Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

24.03.2016
czwartek

Czas Krasowskiego

24 marca 2016, czwartek,

Robert Krasowski jest chyba najbardziej utalentowanym komentatorem polityki polskiej. Bardzo dojrzał od czasu, kiedy był redaktorem „Dziennika” – gazety, która potrafiła grać nie fair.

Pisze świetnie. Jego sądy bywają pochopne, jednostronne, czasami krzywdzące, ale jasne, dosadne, bez owijania w bawełnę. Feruje wyroki nie zawsze sprawiedliwe, ale co tam wyrok – liczy się uzasadnienie. Warto przeczytać jego najnowszą książkę „Czas Kaczyńskiego. Polityka jako wieczny konflikt”.

„Naturą rządów Kaczyńskiego było połączenie odpowiedzialności państwowej ze społecznym wandalizmem – pisze. – Kaczyński nie pozwalał podpalić państwa, ale podpalał społeczeństwo. Podpalał nie dla sprawy, lecz dla egoistycznej potrzeby. Aby mieć partię prywatną. Aby się mścić na elitach. Aby bezkarnie folgować swoim obsesjom”.

Ta opinia dotyczy lat 2005-2007, dzisiaj już chyba jest inaczej, Kaczyński podpala państwo i rozpala społeczeństwo, ale może Krasowski jest innego zdania. Podobnie jak w poprzednich tomach swojej trylogii Krasowski widzi politykę jako nieustający konflikt, w którym nie tyle chodzi o jakiś odległy cel, co o władzę i wyeliminowanie rywali. Dlatego w rozumieniu Krasowskiego polityka wyzwala w ludziach niskie instynkty, najgorsze żądze.

Żaden z głównych aktorów na polskiej scenie politycznej nie budzi jego aplauzu. Żaden nie jest tak porywający jak kiedyś Castro czy Obama, którym o coś chodziło, wszystko to są gracze, którym autor nie szczędzi połajanek. Nie ukrywa też swoich opinii, np. że wejście obu braci do najwyższej polityki było błędem czy że Tusk nie powinien był porzucać urzędu premiera na rzecz Brukseli.

A czyta to się znakomicie. Kilka próbek:

Lech Kaczyński? „Nosił w sobie głód szacunku – nieopanowany, natrętny, monarchiczny. Tłumaczył to troską o autorytet państwa, twierdził, że żąda szacunku nie dla siebie, lecz dla Polski, ale to nie było prawdą. (…) Lech łaknął hołdów, uznania, splendorów. (…) Przewrażliwienie braci granic nie znało, ciągle się czuli pominięci i obrażeni. (…) Zachowywał się jak faraon, któremu skradziono pastorał, nieustannie przypominał, że jest prezydentem, swoim urzędnikom, dziennikarzom, politykom”.

Jarosław? „Powodem wyniesienia Kaczyńskiego nie były jego poglądy, lecz jego charakter. A dokładniej jedna nitka tego charakteru: niezwykła zuchwałość. Odkąd pojawił się na politycznej scenie, nie uznawał żadnych zasad, żadnych granic, żadnych świętości. (…) W walce nie uznawał żadnych reguł, oskarżał wszystkich o wszystko”. Szarżował bez umiaru, grał brutalnie nawet wtedy, gdy brutalność nie była potrzebna. Zawsze w dół, w stronę praktyk ostentacyjnie brutalnych. „Gdy trzeba było niszczyć rywala, Tusk sięgał po sztylet lub truciznę, dyskretne narzędzia nie pozostawiające śladów. Kaczyński odwrotnie – wolał palkę lub kastet”.

Tusk? Tchórzliwy asekurant, bał się własnego cienia. „Wziął władzę nie po to, żeby rządzić, ale żeby się podobać”. Jego styl działania: podstępny, obłudny, bez klasy. „Na długo przed zadaniem ciosu delektował się wizją upadku rywala, o każdym kolejnym wrogu mówił, że jego zwłoki już płyną Wisłą. Dla jego wrażliwości równie cenne jak zwycięstwo było upokorzenie rywala”. Był naturą ostrożną, na granicy tchórzostwa. Dlatego „nikogo nie pokonał w sposób rycerski, nikomu nie wbił noża w brzuch, zawsze w plecy, zza węgła, najchętniej cudzą ręką”.

Mariusz (CBA) Kamiński? „W walce Kamińskiego z korupcją istotniejsze było nie to, że stratował kilku niewinnych, lecz że nawet jednego winnego nie dopadł. Kto spojrzy na Kamińskiego bez oburzenia, zobaczy największą ofermę w dziejach III RP. Miesiąc po miesiącu kompromitował swój obóz. Jedna nieudana akcja goniła drugą, zaś ostatnią – przeciwko Lepperowi – obalił swój rząd”.

Protagoniści Krasowskiego to same czarne charaktery. Skoro polityka to nieustająca wolna amerykanka, trudno, żeby brały w niej udział panienki z bardzo dobrych domów. (W książce nie występują żadne kobiety, nawet z gorszych domów). Sądy Krasowskiego mogą się wydać – jego bohaterom – niesprawiedliwe, krzywdzące, ale czytelnikom poprawiają samopoczucie – jak to dobrze, że to nie chodzi o nas. My, czyli społeczeństwo, jesteśmy poza tą książką, cała ona skupiona jest na kilku bohaterach pierwszego planu, bez żadnego tła.

Czyta się jak kryminał, bo polityka w oczach autora to jeden wielki kryminał. Nieważne, czy prawdziwy, ważne, że dobrze opisany.

Wesołych, słonecznych, pogodnych świąt!

Zaproszenie
Bogusław Chrabota (redaktor naczelny „Rzeczpospolitej”) i dr Anna Materska-Sosnowska, politolożka, UW, będą naszymi gośćmi w Radiu TOK FM, we wtorek, 29 marca, godz. 20.05. Tyle się dzieje, że będzie o czym mówić. Zapraszam!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 147

Dodaj komentarz »
  1. Pisze Daniel Passent:

    „Sądy Krasowskiego mogą się wydać – jego bohaterom – niesprawiedliwe, krzywdzące, ale czytelnikom poprawiają samopoczucie”

    Też tak je odbieram. Pod poprzednim tematem pozwoliłem sobie wkleić fragment wywiadu z Krasowskim dla Kultury Liberalnej zatytułowanego „„Kaczyński kocha słyszeć jęki swoich ofiar”.

    Poleciłem ten wywiad jako „głęboko relaksacyjny”, bo Krasowski rzeczywiście odpręza jak dobry kryminał.

    Może fragment o „szturchaniu krokodyla”:

    „Łukasz Pawłowski: Wróćmy zatem do jedynej wady Tuska…

    Robert Krasowski: Zbyt często rządził nim nie rozum, lecz strach. Wieczna obawa o to, jak zareagują wyborcy, co napiszą media, co zrobi opozycja. Lęk przed krytyką, przed porażką, przed karą. O ile w myśleniu o polityce był zimny, perfekcyjny, bezlitosny, jak czysta inteligencja, jak przybysz z kosmosu, to jego decyzjami często rządziły małe emocje i małe paniki, od których się wręcz gotował. Co ciekawe, strach dyktował mu podobne decyzje jak rozum, można więc powiedzieć, że eksponowanie realnych motywacji nie jest potrzebne. Jednak sądzę inaczej, liczne relacje zza kulis, pokazujące ciągle spiętego premiera, bardzo go pomniejszają. Nie może być tak, że premier wiecznie się boi. Może kalkulować, rezygnować, cofać się, ale nie powinien wiecznie uciekać. Nie może też bać się lidera opozycji, bo przy wszystkich swoich wadach Kaczyński nie podrzyna rywalom gardła skalpelem. A Tusk się go bał, jeszcze na długo przed katastrofą smoleńską.

    Łukasz Pawłowski: W pana opowieści tkwi sprzeczność. Z jednej strony tak pisze pan o tchórzostwie Tuska: „przemożny strach przed Kaczyńskim narastał w Tusku od wyborów w 2005 r., stał się jego obsesją, w gronie swoich współpracowników nie mówił o nim inaczej niż «potwór»”. Ale z drugiej twierdzi pan, że po wyborach w 2007 r. Tusk jako jedyny w PO nie chciał dobijać PiS-u, bo wiedział, że będzie mógł dużo zyskać, stając się anty-PiS-em. Miał nawet powiedzieć, że „będzie sobie hodował PiS”.

    Robert Krasowski: Bo istniały również polityczne interesy. Polityczną możliwość zwycięstwa Tuska – czyli elektorat ludzi przestraszonych PiS-em – zbudował Jarosław Kaczyński. Tuskowi zależało więc na tym, żeby ten „krokodyl” nie wyzionął ducha, bo dzięki niemu mógł dalej wygrywać. Czasem nawet go szturchał, ale potem żył w strachu, że ten się odwinie. A że często uderzał nieczysto, więc strach przed krokodylem narastał.”

    Kto ciekaw całej rozmowy znajdzie ją pod linkiem:

    http://kulturaliberalna.pl/2016/03/22/tusk-kaczynski-robert-krasowski-wywiad/

  2. Czort z jakimś Krasowskim. Wszystko to są plewy i bełkot solidarnościowy. Zacząłem po raz któryś Kwiaty Polskie. Jako odtrutkę.

  3. Red. Krassowski wychodzi z założenia, że mamy do czynienia z politykami transakcyjnymi, tzn. administrującymi istniejącym systemem. Ich ekscesy nie mają większego wpływu na bieg wydarzeń. W takim ujęciu polityka to jedynie „show business dla brzydkich ludzi”.

    Nawet jeśli ma rację, to dla mnie liczy się jednak styl. Proszę poszukać w internecie przemówień Obamy a potem porównać je z przemówieniami prezesa. To przygnębiające ćwiczenie.

    Wesołych Świąt!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „Gdy trzeba było niszczyć rywala, Tusk sięgał po sztylet lub truciznę, dyskretne narzędzia nie pozostawiające śladów. Kaczyński odwrotnie – wolał palkę lub kastet”.

    To ja już z dwojga złego wolę Kaczyńskiego. Złodziej, który krzyczy na całe miasto, że zaraz włamie się do banku, a potem tłucze w drzwi tego banku siekierą, jest jednak mniej niebezpieczny od takiego, który wysysa pieniądze z kont internetowych.

  6. @Bar Norte
    24 marca o godz. 21:36

    „Tusk jako jedyny w PO nie chciał dobijać PiS-u, bo wiedział, że będzie mógł dużo zyskać, stając się anty-PiS-em. Miał nawet powiedzieć, że „będzie sobie hodował PiS”.

    No popatrz. Od dawna tak twierdziłem i nawet wielokrotnie pisałem na tym forum, że Tusk świadomie i celowo hoduje sobie PiS, włącznie z religią smoleńską. A tu się okazuje, że on nawet użył tego słowa. No i wyhodował Polsce PiS, i zwiał. Co za podła kanalia.

  7. remm

    „No popatrz. Od dawna tak twierdziłem i nawet wielokrotnie pisałem na tym forum, że Tusk świadomie i celowo hoduje sobie PiS”

    Myslę, że to było zauważalne od kilku dobrych lat. Oczywiście przez tych, którzy zachowali zdolność do w miarę bezstronnej obserwacji.

    Niestety Tusk się przeliczył.

    I tu mam pewną watpliwość w odniesieniu do recenzji zamieszczonej przez red Passenta.

    Pisze bowiem: „My, czyli społeczeństwo, jesteśmy poza tą książką (Krasowskiego), cała ona skupiona jest na kilku bohaterach pierwszego planu, bez żadnego tła.”

    Zastanawiam się czy Krasowski owego tła społecznego nie widzi czy raczej opisywani przez niego bohaterowie – Tusk i Kaczyński. Może oni rzeczywiście są wykorzenieni, wyalienowani z tła społecznego – są tacy ograniczeni w tym zakresie jak ich opisuje Krasowski.

    To by tłumaczyło dlaczego Tusk się przeliczył.

  8. Mowiac o R.Krasowskim warto zastanowic sie, dlaczego dziennikarze prawicy tak latwo stali sie ‚psami wojny’ surrealistycznej/autorytarnej IV RP braci Kaczynskich z realna/demokratyczna/europejska III RP.

    Nie byli w stanie zrozumiec, ze wdeptujac w ziemie DZIENNIK Krasowskiego – prawicowa alternatywe GAZETY WYBORCZE/platforme konserwatystow , ktorzy sa w stanie odciac ideologiczna pepowine od Kosciola i ONR i stac sie przyczolkiem polskiej EUROPEJSKIEJ PRAWICY – nie daja sobie szans i staja sie kapciowymi Kaczynskiego? A czyniac RZECZPOSPOLITA Lisickiego ‚Trybuna Ludu’ IV RP, ktora od prawej strony najpierw ogral Sakiewicz z GAZETA POLSKA nekrofili smolenskich, a pozniej ich obu bracia szczuje Karnowscy z szambem medialnym wPolityce/wSieci okazali sie po prostu intelektualnymi impotentami !!!.

    Byli w malignie?

    A jak nad Wisle przywialo smolenska mgle, to juz zupelnie nic nie mogli, bo odmozdzyla 30% Polakow, gdyz duo Sakiewicz/Maciarewicz produkowalo ja 24/7?

    To jaka z nich IV Wladza?

    Czy to znaczy, ze prawicowi ‚intektualisci’ po prostu wola/musza fruwac oparach politycznego chciejstwa niz myslec ? Czy oni wola/musza sie paprezyc/natezyc tylko na parafialne/krotkie dystanse, nie potrafiac (bodaj na czterech) wczolgac sie poza XIX wieczny grajdolek Pana Wojta i Plebana (oraz Kaczynskiego). W XXI wieku. Majac internet/kontakt z globalnym swiatem 24/7?

    Czemu wola iluzje/swiat basniowy, ktory dla ciemnego luda IV RP stworzyli spin doctorzy z Nowogrodzkiej?.

    Czy Rzeczpospolita/integralna czesc Unii Europejskiej i swiata globalnego jest kompletnie poza zasiegiem ich szarych komorek, gdyz sa produktem Tamtego Swiata (XVIII-XIX wiek)?

    Jesli tak, to niech im ziemia lekka bedzie. Mdagaskar czeka.

  9. ”Może oni rzeczywiście są wykorzenieni, wyalienowani z tła społecznego – są tacy ograniczeni w tym zakresie jak ich opisuje Krasowski.”

    Krasowski też jest wyalienowany.

  10. A propos Obamy wizytującego Castro

    W Polsce najważniejszym wydarzeniem tego roku jest wizyta papieża. Tyle można wysnuć z dzisiejszych komentarzy – oto polska politykę da się podzielić na tę przed wizytą i tę po wizycie. Można powiedzieć, że prezes Kaczyński wprowadził stan nadzwyczajny na terytorium całego kraju. Do wizyta Obamy u Dudy może nie dojść. Nawet rozliczne domniemania i spekulacje, czy Obama uściśnie rękę Dudzie bledną. Najistotniejszym jest to czy scena polityczna dotrwa do wizyty papieża, czy wypadki na zachodzie, w Brukseli choćby nie zdestablizują sytuacji w kraju, ani zagrożenia płynące ze wschodu. I co stanie się po tym, gdy papieski samolot wzniesie się w drodze do Rzymu.

    I po co mamże dywagować o Tusku i jego politycznych zamiarach? Czy Tusk zaczyna pełnić rolę gen. Andersa na białym koniu a rebours? Równie dobrze można podjąć temat słuszności powstania styczniowego, czy sierpniowego, o tym jak się który generał przeliczył i w czym.

  11. Kto to jest ten Krasowski? Jakiś kochanek kogoś z dalszej rodziny Passenta? Dlaczego Passent nam dupę zawraca swoimi prywatnymi lub zawodowymi sprawami? Czy publicyście w Warszawie nie mają jakieś knajpy w Warszawie, w której mogą swoje wewnętrzne sprawy omówić?

  12. Krasowski brzmi jak Mackiewicz.
    Nasza obecna sytuacja rzeczywiscie wydaje sie ,, Droga do nikad ”, z pasozytami korzystajacymi z opowiastek o Magdalence i j Solidarnosci Bis, zmieniajacych zwyklych ludzi w chlopow panszczyznianych.
    Z podanych cytatow wynika, ze Robert Krasowski jest nowym Piotrem Skarga.
    Moze byc lustrem w ktorym cala Polska powinna sie przejrzec.
    Jesli opozycja obierze Krasowskiego swoim oredownikiem, to mamy szanse na oczyszczenie tej stajni Augiasza i na demokracje.

  13. Indoor prawdziwy

    „Krasowski też jest wyalienowany”

    Może jest po prostu konserwatystą. Konserwatyści z natury nie zauważają kontekstów społecznych, tła społecznego bo mają inną percepcję.
    Trudno mieć o tę „inność” mieć do nich żal. Po prostu nie potrafią inaczej.

    Z tym, że Krasowski nadrabia to skutecznie świetną analizą psychologiczną. Własnie taką klasyczną analizą mechanizmów psychologicznych władzy. Bardzo sensowną, logiczną a zarazem atrakcyjną dramaturgicznie. W tym sensie dokonuje wiwisekcji swych bohaterów – obnaża ich, zdziera z nich maski, rozbraja.

  14. Kto to jest ten snakeinweb? Jakiś kochanek kogoś z dalszej rodziny Passenta? Dlaczego Passent nam dupę zawraca prywatnymi opiniami jakiegoś tam snakeinweb? Czy snakeinweb nie ma jakiegoś ustronnego miejsca, gdzie mógłby sobie defekować do woli nie paskudząc pod nos innym?

  15. Robert Krasowski w ,, Kulturze Liberalnej ”:
    Widzieliśmy, jak wyglądała IV RP. Powodów do strachu nie było, jednak ludzie, którzy już byli przestraszeni, dostali gorączki. Ale kiedy teraz na zimno patrzymy na tamte dwa lata, okazuje się, że Kaczyński był niezdarnym władcą, który niczego nie potrafił zrobić, nawet w sprawie dla niego najważniejszej. Bo przecież Ziobro nikogo nie złapał, Macierewicz nikogo nie złapał, Kamiński nikogo nie złapał, cała walka z układem okazała się nieporozumieniem, jedną wielką komedią. To, że w trakcie pogoni – przez butę i niezdarność – skrzywdzili kilka niewinnych osób, dało im alibi. Wielka pretensja o przelaną krew niewinnych ukryła to, że ani jeden winny nie został draśnięty. Przez dwa lata władzy PiS-u aparat sprawiedliwości po prostu zamarł. Bierność, wręcz zastój, została przesłonięta przez pozorną aktywność. Za rządów SLD trwał festiwal korupcji, ale trwał również festiwal ścigania korupcji.

  16. @guziec
    Myślę, że zawracanie czytelnikom tyłka jakimś tam snekeinweb’em jest równie jałowe i bezsensowne, jeśli nie bardziej, jak zawracanie tegoż jakimś kolesiem red. Passenta. Więc się nie wysilaj.

  17. @ Bar Norte
    Konserwatysci ze swej natury nie zauwazaja kontekstow spolecznych a progresisci zyja niekiedy w oparach urojen, wyobrazajac sobie, ze jako jedyni te konteksty rozumieja. Nazywanie personalnych szarz prof.Krasowskiego swietna analiza psychologiczna ludzi wladzy jest zabawne.

  18. Resztki komunizmu likwidują w Krakowie. Pisowscy sukinsyny zmieniają nazwy ulic. Znikają ulice:
    Lucjana Szenwalda
    Juliana Przybosia
    Władysława Broniewskiego
    Macieja Słomczyńskiego
    Jalu Kurka
    Leona Chwistka
    Hanny Mortkowicz Olczak
    I macie coście chcieli. Kiedyś Kuroń z Modzelewskim pisali list do partii. Pisało też 34. Inni także pisali. Teraz nikt nie pisze. I robią z wami co chcą. A to dopiero początek. Z okazji wielkiej nocy życzę im wszystkiego najgorszego, aby ich szlag jasny. I taki prostak Bolek z długopisem was załatwił.

  19. Chyba konserwatywne opary urojeń skłaniają do tytułować Roberta Krasowskiego profesorem.

    Owszem, personalne szarże ale nie profesora. Nawet nie doktora.

    Co nie zmienia faktu, że szarże świetne.

  20. Polityka jako kryminał?
    Jak najbardziej…..
    Pełna jest kryminalistów.
    Walka o władzę przypomina najbardziej porachunki mafijne.
    Trup ściele się gęsto.
    Wszystkie sztuki teatralne, literatura, filmy, tyczące tej przestrzeni działalności ludzkiej, objasniaja mechanizmy zdobywania władzy.

    Demokracja panująca w nielicznych krajach świata, nieco ucywilizowała formy jej zdobywania, czy sukcesji. Ale sama istota, pozostała niezmienna.
    Zwycięzców nikt nie sądzi.

    Ciekawym aspektem formy sprawowania władzy w Polsce, jest bezkarność głównego animatora marionetek.
    Żaden sąd nie jest go w stanie wskazać jako winnego.
    Nie da się wysunąć żadnego oskarżenia.
    Kto poniesie odpowiedzialność, gdy na przykład wybory nie zostaną ogłoszone?
    Kauzyperdy będą w stanie przecież udowodnić, że miłościwie nam obecnie panujący nie maja takiego obowiązku……

  21. Krzysztof Penderecki, kompozytor, wielbiony, nagradzany, wyróżniany przez reżim. Komponował głównie muzykę religijną. Nie za darmo. Teraz z gra wyklętego. W wywiadzie w GW opisuje swoją niebezpieczną przygodę. http://wyborcza.pl/1,75475,19821189,krzysztof-penderecki-krol-ubu-jest-bliski-temu-co-dzieje.html
    W zapyziałym miasteczku podkarpackim Dębica na drzwiach sracza swojej szkoły lewą ręką dla niepoznaki napisał „Stalin chuj”. takich drzwi było tysiące. Sam pisałem. W wywiadzie jest ch….. Dochodzenie nie wykazało sprawcy wobec czego drzwi posłano do ekspertyzy grafologicznej do Rzeszowa. Tylko te drzwi. Też bez rezultatu. Wobec czego mamy kompozytora i nowego żołnierza wyklętego. Czy ludzie nie mogą godnie umrzeć, nie musząc tworzyć wokół siebie mitów, kłamstw i legend.

  22. Teraz „czas Krassowskiego”.
    Onegdaj „czas Tuska” lukrowanego bez miary i bez opamiętania przez GW i POLITYKĘ.
    Oczywiście różne porządki ocen oraz różny czas a także pozycje i motywacje oceniających.
    Krassowski uzyskał pozycję komfortową i wybrał porządek oceny osobniczej.
    GW i POLITYKA nie mogą już lukrowac Tuska bez miary i opamiętania natomiast zachowały komfort obsmarowywania JK bez miary i opamiętania.

  23. Uzupełnienie.
    Ocena osobnicza Wodzów jest istotna.
    Pomimo gromkich zapewnień ,że „zawsze byliśmy w Europie” trwamy w mentalności politycznej Wschodu.Bez kontusza i delii lecz prowadzeni ciągle przez „Wodzów”
    w istotnym stopniu kształtujących polską politykę.

  24. Bar Norte
    24 marca o godz. 22:19
    Myślę, że konserwatyści są wyalienowani z CAŁEGO społeczeństwa. Reprezentują interesy tych ,,co mają” a skoro ,,mają” to mają w (z) ,,tej” konkretnej sytuacji więc należy ,,tą” sytuację chronić. Uwzględnienie interesu całego społeczeństwa wymagało by naruszenia interesów grup ..mających”.
    Z twórczością p. Krasowskiego mam problem taki, że jest niekonsekwentny: kiedyś w jednym z artykułów przedstawił on tezy, że polska polityka to pojedynek osobowości w szekspirowskim nieomal wymiarze a teraz wygląda to w jego ujęciu jak zapasy małych gnid w szambie. ,,IV RP” w latach 2005-2007 była w sumie niegroźnym incydentem? Owszem była ona niegroźna i zawaliła się pod ciężarem własnej nieudolności, wzniecając mnóstwo kurzu i hałasu. To fakt ale Krasowski nie zauważa dwóch czynników – zdolności Kaczyńskiego do uczenia się i zmian dookoła Polski. W 2005r Kaczyński zwyczajnie nie wiedział, że ,,tak można” – co nie znaczy, że nie chciał. Dopiero Fico i Orban mu pokazali ,,jak zwyciężać”, że można kneblować wolność słowa byle knebel był elegancki, że można wykolejać normy demokratycznego państwa prawa byle coś dać ludożerce w zamian. Czy to ,,transfer socjalny” czy ,,transfer godności”. Tu znowu zauważmy, że oba te pojęcia są wyklęte jako lewicowe (?) przez ,,obóz liberalno-oświeceniowy”, że o takich prawicowych konserwatystach jak PO nie wspomnę.
    Z pisowskim przekazem jest jak nowomową Orwella – Ministerstwo Pokoju zajmuje się toczeniem permanentnej wojny, która także jest uzasadnieniem permanentnego stanu wyjątkowego a PiS? W ,,pełni respektujemy Konstytucję i TK” po czym treścią ich działań jest coś dokładnie przeciwnego. Obecne w związku z ,,zagrożeniem terrorystycznym” (owszem istnieje takowe i bez cudzysłowu) wprowadzają bezprecedensowy pakiet ograniczający prawa i swobody obywatelskie. Ciekawym ile osób ,,sprawdzanych pod kątem terrorystycznym” będzie śniadolicych lub muzułmanami? Ze względu na niewielką podaż takowych osób w Polsce obawiam się, że główną masą ,,sprawdzanych” będą ,,terroryści” rodzimego chowu – czyli tacy, którzy w komentarzu napiszą, że ,,czas położyć kres rządom Maliniaka i Wielkiej Brochy” na ten przykład. Oczywiście polujemy na wielkie rekiny ale skoro w sieć się złowiły płotki to chociaż nimi się zajmiemy( a de facto o to chodzi a nie żadne rekiny).
    Wracając do Kaczyńskich – rozdzielanie ich na na dwie osoby (mówię to w kontekście politycznym) jest bez sensu – nie darmo ,,od zawsze” funkcjonowali jako ,,bracia Kaczyńscy” – taką jedność stanowili. Przy czym Lech był społecznie akceptowalną protezą Jarka. Jeżeli rozpatrujemy ,,ich” to w sumie rozpatrujemy Jarka. Jego urojenia i uroszczenia oraz mniemania. Kiedyś przeczytałem książeczkę S. Haffnera pt. Rozważania o Hitlerze. Ciekawa to lektura,szczególnie godna polecenia tym prawackim durniom co to mówią: No Hitler to był wielki gość szkoda tylko, że poszedł zimą na Wschód no i wpakował się w te zbrodnie”. Jego sukcesy wcale sukcesami JEGO nie były ale częstokroć wynikały z okoliczności obiektywnych lub były przygotowane przez jego poprzedników. Czyż to nie przypomina jednego z argumentów PiSu, jakie to super wskaźniki były w latach 2005-2007? Spływ dotacji? Wyeksportowanie ,,zbędnych” ludzi do UE? Hę? Hitlera ,,wielkie” zwycięstwa też takimi nie były? Polska? Na poły dziki, zacofany, peryferyjny kraik z przestarzałą armią okrążony wrogami, Francja – po I WŚ była kompletnie zdegenerowana, Bałkany? Jak Polska.
    Jedynym co było JEGO (Hitlera) to zbrodnie i zniszczenie Niemiec. I tu dochodzimy do Kaczyńskiego. Jedynym czynnikiem jaki Hitler brał pod uwagę był ON SAM. Jego mniemania na swój temat, jego marzenia i wizje. TO były wizje ARTYSTYCZNE. On upajał nimi a tak naprawdę ich twórcą czyli sobą. Niemcy miały być tylko kobyłą a skoro kobyła nawaliła ergo nie stanęła na wysokości wizji niechże więc zdechnie. Czyż Kaczyński nie bierze jako jedynego czynnika w polityce siebie? Domagał się poszanowania dla Prezydenta RP? Jego historia polityczna świadczy, że bynajmniej. Domagał się poszanowania swojego brata (czyli jak już wspomniałem wyżej de facto siebie), on sam był PREKURSOREM zwalczania przeciwnika bez względu na urząd. Palenie kukły Wałęsy jako objaw szacunku dla Urzędu?
    Kaczyński domaga się poszanowania dla tradycji i historii Polski. Czy pochówek na Wawelu dla jego brata mieści się w tym poszanowaniu? za jakie zasługi? czegóż takiego wielkiego Lech Kaczyński dokonał, że mu się należało miejsce wśród królów i bohaterów narodowych? W zasadzie chyba tylko dlatego, że był bratem swojego Brata.
    Te wszystkie akcje na polu historii najnowszej by ją napisać od nowa – jakże musi go to boleć, że nie zajmuje w niej miejsca na miarę swoich mniemań. Skoro on nie może być WIELKI to należy pomniejszyć (najlepiej/najłatwiej po przez uszarganie w gó..ie) tych co wtedy byli ważniejsi od niego. Wtedy na tle ichniej ,,małości” jego małość
    nabierze innego wymiaru. Finalnie potrzeby jego małości wymagają pomniejszenia realnej wielkości jaką była pierwsza Solidarność.
    Interes Polski, ,,wielkość” etc to w jego ustach są komunały dla popierającej go ludożerki – liczą się tylko jego własne wizje, emocje – rozumiane jako psychiczne potrzeby. Ci ochroniarze za miliony, te nabzdyczenie (przypominam odwołanie spotkania trójkąta weimarskiego z powodu karykatury – podobno), to absolutne negowanie każdego innego rządu niż jego, kompletna odmowa współpracy? nie nawet nie – on nie przyjmował do wiadomości tego wobec tych ,,co byli nie w porządku wobec jego brata”. Co to za argument? ,,Nie bawię się z tobą bo jesteś nie w porządku” mówią chłopaczki w piaskownicy a nie polityk.
    Na koniec dwa kwiatki, które z lubością przypominam.
    1. Kaczyński by ukazać swoją odwagę w zwalczaniu komuny opowiedział epizodzik jaki miał z konspirą korowską (chyba wg. dobrej zmiany kapepowską?) – otóż on młody leszcz opozycji przybył spóźniony (wtedy nie miał jeszcze tej mocy sprawczej by kazać im spotykać się później by dać jemu czas się wyrobić) na zebranie-posiadówę korowską. Jako, że był spóźniony wszystkie dostępne krzesła były zajęte – oprócz jednego na którym wisiała charakterystyczna kurtka a której ,,cała konspiracyjna Warszawa” wiedziała, że w takiej Kuroń chodzi. Ale on się nie uląkł Belzebuba – podsiadł nieustraszenie Kuronia. Kuroń wrócił z ubikacji, trochę się zdziwił ale nie ośmielił go zgonić. Tak właśnie z nimi trzeba – krótko, bez strachu. Tak się niszczy bolszewicką agenturę. Takie wspomnienie triumfu przechowuje w swoim sercu nasz Mały Rycerz. Niech sobie czytający to przypomną podobnej skali triumf ze swojego życia wart by go przez 40lat przechowywać w głowie.
    2. Ćwiczenie z logiki, baardziej do jego zwolenników: Jarosław (zwykle we frazie ,,ja i mój brat”) twierdzi, że nie kto inny ale on sam (i brat jego) wymyślili i wypromowali Wałęsę na prezydenta. To IM prezydenturę zawdzięcza. Ma to zapewne stworzyć obraz potężnego politycznego demiurga.
    Problem w tym, że w innych wywiadach podkreśla on, że dzięki takim ludziom jak Walentynowicz, Gwiazda czy Wyszkowski ale także dość powszechnym podejrzeniom wynikającym z obserwacji działalności Wałęsy wiedza o jego agenturalności pod koniec lat osiemdziesiątych była dosyć powszechną w środowiskach opozycyjnych ale korowcy sami będąc umoczonymi na to nie zważali. A teraz dodajmy: ,,on sam (i brat jego) wymyślili i wypromowali Wałęsę na prezydenta” i ,,wiedza o jego(Wałęsy) agenturalności pod koniec lat osiemdziesiątych była dosyć powszechną w środowiskach opozycyjnych”. Czyż wynikiem takiego równania nie jest, że to ,,on i brat jego” wypromowali agenta Wałęsa na prezydenta. Na szczęście zwolennicy naszego domorosłego fuehrerka odznaczają się nie tylko niewielką inteligencją ale także krótką pamięcią. I mowa nie tylko o p. Zelniku.

  25. abchaz
    25 marca o godz. 10:39

    Wodzowie nadają kierunek marszu , to za nimi podążają przez dłuższą lub krótszą chwilę narody.
    Czy w otchłań, czy w świetlaną przyszłość?
    Jakie będą EFEKTY ich wewnętrznych przekonań i zewnętrznych dokonań?

    Zdaje się, że to niebagatelna sprawa w świecie, gdzie zaczyna być bezpieczeństwo towarem deficytowym?
    Możemy sobie wziąć dowolnego polityka, dowolnego kraju.
    I ocenić, czy kierunek który obrał, wpływa na życie obywateli.

    Warto by tez ustalić priorytety, hierarchię ważności.
    Piramida Maslowa?
    Jako że darmowych obiadków nie ma, coś za coś…..

  26. Slawczan

    Krasowski dość konsekwentnie opisuje Kaczyńskiego jako nieudacznika, drobnego awanturnika politycznego którego okoliczności społeczne, napięcia, konflikty wypychają do władzy tylko dlatego, że jedynie on jest pod ręką – z braku laku, jak mawiają.
    Własciwie jedyną jego kwalifikację do osiągnięcia władzy jest zdolność do utrzymania twardą ręką swej partii – jak mafii czy sekty.

    Krasowski nie ukrywa też, że na skutek intelektualnych, emocjonalnych ograniczeń Kaczyński skutecznie sprawować władzy nie może. Nie dość, że na skutek cech psychicznych zachowuje się jak słoń w skladzie porcelany to na dokladkę nie rozumie świata. Nie wie nawet jakie procesy społeczne go do władzy wyniosły.
    W związku z tym, sam z siebie, skazany jest na upadek. Aktualnie jako zakładnik polityki socjalnej do ktorej serca nie ma i jej nie rozumie co się wyraża choćby w problemie jej zdefiniowania – na co zwracasz uwagę.

    Moim zdaniem opis sylwetki politycznej Kaczyńskiego czy polskiej sceny politycznej, którego dokonuje Krasowski nie jest utrzymany w poetyce szekspirowskiej ale chandlerowskiej. Rację ma red Passent pisząc, że Krasowskiego czyta się jak dobry kryminał. Od siebie dodam „czarny kryminał”.

    Problem z odbiorem Krasowskiego polega na tym, że poetyka „czarnego kryminału” w ktorej opisuje on polskie życie polityczne jest jak najdalsza od patosu, demonizowania czy moralizowania. On sprowadza swych bohaterów (Kaczyńskiego, Tuska …) „do parteru” ukazując ich emocjonalne ograniczenia, żądzę wladzy, brutalność, dośc beznadziejną szamotaninę, śmieszność, nieudolność … .

    A do takiego, nieco cynicznego, pozbawionego złudzeń ujęcia polityki, krajanie nie są po prostu przyzwyczajeni.
    Dowodzi tego kulejąca nieco dyskusja nad recenzją red Passenta.
    Podejrzewam, że u wielu czytelników odbiegajaca od propagandowej sztampy wizja polityki polskiej Krasowskiego budzi konsternację czy dysonans poznawczy.
    Po prostu nie wiedzą jak się do niej odnieść.

  27. W moim odczuciu Robert Krasowski to ambitne wcielenie Zygmunta Miłoszewskiego z dużym zadęciem.

    Robert Krasowski widzi i nie ukrywa prze swoimi czytelnikami gniazda os, jakim jest grupa jako tako wykształconych popleczników Jarosława Kaczyńskiego.

    Przywołanie os jest w przypadku opisu zaplecza myślowego wspierającego Jarosława Kaczyńskiego moim zdaniem lepszym niż przywołanie pszczół kojarzących się Polakom głównie z pszczołami miodnymi.

    I tu odskoczmy od zauroczenia się Roberta Krasowskiego wodzem jakim dla niego jest Jarosław Kaczyński. Otóż moim zdaniem, Jarosław Kaczyński jeszcze żadnej wojny nie wygrał, chociaż on sam nie chwali się wygraną w ostatnich wyborach parlamentarnych a nieustannie wysługuje się swoimi marionetkami do wskazywania wygranej bitwy.

    Kolonia os umiera na początku polskiej zimy, a przed śmiercią nęka psychicznie mieszczuchów. W odróżnieniu od nie-mieszczuchów mieszkańcy miast dużo częściej na widok i na węch owadów wystawiają słodycze. Zarówno pszczoły jak i osy nie są zainteresowane żądleniem ludzi. Natomiast osy jawią się mieszczuchom wynoszącym się ponad wieśniaków jako bardziej natrętne.

    I tu dochodzimy do zaplecza myślowego Jarosława Kaczyńskiego. Trudno znaleźć w publicznych wypowiedziach tego polityka nazwisk ludzi twórczych jego wspierających. I tu wracamy do opowieści Roberta Krasowskiego o Jarosławie Kaczyńskim oraz gadania publisi o Kaczelniku.

    Moim zdaniem Jarosław Kaczyński nie traktuje władzy absolutnej lub władzy swojej grupy jako najważniejszego celu. Kaczelnik chce mieć rację.

    I do opracowania literackiego o Jarosławie Kaczyńskim dołączę wzmianki o samotnych rozgrywkach szachowych detektywa Marlowe oraz do postaci śpiewaczki Florence Foster Jenkins.

    Gawiedź niezainteresowana ani Robertem Krasowskim, ani Dorotą Szwarcman moim zdaniem niedługo doczeka się od Andrzeja Zybertowicza i od Piotra Glińskiego stwierdzenia:
    Kłamaliśmy w dzień i w nocy.

    Ze złości na komitet noblowski.

    @Bar Norte sięgnie wtedy adres jutubowy krzyku Janis Joplin.

    Nic tak nie uspakaja w myśleniu o sobie, jak to, że wariatka jeszcze tańczy.

    A bezrobocie w Polsce nie rośnie; zatrudnienie wzrasta; wzrasta eksport, wzrasta przytomność umysłowa rodaków.

    I po słowach: I ty Joachimie też przeciwko mnie? zamkniemy tom kolejnego kryminału oraz wyjdziemy z kina. Bo prawdziwe życie jest gdzie indziej. A kryminały Zygmusia Miłoszewskiego utwierdzą nas w naszej poczciwości, bo my nie z tamtego układu.

  28. Plus dla Krasowskiego: „Żaden z głównych aktorów na polskiej scenie politycznej nie budzi jego aplauzu” Rzeczywiście, nie ma (i nigdy nie było) sensownego wyboru.
    http://polskamasens.pl/amnezja/

  29. W mojej ocenie Kaczyński z całym tym jego PiS-em i podobnymi partyjkami to jest 10 razy zużyta prezerwatywa napompowana przez „pismaków” i „szczekaczy” w warszawskich salonach w ustroju politycznym będącym dyktaturą partyjno-medialnych nomenklatur, w prostej linii przedłużeniem w nieco zmodyfikowanej kosmetycznie formie „centralizmu demokratycznego” z komuny.

    Zwykłe demokratyczne wybory, to znaczy wybory powszechne, wolne i równe z prawem każdego Polka do swobodnego uczestnictwa w procedurach wyborczych przebiłoby tę napompowaną prezerwatywę, z której zostałyby tylko niedostrzegalne strzępy. Podobnie jak z ton bredni „pismaków” i „szczekaczek” z warszawskich salonów, którymi napompowano te potworki snujące się w studiach radiowych i telewizyjnych.

    Dlatego w mediach warszawskich nie usłyszycie nigdy o biernym i czynnym prawie wyborczym, po co to jest i co to znaczy. Bo ubezwłasnowolnienie polskich obywateli poprzez odebranie im praw wyborczych oraz zalewanie ich umysłów tonami bredni jest jedyną racją bytu i możliwością przetrwania dla takich Macierewiczów, Kurskich, Kaczyńskich, Tusków i Krasowskich. Wolne wybory i demokracja w Polsce oznacza ich koniec.

  30. Do Krasowskiego zawsze trzymałem dystans, ale czytając Politykę nie mogłem pominąć jego 34 opublikowanych w niej tekstów (patrz archiwum Polityki). Jeśli ktoś traktuje się poważnie będąc analitykiem polityki, to wymagam od niego dowodów na poparcie stawianych tez. Z Krasowskim jest tak, że w kilku przypadkach pisze cało prowda, w innych tys prowda, a jeszcze w innych gówno prowda. Opisując personę Kamińskiego niczym nadzwyczajnym nie błysnął, bo nawet inteligenty inaczej zauważy, że chłop jest zwykłym mitomanem i to jest główne źródło jego niepowodzeń i nieszczęść ludzi, których o coś oskarżał. Co do braci K jego sądy pokrywają się z innymi równie krytycznymi, a przez niego tylko lepiej opisane.
    Kończę oglądanie IV sezonu House of Cards i mam wrażenie, że Krasowski obejrzał to przede mną. Niezły był też duński „Rząd”, ukazujący jak się to robi w Europie.
    Zdaję sobie sprawę, że obraz polityki pokazany przez artystę może zawierać cało prowda. Inni muszą się miarkować, bo czasem trzeba jednak przedstawić dowody. A dowody są tyle tylko, że można jest nazwać tzw. informacjami operacyjnymi, nieprzydatnymi w sądzie.

  31. Dla kogo pisze Krasowski ? Dla warszawki , znajomych i ich znajomych ?
    Co by Krasowski nie napisal ( pisze sie , zeby ktos kupil i przeczytal dlatego trzeba sie starac – pisac , zeby dalo sie to czytac ) to w zadnej podhalanskiej , podkarpackiej , poleskiej itp , itd. wsi nikt tego nie przeczyta bo co to za rewelacje jakies i kto on ten K. ?
    Tam w najlepszym (!) razie czekaja na biala szkape , obojetnie kto na niej przyjedzie , wazne zeby szkapa biala byla .
    Przyjechol na bialym , znaczy sie to tyn .
    A po co czytac jak ksiundz , jak bedzie trza to powi jak i co .
    Jak dlugo zyje kuń ? Dopóki nie zdechnie . Przecie to kożdy wi ..

  32. Dla chetnych na „commercial break”

    The Stones przylecieli do Havany na historyczny koncert.

    Kilka zdjec z przylotu

    http://www.reuters.com/news/picture/cubas-journey-from-rock-labor-brigades-t?articleId=USKCN0WQ2OD&slideId=1127661855

    I artykul miedzy innymi na temat zakazu grania ich muzyki w przeszlosci.

    ‚http://www.reuters.com/article/us-cuba-rollingstones-idUSKCN0WQ2OD

    Przy innej okazji podczas wywiadu dziennikaraka zapytala muzykow:

    „Are you satisfied now?”

    I bet you are.

  33. Gospodarz blogu: „[Krasowski] Pisze świetnie. Jego sądy bywają pochopne, jednostronne, czasami krzywdzące, ale jasne, dosadne, bez owijania w bawełnę.”

    Uzupełniłbym tę opinię o stwierdzenie, że sądy Krasowskiego przede wszystkim rzadko kiedy bywają trafne. Moje zdanie o jego umiejętnościach analitycznych – zdecydowanie negatywne – raz na zawsze ugruntowało się, gdy Krasowski napisał o Kaczyńskim pięć lat temu w „Polityce”:

    „Od wielu lat Jarosław Kaczyński zbiera głosy niezadowolonych wyborców. Jednak ta obserwacja stanowi dopiero połowę prawdy. Bo równolegle prowadzi drugą, znacznie ciekawszą grę – on sam tych niezadowolonych tworzy. I jest w tym wirtuozem.”

    Wynikałoby z tego, że polski wyborca wyciągajacy na śmieciówce te swoje 1200 zł na miesiąc, czy też polski bezrobotny pobierający po 20 latach pracy 800 zł zasiłku, byliby ze swojej sytuacji całkowicie zadowoleni, gdyby wirtuoz Kaczyński im nie wmówił, że do zadowolenia nie mają powodu.

    Inna złota myśl Krasowskiego na temat Kaczora osnuta na motywie tworzenia sobie czegoś:

    „On się ciągle zmaga z wrogami, których sam sobie tworzy.”

    Myśl tę Krasowski zawarł w omawianym dziele, po czym powtórzył w wywiadzie dla „Kultury Liberalnej”, i jest ona równie trafna, jak twierdzenie, że opozycja zmaga się z Kaczyńskim, z którego sama stworzyła sobie wroga. Daleki jestem od porównywania Kaczyńskiego z Lincolnem, ale czy Lincoln sam sobie nie tworzył wrogów, sprzeciwiając się niewolnictwu? O tworzeniu sobie wrogów można w taki sposób bez końca i zawsze wyjdzie z tego jakaś „złota myśl”, czyli kompletne nic. Krasowski znacznie lepiej by zrobił, gdyby w swojej książce skoncentrował się na poglądach opisywanych postaci, a nie na wątpliwej jakości rozważaniach na temat ich psychicznych defektów. Książka w założeniu miała być o latach 2005–2015, z czego osiem przypada na Tuska i Platformę. Logicznie rzecz biorąc Tusk powinien być tu centralną postacią. Krasowski na czoło wysunął Kaczyńskiego i powstało kolejne czytadło z zakresu mniemanologii stosowanej. Może czyta się to jak kryminał, ale podobnie jak kryminał natychmiast zapomina.

  34. Ciemne charaktery w rodzaju kaczynskiego produkuja sie jako liczne macki osmioramiennego imperium medialnego Ruperta Murdocha na Sky Channel w Anglii czy Fox Channel w Ameryce oraz w druku na stronach Timesa czy Wall Street Journal i takie osobniki sa potrzebne do ubezwlasnowolnienia tubylcow mitami kosciola,solidarnosci Bis i Zolnierzami Wykletymi.
    Tymczasem inwalidzi beda dostawac 600 zlotych miesiecznie a koledzy wicepremiera tyle samo beda dostawac za jedna sekunde obecnosci w drenujacym kraj z 40 miliardow zlotych rocznie banku.
    Krasowskiego mozna nie cenic za hagiografie Walesy, ale nie wylewajmy dziecka z kapiela.
    Nie trzeba sie z nim zgadzac, ale ksiazka o psychopacie z Zoliborza moze zjednoczyc opozycje i podniesc poziom dyskusji politycznej w kraju.

  35. Propaganda nadredaktora i jego poputczykow w gazecie
    budzi mdlosci, wiec pisanina Krasowskiego to mrozny powiew z piwnic zycia politycznego kraju.

  36. guzdra

    Piszesz:

    „Przywołanie os jest w przypadku opisu zaplecza myślowego wspierającego Jarosława Kaczyńskiego moim zdaniem lepszym niż przywołanie pszczół kojarzących się Polakom głównie z pszczołami miodnymi.”

    A może zamiast os szerszenie?

    Jak pisał klasyk:

    „Próżne twoje zabiegi, próżne twe mozoły,
    Rzekł gnuśny szerszeń do pszczoły,
    Daremnie z takim trudem napełniasz spichlerze,
    Wpadnie człowiek niewdzięczny i wszystko zabierze.

    „Pracując, nie pytam się czy komu, czy sobie,
    Praca mię uszczęśliwia i dlatego robię”.”

  37. @Sławczan
    Pozwoliłem sobie przerzucić Twój tekst na blog Kowalczyka
    Z wyrazami szacunku pozdrawiam

  38. Mnie jakoś mało interesują sądy i opinie, dużo bardziej informacje a tych w polskich mediach internetowych jak na lekarstwo, wiekszość państwa redaktorstwa wyraża swoje opinie.
    Wchodzę dziś na portal Gazeta.pl a tam:
    -Wyzwanie Focha wali po oczach od pierwszego kopa, potem jakieś ble ble sportowe wreszcie dział Wiadomości. A tam:
    – opowiadanie z WP o wywiadzie z PAD
    – oburzenie na papieża
    – Pyskówka Ziobry
    – Ganianie terrorystów po Europie
    – Oczywiście przeciek
    – Oczywiście prztyczek w Rosje
    – Oczywiście Staniszkis
    A poza tym nic na działkach się nie dzieje…

  39. @Bar Norte

    Oddychasz powietrzem z rzeczywistości przedstawionej, a myśli czerpiesz z czytanek dla nudzących się chłopców nie przeobrażonych w mężczyzn nawet po kopie lat przeżytych w zupie wegetacji z wkładką mięsną i doprawionej propagandą i chaotycznymi fantazmatami. Jak twierdzi lokalny klasyk to jest fakt myślowy.

    Ciotka Wiki powiadamia:
    Ponadto, szerszenie są zazwyczaj mniej agresywne od os i trudniej je sprowokować do ataku.
    Czyli gdzie szerszeń, a gdzie Nadprezes.
    A w części kalendarzowej opisu szerszeni Ciotka Wiki stwierdza:
    W warunkach klimatu umiarkowanego samce i robotnice giną z głodu i zimna.

    Jarosław Kaczyński nigdy nie zaznał trudu produktywnej pracy fizycznej i sprawia wrażenie, że jego przedsięwzięcia ozdabiane białymi kołnierzykami owocują mu bólem jego duszy. Zatem można ocenić jego starania jako wysiłki jako mało owocne i przynoszące mu niewiele radości.

    Twe lekkie związanie wątku Jarosława Kaczyńskiego z lekkoduchem szerszeniem jest nietrafne, bo ten bohater książki Roberta Krasowskiego cierpi musząc się zajmować śmieciem ludzkim.

    A zacytowany wierszyk przypomina zastanowienie się wioskowego filozofa na widok szczeżuji: Po co toto żyje?

    Autor tego wierszyka żył w czasach gdy powszechne było widzenie każdej rzeczy z osobna. Dziś w Polsce są powszechne i opłacalne uprawy rzepaku. Szkodzące pszczołom – tak podpowiada ekonomia języka. Natomiast ekolog wyjaśnia stosując bardziej rozwinięte zdania, że pazerność rolników i ich brak dyscypliny powoduje niefrasobliwe opryskiwanie rzepaku w porach zbierania pożytku przez pszczoły.

    Miniony rok był dobry na właścicieli pasiek na Podlasiu. A zima zła dla zasiewów na rozproszonym terenie całej Polski. Bo szał wymiany urzędników zatwierdzających dopłaty unijne do upraw sprawi, że tylko kaczeńce nie będą zwlekały z kwitnieniem.

    W korupcyjnej i nepotycznej Polsce święta Zofija kłosy zawijała, a w uzdrowionej przez dobrą zmianę Polsce podczas sierpniowych modłów do Czarnej Madonny rolnicy będą dziękowali Łukaszence, że nie zdzierał z Narodu Polskiego sprzedając Polsce zboże po lichwiarskich cenach.

    I ci którzy lubią wiązać warkocze z wody – a to nie jest jeszcze zabronione – będą wdzięczni Białorusinom za to, że prawie wszystkie zarażone świnie przeganiali przez granicę z Polską. Polskom rolnikom bardziej opłaca się brać odszkodowanie za zarażone i utylizowane świnie niż płacenie składek partyjnych za przynależność do Prawa i Sprawiedliwości.

    A blogowa dyskusja o paranoi Kaczelnika już jutro może być referowana w Instytucie Pamięci Narodowej. Ja się powściągliwości gości tego bloga nie dziwię.

    Jedno jest w szerszeniu bliskie bohaterowi bieżącego tematu: szerszeń żądli, bo musi się pożywiać. Taka natura.

  40. @Ewa-Joanna
    Serwis informacyjny gazety wyborczej to jest kompletne dno. Taka mieszanina pudelka, twitrera i pisowskiej szczujni.

    Z polskich serwisów informacyjnych to tylko RSS Dziennika Gazety Prawnej jest jako tako przyzwoity, w którym ktoś przynajmniej się stara odsiewać ziarno od plew. Ostatnio też sprawdzam serwis krajowy i zagranicznych Rzeczpospolitej i chyba się mocno poprawił w stosunku do poprzednich lat, tak że jest w miarę czytelny i akceptowalny. Chociaż jeszcze zbyt dużo tam publicystyki, czego akurat w serwisach informacyjnych nie znoszę.

    Poza tymi serwisami, to w kategorii dzienników wszędzie ściek, a ten z GW to wyjątkowo cuchnący ściek.

  41. guzdra

    „W korupcyjnej i nepotycznej Polsce święta Zofija kłosy zawijała”

    Chyba święta Zofia kłosy rozwijała.

    I znów odrobinę włoskiej klasyki

    https://www.youtube.com/watch?v=b3TJEziwSoI

  42. ,, Anatomia slabosci ”- wywiad Roberta Krasowskiego z Ludwikiem Dornem- odmalowuje Lecha Walese
    jako warchola i spryciarza zainteresowanego jedynie dostepem do koryta.
    Obecna postawa Walesy temu wizerunkowi nie zaprzecza.

  43. @ Bar Norte
    Uznaje swoj blad. Dziwi mnie tylko, ze tak pospiesznie laczysz go z niemilym Ci swiatopogladem. Moja intencja nie byla akurat krytyka lewicy tylko wskazanie, ze z boku mozna patrzec nie tylko na konserwatystow.

  44. Nie czytałem trylogii Roberta Krasowskiego „Czas Kaczyńskiego. Polityka jako wieczny konflikt”. Znam tylko części tej książki, którą w tym roku opublikowała „Polityka”. Po tej lekturze doszedłem do podobnego wniosku co Pan redaktor Passent, że Jarosław Kaczyński – prezes PiS, który po wyborach prezydenckich zakończonych zwycięstwem prawnika z Krakowa Andrzeja Dudy i wygranych wyborach parlamentarnych z 25. X. 2015 r. stał się najważniejszym politykiem polskim, który podpala państwo i rozpala społeczeństwo. Znaczna liczba obywateli naszego kraju, którzy czytają prasę, oglądają telewizję rządową i komercyjną oraz słuchają państwowych radiostacji codziennie zastanawia się codziennie, jak potoczą się losy III RP w miarę postępującej dniem i nocą „dobrej zmiany”? Po 5. miesiącach rządów partii, która jako pierwsza od 1989 r. sprawuje samodzielną władzę, liczba pytań o Polskę rośnie w geometrycznej skali. Co jeszcze może się zdarzyć w naszym państwie w najbliższych dniach, tygodniach, miesiącach czy latach? Tego nie wie nikt, nawet prezes JK. Na szczęście w najbliższych 3. dniach odpoczniemy od zadawania sobie tych pytań, bo będą obchodzone rodzinnie Święta Wielkanocne. Odpoczniemy od wiadomości politycznych w TVP, Polskim Radiu i prasie różnych opcji. Osobiście ja wraz z rodziną zajmę się tym co lubię najbardziej: rozmowami przy wielkanocnym stole, lekturą książek, słuchaniem muzyki z płyt i oglądaniem muzycznej stacji telewizyjnej Mezo. Liczę też na to, że dopisze wiosenna pogoda, więc wreszcie wraz z dziećmi pospaceruję po moim pięknym mieście, poszukam nasilających się śladów wiosny i posłucham śpiewu ptaków. Święta Wielkiej Nocy to czas radości i zadumy nad własnym losem, zdrowiem i najbliższych miesiącach. Aby do wakacji w dobrej formie fizycznej i psychicznej. Życzę wszystkim bez wyjątku blogerom zdrowych i pogodnych Świąt Wielkanocnych.

  45. @Bar Norte

    Przeczytaj jeszcze trzy razy moje zacytowane przez ciebie zdanie, to może je zrozumiesz:
    W korupcyjnej i nepotycznej Polsce święta Zofija kłosy zawijała.

    W obecnie obowiązującej poetyce zatwierdzonej rozporządzeniem Wodza opublikowanym słownie we względnie młodym budynku drukarni starego (w sensie śmiertelności) Zielonego Sztandaru o obecnej warszawskiej pogodzie można powiedzieć:
    Po latach złego traktowania Narodu przez Platformę Obywatelską oraz Polskie Stronnictwo Ludowe dokonaliśmy historycznego ocieplenia stosunków w Polsce i tak ciepłego lutego nie odnotowano w historii Naszej Ojczyzny!

    Jeśli się spodziewasz moich wyraźnych powiadomień w rodzaju:
    Uwaga! Będzie szyderczy żart! ,
    to się nie doczekasz.

    Najwyraźniej smak ci popsuł Wiesiek swoimi dopowiedzeniami, że ten ciepły luty to fakt.

    No i chronicznie siedzą ci w oczach hłaskowe i tyrmandowe jasne i wyraźne bon moty, że wszystko jest do de, nawet gazety.

    Kawa na ławie, to jest coś dla pretensjonalnych bezradnych, którym bozia krzesła nie dała i twierdzą, że za Łokietka to sąsiedzi od nas kawę importowali.

  46. ”Znaczna liczba obywateli naszego kraju, którzy czytają prasę, oglądają telewizję rządową i komercyjną oraz słuchają państwowych radiostacji codziennie zastanawia się codziennie, jak potoczą się losy III RP w miarę postępującej dniem i nocą „dobrej zmiany”?”

    I mamroczą ”Co to będzie?Co to będzie?”
    Pytanie: czy jeszcze tą ”prasę” ktokolwiek czyta?
    W telewizji oglądają seriale, teleturnieje i talent lub documentary show. Też ogłupiające,ale nie tak jak publicystyka lub wiadomości. Tego już nikt nie ogląda.
    Ja telewizor włączę dopiero jak będę miał kiedyś nietrzymanie moczu. Dowiem się co mam robić. Radio mam w bezpiecznej odległości – słyszę co śpiewają ,nie słyszę co gadają. Nie ma poco – kłamią nawet co do pogody.

  47. lspi
    26 marca o godz. 3:47
    Czy nie szkoda czasu? Wróć wspomnieniami do sceny podpisywania „porozumień” gdańskich. /gdzie on są?/ Czy ten prymitywny pajac z MB w klapie i jarmarcznym długopisem, dukającym głupoty pijackim slangiem i otoczony cwanymi doradcami nie był zapowiedzią tego co masz dziś. Od tego się zaczęło. Później doszła likwidacja przemysłu, bezrobocie, władza biskupów, obce banki i satelicka zależność od imperium. Wesołego Alleluja!

  48. Ted’dy bear
    26 marca o godz. 9:49
    Myj nogi, bo inaczej Tobie wymyją.

  49. kruk

    „Dziwi mnie tylko, ze tak pospiesznie laczysz go z niemilym Ci swiatopogladem. Moja intencja nie byla akurat krytyka lewicy ”

    Oberwałem od ciebie „oparem urojeń” to i odwinąłem się „oparem urojeń”. A to dlatego, że uznałem ów „opar” za nieuzasadniony tym co napisałem.

    Pisząc, że konserwatyści nie zauważają kontekstów czy tła społecznego nie miałem zamiaru ich za to krytykować. Jasno wyraziłem swą myśl:

    „Konserwatyści z natury nie zauważają kontekstów społecznych, tła społecznego bo mają inną percepcję.
    Trudno mieć o tę „inność” (np od lewicy) mieć do nich żal.”

    Mało, o Robercie Krasowskim, który najprawdopodobniej jest konserwatystą (nie zauważa czy ignoruje tło społeczne) przecież piszę z uznaniem uznając inne walory jego twórczości. Podobnie zresztą cenię twórczość Mackiewicza o którym w kontekście publicystyki Krasowskiego wyżej wspomniał folwarkPn.

    Tak więc konserwatyzm nie jest mi „niemiły”, jak piszesz, tylko po prostu inny. Inaczej interpretuję świat – w tym politykę.
    Co wcale nie oznacza, że z powodu róznic światopoglądowych nie chcę (nie potrafię) np w konserwatyzmie znalezć czegoś co uznaję jako dobre, wartościowe, inspirujące. Łączącego ponad światopoglądowymi podziałami.

  50. guzdra

    „Uwaga! Będzie szyderczy żart! ”

    Przyznaję, że nie wyczułem ironii.

    Chyba dlatego, że po przeczytaniu o świetej Zofii co kłosy rozwija (zawija) popadłem w sentymentalizm, bo od wczesnego dzieciństwa tego powiedzenia nie słyszałem.
    No i rzuciłem się sprawdzać w internetowych skarbnicach przysłów gubiąc szyderczy trop.

  51. Porównanie z końcem lat 1930. jest tym bardziej uzasadnione, że do chwili podpisania dyktatu monachijskiego nazistowska Rzesza zdążyła już zaanektować Austrię, bez istotnej reakcji ze strony innych Państw europejskich. Dziś Turcja okupuje już północny wschód jednego z Państw Unii Europejskiej – Cypru – jak również pas szerokości kilkudziesięciu kilometrów w głąb Syrii, którym zarządza wyznaczony w tym celu wali (prefekt). Unia Europejska nie tylko się na to zgadza, ale swoją postawą zachęca Turcję do dalszych aneksji z pogardą dla prawa międzynarodowego. Logika, wspólna dla kanclerza Hitlera i prezydenta Erdoğana, oparta jest na idei zjednoczenia „rasy” i oczyszczenia ludności. Pierwszy chciał zjednoczyć narody „rasy niemieckiej” i oczyścić je z elementów „obcych” (Żydów i Romów); drugi chce zjednoczenia ludów „rasy tureckiej” i – także – oczyszczenia ich z elementów „obcych” (w tym przypadku Kurdów i chrześcijan).
    W 1938 r. elity europejskie pokładały wiarę w przyjaźni z kanclerzem Hitlerem. Dziś wierzą w przyjaźń prezydenta Erdoğana
    http://jeznach.neon24.pl/post/130568,chichot-erdogana
    ==========

    Czas dyktatorów, a my patrzymy w inną stronę….
    Ten nasz, to pikuś.
    BARDZO MAŁY pikuś…..

    Zachód szczodrze finansował Hitlera.
    Teraz, Erdogana.

  52. @Bar Norte

    Uprzemysłowienie jakiego dokonano dużym wysiłkiem po 1945. roku w Polsce oraz awans społeczny polskiej ludności wiejskiej i jej migracja do miast sprawiły, że wiejscy i ich dzieci wstydzili się swej prostoty i pochodzenia.

    W odróżnieniu od innych krajów europejskich Polska wieś była ustrojowo zacofana.
    A zmiany mentalne tak szybko nie zachodzą …

  53. Bruksela – Pisze Niki Vogt w portalu quer-denken.tv:

    Terrorystyczne ataki w Brukseli wyzwoliły działanie dobrego znajomego George Friedmana z tajnych służb Stratfor. Napisał on już następnego ranka zapierającą dech analizę samobójczych zamachów. Friedman widzi zagrożenie dla swobodnej komunikacji w strefie Schengen, wzmocnienie partii narodowych w Europie, nowe przepisy bezpieczeństwa narodowego, zobowiązanie krajów UE w walce z IS, szkody w gospodarce państw europejskich i rosnące nastroje anty-muzułmańskie, link: https://www.stratfor.com/analysis/brussels-attacks-tear-fabric-european-union

    Gdy czytamy tę analizę, to trudno nam uwierzyć, że uznana tajna służba publikuje takie truizmy. Niemniej jednak zalecamy lekturę. Trzeba tylko czytać inaczej.

    Pierwsze dwa akapity to amerykańska lista życzeń dla Europy: rozbicie UE i odrodzenie państw narodowych, spory, sprzeczne interesy, strach, niepewność, problemy gospodarcze, Europa pogrążająca się w realiach terroru, wojny domowej, bezprawia i ubóstwa.

    Dotychczasowe mocarstwo numer jeden chce utrzymać za wszelką cenę swój status. A kolos traci swą moc każdego dnia w stosunku do osi Rosja – Chiny. Stany Zjednoczone są w bardzo krytycznej sytuacji. W wielu już analizach wykazano, że USA nadal będą się angażować w wojny i dążyć wszelkimi sposobami do osłabienia konkurencji.

    Friedman przedstawił już w swym słynnym wykładzie na temat ‚kordonu sanitarnego’, że USA przeprowadziły dwie wojny światowe, aby zapobiec współpracy między Rosją i Niemcami, gdyż ten związek dwóch państw byłby poważnym konkurentem dla Ameryki. Nowy Jedwabny Szlak jest dziesięć razy bardziej niebezpieczny dla Stanów. Fragmentacja i destabilizacja Europy są niezwykle skutecznym środkiem, by nie tylko zahamować budowę Jedwabnego Szlaku, ale też rozpętać wojnę przeciw ‚odwiecznemu’ wrogowi, jakim jest Putin.

    Divide et impera! USA zarabiają zarówno na bijatyce, jak i na odbudowie.
    ===============

    A może, o to chodzi?

  54. Giez;

    Gdzie masz zamiar w lipcu uciekac na czas tego spedu baranow ?.
    Jezeli jeszcze nie masz nic w planie to polecam urocze ciche miasteczko
    w Czechach,Kutna Hora 80 km od Pragi,maja tam dobre piwo i golonke.

    https://www.youtube.com/watch?v=kCRqd5771P4

  55. „Kaczyński rozpala społeczeństwo i podpala państwo”.
    Z relacji rodaków ale wiemy , że społeczeństwo już było rozpalone grasującą po Polsce niesprawiedliwością społeczną i że to ta fala niesprawiedliwości społecznej, całkiem bezwiednie wyniosła Kaczyńskiego do władzy.
    Jak to jest z tą niesprawiedliwością społeczną w Polsce , że mój szwagier , który przepracował całe życie w średnim nadzorze w pewnym przedsiębiorstwie komunalnym odchodzi w wieku 60 lat na w „pełni zasłużoną emeryturę „, a jego żona oczekuje to samo na jesień w wieku 55 lat.
    W Polsce miała podobno miejsce reforma emerytalna , która swoją niesprawiedliwością wywołała powszechne oburzenie społeczne, a ZUS niby miał dyszyć z ostatniej dziurki. Wszystko bzdury, kraj który stać na tak młodych emerytów jest rajem socjalnym, a zabezpieczenie emerytalne w nim rozkwita, druga Grecja.
    Ciekaw jestem co się stanie jak Duda rzeczywiście z tą reformą emerytalną zrobi porządek i wrócą stare zwyczaje, to co niby potem , na rentę zaraz po maturze ?

  56. Przed rokiem 2011 Libia osiągnęła ekonomiczną niezależność, miała własną wodę, żywność, własny pieniądz oraz z własne, kontrolowane przez państwo banki. Pod rządami Kaddafiego Libia zmieniła się z jednego z najbiedniejszych krajów w Afryce w jeden z najbogatszych. Edukacja i opieka zdrowotna były bezpłatne, posiadanie domu zostało uznane za prawo człowieka. Libijczycy uczestniczyli w oryginalnym systemie lokalnej demokracji. Kraj szczycił się największym na świecie systemem nawadniającym – Wielka Sztuczna Rzeka, największy projekt Libii, jest siecią podziemnych rurociągów, doprowadzających wodę z pustyni (z podziemnych warstw wodonośnych na południu kraju) do miast i obszarów nadmorskich. Kaddafi pracował nad wdrożeniem tego modelu w całej Afryce.

    Ale tak było, zanim siły USA-NATO zbombardowały cały system nawadniania i spustoszyły kraj. Dziś sytuacja jest tak tragiczna, że prezydent Obama poprosił swoich doradców o opracowanie nowych opcji, łącznie ze stworzeniem nowego militarnego frontu w Libii. Departament obrony jest podobno przygotowany na „operację wojskową w każdym wymaganym zakresie”.

    Runda honorowa pani Sekretarz Stanu rzeczywiście była przedwczesna, oczywiście jeśli mówimy o oficjalnych celach interwencji humanitarnej. Jednak ostatnio upubliczniony zestaw jej e-maili ujawnia inny cel, stojący za wojną w Libii – i ten chyba został osiągnięty.
    https://pracownia4.wordpress.com/2016/03/26/pieniadze-wladza-i-ropa-blizsze-spojrzenie-na-e-maile-hillary-i-humanitarna-interwencje-w-libii/#more-9608
    =============

    W ramach refleksji świątecznych……

    Pani Clinton będzie bardzo dobrym kandydatem na prezydenta.
    Kontynuującym tak efektywną linię postępowania, jak miala to w zwyczaju dotychczas.
    Komu przyniesie ona korzyści?
    Sponsorom, czy biedakom w różnych krajach świata?

  57. Panu Redaktorowi Passentowi, którego teksty czytam wciąż; życzenia ZDROWYCH I WESOŁYCH ŚWIĄT skłda, jak zawsze życzliwa
    NELA

  58. Wiesiek
    Jaki interes ma USA w osłabianiu Europy , która jest jej sojusznikiem w NATO , skoro jej głównym konkurentem jest oś Pekin-Moskwa ?
    Czy rozbicie UE nie skłoni Niemcy do szukania nowych sprzymierzeńców np. w Rosji ?
    Na koniec jeszcze, czy aby napewno istnieje coś takiego ja oś Pekin-Moskwa ?

  59. GMR pozostaje przerwane do dnia dzisiejszego, a narodowy kryzys wodny Libii nadal eskaluje.

    Celowe niszczenie infrastruktury wodnej narodu, ze świadomością, że spowodowałoby to masowe zgony ludności jako bezpośredniej konsekwencji, nie jest po prostu zbrodnią wojenną, ale potencjalnie ludobójczą strategią.

    To budzi poważne pytania o mitologii czystej wojny konwencjonalnej, wojny humanitarnej w Libii – pytania, które pojawiają się gdy dziennikarze głównego nurtu są niezainteresowani lub nie pytają.
    http://www.truth-out.org/news/item/30999-war-crime-nato-deliberately-destroyed-libya-s-water-infrastructure
    —————–

    Interesujące spojrzenie na ludobójstwo….

  60. Bywalec 2
    26 marca o godz. 11:59

    Anglosaskie interesy nie są zbieżne z europejskimi.
    Wielokrotnie pozbywano się konkurentów, napuszczając ich na siebie, w celu osłabienia.
    UE nie ma spójnej polityki, ani interesów- co widać dość dobitnie ostatnio.
    Rosja jako zaplecze surowcowe dla UE, a przede wszystkim Niemiec, byłoby zbyt niezależne od USA.

    Traktujesz jako monolit naszą hemisferę, w opozycji do innych niezależnych bytów. Tymczasem walka o wpływy i dominację biegnie często w poprzek dotychczasowych zależności politycznych i ekonomicznych. Kwestią czasu jest, rewizja dotychczasowego układu światowego, powiązań gospodarczych i militarnych.
    To zmienia się na naszych oczach…..

  61. Ted’dy bear
    26 marca o godz. 11:40
    W Kutnej Horze kiedyś byłem. Niestety tylko raz. Mieszkam w zasięgu głosu milionów od ŚDM. Cała nadzieja w niebie. Gdy bóg spuści deszcze to te miliony utoną w błocie na podmokłych dzikich łąkach nadwiślańskich. Dla ludzi pozostaną drogi, oświetlenie i gigantyczny logistic center, symbol transferu nowoczesnych technologii w kolonii.

  62. Wiesiek
    To są wszystko komunały , którego niczego nie dowodzą . Ja niczego nie traktuje jako monolit. Ja cię pytam o konkretne interesy , a ty mi wyjeżdżasz z twoimi anglosaskimi obsesjami.
    Anglosaskie interesy są conajmniej tak samo zbieżne z kontynentalnymi europejskimi, jak te chińskie z rosyjskimi.
    Z tym , że te pierwsze mają instytucjonalną podbudowę w NATO i UE.
    Wiem, że jest to solą w oku Rosji , ale czy aby napewno też Ameryki ?

  63. wiesiek59
    26 marca o godz. 12:23
    Dzięki temu będziemy mieć dużo dużo Libijczyków w Europie, a amerykańskie koncerny jeszcze więcej darmowej ropy.

  64. Wiesiek
    Już teraz 1/3 niemieckiego gazu pochodzi z Rosji . Dalsze uzależnianie się od rosyjskiego gazu budzi także poważne kontrowersje w niemieckiej polityce . Bez dostaw rosyjskiego gazu niemiecka gospodarka przetrwałaby już teraz zaledwie pół roku, a w rękach Putina wszystko może się szybko przekształcić w broń.
    Znasz napewno pojęcie broni gazowej .

  65. Wiesiek59; 12:23.

    Warta podrzucic jeszcze to, niech cymbaly czytaja chociaz i tak nic
    z tego do nich nie totrze,oni w glowach zamiast rozumu maja
    tylko emocje i odruch Pawlowa.

    http://mediumpubliczne.pl/2015/10/ostatnie-slowa-kaddafiego/

  66. Od rana brak mi czasu: sprzątnąć, zrobić obiad, upiec makowiec. Ale zdążyłem przeczytać świąteczny tekst Szczerka w GW „Licheń, czyli ja”. Zgadzam się z jego tezami. Polska to Licheń w większym formacie. Szczerek jest właściwie pisarzem i wolno mu więcej, dlatego jego opisywanie Polski jest lepsze, prawdziwsze. Ja pochodzę z innej bajki i pewnych polskich zawiłości nie pojmuję, więc Szczerek jest dla mnie przewodnikiem. Zawsze się zastanawiałem nad Polską przy przekraczaniu granicy z zachodu, a nawet i południa. W Polsce ludzie chcą powiedzieć, a właściwie wrzasnąć, że u nas też mamy reklamy, więc od samej granicy łeb chcą urwać. W Rzymie jest Bazylika św. Piotra, no to my im pokażemy, że w Licheniu zbudujemy bogatszą. Itd.
    Miłych świąt życzę blogowiczom i gospodarzowi.

  67. Bywalec 2
    26 marca o godz. 12:56

    Gdy w jedną stronę płyną surowce, w drugą technologie, jest yo układ komplementarny, w którym nie ma miejsca na wejście na rynek innych graczy.
    Przy czym, współzależność jest wzajemna.
    Ale gdyby uniemożliwić wymianę, zrobiło by się sporo miejsca do zagospodarowania na tym rynku.
    Czy gra jest warta świeczki?

    Na Nord stream 2 Rosjanie zamówili w Niemczech milion ton rur.
    Czy gra jest warta dla przemysłu niemieckiego zniesienia sankcji?
    Konkurencyjność, to tania energia i miejsca pracy u siebie, dające dużą siłę rynkowi wewnętrznemu.

    Z tych klocków dawanych nam przez media, przecieki, dziennikarskie śledztwa, odtajniane dokumenty, możemy sobie ułożyć obraz tego, co rzeczywiście się działo.
    Ty swój, ja swój…..
    Jedna rzeczywistość, ale odmienne wnioski.
    Ten propagandowy, jest moim zdaniem dziurawy jak sito i schematyczny do bólu.
    Nie jest moim zamiarem burzyć twojej wizji świata, ale, może przynajmniej jakaś refleksja nad nim?
    Chwila zastanowienia?
    Próba weryfikacji danych?

    Mój ogląd świata zmienił się kilka lat temu, zbyt grubymi nićmi szyto usprawiedliwienia bandyckich napaści na różne kraje.
    Przy okazji, oceniłem SKUTKI tych przypadków dla życia zwykłych ludzi.
    Obecnie jesteśmy i my jako kraj, wmanewrowywani w kolejną rozpierduchę.
    Pod równie dętymi pretekstami.

  68. Rządzący Francją socjaliści z właściwą sobie wrażliwością społeczną postanowili „uelastycznić” tamtejsze prawo pracy.

    Istotą owego „uelastycznienia” jest umozliwienie tamtejszym pracodawcom bezproblemowego wywalania pracowników na bruk, ograniczenia im odszkodowań albo wydłużenia czasu pracy.

    W sumie nic nowego – podobna demolka stosunków pracy w Polsce przyczyniła się do tego, że wladzę przejął Kaczyński.
    Jak sądzę we Francji Marysia Le Penówna też już zaciera ręce.
    Tym bardziej, że młodzież wykazuje czarną niewdzięczność wobec neoliberalnych pomysłów mamutów z Francuskiej Partii Socjalistycznej i mimo panujacego tam od kilku miesięcy stanu wyjątkowego wznieca malownicze zamieszki.

    Jak myślę wiosna w Europie będzie gorąca.

  69. Jezeli dokuczyc ko…mu to tylko Donizettim

    https://www.youtube.com/watch?v=2J7JM0tGgRY

  70. Bywalec 2
    http://wolnemedia.net/polityka/ujawnili-wspolprace-erdogana-z-isil-grozi-im-dozywocie/
    ============

    Sankcjami okłada się pod różnymi pretekstami różne kraje.
    Dziwne, ze to nie spotyka tych na to zasługujących.
    Ale, tradycyjnie, „to nasze s…syny”…..

  71. Bar Norte
    26 marca o godz. 14:27

    Elity polityczne wielu krajów zaczynają mi przypominac klub samobójców.
    Konkurowanie kosztami pracy z przysłowiowym Bangladeszem, by ratować zyski korporacji?
    Kto jest dla nich istotniejszy?
    Sponsorzy czy wyborcy?

  72. Wiesiek
    Nie bój się ,burz , moją wizję świata. Ona wcale nie jest tak skonkretyzowana , albo nie daj Boże zabetonowana , jak twoja .Co do współpracy międzynarodowej i wymiany handlowej, to poraz wtóry wyważasz u mnie otwarte drzwi.
    Sankcje nałożone na Rosję oczywiście nie dotyczą importu gazu i także poza tym mają ściśle ograniczony charakter.
    Chodzi przedwszystkim o dostęp do technologi o znaczeniu militarnym, ale tutaj Rosja i tak znacznie wyprzedza zachód i utrudnione dojść do rynków finansowych, ale te i tak przynoszą same nieszczęścia. Tak więc dla potężnej Rosji niewielka strata. Za to o wiele większe szkody uczyniła Rosja swoim embargiem na unijne produkty żywnościowe krajom unijnym.
    Co do Nord Stream 2 to jego budowa nie jest obłożona sankcjami , a zwłoka wynika jedynie z braku zaufania między partnerami, nie na końcu ze względów politycznych. Putin tego zaufanie nie potrzebuje .
    Twoja ściekowa i przeciekowa forma informacji z drugiego obiegu może także jeszcze mnie kiedyś zamuruje, albo nawet zabetonuje . Nie poddawaj się.

  73. Wiesiek
    nie oddałby ani jednego miejsca pracy do Bangladeszu. Niech dalej zdychają z głodu.

  74. wiesiek59

    „Elity polityczne wielu krajów zaczynają mi przypominac klub samobójców.”

    Prezes Kaczyński, ktoremu socjalne okoliczności dały wladzę też się gimnastykuje – już jako członek klubu sambójców.

    Ostatnio na skutek nacisków związkowych postanowił wykonać wyrok TK dotyczący prawa do zrzeszania się w związki zawodowe pracowników zatrudnionych na „śmieciówkach”.
    Przypomnę, że TK, jeszcze za rządów PO orzekł iż pracownicy bez wzgledu na charakter stosunku pracy mają takie prawo. Co jest dość oczywiste bo wynika z konstytucji. Choć oczywiście od czasu zdemolowania tych stosunków prawa tego ich pozbawiono. Zresztą przemożna chęć owego pozbawienia pracowników owego prawa było z jednym z powodów demolki.

    Prezes by nie narażać się na zarzut „komunizmu” wybrał salomonowe wyjście – by wilk był syty i owca cała.
    Wedle projektu rządowego prawo do zrzeszania się w związki mają mieć pracownicy zatrudnieni na „śmieciówkach” przez okres co najmniej 6 miesięcy u jednego pracodawcy. Czyli w przypadku „śmieciówek” konstytucyjne prawo uzyskać będzie można po pół roku.

    Nietrudno się domyślić, że efektem wykonania wyroku będzie masowe zatrudnianie ludzi na okresy półroczne. Potem przerwa by uniemozliwić uzyskanie prawa do zrzeszania. No i znów pół roku … .
    Tylko po to by nie mieli ochrony.

    Jednym słowem – kpiny.

    Czy racji nie ma Krasowski pisząc, że Kaczyński nie rozumie co go wyniosło do władzy?

  75. Bywalec 2
    26 marca o godz. 15:18

    Mieszkańcy tego kraju sporo robią, tak jak setki innych zresztą, by dostac się obecnie do Europy. To nie są miliony, ale dziesiątki milionów desperatów.
    A przyczyną jest bezwzględny wyzysk i brak perspektyw w krajach zamieszkania.
    Chcą się dostać do europejskiego raju….

    Problem w tym, że po pierwsze nie ma miejsc.
    Drugi, że będą ludźmi n-tej kategorii.
    Co spowoduje u części frustrację.
    Objawy jej w 2-3 pokoleniu, właśnie obserwujemy.

    To pierwsze pokolenie, zna różnicę pomiędzy nędzą dawnego kraju zamieszkania, a bogactwem slumsów w których się znaleźli.
    Maja stosowny punkt odniesienia.
    Są wdzięczni.
    Frustracja z powodu braku szans zmiany statusu, możliwości wyjścia z etnicznego getta, pojawia się później.

    Etniczne getta to stary wynalazek.
    Ile lat zajęło Włochom, czy Polakom, wyjście z nich w USA?
    100 lat, czy więcej?
    Takie jest tempo adaptacji społecznej, proces przyswojenia sobie odrębnych norm kulturowych.
    A te są wysysane z mlekiem matki, podtrzymywane przez tradycję i religię.
    Bez ich zniszczenia, nie ma miejsca na zagnieżdżenie się innych.

  76. Wiesiek
    Twoja wizja świata jest na wskroś pesymistyczna .
    Jest źle i będzie gorzej .
    Świat rzeczywiście gwałtownie się zmienia na naszych . Postęp technologiczny, łatwość kontaktu, porozumiewania się i przemieszczania się, gwałtownie zmienia nasze otoczenie. Oczywiście niesie to ze sobą wiele zmian i nienastąpi bezkonfliktowo. My możemy z tej sytuacji tylko starać się uczynić to co najlepsze.
    Wbrew temu co piszesz właśnie w najbiedniejszych krajach na świecie , takich jak Bangladesz , warunki życia uległy w ostatnim czasie znacznej poprawie.
    Napewno podobnie jak ja potrafisz sobie przypomnieć klęski głodu, wybuchające regularnie w różnych zakątkach globu, takie informacje należą praktycznie do przeszłości.
    Ja też nie spędziłem całego życia w jednym kraju, nie przepracowałem w jednej firmie , a nawet zmieniałem branżę , mimo tego nie interpretuję mojego życia jako ciągu nieszczęść, a raczej wyzwań. Emigracja nie jest łatwa , ale to także szansa dla każdego , który uważa że w ten sposób zdoła polepszyć swój los.
    Życzę Ci , Redaktorowi, oraz wszystkim blogowiczom Radosnych Świąt Wielkanocnych

  77. wracam z jutuby; w tym roku zaden filipinczyk nie sczezl na krzyzu, wiec na rychle krolestwo chrystusowe nie ma nawet co spekulowac;
    advantage – xerxes;

  78. dzisiaj niemcy -anglia;
    z tej okazji:
    „Die Sportsoziologie weiß es längst: Sport und schwere Arbeit passen nicht zusammen. Wer schwer arbeitet, hat in aller Regel weder Motivation noch Kondition, Sport zu treiben. Und dieser Normalfall präsentierte sich im KZ noch mehrfach verschärft: Schwerste Arbeit, unzureichende Ernährung, ständige Bedrohung, schlechteste Bedingungen für Hygiene und medizinische Betreuung etc. schufen keinen Rahmen, in dem Sport überhaupt vorstellbar gewesen wäre.
    So oder ähnlich hat es wohl auch die Forschung lange Zeit gesehen, da sie Sport im KZ mehr oder minder übersah. Dabei waren die Umstände, die für eine andere Sicht sprachen, von vornherein unverkennbar:
    § In jedem KZ wurde Sport getrieben – von den SS-Bewachern, was aber die grundsätzliche Präsenz sportlicher Infrastruktur ermöglichte.
    § Unter den Gefangenen fanden sich ausgesprochene Sportstars – nationale und internationale Meister, Olympiateilnehmer, Sportmediziner etc. -, die selber Sport treiben wollten oder sich in irgendeiner Weise zur Nutzung „anboten“.
    § Sport konnte für die Zwecke der KZ-Aufseher eingesetzt werden – als therapeutisches Mittel zur Wiedererlangung der Gesundheit und vollen Arbeitskraft von Häftlingen, zum Abbau von Spannungen unter den nationalen Gefangenengruppen etc.
    § Sport war als Disziplinierungsmittel aller Gefangenen tauglich.
    Es ist den Krakauer KZ-Forschern zu verdanken, schon vor dreißig Jahren auf die Zwiespältigkeit des KZ-Sports aufmerksam gemacht zu haben. Zum einen war der zwar Teil der Lagerkultur, trat jedoch hinter Poesie, Malerei, Musik etc. weit zurück. Zum zweiten erschien nicht nur Wissenschaftler Sportausübung im KZ als undenkbar, auch „viele Gefangene meinten, es habe im Hitlers Konzentrationslagern überhaupt keinen Sport gegeben“. Und zum dritten spielte sich der Sport im Lageralltag sozusagen in einer „Grauzone“ ab:
    Mit anderen Worten: Den Sport gab es, weil die Gefangenen ihn wollten. Die SS-Bewacher nahmen ihn hin, weil sie entweder nichts Verdächtiges an ihm fanden oder ihn „gebrauchen“ konnten. Die Vielfalt sportlicher Interessen, Formen und Hilfsmittel ließ wiederum generelle Beschränkungen geraten zu sein – die sofort aufgehoben wurden, wenn man für sportliche Betätigung realen Bedarf hatte. Was hieß das praktisch? Aus Auschwitz wird folgende Episode aus dem Winter 1941 berichtet: Im sog. „Bauhof“ waren Hunderte Gefangene beschäftigt, die eines Tages ihren Arbeitsplatz völlig verschneit vorfanden. Die SS-Bewacher und Kapos kommandierten einfach „Hinlegen und rollen“, alle Gefangenen legten sich hin und rollten solange von einer Seite auf die andere, bis der Schnee zu einer festen Decke verdichtet war. Neu war dabei nur der unmittelbare Zweck einer Beseitigung von Wetterfolgen – die Kommandos und „sportlichen“ Übungen waren alltägliche Routine für die Gefangenen. Wie es genau mit dem Sport im KZ stand, wollten die Krakauer Forscher mittels ihrer bewährten Methode herausfinden: Sie schickten im Herbst 1972 einen entsprechenden Fragebogen an 372 Auschwitz-Überlebende und bekamen 62 Rückantworten – „davon 60 positive und zwei negative“. Die Antworten, „rund 200 maschinenschriftliche Seiten“, wurden eigentlich nicht analysiert, wohl aber redigiert und mäßig kommentiert veröffentlicht – als facettenreicher und sehr persönlicher Rapport derer, die es wissen mußten.
    Relativ viele Antworten kamen aus der Psychiatrischen Klinik Krakau, wo Überlebende „im Zusammenhang mit Anträgen auf Kriegsinvalidenrente“ behandelt wurden. Die Probanden erinnerten sich vor allem an den „Quasi-Sport“, also jene „gymnastischen Übungen“, die bei Appellen und ähnlichen Gelegenheiten von Hunderten und Tausenden Gefangenen auf Befehl ausgeführt werden mußten. Die Übungen trugen harmlose Namen – „Froschhüpfen“, „Rollen“, „Entengang“, „Bärengang“ etc. -, waren tatsächlich aber sadistische Quälerei. In Polen wurde vor über 30 Jahren der Film „Prawdziwy koniec wielkiel wojny“ (Das wahre Ende des großes Kriegs) von Jerzy Kawalerowicz sehr populär, der in langen Einstellungen diese „Übungen“ ins Bild setzte, die Gefangene bis zur völligen Erschöpfung ausführen mußten. Dabei war es letztlich egal, ob die Übungen „nur“ als Gymnastik oder gleich als Strafe – für „falsche Meldung“, für „schlechtes Bettenbauen“, für „Marschieren ohne Takt“ etc. – verordnet wurden. Ein häufiges Opfer waren z.B. die Frauen der Lagerküche in Birkenau, die Weihnachten 1943 von SS-Mann Franz dazu verurteilt wurden, mit schweren Steinen in den Händen „Froschhüpfen“ um das Küchengebäude zu machen. Wurde bei diesen Übungen die Kleidungen beschmutzt, was der Regelfall war, dann folgte die Fortsetzung der Schikane: „In zehn Minuten sauber und trocken melden!“ Darunter hatten vor allem ältere Häftlinge, „Zugänge“ und Geistliche aller Konfessionen zu leiden, für die sich SS-Männer – genannt wurden immer wieder „Rapportführer“ Palitzsch und Kurpanek, „Blockältester“ Adek Rozenberg u.a. – besondere Schikane ausdachten, indem sie etwa „Laufschritt“ anordneten oder die Geistlichen bei der „Gymnastik“ noch Kirchenlieder singen ließen.
    Von diesen pseudo-sportlichen Aktivitäten völlig verschieden war der „richtige“ Sport, der manchmal und selten als Demonstration inszeniert wurde, etwa wenn Journalisten oder ausländische Beobachter ein KZ besuchten. Aus Theresienstadt sind solche Besuche verbürgt, in Auschwitz dürften sie äußerste Seltenheit gewesen sein. Allerdings fanden sich in Auschwitz zahlreiche
    bekannte Sportler, besonders in den Anfängen des Lagers, die auch in ihrer neuen Situation nicht auf sportliche Betätigung verzichten wollten. Das wurde mehr oder minder geduldet, gelegentlich auch direkt gefördert, wie zahlreiche Berichte über Wettkämpfe im Fußball und Boxen belegen. „Favorit“ war zweifellos der Fußball, da er dazu verhalf, die stets vorhandenen „Distanzen“ unter Gefangenen und zu den SS-Aufsehern wenigstens für eine kurze Zeit zu überwinden: Unter den kibicy (Zuschauern) saßen oft auch SS-Männer. 1942 wurden erste Spiele ausgetragen, 1943/44 gab es „beinahe regelmäßige Fußballturniere“. Das lag daran, daß sich „besonders nach der Niederlage bei Stalingrad die Lagerordnung spürbar erleichterte“: „Sogar im Krematorium wurde Fußball gespielt“, aber generell diente der große „Appellplatz“ als Fußballfeld.
    Die Spiele fanden meist am Sonntag statt und wurden von Teams mit neun (!) Spielern, manchmal auch nur sieben, ausgetragen: Torwart, zwei Verteidiger, drei Läufer und drei Stürmer. Überwiegend stellten die Arbeits-„Kommandos“ auch die Mannschaften, aber daneben kamen abenteuerliche Kombinationen zustande: „Krankenbau“ gegen „Block 15“, „alte Nummern“ gegen „Zugänge“, Polen gegen Deutsche (Österreicher, Franzosen, Russen) oder „jüdische Mannschaften“, und daß Kapos und Gefangene in einer Mannschaft spielten, war keine Seltenheit. Die SS schaute den Spielen interessiert zu, bedrohte aber gelegentlich den polnischen Tormann, wenn dieser bei Spielen gegen „deutsche“ Mannschaften allzu gut hielt. Die Polen, wohlbestückt mit Starspielern der berühmten Vorkriegsklubs (Cracovia, Warta, Wisla, Ruch u.a.) waren so etwas wie der „Angstgegner“ der anderen „nationalen“ Teams, und der Schrei der meist polnischen Zuschauer „Polska gol“ wirkte auf die Spieler wie „Doping“. Unter den Spielern, alle ehemalige Profis, war mit Czeslaw Sowul (Bild) auch der Mann, der in allen Berichten von Auschwitz-Überlebenden stets mit Hochachtung und in vielen „Rollen“ erwähnt wird: Er war Schlagzeuger im Lagerorchester und ein geborener Entertainer, der mit Witz und Schlagfertigkeit seine Mitgefangenen aufrichtete. Als früherer Fußballprofi des Klubs „Garbarna“ spielte er auch in Auschwitz weiter und war daneben berühmt wegen seiner parodistischen Imitationen von Boxkämpfen. Sowul, Häftlingsnummer 167, hat Auschwitz überlebt und später vor dem Auschwitz-Prozeß in Deutschland, 20. Dezember 1963 bis 20. August 1965, ausgesagt, jedoch nicht erlaubt, daß seine Aussage auf Tonband aufgenommen wurde. Warum nicht? Er wird seine Gründe gehabt haben. Boxen war die „zweite populäre Sportdisziplin“ im KZ Auschwitz. „Populär“ auch bei der SS, die mitunter an lebenden und durch Fesselung wehrlosen Gefangenen Boxschläge trainiert haben soll. Bei den Gefangenen selber ging es sportlicher zu, auch wenn die üblichen Gewichtsklassen nicht immer exakt eingehalten wurden. So konnte es geschehen, daß der Pole Kolczynski („Kolka“), vor dem Krieg Mitglied der polnischen Nationalstaffel, gegen einen konditionell und gewichtmäßig weit überlegenen Deutschen antreten mußte, was wie der „biblische Kampf David gegen Goliath“ anmutete. Aber „Kolka“ war seinem Gegner boxerisch in allen Belangen überlegen.
    Ähnlich verfuhr der Boxer Tadeusz Pietrzykowski, der am 28. März 1941 gegen den deutschen Kapo Walter antrat. Bereits in der zweiten Runde traf er den Gegner so machtvoll, daß dieser eigentlich kampfunfähig war. Pietrzykowski ging zum ihn und fragte: „Was ist los, Walter?“ Der antwortete „in derselben sportlichen Art“: „Alles ist in Ordnung“ und gab den Kampf auf. Später boxte Pietrzykowski noch siegreich gegen die Deutschen Meyer und Stein, der immerhin Ex-Europameister und Deutscher Meister war. Im März 1943 wurde er auf eigenen Wunsch ins KZ Neuengamme verlegt, was ihn vor Auschwitzer Gaskammern rettete.
    1944 kam es zu einem regelrechten „Nationenkampf“ Deutsche gegen Polen, den die Polen
    18:2 gewannen. Die einzige Niederlage kassierte der berühmte Tadeusz „Teddy“ Sobolewski, der darüber so verärgert war, daß er von den Schiedsrichtern einen augenblicklichen zweiten Kampf forderte. Die Schiedsrichter hatten nichts dagegen, der deutsche Gegner auch nicht, so daß die Neuauflage sofort begann – die Teddy bereits in der ersten Runde durch k.o. für sich entschied. Insgesamt hat „Sobolewski in Auschwitz 37 Kämpfe ausgetragen und nur einen verloren – gegen Leo Sanders, einen holländischen Juden. Ähnlich erfolgreich war Antoni „Kajtek“ Czortek, der 1936 an der Olympiade in Berlin teilgenommen hatte. In Auschwitz boxten er und seine Kameraden um einen Kanten Brot, ein Stück Margarine, einen leichteren Arbeitsplatz etc., und zwar in Kämpfen „na smierc i zycie“ (auf Tod und Leben). Unblutiger verliefen andere Wettkämpfe, etwa in der Leichtathletik (3000- bzw. 100-Meter-Läufe, ausgetragen auf der „Hauptlagerstraße“, Hoch- und Weitsprung in eine 4 x 6 Meter Grube zwischen den Blöcken 20 und 21, Kugelstoßen etc.), im Handball, bei Schach- und Bridge-Turnieren (die Alfons Wrona in Block 14 ausrichtete), im Schwimmen und Turmspringen (in dem 1944 gebauten Feuerlöschteich, der 8 Meter breit, 25 Meter lang und ausreichend tief war) und anderes mehr. Eine große und wachsende Bedeutung hatte schließlich der „therapeutische Sport“ (sport leczniczy), zumal bei diesem Mediziner wie Dr. Vladimír Hanák, 1936 Mannschaftsarzt des tschechoslowakischen Olympiateams, ein entscheidendes Wort mitredeten. Dieser Sport wurde auch von den Funktionshäftlingen“ sehr geschätzt und der „Lagerälteste“ Bruno Brodniewitsch verpflichtete die Häftlinge dazu, z.B. die jungen Gefangenen der sog. „Maurerschule“. Bei der Schulung der Lagerfeuerwehr gehörte dieser Sport zum Lehrprogramm. Es handelte sich dabei um jede Art von prophylaktischen oder therapeutischen Übungen, von der Abhärtung gegen Kälte bis zur postoperativen Rehabilitierung, die die Gesundheit und Arbeitskraft der Gefangenen erhielten bzw. wiederherstellten. Die Gefangenen selber hatten daran das größte Eigeninteresse, denn allzu lange krank zu sein, vergrößerte die Gefahr, „ins Gas“ selektiert zu werden. Insofern war es verständlich, wenn Hanák und andere Fachleute regelrechte „Kurse“ organisierten, die von den Gefangenen eifrigst wahrgenommen wurden – als Mittel zur Eigen- und Kameradenhilfe. Autor: Wolf Oschlies.”

  79. Muszynianka,

    Gdzie jestes? Mam do ciebie pytanie. Czy slyszalas moze, ze pan Krzysztof Rybinski przebywajacy obecnie na kontrakcie gdzies chyba w Kazachstanie szykuje sie do skoku na stanowisko nowego prezesa NBP? Juz kiedys byl chyba wice-presesem. Wiadomosc te dostalam od kolezanki z Warszawy, ale nie potrafilam jej potwierdzic innymi zrodlami. Ciekawi mnie czy szykuje sie nastepna „dobra zmiana”.

  80. Szanownemu Panu Gospodarzowi i wszystkim, korzystających z Jego gościnności na tym blogu. Życzę miłych i dobrych Świąt. Udanego „dyngusa” i przede wszystkim, bogatego „zajączka”.

  81. „Elity polityczne wielu krajów zaczynają mi przypominac klub samobójców.”

    Jesli czytaja zlote mysli naszego blogowego medrka to trudno sie im dziwic. Powiesic sie mozna.

  82. @GIEZ Korzystając z gościnności Gospodarza chciałbym coś Panu(i) przesłać, a właściwie link. Może mi się uda https://it.wikipedia.org/wiki/Armoriale_delle_famiglie_italiane_%28Pes-Pis%29#Pin Nie udało się wpisać na czerwono. Herbu nie ma jeszcze w moim herbarzu, ale za włoskie też się w końcu wezmę. Jak wiek pozwoli, oczywiście.

  83. Pół żartem
    26 marca o godz. 17:30

    Maria Antonina miała „łabędzią szyję”……
    A lud nie chciał ciastek, tylko zgodnie z plebejskim smakiem, chleba.
    Współczesny lud, robi z przegranych grillowane mięsko….

    A na poważnie.
    W ramach luzów czasowych, proponuję poczytać z 50 komentarzy pod jakimś tekstem politycznym, czy ekonomicznym.
    Bedzie to niezła miara polaryzacji i frustracji.
    Tych CZYTAJĄCYCH cokolwiek, zainteresowanych tym, co się dzieje obecnie.

    Moim prywatnym zdaniem, media DEZINFORMACYJNE podają wersję zdarzeń zgodnie z wolą mocodawców, PRACOWNICY mediów wykonują z tej papki wyekstrahowany z wszelkich obiektywnych informacji pulpecik, broń boże nie zakłócający błogości trawienia przeżuwaczy dokarmianych reklamą.
    Resztki DZIENNIKARZY skazanych na wegetację w niszowych mediach, nie są w stanie przebic się z rzeczywistym stanem swiata do świadomości ogółu.
    To margines rzetelności w opisie świata.
    Telenowela, a nie „noir”…..

    Przebudzenie może być przykre.

  84. Odnośnie teorii Krasowskiego o PO i PiSie, o Tusku i Kaczyńskim, to jest ona jeszcze jednym wariantem hipotez spiskowodobnych, w których celowość jest przewidziana od samego początku, jest podstawowym założeniem, fundamentem teorii. Celowość jest przyczyną wszystkiego – przegranej Tuska, strachu Tuska, okrucieństwa politycznego Tuska, jego panicznego lęku przed Kaczyńskim, lęku zresztą podgrzewanego świadomie w PO by partia mogło być antyPiSem, by dzięki temu antagonizmowi, powstawały główne sprzeczności polityczne na polskiej scenie politycznej, sprzeczności, które wypełniałyby całkowicie tę scenę, betonowały ją i w mniemaniu Tuska pozwoliłyby wygrać następne wybory.

    Czytając takie wynurzenia niezmiennie doznaję wrażenia, że teoria Krasowskiego jest pewnym rodzajem prezentyzmu – przenoszeniem relacji wymodelowanych po fakcie, na podstawie dzisiejszych obserwacji, na przeszłość, której wynik dzisiaj znamy i do której łatwo możemy dopasować co nam do głowy przyjdzie.
    Prezentyzm, czyli gadanie po fakcie na podstawie tego, co jest dzisiaj, jest najmocniejszą stroną analityków typu Krasowski.
    Gdybyż polityka była taka prosta, to Tusk mógłby kupić jakąś aplikację na swój pecet (smartfon), wprowadzać do niej posunięcia Kaczyńskiego, udziały w marszach, spotkaniach, naradach, przemówienia, hasła, insynuacje, itd. i odczytywać z aplikacji co ma robić, by wygrać z Kaczyńskim i czy z Kaczyńskim można wygrać.
    Pzdr, TJ

  85. Na początku stycznia Federica Mogherini, przedstawiciel Unii Europejskiej do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa, proponowała obu libijskim rządom spore pieniądze w zamian za zjednoczenie, które ma być warunkiem interwencji zbrojnej Zachodu w Libii, jednak nie zrobiło to na nich specjalnego wrażenia. Z jednej strony obiecywane przez Unię pieniądze może i wystarczą na łapówki, ale są śmieszne w porównaniu z gigantycznym, idącym w dziesiątki miliardów dolarów deficytem budżetowym obu rządów, a z drugiej sama idea kolejnych bombardowań, nawet, gdyby były ograniczone tylko do regionu Syrty i PI, nie budzi entuzjazmu, szczególnie w Trypolisie. Wielu libijskich polityków uważa, że „będzie jeszcze gorzej”: pięć lat po obaleniu Kaddafiego w kraju dalej nie ma państwa, powszechna opieka zdrowotna stała się niewyraźnym wspomnieniem, szkolnictwo upadło, a według ONZ aż połowa ludności niegdyś najbogatszego kraju Afryki wymaga pomocy humanitarnej z powodu chronicznego niedożywienia. Nowa wojna doprowadzi, według nich, do dalszej radykalizacji i tyle.
    http://strajk.eu/libia-znowu-na-celowniku/
    ===========

    Demokratyzowanie przez bombardowanie?
    Nieco parafrazując.
    „To podrzynacze gardeł, ale NASI podrzynacze”……

    Łabędzie szyje i inne nie marmurowe dziewice, czekają dzięki politykom na rżnięcie.

  86. Europejski egoizm

    Na początku lutego prezydent Nigerii Muhammadu Buhari przyjechał do Strasburga, by przemówić przed Parlamentem Europejskim: zarzucił Europie egoizm, gdyż interesuje się wyłącznie północną Libią, podczas gdy całe południe tego kraju, gdzie nie sięga władza żadnego z libijskich rządów, nie mówiąc o ciągle hipotetycznym rządzie jedności, jest „jednym wielkim targiem broni promieniującym na całą Afrykę”. To w Libii zaopatrują się ugrupowania islamskie w krajach Sahelu i nigeryjski Boko Haram, który dołączył do PI. Ta broń pochodzi z dawnych składów wojska libijskiego i wielkich dostaw państw zachodnich z 2011 r. (również z Polski), gdy trwała operacja obalenia Kaddafiego. Ponadto Włosi alarmują, że do portu w Syrcie zawijają statki towarowe „pod fałszywymi banderami”. Czyli są państwa, które popierają i być może zbroją skrajnych islamistów. Istnieją podejrzenia, że chodzi o niektóre monarchie znad Zatoki Perskiej, lecz nie wiedzieć czemu sprawa nie została do tej pory wyjaśniona. Francuski wywiad donosi z kolei, że na wiosnę, kiedy Morze Śródziemne się uspokoi, w kierunku naszego kontynentu ruszy z Libii ok. miliona migrantów-uchodźców. Do tego alarmistyczne informacje, jakoby PI kontrolowało już 300 km libijskiego wybrzeża. Czyli zbliża się wojna.
    ==============

    Jakieś media głównego ścieku informują o takich drobiazgach?
    Milion w tę, czy w tamtą stronę…..
    Milczenie owiec….

  87. tejot

    Rozumiem dlaczego ci się nie podoba publicystyka Krasowskiego.

    Ale nie rozumiem dlaczego od serca napisać co czujesz pokrętnie usiłujesz ją dyskredytować prezentyzmem.

    Przecież to, że Tusk sobie hoduje Kaczyńskiego jak krokodyla by nim straszyć elektorat i nakłaniać go tym sposobem do tzw „głosowania na mniejsze zło” jasne było już 8 lat temu – gdy uniemozliwił rozliczenie IV RP.

    O tym odstąpieniu od rozliczenia praktyk i polityków IV RP niejednokrotnie w ciągu tych ośmiu lat pisano.

    Pisano, że właśnie taką prostą „aplikację” zamontował sobie 8 lat temu „na swoim pececie Tusk”.

    To, że najprawdopodobniej odrzucałeś takie opinie, dawałeś im odpór jako szkodliwym dla Tuska nie oznacza przecież, że one nie były wyrażane.

    Gdzie wiec prezentyzm w publicystyce Krasowskiego?

    Jeszcze o teoriach „spiskowopochodnych”

    Spisek wg Słownika Języka Polskiego to „tajne porozumienie grupy osób dla osiągnięcia jakiegoś celu”.

    Gdzie więc widzisz „spiskowopochodność” w opisie szamotaniny dwóch skłóconych ze sobą, wyalienowanych ze społecznego kontekstu politycznych nieudaczników, którzy przed samymi sobą udają, że rządzą?
    Bo tak Tuska i Kaczyńskiego widzi Krasowski.

  88. Horyzont jak mleko
    Statki daleko
    Wiaterku malutko
    Fale cichutko
    Piaseczek grząski
    Krzyczą gąski

    Jutro znów wstanie ranek
    A w tle baranek
    Jakieś przewinienia?
    Obrazy, fochy, nieporozumienia?

    Zieleń pąków na świat się przebija
    Niech cieszy duszę magiczna chwila
    Czas odbudowy, kontynuacji
    Wesołych Świąt wszystkim nie bez racji
    Od tejota i spółki czekających na wiosenne jaskółki

  89. Kartko, teorie spiskowopodobne, to teorie, w których podstawowym założeniem jest zaplanowana perfidnie celowość, co oznacza, że ludzie się zbierają i planują, lub się nie zbierają, a myśli, planuje tylko jeden, wyznaczają sobie cel, dobierają współpracowników (świadomych tego lub nie) i realizują wszelkimi sposobami, dużą ekipą, z wtyczkami, agentami, wszelkimi użytecznymi pomocnikami, przy wykorzystywaniu niewiedzy i naiwności przeciwników swój plan prowadzący do wymyślonego przez nich celu, przy czym po fakcie cel ten jest interpretowany deterministycznie, co oznacza, że tak musiało być, inaczej być nie mogło, bo to było z góry założone i przeprowadzone, to był chytry plan, podstępna strategia, która w pełni, nikczemnie i podstępnie został zrealizowany, co dopiero dzisiaj zostało zdemaskowane, stało się w pełni jasne i wymowne, a czego nie chcieli obywatele słuchać i wierzyć w to, gdy ja, np. Krasowski, to wszystko przepowiadałem.

    Ponieważ wynik wszelkich działań w polityce poznajemy po jakimś czasie (wynik ten nie koniecznie jest zgodny z planem), to po tym czasie można budować każdą teorię, każdą hipotezę, w której celowość (dająca właśnie taki wynik a nie inny) jest podstawą do wszelkich przeprowadzonych post factum interpretacji, uzasadnień, opisów gier personalnych, psychologicznych analiz, itd.
    Pzdr, TJ

  90. ” … zaplanowana perfidnie celowość, co oznacza, że ludzie się zbierają i planują, lub się nie zbierają, a myśli, planuje tylko jeden, wyznaczają sobie cel, dobierają współpracowników (świadomych tego lub nie) i realizują wszelkimi sposobami, dużą ekipą, z wtyczkami, agentami, wszelkimi użytecznymi pomocnikami, przy wykorzystywaniu niewiedzy i naiwności przeciwników swój plan prowadzący do wymyślonego przez nich celu ….”

    Czego to nie można wyczytać w tekstach Roberta Krasowskiego … . Oczom nie wierzę.

    Oczywiście gdy się chce, gdy wygodnie to wyczytać.

  91. Wiesiek, „milczenie owiec” jest znakomitą puentą Twoich dywagacji geopolitycznych, cenną wskazówką, skojarzeniem, analogią i metaforą.
    Pzdr, TJ

  92. dr frankenstein: zastanowcie sie na ile jest prezes rezultatem waszych ( z krasowskim) projekcji i na ile wy sami przyczyniliscie sie do krecji tego „krokodyla”; czy nie jest wam czasami potrzebny?

  93. Szczena mi opada…….

    Według pewnej narracji, działania ludzkie sa nieplanowe, chaotyczne, impulsywne, nieprzewidywalne, przypadkowe, irracjonalne, emocjonalne?
    Nie ma tego co się nazywa pragmatyką, taktyką, strategią, intencjonalnością, osiąganiem zamierzonych celów, przy uzyciu określonych sił i środków?
    Ktoś się tu z kimś na głowy pozamieniał……

    Ostatni przykład.
    Przy okazji wizyty w Argentynie, pan Obama odtajnił zakres działań własnego kraju w stosunku do innego. Metody, nakłady, skutki.
    Mam mu nie wierzyć?
    To teoria spiskowa, czy konkretny ciąg działań zmierzających do uzyskania konkretnych skutków politycznych?

    Rozmowa ze ślepymi o kolorach, jest dość bezprzedmiotowa……

  94. microsoft wyslal bota do czatu; po kilku godzinach tak obrosl hejtem i spamem, ze musieli go (a raczej, ją, bo dali mu kobiece imie) wycofac z obiegu;

  95. @Ted’dy bear
    26 marca o godz. 11:40
    Moja ulubiona Raduza. Mam wszystkie jej płyty, oprócz pierwszej: ‚Aniołowie z nieba” Najlepsza jej płyta to moim zdaniem „Wietrze wiej”. Dwa lata temu miałem jechać na wycieczkę do Kutnej Hory, ale organizator ją odwołał, było za mało chętnych.
    Pozdrawiam

  96. Putin przepędza z Syrii islamistów i najeźdźców US/NATO.
    http://wiadomosci.onet.pl/palmyra-bojownicy-isis-wycofuja-sie-z-miasta/0gj3l3
    Mocny facet.

  97. Nie tylko współczesne media produkują dysonans poznawczy.
    Poczynając od najstarszych zabytków pismiennictwa, możemy miewać schizofreniczne odczucia.
    Choć większość, załatwia proste cui bono.
    Usprawiedliwienie ataku na inny kraj, czy kulture opartą na innych fundamentach, nigdy nie sprawiało problemu.
    Sami możecie sobie dośpiewać motywy- ZŁOTO.

    Czy współczesne motywy różnią sie od tych sprzed kilku tysięcy lat?
    No to proszę poszukać sobie danych, gdzie się podziewa ZŁOTO ubogaconych demokracją ostatnimi czasy krajów……

    Kraje kumulujące złoto, są mało demokratyczne, ale niezależne.
    I nie da sie ich zmusić siłą do podległosci.
    Wolny Świat pozbywa się go na rzecz niedemokratycznych ze względu na zadłużenie, nierówny bilans handlowy, brak konkurencyjności.

    Produkcja papieru jest tańsza niz dóbr materialnych.
    Ciekaw jestem, w którym momencie ci co mają złoto zaczną sprawdzać te papierowe potęgi…..

  98. @ Bar Norte, 14:27
    Francuski prezydent Hollande, dzieki podkopaniu lewicy, wreszcie moze wykonywac ukazy dane 40 lat wczesniej Thatcher a potem Blairowi czy Reaganowi i Clintonowi.
    Zawsze mozna za odpowiednia oplata znalezc szmalcownikow, ktorzy zdradza swoich wspolobywateli.
    Na szczescie dla Francji zabobony Neoliberalizmu znajduja coraz wiecej glosnych krytykow, wiec moze destrukcja Francji nie zdazy sie dokonac-reakcjonisci Dawida Camerona zaczynaja nawet ograniczac zapomogi inwalidom.

  99. Tejocie
    z g.19:24
    Śliczny wierszyk , który zawsze może być a propos, bo taka jego natura.
    Natura, jak te młodziutkie listki na drzewach i trawa, której już nie trzeba będzie malować?
    Serdecznie pozdrawiam, nie tylko świątecznie.

  100. folwarkPn

    Oczekuję, że przed wyborami prezydenckimi we socjalistyczny prezydent Francji wezwie tamtejszą lewicę do głosowania na konserwatystów by uchronić Republikę przed Marysią Le Panówną.
    Oczywiście w ramach tezy – „Mniejsze zło ostatnim stadium neoliberalizmu”.

  101. Wiesiek59
    Nie mógłbyś od czasu do czasu pospać?
    Wyrabiasz normę co najmniej na poziomie 700% (jak niegdyś jasny giez, tyle że w realu), a biorąc pod uwagę twoją aktywność na innych blogach, to przekłada się chyba na 1000% .
    Tylko po co?

  102. Obejrzałem film „Mistrz” w reżyserii Paula Thomasa Andersona. Film nawiązuje do początków historii sekty scjentologów w USA, w latach 50.

    Niestety emisja filmu w TVP Kultura doświadczyła mnie dysonansem poznawczym.

    W zagajeniu przed projekcją jakaś nieznana mi dziennikarka uprzedzała, że film obnaża złowrogie mechanizmy psychomanipulacji, którą sekty poddają zwerbowanych członków i jest ostrzeżeniem przed takimi praktykami.

    Tymczasem filmowa sekta okazała się bardzo sympatyczną grupą ludzi, którzy jako jedyni przygarnęli i okazali ludzkie uczucia zdemobilizowanem żołnierzowi – straumatyzowanemu przezyciami wojennymi, niezaspokojonemu seksualnie, złamanemu alkoholizmem, targanemu agresją i niepogodzonemu z własnymi wspomnieniami.

    Mało, oni mu pomogli odzyskać równowagę psychiczną.

    Po ciekawych doświadczeniach sekciarskich bohater przestał chlać od rana, odzyskał sens życia, pogodę ducha i rozpoczął udane życie seksualne.

    Tak wiec film okazał się wbrew zapowiedziom pochwała sekciarskich psychomanipulacji.

    Nie pierwszy raz krytycy i dziennikarze z tvp Kultura dopatrują się w filmach tego czego akurat w nich nie ma.
    Zresztą to dziwne zjawisko za sprawą którego doznać można dysonasu poznawczego nie ogranicza się tylko do tvp Kultura i prelekcji przed filmami.

  103. Bar Norte,

    Zauwaz, ze haslo, ktore przytoczyles rownie dobrze moglo by brzmiec „Mniejsze zło ostatnim stadium Demoludow”. Zaczelo sie od poznanskiego czerwca i budapesztanskiego pazdziernika a skonczylo na kartkach na cukier i rajstopy. Tylko jak tu zmusic ciemne masy do poswiecen i wyboru wiekszego zla? 😉

    p.s. N.b., imie Marine to nie to samo co Marysia (Marie).

  104. Pół żartem

    „Zauwaz, ze haslo, ktore przytoczyles rownie dobrze moglo by brzmiec „Mniejsze zło ostatnim stadium Demoludow”

    Nie, jak sobie przypominam w wyborach czerwcowych 1989 roku, gdy PRL dogorywał, nikt nie sugerował podobnie dołujących politycznie kalkulacji elektoratowi.
    Nawet komuniści tego nie robili agitujac na swoją korzyść.

    Ps. Marysia La Panowna jakoś lepiej mi pasuje niż Maryna La Panówna.

  105. ” jak sobie przypominam w wyborach czerwcowych 1989 roku, gdy PRL dogorywał, nikt nie sugerował podobnie dołujących politycznie kalkulacji elektoratowi.”

    Oczywiscie. Wtedy to Partia w imieniu ludu dokonywala tych, jak to zgrabnie okresliles, „dolujacych” wyborow. Na tym przeciez polegal centralizm demokratyczny.

  106. Poza tym ja mowie nie o okresie okraglego stolu kiedy juz tylko dzielono lupy ale o okresie nieco wczesniejszym.

  107. Pół żartem

    „Wtedy to Partia w imieniu ludu dokonywala tych, jak to zgrabnie okresliles, „dolujacych” wyborow.”

    Owszem, dokonywała. Ale nigdy nie uzasadniała czy nazywała swego wyboru „mniejszym złem”.

  108. Ludwik Dorn w wywiadzie-rzece ,, Anatomia slabosci ” Roberta Krasowskiego podpisuje sie obiema rekami pod doktryna NEOLIBERALIZMU.
    Dorn nie wyjasnia wyboru drogi a Krasowski nie zadaje pytan.
    Ktokolwiek spodziewa sie zmiany w najwazniejszych sprawach dla kraju po zmianie marionetek na gorze, bedzie zawiedziony.
    kaczysci sa takimi samymi pacholkami City i Wall Street jak gazeta wyborcza i jej propagandysci.

  109. Czy ci dwaj, Dorn i Krasowski, sa wciaz kaczystami? Bom sie pogubil

  110. Politolog Jurij Romanenko jest jeszcze bardziej radykalny: „Regionalne elity mają zasoby, w tym siłowe, co sprawia, że kijowska władza w regionach staje się iluzoryczna. Różnica między DRL a BRL („bursztynową republiką ludową”) jest taka, że na zachodzie Ukrainy nikt nie wywiesił rosyjskiej flagi, co daje złudzenie kontroli nad regionem”.

    „Fragmentacja Ukrainy przebiega pełna parą. Ściślej mówiąc, nie odbywa się ona de iure” — wyjaśnił politolog Jurij Romanenko
    http://wolnemedia.net/prawo/kijow-nie-kontroluje-obwodow-sasiadujacych-z-polska/
    =============

    Neoliberalizm w działaniu.
    Ludzie wzięli sprawy w swoje ręce, są zaradni, przedsiębiorczy, zorganizowani…..
    Tak wygląda wolny rynek w praktyce.
    W wielu krajach świata.

  111. To, co jest skutkiem wojen USA i NATO trzeba nazwać cywilizacją wojny. Przerażające są jej świadectwa: śmierć setek tysięcy niewinnych ludzi, miliony uchodźców żyjące w obozach na cudzej ziemi, totalne zniszczenie, zapaść cywilizacyjna, a nade wszystko poczucie okrutnej krzywdy i poniżenia trawiące miliony ludzi – całe narody i społeczeństwa. Cywilizacja wojny jest hańbą XXI wieku i okryte nią polskie „elity” nie mają prawa odwoływać się do cywilizacji łacińskiej.

    [1]” http:/libr.sejm.gov.pl/txt/nato; 2014-11-17

    Prof. Anna Raźny
    http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/01/prof-anna-razny-polska-buduje-cywilizacje-wojny/

  112. Michnik przyczynia sie do stworzenia kaczyzmu , nie pozwalajac na stworzenie lewicy po ’89 roku poza licencjonowana przez siebie SLD.
    ,, Anatomia slabosci ” ( wywiad Ludwika Dorna z Robertem Krasowskim )
    na stronie 78 :
    ,, … Jan Jozef Lipski probuje stworzyc swoj PPS,to
    MICHNIK biega po Warszawie i stara sie inicjatywe osmieszyc. ”

  113. Wesołych, słonecznych, pogodnych świąt! – życzy gospodarz.
    Dzięki. Wzajemnie.
    Chciałbym, a propos genezy tych świat – ździebko podzielić się obiekcjami jakie mnie naszły czytając wywody hierarchy (z podniesionym paluchem) skierowane do polskiego, katolickiego ludu.

    Oszust zawsze będzie bronił oszustów stosując Mity ! Początek 21 stulecia, a ponad miliard ludzi wciąż wierzy w biblijne mity. Dlatego, że podczas lekcji katechezy nauczane były, że „prawdy objawione” przekazywane były ludziom przez samego Boga. Dopiero jako dorośli, uświadamiamy sobie ich mitologiczny charakter, a i to jedynie w stosunkowo nielicznych przypadkach.

    Cywilizacja chrześcijańska opiera się na mitach. Nie na nauce, która umożliwiła jej osiągniecie obecnego poziomu technologicznego i gospodarczego, oraz znacznie wydłużyła ludzkie życie poprzez wpływ na warunki zdrowotne i higienę społeczeństw. Lecz na prastarych mitach sprzed tysięcy lat, kiedy rozum ludzki zaczynał dopiero poznawać niewielki – jak mu się wtedy wydawało – świat. Dlaczego mity są nadal tak ważne dla ludzkiego gatunku?

    Żydzi, chrześcijanie i muzułmanie mogą powoływać się na Torę, ewangelie i Koran w dowolnej sytuacji, znajdą tam argumenty przemawiające za każdą tezą i każdą antytezą za cnotą i występkiem. Święte księgi są dziełem niezliczonych skrybów, pośredników, kopistów. Żadnej nie można uznać za spójną i jednoznaczną. Wypada odrzucić tezę o jednym inspiratorze, Bogu. Zbyt wielu anonimowych autorów zbyt wielu stron spisanych przez zbyt wiele lat, za dużo powtórzeń i rewizji wcześniejszych twierdzeń, zbyt liczne źródła, zbyt gęsta treść. Trzeba poświęcić czas rozważaniom nad całością dzieła. Dopiero wówczas odsłoni się spiętrzenie nieprawdopodobieństw i niewiarygodności, które składają się na te trzy księgi, od dwóch tysięcy lat powołujące do życia i obalające imperia, królestwa, państwa i narody.

    To prawda; jeśli można spojrzeć z perspektywy całości idei zbawienia ludzkości, to widać wyraźnie jej całą paradoksalność: wszechmogący i wszechwiedzący Bóg, który cały Wszechświat stwarza słowem (wystarczyło, by powiedział: „Niech się stanie!”), ręcznie robi pierwszą parę ludzi, którzy dziwnym zbiegiem okoliczności sprzeciwiają się jego zakazowi, dostępując tzw. „upadku”, czyli ich natura zostaje skażona grzesznymi skłonnościami. Mimo to, Bóg postanawia wywieść z niej rodzaj ludzki. Efekt tej decyzji jest taki, iż po dwóch tysiącleciach (wg wyliczeń egzegetów) Bóg zmuszony jest wytracić wszystkie swoje stworzenia w ogólnoziemskim potopie. Ocala z niego po parze zwierząt z każdego gatunku i ośmioosobową rodzinę Noego, na zbudowanej przez nich arce, by z nich odrodzić świat ludzi i zwierząt. Jednakże ci przyszli protoplaści także są obciążeni przekleństwem tzw. „grzechu pierworodnego”, a zatem ich potomstwo prawem dziedziczności, również będzie miało chujową naturę i nie będzie się niczym różniło od skur. przedpotopowych.

    Jak było do przewidzenia, po jakimś czasie zło całkowicie zapanowało nad Sfołeczeństwem. Bóg wybrał więc sobie jeden naród i nad nim postanowił sprawować swoją opiekę. I to jednak nie przyniosło spodziewanych efektów, bo „natura ciągnie wilka do lasu”, a ludzka natura była chuja warta od samego początku. Wtedy Bóg wpadł na pomysł aby zbawić ludzi. W tym celu posłał na ziemię swego Syna (który był już przewidziany do tej roli, jeszcze zanim powstał świat i ludzie, 1P 1,20), aby ten oddał swe życie w ofierze odkupującej grzechy Sfołeczeństwa.

    Oprawcy mieli jedynie zamęczyć na śmierć jego ukochanego Syna, co tak miało uradować i usatysfakcjonować jego niebieskiego Ojca, iż wszystkim, którzy uwierzą w jego Syna i w jego odkupicielską ofiarę na krzyżu, daruje grzechy i zbawi ich od śmierci, ofiarując im życie wieczne. Rzecz jasna, po biologicznej śmierci ciała i po pomyślnej weryfikacji na Sądzie Ostatecznym. Natomiast dla tych wszystkich, którzy nie chcieliby skorzystać z jego oferty, lub co gorsze nie chcieliby w nią uwierzyć, przewidział piekło z wiecznym ogniem i mękami.

    Biorąc pod uwagę dogmat o Trójcy Świętej, wygląda na to, iż Bóg złożył ofiarę z siebie, samemu sobie, po to, by przebłagać/przekupić siebie za swe spaprane stworzenie – człowieka. Jak widać nic to nie dało, gdyż część ludzkości zbawiona przez odkupiciela, jest tak samo chuja warta i lubująca się w czynieniu zła, jak ta, która istniała przed tym wiekopomnym wydarzeniem. Kaka, zdając sobie zapewne sprawę z owego teologicznego paradoksu, „rozwiązał” ten problem po swojemu. Sobór Watykański I tak orzekł w tej sprawie:

    „Bóg współdziała w każdej czynności stworzenia. Bóg współdziała w akcie fizycznym grzechu. Bez dopuszczenia zła moralnego czyli grzechu na świecie, nie ujawniłby się ten przymiot boży, któremu na imię Miłosierdzie. Dopiero na przykładzie grzecznej ludzkości, grzesznego człowieka, ujawniło się miłosierdzie Boga przebaczającego. Zło moralne w ostatecznym wyniku służy również celowi wyższemu: chwale bożej, która się uzewnętrznia przede wszystkim w jego miłosierdziu przez przebaczenie, wtórnie zaś w sprawiedliwości przez karę”.

    Cóś mi się wydaje, że owo soborowe orzeczenie nie tylko nie tłumaczy tego „odkupicielsko -zbawicielskiego” paradoksu, czyniąc go bardziej wiarygodnym, ale jeszcze bardziej go gmatwa, wprowadzając inny wizerunek Boga. Boga tak perfidnego w stosunku do ludzi (jak kaczak względem Leppera), iż specjalnie stworzył ich grzesznymi, aby miał nieustającą możliwość okazywania im swego „miłosierdzia”, poprzez ciągłe przebaczanie im win i grzechów, bo dzięki temu chwała boża jaśnieje pełnym blaskiem. Czy to nie jest aby całkowite sprowadzenie idei Boga na meandry religijnych absurdów? I to przez Kościół, który jest ponoć prowadzony przez Ducha Świętego?

    Religia jest oparta przede wszystkim i głównie na strachu. Strach rodzi okrucieństwo, nic więc dziwnego, że okrucieństwo i religia szły zawsze ręka w rękę. Lęk jest podstawą ich obu. Pojęcie Boga bierze swój początek w starodawnym wschodnim despotyzmie. Jest to pojęcie bezwarunkowo niegodne wolnych ludzi. Gdy słyszy się w kościołach wiernych, którzy poniżają się mówiąc, że są nędznymi grzesznikami, wydaje się to czymś godnym wzgardy, czymś, co nie przystoi szanującym się istotom ludzkim.

    Każdy szanujący się i nie głupi człowiek, podbija świat i otoczenie inteligencją, a nie odnosi się doń z niewolniczą uległością wypływającą z przerażenia jakie w nim budzi. Dobrze urządzony świat potrzebuje wiedzy, dobroci i odwagi. Nie potrzeba mu żalów i westchnień za przeszłością ani zakuwania w kajdany swobodnej inteligencji, za pomocą słów wyrzeczonych kiedyś przez ignorantów. Potrzebuje on śmiałych poglądów i swobodnej inteligencji. Potrzebna mu jest nadzieja na przyszłość, a nie oglądanie się wstecz.

  114. „Judaizm, chrześcijaństwo i islam to trzy największe plagi prowadzące ludzkość do katastrofy”
    Gore Vidal

  115. Krasowski interesujący.
    Szczerek ,także o Kaczyńskim lecz na szerszym tyle.
    W Magazynie Świątecznym GW .
    Bardzo polecam.

  116. Jeśli marsz, który miał pokazać że się nie boimy (tzn. oni tzw. Belgowie) znaczy jeśli ten marsz został odwołany to co z tego wynika?

  117. Z tego wynika,ze „nie oddamy ani guzika”

  118. I „….my se ne boimy, ino mamy stracha…”

  119. Indoor prawdziwy

    Ale mimo odwołania marsz „Nie boimy się” odbył się w Brukseli.

    Co ciekawe uczestników zaatakowali nie islamiści ale policja (chrześcijanie?).

    Trudno się w tym połapać.

    https://www.youtube.com/watch?v=xTFF5msPAGs

  120. Te kilka zdań wyjaśniają prawie wszystko:
    „Who controls ISIS? For many, claims that the attackers belong to ISIS is a deal breaker. For these individuals, ISIS is a shadowy terrorist organization that supports itself and has created a caliphate in eastern Syria and western Iraq that can scarcely be defeated (except when the Russians bomb it). However, the facts do not support such a shallow understanding of the ISIS terrorist organization. ISIS was entirely created, funded and directed by the United States, Britain, France and other NATO countries. Its actions have been coordinated by the Anglo-American Intelligence apparatus for geopolitical purposes all across the world both at home and abroad. For this reason, the declaration that ISIS committed a terrorist attack in Paris is by no means a get-out-of-jail-free card for the Western Intelligence apparatus. Instead, it is the trademark of their handiwork. „

  121. ”Trudno się w tym połapać.”
    Bo tam nikt się nie boi nikogo, krzyczą, biją się i polewają wodą. Prawdopodobnie rodzi się z tego taka nowa świecka (lub ekumeniczna) tradycja wielkanocna. Powinni jeszcze obalić takiego Wielkiego Zająca z gąbki (żeby nie bolało)

  122. ”Trudno się w tym połapać.”
    ====================
    Wznosili okrzyki: „muzułmanie terroryści”,”jesteśmy u siebie”
    Как Же Так Может быть

  123. Krasowski ,, Anatomia slabosci” str.41 :
    ,, ..Michnik z Geremkiem pogrzebali
    WSPOLNIE I W POROZUMIENIU
    z czerwonymi dwie lewicowe i pluraslistyczne projekty:
    Partie Socjalistyczna Jana jozefa Lipskiego i
    Polska Unie Socjalistyczna Fiszbacha.”
    Etosowcy dali nam Neoliberalizm i Kaczyzm.

  124. Troche historii o Polakach i ich mentalnosci.

    http://historia.focus.pl/swiat/szukanie-kozla-ofiarnego-641

  125. Nie ma ZSRR, nie ma na kogo zwalić. A B. Obama wtenczas spokojnie tańczy tango przy aplauzie mediów. Symbol zgnilizny, upadku moralnego i intelektualnego.
    Pogodnych Świąt (kiedyś mówiło się – Wesołych, albo Spokojnych, ale dziś brzmiałoby to jako kpina)

  126. Ziemowit Szczerek, gwiazda POLITYKI i GW w GW o Licheniu.
    http://wyborcza.pl/magazyn/1,151483,19824503,lichen-czyli-ja-szczerek.html
    Metafora o wielkim gównianym kiczu autostrad, stadionów i Licheniów sfinansowanych przez Unię. O dzisiejszej Polsce Tusków, Kaczyńskich, Rydzyków i Michników
    Niestety autor także cierpi na zasyfiony kompleks zwycięzców. Historię liczy od roku 89, roku podarowanej władzy, jakby wcześniej nie żyły dwa bohaterskie pokolenia, które ten kraj odbudowały i od nowa stworzyły, w nowych granicach i w nowej cywilizacji.

  127. Donald Trum rozwija swą koncepcję zwijania militarnej obecności USA w rozmaitych zakątkach naszego globu – oczywiście z powodów oszczędnosciowych.

    Zamiast baz i kontyngentów proponuje bomby atomowe.

    Jak informuje Rzeczpospolita „Donald Trump zapowiedział, że po wygranych wyborach będzie wspierał wycofanie amerykańskich żołnierzy z Korei Południowej. Zamierza także dążyć do przekazania Seulowi broni atomowej, by inicjatywę obronną w imię zachowania demokracji na Półwyspie pozostawić w gestii jego mieszkańców.

    Podobnie zapowiada się polityka Trumpa wobec Tokio. Kontrowersyjny kandydat na prezydenta po raz kolejny zaskoczył wizją politycznej przyszłości Azji. Poza atomem dla Korei Południowej, Donald Trump widzi także możliwość przekazania broni nuklearnej Japonii. Uniezależnienie aliantów od amerykańskiej pomocy militarnej uważa za lepsze wyjście od nieustannego ochraniania tej części świata atomowym parasolem.”

    A co z Europą Środkowo – Wschodnią, która przecież też ma atomowe ambicje?

  128. Przepraszam, korekta

    Zdanie: „A co z Europą Środkowo – Wschodnią, która przecież też ma atomowe ambicje?”

    winno oczywiście brzmieć:

    „A co z Europą Środkowo – Wschodnią, która przecież też ma nuklearne ambicje?”

  129. Czytając Foya, niepoinformowany czytelnik może odnieść wrażenie, że tylko skompromitowane upadłe totalitarne rządy szukają pomocy agencji public relations, aby poprawić swój wizerunek. Nic bardziej błędnego.

    Tak się składa, że amerykański Senat przygotowuje właśnie ustawę o finansowaniu dziennikarzy i innych agentów wpływu, którzy mają realizować wytyczne amerykańskiej polityki w mediach na całym świecie, tak aby skontrować rosyjską i chińską propagandę. Ta ustawa ma bardzo wymowną nazwę: Countering Information Warfare Act 2016:

    http://www.congress.gov/114/bills/s2692/BILLS-114s2692is.pdf

    Amerykanie przeznaczą na tą działalność public relations 40 milionów $:
    =================

    wojenka informacyjna kwitnie, pochłaniając coraz więcej środków.
    Po co się to robi?
    Zwykle jest to wstępny krok przed poważniejszymi działaniami.

    Bar Norte
    28 marca o godz. 13:16
    Nieoficjalnie wiadomo, że 22 kraje mają techniczne możliwości wyprodukowania własnej broni jądrowej i środków jej przenoszenia.
    Kilka innych może w każdym momencie ją kupić.
    Może jest to sposób na utrzymanie równowagi globalnej, czy regionalnej.
    O ile guzik nie znajdzie się w rękach fanatyka religijnego.
    Bo ten nie zawaha się poświęcić własnych wyznawców w imię jakiegoś Mzimu.
    Na szczęście, takie osobniki dbają o własne życie najbardziej….

  130. @ Giez, 11:30
    Daniel Passent powinien zaprosic Szczerka,Sroczynskiego i Sierakowskiego
    do cotygodniowej dyskusji radiowej a potem utworzyc think-tank , inspirujacy zdroworozsadkowo myslacych obywateli.
    Przykladem takich jest komentarz pod artykolem Szczerka :
    ,, ..diabollo pół godziny temu 0
    Ciekawa analiza.

    Choć pełno tam takich yntelygenckich mitów.
    I tak po pierwsze Lichenia nie stworzył polski lud, tylko pewien impresario w koloratce przy wsparciu elit świeckich i klerykalnych.
    A ten Licheń powstał po to, żeby polski lud robić w ch..a tym kuglarstwem.

    Nie chcę tutaj jakoś tak gloryfikować polskiego ludu, bo upodlenie raczej nie umoralnia a wręcz przeciwnie – demoralizuje, ale w okresie przedwojennym polityczne chłopstwo było programowo antyklerykalne, a wielkim sojusznikiem kleru i klerykalizmu było ziemiaństwo (choć samo zachowujące zdrowy dystans do katolickiego zabobonu, ale w tym zabobonie widzące świetne socjotechniczne narzędzie manipulacji chłopstwem).

    Po drugie przecież turbokapitalizm wprowadziły w Polsce elity intelektualne, nie żaden lud.
    I religię do szkół, i miliardy majątku „odzyskanego” i podarowanego klerowi nie dał lud, lecz polskie elity.
    I te miliardy majątku i gotowizny poszły na agitację katolickozabobonną. I co? Lud miał się bohatersko oprzeć tak przeinwestowanej akcji promocyjnej?

    I teraz kiedy szambo wybiło bo turbokapitalizm doprowadził do nierówności i frustracji, bunt wyjebanych jest oblany bogoojczyźnianym katolicyzmem (ludowi od 35 lat ładowanym do głów przez elity o niedoścignionych mądrościach Papieża-polaka), to nie jest kwesta jakieś polskiej metafizyki czy polskiej duszy.
    To jest skutek naszej inteligenckiej polityki przez kilka dekad, a nie jakaś przyczyna z duszy Polaka.

    A odpowiedniki tandetnej disco polo są wszędzie, w każdym kraju. Więc niekoniecznie jakoś mogę zrozumieć związek disco polo z Licheniem. ”

  131. Wczoraj na RTR PLANETA oglądałem godzinny wywiad z gwiazdą rosyjskiej dyplomacji Marią Zacharową. Parę słów o niej poniżej.
    http://pl.sputniknews.com/polityka/20160321/2336904/Zacharowa-wywiad-mundurek.html
    Co za uroda, wdzięk, profesjonalizm, pasja i czar rosyjski. Ma wielką przyszłość. I ma dwóch genialnych szefów: Ławrowa i Putina

  132. Nędzy w Ameryce Łacińskiej nie dało się już w ten sposób zracjonalizować?

    Nie tyle nawet nędzy, ile rażących nierówności. W Polsce takich nie ma. W Afryce jest znacznie więcej nędzy, ale w Ameryce Łacińskiej slumsy sąsiadują z luksusowymi dzielnicami. Gdy to widzisz i nie skręcasz choć trochę w lewo, to nie tylko nie masz serca, ale też rozumu. Bo tu nie chodzi o tanie wzruszenia czy jakiś sentymentalizm – tam widzisz jak na dłoni całe dziedzictwo kolonializmu, postkolonializmu i współczesnego układu sił społecznych. Widzisz, że te nierówności nie są w żadnym razie „naturalne” czy uzasadnione. Po pierwszej podróży coś mi się otworzyło. Do tamtej pory zakładałem, że komuna i socjalizm to samo zło, no może ewentualnie nastanie kiedyś w Polsce Kuroniowa socjaldemokracja, ale dopiero gdy będziemy bogaci. W Brazylii, a potem w Argentynie, Meksyku i kolejnych krajach, które odwiedzałem, nie zadziałał już argument, że „nie od razu Kraków zbudowano”, i że wszystkiemu winne jest 45 lat komuny. Tam komuny nie było – cały czas był kapitalizm. Więc? […]
    http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/opinie/20160324/domoslawski-reporter-w-czasach-burzy-i-naporu-cz-1
    ================

    Dokłądnie o takie porównanie mi zawsze chodzi.
    Nasza tzw „komuna” znacznie więcej zrobiła dla nas, niż kapitalizm z doktryną Monroe dla nich. Naszych ofiar było dziesiątki tysięcy.
    Tam, koszty ludzkie to miliony, bez żadnego efektu- poza utrzymaniem korzystnych dla nielicznych jedynie stosunków społecznych i hierarchii.

  133. @ wiesiek59, 13:59
    Dlaczego nie nazywac amerykanskich ,, PR ” po imieniu – PRopaganda ?
    Chris Hedges, popularny krytyk amerykanskiego imperializmu. twierdzi ze wladze amerykanskie
    w okresie Pierwszej Wojny doszly do wniosku, ze latwiej niz zamykac i likwidowac lewice i prawice, jest rozbudowac aparat propagandy i wplynac na centrowych wyborcow.
    Hearst i reszta bandy medialnej przekonali obywateli do udzialu w wojnie.
    Goebbels byl bardzo pilnym uczniem i skorzystal z socjotechnicznych sztuczek amerykanskiej propagandy dla celow swojego ruchu.

  134. Chodzi o umowę społeczną, która nie tylko została naruszona, ale wręcz jest w tej chwili wyrzucana do kosza! Tymczasem elity polityczne rwą sobie włosy z głowy, starając się dociec, dlaczego ktoś taki jak Trump, czterokrotny bankrut i niemoralny, wulgarny, skupiony na lansowaniu samego siebie kandydat miałby wygrać amerykańskie prawybory.

    Sęk w tym, że nie ma to nic wspólnego z polityką Trumpa (lub jej brakiem), ma natomiast wiele wspólnego z faktem, iż jest to kandydat antyestablishmentowy. Nie należy obawiać się, że Amerykanie coraz bardziej popierają politykę Trumpa. Elity polityczne muszą jednak uświadomić sobie, że elektorat odwraca się od „umowy społecznej” i związanych z nią elitystycznych sądów politycznych.

    Czytaj więcej na http://biznes.interia.pl/makroekonomia/news/swiat-na-progu-konca-strategii-przeciagania-i-udawania,2307202,2156?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome
    =============

    Bardzo logiczny wywód.
    Co poniektórzy ekonomiści już się obudzili.
    U nas, jakby drzemka trwała dalej, sądząc po miażdżeniu koncepcji Morawieckiego, jedynej szansy na wyjście z impasu.

    folwarkPn
    28 marca o godz. 18:15

    Przecież wiesz, że w obowiązującej narracji, PROPAGANDA może być jedynie komunistyczna. W innej zbitce słownej nie występuje.
    Krynice PRAWDY biją jedynie w znanych, anglosaskich i niemieckich mediach.
    Wręcz oślepia ta jasność, nie pozwalając zauważyć żadnych cieni.
    Jakby ktoś lampą w oczy prosto świecił, albo laserem…

  135. Portal Onet też właczył się w promocję ksiązki Roberta Krasowskiego „Czas Kaczyńskiego. Polityka jako wieczny konflikt”

    Portal cytuje obszerne fragmenty.

    Taki zamieszczono jako podtytuł:

    „Tuż po wyborach w 2005 roku Tusk i Kaczyński rzucili się sobie do gardeł z zajadłością, jakiej polska polityka wcześniej nie widziała. Wraz z upadkiem Kaczyńskiego nic się nie zmieniło, rok 2007 nie był końcem epoki, Czwarta RP, czyli świat polityki opartej na permanentnym konflikcie, okrzepła w tej postaci na długie lata. Tusk i Kaczyński byli ulepieni ze zbyt podobnej gliny, aby wymiana jednego na drugiego coś istotnego zmieniła.”

    Całość pod linkiem

    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/jak-tusk-i-kaczynski-walczyli-o-wladze-tego-polityka-wczesniej-nie-widziala/8y1bny

css.php