraz krytyki Rosji i wyrażenie pogardy wobec ZSRR.
    Czy to jest odpowiedni człowiek na tym stanowisku? Ośmielam się twierdzić, że nie.

    Rusofob na straży pojednania i porozumienia z Rosją

    Sławomir Dębski chętnie udziela się mediom i w swoich wypowiedziach nie odbiega od ogólnego nurtu krytyki Rosji we wszystkim. I tego, co istniało w rosyjskiej historii, i tego, co Rosja robi obecnie.

    W styczniu w wywiadzie dla I Programu Polskiego Radia [1], pytany o interpretację działań Armii Czerwonej w II wojnie światowej, stwierdził: „Armia Czerwona w Związku Sowieckim rzeczywiście wypychała Niemców, którzy dokonali agresji. Zatem była armią wyzwoleńczą. Donald Tusk we wrześniu 2009 roku, powołując się na węgierskiego publicystę dobrze to ujął: chodzi o to, że wrażliwość narodów Europy Środkowej jest następująca: Armia Czerwona przyniosła oswobodzenie od nazizmu, natomiast nie przyniosła wolności. Bo żołnierze Armii Czerwonej sami wolności nie mieli.”

    Komentując słowa prezydenta Putina o żołnierzach i oficerach z państw NATO znajdujących się na Ukrainie, dr Dębski przywołał słowa szefa NATO, iż jedyną regularną armią, która tam walczy, jest armia rosyjska. W tym samym wywiadzie dr Dębski mówił, że traktowanie w Donbasie wziętych do niewoli żołnierzy z rządowej armii ukraińskiej, świadczy o tym, że na wschodniej Ukrainie nie ma powstańców (separatystów), lecz są … bandyci. „Ci bandyci zachowują siłę do walki dzięki wsparciu z Rosji – dostają amunicję, uzbrojenie, kiedy trzeba i są w opałach – żołnierzy” dowodził.

    Ale to nie koniec „rewelacji” dyrektora rządowego centrum, powołanego do dialogu i porozumienia z Rosją. Na zapowiedź uznania przez ukraiński parlament Rosji, jako agresora, dr Dębski stwierdził, że ta decyzja „przybliży uznanie relacji między Rosją a Ukrainą za stan wojny”.

    No cóż, marzyć o wojnie między Rosją a Ukrainą każdy może… Ale, czy powinno to być publiczne marzenia szefa Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia?

    Dębski o Krymie

    O tym, że dr Dębski jest głęboko zaangażowany w konflikt ukraiński i jest rzecznikiem rządu kijowskiego, upatrującego wszystkie swoje nieszczęścia w Rosji, świadczy m.in. jego wywiad dla portalu Wirtualna Polska z 17 marca br. w którym zajmuje się Krymem. Z satysfakcją, choć nie zawsze zgodnie z prawdą, wylicza kłopoty, jakie przez Rosję dotykają półwysep. Wg dra Dębskiego: rosyjski inwestor, jak się tam zadomowi, to będzie mógł prosperować wyłącznie w Rosji, a jak nawiąże kontakt z inwestorem zachodnim, to grożą mu i jego kooperantom sankcje i zamrożenie kont. Wg Międzynarodowej Agencji Ruchu Lotniczego niebo nad Krymem należy do jurysdykcji ukraińskiej. Do portów na Krymie nie może zawinąć żaden zachodni statek, bo będzie miał kłopoty, itp. „Więc to ma swoje poważne konsekwencje dla rozwoju i przyszłości półwyspu” stwierdza dr Dębski.

    Szef Centrum ma też pomysły, co zrobić z obecnie rosyjskim Krymem. Na łamach rosyjskich „Wiedomosti” zaproponował Ukrainie …zrzeczenie się Krymu na rzecz Rosji, oczywiście nie za darmo. Jak to nie wypali, to wspólne rosyjsko-ukraińskie zarządzanie półwyspem, a potem wspólnie przeprowadzone referendum. Trzecim sposobem na Krym byłoby ustanowienie nad półwyspem przez 20 lat ONZ-owskiej Rady Powierniczej. Dr Dębski uważa, że „innej drogi nie ma” a każdy z jego wariantów „prowadziłoby do zniesienia sankcji i zakończenia okupacji”.

    Putin – opium dla plebsu

    Wielki kłopot sprawia dr. Dębskiemu prezydent Putin i jego popularność w Rosji. Uważa, że badania przeprowadzone przez Ogólnorosyjskie Centrum Opinii Publicznej (WCIOM) są bałamutne i nie oddają prawdy, bo ludzie w Rosji boją się mówić, co na serio myślą, a autorytet władzy Putina „przed kryzysem wokół Ukrainy wyraźnie spadał. Owszem, dzięki tej szowinistycznej euforii, jaką wzbudził operacją na Krymie jego notowania niewątpliwie wzrosły”.
    Badania wykonane przez niezależne Centrum Lewady, potwierdzające wysoką akceptację prezydenta Putina w rosyjskim społeczeństwie – dr Dębski kwituje stwierdzeniem [2]: „- Proszę sobie wyobrazić: dzwoni do pana ankieter z jakiejś państwowej instytucji i pyta się: czy jest pan za Putinem czy przeciwko. I co pan ma wtedy powiedzieć? Dzwoni do pana ankieter, którego nawet nie usłyszy z jakiej instytucji pochodzi i pyta czy popiera przyłączenie Krymu, czy nie popiera. Czy jest za „zdrajcami”, czy przeciwko”. Jeżeli cały aparat państwa jest zaangażowany do tego, aby tłumić inne opinie, a za ich wyrażanie można zostać zabitym, jak w przypadku Borysa Niemcowa, to w takim społeczeństwie wyniki badania opinii publicznej trzeba wziąć w nawias”.

    Dziwnym trafem identyczne o przyczynach popularności prezydenta Putina w Rosji peroruje też amerykańska żona marszałka sejmu RP, red. Anne Applebaum, po mężu Sikorska.
    W rozmowie z „Kulturą Liberalną” [3] przeprowadzonej trzy tygodnie po wypowiedzi dra Dębskiego, stwierdziła, że publikowane co jakiś czas sondaże nie odzwierciedlają rzeczywistości. – Proszę sobie wyobrazić, że jest pan taksówkarzem w Krasnojarsku. – mówi. – Ktoś dzwoni do pana i mówi: „Dzień dobry, przeprowadzam badanie dla niezależnego Centrum Lewady w Moskwie. Proszę mi powiedzieć, czy darzy pan sympatią prezydenta Putina?”. Co pan odpowie? Oczywiście, że tak, lubi pan prezydenta. Nie da się przeprowadzić sondażu w autorytarnym państwie i oczekiwać wyników zgodnych z rzeczywistością – tłumaczył amerykańska dziennikarka.

    Co za zbieżność argumentacji i uzasadniania sympatii Rosjan do własnego prezydenta! Red. Applebaum i dr Dębski mówią tak, jakby korzystali z jednej i tej samej ściągawki. Mogli by tą swoją anty-putinowską propagandę szerzyć bardziej inteligentnie.
    Polska to nie USA!

    Relacje coraz gorsze

    Budowanie pozytywnych relacji z sąsiadem, wobec którego, z rządowych i prezydenckich pozycji kierowane są nieustannie mniej lub bardziej wydumane pretensje – jest trudno. Opierać je na jednostronnie traktowanej historii – jeszcze trudniej. Postawienie historyka z cechami rusofoba na stanowisku dyrektora rządowej placówki, mającej na celu dialog i porozumienie z Rosją, niweczą ten zamiar w zarodku.
    Co ciekawe, przeprowadzone na zlecenia zarówno Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu, jak i analogicznej placówki w Rosji, (opublikowane w tym roku) badania opinii publicznej dot. postrzegania transgranicznego sąsiada w obu krajach [4]- potwierdzają te trudności.

    Łukasz Mazurkiewicz z firmy ARC Rynek i Opinie, która dokonała analizy i sporządziła raport ze zleconych przez Centrum badań, zwraca uwagę, że o ile wyniki poprzednich identycznych badań, z końca 2012 r. dawały obraz „małej stabilizacji” w relacjach polsko-rosyjskich, to badania z grudnia 2014 r. przynoszą zupełnie odmienne rezultaty, „które określić można jako głęboki regres”. Wpłynęły na to wydarzenia na Ukrainie i przekaz o nich, jaki dociera do Polaków.

    „Dramatyczne wydarzenia roku 2014 na Ukrainie stworzyły całkowicie nowy kontekst stosunków rosyjsko-polskich. Dwa kraje znalazły się po przeciwnych stronach barykady”. – stwierdza w podobnym tonie Walerij Fiodorow z WCIOM, komentując badania, które WCIOM przeprowadził w Rosji. Jego zdaniem na pierwszy plan we wzajemnych relacjach wysunęły się już wcześniej „licznie występujące przykłady niezadowolenia, krytyki, oskarżeń i konfrontacji, słowem, siły wzajemnego odpychania, podczas gdy siły przyciągania wyraźnie osłabły i nic nie wskazuje, by miało się to zmienić”. Konflikt w sprawie Ukrainy między Rosją i Zachodem, za którego ważną część Polska się uważa, „przyćmił i pozbawił wartości podjęte przez przywódców obu państw w latach 2011–2013 próby zbliżenia”.

    Jeszcze dwa lata temu „były podstawy, by patrzeć na przyszłość relacji polsko-rosyjskich jako na proces stopniowego osłabiania stereotypów i zrzucania ciężkiego bagażu historii. Współgrało to z prowadzoną wówczas polityką polskich władz, nastawioną na pragmatyczne kształtowanie relacji z Federacją Rosyjską, mimo częstych różnic stanowisk i interesów obu państw” stwierdza Łukasz Mazurkiewicz.

    Niestety, polskie władze zmieniły nastawienie i cały dorobek poszedł na marne…
    Nie tylko z powodu ciężkiego kryzysu społecznego na Ukrainie, mediom opisującym propagandowo i jednostronnie te wydarzenia, ale dzięki takim ludziom, jak dr Dębski, który zamiast pracować nad pojednaniem i porozumieniem z Rosją – angażuje się w ukraińskie awantury przeciwko Rosji.

    Tymczasem z dnia na dzień obnaża się prawdziwe oblicze Ukrainy, targanej bezsensowną wojną domową, bezlitosną rywalizacją oligarchów o wpływy i widmem bankructwa. Coraz więcej krajów unijnych przeciera oczy ze zdumienia i coraz trudniej w łonie UE zapanować nad jednomyślnością ocen wobec Rosji i roli UE w konflikcie społecznym na Ukrainie.
    Dla Sławomira Dębskiego, ten, kto to wszystko dostrzega, jest po prostu „pożytecznym idiotą Kremla, którego należy ignorować”.
    Czyżby panie Dębski?
    _______________________________
    Do ilustracji tekstu wykorzystano
    okładki i strony tytułowe
    ogólnopolskich polskich pism i gazet
    z ostatnich miesięcy

    ________________________________________

    [1] Cytuje za portalem I pr.. Polskiego Radia – jedynka.pl: „Sławomir Dębski: w Auschwitz był potem obóz NKWD”,27.01.2015.

    [2] Cytuję za portalem – Wp.pl: „Rok po aneksji Krymu. Sławomir Dębski: „Rosja będzie musiała uregulować przynależność półwyspu”, 17.03.2015.

    [3] Cytuje za portalem – Onet.pl: „Anne Applebaum: jeśli Putin straci grunt pod nogami, może wywołać naprawdę poważny kryzys”, 7.04.2015.

    [4] Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia: „POLSKA–ROSJA DIAGNOZA SPOŁECZNA 2015. Polacy na temat Rosji i Rosjan oraz stosunków polsko-rosyjskich Rosjanie na temat Polski i Polaków oraz stosunków rosyjsko-polskich. Raport z badań opinii publicznej w Polsce i Rosji” , Warszawa, 2015 r., str. 5-6 oraz str. 23-24.

  170. Ciekawy felieton o halasie…

    No wlasnie.
    Po ostatnim wypadku niemieckich linii lotniczych odczytano oddech i bicie serca pilota w kokpicie po paru dniach.

    W Polsce pod rzadami PO po 5-ciu latach zbiorowego zmagania sie z przedmiotem, po wydaniu dziesiatkow milionow, uzyciu „najnowoczesniejszego sprzetu” od odszumiania i kolejnych z niezliczonych analizach ” ëkspertow” ujawniono (!?) przeciek z kolejnego stenogramu gdzie jakoby general WYDAJE KOMENDY (!) pilotom (pewnie z kibla albo z drugiego konca samolotu wyszemrane do siebie samego stad ta koniecznosc superbadan).
    I ma to wedlug Pana Passenta cos potwierdzac.

    I akurat zblizaja sie wybory…
    Awantura smolenska ponownie wywolana zawsze miala szkodzic opozycji bo chodzilo o pokazywanie „winy prezydenta”, za to funkcjonowanie panstwa (ktorym rzadzi PO).

    Cala afera smierdzi na kilometr i na pewno nie jest zaaranzowana przez opozycje

  171. tejot
    8 kwietnia o godz. 11:02

    dr Lasek nie jest mistrzem sprawności i widowiskowości komunikacyjnej, to prawda. Ze wszystkich osób, zarówno w komisji Millera, jak i pozostałych zespołów zajmujących się nadaniem katastrofy, wypada jednak zdecydowanie najlepiej. I wedle moich oczekiwań, przyzwoicie dobrze.
    Bardzo ważne jest to, że on badał i zna się na tym co było w ramach badań robione. Żaden „rzecznik prasowy” nie spełniłby tu właściwie roli.
    Fatalnie wypadali przed kamerami prokuratorzy z komisji, a szczególnie ci wojskowi. Robili wrażenie, jakby żyli na innej planecie. Obserwowanie ich żenujących występów było i smutne i wkurzające. Większość z nich robiła wrażenie pospolitych ciemniaków, a nie ludzi kształconych i fachowych w działaniu.
    Polityka informacyjna prokuratur była żadna. Ciut mniej żadna była polityka informacyjna komisji Millera. Rząd w tej ważnej sprawie zupełnie nie istniał, co było i jest fatalne.
    Cały ciężar informowania, przyjmowania oskarżeń, pomówień i koniecznego prostowania bredni smoleńskich spadł na barki jednej osoby – dr Laska.

    Co do ilości odłamków, w dużej mierze zgadzam się z tym co mówisz, tu i w dalszym komentarzu. Te – ile dokładnie? – „60 tysięcy części” ? o których słychać ciągle z mózgu Macierewicza, chciałbym zobaczyć policzone i zidentyfikowane. A o ile mi wiadomo, nigdzie takiej inwentaryzacji, w dodatku autoryzowanej, nie ma.
    Archeolodzy wybrali się do Smoleńska na własną rękę, być może w późniejszej fazie zostali włączeni do oficjalnych badań polskiej komisji, ale tutaj tylko gdybam, bo nie weryfikowałem tego szczegółu. Prawdopodobniejsze wydaje mi się to, że praca archeologów w ogóle nie miała wymiaru jako oficjalne badanie komisyjne dla wyjaśnienia wypadku, a krążące liczby odłamków są tylko fantazją, a nie dokładnie zweryfikowanym faktem.
    Trafnie zauważasz, że wykrywacze metalu pod ziemią zwykle nie mają liczników, dają tylko przybliżony sygnał i nie zliczają. Gdyby nawet zliczały, musiałaby być pewność, że są to TE odłamki, a nie jakiekolwiek inne. Metalowe elementy w ziemi mogą pochodzić z bardzo wielu źródeł i różnych okresów. Choćby z czasów wojny, choćby z czasów różnych prac technicznych wykonywanych w tamtym rejonie, banalnych prac miejscowych ludzi, którzy pozostawili po sobie ułamki gwoździ, drutu, nakrętek, śrubek z jakichś okolicznych szop, bud, kurników, garaży; z czasów prac eksploatacyjnych lotniska wojskowego itd itp.
    Każde zliczanie przez wykrywacze byłoby więc niewiarygodne. A wykopanie każdego elementu i ustalenie, że to TEN, to praca o gigantycznym zakresie, niepewna i w dodatku mało sensowna.

    Porównanie, choćby do katastrofy nad Lockerbie, jest zawsze ryzykowne i nigdy nie może być brane wprost. Okoliczności każdej katastrofy i każdego zamachu są inne. Porównywanie katastrofy smoleńskiej do wyburzania budynków metodą która się fachowo nazywa „metodą mikrowybuchów”, co czytałem tu gdzieś poniżej, to katastrofa intelektualna. wystarczy tych figli „fizyków smoleńskich” prezentujących wybuchające parówki.

    Niecałkiem się zgodzę, że należało „wszystko sprawdzić”. „Wszystko” jest nie do zrobienia. Wystarczy dojść do etapu, w którym można określone wersje zdarzenia wykluczyć na podstawie zweryfikowanych i pewnych faktów. Metalowe elementy wbite w brzozę należało i można było zbadać od razu, a nie dopiero pod wpływem krytyki. Takich sytuacji można by wskazać więcej. Jednak z wielu innych badań wynikało, że w tą brzozę, tym skrzydłem uderzył ten samolot , co wywołało taki skutek, o czym jednak nie badanie metalu w brzozie, ale inne fakty, zdecydowały.
    Badanie metalu w brzozie miało znaczenie głównie takie, że byłoby dobrą i wyrazistą publiczną demonstracją troski badawczej. Miałoby to duży wydźwięk prezentacyjny i pijarowy. Zrobienie klipu filmowego, jak komisja ścina fragment brzozy, dokładnie mierzy ją, wyciąga odłamek skrzydła, mierzy, bada sprzętem analitycznym i demonstruje dobitnie: tak jest, to jest kawałek TEGO skrzydła, a nie jakiegoś innego samolotu, byłoby nieocenione.

    Tylko, w swojej ograniczonej wyobraźni, o co trudno mieć na samym początku pretensje, komisje i ich badacze nie założyli, że pojawią się „fizycy smoleńscy”, a całe wydarzenie będzie służyć cynicznej grze politycznej, histerii i tworzeniu ruchów o charakterze parareligijnych.

  172. Pan Redaktor pisze:
    „………………………………………………………………………………………………”

    Szanowni Panstwo,
    proponuje, aby dac sobie spokuj z dyskusja na temat podrzucony ostatnio przez
    redaktora Passenta.
    Naprawde nie ma sensu.
    A co ma sens?
    1 – Isc na najblizsze wybory prezydenckie i oddac glos na dr. Andrzeja Dude.
    2 – Isc na najblizsze wybory parlamentarne i oddac glos na PiS.

    Jak dlugo Polacy nie zdobeda sie na to, aby we wlasnym kraju wziac sprawy we wlasne rece, tak dlugo wyjasnienie ktorejkolwiek z afer (nie tylko tej smolenskiej)
    trapiacych w ostatnich latach tzw. IIIRP pozostanie w sferze marzen scietej glowy.
    Nalezy przy tym zaznaczyc, ze celem wyjasniania wszelkich afer nie moze byc jedynie
    chec zaspokojenia wlasnej ciekawosci (skadinad calkiem naturalnej), czy tez uzyskanie
    satysfakcji z wykazania slusznosci wlasnych podejrzen ( na zasadzie:” no prosze, a nie mowilem?”). Chodzi przede wszystkim o zablokowanie pewnym kregom mozliwosci
    dalszego szkodzenia krajowi i wpychania go w kolonialna zaleznosc od panstw osciennych.

  173. Przepraszam za blad ortograficzny.
    Oczywiscie mialo byc „spokoj”

  174. Vera
    8 kwietnia o godz. 17:37

    To oczywiste – z oszołomem nie da się niczego ustalić, poza jednym: zastrzykiem uśmierzającym, co działa dosyć krótko.
    Więcej można z cynikiem: coś za coś, handel wartościami, lub hasłami, za wymierne korzyści.

    Sprawa raportów była i jest fatalnie prowadzona przez polskie państwo. da się to wytłumaczyć tym, że państwo nie spodziewało się, że zostanie do wykorzystane do cynicznej i oszołomsiej zarazem, gry. Było też zwyczajnie nieprzygotowane do takiego rodzaju zdarzeń. Trudno się przygotować do czegoś, co się w zasadzie nie miało prawa zdarzyć, i gdzie indziej na świecie – w takim zakresie – nie zdarzyło Polska mistrzem świata ! W czym innym nie daje rady, a tu – proszę, mistrzostwo !
    Nasi piłkarze „gryzą trawę” z wysiłku, a ciągle nie wychodzi. A tu -pstryk – i jest! Bez wysiłku.
    To tłumaczy, ale nie usprawiedliwia. Zwłaszcza, gdy po 2-3 pierwszych miesiącach było już jasne, jak będzie ta tragedia wykorzystywana.

    Tym niemniej, wiemy coraz więcej. I wiedza ta ma ten sam kierunek rozwoju: katastrofa, nie zamach. A przyczyny i okoliczności tej katastrofy nie tylko nie zostały podważone, ale upewnione i doprecyzowane. Miejsce na dalsze uszczegóławianie jeszcze jest, jednak nic nie wskazuje na to, by miało to być w jakikolwiek ważący sposób zanegowane.

    Chciałoby się, tak w zasadzie powinno być, że pojawia się jeden raport, który jest pełny i ostateczny. ale nawet w bardziej komfortowych warunkach nie zawsze jest to możliwe.

  175. Taśma
    9 kwietnia o godz. 9:52

    Ponieważ w Polsce mało kto się na czymś zna, to gadanie czegokolwiek, najczęściej pod strychulec ideologiczny, przychodzi bez trudu.

    Prawie nikt w Polsce nie zna się na Rosji, Rosjanach, zjawiskach społecznych, kulturowych, gospodarczych, to każdy gada co chce.

    Prawie nikt nie zna się na Ukrainie – ze skutkiem jak wyżej

    Prawie nikt nie zna się na sprawach geopolitycznych i ich realizacji, ze skutkiem j.w.

    Prawie nikt nie zna się na sprawach różnic kulturowych, więc każdy gada co mu ślina na język przyniesie, a to w sprawie imigrantów, a to polityki integracyjnej, a to tego czy Francja powinna zakazywać, czy nie zakazywać noszenia burek muzułmańskich w państwowych szkołach, czy wystawiania krzyży.

    Ponieważ prawie nikt się u nas nie zna, to każdy gada co uważa w sprawie wojny. A to w Iraku, a to w Afganistanie, w Syrii, Czadzie, Jemenie, no i oczywiście na Ukrainie.

    Niejaki Dębski miałby się w tej sytuacji wyrażać przytomnie, ze znajomością rzeczy, w sposób wyważony, dojrzały, sprzyjający porozumieniu, a nie zaognieniu?
    Byłby to szczególny wyjątek. Urzędnik nie jest produktem wyjątkowym, a sztancowo masowym.

  176. Tanaka

    Bronisz tego śledztwa choć w kontekście wyników badań CBOS opublikowanych dwa dni temu tego śledztwa się nie da obronić.

    Skoro zaledwie 20 procent badanych po trwajacym 5 lat śledztwie uznaje sprawę katastrofy smoleńskiej za definitywnie wyjaśnioną to coś z tym sledztwem jest nie tak. Moim zdaniem tego wyniku nie da sie uzasadnić jedynie knuciem opozycji.
    Tym bardziej, że w świetle tych badań zaledwie 8 procent ludzi wierzy w spisek i wybuch – to jest efekt knucia.
    Reszta uzbaje tę sprawę za mniej lub bardziej niewyjaśnioną.

    Z góry zaznaczam, że jak się pewnie domyslasz nie jestem zwolennikiem jakichkolwiek teorii spiskowych. Od 5 lat uznaję za podstawowy powód katastrofy najogólniej mówiąc burdel w panstwie.
    Ale ten mój poglad nie wynika z werdyktu komisji sledczych, prokuratur czy sądów. To jest jedynie mój osobisty wniosek.

    Moim zdaniem przez te 5 lat zrobiono chyba wszystko co mozliwe by na tej zbagnionej smoleńskiej glebie mogły wyrastać najdziwaczniejsze teorie spiskowe. I nie jest to kwestia tylko nieudolnosci prowadzących śledztwo. To głównie kwestia bieżacej kalkulacji politycznej tych, którzy w sensie politycznym odpowiadali za przebieg sledztwa.

    Pzdro

  177. Kartka z podróży
    9 kwietnia o godz. 10:39
    polecam wiersz @anumlika u @paradowskiej

  178. no, no…raz cenzura, a raz „moderacja” 😉

  179. …ale blyskawiczna 🙂

  180. Byku

    Dzięki za namiar. Ładny wierszyk

    Pzdro

  181. Tanaka
    9 kwietnia o godz. 10:38

    Dlaczego sie nie zna?
    Bo ideologia i romantyczne mrzonki powodują zanik logicznego myślenia i jego zamianę na myślenie życzeniowe.
    Nasi wysoce niedokształceni politycy powinni odświeżyć sobie pamięć, przypomnieć historię doktryn politycznych, twardo stąpać po ZIEMI.

    A przede wszystkim, zdefiniować INTERES narodowy……
    Bo w ogólnym bilansie, jedynie to się liczy.
    Każdy normalny kraj na pierwszym miejscu stawia dobro swoich obywateli.
    Nasz chce z nas zrobić Winkelrieda Narodów.
    W imię czego?
    Za głupotę przywódców cierpią narody…..

  182. Cd zaglądania i wąchania (swojego wnetrza) czyli “Kto żyw niechaj spieprza.”
    Podobno Depardieu powiedzial że jego krótki pobyt w Rosji uświadomił mu, że w głębi duszy jest Francuzem. Nie wiadomo co zamierza zrobic w takiej sytuacji z autografem Putina .
    Mozna domniemywac , ze podobnie gleboko zajrzal swego czasu rownie wrazliwy na zapachy Buonaparte
    O widocznych (wyzierajacych , jezeli sie wsluchac albo wczytac) z najnowszej wersji …
    Z najnowszej wersji widac wyraznie kim byli wszyscy przebywajacy , zagladajacy do kokpitu , przebywajacy w poblizu itp , choc byc moze nie byli swiadomi co widza .
    Byc moze niektorzy z nich byli bo tam zdaje slychac cos jak ; K… przestancie !
    Czy jakos tak

  183. za sterami
    czy przed mikrofonem
    wszyscy
    oczarowani
    maratonem

  184. @ Tanaka

    „Ponieważ w Polsce mało kto się na czymś zna, to gadanie czegokolwiek, najczęściej pod strychulec ideologiczny, przychodzi bez trudu. ”

    Trudno z daleka ocenic, niemniej takie to sprawia wrazenie. Osobiscie uwazam, ze polska publicystyka na rozne tematy zwiazane ze swiatem zewnetrznym a jednoczesnie egzotycznym jest na zenujacym poziomie. A strychulec ideologiczny rowniez prowadzi do zalosnych publikacji nawet w opisie swiata Polsce bliskiego.

    Pozdrawiam

  185. Zmiana czasu na wojenny
    Kiedyś receptą na Polskie bolączki było
    – wypowiedzenie wojny Chinom a jak dojdą do Bugu szybkie zawarcie pokoju.
    ” w rezultacie będą dwa razy szli przez naszego wschodniego sąsiada”” tam i spowrotem,
    wtedy to niby było logiczne.
    Dziś zmiana partnera wojennego nie jest tak prosta
    bo
    CI NOWSI w kraju nad Wisła zgodnie z analizami uważają ze to jest
    dobre miejsce na poligon i nawet ostatnio zwiedzali okolicę i sprawdzali klimat.
    Prognozy są pomyślne , trzeba jeszcze trochę popracować nad klimatem politycznym co obecnie intensywnie się dzieje i zapewnić dostawę tych prześcieradeł o których nas za komuny zapewniano że są bardzo skuteczne.
    Jak nas zapewniał ”BYŁY MIN OD ZAGRANICY” polityka musi kosztować – więc może zacznie sam płacić najpierw .
    ukłony

  186. Największa zagadka smoleńska, do dziś nie rozwiązana:

    „Najwięcej wątpliwości ppłk Stroiński ma do rozmowy pilotów z ostatnich sekund :

    „Najważniejszą informacją jest to, że dowódca załogi powiedział „odchodzimy”, a jak dowódca powie „odchodzimy” to jest to święte. Oni nie odeszli. To jest zagadka, która nie daje mi spać. Nie odeszli…Uważam, że musiało się zdarzyć coś tak niesamowicie ekstremalnego, że do tego nie doszło. Może nastąpiła usterka techniczna samolotu.Nie wiem. Zablokowanie sterów samolotu, nie wiem. Mogło być pewnie wiele różnych sytuacji.”

  187. Kartka z podróży
    9 kwietnia o godz. 10:39

    Jak mówią porządni nauczyciele w szkole podstawowej ( takich bardzo mało) – uporządkujmy pojęcia.

    1. Nie „bardzo bronię raportu”, ale racjonalności, rzeczywistości, zasad fizyki, staranności badań. Raporty (oba) są w dużej mierze z tym zbieżne, choć niedoskonałe, miejscami niedoprecyzowane, mające luki.
    Co nieco można dodać, uszczegółowić, uspójnić. Może więcej niż co nieco.
    Nigdy jednak nie będą „pełne”, czyli takie, w których zbadano wszystko na każdą możliwą i tylko hipotetyczną, lub fantasmagoryczną okoliczność. Takie prace nie miałyby końca przed końcem ludzkości na planecie Ziemia.
    Żaden inny raport, żadnej innej komisji, na żadną inną okoliczność nie wyjaśnia „wszystkiego”, a tylko to, co do wyjaśnienia konieczne.
    Jeśli pewne w ustaleniu fakty wykluczają różne hipotezy, to się tych hipotez dalej nie bada.

    2. dowód z badania opinii publicznej nie jest dowodem w sprawie przyczyn i okoliczności katastrofy.
    Dowód z opinii publicznej nie jest w ogóle dowodem, jeśli nie spełnia kryteriów naukowych. Jest co najwyżej pewną wskazówką, ogólnym wyobrażeniem, zestawieniem w tabelkę różnych subiektywnych wyobrażeń.
    Jak podajesz, za wynikami badań: „zaledwie 8 procent ludzi wierzy w spisek i wybuch”.
    Komisja państwowa nie badała „wierzeń” ale materialne fakty i dowody. Komisja nie napisała, bo inaczej byłaby komisją religijną, że „w 92 procentach wierzymy, że nie był to zamach”.

    3. wyniki „badań opinii” są takie jak opiniowani,oraz jak pytają i jak obrabiają pytania opiniujący.
    Opiniowani nie czytali starannie obu raportów, może poza 2-3 procentami opiniowanych ( a pytanie: czy czytałeś dokładnie oba raporty i porównałeś ich treści oraz rozumiesz ich znaczenie – powinno się było znaleźć w badaniu !, by cokolwiek bliżej i przytomniej sądzić o wynikach badań), badani są w zdecydowanej większości ludźmi nie umiejącymi czytać ze zrozumieniem, zwłaszcza tekstów dłuższych niż 4 strony i zwłaszcza tekstów złożonych, a te są bardzo długie i bardzo złożone. Wynika to jednoznacznie z wielu innych, naukowych, badań.
    Badani, niemal wyłącznie, polegali na tym co słyszeli w kilkuzdaniowych, prostych komunikatach z mediów: był zamach, było 3 żywych, dobili ich strzałami w głowę, była pancerna brzoza, załoga została skierowana w pułapkę, nic nie jest wyjaśnione, było 65 tysięcy odłamków a raport tego nie wyjaśnia, ruscy kłamią, biegli kłamią, ciała zostały zamienione, prezydent leżał w ruskim błocie, były wybuchy, dowodem są puszki i wybuchające parówki, oraz zdjęcia satelitarne kupione za 100 dolarów od ruskich.
    I tak dalej i tak dalej.
    Tylko pierwotny instynkt nieufnie traktujący zalew sensacji i potrzeba zachowania równowagi psychicznej decydują o tym, że część respondentów odpowiada na pytania ankietowe w miarę zbornie. Inaczej byłoby jeszcze gorzej.

    4.. czego właściwie jeszcze „nie wiemy”? Z rzeczy, które miałyby mieć decydujące znaczenie dla katastrofy i jej ważnych okoliczności?

  188. vandermerwe
    9 kwietnia o godz. 11:48

    Polska jest krajem mono: jednonarodowym, jednokulturowym, jednoreligijnym.
    Kolonii zamorskich nie miała, więc nie wie co to oznacza, wtedy i dziś. Stosunków globalnych i interesów nie miała.
    Miała, owszem, kolonie wewnętrzne: 1/3 Ukrainy, 2/3 Białorusi i 2/3 Litwy z kawałkiem Łotwy. Dziś się do tego nie przyznaje, więc i o tym nic nie wie i nic z tego nie rozumie.

    Dlatego sądzenia polskich dziennikarzy, polityków i potocznych zjadaczy chleba są nacechowane nierozumnością , niewiedzą, a przez to nadmiarem ideologii i życzeniowości.

  189. Mauro Rossi
    9 kwietnia o godz. 1:02
    1) „Nie uczmy arechologów grzebać w ziemi. Zapoznaj się choćby z omówieniem tego raportu – do znalezienia w sieci.”

    Mój komentarz
    W omówieniach raportu nic nie ma o tym, że archelodzy doliczyli sie 60 000 metalowych odłamków. Archeolodzy piszą o szczątkach, nie dzielą tych szczątków na metalowe i niemetalowe.

    2) „Tak było nad Lockerbe, ładunek umieszczony został w luku bagażowym, ale bum nastąpiło na wysokości przelotowej. To wystarczyło. W Smoleńsku prawdopodobnie było inaczej, wszystko wskazuje na szereg niedużych eksplozji, a nie na jedno wielkie bum. Poszukaj analogii w wyburzaniu budynku w centrum miasta metodą wielu małych ładunków, umieszczonych w newralgicznych miejscach. A później odpalonych w odpowiedniej sekwencji czasowej tak, aby dom “złożył się ” na konkretną stronę. Myślisz, że będzie mniej cegieł i gruzu? Nie, będzie więcej niż przy jednym dużym bum, ktore zresztą byłoby mało skuteczne i niebezpieczne dla okolicy.”

    Mój komentarz
    Jakikolwiek wybuch w budynku, a szczegolnie wybuch wieloładunkowy, wielomiejscowy w celu zburzenia budynku nie ma analogii z hipotetycznym wybuchem wewnątrz kadłuba samolotu. Po pierwsze konstrukcja budynku jest konstrukcją siedzącą na ziemi, statyczną, po drugie ma bardzo dużą masę w porównaniu z samolotem. Zadaniem wybuchów burzących nie jest poszatkowanie budynku na milion części i wysłanie go w powietrze, tylko podcięcie konstrukcji w najsłabszych miejscach tak, aby budynek stracił oparcie i się zawalił w sposób jak najbardziej zbliżony do kolapsu, czyli usiadł pionowo w dół ( z ewentualnym przechyłem w zadaną stronę). Przy tym procesie tworzy się gruz i mnóstwo odłamków. Ale to nie ładunki wybuchowe produkują taką ilość odłamków, a kolaps budynku.

    Nad Lockerbie wybuchła typowa zamachowa ilość semtexu i zgodnie z zasadami wyrwała dziurę w kadłubie, na dole w ładowni. To uszkodzenie nie wytworzyło miliona odłamków i bezpośrednio nie rozwaliło samolotu na milion części. Dalszą robotę wykonał tzw. pęd powietrza – zdarł popszycie z kadłuba, samolot w powietrzu wskutek oporów aerodynamicznych się przełamał, rozczłonkował. Duże części samolotu spadały z wysokości przelotowej (10 km około) i tak jak to się działo w Donbasie, zostały rozproszone na stosunkowo dużym obszarze. Ale co to ma wspólnego z wrakowiskiem w Smoleńsku?

    Podstawowy problem, obok którego przechodzą całkiem obojętnie liczni specjaliści smoleńscy, to pytanie, na które nie ma odpowiedzi – skoro powstało mnóstwo drobnych odłamków od wybuchu, to dlaczego ten wybuch nie poszatkował ciał na mnóstwo szczątków? Na to pytanie ci rzekomim specjaliści jakoś do dzisiaj nie są w stanie odpowiedzieć. Ciała były rozkawałkowane, to się dzieje w większości katastrof lotniczych, ale nie poszatkowane. Skoro materiał wybuchowy miał taką siłę, że rozdrobnił kadłub na 60 000 kawwałków, to dlaczego nie porwał ciał na drobne strzepy? Ciała były w kawałkach, ale nie stwierdzono poszatkowania na drobne części.

    Teoria szatkowanie kadłuba samolotu na drobne kawałki przez wybuch bierze się z niedokładnego odczytania Załącznika nr 13 do Konwencji ICAO traktującego o badaniu katastrof lotniczych. Jest tam napisane, że przy wybuchu w samolocie należy szukać drobnych odłamków. Obecność tych odłamków świadczy o wybuchu. Dalej protokol mówi o konieczności zbadania rozkładu tych odłamków, ich kształtu, utkwienia w czymś oraz badania właściwości odłamków, itd. W Protokole nie ma ani słowa o olbrzymiej ilości odłamków na wrakowisku, która miałaby wskazywać na wybuch. W Protokóle jest mowa o odłamkach w strefie wybuchu. Przedtem w Protokole są zamieszczone wskazówki o identyfikacji miejsca wybuchu (zapisy w czarnych szkrzynkach oraz odnalezienie w częściach samolotu uszkodzeń wskazujących na wybuch). W Protokole nic nie ma na temat milionów odłamków, które są wskazówką na wybuch. Jest mowa o odłamkach luźnych wewnątrz kadłuba oraz odłamkach utkwionych w elementach, które znajdowały się w pobliżu centrum wybuchu.

    3) TJ napisał “Jeśli chodzi o szybkość 7 000 m/s dla trotylu, to ta szybkośc jest szybkością spalania się trotylu …”.
    Rossi napisał: Chyba masz niewielkie pojęcie o trotylu, pewnie w wojsku nie byłeś. Podpalony trotyl istotnie spali się dość bezpiecznie i nie wybuchnie. Do eksplozji musi być detonator. Jeśli trotyl wybucha to mamy szybkośc eksplozji, czyli rozchodzenia się gazów, a nie spalania.”

    Mój komentarz
    Autorze, szybkość eksplozji, to nie jest szybkość rozchodzenia sie gazów, tylko szybkość spalania się materiału wybuchowego rozumiana jako szybkość rozchodzenia się w materiale frontu spalania, czyli fali uderzeniowej w materiale wybuchowym. Fala uderzeniowa w produktach eksplozji, czyli gazach, i dalej w powietrzu, to nieco insza inszość.

    4) Specjaliści mając dostęp do wraku byliby w stanie określić, ile tych ładunków było i jakiej mocy. Hipotezy wskazują na kilka większych (część ogonowa, dwa na lewym skrzydle, w centropłacie) oraz bliżej nieokreśloną liczbę mniejszych ładunków. Najbardziej poszatkowane zwłoki były w salonce, powiększonej z 8 do 18 foteli tuż przed tragicznym lotem.”

    Mój komentarz

    Specjaliści mieli dostęp do wraku.
    Dla przykładu weźmy hipotetyczne wybuchy na skrzydłach, gdzie miał być umieszczony materiał wybuchowy, by uciąc równiutko, tak jak widać na zdjęciach (licznych!) lewe skrzydło?
    Przecież skrzydło w środku jest nafaszerowane flakami – przewodami elektrycznymi, hydraulicznymi, elektromechaniką, czujnikami, dżwigniami wszelkimi, zbiornikami, oraz elementami nośnymi wzdłużnymi i poprzecznymi. Jest tego pełno w skrzydle. Gdzie, w którym miejscu skrzydła ten materiał tak sprytnie został ułożony, że uciął stosunkowo równo skrzydlo?

    Smoleńscy teoretycy zamachowi mówią o jakichś sznurach lub taśmach wybuchowych. Gdzie, w którym miejscu taki element (sznur lub tasmę) wepchnieto do skrzydła? Tam nie ma miejsca na rozłożenie takiego elementu, by równo ciął skrzydło podczas wybuchu.
    Na zdjęciach krawędzi urwania skrzydła widać wystające z wnętrza skrzydła różne elementy. Gdzie ten rzekomy materiał wybuchowy miał zostać zapakowany do wnętrza, by mógł wybuchnąć i tak równo uciąć skrzydło, jak to widac na zdjęciach?

    Na obu krawędziach przełomu skrzydła nie ma żadnych śladów świadczących o wybuchu. Przede wszystkim nie ma wywinięć krawędzi na zewnątrz, czyli w górę na wierzchniej stronie skrzydła oraz wywinięć krawędzi w dół na spodniej stronie skrzydła. Wywinięcia takie musza być intensywne oraz muszą mieć charakter „strzępiasty”, aby uznać je jako spowodowane pzrez wybuch. Nic takiego nie widać na lewym skrzydle.

    Bzdurne teorie o wybuchu w salonce (są także teorie o wybuchu pod fotelem prezydenta) są tragicznie bzdurne. Z prezydenta niemal nic by nie zostalo, gdyby taki wybuch się zdarzył w salonce.
    Powtarzam, teoretycy smoleńscy mówią o wybuchach niszczących, szatkujących samolot. Skoro takie wybuchy poszatkowały samolot, to co by się stalo z ciałami?

    Przerażająco naiwne jest opowiadanie o być może jakichś mikrowybuchach, które nastapiły na ziemi po upadku samolotu.
    Jakie mikrowybuchy? Co to jest mikrowybuch? Wybuchły mikromateriały założone przez FSB w Połtawie (Ukraina)? Za dużo ładunków założyli?
    Pzdr, TJ

  190. Pytanie do wachajacych rosyjskie dusze (przed laty) tasmowo dlatego pamietajacych dobrze ten zapach …
    Z drugiej strony , zapachy wydaja sie bardzo latwo zapadać w pamiec .
    Tak czy inaczej , czy tzw rosyjska dusza pachnie zielona herbata ?
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,17722437,Zabojstwo_Litwinienki__Biznesmen_podejrzany_o_otrucie.html?lokale=local#BoxNewsLink

  191. O ile sobie dobrze przypominam to
    kilkadziesiat godzin temu bodaj
    @Kartka z podrozy wspomnial tu na
    blogu cos o budowanych na granicy
    z obwodem kalingradzkim wiezach
    obserwacyjnych .

    Otorz wczoraj wieczorem , calkiem
    przypadkowo odsluchalem reportaz
    w Radio NDR 1 .
    Wyslannik redakcji przeprowadzil
    rozmowy na temat tych tajemnych
    budowli z odpowiedzialnymi za ich
    budowe urzednikami .
    Wiec tych wiez o wysokosci 35 – 50
    metrow ma stanac na granicy 13
    sztuk

  192. @tejot
    ” czego właściwie jeszcze “nie wiemy”? Z rzeczy, które miałyby mieć decydujące znaczenie dla katastrofy i jej ważnych okoliczności?”

    Tego o czym mówi ppłk Stroiński, pilot który trzy dni przed katastrofą leciał z Tuskiem jako kapitan, a razem z nim jako drugi pilot Arkadiusz Protasiuk, dowódca feralnego lotu trzy dni później:

    „“Najważniejszą informacją jest to, że dowódca załogi powiedział “odchodzimy”, a jak dowódca powie “odchodzimy” to jest to święte. Oni nie odeszli. To jest zagadka, która nie daje mi spać. Nie odeszli…Uważam, że musiało się zdarzyć coś tak niesamowicie ekstremalnego, że do tego nie doszło. Może nastąpiła usterka techniczna samolotu.Nie wiem. Zablokowanie sterów samolotu, nie wiem. Mogło być pewnie wiele różnych sytuacji.”

    Niestety zadawanie tych pytań nie było dobrym pomysłem, ppłk Stroiński musiał odejść do cywila.

  193. Tanaka
    Zapytał:
    4.. czego właściwie jeszcze “nie wiemy”? Z rzeczy, które miałyby mieć decydujące znaczenie dla katastrofy i jej ważnych okoliczności?
    ==================================================
    Wszystko wiemy.
    Nie wiemy tylko , dlaczego, to nas spotkała tragedia, najpierw mirosławska, potem smoleńska, dlaczego, to nas, nie ominęło to fatum, przeznaczenie.

    Jeszcze gorsze tragedie nas dotyczą, że przytoczę tylko exodus 3 milionów Polaków, że dzieci nam się nie chcą rodzić w wystarczających ilościach.
    Te dwie ostatnie tragedie są mniej medialne, i dlatego mało się o nich debatuje.
    Tragedie opisują nam media, czasami kreują.

    Tak jest z tragedią polityczną,w naszym pięknym kraju, która polega na tym, że dwa obozy, ludzkie środowiska, nazywane politycznymi , za pomocą mediów robią nam wodę z mózgu. Te pazerne na głupotę ludzką media, robią wszystko, żebyśmy się cieszyli z tego jak nami rządzą politycy – na rzęsach stają, tak to widzę i słyszę w mediach.
    Lud nie jest taki ciemny , jak to się pisze i mówi, dlatego lekceważy te widowiska, rzekomo demokratyczne, nazywane wyborami, i co mądrzejszy je olewa – bo pochlebianie głupocie jest grzechem, a naród mamy religijny.
    Nauka mądrości politycznej, życia społecznego, religijnego wpajana narodowi za czasów socjalizmu realnego robi swoje, ona tkwi w podświadomości, a może
    świadomości – cholera to wie, nie ma się koga zapytać, a Zygmunt Freud już dawno
    nie żyje.

    Nie ma co rozdwajać włosa na czworo, prości ludzie, od niedawna również filozofia
    o tym pisze , że wszystkie ludzkie nieszczęścia, małe i duże, te duże nazywane
    dramatami, opisywane później przez poetów, pisarzy – biorą się z bezmyślności,
    nie tylko tej osobistej — można tu mówić o bezmyślności rodzinnej,
    środowiska powiatowego, wojewódzkiego, regionalnego, państwowego, religijnego
    – rozrzut jest wielki.
    Co tu dużo gadać, sprawa jest prosta – w pewnych określonych warunkach tracimy zdolność do myślenia, rozum nam „cóś” odbiera, mówi się potocznie.
    Oczywiście o „odbieraniu” tego coś, co nazywamy rozumem, myśleniem – nie dyskutujemy, nie ma o tym debaty w mediach, bo wszyscy łącznie z mediami, rządzącymi, mamy idealny rozum i zdolność do myślenia.

  194. Dopiero po przewinięciu kilkunastu wpisów, zauważyłem, że
    @wiesław59 godz 11:12 ,myśli i pisze w podobnym tonie do mojego myślenia
    o dramatyzmie ludzkiego losu. Różnica między nami jest: Wiesław dojechał do rządzących jako winowajców, nie ma się co oszukiwać – walnąłem w całą
    populację, bez wyjątku, łącznie z sobą.

  195. Tanaka

    Mam wrażenie, że mnie nie zrozumiałeś.

    Nie odnosiłem się w komentarzu do metodologi badań.

    Mnie zainteresowało dlaczego trawające przez 5 lat śledztwo aż 80 procent respondentów uważa za niezadawalające – w mniejszym lub wiekszym zakresie.

    Na te 80 procent w wiekszości składają się ludzie dystansujący się od teorii „wybuchu”.

    Badanie CBOS zacytowałem z Gazetą Wyborczą, którą podejrzewać o sympatię dla teorii spiskowych. CBOS jest uznanym osrodkiem badania opinii publicznej i też trudno uznać, że jest związany politycznie ze smoleńską opozycją.
    Nie ma więc powodów by kwestionować te wyniki.

    Moim zdaniem wyników tego badania nie mozna więc skwitować argumentem szaleństwa sekty smoleńskiej. Jeszcze raz dodam „smoleńczycy” wg badania stanowią zaledwie 8 procent respondentów.

    Nie chodziło mi też o to by kwestionować przekonanie 20 procent respondentów o tym, że sledztwo w pełni wyjasniło przyczyny katastrofy – jak rozumiem również Twoje. Nie odnosiłem się do przekonanych.

    Natomiast zadałem pytanie dlaczego aż 80 procent badanych uważa wyniki śledztwa za w różnym stopniu niezadawalajace.
    Tym bardziej, że nie znam przypadku by śledztwa dotyczące tego typu tragedii, które zdarzały się na całym świecie budziły aż tak duże kontrowersje. Regułą przecież jest, że werdykty kamisji badawczych, organów śledczych czy sądów w tych sprawach są przyjmowane z pokorą, w dobrej wierze i bez szemrania. I definitywnie zamykaja te sprawy.

    Pzdro

  196. Nasz kolega @Nemer nie pojmuje. Prosto rzecz obejmując za głowę pozostaje blogową tajemnicą to, czy zaszkodziło mu stosowanie diety Kwaśniewskiego czy to już owoce wpływu szczawiu i mirabelek.

    Jest wiosna i nie ma ona związku z całorocznym kwitnieniem na tym blogu ignorancji i rosnącego jak huba na jej pniu myślenia życzeniowego.

    W Salonie 24h/24h oraz w kościołach smoleńskich trwa modlitwa w intencji zaprenumerowania pism niepokornych w liczbie 20 przez każdego polskiego katolika. Mim zdaniem nowy niemiecki psałterz smoleński osiągnie jakiś sukces malutki, gdy kupią go choćby dziennikarze niepokorni oraz Daniel Passent (w przypadku Gospodarza – z obowiązu bycia na grzbiecie fali prawdy; w pozostałych przypadkach – aby jawnie nie skłamać na spowiedzi w kwestii obowiązku moralnego).

    Zatem sen o 100 000 egzeplarzy wydania to jest wspólczesna wersja: Ja jestem milion i cierpię za miliony!

    @stasieku tylko przez nieuwagę opuścił stwierdzenie, iż blog buja w obłokach. A tak na wpisowo gospodarskie zawołanie, to ani on ani @cynamon29 tak wysoko nie podskczą.

    A teraz coś prosto wyrażonego w celu nafrukozowania okaleczonej duszy proroka z deptaka:

    Część rzeczywista każdego nietrywialnego zera funkcji dzeta jest równa 1/2.

    W najbogatszym kraju w którym króluje Franek Kiwka-Kimono oraz do którego zagląda pewien ateistyczno-republikański zderzacz miliony osób uważają, iż nie ma dodatniej korelacji między odmawianiem modlitw i czynieniem dobrych uczynków ludziom a relacjonowanymi dopustami bożymi.

    Rzeczywiście! W Zurichu @Kartka Z Podróży nie dopchała się do stołu szwedzkiego. Bo tam wiatr jej nie naniósł. Bo tam żyją nudziarze i nie rozumieją spisku Banksterlandu chcącego Wieśkoland doprowadzić do choroby Medyny, w której nigdy nie był Heine.

    —–

    Dopisek dla besserwiserów.

    Szczaw – nie sejmowy, lecz kladystyczny – jest okrytonasienny, zatem ma
    Owoce
    Trójgraniasty, jednonasienny orzeszek otulony listkami wewnętrznego okółka kwiatu, często opatrzonymi guzkami lub kolczastymi na brzegach
    .

    Niecierpliwi grający z moderacją w chowanego nie mogą się doczekać owocnie załążka publikacji komentarza i podobnie jak szpinak stosują liście z jajami na poważnie ugotowanymi. Owocnia szczawiu podobnie jak owoce bloga jest im niedostępna do uzupełnienia koszyka prawdy mniemanej.

    Pełowcy twierdzą, że poprzestawanie na liściach bierze się z wdrukowania przez Antoniego Macierewicza przekonania, iż Bronisław Komorowski skrzyżował w 1989-m szczaw łysy (z kędziewzawym się nie powiodło) z tojadem mocno kosmatym i następnie na otrzymanym in vitro mordowniku z Donaldem Tuskiem zaszczepili Cicuta virosa.

    Po naciśnięciu przycisku Uchod w kokpicie była rozpylana dawka utrwalająca wywaru z tego kultywaru. Sądząc z pieprzenia na blogach ten areozol nawet w homeopatycznych dawkach niesiony przez wiatr wzdłuż okudżawowej Drogi na Smoleńsk dotarł na serwerownię Polityki Cyfrowej.

    Nie ma tego co na grobowe by nie wyszło. Wczoraj gdy wiatr ucichł duch Władzia Sikorskiego szepnął:
    Może teraz dadzą choćby tydzień poleżeć …
    a na to duch Jasia Kennediego w jakości LowQ:

    https://www.youtube.com/watch?v=hAUzocyl3TY

    A mirabelki są innym wciskane nie tylko przez owadoprawych.

  197. Tanaka
    Lasek nie funkcjonował w mediach, gdy komisja Millera pracowała i dość długi czas po zakończeniu prac komisji. W tym czasie informacja o katastrofie była cienka, chybotliwa, wycofana, bojaźliwa.

    Nie podważam kompetencji zawodowych Laska.

    Raport komisji Millera, tak jak i raport komisji MAK szły generalnie po drodze wytycznych załącznika nr 13 konwencji Chicagowskiej, tj. badanie w pierwszym rzędzie zapisów w czarnych skrzynkach jako podstawowego dowodu w sprawie. Po to te czarne skrzynki są.

    Teorie alternatywne natomiast szły po wytycznych hucpy, nienawiści, historycznych zaszłości, które intensywnie uprawiano w ramach uprawomocniania tych teorii. ONI zawsze kłamali, to i teraz kłamią – takie proste zawołania były podłożem, inspiracją i tarczą propagandową tych teorii.

    Kwestia badania brzozy nie wzięła się z nikąd. Komisja KBWL, to duży zespół specjalistów. Prokuratora również dysponuje różnymi biegłymi. Żaden z niech nie był w stanie przewiedzieć prostego faktu, potwierdzonego w historii wszelkich katastrof i badań nad nimi – będą kwestionowane te elementy, które są medialne, narzucające się, elementy dające okazję do preparowania alternatywnych teorii. Takim elementem była brzoza, na której Tu-154M urwał część skrzydła. Nie trzeba być wyrocznią, czy wróżką, by przewidzieć, że coś takiego nastąpi. I zająć się formalnym badaniem tego elementu. Im wcześniej tym lepiej.
    Badanie brzozy nie może być traktowane jako ustępstwo na rzecz teorii alternatywnych, czy chwiejność w ustalaniu przyczyn katastrofy.

    Przypadek (Tu-154M + brzoza) jest unikalny, jedynie dostępny, jedyna okazja do zbadania mechanizmu zderzeń skrzydła z przeszkodą w rzeczywistym locie, nie w doświadczeniu symulacyjnym na ziemi, jak to miało miejsce w USA kilkadziesiąt lat temu.
    Pzdr, TJ

  198. fidelio
    Ale ty pieprzysz. Przypomnij sobie wspaniałą katastrofę całkowicie nowiutkiego Airbusa w czasie pokazu we Francji jakieś 27 lat temu. Tuż przy niemieckiej granicy. Tysiące ludzi zebrało się na pokazie i samolot z wycieczką podobną, ale nie tak bezczelną jak ta rządowa, wysunął koła, nadleciał 15 metrów nad pas startowy i w połowie pasa dał gazu. Niestety czas reakcji samolotu i prędkość okazały się takie, że zaczął wznoszenie dopiero w lesie i zaczął łagodnym ślizgiem ścinać drzewa, w tym brzozy. Ciekawe, że zabiło się chyba tylko 2 osoby. Reszta wysiadła przez przednią szybę. A wszystko przed kamerami, które pokazały wyraźnie, że jak się zaczyna odchodzenie poniżej poziomu zero to żadna siła już nie pomoże. Nawet żaden jar nie był do tego potrzebny.
    Poucz się trochę i przestań innym zawracać głowę swoimi bujdami o straszliwym cośtamie.

  199. P.S.
    Ta sama choroba umysłowa widoczna jest w wynurzeniach @tejota: „Przypadek (Tu-154M + brzoza) jest unikalny, jedynie dostępny”. Gwn.prawda. Jedyna różnica do fakt, że we Francji wszystko działo się przy pięknej widowiskowej pogodzie i włączonych kamerach telewizyjnych a nie we mgle i po pijaku wtrącających się pasażerów.

  200. @Vera
    „Ale ty pieprzysz.”

    O, to rozumiem, nareszcie merytorycznie 🙂

    „Przypomnij sobie wspaniałą katastrofę całkowicie nowiutkiego Airbusa w czasie pokazu we Francji jakieś 27 lat temu”

    Nie widzę żadnego związku pomiędzy katastrofą nowiuteńkiego Airbusa z faktem, że załoga TU-154 wydała komendę „odchodzimy”, ale nie odeszła. Katastrofa Aribusa nijak nie wyjaśnia tej zagadki, także nie bardzo rozumiem po co szanowna @Vera zabrała głos?

  201. Tanaka
    9 kwietnia o godz. 12:40

    Mój komentarz
    Tanaka, podzielam w całości Twoje zasadnicze podejście do Raportów, co oznacza, że żaden raport nie może być doskonały, czyli skończony w sensie kategorycznym, matematycznym.
    Zawsze można znaleźć jakieś usterki, ortografie, styl, niezgodność z oczekiwaniami czytelnika, czy też „niepełne dowody” w sensie – nie przesłuchano 10 000 świadków: lub nie policzono 60 000 odłamków, pomylony numer przyrządu, itd.

    Do tak obszernego zdarzenie, jak katastrofa lotnicza, można dołączyć tyle implikacji, że do końca świata można spokojnie badać i wszystkich się nie zbada i do końca świata będą się znajdować podpowiadacze i teoretycy, którzy będą twierdzić, że nie wykluczono sztucznej mgły, działa elektromagnetycznego, mamy relację o dokumencie wywiadu niemieckiego, a nie mamy wglądu w wyniki badań lekarskich dowódcy placówki FSB w Połtawie.
    Pzdr, TJ

  202. @Vera
    Zacznijmy od tego, że porównanie TU do Airbusa, to jak porównanie samochodu marki Wołga, do samochodu marki citroen. Nie idź tą drogą 🙂

  203. tejot
    9 kwietnia o godz. 13:50

    TJ,
    na blogu starasz sie jak mozesz za experta od katastrof, z tego co piszesz wnioskuje ze Twoje kwalifikacje w temacie nazwijmy to „katastrofy” dorownuja laskowym i artymowiczowskim,…czy mozesz pochwalic sie rowniez podobnym do Artymowiczy zyciorysem? (xmax 9 kwietnia o godz. 0:50).

    “Wiele chalasu o nic”,….jest kolejna wersja stenogramu (A. Seremet), tam napewno poprawia to co to co zostalo spartaczone i ponownie rzuca do obrobki dla spinersow blogowych (xmax 9 kwietnia o godz. 0:11).

  204. Staruszek

    „W Zurichu @Kartka Z Podróży nie dopchała się do stołu szwedzkiego”

    Za to się dopchała w Montreux – z okazji koncertu Katie Melua.

    https://www.youtube.com/watch?v=7G1u_KeqPsI

    Pzdro

  205. Co to za komendy skoro..general wydawal je szeptem.
    Moze gadal do siebie.

  206. „katastrofa smolenska” – good rusek (Putin)
    „ukraina” – bad kacap (Putin)

    nie jest latwo tego samego ruska glaskac i je…bac :-)…,
    ale nasz WSIowy Bronek nie takie rzeczy POtrafi,…i kieliszek zabierze jak napic sie trzeba i nasz chrabia stoi pod parasolem jak deszcz pada a reszta moknie i na lawke/krzeslo w japonskim parlamencie wskoczy i zawola „chodz szogunie” (a ten biegnie w podskokch), i pospac tez lubi na uroczystosciach, on tez pozostaje w bulu i nadzieji na reelekcje bo to jest NASZ PREZYDET 🙂

  207. tejot
    9 kwietnia o godz. 14:10

    Z rzeczy idiotycznych, chorych, cynicznych, a branych na poważnie przez lata, niektórzy biorą to i teraz, mamy np „sztuczną mgłę”.
    Inżynierowie mówią, że aby wyprodukować tyle mgły, by zdezorientować samolot (czyli wiele km3), należałoby zbudować na miejscu 3 fabryki.
    Których nikt, oczywiście, nie zbudował.

    Dla szaleńców, lub cyników, nie ma to znaczenia.
    Odpór będzie taki: nieprawda, fabryki były!
    Realista: jak były, skoro nikt ich nie widział?
    Cynik: widział, widział. Tylko ludzie w całym mieście są zastraszeni, że jak parę z gęby puszczą, to ich rozstrzelają!
    realista: człowieku, co ty gadasz?! Przecież takich fabryk nie da się zbudować w jeden dzień !
    Cynik: jak się nie da?! ruskie przecież w czasie wojny w pół godziny całe fabryki demontowali i na Sybir wywieźli i następnego dnia już produkowały !
    realista: ale człowieku, przecież to technicznie niemożliwe, co mówisz !
    Cynik: możliwe, mozliwe ! Już ruskie swoje sposoby mają !

    Nie ma w raporcie komisji Millera nic o tym, że ruskie w noc zbudowały 3 fabryki mgły i nad ranem mgłę puściły, a potem w pół godziny zdemontowały i wywiozły. Nie ma żadnego dowodu, że tak nie było !
    A Prawdziwi Polacy Smoleńscy mówili, że ma być zbadane Nie ma! Hańba i dowód zdrady !

    Znaczy – raport jest do kitu, jest oszukany, nic nie wyjaśnił, a ukrywa prawdę !

  208. Kartka z podróży
    9 kwietnia o godz. 13:45

    Chyba się z grubsza zrozumieliśmy.
    wyjaśnienie w sprawie ankiety opinii dałem, I to całkiem spore.
    Odkładając na bok indoktrynację pisowską, według mnie, jest jak napisałem: ludzie mają chaos informacyjny w głowach, nie są w stanie sami się solidnie pochylić, poczytać, pomyśleć spokojnie, porównać . Brak im aparatu pojęciowego (ilu ludzi ma przyzwoite pojęcie o fizyce, o organizacji pracy dużych zespołów ludzi w wielu instytucjach, o lotnictwie, mechanice itd?), nie umieją czytać ze zrozumieniem, nie mają czasu ani dość ochoty.
    Łapią to jak leci i im wychodzi, że może jednak nie zamach, ale jednak nie wiadomo co się stało, niby coś wiemy, ale cholera wie, jakby tak jeszcze pogrzebać, to by się okazało, a przynajmniej byłby człowiek bardziej przekonany….
    I tak dalej.

    Mogło być gorzej. „Fizyka smoleńska” mogła się bardziej ugruntować w głowach. Mogło być też lepiej. Taka polska głowa.

  209. ciag dalszy do 13:13

    A wiec dalej o wiezach na granicy .
    Pierwsze 6 sztuk ma byc odda.e do
    uzytku z koncem czerwca b.r.
    Maja byc wyposazone w nannowsze
    uda techniki .
    ” Poxczas gdy Rosjanie po swojej
    stronie stosuja zasieki z drutu kolczastego oraz ploty pod napieciem elektrycznym , my mamy
    najnowsza elektronike XXI wieku” –
    powiedzial jeden z urzednikow .
    75% kosztow calosci inwestycji
    pokrywa UE , a reszte Polska.

    Reporter dodal od siebie ze w
    Kaliningradzie stacjonuja rakiety
    „Iskander” ktore moga osiagnac
    dowolny cel na terytorium Polski.
    Czy sa wyposazone w glowice nuklearne , tego nikt

  210. tejot
    9 kwietnia o godz. 13:50

    Oczywiście, o tym rozmawiamy, że polityka informacyjna i koordynacja działań pomiędzy prokuraturą wojskową, cywilną, komisją Millera i zespołami ekspertów, oraz właściwymi organami państwa i rządem z premierem na czele była strasznie marna, niekompetentna i nieprzewidujaca możliwości ataku wścieklicy.

  211. ciag dalszy ciagu dalszego

    Czy sa wyposazone w glowice
    nuklearne , tego nikt nie wie .
    Z wyjatkiem Rosjan oczywiscie .

    Pozdrowionka.

  212. Tanaka

    Ja bym jednak tego nie tłumaczył specyfiką „polskiej głowy”.

    Brytyjczycy, Niemcy, Amerykanie, Francuzi, Hiszpanie czy przedstawiciele innych nacji w takich sytuacjach nie studiują na własną rękę specjalistycznych raportów, nie wglębiają się w sekrety awiacji, organizacji przelotów itp.

    Zresztą nikt od nich nie oczekuje by układali sobie na własną rękę z jakis specjalistycznych czy informacyjnych puzzli obraz tragicznych sytuacji. Nikt nie oczekuje od nich wysiłku detektywistycznego.

    Po prostu przyjmują w dobrej wierze wyjasnienia upoważnionych przez państwo czy komisje miedzynarodowe specjalistów zakładając z góry ich wartość merytoryczną i obiektywizm.

    Jak wynika z badań, które zacytowałem oraz z moich obserwacji krajanie niestety nie mogą na to liczyć.

    I nie dopatrwałbym się przyczyn tego stanu w jakiś ich deficytach intelektualno-emocjonalnych.
    Ten sceptycyzm wobec werdyktów komisji jest moim zdaniem efektem ich uzasadnionego poczucia realizmu.

    Pzdro

  213. Przecieki, prowokacje, insynuacje, od wieków należą do techniki rządzenia.
    Abecadło, można by stwierdzić……
    W zasadzie przed kazdymi wyborami mamy do czynienia z takimi kontrolowanymi wrzutkami.
    Na wojnie, w miłości i w polityce, wszystkie chwyty są dozwolone.

    Ps.
    SKOKi pod kontrolą nie wyłożą grosza na „miesięcznice”.
    Kto zasponsoruje tym razem okrągłą rocznicę?
    Idąc śladem pieniędzy, można dotrzeć do ciekawych informacji.
    Cui bono?

  214. Tanaka
    9 kwietnia o godz. 15:01
    tejot
    9 kwietnia o godz. 13:50
    Oczywiście, o tym rozmawiamy, że polityka informacyjna i koordynacja działań pomiędzy prokuraturą wojskową, cywilną,

    Mój komentarz
    Tego rodzaju polityka, to nie jest jakaś plaga egipska, która znienacka spadła na naród, czy akcja światowych banksterów sterujących marionetkami w Polsce. To stały, długo funkcjonujący splot tradycji, obyczajów, odmiana, wykształcony model układu sił i interesów oraz dziedzictwa społeczno-kulturowego, które każe w pewnych szczególnych sytuacjach politykom zachowywać się tak, a nie inaczej.

    Jaki rząd przyzna, że w wojsku ma bałagan? Jaki krewny prezydenta przyzna, ze prezydent był współtwórcą i strażnikiem stanu zastanego, czyli bałaganu? W imię układów, ba w imię konstytucji, bo prezydent ma tytuł „zwierzchnika sił zbrojnych”.
    Jaki rząd lub minister przyzna, że przed niebezpieczeństwem należy się chronić w przewidywaniu, z wyprzedzeniem, na wyrost, a nie wtedy, gdy lot jest zlecony i cała machina realizacji zlecenia została puszczona w ruch?
    Pzdr, TJ

  215. cynamon29
    9 kwietnia o godz. 15:08

    Nasza granica jest dziurawa jak szwajcarski ser.
    Niedawno zginęli polscy piloci na Ukrainie, przy lądowaniu awaryjnym.
    Mieli przerzucić do Polski parę ton papierosów…..
    Cóż, technika techniką, ale czynnik ludzki czesto zawodzi.

  216. Vera
    9 kwietnia o godz. 14:07
    Się niepotrzebnie tak grzejesz.
    Airbus leciał pod dużym kątem natarcia, na cały las, nie na jedno drzewo. Lecąc, struktura nośna samolotu stykała się co najmniej z kilkudziesięcioma drzewami jednocześnie, z ich wierzchołkami, które są miękkie i rozłożyste. Ciężar rozłożył się na dużą powierzchnię (całe skrzydła, kadłub i pewnie stateczniki ogona), razem kilkaset metrów kwadratowych.
    Dla łatwego zobrazowania, jak toi się odbywało, można otwartą dłonią przejechać po wyrośniętej, gęstej trawie. Jest miękko i sprężyście. Albo zrobić jak fakir – położyć się na 100 gwoździach, Skóra wytrzyma. Na 1 gwoździu – nie.
    Mimo tego, w pewnym momencie skrzydła się odłamały, Jednak w międzyczasie samolot na tyle wytracił prędkość (powoli tracił), że niewiele osób zginęło i niewiele zostało rannych.
    Samolot nie odwrócił się na grzbiet i nie zarył w glebie.
    Było to lądowanie na drzewach zamiast na betonie.

    W Smoleńsku samolot uderzył punktowo, w pień jednego, solidnego drzewa. Obrócił się na grzbiet i spadł delikatną częścią do ziemi. Ludzie zostali zgnieceni cieżką i masywną strukturą podwoziowej części samolotu, która znalazła się nad nimi.
    Obrazowo mówiąc – sufit spadł im na głowy.
    Dodatkowo zostali poddani bardzo wielkiemu przeciążeniu (hamowaniu) i zostali wbici w ziemię.

    To całkowicie różni wypadek Tu od Airbusa.

    Były badania testowe na łamanie skrzydła dużego samolotu pasażerskiego w zderzeniu ze słupem telegraficznym. Słup jest cieńszy od brzozy w Smoleńsku i martwy, przez co jest mniej wytrzymały. Mimo to słup złamał skrzydło.

    Zderzenie z drzewem w Smoleńsku było więc niezamierzoną, ale niezwykle cenną lekcją tego rodzaju zderzenia.

  217. W ramach tematyki smoleńskiej …choć staram się jej unikać. No może wyjąwszy aspekty prawne tej katastrofy, o których wczesniej kilka wpisów zdarzyło mi się „popełnić”. Nie mam więc zamiaru powtarzać się.
    Pod linkiem – wydaje mi się ciekawy – artykuł fachowca ( wieloletniego nawigatora i kontrolera lotów ) w przedmiocie domniemanej winy rosyjskich kontrolerów lotu i w kontekście zamierzonego przez polskich prokuratorów przedstawienia im zarzutów

    http://wyborcza.pl/1,95892,17669759,Wina_kontrolerow_w_Smolensku___kilka_uwag_nawigatora.html

    Od siebie i w uzupełnieniu: czy polscy prokuratorzy zamiar postawienia zarzutów rosyjskim kontrolerom lotów oparli o wyniki przeprowadzonych badań sprawności i dokładności urządzeń naprowadzających zainstalowanych wówczas na lotnisku ? Pytam, gdyż nie słyszałem/czytałem aby takie badania zostały przeprowadzone, zaś bez ich przeprowadzenia domniemywanie winy kontrolerów – choćby nieumyslnej w każdej z obu jej postaci (lekkomyślności bądź niedbalstwa ) wydaje się co najmniej przedwczesne. Mam na myśli owe: „na kursie i na ścieżce”.
    Mozna by o takiej winie mówić gdyby było stwierdzone i udowodnione, że urządzenia były niepsprawne i dawały błędne wskazania a oni
    ( kontrolerzy ) o tym wiedzieli ale liczyli, że mimo wszystko się uda lub o niesprawności tych urządzeń i błędności ich wskazań nie wiedzieli choć mogli (?) i powinni (?) wiedzieć.
    (Znaki zapytania odnoszą się do zobiektywizowanych podstaw „możności” i „powinności” posiadania ewentualnej wiedzy o hipotetycznej wadliwości działania tych konkretnych urządzeń ).

  218. tejot
    9 kwietnia o godz. 15:24

    Jest taki rząd- po sąsiedzku.
    Remanent przeprowadzony w Bundeswehrze przez uroczą panią minister wykazał, że 80% sprzętu jest niesprawne a karabiny niecelne.
    Nie bolało podanie tego do wiadomości publicznej i wdrożenie działań usprawniających system.

  219. Kartka z podróży
    9 kwietnia o godz. 15:19
    Z całą pewnością jest różnica pomiędzy głową Polaka, a Francuza, Anglika czy Amerykanina.
    Inny obywatel, w Polsce to sensacyjna nowość, inne stosunki kulturowo-religijne, inne relacje państwo-obywatel-państwo, inne historie i doświadczenia i wynikające z tego różne mentalności.

    Polak ma większy dystans, mniej zaufania, bo państwo i obieg publiczny inaczej działają. A działają tak dlatego, że sam Polak ma tak w głowie. Państwo to sami Polacy.

    Mam takie codzienne doświadczenie: idzie sąsiad i rzuci śmieć pod nogi, na chodnik, ulicę, na trawnik. Czy to nie jego ulica, chodnik, miasto? Może uważa, że dobrze jest żyć w brudzie? Ale czemu innym brudzi, bezinteresownie i z premedytacją?

    W istocie mówimy o dwóch odmianach tego samego.

  220. @tejot
    „Jaki krewny prezydenta przyzna, ze prezydent był współtwórcą i strażnikiem stanu zastanego, czyli bałaganu? W imię układów, ba w imię konstytucji, bo prezydent ma tytuł “zwierzchnika sił zbrojnych”.”

    Odleciałeś, jak zwykle. Owszem, jest zwierzchnikiem sił zbrojnych, ale zakres jego kompetencji jest ściśle określony w konstytucji i ustawach.

    Prezydent zgodnie z ustawą:

    – zatwierdza, na wniosek Prezesa Rady Ministrów, strategię bezpieczeństwa narodowego;
    – wydaje, na wniosek Prezesa Rady Ministrów, w drodze postanowienia, Polityczno-Strategiczną Dyrektywę Obronną Rzeczypospolitej Polskiej oraz inne dokumenty wykonawcze do strategii bezpieczeństwa narodowego;
    – zatwierdza, na wniosek Rady Ministrów, plany krajowych ćwiczeń systemu obronnego i kieruje ich przebiegiem;
    – postanawia, na wniosek Prezesa Rady Ministrów, o wprowadzeniu albo zmianie określonego stanu gotowości obronnej państwa;
    – może zwracać się do wszystkich organów władzy publicznej, administracji rządowej i samorządowej, przedsiębiorców, kierowników innych jednostek organizacyjnych oraz organizacji społecznych o informacje mające znaczenie dla bezpieczeństwa i obronności państwa;
    – inicjuje i patronuje przedsięwzięciom ukierunkowanym na kształtowanie postaw patriotycznych i obronnych w społeczeństwie.

    Ponadto na podstawie postanowień Konstytucji Prezydent RP, w dziedzinie bezpieczeństwa państwa:

    nadaje – na wniosek Ministra Obrony Narodowej – określone w ustawach stopnie wojskowe (art. 134 ust. 5);
    w razie zewnętrznego zagrożenia państwa, zbrojnej napaści na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej lub gdy z umów międzynarodowych wynika zobowiązanie do wspólnej obrony przeciwko agresji – na wniosek Rady Ministrów – może wprowadzić stan wojenny na części, albo na całym terytorium państwa (art. 229);
    w razie zagrożenia konstytucyjnego ustroju państwa, bezpieczeństwa obywateli lub porządku publicznego – na wniosek Rady Ministrów – może wprowadzić na czas oznaczony, nie dłuższy jednak niż 90 dni, stan wyjątkowy na części, albo na całym terytorium państwa (art.230 ust. 1).

    Natomiast 36 pułk lotniczy podlega pod MON, nie pod prezydenta. Także bałagan w pułku i lotnictwie to nie obszar kompetencji Prezydenta.

  221. @KZP
    „Ja bym jednak tego nie tłumaczył specyfiką “polskiej głowy”.

    Brytyjczycy, Niemcy, Amerykanie, Francuzi, Hiszpanie czy przedstawiciele innych nacji w takich sytuacjach nie studiują na własną rękę specjalistycznych raportów, nie wglębiają się w sekrety awiacji, organizacji przelotów itp.”

    Głowy Francuzów utrzymywały książkę T. Meyssana pt. „9/11 – Wielkie Kłamstwo” przez 6-7 tygodni na liście bestsellerów we Francji. Także jestem sceptyczny wobec teorii, która wyszła z Twej głowy na temat głów Francuzów 🙂
    http://en.wikipedia.org/wiki/9/11:_The_Big_Lie

  222. Dzięki temu, że głowy Francuzów wylały intelektualny fundament pod wątpienie jako dowód myślenia i istnienia (Descartes: dubito ergo cogito ergo sum) mogły spaść głowy monarchii absolutnej, na tym polegała rewolucja francuska. Gdyby nie zuchwałość i niepokorność francuskich głów wobec oficjalnych czynników i władz, to nasze głowy nie mogłyby cieszyć się z Liberte, Egalite, Fraternite!

  223. Tanaka
    9 kwietnia o godz. 15:26

    Prosze, prosze Tanaka to jest dopiero expert od wytrzymalosci materialow „w pień jednego, solidnego drzewa.”,….BRZOZY –
    ha, ha, ha, a co szanownemu expertowi spadlo na glowe?

    praw fizyki „Obrazowo mówiąc – sufit spadł im na głowy.
    Dodatkowo zostali poddani bardzo wielkiemu przeciążeniu (hamowaniu) i zostali wbici w ziemię.”….i obdarci z odziezy (zapomniales dodac).

  224. Tanaka

    Ja od blisko 5 lat jestem w dość komfortowej sytuacji jeśli chodzi o katastrofę smoleńską.

    Ona wynika z tego, że już pierwsze badania, ustalenia wykazały iż ten samolot po prostu nie powinien wylecieć z Warszawy do Smoleńska. Zresztą wcześniejsze loty do Smoleńska też nie powinny się odbyć.

    Więc z góry przyjąłem, że tego lotu nie powinno być. To co się potem stało było jedynie konsekwencją decyzji o locie.

    Można to odnieść przez ogólną analogie do wypadków w ruchu drogowym. Też czasem dzięki takim generalnym przesłankom unika się ich szczególowej analizy. Po prostu uznaje się, że powodem wypadku było to, że samochód wbrew wszelkim regulom znalazł się na drodze ( w ruchu drogowym). Na przykład nie miał przeglądu, kierowca był pijany albo nie miał prawa jazdy. I to wyjasnia całą sprawę. Nikt już sobie nie zawraca głowy szczególami. Na przykład tym co wpłynęło w krytycznym momencie na decyzję pozbawionego uprawnień do kierowania kierowcy.

    Natomiast podstawową kwestią która okresliła mój stosunek do śledztwa było to iż decyzja o locie wynikała z błędów i nieudolnosci najważniejszych organów państwa – Kancelarii Premiera, Kancelarii Prezydenta, MSZ i MON. Trzy z tych organów były w gestii PO a jeden PiS. Mało, decyzję wydali najważniejsi politycy w państwie.
    I to przesłanka w moim odczuciu zadecydowała, że to całe śledztwo bedzie mistyfikacją.
    No bo niemozliwe jest by najwyższe czynniki państwa prowadziły śledztwo przeciwko sobie.

    Zresztą w obiektywizm tego śledztwa nie mogłem uwierzyć gdy poinformowano mnie, że jednym z powodów katastrofy była uległość na naciski czy konformizm pierwszego pilota.
    No bo jesli już nawet pilot wojskowy przez konformizm i uległość doprowadza do katastrofy to czemu mają sie od niego charakterologicznie różnić śledczy? Mozna bowiem przypuszczać z dużą dozą prawdopodobieństwa , że podobnie jak pilot dobrani zostali z uwagi na konformizm.

    No i Tanaka wyszło na moje. Po 5 latach kluczowym zagadnieniem jest trotyl, brzoza, i piwo w kokpicie.
    Ale nie czuję niedosytu ponieważ z góry wiedziałem, że to wlasnie tak się skonczy.

    Nie mogło być bowiem inaczej.

    Pzdro

  225. Fidelio

    „Głowy Francuzów utrzymywały książkę T. Meyssana pt. “9/11 – Wielkie Kłamstwo” przez 6-7 tygodni na liście bestsellerów we Francji.”

    No ale chyba nie dotyczyło to 80 procent Francuzów!

    Pzdro

  226. Fidelio

    Ciąg dalszy

    No i chyba przez 5 lat nie było to podstawowym problemem politycznym Francji!

    Pzdro

  227. @KZP
    „No ale chyba nie dotyczyło to 80 procent Francuzów!”

    No nie, 300 000 kopii sprzedano 🙂 Ale w oficjalną, amerykańską wersję na temat 9/11 wierzy według sondażu jedynie 63% francuskich głów 🙂

  228. @KZP
    „No i chyba przez 5 lat nie było to podstawowym problemem politycznym Francji!”

    Bo też problem nie dotyczył Francji.

  229. xmax
    9 kwietnia o godz. 16:15
    Tanaka
    9 kwietnia o godz. 15:26
    Prosze, prosze Tanaka to jest dopiero expert od wytrzymalosci materialow

    Mój komentarz
    xmax, czy poza sztampowym bardzo szydzeniem jesteś w stanie podać jakieś racjonalne argumenty na temat zamachu Tu-154M w Smoleńsku?
    Pzdr, TJ

  230. fidelio
    _No nie, 300 000 kopii sprzedano 🙂 Ale w oficjalną, amerykańską wersję na temat 9/11 wierzy według sondażu jedynie 63% francuskich głów :-)”
    Nie wiem, czy ktos pamieta bzdury E. von Daenikena?
    Nie jestem pewien, czy poslugiwanie sie iloscia sprzedanych egzemplarzy ewidentnej bzdury o czyms swiadczy.
    Sa ludzie, ktorzy wciaz wierza w anioly i kreacjonizm.
    Jest biolog amerykanski, ktory glosi, ze AIDS nie jest wywolany wirusem HIV.
    On and on.

  231. A propos ksiązki Jurgena Rotha o zamachu smoleńskim umówionym przez rząd polski z władzami radzieckimi.

    1) Roth jest bardzo płodnym pisarzem, jego dorobek, to 47 pozycji.

    2) Roth miał kilka procesów o pomówienia. Kilka przegrał, kilka jest w toku. Ważna wiadomośc dla smoleńczyków – Roth nie miał dziadka w NKWD, UB, SS ani w Gestapo.

    3) Pamiętam podobnego pisarza. Nazywał się Daniken (Szwajcaria). Pisał o kosmitach w starożytnym Egipcie, czy na płaskowyzu Nazca zakładających ziemską cywilizację i temu podobnych wymysłach. Miał olbrzymie powodzenie. Analiz zespołu naukowców, którzy punkt po punkcie wykazali, że to co rzekomo odkrył Daniken, nie miało miejsca, ponieważ ślady, które rzekomo Daniken widział, były jego własnymi dość tradycyjnymi, sztampowymi, nie mającymi żadnych podstaw interpretacjami, niewielu tych naukowców czytało, czy słyszało o nich.
    Ot, tak dla zabawy Daniken wymyślał swoje teorie. A że miał talent to rozciągania w nieskończoność swoich rozważań i dodawania do nich wielu wymyślonych faktów, to postanowił z tego zrobić źródło dochodu. Co też mu sie znakomicie udalo. Zresztą nie on jeden takim spryciarzem był na Ziemi.
    Pzdr, TJ

  232. Bzdurne przecieki to oczywiste prowokacje PO i kto tego nie widzi cierpi na zaawansowana lemingnoze.

    5 lat żeby stwierdzić, ze jakiś general wydawal rozkazy lub ktoś bredzil po piwku to wiadomość z cyklu 4 kolowania i i ziemia przekopana na metr.

    Nagrywane sa nawet ODDECHY!

    Za
    10 lat pod rzadami PO wykryja
    Najnowszym sprzętem… kolejna wersję – byle trwało.

  233. Raport Millera utratę wysokości po decyzji o odejściu tłumaczy bezwładnością, a jak już samolot zaczął się powoli wznosić to wyszło to cholerne zbocze jaru i wpadli w krzaczory. Kilku sekund im zabrakło. Pechowo.

  234. tejot
    9 kwietnia o godz. 16:37

    TJ,
    wystarczy, ze Ty podajesz obrobce wszystkie wrzutki i opinie „polskich” expertow z koziej wolki (laskow, artymowiczow, klichow, millerow, itd), „polskiej” prokuratury, usluznych dzienikarzy, itd. itp., ktorzy podaja podrzucone tematy.

    Mnie od poczatku chodzilo o nic wiecej niz RZETELNE SLEDZTWO,…wtedy dopiero bedziemy mogli mowic o argumantach.,…
    a w tej chwili to Ty i Tobie podobni mozesz/cie swoje argumenty (bez obrazy) o kant dupy potluc.

    5 lat minelo, a oni jeszcze przez nastepne 15 lat beda przedstawiali jakies tam nowe wersje kopii, ….chyba Was wszystkich naprawde po…lo, skoro akceptujesz/cie taki stan rzeczy i jeszcze masz/cie czelnosc mowic ze wszystko jest ok.

    Bronicie HUCPY, ktora nazywacie sledztwem.

    Przyczyniacie sie do tego, ze Polska jest swiatowym posmiewiskiem,…autorytet naszego kraju sprowadziliscie do ZERA, ….jestescie pionkami ktore mozni tego swiata przesuwaja i ustawiaja jak chca.
    Usluzne miernoty (nie) rzadza naszym krajem, a Ty i Tobie podobni im sluza. Zapomnialem dodac, ze niektorzy ludzie sa glupi bo nie znaja standartow miedzynarodowych i tym wlasnie piora mozgi „specjalisci” od tlumaczenia, ale wiekszosc z was robi to za kase, wielu rowniez z nienawisci do wszystkiego co polskie bo ich pochodzenie nie jest polskie.

  235. xmax, czy poza wyzwiskami:

    1) „opinie “polskich” expertow z koziej wolki (laskow, artymowiczow, klichow, millerow, itd), “polskiej” prokuratury, usluznych dzienikarzy, itd”

    2) „Ty i Tobie podobni mozesz/cie swoje argumenty (bez obrazy) o kant dupy potluc.”

    3) „jestescie pionkami ktore mozni tego swiata przesuwaja i ustawiaja jak chca”

    4) „Usluzne miernoty (nie) rzadza naszym krajem, a Ty i Tobie podobni”

    nie jesteś w stanie nic więcej wykoncypować? xmax, co się z Tobą dzieje?
    Pzdr, TJ

  236. Prawdopodobnie przyczyną katastrofy rzeczywiście byl totalny burdel w panstwie, za który głównie odpowiedzialni są rzadzacy czyli PO.

    Obecnie również dużo gorsze od teorii Mietka są różnego rodzaju przecieki i prowokacje majace źródła w niby niezawislych i apolitycznych najwazniejszych instytucjach polskich.

    Łącząc to z aferą podsłuchów daje to przerażający obraz rozkladu i wprost chamskiego upartyjnienia wszystkich struktur panstwowych i mediów pod rzadami PO.

    Pokrzykiwanie o winie Lecha Kaczyńskiego to w tym kontekscie urojenia szaleńca, który na zgliszczach spalonego domu szlocha nad zgubiona zapalniczka.

  237. @PA2155
    „Nie wiem, czy ktos pamieta bzdury E. von Daenikena?
    Nie jestem pewien, czy poslugiwanie sie iloscia sprzedanych egzemplarzy ewidentnej bzdury o czyms swiadczy.”

    O czymś na pewno świadczy.

  238. xmax
    9 kwietnia o godz. 16:15

    Pleciesz.
    Nie zostali obdarci z odzieży, ale po wyjściu z samolotu odbyła się balanga-rozbieranka. Panie ściągały majtki, panowie im pomagali. Kto się ociągał dostał z cyngla w potylicę. Strzelał biskup polowy.
    Dlatego te skutki.
    Jak możesz nie znać najnowszych ustaleń zespołu smoleńskiego?!
    Bój się Boga !

  239. Uwaga – Ostrzeżenie

    Dziś, przy okazji wizyty prezydenta Komorowskiego w parlamencie ukraińskim deputowani przyjęli ustawę na mocy której OUN-UPA uznana jest za formację walczącą o niepodległość kraju.
    Jak należy rozumieć Wierchowna Rada przyjęła ten akt prawny jako wyraz pojednania w stosunkach ukraińsko-polskich.

    Konsekwencją przyjęcia tego aktu prawnego jest pociaganie do odpowiedzialności karnej obywateli Ukrainy i cudzoziemców, którzy publicznie okazują lekceważący stosunek do Ukraińskiej Powstańczej Armi. Publiczne głoszenie treści uznanych za bezprawne będzie interpretowane jako szarganie pamięci walczących o niepodległość Ukrainy i upokarzanie godności narodu ukraińskiego.

    Biorąc pod uwagę kwitnącą na ideach jagiellonskich i wizji Międzymorza państwową zażyłość i współpracę polsko-ukraińską radzę zachować daleko idąca ostrożność i powsciągliwość w wyrażaniu opinii o OUN – UPA.

    Radzę też dobrze zadekować krytyczną wobec OUN-UPA literaturę jak również ściągnąć zawczasu z internetu, (jeszcze przed ewentualną konfiskatą) i zadekować podobne filmy – np „Łuny w Bieszczadach”.

    Mam również nadzieję, że znajdzie się jakiś odważny dziennikarz, który wypyta władze RP jak wyobrażają sobie współpracę, pomoc prawną z Ukrainą w odniesieniu do w/w uchwały.
    Mówiąc prosto- będą konfiskować, ścigać i wydawać czy nie?

    Poniżej utrzymane w niepodległościowej tradycji ukraińskiej uroczystości z okazji przyjecia tej Uchwały, które odbyły się dziś w Iwano-Frankowsku.

    https://www.youtube.com/watch?v=5ojpkbKkzQM

    Pzdro

  240. tejot 9 kwietnia o godz. 17:24

    TJ, chciales argumentow, napisalem Ci jaki jest warunek,…

    a Ty zaraz o wyzwiskach,… posluguje sie lepszym jezykiem i nie tylko polskim niz „polscy” autorzy slawetnych tasm,…a to wlasnie ONI sa Twoja obecna elyta, nie moja.

    Nie wiedzialem (mieszkam poza krajem), ze nazywanie rzeczy po imieniu „kozia wolka”, „(bez obrazy) o kant dupy potluc”, „pionki”, „usluzne miernoty” sa „wyzwiskami” na ktorych skupisz sie,…moze wiec dalej rob to co potrafisz najlepiej – pomagaj expertowi Laskowi i Artymowiczowi w wyjasnieniu „katastrofy smolenskiej”, lub poczekaj az podrzuca Ci nowa wersje do obrobki.

  241. @Kartka z podróży
    9 kwietnia o godz. 17:51

    Przy okazji Bronek obiecał Czekoladowemu pożyczkę o wartości 100 milionów euro:

    http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,17723535,Polska_zaoferuje_Ukrainie_kredyty_o_wartosci_100_mln.html?biznes=local#BoxBizLink

    Wstydził by się, takie grosze nie wystarczą kolegom Czekoladowego nawet na waciki.

    A poważnie, to dziwi mnie, że Komorowski zrobił coś takiego przed wyborami. Chyba Wielki Brat mocno naciskał.

  242. Z okazji wizyty na Litwie, NIE ZOSTAŁA przyjęta ustawa o pisowni polskich nazwisk.
    Z okazji wizyty na Ukrainie, przyjęto gloryfikującą UPA.
    Świadczy to o nieskuteczności polskiej polityki jagiellońskiej?
    Raczej nie, jedynie o mrzonkach stojących za nią i nierealistycznych podstawach……

    Może by tak dokonać przeglądu, dostosować priorytety do realnych możliwości i pozycji Polski w świecie, jej ciężaru gatunkowego?
    Pchamy się tam gdzie nas nie chcą, usiłujemy pośredniczyć, wpływać, pomimo braku możliwości i środków, głośno krzyczymy bez żadnych efektów….
    Trochę śmiesznie, trochę strasznie zaczyna się robić.

    Polska pawiem narodów i papugą.
    Błazenada….

  243. Przyznam, że zastanawiam się nad sposobem myslenia politycznego Kolegów reprezentujących na blogu frakcję pisowską.

    W czasie gdy kandydat Duda, jak tylko moze unika tematyki zamachowo-smoleńskiej by mu nie przylepiono łatki „sekciarza smoleńczyka” tym samym uniemozliwiając mu pozyskiwanie nowego elektoratu Koledzy jak muchy wpadają w plecione przez pająka Tejota sidła smolenskie.

    Tejot przecież tylko po to rozsnuwa co jakis czas smoleńskie pajęczyny na blogu by wzbudzić i podgrzewac wciąz na nowo tę niszczacą PiS politycznie tematykę.

    A Koledzy reagują tak jakby to słynne już polskie „dawanie swiadectwa prawdzie” było wazniejsze niż wygrywanie wyborów!

    A propos kandydata Dudy.
    Wczoraj odwiedził moja zonę zachodnią. Tłumy przyszły na spotkanie! Ludzie nie zmieścili sie w obszernej auli i korytarzach – wystawali na ulicy.
    Jak relacjonują lokalne portale była gorąca, euforyczna atmosfera. Co prawda przeważali starsi ale to oni głównie chodzą na wybory.

    Pzdro

  244. Kartka z podróży
    9 kwietnia o godz. 16:15

    Oczywiście – nie powinno było w ogóle dojść do wylotu tego samolotu. Start z warszawy stał się kroniką zapowiedzianej śmierci.
    A to z powodów, które tu przytaczasz. W dużym skrócie – stanu państwa polskiego.
    I ten stan, a był to stan w dużej mierze ciągły, stały od sporej ilości lat, jest winien. Ale „stan” to ludzie go tworzący i utrzymujący.
    Nie jest tu decydujące, że w momencie katastrofy rządziło akurat PO.
    Przed nim rządził PIS, a spadek po PISie przejęła i kontynuowała metodą – nomen omen bezwładu – PO.
    I PIS także nie jest najważniejszym odpowiedzialnym, bo wcześniej rządził SLD, z PSL-em, który rządził zresztą prawie ze wszystkimi.

    Degeneracja następowała systematycznie i rządzącym, programowo i strukturalnie, pasowała. Ich poczucie władzy, misji i nadludzkich uprawnień dawało im poczucie, że rzeczywistość jest na ich rozkazy.
    Nie jest.
    Z rzeczywistością jeszcze trudniej się kopać niż z koniem.
    W ogóle, rzeczywistość nie lubi jak się ją lekceważy.
    Dlatego wylot z Warszawy był kroniką zapowiedzianej śmierci.

    Nie przekonuje mnie jednak Twój pogląd, że śledztwo nie mogło być obiektywne, co było jasne od momentu,gdy podano, że kpt.Protasiuk mógł być uległy wobec Błasika. A jak mógł on być uległy to i prokuratorzy i cała reszta badaczy.
    Nie ma tu związku wynikowego.
    Co nie znaczy, że śledztwo było w pełni obiektywne. Nie było.
    Ale w ramach tego niedostatku, członkowie państwowej komisji pokazali bardzo dużo z tego, jak źle działa polskie państwo. Recz jasna dużo nie znaczy ani wszystko, ani dość.
    Członkowie komisji dysponowali jednak większym marginesem niezależności niż kpt Protasiuk i prokuratorzy, zwłaszcza wojskowi.
    I kapitan i prokuratorzy są funkcjonariuszami państwa i od niego ściśle zależni pod względem karier, zarobków i dobrego imienia.
    Członkowie komisji mają zwykle własny, „cywilny” dorobek, mniej zależą od państwa (dr Lasek jest tu niezłym przykładem).

    Kpt Protasiuka chroniła wyłącznie jedna rzecz: był dowódcą tego lotu i on odpowiadał ostatecznie za wszystko.
    Dotyczyło to tylko tego lotu, a nie latania w ogóle. Poza tymi dwoma-trzema godzinami, jego los zależał ściśle od gen. Błasika.
    Rozmowy na temat generała nagrały się na rejestrator i są częścią stenogramu.
    Rosjanie, badając katastrofę ujęli to trafnie: Protasiuk wykazywał pewne zachowania wpływowe, mógł ulegać presji innych. W tym przypadku – Błasika.
    Inny z pilotów-żołnierzy, był w stanie, w locie do Azerbejdżanu z prez. Kaczyńskim – nie zgodzić się na żądanie skierowania samolotu do Tbilisi. Znamy przebieg tej historii dosyć dobrze.
    Tamten pilot został oskarżony przez ludzi PIS o tchórzostwo.
    II pilotem w tamtym incydencie był Protasiuk.

    To, że jakaś osoba ulega presji szefa, nie jest samo z siebie dowodem na to, że wszyscy inni zależni od jakichś szefów będą to samo robić.

    Natomiast zgoda, że miejsca takie jak wojsko, czy prokuratura, czy inne służby państwowe są mało odporne na manipulacje, naciski i bardzo skuszone karierami, stanowiskami, wpływami.
    Prokuratorzy robili wzorowo to co Kaczyński i Ziobro chcieli. doprowadzili do śmierci Barbarę Blidę i nic im się za to nie stało. I zapewne nie stanie.
    Skorupmowani prokuratorzy także nie ponieśli żadnej odpowiedzialności. Jest to jednoznaczny sygnał: można.Można być draniem, cynikiem, skorumpowanym łobuzem, byle trzymać z władzą – właściwą władzą.
    Ale i władza niewłaściwa jest podobna. Gdy rządy objął Tusk – dalej trzymał u władzy skorumpowanych urzędników.
    Zaś Błasik był pupilem Kaczyńskich. Awansował błyskawicznie, przeskakując po 2-3 stopnie wojskowe w tempie co kilka miesięcy.
    Musiało to wzbudzić gorycz i wściekłość innych, nieskorumpowanych oficerów. Widzieli jasno: państwo nagradza korupcją i jest to stała zasada władzy. Nie znaczy to jednak, że masowo się sami do korumpowania garnęli. Jedni nie, inni – tak. Błasik – tak. Wielu prokuratorów – tak.
    Nie mam powodów sądzić, żeby członkowie państwowej komisji też.
    Ich zakres pracy miał granice: tek konkretny lot. A nie stan całego państwa. Dobry badacz jednak musi sięgnąć do otoczenia, bo i w nim kryją się i okoliczności i przyczyny.
    Moim zdaniem, dr Lasek z zespołem wywiązali się z zadanie stosunkowo dobrze, może nawet jeszcze lepiej.
    Ale znowu podkreślę – raport nie wyczerpuje wszystkich spraw, które chciałoby się w pełni zobaczyć.

    Matka kpt, Protasiuka jest pewna, że winę za katastrofę ponosi gen. Błasik.
    Żona gen, Błasika jest absolutnie pewna, że gen Błasik za nic nie ponosi winy.
    Obie są członkiniami tzw, „rodzin smoleńskich”. Można by się zastanawiać, co mają sobie do powiedzenia. Ale jakoś mnie te rozważania nie nęcą.
    Moje silne przekonanie, graniczące z pewnością, jest takie, że wina kpt Protasiuka jest bezsporna i nie do wymazania, natomiast nie wyłączna, nawet bardzo niewyłączna.
    Wina Błasika jest absolutnie pewna i znacznie większa niż symboliczna. Jest bardzo konkretna. I bardzo poważna, może poważniejsza niż młodego kapitana.
    To oczywiście nie wyczerpuje listy winnych.
    Jest ona długa. To wysocy funkcjonariusze państwa, z politykami najwyższego rzędy włącznie, i może przede wszystkim.
    Z tej listy wszyscy pryskają, gdzie pieprz rośnie. I robią to skutecznie. Ludzie nieuczciwi nie mają skrupułów, a system jest taki, że im to umożliwia.
    Już kiedyś o tym gdzieś wspominałem: francuski premier Beregovoy, zastrzelił się w 1993 roku. Jedni mówią, że dlatego, iż padło podejrzenie, że kupił mieszkanie za pieniądze, które były nie w pełni jego własne, bo w części publiczne, inni mówią, że dlatego, że jego partia przegrała wybory.
    Kto ma rację, nie wiem, ale poczuł się odpowiedzialny i nie widział innego sposobu za zachowanie dobrego imienia. Sposób staroświecki, ale mający swoje miejsce w kulturze.
    Nie wiem czy dobrze zrobił. Nie wiem co sam bym zrobił. Jednak czyn coś mówi o człowieku i jego otoczeniu.

    W Polsce też mówi, tyle, że coś innego.

  245. Kartka z podróży
    9 kwietnia o godz. 17:51

    Polska polityka wschodnia – ośmieszona – chce jeszcze.

  246. Tanaka
    9 kwietnia o godz. 17:33

    xmax
    9 kwietnia o godz. 16:15

    Tanaka,
    widze, ze jestes NKWDzitowskim kabareciarzem,….a ci to juz sa szpecami w swoim fachu,…tylko jakos to „Bój się Boga !”- niet nie nada.

    Pleciesz.
    Nie zostali obdarci z odzieży, ale po wyjściu z samolotu odbyła się balanga-rozbieranka. Panie ściągały majtki, panowie im pomagali. Kto się ociągał dostał z cyngla w potylicę. Strzelał biskup polowy.
    Dlatego te skutki.
    Jak możesz nie znać najnowszych ustaleń zespołu smoleńskiego?!

  247. xmax
    9 kwietnia o godz. 18:05
    tejot 9 kwietnia o godz. 17:24
    TJ, chciales argumentow, napisalem Ci jaki jest warunek,…

    Mój komentarz
    Xmax, sądziłem, że oburzenie czy jakieś wątpliwości przeszkadzają Ci w wysuwaniu argumentów, ale wyprowadziłeś mnie czym prędzej z tych sądów zdecydowanym przyrzeczeniem, że podasz argumenty, gdy zostanie spełniony jakiś warunek. Domyślam się, że tym warunkiem jest następne śledztwo, przeprowadzone przez niezależnych ekspertów oraz dodatkowa Twoja klauzula – śledztwo musi być uczciwe, o czym decydujesz Ty.
    No to pomyślałem sobie – czekaj tatka latka. Argumenty xmaxa odleciały w siną dal.
    Pzdr, TJ

  248. @tejot
    9 kwietnia o godz. 17:00

    Roth, jak wielu autorów tego rodzaju książek, czasem coś podkoloryzował albo czegoś nie sprawdził, no bo sprzedaż musi być, ale z tego, co o nim czytałem, wynika, że poważnie podchodził do swojej roboty i nie zniżał się do poziomu tych, którzy piszą, że 9/11 zorganizował Bush, księżną Dianę zabił brytyjski wywiad, piramidy zbudowali kosmici, a w Smoleńsku był zamach zorganizowany przez Putina i Tuska. Nie wiem, od kogo dostał ten „raport BND”, ale dziwię się, że potraktował go poważnie. Przecież nie jest pierwszym naiwnym. Może – jak już tu pisałem – stoją za tym jakieś polityczne siły i układy, a może po prostu Roth mocno potrzebował kasy i wpadł na świetny marketingowo pomysł napisania takiej książki na polski rynek.

  249. @tejot
    „Nie jest tu decydujące, że w momencie katastrofy rządziło akurat PO.”

    Nie chodzi tylko o Smoleńsk, ale akurat jak rządziło PO była cała seria katastrof:
    2008: Mirosławiec
    2009: Babie Doły
    2010: Smoleńsk

    W końcu PO myślało, myślało, co z tym zrobić, więc wymyślili, że wygaszą pułk. Świadectwo rozpaczliwej bezsilności.

  250. Pomyłka, to do @Tanaka, a nie do @tejot.

  251. Kartko, Twój specyficzny sposób wykręcania kota ogonem zastosowałeś w obróbce słownej problemu katastrofy smoleńskiej. Wpierw zastrzegłeś, że nie wierzysz w żadne teorie zamachowe. A potem przeszedłeś do sedna, czyli do wykręcania kota do tyłu.

    Rozpocząłeś relacją z nastrojów społecznych – napisałeś jak wielki procent obywateli w Polsce wierzy w zamach smoleński, dalej wykonałeś snucie wątpliwości. Wyznawałeś, że skoro tak jest, skoro ludzie odpowiadają w sondażach, że katastrofa nie została w pełni wyjaśniona, duży procent ludzi tak sądzi, to chyba coś w tym jest. Taka podpucha dla małodusznych.

    Dalej gładko i niepostrzeżenie metodą analizy porównawczej doszedłeś do tezy – jest problem, katastrofa nie jest wyjaśniona, mamy problem, rząd ma problem, rząd jest PO, PO ma problem, itd.
    Teraz przeciętny czytelnik o czym pomyśli? O tym, że PO ma wyjaśnić katastrofę? – A skądże. Pomyśli o tym, że PO kłamała i kłamie, a katastrofa jest najjaskrawszym przypadkiem problemu kłamania. Dalej już jest z górki – PO kłamie, państwo kłamie, PO gnije, państwo gnije.

    Jako drugi przykład niebywałego naciągania i kręcenia Kartki podam:

    Kartka z podróży
    9 kwietnia o godz. 18:28
    „Przyznam, że zastanawiam się nad sposobem myslenia politycznego Kolegów reprezentujących na blogu frakcję pisowską.
    W czasie gdy kandydat Duda, jak tylko moze unika tematyki zamachowo-smoleńskiej by mu nie przylepiono łatki “sekciarza smoleńczyka” tym samym uniemozliwiając mu pozyskiwanie nowego elektoratu Koledzy jak muchy wpadają w plecione przez pająka Tejota sidła smolenskie.
    Tejot przecież tylko po to rozsnuwa co jakis czas smoleńskie pajęczyny na blogu by wzbudzić i podgrzewa wciąz na nowo tę niszczacą PiS politycznie tematykę.”

    Mój komentarz, c.d.
    Kartko, gładko i niepostrzeżenie zestawiłeś Dudę i temat katastrofy smoleńskiej, którego Duda unika. Zaraz potem gładko i niepostrzeżenie przeszedłeś do tejota i jako istotną tezę przedstawiłeś przypuszczenie, ze tejot snuje smoleńskie pajęczyny i w ten sposób podgrzewa tematykę niszcząca PiS. Wyszło mu na to, że tejot działa, celowo, z jakimś niecnym zamiarem, z planem w ręku, czyli spiskowo, na korzyść PO.
    Co może po takim dictum pomyśleć sobie o tejocie przeciętny blogowicz? Oczywiście – kim jest tejot teraz mogę sobie dopowiedzieć. Zostałem obanderolowany przez Kartkę jako „celowy rozsnuwacz pajęczyny smoleńskiej” na blogu.

    Kartko, gdzie pozyskałeś taką efektywną metodę propagandową – mówienia za i przeciwko i zawsze prawdziwie?
    W „Alternatywy 4” tę metodę zaprezentował jeden z bohaterów filmu – działacz partyjny wysokiego szczebla wygłaszający do współlokatorów bloku mieszkalnego mowę o tym, gdzie leży prawda (wszędzie – tu i tam).
    Pzdr, TJ

  252. @Tanaka
    „Matka kpt, Protasiuka jest pewna, że winę za katastrofę ponosi gen. Błasik.
    Żona gen, Błasika jest absolutnie pewna, że gen Błasik za nic nie ponosi winy.”

    Pogięło was już do szczętu? Żony mają decydować co się działo?
    Błasik zgodnie ze stenogramem (choć nie ma pewności, że to on) odzywa się po raz ostatni na wysokości 230 metrów, potem się nie wtrąca w robotę pilota, zresztą nic dziwnego skoro nigdy nie latał na Tu- polewach. Teorie presji Błasika czy wina Błasika są na poziomie trotylu i sztucznej mgły.

  253. @tejot
    „Co może po takim dictum pomyśleć sobie o tejocie przeciętny blogowicz?”

    Tejocie, ja Cię zawsze będę pamiętał jak tłumaczyłeś nam działanie banku komercyjnego na hurtowni krzeseł, tego nigdy nie zapomnę.

  254. Remm

    Nie ma co przywiązywać wiekszej uwagi do materialnych aspektów tej wizyty.

    Komorowski zachowywał się bowiem na Ukrainie jak bohater swej ulubionej powieści – Zagłoba.
    On obiecał Ukraińcom Niderlandy.

    Pozyczka o ktorej piszesz to ta sama pożyczka, ktorą obiecała wcześniej Kopaczowa. Zresztą to de facto pozyczka dla polskich firm, ktore zdecydują się robić tam interesy. Znaczy RP im zapłaci za roboty na Ukrainie a potem ma nadzieję ściągać tę kasę od Ukraińców.

    Bronek obiecał również Ukraińcom (nie wiem w czyim imieniu) zniesienie wiz do strefy Schengen już w maju. Ale to kłóci się z decyzją UE sprzed dwóch tygodni o wymuszeniu na polskich konsulatach ograniczenia wydawania wiz. A to z takiego powodu, że jak czytałem polskie konsulaty wydały im 800 tysięcy wiz Schengen! I całe to towarzystwo szuka teraz szczęscia w bogatych krajach UE. Jeszcze nadmienię, że wg badań 80 procent Ukraińców deklaruje chęć emigracji z tego swojego raju. Tak więc obiecane zniesienie ma marną perspektywę.

    Bronek zaproponował im również udział polskiej armii w jakimś kontyngencie pokojowym. Z tym, że nikt z zainteresowanych, oprócz Bronka i Poroszenki, nie chce tam takiego kontyngentu wprowadzać.

    Tak więc jak napisałem Bronek śladem swego ulubionego bohatera literackiego zaproponował Ukraińcom Niderlandy.

    Zaś cała wizyta miała charakter typowo integracyjny.
    Miło było patrzeć jak Bronek z tym swoim dzicinnym usmiechem przyjmuje obłudne wiwaty na swą cześć.
    Tym bardziej, że mu w Polsce przecież ostatnio nie idzie.

    Pzdro

  255. xmax
    9 kwietnia o godz. 18:33

    E tam; żebyś coś zobaczył, musiałaby mgła smoleńska opaść.

  256. Tanaka

    „śledztwo nie mogło być obiektywne, co było jasne od momentu,gdy podano, że kpt.Protasiuk mógł być uległy wobec Błasika. A jak mógł on być uległy to i prokuratorzy i cała reszta badaczy.”

    Oczywiscie poprzez tę analogię zastosowałem pewną sztuczkę publicystyczną – by się lepiej czytało.

    Tym niemniej uważam, że system łamie kręgosłupy pozbawiając ludzi niezależności i tworząc z nich konformistów. Tacy są ludzie systemu.
    Obserwując z boku to śledztwo nie zauważyłem na tyle silnych osobowosci bym mogł domniemywać o ich niezależności. Jak również nie mam spostrzeżeń by zainteresowani starali się choć szanować niezależność biegłych.

    Poza tym zgadzam się z tym co napisałeś. Myslę, że choć czasem różnymi drogami to jednak idziemy w jednym kierunku.

    Pzdro

  257. Tejot

    „Jako (…)przykład niebywałego naciągania i kręcenia Kartki podam:”

    Oj chyba trafiłem z tymi pajeczymi sieciami!

    Pzdro

  258. fidelio
    9 kwietnia o godz. 19:14

    no jak – pogięło, jak nie pogięło?!
    Nie slyszałeś ze 100 razy, że najlepiej Prawdę znają Rodziny Smoleńskie?
    Bo Tusk to tylko kłamie, zdrajca i morderca jeden? A Lasek to kłamca klamcy?

    No więc, tylko Rodziny Smoleńskie.

    Ja z tego miejsca przepraszam z góry panią Protasiuk, bo to wszystko jest bardzo przykre.
    Serce matki jest najczulsze, całą prawdę zna i cały fałsz wyczuwa.
    Z żonami – jakby podobnie jak z matkami, ale przecież żona jest nabyta, Różnie bywa, raz ta, raz inna.
    A matka – tylko jedna. Jej serce najczulsze.

    Bo jak nie matki, nie komisja, nie Lasek, nie spece komisyjni,nie prokuratorzy cywilni i wojskowi – to kto zna Prawdę???

    Serce Antoniego Macierewicza? i profesora Rońdy?

  259. Wszyscy są ulegli wobec wszystkich, nie wsiadajcie do autobusu ZTM, bo szef my łamie kręgosłup, ale odlot 🙂 Teorie lepsze od trotylu Gmyza.

  260. @Tanaka
    „Ja z tego miejsca przepraszam z góry panią Protasiuk, bo to wszystko jest bardzo przykre.
    Serce matki jest najczulsze, całą prawdę zna i cały fałsz wyczuwa.
    Z żonami – jakby podobnie jak z matkami, ale przecież żona jest nabyta, Różnie bywa, raz ta, raz inna.
    A matka – tylko jedna. Jej serce najczulsze. ”

    One mają prawo do różnych osobistych deklaracji, bo chodzi o śmierć ich najbliższych, ale to nie powód żeby je przytaczać, po co.

  261. Kartka z podróży
    9 kwietnia o godz. 19:32

    Ja z kolei nie mam wystarczających podstaw sądzić, by komisja w jakiś konkretny sposób była podporządkowana tezie i osobom władzy.

    Natomiast system ma w sobie wbudowany konformizm i łamanie niezależności. Działa to od samego dołu, od poziomu gminy i jej drobnych fragmencików, np. różnych zakładów i zakładzików komunalnych.

    Ale zaraz, mamy Wolność i wreszcie minęła koszmarna noc komuny.

    Zastanawiam się, czy Majdan jest poinformowany, że z marnego zaczyna i kiepsko skończy?

  262. fidelio
    9 kwietnia o godz. 19:45
    Powód i równie dobry i równie zły.
    To zależy od tego, czy zajmujemy się racjonalnym badaniem, czy Prawdą Moralną.
    wcześniej się do sprawy ustosunkowałem.

  263. @Tanaka
    „a z kolei nie mam wystarczających podstaw sądzić, by komisja w jakiś konkretny sposób była podporządkowana tezie i osobom władzy.”

    Analogicznie: nie mam powodów sądzić by decyzje pilota były podejmowane pod wpływem osoby Błasika.

  264. Remm

    „Roth, jak wielu autorów tego rodzaju książek, czasem coś podkoloryzował albo czegoś nie sprawdził, no bo sprzedaż musi być, ale z tego, co o nim czytałem, wynika, że poważnie podchodził do swojej roboty”

    Tejot jeszcze ksiązki nie przeczytał a już ją dyskwalifikuje jako żródło bo mu z nią nie po drodze.
    Nie pierwszy raz.

    Pzdro

  265. fidelio
    8 kwietnia o godz. 19:12
    Zupełnie nie miałem czasu na blog , więc odpowiem ci dopiero teraz.
    W swoim wpisie podawałem fakty, które znalazłem w necie i które dotyczyły dokładności Smoleńskiego radaru . Radar RSP-6M2 jest przeznaczony do kontroli i kierowania ruchem lotniczym w przestrzeni powietrznej lotniska i służy do monitorowania położenia lądujących samolotów względem wyznaczonej ścieżki podejścia do wysokości 150-200m (bardzo ważny parametr!). Radar ten składa się trzech radiolokatorów: radiolokator obserwacji okrężnej o zasięgu do 120 km oraz dwa radiolokatory obserwacji sektorowej do monitoringu kursu i położenia samolotów względem wyznaczonej ścieżki schodzenia. Dokładność pomiaru radaru RSP-6M2 – odległość 200m – azymut 24 min. – elewacja 15 min.

    Oprócz tego, jeżeli samolot jest wyposażony w specjalny transponder – kontroler może widzieć na ekranie radaru dodatkowe informacje o wysokości, na której znajduje się samolot. Jeżeli samolot nie posiada takiego transpondera to kontroler nie ma informacji o wysokości lotu samolotu. W takim przypadku kontroler ma możliwość określenie położenia samolotu względem ścieżki tylko w granicach błędu pomiaru samego systemu RSL.

    Z tego powodu została utworzona specjalna procedura radiowa miedzy kontrolą lotów i samolotem: co 1000m odległości kontroler przekazuje pilotowi jego aktualne położenie względem kursu i ścieżki schodzenia (słynna komenda: ?Na kursie i ścieżce?) ? oczywiście pomiar jest wykonany w granicach błędu systemu RSL – a pilot odpowiada podając swoja wysokość. Dopiero przy tak przyjętej współpracy z załogą kontroler ma dokładne informacje o wysokości samolotu w danym momencie (pomiar wysokości powinien odbywać się z wysokościomierza barometrycznego nastawionego na ciśnienie lotniska).
    najlepsza dokładność naprowadzania na radiolatarnie NDB
    wynosi ok. +/- 5stopni
    to zakładając rozpoczęcie schodzenia idealnie w osi pasa, to na
    każde 100 m drogi odchylenie od osi może być
    100 * sin (+/- 5 stopni)= +/- 8.72 m
    Zakładając, że błąd się nie zmienia, to już z samego tego, po ok
    540m możemy się minąć z pasem o jego szerokość (która zdaje się
    wynosiła 47m) a przecież to jest błąd minimalny.
    W normalnych warunkach błąd jest korygowany wzrokowo przez pilota.
    Dlatego tez należy się odczepić od winy kontrolerów i uznać za właściwą interpretację MAK z prezentacji której wynikało , że dokładność przyrządu była taka, iż w jej ramach kontroler widział samolot „na kursie i ścieżce”.

  266. Tanaka

    „Zastanawiam się, czy Majdan jest poinformowany, że z marnego zaczyna i kiepsko skończy?”

    Jak na razie Majdan odpływa ku satysfakcji Bronka Jagiellona w hipnotyczne wizje ukraińskiego „Miedzymorza”.

    Nocą się nabijaliśmy z tych wizji.

    Przypomnę:

    https://twitter.com/KamilDziubka/status/585911573396488192/photo/1

    Pzdro

  267. fidelio
    8 kwietnia o godz. 19:12
    I jeszcze jedno
    Rolą kontrolera jest kontrola przestrzeni powietrznej wokół lotniska i zapewnienie separacji samolotom znajdującym się w tej przestrzeni. Kontroler, zatem określa kolejkę do lądowania oraz decyduje, w którym sektorze przestrzeni na swą kolej oczekują poszczególne samoloty. Wydaje także każdemu samolotowi pozwolenie na lądowanie. Natomiast nie ma żadnej roli do spełnienia przy podejściu samolotu do lądowania !!!

  268. fidelio
    8 kwietnia o godz. 19:12
    I jeszcze na ten temat
    Pilot sam „naprowadza” swój samolot. Nie istnieje coś takiego jak „naprowadzanie” samolotu przez kontrolera znajdującego się w wieży. Komendy kontroli lotów na wojskowym lotnisku wynikają z obserwacji obrazu na ekranie systemu RSL i mają tylko charakter pomocniczy. Na pewno nie mają żadnego decydującego wpływu na posiadaną przez pilota wiedzę w temacie położenia samolotu względem progu pasa.

  269. tejot
    9 kwietnia o godz. 18:37

    Tj, widze ze masz tyle do powiedzenia co laskowi experci,…
    wiem ze starasz sie jak mozesz na tym blogu tlumaczyc z polskiego na polskie,…moze to co robisz na kraj nadwislanski wystarczy, ale nie ze mna te numery Bruner.

  270. Tanaka
    9 kwietnia o godz. 19:23

    Tanaka, zapewne zdajesz sobie sprawe za kogo robisz na blogu 🙂

  271. Kartka z podróży
    9 kwietnia o godz. 19:55
    Remm
    “Roth, jak wielu autorów tego rodzaju książek, czasem coś podkoloryzował albo czegoś nie sprawdził, no bo sprzedaż musi być, ale z tego, co o nim czytałem, wynika, że poważnie podchodził do swojej roboty”
    Tejot jeszcze ksiązki nie przeczytał a już ją dyskwalifikuje jako żródło bo mu z nią nie po drodze.
    Nie pierwszy raz.

    Mój komentarz
    Kartko, nie pisałem o książce, tym bardziej nie mogłem dyskwalifikować książki. Pisałem o Jurgenie Roth. A Ty Kartko jak zwykle przeprojektowałeś moje pisanie w innym kierunku, na inny obiekt – taki, który jest co prawda jest bliski, ale nie jest ten, czyli odwróciłeś kota ogonem. Zasugerowałeś, że skoro Roth jest autorem książki, to pisanie o nim jest pisaniem o książce (której?), której nie czytałem. Można i tak. Trenuj dalej.
    Pzdr, TJ

  272. @maciek.g
    Nie chcę wchodzić w szczegółową polemikę, bo kwestia ewentualnego błędu kontroli lotów na ziemi nie jest kluczowa dla oceny wydarzeń.

    Czytałem trochę na ten temat i są różne oceny. Są tacy, którzy twierdzą, że jest pewna tolerancja odejścia samolotu ze ścieżki i samolot był w granicach tej tolerancji, być może.

    Jednak kontakt wieża – samolot chyba jest po coś i słowa padające z wieży: „na kursie i ścieżce” chyba nie są tekstem modlitewnym tylko są istotną informacją dla załogi samolotu.

    Natomiast kwestia ma charakter drugorzędny, bo zadaniem załogi jest zebranie precyzyjnych danych na temat wysokości, prędkości schodzenia etc. załoga powinna uniknąć katastrofy.

  273. Lex
    9 kwietnia o godz. 15:28
    Zasadna uwaga. Skoro działań przeciw kontrolerom nie podjęto, znaczy to, że nie było ku temu podstaw. (a to pokrywa się z wyliczeniami speców w necie – kontrolerzy błędu nie popełnili)
    Pilot całą posiadaną wiedzę wykorzystuje do podejmowania niezawisłych decyzji o lądowaniu lub odejściu.
    Teraz ciekawostka. Poza systemem RSL + 2xNDB załoga miała do dyspozycji własne urządzenia nawigacyjne, przede wszystkim komputerowy system zarządzania lotem (FMS). Korzysta on z informacji o położeniu samolotu z satelitarnego systemu GPS. Ten jednak określa współrzędne geograficzne według powszechnie przyjętego w geodezji i nawigacji układu WGS-84.
    Na schematach (kartach podejścia) lotniska Siewiernyj, które posiadała polska załoga, współrzędne geograficzne zapisane są w zupełnie innym, rosyjskim systemie SK-42 (w obu przypadkach liczba oznacza rok wprowadzenia). Są to dwa różne systemy określania współrzędnych geograficznych, których wzajemne rozbieżności dochodzą do kilkudziesięciu metrów.
    Przypuszczalnie załoga o tym nie wiedziała w wyniku, czego prawdopodobnie wprowadziła błędne dane do systemu FMS (bez uwzględnienia poprawki na różnice wynikające z obu systemów).

  274. @maciek.g
    „Dlatego tez należy się odczepić od winy kontrolerów i uznać za właściwą interpretację MAK z prezentacji której wynikało , że dokładność przyrządu była taka, iż w jej ramach kontroler widział samolot “na kursie i ścieżce”

    Jeśli to zrobimy to oznacza, że raport komisji Millera jest niewiarygodny i to dopiero otwiera puszką Pandory. To oznacza, że raport Millera jest na poziomie lądowania w Smoleńsku.

  275. Tejot

    Ale w dyskusji nie zajmujemy się biografią literacką Jurgena Rotha, krytyczną oceną jego twórczości tylko jego ksiązką „Zamkniete akta Smoleńsk”.

    A ściśle chyba trzema stronami tej ksiazki, które wydawca przekazał mediom. Plus wywiadami z Rothem na temat tej ksiązki.

    W tym kontekscie porównywanie Jurgena Rotha do Ericha von Dänikena słuzyć może jedynie dyskwalifikacji owych trzech bulwersujących część opinii publicznej stron.

    No bo gdyby nie te trzy strony to co Cię Roth obchodził?

    Pzdro

  276. czy on jeszcze wie co mowi,…czy z kartki czy bez, …to jest POnad jego sily:

    „Bronisław Komorowski w środę w Kijowie podkreślał, że będzie przemawiał przed Radą Najwyższą Ukrainy jako pierwszy polski prezydent. Taką informację przekazywała również przed wyjazdem na Ukrainę Kancelaria Prezydenta.

    „Przemówienie A. Kwaśniewskiego w Radzie Najwyższej miało miejsce 21 maja 1997 roku” – przypomniał na Twitterze Marek Siwiec.”

    Jeden cierpi na chorobe filipinska, a u drugiego wyglada na poczatki Alzheimera, moze potrzebuje dobrego lekarza.

    Trzy stadia choroby Alzheimera

    W zależności od objawów wyróżnia się 3 okresy:

    1.Wczesny. Utrata świeżej pamięci, niemożność przyswajania i zapamiętywania nowych informacji, problemy językowe (szukanie słów), zmiany nastroju i osobowości.

    2. Pośredni. Całkowita utrata zdolności zapamiętywania i odtwarzania nowych informacji. Pamięć o dawnych wydarzeniach jest upośledzona, ale nie zanika. Często chorzy są zagubieni, nie mogą znaleźć np. własnej łazienki. Wędrują bezcelowo, zachowują się nieprzyjaźnie w stosunku do otoczenia.
    3. Ciężki. Chorzy są niezdolni do chodzenia ani wykonywania prostych czynności. Nie potrafią jeść i połykać. Tracą kontrolę nad zwieraczami. Mają odleżyny. Z czasem przestają mówić. Końcowym stadium (7-20 lat od początku choroby) jest śpiączka, w której chory umiera – zazwyczaj z powodu infekcji.

  277. Roth ma w Polsce opinię eksperta od Rosji, wystąpił w dokumencie Ewy Ewart o Putinie emitowanym w TVN24.
    https://twitter.com/Samueljrp/status/586212789561257984/photo/1

  278. Przeciąganie liny -tak bym skrótowo nazwał obecność gen.Błasika w kokpicie .
    Był , pociąga za sobą b.prezydenta Lecha Kaczyńskiego , nie był w Kokpicie to Lech Kaczyński może spokojnie spoczywać na Wawelu .
    Bitwa to przegrana ,bo Gen Błasik był w kokpicie .
    Pełne 5 lat marne państwo nie chciało ustalic tego faktu – poniewaz …..podobnie brzmi raport Anodiny , ale to RUSKIE .
    ps .
    W przerwie odbioru Turnieju WTA Katowicach „wpadłem ” do II programu TVP .Akuratw”Panoramie ” pokazywano Bronisława Komorowskiego w Parlamencie Kijowskim .
    Po obrazach zachwytu Komorowskiego i Poroschenki podano widzom inforamcje ,ze na tej samej sesji uchwalono „Ustawę Antykomunistyczna a jednoczesnie Ukraińska Armie Powstańczą podniesiono do rangi Mitu Ukraińskiej Wolnosci ”
    Niezbyt dokładnie słuchałem ,dlatego szukalem potwiedzenia tej info w dziennikach Polsatu TVN a i w TVP INFO -cisza ZERO !! .Bawcie sie Polacy dalej w to braterstwo – powodzenia .
    Komorowski nie znał programu prac ? możliwe ! pojechał jak Gajowy , tak to z nim w skrócie wygląda .
    Wracam do „Spodka „

  279. maciek.g
    9 kwietnia o godz. 19:59

    W dyskusji nt Smoleńska praktycznie nie występują dwa elementy, które się bezpośrednio wiążą z tym, co wyjaśniasz:

    1. . strona polska odmówiła rosyjskiego prowadzącego (nawigatora), który znając dobrze rosyjskie procedury i dokładność pracy radaru, zapewniłby prawidłową komunikację z wieżą skutkującą albo bezpiecznym lądowaniem, albo odejściem na lotnisko zapasowe.
    2. strona polska – tak powinno być – powinna ustalić jakie urządzenia, jakie procedury i jacy ludzie będą się ze sobą komunikować w sprawie lotu i lądowania.
    Próg dokładności radaru rosyjskiego i własnych urządzeń, brak/działanie transpondera i wszelkie inne elementy składające się na prawidłową, skuteczną i bezpieczną komunikację powinny były zostać sprawdzone i ustalone, czy zapewni to bezpieczne wykonanie zadania.
    Niezależnie od tego, czy bierze się rosyjskiego prowadzącego, a jeśli nie bierze – z jakiego powodu – jeśli współpraca wzajemna nie była oparta na tożsamych systemach i procedurach? – sprawdzenie wszystkich składowych było absolutną koniecznością.

  280. xmax
    9 kwietnia o godz. 20:10

    dziecię we mgle smoleńskiej, zdawanie sobie sprawy cię przerasta.

  281. Fidelio

    „Roth ma w Polsce opinię eksperta od Rosji, wystąpił w dokumencie Ewy Ewart o Putinie emitowanym w TVN24”

    No właśnie … .

    Pzdro

  282. Kartka z podróży
    9 kwietnia o godz. 20:01
    To jest w ogóle ciężki fantazmat. Mnie chodziło raczej o działanie samego systemu państwa, analogicznie jak w samej Polsce.

  283. Waldemar

    Polecam Ci rozmowę Ordyńskiego z Millerem w tvp INFO

    Tytuł: „Mówię: UPA odpowiada za ludobójstwo Polaków. Ukraińcy, ścigajcie mnie!”

    Omówienie i zapis wywiadu pod linkiem

    http://www.tvp.info/19594670/mowie-upa-odpowiada-za-ludobojstwo-polakow-ukraincy-scigajcie-mnie

    Pzdro

  284. @KZP
    „Tytuł: “Mówię: UPA odpowiada za ludobójstwo Polaków. Ukraińcy, ścigajcie mnie!”

    A dziś na Ukrainie podjęli ustawę gloryfikującą działanie UPA, akurat jak Bronek był.

  285. Memem smoleńskim w Raporty

    Przed chwilą zetknąłem się z dowodem pokazującym, że alternatywne teorie na temat katastrofy smoleńskiej funkcjonują i z powodzeniem są przyjmowane przez wielu jako jedyna prawda.
    Znany publicysta w radiu z emfazą opowiadał o katastrofie smoleńskiej w aspekcie ostatnio opublikowanych odczytów z kokpitu. Było tam wszystko co na blogu – że ostatni stenogram jest to zasłona, chwyt, przykrycie innych śmierdzących spraw, atak na rodziny smoleńskie, obrona Komorowskiego, który w sondażach zjeżdża, dyktat ruskich, granat na PiS, itd.

    Między innym publicysta ten wspomniał z pełną swobodą i znajomością rzeczy, ze wszystkie te komisje (koziowólskie – jak mówi xmax) nie zbadały jednego prostego i podstawowego faktu, który wskazuje na wybuch, a mianowicie rozrzutu szczątków.
    Publicysta ów nie wgłębiał się w temat, wykorzystał mem smoleński, który mówi, że rozkład szczątków świadczy o wybuchu w Smoleńsku i że wszelkie komisje i zespoły lekceważą ten fakt.
    Memy w interpretacji katastrofy smoleńskiej są ważniejsze od faktów. Memy te są tezami, dowodami i faktami jednocześnie. Memów się nie dowodzi i nie dyskutuje. Memy się przytacza. To są dla smoleńczyków pewniki.

    Pominął rzecz zasdadniczą – nie ma w Smoleńsku nadmiernie szerokiego ani jakiegokolwiek innego rozkładu szczątków, który by wskazywał na wybuch (lub wiele wybuchów).
    Rozkład szczatków na wrakowisku w Smoleńsku jest typowy dla katastrofy lotniczej określanej z angielska jako kontrolowane zderzenie samolotu z ziemią. Setki razy pisano o tym, istnieją dziesiątki zdjęć z wrakowiska zaświadczające ten fakt. Jednakowóż teraz po 5 latach to nie ma znaczenia dla smoleńczyków, ponieważ te dziesiątki zdjęć i opinii fachowców zastępuje prawomocnie i prawomyślnie jeden mem – rozkład szczątków Tu-154M w Smoleńsku wskazuje na wybuch.

    Potęga memu dla niektórych umysłów jes nieopomiernie większa niż potęga faktów. W ten spopsób prawda zostaje zakuta w pancerz memu, uzyskuje jakby status niepodważalności, uświęcenia (rycerz nie kłamie) i nie pozostaje nic innego, jak wołanie – musimy poznać prawdę, potrzebujemy rzetelnego śledztwa, tamte śledztwa były fałszowane, bo np. sekcje nie takie były jak trzeba, nie przekopano ziemi, wieża twierdziła, że jesteście na ścieżce i kursie, a tak nie było, tor lotu przedstawiony w raporcie Millera jest karygodnie fałszywy, ponieważ Miller nie umiał scałkowac przyspieszenia pionowego, itd.

    Kto się w tym rozezna? W tym mieszaniu, podważaniu, teoretyzowaniu bez faktów, tworzenia faktów wbrew prawom fizyki, oskarżaniu o przedstawianie w raporcie faktów jako sprzecznych z fizyką, itd. Nikły procent ludzi. Duża część z pozostałych ulegnie i będzie napędzan memami.

    Jeśli memy się u kogoś nie przyjmują, to go wyzwiskami lub hop na rodzinę (dziadek w partii komunistycznej, ojciec w UB, itd.) lub po prostu – ty pachole NKWD, ty o kant d..y specjalisto z Koziej Wólki, itd.
    Pzdr, TJ

  286. Tanaka
    9 kwietnia o godz. 20:45
    Ten lot, a także jego przygotowanie jest czarną datą polskiego lotnictwa wojskowego, które z powodów politycznych stoczyło się na dno. Ten lot „uwieńczył” serię katastrof z których praktycznie nie wyciągnięto żadnej nauki. Cały czas starano się usilnie chronić winnych stanu który powstał. Tam zrobiono tyle błędów i tyle świadomych naruszeń procedur lotniczych ,że to się jak mówią ” w głowie nie mieści” .
    To o czym wspominasz to drobiazg (ale oczywiście gdyby wymagać dobrej roboty , to powinno się to zrobić)
    Gdyby jednak przestrzegano procedur lotniczych to o prostu katastrofy by nie było

  287. Uścisk przyjaciół. Finał przebaczenia zbrodni Ukraińców na wołyńskich Polakach. Zabili siekierami ponad 200 tysięcy.
    http://pl.sputniknews.com/opinie/20150409/229431.html

  288. Tanaka
    9 kwietnia o godz. 20:47

    widze ze masz problemy z gramatyka

  289. Tanaka

    „Mnie chodziło raczej o działanie samego systemu państwa, analogicznie jak w samej Polsce.”

    To jest temat rzeka.
    Najogólniej mówiąc moim zdaniem to jest państwo upadłe i co gorsza pozbawione realnej woli dokonania konstruktywnych zmian.

    Inaczej, sposób politycznego myslenia Ukraińców poglębia upadłość ich państwa.

    Co najciekawsze równiez polska polityka wschodnia inspiruje Ukrainców do politycznego samobójstwa.
    I tu nie mam jasności czy doprowadzenie do pełnej upadłości czy rozpadu Ukrainy wynika z kalkulacji politycznej naszych „jagiellonów” czy z ich głupoty.

    Podam może taki przykład.

    Aktualnie Ukraina rozłazi się w szwach, bo regiony na skutek kryzysu rządają autonomii. Nawet regiony z minimalnym udziałem mniejszości rosyjskiej. Poroszenko mówi, że idee federalizacji „infekują państwo jak skażenie biologiczne”.
    Głęboka federalizacja kraju wynika zresztą z porozumień mińskich podżyrowanych przez Rosję, Niemcy i Francję.

    Co robi Poroszenko? Chce przeprowadzić zamiast federalizacji decentralizację – tak jak mu podpowiadają polscy doradcy. Ustrój terytorialny Ukrainy ma wyglądać jak polski. Problem w tym, że nawet w zuniformizowanej Polsce ta decentralizacja samorządów do końca nie satysfakcjonuje. Jak więc może się sprawdzić w tak zróżnicowanym, rozdzieranym konfliktami kraju jak Ukraina?

    A przecież bez federalizacji ten kraj sie rozpadnie. Rozumieją to Niemcy, Rosjanie, Francuzi.
    No ale tutejszym jagielonom jak i redukcjonistom galicyjskim (oni na Ukrainie rządzą) to w głowach się nie miesci.

    Pzdro

  290. Huzia na Artymowicza
    Warte rozpoznania są dziś ogłoszone przez Porkuraturę Wojskową szczegóły dotyczące Raportu ze stenogramami. Nie jest tak, że stenogramy opracował Artymowicz.

    Dokument ten – jak poinformowała NPW – składa się z części technicznej obejmującej m.in. ocenę techniczną kopii zapisów, analizę konstrukcji magnetofonów i ocenę zasięgu mikrofonów. Jak dodała prokuratura, autorem tej części opracowania był biegły Andrzej Artymowicz.

    Z kolei drugą część tego dokumentu stanowi stenogram. stenogram opracowany został przez siedmioosobową grupę biegłych uczestniczących w badaniach odsłuchowych, o specjalnościach: badanie wypadków lotniczych, pilotaż i szkolenie lotnicze, organizacja lotów, współpraca w załodze, eksploatacja samolotu Tu-154 oraz psychologia lotnicza – poinformował ppłk Janusz Wójcik z NPW. Dodał, że Artymowicz był jedynie jednym z członków grupy biegłych prowadzących odsłuchy.

    Natomiast drugim ujawnionym dzisiaj dokumentem jest licząca 78 stron „Opinia w zakresie fonetyczno-akustycznej analizy zapisów dźwiękowych z samolotu Tu-154M nr 101” opracowana przez prof. Grażynę Demenko. Opinia ta dotyczy m.in. ogólnej oceny i fonetyczno-akustycznej weryfikacji transkrypcji wybranych przez biegłych wypowiedzi oraz oceny możliwości identyfikacji wybranych przez biegłych głosów.

    Jak podkreśliła NPW, dokument ten natomiast „nie zawiera transkrypcji, to jest spisania odsłuchanych treści nagrania”.
    Pzdr, TJ

  291. Silne wpływy upowców w Kanadzie. Zmusili tamtejsze władze do odwołania koncertu znanej ukraińskiej pianistki Lisitcy, która wcześniej ośmieliła się krytykować faszystowski pucz w Kijowie.
    http://www.globalresearch.ca/toronto-symphony-bans-pianist-critical-of-kiev-regime/5441951
    U nas szerzy się natomiast makkartyzm.

  292. tejot
    9 kwietnia o godz. 21:02

    TJ,
    a czegoz innego mozna po Tobie spodziewac sie,…moze dla Ciebie przyswajalne ze samolot wali w bloto z kilku-kilkunastu metrow i rozpada sie na 40 000 kawalkow.

  293. @tejot
    „Warte rozpoznania są dziś ogłoszone przez Porkuraturę Wojskową szczegóły dotyczące Raportu ze stenogramami. Nie jest tak, że stenogramy opracował Artymowicz.”

    Słabo rozpoznałeś. Dziś w radiu TOK FM słuchałem wyjaśnień prokuratora, który wyjaśniał, że nie ujawnili jeszcze stenogramów, bo mają dwie wersje, nieco sprzeczne i są wątpliwości co do tego kto co mówi, dopiero mieli rozmawiać z Artymowiczem i jeszcze jedną specjalistką, zapomniałem nazwiska. No, ale oczywiście musiał pójść przeciek na roboczej kopii, nie zweryfikowanej jeszcze, żeby koniecznie grzać temat przed 10.04, grać Błasikiem, piwkiem itd. Obrzydliwe.

  294. Czy to zdrada stanu,czy prymitywna głupota.

    O czym wie, ale woli nie pamiętać historyk Komorowski

    Za ulotny miraż o wskrzeszeniu polskich wpływów na Ukrainie, prezydent Komorowski płaci kijowskim władzom pamięcią pomordowanych rodaków.

    Oficjalne podróże prezydenta Polski za wschodnią granicę w istoty sposób różnią się od wycieczek do innych krajów świata. Zarówno sam prezydent, jak i jego świta zdają się przykładać do nich większą wagę, traktować bardziej w kategoriach historycznej metafizyki i dziejowej misji niż roboczego omówienia policzalnych interesów obu krajów. Wychodząc z samolotu na lotnisku w Boryspolu czy występując w Radzie Najwyższej, na twarzy Komorowskiego maluje się z jednej strony hardość i duma, iż to właśnie on przywraca Polsce dawno utraconą strefę wpływów, a z drugiej uzasadniona znajomością historii obawa, iż, tak, jak wielu jego poprzedników, może szybko i na długo wypuścić geopolityczną zdobycz z rąk.
    O jaką Ukrainę troszczy się Bronisław Komorowski?
    Bronisław Komorowski jest bowiem historykiem nie tylko z wykształcenia. Przynależy on do tej części polskiej elity politycznej, która z dawnej chwały Rzeczypospolitej uczyniła oś współczesnej polityki zagranicznej państwa. Polska szlachta została bowiem, najpierw w wyniku zaborów, a potem komunizmu wydziedziczona nie tylko materialnie, ale także moralnie: kiedy przegrała najpierw Pierwszą, a potem Drugą Rzeczpospolitą, to utraciła moralne prawo do rządzenia Polakami i kształtowania polityki państwa. Chorobliwe ambicje, przekonanie o własnej wyjątkowości i poczucie dziejowej misji, choć usunięte z przestrzeni publicznej i pozbawione wpływu na realną politykę były przez pokolenia konserwowane i umacniane podczas rodzinnych spotkań i codziennych rozmów. Sam Komorowski mówił o tym wielokrotnie, podkreślając, iż cała jego świadomość wyrasta z tradycji jezuickich zauszników Zygmunta III i doradców — „Prometeuszy” Piłsudskiego.
    I za każdym razem, kiedy podczas zagranicznych spotkań nerwowo obraca w palcach swój herbowy sygnet i kiedy nawet mimo woli wyrywają mu się komentarze o pokrewieństwie z Marszałkiem, to trudno nie dostrzec, iż zarówno jako człowiek, jak i jako polityk, jest on przekonany, iż Polska musi kontynuować swą cywilizacyjną misję nad Niemnem, Dźwiną i Dnieprem. Z punktu widzenia jego i dużej części polskiego establishmentu, sensem istnienia i działania polskiej polityki zagranicznej jest podjęcie na nowo dzieła niesienia cywilizacyjnej misji na Wschodzie. A, że Polska w obecnej sytuacji jest na niemal wszystkich innych kierunkach skrępowana mniej lub bardziej formalnymi zakazami silniejszych „sojuszników”, historyczny kompleks dobrze wpisuje się w to jedno maleńkie okienko możliwości, które dla polskiej dyplomacji wydaje się jeszcze być otwarte. Z prostego rachunku położenia i potencjału Polski wynika, iż miotając się między tym, czego by się chciało i tym, co można, wynika, iż jedynym poletkiem, na którym patroni z Berlina i Waszyngtonu pozwalają Warszawie geopolitycznie pohasać jest właśnie Ukraina. W tym kontekście wydaje się, iż polski prezydent wierzy, iż seniorzy feudalnego układu nazwanego sojuszem euro-atlantyckim zastosują wobec Polski zasadę „wasal mojego wasala nie jest moim wasalem” i pozwolą Warszawie stać się z jednej strony adwokatem Kijowa na Zachodzie a z drugiej występować wobec Ukrainy jako apostoł zachodnich wartości.

    Słuchając przemówienia Komorowskiego do ukraińskich posłów można było odnieść wrażenie, iż przyjechał do Kijowa na nowo ochrzcić Ruś a pod nazwą integracji europejskiej niesie im nowe chrześcijaństwo. Przechodząc przez Złote Wrota, nie może on nie wspomnieć o Bolesławie Chrobrym, a jadąc po Chreszczatyku, myśli zapewne o Rydzu —Śmigłym. W świadomości dziedziców polskiego misjonarstwa na Wschodzie Europy, to właśnie bowiem Kijów, jak klamra, spina wszystkie najważniejsze wydarzenia symbolicznie świadczące o prawie Warszawy do decydowania o losach tych ziem i ich ludności. I kiedy Komorowski powtarza w Radzie, że „nie będzie wolnej Polski bez wolnej Ukrainy”, to mówi szczerze, ale nie do końca. Mówi bowiem wolnej, ale myśli – wolnej i posłusznej.
    I właśnie w imię entuzjastycznie śnionych na jawie marzeń o powrocie na utracone Kresy, prezydent Polski zapomina o smutnej rzeczywistości, w której na najwyższych stanowiskach władzy na Ukrainie siedzą dziś potomkowie morderców polskich dzieci z Wołynia. Ludzie, którzy wiedzeni różną motywacją – część ślepą wiarą, inni cynicznym wyrachowaniem – budują przyszłość kraju na kulcie tych, którzy 70 lat temu wypruwali noworodki z brzuchów polskich matek, aby przybić je potem gwoździami do drzew, darli pasy z polskich chłopów i wypalali polskie wsie tak, aby na wieki nie został po nich żaden ślad. Historyk Komorowski dobrze o tym wie, ale woli nie pamiętać. I właśnie dlatego, zdecydował się na akt bezprecedensowej manipulacji historią Polski i zdradę pamięci rodaków: na ziemi obficie zroszonej krwią polskich ofiar ukraińskiego nazizmu postanowił odprawić polityczny sabat o jawnie antyrosyjskim charakterze. Poświęcając historyczną prawdę, poczucie sprawiedliwości i pamięć wielu rodaków, postanowił na grobach ofiar NKWD wykreować legendę o wspólnej walce Polaków i Ukraińców z odwiecznym wrogiem obu narodów i państw. Świętowanie rocznicy zbrodni katyńskiej w Kijowie to nie tragiczna pomyłka czy polityczna farsa: to świadomie kładziony fundament pod dalszą rewizję historii w imię geopolitycznych interesów.

    Mimo, iż Bronisław Komorowski znany jest z gaf i przejęzyczeń, historyczna amnezja i etyczna ekwilibrystyka, którą zaprezentował w Kijowie to nie spontaniczny zew emocji w stylu słynnego „chodź szogunie” podczas wizyty w Tokio. Kierując się z jednej strony cynicznym rachunkiem a z drugiej palącym poczuciem dziejowej misji, Komorowski zdaje sobie sprawę, iż życia Wołyniakom nie wróci, ale pamięć setek tysięcy ofiar można przehandlować na przychylność neobanderowskiej elity i polityczne wpływy nad Dnieprem. I właśnie dlatego, przy okazji puszczając oko do elektoratu smoleńskiego (za pasem wszak wybory), wciąż powtarza mantrę o „rosyjskiej winie” za zbrodnie komunistów (o której odpuszczenie prosiło już dwóch prezydentów Rosji) i milczy o zbrodniach banderowców, za które nikt nie tylko nie przeprosił, ale na których buduje się tożsamość narodową współczesnej Ukrainy.
    Premier Polski nie pojedzie do Moskwy na obchody 70-lecia Zwycięstwa
    Swojego czasu, wyniszczony wojną domową i pogrążony w kryzysie Irak zgodził się na program „Ropa za żywność”. Zdaje się, iż podczas wizyty w Kijowie prezydent Komorowski złożył Ukrainie podobną propozycję, pod hasłem „wpływy za pamięć”. W obłędnej próbie realizacji geopolitycznej utopii, romantycznie uskrzydlony dziedzic husarzy i powstańców zaparł się własnej historii i godności narodu. A zaprawiony w bojach o europejskie kredyty i deklaracje poparcia, stary cwaniak-oligarcha patrząc na to z promiennym uśmiechem klepał go po ramieniu i może nawet szepnął na ucho coś o wielkości i sławie najjaśniejszej Rzeczpospolitej.”

  295. @Kartka z podróży
    9 kwietnia o godz. 19:22

    Inflanty, mówisz? To pocieszające, ale po co Bronek odstawia tę szopkę na miesiąc przed wyborami? Głosów mu od tego nie przybędzie, a może ubyć. I w realu, i w necie widzę, ze nawet ci Polacy, którzy bardzo nie lubią Putina, z rezerwą podchodzą do takich gestów wobec Ukrainy.

  296. Tanaka, koloryzujesz o Komorowskim, przypisujesz mu Bóg wie jakie doktryny i misje, koncentrujesz w jego postaci wszystko co najgorsze i zgubne w I RP, polski kolonializm, mocarstwowe intencje, piłsudczykowstwo, zdradę interesów, jakiś jagiellonizm jako operetkową wersję doktryny o przewodzeniu Wschodowi, itd.
    Pzdr, TJ

  297. @Kartka z podróży
    9 kwietnia o godz. 19:55

    Ja też oczywiście książki nie czytałem, ale na podstawie tego, co wiem o niej i jej autorze, pozwalam sobie na formułowanie pewnych wniosków. Tak czy inaczej, Roth dokarmił polskiego potwora smoleńskiego, który ostatnio był już słabowity i miałem nadzieję, że więcej nie wstanie. Teraz ten potwór znowu pluje jadem na wszystkie strony, choć książka jeszcze nie trafiła do polskich księgarń.

  298. specjalista od zgrania dzwieku i montazu dzwieku Andrzej Artymowicz

    http://www.filmpolski.pl/fp/index.php?osoba=1119394

  299. Ktos okreslil „tutke” z L..Kaczorem
    na pokladzie jako , uwaga! :

    „Katolicki Pojazd Podniebny”

    dla mnie bomba !
    Oddaje zarowno przyczynny jak i
    skutki tej porabanej wyprawy w
    jar smolenski .
    Sie zobowiazali i sie roz.ibali !

    To mi przypomina „Siare””
    z „Kilera” i jego stwierdzenie faktu
    po nieudanym ladowaniu skoczka
    spadachronowego :

    ” No i k.rwa wyladowal ! ”

    Pozdrowionka.

  300. @maciek.g

    Dzięki za fachowe komentarze. Gdyby takich objaśnień, np. o tym nieszczęsnym „kursie i ścieżce”, było w mediach więcej, to być może stan świadomości „luda” w tym temacie byłby nieco lepszy.

    Pamiętam, że zaraz po katastrofie trafiłem w necie na forum lotnictwo.pl, gdzie piloci, mechanicy i inni ludzie znający się na rzeczy komentowali na gorąco to, co się stało. Mieli tam cały dział, w którym omawiali każdy wypadek lotniczy na świecie, szukali przyczyn i wyciągali wnioski. Ich komentarze były fachowe, ale zrozumiałe nawet dla takiego laika jak ja. Na przykład na podstawie sposobu rozrzucenia szczątków dyskutanci szybko odrzucili hipotezę wybuchu i stwierdzili, że samolot koziołkował. Wiele z tamtych wstępnych ocen później się potwierdziło, włącznie z tą, że w specpułku bardzo źle się działo. Potem rzadko spotykałem rzeczowe, racjonalne dyskusje. Smoleńsk szybko stał się sprawą polityczno-mistyczną i tak już zostało.

  301. Remm

    „po co Bronek odstawia tę szopkę na miesiąc przed wyborami? Głosów mu od tego nie przybędzie, a może ubyć”

    Jego problem.
    Mojego poparcia i tak nie miał ani za miesiąc nie bedzie mial, więc mnie te występy żałosne nie ruszają.

    „Roth dokarmił polskiego potwora smoleńskiego”

    Wiesz, sprawa jest tak zabagniona, zagmatwana, zamataczona i budzaca tak duże emocje że aż się prosi by tego smoka dokarmić i na nim zarobić.
    Ja mu się nie dziwię.

    Rotha nie ma zresztą za co obwiniać. On po prostu zbiera to co ktoś inny pracowicie zasiał i wypielegnowal.

    Pzdro

  302. @cynamon
    „Ktos okreslil “tutke” z L..Kaczorem
    na pokladzie jako , uwaga! :

    “Katolicki Pojazd Podniebny”

    Ej, może dałbyś sobie na wstrzymanie, tam nie tylko Kaczyński leciał, więc może przez szacunek dla tych innych pasażerów byś te biesiadne grube bawarskie dowcipasy opowiadał w jakiejś monachijskiej karczmie, ale niekoniecznie tutaj, hm?

  303. Ja Pana redaktorze Passent sehr
    blagadariu !!! Szrajbnij Pan cos nowego , bo tym Smolenskiem juz
    jestem kompletnie zasmololony !
    Great bitte !!!
    I oczien mnoga gruessen .

    Pozdrowionka.

  304. @remm
    „Pamiętam, że zaraz po katastrofie trafiłem w necie na forum lotnictwo.pl,”

    Tak, dobre źródło, też się stamtąd wiele dowiedziałem.

    „Dzięki za fachowe komentarze. Gdyby takich objaśnień, np. o tym nieszczęsnym „kursie i ścieżce”, było w mediach więcej, to być może stan świadomości „luda” w tym temacie byłby nieco lepszy. ”

    To są ustalenia z raportu MAK, ustalenia raportu komisji Millera są inne w tej sprawie. Także to jest kwestia raport vs. raport, a szerzej ustalenia strony polskiej vs. ustalenia strony rosyjskiej.

  305. maciek.g
    9 kwietnia o godz. 21:16

    Pamiętam rozmowę z byłym dowódcą jednostki lotniczej wożącej vipów. Był nim w połowie lat 90-tych, i jeszcze grubo wcześniej.Nie pamiętam w tej chwili jego nazwiska, a nie mam czasu szukać.
    Mówił, jak rzeczy działały przez lata.
    O prez. Kwaśniewskim mówił np to, że kiedy leciał, nie było ani razu nawet cienia skrzywienia, jeśli lot musiał przebiec inaczej, niż było w planie. Lotem rządziła załoga, dowódca i kropka.
    Miał kiedyś umówioną wizytę w Bułgarii, z prezydentem, parlamentem. Nad Bułgarią zepsuła się pogoda. Dowódca poinformował prezydenta, że na zakłądanym lotnisku nie można wylądować. Kwaśniewski zapytał o lotniska zapasowe i bez dyskusji przyjął zaproponowane. Zdaje się, że był to Bukareszt. Musiał kawał drogi przejechać, spóźnienie było kilkugodzinne, ale żadnej pretensji prezydenta nie było. Były podziękowania za bezpieczny lot.

    Opowiadał też o wewnętrznej organizacji jednostki lotniczej i zasadach kontroli i nadzoru. różnica między tym co wtedy, a później – kolosalna.

  306. tejot
    9 kwietnia o godz. 21:46

    Ja chyba niewinny jestem. Zdaje się, że adresujesz to do @taśmy

  307. @maciek.g
    „Pilot sam “naprowadza” swój samolot. Nie istnieje coś takiego jak “naprowadzanie” samolotu przez kontrolera znajdującego się w wieży. Komendy kontroli lotów na wojskowym lotnisku wynikają z obserwacji obrazu na ekranie systemu RSL i mają tylko charakter pomocniczy. Na pewno nie mają żadnego decydującego wpływu na posiadaną przez pilota wiedzę w temacie położenia samolotu względem progu pasa.”

    Informacja „na kursie i ścieżce” oznacza, że samolot znajdował się w osi pasa. No więc nie znajdował się, był z boku w stosunku do osi pasa.

  308. @maciek
    Skoro słowa z wieży kontroli lotów były bez znaczenia, to po co oni w ogóle tam siedzieli? Powinni zamknąć budę i iść do domu.

  309. Tanaka, przepraszam za skierowanie komentarza w Twoją stronę, dała znać odwieczna cecha moja – niedbałość. Postąpiłem nierzetelnie nie sprawdzając kto i co.
    Pzdr, TJ

  310. Tego nie wiedziałem:

    „Jak dowiedziała się w maju 2010 r. „Gazeta Wyborcza”, Rosjanie przed obchodami rocznicy zbrodni katyńskiej w 2010 r. ostrzegali, że nie mogą dać pełnej gwarancji bezpieczeństwa dla ciężkich maszyn lądujących na Siewiernym. Proponowali najbliższy rosyjski międzynarodowy port lotniczy w Briańsku, położony ok. 250 km od Katynia. – Ma on znacznie lepszy system naprowadzania lądujących tam samolotów, który „automatycznie” naprowadza maszynę na pas, czyli sygnalizuje pilotowi każde najmniejsze odchylenie od kursu i ścieżki, to jest właściwego toru zniżenia – mówił wtedy „Gazecie” jeden z najlepszych rosyjskich pilotów oblatywaczy oraz specjalista od wyjaśniania przyczyn katastrof lotniczych.

    Strona polska bardzo nalegała jednak na to, by polskie maszyny mogły lądować w Smoleńsku. Tę informację potwierdziło nam niezależnie od siebie dwóch przedstawicieli strony polskiej. Jeden z nich ocenił nawet: – Niepotrzebnie zmusiliśmy Rosjan do zgody na przyjęcie samolotu w Smoleńsku.

    Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,132280,13686226,_Na_kursie_i_na_sciezce_.html#ixzz3WqUtIqkg

    Czyli Rosjanie przewidywali problemy z lądowaniem w Smoleńsku, proponowali inne, lepsze lotnisko, ale nasi się uparli. Przynajmniej tak twierdzi wyborcza.

  311. Kartka z podróży
    9 kwietnia o godz. 20:54
    wg informacji dlf(wiadomosci 15/4/9/godz 19:04) służby specjalne ukrainy zazębiaja (cyt.org. „verzahnen”) współpracę ze służbami specjalnymi w ue;
    ciekawe ile tych zębów przybędzie 😉

  312. zz (podobno najciekawszy komentarz) 🙂

    „Uprzejmie proszę o wyjaśnienie, co takiego złego zrobili w tej sprawie Rosjanie poza tym, że są Rosjanami. Przecież nie zezwolili na lądowanie i poinformowali pilotów o braku warunków do lądowania. Co więcej mogli zrobić”?

    Drogie rosyjskie lobby, ukrywające się pod ksywką zz (z ksywka ZSRR byłoby bardziej do twarzy), zapominacie lub kłamiecie, że ujawnione już dawno stenogramamy z wieży w Smoleńsku pokazują jak pułkownik Kranokutski nakazł kontrolerom sprowadzić samolot na 100 metrów („sto metrów i koniec rozmowy”), choć oni raczej by odesłali samolot na inne lotnisko i poszli na piwo. Nie mieli wyboru. Pułkownik Krasnokutski, który dowodził tymi kontrolerami prawem kaduka, też nie był sam, miał nad sobą gen. Benediktowa w Moskiwe z którym był w ciągłym kontakcie telefonicznym. Jeśli pytacie, drogie lobby, tak z głupia frant, co takiego zrobili Rosjanie to WŁAŚNIE TO.

  313. Kartka
    godzina 20:45 ;
    Dziekuje ,przeczytalem , widocznie trzeba czasami być wTVP ok. godziny 19:15
    Jak wiesz nie mam w histori mojej Rodziny „scieżki ” vs UPA a jednak tego dnia Prezydent Bronisław pozbawił się tego jednego potencjalnego głosu wII TUPRZE ,to tylko pojedynczny gest protestu ..
    Pozdrowienia

  314. @Mauro Rossi
    „pułkownik Kranokutski nakazł kontrolerom sprowadzić samolot na 100 metrów (“sto metrów i koniec rozmowy”), choć oni raczej by odesłali samolot na inne lotnisko i poszli na piwo.”

    To prawda.

  315. Logika argumentacji
    Czy szanowni ”ZAANGAŻOWANI” w dyskusję nie zauważyli ze ich argumentacja i wnioski bardzo zbliżyły się a może nawet już przekroczyły ta linie która dotychczas oddzielała prosta prawdę od
    pompowanego świadomego oszustwa .
    Czemu tak opiszę ?
    Z prostej przyczyny .
    Już teraz nastąpiła zbieżność argumentacji tu używanej ze stosowaną w osądzaniu i obronie np przestępstw nazistowskich gdzie powtarzała się mantra
    W takim państwie przyszło NAM/IM żyć , pracować i wypełniać obowiązki na nas nałożone.
    W sumie – MY/ONI są niewinni.
    Graliśmy takimi kartami jakie mieliśmy – to nie my – to karty są winne.
    A teraz wytrzyjcie jeszcze lustro bo pokazywało wasz błędny obraz.
    ukłony

  316. szeryfowa angela(obecnie jeszcze na przepustce) najchetniej zamienilaby grecje na ukraine, ale wyglada na to, ze wwww nie bardzo ma ochote na to „machniom”…

  317. fidelio
    9 kwietnia o godz. 22:22
    Przecież ci napisałem po co oni tam siedzą. Poza tym kontroler takiego lotniska jak to w smoleńsku zupełnie nie wie jak wyposażony jest samolot polski i jego zadaniem jest zabezpieczać przed zderzeniem z innym samolotem i pomagać w lądowaniu. To lotnisko praktycznie nieczynne , otwierane głównie okazjonalnie i to głównie na polskie życzenie. Wyposażenie jak za „króla ćwieczka”. Oni znają doskonale procedurę lądowania na radiolatarnie i starli się wykonywać to jak ich szkolono. Polacy po prostu ich oleli. Zawierzyli swym przyrządom i umiejętnościom i zdecydowali się ryzykować by nie stracić dobrej fuchy jaką było latanie w tym pułku. Wiedzieli, że Błasik chce by próbować lądować , więc próbowali i wyszło tak jak wyszło.
    Procedury mówią jasno – „kontrolerzy mówią warunków do lądowania brak” , znaczy lecimy na zapasowe lub z powrotem. Ewentualnie można powisieć i liczyć, że warunki się zmienią (oczywiście tylko tyle czasu ile jest paliwa by bezpiecznie dolecieć do zapasowego)

  318. troche historycznych zdjec w dodatku do wczesniejszego zyciorysu:

    http://www.liveleak.com/view?i=a39_1428589652

  319. @maciek
    „Przecież ci napisałem po co oni tam siedzą.”

    Z tego co napisałeś wynika, że to co mówią do załogi nie ma znaczenia, bo i tak wszystko zależy od pilotów. To po co zawracać głowę pilotom, trzeba było zamknąć budę i iść do domu. Po co im gadać „na kursie i ścieżce” skoro nie są ani na kursie, ani na ścieżce? Po co? Możesz mi wyjaśnić? Więcej to przeszkadza niż pomaga w takim razie.

  320. Byku

    „służby specjalne ukrainy zazębiaja”

    „Zazębiają” – ładne określenie

    Ale to nie nowina. Słuzby specjalne OUN-UPA po wojnie też „zazębiały”. Czytałem o tym we wspomnieniach Szymona Wiesenthala, ktoremu owo „zazębianie” bardzo w tropieniu morderców swych krajan przeszkadzało.

    Pzdro

  321. @maciek
    „Procedury mówią jasno – “kontrolerzy mówią warunków do lądowania brak” , znaczy lecimy na zapasowe lub z powrotem.”

    Tylko, że potem dali zgodę na podejście do lądowania na wysokość 100 metrów. Po prostu pomijasz wszystko co Ci nie pasuje do z góry założonej tezy, słabe to.

  322. Waldemar

    Też nie mam jakiś rodzinnych porachunków z Ukraińcami z Galicji.
    Moja rodzina wywodzi się z zachodniej strony Wisły.
    Tym niemniej poczuwam się do solidarności z tymi, ktorzy takie nierozliczone porachunki maja.
    Tu, na zachodnich kresach jest ich sporo i dobrą mają pamięć.

    Pzdro

  323. ”4.. czego właściwie jeszcze ”nie wiemy”? Z rzeczy, które miałyby mieć decydujące znaczenie dla katastrofy i jej ważnych okoliczności?”
    Tanaka!
    Jest to szczególny wypadek, bowiem przyczyny znamy z grubsza od pierwszego dnia, ale nie jesteśmy zgodni co do tego w jaki sposób te przyczyny się przełożyły na takie a nie inne zakończenie lotu. Mówiąc inaczej : wiemy dlaczego się stało, ale nie wiemy jak się mogło stać.
    Ogólne przyczyny moim zdaniem to
    1. powszechny bałagan, taki sam w Siłach Powietrznych jak w całym państwie
    2. lekceważenie i systemowe nieprzestrzeganie przepisów i procedur ( o ile w ogóle procedury istnieją)
    3. awanse w nieskończoność mimo rzucającego się w oczy braku kompetencji już kilka szczebel niżej, również na stanowiskach wymagających wiedzy merytorycznej
    1,2 i 3 możliwe są dzięki
    4. braku egzekwowania skuteczności od ludzi i instytucji. Nawet całkowita utrata funkcjonalności instytucji nie pociąga za sobą żadnych konsekwencji
    4a. braku ”opinii publicznej”. Im głupszy polityk – tym bardziej potrzebuje ”ochronę” ze strony mediów. Im więcej kradnie (i im większymi funduszami dysponuje) tym bardziej go stać na ”ochronę”. Więc dla mediów idealny polityk czy urzędnik państwowy to pazerny złodziej, najlepiej idiota.

    Chodzi o to, że wypadek jest bardzo dobrze udokumentowany, na dodatek rozmowy w kokpicie zostały opublikowane jeszcze zanim powstały raporty. Na podstawie pierwszego stenogramu zostały więc sformułowane bardzo szczegółowe pytania, na które ludzie interesujący się sprawą oczekiwali odpowiedzi w raportach. A oba raporty dają całkowicie odmienne odpowiedzi na konkretne pytania (kilka z nich):
    1. jaki był tor lotu samolotu na ścieżce zniżania?
    2. jaki rodzaj podejścia był stosowany ?
    3. co planowała i co robiła załoga w końcowej fazie lotu ?
    Raport MAK w zasadzie udostępnił pozostałe dane (parametry lotu) z krótkim komentarzem, podsumował stan wiedzy, obliczył tor lotu. Gdyby streścić w jednym zdaniu raport MAK, to ja bym napisał ”macie tu dane i sobie wyjaśniajcie swój wypadek”. Dzięki ścieżce dźwiękowej emitowanej podczas prezentacji raportu dostarczano kilka kluczowych informacji (na pewno jedną, może i więcej) wokół których zresztą trwa chocholi taniec w postaci kolejnych wersji stenogramu. Raport jest wewnętrznie spójny, chociaż nie opowiada na najważniejsze pytania (ale przynajmniej piszą tam gdzie zgadują lub interpretują, że zgadują lub interpretują ew. pisza ”może, przypuszczalnie, naszym zdaniem”)
    Raport komisji Millera to gniot kompletny.
    1. Zawiera stwierdzenia sprzeczne ze sobą (jak chociażby wspomniany przeze mnie stwierdzenia zawarte na tej samej stronie gdzie załoga zdaniem komisji oczekuje na reakcję automatyki bo chce odejść a w tym samym czasie zwiększa prędkość zniżania bo zdaniem komisji załoga sądzi iż zbyt wolno się zniżają!!!)
    2. Niewłaściwie oblicza tor lotu samolotu (niezgodność toru z przyśpieszeniem pionowym notowanym w parametrach lotu)
    3. Przypisuje załogi czynności które nie mają żadnego pokrycia w parametrach lotu
    4. całkowicie błędnie cytuje i interpretuje uwarunkowania prawne dotyczące końcowego fragmentu lotu i postępowanie załogi w świetle prawa lotniczego
    5. Jest całkowitym pomieszanie faktów i interpretacji. ”Załoga robi to i to”. OK. Z czego to wynika? Czy to pewne czy domysł komisji? Nie wiadomo.

    Więc czego nie wiemy? Nie wiemy dlaczego samolot się rozbił. Wiemy za to, że poziom wyjaśnień katastrofy jest podobny do poziomu pilotażu.

  324. tejot
    9 kwietnia o godz. 22:22

    łomatko, elegancko.
    Przeżyłem to bez większych strat moralnych i wybitych zębów.
    skrajnie rzadko, ale jednak zdarzył mi się też napisać nie do tego, co trzeba 🙂

  325. Fidelio

    „Strona polska bardzo nalegała jednak na to, by polskie maszyny mogły lądować w Smoleńsku. Tę informację potwierdziło nam niezależnie od siebie dwóch przedstawicieli strony polskiej. Jeden z nich ocenił nawet: – Niepotrzebnie zmusiliśmy Rosjan do zgody na przyjęcie samolotu w Smoleńsku.”

    O ile sobie przypominam do MSZ trafiła w tej sprawie korspondencja z ambasady RP w Moskwie dotycząca fatalnego stanu lotniska i oporu Rosjan przed przyjmowaniem tam samolotu. W tym pisma ambasadora.

    Notatki zlekceważono a zgodę na ladowanie na Rosjanach wymuszono.

    Pzdro

  326. Nie wszyscy żyją katastrofą smoleńską. Są jeszcze tacy, którzy pracują i zarabiają.

    Średnie płace w firmach amerykańskich. Firmy technologiczne i konsultingowe.
    http://www.businessinsider.com/highest-paying-companies-in-america-2015-4

  327. ”kontrolerzy mówią warunków do lądowania brak”
    Kontrolerzy mówią nie o warunkach do lądowania tylko o warunkach do PRZYJĘCIA. To znaczy mówią o tym, że techniczne wyposażenie lotniska nie gwarantuje (uniemożliwia) przyjęcie.
    ”Tylko, że potem dali zgodę na podejście do lądowania na wysokość 100 metrów.”
    nie ma czegoś takiego jak ”podejście do lądowania na wysokość 100 metrów”. W wysokości 100 metrów nie można lądować. Najwyżej zeskoczyć. Oni zezwolili na to czego im nie wolno było zabronić anie zezwolić. Przyjęli do wiadomości że piloci postanowili przelecieć nad lotniskiem zabraniając jednocześnie zniżać się poniżej 100 metrów, co zresztą załoga z głównodowodzącym sił powietrznych miała głęboko gdzieś.

  328. @fidelio , 22:01

    A ty cos taki czuly sie zrobil ?
    Zebym ci nie musial przypominac
    twoich chamskich i aroganckich
    poczatkow na tym blogu .
    A teraz cytat :

    ” Czesc odpowiedzialnych zginela w
    smolenskiej tragedii , czesc czeka
    na ustalenie winy i kary ”
    7 kwietnia 2015 , wtorek
    Daniel Passent

    Tak wiec wielce urazony @fidelciu
    ja z tych wspolwinnych na pokladzie
    prezydenckiego samolotu smialem
    sie , smieje dzisiaj i bede sie smial
    w przyszlosci .
    Z glupoty ludzkiej smialem sie od
    zawsze .
    Wiem , wiem zgineli rowniez ludzie
    niewinni , mili i sympatyczni .
    I tych mi zal .
    Alee wcale mi nie zal durniow w cywilu lub w mundurach , ktorzy na
    plycie lotniska podjeli decyzje ” lotu
    z zamknietymi oczami „.
    To oni zamordowali tych milych ,
    sympatycznych .
    Tych ktorzy im zawierzyli swoje
    zycie .

    Tak ze fidelciu , odprawiaj swje
    zdrowaski za durniow , a ja dalej
    bede sie nasmiewal z glupoty
    ludzkiej , w tym z glupoty i krotkowzrocznosci bylego prezydenta RP .

    Pozdrowionka.
    PS. cos cienias jestes z geografii .
    Bawarskie dowcipy maja wziecie w
    Bawarii .
    U mnie w Hamburgu jakos sie nie przyjely .
    Moze przez odleglos , jakies 850 km.
    Leberko , prawda ?

  329. @maciek.b
    „6:26:19
    ZDBL

    (doprowadzasz do stu metrów. Sto metrów. Bez dyskusji, [wulg.],…”)

    Polecenie Krasnokutskiego do ludzi z wieży, więc nie chrzań, że nie mogli zejść do stu metrów. Zwracam też uwagę na słowo „DOPROWADZASZ”.

  330. @Indoor
    „Tylko, że potem dali zgodę na podejście do lądowania na wysokość 100 metrów.”
    nie ma czegoś takiego jak ”podejście do lądowania na wysokość 100 metrów””

    No to rozumiem, że generał Kranoskutski trafił przed sąd polowy, za poniższe słowa:

    „(doprowadzasz do stu metrów. Sto metrów. Bez dyskusji, [wulg.],…”)

  331. @cynamon
    „A ty cos taki czuly sie zrobil ?
    Zebym ci nie musial przypominac
    twoich chamskich i aroganckich
    poczatkow na tym blogu .
    A teraz cytat :”

    Wobec mnie możesz być chamski i arogancki, ale mógłbyś chociaż udawać szacunek wobec zmarłych.

  332. Indoor prawdziwy
    9 kwietnia o godz. 23:18

    Z tego co piszesz, wnioskuję jednak, że właściwie wiemy co wiedzieć powinniśmy. Niespójności zaś nie mają decydującego znaczenia i nie zmieniają podstawowych konkluzji.
    Bałagan i państwo w stanie rozgardiaszu oraz totalnej niekompetencji – to w otoczeniu wypadku.
    A sam wypadek – zejście poniżej wysokości bezpiecznej bez rozeznania w przestrzeni i złamanie podstawowej reguły lotnika: ostrożności.

    Swego czasu czytałem oba raporty po kilka razy, teraz musiałbym sięgnąć powtórnie, więc nie wszystkie uwagi które dajesz mogę skomentować.
    Raport rosyjski uważam za wystarczający i wyjaśniający co się stało.Jest on znacznie krótszy, bo zajmuje się samym wypadkiem i bezpośrednimi okolicznościami, a nie zajmuje się bałaganem polskiego państwa, poza pewnymi – ważnymi ! dla samego wypadku – elementami. Np oszustwem pilotów i ich przełożonych przy weryfikowaniu uprawnień do lotów przy niskich parametrach pogody.
    Rosjanie stwierdzają fakt, ale robią to lakonicznie,nie wgłębiają się dalej w polskie bagno państwowe.
    Zgodnie ze stanem rzeczy, załoga nie miała prawa lecieć i lądować w Smoleńsku. Nikt z załogo nie miał do tego certyfikatu. To miało ewidentny związek z katastrofą. Protasiuk zlekceważył fatalną pogodę. Sądzę też, że chciał uniknąć skojarzenia siebie z brakiem certyfikatu pogodowego, więc postanowił zademonstrować, że wszystko jest w porządku, a on panuje nad samolotem.

  333. Tanaka!
    Żeby nie być gołosłownym co do jakości raportu cytat ze strony 228 gdzie komisja omawia ostatnie sekundy lotu ” O godz. 6:40:45 nawigator zgłosił „sto”. Sześć sekund później ponownie powiedział „sto”. Informacja o braku zmiany wysokości w tak długim czasie musiała stanowić problem dla pilota lecącego, co spowodowało podjęcie decyzji o zwiększeniu prędkości zniżania.”
    Więc załoga w wysokości 100 metrów (których kontroler zabronił przekroczyć a przepisy tym bardziej) martwi się, że nie zniża się samolot wystarczająco szybko.
    W przypisach do tego akapitu jest przycisk ”uchod”.
    ”131 Zdaniem Komisji, pilot próbował zrealizować zaplanowany manewr odejścia na drugi krąg za pomocą systemu ABSU przy użyciu przycisku „odejście” i był zaskoczony brakiem reakcji samolotu na swoje działania.”

    To jest raport o śmierci 100 polityków? To jest gówno a nie raport.

  334. @Indoor
    „”Tylko, że potem dali zgodę na podejście do lądowania na wysokość 100 metrów.”
    nie ma czegoś takiego jak ”podejście do lądowania na wysokość 100 metrów”. W wysokości 100 metrów nie można lądować. Najwyżej zeskoczyć. ”

    No dobra, dobra, doskonale wiesz o co mi chodziło, zgoda na zejście do 100 m – wydali? Wydali.

  335. ”No to rozumiem, że generał Kranoskutski trafił przed sąd polowy, za poniższe słowa:”
    Rzecz w czym innym. Wojskowy samolot kontroler mógłby odesłać w cholerę. W stosunku do cywilnego nie ma prawa. Krasnokutski przypomina kontrolerowi co mu wolno a czego nie. Kontroler ma prawo zabronić lądowanie (nie wydać zgody) i tylko tyle.

  336. ”No dobra, dobra, doskonale wiesz o co mi chodziło, zgoda na zejście do 100 m – wydali? Wydali.”
    Żadna zgoda nie była potrzebna. O ile inny samolot nie leciał w pobliżu – kontroler nie ma prawa zabronić zejścia do 100 metrów. Jego kompetencje zaczynają się na 100 metrach.

  337. @indoor
    „9 kwietnia o godz. 23:42

    ”No to rozumiem, że generał Kranoskutski trafił przed sąd polowy, za poniższe słowa:”
    Rzecz w czym innym. Wojskowy samolot kontroler mógłby odesłać w cholerę. W stosunku do cywilnego nie ma prawa. Krasnokutski przypomina kontrolerowi co mu wolno a czego nie. Kontroler ma prawo zabronić lądowanie (nie wydać zgody) i tylko tyle.”

    Dobra, dobra, ale ja mam na stenogramie jak wieża mówi do Tu-154, ze mogą zejść do 100 i dla mnie to zamyka temat, reszta mnie nie interesuje w aspekcie czy mogli zejść do 100 m.

  338. @indoor
    „Żadna zgoda nie była potrzebna. O ile inny samolot nie leciał w pobliżu – kontroler nie ma prawa zabronić zejścia do 100 metrów. Jego kompetencje zaczynają się na 100 metrach.”

    Ok, w każdym razie nic to nie zmienia w temacie możliwości zejścia do 100m., mogli zejść.

  339. KzP,

    Nasza wspólna ulubiennica pani komisarz Ela Bieńkowska stwierdziła, że wspólny rynek Unii Europejskiej nie działa.

    Według Bieńkowskiej szansą na przełamanie marazmu może być… strategia Jednolitego Rynku Cyfrowego dla Unii Europejskiej. To jej nowy konik, na którym z pewnością świetnie się zna. Wyraziła też nadzieję, że to dobry początek do tego, by za pięć lat sama siebie mogła nazwać ambasadorem europejskiego biznesu. Na pytanie jakie są jej plany oraz zadania na rok 2015 odpowiedziała, że w do końca roku chce odwiedzić wszystkie kraje unijne.

    Całość wywiadu na portalu Money.pl.

  340. @Tanaka
    „Protasiuk zlekceważył fatalną pogodę”

    Rosyjski Ił w tych samych warunkach podchodził do lądowania 2 razy. Czyli zrobił to co Protasiuk razy dwa. To co oni też zlekceważyli pogodę? Nie. Załoga TU-154 robiła to samo, tylko robiła źle, popełniła błędy i się rozbili. Po co do tego doczepiać jakieś dęte teorie typu zlekceważył pogodę. Nonsens, pogubił się, zbyt szybkie schodzenie, brak orientacji w przestrzeni, ale generalnie to co chciał zrobić, mógł zrobić, byle nie popełniał błędów jakie popełnił.

  341. Artoo

    Dziekuję za nowości o komisarz Bieńkowskiej.

    Odwzajemniam Ci się informacją o jej niedawnej konferencji prasowej.

    Warte uwagi są złote mysli, które wygłasza Bieńkowska pytana o swe relacje z personelem.

    Przepraszam, że ich nie cytuję ale gdy odsłuchasz to zrozumiesz, że to trudne do spisania. Zresztą owe mysli spisane straciłyby walor naturalności.

    Poniżej krótka historia problemów Bieńkowskiej z personelem a na dole w lewym rogu materiału nagranie odpowiedzi pani komisarz.

    http://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/katarzyna-szymanska-borginion/blogi/news-bienkowska-przerywa-milczenie-i-zalicza-wpadke,nId,1708528

    Pzdro

  342. @KZP
    To masz jeszcze jedną nowość:
    Sondaż @Instytut_IBRiS dla Superaka, 7 IV:
    PBK 40 (-1)
    Duda 31 (+4)
    nie wiem 5 (-6)

  343. ”Ok, w każdym razie nic to nie zmienia w temacie możliwości zejścia do 100m., mogli zejść”

    To jest ciekawa kwestia. Po ukazaniu się raportu komisji Millera pierwszą rzeczą jaką robiłem to odszukałem fragment, z którego miało wynikać, że do 100 metrów wszystko odbywało się zgodnie z prawem, ( a tam DSP wydał rozkaz odejścia na drugi krąg, który to rozkaz nie został wykonany). Argumentacja ta ma cel oczywisty – łamanie prawa w obecności i za wiedzą przełożonego automatycznie czyni go współodpowiedzialnym.
    Argumentacja jest karkołomna. Źle cytowane paragrafy, pomylona numeracja i wreszcie jakiś wyrwany z całości cytat z paragrafu mówiącego o czymś zupełnie innym.
    A ja mówię tak: zgodnie z prawem załoga nie miała prawa przekroczyć 100 metrów (wedle innych źródeł 120) . Żeby nie przekroczyć 100 metrów to trzeba coś robić w wysokości 130-150 metrów. Załoga nic takiego nie zrobiła. Na mój gust już od tego momentu (gdy załoga nie podejmuje żadnych czynności koniecznych do nie-przekroczenia 100 metrów) generał Błasik uczestniczy w łamaniu prawa lotniczego. W wysokości 100 metrów już mógł wydawać dowolne rozkazy bo do łamania prawa już doszło.

  344. KzP,

    Dzięki za nagranie. Beńkowska wypowiedziała się we właściwym sobie stylu: z pionerskim zaangażowaniem ale bez sensu, ładu i składu. To chyba taki typ kobiety. W modości ratuje się pewną spontanicznością, ludzie traktują ją z przymróżeniem oka, potem im bliżej menopauzy jest już niestety tylko gorzej.

  345. @indoor
    „(a tam DSP wydał rozkaz odejścia na drugi krąg, który to rozkaz nie został wykonany)”
    Nie ma o tym ani słowa w żadnym raporcie, ani w żadnym stenogramie, także poproszę o cytat ze źródła. Zgodnie z najnowszym stenogramem ostatnie słowa Błasika padają na wysokości 230 m. („zmieścisz się”).

    „A ja mówię tak: zgodnie z prawem załoga nie miała prawa przekroczyć 100 metrów (wedle innych źródeł 120) . Żeby nie przekroczyć 100 metrów to trzeba coś robić w wysokości 130-150 metrów”

    To zależy od prędkości schodzenia, a to jest osobny temat. Wiadomo, że na tej wysokości oni schodzili za szybko, o wiele za szybko! Żeby było śmieszniej oni schodzili wręcz coraz szybciej, kumasz to? Mam taką teorię, że oni byli początkowo trochę za wysoko (nad ścieżką) i chcieli zejść żeby być na ścieżce, a cały czas szybko schodzili i zaraz byli już pod ścieżką, mam wrażenie, że oni tego nie kontrolowali.

    „Na mój gust już od tego momentu (gdy załoga nie podejmuje żadnych czynności koniecznych do nie-przekroczenia 100 metrów) generał Błasik uczestniczy w łamaniu prawa lotniczego.”

    Ciekawa koncepcja, a jak Błasik jedzie jako pasażer samochodem i kierowca przekracza prędkość to Błasik uczestniczy w łamaniu prawa o ruchu drogowym :-)? Nie rozśmieszaj mnie @indoorze 🙂

  346. @fidelio
    „“Na mój gust już od tego momentu (gdy załoga nie podejmuje żadnych czynności koniecznych do nie-przekroczenia 100 metrów) generał Błasik uczestniczy w łamaniu prawa lotniczego.””

    Weź pod uwagę, że oni tam w ciągu sekundy 10 m w dół lecą, Błasik nim zdąży coś wydukać to już jest 50m niżej, to się szybko działo.

  347. Kartka z podróży
    9 kwietnia o godz. 23:11
    w roku 2017 podam wiadomosc(zabawmy sie w political fiction 😉 ), ze uroczyscie otwarto sobibór 2.0, a ktos odpowie mi na blogu (na czyim?):
    samo zycie, c’est la vie…

  348. zaczynam powoli rozumiec, dlaczego 98 % woli wierzyc, niz myslec…
    planeta strusi;

  349. „Komorowski przyjął złą strategię obrony. Jest stateczny. Przemawia jak biskup… ”

    http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/nowy-sondaz-prezydencki-komorowski-traci-poparcie_578661.html

    Tak, „Jest stateczny”, szczegolnie jak sobie chrapnie na uroczystosciach albo poskacze po krzesle w parlamencie jakiegos egzotycznego kraju.

    „Przemawia jak biskup… ” – ciekawe ktory?…a dlaczego nie kardynal albo papiez?
    Ha, ha, ha, dobre sobie kon by sie usmial z takiego biskupa,….zapewne dziennikarzyna z SE mial na mysli soltysa z Ruskiej Budy,…ale do wladzy trzeba z wazelina.

  350. TJ & Tanaka,

    cos dla szanownych,…to jest to czym zajmujecie sie,…”cala prawda, cala dobe”.

    https://vimeo.com/29726208

  351. ”Weź pod uwagę, że oni tam w ciągu sekundy 10 m w dół lecą, Błasik nim zdąży coś wydukać to już jest 50m niżej, to się szybko działo.”

    Przepisowe to 3.5 m/s. Oni planowali 7 m/s , w pewnej chwili doszło to 8.5 m/s. Według raportów DSP obserwował wysokość i kilka razy przed przekroczeniem 100 metrów sam podaje wysokość. Czasu miał aż zanadto by reagować.
    Swoją drogą zastanawia mnie po co prokuraturze była potrzebna jeszcze jedna ekspertyza. W stosunku do odsłuchu wykonanego przez IES w Krakowie przybyło kilka informacji w rodzaju ”to ja skoczę po pączki”.
    Pośród istotnych to
    1. na 100 metrach zamiast całkiem niewiarygodnego ”…chodzimy na drugie” pojawiło się równie niewiarygodne ”..dochodź wolniej” (a słuchać wyraźnie nawet na zakłóconej taśmie ”… jest w normie”).
    2. W najnowszym stenogramie Dowódca od 200 metrów w ogóle się nie odzywa. Przedtem ( i według raportu kom. Millera) wydawał rozkazy które następnie nie były wykonane.
    3. Frazy które pozwoliły wyjaśnić mechanizm dojścia do katastrofy, istniejące w stenogramie IES – znikły w najnowszym.

    Swoją drogą jeśli czterech oficerów w obecności przełożonego popełnia wespół zasadnicze i bardzo poważne łamanie prawa lotniczego, za którego normalnie odbiera się licencję pilota to znaczy działają oni na rozkaz.

  352. fidelio
    9 kwietnia o godz. 23:56

    Zlekceważył pogodę. I wiele innych rzeczy.

    Ił pojawił się nad lotniskiem dużo wcześniej, a nie w tym samym momencie co Tutka. Warunki pogodowe były inne, zasadniczo lepsze, ponieważ mgła narastała.
    Ił jest zupełnie inną maszyną, transportową, to maszyna z rosyjską załogą, możliwe, że z innym sprzętem do nawigacji i łączności.

    Takie porównanie tutki z Iłem jest błędne i wprowadza bałagan do dyskusji.

  353. Inni piszą o zdradzie stanu io o głupocie.
    „Czy Bronisław Komorowski kandyduje na stanowisko Prezydenta Ukrainy?
    Po tym jakie słyszeliśmy i przeczytaliśmy „Wystąpienie Prezydenta RP w Radzie Najwyższej Ukrainy” [Źródło 1: tutaj], należy zadać wprost pewne pytanie, mianowicie czy pan Bronisław Komorowski kandyduje na stanowisko Prezydenta Ukrainy? Nawet jeżeli nie, to prawdopodobnie bardzo chciałby nim pozostać, albowiem to przemówienie po prostu dyskwalifikuje jego osobę politycznie.
    W tej bulwersującej przemowie jest pewna doza kurtuazji, którą zawsze w tego przypadku wizyt należy wygłosić, jednakże ogólna wymowa tej przemowy jak i liczne szczegóły w ogóle nie nadają się do komentowania, zresztą doskonale skomentowała całość naszych stosunków jedna z publicystek „Ukraińskiej Prawdy” pani Альона Гетьманчук w tekście: „Україна-Польща: що пішло не так?”; dostępnym w języku ukraińskim [Źródło 2 tutaj]. Niech te gorzkie, ale jakże pragmatyczne i trzeźwe słowa wystarczą za komentarz.
    Przejdźmy jednak do wyboru „kwiatków” z przemówienia pana Prezydenta Komorowskiego przed Werchowną Radą.: [Całość za źródło 1 j.w.]
    „Polska podaje rękę Ukrainie! Polska robi i zrobi wszystko, by rękę Ukrainie podały inne państwa i narody wolnego świata Zachodu!” To dobrze, że mamy „jakąś politykę”, oczywiście możemy się nie zgadzać z jej kierunkiem, jednakże dlaczego pan prezydent Komorowski tak uparcie chce z naszego państwa zrobić adwokata, czy jak twierdzą niektórzy lokaja Ukrainy? przecież nawet w przywołanym powyżej artykule prasowym z Ukrainy, jasno wynika pragmatyczna wizja nowych ukraińskich pretensji i braku oczekiwań w tym kierunku. Jeżeli więc wiedzą to dziennikarze, to czemu politycy udają inną rzeczywistość?
    „Od ponad 1000 lat bowiem losy Ukraińców i Polaków są ze sobą splecione w nierozerwalny sposób.” Dalej pan Prezydent wymienia fakty i ziemie często występujące w polsko-ukraińskich sporach historycznych, najczęściej akcentowane przez ukraińskich nacjonalistów w kontekście roszczeń terytorialnych wobec Polski.
    „Przez stulecia nasi przodkowie zamieszkiwali w jednym państwie – Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Z winy krótkowzroczności ówczesnych elit państwa nie stała się ona Rzecząpospolitą Trojga równoprawnych Narodów – polskiego, litewskiego i ruskiego, czyli dzisiaj ukraińskiego. Pamiętamy jednak, że zapłaciliśmy za ten błąd, za tą małoduszność straszliwą cenę utraty państwa w XVIII wieku.” – O tak, to zdecydowanie mocny fragment. Czy pan Komorowski nie wie, że Ukraińcy silnie negują przynależność do Rzeczpospolitej i traktują Polaków jako okupantów i kolonizatorów, przykładowo Lwów nazywają miastem wybudowanym przez Austriaków?
    „Łączy nas wspólnota doświadczeń historycznych – długi okres wspólnej państwowości, tworzenie zrębów bytu narodowego w warunkach braku niepodległości i braku własnego państwa, (…) Polacy i Ukraińcy ulegli złowrogim podszeptom i ich narodowowyzwoleńcze dążenia zostały w niemałej mierze skierowane przeciwko sobie. Tragiczne apogeum konfliktu nastąpiło w latach II wojny światowej, gdy przelało się tyle niewinnej krwi polskiej i ukraińskiej. Pamiętajmy więc – gdy Polacy i Ukraińcy stawali przeciwko sobie zawsze korzystał z tego ktoś trzeci; ktoś, kto czyhał na naszą niepodległość i na naszą wolność.” To dobrze i mocno powiedziane, jednakże „trochę mało” o kwestii „czynów mających znamiona ludobójstwa” na Wołyniu. Pan Komorowski miał fantastyczną szansę przypomnieć Ukraińcom o tej kwestii pamięci, ale z niej nie skorzystał. Natomiast należy się bezwzględnie zgodzić z faktem, że na kłótni dwóch zawsze ktoś trzeci korzystał. Podobnie jest dzisiaj, z tą różnicą, że nawet jak współdziałamy, to korzysta ktoś trzeci jak zawsze – mianowicie, ten tajemniczy „ktoś”, kto zainicjował wydarzenia na Majdanie i jest scenarzystą obecnego dramatu. Pasuje jak ulał do słów pana Komorowskiego, z tą różnicą, że nawet jak się popieramy, to też ktoś trzeci korzysta, ponieważ na Ukrainie nie rządzi Naród ukraiński, tylko koteria oligarchów.
    „Działania na rzecz Polski i Ukrainy, państw silnych i niezależnych, złączonych wizją przyszłości i dobrego sąsiedztwa, są w moim przekonaniu najlepszym sposobem oddania hołdu naszym dziadom i pradziadom, także tym, którzy cierpieli z powodu konfliktów.” Wszystko wspaniale, pod warunkiem że pojednanie się dokona, Ukraińcy nie mogą udawać, że nie wymordowali Polaków na Wołyniu w sposób bestialski, niech sami odpowiedzą nam na pytanie – dlaczego nie wystarczyło im przepędzenie tych ludzi, tylko musieli ich bestialsko mordować? Nie ma porównania do „Akcji Wisła”, gdzie ofiary wynikały z oporu i walki, a większość ludności przesiedlono. Na Wołyniu dokonano masakry ludzi, owszem byli wspaniali Ukraińcy, którzy ratowali polskich sąsiadów, często członków rodziny. Jednakże zasadą było LUDOBÓJSTWO. Tu nie ma więc symetrii, a jak nie ma symetrii krwi, to nie może być symetrii pomników i wspominania cierpienia, bo było różne. Powtórzmy – niech Ukraińcy się rozliczą sami ze swoją historią, dlaczego po prostu nie przepędzili Polaków? Mieli przewagę totalną, absolutną i ją bezwzględnie wykorzystali. Dzisiaj mamy udawać, że jest równy rachunek krwi? Przecież to, też bzdura, albowiem jakbyśmy zagłębili się bardziej w historię relacji, to lepiej nie wiedzieć, co polska i spolonizowana szlachta oraz Kościoły – robiły na Ukrainie z ludźmi przez kilkaset lat. Jednakże takich rachunków dokonują historycy, natomiast rodziny, za pamięci mają pełne prawo upominać się o pamięć pomordowanych i tego żądamy i od pana Komorowskiego i jego ukraińskich przyjaciół. Przy czym uwaga, nikt nie mówi, że nie było Ukraińskich ofiar! Oczywiście, że były i rachunek krzywd jest straszny, jednakże to Ukraińcy już w 1939 roku rozpoczęli zabijanie Polaków, np. wydając ich kolejnym okupantom lub skrytobójczo mordując. O tym co było potem lepiej zapomnieć, ale żeby zapomnieć, druga strona musi się sama ze swoją pamięcią rozliczyć. Nie służy rozliczeniu, mianowanie bohaterami kolejnych morderców i projektodawców ludobójstwa. Bez prawdy nie zbudujemy niczego. To takie piwo bezalkoholowe, jak napisała ukraińska autorka w swoim komentarzu (patrz źródło 2 powyżej).
    „Spotykamy się w czasie, gdy Ukraina jest faktycznie w stanie wojny. Gdy okupacja Krymu i agresja rosyjska na wschodzie Ukrainy (…), kiedy rosyjska agresja brutalnie próbuje odebrać Ukrainie jej prawo do stanowienia o sobie i jej prawo swobodnego wyboru dróg i sposobów demokratycznego rozwoju. (…).” Ałła! Ałła! Boli! Boli panie Prezydencie Komorowski, to po prostu boli, o czym szanowny pan mówi? Ukraina faktycznie w stanie wojny? OWSZEM, UKRAINA JEST W STANIE WOJNY, ale z małym zastrzeżeniem, w zasadzie dopiskiem: „domowej”. Tak, zgadza się Ukraina jest w trakcie wojny domowej, po tym jak część społeczeństwa sponsorowana i sterowana przez oligarchów zapełniła centrum stolicy i przepędziła legalne władze – WBREW KONSTYTUCJI. Podobnie uczyniła inna część społeczeństwa Ukrainy w rejonie zwanym Donbasem, która nie zaakceptowała tej rewolucji, zwanej „Rewolucją Godności”, albowiem poczuła się „mniej godna” m.in. po wielu pomysłach nacjonalistycznych prawodawców i działaniach radykałów. W wyniku tej różnicy zdań, pan Turczynow, uzurpujący sobie prawo do sprawowania władzy w okresie przejściowym (na podstawie interpretacji Konstytucji) rozpoczął działania zbrojne, a następnie pan Poroszenko już jako nowy Prezydent Ukrainy, proklamował rozpoczęcie tzw. operacji antyterrorystycznej będącej w istocie pacyfikacją niepokornego regionu. Tyle w temacie wojny na Ukrainie, w wielkim skrócie i bardzo obiektywnie. Oczywiście – uwaga – nikt nie przeczy, że wyrządzono tam morze zła, że na Ukrainie walczą Rosjanie (po obu stronach) i inne narodowości także. Jednakże to wszystko nie zmienia charakteru tej wojny, a Prezydent sąsiedniego państwa jak już bierze się za mieszanie w ukraińskim garnku, to powinien mieszać po równo. Jaka okupacja Krymu? Ostatnią okupacją była tam okupacja niemiecka w okresie II Wojny Światowej. O okupacji rosyjskiej w przypadku Krymu w historii nie słyszano, chociaż wiele nacji próbowało rosyjski Krym jeszcze w XIX wieku zagarnąć (z mizernym skutkiem). Dlaczego Prezydent Polski miesza się w wewnętrzne sprawy dwóch jednostek administracyjnych Federacji Rosyjskiej? Republiki Krymu i Sewastopola? Było referendum, co do którego prawdziwości nikt nie podnosił sprzeciwu. O jakiej rosyjskiej agresji mówił Prezydent w kontekście wschodu Ukrainy? Jesteśmy bardzo ciekawi, gdzie są wojska Federacji Rosyjskiej lub inne podlegające kontroli i władzy Federacji Rosyjskiej oddziały na terenie Ukrainy. Czy może pan Prezydent Komorowski widział jakieś zdjęcia lotnicze lub satelitarne, tych rosyjskich kolumn pancernych, dywizji pancerno-zmechanizowanych i pułków artylerii, które rzekomo tej agresji dokonują, w sposób skoncentrowany, celowy i na rozkaz z Federacji Rosyjskiej? Jak do tej pory – takich obiektywnych dowodów nie ma, nikt ich nigdy nie pokazał, więc z ostrożności – szanując wszystkich naszych sąsiadów, musimy pragmatycznie postrzegać tamte dramatyczne wydarzenia. Jeżeli nawet na Ukrainie walczą Rosjanie, co nie jest tajemnicą, bo o ochotnikach można przeczytać w rosyjskiej prasie codziennej, to mamy do czynienia z ludźmi, którzy dobrowolnie przekraczają niekontrolowaną przez Ukrainę granicę do separatystycznych republik, pod których władzę się podporządkowują i zapewne, także walczą w szeregach ich wojsk. Jednakże należy pamiętać o wielkiej rosyjskiej pomocy humanitarnej, która żywi Donbas i nie można od razu każdego Rosjanina tam uznawać za bojownika. Jak będą dowody na udział państwa rosyjskiego w sposób świadomy w tym konflikcie, będziemy mówić o agresji, ale jak na tą chwilę takich dowodów w sposób obiektywny nie przedstawił żaden z obserwatorów międzynarodowych, ani nawet żaden z rządów dysponujących zaawansowanymi technikami szpiegowskimi. Wniosek – trzeba uważać na nazewnictwo, żeby nie ulegać propagandzie jednej ze stron. Czas zweryfikuje ten przekaz.
    „(…) Europa nigdy nie może zapomnieć ofiary bohaterów Niebiańskiej Sotni!” Europa przeważnie nie wie nawet, że „Niebiańska Sotnia” istniała, a co do kwestii rozliczeń Majdanu, niech najpierw Ukraińcy sami się przed sobą rozliczą z ilu stron strzelano do tych ludzi, kto strzelał oraz dlaczego nie było – co ciągle podnosi część jeszcze nie zastraszonej prasy i blogerów – prawidłowej sekcji zwłok ofiar.
    „W 75. rocznicę Zbrodni Katyńskiej uczcimy pamięć Polaków, polskich oficerów, rozstrzelanych przez NKWD z rozkazu Stalina, ale i dziesiątków tysięcy ukraińskich ofiar stalinowskiego reżimu z lat trzydziestych ubiegłego wieku. To także symboliczna klamra spinająca wspólnotę losów Polaków i Ukraińców.” Znowu pan Prezydent dokonuje równania krwi. Nie ma czegoś takiego jak wspólnoty, symbolicznej klamry budowanej na grobach! To jest totalna bzdura! Każdy opłakuje swoich bliskich, nie ma mowy o budowie wspólnoty prześladowanych Narodów, bo jeżeli już, to proszę wymienić jeszcze pewien Naród, który najbardziej ucierpiał na stalinowskich represjach – ROSJAN! Wówczas można mówić o jakiejkolwiek klamrze i wspólnocie losów, nie można zapominać o historii, to jest jej instrumentalizacja i próba „wyciskania łez” a na tych łzach budowy poczucia wspólnoty losów. Coś strasznego!
    „Dziś, gdy synowie Ukrainy giną na wschodzie kraju w obronie swojej niepodległości, bronią także Europy. Bronią przed powrotem imperialnego myślenia, przed rozwiązaniami, które zagrażają wolności wszystkich Europejczyków.” Brakuje słowa „niektórzy” jako dookreślenia do tych „synów Ukrainy”. Przecież synowie oligarchów z nielicznymi wyjątkami, prędzej wizytują restauracje na Lazurowym Wybrzeżu lub plaże w Miami, niż Donbas. Pomijając już ucieczki do Polski, na Białoruś i do Rosji, przed mobilizacją. Rzeczywiście w tym sensie młodzi Ukraińcy bronią się przed powrotem imperialnego myślenia, nie chcą ginąć w imię interesów pewnego upadającego imperium stworzonego przez potomków brytyjskich kolonistów w pewnej byłej brytyjskiej kolonii położonej pomiędzy dwoma oceanami.
    „Nie można nie dostrzegać, że na Ukrainie są żołnierze, czołgi, transportery opancerzone i wyrzutnie rakietowe agresora. (…). Dziś na to kłamstwo oczy zamykać mogą jedynie ślepcy.(…)”. Tak, a pod powiekami tych ślepców jeżdżą wielkie – oczywiście – „ruskie” czołgi. Są tak doskonałe, że są „niewykrywalne”, dla satelitów obserwacyjnych, które nie są w stanie ich dostrzec od roku i przedstawić kilku wiarygodnych zdjęć, nie mówiąc już o dronach OBWE, które są na miejscu i w czasie rzeczywistym patrolują linię frontu (jak warunki na to pozwalają).
    „Drzwi do struktur świata zachodniego, a szczególnie do Unii Europejskiej, muszą pozostać otwarte, muszą być otwarte dla Ukrainy. (…). Nikt jednak nie powinien ograniczać ukraińskiego prawa do tego wyboru, prawa do takich właśnie dążeń.” To znaczy się już, że nawet pan Komorowski w ramach swojej kampanii wyborczej adresowanej jak należy rozumieć, do Ukraińców w Polsce nie obiecuje wstąpienia do NATO. To bardzo dobrze, chociaż jest tyle realizmu. Natomiast mówienie o otwartych drzwiach do Unii Europejskiej to już fikcja, nie można jej przed Ukrainą kreować. Ten kraj, skonfliktowany i będący zakładnikiem oligarchów – nie spełnia fundamentalnych standardów europejskich, w tym nawet postulatu decentralizacji i związanej z nim kwestii budowy społeczeństwa obywatelskiego.
    „(…) Ukraińcy dokonali demokratycznego wyboru nowych władz. (…)”; a o zastraszeniu deputowanych z opozycji pan Komorowski słyszał? O zamknięciu/zastraszeniu opozycyjnych mediów? Pomijając kwestię zamachu stanu i nielegalności władz wybranych w wyborach na jego podstawie, należy mówić o Ukrainie, jakie u źródła swojej nowej tożsamości ma zamach stanu – rewolucję. Nie ma w tym nic złego, jeżeli ona prowadzi do demokracji, jednakże z tym jest na Ukrainie problem, wystarczy poczytać ich prasę, jaka cześć deputowanych do których przemawiał pan Komorowski jest klientami, których oligarchów. Co to za demokracja, w której ludzie fasadowo głosują, a decyduje grupka bogaczy? Jest na to fachowy termin – plutokracja, czyli rządy bogatych. Więc zdanie powinno brzmieć – Ukraińcy dokonali plutokratycznego wyboru nowych władz – wówczas wszystko jasne i się zgadza.
    „Wszyscy mamy świadomość, że przed Ukrainą stoją trudne wyzwania. Do głównych należy obrona własnego terytorium przez zbrojną agresją wschodniego sąsiada, ale także wdrożenie w życie głębokich reform politycznych, społecznych i gospodarczych.” Zbrojna agresja wschodniego sąsiada? Znowu się pan Komorowski wypowiada o Federacji Rosyjskiej, czy chodzi mu o Doniecką i Ługańską Republiki Ludowe, z którymi Ukraina de facto sąsiaduje na Wschodzie? Rosja nie jest agresorem, nie ma żadnych obiektywnych a przez to wiarygodnych dowodów agresji państwa rosyjskiego na Ukrainie, więc może rzeczywiście Prezydent Polski w ten sposób pośrednio uznał odrębność tych dwóch Republik? Przy czym zapomniał, że to one się bronią przed ukraińską operacją pacyfikacyjną.
    „Chcemy jako Naród Polski, aby bliski nam Naród Ukraiński żył w dobrobycie i korzystał z dobrodziejstw cywilizacyjnych całego świata Zachodniego.” Prezydent może się wypowiadać w imieniu Narodu, ale poszczególni osobnicy mają prawo zgłaszać zdanie odrębne. Po pierwsze „Naród Ukraiński” nie jest nam „bliski”. Można powiedzieć, że oddala się prawdopodobnie bezpowrotnie wraz z każdym ludobójcą Polaków, z którego robi sobie bohatera narodowego. Przy czym uwaga, nam nic do tego kogo Ukraińcy nazywają sobie bohaterami, ale potem niech się nikt nie dziwi, że ci „bohaterowie” oddalają tą „bliskość”. Przepraszamy panie Komorowski, ale tu nie ma bliskości, chyba że chodzi o bliskość pogrzebania kości zmasakrowanych polskich ofiar pod cienką warstwą wołyńskiej ziemi? Tak, to rzeczywiście tam polskie ofiary mają dzisiaj blisko do potomków swoich ukraińskich katów i oprawców. WOŁYŃ – NIE ZAPOMNIMY, NIGDY! Możemy przebaczyć, bo jest po chrześcijańsku – przebaczać, ale nie w taki sposób jak się to odbywa. Do przebaczenia potrzebna jest skrucha z drugiej strony! Uwaga, dla wszystkich napaleńców – mówimy o przebaczaniu i skrusze w warstwie symbolicznej, znaczeniowej! Nikt przy zdrowych zmysłach nie obwinia dzisiejszego pokolenia Ukraińców o jakiekolwiek zbrodnie (z wyjątkiem tych nowych popełnionych w Donbasie lub takich miejscowościach jak Odessa 2 maja 2014 roku – PAMIĘTAMY).
    „(…) Dokonując swojego historycznego wyboru w roku 1989 rozumieliśmy, że na tej drodze będzie wiele przeszkód i wiele wyrzeczeń, ale, że cel jest do osiągnięcia. Było nim wyrwanie się z komunistycznej przeszłości, z komunistycznej rzeczywistości, było samodzielne decydowanie o swojej przyszłości i zapewnienie dobrobytu każdemu obywatelowi.” Po pierwsze, kto rozumiał to rozumiał, a społeczeństwu pewien profesor i liczni politycy przeważnie wywodzący się z pewnej mniejszości narodowej wcale nie mówili o AŻ TAKICH PRZESZKODACH JAKIE WYSTĄPIŁY I AŻ O TAKICH WYRZECZENIACH! Natomiast nie da się zrozumieć tych słów o zapewnieniu dobrobytu każdemu obywatelowi? To się odnosi do czasu przeszłego, że to niby „było”? Jeżeli takie były intencje pana Komorowskiego, to szkoda że zapomniał wspomnieć, że generalnie żeśmy „szału” nie zrobili. A o zapomnieniu dobrobytu każdemu obywatelowi, to nawet nie rozprawiajmy, ponieważ to się może skończyć nieprzyjemnymi emocjami. Swoją drogą, co trzeba mieć w głowie, żeby takie coś napisać Prezydentowi i to na wizytę zagraniczną? On mógł nie zauważyć, ale żeby mu takie coś napisać, to trzeba po prostu być nie tylko oderwanym od realiów, ale raczej lewitować poza układem współrzędnych?
    „(…) bo sam znam smak tryumfu w wyniku trudnych i ryzykownych decyzji, nie zawsze od razu akceptowanych przez ludzi, ale akceptowanych i przyjmowanych z wdzięcznością bo otwierających drogę do lepszej przyszłości.” Ten fragment odnosi się do retrospekcji z osobistych doświadczeń pana Prezydenta i ich przełożenia na wyzwania współczesnych włodarzy Ukrainy. Niestety mamy tu przykład wręcz modelowej logiki styropianu. Triumf przepraszam po czym? Po podpisaniu ustawy skazującej Polaków na dogorywanie do emerytury bez dochodów na starość?
    „Konsekwentne wykonanie drugiego etapu planu liberalizacji to także szansa, a nawet gwarancja zniesienia reżimu wizowego w UE. Polska ten postulat Ukrainy będzie popierała w pełni.” Prawdziwy horror, żegnaj rynku pracy dla Polaków, witajcie stawki dla Ukraińców, witaj ukraińska konkurencjo, przecież w Polsce nie ma biedy, można obniżyć poziom dochodów w pracach prostych – substytuując pracowników ich ukraińską konkurencją. Poza tym widać doktrynalne skażenie pana Prezydenta liberalizmem, który się na Zachodzie nie sprawdził, czego dowodzi obecny kryzys. Nie może być zgody na zniesienie wiz dla Ukraińców do Unii Europejskiej, albowiem to oznacza ryzyko, uwaga – ryzyko – pojawienia się elementu przestępczego, bandyckiego i zdemoralizowanych bojówkarzy na taką skalę, z którą nie poradzi sobie nasze słabiutkie państwo. Owszem zniesienie wiz, ale za 15 lat, od momentu jak Ukraina podpisze porozumienie kończące wojnę domową. Tyle powinno upłynąć czasu na normalizację i wygaśnięcie emocji, wynikających często z frustracji po tak okrutnej wojnie. Nawet współczując tym ludziom, nie możemy sprowadzać na nasz kraj i Europę ryzyka.
    Trudno jest podsumować całość. Jedno jest pewne – ta przemowa musi w Polsce bulwersować, co więcej ma prawo powodować kolejne zniesmaczenie w Moskwie, która jest tutaj bezpodstawnie oskarżana. Tak się nie robi, Prezydent mógł się ograniczyć do wątków dotyczących naszych państw, nie było potrzeby dodawania aspektu rosyjskiego, który jak przywołano powyżej – jest wątpliwy w świetle jednoznacznej interpretacji faktów nieobiektywnych w swojej konstrukcji.
    To przemówienie było bardziej skierowane na użytek wewnętrzny w Polsce niż do Ukraińców, albowiem jest kampania wyborcza i prawdopodobnie pan Komorowski w ten sposób zdobył ze 100 tyś., głosów Ukraińców w Polsce. Jeżeli taki miał zamiar, to jego sprawa, ale mógł to zrobić w Polsce. Będąc u sąsiada, zawsze trzeba zachowywać się jako gość, zwłaszcza że sąsiad jest w kłopotach, to jako bardzo delikatny i wyrozumiały gość. Przecież pragmatyczni Ukraińcy lub ktokolwiek inny, np. publicyści w pewnej byłej brytyjskiej kolonii położonej pomiędzy dwoma oceanami, mogą od dzisiaj skutecznie mówić o „rosyjskiej agresji” i wojnie Ukrainy z Rosją, powołując się na słowa Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej. Jak można było coś takiego w tym przemówieniu zamieścić? Ktoś się bawi w ideologa? Może ktoś widział tą wojnę? Może ktoś po prostu reprezentuje interesy ukraińskiego lobby w Kancelarii Prezydenta RP? Przecież byle licealista, ma zasób słów umożliwiający mówienie o tych sprawach w sposób na tyle jednoznaczny, żeby gospodarze byli zadowoleni, a zarazem żeby niepotrzebnie nie wkładać palców pomiędzy drzwi a futrynę! Pragmatyzm, pragmatyzm a nie emocje!
    Z wieloma sformułowaniami czy też odniesieniami i porównaniami jakich użył pan Prezydent, bardzo wielu Ukraińców zwłaszcza tych nastawionych nacjonalistycznie się nie zgodzi NIGDY. Szkoda, że pan Komorowski zmarnował szansę, na powiedzenie sąsiadom prawdy, chociaż może rzeczywiście to zły czas, albowiem mają poważne problemy. Jednakże czynienie z nas dalej na siłę adwokatów, czy też lokajów sprawy ukraińskiej bulwersuje najsilniej. Nie można kreować fikcji i na fikcji się opierać. Zauważają to nawet sami Ukraińcy, jak w cytowanym artykule. Pan Komorowski zmarnował szansę na uczynienie ważnego kroku na rzecz zbliżenia pomiędzy naszymi Narodami, albowiem zapomniał, że zbliżać się trzeba z obu stron. Jednostronne zbliżanie się, to co najwyżej napastowanie lub pajacowanie… W stosunkach z Ukrainą, w ogóle ze Wschodem, bądźmy „do bólu” (bez skojarzeń) pragmatykami i realistami. Oni nie oczekują, że będziemy się kochać i razem tańczyć pod Przemyślem w strojach ludowych. Oni mają realne interesy na Zachodzie, wobec których musimy zająć odpowiadające nam stanowisko. To wszystko, albo – aż tyle. Natomiast nie można się zgodzić na równania krwi, czy też klamry spinające ofiary, zwłaszcza, że się pomija w tych rachunkach Rosjan, najwidoczniej po to, żeby w innych akapitach ich demonizować jako „agresorów”. Szkoda słów! Ponówmy pytanie – bo po tym przemówieniu można się pogubić – czy pan Bronisław Komorowski kandyduje na stanowisko Prezydenta Ukrainy? Jeżeli tak, to może niech już nie wraca? Życzmy mu wszystkiego najlepszego…
    Tymczasem niech sobie wszyscy uświadomią, że chcemy i potrzebujemy Ukrainy jako PARTNERA – SILNEJ, NIEZALEŻNEJ I NIEPODLEGŁEJ, a nie jako klienta lub wręcz żebraka – bo na ten poziom to państwo umęczone przez własną elitę zeszło pochylając się w stronę Unii Europejskiej. Jednakże Ukraina oligarchów nigdy nie będzie ani partnerem, ani silna, ani niezależna, ani niepodległa, trzeba mieć tego świadomość. No, a kto tam dzisiaj rządzi? Szkoda, szkoda tych biednych ludzi doprowadzonych do ostateczności. Miejmy nadzieję, że Ukraińcy się szybko obudzą i strząsną z oczu zasłonę kłamstwa – dostrzegając stale wyciągniętą do nich dłoń ich wielkich braci z Północy i Wschodu – braci Rosjan. Ponieważ sam pomysł na budowę narodowej tożsamości ukraińskiej na nienawiści do Rosji, to największe kłamstwo i oszustwo od momentu, kiedy kłamstwem i oszustwem zniszczono i rozkradziono ZSRR! Na szczęście jednak, na Ukrainie jest jeszcze sporo rozsądnych ludzi! Niestety jednak, chyba nie zalicza się do tego grona rozsądnych aż 271 deputowanych Wierchownej Rady Ukrainy, którzy tak ładnie klaskali panu Komorowskiemu, albowiem chwilę potem przegłosowali: Верховная Рада Украины приняла Закон «О правовом статусе и чествовании памяти борцов за независимость Украины в ХХ веке» [Źródło 3: Oryginał na rada.gov.ua tutaj] Lub komentarz: „Верховная рада признала деятельность ОУН-УПА борьбой за независимость Украины” [Źródło 4: „TACC” tutaj].
    Nieźle znowu potraktowano Polaków prawda? To nie pierwszy raz, kiery Ukraińcy w sposób bardzo symptomatyczny dają znać, za kogo a raczej za co nas tak naprawdę mają.

  354. fidelio
    9 kwietnia o godz. 23:46
    Już tyle razy wałkowaliśmy na blogach temat lądowania z warunkiem że dziwią mnie twoje wpisy ,bo z nich wynika, że nic na ten temat nie wiesz. Jak masz tak krótką pamięć , to sobie ją odśwież choćby wikipedią.
    Indor ci przypomina, że kontrolerzy nie mogli odmówić zgody na takie lądowanie.Zrobili to co powinni i przypomnieli o wysokości minimalnej zejścia bez zgody na przyziemienie. Zgody lotnicy nie uzyskali. I znów indor ci przypomina, że powinni wykonać czynności by samolot nie zeszedł poniżej tych 100m jakie były w warunku. Tego znów nie zrobiono. (w stenogramie gdy samolot osiąga 100m słyszymy słowa „odchodzimy” , a to oznacz że już złamano procedurę).
    Indor ci wykazuje że raport Millera jest manipulacją mającą-na celu ochronę winnych , a ty swoje

  355. Niech mi ktos przekonywujaca wyjasni jak to mozliwe, ze specjalne czujniki nie mogly w sposob czytelny po prostu nagrac rozmowy obecnych w kokpicie i dlaczego trzeba bylo odszumiac przez 5 lat nagrania by wykryc KOMENDY Blasika?

    Przeciez byloby to mozliwe gdyby w kokpicie znajdowal sie stary szpulowy Grunding pod siedzeniem przykryty kocem…

    Jak wiemy w kokpicie nagrywane jest nawet bicie serca pilota.
    Jak cicho musial mowic Blasik i jak dyskretnie „wydawac komendy”, ze sie nie nagraly…?
    Co w takim razie mialy nagrywac te czujniki?

    A moze gadal do siebie w kiblu?

  356. Jasne Kriszna , hare , hare !
    Ale sie naprzewijalem !
    Ta cala dyskusja smolenska . jak
    wyzej ,przypomina mi tybetanski
    mlynek modlitewny .
    Co obrot o 360° . to jedna modlitwa
    w dodatku wciaz o tej samej tresci .
    Moze by tak opracowac smolenski mlynek modlitewny ?
    Byloby prosciej , a blog zajal by sie
    istotniejszymi sprawami , niz dawno
    miniona katastrofa prezydennckiej
    Tutki .

    Pozdrowionka.

  357. Nowy rodzaj propagandy

    Zda­niem Po­mia­now­skie­go pro­blem wy­kra­cza poza zwy­kłą pro­pa­gan­dę i dez­in­for­ma­cję ze stro­ny Rosji, ale nosi cechy in­ży­nie­rii spo­łecz­nej. – Nie mamy do czy­nie­nia z kla­sycz­ną pro­pa­gan­dą w ro­zu­mie­niu zim­no­wo­jen­nym, ale ze zja­wi­skiem dużo bar­dziej groź­nym i dłu­go­fa­lo­wym – prze­ko­nu­je szef EED. – Mamy do czy­nie­nia z za­własz­cze­niem pew­ne­go ob­sza­ru me­dial­ne­go, ko­mu­ni­ka­cji spo­łecz­nej, a tym samym bar­dzo waż­ne­go in­stru­men­tu od­dzia­ły­wa­nia na emo­cje i umy­sły ludzi przez dosyć sko­or­dy­no­wa­ną grupę ludzi me­diów i dzia­ła­czy po­li­tycz­nych, wspie­ra­nych i kon­tro­lo­wa­nych przez in­sty­tu­cje pań­stwa ro­syj­skie­go.

    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/ue-szuka-sposobow-na-rosyjska-machine-propagandowa/g343qf

  358. Propaganda ruska jest kierowano do ludzi o niskim poziomie umysłowym i intelektualnym, niewielkim zasobie wiedzy. Dąży do wytworzenia wrażenia, że to oni są elitą, podobnie jak komuniści po 45r. Do zintegrowania idiotów w jednym gronie dyskusyjnym, w jednym kręgu do którego nikt rozsądny się nie zbliży na dziesięć jardów.

    Czym się skończyły rządy takiej elity wspieranej przez ruskich każdy wie.

  359. Cynamon29

    Zmiana tematu jest trudna, bo zaraz może sie pojawić jakiś porządkowy, który zacznie opieprzać twowarzystwo, że pisze nie na temat.

    Zresztą niesmiałe próby zmiany tematu podjąłem nawiązując do wizyty Komorowskiego na Ukrainie czy dalszego ciągu brukselskich perypetii komisarz Bieńkowskiej.

    A pomysł ze smoleńskim młynkiem modlitewnym dobry!

    Pzdro

  360. maciek.g
    9 kwietnia o godz. 22:57
    Procedury mówią jasno – “kontrolerzy mówią warunków do lądowania brak” , znaczy lecimy na zapasowe lub z powrotem. Ewentualnie można powisieć i liczyć, że warunki się zmienią (oczywiście tylko tyle czasu ile jest paliwa by bezpiecznie dolecieć do zapasowego)

    Mój komentarz
    Jest to jeden z kluczowych punktów, który ominiety jest w Raporcie.
    Instrukcja HEAD obowiązująca w 2010-04-10 w części 1, w punkcie 11 mówi:

    11. Lot statku powietrznego o statusie HEAD nie może być realizowany poniżej warunków minimalnych do startu i lądowania ustalonych dla pilota, statku powietrznego i lotniska.

    Co jest ciekawe, że pytania skierowane do władz wojskowych w kraju po katastrofie w sprawie interpretacji punktu 11 spotkały się z odpowiedzią wymijającą. Bardzo ciekawa postawa w tak ważnej kwestii – olewanie pytającego.
    Dla pewności czytam jeszcze raz i oczom nie wierzę – lot nie może być realizowany.
    Ale władze z tej wątpliwości wychodzą gładko na naiprostsze tłumaczenie – lot już był realizowany, więc nie mógł być przerwany. W instrukcji nic nie ma o przerwaniu lotu wskutek złych warunków minimalnych do lądowania.
    Tłumaczenie ponadstandardowe przechodzi bez echa.

    Wg instrukcji HEAD lot nie miał prawa być rozpoczęty, ponieważ nie załatwiono komunikowania się ze stroną rosyjską w sprawie pogody planując lot. Wg niektórych dociekań, załoga Jaka miała te informacje z Warszawy od meteorologa, bo dzwoniła do niego.

    I oto ten drobny fakt nie załatwienia obiegu informacji o pogodzie (Instrukcja HEAD do tego zobowiązuje odpowiednie służby), taki drobny bałaganik stworzył dylemat dla kapitana – stosować się do instrukcji wszelkich, czy słuchać decydentów, odgadywać ich intencje z półsłówek przy paniach – stał się początkiem tragicznego łańcuszka.

    Załoga Jaka ląduje w Smoleńsku łamiąc jaskrawo i przebojowo przepisy o warunkach do lądowania. Ląduje be zezwolenia wieży na lądowanie. O tym ze strony smoleńczyków cisza jak makiem posiał. Kapitan Jaka dał przykład!

    Następnie zbliża sie do lotniska w Smoleńsku Tu-154M. Załoga nie ma dokładnego rozeznania jaka pogoda jest w Smoleńsku, chociaz otrzymuje oficjalny, nie budzący żadnych wątpliwości komunikat z wieży, że „warunków do lądowania nie ma”.

    Podenerwowana załoga narzeka – ach ci nasi meteo i dzwoni do Jaka, który już wylądował – słuchaj Piotrek, czy Marek – jaka u was jest pogoda tam na dole? – No wiesz, tu p..da jest…., bo ja wiem, nam się udało, możecie spróbować, a jak się nie uda, to odlecicie – coś w ten deseń.

    Tak sie odbywał obieg informacji o pogodzie, boczkiem, na czuja i z zachętą do kozakowania. W dużej oddali od instrukcji HEAD, która nie pozwala „realizować lotu poniżej warunków minimalnych do lądowania”.

    Po co są wszelkie instrukcje, skoro można zapytać przez radio Marka na dole – jak tam u was?
    Pzdr, TJ

  361. Skory: „Jestem tylko posłańcem. Interesował mnie stenogram, a nie jego treść”…”powiedział też, że słowo „piwko” w stenogramach równie dobrze mogło być słowem… „paliwko”.”

    telewizjarepublika.pl/skory-jestem-tylko-poslancem-interesowal-mnie- stenogram-a-nie-jego-tresc,19193.html

    czyim poslancem jest Skory?

  362. @Tanaka
    „Ił pojawił się nad lotniskiem dużo wcześniej,”

    To udowodnij, że wiesz, o której się pojawił i jaka jest ta rzekomo duża różnica konkretnie, zobaczymy ile to jest dużo według Ciebie.

  363. @maciek.g
    „raport Millera jest manipulacją”

    No widzisz, to może dołączysz do zespołu Macierewicza, tam być zyskał uznanie z takimi tezami.

  364. @indoor
    „Przepisowe to 3.5 m/s. Oni planowali 7 m/s , w pewnej chwili doszło to 8.5 m/s”

    No więc to mówi wszystko.

    „Według raportów DSP obserwował wysokość i kilka razy przed przekroczeniem 100 metrów sam podaje wysokość. Czasu miał aż zanadto by reagować.”

    Nie rozumiem po co piszesz powyższe skoro potem sam stwierdzasz:

    „2. W najnowszym stenogramie Dowódca od 200 metrów w ogóle się nie odzywa. Przedtem ( i według raportu kom. Millera) wydawał rozkazy które następnie nie były wykonane.”

    Według raportu Komisji Millera wydawał rozkazy, które nie były wykonane? To ja poproszę o cytat z raportu w tej sprawie, bo nic tam takiego nie znalazłem.

    Generalnie taka obsesja na punkcie Błasika wygląda mało poważnie.

  365. @indoor
    „Swoją drogą jeśli czterech oficerów w obecności przełożonego popełnia wespół zasadnicze i bardzo poważne łamanie prawa lotniczego, za którego normalnie odbiera się licencję pilota to znaczy działają oni na rozkaz.”

    Nie, to znaczy, że przełożony ignoruje łamanie prawa lotniczego. Nie odróżniasz działania od zaniechania, smutne.

  366. Oświadczenie – jak ktoś chce ze mną się spierać w sprawie Smoleńska to musi posługiwać się cytatami z raportów, jestem już zmęczony polemiką z gościami, którzy piszą na ten temat „z głowy”.

  367. „Niech mi ktos przekonywujaca wyjasni jak to mozliwe, ze specjalne czujniki nie mogly w sposob czytelny po prostu nagrac rozmowy obecnych w kokpicie i dlaczego trzeba bylo odszumiac przez 5 lat nagrania by wykryc KOMENDY Blasika? „- doprasza się p. A. Falicz.
    Panie Falicz,
    mogły i to uczyniły ( te „specjalne czujniki” ).
    Na „dosłuchanie się” głosu osoby postronnej obecnej w kokpicie prezydenckiej Tutki w fazie podchodzenia do lądowania Rosjanie nie potrzebowali 5 lat. Im wystarczyło kilka miesięcy i wynik tego „dosłuchania się” zamieścili w raporcie MAK. Głos ten „przypisali” zaś gen. Błasikowi nie dlatego, że tak im sie przywidziało tylko dlatego, że głos ten – jako głos gen. Błasika rozpoznali polscy specjaliści, którzy byli wówczas akredytowani przy MAK.
    Tyle gwoli uporządkowania i odświerzenia informacji.
    To strona polska potrzebowała 5 lat ( i chyba na 5 się nie skończy ) aby stwierdzić to co Rosjanie z udziałem polskich „akredytowanych” ustalili już dawno temu i co – jak się wydaje – po upływie 5 lat znalazło potwierdzenie (?).
    PS. Ten znak zapytania na końcu to dlatego, że stosowne badania – i wszystko na to wskazuje – będą kontynuowane (ciekawe jak długo jeszcze ) a ich wynik zna chyba tylko dobry Pan Bóg.

  368. W sprawie Smoleńska są już dwie sekty: sekta Macierewicz i sekta Błasika, czekamy na kolejne.

  369. fidelio
    10 kwietnia o godz. 12:20
    Brak ci argumentów to widać , nikt ci nie zabroni pisać głupot.

  370. W Deutsche Welle relacja z ciekawej dyskusji, która toczy się w niemieckiej prasie po ataku przez grupę zwaną „Cyber Dzihad” na francuską stację telewizyjną TV5 Monde.

    Ta ciekawa i ważna informacje niestety nie przebiła się przez zasnute mgłą smoleńską polskie media.

    Jak się okazuje „Cyber Dzihad” w nocy ze środy na czwartek sparaliżował chronioną systemami obronnymi stację, wyłączył emisję programu a na jej stronach internetowych, kontach Facebooku i Twitterze umieścił materiały propagandowe – w tym listę personalną żołnierzy francuskich zwalczających w Afryce i Bliskim Wschodzie rozmaite kalifaty.

    Kierownictwo stacji twierdzi, że ponowne jej uruchomienie ma trwac kilka dni.

    Niemickie gazety, które cytuje DW trzeźwo zwracją uwagę, że hakerzy Państwa Islamskiego są w stanie w podobny sposób sparaliżować podobne systemy informatyczne obsługujące niemal całość życia społeczno-gospodarczego w tym tak wrażliwe jak kontrolę lotów czy elektrownie jądrowe.

    Oczywiście wniosek jest jeden – trzeba budować kolejne zabezpieczenia.

    Z tym, że moim zdaniem to droga do nikąd, bo systemy i tak bedą łamane. Kto wie czy nie lepiej byłoby utrzymywać alternatywne, „ręczne” systemy organizacji życia – takie jak jeszcze 50 lat temu.

    Tylko zasadnicze pytanie z neoliberalnego arsenału : Kto za będzie płacił?

    Ale pytanie straci na znaczeniu gdy „Cyber Dżihad” dupnie w system bankowy. Wtedy się pieniądze na armię kontystek i kasjerek zapisujących „na piechotę” transakcje na pewno znajdą.
    I na telegrafistów oraz hodowców gołębi pocztowych, bo przeciez tylko jedynie te ptaszyska bedą mogły obsługiwać łącznościowo globalny system.

    Pzdro

  371. Andrzej Falicz
    10 kwietnia o godz. 10:24
    Lex już ci odpowiedział , a ja dopowiem – dzieje się tak z prostego powodu bowiem wojskowi mają w sprawie tego wypadku „wiele za uszami” jak to się mówi i starają się jak mogą sprawę gmatwać by ochronić siebie i swych kolegów przed przykrymi konsekwencjami. Jak widać udaje im się to nie najgorzej bowiem do chwili obecnej ukarano jednego pana (zgodnie z powiedzeniem „kowal zawinił cygana powiesili”)
    Pan od wyszkolenie który nie tylko za te katastrofę powinien odpowiadać przewodniczy komisji Millera. Trudno się spodziewać by wykazywał fakty go obciążające. Stąd te 5 lat tego „cyrku” i pewnie jeszcze nie jest to koniec. Na razie wykorzystuje się to po prostu politycznie , co jest bardzo wygodne dla wojskowych , winnych w sprawie tej katastrofy (i pozostałych dwóch też )

  372. @maciek.g
    „Brak ci argumentów to widać , nikt ci nie zabroni pisać głupot.”

    Podważasz wiarygodność oficjalnego raportu, dokładnie tak jak Macierewicz, to nie są głupoty, to fakty. Złóż podanie do zespołu, przyjmą z otwartymi ramionami.

  373. Dyskusja o katastrofie smoleńskiej na blogu siada, ponieważ po pierwsze jest to temat rozwałkowany kompletnie, po drugie blogowicze wykazują typową w kraju tendencję do gmatwania na zasadzie czepianie się szczegółów i odprawiania wokół nich tańców z przekomarzaniem, po trzecie, wszelkie dyskusje na blogach mają tendencję do rozjeżdżania się w ślepe uliczki, dzikie pola oraz nieprzeniknioną zagadkowość.

    Każda dyskusja na blogu jest na początku swobodna, ale ta swoboda okazuje sie szybko żywiołem, który pozwala ujawnić podstawową cechę braci szlachty, a mianowicie każde przedsięwzięcie w Polsce puszczone na samorządność, samoorganizację, trzymanie się planu, itd, po zniknięciu „moderacji” ulega prędzej czy później rozorganizowaniu, rozłazi się w wątki poboczne, utyka, marnieje, entropia rośnie, zjada po kolei dostępne punty orientacyjne i zasady prowadzenia debaty. Pozostaje jednorodna masa bez kierunku, bez właściwości, splątek racji, zażaleń, skarg, faktów unieważnionych, intencji niezbadanych, życzeń niespełnionych.
    Pzdr, TJ

  374. tejot
    10 kwietnia o godz. 14:08

    Uwagi trafne. nadają się na pracę licencjacką 🙂

  375. @tejot
    „Dyskusja o katastrofie smoleńskiej na blogu siada, ponieważ po pierwsze jest to temat rozwałkowany kompletnie, po drugie blogowicze wykazują typową w kraju tendencję do gmatwania na zasadzie czepianie się szczegółów i odprawiania wokół nich tańców z przekomarzaniem, po trzecie, wszelkie dyskusje na blogach mają tendencję do rozjeżdżania się w ślepe uliczki, dzikie pola oraz nieprzeniknioną zagadkowość.”

    Dyskusja zeszła w detale, ale generalnie to chyba się tutaj jak nigdy chyba zgadzamy, że mamy do czynienia z klasycznym CFIT (controlled flight into terrain).

  376. Tejot

    Jak mawiają „przyganiał kocioł garnkowi”

    Sam z upodobaniem „czepiasz się szczegółów i odprawiasz wokół nich tańce z przekomarzaniem”.

    Pzdro

  377. Kartka z podróży
    10 kwietnia o godz. 13:20
    dlatego szeryfowa angela, jak zwykle przezorna, postanowiła wyłaczyc siłownie atomowe w niemczech, wykorzystujac katastrofe w japonii(fukushima);
    a jednoczesnie, łamiac kark lobby atomowemu, pozbyła sie kolejnego konkurenta u wladzy i stała sie „najpotezniejsza kobieta swiata”(cyt. za springerem);

  378. Tańce z przekomarzaniem

    „Tańce kaszubskie

    „Nasza nënka” – zabawa taneczna, kiedyś obyczajowo-weselna; inscenizuje tzw. przekomarzanie się w “transakcjach” małżeńskich.”

    Pzdro

  379. Amerykański publicysta Steven Mac Millan pisze:
    „The US is waging geopolitical warfare against the Russian Federation in Eurasia through preparing colour revolutions, coups, destabilisation operations and strategically-motivated alliances in an attempt to weaken Moscow’s position and isolate the nation.

    This complex strategy involves destabilising countries in Russia’s sphere of influence which creates numerous security problems for Moscow simultaneously, stretching the Kremlin’s ability to stabilise the chaos that has been deliberately contrived. Coupled with the attempt to build strategic partnerships with states close to Russia’s borders, this geopolitical strategy is a potent one that threatens the survival of the current Russian regime and is the logical next step in the West’s war against Moscow. After staging a colour revolution on Russia’s Western frontier in Ukraine which severely weakened relations between Moscow and Kiev, the West is aiming at replicating this model in numerous Eurasian countries including in Armenia, Kyrgyzstan and Azerbaijan.” Kto potrafi i przeczyta zrozumie kulisy amerykańskiej agresji i wojny. Lepiej w tej sytuacji pomyśleć niż czytać pierdoły Kartki z podróży lub nudziarstwa innych bałamutników; fidelji, Tejota, maćka i wielu innych wybrańców moderatorów. Także Passent przestanie truć i pisać niemądre banialuki.

  380. @fidelio , 12:50

    Tak oto nieuwaznie zauwaza :
    ” W sprawie Smolenska sa juz dwie
    sekty : sekta Maciarewicz i sekta
    Blasika , czekamy na kolejne .”

    Nie umiesz liczyc @ fidelio .
    A ta sekta smolenska na blogu
    „En passant” to pryszcz ?
    Na dokladke pod twoim przywodctwem .

    Ja wiedzialem ze skromny z ciebie
    chlopina , ale zeby az tak ?

    Pozdrowionka.

  381. Byku

    „stała sie “najpotezniejsza kobieta swiata”(cyt. za springerem)”

    Dziś w DW ekstra galeria zdjęć Angeli zatytułowana „Angela Merkel. Prywatny portret szefowej niemieckich chadeków – już od 15 lat”

    Uwagę zwraca słynne zdjecie z głęboko odsłonietym dekoltem. Dekoltem, którego głębię podkreśla skromny sznur pereł.

    http://www.dw.de/angela-merkel-prywatny-portret-szefowej-niemieckich-chadeków-już-od-15-lat/a-18373827

    Pzdro

  382. @tejot jest w mylnym błędzie oświadczając:
    Pozostaje jednorodna masa bez kierunku

    Kierunek jest znany, masa jest jak beton zbyt długo kręcony w betoniarce lub ciasto w malakserze: składniki ciasta się rozdzielają – warstwa mąki, warstwa mąki, warstwa wody; głupota kręci gruchą i mieszadłem.

    Średnio rzecz biorąc, co najmniej jeden wybuch w kokpicie wraku TU-104 będzie przybywał.

  383. @tejot i tamten tysz …
    Otwartą sprawą natomiast pozostaje okres, do jakiego ta średnia będzie się odnosiła. Ostatnio spore grono obserwatorów przychyla się do tezy głoszącej, że przyrost głupoty ma charakter wykładniczy z wykładnikem e do potęgi eeetam!!!!

    Dopisek dla humanistów mających w sobie 102% humanizmu:

    podstawą potegi będzie e, a wykladnik będzie równy e do eeetam

  384. „Państwo polskie znów zdało egzamin”*

    2008-Mirosławiec
    2010-Smoleńsk

    5 lat po Smoleńsku:
    – rozwiązany 36 pułk
    – brak nowych samolotów dla VIPów

    Dziękuję, nie mam pytań.

    *- bardzo często powtarzana fraza funkcjonariuszy medialnych dla picu zwanych dziennikarzami.

  385. Taśma

    „Lepiej w tej sytuacji pomyśleć niż czytać pierdoły Kartki z podróży lub nudziarstwa innych bałamutników”

    Widzę, że do Tejotowskich

  386. p.s.
    kolejna(z szesciu) łodz podwodna typu „delfin”(zdolna odpalac rakiety z głowicami jadrowymi) płynie z roztoki do tel – awiw’u;
    kotki jednakze nie wybieraja sie tym razem w podroz, bo 385 „leopardow”, ktore mialy byc skierowane do demobilu, pozostaje w słuzbie czynnej;

  387. Taśma

    Przepraszam, palec mi się omsknął.

    Miało byc:

    „Lepiej w tej sytuacji pomyśleć niż czytać pierdoły Kartki z podróży lub nudziarstwa innych bałamutników”

    Widzę, że do Tejotowskich „tańców z przekomarzaniem” dołączyłeś „bałamutników”

    Coraz weselej się robi na blogu w tę rocznicę tragiczną.

    Pzdro

    Ps. Mam wątpliwości co do połączenia słowa „nudziarstwa” z „bałamutnikami”

    Bałamutnik bowiem to: „mężczyzna nakłaniający do czegoś nierozważnego lub kokietujący kobiety”.

    A z doświadczenia wiem, ze trudno kokietować i naklaniać do czegoś nierozważnego kobiety nudziarstwem.

    Choć jest taka szkoła uwodzenia – tak wynudzić, wymeczyć by już im było wszystko jedno.

    Pzdro

  388. @byk
    „kolejna(z szesciu) łodz podwodna typu “delfin”(zdolna odpalac rakiety z głowicami jadrowymi) płynie z roztoki do tel – awiw’u;
    kotki jednakze nie wybieraja sie tym razem w podroz, bo 385 “leopardow”, ktore mialy byc skierowane do demobilu, pozostaje w słuzbie czynnej;”

    Żydki jak zwykle mają łeb na karku, wiedzą co się dziś liczy jako broń, reszta to gadżety, które jeśli już produkować to u siebie i jak się zestarzeją opchnąć jakimś frajerom, na tej zasadzie Niemcy nam sprzedają Leopardy.

  389. niemcy byli pacyfistami jak im to bylo potrzebne (1945 – 1989);
    potem przestali; patrz; tegoroczne „ostermaersche”, obraz moze nie rozpaczy, ale nedzy ruchu pokojowego…
    nota bene;
    nie zapomne wywiadu(zima 89/90) z jakims pilotem, wtedy jeszcze enerdowskim,
    jak prezac sie na bacznosc przed reporterem ard( pierwszy program tv rfn) prawie wykrzyknał: „wypełnie kazdy rozkaz!”

  390. Byku

    „niemcy byli pacyfistami jak im to bylo potrzebne (…)patrz; tegoroczne “ostermaersche”, obraz moze nie rozpaczy, ale nedzy ruchu pokojowego…”

    To normalna wymiana pokoleniowa. Zwykle po pokoleniu „dzieci kwiatów” następuje pokolenie „militarystów”.
    Na zasadzie przekory wobec starych zgredów.

    Pzdro

  391. tejot
    10 kwietnia o godz. 14:08

    TJ, jeszcze nie tak dawno razem z Tanaka byles w awangardzie tematu smolenskiego,….a coz takiego sie stalo ze temat siada,…zapewne kolejne wersje stenogramow i moze „piwko” to bylo „paliwko”.

  392. Tym razem nie katastrofie smoleńskiej, a o zespole Macierewicza

    Transmisja w TV z obrad sejmowego zespołu d/s badania katastrofy smoleńskiej

    Twarze poważne, niektóre spięte na powagę. Mec Pszczółkowski ze swadą peroruje – złożyłem wniosek dnia tego a tego, prokurator odpowiedział dnia takiego a takiego, a przecież nie o to chodziło, kamera najeżdża na twarz Macierewicza – uniesione brwi i dyskretne potakujące skinienia, biegli wydali opinię, inny zespół wydał opinię, zgłosiłem wniosek, ale prokuratura nie odpowiada, prokuratorzy kręcą, do dziś nie ma wiarygodnych opinii o sekcji zwłok, a jest tam mnóstwo błędów i fałszerstw, zgłosiliśmy to, wystosowałem zażalenie z wnioskiem o powtórzenie, prokuratura znów zwlekała, otrzymałem pismo informujące, że z powodu…. pan prokurator nie widzi przeszkód, ale nie ma podstaw do ponowienia, itd.

    Zabiera głos pani z rodzin smoleńskich i zaczyna się – kiedy to się skończy, przecież dokumenty MAKu, to świstki papieru, nic nie warte, wszystkie ich badania nic nie warte, rząd kręci, komisja Millera – mnóstwo błędów, fałszerstw, przekłamań, itd.

    Poczułem się jak rzecznik praw obywatelskich na wyjeździe u którego zjawiają się kolejni kolejkowicze z żądaniem naprawienia krzywd, przywrócenia sprawiedliwości, zwrotu honoru w sprawach, które nie cierpią zwłoki, są sknocone, oszukane i zlekceważone przez kolejne sądy, rządy, prokuratury, komendy policji, radców, adwokatów i innych wolontariuszy. Uniosłem brwi i tak zostałem siedzieć na krześle zbałamucony, załamany, poniżony przez patologiczną czynność mózgu.

    Ciężka to robota wczuwać się z urzędu w pretensje, tolerować dziwactwa, wykazywać empatię, powściągać emocje, pocieszać w przekonaniach, pielęgnować obywatelskość i nie uronić nic z nadziei, które wpierają w rzecznika petenci.
    Pzdr, TJ

  393. Państwo polskie w epoce smoleńskiej przypomina knajpę, w której serwują kiepskie jedzenie prowadzące do zatrucia pokarmowego, kelner jest kieszonkowcem, a kucharz pluje do zupy. Ponieważ jednak manager knajpy wykupuje w prasie drogie reklamy, to ta mimo wszystko ma dobre recenzje.

  394. tejot (z w związku z poprzednimi wpismi)

    Glen A. Jorgensen
    „Około 460 m przed miejscem uderzenia w ziemię, samolot stracił najpierw końcówkę lewego skrzydła a następnie środkową część skrzydła, na wysokości ponad 30 m nad ziemią, na której żadne przeszkody nie występowały.
    Dla tysiąca samolotów TU-154, z których każdy przeleciał miliony mil, we wszystkich warunkach pogodowych, nigdy nie stwierdzono przypadku niezamierzonej, samoistnej utraty skrzydła w wolnej przestrzeni, co prowadzi do jednego, najbardziej prawdopodobnego wyjaśnienia: użycie materiałów wybuchowych.
    Końcówka skrzydła nosi wyraźne ślady przecięcia przy użyciu kierunkowych materiałów wybuchowych założonych w jedynej możliwej pozycji by osiągnąć zamierzony cel – wewnątrz baku paliwowego w skrzydle, pod kątem 20° względem kierunku lotu.
    Ogon został oderwany od korpusu samolotu tuż nad ziemią
    Zdecydowana większość pasażerów zginęła w wyniku szeregu eksplozji poprzedzających uderzenie skrzydła o ziemię co w efekcie spowodowało rozpad samolotu na 20 000 – 60 000 części bez utworzenia krateru w ziemi.
    Piloci wykonali prawidłowe podejście do lądowania oraz przygotowali i prawidłowo rozpoczęli odejście na drugi krąg, na wysokości ponad 72 m, zgodnie ze swoją wcześniejszą komendą”.

  395. @Mauro Rossi
    „Piloci wykonali prawidłowe podejście do lądowania”

    Tja… i się prawidłowo znaleźli na wysokości 39 metrów nad lotniskiem, 1,5 km od lotniska? Bez jaj, Wielkanoc już była.

  396. Tejot

    Zastanawiam się po co ogladasz te relację?

    To wyglada tak jakbyś się potrzebował nakręcać tymi materiałami. Tak jakby Ci natrętna potrzeba obcowania z nimi spokoju nie dawała.

    Ja dziś włączyłem i wyłączyłem tv nawet nie wypuszczajac z dłoni pilota. Jedno spojrzenie na mszę okolicznosciową, ciach i nie ma emisji.
    Na portalach też skrzętnie omijam tę tematykę.

    Zastanawiałem się dziś skąd ta moja obojetność na ten przekaz. Przecież jeszcze rok, dwa lata temu budziło to mój niepokój.
    Ale ten niepokój wynikał jedynie z ówczesnego kontekstu politycznego. Myslałem sobie: Boże, gdy ci ludzie przejmą wladzę to znów zaczną się awanturować na arenie międzynarodowej, znów ta retoryka wojenna, Polska Mesjaszem Narodów, idee jagiellońskie, żalazna kurtyna na granicy wschodniej, tarcze antyrakietowe … – całe to prawicowe ciemniactwo.

    Ale ponieważ w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy kontekst polityczny się zmienił to mój niepokój ustapił i przyjmuje te seryjne „wybuchy w smoleńskim kokpicie” z całkowitą obojetnością.

    No bo cóż ten PiS ze swymi obsesjami jesli przejmie władzę może spaprać w polityce skoro już wszystko spaprano. Przeciez prezydent pis-owski będzie robił dokładnie to samo co robi prezydent peowski.
    Jedyna różnica między nimi jest taka, że kandydat pisowski z kandydatką na „first lady” są bardziej reprezentacyjni – co ma walor estetyczny.

    Tak więc nie widzę najmniejszego powodu by się emocjonować, nakręcać tym co się w kontekscie Smoleńska dzieje.
    Wiara polityków w „burdel w kokpicie” czy w „wybuch w kokpicie” nic w sytuacji tego kraju nie zmieni. Ich osobiste poglądy w tym zakresie nie przełożą się we współczesnych realiach na żadną zmianę.

    Wybór polityczny wedle tych kryteriów, którymi indoktrynują media nie ma najmniejszego sensu.

    Pzdro

  397. ffidelio
    „Dyskusja zeszła w detale (…) mamy do czynienia z klasycznym CFIT.

    Pokaż mi drugi taki CFIT z którym związanych byłoby tyle nieprawdopodonych sytuacji: sporządzenie ostatecznego raportu bez dostępu do wraku, przywóz ciał do kraju w zaplombowanych trumnach, brak sekcji zwłok, co jest naruszeniem krajowego prawa, nadal brak wraku po 5 latach i oryginalnych zapisów z rejestratorów (zwłaszcza CVR), pięć wersji stenogramów, każda o innej długości, zaginięcie na wrakowisku piątego rejestratora (K3-63), którego dane najtrudniej sfałszować, awarię systemu rejetrującego dane na radarze smoleńskich kontrolerów, brak leja po upadku maszyny, rzekomo w całości, awarię systemu przepustkowego na Okęciu 8-10 kwietnia, itd.

    Jak na CFIT, w dodatku klasyczny, coś za dużo tego, a przecież wymieniłem tylko kilka nieprawdopdodbnych zdarzeń związanych z katastrofą smoleńską.

  398. fidelio

    „Tja… i się prawidłowo znaleźli na wysokości 39 metrów nad lotniskiem, 1,5 km od lotniska”?

    Coś ci się gmatwa, plącze i kiełbasi. 1,5 km od lotnioska to było jeszcze 400 m od bliższej radiolatarni. 🙂

    I pomyśłeć, jeszcze kilka lat temu na Siewiernym wysokość decyzji przy podejściu od wschodu (jak podchodził nasz tuplew) wynosiła 70 m.

    „Bez jaj, Wielkanoc już była”.

    Może nadużywałeś ajerkonaku? 🙂

  399. ”Oświadczenie – jak ktoś chce ze mną się spierać w sprawie Smoleńska to musi posługiwać się cytatami z raportów, jestem już zmęczony polemiką z gościami, którzy piszą na ten temat “z głowy”.”

    Drogi Fidelio.
    Znam na pamięć i raporty i stenogramy we wszystkich wersjach (w zakresie w jakim dotyczy przebieg katastrofy), znam też tezy zawarte w ”polskich uwagach” i treść wywiadów udzielonych w tym czasie przez członków komisji (w tym przez przewodniczącego komisji J. Millera). .
    Prosiłeś bym cytatem poparł swoje twierdzenie jakoby
    ”2. W najnowszym stenogramie Dowódca od 200 metrów w ogóle się nie odzywa. Przedtem ( i według raportu kom. Millera) wydawał rozkazy które następnie nie były wykonane.”
    Odpowiedni fragment zawarty jest na stronie 228.. i brzmi : ”Decyzja dowódcy samolotu „odchodzimy na drugie” została podjęta po słowach Dowódcy Sił Powietrznych „nic nie widać” równocześnie z powtórnym wypowiedzeniem przez nawigatora słowa „sto”. Miało to miejsce 1696 m od progu pasa, na
    wysokości 91 m nad terenem, a 39 metrów nad poziomem lotniska. Po tej komendzie nie została zainicjowana procedura odejścia”
    Jak widać komisja sama uznała słowa ”…odchodzimy na drugie” za komendę.
    Było to jak trzecim razem mijali 100 metrów.
    W poprzedniej wersji (”polskie uwagi do raportu MAK”) brzmiało to tak: ”Zgodnie z zapisem CVR, odczytanym przez stronę polską, dowódca załogi zgłosił, po minięciu wysokości 100 m, że odchodzi na drugi krąg. Drugi pilot to potwierdził. Brak jest jednak zdecydowanej komendy dowódcy (pilota lecącego), zgodnej z IUL inicjującą ten proces.”
    Pytanie : ile leciało dowódców?
    Cytuję Jerzego Millera z dnia 19. Stycznia
    ”Wywiad Jerzego Millera 19. stycznia
    Ja w zeszłym tygodniu już wiedziałem, że padły dwa sformułowania odchodzimy, a w związku z czym już byłem pewien, że piloci chcieli odejść na drugi krąg. Ja wcześniej wiedziałem od swoich kolegów z komisji, że mają dwa sposoby interpretowania intonacji głosu pana generała, bo można to samo powiedzieć tylko językiem rozkazu, a może językiem wątpliwości, a może językiem powtórzenia czegoś, co jest obiektywnym zdarzeniem w danej fazie lotu i dlatego proszę mnie nie namawiać żebyśmy wcześniej niż po zakończeniu naszego raportu wypowiadali się w tak delikatnych sprawach.”

    Wystarczy cytatów? Według Jerzego Millera jedno z ”odchodzimy” wypowiedział generał, tylko nie wiadomo było czy to rozkaz czy to pytanie a może wątpliwość.

  400. KzP,

    „No bo cóż ten PiS ze swymi obsesjami jesli przejmie władzę może spaprać w polityce skoro już wszystko spaprano.”

    100/100.

  401. cynamon29, 10:29

    “Ale sie naprzewijalem ! Ta cala dyskusja smolenska . jak wyzej ,przypomina mi tybetanski mlynek modlitewny . Co obrot o 360° . to jedna modlitwa w dodatku wciaz o tej samej tresci .”

    Miałem dziś bardzo podobne uczucia po zalogowaniu. Myślałem, że “to se ne vrati”, ale jednak nie. Se vrati, se vrati, se vrati,…

    “Moze by tak opracowac smolenski mlynek modlitewny ?”

    Jak widać to już niestety zostalo opracowane… i co najgorsze jest nam demonstrowane w działaniu (kolejna polska specjalność – wyłącznie na export wewnętrzny).

  402. Artoo

    Cieszę się, że spodobały Ci się złote mysli komisarz Bieńkowskiej na temat jej wzajemnych relacji z personelem.

    Pzdro

  403. Mimo że zginął w katastrofie brat , człowiek ten nie kupił żadnych durnych teorii
    http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,17727270,Miroslaw_Rybicki___Moj_brat_zginal_bez_sensu_.html#BoxLokKrajLink

  404. Artoo

    Tak na marginesie złotych mysli Bieńkowskiej …

    Katarzyna Szymańska-Borginon, która napisała tę relację z Brukseli, gdzie pracuje dla radia RFM FM, do dobra dziennikarka.
    Warto czytać jej tekst na portalu radiowym

    http://www.rmf.fm/ludzie/katarzyna-szymanska-borginon

    Pzdro

  405. Skutki działania „bomb wazelinowych” będziemy mieli okazję jeszcze nie raz ogladać……..
    Miejmy tylko nadzieję, że nie w tak spektakularnej formie.

    „Piłeś, nie leć
    nie piłeś, wypij
    Życie na trzeźwo jest nie do przyjęcia……

  406. KzP,

    “Cieszę się, że spodobały Ci się złote mysli komisarz Bieńkowskiej na temat jej wzajemnych relacji z personelem.”

    Mój stosunek do Bieńkowskiej przszedł ewojucję. Na początku mnie po prostu tylko denerwowała. Nie będę się rozwodził ale nie przepadam za tego typu kobietami. Brak jej wielu przymiotów czyniących niewiastę interesującą a najbardziej refleksji. Jest jak wielofunkcyjny mikser kuchenny. Tymniemniej poczynając od jej wpadek w Brukseli, poprzez te gafy stała się dla mnie bardziej ludzka. Jest jak Louis de Funes, tak upierdliwie denerwująca że aż w końcu śmieszna.

    Dla Zachodnich technokratów wyszkolonych w LSE, INSEAD czy ENS jest ona żywym przykładem chciejstwa i zapóźnienia elit politycznych Europy Wschodniej, osobą która dużo chce i wiele o tym gada lecz technicznie niewiele potrafi i tego zdaje się nie widzieć (lub nie dbać – na jedno wychodzi). Bieńkowska to nasz “długi cień RWPG” który w obecnych realiach geopolitycznych z warszawy dosięgnął Brukseli.

    p.s. dzięki za link do Katarzyny Szymańskiej-Borginon. Sprawdzę.

  407. Artoo

    „Jest jak Louis de Funes, tak upierdliwie denerwująca że aż w końcu śmieszna.”

    Lepiej tego co czuję nie potrafiłbym wyrazić!

    Pzdro

  408. W piątek, po długiej chorobie, zmarł Jacek Gotlib, jeden z najbardziej znanych blogerów społeczno-politycznych w Polsce. Miał 56 lat.
    http://www.tvn24.pl/bloger-azrael-nie-zyje,532274,s.html
    =============

    Odszedł jeden z najciekawszych blogerów.
    Cóż, z naszej półki biorą…..
    Brak będzie ostrego, ale sensownego spojrzenia na świat….

  409. Nie rozumiem waszego rozgoryczenia wątkiem smoleńskim, przecież generalnie w temacie tego co zaszło w Smoleńsku zgadzamy się jak chyba w żadnym innym temacie. Kopiemy się trochę po kostkach, ale to chyba tylko dlatego żeby nie wyjść z polemicznej formy, no i żeby całkiem cicho na blogu nie było, bo jak się we wszystkim zgodzimy to zapanuje tu wiekuista cisza zwana śmiercią.

  410. Witaj stasieku
    Zareagowalem kiedy zobaczylem Twoj wpis. W ogole nie czytam komentarzy, chyba ze zobacze kogos ze starej wiary; Ciebie, tjota, cynamona.
    Niestety blog jest tak zdominowany przez trolla Kartke, ze zaduch nie pozwalana dluzsze tu bycie. Kiedys poprosiles mnie abym zszedl z Kartki, wiec zrobilem to schodzac z blogu. W tej chwiili niestety towarzystwo jest nieciekawe; oplacany putinowiec fidelio, jakis oszolom smolenski xmax.
    Nawet Tanaka, ktorego z wielka przyjemnoscia, z podziwem czytam na blogu Kowalczyka, tu jakos obniza loty i dostosowuje sie do poziomu Kartki.
    Szkoda. No ale panta rhei, nic nawet blog Passenta nie jest niesmiertelny.
    Pozdrawiam serdecznie

  411. Krótko o ekspercie smoleńskim Jorgensenie (Dania) i jego wybuchowej teorii
    Mauro Rossi
    10 kwietnia o godz. 16:29

    Mój komentarz
    Joregensen nie ma zielonego pojęcia o wybuchach mówiąc:
    „Końcówka skrzydła nosi wyraźne ślady przecięcia przy użyciu kierunkowych materiałów wybuchowych założonych w jedynej możliwej pozycji by osiągnąć zamierzony cel – wewnątrz baku paliwowego w skrzydle, pod kątem 20° względem kierunku lotu.”

    Z punktu widzenia teorii i praktyki wybuchów, to są brednie wierutne.
    Końcówka skrzydła nie nosi śladów przecięcia przy użyciu kierunkowych materiałów wybuchowych.

    Po pierwsze nie istnieją materiały wybuchowe kierunkowe. Istnieją ładunki wybuchowe profilowane, prasowane, itd, lub ładunki wybuchowe kształtowe, np. kumulujące – drążone (Panzerfaust). Pan Jorgensen po prostu fantazjuje, wymyślił sobie materiały kierunkowe oraz wymyślił, że zostały „tak ułożone”, że przecięły skrzydło. Po prostu dubeltowe myślenie, podwójne fantazjowanie.

    Żaden materiał wybuchowy ułożony wewnątrz zbiornika paliwa w skrzydle (jak? – oczywiście odpowiednio – to jest hipoteza eksperta, bardzo naukowa) nie przetnie skrzydła pod kątem dajmy na to 20 stopni, ponieważ skrzydło zawiera w sobie elementy obsługowe i konstrukcję nośną w postaci wzdłużnych dźwigarów, które to elementy przekształcą działanie każdego ładunku wybuchowego w chaos, a nie w równe przecięcie. To co powiada Jorgensen, to zuchwała bzdura.

    Wybuch wewnątrz zbiornika dałby nie obraz przecięcia skrzydła, jak to faktycznie jest, tylko zaszłoby porwanie poszycia i powstanie wyrwy w skrzydle, wywinięć i wypukłości powybuchowej. Żadnego z tych objawów na lewym skrzydle nie ma. Każdy może sobie obejrzeć przełom na lewym skrzydle – nie zawiera tych cech. Zdjęcia są łatwo dostępne w sieci.

    Prof. Binienda, który wyhodował tę hipotezę o wybuchu w skrzydle, został skompromitowany, ponieważ dla jej wydedukowania posługiwał się zdjęciem z sieci, które było zdjęciem podrobionym.

    Ten nieznaczny fakt dla smoleńskich teoretyków nie ma znaczenia, Wystarczy kapłan Jorgensen, który odczyta uroczyście modlitwę, a w niej są już odpowiednie fakty zawarte i wszystko jasne.

    Jorgensen już raz dał plamę, gdy ogłosił na konferencji smoleńskiej, że beczka (obrót wokół osi wzdłużnej) Tu154M nie mogła mieć miejsca, bo on to obliczył i dopuścił najwyżej 30 stopni przechylenia. Po zwrócenie mu uwagi pisemnej o rażących błędach w jego wyliczeniach przez profesora specjalistę od mechaniki lotu najpierw przez jakiś czas nie odpowiadał, następnie przysłał wyliczenia, w których krakowskim targiem ustąpił i przyznał, że teoretycznie mogło to być około 90 stopni. Co to były za wyliczenia, skoro raz jest 30, a drugim razem 90? Jakim trzeba być ekspertem by dać sobie wytargować trzykrotnie większy wynik?
    Pzdr, TJ

  412. @Lewy
    „oplacany putinowiec fidelio,”

    Lewy zawsze rozśmieszy.

  413. @Lewy

    Był ostatnio wątek francuski, nie wiem czy odnotowałeś. Badaliśmy zawartość francuskich głów.

  414. @tejot
    „Żaden materiał wybuchowy ułożony wewnątrz zbiornika paliwa w skrzydle (jak? – oczywiście odpowiednio – to jest hipoteza eksperta, bardzo naukowa”

    Teoretycznie taka możliwość była, TU był serwisowany w firmie kumpla Putina. W ogóle to było dość dziwne, strasznie im zależało żeby ta firma to robiła, bo zgłosiły się też inne, były jakieś dziwne numery z przetargiem. W każdym razie mogli tam nafaszerować Tutkę trotylem jak gęś – teoretycznie oczywiście.

  415. Lewy

    Miło Cię znów poczytać.

    A wiesz, że czasem Cię z sentymentem na blogu wspominam.

    Pzdro

  416. @Lewy:
    1. „Niestety blog jest tak zdominowany przez trolla Kartke, ze zaduch nie pozwalana dluzsze tu bycie.”

    2. „Kiedys poprosiles mnie abym zszedl z Kartki, wiec zrobilem to schodzac z blogu.”

    3. „Nawet Tanaka (…) tu jakos obniza loty i dostosowuje sie do poziomu Kartki.”

    @KzP:
    „Lewy Miło Cię znów poczytać.”

    KzP,
    Jesteś niezwilżalny jak Teflon. Rozumiem, że jak wychodzisz do ubikacji to włączasz automatyczną sekretarkę, która przeczesuje nowo pojawiające się wpisy szukając w nich Twojego nicku i niezależnie od ich treści urzędowo odpowiada “Miło Cię znów poczytać.”

  417. Wczoraj minister Schetyna przyznał, że sledztwo zostało spieprzone.

    Powołał się na dane z badania CBOS, które tu wcześniej przywołałem.
    Przypomnę, że z badań tych wynikało, że 80 procent krajan ma mniejsze lub wieksze wątpliwości do co tego tego śledztwa.

    Schetyna nie wykluczył, że po zakończeniu prac prokuratury RP zwróci się do wspólnoty miedzynarodowej by to ona w koncu definitywnie wyjasniła jak doszło do katastrofy w Smoleńsku.

    Co ciekawe inny poglad na tę sprawę ma prezydent Komorowski, który takią mozliwość dość kategorycznie odrzuca.

    Pzdro

  418. Artoo

    „Rozumiem, że jak wychodzisz do ubikacji to włączasz automatyczną sekretarkę, która przeczesuje nowo pojawiające się wpisy szukając w nich Twojego nicku”

    Ależ skąd, czytam uważnie wszystkie wpisy. Okoliczności ku temu mam sprzyjające, bo przy komputerze skręcam sobie papierosy, które tutaj też palę. Te czynnosci manualne pozwalają na skupienie się na komentarzach.
    A odpowiadam na nie szybko, bo mam łatwość wypowiadania się „na gorąco” w tej formie.

    Bardzo się ucieszyłem, że Lewy napisał bo myślałem o nim, niepokoiłem sie. A to uroczy Komentator z którego przemysleń zresztą korzystam.

    Na przykład z teorii, że gdy długi państwowe zanadto narosną to się je po prostu „wygumkowuje” rozmaitymi metodami. Świeta prawda!

    To powinno Cie zainteresować w kontekście Grecji.

    Pzdro

  419. Środa pisze o przyjaciołach ; Po co oni tam lecieli. To była podła partyjne impreza PiSu. Powinni tam lecieć sami pisowcy. Byłoby ich teraz mniej. A zginąć musieli, bo ten lot był szczytowym osiągnięciem elit solidarnościowych i karą za pychę, odwet i głupotę.
    „Pięć lat temu dowiedziałam się o jej śmierci. Nie chciało mi się wierzyć, że leciała do Smoleńska. Po co? To miała być wielka uroczystość PiSu. Osoby, znajdujące się w samolocie to byli „Prawdziwi, prawicowi Polacy”. Leciał doborowy skład „ludzi Kaczyńskich”. Co tam robiła Iza? Co robiła Jola Szymanek Deresz? Dwie lewicowe feministki? Jak się potem okazało leciały jako reprezentantki swojego klubu. SLD. Miał polecieć Grzegorz Napieralski jako jego szef, ale przebywał akurat w USA. Poleciała Iza, wiceprzewodnicząca klubu. Poza tym Iza nigdy nie była ani w Katyniu ani w Smoleńsku, a ktoś z jej rodziny tam zginął. Traktowała ten wyjazd z potworną powagą, jako konieczność i obowiązek, o czym dowiedziałam się nieco później. Rankiem w sobotę 10 kwietnia, gdy już wszyscy wiedzieli, co się stało ale nikt nie rozumiał, co się naprawdę stało, jej wyjazd wydał mi się i tragiczny i egzotyczny. Po co, po co tam poleciała?”

  420. @tejot ,16:10

    Podziwiam Cie za betonowa kpsekwencje , podziwiam za stalowe nerwy , podziwiam za cierpliwosc .
    I w kontekscie tych wszystkich , nie
    jestem w stanie pojac ze badz co
    badz dorosly mezczyzna , inteligentny i z ogromnymi zasobami wiedzy , katuje swoja jazn
    dobrowolnie , bez przymusu
    ogladaniem transmisj ze zlotu takich
    oszolomow jak Macierewicz & Inne
    Czuby .
    Ja nie wiem , ale to zakrawa na masochizm w extremalnym wydaniu
    i uwlacza Twojej inteligencji .
    Gdybys ten czas poswiecony na oglad spedu oszolomstwa , zuzyl na
    obejzenie jakiegos dokumentu o
    zwierzatkach , zyskalbys o wiele
    wiecej i dowiedzial sie ze , w
    przeciwienstwie do Macierewicz&
    Co. , te stwozenia maja rozum i
    sa inteligentne do bolu .
    Tymczasem zmarnowales czas na
    sped oszolomow i niepotrzebnie
    obciazyles wlasna psyche .
    Wspolczuje Ci serdecznie .

    Pozdrowionka.

  421. Brak jasnego określenia się przez rząd 3RP w sprawie odszkodowań za utracone mienie żydowskie nie jest dobrze widziany poza granicami kraju. Dzisiaj czytam, że „The Jerusalem Post” wzywa do zwrotu Żydom 170 tys. nieruchomości w Polsce.

    „Najwyższy czas, by Polska zmierzyła się ze swoją przeszłością” – chodzi o zwrot tysięcy nieruchomości wartych dziś miliardy dolarów, które zostały zabrane Żydom w czasie II wojny światowej oraz pod rządami komunistów. Obietnicę zwrotu mienia złożył Donald Tusk podczas spotkania z przedstawicielami organizacji żydowskich w Nowym Jorku w 2008 r. Do dzisiaj sprawa restytucji mienia żydowskiego nie została jednak ustawowo załatwiona. Pojawiły się za to głosy, że możliwe rozwiązanie polegałoby na wykorzystaniu części majątku Lasów Państwowych. Na początku 2014 r. wezwanie do polskich władz w tej sprawie wystosowała nawet brytyjska Izba Lordów, wskazując na Polskę jako na największe europejskie państwo, które nie uregulowało jeszcze ustawowo kwestii restytucji mienia ofiar Holokaustu.

    Chociaż dziennik „The Jerusalem Post” chwali Polskę za modelową transformację po 1989 r. i „niezwykle bliskie i konstruktywne” stosunki dyplomatyczne z Izraelem i USA to jednak stwierdza iż pomimo 70. rocznicy wyzwolenia Auschwitz, nie znaleziono żadnego realnego rozwiązania krytycznej kwestii restytucji dla polskich ofiar Holokaustu czy pogromów z 1968 r. Reputacja Polski jako siły na rzecz dobra moralnego zostałaby wzmocniona, gdyby tylko osiągnięto możliwe do przyjęcia dla wszystkich stron rozwiązanie kwestii restytucji prywatnej własności zabranej polskim Żydom – postuluje dziennik.

    „The Jerusalem Post” opiniuje, że Polska wciąż wyróżnia się na tle innych państw poprzez brak rozwiązania kwestii odszkodowań żydowskich, co wynika z braku woli politycznej. Dziennik konkluduje: “Trwające duchy przeszłości muszą zostać zwalczone, a dawne krzywdy muszą zostać naprawione. Najwyższy czas, by Polska uczciła pamięć tych, którzy zostali zamordowani w czasie tyranii nazistów oraz oddała sprawiedliwość ocalałym oraz ich spadkobiercom”.

  422. fidelio
    10 kwietnia o godz. 15:25
    za „zydki” to masz ode mnie od razu po pysku…
    ani ty, ani @tejocik, ani kto inny, mnie do antysemickiej beczki nie wsadzi, ty idioto, no, bo tylko tak mozna podsumowac twoj komentarz:
    jest idiotyczny i merytorycznie rzecz biorac, falszywy;

  423. @byk
    „za “zydki” to masz ode mnie od razu po pysku…”

    A to obraźliwe jest? Dlaczego?

  424. cynamon29
    10 kwietnia o godz. 20:38
    @tejot ,16:10
    Podziwiam Cie za betonowa kpsekwencje , podziwiam za stalowe nerwy , podziwiam za cierpliwosc.I w kontekscie tych wszystkich , nie jestem w stanie pojac ze badz co badz dorosly mezczyzna , inteligentny i z ogromnymi zasobami wiedzy , katuje swoja jazn dobrowolnie , bez przymusu ogladaniem transmisj ze zlotu takich oszolomow jak Macierewicz & Inne Czuby .

    Mój komentarz
    Toż napisałem, że zawziąłem się oglądać i gdyby nie patologiczna czynność umysłu (nadmiar jabłek i mleka UHT), to bym cały boży dzień wlepiał oczy w obchody smoleńskie.
    Transmisja z tego rodzaju konwentykli, jak obrady zespołu Macierewicza, daje więcej informacji o społeczeństwie, o jego stratyfikacji wiarygodnościowej (jedni wierzą inni nie wierzą, rzadko kto myśli), o jego podatnościach, lękach, zbijaniu się w kupkę, harcowaniu, straszeniu i ostrzeganiu. Momentami zupełnie jak w stadku.

    Tak pierwotnie widzę i interpretuję te wszystkie gesty i płomienne przemowy smoleńskie. Co nie oznacza, że oni mają te cechy, a ja nie mam i stoję wyżej w rozwoju. Studiując ich studiuje troszkę siebie.
    Też mam niekiedy ochotę zakrzyknąć – uciekajmy lub – patrzcie, to podstęp lub – gotujcie się ludzie do prześladowań, oni nadchodzą, itd.
    Pzdr, TJ

  425. @Lewy , 19:37

    A juz myslalem ze pochlonela Cie
    Champania lub jakies inne Cognac .
    Ciesze sie ze zyjesz , stary weteranie
    „En passant” .
    Sadzac po Twojej krotkiej wypowiedzi , nie straciles ni na animuszu i cietym , krytycznym
    jezyku . To bardzo dobrze .
    .
    Ja wrocilem pare dni temu ,
    kiedy to nasz Gospodarz napisal
    o problemach finansowych naszej
    Filharmonii Narodowej .
    To byla dla mnie ” czerwona plachta
    na byka” – musialem zareagowac .

    Mam nadzieje , ze majac mnie za
    „wzorzec” , Ty rowniez powrocisz .
    Czas oczyscic ta stajnie Augiasza .

    Pozdrowionka.

  426. Kartka z podróży
    10 kwietnia o godz. 15:40
    a ile to pokolen „dzieci kwiatow” mielismy w historii ludzkosci?
    to byl wlasciwie fenomen amerykanski; w europie mielismy to, niestety nie z najlepszego, z”importu”;
    natomiast pacyfizm jest fenomenem uniwersalnym i w historii swiata przbieral rozne formy i jest aktywnym elementem wlasciwie wszystkich religii i niejednej ideologii, od hinduizmu(jaina – dzinnizm) po judaizm (chasydyzm), tak na przyklad…

  427. @cynamon
    „To byla dla mnie ” czerwona plachta
    na byka” – musialem zareagowac .”

    I co, wysłałeś czek?

  428. @Artoo , 18:39

    „Se vrati , se vrati , se vrati …”

    Niestety , z bolem musze Ci przyznac racje .
    Czasami sobie mysle ze PiSuary
    postanowily sukces flmu „Neverending Story” po prostu skopiowac (oczywiscie na swoj , im
    tylko charakterystyczny sposob) .
    Tyle tylko ze film przyniosl producentom potezne zyski , a w
    przypadku niekonczacych sie Zlotow
    Czarownic Jarkacza i Macierewicza ,
    imprezy te po pochlaniaja bajonskie
    pieniadze z kieszeni podatnika .
    Banda nierobow , w liczbie wcale
    niemalej , zapewnila sobie nie tylko
    wikt i opierunek do konca zycia ,
    ale rowniez staly pieniadz z kasy
    panstwowej .
    Ze tez te spoleczenstwo taki stan
    toleruje , to dla mnie dziw nad dziwami .
    Ale Polska od zawsze byla pelna
    dziwow nad dziwami i tak to pozostanie do kpnca swiata i jeden dzien dluzej .

    Pozdrowionka.

  429. tejot
    10 kwietnia o godz. 21:21
    nie ma gdzie uciekac;
    @fidelio:
    strugasz gupa, tak jak @przyprawa zamorska przed dobrym rokiem?

  430. jan polkowski, mam nawet jego dwa tomiki wierszy, ale nie na polce, tylko w skrzyni, w piwnicy; pamietam, ze niektore wiersze byly dobre, ale nie na tyle, zebym do nich codziennie wracal…

  431. @byk
    „strugasz gupa, tak jak @przyprawa zamorska przed dobrym rokiem?”

    A jak powiem Francuziki to będę anty-francuzem? Więc kto tu struga głupa, bo raczej nie ja.

css.php