Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

17.07.2006
poniedziałek

Dobry wujek Roman

17 lipca 2006, poniedziałek,

Najpierw szok: 21 proc. maturzystów oblało maturę. Potem terapia: wicepremier Giertych ogłosił amnestię dla ok. 50 tys. maturzystów, którzy oblali jeden z przedmiotów egzaminacyjnych, ale uzyskali powyżej 30 proc. punktów. Czyż nie wzrusza Was dobre serce wujka Romana, zazwyczaj polityka twardego, nieustępliwego, surowego?

Gdyby dobry wujek dał oblanym jeszcze jedną szansę, powiedzmy na egzamin poprawkowy jesienią – byłbym za tym, ponieważ przegrani dostaliby szansę na naukę, na to, żeby poświęcić wakacje na maturę. Ale dobry wujek miał chyba inny cel: podarunek dla  50 tys. wyborców, to razem z ich uszczęśliwionymi rodzinami, może nawet ćwierć miliona głosów w nadchodzących wyborach samorządowych. Wujek Roman zna się na arytmetyce wyborczej. Dla rodzin uratowanych maturzystów to wielka ulga – bo cóż zrobić z oblanym nastolatkiem w domu? 

Polityk, ma – oczywiście – prawo kalkulować polityczne skutki swoich decyzji, ale to, co  może być dobre dla LPR, nie musi być dobre dla Polski, prowadzi bowiem do jeszcze większego pobłażania, do dalszej dewaluacji egzaminu maturalnego, do dalszego obniżania jakości przyszłych studentów. Ludzie wszechstronnie wykształceni, którzy zdawali na maturze łacinę i matematykę, którzy znają na pamięć fragmenty Cycerona i Mickiewicza, jeszcze na starość pamiętają prawa Newtona, Archimedesa i Pitagorasa, czytali Stendhala i Turgieniewa, odchodzą w przeszłość, są już zabytkami.

W dodatku lider LPR postawił nowego premiera wobec faktu dokonanego. Jarosław Kaczyński i pozostali ministrowie nie mogą już cofnąć decyzji min. Giertycha, skoro ta została ogłoszona, gdyż wystawiliby się na pośmiewisko, a zainteresowanym zrobili tzw. wodę z mózgu. Mamy więc fakt dokonany, moim zdaniem szkodliwy. Po ogłoszeniu wyników tegorocznych matur panowała powszechna zgodność poglądów, że obok przyczyn incydentalnych (dopuszczenie do jednorodnego egzaminu uczniów szkół innych niż licea ogólnokształcące) są też przyczyny głębsze: kryzys szkolnictwa, kryzys dyscypliny w szkole, coraz niższe wymagania, coraz mniejsze oczytanie, coraz bardziej nagminne korzystanie z bryków, skrótów, kupionych notatek i wypracowań z internetu. Związany z prawicą prof. Wojciech Roszkowski (deputowany do Parlamentu Europejskiego z ramienia PiS), autor podręczników szkolnych, stwierdza, że potrzebny jest zimny prysznic dla polskiej szkoły średniej. Przegrywamy w międzynarodowych porównaniach poziomu uczniów i nauczania, krnąbne dzieci wodzą nauczycieli za nos, grozi nam, że „zaczniemy zmierzać w kierunku Europy B” (z tego by wynikało, że jesteśmy w Europie A, co mnie dziwi, bo Pan Profesor był wielkim krytykiem III RP i jednym z heroldów IV Rzeczpospolitej). Do tego zimnego prysznica min. Giertych dolał ciepłej wody, żeby elektorat był zadowolony.

Podobnego zdania jest jeden z najmądrzejszych  publicystów lewicy, prof.  Bronisław Łagowski, filozof z Uniwersytetu Jagiellońskiego, felietonista „Przeglądu”. Na łamach „Dziennika” profesor powiada, że coraz mniejszy odsetek młodzieży posiada kwalifikacje wymagane od studentów. 

„Spotykam się z niebywałą wręcz ignorancją wobec wiedzy ogólnej… studenci przestali brać książki do ręki… egzaminy coraz łatwiej zdać, a dość niski poziom przedmiotów ścisłych ma za przyczynę dość niską kulturę umysłową nauczycieli szkół średnich, potrzebna jest ogólna kultura, a pod tym względem jest dość źle i będzie coraz gorzej”.

Rzadki to przypadek podobnych opinii intelektualistów prawicy i lewicy. Na tym tle decyzja dobrego wujka Romana stanowi zły sygnał –  mniejszych wymagań, większej pobłażliwości. Zamiast dać maturzystom jeszcze jedną szansę, żeby na swój sukces zapracowali, dobry minister daje im sukces w podarunku. Dlatego, że tak się wzruszył ich losem, czy też miał inne powody?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 73

Dodaj komentarz »
  1. W przyszłym tygodniu minister Giertych w porozumieniu z min. Seweryńskim ogłoszą zapewie, że tytuł magistra można uzyskać nie pisząc pracy magisterskiej. Wystarczy absolutorium. Ot taki ukłon dla absowlentów na nową drogę życia 🙂

  2. Opór tzw. środowiska spowodował zdjęcie z telewizyjnego ekranu znakomitej reklamy telefonii komórkowej autorstwa Kota Przybory i Iwo Zaniewskiego. Ich kultowe: – Ja ci się ponawydurniam jeden z drugim! (wypowiadane przez nauczycielkę na długiej pauzie) stanowiło syntezę ciała pedagogicznego. Wrażliwe na swym punkcie grono w sporej części podpada bowiem pod ludowe porzekadło: uczył Marcin Marcina, a sam głupi jak świnia.
    Łagodność Giertycha wobec klasowych osłów jest zupełnie zrozumiała. On, Kaczyńscy, Lepper zostali przecież wyniesieni do władzy przez masy cimne i ograniczone. Utrzymywanie ich w ciemnocie jest zatem gwarancją utrzymywania się u władzy.

  3. Dzisiejszy maturzysta wie mniej niż uczeń 8 klasy szkoły podstawowej w PRLu. To efekt chorej reformy edukacji prowadzonej od 1990 roku (z kulminacją za czasów Buzka i jego ekspertów – dziś w PO).

    Swoją drogą podobno większość tych niedouczonych maturzystów to wyborcy PO (z czego ta się bardzo cieszy i jest dumna) – to potwierdza moją opinię, że partie lewicy (PO, PD, SLD) to wybór dla nieuków z ambicjami bycia kimś więcej niż ten, kim faktycznie są.

    A decyzja Giertycha jest idiotyczna. Jeśli ktoś nie zdał testu dla skończonego kretyna to nie zasługuje na nic poza łopatą i skierowaniem do kopania dołów.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Tak, to przestroga dla Kaczyńskiego, który wydaje się uważać (wprawdzie przyciśnięty koniecznością), że w demokracji należy umieć rozmawiać i porozumiewać się z każdym. Może porozumiewać tak, ale wciągać dp rządów? Jasno widać skutki – w trosce o własny elektorat zamiast troski o kraj należy się spodziewać się umizgów i promocji dla dolnych partii piramidy społecznej (czytaj – debili, leworękich itp). Co to oznacza dla przyszłości kraju nietrudno zgadnąć. Nalezy jasno przypomnieć – demokracja to równość szans dla wszystkich, a nie wymuszony obowiązek utrzymywania leniwych półgłówków przez pracowitych i wykształconych.

  6. Panie Danielu,
    coraz częściej się z Panem zgadzam. Jakaś epidemia :). to co zaproponował Giertych to gorzej niż zbrodnia, to błąd. Pomysł z dodatkowym egzaminem w sierpniu – trudny (już słyszę te kszyki ZNPowców-SLDowców – bo wszak ZNP to część starego SLD – że wakacje, i skąd wziąć pieniądze) – ale dałoby się to zrealizować, i wilk byłby syty i owca cała. Wrzutka Kaczyńskiemu przed votum zaufania – jest w sytuacji bez wyjścia – bo nie można robić z ludzi „balona” co dwa dni.
    Natomiast problem jest bardzo poważny. Reforma edukacji to najgorsza ze wszystkich reform Buzka. a z całej reformy -najgorszy to pomysł na gimnazja (wiem, bo mam dziecko w gimnazjum). Być może wyrównuje to szanse dzieci z małych wiosek, ale chyba tylko w jeden sposób – wszystko równamy w dół. Poziom gimnazjów jest żenujący, obowiązkowa rejonizacja nie kreuje jakości nauczania. Trzyletnie liceum nie jest w stanie zrealizować czteroletniego programu. Skutek jaki jest każdy widzi. Potem biegunka pomysłów działaczki partyjnej Łybackiej. Zastanawia mnie gdzie byli dzisiejsi krytycy przez te 8 lat? Nikt tego nie widział co się dzieje? Mam w rodzinie nauczycieli (matematyka) i wiem jaki jest nacisk na przepuszczanie uczniów z klasy do klasy, nauczyciel w szkole średniej zawodowej jest skrajnie krytykowany gdy wymaga czegoś więcej niż tabliczka mnożenia do 50. skutek takiego przepuszczania wychodzi na końcu. Teraz biegunka pomysłów Giertycha, niektóre dobre, niektóre złe, ale powinny być najpierw przemyślane i zgłoszone „pakietem”,a nie co dwa tygodnie nowe wizje. I wiadomo co tu powinno być – nieznośna lekkość wolności słowa.

  7. Jestem zdegustowana! :-/ Dwa tygodnie mnie nie było, a już dowiaduję się, że mamy dwóch Kaczyńskich na najważniejszych stanowiskach w państwie.
    Co do pana Romana i tych maturzystów , to ta kwestia nawet nie wymaga komentarza! 🙁 Jest mi przykro, że komuś nawet taki pomysł przyszedł do głowy, nie mówiąc już o realizacji! Zgroza!

  8. Sprawa wujka Romana jest czysta „pijarowo” .Ponadto ,po co był jemu jakiś tam aneks do umowy koalicyjnej ,demonstracyjnie publiczność informował, że go nie potrzebuje !! . Wi-ce premier Giertych sam wyznaczył granice Umowy ,tj. Moje ministerstwo jest samodzielnym Księstwem i wara innym od mojego terytorium .Ciekawe ,czy nowy Król elekcyjny Jarosław bedzie miał dość siły, by w tej skandalicznej sytuacji odebrac elektorat Mlodzierzy Wszechpolskiej ,czy też polegnie . zdaniem moim sprawa jest bardziej poważna niż radość ( nieuzasadniona tych 50tysiecy !!) bądż rozczarowanie tych samych . Wydanie przepisu prawnego o zmianie norm prawa z terminem ex post jest niewyobrażalną arogancją , cywilizacyjnym przestępstwem jeśli można użyć takiego określnia .Chyba , że ogłoszą ,że winne sa ŁŻE -Elity zgromadzone tym razem w grupie nauczycieli i… budujemy dalej IV RP
    ps..
    z migawkowych wypowiedzi tegorocznych maturzystów w mediach odnosiłem wrażenie ,ze ta tegoroczna Matura, to łatwizna była . To może jedank te 20% – obiektywnie nie zasługiwało na dobry papier . Utkwilo mi w pamięci ,jak moi bliscy lub znajomi kiedyś mówli ,ze mają MATURĘ – i podkreślali z naciskiem , ale ona była przedwojenna ( do 1939), właśnie z łaciną ,greką ( vide JPII -rynek w Wadowicach ) matematyka ect. Wiec , albo idziemy ku temu by byla to na nowo CEZURA albo PIJAR Giertychowy ma wyznaczac kierunki !!

  9. Oto Via Romana pełną gębą – „iść w stronę słońca”; wicepremier Roman stara się raczej podlizać komu się da i jak się da (nie bacząc na konsekwencje). Chociaż być może to ukłon w stronę bizneschłopów, bo przecież skądś Lepper musi mieć tych wykształconych fachowców do wrzucenia na posady.

    A pojutrze sejm ogłosi, że słońce się kręci wokół ziemi i w ogóle będzie fajnie.

  10. Nie wiem, skąd wzięło się przekonanie, że jak najwięcej osob MUSI mieć wykształcenie średnie. Przez to jego wartość wykładniczo spada, niestety.

  11. I znowu zupełnie nie rozumiem, czym się pan Daniel tak martwi… Przecież (ta właściwa) młodzież jest wykształcona, kulturalna i co najważniejsze – lgnie do (właściwego) prezesa…
    http://www.pis.org.pl/article.php?id=3758

  12. Panie Bernardzie,

    przy całej odmienności naszych poglądów politycznych muszę Panu kolejny raz przyznać w wielu punktach rację. Siła oporu nauczycieli jest porażająca (i nieważne, czy ZNP czy Solidarnosc). Gimnazja to rzeczywiscie najgorszy element reformy szkolnictwa rządu Buzka; dodałbym jeszcze nieszczęsne „prezentacje” na maturze z polskiego!

    Uczniowie z roku na rok są coraz bardziej zdemoralizowani. Najchętniej rozwiązywaliby same testy, z podanymi odpowiedziami na proste pytania, korzystając do tego niemal jawnie ze ściągawek. Nie mają żadnych oporów przed przywłaszczaniem cudzych opracowań i przedstawianiem ich jako własne. Tak samo postępują później na studiach. Jak zostają przyłapani na plagiacie, próbują kolejny raz. Znaczna część prac licencjackich i magisterskich to albo rzeczy ściągnięte z internetu, albo kolaż fragmentów przepisanych z innych książek, albo prace po prostu kupione. Na egzaminie studenci politologii (IV semestr, studia magisterskie) nie wiedzą, kim był Adenauer! Zdarza się, że studenci europeistyki (studia licencjackie) nie są w stanie wymienić nazwisk ojców-założycieli Wspólnot Europejskich! Wiem coś o tym z autopsji, bo miałem przez kilka semestrów zajęcia w jednej z prywatnych szkół wyższych i prowadziłem seminarium licencjackie.

    Coraz większy procent młodych ludzi ma u nas wyższe wykształcenie, lecz jakość tego wykształcenia jest żenująca. Nacisk na obniżenie wymagań jest wielostronny: uczniowie i studenci, dyrekcje szkół, rodzice, niemała część nauczycieli, a teraz – uwaga uwaga!!! – minister Edukacji Narodowej.

    PS. Panie Bernardzie, „działaczka partyjna” Łybacka była, zanim zaczęła robić karierę w SdRP i SLD, cenionym wykładowcą akademickim w Poznaniu (bodajże matematyka na Politechnice Poznańskiej).

  13. W latach 70-tych na pewnej,znakomitej zresztą uczelni technicznej,powołano wydział dla ówczesnych VIP-w.Pewien Wojewoda pytany dlaczego nie zapisał się na listę studentów odpowiadał”ja mam przedwojenną maturę”Myślę,że podobnie można powiedzieć o maturach do lat 60-tych ubiegłego stulecia.
    Dziękuję za ten tekst.Pozdrowienia.

  14. Panie Stachu
    cieszę się, że pomimo różnic można też w niektórych sprawach zgodzić. I tylko co do pani Łybackiej, to słyszałem taką opowieść – gdy SLD szykowało się do przejęcia władzy pracował zespół nad różnymi projektami związanymi z edukacją (więc opowieści o pełnych szufladach nie do końca były bajkami). Praca była zespołowa, zangażowanych było sporo osób. Podobno gdy sprawa była finalizowana, pani Łybacka przedstawiła wyniki pracy tego zespołu jako własne osiągnięcia pomijając innych, tak przynajmniej zostało to odebrane. Niektórzy uczestnicy tych prac byli podobno bardzo rozgoryczeni. Ale i tak nic z tego poza zamieszaniem tak naprawdę nie wyszło. I wiadomo co tu powinno być – nieznośna lekkość wolności słowa.

  15. Jestem nauczycielką polskiego i cieszę się, że do końca mych dni w szkole zostało 5 lat.W polskim szkolnictwie głupota goni głupotę.Kiedy zaczynałam pracę w latach siedemdziesiątych słyszałam o reformie,potem władze się zmieniały i też zaczynały od reformowania szkolnictwa, pamiętając słowa Zamoyskiego, że takie będą Rzeczpospolite jakie ich młodzieży chowanie.Zatem młode pokolenie na miarę potrzeb aktualnych wodzów.Do liceów trafiają ludzie z wiedzą gorszą niż po 7 czy 8 latach nauki w szkole podstawowej.Czytanie jest już umiejętnością elitarną,co przewidywał na łamach ” Polityki ” znany pisarz.Nie wińcie wszystkich nauczycieli, bo ich rozlicza się ze statystyk a nie z rzetelnej wiedzy ich uczniów. Dlaczego mamy dawać maturę patentowanym leniom? Czy oni mają zapełnieć kabzę pseudouczelni?Poziom kształcenia w Polsce na wszystkich etapach spada i decyzje pana ministra G.są świadectwem jego niewiedzy.Nawet nie wie, że na maturze obowiązkowe są 3 przedmioty a nie 5 ,jak mówił na konferencji.Na pewno nie ma pojęcia,że na ustnej maturze z jęz. polskiego i obcego średnia ocen wahała się w granicach 70%. Nie jest więc sztuką uzyskać średnią 30%.Bzdurą jest twierdzenie,że nie zdawali tacy, którym zabrakło 1-2 punkty.Proponuje panu ministrowi porozmawiać z egzaminatorami.Człowiek ten zamiast dbać o polskie szkolnictwo do reszty je niszczy.

  16. Ma Pan zdecydowanie rację, że piętnuje amnestie Giertycha. Chcę wierzyć, że Giertych szybko sie wycofa z tego pomysłu. Też, jak Cintryjka uważam, że nie wszyscy muszą mieć średnie wykształcenie. Nie pochwalam również utworzenia gimnazjów. Uczeń w podstawówce powinien być do 13-14 roku życia. Później szkoła zawodowa, technikum lub liceum.

    Pomysł Giertycha przypomina mi „nowatorstwo” władz PRL., które w pewnym okresie nakazało promować uczniów z jedną dwójką do nastepnej klasy. Dwójka stanowiła wówczas ocenę jednoznacznie negatywną, niedostateczną. Opinia po Polsce szła taka, że oto nieuczki prominentów mogły zdać do nastepnej klasy, bez interwencji rodziców. Wycofano sie później z pomysłu, bo był on niemoralny. No i teraz zanosi sie na powtórkę…

    Jednocześnie uważam, że nauczyciel powinien w szkole być obecny 40 godz. Tak jak reszta społeczeństwa, bo to jest jego miejsce pracy. Powinien on być dostępny dla uczniów, którzy mają problemy z naukę lub problemy rodzinne. Nie może być tak, że nauczyciel jest w szkole krócej niż jego uczniowie! Uczniowie mogliby odrabiać lekcje w szkole, po np 2.godz. przerwie na obiad w domu lub stołówce szkolnej. Po to szkoła jest. Teraz nauczyciel zwala całą odpowiedzialność nauczania na ucznia i jego rodziców. Nic praktycznego nie robi oprócz produkcji słów. A w tym czasie mógłby sprawdzać klasówki i inne testy, jak również być do dyspozycji rodziców, a przede wszystkim, jak wspomniałam, uczniów. Celowe wydaje mi się zapraszanie rodziców na lekcje powtórkowe, raz na miesiąc chociażby, by rodzice naocznie przekonali się o postepach latorosli. Może byłoby mniej kłamstwa tak ze strony uczniów jak i nauczycieli.
    Może byłoby mniej nieuczciwych nauczycieli, którzy wyklepią z książki parę mądrości, a na ich zrozumienie i wyjasnienie proponują, a czasem wymuszają, prywatne, płatne lekcje.
    Nauczyciele ze swoimi przywilejami stali sie świętymi krowami edukacji.
    Na maturze przedmiotem obowiązkowym, oprócz języka polskiego, powinna być matematyka.

    Może również nauczyciele akademiccy bardziej zajęliby się swoimi studentami stymulując ich pęd do wiedzy, i nie pracowaliby na 3 etatach, na których klepią to samo ze swoich starych książek i notatek. Zresztą – ich 3 etaty to 1 etat innych pracowników…

    Należałoby również skończyć z dożywotnimi tytułami profesorskimi, bo to nic dobrego, w swojej masie, nie przynosi nauce polskiej.

  17. Daniel Passent jest dla mnie okrutnie niewygodnym Mistrzem, bo, w przeciwieństwie do niektórych blogowiczów nie mogę (zbyt często) mówic „i tu się z Panem nie zgadzam”. Z większością wypowiedzi autora bloga zgadzam się podobnie, jak z tekstem o „Dobrym wójku Romanie”. Myślę, że część blogowiczów nie zgadza się z D. Passentem, szlifując w ten sposób swój warsztat (dziennikarski i pisarski). Zgadzam się także z Bernardem, gdy mówi o stosowanych naciskach w szkołach na nauczycieli na obniżanie poziomu nauczania. Miałem w życiu epizod szkolny (taka próba wzbogacenia własnych doświadzceń), na przyspieszenie zakończenia którego, wpływ miały wizyty, na moich wykładach, wychowawców nieusatyfakcjonowanych nadmiernym obciążaniem pracą ich podopiecznych.
    P.S. To wszystko przez tę kanikułę. Tyle ważnych rzeczy się dzieje, a my rozmawiamy o polityku, który był szkolony na wodza, a teraz znalazł okazję żeby wyjść z politycznego dołka.

  18. Mnie zastanawia inny problem.
    Czy Szanowny Wuj Roman miał delegację ustawową, jakiekolwiek prawo, by taką decyzję wydać.
    Trzeba by było wgłębić się w ustawodawstwo by to gruntownie sprawdzić (na co, przepraszam, ale ani ochoty, ani siły nie mam, gdyż bardziej zajmuje mnie zabawa z 2-letnim Stasiem) 🙂

    Na temat polskiej „młodzieży” można pisać tomy.
    Jeszcze nie tak dawno się zastanawiałam czy między moim pokoleniem a tym 7-8 lat młodszym jest przepaść, otóż jest.
    W wychowaniu.
    Wielka w tym wina (niestety) rodziców, którzy zapracowani nie mają dla pociech czasu, sadzają je przed TV i spokój.
    A co tam dziecko ogląda – wiadomo.

    Nie do pomyślenia było jeszcze kilka lat temu, żeby uczniowie terroryzowali nauczycieli – teraz to „normalka”.

    Przykre to i smutne, ale widać nie tylko w polityce ku złemu idzie…

    Pozdrawiam i wracam zaraz bawić się ze Stasiem, gdyż jest to o wiele przyjemniejsze niż słuchanie/oglądanie mr Romana G.
    😉

  19. Jeszcze jedno. Dziewczęta nie powinny przychodzic do szkoły ubrane jak na dyskotekę.

  20. Galba napisał „Swoją drogą podobno większość tych niedouczonych maturzystów to wyborcy PO (z czego ta się bardzo cieszy i jest dumna) – to potwierdza moją opinię, że partie lewicy (PO, PD, SLD) to wybór dla nieuków z ambicjami bycia kimś więcej niż ten, kim faktycznie są.”

    Ciekawe jaki procent z ubiegłorocznych maturzystów poszlo do wyborów. Wszyscy biadolili, że bardzo mało a reszta polityke olała. Trudno więc ich uważac za wyborców tej lewicy( lewica tzw. katolewicą -zamiast Marksa wstaw Boga, jest Pis, wystarczy spojrzeć na projekty socjalne.) Tak więc generalizowanie co do sympatii tegorocznych maturzytsow jet śmieszne bo oni polityka sie nie interesuja. Wie to tez Giertych i swym chwytem liczy na podziekowanie od dzieci i rodziców.

    Jezeli jednak wybrac teze Galby, że wiekszość niedouczonych maturzytsów to podobno wyborcy PO, SLD,PD i to nieuki z aspiracjami, to ja stawiam teze ze wiekszośc osób bez matury to wyborcy Pis Samo, Lpr ktorzy nie tylko sa niedouczeni ale nie mają nawet aspiracji.

    „Dzisiejszy maturzysta wie mniej niż uczeń 8 klasy szkoły podstawowej w PRLu. To efekt chorej reformy edukacji prowadzonej od 1990 roku (z kulminacją za czasów Buzka i jego ekspertów – dziś w PO)”

    Paradowska miała racje, ze powstaje wrażenie jakby III RP była przez pisowczyków bardziej znieanawidzona niż PRL.

    Ilu posłów Pisu było w AWS i wybrało na premiera J.Buzka.

    Szkoła polska nie była i nie jest przystosowana do rewolucji internetowej, Przez co dzisiejsze pisanie wypracowań, czy analiza tekstu to zwykła kpina.

  21. Nie jestem przyjacielem brunatnego Romana, nie jestem nawet matka maturzystow i nie mam watpliwosci, ze Giertych zrobil to czesciowo przynajmniej po to by podniesc swoje notowania w srodowisku mlodziezy, ktora odwaznie domagala sie jego usuniecia.
    Tym niemniej uwazam, ze amnestia dla tegoricznych maturzystow zostaje slusznie wprowadzana. Bo abstrachujac od korzysci, jakie ma z tego Giertych, ta mlodziez ktora do matrury w jej obecnej formie nie zostala nalezycie przygotowana, zostala skrzywdzona. NIgdy nie jest tak ze na tyle fatalne wyniki powszechnego egzaminu sa wina mlodziezy. Jest wina szkoly, ktora ich do egzaminu nalezycie nie przygotowala, albo wina nieodpowiedzialnie zawyzonych kryteriow.Najlatwiej zrzucic wine na mlodziez, ze „nie chce sie uczuc”. A nie! Jest zle uczona. Mlodziez nie jest gorsza niz byla w moich czasasch 40 lat temu. Jest lepsza – madrzejsza, bardziej rozwinieta, bardziej otwarta. Jesli miala problemy z egzaminem, nalezy przyjrzec sie jej nauczycielom. Nalezy przyjrzec sie nauczaniu.

  22. Bernard,

    pociesz cie, ze zwiazki nauczycieli jako takie sa prawie wszedzie takie same, a reforma systemu nauczania to cel sam w sobie armii urzednikow i fachowcow chyba kazdego ministerstwa edukacji. Na szczescie, w przeciwienstwie do zwiazku nauczycieli jako calosci, jednostkowo sporo nauczycieli mysli z sensem.

    W Quebecu radosna tworczosc reformatorow edukacji poszla w kierunku… zniesienia ocen jako takich. Uczen jest opisywany, ale nie oceniany. Problem w tym, ze wprowadzony jezyk, ktorym opisuje sie ucznia (no bo jak moze byc inaczej z reformami ? Musi byc nowy zargon), a wiec ten jezyk sklada sie z zestawu pojec, z ktorym nie moga poradzic sobie nauczyciele, a co dopiero rodzice. Dodatkowo, kazdy odpowiednik polskiego kuratorium ma prawo wprowadzac swoje kryteria opisowe, co jeszcze bardziej zaciemnia obraz.

    Ale to tylko jeden z aspektow technicznych zagadnienia, bo reforma zmienila rowniez cel edukacji jako takiej. Szkola przestala byc miejscem, gdzie uczen zdobywa wiedze. Ta zostala wyrzucona poza mury szkoly, w ktorej zawladna niepodzielnie konstruktywyzm. Obecnie uczen zdobywa w szkole tzw. kompetencje ogolne, zwane kompetencjami przekrojowymi. Tok nauczania polega na zadawaniu uczniom prac grupowych, w ktorych, na przykladzie wybranego zagadnienia, uczniowie beda mieli okazje zaznajomic sie z pewnymi aspektami matematyki, chemii, fizyki, itp. Oczywisce jest to wiedza bardzo wyrywkowa, bez posadowienia w kontekscie ogolnym, a wiec jakosc zdobytych kompetencji przekrojowych mozna przewidziec samemu. Fachowcy w dziedzinie edukacji bija na alram, nauczyciele buntuja sie, ale co zrobic: minster postanowil, urzednicy kolejna reforma dowiedli swej racji bytu, a wiec po co martwic sie poziomem edukacji jako takim ?

    Minister edukacji, ktory wprowadzil te reformy (z zawodu: administrator fabryki czegos tam, ale zasluzony aktywista ruchy separatystycznego) stwierdzil, ze na szkole spoczywa obowiazek produkowania rezultatow, jakimi ma byc niemal bezproblemowe przepchniecie ucznia przez system szkolny, a wiec bez repet czy poprawek. I oczywiscie bez stresu dla ucznia.

    Pisze o tym folklorze lokalnym, zeby za pomoca przykladu z mojego podworka zilustrowac, jak niebezpiecznym narzedziem jest kontrola nad edukacja w rekach ludzi do tego niepowolanych.

    Pewnie, ze najprosciej jest powiedziec, ze ludzmi niewyksztalconymi rzadzi sie najlatwiej. Byc moze jednak cos w tym jest. Coraz wiecej dookola nas wyedukowanych kretynow, ktorzy maja paperek, ale nic nie wiedza.
    Po brawurowej akcji min. Giertycha papierkiem tym bedzie dodatkowe 20 tys matur w Polsce, a w Quebeku belkotliwe zaswiadczenie o kompetencjach przekrojowych.

    W sumie do wypelnienia kartki wyborczej wystarczy wiedziec, jak postawic krzyzyk, ktory rowniez moze sluzyc jako podpis. O to, gdzie go postawic zadbaja juz inni…

    Pozdrowienia,

    Jacobsky

  23. To, że Giertych zastosował pijarowski chwyt dla zdobycia popularności jest dla mnie niewątpliwe. Jako herszt wszypolskiej młodzieży, organizacji niezbyt ortodoksyjnej intelektualnie, niejeden numer jeszcze wykręci. Mnie to obraża, że w XXI wieku, w średniej wielkości kraju europejskim dyletant i kłamca jest ministrem oświaty i to w dodatku – jakby mało było nieszczęścia – w randze wicepremiera. W kraju, gdzie coś takiego jest możliwe, gdzie przestępcy mogą być posłami oraz mogą zajmować wysokie stanowiska, a po to, żeby prowadzić punkt toto lotka trzeba przedstawić swiadectwo niekaralności – otóż w takim kraju komentownie czegokolwiek traci sens. Tu każda bzdura, każdy idiotyzm może przybrać (i, co gorsza, przybiera!) realny kształt. Gdyby Giertych był chociaż śmieszny jak ta kiepska katarynka powyżej, która gra w kółko jeden marny kawałek o lekkości wolności, czy czegoś tam… Ale on zaczyna być groźny w swej nieobliczalności.

  24. a oto mój komentarz dla radia Zet: dobry wujaszek JaGa66 (2006-07-16 08:19:10 )

    -unieważnienie wyników matury dla najbardziej tępych + faktyczne skrócenie roku szkolnego; Proponuję panu ministrowi tak pojetej „oświaty” aby nakazał również: 1.dzieciom z próchnicą rozdawać cukierki i nie zmuszać do leczenia u dentysty bo dzieci sie dentysty boją,
    2. dzieciom z otyłością rozdawać hamburgery i coca-colę bo to lubią
    3. znieść obowiazkową maturę z języka polskiego, bo nasza ortografia i gramatyka strasznie trudna jest
    4. wszystkich nie przyjętych na uczelnie o skandalicznie wysokim poziomie kierować na pielgrzymki,
    Odznaczyć na koniec pana ministra orderem z ziemniaka za wybitne zasługi w dziedzinie ukretyniania młodzieży.

    Powyższy komentarz wklejam na dowód że jako pierwsza (!!!!!!!)wpadłam na pomysł nazwania pana ministra dobrym wujaszkiem. Panie Danielu , to mój patent.
    Co do pozostałej treści, we łbie starym się nie mieści, zarządzenie premiera, po którym trzęsie cholera.

  25. A mnie akurat to wcale nie przeszkadza.

    Po pierwsze, poziom wyksztalcenia od lat rowna w Polsce w dol, tak jesli idzie o przedmioty humanistyczne, jak i o techniczne. Posiadanie dyplomu magistra nie jest ZADNYM wyznacznikiem jakosci posiadanej wiedzy. Doktorat tez nie. Prosze mi wierzyc, skonczylem dwa rozne kierunki, znam ludzi z wielu uczelni, magistrow, doktorow, licencjatow. Ci wsrd nich ktorzy cos potrafia nie zawdzieczaja tego naszemu systemowi edukacji, tylko swojej wlasnej pracy i pasji. Matura juz od dawna przestala byc tym, czym byla kiedys (vide ‚ja mam przedwojenna mature’). Innymi slowy, ta decyzja pana ministra Giertycha nic tu nie zmieni.

    Po drugie, w tym roku moj brat zdawal mature. Dostac 30% wymagane do zdania z poziomu podstawowego jest banalnie latwe z kazdego przedmiotu. Dostac dobry rezultat z czesci rozszerzonej – to juz rzecz nieproporcjonalnie trudniejsza. Ale do rzeczy – w liceum mojego brata (slynnej lodzkiej jedynce) dwoch jego kolegow zostalo chamsko uwalonych (przykro mi, inne slowo tu nie pasuje) przez polonistke na maturze USTNEJ z polskiego. Dwoch znanych mi osobiscie normalnych mlodych ludzi, zadnych tam troglodytow porozumiewajacych sie przy pomocy 150 slow. I nie, nie sciagneli prrezentacji. Po prostu im przywalila. Mieli kapitalne wyniki z matematyki i fizyki, dobre rezultaty z pisemnego polskiego – i nie zdali tej matury przez zlosliwosc jednej baby. A skadinad wiem, ze w roznych malych liceach i technikach o niskim poziomie, nauczyciele wychodzili z siebie, zeby tylko kogo sie da przepchnac przez ten egzamin, roznymi srodkami.

    I dlatego wlasnie, widzac jak to teraz wyglada, jakim zalosnym, obrzydliwym i przerazajacym jednoczesnie spektaklem jest ta nowa matura, uwazam ze tym razem pan minister Giertych czystym przypadkiem i ze zlych intencji zrobil rzecz, ktora nikomu nie zaszkodzi, a paru osobom pomoze.

  26. Jak żadko kiedy zgadzam sie z Pańskim zdaniem na temat Giertycha, zamiast wędki dał matołom rybę, ba i to taką z górnej półki cenowej.

    Jednak problemem jest jak się okazuje system edukacji, nowa matura tylko ten problem uwypukliła. Idea równania w dół, nieprzygotowane kadry, strach przed elitaryzmem w polskich szkołach, wyrzucanie wartosci i demokratyzowanie szkoły od 1 klasy podstawówki (raczej pajdokracjowanie) i wmawianie uczniom ze to one maja miec wplyw na system edukacji a rownoczesnie izolowanie rodzicow ktorzy mogliby lepiej taka wladze wykorzystac doprowadza do tego ze ksztalcimy sztab idiotow, ktory po skonczonych studiach (np. z kosmetologii…) ktore kiedys nazywaly sie szkola zawodową dziś modnie daja licencjat badz magisterium, jedzie na zmywak do anglii bo nadal nic soba nie reprezentuje.

    PRL zapoczatkowal i rozwinal poglad ze kazdy musi miec średnie wyksztalcenie, potem ze mgr przd nazwiskiem, przemieszano grupy spoleczne wpychajac do szkol i utrzymujac w nich debili czyniac z nich pozytecznych idiotow (wszelkiej masci docentow i nauczycieli ktorzy teraz przygotowali mlodziez do matur).

    wiec za to potepiam Pana Giertycha, ze nie ukrocil tego procederu, nie nazwal po imieniu, tylko pcha sie w ten kanal przygotowany przez debili wepchnietych kiedys w system edukacji.

  27. Cała dzisiejsza matura to zwykła kpina. Owszem, i naście lat temu można było maturę zdać przygotowując sie do niej przez kilka dni, ale przygotowując się! A teraz co? Będziemy mieć wszystkich z maturami, jak dobrze posmarują, to studia skończą. Zawodówki znikną. Bo po co. Już teraz, jeśli zdało się maturę to krawcem zostac nie można – nie ma kursów ani szkół, można za to zostać projektantem mody. I będziemy mieć samych projektantów, magistrów od siedmiu boleści, wprowadzi sie normatywy, minima wykształcenia na dane stanowiska (jako, że wszystko po maturach, to na „konserwatora powierzchni płaskich” matura, na portiernię lepiej by juz było mieć chociaż szkółkę pomaturalną z ochrony mienia, itd…) Nie pomnę gdzie to widziałam… Chyba w jakimś zbiorze opowiadań z fantastyki polskiej. Prorok jaki, czy co?

  28. Ja sie nie dziwie, ze prawica domaga sie przestrzegania regul, tzn. krytykuje Wujka Romana za lagodnosc i podgrywanie pod publiczke. Ale ze robi to lewica, prof. Lagowski, i Gospodarz Blogu tego nie ukrywa – to mnie zadziwia i oburza. Wszak mlodzi ludzie borykaja sie z trudnosciami, pochodza z wielodzietnych rodzin, ojciec bywa ze pije, matka zamiast ksiazek kupuje sobie lakier do paznokci; przeciez w Polsce sa bariery spoleczne, sa trudnosci z dostepem do edukacji, z dojazdem do szkoly, dzieci i mlodziez siedzi glodna na lekcjach botaniki i zoologii! I za to mamy byc tacy bezduszni, i oblewac setki tysiecy mlodych maturzystow wlasnie na progu ich doroslego zycia? Mamy pozostawiac tych co oblali jeden egzamin bez matury, zamykac ich w gettach edukacyjnego wykluczenia, skazywac ich na niepewnosc wzmocniona jeszcze brakiem dyplomu sredniego wyksztalcenia, doprowadzac do dziedziczenia przynaleznosci do wyksztalceniowej podklasy. Mamy im zamykac droge, byc moze ruinowac cale zycie, bo nie przeczytali powiesci Stendahla, albo nie pojeli twierdzenia Talesa, albo nie zapamietali, o czym jest Lalka, czy Pan Cogito, i w ten sposob poglebiac nierownosci wyksztalcenia i jakosci zycia. To jest niesprawiedliwe, szkodliwe i niebezpieczne. Ja mysle, ze takie doktrynerstwo jest skrajne i rodem z dzikiego XIX wieku. To jest neopozytywizm w najczystszej postaci. Kto za mlodu nie byl rewolucjonista, nie buntowal sie, nie wagarowal, nie cisnal w kat wojny galijskie i trzydziestoletnia, nie popieral lagodnych ocen i amnestii maturalnej, ten do konca zycia draniem pozostanie. I to wlasnie Wujek Roman chcial nam wszystkim przypomniec.

  29. Szanowny Panie Redaktorze !!!!
    – Żeromski był autorem słynnych wspomnień z czasu II wojny swiatowej,
    – Wójt i kiolmetr to podstawowe jednostki terytorialne w Polsce,
    – Fryderyk Engels był liberałem,
    – Antek z „Chłopów” miał romans z Boryną,
    – Makbet był przyjacielem Edypa,
    – Unię brzeską zawarł król Polaki z Litwą w 1820 roku,
    to tylko niektóre smakowite kąski z prac tegorocznych maturzystów. Proszę sobie wyobrazić, że byli tacy idioci którym Antygona myliła się z anakondą. W takiej sytuacji R.Giertych zamiast ogłosić program:” Matura nie dla idiotów”, idiotyzm sankcjonuje bo przeważyły jego osobiste doraźne kalkulacje polityczne. Giertych niestety jest zbyt tępy aby zrozumieć, iż nie wszystko co dobre dla LPR-u jest dobre także dla Polski. Ciekawe, że Giertycha zaraz szybko poparł kolejny typek spod ciemnej gwiazdy Lepper. I tak już do najbliższych wyborów będziemy świadkami podlizywania się wyborcom bez względu na skalę głupoty.

  30. I widzisz Jacobsky,
    my mozemy sobie co najwyzej luzno porozmyslac o tej polskiej maturze. Po kilkunastu latach ma sie juz zupelnie inne widzenie polskiego systemu edukacyjnego. Nasze dzieci przeszly przez tutejsza szkole srednia, nie majac zielonego pojecia o istnieniu Fryderyka Engelsa, ledwo pamietajac, ze Makbet to Szekspir, a Szekspir to podstawa edukacji jezyka angielskiego, nie zdajac zadnej matury, ani egzaminow wstepnych na studia – nie do pojecia kiedys. A jednak nie czujemy nawet odrobiny dyskomfortu, ani glebokiego kryzysu tutejszego systemu szkolnego.
    Skad to sie bierze ta przepasc? Ano z przyzwyczajen w Polsce, i z niezrozumialej niecheci do praktycznego podejscie. Przeciez w obecnej dobie znajomosc Cycerona i Wergiliusza jest chwalebna, ale warta zachodu tylko dla waskiej grupy ekspertow. Licza sie natomiast umiejetnosci praktyczne: rozumienie liczb i statystyk, sporzadzanie listow, w tym urzedowych, czyli zapisywanie swoich przemyslen i obesrwacji, komunikowanie sie, rowniez w podstawowych kwestiach socjalnych, myslenie problemowe, wspolpraca w grupie. Slowem przygotowanie do zycia, a dla najlepszych do zycia akademickiego. W koncu ludzie rodza sie z roznym zakresem zdolnosci i zainteresowan.
    Zal za starymi czasy, ale przeciez swiat zmienia sie szybciej niz dawniej, szybciej nawet niz rok temu – Tempora mutantur, et nos mutamur in illis – ale nie potrzeba znac lacinska sentencje, aby to dostrzec.

    N.B. najbardziej w edukacji pln. amerykanskiej szokuje mnie geografia, jakby czytanie mapy i zapamietywanie szczegolow absorbowalo zbyt wiele szarej masy i wymagalo wiele pracy. Ale byc moze tak jest, a przeciez fakty geograficzne sa dostepne elektronicznie, a zwyklemu smiertelnikowi zupelnie nie potrzebne. Tak iwec, gdy w milionerze przychodzi pytanie za pol miliona z geografii to wiem, ze odpowiem, zas za 100 dolarow z zycia telewizyjnych „celebrities” musialbym poprosic o pomoc.

  31. No i przychodzi mi znowy zawolac:

    – Gdziezes, ach gdziezes elito!

    To do narzekajacych na poziom polskiego szkolnictwa. Pracowalam jako nauczyciel w duzo gorszych czasach i doskonale wiem, ze kiedy zamykaja sie drzwi klasy, nauczyciel ma ogromna swobode postepowania, zas wyrzucic go z pracy nawet wtedy nie bylo tak latwo. Jezeli nauczyciel poddaje sie oportunizmowi, to taki wlasnie wzor przekazuje mlodziezy – bo ta bardziej uczy sie na tym czego doswiadcza, niz z gornolotnosci teoretycznych wykladow.

    Zasadnicza, fundamentalna wada polskiej szkoly jest to, ze nie naucza sie tam czytania ze zrozumieniem. Temat to dlugi, nie bede go tutaj rozwijac.

    Pomysl Giertycha rownie idiotyczny jak wszystkie jego inne. Nie sadze, aby pomogl mu w jakichkolwiek sondazach, badz przygarnal znaczaca ilosc mlodziezy do zwolennikow. PiS, jak sadze, podobnie to ocenia, jednakze brak zdecydowanej reakcji, prowadzacej do likwidacji tej decyzji, jest b l e d e m. Giertych traktuje min. edukacji jako poligon doswiadczalny:” Zobaczymy, na ile moge sobie pozwolic”. Z drugiej strony, z b i e r a mu sie, wiec jak przyjdzie mozliwosc pozbycia sie go z rzadu, bedzie co mu wyliczac jako uzasadnienie odolania.

    Kaska

  32. Tempora mutantur et nos mutamur in illis —

    Nie trzeba znac tej lacinskiej sentencji, ani zadnej innej. Po prostu trzeba brac na logike, nie zdajac sobie wcale, ze jest ona arystotelesowska. Bowiem wiedza ludzka podwaja sie co kilka lat, a moze miesiecy, wlacznie z historycznym zapisem wydarzen kulturalnych i politycznych. Zatem zakres tego co zadaje sie uczniom w szkole powinien sie zmieniac, i Stendahl jest starocia, ale Newton nie, trzeba przebierac w teoriach i ksiazkach, powinni to robic przede wszystkim nauczyciele, inaczej ich oferta edukacyjna robi sie XX-wieczna,

    Oczywiscie wiele z tej ciagle rosnacych zawlow wiedzy stanowia „smieci”, ale wlasnie dlatego uczyc nalezy „grzebania w nich”. Gdy przyjechalem z PRL-u do Kanady uderzyl mnie zalew informacji, najpierw ucieszyl, potem zmartwil, wrecz przerazil. Kazdy artykul, notatka w prasie czy telewizji, kazda ksiazka miala mniejsza wartosc niz w Polsce. Relatywnie biorac mniejsza wartosc, relatywnie przede wszystkim w stosunku do problemow jakie mialem przed soba do rozwiazania. Zaczalem kazdemu kawalkowi wiedzy o swiecie przypisywac wartosc, czasowa, pieniezna, praktyczna, intelektualna, przyjemnosciowa. Wartosc swoista, wartosc dla mnie.

    Dlatego mysle, ze polski system jest tradycyjny, i jest nieefektywny niezalezne od tego czy jest Giertych na Szucha 25, czy go tam nie ma. Sadze, ze system ten istnieje nie po to, aby rozwiazywac najnowsze polskie problemy i ulepszac wspolczesne polskie zycie, ale raczej aby lechtac stare upodobania i konweniować starszej generacji.

  33. Mr. or Mrs. telegraphic observer,

    bez urazy, ale przyuczenie się iluś tam umiejętności, typu obsługa komputera, nauka jazdy, „sporządzanie listów”, wypełnianie blankietów bankowych koniecznych do przelewu i inne „umiejętności praktyczne” nie mają nic wspólnego z WYKSZTAŁCENIEM!

    Oczywiście że można żyć wygodnie nie wiedząc, kim był Cycero i Szekspir, ale wówczas mówmy po prostu, że osoba gardząca tego typu „zbędną wiedzą” jest po prostu niewykształcona.

    PS. Gdzie mieszkasz i jaki zawód wykonujesz, że tak dumnie obnosisz się z tego rodzaju poglądami?

  34. Podziwiam Romana Giertycha. Szybko ocenia sytuacje, szybko podejmuje decyzje, nie peka sie, ze Cyceron, ze Pitagoras. I o dziwo to wlasnie on, ten minister z przypadku, ten nowicjusz, zmierza w najwlasciwszym kierunku. Polska bez matur, bez egzaminow wstepnych na studia! Tak jest w USA, tak jest w Kanadzie. Do diabla z belferska, nikomu niepotrzebna wiedza. Mlodzi ludzie powinni bez kretynskich stresow konczyc swoj high school, swoj college, swoje graduate studies (kazdemu wedlug zdolnosci) i samodzielnie, z laptopem pod pacha, szukac sobie miejsca we wspolczesnym swiecie. Niesamowite, ze wlasnie Giertych, to uosobienie ciemnogrodu, ten brunatny, pierwszy pierwszy postawil stope na stopniach tego edukacyjnego superekspresu. Brawo!!!!

  35. Do zaoceanicznych rodaków:
    Taak, północno-amerykański system nauczania jest wspaniały. Możemy się tylko zaśmiewać z tego, że „mózgowcy” telewizja CNN umieścili Irak na mapie w pobliżu Polski, w miejsce Niemiec.

    Młodzi północno-Amerykanie nie musza sie uczyć, bo to zbyt uciążliwe, czasochłonne i drogie; państwu wystarczy, że „kupi” fizyków, matematyków, informatyków i inżynierów z państw biedniejszych, bo przecież musi zostać cywilizacyjnym liderem.
    Technologia, niestety, sama się nie zrobi. Nie wymyśli jej własna młodzież umiejąca wszak komunikować się z innymi, bo tej umiejetności może nie posiadla w domu rodzinnym, a nawet ta, co potrafi napisać list, chocby nawet i urzedowy.

    Proszę mi nie przytaczać osoby Billa Gatesa, bo to wyjątek. Także samo Thomasa Edisona, bo on miał do wyłącznej dyspozycji grupę twórców z różnych krajów za pieniądze żony. /U Edisona jakiś czas pracował Chorwat Tesla./

  36. Swoją drogą, jeżeli wujcio Romcio liczy na to, że wdzięczność rodaków przetrwa aż do jesiennych wyborów, to chyba sam dostał maturę z amnestii. Ale myślę, że po rozmowie z rektorami wyższych szkół prezydent spełni jeden z niewielu dobrych uczynków i sprawie ukręci łeb.

  37. Ale z jednego można się cieszyć: dobrze, że pan Roman G. nie został ministrem obrony narodowej lub czymś w tym guście, bo kto wie, może bylibyśmy właśnie w stanie wojny z Kostaryką lub Ekwadorem:)
    A swoją drogą, do początku nowego roku szkolnego jeszcze parę tygodni – zobaczymy, czym nas Romuś jeszcze zaskoczy. A tyle jest potrzebnych rzeczy, które mógłby zrobić: np. przywrócić trzecią godzinę plastyki i muzyki w szkole podstawowej, bo teraz w starszych klasach, na 3 lata przysługują tylko po dwie godziny przedmiotów artystycznych (co wymyśliła minister, za przeproszeniem, Łybacka). Jako nauczycielka plastyki byłabym bardzo wdzięczna.

  38. a ja jestem ciekaw czy niektórzy ‚mądrzy’ ludzie głoszący, jaka ta matura teraz jest łatwa, że młodzież nie chce się uczyć, dałbym do spróbowania, czy oni daliby radę ją napisać (oczywiście mieliby tylko na to 2,5 roku, startując z zerową wiedzą).

    przypomnę tylko, że to nie są czasy, kiedy w telewizji był tylko 1 kanał, a o internecie nikt nie słyszał.

  39. Widzisz Observer, tak sie sklada, ze musialem tutaj przejsc raz jeszcze przez uniwersytet, i to trzy jego szczeble, bo moje wyksztalcenie z Polski bylo „niekompatybilne”, a wiec znam zagadnienie nie tylko z doswiadczenia jako rodzic, ale rowniez jako student.

    Rzeczywiscie, mozna sobie zadac pytanie czemu sluzy edukacja w klasycznym rozumieniu w dobie ponad stuprocentowej wydajnosci, jakiej wymaga sie od nas. Rzeczywiscie, zeby napisac raport czy odczytac rzad cyfr nie trzeba znac tego wszystkiego, o czym wspominasz. Wystarczy okreslona znajomosc tego i owego w zastosowaniu do wybranego problemu.

    Moim zdaniem licza sie jednak nie tylko umiejetnosci praktyczne. Liczy sie pewien poziom kultury ogolnej, bo inaczej wychowuje sie generacje technokratow, ludzi o ograniczonym horyzoncie myslowym, superspecjalistow w danej dziedzinie, ktorzy jednak niewiele poza swoja waska dzialka wiedzy nie widza. Sam ocieram sie codzien o takich.

    Moze jestem skazony tym, co wynioslem z domu. Moj ojciec pisal programy komputerowe i pracowal w informatyce odkad pamietam, kiedy jeszcze komputer o mocy dzisiejszego kalkulatora zajmowal cale pietro. Pisal je sam lub w zespole, ale umial tez wyrecytowac pare kawalkow, wiedzial gdzie szukac Patagonii, i kto to byl Kadlubek. Nie przeszkadzalo mu to byc doskonalym fachowcem w tym, co robil. Umial analizowac nie tylko cyfry i kolejne linie rutyn, ktore pisal, ale jednoczesnie lepiej rozumial to, co sie dookla niego dzialo. Innymi slowy potrafil sobie wyrobic swoj punkt widzenia, bo mial do tego podstawy w postaci szerszej edukacji niz ta, ktorej potrzeba mu bylo do pracy.

    Zgadza sie, nie wszyscy rodza sie z takim samym zakresem zdolnosci i zainteresowan, i dlatego nie wszyscy musza zdac mature czy isc na studia. Nie wszyscy tez musza te studia skonczyc z dyplomem. Dlatego tez rosna jak grzyby po deszczu „Instytuty”, ktore ksztalca w niecaly rok fachowcow dla administracji sieci, programowania, infografii i innych dziedzin, w ktorych wiedze mozna zdobyc w ten sposob. Mysle, ze w Twoich stronach takich Herzingow czy CDI jest rowniez na peczki.

    Wazne jest jednak moim zdaniem, ze Ci, ktorzy aspiruja do grona szerzej rozumianej inteligencji i decyduja sie na uniwersytet nabywali cos wiecej niz zawodowa wiedza praktyczna. Wazne jest to miedzy innymi dlatego, ze statystycznie, w dzisiejszych czasach, kazdego z nas czeka conajmniej dwukrotna zmiana powolania zawodowego, i to czesto dosc drastyczna. Majac szersze horyzonty ta konwersja przychodzi latwiej, nie tylko z punktu widzenia praktycznego, ale rozniez od strony psychologicznej. A nawet jesli taki los nie jest komus pisany, to majac szersze wyksztalcenie staja sie on moim zdaniem bardziej swiadomym obywatelem, co widac miedzy innymi na przykladzie dyskusji o zmianach klimatycznych, o modyfikacjach genetycznych czy o innych aktualnych problemach.

    To sa moje opinie, byc moze rzeczywiscie przestarzale. Ogladajac czasem, z „doskoku” milionera zawsze odpadalem na poziome mniej wiecej 32 – 128 tysiecy. Zabijaly mnie trywia, pytania o wydarzenia sportowe czy z dziedziny kultury masowej. Kazdy ma swoje zainteresowania. Kiedy ogladalem nieboszczke „Wielka Gre”, to szlo rowniez nie lepiej, i odpadalem zanim grajacy zalozyl sluchawki w kabinie. Byc moze za mlody bylem wtedy.

    Moim zdaniem lepiej by bylo, gdyby mlodzi Amerykanie wiedzieli, gdzie na napie lezy Irak. Moze zastanowiloby ich wtedy, ze z Iraku blizej jest do Sajgonu niz do Waszyngtonu. Oczywiscie tylko na mapie…

    Jacobsky

  40. Stachu brachu.
    Czy Ty aby umiesz starannie czytac tekst, czy moze krew Cie zalala na chwile? I innych.
    Ja nie napisalem, ze kanadyjski czy amerykanski system ksztalcenia jest lepszy od polskiego, albo od jakiegokolwiek europejskiego. Ja sadze, podsuwam do zastanowienia sie, czy aby polskie programy i metody nie sa zbyt staroswieckie. Podejrzewam, ze ktos kto nie widzial kanadyjskiej szkoly sredniej, czy tutejszych uniwersytetow nie jest w stanie oderwac sie od swoich stereotypow myslenia. Niemniej ja czuje sie o wiele lepiej wysylajac swoje dzieci na uniwersytet WLU, niz na UW czy UJ.

    Oczywiscie, ze najlepiej byloby, aby niemal 100% ludzi znalo Cycerona i cytowalo na wyrywki ze sztuk Szekspira, aby mialo cala wiedze zlozona w pamieci po wsze czasy. Ale zycie niesie inne przyjemnosci, obowiazki i ograniczenia. A wiedza ludzka sie zmienia, rosnie, zas indywidualne wyksztalcenia sniedzieja.
    Dla ilustracji wspomne znajomego inzyniera edukowanego w PRL, ktory cuda potrafil wyczyniac na suwaku, belki i inne skomplikowane modele analizowac, i wsciekal sie tutaj, ze jego WYKSZTALCENIE nie calkiem przydaje sie w swiecie, gdzie te wszystkie operacje robia juz od lat komputery.
    Zalozmy, ze poziom wyksztalcenia w Polsce jest wysoki, za to zyje sie ciezko, szkola jest wyczerpujaca, w zamian ludzie sa prawdziwie edukowani, i dlatego sa dumni z siebie. I b. dobrze, moc gratulacji zasylam.

    T.O.

    p.s. Stach, nie bede podawal swojego zawodu, bo jest zbyt praktyczny. Moglbys go nie rozpoznac ze swoim wysokim wyksztalceniem. I zaznacze, ze nie rozwoze pizzy.
    Hm, niech sie zastanowie, zdobycie kwalifikacji do wykonywania mojego zawodu, podejrzewam, ze na polskie warunki bardzo dobrze platnego, zabralo mi przez lata sporo czasu, ale znakomita wiekszosc to bylo pozaszkolne samouctwo, learning by doing, ksztalcenie ustawiczne, gonienie nowinek, no moze za wyjatkiem jednego przedmiotu na UW, ktory okazal sie pewnego rodzaju propedeutyka. Czy przydala mi sie polskie liceum? Niewatpliwie w zakresie matematyki tak, ale te lekcje nudzily mnie nieco, zbyt powolne byly. A jez. polski to byla zmora, gdyby nie inne zdarzenia w moim zyciu, to pewnie lekcje polskiego snilyby mi sie po nocach. Nigdy nie moglem pojac, po co komu az takie literaturoznawstwo. Prawdopodobnie teraz czytam tyle beletrystyki w ciagu kwartalu tyle, co wtedy przez cale cztery lata. Po prostu tamto bylo suche, drewniane, zbedne. A historii uczylem sie w poprzek programu, moze z wyjatkiem historii starozytnej, ktora zachwycila mnie w osmej klasie. Slowem, slyszalem rozne opinie o edukacji, ktos mowil, ze amerykanski doktorat to jak polskie magisterium. W jakims sensie tak, ale nadal utrzymuje, ze polskie edukowanie powinno byc bardziej praktycznie zorientowane, bardziej umiejetnosciowo niz w wkuwaniowo, a to moze nzaczyc calkiem intelektualne, bo obracac wiedza, poszukiwac ja, wymieniac, wspolpracowac w grupie, aby stworzyc sensowny raport, to sa umiejetnosci intelektualne. Powinno byc zachecajace do nauki, a nie przeciwnie. Partnerskie, a nie autorytarne (za wyjatkiem lekcji religii). Pobudzajace do czytania i poszukiwan, a nie wtlaczajace w ramki.

  41. Nie rozumiem o co ten krzyk. Pan minister pokazał po prostu co myśli o prawie i sprawiedliwości. Posunął się nawet dalej i pokazał gdzie ma prawo i sprawiedliwość.
    A tak na marginesie. Czy uczelnia może odebrać dyplom prawnika człowiekowi, który swoim działaniem pokazuje co myśli o podstawowych zasadach prawnych?

  42. Nie mogę uwierzyć, że tej bzdury nie da się „odkręcić” tylko dlatego, że wieść poszła w lud. Nie takie fakty odwracało się za mojego życia. Jest tylko problem – czy premier i prezydent zechcą to zrobić? Czy też jest im to na rękę? Jeśli nie, to nie takie prawne fikołki wywijali i nie będzie problemu. Swoją drogą mam wrażenie, że pan minister maturę dostał w prezencie, bo tatuś załatwił, zaś dyplom uczelni wyższej „za pochodzenie”, bo się należało. Wobec tego KINGSAJZ DLA KAZDEGO!!! Idąc za ciosem mógłby przyznać byłemu prezydentowi stopień magistra i zakończyć bezsensowne dowodzenie Mu kłamstwa w sprawie wykształcenia, co z uporem godnym lepszej sprawy próbują wciąż różni tacy kontynuować. A ja pamiętam, jak zdawałam maturę z matematyki, do której nie przykładałam się w ciągu lat nauki w liceum. Kiedy było trzeba, stanęłam na głowie i z pomocą nieocenionej cioci – matematyczki – uzupełniłam braki i zdałam bez ściągania pisemny i ustny egzamin. I to na cztery! Doprowadziłam tym do łez Panią Profesor, która była moją wychowawczynią i nie wierzyła, że jestem w stanie nauczyć się tego przedmiotu. Z Jej słów wynikało, że przewidziała dla mnię „tryb warunkowy”, czyli przymknięcie jednego oka. Nie było to potrzebne, a ja do dziś jestem z mego wyczynu dumna, choć matematyka jest mi nadal obca. Młodzież, która od pana ministra otrzyma taki PREZENT nie będzie mu wdzięczna. Będzie go lekceważyć! I to by było na tyle!!!

  43. Otóż to zwracam się ku Jesieni.Mam nadzieję,że Prezydent posłucha Brata swego,któremu to też nie pasuje. Chodzą słuchy ,że niefortunni maturzyści mają gdzieś te wyniki. Przecież gdzies na saksach zarobią bez swistka 5 razy więcej. Zapłakać

  44. Przepraszam, ale jak czytam co wypisuje Oldie1 opadają mi ręce…

    Czy Szanowny Pan Oldie1 miał kiedyś styczność z jakimkolwiek przedstawicielem/przedstawicielką młodzieży amerykańskiej?
    O czym Pan z nim/nią rozmiawiał?

    Pytam, bo to bardzo ciekawe.

    Wtrąciłam się w dyskusję, wiem, ale naprawdę moim zdaniem decyzja R. Giertycha to czysty chwyt przedwyborczy i z dążeniem do „poziomu” nauczania w USA nie ma nic wspólnego.

    Kiedyś młody polski człowiek i dumnie pierś mógł wypiąć, bo i geografię świata znał i historii powszechnej „liznął”, i wiedział, co nieco o sztuce czy muzyce.
    Z młodzieżą (podkreślam) typową z USA na takie tematy za bardzo porozmawiać nie można było i nadal jest to niemożliwe. Nie do takiego poziomu powinniśmy „równać”.

    Pozdrawiam!

  45. juz nie: nie matura lecz chec szczera zrobia z ciebie wicepremiera, tylko czy sie stoi czy sie lezy, kwit zmatura sie nalezy.

    mam nadzieje, ze rektorzy postapia jak powinni, i jednoglosnie uznaja, ze nie mozna zdac matury nie zdawszy matury, i tego swistu honorowac nie beda.

    swoja droga mnie to sie kojarzy jednoznacznie, takie zalatwienie realnego i powaznego problemu dysfukcjonalnosci polskiego systemu oswiaty – jesli szkola nie uczy, z wielu wzgledow, to po prostu trzeba obnizyc wymagania. nie starac sie uczyc, i naprawic ten absurdalny twor jakim jest obecne szkolnictwo – zapewniam, chamstwo uczniow to jeszcze najmniej bolesny objaw. ale po co, to by trzeba bylo wiedziec, co w szkolnictwie jest zlego i miec pomysl na naprawe. zdiagnozowac przyczyne i umiec naprawic skutki. prosciej dac mature.

    mnie to nawet bawi, takie zalatwianie spraw. i nieodparcie kojarzy mi sie z tzw. poprzednim systemem. coz, chcieliscie panstwo wyborcy realnego socjalizmu, to go macie.

  46. # 17latek pisze:
    2006-07-17 o godz. 19:20
    a ja jestem ciekaw czy niektórzy ‘mądrzy’ (…) daliby radę ją napisać (oczywiście mieliby tylko na to 2,5 roku, startując z zerową wiedzą).
    przypomnę tylko, że to nie są czasy, kiedy w telewizji był tylko 1 kanał, a o internecie nikt nie słyszał.

    A ja przypomne ze w nowym systemie edukacji mozna zakonczyc swa nauke na szkole podstawowek, i do tego namawiam skoro po podstawowce i gimnazjum trafiasz do liceum z zerową wiedza. Widac ze czas sie zabrac za egzaminy gimnazjalne Panie Ministrze…

  47. Alez Jacobsky,
    Ja osobiscie uwielbiam spotykac sie z osobami wyksztalcona klasycznie, nawet ze znajomoscia greki. Rozmawiac z nimi, delektowac sie ich wiedza, horyzontami myslowymi i niezwyczajna perspektywa ogladu siwata, cwiczyc przy tym swoj umysl. Jednoczesnie zeby sie znala na manieryzmie w sztuce, zeby perfekcyjnie grala repertuar koncertowy i do tego potrafila zdiagnozowac moj samochod, moj uklad wiencowy i zdrowie psychiczne kota rasy himalajskiej. I potrafila ukoic moje skolatane nerwy, rozwiklac konflikt bliskowschodni i powiedziec mi, czy w ktorym momencie Albert Einstein popelnil blad w teoriach wzglednosci, bo przeciez nie daja sie jakos sklecic z innymi teoriami …

    Ale my tu mamy do czynienia ze sprawa znacznie prostsza niz znalezienie idealnego rozmowcy czyli jakiegos ubermanscha, chodzi o to jak najlepiej przekonstruowac polski system edukacyjny. Na krotka mete zgadzam sie, czemu dalem juz chyba wyraz swoim pierwszym komentarzem, ze decyzja min. Giertycha jest skandaliczna. Na dluga mete, chyba wszyscy sie godza z teza, ze w obecnym systemie sa bolesne i glebokie absurdy. Wywnioskowalem to m.in. z rozmowy kilka lat temu z dyrektorka pewnego liceum, albo z korespondencji z pewna profesor UW, takze z rozmow z bylymi uczniami w Polsce, z lektury gazet polskich. Pamietam tez swoja edukacje, szczegolnie uniwersytecka, swoja prace na uczelni, i mam wrazenie, ze nie tak duzo sie zmienilo w pewnych kwestiach. Ja przy tym nie snuje sobie gornolotnych wizji jak powinien wygladac super-czlowiek, lecz bralem pod uwage, ze uczniowie maja rozne predyspozycje i ze spoleczne systemy sie zmieniaja. Polski system spoleczny ulegl zmianie. Owszem, tu i tam mowi sie o wydajnosci pracy, ja nawiasem mowiac nie wyobrazam sobie swiata bez wydajnosci, bo wtedy olalbym go dokumentnie, ja sam, i wszyscy od ktorych chcialbym cos uzyskac w formie uslugi by olali, ze ludzie srednio rzecz biorac chca miec super gadzety, super autka, super zycie i to bez wysilku. Taki jestem cyniczny. Ale takie sa nagie fakty zycia, i z tych niewatpliwie „nieracjonalnosci” wynika cala masa konsekwencji. Byc moze powinnismy sie przechadzac pod pomalowanymi kruzgankami i deliberowac na temat wyzszosci poskramiania swoich przyziemnych zachcianek i kontrolowania swoich emocji. A moze jednak powinnismy byc wiekszymi realistami, a to by oznaczalo, ze nie wymagamy od innych zbyt duzo, nie wymagamy od mas pelnej wiedzy, ze potrafimy te dazenia do idealu i cnoty jakos zrownowazyc z mniej chwalebna, czasem zwierzeca strona naszej natury, o ktorej pisal chociazby Camus. Czyli … aurea mediocritas, zlote wyposrodkowanie w celach praxis.

    Malo tego, starodawna metoda nauczania poprzez wkuwania i przymus nie jest jedyna, i napewno nie jest najlepsza.

    Nie wiem jak jest w Quebec, ale w Ontario szkoly srednie na koniec wystawiaja obiektywne oceny na podstawie testow, egzaminow wewnetrznych i prac koncowych jak w kazdej normalnej szkole byc powinno. Sa to oceny numeryczne, ktore decyduja o przyjeciu na studia, a nawet o przyznaniu stypendiow, na ogol tysiac albo kilka tysiecy dolarow. Oczywiscie oszustwa, sciaganie i plagiaryzm sa scigane i karane z cala stanowczoscia. Zjawiska znane ze szkoly polskiej sa tutaj nie do pomyslenia.

    Czy powszechna znajomosc polozenia Iraku wplynelaby na zapatrywania polityczne Amerykanow i decyzje wyborcze? Nie jestem tego pewien. Aczkolwiek decyzje wyborcze w USA, a takze w Kanadzie, przebieg dyskusji i wyborow w obu krajach zadziwiaja mnie nieustannie. Ale wybore polskie zatykaja mnie. Czy znajomosc geografii cos tu moze zmienic? Jezeli, to juz raczej ekonomii, hehehehe. Ale tu juz wchodzimy w kraine biadolenia i poboznych zyczen.

    T.O.

  48. ELF: „Jeszcze jedno. Dziewczęta nie powinny przychodzic do szkoły ubrane jak na dyskotekę.”

    Elf, chyba prowokujesz! Bo jak nie, to mow za siebie, chlopie. Przeciez jakby na przedmiotach, ktorych nie lubilem, nie bylo w klasie tych kolorowych, swietnie ubranych dziewczyn, to ja bym umarl z nudow, albo wyskoczyl przez okno.

  49. TELEGRAPHIC OBSERVER, 7/17.
    JACOBSKY, 7/17

    Wasze, i innych, ciekawe rozwazania pomijaja dwie sprawy: jakosc szkoly i zasoby materialne. Nie wiem, ale przypuszczam, ze w Polsce jest podobnie, jak w Ameryce. Od szkol (vide: Milwaukee, lata 90-te), gdzie jedna trzecia absolwentow szkoly sredniej nie umiala porzadnie czytac, lub pisac – do prywatnych prep-academy, z ktorych liczni absolwenci wynosza wiedze na
    poziomie uniwersytetu. Dyplom szkoly sredniej daje zero, jesli to nie jest szkola o scislym profilu zawodowym, a wtedy wyksztalcenie jest waskie, ale bardzo dobre. Amerykanska „matura” kwalifikuje jedynie do dalszych studiow. Jest to process kwalifikacyjny zaczynajacy sie od ocen bodajze na trzy lata przed ukonczeniem szkoly. N.p. trojka z matematyki w dziewiatej klasie zawaza o przyjeciu do MIT, Harvard czy Princeton. Do tego oceniane sa: aktywnosc po za programem nauczania, aktywnosc w pracy charytatywnej, politycznej, w sporcie, hobby, zainteresowania, jezyki obce. Trwaja konsultacje z nauczycielem przygotowywujacym na studia, wyjazdy i wywiady w uczelniach itd. Proces ciagnie sie ok.trzy lata. Aplikant pisze eseje, ida aplikacje do kilku uczelni, a potem dobieraja sie droga eliminacji. Znam 16-letniego chlopaka z Utah, ktorego przyjeto do Harvard bez matury, poniewaz mial niezwykle osiagniecia jako ksiadz u kwakrow. Pisze o tym tak duzo, bo jest to zlozony i dlugotrwaly proces. Rano, ojciec idzie do swojej pracy, a syn do swojej PRACY (nie – szkoly). Pieniadze na szkole to inwestycja. Tak jest w prywatnych, dobrych szkolach. W szkolach publicznych jest marnie. Sa oczywiscie wyjatki. Kiedy rozwazalem przyjecie do domu i na studia w Ameryce polskie dziecko i zapytalem: a jak ty sobie wyobrazasz studia tutaj ? Uslyszalem: studia, to po byku ! Bez domowej policji, mozna wracac o ktorej sie chce, prywatki, party, wycieczki, troche sie pouczyc, zeby zdac – to nie problem ! Matura i stopnie to mala czesc kryteriow przy przyjmowaniu na uczelnie. Sa absolwenci college i doktoranci, ktorzy nigdy nie skonczyli szkoly sredniej. Po za tzw matura jest wychowanie w domu, nawyk do pracy, samodzielnosc, wizja na przyszlosc i bardzo wazne – pieniadze. Znowu – sa wyjatki, ale w tym systemie edukacji swietne wyksztalcenie i w przyszlosci – elita spoleczna jest dla tych,ktorzy moga zaplacic. W latach osiemdziesiatych, prywatna szkola podstawowa – szesc/siedem tysiecy, srednia – dwanascie tysiecy rocznie, plus donacje, wycieczki itp. Ostatnie trzy lata nauki to – w kazde wakacje szkola letnia w Yale, Stanford, Berkeley czy Harvard – szesc tygodni za siedem tysiecy kazdego roku. Tam, uczen sredniej szkoly chodzil na wyklady i konwersatoria z absolwentami, albo doktorantami uniwersytetu. Znowu – chodzil, jesli mial z czego placic. Przez to placic, placic, placic mlodzi Amerykanie smieli sie do lez slyszac, jak ich polski rowiesnik wyobraza sobie przyszle studia. Znowu, dwadziescia lat temu uniwersytet kosztowal trzydziesci tysiecy rocznie, plus mieszkanie, wyzywienie, samochod itd , lekka reka – piecdziesiat tysiecy. Jesli doktorat, to jeszcze trzy lata, trzydziesci-czterdziesci rocznie za szkole podyplomowa i z reszta kosztow – kolejne minimum piecdziesiat rocznie. Pieniadze stanowia o powadze i przestrzeganiu prawa w procesie edukacji. Pieniadze nie pozwalaja sie wyglupiac ani administracji, ani szkolom, ani uczniom. Znowu sa wyjatki, ale sprawa edukacji to sprawa powazna. Dla wszystkich. Nie wazne jest jakie masz wyksztalcenie, wazne jest ktora szkola ci je dala. W tej calej dyskusji mowi sie ciagle zbiorczo o wszystkich szkolach. Czy nie ma szkol prywatnych z innym systemem ? Jesli sa, i z dobrym, to po co sobie glowe zawracac ? Ci z dobrych szkol beda rzadzic a reszta: Mazowsze. Na tory tramwajowe. Rozwodze sie, bo ktos mi przed tygodniem napisal, ze uczniowie chca wyrzucic mistra, jako ze ich „podpuszcza” ta czy inna partia polityczna, a moze go po prostu nie szanuja ? Na razie, bogowicze udowodnili, ze prezydent jest nie powazny, premier nie powazny, wojsko jest nie powazne, nie powazne jest MSZ, kosciol, za kilka dni sluzby bezpieczenstwa beda nie powazne – to co w tym kraju jest powazne ?! Ja bym byl, gdybym pojechal i jadl pyzy na Bazarze Rozyckiego.
    To na pewno bylaby powazna sprawa.
    Okon.

  50. Szanowny Panie Redaktorze

    Podobnie jak wielu przedmówców zgadzam się z Panem w większości postawionych tez. Decyzję Premiera Giertycha uważam za katastrofalną. Nie bardzo tylko wiem dlaczego miłośnicy demokracji, których na tym forum wielu, decyzję Giertycha postrzegają jako wyjątkową…Przecież wpisuje się ona w logikę demokracji redystrybucyjnej, która ze swej istoty polega na ciągłym przekupywaniu różnych grup społecznych. Wprawdzie niedoszłym maturzystom nie można było dla ich pozyskania sypnąć groszem, ale można było załatwić maturę. „Po znajomości” – wyjątkowo – in gremio…
    Ważna moim zdaniem uwaga: następujący fragment wpisu –

    „”Polityk, ma – oczywiście – prawo kalkulować polityczne skutki swoich decyzji, ale to, co może być dobre dla LPR, nie musi być dobre dla Polski,[…]””

    związał Pan Redaktor wprawdzie z tą konkretną sprawą[maturami], ale jest on przecież zdecydowanie u n i w e r s a l n y. Ze zmodyfikowanym miejscem, w którym tkwi nazwa „LPR” – gdzie należałoby wstawić nazwę dowolnej partii będącej w danej chwili u władzy.

    A wracając do matur, to uważam, że Roman Giertych odbił piłeczkę skierowaną do niego w czasie młodzieżowych „protestów”. I tak jak chwyt z „demonstracjami” uważałem za paskudny ze strony nauczycieli na nie pozwalających, tak teraz za równie obrzydliwą mam zagrywkę Giertycha, usiłującego przymilić się części przeciwników. Jak już tu niektórzy pisali – u dużej części przekupionych [nie mówiąc o tych, którzy maturę zdali], może ona wzbudzić tylko pogardę.

  51. ad 17latek,

    czy pragniesz ograniczenie wykształcenia twojej generacji tłumaczyć istnieniem internetu i wielu programów telewizyjnych?
    Czy jesteś do tego przymuszany?
    Ja jako ojciec przymuszałem swoje dzieci, ale do czytania – Mann dla moich córek to laureat literackiej nagrody Nobla, a nie otyły moderator telewizyjno – radiowy.
    Nie zdanie obecnej matury jest jednoznaczne z ograniczeniem umysłowym!
    Napewno wasza generacja jest lepsza od mojej w obsłudze joysticku, ale kiedy przychodzi do włączenia umysłu stajecie się bardzo mali, wasza „wielkość” pryska jak bańka mydlana.

    ad oldie1,

    Boże chroń nas od zarazy, klęsk żywiołowych i amerykańskiego systemu oświaty.
    Sorry przyjacielu, ale nie masz żadnego pojęcia o poziomie tego systemu!
    Elf dobrze ujął pewien fragment tego systemu – fachowców się kupi!
    Resztę wykształci się na elitrnych wysokopłatnych collegach oraz na elitarnych uniwersytetach typu: Harvard. To jest tak zwane amerykańskie tworzenie elit. Selekcja odbywa się już od pierwszych klas nauczania.
    Twoje dziecko nie pójdzie do szkoły X, bo nie mieszkasz w tej dzielnicy, bo Cię poprostu na to nie stać. I w tym momencie twoje dziecko już jest przegrane! Jego szanse na awans społeczny są mniejsze niż 1%.

    ad Hel,

    proszę zobacz sobie tegoroczne zadania maturalne!
    Twierdzę jedno, po trzech miesiącach przygotowań do wszystkich przedmiotów maturalnych ( z wyjątkiem języków obcych ) zdaję maturę ze wszystkich przedmiotów.
    Zrobiłem sobie test z matmy, której naukę zakończyłem 30 lat temu – wynik w wymiarze podstawowym 66% .
    Naprawdę byłem uczciwy – z zachowaniem czasu i bez sćiąg i bez podglądania. Do gigantów matematycznych nie należałem!
    Historia i wiedza o społeczeństwie to kpina, a nie matura.
    Polecam stronę:

    http://www.matura.oswiata.org.pl/zadania.php3?co=12

    i życzę przyjemnej zabawy

  52. Obejrzałam „Prosto w oczy” Olejnik z Janem Rokitą i Romanem Giertychem. No więc… argumentacja Giertycha przekonała mnie. No! 🙂

    Pomyślałam, że jesli, hipotetycznie, maturzysta liceum plastycznego lub muzycznego jest np.wielkim talentem malarskim lub muzycznym, to złem się stanie bronienie mu wstępu, w bieżącym roku, do ASP lub WSM.
    Tak jak powiedział Giertych, w gestii uczelni leży czy danego abiturienta przyjmą na studia, czy nie. Świadectwo z ocenami z przedmiotów maturalnych, dostanie i tak. Abiturient mógł być słaby z polskiego lub geografii, ale mógł być talentem plastycznym lub muzycznym.

    Bronić mu teraz dostepu do szkoły wyższej, która w tym przypadku, jest wyższą szkołą zawodową??? Chyba nie uchodzi…nie uchodzi…

    Uniwersytety mogą stosować inne kryteria. Także samo politechniki. Zresztą politechniki zawsze zwracały tylko swoje spojrzenie na oceny z matematyki i fizyki/chemii a nie na ocene z geografii czy języka polskiego. I słusznie!

    Nota bene, ani Kwaśniewski ani Wałęsa nie maja dyplomu szkoły wyższej, a byli nawet prezydentami! Wałęsa bez matury; Kwasniewski – miglanc.
    Teraz mamy profesora… i co z tego…?

    Może powinno się na świadectwie maturalnym podawać oceny z przedmiotów, a nie wyrokować kto zdał maturę a kto nie??? Nie wiem…, ale może tak byłoby lepiej…
    Np. młodzi ludzie maja więcej wiedzy i umiejetności z dziedziny informatyki niż ich nauczyciele… Warto to wziąć pod uwagę.

  53. Elfie, jak wyobrażasz sobie powrót licealisty do szkoły po dwugodzinnej przerwie obiadowej? Zapominasz, że wiele młodzieży dojeżdża do szkoły PKP lub PKS .Zajęcia w szkołach średnich kończą się ok. 15,bo średnio w klasach jest 35 godzin.Od lat obserwuję znaczny spadek zainteresowania rodziców tym ,co się robi w szkole, trudno często doprosić się o przyjście na zebranie. Jak zwykle nauczyciele są beznadziejni i leniwi. Może należałoby popracować miesiąc w szkole i wtedy możemy porozmawiać. Stańczyk udowodnił. że Polacy są lekarzami a Ty chcesz udowodnić, że znasz pracę polskich szkół. A tak na marginesie, gdzie mieliby sprawdzać prace nauczyciele, skoro brakuje dla wszystkich miejsc w pokoju nauczycielskim a innych pomieszczeń nie ma? No, są jeszcze toalety i korytarze.Skoro byle jaki pracownik, to takie miejsce do pracy mu wystarczy…W mojej szkole odbywały się społecznie prowadzone przez nauczycieli zajęcia,ale po godz. 15 szkoła ” parzy ” .Nie mów więc, że młodzież jest chłonna wiedzy, bo te czasy minęły, no, zawsze są wyjątki.Matura ma do czegoś zobowiązywać, nie tylko nauczycieli, ale przede wszystkim uczniów.

  54. A ja wlasnie obawiam sie ze polska oswiata staje sie coraz bardziej podobna do edukacji w Polnocnej Ameryce. Ludzie wyksztalceni tutaj sa z biegiem czasu, coraz wiekszymi ignorantami i naprawde sa coraz glupsi.
    Nie wiedza podstawowych rzeczy: w banku nie wiedza o Euro i mysla ze Polska lezy w Niemczech !!!… Rece opadaja. Czlowiek nie wie czy to sa jakies kpiny, czy wyglupianie sie. Ale taka jest prawda.

    Czy teraz Polska dazy rowniez w tym kierunku ?

    Jezeli tak , to bardzo wspolczuje mlodym ludziom. Mam jednak nadzieje ze do tego nie dojdzie. I ze jednak moze ktos nie dopusci zeby ta propozycja weszla w zycie.
    Bardzo mi zal tych ktorzy ciezko pracowali zeby zdac mature , a teraz inni bez nauki dostana dyplomy.
    Bardzo to niesprawiedliwe !

    Pozdrawiam

  55. Dwapik: „Sorry przyjacielu, ale nie masz żadnego pojęcia o poziomie tego systemu!”

    Ze ekspertem od szkolnictwa amerykanskiego rzecz jasna nie bede sie sprzeczal.

  56. Tyle tu rozsądnych głosów o jakości wykształcenia tak w Polsce jak i poza nią.

    Przedwojenne matury, powojenne dyplomy szkół wyższych, znaczenie matematyki w procesie edukacji czy też poziom wiedzy informatycznej uczniów i nauczycieli.

    Jednocześnie piszemy z błędami ortograficznymi, niedbale i bez używania polskich liter. Nijak mi się to kupy nie trzyma….

  57. A mnie coś mówi, że czas na nowy pomysł ministra Giertycha 😉

  58. Telegraphic observer – brachu.
    „Czy Ty aby umiesz starannie czytac tekst, czy moze krew Cie zalala na chwile?”

    Tak mógłbym rozpocząć 🙂 Ano zalała krew na chwilę, czego świadectwem jest PS w moim poprzednim poście. Brzmi to postscriptum arogancko, więc proszę niniejszym o wyrozumiałość 🙂

    Nasz spór sprowadza się do kwestii, co należy rozumieć pod pojęciem WYKSZTAŁCENIE. Zdaniem wielu ludzi edukację należy sprowadzić do praktycznej nauki zawodu i wpojenia kilku (kilkunastu) umiejętności praktycznych, a wiedzę ogólną pozostawić, powiedzmy, na poziomie obecnej sześcioletniej szkoły podstawowej – może nawet z okrojonym programem. Zwolennicy tej opcji posługują się wieloma słusznymi argumentami, boć przecież mało kto pamięta, w którym roku stoczono bitwy pod Orszą czy Obertynem. Z drugiej strony znam kilku profesorów (historia i polonistyka), autorów znakomitych książek i świetnych wykładowców, przyznających się, że gdyby nie ściągi od kolegów, to nigdy nie przebrnęliby przez matematykę na maturze.
    Zgadzam się, że w naszej szkole nadal obowiązuje staroświecki wzorzec, sprowadzający się do wkuwania masy rzeczy, które można znaleźć w encyklopediach. Kapitalny był Twój przykład z suwakiem!
    Programy można bez szkody dla jakości nauczania ociosać, ale pewne minimum musi obowiązywać – choćby dlatego, aby bez trudu mieć w głowie, gdzie leży ten nieszczęsny Irak, co ma na myśli facet posługujący się zwrotem „tempus fugit”, i w którym mniej więcej rozdziale Historii powszechnej szukać informacji o spaleniu templariuszy. Wówczas można będzie powiedzieć, iż ktoś taki ma rzeczywiście ŚREDNIE wykształcenie…

    Pozdrowienia za Ocean

  59. dwapik pisze:
    2006-07-18 o godz. 00:02

    Ja jako ojciec przymuszałem swoje dzieci, ale do czytania – Mann dla moich córek to laureat literackiej nagrody Nobla, a nie otyły moderator telewizyjno – radiowy.

    Jakby słuchała programów Manna w radio to tez nic by jej nie było, napewno godniejsze polecenia niz shit z Eski czy innych Zetek

  60. Do Grażyny.
    „Pomysł”, by uczniowie odrabiali lekcje w szkole, wziełam ze szwajcarskiego systemu edukacyjnego. Nie napisałam, że miałam na mysli szkoły podstawowe. 🙂 Taki system uczy dzieci wiekszej samodzielności. W Genewie, bywa, że rodzice razem ze swoim dzieckiem uczą się języka, więc nawet nie potrafiliby sprawdzić zadań domowych. Poza tym system zapewnia dziecku opiekę do godz.18, o której to godzinie rodzice wracają z pracy. Dziecko w tym czasie nie tylko się uczy, ale również uprawia sport, np gra w piłkę. U nas są świetlice szkolne, ale traktowane są po macoszemu. Żaden opiekun nie sprawdza, czy dziecko lekcje odrobiło, bo te godziny są traktowane jako „pobyt w poczekalni” tak przez uczniów jak i opiekunów, a nie jak godziny lekcyjne, ważne. Dla ucznia pobyt w szkole to przecież praca, jak ktos już słusznie zauważył.
    Licealista ma więcej lekcji i potrafi samodzielnie uczyć się, więc dłuższy pobyt w szkole jest zbędny, oczywiście. Poza tym jest prawie dorosły. 🙂 Reasumując dziecko tak do 12-15 roku zycia jest w genewie pod stałą kuratelą nauczycieli i rodziców, później ma więcej czasu „prywatnego” aż do pełnej samodzielności – tak było na początku lat 80. U nas, bywa, że jest odwrotnie. 🙂

    Nauczyciele sa różni. I wspaniali i beznadziejni. Wiekszość, jak w każdym zawodzie, średnia. I wiem co mówię, bo jestem dzieckim dyrektora szkoły i nauczycielki, a poza tym pracowałam w szkole jako nauczyciel matematyki przez 4 lata. Cynicznie zostałam nauczycielem, bo chciałam więcej czasu spędzać ze swoimi dziećmi- maluchami, a juz uczniami. Nauczyciel ma przecież 3 miesiące wakacji… Potem odeszłam, by zrobic studia podyplomowe z całkiem innej dzidziny niż matematyka. Mój rozwój tez był dla mnie ważny.
    Tak więc w połowie lat 80. XX wieku szkoła była bardziej przyjazna nauczycielom niż uczniom, niestety; takie jest moje spostrzeżenie. Zresztą nie tylko moje. Teraz polskiej szkoły nie znam z autopsji, lecz tylko z opowieści koleżanek-nauczycielek.
    Rolą szkoły jest nie tylko przekazywanie konkretnej wiedzy, lecz również wskazywanie gdzie wiedzę można znaleźć, skłanianie uczniów do samodzielnych poszukiwań konkretnych wiadomości. Teraz, w dobie internetu, jak juz wskazał jeden komentator, rola szkoły powinna byc inna.

    Jesli jesteś polonistką – to chylę głowę. Zawsze uważałam, że nauczyciele-poloniści powinni zarabiac więcej! Sprawdzać te tony zeszytów i kilometry wypracowań… 🙂
    Pozdrawiam

  61. O tempora! O mores!
    Stachu, na suwaku szybciej otrzymasz wynik prostych obliczeń niż wyświetli Ci się w okienku kalkulatora lub na ekranie komputera. Oczywiście, przebiegu funkcji nie wykreśli tak jak np lepszej klasy kalkulator.
    Ale przypuszczam, że gdzieś na placu budowy suwak dalej ma zastosowanie, bo nie wymaga zasilania.

  62. Tak sie sklada, panie Szyszkiewicz, ze nie mam polskich znakow w mojej klawiaturze, a nie moge jej zainstalowac, bo nie mam uprawnien administratora, zeby grzebac w konfiguracji Win. Nie ja to wymyslilem. Ale czy brak polskich znakow to jest rzeczywiscie wystarczajacy powod, zeby siedziec cicho ?

    Observer,

    zgadzam sie z Toba: w kazdej kwestii gdzies tam lezy zloty srodek. 🙂

    Pozdrowienia,

    Jacosbky

  63. Geralt9, dwapik

    Panowie, chyba kpicie. Nie chce być nieskromny, ale jestem pewien, że należę do najmądrzejszych 5% osób z mojego rocznika, bardzo dobrze znam angielski. Takżę jak Wy, uważam, że Giertych postąpił źle. Ale naprawdę, spróbujcie napisać te 10 czy 11 zadań z matmy roz. w odpowiednim czasie. Nawet nie będziecie mieli czasu na sprawdzenie.

  64. Observer,

    A tak naprawde to chodzi mi nie o to, zeby kazdy byl w stanie rozwiazac problemy i wypowiedziec sie na tematy, ktore wymieniasz w pierwszym akapicie, ale o to, zeby, wystarczajaca ilosc ludzi poczuwajacych sie do elitarnej roli w spoleczenstwie (nie mowie, ze wszyscy) nie robila miny à la Homer Simpson gdy rozmowa schodzi na inny temat niz NHL, NFL, robota czy zarabianie i wydawanie pieniedzy. Te ostatnie tematy sa oczywiscie cynicznie wazne. Chodzi o to, zeby nie byly to tematy jedyne.

    Zreszta…mnie nie przekonasz. Chyba juz sie stalem jakos tak post-modernistyczny (choc nie new age) i lubie wiedziec wiecej niz potrzeba do tego, zeby funkcjonowac na codzien. Przedstaw swoje racje Panu Bendykowi w okienku obok, ktory zdaje sie szukac nowych metod, zeby propagowac i wzbogadzic kulture naukowo-techniczna w nowoczesnym spoleczenstwie. Jesli to robota glupiego, to trzeba mu to powiedziec….

    Pozdrowienia,

    Jacobsky

  65. Stachu,
    tyle sie typkow kreci po blogach, a raczej nietypowych myslicieli, ze warto wiedziec skad oni spadaja. Z kontekstu ani z ich wypowiedzi to nie wynika, a trzeba wiedziec jak z takim gadac, wiec Twoj PS bynajmniej nie wzstrzasnal mna.

    Dodam, ze wlasciwe WYKSZTALCENIE jakie sie oferuje na roznych szczeblach powinno byc zroznicowane. Nie wszyscy po maturze ida na studia, matura juz nie jest ta przedwojenna cezura, sa nim teraz studia wyzsze. Z reszta za jakis czas matura powinna zamierac, albo egzaminy wstepne zniknac. Ale do tego trzeba by zmienic Konstytucje, itd. Chociaz w Europie studia sa bezplatne, w jakims zakresie. I tak wyplywamy na ocean …

    Jeszcze jeden przyklad mnie dreczy. Mam wrazenie, ze na jezyku polskim za malo zwraca sie uwagi na umiejetnosc pisania z mysla o przekazaniu ludziom jakiejs opinii, badz informacji. Ten przedmiot jest za malo nauka uzywania jezyka polskiego w mowie i pismie, a zbytnio literaturoznawstwem. Wystarczyloby moze zrobic kilka porwnan, formalnych albo tresciowych, miedzy okresami – nie ma potrzeba ladowac ludziom calej historii.

    A z ta Orsza i Obertynem to mialem klopot, ale udalo mi sie ustalic na jakim froncie i w ktorym polwieczu odbyly sie te bitwy. Nota bene, jakze malo detali jest w historiografii. Przy tej okazji, na Wikipedii, czyli w niezbyt doglebnym zrodle odnalazlem, ze o bitwie pod Byczyna w 1588-mym tak niewiele wiadomo teraz, a pamietam ze Tadeusz Korzon calkiem dokladnie ja opisal. Moze Polacy nie mieli takiego zapalu do dokumentowania i studiowania wojskowosci, jak na przyklad Filip II hiszpanski i jego elita wosjkowa. Bo w El Escorial pod Madrytem, w slynnej sali bitew, wszystkie ladowe i nawet morskie batalie sa wymalowane na scianach z duzymi szczegolami.
    Pozdrowienia
    T.O.

  66. Jacobsky,
    Pana Bendyka tok myslenia jakos zupelnie mi nie lezy. Moze sie uprzedzilem, ale jest w nim zbyt malo poetyki, praxis i dystansu. Pewnie nie sledze go zbyt dokladnie, ale czy musze???

    Mysle, ze Ty nie calkiej ostro widzisz, kto jest elita tego tu spoleczenstwa. Poczuwanie sie do bycia elita chyba nie wystarcza do tego, aby nia byc. Elita w sensie wieksza niz przecietna mozliwosc wplywania na bieg spolecznych i innych wypadkow. Oczywiscie ta sila wplywania bierze sie z posiadania majatku, jak za dawnych czasow, ale takze z zainteresowan, umiejetnosci przekonywania. Hokej jest sportem narodowym, tezyzna fizyczna jest modna (i dobrze: mens sana in corpore sano). Ale nie jest az tak tragicznie. Chyba wpadles w jakies nieodpowiednie towarzystwo, Jacobsky.

  67. Chyba wpadlem. I dlatego byc moze Quebek v/s reszta Kanady to dwie odrebne czesci calosci (deux solitudes), takze kulturowo. Nie mam w planie przeprowadzki w kazdym razie 🙂

    Nie sadze, zeby siedzenie przed telewizorem i ogladanie sportu wplywalo korzystnie na tak modna tezyzne fizyczna, co innego gadac o NHL, a co innego uganiac sie za krazkiem po lodowisku 🙂

    Jacobsky

  68. Jacobsky, nie zarzekaj sie. A wiesz, ze Toronto ma Opere (coc.ca).
    Przyznaje, Quebec jest dla mnie odrebnym krajem, w Montrealu bylem ze trzy razy – z jednej strony, co za wspaniale zycie, z drugiej, dziura – ale to i tak wiecej niz w jakiejkolwiek innej „metropolii” tego kraju.

    Ale pomysl, gdybys mial godzine jazdy, lub dwie, do jezior pelnych ryb,.. W lecie prowincjonalna sielanka, przez pozostale miesiace „swiatowe zycie”. Co myslisz?

  69. ad 17latek,

    „Panowie, chyba kpicie. Nie chce być nieskromny, ale jestem pewien, że należę do najmądrzejszych 5% osób z mojego rocznika,……….”

    No to mnie już ręce opadają, jeśli najwyższe 5% naszych przyszłych elit intelektualnych nie potrafi czytać z sensem.

    Przeczytaj mój tekst jeszcze raz – ja tą maturę zrobiłem dla zabawy!
    Z wszystkimi szykanami!.
    Sądzę że polski też bym zaliczył na minimum 30% :=)
    Zwłaszcza że „Chłopów” Reymonta przeczytałem z przyjemnością.

  70. Observer,

    Masz racje, ze Montreal jest „dziurawy”, i nie mam opery (tak ladnej jak Wasza), a caly Quebek zalatuje z lekka wiocha.

    Nie mniej Quebec jakis urok w sobie ma, chyba przez to, ze mowi sie tu w innym jezyku niz angielski, a mimo to nie jest to jeszcze Meksyk.

    Kiedys mowiono zartem, ze we Francji jest taka kultura, ze tam nawet prosty chlop na wsi mowi po francusku. Moze Montreal i caly Quebec jawi sie rowniez w ten sposob reszcie kontynentu ?

    Czysta woda i natura znakomicie kompensuje wszelkie braki, nawet w edukacji 🙂

    Pozdrowienia,

    Jacobsky

  71. JACOBSKY. Przepraszam, ale Quebec jest absolutnie do bani. Trzydziesci lat temu bylem tam trzy razy: pierwszy, ostatni i nigdy wiecej. Mialem problem z samochodem. Przez pol godziny pytalem na ulicy gdzie jest jakas stacja napraw i kazdy zapytany odpowiadal po francusku, ze nie mowi po angielsku. Oczywiscie, rozumieli pytanie, ale nie chcieli pomoc widzac amerykanska rejestracje. Kiedy wreszcie kupilem glupi klosz do lampy, stacja servisowa zakladala go CZTERY dni. Niesposob bylo kupic papierosy po dziesiatej wieczorem. Sklepy byly pozamykane w weekend.
    Wszedzie imigranci z najprzerozniejszych krajow nie znajacy angielskiego i niekompetentni. Drozyzna, jak cholera. Przy kazdej okazji probowali podkreslic, ze Kanada jest duzo lepsza od Ameryki. Ciagle do tego nawiazywali. Kompleks na cztery fajery. Na granicy, przy wjezdzie, celnik uczepil sie pieciu wzorow miernikow po $1.50 za sztuke i mimo, ze mialem na to dokumenty, kwestionowal ilosc: ” pozwole ci wwiezc dwa, piec to za duzo” . Potem, razem z kolegami, wyglaszal tyrady polityczne typu: u nich, w Ameryce wszystko tanio, to przywoza do nas, sprzedaja i na nas sie bogaca”. Trzymali mnie tam cztery godziny. Zajrzalem do dwoch polskich restauracji: chwiejace sie krzesla, dania podrabiane pod polskie, ale ohydne, jakas muzyczka i tance, jak w remizie strazackiej. W hotelu, a powiedzieli mi ze to jeden z najlepszych w Montreal, musialem czekac az sprzatna moj pokoj. Siedzialem z walizka na krzeselku, a do sprzatania przyszly TRZY damy, kazda z innego afrykanskiego kraju. Jedna robila lazienke, druga slala poslanie, a trzecia czyscila podlogi. Kiedy jedna pracowala, dwie pozostale gadaly na korytarzu. Trwalo to DWIE godziny. Zadne interwencje u menazera nie pomogly, w koncu powiedzial mi: jak tak ci sie nie podoba, to po co przyjechales do Kanady ? Mial racje.

  72. G.OKON. Przepraszam, ale Polska jest absolutnie do bani. Trzydzieści lat temu tam byłem. Miałem problem z samochodem. Musiałem zmienić koło a klucza do kół nie miałem. Kupiłem w sklepie z narzędziami „dziewiętnastkę” ale za nic nie chciała odkręcić muter mocujących koło, bo okazało się, że dziewiętnastka była nominalnie a w rzeczywistości każdy bok był inny. O celnikach, restauracjach i hotelach wspominać nie będę. Ani o cinkciarzach ani o toaletach…

    Tyle, że od tamtego czasu „trzydzieści lat minęło” . Zmieniłem się ja, zmieniła się Polska. Tylko ten Quebec ciągle taki sam ;-((

  73. -> 17latek
    Szczerze? Te 10-11 zadań z matematyki (korzystając z zamieszczonego wyżej linka). 8 z nich zrobiłam w pamięci. Dla ułatwienia dodam, że maturę zdawałam ponad 10 lat temu. Profil liceum: humanistyczno-artystyczny, maturę zdawałam tylko i wyłącznie z języków, matmę mieliśmy na poziomie hmmm artystycznym, bo nawet human miał trudniej.
    Podesłałam linka mężowi. Mature zdawał wcześniej niż ja, profil mat-fiz. Stwierdził, że bez przygotowania rozszerzony zdaje na 80%. Z biegu. Licząc albo w pamięci, albo dokładnie wiedząc jak należy to policzyć na piśmie.
    A do matury byśmy się przygotowywali. Nie czujemy się geniuszami, nie mamy studiów.
    Rany boskie, jak to ma tak wygladać, to chyba na weekend umawiam się z jakąś telewizją i w ramach protestów pokazowo palę swoja maturę.

  74. G. Okon,

    dobrze, ze to wspomnienia tylko sprzed 30 lat. Gdybys byl 60 lat temu, pewnie narzekalbys na zaprzegi konne trafaiajace sie na ulicach i na konski nawoz lezacy tu i owdzie.

    Absolutnie mieli racje zadajac Ci koncowe pytanie. Nikt nikogo nie zmusza do przyjezdzania do Kanady.

    Nie mniej, na zly hotel mozna trafic wszedzie, nie tylko w Kanadzie.
    Rozumiem, ze gdzie indziej holete sprzataja white male christians (and Americans of course). I oczywiscie robia to w mig, a w kazdym hotelu pachnie konwaliami i nie ma sublokatorow pod meblami. Coz, Ameryka..

    Czy Ty, mieszkajac w PRL-u lat 70-tych chetnie i z uprzejmoscia odpowiedzialbys komus, kto po rosyjsku pyta sie o droge ?

    O ile wiem, nie ma jeszcze na swiecie obowiazku mowienia po angielsku.
    I dodam: NA SZCZESCIE.
    Znajomosc jezykow innych niz „obowiazkowy” ubogaca i pozwala zrozumiec innych.

    W ciagu ostatnich trzydziestu lat troche rzeczy jednak sie zmienilo. Fajki mozna kupic cala dobe, jesli tylko jest gdzie. Sklepy sa zamkniete lacznie tylko przez 3-4 dni w roku, ale jeszcze nie otwarte cala dobe, co – jak rozumiem – trzeba poczytywac za blad.

    Aha, ostrzegam lojalnie: od maja nie wolno palic w restauracjach i barach. Kolejny znak zacofania. Ale Ty i tak sie tu nie wybierasz.

    A moze juz nie palisz ?

    Celnicy sa wszedzie glupkowaci. Rowniez po drugiej stronie „najdluzszej granicy przyjazni”. Szczegolnie teraz, trzydziesci lat pozniej…
    Innymi slowy: poprawilo sie 🙂

    Co maja polskie restauracje i polski folklor polonijny do tego wszystkiego ?
    Widzialem Greenpoint. Not amused….

    A tak na serio, to po co mi to wszystko mowisz ? Przeciez ja tu mieszkam i widze lepiej niz Ty, jakie to jest miejsce. Dobrze, ze Ty miales wiecej szczescia w wyborze swojego ladowiska na emigracji.

    God Bless Any Other Country,

    Jacobsky

css.php