Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

31.10.2006
wtorek

Kiks Platformy

31 października 2006, wtorek,

Kiedy dziennikarz przychodzi do studia radiowego lub telewizyjnego, gospodarz programu czasami pyta: „Jak pana (-nią) przedstawić?”, na co zazwyczaj pada odpowiedź „Rzeczpospolita”, „Wprost”, „Trybuna” czy inna redakcja. Niektórzy odpowiadali „dziennikarz niezależny”, ale to się skończyło, od kiedy ostatni dziennikarz niezależny, Piotr Semka, stracił cnotę i wylądował w „Rzeczpospolitej” oraz w mediach publicznych. Miejsce publicystów niezależnych zajmą teraz „publicyści wolni od mediów”, czyli zwolnieni z pracy przez dotychczasowych niezależnych publicystów – obecnie na stanowiskach kierowniczych w mediach publicznych i w „Rz”.

W niedzielę, w programie TVN 24 „Loża prasowa”, zaszła właśnie taka zmiana przy nazwisku Bogumiła Lufta – do niedawna dziennikarz „Rz”, od kilku dni awansował na niezależnego, podobnie jak świetny sprawozdawca sądowy tej gazety, Jan Ordyński. Zwolnienia w mediach mają już charakter epidemii. W jednej tylko „Rz” zwolniono kilkadziesiąt osób, w tym także dziennikarzy. Cel jest zapewne oszczędnościowy, ale – sądząc po zwolnionych, oraz po fakcie, że przyjmuje się nowych redaktorów – to nie tylko oszczędności, to także inwestycje w przyszłość polityczną półrządowej gazety.

W Polsce Ludowej byliśmy uczeni, że zagrożeniem są media prywatne, ponieważ kapitaliści kierują się żądzą zysku. Dziś okazuje się, że i to była nieprawda: media prywatne mienią się wszystkimi kolorami tęczy, a media publiczne są bezstronne jak Rafał Ziemkiewicz i Jan Pospieszalski.

Źle się stało, że raport Platformy Obywatelskiej o zawłaszczeniu mediów publicznych przez koalicję rządzącą zawierał nieprawdy, błędy i niezręczności, m.in. zaglądał dziennikarzom mediów publicznych do kieszeni, sugerował, że zostali kupieni etc. Tusk, Rokita, Gowin, Pitera pospieszyli natychmiast z przeprosinami. Rokita, który przepraszał przy śniadaniu w Radiu Zet, tak się odciął, iż nie zdążył dodać, że raport dostarczył także trafnych obserwacji i jego zasadnicza teza była słuszna: Tak, mamy w Polsce do czynienia z zawłaszczeniem mediów publicznych, które co prawda nigdy nie były wolne od kół rządzących, ale w takim stopniu jak obecnie nie były im podporządkowane od 1989 r. Panowie z Platformy niepotrzebnie pisali o kupowaniu przychylności dziennikarzy za pieniądze, bo w eleganckim towarzystwie o tym się nie mówi, jest to zniewaga, w dodatku nieprawda, bo wielu prawicowych dziennikarzy wierzy w to, co pisze, ale Raport zgromadził poza tym duży materiał dowodowy. Jak na zwolnionym filmie oglądamy skok na media. Mówiąc językiem nowej władzy, to materiał „porażający”, który „wyczerpuje znamiona” oskarżenia o zamach na media publiczne, i nie tylko publiczne, gdyż ataki na „Gazetę Wyborczą”, TVN oraz wymienianą z nimi jednym tchem „Politykę” świadczą, że apetyty są większe.

Szkoda, że Raport PO okazał się spaprany, a Rokita – tak czasami wojujący – spuścił uszy po sobie. Prorządowy „Dziennik” nie pominął gratki. „Największą zagadką pozostaje, kto raport pisał” – stwierdza Anna Wojciechowska. Wyraźnie chodzi o to, żeby dopaść autora (to zrozumiałe), ale nie to jest najważniejsze, kto napisał, lecz to, co w Raporcie „stoi napisane”. A zasadnicze jego przesłanie jest słuszne. Nawet Piotr Zaremba, publicysta daleki od opozycji, przyznaje, że „Raport dotyka realnych i niepokojących zjawisk: obsadzania władz mediów publicznych przez – w większości – politycznych nominatów koalicji rządzącej czy wprowadzania do rad nadzorczych mediów lokalnych ludzi mało kompetentnych.” W innym miejscu przyznaje, że „obecna koalicja próbuje traktować publiczne media jak własny folwark”. Cały artykuł P. Zaremby w „Dzienniku” ma jednak udowodnić tezę przeciwną. „Czy rzeczywiście mamy do czynienia ze zmianą na gorsze?”. Czy to, co robi z mediami publicznymi obecna koalicja, przewyższa wszystko, co robił z nimi SLD? Odpowiedź autora jest jasna: „Te media są ciągle mniej sterowane przez polityków” niż za rządów układu SLD-PSL–UW.

Ja mam zdanie odmienne – sądzę, że media publiczne zostały rozdzielone pomiędzy zwolenników IV RP, na czele wszystkich programów i dyrekcji stanęli ludzie różnego kalibru, zatrudniają dziennikarki i dziennikarzy rozmaitego formatu, ale na pewno nie robią oni mediów opozycyjnych. Niestety, raport, który miał to udokumentować, zawiera nieczystości, więc nadaje się tylko do kopania, nikt poważny nie weźmie go do ręki.

„Czy PO chce zastraszyć media” – brzmi tytuł artykułu Piotra Zaremby. Nie jestem sympatykiem Platformy, ale pytam: Czy to PO mówi bez końca o przestępczym układzie, w skład którego wchodzą media? Czy to PO ujawnia nazwiska dziennikarzy – rzekomych szpiegów spoza własnego układu”. Czy to prezydent z PO mówi, że ujawni nazwiska dziennikarzy-agentów, ale że nie ma ich w pierwszej dziesiątce? Czy czasami Piotr Zaremba, krytykując raport, aby się nie zagalopował?

Kiks Platformy przypomina dowcip z lat 50., kiedy na stadionie Legii po raz pierwszy grali piłkarze Dynamo Tbilisi w przydługich spodenkach, zwanych od tamtego czasu „dynamówkami”. Pewien kibic z dalszych rzędów rzucił butelkę w stronę boiska, ale ta nie doleciała i spadła na głowę jednego z widzów w pierwszych rzędach. Ten wstał oburzony, ale kibice go uspokoili, mówiac: „Siadaj pan, on chciał dobrze!”

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 68

Dodaj komentarz »
  1. Puenta świetna! Szkoda, że PO ciagle nie potrafi dorzucić butelką do celu.

  2. To jest jeszcze jeden dowód, jak słabą partią jest PO. Całymi miesiącami nic nie robi, a jak już zacznie, to spapra.

  3. Daniel Passent pisze: „Źle się stało, że raport Platformy Obywatelskiej o zawłaszczeniu mediów publicznych przez koalicję rządzącą zawierał nieprawdy, błędy i niezręczności” … „Szkoda, że Raport PO okazał się spaprany”

    Źle się dzieje, że mamy nieprofesjonalną opozycję – partacze zamiast profesjonalistów. Albo trzeba się dobrze przygotować do ataku, albo mieć tupet Jacka Kurskiego.

    Niedouczony facet bez jaj, którego zaskakuje własna nieudolność jest po prostu dupkiem i tyle (używam słowa „dupek”, ponieważ zostało ono nobilitowane do rangi naukowego określenia w książce profesora Roberta Suttona „The No Asshole Rule”).

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Było oczywiste, że służalcze media wykorzystają wszelkie niedoróbki raportu do przewekslowania dyskusji z „zawłaszczania” na „zastraszanie” (vide przyćmienie Lipińskiego Begerową).
    PO nie jest dla mnie moralnym autorytetem (chociazby ze względu na zaangażowanie w gnojenie Cimoszewicza), ale niestety jej działa na antypisowskim froncie są niezbędne. Gdybyż jeszcze nie były rozkalibrowane.

  6. Platforma ma coś w sobie destrukcyjnego, pamietam jak po wyborach w ubiegłym roku po 75 dniach wystrzeliła z dokumentem który miał być programowym sztandarem wyborczym. Napisało się tam wielu mądrych ludzi z tytułami, bardziej lub mniej wnikliwie podali receptę na całe zło . Tyle że, było już po herbacie. Bubel z raportem nt dzienikarzy wpisuje się w nieznośność bytu platformowego spóźnionego i bezproduktywnego. Co do niezależności dziennikarzy Semko i Pośpieszalskodalnych zdanie mam niezmienne tak jak i niezmienność funkcji wykazuje organ na którym siadamy.Ciekawe zapewne byłyby memuary dziennikarzy lokalnych tygodników czy dzienników, którzy zbyt często przez pracodawcę traktowani są niczym przysłowiowy szmaciarz bijacy konia. Te warszawskie spory, zakazy występu w TVPiS są bajeczką milutką w odbiorze przy tym co dzieje się na dole. Gdzie jest jeden, dwa tytuły i basta. Naczelni bardzo wiernnopoddańczo wykonujacy polecenia „góry” bez zbędnych manier wywalają z dnia na dzień ludzi. A słowo wywalają jest bardzo i łagodne. A wolność słowa pisanego jest wytartym sloganem sprzedawanym na wykładach dla przyszłych adeptów tej profesji.

  7. No cóż, nie bez przyczyny skrót PO rozwiązywany jest coraz częściej jako „Prawie Opozycja”. A „prawie” robi ogromną różnicę… Niestety, panowie z PO od co najmniej roku sprawiają na mnie wrażenie, jak by mówili „Dajcie nam już tę władzę, to wtedy wszystko nam będzie dobrze wychodzić”.

    No i ciągle nie wolno zapominać, że to partia, której przywódcy jeszcze rok temu co najmniej kilka razy dziennie posługiwali się frazą „nasi przyjaciele z PiS”. Wydaje mi się, że generalnie chcieliby tego samego, co partia braci Kaczyńskich, tylko „ładniej”.

  8. A Platforma tez obwinia Układ! Tekstu…

  9. PO się zbłaźniła, fakt. Nieznośna jest jednak reakcja dziennikarzy, jako, że naprawdę z wykonywaniem tego zawodu nie jest najlepiej. Powie ktoś, że i tuzy jak Kapuściński, Wańkowicz, Paradowska, Passent, i kilkudziesięciu innych też nie od razu tuzami byli. Niby prawda, ale nikt nie mógł im zarzucić lekceważenia tematu i nierzetelności informacji. Komentarze mogły mieć cechy „aktualnej linii”, jednak o fakty nie było co się spierać. Były sprawdzone, udokumentowane, zebrane z wielką starannością, a opisanie ich (nieraz surowe i oceniające) nie miało charakteru chamskiej napaści osobistej. Patrzę nieraz na tłumy adeptów sztuki dziennikarskiej kłębiące się w Sejmie, pod budynkami rządowymi czy na licznych konferencjach prasowych i złość mną trzęsie. Pytania bywają natrętne (a nuż delikwent powie wreszcie coś, co będzie pasowało do mojej tezy), głupawe, odbiegające od meritum w stronę brukowców, napastliwe albo na odwrót – wiernopoddańcze, słodkie i zawierające w sobie pożądaną odpowiedź. Przecieram oczy czytając potem (albo słuchając) ich komentarze na ten sam temat : może oni mieli jeszcze jakąs inną rozmowę z „odpytywanym”, bo nijak nie pamiętam z której części wypowiedzi gościa wnioski owe wysnuli. Objawienie miała panienka albo młodzieniec,? Ze zmarszczenia brwi p. Gosiewskiego wnioski owe wysnuli? U wróżki praktykę odbywali i teraz tłumaczą na połowie kolumny co dukający premier miał na myśli? Najgorsze jest jednak „chodzenie w stadzie”. Wystarczy, że ktoś zaatakuje ( być może wrednie i niesłusznie, a być może zasadnie)kogoś ze świecznika – obojętnie : z lewa, z prawa czy z ław rezerwowych – nikt już nie pyta o dowody, nikogo z dziennikarzy tak naprawdę owa prawda nie interesuje – polują stadem. Tak było np z W.Cimoszewiczem. Często mam nieodparte wrażenie, że w tym zawodzie w latach ostatnich wylądowali ludzie i owszem – ambitni ale leniwi i o większej niż przeciętna norma dawce agresji. I jeszcze jedno mnie drażni ; obojętnie którą gazetę wezmę do ręki (oprócz skrajnie prawicowych), obojętnie czy spojrzę na wiadomości na Onecie czy WP , czy wysłucham wiadomości TVP – wszędzie jest to samo i nawet w tych samych słowach . Nawet kiedy wszystkie media miały serwisy odgórnie „nadane” z PAP, redakcje starały się napisać „własnymi słowami. Teraz nie – odpisują od siebie , jak w szkole?

  10. Gdyby uczepic sie juz tej analogii ,to zycie kibica jest ciezkie. Zaplacil za bilet ,a na boisku co? Przydeptuja sobie kopacze przydlugie nogawki (latwo miec przydlugie nogawki jak sie ma przykrotkie nozki) albo zderzaja sie glowami, albo strzelaja panu Bogu w okno, albo sedzia kalosz A GOLI NIET

  11. Tak tak, ma Pan rację teraz jest zamordyzm i faszyzm, a za postkomuny była wolność, że hej.

    – Kwaśniewski uchlał sie przynajmiej 3 razy publicznie (białoruś, ONZ, Charków). Dopiero za trzecim razem pani przełomiec puściła informacje, chyba GP ujawniła zdjecia i po tygodniu w końcu pojawiło się w TVNie.
    – Czarzasty jeździł po Polsce, straszył rozgłośnie radiowe, wyznaczał im potencjalnych kupców, odbierał/nieprzedłużał koncesji.
    – Szef Radiostacji z millerem załatwiał przedłużenie zagrożonej koncesji.
    – w 1998 roku miller na tajnych spotkaniach odbywał cotygodniowe narady z Siezieniewskim i Zielińskim (pewnie rozmawiali o filatelistyce).
    – Agora była sekowana w sprawie rozgłośni radiowych
    – Łuczywo antyszambrowała po przedpokojach Millera z projektami ustaw pod pachą
    – Lew Rywin miał być szefem Polsatu – nie lekceważyłbym słów Lowki

    A po co to wszystko – by stworzyć na bazie Muzy i WSIPu AntyAgorę.

    Wnoski: za mordę były trzymane nie tylko media państwowe ale i prywatne. I to tak sciśle, że ani zipnęły. Proszę wieli obrońco mediów powiedzieć, czy dzisiaj cokolwiek z tych rzeczy mogłoby się zdarzyć?
    Czy to nie Pana słowa: „żadna rozsądna władza nie oddaje wojska, milicji ani telewizji”? Zmienił Pan poglądy?

    pozdrawiam
    Bernard

  12. Ta PiS polaryzacja czwartej sily w panstwie jaka sa media przypomina
    mi bardzo wypowjedzi alkoholika z za ocenau po 09/11:
    – albo jestescie z nami albo przeciwko nam !

    Szkoda tylko ze, PO tak czesto reaguje na posuniecia koalicji rzadowej i nie podejmie ofensywnego stanowiska. Rzetelnosc i profesjanolizm powinny dominowac w wypowjedziach liderow Platformy.

    PO zdrawiam,
    Dante

  13. Pyra pisze: „Często mam nieodparte wrażenie, że w tym zawodzie w latach ostatnich wylądowali ludzie i owszem – ambitni ale leniwi i o większej niż przeciętna norma dawce agresji.”

    Skoro już jedziemy po dziennikarzach, to mnie też drażni lenistwo i brak profesjonalizmu. Często polega to na myleniu i marnej orientacji w podstawowych faktach dotyczących opisywanych spraw.

    Oprócz tego nierzadko zdarza się, że „news” przez kilka dni wędruje i jest odgrzewany przez różne media – na przykład w poniedziałek Urban coś opisze w „Nie”, w czwartek powtórzy to dosłownie „Gazeta Wyborcza” (nie powołując się oczywiście na źródło, bo to wstyd), a w sobotę jako najnowszą, elektryzującą informację poda to Teleekspres.

  14. Pisze Pan:

    “Źle się stało, że raport Platformy Obywatelskiej o zawłaszczeniu mediów publicznych przez koalicję rządzącą zawierał nieprawdy, błędy i niezręczności” , i dalej: “Szkoda, że Raport PO okazał się spaprany”.

    Szkoda kazdego waznego raportu, ktory okazuje sie byc dziurawy, wadliwy, niepelny lub nieprawdziwy. Nie wazne, czy popelnil ten raport PiS, PO, czy Zwiazek Hodowcow Kanarkow. Na szczescie wzmiankowany przez Pana raport dotyczyl tylko dziennikarzy, a wiec od jego nikt nie umrze, ani nie zawali sie zaden kolejny dach. Co najwyzej spuchnie pare kieszeni adwokatow od pyskowek, a ten czy tamten polityk wyladuje z naderwanym uchem lub przytartym nosem. Taka lekcja tez jest dobra, bo nikt nie jest doskonaly, a juz z pewnoscia pozal-sie-boze PO-pozycja. Mam nadzieje, ze jej szefowie wyciagna konstruktywne wnioski z blamazu. W koncu mylic sie to nie tragedia. Tragedia jest popelniac ten sam blad po raz kolejny.

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

  15. A Kaczuszka nie skiksował. Dobrze rozegrał mecz z drużyną Angeli Merkel i jeszcze raz udowodnił, że warto grać twardo. To trzeba kartoflowi przyznać, gra twardo i skutecznie, zarówno na swoim jak cudzym boisku. Myślałam, głupia, że to o tym pan dzisiaj napisze. A pan pisze o loser’ach. Po co, na co to komu?

    Tak ładnie pan pisał o „negocjacjach” z posłanką Begerową. Pozwoli pan, że pana sparafrazuję, bo mam to jeszcze świeżo w pamięci: Otóż moim zdaniem coś takiego jak raport Platformy w ogóle nie istnieje, czegoś takiego nie ma w przyrodzie. To tak, jak gdyby wmawiać ludziom, że Ziemia jest kwadratowa.

    Raport Platformy to rzecz niebyła, bez żadnego znaczenia dla rzeczywistości, więc po co o tym pisać? Chyba, że chodzi o odwrócenie uwagi od własnego podwórka, o to, co elegancko się zwie finger pointing?

    Platforma skiksowała, a „Polityka” co? Stanęliście może murem za Krzysztofem Mroziewiczem? Guzik! Ogłosiliście ostrożniutki komunikat. Jeśli to nie jest kiks, to co to jest? Akt odwagi, solidarności? Dowód zdecydowania? Pokaz dobrego rzutu butelką? Wolne żarty!

    Macie okazję wreszcie twardo o coś naprawdę zawalczyć i oddajecie walkowerem. Panie Danielu, obawiam się, że ta butelka, ktokolwiek ją rzucił, spadła panu na głowę. I co ja mam teraz panu powiedzieć? Siadaj pan, ten co rzucał chciał dobrze?

  16. Gdy się nic nie robi przez rok czasu, a w przypadku platformy 5 lat, to trudno aby praca jaką się podjęli była dobrze wykonana. Panowie „platformersi” do roboty! choćby gabinet cieni, trzeba zgłębiać zagadnienia i mieć własne plany, a nie jakoś to będzie. Może się zdarzyć, że zostaniecie wywołani z szeregu i co? Powtórka z PIS-u? Tak patrząc z perspektywy lat to prawica jednak jest nieudacznikiem, wiecznie skłócona. Czasami uda się im coś dobrego zrobić, ale ile po drodze zniszczą, lepiej nie mówić. Moim idolem jest Pospieszalski, gdzie oni go znaleźli? to zapewne V kolumna Rydzyka.
    pozdrawiam marekk

  17. Są dziennikarze, którzy chcą patrzeć jako tako w lustro, są PISodupki i tacy co chcą żyć. Prawdziwi będą od Ojca Założyciela.

  18. Platforma powinna wźiąść przykład z Leszka Millera jak był w opozycji, jemu się takie wpadki nie przytrafiały.Jak nie zaczną działać to pisiorki w konicu odrobią straty i Rokicie premierowanie znowu się odsunie. mam jeszcze nadzieje że lewica się w konicu odrodzi i spłata wszystkim figla.

  19. No właśnie Dziennik… Czy to koniunkturalizm z jego strony, że tak popiera Rząd? Codziennie jakiś bliźniak coś tłumaczy na jego łamach…

    Niesamowite! A może to strategia Axel Springer?

  20. Drogi Gospodarzu:

    znowu media publiczne w Pana wypowiedzi! Gdzie w Polsce ma Pan cokolwiek porownywalnego z publicznymi i niezaleznymi mediami nalezacymi do Public Broadcasting System (USA) albo z Canadian Broadcasting System (Kanada)? Tzw. „publiczne” media w Polsce sa rzadowe, zalezne od rzadu, oraz recznie sterowane. Nazywanie ich „publicznymi” jest zwyklym naduzyciem.

  21. Pani Alicjo z Krainy wie pani czego on siedza w Polityce jak mysz pod miotla? Bo licza na niski wymiar kary! Ale zostana wyluskani po kolei. Tylko Passent moze sie nie bac. Ale on tam jest niewazny.

  22. Panie Danielu, w którejś z audycji radiowych po atakach na Kubę Janiszewskiego i jego satyryczną audycję BlogFM Stefan Bratkowski powiedział, że dziennikarz podejmujący krytykę sam musi być czysty niczym żona Cezara. Szkoda tylko że w obecnej sytuacji cezarem jest Brat Jarek, a żoną (bez obrazy dla tej całuśnej posłanki Jolanty ze Słupska bodajże) a żoną Bronek Wildstein. Co robią małżonkowie ? No róźne rzeczy robią 🙂 A tak konkretniej ? Tak konkretniej to czasem się całują. Kiedyś czytałem w jakiejś biografii Matki Teresy jak ta odpowiadała odczuwającemu ból, że tak go Chrystus całuje. Piotr Semka, Jan Pospieszalski i inni święci to właśnie taki pocałunek. Wszechpolski. Ale z języczkiem (u wagi, hehe). Prezes Kaczyński tak nas całuje (potem – jak kiedyś zapowiedział – pokaże nam swoje akty). A Pani Kruk przytrzymuje głowę.

  23. kapitalny kawal, szkoda tylko, ze byl jedynym momentem, na ktorym sie rozesmialem, bo niestety raport przygotowany byl na miare giertychowskiego gimnazjalisty – moze i zawiera jakies glebsze przeslanie, ale ta forma….. Wierze jednak, ze PO w koncu upora sie z sama soba i zacznie lepiej przedstawiac takie istotne kwestie – to przeciez nie jest takie trudne, wystarczy prawnik-murarz-dziennikarz-i-lekarz – i odrazu bedziemy miec agenialny poczatek wszystkiego – nawet krzyczacej IV PR. Pozdrawiam

  24. Raport PO oddaje prawdę, a nawet jest zbyt łagodny względem tego, co dzieje się w mediach publicznych. Mam tam wielu kolegów i koleżanek. Są przerażeni sytuacją do jakiej doprowadzili Wildstein, Czabański i Skwieciński. Liczą się notowania polityczne i ocena przyniesiona na kartce od Kurskiego a niezależność jest całkowicie tępiona. Wszystkie scenariusze zwłaszcza audycji na żywo przechodzą przez swoistą cenzurę.

    Powszechne jest przekonanie wśród dziennikarzy i innych pracowników pozaantenowych, że takiego terroru nie było w mediach od czasów krwawego Maciusia (Szczepańskiego). Żadna poprzednia ekipa polityczna z ugrupowań: SLD-PSL, AWS i ponownie SLD nie dokonywała takiego zniszczenia materii zawodowej jak czyni to PIS. Wielu dotychczasowych zwolenników tej ostatniej, widząc, co dzieje się w TVP czy Polskim Radiu mówi, że zawiodło się i jest załamanych takim rozwojem sytuacji.

    Co do wymienionych w raporcie PO znanych dziennikarzy, to trzeba stwierdzić, że nie powinni się oburzać na zawartą ocenę, lecz uderzyć w piersi i zastanowić (patrz; spojrzeć w przyszłość) czy nie lepiej byłoby dla nich wrócić do wzorców bezstronnego dziennikarstwa. Dorota Wysocka (kiedy nie była jeszcze Schnoepf) i pracowała w radiowej Trójce – była rewelacyjna. Zastępowała czasami w porannych wywiadach Skowrońskiego, choć to jego, rządzone przez SLD-PSL radio lansowało z uporem maniaka. Wszyscy w PR wiedzieli, że jest od niego o niebo lepsza. Dzisiaj dołączyła do Gawryluk i gra w jednej orkiestrze. Raport przecież wyraźnie wskazuje na mechanizmy stosowane przez dziennikarzy w ich programach, na stosowane zwroty itp.Błędem raportu było sięganie do kwestii finansowych. Nie o to przecież chodzi. Zjawisko zawłaszczania mediów można obnażyć z odrobiną kurtuazji, ale właśnie tego PO-lotu zabrakło.

    Zawodowy dziennikarz jest jak dobry dyplomata i nie może być koniunkturalny. Jako czwarta władza musi zawsze śledzić, oceniać i kontrolować działania osób odpowiedzialnych za życie publiczne, a więc zatrudnionych w pozostałych trzech władzach. Niezależnie czy rządzi PIS, SLD, czy byłaby to PO. To gwarancja demokracji. Podzielenie narodu siekierą jakiego dokonały obecnie panujące ugrupowania przypomina jedynie czasy PRL, kiedy istnieliśmy MY i ONI. W amoku za rozliczeniami, ściganiem współpracowników służb specjalnych (faktycznych czy domniemanych, bo np. nie z własnej woli) zagubili poczucie rzeczywistości. Tymczasem żaden z faktycznych etatowych pracowników tych służb nie poniósł do tej pory odpowiedzialności, choć to oni tworzyli mechanizm represji. Ale ludzie i tego mają dość i chcą widzieć faktyczne problemy społeczne, i przede wszystkim gospodarcze, bo od tego zależy jak będzie im się dalej żyło.

    Posłanka Beger miała kurwiki w oczach. Ten kto wspiera tego typu działania i niszczenie państwa, NASZEGO PAŃSTWA, w którym zawsze będą żyli i mieszkali ludzie z lewej jak i z prawej strony, a także ludzie o całej gamie kolorów pośrednich – ten ma w oczach tylko obłęd. Rolą dziennikarzy jest ten obłęd pokazywać i nazywać, niezależnie od tego w jakiej pidżamie chodzi chory.

  25. Źle napisali? To od czego jest Polityka?

    Powinniście (typuje majora Mroziewicza jako, że pewnie wprawiony jest w akcjach pod przykryciem) pomóc im i napisać jako anonimowi autorzy lepszy raport.

    Dorzucilibyście trochę szykan na dziennikarzy reżimowych i od razu Pan REDaktor Passent przypomniałby sobie jak to się pisało w stanie wojennym.

  26. Ja bardzo przepraszam z dwóch powodów. Po pierwsze nie wiem kto to Jan Ordyński, gorzej, nie mam pojęcia kto zacz Bogumił Luft, nie było mi dane przeczytać raport PO o zawłaszczeniu mediów publicznych, ani poznać komentarzy o raporcie, ani to co i jak powiedział po ich przeczytaniu Jan Rokita. O ogromnej większości bieżacych faktów w tej sprawie dowiaduję się z wpisu Daniela Passenta (thank you very much), ten wpis mógłby być dla mnie jak Pismo Święte. Po drugie przepraszam, bo z argumentacją, a zatem i konkluzją tego wpisu nie zgadzam się, i to zasadniczo, ale nie dlatego, że jestem wielkim miłośnikiem PO, gdyż nim nie jestem.

    Oto jest tytuł – “Kiks PO”, podkreślony na koniec jak należy bardzo udaną anegdotą (dynamówy wzruszyłu mnie do łez). Jest krytyczna teza, że raport Platformersów zawiera “nieprawdy, błedy i niezręczności”. Lecz dalej ani słowa o nieprawdach i błędach, wręcz jest pewien odwrót od tego spostrzeżenia – ”raport zgromadził poza tym duży materiał dowodowy”. Pozostaje mi wierzyć, że Passent zarzuca PO jedynie niezręczność. Jakże poważną niezręczność – “Panowie z Platformy niepotrzebnie pisali o kupowaniu przychylności dziennikarzy za pieniądze, bo w eleganckim towarzystwie o tym się nie mówi, jest to zniewaga”.

    Chwileczkę, jeśli kupowanie przychylności miało miejsce, np. metodą kupczenia posadą w mediach, albo w inny sposób, co jest niemożliwe do udowodnienia i zapewne nie utrzymałoby się w sądzie, ale powszechnie wiadomo, że PiS ma pełne kiesę posad i pełne usta ofert na ten temat, to warto taki przypadek przedstawić, należy tendencję ukazać, a nie zasłaniać się kodeksem honorowym i własnym poczuciem eleganckich manier. Przecież stąd bierze się zależność, zawłaszczanie mediów publicznych, z kupowania, a następnie z naciskow administracyjnych. Ale żeby ktoś naciskał, trzeba go kupić. Do niedościgłego celu jakim jest bezstronność i niezależność mediów publicznych należy dążyć usilnie i nieustannie, należy najpierw ten cel jakoś opisać, bo w końcu te media nie mogą odbiegać od wypośrodkowanej opini publiczności, oraz powinny być pluralistyczne, wieloopcyjne, wielowątkowe, itp. Warto przyjrzeć się jak to zrobiono w innych krajach, w BBC, we Francji, gdziekolwiek. Jak kontrola nad mediami jest usadowiona w porządku konstytucyjnym.

    Dlatego nie włączam Ewangelii wg. Daniela na temat kiksa PO do mojego Pisma Świętego. Dla mnie jest ona jak ten balon (może być pusty w środku), a raczej jak ta balonówa, 10 metrów za wysoko, 20 metrów w bok od światła bramki.

  27. Narciarz2 pisze: „Tzw. ‚publiczne’ media w Polsce sa rzadowe, zalezne od rzadu, oraz recznie sterowane. Nazywanie ich ‚publicznymi’ jest zwyklym naduzyciem.”

    Podobnie, jak domy publiczne, które publicznymi są tylko z nazwy, a tak naprawdę stanowią własność krwiożerczych kapitalistów, którzy każą sobie płacić za świadczone przez personel usługi.

    Że co? Że nie ma w Polsce domów publicznych, bo czerpanie korzyści z nierządu jest nielegalne? A to przepraszam. 🙂

  28. Do Narciarz2. Zgadzam się – nie było, nie ma i zapewne długo nie będzie w Polsce mediów publicznych, a nazywanie TVP czy Polskiego Radia tym mianem jest „semantycznym nadużyciem”. Przy czym zdaje mi się, że pan Redaktor dobrze o tym wie i tylko prowokuje nas do „burzy mózgów” w tym temacie…:-)

  29. Panie Danielu,
    Nie jestem przekonany, że media „w takim stopniu jak obecnie nie były im podporządkowane od 1989 r. ” (Im czyli „kołom rządzącym” – MP).
    Oglądałem TVP dużego Kwiatkowskiego i małego Kwiatkowskiego (tego od „Tygodnika Polityczngo Jedynki”), teraz oglądam TVP Wildsteinowo – Pospieszalską i – tak jak ta pani z reklamy proszku do prania – „nie widzę żadnej różnicy”. Służalczość i bezczelność zupełnie ta sama.
    Co do Platformy natomiast to zgadzam się – amatorszczyzna zupełna, choć intencje dobre.
    No, właśnie: chciałem Pana spytać o intencje. Z Pana felietonu wyczytuję między wierszami, że intencje dobre, dlatego że PO chciała w ten sposób przywalić Kaczorom. I – to moje domysły, nie chcę Panu wciskać dziecka w brzuch – że gdyby taki raport PO napisała nt telewizji prokwaśniewskiej, to wówczas intencje byłyby złe. Proszę o odpowedź czy taka interpretacja to moje wrodzone czepialstwo, które zresztą jest faktem, czy może coś takiego się zalęgło w tym felietonie.
    Pytam o to dlatego, że (pisałem o tym już wcześniej) boję się, aby w nieświadomy sposób nie być zainfekowanym od p. Kaczyńskiego wirusem, który powoduje, że wszystko co jest nam na rękę to wydaje nam się moralne, godne i sprawiedliwe. To dopiero byłoby jego największe zwycięstwo, choć niezamierzone.
    Wg mnie wartość tego raportu powinna polegać na tym, że obnaża rzeczywiste patologie. Nie ważne „komu to służy”, tylko czy prawda czy nie. I dlatego żałuję, że raport wypadł tak żałośnie. Nie (tylko) dlatego, że uderza w pp Kaczyńskich i ich propagandystów 🙂
    Pozdrawiam,

  30. Może nieładnie zaglądać do kieszeni, ale sami dziennikarze przyznali, że za występy w radiu zarabiają za ten sam czas tyle co za ciężką pracę dentystka, która jest fachowcem, ponosi odpowiedzialność, kosztują ją materiały, narzędzia. A kim jest dziennikarz: besserwisserem na niczym się nie znającym.
    Co z tego, że jest 10 gazet, 20 tygodników, 20 radiostacji, 10 telewizji, jeżeli występuję w nich tych samych 5-6 dziennikarzy z firmy Axel Springer. Dla mnie pluralizm jest wtedy, jeżeli każde medium ma własnych dziennikarzy, a nie wtedy gdy strach otworzyć lodówkę, że z niej też wyskoczy któryś Karnowski. Szlag mnie trafił któregoś razu, gdy byłam w domu i od rana ogładałam programy w telewizji, prawie w każdym, czy TVP1, TVP2, TVN 24 czy Puls – Karnowski! Podobnie Zaremba, Semka, Lichocka, Michalski, Ziemkiewicz. Rano w Springerdziennik, potem radio i wiele programów telewizyjnych. Gdyby to jeszcze byli sympatyczni dziennikarze, ale buta i arogancja z nich aż bucha, a poza tym mówią na każdy na temat. Czy szkolnictwo, czy gaz i energia, polityka zagraniczna, gospodarka, lustracja i wiele innych – Karnowski i Semka tudzież pozostali zawswze mają coś do popwiedzenia. Odbywa się to oczywiście kosztem prawdziwych fachowców, od których można by się czegoś dowiedzieć.
    Rano pisze coś Springerdziennik, Rzeczpospolita (ceniłam RZ, ale teraz przejęłi ją dziennikarze Springera, choć jeszcze formalnie ma innego właściciela), Springernewsweek, potem ci sami dziennikarze mówią o tym w radiu i telewizji. w rezultacie, mając wiele mediów, zamiast usłyszeć różne opinie, to słyszymy jedną jedyną – słuszną. Jak juz kiedyś było.
    Chociaż wydaje mi się, że nawet w PRL ktoś, kto pisał w gazecie, nie udzielał się w radiu i telewizji.
    Ktoś wspomniał tu Czarzastego, właśnie sprawdza się to, co on przepowiadał i z czym starał się walczyć. A co jak widać naiwniakom udało się wmówić, że robił coś złego. Już jedno radio wykupił Bauer, który ma mnóstwo tytułów prasowych, wkrótce cały rynek mediów zostanie podzielony między 2-3 koncerny, współpracujące ze sobą i będziemy mieli gorszy monopol niz w PRL, zwłaszcza że radio i telewizja publiczna stały się przybudówką koncernu Springera.

  31. Do Alicji z krainy czarów,

    Widać, że znowu napisałaś tekst, będąc na „laku”. To się zdarza. Anatol France po tekście napisanym pod „wpływem” uzyskał przedłużenie kontraktu z redakcją w której popełniał nieco lepsze koszałki niż my w Polityce.

    P.S. Zbliża się noc, więc, jeżeli mnie nie oświecisz spędzę ją bezsennie na rozmyślaniu, do którego, z zapowiadanych problemów przytaszczonych do Berlina przez pisowskiego geniusza, udało się przekonać Angelę Merkel?
    A może to krucha niemiecka kanclerz podsuneła jakieś rozwiązanie możliwe do przyjęcia przez obie strony, a sprytny wodzuś uznał to za swój sukces?

  32. Obawiam się, że dowcip z butelką bardziej stosuje się do PiS i wszytskich jego członków, zwłaszcza Brata, czy to w zawiązaniu koalicji z przestępcami, czy to w skrótach myślowych typu Wy=ZOMO, przecież on chciał dobrze i siedź człowieku cicho, bo białe jest czarne i tego nie zmienisz. Szarego koloru niet, są tylko dobrzy i źli, umysłowy powrót do dzieciństwa.
    Najgorsze, że wszystko to dąży do wyniszczenia nieudolnej opozycji, która spełnia rolę spluwaczki, a przestępców z koalicji łatwo się będzie pozbyć, jak zrobią już swoje. Czy to wszystko znaczy, że za parę lat PiS jako wieczna ofiara represji, niepokalana dziewica imieniem 44 i twórca wszystkiego co dobre wygra wybory z wynikiem ponad 50%? Obym się mylił, panie Danielu, czy można coś temu zaradzić? Już nawet nie chodzi o to,żeby jakiejś partii pomagać. Ale jak tak można, oni stosują takie ordynarne emocjonalne dźwignie. Co zostanie z nas za parę lat życia w takim bagnie? Może mogą pomóc teksty, które zrozumie prosty chłop ze wsi, które nie będą jednym wielkim kłamstwem tylko zmuszą do paru sekund refleksji? Sam już nie wiem co robić…

  33. Pozwalam sobie jeszcze raz napisać, ale tym razem na nieco inny temat.
    Raportem PO nt mediów publicznych zajęła się dziś w „GW” również pani Kolenda Zaleska. Z nóg mnie ścięło, jak to przeczytałem!
    Autorce przeszkadza co innego – to mianowicie, że politycy w ogóle śmieli oceniać dziennikarzy. Cyt.: „Politycy nie są od oceniania mediów”.
    Jeśliby interpretować wypowiedź pani K-Z w ten sposób, że owszem dziennikarzy można oceniać, tylko nie politykom to pytam:
    a) a niby dlaczego politykom nie wolno? W czym są gorsi od dziennikarzy, że pt żurnaliści odmawiają im prawa do wypowiedzi? A może to jakaś nowa politologia (której ja nie znam, mimo że jestem z wykształcenia politologiem i UW kończyłem już w nowych czasach) wg której politykom swoboda wypowiedzi nie przysługuje?
    b) jeśli nie politycy, to kto? zwykli ludzie przeciez nie mają możliwości publicznego występowania. Jeśli wyślą list do gazety, to i tak jest decyzją gazety czy ten list opublikuje czy ocenzuruje. Więc – w praktyce – kto ma prawo oceniać dziennikarzy?

    To BEZCZELNE zdanie pani K-Z znakomicie obrazuje rolę, jaką sobie przypisują dziennikarze. Innymi słowy „oceniać to my, ale nie nas”. Czyli IV władza stoi ponad pozostałymi (również ponad władzą sądowniczą, bo w tym samym numerze „GW” na stronie drugiej ubolewanie p. Siedleckiej nad „rozczarowującym” wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, który śmiał stwierdzić, że dziennikarz może podlegać karze jeżeli kogoś skrzywdzi, znieważy.)
    Panie dziennikarki krzyczą więc: „Nas oceniać?!” „Nas karać?!” „Naaas?!”. Z tych słów przebija głęboko zakorzenione poczucie, że dziennikarze stoją ponad społeczeństwem, ponad władzą i państwem, ponad standardami obowiązującymi wszystkich pozostałych, że krótko mówiąc im wszystko wolno i że nie podlegają nie tylko krytyce, ale nawet – jak to podkreśliła p. Kolenda Zaleska – ocenie. Należy się domyślać, że za takimi racjami stoją oczywiście względy natury wyższej – demokracja, wolność itd.
    Od kilkunastu lat takie myślenie dominuje, choć rzadko da się je odnaleźć sformułowane tak jasno i – powtórzę raz jeszcze – bezczelnie. Zazwyczaj daje się je raczej odczuć – w napoleońskim wyrazie twarzy, w sposobie zwracania się do polityków jak szlachcic do chłopa, w ciągłym przerywaniu politykom podczas rozmów, w niepublikowaniu ich sprostowań lub publikowaniu w taki sposób żeby jednak „wyszło na moje”. No, i w tym słynnym zdaniu – kluczu, które pojawia się zawsze i wszędzie, kiedy tylko znajdzie się ktoś na tyle naiwny, żeby dziennikarzowi zwrócić uwagę: „I JAK ZWYKLE WSZYSTKIEMU SĄ WINNI DZIENNIKARZE”. To krótkie zdanie ma w założeniu zwolnić dziennikarza z odpowiedzi na jakiekolkwiek zarzuty i przy okazji sugeruje, że ten kto zarzut stawia jest po prostu głupi i komunista.
    Niezależnie od tego, że wielu polityków to rzeczywiście ludzie głupi, a niektórzy to nawet komuniści, tego typu opinie są ustawianiem dziennikarzy poza wszelką krytyką i – jak sądzę – nie stoją za nimi żadne wyższe wartości – tylko po prostu – CHĘĆ POSIADANIA MONOPOLU NA PRZEKAZ DO SPOŁECZEŃSTWA ORAZ ZWYKŁY STRACH PRZED KRYTYKĄ.

    Pani Kolendzie Zaleskiej nie spodobało się po prostu to, że ktoś miał odwagę ujawnić społeczeństwu jak część dziennikarzy robi z siebie świnie. Odezwała się w niej solidarność zawodowa i lęk przed utratą przez jej grupę zawodową prestiżu w społeczeństwie.

    Odpowiedzią dziennikarzy na oskarżenia polityków nie powinno być zamykanie im ust tylko odpowiedź (chyba dziennikarze mają dostęp do massmediów??!!), odniesienie się do merytorycznych zarzutów, a nie zamiatanie ich pod dywan i twierdzenie, że ktoś nie ma prawa ich ujawniać oraz – last but not least – zachowywanie się PORZĄDNIE, tak aby okazji do zarzutów było jak najmniej.
    Nie bójcie się dzinnikarze; jeśli ktoś was ocenia, to wcale nie zabiera wam w ten sposób prawa do oceniania innych. Po prostu jesteście uczestnikami procesu demokratycznego na takich samych zasadach jak cała reszta społeczeństwa i wasza rola społeczna (przynaję – ważna) wcale was spod tych rygorów nie wyjmuje.

  34. Ryba: „Zbliża się noc, więc, jeżeli mnie nie oświecisz spędzę ją bezsennie na rozmyślaniu, do którego, z zapowiadanych problemów przytaszczonych do Berlina przez pisowskiego geniusza, udało się przekonać Angelę Merkel?”

    Śpij Rybeńko i nie nudź.

  35. „A zasadnicze jego przesłanie jest słuszne.” Coś jak: „o co walczymy, dokąd zmierzamy”? Ach, przesłanie…Pięknie brzmi.

    Wprawdzie: „raport PO okazał się spaprany”, „zawierał nieprawdy, błędy i niezręczności” ale: „jego zasadnicza teza była słuszna”. Więc czyż ważne błędy i wypaczenia gdy przesłanie tak wzniosłe?

    „W Polsce Ludowej byliśmy uczeni, że zagrożeniem są media prywatne, ponieważ kapitaliści kierują się żądzą zysku. Dziś okazuje się, że i to była nieprawda: media prywatne mienią się wszystkimi kolorami tęczy, a media publiczne są bezstronne jak Rafał Ziemkiewicz i Jan Pospieszalski.”

    Tu drobna poprawka – Pan Redaktor był jednym z tych, którzy „uczyli” a nie -„byli uczeni”… A jeśli „media prywatne” tak się „mienią”, to może opowiedziałby się Pan za prywatyzacją telewizji zwanej publiczną? I zaniechania daniny zwanej „abonamentem”? No ale pewnie Pan zamiast tego woli bezstronność Moniki Olejnik i Kamila Durczoka.

    Na marginesie tego tematu: czy Pan Redaktor czytał [słuchał] wywiad niedoszłego – na szczęście – prezydenta RP dla radiowej Trójki? Polecam – można nadać tytuł: „mały chłopiec tupie nóżkami”.

  36. Brawo Alicjo!

    Odpowiedź w pełni merytoryczna i świadcząca o powalającym intelekcie.

  37. Narciarz2, drobna poprawka. CBS=Columbia Broadcasting System, i jest to jedna z wiodacych ogolnoamerykanskich sieci (obok ABC, NBC), natomiast CBC – Canadian Broadcasting Corporation to najglowniejsza kanadyjska 🙂

  38. Bardzo trafna wypowiedź Marka Piegusa. Skąd tylko pomysł, że dziennikarze maja prestiż w społeczeństwie, który mogliby utracić.

  39. A mnie najbardziej drażni w tym wszystkim to, że Platforma nie opublikowała tego Raportu na stronie internetowej w całości. W pewnym jego miejscu tłumaczy (kursywą, w nawiasie kwadratowym), że pospieszyli się z niesprawdzonymi informacjami, że tamto, że siamto, więc wykasowane.

    Kurtka na wacie, jak to? Dokument zaistniał, stał się częścią naszej historii politycznej, krytyka tegoż Raportu opiera się w dużej mierze na tym, co teraz już jest skasowane, niedostępne.

    Jednym słowem – chamówa. ;]

    Panie Redaktorze, co Pan o tym myśli? Dla mnie takie postępowanie jest nie do zaakceptowania. To trochę takie fałszowanie historii.

  40. Drogi Panie Danielu
    Tworzenie nomenklatury we wszystkich strefach sprawowania władzy było zawsze wstępem do rządów totalitarnych, uzasadnianych najczęściej dobrem narodu albo potrzebą uzdrowienia sytuacji.
    Tego rodzaju manipulacje nie wymagają ani wiedzy ani wyobraźni. Najskuteczniejszą bronią w ich realizowaniu była zawsze konsekwencja i wytrwałość.
    Skuteczność tych socjotechnik zależy bardziej od tego kto słucha niż kto to robi.
    W XXw. stosowano je z powodzeniem w Polsce (dwukrotnie), w Rosji (już drugi raz), w Niemczech, we Francji (po wojnie de Gaulle), w Hiszpanii, w Portugalii, w krajach byłego bloku wschodniego (często dwukrotnie) oraz bardzo powszechnie na świecie…
    Łatwiej wymienić kraje gdzie się to nie udało.
    Prawdziwym truizmem jest powtarzanie że poziom demokracji zależy od wykształcenia „babci klozetowej”.
    Dobrymi intencjami podobno piekło jest brukowane.
    Pora zabrać się ponownie do pracy u podstaw.
    Kto chce zostać „siłaczkiem”?

  41. „Powszechne jest przekonanie wśród dziennikarzy i innych pracowników pozaantenowych, że takiego terroru nie było w mediach od czasów krwawego Maciusia (Szczepańskiego). ”

    Domyslam sie iz powszechne to ono jest wsrod tych pracownikow publicznych mediow, ktorzy czasy Szczepanskiego pamietaja i, ciurkiem stoja – az do dzisiaj – na posterunku ( np. p. Jaworowicz).

    Rozumiem tez, ze w porownaniu z czasami Szczepanskiego RiTVP, okres po 13 grudnia 1981r. to to byla sielanka. I kuznica niezaleznosci. A la Monika Olejnik, ktora „tak sie zlozylo” wkrotce po wprowazeniu stanu wojennego z zapyzialej redakcji rolnej awansowana do popularnej Trojki.

    Biorac pod uwage powyzsze – zupelnie nie dziwi mnie groza, jaka przeszywa owych zasluzonych pracownikow publicznych mediow straszliwy duet Wildstein-Czabanski. Wrecz zaniepokoiloby mnie, gdyby bylo inaczej.

    Kaska

  42. Mamy szczęście, że nie musimy publicznej telewizji oglądać. Szkoda mi tych paru programów, ale cóż, wolę się nie denerwować. Na naszych oczach Polska na wizji staje się państwem wyznaniowym, a władzą jest Ojciec Rydzyk z Kaczyńskimi. Jest to nieporównywalne z zawłaszczaniem telewizji przez SLD. Wówczas jednak podstawowe normy bezstronności starano się zachować. Teraz nie ma nawet pozorów.

  43. TRZY RAZY TAK

    Marek Piegus: Tak, zgadzam się, politycy mają prawo, a nawet obowiązek, oceniać media, a media – oceniać polityków. W tym fragmencie nie zgadzam się z komentarzem p. Kolendy-Zaleskiej w „GW”. Co więcej, nie podoba mi się tendencja naszych mediów, aby stawiać się ponad innymi instytucjami, w tym także ponad wymiarem sprawiedliwości. Oczywiście, każda sprawa sporna powinna być rozpoznana przez sąd, ale bywają wypadki, kiedy dziennikarze myla się, oskarżają bezpodstawnie, a następnie nie chcą nawet przeprosić, wolą iśc do więzienia, albo pozować w klatce jako męczennicy wolności słowa. Co innego dziennikarz, który walczy w wielką machiną korupcji i popełni jakis błąd, a co innego dziennikarz, który miota bezpodstawne oskarżenia. Z drugiej strony, zaczepieni przez media nie powinni żądać milionowych odszkodowań, bo wiadomo,że chcą tym samym media zastraszyć i zniszczyć. Kiedy do dyskredytacji mediów zmierza władza, trzeba być szczególnie dokładnym. Wierzę w rozsądek sędziów, wierzę, że wolność mediów kończy się tam, gdzie zaczyna sie wolność uczciwego człowieka, bezpodstawnie oskarżonego. Jestem przeciw zasadzie „media ueber alles”, ale i przeciw zastraszaniu mediów, które uprawiają właściciele teczek oraz ich przełożeni.

    Marek PIegus pyta o moje intencje w ocenie raportu PO nt. mediów publicznych. Oto moje intencje: Wolałbym, aby raport, który trafnie wskazuje zawłaszczenie mediów przez koalicję rządzącą, był lepiej przygotowany. I tyle.

    KAS – zgadzam się, że nie jest w porządku, iż Platforma nie publikuje całego raportu na swojej stronie, ale czy byłoby dobrze nadal rozpowszechniać niefortunnie dobrane fakty i lekkomyślne oskarżenia? I tak źle i tak niedobrze.

    Pozdrawiam, Pass

  44. Kaśka/Pyzol!
    Powiedz szczerze, tylko naprawdę szczerze – słuchasz Programu Pierwszego Polskiego Radia? Tak z ręką na sercu? Daję głowę, że nie słuchasz. Nie orientujesz się, a bronisz a priori wszystkiego, co jest skrajnie prawicowe. Teksty wypowiadane w tym radiu budzą obrzydzenie. Ja rozumiem nadawanie tekstów prawicowych: Halla, Stefana Bratkowskiego, Zaremby, Michała Karnowskiego, Ujazdowskiego, Ziemkiewicza, Korwin Mikkiego, Skalskiego. To jest prawica, której chce się słuchać, dyskutować, spierać, walczyć na argumenty. Tymczasem Polskie Radio wpadło w ręce najbardziej skrajnej prawicy, nieobiektywnej, pełnej jadu i żółci. Dla mnie to są dna dziennikarskie, które na obelgach usiłują wypłynąć – a niestety dla nich, a stety dla nas – po kilkudziesięciu latach kroniki historii dziennikarstwa nawet o nich nie wspomną. Opowiadać zaś będą np. o Stefanie Bratkowskim, o „Doświadczeniu i Przyszłość”, „Po prostu”, dodatku „Życie i Nowoczesność”, „Najdłuższej wojnie nowoczesnej Europy”, książce „Gra o jutro”, którą zaczytałem do strzępów.
    Kto to są panowie Czabański, Semka, Sakowicz, Łęski, Wildstein, Łysiak? Nie żartuj. O czym my w ogóle mówimy?
    Ale na podstawowe pytanie bardzo proszę o szczerą odpowiedź.

  45. Smuci mnie jedno. Nie ma już prawie dziennikarzy, którzy dają sie zakwalifikować jako NORMALNI. Tych kilku, których dałoby się jeszcze czytać (ew. słuchać) bez obrzydzenia pominę milczeniem, bo to mamuty, które prędzej czy później wyginą. Reszta to niedouki, byle co piszące matołki, dla których normalnym jest, że mówi się „areosol” i „aeropag” – gnojki nie wiedzą nawet jaki robią błąd. Braki w podstawowej dla człowieka dobrze wychowanego wiedzy zastępują bezczelnością i wyrachowaniem. Zawsze dobrze się podlizać jakiemuś, pożal sie Panie, politykowi pokroju leppera czy kaczyńskiego (mała litera jest tu zamierzona) bo to i częściej potem do TVPiS zaproszą i za „niezależnego” ogłoszą. Dla mnie nie robi różnicy, czy taka dziennikarska K-5 pisze dla szmatławca czarnego, czerwonego czy do folksdojcza, jak się ostatnio nazywa nową na polskim rynku „gazetę opiniotwórczą”. Tym trudniej mi zrozumieć władze PO, które pozwalają, by kluczowe wystąpienia tej partii nosiły wszelkie znamiona wewnętrznej prowokacji mającej tąż patrię zdeprecjonować. Panie Rokita, sprawdźcie dobrze autora raportu, czy aby nie jest blisko zaprzyjaźniony z niejakim kurskim (znowu ta mała litera…).

  46. A komu przeszkadzał program Marii Szabłowskiej i Krzysztofa Szewczyka ze starymi piosenkami? Też był niepoprawny politycznie? Pokazywał, że PRL to nie czarna dziura kulturalna, tylko powstawały przeboje, aktualne do dziś, o niebo lepsze od obecnych?
    Władze telewizji działają tak jak władze tego kraju. Z ludzi obojętnych, lekko niechętnych czynią swoich wrogów, czyniąc puste, ale drażniące gesty, pozbawiając ich np. ulubionych piosenek.

  47. Niezalezni dziennikarze…

    przyjmijmy, ze tacy sa (z wyboru lub z powodow banicji, jak Pan sugeruje).

    Ich niezaleznosc konczy sie dokladnie wtedy, gdy politycy zaczynaja robic uzytek z ich dziennikarstwa, na co i tak dziennikarze niezalezni nie moga miec wplywu. Pare zbieznosci pogladow z politykami, pare odwolan sie do tworczosci dziennikarskiej ze strony tego czy tamtego polityka, i oto etykietka dziennikarza zwiazanego z konkretna opcja polityczna jest przyklejona.

    A poza tym kto mowi, ze dziennikarze maja byc niezalezni ?
    Dziennikarstwo opisuje w glownej mierze zachowania ludzkie, podobnie jak czynia to nauki spoleczne. Skoro te ostatnie, nawet jesli spoczywa na nich obowiazek naukowego rygoru i dazenia do obiektywnosci nie sa wolne od subiektywnych nalecialosci wynikajacych z wyznawanej szkoly myslenia, to dlaczego nagle upierac sie przy niezaleznosci (co dla mnie oznacza „obiektywnosci”) dziennikarzy, skoro ich zadne naukowe rygory nie obowiazuja ?

    Niech dziennikarze beda uczciwi – to w zupelnosci wystarczy. Uczciwi wobec siebie i wobec odbiorcow, co wcale nie oznacza „niezalezny”. Im wiecej opcji politycznych dziennikarze reprezentuja, tym lepiej dla opinii publicznej, ktora dzieki temu ma z czego wybrac, bo przeciez opinia publiczna to twor zroznicowany.

    Problem tylko w tym, zeby stworzyc platforme dla prezentowania tej wielosci pogladow. Tak jak dla prezentowania wielosci pogladow politykow aktywnych na scenie politycznej. Uczciwego ich prezentowania. Zabijajac powoli te uczciwosc zabija sie charakter publiczny PRiTV i innych mediow utrzymywanych przez podatnikow. Jest to jeden z objawow postepujacej patologii demokracji.

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

    PS. Moze lepiej nie przypominac jak to bylo w PRL-u Panie Danielu…
    My i tak dobrze pamietamy 🙂

  48. Panie Redaktorze! Zracam się z prośbą do Sz.Pana,aby Pan w znany z dosko-
    nałych feliotonów napisał apel do PO,a ściśle do Pana Tuska by on wskazał
    jak więcej zarabia,jak obiżyć ceny,jak walczyć z bezrobociem itd.Wszak on
    jeden to wie i wie jak to zrobić.Czy polak Wielki Polak nie może tego zrobić
    dla swej ojczyzny.Dlaczego to ukrywa?Czy Pan by potrafił ukrywać taką
    wiedzę?Panie Redaktorze zawsze umiał Pan opowiedzieć się za Ojczyzną.
    Pamiętam w stanie wojennym był Pan po dobrej stronie.Teraz kiedy Polska
    się chyli ku upadkowi,zapytaj Pan p.Tuska publicznie na co oni czekają?
    To jeszcze 3 lata rządzenia PiS-u,a oni wiedzą jak to naprawić.Niech mówią
    oni,a nie wieki.
    PS Dziękuję za wymazane poprzednio słowa.

  49. Panie Redaktorze, dziękuję za odpowiedź.

    Jednak – nadal nie jestem w stanie zaakceptować takiego postępowania PO. Czyż bardziej „cywilizowanym” sposobem nie byłoby w tym przypadku dołączenie krótkiego przypisu wyjaśniającego popełniony błąd „zagalopowania się”, przypisu do tegoż błędu? To w zasadzie pytanie retoryczne.

    PO nie tworzy literatury pięknej, „wydanie drugie poprawione” wygląda w przypadku ich Raportu żałośnie.

    Pozdrawiam.

  50. Droga Pyzolu-Kasko,

    Dlaczego właściwie nie zgłosiłaś się jeszcze do „straszliwego duetu Wildstein-Czabanski”, żeby podjąć współpracę?

    Myślę, że udostępniliby Ci większe pole do upowszechniania Twoich poglądów.

    No i może jakąś karierę byś wreszcie zrobiła, czego tak bardzo zazdrościsz innym dziennikarzom.

  51. TesTeq,

    bo mam prace, ktora uwielbiam, zas polityka to tylko moje hobby.

    Kaska

  52. Torlin, czasami slucham PR, czasami 24TVN, czasami Radia Tok. Ogladam dzienniki TVP i niektore programy publicystyczne dostepne w sieci.

    Uwazam,ze twoje tezy o „skrajnej prawicy” sa duza przesada, zas z faktem ze do mediow przedostaly sie takze poglady prawicowe nie tylko nie uwazam za wielki dramat, ale osiagniecie c e l u, jaki, m.in. stawiala sobie walka z PRLowskim totalitaryzmem o demokratyzacje zycia w Polsce. Albo sie do tego przyzwyczaisz i zaczniesz dostrzegac pozytywy takiego stanu rzeczy, albo pozostanie ci bezsilne tupanie nogami „A ja nieeee chce!”. 🙂

    Kaska

  53. Proponuję by mianować pana Passenta szefem odnowionego Radiokomitetu. Mielibyśmy wtedy prawdziwie niezależne radio i telewizję. W pisaniu niezależnych tekstów pan redaktor Passent ma ogromne doświadczenie. Przez cały okres swej dziennikarskiej kariery dał tysiące dowodów swej niezależności i opozycyjności.
    Na redaktora naczelnego Rzeczpospolitej proponuję redaktora Barańskiego, który w okresie pracy w Dzienniku TV dał przykład pełnej niezależności, a teraz marnuje swe talenty w niezależnej „Trybunie”.
    Takich ludzi nam trzeba na czele najważniejszych mediów, a nie sprzedawczyków w rodzaju Wildsteina czy Karonowskiego, których nalepiej byłoby postawić przed jakąś komisją weryfikacyjną i wykluczyć z zawodu. A jeżeli się nie da niech idą pracować do „Niewidomego Spółdzielcy”, albo „Filatelisty”.
    Niech żyją prawdziwie niezależne media!

  54. Panie Danielu z przyjemnością odwiedzam regularnie pańskiego bloga. Jestem pełna uznania dla Pana wiedzy i umiejętności dzielenia sie nią. Podzielam również większość prezentowanych tu poglądów.
    Komentuje Pan bieżące wydarzenia niezwykle celnie. Zastanawia mnie jednak dlaczego nie podjął Pan do tej pory tematu planowanych zmian w Konstytucji dotyczących zapisu ochrony życia od momentu poczęcia. Dlaczego wogóle lewicowi dziennikarze i dziennikarki nie rozpoczęli na ten temat debaty? Jestem bardzo rozczarowana. Czy to jakaś nowa tradycja lewicy, która każe przemilczać (uznawać za nie warte komentarza) tematy dotyczące kobiet?

    Pozdrawiam

  55. Jan Bockowski pisze: „a nie sprzedawczyków w rodzaju Wildsteina czy Karonowskiego, których nalepiej byłoby postawić przed jakąś komisją weryfikacyjną i wykluczyć z zawodu. A jeżeli się nie da niech idą pracować do ‚Niewidomego Spółdzielcy’, albo ‚Filatelisty’.”

    Czy uważasz pracę w ‚Niewidomym Spółdzielcy’ albo ‚Filateliście’ za coś uwłaczającego godności dziennikarza?

    Myślę, że w szczególności praca w ‚Niewidomym Spółdzielcy’ może wymagać znakomitych kwalifikacji moralnych i zawodowych oraz taktu, których wielu dziennikarzom i komentatorom brakuje.

  56. Kaśka/Pyzol!
    Szczerze mówiąc nie bardzo zrozumiałem treści Twojego wpisu. Czego ja niby nie chcę? Poglądów prawicowych? Ale skąd. Bardzo mi na nich zależy. Spróbuję wymienić jak najwięcej: Piotr Wierzbicki, Aleksander Hall, Kazimierz Ujazdowski, Janusz Korwin Mikke, Michał Zaremba, Michał Karnowski, Rafał Ziemkiewicz, Stefan Bratkowski, Wiesław Walendziak (nie chce mi się więcej wymieniać). Przecież to jest prawica. Są wspaniałymi ludźmi, pełnymi kultury, piszącymi cudowne teksty. Też się czasami z nimi nie zgadzam. Ale jaka to jest przyjemność intelektualna.
    A ja mówię o Tomaszu Sakiewiczu, Jacku Łęskim, Waldemarze Łysiaku, Piotrze Semce (chyba dobrze odmieniłem), Krzysztofie Czabańskim, Bronisławie Wildsteinie, Stanisławie Michalkiewiczu. Ja ich nie chcę. I pozostało mi bezsilne tupanie nogami: „A ja ich nieeeeeeeeee chcę… Nieeeeeeeeeeeeeeeee chcę takiej prawicy”. Ja chcę tamtych”.
    Spróbuję dyskretnie Cię serdecznie pozdrowić.

  57. Tes Teq, czy moglbys tak postarac sie o nieco bardziej inteligentne szczypanie nielubianych przez ciebie rozmowcow niz to, jakie zaprezentowales oczko wyzej?
    Zajrzyj do slownika do hasel „ironia” i „sarkazm” i przyjmij do wiadomosci, ze nie tylko nasz ukochany Autor moze sie nimi poslugiwac.

    Kaska

  58. Po przeczytaniu niektórych komentarzy wyczówam ogromny wpływ indoktrynacji Radia Maryja. Sami Pospieszalscy, Semki i inne wyszczekane prawicowe wyjce. Czas zatrzymać zmiany w mediach zanim tacy stworzą nam jedno wielkie radio Maryja,telewizję Trwam i jedną Gazetę Polską. Gdzie sie podziejecie szanowni Państwo Paradowska i Passęt.

  59. Panie Danielu,

    Dziekuję za obie odpowiedzi.

    odp. 1 – Cieszę się, że ma Pan takie stanowisko, tym bardziej, że jest ono bardzo rzadkie wśród dziennikarzy. Przykładów odwrotnych jest natomiast wszędzie tak wiele, że momentami miałem wrażenie, iż to ja, ze swoim poglądem jestem nienormalny. Przypominam sobie tylko jedną wypowiedź w innym tonie.Chodzi mi o artykuł p. Janiny Paradowskiej sprzed bodajże 4 lat opublikowany w „PRESSie”. A raczej nie opublikowany, tylko schowany w PRESSie, bo mając do wyboru „Politykę” o nakł. 200 000 egz. i „PRESSa” o nakł. 8000, pani red. JP wybrała na ten artykuł „PRESSa”.

    No, właśnie. Jak to jest? Czy środowisko dziennikarskie, nawet jak zauważa, że coś we własnym gronie jest nie tak, to woli takie sprawy załatwiać we po cichu, bez „zbędnego audytorium”?
    Wygląda mi to na „Moralność Pani Dulskiej”. Niechby tylko jakaś inna grupa zawodowa spróbowała swoje sprawy załawiać „po cichu” – ale w gazetach by sie pojawiło haseł o „jawności życia publicznego”. Pewnie ten i ów odezwałby się z wysokiego diapazonu i zahaczyłby – czemu nie – o samą demokrację.

    Natomiast wewnątrz szacownego grona żurnalistów zasada jawności nie wzbudza już takich ciepłych skojarzeń. Owszem jest dobra, ale żeby świństwa u innych ujawniać, a nie od razu wśród swoich. A jeżeli już, bo przyzwoitość nakazuje, to tak pocichutku, w PRESSie, albo w ogóle nie na łamach, tylko (jak sugeruje p. Kolenda – Zaleska) przy stoliku w Sejmie „gdzie w zgodnej kohabitacji od lat funkcjonują dziennikarze ze wszystkich mediów”.
    Mam zatem rozumieć, że nie ma sprawy świństw w TVP i PR, lecz jest skandal polegający na tym, że ta sprawa w ogóle ujrzała światło dzienne… Pięknie. A jakie śliczne słowo: kohabitacja. Dawniej to się nazywało „kolesiostwo”.

    A ja mam taką dziwną ambicję: chciałbym przeczytać w wolnym kraju trochę prawdy wydrukowanej na papierze. I to nie schowanej w czasopiśmie branżowym, ani na blogu (prawda, że oficjalnym), tylko tak prosto w oczy, np w „Polityce”. To, że Państwo Dziennikarze takie sprawy łaskawie omówią między sobą przy stoliku w sejmie, za moimi plecami, jakoś mi nie wystarcza.

    I jeszcze jedno chcę zadeklarować, bo w dzisiejszej atmosferze wzajemnych podejrzeń człowiek własnego cienia zaczyna się bać. Oczywiście, że nie jestem za dokopaniem wolnym mediom, za monitorowaniem ich przez oficjalne czynniki itd, co stwierdzam wszem i wobec. Zgadzam się z p. red. K-Z, że obecny ton wymiany publikacji jest okropny, dziki. Ale doprowadzając to do cywilizowanej normy nie wylewajmy dziecka z kąpięlą. Tu problem polega wyłącznie na podłej formie, a nie „na tym, że podzielilismy się już sami” (cyt. za red. K-Z). Sam fakt podziałów wśród dziennikarzy (w tym podziałów ideowych) to jest po prostu PLURALIZM. I broń Boże, żeby on zniknął. To jego brak był chory!

    PS Przepraszam. Trochę się Panu dostało, Panie Danielu, za nie swoje grzechy, jak ci wierni co na mszy słyszą od księdza narzekania, że ludzie do kościoła nie chodzą. Ale gdzie ja mam takie rzeczy pisać? Przy zmowie milczenia wśród dziennikarzy nt dziennikarzy komentarze do blogów są jedyną formą masowego komunikowania (zresztą o dość ograniczonym zasięgu) dzięki której taka opinia może zaistnieć.
    Pozdrawiam.

  60. Natalio
    też się zastanawiam, czemu tak ważny temat – zmiany konstytucji – na tym blogu nie zaistniał. Bo drażliwy? Przy okazji: nie zauważyłam także, aby na temat dramatu Ani z Gdańska wypowiedziała się jakaś organizacja feministyczna. A to przecież podręcznikowy przykład przedmiotowego traktowania kobiety.

  61. Do Torlina. jedna uwaga, jak dla mnie Ziemkiewicz jest w tej grupie drugie, a juz bardziej Wildstein do pierwszej tych pozytywnych by się zakwalifikował, zaś Karnowski niewiele sobą reprezentuje.
    ,,Są wspaniałymi ludźmi, pełnymi kultury, piszącymi cudowne teksty. Też się czasami z nimi nie zgadzam. Ale jaka to jest przyjemność intelektualna.” Jeśli któraś rzecz z tych 3 zdań wg ciebie pasuje do Ziemkiewicza, to chyba mało go czytasz. Ja od roku czytałem jego felietony nainterri, nieraz je komentowałem, aroganckie, fałszywe, nieuczciwe, agresywne,obrażające wszystkich innych, słownictwo typu ,,postkomuniści”,,lewaki”. Brak jakichkolwiek argumentów za to etykietkowanie innych , wyzywanie ich od lewaków, ekologó. Emocjonalny jeęzyk nie wiadomo po co? W porównaniu z nim naprawde wolę czytac Katarzynę Makowską/Pyzol. I mądrzej , i inteligentniej, i obsesja na punkcie Passenta nie tak daleko posunięta jak Ziemkiewicza obsesja na punkcie Michnika. Aj gdzie Ziemkiewiczowi do Korwina Mikke, Bratkowskiego czy nawet Zaremby. Torlin, miło pochwalić przeciwnika ideologicznego( jesli ci jakąś antyprawicowość, której nie posiadasz suponuję, to przepraszam, ale ja takową posiadam:)), ale w tym wypadku nie załuguje.Pozdrówka.

  62. Cassandro, Kazimiera Szczuka w swoim blogu umieściła notatkę „Wyuczona bezradność dziewczynek”. Została za to opluta przez (nie wiadomo po co) czytających ten blog panów oraz kilka pań. Napisała prawdę, ale wiadomo, że feministkę trzeba skopać, obojętnie co pisze. Do śmierci Ani podłączyli się już wszyscy z biskupami i MENem na czele. Sam Prezydent pojechał na jej grób. I oczywiście po tych wspaniałych gestach nie nastąpi nic konstruktywnego dla poprawy bezpieczeństwa jeszcze żyjących dziewczynek. Z tego powodu, jak myślę, organizacje feministyczne nie wtrącały się do tych nieszczerych szlochów. Zostałyby oplute i obarczone winą za to co się stało. I nie pytaj dlaczego. Nawet opluwacze tego nie wiedzą ale jakoś nie lubią tych feministek 🙂
    PS. Moje dwie córki ukończyły kurs WENDO. Opłaciło się, już dwa razy… 🙁

  63. Chyba u niektórych wypowiadających się nastąpiło kompletne pomieszanie pojęć. Nikt chyba nie ma nic przeciwko dziennikarzom o poglądach prawicowych. Prawicowy liberał powinien troszczyć sie o wolność we wszelkim zakresie, natomiast prawicowy konserwatysta powinien troszczyć się o zasady, tradycję, kulturę słowa, dobre obyczaje (konserwatyści wywodzili się z arystokracji i lepszych sfer).
    Chama, aroganta, owładniętego teorią spiskową, rzucającego inwektywy, obrażającego inaczej myślących, w swoim mniemaniu jedynego depozytariusza prawdy – w żaden sposób nie da się zaliczyć do prawicy. Ci, którzy chcieliby uchodzić za prawicowców, są jedynie populistami.

  64. Torlin, JKM pelen kultury?????

    Tus to zdzebko przesadzil.

    Przy Michalkiewiczu i Lysiaku staje obok ciebie: Ja tez ich nieeee chce.

    No, ale sa. Lbow nie pourywam. Czytam b. okazjonalnie, swego czasu naczytalam sie wystarczajaco, aby przestac marnowac czas na ich tfurczosc radosna. Ale podobnie traktuje Ziemkiewicza i Bratkowskiego.

    W Karnowskim widze dobre poczatki rasowego publicysty. Jest mlody. Jeszcze sie uczy, nabiera doswiadczen, jeszcze nieraz sie pomyli ale dajmy mu czas.

    Czabanskiego i Wildsteina cenie wysoko za wiedze i odwage cywilna gloszenia malo popularnych pogladow, choc bywa, ze mam im ochote jak nie kurze meki, to przynajmniej pokrzywke zafundowac. No, ale publicysty, ktorego czytalabym zupelnie bezkrytycznie to n i e m a.
    N.B. „prawicowosc” w/w publicystow nalezy oceniac na tle tego, co sie w Polsce za prawice uwaza, a dokonuje sie tu tylu uproszczen, ze dla czlowieka w miare zzytego z inna kultura ich „prawicowosc” jest co najmniej problematyczna. Rozwoj intelekutalny prawicy w Polsce zostal brutalnei przerwany przez zamordyzm PRLowskiego czterdziestolecia, rozwijac sie ona mogla tylko w warunkach ulomnych: pozbawiona publicznej reprezentacji – a wiec i takiejze skrutyny. Przymuszona do przeczekiwania zlych czasow na Okopach Sw. Trojcy;) dopiero nabiera rumiencow prawicy sensu stricte, ale jeszcze dluuuuga droga zanim sie taka stanie. Tym bardziej, ze swiatowe tendencje rozwojowe prawicy te z nie stoja w miejscu. Przypuszczam, ze nasz Autor moglby byc b. dobrym publicysta prawicowym, gdyby umial sie oskrobac z fatalnych nawykow i takiegoz towarzystwa. Ale on tego nie zrobi i bedzie trwal na tych Okopach Laickiej TRRRojcy;), ( Rakowski, Rolicki i Reykowski), na ktorych czuje sie emocjonalne bezpieczenstwo.

    Z lewicowych polecam „Bez Dogmatu” (choc draznia mnie tam nieco zbyt obsesyjne przechylki antyklerykalne, no ale to lewica i ona juz tak ma).

    Kaska

  65. Grzesiu!
    Może masz i rację. Kieruję się na pewno swoimi sympatiami i uprzedzeniami. Sporo ich obu czytałem. Ziemkiewicz jest szalenie nierówny, bardzo często sprzeczny z samym sobą, w jednym tekście udowadnia, że białe jest białe, a w drugim, że białe jest czarne. Czytam go również w blogu (jak i Karnowskiego). A może go lubię za wspaniałą prozę? A może za znakomite felietony filmowe?
    Wildsteina nie cierpię, często oglądałem jego „Bez autocenzury”, czytałem felietony we „Wprost”.
    Cześć!

  66. Pyzol pisze: „Tes Teq, czy moglbys tak postarac sie o nieco bardziej inteligentne szczypanie nielubianych przez ciebie rozmowcow niz to, jakie zaprezentowales oczko wyzej?”

    Przepraszam, za to, że zabolało. Widać okazałem się brutalniejszy niż niektórzy dziennikarze i politycy, których jesteś zwolenniczką. Postaram się, żeby nie udało Ci się więcej mnie sprowokować.

  67. habitus – myślę, że jedna Kazimiera Szczuka wiosny nie czyni. I potrzebna była inna interpretacja tych wydarzeń niż taka, że dzieciaki oglądają filmy, w których jest seks i przemoc i naśladują to, co tam zobaczyły. Nie rozumiem, dlaczego organizacje feministyczne miałyby zostać „obarczone winą”. A nawet jeśli, to ich obowiązkiem było wypowiedzenie się w tej kwestii. Bo ona dotyczy stosunku do kobiet w naszym społeczeństwie, a nie tylko braku szacumku dla drugiej osoby. Niestety ta tragedia otworzyła drogę do realizacji orwellowskich pomysłów Giertycha przy wtórze oburzonego społeczeństwa. A są jeszcze ciekawsze koncepcje – osobnych szkół dla chłopców i dziewcząt, a przy okazji – przeforsowania innego rodzaju edukacji w zależności od płci. Wiem, wszyscy powiedzą, że takie pomysły nie mają szans na realizację i trzeba je traktować tylko jako obietnice wyborcze dla skrajnej prawicy. Ale są one naprawdę niebezpieczne.
    Jeszcze słowo o dziennikarzach – w kontekście szacunku. Niedobrze mi się robi, gdy widzę mikrofony podsuwane np. rodzinom ofiar wypadków. Czuję gniew, gdy widzę ich łzy, które często próbują bezskutecznie ukryć przd kamerą. Nikt nie szanuje ich dramatu, ich prywatności. Wszystko na sprzedaż! Cudze łzy to świetny interes!
    Kolega mego brata ma łódź własnej roboty, jedyną taką w Polsce. Łódź, pozostawiona na kilka godzin w porcie, została – bez zgody i wiedzy właściciela – wykorzystana do sesji zdjęć reklamujących sprzęt plażowy, opublikowanej w jednym z pism kobiecych. To też przejaw braku szacunku (oraz naruszenie prawa własności).
    Moje rozważanie są trochę nie na temat, ale… to też dziennikarze. I ta grupa najbardziej wpływa na tzw. masowego odbiorcę, ucząc go właśnie braku szacunku dla innych ludzi. A z tego bierze się dalsze zło.

  68. Do Tes-Teq

    Napisałeś:Jan Bockowski pisze: “a nie sprzedawczyków w rodzaju Wildsteina czy Karonowskiego, których nalepiej byłoby postawić przed jakąś komisją weryfikacyjną i wykluczyć z zawodu. A jeżeli się nie da niech idą pracować do ‘Niewidomego Spółdzielcy’, albo ‘Filatelisty’.”

    Czy uważasz pracę w ‘Niewidomym Spółdzielcy’ albo ‘Filateliście’ za coś uwłaczającego godności dziennikarza?

    Broń Boże! Nie uważam, że praca w „Niewidomym Spółdzielcy” czy „Filateliście” jest czymś uwłaczającym. W tytułach tych, ale też na przykład w „Powściągliwości i Pracy” w stanie wojennym pracował niezweryfikowany pozytywnie kwiat polskiego dziennikarstwa. Tam tacy ludzie byli tolerowani.
    Domyślam się, że jesteś młodym człowiekiem, mało zaznajomionym z historią polskiego dziennikarstwa. W okresie stanu wojennego duża część dziennikarzy nie mogła nigdzie publikować – Pan Passent popierając Jaruzelskiego i ówczesną władzę, pisząc obrzydliwe teksty w „Polityce”, takiego zakazu nie miał.

  69. miło sie czyta Pański blog Panie Danielu, ciekawie i zwięźle ujęte myśli własne – BRAWO !!!

    p.s. od Pańskiego felietonu zaczynam czytać Politykę

css.php