Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

24.07.2006
poniedziałek

Oto jest pytanie

24 lipca 2006, poniedziałek,

Dzięki gościnności przyjaciół, weekend spędziłem we wsi Krzyże, nieopodal Karwicy i Rucianego, na Mazurach. Wieś Krzyże obchodziła wczoraj swoje 300-lecie. Była msza w kościele, a potem uroczyste obchody pod gołym niebem – przemówienia, sołtys, burmistrz sąsiedniej  Nidy, dowódca jednostki, duchowieństwo, a także – Achtung! Achtung! –  przedstawiciel dawnej ludności niemieckiej. Był niemiecki autokar, a w nim przedstawiciele dawnych mieszkańców wsi Kreuzhafen, którzy przywieźli pozdrowienia, złożyli wieniec z niemiecką flagą pod krzyżem na głównej ulicy i wręczyli prezenty. Nawet krótkotrwała burza i ulewa nie zdołały zniechęcić licznych mieszkańców i turystów, którzy bawili się do późnych godzin nocnych przy muzyce, piwie i mocniejszych trunkach.

Krzyże to specjalna wieś na Mazurach. Niewielka osada pracowników okolicznych lasów została po wojnie odkryta przez znanego później malarza, Andrzeja Strumiłłę, którego wystawa fotografii „Krzyże 1946-1956” jest dziś czynna na miejscu, w ośrodku turystycznym „Mazury”. (Prawie nikt jej nie ogląda; młodzież zajęta jest swoimi sprawami). W latach 50. zaczęli do Krzyży przybywać kolejni wielbiciele Mazur – Ziemowit Fedecki, poeta, tłumacz, wieloletni redaktor miesięcznika „Twórczość”, przyjaciel Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, który przyjeżdżał do pobliskiej leśniczówki Pranie, dalej Jan Borkowski – redaktor audycji muzycznych w Polskim Radiu, Jerzy Putrament – partyjny pisarz, ale bezpartyjny wędkarz (choć złośliwi mówią, że kłusował na węgorze), M.F.Rakowski – wieloletni redaktor naczelny „Polityki”, który każdą wolną chwilę spędza w  Praniu, a przede wszystkim środowisko STS (Studencki Teatr Satyryków): Andrzej Drawicz, Andrzej Jarecki, Jerzy Markuszewski, Stanisław Tym i Agnieszka Osiecka, przy której i ja znalazłem się w Krzyżach ponad 30 lat temu.

Wtedy była to zaledwie wioska, mieszkało się u stałych mieszkańców – robotników leśnych, nie było kanalizacji, do mycia służyła miska i wiadro, wodę czerpało się ze studni,  na targ jeździło się furmanką kilkanaście kilometrów do Myszyńca, najbliższy sklep z chlebem (który znikał, jak meteor) mieścił się w sąsiedniej wsi Karwica, do stacji kolejowej szło się ładnych kilka kilometrów. Pięknie położona wieś Krzyże nad jeziorem Nidzkim stała się częścią życiorysu naszego środowiska i pokolenia, które odchodzi – nie ma już Andrzeja Drawicza, znanego tłumacza i rusycysty, pierwszego prezesa TVP po 1989 r., który zmarł nagle w kwiecie wieku; nie ma już poety i wieloletniego szefa STS – Andrzeja Jareckiego, który zginął w wypadku samochodowym w USA, gdzie był radcą ambasady polskiej; nie ma Putramenta, z którym co prawda się nie kolegowałem, ale którego widok z wędką należał do miejscowego krajobrazu; nie ma Roberta Sobczyńskiego – wieloletniego grafika tygodnika „Polityka”, no i nie ma Agnieszki Osieckiej, która odeszła przedwcześnie, a której piosenkę śpiewano w ramach obchodów 300-lecia Krzyży. Gdyby nie Krzyże, nie powstałyby wiersze i piosenki, wśród  nich „Na całych jeziorach – ty”, z muzyką Adama Sławińskiego. Wkrótce nie będzie i nas – zostanie mazurski las.

W drodze powrotnej do Warszawy, słyszałem przez radio najnowsze wiadomości: ordynacja wyborcza do samorządów – zmieniona dla dobra Polski, niezależna służba cywilna zastąpiona przez „zasób kadrowy” – dla dobra Polski, konkursy na obsadę stanowisk w administracji państwowej – skasowane dla dobra Polski, lustracja w coraz bardziej dzikiej postaci – dla dobra Polski. Jak dobrze będzie w Polsce, kiedy to wszystko zostanie zrealizowane – pomyślałem i wyłączyłem radio. Wróciłem jeszcze raz myślami do Krzyży: kiedy tam jeździliśmy, ustrój był parszywy (niektórzy, jak Jerzy Markuszewski, nawet go zwalczali), ale my byliśmy młodzi, zakochani, zakolegowani, i na Mazurach na swój sposób szczęśliwi. Jak oddzielić PRL od swojej młodości, jak przekreślić ówczesny system nie przekreślając własnej młodości, która na tamte czasy przypadała – oto jest pytanie, o którym myślałem na Mazurach.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 110

Dodaj komentarz »
  1. Ja trochę off – topic…
    Proszę zajrzeć, Panie Danielu tu

    i tu 
    Powstała akcja obywatelska, całkowicie apolityczna i niezalezna od jakiegokolwiek UKŁADU, dotycząca zmian w ordynacji samorządwej.

    Warto chyba ją propagować… ?!

    Ukłony

    Azrael

  2. Ech, Panie Danielu, ustój „był parszywy”, ale poza tym było tak fajnie. Chlało się, bawiło, pisało satyryczne teksty, generalnie było cool. Gdzieś tam UBole kogoś zakatowali, gdzieś tam żołdacy zastrzelili kilkudziesięciu Polaków, ale było cool. Może dlatego, że lat Pan miał mniej, a dzieciństwo czy młodość zawsze wspomina się z łezką w oku i nic w tym dziwnego.
    Nowa ustawa lustracyjna nie jest najszczęśliwsza, ale nie dlatego, że rozszerza zakres lustracji (np. o dziennikarzy), ale dlatego, że znosi status pokrzywdzonego i nie będzie już takie oczywiste, kto był kapusiem, a na kogo donoszono, prawda panie Danielu? A co pan sądzi o lustracji dziennikarzy Panie Danielu? Co o tym sądzą Pana koleżanki i koledzy z redakcji?
    EGE SZEGE BUROKI.

  3. Przeglądająz zaległo prasę znalazłem artykuł, napisany przez dziennikarza Lwiwskiej Hazety, w marcu tego roku. Proroczy tekst, którego fragment pozwolę sobie zamieścić:
    „Mam nadzieję, że prezydentowi Kaczyńskiemu z partii Prawo i Sprawiedliwość wystarczy politycznej woli i zdrowego rozsądku, by nie dyskredytować narodowego dorobku, którym jest reforma balcerowicza. Pewne sygnały o tym już były w oświadczeniach liderów PiS. Ale i Polacy, i my (znaczy Ukraińcy – dop. mój) już dziś powinniśmy wyciągnąć wnioski z tego ataku na symbole. Rzecz w tym, że coraz mniej naszych zachodnich sąsiadów chidzi głosować. Zajęci osobistymi karierami i dobrobytem, ignorują politykę, co prowadzi do wieloletniej nieobecności w parlamencie liberałów z zasadami z unii Wolności. Nie powinno się to powtórzyć na Ukrainie. Ci, którzy popierają zmiany, nawet mimo pewnych rozczarowań, nie mogą odejść na bok i odgrodzić się przestrzenią prywatną. Jeśli przsztaniemy interesować się polityką, taka apolityczność uderzy w nas bumerangiem i pozbawi dużej części tego, co już osiągnęliśmy. Demokracja i wolność to codzienna praca obywatela.”

    Mądrze powiedziane. Jednakże, myślę że zgodnie z prawem Murphy’ego ludzie się nie przejmą. I będzie coraz gorzej.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. PS przepraszam za błędy i literówki. Widać w tym upale procek przestaje mi prawidłowo pracować 😉

  6. Większość z nas w bagażu wspomnień dźwiga jakieś własne Krzyże, im bradziej związane z młodością, tym lżejsze od codziennego krzyża pisowskiej rzeczywistości. Pod krucyfiksem na piersiach i u Kaczyńskich znaleźć można jakiś cytacik z Lenina, kilka indoktrynujących szkółek i ukradziony za przyzwoleniem komuny księżyc (co podejrzanie kojarzy się z aferą „Żelazo”).

  7. Obudzil Pan cieple uczucia .Czytalem i nagle zdalem sobie sprawe ze oddycham tamtym powietrzem.Zapachnialo,suszone deski swierkowe oswietlone porannym sloncem,szum Soly,kamienista plaza zamknieta od poludnia kurtyna ciemnego,jodlowego lasu.Odwazne pociagniecie pedzla,impast kobaltowego nieba,szpachla,prosto z tuby.Ciach i jest.Oto obraz.Miejsce swiete,ukryte na dnie serca.Owych miejsc obrazów,scen,kadrów,sekundowych uniesien jest wiele a kazdy, bez wzgledu na czas w jakim przyszlo mu spedzac mlodosc, zwyczajnie i po mesku, z odwaga w sercu przyzna bez zenady-Moze kogos zadziwie ale kocham swoja mlodosc!Jesli dano by mi do wyboru wszelkie luksusy terazniejszosci wzamian za niewinnosc mlodosci,naiwna wizje swiata,lekkosc bytu mlodzienca w slonecznej poswiacie poranka,powiem-Nie.Jestem z tamtego brzegu rzeki,snie nadal snem dziecka,mlodzienca przynaleznego ojcu.Nadal wedruje posród odglosów wewnatrz ciemnego lasu gdzie ostrza siekier w tajemnym zakatku tna stare drzewa.
    Tych miejsc juz nie ma.Zmurszale pnie posród mlodego lasu pozostaja lasem.
    Pozdrawiam Pana serdecznie artysta malarz Ryszard Mamis Liverpool Gateacre 24.07.2006

  8. Panie Danielu, ja rowniez powrocilam z krotkich wakacji. Pojechalismy do sasiada,do Sauerlandu.Upal byl straszny,wiec hop nad wode.A tam „Cala Polska”lezy!! Na prawo rodak na lewo rodak i przed naszym nosem,tez rodak.Niemcy nasze!!!!!!!!!!!
    Jakos tego „kaczynskiego dobra”nikt nie chce brac. i jak tak dalej pojdzie pozostanie jeszcze tylko stolice przeniesc.

    Ps. mnie rowniez pieknie kojarza sie Mazury,a to przede wszystkim za sprawa tenisowych wczasow.Serdecznie pozdrawiam Pana,Panie Danielu i wszystkich sympatycznych blogowiczow!

  9. Wszystkie miejsca, które pan profesor Strumiłło odkrył są urokliwe: Krzyże, Wejsuny, Maćkowa Ruda ale dlaczego ominął Mazury Garbate choć są po drodze? Może śledztwo należałoby przeprowadzić. Lustrujemy?

  10. Azraelu:
    Anonimowa akcja spoleczna? bezpartyjna? niezalezna? Jak strajki gowniarzy przy MEN?

    Panie Passent:
    trudno jest przekreslic system z mlodoscia jesli sie bardzo w ten system wiklalo. Im mniej mialo sie z nim wspolnego tym latwiej oddzielic ziarno od plewow.

  11. Panie Danielu
    od parszywego ustroju gorszy tylko parszywy nastroj i slusznie Pan zrobil, wylaczajac radio. Po przeczytaniu m.in. o uznanych oficjalnie zaslugach Radia M. dla nowej Polski zastanawiam sie, od jakich absurdow przyjdzie odzegnywac sie za lat -dziesiat mlodszym pokoleniom. Panie Danielu, mysle, ze pewne wartosci przekreslaja sie same a przekreslanie siebie, wlasnych osiagniec, radosci zycia i przyjaciol to przeciez akt samobojczy. A przeciez zawsze jest jakis c.d., jakas pointa, na ktora warto poczekac, przy ktorej mozna sie nawet solidnie posmiac. Pozdrowienia.

  12. I po co Pan pisze o tych Mazurach ?
    Zburzyl mi Pan caly spokoj poranka (roznica czasu…).

    Mazury…
    Bylo siermieznie, ale o to wlasnie chodzilo. Ostatnie moje wakacje to splyw na Krutyni. W Krzyzach nie bylem, ale w Karwicy (ktorej to nazwe nie sposob bylo nie przekrecic…) swoje odczekalem pod GS-em.
    Niemcy zza Laby (a.k.a „Krzyzacy”) wtedy obserwowali nas jak rybki z akwarium, a my obserwowalismy ich jak rybki w akwariach.

    Fajnie, ze dzis w Krzyzach organizuje sie takie wycieczki w przeszlosc, na ktore zaprasza sie rowniez przedstawicieli pokolen o obco (ale juz nie zlowrogo) brzmiacych nazwiskach. Tym fajniej i ciekawiej, ze tych dawnych nazwisk ciagle sporo na przykoscielnych cmentarzykach, te sa integralna czescia opisywanego przez Pana krajobrazu, tak bliskiego rowniez i mi.

    W czasie mych corocznych mazurskich wakacji lata temu rzeczywiscie: ustroj byl parszywy, ale na Mazurach jakos dziwnie sie o tym zapominalo, i rzeczywiscie bylo cool. Zapominalo sie rowniez o katujacych UBolach i strzelajacych do Polakow zoldakach, bo co mialo to wszystko wspolnego z pieknem mazurskiej natury ?

    Jacobsky

  13. Do Geralta -> blok P. Daniela Passenta NIE JEST miejscem pyskówek ani dyskusji na inne tematy. Jeżeli MODERATOR wyraził zgodę na upublicznienie tego wpisu – a nie musiał, i wcale bym się nie zdziwił, ani obraził – to coś znaczy.

    A co do gówniarstwa… cóż, głównie spotykam się z takowym ( umysłowym ) na blogu pewnej Pani k.

    A.

  14. Masz rację, Jacobsky.
    Cały poranek zburzony
    co tam zepsuty poranek
    cały dzień widzę zmarnowany przed sobą
    bedę rozmyślał, o tym wszystkim, co tak blisko, czy niebo jest gdzieś tam, a piekło? czy jest tam?
    Czy Ubole nadal biją, czy czatują, aby doskoczyć, czy tylko “odzyskują Polskę”, cały tydzień zdewastowany.
    Nie wiedziałem.
    Po co mi to było, po co czytać o poranku “o dobru Polski”.
    Jaki poranek, jakie dobro, jakie niebo?
    O raju, utraconym oczywiscie!

  15. Dojdzie jeszcze najnowsze „dla dobra Polski”, czyli prześwietlanie majatków.Po czym nastapi podział wszystkim po równo (a nam równiej) i obowiązkowa parcelacja kułactwa. Wszystko w imię ubóstwa „trzech falsetów (K+K+G)” ktorzy ani za komuny (chwała im za to) ani po komunie (pożal się Boże) majątków osobistych nie zdobyli, a sprawami dużego państwa, w tym jego ekonomią, z wielkim ferworem sie zajmują.
    Ech! życie……..

  16. a tak naprawde to swiat mknie do przodu, a Polska dalej sie tak strasznie grzebie w przeszlosci, kto z kim, dlaczego itd, itd. itd. I nie istotne ze zwyklych ludzi, ktorzy jednak stanowia trzon spoleczenstwa to juz naprawde tak nie obchodzi, nie istotne, ze rzeczywiste problemy pozostaja na boku, nikt o nich nie mowi, ba, nawet sie ich nie tyka, nie my dalej bedziemy rozliczac sie z historia, przeszloscia, nami samymi itd, itd. Ze akurat gdzies 20 lat po drodze zgubimy, ach nieistotne. A bedac w Polsce zal mi np. starszych ludzi, ktorych los i ciezkie zycie w kraju wladz nie interesuje, zal mi chorych, ktoorzy jesli nie maja kasy, lecza sie w nieludzkich warunkach, zal mi dzieci, ktorych rodzice nie maja co roku na nowe ksiazki, bo nikt nie ma nawet checi zastanowic sie, jak problem rozwiazac. Caly kraj zajety jest lustracja, religia, symbolami, swietami, byle tylko daleko od na prawde prawdziwych problemow prawdziwych obywateli bez poselskich gazy.

  17. Jest mi wściekle gorąco w mieszkaniu i poza nim. I wogóle mam dość tego lata , ponieważ nie mam dość pieniędzy na jakikolwiek wyjazd. Gdziekolwiek. Siedzę więc na kanapie i mam za złe. Równiez „w temacie” lustracji. Będzie tak: przychodzi baba do lekarza, a lekarz……też baba.
    Dla ułatwienia dodam, że każdy wyrzucony z pracy za nieczystą przeszłość będzie miał dostatecznie dużo czasu aby ryć w nieczystej przeszłości przełożonych którzy wyrzucającymi będą. W wyniku tej działalności wyrzuconych, sami (ci przełożeni znaczy sie) również staną się wyrzuconymi, natomiast pierwotnie wyrzuceni będą wyrzucającymi.
    Będzie to pierwszy i jedyny przypadek w historii naturalnej świata : mozliwość wejścia dwa razy do tej samej rzeki!!!!!!!!!
    I to będzie najwieksza zdobycz Rzeczypospolitej Obojga Kaczorow.

  18. Jakobsky, ano nie bardzo sie dalo zapomniec tam o ustroju.

    Jezdzilam do Karwicy na obozy harcerskie. Na cale dnie wypedzano nas do zbierania jagod w ramach akcji „Wietnam walczy”, czyli na dozbrajanie wietnamskich komunistow. Do tego, oczywiscie, leciala odpowiednia propaganda, ktora jako dziecko oczywiscie lykalam bez mydla, ale – na szczescie – po powrocie do domu, kiedy z duma opowiadalam o swoich rekordach, dokladnie mi wytlumaczono o co „Wietnam walczy”.

    Nienawidzilam tych obozow i nie moglam doczekac sie powrotu do domu. Z najwyzszycm zdumieniem uslyszalam, jak czesc kolezanek martwila sie, ze oboz sie konczy. To byly dzieci wiejskie i czekala je ciezka praca w polu ( mialysmy wtedy po 12, 13 lat!). Zrobilo to na mnie piorunujace wrazenie i kto wie czy nie bylo okazja do pierwszej, zupelnie osobistej konkluzji, ze jednak „chyba” nie zyje w raju, choc zapewnialy o tym wszystkie szczekaczki ze szkola wlacznie. Naprawde – nie dorabiam tutaj ideologii – do dzis pamietam twarz tej dziewczynki i swoje niesamowite zdumienie,ze inne dzieci musza – doslownie – harowac (poprosilam ja o opowiedzenei o szczegolach tej pracy i wlosy mi deba na glowie stanely).

    Z innej beczki( jzu nieustrojowej;) najlepiej to ja pamietam z tych obozow komary. Przysieglam sobie,ze kiedy juz bede miala wplyw na to gdzie wyjezdzam na wakacje, nigdy nie pojade na Mazury. I slowa dotrzymalam.

    Ale, jako ze los bywa bardzo zlosliwy, w koncu wyladowalam w swiatowej stolicy komarow! Szczescie,ze ze wzgledu na zagrozenie West Niles virus, wytlukuje sie juz je w miescie tak dokladnie, ze nawet da sie spokojnie i bez smarowania chemia w ogrodku posiedziec. Jakkolwiek, jak zaplacimy za to, przeciezze tez chemiczne wytlukiwane komarow, to sie jeszcze okaze.

    Nie, nie dalo sie uciec tam od systemu: tam po raz pierwszy ( i jedyny!) kazano mi cwiczyc strzelanie z KBKSu, szykujac do obrony ludowej ojczyzny przez atakiem imperialistow.

    Kaska

  19. Azraelu, nie odpowiedziales na moje pytanie, bo skoro moderator dopuscil pytanie to znaczy ze moze pojawic sie i odpowiedz – tak to szla twoja logika?
    Wiec powiedz, tak samo niezalezne i bezpartyjna?

  20. PS.
    Slowa to zaledwie makulatura jesli nikt ich nie wczyta do serca.Najbanalniejsze wspomnienia mlodosci potrafia wywrócic powszedniosc nasza parszywa, lub parszywa mniej podszewka do gory.
    Najlepsza droga do sztuki ma jedyna otwarta brame, to pamiec.Bo kim pozostajemy oderwani od ludzi,slów,zdarzen i miejsc.Nie uciekajmy od naszej przeszlosci,chocby byla zawszonym psem wsciekle wyjacym u bram.Czlowieczy los jak spiewala kiedys genialna Anna German nie jest bajka ani snem…

  21. Poczytaj sobie informacje na stronach podanych w moim wpisie…
    Jeden blogowicz napisał, drugi przeczytał, trzeci dodał znak, czwarty potawil stronę… i nie ma tam żadnego funkcyjnego, funkcjonariusza, partii czy oraganizacji – i sprawa poooszła… jak pójdzie – nie wiem, to zależy od wielu czynników…

    A.

  22. Azraelu to zupelnie jak z inicjatywa uczniowska. Ktos po spotkaniu z pania Janion zainicjowal ruch spoleczny piszac protest, ktos postawil strone, ktos sie wpisal… a okazalo sie ze kto za tym stal?

  23. Pyzol,

    do harcerstwa nie nalezalem, ale OHP to rowniez nie byly przelewki.

    Tez pracowalem, rowniez przy zbiorach, oraz przy odchwaszczaniu torowisk PKP, choc juz nie szlo o Wietnam, tylko o „druga Polske”. Widac droga do niej szla takze wzdluz zarosnietych lebioda szyn kolejowych. Za to nam juz strzelac nie kazano z KBKS-u, bo to bylo OHP z okresu odprezenia. Gierek goscil Giscarda i Brezniewa w Wilanowie czy w Natolinie, Schmidt polowal w Stawigudzie, a B52 i AWACSy latajace nad Baltykiem wysylaly pozdrowienia dla stacji nasluchowej w Przasnyszu, wymieniajac z imienia i nazwiska jej komendanta.

    Na indoktrynacje na OHP nikt, kto byl o zdrowych zmyslach nie reagowal. Traktowalo sie ja jako czesc gry i tyle. Jednym uchem wpadalo, drugim wylatywalo, i nikt nie pytal, czy juz dojechalismy z chwastami do tej drugiej POlski, bo nas to nie interesowalo. To tam nabylem zdolnosc selektywnego sluchania, kultywowana takze potem. Bardzo przydatna w malzenstwie.

    Na koniec OHP byla wyplata, powrot do domu, domycie sie, zapakowanie plecaka (namiot, materac, konserwy), i poczatek wakacji za wlasne, zarobione pieniadze. Na Mazurach, stad moj sentyment.

    Widzisz Pyzol, zle trafilas. Zamiast do ZHP, trzeba bylo do OHP.

    I mimo komarow, ohapowskiej indokrynacji, tanich win jablkowych i kradzionej z pola cebuli nie zwichrowalem sie ideologicznie, i nadal nie mam jakis odruchow wymiotnych na mysl o tamtych wakacjach. Choc ustroj w istocie byl parszywy.

    Jak mawia moj ulubieniec, Homer Simpson:
    „wszystko wyglada zle, jesli sie o tym pamieta”

    A na komary najlepsze byly „sporty”. Tez umiejetnosc wyniesiona z „tamtych” wakacji (na szczescie zarzucona).

    Jacobsky

  24. Nie na temat, ale…

    Komus na tym blogu nie podobaly sie uczennice ubrane jak na dyskoteke. A oto i rozwiazanie tego powaznego dylematu:

    Giertych chce „przywrócić porządek w szkołach” i wprowadzić mundurki (gazeta.pl)

    Oby kazde nasze zyczenie spelnialo sie tak latwo.

  25. Observer,

    wyglada na to, ze trzeba sie napic…

  26. „Jak oddzielić PRL od swojej młodości, jak przekreślić ówczesny system nie przekreślając własnej młodości, która na tamte czasy przypadała – oto jest pytanie, o którym myślałem na Mazurach. ”
    Naprawdę takie banały sprawiają panu problem? A jak Niemcy poradzili sobie z denazyfikacją i dekomunizacją? Chyba w miarę dobrze. Wystarczy zablokować budowniczym dyktatury dostęp do władzy zamiast nazywać ich ludźmi honoru.
    W sumie nie dziwie się panu, że początek autentycznej lustracji uważa pan za jeszcze dzikszą lustrację.

  27. Hamletyzowanie Gospodarza Blogu to jednak ironia. Pewne rzeczy są wiadome, przecież nie jesteśmy dziećmi. Lata młodości siedzą w pamięci, to wiadomo przynajmniej od czasu Prousta, pachną, wydają dźwięki, mimowolnie, nie dadzą się oddzielić od polityki i historii.

    Hamletyzuje również wtedy, gdy wyrzuca sobie, że nie walczył z parszywym ustrojem. Zahacza o wallenrodyzm. Widać teraz moda na wielki teatr. Czy podejmując walkę, wchodząc w konspirację, nie jest naiwnością wierzyć, że nikt nie zdradzi? Przeciez ja mogę zdradzić! A jeśli ktoś zdradzi, to świat może się o tym nigdy nie dowiedzieć. Więcej, czy warto wszystko wiedzieć, “oddzielać plewy od ziarna”, kiedy mamy zwycięstwo. A może nie mamy, może w ogóle nie ma zwycięstwa, może nie idzie o to, aby było zwycięstwo, aby pojechać na Mazury, w spokoju, dla zaznania spokoju, lecz o to, aby mozolnie oddzielać to ziarno, aby splewić, a potem precyzyjnie wybierać te ziarna … są różne idealizmy … i idee fix.

  28. Obrzydliwy ten komentarz Bernarda. W latach o których Pan pisze nikt nikogo nie zabijał. Żyło się biednie i pięknie. Mam do pana pretensje za odpowiedź na mój komentarz dotyczący listy Wildsteina. Wytknał mi pan ,że zajmuję się lekturą nie na poziomie, a w 1985 czytał pan tę listę pasjami i także komentował o czym wiem z książki (drogiej), którą nabyłam w drodze kupna nie żałując emerytury.Pozdrawiam. Ewa Gos

  29. Napisane w „Codziennikowym” stylu, aż przyjemnie czytać. Na całych jeziorach Ty.. aż się zachciewa posluchać.. Pozdrawiam.

  30. „”Jeżeli MODERATOR wyraził zgodę na upublicznienie tego wpisu – a nie musiał, i wcale bym się nie zdziwił, ani obraził – to coś znaczy.””
    Znaczy najprawdopodobniej tyle, że moderator zgadza się z przeprowadzaną akcją. Bo skoro pewne wpisy OT umieszcza, innych -nie, to widocznie kieruje się jakąś – nomen omen POLITYKĄ moderatorską.

  31. Odpowiem naszemu Autorowi na pytanie:

    „Jak oddzielić PRL od swojej młodości, jak przekreślić ówczesny system nie przekreślając własnej młodości, która na tamte czasy przypadała ”

    Tamten system m n i e przekreslil mlodosc probujac zmuszac do wyborow, ktore dla mnie nie byly do przyjecia. I wcale niekoniecznie musiala to byc jakas wielka polityka!

    Tamten system przekreslil mi jakakalwiek kariere zawodowa – bo wymagal ode mnie typu lojalnosci, ktory odwracal do gory nogami elementarna przyzwoitosc: prawo czlowieka do wolnosci przekonan, swobodnego scierania sie idei i mysli, tlumil samodzielnosc, lamal podstawowe prawa czlowieka. Nie widziec tego – znaczylo zyc z klapkami na oczach – a nie lubie.

    Tamten system probowal mnie przerobic w swoje „mieso armatnie”, starannie dozujac, ze sie wyraze, d i e t e – w zaleznosci od pola walki na ktora ew. chcialby mnie wyslac. Bo w tamtym systemie nic nie bylo normalne i nic nie odbywalo sie p o z a walka. Polityczne bylo nie tylko kazde wystapienie publiczne, polityczna byla ilosc jajek na sniadanie!

    To prawda, ze nie moge o d d z i e l i c tamtego systemu od swojej mlodosci, ale bynajmniej jej nie musze przekreslac, przekreslajac system.

    Tamten system z a b r a l mi mlodosc, podporzadkowujac ja dyrektywom janczarskim KC PZPR. Zatrzasnal drzwi przed poznawaniem swiata, uchylajac je wylacznie na postawionych przez siebie warunkach. Tamten system mojemu przyrodzonemu wolnemu duchowi dyby, ktore odbieraly mu wolnosc horyzontu i tlamsily pole wzlotu. Pan, drogi Autorze, zas zajmowal sie wowczas t a p i c e r k a: obszywal dyby podszeczkami, aby byly takie bardziej k j u t i w ogole ” calkiem do przyjecia”.

    Tamten system spaskudzil mi mlodosc, wymuszajac jedyny kierunek rozwoju na to, aby go obalic i zmienic, jezeli kiedykolwiek mam zyc – ja czy moje dzieci – normalnie, gdzie liczyc sie beda wylacznie zdolnosci, pracowitosc i swobodnie, acz bezustannie, ksztaltowana i podkarmiana ideami osobowosc, a nie aprobata systemu, ktorego cele podporzadkowane byly obcemu mocarstwu, zas zasady obce systemowi podstawowych wartosci, cywilizacyjnie wypracowanych na bazie Dekalogu.

    I powiem panu jeszcze jedno: przekreslenie tamtego systemu p r z y w r o c i l o mi mlodosc, nadalo wymierny sens uporczywemu zadawaniu pytan i pakowaniu sie w najrozmaitsze klopoty, byle nie dac sobie nalozyc wedzidla.

    I pewnie dlatego, ja odpowiedz na panskie pytanie znam – a pan sie bedzie z nim meczyl. Nic to. Ja sie nameczylam w t e d y, dzis przyszla kolej na pana. Niech sie pan cieszy, ze nie musi tego przechodzic na ociekajacym soplami lodu strychu, na ktorym musi pan zapewnic warunki przezycia i wychowanie malenkiemu dziecku. Niech pan sie cieszy, ze nie mial pan niewatpliwej p r z y g o d y bycia skazanym na smierc cywilna za pomoca jednego fortelu pozbawiajacego zameldowania.

    I niech pan sie cieszy, ze chocby nie wiem jak nie mogl pan sie emocjonalnie o d p r z e k r e s l i c od tamtego systemu, dzis juz nie grozi panu za to utrata pracy, mozliwosci publikacji, czy dotkliwa, upokorzajaca bieda.

    Kaska

  32. Jakobsky, w wieku 12 – 13 lat nie sposob bylo jezdzic z OHP.

    A pozniej? Pozniej to ja juz mialam za dobrze w glowie poukladane, aby sie z OHPami zadawac:)

    Kaska

  33. Do Geralta,
    Ponieważ nie posłuchałeś mojej rady i nie przeniosłes się między swoich, natomiast usiłujesz wskazać innym miejsce w szeregu, chciałbym Ci wyjaśnić pewne podstawowe prawdy. Otóż forum na którym się popisujesz składa się w zdecydowanej wiekszości z ludzi którzy podzielają poglądy Gospodarza Blogu, niektórzy uważają go za klasyka felietonu, inni za swego guru itd. Natomiast Ty demonstrujesz tu endekoidalną agresję i pełną nienawiści ignorancję, co absolutnie nie mieści się w spokojnym, refleksyjnym i niekiedy nostalgicznym tonie postów innych forumowiczów. Rodzi się więć pytanie kto Cię tu oddelegował i czego szukasz wśród „czerwonych”, „gówniarzy” i innej łżeelity.
    A tymczasem Rozmowy Niedokończone i działy listów do redakcji Naszego Dziennika, GŁosu i Myśli Polskiej usychają bez Twojej niezapomnianej epistolografii. Śmiało podążaj za swymi intelektualnymi przywódcami i działaj tam gdzie Ci spiją z dzióbka, zachwycą się i pobłogosławią. A my pozostaniemy w nieutulonym żalu.

  34. Byłem tam kiedyś, w Rucianem, nad jeziorem Nidzkim. Kąpałem się w nim (co nie jesy żadną rewelacją). Ale pozostały mi miłe wspomnienia…

  35. My też Ciebie, Ano, serdecznie pozdrawiamy i w skrytości całujemy…

  36. Geralt-> to już ostani wpis na ten temat… jak przyjdą do incjatywy obywatelskiej wyborcy i funkcyjni PiS – to na pewno nie zostaną zlekceważeni – wiemy jak boli niewierność ieom… po przejści Rubikonu WŁADZY – a to co bracia kochają najbardziej – to władza, nawet za cenę tolerownia…
    ____

    „Władza Samoobrony w Polsce to będzie kryzys europejski, dużo większy niż ten austriacki.” – 15 listopada 2002, Trójka, Jarosław Kaczyński – obecnie premier 😛

    _______

    A.

  37. Panie Danielu, trzeba przeczytać „Codziennik”…

  38. Tak.Reklama w TV.Uśmiechnięta dziewczynka z uśmiechniętym chłopcem wymieniają kanapki z serem.Pod powiekami mam scenę.Jest marzec-kwiecień 1982.Umówiony jestem w Janowie na sztucznym lodowisku/dzielnica Katowic/klubu Naprzód Janów.Przyjechałem 15- cie minut wcześniej.Wychodzą dzieci z łyżwami,być może z lekcji WF.Dwa metry przed samochodem zatrzymują się dwie roześmiane dziewczynki.Z tornistrów wyjmują drugie śniadanie.W bułkach,w żymłach, posmarowanych masłem lub margaryną widać płatki szynki.Ubawione sytuacją potrząsają bułkami.Zawartość bułek pada w rozdeptany śnieg.Pozdrowienia

  39. Absolwencie nie unos sie bo ci zyla peknie i cie (ups) czerwona krew zaleje, a nadwrazliwy jestes jak widze na ten kolor. Wiec spokojnie. Skoro ktos zaklada bloga to chce zapewne goscic na nim bezakrytycznych pochlebcow w stylu Absolwenta jak i osoby majace inne poglady. Wiec spokojnie, dopoki Pan Passent mnie nie wycina (a ma te mozliwosc) to znaczy ze nie jest tak zle z ta jego goscinnoscia, a jesli tobie sie nie podoba ze blog jest otwarty to zaluz sobie wlasny, zamkniety, zapros tam kumpli i spokojnie, refleksyjnie i niekiedy nostalgicznie spijajcie miod z wlasnych dziobkow. Buziaczki.

  40. Do sianina!

    Dzieki za pozdrowienia,……………no i za te calusy rowniez!!

  41. Pyzol,

    wiedzialem, ze dziewczynki dojzewaja wczesniej niz chlopcy.
    Choc moje kolezanki z klasy tej jezdzily na ohapy.
    Widac one mialy gorzej poukladane w glowie.
    Lub nie byly jeszcze dojzale, ale to akurat bylo do sprawdzenia.

    Jacosbky

  42. Nie przenoście nam Stolicy na Mazury
    Im zapewne będzie trudno, co tu kryć
    Lepiej bądźcie smutne czasem,
    I okryjcie się zielonym lasem.
    Wśród tych jezior, które są wśród nas…
    Pozdrawiam!

  43. Ano! A te całusy były gorące (jak pogoda).

  44. Tak bylo wtedy. Wiedzielismy, ze nie mamy wplywu na to co dzieje sie w Polsce. Teraz jest inaczej, bo wiemy, ze teoretycznie ten wplyw mamy. Na tym poleg roznica.

  45. Jak to miło obserwować, jak się tworzą nowe blogowe miłości. 😉

  46. Mało się nie popłakałem czytając teksty Pyzola o straszliwych prześladowaniach jakie ją spotkały w PRL-U.Nie dość, że musiała zbierać jagody, nie dość że ją gryzły komary, to jeszcze miała sople w domu. Istna zsyłka do Kazachstanu. Niestety więcej konkretów nie było, ale „czuły słuchaćz resztę sobie dośpiewa”. Wprawdzie w opisywanej epoce wojny w Wietnamie harcerstwo i ZMP już naprawdę nie były obowiązkowe, a komary nadal gryzą w kapitalizmie, nawet w Warszawie, ale to prawda, ustrój był parszywy prawie tak jak ówczesne piwo z Braniewa na Mazurach. Ale mam taki jeden problem. Mój teść miał dwa wyroki śmierci: jeden od Niemców, po którym wylądował w Oświecimiu i cudem udało mu się przeżyć, a drugi za szpiegostwo, dwa lata po wyjściu z obozu ( przesłuchiwał go Różański). Zwolnili go w 56 roku. Często słuchałem jego rożnych opowieści, ale nigdy się tak jak Pyzol nad sobą nie użalał i do końca życia pozostał pogodnym, dowcipnym i pozbawionym agresji człowiekiem.

  47. Pewnie, że fajnie…

  48. Pozdrawiam Cię „Stary zazdrośniku”

  49. PS.Rozbawił mnie wpis o obawie zapytania o godzinę.
    W pociągu, młody człowiek/być może student/pyta starszego pana/być może bizmesmen/przepraszam,która godzina.Milczenie.przepraszam szanownego pana która jest godzina.Milczenie.Po chwili bizmesmen odpowiada,młody człowieku ja tobie powiem która godzina, potem dowiesz się gdzie mieszkam,co robię.Mam córkę w której ty się zakochasz.A po co mi zięć który nie ma zegarka!Pozdrowienia

  50. Ja Ciebie również. Tylko obiecaj, że nie będziesz zbyt szczęśliwy. Bo nie zdzierżę! 🙁

    ;-))))))

    Fajnego wieczoru wszystkim. 🙂

  51. PRL-owskie czasy może i były parszywe, ale my, w zdecydowanej większości, jakby na przekór „Poematowi Pedagogicznemu” tow.Makarenki,
    potrafiliśmy pięknie i wesoło przeżywac i obozy harcerskie i różne OHP-y.
    Mimo upływu lat, do dzisiaj przetrwały moje szkolne przyjaźnie, chociaż różnie nam się w życiu układa…
    Czy w obecnej, niby już demokratycznej i ucywilizowanej Polsce, nasze dzieci i wnuki też tak radośnie przeżywają swoją młodość?
    Czy w dobie nieustannej rywalizacji zawodowej i ciągłej pogoni za materialnymi dobrami są możliwe bezinteresowne i tak długoletnie przyjaźnie? Smiem wątpić…

  52. Do Geralta!
    Na wstepie przepraszam wszystkich blogowiczow , ze w ogole pomijam temat mazurski p. Daniela. Panie Danielu …sorry!
    Ale krew mnie zalewa (owszem czerwona! nie tylko z powodu krwinek) jak czytam te wypociny Geralta.
    Otoz zrozum dobry czlowieku, ze KAZDA akcja oddolna ma swoj POCZATEK gdzies tam…ktos, cos i td. a potem idzie lawina (o ile akcja ma poparcie spoleczne) i dolaczaja sie do tejze akcji inni ludzi nieraz szukajacy w niej mozliwosci zaistnienia lub „ubicia interesu”. To nie jest przypisane tylko i wylacznie „czerwonej bolszewii” czy jakim innym z twych prawdziwych lub wyimaginowanych wrogow. ZAWSZE „ktos za tym stoi” jak to pieknie ujales. Oczywisci, ze tak, bo przeciez taka czy inna akcja odzwierciedla poglady grupy spoleczenstwa, w ktorej sa roznego kalibru jednostki. Problem jedynie polega na tym. by inicjatorzy (pozniej przywodcy) takich ruchow spolecznych nie dali sie zastraszyc , przekupic lub nagle zmienic poglady.
    Najwyrazniej jestes kolejnym przypadkiem czlowieka zahukanego i widzacego spisek za kazdym rogiem ulicy. Zal mi cie bo nie wiesz co mowisz nie rozumiejac zasad ruchow spolecznych (zreszta niestety nietylko ty).
    Ja je znam od lat bo naleze do grupy ludzi zwanych tutaj Wisle Blowers, Watch Dogs, Grass-Root Movement

  53. Cześć Pyzol!
    Każdy świat jest do d…. Zawsze możemy się na niego gniewać. Ja się na komunizm nie gniewam, bo też był moim światem. Musiałem w nim żyć. I choćbym nie wiem co na niego nawygadywał, to zawsze będzie mój świat. Jasne, możemy się spierać o racje, ale to zawsze będzie mój świat. Bez względu na to ile na niego naplujesz…

  54. Stary Zazdrośniku!
    Ale nie smuć się tak bardzo. Szczęście bywa wyrachowane… Szczęście jest o tyle fajne, że nie ma desygnatu.

  55. Pyzol,

    przy calym szacunku dla ostatniego akapitu, w ktorym opisujesz wydarzenia bedace – jak mozna wywnioskowac – Twoim osobistym udzialem, i z ktorymi nie mam zamiaru dyskutowac, cala reszta wyglada jak opis zycia w Korei Polnocnej lub w Chinach za czasow Wielkiego Skoku. W opisywanej przez Ciebie rzeczywistosci trudno byloby o wyprodukowanie np. ksiezy (w tym papieza), niezaleznych adwokatow, poetow czy elektrykow z pomyslami, ze nie wspomnie o normalnych ludziach.

    Ci jednak byli istnieli, bylo ich tez calkiem sporo, i mieli sie calkiem niezle, co nie znaczy, ze kolaborowali i sprzedali swoje mlodziencze idealy za judaszowe ruble. Zyli nawet w zgodzie z Dekalogie jesli chcieli, a wybory, jakich dokonywali nie byly az tak rozdzierajace, jak piszesz.

    Do czego zmierzam: wyglaszajac az tak oskarzycielska i plomienna tyrade przeciwko PRL-owi, zmuszasz tych, ktorzy rowniez przeszli przez ten okres i cos tam jeszcze pamietaja, a jednoczesnie mysla trzezwo, no wiec zmuszasz ich do dyskutowania z Twoim tekstem, co moze byc poczytywane posrednio jako bronienie prl-u, a tego nikt (przynajmniej ja) nie ma zamiaru robic, poza paroma (p)oslami z lewicy, jak to bylo przy okazji 22 lipca.

    Zgadzam sie z absolwentem: mniej pasji, bo to nie wiec, ani nie klub anonimowych post-peerelowcow.

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

  56. A ja nie znalem dobrze tamtego systemu, wiec tylko zastanawiam, czy skoro bunt przeciw nikczemnosci to cnota, to czy brak buntu jest nikczemnoscia.

    Bo mam wrazenie, ze Geralt, Adam Haribu et consortes to wlasnie probuja mowic. I mam powazne watpliwosci co do slusznosci takiego stwierdzenia.

    I litosci, ilez akcji obywatelskich mozna sprowdzic do mianownika „to PO”, „to SLD”, „to lewacka gownazeria”? To juz sie nudne robi.

  57. Widzisz stary anarcho, jesli ktos za tym stoi to juz nie jest inicjatywa oddolna tylko pewne lobby. Wiec przestancie sciemniac o lawinach tylko tak jak stary anarcha przyznajcie – tak srodowiska lewicowe zainicjowaly dzialanie. Tyle, bez klamstw na wstepie. Pozdro.

  58. Pyzolek,
    Jeśli byłaś sierotą, to moje najgłębsze wyrazy ubolewania, ale jeśli przypomnisz sobie, co oni, albo dziadkowie mówili Ci o wojnie, to zrewidujesz swoje opowiadanko i teoryjkę o zmarnowanej młodości. A system PRL był upierdliwy, dał nam w kość. Ale sama widzisz, jak zaczniesz się ckliwić, to wataha wilczków, czy kojotów (jak na prerii), zaraz Cię obskoczy. Miej się na baczności. Glowa do gory.
    Z należnym szacunkiem
    T.O.

  59. Kaśka ma rację. W PRL było do kitu. Być może w pełni rozumieją to tylko Ci, co mają odrobinę cieńszą skórę. My z trochę grubszą, gdy nam pluto w buzię, mówiliśmy po prostu, ach to tylko deszcz. I do dziś mamy miłe wspomnienia.

  60. Panie Passent !
    Napisz Pan cos nowego, bo te blogowicze albo sie zacaluja, albo powyrzynaja na smierc ! Juz sami nie wiedza o co sie dra jeden z drugim. Musialby ktos znowu na te Polske napasc, zeby zapomnieli o duperelach i zyli zgodnie w jednej rodzinie.
    Moj 125-letni dziadek wyrznal lyzka w kaszke i wrzasnal na 120-letnia babcie: a ty, dziewiecdziesiat lat temu mnie zdradzilas ! No i co, blogowicze kochani, no i co ?

  61. Polska Holenderko, masz buziaka ode mnie. Wiem, że to nic nie znaczy. Ale masz rację…

  62. JadwigO, pozdrawiam Cię. Jesteś cudowna! Cieszę się, że się pojawiłaś właśnie tu, u Passenta…

  63. Oldie 1
    Tobie ktoś pluł w buzię?

  64. Jako dziecko przyjęłam do wiadomości, że Wielkie Cesarstwa, Imperia, też miały swój koniec, żyłam więc tak, by przyspieszyć koniec Naszego Imperium. To były drobiazgi dla kogoś, ale dla mnie osobiście były ważne bo dawały poczucie niezależności, wolności i świadomość zachowania godności. Nigdy nie uczestniczyłam w pochodach, czytałam nielegalne publikacje, dzielilam się tą lekturą z innymi, często prowokowałam los, sama dziwiąc się, że uchodziło mi to na sucho. Były nawet rewizje przechodzące z pokolenie na pokolenie (dziadkowie, rodzice, ja). Prosilam smutnych panów o wysprzatanie przy okazji rewizji kurnika i klatek z królikami ( nie mialam, bo nie chcialam mieć ukladow kartkowych w sklepach lub w pracy-radzilam sobie sama). Mialam swoje wystawy na temat Konstytucji 3-go Maja i Paktu Ribentroop-Mołotow. Wezwali,kazali zdjąc – no to zdjęłam po wykorzystaniu zwolnienia lekarskiego. Powtarzałam- Cesarstwo Rzymskie też kiedyś upadło. No i upadło.
    Wszystko zależy od Człowieka.Pamięta, albo zastosuje blokadę pamięci dla higieny psychicznej.Mój ojciec -Sybirak wyszedł z obozu-ważył 39 kg.Nawet nie mógł się porządnie powiesić. Pytany o ocenę tamtego okresu mówił: Teraz żyję. Moja ciotka wywieziona w ciązy w tamte okolice,gdzie często jedynym pożywieniem były szczury, w nowej rzeczywistości PRL-owskiej odnalazła sens życia, pomimo utraty męża w Katyniu.Nie było z Nią dyskusji. Jej prawo , ja do tej pory nie mog tego pojąć.To nie byla teoretyczna dyskusja z historią,ale z konkretnym czlowiekiem będącym elementem tej historii, doświadczającym tej historii na wlasnym organiźmie. Życie, młodość, opozycja, Mazury, Wigry to była jedna konkretna rzeczywistość- moje życie, którego się nie mam czego wstydzić. To była, mimo wszystko wysoka kultura, powieści rzeki, cała przeczytana klasyka, koncerty Wysockiego, Okudżawy ,Czesi przyjeżdzający odetchnąć naszym „”świeżym powietrzem”, kabarety- wyszarpywało się z tej rzeczywistości wszystko co się dało najlepszego. Historia się kołem toczy.PIS-owska rzeczywistość to powrót do czasow PRL-u bez tej (jakby to powiedział Bernard bez tej lekkości bytu)

    Dzięki Azrael za konkretne dzialania. Przyłączam się!!!!

  65. @Bogus W.

    „”[…]czy skoro bunt przeciw nikczemnosci to cnota, to czy brak buntu jest nikczemnoscia.””
    Jest są co najmniej dwie możliwości: czynne popieranie nikczemności, ewentualnie uzasadnianie nikczemności jako „konieczności dziejowej”. A mówię o tym np. w kontekście wymienionego przez Pana Redaktora „Jerzego Putramenta – partyjny pisarza, ale bezpartyjnego wędkarza”… Polecam książkę Joanny Siedleckiej – „Obława”, z podtytułem: ” losy pisarzy represjonowanych”.

  66. Przepraszam za literówki powyżej.
    Ma być: „Są jeszcze co najmniej dwie możliwości”…
    i : …”partyjnego pisarza”…

  67. A ja tam w PRL-u dorastałam w dużej biedzie (jak sobie przypominam, to sama sobie nie wierzę). Na wojnie straciliśmy wszystko, po wojnie tata mój jako wróg ludu został z rodziną zesłany na ziemie odzyskane i bardzo prędko zakończył życie, zostawiając mamę z trójką dzieci. Ale nigdy nie pokazywaliśmy tej biedy po sobie. Mama była zaradna, wszystko potrafiła i od nas nie chciała słyszeć słowa NIE UMIEM. Odpowiedż brzmiała: A PROBOWALAS? Ze szkolnych lat do dziś zostały mi przyjażnie serdeczne i trwałe. Nie zaszkodziło nam ZMP, do którego w mojej szkole zapisywano bez pytania wszystkich. Urywaliśmy się z pochodów 1-majowych zaraz po tym, jak pochód ruszał i szliśmy na kawę z bitą śmietaną „tzw. murzynka” do malutkiej kawiarenki. Działaliśmy w kółku teatralnym w szkole i potem na studiach. Czytaliśmy dniami i nocami poezje i nie tylko. Dyskutowaliśmy o tym. Mieliśmy różne pasje i zajęcia, nie obchodziło nas kto wygra wybory, bo to było wiadome, więc nie warte zainteresowania.
    Wcześnie zaczęłam pracować i już nigdy nigdzie się nie zapisałam, więc nie zrobiłam kariery. Ale każde wolne od pracy dni spędzałam w ukochanych górach, bo ja właśnie góry kocham. Wdrapałam się na każdy szczyt w Tatrach, przeszłam Orlą Perć Pomieszkiwaliśmy na Hali Gąsienicowej prywatnie u górali (co za warunki! prycze od ściany do ściany!), ale w tzw Betlejemce (standard lepszy niż w Księżówce-bo żelazne piętrowe łóżka) wisiał olejny portret „patrona” schroniska, przykuty do ściany łańcuchem i kłódką, bo grupa studentów krakowskich nadała tej kochanej budzie imię Jonatana Anatola Hytza. Był też piękny, zupełnie absurdalny życiorys J.A.H. liczne wierszyki bardzo ucieszne, oraz anons, że w tym obiekcie ma swoją siedzibę MIEDZYNARODOWE TOWARZYSTWO DO SPRAW POWIEKSZANIA WYOBRAZNI. W dni parzyste w pionie, w nieparzyste, w poziomie. Nie brakowało nam markowych ubrań, bo wtedy miał tylko Tyrmand, nie mieliśmy pomysłu, aby złorzeczyć na brak mięsa, bo w ostateczności coś tam się kupiło i było, jak było. A powiedzonko, które kursowało i oddawało tamtą atmosferę – Mówimy Lenin, a w domyśle partia! Mówimy partia, a w domyśle Lenin! Co innego mówimy, co innego myślimy. I coś, co też z lat młodości pamiętam. Powroty do domu, kiedy uciekł ostatni tramwaj, a my zagadaliśmu się na jakiejś próbie. Szło się przez puste ulice stukając obcasami i nie zdarzyło się, aby ktoś zaczepił, lub napadł. Jakoś tego nie było. Tak samo, jak było nie do pojęcia zostawić w górach papiery, czy puszki po czymś tam. A niedawno usłyszałam, że góry byłyby czyściejsze, gdyby było więcej koszy na śmieci! Już widzę takowy na Rysach!!!
    To oczywiste, że nie żałuję PRL-u, ale w tym ustroju przeżyłam większą część swojego życia i nie pozwoliłam, aby mi zabrano marzenia, pasje, czy własne zdanie na wszystko, co widzę i obserwuję. Jeden z moich szefów mawiał, że gdyby ze swoimi zdolnościami i pracowitością żył w normalnym kraju, to byłby bogaty, ale się tak nie uśmiał. Moje niezaangażowanie w jakąkolwiek działalność typu partia opłaciłam brakiem awansu w całej pracy zawodowej, co przekłada się na wysokość mojej emerytury, ale jestem samodzielna, we własnościowym mieszkaniu spółdzielczym i nie zawdzięczam tego nikomu. Tylko sobie! Jestem zadowolona ze swego życia i nie uważam, abym miała czegokolwiek żałować. To nie nasza wina, ani czyjaś zasługa, że urodzili się w pechowym czasie. Trzeba cieszyć się życiem w każdych warunkach. Podziwiam i szanuje tych, co walczyli z systemem, położyli na szali swoje kariery a często i wolność. Tylko czemu oni teraz wzajemnie się zwalczają? Polska jest Ojczyzną dla każdego, kto czuje się Jej dzieckiem. A dziecko oczekuje akceptacji. A tam na górze wciąż myślą – jak nam ułożyć życie! A dajcie wy nam spokój!!!

  68. Leśniczówka Pranie, wieś Krzyże, na całych jeziorach Ty… Putrament z wędką, Rakowski w leśnej chatce. Jaki piękny i nostalgiczny obrazek peerelu.
    Ja też miałem swoje Bieszczady, swoje Smereki, Halicze i połoniny. Też jakieś ogniska, piosenki, jakąś wodę czerpaną nie ze studni, a ze strumyka.
    I co z tego?
    Powiem Panu coś. Wyjechałem z Polski, z tamtej, peerelowskiej Polski i mimo, że było to kilkadziesiąt lat temu nie potafię myśleć o tamtej rzeczywistości bez uczucia nienawiści – tak właśnie – nienawiści do systemu, w którym żyłem. Do widoku biednych chorych leżących na korytarzach szpitali, do kolejek po wszystko, do tego codziennego upodlającego zabiegania o podstawową egzystencję. Ale przede wszystkim do wszechogarniającego wszystko i wszystkich kłamstwa.
    W tym obrzydliwym kłamstwie ma Pan swój ogromny, wieloletni udział.
    I powiem jeszcze Panu coś – gdyby Pan miał choć odrobinę przyzwoitości – cieszyłby się Pan z emerytury, pojechał sobie na te swoje Mazury, ale raz na zawsze przestałby Pan pisać i podpluwać (tak lekko, mimochodem, przy okazji słuchania radia) gdy ktoś przyzwoity usiłuje coś w tej naszej Polsce zrobić.
    I powiem Panu jeszcze coś, co może jest chamskie, ale szczere – gdy patrzę na to Pana zdjęcie na pańśkim blogu, na ten pański uśmieszek, to mi się robi niedobrze.

  69. „Jak oddzielic owczesny system nie przekreslajac wlasnej mlodosci ” ? „Oto jest pytanie”.
    Nie oddzielac. Tak bylo. Problem oddzielania bylby,
    gdyby czlowiek skrzywdzil innego czlowieka. Kazdy zyl wtedy, jak mogl wtedy. I teraz tez. Sumienie, nie – chemia polityczna, decyduje. I nie trzeba sie podlizywac. Zylem calkiem niezle, jak na tamte czasy, bo musialem sobie radzic i zejdzcie ze mnie, trzeba powiedziec. I to byloby na tyle.
    Okon.

  70. Jacobsky, ja nikogo do niczego nie zmuszam. Nie musisz dyskutowac mozesz ominac.

    Kaska

  71. Absolwent, alez ja jestem bardzo pogodna, dowcipna osoba, a agresji mam dokladnie tyle, ile potrzeba ( poczytaj sobie Lorenza, to bedziesz wiedzial. A poza tym tancze flamenco i, bynajmniej, wcale sie nad soba nie uzalam. Wiesz, znam wietnamskich boat people, znam erytresjskie dziewczyny, ktore latami ukrywaly sie w niewdziecznych gorach przed spiepaczami, znam nawet uchodzcow z Sierra Leone, gdzie bestialstwo przekroczylo wszelkie granice wytrzymalosci sluchacza. Doskonale wiem, ze los, w sumie, obszedl sie ze mna calkiem laskawie. Moglam sie urodzic np. w Kambodzy.

    Autor pytal – to odpowiedzilam.
    Gdyby twojego tescia spytano o jego mlodosc w wiezieniu, to nie jestem taka znowu przekonana, ze zwijalby sie ze smiechu. Mimo nie wiem jakiej pogodnosci i poczucia humoru. A jezeli jednak – to w tym wiezieniu uczyniono mu wieksza krzywde niz sam by w stanie rozpoznac. Bo znam b. pogodnych b. wiezniow z Auschwitz – ale traca pogode gdy ich o to spytac.

    Na szczescie, nie mialam okazji wyladowac w obozie koncentracyjnym zadnego z nieludzkich rezymow Nawet na przesluchania przez Rozanskiego urodzilam sie zdziebko pozno. Mea culpa, mea….

    Mialam za to okazje przezyc mlodosc w PRL i takie wlasnie byly moje odczucia i doswiadczenia. Takie a nie inne. Bez uzalania sie, ale i bez zakladania im u p r z y j e m n i a j a c ej maski.

    Kaska
    P.S. Za komary nie obarczam odpowiedzialnoscia komuny – naprawde ( choc, dranie, tez co krwi napsuly – to juz ich;)!

  72. Telegrafic, ja sie ratlerkow nie boje!;)
    Kaska

  73. Janie ( Bockowski),

    jestes lekarzem? Moi rodzice byli, wiec czesto bywalam w szpitalu i pamietam tych chorych na poglodach szpitalnych i m y s z y biegajace po nich!

    Ale nie nienawidze. O nie! Tego to ja im nie pozwole sobie zrobic – nie naucza mnie nienawisci. Jasne, mnie tez trzepie na te wspomnienia. Niedawno przekazano mi z domu czesc mojej urzedowej korespondencj w sprawi tego zameldowania i – normalnie zaczelam sie cala trzasc z zapamietanego upokorzenia.

    Ale nikt – absolutnie nikt mnie nie namowi na rzewne wspomnienia o tym jak to bylo wspaniale. bo BYLISMY MLODZI. Nie potrafie – i nie mam zamiaru sie uczyc! – popasc w tani sentymentalizm na haslo „Czterej pancerni”. Nie bawi mnie Kloss.

    Patrze na swoich rowiesnikow tutaj gdzie teraz jestem, w Kanadzie i jeszcze lepiej widze co mi odebrano. Ale nienawidziec to o n i mnie nie naucza. I nikt inny. Trudniej mi uwolnic sie od pogardy, ale pracuje nad tym i jest coraz lepiej.

    ..ale chron mnie, panie, od pogardy
    Od nienawisci, chron mnie Boze.

    Ach, zaraz rozlegnie sie kolejny chichot, ale powiem szczerze: nic ale to nic mnie on nie obchodzi, nie dotyka, nie rusza.

    Kaska

  74. Sienin, odpowiem Ci poważnie, chociaż dałeś tutaj, chłopie, niezły popis.

    Za każdym razem, gdy w PRL-u otwierałem radio, telewizor, patrzyłem na slogany na ulicach, powinienem czuć się opluty. Na szczęście za sprawą grubości naskórka, czułem tylko, że coś kropi i zaraz otwierałem swój wierny parasol ochronny w postaci pójścia do klubu, wyjazdu na Mazury, czy w góry. Bawiłem się jak wszyscy i co z tego. Ludzie nawet w gettcie warszawskim mieli swoje rozrywki, ale jeśli z tego jakimś cudem wyszli, niekoniecznie wspominają te chwile z łezką w oku. My możemy sobie pozwolić na ten luksus, bo jednak trochę mniej dostaliśmy w tyłek.

  75. „W tym obrzydliwym kłamstwie ma Pan swój ogromny, wieloletni udział.
    I powiem jeszcze Panu coś – gdyby Pan miał choć odrobinę przyzwoitości – cieszyłby się Pan z emerytury, pojechał sobie na te swoje Mazury, ale raz na zawsze przestałby Pan pisać i podpluwać (tak lekko, mimochodem, przy okazji słuchania radia) gdy ktoś przyzwoity usiłuje coś w tej naszej Polsce zrobić.”

    Panie Janie, zarzuca Pan Panu Passentowi Jego przeszłośc i krytykę obecnej sytuacji. A gdzie PAN teraz jest? W naszej Polsce czy za oceanem? Nie wiem czy miał Pan przyjemnośc czytać „Codziennik”? Jeżeli tak, to napewno zwrócił Pan uwagę na wpis dotyczący „Solidarności” i stosunku Pana Passenta do niej? Jeżeli nie, to polecam lekturę! Głównie po to, by nie przekreślać z góry ludzi, którzy w tamtym czasie działali, ale dziś się tego nie wypierają i potrafią przyznać się do popełnionych błędów. Panie Passent! mam dla Pana olbrzymi szacunek i podziwiam Pana za dystans wobec siebie.

    W PRL-u spędziłam dzieciństwo. Pamiętam do dziś jak „smakują” gazy łzawiące, jaki hałas robią milicyjne pały uderzane o tarcze i paniczny strach na dźwięk samochodowych syren. Pamiętam, gdy pierwszy raz spróbowałam egzotycznych owoców 🙂 Wiemy wszyscy, że tamten system był jednym wielkim koszmarem, ale nie przekreślajmy w związku z tym WSZYSTKIEGO! Myślę, że każdy z nas ma „swoje Mazury”, do których z przyjemnością wraca. W pełni się z Tobą zgadzam Halszko! Była kultura, niezapomniane ksiązki, filmy, przedstawienia.
    Cieszę się, że tamten świat mamy już za sobą, ale jednocześnie trudno spokojnie przyglądac się, gdy Bracia Kaczyńscy rozmontowują państwo! Przecież stworzenie „zasobów kadr” zamiast służby cywilnej z prawdziwego zdarzenia, to to jest własnie powrót do PRL! A nacjonalizacja niektórych sektorów gospodarki?! Nie wiem jak Wy Drodzy Forumowicze, ale ja się obawiam, że nie zmierza to w dobym kierunku :-((
    Pozdrawiam Was serdecznie!

  76. „Jak oddzielić PRL od swojej młodości, jak przekreślić ówczesny system nie przekreślając własnej młodości, która na tamte czasy przypadała – oto jest pytanie, o którym myślałem na Mazurach.”

    Z oddzieleniem wspomnien mlodosci ( tu pozytywnych, milych wspomnien) od systemu jaki w tym czasie panowal, maja tylko ci, ktorzy cos zawdzieczaja temu sytemowi, dzieki systemowi byli w miejscach, ktore wspominaja. Sa cos winni temu systemowi.
    Pozostali nie maja takich dylematow. Nawet w czasie wojny ludzie kochali sie, cieszyli i bawili. Problem maja np. kapo. Rozumie Pan?

    Sa rowniez tacy, ktorzy nie maja pozytywnych wspomnien, bo im je system zabral, zniszczyl. Ale to inna historia.

  77. PRL był rzeczywiście parszywy. Gdyby nie on, najprawdopodobniej nie byłoby Kaczyńskich u władzy.

  78. SIANIN! – Nikt. Tylko Ty! Chyba z wdziękiem spiekę raka ! :):):)

  79. Pyzol
    było polecić modlitwę rozmaitym Geraltom (swoją drogą, co za profanacja nicka)

  80. „Tamten system (bron Boze, ustroj) byl jednym wielkim koszmarem”. No to macie wreszcie raj! I czego jeczycie.

  81. Do osoby podpisującej się Jan Bockowski:

    Myśmy w tym kraju zostali, zresztą dzisiaj także nie wyobrażam sobie życia na stałe za granicą. Był to system przeze mnie znienawidzony praktycznie od zawsze. Nie należałem nawet do harcerstwa, na wyborach (przed Sierpniem 1980) wchodziłem demonstracyjnie wchodziłem za zasłonę, by potem pokazywać znajomym ze śmiechem „kartkę wyborczą”, którą sobie na pamiątkę zabrałem. Wstręt i zdumienie – to ówczesna moja reakcja na widoczne szerokie poparcie społeczeństwa dla rządzących (tak tak! choćby dla stanu wojennego, co było dla mnie niepojęte!).

    Ale zdecydowana niechęć wobec ówczesnego systemu komunistyczno-nacjonalistycznego w stylu PZPR nie przeszkadzała mi dostrzegać, iż rzeczywistość nie ma jednoznacznie biało-czarnych barw. Musiałbym być ślepy, by nie rozumieć, że w pismach typu „Polityka” i warszawska „Kultura” przeczytać można było inteligentne, a niekiedy wręcz świetne tsksty (m. in. pióra Daniela Passenta). Że w kinach wyświetlano filmy znacznie lepsze niż obecne, a literatura polska niegdy po 1989 r. nie osiągnęła poziomu z okresu Polski Ludowej. Zapytać ktoś może, co ma piernik do wiatraka – ano ma: nie byłoby to możliwe, gdyby autorzy tamtych tekstów nie chcieli wówczas przyczyniac się do „utrwalania wszechogarniającego kłamstwa”, jak życzyłby sobie „Jan Bockowski”.

    „Janie Bockowski”, siedział Pan sobie wygodnie za granicą, ale my tu mielibyśmy wszyscy walczyć z komuną na śmierć i życie.

    Panu się robi niedobrze oglądając zdjęcie Passenta, ale mi się robi niedobrze, gdy czytam takie bufońskie wypowiedzi. Wiele felietonów Passenta z okresu sierpniowego i pogrudniowego wywoływało mój sprzeciw, lecz kto wie, czy czytając je dzisiaj, jako człowiek dojrzały i znający bardzo dobrze historię najnowszą, nie spojrzałbym na nie zupełnie inaczej.

  82. Przez kilka dni nie śledzę na bieżąco wpisów na moim ulubionym blogu (czego strasznie żałuję) i co widzę…? 🙂
    Upały sprzyjają naprawdę skrajnym reakcjom – jedni się kłocą (czego nie rozumiem – po co sobie nerwy psuć?), a inni zabrali się za flirtowanie (tak trzymać!!!).
    Ja odkrywam uroki drugiego dzieciństwa (zabawa z dwulatkiem to jest to!) i wcale nie mam zamiaru się przejmować (przynajmniej chwilowo) polityką.

    A jeśli chodzi o „psucie” młodości, to niestety ale z Panią Pyzol zgodzić się (znowu 😉 ) nie mogę.
    Sama jestem smarkata i na temat PRLu wiem i pamiętam niewiele.
    Znam natomiast opowieści mojej Babci i jej przyjaciół (podkreślam ludzi BEZPARTYJNYCH) którym udało się coś osiągnąć, coś wywalczyć, coś zorganizować NIE PRZYSTAJĄC do reżimu i nie użalając się nad sobą jak to czyni Pani Pyzol.
    Najłatwiej jest wyemigrować i stamtąd krytykować zadając pytanie:” gdzieżeś ty była elito?”.
    W tamtych czasach moja babcia założyła pierwsze w okolicy przedszkole, by kobiety, które pracowały miały gdzie zostawić dzieci, babcia organizowała też spotkania z róznymi ludźmi (lekarze, ginekolodzy, kucharze), w czasach kiedy wiedza na temat antykoncepcji czy chorób wszelakich nie była tak dostępna jak teraz, na takie spotkania przychodziły tłumy, wreszcie babcia odważyła się sprzeciwić (i to dosyć ostro) partyjnemu przewodniczącemu, który chciał wyrzucić moją wtedy 93-letnią praprababcię z jej własnego mieszkania i umiejscowić tam swoją córkę.
    Udało się jej.
    Wymieniam tylko przykłady.
    I nigdy nie słyszę żeby się użalała.
    Jej ojca więzili, a potem rozstrzelali hitlerowcy, gdy miała 10 lat. Chodziła pieszo w czasie wojny 25 km w jedną stronę by zobaczyć tatę w oknie więzienia. Kiedy miała 18 lat musiała iść do pracy, by utrzymać całą rodzinę. Nie mogła rozpocząć upragnionych studiów.
    I co?
    I jest szczęśliwą, optymistyczną, ciepłą kobietą, która zrobiła w życiu wiele dobrego.
    I nadal robi.
    Bo CHCIAŁA i CHCE odciąć się od tego co złe, a pozostać przy dobrym.
    Ot tyle.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Ze szczególnym uwzględnieniem Pana Daniela i flirtujących 🙂
    Buziaki! 🙂

  83. No do raju to nam jeszcze trochę brakuje 😉

  84. Pyzol,

    piszesz:
    „Jacobsky, ja nikogo do niczego nie zmuszam. Nie musisz dyskutowac mozesz ominac.”

    Problem w tym, ze nie sposob odmowic sobie tej przyjemnosci 🙂

    So read you later,

    Jacobsky

  85. oldie1! Nie mierzę tego grubością skóry i parasolkami. Dla mnie tamten świat był światem mojej młodości, niespełnionych (czasem) miłości. Był czasem zabawy, nauki i pracy. To w tamtym czasie zarobiłem na ten świat, który mam. I też go akceptuję. Śmieszą mnie ci wszyscy, którzy czas PRL-u wykreślili. Są po prostu smutasami. Można się gniewać na sąsiada, ale na historię?
    Pozdrawiam

  86. PYZOL!!! Już mi się zdawało, że wystarczająco dużo napisałam w swoim poprzednim wpisie, ale nie mogę! Używasz bardzo ostrych słów. ZABRALI MI to i tamto i jeszcze coś! Z pozostałej części Twojej wypowiedzi wnioskuję, że nia bardzo było co Ci zabierać, więc o co ten gwałt? Co najwyżej nie dostałaś szansy… a to co innego. Ja też jej nie miałam, ale starałam się żyć w tamtym podłym systemie (bo moje życie nie było tylko chodzeniem po górach), na emigrację się nie zdobyłam, choć mnie namawiano, ale nie wyobrażam sobie życia w kraju innym niż Polska. W każdych warunkach! Może jak ta wrona żle fruwam, ale taka jest szczera prawda. Gorzej, czy lepiej – JESTEM U SIEBIE! A Ty wybrałaś emigrację, ale wciąż nie możesz tak naprawdę wyjechać. Widać tamta rzeczywistość też nie do końca Ci odpowiada, skoro wciąż rozliczasz się z przeszłością. A życie toczy się dalej i za sto lat sprawa będzie zupełnie bez znaczenia. Pozdrawiam Cię!

  87. Ancas, po prostu nie zrozumialas tego co napisalam. Mam nadzieje, ze przynajmniej nasz Autor zrozumial, bo pisalam przeciez do niego.

    Kaska

  88. Po co sie tak zrec ? Byla soviecka kolonia – nie ma sovieckiej kolonii. Cieszcie sie, zamiast zagryzac jak szczury w klatce. I przestancie bredzic o komunizmie. W Polsce byl jeden wielki burdel, nie komunizm. Komunizm to oni mieli u siebie. Chodziliscie z krzyzem i choragwiami po ulicach, na kazdym kroku dowcipy o Ruskich i – nikt za to nie szedl siedziec. Siedziec szli ci, co poszli z nimi na wojne. Idziesz na wojne to wiesz, ze albo cie rania, albo zabija. Swiadomy wybor. Czego sie spodziewacie po tej IV RP, jesli caly narod rozrabia sie z przeszlosci, jak wy na tym blogu ? Szkoda waszych nerwow. Wyladujcie swoje stresy i opinie o tym, co jutro. Nie – przed wczoraj.
    Okon.

  89. Natalio, i ja sie nie uzalam. Odpowiedzialam na pytanie. Konkretniej i bardziej wyrazila to Basia. Bardzo szanuje ludzi takich jak twoja babcia. Jesli cokolwiek dobrego w Polsce w okresie PRL zbudowano – to dzieki nim, ale z pewnoscia nie dzieki systemowi ( a to byl problem naszego Autora). Inna sprawa, ile w i e c e j i lepiej mogla zdzialac twoja babcia, gdyby przyszlo jej funkcjonowac w normalnosci. Moze niekoniecznie musialaby zakladac przedszkola, bo rodziny moglyby sobie pozwolic, aby jedno z rodzicow ( wcale niekoniecznie matka!) same opiekowaly sie maluchami? Moze pomoglaby takim rodzicom wydobyc sie ze stygmatu „kur domowych” i umiala zadbac o to, aby ich prace tez szanowano? Kto wie? Tyle jest zawsze do zrobienia i jakas przyzwoita n i s z e mozna sobie znalezc, jesli sie chce. Ja tez taka sobie znalazlam, ale bardzo szybko zrozumialam, ze tymi niszami nie zapewnie normalnych warunkow rozwoju swoim dzieciom – ani innym polskim dzieciom. Zreszta, z mojej niszy tez mnie system szybko wypedzil, choc bynajmniej nie zajmowalam sie w niej aktywnie polityka, bo jakakolwiek polityka akurat w tej niszy jest nie tylko niepotrzebna, ale zamienia ja w swoja wlasna karykature. Wypedzono mnie z niej wlasnie dlatego, ze polityka sie tam nie zajmowalam!

    Mala uwaga, Natalio – wcale nie trzeba bylo byc az upartyjnionym, aby sie zeswinic ( nie traktuj tego jako jakakolwiek uwage pod adresem swojej babci – to uwaga ogolna). Ale to osobny temat, moze innym razem, moze przy innej okazji.

    Ciekawy jest ten wysyp pretensji do tych co wyjechali. Ciurkiem, bez cienia zastanowienia sie, ze kazda sprawa jest bardzo indywidualna.

    A przeciez Polacy zawsze bardzo duzo jezdzili. Z roznych powodow. Stad sie wziela, przeciez ta olbrzymia polska diaspora. To dopiero komuna wypracowala w ludziach stanowcze i negatywne opinie wobec tych, ktorzy wyjechali – wczesniej tego nie bylo. Bo komuna potrzebowala niewolnikow i musiala dopracowac n a d b u d o w e do wymuszonego przez sama siebie e f e k t u ludzkiej daznosci do wolnosci i minimum bezpieczenstwa materialnego NIEoplacanego upokorzeniem poddanstwa. Tylko panszczyzniani chlopi byli tak traktowani w historii naszego kraju.

    Dzis kiedy tyle ludzi wyjezdza, malo kto sie z tego cieszy, ale jakos nie ma do nich pretensji, ze wyjezdzaja. Nie dorabia sie ideologii i nie obrzuca epitetami za to, ze szukaja szczescia poza nadwislanskim malym piekielkiem. Za to bardzo latwo obarcza sie odpowiedzialnoscia za taka sytuacje wladze – i, czesto, bardzo slusznie. No, ale jak to? Znaczy – PRlowskiej wladzy za emigracje setek tysiecy nie wypada obarczac, a demokratyczna to juz bez pardonu wolno? Czy – przynajmniej ci, ktorzy zywia tyle, niesprywanej urazy wobec uchodzcow okresu PRLu, mogliby tak przynajmniej przez moment postarac sie o miminum konsekwencji?

    Coz to, Mazur zabraklo, aby sobie tam poumilac sie z mlodoscia i Ojczyzna?? Mazury nie wystarcza??? A fe!

    Kaska

  90. Anca, jeszcze jedno: jak tez jestem u siebie.
    Slyszalas cos o Globalnej Wiosce? Jestem b a r d z o u siebie i ani przez moment nie mialam odczucia, ze nie jestem. Ani z powodu jakichs wewnetrznych rozterk, ani dlatego, ze ktokolwiek tu dal mi odczuc, ze nie jestem.

    Rozumiesz?
    Pewnie nie rozumiesz. Moze pomoze ci Szymborska:

    „Tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono”.

    Kaska

  91. Pyzol, jesteś czlowiekiem z zasadami. To widać i słychać… Tylko czasami trzeba sobie popuścić, nie recenzować siebie tak ostro, wydaje się, że hołubisz w sobie całkiem niepotrzebnie tę gorycz, a przecież życie człowiek ma tylko jedno. To prawda , podejmowaliśmy decyzje życiowe w określonym kontekście. może potrzebna jest bardziej optymistyczna weryfikacja tych wszystkich zdarzeń w naszym życiu?
    Kiedy patrzę na zaludnione ulice, widzę zaaferowanych ludzi zalatwiających swoje sprawy , uświadamiam sobie, że każdy z nich ma swoje problemy do załatwienia. jedni u psychologa inni u psychoanalityka, jeszcze inni u lekarza, wszystkich coś boli, jak nie dusza to ciało.Musimy sobie z tym radzić.C`est la vie
    Proszę uśmiechnij się -Halszka

  92. Do Pani Kasi
    czyli Pyzola

    Ma Pani rację. Nienawiść jest złym i niszczącym uczuciem. To, co napisałem było bardzo emocjonalne – stąd może te ostre słowa. Nie byłem lekarzem. Miałem bardzo ciężko chorą matkę, którą odwiedzałem w różnych warszawskich szpitalach.
    Już po Jej śmierci przypadkowo odwiedziłem klinikę karidiologii w Konstancinie. Nie wiem czy Pani pamięta, ale w zamyśle dawnych władców PRL miała to być klinika rządowa. Tę klinikę wydarła im z gardła Solidarność. Dlatego tam powstało centrum kardiologii.
    I pamiętam z tej wizyty jedna rzecz – że ja po prostu wtedy zobaczyłem, że szpital może wyglądać zupełnie inaczej. Bez łóżek na korytarzach, bez smrodu w toaletach, może przypominać bardziej hotel niż szpital. To co zobaczyłem przekraczało granice mojej wyobraźni!
    I za to ograniczenie, za to, że tamten świat rozklekotanych tramwajów, liszajowatych domów, zawsze nierównych chodników, wiecznie obrażonych ekspedientek, urzędów, w których człowiek już w drzwiach czuł się winien, za lekcje historii, na których nie padało słowo Katyń, za tę starą „Politykę” dla ćwierćinteligentów, która udawała dystans do ustroju i udawała, że usiłuje go naprawiać.
    Za to wszystko za to, że tyle lat żyłem karmony kłamstwem (bo półprawda też jest kłamstwem, tyko bardziej wyrafinowanym) nie mogę myśleć o tamtych czasach bez emocji.
    To – mimo upływu lat – zyczajnie boli.

    Do pani Julii

    Czytała Pani zapewne jakiś zbiór felietonów pana Passenta (mam na myśli wspomniany przez Panią „Codziennik”) Nie, nie czytałem. Ale czytałem felietony tego pana w „Polityce”, przez wiele lat. Pan Passent był bardziej inteligentny niż taki na przykład pan Marek Barański. On nie przypieprzał Solidarności wprost. On nawet potrafił napisać o niej jakieś ciepłe słowo. Usiłował sprawiać wrażenie, że jest pośrodku, że siedzi „okrakiem na barykadzie”. Trochę tak na zasadzie Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek…
    Ale to było jeszcze gorsze niż to, co robił Barański. To było takie rozmiękczanie, zacieranie granicy gdzie „my”, a gdzie „oni”. Żeby się pogodzić, żeby tę władzę w końcu porzeć, bo przecież nie jest tak źle… – proszę pozwalają drukować takie pismo jak „Polityka” i felieton Passenta, który burknie mimochodem dobre słowo o Solidarności.
    To „puszczanie oka” do czytelników i do władzy było zwyczajnie obrzydliwe.
    I takim obleśnym felietonistą pan Passent pozostał do tej pory.

  93. Autorze! Ten tekst moze sie okazac przydatny panu w rozwiazywaniu panskich dylematow.

    Kaska

  94. Janie B.,

    Jak dobrze cie rozumiem!

    Kaska

  95. O! I ciekawy ciag dalszy rozwazan o sztuce i polityce( re: tekst Trznadla)

    „Popieram merytoryczną i pogłębioną dyskusję na temat politycznej wrażliwości artystów, ich wolności i odpowiedzialności – podkreśla Neumann. ”

    Calosc:
    http://serwisy.gazeta.pl/kultura/1,34169,3506779.html

    Kaska

  96. PYZOL! Być może MYSL NIECO SZERSZA nie zmieściła się w ramach Twego wpisu. Ja z uporem maniaka będę stać przy swoimzdaniu. Wolę pamiętać wyprawy w Tatry i inne góry, wyjazdy na narty, doskonałe ptrzedstawienia teatralne, góry książek przeczytanych i cieszyć się z przyjażni zawartych w latach młodości. Wystarczy, że mój tata nie przeżył zderzenia z tamtą rzeczywistością. Za to zapłaciłam odmową współpracy z systemem i za to teraz nie stać mnie na wyjazdy w góry i pozbyłam się nart. Ale nie mam zamiaru być kolejną ofiarą, ani tłumaczyć siE zeswego życia i postawy komuś kto zasługuje we własnych oczach na prawoosądzania takich, jak ja. Bo za wcześnie się urodzili. Czasy były takie, a nie inne i każdy mógł żyć na własną odpowiedzialność. Jeżeli decydował się walczyć z systemem, to musiał liczyć się z konkretnymi represjami i nie powinien czuć się skrzywdzony, jeśli one nastąpiły. I nie uważam, żeby były usprawiedliwieniem dla wurażania sądów tak ostatecznych o tych, co chcieli zwyczajnie żyć. I dla mnie czytanie felietonów p. Passenta było przyjemnością, tak samo, jak czytanie Kisiela, Waldorfa, Tuwima, czy Gałczyńskiego. Z nimi mogłam sobie w myślach polemizować, albo się po prostu pośmiać, czy wzruszyć. Nie miałam jednak zaufania do tych, co pouczali nas zza granicy, jak Herling Grudziński, czy Miłosz. Z całym szacunkiem – byli tam bezpieczni.

  97. Anco! Cóż tu dodać…
    Pozdrawiam i ślę buziaka

  98. Mam krótką uwagę do Pani Pyzol – krótką bo cała ta dyskusja po prostu mnie męczy – pojęcie „kury domowej” i niedocenianie tego, co kobiety robią, pracując w domu, bynajmniej nie pochodzi z okresu PRLu.
    Akurat tego nie można zarzucić.
    Gdziekolwiek na świecie można się z tym spotkać.
    Wszystko zależy od tego w jaki sposób został wychowany facet i czy potrafi uszanować to, co kobieta robi.
    A że w większości państw u steru władzy są faceci, to jest jak jest.
    Nie jestem bynajmniej jakąś wojującą feministką.
    Każdy powinien byc szanowany za swoją pracę – obojętnie czy jest to siedzenie za biurkiem w kancelarii prawnej czy opiekowanie się w domu piątką dzieci.

    No i nie wyszła krótka uwaga. 😉
    Pozdrawiam i życzę więcej optymizmu, bo póki co więcej w Pani wypowiedziach goryczy – przypominam – żyje się tylko raz, nota bene nie wiemy w dniu dzisiejszym na ile PiS zmarnuje moją młodość… Więc…

  99. „To “puszczanie oka” do czytelników i do władzy było zwyczajnie obrzydliwe.
    I takim obleśnym felietonistą pan Passent pozostał do tej pory.”

    Taaa……….

    Jakie to wszystko bylo kiedys proste i wyrazne: MY i oni, no i ewentyalnie Passent siedzacy okrakiem na dzielacej obydwie strony barykadzie, i puszczajacy oczka na obie strony, a tak naprawde to puszczajacy sie (sorry za grubianstwo).

    Mam niejakie wrazenie (moze sie myle), ze MIEDZY INNYMI (podkreslenie moje, zeby nie bylo, ze nie doceniam innych), a wiec ze MIEDZY INNYMI dzieki istnieniu takich akrobatow jak DP, zamiast skoczyc sobie do gardel jak w Ruminii, sprawy w Polsce potoczyly sie inaczej, bo znajac nasz polski temperament…

    Jacobsky

  100. Pani Natalio- zastanowie sie nad swoim stylem, skoro odczuwa pani w moim pisaniu glownie gorycz, bo wcale rozgoryczona nie jestem. Wrecz przeciwnie – mam za soba takie zyciowe doswiadczenie, ktore jak nic uczy radosci zycia i umiejetnosci cieszenia sie z kazdego dnia i kazdego kwiatka.

    Niestety, nie jestem w stanie, ani tez bede sie starala na entuzjazm w ocenie okolicznosci w jakich przyszlo mi przezywac mlodosc, pani wybaczy- nie widze powodu, musialabym sobie klapki na oczy nalozyc, a – jak napisalam – nie lubie. Zgodzi sie pani chyba, iz niepoddawanie sie temu, czego sie nie lubi, jest jednym z podstawowych warunkow zachowania pogody ducha?

    Oczywiscie, ze ma pani racje – podrzedna rola kobiety to bynajmniej nie jest wynalazek komunistyczny, ale takze przyzna pani, iz komunizm, mimo tylu lat nieskrepowanych mozliwosci ku zmienianiu takiego wizerunku, dokonal b. niewiele. A i niewiele (poza teoretycznymi deklaracjami) sie staral. Doprawdy, obarczanie odpowiedzialnoscia za to tylko tradycji ( np. kosciol), czy „oszolomstwa” – byloby jawnym naduzyciem: ani jedno ani drugie nie mialo wiele do powiedzenia przez z gorka 40 lat bezzwglednego panowania jedynego slusznego ustroju i jedynej slusznej ideologii. U naszych wschodnich sasiadow proces ten twal znacznie dluzej, zas zacofanie w omawianym aspekcie – jeszcze wieksze.
    Kaska

  101. Anco – alez czytaj sobie co chcesz i ciesz sie czym sobie wybierzesz! Przyjmij, jednak do wiadomosci, ze nie wszystkich cieszy to samo i kazdy ma prawo do osobistego wyboru co mu sprawia przyjemnosc – ok?

    N a p r a w d e – tak sie porobilo, ze kazdy sobie moze wybrac do lubi, ale, przy okazji, musi byc swiadom, ze inni moga lubic co innego.

    Kaska

  102. Jakobsky, naprawde sadzisz, iz w Stoczni 80, podczas pozniejszych strajkow i w podziemiu zaczytywano sie felietonami naszego Autora, zas robotnicy namietnie kupowali „Polityke”????

    Oj, jestes w bledzie….

    To tak jak z tym Kaczynskim, co to najpierw mial „byc z Gdanska”, a potem juz tylko „sie otarl”. Dzwonia – nie wiesz wprawdzie, w ktorym kosciele, ale oglaszasz, ze w twoim, bo ci sie wydaje, ze skoro dzwonia, to pewnie w twoim tez.
    Kaska

  103. W najtrudniejszych momentach naszych dziejów ratowało Polaków od zupełnej prostracji POCZUCIE HUMORU. Pamiętam zaraz po wojnie niedużą książeczkę „śmiech w kajdanach” zawierała dowcipy z czasu wojny. Były naprawdę świetne, żałuję, że w kolejnych naszych przeprowadzkach zginęła. Jakie cudowne mieliśmy kabarety! Starsi Panowie, Dudek, Piwnica pod Baranami, Pod Egidą, Elita i t.d. i.t.p. Zabijano te nieszczęścia śmiechem, dowcipem, kulturą. Rozkwitał jazz, kwitła jakaś specyficzna atmosfera, słuchano po mieszkaniach ballad Wysockiego przemyconych pod swetrem z wycieczki do ZSRR, Okudżawy. Gdzie się podział ten prawdziwy kabaret – mądry, inteligentny. Co się stało z Ewą Demarczyk? Przejechał ją parowóz dziejów!!! Czy ktoś się o nią upomni? Czy powstanie o Niej dramat muzyczny? Czy znajdzie się ktoś, kto by Ją zagrał? Ktoś zastanawiał się na tym forum, jakie krzywdy wyrządzi dzisiejszemu pokoleniu obecny gabinet. Straty można liczyć od zaraz. Gorszy pieniądz wypiera lepszy na naszych oczach. Czasem cieszę się, że już jestem starszą panią i niczego nie muszę – co najwyżej mogę.

  104. Pyzol,

    nie, nie sadze.

    Dla stoczniowcow byli inni mentorzy i taka role wspaniale spelniali wtedy miedzy innymi ksieza i Piechniczek. Dla tych, co czytali „Polityke” i pisma podobnej tresci byli inni mentorzy, w tym i DP, ale przeciez nie twierdze (i stad moje MIEDZY INNYMI), ze byl On jedynym, ktorego czytywano i dyskutowano w tamtych czasach.

    Nie wiem, co robotnicy kupowali namietnie, bo nie pracowalem w stoczni, ale – jak rozumiem, Ty wiesz (jak zawsze) lepiej i znasz srodowisko na wylot. Oswiec nas w takim razie, tylko uwazaj zanim napiszesz, bo moze sie trafic ktos, kto naprawde pracowal w stoczni i wie jeszcze lepiej niz Ty.

    Errare humanum est, a wiec podziwiam Twoja nieomylnosc i pryncypialnosc, choc ostatniego zdania nie rozumiem, i poprosze o dubbing. Skoro nie wiem, gdzie dzwonia, to nie wiem rowniez na jaka intencje.

    Amen,

    Jacobsky

  105. Jakobsky, roznica miedzy nami polega m.in. na tym, ze ja nie wypowiadam sie w sprawach, na ktorych sie malo znam, ty zas swobodnie pakujesz Kaczynskich do Gdanska po tak ci pasuje do obrazka bezmyslnej pruskiej dyscypliny, ktora probujesz im przypisac.

    Co robotnicy czytali w Stoczni podczas strajku 80 mozna sie nader latwo dowiedziec czytajac jakikolwiek material o Sierpniu. Nie trzeba byc klasa robotnicza, aby tyle wiedziec .

    Nie pakuj sie w mitotworcza latwizne, wiecej czytaj, to bedziesz mniej po lapach dostawal. A pretensje miej o to do siebie, a nie do tych, ktorzy cie z drogi bledu nawracaja;)

    Howgh!

    Kaska

  106. Anca! Na litosc boska, ty chcesz aby obecny gabinet scenariusze o Demarczyk pisal? I co jeszcze? Aby Kaczynski jej piosenki spiewal?????

    Sadystka;)

    Kaska

  107. Jakobsky!
    To po prostu była MYSL NIECO SZERSZA a Ty się nie poznałeś!
    Amen

  108. Pyzol,

    rozumiem, ze tymi Kaczynskimi z Gdanska bedziesz mnie teraz scigac do ostatnich moich dni na blogu Passenta. Gotcha !!!! Whoa!

    Samokrytki skladac nie bede. Nie te lata. Wystarczy, ze ty trzymasz moje wypaczenie w swojej teczce. Moze je wyciagac do woli kiedy tylko widzisz potrzebe 🙂

    Ale masz racje. Rzeczywiscie przesadzilem z tymi Kaczynskimi i z Gdanskiem. Pokajam sie wiec:

    ZA PODLE INSYNUOWANIE, ZE KACZYNSCY POCHODZA Z GDANSKA (bo tak mi pasowalo do pruskiej dyscypliny) WSZYSTKICH GDANSZCZAN I PROSZE POKORNIE O PRZEBACZENIE.

    MEA CULPA… etc.

    Co do reszty…
    W co sie pakowac i kiedy, to sam sobie dam w tym rade.
    Wielkie dzieki za dobre rady. Droga, ktora bede szedl po mojej smierci jest nimi juz wylozona. Rece tez mam w porzadku, nie opuchniete.

    O Sierpniu i o tym, co po Sierpniu nie tylko czytalem, ale i mam z tego pare swoich doswiadczen, jak kazdy.

    Pozdrowienia,

    Jacobsky

  109. z tekstu przeprosin wypadlo PRZEPRASZAM.

    Powinno brzmiec:
    ZA PODLE INSYNUOWANIE, ZE KACZYNSCY POCHODZA Z GDANSKA (bo tak mi pasowalo do pruskiej dyscypliny) WSZYSTKICH GDANSZCZAN PRZEPRASZAM I PROSZE POKORNIE O PRZEBACZENIE.

    Przepraszam

    j.

  110. Dzis pierwszy raz wszedłem na strone Pana Daniela. Czytam ‚Politykę” od lat i bez Pasennta była by ona jak niedopieczone ciasto. Mało mi ciągle Passenta ale teraz już wiem gdize go szukać.

  111. P PASSENT POLSKA TO ZLEPEK HISTORYCZNY JAK NARÓD TYLKO WZAJEMNE POSZANOWANIE ,TOLERANCJIA I NIE CIĘCIA ,OSZCZĘDNOSCI A1/MÓWIMY O TYCH (STARSI GERIATRIA EMERYCI, RENCISCI .IM ZOSTAŁ NIE WIELE CZASU BY SIE NACIESZYC SUKCESEM .oNI MUSZĄ BYĆ PEWNI ,ŻE JUTRO MAJĄ NA CHLEB I BYT ,NA SPZCERZE BESPIECZENSTWO W POJECIU SLASKIM BEZWZGLENA I NIE UNIKNIONA KARA ?nI hUMOR NAS WSZYSTKICH TEŻ ŁACZY ŚMIECH DGOI RANY.A RENCISTA NIE MZE M BIEGAC PO URZEDACH BYĆ KULĄ U NOGI bGATY ,MODRY CZY BIEDNY MAMY TEN SAM PROBLEM ZNISZCZONE WNETRZA MIEJSC ZAMIESZKANIA KANALIZACJIA SIE ZAPADA NA JEST 40CM LODU + SNIEG A JAK BEDĄ ROZTOPTY I MRÓZ WRUCI TO TOTALNE ZNISZ CZENIE TEGO CO JESZCZE STOI PO PRLU

css.php