Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

14.06.2015
niedziela

NIE dla referendum

14 czerwca 2015, niedziela,

Jeżeli prezydent Bronisław Komorowski chce na odchodne uczynić coś dobrego, to powinien się wycofać z inicjatywy referendum, które zapowiedział nazajutrz po przegranej I turze wyborów prezydenckich.

Przechwycony od Pawła Kukiza kiepski pomysł JOW nie tylko nie uratował prezydenta w II turze, ale jeszcze mu zaszkodził. Był dowodem paniki, w jaką popadł. Miał to być trick, sposób na przechwycenie zaskakująco wysokiego poparcia dla Kukiza w I turze. Ale głosy oddane na muzyka nie były głosami za JOW, tylko głosami sprzeciwu wobec „partyjniactwa”, establishmentu itd.

Kukiz otrzymałby je pod każdym innym hasłem, np. „mieszkanie dla każdego”, „praca dla wszystkich” itp. Próba przechwycenia rzekomych głosów „za” JOW, czyli ogłoszenie referendum, nie pomogła prezydentowi, to jeszcze pół biedy. Ale zaszkodzi nam wszystkim. To zła decyzja dla Polski, która może mieć fatalne konsekwencje.

Prezydent Komorowski zakończy swą misję, a my zostajemy z bezsensownym referendum, które ma dotyczyć trzech spraw: jednomandatowych okręgów wyborczych, których prawie nikt nie rozumie, ale według sondażu 60 proc. jest „za”; odejścia od finansowania partii politycznych z budżetu państwa (73 proc. „za”); rozstrzygania wątpliwości podatkowych na rzecz podatnika (90 proc. „za”).

Nie rozumiem, jak można było ułożyć i zaproponować referendum, którego szkodliwe skutki były do przewidzenia dla każdego, nie tylko dla prezydenta i jego doradców. Żeby przewidzieć, co w tych sprawach myśli większość, nie jest potrzebne referendum, tylko odrobina zdrowego rozsądku.

To referendum, jeśli dojdzie do skutku, przyniesie triumf populizmu i trzy nieszczęścia. Pierwsze – forsuje ideę JOW, zmianę ordynacji wyborczej na mniej demokratyczną, oddającą okręgi wyborcze na żer najmocniejszym partiom. Kilku popularnych kandydatów, na czele z panem Kukizem, może się dostać do Sejmu, ale większość pozostałych okręgów wpadnie w łapy najsilniejszych partii. Wartościowi kandydaci pozbawieni wsparcia machiny i pieniędzy partyjnych raczej przepadną.

Jeśli chodzi o finansowanie partii politycznych, to jest oczywiste, że w kraju, w którym politycy cieszą się fatalną reputacją, w kraju ośmiorniczek i kilometrówek, większość jest przeciwko opłacaniu „darmozjadów” z „naszych kieszeni”. Niestety, jest to także idea Platformy jako partii zamożniejszej części elektoratu. Tymczasem rezygnacja z finansowania przez budżet uzależni partie polityczne od grup interesów, zwłaszcza tych bogatszych, utrudni kontrolę źródeł finansowania i wykorzystywania pieniędzy. To byłby kolejny sukces populizmu.

No i wreszcie bezsensowne pytanie: czy wątpliwości podatkowe powinny być rozstrzygane na rzecz podatnika? W sytuacji, kiedy państwo cieszy się znikomym autorytetem, władza kojarzona jest z oszustwem i niekompetencją – kto będzie głosował za tym, żeby przyznawać jej rację i zabierać pieniądze uczciwym (a jakże!) i gnębionym (a jakże!) podatnikom?

W opinii publicznej niekompetencja i bezduszność urzędów skarbowych, przypadki łamania prawa przez urzędy, doprowadzania uczciwych ludzi do ruiny – znaczą dużo więcej niż potrzeba uszczelnienia systemu podatkowego i zapewnienia niezbędnych środków na funkcjonowanie państwa.

W sumie: bezsensowne referendum, skutek chwili słabości i paniki, z której prezydent Komorowski powinien się wycofać, póki nie jest za późno.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 385

Dodaj komentarz »
  1. W pełni się zgadzam. Na szczęście referendum, jeśli dojdzie do skutku, będzie i tak nieważne z braku frekwencji.

    Zastanawiam się, czy referendum mógłby wycofać Duda po 6 sierpniu, jeśli nie zrobi tego Komorowski? PiS jest chyba przeciwny pytaniom z referendum i samemu referendum. Najdziwniejsze jest to, że PO forsuje postulaty Kukiza robiąc mu reklamę. Zastanawiam się też, kto wpadł na pomysł referendum i kto w ogóle kierował brakiem kampanii Komorowskiego? Wujec z Nałęczem? Chyba oni sterowali kancelarią prezydencką? Czy może ktoś inny?

  2. Od dawna nie mialo to miejsca, ale pelna zgoda. Nie dla referendum, JOWow i likwidacji fiansowania partii z budzetu.

  3. Postulat dotyczący przerwania procedury referendalnej jet bardzo rozsądny.
    Ale!
    Nie dla PO. To dopiero będzie panika. Dowód,że prezydent, utożsamiany
    z Platformą, w swoim działaniu, przez ostatnie 5 lat kierował się koniunkturalizmem. To ostatecznie dobije Platformę. Klasę polityczną.
    Elektorat będzie miał rację, jak krzyknie: jesteście bandą nieokrzesanych
    idiotów, marionetek!
    Pomysł z referendum, trzeba o tym pamiętać, był natychmiast krytykowany w debacie publicznej, po ogłoszeniu tej propozycji. Tej krytyki nie przyjął rząd, sejm i senat. Jak się z tego wytłumaczą?
    To będzie woda na młyn: Kukiza, PIS , wszystkich oburzonych.
    Posypie się nowa fala zarzutów. Trudnych do przewidzenia.
    Stonoga będzie miał pole do popisu.
    Świat pęknie ze śmiechu.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Zgadzam się z Wacławem 1 – wycofanie się przez PO z jeszcze przed kilkoma tygodniami forsowanego wbrew krytyce pomysłowi referendum bedzie dla tej partii dobijające.

    No ale jeśli Platforma chce popełnić kolejny akt politycznego harakiri to oczywiście wolna droga.

    Zresztą nie jestem w stanie oszacować co dla Platformy będzie gorsze – przeprowadzenie referendum będacego de facto wyrazem masowego sprzeciwu wobec klasy politycznej i jej państwa czy próba wywiniecia się z tej pułapki.

  6. Samo zaproponowanie referendum z tymi pytaniami dyskwalifikuje kandydata Platformy Obywatelskiej na prezydenta.

  7. Finansowanie partii politycznych przez oligarchow to populizm 1%.
    Rozstrzyganie konfliktow podatkowych ” na korzysc obywatela ” to kolejna proba plutokratow zerowania na spoleczenstwie- w praktyce tylko oligarchowie maja pieniadze na procesy z urzedami panstwowymi-w Ameryce molochy, takie jak Apple czy General Electric,nie placa podatkow,dzieki watahom zatrudnionych prawnikow, a korzystaja ze wszystkiego, co spoleczenstwo finansuje-obrony kraju,strazy pozarnej,drog,szkolnictwa,systemu sadowniczego,policji,systemu drog i portow- dla nich za darmo.

  8. D.Passent: Jeśli chodzi o finansowanie partii politycznych (…) w kraju, w którym politycy cieszą się fatalną reputacją, w kraju ośmiorniczek i kilometrówek, większość jest przeciwko opłacaniu „darmozjadów” z „naszych kieszeni”.

    Dla ścisłości, „ośmiorniczki” były płacone z pieniędzy ministerialnych, a „kilomietrówki” z sejmowych. W kwestii finansowania partii politycznych z budżetu – zgoda. Wątpię, aby Bruksela ostro nie reagowała, gdyby próbowano takie rozwiązanie w Polsce wprowadzić, co by oznaczało kurs na przyśpieszoną oligarchizację kraju. UE czymś się jednak różni od WNP.

  9. „Cokolwiek by do urny wrzucić, i tak wyjdzie Balcerowicz”

    Red. Passenta rozumiem tak: lud jest kiepski, zdecydowanie popiera nieszcześliwe rozwiązania (60-72-90), które zniszczą demokrację i zmniejszą dochody do budżetu. Należy temu zapobiec, niech już ludzie wybiorą co chcą, nawet PiS, skoro muszą, ale przy ustroju państwa przy referendalne urnie lepiej niech populistycznie nie majdrują.

    Red. Passenta rozumowanie jest takie, że ustrojowe rozwiązania lepiej jest zostawić bez zmiany. Bez zmiany, hm, ta fraza nie jest obecnie w modzie. A jeśli już coś zmieniać, to w gabinetach polityków, ewentualnie w parlamencie. Nie wiem co jest bardziej „demokratyczne”, i o jaki wariant systemu demokratycznego należy forsować. Pada argument: „Wartościowi kandydaci pozbawieni wsparcia machiny i pieniędzy partyjnych raczej przepadną”. A czy obecnie tak się nie dzieje? Partia musi przekroczyć 5 procent w skali kraju, czyli musi mieć machinę. A na liście można „wartościowy kandydat” znaleźć się jak dostanie jej poparcie.

    Nie zachwalam JOW, w wersju takie czy owakiej, każda ma swoje wady i zalety. Proporcjonalność reprezentacji parlamentarnej najlepiej sprawdza się w Izraelu. Kukiz przechwycił ten pomysł od Platformy, nota bene. Krytycy JOW załamują ręce, patrzcie co się w Wlk. Brytanii wydarzyło – nie bardzo wiem co? Że separatystyczna partia jest reprezentowana nieproporcjonalnie do wszystkich głosów w kraju. – ależ takie dziwne wyniką się pojawiają wszędzie tam, gdzie jest saparatyzm. Ale w Polsce separatyzmu nie ma … nie zachwalam JOW, ale skoro pojawił się antysystemizm na skalę powyżej średniej europejskiej, to niech się mocuje z demokracją i trzeba mu stawić czoła z otwarta przyłibca.

    Nie mam na uwadze Platformianego interesu w referendum. Chyba nawet trudno ustalić, co jest dla niej korzystniejsze. Prawdopodobnie najważniejsze są pryncypia demokracji. I skoro kandydat zyskał poparcie dla tego jedno punktu, podobno, choć spekulacje się toczą, że chodzi o zwykły protest antypeowski, czy antysystemowy, czy po prostu anty; skoro ludzie są np. przeciw wprowadzeniu euro, itd. to należy te referenda przeprowadzić. Może troche antysystemowego ciśnienia ujdzie w powietrze w ten sposób.

    Jeszcze w sprawie uzależnienia partii od grup interesów, to przecież te zależności od dawna istnieją, i chyba nie są dobre. Czy lepiej jest, gdy interesy są określane kwotą pieniężną, czy ilości spalonych opon? Przecież masowy ruch może zebrać grubą forsę na kampanię swojej partii. Moim zdaniem jest lepiej, gdy lud głosuje datkami z własnych portfeli, niz siła swoich gardeł i trąbek na ulicy. Lepiej jest, gdy polska demokracja się cywilizuje.

  10. Takie są skutki, kiedy na stanowisko prezydenta desygnuje się człowieka, który się nawet na sołtysa nie nadaje. Założę się,że pan redaktor na niego głosował, ale w tej chwili to już pana problem.

  11. Czyli NIE dla wypowiedzenia się społeczeństwa w istotnych dla niego sprawach?

    Czy aby nie jest to obawa przed „ciemnym” ludem?
    Czyli społeczeństwo jest za głupie, by o sobie decydować?

    Tego rodzaju myślenie ma swoją długą tradycję.
    Ot, weźmy choćby klasyka José Ortegę y Gasseta, który prawił o buncie „mas”:

    https://wizjalokalna.wordpress.com/2010/07/21/masowy-czlowiek-zbuntowany/

    Każde myślenie o społeczeństwie w kategoriach masy jest myśleniem totalitarnym.
    Każde traktowanie społeczeństwa jako „ciemnego ludu” jest odruchem autorytarnym.

  12. Jak już się z tym referendum Komorowski wygłupił, to lepiej niech będzie. Ale…
    Nie na łapu capu i nie bez konsultacji pytań referendum z różnymi środowiskami.
    JOWy powinny być przedyskutowane i objaśnione ludziom, żeby wiedzieli za czym się wypowiadają. Mówienie przez różnych „znających się”, że JOWy spowodują zabetonowanie sceny politycznej jest niepoważne i niedemokratyczne, tym bardziej, że już większego zabetonowania sceny politycznej Polski nie można osiągnąć. Osobiście na przykład nie widzę korzyści płynących z systemu proporcjonalnego poza siedzeniem przy korycie.
    Finansowanie z budżetu partii politycznych można zaakceptować do pewnego stopnia, ale nie całkowicie. partie polityczne, tak jak i związki wyznaniowe powinny być głownie finansowane przez swoich członków a ewentualnie dofinansowane przez państwo. Nigdzie nie jest powiedziane, że trzeba kampanię wyborczą prowadzić przez 4 lata ze szczególnym uwzględnieniem ostatnich 6 miesięcy i na sposób amerykański. Można wykorzystać misyjność państwowej TV nie tylko do transmisji mszy i ględzenia episkopatów, ale do prezentacji wszystkich kandydatów i partii w równym stopniu. Dobrowolne datki na partie polityczne powinny być jawne , ograniczone i rozliczane publicznie.
    Co do wątpliwości podatkowych mam wątpliwości – może prościej i jaśniej byłoby wydać jednoznaczną wykładnię przepisów podatkowych dostępną również obywatelom niżeli wprowadzać następny koszmarek prawny.

    No to już wam rozwiązałam problemy. 🙂

  13. best of byk
    2013/10/28(527/666)

    „mazowiecki: stuk,stuk…
    św piotr: a kto tam?
    – mazowiecki
    – momencik, sprawdzimy, mazowiecki, mazowiecki…imie?
    -tadeusz
    – aaa,zaraz, zaraz, hmmm, mamy juz takiego, mieszka na chmurce nr 7,
    razem z konradem, cyganicie coś obywatelu…
    – ????!!!!!
    – no stoi u mnie, po niemiecku: gestorben am dreizehnten zwölften neunzehnhunderteinundachtzig
    – ale ja wlaśnie dopiero teraz umarłem!!!!
    – prosze, niech obywatel sam spojrzy: bonn, 1981/12/17, totenmesse für die opfer des kriegszustandes, stoi jak byk, tadeusz mazowiecki…
    – ale to była fałszywka, umarłem dopiero teraz!
    – bardzo mi przykro, ale gdybyśmy wpuszczali do nieba na podstawie polskich dokumentów, to mielibyśmy zimno na górze…
    św piotr: zatrzaskuje wrota.
    mazowiecki: mdleje.”

  14. Mechanizm poparcia JOW wydaje się bardzo prosty. Ponieważ, społeczeństwo uważa, że nie ma wpływu na wybór posła – głosuje na listę, którą układa partyjny przywódca – JOW jest sznsą, że o wyborze może decydować sam bo oddaje głos indywidualnie na wybranego kandydata. Skoro JOW są krytykowane przez wielu polityków, działaczy i dziennikarzy – a nie ufam im – tym bardziej zagłosuje zgodnie z pomysłem Kukiza.
    To są oczywiście spekulacje i myśli obywatela, a gdy przyjdzie dzień referendum, zostanie w domu.

  15. Polityce wiedzą lepiej, co jest społeczeństwu do szczęścia potrzebne?
    Właśnie się o tym niektórzy przekonali…….będąc przekonani o własnej niezastępowalności.

    Czy Książę Dziennikarstwa może się mylić?
    Czy paternalizm jest dobrą podstawą do dyskusji?
    Czy ocena rzeczywistosci jest adekwatna do realiów?
    Przekonamy sie jesienią.

    JOW jest jedynie kanałem w jaki skierowana została społeczna frustracja.
    W jaki sposób zostaną wprowadzone, jakie będą szczegóły, granice okręgów, sposób przeliczania głosów- to powinno być dyskutowane, a nie negowane.

    Ordynacja JOW do Parlamentu Europejskiego skutkowała wprowadzeniem doń ugrupowań marginalnych na naszej scenie krajowej.
    Więc zadziałała magia nazwisk, nie partyjne szyldy i pieniądze…….

  16. Odwołanie referendum przez Komorowskiego nie popieram, chociaż nie widzę w nim sensu (argumenty DP przekonują). Byłoby to niezrozumiałe dla wyborców i pogrążyłoby PO. Prawdopodobnie zostanie odwołane przez prezydenta elekta, a nawet gdyby się odbyło to nie osiągnie odpowiedniej frekwencji, aby na cokolwiek wpłynęło. Szkoda tylko kosztów. Idea JOWów jest piękna przy założeniu, że obywatele są oświeceni, interesują się polityką, rozumieją mechanizmy władzy i konsekwencje wyborów a także są odporni na socjotechnikę. Wygrana kandydata składającego szereg nierealnych obietnic i dysponującego uwodzącym uśmiechem jest aż nadto przekonującym dowodem na to, że takie założenie nie ma podstaw w naszej rzeczywistości więc idea jest tylko ideą i nie pokładałbym wielkich nadziei w systemie JOWów w Polsce

    Wybory prezydenta w Polsce przypominają mi wybory prezesa FIFA . Wielu tanio przekupnych i nieświadomych konsekwencji wyborców z np.: wysp Karaibskich wybiera kogoś kto sfinansował boisko dla młodzieży na niewielkiej wyspie ponieważ nie uświadamia sobie wpływu swojego wyboru dla świata i dla zaufania do ogólnoświatowej instytucji.

    Demokracja to nie jest dobry system, niestety nie mamy lepszego….

  17. a czemu Pan to teraz napisal a nie jak p. Komorowski oglosil ?
    Wiesiek 59 ! – Brawo.
    Syty glodnego nie zrozumie – Polska to nie Warszawa.
    Dodalbym jeszcze czy chcesz decentralizacji wladzy, jak Pan Biedron zaproponowal – swoj czlowiek Polityki, spod teczowej flagi – w dobie internetu nie musza wszytskie ministry siedziec w Warszawie.
    Ale bylaby jazda.

  18. O, Passent się obudził!

  19. Polskie radio ogłosiło, że 80 procent polskich dzieci ma próchnicę,
    w zębach. Tego procesu nie zahamuje: szczoteczka do zębów, najlepsze
    pasty i inne gadżety, na których zarabia banda ekonomicznych cwaniaków.

    Jest tylko jeden ratunek, na nasze zęby, od niemowlaka do starca:
    kość zębną trzeba karmić. To nie tylko zębów dotyczy. A kość kręgosłupa
    – to pies, to samo dotyczy kości kończyn dolnych i górnych, nawet paznokcia
    palca u nogi i ręki. Nawet nasze włosy, myślę szczególnie o tych na głowie
    – muszą być karmione.
    Doszliśmy do głowy, w której znajduje się nasz pokładowy komputer.
    Też jest karmiony. Niezależnie od tego, czy tego chcemy, czy nie.

    Niektórzy na blogu Daniela Passenta, uważają, że im karmienie mózgu,
    kości, jelit, układu krwionośnego/naczyń/ i wielu innych rzeczy — nie jest
    potrzebne.
    Po jaką cholerę,ich organizm, ma się męczyć. Tak wynika z tego co piszą,
    a więc, jak o tym problemie myślą.
    Jest coś niesamowitego w tym, że są jeszcze na świecie ludzie,wysoko
    wykształceni, którzy nie dopuszczają do swojego myślenia o świecie,
    prostej prawdy, że o zdrowiu społecznym, tym fizycznym i psychicznym
    — decyduje – pokarm, jaki codziennie musimy spożywać……
    z wielkim wysiłkiem zdobywany.

    Nasza krew roznosi te składniki pokarmowe, po naszym ustroju.
    Z fizjologią trzeba się zapoznać. Wiem, tego nie uczą w naszych uczelniach.
    To musimy zrobić sami.
    Fizjologia opowiada o tym, jak z karkówki,dla przykładu, zawarte w niej cząsteczki, atomy, a nawet kwanty „przeskakują” do krwi. Od otworu gębowego wszystko się zaczyna.
    A gdzie kończy?

    JOW-y można porównać do naszych zębów, zawartości biochemicznej naszego mózgu, kości…. . …..wszystkiego.
    Chodzi o system wyborczy, który ma służyć podmiotowi, czyli nam wszystkim — a nie tępactwu politycznemu. Obecnie służy, ten nasz system wyborczy, do robienia w konia, tej większości, nas wszystkich, ciemniaków, z powodu złego karmienia.

    O to złe karmienie motłochu ludzkiego, władza zawsze dbała. Ta świecka
    i duchowna, jednakowo.
    Temu celowi służyło; spalanie baranków i owieczek na chwałę bożą.
    Teraz , są lepsze metody; nasze boże pokarmy, dawane nam do karmienia naszych członków — lekko się podtruwa, tak, żeby ludzka ciemnota tego nie zauważyła. Czasami myślę, że dzieje się tak z przypadku, ze zwykłej ludzkiej
    głupoty.

    O tym wszystkim, na poważnie, naukowo, opowiada, nasz polski odkrywca
    – lekarz medycyny Jan Kwaśniewski, prawie pół wieku to już trwa.
    Bezskutecznie. Niestety, cholera jasna!
    Tylko dlatego, że ciemnota ludzka lubi żyć w ciemnocie.
    Gniewa się na prawdę,wiedzę…..

  20. Wiele pisze tu o zabetonowaniu polskiej sceny politycznej przez obecny system wyborczy, tymczasem „polityczny człowiek z nikąd” , Kukiz , zdołał w ciągu kilku miesięcy zdobyć przeszło 20% poparcie społeczne.
    Jaki to więc beton ta polska scena polityczna ?
    Popularność nowego ruchu politycznego opiera się praktycznie na jednej osobie. W wiekszościowym systemie wyborczym wystarcza to , aby zdobyć znaczną liczbę mandatów. W JOWaw mogłoby się okazać, że brakuje im odpowiednich kandydatów , aby wygrać bezpośrednie wybory w okręgach i w ten sposób zdyskontować popularność lidera.
    Referendum w sprawie JOWów jest problematyczne , bo cała zmiana systemu wyborczego nie jest taka prosta i wymaga dokładnych i ścisłych opracowań, w które większość wyborców nie będzie się zagłębiać. Postawienie jedynie pytania , czy chcecie JOWów , bez dokładnie opracowanego planu to populizm.
    Co do finansowania parti politycznych, to jeśli nie będzie tego robiło państwo , to kto inny. Otwiera się Wspaniałe pole do popisu dla lobistów , co w młodej polskiej demokracji może przynieść całkiem inne, od pożądanych efekty.
    Co do pytanie o z natury rzeczy skomplikowane prawo podatkowe, to niby co ,w Polsce obywatel sam bedzie decydował czy płaci podatki. Grecja też przeprowadziła taki eksperyment, z wiadomym skutkiem.

  21. Warszawa ma 127% średniej unijnej dochodów.
    Z jej perspektywy sprawy prowincji są nieistotne.
    Tak samo jak z perspektywy dochodów wybrańców narodu, problemy tych o najniższej krajowej. Przecież tylko idioci pracują za 6 000……..

    Odwołanie wójta czy prezydenta miasta, jest możliwe.
    Odwołanie posła nie.
    To jedna z przewag JOW.
    Jeżeli nie ma mechanizmu odwoławczego, to nie ma demokracji…..
    ============

    Prawo powinno być proste, jednoznaczne, pisane zrozumiale, interpretowane zdroworozsądkowo. Kraj w którym dochodzenie swych praw trwa lat kilkanaście, urzędnicy mają wykazywać się ilością mandatów, wykonywać plany finansowe łupienia obywateli, ściągać haracze pod byle pozorem- niejasności prawa jako pretekstu głównie, ma problem z demokracją.
    Taki system służy jedynie nielicznym, świętym krowom, pomazańcom ludzkim i boskim.
    I na to przyzwolenia społecznego też nie ma.
    ===========

    Dość dobrze opisano „zrzutkę” samorządowców na kampanię Kukiza.
    Bonzowie z tłustych spółek miejskich sfinansowali.
    Ma być to miażdżący zarzut.
    Tyle, że tworzenie takich synekur to nie Kukiz, tylko kolejne rządy upartyjniające cały system rządzenia. Tworzący dla swoich ciepłe posadki, nie wymagające wiedzy a rewanżu.

    Może dziennikarze zajęliby się problemem?
    Podyskutowali, nagłośnili, poddali pod osąd opinii publicznej?
    Biedroń uciął premie w Słupsku.
    Jest to możliwe- powiązanie płac ze stopniem komplikacji i kwalifikacjami….

  22. Wiesław, Bywalec dobrze piszą.
    Tylko w odróżnieniu od mojej pisaniny, nie zagłębiają się
    w przyczynowość.
    Recepta, którą głoszę, nie jest moją, tylko ją transponuję,
    z „Filozofii żywieniowej Jana Kwaśniewskiego”.
    Innych recept nie widzę. Widzę i słyszę, opisy wszelakich patologii.
    Flaki mi się wywracają , od tego słuchania, czytania.

    @wiesław napisał:
    „”””””Warszawa ma 127% średniej unijnej dochodów.
    Z jej perspektywy sprawy prowincji są nieistotne.””””
    ———
    W Warszawie i okolicach, tej polskiej biedy, upadku, jeszcze nie widać.
    Szczególnie , nie widzą tego ludzie tam mieszkający. Żyją w wielkim
    złudzeniu.
    Osobiście tego doświadczyłem, w sobotę 6 czerwca przemieściłem w tym kierunku swoje stare członki/320 km w jedną stronę/; tam, już są
    symptomy zbliżającego się upadku; pustki w sklepach, wielkie pokłady
    mieszkań, jeszcze z wysoką oferowaną ceną metra kwadratowego.
    To co w Warszawie kosztuje 800 tysięcy złotych , na prowincji, w mieście
    powiatowym oferowane jest za 2200 złotych.

  23. Wacław1
    15 czerwca o godz. 8:57

    Ciekawe, jak zagłosują „słoiki”……

    Wysysanie zasobów z prowincji do metropolii- globalnej czy lokalnej, to norma.
    Nie było życia poza Rzymem, Wersalem, czy Londynem…..Warszawą też.
    Tyle że magapolis niekoniecznie są dobrą tendencją.

  24. Pelna zgoda!
    Komorowski powinien referendum odwolac.
    Zwiekszyloby to szanse na porazke PO w wyborach.
    Niestety
    wiem co PO zrobi.

    To co przetrenowali juz w Warszawie – beda namawiac by ludzie nie szli glosowac.
    Albo zeby nie wygladalo glupio wydadza polecenie swoim dziennikarzom zeby ci referendum zobrzydzili a z JOW-ow zrobili sen wariata…
    Ci sami co mileczeli teraz beda pisac felietony o referendum jakie ono zle.

    I tak PO metoda jestem za a nawet przeciw bedzie probowalo rozbroic bombe.

    Jak Platforma obywatelska to obywatelska – obywatel powinien zajac sie ogladaniem telewizji a nie przeszkadzaniem elicie w rzadzeniu.
    I o dziwo nie pomyla sie.
    Ludzie do referendum nie pojda – bo nigdy nie szli.
    Brak zaangazowania obywatelskiego jest ostatecznie fundamentem naszej mlodej demokracji.

  25. Redaktor już drugi raz w krótkim okresie czasu jest w błędzie. Pierwszy raz to kiedy zachęcał do wyboru mniejszego zła w dniu 24. maja. Naród nie posłuchał. Tak będzie i teraz.

    TAK – dla JOW. To jedyne realnie dostępne rozwiązanie aby udrożnić polską scenę polityczną i efektywność legislacji w Sejmie.

    TAK – dla zmiany systemu finansowania partii politycznych. Obecnemu rozdzielaniu pieniędzy podatników pod dywanem przez kliki partyjne według mafijnych algorytmów rodem z FIFA mówimy NIE.

    TAK – dla zmiany metody rozstrzygania sporów podatkowych. Obowiązkiem posłów do Sejmu jest stworzenie spójnego i ścisłego systemu podatkowego. Jak nie potrafią – wprowadzić na razie stałą jednakową dla wszystkich ratę opodatkowania. Pod żadnym pozorem karanie obywateli bezprawnie zawyżonymi podatkami wynikającymi z brakoróbstwa posłów nie jest dopuszczalne.

  26. Ciekawie opisuje naszą rzeczywistość polityczną Krzysztof Rybiński.
    Wieszczy koalicję PIS z Kukizem……

    http://www.rybinski.eu/?lang=all

  27. Bywalec 2
    15 czerwca o godz. 8:30

    Wiele pisze tu o zabetonowaniu polskiej sceny politycznej przez obecny system wyborczy, tymczasem “polityczny człowiek z nikąd” , Kukiz , zdołał w ciągu kilku miesięcy zdobyć przeszło 20% poparcie społeczne.
    Jak na razie to tylko sondaże, nic więcej.

  28. Demokracja = rzady motlochu.
    Ergo, motloch dostanie to na co sobie zasluzyl wlasna glupota i brakiem wyrobienia politycznego.

    Akt trzeci: Miales chamie zloty rog.
    I nie masz najmniejszego pojecia co sie stalo ze sznurem.

  29. Pilzner
    15 czerwca o godz. 2:57

    Brawo! Slusznie i merytorycznie!

  30. Ewa-Joanna
    Kukiz zdobył nie tylko w sondażach, ale także w wyborach (prezydenckich) 20,8%.

  31. @Krzysztof Mazur

    „W pełni się zgadzam. Na szczęście referendum, jeśli dojdzie do skutku, będzie i tak nieważne z braku frekwencji.

    No proszę kolejny prorok sceny politycznej. Pożyjemy zobaczymy 🙂

  32. Bywalec 2
    15 czerwca o godz. 9:36

    Ewa-Joanna
    Kukiz zdobył nie tylko w sondażach, ale także w wyborach (prezydenckich) 20,8%.

    Jest prezydentem? Albo chociaż vice? To dmuchana popularność, pogadamy jak się przełoży na konkretny wynik w wyborach.

  33. Zarówno mieszkający w polskiej metropolii jak i mieszkający na polskiej prowincji widzą wszystko oddzielnie.

    W Opolu odbyla się impreza w której sklerotyczka śpiewała co innego, niż grała orkiestra. Pierwszy dzień był poświęcony śpiewaniu polskich piosenek przez młodych ćwiczonych do angielskiej artykulacji. Ich wykonania ociupinkę przypominanały różne interpretacje Arii na strunie G: długie „stojące” i głośne dźwięki niespotykane przez wieki w mazurkach i oberkach. Jedyną dającą się zanucić po usłyszeniu piosenką było wyznanie smutku i żalu po koniach.

    Proponuję czwarte pytanie do referendum: czy połowa godzin katechezy powinna odbywać się wyłącznie po angielsku?

    Prezydent elekt dyktuje pani kanclerz, co ma zrobić, aby się nie narazić oraz sygnalizuje, że wezwanie przez Franciszka do osłabienia roli węgla jest nierozsądne.

    A córka tego, który dziwił się światu stwierdza, że w opolskim deszczu odbył się się żenujący jarmark.

    I niech się Niemenówna przyszykuje na wysyp następnych.
    Jeden płaszcz przeciw deszczowy gratis i Duda cuda na patyku.

    Dwaj polscy naczelnogoleniowi kopacze piłki nie pobili się.
    Jacyś ogłupieni przez Bula.

    Nuda tu bez @Kartki Z Podróży.
    Sami dośpiewajcie sobie, kto ma zwyciężyć w jednomandatowym okregu wyborczym Jelenia Góra. Jak zwycięży, to zawnioskuje postawienie Liczyrzepy przed Trybunałem Ludowym. Znajdzie się jakiś naśladowca Rejtana?

  34. Ukraina idzie do nieba, śladem Polski. /fragment/
    „Stopniowo wewnętrzna mechanika władzy na Ukrainie i techniki oraz skala wpływu społecznego, jaki jest tam podejmowany w interesie systemu – zaczyna przypominać sytuację z lat 70-tych i 80-tych z Ameryki Południowej, gdzie wówczas, – na co są już jawne archiwa – CIA, przeprowadzała swoje „antykomunistyczne” operacje. Obecna prywatyzacja to dodanie komponentu z doświadczeń z Polski, gdzie również pozbawiono społeczeństwo wszelkiej własności. Połączenie niewoli ekonomicznej z represjami politycznymi, skrytobójstwem i programującą nacjonalistycznie propagandą ma tylko jeden cel – STWORZYĆ POTWORA. Biednego, niedomagającego kalekę, który będzie o całe zło oskarżał swojego rosyjskiego sąsiada. Wszystko po to, żeby w przyszłości łatwo poszczuć Ukraińców na Rosjan, bez możliwości zarabiania pieniędzy, nie będą mieli innej alternatywy jak tylko podążać ścieżką, którą wyznaczy im wielki demiurg – geniusz zła. W międzyczasie powstanie szereg wspaniałych fortun, a plebs dostanie kaszę gryczaną, używane samochody z Polski i tanie telefony komórkowe z Chin. Przez jakiś czas, być może nawet ci biedni ludzie będą szczęśliwi, a bieda i zaprogramowanie rozwoju na szklany sufit nie będzie im przeszkadzać. Zresztą szklany sufit ma tą fantastyczną właściwość, że go nie widać, do póki się w niego nie uderzy głową. Śmiało! Mistrzostwa świata w prywatyzacji na Ukrainie są otwarte!”

  35. DudaKukiz

  36. takei-butei 15 czerwca o godz. 8:11: – O, Passent się obudził!
    zynek 15 czerwca o godz. 8:02: –…a czemu Pan to teraz napisal a nie jak p. Komorowski oglosil ?

    A czy był wcześniej rozkaz, żeby się „pobudkować”? – nie było, teraz widać był, to i pobudka jest!

    Poza tym, to nasz Gospodarz trochę stroi sobie żarty pisząc – Jeżeli prezydent Bronisław Komorowski chce na odchodne uczynić coś dobrego …

    W „Rzeczpospolitej” napisano:
    Poseł PiS Maks Kraczkowski napisał na Twitterze, że Kancelaria podpisuje obecnie dużo umów o pracę z osobami, które pracowały dotychczas na umowę o dzieło – chodzi m.in. o ekspertów. To próba zabezpieczenia ich przed zwolnieniami i zagwarantowanie odprawy. – Decyzją prezydenta umowy takie podpisuje się lawinowo – mówi „Rzeczpospolitej” Kraczkowski. Kancelaria nie odpowiedziała na nasze pytanie ile umów o prace podpisano w ciągu ostatniego miesiąca.

    Czyli na takie bzdury jak „robienie czegoś dobrego” dla Kraju i jego obywateli, to Brąk nie ma czasu i ochoty, bo należy się zająć obrabowaniem kasy i to tak, by temu okropnemu Dudzie nie starczyło na odprawy dla kolesi i darmozjadów z Kancelarii, by ich nie można ich było „wydudkać” i by Duda musiał ich przetrzymać do nowego roku budżetowego.

    Na strychu, znaczy.

  37. Nie wiem, jak miałoby nam zaszkodzić to, że niejasności prawne interpretuje się na nasza korzyść. Do dziś sądziłem, że to jedna z podstaw wolnego świata:)

    Finansowanie partii odpowiednim procentem na zeznaniu podatkowym też brzmi znakomicie. Ciśnienie, jakie wywarłaby na polityków konieczność corocznego zabiegania o fundusze wydaje mi się korzystne dla jakości rządów. 30% obywateli, którzy ponoć podatków nie płacą, też zapragnęłoby wejść w krąg pełni praw obywatelskich, co mogłoby zwiększyć wpływy podatkowe. Same plusy.

    JOWy dopracowałbym na razie w miejscach, w których już je mamy. Na szczeblu samorządowym należałoby przypisać radnego do miejsca i stworzyć efektywne narzędzia kontroli i odwoływania go przez obywateli. Jeśli to zadziała, to będzie dobra podstawa do rozszerzenia systemu.

    Szkoda, że w referendum nie ma mowy o naszym polskim „bezmiarze sprawiedliwości”. „Sędziowska niezależność” nie polega na razie na wolności od nacisków w stosowaniu prawa, tylko na realizowaniu własnej branżowej polityki poza jakąkolwiek kontrolą zewnętrzną.

    Mam nadzieję, że ciśnienie wywierane przez obywateli będzie rosło. Projekty modernizacyjne elit jakby wyczerpały się, na rynku brak pozytywnej wizji rozwoju. W tej sytuacji ciśnienie obywateli jest chyba jedyną szansą na rozwój.

    Korzystam z okazji, aby polecić niezwykle inspirująca lekturę o tym, jak doskonale funkcjonować może społeczność (zrobiłem to juz na innym blogu):

    http://www.studioemka.com.pl/index.php?page=p&id=489

  38. @Nemer,
    czytałam o tym, bo już ktoś tu podawał tę informację. Jeżeli to prawda, to tym bardziej PO powinna dostać po ogonie a BK przepaść w czeluściach zapomnienia.

  39. @Byniek:
    Jeśli społeczeństwo głosuje na listę, a nie na konkretne osoby na liście, to znaczy, że nie dorosło do demokracji.
    A serio: głosujesz na osobę na liście. Dajesz więc wsparcie dwuetapowe: dla partii i dla człowieka. To wyrównuje przypadki między partiami, gdzie jest jeden lider i same zera, a tymi, gdzie jest wyrównana stawka.
    Idąc na wybory, staram się poszukać odpowiadającej mi osoby w danej partii. (Tak, wiem, marudzę, że jakość kandydatów jest fatalna, bo jest…) I z tego, co czytam, nie jestem aż takim wielkim wyjątkiem — w lokalach wyborczych wygrywają zwykle kandydaci związani z danym miejscem, mający tam poważne wsparcie i wcześniejsze sukcesy. Problemy są dwa — pierwszy jest taki, że to popularność rzeczywiście bardzo lokalna, co oznacza, że przewagi takich kandydatów mogą się wzajemnie znieść w jednym okręgu. Drugi jest taki, że same partie działają kiepsko — lokalnym działaczom lepiej się rządzi, przy obojętnych członkach partii, a to oznacza kiepską rotację liderów.
    I teraz pytanie: co z tego mają załatwić JOWy?
    Przypomnę, że PO wprowadziła JOWy do senatu, niejako na próbę.
    Ja mieszkam w okręgu, gdzie górą jest PO. W przypadku JOWów oznacza to, że jeśli PO wystawi hipopotama z ZOO, to on wygra. To znaczy, że wybór się bardzo ogranicza — nie mogę głosować na czwartą, piątą czy szósta osobę na liście, poprzeć jakieś skrzydło w partii, odnaleźć nową twarz, wskazać kogoś przyszłościowego z wyobraźnią. Jestem skazany na jednego kandydata, bo kontrkandydaci (wł. kontrkandydat, bo liczyć się może 2-3 ludzi na cały okręg, gdy teraz mogę wybierać z kilkudziesięciu, a i to po odrzuceniu kandydatur egzotycznych) z innych partii, z podstawowych względów ideologicznych.
    Staram się zrozumieć, że są ludzie, którzy biegną za aktualną modą, głosują na przykład na Kukiza i nie interesuje ich kogo i z jakim programem wybierają, byle być cool. Dla takich ludzi JOWy są przydatnym uproszczeniem. Ale jeśli chcesz zmieniać politykę, lansować nowe twarze, wskazywać zmarginalizowane a istotne poglądy, to JOWy są przekleństwem.

    @Artoo:
    > To jedyne realnie dostępne rozwiązanie aby udrożnić polską scenę polityczną i efektywność legislacji w Sejmie.
    Nie, JOWy oznaczają zabetonowanie sceny politycznej. A ile są warci medialni kandydaci, to można zobaczyć na przykładzie działalności samorządkowca Kukiza. Trudno o lepszy przykład kompromitacji.
    > Obecnemu rozdzielaniu pieniędzy podatników pod dywanem przez kliki partyjne według mafijnych algorytmów
    Partie otrzymują pieniądze według głosów zdobytych w wyborach, przy czym nie jest to zależność wprost proporcjonalna.
    Na finanse partii też są nałożone wymagania — partie by otrzymać dotację muszą się wylegitymować spełnieniem ich. Nie ma więc pola na niejasność, choć oczywiście, każde przepisy można próbować obchodzić, tyle że co miałoby w tym obchodzeniu zmienić rezygnacja z finansowania z budżetu?
    > dla zmiany metody rozstrzygania sporów podatkowych. Obowiązkiem posłów do Sejmu jest stworzenie spójnego i ścisłego systemu podatkowego. Jak nie potrafią – wprowadzić na razie stałą jednakową dla wszystkich ratę opodatkowania.
    Z jednej strony jestem za; z drugiej strony znam polskie pieniactwo. Zresztą najgłośniejsze medialne krytyki skrzywdzonych przez urzędy podatkowe przedsiębiorców, po bliższym przyjrzeniu się, zawsze wskazywały na próbę dobrania się przez urzędy skarbowe do aferzystów.

  40. Nie mogę już oglądać programów z politykami ujadającymi w TV – mam odruch wymiotny. Doszedłem do wniosku, że technologia takich dyskusji jest zawsze ta sama:

    – nie mówią o swojej partii i jej zamiarach tylko o przeciwniku i to zawsze źle – każda deklaracja własna jest niewygodna bo zapamiętają i będą rozliczać, albo przechwycą

    – nie mają żadnego programu pozytywnego – nie mają pojęcia ani nie próbują określić jak rozwiązywać problemy społeczno-ekonomiczne – wiedzą za to co źle/fatalnie robi oponent ( wszystko) – więc dla wyborcy ta jatka jest bezwartościowa nie dowiadujemy się niczego co jest przydatne przy dokonywaniu wyboru

    – z krytyki (opluwania) oponenta widz powinien wnioskować, że krytykujący takich błędów jak ci wredni rządzący by nie popełnił i WIE jak problemy rozwiązywać („pogonić tych co rządzą”) z czym zasadniczo się nie zgadzam – oni znają się wyłącznie na opluwaniu (słowotok/ retoryka / socjotechnika / PR). I celem jest zastąpienie jednych drugimi a ZMIANA to takie słowo klucz

    – dziennikarzom zależy na tym, żeby dyskusja byłą gorąca/emocjonalna więc zapraszają polityków mających skłonności do agresji słownej bo to zwiększa słupki oglądalności i dochody z reklam

    – nie można oczekiwać żadnej merytorycznej wypowiedzi – bo co sensownego da się powiedzieć w ciągu 30 sekund, a na więcej nie pozwoli dziennikarz prowadzący, albo wetnie się oponent i usłyszymy jazgot. Dłuższych i trudniejszych wypowiedzi nie może być bo widz przełączy kanał – nie ma ochoty się wysilać.

    – jakie wnioski można wyciągnąć z programu typu „jazgoczące głowy” – kto ma większe „cohones” i jest sprawniejszy w pyskówce , kto komu „dołożył”. Czyli przekaz do ciała migdałowatego – do najprymitywniejszych emocji: gniew, pogarda, wstręt, strach, radość, smutek i zdziwienie. Dlatego tak często zarzuca/insynuuje się oponentom że są strachliwi/tchórzliwi , że nie maja odwagi

    Jako komentarz George Carlin – Politicians niestety po angielsku : „Jeżeli obywatele są samolubnymi ignorantami to politycy też są samolubnymi ignorantami. To co na wejściu to i na wyjściu, więc może to nie politycy są do d..y może to my społeczeństwo..”

  41. Ewa-Joanna
    Nie ja pisałem ,że te 20% to sondaże i NIC WIĘCEJ , tylko ty.
    Idziesz w zaparte.
    Niech ci będzie , ty masz rację, a ja spokój.
    Dziękuje.

  42. Tylko referendum i tylko JOW by skonczyc z klika, mafia i przekrętami, do tego likwidacja senatu = wylegarnia afer i złodziejstwa.

    Nad finansowaniem partii trzeba się zastanawić, dla PISu to wszystko jedno i tak kaczynscy nakradli z FOZ, Telegraf tudzież cud był czyli przejecie za darmo nieruchomosci w centrum w Warszawie prawem kaduka

  43. @Wiesiek59
    Kłamie szanowny Pan i bełkocze jak pijany w studni ze swoim „Ordynacja JOW do Parlamentu Europejskiego skutkowała wprowadzeniem doń ugrupowań marginalnych na naszej scenie krajowej.” Brednie. Jakie to nowe ugrupowania wprowadzone zostały do PE? Antydemokratycznym bełkotem jest negowanie doświadczeń setek i tysięcy przypadków wyborczych w Europie i na świecie i pojedynczymi i przypadkowymi wyborami bez żadnej istotnej frekwencji. I czym innym jest wybór kilkunastu znanych polityków za zasługi partyjne, a czym innym wybór kilkuset. Polski prawdziwy przypadek JOW to senat. No i jakie to nowatorskie ugrupowanie wprowadził jeden jedyny niezależny senator Cimoszewicz. To raczej synekurka za inne zasługi choć zasłużone. proszę pokazać, jakie to daje perspektywy.
    A na świecie to widzimy w USA do czego taki system prowadzi. Pamiętam jak Microsoft miał rozstać rozbity za praktyki monopolistyczne, dobrze by mu to zrobiło, ale Bill Gates dał 300 tys na kampanię Busha i M$$$ istnieje. Dziś do wyborów nie startuj bez miliarda $$ a bez 2 miliardów nie masz szans na wybór.
    A co do odpowiedzialności przed wyborcami!
    Może napisze szanowny Pan w ilu to spotkaniach z posłami brał udział. Bo ględzić w internecie każdy potrafi. Szczególnie znudzeni renciści. Ale udział bierze zwykle tylko banda nawiedzonych, która korzysta z okazji do przedstawiania swoich teorii poprawiania świata. Tymczasem zwykły człowiek ma inne zajęcia niż chodzenie po zebraniach. Moje doświadczenia ze spotkań choćby z Palikotem pokazują, że satysfakcji z tego nie ma.
    A system wyborczy!
    Polska ordynacja wyborcza do sejmu jest chyba najlepsza na świecie tylko trzeba ją znać. Nie jest proporcjonalna tylko popiera ważniejszych. Nie zamyka drogi mniejszościom, umożliwia wyborcom głosowanie na kandydatów innych niż ulubieńcy partyjni choć nie zamyka drogi politykom partyjnym dobrym ale mało znanym. I wszystkie polskie wybory pokazują, że rzekome zabetonowanie sceny to brednie. Polska ordynacja jest na pewno lepsza niż uważana za wzorcową niemiecka, niby mandaty wyrównawcze ale zawsze dająca wybór kandydatom partii. W Polsce szanse mają ludzie ze środka i z końca listy. I to jest to.
    I każda dokładniejsza analiza pokazuje, że JOW=Liberum Veto w polskiej sytuacji. Tego może życzyć sobie tylko ktoś, który czeka na nowe rozbiory.
    Przed nawyzywaniem mi od durniów proszę zapoznać się z polską ordynacją wyborczą i historią Liberum Veto. Przydało by się.

  44. P.S.
    Jak wiadomo PO zatrudniło 51 hejterów przed wyborami. Oczywiście PiS dał wyraz swojemu moralnemu oburzeniu.
    Po cichu okazało się, że PiS zatrudnił 3400 hejterów. Co widać po dziwnych nickach typu „Kabaret Odjazdowy”.
    To nie jest krytyka ani moralne oburzenie tylko stwierdzenie faktu. Każdemu wolno.

  45. @Byniek
    ” Ale jeśli chcesz zmieniać politykę, lansować nowe twarze, wskazywać zmarginalizowane a istotne poglądy, to JOWy są przekleństwem.”

    Masz na to jakiś inny sposób? To proszę chętnie poczytam.

  46. Passent źle się bawi! Trzeba tak, jak Lis i Michnik: straszyć, straszyć PiS-em i Kukizem. Non stop dzień w dzień straszyć.

    Za wszelką cenę chronić PO, nie patrzeć władzy PO-PSL na ręce. Uznać, że PO to dobro narodowe.

  47. Wyciek
    15 czerwca godzina 10:14
    Dobrze ,ze zmieściłeś te opinie o Ukrainie . Nie usłyszalem od dawna wpolskich mediach minium obiektywnej informacji czy komentarza . Propaganda vs.Rosji obowiazuje ,rzetelność nie .
    Przykład .
    Kilka dni temu powtórka w Polsat news .Igor Janke i jego gość Adam Eberhardt ( jesli dobrze zapmietałem ) z-ca dyrektora Instytutu Wschodniego Rozprawiali o osiągnięciach władz Ukrainy, a przy tej okazji o doskonałym Saakaszwili w Gruzji ( b.prezydenta Gruzji ) a teraz Obywatela UKrainy i nadzieji Kijowa w Oddesie .Kpić nie wolno ze słuchaczy ,kpić nie wolno z rzetelności , z ustaleń OBWE .
    Instytut Wschodni -z-ca dyrektora a potok pospolitych głupot – u tego pana to obowiazek a’la lektor KCPZPR.
    Polsat News to epizodyczna dla mnie stacja ,jesli nawet red.Dobiecki stracił busole obiktywizmu – to niech sobie tam nadaja ile wleźe .

  48. zetus
    15 czerwca godzina 10:34
    W pełni podzielam Twoje opinie o polskich mediach telewizyjnych .W 100%

  49. Podzielam niemal w 100 % zdanie Redaktora o referendum, zwięźle, wymownie, trafnie. Decyzja powzięta w panice, a więc byle jaka – p .Wirstschaft.
    Pytania, na które odpowiedź masowa jest tak łatwa do przewidzenia, jak mróz zimą na Syberii.
    Co do trzeciego pytania, to mam wątpliwość prawno-ustrojową. Czy interpretowanie pogmatwanych przepisów na korzyść podatnika to jest jakieś zwycięstwo oczywistości, zdrowego rozsądku, czy zadawanie głupich pytań? To nie jest pytanie do referendum.
    Pzdr, TJ

  50. @zetus1

    Ja też nie wiem po co blok reklamowy jest przerywany pyskówką, w której osoba prowadząca nie jest zdolna do wysłuchania zdania dłuższego niż pięć słów.

    Być może po najbliższych wyborach parlamentarnych nasz krajobraz zostanie upstrzony przez kolejny wysyp banerów fundowanych przez tych co TKM.

    Partie polityczne i wspólnoty religijne powinny być zasilane z odpisów podatkowych jakie sprawnie rozsyłałaby skarbówka.

    Trzeba by tęgie głowy odporne na gorączkę z byle powodu i niecierpiące na jakieś alergie, zajęły się planem nauczania w przedszkołach i w szkołach postaw i działań wspólnotowych.

    Widziałem w reportażu telewizyjnym tonięcie człowieka, który zapewne dla osób tuż pływających wykonywał rozpaczliwe ruchy.

    Wielokrotnie pisałem tu, że w USA przedszkolaki ćwiczą się w naprzemiennym byciu szeryfem lub szeryfką(!).

    Jestem przekonany, że środowiska chrześcijańsko-nacjonalistyczne będą szukały wyjścia z pułapki 1/3 popularności we wzmocnieniu kształtowania następnego pokolenia w duchu ich ideii.

    Uwiąd polskiego obrzędowego życia kulturalnego owocuje taką draką jak poparcie dla Pawła Kukiza. Draka będzie, ale krótka.

    W Niemczech przywódczynią jest córka pastora i nikt tam nie śpiewał i nie śpiewa o przyjściu Zetchaenu.

    Moja religijna kuzynka mająca tylko jednego synka zrodzonego dzięki technologii in vitro jest nauczycielką i gdy jest chora to nie korzysta ze zwolnienia chorobowego, bo szkołę czeka redukcja personelu nauczycielskiego.

    My, nudzące się emerytki i emeryci, nie widzimy i nie słyszymy dzieci i młodzieży dojmująco pragnących zanurzyć się w grupie rówieśniczej. Nasze choroby nas separują, a młodych potrafi leczyć utrzymywanie się w aktywności wspólnotowej.

    Ciekaw jestem drzemiącego protestu nauczycieli.

    Nie jestem ciekaw jak Andrzej Duda i jego zaplecze zamierza zrealizować obietnice, sposród których wiele może być szczerych i wynikających z naiwności.

    Jestem przekonany, że szara strefa przyjmie postawę biernego oporu i nie pozwoli sobie odebrać już uzyskane. I to w przekroju od teoretyzującego Leszka Czarneckiego, aż po staruszkę z kwiatami unikającą na obrzeżu bazaru opłat placowych.

    Będziemy się musieli w bólach porodowych uczyć solidaryzmu pod hasłami:
    Kapitał tak! Wypacznia nie!

    A czytanie na En passant list złodzieji mnie znudziło.
    Piszcie sobie:
    Sezamie! Otwórz się i pozwól nam zmienić hasło na nasze!

    Robię sobie urlop. Trudno powiedzieć jak długi.
    Nieliczni w odruchu solidaryzmu uronią łzę. Ze mną nie dzieje się nic złego. To blog zramolał w powodzi krzywd dokonanych przez Bieruta, Gomułkę, Gierka i Mao Tse Tunga.

    Jako żem głupi łobuz, to nie będę studiował rachunków cudzych krzywd.

    A kapitałem dnia jest informacja.
    A diabłem szrokopasmowy internet.
    Amen.

  51. Dlaczego ma nie być referendum? Darmowa zabawa jest mile widziana! Lubię czytać te wytężone argumentacje, wzajemne opluwanie się. Ta Polska rynsztokowa jest piękna. Referendum nie ma większego znaczenia. Z JOW ami czy bez, mamy system lobbingowy obojętnie która partia będzie koryta władzy. Finansowanie partii z budżetu to ułamek kasy która trafia do partii okrężną drogą na lokalnym poziomie. Jedna prowizja od ustawionego, wygranego przetargu to 1-3 proc wartości. Finansowanie partii to w sumie bzdet. Reforma skarbówki. Państwo rąbie przedsiębiorców. Przedsiębiorcy rąbią skarbówkę /zna ktoś biznesmena, który by nie kombinował na fakturach, podatkach, płacach pod stołem, itd?/. To się wszystko jakimś cudem turla. W problemach Polski referendum jest drobiazgiem.

  52. Nemer
    15 czerwca o godz. 10:25

    „A czy był wcześniej rozkaz, żeby się „pobudkować”? – nie było, teraz widać był, to i pobudka jest!”

    Aaaa, to możliwe. Skoro zaś tak, to Passent nie jest publicystą, lecz … (nie napiszę, bo zaraz ocenzuruje). I jego pisania jest warta …. (nie napiszę, bo zaraz ocenzuruje).

  53. powolnik
    „Robię sobie urlop. Trudno powiedzieć jak długi.
    Nieliczni w odruchu solidaryzmu uronią łzę. Ze mną nie dzieje się nic złego. To blog zramolał w powodzi krzywd ”
    O lzach nie ma mowy ale dlaczego ja nie moge sobie wziac urlopu kiedy chce skoro w en passé jestem na smieciowce . Musze wylaczac i wlaczac int. zeby okieno-popiersie przeskoczylo-wrocilo z lewego do prawego g. rogu ? Zaden hebrajski wic nic tu nie pomoze .

  54. @Art63
    „JOWy dopracowałbym na razie w miejscach, w których już je mamy. Na szczeblu samorządowym należałoby przypisać radnego do miejsca i stworzyć efektywne narzędzia kontroli i odwoływania go przez obywateli. Jeśli to zadziała, to będzie dobra podstawa do rozszerzenia systemu.”

    Siedzą i wymyślają koło. Radny nie rządzi w polskim systemie samorządu, rządzi wójt i tu jak najbardziej jest mechanizm odwołania w drodze referendum.

  55. Duch święty czuwa nad katolickim narodem.Jego prezydent w panikę wpadł przed grajkiem.Bo co by było w sytuacji grożnej dla kraju?Teraz Duch święty będzie czuwał nad nami i nowym wodzem narodu.Młodzi wracajcie i nie uciekajcie.

  56. Wycofanie się z referendum, jeśli w ogóle na tym etapie możliwe, groziłoby większością bezwzględną dla Kukiza w wyborach 🙂 Trzeba tę żabę zjeść. Najlepszą strategią dla PO byłoby zajęcie postawy zniuansowanej, że oczywiście popieramy to i to, ale rozumiemy tych naszych wyborców, którzy myślą inaczej… takie puszczenie oka, że właściwie ludzie, jak nie musicie, to nie idźcie. A jak nawet jakimś cudem będzie frekwencja, to największy kłopot jest dla PiS. Ja nie bardzo rozumiem ten punkt z rozstrzyganiem wątpliwości podatkowych na rzecz podatnika. Jeśli wymagana jest zmiana, to znaczy, że obecnie wątpliwości podatkowe nie są rozstrzygane na rzecz podatnika, tyle że w państwie prawa zawsze może on pójść do sądu i przed sądem obowiązuje zasada równości stron, choć oczywiście jest podatnik na jakiejś tam słabszej pozycji. Gdyby przyjąć zasadę, że stroną uprzywilejowaną ma być podatnik, byłoby to sprzeczne z zasadą równości stron. Strategie wielu podatników mogłyby być wtedy takie, że jak nawet wątpliwości nie ma, to je tworzymy, mnożymy, i w końcu ogłaszamy: są wątpliwości, proszę na naszą korzyść rozstrzygnąć. A jak jednemu się uda, to potem idą następni, powołując się na to. I budżet jest zagrożony. Leges salutem civitatis saluti singulorum anteponunt. – ustawy przekładają dobro państwa nad dobro jednostki.

  57. @ Bywalec 2
    15 czerwca o godz. 10:38

    Ewa-Joanna
    Nie ja pisałem ,że te 20% to sondaże i NIC WIĘCEJ , tylko ty.
    Idziesz w zaparte.

    Nie. Jestem realistką polityczną. 20% wynik w wyborach prezydenckich to rezultat głosowania przeciw a nie głosowania na Kukiza. Nie przełożyło się to na wynik wyborów, bo przełożyć się nie miało, miała to być żółta kartka dla PO. Późniejsze 20% Kukiza pojawiło się w sondażach na temat wyborów parlamentarnych – jak się to przełoży na realnych posłów to będziemy rozmawiać, na razie to dużo krzyku o niczym. Gdzie tu widzisz zaparte?
    Niech ci będzie , ty masz rację, a ja spokój.
    Optymista z ciebie 🙂

  58. zetus1
    15 czerwca o godz. 10:34

    Jako komentarz George Carlin – Politicians niestety po angielsku : “Jeżeli obywatele są samolubnymi ignorantami to politycy też są samolubnymi ignorantami. To co na wejściu to i na wyjściu, więc może to nie politycy są do d..y może to my społeczeństwo..”

    Mój komentarz
    Nie jest to prawda stuprocentowa, ale warto się nad nią zastanowić, przeszacować wszystkie za przeciw, czyli spojrzeć krytycznie, a nie wyłącznie apologizująco lub wyłącznie zaprzeczająco. Ile w politykach jest z nas?
    Pzdr, TJ

  59. @Takei-Butei

    Redaktor naczelny „Newsweeka” i kandydat na prezydenta z ramienia PiS spotkali się dziś w siedzibie wydawnictwa Ringier Axel Springer. Panowie długo rozmawiali, a Tomasz Lis przeprosił Andrzeja Dudę za słowa, jakie padły w programie TVP …

    Ale zemsta choć leniwa nagna cię w moje sieci, lisku chytrusku, ten „trynd” teraz proPiS się nazywa! 😉 ???

    Nowe wiatry, nowe wiatry.

    Pozdrawiam, Nemer

  60. @Art63 15 czerwca o godz. 10:31
    „Finansowanie partii odpowiednim procentem na zeznaniu podatkowym też brzmi znakomicie. ”

    Popieram w 100% Wtedy weryfikacja i to bolesna odbywałaby się corocznie i politycy by ją odczuwali w jedyny sposób jaki rozumieją – poprzez kieszeń. Na efekty złych rządów nie trzeba by czekać do końca kadencji. Na każdym zeznaniu moglibyśmy wystawiać rachunek.

    Tylko trudno sobie wyobrazić aby „wybrańcy” ( mający mandat w kieszeni) coś takiego przegłosowali. Oj TRUDNO 🙁 Na pewno znajdą się eksperci, którzy sporządzą ekspertyzy zasadniczo podważających sens takiego rozwiązania i dla naszego dobra 🙂 pozostawią wszystko tak jak jest

    Oczywiście kościół powinien być też finansowany przez odpis z zeznania rocznego. Wreszcie dowiedzielibyśmy się ilu jest wierzących i w którego boga. Kiedy pracowałem w Niemczech i wyjaśniałem naszym polskim pracownikom niemiecki PIT to nie było wierzących. Nikt nie chciał przeznaczyć 1% na wybrany kościół 🙁

  61. Sprawa tego referendum to kolejne świadectwo tego, jak niepoważnym jesteśmy krajem.
    Rozpisanie referendum powinno być finałem dojrzałej debaty publicznej w sprawach o wielkim społeczno-ustrojowym znaczeniu a nie „owocem jednej nocy” spanikowanego prezydenta i jego doradców.
    Prezydent Komorowski, nadużywając zresztą swoich konstytucyjnych uprawnień dla ad hoc wymyślonych celów kampanii wyborczej podrzucił nam tę niestrawną żabę a 70 oportunistycznych senatorów PO przyklepuje bezkrytycznie ten idiotyzm.
    Bez żadnej debaty, tak sobie zebrane do kupy bez ładu i składu pytania mają być przedmiotem ogólnonarodowego referendum.
    To jest jakaś hucpa, której skutki mogą być dla nas wszystkich fatalne.
    A co do trzeciego pytania, to może to i ładnie i przyjaźnie wygląda, tylko w normalnym kraju kto będzie się pytał społeczeństwa, czy urzędy skarbowe mają być dobre dla obywatela.
    Po jaką cholerę takie sprawy rozstrzygać w referendum, przecież wystarczy odpowiedni zapis w Kpa lub ordynacji podatkowej – odpowiednio zresztą do ogólnej zasady in dubio pro reo stosowanej w postępowaniu karnym.
    Już pomijając szczegóły techniczne. Bo kto niby miałby oceniać, że dana sytuacja jest wątpliwa z punktu widzenia stosowania przepisów prawa podatkowego? Organa skarbowe na ogół są pewne swego i wątpliwości nie mają – same przecież nie przyznają, że sytuacja interpretacyjna jest wątpliwa.
    Zamiast tego może by wreszcie skończyć z tym stanowieniem quasi prawa przez izby skarbowe na zasadzie „wiążących interpretacji”.
    A zamiast tego może by wreszcie wprowadzić w sądowym postępowaniu administracyjnym zasadę precedensu, bo obecnie różne WSA mogą sobie w takich samych sprawach rozstrzygać odmiennie.
    Skutkiem tego jest absurdalna sytuacja, że wykładnie prawa podatkowego podawane przez izby skarbowe są ważniejsze od prawomocnych wyroków sądów administracyjnych.

  62. @olborski

    Nie wypowiadaj się za wszystkich (ad: ołach nie ma mowy).
    Może nie chcą być przez ciebie wyśmiani.

    Rakiem się wycofujesz z sugesti, ze los & Cyhrowa Polityka & Daniel Passent zniewalają cię.

    A ja jesrem przekonany, żr jesteś raptus. Masz źle ustawiony czas reakcji przeglądarki na ruch myszą i ucieka ci przycisk opcji Wyloguj.

    Do archeologii folkloru komputerowego przeszlo klikanie w przycisk Tak umieszczony w okienku z pytaniem:
    Czy rzeczywiście chcesz skasować nieodwracalnie wskazane pliki, bez których Twój komputer nie może pracować?

    Programiści ustapili tworząc kosz, a do dziś akcje firmy OnTrack odzyskującej pliki zwyżkują i bardzo trudno je kupić.

    A wspólnicy blogowi w poglądach nie pomogą ci.
    Nie wypada zadawać się z takim samym raptusem jakim ja jestem.

    Wierzę tylko w niektóre twe przyimki i spójniki.
    No i tak ne ma już znaczenia.
    Życzliwie życzę ci powodzenia bez mego udziału …

  63. KukizDuda, gwarancją wszego szczęścia i wolności

  64. Gwarancją naszego szczescia i wolności będą rozlokowane w Polsce oddziały armii amerykańskiej.
    Wygląda na to, że jednak mamy przesrane.

  65. Ajajaj, Wiesiek, ale Ci się dostało od Very, w znacznej części słusznie.

    Tejot,
    Politycy to esencja narodu.
    Wstrzymanie się od głosowania tylko tą esencję wzmacnia.
    Jacy wyborcy, tacy politycy.

  66. Andrzeju Falicz,
    w komentarzach u sąsiadki blogowicz Zezowaty zadał takie oto pytania:

    1- Kto i kiedy zadecydował o wprowadzeniu obcych wojsk do Polski.
    2 – Kto i kiedy pozwolił im na tworzenie eksterytorialnych baz i magazynów
    3- Kto i kiedy wyraził zgodę na to by członkowie obcych sił zbrojnych byli zwolnieni od odpowiedzialności tak cywilnej jak i karnej przed Polskimi Sądami.

    Pozdrawiam, Nemer

  67. W moim przekonaniu referendum ma znaczenie jedynie jako plebiscytalny akt wyrażenia sprzeciwu wobec klasy politycznej. W tym przypadku głównie wobec jej częsci rządzącej czyli Platformy.
    Ten akt wrześniowego sprzeciwu ma zmobilizować zbuntowany elektorat do dokonania jej politycznych, wyborczych „dożynek” w październiku.

    I to jest cała idea tego planu.

    Dlatego nie ma sensu zastanawianie się nad ogólnikowymi, napisanymi „na kolanie” pytaniami, bo nie o nie przecież chodzi.

    Jesli referendum okaże się nie wiążące pytania pozostaną nadal pewną kontestacyjną ideą.

    Jesli zaś będzie wiązące to i tak trzeba będzie je skonkretyzować, przedyskutować, zaopiniować i przeprowadzić przez całą procedurę legislacyjną. Na dokładkę w przypadku zmiany systemu wyborczego zmienić konstytucję – jak twierdzą konstytucjonalisci.

    Innymi słowy dopiero po referendum przyjdzie czas na kompromisy, dyskusję i „docieranie” referendlanych rozstrzygnięć.

    Tak więc jeśli chodzi o zmiany prawne, ustrojowe wynikające z referendum nie ma się czego bać.

    Natomiast jeśli chodzi o sprawy polityczne (referendum jako akt sprzeciwu wobec rządzacych) to jest to wyłącznie problem rządzacych i ich topniejącego jak śnieg na wiosnę elektoratu.
    No ale przeciez sami sobie zafundowali ten gwóźdź do własnej trumny.

  68. Przeczytałem za „Rzeczpospolitą ” gdzie Prof.Szczerski ( jakoby minister in.spe u Dudy ) informuje o 4 warunkach które Niemcy muszą spełnić by stosunki RP – ( prezydenta Elekta Andrzeja Dudy ) z Niemcami były partnerskie .
    Szczerski na księżycu ,warunki jakie ogłosił dowodzą ,że jest w przedszkolu politycznym , a partnerstwa z Niemcami nie bedzie .
    Berlin moze być na inauguracje .
    Jego ideowy poprzednik Lech Kaczyński – Wilno okupował non stop , by kilka dni przed Smolenskiem dostac „po pysku ” i wiano wyborcze 2010 posypało sie .
    A teraz jeszcze wieksza mgławica !!!- napisze wprost – SZURNIETY ten Szczerski .- nie jestem nim ani PiSem – jako obywatel z Pogranicza zaskoczony .
    Nadzieją są wyniki wyborów parlametarnych ,bo jeśli będą przybliżone do notowań z czerwca , to POLSKA już stoi na peronie i czeka ….,aż doszlusuje ukochana ….. Ukraina do Europy tj około 2030 roku .
    Oj DUDA ,Duda -po ziemi ,po gruncie ,narazie w powietrzu jak Latawce , a wiec nieloty .

  69. PO co mi potrzebni ??
    – 460 posłów
    -100 senatorów
    – dwory Prezydenckie większe od dworów głów panujących na zachodzie
    – klany doradców Premierowskich , płatne b. wysoko , aż głowa boli .
    – zgromadzenia towarzystwa wzajemnego popierania przy
    a ) wojewodach i ich marszałkach
    b) starostach i jak wyżej
    c) wójtach itp
    A przecież taka sytuacja stwarza tylko okazje do wysysania z budżetu pieniędzy.
    DIETY – Żyja z tego umocowania całe grupy podpisywaczy list obecności na początku obrad – a gdyby te dziengi przeznaczyć na pomoc dla ubogich , chociaż połowę
    na szklankę mleka czy bułkę z serem
    W druga strone to działac przestaje.
    Gdyby np w Gdańsku kazano zapłacić z własnych pieniędzy za ogrzewanie bramy wjazdowej do Sądu to nikt by takiego głupstwa sfinansowanego z własnej /prywatnej kieszeni by nie powtórzył.
    Proszę zobaczyć
    Nowy York był zarządzany przez Rade bywało że 5 – 7 osobowa.
    Co wobec tego robiło poza wyprawami na Karaiby i miejsca letniskowo – uzdrowiskowe pozostałych naszych no gdzieś 400 posłów – bo przypuszczam że co 10 jednak pracował.
    Ilu rozliczało kilometrówki wg swego widzimisię ?
    Zresztą wystarczy popatrzeć ,na widok pustych krzeseł na sali obrad sejmu.
    Gdzie są te mądre ustawy co upraszczają życie człowieka.
    Prosty sposób na dyscyplinowanie MÓWCÓW SEJMOWYCH to 3-min czas na udzielenie glosu – potem mikrofon głuchy.
    Jeżeli nie potrafi ”poseł” swej myśli wyrazić zwiężlej to jego strata.
    Niech poseł zarabia np czterokrotna wielkość średnich zarobków a doradców też nie musi mieć 20
    Niech partie będą finansowane przez swych zwolennikow, czemu ja mam płacić za obstawę prezesa tak jak Al Capona za prohibicji.
    Jak taki cenny dla swej partii to niech płaci ale nie z budżetowych.
    Obawy przed lobbystami – to jak straszenie czarnym ludem -lobbysta ma się zarejestrować i płacić podatki tak jak każdy przedsiębiorca przedstawiając audyt coroczny.
    Starczy tego , może nawet zbyt dużo , ale co zrobić jak tylko tutaj ciągle mowa o błędach w kampanii byłej , obecnej i przyszłej jakby od tego zależało cokolwiek.
    Bo córka Dudy przebiła córkę kogoś tam krótką spódniczką
    To nawet nie jest czwarta woda woda po kisielu sprawozdawczości.
    uklony

  70. C D – po co mi potrzebni
    Nie wiem czy to usterki mojego kompa ale w niektórych wpisach:
    Nemer , Powolnik , Nemer , Ewa – Joanna pokazały się luki bez tekstu.
    Nie wiem nowa metoda czy co ?
    A co do referendum to proszę o przemyślenie takiej propozycji:
    W każdym województwie wylosować jedno starostwo i zrobić mini referendum z jednym tylko pytaniem . Kogo wolisz mieć w szkole opłacanego z NASZYCH finansów
    a) katechetę
    b) dentystę
    Koszty sądzę ze do udżwignięcia.
    Zysk – przyzwyczajenie do wyrażania swej woli
    MOŻE POCZĄTEK RZECZYWISTEJ DEMOKRACJI ?????

  71. Bar Norte. 14 czerwca o godz. 17:28
    =============
    .
    >>> Weźmy chocby bób zasmażany na tłuszczu z wysmażonymi ścinkami z szynki (jamon) i plasterkami paprykowej, tłustej kiełbasy (chorizo). I to wymieszane z czosnkiem.
    (…)
    Micha takiej fasoli albo bobu i człowiek leży jak pyton trawiący antylopę >>>
    .
    ” jak pyton trawiący antylopę „, hi, hi, hi…
    Tak mi sie spodobało, że poleciałem natychmiast kupić kilo bobu.
    Co prawda nie mam serrano, prosciutto musi wystarczyć.
    Pozdr.
    .
    P.S. Właśnie leci u mnie film z Barbarą Streisand. Co mi przypomina nagranie, którego z bzikiem, słuchałem bez przerwy na moim wiernym Grundigu, za schyłkowego Gierka.
    http://m.youtube.com/watch?v=6goLBguF6V8
    … może ona i jest głupią krową, ale to śpiewała, niestety, genialnie…

  72. Nemer,
    Długo wolnością Polska się nie nacieszyla.
    Za „obronę ” trzeba będzie zapłacić.
    Suwerennościa.
    Akurat wtedy gdy na samodzielności mogliśmy zyskać najwięcej zwiazujemy się ze schylkowym imperium, które nie zejdzie ze sceny bezkrwawo.
    Militaria to jedyna dziedzina i karta przetargowa imperium.
    Ladujemy się w niezłe goowno.

  73. Georges53

    Dziekuję za romantyczną piosenkę Barbary.

    Wracajac do bobu – noca przypomniała mi sie książką Johna Steinbecka „Tortilla Flat”.

    Ona była popularna w moim środowisku w czasie przełomu politycznego 80-81. To były czasy pełne napięć i pewnie ta przytłaczająca momentami atmosfera oraz niepewność przyszłości zmuszała do szukania relaksu w w odprężającej literaturze.

    Bohaterowie „Tortilla Flat”, kalifornijscy paisanos czyli potomkowie hiszpańskich konkwistadorów nie zaprzątali sobie głowy przyszłoscią. Żyli teraźniejszością wyciskajac z niej wszelkie mozliwe przyjemnosci. Żywili się głównie bobem i fasolą (pewnie też cieciorką) oraz winem w dużych ilosciach. A w przerwach ostro romansowali.
    Własciwie tylko kultywowanie hedonizmu życiowego zaprzątało im uwagę.

    Dobra książka, pomocna na cięzkie czasy, chyba do nie wrócę.
    Tym bardziej, że tu znów przełom polityczny i jak piszą przyszłość niepewna.

    Smacznego bobu życzę! I dzbana wina do niego.

  74. Waldemarze,
    Szczerski określił uczciwie i bez ogródek warunki prawdziwego partnerstwa z Niemcami.

    Problemem jest to, że Polacy z góry zakładają, że na parterstwo nie zasługują.
    „no bo jak?”

    Dla Polaków sukcesem jest zrobienie kariery w niemieckiej lidze albo wyjazd do Brukselii.
    Sukcesem jest baza obcego mocarstwa w Polsce.

    Waldemarze,
    Tobie też partnerstwo z europejskim panstwem pierwszej kategorii wydaje się bezczelnoscia i brakiem realizmu.
    „znaj swoje miejsce”
    „kompleks nizszosci”
    Itd itd.

  75. Zauważyłem, że ostatnio (gdzieś tak od wyborów prezydenckich w Polsce) na moim blogu nastąpiło gwałtowne zainteresowanie „Buntem mas” Ortegy y Gasseta, której to książce poświęciłem jeden ze swoich wpisów (to właśnie było powodem, że podałem do niego linkę powyżej).
    Przypomniałem sobie ów tekst, jak również komentarze, które się wtedy pojawiły. Mimo, że było to pisane jakieś 7 – 8 lat temu, uderzyła mnie aktualność treści tam zawartej, ot – dla przykładu – choćby w tej wymianie zdań:

    MIZIOL: Wydaje się, że te problemy, które poruszał Jose Ortega y Gasset w swoich esejach dzisiaj stały się dużo bardziej widoczne i odczuwalne. Masy wybierają swoich przedstawicieli, bo tak jest skonstruowana demokracja. Jest to system, w którym władza jest wybierana dzięki populizmowi i demagogii.
    Dzięki takiemu stanowi rzeczy władzy nie sprawują fachowcy, specjaliści od rządzenia, ludzie szlachetni, ludzie z misją, lecz konformiści i oportuniści. Jest to system, w którym poziom (we wszelkich dziedzinach życia) jest zaniżany do poziomu masy. Z jednej strony to przykre i może być dla niektórych nawet bolesne, ale chyba taka jest logika rozwoju świata jako całości.
    Świat jako całość musi się dostosować do poziomu reprezentowanego przez większość społeczeństwa czyli „masy”. Z tym się wiąże wiele pomniejszych problemów jak np. upadek sztuki – o czym Ortega y Gasset też pisał. I dzisiaj te problemy nabrały dużo większej ostrości w porównaniu z jego czasami. Populacja ludzkości zwiększyła się i coraz bardziej skupia się w dużych organizmach organizacyjnych jakimi są miasta. Kiedy idziesz na wsi i spotykasz drugiego człowieka, to nawet nie znając go dajesz w jakiś sposób do zrozumienia, że go widzisz. Pozdrawiasz, kiwasz głową, nawiązujesz kontakt wzrokowy, cokolwiek. Na ulicy Chicago, Warszawy czy Dublina to już niewykonalne. Ludzi jest za dużo i dla każdego z nas reszta zlewa się w jedną, przewalającą się masę, której sami jesteśmy elementem.
    Pozdrawiam z irlandzkiej wsi. My tu ciągle jeszcze jesteśmy jednostkami.

    LA: Miziole, mam wątpliwości czy „masy” wybierają dziś swoich przedstawicieli. „Masom” poddaje się teraz zwykle na tacy do wyboru kandydatów, którzy już wcześniej zostali przez kogoś (czyli elity, lobbing, partie, organizacje…) wybrani i „namaszczeni”.
    System ten sprawdzał się w początkach demokracji, ale kiedy struktury państwa (władzy) ulegają skostnieniu (umacnia się choćby kapitalistyczny „beton”, mają miejsce jakieś pozakulisowe porozumienia, tworzą się „elity” korporacyjno-bankowe, media tracą swoją niezależność… etc.) to zachodzi podejrzenie, że ci kandydaci będą wyłaniani spośród tych, którzy będą reprezentować interesy tychże grup właśnie, a nie całej „masy” wyborców.
    Nie wiem czy „świat jako całość musi się dostosować do poziomu reprezentowanego przez większość społeczeństwa” , jak piszesz. Ludzie, którzy posiadają rzeczywistą władzę, mają jednak tendencje do podporządkowywania sobie społeczeństwa – a konkretnie do tworzenia warunków, w których będą chronione ich partykularne interesy, a nie interesy „ogółu”, czyli „masy”. (Oczywiście, wmawiając owemu „ogółowi”, że to wszystko robi się dla jego dobra.)
    Kaźda władza korumpuje w tym sensie, że wzmacnia się zwykle jej podmiotowość, przez co staje się ona coraz bardziej „arogancka” w stosunku do ludzi, nad którymi sprawuje władzę. W jakiś sposób więc się alienuje, dążąc przy tym stopniowo do zniesienia jakiejkolwiek (np. społecznej) kontroli nad sobą.
    I to jest niebezpieczne.
    (…)

    Czy nie pasuje to jak ulał do obecnej sytuacji w naszym kraju?

    Całość recenzji „Buntu mas” tutaj:
    https://wizjalokalna.wordpress.com/2010/07/21/masowy-czlowiek-zbuntowany/

  76. Artoo
    „TAK – dla JOW”.

    Więcej Stokłosów i Kulczyków w parlamencie?

    „TAK – dla zmiany systemu finansowania partii politycznych”.

    Więcej kasy pod stołem dla polityków od wielkiego biznesu i lobbystów w zamian za przyszłe przysługi?

    Jesteś albo umysłowo zaczadzony, albo pełnisz podejrzaną misję.
    JOW-y mogą ewentualnie sprawdzić się w krajach , który ma elitę od pokoleń (UK, Francja) , a nie „elity” komunistyczno-ubecko-dorobkiewiczowskie.

  77. Zemsta palantów solidarnościowych. http://wiadomosci.onet.pl/kraj/general-czeslaw-kiszczak-prawomocnie-skazany/llrtv6
    Kiedyś będą mu budować pomniki i nazywać ulice jego imieniem. Inicjator i realizator przemian demokratycznych w Polsce. I macie demokrację KukizaDudy.

  78. Juz sam pomysł organizowania referendum w którym pyta się obywateli czy wątpliwości podatkowe mają przemawiać na ich korzyść pokazuje jak bardzo jesteśmy zaściankowym krajem.

  79. Ciekawe studium upadku politycznego.

    Tekst Andrzeja Stankiewicza z Rzeczpospolitej nosi tytuł „Sikorski. Upadek ekspresowy”

    Fragment:

    „Chciał być prezydentem, sekretarzem generalnym NATO i unijnym komisarzem. Zostanie szeregowym posłem bez perspektyw.

    Jest wieczór 8 lipca 2014 r. Spotkanie szefa MSZ Radosława Sikorskiego z dziennikarzem „Rzeczpospolitej”. Kilka tygodni wcześniej wybuchła afera taśmowa, która mocno odbiła się na Sikorskim. Nagrana rozmowa z byłym wicepremierem Jackiem Rostowskim – poza wulgarnym słownictwem – pokazywała m.in., że szef MSZ nie wierzy w sojusz z USA, który wedle oficjalnej linii rządu stanowi gwarant polskiego bezpieczeństwa. Do tego doszły wystawne jedzenie i drogie trunki na koszt podatnika.

    „Angelika” nie pomogła

    Jednak już na początku lipca Sikorski nie wydaje się tym przejęty. W restauracyjnym ogródku snuje plany nowego rozdania stanowisk w Unii Europejskiej. W tle Niemcy grają z Brazylią o finał piłkarskich mistrzostw świata.

    – Donald ma 20 proc. szans na przewodniczącego Rady Europejskiej. Ja sobie daję 10 proc. na szefa unijnej dyplomacji – mówi Sikorski kokieteryjnie. – Kluczowe będzie poparcie Angeliki (zawsze tak nazywał kanclerz Niemiec).

    Gdy niemiecka drużyna wbija szóstą, a może siódmą bramkę, Sikorski powoli kończy personalne scenariusze. Ostentacyjnie płaci za piwo i jedzenie – to jego główna lekcja z afery taśmowej.

    Dzień później Tusk niespodziewanie jedzie do Berlina. Agencje zauważają: „Spotkania z polskim premierem nie było w oficjalnym kalendarzu kanclerz Angeli Merkel”. Dalej piszą, że 16 lipca w Brukseli przywódcy krajów członkowskich mają zdecydować o obsadzie kluczowych unijnych stanowisk. I że to Sikorski ma szansę na posadę.

    Dziś już wiadomo, że Tusk z „Angeliką” wynegocjował stołek nie dla ówczesnego szefa MSZ, tylko dla siebie. W dodatku afera taśmowa po roku wróciła i trafiła Sikorskiego rykoszetem. W politycznej hierarchii mozolnie awansował przez ponad dwie dekady, a upadł w ciągu kilku miesięcy.”

    Całość studium upadku Sikorskiego poniższym linkiem

    http://www4.rp.pl/article/20150614/KRAJ/306149893

  80. Czyli to nie wzrost znaczenia Polski za rządów PO zadecydował o karierze Tuska ale jego użyteczność dla Angeliki.
    Nie pierwszy raz w historii Niemka mianuje Polaka na ważne stanowisko.

  81. Upadek agenta. /fragment/
    „Wydaje się, iż poza spektakularnymi wpadkami, których przecież żaden znajdujący się u władzy polityk nie może się ustrzec, i które w innym kontekście byłyby mu wybaczone, przyczyną jest zawiedziona nadzieja: fakt, iż z „taśm prawdy” Polacy usłyszeli zupełnie innego człowieka, niż ten, którego sobie wyobrażali. A nie ma silniejszej nienawiści, niż była miłość. Sikorski zaparł się sam siebie i stał dokładnie tym, od czego Polacy chcieli się pod jego przewodnictwem uwolnić: symbolem zadufanej w poczuciu własnej bezkarności pazerności, prymitywnego kolesiostwa rodem z klubu „Tęcza” Barei i zaściankowego postrzegania kraju (także w jego stosunku do zagranicy) w kategoriach wiecznego dziadostwa i marazmu, i to w sytuacji, kiedy on sam słowem i czynem powinien go z niego wyciągać. I tak, jak niegdyś Polacy kochali Sikorskiego i chcieli być tacy jak on, tak nagle stał się on ucieleśnieniem wszystkiego tego, od czego chce się jak najdalej uciekać.”

  82. Andrzeju Faliczu ;
    Znasz te 4 warunki partnerstwa Polski i Niemiec ?. Z treści Twojego komentarza wynika ,że nie znasz .i to tyle w odpowiedzi .

    Te Cztery warunki są tak nie realne (ale patriotycznie ) postawione tak , by potem – *MY deklarowlismy dobra wolę ale ONI *( Niemcy ) jak zawsze ect .
    Nie mam nic przeciwko przyjaźni z Ukraina , bo tylko na tyle stać,
    Jednym z warunków Szczerskiego jest „rozwalenie „Normandzkiego ” układu i przystąpinie Polski do Stołu .
    Pytanie a ..zdaniem Twoim chciał Nas Poroschenko ,moim nie chciał i nie chce . Pozostali Normandczycy ? nic nie wskazuje na to by mieli ochote .

    Andrzeju Faliczu -Umówmy sie ,że za rok napiszesz o zagranicznych sukcesach DUDY ,akurat bedzie szczyt NATO w Warszawie -wiec termin dogodny dla pochwalenia się ( niestety militariami –tylko i zagożeniami od WSCHODU )
    Gospodarka dla Dudy i PiS-u nie miała wiekszego znaczenia ,co nie oznacza ze inni mieli -* Przesrane ostanie 10 lat ocenił W.Cimoszewicz * choć sam też lubi byc cenzorem _tylko .
    Klasycznym przykladem jest brak konsolidacji polskich armatorów w dochodowych przewozach promowych _Bałtyk -Skandynawia .
    Od kilku lat było widomo, że rok 2015 to swoboda dojscia do żeglugi promowej Bałtyk -Skandynawia .
    Dziś Świnoujscie , to duże niemieckie promy obsługujące te linie a marna POLSKA ŻEGLUGA BAŁTYCKA z siedziba w Kołobrzegu -nie odprawiajaca żadnych promów od lat w tym porcie ,dopiero od kilku dni przystapila do programu konsolidacji z innymi polskimi firmami – za poźno !! . Winna PO ? też ,ale nima zespolowej gry od lat ,wielu lat .
    Tu widac na Pomorzu jakim kosztownym deficytem jest brak współpracy na regionalnym szczeblu i to się przenosi na szczeble ….itd.
    Jak pisze o braku współpracy regionalnej to oczywiscie mam równiez na względzie biologiczną niechęć do przyjmownia niemieckiego kapitału w regionie POMERANIA
    Piszemy o znaczeniu ,nie – znaczeniu Referendum , a Złotówki i Euro przelatuja codziennie przez zbyt duże oczka w sitach i są podbierne przez sprytniejszych
    Och ,gdyby na naszym miejscu byli CZESI , byliby posiadaczami właściwych sit.

  83. Już tak się nie wyżywajcie na Sikorskim. Wczoraj się zakończył konwentykiel Bilderbergów i może Radkowi małżonka przywiozła jakieś propozycje, lepsze niż posłowanie z „Bydgoszczu”.

  84. @ wiesiek59 , 15 czerwca , 7:32

    JOW to system dobry jedynie dla 1%.
    Al Gore dostal wiecej glosow, ale Sad Najwyzszy MIANOWAL Georga Busha na prezydenta i w rezultacie mielismy inwazje na Afganistan i Irak.
    W angielskich wyborach w tym roku rezultaty byly niesprawiedliwe.

    Amerykanscy fabrykanci czolgow zbuduja u nas DRUGI IRAK.
    NATO gwarantuje interwencje , jesli uda nam sie bronic przez 3 miesiace.
    W 1939 roku Francja i Anglia tez gwarantowaly nasza obrone po kilku tygodniach , ale majac przewage zbrojna- czolgi,samoloty itp, nie zaatakowali zachodniej granicy niemieckiej, mimo ze cala sila niemiecka byla na wschodzie.
    Nie dajmy sie uzyc jako mieso armatnie,Rosji nie przesuniemy nigdzie, trzeba z nimi handlowac i byc posrednikiem miedzy wschodem a zachodem- biezmy przyklad z Holandii i Belgii w kontekscie dawniejszej rywalizacji Francji i Niemiec.

  85. ”Nie pierwszy raz w historii Niemka mianuje Polaka na ważne stanowisko”
    Chodzi Ci rozumiem o Katarzynę Wielką (i grubą).

  86. Powtórzę po raz n-ty…..
    ZA NIEMIECKIM PANCERNIKIEM, w szyku torowym…

    Mamy dodatni bilans handlowy, eksportujemy tam nadwyżki ludzkie których nie jesteśmy w stanie sami zagospodarować, niemiecka polityka nie jest awanturnicza.
    Warto to psuć dla poczucia ważności?
    Jakichś megalomańskich aspiracji?
    =======

    Co do JOW.

    DYSKUTUJMY do jasnej ciasnej,…
    Wady i zalety, konkretne funkcjonujące rozwiązania na świecie.
    A nie potępiajmy apriori.

    Jak na razie, Ewa- Joanna przedstawiła system australijski.
    Pozytywnie.
    Potępiła w czambuł system amerykański inna pani.

    Powstający system polski, może być WYPADKOWĄ innych modeli.
    PO DYSKUSJI merytorycznej, nie emocjonalnej!!!!

  87. Nie wyłączyłem pobierania przez czytnik kanałów RSS i dotarły do mnie od @zezowatego luki bez tekstu. Jako niedouk nie wiem o co chodzi.

    W moich tekstach ustawicznie wstawiałem pustą linię między różne co do przedmiotu rozważań akapity. Objawia się to brakiem jednej lini tekstu między widzianymi dwoma. Zwykle starannie usuwam nadmiarową drugą i dalsze puste linie przed opublikowaniem komentarza.

    W pierwszej chwili nieporadny językowo zwrot luki bez tekstu odczytałem jako metaforę niedostatków treści w sensie braku szczgółow i zaklasyfikowałem jako należące do tej samej klasy co:
    niedopowiedzenia
    oraz
    przemilczenia.

    Zakładam, że komentatorzy blogów Cyfrowej Polityki jako zbiorowość korzystają z palety systemów operacyjnych, a nie tylko z różnorakich wersji Windows (niniejszy komentarz tworzę pod nadzorem Windows XP Home SP3) oraz z różnorakich przegladarek (dostepuję do En passant dzięki Internet Expolorer 8 wspartym przez Google Toolbar).

    Niekiedy, gdy sięgam do menu rozwijalnego podpiętego pod opcję Więcej menu głównego Google, to niekiedy między opcje tego rozwijalnego menu wstawiane są puste pozycje.

    Nigdy w swym środowisku pracy nie spotkałem się z wymazaniem tekstu i pozostawieniem białej plamy, co pokolenie temu było sygnałem, że pracownicy Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk usunęli materiał tekstowo-zdjęciowy z (zwykle) dziennika.

    Tajne instytucje inwigilacji mediów być może przechowują nieopublikowane na teksty na blogach przechwycone między komputerem komentatora a serwerem na którym żyje blog.
    (pracowałem w analitycznym nadzorze ochronnym taktycznych operacji różnej natury i różnej wagi)

    Jest to analogiczny (nie homologiczny, czyli o innej budowie) mechanizm, który dzięki kamerom przechwytuje i zapamiętuje obrazy w sklepie samoobsługowym.

    Jeśli administrator bloga usunie komentarz uznany za rażące naruszenie regulaminu, to oznacza to, że administrator miał możliwość zarchiwizowania komentarza który dotarł na serwer bloga.

    Sytuacja dla niezorietowanego w informatyce użytkownika jest niejasna w wielu przypadkach.

    Ja swojemu programowi Outlook Express 6 mogę polecić aby z serwera mojego dostawcy nie pobierał e-maili zawierających w treści (może być pusta) i/lub w adresie nadawcy (zawsze jakiś jest) i/lub w temacie (może byc pusty) wyrazu zezowaty. Ale wyraz zezowat być może się prześliźnie. Czy zblokowany e-mail jest natycmiast wymazywany z serwera pocztowego poczta.neostrada.pl, to już jest nie moja broszka.

    Po programach komputerowych oczekujemy, że będą choćby trochę inteligentne. Ale zakodowana treść programu (pole znaczeniowe) to jedno, a jego wykonanie (interpretacja rozkazów dla procesora) może być zakłócona przez inne pracujące programy (czyli procesy).

    Twoja przeglądarka, lub program jakim jest zarażony twój komputer może skutkować odczuciem luk w zwartym teksćie.

    Wspólczesny komputer jest układem fizyczno-ideowym, a każda sesja pracy pod nadzorem systemu operacyjnego jest inna. A gdy połączysz się z siecią, to możesz się spotkać z natrętną wróżką ktora za kilka PLN poda ci jutrzejsze numery w losowaniu południowym Multilotka. Jakieś 20 numerów możesz dostać, nikt ci nie opróżni konta pocztowego. Ale wróżka twój adres e-mailowy dostarczy w pakiecie sprzedanym telemarketerowi i nie opędzisz się łatwo od ofert bezpłatnego kredytu do którego dopłaca bank.

    Wcześniej czy później będziesz musiał rozróżnić frazę zdarza się mi znikanie oczekiwanego tekstu od los pokarał @powolnika za wklepywanie elaboratów.

    Żaden poważny haker wolontariusz nie pomoże ci bez przysłania mu zapisu logów systemowych. Bez tego użalanie się na kłopty z komputerem jest równoznaczne z tym, że Irena Santor nie wyjdzie do ciebie na dziką plażę, której nie ma tak jak i inych dzikich.

    https://www.youtube.com/watch?v=4Jzq0AtB2RI

    Gdybyś nie widział moich dalszych komentarzy, to nie dzwoń do żżadnego serwisu.

  88. ”1- Kto i kiedy zadecydował o wprowadzeniu obcych wojsk do Polski.”
    Nie w tym rzecz.
    Pobyt wojsk obcych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej oraz zasady ich przemieszczania się przez to terytorium reguluje USTAWA z dnia 23 września 1999 r. o zasadach pobytu wojsk obcych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej oraz zasadach ich przemieszczania się przez to terytorium.
    http://orka.sejm.gov.pl/proc3.nsf/ustawy/1107_u.htm
    Kłopot w tym, że
    – o ile w przypadku szpicy sprawa wydaje się jasna (chociaż niezbyt elegancko ominięto regulacje dotyczące długości przebywania za sprawą rotacyjnych ćwiczeń. Szczegółów nie znam, ale mi się wydaje że o to chodzi. Bazy? Jakie bazy! Ćwiczenia.)
    – o tyle nie do końca są znane szczegóły stacjonowania ”sprzętu”.
    — Czy jest jakaś obsługa techniczna , ile osób na jakich zasadach?
    — Czy stworzono infrastrukturę (łączności , dowodzenia itd.) ?
    — W jakich okolicznościach, na czyj rozkaz i po czyim pozwoleniu nastąpi uruchomienie sprzętu (Czy wolno USA korzystać ze sprzętu poza NATO)?
    To ostatnie dlatego jest ważne, że nawet z godziny na godzinę może się tak ułożyć, że np. wojsko ukraińskie (lub oddziały ochotnicze) zaatakują Naddniestrze i stacjonujące tam rosyjskie wojsko. Oczywiście po jakiejś akcji tamtych, akcji rzeczywistej lub wyimaginowanej (prowokacja). Rosja na takie coś musi militarnie zareagować. Po prostu nie ma wyboru.
    Byłaby to dokładna kopia scenariusza Gruzińskiego.
    Oczywiście media zaczynają szaleć. NATO nie musi reagować, bo nie ma żadnych zobowiązań w stosunku do Ukrainy.
    A co jest jeśli USA zechce? Wolno im. A czy wolno im wykorzystać zamelinowany w Polsce sprzęt?

  89. „Polska ordynacja jest na pewno lepsza niż uważana za wzorcową niemiecka, (…)
    Tego może życzyć sobie tylko ktoś, który czeka na nowe rozbiory.”

    Pod rozbiorami terytorium polskie cieszyło się najszybszym tempem rozwoju gospodarczego w historii tego regionu. Szczególnie tereny zachodnie, ale i Kongresówka rozwijała się niezwykle szybko.

  90. Stany Zjednoczone nawołują do utrzymania sankcji wobec Moskwy. To wskazywałoby, że Niemcy i Francja chcą „ulżyć” Putinowi. Czy Amerykanie wchodzą do gry?

    – Ukraina, zasadniczo, to amerykańska gra. Waszyngtonowi zależy na stworzeniu jak największego pasa oddzielającego Rosję od Niemiec, czyli swoistego kordonu sanitarnego. Pasa, który w miarę trwale uniemożliwiłby współpracę Berlina z Moskwą. Polska jest bezrefleksyjnie proamerykańska, problem tylko w tym, ile się uda wyszarpnąć Ukrainy spod wpływów Moskwy. Niemcy nie mogą wprost popierać Rosji w tym konflikcie, gdyż naraziłyby się na utratę przywództwa w Unii Europejskiej. Dla Francji Ukraina wobec wyzwań Afryki staje się coraz bardziej obszarem peryferyjnym, z którego rakiem chce się wycofać.
    http://www.kresy.pl/publicystyka,wywiady?zobacz/poroszenko-chce-wplatac-w-ten-konflikt-polske
    ===========

    Interesujące….

  91. Indor 18. 56
    Dzięki za link
    Wszystko niby jasne tylko nie potrafię dojść dlaczego //zgodnie z Ustawą // TO POLSKA MA PŁACIĆ ODSZKODOWANIA ZA WYROK MIĘDZYNARODOWEGO TRYBUNAŁU – O TORTURACH.
    Nie znalazłem też nigdzie kto zostanie postawiony przed Polskim Sądem za stosowanie tortur.
    Zostaliśmy uznani za winnych , mamy zapłacić odszkodowania a jakoś winnego do odpowiedzialności pociągnąć nie można.
    ukłony

  92. Bar Norte 13:34,

    “referendum ma znaczenie jako plebiscytalny akt wyrażenia sprzeciwu wobec klasy politycznej”

    Twój wpis to trafna i trzeźwa analiza. Mój wcześniejszy nieco prowokacyjny wpis 3xTAK szedł w tym właśnie kierunku.

    Tu nie chodzi o polemikę z obecnie trzymającą władzę elitą polityczną. Chodzi o ich całkowity demontaż i wymianę.

    Oni zawsze bez wyjątku w polemice z pozostałą “nie-elitą” wygrają kiedy i jak tylko chcą. Obowiązuje relacja jak na jarmarku przy grze w trzy kubki. Ludzie w 99% przegrywają a jak raz na 100 uda się komuś wygrać to jest to oczywista podpucha aby nagarnąć więcej frajerów do gry. Dokładnie taka sama zasada obowiązuje w relacji naród-elity polityczne w kraju. Polityka, GW i inne media głównego nurtu pełnią rolę stręczycieli to tej gry. Kto się jeszcze nie połapał przez 25 lat w tej grze klepie biedę, inni emigrują. Bieńkowska to w chwili niekontrolowanej szczerości bardzo przystępnie wyłożyła. Jak ktoś tego mechanizmu nie kuma i dalej zamierza propagować obecny układ to jest sam sobie winien albo ma w tym jasno określone korzyści (jak np. redakcja Polityki).

  93. Przepraszam z tym niefortunnym („technicznym”) wpisem wyżej z nickiem Ryba.
    To mój stary nick, który za sprawą moderatora został mi odebrany, więc występowałem pod nickiem Rosa.

    Dzisiaj Rosa odeszła i jakoś trudno mi pisać używając tego nicku.

    Wracam do Ryby.

    Coś sensownego o referendum postaram się napisać jutro.

  94. Jeszce nie rządzi , a już zapowiada
    http://polska.newsweek.pl/wizyty-zagraniczne-andrzeja-dudy-berlin-potem-paryz,artykuly,365050,1.html

    wklejam wg mnie najtrafniejszy wpis pod artykułem

    ~malinova : Elekcie Dudo, w RP RZĄDZI RZĄD I to on prowadzi politykę zagraniczną, a niemiecki kanclerz to odpowiednik premiera i to z premierem będzie spotykała się Merkel. Żadnej budyniowej polityki zagranicznej i czterech warunków więc nie będzie, panie Szczerski.

  95. Gobernator Florydy J. Busch oznajmił dziś oficjalnie, że kandyduje z ramienia partii republikańskiej w wyborach prezudenckich USA w przyszłym roku.

    Hasło jego kampanii wyborczej to:

    JEB 2016 !

    Dlaczego żaden z krajowych polityków nie potrafi być tak bezpośredni i szczery ze swoim elektoratem?

  96. Artoo

    Własnie tak to mi wygląda.

    Napisałem w komentarzu, że problemem Platformy jest to iż ta frustracja społeczna akurat na niej się skrupia. Z tego powodu, że od 8 lat rządzą i ludzie już na nich patrzeć nie mogą. Na nich się ogniskuje niechęć.

    PiS, PSL , SLD czy np aparat państwowy jak sądzę też są identyfikowane jako znienawidzona klasa polityczna z tym, że ta burzycielska energia je jak na razie omija, bo miały żaden albo niewielki udział w sprawowaniu władzy.

    No ale na nich też przyjdzie czas.

    Problemem publicystów czy komentatorów jest to, że ostatnie 10 lat przyzwyczaiło ich do dość hermetycznego świata PiS-u i PO – do tej zamknietej, zacementowanej Polski peowsko-pisowskiej. W tym odjeżdząjącym swiecie czują się pewnie.
    No i nie są wstanie objąc procesów społecznych i politycznych, które w tej chwili zachodzą. Tym bardziej, że to jest trudno definiowalne. Gdy czytam publicystykę mam czasem wrażenie, że autorzy zachowują się jak ludzie w czasie trzesienia ziemia. Czują, że grunt drży pod nogami, dachówki się sypią na głowę ale jeszcze nie kojarzą co się dzieje.

    Też mam zresztą problem z identyfikacją tej energii politycznej, którą czuje wokół. Z tym, że ją doceniam i uważam za główny motor zmiany.

    No ale w każdym razie jasne jest, że coś definitywnie pękło, coś się skończyło.

  97. powolnik
    15 czerwca o godz. 12:59
    Hebrajskie porady na nic. Wlaczanie , wylaczanie int , psu na bude (przestalo dzialac) czyli enpasse’ for ever .
    Jak sie uwolnic od przeciekow , wyciekow , Wacusiow ?. Ja..błonka w Watykanie , czeresnia w Cooksville , jedna o drugiej nic nie wie .

  98. ZAPROSZENIE

    Rekonstrukcja czy dekonstrukcja? Jarosław GUGAŁA (Polsat News), prof. Krystyna SKARŻYŃSKA (psycholog społeczny) oraz trzecia osoba (czekamy na potwierdzenie) będą „Gośćmi Passenta” w Radiu TOK FM, wtorek, 16 czerwca, jak zwykle o godz. 20.05. Zapraszam!

  99. Zapowiedź Szczerskiego realizowania przez prezydenta czerwonej linii wobec Niemiec nie tylko jest nie na miejscu, bo Szczerski nie jest przedstawicielem kancelarii prezydenta, prezydent-elekt nie jest prezydentem, a Polityka porozumienia i współpracy z Niemcami, to nie lina do przeciągania przez zespoły nastolatków na pikniku.

    Kandydaci na polityków z PiSu, przebierają mocno nogami do władzy i zaczynają od fatalnych falstartów, które robią bałagan, sugerują. że czarne scenariusze w przypadku rządów PiSu nie są tak odległe, jak pisowi politycy zapewniają.

    Pisowi politycy nie znają najbardziej podstawowej reguły. W dyplomacji lepiej powiedzieć mniej niż więcej, w dyplomacji zabronione są następujące wyczyny: psucie opinii krajowi przez pochopne antycypacje wystawiające na mocno krytyczny osąd państwo przyjazne, zabronione są potępienia oraz potrząsanie lejcami, których się nie ma w garści, a szczególnie formułowanie tez, które mają wyzywający charakter.
    Pzdr, TJ

  100. Dotychczas sądziłem, że referendum, to referendum, akt wyborczego wyrażenia woli społecznej w sprawach ważnych dla państwa, akt wyrażenie woli, ale opartej na wiedzy i rozpoznaniu problemu, a nie akt w rodzaju – jestem wk…y, więc wrzucam „nie” lub „tak”, głosuję, aby to było przeciwko rządzącym.

    Czymże referendum jest, a czym nie jest? Na blog zawitała nowa teoria, które bierze logiczne myślenie w ideologiczne karby, wstawia to myślenie pomiędzy ideologiczne memy, kieruje myślenie na z góry zadane punkty orientacyjne, czego wynikiem jest teza lub raczej hasło mające tłumaczyć jeśli nie wszystko, to wiele. Otrzymujemy następująca ideę, która ma być osnową dyskusji – referendum jest aktem sprzeciwu wobec klasy rządzącej. Krótko i węzłowato, dosadnie, a subtelnie, jasno, a nie do pojęcia. To teoria Kartki przez lud do wzięcia.
    Pzdr, TJ

  101. Cztery warunki Szczerskiego , które muszą spełnić Niemcy, przypominają anegdotę o pijanym kowboju, który wraca do baru bo nie potrafi odnaleźdź swojego konia i tam zaczyna się odgrażać :
    ” Jak nie oddacie mi mojego konia to, to , to …
    To co ?
    to pójdę piechotą do domu.”

  102. Warunki Szczerskiego są oczywiste.
    Nie ma do nich dołączonej żadnej groźby „bo jak nie, to!”

    To są po prostu warunki żeby relacje polsko-niemieckie funkcjonowały na zasadach rzeczywistego partnerstwa.
    To obiektywny opis a nie program.

    Warto widzieć świat jakim jest bez zaklinania rzeczywistości.

    Inna zupełnie sprawą jest w jaki sposób i czy to w ogóle możliwe by byśmy mogli być partnerami sasiadujacego z nami globalnego gospodarczego mocarstwa.

    Być może nie jest to możliwe z przyczyn zasadniczych jak milosc słonia do myszy.
    Ale nawet to lepiej jest wiedzieć niż się nadymac i udawać, że stosunki sa partnerskie.

  103. http://www.wsensie.pl/dummy-category-2/item/5609-szczerski-ujawnia-zagraniczne-plany-dudy-i-stawia-niemcom-4-warunki/5609-szczerski-ujawnia-zagraniczne-plany-dudy-i-stawia-niemcom-4-warunki

    Polecam zapoznać się z tzw. „warunkami” Szczerskiego.
    Co ważne by o tym DYSKUTOWAĆ Szczerski z prezydentem Dudą na pierwszą oficjalną prezydencka wizytę chce się wybrać do Berlina.

    I co w tym złego, zabawnego, absurdalnego, wartego jedynie drwiny i glupawych metafor?

  104. Warunki Szczerskiego
    Przestrzeganie praw Polaków.
    Chodzi prawdopodobnie o poską emigrację do Niemczech, która jest bardzo liczna i czuje się jak z tego wynika dobrze w Niemczech. Jeśli chodzi o prawa mniejszość narodowej , to te są z reguły przewidziane dla ludności tubylczej, a nie emigrantów. Ale jeśli Szczerski z takimi żądaniami znajdzie posłuch w Londynie, Nowym Jorku, lub Paryżu to dlaczego nie w Niemczech.
    Z drugiego punktu wynika, że Polska chce przejąć aktywniejszą rolę w konflikcie ukraińskim. Z tym nie powinno być problemów. Z lądowaniem Merkel po instrukcje w Warszawie zanim leci dalej do Moskwy może być gorzej. Proszę sobie tylko wyobrazić jak zareagowałby Kaczyński na podobne rządania ze strony Niemiec. To byłby zamach na polską suwerenność. Polska miała znakomite forum konsultacyjne z Niemcami i Francją, Trójkąt Weimarski, który rozleciał się o sraczkę Prezydenta Kaczyńskiego.
    Co do Baz NATO w Polsce, to na ile wiem powstają nowe placówki w Polsce i krajach bałtyckich. NATO ma 28 członków i jest dla mnie nowym, że to Niemcy, a nie USA mają ostatnie słowo , co w pakcie jest robione.
    Co do polskiego węgla to to już naprawdę jest zwykła propaganda. UE i G7 stawiają sobie co prawda za cel zmniejszenie wydzielania CO2 i w długiej perspektywie całkowitą rezygnację z spalania węgla i ropy naftowej. Ale w realizacji tych unijnych celów kolejnym polskim rządom , za każdym razem udawało się zdobyć szczególne ulgi dla polskiego węgla.
    Największym niebezpieczeństwem dla polskiego węgla nie są Unia i G7, ale jego nierentowność. Szczerek o tym wie i szuka już na zapas winnych, że niby Niemcy kazali zamknąć.

  105. Jak może być dobrze?
    W ubiegły poniedziałek pojechałem razem z wnuczką, uczennicą I klasy,
    z jej tornistrem i jej tatą jako kierowcą do szkoły.
    Dziecko wysiadło, z kluczykiem zawieszonym na szyi, ja dziadek lecę za nią.
    Zięć pojechał na parking razem z tornistrem.
    Wnuczka zatrzymała się przed szafą, otwiera soją działkę, wyjmuje kapcie,
    zakłada je na nogi, domowe obuwie wkłada do szafki, zamyka szafkę.
    Idę razem z wnuczką do sali lekcyjnej, podoba mi się, jest ładnie, pani
    nauczycielka siedzi na swoim miejscu. Wstała, porozmawialiśmy chwilę.
    Było sympatycznie.
    Za chwilę przyszedł był tata,z tornistrem.Tornister jest ciężki, nie do udźwignięcia przez pierwszoklasistę.
    Wyszedłem ze szkoły, było kilka minut przed ósmą, podjeżdżają
    samochody z pociechami. Rytuał jest jednakowy. Dziecko, niczym jakiś
    cysorz co ma klawe życie, leci z kluczykiem do szafki, po szkolne kapcie.
    Rodzic na parking z tornistrem. Samochody ekskluzywne.

    Czy ten system jest zdrowy?
    Komu potrzebne są te te ciężkie książki, zeszyty także.
    Książki i zeszyty są z papieru kredowego. Ciężkie jak cholera.
    Po co to wszystko?
    Pytanie jest retoryczne. Trzeba być głupkiem, żeby tego nie wiedzieć.
    Czy to jest wychowawcze? Mądre?

    Do tej samej szkoły chodzi wnuczek, do gimnazjum. Jedzie rowerem.
    Pojemnik na edukację lekki. Widocznie gimnazjaliści nie pozwalają
    z siebie robić niewolników, durni edukacyjnych.

    Ręce opadają z beznadziejności, z bezmyślności tego systemu.

    Czy w takim kraju może być dobrze?

  106. dla wszystkich, ktorzy maja powoli wszystko w nosie:
    amelicain for beginnels.

    Walking through San Francisco’s Chinatown, a tourist from the Midwest was enjoying the artistry of all the Chinese restaurants, shops, signs and banners when he turned a corner and saw a building with the sign „Moishe Plotnik’s Laundry.” „Moishe Plotnik?” he wondered. „How does that belong in Chinatown?”
    He walked into the shop and saw a fairly standard looking dry cleaner, although he could see that the proprietors were clearly aware of the uniqueness of the store name as there were baseball hats, T-shirts and coffee mugs emblazoned with the logo „Moishe Plotnik’s Chinese Laundry.
    The tourist selected a coffee cup as a conversation piece to take back to his office. Behind the counter was a smiling old Chinese gentleman who thanked him for his purchase. The tourist asked, „Can you explain how this place got a name like ‚Moishe Plotnik’s Laundry?
    The old man answered, „Ah…Evleebody ask me that. It name of ownel.”
    Looking around, the tourist asked, „Is he here?”
    „It me,” replies the old man.
    „Really? You’re Chinese. How did you ever get a name like Moishe Plotnik?”
    „Is simple”, said the old man. Many, many yeal ago I come to this countly.
    I standing in line at ‚Documentation Centel of Immiglation.’ Man in flont of me was Jewish man from Poland. Lady at countel look at him and say, „What youl name?”
    He say, „Moishe Plotnik.”Then she look at me and say, „What you name?”and i anseled,
    „Sam Ting.”

  107. Referenda to sól demokracji, należy do narzędzi wyborcy dających możliwośc bezpośredniej partycypacji we władzy „przeciętnemu obywatelowi. Zastanawiam się skąd ten protekcjonalny ton Polityka, która tak „troszczy” się o rozwój demokracji w Polsce? Czyżby uważała aktywnych wyborczo (bo tylko głos takich złoży się na wynik referendum) Polaków za ignorantów czy byc może głupców niezdolnych do decydowania o własnym losie?

  108. pasztet drobiowy!
    one mistake…

  109. „What youR name?”

  110. cholera, o gajowych to mam sto kawalow, a o narciarzach ani jeden…
    moze kto pomoze?

  111. Stonoga na Marszalka !
    Wie jak handlowac z Rosja,prawde o rzadzie ujawnia obywatelom i nawet podobny na zdjeciach do Kiszczaka.

  112. 10 wyrafinowanych tortur CIA na więźniach i zdjęcia katów.
    http://rt.com/usa/213603-torture-panel-shocking-findings/

  113. Bywalcu,

    Po „sraczce Kaczynskiego” bylo kupe (PO) czasu by „lubiani i cenieni w UE”
    politycy PO z nowym przywodca Europy Wschodniej (jak o nim pisala niedawno POLITYKA i GW) Sikorskim nareperowali popsuty…przez Lecha trojkat.
    Czemu tego nie zrobili?…

    Co do „warunku” jeden.
    Myslisz , ze to chodzi o polska emigracje…w Niemczech.
    Wspaniale – przeciez Szczerski „takie bzdury wymysla”, ze trzeba tegiego namyslu zeby na to wpasc.
    Faktycznie Twoj argument jest nie do zbicia – skoro jezdza to im dobrze… jakz podrecznika PO.
    Chodzi o konkretne sprawy, ktore zrownalyby prawa polskiej mniejszosci w Niemczech z prawami niemieckiej mniejszosci w Polsce – ktora w Polsce siedzi wiec jej chyba dobrze.

    Dla niemieckiego MSW sprawa jest jednak prosta: obywatele pochodzenia polskiego, którzy mieszkają na stałe w Niemczech, nie spełniają warunków koniecznych do uznania ich za mniejszość narodową, bo nie są ludnością „rodzimą” i „tradycyjnie osiadłą” na tych terenach.
    Sprawa nie jest taka prosta biorac pod uwage długą historię Związku Polaków w Niemczech.
    Powstałą już w 1922 r. organizację zlikwidowano po napadzie III Rzeszy na Polskę we wrześniu 1939 r. Gestapo aresztowało wówczas blisko 2 tys. działaczy polonijnych, z których część deportowano do obozów koncentracyjnych.

    Co do NATO-wskich baz – widocznie Szczerski cos wie czego nawet taki ywalec jak Ty nie wie.
    Otoz Niemcy jako najsilniejszy kraj UE sprzeciwiali sie w draznieniu Rosji, z ktora chca miec dobre i zyskowne stosunki ( co poniekad z ich punktu i polskiego punktu widzenia powinno byc oczywiste – no ale „my podobno bardzo chcemy NATO-wskich a raczej amerykanskich baz w Polsce”…

    Co do wegla.
    No coz moze do tej pory sie udawalo a Szczerski chcialby zeby sie dalej udawalo a nawet „bylo lepiej”.
    Nie znam sie ale:
    „- Polska elektroenergetyka stoi przed wielkimi wyzwaniami związanymi z konsekwencjami pakietu klimatyczno-energetycznego i ponoszeniem kosztów emisji dwutlenku węgla – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki. – Ponad 90 proc. energii produkujemy z paliw stałych, z węgla kamiennego i brunatnego…”
    oraz:
    „…Zygmunt Łukaszczyk, szef Euracoal, wskazuje, że obecnie producenci węgla kamiennego oraz brunatnego w Europie mówią wprost o panującej histerii antywęglowej. Węgiel jako pojęcie wręcz zniknął z unijnego dyskursu. Cały czas w UE trwa nagonka na energię z węgla. Jeżeli jednak ten węgiel jest tak bardzo niechciany i nielubiany, to zachodzi pytanie, czy da się go szybko zastąpić?

    Wielka antywęglowa histeria

    – W przypadku Polski nie ma takiej możliwości – ocenia Zygmunt Łukaszczyk. – Nie ma szans na zastąpienie węgla innym paliwem najbliższych latach. Węgiel musi mieć znaczący udział w miksie energetycznym Polski. W Unii Europejskiej każdy kraj powinien móc kształtować swój własny miks energetyczny indywidualnie, w oparciu o posiadane zasoby. Obecnie wiele mówi się o tzw. czystej energii i pomija się przy tym węgiel. A przecież energia produkowana z węgla może być czysta. Węgiel wcale nie musi być „brudnym paliwem” przy produkcji energii. Natomiast chodzi tu o stosowane technologie – podkreśla szef Euracoal….”

    Takze nie jest znowu takie oczywiste, ze unijny „kompromis” z marca tego roku, na ktory PO jest zawsze gotowa (kazdemu marzy sie w PO wyjazd do Brukselii) jest taki korzystny dla Polski.

  114. Poza tym, to warto by może wspomnieć, że jeśli chodzi i emisję CO2, to na przeciętnego Niemca przypada ze 20% więcej niż Polaka, to o co chodzi?

  115. Wyciek z 16 czerwca
    widze, ze zmienileś nie tylko nick…
    kiedyś pisaleś(once upon the time):
    „a u was bija murzynów!”

  116. Moim oponentom, którzy ignorują odżywianie, jako źródło zdrowia,
    dedykują ten link, o tym że medycyna nie opiera się o naukę.
    Moim zdaniem nie jest nauką.

    https://www.youtube.com/watch?t=84&v=wZAGtzt1zpQ

  117. Wyciek,

    Warto przypominac wielbicielom amerykanskiej armii.
    http://jackiewhiting.net/Collab/ColdWar/Images/Little%20Girl.jpg

    Beda nas „bronic”… ale najpierw zadbaja o naszych wrogow.

  118. Waclawie,

    Z przykroscia musze napisac, ze nie czytam Twoich wpisow o zywieniu.

    Biorac pod uwage, ze tu gdzie teraz mieszkam nawet woda mineralna ma smak curry domyslam sie jedynie, ze piszesz o dlugich wedzonych kielbasach, kaszankach, bigosach i schabowych popijanych bardzo zimna wodeczka.

    Napisz tylko:
    tak albo nie.
    I zaleznie od odpowiedzi bede czytal…albo nie.

  119. Andrzej Falicz
    16 czerwca o godz. 10:45==============
    ===============
    Tak

    Jednak , dużo tracisz, nie czytając moich tekstów o żywieniu.
    Nie przypadkiem.
    Twoje teksty, byłyby jeszcze lepsze, które, tu czytam , na blogowisku POLITYKI

    pozdrawiam

  120. Falicz
    Przecież ci napisałem, żebyś z tym samym pomysłem poleciał do Camerona, aby przyznał polskim emigrantom prawa mniejszości narodowej. Prawa mniejszosści narodowej przysługują z reguły ludności utochtonicznej znajdującej sie w mniejszości. Czy ty w Australi cieszysz jako Polak takimi samymi przywilejami jak Aboriginel.
    Niemcy mający takie prawa są w Polsce autochtonami , Polacy w Niemczech imigrantami.
    Granice III Rzeszy wyglądały nieco inaczej jak obecnych Niemiec i znajdowała się na jej terytorium rzeczywiście polska autochtoniczna ludność, która do swojego Związku Polaków w Niemczech przyjmowała także imigrantów z Zagłębia Ruhry. W obecnych Niemczech nie ma polskich autochtonów.
    Co do baz, jeśli Szczerski zna jakichś NATOwskich kandydatów , którzy koniecznie chcą założyć bazę wojskową w Polsce , a Niemcy stoją ich szczęściu na drodze, to może można to załatwić z USA, UK, albo Francją na drodze bilateralnej.
    Co do węgla, to oczywiście ma on swoje lobi, zarówno narodowe w Europie w Polsce , jak i słabnące przemysłowe i to także w Niemczech . Szczerskiemu chodzi ale o coś innego, on chciałby żeby UE w swoje plany i przepisy dotyczących ochrony i klimatu, dostosowała do polskiej energetyki. Oznaczałoby to ; równaj do ostatniego i do tego Niemcy mają mu to zagwarantować. Myśle , że przecenia wpływ Niemców , a cała idea jest albo utopią, albo co już pisałem i co jest bardziej prawdopodobne , próbą obarczenia Merkel za niepopularne decyzje zwiazane z konieczną modernizacją polskiej energetyki.
    Co do unijnych pieniędzy , to Dudzie też nie śmierdziały.

  121. Medycyna nie jest nauką, medycyna nie jest nauką, medycyna nie jest nauką… ??? …
    -A gdzie cukierek?
    Pzdr, TJ

  122. tejot
    -A gdzie cukierek?

    ============================
    Cukierek jest w biochemii, chemii organicznej ,
    które są nauką.

  123. Nemer
    Na przeciętnego Niemca przypadało w 2013 roku 9,4tony CO2, na Polaka 8,11 tony. A więc tym razem masz prawie rację , tam gdzie chodzi o twoją ulubioną statystykę. Może nie chodzi zaraz o 20%, ale o 8,6%, ale więcej, jest więcej. Różnica polega tylko na tym, że wysoko uprzemysłowione Niemcy sa swojej winy świadome , a Polska domaga się bezwarunkowej dyspensy.

  124. Andrzej Falicz
    16 czerwca o godz. 5:24
    Przeczytaj najpierw konstytucję , a potem pisz.
    żeby ci ułatwić zacytuję
    Art. 133.
    1. Prezydent Rzeczypospolitej jako reprezentant państwa w stosunkach zewnętrznych:
    1. ratyfikuje i wypowiada umowy międzynarodowe, o czym zawiadamia Sejm i Senat,
    2. mianuje i odwołuje pełnomocnych przedstawicieli Rzeczypospolitej Polskiej w innych państwach i przy organizacjach międzynarodowych,
    3. przyjmuje listy uwierzytelniające i odwołujące akredytowanych przy nim przedstawicieli dyplomatycznych innych państw i organizacji międzynarodowych.
    2. Prezydent Rzeczypospolitej przed ratyfikowaniem umowy międzynarodowej może zwrócić się do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem w sprawie jej zgodności z Konstytucją.
    3. Prezydent Rzeczypospolitej w zakresie polityki zagranicznej współdziała z Prezesem Rady Ministrów i właściwym ministrem”
    A więc nie ma mowy o samodzielnym prowadzeniu polityki przez prezydenta. Politykę zagraniczną prowadzi rząd , a Prezydent ma współpracować!!!

  125. Rzeczniczka rządu Kidawa – Błońska jest kandydatką na Marszałka Sejmu.
    Jak na czteromiesięczny okres działalności rządu, który pozostał do wyborów, to jedyny, w obecnej sytuacji, korzystny wybór, bo radykalnie zmieni jej sytuację emerytalną na komfortową.

    Obecna zmiana na stanowisku Marszałka Sejmu nie ma więc w sobie ulubionej przez Platformę zagrywki kolesiowskiej jaką był przejściowy wybór Marszałka po tragedii smoleńskiej.
    Został nim wybrany na okres siedmiu godzin zasłużony opozycjonista (obecnie Marszałek Senatu), Bogdan Borusewicz (Wybór ten poprzedził ostateczny wybór na Marszłka Grzegorza Schytynę).
    To znaczy, że osiągnął on to samo mniejszym kosztem.
    Jest on politykiem znanym z tego, że kazał w niewielkim obszarowo Krajobrazowym Parku w Sopocie oznakować ścieżki którymi umykał przed krwawą bezpieką, tzw. „Ścieżki Borsuka”, które ludek turystyczny szybko zdewastował.

    Mnie najbardziej jednak zaimponowała inicjatywa Nadleśnictwa, które z pieniędzy podatników ufundowało na jednym ze stromych wzniesień ponad tonowy kamień
    uwieczniający w napisie działalność miejscowej komórki KOR-u, którą kierował ….

    Teraz wydaje się, że akcja ta została podjęta w porę żeby o wyczynach Marszałka mówili nie tylko bliscy, czy historycy Solidarności, ale także turyści przystający w tym pięknym miejscu widokowym na zatokę.

  126. Eurosceptycy typu Szczerski and Duda, to są eurosceptycy typu polskiego, czyli nie będzie nikt nam mówił jak mamy współpracować.
    Tam, gdzie dają – bierz, tam gdzie ja mam dać – wara. Bezwzględnie żądają od Camerona przestrzegania praw unijnych w zakresie przepływu siły roboczej z Polski do GB, praw pracowniczych dla emigrantów, itd. Są to prawa unijne, wspólne, które należy szanować – tak tłumaczą praworządność.

    Jednocześnie bezwzględnie się domagają, by Unia się nie wtrącała swoimi prawami do nas i widzą np. wprowadzenie przez parlamenty krajowe „kontroli praw unijnych”, co jest eufemizmem określającym nieprzestrzeganie prawa unijnego. Takie prawa, które my uważamy za korzystne – owszem będziemy przestrzegać, takie, które my uważamy za szkodliwe, to niestety będziemy musieli kontrolować. Prawa nie mogą być korzystne trochę dla nas, trochę dla Unii – taka głęboka myśl kryje się za zapowiedziami Szczerskiego.

    To nie jest życzenie niedouczonego kandydata na ministra prezydenckiego, to jest zasadnicza idea, która nie jest zwykłym eurosceptycyzmem, ani jawną kontrą. To jest takie specyficzne votum separatum, które może być ogłaszane w dowolnym momencie i mieć skutek sprawczy wyłączający Polskę z unijnych reguł i działań, z unijnej egzekutywy (ale nie z unijnej pomocy). To jest idea powstrzymania integracji, idea kwestionująca pogłębianie współpracy, idea indywidualizacji celów nie przewidująca spójności wspólnotowych działań, jeśli ze strony Polski padnie oświadczenie – a właśnie, że nie, jeśli nie będzie tak jak my chcemy, to zgłaszamy daleko idący sprzeciw – i co nam zrobicie?
    Pzdr, TJ

  127. Bywalec2,
    Niemcy 10,4;
    Polska 8,6;
    tak wziąłem z Wiki, więc różnica ok 20%.
    Skoro celem polityki Unijnej jest m,.in. wyrównywanie poziomów życia, to dla Niemców nie ma usprawiedliwienia, by dmuchać w Duńską trąbę na siłę usiłującą ratować czy rozwijać własny przemysł wiatrakowy.
    Dzięki za uwagi statystyczne, a skąd miałeś te dane, co podałeś?
    Pozdrawiam, Nemer

  128. Ryba

    Poprawiłeś mi nastrój opowieścią o edukacyjnych „ścieżkach Borsuka” w sopockim parku krajobrazowym oraz o tonowym głazie upamietniającym jego dokonania sprzed lat, który przywlekli na wzgórze wdzięczni leśnicy.
    Mam nadzieję, że to wzgórze góruje nad wzburzonym morzem.

    To się bardzo prawdziwie komponuje z osobowością marszałka senatu RP.

  129. Eurosceptyk…Szczerski pojedzie do Berlina romawiac.
    Wiec trudno zazucic, ze nikt nam nie bedzie mowil jak mamy wspolpracowac bo jedzie dokladnie po to by mowic i sluchac.
    Ktos tu myli pojecia.
    Eurosceptycyzm nie polega na spolegliwosci wraz ze szkodzeniem swojemu panstwu.
    Bo dbanie o interesy Polski jest rowniez dbaniem o duza czesc UE.

    Nie wiem jakimi autochnonami sa np. Romowie w Niemczech ale status mniejszosci maja.
    Kazdy kiedys przyjechal skads i nie wiem, od ktorego pokolenia zostaje sie autochnonem.
    Tym bardziej, ze zwiazek Polakow wNiemczech ma grubo ponad 100 lat.

    Niemcy w dzisiejszej Polsce tez nie wyrosli samoistnie jak grzyby poo deszczu.

    Prezydent „we wspolpracy z ministerstwem” jak mowi konstytucja…
    No coz, ten prezydent bedzie robil rowniez rzeczy, ktorych konstytucja nie okresla.
    Przecwiczylismy to z Walesa.
    Wspoltworzy polityke razem ale prezentowac stanowisko moze odrebnie.

    Opinie sa rozne np. wedlug niektorych
    art. 126 „nie ma charakteru przepisu kompetencyjnego,
    a jedynie służy za podstawę do rekonstruowania ogólnych
    linii ustrojowych Prezydenta RP w ustawie zasadniczej”. Konstytucja,
    sytuując Prezydenta jako najwyższego przedstawiciela RP stojacego na
    straży suwerenności i bezpieczeństwa państwa…

    TK dostrzegł, że Konstytucja nie determinuje zasad i sposobów
    współdziałania. Ustrojodawca pozostawił je praktyce relacji Prezydenta
    i Prezesa Rady Ministrów oraz „potrzebom chwili”.

    Duda w potrzebie chwili poczul, ze suwerennosc i bezpieczenstwo kraju wymaga od niego przedstawienia takiego a nie innego stanowiska w istotnej sprawie.
    Gdyz Prezydent może korzystać
    ze wszystkich kompetencji w zakresie spraw zagranicznych, gdy uzna,
    iż „…. zagrożenie o charakterze ekonomicznym”

    I co mu zrobisz?
    Mozesz wybrac prezydenta skaczacego w Japonii po parlamentarnych krzeslach – na szczesie Polacy wybrali Dude.

  130. @Andrzej Falicz:
    > “- Polska elektroenergetyka stoi przed wielkimi wyzwaniami związanymi z konsekwencjami pakietu klimatyczno-energetycznego i ponoszeniem kosztów emisji dwutlenku węgla
    Nie są to wyzwania nowe, jeśli można komuś czynić uwagi to te, że polska energetyka chciała ‚przeczekać’ problem, który w końcu nie jest nowy.

    > histerii antywęglowej
    Węgiel jest dość kosztowny w pozyskaniu, względnie nisko energetyczny, względnie brudny. „Histeria” jest więc na miejscu.

    > da się go szybko zastąpić?
    Nie da się. I dlatego programy unijne są rozpisane na długie lata. Polska miała ‚szczęście’ — redukcje emisji rozpisano względem roku 1990, więc nasz kryzys przemysłu lat 90-tych załatwił nam całą pierwszą część wymuszonych przez UE redukcji — przysługiwało nam wręcz prawo do wzrostu emisji CO2. Kolejne ograniczenia emisji już zaczynają nas dotyczyć (choć ciągle w niewielkim stopniu). Niestety, zainteresowanie modernizacją obniżającą emisje CO2 (także w zakresie technologii ‚czystego węgla’) było niewielkie…

    > W Unii Europejskiej każdy kraj powinien móc kształtować swój własny miks energetyczny indywidualnie, w oparciu o posiadane zasoby.
    Jak w pięknych słówkach można gadać kompletne głupoty…

  131. Zwiazek Polakow w Niemczech nie ma grubo ponad 100 lat tylko ma dokladnie 93 lata.
    Duzo mi tez literek ucieka – czas wymienic lap-topa.

    Polacy w Niemczech…
    Niemiecki historyk Peter Oliver Loew – napisał tysiącletnią historię Polaków w Niemczech:

    „Około dwóch milionów żyjących w Niemczech ludzi to Polacy, osoby mówiące po polsku lub pochodzące z Polski, stanowiące największą po Turkach grupę emigrantów. Peter Oliver Loew opisuje po raz pierwszy historię tej niewidocznej (?) mniejszości – od średniowiecza do czasów współczesnych. Polacy i Polki żyją w Niemczech od stuleci, po podziałach Polski w 18 wieku przez pewien okres ponad jedna trzecia mieszkańców Prus mówiła językiem polskim jako językiem ojczystym. W czasach industrializacji miał miejsce masowy napływ Polaków do niemieckich centrów przemysłowych, zaś setki tysięcy pracowników sezonowych zaludniały folwarki nad wschodnią Łabą. Podczas drugiej wojny światowej nazistowskie Niemcy sprowadziły miliony Polaków do Rzeszy, wielu z nich zostało tu i po wojnie. Wysiedleńcy, późni przesiedleńcy, uciekinierzy, pracownicy sezonowi do robót polowych i wielu innych dotarło tu później. Nie do wyobrażenia są Niemcy bez Polaków, nawet jeżeli oni sami nie są postrzegani jako Polacy. Ta książka opowiada o ich historii i ich przeżyciach…”

    Nalezaloby sie zastanawiac, ze skoro w miedzywojennych Niemczech zylo wedlug niemeickich statystyk okolo miliona polskich autochnonow
    to czy przemieszczajac sie np. z Mazur czy Slaska do Nadrenii niemieccy polscy autochnoni przestawali byc autochnonami polskimi a stawali sie Niemcami?
    Przeciez miano autochnona przyslugiwalo im na zasadzie narodowosci zamieszkujacej panstwo a nie kraine geograficzna czy region.

    Czy przedstawiciel mniejszosci niemieckiej wyjezdzajac z Opola do Warszawy przestaje byc niemieckim autochnonem?

  132. PAK
    Kompletne glupoty wedlug Twojej oceny.

    Unia jest dobrowolnym zrzeszeniem panstw a nie przymusowym imperium narzuconym sila.
    Zasady ustalane sa na drodze kompromisu.
    Polska ma swoje stanowisko i ma prawo walczyc o swoj interes.

    Polska energetyczna zaleznosc od wegla jest specyficzna i obiektywna.
    Odejscie od wegla laczy sie z konkretnym kosztem dla polskiej ekonomii.

  133. Na dyskusji o relacjach polsko – niemieckich w kontekście wypowiedzi Szczerskiego ciąży jeden podstawowy błąd.

    Niestety, jak pisałem nocą, komentatorzy tkwią mentalnie w realiach ostatniego 10 – lecia i odwołuja sie do doświadczeń pisowskiej polityki z okresu IVRP.

    Tymczasem sytuacja miedzynarodowa się zmieniła i Niemcy mają o niebo wiecej problemów z utrzymaniem jednosci EU i strafy euro niz przed 10 laty. Projekt integracyjny pielęgnowany przez nich przez 60 lat jest zagrożony.
    Tym samym nie będą zadrażniac z byle powodu relacji z RP. Będą szukać w RP sojusznika a nie wroga i co za tym idzie dokonywać mozliwych kompromisów w relacjach wzajemnych. Również kompromisów dotyczących zagadnień o których mówił Szczerski.

    Ich stosunek do RP bedzie określać realpolitik.

    Symptomy tego widoczne były w treści gratulacji przesłanych na ręce prezydenta elekta Dudy. Jak zaproszenie do Berlina (pierwsza podróż) – zresztą zaproszenie przyjęte.
    Niemcy nie mają złudzeń co do powodów zmiany politycznej w Polsce. Wyczerpująco i wnikliwie pisały o tym ich media. Duzo bardziej wnikliwie niż politycznie zakłamane media polskie.
    Co za tym idzie realistyczni Niemcy są przygotowani na dokonanie korekty politycznej w ramach relacji dwustronnych.

    Zresztą myślę, że Duda z tego nowego kontekstu politycznego zdaje sobie w pełni sprawę.

    Dal zrozumienia kontekstu politycznego w jakim układać się będą przyszłe stosunki polsko-niemieckie polecam tekst Joschki Fischera sprzed kilku dni „Pójdzie pierwszy, pójdzie wielu” dla „Süddeutsche Zeitung” (skrót za DW).
    A po przeczytaniu proszę sobie zadać pytanie – czy w tej sytuacji Niemcy mogą sobie pozwolić na dodatkowy problem z Polską?
    Tym bardziej, że tezy Szczerskiego nie mają wygórowanego charakteru i tak naprawdę są tylko przesłanka do dyskusji.

    http://www.dw.de/joschka-fischer-kto-ratuje-grecję-ratuje-europę/a-18518345

  134. Inzynierowie zamiast socjologow,historykow czy prawnikow do Rzadu !
    Ci ludzie maja praktyczne i zdroworozsadkowe podejscie do problemow.
    Skok gospodarczy Japonii i Korei Poludniowej byl mozliwy dzieki ludziom, ktorych pomysly sa na codzien weryfikowane praktycznie.
    Ekonomia to wrozenie z fusow.Pan Leszek B. zostawil nam „jeno sznur”.
    U nas ” humanisci ” roztrwonili 94 miliardy euro dotacji z Brukseli,
    zadluzyli kraj za granica na 360 miliardow euro
    i maja dlug wewnetrzny na bilion zlotych.
    Koniec bujania w oblokach !

  135. Ostateczny wynik starań wysłannika medialnego Elekta i samego prezydenta Dudy będzie taki ;
    Mniejszościami narodowymi w Niemczech sa i pozostaną : Duńska,Serbołużycka Fryzyjscy oraz niemieccy Romowie .
    W BRD nie ma już problemu mniejszosci narodowych innych niż wymienione .kropka
    ps.
    Dopisek dla Andrzeja Falicza . W Połowie lat 90-tych XXwieku wśród licznych kontaktów hadlowych z Niemcami pojawił sie Krzysztof ( pomijam bliższe dane ) ,wyemigrowal w 1981 roku ( absolwent uczelni technicznej w Szczecinie ) Byłem u niego wdomu w Dolnej Saksoni . Po 15 latach zwracał uwage by nie pisać jego nazwiska z kreskami ,a czytać pierwszą literę jego nazwiska nie Z tylko jak C . Imię własne już nie miało polskiego brzmienia . . Jego kilkunastoletni syn miał zakaz mówienia po polsku a jego babcia nie mieszkała w Gryfinie tylko w Greifhagen .
    To taka ilustracja przywiazania do polskości w Niemczech .
    2.
    Niemcy muszą zezwolić na pobyt wojsk NATO w POlsce .Po co panie Andrzeju ?!
    Oni już tu są . Spotkałem dziś na obiedzie mojego zacnego kolege . Wiesz ,mówi dostałem e-maila .o tresci *My tu jestesmy z kompanią piechoty na poligonie Drawskim _ przyjedź do Konarzewa zapraszamy * tu data i inne szczegóły .
    Zdanie wyjaśnienia . Zbyszek dla swoich znajomych w Niemczech zaprojektował strone internetowa dla KONARZEWA ( do 1945 Kirchhagen ) rodzinnej posiadłości Otto von Bismarck , pałac dziś w odbudowie ,to blisko Trzebiatowa i Nowogardu .
    Po prostu Polska widziana oczami Łodzianina to nie cała Polska i im szybciej to zostanie zrozumiane i zaaceptowane tym korzystniej per saldo dla kraju .

  136. Z czego Duda zdaje sobie sprawę?

    Z tego, że jest narzędziem w ręku Boga, który chce – jak twierdzą rozliczne organy medialne PiS oraz osoby prywatne – ostatecznego zatopienia Platformy.

    Cały ten wywiad Szczerskiego w rp.pl
    http://www4.rp.pl/article/20150614/KRAJ/306149879
    który należy czytać i interpretować, a nie komentarz w GW, jest elementem kampanii wyborczej prezydenta (elekta póki co) na jesienne wybory. Nie ma on na celu prezentowanie polityki zagranicznej Pałacu, która powinna być podporządkowana polityce MSZ (ul. Szucha 23). Ale jest prezentowana ciemnemu ludowi jako dominująca, w tym przyapdku patriotyczna i zgodna z ineteresem Polski, zatem odmienna od polityki prez. Komorowskiego, no i tego bubka od ośmiorniczek, Radka, czy go ktoś jeszcze pamięta.

    Polityka PiS zawsze była pełna agresji i jadu. I manipulacji. Szczerski mówi:
    Warto rozmawiać (z Niemcami, oczywiście z pozycji „narodowego interesu Polski” definiowanego przez PiS). Strategiczne stosunki są możliwe tylko między równorzędnymi partnerami. Angela Merkel kiedyś sama mówiła, że za każdym razem, kiedy kanclerz będzie lecieć do Moskwy, wyląduje najpierw w Warszawie. To jest „złota formuła” relacji polsko-niemieckich.

    Kiedyś Merkel to mówiła, ale kiedy dokładnie? Przecież nie w okresie 2005-7, kiedy rządził PiS, ani wcześniej, bo sytuacja w relacji z Rosja była diametralnie różna. Kanclerz Niemiec traktowała POlskę jako równorzędnego partnera, gdy w Warszawie rządzili Tusk, Sikorski, Rostowski. Jak będzie teraz – zobaczymy.

    Niemcy ustawiają się na przyszłe stosunki z rządem polskim, jeszcze nie wiadomo jak on się ukonstytuuje. Zaś Szczerski ustawia przewodniczącego Rady UE – w sprawie czy go poprze na następną kadencję, czy nie – oraz przyszłego premiera i ministra SZ.

    Teraz wszystko jest w rękach polskiego wyborcy. Radziłbym im nie dawać wladzy PiSowi, bo będzie jatka. Są zapalczywi i nie interes kraju mają w niskim poważania. Liczy się ich cel, oraz cel Rydzyka i hierarchii KR-K – utopić Platformę jako silę polityczną hamującą klerykalizację kraju oraz zatrzymać laicyzację społeczeństwa.

  137. Ciekawie się zapowiada.
    Profesor Zembala będzie jeździł po Polsce,
    w czwartki, zacznie od Łodzi, od Szpitala pomnika Matki Polki.
    W piątki będzie przyjmował chorych w gabinecie, w Zabrzu.
    Ciekawe za ile?
    Przypomina mi to zabawę wyborczą Andrzeja Dudy.
    Nie ma to, jak dobry przykład.

  138. Jeszcze lepszy numer szykuje się z wyborem nowego Marszałka Sejmu.
    Poseł Błaszczak zapowiedział , że zagłosuje tylko na Zycha, seniora,
    bo ON gwarantuje, to, że będzie marszałkiem wszystkich Polaków.
    Takich gwarancji nie daje pani Małgosia posłanka PO – twierdzi poseł PIS.

  139. PAK4
    16 czerwca o godz. 13:49

    Mój komentarz
    Jeśli chodzi o energetykę, to nie trzeba być specjalistą, by stwierdzić:
    Kierunek polityki unijnej w sprawie emisji CO2 jest znany od lat. Wychodzenie z energetyki w 90 % węglowej musi trwać długie lata.
    Jest pytanie, skoro to jest bardzo ważny problem, wymagający długofalowego planowania, projektowania polityki, zamierzeń gospodarczych, przepisów, itd. na lata, na dekady, to dlaczego poprzednie rządy (głównie PO) nie zrobiły za wiele, niemal nic, by pchnąć sprawę do przodu? Samo zapewnianie, że Polska stoi na węglu i że będzie stać na węglu, bo nie ma innego wyjścia, itd., jest polityka wysoce bierną, reakcją na bieżące wyzwania, tłumaczeniem się, że tak się zdarzyło, taka karma i nic nie można zrobić, by to zmienić.

    Podobnie jest ze sprawą budowy elektrowni atomowej. Problem nie jest rozwiązywany, ślimaczy się od lat, a na tym ślimaczeniu żerują cwaniacy, np. firma, która wygrała przetarg na przygotowanie warunków środowiskowych wzięła 250 mln złotych za „badania”.
    Inwestycje energetyczne są bardzo kosztowne, są największego kalibru, i planowanie takich nakładów musi obejmować dekady, a nie doraźne rozwiązania w rodzaju kłótni z Unia, by jakieś ulgi, odstępstwa, tolerancje uzyskać.
    Problem jest znany jest od więcej jak dziesięciu lat? Doraźne działania nie rozwiązują problemu. A problem ten ma na imię – brak wizji.
    Pzdr, TJ

  140. Chózia na Józia już było, teraz chózia na Małgosię! – ludzie mają jajca z tej polityki, a przecież w polityce chodzi o nich, a nie o żaby biskupa Krasickiego. Tymczasem w Katowicach odłączają lokatorom przysłowiową „ciepłą wodę”.

    Z przysłów Tuska najbardziej kontrowersyjne i niedointerpretowane jest to: NIE MA Z KIM PRZEGRAĆ.

    Bo jeśli władzę przechwyci PiS, w tej czy innej konstelacji z przystawkami czy z deserem z cookies (czytaj: kukiz), to nie będzie to przegrana Platformy niestety. Platforma może się zredefiniować, moze się przepoczważyć, zmienić nazwę, powstać nowa partia z POpiołów, co tam jescze … ale klasa która ją popiera i poprze nie zniknie. Ta klasa jest hegemonem polskiej transformacji, czy się to komu podoba czy nie.

    Parafrazując klasyka – cokolwiek się wrzuci do urny, na kogokolwiek się zagłosuje, to wyjdzie Platforma, czyli Tusk (który ostatecznie ją stworzył, ale ostatecznego kształtu nie nadał).

  141. nie znam zadnej armii swiata, ktora nie popelniala by zbrodni, ty?

  142. gra na dudach nie jest wcale latwa…

  143. obecna wojna, dzieki ci panie diable, krymska toczy sie glownie w internecie,
    ale jak dlugo tak pozostanie(pissy war) to nie wiem;

  144. „Bezsensowne referendum”? Czyżby?

    Re pkt. 2: rezygnacja z finansowania przez budżet uzależni partie polityczne od grup interesów, zwłaszcza tych bogatszych, utrudni kontrolę źródeł finansowania i wykorzystywania pieniędzy. To byłby kolejny sukces populizmu

    Ta argumentacja przekonuje mnie połowicznie, a może nawet nieco mniej niż w połowie. Partie polityczne są zależne od grup interesów, z definicji. Wszak reprezentować mają grupy interesów wyborców, w całej ich konstelacji, kombinacji i możliwości ich realizowania. Racja stanu i interes publiczny w całości to są kwiatki na kożuchu demokracji, dodatki, upiększające, ale nie grzejące ludu. I tu jest populizm zagrzebany.

    Zaś w tezie red. Passenta jest sprzeczność, może populistyczna teza nawet się kryje. Oto mamy bogatych – rozrysowuję ten argument – którzy bez kontroli (dlaczego nie ma kontroli, czy nie da się skontrolować finansowania partii – argument jakby nieco „populistyczny”), finansują i narzucają partiom swoje interesy, co wcale nie musi być całkowitą i jedyną prawdą z tym narzucaniem, itd, mechanizm lobowania i kontroli rządzenia przez elity bogatych się kręci, więc gdzie jest ten populizm. Raczej elitaryzm w całej krasie. Co prawda elity pieniądza, a nie na przykład akademickie, czy artystyczne mają nawiększe wpływy, być może populistycznie argumentują w mediach za pieniądze, itd.

    Ale czy teraz nie mamy nacisku i zwycięstwa grup interesu. Mamy bardzo szkodliwe zwycięstwo lobby węglowego, które robi z Polski pariasa w sprawach poprawy ekologicznego środowiska, na czym Unii bardzo zależy, oraz rujnuje budżet i nie pozwala wydawać na innowacje.

    Co prawda w pół drogi jesteśmy ku „populizmowi pieniądza”, bo Platforma ograniczyłą finansowanie partii z budżetu, wbrew programowi PiS. Być może PiS jak dojdzie do włądzy, to przywróci pełne finansowanie. Ku radości red. Passenta. Na przeszkodzie stoją postulaty Kukiza, który „przejął” prezydent Komorowski, a z którym to w koalicje może wejść PiS.

    Krótko mówiąc, kręćka można dostać od tych populizmów i punktów programowych zwalczających się partii w Polske. Jeszcze krócej powiem – istny Bliski Wschód.

  145. Only for advanced!!!

    One day, a man walked into a bar. He say’s to thebartender,
    „If I show you the most amazing thing in your life, will you give me five free beers?”
    The bartender says, „Show me this amazing thing first.”
    So….the man takes out a 10 inch man and a tiny piano.
    The 10 inch man startsplaying the piano. The bartender scratches his head and says, „Wow, that isamazing. Here are your five beers. How did you do that?”
    „There is a magic lamp outside. Rub it and a genie comes out and will grant you one wish.”
    So…… the bartender goes outside, finds the lamp, and rubs it.
    Then the genie comes out
    and says „I am the genie of this lamp. I will grant one wish. Choose carefully.”
    „I want 10,000,000 bucks.” As soon as he made his wish, 10,000,000
    ducks came out of nowhere.
    The bartender goes back into the bar.
    „Boy” he says to the man, „that genie sure does have bad hearing.”
    The man answers: „I know, did you really think I asked for a 10 inch pianist?!”

  146. Po co czytać reżimowe gazety pod kontrolą niemieckiego kapitału?

    Skoro można znaleźć właściwe stanowiska wprost w mediach niemieckich (byle były polskojęzyczne). Cóż Joschka Fischer może jeszcze namącić w polityce gexitu, czyli opuszczeniu euro przez Grecję.
    „Grecji, która, jak zaznacza, potrzebuje jak najszybciej pieniędzy i reform”

    Tzn. Fischer zaznacza, nie sama Grecja. Bo Grecja chce pieniędzy bez reform. Czyli w Grecji nie ma politycznej woli dla rozwiązania problemu ekonomicznego. Zatem, dochodząc już do ściany z tymi niekończącymi się negocjacjami z Syrizą, jedynym metodą jest dewaluacja greckiej waliuty, którą trzeba przywołać na ratunek, czyli odrestaurować. Czyli nie grexit, ale powrót drachmy. Dlaczego ma to być zaraz katastrofa, a nie może być pierwszy eksperyment z walutą euro, tzn. z jej porzuceniem. Skoro eksperyment polityczny się nie udał.

    I co to ma wspólnego ze szczerskim? Może tyle, że powiedział iż w tej kadencji Dudy euro w Polsce jest niemożliwe. Ale w przyszłości różnie może być, wszystko zależy od przyszłości, czyli od tego czy będzie ona po pomyślna, czyli czy będzie rządził PIS. Tyle Szczerski, szczerze mówi. Szczerząc zęby na władzę. Czy on myśli o stanowski sekretarza generalnego NATO dla siebie? A jak będzie płacił za piwo i jedzenie, jak Sikorski, czy jak centuś jakiś?

  147. konczy sie era harcowników online
    jedni zawracają
    drugich zmiecie
    elektroniczna salwa

  148. przeciwnikom, z reguły
    pozostawiam wybor broni
    i ciesze sie gdy jest to fraszka
    a nie kubeł pomyj…

  149. Pilzner,
    Z wywiadu ze Szczerskim nic takiego co piszesz nie wynika.

    To Twoja oczywiście wroga PIS-owi interpretacja.
    Co może a co powinien prezydent jest różnie interpretowane przez konstytualistow.
    Jedno jest oczywiste, prezydent ma obowiązek ochrony bezpieczeństwa i suwerenności polskiej również ekonomicznej.
    Nikt prezydentowi nie zabroni prezentowania stanowiska – politykę zagraniczną może kształtować Aleja Szucha.
    Również przez bezczynność…

    Do faktu, że Duda to nie bezwolny żyrandol jak Komorowski a Szczerski to nie były PZPRowiec Nałęcz tylko wybitny i ceniony przez fachowców europeista przyjdzie Ci się i Twoim kumplom z szajki PO przyzwyczaić.

  150. TAK dla referendum

    Zdecydowane TAK. Taktyczne, nota bene. Gdyż oczywiście nie uważam JOW za szczęśliwe rozwiązanie dla polskiego systemu elektoralnego. Aczkolwiek postulowałbym zmniejszego OW-ów, do 3-5 mandatów max. W warszawskiej liście wyborczej można się pogubić. I wielu się gubi, skreśla „jedynkę”, a przecież można ją uwalić głosując jednocześnie na partyjną listę. Ale kto by się w tym połąpał. Może krótsze listy byłyby jaśniejsze, bardziej przejrzyste personalnie. Po drugie, wbrew pozorom, nie jestem za zniesieniem finansowania partii z budżetu. Jest to europejski standard, nawet niektóre nie europejskie kraje to wprowadzily – czy dowiemy się wreszcie jak z tym jest w Australii?

    Po trzecie, teza o płatniku podatków zawsze majacym racje vis a vis US jest absurdem. Chodzi o stworzenie o podatnika takiego wrażenia. Czyli niech przepisy podatkowe będą prostsze niż teraz, najprostsze z możliwych w obecnej sytuacji polityki państwa, oraz regułu ich interpreotwanie niech nie będą owiane mgłą niejasności i uznaniowości naczelnika US. I nawet potwierdzenie prawa podatnika w referendum nie jest automatyczne i wymaga ustawowych regulacji i pragmatyki urzędniczej na wyższym poziomie niż teraz.

    Taktycznie należy dać wyborcom szanse, aby ich populistyczne zachcianki osłabły w dłuższym okresie. Niech głosują, referendują, zobaczą wyniki swoich wyborów i skreśleń w całej skomplikowanej okazałości. Toż wyborcy to są jednak istoty myślące. Może to nawej jest dobra strategia.

  151. Oczywiscie w sporach z urzędem skarbowym a podatnikiem chodzi o generalna zasadę:
    nikt nie jest winnym dopóki mu się tego nie udowodni i wątpliwości mają działać na korzyść oskarżonego.

    De facto chodzi o ukrocenie destrukcyjnej samowoli urzędów niszczących często podstawy życia obywateli, którym ma przecież urząd służyć.

    Opory w stosunku do tej części referendum również u Gospodarza wynikają z głęboko wpojonej u reprezentantów polskiego establiszmentu (zwlaszcza z korzeniami w elitach rzadzacych pieszczochow PRL) pogardy do obywatela i nieudanego społeczeństwa.
    U Hartman to tzw. Polski cham.
    U innych bardziej wyrafinowanych przybiera to bardziej subtelne formy.

    Konflikt PO PiS leży w dużej mierze na poziomie fundamentalnym na zbliżonym podłożu.

    Obecna panika wynika ze strachu, że naprawdę naród może okazać się suwerenem co w tlumaczeniu elit i probujacych do tych elit za wszelka cenę aspirowac oznacza władzę polskiego chama i tzw. Ciemnego katolika.
    Nawet jeżeli jest doktorem prawa czy najwybitniejszym europeista
    ( z rodzinnymi korzeniami w intelektualnej, akademickiej smietance Polski (de facto Europy).

    Przerażonym tym faktem Pilznerom pozostaje insynuacja.
    To właśnie Szczerskiego trzeba atakować wszelkimi metodami bo on zadaje kłam teorii o rzadach niebezpiecznych, ciemnych PiS-owskich moherow.

  152. O jowach pisałem już parokrotnie w czasie obecnej kampanii wyborczej.
    Zawsze moja opinia była negatywna.
    Jednemu z publicystów, który także ma negatywny stosunek do w prowadzenia tego pomysłu do ordynacji wyborczej, sugerowałem żeby przywoływał w swoich komentarzach na temat jowów polskiego wodzusia (b. senatora, Henryka Stokłosę), który już pokazał jak mogą w polskich warunkach funkcjonować takie rozwiązanie od których zaczynają odchodzić karaje anglosaskie, ktore ten system wymyśliły.

    Wracam do tego tematu, bo nabiera on obecnie niezwykłej dynamiki wyborczej, tj. więc propozycja skutecznego, podpartego demagogią referendum wzrasta.

    W ostatnim wpisie na temat jowów stwierdziłem, że poparłem Bronisława Komorowskiego mimo jego niefortunnej propozycji referendalnej.
    Wierzyłem, że w warunkach polskich niska frekwencja unicestwi referendum.
    Teraz widzę, że atmosfera polityczna jest tak napięta i skierowana na poparcie wszystkiego co wrzuci na stół wyborczy najbardziej nieobliczalna opozycja, że ten szkodliwy system wyborczy może w wytworzonym haosie wyborczym zaistnieć i zdusić, i tak ograniczone swobody demokratyczne w Polsce.

    Dzisiaj myślę, że zakusy wzięcie za twarz społeczeństwa chodziły cały czas po głowie liderom większościowych partii politycznych szermujących na każdym kroku hasłami demokratycznymi.

    Donald Tusk już w 2010 roku umieścił w programie partyjnym wprowadzenie jednomandatowych miejsc w parlamencie. Udało się to przeprowadzic w Senacie.
    Koncepcja Tuska spałiła na panewce wobec sprzeciwu partii opozycyjnych, w tym PIS-u, który jako partia opozycyjna mógł zostać oskubany przez Platformę, której wojewodowie wyznaczali by okręgi wyborcze, a więc to oni kroili by sukces wyborczy partii rządzącej.
    Niech nas jednak nie zmyli obecne ciche nie PIS-u, który gdy uzyska większość po paździenikowych wyborach wejdzie w buty Platformy z roku 2010 i skorzysta z prezentu jaki mu zafunduje spanikowany słabnącymi notowaniami przeciwnik, któremu obecna niekomfortowa sytuacja skutecznie sparaliżowała myślenie.
    Zatem PIS jest za i czeka na dalsze błędy Platformy, której wódz ewakuował się do Brukseli zamiast uprzednio zgasić pożar swojej partii.

    Obecnej, na wzburzonej fali nastrojów społecznych, wyborcy swój gniew kierują przeciwko urzędującej władzy.

    Milczenie pomysłodawców rozwiązań referendalnych wydaje się wyborcom jakby zjawiskiem naturalnym, bo wypada zostawić im czas żeby dopracowli problem.
    Otóż faktycznie ze strony Pawła Kukuza jest to celowa gra na zwłokę, która możliwa jest jedynie w haosie wyborczym.
    Jest możlwie, że haos wyborczy będzie narastał i nikt nie będzie żądał objaśnienia wyborcom jak funkcjonować będzie ten projekt z piekła rodem, a praktycznie mający na celu przejęcie pełni wladzy i zduszenie skrzypiącej (ale jednak) demokracji.

    Daniel Passent słusznie obstaje przy dalszym finansowaniu partii politycznych z budżetu państwa.
    Ponieważ publicyście Polityki nie wypada nazywanie niektórych rzeczy po imieniu dorzucę więc, że groźi nam finansowanie partii znajdujących się u władzy przez silny biznes, który za pieniądze przekazne pod stolem będzie żądał od uzależnionych partii głosowania na rzecz realizacji swoich interesów biznesowych.
    W takiej sytuacji jakakolwiek opozycja przestanie wogóle istanieć lub stanie się fasadowa jak w Rosji.

    Problem rostrzygania wątpliwości podatkowych na korzyść podatnika jest pomysłem propagandowym i został już uwzględniony w propozycjach Kodeksu Podatkowego opracowanego przez Ministerstwo Finansów.

    Gdy się spojrzy na zagrywki wyborcze tych Kukizów, który nie jest wcale taki głupi na jakiego wygląda na scenie, pisowców czy platformersów, to zimne poty człowieka zalewają na myśl co oni zrobią, gdy uzyskają pełnię władzy.

  153. „Konstytucjonaliści PiSowscy”

    Oksymoron zbliżony do „parlamentarzystów radzieckich”.
    Linia partyjna mówi, że prezydent „ma obowiązek ochrony bezpieczeństwa i suwerenności polskiej również ekonomicznej”. Tako rzecze „konstytucjonalista” Falicz. Tyle że Konstytucji RP nie mówi o tzw. „suwerenności ekonomicznej”. Nie może mówić, gdyż nie wiadomo co to oznacza. Tylko „PiSowski konstytucjonalista” wie.

    Prezydent oczywiście może i powinien prezentować politykę zagraniczną, o ile nie jest to w sprzeczności z ustaleniami rządu i MSZ. Tak reguluje to Konstytucja RP. Szczerski sugeruje, że w okresie najbliższej koabitacji (ponad 2 miesiące) prezydent Duda może sam pojechać do Brukseli na posiedzenie UE:
    Najważniejsze jest prowadzenie przez państwo jednolitej polityki europejskiej. Jeśli rząd będzie całkowicie ignorował w tym względzie Pałac Prezydencki, dojdzie tylko do niepotrzebnych napięć. Jeżeli natomiast uda nam się dobrze współpracować, forma naszej reprezentacji w Brukseli jest wtórna wobec treści. Może tam może polecieć albo tylko prezydent, albo sama premier. Mogą wreszcie polecieć tam razem. Forma jest wtórna wobec treści.

    Szczerskiemu chodzi chyba o politykę europejską, czyli unijną – nie NATOwską, ale może ukryta niejasność sformułowania przyda się w przyszłości do różnych interpretacji przez „konstytucjonalistów PiSowskich”. W czasie poprzednich koabitacji, jednej burzliwej w latach 2005-7, drugiej spokojnej 1997-2001, ustaliły się reguły, że w Unii reprezentuje nas premier i rząd, w NATO – prezydent.

    To ustalenie prez. Kaczyński łamał do granic śmieszności, przy negocjacjach nad traktatem lizbońskim, w walce o Nicee i kompromis z Janiny dzwonił do brata bliźniaka (który boi się latać samolotami) … itd. Czy o taką koabitację, czyli walkę na noże nam chodzi? Wyobraźmy sobie Komorowskiego jako prezydenta i rząd PiS. Czy znalazłby się wtedy choć jeden konstytucjonalista, który mówiłby o „jednolitej polityki europejskiej państwa i ignorowania w tym względzie Pałacu Prezydenckiego”?

    Wątpię. Ale pies pogrzebany jest w tym, że polityka PiS nie może być jednolita z polityką jakiegolwiek innego ugrupowania. Nie może nawet do niej się zbliżyć. Polityka PiS jest jedyna w swoim rodzaju. I dlatego PiS ma tylu negatywnych wyborców, a jego koalicyjność nadal jest fikcją, szczególnie po wypowiedziach elekta Dudy i jego doradcy, tzw. „wybitnego i cenionego przez fachowców europeisty”. Jego fachowość sprowadza się do znajdowanie erystycznych i propagandowych haków na Tuska i politykę unijną Platformy, na cokolwiek Platforma zrobi.

    To rodzi nieunikniony, w pełni uzasadniony odpór, zwany „wrogością wobec PiS”.

  154. Czy wybory ewentualnie referendum mogą mieć charakter plebiscytalny?

    Oczywiscie. Na przykład w 1989 roku w ten sposób wyborcy podeszli do tzw „Listy krajowej”

    Warto tę historię przypomnieć:

    „Ustalenia Okrągłego Stołu pomiędzy rządzącymi komunistami i solidarnościową opozycją przewidywały częściowo wolne wybory do Sejmu PRL – 65% mandatów miało przypaść sygnatariuszom Patriotycznego Ruchu Odrodzenia Narodowego (przedstawicielom Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego, Stronnictwa Demokratycznego, Stowarzyszenia „Pax”, Unii Chrześcijańsko-Społecznej i Polskiego Związku Katolicko-Społecznego), zaś o pozostałe 35% mogli ubiegać się kandydaci bezpartyjni. 10% spośród 460 posłów miało zostać wyłonionych z listy krajowej, która w zamierzeniu miała przede wszystkim służyć bezproblemowemu uzyskaniu mandatów sejmowych przez przywódców partyjnych.

    (…)

    Komitet Obywatelski „Solidarność” nie prowadził oficjalnej kampanii wyborczej przeciwko kandydatom władzy. Głosowanie przeciwko nim, a zwłaszcza przeciwko liście krajowej, zaczęto jednak traktować jako wotum nieufności wobec przywódców PRL. Na ulicach pojawiały się ulotki i afisze zawierające instrukcję oddania głosu przeciwko działaczom koalicji. W radiowym Studiu Solidarność informacje takie podawał Bohdan Tomaszewski. Dokładną instrukcję w telewizyjnym Studiu Solidarność przedstawiał natomiast Jacek Fedorowicz, wskazując w szczególności na konieczność wykreślania każdego nazwiska osobno zamiast dokonywania jednego skreślenia znakiem „X” (kwestia dopuszczalności skreślenia całej listy jednym przekreśleniem budziła wątpliwości). 15 maja 1989 solidarnościowa „Gazeta Wyborcza” wskazała na potencjalne korzyści wynikające z porażki kandydatów listy krajowej. Autor artykułu Zyskać więcej zauważał, że przy nieobsadzeniu tych mandatów liczba posłów bezpartyjnych (obywatelskich) mogłaby być proporcjonalnie większa.

    (…)

    W głosowaniu z 4 czerwca 1989 tylko dwóch z 35 kandydatów nieznacznie przekroczyło próg 50% głosów ważnych i uzyskało mandaty. Byli to profesorowie Mikołaj Kozakiewicz (ZSL, 50,85%, tj. 8,671 miliona głosów) i Adam Zieliński (PZPR, 50,66%, tj. 8,639 miliona głosów). Pozostałe osoby otrzymywały od 40 do 49% głosów, najgorszy rezultat (38,76% głosów) uzyskał Kazimierz Barcikowski. Wybór dwóch przedstawicieli czasem tłumaczono (np. Anatol Lawina) określonym umiejscowieniem ich nazwisk na liście wyborczej i niedokładnymi skreśleniami dokonywanymi przez wyborców”

  155. byk 17:14,

    „nie znam zadnej armii swiata, ktora nie popelniala by zbrodni”

    Różne przecieki, wycieki, jasne gwinty, taśmy i inne sieroty po Stalinie lepiej by zrobiły skupiając się na tematach bliskich ich sercu (jeśli je mają), takich jak tortury NKWD i FSB, mord na Polakach w Katyniu, Łubianka, Kołyma. Lista jest długa.

    Swoją drogą należało by ten cuchnący wyciek zatkać ale Redaktor nie może najwyraźniej nadążyć. Centrala na Łubiance zaleca trollom zmieniać nicki regularnie, ale charakterystyczny kacapski styl wpisów pozostaje niezmiennie ten sam.

  156. TAK czy NIE dla referendum?
    Może trzeba zapytać NARÓD?
    Najlepiej rozpisać referendum na temat referendum.
    Podejrzewam, że Naród zdecydowanie poprze pomysł referendum w sprawie JOW, po czy w samym referendum w sprawie JOW Naród zdecydowanie odrzuci swój pomysł.
    Byłoby to zgodne z logiką. Z tą odwrotną.

  157. PiSiaki są jak dzieci

    Oczywiście ta ocena nie odnosi się do Falicza, bo on nie popiera PiS wcale, wielokrotnie to mówił, jemu chodzi jedynie o ratowanie rozpadającej się Polski, skorumpowanej (statystyki AI mówią inaczej), upadłej gospodarczo (GUS i Eurostat podają inaczej), niesuwerennej (gazety zachodnie + GW + POLITYKA donoszą inaczej).

    Szczerski zapomina – insynuuje sobie oczywiście – że już nie jest posłem na trybunie sejmowej od atakowania Platofrmy i krytykowania jej w czambuł, lecz jest w roli zdaje mi się nominata na doradcę d/s SZ prezydenta elekta i nie może tak ustawiać prezydenta RE Tuska, ani premier Kopacz, ani jej następcy w pozycji do walenia jak w worek treningowy. Niech ten elitarny patriota polski nauczy się języka odpowiedniego na taką okazję.

    To samo dotyczy prezydenta elekta, którego poparli wszyscy, którzy na niego nie głosowali, z radością przyjęli jego oświadczenie, że chce być prezydentem wszystkich Polaków, nie powiedział co prawda – tak mi dopomóż Bóg, jak w formule przysięgi się dopuszcza. I którzy spodziewają się, że w walce politycznej o większość sejmową zachowa daleko posuniętą bezstronność. Nie będzie się angażował w naparzanie. A co my dostajemy. Komentarz, że zaufanie dla rządzącej ekipy się wyczerpało. Tak może on sobie mówić do żony Agaty, albo do swego prezesa, a nie publicznie do Polaków. Oni są od decydowania o zaufaniu dla rządzącej koalicji. On w tej akurat sprawie ma jeden głos w postaci kartki wyborczej. Nic więcej. On stoi na straży Konstytucji RP i nic więcej. Dlatego, gdy staje się tubą swojej partii to jego stróżowanie Konstytucji jest poważnie nadwyrężone.

    Ale „konstytualiści PiSowcy” nigdy tego nie pojmą, a jeśli pojmą, to nigdy przenigdy takiej interpretacji nie zaakceptują.

  158. Co jest odwrotne: logika polska, czy notacja polska?

    Już się pogubiłem. Jeśli się okaże, że jest inaczej niż myślę, to czeka ma wiele pracy na przepisanie na nowo setek programów i setek tysięcy linii kodu. Drugiego życia na to nie starczy.

  159. Pilzner 17:33,

    “Cóż Joschka Fischer może jeszcze namącić w polityce gexitu, czyli opuszczeniu euro przez Grecję. (…) Bo Grecja chce pieniędzy bez reform. Czyli w Grecji nie ma politycznej woli dla rozwiązania problemu ekonomicznego. Zatem, dochodząc już do ściany z tymi niekończącymi się negocjacjami z Syrizą, jedynym metodą jest dewaluacja greckiej waliuty, którą trzeba przywołać na ratunek, czyli odrestaurować.”

    Cipras dzisiaj w gorączce nazwał stanowisko MFW „przestępczym”. A Angelę Merkel, że “idzie w zaparte”.

    Tsipras calling the IMF’s stance „criminal” and Merkel digging in for the worst.

    Widać dość wyraźnie, że mu puszczają już nerwy.

    Nic dziwnego, zaczyna się ostra jazda w dół. Badania opinii przeprowadzone przez Uniwersytet Macedoński w Salonikach pokazują, że zmiany poparcia społecznego dla Syrizy w Grecji w pierwszej połowie tego roku, co ciekawe, dość wiernie odzwierciedlają zmiany poparcia dla prezydenda Komorowskiego w Polsce w tym samym okresie czasu, odnotowując spektakularny spadek z 72% w lutym do 35% w połowie maja a ocenia się że obecnie jest jeszcze niższe niż miesiąc temu.

  160. ”Co jest odwrotne: logika polska, czy notacja polska?”
    Jedna drugiej nie wyklucza. Nauce do tej pory znana była odwrotna notacja polska (RPN) , to drugie to ja dopiero odkryłem (chyba).

  161. Zgadzam się, że to referendum jest absurdalne, choć pytanie o JOW-y wydaje mi się jeszcze najbardziej sensowne, ponieważ stawia nas przed konkretnym wyborem, tj. albo obecny system, albo JOW. Inna sprawa, że powszechne przekonanie o cudownych właściwościach tego ostatniego jest mocno przesadzone, ale jeśli w szkołach publicznych jest więcej godzin opowieści o cudach niż nauk przyrodniczych, to trudno się dziwić.

    Na drugie pytanie nie potrafię odpowiedzieć, ponieważ nie wiem, jaki sposób finansowania partii miałby zastąpić ten obecny. Jeśli większość odpowie przecząco na pytanie: „Czy jest Pani/Pan za utrzymaniem dotychczasowego sposobu finansowania partii politycznych z budżetu państwa?”, partie mogą sobie równie dobrze zwiększyć finansowanie z budżetu o 100% i powiedzieć, że przecież to nie jest „dotychczasowy sposób”, więc czego znowu od nas chcecie.

    Trzecie pytanie to kompletne nieporozumienie z dwóch powodów. Po pierwsze, wiadomo, jaki będzie wynik (choć rząd PO przez 8 lat intensywnie pracował nad zwiększeniem liczby urzędników, nadal jest ona daleka od 50% obywateli uprawnionych do głosowania, a tylko w takim przypadku mogłyby przeważyć odpowiedzi negatywne). Po drugie, interpretowanie przepisów na korzyść podatnika powinno być oczywistością, jako że wynika z zasady domniemania niewinności. Jeśli oczywistością nie jest, to znaczy, że coś nie działa i psim obowiązkiem rządu jest jak najszybsze usunięcie nieprawidłowości, a nie robienie referendum. Równie dobrze można by zapytać obywateli, czy chcą, żeby komornicy nie mogli zajmować mienia sąsiadom dłużników.

    Zamieszczenie w referendum takiego pytania świadczy nie tylko o ignorancji, ale również braku zdrowego rozsądku, żeby nie powiedzieć, niewiarygodnej głupocie, której nie usprawiedliwia nawet panika po niespodziewanie przegranej pierwszej turze wyborów. Cóż, tacy ludzie rządzili nami przez 8 lat. To nie był jedyny przypadek wskazujący na ich niekompetencję, bezmyślność i brak dobrej woli. Dlatego obawiam się, że argumenty przeciwko Kukizowi odwołujące się do jego braku kwalifikacji, doświadczenia i rozwagi nie trafią do wyborców.

    Odwołanie tego bezsensownego referendum byłoby rozsądne, bo pozwoliłoby uniknąć marnotrawstwa pieniędzy i ośmieszenia idei referendum w ogóle. Platformie jednak już nie pomoże, bo Platforma jest już w takim miejscu, że cokolwiek zrobi, tylko sobie zaszkodzi.

  162. @Ryba
    16 czerwca o godz. 19:01

    Nie sądzę, aby JOWy aż tak zmieniły wszystko na gorsze. Dziś większość wyborców też głosuje na partie, nie na konkretnych posłów, a na liście partyjnej zakreśla nazwiska, które widzi na pierwszym miejscu lub które zostały wylansowane w TV, tj. wybrane wcześniej przez szefa partii. Rzadko się zdarza, aby do parlamentu wszedł ktoś nienamaszczony przez wodza, np. ceniony samorządowiec, a jeśli nawet wejdzie, to i tak niczego nie zmieni, bo w Sejmie musi tańczyć tak, jak mu zagra wódz i ci przez wodza namaszczeni.

    Przeciwko JOW-om przemawiają jednak takie sytuacje jak z Michałem Kamińskim, któremu Tusk w zeszłym roku dał „jedynkę” w wyborach do PE. Wyborcy tego nie kupili, Kamiński zajął dopiero czwarte miejsce i odpadł (choć przez kilka dni nie było wiadomo, czy przypadkiem nie przejdzie, bo system daje „jedynkom” duże fory). Zastanawia mnie, jakiego wyboru dokonaliby ci sami wyborcy (tj. popierający PO, ale nieakceptujący Kamińskiego) w systemie JOW, gdyby Kamiński był jedynym kandydatem z PO: czy wybraliby kandydata innej partii, oddali głosy nieważne czy zatkali nos i poparli Misia?

  163. W Hiszpanii lewicowa Podemos w wyborach municypalnych zdruzgotała prawicową kastę rządzącą (PP)

    Jędrzej Bielecki z Rzeczpospolitej pisze:

    „Trudno nie mówić o rewolucji. Rządząca konserwatywna Partia Ludowa (PP) straciła władzę w 127 spośród 154 największych metropolii, którą dzierżyła od 2011 r. Szok jest tak duży, że w Madrycie radni PP nawet nie wstali ze swoich miejsc, gdy w czasie ceremonii inauguracji pojawiła się nowa burmistrz miasta Manuela Carmena.

    71-letnia prawniczka, która jeszcze za czasów dyktatury Franco działała w obronie praw człowieka, nie takie rzeczy jednak widziała.

    – Jestem przejęta skalą zmian, jakie planujemy – zapowiedziała.

    W marcu Carmena zgodziła się stanąć na czele koalicji Ahora Madrid (Teraz Madryt), której trzon stanowi populistyczna partia Podemos. I dzięki koalicji z socjalistyczną partią PSOE zdobyła większość w radzie miasta.

    Carmena już zdążyła się spotkać z prezesem megabanku Bankia, aby omówić możliwości użyczenia bezdomnym mieszkań przejętych od osób niezdolnych do spłacenia kredytów hipotecznych. W kraju, gdzie pęknięcie ogromnej bańki nieruchomościowej spowodowało sześć lat temu kryzys, eksmisje są wciąż na porządku dziennym.

    Nowa burmistrz stolicy zapowiedziała także dokładny audyt kontraktów podpisanych przez miasto z firmami komunalnymi, źródła stałych afer korupcyjnych. Blady strach padł na członków ekskluzywnego klubu golfowego Villa Madrid, gdy okazało się, że mógłby on zostać zamieniony na ogólnodostępny park. Boi się także policja, odkąd pojawiła się informacja, że Carmena może rozwiązać specjalne jednostki UCS (Unidades Centrales de Seguridad), które wsławiły się brutalnym rozpędzeniem manifestacji bezrobotnej młodzieży w ostatnich latach. Po raz pierwszy latem pozostaną otwarte szkolne stołówki, aby dzieci z najbiedniejszych rodzin chodziły syte.
    (…)
    Rewolucja przyszła także do zamożnej Barcelony, gdzie burmistrzem po raz pierwszy w historii jest kobieta. Ada Colau wsławiła się w ostatnich latach działaniem na granicy prawa w obronie osób eksmitowanych: kamery nagrały ją, gdy zachęcała tłum do zaatakowania znajdującego się akurat w złym miejscu bankiera. Teraz, poza pomocą bezdomnym, nowa burmistrz zamierza nałożyć specjalny podatek na turystów, co powinno ograniczyć wzrost kosztów życia oraz hałas i brud, jaki powodują przyjezdni. Z turystyki żyje co prawda 100 tys. osób w Barcelonie, jednak od 1993 r. liczba cudzoziemców odwiedzających stolicę Katalonii skoczyła z 1,7 mln do 7,5 mln rocznie.

    – To jest zwycięstwo Dawida z Goliatem – powiedziała Colau, ogłaszając listę 30 decyzji, które mają ulżyć biednym.

    W Walencji, trzecim mieście kraju, władzę przejął także popierany przez lewicowych populistów profesor chemii Joan Ribo. On też zaczął od mocnego akcentu: metropolia wyemituje własną walutę, aby pobudzić wzrost gospodarczy.

    Na północy nowi burmistrzowie miast: Santiago, La Coruna i Ferrol, zaszokowali zapowiedzią, że nie wezmą udziału w uroczystości ku czci Najświętszego Sakramentu w Lugo. To pierwszy taki przypadek od 1669 r.

    – Sukces lewicowych populistów to skutek upadku tradycyjnej lewicy. Ci, którzy byli jej tradycyjnymi zwolennikami, np. klasa średnia, młodzi urzędnicy, teraz stawiają na Podemos – mówi „Rz” Oriol Bartomeus.”

  164. Znalazłem film z majowego wiecu, z kampanii samorządowej na którym przemawia obecna burmistrz Madrytu Manuel Carmena i obecna burmistrz Barcelony Ada Colau.

    Film wiele mówi o atmosferze politycznej Hiszpanii

    https://www.youtube.com/watch?v=bqOtAAI8CGc

  165. @ Bar Norte, 16 czerwca,23:26

    Barcelona i Madryt doskonale pamietaja walke z faszyzmem i pamiec tych wydarzen u nich jest u nich rownie zywa,co u nas wrzesien ’39.
    Bolek i jego prowadzacy skierowali nas na mielizne feudalizmu a zejscie na glebsza wode blokowal
    ” zwiedly ogorek ” Leszek M.
    Polska jest w tym dobrym polozeniu,ze ma juz gotowe przepisy naprawy.
    Solidarnosc , OPZZ i Razem powinny oddelegowac stalych korespondentow do Madrytu, by czerpac wiadomosci na biezaco.
    Faszyzm ( sojusz kororacji z wladza ) powinien byc likwidowany w miare odzyskiwania glosu przez spoleczenstwo.

  166. @Bar Norte 23:26
    tylko im zazdrościć. Myślisz, że Polaków ruszy? Jakos mam wątpliwości… modlić się polecą i na opatrzność i pomoc boską będą liczyć.

  167. Patrzac z zagranicy wlasciwie was Polakow zupelnie nie rozumie. Ale moze wola anarchii w narodzie polskim jest silniejsza niz wola rozwoju i stabilizacji. A.Duda zostal poparty w wyborach tylko przez 28,1% uprawnionych do glosowania. Prezydent pelni funkcje prawie czysto reprezentacyje, wszelkie obietnice wyborcze sa tylko mrzonka. Dlaczego w to uwierzyliscie??? A. Duda to przyklad hipokryty pobierajacego dochody jako czlonek Parlamentu Europejskiego od podatnikow Unii Europejskiej, rowniczesnie przedstawiajac poglady wrogie Unii Europejskiej tj. wlasnemu pracodawcy. Prywatny pracodawca zlozyl by mu natychmiastowe, dyscyplinarne wymowienie. Notabe czy Polska by wygladala tak dobrze jak dzis gdyby nie czlonkostwo i plynace z niego korzysci w Unii Europejskiej. Juz jako elekt wykracza poza swoje obowiazki zadajac dymisji premiera rzadu. Porowujac Joachim Gauk prosi publicznie Angele Merkel, aby zaprzestala pracy rzadu. Nieprawdopodobnie i niedopuszczalne, dymisja gwarantowana. To nie lezy w zakresie ani elekta ani prezydenta. 28,1% wybralo kandydata, ktory jako prawnik przekracza zakres swoich kompetencji. Probuje wprowadzic niezgode, a czyz nie powinnictwem prezydenta jest wprowadzanie zgody wsrod Polakow? Jak narazie przeslanek ku zgodzie nie widac. A przeciez tak madre peryslowie mowi: zgoda buduje!!!

  168. @ Ewa-Joanna ,23:26

    Ameryka Poludniowa polaczyla socjalizm Kazania na Gorze z ludowa interpretacja obrzedowosci katolickiej w doktrynie Teologii Wyzwolenia.
    jp2 byl temu przeciwny i nie byl to jego jedyny blad ( odwracanie glowy na problem pedofilii wsrod kleru nie przyspozyla mu slawy na swiecie ).
    GUS ocenia, ze 7% ludzi w kraju jest na granicy skrajnej nedzy. Moze katolicyzm ludzi na 700 zl renty pojdzie w kierunku radykalizacji religijnosci.
    Katolicyzm III RP (L) jest jak cerkiew rosyjska- umacnia jedynie pozycje nomenklatury przy korycie.

  169. Pilzner,

    Nie martw sie tak falszywie o losy polskiej konstytucji – na jej strazy juz niedlugo bedzie stal nie przysypiajacy safandula z Twojej partii, ktory napisal na kolanie prace magisterska w 11 dni przy wydatnej pomocy tescia ale mlody. dynamiczny uwazany za jednego z najlepszych polskich europoslow, zanajacy jezyki doktor prawa.

    Moze Ty wolisz zeby polska polityke zagraniczna „ksztaltowal” geszeft – Schetyna, maly cwany aparatczyk typowy wytwor PO.
    Ja tam wole wybitnego politologa i jednego z najlepszych europeistow Szczerskiego z PiS.
    Po prostu obaj przerastaja kompetencjami Twoich pupilkow o glowe.

    Wiem, ze to boli ale cwoki z PO traca wladze.
    I im bardziej traca tym bardziej miotaja sie jak Ty np „w öbronie konstytucji”.
    Mam nadzieje, ze jest postprzatane i konstytucji bedzie bronil ktos z odpowiednimi kompetencjami.
    Dotyczy to rowniez polskiej polityki zagranicznej.

  170. ” … Równie dobrze można by zapytać obywateli, czy chcą, żeby komornicy nie mogli zajmować mienia sąsiadom dłużników.”
    Rewelacyjne. Z ilości odpowiedzi można będzie obliczyć ilu mamy dłużników i ilu mają sąsiadów.
    Cyklicznie powtarzając referendum będziemy mogli dojść do momentu, gdy ilość dłużników przekroczy ilość ich sąsiadów. Od tego czasu komornicy zaczynają zajmować automatycznie mienie sąsiadów zamiast mienie dłużnika. Szczególnie dotyczy to komorników zadłużonych, ale zamieszkałych w bogatych okolicach.
    Logiczne.
    Czy może ilość dłużników przekroczyć ilość ich sąsiadów? Przecież każdy dłużnik zwykle ma kilku, kilkunastu, a może nawet kilkuset sąsiadów! Zresztą należałoby wpierw zdefiniować porównywane byty. Dłużnik co to jest każdy wie. A co to jest sąsiad? Czy ludzie zamieszkali pod tym samym adresem sąsiadami czy nie? Można rozpisać referendum. Czy ludzie zamieszkali pod adresem dłużnika, lecz w odrębnym gospodarstwie domowym, są sąsiadami dłużnika czy też współdłużnymi?
    Logiczne to wszystko jest jak nie wiem co. Nawet Mrożek zemigrował.

  171. Jeszcze raz.
    Ostatni punkt referendum nie jest na temat „nie chcemy placic podatkow”.
    Urzedy Skarbowe to panstwo w panstwie.
    Nalezy odwrocic relacje by funkcjonawal jak w innych cywilizowanych panstwach gdzie obywatel nie jest z gory traktowany jak oszust, ktory ma udowodnic niewinnosc.

    Ja wiem, ze dla wielu wychowanych w komunie to tak radykalna zmiana, ze sie nie miesci w glowie.
    Ale naprawde tak w normalnych krajach jest i tak powinno byc i u nas.

  172. Mija rok od ogłoszenia, przez ministra Sienkiewicza, faktu, że jesteśmy państwem teoretycznym, a nikt się nad tym nie pochylił, żeby wyjaśnić,
    o co chodzi. Bo to jest prawda, Sienkiewicz nie jest głupi.Wie co mówi.

    Co to znaczy, z tą teorią? Teoretycznością.
    Na mój chłopski rozum, chodzi tu o to, że myślimy teoretycznie.
    Wszyscy!? Zostaliśmy, takim teoretycznym myśleniem przesiąknięci.
    Od elit to się zaczyna i przechodzi, to, jak jakaś zaraza, do nizin społecznych.
    Przykłady, na to blagierstwo umysłowe przytoczę:

    Zacznę od nowego ministra od chorowania. Bo złudzeniem jest, że ten
    urząd, który objął we władanie, od wczoraj – profesor Marian Zembala
    służy naszemu zdrowiu. Tak jest tylko w teorii. W praktyce służy, od dawna,
    do robienia, nas, istot teoretycznych, jeszcze bardziej chorymi.
    Taki mamy system, teoretyczny.
    Niestety. Cholera jasna!
    Profesor , sam jest chory, widać to po jego sylwetce, po tym co mówi. Jest
    tak przesiąknięty teorią, o leczeniu objawów chorób,że nie jest w stanie tej
    własnej patologii zauważyć. To samo było i jest z Religą, Arłukowiczem,
    Kopczową….

    Profesor Jan Hartman, to następny teoretyk, z państwa teoretycznego, wmawia ludziom na blogowisku POLITYKI, że gadaniem, pisaniem da się
    z Polski zrobić państwo świeckie. Filozof, psia jego mać,gdzie u niego racjonalizm, praktycyzm, wiedza filozoficzna …..zostało samo teoretyczne chciejstwo.
    Szczegółowo, to opisałem na blogu Hartmana, w ostatnim temacie

    Redaktor Jacek Żakowski, to następny teoretyk, ubzdrał sobie, oczywiście
    myśleniem teoretycznym, że Polskę uzdrowi – napisaniem, raportu o
    KULTURZE . Obsmarowałem, tę jego twórczość koncepcyjną. Pomyślał sobie
    pan redaktor, że jak się rozwinie kulturę, to przy okazji na gospodarkę to
    przejdzie. Dla mnie, jest to teoretyczną bzdurą.
    No blogu Żakowskiego można sobie o tym poczytać, w ostatnim temacie.

    Teoretykiem jest profesor Jan Zielonka, który teoretycznym myśleniem,
    próbuje uzasadnić ratowanie Grecji, że trzeba ją utrzymać w Europie,
    za wszelką cenę, bo inaczej to będzie katastrofa.
    Profesor nie widzi swojej naukowej teoretycznej patologii, że Europa,
    a nawet cały Zachód jest teoretyczny.
    Profesor ma rację, Europa boi się rewolucji, i prawdopodobnie ze strachu,
    w ostatniej chwili, da następne grosze na podtrzymanie greckiej gospodarki
    w europejskiej, teoretycznej utopii.

    Teoretyczne są nasze organy władzy; od samorządów do Senatu
    — tego, nie potrzeba uzasadniać. Właściwie jest tylko jedno: służą samym sobie, dla siebie istnieją. A garbaty naród za to jeszcze płaci, daniną podatkową.

    Na tym skończę opisywanie, tego, na czym polega, nasza teoretyczność.

    Jedynie nasz gospodarz, redaktor Daniel Passent próbuje się wyłamać z teoretycznego myślenia. Za co mu chwała, bo inaczej mielibyśmy
    całkowite wariatkowo, wokół siebie. Mamy tutaj, dziękować opatrzności,
    namiastkę praktyczności. Praktycznego myślenia.

  173. W ramach części artystycznej, tym razem bez muzyki,
    podrzucam Państwu, takie kukułcze jajko, ten link,
    jak to zachodnia nauka robi i robiła nas w „konia”
    w temacie żywieniowym.
    Czym doprowadziła, wszystko, co żyje, nawet naukę, do
    teoretyczności w widzeniu świata:

    Czytaj więcej: http://www.polskatimes.pl/artykul/3884675,jajka-i-cholesterol-na-zdrowie-ameryka-przywraca-je-do-lask,id,t.html .

    .

  174. Ostrzegam!
    Po przyjacielsku!
    Proszę się nie rzucać swoim teoretycznym myśleniem;
    na jedzenie jaj kurzych.
    To nie jest takie proste. Mogą sobie Państwo narobić szkody,
    zdrowotnej.
    O tym, kiedy, i ile, w jakich okolicznościach można spożywać jaja kurze
    – wie tylko, nasz odkrywca z Ciechocinka – Jan Kwaśniewski.
    Bez tej wiedzy, jesteście, tylko, teoretycznym garbatym narodem…
    z całym szacunkiem.
    Niestety. Cholera jasna…

  175. III Wojna /fragment/
    „Można zrozumieć Napoleona, taka była epoka, wojny trwały bezustannie. Można zrozumieć Hitlera, po prostu był szaleńcem owładniętym swoimi chorymi wizjami, ale dlaczego pan Obama chce podpalić nasz świat? Co takiego zrobiliśmy Ameryce, żeby dzisiaj po 25 latach pokojowego współistnienia od końca Zimnej Wojny, przy zaakceptowaniu przez Rosję rozszerzenia NATO i generalnej równowadze strategicznej – wytaczać działa i generować problem, którego nikt nie potrzebuje?

    Odpowiedzi są dwie. Po pierwsze to nie jest tak, że Zimna Wojna się skończyła. Owszem, ona się skończyła dla Związku Radzieckiego, którego przywódca został oszukany, zmanipulowany i swoimi nieudolnymi reformami doprowadził do rozpadu państwa, wydając miliony ludzi na pastwę gangsterów i ich popleczników. Dla Zachodu jedynie zmieniła się wówczas perspektywa, jako zwycięzcy poszerzyli swoją strefę wpływów, przesuwając bufor z Niemiec, na strategicznie położoną Polskę. Potem cały czas pracowano, żeby dokonać bałkanizacji państw bałtyckich, które pomimo nierozwiązania przez nie kwestii mniejszości narodowych na ich terenie przyjęto i do Unii Europejskiej i do NATO. Próbowano osaczyć Rosję na Kaukazie, gdzie Gruzja pod rządami człowieka przysłanego z Ameryki zdecydowała się na wojnę, w której są udokumentowane dowody na popełnienie przez jej żołnierzy zbrodni wojennych. Atak na Południową Osetię, zwłaszcza jej stolicę wypełnił znamiona ludobójstwa, a za śmierć rosyjskich żołnierzy pokojowych – bestialsko zamordowanych przez mających totalną przewagę Gruzinów powinien być międzynarodowy trybunał na wzór tego dla Bałkanów, a wcześniej w Norymberdze. Ukrainę próbowano rozbroić i podporządkować wielokrotnie. Udało się spowodować wojnę domową i rozpad kraju, od którego wiele regionów chciało się odłączyć, ale pokojowo udało się tylko Krymowi, który miał to szczęście że na jego terytorium legalnie i zgodnie z prawem przebywał znaczny kontyngent wojsk rosyjskich, które stabilizując sytuację na półwyspie nie pozwoliły na to, żeby bandyci i nacjonaliści przysłani z Kijowa podpalili więcej domów lub zabili więcej ludzi. Doszło do mordów i zabijania cywilów na blokadach dróg, nie wszędzie można było zapewnić bezpieczeństwo od razu. Jednakże to i tak nic, dosłownie nic – w porównaniu z dramatem, jakim jest ciągle prowadzona próba eksterminacji Donbasu!

    Lepiej jest sobie nie wyobrażać, co ma wydarzyć się w dalszej kolejności. Kilka dni temu słyszeliśmy o aresztowaniu przez władze na Łotwie – dwóch miejscowych patriotów przeciwstawiających się militaryzacji ich kraju przez lokalny rząd, chętnie zapraszający wojska państw zachodnich na swoje terytorium. Wcześniej miało miejsce jakieś do tej pory niewyjaśnione działanie prowokacyjne ze strony jednego z jak się okazało – oficerów estońskiego wywiadu. Cały czas wobec ludności rosyjskojęzycznej na Łotwie i w Estonii stosowana jest polityka apartheidu, co przy praktycznie totalnej blokadzie informacyjnej może być starannie przygotowywaną sceną dla nowego konfliktu.

    Wystarczy tylko jeden strzał i będziemy mieli III-cią wojnę światową! Czy naprawdę obecność amerykańskich wojsk w liczbie nadającej się doskonale do prowokacji, ale w istocie nie zmieniającej w niczym naszego bezpieczeństwa – ma sens? Czy to naprawdę zwiększa nasze bezpieczeństwo, czy wręcz przeciwnie – zwiększa ryzyko wojny?”

  176. remm
    16 czerwca o godz. 23:03
    @Ryba
    16 czerwca o godz. 19:01
    Nie sądzę, aby JOWy aż tak zmieniły wszystko na gorsze. Dziś większość wyborców też głosuje na partie, nie na konkretnych posłów, a na liście partyjnej zakreśla nazwiska, które widzi na pierwszym miejscu lub które zostały wylansowane w TV, tj. wybrane wcześniej przez szefa partii. Rzadko się zdarza, aby do parlamentu wszedł ktoś nienamaszczony przez wodza, np. ceniony samorządowiec, a jeśli nawet wejdzie, to i tak niczego nie zmieni, bo w Sejmie musi tańczyć tak, jak mu zagra wódz i ci przez wodza namaszczeni.
    Przeciwko JOW-om przemawiają jednak takie sytuacje jak z Michałem Kamińskim, któremu Tusk w zeszłym roku dał „jedynkę” w wyborach do PE. Wyborcy tego nie kupili, Kamiński zajął dopiero czwarte miejsce i odpadł (choć przez kilka dni nie było wiadomo, czy przypadkiem nie przejdzie, bo system daje „jedynkom” duże fory). Zastanawia mnie, jakiego wyboru dokonaliby ci sami wyborcy (tj. popierający PO, ale nieakceptujący Kamińskiego) w systemie JOW, gdyby Kamiński był jedynym kandydatem z PO: czy wybraliby kandydata innej partii, oddali głosy nieważne czy zatkali nos i poparli Misia?

    Mój komentarz
    System obecny daje fory jedynkom w sensie socjotechnicznym – wyborcy najczęściej głosują na pierwszą pozycję na liście. Jeśli lista partyjna uzbiera wystarczająca ilość głosów, to jedynka ma największe szanse na miejsce mandatowe.
    Takie głosowanie wynika to z prostego faktu, ze ludzi nie interesuje szerzej polityka, wszelkie szczegóły w niej, a już najmniej to, czy jakiś Iksiński, czy Kowalski jako kandydat na posła coś zapowiada. Głosują na jedynki, bo to najłatwiejsze dla nich do ogarnięcia.

    Przypadek Kamińskiego świadczy o tym, że ludzie mieli na tyle rozeznania (sprawa była bardzo głośna, bo to postać z Warszawy, a więc nagłośniona przez media), że nie stawiali krzyżyka przy nazwisku Kamińskiego. Jeżeli już głosowali na PO, to niezależnie przy jakich nazwiskach postawili krzyżyki, liczyła się ilość głosów na partię. Ale nie na Kamińskiego.

    Pierwsze miejsce na liście innych preferencji nie daje. Najbardziej się liczy ilość głosów na liście partyjnej. Ten kandydat, który jest lokomotywą partyjną, nabija głosy dla partii. Z głosów tych korzystać mogą inni kandydaci, którzy załapią się pod pulę (dającą więcej niż jedno miejsce mandatowe), którą uzyskała jedynka na liście. Kamiński musiał dostać tak mało głosów jako drugi, czy trzeci, czy czwarty (nie wiem, które miejsce po głosowaniu uzyskał w okręgu wyborczym na liście PO).

    Sprawa JOWów

    Jeżeli mają być wprowadzone JOWy, to jakie? Te, w których pierwszy na mecie wygrywa (GB), czy te australijskie z postawieniem na kartach do głosowania numerków kolejnościowych przy wszystkich kandydatach – 1, 2, 3, 4, itd.?

    System australijski jest skomplikowany. W przypadku, gdy jakiś kandydat zdobył więcej jak 50 % jedynek, to wygrywa, Jeśli nie, to zaczynają się schody. Odbywa się następne liczenie głosów po odrzuceniu ostatniego i rozdzieleniu jego jedynek na pozostałych. Podliczane są dwójki u wszystkich i wg procentów dwójek są rozdzielane jedynki od odrzuconego. Ten system, by działał prawidłowo, według przydzielonych jedynek, dwójek, trójek, itd., wymaga szerszego zainteresowania wyborców lub dostarczania wyborcom wzorców wypełniania kart przez partie, informowani ich o takiej a nie innej kolejności stawiania numerków, by kandydat danej partii miał maksymalne szanse.

    W drugim przypadku (proste JOWy) nie jest potrzebna żadna wiedza wyborcy dotycząca kolejności i liczenia głosów, wystarczy, że popiera on daną partię, stawia jeden krzyżyk na jedynej liście.

    Jak by nie patrzeć system ze stawianiem numerków kolejnościowych na karcie wyborczej jest bardziej skomplikowany niż system JOW „pierwszy na mecie wygrywa”, gdzie stawia znak przy jednym nazwisku, a ten, który uzbiera najwięcej znaków (może to być np. 35 %, a więc nie musi mieć większości), wygrywa.

    Oba systemy preferują mocno duże partie. Prosty system JOW wyjątkowo mocno preferuje duże partie.
    Pytanie, jak by zadziałał system prosty JOW w obecnym układzie w Polsce wynikającym z badań sondażowych. Czy ktoś to wyliczał?
    Jak zadziała prosty system JOW, gdy jakieś mniejsze partie będą chciały dojść do głosu?
    Pzdr, TJ

  177. JOWY i Referendum.
    Nie bardzo potrafię zrozumieć czemuż to taka nagle nastąpiła ”moda ” na roztrząsanie potrzeby / konieczności / nięzbędności lub odwrotnie REFERENDUM.
    Wiadomo ze Polacy zawsze potrafią znależć drugie , trzecie i kolejne dno tam gdzie nigdy go nie było bo to była rura bez dna.
    Typowy przykład to dysputa kto do czego ma czy nie ma prawo w sprawach polityki zagranicznej Prezydent i Rząd.
    Życzę powodzenia.
    A PRZECIEŻ REFERENDA ISTNIEJĄ , I FUNKCJONUJĄ.
    Jeżeli pozbawimy to słowo otoczki pustosłowia t o przecież jest zadanie
    PYTANIA – CO WOLISZ A CZY B..
    Takie pytania zawsze są stawiane tam gdzie ma to wpływ na życie społeczności.
    – społeczności mrówek
    – społeczności stada ptaków
    – zwierząt
    – a i populacji ludzi także.
    Ma to tradycje od pierwszych hord i funkcjonowalo.
    Wiadomo ze istniejące systemy starają się zasłonić mechanizmy biorące udział w produkcji kiełbasy.
    Ja w Polskim Sądzie gdzie zabroniono mi wejrzenia we własne akta usłyszałem
    – nie będzie mi ‚jakiś tam’ w papiery zaglądał – mogę podać nazwisko sędziny.
    Więc i teraz dzieje sie podobnie .
    Rozsnuwa się welon mgły bardziej gęstej niż ”Smoleńska”
    – dlaczego NIE – REFERENDUM.
    Szanowni , przecież do wyborów jest kwartal , co i kiedy chcecie zmienić
    – konstytucje ?
    – obowiązujące prawo?
    – naturę Polaków ?
    No chyba że chcecie zaspokoić własną potrzebę obszczekiwania się i skakania sobie do gardeł.
    Ponoć to się nazywa psie walki..
    Widziałem film, na którym dwa kundle //może i rasowe // po dwu stronach płotu zażarcie się darły ku sobie, od jednego krańca płotu do drugiego.
    Aż któregoś dnia , kawałek ogrodzenia przewrócił się.
    Obaj gieroje popatrzyli na siebie , przeszli poza wyrwę spokojnie ,
    i ZA WYRWĄ harmider psich głosów znów oznajmiał wszystkim dokoła
    – jacy to obrońcy tu rządzą.
    Więc może spokojniej a może logiczniej.
    Wytypować / wylosować w Polsce , w każdym województwie w każdym powiecie , jedna gminę i wszystkim zadać jedno proste pytanie :
    Co wolisz A czy B.
    Np – wojnę na sankcje z Rosją czy handel
    – obce wojska w Polsce czy pełną suwerenność
    – dentystę w szkole czy katechetę
    – posłowie opłacani przez parte czy z budżetu
    Pytania do wyboru.
    Ot może to być tematem do warsztatów dla szkół wyższych .
    Może to być również kroczek mały do uczenia społeczeństwa sposobów decydowania o swych prawach , losie itd.
    Każdy przekona się czy warto zabierać głos w SWOICH SPRAWACH.
    A do Wyborów i tak poza jazgotem nic dobrego się z tego nie wykluje.
    Wasz wybór.
    ukłony

  178. Wyciek, zarzucasz blog propagandą wg radzieckich przepisów z lat pięćdziesiątych XX wieku.
    Pzdr, TJ

  179. @Bar Norte
    =============
    .
    Dobra była ta antylopa.
    Z poważaniem,
    Pyton.

  180. Tejot,
    kombinujesz jak czort pod górkę! I motasz, motasz…
    W systemie australijskim nie wyborca się męczy nad liczeniem głosów a komisja. Wyborca ma tylko określić swoje preferencje czyli powiedzieć: Moim faworytem jest X, jeżeli X nie uzyska wystarczającej ilości głosów moim drugim faworytem jest Y, na trzecim miejscu stawiam Z a na czwartym tego, którego najbardziej nie chcę, czyli V. Co w tym skomplikowanego dla wyborcy? Nie sądzę, żeby Polacy byli durniejsi niż Australijczycy.

    Zadajesz śmieszne z punktu widzenia demokracji pytania : Jak zadziała prosty system JOW, gdy jakieś mniejsze partie będą chciały dojść do głosu?
    Odpowiem: Jak wystawia dobrych kandydatów, jak zrobią dobrą kampanię wyborczą, to wejdą do parlamentu i dojdą do głosu. To od nich zależy, a najlepszy dowód masz za sobą- wybory prezydenckie, które nie tylko oddały żyrandol mało znanemu politykowi to jeszcze wyłoniły nowe ugrupowanie polityczne. Tak to właśnie działa.

  181. Szydlo musi zostac w sobote prezesem PiS, a Kaczor powinien przesunac sie do roli dradcy .
    Bez wladzy nad partia Szydlo bedzie miala mniejsze szanse na zdecydowane zwyciestwo w wyborach parlamentarnych.
    Kaczor nie powinien powtarzac bledow ” zwiedlego ogorka ” Leszka M.

  182. Ewa-Joanna
    17 czerwca o godz. 11:22
    Tejot,
    kombinujesz jak czort pod górkę! I motasz, motasz…
    W systemie australijskim nie wyborca się męczy nad liczeniem głosów a komisja.

    „Zadajesz śmieszne z punktu widzenia demokracji pytania : Jak zadziała prosty system JOW, gdy jakieś mniejsze partie będą chciały dojść do głosu?
    Odpowiem: Jak wystawia dobrych kandydatów, jak zrobią dobrą kampanię wyborczą, to wejdą do parlamentu i dojdą do głosu. To od nich zależy, a najlepszy dowód masz za sobą- wybory prezydenckie, które nie tylko oddały żyrandol mało znanemu politykowi to jeszcze wyłoniły nowe ugrupowanie polityczne. Tak to właśnie działa.”

    Mój komentarz
    W systemie obecnym polskim, wyborca nie musi obmyślać preferencji dla kandydatów i stawiać na liście numerków kolejnościowych. W systemie australijskim musi. Jeśli np. będzie 10 kandydatów w JOWie australijskim, to należy tych dziesięciu ponumerowac. Jeśli ma numerować zgodnie z jakimiś preferencjami, to musi te preferencji mieć, a dodatkowo musi te preferencje uszeregować od A do Z. Co nie jest z pewnością łatwe.

    W systemie stosowanym w Polsce wyborca stawia tylko jeden krzyżyk na liście partyjnej, co oznacza głos na konkretnego kandydata i jednocześnie głos na partię. Nic więcej wyborca nie potrzebuje wiedzieć, nie potrzebuje szeregować kandydatów.

    Obliczenia w polskim systemie są skomplikowane, by orzec, kto zdobył mandaty, ale to jest sprawa komisji na szczeblu wyższym niż podstawowy. W systemie polskim wyborca głosuje na partię i na kandydata. Partia może w danym okręgu nie zdobyć żadnego mandatu, zdobyć jeden lub maksimum przypadające na dany okręg.
    W systemie australijskim jednomandatowym partia za pośrednictwem swego kandydata może zdobyć albo maksimum przypadające na okręg (jeden mandat) albo nic. Taka jest różnica pomiędzy systemami australijskim, a polskim. Taki system preferuje duże partie bardziej niż polski system, mimo, że polski system ma wbudowaną pięcioprocentową barierę dla partii.

    W systemie australijskim mała partia może zdobyć zarówno 1% mandatów, jaki i 5 % mandatów, niemniej jednak system preferuje duże partie.

    Jeśli pisałem o złożoności obliczeń w systemie australijskim, to miałem na myśli nie sprawność obliczeniową komisji, tylko trudności z przewidzeniem wyników głosowania w kraju pod względem ilości mandatów zdobytych przez partie.

    Ewo-Joanno, porównywanie wyborów prezydenckich z zasady dwuturowych do systemu JOW typu jednoturowego ma mały sens. W ten sposób sugerujesz, nadajesz tak ustawionym wyborom prezydenckim sens, który oznaczać może tylko jedno – prezydent jest wybierany w jednej turze. Prezydentem zostaje ten, który dostał najwięcej głosów, może to być np. 30 % głosów.

    Dwie tury, a jedna tura, to są dwa różne systemy.
    Wybory prezydenckie, to nie JOWY, ponieważ nie działa w nich statystyka preferująca szczególnie duże partie, jak w JOWach w wyborach parlamentarnych.
    Podawanie wyborów prezydenckich w Polsce jako przykładu na JOWy jest chybione, odbierające sens dyskusji o JOWach.
    Pzdr, TJ

  183. tejot,

    z powodu wysokiej temperatury ciśnienie w kotle wzrasta, a ty spokojny i zdystansowany rozpoczynasz pogłębioną dyskusję o ordynacji wyborczej.

    Jak nie podziwiać takiego zracjonalizowanego podejścia?

    Tak powinno być, ale tak istotne problemy powinny być analizowane przez lata w atmosferze spokoju.
    Tymczasem wrzutka z jowami nastąpiła nieprzypadkowo w gorącym okresie wyborczym, niespełna pół roku przed wyborami parlamentarnymi okraszonymi skandalem politycznym.

    Od samego zarania uchwalenia obecnej konstytucji było wiadome, że jest ona skrojona na okres przejściowy.
    Niejasna rola prezydenta, który mimo mocnego mandatu nie ma wiele do powiedzenia poświadcza jedynie, że rozwiązanie to zaistniało w zapisach konstytucji by ograniczyć rozpasnie byłego prezydenta, który lubił władzą się bawić.

    Jak wszyscy wiemy najdłuższy żywot mają wszelkiego rodzaju prowizorki.
    Tak stało się z rolą prezydenta w obecnym układzie władzy, który nie powinien mieć tak mocnego mandatu przy tak niewielkich uprawnieniach, bądź jego wpływ na rząd powinien być większy.
    Jak wobec tego, przy innych proporcjach uprawnień na szczytach władzy, pogodzić w warunkach polskich problem kohabitacji?

    Sądzę jednak, , że w konstytucji powinno być rozwiązanie w którym Głowa Państwa miała by uprawnienia nieco większe niż prezydent Francji, ale niższe iż prezydent Stanów Zjednoczonych.
    W takim rozwiązaniu mależałoby ograniczyć prezydentowi możliwość dowolnego hasania w stosunku do rządu, który mu politycznie nie odpowiada, ale sprawuje rządy zgodnie z konstytucją.

    Co się zaś tyczy pozycji i roli partii politycznych i roli odgrywanych w nich kacyków partyjnych, to jest to sprawa dość prosta.
    Po prostu ustawowo należy zdemokratyzować proces wyborczy w samych partiach poprzez konieczność uzyskania akceptacji kandydatów partyjnych w wyborach (wszelkiego rodzaju) w trybie prawyborów (także w wyborach wewnątrzpartyjnych wśród członków partii), z możliwością zaskarżenia szwidli wyborczych do sądu.
    Generalnie rzecz biorąc polski system wyborczy powinien być zbliżony do niemieckiego, który daje dobre efekty, ale, moim zdaniem, specyficzna (czy, to co ty nazywasz kodem kulturowym) mentalność Polaków wymaga skutecznego prezydenckiego nadzoru aby kraj nie popadł w anarchię.

  184. Brawo Tejot
    Poniewaz proste wiec dobre dla Polski…

  185. folwarkPn
    17 czerwca o godz. 11:57
    Bez wladzy nad partia Szydlo bedzie miala mniejsze szanse na zdecydowane zwyciestwo w wyborach parlamentarnych.

    Mój komentarz nie tylko do folwarkPn
    Dziwnie poplątane są oczekiwania i życzenia blogowiczów odnoszące się do demokracji.

    Z jednej strony jest potępiane w czambuł zjawisko partyjniactwa, brak demokracji wewnątrzpartyjnej, sobiepaństwo przywódców, zabetonowania sceny politycznej, dominacja jednej partii, itd.

    Z drugiej strony żąda się by np. taka Szydło zdecydowanie kierowała partią, „miała władzę nad partią”, by wygrać wybory parlamentarne.

    Widzę w tym szamotaninę i sprzeczności sięgające sufitu. Bo jak to to? Tusk miał władzę nad PO i to było szkodliwe, żenujące, niedemokratyczne, wyzywające.
    Teraz tego samego żąda się dla Szydło. I nie jest to postulat szkodliwy dla demokracji, niczego nie uszczupla, niczego nie narusza.

    Jak demokrację wyobrażają sobie blogowicze, w ilu postaciach ja widzą, ile twarzy ma demokracja dla nich, ile partyjnych odmian? Trudno dociec. Wikłam się w sprzecznych odpowiedziach.
    Pzdr, TJ

  186. Ryba

    Liczysz na krotka pamiec?
    Niedoczekanie Twoje…

    Zapomniales juz falandyzacje prawa za prezydentury Bolka?

  187. TJ-ot

    zdrowa demokracje…niekoniecznie socjalistyczna moze byc liberalna.

  188. Ewa-Joanna

    Spodziewałem się, że Podemos dobrze wypadnie w wyborach municypalnych ale nie przewidywałem iz takie manto sprawi rządzącej prawicy.

    Przejęcie aż tylu miast, w tym wiecznych bastionów prawicy jak Santiago czy Lugo, jest ewenementem w historii pofrankistowskiej, wolnej Hiszpanii.

    Ta sytuacja ma jeszcze jeden kontekst. W wyborach lokalnych lanie zebrały również ugrupowania nacjonalistyczne co z dnia na dzień uwolniło Hiszpanię od widma separatyzmu. Najwyraźniej Hiszpanie przestali wiazać polityczne nadzieje z secesją niektórych regionów (Katalonia, Galicja, Kraj Basków czy Kanary). Tak wiec lewicowa Podemos równiez scala kraj.

    Jak to się ma do sytuacji polskiej? Oczywiście analogii nie widać. Może poza jedną – krajanie najwyraźniej podobnie jak Hiszpanie pragną zmiany. Tyle, że z rozmaitych powodów z kim innym wiąża swoje nadzieje. O ile determinacja do wywalenia kasty rządzącej jest podobna o tyle nie bardzo jeszcze wiadomo co potem.

    Jak widać Hiszpanie dalej zaszli na tej drodze do zmian.

    Ale i w Polsce to się ułozy.

  189. Georges53

    U mnie antylopa dziś na kolację.

  190. tejot

    Jesteś mistrzem w robieniu z krajan debili mających problem z uszeregowanie pod kątem mniejszego lub większego lubienia kilku nazwisk.
    Nie ma jak to peowskie poczucie wyższości połączone z jakimś dziwnym poczuciem paternalizmu.

    I uwaga szczegółowa odnośnie powyższego.

    W systemie wyborczym STV nie wszystkich trzeba numerować preferencyjnie. Po prostu brak numeru oznacza brak preferencji.

  191. Tejot,
    odpowiedziałam ci na pytanie, które zadałeś: Jak zadziała prosty system JOW, gdy jakieś mniejsze partie będą chciały dojść do głosu? – właśnie tak jak przy ostatnich wyborach prezydenckich w Polsce, kiedy to wyborcy zdecydowali, że chcą mieć tak a nie inaczej. I cały czas usiłuję ci to wytłumaczyć – to wyborcy decydują o tym czy jakaś partia dojdzie do głosu oraz czy go straci. A ty z uporem maniaka wmawiasz wszystkim, że wyborcy to durnie i nie rozumieją po co są wybory.
    Jeszcze raz powtarzam – nie porównuję wyborów prezydenckich do parlamentarnych, ale użyłam ich jako przykładu , aby ci pokazać, że wyborcy mają siłę sprawczą.

  192. tejot
    Przeceniasz australijskich wyborców. Z tego co pisze Ewa-Joanna takie takie dywagacje nad samym system głosowania i wpływu stawianych numerków na liście na ostateczny wynik wyborów, były jej obce .
    Gratuluje tradycyjnie już starannego opracowania tematu.

  193. „Nie rozumiem, jak można było ułożyć i zaproponować referendum, którego szkodliwe skutki były do przewidzenia dla każdego, nie tylko dla prezydenta i jego doradców. Żeby przewidzieć, co w tych sprawach myśli większość, nie jest potrzebne referendum, tylko odrobina zdrowego rozsądku.”
    Dlatego przegrał wybory, gdyż wielu rzeczy nie rozumie. Widocznie nie dorósł do roli prezydenta.
    pozdrawiam

  194. Andrzej Falicz
    17 czerwca o godz. 13:25
    Brawo Tejot
    Poniewaz proste wiec dobre dla Polski…

    Mój komentarz
    AF, ponieważ prosto się wyraziłeś, więc Twoje wyjaśnienie nie do odrzucenia. Prostota nośnikiem dobra.
    Pzdr, TJ
    Pzdr, TJ

  195. Bar Norte
    17 czerwca o godz. 13:52
    tejot
    Jesteś mistrzem w robieniu z krajan debili mających problem z uszeregowanie pod kątem mniejszego lub większego lubienia kilku nazwisk.
    Nie ma jak to peowskie poczucie wyższości połączone z jakimś dziwnym poczuciem paternalizmu.
    I uwaga szczegółowa odnośnie powyższego.
    W systemie wyborczym STV nie wszystkich trzeba numerować preferencyjnie. Po prostu brak numeru oznacza brak preferencji.

    Mój komentarz
    Bar Norte, Twoje argumenty odnośnie mojego mistrzostwa są populistyczne jak partia Podemos. Epitetujesz mnie, że robię debili z krajan. Nu, ładna – jak powiadają Rosjanie.

    Po drugie, nie pamiętasz, a może przeoczyłeś linka do kartki wyborczej głosowania do Izby Reprezentantów w Australii, linka, który był zamieszczony na blogu i pozwalał obejrzeć taka kartę w stanie wypełnienia numerkami. Aby głos był ważny, należy oznaczyć numerkami preferencji wszystkich kandydatów. Bar Norte, czy coś jest niejasnego w tej instrukcji?
    Chyba, że ja widziałem jakąś inną kartę?
    Pzdr, TJ

  196. Ewa-Joanna
    17 czerwca o godz. 14:05
    Tejot,
    A ty z uporem maniaka wmawiasz wszystkim, że wyborcy to durnie i nie rozumieją po co są wybory.
    Jeszcze raz powtarzam – nie porównuję wyborów prezydenckich do parlamentarnych, ale użyłam ich jako przykładu , aby ci pokazać, że wyborcy mają siłę sprawczą.

    Mój komentarz
    1) Ewo-Joanno, epitetujesz mnie za pośrednictwem odkrywczej myśli, że ja robię durniów z wyborców australijskich.
    Tyz piknie.

    2) Ostatnie Twoje zdanie powyżej zacytowane, w którym oświadczasz, że:

    „nie porównujesz wyborów prezydenckich do parlamentarnych, ale używasz ich jako przykładu(…). że wyborcy mają siłę sprawczą ”

    wpędziło mnie w nie lada kłopot. Jak to rozumieć – nie porównujesz, ale podajesz jako przykład. Wymiękłem.

    Ewo-Joanno, w dyskusji nie chodziło o siłę sprawczą wyborców, a o system wyborczy, który ma swoje właściwości – np. preferuje duże partie.
    Pzdr, TJ

  197. Andrzeju,

    bardzo boję się bolków. Dlatego widzę potrzebę nałożenia im kagańca w akcie konstytucyjnym po przekroczeniu którego Prokurator Generalny wnosi o impechment, co z reguły koćzyło by się odsiadką.

    Rzecz w tym, że wszelkie proporcje należy dobrze wyważyć.

    Specjalnie dla ciebie wnoszę aby zmiany były wprowadzone na okres dziesięcioletni, a później się zobaczy.

    Póki co zapraszam ciebie, w okresie poprzedzającym zmiany w Konstytucji, do Sopotu (gdzie jod z zatoki twóczo wpływa na pomysły polityczne) aby skonkretyzować na piśmie te luźno rzucone propozycje :-).

  198. Australijskie JOW-y

    Niejasne jest – na mój skromny rozum – co się dzieje, gdy w okręgu jest powiedzmy 6-cioro kandydatek/-ów i wyborca X zdrobi jedną z dwóch rzeczy: (a) postawi dwie „3” przez pomyłke, albo nie wstawi „4” (i dojedzie z ich numeracją do „7”), wzglednie (b) intencjonalnie postawi tylko „1” i odmówi szeregowania reszty. Czy w przypadku (a) lub (b) głos X-a jest nieważny?

    Dotychczasowe objaśnienia TJ były nieco okrojone, nie mówią o E-J.

    A co robią z „exit polls”? Zapewne komputery sczytują numerki z kart wyborczych automatycznie – właściwie jak wygląda ta karta – i w 5 minut mają wyliczone wszystkie wyniki na całym kontynencie od Cairns po Perth, z Tasmanią włącznie.

    Nota bene, takie metody – gra JOW-ami w numerki, że się tak wyrażę – nakłania do tworzenia koalicji (choć można się na tym przejechać). Oto zwycięzca w roku 2013 nie jest partią, lecz koalicją 4 partii: liberalnej, konserwatywnej i 2 pomniejszych jeszcze. Koalicja premiera Abotta uzyskała 45,5% głosów, co dało jej 60 procent mandatów (90 na 150).
    Zaś partia zielonych z 8,7% głosów dostała tylko 1 mandat. Czyli dwupartyjna scena polityczna została ocalona, przy wielopartyjnej koalicji centro-prawicy. Zapewne ich wyborcy stawiali cyferki od 1 do 4 (o ile wszystkie koalicyjne partie wystawiały kandydatów w danym JOW-ie), o ile coś im się nie pokićkało. A może koalicja rozdzieliła JOW-y przydzielając je poszczególnym partiom.

    Wtedy cała zabawa w numerki nie miała znaczenia. Jak było?
    Tego zapewne nie dowiem się z bloga.

  199. Rybo,
    Nie masz pojęcia jakbym bez wahania udał się do mojego ulubionego Sopot.
    Ostatecznie w dzieciństwie w Jelitkowie spędziłem chyba 6 kolejnych wakacji.

    Niestety robota w Indiach się nawarstwia i zwieksza.
    Jest nadzieja, że dzięki moim nadmiernym wizytom na blogu w końcu mnie zwolnia i wtedy przyjadę.

    Dziś przejrzalem zarobki moich indyjskich podwladnych.
    Trochę mnie ruszylo…młodzi (jak dla mnie)inzynierowie mają po dwa lakh czyli 200 000 rupee inaczej mówiąc 3500 dolcow czyli 10 tysięcy zloty miesięcznie!
    W indiach!
    Wiem ile zarabiają Polacy?
    Ale się porobilo…

  200. Waclawie,
    Zacząłem czytać Twoje kulinarne sugestie.
    Zawsze właśnie to podejrzewałem nie przejmując się modami jadłem to co lubię i szczęśliwie przekroczylem dzięki temu 100 kg!
    Z tej okazji zrobiłem sobie na kolację jajecznice z 4-ech jaj i żeby się przyjęło przepilem indyjskim Shiraz.

  201. Koalicja premiera Abotta uzyskała 45,5% głosów, co dało jej 60 procent mandatów (90 na 150).
    Zaś partia zielonych z 8,7% głosów dostała tylko 1 mandat.

    Mój komentarz
    Muszynianka, trudno się dowiadywać jak było, gdy australijczycy zamiast wyjaśniać ping-pongują się z pytającymi – i wołają – out, out do partnera w dyskusji.
    Jedno jest jasne – partia uzyskuje jakiś procent głosów wyborców, ale to się nie przekłada proporcjonalnie na ilość miejsc w parlamencie. Jeżeli nie proporcjonalnie, to jak?
    Pzdr, TJ

  202. Czegóż to Bronisław Komorowski i TJ-ot nie zrobią, żeby przysporzyć głosów PiS-owi.

    Jarosław Kaczyński et consortes wystarczy, że spokojnie będą czekać na paniczne podrygi sprawiające wrażenie tików nerwowych PBK i PO.

    Komorowski w panice, po pierwszej turze, wygłupił się z podlizywaniem „kikizoruchersom” i wymyślił propozycję referendum z pytaniami, które są po prostu śmieszne. Splatformospeezelowana część Senatu tę parodię demokracji przyklepała, choć jest wątpliwa konstytucyjnie i wyszedł potworek deMOLOkratyczny, który mamy legitymizować swym udziałem 6 września.

    Nie wiem, czy bardziej śmiać się, czy płakać.
    PiS spokojnie głosi, że dla tej partii system mieszany byłby do zaakceptowania a więc taki, który w pytaniu referendalnym trudno odnaleźć.
    Bar Notre się nieco irytuje, że TJ-ot traktuje obywateli III RP jak idiotów, a co chłop ma robić, skoro „Brąk” pewnie czegoś takiego jak STV nie był w stanie pojąć więc potraktował tubylców jako sobie równych (inteligencją), stąd pytanie o jakieś inne rozwiązanie musiało zostać wykluczone.

    Moim zdaniem, referendum powinno dać szansę wypowiedzenia się nie tylko w kwestii „albo JOW albo po staremu” ale też czy może system mieszany?
    Ponieważ takiego pytania nie ma, to te dzisiejsze „pienia” Komorowskiego na temat systemu wyborczego pchają zwolenników systemu mieszanego w ramiona PiS, zarówno tych nie godzących się na kukizowate szaleństwo JOWowe jak i nie akceptujących partiokracji.
    Czy tego nie widać?

    Muszę powiedzieć, że jednak dzisiaj Bronisław Komorowski bardzo pozytywnie mnie zaskoczył ale czym innym, mianowicie tym, że to z jego inicjatywy w końcu dojdzie do spotkania z Dudą.
    Widać już do PBK dotarło, że przegrał wybory! Przed spotkaniem zdążył jednak podpisać ustawę dot. „skoku na TK”. Ciekawe co jeszcze ze zdychającą PO wymyślą do 6 sierpnia.

  203. Australijczycy grają jak umieją, czy jak im przeciwnik pozwala?

    TJ
    Domyślam się, że wyborca z łatwością może „spoll the ballot”, czyli jego kartka jest nieważna, jak się numeracją nie posłuży jak należy. A może głosowanie jest przez automat, który wymusza poprawność? Tego się nie dowiemy, może za dużo chcemy wiedzieć o ich regułach, bo nie mają do nas zaufania.

    Albo czy można olać dawanie preferencji, całkowicie lub częściowo. I wtedy głos nie bierze udziału w dalszych oblicznkach, jeśli wybrany kandydat odpada w ich trakcie, bo ma najmniejszą liczbę głosów. Czy wyborcy stosują jakieś strategie? Szczególnie w przypadku koalicji, np. czterech partii w koalicji Abotta.

    Nie dowiemy się. Może to dla australijczyków na blogu zbyt skomplikowane jest???

  204. Gay Standing pisze:
    „Polacy, nie uciekajcie od polityki! Bo wybory wygrają klauni, gwiazdy rocka i skrajna prawica”. Standing o wściekłym prekariacie .
    I wreszcie to wszystko z hukiem trafi szlag.

  205. Ryba
    17 czerwca o godz. 13:15
    tejot,

    Mój komentarz
    Rybo, podzielam Twoje zdanie o konstytucji – jeśli chodzi o prezydenta, to ni pies ni wydra.

    Zapisy ustrojowe w polskiej konstytucji dające prezydentowi najmocniejszy mandat i jednocześnie sytuujące go gdzieś pomiędzy, enigmatycznie i mało konkretnie, nie są wynikiem szerokiej i wyczerpującej dyskusji na temat koncepcji wybiegających daleko w przyszłość, tylko wynikiem kompromisu w ówczesnym układzie sił politycznych, w establishmencie. Decydowały sprawy doraźne i umiarkowana perspektywa. Szerokie dyskusje w Polsce nie mają poważania.

    Wyszło jak wyszło, niemal prowizorka. Prowizorki w Polsce z zasady trwają wiecznie, bowiem krajanie mają jeden ważny (dla demokracji) niedostatek, a mianowicie słabo pojmują, postrzegają, odczuwają, percepują czas. Z reguły krajanie myślą rok, kilka lat do tyłu oraz rok, kilka lat do przodu, czyli są stale w toku.

    Ten niedostatek przejawia się w odwoływaniu się polityków, propagndzistów i wszelkich wychowawców do historii nie jako procesu, tylko jako do źródła celebracji, źródła apologii państwa, jakie sobie obywatele wyobrażają.
    Historia, to z reguły polityka historyczna, czyli doraźne wykorzystywanie wybranych, wyselekcjonowanych faktów do celów politycznych. W istocie ubiera się w apologie nie to państwo, które mamy, tylko obiekt zastępczy – państwo wyidealizowane – mocne, opiekuńcze, nie dającego się innym, prosperujące, itd., czyli odwołuje się do ideału, który nie istniał i nie będzie istniał.

    Dla celebracji nie ważne są daty, epoki, czy stadia rozwoju – ważne, że byliśmy piękni i mocni. Dla celebracji mało przydatne jest rozpatrywanie czasu jak continuum, rozpatruje się zatem czas punktowo, wybiórczo, a w nim najkorzystniej wypadające wydarzenia. Nie zawsze nawet ważna jest kolejność wydarzeń.

    Na bieżąco krajanie traktują państwo w większości, przynajmniej tu na blogu, jako obiekt narzekań i jojczenia, a czas, który czeka, jest nieistotny. Skutki również są nieistotne, bo wg krajan skutki są trudne do przewidzenia, a jeszcze trudniejsze do dyskusji. Przeciętny krajan rozumuje następująco – jaki sens ma odwoływanie się do procesów historycznych, kiedy brukowce czekają?

    Debaty o państwie w Polsce niemal nie istnieją, a planowanie w dłuższej perspektywie jest uważane za kaprys zboczonych politykierów.
    Czas, postrzeganie czasu, to niełatwe zadanie dla krajan.
    Na tym na razie kończę.
    Pzdr, TJ

  206. tejot

    W głosowaniu preferencyjnym (STV) oddaje się głos na wielu kandydatów, szeregując ich w kolejności od najbardziej preferowanego do najmniej. Można wziąć pod uwagę wszystkich kandydatów, można niektórych pominąć.

    Poniżej link na tekst o tej ordynacji ordynacji. Po prawej stronie karta z komentarzem.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Ordynacja_preferencyjna

    Wspomniałeś o Podemos.

    Oni robią porządki w Hiszpanii przy pomocy ordynacji mieszanej – proporcjonalnej w odniesieniu do kongresu (izba niższa) i większościowej do senatu (izba wyższa -samorządowa. Z tym, że pół setki deputowanych do senatu jest delegowanych przez wspólnoty autonomiczne. To dość skomplikowany system ale jak widać nie stoi na przeszkodzie by wymiatać zalegające od lat złogi polityczne (la kasta). Wola wystarcza!

  207. tejot 17 czerwca o godz. 17:01 pisze: – Debaty o państwie w Polsce niemal nie istnieją, a planowanie w dłuższej perspektywie jest uważane za kaprys zboczonych politykierów.

    Mój komentarz

    Ja wszystko rozumiem, nawet inwektywy w chwili wzburzenia ale w ten sposób o jeszcze urzędującym Prezydencie RP i jego akolitach z kancelarii? – to chyba przesada.

    Pozdrawiam, Nemer

  208. Tymczasem prezydent Komorowski po dokonaniu bilansu ewentualnych strat politycznych dla PO zatwierdził referendum.

    Wybrał mniejsze zło.

  209. Andrzej Falicz
    17 czerwca o godz. 16:11
    Waclawie,
    Zacząłem czytać Twoje kulinarne sugestie.
    Zawsze właśnie to podejrzewałem nie przejmując się modami jadłem to co lubię i szczęśliwie przekroczylem dzięki temu 100 kg!
    Z tej okazji zrobiłem sobie na kolację jajecznice z 4-ech jaj i żeby się przyjęło przepilem indyjskim Shiraz.
    ==============================================

    Mam nadzieję , że jeszcze nie śpisz.
    Zaczynałem tłuste odżywianie, w wieku, w którym Ty teraz jesteś, około 60..
    z wagą przekraczającą 100 kg, wcześniej żarłem wszystko co był na stole,
    bez opamiętania, jak wściekłe bydle. To jest wiek człowieka, chłopa, że zaczynają się u wielu dolegliwości cywilizacyjne; cukrzyca, nadciśnienie i wszelkie inne przypadłości. U każdego , to inaczej przebiega, nie jesteśmy
    jednakowi, biologicznie.

    Życzę Ci wytrwałości. To nie jest łatwe.
    W pewnym momencie stwierdzisz, że pozbyłeś się dolegliwości, o których
    nie miałeś pojęcia, nie wiedziałeś o nich. Tłuste żywienie nie lubi alkoholu.
    W pewnym momencie stwierdzisz, że nie jest Ci do niczego potrzebny, że wystarczy Ci czysta woda.

    Blog en passant jest czytany przez Polaków na całym świecie, głównie w
    Stanach Zjednoczonych. Przypadkiem dotarła do mnie taka informacja.
    Jest możliwe, że liczba wejść z zagranicy, może być większa niż z Polski.

    Przebywasz, mieszkasz w Indiach. Indie konkurują gospodarczo z Chinami.
    Chiny przodują – dzięki diecie, opartej na wieprzowinie.
    Zapytaj się Hindusów, czy o tym wiedzą. Chińczycy, również mogą być w twoim otoczeniu.
    Z Japonią jest ciekawa historia, ich potęga gospodarcza urodziła się
    z białka ryb, które zaczęli spożywać, po wprowadzeniu silnika napędzanego ropą na statki rybackie. Zapytaj się Japończyków, czy o tym wiedzą.
    Jeżeli, to jest możliwe, pisz, jakie są twoje osobiste doświadczenia z dietą.
    Zdaj nam relację, jak odżywiają się Hindusi.

    Mam cichą nadzieję, że gospodarz tego bloga nie będzie miał nic przeciwko,
    użytkownicy bloga także.

  210. „Daniel Olbrychski został zatrzymany w Podkowie Leśnej pod Warszawą za prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu – informuje radio RMF. Policja potwierdziła, że znany aktor i członek komitetu poparcia Bronisława Komorowskiego miał w wydychanym powietrzu 0,9 promila alkoholu.”

    A on jest za JOW, czy może naprzeciwko? „Komiitet” nawet nie pomógł, to nie komuna. No i po co Panu był ten 4 czerwca Panie Danielu?

  211. Bar Norte
    17 czerwca o godz. 17:09
    tejot
    W głosowaniu preferencyjnym (STV) oddaje się głos na wielu kandydatów, szeregując ich w kolejności od najbardziej preferowanego do najmniej. Można wziąć pod uwagę wszystkich kandydatów, można niektórych pominąć.
    Poniżej link na tekst o tej ordynacji . Po prawej stronie karta z komentarzem.

    Mój komentarz
    Bar Norte, odszedłeś od tematu. Chyba bezwiednie. Piszesz o ogólnym systemie STV. Nasz temat, to:

    Głosowanie w systemie australijskim do Izby Reprezentantów (okręgi jednomandatowe)

    Oto cytaty z przepisów dotyczących głosowania w Australii do Izby Reprezentantów. Adres sieciowy przepisów: http://www.aph.gov.au/About_Parliament/House_of_Representatives/Powers_practice_and_procedure/00_-_Infosheets/Infosheet_8_-_Elections_for_the_House_of_Representatives

    “Voting
    The ballot paper for each electoral division lists candidates’ names and shows the parties they represent (if they do not represent a party, candidates may request to be shown as an ‘Independent’). Candidates are listed in a random order, determined by drawing lots.
    The system of voting used in elections for the House of Representatives is preferential, that is, voters have to rank all candidates in order of preference—they may not just vote for one candidate. Voters are directed to mark their vote on the ballot paper by placing numbers in the squares opposite the names of the candidates so as to indicate their order of preference, for example, if there are three candidates, by writing the numbers 1, 2 and 3 in the appropriate squares. Ballot papers which are incorrectly filled out (informal) are not valid and are not included in the count.”

    Wolne tłumaczenie

    Karta do glosowania dla każdego okręgu wyborczego zawiera listę nazwisk kandydatów oraz nazwy partii, które reprezentują (jeśli kandydaci nie reprezentują partii, to proszeni są o przedstawienie siebie jako „Niezależny”). Kandydaci są rozmieszczeni na liście w porządku przypadkowym określonym przez losowanie.

    System głosowania stosowany w wyborach do Izby Reprezentantów jest preferencyjny, to jest głosujący musi uszeregować wszystkich kandydatów wg preferencji – wyborca nie może głosować tylko na jednego kandydata.

    Wyborcy są poinstruowani [nie jestem pewien właściwego słowa] by oznaczyć swój głos na karcie poprzez wypełnienie kwadracików obok nazwisk kandydatów w ten sposób, by [wypełnienie] wskazywało na ich [wyborców] kolejność preferencji. Np. jeśli jest trzech kandydatów, to poprzez wpisanie numerów 1,2 i 3 w odpowiednich kwadracikach. Karta wyborcza wypełniona nieprawidłowo (nieformalnie) jest nie ważna i nie jest włączana do obliczeń.

    Mój komentarz, c.d.
    Jak wynika z powyższych przepisów, nie zaznaczenie swoich preferencji przy wszystkich nazwiskach na karcie do głosowania do Izby Reprezentantów czyni głos nieważnym.
    Pzdr, TJ

  212. tejot

    Mylisz się, nie odszedłem od tematu.

    Konsekwentnie, od początku tej dyskusji piszę o systemie preferencyjnego głosowania (STV), który niweluje mankamenty systemu „Pierwszy na mecie” łaczonego w Polsce z JOW. To znaczy z jego najbardziej toporną i budzącą kontrowersje wersją.

    Ja nie zgłębiam tajników systemu australijskiego, bo nie widzę powodu by to akurat czynić. Czemu akurat Australia?
    To ty drązysz akurat system australijski z nieznanych mi powodów zamęczając przy okazji Ewę-Joannę.

  213. TJ (18:36)

    Dzięki za linkowanie (i „szybkie” tłumaczenie).
    Pomieszanie z poplątaniem, JOW się plączą z STV, wszak STV nie muszą być z JOWem, moze nawet wykluczają się, są też RVS – jak mówią – you name it.

    A co będzie w Polsce? Szkoda gadać bez odchodzenia od tematu.

  214. Nemer i tejot,

    naprawdę nie wierzyłem, że Komorowski będzie z rozmysłem spychał ten kraj w taki dryf.
    We wpisie powyborczym pisałem (podobnie jak Daniel Passent), że to „myk” na przechytrzenie konkurenta. Jednak zaraz coś mnie tknęło, że może być inaczej, bo Tusk już w 2010 r. roił sobie o pełni władzy.

    Do obecnej sytuacj Platformy pasuje jak ulał wypowiedź starego wyjadacza włoskiej polityki, Andreottiego, który twierdził, że nawet najbardziej chytry lis kończy na wieszaku.
    P.s.
    Po ruchach i wypowiedziach Komorowskiego poczynionych po przegranych wyborach
    zaczynam się zastanawiać czy nie należało by skrócić okres przekazywania władzy elektowi w czasie do jednego tygodnia.

    Mnie do tej pory wydawało się, że nieco lepiej niż inni wiem do czego zdolny jest i co potrafi Tusk.
    Teraz widzę, że wychwał on całe zastępy tuskopodonych.

  215. Muszynianka

    Nie, metoda preferencyjnego głosowania (STV) nie wyklucza się się z JOW-ami.

    Może być stosowana zarówno w systemach wiekszościowych jak i proporcjonalnych.

  216. The Single Transferable Vote (STV) is a form of proportional representation which uses preferential voting in multi-member constituencies
    http://www.electoral-reform.org.uk/single-transferable-vote#sthash.IvRSq93E.dpuf

    Ależ oczywiście, STV może nie wykluczać się z JOW, ale z SMD (single-memeber district) się wyklucza. Rozumiem, zagubiłam się w tłumaczeniach z angielskiego. A może z hiszpańskiego. Istna wieża B.

  217. Nie dla referendum .

    acha , znaczy sie Narod za glupi zeby sie wypowiedziec w sprawie wlasnych interesow .
    PZPR tez nie urzadzal zadnych durnowatych referendow , bo przeciez wladza lepiej wiedziala co dla pospolstwa dobre .
    Jak to sie skonczylo , wiemy wszyscy.
    Taki madry i bogaty kraj jak Szwajcaria , prawie wszystkie sporne
    sprawy rozstrzyga poprzez referenda .
    I wladze Szwajcarii sie nie boja o swoje stolki i apanaze , a tu w Polsce patrz pan , wladza d.pa trzesie bo a nuz , widelec ciemny lud o bali tejze wladzy blogostan .

    To gdzie tu demokracja ?

    Oj zapachnialo PZPR – em.
    Mocno zapachnialo .

    Pozdrowionka.

  218. Bar Norte 13:40,

    „Jak widać Hiszpanie dalej zaszli na tej drodze do zmian.”

    Czy Ty przypadkiem tego sam nie wymyśliłeś? 🙂 Przeglądam nasze media i nic tam nie ma o tych rzekomych hiszpańskich zmianach i skrętach na lewo.

  219. Muszynianka

    Nie nie pomyliłaś się w tłumaczeniu. Pomyliłaś się w tłumaczeniu tłumaczenia.

    STV nie wyklucza się z SMD czego dowodzi pracowicie zgłębiany przez tejot-a system australijski.
    Wybiera się tam w ramach SMD za pomocą zmodyfikowanej metody STV noszącej nazwę AV.

  220. Artoo

    Podałem nocą źródło. To tekst Jędrzeja Bieleckiego z Rzeczpospolitej, który ukazał się wczoraj.

    http://www.rp.pl/artykul/1208706.html?print=tak&p=0

    A czemu o tym nie pisano? Bo były inne sprawy. Przecież Komorowski akurat przegrywał wybory.

  221. Bar Norte
    17 czerwca o godz. 13:52
    tejot
    Jesteś mistrzem w robieniu z krajan debili mających problem z uszeregowanie pod kątem mniejszego lub większego lubienia kilku nazwisk.
    Nie ma jak to peowskie poczucie wyższości połączone z jakimś dziwnym poczuciem paternalizmu.
    I uwaga szczegółowa odnośnie powyższego.
    W systemie wyborczym STV nie wszystkich trzeba numerować preferencyjnie. Po prostu brak numeru oznacza brak preferencji.

    Mój komentarz
    Bar Norte pisałem jak dotychczas szeroko o systemie australijskim wyborczym do Izby Reprezentantów. Ty w kontekście tego mojego pisania zwróciłeś się do mnie z oznajmieniem, że system STV pozwala na zaniechanie oznaczania przez wyborcę na karcie do głosowania swoich preferencji przy wszystkich kandydatach. System australijski wyb. do Izby Repr. nie pozwala na to. Koniec kropka. Pisałem o systemie australijskim.

    Dyskusja z mojej strony idzie o systemie australijskim, a to z powodu tego, ze ten system został zareklamowany na blogu jako wygodny i pożyteczny przez naocznego świadka, którzy bierze udział w głosowaniu w tym systemie.

    Istnieją różne systemy elekcyjne, np. JOW prosty (pierwszy na mecie bierz mandat bez względu ile procent głosów uzyskał) i systemy STV bardziej skomplikowane – wielomandatowe, a także systemy mieszane – JOW plus system proporcjonalny. Są systemy , które pozwalają wystawić jednej partii w okręgu tylko jednego kandydata, a są i takie, które umożliwiają wystawienie kilku kandydatów.
    Wszelka dyskusja na temat systemu wyborczego powinna się zaczynać od rozpoznania struktury systemu, a nie od komentarzy i omawiania zalet i wad. Jeśli nie rozumiem struktury systemu, to co mi przyniesie lektura tego typu jak, cytuję:

    „Ordynacja większościowa może bowiem także alienować wyborców, w nawet wyższym stopniu niż proporcjonalna, ponieważ dysproporcjonalność wyników jest często bardzo duża i wyniki wyborów mogą być radykalnie niezgodne z politycznymi preferencjami ludzi w skali całego kraju.”

    Lub takie omówienie zaczerpnięte z jednej z witryn propagujących STV:

    „w Polsce obowiązuje ordynacja proporcjonalna z listami partyjnymi, przy czym mandaty obsadzane są zgodnie z regułą Jeffersona-D’Hondta. Obowiązują ustawowe progi wyborcze w wysokości 5% dla partii i 8% dla koalicji. Reguły te obowiązują od 1993, z przerwą w 2001, kiedy stosowana była zmodyfikowana metoda Webstera-Sainte-Laguë (modyfikacja polegała na tym, że pierwszy dzielnik zamiast 1 wynosił 1.4, co utrudnia zdobycie ‘pierwszego’ mandatu).”
    Uff!

    Kto to zrozumie. A przecież wyborcy, a są to masy, powinni otrzymać jakieś wyjaśnienia o strukturze systemu wyborczego.

    Jeżeli mamy dyskutować jakiś system, to należy to wyraźnie zaznaczyć, że chodzi o ten konkretny system, a nie inny. Z tego powodu w każdym komentarzu pisałem, ze omawiam system JOW australijski, a nie STV, ani prosty JOW, ani system mieszany.
    Jeśli tak będziemy skakać po systemach, to produktem naszej dyskusji może być tylko galimatias.

    Analizujesz jakiś system, przekonujesz do niego, to napisz, jaki to jest system, jak się w nim głosuje, jak i kto zgłasza kandydatów, jak się rozdziela mandaty. itd.
    Fragmentaryczne oznajmianie, że np. system STV (a jest jego kilka odmian) pozwala na niewypełnienie karty, jest oznajmieniem niepełnym, czymś w rodzaju niepełnej prawdy w dyskusji o australijskim systemie JOW.
    Pzdr, TJ

  222. tejot

    Moja uwaga miała charakter porządkowy.

    Chodzi o to, że system preferencyjnego głosowania w Australii zmusza wyborcę pod rygorem unieważnienia głosu do określenia preferencji wobec wszystkich na liście.

    Natomiast inne odmiany systemu preferencyjnego (w innych krajach) do tego nie zmuszają. Wyborca ma wolną rękę by wyrazić kogo i jak preferuje a kogo nie.

    I tyle.

    Jak napisałem wcześniej – ciebie dzięki inspiracji Ewy-Joanny interesuje Australia z jej preferencyjnie zmodyfikowaną formą większościowego głosowania a mnie metoda STV pozwalajaca „łagodzić kanty” tradycyjnej wersji głosowania wiekszościowego.

    Interesuje mnie choćby dlatego, że pomysłodawca referendum czyli Kukiz Paweł okazał się zwolennikiem STV – cytowałem tę jego wypowiedź.

    Reasumując, dwiema scieżkami idziemy do tego samego celu czyli ucywilizowania systemu wiekszościowego. Ty szukasz inspiracji w systemie australijskim, skupiasz się na jego szczegółach.
    Natomiast ja skupiam się na metodzie STV, której wariantem jest przecież system australijski.

    Wole pisać o ogólnej metodzie ponieważ ją w wersji zmodyfikowanej można jakoś dostosować do tutejszych realiów.
    To lepsze niz dosłowne przenoszenie obcych wzorców na grunt polski. Wzorców, które kształtowały sie przecież w zupełnie innych realiach historycznych, politycznych, społecznych czy kulturowych.
    Jeszcze tak egzotycznych jak australijskie.

  223. Nemer
    17 czerwca o godz. 18:20
    Daj sobie spokój z takim pisaniem
    Ludzie sztuki bardzo często piją. Zresztą nie tylko oni i wielu często wsiada za kółko nie zdając sobie sprawy, że mogą w przypadku kontroli stracić prawko. Jeden organizm pozbywa się alkoholu szybciej inny wolniej i na dodatek ważne są inne czynniki (nie zawsze jest tak samo) z netu przykład
    „2 kolegów jeden i drugi ok. 100-110kg wagi.,Pili równo,jednakową ilość alkoholu.Jeden rano miał 1,1 promila,drugi…0.00 Więc zależy to TYLKO I WYŁĄCZNIE od uwarunkowań genetycznych czy fizjologicznych.”
    Olbrychski palna głupotę i jak widać to, że jest znanym aktorem mu nie pomogło, (a nawet zaszkodziło bo gazety o innych podobnych przypadkach nie piszą)

  224. Bar Norte
    17 czerwca o godz. 13:52
    tejot
    Jesteś mistrzem w robieniu z krajan debili mających problem z uszeregowanie pod kątem mniejszego lub większego lubienia kilku nazwisk.
    Nie ma jak to peowskie poczucie wyższości połączone z jakimś dziwnym poczuciem paternalizmu.
    I uwaga szczegółowa odnośnie powyższego.
    W systemie wyborczym STV nie wszystkich trzeba numerować preferencyjnie. Po prostu brak numeru oznacza brak preferencji.

    Mój komentarz
    Bar Norte, pisałem jak dotychczas szeroko o systemie australijskim wyborczym do Izby Reprezentantów. Ty w kontekście tego mojego pisania zwróciłeś się do mnie z oznajmieniem, że system STV pozwala na zaniechanie oznaczania przez wyborcę na karcie do głosowania swoich preferencji przy wszystkich kandydatach. System australijski wyb. do Izby Repr. nie pozwala na to. Koniec kropka. Pisałem o systemie australijskim, anie ogólnie o systemie STV.

    Dyskusja z mojej strony idzie o systemie australijskim, a to z powodu tego, ze ten system został zareklamowany na blogu jako wygodny i pożyteczny przez naocznego świadka, którzy bierze udział w głosowaniu w tym systemie.

    Istnieją różne systemy elekcyjne, np. JOW prosty (pierwszy na mecie bierz mandat bez względu na to ile procent głosów uzyskał) i systemy STV bardziej skomplikowane – np. wielomandatowe, a także systemy mieszane – JOW plus system proporcjonalny. Są systemy, które pozwalają wystawić jednej partii w okręgu tylko jednego kandydata, a są i takie, które umożliwiają wystawienie kilku kandydatów.

    Wszelka dyskusja na temat systemu wyborczego powinna się zaczynać od rozpoznania struktury systemu, a nie od komentarzy i omawiania zalet i wad. Jeśli nie rozumiem struktury systemu, to co mi przyniesie lektura tego rodzaju jak, cytuję:

    „Ordynacja większościowa może bowiem także alienować wyborców, w nawet wyższym stopniu niż proporcjonalna, ponieważ dysproporcjonalność wyników jest często bardzo duża i wyniki wyborów mogą być radykalnie niezgodne z politycznymi preferencjami ludzi w skali całego kraju.”

    Lub takie omówienie zaczerpnięte z jednej z witryn propagujących STV:

    „w Polsce obowiązuje ordynacja proporcjonalna z listami partyjnymi, przy czym mandaty obsadzane są zgodnie z regułą Jeffersona-D’Hondta. Obowiązują ustawowe progi wyborcze w wysokości 5% dla partii i 8% dla koalicji. Reguły te obowiązują od 1993, z przerwą w 2001, kiedy stosowana była zmodyfikowana metoda Webstera-Sainte-Laguë (modyfikacja polegała na tym, że pierwszy dzielnik zamiast 1 wynosił 1.4, co utrudnia zdobycie ‘pierwszego’ mandatu).”
    Uff!

    Kto to zrozumie? Zapewne nieliczni. A przecież wyborcy, a są to masy, powinni otrzymać jakieś przystępne wyjaśnienia o strukturze systemu wyborczego.

    Jeżeli mamy dyskutować jakiś system, to należy to wyraźnie zaznaczyć, że chodzi o ten konkretny system, a nie inny. Z tego powodu w każdym komentarzu pisałem, ze omawiam system JOW australijski, a nie STV, ani prosty JOW, ani system mieszany.
    Jeśli tak będziemy skakać po systemach, to produktem naszej dyskusji może być tylko galimatias.

    Analizujesz jakiś system, przekonujesz do niego, to napisz, jaki to jest system, jak się w nim głosuje, jak i kto zgłasza kandydatów, jak się rozdziela mandaty po głosowaniu, itd.
    Fragmentaryczne oznajmianie, że np. system STV (a jest jego kilka odmian) pozwala na niecałkowite wypełnienie karty numerkami, jest oznajmieniem niepełnym, czymś w rodzaju niepełnej prawdy w dyskusji o australijskim systemie JOW.

    Na marginesie pytania referendalnego, które brzmi:
    „Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej?

    Pytanie to przy dzisiejszej różnorodności systemów JOW (system prosty, systemy preferencyjne (rangowe) przynajmniej dwa), a także systemy mieszane, mówi tylko o „wprowadzeniu systemu JOW”. Nic nie mówi w jakiej ilości okręgów, np. w 50 %, czy 100 % okręgów, jakie listy wyborcze, jakie glosowanie, jakie liczenie, itd.

    Jak jest możliwe świadome głosowanie przez obywateli w sprawach fundamentalnych (system wyborczy oraz finansowanie partii) bez długiej debaty, bez przygotowania?

    Zadaję dodatkowe pytanie – czy ktoś pytał obywateli o systemy wyborcze przy poprzednich pracach parlamentu nad ordynacją wyborczą i konstytucją? Skąd niby obywatele mają nabyć wiedzę o tym?

    Także pytanie referendalne
    „Czy jest Pani/Pan za utrzymaniem dotychczasowego sposobu finansowania partii politycznych z budżetu państwa?”

    jest bezalternatywne, bo nie podaje, nie sugeruje jakie są inne modele finansowania. Pytanie o tak złożoną, a niezwykle ważną sprawę, której rozstrzygnięcie w referendum (siłą rzeczy pochopne, bo emocjonalne, np. nie zgadzamy się by partie okradały budżet państwa na swoje zachcianki) może mieć konsekwencje na lata całe, ponieważ referendum, to nie sondaż, a prawnie usankcjonowana metoda demokratyczna opowiadania się opinii społecznej za określonym rozwiązaniem ustrojowym.
    Pzdr, TJ

  225. tejot

    Jeszcze jedna uwaga.

    Jak zaznaczałem kilkakrotnie nie jestem zwolennikiem wyborczego systemu większościowego. W pełni sobie zdaję sprawę z jego mankamentów.

    Zresztą zgadzam się z Ewą-Joanną, że żaden system wyborczy nie jest wstanie powstrzymać checi zmian jesli społeczeństwo ma wole ich dokonania i determinację. Dodam, że owa wola i determinacja najczęsciej wywodzi się z patologii istniejacego systemu wyborczego. W naszym przypadku to owo kikizowe „partyjniactwo”.

    Referendum traktuję więc jako wyraz sprzeciwu społecznego wymierzonego w klasę polityczną. To zresztą też uzasadniałem wcześniej. Ta wola dokonania zmian poprzez wywalenie na smietnik rządzacych jest ukryta pod tymi pisanymi „na kolanie” pytaniami.

    Tak wiec nie traktuj moich komentarzy o systemach wyborczych jako ich popularyzację. Są dla mnie bowiem jedynie formą akademickiej dyskusji nie mającej wiekszego znaczenia praktycznego.

  226. Bar Norte
    Gdyby chodziło tylko o mnie, to machnęłabym na cię reką.

    Jesteś kawał nachalnego typa, powiem ci.
    Gdy TJ spokojnie i uprzejmie tłumaczy bledy jakie walisz, to ty go ze łba itd.

    STV (ang.) wyklucza się z JOW, czyli z SMD (ang.) – mylisz się, jak zwykle, gdy mijasz się z prawda, krętaczysz i rżniesz głupa zwalając przy tym na TJ. Obżydliwe.
    Nie odzywaj się do mnie, pod żadnym pretekstem, kapujesz?

  227. Bar Norte,

    Żal mi trochę tych Hiszpanów. Czytałem kilka miesięcy temu, że duży wpływ na ichnią lewicę i Podemos wywarł Hugo Chavez i jego transformacje w Wenezueli. Jeśli to prawda to zakrawa to na szleństwo. Hiszpania ma niesamowicie wysokie bezrobocie, coś okloło 24% a wśród młodych powyżej 50%. Oraz do kompletu wciąż jeszcze niskie tempo wzrostu gospodarczego. Hiszpanii w tej sytuacji nie potrzeba lekcji (chyba, że wyłącznie w formie przestrogi) z Wenezueli lecz powrotu do modelu liberalnej gospodarki wzrostu z lat 90-tych.

    Po okresie silnego wzrostu i relatywnego dobrobytu w latach 90-tych in na początku 2000, to PSOE (partia robotniczo-socjalistyczna) która przejęła władzę chyba w 2004 doprowadziła do kryzysu ekonomicznego z wielkim bezrobociem i ujemnym tempem wzrostu GDP. Obecna koalicja przejęła władzę w warunkach wielkiego kryzysu ale jednak udało się jej przynajmniej odwrócić zapaść gospodarczą. Sprawdziłem np. wzrost PKB. Okazuje się, że jeszcze w 2013 było ono jeszcze ujemne (-1,2%) ale już w 2014 silnie się odbiło i wyniosło +2% w IV kwartale ub. roku oraz +2,7% w I kw. 2015. W tym czasie eksport wzrósł +3,5%.

    A teraz oni chcą więcej socjalizmu a la Chavez podczas gdy w Wenezueli zaczyna już brakować papieru toaletowego. W tym tempie Podemos i Hiszpania podążą szybko utartym śladem Syrizy. Miejmy nadzieję, że Polacy jednak nie dadzą się aż tak ogłupić.

  228. tejot z 21,58

    Ale odpowiedziałem ci o 21,33 i 22,03 na ten komentarz.

    Natomiast co do finasowania partii politycznych.

    Jak słusznie zwraca uwagę Pilzner partie realizują grupowe interesy.
    Nie widze powodu by w zamian za realizację grupowych interesów miał je utrzymywać ogół podatników.

    Jeśli Platforma zdemolowała stosunki pracy w interesie przesiębiorców czy biznesu to czemu mają ją utrzymywać równiez ci „zdemolowani”?
    Niech jej aktywistom płacą za tę usługę „demolujacy”.

  229. Artoo

    Jest takie przysłowie: „Kto sieje wiatr ten zbiera burzę”.

    Myślę, że dość jałowe i jednostronne jest złorzeczenie na ludzi, którzy majac dość swej podłej sytuacji politycznej, ekonomicznej, socjalnej czy nawet egzystencjalnej korzystają z demokracji by to zmienić.
    Po to przecież jest demokracja.

    Ja raczej skłaniam sie do szukania przyczyn fali lewicowej kontestacji rzeczywistości w Hiszpanii. Jak również powodów wezbrania prawicowej kontestacji rzeczywistości w Polsce.

    Ps. Neoliberalne szaleństwo wprowadził w Hiszpanii Aznar – premier prawicowej PP. To ono zakończyło się poteżnym kryzysem na tle „bańki budowlanej”. Socjalista Zapatero zawinił tym, że tolerował te wariację. A właściwie udawał, że się nic nie dzieje – jak nie przymierzając Tusk.
    Srogo zresztą za to poltycznie zapłacił. I własnie na tle frustracji tolerancyjnymi wobec neoliberalizmu socjalistami, na ruinie PSOE powstała Podemos.

    Snując dalsze analogie – w Polsce za Podemos nieśmiało i na prawicową nutę robi Kukiz.

    No ale chyba fala, która go niesie ma głebsze, sięgające wielu lat wstecz źródła.

  230. Stonoga wydaje sie ciekawszym ” oburzonym ” niz Cookies, bo walczyl z wygaszaniem przedsiebiorczosci w Polsce przez Platfusow.
    Udostepnienie nagran komentarzy PO o spoleczenstwie u Sowy to wiecej sto razy niz to wszystko co finansowany przez mafie samorzadowa i reklamowany we wszystkich nomenklaturowych przekaziorach Cookies zrobil dotychczas.
    Zanim go tajna policja ubije, trzeba go popierac, bo ma szanse na prawdziwego trybuna ludu.
    Tygodniki rozpisuja sie o aferach tasmowych w innych krajach-Wegry,Czechy,Slowacja,Niemcy ,Wlochy i Francja sa szeroko omawiane-warto spojrzec !

  231. Niezależnie od nachalnej i z gruntu emocjonalnej promocji JOW-ów nie ulega wątpliwości, że przyjmują one wynaturzoną formę demokracji. De facto debaty w trakcie kadencji są zbędne, bowiem to głosując obywatele opowiadają się za konkretnym zestawem ewentualnych zmian prawnych. Teoretycznie samodzielnie rządzic może ugrupowanie o poparciu poniżej 1/4 ważnych głosów. Wystarczy posiadac zwolenników równomiernie rozlokowanych w większości okręgów i otrzymac tam największą liczbę głosów spośród dostępnych ofert politycznych, ale czy to będzie 90 czy 20% – bez znaczenia. To czy najpoważniejszy konkurent zbierze o 1 głos mniej – nieważne. Jeśli powtórzy się tak w 231 okręgach – zwycięzca samodzielnie formuje stabilny rząd i ma monopol na władzę, mogąc nie posiadac żadnego poparcia w drugiej częsci kraju. To najbardziej jaskrawe przykłady antydemokratyzmu i semidyktatoryzmu, do których wiedzie droga przez te cieszące się ostatnio irracjonalną popularnościa Jow-y.

  232. Bar Norte napisał:
    „… Kukiz Paweł okazał się zwolennikiem STV – cytowałem tę jego wypowiedź.”

    Mój komentarz
    Kukiz powiedział w TVN m.in.:

    „Ja nie twierdzę, że JOWy są ideałem. Ja generalnie wolałbym system STV z całą pewnością, ale każda ordynacja, która odbetonowuje nasz beton, że tak powiem, kruszy nasz beton jest dobra, a JOW jest najprostszą.”

    To jest taki rodzaj gadania – że tak powiem, ja nie twierdzę, ale STV popieram, JOWy są najprostsze, każda ordynacja, która kruszy beton jest dobra.

    Nie wiem, co Kukiz popiera, czy JOW prosty, czy STV (STV wielomandatowy?), czy ordynację mieszaną, czy taką, która jest po prostu „dobra”.

    Pozostałe wypowiedzi Kukiza są podobne do powyższej. Kukiz jest w nich jakby zakręcony. Nieraz plecie, jak np. o bankach – jak on by im dołożył, czy o kolonizacji Polski – jak on by Polskę oswobodził. Oryginał ma oryginalne wyobrażenia o gospodarce i polityce.
    Pzdr, TJ

  233. Bardzo
    Ale to bardzo boicie się tych referendów .
    Znależliście już trzecie a może i czwarte dno w tej rurze która uklepujecie z wszystkich stron.
    A przecież rura to rura.
    ukłony

  234. Tejot,
    włączając się do dyskusji o JOWach i podając za przykład system australijski chciałam wam uzmysłowić możliwą różnorodność zastosowania JOWów wobec wyrażanego wtedy totalnego dla nich potępienia. Jeżeli uważasz, że nie potrafisz zrozumieć działania systemu australijskiego – twój problem, ja zrobiłam wiele aby ci w tym dopomóc. Jeżeli ci się ten system nie podoba – to co mnie do tego? Twoja wola.
    Po co ten słowotok i usiłowanie robienia ze mnie durnia zarówno przez ciebie jak i akolitów? Mnie jest zupełnie obojętne co sobie myślicie, co wybierzecie, bo to wy będziecie w tym i z tym żyli, nie ja.
    I tyle.

  235. tejot

    Cytowałem podobną wypowiedź Kukiza:

    „Na przyszłość też myślałbym o STV, o systemie podobnym do australijskiego. Ale jeżeli ja zacznę mówić ludziom o tym dziś, kiedy dopiero jako tako zaczynają pojmować JOWy… (…) Jakbym dzisiaj wyskoczył z STV i zaczął mówić o tzw. głosie przechodnim, to przestaliby mnie słuchać po minucie.(…) … na dziś nie ma dla Polski gorszej ordynacji niż ta, z którą mamy do czynienia”

    Jak ci kiedyś pisałem wypowiedź Kukiza dla mnie jest jasna.

    Ty jej nie rozumiesz czy raczej udajesz, że jej nie rozumiesz. Inaczej – popularyzujesz na blogu jej niezrozumienie.
    Ale to nie ma znaczenia, bo Kukiz jej akurat do ciebie czy grupy ludzi o podobnych ci pogladach nie adresował.
    To nie miała być i nie jest polityczna propozycja dla ciebie.

  236. Bar Norte,

    Nie wiem kto złorzeczy tym biednym ludziom – nad nimi, a właściwie nad ich naiwnością, można się przecież tylko litować.

    Piszesz o nich: „ludzi[e], którzy majac dość swej podłej sytuacji politycznej, ekonomicznej, socjalnej czy nawet egzystencjalnej korzystają z demokracji by to zmienić.”

    Przecież ich problem polega na tym, że z powodu braku zrozumienia otaczającego ich świata oni źle korzystają z demokracji, wbrew swoim długoterminowym interesom – za podszeptem swoich lewicowych ideologów – oddają się doraźnemu populizmowi i ściągają na siebie jeszcze większą biedę.

    Jest właściwie regułą, że ludzie naiwni i biedni (to idzie na ogół w parze) bardzo często dają się wykorzystywać ideologiom populistycznym (nazistowskie Niemcy, ZSRR, Wenezuela…), tak i tym razem biedni Hiszpanie dowiedzą się za kilka lat, że uciekli z deszczu pod rynnę.

    Ci rozgarnięci i bogaci dadzą sobie radę, biznes, szczególnie ten dochodowy i dobrze płatny, wyniesie się do krajów gdzie są lepsze warunki wzrostu i reinwestycji kapitału do Chin, Europy wschodniej, Meksyku. Inteligentni młodzi Hiszpanie będą musieli dalej emigrować. A reszta klienteli hiszpanskich populistćw bedzie dalej klepała biedę stając się w niedalekiej przyszłości idealnym zapleczem dla partii narodowo-windykacyjnych. Partie populistyczne skupione głównie na rewanżu czyli silnej redystrybucji dochodów a nie na inwestowaniu i wytwarzaniu zawsze kończą tak samo, a ich klientela zostaje z ręką w nocniku. No cóż, ludzie niczego się nie uczą z doświadczeń innych narodów i przeszłych generacji. Wolno im, choć będą płacić później za swoją naiwność. Dlatego napisałem, iż mam ndazieję ze Polacy jednak nie dadzą się tak omamić jak niestety dali się niedawno Grecy a teraz Hiszpanie.

    p.s. Dopatrywaniu się podobieństw poniedzy Kukizem a Podemos nie ma większego sensu dla mnie. Równie dobrze można by dopatrywać się podobieństw w retoryce Podemos i Hitlera w sferze socjalnej/rynku pracy. Ostatecznie Hitler był socjalistą tylko tyle, że narodowym. Kukiz zaś jest w dużej części narodowcem ale nie wydaje się być socjalistą ani zwolennikiem urawniłowki.

  237. @Zezowaty
    Wynikami referendum można łatwo sterować zadając odpowiednio sformułowane pytania. Tak było z australijskim referendum na temat republiki. Większość tej republiki chciała, ale w referendum głosowała przeciwko, bo pytanie było sformułowane tak:
    Czy popierasz zmianę w Konstytucji ustanawiającą Związek Australijski jako republikę w której Królowa i Gubernator Generalny byliby zastąpieni przez Prezydenta wyznaczonego przez 2/3 członków Parlamentu Związku. ( podkreślenie moje)
    I ten drugi człon pytania załatwił odmownie Australię jako republikę, bo nikt nie chciał się zgodzić na to co teraz macie w Polsce – upartyjnionego prezydenta.

  238. @Bar Norte
    raczej udajesz, że jej nie rozumiesz. Inaczej – popularyzujesz na blogu jej niezrozumienie.
    Dokładnie.

  239. Artoo

    Nie do końca twoja teza o biednych, omamionych przez ideologów ludziach jest prawdziwa.

    Sukcesy Podemos czy Syrizy wynikają z tego, że wsparła je ubożejąca grecka i hiszpańska klasa srednia. O tym jednoznacznie pisza analitycy. Również w cytowanym fragmencie o zwycięstwie Podemos. Bez jej wsparcia obie partie byłyby marginalnym folklorem politycznym.
    A więc klasa średnia o której socjolodzy mówią, że jest głównym stabilizatorem systemu demokratycznego.

    Tak więc rządzący w Hiszpani i Grecji przekroczyli dopuszczalne granice. Sami wykoleili dotychczasowy system naruszając interesy klasy średniej.

    W Polsce u źródeł niepowodzeń PO leży również to, że część klasy średniej zrezygnowała z tej politycznej reprezentacji, bo Platforma samobójczo naruszyła jej interesy.

    Tak więc powtarzam – źródeł kontestacji politycznej należy szukać w prowadzonej polityce a nie w zachowaniach ludzkich. To przecież polityka prowadzi, prowokuje do takich a nie innych zachowań a nie odwrotnie.

  240. Bar Norte,

    Mówimy o dwóch różnych sprawach.

    Ciebie interesuje psychologia i co mówią socjolodzy lewicowi.

    Mnie interesuje ekonomia. Czyli co ci ludzie wrzucą do garnka jak już się wyładują emocjonalnie na wiecach i przemarszach.

  241. Artoo

    Spokojna głowa, bo prostu kto inny będzie w kosztach wychodzenia z kryzysu partycypował.

    To znaczy ci, których stać na partycypowanie.

  242. Síndrome del retorno

    W Hiszpanii oznacza to syndrom chorobowy, czyli kac po wakacjach ewentualnie „down” przedłużonych weekendach lub świętach. Objawami są: apatia, zawroty głowy, słabość ciała i woli, poirytownie, często insomnia. Chory chętnie szpikuje się kawą, papierosami, alkoholem lub środkami p-bólowymi.

    Wg badan opinii publicznej Alta Gestión, na SDR cierpi 50-75% hiszpańskich pracownikow. Tradycyjny kac, po gwarantowanych prawem 30 dniowych wakacjach – to tylko część problemu. Oliwy do ognia dolewa tradycja ” hacer puente”, czyli używania oraz łaczenia świąt narodowych w łańcuszki 4 -5 dni wolnych od pracy.
    Czyli kolejny mini kac, powiedzmy 1-tygodniowy, kilkanascie razy w roku.

    Europejskie elity lewicowe pochlipują, nastepnie próbują wytłumaczyć hiszpański SDR kapitalizmem, przepracowaniem względnie implozją bańki nieruchomościowej.

    Spodobał mi się w tym momencie głos rozsądku ze strefy chłodniejszej klimatycznie, konkretnie z uniwersytu w Goetenborg:
    „Intensywna praca daje poczucie satysfakcji, w odróżnieniu od lenistwa rodzącego z reguły stany depresyjne. Depresja staje się zbyt często wygodnym, politycznie poprawnym wytrychem uzasadniającym pospolite lenistwo.”

    Niewdzięczny to temat dla populistów. Bo przecież zamiast rozmawiać o indywidualnej odpowiedzialności za własny dorosły zadek – łatwiej jest straszyć neo-sralizmem. Albo obiecać jak leci, wszystkim chłopom we wsi po 500 złotych od każdego owocnego wytrysku.

  243. Bar Norte,

    „Spokojna głowa, bo prostu kto inny będzie w kosztach wychodzenia z kryzysu partycypował. To znaczy ci, których stać na partycypowanie.”

    Widzisz, dokładnie jak pisałem powyżej, skupiasz sie na tym komu zabrać a nie jak wytworzyć. To jest grzech pierworodny wszystkich populistów lewicowych. Kręcą sie w koło pomiędzy obiecywaniem jednym a zabieraniem innym, którzy mają więcej. To droga do nikąd. Bar Norte,

    „Spokojna głowa, bo prostu kto inny będzie w kosztach wychodzenia z kryzysu partycypował. To znaczy ci, których stać na partycypowanie.”

    Widzisz, dokładnie jak pisałem powyżej, skupiasz sie na tym komu zabrać a nie jak wytworzyć. To jest grzech pierworodny wszystkich populistów lewicowych. Kręcą sie w koło pomiędzy obiecywaniem jednym a zabieraniem innym, którzy mają więcej.

    To droga do nikąd. Na głupców wychodzą ludzie, którzy za takim przywództwem podążają.

  244. ^ sorry za dubel ^
    ———————–

    Bar Norte,

    „Spokojna głowa, bo prostu kto inny będzie w kosztach wychodzenia z kryzysu partycypował. To znaczy ci, których stać na partycypowanie.”

    Widzisz, dokładnie jak pisałem powyżej, skupiasz sie na tym komu zabrać a nie jak wytworzyć. To jest grzech pierworodny wszystkich populistów lewicowych. Kręcą sie w koło pomiędzy obiecywaniem jednym a zabieraniem innym, którzy mają więcej.

    To droga do nikąd. Na głupców wychodzą ludzie, którzy za takim przywództwem podążają.

  245. Jeb Bush (kandydat mussolinistow) chce oddac depozyty ubezpieczen emerytalnych w rece spekulantow z Wall Street, co pewnie powtorzy krach finansowy 2008.
    Argentyna ta lekcje juz przerobila, z marnym skutkiem dla emerytow.
    System ubezpieczen , stworzony przez Roosvelta, jest wielkim osiagnieciem ostatnich 70 lat

  246. Duende,
    Biorąc pod uwagę wzrost dochodu narodowego na głowę mieszkańca i rozwój technologii ta obsesja by pracować więcej i więcej, gdy robotyjuż nie starcza dla 50% młodych Hiszpanów wydaję się chorobą zaimplantowana masom przez beneficjentów systemu.

    Najważniejszy jest balans a tu akurat kultura latynoska jest mu bliższa niż wieści z Goetenbergu.

  247. Jak z człowieka zdrowego zrobić chorego?
    O tym jest link, poniżej.
    Hipokryzja medycyny akademickiej jest porażająca, bo większość jej przedstawicieli, doskonale o tym wie.

    http://wolnemedia.net/zdrowie/chcesz-miec-cukrzyce-bierz-statyny/

  248. Dla otrzeźwienia. Tejotowi i innym narwańcom.
    „Coraz więcej jastrzębi zaczyna się pojawiać na Zachodzie. To niezrozumiałe z jaką łatwością, dotychczas nastawiony na porozumienie i współpracę Sojusz, tak niesłychanie szybko przemienia się w organizację mającą jawnie napastniczą naturę, jak za najmroczniejszych czasów Zimnej Wojny. Ciągłe ćwiczenia wojskowe, które obserwujemy, przerzucanie dużej ilości wojsk, demonstracje floty, czy też dążenie do konfrontacji z rosyjskimi samolotami nad Bałtykiem lub Morzem Północnym – to wszystko zmusza do refleksji nad kierunkiem zamierzeń i rzeczywistymi intencjami Zachodu w sztucznie wygenerowanym sporze z Federacją Rosyjską.

    Oczywiście wiadomo, że w tej grze nie ma żartów. Nie ulega wątpliwości że nie po to istnieje Sojusz wojskowy, żebyśmy wszyscy byli miękcy i zajmowali się tylko rozmowami na koktajlach lub innego rodzaju spotkaniach oficjeli. Sojusz wojskowy ma być silny i ma być w stanie tej siły użyć, ale byłoby bardzo dobrze, gdyby umiał w sposób odpowiedni tę siłę demonstrować. Bez niepotrzebnego stwarzania sytuacji, na które druga strona jest zmuszona odpowiedzieć. Nie powinniśmy drażnić i prowokować Rosjan, ponieważ nie zrobili nam jako NATO niczego złego!

    Być może to kogoś zaskoczy, ale Rosjanie się nas nie wystraszą. Nie takie groźby już widzieli wobec swojego kraju i nie z takimi przeciwnikami już walczyli. Dzisiaj Federacja Rosyjska ma najpotężniejszą armię na naszym kontynencie, nie jesteśmy w stanie pokonać Rosjan w wojnie konwencjonalnej, a o użyciu broni niekonwencjonalnej w ogóle nie ma co mówić. Proste porównania ile kto wydaje na wojsko w przypadku Rosji mają tylko wtedy sens, jeżeli uwzględni się siłę nabywczą po cenach, jakie płaci rosyjskie ministerstwo obrony. Proste porównania 1:1 nie dają pełnego obrazu. W dużym uproszczeniu możemy powiedzieć, że rosyjski sprzęt wojskowy o wysokiej lub bardzo wysokiej przydatności bojowej, jest przeciętnie o wiele tańszy na rynkach zagranicznych, wobec swoich zachodnich odpowiedników. Jeżeli jest taka zasada, to o ile tańszy jest dla Rosjan?

    Nie da się zrozumieć, dlaczego Zachód prowadzi szkodzącą jego interesom politykę sankcji, czyli w istocie wojny gospodarczej przeciwko Federacji Rosyjskiej, a od pewnego czasu nasila presję wojskową na Federację? Zachodni doradcy wojskowi już są na Ukrainie pogrążonej w wojnie domowej i nie wiadomo czym się tam zajmują, pozostaje nam tylko wierzyć w rozsądek ich dowódców. Wojska amerykańskie – silne pododdziały pancerno-zmechanizowane, mają być rozlokowane m.in. w Europie Środkowej, w tym w Polsce. Na Morzu Czarnym i na Bałtyku stale dochodzi do prowokacji wobec sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej, a ściślej – każde zachowanie Rosjan odczytuje się jako prowokacyjne, generujące incydent. O co w tym chodzi, do czego to prowadzi? Czy to jest próba osaczania Rosji?

    Uświadommy sobie, że konfrontacja zbrojna z Federacją Rosyjską nie jest problemem, wystarczy jeden strzał z amerykańskiego czołgu i będziemy mieli wojnę, nie trzeba jej wypowiadać, będzie mógł o tym zadecydować byle żołnierz, naładowany negatywnymi emocjami na temat „ruskich, którzy krzywdzą gejów” itp. To nie jest żaden problem, naprawdę wywołanie konfrontacji jest banalne. Problem jest zupełnie inny – co potem? Co po konfrontacji, przy tym optymistycznym założeniu, że uda się jej rozwój powstrzymać przed wymianą ciosów taktyczną bronią jądrową? Bo, jeżeli nie to oczywiście nie będzie problemu – co potem? Ponieważ nie będzie żadnego potem! To nie są żarty! Proszę sobie poczytać podręczniki z Obrony Cywilnej z lat 50-tych i 60-tych, są dostępne w Internecie – polskie, amerykańskie, brytyjskie, czechosłowackie.

    Czy w przypadku konfrontacji z Federacją Rosyjską, na zasadzie sprowokowanego lub przypadkowego incydentu, będzie w ogóle możliwy powrót do rozmów i ustalenie jakiegokolwiek pokojowego konsensusu? Czy też odwrotnie – pójdziemy w szaleństwo i idąc śladem Napoleona i Hitlera pchniemy nasze doskonałe (ale jakże nieliczne i drogie) czołgi na Wschód w nieznane?

    Pokonać się Rosji nie da, nie ma takiej możliwości. Gdyby była, to już dawno byśmy graniczyli z Chinami (od XV wieku). Dzisiaj tym bardziej również to nie jest możliwe przy ponad 8000 głowic jądrowych i termojądrowych różnej mocy!

    Jeżeli ktoś nie rozumie o co chodzi, to warto zejść na ziemię, np. wykopać kwiatki i powąchać je od spodu – czy tego chcemy? Jeżeli tak, to warto tego spróbować za życia, po śmierci możemy nie zdążyć. Tutaj nie ma żartów, Rosjanie swoje bezpieczeństwo traktują bardzo na serio, a konfrontacja na zachodnim odcinku granicy jest z ich perspektywy najgroźniejsza, ponieważ trasy ewentualnego ataku będą przebiegały przez najbardziej zamieszkałe tereny państwa rosyjskiego. Dzisiejsza Rosja nie popełni błędów strategicznych z okresu wojen sprzed ery jądrowej, gdy wykorzystywała swoje terytorium do wciągnięcia nieprzyjaciela i jego strategicznego rozdrobnienia. Dlatego nie należy się spodziewać, że cokolwiek odpuszczą, będzie wojna pełnoskalowa – od pierwszego wystrzału! Być może historycy po niej dojdą, kto to i dlaczego wystrzelił i czy przypadkowo, czy na rozkaz? Może jakiś psychicznie chory żołnierz? Takich w armii amerykańskiej – sądząc po wielu incydentach z użyciem broni o jakich praktycznie stale donoszą media – prawdopodobnie nie brakuje! Chcemy wziąć na siebie to ryzyko?

    Jeżeli więc uznajemy, że pokonać Rosji się nie da, chyba że decydujemy się na termojądrową wzajemną anihilację – to nie ma po co nawet myśleć o jakiejkolwiek wojnie, czy to klasycznej, czy też będącej do niej wstępem wojnie gospodarczej, która jest właśnie realizowana. Zwłaszcza, że druga strona nie zrobiła jak do tej pory niczego, przeciwko NATO. Warto pamiętać, że Ukraina nie jest członkiem NATO i miejmy nadzieję NIGDY nim nie pozostanie. A o czym też trzeba pamiętać, wstępując do NATO nie gwarantowaliśmy Ukrainie bezpieczeństwa, tylko naszym Sojusznikom! Wobec Ukrainy o czym trzeba pamiętać, nie mamy żadnych zobowiązań.

    Proszę dobrze to zapamiętać – co po wojnie? Co samo w sobie jest i tak bardzo optymistyczne, ponieważ może nie być tego miasta w którym państwo jesteście, tego komputera na którym czytacie te litery, nie mówiąc już o Internecie. To jest prawdziwe ryzyko konfrontacji z Federacją Rosyjską.

    Zupełnie inaczej wyglądałaby sytuacja, gdyby to Rosja nas prowokowała i groziła czyszczeniem gąsienic swoich czołgów w Sekwanie, to można zrozumieć że wówczas powinniśmy przestawić wajchę na intensyfikację zdolności obronnych. Jednakże nic takiego nie ma miejsca! Rosja jest bardzo konsekwentna w swojej polityce zagranicznej, jest bardzo przewidywalnym partnerem i gdyby naprawdę chciała, mogłaby zachowywać się agresywnie i groźnie, ale tego nie robi, ponieważ Rosjanie są pokojowo i pomimo doznanych strat, ciągle pozytywnie nastawieni do Europy i Zachodu w ogóle.

    Oddzielmy więc kwestię ukraińskiej wojny domowej, gdzie dochodzi do strasznych zbrodni przeciwko człowieczeństwu i cywilizacji ludzkiej z inspiracji ludzi walczących pod historyczną flagą organizacji kolaborującej z faszystami, nie dajmy się dłużej podpuszczać nowym władzom Ukrainy, które ze wszelkich sił pragną utrzymać się jak najdłużej u władzy – dając swojemu Narodowi zamiast rozwoju, nadziei i porządku – wojnę, strach i zniszczenie! Sami wywołali sobie rewolucję, teraz toczą wojnę domową ze swoimi braćmi, którzy się nie zgadzają na wprowadzone zmiany. Można się założyć, że gdyby państwa miasto ostrzeliwała tzw. armia rządowa z dział dużego kalibru, to też byście stali się Powstańcami! Dokładnie tak jest w Donbasie, to co do zasady czysty opór zwykłych ludzi i nadludzki wręcz heroizm i poświęcenie! Uwaga nikt tutaj nie sugeruje, że nie ma tam także zła i przestępców, jednakże tak to zawsze na wojnie bywa, że ujawnia wszelkie niedoskonałości społeczne i wyciąga je na jaw. Natomiast mamy moralny obowiązek pisać o bohaterskich powstańcach Donbasu, którzy broniąc swoich domów i rodzin, bronią cywilizacji ludzkiej przed napastliwym faszyzmem.

    W naszym interesie jest szczególnie to coś, co powinno nastąpić potem, albowiem jesteśmy buforem, to znaczy miejscem gdzie spadną pierwsze rakiety, pociski i bomby! Niech rząd ma odwagę to otwarcie powiedzieć społeczeństwu! To przecież najbardziej znani generałowie w spoczynku mówili w jakim czasie Rosjanie i Białorusini będą w Warszawie – te trzy dni, to nie był żart w ustach byłego dowódcy Wojsk Lądowych, to rzeczywistość. To znaczy, z tym godząc się na konfrontacje – trzeba się liczyć. Zupełnie na marginesie – proszę się zastanowić, które miasto ma większą szansę – nawet przypadkowo zostać porażone taktyczną bronią jądrową – Paryż – odległy od linii frontu, nie położony w państwie buforowym? Czy może np. Warszawa – położona kilka godzin jazdy od granicy rosyjskiej i białoruskiej? Śmiało, nie trzeba być ekspertem, gdzie będzie uderzenie jądrowe w celu ułatwienia własny jednostkom przełamania frontu? Uwaga nie mówimy o tym, która ze stron pierwsza może użyć taktycznej broni jądrowej, tylko rozpatrujemy ogólne ryzyko, że jakaś głowica jądrowa może w pasie przełamania, albo na zapleczu urzutowanych do natarcia oddziałów wybuchnąć! Czy trzeba więcej? W ogóle jakie ma znaczenie, czy to będzie głowica rosyjska, amerykańska czy brytyjska? Z punktu widzenia naszego kraju i nas, każda taka bomba będzie dramatem! Którego konsekwencje będziemy ponosić potem przez setki lat! Myślenie nic nie kosztuje, warto myśleć! Swego czasu pewien pan niestety minister jak wrócił z Kijowa, gdzie najdelikatniej mówiąc nie popisał się inteligencją, powiedział jawnie w telewizji, że teraz trzeba będzie ponosić konsekwencje. Niestety ta przepowiednia się kiedyś spełni, bo ten człowiek to jest geniusz destrukcji!

    Pamiętajmy – nigdy ŻADNEJ WOJNY! Zwłaszcza napastniczej z silniejszym! Może to brzmi cynicznie, ale nie prowadzi się wojen tam, gdzie można tylko stracić! Trzeba być bowiem skończonym idiotą, żeby dzisiaj na poważnie rozważać konfrontację z Federacją Rosyjską, zwłaszcza że ona sama pragnie zachowania dotychczasowych relacji!

    Jeżeli ktoś naprawdę chce zginąć w imię prawa pana Poroszenki i jego kolegów do prywatyzowania resztek majątku państwowego na Ukrainie lub prowadzenia, przez niego jego interesów w Rosji – proszę bardzo, pociąg do Lwowa jeździ codziennie z Krakowa, a do Warszawy przyjeżdża z Kijowa – poza tym są autobusy i mikrobusy, nie ma problemów z dostaniem się na Ukrainę – nie ma wiz, reszta należy do chętnych! Jednakże nie można pozwolić na wciąganie naszego państwa w tą konfrontację! prowokacje ze strony Ukrainy są ciągłe, w tej chwili najnowszym „hitem” są plany rosyjskiej inwazji na Kijów, co nam pokażą jutro? Może pomylą plany rozkładu jazdy metra w Moskwie z planami operacyjnymi rosyjskiego ministerstwa do spraw nadzwyczajnych? Ewentualnie będą udowadniać dowolną inną rzecz, byleby tylko oczernić Rosję. Szanując mimo wszystko Ukraińców, należy też wysłuchać drugiej strony – a tego Zachód zaniechał!

    Troska o pokój nakazuje nam stać się agresywnym wobec rzeczników konfrontacji – nie można dłużej udawać, że nic się nie dzieje, każdego polityka który jest rzecznikiem złej sprawy należy bojkotować, ponieważ to potencjalny morderca Polaków i burzyciel polskich domów! Za długo tolerowaliśmy po prostu złą politykę wschodnią rządu Tuska/Kopacz, to już wystarczy – nie można dłużej ryzykować, nie badajmy granicy rosyjskiej tolerancji na naszą napastliwą głupotę! Bo to się źle skończy! Będą łzy, trupy, krew, zniszczenia, a te gnidy ludzkie, które zachęcały Polaków do wspierania wojny na Ukrainie uciekną na Zachód, stworzyć za zachodnie pieniądze wygodne emigracyjne posadki! Nie można się na to zgodzić! Już taki scenariusz przerabialiśmy. Jako kraj i zbiorowość, nie możemy popełnić błędów, które już raz państwowo popełniliśmy doprowadzając do sytuacji bez wyjścia i bez alternatywy – jak w pamiętnym Wrześniu 1939 roku, o sierpniu 1944 już nawet nie wspominając! Podżegaczom i podpalaczom pokoju międzynarodowego mówimy stanowcze NIE!

    Jeżeli po 25 latach ludobójczej transformacji, gdy Polacy wyrzekali się wszystkiego dla lepszej przyszłości swoich dzieci, doszłoby do wojny z powodu głupoty znacznej części elit, to byłby bardzo żałosny chichot historii!

    Jeżeli to wszystko do niektórych nie przemawia, proszę się uważnie wsłuchać w słowa pana Lecha Wałęsy dotyczące sankcji wobec Rosji. Na czym jak na czym, ale na reakcjach społeczeństwa objętego zachodnimi sankcjami, to pan Prezydent – SIĘ DOSKONALE ZNA. Przecież miał z sankcjami do czynienia i doskonale widział ich destrukcyjne i druzgocące działanie na polskie rodziny, on wie co myśleli wówczas ludzie nimi objęci. Jeżeli dzisiaj podobnie jest już w Rosji, to znaczy się że jest już bardzo źle. Ponieważ może się okazać, że władze Federacji, licząc się z nastrojami społecznymi będą potrzebowały trochę upuścić ciśnienia z balonu społecznego niezadowolenia. Co wówczas? Pamiętajcie państwo kto jest buforem! Warto dokładnie wysłuchać pana Wałęsy, jego obserwacje i wnioski w tej dziedzinie są bezcenne!

    W naszym interesie jest pokojowe współistnienie Narodów w tym rejonie. Nie można pozwolić żebyśmy znowu wplątali się w cudze interesy i ginęli dlatego bo ktoś to zaplanował!”

  249. Ewa-Joanna
    17 czerwca o godz. 23:28
    Tejot,
    włączając się do dyskusji o JOWach i podając za przykład system australijski chciałam wam uzmysłowić możliwą różnorodność zastosowania JOWów wobec wyrażanego wtedy totalnego dla nich potępienia. Jeżeli uważasz, że nie potrafisz zrozumieć działania systemu australijskiego – twój problem, ja zrobiłam wiele aby ci w tym dopomóc. Jeżeli ci się ten system nie podoba – to co mnie do tego? Twoja wola.
    Po co ten słowotok i usiłowanie robienia ze mnie durnia

    Mój komentarz
    To już któryś z kolei blogowicz wyjeżdżający z ostatecznym argumentem – że ja robię z kogoś durnia.
    Ewo-Joanno, nie unoś się.
    Ewo-Joanno, imputujesz mi, że nie potrafię zrozumieć działania systemu australijskiego wyborczego do Izby Reprezentantów. Niech Ci będzie. Ewo-Joanno, zważ na to, że blog EP jest publiczny, nie tylko ja goszczę na blogu.
    Pzdr, TJ

  250. Andrzeju Falicz
    ————————————————-
    Napisałem do Ciebie list 18,06 g.18:16
    napisz, ze przeczytałeś, chociaż.

  251. Bar Norte
    17 czerwca o godz. 23:28
    tejot
    Cytowałem podobną wypowiedź Kukiza:

    Mój komentarz
    Dla mnie Kukiz gada jak Pytia. Można interpetować jego słowa na kilka sposobów.

    Kukiz raz proponuje JOW (nie wiadomo, czy ma na myśli prosty JOW), innym razem system australijski (w Australii w wyborach do Izby Reprezentantów obowiązuje JOW wcale nie prosty, a w wyborach do Senatu system bardziej skomplikowany niż do IR, innym razem wtrąca, że podoba mu się STV.

    Kukiz przechadza się po systemach, jak ogrodnik po parku – to dla niego fraszka zaproponować system taki, czy inny, wszystkie są dobre, bo system obowiązujący obecnie w Polsce jest szkodliwy, nie ma gorszego. To cała filozofia Kukiza jeśli chodzi o systemy wyborcze. Nic konkretnego, wielosłów, arogancja, ignorancja.
    Pzdr, TJ

  252. tejot

    Czy naprawdę tak trudno jest zrozumieć prostę frazę Kukiza: „Na przyszłość też myślałbym o STV, o systemie podobnym do australijskiego”?

    „Na przyszłość” mówi Kukiz, bo najpierw trzeba zmienić ten oto zapis Konstytucji:

    „Wybory do Sejmu są powszechne, równe, bezpośrednie i proporcjonalne”.

    Zaznaczam: „do Sejmu”

    „Proporcjonalne” a więc nie większościowe (JOW) jak w Australi o której wspomina Kukiz.

    A punktem wyjscia do zmiany Konstytucji ma być własnie tzw wola narodu wyrażona w referendum.

  253. Wyciek, że też chce się Ci wygrażać Rosją wszystkim wokoło. Rosja osaczoną, zaatakowaną, obronną, wyposażoną, uczoną, zdeterminowaną, itd.
    W Tym długim elaboracie, który zamieściłeś, jest mowa wyłącznie o pogróżkach rosyjskich wyrażonych w charakterystyczny dla poradzieckiej propagandy duszeszczypatielnej formie (użalanie się nad przyszłą klęską pierwszej z brzegu rubieży Europy (Polska!). Formy niby pomagającej dotrzeć do rozsądku, a faktycznie obliczonej wyłącznie na oddziaływanie na receptory strachu.
    Pzdr, TJ

  254. Bar Norte
    18 czerwca o godz. 12:11
    tejot
    Czy naprawdę tak trudno jest zrozumieć prostę frazę Kukiza: “Na przyszłość też myślałbym o STV, o systemie podobnym do australijskiego”?
    “Na przyszłość” mówi Kukiz, bo najpierw trzeba zmienić ten oto zapis Konstytucji:
    “Wybory do Sejmu są powszechne, równe, bezpośrednie i proporcjonalne”.
    Zaznaczam: “do Sejmu”
    “Proporcjonalne” a więc nie większościowe (JOW) jak w Australi o której wspomina Kukiz.

    Mój komentarz
    Bar Norte, piszemy o wyborach do Sejmu. O systemie wybierania posłów. Jeśli bierzemy przykład z Australii, to odpowiednikiem Sejmu w Australii jest Izba Reprezentantów.

    Idąc pod ramię z logiką należy rozpatrywać australijski system wyborczy do Izby Reprezentantów. System ten jest jednomandatowy preferencyjny z obowiązkowym numerowaniem wszystkich kandydatów na liście według preferencji głosującego.
    Nie jest to system STV.

    W Austaralii system STV wielomandatowy, proporcjonalny obowiązuje w wyborach do Senatu. Nie jest to system jednomandatowy.

    Dlaczego Kukiz gada o JOWach i o STV australijskim nie dbając o zasadnicze różnice?
    System AUS w wyborach do Izby Reprez. jest JOWowoski, system wyborczy do Senatu nie jest JOWowski, jest wielomandatowy.

    Jeśli w Polsce mamy przyjąć któryś z systemów australijskich JOW, to jest tylko jeden – australijski JOW preferencyjny (do Izby Reprezentantów). Innych JOWów w wyborach do parlamentu w Australii nie ma.
    System australijski wyborów do Senatu nie jest JOW, tylko wielomandatowy STV.
    Pzdr, J

  255. tejot

    Kukiz mówi: „Na przyszłość też myślałbym o STV, o systemie podobnym do australijskiego”

    Zwracam uwagę na określenie „podobnym”.

    Nie takim samym tylko „podobnym”. Tak więc Kukiz nie chce systemu australijskiego zaszczepić w polskich realiach tylko stworzyć coś podobnego.

    A jak to bedzie wygladac tego nikt jeszcze nie wie.

  256. Bar Norte
    18 czerwca o godz. 12:44
    tejot
    Kukiz mówi: “Na przyszłość też myślałbym o STV, o systemie podobnym do australijskiego”
    Zwracam uwagę na określenie “podobnym”.

    Mój komentarz
    Bar Norte, Kukiz mówi i gmatwa.

    Nie ma „system australijskiego”. W Australii w wyborach do parlamentu krajowego obowiązują dwa mocno różniące się systemy.
    W wyborach do Izby Reprezentantów (odpowiednik polskiego Sejmu) obowiązuje system jednomandatowy z głosowaniem preferencyjnym (oznaczenie wszystkich kandydatów numerkami na karcie glosowania).

    W wyborach do Senatu obowiązuje system, który kwalifikowany jest w różnych tematycznych omówieniach jako system STV proporcjonalny. Jest to system wielomandatowy, w którym głosuje się na partie, poprzez oznaczenie na liście grupy kandydatów zgłoszonej przez partie polityczną. Jest to system partyjny!

    W Australii funkcjonują dwa różne systemy, jeden jest jednomandatowy, drugi jest wielomandatowy.
    Najwyraźniej dla Kukiza, to mała różnica – JOW, czy STV australijski.
    Pzdr, TJ

  257. Ciekawe jest to, że aby wprowadzić STV, który akurat mnie jako wyborcy by bardzo odpowiadał, to nie trzeba by zmieniać Konstytucji, bo przecież jest to system „proporcjonalny” ale ani Kukiza ani Komorowskiego nie stać na to, by odważnie go zaproponować. S
    zkoda, bo STV w znacznym stopniu niwelują wady JOW i „proporcjonalnych”.
    W szkołach, na lekcjach jakichś „wychowań obywatelskich” można to wyłożyć i robić z tego klasówki, by znajomość sposobu liczenia, przecież wcale nie tak znowu skomplikowanego, był niesiony do domu.

    Polityk, który nie jest gotów podjąć wyzwań związanych z budową dobrego systemu politycznego nadaje się „do zsypu” i niech spada na drzewo banany prostować. Kukiz ma zadatki na małpę skoro się przed STV broni. Sprawa jest pilna, bo czekać na to co przyniosą JOW i dopiero „potem”, no to mamy min. 8 lat z głowy. To chore jakieś.

    Pozdrawiam, Nemer

  258. Wywazona i zdroworozsadkowa ocena polskich potrzeb wojskowych w tygodniku „Do Rzeczy „.
    Kandydat na szefa Biura Bezpieczenstwa Narodowego u dudusia, ktory sluzyc w wojsku nie mial czasu ( podobnie jak podzegacz wojenny, wiceprezydent Dick Cheney ), ale jest prawnikiem i byl w nadzorze Bumaru, 36 letni Tomek Szatkowski twierdzi, ze :
    1.koszt zakupu helikopterow to tylko 1/3 wydatkow , bo wieksza czesc to czescii zamienne,remonty,eksploatacja i obsluga i kazdy rozwiniety kraj ma to u siebie. Mamy zaklady remontowe w Lodzi a nawet sama produkcje w kraju.Rozwoj konfliktu na Ukrainie wskazuje na przewage naziemnych systemow rakietowych nad smiglowcami w walce bezposredniej, czyli smiglowce nie musza byc priorytetem
    2.nadwodne jednostki na Baltyku tez nie maja wielkich szans-Baltyk jest lepszym terenem dla lodzi podwodnych z powodu ksztaltu dna morskiego i mozliwosci ukrycia
    3.integracja lacznosci pola walki w sieci informatycznej przez rozwoj rodzimej kryptografii ( mamy swietnych programistow ) jest najwazniejszym zadaniem na dzis.
    4.rakietowy system obrony wybrzeza jest jedynym osiagnieciem nomenklatury PO :
    -niemieckie stare czolgi z komisu nie maja w umowie gwarancji remontowych
    -offset F-16 pod znakiem zapytania
    -finskie Rosomaki z pekajacym podwoziem
    -izraelskie pociski przeciwpancerne Spike nie wzbogacaja krajowej mysli technicznej , bo sa jedynie montowane w kraju
    5.system Patriot to wielka niewiadoma, bo kupujemy kota w worku
    6.system tarczy antyrakietowej tez jest kupowany w ciemno- zadna z osmiorniczek, negocjujaca ten kontrakt, nie spytala nawet o cene

  259. tejot

    Piszesz:

    „W wyborach do Izby Reprezentantów (odpowiednik polskiego Sejmu) obowiązuje system jednomandatowy z głosowaniem preferencyjnym (oznaczenie wszystkich kandydatów numerkami na karcie glosowania).”

    Jest to głosowanie wg metody Głosu Alternatywnego (AV) – forma australijska STV stosowana w wyborach do izby niższej.

    Więc o co ci w końcu chodzi?

    Przecież potwierdzone wczoraj przez Komorowskiego referendum ma dotyczyć wyborów do sejmu.

  260. Troska o Polske…

    ” W poniedziałek po południu prezydent Bronisław Komorowski wręczył akt odwołania ministrowi skarbu Włodzimierzowi Karpińskiemu, który tydzień wcześniej podał się do dymisji.

    W ostatnich godzinach przed odwołaniem Karpiński zdążył jeszcze dokonać zmian w radzie nadzorczej Agencji Rozwoju Przemysłu, jak we wtorek po południu poinformowała Agencja w komunikacie giełdowym.

    Decyzją Karpińskiego nowymi członkami rady ARP zostały Agnieszka Jabłońska-Twaróg oraz Ewa Ger. Pierwsza to dotychczasowa rzeczniczka prasowa Karpińskiego, a wcześniej prezenterka stacji telewizyjnej Polsat oraz dziennikarka gazety „Puls Biznesu”…

    Read more: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,18140700,Minister_skarbu_rozdaje_awanse_last_minute.html#ixzz3dPlWWnLn

  261. Te platformerskie „skoki na kasę” wyjdą im bokiem. Sąsiadka napisała: – Pani Premier zaskoczyła.
    No i dobrze, pozostaje pogratulować, bo wychodzi na to, że to będzie jej bezdyskusyjny sukces ostatniego czasu.

  262. TAK dla referenda

    Rozważmy pytanie:
    Czy jest Pani/Pan za utrzymaniem finansowania z pieniędzy publicznych branży kopalnictwa węgla w obecnych rozmiarach wynoszących N mld złotych rocznie i wbrew polityce energetycznej Unii Europejskiej?

    Liczba N jest oczywiście ważnym składnikiem pytania i chyba dałoby się ją rzetelnie wyliczyć?

  263. Bar Norte, jeśli chcesz coś wyjaśnić na temat australijskiego systemu wyborczego do Izby Reperezentantów lub australijskiego systemu wyborczego do Senatu, to wpierw przedstaw ten system, pierwszy lub drugi, a potem stawiaj swoje tezy.
    Pzdr, TJ

  264. Referendum prezydencko-kukizowe

    Rozumiem doskonale marzenie Kukiza i wywołane nim powszechne emocje, aby w decydujących o rządzeniu wyborach do Sejmu nie operować partyjnymi listami, lecz nazwiskami kandydatów przede wszystkim, przy podaniu na karcie wyborczej ich afiliacji politycznej.

    Rozwiązań jest wiele, JOW-y lub okręgi wielomandatowe (WmOW), rozliczne procedury wybierania krzyżykiem kandydata czy preferencji wyborców liczbą, metody wyłaniania zwycięzcy (-ów) w danym okręgu. Oczywistą koniecznością w takiej reformie jest wyrwanie się z 41 okręgów z wieloma mandatami każdy, od 7 (pewien okręg śląski) do 20 (Warszawa). Czyżby niemożnością było wytyczenie choćby 90-100 okręgów po kilka (3-5) mandatów z reprezentacją w miarę proporcjonalną do liczby mieszkańców, prawdopodobnie z koneicznością dzielnie powiatów mięzy dwa okręgi?

  265. Pilzner -15,21,
    tym razem jestem „za”.

    Też i za takim pytaniem:
    – Co wolisz, religię w szkole i opłacanie katechety czy gabinet dentystyczny i opłacanie stomatologa?

    Pozdrawiam, Nemer

  266. Wacławie,
    Przeczytałem ale roboty tyle, że
    nie ma czasu taczki załadować!

    Monsun już tuż tuż a do tego ramadan.

  267. tejot

    Nie chcę nic wyjasniać. Przeciez już wszystko wyjaśniono.

    Poza tym przecież ci wczoraj po raz kolejny napisałem, że mnie sekrety australijskiego systemu wyborczego nie specjalnie interesują.
    Nawet nie jestem zwolennikiem JOW.

    Mnie frapuje jedynie deklarowane przez ciebie głębokie poczucie niedosytu w odniesieniu do wyjasnień Kukiza – którym to poczuciem się obficie dzielisz z czytelnikami już chyba drugi tydzień.

  268. za? jestem przeciw!

    Religia kontra stomatolog, i aby było śmieszniej – w kontekście szkoły, jest pytaniem dla fanatyków. Polska nie była krajem wojen religijnych, podobnoi. Teraz ma być wojna religijno-stomatologiczna?

    Czy w Australii stomatolog, d. dentysta urzęduje w szkole? Chyba nie. Aczkolwiek potrzeby są inne, w Australii są studnie artezyjskie, a w Polsce jest próchnica.

    Krótko mówiąc, pytania są dwa oddzielne.

    Poza tym płaca minimalna powinna być zróżnicowana terytorialnia, oraz dla absolwentów niższa. I liczona od godziny, nie na miesiąc. Powinny szkoły być bardziej na modłe niemiecką, z przygotowaniem do inżynierskiego zawodu (d. technika zawodowe) – o tym nadaje prof. S. Gomułka.

    Powiem tak: wiele jest do unowocześnienia w PL.
    Żadna partia nie ma zestawu rozsądnych propozycji, ani nie szans na ich forsowania, nawet Platforma.
    Z wyjątkiem jednej jedynej: nowoczesnaPL.org .

  269. Bar Norte
    18 czerwca o godz. 15:53

    Mój komentarz
    Bar Norte, jeśli Ciebie problem nie bardzo interesuje, to w jakim celu szpile wtykasz do tematu, jeśli uważasz, ze referendum ma być i będzie, a dyskusja na temat systemów wyborczych jest niepotrzebna.

    Po co te dyskusje, JOWy brytyjskie, australijskie, amerykańskie, STV, AV i inne? Gdy przyjdzie Kukiz, czy inny lansjer, cała dyskusja stanie się bezprzedmiotowa. Nowe siły wybiorą nowy system. Dyskusja jest zbędna, tylko zaciemnia sprawę naprawy RP. Według Kukiza naprawa musi być wykonana natychmiast, a dyskusja tylko zaciemnia sprawę i wydłuża czas naprawy.
    Zgodne jest to moje przypuszczenie z deklaracjami Kukiza, który zdecydowanie twierdzi – sam będę tworzył listy wyborcze, wg moich kryteriów, żadnych dyskusji nie będzie. Kukiz wyjaśni wszelkie wątpliwości kompletując listy.

    Po co wszelka dyskusja, skoro wg Ciebie, jak niedawno napisałeś na blogu, referendum jest formą buntu uciskanych przeciwko państwu. Znajomość systemów wyborczych dla buntowników jest zbędnym obciążeniem.
    Pzdr, TJ

  270. TAK dla referendum – pkt 2.

    „Odejścia od finansowania partii politycznych z budżetu państwa” (73 proc za) w innych krajach różnie wygląda. Ktoś przywołał Ukrainę za wzór „nieszczęścia” zoligarchizowania polityki … oby tak dalej z populizmem w dyskusji, oraz z upraszczającą, dezinfromującą agitką. Nie wiadomo, czy za czy przeciw tzw. demokracji. Bo „demokrajca” hasłem pojemnym jest.

    Ciekawe jak finansują partie w Australli?

    W innym kraju Wspólnoty Brytyjskiej, na kontynencie Płn. Ameryki jest z grubsza tak:
    (1) partie prowadzą księgowość dochodów i wydatków, audytowaną – w Polsce zdaję mi się też tak się robi i nic nie stoi na przeszkodzie, aby tą metodą eliminować wszelkie „transfery pod stołem” – jak to się w propagandzie „prodemokratycznej” podaje;

    (2) partie dostają po (bodaj) 2 CAD za każdy głos w minionych wyborach – onegdaj w en passant tamtejszy obywatel (jak mu było z nicka?) wyjawił, że głosuje notorycznie na partię zielonych (Green Party of C.) i chociaż jest ona niedoreprezentowana w Parlamencie federalnym, podobnie jak w Australii, ale on nie ma żadnej partii do poparcia więc daje im swoje/budżetowe 2 dolce;

    (3) każdy płatnik PIT może odpisać od podatku 75% przelewu do partii politycznej (political contribution – line 409 & 410). Teraz rozkręca się kampania przed wyborami 19 X 2015 (wybory zawsze w poniedziałek nieświąteczny). I dzwonią partie, mają swoje bazy danych i wiedzą kogo nagabywać o 200-300 dolarów.

    Czy to jest nie demokratyczne? Nawet nie jest nie europejskie.

    Tyle z grubsza, TJ zapewne sprawdzi i rozszerzy mój leniwy opis.

  271. W taki sposób wypowiada się najbardziej obecnie rozpoznawalny promotor JOW w Polsce, Paweł Kukiz: „Zawsze jest polaryzacja, tylko te partie mają wówczas zupełnie inny charakter. (…) nie ma wodza partii, który mówi: „ten będzie posłem”, tylko jest manager, który wyciąga najaktywniejszych, mających poparcie społeczne. To jest zasadnicza różnica. (…) Prędzej czy później któraś partia ich [niezależnych –red.] przytuli, tylko one [partie-red.] przestaną mieć charakter oddziałów wojskowych czy wręcz mafii – z ojcem chrzestnym na czele i grupą osób całujących go po rękach. Powstają grupy wzajemnej asocjacji, wspólnoty światopoglądowe (…)”.

    Tym samym, nawet gdyby w Sejmie w wyniku wyborów doszło do całkowitej polaryzacji (co wcale nie jest mało prawdopodobne), to jednak nie byłyby to już partie w takiej postaci, w jakiej je dziś znamy. Posłowie uzyskują bowiem wyraźną niezależność od liderów partyjnych, czy jak chcą niektórzy „wodzów”, co samo w sobie byłoby już pewnym przełomem (jeśli nie rewolucją) na polskiej scenie politycznej.
    http://www.kresy.pl/publicystyka,opinie?zobacz/porozmawiajmy-o-jow-czyli-wlasciwie-o-czym
    =========

    Mniej więcej. O TO CHODZI…..

  272. Pilzner
    18 czerwca o godz. 16:29
    TAK dla referendum – pkt 2.
    “Odejścia od finansowania partii politycznych z budżetu państwa” (73 proc za) w innych krajach różnie wygląda. Ktoś przywołał Ukrainę za wzór “nieszczęścia” zoligarchizowania polityki … oby tak dalej z populizmem w dyskusji, oraz z upraszczającą, dezinfromującą agitką. Nie wiadomo, czy za czy przeciw tzw. demokracji. Bo “demokrajca” hasłem pojemnym jest.
    (…)
    Czy to jest nie demokratyczne? Nawet nie jest nie europejskie.
    Tyle z grubsza, TJ zapewne sprawdzi i rozszerzy mój leniwy opis.

    Mój komentarz
    Pilzner, tejot jest za finansowaniem partii politycznych z budżetu państwowego – całkowitym lub częściowym. Tak jest w wielu krajach.
    Finansowanie przez podmioty gospodarcze według tejota zawsze, prędzej czy później wiąże się z odpłacaniem się partii (w jakiejkolwiek formie) tym podmiotom.

    Taki mechanizm odpłacania wg tejota jest możliwy niekiedy do kontroli w sensie księgowych notacji podających – ile i od kogo, lecz nie jest możliwy do kontroli pod względem form transferu zwrotnego, czyli odwdzięczania się.
    Takie formy w większości przypadków są fasadowe, wyglądające niby nie jako zaplata, ale jako dbałość o gospodarkę, czyli dobro wspólne, jako sprawiedliwa decyzja, jako neutralne przedsięwzięcie, itd.

    Z dwóch finansowań szkodliwych tejot wybiera to pierwsze – przez państwo. Częściowo lub całkowicie, to jest sprawa do ustalenia.
    Pytanie w referendum traktuję jako awanturnictwo PO.
    Pzdr, TJ

  273. tejot

    Pytasz:

    „jeśli Ciebie problem nie bardzo interesuje, to w jakim celu szpile wtykasz do tematu,”

    Trudno być obojetnym wobec udręki twych zmagań z systemem australijskim i egzegezą wypowiedzi Kukiza.

  274. Tejot (17:17) i inne uwagi

    W USA wiele firm, tzw. „big business” finansuje kampanie obu partii nawet jednocześnie. „Organized labour/labor” w Kanadzie wspiera jedynie partie lewicowe (socjaldemokratyczną NDP), w USA „liberalne” skrzydło parii demokratycznej. Podobnie jak w Polsce robi to OPZZ, wspiera finansowo i organizuje im (a L. Miller to olewa).

    Temat finansowania partii politycznych jest szeroki. Skłaniam się ku dotowaniu ich z budżetu centralnego proporcjonalnie do ilości uzyskanych głosów w pewnym stopniu, raczej mniejszościowym (w Kanadzie per-vote subsidy daje partiom 37,6% funduszy). Jednocześnie postulowałbym uporządkowanie finansowania ZZ-tów w spółkach SP. Dochodzi do ciekawego paradoksu: rząd przez swoje finansuje związkowców, którzy z kolei finansują przyjazd pod Sejm w celu oprotestowania rządu i wypalenia opon, o ile się nie mylę. W Kanadzie taki proceder nie mieści się w pale. Finansowanie ZZ-tów z kasy państwowej odbywa się bardziej dyskretnie, czyli „pod stołem”. Nie na darmo inny blogowicz z Kanady pisze, że najlepiej się ma pracując na posadzie państwowej lub w koncernie samochodowym na montażu, czyli pod parasolem związkowym.

    Generalnie, partie są zależne – z definicji wręcz – od grup interesów. Wszyscy w poszczególnych rolach społęcznych coś z góry dajemy partiom, głos ew. forsę. I nie mamy gwarancji uzyskania czegoś w zamian. Jedynie możemy liczyć na następną rundę, wyborczą albo w formie protestów przy uchwalaniu jakichś istotnych regulacji. Model mieszany z conajmniej połową funduszy nie związanych z wynikiem z minionych wyborów nadaje demokracji pewnej obywatelskiej muskulatury (acz kościec to sam akt wrzucenia karty do urny). W Polsce to staje się możliwe, gdyż dawno minęły czasy, gdy obywatel posiadał jedynie kilka koszul, ew. rower i kapelusz, oraz jakiś znaczek z przynależnością.

    Ale to są moje dywagacje na bazie doświadczeń z innej kultury. A od ulepszania polskiej kultury mamy red. Żakowskiego i jego drużynę.

    Ciekawe jednakowoż skąd się wzięło 73 procent poparcia dla ograniczania dotacji budżetowej dla partii, o ile wiernie to ujmuję? Czy Kukiz ich uwiódł swoją populistyczną projekcją? Może jednak coś trzeba zrobić, aby naród uodpornić na populizm choć trochę. Może referendum zwołać.

  275. TAK dla referendum, pytanie 3.

    Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem zasady ogólnej rozstrzygania wątpliwości co do wykładni przepisów prawa podatkowego na korzyść podatników?

    88 procent ankietowanych jest na TAK. Ja też.

    Otóż czas najwyższy, aby zabrać się za likwidację wątpliwości co do wykłądni przepisów prawa podatkowego. Tak jest to zrobione w mojej kulturze.

    Czyli jestem WKURZONY. Lekko wkurzony, uważam, że podejście elity dziennikarskiej w tych słowach wyrażone: No i wreszcie bezsensowne pytanie: czy wątpliwości podatkowe powinny być rozstrzygane na rzecz podatnika? W sytuacji, kiedy państwo cieszy się znikomym autorytetem, władza kojarzona jest z oszustwem i niekompetencją … za objaw niezorientowania w procedurach nowoczesnych demokracji.

    Kukiz temat rzucił na rybkę – jak się mówi w kraju – bo jest to temat ustrojowy, przy ustroju prezydent-elekt zakazuje majstrować zanim on nie przejmie władzy. Ale prezydent na wylocie temat jednak podjął. Jest bowiem wiele spraw ustrojowych i technicznych w Polsce to podregulowania. Tylko wąska elita anarchistów uważa, że wszystko należy rozpiiiiiiiiiiiii ….

  276. Kto placi,ten wymaga.
    Partie finansowane przez spoleczenstwo,sa kontrolowane przez spoleczenstwo.
    Partie finansowane przez oligarchow, sa kontrolowane przez oligarchow.
    Nie pozwolmy Partii Osmiornicy wylac dziecka z kapiela i dac kontrole nad zyciem politycznym Polski ich mocodawcom.

    Kontrola oligarchow w USA powoduje zamykanie 14 fabryk dziennie ( od czasu podpisania cyrografu NAFTA amerykanscy robotnicy stracili mozliwosc zatrudnienia w 60 tysiacach fabryk, ktore dawaly bardzo przyzwoite zatrudnienie milionom pracownikow. TTIP bedzie gwozdziem do trumny dla 99% spoleczenstwa.

    U nas Stowarzyszenie Lucyfer przyglada sie z usmiechem, jak turysci zabieraja prace miejscowym, godzac sie na glodowe stawki.

  277. „W pewnym momencie stwierdzisz, że pozbyłeś się dolegliwości, o których
    nie miałeś pojęcia, nie wiedziałeś o nich. ”
    To jedno zdanie wystarczajaco chyba wyjasnia pozornie niezrozumialy sukces kandydata ( ciagle nie wiadomo na co ) ale za to napewno wylenialego kogos tam – Kukiza .
    Wacusiu , nie musiales go czytac , napisz, ze je przeczytałeś, chociaż.

  278. A co na to myśliwi? – znacząca grupa interesu

    Podobno w Sejmie mają większość, tak mówi min. Sawicki. Jak oni to robią bez finansowania partii, a może oddają posłom połowę upolowanych zajęcy i kilkadziesiąt dzików. Jakby było pytanie w referendum o zakaz strzelania, to byłabym na TAK.
    A jak finansuje się PSL? Podobno oddają całą dotację z powrotem do budżetu.

    Sawicki (PSL) jest na NIE, TAK, TAK. Pilzner (???) chyba też.

  279. Pilzner
    18 czerwca o godz. 19:11
    TAK dla referendum, pytanie 3.
    Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem zasady ogólnej rozstrzygania wątpliwości co do wykładni przepisów prawa podatkowego na korzyść podatników?
    88 procent ankietowanych jest na TAK. Ja też.

    Mój komentarz
    To pytanie jest bez sensu, a to dla tego, że niesie sens tak szeroki, rozwleczony na obszerne dziedziny, ze aż pozorny, sens rozpatrywany jest przez 2 tysiące lat (od Cesarstwa Rzymskiego).

    To pytanie w moim oglądzie ma następujący charakter ukazujący się dopiero w zestawie z odpowiedzią – pytanie retoryczne / odpowiedź oczywista.

    Podaję przykłady podobnych pytań

    1) Czy sędziowie mają sądzić sprawiedliwie?
    2) Czy posłowie mają tworzyć jasne, zrozumiałe, jednoznaczne przepisy?
    3) Czy urzędnik ma prawo nakrzyczeć na petenta?
    4) Czy lekarze maja leczyć tak, by pacjenci zostali uleczeni?
    5) Czy zgadzasz się z zasadą, że pociągi powinny kursować zgodnie z rozkładem jazdy?
    6) Czy państwo polskie ma być państwem prawa?
    Ostatnie pytanie wiąże się z pytaniem referendalnym i ukazuje głupotę autorów tego referendalnego.
    Itd.
    Pzdr, TJ

  280. Wyciek…

    Z jakiegoś tajemniczego powodu, co powien czas wpadasz pod nowym, fizjologicznym nickiem, ażeby swoją piękną polszczyzną (qwa, je..ne) coś z trzewi wyfartolić. Z reguły – nie na temat.

    Ciesz się chłopie z każdej odrobiny życia. PO jedzie ostro na południe, Twoj idol z SB dostaje krótki wyrok, do tego w zawieszeniu. Toż to radość potrójna!

    Poza radością – Ty Wyciek, nie zapominaj jakichś pomysłów racjonalizatorskich od czasu do czasu na blog podrzucić.

  281. TJ (20:39)

    To pytanie (#3 o wątpliwości podatkowe) … niesie sens tak szeroki, rozwleczony na obszerne dziedziny, ze aż pozorny, sens rozpatrywany jest przez 2 tysiące lat.

    To znaczy, że Kanada jest o ponad 2 tysiące lat do tyłu. Bowiem podejście TJ-ota jest akademickie, do czego ma pełne prawo.

    Praktyka Polska jest taka, że prezesi US-ów są arbitrami na swoim terenie podatkowym, aczkolwiek to się powoli poprawia. Lud(ność) narzeka na tę arbitalność, a może jest nią WKURZONA. Tzn. to dotyczy małych przedsiębiorców, którzy są ściśnięci z innych stron, w tym prez rynek pracy, z podwyższaną nieustannie płacą minimalną. Itp. sytuacje. A jak rozliczyć odwożenie dziecka do przedszkola? – i podobne pytania się cisną na temat podatkowego tzw. systemu (nomen omen). Jak tu nie być antysystemowcem podatkowym.

    To jest kłąb PITowo-VAT-owo-CIT-owych. Dlaczego to pytanie referendalne (bez sensu z akademickiego punktu) nie ma być nitką.

    A może Kanada jest w przedzie o kilkanaście lat? 😉

  282. Niektóre pytania referendalne w III RP

    Czy jesteś za przeprowadzeniem powszechnego uwłaszczenia obywateli?

    Czy jesteś za tym, aby część prywatyzowanego majątku państwowego zasiliła powszechne fundusze emerytalne?

    Czy jesteś za tym, aby zwiększyć wartość świadectw udziałowych Narodowych Funduszy Inwestycyjnych przez objęcie tym programem dalszych przedsiębiorstw?

    W PRL twórczość referendalna była bardziej ambitna akademicko:

    Czy jesteś za pełną realizacją przedstawionego Sejmowi programu radykalnego uzdrowienia gospodarki, zmierzającego do wyraźnego poprawienia warunków życia, wiedząc, że wymaga to przejścia przez trudny dwu-trzyletni okres szybkich zmian?

    To pytanie jest na poziomie maturalnym:

    Czy opowiadasz się za polskim modelem głębokiej demokratyzacji życia politycznego, której celem jest umocnienie samorządności, rozszerzenie praw obywateli i zwiększenie ich uczestnictwa w rządzeniu krajem?

  283. T J
    Czemu nie zapytasz o dentystę i katechetę ??
    Zbyt trudne dla Ciebie ?
    Oczywiście – świadczy o głupocie pytających.

  284. Pilzner
    18 czerwca o godz. 21:27
    TJ (20:39)
    To pytanie (#3 o wątpliwości podatkowe) … niesie sens tak szeroki, rozwleczony na obszerne dziedziny, ze aż pozorny, sens rozpatrywany jest przez 2 tysiące lat.
    To znaczy, że Kanada jest o ponad 2 tysiące lat do tyłu. Bowiem podejście TJ-ota jest akademickie, do czego ma pełne prawo.
    Praktyka Polska jest taka, że prezesi US-ów są arbitrami na swoim terenie podatkowym, aczkolwiek to się powoli poprawia. Lud(ność) narzeka na tę arbitalność, a może jest nią WKURZONA.

    Mój komentarz
    1) Referendum nie należy robić pod wkurzenie ludności. Odpowiedzi udzielone pod wkurzeniem nie będą miały referendalnej wartości

    2) Praktyka polska jest taka, że prezesi US-ów są arbitrami na swoim terenie podatkowym

    3) Jeśli taka jest praktyka, to nie tyle jest dowód na prezesów USkarb., że są arbitralni, ile argument na rzecz tezy, że Polska jest państwem miękkiego prawa, co oznacza, że posłowie nie szanują swoich decyzji powziętych przy uchwalaniu dziurawego i niejasnego prawa, a płatnicy podatków nie szanują prawa, które jest dziurawe.

    Płatnicy podatków znajdują się pomiędzy dwoma biegunami. Pierwszy biegun, to dziurawe, niejednoznaczne prawo, które USkarbowe starają się interpretować na korzyć państwa, drugi biegun, to dziurawe niejednoznaczne prawo, które płatnicy starają się obejść na swoją korzyść.
    Te dwie sytuacje określają położenie płatników – przystajesz na układ dwubiegunowy lub nie:

    a) kombinujesz korzystając z dziurawych przepisów i przeoczeń US
    b) tam gdzie nie dałeś rady poddajesz się decyzji US

    Często tylko takie dwa wyjścia ma podatnik, który nie chce tkwić w sytuacji jednobiegunowej.

    4) Pytanie o to, czy jesteś za interpretacją prawa na korzyść podatnika jest odpowiedzią na pytanie w jakim państwie żyjemy? –Państwie miękkiego prawa, niejednoznacznego, dziurawego, omijanego, nie szanowanego.
    Tego rodzaju pytanie zawiera w sobie (domyślnie) rozszerzoną odpowiedź na pytanie referendalne – nie mamy dobrego prawa podatkowego (i każdego innego) na razie nie wiemy jak je skonstruować, więc przystańmy na zasadę, że będziemy to prawo interpretować w zależności od wątpliwości. Im więcej wątpliwości tym bardziej na korzyść podatnika.
    W moim osądzie jest to przyznanie się państwa jako instytucji, której powierzony jest mechanizm ustawodawczy, do bezradności.
    Pzdr, TJ

  285. duende
    18 czerwca o godz. 21:12
    Zwykle zajmujesz się tutaj pluciem lub puszczaniem gazów jelitowych. To maksimum Twoich możliwości.

  286. Wyciek 18 czerwca o godz. 21:52 pisze: –Parodia, kicz i hucpa …

    No pewno, że partactwo jakieś, bo to poprzednik powinien wręczyć koronę GazWybu, to znaczy Chodorkowski.

  287. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ” … Panie redaktorze,

    Pamięta Pan nasze ostatnie spotkanie przy windzie w Agorze?

    Nie chciał Pan ze mną wtedy rozmawiać, nazwał mnie Pan chuliganem. Teraz, po przeczytaniu pańskiej laudacji dla Komorowskiego, już wiem dlaczego. Dlatego, że nie byłem w stanie docenić wielkości ustępującego prezydenta. Bo nie widzieć jego wielkości mogą tylko ci co „piszczą” i atakują, ci, co chcą wojny i zamętu. Chamy i oszczercy. No chuligany po prostu. Czyli ja i większość narodu, który nadal nie dorósł do głębi pańskich przemyśleń.

    Faktycznie, nie jestem w stanie docenić prezydenta, który usiłował wprowadzić regulacje niszczące fundamenty demokracji. Prezydenta zakumplowanego z ludźmi z WSI. Członka obecnego układu władzy, który, jak pokazują ostatnie afery, jest jednym z najbardziej skorumpowanych w dziejach III RP. Ale jestem w stanie za to docenić pańską laudację na cześć Komorowskiego. Jest w niej bowiem wszystko to, o co sam oskarża Pan swoich przeciwników. I wszystko to, co przywiodło tę władzę i jej salonowych pupilków, takich jak Pan, do porażki. Chamstwo, buta, oszczerstwo wobec zwykłego człowieka, wobec demokracji i jej wyborów. A jakim językiem się Pan posługuje. No, jakbym się czytał jakąś broszurkę z Korei Północnej. Te peany o umiłowanym, najlepszym, historycznym przywódcy. Ta agresja, wobec tych, co ośmielili pomyśleć inaczej. I tylko smutno mi, że do swoich grafomańskich agitek politycznych używa Pan wierszy Miłosza. No proszę, znaj proporcje, mocium Panie.

    Zawsze chełpił się Pan swoją walką z niezdefiniowanym faszyzmem. A tymczasem napisał Pan tekst, który jest jedną wielką odezwą propagandową, do umiłowanego wodza, który ma zawsze rację. Nie dręczy Pana ta hipokryzja? Powstaje oczywiście pytanie, czemu zajmować się Pana smutnym upadkiem?

    Powód jednak jest. Bo wychował Pan tysiące sobie podobnych. Tysiące, którzy nadal czekają na powrót umiłowanego wodza. To pańskie dziedzictwo, które z demokracją niewiele ma wspólnego. Kiedyś pisał Pan teksty niezgodne z moimi poglądami, ale przynajmniej ciekawe intelektualnie. Dziś jest Pan już tylko kolejną wersją Kuby Wojewódzkiego czy innych medialnych tworów, istniejących tylko po to, by pochlebiać władzy. I dostających za to grubą kasę (wpompowywaną w Wyborczą przez różne spółki państwa). Ale też dziękuję Panu za tę ostentację. Pokazuje ona bowiem jednoznacznie konsekwencje pewnych wyborów, których dokonał Pan sprzed laty, gdy wybrał Pan towarzystwo Kiszczaka i Jaruzela, zamiast zwykłych obywateli.

    Dziękuję, że pokazuje nam Pan, czym się kończą pewne decyzje. I niech to będzie moja laudacja dla Pana. ”

    http://niezalezna.pl/68148-laudacja-dla-michnika-dawid-wildstein-odpowiada-naczelnemu-gazety-wyborczej

  288. Kongres amerykanski ( wybirany w JOW, sponsorowany przez oligarchow ) zrezygnowal z dyskusji i poprawek do cyrografu TTIP. Tak samo postapi pewnie senat.
    Amerykanscy pracownicy zostana ustawieniu do wyscigu z niewolnikami pracujacymi za miske ryzu na drugim koncu swiata.
    Politykierzy dbaja o koryto a nie o dobro kraju.
    Tym wszystkim ktorzy chca powiedziec TAK w referendum Bula,radze obserwowac baczniej Ameryke i Anglie.

  289. Wyciek,

    Proszę Najwyższego, ażeby za ćwierć wieku nie stać się zdziecinniałym, wściekłym staruchem.

    Twoją ( waszą) negatywną, kłamliwą propagandę końca świata, rzekomego upadku wartości moralnych, rosnącej polskiej oraz światowej biedy czy też dławiącego kulę ziemską neosralizmu – trudno odbierać na poważnie. Zamiast zajmowania sie wnukami, ogrodem ewentualnie spędzania czasu z partnerem zyciowym – siejesz nienawiść oraz dezinformację. Wstyd.

  290. olborski
    18 czerwca o godz. 19:53
    “W pewnym momencie stwierdzisz, że pozbyłeś się dolegliwości, o których
    nie miałeś pojęcia, nie wiedziałeś o nich. ”
    ============================================
    Olborski!
    Tylko dietą możesz poprawić swoją sprawność umysłu. z twojej patologicznej na zdrową.
    Posłuchaj zawartości tego linka, jak ci starczy na to twojej patologicznej cierpliwości:
    – Jerzy Zięba – https://www.youtube.com/watch?v=9J90IVw3vqE .

    Praktycznie wszyscy, chodzimy jak te ćmy po świecie, nie wiedząc, co jest dla nas dobre, a co złe. Również z chorobami,chodzimy, do których przyzwyczajamy się jak do wrzodu na dupie, jak do rządów Tuska. Z tej głupoty, wszelkie patologie traktujemy jak świętość. Tak się dzieje z dziennikarzami, którzy poza PO nic innego w polityce nie widzą.

    Olborski! Zapewniam, ciebie i innych, jak się nawrócisz na edukacyjną mądrość Jerzego Zięby – to przestaniesz myśleć patologicznie, nawet nie zorientujesz się , kiedy to się stanie, wszystko nagle zrozumiesz, zobaczysz w innym świetle, odróżnisz dobro od zła, w pierwszej kolejności poza kolejnością.
    Niekoniecznie Jana Kwaśniewskiego trzeba słuchać, Kukiza, Daniela Passenta…
    Trzeba szukać, bez przerwy, wiedzy, która przybliża nas do prawdy…której nigdy nie znajdziesz….
    Mózg człowieka jest bardzo elastyczny, ale , trzeba o niego dbać, jak o własne zdrowie, silnik naszego samochodu, który potrzebuje paliwa o precyzyjnych właściwościach, mieszczących się w niezwykle wąskich granicach….
    Zwykle ludzie o tym pamiętają, w przypadku swojego samochodu/ nie dolewają wody do benzyny/, natomiast nie dbają o własny silnik, komputer pokładowy.
    Myślą podobnie jak ty Olborski, że krasnoludki za nas będą myśleć….jakie paliwo mamy dostarczać do własnego ustroju, organizmu, na czele z mózgiem.

  291. Znam jeszcze jednego Polaka, od którego można się uczyć sztuki myślenia
    — jest nim warszawski lekarz dr Wojciech Ozimek. Mnie jego wiedza
    fascynuje.
    Zrób sobie test, czy jesteś w stanie wysłuchać zawartości załączonego linku,
    do końca.
    Jeżeli masz inne sposoby nauki,szukania wiedzy,pochwal się, nie żyjesz dla siebie

    https://www.youtube.com/watch?v=GcOeP7L1ymI

  292. Jeszcze jedno Olborski. Naucz się wreszcie pisać prostymi zdaniami,
    żeby ciebie krowa zrozumiała.
    Bo Twój wpis z 19:53 do klarownych nie należy. Wacuś niewiele z niego zrozumiał : co poeta miał na myśli. Brak jest tezy, jasno określonej, którą
    chciałbyś udowodnić.
    Piszesz ciekawym stylem, zdaniami bez podmiotu. Podobnie pisze Tejot.
    Nie jestem filologiem. Czy ten styl ma swoją nazwą? Czasami się nad tym zastanawiam.
    Wykonałeś pracę bezużyteczną.

  293. Niezrażony Wacław ma nadzieję na dyskusję nad głupotami, które wypisuje.
    Pzdr, TJ

  294. ( z prasy codziennej, australijskiej )
    =========================
    Durni nie sieją, sami rosną jak pokrzywy…
    .
    „A judge [ Federal Circuit Court judge Matthew Myers in Newcastle ] has banned a mum from breastfeeding her baby because she got a tattoo.…”
    Sędzia w Newcastle zabronił matce karmić piersią dziecko, ponieważ miała tatuaż.
    .
    Sprawa jest w apelacji. Właśnie w TV słyszę, że Jego Sędziowskość złapał ten pomysł, surfując po internecie…
    .
    Moja refleksja: Oh, żesz ty Karol!!!
    .
    Kretyn-sędzia może się pojawić w różnych środowiskach naturalnych…
    Czyli… „Wojciechu, nie traćwa nadziei…” Nie tylko u Was…

  295. Tejot
    Twoja alergia na JOW-y jest dla mnie głupotą.
    No i co z tego.
    Przewijam i lecę dalej.
    Wszystko jest względne nawet głupota. Ta to dopiero.

  296. Przed chwilą skończyłem słuchać radia TOK FM.
    Głównym tematem rozważań był Kaczyński. Deliberowano,
    jak tego alergicznego politycznego gada się pozbyć.
    Żakowski zadał ciekawe pytanie. Nareszcie. Cholera jasna.
    Dlaczego ten Kaczyński jest taki ważny w polskiej polityce?
    Nie dając odpowiedzi.

    Tejot!
    Na alergię najlepszym lekarstwem jest dieta. Wystarczy z jadłospisu
    wyeliminować cukier, cukry proste z owoców , miodu, i wszystkie
    swędzonki mijają, również polityczne. Jak ręką odjął?!
    Przypominam; cukier i pochodne rozwalają ludziom rozum, bez wyjątku,
    nikogo nie omija ten proces, nawet dziennikarzy, literatów, polityków…

    Cukrem Jarka nie da się załatwić,kartofle i makaron to jego ulubione pokarmy, Niemcy to odkryli. W gazecie , o tym napisali.
    Ale,niestety, jego oponenci to też są amatorzy, osobniki na cukrze.
    Z analizą trzeba pójść dalej. Należy sprawdzić, czym „zakansza” Kaczyński poza cukrem.U jego oponentów, trzeba zrobić to samo.

  297. Skok na kasę emerytów

    „To już kolejny rok z rzędu, gdy bankrutujący ZUS wypłaca swoim pracownikom zawrotne sumy w postaci dodatkowych nagród pieniężnych. Tym razem ZUS nieomal pobił kwotowy rekord sprzed 2 lat. …W roku 2014 ZUS przeznaczył bowiem na dodatkowe premie zawrotną sumę aż… 210 mln zł. …
    …Po raz kolejny okazało się więc, iż to właśnie ZUS jest najlepszą, najbardziej wydajną, terminową i zaangażowaną w wykonywanie swoich zadań instytucją w kraju. Na to przynajmniej wskazywałaby gigantyczna kwota przeznaczona na pracownicze bonusy.”

    Z portalu http://zus.pox.pl/

  298. Ewa-Joanna z Brissi
    ====================
    .
    Hi,
    Widzę w njusie, ze US lotniskowiec do Brissi zawitał.
    Nie mogłaby Pani napluć mu na dziób w moim imieniu…?
    Dziękuję „from the mountain”…
    Pozdr.

  299. @Georges53
    Napluję! W swoim też.

  300. W Krytyce ciekawy felieton Jakuba Dymka o sondażach czyli chruście, którym z braku laku podsyca się polityczny ogień.

    Tekst nosi tytuł „Sondaże-szantaże”

    Fragment:

    „Głosujmy dalej na nieistniejące partie, na zdrowie.

    Dwie nieistniejące jeszcze partie założą koalicję w trójpartyjnym parlamencie po zwycięstwie w wyborach, których daty jeszcze nie znamy, a które odbędą się w formule zmienionej przez referendum, które jeszcze się nie odbyło i nie wiadomo, jaki będzie miało kształt – oto, czego dowiadujemy się dzięki „sondażowniom”, a konkretniej dzięki redakcjom, które każdy kolejny sondaż przerabiają na news dnia i pożywkę dla niezliczonych komentarzy. Wszystkie te newsy i pseudo-analizy są niewiele więcej warte niż zwyczajne political fiction.

    Komu służy karuzela sondaży na „jedynkach” gazet? Samym pracowniom, które je prowadzą i redakcjom, które dzięki kolejnym badaniom mogą przyciągnąć odbiorców, gdy inne politycznie znaczące wydarzenie nie wydaje się godne zainteresowania – to jasne. Sondaże pomagają też poszczególnym politykom, którzy przynajmniej do najbliższych wyborów – a może i długo po nich – nie będą mieli nic, czym mogliby się pochwalić, poza kilkoma słupkami. Czy jednak zyskuje na nich polityka jako taka? Nie wydaje mi się. Więcej, tracimy jako odbiorcy i wyborcy, odbiorczynie i wyborczynie. Traci, duże słowo, sama demokracja.
    (…)
    U władzy jest od ośmiu lat partia, która swój sukces poniekąd zawdzięcza sondażom – a już na pewno sprawnemu (do czasu) odczytywaniu nastrojów społecznych. Nie ma wiele przesady w anegdotach, które krążą o Platformie. Opowiadają one o partii, która przed każdym głosowaniem liczy drgnięcia w słupkach poparcia i kalkuluje wszystkie decyzje polityczne, bilansując przede wszystkim ewentualne pożytki i straty w kolejnych ankietach. In vitro w tych rozmowach “kosztuje” tyle procent, aborcja tyle, a podwyżki emerytur tyle…”

    Ale Jakub Dymek nie odnosi się do pewnej prawidłowosci na którą uskarżają się sonadażownie od kilku miesięcy. Prywatne ośrodki badania opinii publicznej uskarżają się bowiem, że respondenci nie chcą już odpowiadać na pytania ankieterów albo im kłamią.
    Również wypytywana na okoliczność lipnych wyników sondaży szefowa rządowej sonadażowni CBOS Mirosława Grabowska żaliła się na to po wyborach prezydenckich redakcji Rzeczpospolitej. Miała jednak problem by wyjaśnić czemu ludzie nagle zaczęli spuszczać ankieterów na drzewo albo co gorsza lgać im w zywe oczy.

    Koniec świata … . I jak tu teraz rządzić takim elementem?

    Całość tekstu Dymka pod linkiem:

    http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/opinie/20150618/dymek-sondaze-szantaze

  301. Waclaw!

    Ja tez lubie ziemniaki, pyry i kartofle.

    W kazdej postaci;
    gotowane
    tluczone
    podsmarzane
    frytki
    po krakowsku
    z ogniska
    pyzy ziemniaczane
    placki ziemniaczane nawet litewskie zeppeliny.

    Zona nie moze mnie odzwyczaic od tego.
    Probuje, bo podobno sa niezdrowe.

    Jaka jest Twoja opinia na temat ziemniaka?

  302. Andrzej Falicz
    ——————————
    Nie mogę swojej żony odzwyczaić o ziemniaków. To taka mała zmiana ról.

    Kartofel jest dobrym pokarmem dla człowieka,węglowodanem złożonym,
    ale, w niewielkiej ilości , dziennie nie więcej jak 100 gram.
    O ziemniaku w krótkim felietonie niewiele da się powiedzieć.
    Bo to wszystko zależy od konfiguracji, proporcji z innymi składnikami
    pokarmowymi; tłuszczem i białkiem.
    To nie jest miejsce na robienie wykładu.
    Polecam stronę http://www.forum.dr-kwaśniewski.pl jest tam wyszukiwarka wiedzy, wpisz słowo ziemniak, i otrzymasz prawie całą wiedzę o ziemniaku,
    o której nie dowiesz się , nawet , z największej encyklopedii.

    Ziemniak dobrze, a nawet za dobrze, zrobił Europie z powodu nadmiernego
    przyrostu naturalnego, którego był przyczyną.
    To moja osobista hipoteza: z powodu ziemniaka Francuzi mieli Rewolucję,
    a potem wojny napoleońskie. Napoleon, był zmuszony zmniejszyć populację; wysyłając Francuzików na wszystkie strony świata.

    Nasza polska demografia, swoje sukcesy zawdzięcza ziemniakowi. O tym się nie pisze, nie zajmuje się tym politologia, historia, bo jest to zbyt prozaiczne,
    takie głupie.

  303. Nasza polska demografia, swoje sukcesy zawdzięcza ziemniakowi. O tym się nie pisze, nie zajmuje się tym politologia, historia, bo jest to zbyt prozaiczne,
    takie głupie.

    Mój komentarz
    Ostatnie dwa słowa sa bardzo na miejscu. Wrzucanie głupot na EP.
    Pzdr, TJ

  304. Skoro dyskusja utyka na ziemniakach, diecie i głupocie (a prezydent zadecydował – TAK dla referendum), to może warto dać wytchnienie oczom i mózgowi – pięknem i różnorodnością świata:

    https://www.facebook.com/pages/Światowid/419661631457371?sk=photos_stream

    Rozejrzeć się wkoło, przewietrzyć umysły, zmienić perspektywę – oczyścić się z myślowych złogów i obsesji.
    Higiena percepcji.

  305. Ale ja bardzo lubię ziemniaki!

  306. Wacławie
    Niestety link w indiach nie działa

  307. Moje „trzy grosze” w sprawie pytań referendalnych….
    Poza innymi wadami takiej konstrukcji pytań jaka jest uważam, że jedno spośród nich, to o j.o.w-ach pozbawione jest większego sensu, a to drugie (a w zasadzie – trzecie ) o interpretacji prawa podatkowego na korzyść podatnika – to żenada, najoględniej oceniając.
    Najpierw o tym o j.o.w.-ach.
    Pytanie wg. mojej opinii jest besensowne gdyż nazbyt ogólne. O jaki wariant tego systemu Pan Prezydent raczył zapytać: o tzw.brytyjski, australijski czy jeszcze o jakiś inny mozliwy wariant w ramach tego systemu ogólnie opisanego jako j.o.w. Dla kogoś kto jest np. za wariantem brytyjskim system australijski może być nie do przyjęcia i „brytyjczyk” w życiu nie zagłosowałby za australijskim, a „australijczyk ” za brytyjskim. Dla kogoś trzeciego oba wymienione mogą być do… niczego , byłby natomiast za czymś na przykład pośrednim nazywanym jako system brytyjskiej reprezentacji proporcjonanlnej, itp.itd.
    Ja w każdym bądź razie – ponieważ nie jestem jasnowidzem i nie potrafię odgadnąć o co Panu Prezydentowi zadającemu tak sformułowane pytanie chodziło – na wszelki wypadek zagłosuję ( jeśli wezmę udział ) : jestem przeciw.
    Pytanie „interpretacyjne”……..
    Pytanie to świadczy o niskiej kulturze prawnej także tych, którzy prawo stanowią.
    Obowiązkiem państwa jest m. innymi stanowienie prawa. Zaś „psim obowiązkiem” w obowiązku jest stanowienie prawa jasnego i zrozumiałego. Jeżeli natomiast państwa nie stać na tworzenie dobrego i zrozumiałego prawa ( z powodu np. marnej kultury i świadomości prawnej „elyt” je tworzących ) to niech to państwo, reprezentowane w kontaktach z obywatelem przez urzędnika ponosi konsekwencje własnych fuszerek prawnych i niekompetencji. Interpreatacja prawa – w razie wątpliwości wykładniczych – na korzyść obywatela powinna być – w moim najgłębszym przekonaniu tzw. grundnormą (naczelną zasadą prawną ) państwa mieniącego się być: demokratycznym państwem prawnym i odnosić się do wszelkich możliwych spraw i dziedzin życia codziennego – nie tylko do spraw i problemów podatkowych. Zaś pośrednie przyznanie się przez zadanie tego pytania , że tak nie jest – to właśnie owa żenada.
    Za cholerę nie mogę pojąć dlaczego taka interpretacja ma sie odnosić tylko do spraw podatkowych a nie np. do budowlanych i innych tworzących system państwowego prawa administracyjnego – materialnego, czy w ogóle – do całego systemu prawa obowiązującego w Najjasniejszej.
    Tak więc z trzech pytań referendalnych tylko to o finansowaniu partii politycznych ma jakiś głębszy sens w mojej subiektywnej opinii. Byłbym za pozostawieniem status quo w „tym temacie”. Może z jakimiś drobnymi korektami odnnoszącymi się głównie do kontroli wydatkowania środków otrzymywanych od państwa.

  308. Lex
    19 czerwca o godz. 16:44

    Za cholerę nie mogę pojąć dlaczego taka interpretacja ma sie odnosić tylko do spraw podatkowych a nie np. do budowlanych i innych tworzących system państwowego prawa administracyjnego – materialnego, czy w ogóle – do całego systemu prawa obowiązującego w Najjasniejszej.

    Mój komentarz
    Podzielam w pełni. Zadawanie tego rodzaju pytania w referendum wskazuje na nie szanowanie państwa przez rządzących, na instrumentalne traktowanie instytucji referendum, która jest wykorzystywana do zadawania pytań głupich, a niosących dla PO jakąś nadzieję na zakręcenie wyborców i chociaż w części przeciągnięcie ich na swoja stronę.
    PO ma prawo przekonywać wyborców do siebie, ale pełniący najwyższe urzędy w państwie nie mają prawa zniżać się do tak trywialnego pytania zawierającego w sobie szeroki kontekst wskazujący na słabość i du…ść państwa.
    Pzdr, TJ

  309. Z satysfakcją przyjmuję zgłoszenie przez rządzące PO kandydatury Adama Bodnara z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka na funkcję Rzecznika Praw Obywatelskich.

    W tym przypadku wyglada na to, że jednak ta partia coś pożytecznego po sobie pozostawi – jesli oczywiście Adam Bodnar Rzecznikiem zostanie.

    To też efekt przełomu politycznego czy zmiany politycznej, jak się to krótko określa, bo przecież w innej sytuacji PO na rzecznika zgłosilaby kogoś posłusznego ze swej nomenklatury – tak jak to czynić miała w zwyczaju.
    A tu przełom wymusił kandydata o powszechnie znanej niezależnosci od polityków. Co zresztą się może PO opłacać gdy się znajdzie w opozycji.

    Co ciekawe jego kandydaturę wsparło również SLD, choć Bodnar dość radykalnie działał na rzecz wyjasnienia karygodnych praktyk CIA w katowni w Szymanach na którą zgodzili się przed laty prominenci z SLD. I która dotąd na nich politycznie ciązy.
    Tak wiec wsparcie Bodnara jest dowodem braku politycznej małostkowosci tego środowiska.

    Adam Bodnar ma szansę być dobrym Rzecznikiem Praw Obywatelskich, chocby z tego powodu, że w odróżnieniu od swych nawiedzonych ideologicznie poprzedników swą rolę widzi klasycznie, zachodnioeuropejsko tj jako obronę praw obywateli czy szerzej ludzi przed rozpasanym, majacym naturalne skłonnosci do autorytaryzmu aparatem państwa.

    Dodać należy, że jego kandydaturę wsparło wiele organizacji pozarządowych w tym tak ważnych jak Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Fundacja Panoptykon czy Stowarzyszenie Lambda.

    Trzymam kciuki za wybór Bodnara.

  310. Hej T J
    Gumka w majtkach Ci pękła przy dentystach czy przy katechetach ?

  311. zezowaty
    19 czerwca o godz. 17:32
    Hej T J
    Gumka w majtkach Ci pękła przy dentystach czy przy katechetach ?

    Mój komentarz
    Zezowaty, o co chodzi?
    Pzdr, TJ

  312. sorry, ale taki mamy klimat (polityczny i prawny)

    Można oczywiście utyskiwać, że Polska nie jest idealną demokracją, jak na przykład … hm, Republika Bergamudzka dajmy na to … niemniej prawo podatkowe, i nie tylko to, ustanowiono z całym bagażem niedoróbek i nadróbek. Wybrano takich posłów, takiej koalicji dano większość, takiej opozycji się dorobiono. Prezydent na odchodnem podjął się trudu zwrócenia klasie politycznej uwagi na rozliczne dziwolągi.

    Oczywiście można sobie teoretyzować, że pytania w referendum powinny dotyczyć najważniejszych (w naszym mniemaniu) problemów kraju i być sformułowane jasno. Ale klimat jest taki, a nawet ustrój konstytucyjny. Jeśli JOW-y są poprawką do Konstytucji, bo odchodzą od klauzuli proporcjonalności ordynacji do Sejmu, to jak można to zmienić? Ano artykuł 235. to objaśnia. Zatem odpowiedź na pyt. 1 jest wiążąca o tyle, że nakłada na Prezydenta , Sejm lub Senat obowiązek przedstawienia poprawki, czy raczej zmiany. Może to być wykreślenie słowa „propocjonalne” z artykułu 96.2; a resztę sprawy JOW w wersji brytyjskiej, australijskiej, francuskiej czy niemieckiej (lub jeszcze innej – polskiej) załatwić może ustawa o ordynacji wyborczej – w moim pospolitym rozumieniu prawa konstytucyjnego. Podobnie można argumentować za sensownością pkt. 3 … w każdym razie lud jest niewątpliwie „wkurzony” w sprawach ustrojowych państwa. Prezydent mógł być wkurzony, że tak późno go o tym „wkurzeniu” poinformowano, ale nie jest bez winy w (nie)rozpoznaniu tego „wkurzenia”.

    Gdyby Polska miała sensowną opozycję (wobec PO/PSL) – z naciskiem na „gdyby” – a nie PiS i Kukiza, oraz lepszą Platformę, to referendalne pytania byłyby lepsze. To wszystko co da się z tego tematu wykrzesać. Referendum zdaje się odbędzie, pozostaje tylko psioczyć na jego bezsens i je olać. A potem będą wybory do Sejmu. I to będzie decydujące na wiele lat naprzód, zdaje mi się.

    Zaś psioczenie na jakieś mityczne państwo, którego „psim obowiązkiem” jest to i tamto, nie jest moim zdaniem zabiegiem praktycznym.

  313. Pilzner napisał:
    „Gdyby Polska miała sensowną opozycję (wobec PO/PSL) – z naciskiem na “gdyby” – a nie PiS i Kukiza, oraz lepszą Platformę, to referendalne pytania byłyby lepsze. To wszystko co da się z tego tematu wykrzesać. Referendum zdaje się odbędzie, pozostaje tylko psioczyć na jego bezsens i je olać. A potem będą wybory do Sejmu. I to będzie decydujące na wiele lat naprzód, zdaje mi się.
    Zaś psioczenie na jakieś mityczne państwo, którego “psim obowiązkiem” jest to i tamto, nie jest moim zdaniem zabiegiem praktycznym.”

    Mój komentarz
    Gdyby władza i opozycja miały inne właściwości, to pytania referendalne byłyby inne. Ale gdyby władze miały lepsze właściwości przez te 20, czy 25 lat, to i prawo byłoby inne i tego rodzaju pytanie – o interpretowaniu prawa podatkowego – byłoby jeszcze bardziej bez sensu niż jest dzisiaj.

    W dużym przybliżeniu można powiedzieć, że prawo jest produktem władz, a władze te ze swoimi właściwościami (parlamentarzyści i rządowcy) są produktem kodu społeczno kulturowego oraz bieżącej (w momencie prac nad poszczególnymi ustawami) sytuacji.
    Pzdr, TJ

  314. Pilzner

    „Gdyby Polska miała sensowną opozycję (wobec PO/PSL) – z naciskiem na “gdyby” – a nie PiS i Kukiza, oraz lepszą Platformę, to referendalne pytania byłyby lepsze.”

    Nie mogę się z tym zgodzić.

    Za pytania odpowiada bezpośrednio prezydent Komorowski i PO, której głosami owe pytania przepchnieto przez parlament – wbrew sprzeciwowi opozycji.

    Nie przypominam sobie żadnych dyskusji na ten temat z opozycją. Opozycja parlamentarna została postawiona pod ścianą tymi pytaniami.

    Zresztą przypomnę, że Kukiz uznany został za opozycję dopiero po ogłoszeniu wyników I tury wyborów, nocą gdy okazało się, że zebrał ponad 20 procent głosów. A już rankiem prezydent wystapiłz inicjatywą referendalną i tymi nieszczęsnymi pytaniami. Tak wiec z Kukizem po prostu nie miał kiedy o pytaniach rozmawiać.

    Co zresztą Kukizowi było i jest na rękę, bo przecież nie o wartość merytoryczną pytań mu idzie.

  315. Ale Pilzner, sam powiedz, czy obywatel PL nie może oczekiwać od „mitycznego państwa”, w tym konkretnym wypadku – od prezydenta, aby sformułował pytanie pod zmianę tejże Konstytucji RP, na straży której on stoi. Aby pytano się o zniesienie „proporcjonalności mającej umożliwić wprowadzenie JOW” (czy podobnych rozwiązań), oczywiście odpowiednio sformułowane. Podobnie z pytaniami 2. i 3.

    Od prezydenta i jego sowicie opłacanych doradców – i o to chyba idzie Lexowi i Tejotowi?

    W sumie czarno widzę współpracę ludu, wkurzonego lub nie wkurzonego z elitami trzech wiodących partii – PiS, Kukiz, PO, na temat ustroju i tego, kto ma rządzić tym krajem. O ustrój się martwię, o poszczególne systemy w gestii państwa, jak podatkowy, ochrony zdrowia, edukacji, obronność, bo raczej nie o gospodarkę. Ciekawe, że te neoliberały zadbają zawsze o „swój interes”, czyli o to, aby gospodarka rosła, deficyt i dług nie przekraczały sensownych, przez nich wyznaczonych limitów, aby bezrobocie spadało, oraz inwestycje i aktywność zawodowa rosły.

  316. „Kukiz uznany został za opozycję dopiero po ogłoszeniu wyników I tury wyborów, nocą gdy okazało się, że zebrał ponad 20 procent głosów”

    Czyżby odwrotna liogika polska? – o jakiej rozspisuje się Indoor.

    1. A miano czekać do rana z ogłoszeniem wyniku „exit polls”?

    2. A kiedy należało uznać Kukiza za opozycję? Wtedy, gdy miał 10 procent poparcia w sondażach? Czy jak został kandydatem na prezydenta, jednym z 10 kontrkadydatów Komorowskiego? Czy może rok wcześniej, gdy rozkręcał ruch JOW? A może nadal nie jest opozycją, bo nie ma partii, nie wiadomo jaki jest jego program i czy wystawi listę w wyborach do Sejmu?

    Omówmy się, Kukiz jest opozycja in spe, a może nawet premierem in spe.

    A może jednak za opozycję wobec rządu uznać ruch w obronie 6-latków, oraz rolników pod płotem Parku Łazienkowskiego? Kogo jeszcze?

  317. Pilzner

    Bardzo się cieszę, że przyznajesz iż Kukiz ma status uznanej przez PO opozycji od połowy maja o co za tym idzie prezydent nie miał nawet kiedy uzgadnić z nim tresci pytań referendalnych.

    Tak wiec twoją wcześniejszą tezę, że to jakość opozycji (w tym Kukiza) określa jakość pytań referendalnych sformułowanych przez prezydenta i PO można miedzy bajki włożyć.

    Nie da się więc obciązyć głupotą prezydenckich pytań opozycji.

  318. Zbiorowa odpowiedzialność

    Wyborcy wykreowali opozycjonistę Kukiza w tri miga, pardon – w bodaj trzy tygodnie, więc dostali odpowiedź jeszcze szybciej, w postaci pytań referendalnych. Opozycję bez żadnego programu, z jednym niedorzecznym punktem, co wyglądało na obciach ze strony wyborców, więc prezydent z doradcami z trudem dopatrzyli się jeszcze dwóch punktów nagle wyłonionej opozycji.

    Wszyscyśmy to widzieli, nie ma co rżnąć głupa.

    Generalnie za stan rzeczy odpowiedzialność ostatecznie biorą wyborcy na przestrzeni lat, oraz w drugim kroku, ich przedstawiciele, tzw. elita polityczna.

  319. T J
    O proste pytania.
    Czy zadanie JEDNEGO LOGICZNEGO PYTANIA SPÓLECZEŃSTWU uważasz za zniewagę .
    Czy uważasz że Naród Polski nie potrafi odpowiedzieć na nie logicznie ?
    Czy uważasz ze nie jest możliwe sformułowanie TAKIEGO MĄDREGO PYTANIA ?
    Więc po co wysilasz się z dyskredytowaniem ?
    Płacą Ci za to ?
    Kiedyś się glosowało trzy razy tak – może warto powtórzyć /
    Ot okazja do poznęcania się – kiedy już w Jałcie przydzielono nas do krajów za Łabą .
    ukłony

  320. Pilzner

    O nie, piszemy przecież o dość konkretnej materii jaka jest treść trzech referendalnych pytań.

    Przykro mi ale to nie Kukiz te pytania wymyslił. Wymyslił je, sformułował prezydent Komorowski a przez parlament zostały przepchniete z bezmyślną determinacją przez większość rządzącą.

    Kukiz się jedynie z tej głupoty ucieszył, bo mu ona jest na rękę.

    Tak to podsumował w Jarocinie pod koniec maja:

    „Wpirzyli się, na szczęście, Bogu dzięki, w to referendum. Myśląc, że tym wygra. Nie wygrał, bo pycha zawsze kroczy przed upadkiem. To jasne”

  321. Pilzner, sam frazami rzucasz na temat polskich klimatów, a jakoś słabo do cię dociera, że Polak jak potrafi się uczepić jakieś tezy, to się jej uczepi, a nie popuści. Choćby nie wiem co na przekór widoczne było gołym okiem.

    Głupota punktów bezprogramowego Kukiza aż wali po gałach. Ale z komentarza Bar N. wynika, że było na odwrót, to najpierw prezydent zadał pytania referendalne o niestotne sprawy, źle dobrane do sytuacji kraju i głupio sformułowane, a potem Kukiz je podchwycił.

    Ty nie rozumiesz prostoty tezy:
    Komorowski to głupek, a Kukiz geniuszem politycznym i trybunem ludowym jest!

  322. Tak naprawdę, to mówienie o Polsce dzisiaj, że jest to jakieś PAŃSTWO, to gruba przesada.

    Biznesmenem nazywa się człowieka, który zleca bandytom zabójstwo dyrektora PZU bo nie godził się na przekręty i po kilkunastu latach ciężkiej walki Prokuratury i Policji ze sobą i Sądem, zleceniodawca i wykonawcy zostają skazani (każdy na „ćwiarę”) i spokojnie wychodzą z sali sądowej. Moim zdaniem dlatego, że „sąd” bał się zarządzić aresztowanie na sali sądowej.

    Po likwidacji zalegalizowanego rekietu, czyli OFE, „biznesmeni” znaleźli sobie inny sposób darcia kasy w postaci reeksportu leków. Arłukowicz z Neumanem przyglądają się (czy tylko?) przez lata temu nielegalnemu procederowi i setkom milionów przeciekających do łap lekowych „biznesmenów” i nie potrafią nic zrobić!
    Podobnie jak Premier i Prokuratura.
    Dlaczego?
    Czego oni i ich dyrektorzy departamentów z ministerstwa zdrowia (oraz szczęścia i pomyślności mafiozów) się boją?
    Cóż to? – ktoś przyszedł do nich z planami lekcji progenitury i im pokazał? – a na skuteczność katechetki nie maja co liczyć?
    O co tu k..wa chodzi?

    Imbecylnych pytań referendalnych i samego referendum nawet Daniel Passent i TJot już nawet nie bronią. To chyba naprawdę jest tylko kamieni kupa a nie państwo. Wydaje się, że Komorowskiemu i tej dziurawej amfibii z „Baltica2015” PO zwanej zależy na tym, by ten element „demokracji bezpośredniej” spostponować.

    Rozumiem, że jakaś inna Duda ma żal do Zembali o to co powiedział ale dlaczego od razu do dymisji? Co to? – 81 rok mu się śni, kiedy to byle prowincjonalny solidaruchowy śmondak za kadrowca rządowego chciał uchodzić? Czy tego Piotrka nie po…gieło? Głąb też niszczy to państwo ustawiając się jako ten, co to może dymisjonować członków rządu.

    Muszynianka 19 czerwca o godz. 20:49 pisze: –Ale Pilzner, sam powiedz, czy obywatel PL nie może oczekiwać od “mitycznego państwa”, w tym konkretnym wypadku – od prezydenta, aby sformułował pytanie pod zmianę tejże Konstytucji RP, na straży której on stoi. Aby pytano się o zniesienie “proporcjonalności mającej umożliwić wprowadzenie JOW”

    Ale Muszynianka, sama powiedz, czy obywatel RP nie może oczekiwać od „mitycznego państwa”, w tym konkretnym wypadku – od prezydenta, aby sformułował pytanie nie koniecznie pod zmianę tejże Konstytucji RP, na straży której on stoi. Aby nie pytano się o zniesienie “proporcjonalności mającej umożliwić wprowadzenie JOW” tylko o STV jako niwelujące podstawowe wady wyborów, i „proporcjonalnych”, i JOW.

    Pozdrawiam Państwa Komentatorów, Nemer

  323. Muszynianka, Pilzner

    A kto wam powiedział, że ludzi głosujących na Kukiza porwała idea JOW-ów?

    Skąd ten pomysł?

  324. Bardzo prawdopodobny POPIS 2.0. Wynik referendum: brak wiążącej większości. Sam nie zamierzam brać udziału w tym referendum. Polacy w większości nie kumają. Partie te i przyszłe chcąc ten stan zachować. Jeśli Kukiz chce zawiązać sobie pętle na szyi to jego problem. Idzie nowe:)

  325. „STV jako niwelujące podstawowe wady wyborów, i „proporcjonalnych”, i JOW”

    Proszę rozwinąć, a nawet objaśnić mi tę błyskotliwą tezę do cna.

    Podobno Kukiz, gdzieś przy jakiejś okazji medialnej podrzucił STV jako swe genialne rozwiązanie na bolączki systemu wyborczego i niedoskonałości polityki polskiej. I wszyscy słuchacze zrozumieli, podchwycili, wiedzą już którędy droga do nowej Polski. Tylko ten głupek prezydent oraz jego partia robi mu wbrew, Kukizowi i całemu ludowi – tam czytam sobie między wierszami (i nadziwić się nie mogę).

  326. „Ludzi głosujących na Kukiza coś porwało”

    Politolodzy uczeni i komentatorzy mediów mainstream się głowili i doszli do tego, że ich porwał brak programu Kukiza. Ich porwał protest, sama idea oprotestowania bez konkretu, bez programu, z chęci przykopania. Jest to cywilizacyjnie zaawansowane. Jednocześnie zgodne z tradycją greckiem demokracji, ale mniejsza o to – kto by zawracał sobie głowę historią starożytną, kiedy teraz wyborcy tworzą swą własną.

    Co dalej? Co porwie wyborców Kukiza na jesieni, po wyborach i w dalszych miesiącach, powiedzmy – za rządów koalicji KuPiS. Mozę to być rozwiązanie na kształt pierwszego rządu PiS, mniejszościowego z poparciem klubów SO i LPR, tym razem klubu Kukiza jako wicemarszałka Sejmu. Wyobrażacie sobie państwo obrady Sejmu, przewodniczy P. Kukiz, wzywa do wystąpienia prezesa NBP …

    Co dalej? Hm, moja wyobraźnia dalej już nie sięga …

  327. Muszynianka,
    ja nie twierdzę, że STV to rozwiązanie „genialne” czy „błyskotliwe” ale gdyby np. założyć tak abstrakcyjnie, że w ostatnich wyborach w Wielkiej Brytanii okręgi nie były jednomandatowe a np. dwumandatowe a głosowanie odbywałoby się z oznaczeniem preferencji na kandydatów przez „ponumerowanie”, to wydaje się, że wynik byłby „bardziej sprawiedliwy” czyli – mam na myśli – lepiej oddający w parlamencie to, co elektorat „chciał powiedzieć” przez uczestnictwo w tym święcie demokracji jakim są, czy powinny być wybory.
    Tak mi się to jakoś wykluwa pod sufitem.
    To jest mój pogląd, który z pewnością można poddawać próbom ośmieszania ale wolałbym zobaczyć jakiś merytoryczny komentarz, bo cały czas próbuję wyrobić sobie pogląd a ani JOWy ani odmiany list „Frontu Jedności Narodu” (zmodernizowanego tak, że to kilku kacyków wyznacza kto ma być na miejscu mandatowym) mi nie odpowiada.

    Jeśli masz zamiar się ustosunkować, to proszę spróbować najpierw policzyć do dziesięciu, bo czuję, że na sam nick „Nemer”, nóż Ci się w kieszeni otwiera. To tym razem złóż go może przed wpisem, albo włóż w pochwę.

    Pozdrawiam, Nemer

  328. Pilzner

    Piszesz:

    „Ich porwał protest, sama idea oprotestowania bez konkretu”

    Znów nie mogę się zgodzić.

    Ten wyborczy protest opierał się na fundamentalnym konkrecie, którym była i jest wola pozbycia się klasy rządzącej.

    Ta wola wyrazi sie też we wrześniowym referendum i w październikowych wyborach.

    Natomiast pytania co potem męczą eletorat wspierajacy tę rządzącą klasę. Czemu się zresztą nie dziwię, bo oni rzeczywiście mają powody by się martwić o swoją przyszłość – w sensie politycznym. Mają bowiem co stracić.

    Kukizowcy natomiast tego problemu nie mają.

  329. @Pilzner,
    nie przesadzaj z tą wyobraźnią, bo łatwiej mi wyobrazić sibie Kukiza w tej roli niż Genowefę Wiśniowską, na przykład, że nie wspomnę Leppera.
    Pozdrawiam, Nemer

  330. Nemer
    Nie wiem, jaki wynik wyborów byłby bardziej sprawiedliwy. Takie są reguły gry ustalone przed meczem i ich przestrzeganie jest sprawiedliwe. W footballu reguły są jakie są, a wynik meczów bywają „niesprawiedliwe”.
    Tyle słucham o tym wyniku brytyjskich wyborów, rzekomo odstraszających, i nie wiem na czym ich niesprawiedliwość polega. Na braku proporcjonalności?

    Czyli cel jest dwojaki, wracjąc z UK do III RP, propocjonalność jako sprawiedliwość wyborcza, oraz co? Stawianie krzyżyków na nazwiska, czyli osoby, a nie na listy partyjne. Pierwszym i koniecznym krokiem jest zmniejszenie okręgów wyborczych do 3-5 mandatów. Bowiem niemożliwościa jest wg. STV wyrażenie preferencji wyborczych na liście okręgu warszawskiego (20 mandatów) ze stu nazwiskami kandydatów. Nie uważasz?

    Nick Nemer nie robi na mnie żadnego wrażenia, przykro mi.

  331. zezowaty
    19 czerwca o godz. 21:30
    T J
    O proste pytania.
    Czy zadanie JEDNEGO LOGICZNEGO PYTANIA SPÓLECZEŃSTWU uważasz za zniewagę .

    Mój komentarz
    Pytania w takiej formie jak przedstawione w referendum uważam nie tylko za nielogiczne, lecz za „ni przypiął ni przyłatał”. Pytanie o interpretację prawa, to nie do społeczeństwa, tylko do ciał prawnych. Pytanie o to jak interpretować wątpliwe prawo powinno iść od razu do kosza. Bo kto uchwalił to wątpliwe prawo? Kto ma obowiązek uchwalać jednoznacznie dające się interpretować prawo? Społeczeństwo?

    Po drugie zasada prawna mówi, że wątpliwości odnośnie winy należy rozstrzygać na korzyść obwinianego. Lecz te wątpliwości nie dotyczą przede wszystkim przepisów prawa, lecz sfery materialnej, dowodowej, zeznań świadków, itd.

    Ogólnie pytania są mało sensowne.
    Dlaczego? P pierwsze dlatego, że by odpowiedzieć na tak złożone pytania, społeczeństwo powinno być na długo przedtem poinformowane wyczerpująco w każdym temacie oraz powinna być przeprowadzona szeroka kampania informacyjna oraz debata na tematy związane z pytaniami. Ta debata nie powinna się odbywać w toku kampanii wyborczej, bo nakładanie się kampanii wyborczej i informacyjnej referendalnej stwarza niezwyczajny bałagan informacyjny

    Po drugie społeczeństwo, to nie rada naukowa, czy Trybunał Konstytucyjny. To są niefachowcy, niespecjaliści, niedoinformowani, słabo interesujący się polityką i państwem ludzie, którzy, jak wykazują wszelkie sondaże, maja zmienne zdanie o różnych sprawach, w których są pytani oraz nie chodzą zbyt tłumnie na wybory. Społeczeństwo można chwalić, należy wierzyć w jego zbiorową mądrość, lecz bez odpowiednich kampanii informacyjnych, dyskusji i powiedziałbym pewnej łopatologii, większość obywateli będzie błądzić w ciemnościach i podejmować decyzje poprzez odbiór zmasowanej, grającej na emocjach propagandy.

    Pytanie o interpretację prawa podatkowego nie jest pytaniem do społeczeństwa, tylko pytaniem do kolejnych rządów i władz ustawodawczych – co wyście robili, jak żeście pracowali przez ostatnie 25 lat, że jeden z najważniejszych obszarów prawa, dotykający każdego, jest niespójnie zagospodarowany, przepełniony niejasnościami i lukami, itd.

    Pytań o ogólne zasady interpretacji prawa nie zadaje się z marszu (tak jak teraz) społeczeństwu, lecz jeśli jest taki zamiar, to najpierw musi być przygotowanie, szeroka dyskusja prawna, ustrojowa oraz np. zapytanie do, nie wiem, Trybunału, czy innych instytucji o generalną wykładnię problemu.

    Tu natykamy się na podstawowy problem. Jakie to miałoby być pytanie? -Że przepisy stwarzają wątpliwości? Ze przepisy są sprzeczne z konstytucją?
    Nie wyobrażam sobie, by tak zasadniczą i długofalową kwestię jak interpretację przepisów prawa podatkowego można by rozwiązać poprzez referendum.

    Przecież po referendum prawo nadal pozostanie takie jakie jest, czyli dziurawe i niejednoznaczne. Czy jakakolwiek odpowiedź wyborców na to pytanie posunie o krok do przodu problem tworzenia byle jakiego prawa, niespójnych przepisów?

    Magdalena Ogórek problem prawa podatkowego zainicjowała w swojej kampanii prezydenckiej. Asertywnie i trochę arogancko. Lecz coś w tym na pewno jest.
    Politycy, którzy odpowiedzialni są za konstruowanie i uchwalanie takiego dziurawego i niejednoznacznego prawa teraz próbują odpowiedź na pytanie – dlaczego tak było – zwalić pośrednio na wyborców poprzez przykrycie problemu tworzonego przez siebie latami przez niby definitywną decyzję powziętą w referendum.
    Pzdr, TJ

  332. Bar N.
    Nie wiem czy wszyscy Kukizowcy są anarchistami, ale anarchiści mają problem ze znaleziem sobie miejsca. Ich teorie są niedorobione i nie warte rozważania. Są urąbane z kloca.
    Inna część kukizowców to zwidy, zdezorientowane, mam wrażenie.

    Załóżmy, że wiem co to jest „klasa rządząca”. To są urzędnicy wyższych szczebli i działacze PO. Wyobrażam sobie, że niektórzy z nich mogą się bać nieobliczalnego rewanżyzmu PiS, wspieranej przez Kukiza, w tym za smoleńskie śledztwo, za lata poniewierki. Wielu innych popierających przemiany ostatnich 8 lat i III RP boi się, że KuPiS rozwali to państwo. Anarchistom z natury chodzi o rozwalenie państwa, gospodarki i paru innych rzeczy robiących fajerwerki.

    Zaś reszcie społeczeństwa raczej na poprawieniu pąnstwa, jego naprawieniu, unowocześnieniu.
    Mi najbardziej pasuje to ostatnie ujęcie celu społecznego i wizji dla Polski.

  333. @Muszynianko,
    podejmując próby wyrobienia sobie poglądu, zajrzałem m.in. TUTAJ i jeśli masz chwilkę, to polecam, w tym sposób liczenia, który nie wydaje się jakiś straszny.
    Pozdrawiam, Nemer

  334. Pilzner

    Czy trzeba być anarchistą by nie trawić swych władz? Czy trzeba być anarchistą by źle się czuć z tym państwem?

    Zresztą to pytanie retoryczne, bo przecież twoje środowisko czuje się w państwie świetnie.

    Ale nie dorabiaj brody Kropotkina milionom ludzi, którzy realiów tego państwa mają po prostu dosyć.

    Dodam, że jesteś intelektualnie w niewoli realiów które się kończą.

    Tą klasą rządzącą jest również PiS. To też wycieruchy placzące sie od ćwierćwiecza po tzw scenie politycznej tego kraju.
    Ale na polityczne golenie PiS dopiero przyjdzie pora gdy zacznie się migać od realizacji wyborczych obietnic socjalnych, które sobie z pazernosci na władzę na łeb wziął i weźmie w najbliższych miesiacach.
    I na pewno nie będzie tego robiła PO, bo straciła mandat do bycia realną opozycją.

    Tak wiec twoje spekulacje o przyszłych sojuszach w parlamencie są palcem na wodzie pisane. Równie dobrze bowiem może rządzić PiS z renegatami z PO a Kukiz zostanie w silnej opozycji – silnej również ulicą. A jesli Kukiz się wypali to zastąpi go kto inny.

    Moim zdaniem procesy polityczne, których doświadczamy sa zbyt głębokie by je próbować zamknąć jesiennymi wyborami.
    Tak więc nie przykladaj nadmiernej uwagi do melanżów w przyszłym parlamencie, bo o nie chodzi a tej zmianie.

  335. „żeby ciebie krowa zrozumiała.”
    Krowie wydaje sie , ze gdzie ona wlezie tam jej pastwisko . Jedyny jezyk ktory ona rozumie to kijem po zadzie . Wtedy szybciej przebiera nogami i robi muuu .
    Jeszcze rano byl tu gdzies prof Bartos ze swoim tekstem pelnym tez i podmiotow ale teraqz gdzies sie zawieruszyl . Wiadomo nie jest i nigdy nie bedzie polnagim agentem i palantem T ( albo odwrotnie) w jednym aby tkwic w internecie przez pol roku nie ruszajac sie z miejsca . Nadalby sie aby walnac pasaca sie na En passant krasule ale bylaby to praca raczej bezuzyteczna bo ona walnieta czy nie , zrobilaby przeciez muuu .. tak samo .

    Czy krowa moze ‚zobaczyc cos w innym świetle, odróżnic dobro od zła, w pierwszej kolejności poza kolejnością’ ? Przeciez ona nigdy nie zmienia zdania . Wykonałem pracę bezużyteczną.
    Krowa niech lepiej spada do Indii , tam wszedzie jest pastwisko

  336. Nemer,
    czy straciłam już władanie językiem polskim?

    Może być STV do przeliczania głosów z preferencjami na mandaty, oczywiście gorzej jest ze znalezieniem rozwiązania, gdy mało jest „2” i „3” itd na kartach. I jest to bardziej skomplikowane od postawienia zwykłego krzyżyka. Niemniej powtarzam po raz 100-ny chyba, pierwszy krok to zmniejszenie okręgów do najwyżej 5-ciu mandatów (najwyżej!!!), tzw. zwiększenie ich liczby z obecnych 41 do 90-100. We wszystkich przykłądach jakie widziałam chodziło o rozdzielenie 2 lub 3 mandatów, gdy było pięciu kandydatów. Rozumiem, że kandydaci na karty musieliby być uprzednio selekcjonowani, np. z nominacji partii, albo niezależni kandydaci po zebraniu iluś tam tysięcy podpisów w okręgu, etc.

    Powtarzam po raz sto pierwszy, najpierw trzeba zmniejszyć okręgi do 3-5 mandatów. I wtedy nie wiadomo, czy STV jest potrzebne. Nie mam nic przeciw STV, ale najpierw trzeba sprawdzić, czy wszyscy polscy wyborcy skapują, o co w numerkach preferencyjnych chodzi.

  337. „PO straciła mandat do bycia realną opozycją”

    Tylko anarchista może palnąć w te słowa. Dorzucając koncepcje opozycji „silnej ulicą”.
    Anarchizm w Polsce w obliczu rosyjskiego zagrożenia jest Targowicą.

    Nie jestem wkurzony bynajmniej na Barowe dictum, pukam się w głowę jeno.

  338. Muszynianko,
    co do liczby okręgów i mandatów tamże, to nie będę się z Tobą spierał, bo masz rację!
    Mi chodzi głównie o to, że nie dość, że STV jawi się jako sensowny system wyborczy – przynajmniej dla mnie – to na dodatek nie wymagałby zmian w Konstytucji! Byłby może nawet do zastosowania w przyszłym roku bowiem przewiduję, jako bardzo prawdopodobny, kryzys ze sformowaniem rządu i być może konieczność rozpisania nowych wyborów.
    Pozdrawiam, Nemer

  339. Pilzner

    A jak sobie tę opozycyjnośc wyobrażasz po doświadczeniach 8 lat rządów PO?

    Chyba nie chcesz powiedzieć, że np Lewandowski bedzie gardłował za podwyższeniem płacy minimalnej? A Nowak wiecował na strajkach górniczych?
    Natomiast Kopaczowa bedzie znów organizowała „białe miasteczka”?
    Lub Niesiołowski prowadził marsze palaczy trawy?
    Albo Mucha bedzie wiodła lud na barykady z gołym biustem?

    Wybacz, ale wizja PO w opozycji obezwładnia śmiesznością.

  340. JOW ma kilka wersji, referendum bedzie mialo tylko role opiniotworcza, nomenklatura moze zmienic Konstytucje wedlug wlasnego widzimisie.
    Europa bazuje na systemie proporcjonalnym,
    Anglia ma system wielkoobszarniczy, ktory zapewne bedzie forsowal nasz El Presidente,po utracie zaufania spolecznstwa- tam 60 % jest nie do zmiany
    Szkocja ma swoj model,
    Nowa Zelandia swoj,
    Ameryka swoj,
    Niemcy system mieszany JOW-proporcjonalny,
    ale Francja i wiekszosc krajow europejskich ma system proporcjonalny.
    Prezydent, ktory utracil zaufanie spoleczenstwa , nie powinien na koniec zmieniac konstytucji.
    Referendum przyniesie tylko niebezpieczne zamieszanie, niepotrzebne w sytuacji zagrozenia panstwa przez zagrozenie ze wschodu.
    JOW nie sluza wyrazaniu opinii wiekszosci obywateli a sluza raczej oligarchom. Po co nam takie zmiany konstytucji ?

  341. Pani doktorka z malej prowincjonalnej miesciny nie ma bynajmniej wiekszych kompetencji do roli premiera niz rockman.
    Ten drugi chociaz „porywa tlumy”.
    Nauczyciel WF z malej miesciny Konstatynow moglbyc ministrem.
    Marszalkiem profesor od owadow i niestabilny psychicznie choleryk.

  342. JOW jest doglebnie analizowany w wyborczej niedawno.
    W wyborach angielskich
    Partia Niepodleglosci UK IP :
    w wyborach proporcjonalnych, przy 13 procentowym poparciu moglaby miec
    82 przedstawicieli w 650 osobowym parlamencie,
    W wyborach JOW tylko 1 przedstawiciel ! To ma byc demokracja ?
    Partia Liberalno-Demokratyczna:
    8 procentowe poparcie
    wersja proporcjonalna -52 parlamentarzystow
    wersja JOW-8
    Szkocka Partia Narodowa:
    4.7 procent poparcia
    wersja JOW-56 .
    W USA the same absurdy:
    przeciwnik cyrografow NAFTA, rabujacych miejsca pracy, Ross Perot w 1992 roku mial 19 procentowe poparcie ( 20 milionow glosow ) i nie uzyskal niczego.

    wyborcza ,13 maja

  343. Tejot
    Niepotrzebnie się pośpieszył, w sprawie głupoty, jaką jest ziemniak
    dla historii świata.
    Niestety, Tejocie, to kartofel rządzi światem. To są fakty. Nawet w Wikipedii,
    przy haśle „ziemniak” zauważono, że kartofel zrobił demografię Europie.

    Ziemniak został przywleczony do Europy z Ameryki Południowej, przez kolonizatorów, w drugiej połowie XVI wieku. Nie wszędzie się przyjął.
    Przyjął się na wielką skalę we Francji, w Niemczech, w Polsce, w Rosji…..
    Nie przyjął się w Szwajcarii,na wyspach brytyjskich, w Skandynawii,
    oraz w świeżo kolonizowanym, przez Brytyjczyków kontynencie
    amerykańskim, dzisiejszym USA…. Na szczęście.
    W Anglii zamiast kartofla wprowadzano właśnie pasterski system żywienia
    ludzi, który trwa do chwili obecnej. Na tym żywieniu, widocznie Anglikom dobrze było, i jest. Stworzyli Imperium, dali światu nowoczesną naukę, przemysł.
    W Ameryce, były inne uwarunkowania środowiskowe, najpierw wykorzystano, olbrzymie pastwiska, pierwotne zwierzęta zastąpiono krową.
    Na tej bazie powstała wielka cywilizacja, która do dzisiaj rządzi światem,
    pomimo tego, że się chwieje. Chwieje się, na skutek, wprowadzenia
    rolnictwa, żywienia słodką i ognistą wodą, hamburgerem.

    Kartofel swoją funkcję demograficzną, zwiększania populacji, spełniał do momentu wprowadzenia w rolnictwie paliw kopalnych, do napędu maszyn rolniczych, przemysłowego chowu zwierząt. w Polsce tą graniczną datą był przełom lat 60. i 70. XX wieku. Na zachodzie stało się to nieco wcześniej.

    Kartofel, był zdrowym składnikiem pożywienia, europejskiego człowieka,
    do czasu, jak stanowił 75 do 90 procent masy pokarmowej, a resztę stanowiło białko i tłuszcz, do tego o wysokiej wartości biologicznej: mleko i jego przetwory, trochę wieprzowiny, jajo kurze. Na takiej strawie, rodziło się dużo ludzi, ale głupich, bez szans na dobry rozum, kreatywna inteligencję. Taki człowiek,był znakomitym surowcem na mięso armatnie.
    Stało się tak w czasach napoleońskich, i w okresie I i II wojny światowej.
    Hitler i Stalin mieli nieograniczone zasoby do mordowania się nawzajem.

    Obecnie byłoby to niemożliwe. Europa, nie posiada ludzi zdolnych do trzymania karabinu w rękach. Ewentualna wojna, będzie miała inny obraz. Zawodowy. Wysoko technologiczny. Podobny do tej w Serbii, z bombardowaniem, z wysokiego pułapu. Rakiety z uzbrojeniem konwencjonalnym i taktycznym atomowym.

    Przejdźmy z powrotem do ziemniaka. Powiedzmy pół wieku temu, po raz
    pierwszy w dziejach ludzkości pojawiło się nieznane wcześniej zjawisko, na szeroką skalę; nadmiaru biała i tłuszcze w diecie człowieka.
    W połączeniu z ziemniakiem, powiedzmy w stosunku 50 na 50 procent,
    tak jest obecnie w Polsce, dało to mieszankę piorunującą, degradującą zachodniego człowieka, do poziomu niewolnika, człowieka chorego
    cywilizacyjnie. Europejczyk, człowiek Zachodu, staje się popychadłem,
    bydłem ludzkim, w światowym systemie gospodarczym , społecznym, politycznym … Jak ktoś tego nie widzi, to znaczy, że jest ślepy, garbaty.

    W Polsce ludzie o wysokiej wartości biologicznej, uciekli z tego syfa, ludzi garbatych, wyemigrowali…. gdzie się dało.

    Dwukrotnie ziemniak, kartofel przegrał z pastwiskowym, opartym na
    żywieniu strawą pochodzenia zwierzęcego, modelem żywienia; Napoleon, czyli Francja z Anglią, i to samo się zdarzyło Niemcom nazistowskim Hitlera w konfrontacji z Imperium Brytyjskim w II wojnę. Ostatecznie, Hitlera pokonała koalicja; amerykańskiej techniki i technologii, dostarczone Rosjanom uzbrojenie, konserwa mięsna/tuszonka/, brytyjska marynarka, i prosty, kartoflany, rosyjski żołnierz.

    Osobnym problem, też związanym z ziemniakiem, jest wypędzenie, wymordowanie europejskich żydów, przez Hitlera, który też był żydem.
    Niemcem żydowskiego pochodzenia. Chciał z Niemców zrobić rasę panów,
    nad całym światem. Żydzi, nie pasowali mu do tego towarzystwa.
    Nie przewidział Hitler tego, że nieliczna grupa żydowskich naukowców,
    wypędzonych z Europy, zbuduje w Ameryce wielką technologię, naukę,potęgę gospodarczą, finansową.

    Edukacyjnej funkcji wojny w dziejach człowieka, w przypadku narodu niemieckiego, Niemcom zadanej przez Hitlera, wystarczyło na 50 lat.

    Historycy, politolodzy płytko oceniają historię, przebieg procesów społecznych, politycznych…bo są teoretyczni, myślą teoretycznie.
    Historyków interesuje w zasadzie tylko to, kto komu dał w mordą, ilu ludzi kto zabił, jaką kto komu powierzchnię ziemi zajął, co ukradł drugiemu….
    i to wszystko.
    Prawdziwymi przyczynami procesów społecznych… historycy się nie zajmują.
    Podobnie jak medycyna akademicka, która zajmuje się leczeniem objawów wszelakich ludzkich patologii, przyczyny ją nie interesują. Leczy objawy chorób, tylko. Przyczyny chorób, medycyny akademickiej nie interesują.

    Podobnie zachowują się pozostałe tzw „nauki” z wyjątkiem nauk ścisłych,
    matematyki, fizyki…

  344. Jedno temu krajowi wróżę z wielką pewnością: jeszcze długo nie będzie miał stabilnych rządów.

    „Zbuntowani młodzi chcą pracy i wyższych zarobków. Warstwa specjalistów i urzędników – także. PO może i musi prowadzić politykę sprzyjającą powszechnym podwyżkom dochodów. To jest atrakcyjniejsze od punktowego rozdawnictwa PiS.
    Partia ta ma już swojego prezydenta. Część nowych wyborców PiS bać się będzie skupienia całej władzy w ręku żądnego jej prezesa Prawa i Sprawiedliwości.

    Młodzi zbuntowani pragną swobodnie emigrować i zadomawiać się w całej Unii. Nie zachowa ich przychylności partia osłabiająca więzi z UE, budująca jakieś Międzymorze – lokalną przeciwwagę wobec Brukseli, szczująca przeciw Niemcom, zaostrzająca niepokój na wschodnich granicach i wielbiąca militaryzm. „Nasza przyszłość ma na imię Polska”, „Polska najważniejsza”, „Polska przewodzi sąsiadom” – to kupią młodzi magistrowie? Nacjonalizm PiS i Kukiza biega na krótkich stetryczałych nóżkach.

    PiS rozpiera pycha, PO uczy się pokory. Wskutek tych wszystkich okoliczności, a też z powodu różnic w polityce zagranicznej sympatie wyborcze mogą jeszcze ewoluować na rzecz Kopaczowej.

    Kukiz jako swój program przedstawi mieszankę bzdur, marzeń i starzyzny. Analitycy są zgodni, że nie przekroczy 15 proc. głosów.

    Układ sił w przyszłym Sejmie może więc wyglądać tak:

    PiS – 30 proc.
    Kukiz – 15 proc.
    Razem 45 proc.

    Oraz:

    PO – 25 proc.
    Petru, lewica, PSL – łącznie 20 proc.
    Razem 45 proc.

    Jeśli PSL nie wejdzie, a lewica nie przekroczy 5 proc., głosy, których im zabraknie, przeleją się na PO.

    O tym, kto stworzy rząd, zadecyduje kilku posłów. A potem zacznie się rozbiór ruchu Kukiza i ogólny handel zdobytymi mandatami. System władzy centralnej w ogóle straci powagę i znaczenie. Może to na dłuższą metę dobrze dla Polski jako prowincji Europy.”

  345. Andrzej Falicz!
    Andrzeju!
    Zakochałem się w Twojej żonie, za to, że jako nieliczna, z polskiej rasy,
    polskich kobiet, wie, że ziemniak jest niewłaściwym pokarmem dla
    człowieka.
    Prawdopodobnie, tego nie mogę wiedzieć w szczegółach, przyczyniła się
    do tego, że jesteś człowiekiem inteligentnym, odnosisz sukcesy zawodowe.
    Za pomocą odganiania Ciebie od ziemniaka i pozostałej strawy roślinnej,
    to się stało. Spróbuj mnie przekonać, że było inaczej.
    Z satysfakcją, przesyłam Twojej żonie prezent, wraz z pozdrowieniami,
    będzie to „Pragnienie miłości” , Fryderyk Chopin/muzyka/, Wojciech Młynarski/słowa/ i Edyta Geppert/śpiew/

    http://www.youtube.com/watch?v=1F8-w7HAnAQ

    PS Andrzeju! na youtube jest wiele materiału , o żywieniu, Kwaśniewskim.
    Jeżeli to nie pomoże, to zdekonspiruj swój adres mailowy,indyjski,
    jeżeli jest to możliwe.

  346. Artoo (20-06-g.8:28)
    Bardzo przytomna, sensowna analiza. Niezwykła rzadkość na tym blogu, któremu nadal ton nadają dawna Kartka z podróży i Andrzej Falicz. Przemądrzali nudziarze, przewidywalni aż do bólu.

  347. Wyprowadzają sztandar przegranych cwaniaków.
    „Mamy dzisiaj w Warszawie dwie konwencje, pierwszą około godziny 10:30 ma rozpocząć Prawo i Sprawiedliwość, której celem jest „pożegnanie” pana Andrzeja Dudy, odchodzącego z PiS-u po wyborze na Prezydenta RP oraz drugą, która ma się rozpocząć około 13-tej, a jej motywem przewodnim ma być prezentacja nowego programu partii i przemówienie pani Kopacz – przewodniczącej partii.

    W ten sposób PiS ma pożegnać pana Dudę, a PO ma zamiar dokonać nowego otwarcia. Tymczasem to jest jednak bardzo złudne, albowiem to tak naprawdę Prawo i Sprawiedliwość otwiera w swojej historii nowy wspaniały z własnej perspektywy okres. Podczas, gdy Platforma Obywatelska powinna się przede wszystkim rozliczyć z niedokonań prawie ośmiu lat rządów, ze wszelkich straconych szans, strat i błędów, które miały miejsce podczas jej rządów.

    Trudno ocenić, dlaczego obie partie zdecydowały się na imprezy w ten sam dzień? Prawdopodobnie to wynik zbiegów okoliczności, jedni chcieliby już zacząć, a drudzy liczą się z każdą godziną, bo są po drugiej stronie klepsydry. Jednakże takie widowisko w jeden dzień, to stosunkowo dużo, nawet jak na nasze warunki przyzwyczajenia widzów do spektaklu politycznego. Z pewnością będzie to niezwykle interesujące i zajmujące, oczywiście wszystko zależy od relacjonujących tego typu wydarzenia głównych stacji telewizyjnych, jeżeli się z założenia nie ogląda niektórych z nich, to zawsze można liczyć na transmisję w Internecie, zwłaszcza Prawo i Sprawiedliwość zawsze przykładało znaczną rolę do tych transmisji i przeważnie były one na wysokim poziomie, w tym przepustowość łącza pozwalała bezpiecznie się logować kolejnym widzom.

    O ile w przypadku pana Dudy wiemy, czego możemy się spodziewać – mniej więcej, to zastanawiające jest to, do jakiego stopnia – odsłoni przyłbicę, czy też jak piszą niektórzy publicyści mainstreamowi – zdejmie maskę. Tutaj raczej nie będzie rewolucji, ponieważ jest to tak naprawdę konwencja będąca rozpoczęciem kampanii wyborczej w wyborach parlamentarnych, które są walką o wszystko w tej chwili na naszej scenie politycznej i nie można oczekiwać od tak poważnej partii politycznej jak PiS, że miałaby popełnić jakiekolwiek dziecinne błędy. Zbyt wiele przegranych kampanii mają na koncie, to im tak musiało wyćwiczyć psychikę, że każdy na pewno bierze odpowiedzialność za całość i będziemy widzieli kolejne perfekcyjnie przeprowadzone widowisko teatralno-polityczne.

    Co do pani Kopacz, to nie ma ona łatwego zadania. Z jednej strony ciąży na niej świadomość przegranej i kłopoty z rozpadającym się środowiskiem politycznym, a z drugiej strony – ciągle przy wszystkim, czegokolwiek się nie dotknie to najpierw musi zapłacić za niezapłacony politycznie rachunek, jaki pozostawił po sobie pan Donald Tusk. Nie jest łatwo w takich warunkach mówić o przyszłości, zwłaszcza jeżeli nie nastąpiło polityczne odcięcie się od tego całego zła, które nastąpiło za przyczyną złych rządów pana Donalda Tuska. Niestety dziedzictwo okazało się żadne, wręcz pogrążające, spadek z masą długów i znikąd ratunku, nie mówiąc nawet o przyjaznej dłoni, czy też ramieniu, na którym można się wesprzeć. Pani premier jest sama, na swoich szpilkach. Mówi się, że dopiero od stosunkowo krótkiego czasu może polegać na własnym najbliższym otoczeniu politycznym, wcześniej podobno nikt nie chciał jej traktować poważnie w znaczeniu bytu politycznego. Tymczasem, pani Kopacz straciła, czy też może dobrowolnie zrezygnowała z najważniejszej szansy jaką miała, to jest złożenia dymisji i wskazania na pana Grzegorza Schetyną, jako na rzeczywistego lidera środowisk Platformy Obywatelskiej (liczba mnoga nie jest przypadkiem), który byłby w stanie przeciwstawić się z jednej strony triumfalnemu pochodowi prawicy, a z drugiej druzgocącej dla PO roli nowych zjawisk politycznych jak to co przedstawia pan Paweł Kukiz, czy też to co próbuje Polakom przekazać pan Ryszard Petru.

    Prawdopodobnie wszyscy mają świadomość, że na dzień dzisiejszy nie ma alternatywy dla pana Schetyny w Platformie Obywatelskiej, jeżeli ta partia rzeczywiście chciałaby o coś zawalczyć. Pani Kopacz miała rok i cztery miesiące, ale rok z tego okresu po prostu zmarnowała. Nie zaproponowała Polakom niczego nowego, żadnej nowej formuły, nie przeprowadziła rozliczenia, co więcej nie potrafiła nawet uderzyć w opozycję, a co dopiero przedsięwziąć cokolwiek, co powstrzymałoby erozję lektoratu na rzecz takich „poziomek”, jakich można było się spodziewać w przypadku pana Kukiza lub PR-u, jak w przypadku pana Petru. Nie można udawać, że się nikt nie spodziewał, że tego typu siła lub siły grupujące w istocie „platformiany” potencjał mogą się pojawić. Więc się pojawiły, oto są i mają to do siebie, że generalnie skreślają Platformę Obywatelską w ogóle, bez najmniejszego zainteresowania dla jej konwencji.

    Pani Ewa Kopacz nie żyje na samotnej wyspie, gdzie nie ma telewizorów. Musi mieć świadomość powyższych okoliczności, a także o wiele więcej, od kulis wydarzeń politycznych. To powoduje, że jej przemówienie może być bardzo ciekawe, a prezentowany program powinien odnosić się jakoś do rzeczywistości z uwzględnieniem ograniczeń, które tworzy nowy układ na scenie politycznej.

    W istocie jednak, chciałoby się powiedzieć, że to Platforma Obywatelska powinna zrobić konwencję pożegnalną i sztandar wyprowadzić. Tak byłoby najlepiej dla Polski – samorozwiązanie Platformy Obywatelskiej przed nadchodzącymi wyborami, to najlepszy prezent jaki ta partia mogłaby zrobić wyborcom, a zarazem byłoby to coś najlepszego, co jako środowisko ci ludzie uczyniliby dla kraju. Jeżeli nie przekażą władzy panu Grzegorzowi Schetynie, to może się tak zdarzyć, że nie tylko nie będzie komu wyprowadzić sztandaru, ale w ogóle nie będzie czego rozwiązywać.

    ps. W tym samym dniu tj. dzisiaj podobne wydarzenia będą w Polskim Stronnictwie Ludowym i w Twoim Ruchu, warto śledzić informacje, bo możemy być świadkami wielu ciekawych wydarzeń.”

  348. O kartoflach tu można – o referendum NIE.
    Szanowni , jak sądzicie – czy dieta kartoflana lub ”pasterska ” pozwoliła by zmienić
    zapatrywania i ton narracji pt Wacława ?
    Może by wreszcie dał nam trochę wytchnienia od reklamy swoich i nie swoich pomysłów.
    ukłony

  349. Kartofle, to filozofia, Hitler był Żydem. Te i temu podobne bzdury wypisuje na EP nieustraszony Wacław.
    Pzdr, TJ

  350. mag
    nie moglas sobie darowac…
    Petru nie wejdzie
    „lewica”tez raczej nie.
    Glosy PSL przejmie PiS.
    Kukiz wejdzie.

    Beda 3 partie (moze sie PSL zalapie to beda 4-y)
    PSL wymieni szefa, ktory bedzie gotowy negocjowac ze zwyciesca.

    „Antyeuropejski” PiS to bzdura na resorach.
    Tak jak wiele mitow dla lemingow.

    Ilustruje to doskonale ciezki safandula Komorowski wraz z generalami z PRL-u jako cialo doradcze…reprezentujacy „dynamiczna partie przyszlosci”…

    Oraz mlody doskonale wyksztalcony Duda z obyciem swiatowym i jezykami majacy u boku jako doradce rownie mlodego powszechnie uznanego za jednego z a najlepszych polskich europeistow Szczerskiego. – oni niby reprezentuja starych anachronicznych moherow…
    Jak slusznie zauwazyl Szczerski:
    „Wedle głoszonego w Polsce tyleż popularnego, co fałszywego stereotypu realizowanie własnych interesów jest równoznaczne z wchodzeniem w międzynarodowe konflikty. Znów kłania się pseudorealistyczny minimalizm…”

    Prosze zobaczyc kto juz zaprosil Dude i gdzie sie on wybiera.
    Duda jedzie najpierw do Berlina a PiS jest dziarsko reprezentowany w Parlamencie Europejskim

  351. mag
    20 czerwca o godz. 8:57
    Artoo (20-06-g.8:28)
    Bardzo przytomna, sensowna analiza.

    Mój komentarz
    Mag, dopisuję się do Twojej opinii. Komentarz jest o państwie, to jest to czego nam potrzeba.
    Pzdr, TJ

  352. Artoo

    Ciekawa analiza.

    Pewnie dlatego, że autorstwa Jerzego Urbana a on przenikliwie nikt inny, cytując tejota, potrafił pisać „komentarze o państwie, to jest tym czego nam potrzeba”.

    Choć z drugiej strony ona zazwyczaj nie doceniał dynamiki procesów politycznych czego dowodzi przełom lat 70-80 czy 80-90.

    W numerze Nie w którym zamieszczony powyższy tekst pt „Du…ą do przodu” uwagę zwraca również rys biograficzny nowego ministra zdrowaia autorstwa Mateusza Cieślaka „Zembala od spodu. Prawdziwa twarz dobrotliwego kardiochirurga.”

    Też wart uwagi, bo też „o państwie czyli o tym czego nam potrzeba”

    http://nie.com.pl/test/zembala-od-spodu/#more-28924

  353. @Bar Norte
    trafna uwaga o autorstwie.
    W FiM piękny zdjęciowy „Polska daje przykłąd światu!” gdzie możemy podziwiać Misia Kamińskiego dossanego do ręki papcia i panią premierę na klęczkach całującą papcię w łapkę. I możemy podziwiać przywódców innych krajów jak podają mu rękę.

  354. Andrzej Falicz i inni
    „Nie mogłaś sobie darować” – stwierdzasz z wyrzutem.
    Myślałam, że na en passent, tak jak kiedyś, każdy ma prawo do własnych opinii. Widocznie już nie . Poprawna jest opcja Bar Norte & AF & cons.
    Nie to nie. To co tu się dzieje, to nawet nie jest pozór dyskusji.

  355. Ewa-Joanna

    Widziałem te fotki z całuśnej adoracji Franciszka. Furorę robią w internecie.

  356. mag,
    To byla z Twojej strony jedynie zlosliwosc i ocena nie podparta zadnym konkretnym argumentem oprocz…”Twojego wrazenia”.
    Dlatego napisalem:
    „nie moglas sobie tego darowac…”

  357. Krajanie mają skłonność do przepychanek, szturchańców, cmokania, krzywienia ustek i temu podobnych gestów, co na blogu przebiega falami. Sensacje oraz kłótnie, to jest paliwo, które napędza wyobraźnię krajan. Tysiące razy cytują bon moty gdzieś tam przy chlaniu wypowiedziane w rodzaju „państw to ..j, …a i kamieni kupa” jako tezę wyjściową oraz jako wniosek ostateczny. W środku dyskusja jest pusta.

    Ileż razy można rozdmuchiwać sensację? Ile razy można przekłuwać problemy ostrzem satyry złożonej z zapożyczonych szlagwortów?
    Na blogu ile razy? Odpowiedź brzmi – w nieskończoność. Przecież my lubimy żarciki, przy..wanki, dykteryjki w kilku zdaniach, bonmociki, pradziadki przy saniach. To jest ta nasza lekkość bytu, znośność i wytrwałość. Gustujemy we wszystkim co smaczne i pieprzne, opaczne, rzucone przed wieprze.

    Temat systemów wyborczych proponowanych dla Polski jak leżał, tak leży nietknięty. Sensacje, co w mediach, gdzie zdarzyła się komedia, kto się przejechał, a kto wywróżył, kto leży na dechach, a kto kwiat róży, kto się wyrypał, a kto niewypał, sypią się plotki wierszem i prozą, rosną osady z polską gnozą.
    Pzdr, TJ

  358. Tejocie,

    Czy moglbys podac program?

  359. Popijanie jajecznicy indyjskim shiraz ( what the f.. h.. !? ) na kartoflisku enpasse to to nedzny polski maly pikus do tego ..
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/56,114944,18147154,Od_stylowych_cylindrow_po_szalone_kreacje__Takie_rzeczy,,3.html

    Czyzby jakis niekontrolowany wyciek amoniaku ( niekontrolowany wyciek to chyba maslo maslane a krowa niech nawet nie probuje pytac o teze albo podmiot

  360. „Pani doktorka z malej prowincjonalnej miesciny nie ma bynajmniej wiekszych kompetencji do roli premiera niz rockman. ”

    http://wyborcza.pl/politykaekstra/1,143510,17388198,Beata_Szydlo___poslanka_z_broszka.html#BoxGWImg
    Pani doktorka z jablonka i poslanka z broszka (…).
    Z „Kolbergiem po kraju ” czy krowa to jeszcze pamieta ?

  361. Właśnie, Tejocie…
    … „pradziadek przy saniach”, „domki w słupsku” i nasza „nieznośna lekkość bytu” jakże różna od czeskiej.
    Że też chce ci się tu jeszcze bywać regularnie.
    Pozdrawiam i zmykam.

  362. Andrzej Falicz
    20 czerwca o godz. 13:54
    Tejocie,
    Czy moglbys podac program?

    Mój komentarz
    AF, mógłbyś bardziej na temat być i omówić system wyborczy australijski do Izby Reprezentantów i do Senatu. Na blogu było tyle wzmianek, odsyłaczy i podawania go jak dobrego przykładu dla Polski (także przez kukizowców), że chciałoby się dowiedzieć cóż to za wielbłąd dwugarbny ten STV plus AV. Australijczycy siedzą cicho. Ty jako bezpośredni uczestnik tego systemu jesteś właściwą osobą, która może się podzielić szeroką wiedzą o nim.
    Pzdr, TJ

  363. tejot

    Ale Andrzej Falicz o ile się nie mylę pisze z Indii. Wiec rozpytywanie go system australijski jest nie na miejscu.

    Lecz mogę cię pocieszyć, że w Indiach deputowani do izby niższej parlamentu zwanej Lok Sabha też pochodzą z JOW-ów. Jest to brytyjska spuścizna po kolonialiźmie.

    Niestety szczegółow indyjskiej metody wyborczej nie znam.

    Lecz nic przecież nie stoi na przeszkodzie, by gruntownie przedyskutować na blogu metodę wyboru do Lok Sabha a potem przeszczepić indyjskie rozwiązania do naszej praktyki wyborczej.

  364. Bar Norte
    20 czerwca o godz. 15:49
    tejot
    Ale Andrzej Falicz o ile się nie mylę pisze z Indii. Wiec rozpytywanie go system australijski jest nie na miejscu.

    Mój komentarz
    Kartko, żarciki owszem, ale nie zamiast dyskusji.
    Pzdr, TJ

  365. Mam propozycję tematu referendum, który nie ma związku z JOWem, a z Zajobem niektórych polityków zachodnich, ale może zostaniemy z tym problemem skonfrontowani wcześniej niż myślimy. Ja tylko zasygnalizuję problem i początek pytania w referendum: „Czy chcecie tego dla waszych dzieci”?

    Na podstawie informacji z prasy niemieckiej:

    Drobny problem, ale ważny!

    Wszystko zło przychodzi do Pokski z Zachodu, predzej lub później. Co czeka mojego prawnuczka za kilka lat, gdy będzie miał tych latek 7? Zostanie w szkole uświadamiany na lekcjach wszystkich przedmiotów – że istnieje różnorodność preferencji i technik seksualnych i ma się uczyć akceptacji wszystkich!
    Czy będzie musiał zaliczyć praktykę z przedstawicielami całej grupy LSBTTIQ + zwykłe Hetero, wychodzące z mody, tego nie wiem.
    Wiem tylko co już czeka „szwabskie” dzieci i solidaryzuję się z ich rodzicami, którzy jutro będą demonstrować przeciwko planom wychowawczym rządu Badenii-Wirtembergii w Stuttgarcie. Pani Kempa powinna w nich brać udział jako szefowa Zespołu parlamentarnego przeciw ideologii genderyzmu.

    Rodzice życzą sobie odpowiednio do wieku dziecka dopasowane treści nauczania i nie życzą sobie korzystania z podręcznika pewnej idiotki – pedagożki seksualnej, według której 7-letnie dzieci mają dyskutować takie problemy jak seks analny i zapoznali się z fachowym wyposażeniem burdelu. Nie wiem, czy w przedszkolu już omówili seks oralny? Sądzę, że mogą się uczyć na przykładzie Polańskiego, że to niewskazane.

  366. Chyba wczoraj słyszałem z ust pani Kopacz, że sprowadzenie 1000 azylantów to pryszcz, niezauważalny w budżecie. Chciałbym krótko przytoczyć realne dane na temat osób „proszących” w Berlinie o azyl, choć są zwykłymi kryminalistami lub uciekinierami ekonomicznymi.

    Tytuł artykułu jest taki:

    „Berlin-Kreuzberg: 18 Asylbewerber kosten 1,4 Millionen Euro”

    Historia jest typowa. Przybyli nielegalnie z Afryki do Berlina i zajęli budynek pewnej szkoły. Tam ci uciekający przed śmiercią i prześladowaniami biedacy żyją na koszt podatników niemieckich, handlują narkotykami i troszkę się nawet mordują – i nie ma na nich siły! Gdy szkoła miała być opróżniona z najeźdźców afrykańskich, niektóry politycy udaremnili ten legalny akt policji i oni siedzą do tzw. „usranej śmierci” i na rok tych 18 cwaniaków zużywa 1.4 miliona euro, czyli 80000 Euro/ jednego pseudoazylanta. To jest piękna pensja za cwaniactwo. Chciałbym mieć taką emeryturę. Niemcy są kretynami, niech płacą, ale co będzie z tym 1000 azylantów w Polsce, gdzie Polacy nie mogą znaleźć pracy lub tanich mieszkań?
    Podraża sprawę fakt, że trzeba ich pilnować, aby nikogo z zewnątrz nie zabili, bo wewnątrz sobie radzą.. Kaczyńskiego pilnują za miliony PiSu, to ma sens, ale azylantów, potencjalnych kryminalistów?

  367. tejot
    20 czerwca o godz. 15:27

    Andrzej Falicz
    20 czerwca o godz. 13:54
    Tejocie,
    Czy moglbys podac program?

    Mój komentarz
    AF, mógłbyś bardziej na temat być i omówić system wyborczy australijski do Izby Reprezentantów i do Senatu
    …”

    TJ-ocie w dalszych ciagu uwazam, ze to Ty pownines przedstawic najlepsza forme wyborow i proponowany przez Ciebie system polityczny w Polsce.
    Czekam z utesknieniem na Twoj program.

    Czy moglbys go rozpisac na kolejne kroki i jak chcialbys to przeprowadzic czasowo.
    Lacznie z Twoimi propozycjami ustaw i sciezki legislacyjnej.

  368. @Wacław1:
    „Ciekawie opisuje naszą rzeczywistość polityczną Krzysztof Rybiński.
    Wieszczy koalicję PIS z Kukizem……”
    – oj Rybińskiego może wynająć każdy i zrobi cokolwiek ten ktoś każe. Taki zawód.

  369. AF, temat zapodał Gospodarz – referendum z pytaniami o system wyborczy, interpretację prawa podatkowego oraz finansowanie partii politycznych. Zainspiruj się.

    Sądzę, że Ty jako obywatel Australii wiesz znacznie więcej o praktyce wyborczego systemu australijskiego. Głosowanie jest przymusowe, a więc bierzesz regularnie udział w systemie wyborczym i możesz się podzielić wiedzą o tym systemie na blogu.
    Zapewne masz także wiedzę o finansowaniu partii w Australii.Też by się przydało Twoje zdanie na ten australijski temat. Dzielenie się doświadczeniami nie kosztuje wiele, a wzbogaca.
    Pzdr, TJ

  370. Bar Norte 10:45
    „Artoo
    Ciekawa analiza.”

    Masz bardzo celne oko, nieprzymierzając jak byś w dawnych “dobrych” czasach pracował na ul. Mysiej w W-wie 🙂

    Tekst przytoczyłem w cudzysłowiu jako cytat lecz nie wyjawiłem autorstwa aby nie ściągać uwagi i dyskusji na osobę (co jest niestety tutaj tak częste) lecz na treść. Poza Tobą, pozytywnie zareagowali @tejot i @mag. Reszta pozostaje zajęta naparzanką na kartofle.

  371. Artoo

    Zwróciłem uwagę na cudzysłów w twoim komentarzu i to mnie naprowadziło na utora.

    Też czasem stosuję ten sposób by uniknąć dyskredytowania sensownego tekstu przez dyskredytowanie autora czy źródła.

    W tym przypadku uznaję autora za wybitnie inteligentnego i przenikliwego. Z tym, że jak sam o sobie pisze w ksiązkach biograficznych to dotyczy środowiska z którym obcuje – w tym przypadku świata polityki. Natomiast czasem zdarza mu się nie docenić pewnych zjawisk społecznych czy politycznych które odbywają się poza tym dość hermetycznym światem. Zjawisk, które w efekcie demolują ten świat zastałej polityki – jak np w 1989.
    Tak więc jego wizja rozdartego parlamentu i słabego rządu może być całkiem realna – ale nie musi.

    Zresztą jak pisałem nocą do Pilznera nie sądzę by zmianę zachodzącą w kraju można było zamknąć jesiennymi wyborami.

    I tylko taką uwagę mam do cytowanego przez ciebie tekstu.

  372. Bar Norte,

    Masz rację. Ale to przecież naturalne. Ludzie z wiekiem tracą kontakt z rzeczywistością, z tym co nadchodzi, co nowe w otaczającym ich świecie. Jak świat długi i szeroki nie słychać o rewolucjach przeprowadzanych przez emerytów i rencistów.

  373. Poniewaz co rusz dowiaduje sie, ze emigracja mlodych ludzi z Polski wynika omal wylacznie z mozliwosci, potrzeby przygody, odmiany , wiec zapytuje sie, czy w starych krajach UE mlodzi ludzie tez tak sie przemieszczaja np. z Francji do UK, z Niemiec do Ne. Jesli przemieszcza sie procentowo tylko polowa w porownaniu z mlodymi Polakami, to wszystko w porzadku. Jesli wiecej, to jednak nie mozna tego kwitowac – maja prawo zyc gdzie chca. Zwlaszcza, ze emigracja to naprawde jest ciezki chleb.

  374. Dziennik ,, Rzeczpospolita ” twierdzi , ze na zmiane finansowania systemu politycznego nie ma szans, bo dominujace partie na to nie pozwola. Tworzenie nowych okregow wyborczych wywolalo by tyle sprzeciwow spolecznych, ze nie jest do zrobienia. Pozostaje pytanie trzecie o spor oligarchow z fiskusem ( bo zwykly obywatel nie ma funduszy na najem hordy prawnikow ) , krore pewnie wiekszosc oceni negatywnie.

    Tygodnik Przeglad opisuje totalitarne metody traktowania obywateli przez olsztynska policje- wlos sie na glowie jezy ! Jesli wladza centralna nie zabezpiecza obywateli przed takim traktowaniem, to nie ma prawa rzadzic.

  375. Popieram, iż referendum bez sensu – a już ostatnie pytanie to prawdziwe kuriozum. A dotąd było tyle okazji do wysłuchania opinii narodu w istotnych sprawach i co? Nic, bo nie było takiej woli. No cóż, teraz rządzący zbiorą tego rezultaty. Ważna nauka z ostatnich wyborów wg mnie płynie następująca: dziki liberalizm nam się opatrzył, pragniemy państwa bardziej socjalnego, a przede wszystkim obywatelskiego!

css.php