Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

5.07.2006
środa

Wizyta prezydenta w Rzeczpospolitej odwołana!

5 lipca 2006, środa,

Jako pierwsi podajemy wiadomość, że wizyta Pana Prezydenta w Rzeczpospolitej została odwołana. Ale po kolei:

W pierwszych słowach życzę Panu Prezydentowi szybkiego powrotu do zdrowia. Urząd, jaki piastuje  Lech Kaczyński, wymaga końskiego zdrowia. Nie można sobie pozwolić na moment słabości, ponieważ co chwilę są inne zobowiązania, jak nie Biały Dom – to Weimar, jak nie Trybunał – to dożynki, nabożeństwo, defilada albo pielgrzymka BXVI. Cieszę się, że Pan Prezydent dochodzi do zdrowia w rezydencji na Helu, gdyż przed wyborami mówiono, że Prezydent ma za dużo rezydencji i niektóre (np. pałacyk w Wiśle) należy sprzedać. Na szczęście dla Pana Prezydenta po wyborach ktoś poszedł po rozum do głowy i dzięki temu Pierwszy Obywatel ma gdzie nabierać sił. Kwaśniewscy ładnie to urządzili.

Gdy Pan Prezydent wróci do zdrowia (oby jak najszybciej), warto jeszcze raz przemyśleć odwołanie w ostatniej chwili spotkania z panią kanclerz Merkel i prezydentem Francji Chirakiem. Czy nie można było, np. w formie wywiadu z szefową Kancelarii Prezydenta, odrzucić sugestii, jakoby  polski prezydent obraził się z powodu idiotycznego felietonu w „Tageszeitung”? Jak podają nasze media, w Warszawie mówi się, że prezydent poczuł się urażony obraźliwym felietonem i brakiem reakcji władz niemieckich na tę publikację. Byłoby  smutne, gdyby z powodu wybryku jakiegoś dziennikarza obraził się prezydent średniej wielkości mocarstwa europejskiego, za jakie się uważamy. Moim zdaniem Pan Prezydent powinien udawać, że w ogóle takich bredni nie czyta. To, co się w mediach światowych mówi i pisze o przywódcach innych państw – Bushu, Foksie czy  Putinie –  jest wielokroć gorsze. Gdyby obrażać się z powodu mediów, to Putin nigdy do Polski nie przyjedzie. Nie chce się wierzyć, że za umieszczenie tego tekstu w przeglądzie prasy światowej o Polsce zdymisjonowany został dyrektor w MSZ.

Niestety, w Polsce głupi felieton potraktowano tak poważnie, że aż wypowiedział się premier! Prezes Kaczyński i jego zwolennicy mają  alergię na punkcie mediów, przeżywają każdą zaczepkę jako histeryczny, furiacki atak. Co prawda obsadzają media swoimi ludźmi, ale na razie tylko media polskie. Jak najprędzej redaktorem „Die Tageszeitung” powinien zostać niezależny polski publicysta, który jeszcze nie objął TVP, Polskiego Radia ani PAP.

Bardziej  szkodliwa niż niemiecka „Tageszeitung” jest dla Prezydenta i jego brata  wczorajsza polska „Rzeczpospolita”, w której czytamy, że doniesienie posła Jacka Kurskiego jakoby  „PZU celowo zrezygnował z wartej 50 mln zł kampanii ‘Stop wariatom drogowym’,  by potem za 3 proc. wartości odsprzedać billboardy Platformie Obywatelskiej”, okazało się funta kłaków warte. Badania  śledczych z prokuratury wykazują, że „żaden ze świadków, który w PZU zajmował się ta akcją, nie potwierdził wersji przedstawionej przez Kurskiego. Zeznali natomiast, że ubezpieczyciel nigdy nie zrezygnował z tej kampanii, a miejsca na billboardach nie zostały odsprzedane”. „Wersja Kurskiego nie znajduje również potwierdzenia w dokumentach zabezpieczonych w PZU i w firmach outdorowych, które obsługiwały akcję…”

To jest dopiero bezczelna publikacja! Kiedy zabierze głos premier? Kogo teraz wyleją z MSZ? Zanosi się na to, że Pan Prezydent, który nie odciął się od Kurskiego, i prezes PiS, który zapowiadał, że Kurskiemu nie stanie się krzywda – odwołają wizytę w „Rzeczpospolitej”. Żeby  więcej nie było takich wybryków!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 73

Dodaj komentarz »
  1. No i będzie się prezydent uczył tej dyplomacji korespondencyjnie na naszych oczach, żałosne. Teraz tylko czekać jakiegoś obraźliwego artykułu o oficjelach niemieckich w jakimś polskim piśmie, z których przyjdzie się Marcinkiewiczowi tłumaczyć.

  2. Tak, tak Panie Danielu. Od jakiegoś czasu Polska po prostu nie ma polityki zagranicznej. Nie jest to pierwsze spotkanie odwołane przez Szanownego Pana Prezydenta. Tym bardziej razi odwołanie gdy na życzenie strony polskiej zmieniano już jego datę i program.
    No ale po co Polsce polityka zagraniczna? Po co? Przecież jedyne kontakty międzynarodowe, które winne być utrzymywane z należytym respektem, to te z Watykanem, a reszta…?

    Co do kwestii niemieckiego felietonu, to naprawdę załość serce ściska, że Nasze obecnie nam panujące Władze tak to strasznie przeżywają i tak się przejmują, a potem biedny Pan Prezydent zdrowiem przypłaca. Tylko po co? No po co? Zapytam po raz kolejny. Szczególnie, że stan zdrowia prezydenta podobno się pogarsza, gdy ten się denerwuje. A przecież zdrowie trzeba szanować!

    No i na koniec komentowany już przez Blogowiczów i Blogowiątka (bardzo spodobało mi się to słowo!) 🙂 problem przykladania dwóch miarek. Miarka nr 1 „nasi” – cacy, miarka nr 2 – „ci z układu” – be!
    Jak to dobrze i przyjemnie pasować do tej pierwszej. Nic człowiekowi nie grozi, żadna odpowiedzialność, ani polityczna, ani prawna… Ech…

    Pozdrawiam serdecznie z samego rana!

  3. Zbigniew „Niszczarka” Ziobro, na pewno coś znajdzie… tylko jak to zrobi ? Bo w przypadku „załatwienia odmownie” wszczęcia postępowania w sprawie związków Radia Maryja i o. Tadeusza z przekrętami zbiórki pieniędzy na Stocznię Gdańską, przeniósł sprawę do innej prokuratury… a tu ma „swoją” praktycznie… pod nosem

    Chyba, że powstanie nowa katergoria faktów.
    Mamy fakty faktyczne, mamy prasowe, mamy fakty „kaczyńskie” – czas na fakty i dokumenty „domniemane – niszczarkowe”…

    Ukłony

    Azrael

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Przy okazji niedoszłego spotkania w Trójkącie Weimarskim służby odpowiedzialne za wizerunek Pana Prezydenta, jak zwykle, popisały się debilizmem. W pierwszej wersji przyczyną absencji Lecha Kaczyńskiego była prozaiczna sraczka. Nie najlepiej świadczy to o poziomie polskiej medycyny i farmacji zwłaszcza, że już ćwierć wieku temu towarzysz Breżniew udowadniał, iz w znacznie gorszym stanie można publicznie występować.
    Druga wersja jest dla Pana Prezydenta o wiele bardziej druzgocąca, gdyż zaczerpnięta wprost ze stalinowskiego arsenału propagandy. Motyw obrazy doznanej ze strony „die tageszeitung” jako żywo przypomina mi perypetie Jewgienija Ananiewicza Hałdeja. Ten wybitny radziecki fotoreporter opowiadał w jednym z dokumnetalnych filmów jakim obróbkom poddawał swe dzieła, by zadowolić naczalstwo TASS i samego Josifa Wissarionowicza. Np sołdatowi podtrzymującemu sierżanta Kantariję ze słynnym Sztandarem Zwycięstwa nad Reichstagiem musiła wyskrobać kilka zegarków z przedramienia a Stalina portretować tak by wyglądał dostojnie a zarazem sympatycznie.
    Tego samego oczekuje Batiuszka Kaczyński, przy czym jego roszczenia rozciągają się również poza terytorium IV RP.

  6. Super, Panie Danielu. Po prostu super mini-felieton.

  7. Witam, po przedłużonym weekendzie 🙂
    Widzę, że dobra forma Pana nie opuszczała i liczba złośliwości utrzymuje się w dolnej strefie stanów wysokich. Aczkolwiek cieszy mnie, że uznał Pan, że artykuł był po prostu głupi. Nie chce mi się wierzyć, by to była prawdziwa przyczyna odwołania wizyty (jesli by tak było, to fatalna obsuwa i nie tylko prezydenta, ale i wszystkich doradców, MSZ, i w ogóle wszystkich którzy by o tym decydowali).
    Był Pan dyplomatą – jak zareagowałby Pan np. na taki artykuł w chilijskiej prasie tuż przed planowaną wizytą Kwaśniewskiego? Czy w ogóle jest sens reagować w jakikolwiek sposób?

    Ps
    i wadomo co – nieznośna lekkość wolności słowa

  8. To mnie właśnie denerwuje w naszej obecnej rzeczywistości – w przypadku wielu głośnych z początku spraw ostatecznie „wpuszcza się końce w wodę”, a robi szum o, za przeproszeniem, pierdoły. Jestem przekonany, że pan Kurski trochę się pokryguje, trochę jeszcze poszczeka w swojej obronie, a konsekwencji żadnych i tak nie poniesie. Natomiast sprawa artykułu w niemieckiej gazecie skończy się zapewne Rezolucją Parlamentu Polskiego.

    Kolejny przykład – Farfał (przepraszam, ale nie napiszę o tym człowieku „pan”). Zrobiono trzydniową aferkę, pisano o jego przeszłości w gazetach, mówiono w przekaziorach, i co? I pstro! Farfał stanowiska nie stracił, wypowiada się w mediach, krzywda mu się nie stała. Bardzo dobrze napisał o tym KTT w jednym z ostatnich numerów Przeglądu.

    No i przykład ostatni, chyba najboleśniejszy – premier Giertych i premier Marcinkiewicz. List przeciwko powołaniu Giertycha na Ministra Edukacji podpisało niemal 140 tysięcy ludzi, a przypomnę, że na lidera LPR głosowało zaledwie 35 tysięcy obywateli. List protestacyjny został złożony na ręce premiera M., i… cisza! Niebywałe jest, że głos tak licznej grupy został po prostu – znowu przepraszam za określenie – olany.

  9. No, to jest zwyczajne chamstwo, co te chamy niemieckie piszą o naszych kochanych bliźniakach! Nasze Duck Twins są tylko nasze i wara germańskim lewicowcom drwić z najwyższych wśród najniższych. I nie pomogą tłumaczenia, że to satyra pisana dla jaj! Jakich jaj? Na pewno kaczych!!!
    A co to znaczy, że pisemko lewackie i niskonakładowe? My żądamy zamknięcia pisemka, zamknięcia pismaków, przeprosin rządu żądamy, bo jak nie to się nam prezydent rozchoruje i nie pojedzie do waszej piaskownicy! Sami sobie stawiajcie zamki z piasku i zamki na lodzie…
    Bóg wysłuchał modlitw dochodzących z kaplicy prezydenckiej – Niemcy przegrały ćwierćfinał mundialu 2006.
    Macie karę za „polskie kartofle”!

  10. A ja zapraszam do poczytania o tym i innych wydarzeniach na blogu Pan Kuczyńskiego, też jest ciekawie i też zabawnie 🙂

    http://kuczyn.com/category/uncategorized/

    Pozdrawiam wszystkich,
    Bandziorino

  11. Czyżby S.Niesiołowski miał rację porównując jenego z Braci do W.Gomułki,który dostał ataku apopleksji po przeczytaniu krytycznego artykułu o pewnym działaczu a-alkoholowym.Autor felietonu poniósł konsekwencje.Alergia na słowo pisane odbiegające od czołobitnego tonu jest widocznie cechą charakterystyczną pewnego typu polityków

  12. Panie Danielu, ale przyzna pan, ze gdyby tak p. Merkel wyartykulowala swoje zniesmaczenie wiadomym artykulem, bylby to LADNY GEST (p. panski zapis z 30 maja)

    A gdzie indziej pan pisze:

    „Ludzie, nie dajcie się zwariować! Każdy powinien odpowiadać za swoje słowa – Lepper też. Słowa potrafią zabijać. Nie pozwólmy, żeby zabijały! Poziom debaty i tak jest już żałosny, m.in. z powodu bezpodstawnych oskarżeń, które fruwają w powietrzu, miotane przez bezkarnych polityków, dziennikarzy ( sic! – podkreslenie moje- K.M.) i innych pożal się Boże obrońców wolności słowa.”

    Czy powyzsze odnosi sie do Tageszeitung, czy tez powinno sie odnosic dopiero kiedy jego redaktorem naczelnym zostanie „niezależny polski publicysta, który jeszcze nie objął TVP, Polskiego Radia ani PAP”.

    Kaska

  13. Ja za tą zniewagę (co to rozstrój jelit spowodowała) proponuję wysłać do Szlezwig Holsztynu okręt nasz bojowy Błyskawicę 😉
    Obsadzony załogą złożoną z młodych byczków z MW (nie mylić z Marynarką Wojenną) aby statek ów stał się jednocześnie pływającą kliniką anty-aborcyjną

  14. Ach biedny prezydent!! Proponuje w ramach rekonwalescsncji lekkostrawne jajeczko i takaz lekture.Najlepiej „Swierszczyk”,bo jeszcze prezydent nadobre sie rozchoruje i nie pojdzie do pracy z wielka szkoda dla naszego MOCARSTWA.

    Balkenende,nazwano Hary Potterm…i co? I nic!! Gosc skomentowal zdarzenie w paru zdaniach,no ale on przeciez rzadzi tylko krajem wielkosc chustki do nosa i na taki kaprys mogl sobie pozwolic,nieprawdaz????

  15. Jest jeszcze drugie dno – teraz okazuje się, że Pan Prezydent na spotkaniu Trójkąta miał wygłosić referat nt.zmian w organizacji Unii Europejskiej, czyli „renegocjacji” Traktatu.
    Ciekawe, kto go powstrzymał? Bo przecież nie szefowa spraw zagranicznych…

  16. Warto
    na całą sprawę zdrowia prezydenta K.
    spojrzeć poważnie, nawet bardzo poważnie.
    To kolejna taka przypadłość, w końcu niedługim okresie. Jest prawdopodobnie tak, że tym razem rzeczywiście wystapiły problemy z organizmem.
    Co dalej?
    Czy będziemy co rusz informowani (bardzo zagadkowo i niefachowo) o kolejnych kłopotach z umysłem i ciałem prezydeta – czy może trzeba tę sprawę upowszechnić i głośno przeanalizować?
    Stan głowy państwa (nawet podwojonej) nie może być pozostawiony w zakresie żartów, plotek, niedomówień – to poważna sprawa.
    Co w przypadku podejmowania pilnych a ważkich decyzji? Kto je uruchomi, brat ?
    A kolejne wizyty, też będą w pozycji leżącej (jak zalecają lekarze) ?
    Kto w końcu i realnie w tym kraju podejmuje decyzje ? Nie mówię – sensowne i rozumne decyzje, bo tych brakuje zupełnie.
    Czy staniemy się krajem, w którym ważną rolę zaczną pełnić kopmunikaty lekarskie?
    CZY LECI Z NAMI PILOT ???

  17. Nie, to nie jest wyzwisko, to jest proba opisania zjawiska: Bracia, premier i ludzie wokół to mentalność gomulkowska. W sensie nierozumienia demokracji. SLD, szeroko pojęte jego kregi kierownicze, dokonal ogromnego wysilku, aby duchowo na demokracje przejść i przeszedl. Do NATO nas wpychal, do Unii wprowadzil. Ci dzisiejsi dowiedli wlasnie, ze nie chca, a raczej nie sa w stanie przyjąć demokracji do wiadomosci. Dowodow dali wlasnie az nadto. Gdyby nie ukarali Dobrowolskiego (zacny Dobrowolski wywalczyl demokracje i nie wyczul, gdzie się na powrot znalazł.) za brak ocenzurowania biuletynu informacyjnego MSZ, to przeciez pies z kulawa noga nie zwróciłby uwagi na twórczość gazetowego pisarczyka niemieckiego. Zwłaszcza gdyby prezydent polecial na spotkanie z Merkel i Chiracem (zadne „kiem”). A potem byk za bykiem. Myslacy po gomulkowsku Układ Braci ogłosił, ze prezydent nie polecial z powodu biegunki, a jednoczesnie premier dal jasno do zrozumienia, ze chodzilo o ten wytwor jakiegos dziennikarza. Gdyby Układ Braci rozumial demokracje i przyjął, ze takaz się w Polsce przynajmniej na poletku srodkow masywnego przykazu zalegla, to by latwo sobie wyobrazil, ze za chwile pol Polski zacznie się zataczac ze smiechu na mysl, ze jak prezydentowi poczytali gazete niemiecka to narżnął. A teraz jeszcze w kolejnym odruchu gomulkowskim Układ żąda od Niemiec jakiegos kajania się, diabli wiedza właściwie czego. Człowiekowi po prostu zaczyna być wstyd. Trzeba będzie Niemcy omijac duzym lukiem, żeby się w towarzystwie nie narazic na znaczace spojrzenia.
    Zagadnienie jest powazniejsze niż jednorazowy odruch Układu. Musimy przyjąć do wiadomości, ze taka jest jego natura (gomulkowska) i liczyc się z następstwami jakie z tego wynikna. Na niwie wewnętrznej i arenie międzynarodowej, gdzie będziemy dziwolągami z zaścianka, jak ekipa Mecziara onego czasu. Zjawisko jest szersze niż Polska. Wlasnie w Słowacji do władzy doszla nowa ekipa – wypisz, wymaluj druga wersja Układu Braci. Niby sprzeczna z natura koalicja lewakow z jakas tam prawica i nacjonalistami. Te etykietki „lewica”, „lewacy”, „prawica”, czy „nacjonaliści”, to rzecz drugorzedna. Jak i u nas. Pierwszorzedna to to zacofanie wschodnioeuropejskie. Rewolucja techniczna nie zaczela się w Europie srodkowej, czy wschodniej. Demokracja nie zaczela promieniowac z Europy srodkowej, czy wschodniej. Bzdura jest twierdzenie, ze komunizm w Europie srodkowej i wschodniej zatrzymal rozwoj (cywilizacyjny, polityczny, gospodarczy). Było na odwrot: komunizm mogl się tu zalegnac tylko z powodu miejscowego zacofania (cywilizacyjnego, politycznego, gospodarczego). To zacofanie było w glowach i cudownie nie zniknelo w ciagu 17 lat. Przeciwnie, swojacy z mozolem wydostawali się na wierzch, zrzucając obce, narzucone wzorce. PiS, Samoobrona i Giertychy zebraly 45% poparcia. A potencjal swojakow jest z pewnością wiekszy. Wystarczy, by Układ sprawnie mrugal do nich porozumiewawczo, a będzie móc rządzić calkiem dlugo. Powiedzmy, ze utrzymaja tylko te 45%. To jest ogromna sila, pozwalajaca trwac.

  18. Jaśku, jak najbardziej „-kiem”. ‚Chiracem’ czytałoby się (zgodnie z Twoją propozycją) jako ‚ChiraKEm’, bo nie masz tu nigdzie zmiękczającego ‚i’ po ‚k’ [fonetyczne ‚c’]. Tak przynajmniej uczą podręczniki do Kultury Języka Polskiego, obowiązkowe np. na filologii polskiej. No ale, oczywiście, każdy czyta jak chce. Tym bardziej pisze. Licentia poetica.

    [ciekawe, czy ktoś to wymawia jako ‚Czyrakiem’ (wiem, Jaśku: ‚Czyrakem’)…]

  19. Kaczyński obraża się na niezależne, wolne media i stroi fochy przed przywódcami Francji i Niemiec. Giertych senior wychwala na forum Parlamentu Europejskiego faszystowskie dyktatury Franco i Salazara. Będąc za granicą na wakacjach, wstyd się przyznać, że jest się z Polski…

  20. Przejrzalam prase zachodnia…
    To dziwne, prosze panstwa, ze tam sie w ogole nie kojarzy niedyspozycji Kaczynskiego jako pretekstu do nieprzybycia na spotkanie. Jezeli juz, to przypomina sie, iz Kaczynski w ogole Trojkatowi byl – przynajmniej swego czasu- niechetny. Nie znalazlam takze zadnych uwag na temat urazy Kaczynskiego z powodu wiadomego artykulu. Pisza natomiast, ze Kaczynski zabiega, aby to spotkanie odbylo sie w przeciagu najblizszych dwoch-trzech tygodni.

    Czyzby nasza prasa ( i jej luminarze) postanowili brac przyklad z satyr Tageszeitung, jako wzoru do nasladowania?

    Kaska

    PS. Acha, i doczytalam sie, ze Tageszeitung jest na liscie jakichs islamistow – do jihadu, wiec moze byc i tak, ze sie zaden „niezalezny polski dziennikarz” tam na stanowisko naczelnego zalapac nie zdazy, zas jego pracownicy z rozczuleniem beda wspominac polskiego prezydenta, ktory sie tylko z lekka poczul urazony- przeciezze nie tylko w imieniu swoim, swojego brata i matki!

  21. Drogi Pyzolu! Kasiu!
    Debaty toczą się w Parlamencie, w programach publicystycznych, ew. w poważnych tygodnikach opnii. Pisma SATYRYCZNE zamieszczają zaś SATYRY – trzeba umieć odróżniać konwencje, tego wymaga się od dyplomatów.
    Proszę wyobrazić sobie sytuację, w której G. Bush prosi Rząd Polski z prezydentem o przeprosiny za robienie z niego małpy w tyg. NIE? Czy Kaczyńscy powinni czuć się zobowiązani? A z jakiej racji? Że tolerują niezależne pisma?!
    O dziwo, Bush woli wdawać się w polemiki, zapraszać satyryków na pokoje, albo olewać krytykę. A wydwałoby się, że Kaczyńscy tacy inteligentniejsi.
    Pozdrawiam

  22. Droga H.K.
    wedlug tegoz przepisu nie powinieniem tez wymawiac na poczatku „Sz” jeno „Ch”.

  23. Drogi Jaśku, ten ‚przepis’ to konkretna reguła do konkretnej sytuacji językowej. Nie wiem, co ma ‚Ch’ [piernik] do ‚c/k’ [wiatraka], o którym pisałam wcześniej.
    Miłego dnia.

  24. No, jeżeli już nawet Bernard dopuszcza myśl, że nerwica jelit pana prezydenta była spowodowana niemieckim artykułem, to znaczy, że nie ma się już co nawzajem przekonywać do oczywistości.

    Panie prezydencie larum grają, a ty nie wstajesz nie odchodzisz?

  25. Za pozwoleniem, sprawa na boku:

    Parlamentarzystom europejskim należało by urządzić seans filmowy:
    http://www.filmweb.pl/Film?id=94717
    wyświetlić im ten film. „Ostateczne rozwiązanie” inaczej „Conspiracy”, nakręcony dla HBO. Świetna obsada (m.in. Kenneth Branagh), a przede wszystim jasne postawienie sprawy – kto zroganizował, przeprowadził i kto pomagał w Holokauście. Jest na przykład mowa o Francuzach. Jest powiedziane, kto i dla kogo zbudował obozy. To jest ich, zachodni film.
    APEL do polskich europosłów: zorganizujcie dla koelgów z Europy senas z tym filmem. Może nie będzie więcej antypolskiej propagandy w tym zakresie.

  26. Nasza władza uwielbia tak zwane tematy zastępcze, Idea polega na tym, żeby robić szum wokół drobiazgow, skutecznie odwracając uwagę opinii publicznej od spraw istotnych. O publikacji Rzeczpospolitej nikt pewnie nie wspomni, Kurskiemu włos z głowy nie spadnie ( tak jak, summa sumarum, nie spadl za aferę z dziadkiem Tuska, która też była poniżej krytyki), a „aferę billboardową” uzna się za niebyłą – jest juz świeższa, w dodatku z kusżacym podtekstem historycznym, bo niemiecka.

  27. do felietonu nic dodać, nic ująć a IV RP między bajki włożyć z rozbudowanym wątkiem obrażonej i cierpiącej na niestrawność, nieprzygotowej do klasówki księżniczki. Pałacyk w Wiśle może przystosować na ośrodek resocjalizacji dla niesfornych twórców, ze szczególnym uwzględnieniem felietonistów. Pozdrowienia

  28. Witam po urlopie ,
    biedny prezydent leczy się w Juracie , gdzie widmo Kwasniewskich krąży …Biedaczek doprawdy. To jet tak żenujące ,że aż palce na klawiaturę nie chcą spaść . Smutek tropików.
    Na dolegliwości dyspeptyczne wynaleziono wegiel (carbo medicinalis), dziś cały szereg specyfików nowej generacji – Stoperan ,czy inne…
    A może tę chorobę pogłebiła jeszcze rocznica pogromu kieleckiego ? Naprawdę te koincydencje………………..Serdecznie pozdrawiam.

  29. Do Czytelnika: Cala sprawa o Holokauscie zostala doskonale opisana w ksiazce pt. In Europa.Napisal ja Holender Geer Mak.Opisuje w tym dziele dzieje Europy od I-ej Wojny po dzisiaj.Sporo miejsca poswieca rowniez Polsce.Sa tam rowniez doskonale kaski dotyczace rewolucji pazdziernikowej w Rosji.Ksiazka liczaca ponad 1000 stron,cieszyla sie ogromna popularnoscia i byla wielokrotnie wznawiana.Tak,wiec zachodni parlamentarzysci sa wg mnie doskonale poinformowani!!Czy czasami w Polsce dlugie lata nie przemilczano faktow o pogromach Zydow!!!
    Lacze pozdrowienia .Ana

  30. Szczerze powiedziawszy nie wiem, czy prezydent ma chory żołądek, czy tylko obraził się na Kanzleramt za brak reakcji.

    Warto tylko zauważyć dwie rzeczy:
    – na Zachodzie politycy nie reagują nawet na bardziej obraźliwe teksty (polecam choćby kawały, jakie opowiadano o wiceprezydencie USA po postrzeleniu przypadkowym kolegi, gdy byli razem na polowaniu).
    – tak się złożyło, że europoseł Giertych pochwalił dyktaturę Franco – czy Hiszpania wystosowała jakiś protest? A przecież chodzi nie o jakąś tam niszową gazetę, tylko o przedstawiciela RP (nie jestem pewien, ale jedyną europartią, która się od tej wypowiedzi nie odcięła, było – oprócz LPR – PiS).

    Żądanie „odcięcia się” pokazuje, że obecny Układ jednak nie do końca rozumie współczesne, zachodnie demokracje i panujące tam zasady.
    „Odcinanie się” miałoby sens, gdyby np. napisał to jeden z wysokich urzędników państwowych, a obrażanie – gdyby tekst był autorstwa, powiedzmy, Angeli Merkel.
    Tak to można sprawę oddać do sądu – tak kiedyś zrobił Shroeder, gdy jedna z gazet napisała, że farbuje włosy.

    Niestety, znów „na europejskich salonach” wypadliśmy na prowincjuszy, którzy co prawda zaproszenie dostali i nawet na bal przyszli, ale całego siana z butów w szatni nie zostawili 🙂

  31. Panie Danielu,
    Wydaje się, że ci prawicowi zetempowcy przekroczyli już dolną granicę tolerancji obowiązującą, w tym średniej wielkośći, głodującym mocarstwie. Czas zapytać, czy dla pomniejszenia szkód nie warto przekazać pałeczkę mniej wyrazistym. Wyobrażam sobie, że zacząć mogą blogowicze, w imieniu których (jako najbardziej wiarygodny dla rządzących) stosowny adres złoży Pan Bernard.

  32. Więc najbardziej destrukcyjnym UKŁADEM w Polsce jest układ pokarmowy prezydenta…

  33. W Europie trwa jakaś antypolska propaganda w temacie Holokaustu? 8-o

  34. Berlusconi z Schroederem musieliby pociąć się gdyby przejmowali się wszystkimi krytykami. Tak jednak jest jeśli ktoś ma narcystyczną naturę i byle poszczekiwanka zbijają go z pantałyku. A zausznicy do wtóru. Oszczędzę sobie cytowania ogólnie znanej karawany co to ją pieski.Widac karawana de nomine

  35. Jeśli prezydent rzeczywiście jest chory, cóż – choroba nie wybiera, ale po to właśnie „wymyślono” dyplomację, politykę zagraniczną i całą tę „maszynerię”, ten swoisty kod porozumiewania się polityków reprezentujących państwa, żeby każde zachowanie prezydenta, premiera czy innych reprezentantów Narodu mogło być właściwie zrozumiane i odebrane za granicami. Natomiast jeśli prezydent zachorował na „chorobę dyplomatyczną” po to, żeby dać wyraz swojej niechęci, czy frustacji (nie pierwszy byłby to przykład), to świadczy jak najgorzej o jego kwalifikacjach jako polityka, a prezydenta w szczególności. Szczerze mówiąc o kompetencjach p. Lecha K. do objęcia najwyższego stanowiska w państwie nigdy nie miałem najlepszego zdania, co wyraziłem w jedyny dostępny mi sposób, czyli przy urnie wyborczej. Teraz z dnia na dzień potwierdzają się tylko moje wcześniejsze obawy. I żadna to satysfakcja, zwłaszcza że w swoim kapryśnym, żenujacym postępowaniu nie jest on odosobniony. W tandemie ze swoim bratem plus ten trzeci, który jest uproszczoną emanacją ich obu, stanowią dla mnie „mieszaninę piorunującą”. O pozostałych politykach PiS-u już zmilczę. Bardzo chciałbym szanować moje państwo, jego najwyższe urzędy (najniższe także) i tych, którzy je piastują. Ale chciałbym, żeby nie mylono notorycznie racji panów (państwa) Kaczyńskich z racją Państwa Polskiego (zwaną też racją stanu).

  36. No i jak Pan Prezydent ma w sobie wzbudzić odrobinę ciepłych uczuć w stosunku do mediów? Minister Kaczmarek jasno przecież powiedział, że Pan Prezydent cierpi na dyspepsję, a co z tego zrobiły media? Sraczkę! Pomijając już niestosowność samego pomysłu, że Prezydent może cierpieć na sraczkę, należy wyraźnie podkreślić, że dyspepsja to „przewlekły lub nawracający ból zlokalizowany w nadbrzuszu, który trwa co najmniej przez 4 tygodnie”. Każdy dziennikarzyna obdarzony choćby szczyptą dobrej woli może się o tym przekonać odwiedzając Portal Farmaceutyczno-Medyczny. C z t e r y t y g o d n i e ! A przecież Pan Prezydent, kiedy tylko stresujące okazje (nieszczęsny trójkąt, ale także konieczność publicznego odczytania paru kartek w trakcie obchodów 60-rocznicy pogromu kieleckiego) minęły, pomimo bólu zamierza już wkrótce podjąć pełnienie swoich obowiązków. Tylko kto to doceni?

  37. Jescze raz wychodzi na to, ze do polityki trzeba miec gruba skore, strusi przewod pokarmowy oraz pare innych atrybutow, w ktore wyposazone sa papugi, malpy, krokodyle lub rekiny, i w ogole te, co skacza i fruwaja.

    Po rasowym polityku bloto, jakim go obrzucaja splywa jak po…

    Oups…

  38. Gdyby ktoś chciał przeczytać o całej sprawie z chwaleniem Franco, oto link:

    http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060705/publicystyka/publicystyka_a_1.html

  39. Brawo Panie Danielu!! jak zwykle celne uwagi. ja dziś chciałem co nieco poczytać co też o sprawie piszą sprawcy całego zamieszania, czyli TAZ ( dzięki tej aferze przypomniałem sobie o istnieniu tego dziennika, dziękuję Ci Lechu!!)
    otóż Niemcy oprócz artykułu na pierwszej stronie ( z Polakami nie ma żartów), zamieszczają artykuł, w którym przepraszają….ziemniaka za porównanie go z naszym prezydentem….

    http://www.taz.de/pt/.1/archiv/suche?mode=erw&tid=2006%2F07%2F05%2Fa0198.red&start=4&demo=1&ListView=0&rev=1&name=askBHTk3U&tx=kaczynski&se=der+tag&sdd=01&smm=01&syy=2006

    to jest dopiero bezczelność!! gdybym tylko mógł to popędziłbym szybko autostradą z Rzeszowa, gdzie mieszkam, do Niemiec i osobiście bym im powiedział co o tym myślę…ale niestety autostrady nie ma, bo miłościwie nam panujący rząd nie spieszy się z wybudowaniem takowej…jak również z wieloma innymi sprawami, tylko woli zajmować się za przeproszeniem pierdołami, bo to jest łatwiejsze i jest przy tym więcej dymu i efektów…słabo się robi na widok tych wszystkich ludzi, a działania naszego prezydenta ośmieszają jego, i to jest pół biedy, bo niestety także całą Polskę, której nasz wspaniały prezydent reprezentantem jest…wakacje trwają, więc nasi cudowni pseudopolitycy codziennie będą raczyć nas podobnymi bzdurami…KacZyński kolejny raz udowodnił, że polityk z niego mizerny, czuły na jakąkolwiek krytykę i nieumiejący (niechcący??) zrozumieć pewnych rzeczy…obrażać to się potrafimy wspaniale, ale konstruktywne działanie już przychodzi trudniej….artykuł w TAZ jest może i obraźliwy,niesmaczny itp, ale nie mieszkamy w Monako i mamy ważniejsze rzeczy na głowie, niż duma naszego prezydenta. poziom tej publikacji można porównać do tych z Faktu czy Nie, wiec nie widzę powodu żeby poważni ludzie zajmowali się takimi bzdurami i żądali od niemieckiego rządu oficjalnej reakcji (sic!!!!!!)…nie po to są wolne media i demokracja, żeby zaprzątać sobie głowę jakimiś wynurzeniami wątpliwej proweniencji…już dawno temu pisał Krasicki bodajże, że prawdziwa cnota krytyk się nie boi…

    i jeszcze jedno: czy ktoś wie kiedy skończy się ta cała błazenada??? myślałem że rządzący kiedyś SLD wyśrubował rekordy niesmaku, pazerności, głupoty, nieporadności i śmieszności, ale jednak PiS do spółki z LPR i przybocznymi Leppera bije Sojusz na głowę…nasz miłościwy premier dzień bez pokazania się przynajmniej 10 razy w różnych dziwnych sytuacjach i wypowiedzenia tyluż bzdur uważa za stracony…serce rośnie gdy widzi, jakim Marcinkiewicz jest ekspertem od wszystkiego…z nim czeka na świetlana przyszłość….poczynania Giertychów (portrety i wychwalanie Franco) już nie chce komentować, szkoda czasu i atłasu…Lepperowi wczoraj 1szy raz od dawna zdażyło się powiedzieć coś mądrego, a mianowicie skrytykować zdziecinnienie prezydenta…poza tym-żenada, żenada i jeszcze raz żenada…dobrze że chociaż wiem co to rekonstrukcja, i że nasz kraj to Polska, a nie Wolska….pozdrawiam i życzę ochłody w te letnie dni.

  40. Ana
    Nie wiem, czy oglądałaś ‚Conspiracy”, ale w świetle ponawiających się w mediach zachodnich zarzutach o polski antysemityzm i udział w Holokauście (znaj proporcją!), dobrze by było przypomnieć tamecznym politykom, kto to wszystko zorganizował. Widać zapomnieli. Temu warto im film pokazać. Pokazano spotkanie w Wannsee w 1943, zorganizowane przez Heydricha i Eichmanna, na którym w przeciągu 2 godzin ustalono sposób „ostatecznego rozwiązania”. Pokazuje kto i w jaki sposób i dlaczego (nastawienie do Żydów) to wszytko zrobił. Również jeśli chodzi o udział ludności miejscowej. I takiej na przykład francuskiej policji.
    A jeden obraz wart jest tysiąca słów, nie mówiąc o tysiący stron.

  41. A moze poprostu powinnismy byc zadowoleni, ze jest prad, woda w kranie, i ze prezydent umie czytac (chyba ze ktos mu przeczytal) ? bo na wiecej nas nie stac.

  42. Bernard,

    zeby odpowiedziec na Twoje pytanie:
    wydaje mi sie, ze pan ambasador Passent wystapilby z protestem do wladz chilijskich po ukazaniu sie w tamtejszej prasie, przed wizyta pana prezydenta Kwasniewskiego, artykulu podobnego w tresci i wymowie do artykulu z Zeitunga, ale pan ambasador Passent zrobilby to tylko wtedy, gdyby dostal dokladnie takie instrukcje z Warszawy. Innymi slowy, gdyby pan ambasador Passent wystapil prostestem sam z siebie, prawdopodobnie zostalby wezwany do Warszawy na konsultacje, i tam dostal po glowie, lub zostal przywolany do porzadku w inny sposob.

    Czy bardzo sie myle w tym, co pisze powyzej, panie byly abasadorze ?

    Caly ta histeria i cyrk z przeprosinami rzeczywiscie nie swiadcza dobrze o doradcach z ekipy prezydenta. Jak mowi madry gmin: nie dyskutuj z byle kim. Lub inaczej: nie powinien byc w stanie napluc nam w twarz ten, kto nam nie dorasta do piet (zeby nie powiedziec: do kolan…?). Jesli jest inaczej, to cos tu nie tak. Godzi w range urzedu prezydenckiego (i premiera rowniez) w ogole zauwazanie wypowiedzi takich jak ta z Zeitunga.

    Jacobsky

  43. Panowie na K poszli do polityki, aby leczyć kopleksy…

  44. Przebywałam we Włoszech kiedy osobą nr 1 był p.Prodi. Własnym oczom nie wierzyłam oglądając programy satyryczne pt. „striscia e noticia” które ukazywały się na jednym z kanałów po wiadomościach wieczornych. Tworzyli je (na zmiany) najlepsi z najlepszych satyrycy, aktorzy i dziennikarze. Jedną z ulubionych ofiar był własnie pan Prodi i jego „gniazdo” z włosów na głowie! No i nic. Nikt nikogo nie wyrzucał i nikt się nie obrażał. Program szedł regularnie i regularnie wykpiwano w nim bieżące wydarzenia oraz najważniejsze OSOBY.
    Tymczasem u nas, z niejakim opóźnieniem, wypełniając zapotrzebowanie na sensację w sezonie ogórkowym , dziennikarz czytający po niemiecku wpadł na paszkwil, rzucił nim w tłum i zainkasował od wiersza.
    Niestety, rzecz podchwycono, przyłatano do tego prezydencką chorobę, premier wydał okrzyk zgrozy i w taki to prosty sposób nadano międzynarodową rangę kupie g…….a.
    Autor blogu wie najlepiej jak się takie rzeczy tworzy lub odkręca. Sam przecież siedział w dyplomacji.
    I tu jest problem drugi – osoby z kiepskim stanem zdrowia, z niewydolnym przewodem pokarmowym i słabymi zwieraczami nie powinny nawet mysleć o pracy i obowiązkach jakie nakłada urząd prezydenta, ministra spraw zagranicznych i tp. Wymuszony tymi powinnościami czas pracy rzadko idzie w zgodzie z fizjologią.
    I aczkolwiek nie należe do wielbicielek p.Lecha Kaczyńskiego wyrażam niniejszym współczucie z powodu kłopotów zdrowotnych, ale i zdumienie że brat Jarosław nie brał ich pod uwagę osadzając go na stanowisku Prezydenta. Zdumiewające niedopatrzenie.

  45. Ponoć polityk ma gruba skore a tu widac że p. KAczyński (i jego brat) nie ma. Denerwuje go byle gazeta z niemiec, byle wypowiedzieć Niesiołowskiego (i to w sytuacji kiedy sam Prezes nie gardzi dosadnym, rynsztokowym słownictwem). Widać wyraźnie że sukces tych panów to PR, a nie ich przewaga osobista nad innymi. Oni są jak poteżna, dumna fasada za która relanie nic nie ma.

    Lech Kaczyński nie nadaje sie na prezydenta kraju w którym jedynym zadaniem głowy państwa jest polityka zagraniczna. Ich PRowscy wmówili ludzią że jest inaczej i że prezydent może coś innego (tylko co, bo patrząc na politykę gosp to oni kompletnie nic nie umieją) i teraz są tego opłakane skutki. W dodatku obsadzili trzecim sortem rzad (bo kto to był ten marcinkiewicz przed mianowaniem go na premiera?) który zachowuje się jak grupa marionetek, bez ładu i składu. Żenada. Wole juz nawet Buzka bo jakaś myśl czasem migneła mu w oczach. A Kwaśniewski przy LEchu K. to gigant dyplomacji i inteligencji.

    Potraktowali elektorat jak stado baranów co poszedł na lep pustej lodówki i tej kreatury Kurskiego. A ludzie się dali podpuścić . Zenada.

  46. Moim zdaniem ten nieszczęsny artykuł w niemieckim brukowcu to dowód na to iż macki UKŁADU sięgają Niemiec i Półwyspu Helskiego. Zadaniem ministra Wasseramana(ksywa Wanna) i jego tajnych służb powinno być odkrycie kto z UKŁADU inspirował ten nieszczęsny tekst i kto z UKŁADU jeżeli prawdziwy jest powód odłożenia wyjazdu do Weimaru stał za zatruciem pokarmowym Prezydenta. To przecież skandal aby tak prozaiczne choróbsko ośmieszało nasz kraj. Winnych trzeba szybko wykryć i przykładnie ukarać.

  47. Czy minister Gierych wystapil juz do prokuratury z zawiadomieniem o przestepstwie (tak pro forma, na zapas), do Bundestagu z wnioskiem o delegalizacje Tageszeitunga, a do ONZ z wnioskiem o delegalizacja Niemiec ?

  48. Zdrowie trzeba szanować, szczególnie, kiedy „robi się” w polityce zagranicznej. Pan prezydent narobił już sporo politycznego zamieszania, czym udowodnił, że choroba dyplomatyczna dotyka nie tylko placówki dyplomatyczne i MSZ, ale zaczyna trawić politykę od głowy… państwa. Mimo tego banalnego spostrzeżenia, poczekałbym na nieco więcej informacji o stanie zdrowia prezydenta, po co powtarzać cudze błędy?

  49. Tak, ten paskudny felieton na 20. stronie jakiegos niemieckiego niemalze szmatlawca nabral dopiero mocy i waznosci, kiedy swoim zainteresowaniem obdarzyly go najwyzsze wladze w Polsce. Ma Pan racje twierdzac, ze nalezalo ten paszkwil pominac wynioslym milczeniem. Tak by sie zachowali ludzie z klasa.

    A swoja droga od kiedy to panowie Ka tacy delikatni, tacy wrazliwi? Jakos zadnemu z nich nie odmowil posluszenstwa uklad trawienny, kiedy pod adresem Polakow padaly z ich ust i ust wspolrzadzacych slowa o lzeinteligencji, burych sukach, lumpencostam i kiedy bylo podawane w watpliwosc zdrowie psychiczne Donalda Tuska.

    Takze mowienie o chorobie, ktora przeszkodzila prezydentowi w spotkaniu w Trojkacie Weimarskim, po uprzednim komunikacie:
    ” Nie była potrzebna natychmiastowa pomoc medyczna. Nie działo się nic nagłego, nie zaistniało zagrożenie życia – mówi pułkownik Jarosław Kanarek z Biura Ochrony Rządu.” – jest malo powazne.

    Jaroslaw Kaczynski wmanewrowal Lecha Kaczynskiego w Urzad Prezydenta wiedzac, jak jego brat jest nieodporny psychicznie. Za te pazernosc prezesa na wladze zaplaci zdrowiem rodzony blizniak, zaplaci Polska – ale nic to.

    A swoja droga spadla ta „aferka” PiS-owi jak z nieba. Zapomnialo sie o pomowieniach Kurskiego, zapomnialo sie o prezesie PZU, zapomnialo sie o sfalszowanej(?) teczce Kaczynskiego i kilku jeszcze innych istotnych dla nas sprawach. Nie ma nic wazniejszego(bo przeciez zabral w tej sprawie glos i prezes i premier) od pamfletu na polskiego prezydenta. I tak od wiekow zatracamy sie w tym chocholim tancu.

  50. Dzieki Bogu za pana felietony, ksiazke i ten blog. Ciesze sie bardzo ze nie wszyscy w Polsce kompletnie zwariowali, bo juz popadlam w straszliwa depresje. Naburmuszony prezydent artykulem w gazecie (a wolnosc slowa, prasy???), chwalenie Franco i idiota minister edukacji, grzebanie sie w jakistam listach zamiast konkretnej roboty to bardzo przygnebiajacy widok Polski – a….. i nawet nie mozna niczego zwalic na tzw. „komuchow”. Ewa

  51. Panie Boze ! coż MY takiego uczynili ,żeś Nas aż tak pokarał Bracmi K>
    Fatalnie ,zamiast milczeć po niewątpliwej „Gafie ” to Ekipa domagając się non stop przeprosin strony niemieckiej ,sama nakreca medialną koniunkturę w sezonie ogórkowym i co??? ,narazie uzyskali jak pisze wyzej jeden z Sympatycznych blogowiczów, to ,ze ta gazeta przeprosiła ziemniaka ( vel kartofla ) za porównanie do Prezydenta RP .I co eskalacja Pomrukiwań PIS-u dała ??. Na Boga , niech w,tej sprawie zamilkną !
    .
    Tak zgadzam sie z autorem blogu . to Jacek Kurski winien byc pod Osądem Dnia medialnego w Polsce ,a Medycy rzeczowo poinformawać o stanie zdrowia Prezydenta RP . !!! – i wracać do normalności nawet niech już bedzie ,że PIS-owskiej , chyba ,że po drodze wypadanie jakaś rocznica podobna do Kieleckiej ,to znowu sraczka wystapi ,i tak od sraczki do sraczki aż do 2010 roku .

  52. Burza w szklance wody. Wszyscy nagle dostali rozmiekczenia mozgu i w ogole nie pamietaja o jaka stawke prezydenci mieli zagrac na tym spotkaniu. Brawo Lech Kaczynski!!! On jeden nie zlekcewazyl przeciwnikow. Tu chodzi o rusko-niemiecki rurociag gazowy, a nie jakis tam artykulik w gazecie. Prezydent na razie gra na zwloke. Niech sobie Niemiaszki i Francuziki nie mysla, ze znowu uda im sie wy….ac Polske.

  53. Swego czasu prezydent A. Kwaśniewski powiedział, że obrażanie się na media ma taki sam sens, jak wykłucanie się chorego z chirurgiem w sytuacji, gdy ten pierwszy leży już na stole operacyjnym. To w ramach dobrych rad dla L.Kaczyńskiego.
    A teraz co ja bym zrobiła, gdybym była niemieckim dziennikarzem i chciała do reszty ośmieszyć Kaczyńskiego i , co gorsze, Polskę:
    – Przedrukowałabym ten artykuł w swojej wysokonakładowej gazecie,
    – Opisałabym z dokładnością co do detali, jakie skutki wywołał w/w artykuł u pana prezydenta,
    – Opisałabym histerią polskich władz,
    – Streściłabym opinię polskich dziennikarzy, którą można streścić słowami: „Ludzie, puknijcie się w głowę, nie kompromitujcie siebie i kraju”,
    – Zacytowałabym co „smaczniejsze” kąski z internetu /a jest w czym wybierać, więc gdyby miłościwie nam panujący tam zerknął, to dopiero szykowałaby się mu choroba!/
    Wtedy dopiero całe Niemcy pękałyby ze śmiechu, a my ze wstydu!

  54. Matko ty moja! Chyba i mnie dopadła jakaś choroba! „Wykłócanie” oczywiście przez”ó”. Wielkie, wielkie SORRY!

  55. Gdybym był lekarzem to bym zalecił Preziowi lekturę Szwejka, ale jeszcze by się mogło okazać, że władze IVRP się obraziły i wysyłają do czeskiej ambasady list gończy za Haszkiem…

  56. Dla tych co Szwejka nie znają (są tacy na tym blogu?) kilka cytatów. Haszek bawił by się setnie w kraju dwóch Kaczek, Buraka i Krzyżowca:

    * – A to zabili nam Ferdynanda – rzekła posługaczka do pana Szwejka (…)
    – Którego Ferdynanda, pani Müllerowo – zapytał Szwejk nie przestając masować kolan. – Ja znam dwóch Ferdynandów: jeden jest posługaczem u drogisty Pruszy i przez pomyłkę wypił tam razu pewnego jakieś smarowanie na porost włosów, a potem znam jeszcze Ferdynanda Kokoszkę, tego, co zbiera psie gówienka. Obu nie ma co żałować.
    – Ależ , proszę pana, pana arcyksięcia Ferdynanda, tego z Konopisztu, tego tłustego, pobożnego.

    * – Tutaj wisiał niegdyś obraz najjaśniejszego pana – ozwał się znów po chwili – akurat tam, gdzie teraz wisi lustro.
    – A tak, ma pan rację – odpowiedział Paliviec – wisiał tam, ale obsrywały go muchy, więc zaniosłem go na strych.

    * – Chrystus Pan też był niewinny i też go ukrzyżowali. Nigdy nikomu nie zależało na jakimś tam niewinnym człowieku.

    * – Bardzo mi przykro, ale w wojsku byłem poddany superarbitracji z powodu idiotyzmu i urzędowo zostałem przez nadzwyczajną komisję lekarską uznany za idiotę. Ja jestem idiota z urzędu.

  57. Wydaje się całkiem prawdopobne, że Kaczyńskiemu, po przeczytaniu artykulu, po prostu pękł wrzód.
    Ale jest też prawdopodobne, że Kaczyński stał się socjofobem. Jest wyśmiewany przez wszystkich od samego początku. Wszędzie widzi wrogów.

    Nigdzie go nie widać. Politykę uprawia za pomocą listów. On się po prostu boi. Boi się tego, jak wypadnie wśród lepszych od siebie – członków Trybunału Konstytucyjnego, przywódców innych krajów.

    Powinien był się zastanowić nad swoimi predyspozycjami, zanim ogłosił swój start w wyborach.

  58. Odnoszę wrażenie, że pobyt Prezydenta poza pałacem prezydenckim juz jest dla niego zagranicą. Dlatego tytuł Pana felietonu, wbrew pozorom, jest niestety trafny. W tej chwili gdzie by nie patrzeć to d…a w krzakach.
    pozdrawiam serdecznie

  59. Ta cala historia cos mi przypomina , mysmy juz to przerabiali kiedys –„ustapil (nie przybyl)- ze wzgledy na stan zdrowia”, „jestesmy przepojeni gleboka troska”,itp. itd.Nasz „przywodca” zaczyna sie miotac.Rzeczywiscie – jak wspomnialo kilku blogowiczow- taki np Bush powinien sie obrazic na caly swiat, bo oprocz tego , ze pisze sie o nim nieladnie, ze rysuje sie jego karykatury – to jeszcze urzadza manifestacje i pali jego kukly podczas wizyt w niektorych panstwach.Mieszkam na stale w RPA i jako egzotyczna ciekawostke podam , ze dzis – Jakob Zuma, byly vice-prezydent panstwa (uniewinniony niedawno w sprawie o gwalt oraz oczekujacy na rozprawe jako oskarzony o kolosalne lapowkarstwo) wystapil z pozwem (w sumie o ponad R60 mln!!!) przeciwko kilku gazetom i jednej stacji radiowej bo poczul sie obrazony ich artykulami i karykaturami.Szans na wygranie tych spraw nie ma zadnych a tylko poglebil dysonas miedzy soba a mediami….

  60. My God! Czytajac opinie na temat zdrowia prezydenta, jak rowniez, jakie ono p o w i n n o byc, zastanawiam sie, czy szanowni wypowiadajacy sie slyszeli cokolwiek o zasadzie niedyskryminowania z powodow zdrowotnych, ktora to zasada, takze zapisana prawem, jest oczywistoscia w kutlurach tzw. zachodnich.

    Amerykanscy analitycy od lat omawiaja niewlasciwosc udawania „twardego’ na sile, u politykow, wskazujac np. Roosewelta, ktorego kalectwo starannie ukrywano przed opinia publiczna, czy Kennedy’ego, funkcjonujacego non stop na srodkach przeciwbolowych.

    Jest to wyrazny sygnal o d c h o d z e n i a od manii postrzegania ludzi publicznych jako supermanow (ze juz o Uebermenschach nie wspomne), z bardzo oczwistych powodow – polityk tez jest czlowiekiem .

    Chenney , jak wiadomo, mial kilka bypassow. Krytykowany jest za wiele, ale nie slyszalam, aby jego stan zdrowia traktowano jako przeciwskazanie dla pelnienia publicznej funkcji. W parlamentach coraz czesciej pojawiaja sie ludzie na wozkach inwalidzkich i nikogo to nie bulwersuje. Kiedy w Kanadzie zachorowal przywodca oficjalnej opozycji, a zarazem przywodca stricte separatystycznej partii Quebecua, zawieszono wszelkie polityczne z nim spory i n i k o m u nie przyszlo do glowy domagac sie, aby odszedl z polityki. Poslanka parti baaaardzo z separatystami skloconej, polozyla roze na jego pustym miejscu w sali parlamentarnej. Gdy wrocil po operacji, kulejac na protezie amuputowanej nogi, caly parlament powital go owacjami. Zyczenia powrotu do zdrowia przesylali zarowno jego zwolennicy, jak i zawzieci polityczni wrogowie.

    W Polsce natomiast szeroko sie dyskutuje czy czlowiek, ktory bywa, ze choruje powinien byc politykiem. I to g d z i e?! W jaka najbardziej eleganckim i gleboko przekonanym o swojej wysokiej kulturze, towarzystwie!

    Kaczynskiemu sie zarzuca, ze robi wielkie hallo ze swojej niedyspozycyjnosci , jak rowniez to ze sie doglebnie i ze szczegolami z niej nie wytlumaczyl. Wielkie hallo robi, wprawdzie nie prezydent, ale robia media, a najwieksze to te prezydentowi politycznie nieprzychylne, jednakze ten „drobny” fakt wyraznie umyka uwadze opiniujacych. Zdrowotna niedyspozycja okazuje sie wspaniala okazja, aby Kaczynskiemu dolozyc rowno i za caloksztalt. Prezydent wytlumaczyl tyle, ile osoby postronne interesowac powinno (z racji ich elementarnej kultury osobistej) ale dla wielu okazuje sie to za malo. Tlum zada igrzysk!

    Kaska

  61. „”Niestety, w Polsce głupi felieton potraktowano tak poważnie, że aż wypowiedział się premier!””

    Może AŻ premier wypowiedział dlatego, że ranga niedoszłej wizyty była tak wysoka?

    Reakcja rządu na artykuły w zagranicznych gazetach nie jest bynajmniej precedensem w opisywanym przez Szanownego Pana Redaktora przypadku .
    Oto choćby przykład reakcji zaściankowego rządu Wielkiej Brytanii z ostatnich dni[cytuję za wiadomosciami.wp]:

    „”Również ambasada brytyjska wydała oświadczenie w sprawie publikacji „Dziennika”. „Zauważyliśmy szereg nieścisłości w dzisiejszych informacjach medialnych dotyczących wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Wielkiej Brytanii” – napisano w oświadczeniu.

    „Nie ma cienia prawdy w sugestiach, że przełożenie wizyty spowodowane było czymkolwiek innym niz problem z ustaleniem dokładnego terminu spotkania. W tej chwili poszukujemy nowego terminu wizyty, jesienią” – dodano.””

    Można sobie podworować z niektórych fragmentów tego oświadczenia, analogicznie do Pana Redaktora drwin w powyższym wpisie, ale raczej mało to owocne…

  62. Na pochyłe drzewo i koza skacze.Gdyby to była
    Osobowość, Majestat, Klasa- błoto by spłynęło nie imając się powłoki materialnej i duchowej. Coś jest na rzeczy- nasz Pierwszy prowokuje (sam się prosi?).
    Proponuję lustrację IQ naszych czołowych!!!

  63. W końcu mogę powrócic do czytania i komentowania bloga. autor jak zwykle w formie
    Ciekawa w calej sprawie jest postawa slużebnicy braci K. ( pani Fotyga) ktora gazetę niemiecka przyrównala do Sturmera czyli wiadomo nawet jak zartuja to my im z Hitlerem.

    Proponuje pania Ani (najbardziej kompetentnej minister w historii MSZ) aby pofotygowala sie na ten blog a podpowiem jej jak reagowac na zagraniczną prasę. Niemcom proste, wypomnieć Hitlera, Wlochom Mussoliniego, Francuzom Vichy, ktoś pomyslalby, że Hiszpanom Franco ale nie on teraz jest o.k. ( podobno zapobiegl strzelaniu do przydrożnych krzyży) Anglikom powstanie burskie, Rosjanom ho ho.

    KaziuMarcinkiewicz -Gierek XXI wieku tez sie zdenerwowal i to skomentowal swoim mohrowym stylem. Znalazl czas między gospodarskimi wizytami i blaganiem o powrot magicznej Zyty.

    Jeszcze troche i charakter druzyny braci K.pozna cala Europa, ale to nie bedzie chyba to czego pisowczycy oczekiwali

    Ale dzien to dla braci jednak szczęsliwy. Kumpel Zalewski wyszedl z paki, choc slużbowe bmw po niego nie przyjechalo.

  64. Tak zupełnie na marginesie:

    Ciekawe, że dziennik „die tageszeitung” obrzucają epitetami (także na tym blogu) osoby, które nigdy w ręku nie trzymały tej gazety. Nie jest to tymczasem gazeta zupełnie marginalna ani też „szmatławiec”, jak zechciał się wyrazić ktoś powyżej. Jest to inteligentnie redagowany i modny zwłaszcza wśród studentów oraz lewicowej inteligencji niemieckiej dziennik wyrażający – powiedzmy – opinie znacznej części sympatyków SPD oraz Zielonych. Niski stosunkowo nakład (kilkudziesiąt tysięcy egzemplarzy) niech nie wprowadza w błąd.

  65. Prosze sobie uwaznie przejrzec liste gosci na rocznicy niewatpliwie prestizowej polskiej gazety:

    http://www.agora.pl/agora_eng/1,67063,2386004.html

    Wyluszcze:

    „an editor of German Daily „Die Tageszeitung” – Christian Semler”

    A szef „Karuzeli” byl? (skoro juz jeden „satyryczny periodyk” znalazl dojscie do tak szacownego towarzystwa)

    Kaska

  66. Liczne grono obrońców (np „Pyzol”) Lecha Kaczyńskiego podniosło larum że ktoś się smieje z jego choroby oraz że ktoś się dziwi z tego że się obraził na artykuł.

    W kwestii jego zdrowia nikomu nie przyszło do głowy aby traktować LEcha Kaczynskiego jako supermena. JEdnak on poki co nie miał bypassów ani podobniej choroby (o ile rozumiem komunikat dużego pałacu to on nie jest chory tylko ma „niedyspozycje”) więc trudno uznać że ktoś wyszydza jego chorobę.

    W kwesti obrażania się na artykuł to faktem jest że prezydentowi nie przystoi aby zwracać oficjalnie uwagę na satyryczny artykuł w zagranicznej prasie. Np. Berlusconi obrażając sie na arty w Economist, gazecie poważnej i niesatyrycznej, wystawił się na smieszność więc Kaczyński nie powinnien być zaskoczony reakcją. Dodatkowo mamy przykłady z naszej historii prezydentur kiedy to poprzedni prezydent nie obrażał się na rynsztokowy język prawicy (od pornogrubasów po przestępce – klasyczny repertuar prawicy przez ostatnie 10 lat) i jakoś ujmy to urzedowi prezydenta nie przynosiło.

    Na koniec warto zauwazyć że PiS jest partią niestroniącą od dosadnych, często obraźliwych oraz rynsztokowych (od łże elit po lumpenliberałów) wypowiedzi więc może red z niemiec postanowił wypowiedzieć się jezykiem który szybciej trafi do świadomości PiS i będzie dla nich lepiej zrozumiały

  67. Pyzol
    wspólną cechą polityków zachodnich, którzy, jak każdy człowiek, mieli problemy zdrowotne, było to że bez względu na poglądy nie kompromitowali swojego kraju. Natomiast Kaczyński, niech pozostaje w zdrowiu, ale niech przestanie nas kompromitować. Coraz bardziej widoczne staje się, że nie radzi sobie z funkcją głowy państwa. Po co uległ naciskom brata i startował na to stanowisko?

  68. Pyzol
    O ile moja memoria nie jest zbyt fragilis, w USA publikuje się regularnie raporty o stanie zdrowia prezydenta tamecznego. Właśnie po to, żeby nie dawac pola dla spekulacji. Natomiast opublikowana „półgębkiem” informacja o „dyspepsji” jako żywo przypomina słynną „pomroczność niejasną”. Brak jasności!
    Co do zdolności prezydenta do reprezentowania kraju za granicą, pozwolę sobie przypomnieć, że śmiertelnie chory na raka Miterrand bywał za granicą, jeśli tego wymagał interes państwa. W spotkaniu trójkąta weimarskiego o taki, najważniejszy interes kraju chodziło. O politykę energetyczną Unii wobec Rosji. Nie wyobrażam sobie ważniejszego obecnie tematu polityki zagranicznej.
    Na marginesie, podzielam opinię wielu komentujących, że pan LK boi się kontaktów zagranicznych. Woli grać w znanym sobie otoczeniu, najlepiej jeszcze czołobitnym (jak jego partia). Boi się krytyki. Nie chcę powtarzać powszechnych oskarżeń o zwichrowanie psychiczne, ale szczerze mówiąc czuł bym sie bezpiecznie, gdyby w przyszłosci kandydaci na prezydentów badani byli przez odpowiednich specjalistów odnośnie ich (znaczy kandydatów) rownowagi psychcznej.

  69. http://www.slownik-online.pl/kopalinski/DD4FA19490353180412565BA002BD265.php

    dyspepsja med. niestrawność.
    Etym. – gr. dyspepsía ‚jw.’ od dýspeptos ‚niestrawny’;

    Nie z przeproszeniem sraczka, ale i tak nic poważnego.
    Pani Monika Olejnik wczoraj wieczorem w TVP1 słusznie zauważyła, że „w końcu jesteśmy dorośli, można wziąć tabletkę”. Od siebie dodam: można też łyknąć orzechówki 🙂 orzechówka czyni cuda w takich okolicznościach.

  70. a co mi tam, może Pan Daniel nie wytnie, za to wszyscy się dowiedzą o co biega, skoro słyżby prasowe Pałacu nie są skore do udzielania informacji, użyłem Googli i znalazłem to:
    http://www.pfm.pl/u235/navi/199917

    Dyspepsją nazywamy przewlekły lub nawracający ból zlokalizowany w nadbrzuszu, który trwa co najmniej przez 4 tygodnie.

    Oto częste pytania dotyczące dyspepsji kierowane do lekarza

    * Co to jest dyspepsja?

    Dyspepsja czyli niestrawność oznacza dolegliwości, które powstają w wyniku chorób lub zaburzeń czynności górnego odcinka przewodu pokarmowego – przełyku, żołądka i dwunastnicy. Do tych dolegliwości należy dyskomfort lub ból w nadbrzuszu (dołku podsercowym) oraz inne objawy, takie jak: uczucie wczesnej sytości po jedzeniu, odbijania, nudności, wymioty, uczucie pełności po jedzeniu, zgaga i zwracanie. Niestrawność nie jest jedną chorobą. To oznacza, że objawy dyspeptyczne mogą być przejawem wielu chorób.

    * Czy to poważna choroba?

    Dyspepsja oznacza występowanie określonych dolegliwości. Z lekarskiego punktu widzenia nie jest chorobą, ale przejawem różnych chorób. W zdecydowanej większości przypadków objawy nie są spowodowane przyczynami, które mogą powodować istotne komplikacje zdrowotne. Jednak część chorych z dyspepsją może mieć chorobę wrzodową lub nawet chorobę nowotworową. Również ci pacjenci mogą być skutecznie i trwale wyleczeni.

    * Nigdy nie słyszałem o tej chorobie. Czy występuje ona rzadko?

    Dolegliwości dyspeptyczne występują bardzo często. Regularnie cierpi na nie co czwarta lub nawet co trzecia osoba dorosła. Jednak częstość występowania niestrawności nie jest dobrze poznana, ponieważ większość chorych leczy się sama, stosując różne środki domowe lub leki sprzedawane w aptekach bez recepty. Ocenia się, że wśród pacjentów przyjmowanych przez lekarzy opieki podstawowej chorzy z dyspepsją stanowią kilka procent.

    * Miewam bóle w „dołku”. Czy to objawy choroby wrzodowej?

    To nie jest wykluczone. Jednak trzeba pamiętać, że objawy dyspeptyczne najczęściej są przejawem tzw. dyspepsji czynnościowej, w której nie stwierdza się żadnych nieprawidłowości anatomicznych.

    * Czy dolegliwości dyspeptyczne mogą być objawem raka?

    Tak. Na szczęście choroby nowotworowe są rzadką przyczyną objawów dyspeptycznych. Ocenia się, że tylko u 1 – 2% chorych z dyspepsją jej przyczyną jest choroba nowotworowa.

    * Czy biegunka to dolegliwość dyspeptyczna?

    Nie. Biegunka jest powodowana zazwyczaj chorobami jelit, a więc dolnej części przewodu pokarmowego. Pomimo wprowadzającej w błąd nazwy, niestrawność nie ma nic wspólnego z zaburzeniami trawienia.

    * Czy niestrawność jest spowodowana spożyciem nieświeżych lub zepsutych produktów spożywczych?

    Jest to jedna z możliwych przyczyn niestrawności. W tej sytuacji dolegliwości zazwyczaj ustępują szybko (w ciągu kilku dni), nawet jeżeli nie wdraża się żadnego leczenia. Istotnym problemem dla pacjentów są natomiast objawy, które utrzymują się długotrwale lub nawracają. W takich przypadkach dolegliwości zazwyczaj nie są związane z błędem lub zatruciem pokarmowym.

  71. …a może pomylono „trójkąt weimarski” z trójkątem na drzwiach toalety…

  72. Och Pyzol, wyobrażasz sobie, żeby JPII odwołał jakiekolwiek spotkanie z powodu takich dolegliwości?

  73. Ech Panie Danielu Szanowny, szkoda gadać. Naindyczonym Kaczorom ich ptasie móżdżki opatulone mohairami grzeją się w upały, przez co majestat IV RP dostaje udaru. Poza tym uważam, że kapelan Pana Prezydenta zaniedbuje swoich obowiązków, gdyż powinien codziennie rano i wieczorem przypominać swemu podopiecznemu ów cytat z księgi Hioba. który w tłumaczeniu Czesława Miłosza brzmi: ” Zaiste głupca niszczą jego gniew, prostaka jhego zawiść uśmierca”

  74. @Bernard -> Co do siły reakcji na artykuł, to dyplomacja watykańska (po podobnym w przekazie tekście w Tageszeitung na temat wyboru BXIV) załatwiła to zdecydowanie bardziej ‚po cichu’. Kilka dni temu przeczytałem, że urzędnicy watykańscy mieli powiedzieć do Merkel, że ‚z robactwem nie warto rozmawiać’ ucinając w ten sposób sprawę (niestety nie mogę w tej chwili odnaleźć linku do źródła)

    @Pyzol -> Tu nie chodzi w żadnej mierze o dyskryminację. Czego by nie mówić o Millerze, to pojechał na negocjacje będąc na wózku. Jeśli prezydent nie jest w stanie czasowo bądź stale wykonywać swoich obowiązków, to konstytucja mówi wyraźnie, że zastępuje go marszałek sejmu. Sądzę, że Kaczyński naprawdę sporo by zyskał udając się na spotkanie pomimo swojego stanu zdrowia (rzeczywistego bądź dyplomatycznego), a nie zagrał niczym polska reprezentacja z Ekwadorem. Pytanie zasadnicze: czy aby na pewno chciał.

css.php