Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

25.10.2006
środa

„WIATRAMI DMUCHAŁ PAŹDZIERNIK”

25 października 2006, środa,

W październiku 1956 roku byłem studentem II roku UW. Panował wówczas nastrój wielkiego ożywienia politycznego, najpierw w czerwcu, a potem w październiku naród po raz pierwszy odezwał się własnym głosem. Pamiętam, że nastrój był mieszany: powszechne wśród młodzieży uniesienie, nadzieja na zmianę, na socjalizm z ludzką twarzą, wolność, kompromitacja systemu ujawniona przez niedawny referat Chruszczowa, ale także obawy. W pamięci mieliśmy krwawo stłumione rozruchy w Berlinie (1953 r.), grozą powiało po radzieckiej interwencji w Budapeszcie, gdzie rozgorzała prawdziwa wojna z socjalistycznymi czołgami. Chyba wszyscy w Polsce kibicowali Węgrom, ludzie oddawali na ich rzecz krew i kosztowności, ale też nasłuchiwali w Wolnej Europie z przerażeniem wiadomości, jakie stamtąd nadchodziły, pełni obaw o los powstania węgierskiego oraz o to, czy wojna nie rozszerzy się na polski Październik.

W październikowej odwilży dużą rolę odegrali poeci (stąd tytuł dzisiejszego wpisu). Na ogół byli to poeci komunizujący, którzy przeżywali wówczas kryzys wiary, albo po prostu wstrząs. Pierwszym był Adam Ważyk, którego „Poemat dla dorosłych” odegrał istotną rolę w dojrzewaniu przemian. Drugim był Wiktor Woroszylski, którego korespondencje z Budapesztu czytała chyba cała Polska, a na pewno cała partia. Trzecim był Jan Wyka, uczestnik wojny domowej w Hiszpanii (Dąbrowszczak), w 1956 r. pracownik KC PZPR.

Ostatnio czytałem (w maszynopisie udostępnionym mi przez Autora, Eugeniusza Stefaniaka) „Wspomnienia oficera politycznego, pułkownika Ludowego Wojska Polskiego”, który zetknął się w owym czasie z Wyką i z Woroszylskim. Wiosną 1956 r. E.S. prowadził w Głównym Zarządzie Politycznym WP zajęcia kulturalno-oświatowe, na których prelekcję wygłosił Jan Wyka:

Mówił krótko o utworze (K.) Brandysa „Obrona Grenady”, po czym nawiązał do „Poematu dla dorosłych” Adama Ważyka, natomiast główną część swojego wystąpienia poświęcił potrzebie śmiałej walki ze stalinizmem, który przez swoje totalne zło jest największym wrogiem partii i Polski. Mówił emocjonalnie i ze swadą. W pewnym momencie zawołał niczym hasło bojowe: „Oficerowie! Musimy kuć żelazo póki gorące. Idzie bój o Polskę, o nas wszystkich. Albo teraz, albo nigdy. Naprzód do prawdziwego socjalizmu!”

Dyskusja przerodziła się w wiec zakończony odśpiewaniem hymnu narodowego, zrobił się skandal, o którym jeszcze w nocy poinformowano I Sekretarza KC – Edwarda Ochaba.

Nazajutrz z samego rana przybył gen. Kazimierz Witaszewski, żeby spacyfikować nastroje:

Wystąpienie Witaszewskiego było bardzo ostre i na tyle emocjonalne, że w pewnym momencie zdjął mundur i dalej już tylko w koszuli perorował. W pewnej chwili użył zwrotu „te zgniłe pismaki, liberałowie jak Wyka i Słonimski niech pojadą do Łodzi, dokąd się jutro udaję, tam im klasa robotnicza pokaże co o nich myśli, pięścią, a jak trzeba to i gazrurką”.

Ten fragment wystąpienia opublikowało „Po prostu” i od tamtego czasu gen. Witaszewski zyskał sobie przydomek „Gazrurka”.

W pierwszych dniach listopada ES przywiózł osobiście z Dworca Głównego na spotkanie w GZP Wiktora Woroszylskiego, prosto z Budapesztu:

To, co widział i przeżył na ulicach Budapesztu, opowiedział w sposób niezwykle przejmujący, chwilami płakał. Protestował i błagał o litość nad życiem ludzkim w Budapeszcie.”

Kiedy ES przekazywał następnie relacje Woroszylskiego oficerom, niektórzy pukali się w czoło, że przekazuje „wiadomości z chorej głowy Woroszylskiego”.

Wtedy Węgrom zadano ranę, która krwawi do dziś.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 38

Dodaj komentarz »
  1. A u nas o rocznicy polskiego Października mówi się niewiele. Jakas niepoprawna politycznie jest…

  2. Ciekawi mnie co p. Putin ktory ma takie ambicje mialby ewentualnie do powiedzenia ? Co szanowni blo(a)gierzy i Pan Panie Danielu o tym sadza? Mozna by pofantazjowac. Jeszcze jedno marzenie(scietej ,goracej, itp) glowy? Co ja plote, sen mara Bog wiara .

  3. Panie Danielu!
    może Pan mi w końcu potrafi powiedzieć, na czym naprawdę polegało kłamstwo Ferenca Gyurcsány’ego. Nigdzie nikt na ten temat nie pisze. Słyszałem, że Premier podczas kampanii wyborczej obiecywał cofnięcie reform i zaciskania pasa, a na wewnętrznym, partyjnym zebraniu mówił, że gospodarka węgierska jest w tak katastrofalnym stanie, że reformy mus wprowadzić. Jeżeli to jest prawda, to obydwie strony zachowały się nikczemnie, lewica – że kłamała, prawica – że obłudnie wykorzystała moment, stawiając na ostrzu noża gospodarczą przyszłość Węgier.
    Bardzo bym prosił o odpowiedź, z serdecznymi pozdrowieniami

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. W kontekście dzisiejszego felietonu jakże nikczemne i podłe jest to bezustanne poniewieranie generałem Jaruzelskim. Swego czasu rozmawiałem z Rosjaninem, który w 81 roku służył w armii. Jak twierdził, niewiele brakowało by zgotowano nam drugi Budapeszt.

  6. W pażdzierniku 56 r byłem uczniem II klasy średniej szkoły . Przepisuję w istotnej cześci , swój wpis z blogu pana Adama Szostkiewicza . W mojej szkole na głównym korytarzu umieszczono plakat może 150x150cm przedstawiający Zgliszcza Budapesztu ( podobne do Warszawy z pażdziernika 1944roku ) . Na górze plakatu duży napis „NIGDY WIĘCEJ BUDAPESZTU”
    a poniżej tanki i spadające bomby z napisem CCCP.Plakat ten wisiał dwa tygodnie a może dłuzej ?Nie pamietam . W tamtym czasie Sport -lekkatletyka była moją miłością i póżniej jeszcze dlugie lata . Dopiero w 1957 roku wpadło mi do rąk ” Po Prostu ” a około 1960 „Polityka” i z nią jestem do dziś. Wracając do „fotograficznych ” wspomnień , atmosfera tamtego pażdziernika radosna i spontaniczna , może zdecydowanie bardziej , porównując do narodowych uniesień z sierpnia 1980 roku ,ale to już inna zupełnie historia .
    Prawdę mowiąc „Wiatry Jesieni ” 1956 roku , to – transmisje radiowe z Olimpiady w Melbourne,gdzie Ela Krzesińska w skoku w dal 6,35 (gold) i mój ziomek Janusz Sidło (silver), co oddał swój oszczep Danielsenowi w jego ostatnim rzucie .
    Rok póżnej , też w pażdzierniku ( 1957 ) na Sadionie Śląskim ,Byłem kibicem wygranego meczu z ZSRR 2:1 . W całym swoim życiu nie pamiętam tak silnych radosnych satysfakcji z tego ,że dokopaliśmy RUSKIM !!!. Kto był na tym meczu, musi to pamiętać .Cała prawie 100 tysieczna widownia kopała piłkę do Ruskiej bramki bronionej przez Jaszyna . My tam obecni , na tym stadionie , dokopaliśmy za lata !!
    W przyszłości ten stadion musi nosić imię Gerarda Cieślika , a nie jak sie przebąkuje Kazimierza Górskiego .Kaziowi , zbudujcie w Stolicy nowy stadion .
    Sport, do dzisiaj łaczy sie emocjonalnie z polityką , vide OLimpiady i inne ważne sportowe rywalizacje miedzy państwowe . W sporcie ,w którym byłem, nie bylo dopingu chemicznego, a w polityce nie dość ,że niema reguł ,procedur to jeszcze , sprawujący władzę głoszą ,że to co czynią to w imię szcześliwości Ludu .Zdecydowanie jestem za sportem nawet tym, z dopingiem .

  7. jestem młody i na szczęście nie musiałem przeżywać tych wydarzeń na żywo. jestem chyba najszczęśliwszym pokoleniem dzieci urodzonych w PRL-u bo urodziłem się w ostatnim roku istnienia Polski Ludowej. o wydarzeniach tametgo okresu w rodzinie nie ma mi nawet kto opowiedzieć, więc z tym większą ciekawością zaglądam na pański blog i z radością czytam notatki odnoszące się do Pana przeszłości. oby więcej takich bo współczesność raczej nie jest warta opisywania, wszędzie tego pełno.

  8. Torlinie, z tego co pamiętam, pełna treść wystąpienia węgierskiego premiera była w Gazecie Wyborczej, powinna gdzieś być w archiwum.
    W ogóle, jesli chodzi o partie polityczne na Węgrzech, to i Fidesz i lewica są siebie warte. Obie obiecywały złote góry, kiedy jedna obiecała 13 emeryturę, druga przelicytowała ją dając 14.
    Gyurcsány ma tę zasługę, że powiedział w końcu dość, może za późno, ale jednak. Przedstawił program wyjścia z kryzysu i tak naprawdę wtedy zaczęły się jego kłopoty.

  9. Sceptyku przeciez Jaruzelski i kiszczak to ludzie honoru! A Stan Wojenny, aresztowania, morderstwa i nieludzkie przesluchania to Kaczynscy wprowadzili.

  10. Urodzilem sie po Pazdzierniku, ale na tyle wczesniej, zeby brac udzial w strajkach studenckich 1981. Bylem akurat na I roku WPiA UW, i strajki o Radom stanowily – oprocz polityki – najlepszy oboz integracyjny jaki mozna sobie wyobrazic.

    I tak jak w Pazdzierniku, tak i z nami byli poeci i bardowie, jednak juz nie komunizujacy w swych wierszach i balladach. To byla chyba byla ta lekcja, jaka moje pokolenie dostalo od PRL: my juz nie mielismy tego zludzenia, ze system jest dobry, a tylko jego realizacja wadliwa. Z pewnoscia nie bylismy pierwsi doswiadczyc tej iluminacji swiatopogladowej, ale jakos tak wypadlo, ze jako studenci wiedzielismy dobrze czego chcemy, a czego nie chcemy prostetujac na jesieni 1981 roku.

    I tez mielismy pietra. Glupia wojna miedzy wydzialami na sniezki przed BUW-em oraz spowodowany nia halas spowodowaly poploch w ASP, ze oto juz nas pacyfikuja. Po inwazji na WS strazacka atmosfera naprawde zrobila sie duszna. Plotek bylo co nie miara, a plotki nie uzdrawiaja atmosfery. Przeciwnie.

    Czy mam pisac, ze gdy pierwszy szok spowodowany 13-tym grudnia przeminal, pewna ulga bylo skonstatowanie, ze czolgi i SKOTY maja tylko polskie insygnia na pancerzach, i zolnierze sa jednak nasi, a nie „bratni” ?

    I strajk tez zaczal sie w pazdzierniku.

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

  11. Geralt9!
    Ja świetnie wiem, co robili wcześniej Jaruzelski i Kiszczak. Ale dla mnie są ludźmi honoru pod tym względem, że oddali władzę dobrowolnie. Nie było wojny domowej z milionem zabitych. I dlatego nie powinno się ich szarpać. Nie chcę dodawać do tego wspaniałą postawę Jaruzelskiego jako Prezydenta, szczególnie w kontekście Ustaw Balcerowiczowskich, sprzecznych przecież całkowicie z jego ekonomicznym systemem wartości.
    Jaruzelski to postać tragiczna i skomplikowana, Sybirak.

  12. Panie Danielu,panski felieton nasunal mi pewna refleksje-otoz w roku 56-tym Polacy zyli wielka nadzieja na lepsze.A jeszcze wczesniej gdy Wegrzy poderwali sie do walki.Potem z napieciem obserwowano zamieszki w Czechach.Az przyszedl nasz sierpien……….. i po latach wolna Polska.
    Ale mam ciagle wrazenie,ze na ta prawdziwie Wolna stale czekamy!!!!

    Pozdrawiam.Ana

  13. Jacobsky pisze: „To byla chyba byla ta lekcja, jaka moje pokolenie dostalo od PRL: my juz nie mielismy tego zludzenia, ze system jest dobry, a tylko jego realizacja wadliwa.”

    Jacobsky, czy nie sadzisz, ze Kaczynscy cofneli historie do lat 80′ a moze i 70′? Oni twierdza, ze system (ich system) jest dobry, natomiast realizacja (przez innych) byla wadliwa. Dlatego nalezy wyswietlic, zlustrowac, napietnowac, i ukarac tych innych, ktorzy sa osobiscie odpowiedzialni za bledy i wypaczenia zwane III Rzplita. Natomiast ich wlasna ekipa jest wolna od bledow, a jesli sie takowe zdarzaja, to wystarczy poswiecic pionka Mojzesowicza.

    Innymi slowy, w wykonaniu Kaczynskich powtarza sie historia polityczna PRLu. System jest cacy. Winna jest poprzednia ekipa.

  14. Poprawność polityczna nie pozwala przypomnieć o roli „Wolnej Europy” w węgierskich wydarzeniach? Ogłosili neutralność,otworzyli granice, a tzw.Zachód zajął się spokojnie kanałem sueskim,tak ,że otwarte granice pozwoliły na emigrację/czytaj ucieczkę/Węgrów do wolnego świata,który dzięki ich marzeniom,zrealizował swoje plany,pozwalając po cichu na szarże sowieckich czołgów.Wot, politika!
    Real Madryt zyskał Puskasa-jeśli dobrze pamiętam.
    Po latach lekko się pisze o wydarzeniach,zapominając o cenie,kilka czy kilkanaście tysięcy zabitych, tysiące na wczasach dalekowschodnich,a straty moralne,stracone pokolenia,kolejneroczniki żyjące w strachu,lub wychowywane w nienawiści i chęci zemsty/dziwne?/ Kiedyś to wszystko musi jakoś się rozładować,a my dalej będziemy elegancko i poprawnie
    opisywać historię najnowszą, inteligentnie i salonowo!!

  15. ad otago,

    nie wiem co by miał do powiedzenia Putin, ale interesowało by mnie co miały by do powiedzenia władze Radia Wolna Europa z tamtejszych czasów. Ta radiostacja nakłaniała Węgrów do walki obiecując wojskową pomoc z USA, wiedząc doskonale że Eisenhover zapewnił już Rosjan, że do konfliktu na Węgrzech wtrącał się nie będzie. A wojska amerykańskie z baz w NRF -ie nie miały daleko. Kiedy dowiedziałem się o tym postępowaniu RWE ( parę lat temu ), moja ocena RWE bardzo się zmieniła.

  16. Panie Danielu, pozwalam sobie przytoczyc list Profesora Ireneusza Gugulskiego do maturzystow z roku 1982, troche z mysla o mirasie, a troche dlatego, ze ten list pasuje do nastroju dzisiejszego Panskiego wpisu, do zamieszczonych pod nim komentarzy. Pozdrowienia.

    List internowanego nauczyciela do swoich maturzystów z VI Liceum Ogólnokształcącego imienia Tadeusza Reytana w Warszawie

    Kochani! Wszyscy i Każda i Każdy z osobna! Niewiele mieliśmy czasu, aby wzajemnie się poznać, pojąć i zrozumieć. Żal mi tych lekcji, które mógłbym mieć z Wami i tych myśli, którymi chciałem się z Wami podzielić. Nie pozwolono nam na to. Jest to zdrada obopólna. Bo w prawdziwym nauczycielstwie uczenie się jest wzajemne, a kontakt z Wami nauczyciela odmładza. Często miałem nawet wrażenie, że więcej od Was otrzymywałem niż Wam dawałem. To nie fałszywa skromność, hipokryzja, czy krygowanie się. Po prostu tak jest i pewnie dlatego moja praca była od 1956 roku tak radosna, choć także mecząca. I nic mi tej radości nie może odebrać, bo radości nie można internować ani skazać. O co Was proszę? O wyzbycie się lęku. On rani, upokarza, paraliżuje, odczłowiecza. Nie bójcie się. Przed Wami długie życie, cudowność lat studenckich, małe i wielkie miłości, plany życiowe zawsze piekniejsze niż ich realizacja. Szkoda tego wszystkiego zatruwwać lękiem.

    Wierzcie w wartości. One są. Sprawdziły je dzieje ludzkości, sformułowało chrześcijaństwo i każda dobra myśl ludzka, bo nad każdą dobrą i mądrą myślą unosi się Duch Boży, nawet nad myślą Woltera. Te wartości to dobro, praca, uczciwość, rzetelność, solidarność, miłość, koleżeństwo. Nie zatruwajcie tych wartośći myśleniem koniunkturalnym. Bądzcie tacy, żebyśmy zawsze mogli spotkać sie w obozie internowania jako bracia. Czego, skądinąd, owego internowania, Wam nie życzę. Bo i po co?

    Życzę Wam, żebyście wybrali sobie dobrych mężów i dobre żony i żeby Wasze dzieci mogły wziąć po was to, co najlepsze. Wojny, nawet te najgłupsze, przemijają, bo „człowiek jest dobry, mądry, spokojny”, jak to pisał Władysław Broniewski w Grobie Tamerlana.

    I nie śpieszcie się. To system każe Wam śpieszyć się do szkoły, do autobusu, do klasówki, do matury, do studiów, do kariery. Ten pośpiech najbardziej ogłupia, wyjaławia. Jest jakaś wielka cudowność w czasie dojrzewania owoców na drzewach, ziaren w kłosach. Rośliny dojrzewają do swojego czasu pełni. Wtedy stają się posilnym pożywieniem, chlebem, o który modlimy sie w Modlitwie Powszechnej Kościoła i który przyjmujemy w Komunii.

    I jeszcze jedna prośba – życzenie. Bądźcie tolerancyjni i nienaiwni . Nie dajcie się ogłupiać antysemityzmowi, antygermanizmowi, antyukrainizmowi. To postawy godne jedynie Siwaków. Bądżcie patriotami, ale nigdy nacjonalistami. Bądźcie Europejczykami, ale w tym kraju i pomimo wszystko. Bo wiele jest do zrobienia właśnie tutaj – dla siebie, dla Polski, dla Europy, dla Świata.

    I na koniec jeszcze jedna prośba. Zachowajcie w dobrej pamięci szkołę, choćby tylko dlatego, ze spędziliście w niej lata młodosci, które już nie wrócą. Czas odcedzi to, co złe, przykre, uciażlliwe. Zachowajcie w swoich sercach i umysłach pamięć o Tadeuszu Reytanie. To nie był histeryk ani schizofrenik. To nie był nawet człowiek wielki. On był tylko uczciwym człowiekiem. „Krzyczał: Nie pozwalam! i to on miał rację.” ( z wiersza J. Lechonia).

    A jeśli pozostanie jeszcze trochę miejsca w Waszych sercach i umysłach na okruszynę pamięci o mnie i innych nauczycielach to już będzie moją radością już zwyczajnie egoistyczną. Kiedy będziecie zapraszać mnie na śluby, zawsze wyskrobię z zasiłku, który nam pod nazwą pensji wypłacają co miesiąc, parę groszy na kwiatek dla Was. Tych, którzy wierzą, proszę o modlitwę za mnie. Tu w Jaworzu, modlę się za Was. Za Was wszystkich. Niech Bóg ma Was w Swojej opiece.

    Wasz nauczyciel Ireneusz Gugulski Jaworze, 25 kwietnia 1982 roku list przemycony z obozu internowania wiosną 1982 roku

  17. OTAGO.

    Mowi. W poznych siedemdziesiatych, w Toronto i Mississauga, kilkakrotnie mialem interes do zrobienia… Widzialem nawet Polakow szukajacych „zeby zarobic”, nic szczegolnego.
    Drukuj wiecej takich zbitek, skoro Bozia dala talent. Cos mi sie pokrecilo z tym waszym mamutem. Jak to jest ? To, ze mamut ma sztywnego romusia dowodzi, ze… i tu sie zgubilem. Jak pamietasz, to dopisz. Pozdrowienia. Okon.

  18. Mam do tej pory pdziękowanie za oddana krew dla Wegrów. Wszyscy ktorzy ja oddawali otrzymywali takie podziekowanie drogą pocztową do domu.

  19. Narciarz2,

    przeswiadczenie o wlasnej bezblednosci i niejako magicznej doskonalosci zawsze prowadzi w koncu na manowce przeswiadczonego. Bo NIE MA LUDZI NIEOMYLNYCH, chocby niewiem jaki mieli autorytet i jak wielka cieszyli sie estyma.

    Kiedys ktos na jednym z blogow Polityki pisal o misji, jaka wzieli na siebie Kaczynscy: misji dekomunizacji. W porzadku ! Ja tylko mam problem z samym slowem „misja”. Dla mnie oznacza ono wlasnie jakies takie magiczne przekonanie, wiare, ze prowadzona dzialalnosc poparta jest pewnym namaszczeniem, ktore czyni misje doskonala, a samych misjonarzy wolnymi od bledu, ze nie wspomne o uswiecaniu srodkow przez cel misji. Misja to wiara, a ja wolalbym, zeby w wykonywaniu wladzy zamiast wiary norma byla pragmatyka, rozwaga, poszanowanie innych oraz interesu publicznego.

    Byc moze Kaczynscy nie cofaja nas do tamtych lat prl-owskich. Jednak z drugiej strony, wraz ze swym misyjnym uniesieniem instaluja oni mechanizmy sprawowania wladzy, ktorych wykorzenienie moze zajac wiecej czasu niz 17 lat, z ktorymi walcza do upadlego.

    A alibi polityczne, o ktorym piszesz na koncu Twego wpisu to w koncu rzecz normalna: zawsze zawinil poprzednik u wladzy. Tyle ze z reguly zwalanie na poprzednikow nie odbywa sie w formie polowania z nagonka, i ogranicza sie na ogol do jednej kadencji wstecz, a nie do prawie dwoch dekad istnienia panstwa. No chyba ze mowimy o rewolucji.

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

  20. KS – płaczę jak bóbr…

  21. No właśnie, u nas o rocznicy października mówi się niewiele, bo czcić należy tylko przelaną krew. A skoro niepolała się u nas, to telewizja będzie świętować bratanków. Zupełna niezdolność wielbicieli PiS do zrozumienia tego, że w październiku 56 większość Polaków przeżyła olbrzymią nadzieję, że na chwilę uwierzyła. Gomułka postawił się Chruszczowowi i to było bohaterstwo. Tamten czas był piękny i szkoda, że teraz jest rzeczą wstydliwą mówić o tym. Mówić, a nawet podkreślać jest właściwe, że odwilż szybko się skończyła. No ale skoro się skończyła, to najpierw musiała być.

  22. „A Stan Wojenny, aresztowania, morderstwa i nieludzkie przesluchania to Kaczynscy wprowadzili.”

    Geralcie szósty, a co zrobisz jak wprowadzą? Oczywiście jedynie dla „złych Polaków”, agentów i ubeków. Będzie dobrze?

  23. TORLIN.

    Stojac przed parlamentem, wegierski premier wyznal: „mysmy po prostu klamali” (o dobrej sytuacji gospodarczj). Potem dodal:” mysmy to sp….li”. Doslownie. Protesty zaczely sie od zadan dymisji tego premiera. Gdyby on sam i reszta mieli rozum w glowie , ustapilby, ale on znowu oswiadczyl, ze nie ustapi i wtedy sie zaczelo. Gniew na klamce i strach przed „zaciskaniem pasa” zamiast sukcesu, spowodowaly te demonstracje. Reszte znasz.

    Masz racje w.s. Jaruzelskiego. Przede wszystkim, nie ciagnal zadnych korzysci materialnych, nigdy. Ze byl wierzacym komunista – nie zbrodnia. Widzialem gleboko wierzacego kumuniste w ZSRR, ktory trzymal potret Lenina na telewizorze, a obok dwie swieczki, w 1938 poszedl siedziec na dwa lata, po wojnie byl pierwszym sekretarzem w swoim miescie, przez jakis czas studiowal zaocznie w drugiej klasie podstawowki, ale nigdy nie byl obiektem nienawisci, lub pogardy sasiadow i otoczenia. Przeciwnie, ciagle wszystkim pomagal, a na emeryture poszedl z kopiejkami w kieszeni. Ludzie szczerze go lubili, az do smierci, a pogrzeb zgromadzil chyba ponad tysiac osob, nie przywiezionych autobusem przez komitet, ale szczerze po nim placzacych. To byl uczciwy, choc zagubiony czlowiek. Jaruzelski uchronil Polakow przed dywizjami czolgow, ktore juz podeszly do granicy bialoruskiej, przez wprowadzenie stanu wojennego. Nie bylo w Polsce wegierskiego pazdziernika, bo Jaruzelski okazal sie byc madrzejszym niz ci, ktorzy poslali na pewna smierc w Powstaniu 200 tysiecy mlodziezy i cywilow w Warszawie.

    A w pazdzierniku 1956 o trzeciej po poludniu, stalem z kolezkami z klasy pod „Pacalacem” i sluchalem „Gomuly”. Ujal wszystkich tym, ze pojechal do Moskwy, mimo smiertelnych wyjazdow tamze Bieruta i Gottwalda, nieco wczesniej, ale wrocil caly, i zdrow. Na dworcu Glownym witaly go tlumy. To byl wielki wyczyn w tamtych latach. Tam byl komunizm.

    OTAGO
    Jak komus wykuto charakter w radzieckiej bezpiece, to nic do konca zycia go nie zmieni. Putin byl wybitnym, szybko awansowanym oficerem KGB. Pamietaj, ze CzeKa, NKWD, MvD, KGB i teraz znow MVD, jako narzedzia radzieckiego systemu, zawsze mialy u podstaw mit i uwielbienie dla „wielikoi Rossii”, rosyjski patriotyzm, zeby nie powiedziec – szowinizm, ktore wywodza sie z histori, od Iwana Groznego, Przez Piotra I i Ekaterne II, powojenne imperialistyczne „zamashki” Stalina, Chrushczova i Brezhniewa, ktore znow wrocily do Putina w carsko-prawoslawnej oprawie : „Car, Bog i Rossija”. Jak to oni mawiaja: „Bog Trojcu Liubit”, a g-n Putin tez. Co mialby do powiedzenia o wegierskim pazdzierniku ? Oficjalnie – belkot o bledach przeszlosci, ale nigdy wiecej itd. A naprawde? Skalkulowalby logistyke struktur bezpieki na Wegrzech i orzeklby, ze Pazdziernika mozna by bylo uniknac przez wyeliminowanie zawczasu „wegierskich kontrrewolucjonistow” i ich powiazan z wywiadem NATO. Wskazalby na bledy popelnione przez wegierska bezpieke, ktora przez lata nie umiala uwiezic, lub rozstrzelac podejrzanych osob. Broni i bedzie bronil interesow Rosjii, bez zadnych demokratycznych ciagotek, lub slabosci. A o prawach czlowieka dlugo mu mozna mowic… Grzecznie wyslucha, pozartuje, a potem zrobi to, czego w jego koncepcji wymaga interes przyszlego imperium. To jest rosyjska mania, obsesja, zwichniecie od Brzescia do Wladywostoku i nikt, i nic tego nie zmieni. A najgorsze to, ze przechodzien na ulicy w Moskwie powiedzialby Ci to samo. Ten narod „wyznaje Wodza” i szowinizm. Jak Politkowska, mysli moze ulamek jednego procenta, a i to nie jestem pewien. Narod, ktory uwielbia byc rzadzony i trzymany „za twarz”, aby bylo co zjesc i wypic, dom, samochod itp. Polityczna wolnosc sie nie liczy, dopoki jednostka jest usatysfakcjonowana. Od czlowieka z ulicy, do profesora uniwersytetu, wszyscy zgadzaja sie, ze Rosja nie mozna rzadzic bez zamordyzmu, dyktatury. My jestesmy naiwni liczac na demokracje w Rosji. Tam musi byc, jak jest. Oni to maja wszczepione genetycznie od pokolen. Z Putinem wlacznie.

  24. Jacobsky:
    na blogu W.Kuczynskiego umiescilem dluzszy wpis, ze spor swiatopogladowy z obecna wladza mozna sprowadzic do pytania: czy winni sa ludze, czy winien jest system?

    Pierwsza wizja jest realizowana przez Kaczynskich et consortes. Druga wizja zostala dawno sformulowana przez Jacka Federowicza w ksiazkach “W zasadzie tak” oraz “W zasadzie ciag dalszy”, gdzie autor napisal znamienne zdanie “winien jest system”, ktorego cenzura o dziwo nie wyciela. Slowo “system” oznacza zbior regul obowiazujacych w spoleczenstwie w danym czasie. Jesli reguly sa zdrowe, to i zachowania sa zdrowe. Jesli reguly sa chore, to zachowania beda chore.

    Z tych dwu przeciwstawnych wizji wynikaja diametralnie rozne recepty dzialania. Z wizji Kaczynskich wynika, ze nalezy zlustrowac, wylapac, i ukarac mozliwie duza liczbe winnych, natomiast nie ma potrzeby ulepszania systemu. Natomiast z recepty J.Federowicza wynika, ze nalezy ulepszac panstwo, zas ludzi zostawic w spokoju.

    Tych dwu recept nie da sie pogodzic, poniewaz raz rozpetana czystka skutecznie psuje panstwo i utrwala negatywne postawy, takie jak konformizm, strach, i brak wiary w uczciwe mechanizmy spoleczne.

    PS: System to nie to samo co „uklad”. Kaczynscy uzywaja slowa „uklad”, zeby nie powiedziec wprost, ze zamierzaja tropic i represjonowac ludzi.

  25. Do KS. Boze, jak piekny i madry ten list dyrektora Reytana. Poplakalam sie czytajac jego slowa i myslac jaka szkoda, ze dzis mlodziez probuje sie uczyc oportunizmu i zarazac strachem. Na szczescie nie wszyscy sie poddaja.
    Prpsze opowiedziec co sie stalo z Gogulskim? Czy zyje? Czy jest dostojnym wspanialym starcem otoczonym, wianuszkiem wiernych uczniow?

  26. Dysponenci Radia Wolna Europa wywalili na zbity pysk całą węgierską redakcję – tylko , co z tego? Dysponenci nie wiedzieli co mówili spikerzy? Wielka polityka załatwiła swoje cele, a koszty?W skali Europy wręcz znikome,dramat jakiegoś maleńkiego kraiku ,którego mieszkańcy lubią wino,czardasza i paprykę? W globalnym rozliczeniu-mały pikuś.
    To nic nowego w polityce,tylko nikt ,lub mało kto głośno o tym mówi.Zachód pokochał nas za Solidarność i Wałęsę? Oni nas uwielbiali za niskie koszty rozmontowania Ukladu/modne słowo/
    a teraz kochają trochę mniej, bo zaczynamy kosztować, co gorsza zaczynamy mówić/to nam zawsze wolno/
    A literacko-sentymentalne teksty zawsze będą powodować to piękne sienkiewiczowskie „oczy mi się pocą”
    Wielkie dzięki KS za ten autentyk,też mi się oczy spociły,ale to już zupelnie inna historia.

  27. Dzięki Ci KS. Nie znałam tego listu w całości.

  28. Jacobsky (wpis z 15:37),
    Z okna swojego mieszkania widziałem SKOTY jadące do Huty Katowice i też myślałem, że na ich burtach lepiej oglądać sympatycznego żubra niż pięcioramienną gwiazdę.

  29. Sceptyk pisze: ” …W kontekście dzisiejszego felietonu jakże nikczemne i podłe jest to bezustanne poniewieranie generałem Jaruzelskim. Swego czasu rozmawiałem z Rosjaninem, który w 81 roku służył w armii. Jak twierdził, niewiele brakowało by zgotowano nam drugi Budapeszt. …”
    Żeby jednak ktoś zgotował nam „drugi Budapeszt” musielibyśmy się chociaż bronić.
    Już sama pacyfikacja Solidarności w jedna grudniową nic świadczy o tym jak były rozłożone siły przeciwników i zwolenników utrzymania systemu w niezmienionej formie.

  30. G.Okon – to, że mamut ma…. wg prof.MG świadczy ni mniej ni więcej o tym, że mamut został uduszony!!! Wszystki mamuty zostały uduszone!!!
    Wyginęły jednocześnie!!!
    Co z tego wynika, już nie zdołałam usłyszeć, bo umarłam. Ze śmiechu.

  31. Panie Danielu
    W 1956 nie było mnie jeszcze na świecie ale czuję atmosferę o której Pan pisze.Wydaje mi się podobna do jesienno zimowego klimatu roku 1981. Podobnie jak Jacobsky studiowałem wówczas i brałem udział w strajkach na uczelni.Pamiętam to poczucie zagrożenia snujące się po ulicach w listopadzie i grudniu.Może raczej poczucie zbliżającej się katastrofy.Dekadencki klimat topiony w wódce i zagłuszany śpiewaną na okrągło”Obławą” i „Murami”.Muszę powiedzieć,że ten klimat narastającego osaczenia mimo upływu lat tkwi we mnie jak cierń.Pewnie dlatego tak uczulony jestem na autorytarne ciągoty tutejszych kieszonkowych jakobinów. Mając doświadczenia stanu wojennego nie mogę strawić tych przejawów sprawiedliwości ludowej.Warto chyba przypomnieć,że trzy lata przed październikiem umarł Stalin.Widziałem kiedyś kronikę filmową poświęconą jego śmierci.Tysiące ludzi na wiecach organizowanych w całej Polsce,tysiące zatopionych w rozpaczy i płaczących ludzi.Nie sądzę aby zdjęcia te inscenizowano.Jakoś cicho o tym wydarzeniu,nikt do starej kroniki filmowej nie wraca-jakby była to sprawa wstydliwa.A przecież tak było, tak prości ludzie opłakiwali przywódcę.Może warto przypomnieć to władzy mówiącej w imieniu prostych ludzi i ich poczucia sprawiedliwości.
    Pozdrawiam

  32. Torlin pisze:
    Geralt9!
    Ja świetnie wiem, co robili wcześniej Jaruzelski i Kiszczak. Ale dla mnie są ludźmi honoru pod tym względem, że oddali władzę dobrowolnie. Nie było wojny domowej z milionem zabitych. I dlatego nie powinno się ich szarpać. Nie chcę dodawać do tego wspaniałą postawę Jaruzelskiego jako Prezydenta, szczególnie w kontekście Ustaw Balcerowiczowskich, sprzecznych przecież całkowicie z jego ekonomicznym systemem wartości.
    Jaruzelski to postać tragiczna i skomplikowana, Sybirak.

    Jasne, czlowiekiem honoru jest Miller, Oleksy, Sobotka, Janik, Kwaśniewski, przeciez tez wladze oddali bez wojny, niewazne co robili w momencie gdy ja sprawowali, oddali wiec nalezy zostawic ich w spokoju.

  33. Habitusie: serdecznie dziekuje za link!
    Heleno: polecam link Habitusa i informacje dostepne w wyszukiwarkach. Profesor byl „tylko” nauczycielem. O ile mi wiadomo, nie sprawowal zadnych funkcji administracyjnych, wielokrotnie zakazywano mu wykonywania zawodu, Nie wolno mu bylo nauczac w Reytanie po wydarzeniach roku 1976. Wrocil we wrzesniu 1981, uczyl do grudnia, „potem” przeniesiono go do innego warszawskiego liceum. Zmarl w roku 1990. Do konca zycia otoczony byl miloscia rodziny, przyjaciol i uczniow. O Profesorze kraza niezliczone anegdoty, m.in. taka, ze milicja notorycznie zapraszala go na komisariat za podejrzany wyglad. Faktycznie, Profesor byl podobny do Lenina…
    Absolwentko Reytana: pozdrowienia!!!

  34. Motylku, cala przyjemnosc po mojej stronie. Slowa listu maja taka wlasciwosc, ze wzruszaja, mnie tez, po tylu latach. Lekcje u Profesora byly rownie intensywne.
    Mam nadzieje, ze Ci sie za bardzo nie zamoczyly skrzydelka i mozesz nadal fruwac? :))

  35. Do Wojtka z Przytoka ;
    Twój interesujacy wpis pozwala mi sięgnąć pamięcią do dni odejścia wielkiego Słońca kochającego dzieci -Stalina .To była jeszcze szkoła podstawowa , wspominam pewien niepokój u Nas jeszcze dzieci,co to teraz będzie ( indoktrynacja w toku?) .Mój kolega z ławki przyszedł nawet w czerwonym krawacie do klasy -jako jedyny , na tę mini akademię . Tarcek ( byliśmy wtedy wzrowymi Ministrantami ) jest dzisaj profesorem Teolgii ,wykładowca w Seminarium w Krakowie -cudownie gra na Organach, oj fugi Bacha dżwięczą we wspomnienaich , spotykamy się co kilka lat na grobach naszych rodziców . Uśmialiśmy sie nie raz z jego czerwonego krawata , po latach niepotrafił wyjaśnić ,przyznawał ,że z własnej inicjatywy .
    Pozdrawiam

  36. ANCA

    Od usciskow, od usciskow niestety…

  37. Narciarz2,

    moim skromnym zdaniem pytajac o system lub o ludzi pytamy w gruncie rzeczy o to samo, a moze raczej o to, co bylo pierwsze: jajko czy kura ?
    Przyjmijmy, ze pierwsi byli ludzie, i oni wytworzyli pierwszy pra-system, od ktorego wszystko sie wzielo. Potem to juz znana historia. Historia ludzkosci.

    Moze Marks nie byl taki glupi piszac o bazie i nadbudowie, i o chronicznym konflikcie miedzy tymi dwoma strukturami, ktore i tak zasiedlone sa w obydwu przypadkach przez ludzi, tyle ze dzieli ich barykada wladzy.
    Kaczynscy, majac w reku praktycznie rzecz biorac wszystkie jej atrybuty (za wyjatkiem mediow w calosci, czego dowodem jest m.in. ten blog) przyjeli (byc moze slusznie), ze dla spoleczenstwa polskiego priorytetem jest dekomunizacja. Ti ich misja. Innymi slowy zaczeli on zwalczac wyimaginowane i realne pozostalosci PRL (ktory i tak nigdy komunizmem nie byl – na szczescie !), a wiec systemu, ktorego pierwiastkiem ludzkim jest tzw. uklad. Kaczynscy walcza wiec z systemem i z ludzmi. Oni po prostu walcza. Widac to potrafia najlepiej. Problem w tym, ze walczac z „ukladem” walcza jednoczesnie z czescia swego elektoratu lub elektoratu koalicjantow, niedostosowanego do lub wyrzuconego poza nawias przez przemiany, jakie zaszly w Polsce od 1989 roku, a wiec per saldo sentymentalnie patrzacego wstecz, do okresu przed rokiem 1989. To na niezadowleniu tychze zeruje PiS i spolka. Na jak dlugo ?

    I tak nieustanna walka to nie jest dobra recepta na sprawowanie wladzy. Tak zachowuja sie rewolucjonisci: misja – zburzyc, zeby potem odbudowac. Jestem pewien, ze wurugowanie jednego ukladu i tak spowoduje pojawienie sie nastepnego. Wladza nie znosi pustki. Oczywiscie bedzie to „swoj” uklad, do ktorego wstep bedzie obwarowany nie wiem czym: dowodem niekomunistycznosci do siodmego pokolenia wstecz ?

    Jak widzisz, system+uklad=ludzie: dwie strony tego samego medalu.

    Tak ja to widze.

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

  38. Do G.OKON end TOrlin ;
    Podzielam wasze opinie o Jaruzelskim , za niepełne dwa miesiace ,zobaczycie, jaka bedzie burza medialna na 25 lecie stanu wojennego . Wtedy wróci dyskusja w tym blogu niezależnie od intencji Autora .
    Pozdrawiam
    Waldemar

css.php