8.02.2009
niedziela

Biała i czarna legenda

8 lutego 2009, niedziela,

Wszystko jest dobre, żeby to „upolitycznić” i wykorzystać na swoją korzyść. Tragiczna wiadomość o zamordowaniu porwanego geologa polskiego w Pakistanie? Proszę bardzo, od razu gen. Polko spieszy z przyganą dla premiera Tuska, iż nie powinien był mówić, że Polska nie płaci okupów. Polityk PiS Ryszard Czarnecki, podobno już bliski prezesowi Kaczyńskiemu, posunął się jeszcze dalej w oskarżeniach. – Premier nie powinien był organizować konferencji prasowej w tej sprawie natychmiast po powrocie z konferencji w Monachium. No, cóż, gdyby premier siedział cicho, to by mu zarzucono, że w drastycznej sprawie porwanego Polaka milczy i bryluje w Monachium. A wpływ  strony polskiej na to, co dzieje się – także z naszym rodakiem – na odległych terenach Pakistanu, jest minimalny. Tam sytuacji nie kontroluje nikt, ani Karaczi, którego władza jest ograniczona, ani Waszyngton, który bezskutecznie poluje na Bin Ladena, ani Warszawa. Sejmowa komisja do spraw służb specjalnych  powinna po zakończeniu sprawy zbadać postępowanie władz polskich, ale nie oczekujmy rewelacji.

Także rocznica Okrągłego Stołu została wykorzystana na różne sposoby. Zamiast, żeby Sejm, Senat, prezydent i rząd wspólnie uczcili to wielkie wydarzenie, np. w formie rezolucji Zgromadzenia Narodowego, odbyło się kilka spotkań, ale żadne w pełnym składzie. Jedno, „lewicowe” w Sejmie, drugie – wybranych i dobranych historyków – u prezydenta, który przedstawił „białą” i „czarną” legendę Okrągłego Stołu. W tej drugiej nie brakło akcentów krytycznych: że była to zmowa elit i niewykorzystana szansa. „Czarna” legenda bliższa jest chyba sercu braci Kaczyńskich, wedle których wtedy, przy Okrągłym Stole, poczęta została III RP. A gdyby po stronie opozycji zamiast Wałęsy, Geremka, Mazowieckiego, siedzieli Gwiazda, Morawiecki i J.Kaczyński – to nie byłaby „zmowa elit”? Po prostu nie wszyscy byli wówczas elitą. Po  stronie opozycji, w Solidarności, najsilniejszy był wówczas nurt wywodzący się z KOR oraz Kościół, radykałowie byli w mniejszości, i tego już się zmienić nie da, żeby nie wiadomo jak pisać historię od nowa. Także spekulacje, jakoby można było wytargować od komunistów więcej, brzmią dzisiaj jak rozmowy generałów o rozegranych bitwach. Coś w rodzaju: „czy Armia Czerwona mogła była dotrzeć na Zachód dalej niż do Berlina?” Najważniejsze, że Okrągły Stół doszedł do skutku i otworzył drogę do demokracji. Tym, którzy czują się nieusatysfakcjonowani, dobrze powiedział Leszek Miller: kto im bronił brać całą władzę wtedy?

W Monachium premier Tusk spotkał się z wiceprezydentem Bidenem i zapewniał, że Polska trwa przy tarczy. Ale – jak było do przewidzenia – nowy rząd USA nie ma w tej sprawie jeszcze wyrobionego zdania i znajduje się od naciskiem Berlina oraz Moskwy. Berlin otwarcie wzywa Stany do rezygnacji z tarczy, a Moskwa kusi i grozi nie tylko rakietami Iskander, ale i perspektywami współpracy w Afganistanie, na Bliskim Wschodzie, w Europie. Gdy do tego dodamy gazociąg północny, to zobaczymy, że Polska jest nie tylko podmiotem, ale i przedmiotem polityki międzynarodowej, sprawy mogą być załatwiane ponad naszymi głowami. Musimy więc pielęgnować stosunki ze wszystkimi najważniejszymi aktorami – od Waszyngtonu do Moskwy.  Dobrze by było, gdybyśmy na otarcie łez dostali stanowisko Sekretarza Generalnego NATO, ale „myślę, że wątpię”, jak pisał Wiech.

Komentarze: 78

Dodaj komentarz »
  1. No właśnie…
    Czy może być legenda “szara” ?

  2. Legendy faktycznie są interesujące, gdy się je tworzy dla przyszłych ludzi.

    Pan Gospodarz zdaje się broni neoliberalnego premiera jak źrenicy oka. Jeszcze mu “lewa” strona blogu kiedyś to wypomni, jak ją znam, tak jak niedawno potraktowała Kuczyńskiego.

    Wracając do tematu wywiadów i dziennikarskiej roboty, wpadł mi w oczy ten komentarz:
    http://wyborcza.pl/1,75968,6248219,TVP__Czterech_medrcow_od_nawozow_i_swiata.html .

    Szwejkowskim postmodernistą i mędrcem od nawozów zdaje się być również prof. Kołodko. Cóż on proponuje w swoim liście adresowanym do premiera RP (zamiast do “Fali 56”)? Kołodko namawia premiera, aby wstrzyknął parę miliardów (od 3 do kilkudziesieciu) publicznych pieniędzy w banki państwowe i w ten sposób rozkręcił “pożyczanie kredytów” (używając z kolei terminologii Moniki Olejnik). A jakby tak pójść tropem tych pieniędzy – jak postuluje blogowiczka M? Prof. Kołodko nie tak dawno kwestował (o polityczne względy) u prezydenta, ale PiS go chyba nie przyjme. Za to Lewica #1 przechwyciła jego ideę o latach chudych – zdominowanych przez nurt neoliberalny, i latach tłustych – niezdominowanych, ale w których były dwa okresy, kiedy Kołodko był wicepremier i ministrem finansów, ale go rządzące wówczas SLD wysiudało, bo wpadło w neoliberalne koleiny (M. Belka, J. Hasuner) i musiało równoważyć gospodarkę i jej bilanse po ekstrawagancjach maratończyka. Ciekawe, że Kołodko pominął w swych “wyliczeniach” wysoki wzrost gospodarczy w latach rzadów Kaczyńskich, widać jeszcze się waha, czy zaliczyć ich do neoliberałów, czy nie. Ciekawe, jeśli ktoś nie jest neoliberałem to jak go zaetykietować? Ciekawe, jeśli ktoś nie jest neoliberałem to jak go zaetykietować? Czy automatycznie jest się obrońcą słabych, czyli lewicowcem? A może jest czyściec judeochrześcijański, gdzie ludzie traktują bliźnich, tak jak sami chcieli być traktowani, i tylko w skrajnych przypadkach nadstawiają drugi policzek? Itd.

    Cała ta Kołodki kalkulacja lat chudych i tłustych oczywiście jest nawiązaniem do biblii, także przypomina mi blogowicza, który wywodził, że za prezydentów demokratycznych w USA indeks Dow Jonesa wzrasta wiele szybciej niż za republikańskich. Na dodatek Kołodko odwraca fakty jak kota ogonem, udaje że nie rozumie, iż w roku 1989, 1997 i w mniejszym stopniu w 2003-04 trzeba było wyprowadzać gospodarkę z nierównowagi płatniczej i groźby inflacji, raz nawet to była superinflacja. Dalej, Lewica #2, ta edukowana i młoda “nadzieja lewicy” (D.P.) nazywa Polskę “ostatnią (sic !) wyspą (sic !) ortodoksyjnego (sic!) neoliberalizmu (hehe????)”. Tymczasem pan Gospodarz pływa sobie między opoką osób publicznych takich jak Tusk i Jaruzelski, oraz zawirowaniami Kaczyńskich i PiSu, a tam gdzieś jest otwarte morze dziennikarskiego i politycznego szwejkostwa w wydaniu Semki, Warzechy i Sierakowskiego.

    Ale wróćmy z tej wycieczki do ostatniego wpisu. Mam wrażenie, że w polskie głowy nabrały szczególnego nabożeństwa do “niewykorzystanych szans”. Nawet fachura Kołodko to robi wywodząc, ileż szans premier marnuje opóźniając wzrost gospodarczy, gdy on, Kołodko, przyśpieszyłby, a potem jakiś neoliberalny rząd z nierównowagą by się motał i tracił kolejne szanse. Albo niewykorzystany majątek narodowy sprzedany za bezcen, znów niewykorzystana szansa. Kto broni ludziom wykorzystywać swoje własne szanse, a nie glińdzić o straconych szansach narodu? To się nazywa impotencja, takie glińdzenie, zdaje mi się.

    Radek Sikorski na impotenta mi nie wygląda. Widziałem go na BBC-America w dyskusji o przydatności ONZ. Usadowił się po złej stronie, anty ONZ-owskiej, ale bił się walecznie. Chyba nie dotrze do Brukseli, ale Armii Czerwonej też się to nie udało.

  3. Biala i czarna legenda i szara codziennosc.

    Pan Daniel Passent slusznie krytykuje brak narodowej dumy u Polakow z okazji rocznicy Okraglego Stolu. Jesli Polacy sami nie beda siebie szanowac , to czy ktokolwiek inny ich uszanuje? Kto bedzie pamietal o tym co osiagnieto w Polsce 20 lat temu?
    A jest o czym pisac i jest co swietowac.
    To byl czas rewolucyjnych zmian ,ale bez rozlewu krwi.
    Wszyscy Polacy powinni byc z tego powodu dumni.

    Slawomirski

  4. Coraz bardziej czuję się bohaterem baśni, którą śnię w jakimś sennym koszmarze.
    Kiedy przy goleniu patrzę w lustro , zaczynam obawiać się tego , co tamten facet za chwilę zrobi. Zaglądam do prasy, tv, a tam antypolskie koszmary w wykonaniu dziwnych ludzi, o których wiem, że też są Polakami. Czasami mam przebłysk, że jeśli to wszystko, to jakiś MATRIX, to musi!! byś sposób, żeby to wszystko poprzełączać na normalne scenariusze. Próbuję wszelkie zdarzenia ogarnąć myślą oczadzoną senną marą , z punktu widzenia jakiegoś hipotetycznego kierownictwa tego całego bajzla. Usiłuję w odbieranej za pomocą mediów rzeczywistości którą tworzą postaci odczuwane przezemnie jako współobywatele wydedukować kanały, którymi przesyłane są te chore sygnały sterujące tym wszystkim… i nic.
    Niezmiennie mam poczucie, że ja , z całym tym narodem, urwałem się z jakiejś choinki Historii, bo ktoś w Centrali ma zapotrzebowanie na taki rodzaj rozrywki.
    Komentarze do sytuacji zasygnalizowanych przez Pana Redaktora absolutnie sobie daruję, bo wiem, że wszyscy, których odbieram jako rodaków, doskonale ze wszystkiego zdają sobie sprawę, tylko jakaś siła zniewala Każdego z osobna. powodując że Wszyscy gramy swoje-w sposób świadomy, jak w sennej marze. lecz każdy z osobna własne swoje.
    Pan Redaktor zakończył Wiechem, ja zakończę kwestią Franciszka Pieczki z “Żywota Mateusza” : “Czemu jest, tak jak jest”. Niesiony poetycką falą dokończę znaną kwestią wylansowaną przez radiowe “60 minut na godzinę”/komuna, a jakże/-:”Pewnie znowu nieświeży był śledź”.
    Moje poczucie nierealności, tak się powiększa, że nawet nie jestem pewien tego, czy ja ten wpis wysyłam w rzeczywistości, czy to tylko moje senne rojenia. Na wszelki wypadek bardzo serdecznie pozdrawiam wszystkich uczestników bloga Pana Redaktora Passenta.

  5. Sekretarz NATO nie za wiele może, także pytanie gdzie Sikorski mniej szkodzi Polsce w MSZ czy w NATO?

    Prywatnie sądzę że to drugie, ale reszta Europy widzieć to będzie z ogólnoeuropejskiej perspektywy a w niej człowiek z tak neo-con-owską, pro-amerykańską przeszłością (pomimo ostatnich protestacji) jest nie do przyjęcia szczególnie teraz po Monachium (patrz niżej).

    Sikorski powinien wycofać się z polityki zupełnie IMHO, jako że deklarowanie przez niego chęci RZĄDZENIA światem na spółkę z USA w Kongresie parę lat temu zdyskfalifikowało go kompletnie jako polityka na 21 wiek w Europie lub gdziekolwiek.

    Co do Monachium, zaskakuje mnie cisza w mediach europejskich po wystąpieniu Biden-a, i to szczególnie bo wszyscy jego nerwowo oczekiwali jako że miał być to pierwszy wgląd w politykę zagraniczną nowej administracji.

    Milczenie sądzę wynika stąd że Biden zaskoczył wszystkich, okazuje się że będzie bez zmian, tzn żadnych istotnych zmian.

    To jest USA dalej uważają się za mocarstwo globalne, nie żaden tam “primus inter parus” i że jako tacy politykę wielkomocarstwową będą dalej prowadzić. Bo muszą. Odpowiedzialność przed Historią tak im nakazuje, nie mówiąc już o dumie narodowej.

    Biden zapowiada że polityka ta będzie męska i bez specjalnego przejmowania się innymi. Obiecał wprawdzie że będą EU trochę więcej i na bardziej poważnie słuchać/konsultować niż za Busha ale nikt nie jest frajerem w Europie na tyle by w to wierzyć.

    Najlepszym przykładem jest tutaj jest zadeklarowana przez Biden-a polityka w stosunku do Rosji która ma być tak samo agresywna jak za Busha, bazy, radary, marynarka wojenna, mącenie u sąsiadów i generalnie tłumienie/tłamszenie Rosji i jej aspiracji gdzie i jak się da.

    (dla tych co nie rozumięją o co tutaj chodzi Stany mają fiksację na punkcie Rosji bo musieli z nimi dzielić się statusem wielkomocarstwowym przez całe lata z czym do dzisiaj się nie mogą pogodzić. Stąd ta ich agresywność. Nie szybko im to przejdzie oj nie szybko!)

    Powyższe oczywiście źle wróży Europie dla której żywotnym (nie tylko w sensie etycznym) interesie jest ułożenie sobie funkcjonalnych stosunków w Rosją. Sarkozy protestował wobec powyższego żałośliwie że przecież Rosja dla nikogo zagrożenia w Europie nie stanowi bo słaba i zacofana (prawda) ale biadolić to on może Stany przez Biden-a wyraźnie powiedziały że globalną politykę wobec Rosji będą dyktowali oni a nie Europa.

    W kontekscie – Tusk grzecznie zameldował że rakiety to tylko kiedy wielki brat sobie zażyczy, co wielki brat zigorował bo przecież wie że młodszy brat i tak nie miał tutaj nic do powiedzenia.

    (Reszta mowy Tuska mi uciekła bo oglądałem to na żywo internetem na France24 a oni Tuska w ogóle pokazali (sport leciał za niego), Sarko, Merkel i Baiden zaś byli w 100%)

    Również żadnych zmian co do Iraku, Iranu, Afganistanu co można zrozumieć, gra tam jest o wielką stawkę, nierozumiejącym radzę spojrzeć na mapę.

    Nic o Indii,Chinach, czy Południowej Ameryce, ale to można wybaczalne co Europejczykom do tego jaką politykę Stany tam będą prowadzić.

    Suma summarum Biden zostawił po sobie raczej nieprzyjemną atmosferę jako że Europa sądziła, miała nadzieję że pod Obamą Stany będą w końcu ich traktowały jako równorzędnego gracza na arenie międzynarodowej. A tutaj taki numer!

    ———

    PS (trzy luźne uwagi)

    a) biorąc pod uwagę ostro antyrosyjski ton Biden-a zaskakujące dla mnie było że rosyjski premier zgodził się z nim spotkać po speech-u. Rosja naprawdę musi być (się czuć) słabiutka.

    b) nie rozumię jakim cudem Tusk jako jedyny został zaproszony przez do podium. Chodzi o udobruchanie barbarzyńców ze wschodnich rubieży Uni, danie im głosu żeby źle się nie czuli? Tak, nie?

    c) Monachium jak z powyższego wyrażnie widać powinno było poprawić poważnie ostatnio nadwyręzone samopoczucie neo-con-ów z Rzeczpospolitej, a nie poprawiło. Nie rozumię!

  6. TO 21.21
    I znowu rece opadają. Czy nie stać cie na spójny tekst, w którym wyjaśnisz o co ci naprawde chodzi ? Przypieprzasz sie do wszystkich, od Gadomskiego do Sierakowskiego, od Warzechy do Passenta i Kołodki, ale nie kończysz żadnego wątku. Rozumiem ze biegasz lepiej i szybciej maratony od Kołodki, ale on przynajmniej potrafi napisać jakąs niegłupią ksiazkę i niegłupi list do Tuska, w którym NIGDZIE nie mówi o ładowaniu KILKUDZIESIECiU MILIARDÓW w banki !

    To jedno Celowo Fałszywe zdanie dyskwalifikuje cię jako dyskutanta !

    Pozatem Polska na szczęscie nie jest jeszcze wyspą ortodoksyjnego neoliberalizmu, ale wszystko idzie w tym kierunku, a przynajmniej nasz PREMIER traktuje neoliberalizm jak religię państwową i publicznie, na spotkaniu ze studentami wzywa ich by nie grzeszyli czytaniem “Doktryny Szoku” Naomi Klein, bo ta wredna komunistka ośmieliła się podniesc ręke na jego kumpla JK Bieleckiego !

  7. U Wiecha było: przypuszczam, że wątpię. Pozdrawiam Pana Redaktora

  8. Na blogu wzorem jest Gospodarz. Pisze on dwa-trzy razy na tydzień, czasem zstąpi między blogowiczki i blogowiczów. Słowem, mało pisze, dużo czyta. Faktycznie, można się wiele dowiedzieć; a jako bonus, jakież nadzwyczajne osobistości na blogu można – jak się dawniej mówiło – zapoznać.

    Na link do (rzekomego) artykułu Andrzeja Walickiego w sprawie rosyjskiego dylematu – wolność osobista, czy imperium – nie doczekałem się. W zamian nawinął się prof. Kowalik w “Przeglądzie” – takie życie.

    Rzecz jasna przetrawić tekst pt. “Finansiści gubią świat” w pół wieczoru nie jest łatwo. A co dopiero w ćwierć. Niemniej centralna wydaje mi się jego teza, że “amerykańska mentalność” ekonomiczna, czyli skłonność do spekulacji i rozdymania sektora finansowego jako przyczyna obecnej przypadłości kapitalizmu jest nadmiernie rozdmuchana. Kowalik opiera się na Wernerze Sombartcie, niezwykłe przedsięwzięcie, ale nie dziwię się, ten niemiecki nacjonalista, chwilowy sympatyk nazizmu i wróg Anglosasów, można powiedzieć, ten Karol May ekonomii jest wprost wymarzony. Ciekawe z którego dzieła Sombart prof. Kowalik wybrał cytaty, może z Die Juden und das Wirtschaftsleben.

    Otóż kto ma podejmować decyzje alokacyjne w jakie sektory gospodarki, oraz w które przedsięwzięcia i firmy inwestować pieniądze? W realnym socjaliźmie była od tego Komisja Planowania z pomocą KC i Biura, za Gierka te Mincowskie proporcje zostały odwrócone i decydowało głównie Biuro i Wydział(y) KC, a dla łatwości utworzono WOG-i, aby decydenci mogli się połapać w mnogości podmiotów. Ale to zaprzeszła historia. Inny model wymyślili Niemcy, im banki i fundusze emerytalne miały decydować, której firmie sfinansować wzrost. Był to model sieci powiązań i negocjacji między korporacjami. Krytyka tego modelu jest prosta i dwojaka: (1) w niemieckiej kulturze model negocjowania jest sprawny, (2) nawet w Niemczech ten model nie jest sprawny, zawiera zapożyczenia z modelu rynków finansowych w stylu anglosaskim. I Niemcy ze swojego ułomnego modelu się wycofują. Pozostaje model Anglo-Amerykański, z giełdą papierów wartościowych, opcjami i innymi derywatami. Oczywiście jak się wniknie w rozwój tych instrumentów w ostatnich 10 latach, w ich wąskie ujęcie ryzyka ekonomicznego, w przeważający OTC system handlowania (czyli bez rejestracji i kontroli obrotu i rozliczeń) to włosy dęba stają. I w tym kontekście Anglo-Amerykanie dali się ponieść spekulacyjnej żyłce, co do tego nie ma odrobiny wątpliwości. Dyskusja ostatnio się ożywiła, do tego stopnia, że Amerykanie z Niemcami ustalają czy anglosaski model jest bardziej anglo, czy saski ;)

    Wracając do prof. Kowalika, Keynesa interpretuje on z iście ułańską fantazją, mam wrażenie, że tłumaczanie cytowanych tekstów jest dość wolne. Keynes przed kryzysem Wielkiej Depresji uważał jednoznacznie, że funkcją spekulowania na giełdzie jest wyrażenie przewidywań na temat przyszłości w formie pieniężnej. Nie on pierwszy, i od tego fundamentu odejścia nie będzie. USA w związku z kryzysem nie planują zamknąć giełdy, nikt przy zdrowych zmysłach tak drastycznie jak Kowalik (i Sombart, ale nie Keynes) nie myśli. Spekulację oczywiście trzeba za każdym razem skanalizować. I równie jasne jest, że prof. Kowalik w kilku punktach ma rację, ale rozwikłać tego się tak łatwo nie da. Np. to: “przyczyną finansowej ekspansji (groźnej dla gospodarki) jest … krótki horyzont działania firm amerykańskich”, a zdaniem Keynesa, in long term we are all dead ;) (co kiepsko tłumaczy się na polski).

    Ale żarty na bok. Nadciąga nowy tydzień, w poniedziałek giełdy jak zawsze otwierają handel o 9:30 EST, w Europie wcześniej, w Azji i Australii już handlują. A prof. Kowalik drapie się w ucho, faktycznie “giełdyzacja” i nadmiar derywat puszczonych bez kontroli over the counter nie uszły gospodarce światowej na sucho.

    Pomyślnego tygodnia życzy
    T.O.

  9. Tarcza to poroniony pomysl. Forsa powinna isc na Polske, a nie na obrone Izraela. Dawniej kasa szla na ZSRR, dzisiaj lozymy na USA, a Watykan spokojne kasuje swoja poczworna dziesiecine. Polacy, obudzcie sie !

  10. Mozna to tez widziec inaczej – wrocila normalnosc. Nie bedzie Polska z G.W.B. zalatwiala jakiegos systemu obrony ponad glowami Rosji, Francji i Niemiec. Naiwnoscia jest sadzic, ze Sikorski jako oredownik “minionej epoki” moglby otrzymac tak wazne stanowisko w obecnej rzeczywistosci.

  11. Nie wiem czy sie tu zmieszcze – jednak, sprobuje.

    Zyje od lat w Kanadzie i… – nie, nikt z Polski mnie nie wyganial – jednak, postanowilem dla swych dziatek poszukac mniej stresujacego miejsca do zycia (nauki) jakim (wowczas) byla Polska. Udalo sie! – chociaz, tyralem na to ciezko – ba, nie ma kolaczy bez pracy.

    Bylem w Oj’czyznie od 18-nastego wrzesnia 08 do 20-dziestego listopada. Ot takie pierwsze wakacje sentymentalne i… renimistecje z pobytu male.
    Pieknie jest i byle tak nadal. Przejechalem po Macierzy 7 tys. km. wzdluz i w szerz. Drogi… – no coz, tak krawiec kraje… – tylko, po jaki chu. te pobocza malowane gruba kreska – gdy bez nich, moglyby byc trzy pasy ruchu – na przemian – coby, nikt nie musial wymuszac. Ale, wymuszanie to Polakow pasja.

    Bylem w swoich stronach (Ziemia Lubuska) wyobrazcie sobie ze nazbieralem (trzy razy) rydzow – ktorych (smazone na masle) smak odnowilem po – bez mala trzydziestu latach. Niebo w przepaszczy!
    - tak samo jak wegorze (zakupione w Tujsku, blisko zalewu Wislanego, mam ciotke w Stegnie) tez byly czyms wspanialym. W Kanadzie, wegorzami swinie pasa na wschodnim wybrzezu debile.
    Warszawa mieni sie jak choinka na BN – ale, te dziury na ulicach przypominaja to samo, co bylo 30-dziesci lat temu. Poznan, obrzeza sliczne – srodmiescie, vide up:
    Podobalo mi sie Trojmiasto a autostrada na Wejcherowo – dalej na Slupski i Koszalin (jechalem do Dziwnowa) to bajka. Pieknie jest w Polsce do ktorej trzeba sie wybrac po 21 latach i miec w kabzie grosz – ba, jak wszedzie. Mowiac krotko… – jak ta babcia co przyjechali na jej wies jebacy, ktorzy gwalcili jak leci – Gwalcili jak cholera – “bylam i jutro tyz tam pojde”. Tak i ja, przyjade odwiedzic Oj’czyzne w maju – tak mi dopomorz Bog!

  12. Sorry, zapomnialem sie odniesc do felietonu Gospodarza. Przepraszam!
    Tu, – wydaje mi sie (juz mnie nie bylo w Oj’czyznie) aspekt do calej sprawy:
    http://www.tvn24.pl/5186,1,kropka_nad_i.html

  13. opowiadał mi dziadek,że w czasie okrągłego stołu bracia K.cały czas chodzili pod tym stołem…

  14. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    DP – pisze:
    „Dobrze by było, gdybyśmy na otarcie łez dostali stanowisko Sekretarza Generalnego NATO, ale „myślę, że wątpię”, jak pisał Wiech.”

    Szanowny Gospodarzu, od kiedy NATO jest do ocierania a nie do wyciskania. Wszystko wskazuje na to, ze wytresowane Colli jest niezbyt atrakcyjne. Bardziej zalezy na powaznej rozwadze, niz na ciaglym stresowaniu kelnera, ze „krimskoje” jest zwietrzale. Wroble na dachach twierdza, ze jest odwrotnie z tym zwietrzeniem. Okazuje sie, ze Colli stracil powonienie, stad ten uwiad.

  15. Luty 1989 roku, państwo polskie jak się okazało wstąpiło odważnie w okres modernizacji i demokracji – Sejm RP na XX-lecie wydał z siebie mądrą uchwałę i … koniec polskiej współpracy . Napisali OZDÓBKĘ i…finito .
    Lech Kaczyński prezydent RP dla uczczenia daty 6 lutego ,tego akurat dnia postanowił podpisać ustawę (przemilczam jej treść , nie ostanie się po wyroku Trybunału i wyroku sądowym ) pozbawiajacą generała Wojciecha Jaruzelskiego emerytury. Podpisem pióra napadł jak pospolity bandyta na pierwszego Architekta zmian w Polsce lat 1989/1990.
    Jakisz stopień zamulenia mózgu i nienawiści typowo katolickiej musi tkwić w “solidaruchach ” ,że najpierw w Sejmie ,potem w Senacie a na koniec w pałacu wyprodukowali taki kompromitujacy papier , choć przyznaję jest on w zgodzie z ideologią tzw. IVRP.
    Tuskowie zlekceważyli 6 lutego w Sejmie ,sami zamierzaja w Gdansku 4 czerwca (dlaczego nie Stolica ?) odprawić regionalną uroczystość . Muszą mieć przecież przytomność ,że tym samym otworzą moim sąsiadom Autostradę na uroczytości umocnienia Legendy “MURU BERLIŃSKIEGO ” .Polacy pasjami lubią wzajemnie się wydymać ,dlatego z przyjemnoscią odbierać będę uroczystosci jesienne u moich sąsiadów .
    Dlaczego nie polskich ? Odpowiem tak ,wolę być po stronie dumnych i zwycięskich niż pokonanych przez SAMOBÓJSTWO .

  16. Do Waldemar – cieszę się, że wspomiałeś o ustawie w/s zmniejszenia emerytur. Przy jej glosowaniu Platforma pokazała czym naprawdę jest. To taki PIS-bis z przegięciem nie socjalnym ale liberalnym. Warto zwrócią uwagę, że informację o tym, że Generał oświadczył, że nie bedzie występował o emeryturę prezydencką. gdyż jest to poniżej jego godności oficerskiej i niewłaściwe wobec kolegów z WRON, ukazała się tylko w nielicznych gazetach i na dalszych stronach. Myślę, że warto porównać klasę tego Człowieka z tymi ścierwojadami, którzy bezczelnie kłamią w oświadczeniach aby nie stracić 300,- zł.

  17. Waldemar, 08.17. Na ten sam temat bardzo mądrze pisze dzisiaj Profesor Łagowski w PRZEGLĄDZIE. Oto krótka konkluzja; ” Waszechwładnie panująca wielopartyja Solidarność narzuciła całemu narodowi propagandową i paszkwilancką wizje Polski powojennego czterdziestolecia i to plakatowe uproszczenie wzięła za przesłankę swojej polityki , tak wewnętrzenej jak i zagranicznej. Ci ludzie, gdy mówia o sprawach poitycznych, popadają w jakieś oszołomienie, przestaja rozóżniać nazwy dosłowne od hiperboli” itd… Dalej na poparcie cytuje Spinozę. Pozdrawiam.

  18. Niepowtarzalny i umykający urok władzy

    Jest rzeczą zrozumiałą i oczywistą, że wszystkie siły polityczne starają się wytwarzać korzystny dla siebie klimat polityczny, w taki sposób by pozyskiwać sympatię i uznanie jak najliczniejszych kręgów społeczeństwa.Wykorzystuje się do tego celu całe instrumentarium przekonywania, sugestii a nawet manipulacji. W tym złożonym i skomplikowanym zamęcie politycznym tworzonym przez tzw. partie demokratyczne trudno jest się rozeznać przeciętnemu obywatelowi. Obywatel ten ma prawo w dobrej wierze przyjmować oświadczenia prawicy, że likwidacja, dla przykładu, zadłużonych szpitali poprawi zakres skali i jakości usług zdrowotnych. A ich prywatyzacja w sposób radykalny odmieni funkcjonowanie służby zdrowia. Owszem istotnie odmieni ale w sposób ograniczający dostęp szarego obywatela do usług medycznych, których wyznacznikiem stanie się zysk właściciela szpitala a nie interes pacjenta

    Skąd przeciętna polska matka ma wiedzić, powiedzmy sobie wprost, kogo ukształtuje z jej dziecka nowa polsko-burżuazyjna szkoła. W szkole tej likwiduje się elemntarne przedmioty tworząc jakiś dziwny twór zwany nauczaniem zintegrowanym.Tworzy się programowy groch z kapustą, w którym każda opcja polityczna może mieszać jak jej się żywnie podoba. Miast kształtować zręby osobowości małego dziecka wtłacza się ośmioletniemu maluchowi nierówności, grafy, równania z jedną niewiadomą czy układ współrzędnych. W rezultacie, ten mały człowiek po trzech latach edukacji niewiele umie poczynając od w/w wiedzy po liczenie na poziomie podstawowym i czytanie. Biorąc dalsze doskonalenie Pani Hall zmierzające do wyeliminowania polskiej literatury, która ma się sprowadzać do znajomości Gombrowicza i Schultza otrzymamy intelektualny potworek, który ostatecznie otrzymuje świadectwo maturalne bez ocen ze znajomości matematyki ale w perspektywie ze znajomością wiary jako podstawy nauki.

    Te oszalałe nowatorstwa tyczą każdej dziedziny naszego życia społecznego. W wyniku takiej polityki nakierowanej na rewolucję antykomunistyczną jako warunek sine qua non budowy państwa kapitalistycznego, doszło do wyrugowania starych i sprawdzonych merytorycznie kadr. Doszło do ich zamiany młodzieżą kulowskiej proweniencji powolnej nowym władzom opartym na autorytecie KK. Ta niedokształcona i łatwowierna młodzież pedagogiczna, dopuściła do degradacji autorytetów polityki, kultury i sztuki. W to miejsce wprowadzono uniwersalnego bożka rynku, jako siły wartościującej człowieka. Pomylono cele z instrumentami.

    Skutki tych działań są widoczne dla każdego obywatela.W ostatniej propozycji Pana Passenta ocenialiśmy jakość kadr propagandowych,czyli tzw.czwartej władzy, predyspozycje I-szego garnituru władzy ustawodawczej i wykonawczej oceniamy na bieżąco.W kontekście przypadku pana Olewnika mieliśmy również okazję podyskutować o skuteczności działania i ochronie obywateli przez system sprawiedliwości.Wniosków optymistycznych, niestety, nie ma.

    Na tym tle faszeruje się nas ostatnio tragiczną wiadomością o zamordowaniu polskiego geologa na pograniczu pakistańsko-afgańskim. Powstaje retoryczne pytanie dlaczego ten wspaniały system demokratyczny nie daje nam przesłanek do radości i zadowowlenia. Dlaczego powróciła w naszym kraju zlikwidowana przez komunistów gruźlica? Skąd bierze się teraz tak powszechna choroba brudu wśród żołnierzy,w szpitalach i szkołach, zwana popularnie sepsą? Dlaczego w instytutach medycyny sądowej zwłoki ludzkie walają się po ziemi, w sposób jaki nie czyniły tego najbardziej prymitywne plemiona? Dlaczego w oczywisty sposób wzrosła ilość zabitych w wypadkach drogowych? Skąd to się bierze, że w państwie raju i dobroci tak wydatna jest ilość samobójstw? Dlaczego, jak powiadał Lepper, w Klewkach więziliśmy Talibów,ha,ha,ha, jakie to śmieszne? Skąd to się bierze, że demokratyczne więzienia pękają w szwach od demokratycznych i wolnych obywateli? A dlaczego jest tak ogromne bezrobocie i jeszcze większa emigracja? Niech mi ktoś powie, że te obiektywne i statystycznie odnotowane fakty są komunistyczną blagą.

    Gdyby to czerwoni ściągnęli tego typu plagi na Polskę, to zostali by odsądzeni od czci i wiary przez rodzimych i zachodnich defraudantów moralnych i finansowych. Natomiast oni w tej trudnej sytuacji, do jakiej doprowadzili, mają odwagę urządzać sobie propagandowe zloty czarownic i powiadać nam ileż to dobra doświadczyliśmy z ich szlachetnych dłoni. Tę hucpę organizują nam konsekwentnie od 1989 roku. Ci hucpiarze odpowiadają za stan i oblicze państwa polskiego.

    Wyprowadzono polskie wojsko, bez zgody narodu poza granice państwa polskiego. Prowadzono wieloletnią i bezsensowną wojnę w Iraku, kiedy jesteśmy zadłużeni po uszy i nie stać nas na pracę i chleb dla bezrobotnych. Interwencyjne korpusy śmierci, gdzie poległo wielu żolnierzy nie są w tej sytuacji rozwiązaniem naszych problemów. Ponadto zostaliśmy okłamani i oszukani zarówno przez ekipę Busha jak i przez rodzimych, i solidarnych hucpiarzy.

    Po kompromitujących sukcesach w Iraku, w końcu wycofano polskie wojska. Koszty jednak zostały poniesione zarówno te moralne jak i materialne. Zniszczono bardzo dobre relacje polsko-irackie oparte na budowie obiektow przemysłowych i budowaniu przyjaźni. W to miejsce wprowadzono ideę agresji i śmierci. Po prostu wstyd. Nawet Papież się sprzeciwiał tej koncepcji ale polscy solidarni poszli na pomoc USA i Izraelowi. Jeżeli Polska w tym miała chociaż cień interesu to proszę mnie o tym przekonać. Ja w każdym bądź razie zdecydowanie przeciwstawiam się militarystycznej myśli zamiany krwi na ropę. W tym nie było ani krzty polskiej racji stanu.

    Obecnie nadal jeszcze wojujemy tysiące kilometrów od naszej Ojczyzny, w Afganistanie, ponoć z międzynarodowego mandatu. Zamiast umacniać naszą pokojowo nastawioną Ojczyznę przeciwko agresywnym kacapom, my wałęsamy się po Dalekim Wschodzie. Wysyłamy tam swoich żołnierzy, by oni mogli bohatersko walczyć z kobietami,dziećmi i starcami pod Nanghar Khel. A ponieważ tchórze nie potrafili tam patriotycznie zginąć za Ojczyznę , to po przyjeździe pakujemy ich do pudła. I jeżeli nikt tutaj nie zwariował, to niewątpliwie mnie to czeka. Teraz ci wspaniali najemnicy po odbyciu potencjalnej kary z takim entuzjazmem będą bronić naszej ojczyzny, że jakby co , to byle rota czerwonych kozaków, pozbawi ich entuzjazmu i gotowości bojowej do walki za kapitalizm.

    Narazie, na wstępie, w drodze pilotującego eksperymentu, ponieważ Lizak ciągle “trzaskał” na forum , że jest tam cała Tablica Mendelejewa wysłaliśmy tam jednego geologa, co miał złota szukać, by tuskowcy mogli się wygrzebać z napytanego sobie kryzysu. Ponieważ sporo się tego spodziewali więc zamówili sobie specjalnie na tę okoliczność dużo CASYw Hiszpanii, a dokładnie to cały pułk centusiów krakowskich. Poznaniacy, tfu ,zgiń, przepadnij maro, siło nieczysta jakoś szczęśliwie latają ,albo i nie , na swoich podniebnych trumnach F-16, w Krzesinach. A tamci jak się wzięli za zrobienie CASY, to prawie dwudziestu generałów, albo i o mało co generałów, wysłali świętemu Piotrowi na przeszpiegi. Tacy to artyści. Nie lepiej to było samolot jakiś wyczarterować u ukrainskiej braci strategicznej, co to latać potrafi. Bo naszym po Dęblińskiej szkole orląt ,od kiedy koronę orłu powiesili na głowie, to jakoś tak bardzo nieszczęśliwie się wiedzie. Coś jakby nieloty albo i jeszcze gorzej.

    A co zaś o tego geologa idzie , to powszechnie było wiadomo, że robota to niebezpieczna i trudna. Ruscy geologów mają bez liku. Zamiast ciągle się grzebać w syberyjskiej wiecznej zmarzlinie chętnie pojechaliby do cieplych krajów.W końcu dla nich jeden mniej czy więcej, co to za różnica. A dla nas, kiedy to połowa narodu pojechała oswajać Irlandię i Islandię, jeden wysokiej klasy specjalista jest fachowcem nie do przecenienia. A jeśli jeszcze do tego był przeszkolonym przez gromowładnych panów, to wogóle jest kwestią poza dyskusją. Jakby na sprawę nie patrzeć to szkoda chłopa, ale jak tak dobrze pomyśleć, to mógł siedzieć w chałupie i babę za kolano trzymać.

    A jemu się solidarności z Talibami zachciało, po amerykańskich szkołach wyedukowanych. Pewnie jako sojusznik strategiczny USA liczył na ich pomoc i wdzięczność dozgonną, że białego z Lechistanu mieli okazję poznać. Trzeba powiedzieć , że Ci Talibowie to i tak bardzo dużo szacunku wobec pana inżyniera wykazali żywiąc go i utrzymując ponad cztery miesiące, odejmując sobie od ust w tych głodowych warunkach pustynnej biedy. A Pan Premier w ramach rekompensaty kosztów utrzymania nie podesłał z pobliskiej polskiej bazy nawet jakiegoś durnego skota z wodą mineralną, a przecie mógł się wykosztować na jakiś helikopter z coca colą. Sam sobie przyjemności nie odmawia jak leci na Wybrzeże.

    No i popatrzcie państwo, jak mógł generał Polko/o Polsko/ po amerykańskich szkołach, przyganiać proamerykańskiemu i polskiemu Tus/e/kowi.Sprawę od razu należało wygłaskać i wygładzić. Pan Premier cztery miesiące się męczył i borykał ze sprawą nieszczęsnego geodety. Gdyby nie złożoność tej sprawy to nie musiałby Pan Premier aż tyle czasu się nią zajmować. Poza tym nie zapominajmy, że sprawy Pana Premiera są najwyższej wagi i specjalnej tajemnicy państwowej. I o tym on decyduje, a nie byle generał, których ma on na pęczki, że o geodetach nie wspomnimy, a o lizakach aż strach pomyśleć, kto mógłby je lizać.

    Jeżeli nie mamy żadnego wpływu na to co się tam dzieje, wobec tego po kie licho się tam pchamy? W ostatecznym efekcie, tak czy inaczej, niezależnie od tego jak dumnie i pięknie nie będziemy o sobie myśleć w tych dalekowschodnich misjach, to dla tamtejszej ludności pozostaniemy agresorami, najeźdźcami, okupantami i tym podobnymi imperialistycznymi gnidami. Oni sobie po prostu nie życzą byśmy deptali swoimi żołdackimi buciorami ich świętej ziemi. I przestańmy naszym naiwnym chłopcom poszukującym z głodu pracy w wojsku, opowiadać infantylne bajeczjki, że te bosonogie łazęgi samolotami zniszczyły WTC. Bowiem zwykle jest pierwszym i ostatnim dla nich widok samolotu, który zazwyczaj poczęstuje ich amerykańskimi rakietami wysyłając ich na łono Abrahama.

    Tradycja naszych walk narodowo-wyzwoleńczych powinna pouczać, że tamten naród ma wolę i siłę walki, jakiej nie posiada żaden nasz żolnierz, ponieważ tamten system społeczny, system wartości i tradycje są im zupełnie obce. Oni nie oczekują naszej wolności, pluralizmu i demokracji, te wartości w muzułmańskich uwarunkowaniach są diabła warte. Oni będą walczyć z naszymi wojskami do ostatniego żołnierza. My jesteśmy na z góry upatrzonych i przegranych pozycjach. Powstaje tylko pytanie jaką cenę przyjdzie nam zapłacić za tego rodzaju doświadczenie. Oto i sposób solidarnych hucpiarzy ładowania się z jednej kabały w drugą. Żaden z Prezydentów, Premierów, czy Ministrów Spraw Zagranicznych ani też Ministrow Obrony Narodowej, jak sama nazwa wskazuje, na te agresywne awantury wojenne nie wysłał swego synalka czy też Curuś. Jeśli już to do Hollywood. W tym względzie naszym parweniuszom pozostaje jeszcze bardzo wiele nauki od królewskiej rodziny brytyjskiej.

    Z uwagi na spory rozmiar postu wypadałoby pominąć rocznicę okragłostołową. Jednak byłoby to nietaktem wobec gospodarza. Natomiast specjalistów od “przewijania”pieluch i wpisów poważnie traktować nie można, bowiem niewiele przeczytają to i jeszcze mniej wiedzą. Rocznicę okrągłego stołu z pełnym entuzjazmem podkreśla Pan Passent wraz z układem rządzącym, a wie on ci doskonale, po której stronie stać należy. Jeszcze ze dwa-trzy latka a przechrzczą oni rocznicę w pierwszej rangi święto narodowe.Wówczas cały naród, ciecie i kmiecie, będą musieli obligatoryjnie obchodzić święto własnej klęski.

    Widać już pierwsze szczeliny w zwartym froncie okrągłostołowym przy, którym to meblu zebrali się koalicjanci i chłepcą bez ładu i składu licząc na nieograniczoną wolność wielkiego żarcia. W drugim froncie za nimi przebiera już niecierpliwie nóżkami awangarda prawa i sprawiedliwości, co to chce ogniem Chanuki wypalić komunę, różańcem uczynić sprawiedliwość a bajkami uczynić solidarność.
    Za nimi zebrało się już rozkołysane i gniewne morze ludowej tłuszczy, skłonne uczynić sprawiedliwość na miarę własnego jej rozumienia i na obraz kolejnej rewolty kwiatowej. Teraz już chodzi wyłącznie o to by nie wylać chrześcijańskiego dziecka z kapielą i nie wyciąć wszystkich kolorowych kwiatów. A kolor tego ruchu jest brązowy i powiewa nad nim bezrobotniczy i bezdomny gniew.

    Nie spacyfikuje tego naturalnego dążenia do chleba i pracy najbardziej wymyślny i szatański koncept judaizacji solidarności. Nie pomoże artystyczne retuszowanie politycznego trupa neoliberalizmu. Życie toczy się wartko ku dialektycznym rozwiązaniom, przed którymi nie uchroniła najsilniejsza Czerwona Armia świata i których nie zablokują wysoce wyspecjalizowane szwadrony Imperium Dobra.

    Istotnie, jedni chcą przekonać wzburzone masy do czarnej legendy okrągłego mebla a inni chcą eksponować jego złotą poświatę. Ale naród już nie chce ich słuchać ponieważ ten mebel jest obliczony zaledwie na 50-ciu pasibrzuchów i nie ma przy nim miejsca dla pozostałych 38 milionów Polaków. Dla swoich totumfackich to nawet podstoliczki zabezpieczyli by zachować atmosferę zacisznej i eleganckiej kameralności. Tłumom zaś pozostawili śmietniki pod supermarketami.

    Dzisiaj zamiast rozmawiać o uczynionej krzywdzie swemu narodowi, roztrząsa się kwestię elit, które nigdy nie były elitami. Zamykają się one i izolują przed Polakami w jakże charakterystycznych i historycznie nieodległych miejscach, niczym getta zakłamania i rozpasania. Zechcą mi państwo podpowiedzieć jakąż to elitę stanowił pewien elektryk po szkole podstawowej, który nie zna poprawnie języka polskiego. Natomiast jest rzeczywiście problem “apolitycznych” elit jakie zawsze w stosownym momencie podpinają się pod aktualnie funkcjonującą władzę.Te elity zawsze są dyspozycyjne i na sprzedaż. Ich miejsce jest tam gdzie suto zastawiony stół, niekoniecznie okrągły i wznosi się toasty za zdrowie władzy.
    Rzeczywiście wszelkie dywagacje, czy od komunistów można było wytargować więcej są postfactum i oderwane od ówczesnej rzeczywistości. Gdyby komuniści prezentowali wąsko partykularny interes byliby w stanie zdławić każdy opór. Nie chcieli oni jednak narażać na szwank naszej Ojczyzny, czerwonej i ludowej a jakże, stąd nie było w ich retoryce targania po szczękach.

    Stawianie sprawy, że najważniejszym jest okrągły stół i narodziny demokracji jest niepełnym i niesłusznym. Z kapitalistycznego punktu widzenia jest nieuchronne postawienie pytania za jaką cenę i jakie grupy zostały beneficjentami tych zmian. Dzisiaj w kontekście zbliżającego się krachu ekonomicznego, gdzie planowany na br PKB weryfikuje się z 4,8 do 1,5% staje w ogóle pytanie o sensowność tych zmian.

    W aktualnym stanie rzeczy musimy postarać się oderwać od religii politycznych, jej ołtarzyków i celebrujących ministrantów. Jedynym kryterium oceny tychże musi być dbanie o narodowy interes suwerena. Alternatywą dla wynarodowionych pseudoelit może być tylko Trybunał Stanu. I NIE JEST TO NAWOŁYWANIE DO NACJONALIZMU LECZ POTRZEBA DBANIA O WłASNY INTERES, BY UCHRONIĆ NAS PRZED INNYMI JAKŻE AGRESYWNYMI NACJONALIZMAMI.

    Dość już nieskoordynowanego dukania apologetów wyższości czegoś co się okazało miałkością. Wystaczy już pustosłowia o prawdzie, wolności, pluralizmie i demokracji. Słowom należy nadać ich pierwotny i właściwy sens.

    A nam na otarcie solidarnościowych łez Wolna Europa nic nie da. W świecie jest znacznie więcej i o wiele lepszych cwaniaków i kozaków aniżeli nasi solidarno-przykościelni. Świat nie liczy się z naiwnymi i głupimi, chociażby oni wykonali najbardziej heroiczne czyny z czystości serca swego. Liczy się rachunek ekonomiczny i skuteczność.

    Auf wiedersehen.
    _________________
    Z tyłu łata, z przodu łata a jam cały demokrata

  19. Harry_potem pisze:
    “Podobalo mi sie Trojmiasto a autostrada na Wejcherowo – dalej na Slupski i Koszalin (jechalem do Dziwnowa) to bajka”.
    Ja też uważam, że Gdańsk, Sopot, Gdynia, Wejherowo (sic!) i całe Kaszuby to zupełnia inny kraj niż przeciętna Polska. Może tworzę złotą legendę, ale sądzę, że poza oczywistymi walorami przyrodniczymi, dzisiejszy obraz tej krainy w dużej mierze powstał dzięki odwiecznie żywotnej tu wielokulturowości, dziedzictwu cywilizacyjnemu (!) zaborów pruskich i ożywczej powojennej symbiozie rdzennych Kaszubów i Pomorzan z przybyszmi z kresów wschodnich.

  20. TO 02.05
    Ale sie popisałeś z tym Sombartem w krytyce Kowalika. SUPER !
    Nie udało Ci się w ŻADNYM miejscu podważyć jego tez, to musiałes mu jakoś dokopać od nazistów , co ? Myślisz że zapomniałem, jak w polemice ze mna, zamiast argumentów wymyśłałeś mi od komuchów ?

    Piękna szkoła donosicielstwa, prawie jak w Gazecie Polskiej !

    A może Anita Gargas to jakaś Twoja kuzynka ?

  21. Obawiam sie ,ze nam juz nic nie pomoze.Oczywiscie caloksztalt mam na mysli.Zdziadzialem na tyle, ze nie chce mi sie wchodzic w zadne szczegoly.Pozdrawiam wszystkich blogowych dziadow. Napisalem te trzy zdania bo spodobalo mi sie to co napisal Dziad. (bez zadnej ironii, zapewniam)

  22. Panie Danielu, z całym szacunkiem ale napisał Pan zadziwiające zdanie:

    “Po stronie opozycji, w Solidarności, najsilniejszy był wówczas nurt wywodzący się z KOR oraz Kościół, radykałowie byli w mniejszości, i tego już się zmienić nie da, żeby nie wiadomo jak pisać historię od nowa.”

    Zdanie to implikuje że istnieją dwie historie: ta prawdziwa i ta pisana od nowa. Prawdziwa ma przewagę prawdziwości nad pisaną. A pisaną może sobie pisać kto chce a i tak nic mu to nie da bo prawdziwa przed pisaną zawsze się obroni. Może jest to prosta wykładnia ale tak to do mnie doszło.

    Ponieważ wychowałem się na Pana felietonach, pragnę poprosić Pana o pomoc i ewentualną radę. . Naprawdę Pan to tak widzi? Bo ja zaglądając do Rzepy i czytając komentarze pod tekstami Wildsteina, Ziemkiewicza, Lisieckiego i Semki odnoszę wrażenie, że ilość wierzących i praktykujących wyznawców nowej, poprawionej wersji historii wzrasta z roku na rok.
    Pytanie brzmi: “Co robić?”
    I aby nie zostać pomylonym z W.I. Leninem rozwinę:

    Co robić aby wersja historii będąca rezultatem chciejstwa ekstremistów spóźnionech na narodowowyzwoleńczy pociąg nie wyparła tego co w pamięci i nie stała się obowiązującym kanonem dla tych którzy nie doświadczyli?

    Bo tak cudownie łatwo jak Pan napisał to sprawa jednak chyba się nie przedstawia.

    Ukłony

    Telemach

  23. “Gdy do tego dodamy gazociąg północny, to zobaczymy, że Polska jest nie tylko podmiotem, ale i przedmiotem polityki międzynarodowej, sprawy mogą być załatwiane ponad naszymi głowami.”
    Raczej przedmiotem. Kraje, które wydostały się spod wpływu Rosji wcale nie są traktowane przez Paryż, Berlin czy Waszyngton poważnie. Zwykle są “kozłami ofiarnymi” w polityce międzynarodowej. Zresztą, nie tylko my, ale i Irlandia, która śmiała w referendum nie przyjąć “Traktatu Lizbońskiego”. Teraz, kiedy do niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego wpłynęły skargi przeciw ratyfikacji traktatu przez Bundestag i ratyfikacja w Niemczech opóźni się o pół roku nikt nie rozdziera szat. Wszyscy nabrali wody w usta. Bo Niemcy są podmiotem, nie przedmiotem polityki międzynarodowej. Natomiast co innego nasz kraj, nawet niewiele ma do powiedzenia w sprawie tarczy czy gazociągu północnego. Natomiast okropna walka między naszymi ugrupowaniami politycznymi ułatwia takie postrzeganie nas na arenie międzynarodowej. Trudno porozumieć się w sprawie uczczenia rocznicy Okrągłego Stołu ? Czy przeszkadza naszym politykom w tym jakiś zaborca ? A może ta rocznica to jest sukces tylko doceniany w niemieckich i francuskich podręcznikach historii (sic!)? Bo nasi politycy są jak nasze społeczeństwo. Wywalczono wolność, ale nie wiadomo co teraz z nią zrobić. Uwiera i przeszkadza, więc się jej zaprzecza, a światowa opinia publiczna i rządy innych krajów spełniają te życzenia. Nie traktują naszego kraju poważnie, wszak jego obywatele sami się o to proszą.

  24. eg – 23;11 – “primus inter parus” – trochę z łacińska, trochę z rosyjska, jednym słowem internacjonalnie… (:D :lol:

  25. (to continue)

    Co dalej w sprawach EU-SZAP-RF po Monachium?

    Krótkoterminowo sprawy sądzę będą zależały od tego co z gospodarką w Stanach. Jeśli nie będzie krachu na skalę tego wielkiego z lat 30-stych to sądzę że ich polityka tak jak ją Biden sformułował w Monachium w 2009 się nie zmieni.

    Bo

    a) prowokowanie Rosji gdzie i jak się da i jątrzenie jej sąsiadów jest Stanom na rękę. Rosję to destabilizuje, paranoizuje nawet i dodatkowo rozbija to solidarność w Wspólnocie Europejskiej a to duży plus dla Stanów bo Europa w wspólnocie z Rosją ma potencjał by zdecydowanie Stany wyprzedzić ekonomicznie, naukowo, gospodarczo i kulturowo w ciągu najbliższych kilkanaście lat.

    A taki spadek na drugą pozycję Stanom bardzo by zaszkodził i to nie tylko psychologicznie.

    b) Rejon Iran, Afganistan i Iraq (IAI) jest dla Stanów ważny, mając ich w swojej sferze wpływów uzyskują poważny atut strategiczny na swoją korzyść a na niekorzyść konkurentów w Europie, Rosji czy nawet Indiach. Także będą tam dalej zaangażowani.

    Jeśli jednak gospodarka się posypie zupełnie (a na co się niestety zanosi) to trudno przewidzieć ich reakcję. Może stonują swoją agresję w stronę Rosji, może nie? Destabilizacja Rosji i pośrednio Europy tak znowu jednak dużo nie kosztuje także ja bym obstawiał na to drugie z redukcją jednakże bezpośredniego zaangażowania wojskowego w IAI (koszty).

    Długoterminowo zaś sprawy dla Stanów wyglądają niestety nie najlepiej. Ten kraj na pewno nigdy już nie odzyska swojej dominującej pozycji na świecie z końca zeszłego wieku.

    Z przyczyn obiektywnych – inne rejony rosną poprostu szybciej.

    I także innych jak np że powszechnej opieki zdrowia raczej nie wprowadzą (ideologia głównie, i charakterystyczy im brak poczucia solidarności społecznej), że “social safety net” w stylu niemieckim czy francuskim również nie co automatycznie czyni ich przemysł permanentnie niekonkurencyjnym vis a vis Europa. A na samej spekulacji finansowej ten kraj długo nie pojedzie.

    Również tego obscenicznie przerośniętego, w imperialnej skali i efektywnie zupełnie nieużytecznego w dzisiejszych czasach wojska też nie ruszą co ich będzie powoli bankrutowało tak jak zbankrutowało to ZSSR. Ale to wszystko temat na odrębny esej.

    Miejmy nadzieję że ktoś bardziej kompetentny ode mnie takowy Kaczyńskiemu i Tuskowi przygotuje. Do przemyślenia.

  26. Pan Gospodarz po tygodniach tulaczki w dorzeczu Odry i Wisly udkryl na nowo za-granice … ufff ! , daj nam Boze pokoj.

  27. TenTelemach: Zgoda – moja wiara że historia prawdziwa weźmie górę nad historią “na nowo pisaną” jest cokolwiek naiwna, ależ czyż ostatecznie prawda się nie przebija? Ja w to wierzę, zwłaszcza, że ostatnio czytałem ksiązki Figesa i Montefiore o Rosji, ZSRR i Stalinie. Potrzeba było jednego-dwóch pokoleń, żeby prawda zwyciężyła. Pyta Pan – co robić? Na to każdy ma swoją odpowiedź. Co do mnie, to poza tym co piszę, 11 lutego o godz.18 będę w klubie Kuźnicy w Krakowie na wspominkach o M.F.Rakowskim. Zapraszam i pozdrawiam.

  28. Szanowny Panie DANIELU!

    Jestem – kolejny raz to chce podkreslic – zbulwersowany wiekszoscia wypowiedzi wszelkiej masci ososbistosci w kraju nad Wisla na temat tego, czy Rzad wszystko zrobil czy nie w sprawie porwanego polskiego inzyniera 4 miesiace temu. Rozgorzala dyskusja czy Premier Tusk mial prawo powiedziec o nioeplaceniu okupow [przez Polski Rzad, czy nie. Coz, za dyletanctwo! Z wszelkich wielkich znawcow byc moze dwoch znanych nam generalow bylo wAfganistanie i oni maja prawo wystepowac jako pewnego rodzaju autorytety w temacie. Natomast wszelkiej masci arabisci,, gabinetowi pracownicy MSZ powinni zajac sie swoja robota , a nie wypowiadaniem poprzez media informacji na zasadzie – grby babcia miala wasa, bylaby dziadkiem …”
    Mialem okazje byc Afganistanie jeszcze do rozpoczecia dzialan wojennych i juz wtedy skora mi cierpla na grzbiecie, kiedy przejezdzajac przez wioski afganskie widzialem tak ot sobie z karabinami kalasznikowa roznych ludzi ubranych w typowe ich lachmany a nie mundury w przedziale wiekowym od gdzies 14 lat az do pozniej starosci. Zapytalem swoich przewodnikow ktoz to taki jest. oni mi odpowiedzieli, ze lepiej dla mnie nie wiedziec.Juz wtedy zrozumialem dlaczego b. armia czerwona doznala ntak ogromnych strat w Afganistanie a pozniej z wielkim zainteresowaniem, zaczalem sledzic poczynania wojsk amerykanskich.Potwierdzaja sie moje opinie, ze ma w swiecie armii mogacej skutecznie w tym specyficznym terenie prowadzyc sukcesywna wojne z partyzantami. Nie widze zadnych mozliwosci osiagniecia zakladanego celu. Gorzysty teren ogrona ilosc jaskin, pieczar, podzieknych pod skalami korytarzy stanowi o trudnym do wyobrazenia labiryncie, w ktorym poruszac sie swobodnie moga jedynie miejscowi.
    Druga kwestia to swiadomosc decyzji mozliwosci zaplacenia najwyzszej ceny za wyslanych czy to pracownikow czy zolnierzy. Odpowiedzialnosc ciazy i na tych ktorzy podjeli decyzje o wysylce do Afganistanu zolnierzy i pracownikow cywilnych.Z drugiej strony jest to tez swiadoma decyzja tych, ktorzy zgodzili sie tutaj jechac.
    Ostatnia uwaga. W Afganistanie prowadzone sa dzialania ze zorganizowanymi oddzialami tallibow.Oni sa wspierani finansowami swoimi zrodlami ( w sporej czesci srodki z handlu narkotykami ).W ich szeregacg panuje dosc szcsegolna dyscyplina ideowa i kwestie tzw. okupow pienieznych nie stanowia zrodla negocjacji.Oni chca swej wygranej, uwolnienia z aresztu ich wspoltowarzyszy.To wyjasnia miedzy innymi sensownosc wypowiedzi i Tuska i R.Sikorskiego. Cztery miesiace od dnia porwania podejmowane byly proby wynegocjonowania uwolnieni Polaka.Nikt nie byl w stanie przelamac te wewnetrzna dyscypline tych talibow, ktorzy porwali naszego rodaka.
    Wspolczyuje rodzinie naszego rodaka, ale trzeba spokojnie wlasnymi oczyma popatrzec otwarcie na rzeczywistosc, te okrutna brutalna rzeczywostosc i starac sie zrozumiec, ze jest to bardzo specyficzny tere, bardzo niebezpieczny i raczej widze potrzebe dyskusji nad sensm prowadzenia tej wojny i jej perspektywami.
    Okragly Stol – potraktujmy jako przlomowy moment, zwrot w dziejach Polski XXwieku i raczej po 20-tu latach nie zaczynajmy rozbierac na czynniki pierwsze te wydarzenie i osoby w nim biorace udzial. Jedyne , co mnie bulwersuje to stanowisko objga Kaczynskich, ktoprzy wowczas raczej stali za plecami i w glebokim cieniu tych, ktorzy prowadzili rozmoway w Palacu Namiestnikowskim czy w Magdalence.

    spotkanie w Monachium Tuska z Bidenem to tylko wstepny sygnal – acz bardzo wazny – ze niezaleznie od pogladu i oceny Palacu Prezydenckiego w Warszawie Rzad Premiera Tuska prowadzi wlasciwa polityke zagraniczna tak wzgledem Unii, jak wzgledem Rosji czy tez noewej administracji w Waszyngtonie.Dobrze by bylo, gdyby masz prezydent raczej nie wtracal sie do tych dzialan, podpisal trakta lizbonski i raczej juz powoli myslal o emeryturze prezydenckiej a nie o ewentualnej reelekcji.

  29. Daniel Passent

    Z przykrością stwierdzam, że my nie potrafimy być pomostem dla kontaktów Zachodu z Rosją.
    Świadczy o tym polskie postrzeganie Rosji poprzez zachodnie okulary.
    W rezultacie przyjęliśmy koncepcję politycznej blokady opartej na katyńskich upiorach i 20 tysiącach zamordowanych polskich oficerów burżuazyjnych.
    Natomiast 10-ciokrotnie większa liczba wymordowanych polskich dzieci, starców i kobiet nie przeszkadza nam w rozwijaniu strategicznej miłości z politycznymi rezunami i ich epigonami.
    Z tego wynika prosty wniosek o politycznej nieprzydatności polskich elit w torowaniu Zachodowi drogi na Wschód i odwrotnie.
    Tą zapiekłą nienawiścią szkodzimy nie tylko sobie ale i UE, której interesy wydają się być nieco rozbieżnymi wobec USA.
    A szczytem absurdu jest dychotomiczne stanowisko Polski w kwestii rurociągu Bałtyckiego.
    Natomiast Pan przecież, jak rzadko kto, posiada predyspozycje do tej misji.
    Wywodzi się Pan z kręgu kultury śródziemnomorskiej, tak atrakcyjnej nie tylko dla nas ale i dla Rosjan, rozumie Pan rosyjską kulturę i jest pan w pełni świadom roli i znaczenia rosyjskiej gospodarki, odważę się powiedzieć dla perspektywicznego rozwoju cywilizacyjnego Zachodu w oparciu o rosyjski rynek i jego surowce.
    Dlaczego unika Pan politycznej odwagi?
    Czy kilka srebrników wierszówki jest warte uczciwości politycznej i obiektywizmu będących całym kapitałem pańskiego życia?
    Proszę wybaczyć mi natarczywość.
    Gdybym nie miał szacunku dla Pana nie postawiłbym tych kwestii.
    Wie Pan, zawsze wydawało mi się, że zachowanie klasy, elegancji i przyzwoitości jest ponad wszystko.
    W końcu wcześniej niż później UE dopcha nas kolanem do tej wspólpracy z Rosją, dla której nie ma dla nas alternatywy.
    Pozostanie jedynie pewnego rodzaju niesmak, że mądrzy i inteligentni ludzie ulegli wpływom awanturniczych pieniaczy.
    Dla niedouczonych i niedoświadczonych emocjonalnie ignorantów nie ma miejsca w polityce, bowiem koszty na jakie narażają oni państwo są zbyt wysokie.
    W zasadzie postawione przeze mnie pytania są retorycznymi.
    Wiadomo, że kto pyta nie błądzi, ale też nie zawsze otrzymuje odpowiedzi.
    Z wyrazami szacunku i uznania za pańską działalność w epoce PRL-u.
    Co do obecnego raczkowania poczytywanego za styl demokratyczny mam już niejakie wątpliwości.
    Tym niemniej potrafię uszanować to, co komuś w duszy gra.
    Z poważaniem.
    Lizak

  30. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Domyslam sie komu polskie spoleczenstwo – przewazajaca czesc – moze serdecznie podziekowac. Czy „ była to zmowa elit i niewykorzystana szansa?“ … „Co to oznacza? Oznacza to, że co roku średnio ok. 40 mld zł jest transferowanych z Polski za granicę! „… http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20090204&id=po51.txt

    Post Christum.
    Najbardziej bulwersujacym w tej dewastacji Umeczonej Ojczyzny jest to, ze Pan Rosati & Co. chca Polske jeszcze bardziej „otworzyc”. Wyglada na to, ze lewacka sluza zbudowana przez „corporacje” ma slaba przepustowosc.

  31. PROBUJACY I PROBUJACE oraz ci, ktorzy sie za takich uwazaja z wielbicielkami i wielbicielami wlacznie, czyli:
    eseistki i eseisci (czytaj; higienistki i higienisci historii PRLu) nasladujacy Michela Eyquem (zwanego Montagne), syna sefardyjskiej Zydowki i katolickiego Francuza, moderujacego skutecznie spory przeciwnikow i zwolennikow Reformacji, subjektywnie jednak spisujacego swoje doswiadczenia, sceptyka i przeciwnika wszelkich dogmatow, poszukujacego prawdy poza normujaca systematyka, poniekad prekursora Kartezjusza, probujcie analogicznie do autora esejow stac sie myslacymi podmiotami w zmaganiach z historia ostatnich lat PRLu .

    Proby nadinterpretacji oraz postrzegania dzialalnosci postaci typu P. Jaruzelski, P. Kiszczak i wszystkich poprzednikow o podobnych „zaslugach” zostaly opisane w polowie XX wieku przez Claude’a Lévi-Straussa (kiedys o nim wspominalem). Wychodzil on mianowicie z zalozenia, ze czlowiek, mimo ze myslacy, posiada wrodzona „wade” uniemozliwiajaca mu poruszanie sie w masie faktow i sprzecznosci. Czlowiek odczuwa mianowicie niepowzieta potrzebe symbolicznych gestow oraz wszystko wyjasniajacych mitow. Pozornie wielorakie, powtarzane od tysiacleci mity opieraja sie na wzorach o niezmiennych strukturach. Prawie wszystkie kultury znaja historie o pelnym tajemnicy Gralu i prawie wszystkie powtarzaja historie o synu, ktory pozadajac matke usuwa ze swojej drogi ojca. Czy tez historie kobiety sciganej przez jaguara i uratowanej przez glos dziecka. Niewazne sa postaci wystepujace w tych mitach, wazne so natomiast struktury kryjace sie pod narracyjna powierzchnia, te sa zawsze identyczne. Prowadzi to do jednoznacznego stwierdzenia; nie czlowiek ukazuje sie w mitach, lecz mity w czlowieku. Nie czlowiek wymysla mity, lecz mity wymyslaja czlowieka. W ten sposob mikrokosmos i obrazy osobnikow prymarnych sa tak samo wieloplaszczyznowe jak w tzw. kulturze wysokiej. Podobnie wiec kazda kolejna proba „proby” jest mozliwa niezaleznie od poziomu spolecznego i intelektualnego eseisty. Idac tym duktem kazdy przedstawiciel subkultury dalekiej od racjonalizmu jest w stanie przy pomocy kultu i magii stawiac w swietle luster swoich politycznych herosow i geniuszy z blizszej lub dalszej przeszlosci, nie narazajac sie na smiecznosc. W opisywanej rzeczywistosci, w ktorej ludzie sie kochaja, nienawidza, walcza, cierpia i zadaja cierpienie, nie ma miejsca na atrybuty i kategorie infantylne. Wszyscy moga poczuc sie doroslymi, rowniez Ci, ktorzy nie zajmowali sie diachronia swojego dziecinstwa. Dzieje sie tak niezaleznie od nas w spoleczenstwach spauperyzowanych i bogatych, wyksztalconych i mniej wyksztalconych, oddalonych od siebie w czasie i przestrzenii. Dlatego nie nalezy sie martwic obecnym juz kryzysem, chyba ze, jak sie okazuje niepotrzebny intelekt (dla wielbicielek eseistow „duch”), bedzie przydzielany na kartki. Moja ekskursja do LS oraz Montaigne’a (przewraca sie w grobie czytajac blogowe eseje) spowodowana ciaglym powtarzaniem zaslug i pozytywnych cech charakterologicznych postaci typu Jaruzelski i Kiszczak czy tez bagatelizowaniem ich niehistorycznej roli jest li tylko apelem o odwolywanie sie do faktow, a nie do pseudodyskusji typu, co autor (polityk) mial na mysli. Wymienieni „protagonisci” (o innych nie wspominam) sami i z wlasnej woli wspoltworzyli iluzje wspolzycia w mikrokosmosie PRL przy niewielkim potencjale „strat” wlasnych i korzystaja z tego potencjalu do dzisiaj. Coz, pojawily sie kolejne mity o katach i ofiarach oraz nieszczesne proby opisywania postaci zamiast faktow. Fakty i wpisy na tym blogu definija niejako niezliczone straty poniesione przez niezliczone ofiary, poniesione mimo mentalnych prob (zwanych tu czasem esejami) ich minimalizowania.
    Przepisanew lutym 2009
    MA
    PS
    W razie stanu zupelnego znudzenia polecam eseje Camus.

  32. Bezczelny jest ten Miller, tak jak wszyscy dygnitarze PZPR. Miller i towarzysze mieli wtedy wojsko, policję jawną i tajną i cały aparat państwowy, a ten cynicznie pyta, kto im bronił brać wtedy całą władzę. Bardzo się ten cynizm spodobał red. Passentowi.

  33. do???????? od Magrud
    magrud pisze:

    2009-02-06 o godz. 01:15

    Widziała wywiad z Kiszczakiem, a potem dwudniową nad nim dyskusję.
    W skrócie moja ocena brzmi – chlew.
    Świński ryj w roli dziennikarza roku, najobrzyliwsza trzeciorzędna pornografia.

    P. Kiszczak zachował sie godnie. Gdyby dzisiejsi nasi politycy mieli, chocby w połowie, taki szacunek do siebie, jak ten stary człowiek, to moze byśmy zaczęli ich szanować.

    Bez komentarza

  34. Otago,

    miło jest człowiekowi , kiedy otrzyma sygnał od osoby odczuwaąceu, idealniem tak samo, ak rozumiem.Dzięki za ciepłe słowo.
    Intuicja i doświadczenie podpowiadają mi, że my Polacy , jako pozytywnego wskaźnika powinniśmy wyczekiwać sygnałów, kiedy Żydzi i Masoneria, będą mieli powody, żeby nas obwiniać za wszystkie nieszczęścia tego świata. To byłby pewny sygnał, że nam wychodzi znacznie lepiej niż innym. Pokolenia płyną,. Wszystko przed nami…

    Pozdrawiam

  35. Absolwent 23:45 & 12:07:

    Komuch – faktycznie tak cię nazwałem! Nawet nie sprawdzam, musiało tak być, skoro mówisz. Miałem na myśli post-komuch. Tyle tych neo- i post terminów i etykiet jest w obiegu, a skracać się trzeba. Zatem, dla ścisłości, jesteś postkomuch. I tu mam wątpliwość. Czy wszystko mamy tak dzielić bez końca, państwa na podmioty i przedmioty, legendy na białe i czarne, blogowiczki na postkomusze i neoliberalne. Anita Gargas? Miałem kiedyś sąsiadkę Anitę, może to była ta Gargas. Już widzę, jak zabawiasz się powiedzonkiem – nie da ci żona, nie da ci matka … – nic z tych rzeczy.

    Tyle dykteryjek wprowadzających na dzień dzisiejszy. Ja zasadniczo nie mam nic do dziadka Sombarta, oprócz tego, że szkoła historyczna (w ekonomii) nie ma większego sensu. Prof. Kowalik krytykuje w czambuł “spektakularną i niepohamowaną spekulację” i właściwie nie wiadomo do czego zmierza. Myli się w sprawie podatku Tobina, chodzi o opodatkowanie jedynie operacji walutowych, z resztą mało kto wspiera tę ideę. Zaś miłość Sombarta do nazistowskiej systemu i polityki gospodarczej wynika z jego miłości do etatyzmu. I dlatego Kowalik cytuje go. Do tego dochodzi Somberta skłonność do narodowych etykietek: duch protestancki a duch żydowski, etc., czy Kowalik o tym wie? Chyba zgadzamy się, że to jest przestarzała metoda rozumienia świata?

    Prof. Kołodko pisze: ”warto maksymalnie, kwotą co najmniej 2,5 miliarda złotych, dokapitalizować BGK, pod warunkiem wszak, że istotnie zwiększony zostanie zakres obsługi przezeń sektora finansów publicznych”. Literalnie biorac, maksymalnie moze znaczyc kilkaset mld PLN. Jak przyjrzeć się całości tych propozycji, to trudno znaleźć ich kosztowy koniec, może wyjść z tego kilkanaście miliardów, może więcej. Co to jest deficyt sektora finansowego (ktory) przekracza 3 proc. PKB, chyba chodzi o finanse publiczne? Jak ma wyglądać bezinflacyjne (sic!) zwiększenie deficytu o około 6-7 miliardów złotych? Jest on niekonsekwentny, albo ślepy. Widać jasno, że istnieje konflikt między przyjęciem euro (a on jest zwolennikiem), a nadmiernym, nawet bezinflacyjnym wzrostem deficytu budżetowego. Wzrost deficytu, chyba autor zdaje sobie z tego sprawę, powoduje osłabienie złotego, a także winduje stopy procentowe od pańswtowych obligacja (czyli potania je na rynku). Czy to ma być rozwiązane przy pomocy magicznej różdżki, pardon, dobrego „zażądzania długiem publicznym”. Państwo będzie miało problemy ze spłatą kredytów, wieści Kołodko, ale jak się bardzej zadłuży to zagrożenie zniknie jak ręką odjął.

    Albo weźmy tę perełkę: ”Doktryna neoliberalna wyklucza światły interwencjonizm, chociaż bynajmniej nie wyklucza nieracjonalnych cięć wydatków, co przecież też jest interwencją”. Cwane nie? Ale uważny czytelnik dojrzy różnicę między „interwencjonizmem”, a „interwencją”, albowiem cięcia wydatków są istotnie interwencją, ale są zaprzeczeniem interwencjonizmu. Ciemny lud kupi – ciśnie się na myśl. Ludzie listy piszą … niezwykłe, polecenia nie warte nawet dla studenta I roku ekonomii, o absolwentach nie wspominajac.

    Jeśli chodzi o styl listu, jest w nim tania agitka dla prostych ludzi i politykierstwo, co nie przeszkadza rzucić premierowi zarzut o ideologizowanie, a siebie ukazać jako pragmatyka. List jest wybrukowany bożonarodzeniowymi i innymi pobożymi życzeniami z jednej strony, zas tragedią narodową z drugiej. Czy nie szkoda czasu na ten list?

    A jakżeż ta Herod-Kanadyjka skrzywdziła polskiego b. premiera?

  36. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    kwant – 9.02 g 13:45 zadal pytanie:

    „Czy przeszkadza naszym politykom w tym jakiś zaborca ?”

    Blogowiczu, tutaj nie rozchodzi sie o to czy przeszkadza, tylko jak sie pozbyc
    wrogo-uciazliwego-nekajacego-nas-nawisu z gry(?) „W obronie Profesora staje nawet w “Polityce” znany z politycznej poprawnosci redaktor Sz. cytujac wolnosc slowa, pogladow i badan naukowych. Dziwic moze co prawda, ze owe slowa padaja z ust osoby o wygladzie biblijnego patriarchy (zdjecie podaje strona www), ktory jak sie wydaje mialby powazne klopoty gdyby wpadl w rece obiektow swojego oczarowania.” http://bobolowisko.blogspot.com/2009/02/czy-hitler-mial-racje.html

  37. Z wypowiedzi części osób w blogu D. Passenta wynika, że osoby te albo nie mają pojęcia o tym, co działo się 20 lat temu i wcześniej, albo udają, że nie mają pojęcia. Np. treść telewizyjnych programów “informacyjnych” i “publicystycznych” była, zwłaszcza w krytycznych momentach, jak najbardziej uzgadniana z generałami. Ze wspomnień jednego z propagandzistów telewizyjnych, cytowanych przed laty w “GW” przez E. Milewicz, wynika, że W. Jaruzelski osobiście redagował Dziennik telewizyjny. Nieprawdą jest, że Jaruzelski i Kiszczak myśleli w 1989r. o oddawaniu władzy. Kierownictwo PZPR było przekonane, że częściowo demokratyczne wybory wygra obóz władzy, a nie “Solidarność”. Wydarzenia czerwca i następnych miesięcy 1989r. potoczyły się zupełnie inaczej niż planowali generałowie. Zgodne z planem były tylko zamiany stanowisk w tercecie Jaruzelski – Kiszczak – Rakowski. I sekretarz KC PZPR Jaruzelski został prezydentem, premier Rakowski został I sekretarzem KC PZPR, a szef MSW Kiszczak został premierem. Jaruzelski i Kiszczak byli zawsze lojalni wobec Moskwy, nigdy nie odważyliby się zrobić czegokolwiek wbrew jej woli. Nie byłoby okrągłego stołu bez przyzwolenia Moskwy, niewykluczone, że Gorbaczow wręcz naciskał w tej sprawie.

  38. Lizak,
    nawet jak na oszołoma piszesz za długie teksty.
    Apeluję o odrobinę samokontroli…

  39. Do:DEMOKRATA

    Zgadzam sie z twoja opinia.
    Cytowanie cynicznego Millera w takim dniu jest nietaktem.

    Slawomirski

  40. Paweł

    Moje teksty nie są adresowane do leni i durniów.

  41. TO 20.34
    Mówią o Kołodce że jest zarozumiały i mają trochę racji. Ale przy Tobie to on jest małą szarą myszką, robaczkiem bożym. Czy Ty wykładasz gościnnie na Harwardzie, czy co ? Czy zawsze 2,5 mld USD zamienia ci sie w kilkaset mld ???. Może masz takie wyniki na giełdzie ?????.Twoje polemiki to prawdziwe arcydzieła, żadnej treści, zadnych argumentów, ale za to hektolitry wody o Sombarcie i już ustawiasz sobie Kowalika, (który drapie się w ucho) do kopania. Jesteś moim mistrzem, lata całe bedę studiował twoje dzieła, żeby się nauczyć najbezczelniejszej erystyki na świecie !
    PS. Klein ośmieszyła JKB w publicznej dyskusji. A Tobina, zreszta Noblistę, wspiera coraz wiecej ludzi i organizacji.

  42. Waldemar, joanna – Moje uznanie za opinie wyrażone w sprawie emerytur generalskich. Też tak właśnie myślę.

  43. Ma,

    A’propos Twojego wpisu: “MA pisze: 2009-02-09 o godz. 19:46 “.

    Ponieważ, jak dotychczas darzymy się szacunkiem/moje przekonanie/, proszę Cię ze zwykłej ciekawości poznawczejo wyjaśnienie- Czy brałeś pod uwagę w cytowanym wpisie Magrud, że jej bardzo podkręcona literacko forma wypowiedzi w tym konkretnym wpisie, może zakłóócać odbiór przekazywanych treści. Jeśli spojrzeć na temat bez emocji, to co do treści trudno się z czymkolwiek niezgodzić. Przychodzi marny dziennikarzyna, który zajmuje się w tvn nap-uszczaniem jednych na drugich/zawsze zesraw gości silnie iskrzący/, a ci ja barany doprowadzone na rzeź, pozwalają mu na to bezmy.ślnie i bezkrytycznie. Rymanowski sam nic nie wnosi, tylko podrzega. Z Kiszczakiem mu prymitywna zmyłka /”poszerzenie” ustalonego tematu/ nie wyszła, więc brawo dla Kiszczaka, pomimo tego, że to właśnie Kiszczak.
    Jeśli chodzi o formę, w jakiej to było wyrażone to już kwestia gustu. Na mój temperament, użycie takiej formy, to podwzględem literackim – blogowa najwyższa półka. Ktoś inny może poczuć się skrajnie zgorszony. Ale , ani ja , ani ten ktoś nie możemy uważać ,że coś jest dobre lub złe według takiego ulotnego kryterium jak odczuwanie, co jest głównym naszym narzędziem w odbiorze wartości formalnych w pisaniu.Ja szanuję Twoje zgorszenie, ale zachwyca mnie dosadność wypowiedzi Magrud.
    Mam nadzieję, że waleczna Magrud nie obrazi się na mnie za wypowiedź wyglądającą na akąś nędzną próbę obrony., zwłaszca, że dla niektórych osób/jestem przekonany/ taka brawuruwa, bezpretensjonalna wypowiedź broni się sama. Tymniemniej Magrud- zostawiam pole wolne …

    Z wyrazami szacunku , Dziad

  44. Lizak pisze:
    2009-02-09 o godz. 11:29
    Czytam Twoje teksty jak… narkoman. Nie dlatego, że są dla mnie objawieniem, lecz dlatego, że znajduje w nich swoje przemyślenia i swoją linię życiową. No niestety jestem pewnie niepoprawnym romantykiem, z grona filaretów. Do niedawna wierzyłem w ludzi. Wierzyłem w to, że są dobrzy. Ale byłem naiwny. Dzisiaj to widzę. Szczęściem, że moja wiara w dobre intencje bliźnich załamała się późno. Dzięki temu zdołałem dla Polaków zrobić coś użytecznego. Użytecznego głównie dla Lubuszan. Lubuszanie dzisiaj to tylko hasło, bo nie ma nic wspólnego z rzeczywistością historyczną. Hasło durne i chmurne. Jest to tylko nazwa regionu, historycznie też niepoprawna. Ale są tutaj ludzie zasługujący na wszystko co dobre, choć nie są potomkami prawdziwych Lubuszan. Teraz, gdy kato-prawica sprowadziła mnie na ziemię i uświadomiła mi, że ludzie są gorsi niż żmije, przynajmniej coś po mnie pozostało. Teraz sam muszę się zmagać z tym żmijowiskiem, aby “wyrąbać” sobie możliwość ludzkiej egzystencji. Nie wiem, czy rozumiesz co mi w duszy gra, ale ja Ciebie rozumiem w każdym słowie i przyznaję Ci rację, mimo że tak prawdę mówiąc, jesteśmy niepoprawnymi marzycielami. Pozdrawiam Ciebie serdecznie. Pozdrawiam też podobnie myślących – Lech.

  45. Panie Redaktorze

    Kilka slow o Okraglym Stole. W 1976 gdy utworzono KOR, nikomu przypuszaczalnie nie przyszlo go glowy ze w niedalekiej przyszlosci ci sami ludzie beda antybohaterami czesci spoleczenstwa i politykow w wolnej Polskiej. Sam zas Okragly Stol bedzie synonimem zdrady narodowej. A przeciez rozpoczal on zmiany z calej Europie Wschodniej i to wlasnie powstanie rzadu T. Mazowieckiego a nie zburzenie Muru Berlinskiego mozemy uznac za prawdziwy koniec totalitarnych rzadow. Niestety Europa nie docenia polskiego wysilku w obalenie komunizmu. Wewnetrzne spory, nieudolni politycy, ktorzy kloca sie o symbole, i sa po prostu zalosni (niestety mam tutaj na mysli zarowno braci Kaczynskich jak i Premiera Tuska) to wszystko sklada sie na polski fatalny wizerunek.

    Upadek komunizmu nie stworzyl zadnej romantycznej legendy. W przeciwienstwie do patriotycznych uniesien Sierpnia 80, wokol ktorego powstal jakis narodowy mit. komunizm upadl, gdyz po prostu zbankrutowal, a katalizatorem byly odwazne (jak na te czasy) rozmowy polskiej opozycji z komunistami. Trudno dopatrzec sie ingerencji Ducha Sw.

    Pozdrawiam

  46. Szanowny Dziadzie, napisalem tylko, ze mi sie spodobalo to co napisales, ale do odczuwania to chyba troche brakuje. Poza tym widze wyraznie , ze jestesmy z innych parafii. Przykro mi.

  47. Do:meloman ze Slaska

    Trafna uwaga.
    Przyzwolenie Moskwy bylo konieczne.
    Czy wynikalo ono z chaosu i niekompetencji,
    czy byla to przemyslana polityka Kremla?
    Chyba to pierwsze.
    Nie ma to obecnie wiekszego znaczenia dla Polski.
    Fakt jest ,Polacy odzyskali wolnosc bez przelewania krwi.

    Moja ocena Jaruzelskiego,Kiszczaka i Rakowskiego jest jak najbardziej negatywna. To byli przywodcy panstwa totalitarnego.

    Slawomirski

  48. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    kwant – wracajac do pytania
    „Czy przeszkadza naszym politykom w tym jakiś zaborca ?”

    Zaborca? Trudne pytanie. Mozna byloby to nazwac inaczej, ale cos w tym sensie…

    Pod koniec lat 70 XX w. mialem przyjemnosc byc zaproszonym na prywatna „schadzke” elity intelektualnej usilnie faworyzowanej przez wladze. Dlaczego usilnie? Ano wynikalo to z tzw. sprawozdan wizyt Kuratora wojewodzkiego. Otoz jedn-a „Faworyta” na przyjeciu byla nauczycielem-wykladowca fizyki w szkole przedmaturalnej. Ow cialo w zaden sposob nie moglo pojac, zrozumiec jak to sie dzieje, ze zwyklych kartofli nie mozna ugotowac w wysokich gorach. Faworyta miala taki fart, inaczej mowiac takiego kopa z „gory”, ze doczlapala sie do rangi dyrektora. Mimo podobnej degregolady na wielu innych plaszczyznach zycia spolecznego w latach 70 i wczesniej zdrzaly sie cuda nie dlatego, ale pomino… http://archiwum.wiz.pl/2000/00090200.asp Czy jest to sprawa zwiazana z polityka zaborcow, czy ma to raczej inny koloryt subtelnej inszosci?

  49. Kowalik: Finansiści gubią świat
    Kowalik: Barwy ochronne Donalda Tuska
    Kowalik: Chiny – wielki sukces i nie mniejsze problemy
    Kowalik: Zrozumieć Kuronia
    Kowalik: Ze światem na ty
    Kowalik: Balcerowicz osierocony przez Friedmana
    Kowalik: “Wrogie” państwo opiekuńcze
    Kowalik: Porozmawiajmy o kapitalizmie
    Kowalik: Jak przegraliśmy Polskę

  50. Finansiści gubią świat – http://lewica.pl/?id=18677
    Barwy ochronne Donalda Tuska – http://lewica.pl/?id=15405
    Chiny… – http://lewica.pl/?id=%2014199
    Zrozumieć Kuronia – http://lewica.pl/?id=%2014028
    Ze światem na ty – http://lewica.pl/?id=%2012721
    Balcerowicz osierocony przez Friedmana – http://lewica.pl/?id=%2012089
    “Wrogie” państwo opiekuńcze – http://lewica.pl/?id=%209882
    Porozmawiajmy o kapitaliźmie – http://lewica.pl/?id=%209627
    Jak przegraliśmy Polskę – http://lewica.pl/?id=%209398

  51. absolwent. Podziwiam Twoją cierpliwość w polemice z TO. Nie znalazłem u niego nigdy mądrego zdania, więc przewijam i idę dalej. Są to brednie żałosnego neoliberała. Należy go zachęcić do przeczytania i przemyślenia obszernego wywiadu z Zygmuntem Baumanem w poniedziałkowym wydaniu DF GW. Pozdrawiam. I będę na jutrzejszym spotkaniu Redaktora w krakowskiej Kuźnicy.

  52. Lech

    Bardzo dziękuję za ciepłe słowa.
    Są one dla mnie także pocieszeniem,wsparciem i inspiracją.
    Jest miło jeżeli uda się znaleźć w tej magmie beznadziei bliskiego sobie człowieka.
    Niewykluczone,że jesteśmy sobie bliżsi niźli nawet przypuszczamy.
    Z poważaniem.
    Lizak.

  53. Otago,
    dzięki za szczerość. Mnie zkolei nie jest przykro. Biorę wszyswtko jakim jest.

    Pozdrawiam

  54. Wyższość Kołodki nad JKB i Balcerowiczem sprowadza się do wyników zastosowania teorii w praktyce. To właśnie Kołodko wydźwignął naszą gospodarkę z recesji w połowie 90′ po kilku latach stosowania genialnych rozwiązań makroekonomicznych polegających na cięciu wydatków. Oszczędności mają sens o ile polegają na rezygnacji z rozrzutności. Jeżeli Donek “oszczędza” zmuszając wszystkie resorty do rezygnacji z inwestycji – to jest to zwyczajna głupota. Efektem będzie odwlekanie koniecznych zmian, brak zamówień publicznych, mniej zleceń dla firm i pracy dla ich pracowników. Problemy wrócą z efektem lawiny – mniejsze wpływy do budżetu, większe wydatki na zasiłki dla bezrobotnych i pomoc społeczną oraz dofinansowanie ZUS-u. To wszystko już przerabialiśmy. Tylko idioci nie potrafią wyciągać wniosków z własnych błędów i powtarzają je w nieskończoność. Dobrze, że są tacy ludzie jak prof. Kołodko. Za kilka lat czeka go dużo pracy w resorcie finansów lewicowego rządu. Czego sobie i wszystkim życzę. W racjonalne posunięcia obecnie rządzącego POPiS-u już chyba nikt inteligentny nie wierzy…

  55. Sławomirski i Meloman ze Śląska;
    Dzięki takim jak wy moi sasiedzi Niemcy zdobywają uprawnienie do świętowania obalenia “Muru Berlińskiego ” jako wyłacznie niemieckiego wyczynu dla Dobra Europy i co jest istotą WYRUGOWANIA Polski jako prapoczątku .Dla was polski wyczyn to Moskwa ,Gorbaczow i polscy zależni Generałowie i nic wiecej i nikt wiecej .
    Obaj występujecie w tej sprawie jako rekruci, bo nawet nie “żołnierze” IPN !(Dla mnie margines marginesu ) Niemiaszkowie potrzebują takich ” światłych Polaków ” jak wy Obaj. Gratuluję!!! ,wyjżyjcie ze swojej Stodoły na świat ,wychylcie choć nosy na LUFT !,może coś dotrze z publikacji lutego 2009 roku -byłych pracownikow IPN ,których wypiepszono za czasów Kurtyki , czytaj PiS-u .

  56. Slawomirski pisze:

    2009-02-10 o godz. 04:54

    Krew byla jednak przelewana; wiele razy od 41 do 89 roku i ubolewan nad tym, ze Lizak, jego wielbicielki oraz wielbiciele o tym nie chca wiedziec. Pan oczywiscie do nich nie nalezy. Przy czym jednak fokusowanie wyzwolenia li tylko na rok 89 jest poniekad bledem, bo prowadzi do stwierdzenia np. ” bez rozlewu krwi”.
    Z powazaniem.
    MA

    Z powazaniem.

    MA

  57. Lizak staje sie powoli mentorem i terapeuta; nie wiem jednak, czy posiada odpowiednie uprawnienia. Ponizej list do Lizaka od wielbiciela.

    2009-02-09 o godz. 11:29
    Czytam Twoje teksty jak… narkoman. Nie dlatego, że są dla mnie objawieniem, lecz dlatego, że znajduje w nich swoje przemyślenia i swoją linię życiową.

  58. Feliks Stychowski,
    Jeżeli dobrze zrozumiałem, winna jest negatywna selekcja. I sprawa nie dotyczy polityki zaborczej innych mocarstw lecz degrengolady samego Narodu. Degrengolada nie była następstwem tego, że za sznurki pociągali towarzysze z Moskwy lecz tego, że wybrani przez nich towarzysze polscy nie mieli gustu i stawiali na dyspozycyjność, a nie na rozum. Tak nam pozostało do dziś. Amen.

  59. Jesli chodzi o smierc polskiego geologa w Pakistanie, to chcialbym tylko zwrocic uwage na polityke informacyjna MSZ. Na dzien przed morderstwem stwierdzil on, ze “osiagnal sukces” i ultimatum zostalo przedluzone. Ciekaw jestem co chcial Sikorski i jego ministerium przez rozglaszanie tej nieprawdziwej, a przynajmniej niesprawdzonej informacji osiagnac. Czy chciano postawic Talibow przed faktem dokonanym? Obecna wypowiedz ministra Czumy jest kontynuacja tej samej polityki informacyjnej rzadu. Wypowiedz ta byla wrecz porazajaca w swojej prostocie i uczciwosci, co w sercu to na jezyku. Tylko gdzie pozostala glowa?
    To, ze Polska coraz bardziej staje przedmiotem, a nie podmiotem polityki miedzynarodowej, jest owocem kurczowego,bezkrytycznego trzymania sie trzech kolejnych polskich rzadow, do ostatniej chwili, nogawki Busha. A to wszystko tylko po to, aby chociarz raz byc poglaskany przez Wuja Sama po glowce. Od kiedy nie ma Busha nie ma czego sie trzymac. Polska polityka zagraniczna odbywa sie w prozni. Nowa administracja i Prezydent USA po pierwszych kontaktach z Polskim Prezydentem i dyplomacja, beda woleli schodzic im z drogi aby uniknac kolejnych “nieporozumien”. Stosunki z Rosja, po prawie calkowitej ciszy w eterze poprawily sie o 100%. Tuskowi udalo sie spelnic marzenie calej generacji polskich politykow. Spotkal Putina na neutralnym terenie i nawet z nim rozmawial. Jesli przypomnimy sobie, ze jeszcze przed dwoma laty, tylko z powodu nieobecnosci Kaczynskiego na konferencji w Monachium, udalo sie uniknac rekoczynow miedzy nim i Putinem, to mozemy rzeczywiscie oddetchnac z ulga. Do tego dochodzi jeszcze na szczescie nieudana proba Saakaszwilego wywolania za pomoca Polskiego Prezydenta III wojny swiatowej. Stosunki z Niemcami sa zdominowane polityka historyczna i pelne nieufnosci, daleko im do tak partnerskich stosunkow, jak np. z Ukraina. Prezydent Francji, po krotkotrwalym ociepleniu stosunkow z Polska i pomocy Polsce przy wynegocjowaniu Traktatu Lizbonskiego, nawiazal do niechlubnej tradycji swojego poprzednika i rozpoczal obrazac Polskiego Prezydenta i polska polityke zagraniczna. Z powodu hegemonistycznych celow tych karlowatych psedo-mocarstw padl “Trojkat Weimarski”. Stosunki z pozostalymi krajami “starej Uni” sa bardzo dobre, wiecej nie da sie na ten temat powiedziec (na szczescie). Tylko z powodu malostkowosci naszych partnerow nie doszlo do polskiego przywodctwa “Grupy Wyszogradzkiej”. Pozostal jeszcze wschodni szlak prezydencki: Wilno, Kijow , juz bez Tblisi. Trzeba korzystac jak dlugo, a raczej krotko sie da.

  60. “Nie ma wolności bez Solidarności!” powtórzył LW podczas oficjalnej inauguracji obrad Okrągłego Stołu – 6 lutego 1998 r. Przekonanie to towarzyszyło stronie opozycyjnej jako główny cel rozmów. Nie byłem ich uczestnikiem, ale miałem bezpośrednie i bardzo świeże przekazy z Pałacu.

    Nie było po naszej strony rychłej nadziei na samoistne i niewymuszone zmiany, które potoczyły się potem (wbrew najśmielszym oczekiwaniom i ku zaskoczeniu obu stron) w tempie iście lawinowym. Nie było nawet takiej wiary wśród młodych robotników organizujących strajki w 88 r., choć z ich strony wywierana była ogromna presja polityczna ku zmianom. Ale i wśród tych młodych nie było śmiałków dążących do obalenia socjalizmu, którzy przewidzieć mogli rozwój przyszłych wypadków i ich konsekwencje.

    Wiedzieliśmy jedno – w takim kraju dłużej nie da się żyć. Porównania z innymi krajami i z innymi gospodarkami wywoływał stany, jakie zwierzętom dyktuje instynkt samozachowawczy. Trzeba go było zmieniać.

    W “S” upatrywaliśmy instytucjonalne możliwości oddziaływania na te zmiany i wymuszanie przemian. Nic ponadto. Po to siedliśmy do stołu, żeby wygrać w tej grze ‘S’, a potem się zobaczy…

    Obserwowaliśmy drugą stronę z ogromną nieufnością, pomni osobistych doświadczeń i urazów z czasów stanu wojennego oraz późniejszych działań pacyfikacyjnych. Gdyby ktoś mi powiedział, że za rok wygramy wybory i trzeba będzie zacząć rządzić spuścizną po komunie, puknąłbym się w czoło.

    Mówienie dziś, że trzeba było poczekać aż komuna padnie za kilka miesięcy z głodu i wycieńczenia i brać pełnię władzę jest taniutkim prognozowaniem pogody na przedwczoraj.

    Komuna dysponowała wciąż realną siłą, aparatem przymusu, przemocy i cenzurą. Miała media i całkiem realne wsparcie dobrze zorganizowanych swych pretorian, którzy mieli przecież niemało do stracenia.

    Kto mógł przewidzieć, że i ci pretorianie mają dosyć podwójnej moralności jako ceny płaconej za coraz mniejsze przywileje, (którymi musieli się podzielić z wojskiem) i zagłosują przeciw swoim mocodawcom..?

    Ani komuna nie szła do Stołu, by oddać władzę, ani ‘S’ po to, by ją wziąć.
    Komuna potrzebowała i liczyła na nową, tym razem od ludu i w imieniu ludu przekazaną legitymację do jej dalszego sprawowania i patrzyła w nią, jak w arkę przymierza.
    Z tego tylko względu, że Stół stał się swoistą tratwą ratunkową dla komuchów, biała legenda do niego nie pasuje. Biel kojarzy się z czystymi intencjami. Tych nie było po obu stronach stołu.

    ‘S’ nawet nie marzyła o przejęciu władzy i była do tego nieprzygotowana – ani mentalnie, ani programowo, ani strukturalnie. Ta władza spadła z nieba – 4 czerwca 1989 r. i przestraszyła nas na tyle, ze gotowiśmy byli stracić dziewictwo z komuchami zgadzając się na rządy z udziałem skompromitowanych generałów, zachowując jednak zdroworozsądkowy państwowy instynkt samozachowawczy.

    Ci, co mówią, że Okrągły stół nie miał sensu i należało poczekać nie są konsekwentni. Zachowując ich logikę dystansowania się od negocjatorów i przyglądania się dalszej ruinie gospodarki pod rządami komuchów w celu ich ostatecznego skompromitowania i przejęcia władzy na trupie socjalizmu, zapominają, że realny socjalizm – bardziej niż był wtedy – nie mógł się skompromitować. Mogliśmy doczekać się ruiny i czegoś więcej w tych ruinach. To ‘coś więcej’ mogło mieć obraz ‘czarnej legendy polskiej’.

    Na szczęście do niej nie doszło. Mazowiecki musiał pogodzić się z losem wskrzesiciela tego trupa, za co do tej pory zbiera cięgi, a Balcerowicz zaaplikować musiał lekarstwo, które zabijało oprócz obumarłych członków również i te zdrowe. Pilne, nazbyt radykalne i całkowicie doktrynalne działania ratunkowe Balcerowicza przesłoniły potrzebę równoległych działań ochronnych wobec sfer i obszarów, które można było chociaż częściowo ratować kosztem spowolnienia terapii, a także obniżenia jej skuteczności Panowało wówczas przekonanie, że co gospodarkę nie zabije, to ją na pewno wzmocni.

    ‘S’ okazała się dla wielu wyrodna matką, KOR z Mazowieckim – Mojżeszem dla komuchów, Wałęsa mógł wkrótce zaspokoić swoje chorobliwie rozdęte ego, a ‘skomunizowane’ do szpiku kości partyjne doły komusze do dziś nie mogą Jaruzelskiemu wybaczyć zdrady. Jaruzelski jednak nie chciał ich zdradzić. On się przeliczył w swoich rachubach, karty wysunęły mu się niepostrzeżenie z ręki, powypadały ukryte asy w rękawie i do dziś nie chce się do tego przyznać.

    Bez Okrągłego Stołu nie byłoby jego konsekwencji – wyborów 4 czerwca i tego, co później nastąpiło. Dobrego i złego.

  61. Obłuda Waszczykowskiego i “namolna”dociekliwość p.Olejnik powinny pozostać w pammięci potomnych,jako przykład symbiozy “polityków “i dziennikarzy,niestety prawie wszystkich.

  62. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    kwant

    Niestety Blogowicz ma racje. Pare dni temu media podaly bardzo dobry przyklad rodzimej inzynierii budowlanej. Mam na mysli odcinek autostrady budowanjel na tzw styk. Budowno z dwoch roznych koncow aby spotkac sie gdzies +/- na srodku. Media podaly, ze sie mineli o 30 m. mimo, ze sie widzieli. No tak, majac taki a nieinny nadzor budowy autostrad – to sie moze zdazyc – widocznie byla gesta mgla i wilki byly w lesie.

    Post Christum.
    Wielka szkoda, ze pan inz. Edmund Obiala nie zlecil im budowy biezni stadionu olimpijskiego w Sydney – prawda?

  63. Felkis Stychowski,
    Właśnie teraz, w Gliwicach, ekipy budują w ten sposób wiadukt nad autostradą A-4. Do osiągnięcia punktu “styku” jeszcze jest trochę czasu. Na razie ekipy budują, a poniżej jest zwężenie i jeżdżą samochody. Będę obserwował.

  64. kadett pisze:

    2009-02-10 o godz. 13:25

    Nawiasem mowiac Gorbaczow tez sie przeliczyl; kiedys probowalem wytlumaczyc L. i wielbicielkom te arytmetyczne rachunki.
    Z powazaniem.
    MA

  65. Dziad pisze:

    2009-02-09 o godz. 23:49

    Mowienie dobrze o Kiszczaku nie ma sensu, krytykowanie beznadziejnych dziennikarzy sens ma. Udawanie natomiast dziennikarzy na tym blogu, krytykujac tych zlych, sensu nie ma.
    Z powazaniem.
    MA

  66. Waldemar pisze:

    2009-02-10 o godz. 10:25

    Wyczynem, moim zdaniem byla zla kalkulacja Gorbaczowa i jego przeliczenie sie; ot i wszystko.
    Z powazaniem.
    MA

  67. Lizak pisze:

    2009-02-10 o godz. 09:37

    Tak powstaja pary do pary. Sa pary nie do pary? Oczywiscie.

  68. DEMOKRATA pisze:

    2009-02-09 o godz. 19:34

    Dziekuje za ten wpis.
    Z powazaniem.
    MA

  69. do Ma;

    Gorbaczow. Ten to dopiero się przeliczył…
    Najpierw chciał uzdrowić lud pracujący miast i wsi i idebrał im prawo do zapamiętałego upijania się alkoholem. Potem, niepomny ‘krzywd’, jakie im przez to wyrządził, uwierzył w możliwość uzdrowienia sowieckiego socjalizmu. Ledwo zdążył wyjąć dwie cegły z muru, a mur runął…
    Do tej pory jeździ po świecie i opowiada ludziom bajki. Socjalizm zawalił się, tylko Kreml jak stał, tak stoi…

    Z poważaniem

  70. Kadett

    Pan się mota pomiędzy leżeniem solidarnych byczków na dachach fabrycznych a strajkami głodowymi. Pomiędzy logiczną destrukcją Polski przez siły Zachodu i nielogicznym niszczeniem Polski przez zwodniczą”Solidarność”. Pomiędzy twórczą pracą a destrukcją. W tych kwestiach nie było i nie ma alternatywy dla przyzwoitego Polaka. To co się stało jest dramatem polskich robotników, którzy dali się zwieść szatańskim wersetom polskiej prawicy i dzisiaj na bezrobociu i wygnaniu gryzą wściekle palce. Czerwoni generałowie mają swoje emeryturki, solidarnościowi cwaniacy siedzą przy korytkach. Tylko Polska w pacht oddana, musi wysłuchiwać chorego politycznie bełkotu.

  71. kadett pisze:

    2009-02-10 o godz. 18:33
    O Katyniu tez nie wiedzial; moja matka owszem. Los plata jednak figle i tak oto pomylka Gorbaczowa umozliwila lepienie z okruchow demokracji. Za sto lat bedziemy prowadzili inne dysputy.
    Z powazaniem.
    MA

  72. Feliks Stychowski pisze:

    2009-02-10 o godz. 14:15
    Problem polegal na tym, ze nadzory byly dwa.
    Z powazaniem.
    MA

  73. do Lizaka,

    Panie Słodki, niechaj tak będzie. Toż lepsze motanie się (chyba miotanie…?) niźli mętlik w głowie, uważa Pan..?

  74. do Ma

    Coś w tym jest, że zawsze znajdą się ludzie na miarę ‘swych’ czasów. Ich pomyłki albo czkawką się odbijają po wielu latach, albo przedstawiają się oni w nimbie samozwańczych zbawców …

    Pozdrawiam

  75. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    MA
    Sorry za L. Strauss. Nie wiedzialem, ze Blogowicz wczesniej myslal o L. Strauss.
    Z wyrazami uszanowania.

  76. Kadett

    Mnie jest bliższe pańskie motanie się oznaczające wg.Słownika Języka Polskiego PWN-”Plątać,wikłać,gmatwać,robić intrygi,kręcić,wichrzyć”.
    Natomiasy panu, jak rozumiem, jest bliższym prawicowe miotanie w moją stronę kalumnii. No cóż każdy z nas stosuje instrumenty opisowe na miarę swoich możliwości i klasy.

  77. do Lizaka

    Panie Słodki, nie będę dorzucał węgli w palenisko Pana kotła, żeby zanadto nie zabuzowało w nim, na czym Panu chyba zależy. Dlatego ograniczę się tylko do pozdrowień, bo przedkładam merytoryczne dyskusje ponad zwykłe pyskówki a z przykrością stwierdzam, że różnimy się, mimo wszystko, pod tym względem.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php