Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

4.07.2006
wtorek

Tajne komplety

4 lipca 2006, wtorek,

Szanowne Blogowisko! Blogowiczki, Blogowicze i Wy, kochane Blogowiątka!

Dziękuję  za wiele radosnych komentarzy we wczorajszym blogu, zwłaszcza za cenne uzupełnienia do składu reprezentacyjnej jedenastki piłkarskiej PiS. Faktycznie, pominąłem kilku wartościowych zawodników, zwłaszcza napastnika Ziobrę, pomocnika Jurgiela i obrońcę Jurka (tak jak Janas pominął Dudka), którzy nie zmieścili się w podstawowym składzie, ale to tylko świadczy o tym, że trener/selekcjoner J.K. dysponuje długą ławką rezerwowych. 

Rezerwowi przydadzą się na pewno, ponieważ – jak wiadomo – drużyna PiS jest bezpardonowo napastowana, histerycznie atakowana i bezwzględnie faulowana, trzeba więc będzie sięgnąć po graczy zapasowych. W szatni już się mówi, że kapitan drużyny Marcinkiewicza z gorzowskiego „Naprzodu” zostanie zastąpiony przez Ziobrę z „Garbarni” Kraków. A Jurek zastąpi Kurskiego, który ma żółtą kartkę i trener chce go oszczędzić na dogrywkę, w sezonie jesiennym, w wyborach samorządowych. O zmianach w składzie i ustawieniu będziemy informowali na bieżąco.

Dziękuję także serdecznie wszystkim, którzy nadesłali  życzenia z okazji urodzin mojego wnuka, Kubusia. Żadna w tym moja zasługa, tym nie mniej dziękuję Merrce, Natalii, Ewie i Hermenegildzie Kociubińskiej. Z tym wnukiem jest  kłopot – pewnego dnia trzeba go będzie posłać do szkoły, a tam czeka już Roman Giertych i zaciera rączki. Dziecko czekają przykre niespodzianki. Podobno za dwie bomby ze sprawowania będzie się powtarzało klasę, co Kubusiowi źle rokuje. Na razie jeszcze nie mówi, ale za kilka lat – kto wie. Jeżeli będzie się wiercił na wychowaniu patriotycznym, albo nie wypożyczy z biblioteki dzieł zebranych JP II, to bańka z zachowania  i odsiadka. Mama  gadała na lekcjach i dziadek nie raz nasłuchał się na godzinie wychowawczej.

Kubusia będą czekać w szkole same przyjemności. Przede wszystkim nauczyciele będą już zlustrowani, bo przecież nie możemy pozwolić, żeby wzoru na kwas siarkowy, prawa Archimedesa albo rozmnażania przez pączkowanie uczył go jakiś TW, albo nie daj pani woźna była z Ordynackiej.

Religia będzie już na pierwszej albo drugiej godzinie lekcyjnej, nie pod koniec, więc Kubuś nie będzie mógł się urwać, żeby kopać z chłopakami piłkę. W ogóle kopania piłki ma być mniej, mówi się o ograniczeniu zajęć z wychowania fizycznego – sądząc po występach naszych piłkarzy na Mundialu, to chyba słuszna decyzja. Szkoda czasu na gimnastykę, skoro byle łamagi zachodzą dalej od naszych geniuszy piłki szkolonych w III RP. Zamiast kopać bezmyślnie piłę, lepiej niech Kubuś podciągnie się na lekcji patriotyzmu. Gdyby Janas i spółka mniej kopali, za to bardziej myśleli o tym, że reprezentują ojczyznę, grają w barwach narodowych, że cały świat na nich patrzy, prezydent ich dopinguje, premier ich masuje, minister ich finansuje – nie byłoby takiego „wstydu”, takiej „hańby”, takiego „upokorzenia”- wszystko to są określenia, jakich użyły nasze patriotyczne media po występie naszej reprezentacji. Wiec może już lepiej niech Kubuś piłki nie kopie, tylko wysiaduje na lekcjach patriotyzmu. Jak za 10 lat będą mistrzostwa świata w patriotyzmie, to  mamy medal murowany. Jak tak dalej pójdzie, to  Kubuś będzie bił Niemców już przedszkolu („dzieckiem w kolebce kto łeb urwał hydrze…”), a jeśli dotrwa do podstawówki, to skonstruuje batyskaf i zrobi dziurę w rurociągu podwodnej przyjaźni niemiecko-rosyjskiej.

Martwię się o Kubusia, bo wedle kolejnego projektu min. Giertycha szkoła ma być zwrócona rodzicom, rodzice mają mieć w szkole więcej do powiedzenia. Trzeba znać rodziców Kubusia, żeby się zmartwić. Mało, że rodzice będą dziecko ogłupiać w domu, to jeszcze będą je indoktrynować w szkole. Jak świat – światem, szkoła dawała dziecku to, czego nie dawali mu rodzice, bo byli niedouczeni, dysponowali wiedzą sprzed trzydziestu lat, z natury byli bardziej od szkoły konserwatywni i szkoła poprzez dzieci promieniowała nawet na rodziców, którzy – pomagając w odrabianiu lekcji – jeszcze na tym korzystali. Tam, gdzie rodzice mają dużo do powiedzenia, np. w niektórych stanach na Południu USA, teoria ewolucji i Karol Darwin ciągle są podejrzani. Wystarczy popatrzeć na tych rodziców, którzy zasiadają w Sejmie, żeby wiedzieć, co by czekało ich dzieci, gdyby to oni mieli być ich nauczycielami. Szkoła powinna być od rodziców niezależna, przynajmniej programowo i podręcznikowo, powinna być od rodziców bardziej oświecona. Jeżeli inne argumenty ministra Edukacji nie przekonają, to niech weźmie pod uwagę, że dzisiejsi rodzice są uformowani przez PRL – więc może lepiej ukrócić ich wpływy?

Z niepokojem więc myślę, co z mojego wnuka wyrośnie w szkole Romana Giertycha i zaczynam oszczędzać na guwernantkę; albo poślę go na tajne komplety.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 55

Dodaj komentarz »
  1. Zanim Kubuś dojdzie do wieku szkolnego, wicepremier Giertych nie będzie już wicepremierem i ministrem edukacji. Mogę jedynie Kubusiowi życzyć, by nie był wówczas premierem…

  2. Panie Danielu! ponieważ Kubusiów będzie nieco więcej niż 1 – jedna giertychówka będzie dla tych co to wedle zasady „módl sie i….nie pracuj” żyją, a druga – na co będzie stać rodziców. Wszystko co zbuntowane a biedniejsze – na rekolekcje. Transport „suką” darmowy
    Ja przy okazji innego tematu rzekłam swoje – jestem zadowolona że moje dzieci się nie chcą rozmnażać, bo jak znam charakterki (hmmmm….)
    musiałby naczelny nieuczyciel zaangażować kolegę ze sprawiedliwości, aby jedynie słusznej niesprawiedliwości zadość sie stało.
    Życzę maluchowi zawsze zdrowego dziadka, a dziadkowi zawsze zdrowego wnuka.JK

  3. A wie Pan, nie wykluczone, że nowe kadry ze szkoły o.Rydzyka, tak szkolone w różnych sprawach oświaty, marketingu i zarządzania, zajmą sie administracją tych szkół Romana…

    Cóź nie wykluczone, że najbardziej otwarte światopoglądowo będą szkoły jezuickie i benedyktyńskie… 🙂

    I serdeczne życzenia z okazji urodzin wnuka…

    Ukłony

    Azrael

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie Danielu,
    To przykre, ale dla dobra Kubusia proponuję już teraz uczyć go, w ślad za Pawlikiem Morozowem, formuły: – Moim dziadkiem jest Lech Kaczyński i żaden inny mi nie potrzbny.

  6. Panie Danielu ! Gratuluję pierwszego Wnuka , wiem jaki to smak życiowego zadowolenia !
    Z Serdecznym Pozdrowieniem
    Waldemar Zakrzewski
    ps. pozostaję w nadzieji ,ze zjawisko pt. GIERTYCH jest przejsciową sytuacją .

  7. Ja mam wrażenie, że tymi wszystkimi działaniami rząd chce nas przekonać do: 1. prywatnych placówek służby zdrowia 2. prywatnych szkół (guwernantek, uśmiałem się 🙂 ) 3. prywatnej telewizji (zobrzydzanie mianowaniem faszyzującego wicedyrektora w TVP) 4. prywatnej ochrony itd. Tak naprawdę to jest zawoalowana polityka proliberalna! Giertych w tym po prostu celuje, każdy kolejny pomysł jest tej polityki znakomitym przykładem. Brawo Panie Giertych, sprytny plan!

  8. Drogi Panie Danielu,
    proszę łaskawie przyjąć i moje skromne życzenia z okazji zostania dziadkiem. Tak sobie myślę, że dziadkiem (ojcem pewnie też) raczej się człowiek staje stopniowo, w pewnym procesie, że choć trudno powiedzieć, by „dziadkostwo” spadało na nas niespodziewanie, to jednak w jakimś sensie zaskakuje ono człowieka zastając go nieprzygotowanym do nowej sytuacji. Mam taką teorię (w kwestii „dziadkostwa” i ojcostwa mogę zabierać głos tylko teoretycznie, niestety), że do roli dziadka dojrzewa się wraz z wnukiem (-czką). Obojętnie czy jest to teoria słuszna, czy nie (nie byłaby moją jedyną teorią, która okazała się do luftu) – życzę Panu najserdeczniej, żeby bycie (stawanie się) dziadkiem było dla Pana radosne, pełne satysfakcji i dumy z Kubusia, pełne chwil szczęśliwych i pięknych, żeby było powodem do zazdrości zarówno ze strony przyjaciół jak i nieprzyjaciół.
    Pańskie obawy o przyszłość Kubusia są dziś w pełni uzasadnione, ale jestem przekonany, że czeka Go jednak pomyślna przyszłość i szczęśliwe życie. Po pierwsze – mając takiego dziadka już wygrał los na loterii, a po drugie – kaczyzm przeminie szybciej niż mu się (kaczyznowi) zdaje, a gier tych ludzie – zwłaszcza młodzież – maja już też dosyć, co ujawni się bardziej po wakacjach. Potem będzie już tylko lepiej, więc dla Kuby perspektywę widzę jeśli nie od razu różowo, to już przynajmniej nie czarno i brunatno. Czyli we wszystkich kolorach tęczy.
    Do życzeń chcę dołączyć także serdeczne podziękowania dla Pana. Skończyłem właśnie czytać Pańską „Chorobę dyplomatyczną”. Dziękuję za tę książkę. Czyta się ją jednym tchem, miejscami jak powieść sensacyjną lub najlepszy kryminał. I żal tylko, że tak smutna i gorzka prawda o naszych wysokich urzędnikach państwowych z niej przeziera. Nie silę się tu na recenzję (bo i nie to pióro, a raczej komputer), zresztą doskonałą napisał już p. ambasador Krzysztof Mroziewicz. Ale przede wszystkim jako obywatel, z serca Panu dziękuję, że jako ambasador tak się Pan starał (przecież i dla mnie jako jednej czterdziestomilionowej cząstki Narodu, przecież także mnie Pan tak godnie reprezentował), że tyle zdziałał Pan dla dobrego imienia Polski, nie tylko w Chile, ale i w świecie. Może to brzmi trochę megalomańsko, ale jestem z Pana dumny. I mogę tylko żałować, że na tych pięciu, co prawda trudnych, latach w Chile zakończył Pan karierę dyplomatyczną. Choć właściwie… szkoda Pana do tak nieciekawego towarzystwa jakim jest ta polska dyplomacja traktowana jako świetnie działający system synekur. Nie mówię o szlachetnych wyjątkach. Życzę dużo zdrowia.

  9. Rośnie nam nowa łża-elita, pacholęcia układu. Ja mojego siostrzeńca już uczę, aby był gnuśny, miał swoje zdanie i nie dawał sobie wmówić bredni. Zresztą Giertych to problem chwilowy, który napsuje duże, ale może kiedy wrócimy do tej zmierzającej ku normalności III RP, to i edukacja zacznie znów zmierzać w dobrym kierunku. Tylko żeby ten koślawy twór – IV RP – upadł najprędzej, jak się da, a Paweł Śpiewak nie wymyślił V RP.
    pozdrawiam i zapraszam: http://dawidszkola.wordpress.com/

  10. Panie Danielu, mam nadzieje,ze czasy p.Giertycha mina jak era dinozaurow!!! Chociaz tych ostatnich troche zal!
    Zycze,aby panski wnuk chodzil do szkoly,w ktorej ucza profesjonalisci,nauczyciele przez duze N!!

    Tak na marginesie,jakze czesto.ci politycy,co wychwalaja szkoly publiczne,wysylaja swe dziatki do drogich,dobrych prywatnych szkol.
    Pare lat temu,prasa wykryla,ze przew.partii pracy w Holandii,wielki entuzjasta publiczych szkol.Poslal swe dzieci do lepszych szkol prywatnych!!Nazwano go czystym hipokryta!

    Pozdrawiam.

  11. Giertycha juz wtedy dawno nie będzie. Zostaną po nim opowieści „ku przestrodze”. Oby.

  12. Jestem świeżo po uroczystych obchodach (we własnym gronie) 50-lecia matury. Nasz klasa była nieduża, lecz bardzo zgrana, po latach zebrali się wszyscy, żyjący abiturienci. Wszyscy wykształceni, pozytywnie nastawieni do życia. Kilku przebyło pół świata,aby spotkać znajomych sprzed lat. Nie zniszczyło na ZMP, ani stalinizm, ani inne błędy i wypaczenia. Nie czujemy się tak żle, jakby należało wg dzisiejszych „standardów”. Uważamy, że całkiem nieżle przeżyliśmy kawał życia, nie mamy się czego wstydzić, ani uważać za gorszych – bo niby od kogo, czego?
    Wnuk nie da się ani zepsuć, ani zindoktrynować, jeżeli nauczy się w domu samodzielnego myślenia, o co można być spkojnym. Glowa do gory!
    Zdrowia i pomyslnosci – ANCA

  13. My tu prawda biadolimy nad Romanem Giertychem, ale nie zapominajmy, że nie było by tego chorobliwego problemu, gdyby nie to, że został on Ministrem z nadania „bliźniaków”… Czy nie mogli panowie Kaczyńscy dać mu jakiś resort -wydzielony- ministra gospodarki rzecznej na przykład…???
    Wiedzieli co robią…

  14. Jak najlepsze życzenia z okazji dziadostwa. Niechaj pocieszny będzie wnuk!

  15. Przeżyliśmy potop szwedzki, radziecki, przeżyjemy i oszołomów. Mam taką nadzieję, że za parę lat będzie już normalnie ale to zalezy tylko i wyłącznie od nas samych 🙂

  16. Proszę się aż tak bardzo nie martwić – z takim dziadkiem jak Pan Kubusiowi nic nie grozi.

  17. Panie Danielu
    Najserdeczniejsze zyczenia samych radosci w pelnej (nie-)pedagogicznych przywilejow i wolnej od bezposredniej odpowiedzialnosci funkcji dziadka. Kubusiowi zycze w przyszlosci fajnych kolegow i kolezanek, z ktorymi latwiej i przyjemniej bedzie przejsc przez zycie niezaleznie od roznych tam historyczno-spolecznych uwarunkowan.

  18. Panie Danielu
    Zaległe gratulacje z okazji wstąpienia w szacowne szeregi dziadków 🙂
    Co do meritum, czyli wizji przyszłych pokoleń wychowanych w giertychowskich szkołach, to ma PAn rację, strasząc nas taką wizją. Tylko porządna stymulacja może wprawić w ruch obywateli, normalnie siedzących tylko i biadolących na swoją niedolę. Ciekawym bardzo, jak tez społeczeństwo en masse zareaguje na giertychowskie zmiany. Po cichu liczena wcześniejsze wybory i wymazanie giertychowców ze sceny polityczej Polski 🙂

  19. W zupełności się z Panem Danielem zgadzam, szkoła nie może być w dużym stopniu zależna od rodziców, bo do niczego dobrego to nie prowadzi… Oczywiście jest rzeczą wiadomą, że panu Giertychowi pod płaszczykiem uzależnienia szkoły od rodziców, nie chodzi bynajmniej o jej rozwój, a wręcz przeciwnie – o zacofanie.
    Bo co mogą wnieść do programu nauczania i katalogu metod pedagogicznych ludzie, którzy kończyli szkoły 20-30 lat tamu? A tym bardziej ludzie, którzy tych szkół nie pokończyli?

    Pamiętam jak moja Mama (skądinąd postępowa i wykształcona osoba) nie chciała chodzić na moje wywiadówki w podstawówce mówiąc : „jeszcze za dużo powiem i będziesz potem miała nieprzyjemności”. No i chodziła Babcia, która też do spolegliwych i nieśmiałych nie należy;-) W liceum już było inaczej, Mama dała się przekonać i dzięki jej interwencji kilku moich kolegów nie wyleciało ze szkoły za… noszenie pewnych spodni.

    Nie może być jednak tak, że rodzice mają wpływ na program nauczania, że mogą decydować, czego ich dziecko ma się uczyć, a czego nie.
    O tym powinni decydować specjaliści w danych dziedzinach.

    Kolejny problem – lekcje religii. Nigdy nie było tak, żeby to była pierwsza albo ostatnia lekcja (czysta złośliwość 😉 ).
    Muszę się pochwalić moją odwagą – w podstawówce, w szóstej klasie przestałam chodzić na religię jako jedyne dziecko w szkole (w małym miasteczku to naprawdę był akt odwagi). Pamiętam jak ksiądz, biegał za mną po korytarzu, wzywając mnie po nazwisku krzyczał: „kiedy ty się w końcu nawrócisz?!?!”.
    Dziś wspominam to ze śmiechem, ale wtedy nie było mi za wesoło.
    Dlatego życzę małemu Kubusiowi i innym dziatkom (moim przyszłym też), żeby nie miały takich wspomnień, żeby uczyli je specjaliści w danych dziedzinach (mnie dla przykładu w podstawówce angielskiego uczyła rusycystka, na szczeście moja znajomość tego języka nie ucierpiała dzięki lekcjom prywatnym). A przede wszystkim żyćze im, by zawsze mogły być sobą i bez obawy przed dyskrimancją wyrażać swoje poglądy.

    Panie Danielu! Przy okazji bardzo serdecznie pozdrawiam całą Pana Familię z Maluszkiem na czele w imieniu moich kobitek – Mamy i Babci, wielkich wielbicielek Pańskiego pióra!

    🙂

  20. Panie Danielu, gratuluję panu wnuka, a jemu życzę dużo zdrowia, szczęścia i pomyślności na tym „ziemskim padole”

    I proszę się pocieszyć tym, że jeśli Kubuś będzie takie problemy w szkole miał, to kiedyś przyjdą czasy, że dostanie on uprawnienia kombatanckie i będzie bohaterem walki z systemem 😉 Byleby przyszły jak najszybciej…

  21. Przyłączam się do najlepszych życzeń z okazji narodzin wnuka Pana Daniela. Pozostaje życzyć sobie, żeby Kubuś, kiedy dorośnie, nie musiał przyglądać się takiej politycznej hucpie, jaką mamy dzisiaj, słowem, żeby wychowywał się w normalnej Polsce, w normalnej szkole, podobnie jak jego europejscy rówieśnicy.
    Na fali radosnego nastroju, jaki towarzyszy narodzinom Kubusia, możemy pozwolić sobie chyba na odrobinę optymizmu i wiary, że w Polsce, jak stwierdził Adam Michnik, wszystko jest możliwe. Nawet zmiany na lepsze.

  22. Boski tekst! 😀 A w ogóle to cieszę się, że nie mam dzieci w wieku szkolnym..

  23. Chciałem jeszcze coś dodać odnośnie „Choroby dyplomatycznej”. Wspomina Pan w niej o wizycie w Chile ówczesnego dowódcy Sił Powietrznych RP gen. broni Andrzeja D. Otóż w czasie gdy Pan się dla nas trudził na placówce w Chile (nawiasem mówiąc zgadzam się z Panem, że „Placówka” byłaby to trafniejszym tytułem niż „Choroba…”, bo z determinacją Ślimaka bronił Pan tam polskich racji) – ja służyłem właśnie pod generałem D. („służyć pod…” – tak się mówiło przed wojną i bardzo mi się ten zwrot podoba). Miałem nawet swój drobniuteńki wkład w przygotowania tu na miejscu Jego chilijskiej podróży (opracowywałem fragment jakiegoś dokumentu). Generała D. miałem honor poznać wcześniej, jeszcze zani został dowódcą, jako szefa sztabu SP. Zawsze słynął ze swoich lotniczych kompetencji i … rubasznego (może nawet nazbyt) dowcipu, w demonstrowaniu którego nawet towarzystwo pań Mu specjalnie nie przeszkadzało. Cóż, nikt nie jest doskonały. Z pewną nostalgią przeczytałem więc te kilka zdań, które w swej książce poświęcił Pan Generałowi, bo okazało się, że mamy wspólnych znajomych. Co z tego wynika? Nic, ale jakoś przyjemnie mi się zrobiło.

  24. Komentarze radosne?, wiec skad Panski pesymizm? Giertych ministrem Edukacji jeszcze lat kilka? Mam nadzieje, ze Narod sie ocknie i po nastepnych wyborach obudzimy sie w innej Polsce – czego Panskiemu Wnukowi, i sobie tak przy okazji, zycze 🙂

  25. ANCA – ja też obchodziłem niedawno 50-lecie matury i podbnie jak Pani nie byliśmy sfrustrowani, tylko radośni, że jeszcze żyjemy, że tyle w życiu dokonaliśmy, że widzimy starych przyjaciól. Dla wielu ludzi naszego pokolenia powstaje problem: Jak oddzielić PRL od naszej młodości, a nawet naszego życia, jak przekręślac system nie przekeślając ludzi, którzy w nim żyli, w tym siebie samego. Ale to inny temat, kiedyś napiszę o tym bloga, na razie czyatm pamiętniki i zbieram materiał

    Wszystkim dziękuję za życzenia z okazji Kubusia.

  26. Panie Danielu no zlituj się Pan,jak Kuba do szkoły pójdzie to po min. Giertychu tylko teczki zostaną i to nie uczniowskie ,a tym bardziej na plecy. Widział pan w ostatnich czasach ministra Edukacji dłuzej niz 4 lata? No to przypomnieć ,bo z racji szlachetnego babciowskiego wieku mogę mieć drobną amnezyjkę. A ponadto nad niewinnym dzięcięciem czuwają Pan Bóg i św Agnieszka. Vale!

  27. Spiesze dodac ,bo jak pisałam z tą pamięcią różnie bywa,że przyjmuję Pana na honorowego członka naszego Klubu Dziadostwa ,którego jestem prezeską. Pozdrawiam

  28. Pan Giertych dzisiaj rano w radiowej Trójce mówił jakie ma pomysły na lekcje wych. patriotycznego. Mówił o wycieczkach młodzieży do ‚miejsc pamięci’. Widzimy więc kolejny pozytywny aspekt przyszłości Kubusia. A tak naprawdę, miejmy nadzieję, że kiedy Kubuś dorośnie do wieku szkolnego, po Giertychu zostaną już TYLKO przykre wspomnienia.. Pozdrawiam i gratuluję.

  29. A co by pan powiedział na mała edukację z lektury pańskich tekstów w „Polityce” z lat 50-tych i 60-tych? Przeczytałem sobie kilka i kilka innych pana kolegi Kleera. Będzie pan pewnie szczęśliwy, jak je zamieszczę na moim blogu. TO dopiero edukacja z pierwszej ręki.
    Pozdrawiam

  30. Szanowny Panie Redaktorze !!
    Gratulując Panu narodzin wnuka, dodam, że o ile IV RP będzie jeszcze trwała gdy Kubuś osiągnie wiek szkolny to oprócz wszystkich wymienionych przez Pana niespodzianek i zagrożeń które będą na niego czekały w szkole, może jeszcze być szykanowany za brak tzw. genetycznego patriotyzmu. Na razie bowiem przedstawiciele PIS-u mówią, że genetyczni patrioci są im potrzebni na listy wyborcze w związku ze zbliżającymi się wyborami powszechnymi. Kto jednak zaręczy, iż w niedalekiej przyszłości kategoria „genetycznego patriotyzmu”nie stanie się podstawą podziału społeczeństwa na tych lepszych i gorszych?

  31. No to ma Pan problem. Właśnie słyszałem przed chwilą w radio, że minister Roman pochwalił ponownie generała Franko, poniewaz uchronił Hiszpanię przed komunizmem. Gdy pana Kubuś będzie duży to mam nadzieję, że zlustruje dzisiejszego ministra edukacji i odstawi go na długie lata do kąta, by więcej nikomu nie przeszkadzał i nie szkodził.
    pozdrawiam serdecznie

  32. Haribo, a masz od Passenta pozwolenie na przedruk/publikację w internecie? Czy po prostu tak się bawisz w tworzenie własnej stronki ze skradzionych (sorry, ale nie znalazłam lepszego słowa) materiałów? Niektórzy są czytani, bo mają coś SWOJEGO do powiedzenia, lub „przynajmniej” ANALIZUJĄ zebrane materiały. Inni niestety skazani są na ctrl+c, ctrl+v.

  33. Ach, panie Danielu! Taki radosny moment, tyle rodzinnych przezyc – a pan nie moze bez Giertycha….

    Zycze panskiemu wnukowi, aby, w wypadku ( tfu!tfu!) jezeli Giertych czy jego wychowancy beda zawiadywali Polska, kiedy on juz dorosnie, nie pisal zachwalajacych taka wladze felietonow i nie przekonywal polskiej inteligencji do ich watpliwych zalet. Zycze mu, aby – jesli nie bedzie mial do tego przekonania, zdobyl sie na odwage i ignorowal lekcje religii, tak jak wielu odmawialo uczestnictwa w pochodach pierwszomajowych – bez wzgledu na to, iz taka postawa zdecydowanie utrudniala im zawodowa kariere, zwlaszcza, jezeli postanowili ja robic w mediach.

    Zycze mu talentu i roztropnosci, aby go wykorzystal w godnym celu. Aby zawsze umial jednoznacznie stanac w obronie bezprawnie i nieslusznie odtraconych, poniewieranych i pogardzanych przez dana wladze, jesliby ta owych niegodziwosci sie dopuszczala.

    Zas panu zycze, aby jesliby wnuk zdecydowal sie na zwiazek z jakakolwiek religia, umial pan to uszanowac i z jego decyzji nie kpic.

    Kaska

  34. Niektore gazety juz tak sie Naszej Kochanej Wladzy chca przypodobac, ze zaczynaja dosc specyficzne ankiety tworzyc:
    http://camell.blox.pl/2006/07/Jak-pytac-czyli-ankiety-sugerujace-odpowiedzi.html

  35. Pani Hermenegildo, czy jest pani pewna iz wg prawa teksty te sa wlasnoscia p. Passenta? Czy tez prawa wlasnosci nie maja pisma, w ktorych je drukowal, ew. RSW Prasa, bo tak z reguly „ladowaly” prawa autorskie dziennikarzy w PRL.

    Kaska

  36. Haribu,
    Blog p. Daniela juz jest i szkoda zebys sie powtarzal. Daj cos od siebie i postaraj sie by TWOJ byl rownie interesujacy, wtedy na pewno nie bedzie potrzebowal pseudoreklamy.
    Pozdrawiam!

  37. Panie Haribu… a ma Pan może też wyjątki z doktoratu dr L. Kaczyńskiego, z cytatami Lenina ?!
    A może pisma Moczulskiego ?
    Wie Pan,, to jest metoda „kija” z dwoma końcami… sieć jest pełna ciekawych tekstów…

    A.

  38. „”Martwię się o Kubusia, bo wedle kolejnego projektu min. Giertycha szkoła ma być zwrócona rodzicom, rodzice mają mieć w szkole więcej do powiedzenia.””

    Według mnie zupełnie niepotrzebnie Szanowny Pan Redaktor martwi się tym pomysłem ministra Giertycha. Wystarczy bowiem być konsekwentnym w jego realizacji a obecne i przyszłe zmartwienia Pana Redaktora związane ze szkołą znikną… Wystarczy gorąco pomysł ministra Giertycha popierać! Ale uwaga: Konsekwentnie i do końca… Dotyczy to zresztą nie tylko Pana Redaktora ale i Szanownych Blogowiczów bez względu na poglądy. Otóż wystarczy pomyśleć, że rodzice będą posyłali swoje dzieci do takiej szkoły, która im będzie odpowiadała. Wtedy ani minister Giertych ani np. minister Wiatr nie będą mieli wpływu na szkołę, co więcej – staną się zbędni – oni i ich ministerstwo. Nie będzie też przynajmniej na tym polu powodów do protestów.
    I tak na przykład: rodzice uważający się za konserwatywnych w sferze religijno-obyczajowej będą posyłali swoje dzieci do szkół prowadzonych przez nauczycieli – absolwentów Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Bardziej postępowi katolicy zadbają, żeby w ich szkole wykładali otwartolicy [od otwartolicyzmu – katolicyzmu otwartego [copyright by lear]]. Ci, którzy uważają, że religii w szkole nie powinno być w ogóle lub ma być inna niż określana przez nich „jedynie słuszną” – poślą swoje dzieci do szkoły odpowiedniej. Wielcy zwolennicy „kultury fizycznej” wybiorą szkołę z 90% udziałem lekcji WF, czy jak to się teraz nazywa. Są możliwe oczywiście różne kombinacje między rodzajami szkół – wyobrażam sobie np. „ekumeniczną” z klasami ze świeczką dla diabła i ogarkiem dla Pana Boga; bezstresową, „kulturo-fizyczną” – z głównym przedmiotem – „wsad głowy nauczyciela do kosza”; demokratyczną – z każdorazowym głosowaniem dzieci na lekcji co chcą akurat robić… Najbardziej postępowe szkoły uczyniłyby głównym przedmiotem „nauczanie seksualne” z rozbiciem na przedmioty jak na dowolnej stronie www. o tej tematyce, a w ramach pozostałych lekcji – „róbta co chceta”, łącznie ze skalpowaniem nauczycieli [najlepiej-wolontariuszy].To ostatnie jako nauka o innych kulturach[tu:indiańskiej]. Itd.,itp.

    Tak więc Panie Redaktorze – głowa do góry!
    Śmiało może Pan popierać ministra Giertycha. I mimo momentami prześmiewczego tonu mojego wpisu mówię całkiem poważnie…

  39. Panie Danielu!
    Niech się Pan nie martwi o Kubusia.
    Właśnie Radio Erewan podało, że Giertych podał się do dymisji i przy okazji poszedł Zycie walizki zanieść na dworzec.
    Pozdrowienia!!!

  40. Do p Kociubinskiej. Każda forma reklamy pana DP jest wskazana. Chyba ,ze wyżej wymieniony oprotestuje . Pozdrawiam

  41. „Haribo, a masz od Passenta pozwolenie na przedruk/publikację w internecie?”
    Sądzę, że pan Passent nie upadnie aż tak nisko, by bronić swoich praw autorskich (apropos – ile te prawa znaczyły w PRL-u?) do tekstów, którymi budował komunizm w Polsce. Choć oczywiście mogę się mylić.

    Sprzeciwu nie usłyszałem, więc wnioskuję, że sam zainteresowany najbardziej zainteresowany jest w konsekwentnym przemilczaniu swojej komunistycznej przeszłości (podobnie jak inni piewcy Marska i Lenina strojący się dziś w piórka autorytetów). Jeszcze podniesie się wrzawa i głupio będzie wglądało, jak młodzież przypomni sobie co wypisywał niegdyś dzisiejszy obrońca demokracji i praw człowieka. Ba – porzypomną sobie historię całego tygodnika „Polityka”.

  42. wystarczy posłać wnuka do szkoły artystycznej. zajmuje sie nimi minister kultury

  43. A może , tak na wszelki wypadek , pani Agata zacznie czytać synkowi ( codziennie przez 20 minut) stosowne lektury ? Za kilka lat Giertycha juz nie będzie , ale na dziś ścianie pozostanie jego portret wielkosci naturalnej – i może jego duch bedzie straszył na Szucha ?

  44. ..nadzieja tylko w tajnych kompletach, bo niektórzy nauczyciele asekuracyjnie już zaczynają pro-giertychowsko gadać…dwulicowość rozkwita…
    kiedyś mówiłam, że prof. Stelmachowskiego, wygrażającego nam laseczką będziemy z łezką w oku wspominać…i stało się..!

  45. Na początek pozdrawiam Kubusia z Mamą, chociaż pewnie nie napisał bym tego postu gdyby nie to, że po raz kolejny wnerwił mnie Haribu. Może zamiast przedrukowywać cudze taksty zaprezentował nam swoje z lat 50 lub 60, a jeżeli takich nie ma, niech pochwali się innymi swoimi osiągnieciami z lat PRLu. Mam dla niego dobrą radę: ponieważ teksty PP Passenta i Kleera każdy może sobie znaleźc w licznych bibliotekach w rocznikach Polityki, niech zajmie się raczej przepisywaniem takich zagubionych pereł jak praca doktorska Lecha K. zwłaszcza o wpływie myśli Lenina na polskie prawo pracy. Przejrzałem przy okazji stronę pana AH i ze zdziwieniem w spisie afer nie znalazłem afery Telegraf, a w zbiorze prawomyslnych programów medialnych nie było Rozmów Niedokończonych. Dotkliwą luką był też brak linku do Blood and Honour. No i na koniec jak można polecać Wprost ? Przecież jednym ze stałych autorów tego pisma jest Leszek Milller !

  46. Kaśko,

    użyłam tylko skrótu myślowego. Chodziło tylko o to, że niektóre „dobra kultury” nie są własnością „narodu”.

    Do Wszystkich:

    ja po prostu nie uznaję wolnej amerykanki. Pan Haribo może zrobić cokolwiek zechce, a pana Passenta nie bronię, bo nie mam po temu powodów. Tylko apeluję o trochę rozsądku w tej szarży. Niech blogi nie będą li tylko miejscem, gdzie znajduje ujście własna frustracja.

  47. Hermenegildo, poruszylam te sprawe, bo pamietam jak moja znajoma dziennikarka zaciskala piesci w bezsilnej wscieklosci, kiedy puszczano jej zarchiwizowane programy ( takie niewinne pierepaly o zdrowiu) w pierwszym okresie stanu wojennego. Kiedy probowala sie upomniec o swoje prawa autorskie, dowiedziala sie, ze z punktu widzenia prawa, jej audycje naleza do radia.

    A do kogo nalezalo radio?

    ( swoja droga, jest wrecz zdumiewajace, jak komunisci zadbali o najrozmaitsze akta wlasnosci – choc przeciez ponoc tak nieugiecie wierzyli w swietlana przyszlosc, w ktorej wszystko bedzie nalezalo do wszystkich)
    Kaska

  48. Mac.Iek
    nikt nie jest nieomylny, dlatego właściwe wydaje się, żeby poglądy rodziców były równoważone przez być może inne poglądy wpajane w szkole i vice versa. Dlatego Twoja propozycja tworzenia już od najmłodszych lat gett, w których wykuwane byłyby jedyne słuszne (w mniemaniu rodziców danego dziecka) poglądy prowadziłoby do katastrofy. Tego typu ludzie, którzy nawet nie otarli się o kogoś, o odmiennej wizji świata, w życiu dorosłym doprowadzaliby do nieustannych konfrontacji. Czego niezły pokaz dają nam obecnie niektórzy politycy prawicy.

  49. Pani Pyzol, to, że prawa autorskie były łamane w czasach PRLu w sposób, jaki Pani przytacza, nie usprawiedliwia bezkarnego ich łamania dziś. Nawet w stosunku do tekstów napisanych w tamtych czasach. One się nie przedawniają (mówiąc krótko).

    Panie Haribu, niewnoszenie sprzeciwu przez autora w przypadku łamania praw autorskich bynajmniej nie oznacza zgody. Nie ma tu żadnego domniemania.

    Pozdrawiam!

  50. @Jesień

    Skoro pisze Pani: ‚nikt nie jest nieomylny’, z czym oczywiście się zgadzam, to t a k ż e nie są nieomylni urzędnicy decydujący za rodziców, czego mają być uczone ich dzieci. A przecież nie ci urzędnicy łożą na dzieci, tylko ich[czyli dzieci] rodzice. I chyba naturalną rzeczą jest, że teraźniejszy i przyszły los konkretnego dziecka bliższy jest jego matce i ojcu niż anonimowemu urzędnikowi czy nawet nieanonimowemu nauczycielowi. Może Pani sobie pejoratywnie, na zasadzie słowa-pałki określać podobny system „gettami”, mnie wolno określać ów sposób postępowania nazywać konsekwencją w wychowaniu. I moim zdaniem więcej szkód przynosi konfrontacja: [co innego w szkole]–[co innego w domu], niż system proponowany przeze mnie. Jeśli mowa o „jedynie słusznych poglądach”, to przypomnę, że owa opozycja dom-szkoła z „jedynie słusznymi poglądami” po stronie szkoły[sic!], była szczególnie odczuwalna za czasów, do których nieraz odwołuje się Gospodarz blogu, to jest za PRL-u…”Nie ocieranie się” o ludzi o innych poglądach w dzisiejszych czasach nie jest realne i wcale nie o tym mówię. A gdy straszy Pani „nieustannymi konfrontacjami w życiu dorosłym” jednocześnie odwołując się do przykładów z czasów dzisiejszych, to zwrócę nieśmiało uwagę, że dzisiejsi dorośli są owocem systemu, ktory ja neguję, Pani zaś – popiera… I bynajmniej obrazem tych „konfrontacji” nie są wyłącznie „politycy prawicy”… Dla zilustrowania przypomnę tylko incydent z „legalnymi wagarami” – nie do parku, ale pod Ministerstwo Edukacji, pod wodzą niektórych nauczycieli- pożal się Boże – pedagogów.
    Pozdrawiam

  51. Panie Maćku, a cóż jest złego w tym, że nauczyciele razem z dziećmi idą strajkować przeciwko ministrowi, którego nie popierają?
    Dlaczego od razu są to „pożal się Boże pedagodzy”?

  52. @natalia

    Pani Natalio.
    Spróbuję odpowiedzieć „”[…] cóż jest złego w tym, że nauczyciele razem z dziećmi idą strajkować przeciwko ministrowi, którego nie popierają?””

    Szkoła moim zdaniem powinna uczyć języka polskiego, matematyki, historii, języków…, samodzielnego myślenia w ramach nauczanych przedmiotów itp. Do szkoły chodzą ludzie młodzi o nieukształtowanych w pełni ani -poglądach, ani -charakterach. Poza tym, często uczniowie nie są samodzielni w sensie prawnym.

    Uczestnictwo w manifestacji, o której mówimy – w godzinach zajęć szkolnych – jest zalegalizowaniem wagarów pod pretekstem, że jakiś urzędnik się młodzieży nie podoba. Za 2 miesiące np. 5-osobowa grupka z którejś klasy w jednej ze szkół uczestniczących w tej imprezie, może nie przyjść do szkoły a iść w tym czasie protestować przeciwko np. ministrowi infrastruktury/finansów/spraw zagranicznych. Albo przeciwko prezydentowi miasta…Ewentualne ukaranie ich za takie wagary słusznie będzie odebrane jako niesprawiedliwość. A szkoła nie powinna być niesprawiedliwa. Nieukaranie natomiast, może skutkować codziennymi „protestami” – zależnie od potrzeb wzniosłych[rzeczywisty protest] i mało wzniosłych[danego dnia:klasówka, nielubiany przedmiot lub nauczyciel itp.]. Szkoła powinna mieć autorytet, a takie postępowanie do jego wzrostu nie prowadzi.
    Ale powyższe, to sprawa – mimo jej ważności – drugorzędna. Ważniejsze jest, że w takim „proteście” z udziałem nauczycieli, są dwie możliwości:

    1]Ci ostatni są inspiratorami, co byłoby – nie waham się użyć tego słowa łajdactwem; wciąganie „młodości górnej i durnej” w rozgrywki dorosłych jest niczym innym jak manipulowaniem DZIEĆMI i instrumentalizowaniem ich.

    2]Młodzież sobie życzy [cokolwiek by to znaczyło] a nauczyciele pod presją się godzą. To tylko inny rodzaj „wkładania kosza na głowę”, może nie tak spektakularny, ale pod pewnym względem nawet gorszy…
    Gorszy, bo o ile włożenie kosza na głowę nauczyciela spotkało się raczej z powszechnym potępieniem, to rzeczona „manifestacja” cieszyła się poparciem dużej części tzw. opinii publicznej. A to tylko dwa aspekty tego samego: rządów uczniów w szkole.
    Pozdrawiam
    PS.
    Jeśli chodzi o pajdokrację, polecam „Króla Maciusia [nomen omen :)] Pierwszego].

  53. Panie Maćku, pomimo niekiedy słusznych argumentów przez Pana przytoczonych, nie mogę się zupełnie z Panem zgodzić.
    Strajkowała młodzież (o ile pamięc mnie nie myli) w wieku licealnym, a o takiej nie można już, generalizując, wygłosić opinii, że jest „durna i chmurna”, gdyż wielu z jej przedstawicieli ma już wyrobione poglądy na pewne sprawy jak np. kwestie religii, wychowania czy szeroko pojęte zapatrywania społeczno-polityczne, dlatego nie można mówić o „instrumentalizacji” 17 czy 18 latków, proszę mi wierzyć młodzi ludzie w tym wieku nie daliby się w ten sposób wykorzystać.
    Podobnie uważam, że nauczyciele również nie są małpkami i mają własne poglądy i nie sądzę żeby tak łatwo ulegali presji młodzieży.
    Sama jestem młodziutka (23 lata), więc nie tak dawno byłam w liceum i uważam, że chyba mogę co nieco powiedzieć na ten temat 🙂
    No, chyba, że przepaść tych 6-7 lat jest aż taka znaczna…

    Serdecznie pozdrawiam!

  54. Obawiam się tego samego Panie Danielu, dlatego chyba dam się przekonać mojej pracującej od dwóch lat w Oslo zonie i razem z synami: 12 letnim Karolem oraz 8 letnim Krystianem opuścimy Polskę. A chociaż trochę się obawiam, pamiętając słowa mojego dziadka – „Psy wszędzie chodzą boso”, wypowiedziane w 1920 roku po powrocie z USA, dokąd zwiał przed carskimi kamaszami w 1914 roku. To przecież jednak pocieszam się tym, że nie wszędzie drogi są tak paskudne , jak w Polsce.

  55. Orteq

    „Nienawisc, zle intencje i robienie cuchnacej kupy pod czyimis drzwiami czy pod nosem, zawsze musza prowadzic do najgorszych skutkow. I, naprawde, nie jest najwazniejsze czy te skutki nastepuja z woli bozej czy z reki czlowieka. One nastapic zawsze musza, gdyz takie jest NATURALNE prawo.”

    Rozumiem. Pan Bóg strzela, człowiek kule nosi.

    Sam bym na to nie wpadł.

css.php