Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

28.03.2016
poniedziałek

PiS ma cztery nogi…

28 marca 2016, poniedziałek,

… i też się potknie. Mimo efektownego zwycięstwa wyborczego nie wszystko idzie po myśli PiS. Dlatego nie należy załamywać rąk, tylko robić swoje. Oto kilka budujących przykładów.

Odłożony został szumnie zapowiadany „marsz miliona”, uprzednio planowany na 10 kwietnia. Co prawda wersja oficjalna brzmi, że żadnego takiego marszu nie zapowiadano, ale chyba to nie krasnoludki wymyśliły, że to będzie odpowiedź na marsze KOD, że przed pałacem prezydenckim stanie instalacja (pomnik?) i inne cuda.

Przyczyny odłożenia marszu do 3 maja mogą być różne. Niższa od oczekiwanej frekwencja 10 kwietnia? Niewygodny pretekst (rocznica katastrofy, czyli wykorzystywanie tragedii do celów politycznych), lepszym będzie 3 maja (obrona konstytucji przed uzurpatorami z TK i PO). No i pogoda 3 maja może być lepsza.

Odłożona została premiera filmu „Smoleńsk”, mimo że był już termin, miasto jest obwieszone plakatami, zbieżność premiery z rocznicą katastrofy nie była przypadkowa. Oficjalny powód odłożenia premiery: projekt jest tak ambitny i wymagający, że realizatorzy po prostu nie zdążyli na czas. Kto chce – niech wierzy.

Moim zdaniem przyczyna jest bardziej banalna – komuś się ten film nie spodobał, obraz poległ na kolaudacji, trzeba go poprawić. Jakie są konkretne zastrzeżenia – nie wiadomo, ale musiały być poważne. Albo poważny jest cenzor, wręcz najpoważniejszy z możliwych. I koszty tego odłożenia muszą być poważne. Tak czy owak „Smoleńsk” nie wystartował, jeden więcej instrument w orkiestrze PiS nie zabrzmiał.

Odłożona została rozmowa Obama – Duda. Zapowiadana audiencja polskiego prezydenta u prezydenta USA, przy okazji szczytu bezpieczeństwa nuklearnego w Waszyngtonie (31 marca – 1 kwietnia), nie dojdzie do skutku. Obama „spotka się” z Andrzejem Dudą tak samo jak z pozostałymi szefami delegacji. Starania polskiej dyplomacji o spec-status dla naszego prezydenta nie powiodły się. Nie ma się z czego cieszyć, bo to świadectwo osłabienia pozycji naszego kraju za oceanem. Zapewne ustalony zostanie inny termin. Na razie minister Waszczykowski i dyr. Magierowski robią dobrą minę do złej gry.

Jak na ironię zbliża się wyjazd delegacji KOD z Mateuszem Kijowskim do USA. Oczywiście nie będą oni przyjmowani na wysokim szczeblu rządowym (podobnie jak nie byli przyjmowani Macierewicz i Ziobro), ale jednak będą mieli odpowiednich rozmówców. Freedom House, który wspomaga wyprawę KOD, to instytucja poważna, obserwator demokracji w prawie 200 krajach, czyli ktoś jednak traktuje KOD poważnie. Media rządowe będą dęły w wizytę Dudy, media opozycyjne – odwrotnie, media środka przynajmniej zauważą obie wizyty, a nie tylko prezydenta.

No i wreszcie apel prezesa Kaczyńskiego o spokój do Światowych Dni Młodzieży i przyjazdu papieża. Większą kpinę trudno sobie wyobrazić. Jeszcze kilka tygodni temu Kaczyński i Brudziński skandowali: „Cała Polska z was się śmieje – komuniści i złodzieje” (zachowanie godne wicemarszałka Sejmu i prezesa partii władzy), a dziś apelują o spokój! Niedawno, tego samego dnia, premier Szydło apelowała do opozycji o dialog i porozumienie, a prezes PiS zapowiadał (w Łomży i w „Rz”), że nie ustąpi ani o krok.

Szefowie partii reprezentowanych w Sejmie spotkają się zapewne na zaproszenie marszałka Kuchcińskiego, ale nic z tego nie wyniknie. Wykorzystywanie przyjazdu papieża dla uciszenia opozycji (na prawie cztery miesiące!) to chyba nie jest fair. Prasa rządowa odśpiewa swoją śpiewkę o „totalnej opozycji” (a jaką opozycją było PiS?).

A prasa zagraniczna, tak jak „Der Spiegel”, będzie pisać o „warszawskim bolszewizmie” – i będzie miała rację. Warto też przeczytać krótki artykulik Adama Zagajewskiego w „GW” pod jednoznacznym tytułem „Panie i panowie, faszyzm jest blisko”. Ciekawe, jak minister ukarze poetę? Dawniej byłby to zakaz publikacji, zakaz wyjazdów albo szlaban na nazwisko. A dziś?

Zaproszenie
Sezon polityczny w pełni. Bogusław Chrabota – redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” i dr Anna Materska-Sosnowska – politolożka i komentatorka (Uniwersytet Warszawski) będą komentować w radiu TOK FM. Wtorek, 29 marca, godz. 20.05. Zapraszam!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 189

Dodaj komentarz »
  1. Czyli wszystko po staremu. Prymitywna kibolska siekanka partyjnej hołoty o nic. Dla zabicia społeczeństwa obywatelskiego i czasu.

    Nudy, panie, nudy. Nie ma o co strzępić języka i nie po co iść na wybory.

  2. Szanowny Panie Gospodarzu bloga, dziękuję za nazwanie istotnych spraw po imieniu. Życzę zdrowia i siły do następnych wpisów opisujących jasno intencji wypowiedzi i działań naszej obecnej władzy.

  3. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  4. Redaktor Passent słusznie poleca krótki artykuł Zagajewskiego o PiSie, który wydeptuje tę samą ścieżkę, którą idealiści narodowi przynajmniej w dwóch państwach przed 1939 rokiem doszli do autorytaryzmu. Przypominam, że Zagajewski przypomina w artykule – on nie pisze, że w Polsce jest już faszyzm, on wskazuje na drogę, która prowadzi nas tam, gdzie niewielu by chciało.
    Opinia Zagajewskiego jest ostrzegawcza.

    Podzielam również inną opinię – tę która wyraziła w wywiadzie dla onetu posłanka Nowoczesnej Monika Rosa:

    „PiS jest zachłyśnięty władzą i totalnie się nie kontroluje w swoich poczynaniach. Po prostu pędzi przed siebie. Czekał na tę władze osiem lat, miał więc czas, aby się dobrze przygotować, a mimo to popełnia ogromne błędy, na przykład wymieniając większość kadr. I to w jaki sposób! Na przykład żona pana Zbigniewa Ziobry została dyrektorem w spółce zależnej od PZU, należącej do skarbu państwa. To jest pycha!”

    PiS w amoku, zaczadzony zwycięstwem rzuca państwo w objęcia Prezesa, państwo nie mieści się w nich, wyślizguje się z ramion, kolebie, a Prezes w siódmym niebie, nie łapie równowagi, dodaje sobie odwagi, drobi, drepcze krzycząc, że maszeruje, lud troszkę oklaskuje, troszkę sarka, lecz Prezes tego nie czuje – wreszcie mam, mam państwo kompletne, a czego nie udźwignę, to zrzucę lub odetnę.
    Całym sobą się raduję, niech żyją moje pomysły, niech nas chroni ręka pańska, doniosę Marzannę, wrzucę do Wisły, niech płynie do Gdańska, niech Bolek ją wyłowi, powtyka w buty, to mu się należy, karzeł zapluty. Komuniści i złodzieje, cała Polska z was się śmieje.
    Pzdr, TJ

  5. .

    —Obama’s itinerary—
    Nuclear summit Washington DC

    .

    – obiad z prezydentem Górnej Wolty
    – przekąska z prezydentem Andory
    – foto op z drużyną tenisa stołowego z Lesotho…
    – lunch z drużyną synchronized swimming z Ghany.
    – robocze śniadanie z prezydentem Swaziland…
    – foto op z austalijskimi Aborigines
    – opłatek wigilijny z Fore People z Papua New Guine
    – śniadanie z obsługą techniczną igrzysk dla niepełnosprawnych w Macau 2050
    – podwieczorek z drużyną bobslejową z Jamajki
    – brunch z zespołem ukulele z Burundi

    .

    Tight, very tight schedule
    Nima czasu dla Jędrusia

    .

    ..)

  6. .

    —Forest Gamp—

    .

    „Life is like a box of chocolates you
    never know what you gone get”

    Czekoladka z bombonierki Jarka
    pt: 500+ wydaje się Gampowi
    smakować, Jarek ma ich więcej
    w pudełku, choć nie wszystkie są
    czekoladowe

    Czekoladka pt. znikająca pigułka po,
    pani Gampowa o nią nie zawalczy,
    mamuśki polki bardziej pochłania
    podglądanie kopulujących osiołków
    niż własna wpadka

    Czekoladka anty terrorystyczna, jest następną
    z bombonierki Jarka, ustawa będzie
    dyskretniejsza niż rozmowy kontrolowane
    w PRLu, so you will never know when you
    gone get one…

    Czekoladka TK Rzeplińskiemu już zaszkodziła,
    przestał się golić i wcale nie dla tego że dostał
    medal od vatykanu, Gamp tak na prawdę jeszcze
    nie wie co go czeka, jest jednak łasy na łakocie

    Czekoladka pt. media publiczne jest przyczyną
    major constipation, oglądalność spada, ale
    po doświadczeniach z TV Trwam i radiem
    z twarzą to przecież świeży powiew..

    Czekoladka MENu jest głównie dla małolatów,
    zostają w domu i będą się nimi obżerać myśląc
    o maturze z religii, bo zanim do niej dobiją
    będze tam przedmiotem obowiązkowym

    Czekoladka pt. OT obrona terytorialna, to formacja
    gdzie religia na maturze bardzo się przyda, będą
    częste msze, spowiedzi, dużo suto opłacanych
    kapelanów politruków, sztandarów święcenie,
    przysięgi, buk, horror, ojczyzna, trochę szczelań

    Czekoladek w bombonierce Jarka jest jak drzew
    w Puszczy Białowieszczańskiej, o większości Forest
    jeszcze nic nie wie, is deeply in the woods, jak się
    dowie jedyne co mu zostanie

    .

    To iść do lasu na grzyby,
    no chyba że…

    .

    ..)

  7. Swoją drogą trzeba być całkiem odklejonym od rzeczywistości by wpaść na pomysł demonstracji politycznej miliona ludzi w jednym miejscu – i to na dokładkę z okazji 6 rocznicy katastrofy lotniczej.

    To jest zresztą bez względu na powód po prostu organizacyjnie niemozliwe w krajowych realiach.

    Zresztą nie przypominam sobie w historii powojennej Polski tak licznej demonstracji – choć były dużo ważniejsze powody.

  8. Bar Norte
    28 marca o godz. 21:35

    Ile było w 1956 ?
    Tyle, że Gomułka potrafił to ZORGANIZOWAĆ.
    Obecnie, nie ma ludzi z takim doświadczeniem w organizacji masowych wieców.
    Inne realia.
    Zresztą, większości wyczynów poprzedniego ustroju nie dałoby się powtórzyć.
    Akcji „Wisła”, SW, wielkich budów od stanu zerowego, opieki medycznej dla wszystkich, bezpłatnych szkół, pełnego zatrudnienia.

    Raul Castro ma rację.
    Jaki jest katalog Praw Człowieka?
    I powyżej jakiego dochodu człowiekiem się staje?
    Co z resztą, nie spełniającą tego kryterium?

  9. wiesiek59

    Na październikowym wiecu z 1956 w Warszawie było około 400 tysięcy ludzi.

    Być może w całym kraju wówczas wiecowało ponad milion – to całkiem realne.
    Ale nie znam przypadku by w jednym miejscu, z powodów politycznych zebrano ich milion.

  10. Po myśli PiS? Przecież PiS nie myśli. PiS wierzy, PiS idzie za „wielkim strategiem” w dym, PiS narracją nas pasie, PiS odnosi „wielki sukces” w Brukseli, ale PiS nie myśli

    PiS wygrał wybory „przekonująco”, ale z najmniejszą przewagą w historii III RP (tylko Jaruzelskiego wybrano na prezydenta z mniejszą przewagą głosów). PiS uzyskał dokładnie to, co miała koalicja PO-PSL. Ale takiej gonitwy myśli i tak napiętego sezonu politycznego nie było.

    I o to chodziło mi, gdy „byłam za PiSem”, tzn. za większością rządową dla tej „partii”. Zalet tego rozwiązania jest wiele. Konstytucję się testuje bojem, z faszyzmem przy okazji się flirtuje i autorytaryzmem, do którego naród ma ciągoty, liberalne i lewicowe hasła wyciągają dotychczas milczącą większość na ulice, nawet w mróz – tzw. wietrzenie futer. Spoleczeństwo obywatelskie się hartuje. Zagranica się przygląda ze sporym zaciekawieniem. Przychodzą w Aleje Ujazdowskie pod KPRM, oglądają oporniki na piersiach KOD-owców. Dzieje się.

  11. Żaden sensowny strateg nie otwiera jednocześnie zbyt wielu frontów, nie dysponując stosownymi środkami i ludźmi, by operacja się powiodła potrzebna jest przewaga.
    Nasz geniusz strategii politycznej, właśnie to zrobił.
    I zamiast blitzkriegu, zaczyna się wojna pozycyjna…

    Najtragiczniej wyglądają kadry.
    To juz nawet nie są zasoby partyjne, tylko żony, przyjaciółki i kochanki.
    Kucharka może rządzić Państwem, ale czy PZU, czy Orlenem?
    Obstawienie od góry do dołu firm i administracji ludźmi mało kompetentnymi z racji swych dotychczasowych doświadczeń, troche będzie nas wszystkich kosztować.
    A festiwal dopiero przed nami- po całkowitym opanowaniu ciągu technologicznego.

    Czym jest to spowodowane?
    Takie postępowanie?
    Najkrócej rzecz ujmując, predyspozycjami osobowymi Władcy Marionetek.
    Zemsta jest rozkoszą bogów i należy ją spożywać na zimno.
    Tyle, że do tego trzeba DOROSNĄĆ.

  12. Pamiętam-jeszcze-do kogo wybrał się z WAŻNĄ wizytą W Jaruzelski. Ten pan, zdaje się miał potem kłopoty a nazywał się Canaan Sondindo Banana. Może Tam by się wybrał Prezydent?

  13. wiesiek59

    Tak dla oceny pomysłu „marszu miliona”.

    W czasie tzw „Marszu na Waszyngton” z 1963 organizowanego przez Luthera Kinga (gorące politycznie czasy, było po co demonstrować) zebrano 200 – 250 tysięcy ludzi.

    Reasumując – komuś w PiSie nieźle walnęło w dekiel.

    Z tego co pisano to Pawłowicz i Brudzińskiemu.

  14. …dwie długie nogi, dwie krótkie nogi… że sobie zaśpiewam

    Oby. Chwilowo czytam Krassowskiego, no czyta się ale bardziej mnie interesuje co będzie. I kiedy ich szlag trafi.

  15. Niech sie swieci 3 Maja! Kto powienien isc w pochodzie to ci którzy bronia Konstytucji a nie ci którzy sie nia brzydza.
    Powinien to byc najwiekszy pochód KODu i sympatyków!

  16. PiS ma braki kadrowe podobnie jak mają wszystkie polskie partie. I polskie partie nigdy nie będą kompetentne ba każdy przyzwoity, rozsądny i honorowy człowiek trzyma się od tych mafii na kilometr. Tam idą tylko ludzie szczególnego sortu, tego samego co robili kariery w PRL-u w wierchuszkach SB i PZPR-u.

    Pani Merkel w Niemczech ma w swojej partii kompetencje, bo ma w szeregach swojej partii 650.000 najaktywniejszych i najzdolniejszych obywateli. Ona ma samych nauczycieli w partii więcej niż PO i PiS ma razem wszystkich żywych i płacących składki członków. Pani Merkel może prezentować programy polityki oświatowej bo ma je z kimś zrobić i z kimś je wprowadzić.

    Mafie polityczne w Polsce kompetencji nie będą miały nigdy, bo nie ma w nich ani jednego szanującego się obywatela. PiS jest tutaj regułą, nie wyjątkiem. PiS może zastąpić PO z jej 5-10 tys. członków? A może .Nowoczesna ze swymi 500 członkami? W kraju w którym samych obwodowych komisji wyborczych jest niemal 28 tys.?

    Te mafie mogą tylko wystawić parę dobrze uszminkowanych i wygadanych kreatur medialnych do telewizji, aby tam udawały politykę, władzę i opozycję. Ale rządzić te gangsterskie bandy nie mogą, bo najzwyczajniej nie mają z kim.

    Wszystkie te dyskusje o pisie i opozycji to jest zwykły blef, pic na wodę i fotomontaż.

  17. snakeinweb

    „ma (Merkel) w szeregach swojej partii 650.000 najaktywniejszych i najzdolniejszych obywateli”

    Chyba razem z siostrzaną, bawarską CSU bo sama CDU liczy sobie 574 526 członków.

    Co oczywiscie nie zmienia tezy twego komentarza bo to jest z perspektywy polskiej imponujący potencjał polityczny partii.

  18. Neofaszyzm, czyli kaczyzm?

    … a dokłądniej, jak pisze Adam Zagajewski – połączenie nacjonalizmu, populizmu, kłamstwa i autorytaryzmu nazywa się tak właśnie.

    Co będzie?
    Bo wiadomo co jest, Marek Beylin twierdzi, że PiS jest w kleszczach; miażdżą go własne słabości oraz siła społeczeństwa.

    Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75968,19830430,pis-jest-w-kleszczach-miazdza-go-wlasne-slabosci-oraz-sila.html#ixzz44EgApSuY

    Ale co dalej? Ano …

    Władza, która, jak PiS, traci grunt pod nogami, ma trzy wyjścia. Może zmienić politykę na mniej konfliktującą albo gnić pośród potęgującego się chaosu i spadającego poparcia, albo podjąć próbę umocnienia swej pozycji za pomocą represji.

    Na zmianę polityki nie ma co liczyć, dopóki Polską rządzi prezes Kaczyński. PiS ma więc do wyboru: pogodzić się z narastającymi protestami i postępującym paraliżem władzy bądź pójść na konfrontację z niezadowoloną częścią społeczeństwa.

    Myślę, że takiej decyzji rządzący jeszcze nie podjęli. Ale próbom pacyfikacji niezadowolonych Polaków sprzyja szykowana ustawa antyterrorystyczna. PiS może ulec pokusie, by skorzystać z tej ustawy, wprowadzić stan zagrożenia państwa czy spokoju społecznego i zakazać zgromadzeń i manifestacji. A także cenzurować internet oraz nękać aktywistów rewizjami i aresztowaniami.

    Ślad takiej możliwości dostrzegam w apelu Kaczyńskiego do opozycji, by do wizyty papieża zawiesić wszelkie spory. Co oznacza: będziemy robić to, co dotąd, a wy bądźcie cicho. A jeśli nie ucichniemy? Wtedy pod ręką będzie ustawa antyterrorystyczna.

    Czyli jesteśmy komunistami i złodziejami, mamy szansę zostania terrorystami. Tyż piknie.

  19. 1. Ja bym na miejscu PiS Gospodarza ozłocił. Bo on pisze i potwierdza dokładnie to co PiS mówi – nieważne jak i za jaką cenę byle PiS przeszkadzać i każde niepowodzenie PiS to powód do radości, niezależnie od tego, że to również wpadka Polski … 😉
    2.@Wiesiek59 Przeleć tak myślowo rządy Tuska przez 8 lat i wskaż tych wybitnych fachowców co w nich byli. Z drugiej strony zważ, że w tych rządach, szczególnie w drugiej kadencji, wielką rolę odgrywały ODPADKI z PiS i czasem innych partii … 😉

  20. snakeinweb

    CSU ma 145 tysięcy członków czyli chadecja niemiecka (CDU/CSU) ma ponad 700 tysięcy członków.

    SPD ma ponad 445 tysięcy.

    Zieloni 60 tysięcy

    Die Linke – 60 tysięcy

  21. Zapluty Karzel Reakcji, z twarza Kardynala Dziwisza,zostaje uzyty do spaleniu na panewce
    prochu niezadowolenia i niezgody spoleczenstwa przeciw wprowadzeniu NEOFEUDALIZMU.
    Po klesce kaczyzmu spoleczenstwo bedzie mialo juz zagipsowane usta
    i bedziemy bezwolnymi robotami w magazynie Amazona.

  22. @Bar Norte
    Mówiąc o partii Merkel mówiłem o koalicji siostrzanych partii CDU/CSU. To jest w sumie jedna formacja, nawet jak ostatnio w niej nico iskrzy.

    Liczba członków partii jest zmienna i trudno znaleźć jakieś ostateczne źródła. Według moich, aczkolwiek już nieco starszych CDU/CSU oceniam na 650.00 członków, SPD na około 500.000 członków. Ale o 50 tys. w tę czy tamtą stronę nie ma co się spierać.

    Partie na zachodzie przeżywają wyraźny kryzys. W Niemczech w latach 80 do partii należało ponad 2,5 miliona ludzi. Dziś jest to zaledwie około 1,6 mil. ludzi.

    W Polsce partie nie przeżywają żadnego kryzysu. W Polsce w III RP nie powstały żadne partie polityczne i ich praktycznie nie ma. Te hordy cwaniaczków i gangsterów nie zasługują na to miano. Jedynym wyjątkiem jest odziedziczona z poprzednich epok PSL, która jako tako na to miano zasługuje, ponieważ ma jakiś tam przyzwoity zasób członków (PSL ma prawdopodobnie więcej członków niż cała reszta partii razem wzięta), ma tradycje i jest w pewnych segmentach społeczeństwa dobrze zakorzeniona reprezentując interesy części obywateli. Cała reszta to zwykłe kreatury medialne. Wyłączysz telewizor i ich praktycznie nie ma. Włącznie z tym pieprzonym PiSem.

  23. snakeinweb

    Masz rację, że ilości członków w niemieckich partiach spadają.
    Ale mimo to upartyjnienie robi wrażenie. I jak myslę nie ma ono charakteru klientystycznego tylko ideowy.

    Ominąłem w zestawieniu AfD, która liczy ponad 18 tysięcy członków – teraz pewnie już więcej.

    Aktualne dane (na koniec roku) są w niemieckiej wiki – łacznie z budżetami partii.

    Poza tym zgadzam się z twoją oceną polskiego systemu partyjnego.
    Nic dodać, nic ująć.

  24. Facet w Pucku zabil dwie osoby na przejsciu dla pieszych i nawet nie zostal zatrzymany przez policje.
    Panie Ziobro ! Jezeli jest pan tam gdzies to na co pan czeka ?
    Az zabija kogos z panskiej rodziny , wtedy nadzwyczajnie pan sie ozywi ?
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,19831476,puck-samochod-nie-zatrzymal-sie-przed-przejsciem-dla-pieszych.html#BoxNewsImg
    Bandyty za kierownica policja nawet sie nie potrudzila zatrzymac …a pan juz kiedys obiecywal niepotrzebnie co prawda i nie to co trzeba ale moze by pan sprobowal znowu ? A nuz sie uda.. tym razem

  25. „Starania polskiej dyplomacji o spec-status dla naszego prezydenta nie powiodły się. Nie ma się z czego cieszyć, bo to świadectwo osłabienia pozycji naszego kraju za oceanem. Zapewne ustalony zostanie inny termin. Na razie minister Waszczykowski i dyr. Magierowski zrobią dobrą minę do zlej gry.”
    – Czy o tych nieudanych staraniach poinformowały media polskie służby dyplomatyczne, czy służby ukochanego przez PiS sojusznika ?
    Jeżeli to jest prawda , to jest przegrana polskich dyplomatów , którzy powinni znać wynik tych starań, nim z nimi wystąpili oficjalnie.
    Zastanawiajace jest odkładanie zmiany ambasadora postawionego tam przez Platformę ? To jest kolejny przykład „budującego przykładu” , że PiS słucha uważnie podpowiedzi wpływowych opiekunów globalnych.
    PiS pozostanie suwerenny tylko na rocznicowych wiecach w Polsce i to jest również „budujący przykład” jego dorastania do standardów Platformy.

  26. Ja jednak w przeciwienstwie do Gospodarza uwazam, ze nic nie odsunie PiS-u od rzadow (nie chcialem powiedziec „od wladzy”) jako, ze moi rodacy nie sa czuli na rozsadne wyjasnienia. Znakomita wiekszosc moich rodakow jest „zadna krwi”. To widac szczegolnie w tzw „dyskusjach” telewizyjnych czy radiowych gdzie zaprasza sie ludzi o ktorych sie wie, ze maja bardzo odmienne poglady i „goraca krew”. Skutek jest taki, ze wybucha awantura i to najczesciej z udzialem prowadzacego audycje. Wszyscy krzycza jeden przez drugiego, skuchacz nie rozumie co kto mowi bo zlewa sie to w jeden belkot …. ale potem kazdy ze sluchaczy ocenia to tak: „ale mu dokopal”. Tak w nasza narodowa wade wpisuja sie media. Niestety wiekszosc elektoratu nie jest samodzielnie myslacy. Im bardzie prymitywna propaganda tym szybciej dociera do wiekszej ilosci ludzi bo „o tym sie mowi”. Stad taka ilosc wypowiedzi w stylu: „Polska w ruinie”, „zlodzieje i komunisci” itd.

    Czy i kiedy PiS padnie? moim zdaniem chyba niepredko. Moze to przypieszyc pare zjawisk:
    1. kiedy partie opozycyjne przestana sie cackac i rozmawiac dyplomatycznie a przejma jezyk, sposob zachowania oraz tresc wypowiedzi podobna do PiS. Patrz powyzej o tym co uwielbiaja masy.
    2. kiedy w sklepach zaczna, w sposob widoczny, rosnac ceny.
    3. i najgorsze – kiedy komus reka zadrzy podczas demonstracji i zrobi sie nastepny Majdan.

    Na to potrzeba troche czasu i moze jednej kadencji nie wystarczyc. I nie zapominajmy, ze kadencja rezydenta (tego od pilnowania zyrandola) jest o rok dluzsza od sejmu.

    Uklony

  27. Tak to jest jak się porywają z szydłem na słońce

  28. @Bar Norte
    Cieszę się, że się w ogólnej ocenie zgadzamy. Wrzuciłem sobie na googla pytanie o aktualną liczbę członków partii w Niemczech i przyznaje, że masz dane bardziej aktualne. Z 2014 roku. W mojej pamięci tkwiły dane z około 2010 roku. Muszę moje dane lekko w dół skorygować.

    Pamiętam jednak, że SPD chwaliła się w 2015 sporym przyrostem członków. Ale to są informacje niezweryfikowane.

  29. Komentarz Pana Redaktora wydaje się w wielu miejscach bardzo rzeczowy. Jednak radość z małych porażek PiSu jest – proszę wybaczyć – trochę małostkowa. Rzeczowość trzeba jednak docenić z tej przyczyny, że w naszej polityce proste hipotezy wydają się bardziej prawdopodobne niż doszukiwanie się wielkich strategii i dalekosiężnych planów. Dlatego nie bagatelizowałbym na przykład apelu Kaczyńskiego, bo – co prawda jest on żałosny – ale może być symptomem czegoś zupełnie innego niż bezwzględna obłuda. Jeśli więc pominąć małe radości z PiSowskich porażek, moim zdaniem jest tak:

    1. Obecny marsz PiS po władzę jest tak dziarski głównie z powodu euforii panującej w partii (o czym pisze też w komentarzu @tejot 28 marca o godz. 21:15). Ona całkowicie zaćmiła myśl, że przecież kiedyś trzeba będzie władzę oddać.

    2. Ta euforia jest o tyle uzasadniona, że PiS na prawdę te wybory wygrał i o tyle nieuzasadniona, że on je wygrał częściowo dzięki systemowi d’Hondta oraz obiecując ludziom załatwienie nie tych spraw, które załatwia obecnie.

    3. Sprawa TK trafiła się przypadkiem i od razu wymknęła się PiSowi spod pragmatycznej kontroli, wywołała coś na kształt międzynarodowego skandalu, który – jeśli nawet optymistycznie założyć, że nie przyniesie wielkich szkód, to przecież w żadnej konfiguracji nie służy dobrze polskiej racji stanu.

    4. Paraliż TK nie oznacza zawieszenia konstytucji, bo sądy, urzędnicy a także zwykli ludzie mają prawo stosować ją bezpośrednio. To oznacza, że konstytucja będzie dalej działać, choć będzie prawny bałagan.

    5. KOD wydaje się (przynajmniej na dziś) bardziej intelektualną rozrywką warszawskiej inteligencji w średnim wieku niż politycznym ruchem. W każdym razie nie wydaje się aby istniała dziś jakakolwiek więź pomiędzy nim (KODem) a elektoratem, który w ostatnich wyborach poczuł się zawiedziony rządami PO i zmienił preferencje wyborcze lub nie poszedł głosować w ogóle. W tym sensie KOD nie jest dziś realną siłą polityczną zagrażającą PiSowi, bez względu na to jak słusznym racjom sprzyja.

    6. Od kilku lat stosunki Polski z USA nie są znów aż tak bardzo kwitnące i miejsce polskiego bezrefleksyjnego zauroczenia zaczął tu zajmować, jakże potrzebny w dyplomacji pragmatyzm, który zamyka się w słynnym „ośmiorniczkowym” cytacie naszego byłego szefa MSZ. Jednocześnie z drugiej strony, w związku z obecną sytuację międzynarodową Polska ciągle marudząca o sowich problemach z Rosją, mogłaby przeszkadzać tu i ówdzie amerykańskiej dyplomacji. USA pozbędzie się więc czasowo tego potencjalnego „polskiego” kłopotu i ostudzi Polakom głowy korzystając skwapliwie z okazji, jaką sami dali. Tę sytuację moglibyśmy nawet wykorzystać, gdybyśmy mieli dyplomację na wysokim poziomie, która potrafiłaby budować mosty a nie je palić.

    7. Kluczowy jest oczywiście J. Kaczyński ale nie koniecznie w tym sensie w jakim piszą o nim gazety głównego nurtu. Jeśli to prawda co się mówi o jego charakterze, to jest niewyobrażalne, że siedzi sobie gdzieś tam na Nowogrodzkiej i napawa się obecnym stanem. To człowiek, który zdobył całkowitą władzę walcząc o nią kłami i pazurami, tracąc po drodze ukochanego brata i wielokrotnie smakując gorycz porażki. Dziś, będąc prezesem zwycięskiej partii miałby potulnie patrzeć jak inni stają się beneficjentami jego zwycięstwa? To byłoby za dużo nawet jak na Archanioła Gabriela, a przecież wiadomo że Kaczyński nie jest nawet aniołkiem nie mówiąc już o Archaniele Gabrielu…

    Dlatego najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest – według mnie – powtórka już kiedyś wypróbowanego mechanizmu. Do połowy roku obecna „rządząca ekipa” załatwi większość spraw, w których grzebać się „Wielkiemu Politykowi” po prostu nie wypada. A za kilka miesięcy – pewnie zaraz po wizycie papieża i szczycie NATO – dowiemy się, że z powodu nieudolności rządzących sprawy mają się tak źle, że Kaczyński sam musi wziąć je w swoje ręce. Wtedy Szydło pójdzie w odstawkę za całokształt, Waszczykowski za pogorszenie stosunków z USA, Macierewicz za złe stosunki z NATO, Szałamacha i Morawieckie za obniżenie ratingów, a Gliński za wybuczenie w filharmonii. Mówiąc krótko przyjdzie Kaczyński, „wynegocjuje” z prezydentem kompromis w sprawie TK, poprawi ustawy kwestionowane przez Komisję Wenecką, wydrukuje zaległe wyroki TK, przyjmie uchodźców, odwoła podatek od handlu i w ogóle uratuje Polskę, demokrację, solidarność, przyjaźń polsko-amerykańską, Unię Europejską i cały świat. Będzie przy tym mówił, że zawsze uważał, że tak trzeba było postąpić tylko, że racja stanu i sytuacja polityczna wymuszała na nim konieczność wygłaszania innych opinii. Nikt mu tego zbytnio nie będzie miał za złe, bo wszyscy, tak w Polsce jak i na świecie, odetchną z ulgą i powiedzą coś w rodzaju „patrzcie, ten Kaczyński to aż taki zły nie jest, przywrócił demokrację, wszystko poodkręcał i uratował…”.

    Może zrobiłby to wszystko już teraz, choćby po to by ratować grunt usuwający się pod nogami na arenie europejskiej. Ale dziś nie da się już doprowadzić do upadku gabinetu, bo to ten rząd musi przygotować szczyt NATO i Światowe Dni Młodzieży.

    Ja tak rozumiem jego rozpaczliwy apel o zachowanie spokoju do wyjazdu papieża.

  30. Nie nalezy sie ludzic, ten rzad nie przygotuje szczytu NATO ani Światowych Dni Młodzieży. To przekracza ich mozliwosci. Nie mozna spodziewac sie od paranoikow myslenia logistycznego.

  31. Nie ma co plakac nad rozlanym mlekiem,trzeba bylo myslec przedtem
    a nie potem,teraz wyglada to bardzo zalosnie.

    http://paczaizm.pl/komitet-obrony-demokracji-w-akcji-owieczki/

  32. A moze odwolanie marszu miliona i filmu Smolensk to gesty w ramach zawieszenia broni na 4 miesiace? Moze jednak warto dac pokojowi szanse? Jedna ze stron musi przeciez zakonczyc nakrecanie spirali nienawisci… Moze warto podjac ta rekawice? Czy tez ja, znajacy polskie realia jedynie z prasy, jestem naiwny?

  33. Cisza w polskich mediach o trzydniowej wizycie Xi Jinpinga w Pradze czeskiej.
    Przyjmowany po królewsku podpisze wraz z Zemanem „partnerstwo strategiczne”

    Oczekuje się utworzenia w Czechach chińskiego centrum finansowego w Europie oraz masowego napływu do Czech chińskich inwestycji bezpośrednich.

    Paru (paru) osobników demonstrujących na trasie przejazdu Xi z lotniska do zamku w Lanech z flagami tybetańskim zatrzymał policja .
    Niepokornego pragmatyka Zemana przyjmują wszyscy światowi luminarze a prezydent Kolosa przybywa by oświadczyc się strategicznie.

    Nie ma prawa i sprawiedliwości na tym świecie.

  34. „Tyle, że Gomułka potrafił to ZORGANIZOWAĆ.”

    Dla przypomnienia, towarzysz Gomułka niczego nie musiał organizować, towarzyszu Wieśku.
    Wydał prykaz i wszyscy partyjni i zdecydowana większość tych gorszego sortu się stawiła.

    Polecam kurkumę z pieprzem a do tego napój z rozmarynu, dobre na pamięć.

  35. Śmigus dyngus, czyli wielka fikcja Zachodu.
    https://obserwatorpolityczny.pl/?p=39823

  36. sztubak
    29 marca o godz. 9:26

    mnie interesuje zabezpieczenie logistyczne takiego spędu, problemy organizacyjne, nie ideologiczne przesłanie.
    Przy tak szczupłych wówczas środkach, osiągnięto imponujący efekt.
    Część z tych ludzi zresztą, uczestniczyła w tym dla nadziei które niosła zmiana szefów partii.

    Obecnie dokonanie takiego wyczynu byłoby trudniejsze.
    Ludzie olewają masówki, mają ciekawsze zajęcia.
    A i same partie polityczne masowe nie są- poza tą z Radia Maryja.

    Ile gromadziły wiece przedwyborcze?
    Kilkaset osób?
    Taki jest obecnie wskaźnik zainteresowania w naszym społeczeństwie polityką.
    Dlatego warto się przyglądać KOD.
    Coś się zaczyna dziać, skoro potrafią zgromadzić co najmniej kilkanaście tysięcy.

    Generalnie.
    Alienacja ekip politycznych w całym naszym świecie powoduje wzrost popularności antysystemowych kandydatów.
    System sprzyjający 1% zdaje się dożywa swych dni.
    Zgody na dalszy drenaż kieszeni pozostałej części populacji, nie ma.

  37. Do diaska, macie John racje ze gdzies sie tam ten film nie spodobal.
    Nie spodobla sie Nam – Resortowi.
    Film „Walesa” tez nam sie nie spodobal, ale na kolaudacje musielismy sie jednak zgodzic. A to dlatego ze Wajda zaklinal sie przed nami na swoja jarmulke, ze zjechal cala Polske ale nie znalazl statysty chocby troche podobnego do kpt. Graczyka. Wiec scena jak Bolek podpisuje lojalke nie moze byc nakrecona.

    Wyjazd delegacji KOD tez chyba trzeba bedzie odlozyc. Bo chociaz Freedom House robi co moze to jednak dochodza nas w Waszyngtonu pomruki, ze spuszcza tam Majewskiego ze schodow. Dla nas bylaby to przeogromna strata bo drugiego takiego blazna nie znajdziecie, John, nawet w cyrku Trumanillo. Ale coz. Robimy co mozemy zeby nacisnac na tamtejsza daministracje nizszego szczebla (czyli sprzataczki i smieciarzy) aby z odpowiednia pompa delegacje KOD jednak przyjeli.

    Za to z „Der Spiegel” wspolpraca uklada sie wzorowo. My piszemy im donosy, oni tlumacza to na Niemiecki i w nastepnym tygodniu cale Niemcy wiedza co maja myslec. Pozazdroscic takiej dyscypliny.

  38. Bar Norte
    28 marca o godz. 23:53

    Kartko, podane przez Ciebie liczności partii politycznych w Niemczech, to różnica zasadnicza.
    W Polsce partie raczej kanapowe, co rodzi manipulacje i wodzostwo, w Niemczech partie masowe, co daje podłoże do trendów, debat, ścierania się idei, a od przewodniczących partii wymaga przewodzenia, a nie wodzenia za nos, konsensus podstawą, dotrzymywanie słowa jest egzekwowane, ocena rządzenia dokonywana jest nie tylko przez wyborców bezpartyjnych lecz przez wielu wewnątrz partii.
    Taki styl jaki prezentuje Prezes wraz ze swoimi akolitami tam by został z punktu wyśmiany i odesłany do lamusa ze sprawami wschodniej Europy, z powodu jednej podstawowej przyczyny – rządzenie przy pomocy zamętu ideowego, rozgrywanie partnerów i społeczeństwa przy pomocy bałaganu politycznego nic dobrego przynieść nie może.
    Pzdr, TJ

  39. Zadne ze stwarzanych na sile przez opozycje i powiazane towarzysko i biznesowo z nia mediami tzw. „Problemy…”-
    Nie sa problemami jakimi zyja Polacy.

    Na sile tworzy sie wirtualne problemy i tygodniami bije sie wokol nich piane.

    Ostatnio okazalo sie ze wedlug GW – PiS chcial spotkania z Obama (?!) „chyba i sa takie przecieki” ale Obama odmowil bo woli KOD i Rzeplinskiego…

    Ani pierwsze ani drugie nie jest prawda ale to nie zatrzyma poszczutych publicystow by bic piane wokol tych”faktow”.

    Tak mniej wiecej wyglada cala
    „walka o demokracje” czyli skowyt odsuwanych od koryta j-elit.
    Rzeczywistoscia jest zaostrzona cenzura i manipulacja obroncow prawdy i wolnosci slowa…

    To fikcyjne problemy kreowanej na sile wirtualnej rzeczywistosci.
    Wielostronne dmuchanie balona absurdu.

  40. tomide
    29 marca o godz. 2:22

    Mój komentarz
    Tomide, zgadzam się z większością Twojej analizy.
    Zastrzeżenia wysuwam, co do idei dokładnej powtórki z lat 2005-2007.
    Zestaw intencji, założeń, stylu, podejścia do polityki Prezesa nie uległ zasadniczej zmianie. Skłonności, tendencji, charakteru ludzie raczej nie zmieniają (chyba, że chodzi o przemianę duchową, ale jest to tak rzadkie, że nie można liczyć na taką odmianę u Prezesa, tym bardziej, że w jego bieżących posunięciach nie widać choćby śladu odstępstwa od wytyczonej dawno, dawno temu linii, którą można opisać następująco:

    1) Polską rządzili obcy (nie ci co trzeba), rządy miały charakter agenturalny. Niepolacy panoszą się w państwie, gardzą Polakami. My jesteśmy prawdziwymi patriotami. Komuniści, postkomuniści (resortowe dzieci), różowi i lewacy maskują się a różnych wpływowych stanowiskach, ale my ich wykurzymy

    2) Kamieniem węgielnym polskości jest chrześcijaństwo (i cierpienie pokoleń prawdziwych Polaków, np. żołnierze wyklęci)

    3) Polska zasłużyła na więcej i dostanie to więcej pod naszym przywództwem. Dłużnikami Polski są ci, którzy najwięcej szkody wyrządzili Polsce, mają dług historyczny względem Polski, wyrządzają szkody dziś państwu polskiemu (Rosja, Niemcy, międzynarodowe korporacje, banki, sieci handlowe, itd.)

    4) Musimy odbudować suwerenność Polski, powstać z kolan. W pozycji klęczenia przed Brukselą i Moskwą nic nie uzyskaliśmy, należy śmielej wetować

    5) Współpraca międzynarodowa nie może być rozumiana opacznie jako wykorzystywanie międzynarodowych organizacji, obcych sił do wtrącania się w polskie sprawy, dyktowania nam, co mamy robić

    6) Na razie musimy oczyścić front przemian, to jest niezbędne i nie ma to nic wspólnego z burzeniem demokracji, tylko z jej korektą i konsolidacją w interesie ludu przeprowadzaną, (prymat dobra narodu nad prawem)

    7) Musimy zaległe sprawy wyjaśnić, między innym katastrofę smoleńską, bo to jest kluczowa sprawa, synonim zakłamania elit i ich agenturalności, musimy odbudować wiarygodność państwa, którą zniszczono podając do publicznej wiadomości monstrualne kłamstwa o katastrofie

    Optyka polityczna Prezesa nie zmieniła się od 2004, wydaje się, że uległa dalszemu utwardzeniu i stała się beznadziejnie szablonowa, jeszcze bardziej oderwana od rzeczywistości.

    Program Prezesa, to założenia maksymalistyczne, daleko idące, sztuczne, omijające w każdym przypadku sedno problemu, błądzące po manowcach propagandy, chciejstwa i surrealizmu. Ich realizacja może być tylko pozorna, udawana, propagowana jako wizja, lecz nie zmienia to postaci rzeczy.
    Próba ponownej dokładnej powtórki z lat 2005-2007 przyniosłaby dokładnie to samo, czego doświadczyliśmy wtedy.
    Pzdr, TJ

  41. Im dalej w las, tym więcej drzew

    Prezes nie tak łatwo podda się. Musi znaleźć się w takim gąszczu, że ani do przodu, ani do tyłu ruszyć się nie będzie dało.

    Śpiewajmy więc: A ty maszeruj, ty maszeruj…

  42. W tej rozmowie z panią Witek:
    http://www.rdc.pl/informacje/decyzja-ministra-szyszko-ws-puszczy-bialowieskiej-jest-wsparta-opinia-najlepszych-ekspertow-posluc
    najbardziej „powaliła” mnie jej wypowiedź na temat odwołanych dyrektorów stadnin.

  43. Czemu partie polityczne w starych demokracjach europejskich mają charakter masowy a w Polsce kanapowy?

    Trzeba by było najpierw zdefiniować partię.

    Jak mówią uczeni partie są organizacjami zrzeszającymi obywateli świadomych wspólnoty swych grupowych interesów, o podobnym światopoglądzie i zdeterminowanych do zdyscyplinowanego zabiegania o realizację tych interesów przez zdobywanie i sprawowanie władzy państwowej.

    Z powyższej definicji wynika skąd się biorą problemy z aktywizacją polityczną krajan – oczywiście w ramach partii.

    Po pierwsze dla krajan naturalny podział na zaantagonizowane grupy społeczne jest czymś nagannym, szkodliwym. Nie wiem skąd to się wzięło – czy to spuścizna komuny i bredni o bezklasowym społeczeństwie, czy mentalne obciązenie ze skarbnicy mądrości ludowej („zgoda buduje, niezgoda rujnuje”) czy w koncu efekt sączonych od ćwierć wieku głupot o „społeczeństwie obywatelskim” czyli neoliberalnym odpowiedniku komunistycznego społeczeństwa bezklasowego.
    W każdym razie przekonanie zawarte w masowej pieśni „wszyscy Polacy to jedna rodzina” uniemozliwia tworzenie masowych partii. No chyba, że miała to by być jedna partia „Wszystkich Polaków”.

    Po drugie, konsekwencją nie przyjmowania do wiadomości zróżnicowania klasowego czy grupowego jest brak świadomości interesów grupowych czy klasowych.
    Skoro więc nie ma świadomosci interesu politycznego to i tworzenie partii pozbawione jest sensu – działanie bowiem siłą rzeczy nie ma celu.

    Po trzecie, konsekwencją powyższego jest brak jednolitego politycznego światopoglądu, który mógłby łączyć członków ewentualnych partii. Przypomnę, że światopogląd to „względnie stały zespół sądów (często wartościujących), przekonań i opinii na temat otaczającego świata czerpanych z rozmaitych dziedzin kultury, głównie z nauki, sztuki, religii i filozofii.”
    W moim przekonaniu światopogląd wiekszości krajan to jest lamus, rupieciarnia jakis głeboko zaszyfrowanych, zafałszowanych, wytłumionych symboli, kompleksów, traum która uniemozliwia identyfikację z europejskimi propozycjami ideowo-partyjnymi, które przecież mają charakter uniwersalny – chadecja, socjaldemokracja itp.
    Polska z rozmaitych powodów jest poza europejskim czy zachodnim uniwersalizmem światopoglądowym.

    Po czwarte, w polskich realiach niemozliwe jest „zdyscyplinowane zabieganie” z powodu braku zdolnosci krajan do dobrowolnej politycznej kooperacji.
    Owszem, krajanie potrafią się skrzyknąć na dwa-trzy miesiące żeby coś obalić ale kolektywne, sensowne „zdyscyplinowane zabieganie” w ramach partii o władzę raczej lezy w ich charakterze.
    Zresztą trudno się temu dziwić biorąc pod uwagę powyższe.

  44. Wdzięczność i szacunek.

  45. …katolik A.Duda zapewne zna slowa z Bibli :: co zasiejesz bedziesz zbieral ::

  46. Właściwie moi mili komentarz tekstu naszego gospodarza należałoby rozpocząć od końca. To właśnie twórcy kultury są najlepszym barometrem przyszłych wydarzeń. W czasie teraźniejszym nie muszą stroić min i oględnie nazywać rzeczy po imieniu, bo za chwilę może nie być to takie łatwe. Ja w każdym bądź razie prasówkę od pewnego czasu rozpoczynam od działu Kultura.
    Z dnia dzisiejszego rzuciło mi się w uszy coś takiego: (cytuję z pamięci) ..”prezydent USA za pół roku kończy kadencję i właściwie już nie rządzi, jest mało istotny…” Wydaliła to z siebie komentatorka polityczna z brukowca Wprost, podczas Poranka TOK FM. Teraz tylko czekać jakichś rasistowskich komentarzy pod adresem Obamy. Jestem pewien, że się pojawią.
    Gnom rzucił propozycję w stronę jego wyznawców, bo chyba nie wierzy, że ktoś się na to nabierze. W życiu jest tak, że jak raz skłamiesz, to miną lata zanim znowu ci ktoś uwierzy. Tak jest ze wszystkim. Buduje się latami, a burzy w jednej chwili.

  47. Kartka napisał:
    „W każdym razie przekonanie zawarte w masowej pieśni „wszyscy Polacy to jedna rodzina” uniemozliwia tworzenie masowych partii. No chyba, że miała to by być jedna partia „Wszystkich Polaków”.
    Po drugie, konsekwencją nie przyjmowania do wiadomości zróżnicowania klasowego czy grupowego jest brak świadomości interesów grupowych czy klasowych.
    Skoro więc nie ma świadomosci interesu politycznego to i tworzenie partii pozbawione jest sensu – działanie bowiem siłą rzeczy nie ma celu.”

    Mój komentarz
    Kartko, brniesz w rozważania klasowe, antagonizmy klasowe, dziedzictwo komunizmu i temu podobne tłumaczenia nie zauważając najważniejszego – polskie społeczeństwo (podobnie jak rumuńskie, bułgarskie, tureckie, greckie, itd.) jest zapóźnione cywilizacyjnie, mentalnościowo tkwi w 19 wieku, nie wykazuje aktywności obywatelskiej nie dlatego, ze te antagonizmy przeszkadzają, tylko dlatego, że bardziej jest społeczeństwem stadnym, słabo powiązanym wewnątrz, zlepkiem oczekiwań, roszczeń, marzeń i odczuwania dolegliwości, społeczeństwem zatomizowanym, podzielonym, bo nigdy nie było społeczeństwem zjednoczonym, z wyjątkiem okresów, gdy trzeba było przeciwstawiać się wrogom.

    Takie społeczeństwo łatwo zmobilizować na nie, trudno jednoczyć na tak, ponieważ społeczeństwo nie jest obywatelskie, a stadne, co oznacza, że współpracę i jedność szybciej uzyskuje się działając na instynkty, emocje, nadzieje i oczekiwania niż na potrzebę współpracy, konsensusu i jednorodności w różnorodności.

    Społeczeństwo nasze jest silnie etnocentryczne, wsobne. To są czynniki jednoczące ludzi najsilniej. Te cechy oraz potrzeba dawania odporu, przeciwstawiania się, sprzeciwiania się wrogom są świetnie wyniuchane, wyczute przez Prezesa, dlatego co robi on w polityce, to co rusz powołuje się na wrogów wewnętrznych i zewnętrznych, aby zmobilizować, przyciągnąć, zjednoczyć.

    Partie są kanapowe. To wynika z mentalności częściowo plemiennej, w której starszyzna rządzi. Oni myślą, radzą, a my kopiemy, grabimy, sadzimy, a nielicznych oddajemy na posługę starszyźnie, gdzie powinni terminować. Liczne partie są nie potrzebne, bo w tym typie społeczeństwa prowadzi to kłótni i bałaganu.
    Pzdr, TJ

  48. @Bar Norte
    Co do genezy słabości polskich partii politycznych to moim zdaniem poważnie się mylisz. W Polsce nie ma partii politycznych bo mamy ustrój systemowo zamknięty na obywateli, a nie dlatego, że Polacy mają jakieś „wady genetyczne”.

    Normalne partie mogą powstawać tylko w warunkach normalnej otwartej od dołu demokracji a dokładniej otwartego od dołu systemu wyborczego. To znaczy do polityki wchodzi każdy ten, kto ma chęci i zdoła zdobyć autentyczne poparcie obywateli w swoim otoczeniu (w krainie, powiecie, gminie) a nie ten co ma „łaskawe pozwolenie” od jakiegoś gangstera partyjnego z Warszawy.

    Kiedy system jest od dołu otwarty, to siłą rzeczy na obywateli muszą otworzyć się również partie. To znaczy partie muszą werbować na samym dole najlepszych ludzi z okolicy, najlepszych obywateli, specjalistów, samorządowców, społeczników. Jeśli tego nie zrobią to ich po prostu nie ma.

    Natomiast jeśli system jest od doły zamknięty to partie muszą mieć tylko znajomków w centralnych mediach i paru pajaców telewizyjnych a nie muszą mieć w swoich szeregach obywateli z każdego powiatu, każdej krainy, każdej gminy. I tak jest sytuacja w Polsce.

    W Polsce kandydaci niezależni nie mają najmniejszej możliwości kandydować w sposób wolny w wyborach do sejmu (wyłączność wieloosobowych list partyjnych). Również obywatelskie zrzeszenia lokalne nie mają fizycznej możliwości wybieralności w wyborach do Sejmu (nieprzekraczalny lokalnie ogólnokrajowy próg wyborczy). A więc partie pozbyły się wszelkiej konkurencji. A przez ich mafijny charakter dla obywateli jest również zamknięta droga wpływu na państwo poprzez partie. Jednym słowem w Polsce nie demokracji lecz jest dyktatura oligopolu scentralizowanych nomenklatur.

    Polakom się „nie chce” wchodzić do polityki, bo nie mają prawa wstępu do polityki. Teoretyczną możliwością wejścia do polityki jest założenie własnej prywatnej ogólnopolskiej partii politycznej, ale praktycznie jest to mniej możliwe niż urządzenie własnej Rewolucji Październikowej. Anglikom i Niemcom też by się nie chciało, gdy pierwszym krokiem do polityki miałoby być założenie własnej mafii partyjnej lub wstąpienie do istniejącej mafii partyjnej. Więc i Polakom się całkiem słusznie nie chce. I mnie się też nie chce.

    Gdyby w Polsce wprowadzono zasadę, że wstęp do basenów i kąpielisk na naukę pływania mają tylko ludzie wykazujący się przepłynięciem wpław Kanału La Manche, to zapewniam, że w ciągu kilkudziesięciu lat w Polsce żaden człowiek nie umiałby nawet trochę pływać. To samo mamy właśnie w polskim systemie politycznym. Jeśli warunkiem wstępu do polityki jest założenie najpierw ogólnopolskiej partii politycznej to nie ma siły, żeby w Polsce normalni obywatele znaleźli się w polityce i żeby w Polsce powstało kiedykolwiek jakieś społeczeństwo obywatelskie i normalne, masowe, obywatelskie partie polityczne.

    To się chyba nazywa w innych dziedzinach „barierą wstępu” do systemu.

    PS.
    Jak w Niemczech zadbano o demokratyczny i otwarty charakter partii politycznych można przeczytać tutaj: Porównanie ustroju partii politycznych w Polsce i w Niemczech

  49. @Elka
    Pani Witek, to jeszcze jeden okazowy przykład poronionych „kadr”, jakimi dysponuje PIS.
    Jak nie wariat ewidentny (Macierewicz), to kretynka.
    O Dudzie Maliniaku nie wspomnę, bo wybrał go „naród”.
    A może ten naród po prostu na nic lepszego nie zasługuje?

  50. Sukienka „standardowej europejskiej demokracji w” wraz z ob.społ .dem.” nie pasuje.
    Gdzie Rzym,o Krymie nie wspominając ,a gdzie RP 3/4.
    Wymagana lokalnie sukienka parafialna także nie bardzo.Ale jest bliżej i mimikra daje poczucie bezpieczeństwa.
    Kluczowa jest „mimikra”.
    Tak czy siak,Ci czy Oni,zawsze są nasłani po kolejnym przełomie geopolitycznym.
    Przetrwac należy.W mimikrze ,w szarej i pod stołem.
    Sławił bym polityków ,którzy sięgają po rząd dusz,kryjąc skutecznie nasłanie lub zwalczających zdemaskowanych nasłanych ,jednak bez oznak psychopatii.
    Brak takowych.
    Pozostaje mimikra.

  51. snakeinweb

    Dzięki za link, przeczytałem z uwagą.

    Zgodzam się, że państwo mogłoby dla dobra systemu partyjnego uregulować działalność partii politycznych by miały charakter otwarty czy bardziej demokratyczny.

    Ale trudno mi się zgodzić z tezą, że mankamenty o charakterze formalnym na które wskazujesz paralizują system partyjny.

    Moim zdaniem pies jest gdzie indziej pogrzebany. Wskazałem na te przyczyny w komentarzu o 14,17 posługując się definicją partii.

    Krótko powtórzę więc co napisałem:

    Krajanie nie mają pojecia o strukturze społecznej, o jej zróznicowaniu, konfliktach, nie mają poczucia przynależnosci do grup społecznych a co za tym idzie nie potrafią zidentyfikować i zdefiniować swych interesów grupowych czy klasowych. Konsekwencją tego jest to, że mimo iż należą do obiektywnie zantagonizowanych grup społecznych subiektywnie sobie tego nie uświadamiają a więc w efekcie nie łączy ich polityczny, grupowy światopoglad.

    Po co i wokół czego w takim razie ta społeczna magma miałaby tworzyć partie?

    Jedyną grupą społeczną dojrzałą świadomościowo do tworzenia partii są chłopi – na co zwrociłeś uwagę nocą.

    Prawdziwości mojej tezy dowodzi komentarz tejota z 14:55, który pryncypialnie odrzuca wszelkie przesłanki do tworzenia partii wynikające z jej definicji.

    Wychodząc od kompletniej fałszywej diagnozy społeczeństwa polskiego (krytyka jego obiektywnego, normalnego przecież społecznego zróżnicowania, negacja i krytyka konfliktów na tym tle – też normalnych) roztacza wizje społecznej urawniłowki, jakiejś utopii (wspólnota dojrzałych obywateli) w której istnienie partii po prostu nie miałoby sensu.

    Trudno sobie wyobrazić lepszy dowód dla mej tezy niż ten komentarz.

  52. Kartka napisał:
    „Prawdziwości mojej tezy dowodzi komentarz tejota z 14:55, który pryncypialnie odrzuca wszelkie przesłanki do tworzenia partii wynikające z jej definicji.”

    Mój komentarz
    Kartko, nie odrzucam wszelkich przesłanek do tworzenia partii. Twierdzę, że forma działania, jaką przyjmują partie, ich liczność, rzeczywista struktura decyzyjna zależy od podłoża, na której partie te funkcjonują. Glebą jest społeczeństwo na danym etapie rozwoju.

    Partie polityczne istnieją w większości krajów (we wszystkich prawie krajach), a ich działalność nie jest uwarunkowana jedynie lub przede wszystkim fundamentalnym konceptem założycielskim, pomysłem bez wad, który otwiera w każdym państwie, w każdym społeczeństwie drogę dla swobodnej działalności obywateli, tylko zależy od gleby (społeczeństwa) na jakiej te partie wzrastają.

    Na jednej glebie mogą rosnąć bujnie tylko partie autorytarne mało liczne lub autorytarne i masowe (jak partie komunistyczne), na innej glebie rosną lepiej partie typu obywatelskiego, w których członkowie przyjmują, że państwo nie może być własnością partii, chociażby okresową – po wygraniu wyborów, tylko że państwo jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli.
    Na polskiej glebie rosną partie mało liczne, z tendencjami do wodzostwa i oligrachizmu.
    Pzdr, TJ

  53. @Bar Norte
    No to tu się nie zgodzimy. Ty mówisz o jakiś właściwościach społeczeństwa polskiego, które niby nie pozwalają Polakom na aktywność polityczno-społeczną, a ja mówię o ustroju politycznym, który systemowo nie pozwala ludziom na aktywność społeczną. To co Ty opisujesz jako przyczyny, to dla mnie są głównie skutki. Nie na darmo przytoczyłem przykład z nauką pływania. Żadne teorie, i żadna świadomość, i żadna nauka na sucho nie nauczy nigdy nikogo pływania jeśli wprowadzisz zakaz wchodzenia do wody dla tych co nie są mistrzami w sztuce pływania. Z demokracją jest jak z nauką chodzenia i mowy. Nigdy się jej nie nauczysz jak jej nie wprowadzisz i nie zastosujesz w praktyce nawet kosztem początkowego „bredzenia” i nabicia sobie niejednego guza.

    Normalne partie polityczne mogą powstawać tylko oddolnie w otwartych i wolnych procesach demokratycznych. Ludzie się najpierw wykazują w terenie, tam zdobywają zaufanie społeczne i tam się znajdują w polityce. Potem naturalnie tworzą partię najpierw wobec pojedynczych problemów i spraw, potem wokół pakietów problemów i spraw a na koniec wokół wszechstronnych i zbalansowanych programów społeczno-politycznych. W Polsce ten proces nie miał nigdy miejsca i nie będzie miał w aktualnym systemie nigdy miejsca. Wynika to z blokady systemowej zamykającej normalnym ludziom wejście do narodowej polityki.

    To nie prawda, że ludzie w Polsce nie są aktywni. Z braku aktywności i wpływu na politykę się oni niemal duszą. Stąd taka duszna atmosfera w Polsce. Energia społeczna nie ma ujścia. Ale są sine samorządy (niemal 80% wszystkich stanowisk samorządowych mają bezpartyjni), są Ruchy Miejskie i organizacje pozarządowe, ale wszystkie one nie mogą mieć wystarczającej siły przebicia, bo centralny system partyjny jest wyalienowany społecznie, zabetonowany i zamknięty w swojej szklanej wieży.

    Jedynym sposobem likwidacji aktualnego systemu mafijnego jest wprowadzenie normalnej demokracji i przeprowadzenie wolnych, powszechnych i równych wyborów do Sejmu, w których to naród decyduje suwerennie kto kandyduje i kto jest wybierany do Sejmu (tu jest tekst o zasadzie powszechności wyborów.

    Innymi słowy należy wpuścić obywateli z terenu do Sejmu (czytaj systemu politycznego). Dzisiaj mamy kontynuację „centralizmu demokratycznego” z komuny, w której paru partyjnych gangsterów decyduje, kto może kandydować, i kto może być wybrany do Sejmu. A ludzie mogą jak w komunie tylko zatwierdzać ich wybór mając może nieco więcej pozornych opcji wyboru niż w komunie.

  54. PIS ma cztery nogi.
    A stół?
    Niedługo może to być stół z powyłamywanymi nogami.
    Za sprawą PIS.

  55. @mag
    PiS ma cztery nogi, wyje i szczeka, a ogonem na mszę dzwoni.

    Myślę, że głębia tego komentarza politycznego jest bardzo adekwatna do poziomu hołoty politycznej (nie wiedzieć czemu zwaną czasem „klasą polityczną”) oraz napier….nki publicznej (nie wiedzieć czemu zwaną czasem „debatą publiczną”)

  56. Pierwsza noga
    Marsz miliona odwołany. Ktoś musiał wreszcie przerwać ten gombrowiczowski pojedynek na miny. Dziwne tylko, że nie zrobił tego obóz postępu, a ciemnogród.

    Druga noga
    „Smoleńsk” odłożony na półkę. Sądząc z oficjalnego trejlera, był to niezły gniot. Ciemnogród podjął zdroworozsądkową decyzję. Tak trzymać.

    Trzecia noga
    Obama olał Dudę. Olał też praworządność we własnym kraju, przywracając skandaliczną praktykę pozwalajacą policji zatrzymywać dla siebie gotówkę i rzeczy skonfiskowane zatrzymanym osobom, często nawet wtedy, gdy osoby te nie zostały o nic oskarżone ani za nic skazane. Nie wszystko, co robi Obama, zasługuje na oklaski ze strony obozu postępu.

    Czwarta noga
    Kaczyński prosi o spokój, co, jak łatwo było przewidzieć, zostało przez obóz postępu uznane za kpinę. I słusznie, bo po co Polsce spokój w czasie wizyty papieża?

    Ogon
    Zagajewski, permanentny noblista in spe, automatycznie przegrał dyskusję z ciemnogrodem porównując rządy PiS do faszyzmu.

  57. snakeinweb

    „Ludzie się najpierw wykazują w terenie, tam zdobywają zaufanie społeczne i tam się znajdują w polityce. Potem naturalnie tworzą partię najpierw wobec pojedynczych problemów i spraw, potem wokół pakietów problemów i spraw a na koniec wokół wszechstronnych i zbalansowanych programów społeczno-politycznych.”

    Masz rację. Z tym, że aby stworzyć partię wobec problemów potrzebna jest wspólnota światopogladowa.
    Przecież na problemy społeczne patrzy się z rozmaitych punktów widzenia – interesy.
    Inaczej widzi miasto radny z lewicy a inaczej neoliberał. Pierwszy np chce potaniać koszty wody a drugi na wodociągach „kręcić lody”. Ich perspektywę widzenia problemów miejskich określa światopogląd.

    Nocą naliczyliśmy aż 700 tysiecy członków niemieckiej chadecji. Partie te (CDU/CSU) jednoczą rozmaity elektorat – od socjalnego (niemiecka klasa pracująca), poprzez nacjonalistyczno-konserwatywny (niemiecka prowincja) aż do liberalnego (biznes). Tak różne grupy społeczne jednoczy ideologia chadecka czyli przeniesione na grunt życia społecznego wartości chrześcijańskie – katolickie, protestanckie. Oczywiscie współcześnie „rozcieńczone” ale wciąż na tyle wyraziste by członkowie partii czuli światopoglądową wspólnotę.
    Ten światopogląd wynikający z wiary określa sensownie relacje między tymi zróznicowanymi grupami wpływając na masowy charakter chadecji. Odróżnia ją też od reprezentacji partyjnych innych grup społecznych.
    Ale chadecki system wartości jest wspólny dla członków CDU/CSU bez względu na to na jakim szczeblu uczestniczą w sprawowaniu władzy – od gminy po rząd.

    Podobnie, biorąc pod uwagę wspólny system wartości, mozna by było opisać np niemiecką lewicę – przecież też silnie zakotwiczoną w tradycji czy historii.

    Ale czy takiego opisu grup społecznych i ich reprezentacji partyjnych mógłbyś dokonać w Polsce?
    Czy można powiedzieć, że krajanie potrafią skupiać się partyjnie wokół światopoglądów jak Niemcy?

    Masowa bezpartyjność np radnych o której piszesz jest dowodem na brak mozliwości tworzenia partii w oparciu o wspólnotę światopoglądową. No chyba, że uznamy iż to wspólnota ludzi bez światopoglądów, poglądów politycznych itp.
    Własnie brak mozliwosci tworzenia takich politycznych wspólnot jest przyczyną, że tzw system partyjny ma charakter mafijny – jak zauważasz. Tak się dzieje np gdy członków partii łaczy jedynie udział w nomenklaturze czyli wspólnie i na chama wyżerane „konfitury”

    Ps. Jeszcze raz zaznaczam, że podzielam twoje uwagi o mankamentach formalno-prawnych funkcjonowania partii w RP.
    Z tym, że jak sądzę w świetle powyższego zmiany, które postulujesz niewiele by pomogły.

  58. „Zagajewski, permanentny noblista in spe, automatycznie przegrał dyskusję z ciemnogrodem porównując rządy PiS do faszyzmu.”

    Mój komentarz
    Zagajewski nie przyrównał rządów PiSu do faszyzmu, tylko wskazał, że coś takiego jak autorytaryzm, faszyzm zaczyna się zwykle niewinnie i oznajmił, że widzi PiS jako partię poczynająca sobie tak samo niewinnie, jak partie autorytarne na drodze ku faszyzmowi.
    Noblizm Zagajewskiego nie ma tu nic do rzeczy, jest nie pri cziom.
    Pzdr, TJ

  59. @Muszynianka
    „…a dokładniej, jak pisze Adam Zagajewski – połączenie nacjonalizmu, populizmu, kłamstwa i autorytaryzmu nazywa się tak właśnie.”
    Niestety oprócz poparcia żelaznego elektoratu, dla którego jak słusznie zaznaczył były Prezydent Kwaśniewski wszystko jest OK, nałapali mnóstwo elektoratu populistycznego i socjalnego, dzięki któremu mogą rządzić „wiecznie”, bo dla tych ludzi wizerunek nie ma żadnego znaczenia.
    Wniosek: Demokracja to trudny system – vide USA zaczadzone Trumpem.
    Na dodatek opozycja jest słaba i nijaka. Lewica, która mogłaby teoretycznie odebrać im elektorat socjalny, jest praktycznie martwa (niereformowalne SLD i obrażalski Adrian Za berg). Wszystko przypomina losy Republiki Weimarskiej.
    Koszty mogą być dla Polski ogromne, bo finansowanie wiecznie nieefektywnych gałęzi gospodarki i systemu emerytalnego mogą rozłożyć naszą gospodarkę (Firmuje je o zgrozo były „bangster” Morawiecki). W najlepszym razie polityka ta może doprowadzić do znaczącego spowolnienia rozwoju.
    Dla PiSu nie ma to żadnego znaczenia. Liczy się tylko władza i dostęp do koryta.

  60. Pierwszym i podstawowym warunkiem powstania i istnienia parti ludowych zrzeszających setki tysięcy ludzi jest zdolność do dyskusji , a przedewszystkim kompromisu. Żadna partia polityczna z tak wielu czlłonkami nie będzie w stu procentach reprezentować akurat twoje cele. Traktowanie członkostwa w partii politycznej zaraz jako odskoczni do kariery politycznej jest takźe nie zgodne z rzeczywistością. Setki tysiące członków parti nigdy nie kandydowała do żadnego stanowiska politycznego , mimo tego bierze bardziej , albo mniej aktywny udział i to na wszystkich szczeblach , w powstawaniu nie tylko opinii politycznej , ale także rzeczywistej polityki.
    Ale do tego trzeba mieć ochotę na politykę , na współodpowiedzialność i na dyskusję.
    Łatwiej jojczyć !

  61. @Bar Norte
    Ale czy takiego opisu grup społecznych i ich reprezentacji partyjnych mógłbyś dokonać w Polsce?
    Czy można powiedzieć, że krajanie potrafią skupiać się partyjnie wokół światopoglądów jak Niemcy?

    Oczywiście, że mógłbym i oczywiście Polacy mogą się skupiać partyjnie wokół światopoglądów jak Niemcy.

    Nie widzę żadnych istotnych różnic między Polakami i Niemcami w mentalności i inteligencji, które z jakiś powodów zakazywałyby organizowania się Polaków w partiach politycznych. Różnica jest tylko taka, że Niemcy mają system w którym mogą się wykazać, który jest otwarty na obywateli a do tego dobrze przemyślany i wyważony w kierunku włączania i aktywizacji obywateli. Natomiast Polska ma system do którego obywatele nie mają prawa wstępu, w którym nie mogą się wykazać i który w pewnym sensie jest dobrze przemyślany i zabetonowany w kierunku wykluczenia i tłumienia aktywności obywateli.

    Polacy nie różnią się też wiele od Hiszpanów, którzy demokrację po Franko wprowadzili 10 lat wcześniej niż Polska. W Hiszpanii pierwsza partia ludowa ma 800.000 członków, druga 460.000 członków a trzecia 270.000 członków.

    Ciągle Drogi Rozmówco nie rozumiesz roli blokad systemowych. W systemie zamkniętym „partie” nie muszą mieć członków więc nie mają członków. One wręcz nie wpuszczają obywateli do siebie. Wystarczy że się zabarykadują w kilku studiach radiowo-telewizyjnych. W systemie otwartym, demokratycznym partii bez obywateli i członków nie ma. Parotysięczne partyjki są po prostu niezauważalne w terenie w blisko 40 mil. kraju. Są mikrobami. Z takimi „partiami” Sejm by zaraz wyglądał jak wyglądają dzisiaj polskie samorządy.

    W kraju rzędu wielkości Polski w otwartej demokracji partia z ambicjami rządzenia musi mieć co najmniej 250.000 członków by być w ogóle zauważalna, by być reprezentatywną i mieć legitymizację jak również kompetencje do rządzenia. I to wynika z podstawowych mechanizmów społeczno-politycznych i demokratycznych a nie z jakieś świadomości, ideologii, czy socjotechniki. I takich partii musi być w skali Polski co najmniej dwie albo trzy i dopiero wtedy można mówić, że w kraju jest jakiś system partyjny i system polityczny. I taki system w Polsce nigdy nie powstanie, bo jak już mówiłem w Polsce nie ma otwartej demokracji, lecz jest okupacja kraju przez sitwę gangsterów partyjnych, których ludzie nie mają możliwości metodami cywilizowanymi i demokratycznymi wymienić. Bo nie mają fizycznej możliwości w swoim terenie wystawić i wybrać własnych kandydatów bez pozwolenia koncesjonowanych partyjnych bandziorów z Warszawy. Więc mogą tylko kląć jak w komunie, trzymać się od mafii partyjnych z daleka i czekać, aż cały ten system upadnie. I to jest jedyne rozsądne co mogą zrobić.

  62. snakeinweb

    „Polacy mogą się skupiać partyjnie wokół światopoglądów jak Niemcy.”

    Trzymajmy się Niemiec i chadecji.

    Czy istnieje w Polsce światopogląd chadecki?

    Czy polski kosciół katolicki jak kościoły niemieckie, katolickie i protestanckie, stworzył swą społeczną nauke przekładajac na doktrynę polityczna czy ideę polityczną zasady wiary?

    Czy stworzył spójny model społeczno-polityczny wokół którego ludzie się mogą skupiać – podobny do niemieckiej społecznej gospodarki rynkowej?

    Gdzie jest światopogląd chadecki na podstawie ktorego można by było stworzyć partię?

    Nie ma – wiec wokół czego mozna by się było partyjnie skupiać, tworzyć polityczną wspólnotę by osiągnąć polityczne cele?

    A może Hiszpania i jej żywotna lewicowość?

    Gdzie jest polska lewica, gdzie są ludzie o takim światopoglądzie? Co pozostało z polskich tradycji lewicowych?

    Tejot wcześniej napisał ze smutkiem, że krajanie mają mentalność sprzed 100 lat.
    A ja bym sobie życzył by wykluczane, wyzyskiwane grupy społeczne miały świadomość lewicową z tamtych lat – chocby z 1905 roku. Bo na razie nie mają żadnej świadomosci.
    Socjaliści polscy z 1905 roku w grobach się przewracają patrząc na to co się dzieje.

    Hiszpanom, ich częsci, budowę partii lewicowych umozliwia żywotny światopoglad lewicowy, który mają wryty w mentalność – wsparty na historii i tradycjach, swojej analizie politycznej rzeczywistości, poczuciu wspólnoty interesów.
    Tylko dlatego Hiszpanie potrafią odrzucić partię, która nie reprezentuje ich interesów (PSOE – tamtejsi socjaliści) i powolać na jej miejsce nową – PODEMOS.

    Krajanie do tego nie są zdolni na skutek swych ograniczeń (po częsci niezawinionych) o ktorych pisałem wcześniej.

    Reasumując – krajanie nie mogą „skupiać partyjnie wokół światopoglądów” z powodu braku światopoglądów.

    Dalej piszesz:

    „W systemie zamkniętym „partie” nie muszą mieć członków więc nie mają członków. One wręcz nie wpuszczają obywateli do siebie.”

    Ale to nieprawda. W kazdym powiecie masz partyjne biuro i zaręczam, że przyjmą cię w swe szeregi z otwartymi rękami – bylebyś skladki placił.
    I zaręczam, że nie będa śrubować wymagań światopoglądowych bo ich oferta bez względu na nazwę (zwykle tchórzliwie uchylajacej się od identyfikacji światopoglądowych) zawiera się właściwie w dwóch propozycjach: „żeby było tak jak było” ewentualnie „zeby nie było tak jak było”.

    Powiedz, czy wokół takich problemów mozna skupić masy?

  63. Bywalec 2
    29 marca o godz. 18:55
    Pierwszym i podstawowym warunkiem powstania i istnienia parti ludowych zrzeszających setki tysięcy ludzi jest zdolność do dyskusji , a przedewszystkim kompromisu.

    Mój komentarz
    Druga sprawa, to zdolność do współpracy w grupie, której niezbędnym składnikiem jest zdolność do konsensusu.
    Trzecia sprawa, to państwo prawne przez co należy rozumieć nie tylko założenia ustrojowe, formalną konstytucyjność państwa, lecz przede wszystkim stosunek obywateli i polityków jako przedstawicieli społeczeństwa do prawa, do społeczeństwa. Stosunek ten jest w Polsce mocno kulejący.
    Po pierwsze wysoki poziom nieufności w społeczeństwie (w dowolnej sprawie), po drugie nieposzanowanie słowa swojego, co wywodzi się wprost z egzystencjalnego poczucia obcości świata i na zasadzie sprzężenia zwrotnego wzmacnia nieufność, po trzecie nieposzanowanie bliźniego swojego, które pochodzi od reguły – nie należy wierzyć nikomu, bo można zostać oszukanym. Reguła ta jest negatywem. rewersem reguły – a może zaufam, może coś dobrego z stąd wyniknie.

    Państwo prawne bez zaufania nie istnieje. Współpraca i konsensus bez zaufania nie istnieje. Szacunek dla drugiego człowieka również jest związany z zaufaniem. Minimalnego poziomu zaufania potrzebnego do sprawnego wdrażania powyższych zasad społecznego współżycia (a tym samym dających partiom masowym, obywatelskim dobre pole do działania), jak na razie w Polsce nie ma.
    Prezes wykorzystuje binarność zalegającą od wieków w polskiej mentalności (bezinteresowna nienawiść albo ślepe poparcie), głosi nieufność wobec wszystkich, którzy mu stoją na drodze, wobec wszystkich, którzy w jego mniemaniu mogą być sprawcami. Współdziałanie w PiSie i jedność partii opiera się na przekorze, na antagonizmach, na nieufności do wszystkich, których Prezes zdefiniuje jako szkodników, jako gardzących Polską jako pogrobowców komunizmu, dzieci nomenklatury, lewaków, czyli w praktyce wobec dowolnej grupy społecznej nie „naszej”, nie współpracującej z nami.
    Nieufność plus naszość, to dwa środki spajające partię PiS, dające jej napęd w działaniu.
    Pzdr, TJ

  64. Bar Norte
    29 marca o godz. 21:08
    snakeinweb
    „Polacy mogą się skupiać partyjnie wokół światopoglądów jak Niemcy.”
    Trzymajmy się Niemiec i chadecji.
    Czy istnieje w Polsce światopogląd chadecki?
    Czy polski kosciół katolicki jak kościoły niemieckie, katolickie i protestanckie, stworzył swą społeczną nauke przekładajac na doktrynę polityczna czy ideę polityczną zasady wiary?

    Mój komentarz
    Kartko, w 100 % popieram tę tezę.
    Twoje pytanie można skierować nie tylko do KK, lecz do środowisk lewicy, centrum i prawicy. Wszystkie one są oderwane w dużym stopniu zarówno od teorii jak i od życia.
    Jeśli partia nie ma spójnej doktryny, to jej program również jest od sasa do lasa, jej członkowie nie maja spójnych poglądów, taka partia nie jest spójna, jest chwiejna w działaniu, przystosowująca się na siłę, nieraz chaotycznie do bieżącej sytuacji. Partia oscylująca.
    Pzdr, TJ

  65. @Bar Norte
    Ty ciągle trzymasz się jak brzytwy zasady, że ktoś kto nie jest mistrzem świata w pływaniu nie ma wstępu do wody, by zaraz się wszystkich czepiać że jako niedorajdy nie potrafią pływać.

    Twoje myślenie jest u podstaw absurdalne. Fakty są takie, że Polacy nie mają fizycznej możliwości w sposób wolny włączać się do polityki i do życia własnego państwa. Polacy nie mają fizycznej możliwości wybierać oddolnie swoich autentycznych przedstawicieli do Sejmu. Więc ani Ty ani ja nie jesteśmy w stanie stwierdzić co Polacy tak naprawdę myślą i jaki byłby ich wolny wybór, bo nie mają możliwości dokonania wolnego wyboru. Możesz wymyślać tutaj 1000 różnych teorii o wadach przeróżnych Polaków, ale wszystkie one są tyle warte, co teorie o życiu seksualnym mrówek na Marsie po ich uprzednim tam przetransportowaniu.

    Fakty są takie, że ja jako bezpartyjny nie mam w Polsce praw wyborczych i jestem ustawowo z życia politycznego wykluczony. I ja to całe państwo z jego mafiami politycznymi pier…lę. Nie dlatego, że mi brak wiedzy i świadomości politycznej i obywatelskiej, lecz właśnie dlatego, że mam ponadprzeciętną wiedzę i świadomość obywatelską zgromadzoną z doświadczeń wielu krajów.

  66. mag
    29 marca o godz. 15:18

    Przepraszam, ze musze z Toba polemizowac ale …. nie sadze, ze ktos nich jest kretynem albo wariatem. Dla mnie to jest obliczona z premedytacja propaganda dla mas. Na zasadzie „ciemny lud to kupi”. I co gorsza trafiaja w 10ke. Sa wytyczne partii i kazdy ich sie trzyma bo jak nie to … do roboty na swoim. A tu nie trzeba sie wysilac. Szef nakazal to sie robi i sa tego efekty. Niedawno ogladalem rozmowe z senatorem Jackowskim ….. facet jak nakrecona katarynka powtarza to samo co Witek, Ziobro, Szydlo i reszta pomniejszych przyd….. Sadzisz ze wszyscy sa wariatami?

    I nadal twierdze, ze jesli partie opozycyjne nie wpisza sie w taka sama jakosc propagandy to szanse na wygranie nastepnych wyborow maja niewielkie. Chyba, ze ich przekupia. Czarno to widze.

    Pozdrowka

  67. snakeinweb

    „jako bezpartyjny nie mam w Polsce praw wyborczych i jestem ustawowo z życia politycznego wykluczony”

    Nie do końca.

    Czynne prawo wyborcze masz.
    Problemem jest, jak sądzę to, że nie masz na kogo głosować. Nikt nie proponuje ci wizji świata, która by ci odpowiadała.
    Więc znów kłaniają się sprawy światopoglądowe.

    Z biernym prawe wyborczym jest gorzej, bo droga do spełnienia swych politycznych wizji wiedzie przez partie. Choć mozna je formalnie zastąpić jakimś komitetem obywatelskim – w gruncie rzeczy substytutem partii.

    Można też załozyć swoją partię. Ale trzeba ludziom zaproponować jakąś ideę wokół ktorej się skupią i na rzecz której bedą pracować by zdobyć władzę i ją ziścić. Nosna idea gwarantująca silne wsparcie pozwala pokonać formalne czy organizacyjne utrudnienia.
    Ale z tą ideą skupiającą ludzi jest najwiekszy problem – więc znów klaniają się sprawy światopoglądowe.

  68. @Bar Norte
    Czynne prawo wyborcze jest bez biernego prawa wyborczego absolutnie nic nie warte. Czynne prawo w tym sensie, to ja miałem również w PRL-u a dzisiaj mam w Chinach, w Korei Płn. i na Białorusi.

    Ja mam nawet swoje powiedzonko, że chodzenie na wybory bez biernego prawa wyborczego ma tyle wspólnego z demokracją i obowiązkiem obywatelskim, co ma chodzenie na dziewki do burdeu z demografią i obowiązkiem małżeńskim.

    Nie znajdziesz żadnego podręcznika o demokracji (pomijam jakieś wytwory leninowskie) w którym jest napisane, że demokracja zaczyna się tam, gdzie się zaczyna czynne prawo wyborcze. W każdym podręczniku, jak również w umowach międzynarodowych a pośrednio również w polskiej konstytucji pisze wyraźnie, że demokracja zaczyna się tam gdzie się zaczyna bierne i czynne prawo wyborcze dla każdego obywatela.

    To porad zakładania własnej partii politycznej już się ustosunkowywałem w sposób wielce lekceważący. Jeśli nie mogę uczestniczyć w procedurach wyborczych osobiście jako obywatel to tym bardziej partie polityczne pier….. W żadnym podręczniku o demokracji ani w polskiej konstytucji nie znajdziesz pasażu, że partie są obowiązkowe a w kraju obowiązuje przewodnia rola partii politycznych. To są znowu jakieś echa po „demokracjach leninowskich”, które z normalną demokracją nie mają absolutnie nic wspólnego.

  69. snakeinweb

    „W żadnym podręczniku o demokracji ani w polskiej konstytucji nie znajdziesz pasażu, że partie są obowiązkowe a w kraju obowiązuje przewodnia rola partii politycznych.”

    Ale bez wzgledu jak nazwiesz struktury organizacyjne tworzone po to by wygrać wybory w systemie demokratycznym to zawsze będą to partie polityczne. Te struktury są własnie po to tworzone – taka jest ich funkcja. Bez struktur wyborczych się wladzy nie zdobędzie.
    I nie wynika to z jakiś narzucanych regulacji prawnych czy zaleceń podręcznikowych tylko z realiów. Prawo jedynie formalnie sankcjonuje realia a podręczniki je opisuja.
    Ta praktyka się zresztą sprawdza w wiekszości dojrzałych demokracji.

    A czemu w Polsce szwankuje to wyczerpujaco omówiliśmy.
    Uznałem przecież twoje argumenty dokładajac do tematu swoje spostrzeżenia.

    Ale krytyczna ocena partyjnych realiów w kraju, tej żałosnej siermięznosci, lipnej reprezentatywności czy jak piszesz „mafijnosci” – zarówno w sensie organizacyjnym jak i światopoglądowym -, nie oznacza że system partyjny w ogóle jest do dooopy.

    Chocby z tego powodu, że nic lepszego jak na razie nie wymyslono.

    Ps. Pisałeś o dyktaturze bonzów partyjnych a la mafia.
    Z zainteresowaniem obserwuję organizację partii Razem, która wybrała zupełnie inny model bo ma kierownictwo kolektywne. Mało, do czasu jak demokratycznie nie wypracują wspólnie stanowiska w jakiejś sprawie to się po prostu nie wypowiadają. Mówią: „nie odpowiemy na to pytanie, bo nie zajeliśmy jeszcze, nie uzgodniliśmy demokratycznie stanowiska w tej sprawie”.

    Więc jednak mozna próbować inaczej.

  70. Rodz
    29 marca, g.20:42
    A niby w jakiej kwestii chcesz ze mną polemizować?
    Jaki jest PIS, każdy normals widzi. Tak uważam.
    Normals bynajmniej nie „odspawany od koryta”, w wieku produkcyjnym (niekoniecznie emeryt w norkach na rowerze).
    Podobnie jak ty, widzę czarno.
    Ale sensownej recepty też nie widzę.
    Poza akcjami KOD. Liczę na to, że COŚ się z tego wyłoni.
    Oby jak najszybciej, bo kraju szkoda.

  71. @ Bar Norte , 23:35
    Michnik dokonal aborcjii Polskiej Partii Socjalistycznej Jana Jozefa Lipskiego ( to wg Dorna )
    a teraz placze krokodylimi lzami nad dojsciem do wladzy kaczyzmu.

  72. @Bar Norte
    Inicjatywę Partii Razem też obserwuję z zainteresowanie i pewną sympatią, chociaż programowo jest ona lata świetlne od moich preferencji politycznych. Ale właśnie próba nawiązania do innych koncepcji organizacyjnych i stylu polityki wzbudza moje uznanie i szacunek.

    Co do partii to ciągle mówimy obok, trochę jak dziad do obrazu. Ja nie twierdzę, że należy likwidować partie polityczne. Ja jestem przeciw monopolowi (dyktaturze) partii politycznych w państwie. Partie są tylko tyle warte co mogą wywalczyć w warunkach wolnej konkurencji w uczciwych i wolnych wyborach na poziomie lokalnym. Brak tej konkurencji i zamknięty charakter systemu est głównym powodem niedorozwoju i karłowatości tych partyjek, a raczej praprzyczyną ich fikcyjności i braku. Zresztą pisałem już o tym wielokrotnie, ale jak widać nie dociera. Więc nie będę się już powtarzał. Partie mają sens tylko wtedy gdy są dobrowolne i stanowią wartość dodaną dla wolnych obywateli zarówno tych aktywnych politycznie jak i tylko głosujących wyborców. Takie partie nie mają problemów z wygrywaniem wolnych wyborów i nie muszą się chronić ze murem monopolistycznych sztuczek i praktyk. I tylko takie partie mogą zasłużyć na mój szacunek i głos. W Polsce żadna „partia” na to nie zasługuje.

  73. 100 lat temu była rabacja w Galicji. Chłopskie zbuntowane bydło zaszlachtowało ponad 1200 arystokratów , feudałów i krwiopijców. Oto fragment wspomnień o losie chłopa: ” Bartosiaka Michała zamknęli w areszcie na Fenerówce (blisko plebanii) i zakuli mu nogi w dwie ociosane belki i w piwnicy było do pół wody, a on w tych belkach zakuty stał dzień i noc po kolana, aż mu nogi gniły, a on cały zapuchł i ksiądz Jurczak zaopatrzył go na śmierć i tam umarł za to, że nie przyszedł na czas z mąką do Pilzna”
    Dziś wielu czule wspomina Galicję, a elity wolności marzą o powrocie Polski szlacheckiej.

  74. Ted’dy bear
    30 marca o godz. 3:18
    Wyzwolenie Palmiry traktować można jak klęską Niemców pod Stalingradem. W Syrii klęskę ponieśli najeźdźcy amerykańscy, także z ręki Rosjan. Zwycięzcą jest Putin, do którego tłumem garną się ważni politycy światowi. Wiedzą do kogo.

  75. W niemieckiej politycy partyjnej popularne jest określenie Ochsentour. Ochse to wół . Określenie to dotyczy polityków którzy rozpoczynają swoją karierę partyjną całkiem na dole i poprzez kandydowanie na kolejne stanowiska partyjne po mału pną się do góry. Te funkcje partyjne związane są także często z z angażowaniem się w polityce komunalnej , na początku oczywiście nieodpłatnie. Ludzie którzy mają za sobą taką karierę wyborczą i dochodzą do Bundestagu, albo nawet do pozycji rządowych , mają ogromne doświadczenie polityczne. Potrafią organizować większości w sprawie i zawierać kompromisy, oraz znakomicie wiedzą ,przez liczne wybory którym się stawiali , jak oddziałowują na wyborców.
    O politykach po Ochsentour chętnie mówi się z uznaniem, że są jeszcze tymi prawdziwymi politykami , ktorzy mają „stallgeruch” (zapach chlewu) swojej parti.
    Oczywiście nie wszyscy członkowie wielu niemieckich parlamentów mają za sobą taką karierę partyjną i są także tacy , którzy wyrobili sobie nazwisko w innych dziedzinach życia , co predysponuje ich do przejęcia po w kroczeniu do polityki ,zaraz wyższych stanowisk.
    Pisze o tym , bo na blogu chętnie dzieli się świat na tych na górze , którzy są politycznymi decydentami i na tych na dole , którzy nie mają nic do powiedzenia. Myślę , że tak widzą świat osoby , które nigdy nie zaangażowały się w żadnej organizacji społecznej, nie mówiąc już o parti politycznej , ale chętnie zostałyby posłami do Sejmu.
    To jest rylko inna poza roszczeniowego podejścia do swojego państwa.

  76. NEOLIBERALIZM angielski stawia w ryzykownej sytuacji 15 tysiecy miejsc pracy w przemysle stalowym.
    Indyjska grupa Tata chce sprzedac swoje inwestycje w Anglii, bo wladze pozwalaja na dumping z Chin.
    Dzisiejszy Guardian cytuje lokalnego posla Parlamentu , ktory rozumie zniechecenie kapitalu indyjskiego :
    ,,The MP, who was speaking from Mumbai after the meeting, said no one would criticise Tata Steel because it had been investing in its British arm for seven or eight years. “We appreciate that Tata steel is not a charity but a business,” he told the Guardian.

    But he accused the Government of “abject failure” when it came to protecting the steel industry, arguing that it had not only failed to tackle Chinese dumping, but had been a “ringleader” in trying to prevent the European Commission from being given more powers to tackle the situation.
    “We are rolling out the red carpet for Beijing,” he added, arguing that Britain was pushing for China to get market economy status at the World Trade Organisation despite the fact that 80% of its steel industry was state owned. “They are in hoc to China. Our commercial policy, our approach to trade and manufacturing, and our overall industrial strategy, is being dictated by Beijing.”
    Wladze brytyjskie biora pod uwage NACJONALIZACJE przemyslu stalowego !
    ,, UK minister: ‚temporary ownership’ of steel industry is an option ”
    Nawet Anglicy mysla o ochronie swojego przemyslu, a my ?

  77. @ Giez, 8:38
    Jasniepanstwo PZPR i trzymajaca sie klamki inteligencja uczylo nas , ze bunty chlopskie byly nie na miejscu ( chyba w obawie o wlasne stolki ).
    W Ameryce profesor historii i nauk politycznych Howard Zinn, ktory od mlodosci bral udzial w protestach Murzynow przeciw niesprawiedliwosci, napisal historie kraju z perspektywy 99%.
    ,, A People’s History of the United States ” jest tez dostepna w formie czytanej.
    Dobrze by bylo, gdyby ,,Kultura Liberalna” wydala ta ksiazke po polsku- moze zainspiruje to kogos do napisania historii Polski z perspektywy zwyklego czlowieka.

  78. UE wprowadziła cła anty-dumpingowe na niektóre produkty stalowe z Chin , ale także z Rosji.
    Oba wyżej wymienione kraje wkroczyły w sferę zwolnionego wzrostu gospodarczego , albo nawet recesj, z olbrzymią nadprodukcją stali. Koncerny stalowe w obu krajach znajdują się w ręku państwa, które je dotują dla utrzymania produkcji , na koszt konkurencji w UE . UE znajduje się w wojnie cłowej z dampingową konkurencją z Chin . Konsekwencje tej wojny w obecnej fazie jeszcze są trudne do przewidzenia.
    „Mittal” zamknął już ubiegły rok miliardowymi stratami.

  79. PiS co raz sie potyka..

    Albo Duda lapie hostie
    Albo nie podaje reki Kopacz
    Albo wraz z pozostalymi 50-ma glowami panstw nie zostanie przyjety (!?) przez Obame..
    Ktory pofatygowal sie dopiero co do Raula Castro…

    Podobne analizy maja taka moc sprawcza jak niedawne dotyczace ostatnich wyborow prezydenckich.

    No może przekonaja mag.

  80. Rewelacja – Macierewicz wyślizguje się z teorii zamachowej wybuchowej
    Macierewicza na posiedzeniu komisji obrony narodowej w sejmie powiedział:

    „Samoloty były obarczone wadą fabryczną, które doprowadziły przynajmniej do dwóch międzynarodowych katastrof. Nie zbadano tej wady samolotu, mimo że Jerzy Miller miał informacje o tym, że taka wada występowała, a jednak nie podjęto badania tej wady”

    „Powodem powołania tej komisji są ukrywane fakty, które nie były dotychczas badane. Nie podjęcie wątku wad fabrycznych samolotu jest dostatecznym powodem powołania tej komisji”

    „250 osób widziało jak z silników wydobywał się ogień, dym oraz słychać było trzaski i szumy – mówił szef MON”

    Przypominam, ze do niedawna Macierewicz twierdził, że 250 osób widziało (słyszało) wybuchy. Teraz wycofuje się z tych wybuchów rakiem, zmamienia je na „trzaski i szumy”.

    „Nie ma wątpliwości że była awaria silników i że nie dopełniliście obowiązków, by zbadać tę awarię.”

    Po wycofaniu się z wybuchów Macierewicz jak gdyby nigdy nic wjeżdża na awarię silników. To mu pasuje do nowego założenia – Tu-154M miały wadę fabryczną.

    Macierewicz
    „Zarzucił także rządowi PO, że dysponował zdjęciami z 10 kwietnia, ale ich nie ujawnił”

    Te zdjęcia z 10 kwietnia, to są jakieś zdjęcia, nie wiadomo jakie. Wiem, nie powiem. Jest niedomówienie, jest i aluzja.

    Konfabulacje prezentowane przez tego faceta są powalające.

    Jeśli chodzi o umiejętność kreowania insynuacji, lotność w posługiwaniu się półsłówkami, to Macierewicz jest mistrzem Polski. Prezes w tej konkurencji mógłby tylko nosić za nim teczkę.

    W każdym razie zasadnicza, udowodniona badaniami najwybitniejszych światowych ekspertów hipoteza wybuchowa znikła, wyparowała, stała się niebyłą. Pozostały tylko „trzaski i szumy, ogień i dym”.

    Hej PiSowcy eksperci, czy już przestawiliście się na nową wytyczną? Od dzisiaj będzie was obowiązywać – przyczyną katastrofy smoleńskiej była wada fabryczna samolotu.
    Pzdr, TJ

  81. „Jeśli ktoś jest Polakiem i nie kochał się kiedyś w Torbickiej, to chyba tylko dlatego, że potem postanowił zostać księdzem albo spędził życie na emigracji ”
    Rozumiem , ze Krasko nigdy nie chcial byc ksiedzem .
    W moim przypadku tez wszystko by sie sie zgadzalo procz tego „potem” , czyli po „czem” ?

  82. tejot
    30 marca, g.12:05
    Wcale mnie nie dziwi, że film „Smoleńsk” został pierwszym „półkownikiem” po 1989. Przedstawia najwidoczniej zdezaktualizowaną wersję zamachu.
    Wyobraźnia ministra Macierewicza nie zna wszak granic a wizja, jaką pielęgnuje w swojej głowie Prezes, jest – jak widać -trudna do przełożenia na język filmu.
    Reżyser Krauze ma duży problem, jaką dokretkę czy przekrętkę dokręcić.

  83. Waszczykowski w insynuacjach, półsłówkach i niedomówieniach podąża za swoimi mistrzami – Prezesem i Macierewiczem.

    Na temat nie dojścia do skutku spotkania Dudy z Obamą na planowanym szczycie nuklearnym w USA Waszczykowski rzekł (wg onet.pl):

    „Prezydent Obama nie odmówił żadnego spotkania, ponieważ takie spotkanie, jakie ma na myśli pan Grzegorz Schetyna, nigdy nie było planowane – powiedział minister spraw zagranicznych.”

    Prosto i wyczerpująco minister sprawę zamknął – spotkanie nie było planowane.

    Waszczykowski pytany był także, czy problemem dla Amerykanów nie jest sprawa polskiego Trybunału Konstytucyjnego.

    „Nie jest problemem, jest natomiast elementem pytań o to – odpowiedział. Według niego pytania te wynikają z tego, iż Amerykanie nie do końca rozumieją, co się w Polsce dzieje, jaki jest program reform.”

    Waszczykowski równie prosto objaśnił problem TK nakręcony przez PiS – nie ma problemu, to Amerykanie nie rozumieją, co się w Polsce dzieje.
    Waszczykowski – człowiek inteligentny, wykształcony, kompetentny robi z „Amerykanów” idiotów. Nie rozumieją, no, nie rozumieją!
    Jak nie insynuacja, to pójście w zaparte, jak nie pójście w zaparte, to obelga. Tak maszeruje do celu PiS. Do końca. Klęska będzie nazywana zwycięstwem, porażka, objawem mądrości, błąd strategicznym zagraniem, a Prezes geniuszem z całym swoim sztafażem retorycznym składającym się z kilkunastu fraz.
    Pzdr, TJ

  84. mag
    30 marca o godz. 12:29
    tejot
    30 marca, g.12:05
    Wcale mnie nie dziwi, że film „Smoleńsk” został pierwszym „półkownikiem” po 1989. Przedstawia najwidoczniej zdezaktualizowaną wersję zamachu.

    Mój komentarz
    Nowy wariant katastrofy smoleńskiej – wskutek wady fabrycznej jest szalenie niewygodny dla głosicieli teorii zamachowej. Bo to by oznaczało, że wariant zamachu staje się wątpliwy, ponieważ nie sposób przyjąć, że zamachowcy zaprojektowali w samolocie wadę fabryczną, która jak podał Macierewicz w sejmie, była przyczyna kilku katastrof międzynarodowych tego samolotu.

    Jeśli taka wada była, spowodowała kilka katastrof (międzynarodowych! Skąd Macierewicz o tym wie?) i wady tej nie usunięto, to dla zwolenników zamachu na otarcie łez pozostaje złożyć z niby faktów i domysłów hipotezę, ze Rosjanie (w porozumieniu z Tuskiem oczywiście) utrzymywali tę wadę w tajemnicy oraz, że wada zadziałała dokładnie nad Smoleńskiem, dokładnie w tym samolocie, którym leciała delegacja z Polski, dokładnie w czasie podchodzenia do lądowania we mgle nad lotniskiem.
    Dlaczego wada ta nie zadziałała w innym egzemplarzu Tu-154M, którym leciał Tusk zaraz po katastrofie do Smoleńska? Nie wiadomo. Być może Rosjanie ją (w porozumieniu z Tuskiem) zdezaktywowali, zneutralizowali. Ale jak można zdezaktywować wadę, która istnieje? W jednym samolocie działa, w innym nie?

    Konfabulacje Macierewicza będą punktem wyjścia do kolejnych zmyśleń. I tak bez końca, aż publiczność się zniechęci.
    Pzdr, TJ

  85. ” poprzednie rządy były „spolegliwe” i „łatwe do prowadzenia, poprzez proste zabiegi, a to odznaczenia, a to perspektywę jakiegoś stanowiska międzynarodowego”. – Trudno się z tym rozstać, ale mam nadzieję, że Europa się do tego przyzwyczai ”

    Po Putinie czy Trumpie albo Watykanie raczej nie powinno sie oczekiwac , ze do czegokolwiek nowego czyt. wstawania z kolan (to Watykan ), odchodzenia od murzynskosci (Putin , Trump ) sie przyzwyczaja

    Czym jest „dobro filmu” ? To jakies przedziwne i przez to ciekawe , zalatujace chyba nawet J. Wisarionowiczem pojecie , rodzace nastepne ale oczywiste , po co ten film zostal nakrecony – pytanie .
    „Niczym synf. Szostakowicza” , byc cos podniesc . Powod byl podobny . Tylko niech tu komu nie przyjdzie do glowy , ze oprocz powodow , ja cos tu porownuje

  86. @Giez
    30 marca o godz. 8:58

    Dzięki za przypomnienie tej rocznicy. Powstanie Szeli, choć przegrane, jest najważniejszym i najbardziej godnym czci patriotyczno-społecznym zrywem w naszych dziejach, ponieważ nie było wymierzone w skutek (tj. ucisk zaborcy, zacofanie, biedę itp.), tylko przyczynę wszelkich nieszczęść Rzeczypospolitej, którą była – i jest do dziś – kultura (choć słowo „kultura” jest tu trochę nie na miejscu) szlachecko-sarmacka.

    Niektórzy mają zastrzeżenia co do środków zastosowanych przez powstańców, ale biorąc pod uwagę, że zwyrodniały element zwany szlachtą uważał taki sposób traktowania bliźnich za normalny (podany przez Ciebie przykład jest jednym z tysięcy), nie można było inaczej.

    Szela jest największym polskim bohaterem narodowym. Dopóki on i jego powstańcy nie będą czczeni co najmniej tak, jak tzw. żołnierze wyklęci, ten kraj nie ma przyszłości: jak ostatnio powiedział ktoś mądry, w Polsce mogą się zmieniać rządy i ustroje, ale i tak zawsze będzie panował feudalizm. Na początek wystarczyłoby przestać nazywać ten zryw „rzezią”. Francuzi nie mówią tak o swojej rewolucji.

  87. Giez; 9:04.

    Syria i wyzwolenie Palmiry to dopiero poczatek zwyciestw
    towarzysza Putina.
    http://img.112.ua/original/2015/02/24/132000.jpg

  88. Giez, dzieki za przypomnienie rocznicy wybuchu rabacji galicyjskiej.

    Ponieważ nie mam nic do dodania, ponadto co napisał w rocznicowym komentarzu remm pozwolę sobie wkleić tekst piosenki „Pieśń o Jakubie Szeli” zespołu R.U.T.A.
    Kapela ta z powodzeniem przypomina wypierane z historii tradycje walki o sprawiedliwość społeczną.

    Atrakcyjna forma artystycznego przekazu wpłynęła na to, że „Pieśń o Jakubie Szeli” zyskała na youtube blisko 50 tysięcy odsłon.

    „Oj, nie będę na dworskim
    kopaniny kopal
    oj, ma dziedzic dzieciska
    niech mu w lesie kopią

    Oj, stawiał Wojciech sągi
    u szlachcica w lesie
    dał mu za to z wilka łapę
    żonie, dzieciom, niesie

    Oj o chłodzie, o głodzie,
    w tym zielonym borze,
    pracuj, chłopie dzień i noc
    nikt ci nie pomoże

    Oj o chłodzie, o głodzie,
    bez kawałka chleba
    oj nie jadaj, nie gadaj
    pójdziesz wnet do nieba

    Oj skończy się nam, skończy
    nasze mordowanie
    oj, kiej człowiek człowiekowi
    niech wilkiem zostanie

    Oj nie długo się skończy
    nasze mordowanie
    jak Jakubek z chłopami
    zrobi szlachcie pranie

    Oj kończy się nam, kończy
    nasze mordowanie
    oj bo Szela Jakubek
    robi szlachcie pranie”

    https://www.youtube.com/watch?v=OH_77shyAZ8

  89. Panie Redaktorze – diagnoza bardzo celna. W kwestii apelu Jarosława Kaczyńskiego o spokój do wizyty papieża – to kpina. Tu zgoda. Obawiam się tylko, że opozycja kolejny raz da się ograć. Jak to miało miejsce przy okazji debaty w PE i braku mocnego wystąpienia eurodeputowanych PO. Krzyk o Targowicy wystarczy i PiS dalej będzie mógł robić swoje.

  90. Piąta noga
    Freedom House o wizycie Kijowskiego w USA: „Nie jesteśmy sponsorem ani organizatorem tej wizyty… Nie ma mowy o żadnych wykładach Mateusza Kijowskiego… Rolą Freedom House jest służenie jako gospodarz w małych spotkaniach, w których będzie uczestniczyło kilkoro specjalistów z zakresu praw człowieka. Nie będą one prezentowane na forum publicznym i nie zawierają się w nich formalne prezentacje lub przemówienia.”

    Szósta noga
    Marek Magierski: „Barack Obama podejmie oroczystą kolacją przezydenta Andrzeja Dudę.”

    Siódma noga
    Marek Magierski: ‚Nie dojdzie jednak do dwustronnego spotkania Obama-Tusk.”

    Ósma noga
    „Agencja Ratingowa JCR (Japan Credit Rating Agency) podtrzymała ocenę wiarygodności kredytowej Polski na dotychczasowym poziomie „A” dla waluty zagranicznej i „A+” dla waluty krajowej.”

    Łeb
    „Koniec sprawy Kamińskiego oraz byłego szefostwa CBA. Sąd uchylił wyrok i umorzył postępowanie.”

  91. uroczystą

  92. Po kilku dniach ( Wielkanoc ) powracam do mojego jedynego źródła informacji o Naszym Kraju ( mieszkam tu ) . Blog żyje i dostarcza informacji i komentarzy prawdopodobnie niedostępnych w polskich mediach . Dziękując piszącym , odniosę się jedynie do tytułu ” PiS ma cztery nogi ” a i tak ….
    Znam z widzenia tj. publicznych wystąpień kilkadziesiąt osób , być może doliczyłbym się nawet gromady 100 -tu . Z tej gromady żadna Twarz nie kojarzy się jako po prostu sympatyczna , po prostu sympatyczna , a jak otworzy ” DZIUB ” to legitymuje się pisowcem od razu – nie da się słuchać , nie pozwalają innym na swobodną wypowiedź _taka maniera . Padną po własnymi buciorami !

  93. Giez ;
    …a Kraków jest SYMPATYCZNY , właśnie powróciłem . Dziękuję za przybliżenie ( poprzednio wpis DP ) sylwetki Mari Zacharowej od Ławrowa -Słuchałem kilka krotnie . Trudno porównywać z Polskimi czynownikami , Ona sympatycznie o Kerrym .
    Z Pozdrowieniem

  94. Bar Norte
    Jeszcze słowo o rabacji galicyjskiej (link).
    Masz rację, że wypierana jest pamięć walk „o sprawiedliwość społeczną” czy o wyzwolenie spod okupacji niemieckiej. Żołnierze AL, GL, BCh to dziś wręcz wstydliwe epizody, nawet AK już nie jest the best.
    Wszystko to kosztem „żołnierzy wyklętych” (odkrytych na nowo przez PIS w szczególności i w ogóle narodowców wszelkiej maści) , którzy ucieleśniają teraz wszelkie mity narodowo-wyzwoleńcze. Bandziory w rodzaju „Ognia” lub „Burego” to dziś wielkie bohatery.
    http://www.poezje.hdwao.pl/wiersz_2878-slowo_o_jakubie_szeli_bruno_jasienski.html

  95. Oto jak PiSowska propaganda naciąga fakty, selekcjonuje, interpretuje i wartościuje by porażki i błędy PiSowskiej ekipy rządzącej przedstawiać jako sukcesy.
    Prezydencki szef od mediów Marek Magierowski napisał:

    „Barack Obama podejmie uroczystą kolacją prezydenta Andrzeja Dudę.”

    Tymczasem prawda jest taka:

    “march 31 2016

    6:30 PM Heads of Delegation Working Dinner hosted by The Honorable Barack Obama, President of the United States: Nuclear Security Threat Perceptions
    Location: The White House”

    Co oznacza, że prezydent Obama dnia 2016-03-01 podejmie szefów delegacji o godz. 18:30 w Białym Domu roboczą kolacją.

    Medialiści PiSowscy przedstawiają roboczą kolację Obamy z szefami delegacji jako spotkanie z Dudą. A co? Przecież Duda tam będzie. I Obama będzie. A więc o co chodzi, o jakie kłamstwo?

    Magierowski pomijając rolę przyjęcia (zaplanowaną roboczą wspólną kolację) sugeruje osobiste podjęcie Dudy kolacją przez prezydenta. Tymczasem prezydent Obama podejmie kolacją wszystkich szefów delgacji. Z tego, że Duda będzie miał szansę siedzieć przy jednym stole z Obamą nie wynika, że to będzie spotkanie Dudy z Obamą ani to, że Obama podejmie Dudę kolacją.

    Wygłaszanie zawoalowanych kłamstw opakowanych w aluzje i pominięcia, to specjalność PiSowskich prawdomównych funkcjonariuszy.

    Oglądam w TV twarze PiSowców wypowiadających się w sprawie szczytu nuklearnego oraz w sprawie katastrofy smoleńskiej na posiedzeniu komisji obrony narodowej w sejmie. Widzę w nich triumfalizm, wierność Prezesowi oraz amok.
    Pzdr, TJ

  96. Skąd ten kundlizm, się zastanawiam……
    Zabiegamy o jaies laski pańskie?
    Raul Castro nie pozwolił na poklepywanie się po plecach, zatrzymał rękę Obamy.
    A tu takie napraszanie się, nachalne szukanie uznania i prestiżu….

  97. mag

    Dzieki za przypomnienie poematu Bruno Jasieńskiego „Słowo o Jakubie Szeli”.

    Wiesz, z kpiacym dystansem patrzę na manipulacje historią (polityka historyczna). Niewiele mnie to rusza, bo jestem przekonany, że te wszystkie przeinaczenia, zaklamania nie wytrzymają próby czasu.
    Ludzie szukając swojej tożsamości (też politycznej) to wszystko zweryfikuja i sami wybiorą to co im pasuje.
    To co dziś jest odsądzane od czci i wiary, wygumkowane wróci – jak w renesansie.

    Przecież juz przeżywałem takie sytuacje.

    Cieszy mnie, że w tym prawicowym kraju w którym wiecej pieniędzy wydaje się na zakłamywanie historii niż na wywiad powstają takie anarchistyczne projekty jak R.U.T.A. A przede wszystkim serce mi rośnie, że to ludzi interesuje, że odnajdują w takim przekazie coś ważnego dla siebie.

    Przesyłam ci utwór „Z batogami na panów” – ponad 285 tysiecy odsłon na youtube

    https://www.youtube.com/watch?v=SGyAnXfd4Yg

  98. wiesiek59

    „Skąd ten kundlizm, się zastanawiam……
    Zabiegamy o jaies laski pańskie?
    Raul Castro nie pozwolił na poklepywanie się po plecach, zatrzymał rękę Obamy.
    A tu takie napraszanie się, nachalne szukanie uznania i prestiżu….”

    Przyznam, że też odczuwam niesmak.

  99. Bar Norte
    Filmik jest super (ostry, dowcipny itd), ale przeraziły mnie niektóre komentarze.
    Nieźle rodacy (kato-naziolacy) mają narąbane w głowach.
    Wprost strach się bać.

  100. mag
    30 marca o godz. 17:12
    Szanowna Pani,
    zanim zabierze sie Pani do wyszarpywania zdzbla z cudzego oka,
    moze warto byloby usunac belke z wlasnego?

  101. mag
    30 marca o godz. 16:10
    rozumiem, ze dla szanownej Pani bohaterami sa chlopcy z UB.
    (szczegolnie ci scyzorykiem chrzczeni)

  102. mag

    „przeraziły mnie niektóre komentarze”

    Myslisz o tych w poetyce „Komuchy je … ne”, „Lewackie ku … wy” … .

    Mnie one cieszą, bo to dowod, że kolektyw anarchistyczny R.U.T.A trafił piosenką celnie.
    Dobry, bolesny strzał o czym świadczą takie reakcje odbiorcow!
    

  103. mag
    29 marca o godz. 23:48
    Liczę na to, że COŚ się z tego wyłoni.
    Szanowna Pani,
    jak bedziecie dalej tak podskakiwac, to w koncu
    narobicie w gacie. I to wlasnie bedzie to ” COŚ”.

  104. Levar
    30 marca o godz. 17:56
    mag
    29 marca o godz. 23:48
    Liczę na to, że COŚ się z tego wyłoni.
    Szanowna Pani,
    jak bedziecie dalej tak podskakiwac, to w koncu
    narobicie w gacie. I to wlasnie bedzie to ” COŚ”.

    Mój komentarz
    Kurdebele, Levar, ale elegancko przy…łeś tej mag. Tak trzymać, nie damy się. J..ać lewaczki, szczególnie te scyzorykiem chrzczone.
    Pzdr, TJ

  105. mayor 30 marca o godz. 15:15
    No i gitara. Rzeczywistość jednak dopiero przed nami kolego. A ta zraz się zesra przy 500+/-. Inne dobre zmiany dopiero są w przygotowaniu. Polityka zagraniczna nie polega na robieniu min i obrażaniu się na kraj, który jest chwilowo rządzony przez wariata. Mnie interesuje, jak będzie Polska wyglądała po dwóch latach „dobrej zmiany”. Taki właśnie okres jest właściwy dla oceny niektórych działań rządu. Kto czymkolwiek kiedyś zarządzał wie o czym piszę.

    Do pana Passenta mam pytanie w związku z najnowszym felietonem w Polityce. Po raz któryś z rzędu czytam, że Niemcy nazistowskie były państwem, w którym rządził chaos. Nikt nigdy jednak nie dopisał do tej tezy dowodu. Skoro jedno totalitarne państwo miało w szachu prawie cały świat łącznie ze swoimi obywatelami, to coś mi się tu nie zgadza. Chaos to zapanował w Polsce we wrześniu 1939 roku, tuż po wkroczeniu Niemców i ucieczce polskiego rządu. Jeśli coś pokręciłem, to chciałbym wiedzieć co? Nie można ot tak zmieniać znaczenia słów, a tym bardziej wydarzeń.

  106. tejot
    30 marca, g.18:17
    Spoko! Znam niejakiego@ Lewara jak zły szeląg.
    Niczym mnie nie zadziwi, a rozpoznaje się go po ugrzecznionym na sposób knajacki „szanowna pani, szanowny panie”, po którym leci stosowny prawacki bluzg.

  107. Bar Norte
    30 marca, g.17:48
    Dokładnie. „Poetyka” zdradza, z kim mamy do czynienia.

  108. Waldek B
    30 marca o godz. 18:34

    Skoro do ostatniego momentu szła produkcja zbrojeniowa, działała administracja, sądy doraźne, wykonywano polecenia planowego niszczenia, to o chaosie mowy być nie mogło.
    Wojska okupacyjne różnych stron płynnie przejęły administrację niemiecką, łącznie z burmistrzami i radami miejskimi, wykorzystując ją do własnych celów….

    Tez oceniam, że dwa lata i przyspieszone wybory.
    Chyba że czynniki zewnętrzne zmienią to, a na to się zanosi.
    Wystarczy chaos w Europie…….

  109. Stary karaluch, wredny gość,
    Uparcie lazł po władzę.
    Lecz naród, konsekwentnie dość
    W ryj dawał tej łamadze.

    Więc się karakan w norze skrył
    Słysząc narodu gwizdy
    I zamiast siebie (sprytny był)
    Wziął dwie, posłuszne glizdy.

    Lecz gdy oślizgła para glizd
    Wygrała już wybory,
    Gdy ucichł już narodu gwizd,
    Karakan wypełzł z nory!

    I rządzić teraz niby car
    A glizdy wielbiąc pana,
    Dziękując mu za władzy dar
    Wspierają karakana.

    Tak więc Narodzie polski mój
    Robale twoim panem!
    Dwie glizdy cię zrobiły w ch*j!
    Do spółki z karakanem!

  110. Waldek B

    Najprawdopodobniej chodzi o tzw „instytucjonalną anarchię”.

    Poniżej fragment tekstu „Chaos i przyzwolenie. Polikratyczna struktura reżimu hitlerowskiego do 1939 r.” autorstwa Wojciecha Wicherta.

    „W trakcie dwunastu lat istnienia III Rzeszy praktyka sprawowania rządów w ramach nazistowskiego aparatu władzy ujawniła niebywały chaos kompetencyjny pomiędzy poszczególnymi ośrodkami decyzyjnymi w kraju. Rzeczywistość obaliła też mit nazizmu jako omnipotentnego, zuniformizowanego systemu, w którym nie było miejsca na jakikolwiek nieład administracyjny. Ów chaotyczny radykalizm totalitaryzmu niemieckiego stanowił bez wątpienia jeden z wyznaczników dyktatury hitlerowskiej i przyczynił się w pewnym stopniu do osłabienia skuteczności oddziaływania polityki wewnętrznej despotii, nie hamując jednak jej zaskakującej w tych warunkach dynamiki.

    Narodowi socjaliści zbudowali jedyną w swoim rodzaju hybrydę ustrojową, bo tak można nazwać ich dyktaturę, w której propagowany z całą emfazą kult porządku i harmonii nie znajdował potwierdzenia w rzeczywistości życia publicznego. Zjawisko instytucjonalnej anarchii (institutionelle Anarchie) przenikało każdą sferę aktywności nazistowskich Niemiec, poczynając od tzw. dołów partyjnych, przez poszczególne środowiska społeczne, aż po najwyżej postawione instancje nomenklatury.”

    Całość pod linkiem:

    http://histmag.org/Chaos-i-przyzwolenie.-Polikratyczna-struktura-rezimu-hitlerowskiego-do-1939-r.-3084

  111. Gdyby nie te brudne paluchy w literę V. I macie w nagrodę. I ten wasz Duda!
    Stefan Zgliczyński /LMD/
    Pęknięta opona prezydenta Dudy

    Kto dziś pamięta, że w wyborach samorządowych w 2002 r. PiS i PO zawarły porozumienie o wystawieniu wspólnych list do 14 sejmików wojewódzkich, po podpisaniu którego Lech Kaczyński mówił, że „to pierwszy krok do porozumienia politycznego, które obejmie rok 2005″ [1]?
    Mało kto miał wówczas wątpliwości, że nie powstanie prawicowa koalicja PO-PiS, która zabetonuje scenę polityczną na wiele lat. Tym bardziej, że programy obu partii wydawały się identyczne [2]. Okazało się jednak, że Jarosław Kaczyński władzą dzielić się nie lubi i nie ma zamiaru. I że programy partii nie mają tu nic do rzeczy. Zaczął się długi marsz PiS-u i jej prezesa po władzę absolutną, drogą, którą dotychczas lekceważono – polityki historycznej.

    Powstałe w Warszawie Muzeum Powstania Warszawskiego, jedyna inwestycja ówczesnego prezydenta miasta Lecha Kaczyńskiego okazała się – zaskakująco – trampoliną do jego krajowej prezydentury. Dalej już poszło – ustanowienie dnia „żołnierzy wyklętych”, obfite dotacje na antykomunistyczne śledztwa i publikacje IPN-u, nieustający festiwal rocznic związanych z Powstaniem Warszawskim, dowartościowanie „patriotycznych” środowisk kibolskich zapowiadających obalenie rządu Tuska, itd., itp.

    Utarło się, że mitem założycielskim pisowskiej Polski był rzekomy zamach smoleński. Jednak moim zdaniem bez wcześniejszej pracy nad zbiorową świadomością historyczną Polaków, jaką dokonał pion polityczny PiS-u i sympatyzujący z nim prawicowi publicyści i historycy, absurdalna teoria zamachu miałaby podobny zasięg jak kreacjonistyczne publikacje Macieja Giertycha, wysyłane dziś do szkół (choć nie wykluczam, że za parę lat i teoria ewolucji znajdzie się na cenzurowanym).

    „Chylę czoła przed wszystkimi środowiskami, stowarzyszeniami historycznymi, rekonstruktorów, kibiców” – dziękował z okazji Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” Andrzej Duda.

    Historia à la PiS czyli à rebours, w której ci, co walczyli o wyzwolenie i odbudowę kraju zostają potępieni, zaś bandyci z NSZ-u czy NZW, którzy nie podporządkowali się rozkazom AK i czekając na III wojnę światową mordowali Żydów, chłopów i tych, którzy śmieli zacząć odbudowywać kraj, stają się teraz bohaterami.

    Jak mówił Duda: „Żołnierze Wyklęci-Niezłomni, którzy zapisaliście piękne karty w księdze chwały oręża polskiego! Niechaj Wasza postawa będzie przykładem dla nas, dzisiejszych Polaków, i naszych potomnych. Niech Wasze imiona, nazwiska, pseudonimy będą chlubą Waszych rodzinnych miast i wsi. Niech zdobią sztandary wojskowe, patronują ulicom i szkołom. Bo to z Waszej ofiary odrodziła się niepodległa Polska. Cześć i chwała bohaterom!”

    Parę dni później w samochodzie jadącego na narty prezydenta pękła opona. Dwoje wyborców PiS-u z mojego osiedla zaczepiło mnie na spacerze słowami: „No, znowu próbują zabić naszego prezydenta”. Normalną reakcją byłby śmiech, lecz nauczony polityką rządzącej partii, wcale nie było mi do śmiechu. Chwilę później przeczytałem komentarze czołowych PiS-owskich publicystów, Macieja Pawlickiego („Prezydent Duda jest w niebezpieczeństwie”) i Michała Karnowskiego („Należy przyjąć, że próbowano zabić prezydenta”) [3].

    Stalinowska metoda pisania historii na wspak oraz wykorzystywania wypadków do oskarżeń opozycji ma się w Polsce świetnie. A co najgorsze – jest niezwykle skuteczna.

  112. Wypowiedź prezydenta Dudy w USA (wg onet.pl) o uchodźcach w Europie – kolejny przykład osobliwości logiki PiSowskiej:

    „Prezydent zaznaczył, że: „Polska nie zamyka granicy przed nikim, kto szuka schronienia, ale jesteśmy przeciwni narzuconej relokacji uchodźców”. – Nie jest prawdą, że Polska nie chce przyjmować uchodźców. Zadajmy sobie pytanie, czemu jednak uchodźcy chcą jechać do Niemiec – nie do Polski. Nie jest to winą Polski i Polaków – powiedział prezydent, odpowiadając na pytanie Brzezinskiej, dlaczego w Polsce nie ma wielu uchodźców.”

    Mój komentarz
    Zdanie – Polska nie zamyka granicy przed nikim ale jesteśmy przeciwni relokacji uchodźców – ilustruje tę logikę doskonale. Oznacza to zdanie mniej więcej tyle – mogą wszyscy przyjeżdżać do Polski, tylko uchodźców nie ma, bo się nie zgadzamy z relokacją.
    Słowo „relokacja” zostało tu podstawione pod „przyjmowanie uchodźców”. Co umożliwia mówienie, ze białe oczywiście jest białe, ale w pewnych szczególnych przypadkach jest czarne.

    Logika PiSowska nie jest kategoryczna, jest elastyczna, giętka, śliska i nieprzewidywalna. Stojąc przed taką logiką każdy obywatel kierujący się zdrowym rozsądkiem poczuje się totalnym idiotą (oprócz Waszczykowskiego i innych PiSowskich tuzów).
    Ta wypowiedź prezydenta Dudy przewyższa prawdę premier Szydło o milionie uchodźców z Ukrainy przyjętych w Polsce. Kłamanie jak z nut, to dla PiSowskich luminarzy żadna sztuka ani żaden obciach.

    Ostatnio PAD w USA powiedział na konferencji, że w Polsce „opinia Komisji Weneckiej jest badana i będziemy ja implementować”
    Duda będzie implementował opinię Komisji, o której Prezes raczył był się wyrazić, ze ta opinia to absurd i że Komisja nie będzie nam nic dyktować. Kolejny przykład logiki PiSowskiej. Czy z wódką, czy biez wodki – nie razbieriosz.
    Pzdr, TJ

  113. Jedyną kobietą obecną na spotkaniu szefów partii opozycyjnych z prezesem PiS Kaczyńskim zorganizowanym przez marszałka Kuchcińskiego będzie Agnieszka Dziemianowicz – Bąk z zarządu krajowego Partii Razem.
    Poza nią sami faceci.

    Trudno się zresztą temu dziwić, bo zarząd krajowy, kolektywny organ władzy Partii Razem, składa się z pięciu kobiet i czterech mężczyzn.
    I jak twierdzą w Razem nie był to wybór wymuszony parytetem.

    Agnieszka Dziemianowicz-Bąk tak o sobie pisze:

    „Absolwentka filozofii i pedagogiki na Uniwersytecie Wrocławskim, doktorantka w Zakładzie Filozofii Społecznej i Politycznej w Instytucie Filozofii UWr. Asystentka naukowa w Instytucie Badań Edukacyjnych w Warszawie, stała współpracowniczka Ośrodka Myśli Społecznej im F. Lassalle’a we Wrocławiu. Autorka tekstów naukowych i publicystycznych na tematy oświatowe i ogólnospołeczne. Zainteresowania naukowe: filozofia i pedagogika krytyczna, polityka edukacyjna i organizacja systemu oświaty; socjologia edukacji – nierówności społeczne w edukacji, relacja między systemami szkolnymi a strukturą społeczną, mechanizmy edukacyjnej reprodukcji, selekcji i segregacji; problematyka społecznych, politycznych i ideologicznych uwarunkowań edukacji.
    Od lat zaangażowana na polu edukacji – badała działalność oświatową samorządów, działała w organizacjach aktywizujących młodzież z małych miast, zakładała przedszkola na terenach wiejskich.”

    No i załozycielka i członkini władz Partii Razem.

    I foto:

    https://static.goldenline.pl/user_photo/076/user_267084_e3861d_huge.jpg

  114. @ Bar Norte, 16:36
    Duda obrazony przez O’Bombe ?
    To dobrze, 99 % nie bedzie musialo cierpiec za Wall Street i byc miesem armatnim w czasie wymiany rakietowej Kilonia-Kaliningrad.
    Moze PiSiorkom troche krew wroci do glowy i nie beda za srebrniki Wiktorii Nuland budowac
    NATO-Disnaylandu pod Warszawa.

  115. Bar Norte
    30 marca o godz. 18:59

    Strasznie stronniczy ten tekst.
    I wnioski absolutnie błędne.
    Konkurencja pomiędzy poszczególnymi organami władzy, walki o kompetencje pomiędzy organami wywiadu, wzajemna kontrola, podsycanie rywalizacji, to stara gra podwyższająca SKUTECZNOŚĆ dyktatur.

    Przekładając to na współczesny grunt.
    Mamy z 12 agencji wywiadu i różnych służb.
    Przecież jest to DOKŁADNIE to samo co w linkowanym tekście.
    Mamy chaos?
    Nakładanie się kompetencji, rywalizację, brak przepływu informacji?
    To znaczy, że to nieefektywne i w większości krajów demokratycznych jest dyktatura…..

    Ciekawostka.
    CIA zbroi jedne oddziały, Armia inne.
    I obie grupy się naparzają……w walce o terytorium.
    Brak przepływu informacji, uzgodnienia celów, priorytetów?

  116. Sowieckie pomniki znikną. http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/prezes-ipn-sowieckie-pomniki-znikna-z-polskich-miast/p5j7g7
    Barbarzyńscy Hunowie. Rosjanie powinni usunąć pomniki katyńskie i pokazać środkowy palec w Smoleńsku.

  117. Giez
    30 marca o godz. 20:43

    Akcja zrodzi reakcję.
    Nic dziwnego.
    A potem, będzie nasz ulubiony medialny Kalizm……..
    Politycy jakoś dziwnie trudno uzmysławiają sobie, że słowo wylatujące wróblem, powróci wołem. I zasiawszy wiatr- emocje- zbierze się burzę- sankcje, zerwanie stosunków handlowych i dyplomatycznych, a nawet wojnę.
    Podsycanie szowinizmu, obsesje, uniemożliwiają racjonalność w polityce.
    Paradoksem jest, że kraje mniejsze od nas, mające w teorii wchodzić w skład Międzymorza, od tych obsesji są wolne.
    Nie chcą świata zbawiać, tylko robić INTERESY.

  118. Wszystkiego, czego dowiedzielismy sie o totalitaryzmie rosyjskim z Orwella, Kolakowskiego i Solzenicyna
    mozemy sie dowiedziec o Ameryce od jej krytykow – wszystko wyglada dosyc podobnie.
    Polecany jest , dostepny na youtube,wyklad postepowego analityka polityki amerykanskiej, syna pastora, Chrisa Hedgesa
    https://www.youtube.com/watch?v=4MEkuHy29rU&ebc=ANyPxKpHZ4OW1xK0_QwRB0V1_hy3ue8QiFeik2b4DxQboOt_AgPDITT2IueDoX_C8kEUG_stj6QBgEnLjHIeWZ62WomSltX97w.
    Po angielsku, ale to wspolczesna lacina a dla wielu blogowiczow poduczanie sie obcego jezyka zwolni proces starzenia sie.

  119. folwarkPn

    „Duda obrazony przez O’Bombe ?”

    Nie wiem, szczerze mówiąc to mnie to niespecjalnie interesuje.

    Mimo mej sympatii do lewicy amerykanskiej nie widzę powodu by RP miała lokajsko zabiegać o „specjalne stosunki z USA” – np jakieś bazy czy dywizje pancerne.

    Trwająca od kilku dni cała ta awantura PiS-u z AntyPiSem o to kto lepszy w lokajskości budzi moje zażenowanie.

  120. Z leżaka nad basenem, z tarasu chałupy pod strzechą – w Santa Barbara. Z nad urwistego wybrzeża Pacyfiku pisze na iPadzie Wasz czytacz. Szkoda, że Państwo tego nie widzicie. Zapadł zmierzch, który dotrze do Państwa za piętnaście godzin, bo taka jest teraz między nami różnica czasu. Wieje lekka bryza, na horyzoncie – z lewa, zapalają się światła aglomeracji Los Angeles. Cichutko dzwoni lód w kryształowej szklaneczce w napełnionym do połowy (80 gram) „Laphroaig”.

    Dla zmartwionych sankcjami na Putina – i kryzysem rosyjskim, cytuje za dzisiejszym serwisem BBC – wypowiedź p. Petera Thorne, szefa analityków francuskiego Banque Paribas:
    „Rosja ma broń nuklearną, wiec psychologicznie wydaje się ważniejsza, niż naprawdę jest”. Niech się więc państwo tak cholernie nie martwią – tym, że ropa staniała.

    Na wszelki wypadek, gdyby jakiś komisarz miał znowu wypalić ze staranie wyczyszczonej i pozostającej na chodzie konwencjonalnej armaty na krążowniku „Aurora” w Sankt Petersburgu (dawniej Leningrad), pozwolę sobie podać kilka informacji przydatnych w dobie kryzysu:

    Do Norwegii nie radzę jechać, jak wszedzie idiotów prześladują. Za to, na wschodnim wybrzeżu Australii np. Brisbane, zaczyna się właśnie wiosna. W górzystym terenie w okolicach „Góry Kościuszki” kończy się sezon narciarski, a na plażach zaczyna kąpielowy. Temperatura wody na razie do 20 stopni w plusie, ale to się wkrótce poprawi. Kwitną rododendrony i kamelie. Wina „Chardonnay” – rocznik 1997, jakie pojawiły się właśnie w sprzedaży, są wyjątkowo udane. W zbliżających się – za nie długo – wyborach federalnych prawdopodobnie ponownie znajdzie się u władzy rząd głęboko konserwatywny. Zaangażowanie australijskich banków na rosyjskim rynku finansowym jest niewielkie. – Co by tu jeszcze…

    – Aha, do Władywostoku jest stąd około osiem tysięcy kilometrów, do Moskwy prawie czternaście. Gdyby jakiś komisarz z polecenia miał nacisnąć guzik nuklearny, to warto wiedzieć, że przy okazji wypadku w Czernobylu okazało się, że globalne wiatry stratosferyczne zwiewają opad radioaktywny ze wschodu na zachód tj. w kierunku terytorium Kaczej RP IV, przeciwnym od wybrzeży Australii.

    Po za tym. Informacje na temat australijskich wiz imigracyjnych można obejrzeć w abasadzie, ambasada mieści się na Saskiej Kępie, przy ulicy Estońskiej (nomen omen). Na lotnisko Okęcie – na razie – nadal jeszcze można dojechać autobusem linii 175. Zima w Europie ma podobno być w tym roku zajebiście mroźna.

    Właśnie czytam w „Sueddeutsche Zeitung”, że nowy polski rząd, kierowany przez fanatycznego Wodza – Jarosława Kaczyńskiego, szybko i cynicznie rozbudowuje swoją władze. Najbardziej dramatyczny przykład to atak na Trybunał Konstytucyjny.
    – Kaczyński, podobnie jak premier Węgier Viktor Orban, jest wytworem ohydnego, przedwojennego populizmu, będącego mieszanką ksenofobii, antysemityzmu, prawicowego katolicyzmu i ciągot autorytarnych. Osłabia i dzieli EU i jak mu się już z LePen, Faragem, Orbanem i społką uda do końca osłabić – to Rosja powybiera Polaków jak ulęgałki, najpierw Ukrainę, potem Pribaltika, potem czas na demoludy – Wegry, Slowacja i Czechy juz teraz są w karmanie Putina, a na Polskę, która odcina się od EU dużo nie trzeba – Putin zrobi jakiś mały prowokacyjny ruch – i cokolwiek Polska pod rządami kliki PiSu zrobi wtedy zagra w jego ruki.

    a) jeśli Polska zareaguje militarnie – to odciąwszy się od Europy będzie sama (bo przecież Wyszehrad palcem nie kiwnie przeciwko Rosji), a jeden na jednego z Rosją to skończy się tak jak w scenariuszu gruzińskim.
    b) jeśli Polska się ugnie, to Putin tylko przesunie punkt nacisku głębiej – czyli, znowuż Polacy będą kopali uran w Górach Ałnuńskich i złoto w potokach wokół Magadanu.

    Tak więc po rozbiciu Europy przez Kaczego z Le Pen, Farage’a i spółki – Putin będzie miał Polskę dokładnie tam, gdzie chce ją mieć.

    Dziękuję państwu za uwagę. Proszę teraz wracać do robienia tych fantastycznych interesów jabłkami i runem leśnym z Ruskimi, na których tylu z państwa już popłynęło, a wielu jeszcze popłynie.
    Dobranoc państwu.

    La la laaa – Dyskretny podkład muzyczny: najpierw samotna bałałajka, po pierwszych trzech taktach wchodzą połączone orkiestry dęte pierwogo Pułka Gwardyjskich dywizji pancernych i chór Aleksandrowa
    – najpierw piano, potem forte, wreszcie fortissimo:

    Chór:
    Nie sliyszno w sadu
    daże szorati
    Wsio zdieś zamierlo
    Do utra
    Jeslib’ znali wy
    kak mnie dorogije
    Podmoskownyje wiecziera…

    [bis, fortissimo, con fuoco]

    Chór Aleksandrowa stopniowo cichnie, ekran gaśnie (fade to black), wchodzi muzyka poważna – Chopin – Marsz żałobny…
    Dołem czarnego ekranu zaczynają powoli przesuwać się litery:
    P r o s i m y n i e r e g u l o w a ć o d b i o r n i k ó w. Te l e w i z j a P o l s k a S A z a w i e s i ł a n a d a w a n i e n o r m a l n e g o p r o g r a m u, a T e l e k o m u n i k a c j a P o l s k a S A d o s t ę p d o I n t e r n e t u.
    Z a t r z y d z i e ś c i m i n u t p r z e m ó w i w e w s z y s t k i c h p r o g r a m a c h P o l s k i e g o R a d i a i T e l e w i z j i G u b e r n a t o r n a d w i ś l i ń s k o w o j g u b i e r n i g i e n i e r a ł a r m i i D i m i t r i S z o j g u.
    Dźwięk przekręcanego klucza w zamku; fade to black!

    Ps. Przed chwilą. Na Polish-American in audience – w czasie prestiżowego spotkania z ekspertami na spotkaniu w Waszyngtonie, zapytano kapciowego Dude o to, jak Polska ma się bronić przed Anne Applebaum? PodPiSywacz, określił Applebaum jako osobę prywatna z kończącą się wizą wydaną przez Platformę Obywatelską.

  121. wiesiek59

    Każdy kij ma dwa końce.

    To, że władza dyktatorska (w tym przypadku Hitlera) potrafi skutecznie realizować wybrane cele (produkcja zbrojeniowa, wojna itp) wcale nie ozncza, że cały system dyktatorski nie ulega dezintegracji.

    Wiesz, łatwo jest poszczuć kogoś psami, spuscić je z uwiezi ale potem czasem trudno trudno jest nad nimi zapanować. Mimo, że sporo wysiłku się włożyło w tresurę.

    Jesli leniwy uczeń może pozbyć się nauczyciela z którym ma na pieńku po prostu wysyłając na niego donos do którejś z rywalizujących ze sobą w gorliwości policji politycznych to to ma znamiona anarchii.

  122. Tym razem to już nie żadna noga czy ogon, ani nawet łeb, tylko najzwyklejsze jaja. Oczywiście w organie Michnika, bo gdzieżby indziej:

    „Duda miał szczęście. Ogłoszenie planów NATO przypadkiem zbiegło się z jego wizytą w USA.”

    Dla niezorientowanych: chodzi o amerykańską brygadę pancerną dla Europy Środkowo-Wschodniej.

  123. Duda przypadkiem przechodził z tragarzami i wpadł do Obamy po brygadę pacerną. Hahahahahahahaha!

  124. Andrzej Duda w USA: poprzedni rząd naruszył w kraju równowagę ustrojową

    – Oni (rząd PO–PSL – red.) nawet nie ukrywali, że robili to po to, by blokować zmiany, które będzie chciał wprowadzać nowy rząd w Polsce – rząd PiS.
    Jako prezydent sprzeciwiłem się takim działaniom. Poprzedni rząd naruszył w kraju równowagę m.in. ustrojową – powiedział prezydent Andrzej Duda w National Press Club w Waszyngtonie, zapytany o sytuację wewnętrzną w kraju w kontekście sporu o Trybunał Konstytucyjny.- cytat z internetu.
    Jak należy rozumież „równowagę ustrojową”- naruszoną przez Platformę ? Czyżby PiS reprezentował wyznawców innego ustroju. O tych różnicach ustrojowych wyborcy powinni się dowiedzieć przed wyborami. Czy do tych różnic można zaliczyć zimnowojenną propagandę przypominającą czasy PRL-u , tylko kompas polityczny obrócił sie o 180 stopni ? Czy Polska musi tak operetkowo umizgiwać się do globalnych graczy?

  125. Z perspektywy Ameryki i jej prezydenta problem w jak duzym towarzystwie bedzie obiadowal prezydent z dawnego bloku wschodniego nie istnieje. I to nie z powodu jego nazwiska czy przynależności organizacyjnej, albo niesłusznych metod.
    Ciagle czytam o tym zbrodniczym kraju Ameryce , kolejnym zbrodniczym prezydencie. To tylko sie cieszyc, ze dumny Polak nie bedzie musial podawac reki. Hm..Chyba jednak bedzie musial,

  126. Giez; 20:43.

    No coz, pomniki moze i znikna a razem z nimi moze tez zniknac
    Polska panstwowosc.Na wielkiej szachownicy swiata Polska to
    malo znaczacy pionek ktorego w odpowiednim momencie poswieci
    sie dla innych wyzszych celow.Napewno za Polske nikt umieral nie
    bedzie a tym bardziej plakal.
    http://www.kresy.pl/publicystyka,analizy?zobacz/dlaczego-reset-polsko-rosyjski-lezy-w-naszym-interesie

  127. Jewropa jaka znamy i pamietamy to juz przeszlosc.

    https://www.youtube.com/watch?v=G1RieIRFqN0

  128. narciasz
    30 marca o godz. 21:51
    A ty trzeźwy jesteś? Bo ten twój tekst jakiś taki dziwny… jakby przestarzały i spleśniały.

  129. Ukazał się nowy numer ZDANIA. /tylko w empikach/ Jak świeże powietrze. W nim wywiad z profesorem Marianem Stępniem. Pisze m.in. „Pamiętam lata, a przypadają one na okres Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, w których mimo wszystko istniała bariera wstydu, granica publicznego głoszenia kłamstwa, bezkarnego obrzucania się oskarżeniami i obelgami, cynizmu i obłudy.”
    „Bariera wstydu” która znikła w waszej wolnej Polsce.

  130. Bar Norte 30 marca o godz. 18:59
    Ja się mogę zgodzić z tym, że w państwie nazistowskich Niemiec panował pewien dualizm władzy. Z jednej strony Hitler nie zlikwidował sprawnie działającej administracji łącznie z policją i sądownictwem, a z drugiej utworzył formacje typu SA, SS i gestapo, które nie były częścią szeroko rozumianego aparatu państwa, podlegającego tym samym prawom. Tak było np. w podejściu do „kwestii” żydowskiej na terenie niemieckiego państwa. Ostateczne rozwiązanie tego „problemu” miało miejsce tam, gdzie Niemcy zniszczyli państwo, albo władze napadniętego państwa „abdykowały” (uciekły, udały się na emigrację). Dla porównania weźmy Danię (rząd trwał, nie abdykował) i Holandię (tu odwrotnie, nawet królowa udała się na emigrację). Skutek był taki, że Żydzi duńscy uratowali się prawie wszyscy, a holenderscy nie. Anarchia miała więc swoje granice i można powiedzieć, że chaos był ściśle reglamentowany („instytucjonalny”).
    wiesiek59 30 marca o godz. 18:43. To opis działania tego systemu do ostatnich dni na gruzach Berlina. W tym przypadku nie może być już mowy o jakimkolwiek chaosie, a osławione powiedzenie: „nasze wojska wycofały się na z góry zaplanowane pozycje” tylko potwierdzają żelazną wolę toczenia wojny do ostatniego żołnierza.
    Istotnie, po wojnie Niemcami administrowali ci sami ludzie, którzy robili to w III Rzeszy. Adenauer na taki zarzut odpowiadał: „nie ma wyjścia, trzeba pracować z tymi ludźmi, których się ma”.

    W podsumowaniu tego trójgłosu nasuwa mi się pytanie o mechanizm napędzający takie państwo i jego obywateli. Stawiam tezę, że tym mechanizmem był STRACH.

  131. Waldek B
    31 marca o godz. 9:31

    To się nazywa „Syndrom oblężonej twierdzy”……
    Konsolidacja społeczeństwa wobec zagrożenia zewnętrznego, wokół wodzów.
    Zagrożenie może być realne, bądź wyimaginowane, stworzone przez medialną propagandę.

    Co mamy obecnie?
    Moim zdaniem, powtórkę z rozrywki.
    Zagrożenie rosyjskie jest imaginacją, zagrożenie terroryzmem realnością- choc niekoniecznie w Polsce.
    I na tych dwóch nutkach będzie się w Europie grać, konsolidując władzę i zwiększając kontrolę nad populacją.
    wszak, nie czas żałować róż gdy płoną lasy…..

    Widzę też spore analogie pomiędzy obecną Brukselą a ówczesnym Berlinem.
    Nakładanie się kompetencji poszczególnych urzędów, rozmycie odpowiedzialności, wielość instytucji, sprzeczne decyzje, bezwład biurokratyczny, służby bez wymiany informacji.

    Ale obecne zagrożenie zewnętrzne wynika z paru dekad działań kilku krajów europejskich, destabilizujących sytuację na naszych granicach, w imie interesów własnych korporacji.
    Całej Afryki nie przyjmiemy w Europie, ani Azji……

  132. wiesiek59 31 marca o godz. 10:50
    Tak, Bruksela jest wymarzonym miejscem do zamachów terrorystycznych. Władza w Belgii jest miękka i nie zawsze obecna. Każde wybory to gehenna wyłaniana rządu, który będzie odpowiadał Walonom i Flamandom. Jeśli jednak ktoś chce mi wmówić, że w tym państwie rządzi anarchia i chaos, to ja chciałbym ten belgijski bajzel przenieść do Polski. Kto nie wierzy, niech wsiada w autobus (są bezpośrednie połączenia) i przekona się sam, gdzie faktycznie panuje bajzel i totalne pomieszanie z poplątaniem u urzędach państwowych.
    Ale to tak tylko na marginesie do twojego komentarza. Zastanawiam się, czy burzenie sielanki w krajach o ustabilizowanych demokracjach jest tylko i wyłącznie rosnącym rozczarowaniem młodzieży z krajów muzułmańskich Bliskiego Wschodu i Północnej Afryki? Pytam: czym wielkim korporacjom i rynkom finansowym potrafiącym zmieniać demokratycznie wybranych premierów, czy w ogóle mieć najbardziej ważący głos w demokratycznych wyborach, ta atmosfera ciągłego zagrożenia nie jest przypadkiem bardzo na rękę? Może mi ktoś zarzucić pisizm (wiara w spiskowe teorie), ale wielki biznes nie kryje przecież, że najlepiej interesy mu się robi w Chinach i innych krajach, w których demokracja i całe te prawa człowieka są im kulą u nogi. Prawdziwym wrogiem demokracji i wolności nie są muzułmańscy terroryści. Oni stanowią tylko pretekst do złapania nas za ryj i wyżęcia jak mokrą ścierkę. Można oczywiście zadawać pytania: kto zaczął? Jak już będziemy wiedzieli, to co dalej?

  133. Następny przykład logiki PiSowskiej – premier Szydło oznajmiła, że publikowanie wyroku TK jest łamaniem Konstytucji
    Premier Szydło (wg onet.pl):
    „- Nikt i nic mnie nie zmusi do tego, żebym łamała konstytucję i żebym postępowała wbrew prawu – mówiła w „Sygnałach dnia” w Pierwszym Programie Polskiego Radia Beata Szydło. Premier tymi słowami odpowiedziała na słowa prowadzącego program, że część opozycji mówi o postawieniu premier przed Trybunałem Stanu, jeśli ta nie opublikuje wyroku Trybunału Konstytucyjnego ws. ustawy naprawczej.”

    Po tym gorącym zaprzeczeniu (Prezes się ucieszy) premier Szydło kładzie na stół propozycję:

    „Premier wyraziła także nadzieję, że dojdzie do porozumienia w sprawie TK. – Ze strony rządu i PiS jest próba poszukiwania dialogu.”

    Jak premier Szydło chce osiągnąć porozumienie i z kim?
    Skoro publikacja wyroku TK (nakazana przez Konstytucję) jest określana przez nią (wedle życzeń i sankcji Prezesa) jako łamanie Konstytucji, a Prezes powiada, że opinia Komisji Weneckiej o posunięciach PiSu względem TK jest absurdalna i nie będzie nam nikt dyktował, co mamy robić? O jakim porozumieniu mówi PBA, jeśli TK wydający orzeczenie w sprawie niekonstytucyjności ustawy jest nazywany przez prominentów PiSu zgromadzeniem prywatnym panów przy kawie i ciasteczkach, a orzeczenie TK jest prywatną opinią tych panów?
    Czy PBS ma obywateli za idiotów, a prawo za czyścidło, które zmazuje agresję i ignorancję PiSu? Może Prezes ma, lecz dlaczego premier Szydlo powtarza toczka w toczkę jego szaleńcze argumenty? Nazywanie łamania Konstytucji (nie publikowanie wyroku TK) spełnianiem nakazu konstytucyjnego jest robieniem z obywateli idiotów.

    Nawiasem mówiąc duża część obywateli PiSowców (a także niePiSowców) nie ma zielonego pojęcia o trójpodziale władzy. Gdy jest mowa o tym, to na twarzach widać ironiczne uśmieszki – o, mądrala, będzie nas pouczał o jakimś tam trybunale, są ważniejsze sprawy w państwie, itd. Z tej ignorancji obywatelskiej (nie tylko w sprawie trójpodziału władzy i roli TK w państwie, ale także w innych dużo łatwiejszych prostszych sprawach) PiS korzysta pełnymi garściami.

    Premier państwa wychodzi na arenę, gada niedorzeczności, wmawia ludziom, że te niedorzeczności są narzucone przez konstytucję (nie publikowanie opinii kilku gości spotykających się przy kawie i ciasteczkach). I nic. A co ma być, jeśli duża część obywateli popierających jedyną prawną i sprawiedliwą partię nie wie o czym mowa?

    A Waszczykowski wyjaśnia w kraju po wizycie w USA, w kontekście łamania prawa przez PiS, że Amerykanie są źle poinformowani, nie rozumieją naszego programu reform.

    Liderzy PiSu i masy PiSu unisono – to nie PiS łamie prawo, PiS naprawia Polskę, a Amerykanie tego nie rozumieją, Komisja Europejska nas nie rozumie, Parlament Europejski rozumie częściowo (np. poseł Farage, posłowie nacjonalno-socjalistyczni z innych krajów), Komisja Wenecka nas nie rozumie. Wszelkie krajowe gremia – Sąd Najwyższy, Rzecznik Praw Obywatelskich, Rada Sądownictwa, Rady Uniwersyteckich Wydziałów Prawa nie warte są nawet wzmianki, tak bardzo nie rozumieją te wszystkie profesory).

    Sami idioci. Takie proste sprawy, tyle razy rząd tłumaczy, że przestrzega konstytucji, chce naprawiać państwo, jest gotów do kompromisu, do porozumienia, a oni wciąż swoje. Nie rozumieją.
    Pzdr, TJ

  134. Jaki jest nasz stan posiadania w dobie zewnętrznych zagrożeń?

    Mamy 28 krajów na różnym poziomie rozwoju, systemów prawnych, niekompatybilnych systemów łączności, uzbrojenia, siły militarnej.
    W każdym z nich działa od kilku do kilkunastu służb wywiadu i kontrwywiadu.
    Brak jest scentralizowanego rządu, dowództwa, wymiany informacji.
    Różne są interesy geopolityczne, stopień zaangażowania militarnego i służb, w ościennych krajach będących strefą zainteresowania.

    Reasumując.
    Burdel jest znacznie lepiej zorganizowany, o standaryzacji i zarządzaniu nie mówiąc….

  135. tejot
    31 marca o godz. 11:38

    Piszesz ładni i logiczni.
    Tyle że nie bierzesz pod uwagę systemu panującego w każdej sekcie.
    Źródłem prawa jest Prorok.
    To co było PRZED prorokiem, się nie liczy.
    Świat widziany z tej perspektywy, tworzony zgodnie z widzimisię, nie musi być realny.
    Ale akolici do tej wizji będą go się starali dostosować.
    „Na początku było Słowo”……

    komuna łamała kręgosłupy, przyciągała idealistów i konformistów, karierowiczów i cyników. przerabiamy powtórkę z rozrywki- obecnie.
    tyle że tamta formacja sporo zrobiła dla większości ludzi, z przyczyn doktrynalnych.
    Obecna formacja też coś zrobi, ale głównie dla własnych członków.

  136. Wiesiek, przepraszam, ale czy Ty przypadkiem nie byłeś słuchaczem szkoły dla służb specjalnych?
    Narracja totalna, ślizganie się po poiltyce i geopolityce, syntezy żywcem wzięte z programów szkoleń specjalnych, itd.
    Pzdr, TJ

  137. Waldek B

    „Ja się mogę zgodzić z tym, że w państwie nazistowskich Niemiec panował pewien dualizm władzy”

    To nie tylko o to chodzi. Autor zalinkowanego tekstu zwraca równiez uwagę na mnożenie organów władzy, dokładanie im kompetencji w związku z totalną ingerencją państwa w życie ludzi.
    Własnie ta ingerencja państwa równiez w sfery wrażliwe człowieka, zwykle autonomiczne przynosi skutki niespodziewane, niepożądane z punktu widzenia państwa.
    Głównie tworzenie społecznych mechanizmów obronnych, alternatywnych wobec oficjalnych. Na które składa się również wykorzystywanie instrumentów dyktatury wbrew intencjom jej tworców. To jest własnie owa anarchia czyli stan chaosu i nieporządku. To jest to drugie życie społeczne.

    Polecam ci ksiązkę „Historia społeczna III Rzeszy” autorstwa Richard Grunberger. Autor sporo miejsca poswieca dezintegracji dyktatorskiego systemu – dezintegracji będącej jego logiczną konsekwencją.

    Polecam też cykl powieści Philipa Kerra („Marcowe fiołki”, „Niemieckie requiem” ….) w których autor koncentruje się w różnym czasie na owej anarchicznej „szarej strefie” państwa hitlerowskiego – zarówno w Berlinie, jak i terytoriach okupowanych czy okołofrontowych. Świetnie, z poczuciem czarnego humoru wychwytuje absurdalność życia codziennego mieszkańców Niemiec.

    Na koniec piszesz:

    „nasuwa mi się pytanie o mechanizm napędzający takie państwo i jego obywateli. Stawiam tezę, że tym mechanizmem był STRACH.”

    Oczywiście.
    Choć należałoby uzupełnić, że w ostatecznym rozrachunku STRACH jest mechanizmem napedzającym każde państwo. Bo państwo w ostatecznym rozrachunku to przemoc.

  138. @ Giez , 9:15
    Niezalezni amerykanscy dziennikarze boleja nad zniknieciem dziennikarstwa sledczego.
    Po ujawnieniu nielegalnej sprzedazy broni do Iranu, NEOLIBERALOWIE zmienili prawo prasowe.Obecnie media przestawione sa z wiadomosci na rozrywke.
    Amerykanie zazdroszcza Anglikom takich programow , jak BBC Hardtalk, ktory mozna tez obejrzec
    we fragmentach na youtube.
    W tym wywiadzie doradca Dudy, Krzysztof Szczerski tlumaczy, czy Polska pozwoli na czesciowe odbieranie
    zapomog dla robotnikow zostawiajacych dzieci w kraju.
    Plusem jest, ze PiS mowi lepiej po angielsku niz PO.
    https://www.youtube.com/watch?v=Q0P3Rpx2sS4

  139. tejot
    31 marca o godz. 12:29

    Niestety, nie byłem…..
    Ale, lubię czytać i wyciągać wnioski.
    Poza tym, mam dość szerokie spektrum zainteresowań…..

    Jeszcze jakieś insynuacje?

  140. wiesiek59
    31 marca o godz. 14:41
    tejot
    31 marca o godz. 12:29
    Niestety, nie byłem…

    Mój komentarz
    Wiesiek, to prawda, że ośmieliłem się i przesadziłem. Przepraszam.
    Pzdr, TJ

  141. Jeszcze raz odnośnie sformuowania o „murzyńskości użytego przez polskiego ministra spraw zagranicznych…

    Jackson Diehl, sygnalizuje słusznie na Twitterze rasistowski oraz anty-amerykański aspekt tej prostackiej wypowiedzi.

    Mało logiczne próby obrony ministra Waszczykowskiego czynione poprzez naszych patriotów pod wypowiedzią Diehla, polegają głownie na zmiękczaniu negatywnego znaczenia polskiego terminu „Murzyn”, rzekomo pozbawionego pogardliwego tonu słowa „Negro”.

    Jest w tym owszem cień prawdy, jednakże, o ile pamięć mnie nie myli, oprócz tradycyjnej semantyki tego słowa (Bambo), funcjonuje na Wisłą specyficzne, używane w drugim obiegu określenie „murzyn”, w pełni pokrywające się z pogardliwym terminem typu asfalt lub czarnuch. Czyli, jeżeli polski klasyczny żul chce komuś serdecznie dowalić bez użycia pięści, to chętnie krzyczy: „ty p-dolony murzynie!”.

    Generalnie, bigoteria oraz prostactwo szefa MSZ mnie nie dziwi, jest bowiem immanentną częścią kodu kulturowego pielęgnowanego pod strzechą, w wielkiej płycie, małej płycie, na kruchcie, na wiejskiej i miejskiej. Wszędzie.

    Tolerowane jest to również na blogach Polityki. Pod auspicjami wolności słowa (a może i słabnącej bottom line) – rasistowskie występy wszelkich padalców, gwintów, faliczów, indoorów itp. podobnych folwarków – stanowią pewien złoty, polski standard.

    Waszczykowski, może i pisogenny…ale przecie to dobry chłop, prawdę gada. Swój człowiek.

  142. tejot
    31 marca o godz. 15:29

    Zaczynasz moim zdaniem trącić PiSowskim myśleniem.

    Nie może być tak, że ci którzy służyli swą wiedzą Polsce przed rokiem 1989, mają być sekowani i piętnowani.
    I to przez nieudaczników rządzących obecnie.
    A do wywiadu nie trafiali durnie, w przeciwieństwie do czasów współczesnych….

    Jaką mamy obecnie selekcję kadr w Państwie?
    Jakie są kryteria MERYTORYCZNE?

    Ciągnąc dalej pewien wątek.
    Pokonanych w czasie II światowej zaprzęgnięto do służenia swym krajom, często na tych samych stanowiskach.
    Efektem była szybka ścieżka rozwoju, przestawienie Niemiec, czy Japonii z gospodarki wojennej na pokojową.

    Nie postapiono tak w Iraku, czy Afganistanie, rozwiązując wszelkie formacje i partie związane z poprzednim układem politycznym.
    Więc powstały nowe, niedoświadczone struktury.
    I bajzel mamy do dziś……
    Próżnię władzy trudno szybko zastąpić, szczególnie narzucając z zewnątrz model nie przystający do warunków lokalnych.
    Marzeniem wielu Styropianowców było dokonanie czegoś takiego w Polsce.
    W krajach ościennych widzimy skutki realizacji takich koncepcji.

    Ps.
    Podobno w Polsce brakuje 70 000 lekarzy….
    Co wykształcimy na nasz koszt, wyjeżdżają na zachód….
    Metropolie drenują peryferia z wszelkich zasobów, a durnie polityczne się cieszą.

  143. W opinii Marii Zacharowej to cynizm i wandalizm. http://pl.sputniknews.com/polska/20160331/2433871/MSZ-FR-Zacharowa-pomniki.html
    Dodałbym, przekroczenie bariery wstydu.

  144. Brak mi słów. Chociaż niezupełnie. Oto kilka: nonsens, farsa, przekręt, lipa, parodia. kpina. Znalazłoby się ich więcej, ale na razie te powinny wystarczyć do opisania oficjalnej wersji zamachów w Brukseli z ubiegłego tygodnia.

    Za wybuchami na lotnisku i stacji metra stali, jak nam powiedziano, zamachowcy-samobójcy. Jednak przewaga urazów kończyn dolnych w obu wypadkach silnie wskazuje na to, że bomby były podłożone na podłodze, a nie podczepione do klatki piersiowej jakiegoś dżihadysty o błędnym wzroku, z rodzaju tych, co to pojawiają się jedynie w dzikich fantazjach ważniaków z NATO.
    https://pracownia4.wordpress.com/2016/03/30/9618/#more-9618
    ===========

    Wina Putina?
    A może, GLADIO- reaktywacja?

    Pozostaje sobie zadac nieśmiertelne- cui bono?
    Kto jest beneficjentem strachu wywołanego w społeczeństwie Europy?
    Jak można ten strach wykorzystać?
    Kto zarobi?

  145. Ataki terrorystyczne od 1 stycznia do 22 marca 2016 r.:

    Bliski Wschód

    Kraje: Afganistan, Irak, Izrael i Palestyna, Libia, Arabia Saudyjska, Syria, Turcja, Jemen
    Zamachy: 99
    Ofiary śmiertelne: 1701

    Afryka

    Kraje: Burkina Faso, Burundi, Kamerun, Czad, DR Kongo, Egipt, Wybrzeże Kości Słoniowej, Libia, Mali, Republika Nigru, Nigeria, Somalia, Sudan, Tunezja
    Zamachy: 66
    Ofiary śmiertelne: 739

    Azja Południowa i Południowo-Wschodnia

    Kraje: Indie, Indonezja, Laos, Filipiny, Pakistan, Tajlandia
    Zamachy: 25
    Ofiary śmiertelne: 128

    Europa

    Kraje: Belgia, Francja, Irlandia, Irlandia Północna, Rosja, Szwecja
    Zamachy: 9
    Ofiary śmiertelne: 40

    Ameryka Północna i Południowa

    Kraje: Kanada, Urugwaj
    Zamachy: 2
    Ofiary śmiertelne: 1
    https://pracownia4.wordpress.com/2016/03/31/zejdzmy-na-ziemie-to-muzulmanie-sa-glownymi-ofiarami-terroryzmu/
    ============

    Takie, dość sensowne zestawienie.
    Nasz poziom zagrożenia to pikuś, w porównaniu z innymi krajami świata.
    a w większości z nich działają znajome nam fundacje i inne…macki…

  146. Prezes ojcem i matką, wzorcem i reżyserem, dzisiejszym trendsetterem
    Duende napisał
    „Waszczykowski, może i pisogenny…ale przecie to dobry chłop, prawdę gada. Swój człowiek.”

    Mój komentarz
    Brak inteligencji społecznej oraz związanej z nią inteligencji emocjonalnej, to podstawowy niedostatek PiSowców. Przez ten brak przychodzi im z trudnością rozumieć drugiego człowieka, z łatwością kłamać, z poczuciem lepszości obrażać, propagować nienawiść jako emocję usprawiedliwioną, z poczuciem pełnej satysfakcji określać innych jako pochodzących z niższego podwórka, a siebie samych jako wychowanych na wyższym podwórku, patrz gestykulacja Prezesa przy okazji jednej z jego wypowiedzi o Tusku, którą zademonstrował, gdy chciał pokazać niższość Tuska względem siebie oraz niedawne głośne wypowiedzi Prezesa o gorszym sorcie Polaków noszących w sobie gen zdrady (KOD), jak też najświeższa teoria Prezesa (wygłoszona na antenie Superstacji) o elitach polskich jako elemencie najbardziej zdemoralizowanym i podłym. Jak zwykle u Prezesa teoria jest wykładana insynuacyjnie, mętnie, z olbrzymim ładunkiem pogardy i hejterstwa:

    „ W każdym społeczeństwie jest taki element najbardziej zdemoralizowany, podły, animalny i powtarzam – tutaj się niczym nie różnimy od innych. No i ten element, ta część społeczeństwa nie może być nigdy traktowana jako całość. No bo to nasi wrogowie bardzo często próbują sprowadzić Polaków to tego – doprecyzował Kaczyński i ocenił, że grupa ta jest wystarczająco liczna, aby „mogli np. w internecie bardzo dużo zrobić.
    – Tym bardziej, że powtarzam, ta kultura, która jest dzisiaj forsowana i te sygnały, które idą o tzw. tutaj trzeba użyć wielkiego cudzysłowu – elit – zachęcają do tego. To jest bardzo smutne i, można powiedzieć, żałosne, ale tak jest – ocenił prezes PiS.”

    Prezes nadaje ton swoim hejterstwem, kompleksem niższości, syndromem oblężenia, pogardą dla partnerów politycznych, ksenofobią mocno zawoalowaną, ale dostrzegalną (wypowiedź o uchodźcach – roznosicielach chorób i pierwotniaków).

    Pozostałym liderom PiSu na stanowiskach rządowych pozostaje tylko kukiełkowanie. Co jest gorliwie wypełniane przez nich bez słowa sprzeciwu, bez jakiejkolwiek aluzji, że mi niewygodnie w tym kostiumie, że sznurki uwierają, itd.

    Proszę zauważyć, że Prezes wprowadził do obiegu nowy termin – „element animalny”. Prezes lubuje się w takich neologizmach-eufemizmach. To jego konik, objaw, sygnał o wysokiej inteligencji wysyłany dla swojego ludu.
    Pzdr, TJ

  147. Petru widzi światełko w tunelu. Ma sokoli wzrok albo wręcz przeciwnie

  148. wiesiek59 31 marca o godz. 16:24
    Nie może być tak, że ci którzy służyli swą wiedzą Polsce przed rokiem 1989, mają być sekowani i piętnowani.
    I to przez nieudaczników rządzących obecnie.
    A do wywiadu nie trafiali durnie, w przeciwieństwie do czasów współczesnych….
    =================================
    Bolesnie przekonali sie o tym amerykanie za sprawa M.Zacharskiego
    W/g Wikipedi :
    Zacharski zdołał kupić za pieniądze polskiego wywiadu najbardziej poufne informacje m.in. budowy systemów radarowych, rakiet oraz samolotów, plany najnowocześniejszych systemów radarowych dla lotnictwa, w tym dla bombowców B1 i B2, rakiet Phoenix, Hawk i Patriot i wielu innych tajemnic wojskowych

  149. Czy jednak Mossad mógł nie mieć oporów moralnych posługując się nazistą? – Absolutnie. Operacja była jak najbardziej uzasadniona dla zachowania bezpieczeństwa Izraela – wyjaśnił agencji DPA Efraim Zurof, szef Centrum Szymona Wiesenthala w Jerozolimie, instytucji zajmującej się poszukiwaniem nazistowskich zbrodniarzy. Przy tym Otto Skorzeny nie został po wojnie oskarżony za zbrodnie.
    http://www.rp.pl/Swiat/303309916-Haaretz-Mossad-korzystal-z-uslug-nazisty-do-mordowania-wrogow-Izraela.html
    ==========

    Doceniają najlepsi FACHOWCÓW……
    Gdzie byłby program kosmiczny Apollo, bez von Brauna?

  150. Wiesiek59
    Specjalisto od agresorów amerykańskich, pogromco zbrodniczego kapitalizmu i neoliberalizmu, który sprowadza sama nieszczęścia, także na durną UE z jej chybionym projektem multi kulti!
    Zstąp trochę na ziemię, to znaczy rozejrzyj się wokół, co się dzieje w twoim kraju, w twoim mieście.
    Zanim i my padniemy ofiarą terroryzmu z zewnątrz, możemy skoczyć sobie do oczu TU i TERAZ.
    Powodów jest coraz więcej.
    Każdy kolejny dzień przynosi coś nowego, najczęściej szokującego w ramach demokratury PIS, kpin z Konstytucji, pogardy dla opozycji (już ruszają procesy w ramach zemsty za 8 lat pauzowania) i forsowania radykalnych pomysłów, na które nie ma społecznego przyzwolenia.
    Zdobycie większości parlamentarnej 18% poparciem społecznym (głosowało 50% uprawnionych) nie oznacza, ze hulaj dusza, piekła nie ma.
    Właśnie zagraża polskim kobietom całkowity zakaz aborcji, łącznie z penalizacją. Gdzie na świecie, nie mówię o Europie, ktoś forsuje tak barbarzyńskie prawo?
    Chętnie się dowiem. Kraje arabskie (i to chyba nie wszystkie), Malta?
    Było tak w Rumunii za Czauczesku i wiadomo, jak się skończyło.

  151. mag
    31 marca o godz. 18:44

    Moje miasteczko ma sie dobrze, choć ubyło z niego 40 000 ludzi.
    Jest rządzone szóstą kadencję przez tego samego prezydenta.
    I powoli, bez szumu i hałasu, kolejne problemy zostają ponadpartyjnie rozwiązywane.
    Centrum pozbyło sie sklepów, ich miejsce zajmują banki i apteki- jedyne będące w stanie zarobić na czyn w centrum firmy.
    To ogólnoświatowa tendencja.

    Jak już po sąsiedzku pisałem, jeżeli kobiety nie wezmą w swoje ręce tego problemu, zostaną dodatkiem do macicy.
    Posłowie też mają żony, córki, kochanki, ale tej grupy problemy płodności nie dotyczą. Stać ich…..
    Gołodupce i niewykształcone, będą miały spory problem.
    Najbiedniejszym zawsze wiatr w oczy, a bogatym diabeł dziecko w kołysce kołysze……

  152. Przeczytałem uważnie relacje chyba wszystkich uczestników dzisiejszego spotkania u marszałka Kuchcińskiego – zarówno przedstawicieli partii opozycyjnych z parlamentu oraz pozaparlamentarnych jak partii rządzącej.

    Miedzy wierszami wypowiedzi mozna odnaleźć istotę zarysowanego kompromisu w sprawie TK.

    W największym skrócie polegać ma on na opublikowaniu orzeczenia TK w zamian za poparcie zupełnie nowej ustawy o TK czyli zmiany konstytucji.
    Jak rozumiem sporne politycznie orzeczenie TK ma być opublikowane niejako przy okazji zmiany prawa dotyczącego TK i w momencie, gdy nie bedzie mieć już żadnego znaczenia.
    Takie rozwiązanie pozwoli PiS-owi wyjść z twarzą z pata wokół TK (dobra wola), uniknąć w przyszłości ewentualnych konsekwencji (Trybunał Stanu) oraz uzyskać wiekszy wpływ na nowy TK.

    Zaś partiom opozycyjnym, zarówno parlamentarnym jak i pozaparlamentarnym, które dązyć będą do owego kompromisu pozwoli mieć wpływ na kształt zmian i obsadę przyszłego TK.

    Odnoszę wrażenie, że wszystkie partie opozycyjne, poza PO, są skłonne poprzeć takie rozwiązanie co czyni go realnym.
    Zresztą nie mam jasnosci jak jest z PO, bo uczestnicy rozmów sugerują, że przewodniczący Schetyna co innego mówił w ich trakcie a co innego po obradach – do dziennikarzy.

    Tak to widzę na dziś.

  153. @wiesiek59
    31 marca o godz. 18:54

    W praktyce całkowity zakaz aborcji obowiązuje już dawno, tj. od czasu objęcia władzy przez PO-PiS, czyli spółkę Radia Maryja i Opus Dei.

    Za SLD „kompromis” był respektowany, a polscy lekarze bez obaw dokonywali aborcji na życzenie za pieniądze. W 2005 to się zmieniło, ale w tym samym czasie Polska weszła do UE, no i polskie kobiety przyzwyczaiły się, że aborcja jest dozwolona i łatwo dostępna, ale za granicą i za pieniądze. Nawet te, którym „należy się” aborcja w przypadkach teoretycznie dozwolonych, wolą skorzystać z tej opcji, bo inaczej mogą się nie doczekać – szpitale robią co mogą, żeby do takiej aborcji nie dopuścić, zasłaniając się „klauzulą sumienia” (jest to m.in. zasługa bohatera „obrońców demokracji”, niejakiego Rzeplińskiego, który dostał za to order od Watykanu). W rezultacie dochodzi do takich sytuacji, jak aborcja uszkodzonego płodu w 24 tygodniu, czyli na etapie, w którym w Polsce normalnie ratuje się wcześniaki, no i katole znowu zyskują argumenty za swoimi paranoicznymi teoriami.

    Czy polskie kobiety wyjdą wreszcie na ulicę? Wątpię. W Irlandii też nie wychodzą, bo się przyzwyczaiły, że ciążę zawsze można przerwać w UK. Chyba że któraś nie zdąży, jak ta Irlandka hinduskiego pochodzenia (więc nie katoliczka), którą kilka lat temu zamordowali katoliccy konowałowie-zwyrodnialcy: choć było wiadomo, że i tak płodu nie uratują, nie chcieli go usuwać zanim sam „umrze”, no i w końcu „umarł”, ale razem z kobietą. Potem były jakieś manifestacje na ulicach, ale katoliccy konowałowie-zwyrodnialcy nie ponieśli żadnych konsekwencji, sąd ich uniewinnił. U nas będzie tak samo.

  154. Wiesiek59
    Bez pomocy mężów, kochanków, teściów, synów nie uda się odspawać klechów i partii rządzącej od , za przeproszeniem, macic.
    Przecież to faceci w sejmie (nie pomogły nawet „parytety”) mają dziś głos decydujący, odwdzięczając się kk za wparcie w zdobyciu władzy. Oni głownie akceptują barbarzyński kształt jeszcze bardziej restrykcyjnej ustawy antyaborcyjnej.
    Premierka Szydło i jeszcze parę innych kretynek z prawicy to tylko „pożyteczne idiotki”.
    Uważasz, że w XXI wieku polskie kobiety powinny walczyć o swoje prawa na ulicy, jak jak ich prababcie?
    Myślałam naiwnie, że świat się trochę zmienił, zwłaszcza po 1989.
    A tymczasem PRL jawi się w moich wspomnieniach jaka oaza demokracji i rozsądku w tym drażliwym temacie.
    Aborcja (po 1956) była legalna i bezpłatna, a dzieci rodziło się, że hej!
    Jakimś cudem działały żłobki i przedszkola w stopniu prawie zadowalającym.

  155. norte:
    niektorzy lubia chodzic do kibla z obstawa, bo nikt inny im nie potrzyma;

  156. remm

    Dobrze, że piszesz „kompromis” w cudzysłowie. Ja zwykle dodaję do cudzysłowia jeszcze „tzw” – tzw „kompromis aborcyjny”.

    Przecież to nigdy nie był żaden kompromis. Pusty śmiech mnie ogarnia gdy czytam, że trzeba ratować tzw „kompromis”.

  157. remm
    31 marca o godz. 19:45
    tutaj nie tylko o polskie kobiety chodzi,ale i o te z lewej strony odry, ktore regularnie robia w lechistanie wizyty w „tej sprawie”;

  158. mag
    31 marca o godz. 19:48

    Ale, mamy przecież WOLNOŚĆ!!!
    OTAKE Polske walczylim!!!

    Zrozum, bez działań ludzi zainteresowanych tematem, kryteriów ulicznych z których wyłoni się autentycznych przywódców i organizacje, będziemy cofać się w przeszłość.
    Regres jest wpisany w procesy historyczne, tak jak kontrrewolucje i kontrreformacje.
    To etap nie do uniknięcia- według mojej koncepcji rozwoju społeczeństw. Procesy społeczne to sinusoida.
    Właśnie zmierzamy pod oś wolności, czy swobody wyborów.

  159. prywatnie:
    kazda skrobanka, to jedna za duzo; use condoms!

  160. wiesiek59
    Oczywiście, wykręcasz się sianem. Tak jak najprościej.
    Ja na pewno nie OTAKE Polskę walczyłam i bardzo wielu bliskich mi ludzi, których po prostu szanuję.
    Ech, czy w ogóle wypada jeszcze używać takich „wyrazistych” slów?

  161. byk

    „robia w lechistanie wizyty w „tej sprawie”;”

    Fajnie, tzw „kompromis” w „tej sprawie”.

  162. mag:
    wspaniale walczycie, ale czolgi i noze kupujecie u mnie;

  163. mag
    31 marca o godz. 20:11

    PiS właśnie wniósł ustawę o obrocie ziemią, z wyłączeniem kościołów.
    Bo były „za komuny” ponoć prześladowane…..
    Tym prześladowaniem było wybudowanie za PRL około 10 000- więcej niż szkół tysiąclatek.

    Sojusz tronu z ołtarzem rodzi określone koszty.
    Ponosić je będzie społeczeństwo.
    Mamy na to wpływ?
    Na to buczenie na cmentarzach, okrzyki ze stopni kościołów?
    Nasz kochany ciemny lud musi się w…wić.

    W każdym społeczeństwie musi powstać masa krytyczna, dopiero potem dochodzi do zmian.
    Kaczyński blokując Marka Jurka i jego aborcyjne pomysły, był pragmatykiem.
    Wywołując obecnie kolejny konflikt, może okazać się idiotą.
    Ile frontów można otwierać na raz?

    Osobiście, mogę sobie pozwolić na obserwację, kontestację, opiniowanie, linkowanie moim zdaniem interesujących tekstów.
    Angażować się w cudze życie płciowe, nie mam zamiaru.
    Za nikogo życia nie przeżyję.
    Ani nie podejmę za kogoś DECYZJI.
    Wraz z jej konsekwencjami.

  164. Ostry protest Rosji przeciwko barbarzyńcom. http://wiadomosci.onet.pl/swiat/msz-rosji-nie-pozostawimy-bez-reakcji-demontazu-pomnikow-w-polsce/kex8yb
    Dziś w głównym dzienniku rosyjskiej telewizje pokazano długą sekwencję na temat burzenia i bezczeszczenia pomników pamięci wyzwolenia Polski przez Armię Czerwoną. Nadchodzą złowrogie czasy.

  165. byk
    Jakie tam „walczymy”?
    Wszystko ma swój czas i swoje miejsce.
    Teraz to se najwyżej popatrzę i posłucham.
    A w ogóle idę spać z książką do poduszki.

  166. @mag, wiesiek59:
    No to przypomnijmy sobie, o „jake Polske” walczylim i jak bardzo (za ”Przeglądem”):

    Restrykcyjną ustawę antyaborcyjną uchwalono 7 stycznia 1993 r. Jej przeciwnicy zareagowali natychmiast. Wokół aborcji trwała jeszcze ostra dyskusja, która dzieliła społeczeństwo, stąd pomysł odwołania się do mechanizmów demokratycznych. Nie żądano nawet zalegalizowania aborcji, ale referendum w tej sprawie. Proponowano, żeby rozstrzygnąć spór metodą powszechnego głosowania.
    (…)
    Sejm zlekceważył 1,7 mln podpisów pod żądaniem referendum. Obywatelskiego wniosku nawet nie rozpatrzono. (…) Politycy SLD schylili się po te głosy. W 1993 r. wśród haseł wyborczych Sojuszu pojawił się postulat liberalizacji ustawy antyaborcyjnej. Po wygranej sprawa powróciła do Sejmu i 30 sierpnia 1996 r. ustawę złagodzono.
    (…)
    Już pół roku później Trybunał Konstytucyjny stwierdził niezgodność liberalizacji z małą konstytucją, przy votum separatum trzech sędziów. 18 grudnia 1997 r. TK pod przewodnictwem Andrzeja Zolla ogłosił orzeczenie o utracie mocy obowiązującej ustawy z 30 sierpnia 1996 r. Tym razem w sprawie aborcji zdecydowano nie tylko z pominięciem zdania obywateli, ale i decyzji Sejmu.
    (…)
    Zapanowało powszechne zniechęcenie, zrozumiałe, skoro mimo niespotykanej mobilizacji społecznej w latach 90. mechanizmy demokratyczne nie zadziałały. Najpierw zlekceważono 1,7 mln obywatelskich podpisów pod żądaniem referendum, potem unieważniono decyzję Sejmu kontrowersyjnym werdyktem Trybunału Konstytucyjnego.

    No i znowu wylazł nam tu nasz ukochany Trybunał Konstytucyjny pod przewodnictwem kolejnego „obrońcy demokracji”. Wyguglujmy, co też pan Andrzej Zoll ostatnio opowiada w związku z kryzysem konstytucyjnym. Na przykład:

    „Trybunał Konstytucyjny był tym zabezpieczeniem praw człowieka. Uchylał ustawy, które naruszały nasze prawa i nasze wolności”.
    „Jestem tym bardzo poruszony i zgnębiony. Skończyło się dwudziestopięciolecie Polski demokratycznej (…) Nie przesadzam: wracamy do PRL”.

    I co z „takom Polskom” teraz zrobić?

  167. @wiesiek59
    31 marca o godz. 20:32

    „Wywołując obecnie kolejny konflikt, może okazać się idiotą.
    Ile frontów można otwierać na raz?”
    ====

    Kaczyński zaczyna odrywać się od ziemi. Już chyba zapomniał, że tak niedawno zbytnia pewność siebie zgubiła Platformę.

  168. remm
    31 marca o godz. 20:50
    Ten głupi Zoll jest profesorem UJ. Wychowawcą wielu dzisiejszych prominentów, od Dudy, Ziobry i wielu im podobnych. Klęski Polski, która zaczęła się od matoła legendy „o take….I odwrotu już nie ma.

  169. mag:
    wiem; polecam italo calvino;

  170. I jeszcze jedna ciekawostka z Gugla o Andrzeju Z., wielkim obrońcy demokracji, Konstytucji i filaru praworządności, czyli Trybunału Konstytucyjnego:

    EWA SIEDLECKA O WPŁYWIE OPUS DEI: “Można się jednak doszukać innych związków komisji z Opus Dei, ultrakonserwatywną organizacją świeckich katolików. Przewodniczący komisji prof. Andrzej Zoll, wiceprzewodniczący prof. Włodzimierz Wróbel czy będący też wiceministrem sprawiedliwości Michał Królikowski dawali wykłady na zaproszenie akademickiej młodzieżówki Opus Dei. Ale organizacja ta zaprasza też na wykłady liberałów”.

    http://300polityka.pl/stan-gry/2013/12/17/stan-gry-gowin-zaprasza-schetyne-agent-tomek-na-jedynkach-tabloidow-dgp-i-gw-na-jedynkach-o-cichym-naruszeniu-kompromisu-aborcyjnego/

  171. „kto z potworami walczy, sam staje sie potworem”;

  172. Z zakazem aborcji w Polsce będzie tak, jak z prohibicją w USA. Skrobanki będą wykonywane w takiej samej ilości jak obecnie z tym, że nielegalnie, w warunkach, które zwiększą śmiertelność pacjentek. Na dodatek, cena zabiegu pójdzie w górę i niektóre osoby zbiją na tym majątki. Być może są wśród nich politycy, którzy tak zdecydowanie występują przeciw aborcji. (Na prohibicji w USA obłowiła się m.in. rodzina Kennedy.)

    Zgłaszam wniosek: posłowie i posłanki, którzy w swoich związkach małżeńskich i pozamałżeńskich skorzystali z aborcji w przeszłości, powinni teraz głosować za aborcją. Chyba, że są hipokrytami…

  173. nota bene:
    zagajewski, kornhauser, creme de la creme…
    a co z muszkieterami rynsztoka (najsztub, wildstein et consortes), ktorzy przez cwiec wieku trzymali abort ziemski(od ny po moskwe) w napieciu?

  174. w katalonii 🙂 ?

  175. @ Giez, 21:03
    Fetysz TK nie ma nic wspolnego z demokracja-
    w USA namaszczeni przez NEOLIBERALOW niewybierani sedziowie Sadu Najwyzszego zmienili ustroj kraju
    z republiki na oligarchie,
    gdzie bilionerzy moga sobie kupic rzad jaki im sie podoba.
    Glos spoleczenstwa np w referendum, powinien decydowac o podstawowych problemach panstwa.

  176. Przyglądam się krajowi, podziwiam dumny naród. Oto Lach i Ajatolach zrównają się w publicznym oddawaniu czci bogom i hierarchom bogami się wysługującym. Gdy większość społeczeństwa jako tako jeszcze kumata spiera się o zasiłki dla biedniejszych do upadłego, Polska staje się klechokracją.

    Może się mylę, może wypadki zawrócą i pobiegną w przeciwną stronę. Może prawo antyaborcyjne po zerwaniu z obecnym „kompromisem” zbliży się do średniej europejskiej. Może religia wróci do sal przykościelnych. Może majątkowe żądania kościelne zostaną zrównane z prawami innych obywateli. Ale kiedy?

    Będę się przyglądać z dala. A innych problemów też jest moc.

css.php