Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

26.10.2006
czwartek

Witamy w Ameryce Łacińskiej

26 października 2006, czwartek,

Z pewnym zażenowaniem oglądałem wczorajszą rozmowę Doroty Wysockiej-Schnepf z prezydentem Lechem Kaczyńskim w TVP 1. O ile dziennikarka trzymała się dzielnie, o tyle Pan Prezydent powtarzał to, co zawsze: układ, agenci, prokuratorzy, wywiad, zarządy wywiadu, Rokita, Miodowicz, Milczanowski, kto wiedział, kto powiedział, nie presja tylko sugestia – wszystko to razem nie przypominało rozmowy z prezydentem dużego kraju w Europie; raczej z sędzią śledczym, autorem powieści kryminalnych, albo z historykiem.

Ani słowa o przyszłości – cały czas o przeszłości. Oczywiście, wiadomo od dawna, że ten, kto kontroluje przeszłość – kontroluje przyszłość; historia nauczycielką życia, naród pozbawiony pamięci musi zginąć itd. itp., ale czy to nie przesada?

Do czego prowadzi zapatrzenie w przeszłość, pokazują dziś Węgry – to groźne ostrzeżenie dla Polski. Ale najlepiej widać to w Ameryce Łacińskiej. Czasami słychać ostrzeżenia, że Polska przypomina Amerykę Łacińską – nie są one bezpodstawne. W Argentynie miały ostatnio miejsce krwawe zajścia (!) z powodu przeniesienia zwłok Juana Perona (zmarł w 1974 r.) z cmentarza do nowego mauzoleum. Pobili się zwolennicy Evity Peron, z których jedni byli za tym, by pozostawić ją na słynnym cmentarzu Recoleta w Buenos Aires, a inni chcą pochować Evitę obok męża. W Argentynie, w Chile, w Urugwaju, a także w Hiszpanii – wszędzie lewicowe rządy zmierzają do ukarania winnych zbrodni prawicowych dyktatur od Franco do Pinocheta. Wszędzie rośnie napięcie i panuje podwyższona gorączka na tle tego, co było.

Panuje obsesja przeszłości – mówi Fernando Henrique Cardoso, poprzedni prezydent Brazylii i wybitny socjolog. – Myśl, że martwi kierują żywymi, jest w Ameryce Łacińskiej bardzo żywa.”

Nie w tylko w Ameryce Łacińskiej, również w Polsce udało się na plan pierwszy postawić to, co było, z kim było, jak było. – Polska rządzą dwie trumny, Dmowskiego i Piłsudskiego – powiedział Jerzy Giedroyc. Gdyby tak, to nie było najgorzej – mielibyśmy do czynienia z dyskursem ideologicznym. A jaki dyskurs mamy teraz? Złość, zemsta, zajadłość, z której nic na przyszłość nie wynika. Prezydent Kaczyński znów demaskował Trzecią RP, a na przyszłość zapowiedział jedynie ujawnienie agentów i nie chciał nawet zdradzić, czy podpisze ustawę lustracyjną.

Nie ma nic złego w tym, że bada się przeszłość, naprawia krzywdy, ujawnia nieprawidłowości, ale od tego są historycy i sędziowie. „Dobrze – chciałoby się zapytać – ale co ponadto?” Od prezydenta powinno się oczekiwać szerszych zainteresowań oraz programu na jutro – co nas czeka, kiedy winni zostaną ukarani i skończą się igrzyska. Na razie – witamy w Ameryce Łacińskiej. Wiadomości stamtąd nie są zbyt krzepiące, skoro można się awanturować jeszcze po pięćdziesięciu, a w Hiszpanii nawet po siedemdziesięciu latach. Wszędzie dzieje się to z inicjatywy demokratycznie wybranych rządów, ale w żadnym z tych krajów przeszłość nie jest najważniejsza.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 45

Dodaj komentarz »
  1. Jednak to chyba nie przeszłość jako taka jest ważna dla Kaczyńskich i ich politycznych przyjaciół, a zwykła zemsta. Zemsta i potrzeba odreagowania frustracji.

  2. A mnie juz wszystko jedno czy przeszlosc badaja politycy czy historycy. Jesli to sa historycy na miare dra Jana Zaryna z IPN, to niech juz lepiej o historii wypowiada sie ktos taki jak Olszewski od „ewolucyjnego klamstwa”. Przynajmniej jest wesolo. A u Zaryna – brunatno.

  3. I to jest jedna z rzeczy, która mnie odrzuca od PiSu – właśnie maniakalne zapatrzenie w przeszłość. Żadnych planów na przyszłość, jakiejś wizji, celu, tylko i wyłącznie dyskusje o agentach, donosach, teczkach, cały czas tylko skłócanie społeczeństwa i dzielenie ludzi na lepszych i gorszych. PRL się skończył jak zaczynałem technikum i dużo o nim powiedzieć nie mogę, ale z opowieści rodziny wiem, że obecne oglądanie tego okresu jedynie w czarno-białych barwach jest kompletnie bez sensu. Idąc tym tropem za czarne należy uznać praktycznie 90% ludzi żyjących w PRL, bo nie walczyli, nie ponosili ofiar, nie konspirowali, nie sytuowali się obok systemu, tylko w nim uczestniczyli – żyli, uczyli się, pracowali, zdobywali jakieś stopnie naukowe, załatwiali mięso i cegły na budowę domu – a takie coś, w optyce Kaczyńskich i ogólnie prawej strony sceny politycznej jest co najmniej karygodne. Walczyć, ponosić ofiary, umierać za komuny – oto jedyne co uprawnia do spokojnego życia w IV RP. Bardzo przypomina mi to opozycję powstańców styczniowych i magrabiego Wielopolskiego – czyli z jednej strony szlachetny, ale bezsensowny bój, a z drugiej próba urządzenia się w zastałej sytuacji i przeczekania do lepszych czasów.
    Nie pochwalam jednego, nie potępiam drugiego – życie nie takie kompromisy potrafi wymuszać.
    BTW, ciekawe za jakiej Rzeczypospolitej nasz prezydent dostał swoje doktoraty. Piłsudski mu nadał ??

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Do moroux:

    A ja nie mogę się pozbyć myśli, że szukają żeby coś ukryć, a przy okazji znajdują coś na opozycję. I radośnie znalezisko wykorzystują albo chociaż straszą, że wykorzystają…

  6. Polska Łacińska – tak, dokładnie tak!

    A mit niedokończonej rewolucji, która zwyciężyła, aby wprowadzić gruntowne zmiany, ale nagle okazało się, że została zdradzona przez własnych przywówdców?
    A mit silnego człowieka, który przyjdzie i wreszcie zrobi porządek? (nasz caudillo jest dwugłowy).
    A mit uczciwego człowieka, który kiedyś był u władzy i już był o krok od wprowadzenia sprawiedliwości, ale został zdradziecko odsunięty od władzy przez spisek? (Peron, Allende, Arbenz w Gwatemali itd)?
    A mit powiązań pomiędzy naszym przeciwnikiem a zagranicą, która jest fundamentalnie przeciwna zmianom na lepsze w naszym kraju, wręcz boi się ich?
    A mit nielegalnych działań służb specjalnych poprzedniego reżimu wobec nas, sprawiedliwych?
    A mit liberałów idących za instrukcjami chłopców z Chicago (na czele z Jeffreyem Sachsem), liberałów, którzy zawsze mylili się w swoich prognozach, bo tak naprawdę chodziło im o utrwalenie układu swoich korupcyjnych interesów, liberałów którzy doprowadzili do tego, że znaczna część społeczeństwa zajmuje sie teraz zbieraniem kartonów?

    Podobieństwa pomiędzy AŁ a propagandą i filozofią Frente Popular „Derecho y Justicia” są tak uderzające, że już zacząłem panów Kaczyńskich podejrzewać o naśladownictwo. Ale nie, to niemożliwe. Nie przy ich znajomości spraw zagranicznych…

  7. Wczoraj wieczorem usiłowałam obejrzeć wywiad z Lechem K., ale się poddałam , z powodów wiadomych; żaden Układ, po prostu ile można słuchac tego samego?
    Prawie wyłączyłam fonię, przez chwilę patrzyłam tylko na twarz, gesty, mimikę ciała itp. Polecam . Bardzo pouczajace. Gdyby rozmowa była na temat np. naszej polityki wobec Wschodu, wojska w Iraku, czy jakiś bieżacych problemów, prezydent siedziałby poważny , nawet ponury, mamrotałby coś pod nosem, wszystko byłoby takie statyczne.
    Ale nie kiedy jest sprawa tzw.”szeroko pojętego ” Układu! Jakież ożywienie, gestykulacja, nawet wyrażna artykulacja.
    Drżyjcie wszyscy przeciwnicy!, każdy kto stanął na drodze Braci, nawet tylko żle pomyślał o nich – ma przechlapane.Dopadną, rozliczą i ukarzą.
    Czyli : robić rachunek sumienia, analizować przewinienia i uciekać … chyba, że głęboka skrucha oraz jakaś teczka czy nagranie, próbować zawsze warto!

    Powtórzyłam swój wpis z sasiedniego blogu/a, bo tutaj chyba bardziej pasuje.
    Przewrotnie jednak zapytam Autora : czy nie widzi różnicy między krwawymi dyktaturami ( bo jednak były krwawe) w Ameryce Łacińskiej a latami transformacji w Polsce ?
    Chyba jednak jest różnica między krzywdami ( zamordowanymi) w czasie trwania latynoskich reżimów a nieprawidłowościami, może i frustracjami, może i urojonymi krzywdami w latach 90-tych w III RP.
    Ja uważam, że skala jest nieporównywalna i nie czuję się jak w Ameryce Łacińskiej.

  8. Odpowiadal Panu styl Kwasniewskiego – wybierzmy przyszłosć oraz styl… Niestety przeszlosc sama wylewa sie zza plecow tych ktorzy wmawiaja ze nienalezy jej dotykac.

  9. Prezydent w najlepsze uprawia dalej „język pomówienia”, najwyraźniej nie przejmując się niczym, a już najmniej tym że jest prezydentem.

    Ciekawe tylko ile jeszcze można mówić takimi radosnymi sugestiami, niedopowiedzeniami czy zwykłymi pomówieniami?

  10. Mam już dość tej całej historii, demaskowania, awantur o przeszłość! Panowie politycy ileż można?! Czy nie ma ważniejszych spraw do załatwienia?

    Prezydent niestety nie ma nic do powiedzenie, tylko układ, SB, podejrzane interesy… Przeszłość nami rządzi. Wydaje mi się, że nasi politycy nie zauważyli, że komuna już się skończyła i basta! Mam nowe czasy, nowy rozdział historii, nowe wyzwania!

    Historię zostawmy historykom. Politycy zajmujący się historią stają się histerykami. Mam już dość! Do wymierzania kar są sądy a nie politycy!
    Z racji mojego wieku nie pamiętam tamtych czasów i nic mnie to nie obchodzi. Politycy caraz bardziej alienują się od społeczeństwa. Co za bagno ta nasza polska rzeczywistość!

    Na szczęście niedługo nowe wybory. Mam nadzieję, że społeczeństwo dorośnie do odpowiedzialności za swój oddany głos…

  11. Głupota zwykła chodzic własnymi scieżkami. Układ Braci przeciwko układowi np. Sióstr (kimkolwiek by były). Zaczyna (już od dawna jest) to być męczące. Ubekistan to uwłaczające każdemu kto żył w poprzedniej epoce czyli PRL. Jeżeli było tak strasznie i ubecko to Układ Braci powinien może oddać swoje dyplomy (przeciez jeden z nich pisał w doktoracie o Leninie). Te wszytkie pomówienia , niejasności , kalumnie sprawiają, że wszyscy warcza na siebie nawzajem. Ja rozumie , że Wieszcz pisał: ” Gwałt niech się gwałtem odciska..” Ale może wiecej pozytywizmu a mniej romantyzmu!?

  12. Zobaczymy co dalej będzie w temacie raportu z likwidacji WSI,starych służb nie ma nowe są ale tylko na papierze,totalny bałagan,nie ma ludzi do pracy,mija kolejny tydzień, a właściwie to miesiąc,tego nie da się odrobić za parę lat…

  13. no tak panie Danielu, urodziła się w Polsce, ‚republika bananowa’,
    a czy ktokolwiek myśli, albo próbuje myśleć o przyszłości!?!
    co było to było, teraz trzeba popatrzeć naprzód, ale do tego
    potrzeba innej konstelacji politycznej, czy jest ona możliwa?
    serdecznie Pana pozdrawiam, TWB

  14. Szanowny Panie Danielu, od pewnego czasu kolega zaraził mnie czytaniem Pana bloga. Dziękuję mu za to. Są naprawdę trafne. A z innej beczki, głosowałem na Kaczyńskiego prezydenta i PiS w wyborach, miałem nadzieję na IV RP, ale to co oni teraz wyprawiają przeszło moje zdumienie. Jak długo będą jeszcze te teczki, jak długo będzie ten układ powtarzany i odmieniany we wszystkich możliwych formach, ilu ludzi zostanie jeszcze obrażonych i poniżonych. Nie chcę aby się to skończyło tak jak na Węgrzech. Ale czy nie wydaje się Panu, że to wszystko do tego zmierza?

  15. Do Magdy:
    Czy nie ma róznicy pomiędzy krwawymi dyktaturami w AŁ a latami transformacji w Polsce?
    Ale w AŁ nie ma obecnie żadnej krwawej dyktatury. Na przełomie lat 80tych i 90 tych upadły ostatnie (no, może poza Kubą). Sama napisałaś, że one BYŁY krwawe.
    Ja rozumiem felieton p. Passenta jako porównanie tego, co się obecnie dzieje w Polsce do tego co się obecnie dzieje w AŁ. Tzn: po upadku krwawych dyktatur w wielu krajach elity żyją dniem wczorajszym.
    Brakuje chętnych do wskazania kierunku, w którym kraj ma iść, a dyskusja polityczna toczy się wokół przeszłości. Notujemy wręcz zjawisko ucieczki od dzisiejszych problemów (również cynicznie; dlatego, że nie umieją ich rozwiązać) w kierunku grzebania się w oskarżeniach o sprawy sprzed 10, 20, 30 lat.
    Wielu przystąpiło do tworzenia zaklęć i mitów dotyczących historii, w taki sposób, aby były one korzystne dla ich opcji, aby dało się je wykorzystać do przywalenia po łbach przeciwnikom.
    Natomiast osoby, które chcą przestawić dyskusję o przeszłości na boczny tor i zająć się wspólnym załatwianiem obecnych problemów kraju są oskarżane o to, że sprzeniewierzyły się ideałom, że przeszły na stronę wroga itd.
    Analogie pomiędzy Polską a AŁ są naprawdę liczne. Warto przyjrzeć się bliżej temu, co się dzieje w krajach latynoamerykańskich, bo tam jest odpowiedź na pytanie w jakim kierunku zmierza lub może zmierzać sytuacja w Polsce.

  16. Panie Danielu, niech Pan nie tragizuje! Jeszcze tylko trzy lata 🙂 Trzy lata tego pieprzenia i minie. Czymze sa trzy lat w ponad tysiac letniej polskiej historii? 😉
    A u nas nie bedzie ameryki lacinskiej, nikt sie zabijac nie bedzie, przewrotow najwyrazniej tez nam sie nie chce robic, bo i po co? Nie lepiej sobie w domu posiedziec i posmiac troche? Praca jest przeciez, trzeba tylko ja znalezc.. Ludzie zyc dalej beda, gospodarka sie nie wysypie (za duzo ojro dostajemy z niechcianej przez PiS Unii), wszystko bedzie okej 🙂

    Ale smutne to, bardzo smutne ze cztery lata pojda sie pier****…. Przegonia nas wszyscy, trudno. Taka ta demokracja ulomna niestety. Ale wie Pan co? My ich wszystkich i tak przegonimy ;)… Ale nie wczesniej niz po 2009 roku.

    Pozdrawiam,
    malinowski

  17. Habitusie, po namyśle dochodzę do wniosku, że do analizy poczynań Braci nie potrzeba komentatora politycznego. Co więcej, nie trzeba nawet znać się na polityce. Trzeba natomiast być lekarzem psychiatrą. Z dużym doświadczeniem.

  18. Kuroń nawoływał: nie palmy komitetów a zakładajmy własne komitety. Panie Danielu, niech Pan natomiast (parafrazując Kuronia) zakłada kabarety. Tylko już to nam pozostało.

  19. A ja Panie Danielu slucham teraz wystapienia wierzejskiego / to z zamyslem przez mala litere/ i wlos jezy mi sie na glowie, choc od lat mieszkam daleko od tego dziwnego kraju, jakim stala sie moja dawna ojczyzna.
    Najpierw byla debata o wyslaniu polskich wojsk do Afganistanu by bic Talibanow, niesc demokracje biednemu narodowi afganskiemu- z pelnym szacunkiem. Przeciez Polska jest juz o krok od rezimu rownie bezwzglednego jak talibanski. Kto przyjdzie z pomoca biednym polakom?

  20. A cóż tu można komentować: „koń jaki jest, każdy widzi”. Wpierano w Polaków, że powinni wybrać „Męża stanu”, wykształconego, znanego w świecie, potrafiącego się zachować… A dostaliśmy małego (nie wzrostem, choć także) zakompleksionego człowieczka, bezrozumnie trzymajhacego się katastroficznej wizji świata, nieobytego, nietowarzyskiego, o ciasnym horyzonciku. Niestety, jeszcze do zmiany tego stanu aż cztery lata. Po zmarnowanych latach AWS-TKM i SLD-Afera kolejne stacone cztery długie lata ścigania UB-eków w każdym miejscu i czasie. A gospodarka? Żeby chociaż tego nie dotykali! A czas ucieka…

  21. Panie Danielu !
    Nie oglądam publicznej TV, pan ,no coż obowiązki zawodowe .Dziekuję, za analityczny opis tego widowiska .
    Tak wielowymiarowo tragicznego Prezydenta najbardziej zajadli wrogowie Polski nie mogli by wymyśleć . Zastanawiam sie , człowiek ,nasz Prezydent, często obecny na uroczystościach kościelnych skupiony w głębokich rozmyślaniach( religijnych?) , czy wtedy pytam siebie ,też kpi sobie z Braci w wierze i niewierze ,może choć tam zastanawia sie nad Sobą i pisem jako karykaturą prawa i sprawiedliwosci ?, może o tym , że tak beznadziejnie kieruja państwem ??, przejętym politycznie za wsparciem tylko ca. 3 milionow obywateli .
    To smutny stan dla panstwa ,nie zasłużylismy na takich dwóch braci-bliżniaków w wierze .!!

  22. Nie jestem przeciwny żadnej partii.Chciałbym jednak aby partia wybrana do tworzenia rzadu miała wizję rozwoju Polski nie na rok, na dwa ale na dziesięciolecie.Nie rozumie jak można rządzić narodem mając w programie tylko podział na tych co popierają PiS i na wrogów czyli pozostałych .Szukanie wrogów w kraju i za granicą to już choroba.Nie wiem skąd tak wysokie poparcie dla PiS w sondażach.Czyżby pytano samych „rozrabiaczy”,a może tak się zbiesiliśmy,że tego nie zauważamy?

  23. Zna Pan z pewnością starą bajkę o Jacusiu.
    Ja cuś wiem.
    Tak mi się przypomniała, gdy słuchałem wywiadu pana Prezydenta.

  24. Panie Danielu.
    Nie, nie będzie u nas AL. Nie to zaangażowanie „prostego człowieka”, nie ten temperament. Na Prezydencie i Jego Bracie już od dawna postawiłam krzyżyk, jako że są absolutnie niereformowalni. Tak, jak realsocjalizm w 1981r ? O, nie. Znacznie bardziej. Słuchałam (dorywczo) transmisji z dzieisjszych obrad Sejmu. A dorywczo dlatego, że, co kilkanaście minut „trzęsła mną jasna cholera” i wyciszałam fonię. Jest dla mnie nie do pojęcia poziom intelektualny dyskursu, jaki tam się toczył. . Mam wielki szacunek do ludzi szczerze wierzących i odważnie formułujących swój światopogląd. W Sejmie Najjaśniejszej (zagadnienie zmiany konstytucji w zakresie art 38 o ochronie rodziny i życia) posłowie – wnioskodawcy dokumentnie pomylili swój światopogląd z materią prawną. Jako argumenty obficie cytowane były rozmaite wypowiedzi Hierarchów KK, papieża, jakichś znanych duchownych… W Sejmie, nie w salce katechetycznej. A opozycja? Ograniczona do emocjonalnego, mało racjonalnego stosunku do omawianej sprawy, nawet przewodniczący SLD zaczął się licytować z LPR-owcami na to, kto bardziej ceni sobie życie poczęte. Boże Socjalistów! Gdzie się tak długo chowali pogrobowcy Savonaroli i Torquemady? Do 1990 roku nawet nie podejrzewałam ich masowego istnienia. Nie było ich widać, nie byli słyszalni i to nie dlatego, że „komuna” za wiarę na Kamczatkę wysyłała. Na jakiej glebie ten drapieżny Ciemnogród wyrasta? Im dalej od 1989r tym ich więcej i tym są głośniejsi. Nawiedzona Sobańska, brutalny i niegrzeczny Wierzejski, paru dukających, co im mądrzejsi napisali i tzw „milcząca większość”. Zgroza. Mam dwie córki przed 40-tką. I owszem – wykształcone, rozumne, nieżle radzące sobie w życiu. I po raz pierwszy będę je namawiała do emigracji, bo w moim kraju zaczyna być po prostu niebezpiecznie. Gwoli prawdzie muszę samokrytycznie napisać, że kiedyś sama wieszałam psy na tych, którzy „wybierali wolność”. Nie miałam ochoty wyjeżdżać, nawet, gdy papierosy były na kartki. Aż dopiero teraz,dla mnie za późno, dla nich – nie.

  25. Panie Danielu, zgadzam sie, ze w polityce dominuja rozliczenia z historia. Ale, prosze zwrocic uwage, w Pana blogu rowniez. Pan rowniez dal sie wciagnac w toczace sie dyskusje i swiata poza nimi nie widzi. Jak Lesiak, to Lesiak, a jak Papala to Papala – na ustach wszystkich, nawet Kazimiery Szczuki na jej blogu.
    A ja mam juz nie tylko serdecznie dosyc tych dziwnych srodowiskowych dyskusji, ale zaczynam sie ich obawiac. Bo tak naprawde, to wszystkie debaty w mediach dotycza styku polityki i mediow – albo chodzi o bezposrednie zaangazowanie dziennikarzy w polityke, albo o to jak dziennikarze dali sie wrobic politykom w prezentowanie jakiejs wersji historii. Taki meta dyskurs historyczny o tym jak tworzy sie „fakty historyczne” i jaka jest rola mediow. Przyznam temat fasynujacy, ale chyba nie jedyny? Ten dyskurs okraszony jest obawami o przyszlosc i przykladami zlego konca nieroztropnych rzadow. Tylko, czy brak rozsadku grozniejszy jest w interpretacji przeszlosci, czy w odniesieniu do obecnie podejmowanych decyzji dotyczacych przyszlosci? Czy to Lesiak bedzie nas kiedys straszyl czy moze zle wykorzystanie funduszy unijnych albo polityka migracyjna? Albo utrzymywanie KRUSu?
    Bardzo brakuje mi dyskusji o tym co sie dzieje obecnie i jakie beda przyszle konsekwencje teraz podejmowanych decyzji politycznych. No i calkowity brak dyskusji programowych.
    Dlaczego, na przyklad, informacja o debacie na temat aborcji pojawila sie w mediach dopiero dzisiaj – w dniu sejmowej debaty? I dlaczego dopiero dzisiaj dowiadujemy sie jakie jest stanowisko PO w tej sprawie? A stanowisko PO w sprawie aborcji wiele mowi. Bo trudno zrozumiec do ktorych wyborcow oni uderzaja – chca zabrac PiSowi suchaczy Radia Maryja? Czy moze udowodnic, ze nigdy nie bedzie koalicji z lewica? W kazdym razie, choc bardzo zniechecajacy, to jest to jednak dowod, ze PO ma jakies stanowisko w sprawach swiatopogladowych – pozornie ucieczkowe zachowania to tez stanowisko. Lepiej pozno niz wcale. Na miejscu prawicowych dziennikarzy przerobilabym PO na maczke pokazujac, ze nie reprezentuja elektoratu optujacego za przestrzeganiem praw jednostki do samostanowienia. Ale dziennikarze zajeci sa Mazurem. Wiec jak zdobywac informacje na tematy, ktore beda mialy istotne znaczenie dla ksztaltu panstwa w przyszlosci – bo aborcja to przeciez nie tylko sprawa pojedynczych kobiet, ale rowniez element walki panstwo wyznaniowe?

  26. Panie Danielu zgadzam się całej rozciągłości z panem. Przeszłość jest ważna ze względów sentymentalnych, patriotycznych czy innych, ale przyszłość jest tym, o co należy walczyć. Przeszłości już nic nie zmieni, a historia oceni ja sprawiedliwiej niż jakiekolwiek komisje i sądy. Prokuratorom, sądom i historykom zostawmy ocenę przeszłości. Dla polityków powinno być ważne tu i teraz, a najważniejsze to, co będzie.

    Niestety nie jestem taka wielka optymistką, jak pan Malinowski.
    Jak jest każdy widzi.

  27. A ja popieram poglad George’a Orwella wyrazony w felietonie z 1 wrzesnia 1944 (poswieconym zreszta powstaniu warszawskiemu): kto raz byl k…, zawsze bedzie k… . Dlatego warto ujawnic kto byl.

  28. Brawo Panie Danielu!
    Zamiast zmieniać Konstytucję w sprawie aborcji, należy dokonać zmiany
    dotyczącej głowy państwa i zapisać ” Prezydent Śledczy ”
    Pozdrawiam
    Ryszard

  29. A mnie jest, czasem, żal Kaczyńskich. Oni tych wyborów nie chcieli wygrać.Chcieli być silni i robić to co najlepiej lubią i im wychodzi- mieszanie w politycznym kotle i burzenie. Tymczasem, my Polacy wiedzeni, jak zwykle genialnym instynktem politycznym powierzyliśmy im władzę. Piękne hasła: tanie państwo, mieszkania, podatki itp. dobre są przed wyborami. Pozostaje więc polityka historyczna,rozliczenia,dodawanie sobie kombatanctwa.

  30. Byc moze rozmawiano nie z tym Blizniakiem ?

    Wie Pan, to tradycyjne popiersie Gemini – dwie glowy patrzace w przeciwstawne kierunki. Byc moze Lech to ten, co patrzy w tyl, a Jaroslaw patrzy do przodu ?

    No tak, ale jak rozpoznac na popiersiu ktory jest ktory ?
    A moze popiersie jest stale tak obracane, ze w wypowiada sie tylko glowa patrzaca wstecz ? Moze tak jest wlasnie z Kaczynskimi ? Raz Lech, raz Jaroslaw, a wynik ten sam ?

    Jedyne wyjscie: zrobic wywiad z dwoma Kaczynskimi na raz.

    No tak, ale oni zapowiedzieli, ze nie beda sie pokazywac razem, zeby nie wprowadzac zamieszania u odbiorcow….

    Jednym slowem kwa-kwa-dratura kola…

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

  31. Spolecznosc ma takie elity na jakie zasluguje.

  32. Daniel Passent wybitnym felietonistą blogowym jest. OBSESJA PRZESZŁOŚCI, zapatrzenie w przeszłość, zadurzenie nią, przywiązanie do niej, oszołomienie nią – skąd się to bierze? Oto temat, któremu tylko wybitni podołają. Otóż nie dlatego, że spory segment polskiego elektoratu oczekuje dobrobytu, wrecz warunkuje dobrobyt w kraju od wyjaśnienia, kto rozkradł majątek wypracowany ich rękami i ich rodziców. Majątek dziesiątej potęgi przemysłowej świata, o którym jeszcze teraz rozpisują się „najlepsi polscy ekonomiści i publicyści społeczni” (nie wymieniam nazwisk aby nie zbudzić Absolwenta). Kto zaprzepaścił wielkie szanse jakie dawał ruch robotniczy “Solidarność” i nauczanie JPII? Wydawałoby się naiwnym, że to właśnie pytanie zadają sobie 50-latkowie, a może nawet młodsi, a jest ich wiele. Że to pytanie zadaje sobie liczebnie silny, polski powojenny wyż demograficzny.

    Ale felietonista doskonały wiedzie nas inną drogą. Oto naa pierwszy plan udało się politykom postawić przeszłość gdyż … Polska jest Łacińska. Łacińskie są też Węgry. Łacińskość jest niebezpieczna. Węgry? Ten kraj zapatrzył się w przeszłość? Może mu chodzi, że Węgrzy wyciągneli z lamusa keynesowskie teorie – wytarczy, że rząd rzuci na rynek pieniądze, wykreuje popyt, który niezwłocznie spotka podaż, ta podaż zaspokoi ją, zaciągnięte przez rząd długi spłaci się z podatków w wyciągniętej z kryzysu gospodarce … itd. Nie będę budził Absolwenta i wdawał się w szczegóły jak recepty Keynesa „ratują kapitalizm”, w tym przypadku raczkujący pokomunistyczny węgierski kapitalizm, który przecież był w kryzysie. Kryzys i popyt. Wystarczy ogłosić kryzys i rozpocząć nakręcanie popytu – oto magia rozluźnienia, rozgrzania i drukowania bądź pożyczania pieniędzy wprowadza nas na drogę do dobrobytu, jak nie przymierzając podobno („przepraszam, że się na tym nie znam”) w Skandynawii. Czy felietonista chce to nam powiedzieć, ale boi się wyartykułować? Czy może jednak wyjaśnienie oszołomienia przeszłością jest prostsze – Łacińskość. Historia, wiadomo – nie jest u nas pogańska, ani luterańska, ani bizantyjska — nasza polska i wegierska, i argentynska, i chilijska historia łacińską jest. A może historią daje się manipulować ludzi, używać jej do bierzących celów bo elektorat liczy na dywidendę z rozliczenia z przeszłością, która solidarnie zostanie rozdzielona? Nie! To byłaby teza ekscentryczna, neoliberalna, skrajnie prawicowa i ortodoksyjna. Byłaby to teza oszołoma.

  33. A ja powtarzam swoje: następnych wyborów parlamentarnych może nie być, bo jeden z braci ogłosi, że drugi brat jest najlepszym Wodzem i Zbawcą narodu (specjalnie Zbawca z dużej a naród z małej litery, bo to odpowiada ich samoocenie). Już kilku innych komentatorów zauważyło, że postępowanie owych „dwóch egzemplarzy jednego osobnika” ukazuje znamiona niezrównoważenia psychicznego. Jedyną naszą obroną jest zagłosowanie w wyborach samorządowych na wszystkich innych poza pis, samoobroną i lpr.

  34. moze jednak zechcialby pan szczypte precyzyjniej : rozmowa ? czy ta rozmowa ta, to nie byl wywiad? wywiad dziennikarki z prezydentem?

    prezydent odpowiadal na pytania dziennikarki, tak? czy dziennikarka „trzymala sie dzielnie” bo zadawala pytania o wizje przyszlosci, a prezydent odpowiadal:” układ, agenci, prokuratorzy, wywiad, zarządy wywiadu, Rokita, Miodowicz, Milczanowski” , czyli, odpowiadal na pytania, ktorych dziennikarka nie zadala?

    sztuke manipulawania pan posiadl, acz do doskonalosci, jeszcze toche panu brakuje.

  35. Dante, pewnie masz rację, ale bardzo to smutne. Zwłaszcza wobec mojego głębokiego przekonania, że zasługuję na lepsze elity…

  36. Do telegraphica,
    Absolwent nie śpi, ale nie ma ochoty na dyskusje z niedouczonymi intelektualnymi klonami Korwina Mikkego i Michalkiewicza. Polecam zapisanie się do UPRu, a na partnerki dyskusji ekonomicznych rekomenduję Pyzola albo Alicję.

  37. Taa, to ja już naprawdę wolałem Aleksandra i Lecha I. Nie byli prezydentami moich marzeń, ale przynajmniej za ich panowania było ciekawiej.
    Obecny prezydent też nie jest prezydentem moich marzeń. On jest prezydentem moich koszmarów. NIestety.

    Dziś Lech II odwiedził moje rodzinne miasto. Pobył ze 3 godziny. No i na co znalazł czas? Wręczył 3 medale, wygłosił króciutką mowę na naszej politechnice i spotkał się z „członkami PiS”. Tak właśnie. NIe z biednymi. NIe z emerytami, albo nauczycielami. NIe z kobietami w ciąży, albo dziećmi w przedszkolu. Nawet nie z rolnikami, ani nie z łopolskimi dziołchami. Ale właśnie z „członkami PiS”. Prezydent wszytskich „członków PiS”.
    Ale może się czepiam.
    Przecież On i Jego Brat, na których popełniane były najstraszliwsze zbrodnie równe niemal morderstwu chcą dla nas dobrze. Nawet niestety gdy my tego nie bardzo chcemy…

    Pozdrawiam po opolsku

  38. W kontekście Pana Redaktora „zażenowania”, ja napiszę o swoim. Otóż moje zażenowanie budzi zestawienie dziennikarzy z dwóch „dużych europejskich krajów” – Polski i Włoch. Jak podał dnia 2 tego miesiąca – autorytatywny chyba na tym blogu – portal „gazeta.pl”:
    „Werbowanie dziennikarzy przez służby wywiadowcze jest we Włoszech zakazane prawem. – Włoski obywatel może współpracować z włoskim wywiadem. To jak najbardziej legalne. Jednak we współczesnych Włoszech takiej współpracy nie powinien podejmować dziennikarz, zwłaszcza za pieniądze – przekonuje mediolańska Izba Dziennikarzy, która na rok zawiesiła Farinę w pracy dziennikarza. ”
    W tym kontekście „zażenowanie” Pana Redaktora [wspominanym przez prezydenta „układem”, „agentami” itp.], Pana – tak przenikliwego publicysty – jest źródłem zażenowania mojego; w kontekście np. znanej sprawy pewnego dyrektora programowego pewnej telewizji opozycyjnej. Że o „współpracownikach wywiadu” dotychczas nieujawnionych nie wspomnę. No ale rodzime dziennikarstwo śledcze ma się dobrze…
    M.

  39. Drogi Panie Redaktorze, drodzy Blogowicze,
    rozmawiałem kilka dni temu z pewną znajomą Niemką. Podczas rozmowy zeszło nam się na tematy polityczne. Opowiadałem trochę jak to nasi Bracia sobie radzą.
    Ona po kilku moich przykładach mówi: nie martw się, myśmy też juz mieli podobnych – np. Heinrich Lübke, prezydent RFN w latach 60′.
    Oto kilka cytatów z niego:

    # Sie können sich denken, dass ich lange nicht mehr in der Schule war. Ich meine, das geistige Niveau ist natürlich gleichermaßen gesunken.
    (Nie możecie sobie Państwo wyobrazić jak już dawno nie chodziłem do szkoły. Poziom intelektualny oczywiście odpowiednio przez to zmalał)

    # Ich bin für das Amt eigentlich wenig geeignet. Es hätte bestimmt bessere Kandidaten als mich gegeben. [Nach seiner Wahl zum Bundespräsidenten]
    (Ja to właściwie nie nadaję się na ten urząd. Na pewno byliby lepsi kandydaci ode mnie. [po wyborze na prezydenta republiki])

    # Das wäre ein Schaden für das deutsche Volk! [1968 zu Gerüchten, er wolle zurücktreten]
    (To byłaby strata dla narodu niemieckiego! [1968 w odniesieniu do plotek, że zamierza ustąpić])

    A o jego zręczności w polityce zagranicznej może świadczyć to, jak zaczął pewne przemówienie w jednym z krajów Afrykańskich: „Drodzy Panowie, drogie Panie, drodzy Murzyni!”

    Pozostawiam bez komentarza.
    Dobranoc.

  40. Do Marka Piegusa :
    Pewnie masz rację.
    W pierwszym odruchu pomyślałam, że jednak jest pewnym uproszczeniem porównywać np. szukanie sprawiedliwości- czyli winnych wymordowania części społeczeństwa, jak to bywało w AŁ , a chociażby… zdemaskowanie sprawcy przebicia opon w samochodzie Jarka?Oczywiście odrzucając zbrodnie stalinizmu, cały ten szum o rozliczaniu III RP , rozpętany przez Braci, jest żałosny.Ciągle to powtarzam, że mamy ważniejsze problemy.
    Piszesz:”po upadku krwawych dyktatur w wielu krajach elity żyją dniem wczorajszym”, aż się boję zadać to pytanie , ale zadam : czy zaliczasz Braci do elit?

  41. Obejrzałem w programie Lisa jego rozmowę z W Cimoszewiczem. Żal mi sie zrobiło, że mając do wyboru dobrego, wykształconego polityka i dyplomatę na Prezydenta RP, wybrano to coś. Cholera to jeszcze 4 lata.
    Po kulturę, obycie, poprawny język, dobre maniery itp. politycy powinni wypuszczać się do Puszczy Białowieskiej. ozdrawiam.

  42. Colonel Blimp,

    o ile sie nie myle, w historii bylo m.in. paru swietych oraz pare naprawde zasluzonych postaci, ktore zanim dostapily swietosci i pamieci potomnych byli zwyklymi s…synami, lub tez k… jak wolisz.

    Oczywiscie, ze to nic nie szkodzi ujawnic wszystkiego o wszystkich.

    Jak wszyscy to wszyscy…

  43. paranoi ciag dalszy:

    pisze Pan:

    „…układ, agenci, prokuratorzy, wywiad, zarządy wywiadu, Rokita, Miodowicz, Milczanowski…”

    Przez chwile, zapewne bedac ogarnietym wieczorna pomrocznoscia jasna, zlaly mi sie w jedno dwa pierwsze nazwiska z Panskiej wyliczanki, tj. Rokita i Miodowicz. W ten sposob odkrylem nowy element ukladu:
    RODOWICZ

    Ha! Glowka pracuje, co ?

  44. Ktos tu wspomnial Kuroniato ja zacytuje co napisal w 1997r.

    ( “Siedmiolatka, czyli kto ukradl Polske?”)

    “Do konca lat 80tych ludzie starego aparatu mieli praktycznie monopol na robienie duzych interesow. Nie wszyscy w to weszli, nie wszyscy zdazyli, ale wielu porobilo liczace sie fortuny. Dzieki pomocy kolegow w panstwowych bankach bez trudu dostawali kredyty, na ktore inni w ogole nie mieli szansy. Oprocentowanie – dostosowane jeszcze do do mechanizmow panstwowej gospodarki planowej – bylo tak niskie, ze w gruncie rzeczy kredyt stawal sie darowizna. Finansowanie przedsiebiorstw, ktore zakladali ludzie nomenklatury, praktycznie wiec nie kosztowalo. A wszystko dzialo sie w majestacie prawa. Jedyny szkopul polegal na tym, ze te cudowne kredyty nie byly dla kazdego – byly tylko dla swoich. W taki calkowicie legalny sposob juz w czasach PRL zaczelo sie rozdawanie Polski kolegom. Bo za cudowny kredyt dla wybranych ktos musial oczywiscie zaplacic. A tym kims bylo panstwo – czyli w zasadzie my wszyscy.

    Prawdziwy problem polegal jednak na tym, ze peerelowski dziki kapitalizm do rodzacego sie sektora prywatnego przetransponowal nie tylko ludzi starego systemu, ale tez mechanizmy jego funkcjonowania. A glownym mechanizmem dzialania panstwa monopartii byl klientelizm znany od wiekow, wyrosly w starozytnosci, rozwiniety w feudalizmie, funkcjonujacy w systmach niedemokratycznych, ale takze w niektorych slabo rozwinietych systemach demokratycznych, a nawet w zdeprawowanych wielkich korporacjach.(…)

    Kiedy wiec ma przelomiee 1989 i 1990 roku zrobilismy wielki skok rynkowy, w ciagu 3 tygodni szeroko otworzylismy drzwi dla przedsiebiorcow, to mowiac, z e wszyscy maja rowny start do kapitalizmu , mylilismy sie gleboko. Bo juz na samym starcie byli znacznie rowniejsi – ludzie starej nomenklatury i ich liczni klienci. (…)

    Wraz z haslem “bogaccie sie” w ogolnej zawierusze na wielka skale ruszyla bowiem dzika prywatyzacja. (…)

    W 1996 roku zbadano rodowod udzialowcow istniejacych spolek. Okazalo sie, ze z nomenklatury wywodzi sie okolo 20 procent osob posiadajacyh udzialy w roznch przedsiewzieciach. To juz byla pewna nadreprezentacja, bo cala nomenklatura obejmowala najwyzej pare procent ogolu zatrudnionych. (…)

    Sklonny jestem przypuszczac – i latwo to zauwazyc nawet golym okiem – ze ludzie nomeklatury kontroluja najwieksze polskie spolki – dawne centrale handlu zagranicznego, prywatne banki, duze firmy handlowe. A przeciez trzeba jeszcze pamietac, ze polski kapitalizm powstawal wedle starych regul klientelizmu. To znaczy, ze za plecami uwidocznionych w rejestrach sadowych klientow stoja niewidoczni, ale wplywowi patroni, ktorzy posrednio kontroluja wiele roznych przedsiewziec.
    (…)
    Wielkim grzechem takiego modelu jest powierzenie ogromnej czesci kapitalu ludziom, ktorzy sa nauczeni pasozytowania na majatku wspolnym, panstwowym, spolecznym”.(…)

    “Czym jest prawdziwa “czerwona pajeczyna”? Jest obrazliwa lata, obelga dosc wybiorczo i chyba niesprawiedliwie opisujaca istotny fragment polskiej rzeczywistosci. Nie mam watpliwosci, ze jest to zjawisko o kluczowym znaczeniu dla rozwoju polskiej demokracji i gospodarki rynkowej. Ludzie bylej nomenklatury, dawni ubecy, niektorzy starzy prywaciarze i czesciowo ludzie solidarnosciowego etosu przeniesli do IIIRzeczpospolitej mechanizmy peerelowskiego klientelizmu. Czesciowo swiadomie – z checi zysku, popychani odwieczna zadza pieniadza i wladzy, pod czesci zas w odruchu samoobrony albo w naturalnym dazeniu do stworzenia sobie oazy bezpieczenstwa, gdy ziemia sie pod nogami trzesie, OPLETLI POLSKE SIECIA NIEJAWNYCH POWIAZAN, PRZYJACIELSKICH, POLITYCZNYCH, GOSPODARCZYCH, KORUPCYJNYCH, NEPOTYCZNYCH, A TAKZE JEDNOZNACZNIE PRZESTEPCZYCH” ( podkr. moje – Kaska)”.

    Kaska

  45. telegraphic observer (godz. 19:37),
    Dwukrotnie przeczytałem Twój wpis i nie wiem jaką właściwie stawiasz tezę. Przjerzystością konkuruje on z wpisem basi (z 19:44).

  46. Pyzolu: to, że ‚nomenklatura’ jest nadreprezentowana w przedsiębiorstwach jest zupełnie naturalnie. Podobnie jak zupełnie naturalna mogła być nadreprezentacja Żydów w gospodarce ‚weimarskiech Niemiec’ (że przypomnę bardzo podobne argumenty pana Adolfa H. i jego kamratów, z „odżydzeniem” gospodarki, jako metodą na poprawę losu zwykłych Niemców włącznie). Jeśli masz grupę wykształconą (a zwykle wykształcenie było elementem robienia kariery w PRL), względnie bogatą (względnie, bo różnice majątkowe w 1989 roku nie były wielkie), która często zakosztowała zarządzania (choćby PRLowskiego — lepsze to niż nic), a na dokładkę również często musiała na nowo układać swoje życie bez partii, czy SB, gwarantujących dotychczasowe posady, to czemu się dziwić?

    Jeśli chodzi o ‚klientelizm’ to dotyczył on wszystkich obywateli w podobnym stopniu.

    Jeśli chodzi o złe schematy postępowania — to ja się w znacznej mierze zgodzę. Ale lekarstwem na to jest większa jawność podejmowania decyzji, klarowniejsze przepisy, itp. I stopniowo to w III RP robiono. Najgorszym zaś rozwiązaniem są zmiany personalne pod politycznym parasolem. A do tego przecież sprowadzają się dzisiejsze nawoływania do rozbicia układu, czy czerwonej pajęczyny.

css.php