Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

5.09.2006
wtorek

A tamta pani mnie inspiruje!

5 września 2006, wtorek,

„Porażające” – to modne określenie przychodzi na myśl po lekturze wywiadu „Newsweeka” (nr 35) z panią minister Spraw Zagranicznych, Anną Fotygą. Pani minister nie ma po prostu nic do powiedzenia. Zero myśli. Zero refleksji. Zero komentarza. Oto fragmenty „rozmowy”:

Newsweek: – Wypowiedź wiceszefa MON (Macierewicza o byłych ministrach-agentach) kompromituje rząd, którego jest pani członkiem.
Minister: – Ubolewam, że jest tyle wrzawy wokół MSZ. I tyle.
N: – I tyle? Ucieka pani w dyplomatyczne sztuczki.
M: – Przyznaję, że to jest dla mnie trudny moment. Ale mam zaufanie do premiera.
(…)
N: – Może w ogóle nie ma sprawy Macierewicza?
M: – To opozycja u nas gra wewnętrznym układem politycznym. Często widzę, że różne reakcje zagraniczne na to, co dzieje się w Polsce, są inspirowane.
N: – Przez kogo?
M: – Przez polityków obecnej opozycji, zwłaszcza P.O. Kilka miesięcy temu został wypowiedziany konsensus wokół spraw zagranicznych. I to właśnie straszliwie nadszarpnęło wizerunek Polski.
(…)
N: – Elementem tej gry był też list b. szefów MSZ, zaniepokojonych odwołanie m szczytu Weimarskiego?
M:- Nie komentuję tego.
(…)
N: – A wyrwanie MSZ z rąk Stefana Mellera było trudne?
M: – Ja nie wyrywałam ministerstwa z jego rąk.
N: – Pełnia władzy z Polsce jest w rękach bliźniaków?
Minister Fotyga: To są bardzo daleko idące skojarzenia.”

Mój komentarz: Pani min. Fotyga nie powinna udzielać wypowiedzi mediom, bowiem kompromituje siebie, a pośrednio i nas, wszak jest naszym ministrem. Jej odpowiedzi mają tylko jedną zaletę: są krótkie, ale i tak za długie. Minister, która objęła schedę po prof. Mellerze, mówi tylko, że to nie ona wyrywała MSZ z jego rąk. Nic poza tym. Czy to dobrze, czy źle, że wobec byłych ministrów wysuwa się zarzut o agenturę, czy to dobrze, że wyrwano MSZ z rąk jej poprzednika, czy można komuś wmówić, że sprawy Macierewicza by nie było, gdyby nie opozycja, czy można uważać, że opinia światowa składa się z durniów, którzy pozwalają się manipulować przez Platformę, czy to dobrze, że byli ministrowie poczuli się zaniepokojeni odwołaniem szczytu weimarskiego? – biedaczka nic nie wie, nie ma nic do powiedzenia, nie ma żadnej odpowiedzi ani odrobiny komentarza. Po cóż więc minister udziela wywiadu, jeżeli nie ma narodowi niczego do zakomunikowania? Żeby stać się przedmiotem żartów? 

Moim zdaniem min. Fotyga po prostu boi się otworzyć usta, strach odebrał jej mowę, boi się, że powie coś „nie tak” i wyleci z rządu, do którego w ogóle nie powinna była trafić. Widać, że pani Minister po Rosatim, Geremku i Bartoszewskim (pod których berłem miałem zaszczyt służyć jako ambasador), nie ma nic do powiedzenia. Przecież wywiad ministra Spraw Zagranicznych jest natychmiast tłumaczony i rozsyłany po świecie przez wszystkie ambasady w Polsce. „Nie komentuję. Nie wyrywałam. Nie mam wiedzy” – to wszystko, czego świat dowiaduje się od polskiej minister. A potem rząd się dziwi, że mamy zły wizerunek w świecie i obwinia o to opozycję, która inspiruje opinię światową przeciwko naszemu krajowi. Kto z czytelników „rozmowy” z panią  Fotygą w to uwierzy?

Po lekturze wywiadu byłem tak załamany, że zacząłem nucić pod nosem piosenkę Agnieszki Osieckiej z kabaretu „Pod Egidą”, do którego sam kiedyś pisywałem teksty (ale nie ten):

A tamta pani mnie inspiruje,
ja jestem potem jak po rosie kwiat
i byle głupstwo, byle księżyc nad Sopotem
jest w moich rękach jak maleńki świat.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 84

Dodaj komentarz »
  1. Pani Minister, niech sie Pani nie martwi, ciemny lud za granica to kupi (smiech).

  2. Litości Panie Danielu, niech Pan nie profanuje tekstów Agnieszki Osieckiej! 🙂

  3. Jak to miło być pierwszym komentującym ;]

    Panie Danielu, cóż można powiedzieć? Jaki rząd, tacy ministrowie? A pani Fotyga, co trzeba z rozpaczą przyznać rzeczywiście sprawia wrażenie przerażonej samą możliwością reprezentowania Polski na arenie międzynarodowej…

    Cóż pozostaje? Chyba tylko czekać…kto wie, czy nie na cud…
    Pozdrawiam.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. A może Macierewicz jednak miał rację?
    Może pani minister jest agentem KGB chytrze umieszczonym w MSZ, żeby kompromitował polski rząd?

  6. Pani minister Fotyga tak się boi ciemności, że jak mruga, to wpada w panikę. Zupełnie zapomniała, że otwarta i zaangażowana postawa powinna być dla niej chlebem powszednim, a nie powodem obaw o utratę posady.

  7. ‚Placownik’ (wątek o Wykształciuchach – 2006-09-01 o godz. 20:48) robi nadzwyczaj bystre, jednocześnie zadziwiająco oczywiste spostrzeżenie o bloku komunikacjnym na linii słuchacze Radia Maryja a “Wykształciuchy”. Aby było w nastroju tego wpisu, tych ostatnich dalej będę nazywal OKULARNICY.

    Dla Okularników największym zagrożeniem dla odzyskanej wolności i nadchodzącego nieubłaganie społecznego szczęścia byli dzicy kapitaliści, nieokrzesani i zziajani od szczurzej gonitwy za mamoną, czytający co najwyżej kolorowe magazyny i mający w pogardzie bezinteresowny intelekt Okularników, te zadufane, przemadzrzale “białe kołnierzyki”. Nawet kabaretowa śpiewka – Money makes the world go around – miała świadczyć o tej groźbie. Każdy skowronek, każdy zakątek polskiej duszy wyśpiewywał te trele.

    A tu się okazało, że rekonkwista przyszła z zupełnie innego zakamarka narodu, że robią ją wykluczeni i odtrąceni, dla których Okularnicy mieli tyle dobrych słów, miłości i zrozumienia, coraz nowe terey zdobywa lud chrześcijański, dotąd stał w ciżbie zastraszony, teraz ma wodzów, dziarską młodzież – “historyków dziejów najnowszych”. A do pomocy championów wolnej amerykanki, speców od ziarna na torach, bezzwrotnych kredytów i SKOK-owej bankowości.

    Teraz Okularnicy biadolą, Fotyga, Dorn, Macierewicz, Kurski, inne ciemne type, lub uczenie wywodzą, że rewolucja zjada własne dzieci, albo walną inny frazes.

    Wcale nie jest mi do śmiechu, niemniej nachodzą mnie te słowa:

    Wtem okular zajdzie mgłą
    Przemarznięte dłonie drżą…

  8. Taki Putin to musi miec ubaw!

  9. Pani minister stosuje skróty myślowe… tylko, tak jak to ktoś powiedział, myślenia tam nie wiele.

  10. Błędem – nad wyraz dziś widocznym – było mianowanie, a potem utrzymywanie na stanowisku (stanowiskach ?) przez b.Panów Ministrów SZ wymienionych (i nie wymienionych) z nazwiska w tekście, Pani Fotygi jako urzędnika MSZ-tu, w jakimkolwiek wymiarze. Ta decyzja (te decyzje ?) nie wystawiają Panom Ministrom SZ najlepszej rekomendacji w materii prowadzonej przez nich polityki kadrowej. Pozdro.

  11. Panie Danielu, z lubością czytam Pana teksty w „Polityce” i od niedawna tutaj. Tysiące słów pchają się na usta w sprawie pani minister (i nie tylko). Ale ja powiem krótko – szkoda gadać. Żeby zobaczyć dno inetelektualne rządzącej koalicji trzeba bardzo wysoko spojrzeć w górę.

  12. Witam, witam, po wakacjach.

    „Czy to dobrze, czy źle, że wobec byłych ministrów wysuwa się zarzut o agenturę”
    A moim zdaniem pytanie jest źle postawione – powinno być: czy to dobrze, czy źle, że byli ministrowie współpracowali z tajnymi służbami PRL? Ostatecznie niektórzy przecież współpracowali – czyż nie?
    Bartoszewskiego szkoda, prezydent jest pamiętliwy i podpissu pod głupim listem mu nie zapomniał…

    A zagadnienie jest ciekawe – ilu naszych dyplomatów aktywnych po ’89 roku było na usługach tajnych służb przed ’89? Np. Pan Panie danielu, jak sam się określa – „Bywalec” – paszport, stypendia, podróże – proszę powiedzieć czy SB/wywiad próbowały Pana zachęcić do współpracy? A może im się udało?

    Pytałem o miejsca schadzek agentów i świń w Pana domu na polecenie politruków (Micewski z Urbanem na polecenie Rakowskiego). Może parę wswpomnień, usycham z ciekawości.

  13. Panie Danielu, znowu się Pan czepia, a przecież Pani minister tak stara się… żeby nie palnąć jakiegoś głupstwa… Trochę wyrozumiałości. Taktyka Braci jest oczywista (i jedynie słuszna) – obsadzać stanowiska kompletnymi nieudacznikami, którymi da się sterować, w każdej chwili odwołać (por. Maciarewicz, Marcinkiewicz, Giertych). Połowo ministrów nie miałaby w krajach zachodnich (ale nie tylko, w Czechach, na Węgrzech pewnie też) żadnych szans na przetrwanie miesiąca. Za to u nas, panie bracie, pełną gębą politycy. Słuchałem kilka dni temu relacji z konferencji prasowej po wizycie zagranicznego gościa. Byłem załamany „błyskotliwością” wypowiedzi Pani Fotygi… już Lepper ma więcej oleju w głowie, ma przynajmniej swoj zdanie, ta pani zaś – jak Pan zresztą trafnie to ujął – nie wie nic, nie ma zdania… ŻENUJĄCE, kapcie powinna podawać Panu Bartoszewskiemu…

  14. 23 lata temu w gdańskiej stoczni mój idol Mieczysław Rakowski przypomniał butnej braci robotniczej, że gdyby nie ten (to znaczy tamten) ustrój, to by krówki pasali. To samo cisnie sie na usta w odniesieniu do Fotygi. Przy czym ustrój nalezy zastąpic Kaczyńskimi.

  15. Panie Danielu
    Mnie się zdaje,że to dobrze iż Pani Minister jest właśnie taka enigmatyczna i małomówna.Aż boję się myśleć co by się działo,gdyby pani Anna wylała z siebie szczerze co myśli o polityce międzynarodowej IV RP,jaką ma wizję roli Polski w układzie europejskim czy globalnym.W tym przypadku milczenie jest złotem.Zresztą z moich doświadczeń zawodowych wynika,że szef niekoniecznie musi mieć wizję działania firmy.Zawsze może przyjąć strategię przetrwalnika i np cały boży dzień rozdzielać pocztę w zaciszu gabinetu.Czego i Pani Annie życzę dla dobra Polski i zdrowia psychicznego jej obywateli.Im ciszej nad tą trumną tym lepiej.
    Pozdrawiam

  16. W IV RP przepustką do kariery jest osobisty kontakt z którymś braci. Pani Fotyga mial kiedys biurko drzwi w drzwi bodajże z Lechem i to wystarczy, z byle kim przeciez Lech nie obcował (chyba, że Wałęsa albo Michnik)

    Jak patrze na paraliż i strach psłow Pis , którzy albo nie wiedza co maja mówic albo nie znaja jeszcze oficjalnego stanowiska partii to na myśl przychodzi mi Gogol, Czechow, Kapuściński…

  17. Panie Danielu,
    przeczytałem wywiad z tą pańcią przed Pańskim felietonem i odczucia zupełnie podobne. Ale gdybyż to był tylko odosobniony incydent! Można by było machnąć ręką, jednakże każdy dzień przynosi nam całe naręcza takich „kwiatków” jak ów nieszczęsny wywiad. Co wystąpienie kogoś z miłościwie nam panującej ekipy, to wpadka, co wypowiedź – kompromitacja. „Porażające” – to pierwsze określenie jakie się nasuwa. Ja się staram przed tym wszystkim uciekać… w poezję, książkę… Częściej ostatnio chodzę do kina… Nawet kiepski film jest o niebo lepszy od kiepskiego ministra. A gdy szukam słów komentarza, gdy chcę się upewnić czy już zwariowałem, czy może jeszcze nie – z pomocą najczęściej mnie także przychodzi Agnieszka Osiecka (ale czasem też Okudżawa, jeszcze Gałczyński, Tuwim, Słonimski, Boy… – komentarze w ich twórczości zawarte są zadziwiająco i dziś aktualne). Naszedł mnie ten oto fragmencik Jej piosenki (muz. Jerzy Satanowski) pt. „Orszaki, dworaki”:
    „Historio, historio,
    Tyle w tobie marzeń,
    Bywa, że cię piszą
    Kłamcy i gówniarze.

    Orszaki, dworaki,
    szum pawich piór!”

    Cóż jeszcze można dodać?

  18. Nie fatygujcie Fotygi! Bycie ministrem spraw zagranicznych jest wystarczajaco fatygujace. Stres jak jasna cholera! Kazdy by sie zalamal….

  19. Kiedyś czytałem artykuł, w którym porównano minister Fotygę z obecną brytyjską sekretarz stanu. Teraz mam wrażenie, że porównywanie tych dwóch pań jest nobilitacją dla min. Fotygi…

  20. Do otago,
    Przypuszczam, że Putin nawet w wychodku nie zaprząta sobie umysłu panią minister.

  21. Pani Fotyga to kompromitacja na całej lini, jest niekompetenta, arogancka i bezczelna. Roman gertych mniej szkód by narobił polskiej dyplomacji jak by został ministrem spraw zagranicznych.

  22. Może ona jest tak „porażona ” stanowiskiem – ostatecznie poprzednicy byli świtowcami, mogli pochwalić sie jakimś dorobkiem w innych dziedzinach, elokwentni itp.-wybrała taktykę przeczekania. Nie mówić za dużo, bo pewnie nie potrafi – to chyba lepiej,nie zajmować stanowiska w żadnym konflikcie, przeczekać – może samo się rozwiąże .
    Pewnie jest to jakiś nowy trend w dyplomacji, oczywiście dyplomacji IV RP: „jestem i jako by mnie nie było”

  23. A co Panie redaktorze ma bidulka zrobić? Jak powie to co myśli to Prezes ją wywali w 10 minut a jak się juz dzielnie wdrapała na taki ładny stołek to trochę szkoda tych bankietów, rautów i ładnego wpisu do CV. W pisie nikt nie ma prawa mieć włąsnych pogladów i własnego zdania. Niestety problem polega na tym że obaj bracia jak już się zafiksują na czymś to koniec. Za wszelką cenę chcą udowodnić że nie popełniają błedów czy głupstw. MAciarewicza będą bronić do ostatenigo guzika podobnie odowłania weimaru. Strach przed tym że ktoś wykpi ich domniemaną „słabość” paralizuje ich na każdym kroku więc brną od kretynizmu do głupoty straszać byle bezdomnego więzieniem za powiedzenie paru dosadnych słow o prezydencie.

  24. Trudno zrozumiec standardy rządu ktory ma jedna linie, trudno znalezc wylom zeby od srodka pojatrzyc? To nie SLD czy PO gdzie kazdy gra na siebie, tu wszyscy graja na Polske…

  25. Pan Premier właśnie powiedział, że w IV RP będzie „inaczej” i „układ zostanie zmieniony”.I to się dzieje.
    Zaś wzorcem ma być II RP z Piłsudskim na czele.
    Trzeba będzie poczytać gazety z tamtego okresu, pooglądać stare zdjęcia itp., to może zrozumiemy mentalność naszej Siły Przewodniej.
    A XXI wiek będzie musiał poczekać…

  26. Ja:
    Twoje usta milczą � rewolucja trwa

    Pani Minister:
    Nowa muza nie jest nowa
    Przecież wszystko już słyszałam
    Choć najgorsze mamy w głowach
    Nie podniecam się tym krajem
    Polska jest jak polska piłka
    Archaiczna i kulawa

    Przepraszam Zygmunta Staszczyka za „poprawienie” Jego tekstu

  27. Panie Danielu obawiam się, że prawda jest naprawdę brutalna jeśli chodzi
    o bohaterkę dzisiejszego wpisu. Ona naprawdę nic nie ma do powiedzenia
    „od siebie” jeśli chodzi o sprawy międzynarodowe i to był chyba jej główny
    atut w oczach Kaczyńskich żeby jej powierzyć to stanowisko. A co o polskiej minister SZ myślą jej koledzy ministrowie z innych państw, czy też
    ich ambasadorowie w Polsce, to mogę sobie wyobrazić. Ale radzę nad czymś takim się dłużej nie zastanawiać, bo negatywne emocje mogą zepsuć resztę dnia a tego życzyłbym wszystkim unikać. Pozdrawiam.

  28. Wczoraj, Jan Bockowski w swoim komentarzu do „gejowskiego tekstu ” intrygowal samego siebie , a co też Passent wymyśli jeszcze, by dokopac Kaczyńskim !! pisał o obsesji !. Okazuje sie , że już w piatek Daniel Passent ,znał treść poniedziałkowego wywiadu minister SZ -Fotygi w „Newsweeku” wytrzymał trzy dni , by móc obsesyjnie CYTOWAĆ !!!.Panie Janie Bockowski ,kłopot polega na tym , że wystarczy cytowac i juz sie kopie ,ich własnym żywym tekstem .Ten Koń kopie sie sam ,taki dziwoląg ! Dzisiaj jest wtorek 6 wrzesnia , wiec czas by np: zacytować Prezydenta Niemiec i wypowiedż Jarosława Kaczyńskiego w polskich gorach wsród Baców . Jeśli jest prawdą ,( tak komunikuje radio ),że Jarosław Kaczyński premier RP wypowiadał sie na temat Prezydenta Sasiadów, wcześniej niz ON wystąpił na zjezdzie Ziomkostwa, t o jak komentowac ??! co myśleć ? .Tym bardziej ,iż tekst wystąpienia Niemieckiego Prezydenta świadczy o tym ,ze On tam reprezentował POLSKIE interesy w historycznym procesie nieuchronnych zbliżeń miedzy Niemcami i Polakami!!!
    Pytam ,a czyje interesy repezentował Jarosław Kaczynski stojąc na stoku góry ,bo nie na Górze !! Małopolskie interesy?? ( prosze nie mylić z pięknym regionem naszego kraju ) …..

  29. Zaten za Gałczyńskim, utwór z 1930 roku – Pisenka o trzech ministrach:

    ” Trzech bubków wątpliwej urody,
    walczących o lud itd.,
    na szersze puszczając się wody,
    tak snuło marzenia swe:
    – Panowie, zwalczymy sanację,
    jak byka starego – ollé!

    – Ty weźmiesz – powiada – telegraf,
    ja Wojsko zabiorę, on Skarb.
    Los kraju się przez nas rozegra –
    je jurę, o confreres, sur ma barbe!
    My Polskę jak władzę kochamy,
    sanacja to zmora i garb.

    Więc jeden się puścił balonem,
    z balonu wygłosił sto mów,
    że terror, że głosy kupione,
    że nie ma litości dla wdów;
    Polacy głosują na 4-kę,
    Warszawa, Jaremcze i Lwów.

    A drugi, co numer miał 7,
    na wiecach wylewał swój gniew:
    – Więc gnębi nas Prystor i Wedel
    i naród powstanie jak lew.
    Proletariat nie musi jeść Wedla,
    spirytus dla ludu, psiakrew!

    A trzeci też odszedł dla sprawy,
    odezwy pisywał, jak mógł:
    „Do sumień”, „Do ludu Warszawy”,
    „Do kelnerów”, „Do Polek”, „Do sług”;
    i gwiazda mu jedna świeciła,
    nad gwiazdą Ojczyzna i Bóg.

    I zgodnie się klęły trzy bubki,
    że miecza nie złożą do pochw,
    że starczy krzesiwa i hubki,
    by masy wybuchły jak proch –
    trzy małe, zabawne osóbki,
    tak znane, tak nudne… ooch!…
    (…) „

  30. Niejaki Wojciech W. pozazdrościł i też założył blog, czytałam fragmenty:
    http://wiadomosci.onet.pl/1328099143768871,11,4,itemblog.html
    O rety… Można by to zatytułować: Jak mały Wojtuś wyobraża sobie „rząd dusz”. Ale w odróżnieniu od pani Fotygi (której wywiadu nie chce mi się nawet komentować) przynajmniej jest wygadany. Nie wiem tylko, czy w tym przypadku to zaleta.
    Czy ktoś z Państwa ma inne pomysły na „4 P” IV Rzeczypospolitej?
    Bo ja to widzę tak:
    Partia – po latach znów „Jedynie Słuszna”
    Pogarda – dla wszystkich którzy nie podzielają/nie podzielali za życia ideologii Partii
    Paszkwil – ulubiony gatunek publikacji prasowej o wyżej wymienionych
    Paragraf – służy do gnębienia żywych „wrogów ustroju” (np. Huberta H.); zmarłym można już tylko odebrać odznaczenia…

  31. Do De mode:
    „Historia uczy nas tylko jednego: że nigdy nikogo niczego nie nauczyła”.
    To cytat – niestety nie pamiętam autora.
    pozdrawiam 🙂

  32. Przypomina się stary kawałek z kawałek z innej epoki, z Hamiltona: „A Pani przy męzu?” „Nie, przy władzy.”

    do Alicji:

    Oczywiście, że takie stanowisko jest stresujące, ale przeciez obejmuje się je dobrowolnie, a nie z łapanki. Nie ma więc specjalnie co współczuć rządzącym. Natomiast naprawdę zestresowany może czuć się obywatel, który nie miał żadnego wpływu na to, kto jest ministrem spraw zagranicznych. Po przeczytaniu natychmiast nasuwa się pytanie, czy w takim samym stylu pani minister prowadzi rozmowy i nhegocjacje. Mam nadzieję, że w trochę lepszym, bo jesli tak samo, to brrrrr…

  33. Drogi Redaktorze, dziekuje za poswiecenie uwagi mojemu pytaniu (poprzednia tematyka) i za odpowiedz.
    Premier J.K. nie zapoznajac sie zapewne z trescia wystapienia skrytykowal sam udzial prezydenta Niemiec w spotkaniu Zwiazku Wypedzonych. To jest nasza polityka zagraniczna i pani minister nie ma z nia nic wspolnego. Niezaleznie od tego co sadze o Braciach, glupio mi i niewygodnie, ze tak nasze wladze sa postrzegane za granica, ze o prezydencie mojego kraju pisza tak jak np. wspominany wczoraj Tertsch.
    Pozdrawiam E.
    P.S. Ooooo…Bernard! A nie bylo zostac dluzej na tych wakacjach?

  34. Dziwi mnie tak wielka liczba blogowiczów, którzy krytykują PO za poglądy konserwatywne. Chcę wyraźnie zaznaczyć, że nie mówię tu o realnych działaniach platformy a raczej o idei liberalno-konserwatywnej na polskim rynku politycznym. Tusk jest po 15 latach mądrzejszy o doświadczenia KLD i zdaje sobie sprawę, że partia czysto liberalna nie ma na naszej scenie politycznej jakichkolwiek szans. W młodych niewyrobionych demokracjach, w których edukacja ekonomiczna większości społeczeństwa sprowadza się do przykrych wspomnień straty ‘oszczędności życia’ wskutek hiperinflacji , jedyną realną ofertą polityczną jest silne nawiązanie do tradycji oraz populistyczne postulaty socjalne. Konserwatyzm Platformy jest więc swoistym dezodorantem zapewniającym PO głosy starszej części społeczeństwa. Silne podtrzymywanie propozycji liberalnych w kwestiach prawa gospodarczego i podatkowego jest inwestycją w przyszłość kiedy to pokolenie TVN24 oraz współczesnej emigracji zarobkowej wróci do kraju i będzie w końcu stanowiło znaczącą część elektoratu.

    Trzeba pamiętać, że demokracja jest cyrkiem i teatrem, natrętną agitacją. Można jak UPR „twardo obstawać przy swoich poglądach” ale z realną polityką nie ma to nic wspólnego. Koniecznością są niestety kolorowe broszurki z programem gospodarczym, których lektura dla 99,9999999% społeczeństwa zaczyna się i kończy na okładce.

    Pamiętam jak kilka lat temu byłem na spotkaniu Donalda Tuska z młodzieżą (mniej więcej rok przed referendum akcesyjnym). Z sali padło pytanie o warunki jakie stawia UE przed polskimi rolnikami. Donald zdziwił się, że młody 17 letni człowiek zadaje mu pytanie dotyczące polskich rolników a nie warunków wymiany studenckiej czy też dofinansowania nauki z budżetu UE. I właśnie w tym tkwi sedno problemu. W debacie publicznej są nam narzucane zupełnie sztuczne podziały wynikające z doraźnych interesów partii. Co mnie obchodzi kwota mleczna dla polskich rolników skoro zwiększany jest vat. Jeśli w negocjacjach akcesyjnych dodatkowe litry mleka przehandlowane zostaną za dodatkowy vat to to nie jest sukces. Wygrywa Polski Rolnik a przegrywa anonimowy podatnik . Ja bym chciał Polskiego Podatnika i anonimowego rolnika i do tej wizji najbliżej jest PO. W perspektywie jest oczywiście blokowanie z PSLem, ale jest to naturalną konsekwencją tego, że nie jest się u władzy. Aby nie być ustawianym a w końcu samemu ustawiać swoich przeciwników trzeba wspiąć się na podobny poziom bezczelności i obłudy jak pis samoobrona czy LPR. Przez najbliższe 20 lat standardami etycznymi niczego sie nie wywalczy. W kampanii trzeba pleść głupoty, schlebiać gawiedzi a w gabinecie zachowywać się racjonalnie. Tak więc czeka nas Wallenrodyzacja polityki przez najbliższe 20 lat aż do powstania znacznej, bogatej i wykształconej klasy średniej.

  35. Woodya ! „A co Panie redaktorze ma bidulka zrobić? Jak powie to co myśli to Prezes ją wywali w 10 minut ……….”
    To Ty sądzisz że ona mysli????????
    Oraz, że się sama wdrapała na ten stołek????????
    Dwakroć przypuszczam,że wątpię.

  36. Observer,
    nie wydaje mi się, żeby okularnicy „biadolili”. Być może dla poziomu jaki reprezentują „elyty władzy” jest to „biadolenie”, ponieważ z pozycji siły, chamstwa i prostactwa, słowa proszę, dziękuję i przepraszam, zawsze brzmią jak niezrozumiały bełkot.
    Ale do żadnej znaczącej zmiany, (a taka jest potrzebna w Polsce), bez poparcia tego „biadolenia”, nigdy nie dojdzie. Zawsze będzie połowiczna, powierzchowna i dla ogółu społeczeństwa gówno warta. Ktoś ograniczony i przytępiały „wizją zwycięstwa”, nie zobaczy całości narodu, ponieważ wstyd byłoby mu się przyznać, że tak naprawdę rządzi tylko garstką moherowych oszołomów.
    Stwarzanie podziałów, skłócanie „prościuchów z wykształciuchami”, to zwykła, przygłupawa ignorancja i polityczna ślepota, która pomimo pozornego zwycięstwa, jest kompletną porażką i brnięciem w absurd. W tym nie ma żadnego planu, tylko chora ambicja, bo jak już się raz charknęło głupotą, to potem ciężko przełknąć tego gluta spowrotem. Cały rząd zachowuje się jak przedszkolak, który przebierając paluszkami po swoich usteczkach robi „brr, brr, brr” i umawia się z innymi, że nic takiego nie powiedział i żeby o tym szybko wszyscy zapomnieli.

    Do Pana Premiera, Jarosława Kaczyńskiego.
    Tylko, że to już nie jest przedszkole Panie Premierze. Bo przyjdzie taki moment, że jak Pan dostanie kopa w dupę od narodu, to mamusia już nie przyjdzie i nie przytuli Pana i nie pogłaszcze po główce. Czas dorosnąć i zacząć słuchać tego „biadolenia”, może się Pan zapisać w historii jako ktoś , kto widzi wszystkie poziomy. Nie tylko te z pozycji żabiej perspektywy.

  37. Trzy dni ciąłem drewno na zimę krejzegą.Monotonne do bólu zajęcie w jednostajnym,wciskającym się głęboko pod czaszkę zgrzycie zardzewiałej piły.Czytam po kolkudniowej przerwie twój komentarz Bernardzie i przypomina mi dźwięk krejzegi.Tak samo monotonny,jednostajny i zgrzytliwy.Chłopi te krejzegi robią jak umieją-byle jak najczęściej. Przewody iskrzą,silniki się krztuszą,podstawy chwieją,tarcze pił latają na boki.Człowiek nad tym żelastwem się męczy,poci i myśli tylko,by jak najszybciej robotę skończyć i z prądu ten wynalazek ludu polskiego wyłączyć. Takie mam odczucie Bernardzie,że ty jesteś polityczną krejzegą. Ciągle to samo,zgrzytliwie,natrętnie.Iskrzysz,kopcisz,hałasujesz no i uważać trzeba-zabić nie zabijesz ale palucha możesz pokaleczyć.Chciałbym doczekać w końcu,by ktoś litościwą ręką prąd tej krejzedze wyłączył.

  38. Do Orcia
    Przedstawiłeś długi wywód pełen różnych kalkulacji bieżących i wyobrażeń o kraju.Ja mam tylko jedno pytanie.Na jakiej podstawie twierdzisz,że nowoczesna partia czysto liberalna w kontekście światopoglądowym się w Polsce nie przyjmie.Przecież nikt takiej oferty wyborcom nigdy nie złożył. Przecież nikt poważnie nie traktuje ekscentrycznych matuzalemów z UPR. Moim zdaniem farbowani liberałowie z wygody lub lęku przyjęli przydomek konserwatywni.Zwolniło ich to z konieczności dyskutowania na niewygodne dla nich tematy z liberalnego abecadła.Gdzie dyskusja na temat państwo a wolności obywateli,rozdział państwa i koscioła,projekt Europy regionów itp itd.A skutkiem kalkulacji które przedstawiasz sprowadzających się do”plecenia głupot i schlebiania gawiedzi”jest żałosna frekwencja wyborcza i to orwellowskie państwo.A na emigrantów to możecie sobie czekać jak niegdyś na Andersa na białym koniu.Do urządzanego przez was państwa nie ma po co wracać.

  39. Bernard, czy nie mógłbyś wyjechać na dłuższe wakacje?…I może już tam zostać? 🙂
    Nikt ci nie odmawia prawa do pisania postów, oczywiście! Jednak twoje wpisy anty-Passentowe są, jakby to powiedzieć…nużąco pozbawione poczucia humoru.

  40. a świstak siedzi sobie w Moskwie i odwija te sreberka…
    Taki komentarz można dodac do kazdego tematu „wzniecanego” przez panujących.
    Pozdrawiam Panie Danielu z perspektywy ponad 30 letniej znajomości – z łamów Polityki

  41. Orcio, nie zgodzę się z Tobą.

    Po pierwsze uważam, że jest w Polsce (wbrew braciom Kaczyńskim) spory elektorat „liberalny” w kwestiach społecznych. To że się mało pokazuje, to właśnie wynik m.in. postawy PO — tych ludzi nie ma kto reprezentować. Zresztą, jak tak słuchałem deklaracji, to wiele osób głosowało na PO z głęboką nadzieją, że partia ta będzie robiła coś innego, niż sama deklarowała w kampanii wyborczej. Przy czym różnica wynikała właśnie z braku akceptacji dla jej konserwatyzmu.

    Po drugie, jaka inwestycja w przyszłość? Politycy u władzy, podejmowane przez nich kwestie — to wszystko kształtuje wyobrażenia społeczne. Tematyka debaty politycznej jest przez nich określana. Jeśli do nas wróci kiedyś obecna emigracja, to będzie równie bezradna, jak my jesteśmy dzisiaj, wtapiając się w apatyczne społeczeństwo, któremu wmówiono, że o pewnych kwestiach nie wypada dyskutować.

    Po trzecie, to nie tylko kwestia wyobrażeń, to także kwestia zaplecza intelektualnego. Myślę, że już wyraźnie widać to dzisiaj, gdy poziom argumentacji politycznej jest mizerny i nie można z inteligentnym przekazem dotrzeć do szerszych grup społecznych. Nie tylko „ludzi starszych”, o których piszesz, ale także, a może przede wszystkim młodych, wychowanych przez dzisiejsze media i dzisiejszą szkołę. Gdzie więc szukać nie tylko grup społecznych oczekujących zmian, ale i elit, które miałyby je prowadzić?

  42. MYLI SIE PAN, PANIE PASSENT! PANI FOTYGA ZNAKOMICIE PASUJE DO TEGO RZĄDU!! TO JEST 1 LIGA POLSKIEJ POLITYKI, ZLOTY KWIAT W BUKIECIE Z GIERTYCHEM I LEPPEREM. ABYSMY SIE OBUDZILI Z TEGO HORRORU PO NASTPNYCH WYBORACH, POZDRAWIAM.

  43. Do Sceptyka: mialem na mysli caloksztalt a nie pania F.

  44. Panie Danielu,zgadzam sie z Panem w kazdym calu!!!!!!!!
    Pani Fotyga kompromituje Polske zawziecie. Mnie uderza fakt,ze panie w polityce marnie wogole sie sprawuja.I to nie tylko w Polsce.Np.w Holandii minst. spowodowala prawie konflikt dyplomatyczny,mowiac,ze „Szkoda iz Francje zamieszkuja Francuzi”.Inna wylewala krokodylowe lzy przed parlamentem,bo pod jej rzadami afera gonila afere.Jeszcze inna oglosila projekt zmiany czynszow,ze postawila pol kraju na nogi.Na palcach jednaj reki mozna wymienic kobiety,ktore sprawdzaja sie w polityce.Chcialoby sie zawolac-Gdzie sa te BABY (przepraszam za wyrazenie)z jajami!!!
    Wg mnie najlepszym ministrem spraw zagranicznych bylaby Pani Jolanta Kwasniewska.Ma swietne doswiadczenie,charyzme i potrafila zdobyc dla swoich projektow wielu waznych ludzi.
    Szkopol w tym ,ze stoi po innej stonie barykady.No i na pewno „Jacek i Placek”,nigdy by jej takiej funkcji nie powierzyli.Liczy sie przeciez tylko ich widzi mi sie!
    Pozdrawiam,Ana.

  45. Nie wiem czy sie smiac czy plakac?
    Jak to wszystko przetrwac i nie zwariowac? Dlaczego my (Polacy) musimy sie ciagle kompromitowac (obojetne czy to wladza z prawa czy z lewa). Czy na prawde nie ma w tym kraju ludzi odpowiednich na stanowisko Ministra tak waznego urzedu? Zreszta tak jest z calym tym rzadem.

  46. Zgadzam się z twierdzeniem, że w PiS nie można prezentować samodzielnych poglądów, ale średnio inteligentny człowiek potafi przynajmniej prześliznąć się po temacie, sprawiając wrażenie, że ma coś do powiedzenia. Pani Fotyga nawet tego nie potrafi.
    Ale ja już rozgryzłam ten podstępny plan. Po prostu J. Kaczyński, jak przystało na przedstawiciela prawicy, chce udowodnić, że kobiety powinny siedzieć w domu, a nie wtrącać się do władzy, bo się do tego nie nadają. No i przyznaję, że przeprowadzenie dowodu udało mu się doskonale. 😉

  47. Do Wojtka z Przytoka

    „Do urządzanego przez was państwa nie ma po co wracać”

    Po pierwsze wypraszam sobie utożsamianie mojej skromnej osoby z polityką prowadzoną obecnie przez PiS ( „urządzanego” – teraz? w przyszłości? o co chodzi?!?) oraz z kojarzeniem mnie jako entuzjasty obecnej polityki prowadzonej przez PO. W swoim komentarzu odniosłem się szerzej do samej idei konserwatywno-liberalnej w polskiej polityce. Brak dyskusji na temat rozdziału państwa i kościoła, czy też Europy regionów nie wynika z tego, iż pojęcia te są sprzeczne z duchem liberalno-konserwatywnym, lecz z tego, że nie ma w polskiej polityce i mediach potrzeby prowadzenia takiej intelektualnej konfrontacji. Dyskusja wymaga bowiem używania zdań wielokrotnie złożonych, które nie zmieszczą się na pasku pilnych wiadomości TVN24 ani nie starczy na nie czasu w 15sekundowych zajawkach Faktów Wydarzeń czy innych superhiperteleexpressów. Dyskusja szczątkowa toczyć może się w niskonakładowych czasopismach typu „Res Puublica Nowa” ze śmiesznym nakladem 4000 egz. Spójrzmy nawet na ten blog. Trwa tu ciągłe szczypanie i czepianie się współczesnych wydarzeń politycznych. Horyzont komentarzy zarówno autora jak i większości blogowiczów ograniczony jest do kilku dni lub najwyżej tygodni. Okno historii otwierane jest niestety jedynie przez frustratów życiowych i wiecznych lustratorów pokroju Bernarda.

    „A skutkiem kalkulacji które przedstawiasz sprowadzających się do”plecenia głupot i schlebiania gawiedzi”jest żałosna frekwencja wyborcza i to orwellowskie państwo.”

    To mit, że frekwencja wyborcza zależy wyłącznie od stylu dzisiejszej polityki. Raczej przychylałbym się do zdania, że zależy od wagi podejmowanych decyzji i okresu historycznego którego dotyczą ( Patrz wybory na początku lat 90tych). Zarówno Wojtek z Przytoka jak i PK sugerują, że to brak zaplecza intelektualnego determinuje styl obecnej polityki. Nie zgadzam się z tym. W USA gdzie mamy obfitość różnej maści thinktank’ów ofensywa polityczna przebiega jeszcze brutalniej niż u nas. Co z tego, że republikanie mają w swym zapleczu wielu szanowanych ekonomistów, skoro ofensywa medialna jest skierowana na przeciętnego Smith’a, który o gospodarce nie ma żadnego pojęcia. Oferowany jest mu więc pewien wzorzec kulturowy, do kreacji którego nie potrzeba intelektualistów a jedynie PRowców. Prace thinktank’ów przydają się dopiero w gabinecie, gdzie trzeba zdjąć maskę i brać się do roboty.

    Kończąc więc podobnie jak Wojtek ‘końskim klimatem’, oczekuję że pojawi się jakiś Wieniawa, który na swym wiernym rumaku wjedzie do tej naszej przaśnej „Adrii” i brakiem kompleksów oraz biegłościa intelektualną połączoną z dowcipem zauroczy zarówno intelektualistów, emigrantów oraz wszelkiej maści starsze babcie.

  48. W przypadku Ministra (Ministry?) Fotygi może ma racje stwierdzenie:
    Milczenie jest złotem,
    gdy mówca idiotem.

    Sens i rym jest w tym stwierdzeniu.
    Właśnie przed chwilą usłyszałem w radio, wypowiedż Ministry odnośnie odwołania corocznego spotkania ambasadorów. Ta pani mówi co wie. Niewiele wie – niewiele mówi. Coby jeszcze z sensem!

  49. Do Orcia
    Na wstępie przepraszam-istotnie przeszarżowałem i bez powodu utożsamiłem Cię z nieszczęsną polityką prowadzoną, wbrew pozorom zgodnie, przez pis i po.
    Zgadzam siꔿe nie ma w polskiej polityce i mediach potrzeby prowadzenia intelektualnej konfrontacji”ale nie zgadzam się,że wynika to z intelektualnego upośledzenia społeczeństwa.O Europie,wolności,rezygnacji z suwerenności, poczuciu bezpieczeństwa itp można mówić w wysublimowany sposób w elitarnych czasopismach ale można mówić również wprost do ludzi językiem jaki rozumieją. Tylko trzeba chcieć mówić i umieć to robić.A nie bleblać bez końca w niezrozumiałym żargonie o nieistniejących problemach.Czy sądzisz,że ludzie nie czują i nie rozumieją co to jest ich wolność?Tymczasem słuchają bez końca o jednym rodzaju wolności-o wolności od komunizmu.Realnie oceniam społeczeństwo ale nie mogę się zgodzić z Twoją surową oceną jego poziomu intelektualnego.Prawica potrafiła nawiązać kontakt z kilkunastoma procentami elektoratu bo odpowiedziała zrozumiałym językiem na lęki egzystencjalne tych ludzi.Kto próbował zrozumieć co czuje reszta?Kto próbował rozmawiać z nimi?Nikt Orciu.I dlatego nie mam szacunku dla farbowanych liberałów.To tylko przebierańcy,sprzedawcy zepsutych odkurzaczy, ktorzy czasem trafiają do mnie do domu.
    Pozdrawiam

  50. Witam ponownie,
    spłynęła na mnie życzliwość blogowiczów. Na wakacjach chętnie zostałbym dłuzej, ale robota czeka. A w tym roku i Bieszczady i Dubllin. Już juz miałem zostać, ale pomyslałem sobie, że nie będę Tuskom sprawiał satysfakcji i dobijał do tych mitycznych dwóch milionów.
    Czasu mam mało, pourlopowe remanenty, więc Pan Daniel będzie miał więcej spokoju i samozadowolenia. Ale tak na marginesie – jak to z tym spotkaniem Urbana w Pana domu Panie Danielu – dopytać sie nie mogę…

    PS
    tere fere kuku, strzela baba z łuku

  51. mhy, powinna Fotyga, rzucic teczka, trzasnac dzrwiami, na pohybel blizniakom ku zadowoleniu p. Pasenta.

    btw. inspirowania. a kto lata na skarge, do niemieckich gejow – polscy geje, a pozniej czyni sie zarzut JK, ze sie tlumaczy pzred opinia niemiecka ws gejow wlasnie. kto udziela wywiadow, w ktorych rzewnie placze nad polska pod rzadami ksenofobicznych kaczek, amerykanskim niusłikom – Michnik np, ok nie z PO) Tu p. Fotyga nie miala racji.

  52. -> Do Wojtka z Przytoka

    Wprawdzie całkiem niedawno już w tej kwestii zabierałem głos, ale co warto powiedzieć raz, to warto i powtórzyć.

    Przecież nikt nie twierdzi, że PO to partia liberalna pełną gębą. To jest właśnie partia konserwatywno-liberalna, tzn. konserwatywna w kwestiach światopoglądowych i liberalna w sprawach ekonomicznych. I niech jej wolno będzie taką partią być. I nie obarczajmy ani tej partii, ani jej sympatyków winą za to, że tacy ludzie jak Ty nie mają własnej reprezentacji w parlamencie. No bo przecież do Samoobrony ani LPR-u nie masz pretensji o to, że prezentują inny program niż ten, który mógłby Cię zadowolić, prawda?

    Nazywanie kogoś, kto ma inne poglądy niż Ty sam przebierańcem nie mieści się w ramach wolnej (liberalnej) debaty o sprawach publicznych.

  53. Felieton Michała Ogórka
    Kiedy dyrektor Marcin Wolski zatelefonował do mnie któregoś dnia i zaproponował mi pisanie felietonów do „Sygnałów dnia”, nie mogłem potraktować tego jako zwykłego zadania dziennikarskiego. Od czasu bowiem, kiedy sam Jarosław Kaczyński wprowadził Wolskiego do hymnu polskiego, śpiewając – w swym słynnym wykonaniu Mazurka Dąbrowskiego – „z ziemi polskiej do Wolski”, nie jest on po prostu dyrektorem I Programu Polskiego Radia. Dzwonił do mnie raczej narodowy symbol – czułem się tak, jakby zadzwonił do mnie Grób Nieznanego Żołnierza – tym bardziej że było źle słychać.
    Jakby tego było mało, dyrektor Wolski w specjalnym oświadczeniu dla prasy wyznaczył mi rolę gwaranta pluralizmu politycznego w radiu: zostałem podany jako jedyny przykład równowagi w zestawie zaproszonych felietonistów. Świadomość, że beze mnie całe Polskie Radio straciłoby obiektywizm i że na mnie jednym wisi cała jego bezstronność, jest bardzo pochlebiająca, ale jednocześnie pokazuje ogrom odpowiedzialności, która na mnie spoczywa. Dajmy na to, że się przeziębię. Polskie Radio natychmiast się przechyli i straci równowagę. Przeze mnie radiofonia polska się zwichnie. Na szczęście, kiedy zachorują inni felietoniści, nic takiego się nie stanie, bo ich dyrektor Wolski nie uznał za gwarantów pluralizmu, tylko akurat mnie.
    Pluralizm polegał będzie na tym, że w zależności od dnia w „Sygnałach dnia” będą Państwo mieli okazję wysłuchać czegoś całkowicie ze sobą sprzecznego. Nie jest to jednak nic nowego. Audycja „Sygnały dnia” ma już tyle lat, że w jej historii zdarzało się to już wielokrotnie. Do pamiętnych tradycji w dawnych czasach należało to, że wiadomości o 7 były zupełnie różne od wiadomości o 8, a to z tego powodu, że wiadomo było, iż wiadomości o 7 słuchał ówczesny sekretarz od propagandy i trzeba było w nich powiedzieć coś przyjemnego dla niego, a w wiadomościach o 8 trzeba było dać coś przyjemnego dla słuchaczy. O 7 wilk był więc syty, a o 8 owca znowu cała. Wieloletnie doświadczenia z zaspokajaniem tak różnych potrzeb bardzo się teraz przydadzą.
    Mówiąc zaś bardziej serio: cała ponad 35-letnia historia „Sygnałów dnia” to uporczywa codzienna walka dziennikarzy radiowych z dysponentami politycznymi i nasyłanymi tu ciągle nowymi komisarzami o niezależność. Codzienne uporczywe starania, aby mówić swoim głosem, a nie głosem czającego się za plecami partyjnego nadzorcy. Bój nigdy niezakończony, podejmowany codziennie uporczywie od świtu na nowo. Będę uważał, że spełniłem swoje zadanie, jeśli choć trochę wesprę zespół „Sygnałów dnia” w tych jego staraniach.
    Michał Ogórek

  54. DM
    Problem z PO moim zdaniem polega na tym, że większość tych panów wcale nie ma poglądów konserwatywnych w sprawach obyczajowych, tylko w którymś momencie zaczęło im się wydawać, że takie spojrzenie na świat przez pryzmat poglądów wyznawanych przez kościół przysporzy im zwolenników. I nawet nie ta ich hipokryzja mnie najbardziej wkurza, ale to przekonanie, że większość Polaków to zupełny zaścianek i tylko krzyż i kropidło może przyciągnąć ich zainteresowanie.
    Jak wskazują sondaże żle to sobie wymyślili.

  55. Zgadzam sie z twierdzeniem Orcia, ze polityka jest teatrem. W kazdym systemie politycznym jest teatrem. Większość przecież nie wie co sie dzieje za zamknietymi drzwiami gabinetów.
    Mnie niepokoi rozprzestrzeniajacy się strach. Ludzie, wbrew panujacej opinii, nie zyją z dnia na dzień, ale w jakiś przedziałach czasowych. I tak, przynajmniej ja, żyje w rzeczywistosci o początku w roku 1989. Przed tą datą oczywiscie też żyłam, ale to było „inne” życie, ktore zatrzymałam w pamieci.
    Różne telewizje i media papierowe produkują strach. Mówiąc w nich o kaczyźmie, giertyźmie i lepperyźmie chcą byśmy myśleli: faszyzm, nazizm. Obawiam się, że takie działanie przyniesie tylko spadek frekwencji w najblizszych wyborach samorządowych. Koalicja rządząca jest winna upolitycznieniu wyborów samorządowych. Jak sama nazwa wskazuje, Samorząd, ma się sam rządzić, a nie być rządzony przez partię. W terenie ludzie nie oceniają innych pod kątem przynależności partyjnej, a pod kątem działań jakie zamierzać będą czynić kandydaci; przykładem jest Piotr Uszok, który był wybierany przez prawicę jak i lewicę. Skoro teraz będa bloki partyjne, to ludzie zignorują wybory. Będzie strach wybierać, by źle nie wybrać; albo okazać się może, że nie zostali wybrani kandydaci z najwiekszą liczbą głosów.
    Jeśli władza wyrazi zgodę na budowę amerykańskiej tarczy antyrakietowej, w zamian za gruszki na wierzbie, to strach będzie mieszkać w Polsce. Chodzą słuchy, że nową lokalizacją tarczy ma być okolica Gołdapi. Tarcza ma bronić Amerykanów przed Litwą, Łotwą i Estonią? A może przed Szwedami? A więc kolejny strach – Jak zadecydują chwilowe władze dla niechwilowego narodu?
    Nikt z opozycji nie chce proponować nowych rozwiązań, bo a nuż rządzący wcielą te rozwiązania w życie i jeszcze zarobią! Zarobią nie tylko politycznie ale i finansowo, bo na pewno by sobie podnieśli pensje za „madre” rozwiązania. To kolejny strach. Ludzie nie chcą ujawniać racjonalnych rozwiązań, bo boją sie, że oni na nich nie zarobią, a zarobią inni. Boją się nie tylko politycy, ale ogólnie wszyscy. Strach o kasę! Bez kasy nie ma życia i przeżycia. Płaci się przecież nawet za powietrze…
    Strachy każdej władzy objawiały się serwilizmem wobec duchowieństwa. Chcąc zarobić prywatną kasę i jak najdłużej utrzymac się u władzy, politycy zwalniali z cła tysiące sprowadzanych samochodów, oddawali ziemskie majatki kościelne z czasów cararu i domy, które za publiczne pieniądze były remontowane. Wprowadzali religię do szkół pokrętną drogą, tworzyli restrykcyjne prawo aborcyjne, ale …uznaniowo zwalniali z obowiazku podatkowego osoby wybrane do lepszego życia. Zresztą, o tym wcześnie na blogu napomknął Absolwent.
    Strach już nawet czytać blogi i blogowiczów, bo tyle nagromadzonej złej, gestej energii nie było już dawno. W takiej kondensacji energi trudno żyć, a jeszcze trudniej prowadzić twórcze życie, bo wysysa ona z ludzi co najlepsze, zostawiając w najlepszym razie, złość. I strach.

  56. Bo nic Pan z tego nie zrozumial. Czwarta Rzeczpospolita nie potrzebuje ministra spraw zagranicznych, wiec go nie ma. Zas pani Fotyga jest tylko figurantka w rzadzie Kartofla Nr 1. A polityka zagraniczna i tak rzadzi Kartofel. Do czego zatem potrzebna jest Fotyga? Po pierwsze aby sie nikt nie czepial, ze nie ma szefa MSZ. Po drugie zeby np sptykac sie z europslami z PiSu w Brukseli. Bo niby w jakim celu mialby sie z nimi spotykac Kartofel nr 1? Ze co?
    Prezydenta tez IV Rzeczpospolita nie potrzebuje. Jest tak na tym stanowsku jakis pomniejszy Kartofel, ale nie jest on zadnym prezydentem, tylko figurantem (zeby sie nikt nie czepial) Funkcje prezydenta tak naprawde sprawuje Kartofel Nr 1.
    Kto zatem w tym rzadzie jest „prawdziwy”? Giertych napewno. Takze Lepper. A reszta to byty wyobrazone, nei istniejace.

    A moim marzeniem jest aby do mojego domu przyszla policja i aresztowala mnie za nieuprzejme wyrazanie sie o kartoflach u wladzy. I abym zostala meczennica IV Rzeczpospolitej. I zeby o mnie napisal Daily Telegraph i upomniala sie Amnesty International (chociaz ta zajmuje sie glownie islamskimi terrorystami, wiec pewnie mnie oleje)

  57. Pani Minister posiada niewątpliwie jedną zaletę. Jest osobą ślepo wierną Kaczyńskim. PiS jest partią wodzowską, z tego względu największym powodzeniem cieszą się tam osoby bezbarwne ale lojalne. Myślę, że pani Fotyga jest inteligentniejsza niż wynikałoby to z jej wypowiedzi. Gdyby jednak powiedzieła to myśli zakończyłaby swoją karierę w rządzie.

  58. Jeszcze pare zdan wzgledem tematu „Ministry”, jak ktos dowcipnie napisal. Otoz dla mnie minister spraw zagranicznych to twarz narodu na zewnatrz, to ktos, kto wyraznie reprezentuje polityke danego narodu. Przypomina mi sie tutaj James Baker, amerykanski sekretarz stanu z czasow Busha starszego – i tu akurat nie jest wazne, czy z ta polityka sie zgadzalam czy nie, chodzi mi o to, w jaki sposob J.Baker dzialal. Sekretarz stanu to taki wlasnie amerykanski minister spraw zagranicznych. Ten czlowiek byl niezwykle wyrazisty, byl wszedzie gdzie nalezalo byc, mial odpowiedz na kazde pytanie, mial czas dla mediow, bila od niego pewnosc, ze wie co robi i dlaczego. Pamietam tez innych, Georga Schultza na przyklad, Henry Kissingera, tez wybitni, ale James Baker utkwil mi w pamieci jako najbardziej wyrazisty i skuteczny. Nie mozna tez powiedziec, ze obecna amerykanska (fajnie to zabrzmi!) sekretarka stanu, Condoleeza Rice nie ma wyraznego oblicza. Cokolwiek by sie nie sadzilo o polityce amerykanskiej, ona swietnie reprezentuje ja na forum miedzynarodowym. To sa wzory, od ktorych minister spraw zagranicznych powinien sie uczyc. Minister spraw zagranicznych MUSI byc swiatowcem, musi znac jezyki, musi „miec wiedze”. Wyglada na to, ze polska pani Ministra wiedzy nie posiada. I faktycznie, kompromituje nas.
    Taka ministra jaki rzad? Cosik jakby…

  59. Pan chyba oczekuje od kota, zeby zaszczekal, bo tak mniej wiecej wyglada Panski lament nad wywiadem Fotygi.

    Oczywiscie, ze Fotyga nie zaszczeka, a przynajmniej nie zrobi tego dotad, dokad bedzie grala na skrzydle w ekipie Kaczynskich. Nie zrobi tego Fotyga, nie zrobia tego inni ministrowie z tej samej lawki. Dyscyplina partyjna to nie to samo, co strach. To po prostu przestrzeganie zasad gry w ekipie. Tak jest praktycznie rzecz biorac wszedzie, a wiec czemu sie dziwic ? Polityka i rzadzenie to rzecz zespolowa.

    Koalicjanci to co innego. Ich pole manewru jest szersze, maja swoje priorytety, a wiec jesli ktos z nich uzna, ze Fotyga wyglupila sie, to byc moze powiedza cos tuszczypliwego pod jej adresem. Byc moze, ale nie koniecznie. Ani dla Samoobrony, ani dla Ligi sprawy miedzynarodowe nie sa priorytetem, z roznych powodow.

    A wiec nie ma co sie podniecac wywiadem Fotygi. Jest ona dobrym, lojalnym politykiem wobec panujacego ukladu (polubilem to ostatnie slowo), i powie dokladnie tyle, ile trzeba powiedziec, zrobi dokladnie tyle, ile trzeba zrobic. Ona dokladnie pasuje do sytuacji i wtapia sie bez swow w konstelacje na firnamencie wladzy.

    A oto przeciez zawsze chodzi w tej grze, prawda ?

    Jacobsky

  60. Hurra! Skończyła się monotonia! Bernard wrócił!
    Zastanawiam się, co ciągnie takiego uduchowionego patriotę w tak niegościnne okolice jak to blogowisko, które (sądząc z jego wypowiedzi) jawi mu się jako jaskinia zepsucia, nihilizmu i antypaństwowej dywersji.
    Jakaż to siła fatalna zmusza go do tego, że – narażając się na zgorszenie – wciąż zanurza się w tym morzu dekadencji? Ja np. nie lubię rydzyjka, więc nie słucham go całymi dniami. A taki Bernard odwrotnie. Coś każe mu godzinami ślęczeć nad tekstami red. Passenta, którego najwyraźniej nie cierpi, a mimo to zgłębił jego twórczość tak dokładnie, że zna ją na wyrywki. Wyobrażam sobie, jak pokonując obrzydzenie, z wielkim samozaparciem wczytuje się w komentarze blogowiczów, którzy – co pożałowania godne – w większości podzielają zdanie gospodarza.
    Byłbyż to masochizm? Przekora? A może Bernard (i inni jemu podobni) uważa się za misjonarza wśród ludożerców? Czyżby liczył, że porażeni głębią jego myśli tubylcy przejrzą na oczy i nawrócą się na jedynie słuszne poglądy? Piekielnie trudna misja, tym bardziej godna podziwu. Nie każdy zdaje sobie sprawę z ogromu niebezpieczeństw, jakie czyhają na śmiałka. Stykając się – nawet za pośrednictwem komputera – z tak wywrotowymi ideami można się niechcący zarazić straszliwym wirusem tolerancji i liberalizmu (apage!!!). Dlatego po każdej wizycie na forum zalecałbym godzinkę biczowania, aby złe myśli odpędzić.
    Pewnie się niektórym narażę, ale uważam obecność Bernardów za rzecz pożyteczną, a dla higieny psychicznej wręcz niezbędną. Choćby dla kontrastu. Na przykładzie obecnej ekipy rządzącej widać, jak pełna zgodność poglądów wyjaławia mózgi.

  61. Panie Danielu i Blogowicze! Po tym wywiadzie stwierdzam: Jaki pan taki kram i kramarka.

  62. Do Wojtka z Przytoka

    „Tylko trzeba chcieć mówić i umieć to robić”

    Zgadzam się z tobą w pełni. Jest tylko jeden problem. Ktoś musi chcieć cię słuchać. Ja wbrew pozorom nie oceniam krytycznie ( choć może lepszym słowem byłoby „negatywnie”) naszego społeczeństwa. Nie każdy musi się znać na gospodarce. Nie każdy musi czytać książki i gazety. Większość ludzi niejako intuicyjnie przyjmuje całkowitą autonomiczność rzeczywistości względem świata polityki Oczywiście nie popieram tak jednoznacznie sformułowanego poglądu, nie mniej jednak, aby mu zaprzeczyć należy wykonać chociaż minimalny wysiłek intelektualny. Czy mam do innych pretensję, że tego wysiłku nie podejmują? NIE Uważam, że interesowanie się polityką zabiera mnóstwo cennego czasu. Z tego właśnie powodu serwowana jest nam ona w formie przystępnego produktu, który możemy ‘spożywać’ dzięki telewizji nawet przy posiłku. Należy pamiętać, że demokracja medialna, choć jest nieefektywna to jest jednak dosyć bezpieczną formą rządów. Polega ona głównie na regularnej zmianie szefów administracji, która sama w sobie na niskich szczeblach jest zupełnie niezmienna. Do zarządzania drużyną kilku setek tysięcy urzędników nie jest potrzebna idea (socjalistyczna, liberalna, konserwatywna….) bo ten mechanizm już sam działa. Zmiany realne polegałyby na zwolnieniu połowy tych urzędników lub wprowadzeniu dodatkowych mechanizmów rynkowych. Ale nie ma się co emocjonować bo takie zmiany w najbliższej przyszłości nie nastąpią. Tkwimy już w odpowiednich koleinach i zaczynamy się toczyć za Europą. Miej więc trochę więcej sympatii do różnych ludzi pukających do Twoich drzwi. Będą chcieli ci sprzedać bronę, zdjęcie Witosa, autograf Kuronia, ‘myśli nowoczesnego Polaka’, wytarte godło oraz broszurę przedstawiającą lewicową krytykę podatku liniowego. Między tymi wszystkimi gadżetami uszkodzony odkurzacz wydaje się być najlepszym wyborem.

    Pozdrawiam!

  63. Na szczęście „porażenie” Pana Redaktora nie objęło kończyn górnych, nie przeszkodziło więc w napisaniu kolejnego blogotonu. Niestety, jak zwykle: „Jedna myśl. Jedna refleksja. Jeden komentarz.” [żeby strawestować Szanownego Gospodarza] – jaki ten PiS wredny! Zapewne wg Pana Redaktora Pani Minister powinna w kwiecisty a la Józef Oleksy sposób skrytykować swój własny rząd, łącznie z premierem, postawić sprawę: „Albo ja – albo Macierewicz!” i wysłać jeszcze list protestacyjny do „światowej opinii publicznej”[FAZ, LeMonde, FT i NYT]. A najlepiej byłoby, gdyby udało się wysmarować „list dziewięciorga”…

  64. Ja myślę, że politycy PiS są tak prawi i sprawiedliwi, że żadne kłamstwa przez gardło im nie przechodzą. Skoro tak, to jak dziennikarze pytają to ci Prawi politycy nic nie mówią, niczego nie komentują, nic nie wiedzą. Bo tak to musieliby otwarcie mówić co myślą o homoseksulaistach, niemcach czy innych żydach. I co wtedy inni mogliby pomyśleć? wszyscy przecież przekonani zostali podczas wisyty brata Jarka w Brukseli że w porzo wszytsko jest u nas.
    Jedyny co ma Prawo mowić otwarcie to włąśnie miłościwie nam panujący brat Jarek. I to najlepiej z kasprowego czy gubałówki, coby go lepiej było słychać. A że nasze Prawo kończy się na naszej granicy, to za granicą może już ściemniać ile wlezie.
    Pozdrawiam serdecznie

  65. -> Do Jesieni

    Zapewne w gronie osób związanych z PO znaleźliby się i tacy, którzy w kwestiach światopoglądowych mają zdanie odrębne od „oficjalnego” kursu partii. Zaciekawiło mnie jednak Twoje stwierdzenie, że stanowią oni większość. Na jakiej podstawie opierasz się wypowiadając te słowa? Nie wykluczam, że przeprowadzono wśród działaczy jakąś ankietę w tej sprawie, ale mi nic o tym nie wiadomo. Również nie słyszałem o żadnych głosowaniach w partii, które sygnalizowałyby tego typu poglądy większości jej członków. Jeśli natomiast kierujesz się własną intuicją i po prostu wyrażasz własny pogląd na sprawę, to w takim razie pozwól, że ja wyrażę swój – moim zdaniem poparcie, jakim cieszy się PO wskazuje na sytuację odwrotną do zakładanej przez Ciebie. I nie sądzę żeby to było przejawem jakiejś zbiorowej hiopokryzji. Pozdrawiam.

  66. A przecież szanowny pan redaktor w bardzo prosty sposób mógłby pomóc rozwiązac problem: POPROSIC BYŁYCH MINISTRÓW BY ZASKARŻYLI MACIEREWICZA DO SĄDU!!! Założę się, że tego nie zrobią. Dlaczego?
    O, tu już wkraczamy na teren wyklętych teorii spiskowych 😉

    Kiedy czytam te schematyczne do bólu wpisy wyznawców salonu, mam jedno marzenie: wejśc na ten blog, po następnych wyborach parlamentarnych które wygra PiS 🙂

  67. Tak się zastanawiam Panie Redaktorze …
    Odwiedzam ten blog prawie od początku jego istnienia. Czytam wszystkie posty i mam wrażenie, że potrafilabym, zakrywając Nick określić kto konkretnie jest autorem określonego wpisu ( styl,, sposób rozumowania, reprezentowany światopogląd, klimat i temperament wypowiedzi.)
    Jednocześnie ze zdumieniem stwierdzam, że po raz pierwszy cala scena polityczna w mediach jest dla mnie prawie nierozpoznawalna ( oczywiście poza głównymi bohaterami dramatu, którzy nawiasem mówiąc zaistnieli przecież dużo wcześniej. )
    Koalicja, ktora poświęca tyle uwagi, środków i czasu na ciągłe odnawianie medialnej legitymizacji swojego dzialania jednocześnie firmuje postacie blade, nijakie, klepiące te same formułki, bez jasno zarysowanych osobowości. W tą formułę wpisuje się większa część ministrów
    Jest mi niedobrze ,również po oglądnięciu nowego programu red.Gawryluk.
    szkoda mi programu M.Olejnik
    czy red.Lis również zostanie „przytemperowany”?
    zostaje niezawodna „Polityka” tylko jak długo?
    …i blogowisko D.Passenta .Tak trzymać
    Pozdrawiam wszystkich wyrazistych
    Halszka

  68. Mac.Iek – a na powaznie, podaj mi przyklad wypowiedzi min. Fotygi, w ktorej nie zaslonila sie niewiedza, delikatnoscia sprawy albo zaufaniem do premiera. A jak juz znajdziesz, porownaj ilosc wypowiedzi w/w z wypowiedziami, w ktorych wlasnie w ten sposob robi uniki.

    Bernardzie, witamy z powrotem. Z burokow zrobilismy barszcz, ale za kwasny byl.

    Geralt, zaczynasz mowic jezykiem reklamowek PiS. Szkoda, bo zawiera on dosc ubogie slownictwo 😉

    I zgadzam sie z Jacobscym – minister Fotyga jest szefowa dyplomacji wylacznie na papierze, i to lichej jakosci. Od wypowiedzi (ot, na przyklad tych rozsadnych inaczej – vide komentarz o prezydencie Niemiec) jest pan premier.

  69. Mnie zachowanie min. Fotygi ani trochę nie zastanawia, ani tym bardziej dziwi. Można było z góry przyjąć, że osoba mianowana na tak odpowiedzialne stanowisko z doświadczeniem jedynie radnej nie podoła i będzie jedynie marionetką.

  70. Do ktorejs z pan blogowiczek ktora napisala ,ze panie w MSZ cos cienko przeda:
    Na Politechnice Lodzkiej byl swego czasu prfesor na Wydz.Maszyn Przeplywowych(to specyficzny wydzial gdzie studentka trafiala sie jedna albo dwie na caly rok) ktory na widok wchodzacej do niego na egzamin panny mowil: stawiam pani trojke bo i tak do garow,i tak do garow!
    W imieniu blogowiczow i wlasnym stawiam pani Fotydze trojke!

  71. Panie Danielu ! Skoro ta pani Pana inspiruje to dlaczego jest Pan zalamany? Moze to nie ta pani tylko tamta? Czyli inspiruje Pana nie ta pani ktora powinna !?

  72. Wpisuje pod ostatnim: Panstwo O., aby dodac o Pani Fotyga do „A tamta Pani mnie inspiruje”. Wieksza szansa, ze Pan przeczyta.

    Szanowny Panie Redaktorze,
    Nie pisalbym, gdyby nie Panskie zapewnienia, ze czyta Pan wpisy. Jaki jest w Polsce los tego rodzaju publikacji ? Czy zdarza sie ze ktos, n.p. w MSZ, przeczyta i sporzadzi formalny raport dla Szefowej ? Albo ktos zamelduje o tym premierowi ?
    Takie pytanie w Ameryce byloby idiotyzmem, bo dziala mechanizm, ale tam ? Podobno sa sluzby public relations, jest rzecznik itd., czy ci ludzie sledza za mediami w drastycznych przypadkach ? Tu nie ma co dyskutowac, jak List bylych Ministrow, Weimar, T.Z., to jest jeszcze jeden technicznie jaskrawy przyklad kompletnego braku kwalifikacji zawodowych. To samo byloby, gdyby n.p. pojawila sie publikacja o morderstwie, a sluzby law enforcement nie wyjasnily sprawy. Jesli minister SZ nie umie rozmawiac z dziennikarzem, jak moze doradzac n.p. premierowi odnosnie reakcji na publikacje w mass media za granica ? Jest truizmem przypominac, ze dobry minister SZ to guru premiera w tym obszarze. Czy wszystko o czym my tu mowimy, i z pewnoscia – tysiace ludzi w Polsce, ma szanse dotrzec do B-ci i Spolka ?

  73. Kobieta o wyglądzie sprzataczki, zachowująca się jak sprzątaczka i o mentalności sprzątaczki, bez osobowości, inteligencji i j.., ciekawe w ilu językach potrafi się modlić *

    *za porównanie do sprzątaczek, wszystkie w/w przepraszam

  74. Do Halszki 31/3. Wielkie dzięki za pozdrowienia , wczorajszy program TVP pani Gawryluk prowadzony jak za dawnyh lat w stylu „z wizyta u Was” telewidzowie. Pytam się jak pani Gawryluk długo wytrzyma na tych kolanach? Bo pan premeier tryskał………….(dowolność dopisu)

  75. Do Orcia:

    1) Polityka nie ma prawa dobrze funkcjonować bez społecznej dyskusji. Można oczywiście zakładać, że ‚thinktanki’ będą docierać ze swą argumentacją do innych ‚thinktanków’, a na przeciętnych Kowalskich (ukłony z mojej strony!), oddziałają reklamowe schematy wypracowane przez specjalistów od PR. Ale dyskusja musi mieć miejsce. I jej zawężanie jest niekorzystne.

    2) Nie przeceniałbym „znaczenia wyborów” — nawet na początku lat 90-tych frekwencja u nas nie była wysoka, przynajmniej w porównaniu z krajami ościennymi.

    DM:

    Te pretensje do PO rzeczywiście trafiają nie pod właściwy adres. Przed ostatnimi wyborami Polska została postawiona przed wyborem jednej z dwóch, bardzo wyraziście prawicowych partii, które rozdmuchały dla potrzeb kampanii jedynie spór o politykę gospodarczą, której chyba same poważnie nie traktowały. To oznaczało, że bardzo wielu ludzi znalazło się bez „swojej partii”. Wybierano więc mniejsze zło, albo łudzono się na temat „solidarności społecznej” PiSu, czy też „nowoczesnej, liberalnej europejskości” PO. Te złudzenia wciąż żyją, budząc przeróżne pretensje z jednej strony, a z drugiej budując potęgę i znaczenie tych partii; bo naturalne ich elektoraty są wyraźnie mniejsze, od wyborczego wyniku.

  76. DM
    Na początku poprzedniego wpisu zazanaczyłam, że jest to moje zdanie, i pomimo, że nie przeprowadzałam ankiety dotyczącej światopoglądu członków PO, to przy swoim zdaniu pozostanę. Niezłym jego potwierdzenim jest ślub kościelny Tuska, chociaż oczywiście to nie jest większość. Pozdrawiam.

  77. Jesień

    A o co chodzi z tym ślubem kościelnym Tuska? Bo nie bardzo rozumiem.

  78. Dajcie kobiecie spokój. Partia i Kaczyńscy rzucili ją na sprawy zagraniczne, a partii się nie odmawia. Dobrze, że nie musi kończyć wieczorówki.

  79. Bogus W.

    Pani Minister rzeczywiście wypowiada się dość lakonicznie. Na pewno znasz przysłowie: „Mowa jest srebrem…”. Ale przecież nawet w omawianym wywiadzie dziennikarz zauważa: ” Ucieka pani w dyplomatyczne sztuczki.”; czy to dla dyplomaty konstatacja niepochlebna? Rozumiem, że aby zadowolić Redaktora Passenta, Pani Minister powinna bezwzględnie potępić Macierewicza i podać się do dymisji? Słowa Macierewicza i przejście nad nimi Premiera do porządku dziennego, nie postawiły Pamni Minister w łatwej sytuacji. Pan Redaktor może udawać wiarę, że prestiż kraju bierze się z okrągłości słówek opuszczających usta ministra spraw zagranicznych; bo, że w to nie wierzy – nie wątpię.
    „A jak juz znajdziesz, porownaj ilosc wypowiedzi w/w z wypowiedziami, w ktorych wlasnie w ten sposob robi uniki.”
    Widzę, że jesteś nieodrodnym dzieckiem demokracji :—) – mam „porównać liczbę wypowiedzi”; czyli – im większa Liczba, tym słuszniejsza Racja.
    „I zgadzam sie z Jacobscym – minister Fotyga jest szefowa dyplomacji wylacznie na papierze, i to lichej jakosci.”
    Jacobsky napisał o Fotydze: ” Jest ona DOBRYM, lojalnym POLITYKIEM wobec panujacego ukladu, i powie dokladnie tyle, ile trzeba powiedziec, zrobi dokladnie tyle, ile trzeba zrobic.”
    Na marginesie – czy zwierzchnikiem ministra spraw zagranicznych JEST premier, czy też to ministerstwo cieszy się w stosunku do innych wyjątkową autonomią?
    Pozdrawiam.
    PS. Bez związku – Giovanni Guareschi: Dyplomata, to człowiek, który otwarcie mówi to, czego nie myśli.

  80. POLECAM STRONE INTERNETOWA MSZ.PL

    GRAFICZNY FELIETON D.PASSENTA.

  81. DM

    Trudno, nie będę Ci tłumaczyła o co chodzi ze ślubem Tuska.

  82. … nieodległa od Jedynej i Nadsłusznej Partii Rządz/ącej / prof. Staniszkis w nocnej ” trójce ” w dyskusji o władzy i bezsilności z początku lipca br. ujęła rzecz ładnie – ” sekretarki w randze ministrów , oto dramat IV RP ” !!!

  83. Mierna ale wierna. Nie wychili się, nie chlapnie głupstwa? przełożeni nie muszą komentować wypowiedzi. Pasuje do polityki zagranicznej naszego jeszcze państwa jak ulał, nic dodać, nic ująć.
    pozdrawiam serdecznie marekk

  84. no coz, Pana felieton jest banalny – rzeczywiscie nigdy jeszcze nie bylo tak durnego ministra spraw zagranicznych. Ta obecna wladza przescignela nawet te poprzednia z przed lat – kiedy jakoby obowiazywalo „nie matura lecz chec szczera…”. Jednak zawsze na stanowisku MSZ byl ktos znajacy przynajmniej jakis jezyk obcy i minimum protokolu dyplomatycznego. Szkoda gadac, narod nasz jest wciaz glupi, bo chyba jeszcze nie widzi szkody, po ktorej moglby ewentualnie zmadrzec. Jest to taki ciag wydarzen – najpierw po 45 latach pozyciach malzenskiego klimakteryczne spoleczenstwo dalo sie uwiesc mlodej panience o imieniu Solidarnosc. A mloda panienka, jak to zwykle, obiecala tylko, ze sie odda. Faktycznie chodzilo jej tylko o wycisniecie forsy z klimaktyrecznego spoleczenstwa, co tez zrobila i dzis mamy efekty.

  85. Pingback: Australian job

css.php