Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

20.07.2006
czwartek

Dwaj premierzy, albo dociskanie Buzka

20 lipca 2006, czwartek,

Jerzy Buzek gościem Salonu „Polityki” w Sopocie

Kiedy premier Kaczyński wygłaszał expose, ja frunąłem  na wysokości 6 tys. metrów samolotem PLL LOT do Gdańska, znacznie opóźnionym, prawdopodobnie z powodu snieżycy. Kiedy wylądowaliśmy na lotnisku im. Lecha Wałęsy, było już po expose. Jak tylko dotarłem  do Salonu „Polityki” w Sopocie, na miejscu zastałem Gościa Salonu, (byłego) premiera Jerzego Buzka, a także prezydenta Sopotu, Jacka Karnowskiego (z uroczą małżonka, nauczycielką matematyki, acz matematyka nigdy dla mnie uroczą nie była), Stefana Mellera, który zaszczycił nasz Salon, panią Teresą Kamińską – byłą szefową doradców prof. Buzka, i kilka innych osobistości, których nie będę wymieniał, bo ich grono stale rosło i ostatecznie sięgnęło 200 osób.  Premier Buzek był niepocieszony, że kiedy ustalaliśmy termin spotkania na 19 lipca, nie mogliśmy przewidzieć, iż będzie to dzień expose. „Sądziłem, że będziemy dyskutowali o Fauście i o  Heglu, będziemy szybować w sferze ducha, a tu masz ci babo placek – od expose nie uciekniemy”, mówił.

Siłą rzeczy rozmowa zeszła na expose. – Jak było? – spytałem tych, którzy w tym czasie byli na ziemi i oglądali premiera JK na żywo. Oto ich reakcje: Expose nie było wojownicze, było zaskakująco spokojne, umiarkowane, optymistyczne (to szczególnie akcentował JB), nowy premier ani razu nie wspomniał IV RP, ani łże-elit. Expose było łagodne, opływowe, bez kantów, skierowane w przyszłość. „Być może była to wersja eksportowa, czyli soft, natomiast wersję krajową, hard, poznamy za kilka tygodni, lub w ogóle jej nie usłyszymy i poznamy ją po czynach”. Prof. Buzek kilkakrotnie podkreślał, że JK dostrzegł atuty, jakimi dysponuje Polska – wykształcona siła robocza, mocna złotówka, członkowstwo Unii Europejskiej i płynące stamtąd ogromne środki pomocowe („Drugi plan Marshalla” – mówi JB), a także członkostwo w NATO i płynące stąd poczucie bezpieczeństwa.

„To pośrednia forma uznania dorobku III RP”, mówił, wszak członkostwo w Unii było negocjowane przez kilka rządów i podczas tych negocjacji zachowano godną uznania ciągłość polskiego stanowiska, nikt nikogo nie dezawuował, Jan Kułakowski, Jacek Saryusz Wolski, negocjatorzy ekipy Cimoszewicza i Millera – wszyscy oni mają w tym swój udział, mimo dzielących ich różnic. Także złotówka – wizytówka naszej gospodarki – jest silna nie od wczoraj, Polska pracowała na to przez lata. Buzek kładł nacisk na ciągłość, przypomniał, że jego rząd kontynuował reformę służby zdrowia, zapoczątkowaną przez rząd poprzedni (Cimoszewicza), a zaniechaną przez rządy następne, podobnie jak reformę systemu edukacji.

Dzięki ciągłości mieliśmy ogromne sukcesy w polityce zagranicznej – mówił Buzek i ubolewał,  że obecnie z powodu niezrozumiałego kompleksu niższości zaczęliśmy zmierzać ku izolacji. Nie było nas w Weimarze, nasz punkt widzenia nie był słyszany w Petersburgu, nie ma jasności, czy jesteśmy aktywni w przygotowaniach szczytu UE–Rosja jesienią br. Jerzy Buzek żadnej nagonki na Polskę nie widzi, a gdy jeden z uczestników spotkania zaczął go dociskać, pytając co myśli o rezolucji Parlamentu Europejskiego krytykującej m.in. nasz kraj za wzrost ksenofobii, homofobii i inne grzechy, JB powiedział: „Wszyscy polscy eurodeputowani pracowali na rzecz złagodzenia tej uchwały, a potem kto jak głosował to inna sprawa.” Dociskany dalej, JB powiedział „między nami – Polakami”: „Była zakazana parada równości? – Była. Trzeba to było zmienić? – Trzeba było. Dostarczyliśmy pretekstu? – Dostarczyliśmy.”

Jerzy Buzek, aczkolwiek nie jest entuzjastą władzy PiS, odebrał expose z optymizmem, jako uznanie ogromnych problemów, jakie stoją przed Polską (emigracja, bezrobocie, bezpieczeństwo energetyczne), uznanie, że JK zstąpił na ziemię. Jedna z obecnych pań była pod wrażeniem talentów oratorskich JK, który całe expose wygłosił z głowy. „Być może dlatego nie wspomniał ani słowem o Niemczech – wtrącił ktoś z obecnych. – To wprost niewiarygodne, żeby polski premier w oficjalnym expose nie wymówił słowa „Niemcy”, którzy do niedawna byli naszym najważniejszym partnerem w Europie, są naszym partnerem gospodarczym nr 1, torowali nam drogę do Unii, a przy niedawnym kryzysie budżetowym pani kanclerz Merkel „z własnej torebki” dorzuciła sto milionów euro na rozwój naszej Ściany Wschodniej. „Byłbyż to znak, że nie umiemy być wdzięczni, że uważamy, iż wszystko nam się należy, bo jesteśmy pawiem narodów?” – pytał ktoś mniej zauroczony expose.

Kiedy były premier z satysfakcją odnotowywał zmianę tonu   obecnego premiera, zapytałem prof. Buzka, czy przyjąłby stanowisko premiera, gdyby bracia K. – prezydent i prezes największego ugrupowania – mu je zaoferowali? „Od dzieciństwa marzyłem, żeby być posłem na Sejm w wolnej Polsce, a już o tym, że będę deputowanym do Parlamentu Europejskiego nawet nie śniłem, mam tam jeszcze wiele do zrobienia” – odpowiedział dyplomatycznie prof. Buzek. Nie na darmo ktoś uznał go za „najbardziej poczciwego premiera”, jakiego mieliśmy.

W expose nowego premiera brakowało mu akcentu na Polskę obywatelską i samorządną. Słowo „samorząd” w ogóle się nie pojawiło, a przecież Polska samorządna to było jedno z naczelnych haseł „Solidarności”, mówił.

Gość Salonu „Polityki” starał się nie mówić o „liście 8” (na Sali był jeden z jego sygnatariuszy), o wywiadzie Lecha Wałęsy dla „Spiegla” i o artykułe Bronisława Geremka w „Die Welt”. Publiczność nie dawała jednak za wygraną i dociskała byłego premiera, pytając co myśli o krytykowaniu Polski za granicą, zamiast prania brudów w kraju. Przyciśnięty do muru, Jerzy Buzek powiedział: TREŚĆ listu byłych ministrów, których wszystkich bez wyjątku uznał za mężów stanu, w pełni podziela. Natomiast FORMĘ jego upublicznienia uważa za niefortunną, gdyż należało wpierw udać się do prezydenta. Zaś REAKCJĘ Lecha Kaczyńskiego na list określił jako „niedopuszczalną”. Na pytanie, co by było, gdyby prezydent przyjął sygnatariuszy listu, a wszystko zostałoby po staremu, zamiecione pod dywan, JB odpowiedział: „Wtedy byli ministrowie mogliby opublikować swój list i byliby bezbłędni.”
 
Jerzy Buzek okazał się bezbłędnym gościem Salonu – mimo wspaniałej pogody i wielu atrakcji, jakie oferuje Sopot,  zgromadził pełną salę słuchaczy, a pytaniom i komentarzom nie było końca.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 95

Dodaj komentarz »
  1. I wyszlo na to, ze ja przekazalem Blogowiczom, co mial do powiedzenia na temat expose premiera The New York Times, Daniel Passent zas przekazal co mial na ten sam temat do powiedzienia Jerzy Buzek.

    Moze w nastepnym odcinku dowiemy sie, co o tym wszystkim mysli sam Gospodarz.

  2. Czyż błędnym jest moje wrażenie, iż ministrowie od „Listu 8” starali się najpierw o audiencję u prezydenta, ale nie było im dane?

  3. Bardzo zrecznie napisana relacja. Milo jest zapoznac sie opiniami innych.
    Widac w przytoczonych opiniach roznice miedzy prawica a centro-prawica.
    Czy ekipa Buzka stanowi rowniez jeden z elementow „ukladu” w pojeciu obecnego rzadu ? Jesli tak, to wtedy kilka wspomnianych przez zaproszego goscia kwestii nabiera wyrazniejszych konturow.

    Bardzo ciekawe sa analiza i przytoczony przez prof. Buzka tryb postepowania, jaki jego zdaniem powinni zastosowac autorzy slawetnego listu przed jego publikacja. Mimo, ze bylem i jestem innego zdania, rzecz warta zastanowienia.

    Jacobsky

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. nie jestem pewien, ale gdzieś (pewnie w GW) czytałem, że ministrowie prosili prezydenta o spotkanie przed wysłaniem listu, ten jednak nie znalazł dla nich czasu. w takiej sytuacji obrażanie się prezydenta na ministrów wychodzi jeszcze gorzej…

  6. No tak. Wspomnienia, wspomnienia. Teraz mamy premiera nie profesora, ale doktora, ktory nie umie mowic poprawnie po polsku (patrz moj komentarz z wczoraj: „ta koliacje” + czarne-czarne…etc lamentable!!!!). Pozalowania godny spektakl ta IV RP. Ale co mnie to wlasciwie obchodzi? Przeciez ten pan jest demokratycznie wybranym premierem, a jego poprzednik jest teraz prezydentem W-wy. I to jest wlasnie caly ten smaczek. Jarosla K. gnoi ludzi i wszycy na to patrza i mowia: „Swietny pomysl, jaki ten nasz nowy premier madry”. Ech, przeszdl by sie czlowiek raz wokol kopca Kosciuszki i powiedzial: „A niech was wszyscy diabli!”.

  7. Panie Danielu ,

    sądzę ,że Pan Premier Buzek był z pewnością jednym z niewielu naszych premierów z dużą klasą i kulturą. Nie ustrzegł się jednak błędów.Teraz po takim czasie nabrał dystansu i z perspektywy spogląda na swoje poczynania . I ma pewne refleksje, z którymi trudno się nie zgodzić.Pozdrawiam.

  8. Do Oldie: dzięki za komentarz. Ja nie uważam, żeby moje wpisy miały zawierać wyłącznie moje myśli. Kiedy spotykam ciekawych ludzi, którzy mają coś interesującego do powiedzenia, lub przeczytałem coś, czym warto się podzielić – chętnie to czynię. Pozdrawiam, Pass.

  9. Czy Jerzy Buzek, to ten człowiek, który spłodził cztery pseudoreformy? Tragiczną edukacyjną, zbędna terytorialna, niezbyt udana zdrowotna (rozchrzaniona przez następców) i sensowna emerytalna. Sensowność tej ostatniej polega głownie na tym, że ci co teraz płacą na ZUS tyle samo ile płacili poprzednicy, ale za to będą mieli zdecydowanie niższe emerytury, ale to już nie będzie zmartwieniem państwa. Genialne po prostu. Ale tę reformę mozna ocenic i tak najbardziej pozytywnie, może powinna być barziej radykalna? No i teraz UE bija nas po łapkach za tę reformę (bez reformy deficyt mielibyśmy niższy niz po reformie).
    Czy Buzek to ten facet, za którego wszystkie decyzje podejmował Krzaklewski?
    No i wreszcie czy Buzek to ten facet który wypromował Kaczńskiego na ministra, i w związku z tym publicyści taacy jak Pan Passent może terqaz się pieklić w swoich blogowych wpisach? Ach ciekawe co tam słychać w IPNie.
    EGE SZEGE BUROKI

  10. Pan profesor Jerzy Buzek -Główne dokonania jako Premier Rządu RP w latach 1997-2001
    1. Współudział w doprowadzeniu wzrostu gospodarczego z 7% w1997 r do 0% w roku 2001
    2. Współudział w zwiększeniu bezrobotnych w tym samym okresie o 1.000.000 obywateli
    3.Współudział w totalnej porażce wyborczej AWS – bezprecedensowy w Europie – bo wyrzucenie poza SEJM RP -ugrupowania rządzacego
    4. Pozostawienie kasy panstwa w znanych klopotach tzw. „dziura „

  11. Szanowny Panie Redaktorze !!!
    Ponieważ najnowszy Pana wpis relacjonuje spotkanie z J. Buzkiem poświęcone w dużej części expose J. Kaczyńskiego pozwalam sobie się odnieść też do tego wystąpienia Premiera.
    Pan Premier podkreślił wagę Państwa. Nasze Państwo jest dla niego najważniejsze. Musi być silne i sprawnie zarządzane. Kto może tego dokonać? Tylko silny i zdecydowany na wszystko Premier(oczywiście Kaczyński). I oto już w następnym dniu okazuje się, iż to tylko słowa, słowa, słowa.
    Dziś okazało się, iż Premier nie zakwestionuje decyzji R. Giertycha o amnestii dla części maturzystów, którzy oblali egzamin dojrzałości. Zamiast w tym momencie pokazać siłę i deklarowaną stanowczość okazał się zakładnikem koalicji.Zamiast pokazać się jako mąż stanu pokazał się jako przeciętny politykier mający przede wszystkim na uwadze najbliższe wybory. Ta decyzja pokazała, że mamy żałosnego, uzależnionego od koalicjantów premiera(Lepper oczywiście poparł Giertycha), marionetkę tańczącą jak mu L. i G. zagrają. Między bajki można włożyć słowa o” męskiej rozmowie z Giertychem”. Jeżeli już do takowej doszło to w męskich słowach Giertych pokazał Kaczyńskiemu jego miejsce w szeregu.Niestety drugim szeregu.J. Kaczyński klakierem Giertycha i Lepperra to ci dopiero paradoks historii.

  12. Do Daniela Passenta:

    Wola Gospodarza jest wola wszystkich Blogowiczy.
    Nawzajem pozdrawiam. Oldie1

  13. Kiedy premier Kaczyński wygłaszał expose … aha, przez 90 minut mozna daleko zaleciec, a przeciez Lotem jest dalej. Ale bylo opoznienie, sniezyca i Walesa po drodze.

    Ja zas wolalbym, aby premier expose czytal, a nie „wyglaszal z pamieci”. Dla niektorych, w tym dla JB, najwazniejszy byl „efekt kozy” (kup pan koze, a potem sie jej pozbadz, od razu bedzie luzniej w mieszkaniu), czyli wyzbycia sie przez JK wojowniczej frazeologii. Mnie razil brak konkretow. Expose premiera to nie pogaduszka, ani polajanka. To powinna byc lista priorytetow i plan konkretnych dzialan, a nie ideologiczno-rozlazle uzasadnianie, te nalezy zostawic na czas kampanii wyborczej. Widac z ta tradycja mozemy sie pozegnac na jakis czas. Nadszedl czas wielkiej polityki, wielkich postaci, wielkich improwizacji.

    Na przyklad w sprawie reformy finansow, a wlasciwie dwoch reform, czy jej dwoch faz, te plany i trudnosci byly jakies niekonkretne. Po 9 miesiacach rzadzenia nadal jakies rozmyte. Widac to reformowanie panstwa musi zabrac PiSowi i jego koalicjantom jeszcze kilka kadencji. Podobnie walka z korupcja, i reforma sadownictwa. Brak konkretow. Jerzy Buzek zaczynal lepiej, mial przygotowane reformy i z perspektywy lat widac, ze byly to dobre reformy, nie najgorzej przeprowadzone, moze z wyjatkiem ZUSu i zawyzonej liczby wojewodztw i powiatow, ale to nie jego wina.

    Zupelnie niezrozumiale, chyba nie tylko dla mnie, bylo uzycie terminu „korporacja”, zamiast o duzej kapitalistycznej firmie z akcjami na gieldzie, premier mowil o czyms innym, co mnie zadziwilo, bo nowozytny korporacjonizm zawsze laczyl sie z idea solidaryzmu. Ale moze to sie jeszcze kiedys rozwikla.

    A jak sie ma to expose premiera kontynuacji, do expose poprzednika, ktorego ten premier ma byc „kontynuatorem”? Nikt sie jakos jeszcze nie pofatygowal wypunktowac, lub porownac. Tamto expose mam wrazenie, bylo bogatsze w konkrety. A co z tamtych zamierzen udalo sie zamienic w czyn, chocby polowicznie zrealizowac, zaczac i zostawic do kontynuacji?

    A najmocniej martwi mnie jedno. Premier mial doskonal okazje udowodnic, ze jednak nazwa naszego najwiekszego sasiada i partnera gospodarczego i politycznego, mimo calego wyniesionego z domu fobijnego wychowania, jednak przechodzi mu przez gardlo. I zmarnowal ja. Niewatpliwie w najblizszych latach gospodarka jakos sobie poradzi, byc moze uda sie zmniejszyc korupcje w Polsce o kilka procent, gorzej moze byc z deficytem budzetu, ale w polityce zagranicznej, unijnej, wobec Rosji, wobec reszty swiata bedzie marazm.

    Chyba, ze uda nam rozegrac cos z Gorna Wolta, albo Laosem. A w sprawie wzmocnienia malzenstwa oraz przyspieszenia przyrostu naturalnego, mam nadzieje, ze premier bedzie sie konsultowal z doswiadczonymi ekspertami.

    T.O.

  14. Co ma Daniel Passent wspolnego z Romanem Giertychem ? Obaj mowia ” z glowy ” zamiast ” z pamieci”. Tyle podobienstwa.

  15. Ha, umknelo mi jeszcze jedno pytanie do premiera. Zdaje mi sie, to nie jest tylko moje pytanie.
    Co z euro? Kiedy? Czyzby nigdy? A jesli nigdy, to jak to ma sie do zasady zasad? Czy chodzi o to, aby Polska razem z Wlk. Brytania, dwa wielkie europejskie kraje, z zasady nie przyjmowaly waluty Unii?
    Jakies zasadowe to wszystko. Chodzi pewnie, aby bank centralny we Frankfurcie nie narzucal nam swojej polityki monetarnej. Za to jestesmy gotowi utrzymywac miliardowe rezerwy walutowe NBP i kilku facetow w RPP. Trzymajmy sie zasad, tylko ktorych. Lepper chcial to bractwo rozgonic, rezerwy rzucic na rynek, ale nie bedzie nam bank we Frankfurcie mieszal w walucie.

  16. Widze ze Jerzy Buzek zaczyna byc doceniany troche tak jak Jimmy Carter. „Poczciwy”, sympatyczny ale docenia sie go dopiero po latach i z perspektywy jego nastepcow.

  17. Szanowny Panie Redaktorze !!!
    Co Pan sądzi o tym, że nasi wybrańcy narodu mieli się dziś modlić w kaplicy sejmowej w intencji deszczu? Przecież to są zupełne jaja. Marszałek Juerek(ten od hołdów składanych zbrodniarzowi z Chile) na śmiech który poszedł po sejmowej sali w chwili ogłaszania tego kretyńskiego komunikatu o bzdurnej inicjatywie” przewodniej” dziś siły narodu(PIS) surowo napomniał posłów, że nie można naigrywać z liturgii. Taki z niego moralizator. Ciekawe jaka była tam frekwencja?. Czy jednak nasi dzielni posłowie reprezentujący obecnie pierwszą siłę parlamentarną (PIS) nie powinni przede wszystkim zadbać o mszę w intencji zdrowia ich prezydenta aby w przyszłości uniknął kompromitujących go za granicą sraczek.

  18. Oto, krótkie zestawienie początków kolejnych expose dotychczasowych premierów poczynając od bohatera Pana Redaktora wpisu:

    Buzek:”Mam zaszczyt przedstawić program naprawy państwa[…]”; „Polskę trzeba i można zmienić: naprawić to, co w niej złe. Musimy zrobić wszystko, by tej szansy nie zmarnować.”

    Miller:”Wyciągnięcie państwa z finansowej zapaści, ponowne ożywienie gospodarki, poprawa na rynku pracy, zmniejszenie biedy i likwidacja wielu społecznych patologii wymagają czasu, wyrzeczeń i trudów.”

    Belka:”Proszę Państwa, wszyscy wiemy, jakie są najważniejsze problemy, z którymi zmagają się Polacy. Bezrobocie, bieda, korupcja, złe funkcjonowanie systemu ochrony zdrowia, a czasami nawet brutalizacja życia.”

    Marcinkiewicz:”Najistotniejszym elementem programu rządu jest naprawa państwa.”

    I tak dalej…[Kurt Vonnegut]

    Jeśli więc ktoś na tym forum stawia zarzut wystąpieniu premiera Kaczyńskiego, że było mało konkretne, w przeciwieństwie do expose premierów poprzednich [abstrahuję tu czy poprzednie były rzeczywiście „konkretne”], to w kontekście wyżej zacytowanych przeze mnie początków kolejnych expose wynika, że niekoniecznie „konkretność” przekłada się na późniejsze wcielenie dobrych chęci w życie…

    A wracając na koniec do premiera Buzka, to może i był on „bezbłędnym gościem Salonu”, za to premierem, to już jak najbardziej „błędnym”, co bardzo ładnie wypunktował Bernardo. I rzeczywiście lepiej niech ciężko nic nie robi w Parlamencie Europejskim, niż miałby ciężko pracować w kraju.

  19. Profesorowi Buzkowi z pewnością nie można odmówić obycia, kulturalnego zachowania, itd. ale…
    No właśnie – poprzedni blogowicze wypunktowali – czas, gdy był on premierem zakończyły klęski, a nie sukcesy. Poza tym zgodzić się muszę z opinią, iż był on marionetką, wydawał się być osobowością nie do końca wyrazistą, niepewną swego zdania, a w przypadku premiera coś takiego miejsca mieć nie może, oczywiście nie może to być popadaniem w skrajność pod postacią dyskutowanego ostatnio „wodzostwa”, bo też i nie tędy droga.
    Szczerze mówiąc nie darzę sympatią Pana Profesora, właśnie ze względu na wspomniany brak wyrazistości, na smutne skojarzenia związane z klęskami jego reform odczuwalnymi do dnia dzisiejszego.

    A tak na koniec anegdotka mała:
    przyłapałam Babcię (zaciekłą przeciwniczkę PiSu i całej koalicji) na słuchaniu expose i zapytałam czy nie szkoda jej zdrowia i humoru na słuchanie tego, na co ona odpowiedziała mi, że trzeba wiedzieć, co on mówi i śledzić na bieżąco, mimo wszystko, mimo frazesów i banałów padających z jego ust bardzo często.
    I to prawda. Trzeba wsłuchiwać się w to wszystko, by móc choć trochę przewidzieć, co nas czeka i jak ma wyglądać nasza „narodowość”.

    Późna już godzina 😉

    Pozdrawiam serdecznie

  20. Dla inżyniera chemika Jerzego Buzka rozmowa o Heglu istotnie byłaby wygodniejsza. Zamieniwszy z nim dwa słowa w czasach gdy kandydował na posła (bodajże w 1997 roku) zorientowałem się, iż ma on dialektyczne podejście do rzeczywistości. „Nie powiem tak, nie powiem nie” to chyba jego życiowe credo. Szkoda, że w Salonie „Polityki” nie skłoniono go do refleksji nad stanem polskiej słuzby zdrowia. To przecież za jego rządów weszła w życie „ustawa 203” – praprzyczyna obecnych problemów tej sfery. Zgadzam się z Panem Danielem, że Buzek to chłop poczciwy i dobry z kościami. Jak mało kto nadaje się na figuranta.

  21. O Bernardzie
    Moje przypuszczenia (wyrażone na blogu p. red. Szostkiewicza), że to jakaś wirtualna postać generowana przez zepsuty komputer, potwierdzaja się. Zastanawiam się tylko gdzie ten komputer jest podłączony? W IPN-ie? O tym świadczyłaby łatwość „wycieku” danych z tej instytucji, a właściwie „nieznośna lekkość” z jaką trafiają one do mediów. A może w Tworkach? Za tym też parę faktów przemawia, np. fiksacja na punkcie IPN-u, przypisywanie ludziom własnych urojeń, no i te przypadkowo generowane ciągi znaków np. „EGE SZEGE BUROKI”. A może to jakiś nowy komputerowy język? W takim razie spróbuję do niego przemówić tak: BEGE MEGE ZIEMNIOKI.

  22. Zastanawia mnie jedna rzecz. Deficyt budżetowy ma pozostać na poziomie stałej „kotwicy budżetowej”. W międzyczasie rząd powołał nowe agendy rządowe, naobiecywał różnym grupom nacisku sporo i z Bożą pomocą jeszcze naobiecuje, już to w ramach kiełbasy przedwyborczej, już to pod kolejnymi naciskami. To ja sie zapytowuje, skąd une weznom na to piniędze? Państwo nie będzie tańsze, to już widać, i nie taki charakter państwa. Skoro koszty nie będą niższe, muszą być wyższe przychody. Jedynym źródłem takich przychodów są podatki. Szybko można zwiąkszyć ich ilość podnosząc ich poziom. Ot taka prosta wyliczanka. Będzie ciekawie.
    Na razie z obietnic mamy igrzyska, które szczególnie w naszym pięknym kraju są mile widziane. Bedzie lustracja. Będzie likwidacja wywiadu wojskowego (w czasie kiedy Polska jest zaangażowana wojskowo w Afganistanie, Iraku i zaraz będzie w Kongo).
    A ja popatrzę. Moim sposobem oceny skuteczności rządu jest ilość kilometrów autostrad wybudowanych za jego kadencji. Zobaczymy…

  23. Ajajaj taka ciekawa dyskusja mnie ominęła. Proszę Pana redaktora o jakąś informację wcześniej na blogu (chociaż w komentarzach), bo umknęło mi, że planowane jest to spotkanie Salonu Polityki w Sopocie.

  24. Hmmm… Ciekawy dodatek do eleganckich rozmow eleganckiego towarzystwa ( zwlaszcza jesli jest ono lewicujace).

    http://www.lepszyswiat.web.cedant.com/filmy/slowa_prawdy.wmv

    Kaska

  25. Kaczyński nic nie mówił o samorządach, bo tego asa zostawił w kieszeni.Dziś widać w sejmie, jakie pomysły ma na wybory do samorządów. Jak nie da się wejść uczciwie, to trzeba stworzyć pozory uczciwości, na które myślący ludzie nie dadzą się nabrać / mam nadzieję /.Chłopcy bawią się za pieniądze podatników. Gdzie tu zwykła uczciwość ,która jest tarczą dla Autora blogu /pisze o tym w ” Codzienniku „-świetna luktura /?

  26. Och Karol
    Był taki skecz kabaretu Tey w którym smoleń wygłaszał tekst po pseudowęgiersku z końcówka buroki. Ja postanowiłem uzyć tego zwrotu, a mam nadzieję, że wszyscy i tak będą wiedzieli o co chodzi. A na marginesie ciekawe co pan buzek mysli o nadawaniu statusu pokrzywdzonego, zwłaszcza dziennikarzom.
    EGE SZEGE BUROKi

  27. mnie bardziej ciekawi amnezja panów z PiS i PO. Przecież to bezpośredni spadkobiercy nieświętej pamięci AWS. Ci sami ludzie, pod nowymi sztandarami. Postawues można by wręcz rzec. Tymczasem przynajmniej części z nich radośnie sobie używa krytykując działania swoje i swoich poprzedników.

  28. http://biznes.onet.pl/0,1359587,wiadomosci.html
    „Dziennik” zapowiada, że wkrótce możemy się spodziewać gwałtownej podwyżki podatków. To jedyny sposób by znaleźć pieniądze na emerytury.

    Według gazety w ciągu najbliższych 10 lat liczba emerytów skoczy blisko o połowę – z 5,8 do ponad 8 mln osób. Aby ich utrzymać trzeba będzie dopłacać z budżetu kilka dodatkowych miliardów złotych rocznie.

    Emerytalnej katastrofie miał zapobiec Fundusz Rezerwy Demograficznej utworzony jeszcze przez rząd Jerzego Buzka. Przewidywano, że w 2009 roku na jego koncie będzie 20 mld zł. Ale plan nie wypalił i kasa funduszu świeci pustkami; jest w niej 1,5 mld zł. Tym samym dopłaty z funduszu do emerytur spaliły na panewce.”

    Ciekaw jestem niezmiernie, co z TYM (w opozycji do Tey) zrobią. Coś zrobić muszą, skoro podjęli się rządzenia. Rządzenie, wbrew powszechnemu wśród polityków poglądowi, to także obowiązki, nie tylko przywileje.

  29. Nie byłem entuzjastą premiera Jerzego Buzka, głównie z powodu pewnego pana pozującego na Duce i manipulującego premierem z tylnego siedzenia. Nie zmienia to faktu, że prof. Buzek jest politykiem na miarę europejską. Dyplomatą też, jak się okazuje. W naszych warunkach to okaz rzadki. Im wyżej w piramidzie władzy tym rzadszy. Na jej wierzchołku obecnie nie występuje w ogóle. Dlatego – „Huston, mamy problem…”.
    Expose premier Jarosław Kaczyński wygłosił „z niczego, czyli z głowy” – jak mawiał ś.p. Eryk Lipiński. Co w głowie to na języku. Ekspose oraz to jak jest prezentowane z mównicy sejmowej, zawsze więcej mówi o premierze niż o jego rzeczywistych zamiarach i intencjach, a już z późniejszą praktyką rządzenia, czyli z dotrzymaniem obietnic ma bardzo niewiele wspólnego (lub zgoła nic).
    Dlatego wolę trzymać się mądrej sentencji „po owocach ich poznacie”, choć złudzeń nie mam. Ten kuriozalny eksperyment z „autorskim” państwem w wykonaniu braci K. skończy się dla Polski, czyli dla nas wszystkich, źle. Byle zbytnio nie zepsuli gospodarki, bo wtedy będzie „piękna katastrofa”.

  30. Panie Danielu! (przepraszam za poufałość)
    Przeczytałem komentarze nt Pana wpisu i myślę, że rosnie Panu konkurencja. Zastępy felietonistów. Ale sam Pan ukręcił bicz na siebie. Za chwilę sięgną po Pana fuchę w „Polityce”, a może nawet w „Naszym Dzienniku” (niech więc drżą Rydzykowi moraliści).
    Ale niech Pan to ciągnie „ku chwale Felietonistyki!”.
    Pozdrawiam Pana i Konkurencję!

  31. Bernard, ty nie egeszegaj, tylko powiedz skąd Kaczyński weźmie kaskę na pokrycie zobowiązań tak, by utrzymać kotwicę budżetową?

  32. Kto by pomyslał że po latach Jerzy Buzek bedzie wspominany z łezką w oku. Widać że kadencji na kadencje mamy coraz gorszych premierów, ministrów itd.

    Tyle że jak ktoś tu napisał że to przecież Buzek wskrzesił Kaczyńskiego z niebytu, zaś przełożony Buzka, Krzaklewski, doprowadził do wlania się w naszą politykę róznego rodzaju nacjonalistycznych czy populistycznych miazmatów (poczynając od debaty konstytucjyjnej 97 po przygarniecię róznych zchaenów i rydzyków). Zresztą tyczy się to wszystkich innych partii -to Tusk wymienił Olechowskiego i Płażyńskiego na Rokite tym samym przekreslając szanse na powstanie naprawdę popularnej partii, to ludzie Tuska ubili brudnymi metodami Cimoszewicza, to Rokita pierwszy wypowiedział prawdziwą wojnę UE (nicea alb śmierć) kierując sie tylko swoim interesem partyjnym (wcześniej tego typu głosy były marginesem), a Kwaśniewski dopuścił Millera do władzy niszcząc tym samym wszystko co stworzył do tej pory.

    PiS i obja bracia nie wymyslili nic nowego, tyle że twórczo rozwineli dorobek poprzedników – to co kiedy był tylko grą partyjną, teatrem (silna Polska w silnej europie, nicea albo smierc, prawo naturalne, bóg honor ojczyzna itd frazesy opowiadane przez polityków) wzieli na serio i chcą to wszystko w zycie wprowadzać.

    Może w koncu ten czy ów wyciągnie z tego jakąś naukę i zacznie serio traktować własne słowa. Nie da się cały czas bez wpływu na swiadomości ludzi głosić frazesów w stylu Nicea albo smierć a potem dziwić się recydywie nacjonalizmu, tradycji endeckich itd Ludzie widzą to wszystko i to co kiedyś było odrzucane jako złe rozwiaznie zyskuje racje bytu tylko dlatego że taki Rokita chciał wzmocnić swoją pozycję w partii i wyeliminować Olechowskiego i gotów był powiedzieć cokolwiek byle „błysnąć”. Szkoda że wtedy zabrakło odwagi Millerowi (ale i całej plejadzie dzienikarzy z Rzepą i Gw na czele) czy Kwaśniewskiemu do powiedzenia Rokicie że gada bzdury.

    A jak sie niczego nie nauczą to za 5 lata bedziemy tesknic za Kaczyńskim bo „ten nowy premier to dopiero jest @#$%”

  33. Dla rozluźnienia: istnieją dwie teorie wyjaśniające przyczyny obecnej suszy. Według pierwszej, obecnie rządzący Polską utracili mandat niebios, a susza jest karą Niebios i wskazówką, by obecnie rządzących od rządów odsunąć jak najszybciej. Zanim nas Niebiosa na skwarkę spalą.
    Druga, głoszona często przez pokąsanych przez kurskiki, mówi że ta susza to wina PO 🙂

  34. Wszyscy redaktorzy i redaktorki,w audycjach poważnych i żartobliwych,w różnorodnych stacjach TV zachwycali się godzinnym przemówieniem Premiera z głowy czy też z pamięci A gdzie nam do standardów kubańskich.To dopiero przed nami.A modlitwy o deszcz coś mało skuteczne,trzeba by jakiegoś szamana z zagranic.Kierunki polityki zagranicznej wyrażnie na to wskazują.Pozdrowienia

  35. Przecież to przemówienie to był jakis bełkot i drwina z wyborców inwestorów ambasadorów itd.

    Każdy mógłby takie ogólniki wygadywac bez końca. Żadnej wizji tylko chcemy, zrobimy, są trudności. Widziałem i czytałem dyskusje ekspertów. Nie wiedzieli za bardzo do czego sia odnieść, bo za bardzo nie było do czego. Jedynie co to jakis utopijny pomysł na mieszkania z wskazaniem , ze banki maja nadpłynność. Istnieje tyle rozwiań na swiecie tyle , że akurat świat to nie jest dla Pis partner do nasladowania. Te wtręty o tym , że nie wierze, że piłkarze polscy sa mniej uzdolnieni od chorwackich albo o wspołpracy z Afryka…to juz kabaret. To nie mialabyc dyskusja przy drinku tylko expose.

    tyle sie dzieje w polsce tyle jest kontrowersyjnych koalicyjnych pomyslów a premier zamiast sie do nich odnieść mówi elektrowni atomowej.

  36. O tym, jak rozne moga byc poglady ludzi z tej samej branzy (politykow) na pragmatyke i metodologie wykonywanego zawodu (bycia politykiem) niech swiadczy cytowany w Forum za Der Spiegel wywiad z Madeleine Albright.
    Nie sadze, zeby to, co Albright powiedziala bylo konsultowane uprzednio z Bialym Domem. Nie slysze tez glosow znad Potomacu, ze Madeleine Albright to zdrajczyni, bo „nadaje” przeciwko obecnej administracji waszyngtonskiej,
    czyli ze nie bedac z nia, jest automatycznie przeciwko niej.

    Wywiad dla tygodnika to jeszcze nie list „8”, ale przeciez Gieremkowi i innym zarzucano rowniez udzielanie wywiadow, w ktorych przedstawiali swoje opinie, nie zawsze zgodne z polityka obecnego rzadu.

    A prokuratura brnie dalej ze sciganiem TAZ-u. Rece opadaja…
    Ale z drugiej strony…
    Lekarze tutaj sugeruja (zartem), ze gdy zaaplikowana terapia nie skutkuje i pacjent jest niezadowolony, to moze on zawsze wystapic przeciwko lekarzowi na droge sadowa. Procesowanie sie w niektorych krajach ma niesamowite wlasnosci terapeutyczne….Leczy w mig ! Moze uleczy tez przerosniete (acz chyba niedokarmione) ego osoby sprawujacej najpowazniejszy urzad w panstwie i jego doradcow ?

    Obawiam sie, ze ewentualne procesowanie sie przeciwko pismu satyrycznemu zza granicy bedzie dodatkowa okazja do blamazy i ambarasu dla urzedu prezydenckiego, a dodatkowa reklama (aczkolwiek tym razem juz nie za darmo) dla TAZ.

    Jacobsky

  37. Major,

    nie negowalbym tak znaczenia wspolpracy z Afryka. Popatrz, co robia Chinczycy….I maja ku temu powody.

    Jacobsky

  38. Chyba każdy maturzysta wie, nie wyłączając tych z amnestii, że na podstawie zdań początkowych trudno wnioskować o konkretności reszty tekstu. Ale mniejsza o to. Istotnie dałem się wciągnąć w porównywanie JK z JB, a to z nieumyslnej winy Gospodarza Blogu, jednak zaskakuje mnie łatwość z jaką rozprawiają się PT Blogowiczki i Blogowicze z reformami rządu AWS i UW i całym ich rządzeniem – a były to podobno “klęski odczuwane do dziś”. A nie warto zastanowić się, jakież to inne kleski spadłyby na Polskę, gdyby tych reform nie podjęto. Oczywiście ich ocena nie może być jednoznaczna, nota bene reforma emerytalna nie może być oceniana jedynie z punktu widzenia tego co emeryt dostatnie, bo drugą stroną jest ile za to zapłaci reszta społeczeństwa. A polska reforma emerytalna jest chwalona w Europia jako jedna z pierwszych, która zrywa z systemem pay-as-you-go, który w obecnej sytuacji demograficznej prowadzi do katastrofy fiskalnej, do strajków we Francji w sprawie reformy ich emerytur, do wydłużania czasu pracy poza 65 lat w Wlk. Brytanii i USA, etc. Ta tutaj krytyka jest jednostronna. Natomiast wadami tych reform była ich połowiczność, szczególnie reformy zdrowia, ale także edukacyjnej, oraz nieudolne niekiedy ich wprowadzenie. Ale czy to znaczy, że w Polsce nic nie da się zreformować???

    Ciekawe jakie reformy szykują się za tego rządu? I o to mi chodziło, że dokładnie nie wiadomo, nawet jeśli porównać poziom tej wiedzy z jesienią 1997 roku. A już szczególnie z zamierzeniami rządów Blaira, Martina, Harpera, i domyślam się, Zapatero. Porównywałem z obyczajem parlamentarnym stabilniejszych, inteligentniejszych demokracji. To expose JK było nieprecyzyjne, rozmemłane, stawiające na rozkochanie się w improwizacji i fasadzie, na mój “odpolonizowany” gust, coraz bardziej zmierzające ku “demokracji ciemniaków”, gdy ciemnym masom wyborczym nie należy niczego skomplikowanego mówić, oprócz komunałów i emocjonalnych haseł. Bowiem expose jest glownie adresowane do urzedników, do rynków finansowych, do ludzi lepiej zorientowanych. To przemówienie było lepsze niż retoryka wyborcza, czy kolejne wystąpienia sejmowe prezesa, ale nie było to normalne expose.

    Zastanawia mnie jeszcze, że przecież formacja Buzka i Krzaklewskiego spadła z tej samej jabłoni co PiS, co zauważa Woodya, wbrew chóralnym zapewnieniom, że AWS = PO. Wydaje mi się, że AWS i PiS łączy zawołanie “huzia na różowego”, oraz rozległy populizm rozdawniczy. To ostatnie z resztą łaczy upodabnia PiS do AWS do SLD. To AWS i SLD wykreowało dziurę Bełca, która była zresztą chwilowa, niemal wirtualna, i udało się szybko deficyt doprowadzić do 30 mld. Tyle, że 30 mld było w czasach kryzysu, który zapanował w gospodarkach tego regionu w latach 1998-2002, m.in. wzmocnionego załamaniem się cen ropy i co za tym idzie eksportu do Rosji. Le te same 30 mld w roku 2006, prawdopodobnie w środku cyklicznego boomu to jest katastrofa, to jest jak 100 mld pięć lat wcześniej. Kaczyńscy mają ogromne szczęście, że im trafiło się zbierać owoce tego co przedtem zaciekle krytykowali, to jest zdecydowanej polityki monetarnej oraz przystąpienia do UE.

    Wiele punktów ich programu mi się podoba, szczególnie w hasłach: tanie państwo, silna złotówka. Ale najlepiej aby ją utrzymać tylko do stycznia 2007, jak w Słowenii. Wydaje mi się, że ta niecheć do euro umrze w Polsce śmiercią naturalną, gdy Słowacja i Litwa zlikwidują tę uciążliwą podwójność walutową.

    Nie mogę się również nadziwić, że obywatel, po spełnieniu podstawowych warunków, nie może sobie pójść do IPN, nawet wystać w kolejce i obejrzeć swoją kartotekę, skopiować ją, kopie włożyć do torebki lub aktówki. Ta sprawa obrosła w taką monstrualną moralno-epicką formę, że aż dziwi. Jeśli to wina “różowych”, jeśli na prawdę to ich wina, ale nie jestem wcale przekonany że tylko ich wina, to rzeczywiście … Wydawało mi się, ża tylko PO była za otwarciem teczek.

    I walka z korupcją mi się podoba, ale z korupcją aż do samych dołów. Mówienie tylko o bogatych, i bardzo bogatych, i nazywanie tego “lustracją majątkową” jest ślizganiem się, populizmem, ściemnianiem, papką dla ciemnych mas. Bowiem obawiam się DEMOKRACJI CIEMNIAKÓW.

    T.O.

  39. Do Pana Daniela Passenta zapytanie z zupełnie innej beczki.

    Zastanawiam się otóż, czy używana tu dość powszechnie forma zwracania się do Pana per „Panie Danielu” przez osoby, które nie pozostają z Panem w relacjach mniej lub bardziej zażyłych, jest aby odpowiednia? Przyznam, że mniejsze opory miałbym stosując formułę „Panie Passencie”, lecz w tym akurat przypadku mógłbym wykazać się zbyteczną ekstrawagancją. Zwrot „Panie Redaktorze” z kolei chyba zarezerwowany jest do nieco innych sytuacji.

    W każdym razie internet, a osobliwie blog jako forma komunikowania się, niesie ze sobą także pewne komplikacje natury grzecznościowej.

    Powyższe piszę w temperaturze przekraczającej 30 stopni Celsjusza, co stanowi niejakie usprawiedliwienie.

    Pozostaję z wyrazami etc. etc. 🙂

  40. Jeszcze dodam, ze szczescie Kaczynskich moze sie zalamac. Wystarczy, ze wzrost gospodarczy spadnie do 2-3 %, a dochody z podatkow nie pokryja rownomiernie rosnacych kosztow programow socjalnych, eksport przestanie rosnac, pojawi sie grozba inflacji i potrzeba interwencji NBP. Wtedy kotwica 30 mld pusci. Ale ja bede sie modlil, co wieczor, aby to nie nastapilo. Bo wymienione przez JK reformy finansow publicznych duzo nie zmienia w budzetowej arytmetyce, moze zaoszczedza 2-3 mld rocznie. Bez planu Hausnera nic wiecej nie da sie osiagnac.

    Inny jest jeszcze punkt za szybkim wprowadzeniem euro i ma on zwiazek z planem 3 mln mieszkan. Oprocentowanie kredytow mieszkaniowych w zlotych jest obecnie 1,5 punktu procentowego wyzsze niz w strefie euro, niz w Slowenii, i nawet w Czechach. Na Wegrzech, nota bene, gdzie deficyt jest wysoki, forintowe procenty dlugoterminowe sa wyzsze niz zlotowkowe o niemal dwa punkty. Zatem przyjecie euro mogloby dac ten sam efekt, niemal ten sam, co ustawa o dotowaniu kredytow mieszkaniowych dla wybranych, tyle ze bez zbednej biurokracji i kosztu dla budzetu, ktory moze wyniesc 3-5 mld PLN rocznie. Czy JK potrafi to objac swoim wnikliwym umyslem? Moze za kilka tygodni, gdy upaly zelzeja?

  41. Do Jacobscy Wszędzie się powinno robić interesy, ale może najpierw znieśmy blokadę na mięso do Rosji. Chodzi o proporcje i wskazywanie celów najważniejszych zwłaszcza w expose.
    Do telegraphic observer

    Ależ można iść do IPN-u i czekać na swą teczkę tylko, jest problem co zrobić gdy ubiega się o nią najprawdopodobniej agent.( TK uznał , ze agent tez może) Dotychczas to IPN orzekał czy jesteś tzw. pokrzywdzonym, od czego zależało czy dostaniesz teczkę. Problem jest tez z danymi które masz dostać. PO opowiadało się za pełnym otwarciem teczek łącznie ze sprawami obyczajowymi . Byłoby to pewne kuriozum. Ktoś walczył o wolną Polskę a teraz maja wszyscy wiedzieć o czym mówił z bliskimi, z kim współżył itd.

    Lustracja majątkowa jest sama w sobie populizmem. Teoretycznie wystarczy dzisiejszy Urząd Skarbowy aby zlustrować kogokolwiek. Jednakże urząd sobie z tym nie radzi ze względu na ogrom spraw. Dotknąć można tylko niewielu. Nigdy wszystkich. Dlatego lustrować można tylko nielicznych. Wystarczy, żeby US zajął się oświadczeniami poselskimi a kłamstwo w oświadczeniu majątkowym było karane.

    Sprawa owych oświadczeń majątkowych jest podobna do słynnego spisu powszechnego , w którym to trzeba było obowiązkowo uczestniczyć , ale kłamać na swój temat można było bezkarnie.

  42. Major,

    byc moze z Afryka bedzie latwiej niz z Rosja ?

    Jak mawial Homer Simpson: jesli cos wymaga wysilku, to znaczy, ze nie warto tego robic 🙂

    Zreszta pomysl z Afryka nie nowy. Jeszcze za Gierka juz nie pamietam ktorzy kabareciarze spiewali „My wam wegiel, wy nam banana” jako komentarz do kierunkow obranych przez owczesny handel zahramaniczny.

    Jacobsky

  43. @Telegraphic Observer

    „”Chyba każdy maturzysta wie, nie wyłączając tych z amnestii, że na podstawie zdań początkowych trudno wnioskować o konkretności reszty tekstu.””

    To zdaje się do mnie, więc odpowiadam.

    Ponieważ nie jestem jasnowidzem, nie wiem: co wie „każdy maturzysta”, tym bardziej „z amnestii”. Wydawało mi się, że z mojego postu jasno wynika, że nie mówiłem o „konkretności” poprzednich expose — cytuję:””[abstrahuję tu czy poprzednie były rzeczywiście “konkretne”]””. Widocznie napisałem niedostatecznie jasno, więc rozjaśniam: Z faktu, że kolejne expose następujących po sobie premierów zawierały, jako początkowe, fragmenty o „naprawie”, „patologiach” itp.[do wglądu w moim wcześniejszm wpisie], wynika, że „konkretność” czy „niekonkretność” expose – sobie, a efekty rządów – czyli późniejsza realizacja pobożnych życzeń – sobie… Tylko tyle i aż tyle.
    Pozdrawiam.

  44. Do Stach pisze:
    Wydaje mi się, że w ferworze polemiki, to akurat Panu Danielowi jest obojętne… Wydaje mi się. abyśmy odnosili się do siebie z… (zabrzmi to pewnie bezczelnie) szacunkiem. Be względu na temperaturę otoczenia i głów… (nadal nie umiem tu wstawić uśmiechniętego słoneczka)

  45. Majorze, wchodzisz na dosc grzaski grunt, bo Kanada miala podobny problem z eksportem (krow) i choc, owszem, politycy zabiegali o jak najszybsze uchylenie amerykanskiego zakazu, nie sparalizowalo to calej polityki to tylko tej sprawy. Od l a t takze trwa wojna z USA o warunki eksportu drewna ( b.istotny dla kanadyjskiej gospodarki) i z tego powodu nie zapakowano calej kanadyjskiej polityki do zamrazalnika do „najpierwszego zakonczenia” trudnosci z eksportem.

    Kaska

  46. Tego nie rozumiem, Galopujacy. Agent ubiega sie o moja teczke? Juz raz mial kontakt z tymi papierami. Chyba ze agent jest historykiem, albo dziennikarzem. Albo Ci sie cos pomylilo, ktore to bylo orzeczenie TK?

    Ale musze jedna rzecz wyprostowac. Ja nie twierdze, ze biale to … pardon, ze PO jest lepsze od PiS, przynajmniej w sprawie lustracji. Ale nalezalo obu partiom dac wspolna szanse, bo przeciez diabel siedzi w konkretach. Chociaz teoretyczne PO ma racje. Donoszenie i sekscessy sa jednako niemoralne, ale nie objete artykulami KK, wiec nalezy je traktowac podobnie. Wezmy takiego pana Jozefa, po 20 latach dowiaduje sie, ze zona go zdradzila. Ktora forme zdrady latwiej byloby mu przelknac, wspolzycie pozamalzenskie, czy tajna wspolprace? Choc pewnie zdarzalo sie, ze zona miala romans z oficerem prowadzacym, ktory w godzinach pracy zajmowal sie jej mezem. Na forum swojego czasu ktos dowodzil mi, ze pewien popularny pisarz skrajnej prawicy, publicysta pewnej gazety, mial wlasnie taka sytuacje ze swoja zona, i to go zmienilo na cale zycie. Ja jego powiesci, nawiasem mowiac, absolutnie nie trawie.

    Moja teza, aby otworzyc teczki do wgladu byla proba uscislenia rzeczonego expose premiera w sprawie doprowadzenia lustracji do konca. Teza oparta jest na moim glebokim przekonaniu, ze po otwarciu teczek w tej lub innej formie, i po tysiecznych bijatykach w gronie rodzinnym, przyjaciol i sasiadow, byc moze nawet jakies morderstwo popelniono by na tym tle, ludziom znudzilaby sie ta przygoda literacka.

    Widzisz Majorze, populizmem nie jest projekt pana JK. Populizmem jest jego nazwa – lustracja majatkowa. Natomiast sam projekt bez konkretow jego realizacji trudno nazwac inaczej, jak „punkt w expose premiera Kaczynskiego”. Oczywiscie, ze USy sa od tego, oraz prokuratury. I o ilez bylobym lzej i szlo im sprawniej, gdyby prawo podatkowe i wszelkie inne na styku panstwa i biznesu, oraz wszelkie instytucje uproszczono, albo zlikwidowano. Sprywatyzowano, zniesiono ulgi, itp. I teoretycznie w te strone szly propozycje podatkowe PO, az zaszly do absurdalnego, ale diabelsko prostego 3*15. Tak wiec trzeba wyposrodkowywac miedzy konkretem a absurdem.

  47. Panie Stachu ! Witam Pana ,wpadlem na moment i po przeczytaniu Panskich wątpliwości , chcę pana uspokoic , nie tak dawno Pan Daniel Passent nie tylko nie miał nic przeciwko temu ,by zwrać sie do Niego per Panie Danielu, ale nawet zachecał do takiej formy .
    Serdecznie Pozdrawiam
    Waldemar

  48. Ocena rządów Jerzego Buzka jest chyba taka, jak do tej pory każdego rządu III RP – im dalej, tym lepiej; najlepiej ocenianym gabinetem jest bodaj ten Mazowieckiego.
    Podobnie z Buzkiem – narzekało się na sterowanie z tylnego fotela, na ciągłe spory wewnątrz AWS, na oczko, na brak spójności koalicji, na szefa ZUS (który z uśmiechem mówił o kolejnych opóźnieniach), itd.
    Teraz widać że to jednak był „swój chłop”; jak rozumiem na tle Millera.

    Co do reform:
    były potrzebne, i to nawet bardzo, tyle że (jak zawsze) politycy postanowili je ulepszyć.
    Dlatego mamy 16 województw (choć powinno być ok. 10), dlatego nie wprowadzono możliwości powstania prywatnych Kas Chorych, dlatego emerytury ciągle w dużym stopniu zależą od państwa, dlatego edukacja reformuje się ciągle.
    Sporo też w tym „zasług” następców – np. to SLD zmontowało NFZ, edukację też poprawiło. Emerytury zdemolowano ostatnio (górnicy).

    Czyli reasumując: reformy były potrzebne, pomysły były ogólnie dobre, tyle że później do natarcia ruszył Sejm – tamtej i następnych kadencji. I wyszło jak zawsze.

  49. Hej Jacobsky, TGIF.

    Jeszcze pozostalo mi wyjasnic, dlaczego uwazam, iz felietony naszego przezacengo Gospodarza Blogu nie dorownuja felietonom Pilcha.

    Nie chodzi mi o polonistyczne fajerwerki, choc sa, pardon, byly u Pilcha jak sfory blyskajacych gwiazd na letnim niebie. Ja ubolewam nad konstrukcja. Wezmy chocby ostatnia „Bombe felietonowa”. O co w niej wlasciwie chodzi, od poczatku do konca. Zgoda, pierwsze piec akapitow, zanim pojawilo sie nazwisko Jerzy Pilch, as u Passenta wysmienite. Bez zarzutu. Zabojcze. Mnie najbardziej zastanowilo zwrocenie uwagi na dwuznacznosc hasla „inteligencka zoliborska”, ktora jest wychowana na … Piwnicy pod Baranami. Ilez tu wieloznacznosci, odnosnikow, niemieckich slowek, powaznie mowi, czytalo mi sie bez tchu.

    Ale reszta jakos nie pasowala mi. Gdyby padl cytat, chocby tyci cytacik ze Springerowego felietonu Pilcha, podpasiony wlasnym komentarzem i gdyby to nas, czytelnikow zawiodlo do konkulzji, ze felietonista Polityki, byly czy obecny, wsio rowno, to terrorysta dla bezpieczenstwa narodowego, taki wcielony Mohammed Atta, ktory zycie poswieci ale obali wieze symbolizujaca PiSowy kolutnizm i intelektualna niemoc. Albo cos podobnego. Ale nic nas nie czeka, poza rutynowym domyslem, ze chodzi o pieniadze. Chodzi co najmniej o podwyzke dla obecnego felietonisty DP, a jak nie to bedzie transferek. Nie na darmo w felietonie jest postac premiera z Gorzowa, oj nie bez kozery.

    „Ani minister Fatyga, ani premier z Gorzowa nie zareagowal, tymczasem to co napisal o braciach Pilch, jest duzo gorsze”. No, nie powiem. To jest pewna proba, poniekad udana, o tym, ze „o braciach Pilch” napisal, choc nie zareagowal, ale jednak napisal „premier z Gorzowa”, i to jest duzo gorsze od tego co napisal Pilch albo TAZ o braciach Kaczynskich. Bracia Pilch, bracia Max, bracia Grimm, ale jesli idzie o blizniakow, to tylka bracia Kaczynscy. Ale jesli idzie o konstrukcje, o utrzymanie formy i sensu, o zamkniecie ich w jeden utwor, w powiesc, w felieton, do ktorego nie da sie dopisac ani jednego slowa, ani ujac, frazy, zdania, akapitu, jesli idzie o pisarska konsekwencje to tylko Dorota Maslowska i Jerzy Pilch.

  50. A na razie LPR załatwił sobie przedłuzenie istnienia dzięki zmianie ordynacji wyborczej do samorządów. I nie ma już Kwaśniewskiego żeby zawetować tego zbuka…

  51. Sianin pisze, że Gospodarzowi blogu rośnie zastęp konkurentów… Też mi to początkowo po głowie chodziło, ale zostałam delikatnie postawiona do kąta i się uspokoiłam. Odwiedzam tę stronę jedynie ze względu na GOSPODARZA, zaś komentarze żyją własnym życiem. Czasem można przeczytać coś ciekawego, czasem się pośmiać, ale ogólne wrażenie jest mieszane. Byłam uczona pisania krótko i na temat. To, co się napisało, należało streścić tak, aby niczego istotnego nie pominąć. Do dziś prawdziwą satysakcję odczuwam, kiedy czytam tekst napisany inteligentnie, na temat, dowcipnie (ale dowcip cienki) jak mówił klasyk: to dobry pisarz, na 300 stronach potrafi opisać to, co ja na trzydziestu. Za te cechy pisarstwa uwielbiam naszego gospodarza. Komentarze zaś czytam i myślę, że paru blogowiczów nie odważyłabym się zapytać o godzinę, aby nie usłyszeć historii zegarka i obszernych uwag o względności czasu i przestrzeni. Ale jak ich nie zaczepiać, to bywa bardzo ciekawie. I nawet ich lubię, chociaż już prawie wiem, o czym napiszą.

  52. Stachu !!!!!
    Pan Daniel już w jednym z komentarzy odniósł się do stawianego przez ciebie pytania. Stwierdził, iż forma ” Panie Danielu” jak zwrot do gospodarza blogu jest poprawna i dopuszczalna. Niestety upały zniechęcają mnie do wyszukania tego wpisu redaktora Passenta.

  53. Szunaju i Waldemarze,

    wielkie staropolskie THANKS 🙂

  54. SZUNAJ. 7/20.

    NIE WIERZE . Sejm modlil sie o deszcz !?
    Marszalek Sejmu to firmowal ? Czy to nie jakas pomylka ? Przeklamanie ? Aluzja ?
    Blagam o podanie zrodla i kiedy to bylo. Naprawde, bardzo prosze. Okon.

  55. Okoniu,

    praźródło TU , a obecnie np. TU , chociaż cały „problem” tkwi chyba TU .

    😉

    Pozdr.

  56. G.Okon! Na własne oczy widziałam ten fragment obrad sejmu, gdzie poseł czytał komunikat o intencji mszalnej na nabożeństwo poranne następnego dnia. On nie dowierzał własnym oczom i pytał – czy to nie jakiś żart… I został skarcony, razem z tą częścią sali, która nie utrzymała powagi. Marszałek Jurek zna się tylko na słusznych żartach. A dziś w Wiadomościach Jarosław Kret oznajmił, że nad Warszawą powstała jakaś dziura w chmurach burzowych, bo ani kropli!!! Czyżby Najwyższy też miał dość tego bałwanienia?

  57. G. Okon,

    nie, to nie pomylka, z tym ze chyba nie caly Sejm.
    Szczegoly m.in. na onet.pl
    W czesci Wiadomosci ->”Kraj”, w okienku wyszukiwania wpisz „deszcz”, i wyskakuje nie tylko anotka prasowa, ale i link do migawki z TV.

    Kino-Oko…

    TGIF, Observer (chapeau bas za analizy !)

    Jacobsky

  58. Panie Danielu!
    Jednak kultura w narodzie nie ginie! Jestem mile zaskoczona wątpliwościami nękającymi Panów „blogowiczów” w sprawie stosowności zwracania się do Pana w formie, którą i ja zastosowałam. Piszę to
    w kontekście tej pomarańczowej bransoletki z mało stosownym napisem, podarowanej Panu przez „gwiazdora” pewnej prywatnej stacji telewizyjnej, której nie będę reklamować , bo uważam, że nie warto. Mam nadzieję, że bransoletki już Pan nie nosi, zwłaszcza bywając na salonach. Sądzę też, że chyba tylko przez przypadek brał Pan udział w programie, gdzie zaproszonym do studia widzom Prowadzący program każe kłaść się na podłodze, zwracając się następnie „leżeć!”. Zawsze ceniłam Pana twórczość dziennikarską, chociaż niezwykle rzadko podzielam Pana poglądy. Zdecydowanie jednak wolę Pana postrzegać w w kontekście „salonu” niż „show”.

  59. Wpadam póżną porą do blogu .Dzisiejszego wieczoru w TVN -24 pani Minister Fotyga ,grzecznościowy telefon pani Kanclerz Merkel kierowany do Jarosława Kaczyńskiego z okazji desygnowania na stanowisko Premiera Rządu uzanała de facto jako wążne osiągnięcie ( Pytana dociekliwie przez red Grada o przykłady aktywności POLSKA -_NIEMCY) .wydaje sie, że to malo. Dzisiaj miał miejsce ważniejszy fakt.
    Dwaj posłowie Niemiecy nakłonieni do Głosowania , zapewnili kworum tj Koalicja osiagneła 231 głosujących poslow i mogła tym samym przeforsować, sporny dodatkowy porządek obrad Sejmu – kontestowany przez opozycję . To Niemcy uratowali Koalicje Rządową w Sejmie , choć głosowali przeciw ,wnioskowi Marszałka Sejmu. Czyż to nie jest przykre ,niezależnie od tzw. meritum sprawy .Oni ,tj Niemcy przyszli do pracy ,zdyscyplinowani a Koalicjanci od wczorajszego dnia scigali swoich z terenu Polski .To ostatnie posiedzenie Sejmu przed wakacjami .Czego jak czego ,ale przychodzenia do pracy wymagać sie powinno od Posła
    Niemcy uratowali Koalicje !!!!,przed dalszym Teatrum w Sejmie RP .Oj żebyśmy tak kiedyś mogli pomoc Bundestagowi .??!!

  60. Wieszczka SANDRA
    ANCA
    JACOBSKY
    ————————————————————-
    Dziekuje. Nie myslalem, ze ktos pomoze. I tak szybko. Przeczytalem, przesluchalem, przejrzalem. Czy myslicie, ze inne wyznania sa traktowane w Sejmie z rowna rewerencja ? To byla raczej manifestacja przywiazania do religii, a nie prymitywny tribe czekajacy na deszcz. Oczywiste, a przez to – glupie kpiny widzialem w komentarzach. Moja pierwsza reakcja byla taka sama, dopiero pozniej zastanowilem sie nad polska tradycja i wartoscia przywiazania do religii; dziekuje Sandrze za wskazanie pierwszego zrodla. Ten polski eksperyment jest bardzo ciekawy. Gdyby potrafili przejac cala warstwe polityczna, ekonomiczna i parlamentarna z tzw zachodu, a zachowali wlasne tradycje i religie w etyce i moralnosci, byli by ewenementem wsrod tzw „zreformowanych demoludow”. Kazda religie, nie tylko katolicyzm. Widzialem, jak spoleczenstwa w tych krajach, zwlaszcza srodowiska 16 – 30 lat, rzucily sie zachlannie na „dobra kapitalizmu” zarazajac sie jednoczesnie wszelkim chlamem, ktorego my nie wiemy jak sie pozbyc, lub chociaz zmniejszyc, choc ksiezy, rabinow, mulla, kaznodziei wszelkiej masci i wymiarow jest bez porownania wiecej niz w Polsce. Po prostu, jest juz za pozno. A moze dla Polski tez jest juz za pozno ? Uczcie, profesorowie, ktorzy mieszkacie nad Wisla.

  61. badger:
    „Bernard, ty nie egeszegaj, tylko powiedz skąd Kaczyński weźmie kaskę na pokrycie zobowiązań tak, by utrzymać kotwicę budżetową? ”
    Też chętnie bym się tego dowiedział, bo w expose jakoś nie za wiele było o tym skąd. Reforma finansów publicznych – ale co w tej reformie zostanie zrobione? Mam nadzieję, że już na jesieni wszystko będzie jasne – gdy będzie uchwalany przyszłoroczny budżet. Ciekawe co stanie się ze statusem pokrzywdzonego, bo jeśli go nie będzie, to dziennikarze, a zwłaszcza dziennikarze znanych tygodników, a zwłaszcza jednego bardzo znanego tygodnika nie będą mieli dokąd się udać po taki status, prawda?
    EGE SZEGE BUROKI

  62. Ja może troszkę nie na temat, ale czy Pan też, czytając ostatnią prasę, nie może się oprzeć wrażeniu, że to wszystko jakiś kiepski żart??

  63. Do telegraphic observer

    Z tymi teczkami jest też tak, że ktos kto walczył, siedział w więzieniu przy okazji mógł zdradzac żonę . Dlaczego teraz ma sie ujawniac światu jego sprawy obyczajowe. Co kogo obchodzi co kto robi w sypialni, o czym rozawiał z przyjacielem. Przez to moze sie rozpaśc tysiace rodzin, ale jak wiemy prawica dba o polskie rodziny

    Pilch to dla mnie król felietonów, nawet gdy ciągle powtarza sie ta pilchowska fraza ( ja po prostu ta fraze lubie) Jego transfer do Dziennika to jednak jak przejscie z Barcelony do Werderu Brema

  64. zuepelnie nie na temat – panie danielu, mozna chyba tak dopana przyjaznie pisac? panie danielu, ja przeczytalem panska notke biograficzna i mam pytanie, bo nie rozumiem tu cytat:

    „Daniel Passent – (ur. 1938), syn agronoma i pielęgniarki. Ze względu na tradycję w rodzinie (ojciec ukończył studia w Paryżu, wuj, który Passenta wychowywał po wojnie – studiował we Wiedniu, a córka – Agata Passent – w USA i w RFN), ciągnęło go do studiów za granicą, studiował w Petersburgu, Princeton i Harvard.”

    to znaczy… jak to, pan studiowal po swojej corce?

  65. Wcale nie wątpię, że prof. Buzek jest przeuroczym człowiekiem i gotów jestem się nawet załozyć, że nigdy nie podniósł głosu, ani na żonę, ani na córkę, ani na psa (chociaż nie wiem czy psa posiada).
    Tylko czym, poza sympatycznym obliczem i łagodnym usposobieniem, zdołał wykazać sie podczas najdłuższego, w historii RP, premierowania?
    A co do expose premiera Kaczyńskiego to chyba nie warto się nim dłużej ekscytować, gdyż w naszej polskiej rzeczywistości, deklaracje zawarte w expose są tak samo niezobowiązujące jak partyjne programy wyborcze.
    Z demokratycznego obowiązku trzeba je wygłosić (odczytac), a polityczne życie i tak toczy się po swojemu (partyjnemu)…

  66. DO Nostromo! Przeczytałem pana uwagi z godziny 14.37 . Następnie zajrzałem do Notki o autorze blogu .Wniosek jest prosty jak budowa kija !!!! .Nie umie pan czytać z zrozumieniem napisany poprawnie tekst w języku Polskim !!
    ps ,nawet cytat z notki nie jest cytatem tylko kompilacją .

  67. @Waldemar
    Co do notki biograficznej Pana Redaktora, to moim zdaniem N0str0m0 ma rację. Zdanie podstawowe brzmi: „” Ze względu na tradycję w rodzinie ciągnęło go do studiów za granicą, studiował w Petersburgu, Princeton i Harvard. Zdanie wtrącone w nawiasie opisuje tradycję rodzinną, która zdecydowała[sformułowanie:”ze względu na…”] o podjęciu zagranicznych studiów przez młodego Daniela Passenta: „” ojciec ukończył studia w Paryżu, wuj, który Passenta wychowywał po wojnie – studiował we Wiedniu, a córka – Agata Passent – w USA i w RFN””. W momencie podejmowania decyzji o studiach za granicą córka Pana Redaktora nie była jeszcze elementem tradycji rodzinnej :)…
    Pozdrawiam.
    PS. Z tą kompilacją, to coś Pan zamieszał – N0str0m0 wyciął i wkleił – czyli zacytował – pierwszy akapit notki „O autorze”.

  68. ANCA
    ja też jestem za tym, żeby krótko i na temat. Jednak niektórzy blogowicze, zwłaszcza ci „zza wielkiej wody” delektują się możliwością obracania polskim słowem, czemu trudno się dziwić, ale zdecydowanie utrudnia to, a czasem wręcz zniechęca do śledzenia dyskusji.

    Sianin
    żeby było tak 🙂 trzeba po słowie zrobić spację dwukropek nawias i znowu spację przed następnym słowem

    No i wreszcie na temat: zgadzam się ze Zbyszkiem – J.B. jest uroczy, co ma pewne znaczenie przy obecnym kartoflisku, ale nic pozytywnego jego urok nie przyniósł, a prawdopodobnie spowodował, że nawet jak widział powód i chciał się sprzeciwić idiotyzmom , to nie potrafił tego zrobić. Wniosek urok jest u premierów niewskazany 🙂

  69. panie waldemarze, napisalem wczesniej innemu panu: jakie zaplecze – takie elity.
    intelektualne, znaczy. jesli kiedykolwiek w swym niewatpliwie bogatym zyciu zdarzylo sie panu budowac kije, to ma pan szczescie, ze ja nie stalem wowczas na stanowisku kontroli technicznej. jakie znaczenie dzis natomiast ma panski brak zdolnosci logicznego myslenia? zaden, ot – oprocz tego, ze bezkrytycznie konsumuje pan teksty pana daniela i czuje przez to znacznie lepiej.

    moje pytanie do niego nie jest li tylko pytaniem, o czym sie pan zapewnie w swej przebieglosci zorientowal. moje pytanie mialo w sposob subtelny obnazyc nieskromnosc pana passenta daniela, dziennikarza. a mogloby sie lepszego wladania piorem oczekiwac od osoby, ktora swe studia zagraniczne planowala wiedzac, ze beda one rodzinna tradycja, gdy za lat dziesiec czy dwadziescia urodzi mu sie coreczka i zdecyduje sie studia w ameryce lub erefenie.

    ale, wracajac do pana, panie waldemarze. podejrzewam, ze pan mnie po prostu nie lubi… mam racje?

  70. Nigdy nie byłem fanem Pana Premiera Buzka. Jednak z perspektywy lat faktycznie jest to jeden z ludzkich panów.
    pozdrawiam serdecznie

  71. Jesien,
    – w Polsce praktycznie nie istnieje kultura dyskusji – oceniam to na podstawie obserwowanych mediow, jak rowniez obserwacji wlasnych ‚”na zywo” kiedy tam przebywam.

    Krotko i na temat, to kulura belferska. Dobra w szkole, jakkolwiek tez do pewnych granic: mozna byloby sie zastanowic na ile ortodoksyjnosc takiego podejscia doprowadza do uwiadu ksztalcenia intelektualnego dialogu. Zelazne i bezkompromisowe rzady takiego w z o r u, jako wylacznie pozytywnego, zawodza zupelnie w zyciu publicznym. Nie wszystko d a sie krotko. Krotko to mozna wyrazic poparcie, albo dokonac niewybrednego ataku, ale dyskusji t y l k o krotkimi wypowiedziami prowadzic sie nie da. Zamilowanie do „krotkosci” to glowna podstawa sukcesu kultury tabloidalnej. Innym polem zwyciestwa „krotkosci i tresciwosci” jest pewien symptom w stosunkach miedzyludzkich, ktory okresla powiedzonko; „nie p… tylko zalatw”.

    Poniewaz nasz Autor to intelektualista, spodziewac by sie nalezalo iz jego czytelnicy tez pretenduja do takiej pozycji, wiec obcowanie z mysla nieco szersza niz wyartykulowanie kilku slow, nie powinno sprawiac im klopotu.
    Niezaleznie od tego, po ktorej stronie Wielkiej Wody mieszkaja.

    Kaska

  72. Galopujacy,

    zestawiasz siedzenie w wiezieniu ze zdradzaniem zony, przy okazji?
    Wybacz, ale trzyma mnie sie zartobliwy nastroj. Powiedz, czy upublicznienie, jak wy to teraz mowicie, TW Czajkowskiego cos poprawilo w kraju, cos dalo ludziom?
    Zgoda, gdy chwalimy kogos za walke z komunizmem, dajemy order, to trzeba sie miec na bacznosci. Ale do tego wystarczy urzad sprawdzajacy:

    Krzyz Sybiraka – aha, Jaruzelski, Wojciech, general, wprowadzil stan wojenny – skreslic.

    Polonia Restituta (np) – zobaczymy, Czajkowski, Michal, profesor, ekumenista, TW przez 20 lat – skreslic.

    Ja mysle, ze popyt na historie agenturalne z SB, na zdrady takie, smakie i owakie, jest bulwarowy. Kropka.

  73. Wahałem się, czy napisać wprost, co myślę o exposé JK – po co miałbym moralizować umęczony naród. Ale Mac.Iek mnie przekonał.

    Uważam, że exposé jest wybitnym przykładem NIEMOŻNOŚCI SPOŁECZNO-POLITYCZNEJ. Nie trzeba zaraz mówić super konkretnie i dobitnie, np. „Sądze, że ten naród powinien podjać się zadania, aby przed końcem dziesieciolacia wysłać czlowieka na księżyc”, wystarczyło powiedzieć, “przez nastepne 8-10 lat”, i “zbudować około 3 mln mieszkań”.

    Ale to jest niemożliwe. Powiedzieć „naród podjął się zadania”. Obciach totalny. Naród nie jest od podejmowania zadań, naród nie jest od zastanawiania się co dla każdego, nadużywajacego opieki społecznej i niepotrzebnie obciażającego budżet, dla urzędnika w gminie, dla innych z takiego wspólnie obranego celu wynika do zrobienia. Naród jest od siedzenia przed talerzem i

  74. G. Okon,

    cytuje :’To byla raczej manifestacja przywiazania do religii, a nie prymitywny tribe czekajacy na deszcz. ‚

    Hmm… moim zdaniem ‚prymitywny tribe’ ma rownie wazny filozoficznie system wierzen jak kazda inna religia, w tym rowniez religia katolicka. Rozni je tylko sposob organizacji jej wyznawcow, ilosc wyznawcow oraz dogmaty i ich doczesne wcielanie. Natomiast przywiazanie do religii nie ma nic do tego. Kazdy jest do niej przywiazany jednakowo (jesli oczywiscie wierzy), nawet ‚prymitywny tribe’.
    A zwiazku z tym: jaka jest roznica miedzy ‚modlic sie o descz’ i ‚modlic sie o deszcz’ ?

    Z pochmurnego Montrealu…

  75. Do Prokuratury Generalnej,

    Donos.

    Niniejszym pragne doniesc, ze przegladajac ostatnio u fryzjera jedno z tegorocznych wydan zagranicznego magazynu ‚Paris Match’ trafilem na taki oto zart rysunkowy:

    w kosciele na klecznikach klecza dwie starsze panie. Jedna z nich ma za soba parasolke oparta o siedzisko klecznika w ten sposob, ze raczka parasola ‚patrzy’ w kierunku drugiej pani na kleczniku obok. Pierwsza pani modli sie w skupieniu, druga zas zwraca sie do pierwszej mowiac:
    ”Czy bylaby pani uprzejma obrocic parasolke ? Nie moge sie skupic na mojej modlitwie.”
    Problem w tym, ze raczka parasolki, ktora ”patrzy” na proszaca ma ksztalt glowy kaczki.

    Rysunek podpisany jest ”sempé”.

    Uwazam, ze w kontekscie niedawnych wydazen zwiazanych z publikacja w TAZ oraz w zwiazku z uroczysta modlitwa o deszcz poslow PiS, rysunek ten stanowi kolejny akt obrazajacy naszych (juz teraz obydwu) przywodcow. Gorzej nawet, z uwagi na fakt, ze cytowany Paris Match pochodzi z kwietnia tego roku (26.04.06), ukazanie sie w nim opisywanego przeze mnie rysunku moze stanowic dowod na zorganizowane wspoldzialanie mediow francuskich i niemieckich w celu rozbicia Trojkata Weimarskiego, o czym donosi

    Zyczliwy

  76. W ogólnym tonie wypowiedzi Blogowiczek i Blogowiczów daje się wyczuć połączone z żalem przekonanie, że polityka jest brzydka, a mogłaby być ładna, gdyby nie wredni politycy. Na tym blogu za takie wredzizny robią Kaczyńscy i spółka, którą dla zmylenia całego świata i własnego narodu te wredne typy nazywają koalicją lub rządem, co oczywiście jest karygodne. Gdyby nie było Kaczyńskich, rzecz jasna wszystko toczyłoby się inaczej. Spróbujmy jednak spojrzeć prawdzie w oczy. I powiedzmy sobie otwarcie. Gdyby ich zabrakło, wtedy ktoś inny musiałby być wredny, żeby świat mógł się normalnie obracać na swojej osi. Taka jest niestety wola Stwórcy. Społeczeństwo według planów Jego, których oczywiście nigdy do końca nie poznamy, jest jak powiązane dozgonnymi więzami małżenstwo. Czyli jest jak wielomilionowa unia egoistów, w której każdy chce czegoś zupełnie innego, a jak nawet niektórzy chcą tego samego, to każdy chce tego czegoś więcej. I żeby to wielkie społeczne matrymonium jakoś wewnętrznie pogodzić, dobry Bóg wymyślił instytucję adwokata. Polityk jest jak adwokat, rozsądzający wielkie społeczne matrymonia. A adwokat z definicji musi być wredny, wredny i cyniczny, a przy tym bezwstydny, bo jakże inaczej, mógłby wydzierać z gardła jednym, żeby dawać drugim. Wśród polityków nie ma miejsca dla istot miłych, dobrych i łagodnych. To są drapieżcy. Ich powinnością jest czynić z polityki brzydkie widowisko, bo za to im naród płaci, sam nie babrząc sobie rączek.

  77. Anca – w kwestii komentarzy, mam bardzo podobne odczucia. Pyzol – jestem za rzeczowa i precyzyjna argumentacja ale bez stroszenia pior. Bywa, ze niektore wysoce intelektualne wypowiedzi mialabym ochote przerwac szarlotka z bita smietana czy tez dobrze schlodzonym piwem. Na szczescie Gospodarz blogu robi to na swoj sposob – zmieniajac charakter i nastoj wpisow. Pozdrowienia dla Wszystkich

  78. Z tym wysławianiem się krótko i węzłowato proszę Was, kochani Rodacy w kraju, nie przesadzajcie. Poszli posłowie modlić się do kaplicy o rychły deszcze. I co. Dalej nie pada i nie zapowiada się, że będzie padać. Ale to w Warszawie nie pada. W Toronto, gdzie jeszcze wczoraj po południu zapowiadano piękny, słoneczny, bezdeszczowy weekend, gdzie trawników nie podlewa się już od wielu tygodni, bo nie ma takiej potrzeby, dzisiaj od rana … równo leje. Rozmodleni posłowie w swej zwięzłości chyba przesadzili, czy co, nie powiedzieli gdzie ma padać.

    p.s. Istotnie za dużo piszę, za mało czytam. Zabrałem się dzisiaj za “Chorobę dyplomatyczną”. Ładnie wydane, są zdjęcia, indeks, o Radku Sikorskim też jest, ale faktycznie, zwięzłości w tej sympatycznej książce nie

  79. Observer, Jacobsky- pozdrawiam ze slonecznego Winnipegu. Trawa mi „isi i powiewa”, ale rolnicy znowu beda sie skarzyc i zechca lupnac podatnika po kieszeni… ech zycie!:)

    Innych tez pozdrawiam – zeby nie bylo, ze tu o c e a n i e;)

    Kaska

  80. Szanowne Panie, Drodzy Panowie,

    Do tej pory mówiło się o czerwonej pajęczynie, która to wypowiedź miała określone konotacje polityczne. A czy teraz pajęczyna będzie miała wreszcie swojski brunatny kolor? Z tymi pytaniami, jak równierz z konsultacjami, w przypadku niejasności polityczno-językowych można, bez ryzyka zwracać się do żołnierzy strzegących poprawności politycznej w mediach.

  81. Do natrzasajacych sie z sejmowej modlitwy o deszcz:

    – nauka od lat bada zwiazek pomiedzy modlitwa, a przebiegiem leczenia. Jakby dla niektorych nie wydawaloby sie to „uprawianiem gusel”, jest wystarczajaco wiele powodow, aby przynajmniej sie temu zwiazkowi przyjrzec. Fakt, ze ludzie wierzacy zyja dluzej i ich zycie ma lepsza jakosc ( co NIE jest rownaznaczne z bogactwem!), statystyki juz udokumentowaly.

    To tylko tyle. Materialow na w/w temat jest mnostwo, podsylam jeden z linkow .

    Kto ciekaw, niech szuka dalej sam ( „a znajdzie”!;)

    Kaska ( breast cancer survivol)

  82. JACOBSKY. 7-22.
    Napisalem „prymitywny tribe”, a nie „tribe”. W tym roznica.
    Gdyby „konferansjerka” marszalka i posla byla lepsza, n.p. „…farmerzy, o ratunek przed kleska suszy..” i posly, i internetowe osly (w tym ja) nie odebraly by tego tak drastycznie, doslownie. Wlasnie marna public relations rzadu byla ostatnio glownym powodem przesmiewek i wyszydzan. Czytalem rozmowe z szefowa gabinetu prezydenta, ktora calkiem odwaznie wskazala na jego liczne niedomagania w sferze P.R. Wystarczylo postawic obu przed lustrem, nauczyc poruszac sie, mowic (straszne !), dac codzienne lekcje savoir vivre, uzgodnic protokol z charakteryzacja, fotografami – wygladzic obu gentelmanow wtedy, kiedy zaczeli wdrapywac sie na arene tego cyrku. Przydalaby sie guwernantka. Moze salonowiec Passent ?
    Ludek jest poczciwy i nieglupi, ale strasznie niewygladzony. A propos: czy pamieta Pan z przed lat ” … na lotnisku jest straszny wiatr i deszcz, podgardle prezydenta lata jak u indyka, na wszystkie strony, ale nawet jeden wlosek na prezydenckiej fryzurze nie drgnal…” Niestety, „Lechu” – nie Ronnie, a na hollywoodzkie tricki nie bylo czasu.

    Doniesienie uwazam za wzorowe. Kieruje do rozpracowania. Na kontakt obywatelski „Jacobsky” polecam zalozyc teczke operacyjnego opracowania pod katem werbunku. Wykorzystac go pod figuranta
    „Adam” w Montrealu. Plk. Bzdzioch.

  83. A propos: Panie Jacobsky, czy mysmy, nie dopusc Boze, nie zapomnieli o dzisiejszym Piecdziesiecioleciu Swieta Przyrodzenia ?! Skandal !
    Na wszelki wypadek, obdarlem poduszke z koperty i z ta czerwona plachta obszedlem property spiewajac „W Polske idziemy drodzy panowie…”. Zza drzew uslyszalem glos sasiadki,Niemki, ktora trzepala ogromne biale przescieradlo na tarasie: Co, przypomniala ci sie kolyska ? Poniewaz jej nienawidze, bo tam zawsze i wszystko musi byc wysprzatane, zapytalem : A wy, znowu sie poddajecie ?
    Zapadla cisza. Zobaczymy kto pierwszy zadzwoni. Albo przyleci pogadac, jak gdyby nigdy nic….

  84. Oj PYZOL PYZOL!!!
    ———————
    Zrobiło mi się wesoło, gdy przeczytałam w Twoim wpisie: „Krótko i na temat – to kultura belferska” – rozumiem, że jesteś przeciw. „Ciągnąc kontynuację”, można zatem wnioskować, że „myśl nieco szersza” wg Ciebie to… rety! czy ja się aby nie zapędzam? Na codzień w wielu duskusjach, na przeróżne tematy, gdy wydaje mi się, że ktoś bełkoce i marudzi, to ja mam do czynienia z myślą nieco szerszą? To tak, jak w tańcach na lodzie – trudne ewolucje są łączone przeróżnymi krokami, które nie liczą się w ocenie technicznej, ale wpływają na ogólną. Tylko trzeba umieć je postawić… I to jestsztuka, którą niewielu posiadło. I dlatego nasz GOSPODARZ może się nie obawiać konkurencji jeszcze bardzo długo, a potem, to chyba wcale – jeśli sądzić po niektórych komentarzach. Rażące bywa niechlujstwo treści i formy wyrażania MYSLI NIECO SZERSZYCH – no właśnie! Od czego szerszych?

  85. Oj, Anca, Anca, ciesze sie, ze ci wesolo. Mnie tez.:))))))))))))))

    Kaska

  86. No i, po maratonie głosowań sejmowych, zakończonych w sobotę, mamy wreszcie IV Rzeczpospolitą. Być może teraz nie będą potrzebne modły o deszcz, bo wystarczy obfita ilość łez radości i smutku, która spłynie na polską glebę lubiącą częsty płodozmian. Co aktywniejsi zapewne zaczną rozglądać się za V Rzeczpospolitą. Oby wszystko odbywało się, zgodnie z przewidywaniami Karola Modzelewskiego, który uważa , że metodami demokratycznymi można sobie zafundować zarówno kwitnącą demokrację, jak i państwo policyjne.

  87. A ja zapraszam na bloga Pana Kuczyńskiego, do zapoznania się z komentarzem na te i inne sprawy dzisiejszej Polski.

    Pozdrawiam 🙂

  88. ANCA, JESIEN; zgadzam sie. Glos w dyskusji powinien byc zwiezly/niekoniecznie w telegraficznym stylu/, przejrzysty i na temat. Rowniez dowcipny, jesli tresc pozwala. Czytelnik powinien miec satysfakcje i korzysc z lektury. Rzecz jasna jesli ktos ma ochote wypisac sie ile wlezie, zeby nie powiedziec popisac, jego wolna wola. Papier/blog/ wszystko zniesie.
    Gombrowicz powiedzial: „Pisanie to profesja, a sztuka to dokonac aby ktos to przeczytal”.

  89. bi-ko: „Glos w dyskusji powinien byc zwiezly…, przejrzysty i na temat. Rowniez dowcipny…”

    O rany, bi-ko!!! To ile ja mam tych głosów za każdym razem dawać. Zwiezly, przejrzysty, na temat, dowcipny!!! To już cztery, a nie wiadomo, co jeszcze wymyślisz. Zlituj się!!! Mi już po jednym wysiada mózgownica!

  90. KS: „Pyzol – jestem za rzeczowa i precyzyjna argumentacja ale bez stroszenia pior.”

    Przyznasz chyba, ze kwestia „stroszenia pior” to takze kwestia o d b i o r u. A ten jest zawsze subiektywny. Nie znaczy to, ze zawsze jest nieadekwatny do intencji danej wypowiedzi, ale bywa, ze jest.

    Kaska

  91. telegraphic observer

    Przeciez to bardzo proste. Dzisiaj nie można nikomu grzebac w sypialni( nagrywac co robi w domu, dawać podsłuchy, chyba , że policja) Jakim prawem dzis masz wiedziec co ktos robił w swoim prywatnum zyciu kilkadzisiąt lat temu. Nie dość , ze SB zbrodniczo inwigilowała ludzi, to teraz ty na podstawie tych materiałów masz wiedziec kto z kim w jakiej pozycji uprawaiąl seks. Co to ma do donoszenia na innych. Czy to, ze Kowalski był kapusiem musi oznaczac , ze jego dzisejsza żona ma znac jego kochanki. Czy oprócz tego, że ktoś z Solidarnosci był przesladowany
    dzisiaj cała polska ma wiedziec czy jest impotentem , gejem, na co choruje, czy ma jakies odchyły itd. Dla mnie byłaby to podłość.

    Co inego donoszenie , a co innego sfera intymna.

    Co do agentów chodziło mi o to, ze zgłaszaja sie sami po WŁASNE teczki, by skutecznie mogli przygorowac obrone. Dawna ustawa im to uniemozliwiała( teczke dostawał ten komu IPN nadał status pokrzywdzonego)
    TK stwierdził , ze nadawanie tego statusu łamie konstytucje.

  92. Do bi_ko:
    Czy to aby nie trochę zbyt wygórwane oczekiwania? Zwłaszcza dowcipnie trudno pisać, bo wydarzenia komentowane przez Pana Daniela na blogu raczej do tego nie zachęcają.

  93. Kaska, zgadzam sie w zupelnosci. Niemniej lektura wpisu a potem srednio 80 postow autorow o roznych pogladach, odmiennym stopniu wylewnosci (tu mam na mysli przede wszystkim objetosc tekstu), poruszajacych rozmaite watki wymaga pewnej koncentracji. Im jasniejszy, zwiezliejszy komentarz, tym uwazniejsza lektura, tym latwiej uchwycic watek, tym mniej „nieadekwatnosci”, nieporozumien, wzajemnych nastroszen.
    Przyznasz, ze delikatne, dyskretne stroszenie piorek w ramach blogowej dyskusji bywa niezwykle urocze. Serdecznosci.

  94. KS,

    kazda lektura wymaga pewnej koncentracji. Inaczej, po co czytac ?

    🙂

  95. Pyzol,

    nigdy bym sie po Tobie nie spodziewal, ze napiszesz tekst o terapeutycznych skutkach medlitwy à propos modlenia sie klubu poselskiego PiS o deszcz.

    A wiec myslisz, ze byl to bardziej zabieg terapeutyczny dla poslow ????
    Jak w tym kawale : „Nareszcie”…

    Jacobsky 🙂

  96. Expose Premiera-Prezesa pozostawiło uczucie niedosytu. Czyżby miecz rewolucyjnej sprawiedliwości stępiał? Czy godzi się maszyniście postępu zatrzymywać w pół drogi. Żadnych zgniłych kompromisów! Moje propozycje:
    1. Decommunizacya niezbędną jest. Wypalmy ogniem wszystkie ślady po PRL. W tym celu należy: zburzyć Warszawę i inne miasta, oddać Niemcom Wrocław i Szczecin, odebrać ziemię chłopom i zwrócić obszarnikom (prawowitym właścicielom), unieważnić wszystkie tytuły naukowe nadane przez pseudopolskie łże-uczelnie (w tym jeden dyplom doktora prawa), jako też prawa jazdy i inne documenta, unieważnić bezbożne tzw. śluby cywilne zawarte przed 1989 r. i wyciąc wszystkie drzewa posazone w PRL.
    2. Do liturgii wprowadzić ósmy sakrament: lustracja.
    3. Technika ma być XXI wieku a mentalność XIX-wieczna. Czarownice na stos (atomowy)!

css.php