Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

18.07.2006
wtorek

Warszawa – poligon głupoty

18 lipca 2006, wtorek,

Aczkolwiek  nie jestem zwolennikiem Jarosława Kaczyńskiego, przyznaję, że odesłanie Kazimierza Marcinkiewicza do Warszawy było posunięciem bardzo zręcznym. Za jednym zamachem prezes pozbył się niewygodnego premiera i ma dużą szanse wyrwania stolicy z rąk ‘układu’.

Aczkolwiek nie jestem zwolennikiem Kazimierza Marcinkiewicza, to uważam, że nawet on może być dobrym prezydentem miasta, ponieważ w Warszawie narobiono tyle głupstw, że widać je gołym okiem. Wystarczy odrobina  zdrowego rozsądku i niebrania łapówek, żeby miasto odetchnęło.

Podam dwa przykłady, które oglądam codziennie. Dwa kroki od centrum miasta, przy Rondzie im. płka Radosława (dawniej Rondo Babka), tuż obok skrzyżowania dwóch arterii komunikacyjnych – ul. Jana Pawła II i ul. Okopowej – zbudowano gigantyczny mall, czyli centrum handlowe ‘Arkadia’. Z dumą podkreślano, że jest to największe centrum tego typu w Europie. Już w trakcie budowy było widać, że jeżeli nie powstanie tam tunel dla samochodów lub pieszych, albo kładki dla przechodniów, to rondo, co prawda patriotycznie przemianowane, stanie się pomnikiem głupoty i krótkowzroczności. I rzeczywiście! Dzisiaj nawet średnio inteligentny  maturzysta wyciągnięty za uszy przez Romana Giertycha widzi, że Rondo Babka, które było wygodnym węzłem komunikacyjnym w cztery strony świata, z chwilą otwarcia ‘Arkadii’ stało się zmorą  dla pieszych i kierowców. Piesi, którzy tysiącami wysiadają z tramwajów i autobusów, nie mogą przejść przez jezdnię, ponieważ tą płyną tysiące samochodów na godzinę. Kierowcy z kolei klną w żywy kamień, ponieważ rondo, dawniej przejezdne, dziś roi się od nieszczęśliwych przechodniów, którzy z narażeniem życia rzucają się pod koła. A wszystko to było do przewidzenia. 

Przy inwestycji wartej miliardy wystarczyło pomyśleć, i było oczywiste, że konflikt pieszych i pojazdów musi zostać rozwiązany. Dziś pojazdy z wielkim trudem wjeżdżają i zjeżdżają z ronda, a piesi wymuszają na pasach pierwszeństwo przed stłoczonymi i wściekłymi kierowcami. Próbowałem ustalić, kto za to odpowiada. Nie ma takiego. Wiadomo, że prezydentem miasta był obecny prezydent RP, ale może inwestycje zatwierdzał poprzedni układ? Choć z natury nie jestem podejrzliwy, to tym razem nie wykluczam, że ktoś przyjął za to korzyść majątkową. Mam nadzieje, że pp. Ziobro i Marcinkiewicz ustalą kto. Kto w ogóle wpadł na pomysł, żeby takiego molocha zbudować w centrum miasta i nie zapobiec związanym z tym problemom komunikacyjnym?

Przykład drugi. Do Placu Wilsona, dwa kroki od domku, w którym mieszka miłościwie nam panujący Jarosław Kaczyński, dotarło od dawna oczekiwane metro. Powstała najładniejsza stacja kolejki podziemnej. Prawdziwy sukces i wygoda dla setek tysięcy mieszkańców stolicy i okolic. Jednak nikt nie przewidział, że tysiące ludzi będą wsiadać i wysiadać na ulicę Mickiewicza (tę od Jarosława Kaczyńskiego) wchodząc wprost pod koła samochodów. I znów – tworzą się korki, ponieważ nikt nie pomyślał, jak gdybyśmy byli pierwszym miastem na świecie, gdzie zbudowano metro. 

Mało tego, Plac Wilsona i okolice zmieniły się w gigantyczny parking samochodów, pozostawianych na cały dzień przez ludzi, którzy przesiadają się z samochodów do metra. Parkują oni swoje samochody przez cały dzień za darmo, bo żaden mędrzec nie pomyślał o tym, żeby zbudować parkometry. Parking pod kościołem św. Stanisława jest pełen od rana do nocy i stał się parkingiem, podobnie jak małe, zaciszne kiedyś uliczki Żoliborza. A przecież wystarczyło zbudować (płatny!) parking podziemny, o którym się tyle mówiło, albo chociaż postawić parkometry, żeby miasto zarobiło i miało za co budować. Niestety, i tym razem nikt nie pomyślał, bo władze miasta miały inne priorytety. Winnych, oczywiście, nie ma.

Są to sprawy tak banalne, że aż wstyd o tym pisać i  zawracać głowę Szanownym Blogowiczom, zwłaszcza tym spoza Warszawy. Ale wierzcie mi, w Warszawie, obok przykładów gospodarności i dobrego smaku (np. remont Parku im. Żeromskiego) stoją pomniki głupoty. Dlatego sądzę, że nawet prezydent z Gorzowa, jeśli nie będzie myślał tylko o swojej dalszej karierze, może okazać się niezłym prezydentem Warszawy. Lepszym od niektórych poprzedników.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 46

Dodaj komentarz »
  1. Boje się że Marcinkiewicz temu nie sprosta. On potrafi się tylko uśmiechać i powtarzać po trzy razy co wcześniej powiedział.

  2. Panie Danielu,
    Nad kształtem Warszawy stary komuch Oscar Niemeyer niestety nie czuwa. Skoro mowa o powstałych i projektowanych w stolicy ni w pięc ni w dzewięć molochach, to bardziej spektakularnym przykładem idiotyzmu jest Świątynia Opatrzności Bożej. W 1954 roku Leopold Tyrmand ubolewał nad architektoniczno urbanistyczną sowietyzacją podnoszonego ze zgliszcz miasta. Dzisiaj najprawdopodobniej tęskniłby za tamtymi czasy.
    Jesli zaś chodzi o Marcinkiewicza, przed samorządowymi wyborami coś tam on pewnie naprawi, coś otworzy i na coś rzuci kasą. Podjerzewam, że istotnie ma duże szanse zasiadania w ratuszu. Ten głupio usmiechnięty leser jest dla warszawskiego żywiołu wiejskiego i małomasteczkowego lekiem na kompleks prowincjonalnej proweniencji. Mam traumatyczne przeczucie, że cwaniaczek z zapyziałego Gorzowa wydyma bardziej zakorzenionych w stolicy konkurentów.

  3. Obyśmy tylko takie problemy mieli w Gdańsku 😉
    Matecznik PO, siedlisko łże-liberałów to dopiero poligon, od paru dni totalnie zakorkowany. Nawet „nasz” prezydent apele wydaje o pozostawanie w domach

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Nowy prezydent Warszawy może się wykazać, bo w tym mieście jest bardzo dużo do zrobienia. Nie powiniesn skupiać się tylko na otwieraniu kolejnych muzeów, chociaż i te są potrzebne, ale na inwestowaniu w nowoczesną Warszawę pełną zieleni i ścieżek rowerowych, Warszawę, w której cała rodzina mogłaby pójść na mecz piłkarski i nie obawaić się niczego. Miasto, które wie, jak obchodzić się z zabytkami, w którym nie ma tak gigantycznych kroków i które jest przyjazne osobom niepełnosprawnym. Z całego serca życzę tego Marcinkiewiczowi, żeby został drugim Starzynskim, chociaż jak twierdził, zmarły ostatnio, Gomulicki, prezydentem Warszawa powinien być rodowity warszawiak, związany ze stolicą od pokoleń, bo rozumie on charakter i specyfikę tego miasta.
    Pozdrawiam wakacyjnie Pana i Wszystkich Blogowiczów

  6. Nie jestem Warszawiakiem, ale bywam w Stolicy i wydaje mi się, że nie ma ona szczęścia do włodarzy. Warszawa rozwija się chyba poniżej swojego potencjału. Nie ulega wątpliwości, że miasto potrzebuje prezydenta, który sprawi, że Warszawa rozkwitnie.
    Jednocześnie stanowisko prezydenta stolicy jest jednym z najważniejszych w kraju, patrząc zwłaszcza z politycznego punktu widzenia. Jesienne wybory samorządowe zapowiadać się powinny wręcz ekscytująco…
    Niestety, Marcinkiewicz ma dostać prezydenturę Warszawy w nagrodę pocieszenia, za utratę stołka premiera. Sondaże wskazują, że ma on realne szanse na zwycięstwo. Nie będę ukrywał, że jestem zszokowany takim stanem rzeczy. Nie mogę uwierzyć, że Warszawiacy mogliby wybrać sobie na prezydenta faceta, który potrafi jedynie się głupkowato uśmiechać i potulnie wykonywać wszelkie polecenia Kaczyńskiego. Dla mnie Marcinkiewicz to człowiek bez honoru, który wyrządził w czasie swego premierowania Polsce wiele zła. Jeżeli on, lub jakikolwiek inny kandydat PiS wygra wybory w Warszawie, to po raz pierwszy poważnie pomyślę o wyjeżdzie z kraju.

  7. A ja bym chciał zapytać, czy wybierając Kaczyńskiego prezydentem stolicy głosowaliśmy na osobę, czy na partię? bo miałem wrażenie, że na osobę, ale jestem pewien (uwaga — ironia) iż profesor prawa nie wstawiałby swoich kolejnych PiSsowych zauszników na stanowisko komisarza, gdyby nie miał bardzo silnych podstaw prawnych, pozwalających mu traktować Warszawę jak prywatną własność. Prawda?

  8. Mieszkam w Warszawie od 6 roku życia, może nie jestem Warszawianką z urodzenia, ale przez „zasiedzenie” owszem. Jest tylko jedno miasto na świecie, do którego przeprowadziłabym się bez zmrużenia oka (nie powiem jakie:), ale Warszawa jest bliska memu sercu, mimo, iż bardzo wiele rzeczy mi się w niej nie podoba. Takich przykładów, o których pisze pan Passent, jest mnóstwo, poruszanie się po stolicy jest mordęgą a zaparkowanie samochodu graniczy z cudem, brak obwodnicy, metro w powijakach, dziury w ulicach, brak ścieżek rowerowych, brud, góry psiego g… na chodnikach, itd. itp. Warszawie potrzebny jest mądry prezydent, człowiek związany z tym miastem nie tylko przez stołek włodarza, ale taki, który tu mieszka, robi zakupy, chodzi na spacery z dziećmi lub wnukami… tylko taki człowiek będzie czuł potrzebę zmian na lepsze. Pan Marcinkiewicz (którego zresztą nie lubię) nie będzie dobrym prezydentem. Owszem, na pewno zobaczymy go (oby nie!!!!!) na setkach akademii i uroczystości, przy wielu pękniętych rurach i dużych dziurach w jezdni, w szkołach, przedszkolach i żłobkach, posadzi parę drzewek (które padną bez podlewania), osobiście położy parę kamieni węgielnych pod kilka niepotrzebnych nikomu budowli, przeprowadzi parę babć przez ulicę, pierwszy przejedzie przez jedyny wyremontowany wiadukt (który 3 dni potem zostanie rozkopany, bo zapomniano czegoś tam…), obieca mnóstwo rzeczy, tu się pochyli, tu pokłoni, tu uśmiechnie – i większość ludzi stwierdzi, że to taki fajny gość i po prostu jest super… Mam nadzieję, że Warszawiacy nie dadzą się nabrać na wyprostowany uśmiech byłego premiera Obiecankiewicza.

  9. Panie Danielu!
    Znowu się z Panem zgadzam! no chyba będę musiał znaleźć jakiś inny blog, bo to tak nudno ciągle się zgadzać? Gdy zajrzałem jakiś czas temu na ten blog znalazłem złośliwe teksty w pełni zadowolonego z siebie i spełnionego „urzędnika Układu”. A teraz jakieś takie z sensem.
    Warszawa jest specyficzna. Budżet podobno większy od budżetu Estonii. Kaczyński zwalczał Piskorczyków i bał się popełnienia błędów (jakichs afer, korupcji itd.). I faktycznie to mu się udało, przetargi nagle zrobiły się tańsze, zaczęły wygrywać je różne firmy. Zaczęły protestować te przegrane, wszystko się wlokło. Faktycznie afer uniknął (gdyby cos było, wyciągnięto by to w kampanii), ale nadmierna ostrozność, zwłaszcza w drugim etapie spowodowała spowolnienie inwestycyjne. Marcinkiewicz chwaląc poprzednika (np. doskonałe muzeum Powstania Warszawskiego) ma szansę przekonać Warszawiaków, że zdynamizuje inwestycje. Czy mu się to uda? zobaczymy, ale szanse ma duże.

  10. Rozwiązywanie tak „błachych” problemów komunikacyjnych jest mało medialne, a to dla polityka wartość priorytetowa.
    Ale mam nadzieję, że Kazimierz potrafi sie przestawić. Choć wcale nie mam pewności czy uda mu się pozostać w Warszwce po wyborach.

  11. problemy jakie Pan opisał nie są tylko specjalnością Warszawy. Wydaje się że to nasza polska specjalność – taka nonszalancja przy realizacji projektów budowlanych, brak wyobraźni.
    Ale to miłe, że stara się Pan podpowiedzieć coś rządzącym Pana miastem, tak, żeby wsyztskim żyło się wygodniej.

  12. Panie Danielu
    Zgadzam sie, tak kladki jak i parking we wspomnianych przez Pana okolicach sa niezbedne. Z drugiej strony zastanawiam sie nad motoryzacyjna przyszloscia Warszawy, samochodowym orgazmem, ktory na Zachodzie Europy (Ameryka ma swoja specyfike) pomalu zaczyna obywatelom bardziej komplikowac niz ulatwiac zycie, nie mowiac o rujnowaniu nie tylko kieszeni jak i zdrowia (otylosc, astma, rak pluc). Dlatego bardzo podoba mi sie w Warszawie coraz dluzsza siec drog rowerowych. Nie jestem tylko pewna ich funkcji – czy maja to byc sciezki rekreacyjne (w centrum Warszawy nie bardzo widze sens) czy tez maja sie stac, jak np. w Berlinie, czescia systemu komunikacyjnego zachecajaca mieszkancow do przesiadki z auta na rower. W tym drugim przypadku dobrze byloby, gdyby odcinki rowerowe nie byly odcinkami lecz tworzyly siec. Serdeczne pozdrowienia.

  13. W moim kochanym Szczecinie kończący kadencje Prezydent Jurczyk niema na swoim koncie nietrafionych inwestycji !! Po prostu NIC nie zrobił ,wszystko w granicach zapowiedzi ,projekty juz już mialy sie rodzic i w koncu nic .(tylko wymiana tzw. zderzaków czyt. Wiceprezydentow ) Panie Redaktorze ,ma pan racje ,przez taki pryzmat trzeba oglądać dokonania włodarzy i ich współpracowników . Jeśli pan Jurczyk bronił by się ,ze jednak np. budowa Oczyszczalni ,to wynik- po drodze ,za Unijne pieniądze -siłą inercji ,opóżniona jeszcze przez poprzedników . .Duże miasto nie bedzie zanieczyszczać Odry-za kilka lat . Jego następca nie może byc gorszy -niemożliwe . Podziwiam np. Wrocław za usytuowanie takich handlowych inwestycji przy autostradzie A-4.
    Kandydat Marcinkiewicz z pobliskiego Gorzowa , nie da Warszawie przełomu racjonalności – do listopada 2006 -da widowiskowe popisy ze swoim kolega b.rzecznikiem prasowym rządu RP.i … przegra Wybory czego Warszawie z całego serca życzę ..

  14. Nie wiem jak wy, ja na Kaczyńskiego nie głosowałem w żadnych wyborach, ani na prezydenta Polski, ani na prezydenta Warszawy. I nigdy nie uważałem, że Warszawa potrzebuje „szeryfa”, który zaporwadzi tu porządek. Warszawie potrzebny był i potrzebny jest porządny gospodarz, nie strażnik. Dla Marcinkiewicza to łup polityczny, dlatego czarno widzę te rządy. Z pewnością będzie dużo gestów (znamy to z czasów jego premierostwa, znamy też z czasów rządów Lecha Kaczyńskiego w stolicy – chyba wszystkie krajowe telewizje pokazały Żonatego Bliźniaka, jak w zimie z termometrem wsiadł do starego warszawskiego Ikarusa, by sprawdzić, w jakich warunkach podróżują warszawiacy). Mało będzie działań, a zwłaszcza działań sprawnych. Problemem nie jest jednak sama osoba zarządcy, ale też jego podwładni. Problemy opisane przed p. Passenta to tylko kilka z wielu podobnych – powodem ich są nieuwaga, bezmyślność, niekompetencja nie tylko prezydenta, ale całej rzeszy różnych urzędników. Prezydent zmienia się co kilka lat, to urząd silnie polityczny. O wiele ważniejsze jest, by Warszawa zarządzał sztab doświadczonych i kompetentnych pracowników urzędów, wydziałów, referatów itp. Nie jest ważne ich polityczne nadanie – ważne jest, aby byli w stanie bezbłędnie zorganizować przetarg, poprawnie wypełnić wnioski o dofinansowanie czy wybrać najlepsze rozwiązania dla tej wielkiej metropolii. Poziom politycznych decyzji to jedno, poziom urzędniczych wykonań to drugie. Niestety, u nas mieszają się one wciąz, głównie dlatego, że każda wybrana polityczne władza przynosi w teczkach swoich ludzi na stanowiska. I to jest dopiero problem, który trapi stolice o wiele bardziej niż korki.. Ale bądźmy dobrej myśli 🙂

    Ach, i jeszcze jedno. Rondo koło Arkadii – rondo Radosława – nie pochodzi od płk. Radosława, lecz od Zgrupowania Armii Krajowej „Radosław”. Taka wola kombatantów.

  15. Chciałbym sie zgodzić w całej rozciągłości z potem Kota z Cheshire. Czasem ma takie wrażenie że leninowska zasada o tym ze kadry decydują o wszystkim ciagel siedzi w głowach naszych polityków niezależnie od opcji. Przykład z brzegu – teraz jak waża się losy służby cywilnej to głowna osią ataku jest to że za czasów poprzedniej ekipy iluś tam ludzi pozdawało egzaminy i stało się członkami SC. Fakt że stali się członkami SC za czasów SLD w oczach PiS ich dyskwalifkuje ale jednocześnie twierdzą że teraz bedzie lepiej bo ludzie PiS z samorządów zasilą następczynie SC. Logika tej argumentacji jest porażająca ale oni bez zenady głosza tego typu argumenty.

    Zeby choć ci ich „fachowcy” byli jacyś genialni… Ale mamy laboratorium gdzie się ci ich „fachowcy” sprawdzają – kancelaria prezydenta to w 90% ludzie z samorzadu warszawskiego i „wszyscy” mówią (nawet tacy lojalni Pisowi dzienikarze jak Janke czy Zaremba) ze brak kompetencji do czegokolwiek jest ich znakiem rozpoznawczym. A teraz to niby kolejne szeregii schowane do tej pory za panią Jakubiak czy eks min Urbańskim mają stanowić podstawę administracji.

    Zresztą dobrym przykładem marności samorządówców z warszawy jest zmiana nazwy ronda babka na „radosława”. W cywilizowanych krajach jak ktoś chce uczcić jakąś historyczną okazję czy osobę to buduje nowe rondo, nową dzielnicę, nowy most itd a u nas bierze się starą dobrze znaną warszawiakom nazwę i zmienia się na nową aby zyskać poklask tego czy innego środowiska. Bo tak prościej bo tak łatwiej.

  16. Trudno się nie zgodzić z prezentowanymi tu opiniami. Na marginesie dziękuję Waldemarowi za słowa uznania pod adresem Wrocławia, w którym mieszkam 🙂 Wrocław jest przykładem tego, że dążenie do celu ponad partyjnymi podziałami, przynosi efekty. Po kadencji p. Zdrojewskiego nastał czas p. Dutkiewicza, który kontynuuje to, co poprzednicy rozpoczęli. Miasto niesamowicie się rozwija i chociaż teraz narzekamy na rozkopane ulice, to wkrótce będziemy korzystać z dobrych rozwiązań komunikacyjnych 😉 Mam wrażenie, że rządzący Warszawą nie mają pomysłu na miasto, na jego zagospodarowanie i przyciągnięcie zarówno turystów jak i inwestorów. W centrum powstają drapacze chmur, które nijak komponują się ze starymi kamienicami. A może – wzorem np. Paryża czy Madrytu – można by wydzielić stworzyć osobną dzielnicę z nowoczesnymi biurowcami?
    Oby p. Marcinkiewicz spełnił się w roli prezydenta miasta i stworzył przyjazny klimat zarówno dla mieszkanców, inwestorów jak i turystów.

  17. Wpisujcie miasta, które są za przeniesiem stolicy gdzieś indziej.

  18. Fraglesi ja zasuwam rowerkiem do pracy, ale co będzie zimą 🙂 ? Z drugiej strony remontowany odcinek był po prostu straszny. Reprezentacyjne centrum miasta z dziurami, na których można stracić koła. Wątpliwości budzą warunki jakie wynegocjawał z miastem wykonawca robót, żeby zamknąć całe 3 pasy w jedną stronę na tak długi okres czasu? Ktoś za to beknie 😉

  19. Też sporo słyszałam o sprawnym zarządzaniu Wrocławiem i o jego rozkwicie. Zazdrośnie myślałam sobie, dlaczego Warszawie nie może się trafić dobry gospodarz. Ale to chyba jest zbyt polityczna funkcja i wydaje mi się, że nasze szanse na prezydenta z głową są zerowe. Wystarczy poczytać jakie wydarzenia z odpowiednią pompą będą podpinane pod „sukcesy” Marcinkiewicza. Tylko warszawiacy na Boga, czy naprawdę jesteśmy tacy durni i pozwolimy mu wygrać ?

  20. Ilekroc odwiedzam moje rodzinne miasto to widze, ze jest ono meczenskie nie dlatego, ze bylo opiewane w ten sposob przez poetow, ale dlatego, ze zostalo ono skutecznie zakorkowane i zaduszone przez samochody. Moja bratowa, kiedys w wydziale urbanistyki Ursynowa, opowiadala mi o homeryckich bojach i o rodzielaniu koszul z okrzykiem „nie !” za strony roznych grup i poszczegolnych osob, kiedy starano sie wytyczyc korytarz dla autostrady opasujacej Warszawe od poludnia, a ktora to autostrada mogla by z powodzeniem rozladowac ruch kolowy idacy przez Warszawe.

    Taka okreznica to nie tylko rozwiazanie ekonomiczne. To rowniez arteria o znaczeniu ekonomicznym, bo wzdluz niej z reguly rozbudowuje sie siec uslug, pojawiaja sie firmy, duze hurtownie itp, a wiec i miejsca pracy, ktorych chyba nadal brakuje w Polsce. Sa to rzeczy przeciez nie nowe.
    Dodatkowo, wzmorzone zanieczyszczenie powietrza w miescie spowodowane jego permanentnym zakorkowaniem oznacza smog, wzrost zachorowan zwiazanych z ukladem oddechowym i ukladem krazenia, no i stres oraz idace wraz z nim konsekwencje.

    Nie wiem, czy prezydent Warszawy ma cos do powiedzenia w kwestii budowy obwodnicy warszawskiej, ale jesli tak, to jest to moim zdaniem jedna z wazniejszych spraw do zalatwienia w miescie.

    Widziane z daleka,

    Jacobsky

  21. a w Gdyni nie budują ścieżek rowerowych. tyle remontów dróg mamy… i przy żadnej nie „rozwijają się” ścieżki rowerowe. to jedyna chyba rzecz, w której Gdynia ustępuje Gdańskowi, gdzie ścieżki są dodawane obligatoryjnie i widać, że są zbożną idee fixe miejskich planistów.

    w Warszawie, z punktu widzenia przybysza-na-jeden-dzień, to chciałbym zlikwidowania bud na placu Defilad i żeby udało się obudować „Pekin” kamienicami.

    się kłaniam
    Arek

  22. Co do ronda Babka i jego nowej nazwy – proponuje kompromis nomenklaturowy: Rondo babki Radosława?

  23. W dzisiejszym traktacie o glupocie padaja trzy nazwiska: Jarosław Kaczyński, Kazimierz Marcinkiewicz, Zbigniew Ziobro (nie liczac oczywiscie nazwisk historycznych postaci). Nie zostalo natomiast wyjasnione do konca jak owe trzy nazwiska maja sie do wyzej wzmiankowanej glupoty. Czy droga asocjacji czytelnik ma sobie wydedukowac, ze chodzi o glupote trzech wzmiankowanych panow, czy tez przytoczenie ich nazwisk bylo dzielem czystego przypadku?

  24. Michal B,

    moj ojciec, zeby na stare lata przyswoic sobie nowe nazwy ulic uzywal podobnych hybryd nazewniczych:

    Wery Kostrzewy, przemianowana na Bitwy Warszawskiej = Wery Warszawskiej

    Marchlewskiego, przemianowana an Jana Pawla II = Jana Pawla Marchlewskiego

    Nie musze dodawac, ze tym ostatnim nie zyskal wiele sympatii.

    Ale przynajmniej nie bladzil po miescie 🙂

    J.

  25. Przepraszam Romana Giertycha za pominiecie jego nazwiska w pytaniu skierowanym wczesniej do Daniela Passenta, autora dzisiejszego tekstu o glupocie. Oczywiscie stalo sie to przez zwykle niedopatrzenie. A zatem cztery nazwiska. I ponawiam pytanie: Przypadek czy premedytacja?

  26. Masz, Julio, rację – roboty nie są niczym złym, w końcu są po to, żeby drogi były lepsze. Gorzej, kiedy roboty mają pół roku obsuwy, bo ktoś zapomniał załatwić jakieś pozwolenie albo w przetargu wybrano nierobów tudzież partaczy, po których trzeba poprawiać. A to niestety zdarza się w stolicy zbyt często.

    Jeśli idzie o Rondo „Radosława”, to tam nawet specjalnej okazji nie było – po prostu grupa kombatantów wystąpiła o zmianę nazwy, bo „oni kiedyś walczyli tam niedaleko” (swoją drogą to dość ciekawa sprawa – oficjalnie rondo nosi nazwę Zgrupowania AK „Radosław”, ale już przystanki nazywają się Rondo „Radosława”). Podobnie było z hetmanem Chodkiewiczem, którego pozbawiono ulicy, bo ktoś sobie nagle przypomniał, że ta ulica kiedyś nazywała się Św. Andrzeja Boboli i trzeba tę nazwę natychmiast przywrócić. Chodkiewicz dostał małą osiedlową uliczkę na uboczu (jakby to ona nie mogła nosić miana Boboli. Jakiś czas temu był pomysł pozbawienia ulicy Karola Modzelewskiego, by był ministrem w PRL. Teraz niedawno radny z PiSu zaproponował, by część Marszałkowskiej przemianować na Kościuszki i Pułaskiego, choć ulica Kościuszki już jest – w Ursusie.

    A dzielnicy z biurowcami nie ma i nie będzie. Od początku lat 90tych panowała w tej kwestii wolna amerykanka – która dzielnica przyciągnie inwestorów, ta będzie miała drapacze. A że, jak to śpiewał częstochowianin Staszczyk, „Hitler i Stalin zrobili, co swoje”, miasto ma taki, a nie inny układ urbanistyczny, pełen pomieszanych stylów i epok oraz wolnych przestrzeni rozrzuconych po całym centrum, więc pokusa budowania gdzie popadnie i jak popadnie, byleby zarobić, jest aż za wielka.

  27. Jacobsky, lebski jestes facet.
    Kiedys natknalem sie na liczbe miliardow, zlotych albo euro, ile moglaby polska gospodarka zyskac w produkcji, w dochodzie netto, a przez to w placach i tzw. materialnym dobrobycie, gdyby infrastruktura transportowa byla w kraju lepiej rozwinieta. Liczba szacunek – drobne kilka miliardow rocznie. Przeciez globalizację ekonomiczną nakreca tani transport.

    Zastanawia mnie, ze Polki i Polacy chca zyc dostatniej, lzej, normalniej. Domagaja sie od politykow, aby to sprawili, a nie wyglupiali sie. Ale jakzez ma sie ten cud dokonac?

    Oczywiscie wiele sie zmienilo w Warszawie, w kazdym miescie przez ostatnie lata. Ale budowa metra jest o wiele za powolna. Teraz kazde spore, liczace sie miasto ma rozbudowana siec metra, albo jakiejs szybkiej kolejki miejskiej. Nawet Walencja ma, okazuje sie niespodziewanie, a jest to raptem 800 tys mieszkancow. A przeciez Warszawa moglaby (byla) stac sie centrum handlu, uslug, regionalnym wezlem interesow i podrozy, przesiadek do Wilna i Lwowa, Bratyslawy i Moskwy. Gdzie jest pomysl na lotnisko, jak ma wygladac „financial district”, inne centra rozwoju? Czy ktos o tym mysli, czy ktos domaga sie od politykow takiego myslenia. Nie, przewazaja drobne sprawy dorazne, zadawnione spory, mialkie konflikty. Czy gornicy zamiast dlubac w ziemi przewaznie na deficycie, nie mogliby ruszyc na budowy infrastruktury, kolei miejskich w innych polskich aglomeracjach? Czy Polska przez 3 miesiace roku nie moglaby byc podbita przez turystow z calej Europy? Z demonstracjami szarz husarskich, inscenizacjami bitwy warszawskiej, slowem roznego rodzaju uslug, bo w uslugach jest interes. W tym w uslugach transportowych, czystych, sprawnych, tanich.

    Ale to jest niemozliwe. Dlaczego?

  28. To nie ma większego znaczenia, czy „Radosław” był pułkiem czy pułkownikiem. I tak już za niedługo przemianują go na „Jarosława”. I powiedzą, że oszczędzają w ten sposób nasze pieniądze, bo nie wymieniają całych naklejek na przystankach, a tylko przeklinają 😉 pierwsze trzy litery.

  29. Telegraphic Observer,

    zyjac w Montrealu wiele mozna sie nauczyc, w tym rowniez o tym, jak NIE nalezy gospodarowac miastem. A przeciez tu polityka miejska ma sie nijak do polityki federalnej czy tej na poziomie prowincji. Inne partie, a wiec walka polityczna z wyzszych szczebli nie przenosi sie do rad miejskich. Inne sa linie podzialow, inny „uklad”, wiec teoretycznie powinno byc lepiej. Tymczsem samorzad lokalny to chyba jeszcze gorszy grajdolek i – jak pisze Pan Passent – rowniez i tu ogromny poligon glupoty, na ktorym manewry trwaja na okraglo.

    Jacobsky

  30. Ten tekst-poligon głupoty-opisuje,przypomina zjawisko rozmijania się teorii z praktyką.Jest też odniesieniem się do większości wpisów do tekstu”wujek Roman”Lubimy szczególnie wypowiadać się w sprawach na które nie mamy wpływu.Chyba już w latach 30-tych pisał o tym MW.Urywając koło w dziurawej drodze przywołujemy Prezydenta.A dlaczego są te dziury,dlaczego są koleiny,dlaczego jeżeli już ta dziura jest załatana,to łata wystaje dwa cm nad poziom.Kto te prace przyjmuje,zatwierdza do wypłaty.Może ktoś z nas,pomiędzy jednym a drugim wpisem do blogu-o przepraszam-podczas dyskusji na tematy o naprawie Państwa.Pozdrowienia dla Redaktora.

  31. Warszawa jest i nadal będzie miastem z największym potencjałem, choćby dlatego, ze jest stolicą .Według specjalistów w rankingu infrastruktury drogowej i sieci hoteli zajmujemy sławetne drugie miejsce od końca. Pierwsze od końca zajęła siostra z demoludów -Tirana.
    Będzie miał co robić nowy prezydent o ile ważniejsi politycy nie przeszkodzą mu porozumieć się z Radą. Wyniki na pewno nie pokryją się z tymi z Sejmu i prawdopodobny jest wariant Marcinkiewicz i mniejszość Pisowska w Radzie Miasta, bez LPR i Samoobrony. Wszystko jednak przed nami .Lech Kaczyński krzyczał o piskorczykach , ale bez rozgłosu dogadał się z wieloma z nich w Radzie.

    Problem Warszawy to jasno sprecyzowane priorytety i cały zastęp sprawnych urzędników do ich wykonania. Każdy kto miał styczność z publicznymi przetargami wie, że nie należy brać wykonawcy najtańszego, bo najczęściej to partacz. Tak było i w przypadku wiaduktu przy galerii Mokotów. Prezydent mógł tego nie wiedzieć, ale jego doradcy mieli obowiązek mu to uświadomić. Kto jest wiec winny prezydent czy jego otoczenia ? Podobnie w przypadku ronda „babki Radosława” 🙂

    Ironią losu Warszawa doświadczyła ostatnio prezydenta z wizją , realizującego inwestycje, ale do którego łapek przyklejało się coraz więcej brudu i to również kryminalnego( do dziś niczego nie udowodniono) oraz prezydenta uczciwego, pierwszoligowego polityka, ale koniunkturalistę traktujący stolice jako trampolinę od Pałacu. Przez to stanęły inwestycje.
    Na szczęście chyba nie trzeba wybierać miedzy skutecznym, ale podejrzanym a nieskutecznym ale uczciwym. Warszawiacy nie kupią w trakcie tej kadencji ani matactwa ani fuszerki.

    Co do nowego lotniska jest kilka pomysłów np.Sochaczew okolice Skierniewic, ale niektóre maja polityczna wadę -właścicieli ( to tereny należące a to do Kulczyka i Jagielskiego a to do byłego senatora PSL Komorowskiego) Najlepszym rozwiązaniem zdaje się być Baranów, miejscowość pominięta przez planistów a zgłoszona do konkursu przez jej…mieszkańca. To też daje miarę fachowości urzędników zarówno w Wawie i Baranowie Niedaleko Baranowa pędzić bowiem ma autostrada, kilka kilometrów jest dawne połączenie kolejowe, teren jest bezleśny, plaski jak stół no i nie ma politycznych min.

    Co do muzeum Powstania Warszawskiego to proponuje przestać traktować je jako fetysz. Wybudowanie go to niewątpliwe osiągnięcie prezydenta Kaczyńskiego, ale zbudowanie muzeum jest akurat inwestycją najłatwiejszą

  32. No, Panie Danielu, ale o Sopocie, gdzie Pan czasem gości z róznymi gwiazdami życia publicznego, chyba nie można tyle „dobrego” powiedziec co o Warszawie?

  33. Gdy pomyślę, że mam jechać samochodem do Warszawy to skóra mi cierpnie. Wjazd od Janek trasą Katowicką. Kolieiny, korki, paskudne domki obok jezdni. Odnoszę wrażenie, że Warszawa to rozjechane miasto. Teraz gdy oddano nowy most jest troszkę lżej, mniej ciężarówek z większej odległości widać tablice kierunkowe. Moi rodzice pochodzą z Warszawy, mama zawsze z sentymentem tam jedzie, ale gdy już tam jest chce jak najszybciej wracać do miasta z którego widać Sudety. Podziwiam Warszawiaków i wspólczuje im. To koszmar mieszkać w takim mieście.
    pozdrawiam serdecznie
    szczęsliwy prowincjusz

  34. Pociag z Paryza do Moskwy jak i pociag z Moskwy do Paryza zatrzymaly sie w Warszawie. Pasazerowie obu byli pewni, ze sa juz na miejscu. Taki tam stary dowcip. Pozdrowienia.

    Galopujacy Major: rondo babki Radoslawa na cale zycie zapamietam a Jacobskiemu (wlasciwie Jacobskim) dziekuje za chwytliwe pomysly, moze nareszcie nie bede czuc sie w czasie warszawskich wizyt jak dinozaur.

  35. Piasłem już w jednym z komentarzy, iż dla mnie popularność Marcinkiewicza to efekt zabiegów i sztuczek fachowców od PR-u. Cała jego ekipa trafi teraz do Ratusza i będzie kontynuować pracę nad wizerunkiem byłego premiera. Jeśli Warszawiacy dadzą się uwieść tak jak polskie społeczeństwo to rzeczywiście Warszawa będzie miała prezydenta z Gorzowa.

  36. Poligonem głupoty jest to, że taki propagandzista stanu wojennego jak Pan pisze w wolnej Polsce.
    A może tak łaskawie spuści Pan na siebie zasłonę milczenia i wreszcie dołączy do zastępu zapomnianych sługusów PZPR?

  37. do mir,

    też żyjesz w wolnej Polsce, więc nie musisz czytać tego bloga, Polityki itd,. itp. Przejdź na stronę np. PiS-u, LPR-u, tam pewnie piszą sami piewcy IV RP. I chyba nie uświadczysz żadnego sługusa PZPR. Pa pa
    I dla lepszego samopoczucia włącz RM

  38. Nie odrzucałbym kandydatury Kazimierza Marcinkiewicza
    w jesiennych wyborach prezydenta miasta
    z powodu jego „niewarszawskiego” pochodzenia.
    Podeprę swój pogląd przykładem z historii.
    Mamy w centrum W-wy Plac im. Sokratesa Starynkiewicza.
    Twórca stołecznej kanalizacji, z Filtrami na czele,
    twórca pierwszego prawdziwego urzędu podatkowego,
    urodził się nie tylko nia na ziemi polskiej,
    ale po polsku nie mówił
    Słusznie poświęcono plac w centralnej części miasta
    człowiekowi reprezentującemu zaborcę,
    rosyjskiemu generałowi.
    Czasem taki obcy dobry organizator
    wiele dobrego po sobie zostawi,
    więcej, niż autentyczny warszawiak z dziada pradziada,
    mało jednak kompetentny.

  39. Kocie z Cheshire, z całym szacunkiem, ale Warszawa, przynajmniej przez porównanie, to nie jest wielka metropolia. nawet europejska, nie mówiąc o świecie. Ponieważ to stolica i wizytówka naszego kraju, więc z bólem serca musze napisać, że przez porównanie właśnie Warszawa jest zapyziałą dziurą. Z całym szacunkiem. To powinno się zmienić. Warszawa, tak samo jak tyle innych miast w Polsce potrzebuje obwodnicy. Warszawa, tak samo jak tyle innych miast w Polsce, potrzebuje ścieżek rowerowych będących trasami komunikacyjnymi. Warszawa potrzebuje metra – co to za metrpolia we współczesnej Europie bez metra? Warszawa, tak jak wciąż wiele miast w Polsce potrzebuje sprawnego transportu lotniczego.

    Ale nade wszystko, ten kraj potrzebuje dróg budowanych tak, by nie rozlatywały się góra po 2 latach eksploatacji. I TO jest skandal, smród po same niebiosa. Jak to jest możliwe, że firmy, które budują za granicą autostrady sprawujące się poprawnie przy bardzo trudnych warunkach klimatycznych, nie potrafią zbudować w Polsce porzadnych dróg. Kto odpowiada za wyznaczenie warunków technicznych dla budowy dróg? Kto odbiera budowlane buble od wykonawców? Kto dba o interes firm wykonujących nie kończące się remonty? No kto? Może tym by się pan Ziobro zainteresował, zamiast szukać zagranicznych pismaków-satyryków?

  40. nawiązując do wypowiedzi „Mariuszko”

    – przed wojną, w 1934 r.. do Gdyni „zesłano, aby się wykończył” (jak sam wspominał) Franciszka Sokoła, mianując go na stanowisko Komisarza Rządu. I tenże człowiek pchnął Gdynię na tory świetności: zreorganizował władzę, poprawił zarządzanie miastem, inwestycje w infrastrukturę itd.
    takie odstawienia na boczny tor do samorządu maja tradycję i czasem się udają wybornie (vide Sokół). życzę Warszawie żeby się jej udało.

  41. Byc może 9 miesięcy to za mało czasu na dokonanie wielkich rzeczy , ale wystarczajaco dużo zeby przekonać się , co sobą reprezentuje i czego można się spodziewać po K.Marcinkiewiczu. Były premier nadaje się do przecinania różnych wstęg ( ale tylko w obecności mediów) i do „spontanicznych” spotkań z mieszkańcami , ale na pewno nie do podejmowania samodzielnych , mądrych decyzji ( dymisja Z.Gilowskiej).
    Jeżeli głosami większości warszawiaków zostanie prezydentem , już nikt nie bedzie mógł później powiedzieć , że dużo obiecywał i ładnie mówił , a niewiele zrobił. Osobiście nie wierzę , że K.Marcinkiewicz wygra w Warszawie , on ma szansę na sukces jedynie w Gorzowie , dokąd prędzej , czy później i tak wróci , gdyż tam jest jego miejsce…

  42. Swietny pomysl pan Jacobskiego seniora z nazwami ulic – bede musiala wykorzystac podczas nastepnej wizyty w Warszawie! Chociaz wyroslam w Warszawie przez ciagle zmiany nazw ulic ciezko jest mi czytac nawet Gazete Wyborcza i warszawskie nowinki poniewaz nie moge zupelnie skojarzyc gdzie i co. Chodzic tez trudno bo pierwszenstwo na chodnikach maja samochody!! Moze Sw. Pan Marcinkiewicz to zmieni ????
    Ciekawa jestem czy w innych miastach post-komunistycznej Europy, np. w Pradze i w Budapeszcie tez bylo tylko zmian nazw ulic i placow??? I czy wiekszosc tych zmian wraca do Warszawy przedwojennej czy tylko do bardziej bogobojnej???
    Ewa
    P.S. Do Pana Jocobskiego: szukam dobrej polskiej restauracji i sklepu w Montrealu (bylam juz u Stasia)

  43. „Mir” to byla chyba taka stacja kosmiczna, „sdjelana b CCCP”.
    Pasuje jak ulal do stylu wypowiedzi…

  44. Pani Ewo M.,

    dobra restauracja polska w Montrealu ?
    Jesli byla Pani u Stasia, to byla juz Pani w najlepszej. Niestety…

    Jest jeszcze jedna, Mazurka, na 50 (?), Price Arthur Strasse. Moim zdaniem nie warta zachodu.

    Montreal to zaledwie ok. 35 tys Polanskich, a wiec dwie polskie knajpy z powodzeniem wystarcza. Niestety, to nie to samo, co Chicago czy Toronto..

    Lepiej juz pojsc na smoke meat do Schwartza na St-Laurent. Taki lokalny landmark. Schwartz tez swojak, tyle ze inaczej.

    Zreszta, najlepsze pierogi to te domowe 🙂

    Jacobsky

  45. Kochani Przyjaciele w Blogu: próżna nasza dyskusja na temat prezydentury Marcinkiewicza w Warszawie. Oto piękny blondyn poseł Wierzejski ujawnił elektryzujący fakt, cytuję:
    „Według wypowiedzi posła LPR dla radia TOK FM Marcinkiewicz
    nie spełnia jednego z warunków koniecznych, które określa ustawa
    samorządowa, a mianowicie 12-miesięcznego okresu zameldowania w
    Warszawie. Dotychczas były premier według informacji Wierzejskiego
    był zameldowany w Gorzowie.”
    źródło:
    http://wiadomosci.o2.pl/?s=257&t=249404

  46. Ekspert z SLD twierdzi jednak, że wymóg meldunku w danym mieście dotyczy tylko kandydatów na radnych.

  47. To obowiazek meldunkowy nie zostal jeszcze zniesiony ?

    O tempora…

css.php