Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

15.09.2006
piątek

Oriana, gdzie jesteś?

15 września 2006, piątek,

Pewnego dnia, jesienią 1981 roku, odebrałem telefon: „Mówi Oriana Fallaci…”. Nie mogłem uwierzyć, że najsławniejsza dziennikarka na świecie telefonuje akurat do mnie. Powiedziała, że przyjechała do Warszawy przeprowadzić wywiady z Wałęsą, Rakowskim i z kardynałem Wyszyńskim, ale przedtem chce porozmawiać ze mną, żeby się przygotować. W hotelu „Metropol” zastałem ją przy podróżnej maszynie do pisania. „Musisz mi pomóc napisać ten list do Wyszyńskiego, żeby zgodził się udzielić wywiadu.” Uważałem to za mało realne, ale dla Oriany, która pokonała Kissingera i Chomeiniego, nie było przeszkód. Jeszcze tego samego dnia byliśmy pod bramą wiodącą do rezydencji księdza prymasa, gdzie Oriona zostawiła swój list (zresztą bez skutku).

„Teraz  możemy pojechać do ciebie” – powiedziała. W domu zasypała mnie gradem pytań: Wałęsa? Rakowski? Solidarność” Kościół? Partia? Wojsko? Breżniew? Wiedziała o Polsce tyle, co przeciętnie zainteresowany czytelnik gazet zachodnich, ale chciała się dowiedzieć wszystkiego. Mijała godzina, dwie, trzy, a Oriana wciąż chciała wiedzieć więcej. Bez przerwy notowała i paliła papierosy, zaciągała się dymem i odpowiedzią, żeby za chwilę zadać kolejne pytanie i sięgnąć po następnego papierosa. Była cała po stronie „Solidarności”, ale nie była ślepa na grożące niebezpieczeństwa.

Wkrótce odbyła rozmowę z Lechem Wałęsą, a później z Rakowskim, który był wówczas wicepremierem, byłym naczelnym redaktorem „Polityki”. Wywiad z Rakowskim wywołał niezadowolenie w Moskwie i trafił rykoszetem w „Politykę”. W tygodniku „Nowoje Wremia” ukazał się atak na ten wywiad i na „Politykę”, który odbił się echem nawet w USA. „Ostrze krytyki w liczącym 3 tysiące słów artykule skierowane jest przeciwko tygodnikowi ‘Polityka’ za drukowanie poglądów ideologicznie sprzecznych z socjalizmem i głoszących pluralizm polityczny prowadzący do rehabilitacji ‘Solidarności’” – donosił z Moskwy czołowy dziennik amerykański, „Washington Post”. Rosjanie nie poinformowali, że niesłuszne wypowiedzi pochodzą od wicepremiera PRL, woleli, żeby tamtejszy czytelnik kojarzył je tylko z „Polityką”. Dziwnym zbiegiem okoliczności, wywiad z Rakowskim, który obiegł cały świat, w Polsce opublikowany był tylko w wydawnictwach podziemnych (luty 1982 r.).

Ponad dziesięć lat później, w 1993 roku, odwiedziłem Orianę w jej mieszkaniu, w Nowym Jorku. Właściwie nie było to mieszkanie, ale nieduży domek, segment, w którym na parterze Oriana miała swój pokój do pracy. Na ścianie wisiała tablica szkolna, a na niej kredą wypisane były imiona i nazwiska bohaterów powieści, którą wtedy pisała. Powiedziała  mi, że jest chora, ale po starej przyjaźni udzieliła „Polityce” pamiętnego wywiadu. Poza wywiadem powiedziała mi, że nie może sobie wybaczyć, iż przedstawiła Lecha Wałęsę tak jednostronnie, wyłącznie w dobrym świetle. „Nie mogłam postąpić inaczej, ale dziś mam to sobie za złe”. Zapewniała mnie, że to był jedyny raz w życiu, kiedy retuszowała swojego rozmówcę i ma to sobie za złe. Opowiedziała mi, że wywiad z Lechem Wałęsą prowadziła dwa dni – w sobotę i niedzielę. W niedzielę, kiedy nadeszła pora nabożeństwa w kościele, pani Danuta Wałęsowa z dziećmi miała dość czekania, usiłowała odciągnąć męża od wywiadu i zniecierpliwiona okazała swój gniew. Oriana była zaskoczona, ale Lech Wałęsa, jak zwykle, umiał znaleźć trafne określenie: „Widzi pani – tak kochają Polki” – powiedział.

Po spotkaniu w Nowym Jorku nasz kontakt ustał. Jakież było moje zdziwienie, kiedy ponad 10 lat później (2003?) otrzymałem przesyłkę z Waszyngtonu. Okazało się, że Oriana Fallaci była gościem American Entreprise Institute, gdzie ważne stanowisko zajmował wtedy… Radosław Sikorski. Oriana skorzystala wtedy z pośrednictwa polskiego polityka, by przesłać mi swoją najnowsza książkę (tę o Islamie) z dedykacją: „Daniel, gdzie jesteś?”

Dziś chciałbym Orianę Fallaci zapytać o to samo. Pewnego dnia znów się spotkamy.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 59

Dodaj komentarz »
  1. To bardzo smutne co się stało. Od 2 miesięcy podczytuje jej ostatnią książkę. Wywiad z samą sobą.

  2. Panie Redaktorze,

    to było chyba rok wcześniej: jesienią 1980 r.
    Łączę pozdrowienia, St.

  3. PS.

    Poza tym: Rakowski już wówczas był „byłym redaktorem naczelnym”?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie Danielu ! W dobrym tego słowa znaczeniu zazdroszczę Panu tych spotkań ,rozmów i znajomości z Orianą Fallaci .
    Niech spoczywa w spokoju w Swojej ukochanej Florencji .!!!

  6. Żal ogromny. Po przeczytaniu „Siły rozumu” i późniejszych doniesień o czekających Ją procesach, uzmysłowiłam sobie nader dobitnie,że była bodajże jedynym znanym tak powszechnie publicystą, ktory nie dał się stłamsić obowiązującej „poprawności politycznej”. Pisała i mowiła to, co czuła, widziała i oceniała.
    Porażająca inteligencja i apokaliptyczna wizja przyszłych stosunków Europy z islamem. Ale czy napewno apokaliptyczna?Czy przesadzona?
    Krytykujący ją za nieprzejednanie i zaciekłość nie chcą przyznać,że Oriana Fallaci dawała taki odzew,jakie hasło rzuca wojujący islam.
    Bez krygowania się, na odlew.
    I chwała jej wieczna za to!!!!

  7. Ja czytałem „Wściekłość i dumę”. Wspaniała książka. Rzadko się spotyka tak odważną i drapieżną dziennikarkę. To była prawdziwa kocica – co ja mówię – tygrysica, pantera. I nam w Polsce jest potrzebne jak woda rybie takie niezależne dziennikarstwo, prowadzone z pasją i może zacietrzewieniem, ale jednocześnie z kulturą

  8. Kontrowersyjna, a przez to Wielka.
    Na zawsze zapamiętam jej artykuł „Wściekłość i duma” z września 2001 roku-tuż po zamachach na USA-ten tekst po prostu się chłonęło. On był po części odpowiedzią na pytanie: co i dlaczego to się stało?
    WIELKA.

  9. A ja się przekornie( ale do końca świadomie) nie zgodzę z tymi zachwytami nad Orianą Fallaci. Niby o umarłycch się powinno tylko dobrze mówić, ale dla mnie w tej dziennikarce było zbyt duzo wściekłości, nienawiści, gniewu, niechęci wobec innych, wręcz rasizmu. może kiedyś, jak te wywiady przeprowadzała , była genialna, ale to co pisała po 11 września, a czytałem dużo jej tekstów, było totalnie jednostronne, obrażające innych, odmawiające niezgodnie z prawdą islamowi jakiejkolwiek kultury czy wyższej cywilizacj. Każdy, kto zna historię Arabów, wie, że były chwile, gdy cywilizacyjnie, naukowo i kulturowo górowali nad Europą( 8-11 wiek naszej ery). Zresztą islam stanowi też dziedzictwo Europy, szczególnie to widać np. w Hiszpanii, dziwi mnie np. wręczanie nagród Jana Karskiego (orły Karskiego) pani Fallaci, ciekawe, co by było, gdby ktoś w tym stylu co ona pisał o buddystach, hinduistach, Żydach czy chrześcijanach jak ona o muzułmanach,( a powody do krytyki tych religii by się znalazły). Ciekawe, czy wtedy taka osoba też by była intelektualnym i moralnym wzorem, czy też by jej wręczano nagrody, czy krzyczano by, że rasistka. Ja myślę, że raczej to drugie.
    P. S. Do Bart: To, że ktoś jest kontrowersyjny, nie dodaje mu wcale wielkości. Zresztą kontrowersyjnośc to takie puste słowo, zapychacz, jak się nie wie, co o kimś powiedzieć to się mówi o kontrowersyjności. W gruncie rzeczy każdy wzbudza jakieś u kogoś kontrowersje, więc każdy jest kontrowersyjny, bo nie ma ludzi( zjawisk, dzieł sztuki) jednako( pozytywnie czy negatywnie) ocenianych.

  10. Szkoda czlowieka, ale nie dziennikarki. Uprzedzona do Islamu, pragnąca jasnych podziałow: białe – czarne,muzułmanie u siebie, my tutaj. Widziała skutki terroryzmu, ale już nie przyczyny. Szkoda, że inteligentna dziennikarka nie potrafiła zdobyć się na obiektywizm. I to nie ma nic wspolnego z poprawnością polityczną, OF ziała nienawiścią….

  11. Az szkoda o tym mowic, ale ostatnio zrobiono jej – nazwijmy to po imieniu – swinstwo; mam tu na mysli niedawny proces.

    Bart – masz racje, ten artykul byl znakomity – i abstrahuje tu czesciowo od tresci. To byla Forma. Przez „F”.

    Falacci jeszcze bardzo dlugo bedzie wzorem profesjonalizmu, jezeli chodzi o przeprowadzanie wywiadow. Quod scripsi, wracajac ze spotkania z Teresa Toranska. Tak mi ten dzien uplywa – pod znakiem wielkich wywiadow.

  12. Oriana Falacci [‚]

  13. Myśle, że dla zrozumienia zagrożeń islamu dla Europy i naszej kultury zrobiła więcje niż Rushdi… bo potrfiła pisać i mówić beż bagażu poprawności politycznej.
    A.

  14. Ciekawa opowieść, Gospodarzu.

    Gdzie jest Oriana? Na moim biurku jest w postaci “Siły rozumu”. Ludzie mówią, te gnojki znaczy się, że ona jest faszystką. Faktycznie, gnojki. Ja myślę, że ona spojrzała na Europę, a jej punktem siedzenia był segment na Manhattanie. Ona opisała jak europejscy politycy kierują całym splotem spraw, emigracją zarobkową, polityką kulturalną. I przypomniała do czego to prowadzi. To już się zmienia.

    A Wałesa był im potrzebny, im, zachodnim Europejczykom. Skażeni ideą równości bez względu na sens chcieli się dowiedzieć jakie jest na prawdę życie w real-socjaliźmie. I dowiedzieli się, że spawacz nie toleruje sowieckiego systemu. To był wstrząs i fascynacja. Fallaci dała się ponieść emocjom.

  15. Przykro mi ze odeszla Oriana Fallaci, dziennikarka o wlasnych zawsze przez siebie bronionych przekonaniach. Ludzie silni, znaczacy zawsze sa kontrowersyjni. Moze zreszta miala racje, mysle o jej walce z wspolczesnym islamem. Atak islamistow na papieza Benedykta XVI swiadczy rowniez o tym, jak bardzo nie ma z kim z tamtej strony wymieniac pogladow. Kto nie z nami jest przeciwko nam, a wiec zaslugluje na smierc. Czarno widze…

  16. Panie Danielu !
    Stach ma racje ,to musiał być rok 1980 .Przed chwilą zakończył Pan udział w audycji TVN-24 i powtórzył pan ,że to był rok 1981 .Jesli to bylo jesienią ,to Kardynał Wyszyński już nie żył ( maj 1981 ).
    Pozdrowienia dla Obu Panów …i podobnie jak Bart pamietam ,to co wtedy pisała , może w fragmencie była to publikacja w Gazecie Wyborczej ?
    Nie jest to wszystko ważne ,co wyżej napisałem ,ważne jest to , że Oriana Fallaci była na tej ziemi i pisała dla Nas , byśmy myśleli o Europie i jej przyszłości.

  17. No wlasnie. Mozna o zmarlych negatywnie, czy to uprzedzenie rodem z poprzedniej epoki, zeby nie powiedziec z ukladu? Jakos razi mnie, ze nawet nasi najpowazniejsi nie omieszkali dzisiaj, w dniu w ktorym dowiedzieli sie o smierci, wytknac tego co tam daje sie wytknac.
    Co innego podsumowanie, moze za pare dni, moze w wiekszym artykule, ale dzisiaj?

  18. „Usiadłam pierwszy raz w życiu przy maszynie do pisania i zakochałam się w słowach, które jak krople padały jedno po drugim i pozostawały na białym arkuszu papieru… każda kropla stawała się czymś, co powiedziane zaraz by się ulotniło, ale jako słowa na papierze ulegało utrwaleniu, bez względu na to, czy były one dobre czy złe.” – Oriana Fallaci

    Jak się z nią nie spotkałam

    Niewiele brakowało, a bym się z nią spotkała. Wszystko przez niejakiego Alexandra i jego głupią fotkę, którą mi zrobił, bo przypominałam mu kogoś, kogo znał przed laty, jednak nie chciał powiedzieć kogo. Alexander był starcem, miał niecałe sześćdziesiąt lat, ale wyglądał na osiemdziesiąt i potrzebował kogoś do pomocy w domu, a tak naprawdę to do towarzystwa w długie, samotne nowojorskie wieczory, i tym kimś byłam ja. Zaliczałam wtedy drugi czy trzeci rok pobytu, a rok czy dwa brakowało do 911, i oczywiście nikt wtedy nie pytał o pozwolenie na pracę, on w każdym razie tylko kiwnął głową, gdy mu dałam do zrozumienia, że nie pogardzę żadnym zarobkiem, zwłaszcza nielegalnym, od którego nie trzeba płacić podatków.

    Dogadaliśmy się w windzie, on mieszkał na którymś ze środkowych, przyzwoitych burżuazyjnych pięter, ja na samym topie, gdzie w jednopokojowych apartamentach gnieździła się ledwo wiążąca koniec z końcem klasa lekkopółśrednia. Niektórzy z owych podniebnych lokatorów pamiętali jeszcze moją matkę, która przed wyjazdem wręczyła mi adres tego miejsca ze słowami: „Ty mnie pomścisz, córeczko”, wierzyła bowiem niezachwianie, że kto jak kto, ale ja na topie długo nie zostanę i przy odrobinie szczęścia, którego niestety jej zabrakło, trafię co najmniej na środkowe piętra, jeśli nie jeszcze niżej, to znaczy na parter gdzieś za miastem.

    Z początku byłam trochę zdziwiona, że Alexander zaszczyca mnie spojrzeniami. To że spogląda na mnie obcy facet akurat nie było dla mnie niespodzianką, ale to że robi to facet po osiemdziesiątce – wtedy nie mogłam wiedzieć, że dobiegał dopiero sześćdziesiątki – mocno mnie zastanawiało. Nigdy nie kojarzyłam tych spojrzeń ze starczą obleśnością – on nie w ten sposób patrzył na mnie, patrzył jak młody chłopak i w rezultacie nieświadomie zachowywałam się, jakby rzeczywiście obcinał mnie gość w moim wieku – czyli twarz jak marmur i kosmiczna pustka w oczach, o resztę niech on się martwi…

    (Pełna wersja komentarza dostępna w sieci)

  19. Do Zniesmaczonej!
    Mnie się wydaje, że nie zrozumiałaś w ogóle tekstów naszej Włoszki. Wildstein w rozmowie z Karnowskim również pokazuje absolutną ignorancję. Więc chcę Ci powiedzieć, że Fallaci pisała teksty przede wszystkim przeciwko establishmentowi europejskiemu, który traktuje muzułmanów jak święte krowy. To głównie wywoływało jej wściekłość. Masz przykład niemiecki, gdzie do życia imigrantowi wystarczy bankomat, bo mu państwo zapewnia resztę. Z drugiej strony widziała zagrożenie naszej cywilizacji ze strony agresywnego islamu. A jeżeli chodzi o podział: my tu – oni tam, przez wiele lat rządy państw europejskich działały zgodnie z Twoim życzeniem, królowała poprawność polityczna. I poniosły klęskę. Bo my myślimy po europejsku i sądzimy, że oni też będą. Fallaci pokazuje w swoich książkach, że to jest podstawowy błąd. Sam po rozmowach z Arabami dochodzę do wniosku, że słuchacze Radia Maryja to są wielcy zwolennicy tolerancji i dialogu wobec nich.

  20. Dziwią mnie posty pod tym tematem, telegrafic observer pisze o je przeciwnikach gnojki, inni piszą o jej tekstach, że bez bagażu poprawności politycznej. Dziwi mnie to, przecież gdyby taka osoba z takimi przekonaniami była Polka i mieszkała w Polsce , była by waszym głównym wrogiem, że prawicowa, ze właśnie niepoprawna, pewnie blizej by jej było do LPR niż np. do socjaldemokratów( choć ateistka). dziwi mnie, że polityków PIS-u, ( np. takiego Dorna, też inteligentny, też umie pisać, też kontrowersyjny, tez zdecydowane poglądy czy Kaczyńskich) nieustannie krytykujecie za to zdecydowanie, za tę wizję , za tę konsekwencję, ża niepoprawnosć polityczną, a tu się zachwycacie panią, która w gruncie rzeczy mentalnie ( może tylko w ostatnich latach, nie znam jej wcześniejszych teksttów czy książek) jest na poziomie ( chodzi mi , jeszcze raz podkreslam o mentalność, nie o intelekt), fanatyków z LPR-u czy fanatyków islamskich. Wszyscy inni to wróg, nie ma dobrych muzułmanów( tak jak nie było dobrych INdian, chyba, że byli martwi), a w ogóle to muzułmanie to ciemniaki o sredniowiecznej mentalności. Doceniam Orianę Fallaci, kiedys np. czytałem jej piękny, poruszający tekst, przedrukowany w Przekroju o Żydach i Izraelu. Wzruszająco, odważnie, z zaangażowaniem, z miłością . Cudownie. Ale moim zdaniem z jej pogladami ( a i uprzedzeniami) na temat islamu nie można się zgadzać, bo właśnie wtedy dojdziemy naprawdę do wojny cywilizacji, jeśli, po jednej i po drugiej stronie tak myslących ludzi będzie wiekszość. Szczególnie, że łatwo przeinaczyć i ją, wybrać nośne plitycznie hasła i ogłosić świętą wojnę z islamem. Niektórym politykom, skinheadom, rasistom, religijnym fanatykom z obu stron to się pewnie marzy. Cóż, jak się chce znowu niszczyć świat po 60-letniej przerwie( choć niedoskonałej), można. Może niektórym chwilowo nawet sie opłaci, ale czy warto?Pozdrawiam wszystkich, dzisiaj wyjątkowo zgodnych internautów.

  21. Panie Danielu,
    bardzo wzruszył mnie Pański tekst. Na wieść o śmierci Oriany Fallaci nie mogę dziś sobie znaleźć miejsca. Była dla mnie kimś bliskim, dobrym… Smutno mi i źle, nic sensownego nie potrafię napisać…
    Oriana zrobiła wywiady z wieloma największymi tego świata. Wierzę, że i Przenajwyższy dopuści Ją przed swe oblicze.

  22. A i jeszcze jedno, choć jeszcze, nie wiedzieć czemu, mój poprzedni komentarz na akceptację czeka ( hm, ciekawe, przez kogo, ja tam go już zaakceptowałem), to jednak pośpieszę się z następnym.Otóż chodzi mi o ten proces pani Fallaci, pamietam jakiś list z tej okazji w jej obronie polskich intelektualistów i polityków( chyba m. in. Mazowiecki, Wałęsa, Michnik). Jakieś gadki o obronie słowa, szczytne hasła itp. Ani słowa za to, za jakie słowa ( poglądy) proces włoska dziennikarka miała. Też mi się karanie czy sądzenie za nawet najradykalniejsze poglady raczej nie podoba, ale jeśli już nie karać i bronić to wszystkich. Jakoś nie pamiętam( to samo Jacek Żakowski napisał), by ktokolwiek bronił Urbana za tekst o papieżu, nie pamiętam wtedy listu ani Wałęsy czy nawet Michnika. Zresztą dziwne , że Wyborcza broniła Fallaci, atakując w kraju jej mentalnie podobnych. Ciekawe, może ktoś mi wyjaśni te wszystkie sprzeczności, bo głupiutki żem i owych dziwacznych i w gruncie rzeczy często tchórzliwych postępowań naszej elity nie rozumiem.

  23. Już naprawdę ostatni komentarz ( tzn. póki się dyskusja nie zacznie, bo monologować mi już nudno). Wszystkim, którzy podziwiajaą panią Fallaci i jej poglądy, polecam wczorajszą dyskusję na interii. Nie, nie, to nie współczucie z okazji jej smierci, nie nawet i zaciekłą , gorącą, namiętną i agresywną dyskusję o islamie tam znajdziecie. Tam znajdziecie chamstwo ( ,,durna baba”, obłąkana rasistka”, ,,niech szlag trafi jeb… allaha”, ,,oczyścić Europę z islamu”, ,,brudasy”). ktoś pisze, że ma w rodzinie o d 21 lat muzułmanina, i że nie da na islam złego słowa powiedzieć. Zgadnijcie, co od miłosników Oriany otrzymuje za ripostę. Łatwo zgadnąć. ,,Uważaj, jeszcze ci bombę podłoży”,,, gratuluję terrorysty w rodzinie”. Przejrzałem pierwsze 50 postów z około 400 i to jest skromny plon tych 50. Cieszy was drodzy blogowicze taki poziom? Bo mi się chce płakać i twierdzę, że im bardziej zaogniamy sytuację ( a raczej osoby pokroju Oriany Fallaci), to otrzymujemy taki wynik. Nie można rzucac słów , myśląc, że one nic nie powodują, one powodują, potęgują nienawiść, wrogość , fanatyzm. I to u obu stron, bo przeciwnicy Fallaci na interii są tak samo chamscy i głupi jak jej zwolennicy, ja wiem, że w internecie chamstwa jest duzo, ale wiem, że najwięcej go jest ( i nienawiści przy tym i obsesji) w dyskusjach ( przepraszam za to nieadekwatne słowo) o Żydach i o muzułmanach. Jeśli chceceie to zaognić, cieszcie się, że pani Fallaci jest niepoprawna politycznie. Ci w internecie też są niepoprawni politycznie, na ulicach w Moskwie ,,brudasów” z Kaukazu zabijający czy skinheadzi we wschodnich Niemczech też są niepoprawni politycznie. Ja w tych sprawach wolę być kulturalny, a nie chwalić się swą pseudoniezależnością i niepoprawnością polityczną.

  24. Do Waldemara:
    Masz absolutną rację, ze ten tekst (Wściekłość i Duma) ukazał się wówczas w Gazecie Wyborczej-to było około tygodnia po 11 września. Właśnie ta Forma… Wszyscy byliśmy wówczas zdezorientowani, a ona odrzucając poprawność polityczną powiedziała to co myśleli i myślą przywódcy świata zachodniego i bardzo dużo ludzi.

    Nazywanie Oriany Fallaci faszystką jest wielką obrazą dla jej osoby. Bodaj największą obelgą. To była czołowa antyfaszystka (vide: II wojna światowa).

    Ona przede wszystkim zawsze walczyła o człowieka-jego godność i wolność.
    Nawet w swojej prywatnej wojnie z islamem głównie walczyła z tą religią, a nie tylko z muzułmanami.
    Naprawdę WIELKA.

  25. ” Pewnego dnia znow sie spotkamy” Panie Danielu.

  26. W komentarzach po śmierci Oriany Fallaci zastanawia jedna rzecz. Wszyscy podkreślają jej niechęć do radykalnego islamu, podziwiają trafność spostrzeżeń co do prawdziwego oblicza tego ruchu, zachwycają się odwagą i brakiem pokory wobec „poprawności politycznej”. To wszystko oczywiście prawda, ale komentatorzy zapominają dodać, że
    Falacci tak samo jak ajatollahów traktowała osobników w rodzaju naszego ojca dyrektora. Uważała, że gdyby im tylko pozwolić, robiliby to co talibowie robią teraz u siebie, a co w Europie skończyło się całkiem niedawno wraz z likwidacją św. inkwizycji. Była przeciwko fanatykom wszelkiej maści uznając słusznie, że nie ma między nimi większej różnicy.
    Za najlepsze zabezpieczenie przed nimi uważała ścisły rozdział kościoła i państwa. Nieraz krytykowała papieża za próby ingerowania w prawo państwowe. Ta część prawdy o legendarnej dziennikarce jakoś nie może przejść przez gardło naszym politycznie poprawnym mediom.

  27. Czytałem “Codziennik”.

    Co wieczór pożerałem po kilka miesięcy. Przez kilka godzin, aż do nocy. Konsumowałem miesiące roku 2005 – jakże niedawno, a ileż się zmieniło. Oprócz całej masy polityki jest w „Codzienniku” życie codzienne autora, a gdy przychodzi do robienia wywiadu, jest zdanko o Orianie Fallaci – “mistrzyni wywiadów”. Jest też sięganie w głąb życia osobistego, zadziwiające, że można aż tak głęboko. Album zdjęciowy wypełniony podobiznami ludzi, ujęcia z profila i en face, migawki, ostre i dobrze naświetlone.

    Nie rozpiszę się o mieszaniu się uczuć czytającego. Nie będę też uzasadniał opinii, że jest to pasjonująca lektura. Jedno wrażenie: poglądy polityczne każdego z nas bardziej niż cokolwiek kształtuje historia rodzinna. Więc jest jakiś sens w pytaniu o dziadka, albo co robił ojciec, co robiła matka. Sami bracia Kaczyńscy są przykładem. A z czego urwali się Zawisza i Wierzejski? – oto jest pytanie.

    Moje poglądy są zbieżne z poglądami autora, np. gdy pojawiają się postacie Waldemara Kuczyńskiego i Janusza Czapińskiego. A książkę O. Langego “Wstęp do ekonometrii” zakupiłem jeszcze w liceum, ale nie uważam, aby jego socjalistyczna myśl przetrwała próbę czasu. Owszem, byłem zauroczony koncepcją, że informację gospodarczą można zebrać w jednym miejscu i użyć dla dobra ludzi, ale powoli mi to przechodziło, bo jest to złowroga utopia. Nie zaskakuje mnie, że ekonomię widzę nieco inaczej niż autor, i kilka jeszcze spraw.

    Może powinienem był zostać dziennikarzem!? Miałem kolegę w liceum, który co dzień przynosił Sztandar Młodych. Na lekcjach on rozwiązywał krzyżówkę, a ja czytałem niektóre artykuły. Sam pisałem gazetkę i rozrzucałem po klasie. Ale klasa była w 80% żeńska, a moje tematy były zbyt … o, mniejsza o to. Codziennikowe rozważania o Odzyskiwaniu Czasu widać utkwiły mi w podświadomości???
    T.O.

  28. Dziś chciałbym Orianę Fallaci zapytać o to samo. Pewnego dnia znów się spotkamy.

    taa, Wy też macie życie pozagrobowe? chciałbym zaznaczyć ze to bardzo moherowy i ciemnogrodzki poglad.

  29. Powtórzę to co już padło. Szkoda Oriany jako człowieka, ale nie dziennikarki. A zwłaszcza pisarki, bo odkąd zaczęła swoją krucjatę przeciwko Islamowi jej dziennikarska obiektywność wygasła, zagubiła się i przez to przeistoczyła się z dziennikarki w pisarkę.
    I chyba pierwszy raz odkąd zaglądam do Pana na blog nie zgadzam się z treścią. Cóż. Możliwe, że żywi Pan osobiste relację i więzi. Może wie Pan więcej niż ja, znając ją osobiście. Ale ja oceniam ją jedynie po zawartości jej treści, która, zwłaszcza ta publicystyczna i w ostatnim okresie jej życia stała się wściekła, zła, mściwa oraz pełna przemocy.

  30. W swietnym (niegdys) programie amerykanskiej telewizji Saturday Night Live nazywano ja Floraina Fallacy i czesto wyszydzano za brak intelektuyalnej rzetelnosci. Bylo to na dlugo przed napisaniem przez nia tego wscieklego histerycznego tekstu po 11 wrzesnia. Dla mnie Floriana Fallacy przestala wtedy istniec. Tyle w tym pamflecie bylo nieprawdy, tyle zwyklej niewiedzy, tyle takiego jakiegos babskiego, niemadrego koltunstwa.
    Jestem za tym co nietorzy pogardliwue nazywaja „poprawnoscia polityczna” – to jest za szacunkiem dla innosci, za proby stawiania sie w sytaucji Innego. Palam nienawiscia do islamskich terrorystow, do religijnych fanatykow – niezaleznie czy sa islamskimi fanatykami wysadzajacymi w opowietrze dyskoteke, czy tez chrezesciajanskimi – strzelajacymi do ginekologow usuwajaych niechciana ciaze,
    Oriana dowiedziala sie o islamie tylko tyle ile chciala sie dowiedziec – mniej wiecej tyle co Michalkiewicz o judaizmie. I wtedy to przekroczyla jakas granice, ktorej przekraczac nam nie wolno, jesli chcemy, aby inni nie ranili naszych za przeproszeniem uczuc religijnych.

  31. Swietna notka, elektryzujace zakonczenie.

  32. Do Siedem
    To siedem to o Twoich klepkach?

  33. Zastanawiam się, czy sprawiedliwe jest ocenianie ludzi biorąc pod uwagę jedynie incydenty z ich (zazwyczaj) długiego życia.

    Fallaci za stosunek do Islamu.
    Urbana za wypowiedź o zdolnościach rządu do samowyżywienia się.
    Clintona za Monikę.
    Kwaśniewskiego za goleń.

    Przykłady mógłbym mnoźyć ale nie o nie akurat chodzi lecz o zasadę…

  34. Przeczytalam dokladnie wszystkie wpisy „grzesia”.
    Drogi grzesiu, nie potrzebujesz czasem zony? Jestes mezczyzna moich marzen. Ot i wszystko.

  35. Jak to mawiał Herbert, ktoś kto tyle pali co ja, nie może być dla nikogo autorytetem moralnym. Czy Pan wtedy był tym jedynym sprawiedliwym w Polsce?

  36. Wydaje sie , ze ten blog na weekend „jakby” zamiera. To by znaczylo ,ze jest (blog) na etacie? Czy nie dalo by sie cos z tym zrobic?

  37. Grzesiu,
    bardzo trudno jest wytłumaczyć coś głupiemu, który stara się być mądry.

    Z Islamem (islamskim fanatyzmem) i z ludzkością to jest tak, jakby zmuszać ją do pokochania faszyzmu i Hitlera, oraz poddawanie w wątpliwość istnienie obozów zagłady.

  38. Odpowiadam: Najpierw do Heleny: hm, zastanowię się nad kuszącą propozycją, szczególnie, że na razie jestem jak to się modnie mówi singlem. Poza tym mamy podobne poglady na niektóre sprawy, więc….:)
    Do Jachu, jesli to do mnie ta aluzja to ja się nie staram być ani głupi ani madry, piszę spontanicznie , to co myślę. Co do dalszej części twej wypowiedzi to zauważ, że często ci sami co kwestionuja istnienie holocaustu nienawidzą też Arabów czy Afrykańczyków, wszelkich obcych, więc to daje do myślenia. Poza tym utożsamianie islamu i islamskiego fanatyzmu to przynajmniej nierozsądek, by nie powiedzieć mocniej. Hitlera i faszyzm kochało wielu( niektórzy nadal kochają) i czasem nikt ich do tego nie zmuszał.
    Jeszcze apropos różnych watków dyskusji, nie uważam Oriany Fallaci za faszystkę, tylko jej poglądy, wiem, że zawsze była antyfaszystowska, że opisywała bohaterów włoskiego ruchu oporu. Ale że ktoś kiedyś walczył z faszyzmem czy z totalitaryzmem nie oznacza, że sam nie stanie siępodobny im kiedyś. Jak to mówi chińskie powiedzenie, ,,ci, którzy walczą długo ze smokiem, często przejmują jego cechy”. Przykładów wiele, chocby polskich: Dorn, Maciarewicz, Kaczyńscy, ( nie uważam ich za faszystów czy komunistów bynajmniej, zauważam jedynie u nich totalitarne tendencje)
    P.S. Zgadzam się, że ludzi nie nalezy oceniać za wycinki czy epizody z ich zycia.

  39. P. S. Jeszcze raz do Jachu, mi nie musisz nic tłumaczyć, wytłumacz tym z dyskusji przedwczorajszej na interii cokolwiek, choć się nie starają być bynajmniej mądrzy. I nie są.Pozdrawiam.

  40. no cóż, może mi się wydawało, że Grześ gdzieś napisałeś:
    „… może ktoś mi wyjaśni te wszystkie sprzeczności, bo głupiutki żem…” 😉

  41. Grzesiu, nie bede stawac do rywalizacj z Helena, bom juz w stadle, no i – zapewne – wiek nie ten;).

    Odbieram Fallaci podobnie; jej atak na islam to afirmacja ignorancji i iscie bolszewickiego zapalu do „skracania” przeciwnika wg z gory zalozonego obrazka.

    Oriana, jak rzadko kto, jest odpowiedzialna za rozmiekczanie zachodniej opinii publicznej do ocen relatywizujacych zagrozenia demokracji. Wydawaloby sie, ze rozwoj wydarzen powinien byl ja nauczyc dystansu wobec wlasnych opinii. Nie nauczyl.

    Bo rasowy fanatyk umie w swiecie dostrzec tylko inny fanatyzm. Z tego czerpie zrodlo energii i pole do popisu, zaciskajac mocno powieki na to, co mu nie pasuje do obrazka. Oriana tyle lat spedzila w Stanach i dokladnie n i c z e g o sie tam nie nauczyla.

    Przypuszczam,ze jestes milosnikiem publicystyki Thomasa Friedmana. Zgadlam?:)

    Kaska

  42. Grzesiu, każda wiara, jeśli zaczyna być używana jako narzędzie do manipulacji drugim człowiekiem, zamienia się w fanatyzm. Inaczej nie przynosi zamierzonego skutku.
    A te inne biedne, islamskie owieczki, które nie walczą, nie wtrącają się, tylko grzecznie się modlą, już samym wyznawaniem wiary sprzeciwiają się innej wierze. I tak w kółko Macieju, od setek lat trup się ściele pokotem. Bo owieczki już tak mają, że podążają za swoim baranem, całe strwożone przed wilcyma, dybiącymi na ich życie i wełniane dusze (by nie rzec moherowe).
    Góral jestem to wiem. 😉

  43. „Stach” i inni: Dziękuję bardzo za wytknięcie mi pomyłki. Pierwsze spotkanie z Orianą Fallaci miałem jesienią 1980 r. Dzięki Pańskiej interwencji udało mi sie poprawić błąd w obszerniejszym wspomnieniu w najbliższej „Polityce”.

    „Otago”: Blog podczas weekendu zwalnia. Nie ma to nic wspólnego z sugerowanym przez Pana etatem (nie mam takiego). Raczej z faktem, że piszę na ogół 5 x w tygodniu, czyli komentuję wydarzenia we wszystkie dni powszednie. A przeciez kiedys trzeba czytać i oddać sie innym zajęciom, także być z rodziną i wypoczywać. Jakie Pan widzi wyjście? Może pisać piątek – świątek, ale co drugi dzień? OCzekuje propozycji i pomysłów.
    Poza tym podejrzewam, że blog podczas weekendu zwalnia, ponieważ część blogowiczów nie ma dostępu do Internetu w domu. Czy nie to jest przyczyną?
    Pozdrawiam, Pass

  44. Może nie to jest dla mnie najważniejsze, czy oceniamy Orianę za „epizody „, a właściwie TEN epizod, czy przykleimy jej łatkę faszystki, czy była zaciekła i niesprawiedliwa w ocenie islamu…
    Przelatuję wzrokiem już parę dziesiątków lat prasę , książki, z wiekiem coraz trudniej mi się skoncentrować nad określeniem sensu , treści myśli przewodniej tego szumu informacyjnego ( pewnie lenistwo )
    Jednak Oriany nie dało się przeoczyć – pozostawała i pozostanie dla mnie pewnym punktem odniesienia przy formułowaniu własnych sądów , chyba za radykalna dla mnie , ale dzięki jej radykalizmowi łatwiej mnie samemu było poukładać świat na półki…
    PS. No a zpróbujmy nie zgodzić się np. z Panią Minister Fotygą ???? Nie zgodzić się ….. Z CZYM ??? Kulawe porównanie uwłaczające Orianie – porównać ogień z kiślem

  45. No tak, oczywiscie nie samym blogiem czlowiek zyje. Czytanie Panskiego blogu jest tak pasjonujacym zajeciem ,ze chcialoby sie wiecej. Przyrzekam ,ze juz nie bede marudzil i sposob jego prowadzenia pozostawiam calkowicie Panu. Dziekuje za pozdrowienia i wzajemnie!

  46. Panie Danielu! Jezeli bylby Pan sklonny uznac moja sugestie za niezbyt przemyslany zarcik to bylbym uratowany.Z gory dziekuje! Chodzilo mi raczej o dlugie oczekiwanie na akceptacje .

  47. Nie znam twórczości Falacii poza jej ostatnią antyislamską fobia. Czytałem w Rzeczpospolitej wspomnienie o tym jak syn Chomeiniego powiedział iż jeden, jedyny raz w życiu widział uśmiech na twarzy swego ojca, właśnie gdy udzielał wywiadu Falacii.

    Dlatego, oddając hołd znakomitej dziennikarce, mogę się tylko odnieść do jej ostatniego dorobku. Pewnie nie była faszystką, ale zaślepiła ja własna nienawiść .Zgadzam się z Grzesiem, gdyby tylko pisała tak o Żydach , wśród których tez radykałów nie brakuje , to takich peanów na jej cześć by nie było. Ba , daleki od wyznawania spiskowej teorii dziejów, śmiem twierdzić , że nie dano by jej nawet zadebiutować.

    Problem z islamem istnieje, a o skali irytacji islamskim fanatyzmem świadczy fakt, że coraz więcej osób porzuca wyznawana dotychczas polityczna poprawność i daje się ponieść emocjom. Początkowo wyzwolenie z jej karbów jest nawet orzeźwiające, jak przypadku narkotyków, ale z czasem szkody są coraz większe. Chyba właśnie tak odbieram Falacii, która upojona swa misją i wolnym słowem czasami nie panowała na tym co mówi.

    W konflikcie cywilizacji, który istniał zawsze tylko różnie się nasilał, górą jest nadal Europa. Pozycja międzynarodowa, bogactwo, militaria to wszystko przemawia na jej korzyść. Chwytanie się terroryzmu jest przecież zawsze krokiem przegranych desperatów. Tolerancja z czasem zostanie zastąpiona coraz większym oporem bo tak zadecydują wyborcy.

    Swoimi atakami terroryści zasiali strach i teraz zbierają jego żniwo. Przypomina to targanie tygrysa za wąsy. Problem polega tylko na tym, żeby podirytowane zwierze, machając łapa nie pokiereszowało sobie twarzy.

  48. Pyzol – Kaśka!
    Widać, że w życiu nie rozmawiałaś z prawdziwym fanatycznym Arabem. Być może rozmawiałaś z takim, co się urodził w Polsce i ma ojca Araba, a matkę Polkę. Nie wiesz, co piszesz. Nie zdajesz sobie sprawy, co to jest fanatyzm. Ja rozmawiałem i mi ciarki po plecach chodziły. Oni bez ogródek mówią o wprowadzeniu kalifatu w Europie, o zniszczeniu naszej cywilizacji. Nasi fanatycy rodem z mocherowych beretów to są jagnięta wobec nich. Powiem Wam szczerze, to było tak przerażające, że sobie nie zdajecie sprawy. Fallaci to właśnie głośno mówiła – „jesteście dziećmi we mgle”, poczekajcie jeszcze trochę, a zobaczycie…

  49. No pięknie. Poprawność polityczna, fanatyzm, kołtuństwo i brak zrozumienia dla odmiennej kultury u śp Oriany.
    Tak to widzicie? Szkoda, ale trudno. Oriana widziała dobrze, i to ona ma rację.Niestety.

  50. Witam Jachu, to była ironia, a jesli chodzi o staranie się ( choć sie nie staram), ale takie wrażenie mogło powstać, to raczej głupi się starałem być, a nie mądry, no, ale może wyszło odwrotnie.pozdrawiam

  51. Ach , i jeszcze, specjalnie dla naszego Autora, male osobiste wspomnienie.

    Daaawno temu, kiedy zamarzylo mi sie stawiac pierwsze kroki w kierunku kariery dziennkarskiej, przepowiadano mi, ze bede „druga Fallaci”. Wtedy, zreszta, po raz pierwszy uslyszalam o „wielkiej Orianie” i zaczelam sie jej przygladac. Niestety, w PRL nie bylo miejsca na takie dziennikarstwo, ba! bylo miejsca na slad takiego dziennikarstwa, wiec po pol roku rozstalam sie z firma, ktora wrozyla mi taka wielka kariere, oferowala zagraniczne stypendia, oszalamiajace podroze i Bog wie co jeszcze. Z wlasnej nieprzymuszonej woli rozstalam sie, bo to co tam przez te pol roku zobaczylam przekonalo mnie, ze co jak co, ale „druga Oriana” to mi tam nikt zostac nie pozwoli. Po latach zobaczylam swojego b. szefa po prawicy rzecznika rzadu podczas oslawionych korespondencji i dziekowalam Bogu, ze instynkt i przywiazanie do elementarnej przyzwoitosci nie dopuscilo, abym c h c i a l a spedzic zycie w tym towarzystwie. Po jeszcze kilku nastepnych latach doczytalam sie, iz ow szef byl rasowym agentem SB, ale nie stanowilo to dla mnie zadnego zaskoczenia.

    Przez moment nie zalowalam, ze nie skorzystalam z tak obiecujaco zapowiadajacej sie drogi zawodowej. Swiat spokojnie moze sie obyc bez Orian. Mam wrecz wrazenie, ze moglby znacznie bardziej spokojniej w ogole bez takich ludzi, ktorych „wscieklosc i duma” prowadzi tam, dokad – coz – sila uderzenia zaprowadzic musi: do pychy i demiurgicznego poczucia nieomylnosci.

    Spij spokojnie Oriano, Tam wreszcie zaznajesz takiego spokoju ducha, jaki mnie sie udalo osiagnac juz Tutaj.

    Bo warto ufac Szefowi!;););)
    Kaska

  52. Bosz, poprawka: oslawione byly, oczywiscie, konferencje, nie „korespondencje”!

    Kaska

  53. Pyzol: „Bo rasowy fanatyk umie w swiecie dostrzec tylko inny fanatyzm. Z tego czerpie zrodlo energii i pole do popisu, zaciskajac mocno powieki na to, co mu nie pasuje do obrazka…….”
    Jako osoba obojętna religijnie mam lekki niesmak po wystąpieniu Papieża, boć KK ma w swej historii dostatecznie krwawe karty, aby raczej dyskretnie pomijać milczeniem problem przemocy w nawracaniu.Nie wiem czy akurat cytowane przez Papieża fragmenty były konieczne.Okazały się bowiem niefortunne.
    Niemniej jednak reakcja świata muzułmańskiego, jak zwykle histeryczna i imputująca nie wypowiedziane treści ,świadczy raz jeszcze o tym,że Oriana Fallaci reagowała, jako jedyna, z siłą i furią adekwatną
    do zachowań muzułmanów.
    Nie jestem rzecz jasna znawcą całej twórczości p.Fallaci, ale chyba nie popełnię wielkiego błędu przypuszczając,iż ta zarzucana furia i wściekłość doszły do głosu po 11 września. Poprostu powiedziała ” dość”!
    I niechże mi nikt nie próbuje wmawiać,że kiepskie układy między – mówiąc w największym skrócie – chrześcijańską Europą a wyznawcami muzułmanizmu są spowodowane pisarstwem Oriany. Jej publikacje bowiem są nie przyczyną, a efektem czgoś co ma źródło gdzie indziej i w innych czsach.
    Wydarzenia ostatnich dni świadczą najlepiej o jej racjach Życiowe doświadczenie i obserwacje osoby o niezwykłym życiorysie upowazniało
    ją do takiej formy wypowiedzi ,na jaką miała ochotę.

  54. Proponuje pozostawic . Lubie stabilność , przywołam sytuację , w tym samym miejscu i podobnym czasie spotykam od lat tego samego piekarza i jego smaczne pieczywo.
    z Pozdrowieniami
    Waldemar

  55. Ależ Grzesiu, czy ktoś stara się być głupim, czy mądrym to i tak na jedno wychodzi.
    Co do odpowiadania przemocą na przemoc, agresją na agresję, złem na zło, to efekt jest zawsze ten sam. Następuje jedynie eskalacja zła i nic ponad to. Chociażby ostatnie wybory doskonale pokazały tę nakręcającą się wzajemnie spiralę, której efekty trwają do dziś. O rozliczaniu duchów przeszłości i prostowaniu historii nienawiścią nawet nie wspomnę.
    Dlatego tacy Kurscy, Rydzyki i inne przepełnione „prawością i miłością” czynniki ludzkie, mają szansę bycia na scenie politycznej, ponieważ ich wzajemna nienawiść wzmacnia. Na tym polega mutacja wirusów.

  56. Oriana bardzo dobrze odczytywała to co dzieje się na świecie. Wydaje mi się, że to jedyny tak trzeźwy i liczący się głos w sprawie stosunków islam i inne wyznania. Ciśnie się na usta islam kontra inne wyznania.
    Panie Danielu niestety brniemy wszyscy w kierunku radykalizacji poglądów i czynów tak w śród chrześcijan jak i islamu. Z tym, że my to robimy w rękawiczkach, a oni nie. Zaraz ktoś powie, a co my robimy w Iraku czy Afganistanie. My nie jesteśmy tam by wprowadzać chrześcijaństwo lecz by likwidować ludobójstwo
    pozdrawiam serdecznie marekk

  57. Przyznam się szczerze, że zaglądając na tego bloga po dość długiej przerwie, liczyłem na jakiś wpis dotyczący Oriany Fallaci. Przenajróżniejsze komentarze, jakie (z pewnym „wakacyjnym” poślizgiem) dotarły do mnie po jej śmierci, wprawiły mnie w pewne zakłopotanie. Zwykle staram sobie o każdej osobie, której twórczość, zwłaszcza publicystyczną, czytam, wyrobić jakąś opinie. To jednak, co przeczytałem w ciągu ostatnich kilku dni, zburzyło skromny zameczek, jaki sobie stawiałem z różnych ocen pod etykietką „Oriana Fallaci”.

    Muszę przyznać, że o istnieniu tej pisarki (bo za pisarkę się wszak uważała) dowiedziałem się dość późno, bo w 2003 roku. Cała jej wcześniejsza publicystyka, zwłaszcza ta z czasów żelaznej kurtyny, pozostaje dla mnie nie znana, co jednak będę musiał chyba nadrobić. Z nazwiskiem Fallaci zetknąłem się po raz pierwszy na konwersatorium prof. Zbigniewa Musiała, osoby o poglądach konserwatywnych, ucznia znanego być może niektórym prof. Bogusława Wolniewicza – wspominam o tym, bo profesor Musiał ma spojrzenie na świat podobne jak jego nauczyciel. Wtedy to usłyszałem o Orianie – obrończyni cywilizacji zachodniej i jej chrześcijańskich fundamentów. Kontekst ten silnie zaważył na mojej ocenie, wydawało mi się bowiem, że cała ta wyżej wymieniona trójka nadaje na tych samych falach – zadeklarowanych ateistów, będących jednak obrońcami chrześcijańskiej kultury i stojącymi za nią absolutnych wartości jako podstawy naszej europejskiej cywilizacji. W takim kontekście odbierałem jej ostre ataki przeciwko islamowi, do których zresztą podchodziłem z rezerwą, podobnie jak do poglądów wspomnianych profesorów.

    Doznałem więc niemałego zdziwienia, kiedy spostrzegłem, jaki ton pobrzmiewa w komentarzach, jeśli można tak powiedzieć, pożegnalnych. Moją czujność uśpiły słowa uznania, jakie płynęły pod jej adresem od komentatorów zorientowanych prawicowo – wydało mi się to w całkowitej, konserwatywnej normie.

    Pierwsza fala zdumienia przyszła, gdy otworzyłem nowy numer „Przeglądu” i przeczytałem artykuł Waldemara Piaseckiego. W lewicowym, bądź co badź, tygodniku, gdzie spodziewałem się raczej potępienia jej agresywnej antyislamskiej i antyimigranckiej publicystki, znalazłem przepłeniony podziwem i rewerencją artykuł wspomnieniowy. Nowojorski korespondent „Przeglądu” nazywa wręcz Fallaci „królową niepoprawnej, niechcianej prawdy”.

    W jeszcze większe osłupienie wprawiła mnie „Polityka” – najpierw Adam Szostkiewicz (na jego bloga jeszcze nie zaglądałem, ciekawe, czy tam również jest komentarz na ten temat) nazywa Orianę „niewierzącą lwicą lewicowego zaangażowanego dziennikarstwa”, a nieco dalej „Wspomnienie”, wiadomej treści. Pomyślałem, że coś ze mną jest nie tak i zajrzałem na pewien prawicowy portal. I nie rozczarowałem się, znalazłem dość jadowity komentarz, utrzymany w stylistyce „Fallaci miała racje, Araby nas zaleją, zaślepiona lewica na Fallaci psioczyła, że niby obraża islam, teraz Oriana nie żyje, a tych lewaków wcześniej czy później i tak dopadnie islamski terroryzm”. Informacja na portalu lewicowym była dość lakoniczna, choć do niedawna wisiał tam protest przeciw przyznaniu jej Orła Karskiego.

    Obecnie jestem w kropce. Sam już nie wiem co o tym myśleć i chyba muszę się z tym przespać, zwłaszcza że blogowe komentarze dały mi nieco do myślenia. Jedno sobie wszakże uświadomiłem. Teksty pana Piaseckiego w „Przeglądzie” i pana Passenta w „Polityce” mają coś wspólnego. To, co było w ostatnich dziełach Fallaci najbardziej kontrowersyjne, cała ta wrogość wobec islamu, wyrażona otwarcie i bez żadnych politycznopoprawnościowych ogródek, zdaje się być w obu tekstach usunięta na bok. To, co w obu tych tekstach wysuwa się na plan pierwszy, to przede wszystkim uznanie dla wybitnej dziennikarki, wspaniałej publicystki, a także podziw jej twardego i nieustępliwego charakteru, który nadawał jej warsztatowi taką drapieżność i bezkompromisowość. Jest to więc nie tyle pean na cześć jej poglądów, ile pobieżne studium jej osobowości, która obu autorów zdaje się fascynować – w obydwu tekstach wiele miejsca poświęconego jest wspomnieniom osobistych konaktów z Fallaci, z przytaczaniem dedykacji, jakie zamieściła w podarowanych im książkach włącznie 🙂 O ile więc jej poglądy pozostają kontrowersyjne (dla mnie na przykład nie do zaakceptowania, przynajmniej jeśli chodzi o muzułmanów), o tyle potret jej jako osoby to portet kogoś naprawdę wyjątkowego i niepowtarzalnego…

  58. Pisze Pan o Orianie-dziennikarce. Jestem ciekawa, co Pan myśli o Orianie jako kobiecie? Gwałtowna? Porywcza? Jej styl pisania odzwierciedla charakter czy było coś zaskakujacego w tej naturze?
    Pozdrawiam

  59. Czy to naprawde jest takie skomplikowane…?
    Dlaczego niby lewica w postaci np. DP tak Oriane lubi?
    To przeciez jest oczywiste przedluzenie konfliktu arabsko-izraelskiego.
    „Lewica” zaczyna tracic rozsadek gdy zbliza sie do problemu Izraela.
    Oriana jest jedna z tych, ktorzy uzasadniaja koniecznosc „wojny z terrorem”, ktora tak na prawde jest przedluzeniem rasistowskiej polityki kolonialnego syjonizmu.
    Moge sie zalozyc o duza sume, ze „lewicowy” Passent zapomni o swojej koniukturalnej salonowo- liberalnej bezstronnosci gdy wejdzie to w konflikt z interesem syjonizmu.

css.php