Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

24.07.2015
piątek

Bodnar wybrany – Kopacz wygrana

24 lipca 2015, piątek,

Gratulacje dla Adama Bodnara, którego Sejm znaczną większością głosów wybrał na następnego Rzecznika Praw Obywatelskich. Niczego nie ujmując pani Zofii Romaszewskiej, działaczce praw człowieka, zwłaszcza w PRL, a dziś kandydatce PiS na to stanowisko, Bodnar jest świetnym kandydatem.

Ma doktorat z prawa, silną pozycję – mimo stosunkowo młodego wieku (38) – mógł wybrać intratną karierę finansową/prawniczą albo spokojną i bezpieczną drogę naukową, albo wreszcie karierę polityczną – wybrał sektor NGO, organizacje pozarządowe, sektor społeczny. Okazał się społecznikiem, zyskał takie uznanie w środowisku NGO, że jego kandydaturę poparło ponad 50 organizacji strażniczych (pilnujących wartości) i równościowych.

„Ten kandydat rozumie sens i skutki praktycznego sądowego testowania prawa” – powiedziała prof. Ewa Łętowska, pierwsza Rzeczniczka Praw Obywatelskich, która nadała odpowiedni kształt i wagę temu stanowisku.

Jak słusznie zauważył prof. Smolar – wchodzimy w trudny okres polityczny, kiedy najsilniejsza partia opozycji (a może i całego kraju) głosi potrzebę wzmocnienia władzy wykonawczej kosztem władzy sądowniczej, zapowiada idące w tym kierunku zmiany ustrojowe, w tym ponowne połączenie stanowiska prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości.

Wybór dr. Bodnara jest też sukcesem Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, której jest wiceprzewodniczącym, i całego sektora organizacji pozarządowych. Bogate doświadczenie Artura Bodnara w tym sektorze (obrona więźniów, zwolnionego policjanta z powodu HIV, pryncypialne stanowisko w sprawie tortur w tajnym więzieniu CIA na terenie Polski, wreszcie w sprawach światopoglądowych) – wszystko to budzi szacunek.

Wybór kandydata Platformy i SLD to także sukces Ewy Kopacz w jej staraniach o umocnienie swojej pozycji w partii. Po konwencji antyprzemocowej i ustawie w sprawie in vitro wybór Artura Bodnara to kolejny sygnał, że przewodnicząca partii i premier zostawi po upływie kadencji rządu konkretny dorobek, nie unika kontrowersyjnych decyzji i nie zamierza do wyborów prowadzić Platformy opłotkami.

Nie zamierza także brać sobie do serca apelu prezydenta elekta, by powstrzymać się od kontrowersyjnych decyzji, zwłaszcza ustrojowych, czyli zajmować się administrowaniem (i narazić na zarzuty, że jest leniwa…). Nawet jeśli grupa posłów Platformy nie poparła kandydatury Artura Bodnara, to była ona zbyt nieliczna, by odebrać swojej partii zwycięstwo.

Jak było do przewidzenia, prawica jest niepocieszona. Jacek Karnowski na portalu „wPolityce” już wzywa prawicę, by nowemu rzecznikowi „odmawiała legitymizacji”, czyli nie uznała wyboru Rzecznika Praw Obywatelskich.

Wybory przegrane nie mogą przecież być uznane. To tylko przedsmak tego, co czeka Adama Bodnara na nowym stanowisku, zwłaszcza gdyby miał mieć przeciwko sobie przyszłą większość parlamentarną, rząd i prezydenta.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 558

Dodaj komentarz »
  1. ADAM Bodnar, nie Artur…

  2. obydwoje udaja: mysz, że jest nieżywa, a kot, że też tak uważa.

  3. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  4. w miedzyczasie, w stanach, jeden gej placi wiecej podatkow niż tuzin heterosow,
    a pracuja na trzy zmiany 😉

  5. to bardzo wzruszajace, że istnieja ludzie, ktorzy walczac z potworami staja prawi, szlachetni i majetni;

  6. Ciekawe, że krzykliwi moraliści prawicy tak często nawołują do lekceważenia urzędów i stanowionych przepisów – oczywiście w imię prawa i sprawiedliwości!?

    Dobra wiadomość, dziękuję!

  7. poltiser
    Bo to jest kargulowe pojęcie o prawie i sprawiedliwości.

  8. Bar Norte,
    no i widzisz jak szybko nasz Gospodarz zareagował na kwestię, którą uznałeś za „wartą mszy”? Gratuluję.

    a propos poczynań Ewy Kopacz.
    Bodnar, in vitro, wybieranie płci, to takie sukcesy trochę na pokaz, bo na zablokowanie wyprowadzania kasy przez „optymalistów” na Cypr, Kajmany czy innego Luksemburga, to raczej jej stać nie będzie, podobnie jak na przeciwstawienie się lobbystom a w zasadzie mafii energetyczno-wiatrakowej, by nie dać zgnoić już podpisanej przez Komorowskiego ustawy prosumenckiej.

    Karnowski to optymista, bo żeby po „zatwierdzeniu” Bodnara przez Senat móc go odwołać, to trzeba mieć 3/5 a to nie będzie pewnie takie łatwe.

    Pozdrawiam, Nemer

  9. Lepszy Bodnar niż Romaszewska…..

    Tyle, że będzie to listek figowy, dobrze się prezentujący medialnie, ale nie mający żadnego wpływu na realia.
    Te zależeć będą dalej od polityki.
    Zewnętrznej i wewnętrznej.
    A graczami w niej nie są najważniejsze teoretycznie osoby w Państwie, tylko ekspozytury obce.

    Walka z terroryzmem i krzewienie wartości katolickich, wyprodukuje niejednego skazanego.
    Obrońca praw człowieka będzie miał co robić….

  10. Powinna wygrać Romaszewska, córka bohatera wolności i geniusz intelektu. Jak dno to dno. Do którego się nieuchronnie zbliżacie.

  11. Dziś pierwszy od dłuższego czasu optymistyczny felieton Daniela Passenta.

    Nie ukrywam, że również podzielam radość Gospodarza z wyboru przez Sejm (na razie) doktora Adama Bodnara na funkcję Rzecznika Praw Obywatelskich.

    Pisałem zresztą na blogu, również dziś, o swych nadziejach związanych z Bodnarem od momentu zgłoszenia jego kandydatury przez kluby parlamentarne PO i SLD.

    Redaktor Passent obszernie omówił biografię Bodnara, jego doskonałe kwalifikacje prawne i polityczne wiec nie ma sensu ciągnąć tego wątku.
    Mogę jedynie podkreślić jego bezkompromisowość i apolityczność, bo Bodnar z problemem narusznia praw człowieka przez państwo zmagał się zarówno w okresie IV RP jak i później – przez 8 lat rządów peowsko-peeselowskich.
    Można wspomnieć szeroko tu dyskutowaną sprawę katowni w Kiejkutach, próby ograniczania prawa do zgromadzeń, demonstracji (kominiarki!) czy postępującej, masowej inwigilacji obywateli przez państwo. Zawsze w tle takich wydarzeń, po stronie obywateli a przeciwko państwu, był Adam Bodnar z Fundacją Helsińską czy Fundacją Panoptikon.

    Chyba z tego powodu Adam Bodnar na prawicę działa od lat jak czerwona płachta na byka. Jest dla nich symbolem „lewackiej furii” w obszarze stosunków obywatel-państwo – jak to określają na blogu komentatorzy prawicowi.

    Z tego też powodu PO miała problem z wyborem Bodnara. Trzeba było związać peowskich prawicowców i dewotów (Bodnar wspiera mniejszości seksualne) dyscypliną partyjną – z której zresztą kilkunastu się wyłamało. A koalicjant peselowski kreślił obie kandydatury – Bodnara i Romaszewskiej.

    No ale ważne, że udało się dzieki wsparciu lewicy wybrać go na ombudsmana.

    Bez względu na to kto będzie rządził krajem po wrześniowych wyborach istotne jest to, że obywatele bedą mieli w Adamie Bodnarze wsparcie w politycznym (i nie tylko zmaganiu) się z własnym państwem.

  12. Bez względu na to kto będzie rządził krajem po wrześniowych wyborach istotne jest to, że obywatele bedą mieli w Adamie Bodnarze wsparcie w politycznym (i nie tylko zmaganiu) się z własnym państwem.
    ==============

    No właśnie…..
    Jeżeli obywatele zmagają się z WŁASNYM Państwem, to coś jest nie tak.
    Alienacja elit prowadzi do takiego skutku.
    Tyle że mechanizm wymiany się zaciął.
    I przesyłania sygnałów w górę.
    Ośrodek sterujący nie reaguje…..a przynajmniej tak było do niedawna.

  13. Głos za, Pani prof. Łętowskiej wystarczy i nic tu po innych rekomendacjach. Panie Passent, nie musi Pan niczego ujmować Romaszewskiej, ale mógłby się Pan zdobyć na rzetelną ocenę tej osoby. Jeśli ta pani będzie dalej namawiać na antenie TV Biełsat Białorusinów do postawienia się Łukaszence, to Baćka może spać spokojnie do później starości. I nie chodzi o to, że Romaszewska ma potatusine poglądy na Polskę i świat, bo w końcu każdy ma do tego prawo. Ale jeśli chce się być RPO, to trzeba umieć zaakceptować bezwarunkową równość praw dla WSZYSTKICH obywateli. Pani Romaszewska nigdy tego kryterium nie spełniała.
    Dzieją się ciekawe rzeczy. Podobno Pani premier zsyła Schetynę do senatu. Jeśli to prawda, to wszyscy którzy twierdzili, że to słabiutka kobitka, będą musieli włazić pod stół i odszczekać swoje oceny. Jeśli będzie IV RP, to stanowczo będzie ona IV RP babską. Świetnie, niech tak będzie.

  14. wiesiek59

    Dyskusja o Rzeczniku Praw Obywatelskich siłą rzeczy sprowadza sie do uproszczenia – obywatel a państwo.
    No bo rolą rzecznika jest ochrona praw i wolności obywatelski przed zakusami państwa. Wynika to z tego, że jedynie państwo może owe prawa czy wolności obywatelskie bezkarnie gwałcić. Chocby przez nadawanie owemu gwałceniu pozorów legalności.

    No ale przecież wiadomo, że państwo realizuje interesy dominujących w systemie grup społecznych. Tak więc w ich imieniu narusza innym, podporządkowanym im grupom ich prawa i wolności. Na różnych polach – socjalnym, politycznym, związkowym itp.
    Wiele o tym tu piszemy.

    Reasumując – konflikt „obywatele-państwo” należy interpretować jako konflikt między grupami społecznymi. Między grupami dzierżacymi władzę (ich państwo) i grupami im podporządkowanymi.

    To wyraźnie było widać w konflikcie o kominiarki, o którym wspomniałem wyżej w komentarzu.
    Po demonstracjach i rozruchach będących efektem napięć społecznych, również na tle socjalnym państwo (kancelaria Komorowskiego) wniosło projekt prawny nakazujący demonstrantom odsłanianie twarzy. Czyli zakaz kominiarek, ciemnych okularów na pół twarzy, bandan, szalików itp. Chodziło o to by policja i służby mogły rejestrować obraz, archiwizować go i tworzyć kartoteki osobowe zbuntowanych.

    Co ciekawe ten pomysł był silnie wspierany przez grupy społeczne identyfikujące się z władzą. Na blogu nawet pisano, że państwo owe działania ma prowadzić w ich imieniu – w ich interesie. Ten nurt dominował w dyskusji.

    Nadmienię, że ten orwellowski projekt uwaliła między innymi Fundacja Helsińska z Bodnarem na czele.

  15. Waldek B. (godz.18.05)

    Chyba myli Pan Zofię Romaszewską (ur. 1940), kandydatkę PiS na RPO, z jej córką, Agnieszką (ur. 1962), dziennikarką, dyr. TV Bielsat.

  16. „Kopacz wygrana”? – to straszliwa wiadomość dla …
    bojowników o wolność od Platformy i o demokrację kostki brukowej.

    Platforma jak reduta broniąca przed psuciem praworzadności w imię ludowej sprawiedliwości, przed naporem kruchty na obywateli, przed ksenofobią z hasłem o Polsce jako kondominium, przed propagandą upadłego państwa … znudziła się, obrzydła, acz kontratakuje.

    Premier Kopacz zaczynają nieśmiało chwalić, połowicznie, półgębkiem, na razie w TOK FM. Co za zniewolone społeczeństwo.

  17. Muszynianka
    „Premier Kopacz zaczynają nieśmiało chwalić, połowicznie, półgębkiem, na razie w TOK FM. Co za zniewolone społeczeństwo.”
    Zobaczymy,co o tym mysli szary wyborca. Wybory juz wkrotce.
    Moze warto wrocic do brechtowskiego „Die Loesung”
    „After the uprising of the 17th of June
    The Secretary of the Writers Union
    Had leaflets distributed in the Stalinallee
    Stating that the people
    Had forfeited the confidence of the government
    And could win it back only
    By redoubled efforts.

    Would it not be easier
    In that case for the government
    To dissolve the people
    And elect another?”
    Niestety po angielsku. Moze ktos opublikuje oryginal niemiecki. Brech nie jest popularny w IIIRP bo byl to lewak.

  18. Też jestem zdumiony ignorancją komentatorów mylących matkę z córką. Natomiast wszystkim polecam lekturę wydanej w zeszłym roku książki „Romaszewscy. Autobiografia”. Wiele ciekawych informacji z życia rodziny. Akurat wspomnienia i cytaty pani Zofii, jej pogardliwe odnoszenie się do innych opozycjonistów PRL-u jasno dowodzą, że ta osoba kompletnie nie nadawała by się do pełnienia funkcji RPO. Jej kompetencje w porównaniu z A. Bodnarem żałośnie miałkie.

  19. Imponujący jest wyrzut inicjatyw pani Premier i Rządu, po wyborach prezydenckich.
    Nagle okazuje się, że się da….
    Rzutem na tasmę, przepycha się to wszystko, co zalegało przez osiem lat w sejmowej zamrażarce.
    Godne pochwały.

    Mniej godne jest gorączkowe obsadzanie „swoimi” wszystkiego co się da.
    I prywatyzowanie za wszelką cenę majątku wypracowanego przez trzy pokolenia, za KAZDĄ cenę i bez troski o sensowność.
    Przydałby sie umiar…..

  20. PA2155

    Jest wersja polska wiersza Brechta. Krązy w necie w odpisach jak samizdat co jest dowodem na popularność lewactwa.

    „Rozwiązanie

    Po wybuchu powstania siedemnastego czerwca
    sekretarz Związku Pisarzy
    kazał rozdać w Alei Stalina ulotki,
    w których można było przeczytać,
    że naród zawiódł zaufanie rządu
    i tylko przez zdwojoną pracę
    mógłby je odzyskać.

    Czyż nie byłoby przecież prostszym rozwiązaniem,
    gdyby rząd
    rozwiązał naród
    i wybrał drugi?”

  21. Nędza z bidą z Polski idą

    Płace za niskie, zasiłki skandaliczne, przeżyć się nie da …

    Dawniej to ho-ho, lepiej się żyło niż w ZSRR, niż w Bułgarii, tylko w NRD mieli lepiej niż my. A teraz cała Europa nas wyprzedza i to o ile, panie dziejku.

    Ale nic, nowy rząd przyjdzie i podniesie. Póki co nie obiecał, ale jeszcze ma 3 miesiące, aby obiecać podwyżki o 100 procent do godziwego poziomu, oraz pensje obywatelskie dla niepracujących inteligentów. Bo jak nie, to trzeba będzie znów Kukiza wezwać, aby zaśpiewał, a oni będa tańczyć.

  22. Polak musi się uczyć na własnych błędach (politycznych)

    No musi, nie ma rady. Nie ma żadnych doświadczeń, na których mógłby oprzeć jakieś sensowne rozumowanie. Nie ma zaufania, nie ma cierpliwości. Chodzi rzecz jasna o pewnie procent rodaków, znaczącą większość.

    Nie ma rady. Musi Prawo i Sprawiedliwość pożal się Boże porządzić, obietnic dotrzymać próbując, kręcąc, szarpiąc się z gospodarką, samodzielnie niech pokaże ile warte są ich słodkie słówka obietnic i zaklęć. To już będzie jakieś solidne doświadczenie, negatywne co prawda ale zapadnie w pamięć, skoro pozytywne doświadczenia rządów Platformy nie zapadają, nie kojarzą się z niczym dobrym.

  23. ?Ewa Kopacz: Nie chcę, żeby w moim wolnym kraju, który kocham, ktokolwiek urządzał moje życie” i dlatego Pani Premier urządziła życie, nakazując dyscyplinę podczas dzisiejszego głosowania.

  24. Oficjalnie polska elektrownia atomowa ma powstać w 2019. Greenpeace dotarł jednak do tajnego harmonogramu prac. Wynika z niego, że siłownia mogłaby zacząć działać dopiero w 2031. Ekolodzy ostrzegają więc, że program atomowy nigdy się nie uda, a mimo to, państwo wyda na niego miliardy złotych.
    http://gospodarka.dziennik.pl/news/artykuly/496070,elektrowni-atomowej-szybko-nie-bedzie-greenpeace-ujawnia-tajny-dokument.html
    ===========

    Zdumiewające…..

  25. Pani Zofia Romaszewska ,kandydatka PiS na Rzecznika w sierpniu 2015 roku ukończy 75 lat zycia .Gratuluje pani odwagi ubiegania sie o urząd RPO na 5 letnia kadencję .
    Nie znam żadnych informacji o przebiegu posiedzenia Sejmu wtej sprawie ,to tak dla jasności mojego zapisu ..

  26. Bar Norte:
    Dzieki za pomoc logistyczna. 🙂
    Chcialem kupic sobie antologie dramatow Brechta. Kiedys to wyszlo pod redakcja Romana Szydlowskiego, ktory uznawal sie za tzw. specjaliste brechtowskiego. Niestety, latwiej dotrzec do Brechta po angielsku niz po polsku.
    A propos tytulow przewrotnych, ktore wiecznie zyja. Mam w pracy kolege Chinczyka z Seczuanu, prowincji znanej m.in. z pikantnej kuchnii. Jest on jak brechtowski „Dobry czlowiek z Seczuanu”, chociaz u Brechta byla to kobieta udajaca mezczyzne.

  27. PA2155

    Przejrzałem internet i faktycznie wygląda na to, że przez ostatnie ćwierć wieku prawie nikt Bertolda nie wydawał.

    Wspomniana przez ciebie antologia Szydłowskiego jest sprzedawana w internetowych antykwariatach.

    Jedynym nowym wydaniem jest tutuł „Ten cały Brecht. Przekłady i szkice” który wyszedł w 2012 roku nakładem Biura Literackiego we Wrocławiu.

    Ksiązka ma dobre recenzje.

    Oto fragment jednej z nich:

    „Dwie intencje stoją za tą książką. Pierwsza wydaje się zrozumiała i godna poparcia, zwłaszcza że przynosi same pozytywne efekty. Pomysł, aby przypomnieć w polszczyźnie wielkiego poetę języka niemieckiego, Bertolta Brechta, jest tym bardziej słuszny, że od wydania ostatnich przekładów jego wierszy upłynęło około 20 lat. Po 1989 roku jemu podobnych dotknęła osobliwa, milcząca i pewnie nie do końca uświadomiona cenzura. To dlatego otrzymaliśmy w ostatniej dekadzie na przykład kilkanaście nowych tłumaczeń książek Martina Heideggera, ale niemal żadnego wznowienia pism Karola Marksa czy Györgya Lukácsa. Ta nierównowaga wynika z dominacji ideologicznego schematu, w myśl którego komunistyczni pisarze nie zasługują na uważną lekturę, nawet jeśli gotowi jesteśmy obdarzyć nią teksty członków NSDAP. Ci ostatni mówią czasem coś ważnego o istoczeniu się prawdy, a ci pierwsi z pewnością nigdy nie powiedzą nam niczego pouczającego o walce klas.”

    Całość pod linkiem:

    http://www.dwutygodnik.com/artykul/3460-ten-caly-brecht-przeklady-i-szkice.html

  28. Bar Norte:
    Najtrudniej jest dostac „Kariere Artura Ui”. Byla kiedys b. dobra inscenizacja w Teatrze TV z M. Walczewskim w roli glownej.
    Co do politycznej postawy Brechta. Trudno go nazwac komunista. Byl jak Galileusz, bohater jednej z jego sztuk. To jedna z ostatnich sztuk Brechta, ktora widzialem w Polsce, w Teatrze na Woli z T. Lomnickim w roli glownej.

  29. PA2155

    Jasne, że można dyskutować na temat komunizmu Brechta.
    No ale działa sztanca ideologiczna o której w zalinkowanej recenzji pisze krytyk.
    Biorą piętno, wypalają pisarzowi na czole „komuch” i przestaje istnieć. Znika ze świadomości społecznej na ćwierć wieku. Co najwyżej jacyś pasjonaci go wydadzą. Nawet jeśli jest jednym z najwybitniejszych dramaturgów światowych.

    Jak pamietam, kiedyś lekturą była „Matka Courage i jej dzieci”. Zapewne ją wywalono z lektur.

    No ale z drugiej strony pozwala to na nowo odkrywać Brechta. Tym bardziej, że nabiera powabu komuszego owocu zakazanego.
    W necie jest sporo dobrych interpretacji jego songów.

    Przesyłam ci „Tango marynarzy” w interpretacji Stanisławy Celińskiej. Muzyka oczywiście Kurta Weilla

    https://www.youtube.com/watch?v=YRMpoIq3n7Y

  30. Bar Norte:
    Czy to z „Opery za Trzy Grosze”?
    Muzyke skomponowal Kurt Weil, tak jak Brecht emigrant w USA. Brech wspolpracowal rowniez z Austriakiem, Hannsem Eislerem, ktory skomponowal m.in. hymn NRD.
    Najzabawniejsze sa relacje z zeznan Brechta przed komisja McCarthy’ego (HUAC), bo jak wielu tzw. lewicujacych intelektualistow musial skladac takowe zeznania. Nb. Eisler rowniez przez to przeszedl i musial opuscic USA, jako element niepozadany.
    Pamietam Gisele May jako interpretatorke piesni Brechta.
    https://www.youtube.com/watch?v=Qg_Iu-mxHLk

  31. Platforma, jak stara habeta dorożkarska czujac bat poderwała się do galopu. Ale czy wystarczy tchu?

  32. o marksie, brechcie(i jeszcze kilku innych niemcach), a polsce to mozna krotko, a dosadnie:
    lost in translation

  33. Ile jeszcze zdoła ” naprawić ” PO przez 3 miesiące?
    Wystarczyło postraszyc ich kartką wyborczą.
    Jeżeli wygrają w październiku wszystko wróci do normy w atmosferze triumfalizmu i to już będzie katastrofa.
    PO nie kieruje się żadnym tzw.dobrem Polski.
    Po prostu na pijarowej naradzie spoceni ze strachu cwaniacy uchwalili i przeprowadzili cyniczny plan.
    Stawiamy tym razem na lewicowosc, kuszenie młodych i atak na Kukiza.
    Odstawiamy swoimi co się da póki da.
    Itd.

  34. Oczywiście telefony z kumitetu do redakcji rozgrzaly się do czerwoności.
    W takiej GW nie wystarczy już jeden artykuł czy felieton „objasniajacy”jak trzeba myśleć w jakiejś sprawie.
    Pojawiają się one stadami…
    Gdzie jeden tzw. Dziennikarz za drugim pisze to samo podpisując liste obecnosci i lojalke.

    Nastąpi zaraz wysyp „artykułów ” o Bodnarze i in vitro z punktu widzenia wspaniałości PO i wyborów.

    Tak jakby 8 lat nie miało znaczenia.

  35. Woziwoda
    24 lipca o godz. 19:27

    Też jestem zdumiony ignorancją komentatorów mylących matkę z córką. Natomiast wszystkim polecam lekturę wydanej w zeszłym roku książki “Romaszewscy. Autobiografia”. Wiele ciekawych informacji z życia rodziny. Akurat wspomnienia i cytaty pani Zofii, jej pogardliwe odnoszenie się do innych opozycjonistów PRL-u jasno dowodzą, że ta osoba kompletnie nie nadawała by się do pełnienia funkcji RPO. Jej kompetencje w porównaniu z A. Bodnarem żałośnie miałkie.

    Niezła rodzinka, łatwo można pomylić, bo w dojeniu państwa wszyscy bardzo biegli:
    http://nie.com.pl/archiwum/kity-z-satelity/

  36. Ewa-Joanna
    25 lipca o godz. 8:52

    Uwierzenie w swoją WIELKOŚĆ rodzi pychę.
    I spotkało to chyba większość opozycjonistów.
    Dość ludzkie…..
    A odcinanie kuponów od przeszłości i zamienianie na brzęczącą monetę, stanowiska, prestiżowe miejsca, ma tysiącletnią tradycję.
    Format ludzi można dość łatwo zmierzyć, stosując kryterium przed i po zasiędnięciu na stołku….

  37. Andrzej Falicz
    25 lipca o godz. 4:05

    Naprawić?
    Niewiele…
    Zawłaszczyć?
    Sporo……

  38. pionierzy,maszerujacy kiedys żwawo na lewo, potwierdzili, że swiat jest okragly:
    siedza dzisiaj w senacie na skrajnej prawicy;

  39. wszystko na sprzedaż

    heideggera trzeba troche poznac, bo inaczej nie uda nam sie przetrawic wiek XX;
    tutaj potrzebna jest mozolna praca u podstaw(sa zrodla: n.p zeszyty historyczne paryskiej kultury), ale konieczna, aby nie zatryumfowali nad historia eseisci z ipeenu, czy powiesciopisarze (n.p. davies, albo twardoch);
    o niemczech ciekawie pisze gombrowicz w pamietnikach(kto pisze dzisiaj pamietnik? same blogi, okropne!), ktory po latach bidowania w argentynie wyladowal pod koniec lat 60-tych u.w. na stypendium fundacji forda w berlinie zachodnim; wtedy centralna role na scenie literackiej odgrywal hoelerer, ktory heideggera studiowal;
    szkola frankfurcka jest obecnie niewatpliwie w defensywie, ale frankfurt sam – odwrotnie:
    gielda bije wszelkie rekordy;

  40. Na odchodnym Belka rozgadał się na prawo i lewo.Tydzień temu wywiad w Sturmerze, dziś znowu tamże wywiad z brzuchomówcą Balcerowicza, Gadomskim i oczywiście w sejmie do debilowatych posłów. http://wiadomosci.onet.pl/kraj/gazeta-polska-codziennie-frankowicze-ostro-krytykuja-belke/9clm8e
    Gada o podatkach, jak jednemu zabrać i dodać drugiemu i o swoich sukcesach uzależnienia kraju od trojki i od amerykańskich bankierów. Nie po drodze mu z ujawnianiem giga szwindlu wolności solidarnościowej SKOKÓW ani o przyszłości tego kraju, kiedy wyparują dotacje Unijne i kolejne miliony młodych śmieciowców wyjedzie za chlebem. Kiedy Niemcy przeniosą swoje kolonialne montownie na Ukrainę, pożyczymy kilkanaście nowych miliardów dolarów do przejedzenia, zaniknie już wszelka innowacyjność, zamkną resztki uniwersytetów, bibliotek i szpitali, a pan Belka i inni dygnitarze wolności pławić się będą pod palmami na plażach Cypru lub Kanarów. Będą tam rozprawiać o Polexicie.

  41. Andrzej Falicz:
    25 lipca g.3:58 i 4:05
    Andrzeju ! nie musisz sie zamartwiać .Godzinę temu w markecie widziałem strone tytułowa dziennika „FAKT ” 49 % popracia dla PiS .
    Wystarczy jeszcze cześciej wysyłać do telewizji Jacka Kurskiego czy tą o złowieszczej twarzy posłankę wdowe Gosiewską , a pozostalych wysyłanych do TV nie instruować – od lat wiedza jak przszkodzić zakrzyczeć jednym słowem „Unicztorzyć ” rozmówcę .
    O pani Zofi – 75 latce słowo – skoro posłanka Gosiewska w trybuny Sejmu pouczyła lewa strone ,że ona należy do parti o nazwie POLSKA , to Romaszewska – jako lokomtywa wyborcza gotowa na start .

  42. @PA2155
    24 lipca o godz. 19:18

    ***Moze warto wrocic do brechtowskiego “Die Loesung”
    […..]
    Niestety po angielsku. Moze ktos opublikuje oryginal niemiecki. Brech nie jest popularny w IIIRP bo byl to lewak.***

    Bitte schön:

    Die Lösung
    Nach dem Aufstand des 17. Juni

    Ließ der Sekretär des Schriftstellerverbands

    In der Stalinallee Flugblätter verteilen

    Auf denen zu lesen war, daß das Volk

    Das Vertrauen der Regierung verscherzt habe

    Und es nur durch verdoppelte Arbeit

    zurückerobern könne. Wäre es da

    Nicht doch einfacher, die Regierung

    Löste das Volk auf und

    Wählte ein anderes?

  43. PS

    Jeśli jest zainteresowanie, to mogę przetłumaczyć!

  44. PS2

    Natknąłem się na polską wersję i mi ulżyło!
    Znikam ponownie.

  45. PS3

    Jeśli sie rozwinie dyskusja (> 500 komentarzy), to przypomnę mój stary wpis w Silesii na temat różnych rzeczników. Jest „leninowski” – wiecznie żywy!

  46. Tak Panie redaktorze Passent, pomyliłem osoby. O Zofii Romaszewskiej właściwie nie wiedziałem nic poza tym, że była żoną zmarłego niedawno senatora Romaszewskiego. Moja niewiedza byłaby dobrym przyczynkiem do dyskusji na temat roli kobiet w opozycji demokratycznej za PRL-u. Poza tym, trzeba dodać, że staram się być na bieżąco z wydarzeniami krajowymi i kto kim jest w polskiej polityce. To teraz niech Pan sobie wyobrazi, co wiedzą o polityce ludzie, którzy gazet nie czytają, omijają portale informacyjne, a w tv oglądają polskie seriale. I na koniec dopowiem, że przyszła premier przestrzeliła bardziej, bo ona pomyliła Romaszewską z Bodnarem.
    Dziękuję za zwrócenie uwagi i pozdrawiam.

  47. Cieszy mnie dyskusja Brechcie na blogu. Ma rację ten, kto napisał, że Brecht jest „lost in translation”. To był człowiek z pogranicza i jako taki, nie jest pupilkiem żadnego z obozów. Poprzednia próba odzyskania Brechta miała w Polsce miejsce po październiku ’56. Pamiętam zacięty spór o Brechta pomiędzy Romanem Szydłowskim (Trybuna Ludu) i Zygmuntem Kałużyńskim(Polityka). Pewnego razu Szydłowski nadesłał do Polityki polemikę z Kałużyńskim, do której nasz „Zyzio” nielegalnie dopisał rozliczne napaści pod swoim adresem. Gdy Szydłowski przeczytał swój artykuł w naszym piśmie, groził sądem. Tymczasem Kałużyński podszedł do milicjanta na ulicy Foksal, powiedział, że się źle czuje i został odwieziony do szpital psychiatrycznego w Tworkach. Kolegium redakcyjne wysłało do szpitala delegację, w składzie: Andrzej Wirth (znany germanista, od lat mieszka w Niemczech), który miał już wtedy samochód , i wyżej podpisany. Zastaliśmy Zygmunta w dobrej formie, lekarz powiedział, że to jego najbardziej inteligentny pacjent. Kiedy Szydłowski zrezygnował z drogi sądowej, Z.K. poczuł się lepiej i wyszedł ze szpitala. – Daneczku (tak mnie nazywał) – nigdy Ci nie zapomnę, że kiedy ja byłem u czubków, ty mnie odwiedziłeś…

  48. wiesiek59, 24 lipca 21:56

    Elektrownia atomowa ( na papierze na razie ) , majaca zaczac prace w 2031 roku jest obecnie sposobem na utzymanie wielu stanowisk dla nomenklatury.
    W chorym kolonialnym ukladzie trzeba sie zastanawiac , czy lepsze budowanie takiej piramidy przez nastepne dekady ( wzorem gazoportu ) czy rzeczywiste uruchomienie tego przedsiewziecia.

    80 kilometrow na polnoc od Nowego Jorku pracuje na zysk prywatnej korporacji elektrownia atomowa w Indian Point. Miala awarie tej wiosny , bo zbudowana w 1976 roku jest coraz bardziej zawodna.
    Olbrzymia rzeka Hudson , ktorej woda chlodzone sa reaktory, dostarcza wode dla milionow zamieszkujacych metropolie i okolice.
    Elektrownia, z powodu wieku, miala byc zamnieta w 2013 roku, ale oczywiscie lody kreci sie nie tylko w Polsce.
    Niemcy zamykaja swoje atomowki, bo nie chca tragedii Fukoszima u siebie i instaluja kolektory sloneczne masowo na dachach kamienic, biur i fabryk- a maja to samo naslonecznienie, co u nas.
    Moze jak tereny na zachod od Wisly zostana przejete faktycznie przez uwielbiana przez Donka i Radka administracje, to w Zarnowcu powstanie montownia kolektorow slonecznych.

    Polityka 30 , str.34, zamieszcza bardzo ciekawe wypowiedzi dzialacza Solidarnosci 80 w Inspektoracie Pracy w Warszawie. Wyglada na to, ze sytuacja ludzi pracy w dolnych strefach rynku jest naprawde tragiczna.

  49. Jakie REALNE są nasze stosunki z Litwą, Białorusią, Ukrainą?
    Bo wydaje mi się, że w naszej strefie dawnych wpływów, nie zapisaliśmy się najlepiej w pamięci.
    Dalej chcemy polonizować, dominować, paternalizować?

    Szkoda że nie utrzymujemy stosunków opartych o handel i wzajemne korzyści, bez ideologicznych wychyłów…..

    Ps.
    Wznowienia Brechta, czy Gorkiego?
    DLA KOGO?
    Te niszowe kilka tysięcy zainteresowane literaturą klasyczną, to zbyt mały rynek by było to opłacalne.
    Konformizm wydawców trzeba również wziąć pod uwagę.
    Czujność nowych „patryotów” może zniszczyć oficynę.
    Sami nie przeczytają, ale zaszczują….
    Dorabiamy się konformistów i totalitarystów.
    Jedni się nie wychylą, drudzy dbają o jednolitość narracji.
    Indeks ksiąg zakazanych i autorów, tematów których nie wolno poruszać, zapewne na jakiejś liście proskrypcyjnej już jest.
    Cenzura, autocenzura, pisanie do szuflady.
    Coś to komuś przypomina, czy tylko ja mam takie skojarzenia?

  50. Syryjskie bagno wciąga Turcję

    Wszczęcie przez Turcję otwartej wojny z dżihadystami i Kurdami oznacza pogrążenie się turecko-syryjskiego pogranicza w jeszcze większym chaosie. Dotychczas zacięcie bili się tylko ci pierwsi przy biernej postawie Turków, których Kurdowie oskarżali o skryte wspieranie fanatyków. Teraz każdy będzie walczył z każdym.
    ”http://www.tvn24.pl/turcja-wkracza-w-wojne-w-syrii-tureckie-naloty-w-syrii-i-iraku,563218,s.html
    ===================

    Artykuł 5 NATO, i Polacy szykować się do wojny w obronie sojusznika…….
    Tak upragnione casus belli zostało po długich usiłowaniach stworzone.

    Nasza krew jest
    ich jest nafta….
    Prorocze?
    Jeszcze coś podobnego musi być na Ukrainie, a interes będzie się kręcił!!!
    Zbrojeniowy…..

  51. Wyciek 25 lipca o godz. 12:58
    Pominę fakt, że każda większa impreza sportowa o zasięgu globalnym jest umoczona w korupcję. O ile w Rosji w piłkę nożną się grało i gra nadal, to nie sposób tego powiedzieć o Katarze. Zasadniczo zamożne i rządzone demokratycznie państwa są coraz mniej zainteresowane organizowaniem takich imprez. Co może w takim wypadku zrobić zwykły kibic. Ja już ogłosiłem, że na piłkarskie mistrzostwa świata w Katarze patrzył nie będę. UEFA powinna wystąpić z FIFA, bo inaczej rak korupcji zniszczy tą dyscyplinę sportu na 100 lat.
    A tak na marginesie twoich fascynacji Rosją, to wiesz może coś, co dzieje się dzisiaj w Soczi. Jeszcze trochę i będzie jak w Sarajewie.

  52. DP godz. 12:13
    Bardziej od pisania historii przez ukrainskich , (pozbawionych duszy ?) historykow na podstawie wspomnien wl. rodzicow , czyli hist. polskiego kolonializmu na Ukrainie interesuje mnie historia z dusza Zygmunta Kałużyńskiego ktora ( te historie ) juz gdzies czytalem czy tez slyszalem .
    Wynikaloby (!?) z niej , ze stan duszy Kałużyńskiago zdiagnozowal milicjant na ulicy Foksal i to on wydelegowal ZK do Tworek , albo … zrobil to sam Kałużyński .
    To byly piekne czasy , wszystko bylo prostsze , nawet demokracja nie byla taka pokrecona . Moze dlatego , ze ” mamy tera ” zbyt wielu – na kazdym rogu , specjalistow od leczenia dusz a wtedy trzeba bylo sobie radzic samemu , co mialo swoje dobre strony . Wiedzialo sie z czym ma sie do czynienia .
    Ale moze to rownie pochopny wniosek ( bo co sie dzialo z reszta dusz wtedy ? ) jak historia polskiego kolonializmu na Ukrainie wywiedziona z jednej …dwu .. ilu d. ?
    O duszy Brechta , czy .. Majakowskiego , nie ma co nawet zaczynac bo czy oni je mieli , watpie . Podobno ( p. nawet … napewno Jesienin) , zeby miec , trzeba otworzyc , wtedy dusza sie otwiera .
    Rosjanie to taki uduchowiony narod . Raczej im nie dorownamy .

  53. Historyk z dusza ( niepozbawiony okazuje sie) otwarta

    “Bardzo ważny – wiem, że to politycznie niepoprawne – był Stalin. Przez to, że wypędził Polaków z Ukrainy, a Ukraińców z Polski, utworzył dwa państwa etniczne. Bo niech pani sobie wyobrazi, czy możliwe byłoby dzisiejsze pojednanie, jeśli Polacy ciągle stanowiliby większość we Lwowie?

    Może to jest cyniczne, ale Giedroycia nie byłoby bez Stalina. Inaczej nie mógłby zaproponować formuły: dla przyszłości Polski ważne jest przyznanie, że Wilno jest litewskie, a Lwów – ukraiński”

  54. Olborski
    Nawet nie probuj egzegezy tekstow kolegi, to kliniczny przypadek zgwalconego
    Komsomolca. Patologiczny impecyl, rzad wacusiowate, gatunek wysiekowane.
    Czy errectus – raczej nie wiadomo.

  55. D.Passent: ” … mógł wybrać intratną karierę finansową lub prawniczą, albo spokojną i bezpieczną drogę naukową, bądź wreszcie karierę polityczną”.

    Skąd Pan Redaktor wie, co Bodnar wybrał? Może to jego ktoś wybrał, projektując mu krajową (na razie) karierę, na co bym stawiał? Kiedy Bodnar będzie miał już za sobą wymagane serwituty na rzecz lepszego świata, mówiąc hasłowo: uchodźców-analfabetów i homomałżeństw, to wówczas czeka go prawdziwa kariera za granicą, a nie tam posada prawnika w marginalnej kroporacji. Wiele było racji w tym, by stanowisko RPO objęła osoba dla której będzie ono zwieńczeniem kariery, a nie jej szczeblem. Jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, wyborcy z pewnością jesienią docenią ten ruch „nielewicowej” Platformy.

  56. wiesiek59
    „Lepszy Bodnar niż Romaszewska”.

    Jeden przykład na czym ta „lepszość” polega. Helsińska Fundacja z czasów kierowania nią przez Bodnara wsławiła się atakiem na dr P. Gontarczyka i dr S. Cenckiewicza, autorów książki „SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii”, pouczając ich na czym polega … warsztat historyka (sic). Helsińska Fundacja oburzona była pracą naukową, z której wynika , że Lech Wałęsa był w latach 1971-76 płatnym informatorem SB, twierdząć, że publikacja ta nie spełnia standardów. Jednak praca Gontarczyka i i Cenckiewicza była źródłowo świetnie udokumentowana i do dziś żaden z rządowych historyków III RP (A. Friszke, P. Machcewicz, A. Paczkowski, nawet A. Dudek) nie znalazł w niej żadnych błędów, a szukali, szukali …

  57. Ewa-Joanna, Woziwoda
    “Romaszewscy. Autobiografia”. Wiele ciekawych informacji z życia rodziny. Akurat wspomnienia i cytaty pani Zofii, jej pogardliwe odnoszenie się do innych opozycjonistów PRL-u”.

    Ustalmy o co chodzi. Po pierwsze, Romaszewska sama była opozycjonistką w PRL. W tej książce jest fragment opisujący pewną reakcję Michnika po powrocie Romaszewskiej z USA w drugiej połowie lat 80. Może on posłużyć jako ekzemplifikacja „pogardliwego odnoszenia się do innych opozycjonistów PRL-u”. Problem tylko kto się pogardliwie wyraża: Romaszewska czy Michnik? Sam oceń.
    Romaszewska otrzymała od Barbary Piaseckiej-Jonhson 100 tys. dolarów dla Komisji Interwencji (w której działała wraz z mężem), z przeznaczeniem na refinansowanie grzywień, na które peerelowskie sądy skazywały opozycjonistów. Pieniędzmi tym zarządzał zespół, w którym był Jan Józef Lipski. Michnik był bardzo zainteresowany tymi pieniędzmi, chciał dowiedzieć się, kto i na jakich zasadach nimi zarządza, a nawet gdzie one się fizycznie znajdują. Jan Józef Lipski powiedział Michnikowi, że nie ma upoważnienia do udzialania takich informacji, ale może porozmawiać z Romaszewską. Michnik na to, ale uprzedź ją, że brak tych informacji oznacza, że nie będę już mógł uwiarygadniać jej na Zachodzie. Kiedy Romaszewska to usłyszała to od Lipskiego wściekła się, mówiąc: – To już bezczelność, mnie wnuczkę przedwojennego ministra i przyjaciela J. Piłsudskiego miałby uwiarygadniać syn żydowskiego komunisty?

  58. Hrycak o Ukrainie, w wywiadzie dla „Newsweeka” (w kontekście położenia silnego akcentu na blogu EP na przedwojenny nacjonalizm polski na Ukrainie i jego ekstremalne formy):

    1) „Tak, Ukraińcy mają problemy ze swoją tożsamością. Ale te problemy nie są śmiertelne. Mimo kilku politycznych i ekonomicznych kryzysów, które przeszli w ciągu ostatnich 20 lat, niepodległa Ukraina była i jest stosunkowo stabilną polityczną wspólnotą. Ukraina trzeszczy, ale nie rozpada się. Pod warunkiem oczywiście, że nie nikt nie będzie się wtrącał z zewnątrz. Przede wszystkim mam na myśli Rosję. Bo kiedy mowa o obecnym ukraińskim kryzysie, trzeba pamiętać o tzw. „rosyjskim scenariuszu”, według którego sytuacja na Ukrainie musi zostać doprowadzona do skrajnej eskalacji, żeby kraj zdestabilizować. Wtedy możliwe jest wszystko włącznie z podziałem Ukrainy, jak to się miało miejsce w Gruzji w 2008 roku.”

    2) Pytanie Newsweeka (Andrzej Warchił):

    Dlaczego Rosjanom tak trudno pogodzić się z ukraińską niepodległością?”

    Odpowiedź Hrycaka:

    „Z dwóch powodów. Po pierwsze historycznego. Rosja postrzega Ukrainę jak część swojego dziedzictwa і tożsamości. Dla większości Rosjan istnienie Ukrainy jest historyczną aberracją i intrygą Zachodu. Zawrócenie Ukrainy z tej drogi byłoby triumfem historycznej sprawiedliwości. I nie chodzi nawet poddanie jej pod bezpośrednie władztwo Rosji, ale przekształcanie w słabego i posłusznego wasala.

    Po drugie model ukraińskiej demokracji, niedoskonałej, ale mimo wszystko typu zachodniego to zagrożenie dla Kremla. Drugim zagrożeniem jest Gruzja, stąd tyle Rosja uwagi przywiązuje do tych dwóch państw. Co ciekawe nie jest to nowy problem. Kiedy czyta się materiały z lat 20. to widać, że już wtedy największym problem dla Kremla były Ukraina i Gruzja.
    Niepodległa Ukraina jest jak ból odciętej ręki. Niestety w wypadku Rosji ten ból ma znaczenie strategiczne i jest niebezpieczny dla Ukrainy.”

    Hrycak podkreśla w wywiadzie dla Newsweeka, że tożsamość Ukraińców kształtowała się:

    ” Większość ludzi widzi Ukrainę w cieniu Rosji. Jednak czynnik rosyjski w ukraińskiej historii jest dość nowym zjawiskiem. Jedynie przez ostanie 70 lat obejmuje wszystkie ukraińskie terytoria. A na Ukrainie centralnej czynnik polski był w wielu wypadkach silniejszy niż rosyjski aż do 1914 r. Zresztą czynnik polski odegrał w historii Ukrainy bardzo ważną rolę. Silny antagonizm polsko-ukraiński w wymiarze etnicznym, religijnym i społecznym (panowie przeciw chłopom) kształtował ukraińską tożsamość”

    Mój komentarz
    Można wyprofilować Hrycaka na antypolaka, gdy się podejmie odpowiednie cytaty, a resztę pozostawi odłogiem.
    Pzdr, TJ

  59. „Informacja o tym, iż zbiegli bojówkarze Prawego Sektora znajdują się prawdopodobnie w rejonie Góry Jawornik, była podawana przez międzynarodowe media. Jednakże większość z tych mediów przemilczała fakt, iż jest to tuż przy granicy z Polską i właśnie w tym kierunku uciekają – jak ich nazwał prezydent Ukrainy Petro Poroszenko – terroryści. To, że będą zmierzać do Polski, było wysoce prawdopodobne. Takie kraje jak Węgry czy Słowacja wzmocniły swoje granice, zresztą np. na Węgrzech bojówkarze Prawego Sektora zostaliby rozszarpani. Natomiast w Polsce mają cichych sympatyków, a nasze władze milczą, udając, że nie ma problemu. To niepokojące” – powiedział Zapałowski. Przypomniał, że obecnie Prawy Sektor liczy kilka tysięcy bojówkarzy, z których część ma doświadczenie bojowe. „To znacznie za mało, aby dokonać zamachu stanu, ale wystarczająco, aby zdestabilizować państwo” – powiedział.
    http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/zagrozenie-u-naszych-wschodnich-granic-wywiad-z-dr-andrzejem-zapalowskim
    =============

    Ciekawe…..

  60. tejot
    25 lipca o godz. 15:38
    Ze tez jeszcze sie uchowales na enpassie ! B. n.b.d.!
    Bo jak sie czyta ;
    „Nie, no oczywiście, jak moglibyśmy skrzywdzić.”
    (..)
    „To typowy dyskurs kolonizatorów. Tak samo piszą Francuzi o Algierii czy Brytyjczycy o Indiach. Piękny kraj, egzotyka, tubylcy bardzo mili…”

    ..to przychodza na mysl te tysiace gotowych sie utopic w Morzu Srodziemnym albo skladajacych sie calych wiosek aby choc jednego sposrod siebie zkolonizowac powtornie .

  61. olborski
    25 lipca o godz. 16:23

    Ci wszyscy „boat people” to efekt niezmiennej od stuleci polityki kolonizacyjnej.
    Tyle że prowadzonej innymi metodami niż dawniej.
    No i forsowanej globalizacji.

    NAFTA spowodowała podcięcie racji bytu 300 000 rodzin chłopskich w Meksyku.
    Importowana z wielkich farm kukurydza wyparła rodzimą produkcję, czyniąc ją nieopłacalną….
    Rabunkowe eksploatowanie zasobów krajów biednych, czyni je miejscami nie do życia.
    Dotychczasowe możliwości zarobkowania czy uprawy stają się niemożliwe ze względu na zatrucie gleby, czy wody.
    I bandy najemników walczących o kontrolę terenu mieszczącego te dobra.
    Tych setek już chyba milionów, Europa nie przyjmie z braku możliwości.
    A na wojnę z własnymi koncernami też nie pójdzie.
    Część z nich, jednak płaci PODATKI w kraju…

    Nie ma wyjścia.
    Muszą się utopić.
    Dla dobra nas wszystkich?

  62. @Mauro Rossi
    25 lipca o godz. 15:23
    Mnie nie interesuje ani dziadek z wermachtu ani dziadek minister – oceniam tu i teraz człowieka na podstawie jego postępowania.

  63. Rolnicy protestują przeciwko cenom mięsa i mleka, niepozwalającym na pokrycie kosztów ich produkcji. Uważają, że wszystkiemu winni są pośrednicy i wielkie sieci handlowe. Kilkadziesiąt lat temu to hodowca ustalał cenę mięsa, teraz robi to odbiorca.

    88 procent Francuzów popiera akcje rolników, mimo że ich protesty utrudniają życie. 78 procent jest gotowych więcej zapłacić za francuskie towary, by wspierać rodzimą produkcję.
    http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/protest-rolnikow-francja-w-paralizu,249,0,1866745.html
    =============

    Lekcja poglądowa.
    Tak się dba o WŁASNE, narodowe interesy.
    Preferując własną produkcję i producentów.
    Na przykład.

    Może czas się zastanowić nad globalizacją i konkurencją?
    Tylko wewnętrzny rynek z dużymi dochodami społeczeństwa, jest stabilny i wzbogaca kraj.
    Oczywiście, pod warunkiem że nie wyprowadza się dochodów uciekając przed podatkami.

  64. Tadeusz Bobrowski , 1829-1894 ,
    – syn Jozefa Bobrowskiego i Teofili Biberstejn- Pilchowskiej ,
    brat Ewy , matki Jozefa Teodora Konrada Korzeniowskiego .
    Z biogr JTKK , aut. Z . Najdera ..

    „Jozef Bobrowski , ojciec Ewy ( i Tadeusza), pomnazal majatek trzymajac sie zdala od niepdleglosciowych zrywow . Powstanie 1830 roku nazywal „szczytnym szalenstwem” i nie stronil od protekcji kuzynow Poradowskich , generalow w sluzbie carskiej , z ktorych jeden tez bral udzial w wojnie polsko -rosyjskiej 1830-1831 – ale u boku W. Ks. Konstantego.
    (..) Na dzieci Bobrowskich znaczniejszy wplyw musiala wywierac matka , goraca patriotka , Teofila Z Biberstajn- Piilchowskich. Tylko Tadeusz wypadl calkiem po mysli ojca . Inteligentny i pilny, roztropny i realista- co oznaczalo wtedy ugodowca ..”
    ” Takich strat jak spalenie listow Konrada Korzeniowskiego doTadeusza Bobrowskiego odrobic sie nie da nigdy i zadnym sposobem . „

  65. Ewa-Joanna
    „Mnie nie interesuje ani dziadek z wermachtu ani dziadek minister – oceniam tu i teraz człowieka na podstawie jego postępowania”.

    Mnie interesuje, bo sporo mówi o człowieku. Rodzina daje formację umysłową na całe życie, choć są wyjątki, ale raczej potwierdzające regułę. Rodziny wspierają się różny sposób, co i nie dziwi, ale tworzy mechanizm o którym warto wiedzieć. Czy dziadek z Werhmachtu jakoś jednak nie definiuje Tuska jako człowieka bez właściwiści? Wolę człowieka którego przodek był powstańcem styczniowym niż zaplątanym w Wehrmachcie. Amerykanie nicują korzenie swych polityków do wielu pokoleń wstecz i mają rację, to jednak czemuś służy.

  66. Mauro Rossi
    25 lipca o godz. 18:27

    Widać, że rodzina formuje na wieczność, po Michniku, Modzelewskim, Kuroniu, i wielu innych?
    Pana Passenta nie wyłączając- ze względu na wychowanie?

    Tak dziwnych tez, dawno nie spotkałem, mówiąc delikatnie.
    Można dyskutować o niezgodnych z własnymi poglądach.
    Ale szukanie w genealogii przeciwników, czy dyskutantów jakichś haków, by zdyskredytować ich jako ludzi a nie polemistów, jest podłe i niskie.
    Obrzydliwe wprost…..

    Reasumując, do obecnej Polski doprowadzili nas zaprzańcy- bo takim był Jaruzelski negując swoje szlacheckie korzenie, agenci typu Bolek, czy Boni, żydzi- Kuroń z Michnikiem i Geremkiem.
    Źle ci z tym?

    Co taka PRAWDA daje, poza niesmakiem w stosunku do jej głosicieli?
    Potrafimy wszystko pomniejszać, taka nacja…..

  67. Kto dostawał mieszkania poza kolejką?

    Rodziny wielodzietne, pracownicy poszukiwani, nauczyciele, lekarze.
    Znowu kulą w płot….

  68. wiesiek59

    Gdy się odrzuca programowo analizę dynamiki społecznej, mechanizmów społecznych, grup, ich interesów … to pozostaje tylko grzebanie w biografiach rodzinnych.
    I dysputy o tym jak to wczesne odstawienie od cycka wpływa na kształt dziejów.

    Kompletny infantylizm … .

  69. Wiesiek59
    „Kto dostawał mieszkania poza kolejką? Rodziny wielodzietne, pracownicy poszukiwani, nauczyciele, lekarze. Znowu kulą w płot…”.

    Wałęsa na początku lat 70. nie był ani „rodziną wielodzietną”, ani pracownikiem poszukiwanym, ani nauczycielem i chyba nie był też lekarzem.
    Kula jak bumerang zatoczyła łuk i trafiła cię w pośladek. 🙂

  70. Wiesiek59
    „Widać, że rodzina formuje na wieczność, po Michniku, Modzelewskim, Kuroniu, i wielu innych”?

    Nie tylko formuje, ale nawet wianuje i uposaża. A. Michnik np. do dziś mieszka w al. Przyjaciół, w ogromnym mieszkaniu (w tym sam budynku mieszkał kiedyś premier Józef Cyrakiewicz), w dzielnicy dyplomatycznej, które jego rodzice dostali po wojnie od swych komunistycznych przyjaciół. To że Michnik po latach dysydenctwa wrócił na postkomunistyczne łono nie trzeba chyba nikogo przekonywać.

  71. Tok i losy owej pseudodyskusji na temat: kto lepszy – Romaszewska czy Bodnar jest równie przewidywalny, jak każdy dyskurs między lewakami a konserwatystami.
    Z rezultatem charakterystycznym dla miejsca, w którym się toczy, to jest blogu „Polityki”.
    Bodnar jest cacy, ponieważ jest popierany przez środowiska homoseksualne, zielonych i feministki, zaś Romaszewska jest be, gdyż wywodzi się ze środowiska konserwatywno – patriotycznego.
    Reszta to dorabianie gęby i ściema.
    Zaś Bodnar to w istocie typowy karierowicz, co wynika jasno z rozmowy z nim samym przeprowadzonej przez Mazurka w „Rzeczypospolitej” – Plus Minus (trzy?, cztery? tygodnie temu).

  72. Pierwsze małe wałęsiątko przyszło na świat w 1970….
    Pracował w stoczni potrzebującej rąk do pracy….

    Panie Rossi, pan tak na poważnie?
    Bo zdaje się, że REALIÓW tamtej epoki nie łapiesz pan za grosz.

    Była opieka lekarska, mieszkania zakładowe, spółdzielnie lokatorskie, człowiek pracy był POSZUKIWANY!!!
    Obecnie jest również poszukiwany.
    Jako płatnik i kredytobiorca.

    Polecam kilka seriali o tamtej epoce.
    „Daleko od szosy” na przykład.
    Albo, „Dom”.

    Jak się nie przeżyło, nie ma wiedzy, jest za młodym, nieodpornym na argumenty ideologiczne, to takie dziwne rzeczy wychodzą spod pańskiej klawiatury.
    Wzięte z powietrza a nie z życia…

  73. Z.B.I.G.
    25 lipca o godz. 19:18

    To że pani Romaszewska mówi, że jest patriotką, niekoniecznie jest prawdą obiektywną.
    Jest patriotką pewnej opcji politycznej, sponsorowanej dość hojnie z zagranicy.
    Obserwujemy skutki wygrania takiej, a nie innej.
    Ma to plusy i minusy…..

    Polska opozycja była dość tania w utrzymaniu, zaledwie 200 milionów $.
    Obecnie na opozycję łoży się dziesiątki miliardów- w kilku krajach.
    Odzyskując wielokrotnie wkład własny na różne sposoby.

    Bycie patriotą MĄDRYM jest dość trudną sztuką.
    Jeżeli nie ma się wiedzy historycznej i dystansu, nie sposób przewidzieć skutków swych działań. A przecież wiedza o każdej rewolucji jest powszechnie dostępna.
    Tylko WNIOSKOW u polityków brak- z głupoty i zacietrzewienia.

    Za PRL broniono praw człowieka, walczono z represjonowaniem demonstrantów, usuwaniem z pracy.
    Gdzie są ci obrońcy obecnie, skoro kilkusetkrotnie się te zjawiska nasiliły?
    Sponsorów zabrakło, bo nie służy to ich interesom?

    Jeden Ikonowicz walczy z bezprawiem Prawa ustanowionego przez zwycięzców- patriotów.
    Niszowo, może jeszcze kilka środowisk i ludzi.

    Nasi dawni opozycjoniści wystawili rachunki, wielu jest multimilionerami.
    Zarobili na patriotyzmie jednostronnym sporo…

  74. Mój głupkowaty komentarz o tym, że dziadek z Wermachtu kształtuje człowieka na całe życie, człowieka bez właściwości oczywiście
    W sieci można odnaleźć rewelacje, które ujawnili ślęczyciele mający odwagę grzebać w życiorysach okrągłostołowych możnych.

    Dla przykładu. Natknąłem się na mem i komentarz, w którym czarno na białym stoi, że Jarosław Kaczyński (prezes PiSu) oraz Lech Wałęsa (ten od Solidarności) obaj są sługusami interesów żydowskich, a Tusk jest ich zamaskowanym nadzorcą pochodzącym z rodziny przechrzczonych na wyznanie ewangelickie Żydów niemieckich. To z nich, z niemieckich Żydów odpowiednie władze rekrutują nadzorców Polaków udających Polaków, służących Niemcom.

    Wałęsa pełni w tym systemie rolę drugiego zastępcy. On został zarekrutowany w roku 1970. Pochodzi z rodziny przechrztów, a jego prawdziwe imię jest Lejb.
    Teraz już wiadomo kto miał czelność sikać do chrzcielnicy, kto ma nieślubne dzieci, jaki to gagatek był wytypowany do zdrady narodowej w Magdalence – Wałęsa. A jako pomocnik Kaczyński.

    Wychowanie jednak zostaje człowiekowi na całe życie. Jeśli się pochodzi z takiego rodu, to nie ma żadnego powodu, by nie doszło do zdrady, cóż to takiego drogi kolego zrobić dziecko, niewinnej panience lub pisać pakt z diabłem w Magdalence. Normalna robota właściwa nacji, takiejśmy doczekali demokracji.
    Pzdr, TJ

  75. Szczęśliwa ręka Niemca Oliviera Bierhoffa wybrała przeciwników dla futbolowej reprezentacji Polski przy wcześniejszym udziale Kierżakowa .
    Losowanie wyjątkowo korzystane , nie było Bońka i Nawałki ,zatem nie moga powiedziec , że to oni pomogli losowi w Petersburgu .
    ps.
    Przed ceremonią Losowania ( w Rosji w Kazaniu od wczoraj mistrzostwa świata w pływaniu ) w studio TVP I Szpakowski ,Engel Szczepłek i b. piłkarz Żewłakow dywagowali ( bredzili ) o możliwości odebrania Rosji organizacji Mundialu 2018 .
    Szurnieci faceci w tym studio , nawet byli za terminem losowania w grudniu .
    Zapomnieli , iż Rosjanie zapewne chcieli pokazac Petersburg – stolice kultury Rosji latem , w okresie białych nocy a nie zimowa porą .
    NO , to Polscy piłkarze pokazcie czy potraficie wykorzystać dobry Los w okresie jesień 2016 – lato 2018

  76. Z.B.I.G

    Materiał „niezależna.pl” z 2011 roku

    „- Piotr Staruchowicz został pobity przez policjantów, kiedy leżał skuty kajdankami w radiowozie – mówi senator Zbigniew Romaszewski (PiS), który odwiedził „Starucha” w areszcie w Białołęce. – Jesteśmy gotowi zająć się sprawą. Bicie zatrzymanego jest czymś niedopuszczalnym – mówi dr Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

    Romaszewski, członek senackiej komisji praw człowieka, odwiedził Staruchowicza po artykule na portalu Niezależna.pl, w którym poinformowaliśmy o pobiciu gniazdowego kibiców Legii. – W wyniku pobicia Staruchowicz ma zasinione nogi, był też bity w twarz – zrelacjonował. Z powodu śladów pobicia policjanci z komendy na ulicy Jagiellońskiej w Warszawie nie zgodzili się przyjąć zatrzymanego bez przeprowadzenia lekarskiego badania.

    (…)

    Po wizycie w areszcie w Białołęce zbulwersowany senator skierował pismo do komendanta głównego policji. Pyta on o zatrzymanie „Starucha” na oczach około 1,5 tys. kibiców Legii w czasie, gdy wracali oni z pięknej uroczystości na Kopcu Powstania Warszawskiego. – To albo głupota, albo świadoma prowokacja, mająca na celu sprowokowanie zamieszek – stwierdza senator. Jego zdaniem na uznanie zasługuje postawa kibiców, którzy nie dali się sprowokować i ograniczyli się do biernego oporu. W piśmie do komendanta Romaszewski zwraca uwagę, że spokojny przebieg zdarzenia policja zawdzięcza wyłącznie „spokojowi i obywatelskiej postawie Piotra Staruchowicza”.

    – Jestem pewien, że żaden normalny policjant nie akceptuje sytuacji, w której w wyniku histerii politycznej narażane jest także jego bezpieczeństwo, bo to zwykli policjanci znaleźliby się wśród poszkodowanych, gdyby doszło do zamieszek – stwierdza Romaszewski.

    Pyta on o także komendanta o pobicie Staruchowicza i zwraca uwagę, że podobne sytuacje ostatnio się powtarzają. – Policja przez 20 lat ciężko pracowała na to, by zaprzestano uważać ją za kontynuatorkę milicji. Pytam, czy w wyniku karierowiczostwa paru osób na kierowniczych stanowiskach policja chce być znów traktowana jak MO – mówi senator.

    Także przedstawiciele Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka czują się zaniepokojeni potraktowaniem kibica Legii.

    (…) Zarzut rozboju postawiony panu Staruchowiczowi jest co najmniej dziwny – uważa dr Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Jak zapowiada, Fundacja jest gotowa zająć się także sprawą jego pobicia.”

    Z wywiadu dla Rzeczpospolitej z czerwca br

    Bodnar – „Piotr Staruchowicz jest więźniem politycznym, jak i Andrzej Dołecki, lider Wolnych Konopi”

  77. Waldemarowi, który bredzi o tym, jak rzekomo bredzili panowie w studio o możliwości bojkotu MŚ w Rosji:

    „Sepp Flatter nie zazna spokoju na sportowej emeryturze
    Sepp Blatter ustąpił z funkcji prezydenta FIFA 2.06.2015 roku. Funkcję tę sprawował od 17 lat. Odejście Blattera większość świata sportu przyjęła z ulgą. Jednak wszystko wskazuje na to, że były prezydent nie będzie mógł raczej cieszyć się spokojnym odpoczynkiem na sportowej emeryturze. Agencja Reuters dowiedziała się ostatnio od anonimowego przedstawiciela Departamentu Sprawiedliwości USA, że w najbliższym czasie FBI zamierza rozpocząć śledztwo, związane ze sprawowaniem przez niego przywództwa FIFA. Planowane śledztwo obejmie również wszystkich członków komitetów wykonawczych organizacji w ostatnich latach.

    Pod lupą FBI procesy decyzyjne w sprawie mundiali w Rosji i Katarze

    Szczególnym zainteresowaniem FBI objęte mają być procesy, które doprowadziły do wybrania na gospodarzy Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej w roku 2018 Rosji i w 2022 Kataru. Funkcjonariusze FBI mają zamiar szczegółowo zbadać budzące wątpliwości kwestie, wykraczając poza problemy badane w sprawach o korupcję, zarzucaną 14 osobom.”
    (źródło tvn24.pl)

    Specjalnie dobrałem źródło tak, by Waldemar nie zarzucił mi, że cytuję jakiś prawacki portal.

  78. Bar Norte:
    znam przytoczone przez ciebie fakty.
    Czy to coś zmienia w mojej ocenie jałowości dyskusji na temat obu kandydatów na stanowisko PRO?
    Zaręczam ci, że gdyby Feminoteka zarekomendowała panią Pipcńską, zaś środowisko Klubu Ronina pana Cipisiewicza, to tą pierwszą z całej mocy poparłaby gazeta wyborcza, Wiesiek oraz niejaka mag, a tego drugiego – bezwarunkowo – gazeta polska codziennie oraz posłanka Wróbel.

  79. Z.B.I.G

    Pozwoliłem sobie przypomnieć aktywność Adama Bodnara wobec prześladowań przez RP środowisk kibicowskich, związanych przecież z prawicą, bo uważam ostatnie ataki na niego ze strony PiS za niesprawiedliwe i dyktowane „bieżaczką” polityczną.

    Jak wynika z wielu dostępnych materiałów kilka lat temu te pacyfikowane z powodów politycznych środowiska mogły na Bodnara liczyć. W związku z tym cieszył się ich sympatią.

    Jeszcze jeden fragment:

    „Helsińska Fundacja Praw Człowieka napisała list do szefa MSWiA. Zainteresowała się, że policjanci we Wrocławiu mieli zatrzymywać osoby z antyrządowymi transparentami

    „Rz” napisała w poniedziałek, że wrocławscy policjanci dostali przed sobotnim meczem Śląska Wrocław z GKS Bełchatów polecenie, by zatrzymywać osoby z transparentami obrażającymi premiera (Tuska).
    (…)
    …poleceniem wydanym policjantom zainteresowała się Helsińska Fundacja Praw Człowieka. – Głoszenie politycznych haseł, nawet obrażających rząd, nie może być powodem zamykania stadionów – mówi dr Adam Bodnar, prawnik fundacji. W piśmie, jakie prawdopodobnie dziś zostanie wysłane do szefa MSWiA, fundacja przypomina, iż stadiony od lat były miejscem debaty politycznej. Np. gdy „Solidarność” nie mogła działać legalnie, transparenty popierające „S” pojawiły się na meczu Juventusu Turyn z Lechią Gdańsk w 1983 r. Podobnie podczas mundialu w Hiszpanii w 1982 r. na meczu Polska – ZSRR.

    Warszawskie biuro fundacji dostało od kibica pytanie, czy osoba ukarana za antyrządowe transparenty może u niej szukać pomocy. – Gdyby kogoś ukarano za taki transparent np. zakazem stadionowym, trzeba się tym zainteresować – mówi Bodnar.”

    Natomiast podzielam twoją opinię, że blogowa dyskusja na temat wyboru Bodnara leży.

    Jak myślę powodem tego jest fakt, że dla komentatorów związanych z PO Bodnar jest również kontrowersyjną i trudną do przyjęcia postacią. Stąd wyraźna powściągliwość i rezerwa w dyskusji na podjęty przez Daniela Passenta temat
    Chocby z powodów o których napisałem wyżej – podając cytaty.

  80. Z.B.I.G
    godzina 20:28
    No to obaj czekamy na odwołanie .
    Twoje cytaty sa prawdziwe ,ale nie maja żadnego znaczenia w sprawie terminu MS 2018 .,
    To nie FBI rządzi futobolem i nie JUESEJ . Panowie w studio , wiedzą jak JEST , a mimo to jeden z nich rozważał szanse przeprowadzenia tych zawodow ….. w POLSCE – To są te brednie i wpisywanie sie w nastrój polityczny.vs.Rosji i ….traktowania widza a’la ” ciemnego luda, co to kupi ” .
    .

  81. Waclaw:)

    https://www.youtube.com/watch?v=UBh9sL0eNFo

    PS. Zajrzyj do kuchni s-skiej, zostawilam tam dla Ciebie nie lada przysmak;)

  82. Adam Bodnar najpierw ochranial jako prawnik szabrownikow polskiego mienia w firmie o nieokupacyjnej nazwie Weil, Gotshal & Manges.
    Oslizgly Lesiu M. i Osmiornica poparli tego sofiste , by mogl dmuchac w oczy spoleczenstwu dymem in vitro, adopcji przez jednoplciowe malzenstwa
    i uciekinierow z bombardowanej, przez korporacje amerykanskie , polnocnej Afryce.
    Tymczasem los zwyklego czlowieka jest u nas gorszy niz w Czechach i na Wegrzech,
    a Konfederacja Lucyfer dba o to , zeby bylo jeszcze gorzej.

  83. Tak mnie zdziwilo, ze Gospodarz pisze, iz Brecht traci w tlumaczeniu. Nie znam niemieckiego, ale mnie tlumaczenia dramatow BB na polski w swoim czasie zachwycily. Wiekszosc z nich wyszla spod piora Andrzeja Wirtha – nie moge sprawdzic czy wszystkie , bo moje piec (cztery?) bilaych tomow Brechta znajuje sie w lodnynskim domu, a jestem obecnie w Ameryce.
    Tak mnie one zachwycily, ze znam wiekszosc songow z najwazniejszych sztuk na pamiec.
    Brechtr nigdy nie byl wygodny dla zadnej wladzy – ani prwicy, ani lewicy. Mysle, ze i dzis w Polsce, nie opedzil by sie rozlicznym „patriotom”. Gdy mial 15 lat wywalono go ze szkoly za niesluszne wypracowanie na zadany temat: „Dulce et decorum est pro Patria mori”. Widac nie kochal Ojczyzny nalezycie…. 😆

  84. strgc + strgv:
    dyskusja z guglem sensu nie ma; żegnam…

  85. Agatko!
    Byłem tam przed 23:38
    Obejrzałem, przeczytałem, skorzystam
    – podziękowałem.
    Z recepty, też skorzystam.
    Dziękuję!
    Wacław

  86. Mauro Rossi 25 lipca o godz. 14:54
    Zasadniczo nie cierpię Lecha Wałęsę, ale tylko z tego powodu, że zachorował na przerost ego i nijak nie może się wyleczyć z tej ciężkiej choroby. Prawdopodobnie z nią umrze. Pozostawiam sobie jednak prawo wstrzymania się z ostateczną oceną tej historycznej postaci, gdy zamknie oczy. Taki Romaszewski na przykład był całkiem przyzwoitym gościem, a jednak w miarę zbliżania się ku smudze cienie, trwonił swój dorobek i szacunek innych ludzi. Na koniec, zażądał od Polski o którą walczył, odszkodowania i tym haniebnym czynem będzie zapamiętany.
    Jeśli zaś chodzi o pisarczyków, których tak podziwiasz, bo zgnoili Lecha, to jesteś równie pożałowania godny jak oni. Dobrze, niech w końcu ta miernota, to całe prawicowo narodowe szambo zaleje Polskę po wyborach. Nareszcie będziesz się mógł dobrze poczuć w kraju rządzonym przez ciemniaków i wyjątkowo wredne świnie. Zobaczymy jak długo to potrwa.

  87. Wielu ubolewa nad nieufnoscia spoleczenstwa wobec systemu sadowniczego w obecnej postaci.
    Na blogu Gazety Prawnej czytelnicy ubolewaja, ze emerytury dla mundurowych przyznawano na prawo i lewo, natomiast inne sektory byly traktowane inaczej.
    Np. w energetyce : ,, …Kogo lekarz nie dopuści na zajmowanym stanowisku (np ze starości lub zdrowia ) do dalszej pracy można zwolnić bez wypowiedzenia z pracy (wyrok SN z 16 grudnia 1999r. sygn .akt I PKN 469/99 )– bez renty ani emerytury. ”
    U nas prawo tylko dla bogatych i sektorom im sluzacym.

  88. Waldek B

    Pytasz Mauro Rossi w kontekście możliwego przejęcia władzy przez PiS „jak długo to potrwa?”.

    Biorąc pod uwagę jego sposób myslenia o świecie, społeczeństwie, polityce myślę, że długo to nie potrwa. Moze ze 2 lata?

    Kryzys polityczny na tle socjalnym wrzucił opozycji na barki potężne zobowiązania wynikające z kilkuletnich zaniechań i złej woli rządzących. Mało, opozycja pisowska je skwapliwie przyjęła. Nic jej zresztą innego nie pozostało.

    No ale np historyczno-lustracyjne widzenie świata uniemożliwia ich realizację.

    Tak więc pytaniem podstawowym jest kto po jałowym, lustracyjno-historycznym karnawale pisowskim przejmie te zobowiązania?

    Platforma nie może i nie chce, bo jej elektorat zmian sobie nie życzy. Dziś przeczytałem, że pani premier zrezygnowała w okresie przedwyborczym, na skutek sprzeciwu środowisk tzw pracodawców z realnych prób ograniczenia patologii na rynku pracy (śmieciówki) oraz z ustalenia minimalnej płacy godzinowej na 2,5 -3 euro(!).

    Kto więc po kolejnym przesileniu politycznym, które na moje wyczucie nastąpi za dwa lata przejmie te politycznie gorące zobowiązania?

    Może „czerwoni”, którzy wyrosną na tym kryzysie?

  89. Jakoś rola Rzecznika w ostatnich latach niewidoczna. Czy ktoś znał w ogóle nazwisko poprzedniczki? A wszyscy pamiętaja prof. Łętowską. Chyba po części to wynika z mizernych uprawnień tej funkcji, szczupłości personelu i koniecznosci dokonywania wyboru tematów. Inaczej Rzecznik byłby zmuszony ropatrywać setki tysięcy spraw osób niezadowolonych (np. z orzeczeń sądowych). Reasumując, nowy Rzecznik raczej nie zagrozi ewentualnej nowej władzy 🙂

  90. Bar Norte

    ja sobie właśnie obejrzałem adaptację filmową (Omar Shariff umarł i tv przypomniała) i odniosłem to samo wrażenie. Taki ciamajda, niezdecydowany i rozlazły, ale zawsze z nienaganną fryzurą 😎

  91. Bar Norte 26 lipca o godz. 10:59
    Elektorat, który sobie nie życzy korekty płacy minimalnej i zrównania opodatkowania pracy bez względu na jakich zasadach kogoś zatrudnią ma dokładnie w nosie kto będzie rządził. Najwięcej do stracenia mają wszyscy ci, którzy zawdzięczają PO i PSL stanowiska i zamówienia rządowe, a cała reszta ma to w nosie. Przecież to PiS zrobił dobrze przedsiębiorcom i najzamożniejszym obywatelom, a jednak wybory wtedy przegrał.
    Wiemy, że w PiS-ie z kadrami jest słabo, ale od czego są ci wszyscy pobożnie profesorowie i doktorzy od siedmiu boleści, ale z papierem. Zawsze powtarzałem, że gdyby Wolszczan dostał Nobla, to zostanie tak zlustrowany przez IPN i katowścieklicę, że rzuci polskim paszportem.
    Mimo wszystko uważam przyszłość za bardzo interesującą. Polska znowu w swoim stylu zadziwi świat. Nie wiem na pewno, ale zdaje się, że nie ma demokratycznego kraju, gdzie w wyborach do parlamentu dostają się aż trzy partie prawicowe, z czego jedna ma wyraźnie faszystowskie zabarwienie. Mieszkańcy Polski są nieprzeniknieni jak nauka zwana ekonomią.
    We wczorajszej GW pan Gadomski prezentuje ciąg dalszy dyskusji z Belką. Musiał mu Belka dokuczyć bardzo, bo smaga go najpierw wywiadem z Winieckim. Ten ostatni jest naprawdę denerwujący i bardzo denerwujący przez prawie dwie strony, ale na koniec ugryzł się sam w soją dupę. Stwierdził mianowicie, że ekonomiści są bezradni jeśli chodzi o stworzenie solidnej teorii w ekonomii. Ale nie przeszkodziło mu to twierdzić, że kryzysy wywołują państwa opiekuńcze z rozbudowanym sektorem publicznym. Innymi słowy białe jest czarne.
    Pozdrawiam

  92. Waldek B
    26 lipca o godz. 14:27

    Nie jest istotne kto rządzi, skoro marionetki wyjmuje się z tego samego pudełka.
    Istotne jest, czy ewentualna wymiana przy sterze, przełoży się na jakąś spójną koncepcję gospodarczą, ekonomiczną, polityczną.
    A na to sie raczej nie zanosi.

    Obowiązujący zestaw dogmatów ekonomicznych i uwarunkowań politycznych, nie daje ŻADNEGO pola manewru.
    Dogmaty o wyższości kredytu nad pracą produkcyjną, prywatnego nad państwowym, rusofobii nad pragmatyzmem, do niczego nas nie doprowadzą.

    Jedynymi w miare trzeźwymi, w mojej ocenie byli ci z PSL.
    Stołki wykorzystali, ale na nich przynajmniej usiłowali coś zrobić dla kraju i siebie przy okazji.
    Reszta produkowała jedynie frazesy i kilometrówki….

  93. Waldek B
    Taki Romaszewski (…) trwonił swój dorobek i szacunek innych ludzi. Na koniec, zażądał od Polski o którą walczył, odszkodowania i tym haniebnym czynem będzie zapamiętany”.

    Nie przemyśłałeś tego, bo co to znaczy „od Polski”?? Z budżetu państwa, na który składają się także podatki byłych ubeków, kapusiów, partyjnych sekretarzy różnego szczebla i całego tego postkomunistycznego bajzlu oraz biznesu etc. Kopacz obiecała Biedroniowi ze Słupska podarować z budżetu państwa kilkanaście milionów złotych, wieć już nie ma na odszkodwania dla kombatantów …?

  94. Mauro Rossi

    Kombatantami za moment będą kibole i pan „Staruch”…
    Wszystko zależy od definicji i zapotrzebowania.

    Stare „komuchy” zaś, pracowały dla Polski, a nie zagranicznych korporacji, za pieniądze dziś niewyobrażalne dla obecnych elit.
    Może inaczej pojmowały patriotyzm?

    Z pana wpisów nie da się wydestylować jakiejkolwiek wiedzy historycznej o minionej epoce. Ani jakiegokolwiek obiektywizmu w ocenie. Zbitka propagandowych banałów wyprodukowana w IPN, czy na prawicy, jako usprawiedliwienie przyszłej dintojry- to pan serwuje raz za razem.

    Na przykład, proszę wskazać majątki naszych sekretarzy partyjnych i porównać z majątkami tuzów styropianu…
    I dać znać, które są większe…..
    Czego dorobił się na przykład Wałęsa, Sikorski, Kaczyński, w porównaniu z Gierkiem, Jaroszewiczem, Jaruzelskim, Rakowskim?
    Pomówienia bez dowodów dyskwalifikują historyka.
    A plotki to do „Pudelka” albo „W sieci”, nie do „Polityki”…..

  95. Waldek B

    Piszesz: „Elektorat, który sobie nie życzy korekty płacy minimalnej i zrównania opodatkowania pracy bez względu na jakich zasadach kogoś zatrudnią ma dokładnie w nosie kto będzie rządził.”

    To jest prawda ale tylko w tym przypadku, gdy zmiana władzy nie niesie takich postulatów.
    Jeszcze 10 lat temu takich postulatów nie formułowano. Mimo, że były napięcia socjalne to elektorat socjalny bez mrugnięcia okiem łyknął tezę PiS, że bieda jest efektem rozkradania kraju przez „postkomunę”. Czyli efektem rozwalenia postkomunistycznej nomenklatury, choćby drogą lustracji, będzie stworzenie z RP krainy mlekiem i miodem płynącej.
    Ale przez 10 lat się wiele zmieniło – również w sferze świadomosci. PO dokręciło boleśnie śrubę wyzysku i jasne jest, że PiS po ewentualnym przejeciu władzy będzie coś musiał zrobić ze zdemolowanymi stosunkami pracy i płacy. Czyli poważnie naruszyć interesy grup żyjących z wyzysku.

    PiS co prawda nadal bredzi, że będzie „szukał rozkradanych i marnowanych pieniędzy w systemie”. No ale to jest śmieszne to jak szukanie szkieł kontaktowych na dnie zamulonej rzeki. Obawiam się, że nikt się na to nie nabierze. Zresztą to bezproduktywne szukanie nie przyniesie żadnych efektów.

    Natomiast zgadzam się z twoją tezą, że w perspektywie zmiany władzy „najwięcej do stracenia mają wszyscy ci, którzy zawdzięczają PO i PSL stanowiska i zamówienia rządowe”.
    Tak było i 10 lat temu. Jak piszesz niewiele pomogły próby kupienia sobie przychylności kapitału dla projektu PiS przez Zytę Gilowską. Kapitał podarunki łyknął, oblizał się ze smakiem poczym obalił pisowski rząd.

    Dlaczego?

    Kilka lat temu rozmawiałem sobie na piwie z takim gminno-powiatowym biznesmenem, który trzasł swoim terenem żerowania. Oczywiście pomstowaliśmy na biurokrację czy nomenklaturę. W pewnym momencie, gdy powiedziałem, że trzeba by było zlikwidować np powiaty on sie oburzył. Powiedział: „W województwie, w centrali (Warszawa) trzeba zrobić porządek z tą cholerną biurokracją. Ale nie w mojej gminie czy powiecie”.
    Potem mi wyjaśnił, że kilkanaście lat zabiegów go kosztowało, by pozyskać dla swoich celów tę nomenklaturę gminno-powiatową. Obsadzał ją członkami swej rodziny, opłacał im wybory, omotywał urzędników zależnościami … .
    No więc gdyby mu ten powiat zlikwidowano to cała robota poszła by na próżno. Znów kilkanaście lat musiałby poswiecić na kosztowne montowanie swojej nowej nomenklatury.

    I dlatego własnie rząd Kaczyńskiego upadł mimo, że Zyta Gilowska tak drogie prezenty przeznaczyła dla tutejszego kapitału.
    Po prostu wizja rozwalenia drogą lustracji przychylnej dla kapitału nomenklatury naruszała owego kapitału interesy. Ta przewidywana strata była na pewno wieksza niż zysk ze zniesienia przez rząd PiS np podatku od spadków.

  96. „Doktor Ziwago”… to chyba romansidlo o ktorym trudno cos dobrego napisac. Tam przygoda goni przygode; moze to przedluzenie Verne’go „Michal Strogoff kurier carski”?
    Film jest jeszcze gorszy, chociaz nakrecony przez D. Leana. Ten rezyser mial lepsze dni i produkcje. Chocby „Most na rzece Kwai”. Osobiscie lubie jego wczesny kryminal z myszka „Madeleine”. Na „Lawrence of Arabia” mozna usnac przytloczonym wielkoscia i dlugoscia filmu.
    Omar Sharif byl pieknym gentlemanem i gral glownie swoja pieknoscia, ale pod koniec zycia zrobil dobry film „Monsieur Ibrahim”.

  97. Bar Norte
    26 lipca o godz. 16:29

    Cały świat składa się z lokalnych społeczności….
    I nie ma w tym nic złego, o ile na szczeblu krajowym przekłada się to na jakąś spójną koncepcję i partię będącą jej wyrazicielem.
    Widzisz jakąś w Polsce idącą w tym kierunku?

    To jest raczej naturalne.
    Ale, nie na rękę ponadregionalnym graczom.
    Oni obstawiają i finansują tych polityków, którzy na szczeblu kraju decydują o warunkach prawnych dzialalności gospodarczej.
    A ci narzucają płotkom regionalnym warunki gry.

    Efekt?
    Lokalne fabryczki, czy sklepy plajtują, i zamiast nich wchodzi moloch.
    I zamiast kilku tysięcy miejsc pracy powstaje kilkaset- co najwyżej.
    Resztę się wyeksportuje jako tanią siłę roboczą, a sprowadzi towar z zagranicy, pogarszając bilans handlowy…..

    Ciągle sygnalizuję ważność PRAWA stanowionego w Warszawie.
    Czy Brukseli.
    To determinuje lokalne być albo nie być…..

  98. wiesiek59:
    „Za moich czasów, logikę wykładano na studiach OBOWIĄZKOWO.
    Studia kończyło 7% populacji.”
    Nie jest waznym, ile procent populacji konczy studia. Nawet na Harvardzie i innych renomowanych uniwersytetach studiuja ludzie na poziomie dennym. GW Bush skonczyl Harvard a nie potrafil sie wyslowic. Znam ludzi, ktorzy skonczyli tzw. podrzedny uniwersytet, a byli wybitnymi naukowcami.
    Kiedys jeden z Amerykanow, ktory skonczyl historie na Univ. of Texas-Austin, uniwesrytecie dosc renomowanym powiedzial mi, ze mial kolege, Czecha z pochodzenia, ktory posiadal wiecej wiedzy o historii Europy Srod. niz jego profesor, promotor jego pracy doktorskiej.
    Nie uogolniajmy wiec faktow….

  99. wiesiek59
    „Lokalne fabryczki, czy sklepy plajtują, i zamiast nich wchodzi moloch.
    I zamiast kilku tysięcy miejsc pracy powstaje kilkaset- co najwyżej.
    Resztę się wyeksportuje jako tanią siłę roboczą, a sprowadzi towar z zagranicy, pogarszając bilans handlowy…..”
    Wydaje mi sie, chociaz nie uwazam sie za liberalnego globaliste, ze mylisz pewne pojecia.
    Jest miejsce w gospodarce na male firmy, ktore zajmuja technologiczna nisze, tzn. produkuja cos unikalnego i niepowtarzalnego, gdzie nie ma konkurencji. Powiedzmy, jak szwajcarska firma Mettler Toledo produkujaca instrumenty do chemii analitycznej lub niektore inne firmy produkujace sprzet precyzyjny. Inaczej, nie ma to sensu.

  100. Szanowny Waldemarze B,
    moim zdaniem, jeśli ktoś się opiera na opiniach Winieckiego, który bodajże od ćwierci wieku wieszczy Upadek skandynawskiego modelu gospodarczego dowodzi jedynie, że jest bałwanem, którego opinie należy po prostu ignorować. Wg mnie, Gadomski nigdy nie miał i nie ma specjalnie nic sensownego do powiedzenia w kwestiach ekonomicznych. Zdaje się, że pewnie nasze opinie będą zbieżne.
    Pozdrawiam, Nemer

  101. wiesiek59

    Przykład z lokalnym biznesmenem i oddaną mu gminno-powiatową nomenklaturą spokojnie da się przenieść na szczebel centralny – polityki kraju.

    Taki sam kapitał krajowy czy zagraniczny (dla mnie to nie ma znaczenia) tworzy i kształtuje podatną mu nomeklaturę. Ona znów tworzy prawo w jego interesie. Oraz je egzekwuje.

    Nie ma czegoś takiego jak partyjna, spójna wizja rozwoju kraju. Chodzi mi o harmonijną wizję ułożenia w ramach systemu rozmaitych grupowych intersów społecznych czy politycznych.
    Kilkakrotnie zagajałem dyskusję o tym mitycznym „dobru wspólnym” czy „racji stanu”. Dyskusja zdechła bo ani ja ani dyskutanci nie potrafiliśmy tego zdefiniować w polskich realiach.
    Tak więc wizje partyjne o których piszesz dotyczą wyłącznie realizacji interesów poszczególnych grup społecznych – kosztem innych.
    Przez ten pryzmat patrzą na tzw „dobro Polski”. Ich zdaniem im niższe płace, niższe podatki tym dla tej ich Polski lepiej.

    Jesli się kiedykolwiek dorobimy lewicy z prawdziwego zdarzenia to ona też będzie dbała o socjalne interesy lewicowego elektoratu. Oczywiscie kosztem interesów dzisiejszej klasy rządzącej. Jej wizja Polski będzie tym interesom podporządkowana.

  102. PA2155
    26 lipca o godz. 16:47

    Ważne są KRYTERIA- jakościowe, nie ilościowe.
    W jednym roczniku warunki spełni załóżmy 50, w innym 15 osób.
    Chyba że pójdziemy w ilość i formalne wykształcenie, generujące kasę dla bodajże 400 polskich uczelni wyższych, walczacych obecnie o byt ze względu na niż demograficzny.
    Wówczas płacący czesne MUSI dostać dyplom…….
    Płaci, to wymaga….od lokajów usług….

    Omar Sharif był dobrym brydżystą- jak słyszałem od dwóch osób, mających przyjemność z nim kiedyś grać.
    Choć pasja bywała obsesją…
    Ale każdy żyje potrzebując do szczęścia innych składników.
    Mnie się „Jeźdźcy” i wymowa filmu podobały.
    Tak samo jak dość obiektywna fabuła Lawrence z Arabii.
    Detalicznie wyjaśniono, o co chodziło głównym graczom geopolitycznym.
    Niedoceniacie fabuł filmowych ……
    Tam są podane motywy, metody, skutki polityczne, bardzo wielu zdarzeń politycznych…….

  103. wiesiek59

    Poprawka

    Zdanie z powyższego komentarza powinno brzemieć:

    „Przez ten pryzmat prawica patrzy na tzw “dobro Polski”. Jej zdaniem im niższe płace, niższe podatki tym dla tej ich Polski lepiej.

  104. PA2155
    26 lipca o godz. 17:05

    Na tym przykładzie, można właśnie wykazać korzyści i straty poszczególnych modeli.

    1-Gdzie podatki płaci sieć, a gdzie sklepikarz?
    2-Ilu ludzi przejdzie na utrzymanie gminy?- bezrobocie…
    3-Jakie ceny osiągną lokalni dostawcy od małego, a jakie od dużego?
    4- Jakie ulgi podatkowe wyszarpie duży za aprobatą centralną?
    5-Jakie nakłady będzie musiała ponieść gmina dla przyciągnięcia inwestora?

    Bilans może być skrajnie niekorzystny, gdyby ktos pokusił się o pełne podsumowanie zysków i strat w kilkuletniej perspektywie.
    Głowy nie dam, ale tak mi sie wydaje.

  105. Dodalbym do mojego komentarza o tym, ze „male jest piekne” (byla taka ksiazka, ktora ukazala sie w PRL pod koniec lat 70-tych) pewien fakt. Konkurencja z firmami duzymi, albo moze tylko tylko lepiej zorganizowanymi i wydajnymi to nieszczescie kanadyjskiej strony kanadyjsko-amerykanskiego pogranicza. Sklepy kanadyjskie i ich wlasciciele domagaja sie kategorycznego zamkniecia, albo ukrocenia wyjazdow komercyjnych moich rodakow na strone amerykanska, bo oni, patrioci, jak siebie nazywaja, traca klientow. Prawda jest nieco bardziej skomplikowana. Wiele identycznych towarow po stronie kanadyjskiej jest 100-200% drozsza niz po stronie amerykanskiej. Zacznijmy od benzyny, tanszej po stronie amerykanskiej o 30-40%. Ale dotyczy to rowniez elektroniki, samochodow, ksiazek. Klienci domagaja sie kontroli cen od politykow, ci obiecuja i wszystko zostaje po staremu. „Lokalni” probuja gry na roznych instrumentach. Najbardziej czesty to odwolywanie sie do uczuc patriotycznych. Jeden ze sklepow z ogolnokanadyjskiej sieci Canadian Tire wywiesil ogromna flage kanadyjaska, wieszczac, ze „chroni lokalne miejsca pracy”. Ktos zlosliwy dopisal do sloganu „sprzedajac towary zrobione w Chinach”.
    Podobnych sloganow nie ma na sklepach oddalonych od granicy kanadyjsko-amerykanskiej z prostego powodu: nikt nie bedzie jezdzil na zakupy w USA 150-200 km, stad nie ma potrzeby mobilizacji publiki.

  106. PA2155
    26 lipca o godz. 17:55

    Znowu odwołam się do popkultury, czyli filmów katastroficznych..

    Nawet ten niszowy „zaułek poznawczy” w krytycznym momencie pozwala na wyłonienie gościa/ panienki, która WIE co robić i ad hoc tworzy się ZESPÓŁ.
    To jest chyba ta przewaga, umiejętności tworzenia zespołów do rozwiązania problemu i WSPÓŁPRACY, bardziej lub mniej chętnej.
    To mi się podoba w filmach, jaka jest rzeczywistość wiesz lepiej, od lat siedząc tam, czy w okolicy.
    Ale, nie lekceważyłbym propagandowego PRZESŁANIA, kształtującego celowo postawy ludzkie.
    Kompetencja, współpraca, decyzyjność, samoorganizacja społeczna, utrzymanie standardów moralnych i prawnych- to niebagatelna, prawie podprogowa , od lat przekazywana informacja co trzeba zrobić.

    Pod tym kątem rozpatrując, wartości dydaktycznych czy społecznotwórczych, w polskiej kinematografii nie ma.
    A szkoda…..
    Nie istnieje zespół, jest jednostka kontra system.

  107. Nemer1
    26 lipca o godz. 17:11

    Kapitalne zestawienie, podobne kiedyś przedstawiałem.
    Fakty a mity, niejeden woal propagandowej mgły by rozwiały takie dane.
    Ale, z propagandą za którą stoją pieniądze i interesy, ciężko wygrać.

  108. wiesiek59
    Podpowiedzialbym Tobie i wlascicielom tzw. malych sklepow pewien pomysl na przetrwanie. Zamiast nawolywac do zamkniecia Tesco” w okolicy, bo ten maly sklep nie moze konkurowac z nim w sprzedazy kartofli lub konserwy turystycznej, moze on oferowac towary na poziomie delikatesowym, np. swieze unikalne pieczywo, organiczna zywnosc, lepszy gatunek wina, etc.
    Tutaj rowniez egzystuja male (relatywnie) sklepy etniczne, wloskie, polskie, portugalskie, hinduskie, chinskie z ograniczona publika i wyzszymi cenami w porownaniu z tzw. molochem. Sa ludzie, ktorzy wola francuska bagietke a nie wonder bread i moga zaplacic troche wiecej.

  109. PA2155
    26 lipca o godz. 18:24

    Zdajesz się- jak wielu- nie rozumieć sprzężenia zwrotnego.
    Gołodupiec nie pójdzie do sklepu z cenami z wyższej półki, mając do wyboru ceny z Tesco, wymuszone na dostawcach z okolicy i pozbawiającego społeczność lokalną dochodów.

    Dochody lokalne są wyssane do Centrali, zubażając region i pozbawiając go miejsc pracy.
    Ten system drenuje peryferia, uprzywilejowując Centrum- Warszawę, lub zagraniczne centra.

    Weź pod uwagę, że podatek z II grupy- ponad 85 tys. płaci w Polsce zaledwie 2% podatników…..
    Ile to jest z 20 milionów?
    I to jest skala problemu, stworzonego przez naszych wybrańców.
    Te 400 000 ratowane turystyką zakupową Rosjan, Czechów, Niemców, to niewielka nisza rynkowa.
    Generalnie, i wbrew propagandzie, Polaka nie stać na droższe zakupy.
    Ale, patriotyzm w tym temacie by się przydał.

  110. NIEDAWNO!!!
    Sejm uchwalił że produkty z prywatnego przetwórstwa mogą być dopuszczone do obrotu…..

    Aż ustawy trzeba było?
    Po 25 latach?
    To jest przykład skali centralizacji decyzji.

    Zamiast Wilczka- „co nie jest zabronione jest dozwolone”
    znaleźliśmy sie niepostrzeżenie w świecie- czego ustawa nie przewidziała, jest ścigane i karalne.
    Kiedy się to stało?
    W kapitalizmie?
    Przy wolnorynkowych rządach styropianowców?
    Tfurczość molocha urzędniczego jest zdumiewająca….

  111. wiesiek59
    „Ale, patriotyzm w tym temacie by się przydał.”
    Zgadzam sie, ale decyzja nalezy do klienta, jezeli ma on jakikolwiek wybor.
    W Kanadzie w regionach oddalonych od granicy nie ma nawolywan patriotycznych, bo wlasciciele sklepow dyktuja ceny, stad mozna sobie oszczedzic propagandowego belkotu. Podobnie jest z rynkiem telefonow celularnych i internetu. Poziom uslug jest kiepski, ale ceny na poziomie swiatowym, bo 3 duze firmy podzielily sobie rynek i dyktuja ceny.
    Wydaje mi sie, ze nawolujesz do sytuacji, gdy ten „golodupiec” bedzie zmuszony do kupna towaru za wyzsza cene. Ideologie patriotyczna mozemy sobie podarowac.
    Zawsze wydawalo mi sie, ze esencja kapitalizmu jest konkurencja.

  112. PA2155
    26 lipca o godz. 19:01

    Lokalna konkurencja dla globalnych graczy, wymaga ideologii niestety,
    I uzmysłowienia zysków i strat.
    Konkurencja?
    Przy indonezyjskich kosztach pracy plus koszt transportu?
    To mrzonki….

    Ważne, gdzie akumulowane są zyski i wypłacane pensje.
    A to pensje decydują o wielkości lokalnego rynku i jego chłonności.
    Walka toczy sie o rynek ZBYTU nie produkcji.
    Chłonnośc można zwiększyć dodrukiem, kredytem, płacąc inflacją bądź niewypłacalnością- w dłuższej perspektywie.
    Albo manewrami kursem walutowym.

    Generalnie, pomimo początkowego entuzjazmu, zaczynam być sceptykiem globalizacji, otwierając szeroko oczy na koszty społeczne.
    To oszustwo, przysparzające zysków jedynie największym, decydującym o segmencie rynku.
    Wracają XIX wieczne metody- monopole, kartele, zmowy cenowe.
    Przy pełnym tym razem wsparciu rządów najpotężniejszych krajów.
    Interes własny grup nacisku i lobbystów, ponad wszystko.
    Koszty ludzkie sie nie liczą……

  113. wiesiek59
    Przez przypadek natrafilem w internecie na strone polskiej firmy, ktora probuje produkowac eleganckie zegarki. Nie sa one tanie, ale podobnie zaczynalo wiele innych firm swiatowych jak Movado, Rolex, Skagen. To nie jest proba tlumienia konkurencji przez lokalnego geszefciarza, a raczej znalezienia niszy produkcyjnej.
    Polak potrafi i to cieszy.

  114. PA2155
    26 lipca o godz. 19:35

    Wiesz, jaki skutek prorokuję?
    Dokładnie taki jak w przypadku syntetyzatora mowy „Iwona” czy GG.
    Firma rokująca zyski zostanie wykupiona przez globalną korporację.
    Za bardzo dobrą cenę- dla właścicieli- oczywiście.

    Jaki tego skutek ekonomiczny?
    Potencjalne źródło podatków, zostanie stracone na rzecz raju poza naszymi granicami.
    Byc może nawet, twórcy koncepcji wyjadą.
    I tak wyjaławia się peryferia, drenując rodzynki z ciasta.
    Sporego samozaparcia, albo REALNEGO PATRIOTYZMU trzeba, by nie dać się kupić……

    Pisuję o tym od lat, bez specjalnego oddźwięku zresztą.
    Efekt śledzenia globalnych przepływów kapitałowych, to dla wielu czarna magia- a przynajmniej określanie skutków dla lokalnych społecznosci.

  115. Rosyjska potęga morska. Imponujące! W Primorsku, tuż koło granicy Polski i NATO. http://www.rt.com/news/310797-russia-celebrates-navy-day/

  116. Geopolityczna rywalizacja Rosji i Zachodu przybiera na sile za sprawą systemów sojuszy, budowanych przez oba „obozy”, których celem jest zdobycie przewodniej roli na forum globalnym. Zdaniem Andrzeja Turkowskiego z CSM, na słabszej pozycji w tej rozgrywce jest Rosja, m. in. z uwagi na niechęć jej władz do wchodzenia w ścisłe sojusze z innymi mocarstwami. – Kreml traktuje takie ruchy jako potencjalne ograniczenie suwerenności; Moskwa może teraz jedynie próbować „wkładać kij w szprychy” Zachodu – prognozuje ekspert.
    ===========

    Przepraszam ze spytam….
    PO CO rywalizować i o co?
    Nagroda jest warta wojny?
    Potrzeba dominacji wśród samców jest tak silna?
    Nie można pozwolić żyć INNYM według własnych zwyczajów?
    Trzeba im narzucać sposób życia?

  117. Wracając do sprawy wyboru nowego Rzecznika Praw Obywatelskich.

    Profesor Andrzej Zoll dla PAP o pilnych zadaniach dla nowego rzecznika:

    „Mówiąc o najpilniejszych zadaniach, jakie stoją przed nowym RPO, Zoll zwrócił uwagę na konieczność poprawienia sytuacji w obszarze rynku pracy, w tym na tzw. umowy śmieciowe.

    „Trzeba na to popatrzeć jako na bardzo poważne naruszanie praw pracowniczych. To nie tylko umowy śmieciowe. Również przy innych formach zatrudnienia często warunki pracy są nieprzestrzegane do końca. Często mamy do czynienia z podwójnymi standardami, jeżeli chodzi o wynagrodzenia. To wszystko wymaga dużego uporządkowanie i tutaj rola Rzecznika Praw Obywatelskich jest bardzo poważna” – powiedział Zoll.”

    Adam Bodnar na ten sam temat w wywiadzie dla Rzeczpospolitej:

    „redakcja: Chce pan walczyć z różnymi formami wykluczenia, w tym także z zatrudnianiem na tzw. umowy śmieciowe. Tylko jak to zrobić, nie naruszając praw pracodawców? Przecież RPO nie zapłaci za nich składek na ZUS.

    Adam Bodnar: Nie zapłaci, ale może się przyjrzeć działaniu Państwowej Inspekcji Pracy. Inspektorzy sami przyznają, i to nawet w wypowiedziach dla prasy, że działania tej instytucji są nastawione na statystykę podjętych działań, a nie na ochronę praw pracowników. Chętniej sprawdzają, czy przykładowo w zakładzie jest odpowiednia ilość gaśnic, niż to, czy pracownicy są angażowani na podstawie umów o pracę. A przecież nadużywanie umów o dzieło i zleceń może wręcz naruszać międzynarodowe umowy o ochronie pracy czy gwarancje Europejskiej Karty Społecznej. Poza tym w wielu branżach, np. w firmach ochroniarskich, zatrudnia się pracowników za symboliczne pieniądze na etacie, a lwia część zatrudnienia przypada na umowę-zlecenie. Są już korzystne dla pracowników wyroki sądowe. Rzecznik ma prawo uczestniczyć w sprawach sądowych i myślę, że wykorzystam uprawnienia.”

  118. PO chyba się uparło by nie wygrać zbliżających się wyborów, Bowiem tylko polityczny żółtodziób, uznał by, wprowadzenie drastycznych kar dla kierowców przekraczających prędkość i będących pod wpływem za dobry pomysł na zyski polityczne. W praktyce bardzo wielu szczególnie młodych ludzi zostało ostatnio pozbawione praw jady na 3 miesiące , plus do tego znaczne kary pieniężne i nie tylko. Niektórzy przy okazji stracili pracę (jeżeli ich zawód wymagał prowadzenie samochodu). Jeszce większa liczba została drastycznie ukarana znacznymi mandatami (za nieprzestrzeganie prędkości).
    Dla niektórych kary są bardzo dotkliwe , bowiem przykładowo ojciec lub matka rodziny z dwojgiem małych dzieci mająca 5000 dochodu miesięcznie żyjąca od pierwszego do pierwszego, dostaje mandat 5000 zł do zapłaty (dla nich to katastrofa budżetowa).
    Ci ludzie z pewnością już na PO nie zagłosują. Nie zagłosuje też bardzo wielu ich znajomych.
    Wielu młodych ludzi jest zdegustowanych tymi łapankami i karami i władzę która to wprowadziła traktuje jak wroga. (Tu nie ważna jest poprawa bezpieczeństwa ruchu drogowego , bo większość skutków katastrof nie odczuwa, natomiast mandaty jak najbardziej tak)
    Każdy doświadczony polityk wie, że takie poważne zmiany wprowadza się na początku kadencji , bo czas robi swoje , ludzie otrząsają się z szoku, mogą ocenić skutki i w przypadku pozytywnych mogą nawet lepiej ocenić wprowadzających, przy negatywnych można coś zmieniać łagodząc negatywną ocenę. Tuż przed wyborami niestety negatywy zdecydowanie przeważą. Młodzi ludzie w wielu przypadkach odbiorą to jako represje rządzących.
    Dlatego nie dziwi mnie że nie rośnie poparcie PO mimo gwałtownego spadku poparcie dla Kukiza.
    Stąd też wzrost poparcia dla PiS , bo niestety ludzie nie widzą, że ta partia ma znacznie większe zapędy do karania i rozwiązywania problemów przy pomocy przepisów prawnych niż rządząca PO.

  119. olborski

    Ale o co ci właściwie chodzi? Że święcona woda (w której moc lewica przecież nie wierzy) może pomóc, czy zaszkodzić? – Na przykład poprzez odegnanie złego ducha może spowodować, że polityczne szanse lewicy spadną do zera?
    W końcu to lewica jest wielką nadzieją Szatana.

  120. Wyciek
    „Rosyjska potęga morska. Imponujące”!

    Nie rozumiem co w tym imponującego? Każdy kraj ma jakieś okręty, nawet Węgry bez dostępu do morza coś tam mają na Dunaju. Rosja jest krajem surowcowym, słabo rozwiniętym i ma budżet niższy niż państwa Beneluksu.

  121. Lewica ostatnio zbliża się do kościoła.

    Nawet w określanej jako skrajnie lawacka Krytyce Politycznej można przeczytać życzliwie podane encykliki papieskie.

    Oto fragment tekstu Marcina Gerwina „Franciszek i progresywna polityka”:

    „Czy was też dziwi, że papież jest bardziej nowoczesny od większości polityków i polityczek w Polsce?

    „Sam rynek nie zapewnia integralnego rozwoju ludzkiego i integracji społecznej” – czy to może Thomas Piketty w swej kolejnej książce? Czy jest to fragment przemówienia lidera lewicowej partii z południa Europy? Nie, to papież Franciszek w encyklice Laudato si’, w liście skierowanym nie tylko do katolików i chrześcijan, lecz do każdej osoby mieszkającej na naszej planecie. Encyklika ta nie dotyczy wyłącznie kwestii zmian klimatu, co podkreślane jest w mediach. Ochrona klimatu, owszem, jest jej ważną częścią, niemniej jednak całość obejmuje również kwestie ekonomiczne, społeczne, związane z polityką miejską i rolną, a także wątki dotyczące relacji człowieka z przyrodą.

    Przyznam, że nie czytałem wcześniej żadnej papieskiej encykliki. Tę jednak czytało mi się zaskakująco dobrze i to nie tylko dlatego, że jej temat jest mi bliski. Wrażenie zrobiło na mnie podejście papieża do gospodarki, jego troska o przyrodę, o ubogich, wskazywanie na potrzebę zmiany kierunku rozwoju na rozwój zrównoważony. Być może dlatego, że nie to słyszymy zwykle od polityków, którzy podkreślają swoją przynależność do kościoła katolickiego. Spójrzmy na przykład na taki fragment: „Należy unikać magicznej koncepcji rynku, jakoby problemy można było rozwiązać jedynie poprzez wzrost zysków firm lub poszczególnych osób. Czy realistyczne jest oczekiwanie, że ten, kto ma obsesję na tle maksymalizacji zysków, zatrzyma się, by pomyśleć o zniszczeniu środowiska naturalnego, jakie pozostawi przyszłym pokoleniom?”.

    Poniżek link na fragmenty encykliki Laudato si” w Krytyce Politycznej

    http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/swiat/20150628/franciszek-w-trosce-o-wspolny-dom

  122. Waldek B
    26 lipca o godz. 14:27
    Zgadzam się, że tacy „niby ekonomiści” jak Winnicki czy Gadomski więcej szkody przynoszą niż pożytku dla zrozumienia spraw gospodarczych. W ekonomi już tak jest „że diabeł tkwi w szczegółach” i bez ich poznania nie da się nic sensownego stwierdzić. Przykładowo bardzo wysoki próg podatku PIT wcale nie oznacza że podatek ten jest dla ludzi dolegliwy, bowiem zależy to od jego struktury. Jeżeli nawet najwyższy próg ustali się na poziomie 90% , ale dochody wymagane dla jego zapłat obejma parę osób w kraju to nie będzie on miał żadnego wpływu na fiskalność systemu. Czy podatki w danym kraju są wysokie oceniać należy po stosunku dochodu budżetowego do produktu krajowego brutto.
    Bogaty kraj o mocnej gospodarce ma znacznie więcej pieniędzy w budżecie niż biedny ze słabą gospodarką mimo podobnego systemu fiskalnego.
    Znane jest powiedzenie im bogaty schudnie , to biednego już diabli wezmą.
    Wiadomo jest, że systemy silnie nastawione na socjał z natury muszą okupić to wolniejszym rozwojem. Rozsądne proporcje socjału w dłuższej perspektywie okazują się korzystne nie tylko dla obywateli , ale i dla kraju. Jednak zwichnięcie proporcji skutkuje szybkim spowolnieniem przyrostu (oczywiście mówimy o rozsądnym gospodarowaniu uwzględniającym rynek i własność prywatną) . W Szwecji przeholowano i kraj zaczął tracić swe przodujące miejsce w grupie najbogatszych w Europie.
    To powoli zaczęło docierać do Szwedów i w szwedzkich wyborach parlamentarnych 2006 roku, socjaldemokraci uzyskali 34,99% tym samym stracili mandat do sprawowania koalicji rządowej.
    Jak widać Winnicki zupełnie nie zna spraw Szwedzkich , bo ten bogaty, trochę schudł i to trochę go otrzeźwiło, ale jakiejś katastrofy to zupełnie nie widać.

  123. Nie wyobrażam sobie, że środowiska lewicowe mogłyby być obojetne na nauczanie społeczne papieża Franciszka – choćby na treść adhoracji apostolskiej Evangelii Gaudium czy wyżej wspomnianej encykliki Laudato si.

    Albo mogłyby nie dostrzegać tego, że zimowe, antyrządowe strajki na tle socjalnym w Śląsko Dąbrowskiej Kompanii Węglowej zyskały wsparcie kościoła.

    Lewica montuje sojusze wokół palacych społecznie problemów. Również ze środowiskami prawicowymi, z którymi jeszcze nie tak dawno temu była „na noże”.

    Oto fragment wywiadu, którego niezależnej.pl udzieliły kilka dni temu Katarzyna Paprota i Marcelina Zawisza z partii „Razem”:

    „niezależna.pl: Wielu ludzi przyzwyczaiło się już, że lewica w Polsce oferuje co najwyżej tematy obyczajowe, antyklerykalizm i kpiny ze „smoleńskiej histerii”. A co do zaoferowania ma Razem?
    M.Z.: Chcemy sprawiedliwości podatkowej. Dziś przeciętny Kowalski skrupulatnie rozlicza się z fiskusem, a wielkie instytucje finansowe bez trudu wyprowadzają z Polski milionowe zyski.
    K.P.: Kasjerka z marketu płaci w Polsce relatywnie wyższe podatki niż sieć handlowa, która ją zatrudnia. To absurd.
    M.Z.: Dlatego trzeba zmienić ordynację podatkową. Potrzebujemy klauzuli o unikaniu opodatkowania. Taki projekt leży od dawna w Ministerstwie Finansów, ale pod wpływem lobbingu zapadła wokół niego cisza. Zbliżają się wybory, więc Ewa Kopacz znowu obiecuje, że klauzula trafi do nowej ordynacji podatkowej. Oczywiście w bliżej nieokreślonej przyszłości. A dzięki klauzuli moglibyśmy efektywnie zwalczać oszustów podatkowych i zyskać miliardy złotych w budżecie.
    Uważamy, że należy zaostrzyć progresję podatkową. Biedni powinni płacić niższe, a bogatsi wyższe podatki niż obecnie. Dlatego chcemy wprowadzenia tzw. podatku dla prezesów i podwyższenia dochodu wolnego od opodatkowania.
    Czas, żeby banki podzieliły się swoimi sutymi zyskami ze społeczeństwem. Od 1 stycznia 2016 r. 10 krajów UE wprowadzi podatek od transakcji finansowych. Niestety, Polski nie ma wśród tych państw, choć byłby to spory zastrzyk dla budżetu.”

    Wywiad odbył się w zaskakująco dobrej atmosferze i poczuciu wzajemnego szacunku i zrozumienia

    http://niezalezna.pl/69237-millera-odsylamy-do-prokuratora-cos-nie-tak-z-tym-zjednoczeniem-lewicy

  124. wiesiek59:
    Radzilbym adresowac te problemy do polskich politykow sprawujacych wladze. Chyba niewiele zmienilo sie od czasow PRL. Po nas chocby potop.

  125. „poprzez odegnanie złego ducha może spowodować, że polityczne szanse lewicy spadną do zera?
    W końcu to lewica jest wielką nadzieją Szatana.”
    To tylko potwierdza niesprawdzona ( na razie) teorie , ze jedyna nadzieja wspolczesnej geriatrii jest powrot (pacjentow) do dziecinstwa ( ktore jako jedyne bylo cos warte ), przynajmniej do siódmej klasy. KM ! Gdzie teraz jestes ?

  126. kaczorki sa falszywe.
    Tygodnik Przeglad 29 przytacza wypowiedz socjalisty, Michala Syski, ktory przypomina, ze PiS duzo obiecywal zwyklym obywatelom przed rokiem 2005, a potem jak Mazowiecki Balcerowiczowi, tak Kaczynski oddal gospodarke w rece skrajnie reakcyjnej fanatyczce neoliberalizmu zycie gilowskiej, ktora obnizyla podatki i przepisy spadkowe oligarchom.

  127. O zwijaniu /fragment/
    „Zdaniem pani Beaty Szydło, Polska dzisiaj się zwija. Chodzi głównie o kontekst demograficzny, którzy rzeczywiście nie jest zachwycający. Problem jest jednak o wiele bardziej skomplikowany i złożony, niż to jak go oceniamy. Stan naszej dzisiejszej demografii to wynik poddania społeczeństwa procesom ludobójczej transformacji. Na dzień dzisiejszy składa się 26 długich lat ludobójczej, neoliberalnej i dehumanizującej transformacji, w której Polacy byli winni temu, że byli biedni.

    Polaków od lat nie jest stać na posiadanie dzieci, a nawet na ryzyko stworzenia rodziny. Tradycyjny model trwania społeczeństwa został złożony na ołtarzu transformacji. Na pewno starsze osoby doskonale pamiętają, co to znaczyło wziąć kredyt na 40% oprocentowania! Młodszym można tylko powiedzieć, że na pewno musiało to wymagać wiele odwagi, zwłaszcza w warunkach zamrożenia wynagrodzeń, przez pewnego pana profesora, samozwańczego speca od reform. Długo społeczeństwo będzie to pamiętać, bo te nasze dzisiejsze nędzne zarobki, mają swoje korzenie właśnie w tamtym okresie.

    Transformacja społeczno-gospodarcza oparta na neoliberalnych schematach „czyszczenia”, doprowadziła do likwidacji potencjału wypracowanego przez pokolenia oraz transferu wartości na Zachód, ale to przecież nie jest problemem, bo kapitał nie zna narodowości. W każdym bądź razie po transformacji, czy też może bardziej na jej obecnym etapie, okazało się że większej części naszej gospodarki NIE MA, a to co pozostało lub zostało stworzone na nowo jest przeważnie własnością kapitału zagranicznego. W ten sposób Polacy, jako niewinne ofiary komunizmu, stały się niewinnymi ofiarami transformacji, która pozbawiła ich własności, korzyści z niej oraz w efekcie wolności w wymiarze ekonomicznym oraz stworzyła szklany sufit, którego nie da się przebić. Istotą neoliberalnego kłamstwa jest to, że działając w ramach stworzonego zgodnie z jego prawami porządku, nie da się pokonać szklanego sufitu, który jest elementem tego porządku. Ci którzy sterują systemem zawsze mają się w nim lepiej i korzystają na tym, że inni się dopiero uczą jego zasad.”

  128. @wiesiek59 26 lipca o godz. 15:25 – Jeśli uważasz PSL za szczytowe osiągnięcie pragmatyzmu w polityce, to gratuluję. Ja mam na to inne określenie: skrajny cynizm.

    @Mauro Rossi 26 lipca o godz. 15:47 – Bez urazy kolego, ale kiepsko u ciebie z logiką.

    @Bar Norte 26 lipca o godz. 16:29 – Ja nie kupuję spiskowych teorii dziejów. PiS nie przegrał wówczas wyborów, bo kapitał wolał swojską nomenklaturę. Opowieści gościa przy kuflu piwa możesz sobie włożyć między bajki. Z doświadczenia wiem, że większość ludzi przypisuje sobie większą wiedzę, władzę, majątek, wpływy, urodę, mądrość, błękitną krew i jeszcze większe bzdury. Wracając do przegranych wyborów przez PiS, skłaniam się do postawionej przez kogoś (już nie pamiętam kogo) tezy, że mogli śmiało rządzić jako rząd mniejszościowy z poparciem własnego prezydenta. Jak zwykle w takich przypadkach, ludzi gubi pycha. Kaczyński był pewien, że wybory wygra i zgarnie wszytko. A tu taka niespodzianka, osiem lat o chlebie i wodzie. Oprócz niego, nikt przy tym nie majstrował, sam to sobie zrobił.

    @Nemer1 26 lipca o godz. 17:11 – Dziękuję za uzupełnienie. Faktycznie, żyją na tym świecie ludzie z papierem wybitnego ekonomisty, którzy przez całe dekady wieszczą upadek systemu skandynawskiego. I co? Nic, każdy robi swoje, tzn. wieszcze kraczą, a skandynawski model państwa opiekuńczego jakoś nie chce upaść.

    @maciek.g 26 lipca o godz. 22:26 – Z tej dwójki bardziej irytuje mnie jednak Gadomski, bo to on przez cała lata był dyżurnym w GW, który w zarodku gasił postulaty zwiększania podatków dla bogatych i zatrudniania na etaty. Teraz chce się z tego wycofać z twarzą, ale chyba nie do końca. Ciągle poszukuje kogoś, do podparcia swoich przekonań. Jak długo jednak można przeczyć faktom?

    A teraz coś z ostatniej chwili, bo my tu odtrąbiliśmy zwycięstwo rozumu, czyli Bodnara, a tu się szykuje kontra najpobożniejszych senatorów z PO. Pani Mucha stwierdziła dzisiaj w Poranku TOK FM, że prawdopodobnie senat odrzuci Bodnara na stanowisko RPO. Innymi słowy to PiS wybierze przyszłego Rzecznika i ciekawi mnie, czy w dalszym ciągu będzie to Romaszewska. Ale to nic, można się tego było spodziewać, po tym jak oni głosowali w sprawie in vitro. Mnie szokuje to, że głosowanie będzie tajne i nikt się nie dowie jak kto głosował. Może faktycznie lepiej by było, gdyby senat zastąpić episkopatem?
    Pozdrawiam wszystkich.

  129. Szacunek dla działalności opozycyjnej Państwa Romaszewskich. Nie mam szacunku dla Pisowskiego „dorobku” Pana Romaszewskiego. Przy wyborach poprzedniego słyszałem wypowiedź ówczesnej Pani Romaszewskiej na ten temat. Żenujący niestety poziom wiedzy i kompetencji, stąd dziwne dlaczego to nazwisko znowu wróciło. Czyżby kompetencje w PiS nie odgrywały żadnej roli?

  130. Waldek B
    27 lipca o godz. 10:02

    Niestety, PSL jest wszystkim na co nas stać w dziedzinie gospodarki….
    Reszta jest jeszcze bardziej nieudolna.
    No, może poza tłustymi pensjami pobieranymi z tytułu planowania polskiego atomu, czy inwestycji polskich, ale oni z PO…..

    Podzielono Polskę na dzielnice partyjne, księstwa udzielne, rozdrobniono z natury wielosektorowe koncerny typu kolej, energetyka, czy zbrojeniówka, na odizolowane enklawy z prezesami z czapy, nie potrafiącymi ze sobą współpracować.

    Jakiś Łokietek by się przydał, by na powrót to wszystko zebrać do kupy i zaprowadzić trochę porządku i LOGIKI w funkcjonowaniu i powiązaniach.
    Państwo ma służyć ludziom, a nie nomenklaturze.

  131. wiesiek59 27 lipca o godz. 11:38
    Tak masz rację, tak to mniej więcej wygląda. Czy ten „Łokietek” nazywa się Jarosław Kaczyński? Jeśli tak, to gratuluje wyboru wybawcy kraju z sitwy. On zmieni tylko wielkość oczek w tej sieci.
    Przypomnij sobie aferę taśmową w studiu nagrań Serafina. Czy nie słyszeliśmy tam głosu, który zabraniał kasowania pisowców z synekur w rolnictwie? Teraz się to PSL-owi przyda, bo zdaje się, że nadchodzą chude lata dla tej formacji szwagrów i pociotek. Ja jednak obstawiam, że PSL jak zwykle weźmie swoje głosami swoich.
    Szkoda, że tak późno zaczęły działać w Polsce ruchy miejski, bo one są ostatnią deską ratunku. Nomenklaturze trzeba odebrać miasta i zagłodzić ją na śmierć.

  132. Waldek B

    To nie jest spiskowa teoria dziejów.
    Gdzie widzisz spisek w normalnym procesie politycznym, który polega na tym, że duże, wpływowe grupy społeczne (np biznes, nomenklatura) uwalają rząd, który narusza ich interesy?
    W tym przypadku próbuje rozrywać związki biznesu z nomenklaturą, bo przecież do tego się idea IV RP sprowadzała.

    Co do upadku rządu Kaczyńskiego ….
    Do tej pory się zastanawiam czemu Tusk skwapliwie zgodził się na przyśpieszone wybory zamiast spokojnie czekać aż mniejszościowy rząd Kaczyńskiego kompletnie się wykrwawi i straci elektorat.
    Jedynym wyjasnieniem może być to, że Tusk chciał mieć w przyszłości własnie taką opozycję jak PiS by budować swą pozycję polityczną na strachu przed nim. Inaczej mówiąc Tusk pracowicie hodował i pielęgnował pisowskiego demona, by dla Platformy nie było alternatywy.
    I ta strategia się przez 8 lat sprawdzała. Do czasu aż bunt na tle napieć socjalnych nie wyzwolił ludzi od strachu przed PiS-em.
    A napięcia socjalne tworzyła PO zakładając, że może sobie na to pozwolić bo strach przed PiS-em będzie silniejszy niż wola buntu.
    No i się przeliczyła.

    Dzięki za przypomnienie, że wybór Bodnara wymaga jeszcze potwierdzenia przez senat.
    Ale trudno mówić, że potwierdzenie zależy od PiS bo jak na razie PO ma w senacie większość. Tak więc jeśli senat uwali Bodnara to dzięki konserwatywnym senatorom z koalicji rządzącej.

  133. Moim zdaniem, mamy pełzającą degrengoladę i zawłaszczanie kolejnych obszarów Państwa- wraz z dochodami z nich płynącymi- przez polityków.
    Prywatyzują……

    Wpływ wyborców jest dość iluzoryczny.
    Kontrola społeczna działa słabo.
    Media stały się tubą propagandową poszczególnych opcji politycznych.

    W tym stanie społeczeństwa, nie ma możliwości wyłonienia z niego jakichś odmiennych od normy postaci. Kolejne rządy ustanowiły standard bliższy Wschodowi niż Zachodowi.
    Wszystkie reformy spadku po „komunie” okazały się kompletną klęską.
    I ukazały DYLETANTYZM naszych elit.
    Rozmontować zastany system się udało.
    Tylko nabieram przekonania że ten „sukces” jest dość iluzoryczny.
    Sukces niewielkiej procentowo grupy beneficjentów, kosztował większość sporo.
    A kredyty czekają na spłatę, po roku 2020…….

    Będzie miał kto i z czego?

  134. Waldek B
    27 lipca o godz. 11:56

    Ten Łokietek juz sie dawno urodził.
    Tyle że Kaczyński się on nie nazywa na pewno.
    Po prostu fala wyniesie go do władzy, gdy sytuacja do jej powstania dojrzeje.
    Okoliczności tworzą przywódców w chwilach zamieszania, napięć społecznych.
    Przy nudnej rutynie administrowania, wystarczą bezpłciowe postacie życia politycznego.

    Jakie będzie nazwisko?
    Może Belka?
    Rezonans jego wypowiedzi jest spory.
    No i potrafi sformować cele do realizacji.
    Może nawet metody ich osiągnięcia?
    To byłby już postęp.
    Na bezrybiu i rak ryba…..

  135. Dlaczego nie lubie PO…

    „Do kraju tego co pachnie schabowym”

    Nie umiem, nie pamiętam i nie wiem kiedy ostatni raz się modliłem, ale dziś poproszę Boga, żeby czas się zatrzymał i Polacy nie odlecieli w nieznane.

    Niech będzie po staremu, a nawet niech się wszystko cofnie do czasów, w których „ten kraj” przy wszystkich swoich wadach nie przypominał chińskiej ciupagi sprzedawanej w Darłowie.

    Komu da się wcisnąć podobną atrakcję? Gdzie jedziesz? Do Polski! Po co? No co ty? Najtańsze suhi w Europie! Gdzie uciekasz? Z Polski do Anglii! Po co? No co ty? Najwięcej płacą na zmywaku.
    Unifikacja idiotyzmu, pauperyzacja tandety, uniwersalność nicości. Podziękuję i zatęsknię do średniowiecza, choćby za podwójną cenę, do przeszłości po trupach, do normalności tu i teraz. Brak nadziei i perspektyw dla wizji, w której goła i bezpłciowa dupa wyznacza postęp.
    Nadzieja w głowie wolnej od tolerancji.
    Chce się zażerać schabowym i niech mi do tego kotleta gra Szopen i wiersze czyta Mickiewicz, a ja będę sobie do rytmu machał ułańską szabelką…”
    http://kontrowersje.net/do_kraju_tego_gdzie_pachnie_schabowym

  136. Frustracja, jojczenie, jad przelewają się przez blog niemal tak obficie, jak rusofobia chlupie się w głowach poradzieckich propagandzistów. Chaos narzekań, ignorancji, podlizywania się ludowi biadoleniem i katastrofizmem.

    Jakieś millenium by się przydało, zapowiedź nadejścia, wreszcie wyzwolenia by lud przynajmniej miał czego oczekiwać.
    Pzdr, TJ

  137. Tjot,

    zdecyduj sie czy poradzieckich propagandzistow czy rusofobow.
    Zwykle to nie ci sami.

    Napisz cos optymistycznego to wspolnie popodskakujemy z radosci.
    Np. nareszcie PO przegralo wybory – narazie prezydenckie – widzisz sam – nie ma co jojczyc i sa powody do radosci!

  138. Bar Norte 27 lipca o godz. 12:09 – Tak to nie działa. Kulczyk próbował i skończyło się spotykanie na rautach z politykami dla wszystkich przedsiębiorców bez wyjątku. Biadolimy, że skończyło się źle, bo jednak powinni się spotykać. Ja mam jednak wątpliwości, ponieważ jest to najlepiej zorganizowana grupa zawodowa, która największy wpływ ma kształtując opinie. Ich bezpośrednie głosy ważą dużo, ale jest ich stosunkowo mało i rząd zaczął to dostrzegać. Niestety, jest już za późno i nie da się z dnia na dzień zmienić prawa regulującego po ludzku to, co zdążyło zdziczeć. U naszych zachodnich sąsiadów też są śmieciówki, ale co tam jest marginesem, w Polsce jest rwąc rzeką. Jeszcze dzisiaj słyszałem z ust pani Paradowskiej, że te 1.5 mln umów śmieciowych nie jest procentowo problemem. Ciekaw jestem, co pani powie jeśli te 1.5 mln staruszków ustawi się kiedyś po zasiłki, bo nie będzie miło nawet minimum na przeżycie. Ale kto by się tam martwił, co będzie za 30 lat.
    I jeszcze jedno, bo to też zawsze budziło moje wątpliwości, że w polskim sejmie można kupić dowolną ustawę. Otóż z praktyki wiemy, że tajemnice polskich polityków są najszybciej rozchodzącą się wiadomością. Ja w to nie wierzę.
    Jeśli zaś chodzi i historię, i koniec rządów PiS-u, to dodam, że Kaczyński mógł też pomyśleć o upadku SLD, które trwało do końca, aż do zaniku. Tusk nie miał wpływu na Kaczyńskiego, gdy ten podejmował decyzję o rozpisaniu przedwczesnych wyborów.

    wiesiek59 27 lipca o godz. 12:30 – Jasne, ale ja o tym się już pewnie nie dowiem.

    Pozdrawiam

  139. Andrzej Falicz
    27 lipca o godz. 14:04
    Tjot,
    zdecyduj sie czy poradzieckich propagandzistow czy rusofobow.
    Zwykle to nie ci sami.

    Mój komentarz
    Rusofobia, to koncepcja, którą wypełnione są głowy poradzieckich propagandzistów w Polsce, to ich zadanie, mania, idee fixe. To nie jest ich pogląd, to jest idea, która mają oni rozsiewać i podsycać, głownie przez rozgłaszanie, że rusofobia szaleje w Polsce. To jest taka rzeczywistość równoległa, której oni są konstruktorami.
    Pzdr, TJ

  140. W odpowiedzi na apel o zaniechanie jojczenia bardzo pozytywna reklama niemieckiego magazynu „Straight” dla kobiet kochających kobiety.

    W roli głównej Angela Merkell (sobowtór) w czułej, lirycznej scenie. Odbieram to jako próbę ocieplenia nadszarpniętego po dramacie greckim wizerunku pani Kanclerz.

    Słodkie …

    https://www.youtube.com/watch?v=6whCrNi_6YM

  141. Waldek B

    Piszesz o kapitale:

    „Ich bezpośrednie głosy ważą dużo, ale jest ich stosunkowo mało i rząd zaczął to dostrzegać. Niestety, jest już za późno i nie da się z dnia na dzień zmienić prawa regulującego po ludzku to, co zdążyło zdziczeć”

    Przyznaję ci rację – jest już za późno. Do tego sprowadza się problem Platformy.

  142. Bajka w wykonaniu TJ to nowa odsłona starej:
    „Nowe szaty króla”….
    Klejnoty, drogie materie, poszły się p….został Władca nagusieńki……
    Ale TJ towi to nie przeszkadza.
    Wolno mu chwalić.

    Waldek B.
    Takie spostrzeżenie.
    Przeważająca część polityków dotychczas rządzących, to humaniści- historycy, prawnicy.
    Może gdyby trafiło tam więcej inżynierów, ekonomistów, zawodów wymagających konstruktywności i logiki myślenia, pewnej jego dyscypliny, byłoby lepiej?
    Ludzi którzy coś budowali, obliczali, niełatwo byłoby oszukac nowomową.
    A tak, cała para idzie w gwizdek…….

    Stare hasła- cała Polska buduje Gdynię, Warszawę, czy Nową Hutę, coś dały materialnego.

    Co da hasło walczymy z zarodkami, homofobią, czy dopalaczami?
    Budowa a nadbudowa to nie to samo….

  143. Tj-ot,
    Przebiegle.
    Faktycznie najwięcej rusosobow jest wśród dawnych proradzieckich propagandzistow.
    Ale oni już tak mają, to taki charakter.
    Żeby nie wyrazić się dosadniej…

    I co się dziwić, że prawicowa gadzinowke WPROST, do standardów której zbliża się POLITYKA spolka zoo..
    zalozyl Król ostatni sekretarz pzpr od spraw propagandy. Nie chciał się spóźnić na pierwszą klasę gdy zajechał pociąg historii.

  144. Rusofobow

  145. Andrzej Falicz
    27 lipca o godz. 15:35
    Tj-ot,
    Przebiegle.
    Faktycznie najwięcej rusosobow jest wśród dawnych proradzieckich propagandzistow.

    Mój kome ntarz
    AF. Pisałem o propagandzistach poradzieckich, czyli wyrosłych na radzieckiej glebie lub korzystających z doświadczeń radzieckich. Nie o propagandzistach dawnych, tylko teraźniejszych.
    Pzdr, TJ

  146. straszne, 3 kbajty wysylamy, a 666 megabajtow spamu sie podczepia (reklamy!)

  147. na blogach mozna rzeczowo dyskutowac, od pewnego czasu, tylko o ogorkach;

  148. Tjot

    Ale dawni propagandzisci sa obecnymi.
    Potrzebujesz przykladow?

  149. straszna ta wojna; kto nie ucieka, tfu, nie wycofuje sie na z gory upatrzone pozycje, ten ginie;wszystko, ale to wszystko wylatuje w powietrze; totalny nihilizm;

  150. ciekawe, czy i piramidy nie znikna, a my – powrocimy na drzewa, aby sprzedawac jablka moskalom;
    czego slusznie obawia sie naczelny szogun blogow polityki adam szszszsz…

  151. Jak to jest z tą propagandą?
    Istnieje tylko z jednej strony?
    Z drugiej, jedynie sprawdzone rzetelnie wiadomości i w pełni obiektywne informacje?
    Te ruskie, uprawiają propagandę, a te anglosaskie sieją prawdą na prawo i lewo?

    Juz pisałem, o tym laureacie Pulitzerów który w przypływie szczerości zdradził kulisy redakcyjnej kuchni……
    Po obu stronach barykady są redaktorzy i właściciele oczekujący WYNIKÓW kształtowania opinii publicznej.
    To za to jest kasa, zaszczyty, nagrody.
    Bez efektów, jest bruk, lub zmiana zawodu.

    Wszak pokorne cielę dwie matki ssie……

  152. Tak a propos rusofobii.

    Deutsche Welle za „Der Tagesspiegel” radzi niemieckim turystom planującym wypad do Polski: „W Polsce raczej lepiej nie mówić po rosyjsku”.
    No bo mogą być nieprzyjemności.

    I dodaje, że trudno tę niechęć racjonalnie wytłumaczyć ponieważ „narzucony przez Moskwę komunizm pozostawił tam mniej śladów niż w innych krajach byłego bloku wschodniego”

  153. Wyciek
    27 lipca o godz. 20:54

    Mój komentarz pisany z trudem (deja vu przeszkadzało)

    Wyciek, Twój komentarz jest tak samo swoiście po proletariacku pompatyczny, nienawistny (dający zdecydowany odpór), zgryźliwy, malkontencki, schematyczny i schlagwortowy, jak nie przymierzając wstępniaki z dawnej „Prawdy” lub „Trybuny Ludu” z lat przed 1956, a i późniejszych również.
    Pzdr, TJ

  154. Dlaczego nie lubię PiS?

    Ponieważ PiS nadal nie nadaj się do rządzenia III RP – którą mi się podoba, mimo kilku niedociągnieć, choć kotlet schabowy do nich bynajmniej nie należy. PiS niestety nie jest partią opozycyjną, która lojalnie (wobec narodu, gdyż monarchy nie mamy już od ponad 2 wieków) krytykuje i konstruuje realny plan alternatyw w kilku dziedzinach. Która za to sieje destruktywnej propagandy o „rozpadzie państwa Platformy”. To jest dobre dla ciemnego ludu, lecz nie dla rozumnych wyborców, choć z brakami doświadczenia politycznego i edukacji obywatelskiej.

    PiS ma następujace wady programowe:

    1. W narastającym sporze na linii państwo – kościół podąża za żadaniami kościoła, czemu PO się przeciwstawiała, próbowała przeciwstawić, ostatnio zdecydowanie się przeciwstawia, z ustawą o in vitro na czele.

    2. Zamierza zmienić państwo na bardziej autorytarne niż jest teraz, może nawet bardziej opresyjne, jakoś w ćwierci putinowskie.

    3. W Unii chce występować poza mainstreamem unijnej polityki, cokolwiek to znaczy, ale brzmi nieodpowiedzialnie.

    4. W gospodarce miewa dobre pomysły chociaż bardzo źle motywowane. Np. za swoich 2-letnich rządów z pobudek eurosceptycyzmu PiS zastopowało przyjęcie euro, co się przydało w czasie niespodziewanego (także przez PiS) kryzysu; dziwacznie motywowana przez min. Gilowską polityka fiskalna PiS doprowadziłą do obniżenia PiT i składek ze znacznym ograniczeniem progresji, co rząd PO/PSL wykorzystał się w czasie walki z kryzysem jako doskonały bodziec keynesowski. Podoba mi się idea 500 zł/mies. na dziecko, aczkolwiek detale są diabelsko niewłaściwe. Podatek nałożony na supermarkety może być uznany za odpowiedź na deflację cen konsumenckich, skoro prezes Belka odmawia obniżania stopy procentowej NBP. Podatek na banki zrujnuje właścicieli akcji bankowych, może mieć kilka innych ofiar, ale podobne podatki istnieją w uE. Jednak reszta programu z ochroną defraudacji funduszy przez SKOK-i, oraz zniesienie podatlku od kopalin, głównie dla KGHM świadczy jednak, że polityka gospodarcza PiS sprowadza się do zabrania jednym i dania drugim, do przebudowania kanałów redystrybucji. W jakim celu? Zapewne, aby zebrać głosy poparcia, a większości wyborców zrobić wrażenie, że się zmienia, ulepsza, wyciąga państwo z ruiny. Wiadomo, że te przeróbki i tak muszą być neutralne dla budżetu, ach, jeszcze mamy pobożne życzenia od uszczelnianiu systemu podatkowego na ponad 50 mld zł rocznie.

    Nie przemyśleli w PiS wszystkiego jeszcze, a samo chodzenia na uprzęży episkopatu i schlebianie najniższym instynktom społeczeństwa nie rokuje najlepiej dla Polski. Prawo i Sprawiedliwość nie jest gotowe do rządzenia, albo po angielsku:
    LAW AND JUSTICE – JUST NOT READY

  155. tejot
    27 lipca o godz. 21:03
    Pominąłeś Żołnierza Wolności i Przyjaciółkę. Reszta normalne i ujdzie.

  156. Nauczanie blogowe pt. „Kochajmy braci Moskali”

    Jest ono sentymentalne, sięga po historie sprzed wieków, Tatarów i szlachty polskiej na Kremlu, itd.

    Nie ma w nim tego, co najważniejsze – realpolitik.

    Bowiem w interesie Polski jest demokratyczna Rosja z otwartą gospodarką. A nie to co teraz. Tak samo dla Niemiec, Skandynawów, Brytyjczyków i Hiszpanów, Francuzów i Bałtów. Nawet dla Ukraińców i Białorusinów.

    Czy ktoś się spiera o Czechowa, o Tołstoja, nawet o Dostojewskiego, czy o Musorgskiego, bądź o Ilję Repina? Przeczytałam ostatnio „Pożegnanie z Matiorą”, powieść zmarłęgo przed kilkoma miesiącami Walentina Rasputina, stare wydanie z PIW-oskiej serii. Ciekawostka, że hej – temat jak z „Wiśniowego sadu”, czyli rosyjski sentymentalizm, ale nie będę się o niej rozpisywać.

  157. A. Talaga w „Rzepie”

    Badania sondażowe od lat pokazują, że poglądy kremlowskiej władzy są i tak „liberalne” w porównaniu z oczekiwaniami większości społeczeństwa. Gdyby Putin nie wziął władzy, zrobiłby to ktoś inny i zaprowadził niemal identyczny ład. Nie Putin stworzył autorytarną Rosję, obecny prezydent tylko odpowiedział 
na potrzeby narodu.

    http://www.rp.pl/artykul/1144537.html

  158. Czy PO w tak zwanych sprawach światopoglądowych „się przeciwstawiała, próbowała przeciwstawić, ostatnio zdecydowanie się przeciwstawia” kościołowi katolickiemu?

    Ależ skąd, Platforma w tych sprawach przez 8 lat przeciwstawiała się sama sobie. Przecież PO wraz z koalicjantem przez 8 lat posiadała w parlamencie większość, która pozwalała załatwić wszelkie sprawy światopogladowe wbrew woli kk.

    Niemożność załatwienia tych spraw tkwiła w samej Platformie. To Platforma zmagała się sama z sobą w sprawach światopoglądowych usiłująć zogniskować uwagę opinii publicznej na tych swych heroicznych zmaganiach.

    I tak na przykład osiem długich lat Platforma ustalała sama z sobą czy zapłodnienie pozaustrojowe ma charakter lewicowy czy prawicowy.
    Osiem lat !!!

    Trudno się więc dziwić, że po tak długim i nużącym obserwowaniu bezsensownych wewnątrzplatformianych dylematów światopoglądowych krajanie zaczęli kompletnie olewać tę problematykę.
    Tym bardziej, że mają ważniejsze problemy niż przeżywanie rozdarcia światopoglądowego nomenklatury rządzącej tym krajem.

  159. Na motyw „Kochajmy braci Moskali”
    Mozliwe, ze w naszym interesie jest demokratyczna Rosja.
    Ale w naszym interesie jest rowniez demokratyczny Kuwejt i demokratyczna Arabia Saudyjska. I tuzin innych krajow i kraikow, ktore dla triumfu wartosci ogolnoludzkich powinny sie zmienic.
    Ach, ta real politik, ktora na to nie pozwala.
    Jest takie panstwo prawa i demokracji, ktore zafundowalo sobie nowoczesny oboz koncentracyjny.
    Inne demokratyczne panstwo tego swiata zzyma sie, ze nieslusznie bojkotuje sie jego towary, chociaz samo nawoluje do innych bojkotow i sankcji przeciwko swoim wrogom.
    Mozna sie przekomarzac bez konca.

  160. Jeszcze o dylematach światopogladowych PO.

    Już czwarty rok toczy się w Platformie dyskusja czy wpływ oleju z konopi indyjskich na padaczkę ma charakter lewicowy czy raczej prawicowy.

    W związku z czym PO nie potrafi podjąć decyzji w tej sprawie.

    A ludzie gniją z tego powodu po więzieniach – o czym w przededniu wyborów, niemal dzień w dzień, informuje elektorat tv publiczna.

  161. @PA2155
    27 lipca o godz. 21:53
    Ja myślę, ze w naszym interesie jest przyjacielska Rosja.

  162. @Bar Norte, 21:44, 21:55
    Dokładnie!

  163. Waldek B
    27 lipca o godz. 10:02
    Ostatnio nie mam czasu na blogi i z tego powodu dyskusja kuleje.
    Jednak chcę ponownie przypomnieć, że podatek PiT ma stosunkowo mały udział w dochodach państwa i to głównie z powodu swej przeciwstawności do pozostałych znacznie istotniejszych podatków (Vat , akcyza). Na dokładkę ten podatek w znacznej swej części jest przekładaniem z jednej kieszeni w drugą i w rezultacie faktyczny wpływ jest znacznie mniejszy niż wynika danych o podatkach (te ponad 40 mld to fikcja, wpływ faktyczny jest prawie trzy razy mniejszy). Z tego też powodu walka o zwiększanie tego wpływu przez podwyższanie obciążeń bogatszych nie jest ani istotna , ani rozsądna. Na dokładkę przy podatku progresywnym wielka role ma struktura (między innymi – progi) , przykładowo przy obecnych nikły procent podatników płaci obecnie te wyższą stawkę. Wprowadzając nowy próg dla najbogatszych przykładowo 50% i jakiś rozsądny następny próg spowodowało by że praktycznie znikomą liczba obywateli ten 50% podatek by objął. Na dokładkę to wszyscy najbogatsi uciekli by w CIT (a ten jest liniowy i wynosi 19%)
    (Mało jest ludzi bardzo dobrze zarabiających i nie prowadzących własnego biznesu.)

  164. Muszynianka,
    Nie rozumiesz znaczenia słów
    ” nie lubię… ”
    Między innymi dlatego również nie lubię PO.
    Oni tam też nie rozumieją.

  165. Muszynianka
    27 lipca o godz. 21:34
    Nauczanie blogowe pt. “Kochajmy braci Moskali”
    Jest ono sentymentalne, sięga po historie sprzed wieków, Tatarów i szlachty polskiej na Kremlu, itd.
    Nie ma w nim tego, co najważniejsze – realpolitik.
    Bowiem w interesie Polski jest demokratyczna Rosja z otwartą gospodarką. A nie to co teraz
    ….”

    Co to znaczy z „otwarta gospodarka” – moglabys sprecyzowac?
    Jaka demokracje mialabys ochote zaproponowac Rosji?

    Obecna propaganda polskich mediow jest jawnie antyrosyjska.
    Bynajmniej nie bazuje na demokratyczno wolnorynkowych wielkoeuropejsko-polskim nabzdyczeniu ale na brzydkich antyrosyjskich stereotypach i prymitywnej propagandzie.
    Na naszych kompensacyjnych kompleksach malo znaczacej prowincji i zwyczajnej glupocie.
    Dlatego warto odswiezac haslo „Kochajmy braci Moskali”.

  166. falicz:
    „Dlatego warto odswiezac haslo “Kochajmy braci Moskali”.”
    mylisz sie;
    ani milosc, ani nienawisc; z sasiadami powino sie postepowac pragmatycznie i na trzezwo, a jak komu na amory sie zbiera to cypr polecam;

  167. …albo, poniewaz sezon ogorkowy:
    SPREEWALD ! ! !
    Reklama
    ogórki mają jeszcze więcej wody niz my, dlatego lubią tereny bagienne, a spreewald to las na szprewie w pełnym tego słowa znaczeniu; dzisiejsza rzeka jest tylko miniaturą tej starodawnej, biegnącej przez puszcze na bagnach, ktorej atmosferę najlepiej oddają filmy ekspresjonistów niemieckich(lang, murnau); dzisiaj łużycki gondolier zamiast ogorków wozi po szmaragdowozielonej szachownicy kanałów turystów, a w fabrykach do słoików wpadają warzywa z rumunii i bułgarii; komu się takie przedstawienie jak n.p. monachijski oktoberfest podoba, ale mimo wszystko woli oddychać świeżym powietrzem, to powinien natychmiast zacząć pakować walizki i odwiedzić tę łużycko – niemiecko – holenderską kooperatywę jeszcze pod koniec tego lata!
    Reklama

  168. Bardzo mi się podoba hasło WOLNY HANDEL, czy gospodarka otwarta.

    Szczególnie w kontekście toczących się rozmów na temat ZNIESIENIA ograniczeń…..
    TTIP i TTP o czymś świadczą?
    Jak skomplikowane są te bariery?

    Więc może bajki o tej wolności odłożyć na półkę?
    Bo jedynie ciemny lud je kupi?

    W większości przypadków, korzyści z handlu są jednostronne.
    Warunki narzuca silniejszy.

    Ps.
    Pan Piechociński negocjuje właśnie powstanie nowej fabryki- Jaguara w Polsce.
    Ich warunek- zwolnienie z CIT i uzbrojenie na nasz koszt terenu.
    Opłacalne dla nas?
    Jakie zyski, poza miejscami pracy?

  169. PA2155
    27 lipca o godz. 21:53
    Mógłbyś tak dla ciekawości porównać demokracje w USA i w Rosji. W USA siedzi teraz z więzieniach ponad 2,2 miliona ludzi, w większości czarnych, dalej mordują ludzi na krzesłach elektrycznych a wybory przypominające kiczowaty cyrk zależą od ilości wyłudzonych pieniędzy i wsparcia tajnych gremiów klubu Bilderberg lub CFR. USA prowadzą nieprzerwane wojny najeźdźcze, a Rosja od niepamiętnych czasów na nikogo nie napadła.

  170. Ewa-Joanna
    pisze, że „w naszym interesie jest przyjacielska Rosja”
    Obawiam się , że tutaj idzie ona za daleko . W interesie Polski są przyjazne , a nie przyjacielskie stonki z Rosją. Z przyjacielskiego rosyjskiego uścisku Polska wyzwoliła się szczęśliwie przed 25 laty i patrząc jak Rosja egzekwuje przyjaźń w takiej np. Ukrainie , można śmiało powiedzieć , że znowu tak wiele się w rosyjskim pojmowaniu przyjaźni nie zmieniło.
    Przyjazne stosunki Polska powinna pielęgnować oczywiście ze wszystkimi swoimi sąsiadami. Obciążanie się ale jednostronnie przez niektórych odpowiedzialnością za pogorszenie się stosunków z Rosją i posypywanie z tego powodu głowy popiołem nie jest przesadą. Do przyjaźni trzeba dwóch. Oczywiście jeśli chodzi o „przyjacielskie stosunki” z Rosją , to tutaj rzecz już wygląda inaczej. Tutaj wystarczy podporządkować się interesom Rosji, ale i z tym nie powinno być problemu, jeśli będziemy umieli wytłumaczyć sobie, że polskie interesy z tymi rosyjskimi się pokrywają.

  171. PA2155 W uzupełnieniu:
    „Amerykański sen umarł, leży sobie martwy i powoli zapominamy, a nawet sami Amerykanie zapominają, jak to było kiedy dymiły fabryki „Motor City”, korporacje zatrudniały olbrzymie ilości ludzi do przeliczania na maszynach wymagających kart perforowanych, ich kraj latał w kosmos, a kredyt był na 5% dostępny po wzięciu jakiejkolwiek pracy.

    Jednak podstawą dobrobytu amerykańskiego ostatnich kilkudziesięciu lat była przede wszystkim kultura, to przez kulturę przekazywano wzorce, którymi nasiąkało społeczeństwo, to w przystojnych aktorach zakochiwała się cała żeńska prowincja. To w pięknych aktorkach Amerykańscy żołnierze postrzegali ideał piękna pin-up girls, to z myślą o nich dokonywali niemożliwego na Pacyfiku lub wyzwalali Europę. Kultura przenikała całe życie amerykańskiego społeczeństwa od tej najwyższej z Carnegie Hall i scen Broadwayu, poprzez film, tak ważne sprawy jak design, w tym design użyteczny np. niepowtarzalne dziedzictwo amerykańskiej motoryzacji, a kończąc na ikonach popkultury.

    Dzisiaj tego wszystkiego już nie ma. Samochody wykończyły szoki naftowe oraz niemiecka i japońska konkurencja, piękne pin-up girls, to dzisiaj przeważnie mające nadwagę nastolatki, zapychające się jedzeniem śmieciowym za bony pomocy żywnościowej lub otrzymywane od rodziców kieszonkowe, w ogóle nie ma czegoś takiego jak amerykańska kultura produkcji – wszystko co mogli, przenieśli do Chin. Najgorsze jest jednak to, że kryzys dotknął amerykańskich ikon popkultury. Tutaj jest dramatycznie, głównie przez stres i narkotyki. Z nadmiaru dobra, które bywa dziedziczone, zło zagubienia dotyka nawet dzieci amerykańskich gwiazd. To przerażające, ale ci ludzie będący obiektem podziwu i westchnień milionów ludzi na świecie, a zarazem istotnymi filarami amerykańskiej gospodarki i amerykańskiego stylu życia, najlepiej świadczą o tym, że The American Dream Is Dead. Ilość samobójstw wynikających z przedawkowania narkotyków, alkoholu, leków lub po prostu zabójstw, w szczególności wśród twórców muzyki wyrażającej stan ducha czarnoskórej części populacji – poraża. Jakie ta elita ma do przekazania wzorce? Pokazanie intymnych części ciała? Potem naćpanie się na kolejnych imprezach, ewentualnie przesadzenie z ilością narkotyków w samotności? Szybka śmierć, jak jeszcze gwiazda jest młoda? Przecież, to widzi kilka miliardów ludzi, dla których bohaterowie amerykańskiej kinematografii i gwiazdy muzyki rozrywkowej, to stały element ich życia. Jakie wzorce otrzymują ci wszyscy ludzie? Na jakich wzorcach kulturowych opiera się współczesna Ameryka? Czy w ogóle można mówić w jej przypadku o tym, żeby były to wzorce kulturowe, jeżeli kontr-kultura i kultura alternatywna afirmująca różne mniejszości w istocie zdominowała to społeczeństwo, przynajmniej w warstwie krytyków?

    To wszystko ma przełożenie na gospodarkę, na kredyty bez pokrycia, na słabą edukację, na doprowadzony do perfekcji model wielokrotnego apartheidu zakładającego podział wzdłuż zróżnicować klasowych, etnicznych i rasowych. W efekcie klasa średnia właśnie w USA dogorywa, jej przyszłość jest w czarnych barwach, jeżeli w ogóle można mówić o przyszłości ludzi, których miejsca pracy wyeksportowano do Chin, a hipoteki sprzedano bankowcom w Zurichu lub Londynie.

    Jeżeli dodamy do tego takie kwestie jak: kryzys wiary, permanentne zadłużenie (w tym studenckie), przymus pracy obojga rodziców (jedna pensja nie wystarcza na finansowanie kosztów funkcjonowania rodziny), brak dostępu do ubezpieczenia medycznego, brak lub znaczące ograniczenie zabezpieczenia emerytalnego i inne – wówczas uzyskujemy dzisiejszy obraz Ameryki, wraz z trendami na przyszłość. Co czeka za kilka lat kraj, którego dzisiaj nie boją się jego wrogowie, a sojusznicy nie chcą go słuchać? Ponieważ to Ameryka podsłuchuje swoich sojuszników? Co czeka kraj, który za wzorce dla młodzieży przedstawia ludzi, którzy przykładowo będąc ekshibicjonistami osiągają dzięki temu sławę i pieniądze, a następnie umierają od nadmiaru nielegalnych narkotyków? Co czeka kraj, który wyekspediował prawie całą produkcję za granicę, do kraju, który produkując amerykańskie komputery i zabawki, zarobił tyle pieniędzy i nauczył się tak wiele, że samodzielnie buduje lotniskowce, na które go bez problemu stać.

    The American Dream Is Dead, uśmiercił go kryzys amerykańskiej kultury. Nie mówimy tutaj o kolejnych miliardach przemysłu muzycznego itd. Mówimy o realnych wartościach, które były w niej obecne, a dzisiaj zastąpiły je narkotyki, seks i szybka śmierć.

  172. Wyciek
    Czy możeszpodać źródło twoich cytatów ?

  173. maciek.g 28 lipca o godz. 0:13 – Jest OK, czyli w sam raz, bo ja też tu nie siedzę bez przerwy. Co do podatku dochodowego, to on jest w założeniu solidarną składką na państwo i taką rolę powinien pełnić. Jak wygląda solidarność bogatych z biednymi?
    Osobiście wolałbym, żeby podatek dochodowy był niższy od CIT i równy dla wszystkich. Zlikwidowałbym wszelkie ulgi i dotacje (patrz tzw. szkoły społeczne i prywatne kliniki) dla bogatych obywateli. Jeśli państwo ma wspierać ludzi biedniejszych, to niech tego nie robi poprzez rozdawanie pieniędzy. Bogaci nie uciekną od podatku katastralnego, czyli od posiadanego majątku.
    Dlaczego państwo zwalnia wszystkich od podatku spadkowego, a żąda haraczu od transakcji sprzedaży/kupna domu lub mieszkania?
    Pozdrawiam

  174. “w naszym interesie jest przyjacielska Rosja”

    Mój komentarz
    Stawianie jakiegoś syntetycznego powiedzonka, hasła jako podstawy do dyskusji bez podania na jakim postumencie to hasło ustawić, z jakich rozważań to hasło zostało wywiedzione, jest metoda wabienia na przynętę.
    Słówko „przyjaźń” jest w takim kontekście wdzięcznym wabikiem, moralną zachętą, błyskotką, która ma wzbudzać zaufanie, przyciągać, zobowiązywać, itd.
    Bywalec (i byk) słusznie zauważył, że nie o partnerstwo sentymentalne dwóch przyjaciół chodzi, tylko o stosunki polityczne.

    Propagandyści poradzieccy zalewają dyskusje o partnerstwie naparem ze swojej roboty suszu – rusofobii, by uzyskać moralną wyższość i wytknąć emocjonalność, która nie powinna mieć zastosowania w polityce. Jednocześnie aprobując emocjonalne podejście w swojej propagandowej nagonce na kogokolwiek i cokolwiek, co uważają za przeszkodę w uprawianej przez Putina i jego ekipę polityki zewnętrznej i wewnętrznej.

    Wg tych propagandystów w Polsce taką przeszkodą jest rusofobia i to nie taka sobie zwykła przaśna rusofobia. Lecz fala wyrafinowanej, literacko ucieleśnionej rusofobii, która zalewa kraj, niszczy świadomość ludzi, ogłupia, umacnia poddaństwo wobec Zachodu, itd. Totalną destrukcją, szambem, masakrą i głupotą ta rusofobia jest – twierdzą propagandyści.
    Takie szeroko kolportowane przez nich stwierdzenie jest jednocześni dowodem na głupotę, szambo, destrukcję, itd. w Polsce.
    Pzdr, TJ

  175. Co z tenisem w Sopocie?
    Podczas kiedy poważni pracowici blogowicze dyskutują o rusofobii i o wielkiej polityce, ja korzystam z krótkich wakacji w Sopocie, dla uczczenia mojego pierwszego pobytu w tym mieście, 65 (!) lat temu! Miasto niebywale się rozwinęło i wypiękniało, w odróżnieniu od Zakopanego, które zeszło na psy, Sopot kwitnie, czuje się dobrych gospodarzy. Od wielkich inwestycji, po klomby, rabaty i trawniki – jest co podziwiać. W szczycie sezonu nie brak cudzoziemców (najazd Szwedów) oraz turystów polskich, nie tych z pierwszej ligi, ani celebrytów, raczej ludzi skromniejszych, dla których Sopot to nadal wielki świat.
    Ale nie ma róży bez kolców. Jedną z atrakcji Sopotu były pięknie położone korty tenisowe, na których rozgrywano nawet międzynarodowe turnieje (grał tu kiedyś nawet Nadal). Ponieważ lubię popatrzeć na dobry tenis, byłem kilka razy na słynnych kortach SKT i mnjeij słynnych kortach miejskich. I co? Puchy! W szczycie sezonu – na kortach pustki. Co gorsze, kort centralny SKT w stanie zapaści. Trybuny przegniłe i zaniedbane, w stanie wskazującym na upadek. Coś mi się wydaje, że od czasu kiedy Ryszard Krauze przestał wspierać ten piękny zakątek, bida na kortach aż piszczy. Co więcej martwi brak grających, pustka. Może blogowicze wiedzą więcej?

  176. Panie Redaktorze .
    W Szczecinie sa dobrze utrzymane korty ziemne na których po 1945 grywał teniststa i wtedy początkujący dziennikarz sportowy ‚Kuriera Szczecińskiego ” Bohdan Tomaszewski, a później absolutna gwiazda Mediów . .
    We wrześniu tradycyjny turniej PKO.SA -OPEN .
    ps.
    Jedynie stanem kortów przebija Szczecin Wybrzeże Wschodnie , rano dla mnie kuriozalna info. z radia TOKFM .
    Dziś rada miasta Szczecina ma decydowac o postawieniu pomnika Lecha Kaczynskiego ,przy Bramie Królewskiej ( wjazd do centrum) niedaleko nowa Filharmonia -piekny obiekt .SZOK !!! ten pan w tym miejscu za zasługi po 2010 roku !
    Tak ,tak nie pomyliłem ,radny PiS powiada ” gdyby żył to byłaby Stocznia ( już jej nie było za jego życia ) i zbudowano by Tunel pod Świną .Widziałem model wysokowodnego mostu nad Świna to czas późnego Gomułki .ponad 50 lat temu ,to może pomnik tow.Wiesławowi ( autentycznie zasłużony dla Ziem Zachodnich i to za życia ) . Szurnieci ludzie !!! incjatorzy tego pomysłu o pomniku dla LK

  177. Sopot a wlasciwie Jelitkowo to moje wakacje z dziecinstwa rok po roku przez kilkanascie lat.
    Spacerem po plazy wlasnie do Sopotu i z powrotem.
    Ale najpierw na lody na „monciaku”…

    Tak mnie to morze zaczarowalo, ze zrobilem wszystko by zamieszkac nad morzem… szkoda, ze nie nad tym.

    Co do rusofobii i hasla „Kochajmy braci Moskalii” nalezy to rozumiec symbolicznie.
    Nie dac sie oglupic oficjalnej antyrosyjskiej propagandzie i otworzyc sie pozytywnie ( stad te kochajmy) na Rosjan, na ich kulture, na pozytywy naszej wspolnej historii i na potencjalne wspolne korzysci plynace z sasiedztwa.
    Dlatego chcielismy calkiem niedawno budowac w centrum Polski i Europy SSS – rozpieta dokladnie ze wschodu na zachod miedzy Moskwa a Berlinem.
    http://uml.lodz.pl/miasto/rewitalizacja_i_zabytki_/nowe_centrum_lodzi_rewitalizacja_ec1/specjalna_strefa_sztuki_w_specjalnej_strefie_kultury

    Kto to dzis pamieta…na otwarcie mial sie zjawic Putin i Merkel…

    „Kochajmy” – jak bardzo jest przesadzone jest antidotum na „nienawidzmy”.
    Moze kochajmy jest dzis wlasnie potrzebne by spotkac sie gdzies po srodku z otwarta glowa.

  178. Mozna do znudzenia powtarzać maksymę:

    „Nie ma wiecznych przyjaciół ani wrogów, wieczne są tylko INTERESY”.

    Dlaczego taki opór budzi ta prosta prawda?
    Nieprzejednani, bezkompromisowi…..któż nam taką narrację narzuca?
    W imie WŁASNYCH INTERESÓW?
    Ile nas to kosztuje w najważniejszym z wymiarów- ekonomicznym?

    Powtórzę się twierdząc, że jedynymi rozumiejącymi polską rację stanu, są ci z PSL.
    Bogactwo obywateli zależy od decyzji politycznych.
    A te przysparzają nam jedynie wrogów na świecie, nie przyjaciół.
    Dlaczego?
    Pan Sikorski wyjaśnił……

  179. Prezydent Turcji i jego ugrupowanie AKP wkroczyli na ścieżkę, która prowadzi tak czy inaczej w mroczne zakamarki. Gra z Państwem Islamskim z jednej strony i liczenie na lojalność zachodnich sojuszników z drugiej, przy wewnętrznym rozchwianiu to nie jest recepta na sukces. Należy mieć tylko nadzieję, że wojenna retoryka Erdogana nie jest zapowiedzią odejścia od demokracji.
    Nie trzeba dodatkowo tłumaczyć, że destabilizacja tak poważnego gracza jak Turcja na regionalnej mapie wpływów, miałaby trudne do przewidzenia konsekwencje. Wystarczy spojrzeć na mapę.

    Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/raporty/raport-panstwo-islamskie/newsy/news-pozorowane-ataki-na-panstwo-islamskie-i-antykurdyjska-ofensy,nId,1859753#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome
    ==========

    Nieciekawie się zaczyna….

  180. Wiesiek
    Erdogan nie jest w stanie przełknąć ostatniej porażki w wyborach parlamentarnych , które miały przynieść jego ugrupowaniu absolutną większość i umożliwić , przekształcenie tureckiego systemu politycznego , w system prezydialny , a z niego tym samym uczynić coś na wzór sułtana.
    Putinowskiej władzy się zachciało , ale się nie udało. Zostały ale za to jeszcze putinowskie wzory prowadzenia polityki, które mają prowadzić do tej tak upragnionej władzy absolutnej.
    Podstawą jest tutaj kreacja wroga , który zagraźa ojczyźnie i którego istnienie zmusza wręcz do jedności narodowej i kumulacji wszystkich patryjotycznych sił , pod skrzydłami wielkiego przywódcy.
    Polityka prosta jak drut i u wszelkich stadnych idiotów znakomicie funkcjonująca. Różnica polega tylko na tym, że kiedy Putinowi udało się sprzedać rodakom wirtualne zagrożenie jako realne, to u ERdogana rzecz jest bardziej niebezpieczna. On produkuje całkiem realne zagrożenie wojną domową z Kurdami , dla mobilizacji wszystkich patryjotycznych sił i osiągnięcia swoich jednowładczych celów politycznych.

  181. Podziwiam pt. Blogowiczek/-ów wiarę w PiS

    Wiarę szczerą i głęboką, że PiS – jeśli osiągnie władzę w Polsce – zalegalizuje inyjskie konopie i parę innych narkotyków, wypuści z więzień niewinnie skatowanych, szkoły podda sekualryzacji, obroni ustawę o leczeniu niepłodności przed wetującymi ją biskupami, nie zaostrzy lecz złagodzi ustawę aborcyjną, a w pierwszyme kroku zabezpieczy kobiety przed ich nie przestrzeganiem.

    Że prezydent Duda pojedzie do Waszyngtonu i zażada od Amerykanów, aby polska miała prawo zaskarbić sobie przyjaźń Rosji, wycofania szpicy i rotujących kompanii czołgów i eskadr myśliwców, zaniechania lokowania stałych baz NATO i elementów systemu antyrakietowego, a w razie oporu zagrozi zawieszeniem członkostwa w NATO z wystąpienie jako dalszy krok eskalacji żadań.

    Że Beata Szydło – jeśli zostanie premierem – będzie jak Viktor Orban, pełna wiedzy gospodarczej, z poparciem jeśli nie kierownictwem prezesa Kaczyńskiego postawi SKOK-i na czele polskiego systemu bankowego, podniesie płące w budżetówce jednym podpisem wiceministra od gospodarki i finansów, ktokolwiek nim będzie, zaś w ciagu kwartału płace w gospodarce prywatnej zbliżą się do płac niemieckich i na Wyspach, bezrobocie będzie brytyjskie, gospodarka społeczna skandynawska, a polityka prorodzinna francuska – krótko mówiąc, nad Wisłą będzie Budapeszt, Londyn, Paryż i Kopenhaga. A w zagłębiu lubińskim miedź będzie się wydobywać z wielkim zyskiem – co bynajmniej nie jest przekupywaniem tamtejszych wyborców Kukiza – bez danin dla budżetu, bo budżet będzie zrównoważony inaczej. Lepiej i bezpieczniej. W każdym razie nie po platformersku.

    No i kortami w Sopocie, które Platforma też zaniedbała i zrujnowała, PiS się zajmie jak należy.

    Psychiatria nie jest moją specjalnością, ale takie widzenie pt. Blogowiczek/-ów nazywają schizofrenią, zdaje mi się.

  182. Muszynianka
    28 lipca o godz. 15:48

    Ble, ble…..

    Przypomnę, że Polska jest właścicielem KGHM w bodaj 31%.
    Taka część dywidendy przypada Skarbowi Państwa.
    Reszta jest dzielona pomiędzy akcjonariuszy.

    Likwidacja podatku od kopalin, w całości płacona do kasy państwowej, spowoduje po prostu wzrost dywidendy na akcję.
    I większość tej kasy zostanie wypłacona gdzieś za granicą.
    Pomysł PiS po raz kolejny robi dobrze- komuś……
    Ale na pewno ani nie Polsce, ani nie ludziom tu mieszkającym.
    Widocznie takie zlecenie od lobbystów przyszło.

  183. Polska jak Grecja

    Oczywiście nie pod względem zadłużenia, gdyż sztywny szlaban postawili tzw. LIBERAŁY-AFERAŁY obecni przy uchwalania Konstytucji RP – 3/5 PKB. PiS ten zapis może zmienić, KE europejską może oszwabić z pomocą GS z NYC, jak to Grecy zrobili przy przyjmowaniu euro, ale aż taką sceptyczką PiS nie jestem, aby ich o taki spryt podejrzewać.

    Oczywiście nie pod względem mocy eksportowych i równowagi gospodarczej, co prezes Belka potwierdził mówiąc, że jeste dumny z osiągnieć „zielonej wyspy”, tj. pod kierownictwem Tuska i Rostowskiego.

    Chodzi mi o to, że w Polsce kwitnie mitologia, jak w starożytnej Grecji. A to o ilości umów na zlecenie – wcale nie 1/3 pracujących, a to o wysokości płąc – marne nawet w porównaniu z regionem – i to bez uwzględnienia siły nabywczej złotego, która jest wyższa niż korony i forinta, a to o krwawicy w firmach eksportujących, a to o rządzie, który nie dba o innowacje … wszystko jak u Homera, przed wyprawą na Troję, tzn. Platformę, która porwała piękną Helenę, mity, mity, całe morze mitów.

    Ale ciekawie się czyta.

  184. „Wiara w PiS”?

    Przyznam, że to zaskakujący sposób myslenia. Głównie przez użycie słowa „wiara”.

    Psychologia mówi, że „wiara to nadawanie dużego prawdopodobieństwa prawdziwości twierdzenia, zdarzenia … w warunkach braku wystarczającej wiedzy”

    Psychologia zresztą w zależności od mozliwego prawdopodobieństwa stopniuje ów stan poznawczy.
    Mniejsze prawdopodobieństwo to „przypuszczenie”. A gdy jest całkiem małe to „czegoś nie wykluczamy”.

    A tu nagle bum z grubej rury – „wiara”!

    Może chodzi więc o wiarę w ujęciu religijnym czyli „nacechowane pewnością oczekiwanie rzeczy spodziewanych, oczywisty przejaw rzeczy realnych, choć nie widzianych”?

    Cholera wie co autor miał na mysli pisząc o „wierze w PiS”. Czemu w odniesieniu do partii politycznych uzywa określenia „wiara”?

    Tym bardziej, że w dyskusjach blogowych nie padaja deklaracje wiary w PiS.

    Owszem padają deklaracje braku jakichkolwiek złudzeń w odniesieniu do PO.

    Ale czy wynikajacy z racjonalnych przesłanek brak jakichkolwiek złudzeń w odniesieniu do partii rządzacej musi prowadzić do „wiary” w pisowską opozycję?

    Jak ten komentarz rozumieć? Chyba jednak teologicznie – jako podświadomą potrzebę „wiary” u komentatora. To zrozumiałe w tych burzliwych czasach.
    Nawet gdy przenosi swą potrzebę „wiary” w partię polityczną na programowo „niewierzących” komentatorów.

  185. Bar Norte:
    Wmawianie dyskutantom rzekomej wiary w PiS to standardowy epitet rzucany w strone PO-sceptykow. To rodzaj syndromu/infatuacji PO i Tuskiem/Kopacz, przy braku realnych argumentow w dyskusji.

  186. „Jurek nie umiał wyzywać Justyny patrząc jej w twarz”

    To z bieżącego numeru POLITYKI, podpis pod rysunkiem Jana Kozy. Scena jest w kuchni – co karykaturzysta chciał przez to powiedzieć???

    Ciekawi mnie jak będą przebiegać debaty, czy prezes Kaczyński się pojawi w nich, czy bedzie wyzywał z boku, siedząc ukryty za zmywarką czy innym sprzętem. Kto się pojawi, czy będzie Korwin, Palikot, Petru? Dużo jeszcze przed nami.

  187. Putin o przywracaniu równowagi na świecie;
    — Chcę teraz powiedzieć bardzo ważną rzecz. Robimy to dla siebie, aby zabezpieczyć bezpieczeństwo Federacji Rosyjskiej, ale i dla reszty świata, bo ta stabilność strategiczna zapewnia równowagę sił –podkreślił Władimir Putin.

  188. Muszynianka ma dużo racji pisząc o perspektywach które są oczekiwane z nową władzą. Jedni oczekują Szwecji w Polsce, inni rozwalenia układu, a potem się zobaczy, trzeci realizacji finalnej – zakończenia historycznego konfliktu klasy rządzącej z klasa uciskaną, czwarci są najbardziej praktyczni, nie obchodzi ich Szwecja, czy Francja, chcą obniżek komu trzeba, podwyżek komu trzeba, pogonienia kogo trzeba i uwolnienia z tej krepującej sytuacji, ze trzeba pracować i być wyśmiewanym przez pierwszego lepszego Niemca, który ma trzy razy więcej.
    Są i tacy teoretycy, którzy oczekują „zdefiniowania politycznego sporu, trafienia w prawdziwe społeczne potrzeby Polaków, wyczucia stan świadomości”, Itd.

    Teorii, hipotez, oczekiwań mrowie, tylko jak to zrobić, nikt z nich nie powie.
    Pzdr, TJ

  189. Gra w trzy karty

    W wyborach do Sejmu jest jak w życiu. Są konkretne alternatywy: A albo B, czasem jeszcze C się pojawi, szczęśliwy dopatrzy się D i E.

    W wyborach nadciągających nieuchronnie, dla niektórych zbyt wolno, jeśli wierzyć pt. Blogowiczkom/-czom są trzy możliwości, jedna to PO, druga PiS, a trzecie to … cholera ich wie. Zielone ludziki z Marsa?

    Pytam zatem merytorycznie, po raz kolejny, czy legalizacja konopi przed rząd PiS jest bardziej prawdopodobna? Czy odrzucenie ustawy o leczeniu niepłodności pod dyktando kościoła przez rząd PiS jest wielce prawdopodobne? Czy zniesienie podatku od kopalin dla KGHM jest prawdopodobne? Czy kontynuacja nadurzyć SKOK jest niemal pewna – ze stratą dla banków, ich klientów oraz akcjonariuszy, oraz dla budżetu? Czy rozwiązanie problemu umów o dzieło, płacy minimalnej i trwałego podnoszenia płac w gospodarce jest bardziej prawdopodobne przez PiS, czy przez PO?

    Czy PT Blogowiczki/-cze nie rozumieją moich merytorycznych pytań? Nie wierzę. Udają, mamłają słowa stojąc w kącie, jaja sobie robią. Fe.

  190. „Gra w trzy karty (także trzy kubki albo trzy lusterka) – rodzaj gry hazardowej, często łączącej się z oszustwem.

    Organizujący grę posługuje się trzema kartami (lusterkami) z jedną wyróżnioną, lub trzema kubkami z których jeden skrywa małą kulkę albo monetę. Zmieniając błyskawicznie ustawienie kubków, lub tasując trzy karty, daje graczowi za zadanie wskazanie wyróżnionej, wygrywającej karty lub kubka skrywającego kulkę. Właściwe wskazanie daje graczowi wygraną.

    Odbywa się na bazarach, czasami też w miejscach nieprzeznaczonych do handlu, np. w miejscowościach wypoczynkowych. Najczęściej oszust z kilkoma wspólnikami finguje grę, w której jest „ogrywany” przez wspólników do momentu, gdy na grę zdecydują się przypadkowe osoby. Początkowo i one wygrywają, dopóki nie zaczną stawiać większych kwot. Oszustwo polega na tym, że prowadzący grę ukrywa zwycięską kartę czy kulkę – w dłoni lub rękawie, a po obstawieniu przez gracza dowolnego kubka czy karty podrzuca ją z powrotem na miejsce, którego grający nie obstawił.”

  191. Bar Norte
    28 lipca o godz. 19:32

    W kasynie, wygrywa zawsze…..Kasyno.
    Na giełdzie, wygrywają zawsze najwięksi gracze, inicjujący trendy.
    Na wojnie, silniejsze bataliony i większy przemysł zapewniający im wyposażenie.

    Przegrani są zawsze naiwniacy chcący grać.
    I poborowi siłą wcieleni do wojska, ginący za sprawy których nawet nie rozumieją.
    Ot, mięso armatnie i patrioci- pożyteczni idioci….

  192. wiesiek59

    Najbardziej efektownie i profesjonalnie rozgrywaną grę w trzy kubki widziałem w Berlinie na Checkpoint Charlie.

    To magiczne miejsce, symbol „Zimnej Wojny”. Z tym, że Niemcom udało się nie popadać w nastrój martyrologiczny więc to miejsce z jednej strony nastraja refleksyjnie ale z drugiej ma charakter rozrywkowy, ludyczny.
    Zbierają się tam tłumy turystów z całego świata. I własnie pod majetnych turystów jakaś szajka zorganizowała gry na stoliku. Profesjonaliści – zarówno ci którzy „mieszali kubkami” jak i ci którzy udawali wygrywających graczy. Napatrzeć się nie mogłem!
    Szajka była kosmopolityczna. Wśród tych, którzy udawali „ogrywających” manipulanta kubkami był np facet udający amerykańskiego turystę, dziewczyna grająca studentkę japońską … .
    Ponad godzinę obserwowałem jak puszczają z torbami przypadkowych turystów, bo stawki były wysokie.
    A szczególnie „skubali” Amerykanów, którzy okazali się najbardziej podatni na to szachrajstwo.

    Zastanawiałem się czemu policja berlińska w to nie ingerowała. Chyba dlatego, że „Zimna Wojna” była swoistą grą mocarstw „w trzy kubki”. Tak więc do Checkpoint Charlie ten oszukańczy hazard akurat pasował.

    Poniżej stylowa fotka Cheeckpoint Charlie – 1948. Kobieta ukrywa zachodnie marki przed punktem kontrolnym.

    https://www.pinterest.com/pin/389279961513455042/

  193. Wyciek
    28 lipca o godz. 21:37

    Wyciągi z konta?

  194. Bar Norte
    “Zimna Wojna” była swoistą grą mocarstw “w trzy kubki”. Tak więc do Checkpoint Charlie ten oszukańczy hazard akurat pasował”.

    Na Checkpoint Charlie są teraz różne klimaty. W zeszłym roku piłem tam abolutnie znakomite espresso, robione przez barmanki w kuszulkach z napisem West Berlin. Bardzo mi się to podbało.

    „Poniżej stylowa fotka Cheeckpoint Charlie – 1948”.

    Fotka istotnie stylowa i świetna.

  195. Bar Norte

    Jeśłi chesz sobie przypomnieć klimat zimnej wojny to najlepszy jest zespół The Tornados, „Telestar” i Radio Luxemburg. Swoją drogą wspaniały to był klimat. Ruscy przegrywali od początku ….
    http://www.lastfm.pl/music/The+Tornados/_/Telstar+(Original+Recording+-+1962)

  196. Wiesiek59

    „Prezydent Turcji i jego ugrupowanie AKP wkroczyli na ścieżkę, która prowadzi tak czy inaczej w mroczne zakamarki. Nieciekawie się zaczyna….”.

    Wieśku59, ty jesteś jak ferma wiatrowa, nudny i szkodliwy.

    AKP wkroczyła na swoją ścieżkę 15 lat temu, nie zauważyłeś? W tym czasie odsnęła armię od władzy i ograniczyła wpływ skrumpowanego establishmentu wojskowego (deep state), zerwała z pustym i antyrozwojowym kemalizmem, w miejsce urzędowego laicyzmu przywróciła do zbiorowej świadomości tradycję ottmańską (wcześniej przez wojskowych tępioną i pogardzaną), zadbała o prawa kobiet, dopuściła umiarkowany islam do głosu, postawiła na szkolnictwo (zobacz, gdzie są czołowe uniwersytety tureckie, a gdzie nasze). Wszystko to sprawiło, że Turcja staje się regionalnym mocarstwem, także ekonomicznym, niekoniecznie słuchającym USA w każdej sprawie. Przy bardzo popularnym w Turcji Erdoganie Waszyngton musi się naprawdę postarać, nie ma nic automatycznie.
    AKP to znaczy: Partia Sprawiedliwości i Rozwoju.
    Coś ci to przypomina?

    Orban? Ciepło, ciepło, ale nie tylko …
    🙂

  197. Mauro Rossi

    Dzięki za wspomnienie z Checkpoint Charlie. I za utrzymane w nastroju tamtych lat The Tornados.

    Gdybyś był w Berlinie to polecam szlak muru berlińskiego (Berliner Mauerweg). Trasa liczy ponad 100 kilometrów przecinających dokładnie śladem muru miasto.
    Co prawda muru już dawno nie ma ale można go sobie śmiało wyobrazić bo zachowały się osamotnione w polu wieże strażnicze. Albo miejsca upamietniajace zastrzelonych uciekinierów.
    Ciekawa trasa pisza lub rowerowa. I pusta bo już mało kogo to chyba obchodzi.

    Niżej podaje link. W prawym górnym rogu jest plan i etapy trasy.

    http://mauerweg.com/

  198. fotka moze stylowa, ale nie odpowiadajaca prawdzie: checkpoint C(charly) mial poczatkowo charakter wylacznie militarny i sluzyl (berlin zostal, w 1945, podzielony na cztery strefy:sowiecka, amerykanska, angielska i francuska) jako punkt kontrolny dla zolnierzy i jednostek wojskowych; do konca(1989) pozostal przejsciem TYLKO dla czlonkow armii, no i enerdowskich VIP-ow, ktorzy chetnie chodzili do berlina zachodniego
    na zakupy, do kina i.t.p. 😉

  199. byk

    Ta fotka to kartka pocztowa więc zapewne aranżowana. Że to Checkpoint Charlie nie wynika z obrazu tylko z opisu tej kartki na portalu.

    Najwyraźniej opisujacy się pomylił.

    Ale zdjęcie fajne.

  200. bar norte:
    wlasciwie nic nie pozostalo, rozebrano prawie wszystko; dopiero na przelomie tysiaclecia, na skutek apelow historykow (i baaardzo opornie) zdecydowano sie ZREKONSTRUOWAC pareset metrow i zrobic cos w rodzaju muzeum (odcinek: bernauer strasse);

  201. do momentu budowy muru(1961) mogl do berlina zachodniego wjechac, albo wejsc normalnie na piechote,praktycznie kazdy obywatel nrd; co ciekawe. ludzie uciekali do strefy zachodniej od poczatku, ale proces ten nabral charakteru masowego(podstawowa przyczyna budowy „muru”) dopiero pod koniec lat 50 -tych; mysle, ze po katastrofie na wegrzech (1956) stalo sie po prostu jasne, ze ten caly „demokratyczny socjalizm” to nic innego jak pic na wode; wydarzenia w czechoslowacji (1968) i polsce(1980/81) to potwierdzily i „nowa klasa”(od berlina po baku) musiala sie przekabacic i zastapic czerwone gwiazdy krzyzami, albo polksiezycami, bo, takze w sferze ideologii, proznia nie istnieje;

  202. Antysemityzm to dzialanie przeciw nakazom Mojzesza , jak np . czczenie Zlotego Cielca.
    Mojzesz nakazal przeklecie zysku za wszelka cene, wiec jako kontynuatorzy tradycji Starego Zakonu, chrzescijanskie nurty Europy powinny odrzucic postulaty Trojki i budowac przyszlosc swoich krajow na zasasadach innych niz stawianie zysku nad wszystkim.
    Polski kk powinien sobie wziasc do serca wypowiedz Franciszka w Paragwaju, ze obecna forma kapitalizmu powinna byc zlikwidowana.
    Sroczynski,swietny dziennikarz Duzego Formatu wyborczej wyciaga od prezia mBanku, ze lichwiarze w naszym biedniutkim kraju sciagaja dwa razy wieksze profity niz na Zachodzie ( 13 % versus 6 % ).

  203. „Podczas kiedy poważni pracowici blogowicze dyskutują o rusofobii i o wielkiej polityce,”

    „Danuta z Legnicy:- Proszę ojca, zgadzam się tym, co ojciec dyrektor mówił. Prezydent to nie jest Polak, on się sam przyznał, że nazywa się Szczegunow, że to nie jest pan Komorowski, żeby ludzie wiedzieli to wreszcie, więc nic dziwnego, że on to podpisał, bo on tu nie robi nic dobrego dla Polski. Jak to mówię wszystkim, to im się oczy otwierają, on się sam przyznał, jak już się tak kompromitował, ja nawet chciałam, jak był tu, powiedzieć mu: niech pan pisze cyrylicą, to się pan nie będzie mylił, będzie pan pisał „ból” prawdziwie, tak jak się pisze, ale nie wpuścili tu w Legnicy. Wszystko, co ojciec dyrektor mówił, to jest prawda. Ja uświadamiam ludzi, przeżyłam okupację niemiecką, sowiecką i teraz rozbiór Polski. Słucha mnie ojciec?

    Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75478,18441784,katolicka-nienawisc-w-twoim-domu-jak-obraza-prezydenta-radio.html#ixzz3hEuokLR8
    Nazwanie urzedujacego prezydenta Szczegunowem to rusofobia , zniewaga czy dwa w jednym ?

  204. Olbromski z katolicka nienawiscia jest jak z demokracja socjalistyczna….
    Nienawisc nie potrzebuje przymiotnikow.

  205. Nie było Biedronki ani Lidla, i było wcale nieźle. Było się młodym i dziewczyny były śliczne. http://wyborcza.pl/5,140981,18440098.html?i=19

  206. To nie Władimir Putin, ale Michael Hasenstab może doprowadzić do bankructwa i pogrzebania wolnościowych aspiracji kraju.

    Menedżer amerykańskiego funduszu inwestycyjnego Franklin Templeton Hasenstab od wielu miesięcy toczy zaciekłą wojnę z minister finansów Natalie Jaresko o to, czy prywatni wierzyciele powinni darować część zobowiązań Kijowa.
    http://www4.rp.pl/Polityka/307269883-Sepie-fundusze-nad-Kijowem.html
    ==============

    Przecież liczy się kasa, nie ludzie i ich poziom życia….

  207. tejot

    Nie chciałbym się wtrącać między wódkę a zakąskę ale jesli chodzi o jojczenie nad ograniczeniami intelektualnymi krajan to ty jesteś pierwszy – jesli oczywiście ten argument jest w twoim polemiczno – politycznym interesie.

    Gdy ci coś nie po mysli się układa to jojczysz nad upadkiem intelektualnym ludu ile tylko mozna. Potrafisz zajojczyć na amen.

    Przecież nie tak tak dawno tygodniami szaty rwałeś na blogu, że krajanie nie kumają o co chodzi w referendum (JOW), które ci spokoju nie dawało.
    Nie mówiąc już o teorii kodów społeczno-kulturowych, które twoim zdaniem uniemozliwiają ludowi pojecie i docenienie intelektualne idei strzelistych, którymi kieruje się w działaniach politycznych partia rządząca.

    Tak więc apeluję choć o odbrobinę obiektywizmu w wyrażanych ocenach.

  208. Bar Norte
    29 lipca o godz. 12:15
    tejot
    Nie mówiąc już o teorii kodów społeczno-kulturowych, które twoim zdaniem uniemozliwiają ludowi pojecie i docenienie intelektualne idei strzelistych,

    Mój komentarz
    Kartko, wymiar intelektualny kodu społeczno-kulturowego, to Twój wymysł. Ciekawe spojrzenie.
    Pzdr, TJ

  209. Zupelnie powaznie nie przeszkadzaja mi biale skarpetki do sandalow.
    O ile sa czyste.
    Moda akurat jest sprawa calkowicie umowna.
    http://img.interia.pl/turystyka/nimg/q/z/Papua_Nowa_Gwinea_2814087.jpg

  210. Co wy macie za problem z tymi skarpetkami? Ciągle się na to natykam i okropnie mnie śmieszy. A białe pasują do wszystkiego…

  211. Zmarł Jan Kulczyk. Wielki premier /Marcinkieiwcz/ mówi, że wielki Polak. Nie siał nie orał a zebrał wielki majątek, mówią że największy. Wielu jest takich wielkich, wzbogaconych na dorobku wypracowanym przez dwa pokolenia Polaków. Niech mu ziemia lekką będzie. Inni podobni oligarchy także umrą. Pozostaną miliony oszukanych, wykluczonych, bezrobotnych, na emigracji, na śmieciach, na przemiał, bez nadziei. Naukowcy zwą ich prekariatem. Także wielcy!

  212. @grzzrysz
    Po pierwsze, wyrabiam normę roczną miasta średniej wielkości, gdy chodzi o tzw. czytelnictwo, choćby dlatego, że regularnie pisuję recenzje. Twoje złośliwości są nie na miejscu.
    Po drugie, akurat zgadzam się z wieloma twoimi krytycznymi uwagami na temat kondycji polskich mediów, poziomu wielu uczelni (ale to akurat nie jest tylko polską specjalnością, nie wszędzie są wyłącznie Harwardy) i wszystkiego, co decyduje o marnej jakości „wysokiego” życia kulturalnego przeciętnych Maliniaków, ale to ich wybór!
    Oferta jest duża. Jeśli wolą np. Taniec z gwiazdami, a nie programy na TVP Kultura, to ich problem. Nie rządu, czy mój.
    Po trzecie, nie ośmieliłabym się napisać o tobie, że piszesz demagogicznie i głupio, bo co to znaczy? Konkretnie.
    Zarzuciłam ci, że uważasz się za alfę i omegę, z uwagi na styl, w jakim wyrażasz swoje poglądy, a na dodatek obraźliwie odnosisz się do swoich adwersarzy, co chyba też jest świadectwem kultury, tym razem osobistej.
    P. S.
    I jeszcze drobiazg. DeKaFy spełniały swoją rolę wtedy, gdy nie były ogólnie dostępne dowolne filmy z tzw. zachodu.
    Czasami mam wrażenie, czytając twoje posty, że mylą ci się kraje, epoki, a nawet techniki komunikacji, jakimi posługują się ludzie w UE i w całym cywilizowanym świecie.
    Jeśli znowu będziesz niemerytoryczny i po prostu niegrzeczny, to lepiej się w ogóle nie odzywaj, bo nie odpowiem.

  213. „Bycie na nie” – powiedzieć, to nic nie powiedzieć

    O tych opiniach, nota bene zaganiających ich właścicielkę/-ela w ślepy zaułek, da się powiedzieć, że to jest totalne bycie na nie, że aż red. Urban się chowa. Jest to faktycznie sport polski, ale nie olimpijski, mistrzostwo świata dla prawdziwych Polaków.

    Jest to debilne nie tylko, lecz wielce szkodliwe dla głoszących te opinie, ale także dla dyskusji. Zamiast ludziska się skupić na jednym negatywnym zjawisku i jakoś wycenić, skalibrować, przyrównać z resztą świata i tym co było i co może być, co się da zrobić, krok po kroku, politycznie wytknąć komu trzeba. To mamy zalew pomyj, no jak to nazwać, Niagarę pogardy dla włąsnego kraju. To jest ułomne.

  214. Panie Redaktorze, w sprawie poziomu Polityki.
    Ostatnio przez prawie rok przeprowadzałem sondę wśród znajomych na temat tzw. tygodników opinii.
    Taka sonda, to delikatna sprawa, nie można być nachalnym, sugerującym, nie można wyskakiwać z pytaniem jak Filip z konopi. Należy krążyć, gdy zdarza się okazja w rozmowie nawiązywać, wplatać pytanie o ocenę tygodników.

    W tej mojej prywatnej sondzie Polityka wygrywała w znacznej większości przypadków, w tym przypadki podawania Polityki na pierwszym miejscu bez zastanowienia – w dużym procencie tej większości. Mimo tabloidowości, tęczowości, nęcenia ciekawostkami, polorem, świecącym papierem, itd., to jednak w opiniach moich interlokutorów w każdym numerze znaleźć można materiał, który wymaga, inspiruje, informuje i oświeca.
    Pzdr, TJ

  215. Muszynianka, w formie jesteś!
    Pzdr, TJ

  216. „Kraj montowni i call centres” oraz prezydenta łapiącego hostię na pierwszych stronach katonarodowych i innych tabloidów

    Polska jeszcze kilkadziesiąt lat temu była krajem eksportującym na rynki światowe jedynie węgiel, szynke i wyborową. Montownie, call centres, wzrost polskich korporacji (których właścicieli i ich wspólpracę z polskim rządem notorycznie się opluwa, „krytykuje” nie jest właściwym słowem), zmniejszanie skali foreign owned banków na polskim rynku, ciągły wzrost dziesiątek wskaźników polskiego dobrobytu – te osiągnięcia Polski są ingnorowane, pomijane, w najlepszym razie kłąmliwie przeinaczane. Polska jest „zieloną wyspą” – mówi centralny banker RP. Polscy emigranci zarobkowi motywowani są coraz częściej jedynie znaczną różnicą siły nabywczej walut, funta/euro do złotego, biurokratycznymi barierami, oraz konserwą polskiego obyczaju. Za następne 20 lat Polska będzie na wyższym poziomie, o ile jej się nie przeszkodzi, o ile trochę się przyłoży.

    Zaś prawdą jest, że Polska jest pod ogromną presją konserwy kościelnej wspieranej przez polityków PiS.

    Propaganda klęski w Polsce, ta kampania nie partiotycznych oszczerstw – wiosenna i letnia 2015, jest ewenementem światowym.

  217. Zastanawiam się nad jojczeniem (dzięki tejot za to określenie!) rządowo-blogowym o jakiejś wyimaginowanej propagandzie klęski, której ulagać ma jakoby społeczeństwo.

    Ja natomiast nie zauważam symptomów propagandy klęski. Opinia publiczna jest moim zdaniem pozytywnie ozywiona i nastawiona na dokonanie zmian politycznych. Jest sporo ujawnionych politycznie nadziei. Owszem, jest też sporo zdrowej krytyki rzeczywistości gospodarczo-politycznej ale ta krytyka ma charakter tworczy. Nie zauważam nastrojów klęskowych. No chyba, że za symptom tych nastrojów uznaje się „czarny humor” którym krajanie nasycają swe krytyczne opinie o państwie.

    Mogę wiązać co najwyżej „propagandę klęski” z obozem rządowym bo to oni w poczuciu zagrożenia przegraną wyborczą snują wizje klęskowe.
    Tak jakby bez nich ten kraj dotknąć miał jakiś Armageddon. Zwiastowany, jak tu barwnie napisano, przez „Niagarę pogardy”.

  218. Polecam wszystkim rusofilom opublikowany w najnowszej Polityce esej Adama Krzemińskiego. Trzeba by wyjątkowo złej woli, żeby Krzemińskiego określić mianem rusofoba, a to co pisze na temat Rosji może przerażać.
    Niemcy i Francuzi nie czekają, będą budować budować wspólnie nowy czołg. Słusznie.
    Imperium Brytyjskie też nie rozpadło się bez wrzasku. To samo z megalomańską Francją. Dziwne jednak jest to, że w byłych zamorskich krainach UK i Francji obywatele raczej szanują byłych imperialistów. A Rosjan, szanować też będą? Zastanówcie się i napiszcie, za co.

  219. PA2155 g. 16:49
    Nie czekaj, bo się nie doczekasz.

  220. Z „gpcodziennie.pl” – Zadłużenie skarbu państwa na koniec maja 2015 r. wyniosło 810 mld zł, co w porównaniu z końcem kwietnia oznaczało wzrost o 8,2 mld zł – taka informacja widnieje na internetowej stronie resortu finansów. Łatwo policzyć, że w maju dług rósł o ponad 273,2 mln zł dziennie. Z danych za pierwszych pięć miesięcy wynika, że od początku roku zadłużenie Polski wzrosło o 30,3 mld zł.”
    Trzeba mieć naprawdę „zielono” pod sufitem żeby udawać, że to jest w porządku.

    Muszynianka – Za następne 20 lat Polska będzie na wyższym poziomie, o ile jej się nie przeszkodzi, o ile trochę się przyłoży.

    Kto i kiedy ten dług spłaci i czym? – kosmici bitcoinami?

  221. Zauważam na blogu ciekawą analogię społeczno-generacyjną.

    Komentatorzy identyfikujący się z neoliberalną RP niezwykle histerycznie reagują na krytykę tego państwa. Odbierają tę krytykę osobiście

    Co ciekawe podobnie emocjonalnie na krytykę PRL reagują komentatorzy biograficznie związani z tym okresem.

    I w jednym i w drugim przypadku krytyka państwa (PRL, RP) w sposób bardzo osobisty.

    To jest ciekawe doświadczenie, bo ci którzy teraz piszą o zalewającej ich „Niagarze pomyj” wcześniej nie skapili nie skapili owej „Niagary” ludziom o odmiennych od siebie biografiach i poglądach.

    Nie sądziłem, że tak głęboko, osobiście a wręcz intymnie można się identyfikować z państwem.

  222. ,,przed wojną, nie do pomyślenia!”
    Tak kwitował, każdą dyskusję jeden z moich znajomych i krasił wszystko opowieściami o przed wojennych przewagach kulturowych i obyczajowych, nad teraźniejszością.
    Po jednym ze swoich żelaznych twierdzeń, inny mój kolega, zwórcił się do mnie wprost:
    ,,No sam halen powiedz.
    Czy to jest kolega?!
    To jest ch..j, nie kolega!
    Przed wojną kolega, to był ch…j.”
    Który to już raz na ePass, zjawia się dyskutant, deklarujący wysokie, wszechstronne wykształcenie, kulturę, horyzonty i obycie takież i ma się to wszystko nijak do rozedrganych głupstewek, które wypisuje seriami, udając przy okazji jak to jest nierozumiany?
    A z innej beki.
    Polski eksport, przekracza ponad 150 mld euro rocznie i przyrasta od lat po kilka procent. Mimo embarga Putina, do końca dekady eksport może przyrastać nawet w tempie 10% rocznie i to na rynki wymagające.
    Te 150 mld, nie jest to może dużo jeżeli mierzyć się z czołówką, ale taką Szwecję zostawiamy w tyle, że o reszcie bogatej północy nie wspomnę. Wielkość eksportu, lokuje nas, nieco powyżej 20 miejsca w świecie i stale się pniemy w górę.
    I tu wypada zadać pytanie o rzeczywistą kondycję naszego przemysłu, i to taką nie widzianą przez sieroty po PRL-u, mierzoną wielkością wytopu surówki i wydobyciem węgla.

  223. Poprawka do komentarza z 17,08

    Miało być:

    „I w jednym i w drugim przypadku krytyka państwa (PRL, RP) odbierana jest w sposób bardzo osobisty.”

  224. mag:
    nie wpadaj w taki zly humor. 🙂
    Blog to tylko blog.
    Z przeszlosci pamietam spotkanie, podczas praktyki wakacyjnej w Ekspressie Wieczornym z redaktorka K. Pani K. byla dama chowu stalinowskiego, miala ladne mieszkanie w okolicach Sejmu. Pamietam, ze palila papierosy w szklanej lufce. Gdyby probowac zrobic z tej postaci bohaterke filmowa, moglaby ja zagrac Anna Polony. To byl ten typ osobowosci.
    Pani K., poniewaz czasy byly kryzysowe, lato 1980 r. probowala nas pokrzepiac opowiesciami ze swojej mlodosci. Zapamietalem, ze miala w latach 50-tych sluzaca w domu, a na zakupy chodzila jedynie w celu kupna pomaranczy „ale tylko wtedy, gdy byly dorodne”.
    Czasami spotykalismy sie anonimowo, oczywiscie, w jednej z malych jadlodajni, na Grojeckiej.

  225. Moim prywatnym zdaniem, obecni politycy tworzą problemy którzy ci przyszli będą rozwiązywać pośpiesznie za 10- 20 lat.
    Wbrew propagandzie „zielonej wyspy” i hurraoptymistycznym opowieściom „napojów bąbelkowych” nie uciekniemy od:

    1-Depopulacji kraju
    2-nadmiernego zadłużenia
    3-starzenia się społeczeństwa
    4-niskich emerytur przyszłych beneficjentów z „umów śmieciowych”
    5-emigracji najzdolniejszych
    6-dezindustrializacji kraju

    Skoro na tym blogu dyskutować nie można, to gdzie?
    Własne zdanie jest naganne?
    Trzeba poruszać się ze stadem?
    Cóż, skraj przepaści już dość blisko…..

    Chyba sporą część decydentów i dziennikarzy, ogarnęło błogie samozadowolenie.
    Badania nastrojów społecznych jakoś z ich odczuciami się nie pokrywają.
    Po raz kolejny WAADZA wie lepiej?
    Jeżeli tak, to skończy się to jak zwykle w takich przypadkach- odsunięciem jej od koryta.

  226. W swojej bezradności, po raz kolejny Wojtek imputuje adwersarzom histerię.
    Czas może, namolne, podwórkowe głupstewka, zastąpić przynajmniej minimum rzetelności i rzeczowością?

  227. wiesiek
    Pokaż mi paluchem, które z państw rozwiniętych zachodu, nie przechodziło (nie przechodzi) przez problem starzejącego się społeczeństwa,nadmiernego zadłużenia, depopulacji kraju i jak są rozwiązywane te problemy?
    Co to znaczy dezindustrializacja kraju?
    Od jakich umów śmieciowych, nie jest odprowadzana składka emerytalna i jaki procent wszystkich umów śmieciowych one stanowią? Jaki wpływ kontraktowa, umowa czasowa o pracę, ma na wysokość przyszłego świadczenia emerytalnego?
    Mam pewne wątpliwości, czy emigrują najzdolniejsi. Ci zawsze i wszędzie znajd sobie miejsce

  228. halen
    29 lipca o godz. 17:35

    Masz po sąsiedzku temat u Żakowskiego- „Zachód się zwija”
    I próbę diagnozy.

    Składki emerytalne od pensji minimalnej, nie rozwiążą problemu utrzymania się starców.
    Problem może dotyczyć nawet 4 milionów ludzi.

    Liczba zakładów PRODUKCYJNYCH spada.
    I zatrudnienie w nich.
    Co przekłada się na spadek udziału płac w porównaniu z PKB.
    A więc i możliwości nabywczych, czy chłonności rynku wewnętrznego.

    Eksport jest wielki, po raz pierwszy mamy nadwyżkę handlową.
    Ile z tego ma budżet w podatkach?

  229. PA2155 z g.17:17
    Kompletnie nie rozumiem, skąd ci przyszło do głowy, że mam rzekomo zły humor (wprost przeciwnie, jestem cala w skowronkach, bo wkrótce spotkam się na działce nad Narwią z moimi najbliższymi) i jaki ma to związek z twoimi skojarzeniami/wspomnieniami o jakiejś pani z zamierzchłych czasów, która paliła papierosy w szklanej lufce itd. Nie wiem co ci w duszy gra i co masz w rozumie.
    Dlatego daruj już sobie twoje komentarze do moich, ni z gruchy, ni z pietruchy.
    Zresztą już znikam i pewnie nieprędko zajrzę, bo mam znacznie ciekawsze zajęcia.

  230. @halen 29 lipca o godz. 17:10
    „Polski eksport, przekracza ponad 150 mld euro rocznie”
    Jak jest liczona wartość polskiego eksportu?
    Polska fabryka firmy eksportującej meble do Niemiec zaimportowała z tychże Niemiec:
    -płyty wiórowe za 10
    -okleinę za 10
    -lakier za 10
    -metalowe okucia i plastykowe zatyczki za 10
    Z polskiej fabryki angielskiej firmy zakupiła
    -szyby, lustra za 10
    Z Chin przyjechało
    -oświetlenie LEDowe za 10

    Polska fabryka firmy eksportującej meble zapłaciła polskim pracownikom za robociznę 10
    Polska fabryka szkła angielskiej firmy zapłaciła polskim pracownikom za robociznę 10

    Firma eksporująca mebel sprzedała go za bo ja wiem, 300. Z sufitu.
    Państwo polskie ma PIT od pracowników jej polskiej fabryki mebli i od pracowników polskiej huty szkła.

    CITów raczej za bardzo nie ma zebrać od nikogo, bo firma meblarska, szklarska, LEDowa i te wszystkie firmy które dostarczyły komponenty mają centrale poza Polską, np. w rajach podatkowych.

    Jakie są zasady liczenia wielkości tego eksportu i importu?
    Jakie są rzeczywiste korzyści dla polskiego budżetu?
    Poza zarobkami pracowników polskich montowni?

  231. wyciek
    z g.17:47
    A czy ktoś choćby próbuje to kwestionować?
    Nie zauważyłam.

  232. zza kałuży
    29 lipca o godz. 18:02

    Ktoś pisał podobnie o polskiej dumie eksportowej- jachtach.
    Poza pensjami i wdychaniem oparów z tych wszystkich laminatów, niewiele więcej z tego mamy….
    Ale STATYSTYKA daje powód do dumy…..

  233. @halen 29 lipca o godz. 17:35
    „Co to znaczy dezindustrializacja kraju?”
    Dezindustrializację kraju poznajemy po tym, że gdy młody, zdolny student politechniki chce polutować, pospawać, zgrzać, przyciąć, wygiąć, oszlifować, napylić, wytopić, naświetlić, skleić, zmierzyć, itd., itp., w skrócie zmajstrować to genialne i cudowne „CÓŚ” co właśnie wymyślił
    TO NIE MA GDZIE TEGO ZROBIĆ w tymże kraju.

    Musi albo z tego kraju wyjechać albo zlecać w/w operacje komu innemu. Robienie R&D na odległość jest bardzo trudne o ile w ogóle możliwe.

  234. @wiesiek59 29 lipca o godz. 18:11
    „Ktoś pisał podobnie o polskiej dumie eksportowej- jachtach.”
    Oczywiście.
    To samo jest z Pesą i Solarisem.

    Ja doskonale rozumiem, że autarkia jest utopią ale dla mnie Polska przegrała w 39-tym tak szybko także z tego powodu, że Niemcy miały o tyle więcej rowerów, motocykli, samochodów, odbiorników radiowych, itp. Nie zmienia tego fakt iż podstawowym środkiem transportu armii niemiekiej, tak samo jak polskiej, był wtedy wóz z koniem.

    Państwo musi osiągnąć pewną krytyczną gęstość wszelkiego rodzaju „wihajstrów”, w tym firm i lokalnych firemek robiących owe wihajstry. Oparcie gospodarki na wirtualnych finansach i usługach to mit.

  235. zza kałuży
    ciężko mi skumać, co chcesz udowodnić?
    Jakie znaczenie dla Mercedesa, Porsche, BMW czy Audi ma fakt, że siedzenia tapiceruje im Groclin Auto Poland nomen omen Grzymały? kto im dostarcza inne składniki produkcyjne cholera wie, podobnie zresztą jak i to, jaki to ma wpływ na pacone przez tych producentów CIT-y i wielkość niemieckiego zatrudnienia.

  236. Alma i Biedronka w jednym stały domu

    Uwaga, klasa średnia się umacnia na Żoliborzu. Felietonista (POLITYKA 31) nad nią się rozpływa opisując zwyczajny farmer’s market:
    „w ponad 70 stoiskach można tutaj kupić, lub podziwiać, rozmaite artykuły żywnościowe, regionalne, własnej roboty i zagraniczne”
    (…)
    „Przeważa klasa średnia, nie jest tanio, ale atrakcyjnie”
    ,
    i daje tytuł „Śniadania na trawie”. Czy damy roznegliżowane do rosołu siedzą atrakcyjnie na kocyku? Czy są z klasy średnio-próżniaczej, czy robotniczo-pracującej? A może są zagraniczne (ze wschodu?).

    A co to znaczy „Toi Toi”? Nie rozumiem tej frazy, chyba odstaję od klasy.

    Cóż tu pisać!
    Kto się nie załapuje na klasę średnią musi delektować się byle strawą proletariatu niepracującego. Taki jest 11. punkt konsensusu waszyngtońskiego, tzw. neoliberałki. I udawać Greka. Nici z Francji-elegancji. Czy Polska, kraj duży w samym sercu Europy wytrzyma takie kłujące w oczy rozwarstwienie.

  237. „Jedyną skuteczną bronią pozwalającą poprawić świat jest edukacja i kultura. Bez nich nie ma demokracji. ”

    „Kieruje nami klasa polityczna składająca się z analfabetów. Gardzą historią i socjologią, więc się ich nie uczą. To ludzie, którzy wstępują do partii w wieku 18 lat i pozostają w niej przez całe życie. Nigdy poza nią nie pracowali, zawsze żyją wewnątrz partii. Tak tracą kontakt z rzeczywistością.Bruksela, w której przyrządza się tę nieszczęsną polityczną miksturę, to nic innego jak zjazd eleganckich analfabetów w garniturach od Armaniego. Nadzieja na to, że moja powieść przyda się na coś jakiemuś politykowi, jest więc we mnie minimalna.
    Naród analfabetów, nawet mając demokrację, nie potrafi w niej żyć. I to jest dziś główny problem Europy. Formalnie rzecz biorąc, Europa jest demokratyczna, tyle że pogrążona w głębokim analfabetyzmie. Poddaje się wszelkim manipulantom i demagogom chwytającym za telewizyjny lub radiowy mikrofon. ”
    „Europa, czy też to, co nazywamy Zachodem, jest w ostatniej fazie dekadencji. Może to jeszcze potrwać wiek, dwa lub trzy, ale czasy świetności mamy już za sobą. Nadchodzą nowe imperia: Chiny, islam. Myśl, która spajała Zachód – wywodząca się z Biblii, Grecji, Rzymu, z łacińskiego średniowiecza, oświecenia i encyklopedii, rewolucji rosyjskiej, rewolucji francuskiej – znika z horyzontu wraz z całym zachodnim światem.Europa znajduje się na równi pochyłej, tkwi po szyję w gównie. Z punktu widzenia kultury jest już od dawna martwa. Ale nie tylko z punktu widzenia kultury, bo skończona jest również politycznie, społecznie, historycznie. Europa jest stara, tchórzliwa, wygodna i bierna. Nie wyciąga wniosków ze swojego bagażu pamięci, z historii. Polacy na pewno o tym dobrze wiedzą. Dla mnie jako powieściopisarza interesujący są jedynie ludzie zdolni skopać Europie gębę. Potrząsnąć nią, poruszyć i uderzyć. ”

    „Nadchodzi nowa rzeczywistość, nowy świat. Nie wiem, jaki on będzie, nie jestem socjologiem ani politologiem. Wiem natomiast, że poziom desperacji jest bardzo wysoki i jest za dużo niesprawiedliwości. A co ważniejsze, nie ma wyznaczonych ścieżek wyjścia z tej sytuacji, nie nakreślono rozwiązań.Wszystkie schematy społeczne, kulturowe, polityczne, które przez wieki sprawdzały się w Europie, przestały się już sprawdzać. W przyszłości miejskie starcia staną się najczęściej występującą formą społeczną. Mogą to być starcia krwawe, polityczne, artystyczne… Na ulicach miast na stałe zagości bunt i wzburzenie. Stary europejski porządek społeczny nie jest przygotowany, by zmierzyć się z przyszłością. Dojdzie do poważnych zmian,….. Wiem jedynie to, że obecnego stanu rzeczy na dłuższą metę utrzymać się nie da. W przeszłości niejednokrotnie dochodziło do odnawiania się schematów społecznych: Napoleon, Rosja, I wojna światowa, II wojna światowa… Pozwalało to Europie odzyskać normalny rytm historii. Każda wojna była wstrząsem wyznaczającym jej nową perspektywę. ”

    „Od bardzo dawna nie było u nas dużej wojny, a brak wojen to brak wstrząsu, który wyzerowałby licznik Europie. Nawarstwiło się napięcie, które musi gdzieś wybuchnąć. Jeśli więc nie dojdzie do wojny europejskiej, to będzie wiele niewielkich lokalnych starć, które odegrają tę samą rolę. ”
    To się zaczyna już teraz?
    „Tak, być może Putin odgrywa rolę katalizatora, którą w przeszłości odegrały postacie historyczne.”

    Arturo Pérez-Reverte – jeden z najbardziej poczytnych współczesnych pisarzy hiszpańskich. Przez 21 lat był reporterem wojennym, a od ćwierć wieku pisze powieści, z których wiele – m.in. „Klub Dumas”, „Fechtmistrza”, „Batalistę”, „Dzień gniewu” czy najnowszą, „Cierpliwego snajpera” – przetłumaczono na polski.

    Za GW :
    http://wyborcza.pl/magazyn/1,143555,17567560,Arturo_Perez_Reverte__Nadchodzi_nowy_swiat__Burzy.html
    ===========================================
    Bez komentarza

  238. cyt. „Ja żadnych “insynuacyjnych gupstewek” o redaktorze Krzemińskim nie napisałem.”;
    przyczepmy sie do tego zdania:
    jest ono niepoprawnym stylistycznie rusycyzmem;
    zaden polak (nawet prezydent-elekt) nie rozpoczynie zdania od slowa „ja”, albo „my”; mysle, ze i w innych regionach rzeczpospolitej globalnej nikt nie powie wiecej niz:
    NIE ZROBILEM, albo PRZEPRASZAM;

  239. Bar Norte
    „Oczywiście uznaję za zaletę PRL powszechny dostęp do wysokiej kultury”.

    Głównie w dużych miastach, powiedzmy to sobie. Poza tym twórcy wysokiej kultury zmuszani byl do mało przyjemnych serwitutów.

  240. @halen 29 lipca o godz. 18:53
    „ciężko mi skumać, co chcesz udowodnić?”
    Że w gospodarce danego kraju istnieje jakieś minimum brudnej, tradycyjnej, staroświeckiej, nudnej produkcji poniżej którego nie jest możliwe zapewnienie swoim obywatelom życia na znośnym poziomie.

    Oczywiście kryteria brudu i staroświeckości są różne dla mnie i dla ciebie. Ty możesz zachwycać się stojącymi w cleanroomie napylarkami czy implantatorami oraz ich ubraną w bunny suits (kosmiczne skafandry) obsługą a ja wyśmieję starożytną technologię sprzed 30 lat ale generalnie gospodarka to jest ekosystem.

    Ty wskazujesz na spadający wkład przemysłu do PKB i malejące zatrudnienie.
    Ja mówię ci, że wartość elektroniki we wszystkim, co cię otacza rośnie.
    I że jak stężenie elektroników (technologów i innych) spadnie poniżej pewnego poziomu to gospodarka traci zdolność generowania wysokopłatnych miejsc pracy. Nie tylko w elektronice ale w całej gospodarce.
    Podobnie jest z innymi rodzajami zawodów inżynierskich. Gdy doprowadzisz do zbyt głębokiej zapaści w jednej dziedzinie, gdy wymrze jeden gatunek, to zagrożony jest całe środowisko.

    „Jakie znaczenie dla Mercedesa, Porsche, BMW czy Audi ma fakt, że siedzenia tapiceruje im Groclin Auto Poland?”
    Chyba kpisz.
    Uważasz, że Mercedesa, Porsche, BMW czy Audi sprzedają się za tyle za ile się sprzedają i mają taką jaką mają opinię dlatego, że siedzenia tapiceruje im Groclin Auto Poland?

    Gdyby jutro tapicerkę zaczął robić im Szepszeberbeszeged Auto Hungary to czy ceny i wielkość sprzedaży Mercedesa, Porsche, BMW albo Audi by spadły?
    Czy akcje Mercedesa, Porsche, BMW i Audi na wieść o tym spadłyby o 50%? O 10%? A może chociaż o cokolwiek powyżej poziomu giełdowego szumu?

    A jak to jest z perspektywy posiadaczy akcji Groclina?
    Gdyby jutro ogłoszono, że Mercedesa, Porsche, BMW oraz Audi zaprzestały kupowania tapicerki od Groclina? Jak sądzisz, jak by zareagowała polska giełda?

    Czy kpisz czy całkiem zapomniałeś jakie jest marketingowe oddziaływanie reputacji Mercedesa, Porsche, BMW czy Audi na sprzedaż wszystkich innych produktów sprzedawanych przez Niemcy na świecie?

    O jaką kwotę podwyższające ceny, jakich mogą Niemcy żądać za cokolwiek? Od guzika do puszki piwa. Kup niemieckie skarpetki! German engineering!

    Jasno i prosto – temu, kto szyje fotele do BMW płacą X.
    Temu, który buduje siliniki płacą 2X.
    A temu, który jest projektuje – 3X.
    Nie tylko w Polsce, na całym świecie.

    Chcesz polskiej gospodarki opartej na pensjach szwaczy foteli czy projektantów Audi? Jak chcesz kiedykolwiek dogonić Niemcy?

  241. Bar Norte
    Gdybyś był w Berlinie to polecam szlak muru berlińskiego (Berliner Mauerweg).
    http://mauerweg.com/

    Dzięki za link. Bywam w Berlinie dość często, wykorzystam z pewnością.

    Pierwszy raz na Zachód wyjechałem kolejką przez Friedrichstrasse. Kiedy za parę chwil znalazłem się w Tiergarten oniemiałem z radości. W 1989 roku, parę dni przed upadkiem muru, spędziłem cały wieczór na Checkpoint Charlie – po stronie zachodniej. Mimo mobilizacji po stronie wschodniej muru już było czuć, że to końcówka komunizmu także w Niemczech.

  242. @tejot 29 lipca o godz. 19:09
    „Tymczasem świat się zmienił o tyle, że szereg tych doktrynalnych założeń straciło moc z jednego powodu – nie są do zrealizowania w prostym punktowym rozumieniu gospodarki – tu weźmiemy, tam dodamy, to rozwiniemy, tamto zablokujemy, tym nie sprzedamy, tamtym chętnie, ten dział jest ważny i go popieramy, tamten szkodliwy i go eliminujemy, itd.”
    Wybacz, ale to są banialuki ignoranta.
    Czy znasz historię enerdowskiego przemysłu po zjednoczeniu Niemiec?
    Ja uczyniłem wysiłek i częściowo zapoznałem się z niemieckimi usiłowaniami „tu weźmiemy, tam dodamy, to rozwiniemy, tamto zablokujemy temu damy dotacje, innemu pożyczki, temu federalne a tamtemu z poziomu landu”.
    Rezultaty, z ekonomicznego punktu widzenia były różne, ale Niemcy PRZYNAJMNIEJ PRÓBOWALI.
    Styropian na spółkę z postkomuną pod dyktando zachodnich Sachsów przewrócił się na plecu i wyciągnął cztery łapy w górę.

    Jesteś pewien, że pr saldo całemu społeczeństwu się to oświeciło?

    Gdybym wiedział jakim ekonomicznym idiotom woziłem na bagażniku roweru i w plecaku papier do drukowania tych ich nielegalnych pisemek to bym ani jednej kartki nie przewiózł. Debile dyskutowali i udawali wykształconych humanistów. Gdzie mnie tam, prostemu studenciakowi politechniki do absolwentów uniwersyteckich historii, socjologii, polonistyki, dziennikarstwa, politologii czy innego gówna.

    Oni byli wschodzącymi gwiazdami, puszyli się swoją ważnością i uginali pod ciężarem przyszłości Uciemiężonej Ojczyzny.
    A ja tylko liczyłem hybrydowy układ głupiego zasilacza czy korektora RIAA. I brudnym laserem nacinałem grubowarstwowe rezysory. W XIX-wiecznej fabryce! Fuj!

    Zbudowali zieloną wyspę. Szkoda, że na kredyt.

  243. dostep do „wysokiej kultury” byl w prl-u nie tylko niewatpliwie mozliwy, ale i praktykowany; n.p. gornicy chrapali koncertowo podczas wystepow filharmonii katowickiej 😉

  244. Mauro Rossi

    Nie ma sprawy.

    Tylko zwróc uwagę na uzupełniający, nocny komentarz byka do „Mauerweg”:

    „dopiero na przelomie tysiaclecia, na skutek apelow historykow (i baaardzo opornie) zdecydowano sie ZREKONSTRUOWAC pareset metrow i zrobic cos w rodzaju muzeum (odcinek: bernauer strasse)”

    Poniżej fotka tego odcinka

    https://de.wikipedia.org/wiki/Berliner_Mauerweg#/media/File:Berlin_mauergedenkstätte_strasse_30.07.2012_16-13-07.jpg

  245. idolem byl wtedy chlop, który zostal robotnikiem;
    taki czlowiek z próbówki,króliczek doswiadczalny; caly kraj(wlacznie z redakcja”polityki”) pochylal sie nad nim czule na codzien, ale nie od swieta;

  246. Muszynianka, 16.28 pisze
    „Polska jeszcze kilkadziesiąt lat temu była krajem eksportującym na rynki światowe jedynie węgiel, szynke i wyborową.”
    Jesteś wredna, głupia i masz złą wolę.
    Polska eksportowała całe fabryki, pod klucz. Cukrownie, cementownie, fabryki kwasu siarkowego. Uruchomiła u siebie na eksport kombinaty siarki, miedzi, nawozów. Eksportowano statki, silniki i wyposażenie do nich. Leki, chemikalia, turbiny, silniki elektryczne, obrabiarki. I sto innych produktów. Szkoda, że nie udał się wyeksportować takich głupców jak Ty i tysięcy cymbałów zasiadających teraz w rządzie, bankach i w kościele.

  247. A połowy długu, to nam nie umorzyli?
    A mieli wyjście? Gdyby nie umorzyli, to nie mieliby czego w Polsce szukać. Koncerny, sieci handlowe, technologie (przeważnie przestarzałe w pierwszych latach dziewięćdziesiątych) szukały rynków zbytu w największym z krajów, który nominalnie uwolnił się z komunizmu. Od razu jednak zaczęli sobie, ci cwani “zachodniacy” to umorzenie odbijać. Każda, lonefatherku, propozycja, jaka była Polsce zaoferowana w latach 1990-1998, obojętnie czy przez Niemców, czy Francuzów, czy Duńczyków, Szwedów, czy Włochów, to były technologie, z których oni sami wyskakiwali jak ze znoszonych portek. Odbyłem dziesiątki rozmów z przedstawicielami tzw, firm consultingowych z Danii, Francji, Niemiec i Włoch, na temat możliwości instalowania w polskich gminach (tylko one się liczyły w tych rozmowach) rozmaitych technologii związanych z gospodarką komunalną, telekomunikacją, energetyką czy utylizacją odpadów. Wszyscy oni, ci marketingowcy od wszystkiego, traktowali nas jak trochę mądrzejsze szympansy, które dopiero co zlazły z drzew. Na szczęście większość z nas, ludzi samorządów gminnych lat 1990-1994, pokazywała “białym ludziom” oferującym lusterka i paciorki, gdzie ich mają. Sporo jednak wójtów i burmistrzów, tym kolonizatorom “za zielone” (one jeszcze miały “chodzenie” w tym czasie) nie pokazało “gestu Kozakiewicza”. No i dług umorzony, został w dużej części w bankach zachodnich, jako transfer za nowo-stare technologie, które po kilku latach trzeba było zastąpić nowocześniejszymi.
    ==================

    Po sąsiedzku, mający zakaz wstępu podsumował……

    Zdecydowanie dawniej, ktoś podsumował to równie celnie.

    „Cudze chwalicie swego nie znacie.
    Sami nie wiecie co posiadacie”…….

    Potępiacie to co było, chwalicie cudze.
    Wolno wam.
    Niemniej, wyjątkowo subiektywne i nieobiektywne są to oceny.
    Punkt odniesienia nie ten.
    No i propaganda robi spore wrażenie.
    Na nieodpornych……

  248. Jak się znaleźć, jak argumentować, gdy obrońca dobrego imienia PRLu na dzień dobry częstuje interlokutora takimi oto wdzięcznymi wiązankami:

    Wyciek do Muszynianki
    29 lipca o godz. 20:55

    1) Jesteś wredna, głupia i masz złą wolę.

    2) Szkoda, że nie udał się wyeksportować takich głupców jak Ty i tysięcy cymbałów zasiadających teraz w rządzie, bankach i w kościele.
    Pzdr, TJ

  249. Ociec Padre!!!

    Bardzo ciekawa rozmowa z Arturo Pérezem-Reverte. Dzięki.

  250. „Polska eksportowała całe fabryki, pod klucz. Cukrownie, cementownie, … statki …

    To prawda, ale nie za tzw. wymienialne dewizy. Do ZSRR, Iraku, Libii … do Nigerii eksportowano inzynierów i wykładowców …
    Nic z tego nie można było sprzedać do Niemiec (fed), do Francji, czy USA. Nawet gdy kupowano licencję na produkcję jakiegoś nowoczesnego produktu, kabla komunikacyjnego, czy kolorowego tv, to odbiorcy na wolnym rynku globalnym one nie znajdowały. Efektem takiego ułomnego eksportu była mizeria w imporcie. Banany były tylko na bazarze, dżinsy w peweksie, po horrendalnych cenach, o elektornuce domowej szkoda gadać. Co konsumentom z tekiego eksportu fabryk pod klucz?

  251. Eh Muszynianko….Ty to przez swój racjonalizm, potrafisz odebrać człowiekowi ostatnią nadzieję. No jak to,co konsumentowi z takiego eksportu fabryk pod klucz? A duma?!
    nie samym bananem człowiek żyje, zwłaszcza pod Wawelem.
    Ty masz głowę jak chciało się żyć, kiedy się tylko pomyślało, że z naszych technologi korzysta trzeci świat? A jak się jeszcze zobaczyło Holoubka na scenie, to prawie tak jakbyś został wysłuchany przez Kanta z zainteresowaniem.
    Że też teraz w młodych tego nie ma… Tylko latają po świecie za kasą….

  252. halen,

    Widzę, że jesteś świeżo po operacji trans-G, przynajmniej według blogowego cyngla walącego równo pałą baseballową po kostkach.

    Cyngiel jest arogancki oraz przewidywalny. Odpuść. Oprócz zabawy w inkwizytora łapiącego na lep rusofobów, w ramach pogoni za peletonem, niewykluczone są cynglowe przyszłe odkrycia – np. pisaniny C. McCarthy, T Pyncho, DeLillo, S. Bellow, względnie DF Wallace. W 2016 może być groźnie.

    Mnie pojękiwania starców oczekujących Dies Irae coraz mniej rajcują, bywam tu rzadko. Ubliżającego ww buca, który czytywał Dostojewskiego oraz tygodnik Film ignoruję; przeczytałem jego kilka wpisów, na wiecej nie mam czasu ani potrzeby.

    Inny, nudny niczym farma wiatraków etatowy pisarz blogowy (genialna definicja pióra Mauro Rossi!) – z uwagi na powtarzalność, idzie do kosza przed otworzeniem koperty. Z kolei redaktorzy Żakowski oraz Zielonka brzmią jakby nagle, z 30 lat opóźnionym zapłonem dorwali się do lektury A. Blooma. A Lenin zawsze powtarzał…

    Argumenty o upadku polskiego przemysłu, kultury bądź służby zdrowia są poniżająco niskiego lotu. Polskie zdrowie jest chyba najbardziej namacalnym dowodem sianej tu wumlowskiej lipy. Chciałbym, ażeby pewni siebie dyskutanci opublikowali tu zdjęcia swoich ząbków, tak troskliwie leczonych w prlowskiej słuzbie zdrowia (dentysta w każdej szkole!).

    Ja dla odmiany wyślę zdjęcie ząbków moich dzieci które nigdy nie zaznały szczęścia państwowej opieki zdrowotnej. Ewentualnie, wyślę zdjęcie moich własnych ząbków, uratowanych od zapomnienia dzięki wrodzonej pasji podróżowania jak najdalej od waszej utęskninej Cepelii.

  253. Nieprzemijajacy ( na enpasaie), dyskretny urok buraczanej ćwierć-inteligencji

    „A przede wszystkim nie było tylu idiotów co teraz…
    Polska stała się krajem odmóżdżonym, pełnym buraków i niewykształconych – albo bardzo słabo wykształconych – ćwierć-inteligentów.”

    Odbywalo to to sluzbe wojskowa z roznymi Skrzyneckimi , Vetulanimi (?) , chodzilo latami do Piwnicy pod Baranami , czytalo tony ksiazek , chodzilo do roznych DKF -ow , maglowalo fale mikrofalowe ( jakby nie wystarczylo m. microfal) awanturowalo sie z powodu pierwszego m. Harvardu w kolejnym rankingu , mialo dosc tupetu aby pytac urz. prezydenta i premiera co ostatnio czytali ( jakby to byl ich zasr. interes)
    a wszystko tylko po to aby urzadzac (na ochotnika) cudze mieszkanie , czyli wtranzalac sie jak koszula w d…..e , czyli psu na bude.
    A na deser skarpetki w sandałach i chusteczka do nosa z zawiazanymi rogami na glowie .( to taki zapewne h……ski styl)

  254. jeszcze o b.
    niewatpliwie berlin to nadal miasto – fenomen; potwierdza to,
    http://www.faz.net/aktuell/feuilleton/debatten/zieht-es-wirklich-so-viele-israelis-nach-berlin-13723985.html?printPagedArticle=true#pageIndex_2
    moim zdaniem ciekawy felieton; wiele trafnych spostrzezen;

  255. ta ta ta ta ta
    ta ta
    ta ta taaaaaa…
    – ciekawy proces ostatnio widzialem…
    – aaaa… momenty byly?
    – mowie tobie,przyjechal taki jeden turysta biegal tanczyl,przez dwa dni po miescie, aby, o swicie trzeciego, dostac w jakiejs obskurnej knajpie po nosie; prokurator chcial wsadzic posadnego za antysemityzm; skonczylo sie na grzywnie za danie po gebie;

  256. jedyny krzyz zaslugi to ten, ktory nas dzwiga;
    orden – zuckerbrot fuer die schrebtischhaengste;

  257. a wszystko przez to, ze zlikwidowano onuce; tak upada niejedno imperium 😉

  258. to przeciez dobrze, ze niemcy i francuzi buduja teraz wspolnie czolg;
    zmniejsza sie przynajmniej koszty tego potwora;

  259. „do momentu budowy muru(1961) mogl do berlina zachodniego wjechac, albo wejsc
    normalnie na piechote,praktycznie kazdy obywatel nrd;”
    nie tylko nrd; berlin zachodni byl miastem-panstwem bezwizowym; kazdy posiadajacy aktualny paszport mogl tam wjechac; przejscia graniczne funkcjonowaly jak stacje pomp; a knajpy prowadzili glownie grecy i chnczycy z hongkongu (dzisiaj turcy i wietnamczycy); swietne bylo to zarcie i tanie jak barszcz, kiedy sie dzisiaj popatrzy na karte 🙂

  260. duende
    29 lipca o godz. 23:58
    Jak reagować na głupotę? Sam nie grzeszysz kulturą, a przeszkadza Ci buc.

  261. W Radiu TOKFM, dyskutują o Janie Kulczyku, że był postacią kontrowersyjną.
    Na blogu Jacka Żakowskiego http://zakowski.blog.polityka.pl/2015/07/28/zachod-sie-zwija/ o godz 19:13 napisałem swój nekrolog.
    Cierpię, z tego powodu, że nikt mnie za moją opinię, wyrażone zdanie,
    nie op…ł. Liczę na to, że na en passant to się stanie, wreszcie.
    Szczególnie na Olborskiego liczę, ma cięty język.

  262. Wacław1
    30 lipca o godz. 8:35

    Wielkie zasługi dla sztuki.
    Homeopatyczne dla wpływów budżetowych….

    Nasi miliarderzy słyną ze skłonności wyprowadzania z Polski kapitału do rajów podatkowych.
    Ze 100 najbogatszych, płaciło je w kraju jedynie siedmiu.
    Reszta uprawiała i uprawia „patriotyzm własnej kieszeni”….

  263. Gazeta Wyborcza jako jedną z laudacji ku pamięci doktora Jana Kulczyka zamieściła fragment ksiązki Roberta Krasowskiego „Czas gniewu”

    Trzeba przyznać, że doskonale się tę laudację czyta.

    Tytuł redakcyjny: „‚I wtedy do gry wkroczył Jan Kulczyk, najbogatszy polski biznesmen…’. Kulisy afery Orlenu”.

    „Wbrew nazwie w tej aferze chodziło głównie o Rafinerię Gdańską, zwaną dzisiaj Lotosem. Wielkie przedsiębiorstwo, drugą firmę paliwową w Polsce. Od kilku lat Skarb Państwa chciał Rafinerię sprzedać, ale chętni byli tylko Rosjanie. Dla rządu Buzka było to nie do przyjęcia, uzależnienie Polski od rosyjskiej energii i tak już było stanowczo za duże. I wtedy do gry wkroczył Jan Kulczyk, najbogatszy polski biznesmen. Nie mogąc się porozumieć z prawicą, zastukał do drzwi nowej ekipy. Jeszcze przed wyborami zaproponował lewicy sprzedaż Rafinerii rosyjskiemu Łukoilowi. Aby uniknąć politycznej awantury, operację miał przeprowadzić Orlen, największa polska firma, w której państwo miało 30 procent udziałów, zaś Kulczyk miał kilka. Orlen miał kupić Rafinerię, a potem ją sprzedać Rosjanom. Przy takim scenariuszu rząd mógł udawać, że nie jest stroną transakcji, że decyzję podjęła prywatna spółka, w której państwo ma tylko mniejszościowe udziały.

    Aresztowanie prezesa Orlenu. UOP w garniturach

    Lewica plan Kulczyka poparła i natychmiast po zdobyciu władzy zaczęła go wdrażać. Aby przeprowadzić transakcję, Kulczyk domagał się pomocy w przejęciu kontroli nad Orlenem. Jego prezesem był człowiek pochodzący z prawicowego rozdania. Kulczyk go osaczał, naciskał, straszył, ale bez skutku, stary prezes twardo odmawiał odejścia. Niewiele pomogło poparcie lewicy, Skarb Państwa miał zbyt mało udziałów, by móc go skutecznie odwołać. Więc Kulczyk o pomoc poprosił premiera, a Miller problem rozwiązał siłowo. Wezwał ministrów sprawiedliwości oraz służb specjalnych i wspólnie ustalili, że prezes zostanie aresztowany. Znaleziono pretekst – doprowadzenie do prokuratury, aby tam złożył zeznania w pomniejszej sprawie. Funkcjonariusze UOP dostali polecenie ubrania się w garnitury, bo – jak usłyszeli – będzie telewizja. Po kilku godzinach spędzonych w prokuraturze prezes spokojnie wrócił do domu, ale media pokazały sceny z aresztowania. Zrobił się wielki skandal, więc następnego dnia rada nadzorcza Orlenu mianowała nowego prezesa. Osobę wskazaną przez Kulczyka.”

    Całość laudacji ku pamięci doktora Jana pod linkiem:

    http://m.wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,117915,18449709,i-wtedy-do-gry-wkroczyl-jan-kulczyk-najbogatszy-polski-biznesmen.html

  264. Bar Norte
    30 lipca o godz. 9:24

    Nielogiczne dla mnie jest pozbywanie się udziałów w spółkach przynoszących dywidendę Skarbowi Państwa, za jej kilkuletnią wysokość, płaconą zresztą z kasy przedsiębiorstwa- w wielu wypadkach.
    I zadłużanie się za granicą, by zrekompensować ubytek wpływów…

    Taka filozofia może wytłumaczalna być tylko jednym- prowizjami od sprzedaży do rąk własnych.
    Opisany przez Krasowskiego przypadek, jest jednym z wielu.
    Część naszych tuzów na tym właśnie zbudowała swą wielkość.
    Datki na kampanie wyborcze przychylnych im polityków, zostały zrekompensowane wielokrotnie.

    Prywatyzacja miejskich spółek komunalnych, to podobny przypadek.
    Podnosi koszty utrzymania ludności jedynie.
    A partyjnie mianowani szefowie, składają daniny wybierającym ich włodarzom- z miejskich podatków.

  265. A propos sandałów i skarpetek
    Miałem okazję obejrzeć i wysłuchać (na żywo, w plenerze, z okazji jakiegoś święta zbiorów) zespołu „Poparzeni kawą”. W swoim repertuarze maja oni przebój „Biała skarpeta i sandał” traktujący o obciachowym zwyczaju krajan noszenia skarpetek do sandałów. W trakcie wykonania piosenki lider zespołu rzucał kilkakrotnie w widownię białe skarpetki. Żadna nie padła na mnie. A szkoda, bo przydały by się, bowiem do sandałów obowiązkowo nakładam skarpetki.
    „Poparzeni kawą” to zespół starszych gości (w większości dziennikarze, pewnie dużo czytają) występujących w obowiązkowych garniturach pod krawatami. (trzy gitary, saksofon, puzon, trąbka, plus perkusja – Wojciech Jagielski).
    Piosenki dynamiczne, teksty prześmiewcze, liryczne, filozoficzne, gryzące i głaszczące. Nagrałem na wideo 40 minut ich występu by w domu na spokojnie przeanalizować wszystkie niuanse estradowe, wykonawcze, reakcje publiczności, itd.

    Zespół trafił w mój gust, wykonawstwo niemal nienaganne, sekcja instrumentów dętych z gitarami współpracowała wzorowo, aż się echo niosło po pobliskich wzgórzach, brzmienie specyficzne, taneczne, skoczne, słowa dosadne, solówki ładne. Widowisko na cztery fajerki, muzyczne fajerwerki, elegancja Francja, dyskrecja Grecja.

    Niemniej jednak należy pamiętać, że kultura w Polsce upada, a zespół powinien być przemianowany na „Odmóżdżeni”
    Pzdr, TJ

  266. Co się nosi.
    Co się mówi.
    I co wypada myśleć

    Jak ktoś ma problem ze skarpetkami to niech nie nosi.
    „nowa”kobieca moda idąca z zachodu zwalnia kobiety z obowiązku golenia się pod pachami.
    Mam nadzieję, że nie tylko.
    http://t2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcSkZkOsa_gJnic6ASuVp9wZzHxOiOhovpSj8K6tkdV_rVroEbrKEg

  267. wiesiek59

    A czy dywidendy panstwo nie może sobie po prostu rekompensować podatkami?

    Zastanawiam się po jaką cholerę państwo wciela się w kurę by w mozole wysiadywać jaja zamiast je po prostu podbierać kurze.

    Tym bardziej, że państwo-gospodarz na kurę ma i tak ogromny wpływ.

    To można wytłumaczyć jedynie interesami nomenklatury.

    Natomiast zgadzam się z tobą, że prywatyzacja, agresywna komercjalizacja całych sektorów publicznych, które służą realizacji zadań publicznych (oświata, pomoc społeczna, ochrona zdrowia itp) jest paranoją – z punktu widzenia społecznego.

    Inaczej mówiąc – w polskich realiach państwo wpieprza się w dziedziny gdzie go być nie powinno równocześnie pozbywając się (prywatyzacja, komercjalizacja) ciążących mu zobowiązań społecznych.

  268. Bar Norte
    30 lipca o godz. 11:31

    Miałeś próbę próby walki z optymalizacją podatkową, niedawno.
    Nieudane podejście ministra Szczurka, zostały zmiany zablokowane.
    O czym to świadczy?

    Tak samo jak fakt, że firmy zagraniczne płacą średnio dwa razy mniejsze podatki, niz polskie?
    Albo wygrywają 80% przetargów?
    Można preferować obcych, tylko KOSZTY są dość wysokie.

  269. tejot
    Czechow miał podobno, jakieś fajne siostry i pisywał o nich. A może to one pisywały?
    Jak byś tak mógł się jakoś, delikatnie wywiedzieć w tej swojej bibliotece…..
    duende, zasugerował wczoraj, że pioniersko skorzystałem , ze świeżej regulacji trans-płciowej, a że to jakoś koresponduje, to może faktycznie czas co zmienić w swoim życiu, póki nie porosłem całkowicie mchem od północy?
    Ponownej lektury dzieł wymienianych twórców, nie zalecam a jeżeli jeszcze nie czytałeś, tym bardziej.
    Jak dobitnie widać na blogowym przykładzie, dobór lektur, teatralnego repertuaru czy pozycji filmoteki, nie pozwolił wyjść ani o jotę poza ćwocze horyzonty.
    Komu jak komu, ale akurat Tobie Tejocie, nie jest potrzebne takie prostactwo argumentacyjne w blogowych utarczkach a zdaje się, że tylko to wyniósł ów blogowicz z obcowania z kulturą, choć sam o sobie jest innego zdania.
    Komizm tych nadętych, narcystycznych wpisów, prostuje jelita na całej długości, więc bardzo Cię proszę Tejoci;
    Nie idź tą drogą!

  270. Wyciek
    Coś specjalnie dla ciebie, krakusie, ode mnie jako warszawianki.
    https://www.google.pl/?gws_rd=ssl#q=przed+rocznica+powstania+studio+opinii

  271. E tam…

    Pomimo zniszczeń, masakry inteligencji, tamto Państwo stawiało sobie jakieś cele do realizacji. Istniała polityka kulturalna, dająca efekt- stworzenie CZŁOWIEKA MYSLĄCEGO.
    Obróciło się to przeciw temu Państwu, trudno…..

    Obecne Państwo ma z braku innej wizji, inny cel.
    Stworzenie CZŁOWIEKA KONSUMUJĄCEGO.
    I nad podziw, to mu się udaje.
    Myslącym, pozostaje emigracja.
    Co będzie, gdy ostatni zgasi światło?

    Ps.
    Orban obniżył bezrobocie do 6%, oddłuża kraj……
    Pomimo wściekłych swego czasu ataków, konsekwentnie wdraża SWOJĄ wizję kraju.
    Demokracja nie jest warunkiem koniecznym, by żyło się zamożnie.
    Tylko, przywódcy muszą mieć jakiś prospołeczny cel na oku, oprócz własnych interesów.

  272. mag
    30 lipca o godz. 12:44
    Dzięki za link. Tak okłamywane dziecko widziało świat. Okłamany został prawie milion ludzi. 200 tysięcy z nich zabito. Miasto spalono. Jako odtrutkę radze poczytać podobną książkę Bolesława Taborskiego.

  273. wiesiek59

    Piszesz:

    „tamto Państwo stawiało sobie jakieś cele do realizacji. Istniała polityka kulturalna, dająca efekt- stworzenie CZŁOWIEKA MYSLĄCEGO.
    Obróciło się to przeciw temu Państwu, trudno…..”

    Tak już tym jest – żołnierz strzela, pan Bog kule nosi.
    Masz rację, że PRL w dużej mierze wykończyła dyfuzja kulturowa rozmiękczająca doktrynę. Czy jak to się teraz mówi narrację czyli sposób opisu i interpretacji świata.

    Zauważ, że narracja narodowa czy historyczna opłacana od blisko dziesięciu lat przez rząd, będąca symbolem prowadzonej polityki kulturalnej czy edukacyjnej jest językiem prawicowej opozycji (PiS), która jak sie wydaje przejmie w październiku władzę.
    Co lepsze, kreowany przez propagandę na demona antyustrojowego Kukiz posługuje się własnie także tą narracją w wersji hard.

    Z drugiej strony dotowana przez rząd Krytyka Polityczna rozpowszechniła współczesną narrację lewicową, która skutecznie ogranicza czy wypiera narrację neoliberalną – własciwą też rządowi.

    Jakby więc nie patrzeć polityka edukacyjna czy kulturalna rządu jest wbrew jego interesom.
    Jak kiedyś w PRL.

  274. Ekonomiczne cuda Orbana, czyli droga Węgier nawet nie donikąd.
    Cud 1. spadek bezrobocia.
    Wg. metodologi obliczania stopy bezrobocia przyjętej na Węgrzech, nasze oscylowałoby w okolicach 8%. Z tym, że dość ciekawym zabiegiem statystycznym, mającym obrazować liczbę zatrudnionych Madziarów (jest ich ponad 4 miliony) jest włączenie do tej liczby, ponad 200 tys. osób które mają zatrudnienie za granicą.
    Nie mniej ciekawa jest też sama struktura zatrudnionych. Ok.400 tys. czyli 10% pracuje w spółkach komunalnych. Połowa z nich, to pół etatowcy i uczestnicy różnorakich szkoleń, często żywcem z greckiego wzorca.
    cud 2. skokowa obniżka podatków bezpośrednich i brak przełożenia na wzrost dochodów realnych a wręcz ich znaczący spadek.
    Dzieje się tak z uwagi na całą masę nowo wprowadzonych podatków pośrednich, jak podatek bankowy, sklepów wielkopowierzchniowych, telekomunikacyjny, od operacji bankomatowych czy taki dziwoląg jak podatek od odległości rury kanalizacyjnej, światłowody czy przyłącza wodno- energetycznego od odbiorcy.
    O najwyższych w EU stawkach VAT, nawet nie wypada wspominać.
    to lawirowanie Orbana na podatkach pośrednich i bezpośrednich, nie jest do końca pozbawione sensu, z tym że w przypadku Węgier, dyktowane jest ogromnymi potrzebami wydatkowymi sektora publicznego. Te potrzeby, to ok.50% Węgierskiego PKB rocznie.
    Statystyki długu publicznego, znacznie się poprawiły po nacjonalizacji prywatnych funduszy emerytalnych, ale dług nie zniknął, a jedynie został odłożony w czasie.
    Mimo to, z Węgier nie zdjęto nadal procedury nadmiernego deficytu, bo zadłużenie dalej przekracza grubo 70% PKB.
    cud 3. kreacja wzrostu.
    ta odbywa się dość prostymi środkami. Za pomocą Banku Centralnego, czyli druku pieniądza, ruszyła akcja taniego kredytu dla przedsiębiorstw. Kreacja pieniądza przez węgierski BC, przekroczyła już wartość 10% tamtejszego PKB.
    Na tym zapewne nie koniec, bo są zapowiedzi o uruchomieniu identycznej linii na ,,tanie”
    budownictwo.
    Z pomocą rozbuchanego sektora publicznego i nadmiernie rozrastającego się udziału pastwa w gospodarce Węgier, dokonano jeszcze innego cud jak ten o zatrudnieniu w spółkach komunalnych. Sprawiono oto radość rodakom, nakazując skokowe obniżki opłat komunalnych. Norm jest, aby przedsiębiorstwa te, obywały się bez zysku.
    Radość to będzie jednak krótkotrwała. Konia z rzędem, może i z całym rządem Orbana temu, kto wytłumaczy z czego te zakłady będą finansowa inwestycje, modernizacje, remonty a przede wszystkim swoje zatrudnienie?
    Lubię Węgrów, byłem nawet ich gościem przez prawie trzy lat, ćwierć wieku temu dlatego dziwi mnie, że dają się nabierać na soft Chevizm w Europie.
    To musi się zakończyć katastrofą i to jeszcze przed końcem dekady.
    Wielu zdaje sobie chyba z tego sprawę, bo emigracja na poziomie 0,5 miliona osób ( 5% populacji) jest trzykrotnie większa niż po październiku 1956, i to w ostatnich 5 latach.

  275. Wiesław g.13:28
    —————————
    Tamto państwo zbudowało, istniało dla: człowieka WOLNEGO,
    natomiast to, obecne państwo robi z człowieka NIEWOLNIKA.

    To paradoks dziejów, powiem górnolotnie, ale właśnie, rocznicę
    Powstania obchodzimy; warszawski Powstaniec wywalczył tę wolność,
    dla człowieka PRL-u.

    Co mamy teraz: na przykładzie miasta Łodzi to powiem; wtedy jak
    tamto Państwo rządziło; ulica Piotrkowska była pełna ludzi, głowa przy głowie, pamiętam ten czas jak tramwaje w tym tłoku jeździły.
    Teraz w tym miejscu jest pustka: nieliczne sklepy i ogródki piwne,
    które, zastępują ludziom kulturę, a w praktyce robią z ludzi bydło ludzkie.
    To dotyczy wszystkich polskich miast, od miast powiatowych zaczynając,
    a na Warszawie kończąc.
    Znikły centra handlowe,księgarni mi żal…
    Miasta przestały służyć ludziom.
    Ludzie wypędzeni zostali do obozów koncentracyjnych, tak nazywam sklepy wielkoprzemysłowe

  276. Chyba do rządzących jednak zaczyna docierać, że coś jest nie tak z polityką kulturalną i edukacyjną państwa.

    Dowodem może być list, który dziś skierował do dziennikarzy nowy prezes tvp Janusz Daszczyński.
    Co prawda list jest napisany ogólnikowo, „na okrągło” (rozbrajający wątek „dobra wspólnego i „obywatelskości) ale daje wyraz pewnego niedosytu z dotychczasowych działań.

    Fragment:

    „Na nadchodzące lata stawiam przed nami wszystkimi – pracownikami i współpracownikami Telewizji Polskiej S.A. następujące, główne cele:

    Powrót do wartości, czyli „narracji publicznej w telewizji publicznej”.

    Starannie zaplanowane, konsekwentne wycofanie się ze zgubnej dla jakości programu rywalizacji z nadawcami komercyjnymi.

    Rezygnacja z postępującej tabloidyzacji programów informacyjnych.

    Zmiana modelu publicystyki i wykreowanie nowych formatów służących edukacji obywatelskiej, które zastąpią pozycje wpisujące każdy problem w ramy konfliktu politycznego; podejmowanie istotnych społecznie problemów.

    Zaangażowanie w produkcję form telewizyjnych opisujących dziedzictwo kulturowe i historyczne naszego kraju – stosownie do wyzwań, przed którymi stoją nasze państwo i społeczeństwo.

    Przywrócenie zlikwidowanych redakcji gatunkowych i wznowienie systematycznych ocen programów.

    Połączenie powinności misyjnych nadawcy publicznego z modelowymi cechami efektywnego przedsiębiorstwa – odpowiedzialnej społecznie korporacji, niegubiącej wartościowych ludzi, doceniającej profesjonalizm.

    Jestem przekonany, że era cyfrowa nowych mediów 3.0 wcale nie musi być końcem telewizji publicznej, przeciwnie – może stanowić jej nowy początek. Jest wszakże jeden warunek: to właśnie TVP musi w polskim krajobrazie medialnym wyznaczać standardy, musi działać na rzecz dobra wspólnego.”

    Nie wiążę z tym listem wiekszych nadziei ale cieszy mnie refleksja nowego prezesa nad, jak to mawiają, „misyjnością” głównego medium odpowiadającego za politykę kulturalną i edukacyjną państwa.

  277. Uzupelnie moj poprzedni wpis.
    Dla mag dodam, ze ten „ni z gruszki ni z pietruszki” rys biograficzny red. K. z Ekspressu pokazuje pewna postawe tzw. intelektualistow polskich z „okresu przejsciowego”. Niektorzy byli dziennikarzami, niektorzy aktorami, a niektorzy rezyserami.
    Tak to bywa w czasach powszechnej smuty.

  278. Gdyby jeszcze programy INFORMACYJNE przestały być tubą propagandową…..

    Jedyny który da się słuchać odkryłem niedawno.
    Polsat news 2.
    Sensowni ludzie, bez przekrzykiwania się, goszczący specjalistów, a nie polityków.
    Interesujące naświetlenia różnych wątków- politycznych, społecznych, gospodarczych.
    Lisy, czy Olejnik, niech się schowają…..
    Nawet w komercyjnej tv, można znaleźć coś wartościowego.
    W publicznej pozbawionej pogoni za wpływami z reklam, czy słupków oglądalności, powinno być to normą.

    Obawiam się jednego.
    Powtórki czyli „odzyskiwania” różnych instytucji i obsadzania ich partyjnymi miernotami.
    Przyznać trzeba, że pani Kopacz przeprowadza ofensywę na różnych frontach, coś drgnęło w tej zapyziałej gnuśności.
    Nawet dotychczas wpychane pod dywan tematy zaczynają się w dyskusji pojawiać.
    Czy wyłoni sie z tego REALNY plan na przyszłość?
    Na dodatek z ponadpartyjnym konsensusem?
    Gdyby politycy mieli jakąś klasę, format, byłaby szansa…..

  279. halen
    30 lipca o godz. 14:54

    Każdy z naszych sąsiadów, poszedł nieco odmienną drogą w trakcie transformacji.
    Osiągnęliśmy różne rezultaty, stosując różne metody.
    Europa to laboratorium.
    Warto podpatrywać, by móc sie uczyć i modyfikować własne błędy.

    Czy Orban, Kiska, Zeman, prowadzą swoje kraje lepszą, czy gorszą drogą, pokaże czas.
    My możemy jedynie porównywać poziom rozwoju, stosunki społeczne, gospodarcze.
    I spójność społeczną…..

  280. PA2155
    A propos „smuty” (znowu ni z gruchy, ni z pietruchy) – tradycyjnie widać … przysmucasz.

  281. mag
    Trudno.:)

  282. mag:
    Powinnas przewijac.

  283. wiesiek
    Orbanomice, nie daję najmniejszych szans na sukces.
    To,co opisałem powyżej, do ledwie rys ,,węgierskiej drogi”.
    Orban gra na zbyt wielu fortepianach i jak na jednym trafi w czyste dźwięki, to na innym niemiłosiernie je sfałszuje.
    Z tego chaosu, nie może wyłonić się nic ani trwalszego ani konstruktywnego.
    Zgubi go to ręczne sterowanie i rozregulowywanie mechanizmów gospodarczych.
    Pompowanie gospodarki tanim kredytem ( ostatni BC Węgier obniżył nawet stopy procentowe do poziomu 1,25% podstawową; co na to M. Belka?) nie jest pozbawione ekonomicznego sensu, ale nie poprzez nakazowość i skalę na jaką zdecydował się Orban.
    Niestety nie mam pełnej wiedzy na temat skutków działania podatku bankowego, ale idę o zakład, że dojdzie do eliminacji z węgierskiego systemu banków najmniejszych i znaczącym podrożeniem kosztu pieniądza. Z desperackich emisji kredytowych, wnoszę,że ma to już miejsce, a próba zastąpienia systemu bankowego bankiem centralnym, to pierwszy krok do katastrofy.
    Podobnie mam za mało danych, aby właściwie ocenić skutki opodatkowania marketów.
    Ale tu też idę o zakład, że iluzoryczne wpływy z takiej daniny, dadzą pozytywny efekt.
    Pół biedy, jak ten podatek markety przerzucą na konsumentów. Z punktu widzenia ograniczania gospodarczych szkód, rzecz jasna. Gorzej się stanie jak market, zwalą go na dostawców. zakładam, że przynajmniej połowa z nich to producenci węgierscy, bądź produkujący w kraju. I można im zrobić tym podatkiem poważne kuku. A rykoszetem budżetowym wpływom, miejscom pracy itd.
    Na nieszczęście i u nas tabuny ekonomicznych zielarz już przebierają nóżkami aby pójść śladem madziarskiej szczęśliwości.
    Zdaje się, że to zmiana się teraz nazywa.

  284. Taki nieco prostszy aspekt…..

    Praca socjalizuje, bezrobocie demoralizuje.
    Jest kryminogenne.
    Jakie śa koszty braku pracy?
    Straty spowodowane tym czynnikiem?
    Dość, policzalne, wymierne kwotowo wartości.

    Panów ekonomistów nie interesują.
    Tym ma się zająć Państwo, pomimo unikania podatków przez firmy.
    A przecież to z nich płacone są pensje stróżów Prawa, pomoc socjalna.
    Rozpatrywanie jedynie wzrostu gospodarczego, płac w firmach powyżej 9 osób, jest bezsensowne.
    Społeczeństwo to system naczyń połączonych, zbyt skomplikowany, by opisać to jakimś wzorem matematycznym.

    Udział płac w PKB jest ciekawą zmienną, chyba przez socjologów niedocenianą.
    Kraje z najwyższymi wartościami, są krajami do życia.
    Z niskimi, rezerwuarem taniej siły roboczej…..

  285. halen
    30 lipca o godz. 18:04

    Każdy kraj świata poddany skoordynowanemu atakowi spekulantów, nie ma szans.
    Ale, Brazylia, czy Węgry, dają przykład, że można inaczej, nieortodoksyjnie.
    Zresztą, z ortodoksji nawet MFW się wycofuje rakiem.
    Nie mówiąc już o noblistach z ekonomii.
    Pewna moda się skończyła, bo przećwiczone na zywym organzmie społeczeństw rady znachorów się nie sprawdziły.
    Sachs był bodaj pierwszym?

    Nie mam głowy noblowskiej, ale wydaje mi się, że gospodarki krajowe stanowią układ zamknięty. Wytransferujesz gotówkę z obiegu za granicę, gospodarka zamrze.
    Wpuścisz świeżą gotówkę, rozkwitnie na pewien czas- do momentu spłaty długów i odsetek.

    O banki bym się nie bał, regularnie mają wyższe stopy zwrotu niż gospodarka realna.
    W Polsce nawet w granicach 10-12% od kapitału.
    To aż nieprzyzwoite, tak żerować na klientach.
    Ale możliwe, pod warunkiem że klienci zarabiają MAŁO!!!

  286. Tak w kwestii formalnej……

    Naprawdę myślicie, że bezpartyjność w DZISIEJSZYCH czasach jest przepustką do stanowiska, władzy?
    Czym różni się czas tamtejszy od dzisiejszego, z perspektywy ambitnego człowieka?
    Byc może ten dzisiejszy ambitny ma gorzej?
    Musi obstawić WŁAŚCIWĄ opcję…..

    No chyba że jest bez kręgosłupa, jak wielu polityków bawiących się w chorągiewki, albo żagle własnej kariery……

  287. Claus Vogt, publicysta, doradca finansowy, autor książki Dossier Greenspana, uważa, że po długim okresie władzy anonimowych urzędników centralnej biurokracji Europa ma samozwańczego imperatora, nie odpowiadającego przed nikim, stojącego ponad prawem: jest nim prezes EBC Mario Draghi, który tworzy z niczego co miesiąc 60 mld euro i wykupuje za nie papiery dłużne, przede wszystkim beznadziejnie zadłużonych członków UE. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że jest to finansowanie rządów za pomocą prasy drukarskiej. Jest to tak oczywiste, że do innego wniosku mógłby dojść jedynie wysoko opłacany prawnik na liście płac Unii Europejskie. Zdaniem Vogta polityka EBC oznacza wyrzucenie na śmietnik wszystkich reguł, które miały obowiązywać w unii walutowej, jest przykładem obłędu w polityce monetarnej
    http://nowadebata.pl/2015/06/10/glosy-zza-odry-europa-miedzy-draghim-a-ciprasem/
    ===========

    Mocny tekst…..

    Halen, TJ, I Bąbelki, warto przeczytać……

  288. PA2155
    30 lipca o godz. 16:56
    Z moich partyjnych doświadczeń wynika, że wszyscy sympatyzowali z opozycją. Zdecydowana większość zapisała się do S. Niestety niewielu wiedziało jaką jadowitą żmije i katastrofę hodują na piersi ojczyzny

  289. Ratunku!
    Mój komentarz czeka na moderację, bo napisałam, by katabasy odpier… się od powstania warszawskiego?
    Chcą bić we wszystkie dzwony w mieście, ustalając jakiś nowy (po 71 latach) obyczaj.

  290. Wyciek
    Wszystko jasne. Na twój poprzedni nick, którego użyłam odruchowo, zareagował „pies Pawłowa” i stąd moja wtopa.
    Napisałam, że jako siostrzenica, urodzona już po wojnie, młodziutkiego poległego powstańca nie życzę sobie, by 71 rocznicę tego nieszczęsnego powstania zawłaszczyły sobie klechy.
    NIGDY nie było żadnego bicia w dzwony, tylko wycie tzw. syreny o g. 17 w całym mieście.

  291. Macie Muszynianki swoja ukochana …”nowoczesna” platforme:

    ” PO pod Warszawą nie wystawi żadnego polityka, by w ten sposób wzmocnić szanse Romana Giertycha…” w nadchodzacych wyborach.

    Reszta tez niezla lacznie z Joanna Klecznik Fabisiak od Swietego Ducha.

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,138764,18462266,po-ulozyla-listy-kandydatow-w-warszawie-znamy-nazwiska.html

  292. Roman G. Nowa twarz PO…
    Byly dziennikarz takich „czasopism” jak:
    w „Bastion”, „Ład”, „Najwyższy CZAS!”, „Rycerz Niepokalanej”, „Wszechpolak”.

    Mam dalej?
    9 lipca 2006 ambasador Izraela w Warszawie David Peleg publicznie ogłosił, że będzie unikać kontaktów z Romanem Giertychem …
    Roman Giertych zaproponował miedzy innymi stworzenie europejskiej Wielkiej Karty Praw Narodów, mającej zawierać m.in. obejmujący całą Europę zakaz przeprowadzania aborcji oraz „propagandy homoseksualnej”…

    Roman wytrwale kroczy za ojcem Maciejem „profesorem” uwazajacym, ze ewolucja to wymysl antypolskich lewakow i ze dinozaury wyginely na skutek potopu jaki Bog zeslal na grzesznych ludzi.

  293. IMF chwali Orbana za odwazna i konsekwentnta polityke makroekonomiczna!
    http://www.rp.pl/artykul/1198098.html
    Maj 2015.

    MFW chwali premiera za politykę, która miała doprowadzić do gospodarczej ruiny, a okazała się sukcesem.

    „…Standard & Poor’s w ubiegłym tygodniu podwyższył . długoterminową prognozę wzrostu węgierskiego dochodu narodowego.

    To jeden z najlepszych wyników w wychodzącej z trudem z kryzysu Europie.

    Wcześniej największa agencja wyceny ryzyka inwestycyjnego po raz pierwszy od 2011 r. podwyższyła notę długu Węgier.

    ….
    Nad Dunaj wracają też zagraniczni inwestorzy.

    O wzroście zaufania rynku do stabilności węgierskich finansów publicznych świadczy spadek rentowności dziesięcioletnich obligacji węgierskich.
    To sygnał, że rynki nie domagają się już wysokiej premii za ryzyko udzielania kredytu władzom w Budapeszcie. Oceniają, że kraj jest stabilny.

    – Wyniki węgierskiej gospodarki są zadziwiająco dobre.

    Ale większym zaskoczeniem jest to, że Viktor Orbán uzyskał je mimo powszechnej krytyki ze strony UE, MFW i innych międzynarodowych instytucji finansowych – mówi „Rz” Neil Shearing, ekspert londyńskiego instytutu Capital Economics.

    W ubiegłym tygodniu MFW
w swoim raporcie po raz pierwszy pochwalił politykę gospodarczą rządu, choć podkreślił, że dalsze reformy są konieczne, bo bez nich gospodarka kraju nie będzie rosła w szybszym tempie.

    „Węgierska gospodarka systematycznie się rozwija dzięki korzystnej polityce makroekonomicznej….” – napisali eksperci z Waszyngtonu…”

    Czy ktos ostatnio widzial jakies reformy w Polsce oprocz straszenia Barszczem Sosnowskiego i walki o prawa do palenia marihuany?
    Trudno cokolwiek zrobic stojac codziennie przed kamerami na innym kolejowym peronie.

  294. Wyciek
    Jeszcze uzupełnienie do tematu powstanie warszawskie a kk.
    Abep Nycz z okazji wiadomej rocznicy poinformował wiernych, że w ten piątek nie muszą pościć (znaczy się, mogą żreć mięso).
    Łaskawe panisko, co nie?

  295. Wiara w przyswojone dogmaty jest nienaruszalna……
    -neoliberalizm jest najlepszą formą gospodarowania
    -demokracja najlepszą formą rządów
    -ambasada USA najlepszym decydentem w sprawach krajów wasalnych i źródłem praw….

    Ukraina była krajem zależnym.
    Obecnie ma pełną wolność decydowania o własnej polityce……
    Mniej więcej taki sam stopień swobody ma Polska.

    Nieco mniejsi od nas sąsiedzi, wydaje się, mają jednak znacznie bardziej niezależną politykę?
    Czym jest to spowodowane?
    Może, nie śnią imperialnych snów- jak nasza klasa polityczna?
    Nie chcą na siłę decydować o sprawach regionu, świata?
    Nie dają się rozstawiać jak pionki na szachownicy w cudzej grze?
    Bardziej im zależy na poziomie życia własnej ludności?

  296. Kilka refleksji o amerykańskiej wojnie na Ukrainie
    „Rozpatrując dramat Ukrainy z perspektywy rozgrywki strategicznej, należy uznać, że w dalszym rozwoju sytuacji, jeżeli nie będzie pokoju, a prawdopodobnie go nie będzie, ponieważ nie zależy na tym rządzącym w Kijowie – możliwa jest wojna „z Ukrainą”, „o Ukrainę” i „na Ukrainie”. Pytanie, którą wybierze Zachód? Jak wiadomo Rosja wybrała pokój, ale jest stale prowokowana i oskarżana o wszystko co najgorsze.

    Obecny konflikt jest na rękę władzom w Kijowie, ponieważ służy do uzasadnienia wszelkich niedogodności i problemów z jakimi mają do czynienia w kraju, nie trzeba się bardzo wysilać, po prostu słowo klucz „wojna”, rozwiązuje wszystkie problemy, zastępuje pieniądze na służbę zdrowia, kredę do szkół, wypłaty emerytur i inne. Wojna jest idealnym tematem zastępczym, którego nikt nie odważa się kwestionować, a dodatkowo jeszcze można zrobić na niej wspaniałe interesy, przede wszystkim z „wrogiem”, czyli sprzedając w Rosji czekoladę i wszystko inne oraz z „terrorystami”, którym także nie żałuje się towarów, jeżeli tylko płacą, a mają czym, więc handel kwitnie.

    Z punktu widzenia Zachodu i jego ukraińskich pomagierów, prawdopodobnie najbardziej czytelną byłaby wojna „z Ukrainą”, oczywiście wiadomo, że Rosji. Jednak doprowadzenie do niej oznacza prawdopodobieństwo wyzwolenia całości terytorium Ukrainy i jego stabilizację przez wojska rosyjskie, więc tego Zachód się obawia, jednakże nie można wykluczyć, że w miarę zbrojenia sił paramilitarnych i armii na Ukrainie, będzie poszukiwana szansa do kontrolowanej destabilizacji regionu. Oczywiście tylko po to, żeby robiąc z Rosji agresora, nałożyć na nią jeszcze więcej sankcji.

    Wariant wojny „o Ukrainę”, w której Zachód byłby jedną ze stron się cały czas dzieje. Przeciwnikiem jest ukraiński Naród, w tej jego rosyjskojęzycznej części, która własnymi piersiami broni dzisiaj Donbasu. Jednak prawdziwym wrogiem Zachodu w tym konflikcie są Rosjanie w samej Rosji, bo to o ich percepcje tutaj toczy się konflikt. Wiele bowiem zrobiono na Zachodzie, żeby Oni tam w Rosji myśleli, że Ukraina to jakieś osobne państwo, a Ukraińcy to osobny Naród, w zupełności odrębny od Rosji, nie mający z nią niczego wspólnego, obcy, wręcz wrogi. Takie postawienie rzeczy miało ułatwić przejęcie terytorium Ukrainy, albowiem Rosjanie mieliby zapomnieć o swoich rodakach, często braciach i siostrach, którym propaganda nadała nową tożsamość, rozkazując nienawidzić wszystkiego co rosyjskie i z Rosją związane, czyli w istocie samych siebie. Jednak Ukrainiec nie jest w stanie wyrzec się swojej rosyjskości, tak jak nie jest w stanie zapomnieć języka rosyjskiego, to jest po prostu kulturowo niemożliwe, nawet u osób zakażonych banderowską wersją historii i namiastką kultury. W istocie więc Zachód przegrał wojnę „o Ukrainę”, jak ją tylko rozpoczął, oczywiście można karabinami i skrytobójstwem nadal podtrzymywać odrębność, a nawet nagrywać filmiki w których zmuszana młodzież z Kijowa wykrzykuje jak bardzo nienawidzi Rosji i dlaczego nie będą już braćmi. Nie da się jednak wyrwać wspólnej rosyjskiej duży z milionów serc, czego najlepszym przykładem jest postawa obrońców Donbasu, którzy w beznadziejnym uporze, pełni poświęcenia – trwają, nie licząc strat i nie znając strachu.

    Pozostaje najwygodniejsza – wojna „na Ukrainie”, o której coraz mniej słychać w mediach na zachodzie, ale o której wiadomo tyle, że ona trwa i się dzieje. Określono kto jest dobry, a kto jest zły i dlaczego tą wojnę należy toczyć. Jest ona bardzo wygodna dla nominowanych władz na Ukrainie, bo jak wspomniano pozwala uzasadnić wszystko, a zarazem pozwala traktować Ukrainę jako podmiot stosunków międzynarodowych w sposób nadzwyczajny. Szczyt marzeń wszelkich mącicieli porządku międzynarodowego – wielki stan nieustalony, zdolny do wyprodukowania broni jądrowej, ewentualnie spowodowania katastrofy ekologicznej na skalę dwóch lub trzech kontynentów. Wspaniały instrument do terroryzowania całej Unii Europejskiej i zmuszania Rosji do działania, wbrew jej interesom.

    Łatwo się można w tym wszystkim, bezwzględnie podszytym propagandą pogubić. W praktyce jednak jest pewien prosty tekst, który może przeprowadzić każdy, praktycznie zawsze, w celu falsyfikacji przedstawianych mu faktów i procesów. Mianowicie, w ocenie tego typu wiązki zagadnień, gdzie trudno się zorientować o co chodzi – warto zadać sobie jedno pytanie – kogo się zabija?

    Odpowiedź na to pytanie tłumaczy wszystko, wyjaśnia każdą, nawet najbardziej złożoną trudność w interpretacji faktów. Nie da się bowiem zakłamać rzeczywistości, jeżeli nie wiadomo co chodzi, a nie chodzi o pieniądze, to chodzi o zabijanie. Ten, kto jest zabijany – jest ofiarą, ten kto zabija jest winnym jego śmierci. Kto jest zabijany, a kto jest ofiarą w tym konflikcie wie chyba każdy. Nie trzeba wiele, żeby zrozumieć, kto ginie w blokach Doniecka i Ługańska – bezlitośnie ostrzeliwanych przez kijowską artylerię!

  297. Zmarl
    „symbol polskiej transformacji” doktor Kulczyk.
    Pewnie juz sie nie dowiemy (nawet nie wypada) o tresciach jego rozmow z czolowka polityczna PO.
    Tuz przed wyborami moglby to byc koniec i jego imperium i ukladu.

    Ojcowie III RP odchodza.
    Jedni na tamten swiat inni ze sceny.
    Geremek,Wejchert, Mazowiecki, Jaruzelski, Bartoszewski, Doktor Jan.

    Skompromitowali sie:
    Durczak, Owsiak (wciaz nie dla wszystkich), Bronislaw Komorowski ( z 70% poparciem przegral wybory), Sikorski, Lis,

    Zostal Wałęsa, Kiszczak i Michnik z Urbanem.
    Ale jakby coraz mniej istotni i coraz czesciej raczej smieszni niz grozni demiurdzy.

  298. O śmierci Wielkiego Polaka.
    Na tej śmierci największy biznes zrobiła gazeta Michnika. Ilość sążnistych nekrologów warta jest kilku przedszkoli, w rzeczywistości wyciąga Gazetą z zapaści

  299. Czy na okladce to parobcy z montowni albo Amazona ? Ciekawe jak to sie da porownac do mlodych, optymistycznych poddanych Gubernatora Franka w 1940 roku.

  300. Krakauer, którego cytuje Wyciek, przedstawia w swoim felietonie o Ukrainie nowatorskie podejście do napaści Ukrainy na Rosję w Donbasie, a mianowicie zapewnia on, ze Ukraińcy nigdy nie byli Ukraińcami i nie są Ukraińcami, ponieważ mają rosyjską duszę, to bracia i siostry, którym propaganda nadała tożsamość Ukraińską nie żadni Ukraińcy.
    Tylko geopolityk pierwszej klasy może się zdobyć na postawienie tak odważnej, nowatorskiej tezy.
    Aha i jeszcze jedno. Krakauer twierdzi, że konflikt w Donbasie jest dla ukraińskiego rządu bardzo korzystny, bo można nim wszystko wytłumaczyć oraz wiele zarobić, np. na sprzedaży czekolady.
    Obrodziło nam nowatorskimi geopolitykami w sieci.
    Pzdr, TJ

  301. Pomysł bicia w dzwony w rocznicę powstania warszawskiego ma głęboki sens.

    Tę katastrofę, klęskę już dawno powinno się upamiętniać załobnym biciem w dzwony – na trwogę.

    Dzwony powinny bić od godziny wybuchu tej apokalipsy aż do godziny kapitulacji – dzień i noc.

  302. Niewątpliwie kluczem do przyszłości EU są Niemcy. To sytuacja polityczna w tym kraju decydować będzie o losach europejskiego projektu integracyjnego.

    O sytuacji politycznej w Niemczech, w ciekawym wywiadzie udzielonym Cezaremu Michalskiemu, mówi Wolfgang Templin.

    „Wolfgang Templin: …. nawet Niemcy są dziś przykładem kosztów neoliberalnej polityki. Schaeuble wychwala niemiecki model społeczno-gospodarczy pod niebiosa. My rzeczywiście jesteśmy konkurencyjni w Europie i w gospodarce globalnej, to jest bardzo ważne. Ale pomyślmy o cenie. W Niemczech też mamy problemy socjalne. One w bogatym społeczeństwie nie przyjmują tak drastycznych form jak w społeczeństwach biedniejszych, ale pokazują pewien kierunek zmian, który jest niebezpieczny.

    Cezary Michalski: Częściowy demontaż państwa opiekuńczego i ordoliberalizmu?

    Wolfgang Templin: Jednym z kluczowych parametrów tej zmiany jest skokowe powiększenie się prekariatu.
    W ostatnich 10 latach – które są opisywane w Niemczech jako historia absolutnego sukcesu – prekariat wzrósł mniej więcej dwukrotnie, co oznacza miliony ludzi przesuniętych do obszaru społecznej niepewności.
    Rośnie liczba prekariuszy w młodym i średnim wieku. Do tego dochodzą ludzie w wieku przedemerytalnym lub emerytalnym, których dochody spadły tak bardzo, że oni znaleźli się w obszarze podstawowego zagrożenia socjalnego. Ja zajmowałem się obszarami tego nowego ubóstwa w Niemczech. Można je zakamuflować poprzez dodatkowe zasiłki, ale te nowe formy pomocy społecznej też zwiększają poziom niepewności. Przy jednoczesnym narastaniu nierówności dochodowych, konsolidowaniu się grupy ludzi o bardzo wysokich dochodach. Niemiecka klasa średnia jest dziś „rozbijana”. Z jednej strony na ogromną skalę zwiększa się ryzyko spadnięcia do poziomu prekariatu, a jednocześnie pojawia się szansa na wejście do tej najbardziej uprzywilejowanej grupy. To zmienia model społeczny. Rośnie niepewność i pojawia się luka dla populistów.
    (…)
    Duże niemieckie partie ciągle mają bardzo stabilną bazę społeczną i tradycję. Jednak w niemieckiej polityce leży klucz nie tylko do sytuacji w samych Niemczech, ale do sytuacji w całej Europie. Nasz wewnętrzny spór – jaka strategia byłaby lepsza, postawienie na „politykę oszczędności” i narastanie różnic społecznych, czy też postawienie na politykę popytową i większą redystrybucję – jest jednocześnie sporem rozstrzygającym o losach całej Europy. Jestem przekonany, że bardziej zrównoważona strategia społeczno-ekonomiczna Niemiec miałaby natychmiastowe przełożenie na mniejsze napięcia w Europie. Tymczasem zwycięstwo strategii nastawionej wyłącznie na wzrost konkurencyjności – także za cenę dalszego demontażu w Niemczech państwa dobrobytu i społecznej gospodarki rynkowej – będzie miało przełożenie na jeszcze większą nierównowagę w całej Europie.

    Cezary Michalski: SPD miało być czynnikiem równoważącym w Wielkiej Koalicji neoliberalny przechył chadecji. Zdołali np. przeforsować postulat pensji minimalnej.

    Wolfgang Templin: Postulat pensji minimalnej był ważny, natomiast on się stał alibi. Głównym problemem socjaldemokratów w Wielkiej Koalicji jest dziś ograniczenie się przez nich do drobnych korekt strategii chadeckiej, bez własnej kontrpropozycji. Na wprowadzenie pensji minimalnej niemieccy pracodawcy zareagowali skokowym zwiększeniem ilości półetatów, umów czasowych. Na to już chadecy nie chcieli zareagować dalszymi regulacjami, a socjaliści nie mieli siły, żeby ich do takiej reakcji zmusić. I pensja minimalna stała się tylko pozorem, nie spełniła roli korekty neoliberalnej polityki makroekonomicznej.

    Cezary Michalski: Zatem zasada obrony tzw. kosztowej konkurencyjności gospodarki poprzez duszenie płac, nawet jeśli na wyższym niemieckim poziomie, wygrała z próbą obrony bardziej zrównoważonej społecznej gospodarki rynkowej. Tak jak wygrywa w Anglii, w Polsce, na Węgrzech – tyle że na różnych poziomach kosztów i płac.

    Wolfgang Templin: Dokładnie. O wiele większym wyzwaniem – z którego SPD zrezygnowało – byłaby zmiana systemu podatkowego. Podniesienie podatków od najwyższych dochodów. I zablokowanie procesu rozrastania się prekariatu poprzez odpowiednie regulacje rynku pracy. Niemiecka socjaldemokracja jest tu podzielona. Jedno skrzydło – to bliżej rządu – jest już ideowo nieomalże na pozycjach chadecji. Inna część SPD krytykuje ich za to, że „są już tylko koalicyjnym aneksem chadecji”. W samej natomiast chadecji zdecydowana większość akceptuje tę neoliberalną korektę nastawioną na dalszy wzrost konkurencyjności niemieckiej gospodarki. Jest tylko niezbyt silne skrzydło konserwatyzmu społecznego, a także ludzie bliscy środowisku chadeckich związków zawodowych. Jednym z ostatnich chadeckich polityków, należącym zresztą do starszego pokolenia chadecji, który argumentuje na rzecz obrony społecznej gospodarki rynkowej jak nowoczesny socjalista jest Heiner Geissler.

    Zieloni w tych sprawach też są podzieleni, nie tak otwarcie jak socjaldemokraci, ale też masz w partii część krytyczną wobec tego nowego modelu jaki tworzy się w Niemczech i masz część działaczy, którzy uważają się za reprezentację klasy średniej i zgadzają się na to przesuwanie się Niemiec w stronę neoliberalizmu. Obecne kierownictwo polityczne Zielonych jest dosyć słabe i nie jest w stanie zrozumieć, że temat obrony społecznej gospodarki rynkowej powinien być równie centralnym tematem zainteresowania partii jak polityka ekologiczna czy zmiana klimatu. Pozostają zatem odpowiedzi populistyczne. Np. Die Linke, które ma nieraz bardzo pozytywne propozycje społeczne – pensja obywatelska, progresja podatkowa, regulacja rynku pracy – ale w innych kwestiach nie jest wiarygodna. Pojawiają się na niemieckiej lewicy głosy na rzecz zastąpienia w przyszłości Wielkiej Koalicji przez koalicję SPD, Zielonych i Die Linke, ale ja nie mam zaufania do tego pomysłu.”

    Całość pod linkiem:

    http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/ue/20150731/templin-odpowiedzialnosc-za-grecki-kryzys-jest-podzielona

  303. Wszystkim, którzy jeszcze nie widzieli, gorąco polecam film „Miasto 1944”.
    Myślę że „zamyka usta” absurdalnym dyskusjom na temat powstania warszawskiego.
    Masakra, masakra, jedna wielka i niepotrzebna masakra. Ten film to pokazuje „na bogato” w porównaniu do skromniej skrojonego „Kanału” Wajdy.
    Inna sprawa, że u mnie, na Żoliborzu już niektórzy wywiesili flagi. Ja też wywieszę, choćby po to, by uczcić pamięć mojego młodziutkiego wujka , którego nie było mi dane poznać, oraz innych fajnych chłopaków i dziewczyny.

  304. „Chociaż chodzenie na dwóch nogach nie jest człowiekowi wrodzone, to może on być z tego wynalazku bezprzecznie dumnym.”
    ch.l./J 211/

  305. Blogowi geopolitycy szerzą schizofrenię w sprawie Ukrainy.
    Najpierw wałkowali temat – konflikt na Ukrainie, to wojna Zachodu z Rosją – UE i NATO z Rosją, potem zawężali ten konflikt do wojny USA i ich marionetek Rosją, jastrzębiem nawołującym do wojny, sprężyną tej wojny oraz deux ex machina tej wojny była nieustannie Nuland. Gdzie, co, kiedy – Nuland, Nuland, Nuland. Dopatrywała osobiście wszystkiego łącznie z rozdawnictwem USD na rogach ulic Kijowa.

    Teraz nastąpił zwrot o 180 stopni – Nuland została gołębicą, parlamentariuszem i główną sprężyną ugody z Rosją. Jeździ do Kijowa, a tam zamiast rozdawać USD szaleje w rządzie, parlamencie, w gabinetach naczelników państwa (faszystowskich zresztą), gdzie jedyną jej ideą jest odpowiednia autonomia Donbasu, pokój, rządy porozumienia mińskiego oraz chwała mądrym pertraktatorom. Kijów znów na kolanach, tyle że w druga stronę obrócony. Kijów wyrolowany przez mocodawców.
    Pzdr, TJ

  306. Bar Norte
    31 lipca o godz. 13:45

    Linkowałem gdzie indziej, ale tu masz prawie kompendium krytycznych głosów niemieckich ekonomistów i publicystów, tyczącej drogi którą zmierzamy.
    Neoliberalizm jest drogą do nikąd, nigdzie się w praktyce nie sprawdził.
    Ale, wiernych wyznawców ma, nawet wśród tutejszych blogowiczów.
    Skąd ta wiara pochodzi, na czym jest oparta, gdzie ta doktryna odniosła sukces?
    Tego się nie dowiemy…….

    Ostatnie miesiące przyniosły w Niemczech ogromną ilość komentarzy na temat polityki Europejskiego Banku Centralnego (EBC), przyszłości strefy euro i faktycznego bankructwa Grecji, w której władzę objęła radykalnie lewicowa partia Syriza.

    Cieszący się popularnością w niemieckich kołach niezależnych Matthias Weik i Marc Friedrich autorzy bestsellerowej książki Największa wyprawa rabunkowa w dziejach świata, czyli dlaczego pracowici są coraz biedniejsi a bogaci coraz bogatsi, piszą, że prezes EBC Mario Draghi popycha Europę do bankructwa. Skupując obligacje wpompowuje do obiegu 1 140 mld euro – niewyobrażalną ilość pieniędzy – aby „stymulować” gospodarkę. To, rzecz jasna, żadnych problemów to nie rozwiąże, da jedynie na pewien czas oddech bankom i rządom pogrążonych w kryzysie krajów strefy euro, które dalej mogą się zaopatrywać w tani pieniądz Podjęcie takiego ryzykownego eksperymentu, którego katastrofalne skutki wcześniej czy później się ujawnią, pokazuje, aż nadto wyraźnie, jak krytyczna jest sytuacja i w jakiej desperacji są elity europejskie. Decyzja Supermario to kolejny etap eskalacji polityki kryzysowej, ukryta pomoc dla banków i wprowadzone tylnymi drzwiami, zakazane przez prawo, finansowanie rządów, a jednocześnie wywłaszczenie ciułaczy. Czyni absurdalnymi starania obywateli o zabezpieczenie się na starość, blokuje reformy, sprzyja powstaniu „baniek” w akcjach i nieruchomościach.
    http://nowadebata.pl/2015/06/10/glosy-zza-odry-europa-miedzy-draghim-a-ciprasem/
    ================

    Drobna uwaga.
    EBC zadłuża Europę.
    Jedyną możliwością spłaty, jest podwyższenie podatków, czy haraczy płaconych przez państwa członkowskie.
    By ratować banki, zniszczono przyszłość……

  307. mag locuta causa finita ? 😉
    dlaczego wy tego pekinu obok lichenia nie postawicie
    ( a potraficie,przynajmniej archeolodzy patrz: abu simbel/tama w assuanie)
    chyba napisze do kukiza – zamiast budowac nowe, przesuwamy stare na wlasciwe miejsce; u mnie, p.ex. wykopuje sie wlasnie glowe (finski granit, chyba cztery tony) lenina, pomimo protestu jaszczurek, ktorym sie ten szczatek azteckiej w stylu rzezby najwyrazniej spodobal 🙂

  308. tejot
    31 lipca o godz. 14:08

    Pani Nuland nie kreuje polityką, tylko wykonuje polecenia.
    Ma od tego ludzi, by nie musieć osobiście stać na rogu ulicy i rozdawać papierki….
    Ukraina nie była nigdy priorytetem amerykańskiej polityki, co najwyżej jednym z pionków.
    Właściwy priorytet określił Obama- zwrot ku Azji……

    Innym ze wskaźników stopnia ważności poszczególnych krajów, jest wielkość kierowanych tam środków finansowych i wolumen obrotów handlowych.
    Juz nie mówiąc o „pomocy gospodarczej” w postaci dostaw broni.
    Z tego dobrodziejstwa korzysta Izrael, Turcja, Pakistan, Egipy, i kilkanaście innych krajów. To są ci ważni sojusznicy.
    Polska do takich nie należy.

    Tłumaczenie ci tego co prawda sensu nie ma, bo nie przyswoisz ze względu na jakąś blokadę mentalną, ale próbować można……

  309. @mag, zajrzałem przed południem na blog Hartmana, przeczytałem twój komentarz i postanowiłem odpowiedzieć po południu. Cóż, po południu nasze wpisy są zniknięte. Zniknął także powód twojego i mojego zaindyczenia, czyli głos pobożnego @Spytki… Nie chce mi się w to wierzyć, ale takie są fakty.
    Co do twojego komentarza, to muszę powiedzieć, że mnie też takie wpisy obezwładniają jak tego @Spytko…., ale tym razem nie wytrzymałem.
    Pozdrawiam

  310. poetycka nuta, jaka wnosi na blog superdupermadralinski, jest istotnie wzruszajaca;
    chyba sie zaraz rozrycze…

  311. wiesiek59

    Dzięki za bardzo ciekawy przegląd niemieckich opinii. Cieszy mnie, że Niemcy tak gorącą i szczerą dyskusję nad kondycją gopodarczo-polityczną Europy prowadzą.

    A tutaj kolejne niemieckie reperkusje po greckim kryzysie. Za DW:

    „Niemiecki minister finansów chce ograniczenia uprawnień Komisji Europejskiej. W niektóre z nich powinny zostać wyposażone niezależne instytucje – twierdzi dziennik FAZ.
    Schaeuble proponuje na przykład, by odebrać Komisji Europejskiej nadzór prawny nad wspólnym rynkiem oraz regułami konkurencji. Te zadania powinna przejąć niezależna politycznie instytucja na wzór niemieckiego Urzędu Antymonopolowego – podaje dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” („FAZ”). Tym samym Schaeuble chce oddzielenia zadań Eurokomisji jako „strażniczki traktatów” od jej działań politycznych.

    (…)

    Zdaniem Schaublego w czasie negocjacji na temat nowych kredytów dla Grecji Juncker przekroczył swoje uprawnienia. Miał on wielokrotnie bezpośrednio negocjować z premierem Grecji Aleksisem Tsiprasem i w ten sposób wspierać jego żądania. Schauble miał wielokrotnie zwracać uwagę, że w takim przypadku negocjować powinna eurogrupa a nie Komisja Europejska – pisze „FAZ”.

    W czasie jednego ze spotkań ministrów finansów UE Schaeuble miał domagać się rozpoczęcia debaty nad tym, w jaki sposób Komisja Europejska jest jeszcze w stanie wypełniać swoje pierwotne zadanie jakim jest forsowanie przestrzegania prawa europejskiego na przykład w przypadku konkurencji czy nadzór nad przestrzeganiem reguł wspólnego rynku.”

    I „Die Welt” ona ten sam temat:

    „Jaki kierunek polityczny obierze Europa? Kłótnia o to trwa już na dobre. Decydujące będzie, kto znajdzie na to pytanie odpowiedź. Przewodniczący KE Jean-Claude Junker nie musi się długo namyślać: on już uważa się za „politycznego” premiera. Schäuble z kolei kwestionuje to samowolne rozszerzenie przez Brukselę swoich kompetencji. To wcale nie jest przypadek, że Wolfgang Schäuble podzielił się właśnie z opinią publiczną swoimi przemyśleniami o tym, że nadzór prawny nad rynkiem wewnętrznym i przepisy dotyczące konkurencji powinny zostać przekazane niezależnym instytucjom.

    Dobrze wiadomo, jak niezadowolony był minister finansów z poblażliwej postawy Junckera wobec greckiego rządu. Tak samo dobrze widać jednak jego brak wrażliwości na to, jak na tę własną inicjatywę Niemiec zareaguje reszta Europy.”

    Będzie się działo!

  312. aaaach, oni!
    ktorych usta slodsze sa od malin…

  313. Ankietowani jako kraj docelowy najczęściej wskazywali Polskę (30%). W podobnym badaniu przeprowadzonym w 2006 roku było to jedynie 7%. Nieco mniej wskazało na Niemcy. Na dalszych miejscach znalazły się: Włochy (19%), USA (15%), Wielka Brytania, Rosja (po 12%), a także Kanada i Czechy (po 11%).

    Zdaniem szefa ukraińskiej misji Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji ta tendencja jest niepokojąca. Zwraca uwagę, że gwałtownie wzrasta liczba osób chętnych przyjąć ryzykowne oferty pracy. „Obecnie 21% potencjalnych migrantów zarobkowych z Ukrainy zgodziłoby się przekroczyć granicę nielegalnie, pracować w zamkniętych ośrodkach czy oddać paszport pracodawcy” – stwierdza Manfred Profazi. Jego zdaniem jest to efekt kryzysu gospodarczego i konfliktu na wschodzie Ukrainy.
    http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/3-mln-ukraincow-chce-emigrowac-za-praca-najchetniej-do-polski
    =============

    Interesujące skutki neoliberalizmu i niesienia demokracji……
    W zasadzie każdy kraj ma takie problemy, po wmieszaniu się z zewnątrz różnych NGO.
    Demokracja ma ręce czerwone od krwi, czego zdają się nie zauważać co poniektórzy.

  314. Tłumaczenie ci tego co prawda sensu nie ma, bo nie przyswoisz ze względu na jakąś blokadę mentalną, ale próbować można……

    Mój komentarz
    Wiesiek, dziękuję. Inwektywa, choć łagodna, to też argument.
    Pzdr, TJ

  315. USA sprzedały Kurdów w zamian za włączenie się Turcji w walkę z Państwem Islamskim. A dalekosiężną konsekwencją obecnych działań Ankary może być rebelia i wojna domowa na wielką skalę toczona na terenie wschodniej Turcji. Taki obraz sytuacji na Bliskim Wschodzie kreśli w rozmowie z Wirtualną Polską dr Wojciech Szewko, ekspert ds. stosunków międzynarodowych.
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,USA-sprzedaly-Kurdow-Grozba-powstania-i-wojny-domowej-we-wschodniej-Turcji,wid,17741862,wiadomosc.html
    ==============

    Przecież to oczywiste, że poświęca się pionki…..

  316. tejot
    31 lipca o godz. 15:17

    To nie inwektywa, tylko ocena twoich wpisów na tematy które poruszamy.
    Wszystko co nie pasuje do twojej wizji świata jest odrzucane, deprecjonowane, wyszydzane.

    I w polemikach nie ma za grosz argumentów podważających cudze zdanie.

  317. Bar Norte
    31 lipca o godz. 14:51
    bicie piany; zwala na junckera, ale go nie oskarza, tak jak
    voufrakisa o zdrade stanu (bo przygotowywal potajemnie plan przejscia na drachme)czyli co? nikt tego nie chcial;
    grecy dostali trzy lata na rozwiazanie wezla gordyjskiego (gdyby hellada byla stajnia augiasza, jak n.p. pölska, to byloby pol biedy),czyli…tylko cud moze ich uratowac(sic);
    a w niemczech, powoli, zaczyna brakowac miejsca dla uciekinierow z afryki i bliskiego wschodu;

  318. byk

    Widać po miotaninie niemieckich polityków, że ciśnienie rośnie. Ciekaw jestem jak się to dalej potoczy.

    Szczególnie mnie interesuje sytuacja w SPD. Pisałeś kiedyś, że tam też trzeszczy ale dyscyplina partyjna … .
    Templin, którego cytuję w komentarzu z 13,45 też na to zwraca uwagę.

    Gdy się zacznie przesilenie polityczne w Niemczech to cała EU będzie gorączkować.

  319. Łaskawca (od “łaski”)
    Mialo byc.
    Łaskawca (od robienia “łaski”)

  320. Jeszcze w uzupełnieniu komentarzy dotyczących sytuacji na Ukrainie.

    Skrót tekstu sprzed 4 dni „Sępie fundusze nad Kijowem”, za Rzeczpospolitą:

    „To nie Władimir Putin, ale Michael Hasenstab może doprowadzić do bankructwa i pogrzebania wolnościowych aspiracji kraju. Ten człowiek stoi na czele amerykańskiego funduszu inwestycyjnego Franklin Templeton, który zainwestował w ukraińskie obligacje ponad 7 mld dolarów. I wraz z innymi funduszami walczy z rządem w Kijowie o odzyskanie swoich pieniędzy.

    Michael Hasenstab jest amerykańskim menedżerem funduszu inwestycyjnego Franklin Templeton. Jego firma zainwestowała w obligacje pogrążonego w kryzysie kraju ponad 7 mld dolarów.

    Hasenstab od wielu miesięcy toczy zaciekły bój z Natalie Jaresko, ukraińską minister finansów o to, czy prywatni wierzyciele powinni darować 40 proc. długu Kijowa. Michael Hasenstab w marcu założył wspólny komitet negocjacyjny wraz z innymi wierzycielami: T. Rowe Price, TCW Group, BTG Pactual.

    Czterech inwestorów posiada znacznie ilości ukraińskich papierów dłużnych, które są warte łącznie około 8,9 mld dolarów. Największa ich część należy do Franklin Templeton. Szefowa ukraińskiego resortu finansów stwierdziła w środę, że wierzyciele powinni zgodzić się na częściową redukcję, aby ukraińska gospodarka mogła wyjść na prostą.

    Według informacji „WSJ” negocjacje między wierzycielami a rządem Ukrainy nie przynoszą żadnych postępów, bo fundusze nie zgadzają się na ustępstwa.

    Rozmowy mogą utrudnić pojawiające się ostatnio głosy o tym, że bank centralny Stanów Zjednoczonych po raz pierwszy od czerwca 2006 roku może w tym roku (mówi się o wrześniu) podnieść stopy procentowe. Jeśli tak się stanie, to ceny amerykańskich obligacji spadną, a to oznaczałoby mniejszy zysk funduszy inwestycyjnych. I ich jeszcze twardszą politykę względem Kijowa.

    W tej sytuacji o porozumienie będzie jeszcze trudniej, bo wierzyciele straciliby nie tylko na tym, że wartość aktywów spadła po podwyższeniu stóp procentowych w USA, ale również na tym, że ich wartość chce zmniejszyć ukraiński rząd.

    – Bardzo dokładnie będę przyglądał się temu, jak wyższe stopy procentowe w USA wpłyną na resztę portfela inwestycyjnego – powiedział Michael Hasenstab, który nadzoruje również inwestycję w ukraińskie obligacje funduszu Templeton Global Bond Fund. Tylko w ostatnim roku jej wartość spadła o połowę w skutek konfliktu na wschodzie kraju..

    Jeśli wierzyciele nie ustąpią, to nasz wschodni sąsiad może wstrzymać płatności na rzecz swoich wierzycieli, a to prosta droga do bankructwa. Taki scenariusz jest całkiem realny, bo władze w Kijowie uczciwie przyznają, że po wpłacie piątkowej raty odsetek w wysokości 120 mln dolarów, nie mają tyle pieniędzy, aby za półtora miesiąca zapłacić kolejną – tym razem 500 mln dolarów. Gdy do tego dojdzie Ukraina będzie niewypłacalna, a to oznacza, że kraj nie będzie miał pieniędzy np. na wypłatę emerytur i pensji w budżetówce.

    Może to wywołać kryzys polityczny, który obali prozachodnią ekipę Arsenija Jaceniuka i Petro Poroszenki. To nie Władimir Putin, ale Michael Hasenstab może doprowadzić do bankructwa i pogrzebania wolnościowych aspiracji kraju”.

  321. tejot
    31 lipca o godz. 14:08
    Sprawy Ukrainy rozstrzygane są tylko w Waszyngtonie. Rzeczywistym agresorze w wojnie przeciwko Rosji. Wojnie skierowanej przeciwko Rosji, opanowaniu basenu Morza Czarnego i otwarcie drogi do Azji i Chin. Na szczęście dla świata trafili na Putina, który teraz rozdaje karty. Kryminalny kartel rakiem musi się wycofać, pozostawiając na Ukrainie trupy, zgliszcza i nienawiść miedzy ludźmi. Podobnie jak u nas i w innych podbitych krajach świata. Klęską ponosi także UE, obarczona przywództwem liderów podobnych do prymitywnego rusofoba Tuska i innych jego formatu.
    http://pl.sputniknews.com/polityka/20150731/752113.html

  322. Moim prywatnym zdaniem, nie jest istotne czy Kijów będzie prowadził politykę prowschodnią czy prozachodnią.
    Ważne żeby prowadził proukraińską.
    A tego na razie nie widać…..

    Znowu można powrócić do tylekroć przywoływanych wypowiedzi Kissingera, czy nawet Brzezińskiego.
    Finlandyzacja załatwiłaby problem.
    ALe marionetki we władzach Ukrainy na to nie pozwolą.
    Chyba, że otrzymały właśnie inne rozkazy z centrum decyzyjnego.

  323. mag. 31 lipca o godz. 13:48
    ===================
    .
    Wszystkim, którzy jeszcze nie widzieli, gorąco polecam film “Miasto 1944″.
    Myślę że “zamyka usta” absurdalnym dyskusjom na temat powstania warszawskiego.
    Masakra, masakra, jedna wielka i niepotrzebna masakra. Ten film to pokazuje “na bogato” w porównaniu do skromniej skrojonego “Kanału” Wajdy.
    Inna sprawa, że u mnie, na Żoliborzu już niektórzy wywiesili flagi.
    Ja też wywieszę, choćby po to, by uczcić pamięć mojego młodziutkiego wujka , którego nie było mi dane poznać, oraz innych fajnych chłopaków i dziewczyny>>>
    .
    Czyli uczczenie powstańców, ale nie powstania.
    Czyli, jak to pamiętam, dokładnie tak, jak chciała ś,p. Komuna, przez 40lat a patrioci się sprzeciwiali.
    No i wyszło na ich…
    Pozdr.
    .
    P.S. tylko niech Pani nie myśli że sobie kpinki robię. Taka obserwacja tylko…

  324. @mag
    ==========
    .
    Przepraszam, cytat z Pani wpisu mi nie wyszedł. Miało być:
    >>>Ja też wywieszę, choćby po to, by uczcić pamięć mojego młodziutkiego wujka , którego nie było mi dane poznać, oraz innych fajnych chłopaków i dziewczyny>>>
    Pozdr.

  325. …. z prasy codziennej ….
    ================
    .
    „Polski pilot zmienił MiG-a w rakietę.
    Jak Han Solo w Sokole Millennium”
    .
    Hej! Wziął kombinerki i z ruskiego badzewia zrobił rakiete!
    Przypomina się Kabaret Olgi Lipińskiej:
    Siostry Sisters: „Panie Kaziu, Panie Kaziu! Niech Pan zrobi rakietę kosmiczną”.
    Pan Kaziu: ” Nieee”
    SS: „Dlaczego nie? Panie Kaziu!?”
    PK: „Nie mam druta.”

  326. Bar Norte
    31 lipca o godz. 16:52

    Nie śpieszą się……
    Wzrost oprocentowania spowoduje wzrost kosztów obsługi długu.
    A ten przekracza 100% PKB.
    Z czego sfinansują, przy ujemnej wymianie handlowej?
    Znowu dodruk?
    Powietrza może nie starczyć….

  327. Konflikt z Państwem Islamskim będzie trwać dłużej niż 20 lat, dłużej niż jedno pokolenie. Wzrost zagrożenia pokazał nam niepokojące zjawiska, które czekają nas w najbliższym czasie; ta walka na Zachodzie odbije się mocnym „psychologicznym piętnem” – powiedział Grzegorz Cieślak. – Pojawił się dżihad III generacji, będący objawem „ewolucji” terroryzmu; obecne opinie na temat naszych szans na szybkie zwycięstwo w walce z ISIS są pesymistyczne – dodał ekspert Collegium Civitas.
    http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/zachod-w-obliczu-wojny-pokolenia-cieslak-pojawil-sie-dzihad-iii-generacji-walka/6gm49d
    ==============

    No to za krwawe, długie wojny i wielkie zarazy!!!
    Tyle szans na awans i zrobienie interesu życia!!!
    Że kosztem cudzego życia?
    Cóż…

  328. wiesiek59
    31 lipca o godz. 15:27
    tejot
    31 lipca o godz. 15:17
    To nie inwektywa, tylko ocena twoich wpisów na tematy które poruszamy.

    Mój komentarz
    Wiesiek, napisałeś, że mam blokadę mentalną i następnie na moje podziękowanie za tę skromną inwektywę dziwnie spokojnie tłumaczysz (powyżej), że to nie inwektywa, a ocena moich wpisów. Wieśka ocena wpisów tejota jest następująca:

    „tejot ma blokadę mentalną”

    Panie doktorze, kiedy mam się zgłosić na badania kontrolne? O, tu. Niech pan zapisze datę i cel wizyty, bo gdy dostanę blokady, to nie przypomnę sobie o co chodziło i kiedy mam przyjść. Dziękuję. Miłego dnia życzę.

    Też tak można. Słowo zawsze można obciosać, nagiąć, zobaczyć pod innym kątem i zdziwić się, że ja tego nie rozumiem.
    Pzdr, TJ

  329. możemy przeprowadzić wywiad z przebywającym tu najbardziej prominentnym więźniem: chudym mężczyzną przed czterdziestką, znanym jako Abu Abdullah, który przez półtora roku był w Bagdadzie głównym logistykiem „Państwa Islamskiego” (IS) do spraw zamachów samobójczych. Należy do nielicznych osób z kierownictwa IS, którzy zostali wzięci żywcem. Większość wolała wysadzić się w powietrze, połknąć kapsułkę z trucizną, jakie wielu z nich nosi zawsze przy sobie, lub zginąć w strzelaninie, niż pozwolić się schwytać. Zasadą owej grupy terrorystycznej jest nie wpaść żywym w ręce wroga.
    http://wiadomosci.onet.pl/prasa/logistyk-terroru/eegzqw
    =============

    Prawie, jak nasi z AK…..
    Na Pawiak też było im niespieszno.
    Im, do Guantanamo.
    Metody zwalczania, też jakby znajome.

    Deja vu, tylko w innej scenerii?
    Strasznie schematyczny ten świat, i miedzyludzkie interakcje.
    Szczegolnie te między okupowanymi a okupantami.

  330. tejot
    31 lipca o godz. 19:00

    Prawie każdy twój wpis, to bagatelizowanie cudzego zdania, argumentacji, natrząsanie się z opinii niezgodnych z własną.
    Jest to jakis sposób, ale nie dyskusji.

    „Blogowi geostratedzy” mogą się mylić, oczywiście.
    Komentując, spekulując, przypuszczając, domniemując, posługując się cytatami z innych niż główne media czy źródła niszowe.

    Ty natomiast WIESZ, nie masz żadnych wątpliwości…
    Jakoś mi na miarę wszechrzeczy nie pasujesz……

  331. wiesiek59
    31 lipca o godz. 19:54

    Mój komentarz
    Wiesiek, napisałeś, że mam blokadę mentalną. I wystarczy. Po co się rozmieniasz dalej na drobne?
    Pzdr, TJ

  332. Wiesiek
    Pisze , że obsługa długu przekracza w Polsce100% polskiego PKB .
    I jak tu brać poważnie wieśkowe interpretacje statystyki ?

  333. Wydaje mi się, że bredzisz, Wiesiek nic takiego nie napisał.

  334. wiesiek59 pisze: Tejot ma blokadę mentalną. Zgoda.

  335. Nemer
    Szkoda, że tylko ci się wydaje, że bredzisz.

  336. Amerykański snajper to wzorcowy Amerykanin. A amerykański wzorzec to nieśmiertelność. George W. Bush, Colin Powell, Donald Rumsfeld, Paul Wolfowitz, Condaleeza Rice, Susan Rice, Samantha Powers … liczba przestępców rośnie. Podobnie jak lista przestępstw, które popełnili: masowe mordy w wyniku wojen prowadzonych pod fałszywym pretekstem, obalanie suwerennych rządów w oparciu o kłamstwa, zabijanie niewinnych osób i „podejrzanych” z użyciem dronów, nie licząc się z prawem międzynarodowym oraz bez krzty żalu za wspieranie ludobójstwa na masową skalę. Tak jak Chris Kyle, oni również opowiadali z dumą o swoich czynach, bez najmniejszej skruchy.

    Większość Amerykanów zapomniała już o byłej Sekretarz Stanu Madeleine Albright, która w wywiadzie dla programu 60 Minutes telewizji CBS News broniła sankcji nałożonych przez Billa Clintona na Iran. Na pytanie gospodarza, Lesleya Stahla: “Słyszeliśmy, że zginęło pół miliona dzieci. To więcej niż w Hiroszimie […] czy warto jest ponieść taką cenę?”, Albright odparła: “Uważamy, że warto jest ponieść taką cenę”.

    Powiedziała: “Uważamy”, tak jakby odnosiło się to również do “nas”. W ten sposób bajdurzą moralizujący szaleńcy i wariatki – socjopaci i psychopaci – przemawiają z poziomu własnych stanowisk wysokiego szczebla, mówiąc całej reszcie, w co musi wierzyć oraz kogo trzeba zabić w następnej kolejności.

    Chris Kyle wykonał swój patriotyczny obowiązek. Wypełniał posłusznie rozkazy, podążał za słowami Białego Domu i wykonywał zlecone zadania. Ryba, jak wiadomo, psuje się od głowy. Amerykański rząd to amerykański snajper.
    https://pracownia4.wordpress.com/2015/02/08/amerykanski-snajper-czyli-wzor-dla-wspolczesnego-amerykanina/
    =================

    Interesujące…..
    Byli juz tacy, co jedynie wypełniali rozkazy…..
    ========

    Bywalec.

    Napisałem, że dług USA przekroczył 100% PKB.
    Włochy mają zadłużenie 220%, Japonia prawie 300.
    Jak się przełoży wzrost stawki o 1% na obligacjach, na obsługę takich długów?
    Pieniądze muszą pochodzić z podatków, lub kredytów.
    A to sie bezpośrednio odbija na poziomie życia mieszkańców kraju.

    Nie jest moim problemem, że nie widzisz związków przyczynowo skutkowych.
    Ja tylko sygnalizuje problem świata zachodniego na obecnym etapie.
    Banki zaczynaja wysysać społeczeństwa.
    Jak pasożyt……
    A społeczeństwa na to pozwalają.
    Dzięki politykom kupionym przez banki.
    Między synbiotem a pasożytem jest różnica.
    Czujesz?

  337. mag
    31 lipca o godz. 16:10
    W temacie warszawskim. Już się nie dam nabrać na żaden temat Warszawski. Dziś odprawiono w Warszawie błazeński kicz propagandowy. Ostania impreza ponurego kłamstwa i kiczu odrzuconego prezydenta, spadkobiercy zbrodniarzy winnych hekatomby warszawiaków, śmierci 200 tysięcy ludzi i katastrofalnych skutków ustrojowych. Tego od zbrodniczych wyklętych żołnierzy. W końcu lat sześćdziesiątych pracowałem w Warszawie. Każdego pierwszego sierpnia razem z tłumem warszawiaków, bez fanfar i jazgotu propagandy wędrowałem na Powązki z bukietem długich kolorowych gladioli. Składałem je na grobie Baczyńskich, na grobie cudownego i zapomnianego poety, brylantu którym strzelano, któremu kazano strzelać i go zabito. Grano Chopina, a ludzie w skupieniu i w zadumie uroczyście ciągnęli , każdy do swoich. Wielki dzień wspomnień o zdradzie i zbrodni przestępczych uzurpatorów i w zadumie o cierpieniach, śmierci, wygnaniu i stracie tysięcy najbliższych. W teatrze grano wtedy „Dziś do ciebie przyjść nie mogę” i ludzie płakali. Już więcej nie dam się nabrać na Warszawę.

  338. Bywalec 2,
    szkoda, że nie zauważyłeś, że wpis Wieśka odnosił się do wpisu Bar Norte
    godz. 16:52 czyli dotyczył Ukrainy.
    Któryś z nas nie umie czytać. Zgadnij który?

  339. Bywalec 2
    —————————————
    To o Ukrainę chodzi, o niej pisze Wiesław.
    Ukraina ma blokadę na sprzedaż obligacji, nie może rolować
    swojego długu.: tak , jak na przykład minister Szczurek.
    W przypadku Ukrainy; do kosztu obsługi długu należy doliczyć
    spłatę kapitału, i wtedy koszt obsługi długo, może się zbliżyć
    do wartości PKB.

  340. wiesiek59
    31 lipca o godz. 20:57
    Bardzo trafnie. Do tej ponurej listy zbrodniarzy, dodałbym jeszcze Hilary Clinton, Nuland, Brzezińskiego i Kanana.

  341. Wiesiek
    Przepraszam , z twojego wpisu z18:23 nie wynikało bezpośrednio, że twoja troska dotyczy zadłużenia USA.
    Najprostszym sposobem , aby te zadłużenie zmniejszyć jest inflacja i tą drogą i to nie od dzisiaj , idzie wiele krajów.
    Po II wojnie światowej UK i USA były o wiele bardziej zadłużone i mimo tego w dużym stopniu poprzez inflację zdołały z tego zadłużenia wyjść i nie było to związane z znacznym obniżeniem poziomu życia w tych krajach, przynajmniej w tamtym okresie.
    Stosunek zadłużenia państwa do PKB za tobą:
    Japonia 300%
    Włochy 220%
    USA 100%
    Węgry, którym wszyscy , a przedewszystkim Polacy, tak zazdroszczą sukcesu gospodarczego 78%
    Polska , zrujnowana i upadła 57%
    Rumunia i tutaj mała sensacja , 38%.
    Z tego może tylko wynikać, że wszyscy blogowi piewcy sukcesu gospodarczego Orbana, nie kierują się ekonomicznymi wskaźnikami, a jedynie ideologicznymi pobudkami, bo przecież normalnie to Rumunia musiałaby być dla nas przykładem sukcesu gospodarczego.

  342. „Banki zaczynają wysysać społeczeństwa.” – napisał Wiesław.
    Żeby tylko banki.
    To wysysanie już się kończy. Nie dotyczy Chin i okolic, tych gospodarek,
    gdzie jest wysoka wydajność pracy.
    Całkiem niedawno, zrozumiałem,dopiero, że blok wschodni nie miał szans,
    w konfrontacji ze światowym dobroczyńcom – z prostej przyczyny-
    bo za swoje towary otrzymywał dolary drukowane w stodole.Najpierw, musiał wziąć kredyt, na lichwiarski procent.
    Wielki, tylko sobie może na to pozwolić.

  343. Bywalec 2
    31 lipca o godz. 21:24

    nIE WIEM CZY ZAUWAŻYLEŚ, ALE PROBLEMEM KRAJÓW ROZWINIĘTYCH NIE JEST INFLACJA, TYLKO deflacja.

    Nie są w stanie banki centralne inflacji wywołać.
    Z prostego względu.
    Każdą kwotę rzuconą na rynek, banki przekierowują nie na kredyty dla ludzi, tylko na spekulację na giełdzie.
    Stąd kolejne bańki.
    I wzrosty kursów akcji oderwane od rzeczywistości.
    Do kieszeni ludzi nie trafia z tego dodruku zbyt wiele.
    Poziom konsumpcji ludności jest stały.
    Stąd problem……

    Jedynie większa konsumpcja wywołałaby inflację i wzrost cen.

    Sektor finansowy stał się bardziej dochodowy niż realna produkcja dóbr.
    Więc kapitał podążył za wyższą stopą zwrotu.
    Po co inwestować w maszyny, ludzi, surowce, skoro to samo można zyskać w wirtualnej wymianie przez kliknięcie?
    A że najlepszymi dłużnikami są państwa, więc korumpując polityków by je zadłużali, osiąga się niesamowite zyski.
    Ogon zaczął machać psem…….

  344. Wacław1
    31 lipca o godz. 21:40

    Drukować własną walutę, będącą jednocześnie waluta światową, może jedynie pięć krajów.
    Stąd ich przewaga nad całą resztą.
    Nikt nie jest w stanie ich sprawdzić w obecnych warunkach.
    Kontrola systemu finansowego świata to podstawa potęgi gospodarczej.

    Jen, dolar, funt, euro, frank szwajcarski, mogą byc produkowane z powietrza.
    DOWOLNIE.
    Reszta świata to łyka w oparciu o zaufanie jedynie.
    To jest źródło potęgi Zachodu i przewagi konkurencyjnej nad resztą świata.
    Własnym firmom można udzielić kredytów w dowolnej wysokości.
    I kreować ich ekspansję globalną, finansować przejęcia, fuzje, finansować badania, dotować eksport, dumping etc……
    A potem dowolnie manipulować kursami innych walut i stopami procentowymi cudzych obligacji rządowych, czy kredytu.

    Nawet, finansować wojny własne, przerzucając ich koszt na świat…..

  345. Ciekawe, ze jeśli chodzi o dług publiczny Ukrainy, to jeszcze w 2014 r. wynosił on około 40 %. Teraz jest szacowany na około 70 parę procent.
    Trudności ze spłatą długu Ukraina ma kolosalne, bowiem gospodarka wyhamowuje, a przede wszystkim eksport wyhamował, a to w znacznej mierze wskutek zatrzymania produkcji w Donbasie. Spadł bardzo znacznie eksport (m.in. do Rosji i UE), ale import jeszcze bardziej, tak że pozornie handel zagraniczny jest w porządku, bo bilans jest dodatni.

    Tutaj narzuca się bardzo ciekawe pytanie. Dlaczego konflikt w Donbasie jest podsycany? Odpowiedź narzuca się sama, ponieważ pomaga bardzo rzucić Ukrainę na kolana – przemysł donbaski przyczyniał się silnie do eksportu, teraz dochodów z eksportu wyrobów tego przemysłu nie ma. Chociaż nie był to eksport w przeważającej mierze towarów wysoko przetworzonych (węgiel, wyroby walcowane między innymi), to jednak jego spadek bardzo zaszkodził Ukrainie. Na rynkach światowych spadły ceny na te towary.
    Pzdr, TJ

  346. Bywalec2,

    Dla blogowych kombatantów, rozróżnienie długu na publiczny, konsumencki, zewnętrzny, wewnętrzny czy korporacyjny – nie ma znaczenia. To wszystko jedna ryba, liczy się wyłącznie ideologiczny zapał oraz zebrane oklaski. Należy wskoczyć na trybunę, coś huknąć, podeprzeć cytatem profesura Jelenia – no i hajda, nazad do onetowego speedy study.

    Gwoli przypomienia, czołówka najbardziej pokrzywdzonych krajów świata w kategorii external debt wygląda tak:

    1. Luxemburg – 3,443% GDP (!)
    2. UK – 406%
    3. Hong Kong – 334%
    4. Holandia – 316%

    Z kolei Korea Płn, Azerdbejdżan, Algieria, Haiti – to kraje chlubiące się najniższym długiem. O tempora… czy ktoś ma pod reką defibrillator?

  347. „Dzięki politykom kupionym przez banki” – pisze Wiesław,
    — wiele krajów będzie musiało zbankrutować, firm, ludzi..

    Nie zgadzam się z takim wyrokiem.
    Przyczyną jest patologiczna czynność umysłu współczesnego człowieka,
    który nie widzi, tego, że jest okradany, oszukiwany…..
    bo ma niską świadomość.
    To nie tylko polityków dotyczy, a także szeroko rozumianą naukę, szczególnie ekonomistów, wszystkich tych, którzy myślą, że są homo sapiens;
    i pozwalają na to; nie ryczą, nie krzyczą, nie protestują,
    nie robią rewolucji. Bo myślą, że ktoś inny, to za nich zrobi.
    Czeka , ta banda bezwolnych ludzi, prawdziwych niewolników, na zmiłowanie
    boskie, chyba.

    O tej niskiej świadomości, piszą tutaj, co niektórzy. Niestety, tylko piszą,
    bez podania recepty, jak temu zaradzić.

  348. Starsi panowie dwaj …

    Red. Żakowski i profesor Osiatyński rozmawiali dzisiaj w TOK FM (g. 7:40) o płacach dołujących w kraju. I nie znaleźli remedium = pewnie liczą na PiS, że przyjdzie i – abra-ka-dab-ra – je podniesie od dołu poczynając.

    Ale nie o tym chciałam się rozwodzić – Żakowski podsunał temat obietnicy wyborczej Petru, że w 10 lat można dogonić Niemcy w PKB na głowę, przy porównywalnych cenach konsumpcyjnych, nie znam szczegółów i dokładnego sformułowania. Teatrum – nazwał to Osiatyński, znaczy – wyborczy populizm. I wyliczył, że przy 2 pkt procentowe różnicy, czyli naszego gonienia Niemiec zabierze nam to 30 lat. Faktycznie, chyba żeby przyjąć 5 procent – skwapliwie rozważył Żakowski.

    No właśnie. Dlaczego nie 5 procent różnicy wzrostu nad Niemcami. Czy to jest taką niemożliwością. Niemcy ledwo notują wzrost, a Irlandia, która jeszcze 25 lat temu była szczytem biedy w UE, a teraz ma wyższe PKB na głowę niż Niemcy, w latach 1995-2000 notowała wzrost od 7,8 do 11,5%. Jak to robiła? A nie, o tym starsi panowie nie dywagowali. Czasu nie starczyło, wiedzy, wizji, odwagi?

    I tak się rodzi polska niemożność, na której żeruje PiS. Ale chyba nie ma metody na polską powolność. Może Polska jest zieloną wyspą w tej kofiguracji starych i nowych członków Unii. Ale na pewno nie jest tygrysem EŚW, jak Irlandia kiedyś stała się Celtyckim Tygrysem.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Celtycki_tygrys

  349. Wiesiek
    Masz oczywiście rację z tym , że kolejne próby pobudzenia koniunktury za często grzęzną po drodze w systemie finansowym. Rozwiązaniem mogłoby tutaj być bezpośrednia subsyducja obywateli. Budzę się któregoś pięknego poranka i w mojej skrzynce na listy znajduję ni z tego , ni z owego piękny czek powiedzmy na 1000€ . To są prawie te pieniądze które mi brakowały na pierwszą ratę na nowego Mercedesa, a więc szybko lecę , aby nakręcić koniunkturę.
    To jest oczywiście optymalny rozwój przypadków. Napewno nie będzie brakowało także takich , którzy te 1000€ wepchną znowu w nasz system bankowy. Mimo tego, oczywiście nawet z osobistych pobudek , nie mam nic przeciwko takiemu eksperymentowi. Niestety mimo tego, że o przeprowadzeniu go jest już mowa, na drodze ku temu stoi wiele i to przedwszystkim psychologicznych barier naszych decydentów.
    Co do deflacji, to tej w strefie Euro jeszcze nie ma , ale od porządanej 2% inflacji także jesteśmy co nieco oddaleni.

  350. „Problemem krajów rozwiniętych nie jest inflacja, lecz deflacja”

    Chwilowa tak. I to zależy od tego jak rozwiniętych. W USA deflacja nie jest problemem, a w Grecji jest.

    A jeśli spojrzeć na najbardziej rozwinięty kraj na świecie to tam inflacja przekracza 15 procent, niszczy się żywność nielegalnie sprowadzoną i poparcie dla prezydenta wkrótce przekroczy 99,9 procent.

  351. Bywalec 2
    31 lipca o godz. 22:10

    Czy to przypadkiem nie Bernake przeszedł do historii stwierdzeniem, że jak będzie trzeba, to zacznie rozrzucać studolarówki z helikoptera?

    Moim zdaniem.
    Potrzeby człowieka normalnego, nie są nieskończone.
    Zamykają się jakąś określoną listą, dającą konkretną kwotę.
    I Zachód osiągnął w dużej mierze stan nasycenia.
    Nie trzeba więcej produkować, inwestować.
    Sąd tak potężnym działem jest reklama.
    Trzeba wynajdywać NOWE potrzeby by interes się kręcił.
    Bo inaczej wzrostów nie będzie.

    To jest pułapka, z której nasza cywilizacja musi wyjść.
    Jak?
    Rywalizacja militarna, wyścig do gwiazd?
    Firmy mają przynosić ZYSKI, za KAŻDĄ cenę.
    Optymalizacja kosztów poprzez cięcia czynnika ludzkiego, obniża popyt wewnętrzny.
    Kolejny nierozwiązywalny dylemat………

    Teraz potrzeba filozofów i idei.
    Pierwsze próby już są.
    Może się coś wykrystalizuje.
    Inaczej kicha……albo wojna.

  352. Duende
    I o to chodzi.
    Niektórzy na blogu przyczepili się do jednego wskaźnika ekonomicznego i jadą na nim jak na dzikiej świni i to na absurdadalność ich zachowań chciałem żwrócić uwagę.
    Niskie zadłużenie Rumuni ma podobne korzenie , jak te Północnej Korei. Przynajmniej w przypadku Rumuni jestem przekonany o tym , że ten kraj chętnie zwiększyłby swoje zadłużenie , jeśliby przyspieszyłoby to jego rozwój. Barierą nie są tutaj pieniądze, ale brak mocy przerobowych i sensownych inwestycji .

  353. „Jen, dolar, funt, euro, frank szwajcarski, mogą byc produkowane z powietrza.
    DOWOLNIE.”

    Wiesław!
    Co najmniej 95 procent światowej ludzkiej populacji, nie posiada świadomości,
    że jest”dymana” przez te potęgi gospodarcze, a właściwie przez finansjerę.
    Żeby było śmieszniej, to dymanie dotyczy w jednakowym stopniu wszystkich, nawet Amerykanów, Szwajcarów, Niemców, Japończyków, Brytyjczyków…
    Nasi polscy wysoko wyuczeni, z profesorskimi tytułami,dziennikarze,
    tego nie wiedzą, tak myślę, jak słucham tego co mówią.

  354. Wiesiek
    A ja myślałem , że to wynajdowanie nowych potrzeb jest niczym innym jak postępem.
    Przed 20 laty niewielu jeszcze potrzebowało internetu, a teraz ?
    Obawiam się , że tam gdzie chodzi o postęp brakuje ci wyobraźni.
    Żyjemy w okresie wielkich przemian politycznych i gospodarczych, globalizacja. Na rynku pojawiła się wielka , konkurencja nowych tańszych producentów , za nimi podąża armia nowych konsumentów. W obecnym momencie kapitalizm potrzebuje tanich pracobiorców i bogatych konsumentów. Sprzeczność sama w sobie, dla wytarowania której polecasz wojnę.
    Podziwiam twój konsekwentny pesymizm.

  355. Bywalec 2
    31 lipca o godz. 22:27

    Zdefiniuj termin „rozwój”……
    Zadłużenia?
    Jakie wskaźniki oznaczają rozwój?

    Rumuni mogą mieć traumę po zaciskaniu pasa z czasów Causescu, spowodowaną spłatą długów za wszelką cenę.
    Spłacili, sporym kosztem społecznym, co do centa.
    Podobną traume mają Niemcy po hiperinflacji z lat trzydziestych.

    Rozwój polegający na przyroście dochodów najbiedniejszych, tak jak w Brazylii za Luli, a rozwój fortun najbogatszych, to dwie całkiem inne sprawy.
    Dość trudno zdefiniować parametry.
    Jaki desygnat, bo bez niego, nazwa jest pusta.

  356. Bywalec 2
    31 lipca o godz. 23:05

    Przypomnę ci, że internet został wynaleziony na potrzeby WOJNY właśnie……

    Jak większość wynalazków zresztą.
    To wojna jest motorem postępu, bo wówczas nakłady na badania są nieograniczone niczym, poza zdolnością fantazjowania, czy wyobraźni badaczy.

    Kolejna zimna wojna, z pewnością zaowocuje kolejnymi wynalazkami.
    Autonomiczne roboty bojowe?
    Si?
    Bomby kwarkowe?
    Sterowanie myślą?

    T wszystko już było- w s/f.
    Teraz jedynie pozostaje skonstruować, drobnostka dla inżynierów mających wytyczne.

  357. Wiesiek
    Nie jestem w stanie zmienić twojego nastawienia do otaczającej nas rzeczywistości , ale do ostatniego tchu mam nadzieję nie będę podzielał twojego pesymizmu.
    Rozwój i jego definicja ?
    Godzina późna i nie mam ochoty googlować, a to znacznie ułatwiło by odpowiedź, ale może : śmiertelność niemowląt, długość życia, stan zdrowia społeczeństwa i związane z tym postęp w warunkach i higienie życia, albo na obecnym chińskim etapie , wzrost konsumcji wieprzowiny, ku radości blogowych dietetyków.
    A może zwykle zadowolenie z własnej sytuacji życiowej ?

  358. Nie zauważam by na komentarzach wieśka59 ciążył jakiś pesymizmu.

    To po prostu próby dokonania chłodnego opisu czy analizy rzeczywistości. Można się z nimi zgadzać czy nie zgadzać. Nie rozumiem natomiast jak można krytykować opis czy analizę za pesymizm.
    Przecież opis czy analiza powinny powinna być prawdziwe a nie optymistyczne czy pesymistyczne.

    Przecież to nie psychoterapia tylko blog polityczny.

  359. Co do „rozwoju społecznego” … .

    Jak mówi definicja to „wieloetapowy i wielofazowy proces przemian społecznych, zmierzający w określonym kierunku, dokonujący się w kolejności wynikającej z jego wewnętrznych praw.”

    Jesli ten „wielofazowy i wieloetapowy proces przemian” niesie zmiany korzystne dla danej zbiorowości nazywa się go „postępem społecznym”.

    Jesli zaś niesie zmiany negatywne to określa się go „regresem społecznym”.

    Zwracam uwagę na okreslenie „zbiorowość”. Trzeba ją więc najpierw zdefiniować. Chocby z tego powodu, że w trakcie „rozwoju” pewne zbiorowości cieszą się „postępem” budowanym na „regresie” innych zbiorowości. „Postęp” jednych wynika z „regresu” drugich.
    I odwrotnie.

  360. bar norte:
    spd sama sie demontuje, bo robi za wielblada szeryfowej angeli(wielka koalicja), ktora siedzi pewnie w siodle i zawsze w srodku karawany 😉
    na horyzoncie timbuktu, a ante portas murzynek bambo krzyczy T!Q!M!
    i ma racje, ten barack hussein obama,ze tez chce do koryta, tylko co z tego wyniknie to nikt nie wie, poza tym, ze jeszcze rok by socjaldemokracja znikla(poza berlinem i brandenburgia) z powierzchni politycznej;
    a jesli andrei nales, min pracy, uda sie zlikwidowac 8 godziny dzien pracy, to bedzie to kolejny gwozdz w trumne dla niemieckiego socjalizmu, ktory niechybnie umrze, w niedalekiej przyszlosci, wraz ze szkola frankfurcka, amen.

  361. @Bar Norte 1 sierpnia o godz. 0:01
    „Nie zauważam by na komentarzach wieśka59 ciążył jakiś pesymizmu.”

    Jego szklanka jest po prostu w połowie pusta.
    Od dawna nie ma uszka.
    Jest lekko nadkruszona.
    Ale tylko w pięciu miejscach.
    Pęknięta od góry do dołu.
    Ale nie cieknie.
    Dużo.
    Wybrzuszone dno sprawia, że stoi krzywo.
    No i @wiesiek59 nie mył jej od czterdziestu lat.

    Nie dziwota, że prawdziwie odbija rzeczywistość.
    @Wieśka59.

  362. Przykro mi, ale, ten stan beznadziei, głupoty, naszych elit, nas wszystkich,
    na właściwym miejscu stawia, tylko, skromny lekarz medycyny z Ciechocinka”,
    który, jako jedyny na świecie daje receptę; ona jest realizowana, stosowana
    w wielu zbiorowościach, zwykle z przypadku.
    A reszta, ma tak nisko postawione myślenie, że nie jest w stanie z tych dobrych przykładów skorzystać.
    Cytat z Kwaśniewskiego:

    „W sprawach najważniejszych dla rodzaju ludzkiego od niepamiętnych czasów ludzkość nigdy nie dysponowała wiedzą i nadal dysponować nie może. Nadał ludzie mozolą się na próżno,ponieważ nie wiedzą,która
    praca jest dla nich samych i dla całego rodzaju ludzkiego pożyteczna, a która szkodliwa. Im bardziej są chorzy i biedni, tym częściej podejmują prace społecznie szkodliwe, pomijając wszystko to, co by istotnie mogło poprawić
    ich zdrowie i zapewnić im dobrobyt.
    Prof. Jan Szczepański przed kilkoma laty stwierdził: Jestem zdania, że upadek Polski rozpoczął się w drugiej połowie XVII wieku. I ciągle jeszcze idziemy w dół. Z kryzysu wyjdziemy chyba w XXII wieku.
    Ani uczeni, ani politycy nie wiedzieli i nie wiedzą, jaka była faktyczna przyczyna upadku Polski. Nie wiedzą też, co należy robić,
    aby z kryzysu wyjść teraz czy w XXII wieku. I nic, by wiedzę tę zdobyć, nie czynią. Przy obecnym postępowaniu wyjścia z kryzysu nie widać, nawet w bardzo dalekiej perspektywie.
    A tymczasem z kryzysu możemy wyjść bardzo szybko, zamienić się w naród zdrowy i bogaty, bowiem w naszym kraju powstała potrzebna do tego wiedza, mamy też ku temu duże możliwości. Jedynym skutecznym
    sposobem jest szybka poprawa wartości biologicznej ludzi, tzn. poprawa zdrowia narodu i czynności umysłów.
    Jedynym sposobem na to jest najlepsze, z punktu widzenia biochemicznego, pokrycie potrzeb biologicznych organizmów ludzkich, które da w efekcie późne dojrzewanie, długie życie, brak chorób i zdrową czynność umysłów ludzkich. Stworzy to podstawy pod spełnienie nakazu Biblii: nie będziesz mozolił się na próżno. Znaczy to, że
    prawidłowa praca mózgu sprawi, że każda praca podejmowana przez człowieka będzie uzasadniona i efektywna,będzie rozumna, będzie służyć człowiekowi i całemu światu, a nie w ostatecznym efekcie kierować się przeciwko niemu samemu.”

  363. Wracając do pesymizmu lub optymizmu, ewentualnie doznawania postępu lub regresu społecznego … .

    Nocą obejrzałem film chiński „Żyć” w reżyserii Zhanga Yimou z 1994 roku. Film dzieje się w okresie lat 40 – 70 ubiegłego wieku. Dynamiczne przemiany Chin rezyser obrazuje losami przeciętnej rodziny.

    Jednym z bohaterów jest dobrze sytuowany w realiach feudalnych Chin młodzieniec, który niestety ma słabość do hazardu. W kości przegrywa dom i resztę majątku. Dom przejmuje człowiek z nizin społecznych, który dzięki wygranej w kości awansuje do wyższej klasy społecznej. Bohater ląduje więc z rodziną na ulicy – na dnie socjalnego piekła. By jakoś się utrzymać wykorzystuje talenty artystyczne i wedruje z trupą teatralną po chińskiej prowincji. Tam dopada go rewolucja. Zostaje przymusem wcielony do armii Kuomintangu a potem wzięty do niewoli przez chłopską armię Mao, słuzy ciągnąc w błocie armatę a w przerwach umila życie żołnierzom występami artystycznymi.
    Dodam, że życiem bohatera nie kierują przekonania czy kalkulacje, analizy tylko sekwencje przypadków – jak w owej grze w kości za sprawą której przegrał majątek.

    Po zwycięstwie rewolucji młodzieniec wraca do swego miasteczka i zastaje rodzinę w nędzy. Ale po kilku dniach trafia przypadkowo na posiedzenie trybunału rewolucyjnego. Oskarżonym o przynależność do klasy wyższej jest facet, który przed laty wygrał w kosci jego dom. Oczywiście faceta w stroju hańby mieszkańcy wleką na plac i mordują.
    Wstrząśnięty egzekucją bohater wraca do domu i rozmawiajac z żoną dochodzi do wniosku, że przegrywając dom wygrał życie. Gdyby nie kubek i kości jego wraz z rodziną zamordowano by na placu. Tylko dzieki przegranej zyskał dogodną pozycję społeczną w nowej rzeczywistości, którą zresztą potwierdzało pismo rekomendacyjne z Czerwonej Armii – do której jak przypomnę wcielono go przypadkowo.

    No i pytanie – czy ta historia będąca tak naprawdę analizą procesu społecznego ma charakter optymistyczny czy pesymistyczny? Czy bohater wraz z rodziną (ich grupy społeczne) doznawali postępu czy regresu?
    A co z facetem, który w kości wygrał dom?

  364. Bełkot warszawskiego salonowego cwaniaka i prawicowego cyngla Michnika niejakiej Wężyk. http://wyborcza.pl/magazyn/1,147226,18464366,liberal-olechowski-pochyla-sie-nad-panstwem-rozmowa.html

  365. Dlaczego trzeba glosować na lewicę.
    „Zjednoczona Lewica jak to mówią na podwórku – „szału nie robi”, nie jest do końca ani lewicowa, ani zjednoczona, ale ma tą wielką zaletę i przewagę nad rzeczywistością, że w ogóle istnieje, zjednoczyła się i jest. Co więcej wystawi w całym kraju wspólne listy, na szczęście liderom starczyło „oleju”, czy też rozsądku i nie popełnią tego samego błędu co przy wyborach do Parlamentu Europejskiego, kiedy to w rozdrobnieniu, lewica poniosła totalną porażkę.

    W nadchodzących wyborach nie można nie iść głosować. Trzeba mieć na kogo oddać głos. Na prawicę jest to wykluczone, na rządzącą partię – to obraza dla inteligencji, na partię interesu klasowego mieszkańców wsi niech głosują rodziny działaczy, co do pana Kukiza, to trudno się zorientować o co mu chodzi, reszta się statystycznie mało liczy. Na kogo więc można będzie oddać głos?

    Żeby w ogóle być dzisiaj w Sejmie – trzeba się zjednoczyć i trzeba współpracować, tj. co najmniej nie pluć na siebie nawzajem i nikogo nie wykluczać. Lewica, jest tylko wtedy silna, jeżeli jest na niej miejsce dla wszystkich – od antyklerykałów, po polityków mających się świetnie na regularnych obiadach z Biskupami, jak również od osób o przekonaniach prawie narodowo-socjalistycznych, po lewicowych anarchistów, czy też poprzez wszelkie kolory tęczy, odcienie czerwieni i generalnie wszystkich. Bo siła jest w jedności. Bez względu na szczegóły własnych przekonań politycznych, warto jest zgodzić się na pewien mainstream przekonań i wartości lewicowych, które jeżeli nawet się ich nie popiera zdecydowanie – to się je toleruje, nie przeciwstawiając się im. Celem jest współpraca, albowiem wrogów nie brakuje, jak również nie ma alternatywy. Można sobie siedzieć na kanapce w ciepłej krakowskiej kawiarni i w długie zimowe wieczory rozprawiać o konieczności uwypuklenia walki klas we współczesnej lewicy, ale to nie zmieni faktu, że będzie można tylko siedzieć na kanapce, oczywiście pod warunkiem, że się ma na kawę, a do lokalu nie wpadną rozochoceni prawicowcy z rurkami metalowymi, pokazać „czerwonym”, że nie mają prawa żyć i aborcja w ich przypadku lub zamrożenie zarodków, to by było to o co przecież się upominają.

    Biorąc pod uwagę sondaże, stoimy przed ryzykiem zdominowania parlamentu przez dwie, ewentualnie trzy podmioty polityczne. Uwaga – niestety wszystkie trzy prawicowe. Zjednoczone formacje prawicowe mogą rządzić samodzielnie, a obecny w Sejmie – Paweł Kukiz ze swoimi Posłami, może przeważać w stronę większości konstytucyjnej. Opozycję może stanowić tylko Platforma Obywatelska, ewentualnie dwie partie, które się z niej po spodziewanym rozpadzie utworzą. Czy chcecie państwo takiego Sejm? Prawdziwej orgii prawicy?

    Właśnie dlatego trzeba głosować na Zjednoczoną Lewicę, ponieważ to może być ostatnia szansa w historii, żeby w ogóle było na kogo głosować po tej stronie sceny politycznej.

    Szkoda, że nie wszyscy się zjednoczyli, szkoda że niektórzy zostali wypchnięci poza nawias wspólnoty, jednak liczy się „tu i teraz”, a to nakazuje karność i zjednoczenie elektoratu oraz jednoznaczną projekcję oczekiwań politycznych w głosowaniu. W poprzednich wyborach – nie było na kogo głosować, nie było kandydata w wyborach prezydenckich, niestety – skończyło się to marnie dla lewicy, która nadal w oparciu o SLD i Twój Ruch, ma pewne struktury i ma elektorat, zdolny do zmobilizowania się.

    Jest poważna szansa, że jeżeli Zjednoczona Lewica zaprezentuje się jako jedyna, rzeczywista i realna – alternatywa dla prawicowej dyktatury w naszym kraju, to ludzie z przekory mogą na nią oddać głos, albowiem jeżeli ktoś nie chce głosować na Platformę Obywatelską, ponieważ uznaje ją za partię niezdolną do rządzenia, jak również nie ma zamiaru głosować na PiS, to jaką ma dzisiaj alternatywę wobec nich?

    Silna, europejska, wolnościowa, włączająca i socjalistyczna lewica, to jest jedyna formacja, na którą w istniejących warunkach politycznych kraju warto oddać głos. Ciekawą propozycją jest jeszcze partia „Zmiana”, jednak wymaga ona bliższego przyjrzenia się jak również dokładniejszej analizy propozycji programowych, albowiem na jej reprezentantów wylano już tyle pomyj i czarnego PR-u, że nie można tu być wiarygodnym dla czytelników bez pogłębionej refleksji. Lewica w tym kontekście jest zdecydowanie bardziej mainstreamowa i przewidywalna, to niestety dalej partia establishmentowa, będąca częścią rządzącej elity, ale przynajmniej działacze nie straszą, a dorobek nie zniewala, ani nie zniechęca.

    Realnie, jak zrobią dobry program i jak przeprowadzą zaangażowaną kampanię wyborczą, to bezwzględnie mają istotną szansę na nawet 20% poparcia. To nie jest Sci-Fi, ale to jest proste zsumowanie ostatniego wyniku pana Palikota i jego partii, jak się ona wtedy nazywała z wynikiem SLD oraz suma poparcia dla pomniejszych inicjatyw lewicowych. Mówimy tutaj o progu poparcia sięgającym 20% Przy naszej ordynacji preferującej wielkie partie i wielkie wyniki, to może oznaczać, nieco mniej mandatów – tak odpowiadające 13-17% głosów, ale to mimo wszystko może być około 70 mandatów. To bardzo dużo jak na nasze realia.

    Sama obecność silnej partii lewicowej w Sejmie jest gwarancją, że w ostateczności – w przypadku przemodelowania przez prawicę ustroju państwa, będzie ktoś, kto będzie mógł oficjalnie i bez wyraźnego lęku zaprotestować.

    Byłoby idealnie i to można sobie próbować wyobrazić, żeby Zjednoczona Lewica, PO oraz to co uzyska pan Kukiz, mieli razem 231 Posłów i mogli przynajmniej w teorii stworzyć rząd. Wówczas w najgorszym scenariuszu prawica, korzystając ze „swojego” prezydenta doprowadziłaby do kolejnych – przyspieszonych – wyborów, które odbywałyby się już w atmosferze bitwy o przyszłość kraju, a nie trywialnego głosowania przeciwko Platformie Obywatelskiej.

    Z powyższych względów warto jest rozważyć możliwość głosowania na Zjednoczoną Lewicę, pomimo niechęci do części działaczy, czy też przy pełnej świadomości braku wartości dodanej wynikającej ze zjednoczenia itd. Liczy się bowiem brutalne „tu i teraz”, jeżeli nie będzie lewicy w Sejmie, a jest to bardzo prawdopodobne przy tym rozłożeniu się nastrojów politycznych, to istnieje ryzyko, że prawica w ramach wszechwładzy – bezwzględnie to wykorzysta i tak zmieni ustrój państwa, jak będzie miała na to ochotę, bez pytania, czy też nawet informowania kogokolwiek w tym temacie. Wówczas zobaczycie państwo cud, jak większość mainstreamowych mediów nagle uzna, że jednak pan Prezes to miał zawsze rację, tylko go nie rozumieliśmy, a pan M., to w ogóle Polskę-prawie-zbawił, bo jak wiadomo brzoza miała rdzeń wolframowo-uranowo-diamentowy…

  366. wiesiek59
    31 lipca o godz. 20:57

    Wiesiek pisz zawsze o jaki dlug chodzi.

    Jezeli porownujesz publiczny w jednym kraju z dlugiem publicznym w innym wszystko jest w porzadku.

    Dlug publiczny Wloch wynosi okolo 130%
    USA ponad 100%.
    W wypadku Wloch okolo 2/3 dlugu znajduje sie we wloskich rekach…

    W wypadku USA tylko Chiny maja dobrze ponad 20% amerykanskiego dlugu
    Zadluzenie sektora prywatnego w USA wynosi 200% PKB !
    We Wloszech okolo 80%…

    Calkowity dlug amerykanski to ponad 330% PKB.

    Gdzie oAmerykanie (housholds) maja zadluzenie na poziomie 80% PKB.
    Wlosi kolo 40%

    Natomiast dlug publiczny Luksemburga wynosi okolo 23%
    Wysoki jest dlug sektora prywatnego.

    itd.
    Wszystko nie jest takie proste.
    Ale przerazajace…
    http://static.safehaven.com/authors/mish/36644_e.png

  367. W lipcu minela rocznica zalozenia przez bylego terroryste pilsudskiego,wzorowanej na obozie w Dachau,
    Berezy Kartuskiej, gdzie wladza znecala sie nad proponentami rozwiazan alternatywnych wobec polityki sanacji.
    Witos,Cat-Mackiewicz,dzialacze narodowi polscy i ukrainscy , komunisci mieli przedsmak losu zgotowanego przez NIEUDOLNA wladze calemu krajowi we wrzesniu ’39.

  368. Wiesiek bierz kilka terminów, składa je w wiazankę i taki zestaw udziela blogowi jako teorię rozwoju, filozofię wręcz. Przykład zbitki Wieśka:

    „Rywalizacja militarna, wyścig do gwiazd?
    Firmy mają przynosić ZYSKI, za KAŻDĄ cenę.
    Optymalizacja kosztów poprzez cięcia czynnika ludzkiego, obniża popyt wewnętrzny.
    Kolejny nierozwiązywalny dylemat…”

    I weź tu panie dziejku kombinuj, co też Pytia chciała blogowi przekazać
    Wyścig do gwiazd?
    Cięcie czynnika ludzkiego?
    Jaki dylemat? O co chodzi?

    Z Wieśkiem idzie w parze drugi pan W., który też wykłada na blogu swoje teorie lecz przedstawia je bez zbędnych ozdobników i zawiłości semantycznych, Powiada on – wszyscy są głupi, bo nie wiedza co jedzą.

    Blog dostaje od kompanionów panów W. w odpowiedzi na rozkręcaną przez nich podaż słów oznaki rosnącego zrozumienia, np. taki głos zrozumienia dla Wieśka:

    „To po prostu próby dokonania chłodnego opisu czy analizy rzeczywistości. Można się z nimi zgadzać czy nie zgadzać. Nie rozumiem natomiast jak można krytykować opis czy analizę za pesymizm.”

    Piękne. W pierwszym rzędzie odwołanie się do wolności słowa (można się z nim zgadzać lub nie zgadzać), w drugim potężna dawka obiektywizmu – „chłodna analiza rzeczywistości”.
    Zastanawiam się ile jest chłodnej analizy rzeczywistości w takiej sentencji – „optymalizacja kosztów poprzez cięcia czynnika ludzkiego, obniża popyt wewnętrzny”.

    Albo taka maksyma Wieśka:
    „Potrzeby człowieka normalnego, nie są nieskończone.
    Zamykają się jakąś określoną listą, dającą konkretną kwotę.”

    Toż to sama prawda, koncentrat prawdy – potrzeby człowieka normalnego nie są nieskończone. Wieśkowi zapewne wystarczy pewnie być nakarmionym, odzianym i ogrzanym oraz mieć jakiś PC podłączony do sieci i co tam jeszcze – wycieraczkę przy drzwiach, jakieś środki czystości, coś na podłodze, coś na ścianach, rower, jakiegoś lekarza w okolicy, sklep spożywczy, aptekę. Zapomniałem, dodam jeszcze sklep rowerowy i sklep ze środkami czystości, sklep z tapetami na ściany, sklep z szybami do okien, albo szklarz w pobliżu, jakiś szewc, nie – sklep z butami jest lepszy, bo starych trzewików się nie opłaca naprawiać.

    Chyba wszystko. Rzeczywiście, potrzeby nie są nieskończone i da się je ująć określona listą.
    Pzdr, TJ

  369. Wyciek
    1 sierpnia o godz. 9:27

    Ciekawy wywiad.
    Pan Olechowski w dalszym ciągu się uczy, wyciąga wnioski, formułuje pytania- na razie bez odpowiedzi. Podobne są zadawane w całym świecie Zachodu.
    Formuła bogacenia się nielicznych w imię postępu, zdaje się wyczerpywać.
    A nowego modelu na razie brak.

    Nie zgadzam się z jednym z wątków- że trzeba było wygenerować polski kapitał pozwalając na stworzenie fortun.
    Jaki jest efekt?
    Gdzie te fortuny zaparkowały?
    To było przyzwolenie na rozbój i wywóz kapitału z kraju……
    W jakich krajach obecnie on jest?

    Juz kilka lat temu powstawały pomysły dochodu gwarantowanego, czy emerytury podstawowej. Pomysł krąży, być może zmaterializuje się w najbliższej przyszłości- w jakimś kraju.
    W dobie automatyzacji, gdy coraz więcej zawodów znika pod jej wpływem, bądź ogranicza zatrudnienie, alternatywne sposoby generowania popytu wewnętrznego zdają się być niezbędne.
    ROBOTY NIE KUPUJĄ, ani nie głosują……

  370. tejot
    1 sierpnia o godz. 10:07

    Poza szyderstwem, masz jakieś WŁASNE poglądy?
    Bo coś ostatnio nie widzę……

    Podstawowe potrzeby Maslowa, zdaje się wyczerpują katalog potrzeb podstawowych?
    Reszta może być nieskończenie długa.
    Czy potrzeby podstawowe ma zapewnić Państwo, czy też sam człowiek, to kwestia dyskusji.
    Na przykład, jakiemu procentowi ludzi pozostawimy żywienie się na śmietnikach…..

  371. „Dolinę Krzemową ktoś stworzył. Na jej, jak to mówią, ekosystem składają się Uniwersytet Stanforda, deweloperzy, którzy zbudowali infrastrukturę, oraz inwestorzy, którzy pootwierali tam biura, żeby szukać ciekawych projektów. To się nie stało samo.”

    Dlaczego nawet w tak podstawowych i wydawało by się klasycznych sprawach ludziska nadal wykazują się tak dużą niewiedzą?
    Specjalistka od Doliny Krzemowej pominęła drobnostkę czyli zapotrzebowanie na ich produkty. Najpierw gorąca (II światowa) wojna i radar a potem zimna wojna i zbrojenia, chociaż nie tylko. Taki H-P dostał na początku duże zamówienie od Disneya.

    Bez ssania można sobie próbować wtłaczać co się chce w gospodarkę. Z żadnym skutkiem. Zapotrzebowanie przemysłu i rola państwa są kluczowe. SV nie powstają na ugorze, same i z niczego. Cudów nie ma.

    Wypadałoby jeszcze dodać, że Dolina nie wyrosła w próżni. Jej początki splatają się bardzo ściśle z uczelniami na wschodnim wybrzeżu, z MIT i Harvardem. A zatem lepiej mieć te MITy i Harvardy zanim powstanie SV.

  372. „wyników finału tegorocznych XXXIX Akademickich Mistrzostw Świata w Programowaniu Zespołowym”
    Tak to jest gdy osoba pełna złej woli i całkowicie pozbawiona najbardziej nawet rudymentarnej metodologii naukowej zaczyna nadawać. Wychodzi propaganda a nie informacja.

    Manipulant pisze XXXIX nie wiedząc, że to jest zapis liczby rzymskimi symbolami cyfr. To tyle samo co 39 napisane arabskimi cyframi.

    Manipulantowi do główki nie wpada sprawdzić jak wyglądały rezultaty polskich uczelni w poprzednich 38 edycjach tych zawodów.

    Tłumacząc na język zrozumiały dla manipulanta; dorobku reżysera filmowego ani pisarza ani aktora ani piosenkarza ani dziennikarza nie oceniamy wyłącznie na podstawie recenzji jego ostatniego utworu czy wykonania.

  373. Synkretyzm – połączenie różnych, często rozbieżnych i sprzecznych poglądów; wyznawanie zasad lub wierzeń obejmujących odległe od siebie elementy pozornie lub rzeczywiście wzajemnie sprzecznych.
    ============

    Jakby ktos nie znał terminu…..
    Usiłuje połączyć w sensowną całość różne elementy, przewidując ich skutek.
    Akcja zawsze wszak rodzi reakcję.

  374. folwarkPn
    1 sierpnia o godz. 9:44
    W lipcu minela rocznica zalozenia przez bylego terroryste pilsudskiego,wzorowanej na obozie w Dachau,
    Berezy Kartuskiej, gdzie wladza znecala sie nad proponentami rozwiazan alternatywnych wobec polityki sanacji….”

    Rozwiazaniem „älternatywnym”
    byla siedemnasta republika CCCP , gulagi i stalinizm.
    Katyn do 100-tnej potegi.
    Dzisiaj ci „proponenci” wisieliby na hakach albo siedzieli w Guantanamo.
    Na to zaslugiwali.

  375. Zanim szuje zaczna pluc!

    https://www.youtube.com/watch?v=pso9vp3ZFH8

    1 sierpnia!

  376. Dyskusja blogowa dowodzi, że problem z czytaniem prostych tekstow ze zrozumieniem dotyka również, jak się domyślam, odpowiedzialnych za naukę owego czytania.

    Fragment recenzji komentarza:

    „„To po prostu próby dokonania chłodnego opisu czy analizy rzeczywistości. Można się z nimi zgadzać czy nie zgadzać. Nie rozumiem natomiast jak można krytykować opis czy analizę za pesymizm.”
    Piękne. W pierwszym rzędzie odwołanie się do wolności słowa (można się z nim zgadzać lub nie zgadzać), w drugim potężna dawka obiektywizmu – „chłodna analiza rzeczywistości”.
    Zastanawiam się ile jest chłodnej analizy rzeczywistości w takiej sentencji – „optymalizacja kosztów poprzez cięcia czynnika ludzkiego, obniża popyt wewnętrzny”.

    Autor recenzji jak iluzjonista wyjmuje z tekstu fragmenty dokonując ich oceny bez uwzgledniania kontekstu znaczeniowego.
    We fragmencie „można się z nim zgadzać lub nie zgadzać” nieoczekiwanie odnajduje odwołania do „wolności słowa” choć z kontekstu jasno wynika, że fragment odnosi się do sposobu argumentacji. Kluczem jest pominięte w recenzji słowo „pesymizm”.
    Następnie chcąc ośmieszyć znów wycięte z kontekstu sformułowanie „chłodna analiza rzeczywistości” obrazuje je również wyrwanym z kontekstu zdaniem. Zdaniem z zupełnie innego komentarza.
    Na marginesie … . Zdaniem napisanym w „chłodnym” emocjonalnie żargonie. Zdaniem dość oczywistym, po przetłumaczeniu na język potoczny.
    Choć wypadało by przypomnieć, że pojedyńcze zdanie wyrwane z analizy nie jest analizą.

    Skąd więc ta sieczka erystyczna? Z uwagi na jej prostactwo trudno jest przyjąć, że recenzent stosuje ją z powodów polemicznych, bo dyskwalifikuje polemicznie.

    Jedynym wytłumaczeniem może być więc to, że recenzent nie rozumie co czyta. Nie rozumie treści komentarzy, gubi się w wątku dyskusyjnym.
    Dlaczego tak się dzieje? Ano dlatego, że recenzent czyta to co chce przeczytać. Widzi w tekście to co chce widzieć a nie to co napisano.

    Reasumując – recenzent dyskutuje sam ze sobą.

  377. Bar Norte
    1 sierpnia o godz. 13:11

    Przypuszczam, że bardzo wielu ludzi, w tym na nieszczęście- polityków, nie jest w stanie rozpatrywać rzeczywistości wielowątkowo, widzieć związki przyczynowo- skutkowe między zdarzeniami.
    Rozpatrują jakiś fragment życia społecznego czy gospodarczego wycinkowo, bez powiązania z resztą elementów.

    Myślenie holistyczne czy synkretyczne, nie jest dane każdemu.
    Zatrzymują się na poziomie konkretno- obrazowego, nawet zwykłe abstrakcyjne jest im niedostepne.

    No i mamy efekty.
    Propagandowe……
    Zielona Wyspa, bo rośnie PKB.
    Co z resztą parametrów?
    Średnia krajowa wzrosła!!!
    A w jakim decylu najbardziej?
    Propaganda za Szczepańskiego była wielka.
    Ale jakieś konkrety jednak powstały.
    Obecnie jest większa, ale z tych wytwórczych, przekładających się na wpływy budżetowe, jakoś niewiele.

    Teoretyzując, można sobie wyobrazić RZĄDOWY program budowy autostrad.
    Tak budowano we Włoszech, Niemczech, USA.
    Przypuszczalnie, nie byłyby tak horrendalnie drogie i nie wycinałyby się samobójczo polskie firmy na przetargach.
    Ale, komuś trzeba było dać zarobić, kosztem naszych interesów.

  378. Wiesku,
    Faktem jest, ze towarzystwo… w obliczu mozliwosci odsuniecia od zlobu nagle przejrzalo na oczy i dostrzeglo to o czym inni mowili od wielu lat.
    Dotyczy to rowniez Olechowskiego, Belke a niedlugo byc moze Balcerowicza….

  379. Andrzej Falicz
    1 sierpnia o godz. 13:46

    Sachs juz dawno przejrzał na oczy i przeprosił.
    Po Balcerowiczu sie tego nie spodziewam.
    Stał się więźniem własnej doktryny.
    Mozna założyć, że nigdy nie przyzna się do błędów bo wydaje mu się, że obniżyłoby to jego prestiż. Taki typ osobowości.
    Bardzo POLSKI…….

  380. Gdybym był choć trochę bardziej inteligentny , dyskutowalbym sam ze sobą . Well …
    probuje ale poniewaz jestem niewystarczajaco ( jak na moje wymagania) proby sa raczej nieudolne

    http://www.bing.com/videos/search?q=tadeusz+gajcy&FORM=VIRE1#view=detail&mid=1B910391AA6DEC4A9BD81B910391AA6DEC4A9BD8

  381. Blogowi geopolitycy wykręcają kota ogonem, jak tylko mogą. A to w holizm uderzają, a to w synkretyzm, wycieczki w erystykę również uprawiają. Łącza wszystko ze wszystkim i z dumą oświadczają, że oni wiedzą, co to holizm i synkretyzm, a zajmowanie się faktami, czy jakimiś tam szczegółami, to erystyka.

    Myślenie punktowe, selektywne, osobne, przytaczanie wyrwanych danych i kuriosalnych opinii o państwie i gospodarce jako całościowo opisujących sytuację, a właściwie nie przytaczanie, a cytowanie tych danych, cytowanie z powiedzonek wyrwanych z różnych okazjonalnych wypowiedzi polityków. Przy czym polityk może być nachlany, to dla tych geopolityków wsio ryba, wypowiedź jest wypowiedź.

    Cytują w nieskończoność dane o długach, obligacjach, obsłudze długu, rolowaniu, lewarowaniu, wszystko do jednego worku. Pomieszanie z poplątaniem. Nie wiadomo o jakie długi im chodzi – publiczne, prywatne, korporacyjne, krajowe, zagraniczne, rzucają procentami na wszystkie strony, szacują wszystko wedle jakichś nieznanych swoich reguł, następnie na zwracających im uwagę komentatorów proszących o konkrety, nadymają się, prychają, obrażają się widowiskowo i oświadczają – ja tylko szukam zależności, łączę dane, widzę związki, których inni nie są w stanie dostrzec, a przede wszystkim nasi politycy, którzy są okropnymi głupolami, ja tylko przekazuję tę moją wiedzę i widzenie na blog.
    Tak to myślenie fragmentami, myślenie oderwane, wtórne urasta do rangi holizmu.
    Pzdr, TJ

  382. Każdy, kto miał styczność z podstawową choćby ekonomią, wie że firmy nie odczuwają wdzięczności. Polityka przekupywania zachodnich koncernów do inwestowania w danym kraju jest krótkowzroczna i wynika raczej z politycznego populizmu niż realnej dbałości o gospodarczy interes kraju. Najlepszym dowodem są państwa Ameryki Łacińskiej, które taką politykę prowadziły przez trzy ostatnie dekady. Np. w Chile pomiędzy 1993 a 2002 r. zagraniczne koncerny wydobyły 21 mln ton miedzi, co dało im 34 mld dolarów przychodów z eksportu. Choć odprowadziły od tego podatki w wysokości 1,7 mld dolarów, to na ulgach podatkowych zaoszczędziły… 2,6 mld dolarów. Jedna z firm (należąca do koncernu Exxon) w ogóle nie chciała płacić podatku dochodowego, więc sztucznie zawyżała koszty i operowała na stracie przez… 23 lata! Jeśli coś można nazwać gospodarczym neokolonializmem i sytuacją, gdy „obcy” kapitał drenuje czyjąś gospodarkę, to to właśnie jest taki przypadek.
    http://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/kapital-chcialby-byc-kosmopolita/
    ================

    Dzięki takim politykom jak nasi, sytuacja jest podobna…..

    Przed czymś takim przestrzegał prof. Kieżun.
    Neokolonializm, czy kapitalizm kompradorski, to nie jest coś dla nas obcego.
    To REALNIE funkcjonuje w Polsce.

  383. tejot
    1 sierpnia o godz. 14:18

    Właśnie udowadniasz nieumiejętność myślenia abstrakcyjnego.
    O wyciąganiu wniosków, juz nie mówię.
    Co chcesz udowodnić?
    Błędy w moim rozumowaniu?
    To się odnieś merytorycznie, a nie erystycznie,,,,,

    Jakie ARGUMENTY przytoczysz, w oparciu o kogo?

  384. A tu jeszcze jeden (? znaleziony , bo nieznalezionych moze byc przeciez wiecej) troche bardziej ( wystarczajaco aby dyskutowac z samym soba ) inteligentny .

    „Dzięki Bogu za Radio Maryja, Ojca Dyrektora i jego słuchaczy, dzięki nim wiemy np.
    – kto jest Polakiem, a kto go tylko udaje ponieważ tak naprawdę jest Żydem, Ukraińcem, Agentem itd. Dzięki temu, ktoś kto sam o tym nie wie, może się o tym dowiedzieć. Jakie to piękne, myśleć od dziecka, że nazywasz się np. Jan Nowak, Twoja matka- Anna, z zawodu księgowa, a ojciec- Marcin, z zawodu ślusarz, kiedy tak naprawdę jesteś Żydem, nazwiskiem Rosenstein, twój ociec był agentem KGB, a matka zwykłą k….,
    – dzięki Ojcu Dyrektorowi dowiedziałem się także, że murzyn jest czarny bo się nie myje itp.
    To wszystko jest wyjątkowo piękne i mądre.”

  385. GW ubolewa nad lista kandydatow do wyborow z listy PO w stolicy.
    No i po co bylo dyskutowac tak zazarcie o tym, jedynie slusznym rozwiazaniem i alternatywa polityczna Polski wspolczesnej?
    Sprawdza to moja prosta teorie, ze PO i PiS to 2 skrzydla tej samej partii. I to ciemnogrod i to tez.
    http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1,66825,18469593,wybory-parlamentarne-koszmarna-lista-platformy-obywatelskiej.html
    Teraz Pilzner lub Muszynianka napisza cos pozytywnego o PO i cos przykrego o moich pogladach.

  386. „Z Wieśkiem idzie w parze drugi pan W., który też wykłada na blogu swoje teorie lecz przedstawia je bez zbędnych ozdobników i zawiłości semantycznych, Powiada on – wszyscy są głupi, bo nie wiedza co jedzą.”
    —————-
    Tejot , tak chlapnął.
    Tejot, niewłaściwą dietą można doprowadzić, swój umysł,myślenie, intelekt–
    że wszelkie kojarzenie faktów, wiązanie ich ze sobą, u człowieka, staje się niemożliwe.
    Tejot, Twoje stwierdzenie: ” wszyscy są głupi, bo nie wiedzą co jedzą”, jest po prostu głupie, bez sensu, bez żadnej logiki.
    Bo człowiek , żywiony samymi jabłkami i gruszkami i na osłodę ciasteczkami,
    nie musi być głupi, czasami, może mieć więcej rozumu, rozsądku od profesora uniwersytetu. Taki człowiek może być zdrowy przez całe swoje życie, ale może nie nadawać się do pracy wymagającej intelektu.

    Z tym wpływem żywienia na naszą psychikę, zdrowie, intelekt.. na wszystko,
    to nie jest taka prosta zależność, to nie jest prosta nachylona pod katem 45 stopni i stale rosnąca. Jeszcze takiego równania, żaden matematyk, filozof, medyk nie opracował. To jest bardziej złożone niż cały wszechświat, nasz układ nerwowy.
    Wiemy niewiele, łącznie z dr Janem Kwaśniewskim, zaledwie domyślamy się, czasami znamy uzasadnienie, tego, że określony składnik naszego pożywienia, ma wpływ na to, lub tamto.
    Całkiem niedawno, dowiedziałem się z wykładów profesora Vetulaniego, że
    pewne procesy w naszym układzie nerwowym, polegające na przesyłaniu substancji odżywczych, lub budulcowych – tylko – fizyką kwantową można objaśnić. A o fizyce kwantowej wiemy tyle, co nic, co najwyżej delektujemy się jej zastosowaniami.

    Bardzo trudno jest ludziom zrozumieć, to, że jak się ludziom poprawia byt,
    mają „lepsze” jedzenie, nie oznacza to poprawy na ludzkim zdrowiu, na jego psychice , na jego mądrości. Dopiero przekroczenie pewnych parametrów żywieniowych daje człowiekowi sukces.

    Z żywieniem człowieka jest podobnie, czasami, jak z mostem drogowym; ma swoje drgania własne, ustrój człowieka także, w pewnych określonych fizyką
    warunkach – dochodzi do rezonansu: człowiek zaczyna chorować,czasami schodzi, a most się rozwala.

    To nie tylko naszego ludzkiego zdrowia dotyczy; to zjawisko występuje
    we wszystkich dziedzinach; na przykład, że jak się poprawi warunki bytowe,
    da becikowe, invitro, to zaraz pojawi się chmara dzieciaków.Tak głupie ludzie myślą, nawet często, i nie tylko w Polsce.

    To dotyczy ekonomii także; myślicielom ekonomicznym wydaje się , że jak nadrukują lewych pieniędzy, to będzie wielki dobrobyt, ogólna radość, szczęście. Okazuje się, że nie jest to takie proste, że tym drukowaniem można narobić wielkiego burdelu.

  387. „Czym Madame Bovary Flauberta jest dla literatury francuskiej, Anna Karenina Tołstoja dla rosyjskiej, tym jest Lalka dla literatury polskiej” – tak podsumował dzieło Prusa w posłowiu do jego niderlandzkiego wydania sam tłumacz, Karol Lesman. Ma on duże doświadczenie w tłumaczeniu polskiej literatury, wcześniej przygotował do wydania w Holandii kilkadziesiąt prac polskich literatów: Brandysa, Herberta, Hłaskę, Krajewskiego, Lipskiej, Masłowskiej, Myśliwskiego, Pankowskiego, Pilcha, Różewicza, Stasiuka, Szymborską, Tokarczuk i Witkacego.
    http://www.kresy.pl/wydarzenia,kultura?zobacz/lalka-boleslawa-prusa-robi-furore-w-holandii
    ================

    Hmm…..
    Więcej Wokulskich.
    Mniej Borów- Komorowskich…..
    Herostratesów ci u nas dostatek.
    Tych od pracy organicznej brakło.
    Pewnie wyemigrowali?

  388. Ociec Padre!!!
    1 sierpnia o godz. 17:46

    Nie mieszaj ludziom w głowie.

    Przecież to ma być według propagandowej narracji, jedynie stacja benzynowa, łatwa do obrabowania z zasobów.
    A demonizowanie Putina przygrywką do ataku, miał podzielić los tak samo obrabianych medialnie poprzedników- Kadafiego i Husejna.
    Cholera nie chce jednak współpracować……
    No i ma za dużo zabawek do obrony i guzików do wciskania.

  389. PA2155
    1 sierpnia o godz. 18:43

    Były jakieś wspomnienia lekarza, z Szydłowca? Lelowa?
    Opisywał współpracę chłopów z żandarmerią niemiecką przy wyłapywaniu Żydów i sposoby
    działania społeczności wiejskiej.
    A potem dzielenie „łupów” w postaci garnków, pierzyn, poscieli……
    Żałosne zdobycze, ale warte zachodu dla nędzarzy wychowanych na klepisku oświetlonym karpiami.
    Taka była wiejska Polska- wówczas.
    Ciemna, pełna analfabetów, biedna, zindoktrynowana z ambony do działań sprzecznych z pismem podobno świętym…….

    AK liczyło podobno 600 000 ludzi, częściowo uzbrojonych.
    Przy odpowiedzialności zbiorowej stosowanej przez Niemców, nie za bardzo miała jak rozwinąć skrzydła.
    Każda dywersja powodowała pacyfikację okolicy.
    Ale, dla mitu, można przecież poświęcić prawdę?
    Znacznie sensowniejsza wydaje się działalność wywiadowcza, zbieranie i przekazywanie informacji aliantom.
    Tu byliśmy bezkonkurencyjni.
    I nie narażaliśmy cywilów na odwet.

  390. Podczas mojego pobytu w Holandii mieszkalem w okolicach wsi Hoogeveen. Obok tej wsi w miejscowosci Westerbork miescil sie jedyny oboz przejsciowy dla Zydow holenderskich, ktorych po urzedowym spedzeniu (podobno placono 5 guldenow, ceny dokladnie nie pamietam, od glowy zadenuncjowanego) pakowano do wagonow bydlecych i wysylano do Auschwitz.
    Nie wiem, jak sklasyfikowac te akcja? Spoleczna znieczulica? Narodowy systemowy antysemityzm holenderski? Czy tez dzialanie osobniczne, patologiczne, ale wciaz osobnicze?

  391. Czeczeńcy w ogóle są u nas nielubiani i niechciani, więc długie lata nasze służby pracowały, żeby się ich pozbyć. Ochroniarz Dudajewa z okresu pierwszej wojny czeczeńskiej (czyli żaden jeszcze islamista, tylko czeczeński patriota, których tak namiętnie swego czasu wspierała polska prawica), któremu rosyjski pocisk urwał nogę, dostał odmowę, bo Polacy stwierdzili, że kłamie na temat swoich wojennych przejść, mimo że miał ze sobą nagrania, na których widać, że ochraniał prezydenta swojego kraju. Jako bezdomny walczył o prawo pobytu, utrzymując się zimą z odśnieżania dachów, nie miał nawet protezy, chodził o kulach; nie wiem, czy mu się udało zostać. Jeszcze lepiej „poradziliśmy” sobie z czeczeńskimi rodzinami. Przyjeżdżało do nas małżeństwo z dziećmi, prawdziwe ofiary wojny, niejednokrotnie ojcowie tych rodzin walczyli na wojnie z Rosjanami. Odwoływali się od negatywnych decyzji do upadłego, upierdliwi byli bardzo, zaś z powodów „medialnych” ciężko było taką rodzinę odsyłać w łapy Kadyrowa lub FSB. Znalazła się i na to rada. Mąż i ojciec otrzymywał niewinnie brzmiące wezwanie do urzędu, mówił rodzinie, że za kilka godzin wraca, tymczasem na miejscu dowiadywał się, że Polska nie uznaje ślubu, jaki zawarł z żoną zgodnie z regułami islamu, bo nie ma na to żadnych rosyjskich dokumentów, więc według prawa jego żona i dzieci to są obce mu osoby, w związku z czym podlega natychmiastowej deportacji, mimo tego że procedura w sprawie jego rodziny nie została zakończona. Tym sposobem omijano prawny zakaz rozdzielania rodzin. O tym, że mąż został deportowany, żona dowiadywała się, gdy udało mu się dodzwonić już z Białorusi. Siłą rzeczy więc „dobrowolnie” rezygnowała z ubiegania się o status uchodźcy i wyjeżdżała z dziećmi do męża.
    http://moskwasadowa.blox.pl/2015/07/Polska-pulapka-na-uchodzcow-1.html
    ==============

    Znieczulica powiadacie?
    Wtedy?
    To jak ocenić działania Polaków DZIŚ?
    S..syństwo?

  392. grzrysz:
    „Wygląda, że decydowanie akcja iluś tam tysięcy “szmalcowników”, ludzi prywatnych. Środowisko wiejskie też nie było dla Żydów środowiskiem przyjaznym.”
    Ten temat byl walkowany wielokrotnie na blogach Polityki, zwlaszcza u Adama Szostkiewicza.
    Teza zawsze byla to, ze to polski narodowy antysemityzm, obojetnie, czy tkwiacy w kulturze, wychowaniu, czy tez genetyczny, spowodowal to zjawisko. Czyli cos ogolnego, co tkwi rowniez w Tobie i we mnie, moze „koltun polski”, jest tego przyczyna.
    I to jest jest chyba teza wielu tych prac naukowych, w tym ksiazek JT Grossa.
    Staram sie jedynie nieco ja zmodyfikowac.

  393. Pani Joanna Tokarska Bakir w swojej wstrząsającej książce „Okrzyki pogromowe” https://czarne.com.pl/katalog/ksiazki/okrzyki-pogromowe
    przytacza dokument komendy Głównej AK o likwidacji, czyli zabijaniu Żydów. I AK zabijało, co skrupulatnie udowadnia. Książka nie wzbudziła zainteresowani z naturalnych powodów. A szkoda

  394. Wyciek
    1 sierpnia o godz. 20:58
    Pani Joanna Tokarska Bakir w swojej wstrząsającej książce “Okrzyki pogromowe” https://czarne.com.pl/katalog/ksiazki/okrzyki-pogromowe
    przytacza dokument komendy Głównej AK o likwidacji, czyli zabijaniu Żydów. I AK zabijało, co skrupulatnie udowadnia.

    Mój komentarz
    Doczytałem, że w „Okrzykach pogromowych” przedstawiona jest także sprawa mordowania Żydów przez oddział AL (antysemityzm ludowy był wszędzie podobny).
    Pzdr, TJ

  395. tejot:
    „Doczytałem, że w “Okrzykach pogromowych” przedstawiona jest także sprawa mordowania Żydów przez oddział AL (antysemityzm ludowy był wszędzie podobny).”
    Wnioskuje, ze przejmujesz czesc winy za to.

  396. PA2155
    1 sierpnia o godz. 22:22
    tejot:
    “Doczytałem, że w “Okrzykach pogromowych” przedstawiona jest także sprawa mordowania Żydów przez oddział AL (antysemityzm ludowy był wszędzie podobny).”
    Wnioskuje, ze przejmujesz czesc winy za to.

    Mój komentarz
    Nic o mojej winie jak na razie nie napisałem, ani nic nie sugeruję.
    Autorka książki analizuje antysemityzm poprzez antropologię i dochodzi do wniosku, ze polski antysemityzm ma takie same źródła niezależnie od warstwy społecznej. Formy się mogą różnić.
    Pzdr, TJ

  397. tejot:
    „Autorka książki analizuje antysemityzm poprzez antropologię i dochodzi do wniosku, ze polski antysemityzm ma takie same źródła niezależnie od warstwy społecznej. Formy się mogą różnić.”

    Tak jak wszelkie antagonizmy i uprzedzenia miedzy roznymi nacjami i rasami. Obserwuje to codziennie w czasie lunchu.

  398. PA2155

    „Tak jak wszelkie antagonizmy i uprzedzenia miedzy roznymi nacjami …”

    Na przykład rusofobia.

  399. Troche bez rozglosu, 21 lipca zmarl w wieku 84 lat EL Doctorow, pisarz amerykanski, autor niezapomnianego „Ragtime’u” i „Billy Bathgate’a”.
    M. Forman probowal sfilmowac „Ragtime”, ale chyba byla to proba nieudana. Ksiazka to wspaniale napisana historia NYC poczatku XX w.

  400. maciek.g
    1 sierpnia o godz. 22:06

    Brak wyjaśnienia dlaczego kampanie na ZSRR rozpoczął Hitler w tak niekorzystnym terminie (22 czerwca 1941 roku) , Powinien rozpocząć się zaraz na początku wiosny czyli ze dwa miesiące wcześniej itd.
    ==============

    Jedna z wersji, to atak Mussoliniego na Grecję, który zmierzał do kleski.
    Hitler musiał pomóc sojusznikowi, tracąc czas przeznaczony na dyslokację sił na wschód.
    Pokonanie Grecji i Jugosławii opóźniło atak na ZSRR o te dwa miesiące.

    Przychylam się też do koncepcji, że wojna z Rosją była atakiem WYPRZEDZAJĄCYM.
    Stalinowi zabrakło trzech tygodni na rozwinięcie sił.

    Jaka była misja Hessa, pewno sie nie dowiemy.
    Ani, jakie były tajne ustalenia do wielu traktatów.
    Faszyzm i nazizm miał wielu sympatyków na Zachodzie, nawet we wpływowych kołach gospodarczych i politycznych.
    Powiązania kapitałowe, rodzinne, obejmujące cały ówczesny świat, byłyby niezłym tropem.

  401. Nad europejską polityką lat trzydziestych XX wielu dominowała doktryna appeasementu. Podporządkowano jej politykę wobec Hitlera i jego poczynań zmierzających do rozszerzenia Lebensraumu, czyli przestrzeni życiowej na wschód. Te same cele przyświecają teraz kartelowi US/NATO wobec Rosji. Przy okazji walki z komunizmem chcieli ułatwić Hitlerowi osiągniecie jego celów na wschodzie. W tym celu m.in. zawarli pozorowane sojusze z Polską, których od początku nie zamierzali wypełnić. Stąd śmieszna na Zachodzie wojna we wrześniu i zupełny brak reakcji na zajęcie wschodnich terenów Polski przez ZSRR. Cały czas pchali Hitlera na wschód. Resztę, za wyjątkiem paru skrzętnie ukrywanych detali już znamy. Wiele okoliczności się powtarza. O tym wszystkim pisze pan Eugeniusz Duraczyński w swoim doskonałym dziele; http://www.universitas.com.pl/ksiazka/Sprawy_polskie_minionego_wieku_2917.html
    Dzięki temu u nas w latach 1939 -56 dokonała się rewolucja cywilizacyjna, stworzono nowoczesne państwo w doskonałych granicach. I trwało tak do roku 1989, kiedy dzikie hordy kościelno solidarnościowe zawróciły bieg historii do ery kolonialnej.

  402. Pozdrowionka z otchlani ponadprzestrzennych .

  403. Granice krajów dalej są kreślone przy biurkach, w obcych stolicach, pod katem interesów obcych mocarstw.
    Taki klimat…….
    Co najwyżej, jakieś ludy są rozgrywane jak pionki w jakiejś grze.

    Obecnie spotkało takie podejście Kurdów.
    USA ich zbroją jako narzędzie, Turcy niszczą atakami, bo nie są ICH narzędziem.
    A tzw. „cały cywilizowany świat” ma to głęboko w d….
    Moralność w polityce?

    Nie jest wykluczone, że tak samo Anglosasi potraktowali Polskę w 1939 roku.
    Pionek, który można poświęcić w imię własnych interesów.
    Nasi politycy nie biorą tego pod uwagę jak widać, wikłając nasz w nie nasze konflikty na globie. Jaki mają w tym interes?
    Głupota nie zwalnia od myślenia…..

  404. wiesiek59
    Dziękuję uprzejmie za zamieszczenie tak obszernego cytatu z mojego wpisu na blogu http://moskwasadowa.blox.pl/html w sprawie haniebnej polityki obecnej Polski wobec uchodźców.
    Dodam jedynie, że przez długie lata ochronę dostawał u nas mniej niż 1% wnioskujących o azyl (teraz czasem 3%), a w Niemczech i 25%. Zważywszy na to, że w Polsce uchodźców rocznie jest około 8 tysięcy (ubiegły rok), a w Niemczech ponad 170 tysięcy, różnica jest jeszcze bardziej wymowna.
    Należy zauważyć, że „polityka” ta jest prowadzona przez każdy polski rząd w XXI wieku. Uchodźcy z Bliskiego Wschodu czy Afryki, którymi tak się Polaków straszy, praktycznie do nas nie docierają, to są ilości śladowe.
    Nie przyznaliśmy ochrony nawet ani jednemu uchodźcy z Krymu czy Donbasu (ponad 2 tysiące wniosków), choć gdzie indziej w Europie odsetek pozytywnie rozpatrzonych wniosków wynosił ponad 20%. 180 osób z Donbasu, o których media piszą per „uchodźcy”, przyjętych z wielką pompą i jeszcze większymi kłopotami, w rozumieniu prawa to nie uchodźcy – jako posiadacze karty Polaka mieli prawo w każdej chwili złożyć wnioski o kartę stałego pobytu w Polsce z powodu polskiego pochodzenia, co nie ma nic wspólnego ze statusem uchodźcy.

  405. Dorzucę grosz……

    Kto miał wyżej uplasowanych agentów?
    Niemcy, czy Rosjanie?
    Choćby z tego faktu, wynikają ciekawe implikacje.
    Niemieckiego wywiadu na wschodzie nie było.
    Ba, wyraźne rozkazy Canarisa ZABRANIAŁY prowadzenia normalnego rozpoznania na terenie Rosji.

  406. I jeszcze jedno – tak olbrzymią operację jak przygotowanie ataku na taką skale nie da się ukryć (można jedynie opóźnić jej wykrycie).
    Z tego powodu zarówno Hitler jak i Stalin musieli być o tym informowani przez swe służby (i z dokumentów wynika ze byli informowani). Opracowanie planu ataku na Rosje było ścisłe związane z planami względem Anglii bo dogadanie się z jej przywódcami znakomicie ułatwiło by operacje przeciw ZSRR.
    Atak na Anglie był rodzajem politycznego blefu i zgadzam się z cytowanymi opiniami
    ” Byliśmy także zgodni w opinii, że Luftwaffe była po prostu za słaba. Osobiście uważałem, że operacja nie miała szans powodzenia, i sądzę, że Führer nie traktował serio planów inwazyjnych, spodziewając się, że Anglia podejmie negocjacje pokojowe.”
    Także szef sztabu Rundstedta, generał Guenther Blumentritt. powiedział: „Prywatnie wielu z nas uważało operację „Lew Morski” za swego rodzaju (polityczny) blef”.
    Hitler miał pewność, że blef się uda i w czasie nacisku lotniczego na Anglię zaczął przygotowywać operacje Barbarossa. Niepowodzenie spowodowało że wpadł w pułapkę.

  407. Bodaj najbardziej zdumiewającą i zakrojoną na najszerszą skalę mogła być operacja „Panowie HHHH”, której przeprowadzenie sugeruje Martin Allen w książce „Tajemnica lotu Hessa odkryta”. Pasjonująca opowieść znajduje potwierdzenie w brytyjskich i niemieckich dokumentach oraz zeznaniach osób ściśle z nią powiązanych. Jest jednak tylko jedną z hipotez wydarzeń tamtych lat, ale popartą poważnymi dowodami.
    http://www.sww.w.szu.pl/index.php?id=artykuly_quo_vadis_hess
    ===========

    Po coś leciał…..
    Może to klucz do ataku na Rosję?

  408. https://m.youtube.com/watch?v=vreEtyyjzxM

    Norman Davies
    Nie było alternatywy dla Powstania
    Warszawskiego

  409. Andrzej Falicz
    2 sierpnia o godz. 17:08

    W tej wypowiedzi, sam sobie ceniony przeze mnie Davis przeczy….wielokrotnie.

    O ile wiem, decyzji o wybuchu nie podjął rząd londyński, a będący w Polsce delegat rządu na kraj i sztab AK. Mikołajczyk usiłował zdobyć pomoc u Stalina, bez wsparcia Anglosasów- i ten fragment jest bardzo ważny.
    Teza że Powstanie MUSIAŁO wybuchnąć, jest dziwna.
    Jeżeli AK było armią, to obowiązywała dyscyplina wojskowa…….

    Być może, Stalin mógł kosztem kolejnych 50- 100 000 zołnierzy zająć Warszawę.
    Atakiem frontalnym i bez przygotowania.
    Ale, w imię czego miał podjąć taką decyzję?
    Kierując się emocjami?
    Z sympatii?

    Kierując się LOGIKĄ, Okólicki nie powinien wydawać rozkazu zrywu bez szans.
    Stalin nie powinien wydawać rozkazu do rzezi własnej armii…..
    Teren zdobywa piechota, spływając obficie krwią.
    By nie szła na marne, dowódcy powinni byc odpowiedzialni.
    Ci polscy nie wykazali się.

  410. A jakie były plany Rosjan w świetle wiedzy historycznej?

    Czy oni mieli przeć dalej na zachód czy planowali zatrzymać ofensywę na linii Wisły zadowalając się kilkoma przyczółkami na zachodnim brzegu niezbędnymi do rozpoczęcia ofensywy wiosennej?

    Piszę „wiosennej” bo ofensywę tę przyspieszono (zima) na prośbę aliantów zakleszczonych w Ardenach.

    Czy zajecie W-wy było planowane przez Rosjan – czy miała być przyczółkiem?

    Czy o planach Rosjan zatrzymania ofensywy na linii Wisły bądź kontynuowania jej za Wisła wiedzieli alianci?

    Pytam bo nie znam się na sprawach militarnych jak z historii nie wiem jakie plany mieli tak naprawdę Rosjanie.

  411. Jeszcze w uzupełnieniu powyższych pytań

    Czy z punktu widzenia militarnego teren gęsto zabudowanej aglomeracji miejskiej (W-wa) jest dobrym przyczółkiem czy nie?

  412. Bar Norte
    2 sierpnia o godz. 18:22

    Nie ma przypadku, by atak wyprowadzano z dużej aglomeracji.
    Nie da się rozwinąć sił.
    Wszystkie rosyjskie ofensywy wyprowadzano z terenów niezabudowanych, ze skrzydeł.
    Spod Moskwy, Stalingradu, Leningradu, itd.
    Walki o miasto są niezwykle krwawe, co udowodnił Kołobrzeg, Wrocław, Stalingrad, Berlin.
    Nawet, pomimo uprzedniego otoczenia i odcięcia dostaw z zewnątrz.

    Rosyjski styl ataku polegał na zmasowanym ostrzale- 5- 10 000 luf na kilometr frontu na głównych kierunkach przełamania.
    Ile to milionów ton amunicji, którą trzeba dowieźć z Uralu?
    A paliwo, żywność, części zamienne?
    Ówczesna armia mogła się składnie przemieszczać w ataku na 200- 400 km.
    Potem, zawodziła po prostu logistyka.
    Dyletanci mogą twierdzić, że można było wydajniej Warszawie pomóc.
    Jakim kosztem, i w imię czego?

    Z uporem powrócę do Kurdów w Kobane, czy całej związanej z nimi sytuacji.
    Ktos im pomagał?
    Nikt nie miał INTERESU politycznego.
    Tu było to samo.
    Nie widzicie analogii?

  413. wiesiek59

    Dzięki, tak właśnie myślałem. Z militarnego punktu widzenia zajmowanie W-wy jak i traktowanie jej jako przyczółka do zimowej ofensywy było bezsensowne.

    Przeczytałem o przyczółku baranowsko-sandomierskim utworzonym w czasie tej samej ofensywy.

    Wybrano na przyczółek teren rozległy, słabo zabudowany. Po umocnieniu się ludność wysiedlono, zaminowano co się da i przygotowywano się do zimowej ofensywy. Po czym w styczniu Rosjanie, jak napisałeś, przeprowadzili nawałę ogniową i ruszyli na zachód.

    Tak więc podejrzewam, że również alianci doskonale wiedzieli, że Rosjanie nie zamierzają zajmować w sierpniu 44 W-wy.

  414. Bar Norte
    2 sierpnia o godz. 19:28

    Prosty rachunek.
    Jeden pocisk do haubicy 152 mm waży 40 kg.
    Zakładając, że odpalamy co minutę, nie 10 sekund, masz w ciągu godziny 2400 kg.
    Czyli ładowność jednej ciężarówki Studebaker.
    Ile ciężarówek potrzeba, ile wagonów kolejowych, by zaspokoić takie zapotrzebowanie?

    Jest jeszcze kwestia odpowiedzialności którą sygnalizowałem w poprzednich latach.
    Jakim cudem pan pułkownik, podejmuje decyzje POLITYCZNE?
    Odpowiedzialność pułkownika to zakres co najwyżej dywizji- 10 000 ludzi w tamtych czasach. Generała, dowódcy korpusu, co najwyżej 100 000.
    A tu podejmuje sie ni z gruszki ni z pietruszki decyzje o losie milionowego miasta.

    Pierwsze reakcje londyńczyków były jednoznaczne- pod sąd idiotów.

    Parę miesięcy temu pisałem, że przypadkowo wpadła mi w ręce „Wojna, ludzie i medycyna”.
    Przeczytanie jej uzmysłowiło mi lichość kadr naszej przedwojennej armii i nieskończoną ilość półgłówków w niej służących z różnych przyczyn.
    To była synekura dla nieudaczników.
    Błyskawicznie porzucających swych podkomendnych w sytuacjach zagrożenia i dbających jedynie o swoją rodzinę i kochanki.
    Chwila prawdy odsiała prawie połowę z nich z czynnego dowodzenia jednostkami.
    Żołnierze im NIE UFALI.
    A bez tego nie da się dowodzić.

    Ekstrapolując nieco.
    Załóżmy że ci ludzie powróciliby do Polski sprawować rządy.
    Przy ich nieudolności i pazerności, Warszawę odbudowywalibyśmy do dziś……
    Wyeliminowanie ich z szans na sprawowanie władzy, przysłużyło nam się stukrotnie.

    Szkoda, że z obecną elitą III RP nie można zrobić podobnie- pozostawić za burtą.
    Bo cechy naszej kadry przywódczej są DOKŁADNIE takie same.
    TKM jest ponadczasowe na naszej pszenno- buraczanej.

    Burakami obradza co pokolenie nad podziw……

  415. Tak mi się teraz skojarzyło……

    Nie wiem czy Michalkow nie sparodiował nas w „Spalonych słońcem II- Cytadela”…..

    Przecież ten atak uzbrojonych w dębowe paliki na bunkry Rosjan, to kubek w kubek nasze uzbrojenie 90% powstańców……
    Zaatakowali.
    Ponosząc w pierwszych sekundach 95% strat……

    W Termopilach, armia 7 000 opancerzonych, w połowie ZAWODOWCÓW, starła się z przeciwnikiem mogącym atakować na froncie 12 metrów i zwężającym się do dwóch.
    Tu, armia 50 000 uzbrojonych w paliki, zetknęła się z armią mogącą atakować z każdej strony bronią najdoskonalszą w tym okresie historycznym.
    GIENIUSIE to wymyslili……

  416. Proba podszyta strachem niemozebnym :
    czyzby zniesli kwarantanne ?
    Na mnie ?
    Jesli tak to odsylam do archiwum bloga :
    Lipec 2014
    Felieton : ” Odlamki wspomnien ”
    moj komentarz na temat Powstania Warszawskiego .
    @cynamon29 , 28 lipca o godz. 19:22
    (jako jeden z ostatnich pod tym felietonem).

    Pozdrowionka.

  417. wiesiek59
    2 sierpnia o godz. 19:04
    Masz rację , jednak sytuacja zmienia się gdy miasto zostaje częściowo opanowane przez powstańców i są warunki do przeprawy na drugi brzeg. Wtedy można to wykorzystać i zając i umocnić przyczółek.
    Takie postępowanie utrudni ufortyfikowanie miasta i zrobienie z niego i okolic twierdzy. Gdyby miast w których zrobiono twierdze można było nie zdobywać, to by tak robiono , niestety nie zawsze było to możliwe i stąd te straszne walki.
    Rosjanie bardzo nakłaniali mieszkańców Warszawy do powstania przeciw Niemcom (między innymi zrzucano ulotki z samolotów)
    Wybuch powstania był na rękę Rosjanom bo dezorganizował obronę i wiązał pewne siły nieprzyjaciela. Inna para kaloszy to była skuteczna pomoc.
    w sprawie Warszawy to w chwili wybuchu siły główne Rosjan były dość odległe od miasta i faktycznie czekały na uzupełnienia. Później sytuacja się zmieniła, ale Stalin nie był zainteresowany wsparciem powstania o czym świadczy brak zgody na lądowania samolotów z Anglii (a to przecież zupełnie go nie obciążało). Przez przeciągając sie obronę powstańców Stalin zmienił plany i zrezygnował z ataku na tym kierunku. (Miał już ustalenia z Amerykanami i Churchillem i nie musiał się spieszyć).

  418. wiesiek59

    Ciekawe co by było z W-wą w styczniu 1945 – gdyby powstanie nie wybuchło?

    Gdyby Niemcy zamienili miasto w twierdzę Rosjanie prawdopodobnie by ją ominęli. A zdobywanie pozostawiliby na później.

    No ale chyba Niemcy nie mieli zamiaru zamieniąć miasta w twierdzę skoro ją wyburzyli a potem nie bronili gruzowiska.

    Odpowiedż jest w rosyjskich i niemieckich planach strategicznych.

  419. http://passent.blog.polityka.pl/2014/07/24/odlamki-wspomnien/

    Link do starej dyskusji.
    Teraz jedynie powielamy własne przekonania……

    Maćku G,
    Dyskutujemy o POLITYCE, czyli bilansie zysków i strat.
    W kontekście NARODOWYCH interesów.
    Logika jest zimna i apolityczna.
    Co poszczególni gracze mogli zyskać, co stracić, to kwestia fundamentalna.
    To że ktos traci ŻYCIE i to masowo, to jedynie szton w rozgrywce o znacznie większe dobra.

    Nawet dziś setki tysięcy je tracą w imie ambicji WŁADANIA określonymi terytoriami.
    Gra o tron, w realiach naszego świata, dalej sie toczy.
    I będzie się toczyć, dopóki u władzy nie znajdą się ludzie, a nie psychopaci.
    To jednak bardzo mała szansa dla ludzkości.
    Nie chcę przytaczać wypowiedzi czynnych polityków czy wojskowych obecnej doby.
    Znowu wyszedlbym na stronniczego……

  420. Bar Norte
    2 sierpnia o godz. 20:33

    Chyba nie ma przykładu rzezi ludności cywilnej w wykonaniu ARMII niemieckiej.
    Owszem, działania odwetowe, rozstrzeliwanie zakladników, pacyfikacje.
    Ale, miasto do rozwałki na rozkaz?
    Nie przypominam sobie.

    Chyba musiało istnieć wyraźne rozgraniczenie pomiędzy armia a innymi formacjami używanymi jedynie do takich celów.
    Na morale armii źle wpływa rozstrzeliwanie cywilów…..
    Dlatego do pacyfikacji PW w zasadzie nie używano jednostek wojskowych, frontowych, tylko tych od brudnej roboty.
    Czyli, teza o militarnym związaniu oddziałów frontowych walką, jest nietrafna.
    Kryminaliści, Łotysze, Ukraińcy, Rosjanie- to są kaci Powstania, piechota zajmująca teren.
    Formacje wojskowe były używane sporadycznie i do czasu.

  421. Gen.Pełczyński
    – Szef Sztabu KG AK – dyzio

    Na jednej z ostatnich odpraw KG, Delegat Rządu zapytał go, co będzie, jeśli Rosjanie wstrzymają ofensywę. Odpowiedział : ”no to Niemcy nas wyrżną”.

    Ustalono też, że ze względu na brak broni, silnie ufortyfikowane obiekty zajmowane przez Niemców, jak aleja Szucha czy koszary lotników na Rakowieckiej – nie będą atakowane, lecz jednie izolowane, bo chodzi o opanowanie miasta. Pierwszego sierpnia w s z y s t k i e obiekty były atakowane i mimo olbrzymich strat w ludziach ż a d e n nie został zdobyty. Po wojnie powiedział, że te silnie bronione obiekty były atakowane przez n i e d o p a t r z e n i e …

    Do końca niczego nie zrozumiał. W 1945 roku powiedział Janowi Nowakowi-Jeziorańskiemu (Kurier z Warszawy): “Rosjanie dosłownie lizali już Warszawę, musielibyśmy nie być wojskiem tylko strażą ogniową, aby się nie bić w tej sytuacji, a jak trzepną atomówka, to ludzie przestaną o Warszawie gadać…”
    http://www.powstanie.pl/?ktory=20&class=text
    ============

    Kapitalne…..
    DOŚĆ złośliwe, ale celne notki biograficzne naszych „tuzów entelektu”…….
    Wojskowego oczywiście, oparte na ich autentycznych wypowiedziach.
    Błyskotliwe raczej nie są.

    I z takich typków chce się zrobić ikony, bohaterów, wzory do naśladowania?
    Uwiecznić?
    Przecież to chore z założenia……

  422. Powstanie Warszawskie rodzi nakaz podejmowania wzmożonych wysiłków nad właściwą i powszechną poprawą kultury politycznej narodu. Prawda o Powstaniu unaocznia skutki niewłaściwego mechanizmu selekcji i doboru właściwego człowieka na właściwe stanowisko. Te wady naszego organizmu narodowego są schorzeniami zadawnionymi, powstałymi przez zaniedbywanie na przestrzeni wieków i do dziś, zasad umiejętnego rządzenia się.

    Pamięć o Powstaniu winna uczyć kultu wielkości człowieka oraz kultu kompetencji i odpowiedzialności za życie i wartości Narodu. Czas na polską szkołę realizmu i kult rzetelnej kompetencji. O to wołają gruzy Warszawy i tysiące poległych, a wołają na miarę wielkości i powszechności bohaterstwa ujawnionego w Powstaniu
    ============

    Zacytuję puentę linkowanego tekstu.

    Bywając od paru ;at gościem tego blogu, usiłuje zwrócić uwagę współuczestników na REALIA, logike, zimne ocenianie, dystans, rozpatrywanie zysków i strat.
    Bez specjalnego zrozumienia, a raczej u części wprost przeciwnie.

    Od lat dziewięćdziesięciu dobór kadr w naszym kraju odbywa się w sposób niemerytoryczny a ideologiczny.
    I niestety na zmiany w tej materii liczyć nie można.
    Efektem tego jest debilizm decyzyjny naszych elit i samobójcze wprost decyzje polityczne.
    Strach się bać, ilu nas poświęcą w imię własnych mrzonek i snów o własnej potędze i zajęcia miejsca w historii…….

  423. Słynni naukowcy, w specjalnym liście, zawarli ostrzeżenie dotyczące „autonomicznych” robotów wojskowych. Rezultatem dokonującej się trzeciej rewolucji militarnej ma być stworzenie „zabójczych maszyn”, które zdominują pole walki w XXI wieku. W ocenie naukowców, jest to „zły pomysł dla całej ludzkości”, a jego wdrożeniu „należy zapobiec”. Pomimo takich obaw powstają już raporty przedstawiające scenariusze wojen nowej generacji.
    http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/na-linii-frontu-trzecia-rewolucja-wojskowa-apel-naukowcow-ws-autonomicznych-robotow/1xcmlq
    ============

    Rynek jest zbyt lukratywny, by odpuścić.
    Za chwile bunty ludzi będą pacyfikować roboty.
    A że nie piszą jeszcze pamiętników, o wybiciu do nogi jakiegos miasta nikt nie brzdąknie nawet……

    Oto jest nowoczesność, postep, wzrost PKB, czy inny wyścig szczurów do koryta.
    O taki świat walczymy…..

  424. Bar Norte
    2 sierpnia o godz. 20:33
    Łatwo tak się mówi ominąć. Niby można ale mając tysiące ludzi do robienia umocnień można stosunkowo szybko ufortyfikować znaczna linię obrony i można ją skutecznie bronić małymi siłami wzmacniając skutecznie obronę w innych rejonach co znakomicie utrudniło by obejście. Przez miasta przechodziły linie komunikacyjne i kolej i przeciwnik nie mógł z nich korzystać. To bardzo spowalniało.
    Poznań też można było ominąc , a jednak go zdobywano bo chodziło o komunikację.
    Utrudniając komunikacje i wzmacniając flanki można na długie miesiące zatrzymać natarcie. Z rejonów umocnionych łatwo wyprowadzać kontr natarcia co uniemożliwia przerzucanie wojska w znacznej licznie w inne rejony. Same problemy dla atakującego. Dlatego możliwa była by decyzja zbombardowania miasta i spalenia go by zniszczyć siłę roboczą przy umocnieniach i nadwyrężyć obronę w pozornie najmocniejszym miejscu. Nie da się do końca przewidzieć skutków stworzenia z miasta tak rozległego rejonu umocnionego. Ratunkiem dla warszawiaków był by wyjazd z warszawy (niektórzy to zrobili gdy front się zbliżał).
    Bardzo trudno jest ocenić skutki dla ludzi zrobienia z ich miasta twierdzy.
    Gdy Rosjanie zbliżali się do Warszawy zrobienie z niej twierdzy miało sens. po paru miesiącach gdy Rosjanie zajęli inne tereny bliżej granicy niemieckiej sens znikł. Dlatego tez Warszawy praktycznie nie broniono.

  425. maciekg

    Trudno mi to rozstrzygać bo się nie znam na militarnych zagadnieniach.

    Ale faktem jest, że w czasie ofensywy styczniowej Rosjanie parli na zachód nie wdając się w cięzkie boje i przewlekłe walki. Silne zgrupowania niemieckie po prostu okrążali, omijali licząc na ich poddanie.

    Owszem, Niemcy tworzyli linie obronne w oparciu również o miasta twierdze licząc na spowolnienie rosyjskiej ofensywy poprzez zaangażowanie sił w ich zdobywanie.

    Ale na niewiele to się zdało biorąc pod uwagę przewagę rosyjską. Armia sowiecka miała podstawowy priorytet – jak naszybciej do Berlina.

    Myslę, że tylko w oparciu o plany militarne Rosjan i Niemców można by było rozstrzygnąć co by się stało z W-wą i jej mieszkańcami gdyby nie powstanie.

    Szkoda, że historycy się takimi analizami nie zajęli.

  426. wiesiek59
    2 sierpnia o godz. 22:20
    Właśnie historia powinna uczyć jak unikać błędów . Ale by tego uczyła musi być prawdziwa. Ten tekst w twym wpisie świetnie o tym mówi.
    Niestety politycy z historii robią narzędzie by im służyło czym skutecznie likwidują możliwości uczenia się na błędach. Polacy jak widać nie pamiętają nawet historii z przed kilku lat tej która sami doświadczyli.Z tego powodu tak wielu łudzących się że PiS zrealizuje coś z tego co zapowiada w kampanii , a tymczasem z historii widać że nie zrealizuje , bo uprzednio tego nie zrobił , to dlaczego miały teraz to uczynić? Jakość ludzi do rządzenia PiS ma znacznie słabszych niż PO (do gospodarki praktycznie ich nie posiada). I co tu mówić o wyciąganiu wniosków z Powstania , na dokładkę tak wypaczanego historycznie przez publicystów.

  427. Bar Norte
    2 sierpnia o godz. 23:
    Jedno jest pewne powstanie nie zrealizowało żadnego celu na jaki liczono. Straty ludzkie i materialne z pewnością znacznie powiększyło.
    Czyli jeszcze jedna z wielu bardzo nieudanych działań Polaków.
    Natomiast udanych działań nie cenimy , a z pewnością było nim działanie Jaruzelskiego który stanem wojennym zlikwidował zagrożenie interwencji , a następnie Okrągłym stołem otworzył drogę do zmiany ustroju , co umożliwiło szybki rozwój gospodarczy

  428. maciekg

    Piszesz o Poznaniu. Tu Rosjanie zastosowali swoją strategię. Gdy nie udało się go z marszu zająć jednostki ogólnowojskowe przystąpiły do oblężenia a jednostki pancerne pojechały dalej na zachód.

  429. maciekg

    Cele powstania były nierealne bo oparte na fałszywych przesłankach.
    To w polskiej polityce częsta sytuacja.
    Trudno by było inaczej skoro brak umiejętności i woli by przeanalizować tak dotkliwą klęskę jak PW i wyciągnąć z niej wnioski, jakąs naukę na przyszłość.

  430. @Bar Norte 2 sierpnia o godz. 22:07
    „niemieckich dziennikarzy. Jeden z nich zapytał, dlaczego w ramach ekspozycji muzealnej nie porusza się wątku sensowności walki. Oprowadzająca nas wtedy pracownica Muzeum odpowiedziała, że taki temat byłby „nicht wissenschaftlich””

    Ja bym Niemcowi odpowiedział pytaniem: a jaki był sens stawiania oporu w 39-tym? Albo zaborcom we wszystkich powstaniach? Zmartwychwstania w 1918-tym?
    I tak szybko doszedł do mojego ulubionego pytanka: „po co Polska?”

    Po co komu taki twór w tym miejscu Ziemi?
    Jest przecież duże p-o, że jego istnienie tylko zaszkodziło mieszkańcom tych terenów.

    Zgadza się panie Niemiec, Polski nie powinno być w tym miejscu. Między Rosją a Niemcami nie ma miejsca dla niczego innego jak tylko dzieląca ich granica. Wszystkim byłoby o tyleż łatwiej.

    Es tut mir Leid.

  431. „Za chwile bunty ludzi będą pacyfikować roboty.
    (…)
    O taki świat walczymy…..”

    Tobie wystarczy że internet odłączą i już będziesz spacyfikowany.
    Nie walcz. Wstań od kompa i wyjdź na dwór. Na początek raz dziennie.

  432. Jaruzelski to byl gosc. Zlikwidowal
    ruchawke metow spolecznych, zapobiegl interwencji przyjaciol, Mackowi w kiepele poukladal.

  433. Obawiam się, że przestanę czytać blog Daniela PASSENTA. Tu też wkradł się drapieżny kapitalizm ze swoimi pijawkami „POLSKI” . Panie Danielu czy Pan to akceptował ? Mogłem zrozumieć reklamę w nagłówku w końcu „pecunia non olet” ale to ostatnie zagranie to już przesada. Nie można przyjmować poważnie jakichś treści jeżeli co chwila pojawia się wesoły diabełek 🙂 , podczepiony akurat do tego wyrazu

  434. zza kałuży
    3 sierpnia o godz. 0:25

    Przecież mieliśmy SOJUSZNIKÓW!!!
    W 1939 mieli w ciągu 2 tygodni rozpocząć ofensywę, co odciążyłoby nasze oddziały.
    Takie były uzgodnienia……

    Stawianie oporu zaborcom było zaś idiotyzmem pierwszej wody.
    Wykrwawiało nas jedynie, pozbawiało najbardziej patriotycznej młodzieży.
    Żadne nie miało szans w obowiązującej konfiguracji politycznej Europy.

    Czego oczywiście przywódcy- „mądrzy inaczej” nie byli w stanie zrozumieć.
    Można popierać nieracjonalne działania, produkować bzdurne, szkodliwe mity.
    Ale, jaki jest cel takich działań?
    Odmóżdżenie?
    Utrwalenie nieracjonalności archetypu Polaka?

    Wielkopolanie zrobili powstanie.
    Wybuchło w odpowiednim momencie geopolitycznym.
    Zostało przygotowane pod względem kadrowym, logistycznym, organizacyjnym.
    Okazało się SKUTECZNE pod względem wojskowym.
    Dlaczego?
    Może pruski zabór nauczył naszych oszołomów pragmatyzmu?
    Bardzo korzystna lekcja dla warszawskich paliwodów i oszołomów.
    Szkoda, że tak mało eksponowana.

  435. „Nie jesteście rządem, jesteście warcholskim narodem, który chce zburzyć Europę(…) Trzeba pana zamknąć w domu wariatów…” — Churchill do Mikołajczyka, premiera Rządu Emigracyjnego. Naród, którego premiera należałoby zamknąć w domu wariatów nie może być narodem mądrym i zdrowym.
    ========================
    To jest cytat z Jana Kwaśniewskiego, z książki „Jak nie chorować” str 93.
    Nic się nie zmieniło, w dalszym ciągu rządzi nami, płytko myślący element ludzki, i nie ma szans, żeby było inaczej.
    Jako naród, jesteśmy w złej chorej,strefie żywieniowej; żywimy się dobrze,
    ale po to, żeby być chorymi, niezdolnymi do „intelektualności”, tylko do bycia niewolnikami się nadajemy.
    To z określonej wiedzy wynika, i tu nie pomoże żadne gdybanie, płacze,
    żale, narzekania.
    Jesteśmy w matni przypadku, przypadkowego miejsca do życia, przypadkowych okoliczności, tylko wielkie zdarzenie, zmieniające ludzkie myślenie — może, cokolwiek zmienić.
    Do wiedzy dr Jana Kwaśniewskiego, po prostu się nie nadajemy, to jest ,
    powtarzam jeszcze raz: NIEMOŻLIWE .
    Jesteśmy narodem chorym, a ci, którzy za to zdrowie narodu odpowiadają,
    to dopiero są chorzy, na umyśle.

  436. W ostatnim stuleciu, jedynie polscy lotnicy, którzy walczyli w obronie Anglii
    dobrze się nam przysłużyli.Tak było przed II wojną.
    Do lotnictwa wybiera się ludzi, młodych, o przeciętnie wyższej wartości biologicznej, o wysokiej sprawności fizycznej.
    To nie był przypadek: wśród tych, którzy walczyli w obronie Anglii było sporo sportowców i ludzi wyróżniających się wyższym niż przeciętnie intelektem.

    To się nie powtórzyło po II wojnie, śród znacznie liczniejszych lotników wojskowych nie było ani sportowców, ani intelektualistów.

  437. Bar Norte
    2 sierpnia o godz. 23:51
    Czołgi to nie jest dobra broń przy zdobywaniu miasta. Miasto jednak zdobywano , bo jego obrona bardzo utrudniała komunikacje i tym samym opóźniała marsz na Berlin.Tak mogło by być i z Warszawą , tylko, że walki trwały by znacznie dłużej , a więc i zniszczenia były by większe.

  438. Wacław1
    3 sierpnia o godz. 9:15
    Po co piszesz takie głupoty
    „śród znacznie liczniejszych lotników wojskowych nie było ani sportowców, ani intelektualistów.”
    Przecież to nieprawda
    https://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Jeka

  439. Gdzie mi tam, do potencjału intelektualnego Karola Modzelewskiego,
    czytam właśnie jego książkę „Zajedźmy kobyłę historii. Wyznania pobijanego jeźdźca”. Jednak, muszę się nie zgodzić z jego oceną przyczyny upadku imperium radzieckiego. Cytuję: „Imperium radzieckie rozpadło się wskutek próby jego modernizacji i liberalnej podjętej przez ekipę Michaiła
    Gorbaczowa”
    Modzelewski, za przyczynę przyjmuje objaw.
    Bo, przyczyną upadku imperium był upadek intelektualny ludzi władzy,
    postępujący od śmierci Stalina, 5 marzec 1953 rok. Szczyt tego upadku przypadł na epokę Jelcyna.
    W Polsce było nie tylko podobnie, ale tak samo. Od marca 1968 roku,
    degrengolada „intelektualności” naszej władzy ludowej postępowała w
    tempie błyskawicznym. Generał Wojciech Jaruzelski, po wariactwie 1981,
    na całe szczęście zrobił stan wojenny, został praktycznie bez ludzi z potencjałem intelektualnym, aparat partyjny, bezideowy, na poziomie
    – Leszka Millera. Jedynym rozwiązaniem było; skończyć ten cyrk,
    i oddać władzę warchołom solidarnościowym. Mieliśmy szczęście, że na
    Jaruzelskiego trafiło, człowieka niewątpliwie rozumnego, myślącego.

    Jeszcze nie jest czas, żeby to historia oceniła, to bezhołowie jeszcze trwa,
    żyją jeszcze ludzie odpowiedzialni, za ten „cyrk”.

  440. Wacław1, 08.50 pisze:
    “Nie jesteście rządem, jesteście warcholskim narodem, który chce zburzyć Europę(…) Trzeba pana zamknąć w domu wariatów…” — Churchill do Mikołajczyka, premiera Rządu Emigracyjnego. Naród, którego premiera należałoby zamknąć w domu wariatów nie może być narodem mądrym i zdrowym.
    ========================
    Ten krótki fragment słów Churchilla powinien być uczony w szkołach na pamięć, a jego treść wypisana olbrzymimi literami przed pomnikiem powstania i w warszawskim muzeum kłamstwa i propagandy. Oddaje on istotę ówczesnych realiów i przyszłość losów Polski. Były już ustalone granice, strefy wpływów, rejony okupacji w powojennej Europie. Stalin wiedział także, że na jego drodze do Niemiec i do środka Europy nie może istnieć nad Wisłą państwa mu wrogie. Szukając odpowiedzialnych partnerów w Polsce, nie miał innego wyboru jak oprzeć się na komunistach, kimkolwiek oni wtedy byli. I oparł się i wytrzymał przez z górą 45 lat, tworząc państwo jedynie mogące wtedy istnieć i rozwijać się. Nawet zdolne do dokonania rewolucji cywilizacyjnej. Jedynie czego nie posiadało to korony na łbie orła. Wszystko inne było polskie. Pisze o tym Eugeniusz Guz, w książce bardzo dziś niewygodnej. http://lubimyczytac.pl/ksiazka/239675/londynski-rodowod-prl

  441. maciek
    —————-
    niedokładnie przeczytałeś mój tekst, może mało precyzyjnie to opisałem.
    Intelekt był w przedwojennym lotnictwie. Po II wojnie w ludowym wojsku polskim, w jego lotnictwie, już tak nie było.
    Niestety. Cholera jasna!
    Było, ale tuczenie, polskiego lotnika. Tak to opisuje Jan Kwaśniewski, który próbował doprowadzić do właściwej zdrowotności polskiego lotnika, jako lekarz wojskowy, z resztą. Bezskutecznie, bo nie znalazł zrozumienia wśród polskiej generalicji; nie byli w stanie zrozumieć wiedzy DOKTORA od dietetyki.

  442. maciekg

    Nocą przez przypadek, gdy czytałem o twierdzy (obszarze bronionym) wokół Poznania, znalazłem informacje o niemieckich liniach obronnych między Wisłą a Odrą.

    W planach generała Heinza Guderiana z początku 1944 roku nie uwzględniono W-wy jako twierdzy.
    Potwierdzeniem może być to, że do sierpnia 1944 Niemcy nie podjęli poważnych wysiłków by miastu taki charakter nadać. Najwyraźniej nie zamierzali angażować się w wyczerpującą obronę.

    Tak więc całkiem realne jest, że w styczniu 1945 roku Rosjanie wyzwoliliby miasto z marszu. Tym bardziej, że ofensywa zimowa zaskoczyła Niemców.

  443. Od Stalingradu, Niemcy bali sie okrążenia, odcięcia od linii zaopatrzenia.
    Chyba, że padał wyraźny rozkaz.
    Śląska również nie broniono, obawiając się okrążenia.
    Być może Warszawa nie byłaby broniona, ominięta w marszu na zachód.

    Ale, panowie pułkownicy chcieli sie zapisać w historii.
    Wstrząsnąć „sumieniem świata”.
    Tyle że świat nie ma sumienia, tak jak i politycy.
    Ich interesuje skuteczność, nie moralność.
    Zamysł panów pułkowników podważenia decyzji Teheranu był z góry skazany na niepowodzenie.
    Ot, fantasmagoria megalomanów.

    Zamiast zginąć na ostatniej barykadzie, z honorem, żyli jeszcze długo po wojnie.
    Niepotrzebni nikomu.

  444. @zetus1
    3 sierpnia o godz. 8:08
    Przepraszam. Nieaktualne. To na moim komputerze zagościł jakiś robal który dodawał linki do wyrazów w tekście bloga. Usunąłem.

  445. Wiesiek,

    Co by bylo gdyby…

    Lepiej zostawmy ocene historykom.

    https://m.youtube.com/watch?v=vreEtyyjzxM
    Norman Davies
    “Nie było alternatywy. ”
    Powstanie Warszawskie było jedynym możliwym wyjściem w rozgrywce o polską suwerenność.

    Na antypodach co roku hucznie obchodzimy ANZAC day – 25 kwietnia.
    Dzien, w ktorym rozpoczal sie desant w Galipoli.
    Australia brala w nim udzial na rzecz imperium brytyjskiego.

    Byla to tragiczna katastrofa – 131 tys. zabitych i 262 tys. rannych.

    Nikomu nie przychodzi do glowy gmeranie w „co by bylo gdyby”
    i zbrodniach przywodcow.
    To dzien pamieci i uhonorowania heroizmu zolnierzy.

    W Polsce juz nawet nie wystarczy pluc na wlasna historie – modne robi sie rzyganie (za przeproszeniem).

    Wychodzic ma niby jasno jak slonce, ze jedyna madra opcja byla kolaboracja ze stalinowskim okupantem gdy jeszcze zwloki zabitych strzalem w potylice Polakow nierozlozyly sie do konca pod Katyniem.

    Logicznie i konsekwentnie rozumujac wedlug lewackiej wersji historii rowniez Kampania Wrzesniowa byla zbrodnia bo z dzisiejszego punktu widzenia „lepiej bylo sie poddac”
    lub wrecz zglosic na ochotnika na niemieckiego niewolnika.

  446. Proponuję opuścić okopy.

  447. Andrzej Falicz
    3 sierpnia o godz. 12:06

    Czyli co?
    Za katastrofę budowlaną rozliczamy, szukamy winnych, a za narodową i polityczną nie?
    To NIELOGICZNE!!!

    Po to się szuka winnych, docieka przyczyn, by wyeliminować takie zdarzenia na przyszłość.
    Gdzie w moim rozumowaniu jest błąd?
    Nie zawinił tu czynnik nadnaturalny, tylko ludzki.
    Więc zamiast na piedestały, do ciupy…..

  448. Wiesku,

    Za katastrofe narodowa mozemy winic agresora.
    To on zaatakowal Polske, to on zabijal i niszczyl.

    Nie mozna winic tych, ktorzy walczyli o wolnosc.

    Bog jeden wie jaki inny moglby byc scenariusz.
    Podejmowano decyzje nie znajac przyszlosci.

    My tez tej alternatywnej przyszlosci nie znamy.

    Jeszcze raz Wiesku.
    Posluchaj madrzejszych od nas .
    Zalaczylem wywiad z Norman Daviesem.

  449. Rozmowa dotyczy militarnych okoliczność, uwarunkowań powstania. To nie ma nic wspólnego z heroizmem.
    Ani z ideologią bowiem nie ma militarnej strategii czy taktyki lewackiej lub prawackiej.

    Chodź heroizm powstańczy też da się zracjonalizować. Wspomnieć bowiem należy, że powstańcy nie mieli praw kombatanckich – w tym przypadku jenieckich. Nie obejmowała ich konwencja genewska. Tak więc nie mieli mozliwości się poddać.

    Dopiero pod koniec powstania aliantom udało się wymusić na Niemcach nadanie powstańcom owych praw. Zanim przyjęły to do wiadomości oddziały pacyfikujące powstanie znów trochę czasu okupionego krwią minęło.

    Dopiero z momentem potwierdzenia praw kombatanckich dla uczestników powstania ogłoszono kapitulację.

  450. Norman Davies:
    Co prawda nie Muszynianka ani tym bardziej inny medrek blogowy pisujacy incognito ale:
    „..brytyjski historyk walijskiego pochodzenia, profesor Uniwersytetu Londyńskiego, członek Polskiej Akademii Umiejętności i Akademii Brytyjskiej, autor prac dotyczących historii Europy, Polski i Wysp Brytyjskich, kawaler Orderu Orła Białego

    Prezydent RP na uchodźstwie Edward Raczyński udekorował go Orderem Odrodzenia Polski.

    22 grudnia 1998 prezydent Aleksander Kwaśniewski nadał Daviesowi Krzyż Wielki Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej.

    W 1995 został odznaczony Medalem Polonia Mater Nostra Est.

    Davies otrzymał także tytuł honorowego obywatela Warszawy, Krakowa, Lublina i Wrocławia oraz tytuł doktora honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego (2003), Uniwersytetu Gdańskiego, UMCS oraz Uniwersytetu Warszawskiego (2007). Honorowy członek Związku Powstańców Warszawskich. Władze Wrocławia ofiarowały mu mieszkanie służbowe. Laureat Nagrody im. Kazimierza Pułaskiego – „rycerz wolności” (2006).

    W 2005 z rąk ministra Waldemara Dąbrowskiego odebrał Złoty Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”.

    W maju 2005 został udekorowany Krzyżem Wielkim (na Wielkiej Wstędze) Orderu św. Stanisława, nadanym przez Wielką Narodową Kapitułę Orderu św. Stanisława w Polsce. Dekoracja miała miejsce w warszawskich Łazienkach, a dokonał jej osobiście Wielki Mistrz Kapituły Orderu, prof. Marek Kwiatkowski.

    13 listopada 2009 za niezwykłe zasługi dla upowszechnienia polskiej i europejskiej historii, w tym uwarunkowań naszej polityki zagranicznej dawniej i współcześnie minister Radosław Sikorski nadał Daviesowi Odznakę Honorową „Bene Merito”. Uroczystość dekoracji odbyła się 26 lutego 2010 w Londynie.

    9 lutego 2012 Davies odebrał nagrodę im. prof. Aleksandra Gieysztora przyznaną mu za działalność upowszechniającą polskie dziedzictwo kulturowe i wykazanie związków dziedzictwa kulturowego Polski oraz centralnych i wschodnich obszarów Europy z dziedzictwem całego kontynentu.

    W 2012 r. postanowieniem prezydenta Bronisława Komorowskiego z 6 listopada, w uznaniu znamienitych zasług dla Rzeczypospolitej Polskiej, a w szczególności za upowszechnianie wiedzy o Polsce i jej kulturze, za kształtowanie pozytywnego wizerunku Polski w Europie i świecie, za wspieranie przemian demokratycznych w Polsce został odznaczony Orderem Orła Białego, którym udekorowano go 11 listopada.

  451. Andrzej Falicz
    3 sierpnia o godz. 13:37

    Chwaląc za Galipoli żołnierzy, czy ich męstwo, rozliczono polityków za klęskę.
    Dowódców też.
    Czy się mylę?

    Kogo rozliczono za PW?
    I tylko o to mi chodzi.
    MUSI byc odpowiedzialność za błędne decyzje.
    Bezkarność zachęca do powtarzania błędów.

    Po fiasku cyklu ofensyw sierpniowych zaczęto się zastanawiać nad przyszłością całej operacji w Gallipoli. Opinia publiczna i parlament Wielkiej Brytanii dopiero teraz zaczęły poznawać prawdę o operacjach w Turcji na podstawie przekazów Keitha Murdocha, a nie zafałszowanych i koloryzowanych raportów generała Hamiltona. Także niezadowoleni wyżsi oficerowie sztabowi, tacy jak generał Stopford, bardzo pesymistycznie oceniali szanse całej operacji. 11 października po raz pierwszy zaproponowano ewakuację żołnierzy z Gallipoli, ale Hamilton odrzucił ten pomysł, uważając, że wycofanie się narazi na szwank brytyjski prestiż. Wkrótce został on jednak pozbawiony stanowiska głównodowodzącego operacją i zastąpiony przez generała Charlesa Monro’a.
    ============

    Za błędy, poleciały głowy.
    A my na piedestał nieudaczników?

  452. Bar Norte,

    Nie znalazlem niczego o aliantach, ktorzy wymusili 9!?) na hitlerowcach uznanie powstancow za kombatantow.
    Roosevelt wrecz zwlekal z ogłoszeniem, że powstańcy są żołnierzami koalicji i przysługują im prawa kombatanckie zgodnie z konwencją haską i genewską.
    Nie chcial sie narazic Stalinowi.

  453. Wiesiek,

    E tam zaraz polecialy glowy.

    Operacje Galipoli odwolano.
    A Powstancy sie poddali.

    Kampanie Wrzesniowa tez przegralismy.
    Niemcy pod Kurskiem.
    Francuzi przegrali w piec tygodni.
    itd itd.

    Posluchaj Normana Daviesa.

  454. Wiesiek
    Sobie przeczytalem.
    Polecialy glowy.

    Hamilton odszedl na emeryture wojskowa i zostal
    jako Szkocki Prezydent szefem Bryjskiego Legionu…
    i sympatykiem Hitlera.

    Desant okazal sie bledem ze strony militarnej.
    Ale symbolem heroizmu i okresem narodzin narodu australijskiego i nowozelandzkiego.

    Hamilton zmarl w wieku 94 lat jako niezwykle honorowany i zasluzony kombatant z orderami:

    Knight Grand Cross of the Order of the Bath
    Knight Grand Cross of the Order of St Michael and St George
    Distinguished Service Order
    Territorial Decoration
    Order of the Red Eagle (Prussia)
    Order of the Crown (Prussia)
    Order of Merit (Spain)
    Order of the Sacred Treasure

  455. Andrzej Falicz
    3 sierpnia o godz. 14:07

    W efekcie, Sikorski umieścił nie pasujących mu oficerów na Wyspie Węży…..
    Nie nadawali się na dowódców liniowych.
    A i tak, pieczeniarze obsiedli sztabowe etaty, sztucznie dla nich stworzone.

    Wracając do tematu…..
    Jako architekt, odpowiadasz za swoje projekty.
    To ciebie by rozliczano za błędy, złe obliczenia powodujące katastrofę.
    Winnych klęsk polityków rozliczają wyborcy.
    Poddani rozliczają władców, czy dyktatorów robiąc rewolucje.
    W Polsce nie rozlicza się, nie wyciąga wniosków, nie pociąga do odpowiedzialności.
    To się zemści- takie hodowanie świętych krów.

  456. Andrzej Falicz
    3 sierpnia o godz. 14:19

    Polacy- wojskowi i politycy- nie cenią sobie życia współobywateli.
    Paryża nie broniono, został ogłoszony miastem otwartym.
    Broniono Warszawy w 1939.
    Po co?
    Przeciez po 17 września nie miało to sensu?

  457. Andrzej Falicz

    Masz rację, wyraziłem się nieprecyzyjnie. Nie chodziło o wymuszenie na Niemcach uznania praw kombatanckich powstańców z AK ale o uznanie ich praw przez samych aliantów. Choć sam fakt uznania Armii Krajowej za część sojuszniczych PSZ był formą nacisku.

    „Dopiero 30 sierpnia rządy USA i Wielkiej Brytanii oficjalnie oświadczyły, iż uznają Armię Krajową za integralną część Polskich Sił Zbrojnych. Do tego czasu Niemcy bezkarnie mordowali wziętych do niewoli żołnierzy AK, uznając ich gremialnie za „bandytów”, których nie chroni prawo międzynarodowe.”

    Następnie blisko miesiąc trzeba było czekaż aż dowódcy niemieccy oddziałów pacyfikujących powstanie przyjęli do wiadomości konsekwencje prawne powyższego uznania.
    Dopiero w trakcie uzgadniania kapitulacji w dniach 28 września – 3 października oddziały AK uzyskały gwarancje wynikające z konwencji genewskiej.

    Tak więc przez blisko dwa miesiące oddziały AK były zmuszone walczyć bo po prostu nie miały innej alternatywy. Nie miały żadnego wyboru.

  458. Moderator nie lubi Normana Daviesa…
    Jego artykul o Powstaniu Warszawskim zostal usuniety z tego blogu…po godzinie.
    Niebezpieczne tresci chyba.
    Bo nie zgodne z wersja historii propagowanej przez POLITYKE…
    http://natemat.pl/70183,profesor-norman-davies-dla-natemat-osiem-tez-o-powstaniu-warszawskim

  459. W Deutsche Welle dwa materiały poswięcone wczorajszej emisji telewizyjnej filmu „Miasto 44” Komasy.

    Pierwszy jest komentarz redakcyjny Bartosza Dudka:

    „Nasi prawdziwi ojcowie

    Jeszcze nigdy Powstanie Warszawskie nie było tak mocno nagłośnione w niemieckiej telewizji. Szkoda jednak, że rozliczenie z tym ponurym rozdziałem niemieckiej historii przychodzi tak późno.

    Emisja filmu „Miasto 44” w drugim programie niemieckiej telewizji publicznej ZDF była szeroko reklamowana. Do jego obejrzenia zachęcały nie tylko zwiastuny w programie i w Internecie, ale i długi materiał w głównym wydaniu popularnego serwisu informacyjnego „heute journal”. Po emisji filmu wyemitowano świetny dokument wyjaśniający tło Powstania.

    O ile można się spierać o artystyczne walory filmu Komasy, to jednak jedno jest pewne – jeszcze nigdy jakakolwiek niemiecka telewizja nie przygotowała dla swoich widzów tak długiej i intensywnej lekcji na temat największej obok Katynia polskiej traumy XX wieku. Po kompromitacji wywołanej przez emisję serialu „Nasze matki, nasi ojcowie” wypada oddać honor kierownictwu ZDF, że tym razem wszystko było tak jak należy.

    Przeglądając reakcje niemieckich internatów najbardziej poruszył mnie wpis widza na Twitterze, który napisał: „A więc to byli nasi »prawdziwi ojcowie», o których nam nie mówiono”. Powstanie Warszawskie było do niedawna nieznane szerszej publiczności w Niemczech. Może teraz to się zmieni. Dobrze, jeśli tak się stanie. Szkoda tylko, że tak późno. I szkoda, że nikt z odpowiedzialnych za hekatombę Warszawy Niemców nie poniósł za nią kary.

    W materiale poprzedzającym emisję filmu głos zabrał m. in. Tomasz Lis. Przekonywał w nim, że pokaz obrazu Komasy ma nie tyle służyć przypomnieniu winy Niemców za zbrodnie popełnione w czasie Powstania, co uświadomieniu niemieckim widzom, dlaczego Polacy kochają wolność. To bardzo mądre zdanie. Trzeba oddać chwałę bohaterom Powstania i uświadomić sobie ogrom zła wyrządzony Polakom przez Niemców. Ale trzeba też spojrzeć w przyszłość i wyciągnąć wnioski na dziś – trzeba robić wszystko, by Polacy i Niemcy nie byli już nigdy wrogami, lecz przyjaciółmi.”

    Ale po poprawnym politycznie wstępniaku DW zamieszcza informację dotyczącą beznadziejnej ogladalności filmu:

    „Wyemitowany w niedzielę (02.08.15) w telewizji publicznej ZDF film Jana Komasy „Miasto 44” miał małą oglądalność i nie wytrzymał konkurencji z brytyjskim kryminałem w pierwszym programie publicznym.

    Dotychczas żadne z poniedziałkowych (3.08.15) wydań niemieckich gazet nie zamieściło omówienia niedzielnej premiery w telewizji publicznej ZDF filmu Jana Komasy „Miasto 44”, pod niemieckim tytułem „Warschau ´44” . Recenzje obrazu ukazały się w najważniejszych opiniotwórczych dziennikach Niemiec przed emisją filmu.

    Niemieckie serwisy internetowe o branży medialnej informują dzisiaj natomiast o oglądalności polskiego dramatu wojennego o Powstaniu Warszawskim. Serwice dwdl.de (Medienmagazin) pisze w artykule pt. „Małe zainteresowanie dramatem wojennym ‘Miasto 44’”, że ta „jakby polska odpowiedź na trylogię” nasze „Nasze matki, nasi ojcowie” zainteresowała nie więcej niż nieco ponad milion widzów – 1,06 mln.

    „Z punktu widzenia oglądalności, dramat wojenny o grupie młodych Polaków, którzy w Powstaniu Warszawskim walczą przeciwko niemieckiemu okupantowi, nie był jednak w stanie konkurować z sukcesem niemieckiej produkcji, która w ub. roku zdobyła międzynarodową nagrodę telewizyjną Emmy Award”. Film ‘Miasto 44′ nie podołał także konkurencji brytyjskiego serialu kryminalnego emitowanego w dwóch odcinkach w pierwszym programie publicznym ARD w tym samym czasie, co film Komasy, pisze serwis .

    Poprzedzający emisję filmu „Miasto 44” magazyn informacyjny „heute-journal” oglądało natomiast 3,3 mln widzów. Film został zapowiedziany przez prezenterów i pokazano nawet jego fragmenty, zachęcając do oglądania.

    Także dokumentacja o Powstaniu Warszawskim, którą wyświetlono po filmie „Miasto 44” w ramach popularnego programu historycznego „ZDF-History”, miała dość niską oglądalność – jedynie 710 tys. widzów.

    Serwis internetowy o branży medialnej media.de tłumaczy niską oglądalność filmu Komasy większym zainteresowaniem niemieckich widzów rozrywką w niedzielny wieczór.”

    Reasumując – Niemcy film o powstaniu doceniają choć zrezygnowali z jego ogladania.

  460. Zamiast do usr. sm. maglowac PW rozmaitych polkownikow , Stalina , Churchila itp . byloby lepiej by szanowna cwierc-inteligencja przygotowala sie na jesienna zamiane nieudolnych gamoni na hipokrytow , cynicznych klamczuchow , oszustow .

    http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,130517,18476945,lis-kaczynski-cheerleaderem-dudy-nie-zmarginalizuje-prezydenta.html#BoxNewsLink
    Mozna Lisa nie lubic ale nie wyglada mi to na jakies fusy

  461. wiesiek59
    3 sierpnia o godz. 11:14
    Owszem bali się okrążenia , ale Hitler co rusz jakieś duże miasto nakazywał zmienić w twierdzę by opóźnić marsz do Berlina. Pisałem o Poznaniu mimo, że był to mało znany epizod. Najbardziej spektakularna była obrona Wrocławia trwała ponad 3 miesiące. Wrocław poddał się już po upadku Berlina. Został jednym z najbardziej zniszczonych miast II wojny.
    Miała być Warszawa niemiecka twierdzą czy nie?
    Miała i to już w lipcu Niemcy zdecydowali o budowaniu fortyfikacji wokół Warszawy, a plany te zmodyfikowali po upadku Powstania.
    100 tys. warszawiaków miał ostawić sie do kopania umocnień – 27 lipca 1944, stawiło się około 100 ale nie tysięcy.
    Za mniejsze „przewinienia” groziła śmierć a co mówić o niewykonaniu
    „obowiązku kopania umocnień”,
    Najpierw Powstanie w Warszawie, trzy tygodnie później powstanie w Paryżu
    W obu przypadkach Hitler wydał rozkaz zburzenie miast
    Komendant Paryża rozkazu Hitlera nie wykonał, ten w Warszawie niestety
    wykonał

  462. Funkcjonariusz eSz. znowu ma za złe. Tym razem zegar-licznik na kościele Mariackim mu się nie podoba.

    “Uchwalone pięć lat temu prawo miejskie stanowi, że historyczne centrum Krakowa to park kulturowy.”
    Martwy park czy żywy park?
    Funkcjonariusz eSz. w swojej pasji walki z polskim Koścołem katolickim chciałby zalać ten Kościół żywicą. Oglądać truchło Kościoła jak się ogląda owada uwięzionego w kawałku bursztynu.

    Park zrobiony ze starch pomników Lenina i Stalina. Aby ludziska widzieli jak to było dawno temu.

    Funkcjonariuszowi eSz. nie odpowiada żywy Kościół. Kościół używający swoich własnych budynków. Funkcjonariusz eSz. chce zamrozić wszystko w takim stanie jaki się funkcjonariuszowi podoba. Może należy usunąć wszystkie zmiany i powrócić do stanu z czasów Wierzynka? Tego nam krtyk sztuki eSz. nie zdradził. Ale wiemy, że znowu czarni zrobili coś złego.

    Funkcjonariusz eSz. już tak ma, że dla niego polscy czarni nie są w stanie zrobić nic dobrego.
    No chyba, że się zaleją przezroczystą żywicą.

    Twój komentarz czeka na moderację.

  463. maciekg

    Ciekawa analogia miedzy powstaniem paryskim a warszawskim.

    Główne i jedyne podobieństwo miedzy tymi powstaniami polega na tym, że tak jak Rosjanie nie zamierzali zajmować w lecie 1944 Warszawy tak i Amerykanie nie zawracali sobie głowy Paryżem. Po prostu omineli Paryż z niemieckim garnizonem i poganali w kierunku zagłębia Ruhry. Na działania oblęznicze szkoda im było czasu.

    No i z braku chęci do wyzwalania Paryża de Gaulle miał problem polityczny. Tym bardziej, że w Paryżu gaulleiści i komuniści bez specjalnego zapału zaczęli pykać z broni lekkiej do włóczących się po miescie Niemców. Ale ci nie mieli już ochoty na walki – nawet nie wysadzili mostów na Sekwanie. Tak naprawdę bowiem nikt nie miał ochoty walczyć i miasto było w dziwacznym zawieszeniu.
    Tak więc de Gaulle zaczął wywierać presję na Amerykanów by w koncu wyzwolili ten cały Paryż.

    No i po tygodniu alianci wkroczyli uroczyście do Paryża na czele z pijanym Hemingwayem. Przyjęto ochoczą kapitulację garnizonu.

    Oczywiscie Hitler wpadł w furię. Ale już było po ptakach – jak mawiają.

    Pod linkiem Hemigway zdobywa Paryż.

    http://billdownscbs.blogspot.com/2014/12/1944-battle-for-paris-by-ernest.html

  464. Jaka skuteczność realizacji celów,
    Odpowiedzialność.
    Zyski i straty.

    Reszta to bicie piany- moim zdaniem.
    Dorabianie ideologii do głupoty.
    Pyrrus był przynajmniej obiektywny.
    Nasi idą w zaparte, dorabiając sens tam gdzie go nie było.
    Bilans zysków i strat jest znany.
    Odpowiedzialnych dalej brak…….

  465. 73 miliardy zlotych – rownowartosc 30 % budzetu – wyprowadzono z Polski w jednym tylko roku 2012
    ( Uwazam Rze nr 8 )
    Patrzenie na pomylki przeszlosci bylo by inne, gdybysmy mieli dobry system rzadzenia sie jako spoleczenstwo na dzisiaj.

  466. Nasza barania zgoda na histeryczne decyzje pilsudskiego, becka, starzynskiego i berka-komorowskiego wynika chyba z wychowywania Polakow w BEZMYSLNYM posluszenstwie wobec kleru katolickiego, co przenosi sie potem na zycie obywatelskie.
    Francuzi zabili pyszalkowatego krola i rozgonili kosciol dla przywrocenia rownowagi idei.
    My skundleni, kierujemy sie emocjami a nie rozumem.
    Miotamy sie miedzy skrajnosciami- albo zgoda na pedofilski kler albo malzenstwa jednoplciowe, jako temat glowny na co dzien , zamiast pomyslec o zatrzymaniu rabunku kraju, rozwinieciu gospodarki, zapewnienie uczciwych plac, opieki zdrowotnej i szkolnictwa pozwalajacego na zrozumienie swiata i zdobycie praktycznego zawodu.

  467. zza kałuży
    3 sierpnia o godz. 19:32
    Funkcjonariusz eSz. znowu ma za złe. Tym razem zegar-licznik na kościele Mariackim mu się nie podoba….”

    Szkoda gadac.
    Jak ten czlowiek dostal nagrode Mordechaja Anielewicza za walke o tolerancje i inne odznaczenia jest znakiem czasu…
    Zamienil sie w mini Hartmana.

  468. Bar Norte,

    Dobry i ten milion.
    Film nie jest taki zly.

    Ja tez nie wiem czy obejrzalbym niemiecki film o II Wojnie Swiatowej w niedzielny wieczor majac kolo 200-tu innych kanalow do wyboru i „Kac III”o grupie napitych koleszkow w Las Vegas w tym samym czasie…

    Obejrzeli ci co chcieli i ci co powinni.

    Wiekszasc przy deptaniu kapusty kiszonej woli sluchac bawarskiej muzyki ludowej lub melodii marszowych.
    I tak jest wszedzie rowniez w Polsce gdzie 80% ludzi chce sie rozerwac a nie stresowac.

    IDE obejrzalo w Polsce… okolo 100 tysiecy ludzi.
    „Dwoch Idiotow” w Indiach gdzie aktualnie mieszkam – 80 milionow ludzi w jeden weekend.

  469. Józef Szczepański

    Czerwona zaraza

    Czekamy ciebie, czerwona zarazo,
    byś wybawiła nas od czarnej śmierci,
    byś nam Kraj przedtem rozdarłwszy na ćwierci,
    była zbawieniem witanym z odrazą.

    Czekamy ciebie, ty potęgo tłumu
    zbydlęciałego pod twych rządów knutem
    czekamy ciebie, byś nas zgniotła butem
    swego zalewu i haseł poszumu.

    Czekamy ciebie, ty odwieczny wrogu,
    morderco krwawy tłumu naszych braci,
    czekamy ciebie, nie żeby zapłacić,
    lecz chlebem witać na rodzinnym progu.

    Żebyś ty wiedział nienawistny zbawco,
    jakiej ci śmierci życzymy w podzięce
    i jak bezsilnie zaciskamy ręce
    pomocy prosząc, podstępny oprawco.

    Żebyś ty wiedział dziadów naszych kacie,
    sybirskich więzień ponura legendo,
    jak twoją dobroć wszyscy kląć tu będą,
    wszyscy Słowianie, wszyscy twoi bracia

    Żebyś ty wiedział, jak to strasznie boli
    nas, dzieci Wielkiej, Niepodległej, Świętej
    skuwać w kajdany łaski twej przeklętej,
    cuchnącej jarzmem wiekowej niewoli.

    Legła twa armia zwycięska, czerwona
    u stóp łun jasnych płonącej Warszawy
    i scierwią duszę syci bólem krwawym
    garstki szaleńców, co na gruzach kona.

    Miesiąc już mija od Powstania chwili,
    łudzisz nas dział swoich łomotem,
    wiedząc, jak znowu będzie strasznie potem
    powiedzieć sobie, że z nas znów zakpili.

    Czekamy ciebie, nie dla nas, żołnierzy,
    dla naszych rannych – mamy ich tysiące,
    i dzieci są tu i matki karmiące,
    i po piwnicach zaraza się szerzy.

    Czekamy ciebie – ty zwlekasz i zwlekasz,
    ty się nas boisz, i my wiemy o tym.
    Chcesz, byśmy legli tu wszyscy pokotem,
    naszej zagłady pod Warszawą czekasz.

    Nic nam nie robisz – masz prawo wybierać,
    możesz nam pomóc, możesz nas wybawić
    lub czekać dalej i śmierci zostawić…
    śmierć nie jest straszna, umiemy umierać.

    Ale wiedz o tym, że z naszej mogiły
    Nowa się Polska – zwycięska narodzi.
    I po tej ziemi ty nie będziesz chodzić
    czerwony władco rozbestwionej siły.

    (Autor zginął – dwa czy trzy dni późńiej)

  470. http://niezalezna.pl/57954-tak-o-powstaniu-warszawskim-nikt-nie-napisal-malo-znany-tekst-jozefa-mackiewicza

    Ciekawy punkt widzenia Jozefa Mackiewicza – 1947 rok.

    Powstanie Warszawskie nie tyle bylo skierowane przeciw Niemcom, ktorzy jak pisze Mackiewicz wygladali na szykujacych sie do ewakuacji:
    „…Odwrót armii niemieckiej był w pełnym toku. W ostatnich dniach lipca osiągał swój punkt szczytowy,…”
    Ale przeciwko Sowietom, ktorzy absolutnie w niczym na podstawie owczesnej wiedzy o stalinowskim kraju rad nie wygladali na „lepszych okupantow” niz Niemcy.
    Zarowno w dziedzinie aparatu terroru jak i zaglady sowieci w niczym nie ustepowali hitlerowcom.
    Tak jak ich gulagi niemieckim obozom zaglady.

    „…trudno zrozumieć, dlaczego ogół Polaków potępia akcję, której najoczywistszym celem było restytuowanie suwerennej stolicy z suwerennymi władzami i suwerennym wojskiem, wtedy, gdy rzecz ta była łatwa do zrobienia? Jeden wróg odchodził, drugi nadchodził. Pomiędzy tych dwóch wrogów wstawić niepodległy skrawek, ba, centrum Polski! Co w tym było głupiego albo zbrodniczego? …”

    Oczywiscie poniewaz Sowieci byli w ostatecznym rozrachunku nie tylko …sojusznikiem aliantow w walce z Hitlerem ale rowniez jednym ze zwyciescow wiec cala historie lacznie z PW przerobiono na „propagandowy uzytek”, ktory pokutuje do dzis.

    Tak jak poskomunistycznego zlogi sa wszechobecne w naszym zyciu publicznym.

    Nawet ilosc ofiar do celow propagandowych rozdmuchano.
    Cytuje:
    „…Himmler, ażeby odstraszyć Polaków od prób nowej akcji zbrojnej, oświadczył, że liczba ofiar wynosi ćwierć miliona. Dla tych samych celów bolszewicy podtrzymali tę cyfrę. Z naszej strony próbowano ją nawet wyśrubować do – trzystu tysięcy! Jeden z najznakomitszych polskich statystów wojennych, który był w powstaniu (nie mogę wymienić nazwiska ze względu na jego obecny pobyt w kraju), utrzymywał, że straty Armii Krajowej łącznie z ludnością cywilną w żadnym wypadku nie przekraczają pięćdziesięciu tysięcy….”

  471. Ostatnia konserwa zjedzona. No już, wyłazić z tych okopów.

  472. Na kolana, Na kolana!
    „Coraz więcej osób aktywnych publicznie, jak również i Polacy w swoich zwykłych codziennych rozmowach, odnoszą się do osoby pana Andrzeja Dudy, w kontekście jego spodziewanej prezydentury. Chodzi o spodziewany styl jej sprawowania, a konkretnie o rolę związków i aktywność pana prezydenta w kierunku wiary i napomnień przedstawicieli instytucji ją interpretujących.

    Część społeczeństwa słusznie obawia się, czy nowy prezydent nie będzie posłuszny Episkopatowi, a mówiąc wprost czy nie czeka nas prezydentura uduchowiona? Co prawda pan Duda, nie ukrywał swojego stosunku do wiary i do Kościoła, który jest głosicielem nauki, ale był to przekaz wtórny, przyznajmy – nie ukrywany, a jedynie na drugim planie jego medialnego PR-u. W tym kontekście nie można krytykować osoby pana prezydenta za to, że jest osobą religijną, albowiem „widziały gały co brały”. Powstaje jednak problem z tym, jaką będziemy mieli neutralność światopoglądową państwa w przypadku, gdy prezydent będzie aktywnym wyznawcą swojej religii, wdrażającym w życie nakazy moralne jej oficjalnych retorów.

    Jeżeli bowiem prezydent państwa miałby w swoich rządach rzeczywiście słuchać się Episkopatu, to mielibyśmy zwyczajną transmisję prawd wiary w sferę publiczną – prawną. Ponieważ prezydent co prawda ma ograniczone możliwości jeżeli chodzi o działania inicjatywne, ale jeżeli chodzi o działania „na nie”, to może z banalną łatwością powstrzymać rządzącą koalicję stawiając weto, albo po prostu wstrzymując się z podpisaniem ustaw, jeżeli ma wątpliwości. W praktyce może to przekładać się na torpedowanie działania rządu nacechowane istotną ideologizacją przekazu w życiu publicznym.

    Co prawda pan prezydent w trakcie kampanii deklarował, że bramy jego siedziby będą zawsze otwarte dla wszystkich, jednakże z równą gracją potrafił mówić ludziom wprost, że ma inne zdanie w konkretnej sprawie i po prostu się różnią. Oznacza to mniej więcej tyle, że istnieje ryzyko, że rzeczywiście przyjąć i pogadać, ponarzekać – będzie mógł każdy. Natomiast, jeżeli chodzi o wysłuchanie i spowodowanie, żeby konkretna sprawa nabrała wartości politycznej to już, co innego. Musimy być jednak obiektywni, nie możemy żądać od osoby pana prezydenta, żeby działał niezgodnie z własnym sumieniem!

    Nasze społeczeństwo ma jedną interesującą cechę, mianowicie nie do końca ludzie robią to, co się im mówi i przekazuje, jako nawet najbardziej słuszne, albowiem Polacy z zasady są nieufni, jeżeli chodzi o wszelkie autorytety. Dotyczy to także oficjalnego Kościoła dominującego, który ma tego pełną świadomość, co więcej, który taki system akceptuje. Ponieważ ma pełną świadomość, że taki stan mu się opłaca. Mamy dominującą religijność obrzędową, w której nie ma znaczenia głębia wiary i nawet to, w co rzeczywiście ludzie wierzą, jeżeli tylko dochowują kanonu, to wszystko jest w porządku. W ten sposób tak jak wierni mają prawo popełniać „grzechy”, tak samo i Kościół, jako instytucja oraz jego oficjalni przedstawiciele mają prawo błądzić, czasami nawet bardzo błądzić i grzeszyć. Dzięki temu instytucja osiąga swoje cele, a równolegle przecież jej istotą jest przebaczanie, na nim buduje swoją potęgę. Wszystko działa świetnie, wszyscy są zadowoleni, odpuszczający grzechy i ci, którym są one odpuszczane, a że rzeczywistość jest taka, jakiej życzy sobie Kościół, to już wynik całych wiązek procesów.

    Biorąc pod uwagę nawet scenariusz skrajny, w którym rządy prawicy z prezydentem na czele doprowadzą do zmiany ustroju państwa, to i tak ludzie się zbuntują, ponieważ nie da się powstrzymać zmian w mentalności społeczeństwa, a wojnę o percepcję jednostek Kościół już przegrał i to na własne życzenie. Tego nie da się odwrócić, nie da się przekłamać, co więcej – nawet markowanie rzeczywistości nie pomaga, nie w tym kraju i nie z tymi ludźmi. Kościół właśnie na naszych oczach marnuje swoją szansę na „płynięcie z prądem”, a jeżeli zobliguje swojego wiernego wyznawcę – pana Andrzeja Dudę do posłuszeństwa swojej nauce, to tym sposobem zmarnuje mu prezydenturę. Ludzie wiedzą swoje, przede wszystkim pragną wolności, dlatego odwrócą się nawet ci, którzy na niego głosowali. To tylko kwestia czasu i umiejętnego działania opozycji.

  473. Jeśli chodzi o podległość rządów Kościołowi, ta taka teza jest nieprawdziwa. Wywiedziona jest z zaobserwowanych objawów, a nie z ich źródeł.

    Wszystkie dotychczasowe rządy nie podkładały się bez umiaru KK, lecz układały się w taką pozę wobec KK, którą można było zyskać większe poparcie wśród elektoratu.

    Tak postępowało SLD, PO, tak będzie postępowała następna ekipa rządząca, co oznacza układanie się z KK w miarę proporcjonalne do spodziewanego zysku w poparciu elektoratu, także układanie się na zapas, z wyprzedzeniem, by ani elektorat, ani hierarchowie KK nie zgłaszali poważniejszych wątpliwości.

    Uzyskiwanie takiego poparcia przez kolejne ekipy, to była strategia, taktyka, sztuczki i podchody. Szczególnie w Polsce chętnie taka taktyka i podchody są wykorzystywane, gdzie przekonania polityków są tak chybotliwe jak most na linach w Paragwaju, uczciwość polityków jest tak solidna jak i durząca jak paczka papierosów Sport dla nastolatka – uchodzi w powietrze przy najbliższej okazji.

    Nie ma najmniejszych wątpliwości, że poparcie elektoratu będzie zaskarbiane przez każdą ekipę wszystkimi dostępnymi sposobami, w tym takimi, gdzie trzeba będzie zapewniać o całkowitym poświęceniu się sprawie, demonstrować wspaniałomyślność w enigmatycznych przyrzeczeniach oraz solidność w zapewnieniach – my już od jutra np. powołamy komisję i precyzyjnie zbadamy problem, my to zrobimy, itd.

    Starania o przychylność KK są staraniami o popularność, o poparcie o przychylność elektoratu, takimi samymi, jak każde inne starania, jak np. likwidacja radarów przenośnych na drogach, czy zasiłki na dzieci, itd.
    Dlaczego jakakolwiek ekipa miałaby z tych starań zrezygnować? Tym bardziej, że w Polsce istnieje od lat bardzo wysoka korelacja pomiędzy takimi staraniami, a poparciem elektoratu.
    Pzdr, TJ

  474. http://forsal.pl/artykuly/886479,opieka-panstwa-czy-zdolni-ludzie-gdzie-tkwi-sekret-bogactwa-narodow.html

    Sekret bogactwa narodów: jest w głowach tych narodów.
    Kraje skandynawskie szczycą się swoim protestantyzmem,reformacja dobrze im zrobiła. Tym się różnią od katolików,że nie poszczą, że dla nich żywienie człowieka jest religią. Pastora i jego rodzinę, podobnie jest u żydów i rabina, wyznawcy tych religii karmią najlepiej jak potrafią. Chodzi tym wyznawcom o słowo boże, zauważyli ci wyznawcy, ze od dobrze karmionego kapłana, to słowo ma większą MOC.

    To dlatego, rządzi nam Europą, córką luterańskiego proboszcza.
    Cytat z Kwaśniewskiego:
    „Dlaczego w ostatnich kilkuset latach narody protestanckie szły w górę, a narody katolickie (Włochy, Hiszpania, Polska, katolicy w Irlandii czy w USA) cofały się lub trwały na niskim poziomie rozwoju?…(…) z jednej strony protestanci. z drugiej katolicy; z jednej energiczni, a drudzy leniwi i bierni, skoro jedni i drudzy modlą się do tego samego boga?
    Dlaczego jeszcze obecnie w RFN „upośledzenie katolików jest zupełnie wyraźnie — stwierdzają to wszystkie badania socjologiczne…….
    Dlaczego u chrześcijan „rodzą się tępe i niemrawe dzieci — w sam raz dostatecznie usposobione do trwania w religii chrześcijańskiej, która ostrzega przed diabelskimi siłami filozofii i przyrzeka zbawienie ubogim duchem”?
    Gdzie szukać odpowiedzi na powyższe pytania?
    ————————————————–
    DR Jan Kwaśniewski twierdzi, że odpowiedzi na najważniejsze dla ludzi
    pytania należy szukać w przeszłości; nie można jej znaleźć we współczesnej nauce, która będąc nauką zdegenerowanego gatunku ludzkiego, jest zupełnie bezradna i nieprzydatna do tych celów.
    W wiedzy zdobytej przez stare cywilizacje jest źródło, twierdzi Jan Kwaśniewski.
    Cytat:
    ” Każde aktualnie żyjące pokolenie uważa się za najmądrzejsze. Czas płynie, pokolenia mijają, a historia uczy, że ludzkość ustawicznie popełnia błędy”

    ,

  475. ZAPROSZENIE

    Inauguracja i co dalej? Prof. Karol MODZELEWSKI – weteran opozycji demokratycznej, historyk, Jerzy BACZYŃSKI – redaktor naczelny „Polityki” i dr hab. Marek CICHOCKI – filozof, znawca konserwatyzmu, b. doradca społeczny prezydenta Lecha Kaczyńskiego – będą „Gośćmi Passenta” w Radiu TOK FM, wtorek, 4 sierpnia, g.20.05.
    Zapraszam!

  476. Jedynym znanym mi przypadkiem skutecznego i spektakularnego przeciwstawienia się przez państwo polskiemu kk i to w obszarze jego wewnętrznych, newralgicznych, kadrowych spraw było udaremnienie ingresu biskupa Wielgusa.

  477. Warto przypomnieć niedoszły ingres biskupa Wielgusa obsciążonego zarzutami współpracy z peerelowską policją polityczną (sb) przed 8 lat

    Za Onet:

    „6 grudnia 2006 papież Benedykt XVI podniósł Stanisława Wielgusa do godności arcybiskupiej i mianował metropolitą warszawskim. 5 stycznia 2007 podczas uroczystości w pałacu arcybiskupów warszawskich abp Stanisław Wielgus przejął urząd nad powierzoną mu archidiecezją.

    W dniu zaplanowanego ingresu do warszawskiej archikatedry, 7 stycznia 2007, abp Wielgus zrezygnował z funkcji metropolity warszawskiego. Zamiast ingresu, na który do bazyliki przybyły tysiące wiernych z całej Polski, oraz wielu gości oficjalnych, odbyła się msza dziękczynna za 25-letnią posługę dotychczasowego metropolity, kard. Józefa Glempa. Na początku liturgii głos zabrał arcybiskup Wielgus, który przedstawił treść listu, jaki złożył na ręce Benedykta XVI:

    Po dogłębnej refleksji i ocenie mojej osobistej sytuacji, zgodnie z kan. 401 § 2 Kodeksu Prawa Kanonicznego składam na ręce Waszej Świątobliwości rezygnację z urzędu Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego.

    Papież rezygnację tę przyjął powierzając kierowanie archidiecezją warszawską kard. Glempowi do czasu podjęcia dalszych decyzji.

    Oświadczenie abp Wielgusa wywaołało skrajne reakcje zgromadzonych w świątyni wiernych. Jedni klaskali, inni wznosili okrzyk „Hańba”, „Nie”, „Zostań z nami”. Wśród zgromadzonych był także prezydent Lech Kaczyński – prezydent decyzję arcybiskupa przyjął oklaskami.

    Kazanie podczas mszy wygłosił kardynał Józef Glemp. Podczas homilii wiele razy bronił arcybiskupa Wielgusa miedzy innymi mówiąc: „Cóż to za sąd na podstawie świstków, dokumentów trzeci raz odbijanych? Jeżeli przeciw osobie ma się konkretne zarzuty, to trzeba je sformułować i ona musi się do nich ustosunkować. Nadto muszą wystąpić obrońcy, muszą być świadkowie, dokumenty muszą przejść ocenę prawidłowości, zgodności. Wszystkiego tego w osądzie Biskupa Wielgusa zabrakło. To nie był sąd!”.

    Co ciekawe upokorzony przez IV RP kościół katolicki nie przestał popierać jej idei.

    Można to wytłumaczyć jedynie tym, że kosciół katolicki z mocnym, twardym się liczy.

    A politycznymi wazeliniarzami pogardza.

  478. Bar Norte
    4 sierpnia o godz. 11:57

    Oczywista oczywistość…….

    Ci panowie nie mają w sobie kszty pokory.
    Tę, trzeba im wbijać do głowy bagnetami.
    Robił to skutecznie Napoleon, Garibaldi, spora część królów i książąt= zbrojnie.
    Inaczej, zawłaszczać będą coraz większą część przestrzeni publicznej i finansów.
    To tylko omylni ludzie, którzy dla własnych korzyści sprzymierzą się nawet z diabłem.
    Czy Mussolinim, Hitlerem, Stalinem…..

    Liczenie naszych polityków na wsparcie z ambony jest bardzo krótkowzroczne.
    Nie uczyli sie widocznie ani historii, ani logicznego wnioskowania ze znanych faktów.
    Wielokrotne wciąganie Polski w walkę dla interesów Papiestwa, kosztowało nas niepotrzebne wojny i życie królów.

  479. Patrząc w twarz kapitalizmu przez internet
    Ku rozrywce przytoczę dwie wiadomości z setek, które zalewają moje konto pocztowe na jednym z serwerów.

    Stanisław Kowalski śle do mnie następującą propozycję:

    „Mialem przyjacielu marzenie…
    Wiesz jakie? – Zarabiac pieniadze i nic przy tym nie robic…
    I prawie sie ono kolego spelnilo …
    Niemieccy uczeni stworzyli program do gry na gieldzie.
    Ten program to sztuczna inteligencja, ktora analizuje rynek i podejmuje tylko prawidlowe decyzje. Tylko prawidlowe!
    Czlowiek potrzebuje snu, jedzenia a maszyna wrecz przeciwnie. Program przez 24 godziny na dobe sledzi notowania i analizuje rynek…

    Gdy tylko dostrzega możliwosc pomyslnego dzialania – handluje i przynosi zysk…
    W przypadku gdy analiza budzi watpliwosci – program nie dokonuje kupna na gieldzie..
    Rozumiesz??? – On podejmuje tylko 100% pewne operacje na gieldzie!
    Inwestujesz 100-500 euro i wracasz do swoich zajec..
    A program zarabia na ciebie…
    Spiesz sie poki handel przy pomocy programow nie jest zabroniony..
    Chcesz zarobic? Spiesz sie!

    2) Dr Marzena Lipińska pisze do mnie:

    „Problemy w łóżku? Zyskaj dodatkowe centymetry szybko i dyskretnie”

    Mnie ciekawi kilka spraw
    1) Ile ludzi daje się nabierać? Chyba bardzo mały procent. Ale z drugiej strony takie maile trafiać mogą poprzez sieć do setek tysięcy posiadaczy kont mailowych. Więc jakaś szansa jest, ze znajdzie się taki, kto np. chce mieć więcej pieniędzy automatycznie, bez obaw i 24 godz. na dobę lub taki kto woli mieć parę centymetrów więcej bez kłopotu i krępacji też 24 godziny na dobę.

    2) Nazwiska i imiona nadawców takich maili są typowo polskie, tak polskie, że już bardziej być nie mogą – Kowalski, Zieliński, Kamińska, Lewandowska, Tadeusz, Przemysław, Marzena, Danuta, itp. Pewnie selekcji dokonuje program komputerowy. Gorzej jest z tekstem maila. Jeśli jest tłumaczony z wzorca np. angielskiego przez automat, to brzmi kiepsko. Na obcość nadawcy wskazuje często brak ogonków (znaków diakrytycznych) w polskim tekście, jak w cytacie powyżej.

    Niemniej poczta mailowa nie odpoczywa, dzień i noc oferuje klientom nowe rewelacyjne okazje.
    Pzdr, TJ

  480. wiesiek59

    Twardo można postępować z kościołem gdy się ma wobec niego jakieś racjonalne politycznie oczekiwania albo w zamian za niego proponuje się ludziom nośną, sensowną alternatywę. Wizję na tyle uskrzydlającą, że ludzie dla niej skłonni są zrezygnować z mglistej perspektywy zbawienia po gorzkim, podłym zyciu. Czyli są skłonni dla niej zrezygnować z ciągłej kurateli kościelnej.

    Niestety, polski wspólczesny antyklerykalizm ani swych oczekiwań wobec kk nie jest wstanie intelektualnie zdefiniować ani tym bardziej zaoferować ludziom jakiejś ideowej alternatywy.

    Tak więc ten antyklerykalizm sprowadza się do gromkich, histerycznych deklaracji przeciw kosciołowi bez żadnego znaczenia praktycznego.
    Inaczej, polski antyklerykalizm sprowadza się do wolności marudzenia na kościół.

    Jak mawiał święty JPII – do „dawania świadectwa (antylerykalnej) prawdzie”.
    A do jałowego marudzenia przecież nie potrzeba bagnetów.

  481. Nie przypominam sobie takiej teokracji- historycznej czy współczesnej- w której żyłoby się dobrze ludziom.
    Z wyjątkiem kapłanów, to raczej bida z nędzą.
    Koncepcję pana Goryszewskiego zdaje się będziemy testować:
    „nieważne jaka będzie Polska, bogata czy biedna, ważne żeby była katolicka”…..

    Jakie będą efekty sojuszu tronu z ołtarzem?
    Sądząc z historii, tragiczne.
    Lojalność wobec Watykanu wyklucza lojalność wobec Polski.

  482. T-Jot,

    W 1994 roku powstal
    Long-Term Capital Management.
    4-y lata pozniej z hukiem zbankrutowal…
    Wspolzalozylo go dwoch alureatow Nobla w ekonomii
    Myron S. Scholes i Robert C. Merton.
    Uzywali do inwestycji skomplikowanego modelu matematycznego zapewniajacego 100% pewnosc zysku.
    Taki samograj…

    Kosztowal miliardy bo przyszedl kryzys azjatycki i tyle po maszynce do robienia kasy.

  483. wiesiek59

    Wyobraź sobie, że we współczesnej Polsce usuwa się kk z życia politycznego, społecznego. Wypycha się go gdzieś na margines.

    Czy to coś zmieni w położeniu życiowym ludzi? Będą szczęsliwsi, bardziej spełnieni? Ich życie będzie sensowniejsze?

  484. Wiesku,

    Zgodzmy sie chociaz, ze czasy wymagaja radykalnej zmiany kursu.
    Nie zrobi tego PO.
    Czy widzisz jakas inna partie na horyzoncie niz PiS…?

    Jezeli do zmiany potrzebny bedzie narodowo-patriotyczno-katolicki sos to co z tego.
    Masz jakis inny na podoredziu?

    Ja mysle, ze partii, ktora przetrwala 8 lat w opozycji i ktora chce odejsc od neoliberalnego bylejakolizmu platformy mozna dac szanse.

  485. Orzeczona dla skazanego kara to 9 i pół roku więzienia za czyny popełnione w UBS oraz 4 i pół roku za to, czego dopuścił się pracując w Citibank. Obie sankcje będą zastosowane jedna po drugiej.

    Hayes jest pierwszą osobą skazaną w Wielkiej Brytanii w związku z aferą Libor. Jego rozpoczęty 26 maja proces oznaczał nową fazę działań wymiaru sprawiedliwości w mającej globalny wymiar sprawie, w której oskarżono 21 ludzi i nałożono na banki kary w łącznej kwocie około 9 mld dolarów.
    ===============

    To tyle, co do niewidzialnej ręki rynku i obiektywizmu wycen.
    Szkoda że skazuje się płotki- jak na razie- a nie szefów tego procederu.

    Manipulowanie kursem złotówki jest bajecznie łatwe.
    Znacznie łatwiejsze niż w przypadku dolara, czy euro.
    Ale, nie jest karalne…..
    Już raz drogo to nas kosztowało, frank czy dolar kosztował dwa zł.
    Sporo ludzi wzięło kredyty.
    Oddają po cztery zł.
    Czyż nie piękny przykład dojenia kolonii?

  486. Andrzej Falicz
    4 sierpnia o godz. 14:25

    Niestety, nie ma szans na inną opcję.
    Ani Kukiz, ani Petru, nie przekroczą moim zdaniem odpowiednio 10 i 5%…..
    A PO wyczerpało swoje możliwości intelektualne i potencjał innowacyjności.
    To co robi pani Kopacz jest sensowne, ale spóźnione o kilka lat.
    Niemiło mi, ale trzeba będzie polegać na Kaczyńskim w sprawie KK.
    On nie dopuści do władzy konkurencji i będzie trzymał ich krótko raczej.

    Bar Norte
    4 sierpnia o godz. 14:25
    To pięć miliardów z budżetu Państwa, plus może drugie tyle z samorządów.
    Spore, bezsensownie wydawane kwoty.
    Nikt ODPOWIEDZIALNY nie powierza szkolnictwa związkom wyznaniowym.
    Co prawda, istnieją takie szkoły o bardzo wysokim poziomie na Zachodzie, ale nie są dominujące. Gdy są, drastycznie obniza się poziom.
    I odbywa pranie mózgów przez dogmaty „jedynie prawdziwych wiar”.
    A na produkcji fanatyków chyba nam nie zależy?

  487. wiesiek59

    Mnie nie o to chodzi. Jestem zwolennikiem rygorystycznego rozdziału kk od państwa.

    Tyle tylko, że zdaję sobie sprawę iż w polskich realiach to jest niemożliwe.

    System, który miliony ludzi spycha na margines, odbiera im poczucie egzystencjalnego bezpieczeństwa i w efekcie pozostawia ich z jedyną nadzieją jaką jest Bóg ucieleśniony w postaci proboszcza nie może się odciąć od kościoła.

    Ten system skazuje miliony ludzi na podporządkowanie kk. To kk zagospodarowuje politycznie dla systemu tych ludzi.

    Więc nie ma co złorzeczyć na kk tylko trzeba coś zrobić z tym systemem. A niestety polscy antyklerykałowie tej dość prostej sprawy nie pojmuja.

    Przecież uprawianie antyklerykalizm dla samego antyklarykalizmu sensu nie ma. To przypomina jakąś fobię.

  488. Radykalna zmiana kursu w Polsce?

    Nie słyszałem o takiej potrzebie, ani ofercie. PiS oferuje dobrą zmianę, może być kursu (na Pragie też), ale nie radykalną zmianę. Tego PiS nie oferuje, nawet nie namawia doń. Może też chodzić o zmianę twarzy, nastroju, retoryki, a nawet uprawiania polityki – ale o dobrą zmianę chodzi, nie o radykalną.

    No bo radykalna zmiana to znaczy jaka? Zmiana na co? Na IV … ciiii, na smoleń … nieeeee. Teraz idzie dobra zmiana.

    Bo wszyscy wyborcy doskonale rozumieją na czym polega „dobra zmiana”, pamiętają reklamę o bezalkoholowym piwie 😉 https://www.youtube.com/watch?v=scs44Dkg1B0

    Ale czy mogą mieć kaca po tym bezalkoholowym PiS-ie?

  489. W Polsce inaczej niż w Czechach

    Natknęłam się dzisiaj na artykuł – przepraszam purystów medialnych, ale w GieWu:
    http://wyborcza.pl/1,75968,18482214,tak-podobnie-tak-inaczej-rzecz-o-czechach-i-polakach.html

    A w nim porównanie 25-letniej transformacji i bieżących nastrojów w dwóch sąsiadujących krajach. I konkluzję, może dla niektórych zbyt cyniczną, subiektywną, może nawet … o boże … neoliberalną. Oto w Polsce, inaczej niż w Czechach … zamiast pracy – czyn, zamiast mozołu – protest, zamiast trudu – walka, zamiast wysiłku – rebelia i bunt. Oto powołanie Polaków z powstańczej szlachty i chłopskiej rabacji czerpiących swój rodowód i wzory do naśladowania.
    III Rzeczpospolita oferująca im mieszczański model systematycznego dorabiania się to dla nich za mało. Więc chcą ją rozwalić.

  490. Dziś tysięczny numer „Dziennika Opinii” – mutacji internetowej Krytyki Politycznej.

    Z tej okazji Sławomir Sierakowski zamieścił tekst okolicznościowy. Ponieważ sporo jest o „Polityce” pozwolę sobie wkleić większy fragment.

    Tekst nosi obiecujący tytuł – „Tysiąc to dopiero początek”

    „Pełne opinii, wywiadów i analiz, nieoglądające się za kasą – robimy takie media, jakie sami chcielibyśmy czytać.”

    Dzisiejsze wydanie jest tysięcznym w historii „Dziennika Opinii”. Wzruszenie odbiera nam siłę w palcach. A przecież zanim był „Dziennik Opinii”, była tylko niewiele mniej aktywna strona, którą rozwój internetu nakazał nam założyć przy kwartalniku „Krytyka Polityczna”. „Dziennik Opinii” stał się jednym z naszych największych przedsięwzięć, absorbującym sporą redakcję i całą sieć stałych autorów.

    Założyliśmy go, choć nigdy nie mieliśmy problemów z publikowaniem w polskich mediach, które poziomem najszybciej dogoniły Zachód. „Gazeta Wyborcza” z przekraczającymi milion nakładu wydaniami i wielostronicowymi działami opinii, reportażu i „Magazynem Świątecznym” (oraz zupełnym odjazdem redaktorów, czyli „Gazetą Środkowo-Europejską”) była jedną z najlepszych w Europie, wywołując zazdrość w „Le Monde” czy „El Pais”. Goniło ją „Życie” i „Rzeczpospolita”, a były też robione na świetnym poziomie tygodniki z „Polityką” i „Tygodnikiem Powszechnym” na czele. Chyba najpoważniejszym rywalem „Świątecznej” była wtedy „Europa” Roberta Krasowskiego i Cezarego Michalskiego.

    Od początku „Krytyki”, czyli od 2002 roku, wszędzie tam, włączając tytuły zagraniczne, pojawiały się i pojawiają często nasze teksty. Nie brak miejsca był nas był problemem. Wolny rynek okazał się tu problemem. Polskie media go pokochały, ale była to miłość bez wzajemności. Wolny rynek dramatycznie ograniczył ich nakłady, ale przede wszystkim stał się grabarzem wszystkich poważnych treści. Dziś w dalszym ciągu można je odnaleźć, ale złote czasy działów opinii zdecydowanie minęły. Teksty są krótsze, drogich tłumaczeń zamawia się mniej, wywiadów z zagranicznymi intelektualistami tak wielu jak kiedyś nie przeczytamy. A przecież te potrzeby nie zniknęły i media wciąż dla Polaków są głównym dostępem do kultury.

    Zamiast narzekać, sami postanowiliśmy te treści, których jest coraz mniej, dać sobie i czytelnikom.

    Wiedzieliśmy doskonale, że to nie działy opinii decydują o nakładach, a może i zawsze były dla gazet tylko obciążeniem, bo tylko niewielki procent czytelników poświęcał im uwagę. Nie miało i nie ma dla nas znaczenia, ilu ludzi nas czyta.

    „Dziennik Opinii” finansowany jest fundraisingowo, a nie rynkowo, i właśnie dlatego stać nas na publikowanie obszernych tekstów i drogich tłumaczeń. Często, może najczęściej w Polsce, drukujemy wywiady z zagranicznymi intelektualistami. Ponieważ zapraszamy ich kilkudziesięciu rocznie do Polski, organizujemy także wywiady z nimi „Polityce” i „Gazecie Wyborczej”, bo wyłączność nie jest dla nas świętością. Liczą się czytelnicy, a nie pieniądze. Gdyby chodziło o pieniądze, toby nawet do głowy nam „Dziennik Opinii” nie przyszedł.

    Jeśli „Gazeta Wyborcza” i inne media nie kochają już tak kapitalizmu jak wcześniej i jeśli nie lekceważą już wprost praw kobiet i mniejszości, to między innymi właśnie dlatego, że przez kilkanaście lat „Krytyka Polityczna” i innych instytucje robiły, co się tylko da, żeby zrównoważyć debatę publiczną w Polsce.

    Gdyby Grzegorzowi Sroczyńskiemu, który masakruje dziś kapitalizm z łamów „Gazety Wyborczej”, albo Piotrowi Pacewiczowi, rycerce krucjat przeciwko szowinistom i homofobom, dać wydania ich pisma sprzed dziesięciu lat, toby im włosy dęba stanęły. To przed „Gazetą Wyborczą” Marcin Król spowiada się w imieniu elit transformacji ze swoich wcześniejszych głupich poglądów. Dokładnie tych samych zresztą, które obowiązywały w „Gazecie”, „Rzepie” itd. Gdy my dekadę temu polemizowaliśmy z Królem, porównywał nas do „Żołnierza Wolności” i uważał za zagrożenie dla Polski.

    Nie piszę o tym z resentymentu, bo tego w nas nie ma, nigdy nie obrażaliśmy się na świat, nieprzerwanie drukując w „Gazecie”, „Rzepie” i „Polityce”, oraz przyjaźniąc się z redaktorami tych gazet, od których zresztą uczyliśmy i uczymy się zawodu. Warto pamiętać o tych podziałach z szacunku dla tych, którzy wtedy zamykani byli w „celi śmiechu”, jak choćby feministki. Niech będzie, jak rzekł kiedyś Michnik: amnestia tak, amnezja nie. Szkoda, że nie żyje Tadeusz Kowalik, któremu zwrócono by honor tak, jak zwrócono go Karolowi Modzelewskiemu. Ciężko też już dziś „jaskiniowy socjalizm” zarzucić Piketty’emu, Krugmanowi czy Stiglitzowi. „Zastępcze problemy” feminizmu i „jaskiniowy socjalizm” bije dziś z łam „Świątecznej” i głównego nurtu, a nie tylko „Dziennika Opinii”. I chwała Bogu i Marksowi.”

    Dokończenie pod linkiem:

    http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/kraj/20150804/sierakowski-tysiac-dopiero-poczatek

  491. Ciąg dalszy porównań kulturowych (z grubsza): Irlandia i Polska

    W Polsce nowa partia pojawiając się na scenie – a chodzi przecież o rozwalenie tej obecnej, betonowej, więc na nowe partie popyt jest wielki – muszą, historycznie na to patrząc, ująć kościół i hierarchów jego, nawet za kolana jak trzeba, a najlepiej jak podstawią tacę. Jak jakaś partia nie umiala ująć, to wypadała ze sceny: UP, RP, a teraz los taki czeka parie Razem i Nowoczesna.

    A w Irlandii panie dziejku było tak, w katolickiej Irlandii powtarzam, że te ich partie – jak je zwał po ichniemu tak zwał – umówiły się, że zrobią z Irlandii Celtyckiego Tygrysa gospodarczego, i w przeciągu dekady, głównie w latach 1995-2000, gdy roczny wzrost gospodarki bywał 2-cyfrowy Irlandia z kraju biednego jak mysz kościelna wyszła na czoło i przegoniła nawet Niemcy w dobrobycie. imigranci zarobkowi do niej walą drzwiami i oknami, nawet w kryzysie, który Irlandia chwilowo przeżyła, ale pamięć o nim już przemija, nie tylko z Polski …

    Czy katolicka Polska ma taką możliwość, czy mogłaby powtórzyć sukces katolickiej Irlandii? Oczywiście nie wiadomo. Można spróbować, ale kto gwarantuje, że się uda, a te „koszty społeczne”, a te „miliony ludzi zepchniętych na margines”, kto potrafi przezwyciężyć ten język niemocy impotencją zwanej. Polską religijnością i klękania przed księdzem obyczajem nie da sie tego wytłumaczyć. Mam wrażenie, że to pamieć o PRL-u trzyma Polaków za frak, że to jest istotny składnik polskiego ducha AD 2015.

  492. Program PIS można sobie znaleźć bez trudu.
    Wtedy można dyskutować o czymś więcej niz o bredniach o kleczniku i grozie ciemnogrodu z GW.

    Co do burzuazyjnego modelu dorabiania się stworzonego przez IIIRP to flaki się przewracaja czytajac takie głupoty.
    Takie oderwane od życia Polaków farmazony załatwią PO.

    Właśnie do strefy biedy wpadlo ponad pół miliona Polaków a ponad połowa nie ma żadnych oszczędności i żyje od pierwszego do pierwszego ( a teraz już jestem pewien) partyjny funkcjonariusz PO pod dwoma pseudonimami szlifuje na blogu zdolności wciskania kitu.

  493. Komuś coś puściło o 16.28

    Nie wchodzę w detale – komu i co.

    Program? A kto zwraca uwagę na program, w tych czasach, gdy Kukiza wyszedł na estradę polityczną?

    Program PiS w detalach już został prześwietlony zresztą. Składa się on z dwóch zrozumiałych dla każdej Polki i każdego Polaka tez:
    1 – że Polska legła w ruinie, wygaszona i zwinięta,
    2 – że PiS Polskę podniesie, podpali i rozłopocze na wietrze.

    Bo o budowaniu domu było już w poprzedniej kampanii. Przemawia do mnie kreatywność PiS-owskich haseł programowych. Chwyta mnie, może nie moją wyobraźnię, może nie za serce, lecz za … ale nie wchodzę w dalsze szczegóły.

    Cóż tu pisać, wyborcy są przejęci, że pani Beata, do której wkrótce dołączy pan Andrzej, jeżdżą po kraju pojazdem marki autosan, a nie jakimś przepłaconym obcym pendolino jak pani Ewa Peron (trzeci przy torze ósmym). Polską estradę polityczną i jej wykonawców krytycznie z błotem się miesza, faktycznie Woodstock to to nie jest, ale nie odmówiłbym im umiejętności mamienia wyborców i iluzjonistycznych talentów. PiS wyprzedza w tym Platformę o wiele długości. Bo występy Platformy są z gruba ciosane, te nagrania – wypuszczone wydawałoby się przedwcześnie w medialny obieg – miały pokazać ich przenikliwość w ocenie krajan, racjonalną analizę zrobioną z mieszczańską dokładnością i premedytacją. I najpierw słyszeliśmy diagnozę o „dzikim kraju”, ale nie chwyciło, bo to hasło było już jak ścięte rżysko. Potem była kanonada prawd oczywistych, że państwowe projekty i przedsięwzięcia inwestycyjno-przemysłowe są zarządzane przez firmę ChDiKK, oraz o tym ile trzeba zapłacić urzędnikowi, aby coś wykonał. Szczera prawda to była. I to zabolało ludzi. Wiedzieli o tym niektórzy jako o faktach, inni przeczuwali i przebąkiwali ogólnikowo, ale powiedzieć tak wprost do mikrofonu przed całą publiczność nikt nie potrafił jak rządowi eksperci od finansów, spraw wewnętrznych i funduszy unijnych. To zabolało i podeptało dumę Polaków.

    „Polak potrafi”.
    Otóż pewnych prawd o nas samych ię nie zapomina.

  494. Polska. Kraina uśmiechu

    Bynajmniej nie zagłębiam się w program kandydata PiS na prezydenta, aby dentysta był w każdej szkole. Chodzi mi o znaną operetkę Franza Lehára pt. „Kraina uśmiechu” o tym jak księżniczka Lisa, córka księcia Lichtenfels wychodzi za mąż za księcia z dalekiego kraju, mniejsza o to, który to kraj, ważnie jest to, że panują w nim odmienne obyczaje, niektóre z nich nie podobają się księżniczce i tak dalej, zaś książe ma swoisty zwyczaj uśmiechania, zawsze, nieustannie i przy każdej najsmętniejszej okazji uśmiecha sie szeroko i wyraziście.

    Taką krainą uśmiechu stanie się Polska, poczynając od 6 sierpnia br. tj. już pojutrze. Ale nie tylko dobry nowy prezydent podziela ten wspaniały zwyczaj, który nas zasadniczo oddzieli od reszty Unii, można powiedzieć od reszty świata i zdejmuje z nas piętno kraju nadętego, spiętego i uległego, czyli kondominium. Oto inni dostojnicy lubują się w uśmiechu i stworzą z Polski Krainę uśmiechu:

    http://natemat.pl/116929,skok-na-pis-jak-senator-bierecki-podbija-partie-kaczynskiego-posel-pis-dla-natemat-padlem-ofiara-jego-wplywow

  495. Kiedy Wielka Brytania i Stany Zjednoczone zaatakowały Irak w 2003 r., zwyczajnie zniszczyły rząd, armię, rozsadziły całe państwo. Słowem: doprowadziły do totalnego chaosu.

    W przypadku Libii, o którym pani mówi, było to samo. I teraz mamy pytanie: czy ktoś został pociągnięty za to do odpowiedzialności? Osobiście uważam, że Tony Blair i George Bush powinni zostać postawieni przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym, ale to się niestety w najbliższym czasie nie wydarzy. Tymczasem musimy rozwijać zasadę odpowiedzialności za swoje czyny na poziomie międzynarodowym. Powinien zajmować się tym wspomniany Trybunał, ONZ i inne instytucje międzynarodowe.

    Tysiąc lat temu to Arabowie atakowali Europę. Wtedy to my byliśmy silniejsi, a Europa prymitywna. Tylko, że różnica między tamtymi czasami a teraźniejszością jest taka, że teraz mamy prawo międzynarodowe. Wypracowaliśmy międzynarodowe regulacje dotyczące wzajemnych stosunków między państwami i chroniące prawa człowieka. I to prawo powinno coś znaczyć! To właśnie jedno z najczęściej podnoszonych tematów przez kraje trzeciego świata, a szczególnie przez świat arabski.
    http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/bliski-wschod/20150731/wywiad-rami-khouri
    =============

    Interesujące……

  496. Byłaby Muszynianka
    damą, godną wianka.
    Gdyby się z peło nie zadała
    duszy zrzekłszy (i ciała).

    Nie dość, żeś, panno, cyniczna
    na domiar – schizofreniczna.
    Bo zza źródełka spoziera
    Partyjna gęba Pilznera.

  497. Jestem subiektywna aż do bólu

    No słucham TOK FM – a co, mam przebierać między modłami do Maryji i wykładów ekspertów od semitów – że jesteśmy, Polska, Polki i Polacy po dziadowskim kierownictwem elit, jesteśmy absolutnymi liderami przemian i dochodzenia do dobrobytu. Absolutnymi liderami.

    I dlatego jak widzę kampanię wyborczą partii opozycyjnej od hasła – Polska jest w ruinie, to mam chyba prawo, wręcz obowiązek ostrożnego przyjrzenia się tym hasłom, tym gwizdom wiecowym, temu gnojeniu ad presonam. PiS nie jest alternatywą do rządów PO/PSL.

    Jak się znajdzie partia bardziej wiarygodna, o wiele bardziej wiarygodna, to natychmiast zrezygnuję z partii dotychczas rządzącej. Z którą nie łączy mnie nic poza subiektywną oceną alternatyw. Poszłabym za Nowoczesną, poszłabym za lewicową partią, która miałaby program dynamiczny i obyczajowo obiecujący. Póki co dla mnie jest Platforma i długo długo nic.

  498. Muszynianka 4 sierpnia o godz. 18:52

    Muszynianko,
    ten uśmiech tego sqrwiela i przekręciarza podsumowuje pewną rzeczywistość, w której przez 8 lat nie było siły w tym państwie, by mu się tak dobrać do skóry, aby ten uśmiech spełzł z jego paszczy. Ma widać powody, by się uśmiechać.
    Wysocy funkcjonariusze tego państwa, np Sikorski z Bondarykiem nawet nie dali sobie rady z pewną laską z Chrzanowa na którą zagięli parol. Nieudolność tych gamoni była szczytowa, nieprawdaż? – i dlatego m. in. teraz to już są ich „los utimos podrigos”. Im większy przekręciarz i szkodnik, tym wyżej na liście. Sam „mniód z kiszką” dla PIS. Z kim ten PiS ma przegrać?

  499. Ten tekst wklejam z bloga Żakowskiego, żeby się nie zmarnował,
    jest w moderacji.
    Dla mnie, nasi prezyzenci nadają się w kategoriach miażdżycy, jak się powszechnie mówi ;sklerozy, mogą być rozpatrywani.
    Nie muszę ich precyzyjnie wskazywać palcem, ale, to samo rzuca się na mózg;
    ———————————————————————————–
    ttp://dzikikraj.interia.pl/mowatrawa/news-newsweek-donosi-jan-kulczyk-nie-dbal-o-zdrowie,nId,1863501
    =========================================
    W poprzednim temacie, 29,07 g.19:17 napisałem, coś, na ten temat:
    w trybie przypuszczającym, że Jan Kulczyk mógł nie dbać o swoje zdrowie.
    To każdego z nas dotyczy, również prezydentów.
    Nowy prezydent Andrzej Duda, ma zdecydowaną przewagę nad starym, Bronisławem Komorowskim. Pod każdym względem jest lepszy, ten nowy,
    zdrowotnie i intelektualnie.
    O naszym zdrowiu, kondycji psycho-fizycznej decyduje ten , kto karmi,
    kto decyduje o zawartości naszego talerza. Zwykle, decydują o tym nasze kobiety. To brzmi prozaicznie, ale, jest prawdziwe; w codziennym rozgardiaszu nie zwracamy na to uwagę. Niesłusznie, bo to co jest dobre
    dla kobiety, nie musi służyć mężczyźnie. Różnice są niewielkie, ale jednak,
    istotne, bardzo istotne, wystarczy wspomnieć o różnicy w wadze ciała.

    Jest taka przypadłość, niezwykle podstępna, nazywa się miażdżyca, której się nie leczy, nie ma na nią tabletki, czy innego medykamentu, ale dokucza nam, widać to dopiero po objawach, które medycyna akademicka,
    z namiętną miłością stara się leczyć,najczęściej za późno. Miażdżyca w tej wstępnej fazie, jeszcze bezobjawowej, najpierw zatyka nam te najmniejsze naczynia krwionośne, nie tylko w mózgu. Nawet po krótkim okresie
    miażdżycorodnego jedzenia ; “ubywa nam zdolność do myślenia”, to jest niezauważalne, ale jest.

    Medycyna akademicka nie zna przyczyny miażdżycy, nawet nie próbuje jej szukać. Stwierdza krótko: jest nieuleczalna i koniec, kropka.
    O tym , że tak nie jest, udowadnia, w sposób naukowy lekarz medycyny
    Jan Kwaśniewski/1936/, mieszka w Ciechocinku. Medycyna akademicka nie chce tego przeczytać, z wyjątkiem może setki lekarzy.
    Jestem laikiem w sprawach medycznych, ale przyczynę miażdżycy w ustroju człowieka zrozumiałem, nie powiem, z niemałym trudem.

    Żeby się nie rozwodzić, rozpływać w szczegółach; posłużę się niewielkim cytatem od Jana Kwaśniewskiego:
    “Miażdżyca w pewnych okresach powoduje więcej szkód dla gatunku ludzkiego niż wszystkie inne choroby razem wzięte.”
    Mój dopisek: — tych politycznych także.

    Dlaczego o tym piszę? Bo nie mając bezpośredniego kontaktu z nowym prezydentem Andrzejem Dudą, sądząc, tylko, po tym jak wygląda, jak mówi, jak prezentuje się jego rodzina; jestem prawie pewny , że jest wolny od miażdżycy.””
    —————————————————————————————–

  500. Andrzej Falicz
    4 sierpnia o godz. 16:28
    PiS wygrywając wybory w 2005 r pokazało, że program jest im potrzebny jedynie jako PR partii, bowiem po wygraniu wyborów zaczęli realizować zupełnie co innego niż było napisane w programie.
    Z tego powodu dziwię się ludziom którzy wciąż wierzą że tym razem będzie inaczej

  501. Lewica o „programie dynamicznym i obyczajowo obiecującym”.

    Co to może być?

    Chyba chodzi o tę lewicę którą Ludwik Dorn nawał „lewicą stref erogennych” i ocenił, że zainteresowane jest nią 1-2 procent elektoratu.

    No i trudno się temu dziwić, bo Polska jest krajem obyczajowo wolnym. Mozna korzystać do woli z luzu obyczajowego. Oczywiście w sferze osobistych, prywatnych relacji między ludźmi. Kazdy może cieszyć się wolnością obyczajową więc po cholerę ludziom do tego jakaś „obyczajowa lewica”?
    By mieć w przyszłości „obyczajowo obiecujące” państwo?

    „Wolność obyczajowa” przeżywana z państwem – to głeboko przygnebiajace. Państwa z obywatelami przecież luzik obyczajowy nie łączy.

    Do tego „dynamicznie obyczajowa” – cokolwiek by to nie znaczyło.

    Straszne … .

  502. wiesiek59, 18.59. pisze: „Kiedy Wielka Brytania i Stany Zjednoczone zaatakowały Irak w 2003 r., zwyczajnie zniszczyły rząd, armię, rozsadziły całe państwo. Słowem: doprowadziły do totalnego chaosu.”
    Agresorom USA na Ukrainie chodziło o to samo. Zniszczyć rząd, państwo, skłócić narodowości i sąsiadów, dać broń aby się sami zabijali. Poleje się tam dużo krwi i dużo dolarów popłynie do banków USA. Na szczęście Rosja ma Putina.

  503. Jeśli dziś otrzymam władzę,
    Daję słowo, ze zasadzę
    W ciągu pięciu dni na piasku
    Drzewa mego wynalazku.
    Już nie szyszki, nie żołędzie,
    Ale rosnąć na nich będzie
    Schab wędzony i pieczony,
    Boczki, szynki, salcesony,
    Mortadela i serdelki,
    Mięs przeróżnych wybór wielki,
    Nawet prosię w galarecie,
    Jeśli tylko zapragniecie.”
    /Jan Brzechwa/

  504. maciekg

    To nie jest tak, że ludzie ufają PiS.

    Ludzie po prostu nie ufają PO, nie mają do tej partii najmniejszych złudzeń. I to własnie tworzy poparcie dla PiS.

  505. Słucham Radia TOKFM, dowodzi Passent, dyskusja jest drętwa,
    bez treści.
    Nowy prezydent jest tak wielką zagadką, że komentatorzy nie mają wiele do powiedzenia , na jego temat.
    Nie rozliczają starego prezydenta.
    Komentują potęgi: Karol Modzelewski, Jerzy Baczyński, Marek Cichpcki.
    Jest pięknie, a jak będzie to zobaczymy.

  506. Z.B.I.G. z g. 19:42
    Jeśli już lecimy „poezją” , to voila:

    Był se krakowiaczek jeden
    Cnót wszelakich pełen.
    Dudą go zwą
    I popierają.
    Nawet pombocek
    Z mocy ducha świętego
    Obstawił właśnie jego
    Odpowiadamy za niego!
    Nie bez kozery.
    On hostię chwyta w locie
    To właśnie cztery litery
    Duda!!!

  507. Pisząc o zaatakowaniu Iraku w 2003 roku, Wiesiek prawdopodobnie z wrodzonej skromności , pomija milczeniem rolę jaką w tej agresji przejęło trzecie mocarstwo imperialistyczne – kolonialne , obok USA i UK ; RP.
    RP obdarzone jak jedyny sojusznik, obok UK ,własną strefą okupacyjną, co było wówczas przyczynkiem do dumy narodowej i miało wróżyć Polsce , należne jej znaczenie międzynarodowe i bogactwo.

  508. Bar Norte
    4 sierpnia o godz. 20:57
    Z twego wpisu wynika że ludzie mają kurzą pamięć i chcą zamienic siekierkę na kijek

  509. maciek.g

    Piszesz „zamienić siekierkę na kijek”.

    I co w związku z tym? Mają zbojkotować wybory?

    Dlatego, że PiS 10 lat temu nie spełniło ich oczekiwań mają dziś popierać PO, które przez ostatnie 8 lat również nie spełniło ich oczekiwań – wbrew swym zapowiedziom sprzed dwóch kadencji?

    Karkołomna argumentacja

  510. Panowie, zużyła się nam klasa polityczna, po prostu……..
    Po 25 latach przy korycie, nie spodziewajcie się jakichś nowych pomysłów, nowych twarzy w znaczącej ilości, energii, koncepcji, otwartości, znania REALIÓW życia codziennego.

    Na odchodnym, zafundowali sobie podwyżki diet o 500 zł.
    Wojsko, policja, pielęgniarki- 100, 200 zł.
    Doceniają……siebie…..
    Nas jako wyborców, niekoniecznie.

  511. wiesiek59

    Na miejsce zużytych przyjdą nowi – spokojna głowa.

    Jak kiedyś napisałeś oni już są. A fala zmian ich wyniesie do władzy.

  512. Bar Norte
    4 sierpnia o godz. 23:44

    Rewolucja ma wiele wad, ale jedną zaletę.
    Do władzy dochodzą w pierwszej fazie ludzie ideowi, a nie pazerni na zaszczyty, dobra materialne.
    Takich juz w naszej polityce obawiam się, nie ma.
    Zostali wypłukani, pieniądz lepszy zastąpiono gorszym.
    Nawet to można by wybaczyć, gdyby przynajmniej mieli pomysły na rozwiązywanie powstających problemów, a nie tworzyli nowe za pomocą nadprodukcji prawa.
    I to pod dyktando lobbystów.

    Wymienić wszystkich sie nie da bez rewolucji…….
    Starzy właściciele Polski przynajmnie mieli jakieś pomysły, działali dla dobra wspólnego.
    Ci nowi poza hodowaniem sadełka i złotych zegarków, niewiele potrafią.
    Poza sprzedażą dorobku poprzedników.
    No i tworzenia różnych cyrków- W BUDOWIE.
    Za słone pensje.

  513. wiesiek59

    „Rewolucja ma wiele wad, ale jedną zaletę.
    Do władzy dochodzą w pierwszej fazie ludzie ideowi”

    Nie wiem czy sobie przypominasz film Wajdy „Danton” z 1983 roku. Film o konflikcie Dantona i Robespierre’a.

    Wajda ciekawie zestawił dwie osobowości rewolucjonistów francuskich.
    Robespierre grany przez Pszoniaka był spięty, kostyczny, zakompleksiały o naturze ascety. No i przez to okrutny. Pszoniak grał go ewidentnie pod Jaruzelskiego i publika to wychwytywała. Pamietam, że gdy Pszoniak wygłaszał mowy i wspinał się na paluszki by się wydawać wiekszym sala kinowa wyła ze śmiechu.

    Natomiast Danton grany przez Depardieu był sybarytą. Kochał życie, jedzenie, picie, kobiety. Symbolizował witalność rewolucji.

    Ale oczywiście kostyczny, zakompleksiały i okrutny Robespierre pokonał Dantona. Gilotyna skróciła go o głowę.

    Nie wiem czy wiesz, że jednym z pierwszych pomników postawionych w czasie rewolucji rosyjskiej przez bolszewików był pomnik Robespierre,a.

    A Danton-Depardieu aktualnie wspiera Putina.

  514. maciek.g
    4 sierpnia o godz. 20:43
    Andrzej Falicz
    4 sierpnia o godz. 16:28
    PiS wygrywając wybory w 2005 r pokazało, że program jest im potrzebny jedynie jako PR partii, …”

    Nie strasz nie strasz bo sie zesr…sz – jak sie mowilo w podstawowce.

    Obok oczywistych bledow –
    PiS jako jedyna do tej pory partia obnizyl podatki i to zdecydowanie.
    Dzieki temu zatrzykowi popytowemu udalo sie przejsc jako tako kryzys finansowy.
    Wszystkie wskazniki ekonomiczne od poziomu bezrobocia po deficyt budzetowy PiS mial rekordowe.

  515. Co byc moze pamietaja wyborcy… oprocz histerycznych popiskiwan Warsiawki.

    Oczywiscie odezwa sie nozyce, ze to „nie zasluga PiS-u” ale wydawanie kasy unjijnej przez PO – stadiony i autostrady to „zasluga PO”…

    ” W latach 2005-2007 średnie roczne tempo wzrostu podstawowych kategorii makroekonomicznych wynosiło realnie (po odjęciu skutków inflacji):

    – produkt krajowy brutto (PKB) – 6,7%
    – produkt narodowy brutto (PNB) – 6,5%
    – produkcja sprzedana przemysłu – 10,4%
    – spożycie ogółem – 5,6%
    (spożycie – wartość produktów zużytych na zaspokojenie potrzeb ludności)

    Dla porównania, w latach 2007-2013, podczas rządów Platformy Obywatelskiej wyglądało to następująco:

    – produkt krajowy brutto (PKB) – 3,2%
    – produkt narodowy brutto (PNB) – 3,1%
    – produkcja sprzedana przemysłu – 2,8%
    – spożycie ogółem – 2,5%…””

    ” produkt krajowy brutto w czasie rządów PIS-u przyrastał rocznie o ponad 6%, produkcja przemysłowa o ponad 10%, inwestycje o 20%, produkcja budowlana o ponad 60%.
    -w okresie 2005-2007 powstało 1,2 mln miejsc pracy w kraju
    – spadło bezrobocie z ponad 3 mln osób w 2005 do około 1 mln 100 tys. w 2008
    – inflacja była niska ( spełniała kryteria wejścia do strefy euro), a zloty stabilny ( złoty nie przekroczył bariery 3.50 za euro).
    -zmniejszono deficyt finansów publicznych z około 4 proc. PKB do w 2006 do 3 proc. PKB ( jedno z kryterium do przyjęcia waluty unijnej) ( Tu warto przypomnieć, że za rządów PIS Polska spełniała wszystkie kryteria przyjęcia do strefy euro. Jednak Kaczyński sensownie uznał, że jesteśmy za słabi gospodarczo i ekonomicznie, żeby starać się o wejście do korytarza ERM2 ( zamrożenie kursu złotego na dwa lata)
    -cena benzyny spadla z ok. 4,30 zł do 3,70 zł.
    -zlikwidowano podatek od spadków i darowizn
    – zmniejszono podatek dochodowy od osób fizycznych
    – obniżono o ponad polowe składkę rentową, dzięki czemu wzrosły pensje
    – podniesiono znacząco najniższą płacę.
    -w ramach funduszy strukturalnych i Funduszu Spójności rząd PIS uzyskał 67,3 mld euro na lata 2007 – 2013. ( za które obecnie są budowane m.in. drogi ).
    -wprowadził w ramach polityki prorodzinnej nieznane w Polsce a powszechne w Europie Zachodniej odpisy od podatku na każde dziecko
    – wydłużył urlopy macierzyńskie
    – wprowadził też tzw. „becikowe”, czyli zapomogę z tytułu urodzenia dziecka
    – na dożywianie dzieci przeznaczył 500 mln zł rocznie.
    -zainicjował politykę bezpieczeństwa energetycznego przez poszukiwanie niezależnych źródeł energii w kraju i zagranicą
    – sprzeciwiał sie budowie gazociągu północnego z Niemiec do Rosji
    – zainicjował budowę „gazoportu”.
    -wprowadził mechanizmy konkurencji w telefonii komórkowej: spadły o prawie połowę ceny dostępu do internetu i ceny usług telefonicznych
    -stworzył Urząd Komunikacji Elektronicznej przeciw praktykom monopolistycznym.
    -powołał Centralne Biuro Antykorupcyjne
    -wprowadził sady 24-godzinne (zlikwidowane przez rząd Donalda Tuska)
    – powołał Krajową Szkołę Sędziów i Prokuratorów. Po dwóch latach rządów PiS przestępczość kryminalna spadla o 18 proc.
    -dokonał likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych
    – powołał nowe służby specjalne
    – rozpoczął restrukturyzacje polskich sil zbrojnych.
    -przeprowadził ustawową lustrację zahamowaną dziś przez PO i SLD.
    -wzmocnił pozycję Instytutu Pamięci Narodowej.
    -nakłady na ochronę zdrowia wzrosły o ponad 10 mld zł, tj. o 26%, a niedopłacanym latami pracownikom tej branży podniesiono wynagrodzenia o blisko jedna trzecią. Żaden rząd tego nie przeprowadził do tamtej pory, a i do dziś.
    Za rządów PiS 86% Polaków deklarowało, ze czują sie zadowoleni, a ponad 60% twierdziło, ze żyje sie im dostatnio…”

    Źródło: http://niepoprawni.pl/blog/2559/czego-dokonal-rzad-pis-w-niespelna-dwa-lata-14vii2006-5xi2007

  516. Porownajmy takiego Geszeft Schetyne – partyjnego apartczyka i intryganta kierujacego z ramienia PO polska dyplomacja ( zgroza!) z obsmiewana Fotyga:

    Fotyga oczywiście biegle władała angielskim – a także rosyjskim (w stanie wojennym utrzymywała się ucząc tych dwóch języków) i jest magistrem ekonomii – specjalność: handel zagraniczny na Uniw. Gdańskim – ukończyła też Duńską Szkołę Administracji Publicznej, dochodzą liczne staże i szkolenia m.in. w USA oraz Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju…

    To jak porownywac zasluzonego styropianowego safandule Bronka, ktory w 11 dni z pomoca tescia splodzil prace historyczna z Andrzejem Duda doktorem prawa znajacym biegle 4 jezyki i majacym za soba chwalony przez wszystkie formacje polityczne okres pracy w Parlamencie Europejskim.

    Obraz rozmodlonego Komorowskiego jakos nioe trafia normalne dla kulturalnego czlowieka podniesienie hostii przez Dude urasta do dowodow na prowincjonalna dewocje.

    Wszystkie te falszywe stereotypy zainmplantowane w mozgach lemingow sa bytami wirtualnymi stworzonymi przez syty i pasozytujacy na III RP uklad bizensowo-medialno-polityczny zwany skrotowo Warszawka.

  517. Dla ciekawych:

    „…Członek rady programowej PiS, prof. Konrad Raczkowski powiedział, że kwota wolna od podatku powinna zostać podniesiona do 8.000 zł z obecnych 3.091 zł.

    EURO W POLSCE DOPIERO PO WYRÓWNANIU ZAROBKÓW ZE STARĄ UE

    Kandydatka PiS na premiera podtrzymała, że PiS nie wprowadzi Polski do strefy euro póki zarobki w Polsce nie będą zbliżone do średniej „starej” UE.

    „W przewidywalnej przyszłości złotówka dobrze służy polskiemu rozwojowi. Dlatego, trzeba wyraźnie przeciąć spekulacje dotyczące wprowadzenia Polski do strefy euro. Póki Polacy nie będą mieli zarobków na poziomie średniej starej Unii, my nie wprowadzimy Polski do strefy euro” – powiedziała.
    OBNIŻKA VAT DO 22 PROC. i CIT DLA SEKTORA MŚP DO 15 PROC.

    Beata Szydło powiedziała, że intencją PiS jest również obniżka głównej stawki VAT do 22 proc. i CIT dla małych i średnich przedsiębiorstw do 15 proc.

    „Chcemy wprowadzić nowe prawo podatkowe oparte o zasadę trzech P: prorozwojowe, przejrzyste i proste. Planujemy obniżkę VAT do 22 proc. () Wprowadzimy 15 proc. podatek CIT dla małych i średnich przedsiębiorstw zatrudniających co najmniej 3 osoby na umowę o pracę” – powiedziała.

    W ocenie prof. Konrada Raczkowskiego należy zachować obecne obowiązujące stawki podatku dochodowego na poziomie 18 proc. i 32 proc. i nie należy wprowadzać trzeciej, wyższej stawki, która jego zdaniem byłaby nieefektywna.

    PODATEK OD SKLEPÓW WIELKOPOWIERZCHNIOWYCH I PODATEK BANKOWY

    Wiceprezes PiS poinformowała, że należy wprowadzić podatek od sklepów wielkopowierzchniowych oraz podatek bankowy.

    Członek rady programowej PiS, prof. Konrad Raczkowski powiedział, że ewentualny podatek obejmowałby duże sieci detaliczne dowolnej branży, których całkowite obroty w danym roku przekraczałyby 1 mld zł. Podlegałyby one progresywnemu opodatkowaniu zależnemu od wielkości obrotu od 0,5 proc. do 2 proc.

    Z kolei nowy podatek obciążający banki, zakłady ubezpieczeń, domy maklerskie, instytucje zarządzające aktywami i towarzystwa funduszy inwestycyjnych oraz inne instytucje finansowe, zostałby ustalony w zależności od poziomu aktywów i w zależności od ich poziomu wyniósłby od 0,15 proc. do 0,25 proc. Szacowane wpływy z takiego podatku wynosiłyby wg. PiS co najmniej 7-8 mld zł.

    WZROST UDZIAŁU INWESTYCJI W PKB

    Beata Szydło powiedziała, że państwo powinno wspierać wzrost inwestycji tak, aby wzrósł ich udział i rola we wzroście gospodarczym. Określiła też siedem obszarów strategicznych swojego programu gospodarczego. Są to: infrastruktura, budownictwo mieszkaniowe, rolnictwo, energetyka, zaplecze badawczo-rozwojowe, w tym informatyka; gospodarka morska oraz małe i średnie przedsiębiorstwa.

    Europoseł PiS Zbigniew Kuźmiuk powiedział, że filarem polityki na rzecz pobudzenia inwestycji będzie przyjęcie Wielkiego Inwestycyjnego Programu Rozwojowego dla Polski na lata 2015-2021 (WIPR).

    Zdaniem Kuźmiuka wartość wszystkich instrumentów WIPR wynosiłaby około 10 proc. PKB rocznie, przez 6-7 lat, a w celu pobudzenia rozwoju gospodarczego Polska może wykorzystać kwotę od 1 do 1,5 biliona złotych, bez wywoływania przy tym „niepożądanej presji inflacyjnej i nie wywierając negatywnego wpływu na poziom długu publicznego”.

    WIPR ma obejmować środki finansowe i skorelowane z nimi przedsięwzięcia w 4 obszarach: fundusze unijne, środki inwestycyjne przedsiębiorców, budżetu i gospodarstw domowych, majątek Skarbu Państwa, jako źródło finansowania rozwoju oraz luzowanie polityki pieniężnej banku centralnego.

    Kuźmiuk powiedział, że PiS będzie zamierzał zwiększyć możliwości inwestycyjne PiR o kolejne 25-40 mld zł. Dodał, że w celu pobudzenia inwestycji PiS chce powołać fundusze inwestycyjne Skarbu Państwa. Na aktywa takiego TFI składałyby się zyski spółek Skarbu Państwa, które na jego potrzeby przekazywałyby ok. 1/4 swojego rocznego zysku.

    Dodał, że bardziej aktywną rolę w gospodarce, tak aby wspierać wzrost PKB, powinien pełnić bank centralny, który wzorem np. Banku Anglii, Szwecji lub Węgier, powinien być bardziej aktywny w kreowaniu płynności dla banków komercyjnych, aby te mogły zwiększać akcję kredytową dla sektora MŚP.

    Paweł Szałamacha, poseł PiS i były wiceminister skarbu podkreślił, że państwo nie może odgrywać w gospodarce wyłącznie roli stróża, ale powinno być katalizatorem zmian.

    PODSTAWĄ WĘGIEL, ALE KONIECZNA DYWERSYFIKACJA ŹRÓDEŁ ENERGII

    Piotr Naimski były wiceminister gospodarki i poseł PiS powiedział, że podstawą polskiej energetyki pozostanie węgiel, ale konieczna jest również dywersyfikacja źródeł energii w kierunku technologii jądrowych i OZE.

    „Chcemy, żeby w sprawie dekarbonizacji Polska była potraktowana w sposób specjalny. UE podchodzi dogmatycznie. () Udział węgla w polskiej gospodarce jest wyjątkowy. Dlatego stanowisko Polski w tej sprawie będzie twarde. Węgiel będzie podstawą, ale odnawialne źródła energii również chcemy rozwijać” – powiedział.

    Naimski dodał również, że w Polsce powinny również powstać elektrownie jądrowe o mocy 6.000 MW. Podtrzymał, że Polska powinna kontynuować zainteresowanie wydobyciem gazu łupkowego.

    LIKWIDACJA MSP, OGRANICZENIE ROLI MF, POWOŁANIE MINISTERSTW ENERGII ORAZ ROZWOJU

    Piotr Naimski powiedział, że intencją PiS jest również powołanie Ministerstwa Energii, pod którego nadzór stopniowo zostaną przekazane spółki Skarbu Państwa, związane z sektorem energetycznym.

    Europoseł PiS Dawid Jackiewicz powiedział ponadto, że PiS chce również znacząco wzmocnić Prokuratorię Generalną Skarbu Państwa. Podtrzymał, że intencją PiS jest również likwidacja Ministerstwa Skarbu Państwa.

    Przedstawiciele PiS poinformowali ponadto, że należy powołać m.in. Ministerstwo Gospodarki i Rozwoju, które koordynowałoby politykę gospodarczą państwa, przy jednoczesnym ograniczeniu roli Ministerstwa Finansów, do roli prowadzącego księgowość budżetową państwa.

    Wiceprezes PiS Beata Szydło zapowiedziała również, że w skład Rady Gospodarczej przy premierze wejdą przedstawiciele „małych firm, firm rodzinnych i polskich przedsiębiorców”.

  518. To co prawda nie kierownicy basenow w Konstatynowie pod Lodzia, jak ministrowie PO, nie Bolki i Zdzichy, nie Mucha i Chlebowski czy heilhitler Protasiewicz, nie psiapsiulki Pani doktorki z Szydlowca…

    ale oto sklad Rady Programowej PiS

    1. Pan Prof. Piotr Gliński – Przewodniczący
    2. Pani Prof. Grażyna Ancyparowicz
    3. Pan Roch Baranowski
    4. Pan Dr Mateusz Aleksander Bonca
    5. Pan Michał Boruczkowski
    6. Pan Prof. Ryszard Bugaj
    7. Pan Prof. Jacek Czaputowicz
    8. Pani Dr Barbara Fedyszak-Radziejowska
    9. Pan Prof. Tadeusz Huciński
    10. Pani Prof. Jolanta Jabłońska–Bonca
    11. Pan Wojciech Kaczmarczyk
    12. Pan Dr Mieczysław Kominek
    13. Pan Janusz Kowalski
    14. Pan Dr hab. n. med. Krzysztof Krajewski–Siuda
    15. Pan Prof. Zdzisław Krasnodębski
    16. Pan Dr Dariusz Piotr Kucharski
    17. Pan Jerzy Kwieciński
    18. Pan Prof. Edward Malec
    19. Pan Jerzy Milewski
    20. Pan Prof. Witold Modzelewski
    21. Pan Andrzej Olszewski
    22. Pan Prof. Włodzimierz Pańków
    23. Pan Prof. Waldemar Paruch
    24. Pan Prof. Piotr Pogonowski
    25. Pan Prof. Konrad Raczkowski
    26. Pan Prof. Wojciech Rypniewski
    27. Pan Paweł Soloch
    28. Pan Prof. Andrzej Stepnowski
    29. Pan Czesław Warsewicz
    30. Pan Prof. Andrzej Waśko
    31. Pan Dr Bartłomiej Wróblewski
    32. Pan Jerzy Zająkała
    33. Pan Dr Tomasz Zdrojewski
    34. Pan Prof. Andrzej Zybertowicz
    35. Pan Dr Przemysław Żurawski vel Grajewski

    Program PiS przygotowaly takie „ciemne mohery”jak np.:

    Witold Modzelewski (ur. 13 lutego 1956) – polski prawnik, profesor nauk prawnych, nauczyciel akademicki Uniwersytetu Warszawskiego, doradca podatkowy, radca prawny, wykładowca problematyki podatkowej, w tym zwłaszcza podatku od towarów i usług, wiceminister finansów w latach 1992–1996.

    Konrad Raczkowski
    dr hab. prof. nadzw. w zakresie zarządzania instytucjami publicznymi. Specjalizuje się w zarządzaniu w systemie gospodarczym, finansach publicznych oraz gospodarce nieoficjalnej. Jest dyrektorem Instytutu Ekonomicznego Społecznej Akademii Nauk w Warszawie oraz kierownikiem katedry Zarządzania Bezpieczeństwem Ekonomicznym. Pełni rolę eksperta i recenzenta Biura Analiz Sejmowych Kancelarii Sejmu, organizacji gospodarczych, przedsiębiorstw oraz instytucji międzynarodowych. W latach 2003-2013 był pracownikiem resortu finansów. Współpracował z Europejskim Urzędem ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych w Brukseli oraz Instytutem Bezpieczeństwa i Polityki Rozwoju w Sztokholmie. Jest stypendystą rządu Szwecji z zakresu zarządzania (2009) oraz członkiem zwyczajnym British Academy of Management. Autor ok. 100 publikacji naukowych.

    Piotr Tadeusz Gliński (ur. 20 kwietnia 1954 w Warszawie) – polski socjolog, profesor, wykładowca akademicki, ekolog i polityk, w latach 2005–2011 przewodniczący Polskiego Towarzystwa Socjologicznego.

    Tak tak jest Ryszard Bugaj w tej
    „strasznej ciemno-katolickiej bandzie przygotowujacej faszystowski zamach”
    jest znany z lewicowych przekonan polski polityk, doktor habilitowany nauk ekonomicznych, profesor nadzwyczajny w Instytucie Nauk Ekonomicznych PAN, były przewodniczący Unii Pracy, poseł na Sejm X, I i II kadencji….

  519. Miażdżyca, to jest naprawdę poważny problem. Proszę tego nie lekceważyć.
    Niełatwy do rozgryzienia, zrozumienia,ludzie medycyny akademickiej nie są
    w stanie jej zrozumieć, tzn istoty miażdżycy, bo prawdopodobnie ją mają w swoich naczyniach.
    To miażdżyca jest przyczyną, że jesteśmy nędznie rządzonym krajem, krajem ludzi chorych. Temat jest przeogromny. W literaturze oferowanej przez medycynę akademicką, niewiele poczytacie, z reguły kłamstwa.
    Całą prawda jest u Jana Kwaśniewskiego; trudna prawda.

    Żeby przybliżyć temat miażdżycy, jego grozę, zapodam kilka cytatów:
    „Przyczyną pierwszą, naczelną miażdżycy jest określony niekorzystny skład diety człowieka”

    „Miażdżyca rozwija się w róźnym wieku. Opisywano zmiany miażdżycowe u martwo urodzonych dzieci, u dzieci kilkudniowych. Znajdowano zmiany miażdżycowe u 82,5% dzieci zmarłych w wieku 1-6 miesięcy i 91,5% dzieci zmarłych do 3 miesiąca życia. Miażdżyca może rozwijać się już u płodu, ale też może jej nie być u ludzi ponad stuletnich.
    Skutkiem miażdżycy jest zwężenie światła naczyń tętniczych, skutkiem tego zwężenia jest zmniejszenie przepływu krwi przez tkanki, skutkiem
    niedokrwienia są zmiany organiczne i zaburzenia czynności……”

    ” Miażdżyca tętnic mózgu jest przyczyną udarów mózgu z niedowładami i porażeniami, najczęściej połowicznymi> Powoduje zaburzenia mózgu, zaburzenia pamięci, zespoły parkinsoidalne, euforię lub depresję, demencję miażdżycową…”

    „Najczęściej występującym objawem u chorych na miażdżycę jest podwyższony poziom trójglicerydów we krwi.”

    Może wystarczy.
    Jest się czego bać, o czym myśleć…..
    Obecne żywienie narodu polskiego, jego biochemiczny skład, średnio licząc, jest w strefie miażdżycorodnej, popularnie mówiąc sklerotycznej, tak
    dawniej się mówiło o miażdżycy.

    Miażdżycy można się pozbyć , tylko za pomocą diety, ….

    Skuteczną metodą na miażdżycę jest ucinane nogi , lub obu nóg, stosowaną przez chirurgów, robi się tego około 100 tysięcy rocznie w Polsce, wielu umiera po takim „zabiegu”.

  520. @Andrzej Falicz 5 sierpnia o godz. 6:18
    „Andrzejem Duda doktorem prawa znajacym biegle 4 jezyki i majacym za soba chwalony przez wszystkie formacje polityczne okres pracy w Parlamencie Europejskim.”

    Że doktor prawa to jeszcze mało.
    Duduś Budyniowy Maliniak ma o wiele ważniejsze w IV RP kwalifikacje.

    Jest mianowicie mistrzem świata w katolickim planowaniu rodziny.

    20 lat małżeństwa dwojga młodych, płodnych, zdrowych ludzi o różnej płci zarówno biologicznej jak i metrykalnej…

    … i tylko jedna, zgniła córeczka!

    Ludzie małego ducha spekulują, że zaraz po koronacji Duduś powróci do objeżdżania Polski ce i de w ramach kampanii wyborczej tej co wyszła z prezesowego worka.

    Nie znają prawdziwych zamiarów Ratownika Hostii W Powietrzu.
    Wieść z kruchty niesie, iż małżeństwo Dudów pojedzie nauczać po parafiach na kursach przemałżeńskich. Nasza Pierwsza Niezboczona Para podzieli się z moherami swoją wiedzą na temat lepkości i przezroczystości śluzu w katolickiej pochwie.

    Ubogaci staruszków z radiowej rodziny pokazami robienia katolickich wykresów katolickiej temperatury katolickiej żony w katolickim Excelu.

    Tylko naturalne, dozwolone i zalecane przez Kościół katolicki metody planowania rodziny doprowadziły do aż jednej Pierwszej Córeczki.
    Ta wiedza nie może się zmarnować. Tę wiedzę trzeba przekazać następnym pokoleniom Prawdziwych Polaków.

    „Obraz rozmodlonego Komorowskiego jakos nioe trafia normalne dla kulturalnego czlowieka”
    Nie trafia? A jak ma trafiać, skoro ten kulturalny człowiek, o którym piszesz nie potrafi policzyć do pięciu?
    Komorowski, czyli zły katolik, sama esencja ciężkiego grzechu, powołał do życia 5 nowych ludzi.

    A podnoszący hostię Dude jest zdolny tylko do właśnie tego, – do dewocyjnych gestów.

    Tak to dzięki prawdziwie katolickim szczujniom prawdziwie katolickiej Polski lepszym katolikiem stał się Łapacz Latających Hostii, który przez 20 lat pieprzenia się z żoną zdobył się tylko i aż na jedno dzieciątko.

    Temperaturę starannie żonie mierzył, wilgoność, ciągliwość i przezroczystość śluzu mierzył. Na wykresie wszystko zaznaczał to i żadnych gumek ani pastylek ani spiral ani żeli czy galaretek czy wreszcie wszczepień nie musieli robić.

    Prawdziwi katolicy.
    I tak przez prawie 20 lat.

    A Komorowski to ruski agent ze WSI co zamordował Naszego Prezydenta i w ciężkim grzechu żyje a mógłby już się powiesić jak Zygfryd de Lowe.
    Dla odkupienia tych swoich pięciorga dzieci z iluśtam wnukami.
    Bo to następni agenci rosną. Ich by najlepiej ktoś też potopił.

    Teraz modlitwa na antenie, siusiu i spać.

  521. Szczujnia. A miało być wolne słowo i pluralizm.
    „W ten oto sposób prawdopodobnie już szczujnia medialna, rynsztok i kloaka stały się w naszym kraju opiniotwórczym mainstreamem. Można tylko mieć nadzieję, że ten dynamiczny proces zatrzyma się gdzieś na meandrach własnej entropii? Jednak nadzieja, to wiara a wiara lub jej brak, to teraz temat poważny w naszym kraju, lepiej o tym nie pisać?

    To trudne do zrozumienia, ale się dzieje, to nasza rzeczywistość. Okazało się, że masa krytyczna, jaką wytworzyła w naszym kraju niszowa kloaka, to teraz będzie główny nurt, opiniotwórczych i najlepiej poinformowanych mediów.

    Jeżeli nowe zjawisko, jakim jest zwracanie się nowych polityków w kierunku mediów z rynsztoka i kloaki się nasili, to może się okazać, że oto narodzi się nam nowa rzeczywistość. Rzeczywistość, w której liczy się główna teza, a pod nią podporządkowujemy fakty, zdarzenia, informacje, zaniechania, reakcje, – wszelkie informacje. Czy to nadal będzie rzeczywistość, czy też w ten oto sposób przeniesiemy się do sub-rzeczywistości, czy też może para-rzeczywistości, gdzie wierząc we własną propagandę będziemy wchodzić na kolejne poziomy odniesień. Takie postrzeganie rzeczywistości, może być dla nas bardzo ciekawe, jednak na pewno będzie dla nas kosztowne, bo bez względu na wszystko – rachunek trzeba będzie zapłacić.

    Może jednak to i dobrze, ba to na pewno bardzo dobrze, że cześć dotychczasowego mainstreamu zapewne straci na znaczeniu, w tym na pewno źródło wszelkiego zła w polskim dziennikarstwie i publicystyce – czarna jama manipulacji, ognisko kłamstwa i wszelkiej propagandy. To na pewno bardzo dobrze! Jednak, czy cena jaką za to zapłacimy nie będzie zbyt duża? W przekazie informacyjnym chodzi głównie o jego jakość, którego fragmentem jest jego obiektywność. Im więcej przekazu wysokiej jakości, tym więcej obiektywnych informacji, dzięki którym odbiorcy mogą, ale co najważniejsze – nie muszą, wyrabiać sobie własnego zdania na publiczne tematy. Przekaz subiektywny natomiast ma tą wadę, że jak jad – zatruwa percepcję, przekrzywia ją i powoduje kreowanie alternatywnej rzeczywistości, w której prawda i fałsz są subiektywne względem zewnętrznego układu odniesienia, chociaż w swoim układzie mają się świetnie.

    Problem polega na tym, że nie bardzo da się o tym powiedzieć ludziom w sposób wiarygodny, dokładnie tak jak w tej chwili. Głównie dlatego, bo element krytyki jest ograniczony do niezbędnego minimum i co do zasady moderowany. Nie da się pokonać systemu mainstreamowego kłamstwa, działając zgodnie z jego zasadami, ponieważ napotykamy na bariery stanowiące elementarne zabezpieczenia systemu. Być może, więc ceną za obalenie obecnego mainstreamu, jest mainstreamizacja kloaki? W praktyce niewiele się zmieni na wyjściu, nadal będziemy mieli informacje niskiej jakości o charakterze głównie subiektywnym, co nie zmieni niczego, poza tym, że może władza częściej będzie dawała „w mordę”.

    Na kłamstwa przekazu można się uodpornić, aczkolwiek jest to trudne, głównie z tego względu, bo wymaga wysiłku w przyswajaniu informacji. Nie można tego robić bez nastawienia krytycznego, po prostu biernie przyswajając informacje, albowiem sam ich natłok i powtarzalność, powoduje że zaczynamy w nie wierzyć, chociażby na zasadzie krytycznej komparatystyki – jako jedna z końcówek skali odniesienia. Niestety większość społeczeństwa po prostu jest manipulowana, a to się jeszcze bardziej nasili, jeżeli kloaka wybije i rozleje się po naszych ulicach.

    Straszną cenę płacimy za brak elit i niesamodzielność intelektualną, tego co te elity usiłuje z mizernym skutkiem protezować. Obserwujemy procesy, którym w istocie można tylko kibicować, chociaż trzeba mieć pełną świadomość redukcjonizmu i generalnej klęski intelektualno-moralnej, jaka tym zjawiskom towarzyszy. Niemcy kiedyś jak wierzyli pewnemu niespełnionemu malarzowi z Wiednia zaczęli maszerować, co czeka nas, jeżeli uwierzymy w brednie z medialnej kloaki lansowane jako wiadomości głównego nurtu – najbardziej opiniotwórczych środowisk?

    Uwaga, nikt tu nikomu nie odbiera prawa do pisania, wygłaszania i publikowania dowolnych bzdur i głupot. Na tym polega wolność słowa i swoboda wypowiedzi, że w sferze przekazu publicznego musi znaleźć się miejsce i na komunikaty brunatne i na komunikaty czerwone, jak również hektolitry neoliberalnego kłamstwa. Problemem jest po prostu to, że przestrzeń informacyjna dla względnie inteligentnego człowieka o podstawowej zdolności do krytycyzmu wyjątkowo się przez wszechogarniającą i kwitnącą głupotę pomniejsza. A to nie są słodkie czasy, kiedy władza ludowa dawała twórcom mieszkania, a Narodowi tanie gazety!

  522. Andrzej Falicz
    5 sierpnia o godz. 5:56
    Zacytuj jak było w programie PIS w 2005 roku w sprawie podatków?

  523. Okruchy programu, czyli propagandowa szarża PiSu na naiwnych krajan

    Zaciekawił mnie w oświadczeniu programowym PiSu następujący fragment dotyczący funduszy, które PiS wyzwoli z kapelusza:

    „WIPR ma obejmować środki finansowe i skorelowane z nimi przedsięwzięcia w 4 obszarach: fundusze unijne, środki inwestycyjne przedsiębiorców, budżetu i gospodarstw domowych, majątek Skarbu Państwa, jako źródło finansowania rozwoju oraz luzowanie polityki pieniężnej banku centralnego.”

    Otóż co my widzimy w tym nowatorskim WIPR? Zlepek, normalny zlepek tego, co w zasięgu wzroku PiSu jest. Lecz jaki nowatorski zlepek.

    Oczywiście fundusze unijne. Fundusze, które są przyznane celowo Ulokowane muszą być w wyznaczonych obszarach, bo tak wymaga Unia. Jak PiS zmieni ich przeznaczenie – nie wiadomo.

    Co my widzimy dalej? Środki przedsiębiorców. Otóż co się dzieje, Tych środków nie było, a teraz PiS je uruchomi? Jak? Włączy do WIPR? Odbierze przedsiębiorcom, pożyczy, zmusi do inwestowania?

    Plus środki gospodarstw domowych. Rewelka – środki gospodarstw domowych w programie inwestycyjnym państwa. Państwo będzie sprzedawało obligacje gospodarstwom domowym?

    Luzowanie polityki pieniężnej Banku Centralnego. Słowo luzowanie w USA i na Zachodzie Europy kojarzy się z drukowaniem pieniędzy na wykup obligacji, czyli na długi. PiS pewnie jakieś inne znaczenie przypisuje. Na razie nie wiadomo jakie.
    No i oczywiście węgiel, nie damy się, postawimy na węgiel, ale o elektrowniach atomowych też nie zapomnimy – 6000 MW zbudujemy, czyli niejedną elektrownią atomową PiS zbuduje.

    To ma być rdzeń programu pobudzającego polską gospodarkę. Jednym słowem – weźmiemy pieniądze skąd bądź i je zainwestujemy.

    Jednym z rzeczników tego programu jest Kuźmiuk. Strach się śmiać. Ten gość zwiedził chyba wszystkie partie w Polsce i tak naprawdę jest specjalista od wszystkiego, co oznacza – skąd wiatr wieje, tam Kuźmiuk się zjaw(i)a i niebo jaśnieje, od polskęzbawa.

    A Ministerstwo Finansów ma być tylko księgowym. Program dla naiwnych.
    Pzdr, TJ

  524. Jedyną możliwością co najmniej zbilansowania budżetu Państwa- nie mówiąc już o oddłużeniu- jest podniesienie podatków lub znalezienie innych źródeł wpływów.

    Ich obniżenie, tak jak obniżenie składki na ZUS, spowoduje wyrwę w dochodach. Koncepcja niskich podatków jako motoru wzrostu, niespecjalnie sie sprawdziła w praktyce.
    Co najwyżej najbogatsi będą bogacić się szybciej, tnąc jednocześnie koszty pracy żywej.

    Z uporem maniaków niektórzy dyskutanci forsują dawno już zgrane teorie……
    Proszę wskazać mi przykład kraju mającego niskie podatki, bezrobocie, wysokie zatrudnienie i płace.
    PKB nie świadczy o niczym, jeżeli wysoki w nim udział ma sektor finansowy…..

    Nasi ulubieni Skandynawowie mają wysokie podatki i poziom życia.
    Inna droga jest NIEMOZLIWA.

  525. Przyznam, że rozbraja mnie „troska” komentatorów o to, jak PiS spełni swe obietnice i zobowiązania wyborcze.

    Rozbraja mnie dlatego, że to przecież PiS-u a nie jego opozycji sprawa. To PiS zawiera umowy z rozmaitymi grupami społecznymi i jego głowa w tym by je wypełnić. Jeśli oczywiście chce swój projekt polityczny zrealizować.

    Jedno jest pewne – pieniędzy na te zobowiązania (głównie socjalne) PiS nie znajdzie „w systemie”, jak twierdzi.
    Musi podnieść podatki najlepiej sytuowanym grupom społecznym. Jak czytałem trwają już zresztą poufne rozmowy na temat zwiekszenia taksy podatkowej lepiej sytuowanym.

    Tak więc żmudna egzegeza pragramu pisowskiego sensu nie ma poza wątpliwym walorem wyborczo agitacyjnym.

    PiS bowiem spełni swe obietnice jeśli sięgnie po pieniądze grup społecznych, które je mają.
    A jesli nie siegnie to długo nie porządzi.

  526. Bar Norte
    5 sierpnia o godz. 11:32
    Przyznam, że rozbraja mnie “troska” komentatorów o to, jak PiS spełni swe obietnice i zobowiązania wyborcze.
    Rozbraja mnie dlatego, że to przecież PiS-u a nie jego opozycji sprawa. To PiS zawiera
    Jak czytałem trwają już zresztą poufne rozmowy na temat zwiekszenia taksy podatkowej lepiej sytuowanym.

    Tak więc żmudna egzegeza pragramu pisowskiego sensu nie ma poza wątpliwym walorem wyborczo agitacyjnym.
    PiS bowiem spełni swe obietnice jeśli sięgnie po pieniądze grup społecznych, które je mają.

    Mój komentarz
    Kartko, to nie PiSu sprawa. To sprawa państwa.
    Oświadczenia PiSowskie o programie inwestycyjnym są śmieszne. A mnie nie jest do śmiechu.

    Kartko, poza tym Twoje przypuszczenie, ze pieniądze są, należy je zabrać (przez podatki) tym, którzy je mają, jest tak proste jak stwierdzenie Prezesa, który swojego czasu orzekł, że jak ktoś pieniądze ma, to skądś je ma, itd.

    Proste rozwiązania zwykle mają dużo wspólnego z ideami robienia porządku siłą, przewrotu bez planu – rozwalić, zabrać, a potem samo się wszystko ułoży. A jak się nie ułoży, to będzie oznaczało, że przegrali. Proste jak budowa cepa, jak masło maślane. Jak nie będzie padać, to będzie pogoda.
    Pzdr, TJ

  527. Czysto teoretycznie rozpatrując, Państwo ma pewne zobowiązania wobec społeczeństwa.
    To w miarę nowoczesne, odziedziczone po poprzednim systemie, zapewniało:
    -bezpłatną służbę zdrowia
    -szkolnictwo
    -pełne zatrudnienie
    -ludzkie warunki zatrudnienia
    -niskie ceny usług komunalnych, energii, mieszkań
    -tanie leki
    -komunikacja

    To sporo kosztowało……

    Obecne państwo wycofuje się z tych funkcji, bo nie jest w stanie z podatków ich sfinansować. Na dodatek, niektóre z nich są DOCHODOWE i można maksymalizować zyski dzięki podwyższaniu opłat za usługi komunalne, leczenie, ceny kredytów mieszkaniowych, itp.

    Jakie są najbardziej intratne działy gospodarki?
    Wystarczy obejrzeć blok reklamowy w jakiejkolwiek stacji.
    Sztucznie stworzono potrzeby, bądź też dzięki ograniczeniu wzrostu płac stworzono rynek na usługi pożyczkowo- finansowe.

    Zmiana filozofii rządzenia miała określone skutki dla społeczeństwa.
    Pozytywne?
    Dla jakichś 30%, żyjących z administrowania krajem, majątkiem, czy pracujących w korporacjach. I oczywiście zaradnych na różne sposoby.
    Co z pozostałymi 70%?
    Tego właśnie rządzący mamiący iluzją „zielonej wyspy” nie wiedzą, oderwali się od podstaw.

    Jakoś nie podejrzewam żeby pan Duda, czy Kaczyński, byli w stanie cokolwiek zmienić.
    Decyzje zapadną gdzie indziej.
    Ich pole manewru jest mocno ograniczone, poza jednym obszarem
    TKM……
    I zemsta, oczywiście.

    Czy ta formująca się obecnie partia władzy przetrwa całą kadencję?
    Zdobędzie drugą?
    Też wątpię.
    Następne cztery lata będą na świecie dość burzliwe.
    A my zostaniemy nieuchronnie wciągnięci w geopolityczny wir.
    Sprawdzimy się jako dostawca mięsa armatniego….

  528. mag
    5 sierpnia o godz. 11:13
    Mój komentarz
    Mag, przeczytałem. Rządy Beaty Szydło w gminie Brzeszcze układały się nie najlepiej. Ale trzeba przyznać, że kopalnia Brzeszcze się kurczy i przestaje żywić obficie miasto i gminę Brzeszcze. Byłem w Brzeszcze około 2004. Bardzo przyzwoita osada, wyglądała na zasobną i dobrze zagospodarowaną. Z oglądu osoby z zewnątrz, gościa przejazdem.

    Czy Beata Szydło zna się na ekonomii? Dużo wskazuje, że nie za bardzo. Wierne powtarzanie w kampanii tez gospodarczych w takim stanie, w jakim się ich wyuczyła, nie wróży dobrze, nie wskazuje na znaczniejszy potencjał wiedzy ekonomicznej u niej.

    Zapewne będzie zdana całkowicie na otoczenie. Jedyne, co może ten niedostatek rekompensować skutecznie, to talent w zarządzaniu oraz talent przywódczy, czyli niezbędne cechy premiera. Na tyle cechy te powinny być mocne, by nie dała sobie wmówić ekonomicznych głupot.

    Talentu przywódczego u Beaty Szydło, a tym bardziej u Andrzeja Dudy nie mogę się dopatrzyć. Ale czy Prezes mógłby wyznaczyć na jakiekolwiek ważne stanowisko ludzi, którzy potencjalnie mogą jemu dorównać w przewodzeniu, w charyzmie, w popularności?
    Pzdr, TJ

  529. Wyborcy PO są przekonani, że reprezentują interes państwa. Tak w każdym razie deklarują zatroskani o państwo (dobro wspólne) dobrodzieje. Skąd to przekonanie nie wiem.

    Wyborcy PiS również w interesie państwa chcą przejąć władzę. Również nie wiem czemu swój interes utożsamiają z państwem gledząc o jakiejś wspólnocie.

    Z kim wspólnocie? Ze znienawidzonymi peowcami?

    Zdaje się, że polska świadomość polityczna oparta na kolektywiźmie, solidaryźmie państwowym, fałszywym poczuciu bezklasowości odziedziczonym po PRL wymaga głębokiego przeorania. Na tym zakłamanym, mentalnym ugorze nic nie wyrośnie.

    Na szczęscie wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że do tej orki świadomościowej szybko dojdzie.

  530. – Osiągnęliśmy punkt krytyczny. Nierówności w krajach OECD są na najwyższym poziomie od czasu, gdy rozpoczęliśmy zbieranie danych na ten temat – powiedział Angel Gurría, sekretarz generalny OECD. Podkreślił, że pogłębiająca się przepaść między najbogatszymi a najbiedniejszymi nie sprzyja wzrostowi gospodarczemu na świecie.

    Co bardzo ważne, raport OECD zwraca uwagę na problem tzw. umów śmieciowych. Według autorów raportu to właśnie umowy na czas określony i niepewność zatrudnienia są jednymi z głównych czynników powiększania się nierówności społecznych. Jak wyliczają, od 1995 roku już ponad połowa stworzonych miejsc pracy w gospodarkach OECD była „tymczasowymi”, co sprawia duże problemy zwłaszcza dla mniej wykwalifikowanych pracowników.
    http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/powieksza-sie-przepasc-miedzy-bogatymi-a,236,0,1806572.html
    ==============

    W tym OECD na pewno jakieś lewaki i marksiści siedzą……
    Jak można krytykować rozwarstwienie?
    Przecież taki porządek wszechrzeczy jest BOSKI.

    A przydział do konkretnej grupy odbywa się z urodzenia.
    ======

    A na poważnie.
    Zmądrzały OECD, MFW, wielu ekonomistów zmieniło swoją wiarę- Sachs.
    Jako że Polska jest sto lat za murzynami, na tym bloku pałętają się jeszcze dinozaury o dość wstecznych poglądach ekonomicznych.
    Panowie!!!
    Błądzić jest rzeczą ludzką.
    Trwać w błędzie, głupotą……

  531. Czego możemy się spodziewać po nowym prezydencie, Andrzeju Dudzie?
    Niewiele. Bo nie jest w stanie zmienić stylu myślenia.
    Np. chce zmienić system zdrowia, i co z tego, że chce? Jak nie zmniejszy liczby chorych, nie poprawi polskiej , ludzkie zdrowotności, to nic się nie zmieni. Takiej liczby chorych, jaką mamy obecnie, nie przełknie żaden system zdrowia, nawet gdyby NFZ-ia zwiększył się budżet dwukrotnie.

    W sprawie demograficznej; podobnie; jak nie poszuka przyczyny niskiej dzietności, to co się może zmienić: nic. Dalej głupota, będzie poganiała głupotą. Czyli invitro, becikowe i tym podobne nieskuteczne gadżety.

    Czy odniesie się do tego ; jaką Polskę przejął: cud ekonomiki tuskowej i Rostowskiego, czy ruinę gospodarczą, jak mówią inni. Moim zdaniem będzie milczał, unikał tego tematu, bo, nie jest w stanie zauważyć, co to jest korporacyjna Polska,uduszona przez wielki kapitał, bo nawet kioskiem RUCHU nie kierował, i nie ma za grosz wiedzy ekonomicznej.

    Jeżeli nowy prezydent nie poszuka, nie odkryje w sobie pomysłów
    bezinwestycyjnych do zmiany naszej rzeczywistości – to nic z tego nie będzie.
    Pomysłów, na które potrzeba mało pieniędzy.
    Będzie to samo co jest, czyli bezmyślność.
    Czego sobie nie życzę.

    Sama wiedza prawnicza, obyczajowa – to za mało, aby być dobrym prezydentem.
    Cóż nam pozostało?
    Czekać? Jak wyjdzie szydło z worka?!

    To samo może dotyczyć geopolityki. Bez nowych pomysłów, będzie tylko marazm.

  532. tejot
    5 sierpnia, g.12:57
    Bardzo łagodnie potraktowałeś opinie na temat burmistrzowania Beaty Szydło. Może to i zacna kobieta (na pewno „czuje” sprawy bliższe jej niż ekonomia, czyli związane z czymś, co można nazwać upowszechnianiem kultury w gminie), ale bardzo mnie zraziła do siebie zwłaszcza występami w Nowej Soli. Idealnie wpisuje się w taktykę hejtingu, którym PIS operuje bez żadnych skrupułów, co było dramatycznie widoczne w kampanii prezydenckiej, gdy lud polski „zmęczony” PO (które nota bene dało de w tej kampanii, lekceważąc swój elektorat) i żądny zmiany za każdą cenę (stąd rewelacyjny początkowo wynik Kukiza) to kupił.
    Aż dziw, że w tych warunkach przewaga wygranej Dudy nad Komorowskim była nieznaczna. Prezydentowi ubiegającemu się o reelekcję dowalali równo wszyscy , łącznie z mainstremem, który niby mu sprzyjał.
    „Pan Jezus już się zbliża, już puka do mych drzwi” – śpiewał drwiąco dawno temu Kukiz, mając na myśli ZCHN. Czy dziś znajdzie się jakiś bard, który zaśpiewa coś w podobie?
    Wtedy (20 lat temu z okładem) Jarosław Kaczyński też obawiał się zbyt silnej pozycji Kościoła w państwie. Jak to on, zmienił front, gdy zrozumiał, ile może ugrać dzięki kk.
    Tymczasem Andrzej Falicz wciąż gorąco agituje za PIS jak prawdziwy sekciarz, który wszystko, co jego sekty dotyczy i co robi, bierze za dobrą monetę.
    I to jest właśnie CZAD, który zatruwa niektóre umysły. Mi on nie grozi, bo nigdy swoich wyborów politycznych nie traktowałam w kategorii parareligijnej. Jeśli już, to wybierałam z braku laku tzw. mniejsze zło, moim zdaniem. Może i mylnym, ale nie ulegałam fascynacjom podejrzanymi charyzmatykami.

  533. Dalej!?
    Jak Duda nie odkryje w sobie tej nowości w myśleniu,
    to wygrana PIS-U może być problematyczna.
    Wszyscy na to czekają: politycy, partie polityczne, Kukiz,
    dziennikarze…
    Jak tej nowości , świeżości nie będzie, to wszyscy zainteresowani będą
    w niego i PIS walić jak w bęben, nie opierzony.
    Będzie się działo.

  534. tejot
    5 sierpnia o godz. 12:39

    Najlepiej nikomu nic nie zabrac i nic nie zrobic bo sie nie da…
    Ani bankom, ani najbogatszym ani supermarketom.
    Usiasc i plakac.
    Ale najpierw wybrac PO.
    Ono nie zabierze nikomu a jak zrobi to …bez zabierania.

  535. Bar Norte
    5 sierpnia o godz. 13:15
    Wyborcy PO są przekonani, że reprezentują interes państwa. Tak w każdym razie deklarują zatroskani o państwo (dobro wspólne) dobrodzieje. Skąd to przekonanie nie wiem.
    Wyborcy PiS również w interesie państwa chcą przejąć władzę. Również nie wiem czemu swój interes utożsamiają z państwem gledząc o jakiejś wspólnocie….”

    Bar Norte,

    Nie jest przeciez zadna tajemnica, ze PiS reprezentuje elektorat
    „pokrzywdzonych i rozczarowanych”.

    Jezeli zgodzimy sie, ze w III RP doszlo do nadmiernego rozwarstwienia, powiekszania sie stref relatywnej biedy i braku perspektyw (to niekoniecznie to samo) i chcielibysmy to zmienic gdyz rosnace niezadowolenie szkodzi w sposob obiektywny panstwu i jego spojnosci oraz pomyslnosci na dluzsza mete…
    to powinno sie wybrac partie reprezentujaca wlasnie tych ludzi.
    Dla dobra panstwa.

  536. Andrzej Falicz

    Oczywiście zgadzam się, że PiS reprezentuje elektorat, który można z grubsza nazwać „pokrzywdzonymi i rozczarowanymi”.

    Zgadzam się też, że spełnienie interesów (np bezpieczeństwo socjalne, partycypacja we władzy … ) tej grupy bedzie w końcowym rozrachunku pożyteczne dla państwa i systemu, które państwo określa. Chocby dlatego, że złagodzi coraz bardziej antagonistyczne konflikty społeczne, polityczne które zagrażać zaczynają już skostniałemu systemowi.
    O to przecież chodzi w tej oczekiwanej zmianie czyli korekcie systemu – dla jego dobra.
    Dokonywaniu takich korekt dla dobra systemu służy własnie demokracja.

    Ale ten sposób myslenia jest zupełnie czym innym niż deklaracje partii politycznych reprezentujących przecież grupowe interesy typu – „My to państwo”.

    Mnie się nóż w kieszeni otwiera gdy czytam komentarze, których autorzy ewidentnie związani z partiami uzurpują sobie prawo do wypowiadania się w imieniu czy w interesie państwa. To jest kompletnie nieuprawnione merytorycznie nadawanie interesom grupowym rangi interesu państwowego.

    Z czego to prawo do prezentowania np na blogu paternalizmu państwowego wynika? Z jakiś objawień czy iluminacji?
    Prędzej z kompletnie anachronicznego stylu politycznego myslenia.

  537. Bar Norte
    5 sierpnia o godz. 13:15
    Wyborcy PO są przekonani, że reprezentują interes państwa. Tak w każdym razie deklarują zatroskani o państwo (dobro wspólne) dobrodzieje. Skąd to przekonanie nie wiem.
    Wyborcy PiS również w interesie państwa chcą przejąć władzę. Również nie wiem czemu swój interes utożsamiają z państwem gledząc o jakiejś wspólnocie.
    Z kim wspólnocie? Ze znienawidzonymi peowcami?
    Zdaje się, że polska świadomość polityczna oparta na kolektywiźmie, solidaryźmie państwowym, fałszywym poczuciu bezklasowości odziedziczonym po PRL wymaga głębokiego przeorania

    Mój komentarz
    Kartko, ja o państwie, Ty o klasach. Dla Ciebie priorytetem w myśleniu o państwie i społeczeństwie są klasy. Państwo, to drugoplanowy twór, które może zaniknąć.

    Otóż o państwie nie myślę jako o absolutnym hegemonie, właścicielu społeczeństwa i jego sumień. Państwo, to pewna organizacja, w ramach której przyszło żyć wielu społeczeństwom.

    Anarchizujący ideologowie podpowiadają – państwo, to niepotrzebna opresja, uzależnienie, krępacja i zabór wolności a co gorsza, państwo jako nienasycony supremator dąży, będzie dążyć do zawłaszczania coraz większych połaci wolności łącznie z inicjatywami, obyczajami, a w końcu z myśleniem.
    Takiej absurdalnej ścieżki ewolucji państwa nie biorę pod uwagę, ponieważ nigdzie, a tysiące lat doświadczeń było, bardzo intensywnych w erze nowoczesnej i nic z tego się ani na jotę nie ziściło.
    Pzdr, TJ

  538. Wg Mariusza Gulczyńskiego, Nauka o polityce, W-wa 2007:

    „Państwo jest przymusową organizacją, wyposażoną w atrybuty władzy zwierzchniej po to, by ochraniać przed zagrożeniami zewnętrznymi i wewnętrznymi ład, zapewniający zasiedlającej jego terytorium społeczności, składającej się ze współzależnych grup o zróżnicowanych interesach, warunki egzystencji korzystne odpowiednio do siły ich ekonomicznej pozycji i politycznych wpływów”

    Zwracam uwagę na koncową część definicji, bo tego dotyczy dyskusja:

    „państwo …zapewniające … warunki egzystencji (grup o zróżnicowanych interesach) korzystne odpowiednio do siły ich ekonomicznej pozycji i politycznych wpływów”.

    Inaczej mówiąc – państwo jest wyrazicielem interesów najsilniejszych ekonomicznie i politycznie grup społecznych a nie jakimś wydumanym „organizatorem” czy wyrazicielem „dobra wspólnego”.

    Jesli na skutek procesu demokratycznego władzę w państwie przejmą inne (najczęsciej wcześniej dyskryminowane) grupy to państwo będzie po prostu wyrażać ich interes. To one będą miały „warunki egzystencji (najbardziej) korzystne odpowiednio do siły swej ekonomicznej pozycji i politycznych wpływów”.

    Tak więc wyrażana wyżej troska o państwo sensu nie ma. Mozna co najwyżej mówić o trosce o swe grupowe interesy ekonomiczne i polityczne.

    Czy profesor Mariusz Gulczyński jest anarchistą?

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Mariusz_Gulczyński

  539. Bar Norte
    5 sierpnia o godz. 15:36

    Kartko, definicja państwa sformułowana przez Gulczyńskiego, a zapodana przez Ciebie na blog (chyba jako kategoryczna), nie przemawia do mnie jako jedynie słuszna.
    Pzdr, TJ

  540. Bar Norte
    5 sierpnia o godz. 15:36

    Możemy sobie poskakać po globusie, czy za miedzę, by sie zorientować, CZYIM interesom sprzyja Państwo. Czy też czyją wolę wyraża system prawny w danym państwie.
    Oraz, ocenić skutki takich działań.
    Przekłada się to na pozycję obywatela, lub poddanego, z różnymi skutkami dla poziomu życia większości członków danej społeczności.

    Najlepszym współczynnikiem obrazującym to, jest chyba majątek kraju w posiadaniu górnego 1%, czy 10%…..
    Tylko od woli i świadomości tej elity zależy, jakie będą warunki egzystencji niżej stojących.

    W Polsce ustawiono je na 6 000, poniżej tego pułapu, to idioci, czyli 97% populacji….

    Ustawienie regulacji prawnych pod system finansowy, przemysł farmaceutyczny, budowlany, energetyczny, transportowy, naftowy, rolny, rodzi określone konsekwencje wewnętrzne.
    W polsce ustawiono go pod kapitał zewnętrzny, kosztem rodzimych przedsiębiorców.
    To oni płacą najwyższe podatki.
    Mam wątpliwości, jakie taka strategia przyniesie skutki na dłuższą metę.

  541. – W czasie pierwszej debaty telewizyjnej w kampanii wyborczej zobowiązałem się, że jeżeli w pierwszym roku mojej prezydentury (…) tych dwóch zasadniczych dla mnie, obiecanych projektów nie przygotuję i nie złożę, to ustąpię z urzędu. Absolutnie podtrzymuję, bo to są rzeczywiście dla mnie dwie kwestie całkowicie priorytetowe: kwestia obniżenia wieku emerytalnego i kwestia kwoty wolnej od podatku, czyli de facto doprowadzenia do sytuacji, w której najmniej zarabiający, otrzymujący najniższe świadczenia, nie będą płacili podatku w ogóle – powiedział Duda.
    http://tvn24bis.pl/z-kraju,74/duda-ustapie-z-urzedu-jesli-nie-zloze-zapowiadanych-projektow,566141.html
    ============

    Ciekawe pierwsze otwarcie na tej politycznej szachownicy…….

    I bardzo sensowne.
    Pasienie się „wdowim groszem” nie przystoi.
    O tyle więcej wpłynie gotówki na rynek.
    No i o tyle zmniejszą się kwoty z pomocy socjalnej dla najuboższych…….
    Efekt?
    Wzrost popytu wewnętrznego, a o to przecież chodzi.

  542. mag
    5 sierpnia o godz. 13:53

    Mój komentarz
    A propos hejtingu. Pisowcy mają do tej formy komuikowania się ze społeczeństwem niezwykłe predylekcje. Na przykład syczą, buczą na cmentarzu powązkowskim z okazji każdej kolejnej rocznicy Powstania. Tyle się mówiło o tym w TV, były analizy, napomnienia, apele, tłumaczenia, nic to. Przyszedł moment rocznicowy w 2015 roku i ten sam hejt się powtarza. Gwizdy i okrzyki w rodzaju „kłamczucha” powitały Ewę Kopacz na czele orszaku rządowego.

    Kilka dni temu w TVNie wystąpił naczelny ekspert PiSu prof. Gliński. Zagadnięty o ostatnie gwizdy na Powązkach rozpoczął długa tyradę o tym, ze PO jest oderwana od ludzi, itd., ani jednego słowa o gwizdach jako reakcji drastycznej, nie do przyjęcia, itp.

    Prof. Gliński posiada tę przypadłość, że łatwo daje się podpuścić „na nie”, np. wystarczy napomknąć, że media poruszyły jakiś temat co do którego Gliński ma obiekcje, to profesor natychmiast jest w swoim żywiole – kampania, media kłamią, oszukują, manipulują, jego wypowiedzi dziennikarze przeinaczają itd.
    Sprawia wrażenie nieopanowanego kłótnika.

    Beata Szydło też stara się niekiedy wejść w taką rolę bardzo nie pasującą do niej. Czego się nie robi dla perspektywy awansu.
    Wiadomo kto jest sprężyną takiego stylu, kto formatuje PiS w aspekcie hejterstwa jako sztuki użytkowej w polityce.
    Pzdr, TJ

  543. wiesiek59

    Czym interesom służy państwo jest dość ewidentne. To jest zawarte w definicji, którą wyżej podałem. Prawnicy, politolodzy, socjolodzy nie mają co do tego najmniejszych wątpliwości.

    Jak sądzę większość obserwatorów czy uczestników życia politycznego również.

    Choć oczywiście niektórzy ulegają z niejasnych powodów (pewnie propagandowych) skrajnej idealizacji państwa.

    I z dumą prezentują anachroniczne poglądy wywiedzione z XIX wiecznych prac Georga Jellinka wg którego państwo to:

    „jedność związkowa osiadłego ludu, wyposażonego w bezpośrednią, samorodną władzę zwierzchnią”.

    Ale to już ich problem.

  544. Wiesiek
    To, że OECD zwraca uwagę na to , że rozwarstwtwienie dochodów w krajach członkowskich osiągnęło najwyższym poziom od czasów utworzenia organizacji jest wiadomością smutną . Natomiast pozytywnym jest, że także ta organizacja , której członkami są przedewszystkim kraje wysoko rozwinięte , uważa to rozwarstwienie , kontraproduktywne gospodarczo i widzi w nim zagrożenie dla naszych demokracji. Do podobnych wniosków , jak słusznie piszesz , doszedł już MFW , ale także coroczna konferencja gospodarcza w Davos.
    OECD jest forum na którym rządy krajów członkowskich omawiają swoje problemy i szukają dla nich w szerszym jak tylko narodowym zakresie , możliwości rozwiązań.
    OECD dlatego właśnie , że jej zalecenia nie są bezpośrednio wiążące dla krajów członkowskich, cieszy się wciąż olbrzymim autorytetem .
    Opinia OECD na temat niebezpiecznego rozwarcia nożyc dochodów na ” zachodzie” jest cenna i pożyteczna i przyczynia się do szukania rozwiązań dla tego problemu. To , że kapitalizm na tak wysokich strzeblach jest w stanie nazywać swoje problemy systemowe po imieniu, jest najlepszym dowodem na to, że zapowiadanie jego końca jest przedwczesne.