Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

2.11.2006
czwartek

Ojciec dyrektor i ojciec likwidator

2 listopada 2006, czwartek,

Na wniosek „Alicji z Krainy Czarów” dzielę się myślami w sprawie oskarżenia Krzysztofa Mroziewicza przez „Nasz Dziennik” o współpracę z WSI.

  1. Mam zaufanie do Krzysztofa, z którym wiele lat pracuję i siedzę biurko w biurko. Nie stracę tego zaufania, dopóki nie zobaczę dowodów, które je podważają, albo – jeśli są tajne – gdy zapadnie prawomocny wyrok sądowy. Musiałby popełnić świństwo, żeby mi się narazić.

  2Cui bono? Cios w Mroziewicza jest wymierzony przeciwko tym mediom, które obecna władza i jej akolici (także w mediach czy w IPN), uważają za część mitycznego „układu”. „Nasz Dziennik” nie przypadkiem został poinformowany o Suboticiu z TVN, a następnie o Mroziewiczu, z „Polityki”. Nie znam człowieka, który uwierzył w sugestie min. Wassermanna, że tajemnica wywiadu została zdradzona przez tych, którzy chcą skompromitować likwidację WSI.

  3. „Nasz Dziennik” nie stwarza oskarżonemu najmniejszej szansy obrony. Człowiek został przekreślony jedną sygnaturą, jedną informacją dziennika i jego kontaktami z szafarzami tajemnic – to oni są winni. Ojciec dyrektor i ojciec likwidator.

  4.  „ND” ujawnia tajemnicę i nie dostarcza dowodów hańby. Teraz Mroziewicz musi się tłumaczyć – z czego? Jak zweryfikować, czy mówi prawdę?

  5. Takie egzekucje są możliwe tylko w kraju, który dał się zwariować na punkcie wywiadu. W normalnym państwie współpraca z wywiadem wojskowym swojego kraju nie jest przestępstwem – oczywiście, Polska Ludowa nie była „swoim” krajem, była niechciana, ale była to jedyna Polska istniejąca. Ci, którzy uważają, że jedynym szpiegiem zasługującym na szacunek jest płk Kukliński, oraz ci, którzy stawiają pomniki p. Kurasiowi („Ogień”), myślą zapewne inaczej. Owszem, wywiad wojskowy w latach 1944-1989 był nie tylko polski, nasz kraj nie był w pełni suwerenny, ale to dotyczyło wszystkich dziedzin życia. System wciągał miliony ludzi, od przedszkolanek i nauczycielek, które szykowały z dziećmi dekoracje na 1 maja, poprzez miliony manifestantów, których dziś jakoś nie można odnaleźć. W ówczesnych warunkach polski korespondent, który w ambasadzie PRL lub w Warszawie dzielił się informacjami z Afganistanu czy RFN, nie musiał mieć wrażenia, że popełnia grzech wobec Polski. Raczej mógł się bać, że jeśli narazi się służbom, to koniec z korespondenturą, habilitacją czy wynalazkiem, nad którym trzeba było pracować za granicą. Co nie oznacza, że wszyscy Polacy, którzy podróżowali, byli „zadaniowani”, a następnie odpytywani.

Nie podoba mi się, że ludzie zniewoleni, zastraszeni, zależni na każdym kroku od władzy, byli wykorzystywani przez wywiad. Takie było państwo i niejeden dziennikarz, artysta, naukowiec czy handlowiec mógł zostać usidlony, nie zawsze świadom tego faktu. Ale z tego powodu dzisiaj stawiać ich pod ścianą?

Przypominam sobie (pisałem o tym w „Chorobie dyplomatycznej” albo w „Codzienniku”), że w 1962 r., kiedy byłem na stypendium w USA, spotkałem się w Waszyngtonie ze znajomym z Warszawy, wówczas radcą ambasady polskiej, któremu nieopatrznie opowiedziałem, że wszyscy stypendyści naszej fundacji mieli wspólny obiad z ówczesnym szefem CIA (!) Allanem Dullesem, bratem sekretarza Stanu, osławionego Johna Fostera Dullesa (obaj słynni „podżegacze wojenni” byli absolwentami uniwersytetu Princeton). Kilkadziesiąt lat później z „Dzienników” M.F.Rakowskiego dowiedziałem się, że ów radca doniósł komu trzeba w Warszawie, i w sekretariacie Gomułki wylądowała informacja, że Passent spotyka się z Dullesem, za co Rakowski musiał „świecić oczami” (tak mówił, kiedy miał z naszego powodu nieprzyjemności). A mnie nie przeszło przez głowę (miałem 24 lata), że polski obywatel przy kieliszku Martini w bufecie dworcowym ma mieć coś do ukrycia. Ze zgrozą myślę, że jedną noc spędziłem wtedy w domu innego pracownika ambasady, dzieląc z nim podwójne małżeńskie łoże. Na szczęście i jemu to nie zaszkodziło – nadal pracuje w MSZ.

Ale co o mnie napisał, jak się w tym łóżku sprawdziłem, to wie tylko likwidator/koordynator i jego organ.

  6. Teoretycznie, człowiek wykorzystany – świadomie lub nie – przez wywiad, narażony jest na szantaż. (W Polsce absurd doszedł już do tego, że lepiej było być współpracownikiem wywiadu obcego niż polskiego!). Ale dotychczas ani w przypadku KM, ani w innych przypadkach nie było mowy o szantażu. Sprawcy największych nieszczęść w III RP – od Balcerowicza do Safjana i Zolla – nie byli szantażowani. „Czynili zło” sami z siebie. Zakładam, że będąc w Indiach czy w Afganistanie, KM nie mógł zajmować się inwigilacją prawicy czy lewicy, bo macki PC i SLD Bangladeszu nie sięgały. Zawsze jednak lepiej wątpliwości rozstrzygać na korzyść oskarżonego. A kto jest bez winy – niech pierwszy rzuci kamieniem. Rezygnację TVP ze współpracy z KM tylko na podstawie publikacji „ND” uważam za Berufsverbot. To oni szkodzą Polsce. A czy szkodził Mroziewicz – to się dopiero okaże.
 
 
To tyle, Pani Alicjo. Pozdrawiam!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 81

Dodaj komentarz »
  1. Szanowny Panie Danielu! jak zwykle ujął Pan sedno sprawy,że nic dodać,nic ująć.
    Zajadli „czyściciele” historii najchętniej wpakowaliby do czarnej dziury nas wszystkich, urodzonych przed np.przed 1970 rokiem – wystarczy,żeby nie być komuchem i zdrajcą na usługach? Tyle że sami oni też na dziewictwo polityczne sie nie załapują.
    Osobiście od początku zaistnienia ra-ryja zastanawiałam się komu i za jakie pieniądze służy cwany klecha,trafiający w gusta ludzi którzy jego potworny,niegramatyczny bełkot mogą interpretować jak chcą, i podkładać po niego treści najgorszego autoramentu.(pomijam modlitwy,różańce itp).
    Jestem agnostyczką,ale obserwując jako obywatelka naszego kraju politykę – jestem przekonana,że Rydzyk od początku sterowany jest antypolsko; i mimo błędów politycznych kościoła nie chce mi sie wierzyć aby był sterowany za najgłębszym, cichym przyzwoleniem przez Watykan.
    Chociaż…….wiele by na to wskazywało.
    Ale jeśli nie, to KOMU służy Rydzyk? Jakie siły infiltrują Polskę przy jego pomocy? KTO go wyszkolił? CZYIM narzędziem stają sie wielbiciele tego hochsztaplera? KOMU służy nasilająca się walka między „rydzykowymi” a „dziwiszowymi”? JAKIEJ Polski chcą tak naprawdę Kaczyńscy,protektorzy i protegowani Rydzyka? Itd,itd………
    Sądzę,że za chwilę znajdę tutaj wiele – jak zwykle – wyczerpujących wypowiedzi pp.blogowiczów.

  2. Sznowny Pani Danielu !!! Podobnie jak Pan nie wierzę w to co napisał ND o Panu Mroziewiczu. Mam dość kiedy włączam rano radio i słyszę, że ktoś tam współpracował, my coś wiemy ale nie możemy ujawnić. Cała ta otoczka niedomówień i oskarżeń przerodziłą się w coś absurdalnego, każdy jest winien tylko nie my. Był układ i my chcemy go zniszczyć. My jesteśmy jedyni sprawiedliwi mówi w przemówieniu Lech II i jego klon. Ja już mam tego dość. Chcę żyć w normalnym kraju. Pozdrawiam.

  3. Panie Danielu,
    pisałem już o tym na blogu Pani Janiny, ale się powtórzę. Praca dla WSI w zakresie analizy, białego wywiadu itd nie jest niczym wstydliwym, ani hańbiącym. Hańbiącym byłoby pisanie tekstów na zamówienie. To byłoby draństwo. Jeśli chodzi o PRL, to polski wywiad wojskowy był tylko emenacja GRU i praca dla niego to było swiństwo i nie może być niczym usprawieddliwwione. Natomiast dane swoich agentów wojsko powinno trzymać pod kluczem, zarówno psprzed 89 roku, jak i po. Nie uważam, żeby ujawnianie agentów, nawet komunistycznych, o wątpliwej prowienencji było właściwe.
    Pana redakcyjny kolega Jacek Żakowski jest przeciw współpracy dziennikarzy z wywiadem, i jesli się nie mylę- za ich ujawnieniem. (Bo stanowi to zagrożenie dla wszystkich dziennikarzy przebywających w punktach zapalnych – moga być traktowani jako strona konfliktu).

    W przypadku WSI jest kłopot, ale dane sprzed 89 nawet będące w gesti wojska mogą zostać odtajnione i przekazane do normalnego archiwum IPN. I wystarczy wystąpić o status pokrzywdzonego do IPNu. apeluję do dziennikarzy Polityki już od dawna, zeby Pan, Pani Janina (może wszyscy) wystąpili o status pokrzywdzonego do IPNu. To zamyka usta tym, którzy wwysuwają zarzuty i oczyszcza atmosferę. A przecież krążą plotki o pięciu agentach w Polityce (nie wiem, czy dotyczy to rónwież służb wojskowych). Ale mnie nikt nie słucha 🙂 Więc kolejny granat wybucha w Waszym szambie. Panie Danielu czy wystąpił Pan do IPNu o status pokrzywdzonego zamiast rozpisywać się o Mroziewiczu?
    I nieznośna lekkość wolności ssłowa.
    pozdrawiam
    Bernard

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie Danielu, jak zawsze doskonały wpis, znakomicie wyważony i sięgający już nawet nie sedna sprawy, ale jej jądra, drugiego dna i czwartego wymiaru. Nic dodać, nic ująć, czapki z głów ! Aż przyjemnie się robi jak człowiek pomyśli, że jeszcze nie wszyscy na tym świecie zwariowali na punkcie wywiadów, szpiegów, zapisów, teczek i potrafią na tę całą hecę spojrzeć chłodnym okiem (jak ja, nie chwalący się 😉 ).

  6. NO tak. Dzis na agenturalnosc nie potrzebne sa zadne dowody. Tzw. wybitny intelektualista moze nazwac agentka i donosicielka (pod jej nieobecnosc) swoja kolezanke- zone nielubianego krytyka, rzucic jej to w twarz i nie oczekiwac zadnych nieprzyjemnosci z tego powodu.

  7. 1) Czy Pan Redaktor Krzysztof Mroziewicz wystąpił do „Naszego Dziennika” z żądaniem nierozpowszechniania i sprostowania informacji o jego osobie, które uważa za kłamliwe?

    2) Czy Pan Redaktor Krzysztof Mroziewicz wystąpił do władz TVP z żądaniem wyjaśnienia powodów zerwania umowy dotyczącej udziału w programie publicystycznym (chyba nie przychodził tam na „kocią łapę”)?

    Moim zdaniem jest to jedyne logiczne działanie. I w dodatku skazane na sukces, ponieważ – z tego, co rozumiem – ani „Nasz Dziennik”, ani TVP nie jest w stanie przedstawić ŻADNYCH dowodów na szkodliwą działalność redaktora Mroziewicza, gdyż musiałyby wówczas ujawnić swoje źródła i popełnić przestępstwo ujawnienia tajemnicy państwowej.

    Mam nadzieję, że Pan Mroziewicz działa aktywnie w tym kierunku. No chyba, że jego wiedza o całej sprawie nie pozwala mu podjąć tego typu czynności prawnych.

  8. Pomówienia i wypływające dokumenty – dopiero się zaczęły… jeżeli Kaczyński podpisze ustawę o ujawnianiu agentury – to się dopiero zacznie,

    A.

  9. W ogóle jeśli chodzi o współpracę z wywiadem, lustracją itd. to my wszyscy niepotrzebnie przyjmujemy punkt widzenia skrajnej prawicy. Zamiast tłumaczyć się z tego, że ktos nie jest wielbłądem, należałoby takie doniesienia ignorować. Ponieważ dla nas pan Mroziewicz i tak ma większy autorytet niż Macierewicz, Rydzyk i Semka razem wzięci.

  10. „Owszem, wywiad wojskowy w latach 1944-1989 był nie tylko polski, nasz kraj nie był w pełni suwerenny…”

    Dziś to chyba normalne, że polski wywiad wojskowy współpracuje na wielu płaszczyznach i w wielu obszarach z CIA na przykład. Takie są uwarunkowania. Przyznam, że są to dla mnie sprawy dość niezrozumiałe, bo wywiady wojskowe są dla mnie częścią armii jednak. Tak jak wojska pancerne czy marynarka wojenna. Chyba nie jest to istotne, że struktury armii PRL były upolitycznione, To cienka i dość płynna linia i byłbym bardzo powściągliwy w wyciąganiu jakichkolwiek wniosków.

  11. Bo tak naprawdę Panie Danielu czarno-białe postaci to są tylko w bajkach.
    Parę lat temu kiedy „startowałem” na ordynaturę oddziału, który to pieczołowicie organizowałem, niemal zaledwie przed konkursem, dostałem propozycję nie do odrzucenia od mojego przełożonego żebym coś poparł albo podparł…
    Bite trzy dni się zastanawaiłem, bo propozycja była postawiona wprost albo albo… i co jak Pan myśli co wybrałem, ano wybrałem fakt, że ktoś mógł użyć mojego nazwiaska i ściągnąć elektorat… za to tylko żeby pocieszyć się tym co zorganizowałem i popracować.
    Były to póżne lata 90-te, do chwili obecnej mam absmak w tej sprawie.
    W Polsce nie liczy się i nie będzie się liczyć nic oprócz układów, kolorów sztandarów, stron, religii. w dalszym ciągu jak i wcześniej wystarczy głos IDIOTY ale słusznie osadzonego żeby uszkodzić komuś karierę…
    Teraz żeby dostać stanowisko naprzykład sprzątaczki, pardon czyściciela nawierzchni płaskich w kopalni tarzeba mieć poparcie „na szczeblu”.
    Osadzanie ludzi na wyższych stanowiskach, a wiem to napewno w stosunku co do np. Dyrektorów Szpitali jest nadawane z klucza i nie ważne czy wcześniej byli dobrymi menażerami czy nie, ważne żeby byli „słuszni”.
    Dawniej o randze człowieka decydowała przynależność do partii, teraz „śmiejemy” się ze znajomymi że będzie to kartka ze spowiedzi… bo przynależność do partii w dalszym ciągu funkcjonuje.

    Podsumowując, w świecie jest stanowczo mniej Herosów idących prawą ścieżką niż Lawirantów, którzy nie są w stanie poświęcić kariery, rodziny, zarobków, dobrego, a może lepiej spokojnego życia…
    … i to tyle.

  12. Jak „Volkischer Beobachter” w III Rzeszy, tak „Nasz Dziennik” w IV RP jest najlepiej poinformowaną krajową redakcją. Jej rzutki zespól nie tylko jako pierwszy dotarł do mrocznej prawdy o Mroziewiczu, ale też jako pierwszy wie coś o raporcie z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. W dzisiejszym wydaniu tego prestiżowego tytułu Wojciech Wybranowski informuje, że raport liczy 800 stron oraz „dosłownie i w przenośni jest bombą”.
    W przekazywaniu społeczeństwu porażającej wiedzy trzeba być do końca szczerym, bezkompromisowym i jak Wybranowski nazywać rzeczy po imieniu. Dość semantycznych znieczuleń w postaci niewinnie brzmiących „współpracowników WSI”. To byli KONFIDENCI WSI. Tak jak Junosza-Stępowski był konfidentem Gestapo.

  13. Panie Danielu,
    pisze Pan:

    „Nasz Dziennik” nie przypadkiem został poinformowany o Suboticiu z TVN, a następnie o Mroziewiczu, z „Polityki”.

    O Suboticiu – z tego co pamiętam – napisała najpierw „Gazeta Polska”.

    Poza tym – bardzo trafne uwagi.
    pozdrawiam

  14. właśnie, na głowie stawia się współpracę z własnym wywiadem i kontrwywiadem. Na końcu okaże się, że matematycy rozpracowujący niemiecką Enigmę byli wstrętnymi donosicielami. Pomyśleć, że kiedyś współpraca z wywiadem wojskowym była uważana za nobilitującą.

  15. I jeszcze jedno – czy mógłby Pan zdradzic szczegóły w jaki sposób młody chłopak dostaje takie ciekawe stypendia i podróżuje po sswiecie w czasach gy paszport był dobrem trudnoosiągalnym, a za miesieczna penssje w Polsce mozna było zjeść jeden dobry obiad w restauracji w Stanach? Proszę powiedzieć, czy ktoś próbował składać Panu propozycje nie do odrzucenie przed wyjazdem, lub po powrocie?

    I nieznoścna lekkośść wwolności słowa.
    pozdrawiam
    Bernard

  16. Na początku lat osiemdziesiątych byłem, wraz z grupą rodaków, pracownikiem niemieckiej firmy. Tak się złożyło (znajomość jężyków obcych była wtedy bardzo słaba), że oprócz mnie jeszcze tylko jeden kolega dobrze mówił po niemiecku. On był szefem grupy, dlatego, gdy trzeba było kogoś oddelegować do współpracy z Niemcami, trafiło na mnie.
    Po paru miesiącach bardzo sympatycznej współpracy zauważyłem, że niektórzy koledzy, Niemcy, przestają ze mną rozmawiać. Dopiero po pewnym czasie zaprzyjaźniony ze mną kolega powiedział mi, że polski kolega powiedział Niemcom, że ja jestem opiekunem grupy z ramienia SB.
    Jeżeli ktoś czegoś podobnego nie przeżył, nie jest w stanie zrozumieć, co się dzieje w takim momencie z człowiekiem, który wie, że nie ma z SB nic wspólnego.
    Skutek? Zerwałem całkowicie kontakty z polską grupą. Jedynie to mogłem zrobić. A ile osób było w podobnej do mnie sytuacji, którzy nie mieli na tyle szczęścia, aby mieć zaprzyjaźnionego Niemca, który powiedział o co chodzi. Dlaczego inni się izolują.
    W Polsce zajmujemy się ochoczo „odkrywaniem” szpiegów, a brakuje nam sił i zapału, aby zjąć się teraźniejszóścią i przyszłością. Wkrótce podzielimy się na tych co już wiedzą (obejrzeli swoje teczki) i na tych, którzy nie mają na to ochoty, ale stracili także napęd do robienia czegokolwiek. I co wtedy? Ciekawe, kto będzie z takiego stanu zadowolony?
    Po otwarciu archiwum Stasi rozmawiałem z jednym z opozycjonistów i zapytałem go, czy obejrzał już swoją teczkę. Popatrzył na mnie smutno i powiedział: „A po co? Czy poprawi mi się samopoczucie, gdy np. dowiem się, ze tak lubiany przeze mnie szwagier informował regularnie Stasi, co się u mnie w domu dzieje.” O tragediach tych, którzy postąpili inaczej, u nas się nie mówi.
    Ja, po latach, dowiedziałem się, kto powiedział o mnie Niemcom. Mogłem mu dać za to w twarz. Nie zrobiłem tego, bo dałbym mu jakieś rozgrzeszenie. Niech się sam martwi, jak z tym żyć. Redaktorzy ” Naszego Dziennika” pisząc o red. Mroziewiczu na pewno nie bedą mieli takiej rozterki.

  17. Drogi Bernardzie,

    twierdzenie, iż polski wywiad wojskowy był emanacją GRU ma mniej więcej tyle wspólnego z rzeczywistością, co teza, iż minister Beck był współpracownikiem Hitlera.

    I druga sprawa: czy dopuszczasz możliwość, że dla niektórych ludzi, nigdy nie mających nic wspólnego z SB, wywiadem itp. (takich jak ja), występowanie o status pokrzywdzonego do IPN może być zachowaniem poniżej ich godności? Dlaczego ktoś, kto uważa lustracyjną obsesję za umysłową i psychiczną dewiację, ma poddawać się tego rodzaju zabiegom? Zwłaszcza, że „sędziami” byliby świeżo upieczeni magistrowie historii o prawicowych lub skrajnie prawicowych zapatrywaniach, z wypiekami na twarzach czytający esbeckie raporty?

    Wiesz, jest takie piękne powiedzenie: „ch… im w d….”. Moim zdaniem oddaje ono dość precyzyjnie moje nastawienie do lustratorów.

    Łączę pozdrowienia 🙂

  18. Kiedyś,ponad dwadzieścia lat temu,byłem przesłuchiwany.Dwóch nade mną pracowało.Pierwszy był zły-groził,wrzeszczał,walił ksiązką telefoniczną w biurko.Gdy się zmęczył wychodził, a na jego miejsce wchodził dobry esbek.Był miły i współczujący.Mówił do mnie łagodnie:”Wystarczy się przyznać. Apeluję do pana,panie Wojtku już od dawna, zeby pan i pana koledzy się przyznali. To zamknie usta temu złemu, który krzyczy i wysuwa zarzuty,to oczyci atmosferę. A przecież krążą plotki o tym co pan i pana koledzy robicie.Ale mnie pan nie słucha Więc kolejny granat wybuchnie w pańskim szambie. Panie Wojtku czy przyzna się pan zamiast mówić,że nie wie pan o co chodzi?”.Jasne,że się nie przyznałem-nie miałem do czego.Czasem,gdy czytam te esbeckie teksty na tym blogu adresowane do dziennikarzy-jego gospodarzy-przypominam sobie obskurną mentownię w której ponad dwadzieścia lat temu miałem wątpliwą przyjemność kilka godzin odsiedzieć.No i tego tajniaka-skrzyżowanie kelnera z fruzjerem.Cholera a myślałem,że to nie wróci.

  19. Panie Danielu, Pan to jednak jest jak 20 letnia whisky in the jar. Tekst świetny. Wyważony. Obywatelski. No jednym słowem cacuszko (nie żebym jakoś uwielbiał wystawiać laurki). Tylko jedna refleksja mi się nasunęła. Panie Danielu – wróg nie śpi, dlatego proszę używać albo języka prostego jak konstrukcja cepa (przysługując się do powstania IV RP), albo języka wspólnego nam – masonerii złożonej z burych suk i zinternacjonalizowanej do granic szpiku możliwości – pełnego tych dziwnych, rozpoetyzowanych i drgajacych niczym krople roztopionego szronu z mojego dachu, cui bono, narażając się trzymającym kielnię i podającym cegłę na placu budowy okaże się jeszcze czego. A poza tym Panie Danielu, trzeba „siać, siać, siać, siać, siać” – jak mawia ojciec dyrektor – i wszystok będzie dobrze. A siły (sam już Pan wie jakie) nas nie przemogą.

    Pozdrawiam już listopadowo,

    Łukasz Z Gdańska

  20. Panie Danielu. Najpierw trochę żartobliwie, panu to łatwo pisać tak, bo pana i tak do TVP nie zapraszają. No, a taki pan szostkiewicz czy Ostrowski to ma problem, jak się teraz zachowac i czy dalej przychodzić do 7 dni swiat czy sie posolidaryzować z kolegą. A co do meritum, brutalnie mówiąc, wali mnie to, czy Mroziewicz zkimkolwiek współpracował, jesli współpracował z WSI, to dobrze, pracował dla niepodległego państwa, jesli w PRL to ma problem moralny. Tzn. problem ma tak czy tak, bo zaprzecza( gdyby współpracował). Jesli zas nie współpracował,problem maja ci z naszego dziennika, bo kłamią i w dodatjku wykorzystuja nibykatolciką gazętę do politycznych celów, a weić popełniają faryzeizm. A domniemana współpraca Mroziewicza nie miała i nie ma wpływu, na to, że genialnie i mądrze pisze, to efekt jego wiedzy, mądrości, oczytania, wyjazdów, inteligencji, umiejętnoiści pisania. Dlatego TVP zachowała się pseudomoralnie, haniebnie i przede wszystkim nieprofesjonalnie, bo pozbywa się jednego z najlepszych komentatorów jednego z najlepszych programów. Ale to ich strata, choć i moja, bo & dni swiat bardzo cenię ( ceniłem?). Mam nadzieję, że nawet gdyby okazało się, że Krsyztof Mroziewicz jeswspółpracownikiem tajnych służb, ,,Polityka” się go nie pozbędzie. Jak już nieraz pisałem , wolę czytać agentów i się rozwijac dzięki wam intelektualnie i ,,wiedzowo”niz czytać fanatyków, nawet i nieskazitelnych moralnie z GP, z ND, z Dziennika, Rzeczpoispolitej. Oni nie rozwijają , oni cofają nas wszystkich. No, ale to ich strata, no i czytelników bezkrytycznych niejakiego Ziemkiewicza, Rybińskiego,Michalkiewicza.

  21. Stachu,
    wybacz, ale na temat wywiadu wojskowego sprzed 89 roku pozostanę przy swoim zdaniu i zaręczam Ci, ze PRL, a zwłaszcza wywiad PRL miał znacznie więcej wspólnego niz Beck z Hitlerem. Był nawet taki czasokres w historii polskiego wojska gdy dowodzili nim sowieccy oficerowie, którzy wyjechali po 56 na wscchód, ale czy wszyscy? Co nie zmienia mojego poglądu, że wszyscy agenci powinni być utajnieni, co najwyżżej można im wydać polecenie słuzbowe, by sobie zmienili pracę i nie udzielali sie publicznie.

    Co do wystepowania do IPNu, dopóki nie ma ustawy ujawniającej akta, lub poddającej lustracji z automatu wszystkich dziennikarzy jest to najlepszy sposób na poddanie się autolustracji. Bycie dziennikarzem nie jest przymusowe, a jest zajeeciem wymagającym zaufania społecznego. Czy naprawdę uważasz, że nie ma znaczenia czy Maleszka był agentem czy nie, i że ten fakt nie ma znaczenia dla tego co pisał? Czy naprawdę uważasz, że czytelnicy tekstów Maleszki nie maja prawa znać prawdy o jego przeszłości? Tak samo jak prawdy o przeszłosci wszystkich innych dziennikarzy, np. Daniela Passenta, Janiny Paradowskiej czy również Wołka, Lisa albo Semki.
    I nieznosna lekkośść wolności słowa.
    pozdrawiam
    Bernard

  22. Dlaczego nazwisko Pana Mroziewicza mogło się znaleźć w kwitach WSI? Pan Mroziewicz jako komentator polityki zagranicznej w swojej korespondencji dostarczał informacji o kraju, w którym przebywał. Durny byłby ten wywiad, który by nie skorzystał z takich wiadomości.- „biały wywiad”. Ktoś w WSI napisał sprawozdanie o czymś co poruszył p. Mroziewicz i podał źródło informacji, przecież musiał podać skąd to wie. Proste i tak to sobie tłumaczę. Ostatnio oglądałem wywiad w TVN z p. Mroziewiczem, mówił bardzo jasno i klarownie.
    Pozdrowienia również dla Pana K. Mroziewicza.
    marekk

  23. Bernardzie Najlepiej Poinformowany.
    Przeczytaj wpis Stacha, naucz się na pamięć i powtarzaj po każdej wieczornej modlitwie. Może dzięki temu poniechasz nachalnej propagandy prawicowych fundamentalistów z IPN i odpowiednich środowisk okołorządowych, czego Ci serdecznie życzę – bez ironii.

  24. Nie ma w języku polskim słowa „czasokres”. To niegramatyczna zbitka używana w PRLu.

    I nieznosna lekkośść wolności słowa….
    A może braku odpowiedzialności za insynuacje? Pan przecież tylko pyta, tylko proponuje…
    Czy pan poddał się już lustracji i otrzymał pan placet na czystość? W końcu wyjechał pan za granicę – po co, kiedy, z czyjej inspiracji, skąd pan posiada wiedzę, którą pan tutaj z taką śliską satysfakcją prezentuje?

  25. Bernard pisze: „I nieznośna lekkość wolności ssłowa.”
    Bernard pisze: „I nieznoścna lekkośść wwolności słowa.”
    Bernard pisze: „I nieznosna lekkośść wolności słowa.”

    Wiem, że możesz uznać, że się czepiam, ale skoro powtarzasz tę frazę w każdym komentarzu, to pewnie jest ona dla Ciebie ważna. A skoro tak, to może napisz ją sobie raz poprawnie, a potem wklejaj za każdym razem.

    A co do ciągłego nakłaniania dziennikarzy „Polityki” do wystąpienia do IPN o status pokrzywdzonego, to Cię nie rozumiem. Czemu Ci tak na tym zależy? Skoro nie chcą, to masz dwa wyjścia:
    1) uznać, że to porządni ludzie i nie muszą udowadniać, że nie są wielbłądami;
    2) posługując się logiką „Naszego Dziennika” uznać ich za winnych.

  26. Bernard, ty nie zaręczaj, tylko jak masz coś do powiedzenia to wal: fakty, dowody. Teraz postępujesz jak typowy teczkomaniak, coś wiesz, ale nie powiesz, ale ci co o nich mówisz to umoczeni są. Postępujesz dokładnie jak ci co ich Wojtek z Przytoka opisał. Szkoda że nie zdajesz sobie z tego sprawy.

  27. Szanowni Dyskutanci-zadyskutujecie się na śmierć,ja jako czytelnik zaczytam się też na śmierć , a Świstak dalej spokojnie będzie zawijał sreberka.I o to świstakowi chodzi.
    Głęboko w d… mam kto pisze,mnie interesuje co pisze,a jaki ma życiorys,z kim spał lub nie,z kim współpracował , jakie są na kogoś autentyczne lub nieautentyczne kwity, zwisa mi ,nie ineresują mnie życiorysy,interesują mnie teksty i albo uznaję je za mądre i czytam,albo za durne i olewam.Na tym forum,bez obrazy,paru olewam,lub traktuję jako ciekawostkę z minionej epoki,ale to już moje,prywatne, czytelnika PRAWO.

  28. Ale bagno!
    Co sądzę o „Naszym Dzienniku” zachowam dla siebie (nie chcę pisać samych bluzgów w tak zacnym gronie)… Niestety pan Krzysztof Mroziewicz musi teraz udowodnić, że nie jest wielbłądem. Może w następnej V RP dostanie status pokrzywdzonego przez IV RP… A na razie niech się pan Mroziewicz trzyma i nie daje zwariować!
    Pozdrawiam!

  29. Passent i jego milosnicy, choc „nawrocili sie” na demokracje, nie rozumieja, ze w normalnej demokracji wywiad wojskowy i ogolnie wojsko nie ma prawa mieszac sie do spraw cywilnych. W USA jest na ten temat ustawa – Posse Comitatus Act. W demokracji wojsko robi to, co cywile kaza, nie na odwrot!!!

  30. @Bernard
    Nie interesuje Ciebie skad taka red. Parandowska ma taki niezwykle logiczny umysl, bezemocjonalnosc, przeciez to w koncu kobieta. Moze jest wynikiem mutacji wykonanej w laboratoriach GRU? Skad ta niespotykana lekkosc pisania Pana Passenta? A te piosenki jego zony Osieckiej? Jak to jest ze tylko Bendyk z Polityki rozumie i opisuje procesy spoleczno-technologiczne? Jak to mozliwe ze Lis jest taki medialny? To wszystko trzeba wyjasnic!!

  31. Ej, Bernardzie , Bernardzie.

    Uczepiłeś się tej autolustracji i występowania do IPN jak rzep psiego ogona. Powtarzasz się na różnych blogach aż do znudzenia. Twoje argumenty są naciągane.

    W demokratycznym państwie dziennikarstwo nie wymaga zaufania społecznego a już na pewno nie świadectwa moralności czy nieskazitelności wydanego przez polityczną instytucję. To już raz przerabialiśmy.

    Czytelnik, słuchacz lub widz sam musi zadecydować czy ma zaufanie do tego co mu dziennikarz opowiada. Czytanie gazet, słuchanie radia czy oglądanie telewizji nie jest zajęciem przymusowym.

    A autolustracje też już przerabialiśmy. Tyle, że wtedy nazywało się to samokrytyką. I co z tego? Śmietnik historii….

    Tyle jest w życiu do zrobienia a ty ciągle w tym śmietniku sie grzebiesz. Tak jak Wojtek z Przytoka myślałem, że (cholera) to już nie wróci…

  32. Nie wiem jak dla innych, ale dla mnie Bernardzie, naprawdę nie ma znaczenia, czy autor mądrego, przenikliwego i popartego rzeczową argumentacją tekstu coś tam kiedyś podpisał czy nie. Tak samo, jak nie ma dla mnie znaczenia, czy autor wypisujący bzdury był kiedyś bohaterem.
    Przykro tylko, że niektórzy potrzebują wskazówek z IPNu żeby odróżniać autorów dobrych od złych.

  33. Andrzeju Szyszkiewiczu
    żeby czytelnik mógł zdecydować, czy ma zaufanie, czy nie potrzebuje odpowiednią wiedzę. Czy masz zaufanie do Lesława Maleszki? Czy to, że był agentem SB ma wpływ na potencjalne zaufanie zaufanie?

    Naczelny Polityki pisze w inauguracyjnym wstępniaku bloga pani Janiny Paradowskiej: „Nie tylko dlatego, że Paradowska dobrze wie, co politycy próbują ukryć, że potrafi być złośliwa i cięta, ale głównie dlatego, że od kilkunastu lat silnie wpływa na rozumienie polityki przez miliony Polaków (czytaj: wyborców).”

    Jako Polak i wyborca domagam się informacji, czy osoby aspirujące do „wpływania na miliony” współpracowały z tajnymi służbami PRL, czy też nie. Dlatego też dopytuję wytrwale pana Daniel Passenta o to czy wystąpił o status pokrzywdzonego do IPNu. Czy jeżeli ktoś współpracował, czy to wyklucza go z życia publicznego lub mediów? wydaje sie że nie. Natomiast ja chcę o tym wiedzieć.

    TestTeq
    fragmenty moich postów się nie ukazują, umieszczam więc fragmenty zastępcze. Być może drżą mi ręce, albo na starość ujawniła sie dyslekcja (co jest rodzinne) lub skleroza, stąd też literówki, a czasem nawet orografy, wstyd sie przyznać.

    Więc czy Pan Panie Danielu wystąpił o status pokrzywdzonego do IPNu?
    pozdrawiam i nieznośna lekkość wolności słowa
    Bernard

  34. okai,
    Proszę, nie mitologizuj red Paradowskiej

  35. Do JadwigA:

    Skoro do tej pory nikt nie odpowiedział, to może ja…

    Piszę to z niechęcią, ale Ojciec Dyrektor ma prawo wygadywać, że to wszystko wina zagranicy, że rozkradli Polskę, że upadek moralny, że … itd.
    Można się z nim nie zgadzać (i się z nim nie zgadzam), ale mówić może. Może, bo na tym polega wielkość wolności słowa. Wywalczonej zresztą przez „zgniłych liberałów”.

    Bardziej w całej sprawie uderza mnie zachowanie odpowiednich władz – choćby reakcja (a właściwie jej brak) KRRiTV i na prezentowane tam treści, i na czysto formalne problemy (jakiś czas temu było dość głośno o tym, że Radio nie przedstawia wymaganej dokumentacji i co? I nic).
    A najbardziej ciekawy jest brak reakcji hierarchów. Najostrzejsze było powołanie „Zespołu ds. duszpasterskiej troski” (czy jakoś tak), który chyba zapału Ojca Dyrektora nie utemperował.

    Mimo wszystko myślę że Rydzyk naprawdę wierzy w to co mówi. Oczywiście nie mam na to żadnych dowodów ;).

    A „JAKIEJ Polski chcą tak naprawdę Kaczyńscy,protektorzy i protegowani Rydzyka?”
    To akurat proste: takiej która słucha i wierzy im, a nie komukolwiek innemu (a już na pewno nie GW). Kiedy to oni będą decydować, kto czyni słusznie, a kto jest zdracją, co wypada robić, mówić i myśleć, a co już nie. Słowem: kiedy to oni staną się sumieniem narodu.

  36. Colonel Blimp pisze: „Passent i jego milosnicy, choc ‚nawrocili sie’ na demokracje, nie rozumieja, ze w normalnej demokracji wywiad wojskowy i ogolnie wojsko nie ma prawa mieszac sie do spraw cywilnych.”

    No i co? Jeśli ludzie w WSI się mieszali, to przekraczali swoje uprawnienia i trzeba ich osądzić.

    Gdzie przeczytałeś, że Passent jest przeciwnego zdania? Podaj proszę choć jeden cytat, żebym mógł traktować Twoją wypowiedź poważnie.

  37. Bernardzie!Czy w swojej inkwizytorskiej dociekliwości nie możesz pojąć,że
    istnieją normalni,przyzwoicie ludzie,dla których jest poniżej godności zwra-
    nie się do upolitycznionego IPN o świadectwo moralnośći,zapytywanie czy
    jakiś ubek czy donosiciel coś na nich nasmarował.Oni po prostu tym gardzą,
    jak zresztą całym tym piekłem,zgotowanym Polakom przez politycznych oszołomów u władzy.
    Serdeczne pozdrowienia dla Pana Daniela

  38. Panie Danielu. Wiem, że ten wpis jest wywołany wyrażonym wprost życzeniem „Alicji z Krainy Czarów”, ale czy warto ulegać tego typu sugestiom?

    Były już poprzednio wypowiedzi, że niepotrzebnie większość z nas daje się „wpuszczać w maliny” tematów związanych z ujawnianiem, wspaniałych (Kukliński) czy haniebnych (teraz Mroziewicz) agentów i współpracowników wywiadów i wchodzi w przygotowane tory „poprawnych” lub i „niepoprawnych” prezentacji swych stanowisk na ten temat.

    Dajmy sobie spokój, bo jest to przysłowiowa „woda na młyn” naszych bliźniaków, a ich na nic innego nie stać. Parafrazując znanego aktora z reklamy, który żali się że ludzie nie rozumią tego jakie to jest dla nich dobre, to co on reklamuje, że mają same korzysci itp., i kończy „więc powtórzę to jeszcze raz”, ja również chcę to jeszcze raz powtórzyć, dajmy sobie spokój, a zajmijmy się rozważaniami spraw, od których zależeć będzie nasz lepszy byt, otoczenie nie będzie na nas czekać, a od szeregu miesięcy maszerujemy konsekwentnie w złym kierunku psując Polskę niemal w każdej dziedzinie.

    Zupełnie bez znaczenia dla dalszego rozwoju naszego kraju jest to, czy pan X, Y czy Z, był czy nie był jakimkolwiek agentem, gdyż jedyne co się liczy, to to co on konkretnego zdziałał, czy jest dobrym specjalistą w swym fachu, czy jest człowiekiem, który swym działaniem nie działał świadomie na szkodę kraju, przedsiębiorstwa w którym pracował lub współkolegów. Ale do orzekania o winie są sądy, nie dajmy się wciągać w te kapturowe publicystyczne lincze.

    Nie namawiajmy też innych do publicznych spowiedzi, bo to też jest bez sensu, oceniajmy ich działania, a w ich publikacjach argumenty czy poglądy, ale dla wyrażenia swej ewentualnej dezaprobaty czy prezentując własny punkt widzenia, używajmy argumentów, a nie epitetów w stosunku do wyrażających odmienne poglądy od naszych.

    Świat nie jest nigdzie czarno-biały jakby chcieli go modelować nasi miłościwie nam teraz panujący. Nie ma też zerojedynkowych rozwiązań praktycznych problemów jakie trzeba codziennie rozwiązywać (pomijam automaty, bo to tylko tam ma właściwe zastosowanie), ale by to robić dobrze, trzeba mieć wiedzę na dany temat oraz świadomość możliwości i uwarunkowań z tym związanych oraz umiejętność szukania wszelkich odmian szarości, czyli kompromisów miedzy tym co by się chciało, a co jest możliwe. Niestety kolejne dni jakie przeżywamy oddalają nas od zwrócenia uwagi na tego rodzaju problematykę i chwytamy się za typowe tematy zastępcze, które są jedynie młóceniem słomy, żadnego ziarna z tego nie będzie.

    Z pozdrowieniami i życzeniami ciekawej dyskusji – sopotirek

    p.s. zadziwia mnie pewność sądów Bernarda, skąd on czerpie tą wiedzę pozwalające na formułowanie tak jednoznacznych opinii o służbach specjalnych, które dobre, a które złe – czyżby „od środka”?

  39. No to Passent spuscil portki, co w dzisiejszych staro-nowych czasach wcale nie nalezy do standartu obyczajowego – respekt.

    Znowu mamy liczne czajniki biegajace niepewnie po korytarzach redakcyjnych, ktorzy nawet przy stukaniu sie kielichem nie patrza nam w oczy jak i szeptanie jest znouw w modzie.

    No to Prost!

  40. My tu gadu gadu, a tymczasem powoli obsuwamy się w to szambo, które kopie PiS. Dyskutujemy i wchodzimy na ich teren. Teczki. Agenci. Sieć. Wrogowie i zagrożenie. Dmowski. Podejrzenia i pomówienia. Trudno nie, skoro ktoś obrzuca gnojem to w końcu i spokojny człowiek się schyli i… odrzuci. Dyskutuj z debilem a zejdziesz do jego poziomu.

    Szanowni Państwo, może by tak dla odmiany coś o wartościach bardziej uniwersalnych?
    Wolność? Równość? Braterstwo?
    Te pojęcia jeszcze żyją czy już PiS je zabił i zakopał?

  41. Krotko: TVP, w osobie p. Katarzyny Twardowskiej zachowala sie idiotycznie, a co wiecej, prawdopodobnie – niezgodnie z prawem. Pan Wojciech Wybranowski napisal, jak o czyms, co jest faktem, jednoczesnie przyznajac, ze „informacje zostana zweryfikowane”. Rzetelnosci pracy p. Wybranowskiego i jego Dziennika nie warto komentowac. „Polityka” trzezwo i spokojnie postanowila poczekac do czasu az informacje okaza sie prawdziwe, lub nie.
    Nawet, gdyby informacje okazaly sie prawdziwe, tylko sad moze orzec czy te informacje moga byc podstawa do pozbawienia pracy.
    Jesli red. Mroziewicz ma charakter, winien natychmiast sadzic TVP za pozbawienie pracy.
    Nawet, jesli przewod sadowy wykaze wspolprace z wywiadem, dluga droga do udowodnienia, ze K.M. naruszyl prawo. Moim zdaniem – nie. Wspolpraca z wywiadem wlasnego kraju nie jest przestepstwem, a spekulacje na ten temat mozna „miedzy bajki wlozyc”.
    Bylbym wdzieczny red. Passentowi za kontynuowanie tematu, a zwlaszcza – za przeprowadzenie i opublikowanie wywiadu prasowego z red. Mroziewiczem, przede wszystkim – czy bedzie sadzil idiotyczna decyzje TVP ? Powinien. Nie dla siebie. Dla „utarcia nosa” amatorom w zyciu publicznym, jak szanowna Telewizja.

  42. No wlasnie hip masz racje po malu Polske zsuwa Pis do szamba!!!!!
    Ma przed soba kolejny juz artykul o bezpardonowej wlce PZU z Eureco.
    Odwolano juz 4-ch pracownikow holenderskiej firmy,bo szykany osiagnely szczytu.Jak podaje J.Deriga robi sie wszystko,zeby i ich g…….. obrzucic.A to zabrano sluzbowe telefony,tudziez samochody.Odlacza sie w czasie narad mikrofony.A tlumaczy sadza 3-y m dalej,zeby nie mogli dokladnie wszystkiego zrozumiec.Pomowien i oszczerstw nie ma konca.
    Widac,ze jak nie mozna ich legalna droga wykurzyc,to moze szykanami iscie po polsku,a wlasciwie wg pisuarskiej sprawiedliwosci.
    Holendrzy zastanawiaja sie,czy takie metody uczynia Polske bardziej wiarygodna?Nalezy sadzic,ze nie! Wystawiamy sie na posmiewisko w calej Europie.Pani w/w mowi,ze rownie zalosnej figury jak niejaki Netzel, dawno nie widziala.
    Jak widac metody dzialania pisuarow tocza Polske niczym rak.
    Panie Danielu pozdrawiam.Ana

  43. Bernardzie, to mój ostatni „wkład” w dyskusję:

    Lesław Maleszko? W życiu nie czytałem i jest mi dokładnie obojętne kto on zacz. Passenta czytam, bo lubię. Byłem raz na niego wściekły po napisaniu artykułu o dylematach bociana gdzieś tak ze dwadzieścia kilka lat temu. Napisałem polemiczny list do redakcji i mi przeszło. Lubiłem czytać Urbana i nie ma dla mnie żadnego znaczenia że był rzecznikiem rządu który się sam wyżywiał oraz posyłał koce bezdomnym w USA.

    hip(ie),

    Jestem wolny, równy i mam brata.

    hip, hip – hurrra!

  44. Panie Danielu !
    Pisze pan .Mam zaufanie do Krzysztofa …. Musiałby popełnić świństwo ,zeby mi sie narazić .
    Wolałbym , by było napisane wyrażnie .Krzysztofie jesli wspomagałeś polski wywiad wojskowy to chwała Tobie ,a polskiemu wywiadowi wojskowemu ekstra uzanie , że umiał skorzystać z pomocy tak wybitnego człowieka .
    Bezpaństwowcy ( wszyscy którzy organizują przecieki do mediów ) ,przydupasy Macierewicza i Jarosława Kaczyńskiego , robią wszystko , by uznawać potocznie dwie organizacje służb spec , wywiad i kontrwywiad jako wymienne lub tożsame . Z wywiadem nie igra się w imię powagi państwa , a jeśli już jest tak w tym PiSie ,że potracili minimalną tożsamość z państwem polskim , (do jesieni 2005 roku !!)- to zobaczą , ile ich to będzie kosztować ,kiedy będą mieli słabiutki wywiad cywilny czy wojskowy .Tu , są niespotykanymi głupolami w skali światowej . Po Nich przyjdą inni i w szczelnej tajemnicy będą odbudowywać pozycje . Nic nie ujawanią , jakie rumowisko zastali – nie beda skarżyć , tylko – bedą latami tworzyć nowe pozycje , latami !!!

  45. Andrzeju
    Lesław Maleszka – czołowy krakowski opozycjonista, wydawca. Kolega Pyjasa i Wildsteina. Główny publicysta GW, pierwsze pióro Michnika. Poruszał ważne tematy – np. szkalował pokolenie AK. Miał tylko jeden mały feler – był zawziętym i szczególnie wrednym i gorliwym agentem SB.

    Urbana nawet dzisiaj lubię poczytać, ale czytając wiem kto zacz. Czytając Maleszkę jeszcze kilka lat temu nikt nie miał takiej szansy (niektórzy pewnie mieli). Cytując Kaczmarskiego „I tak rozumieć trzeba Jałtę”, albo Michnika „mi nie jest wszystko jedno”.

  46. APEL DO PP JANINY PARADOWSKIEJ I DANIELA PASSENTA

    Zgadzam się z tymi, którzy twierdzą, że nie ma co wchodzić z PiSem pod rękę do bajora pt „WSI, Ubeskistan, Układ itd”. To jest PiSu bagno i niech się w nim PiS tapla, nie ma po co tam wskakiwać i patrzeć na życie przez ich okulary.

    Od dłuższego czasu sporo jest próśb od blogersów, żeby tej tematyki nie babrać, bo są od tego inni „fachowcy”. Jednak wielu publicystów nie wytrzymuje i bierze się za bagienne tematy, czym tylko – moim zdaniem – osuwają się do czeluści, w której pozostaje tańczyć z panami Sakiewiczem, Isakiewiczem i w ogóle PiSakiewiczami.

    Dziś p. J. Paradowska napisała, że to wynikiem ataku PiSu i związanych z nim publicystów „i reszta stara się “podciągnąć tabory”, a przynajmniej nie oddawać całkiem pola. Ponadto panuje widoczne powszechne przekonanie, że publiczność tylko na to czeka, że nudzą ją gospodarka, Europa, samorząd i tym podobne tematy”.

    Na rany boskie, nie! Nie wszystkich nudzą „tym podobne tematy”, tu nie „Nasz Dziennik”. Jeżeli publika liznęła trochę edukacji, coś w życiu robi oprócz słuchania radia, to naprawdę zdoła skumać trochę o gospodarce, trochę o Europie, a może nawet o samorządzie.

    Mało tego. Z całym szacunkiem, ale w dziedzinie, którą nazwałem roboczo bajorkiem, nigdy Państwo nie dościgniecie PiSakiewiczów. Choćby ze względu na brak dostępu do akt WSI, Szafy Lesiaka itd. A poza tym – przepraszam za dosłowność – ze zwykłym chamstwem nigdy się nie wygra. Próbowała Pani u pana Pospieszalskiego. Pan Passent też niedawno oberwał za rzekome publikacje w „Trybunie” i za coś jeszcze. Ostatnio w Newsweeku p. Tomasz Lis próbował wygrać z p. Wildsteinem w kokurencji, w której to p. Wildstein jest mistrzem i wyszedł z tego doszczętnie opluty, a p. Wildstein – przeciwnie: z uśmiechem.
    Żebyście Państwo nie wiem co pisali nt bajorka, to i tak „oddacie pole”, bo to nie wasze pole, bo w tej dyscyplinie inni są lepsi.

    Chciałoby się aby czołowi dziennikarze i publicyści nie ograniczali się do chodzenia w procesji za ikonami PiSu, nawet jeśli usiłują skandować hasła przeciwne. Myślę, że stać Państwa na coś znacznie, znacznie więcej. Gdyby tak to Państwo spróbowali określić temat debaty publicznej w RP. Dlaczego oddajecie to zadanie w ręce dwóch panów Kaczyńskich oraz ich wiernych PiSakiewiczów? Przecież to dopiero by była próba „nie oddania im całkiem pola” – prawda?

    Gdybyście tak Państwo postanowili obejść bajoro z flanki i wystrzelić właśnie z gospodarki, Europy bądź samorządu, to wówczas ta reszta musiałaby się do Was dostosować. Nie chcę kadzić, ale ta wersja wydaje mi się wartościowsza dla RP. (Przy okazji – ciekaw jestem jak wyglądaliby Pan Premier i Pan Prezydent, gdyby tak przyciśnięci do muru musieliby mówić właśnie na te tematy. Nie, to niewyobrażalne…).

    I na zakończenie jeszcze przestroga od skromnego Marka Piegusa: kto z kim przestaje takim się staje. Jeszcze rok – dwa pisania o bajorku i nagle ze zdziwieniem znajdą Państwo w swoim własnym felietonie słowa „Ubekistan” „Warcholstwo”, zajrzycie do dowodu osobistego a tam – O Matko! – Pisakiewicz Janina, Pisakiewicz Daniel… 🙂

  47. Szanowny Panie Danielu, żeby nie rzec Kochany Panie Danielu!!! 😀

    Sprawa Pana Krzysztofa Mroziewicza jest dla mnie kroplą przepełniającą czarę. Staram się unikać telewizji (co już wielokrotnie podkreślałam), całego tego politycznego smrodu, ale od czasu do czasu włączę radio czy poczytam gazetę i … nerwy mi puszczają!

    Odkąd pamiętam (chyba wczesne dzieciństwo) – elokwencja Pana Mroziewicza mnie zachwycała, jako już starsze pacholę z otwartą buzią oglądałam „7 dni świat” i szczerze przyznam (może Pan przekazać to Panu Mroziewiczowi, a co!!! 🙂 ), że się trochę platonicznie w Panu Mroziewiczu podkochiwałam! Czytałam jego książki, cały czas zachwycona inteligencją wyżej wspomnianego itede itepe. Aż tu nagle…!

    Panie Danielu, Pan Mroziewicz nie jest skończony, w oczach wielu osób nadal jest tym, kim zawsze był!!! proszę mu to przekazać, aby w chwili zwątpienia w tę całą polską polityczną papkę, w to częściowo ogłupione społeczeństwo pomyślał sobie, że są ludzie, dla których jego praca nadal bardzo wiele znaczy, a nawet żyją takie dzierlatki, co się w nim jako pacholęta podkochiwały! 😉

    Pozdrawiam serdecznie całe Blogowisko, ze szczególnym uwzględnieniem obu Panów i życzę jak najwięcej usmiechu, mimo tej wstrętnej pogody!

  48. Gospodarz napisal w zakonczeniu swojego wpisu: „Sprawcy największych nieszczęść w III RP – od Balcerowicza do Safjana i Zolla […]”.

    No i prosze. Daniel Passent oskarzyl Balcerowicza, ze byl on „sprawcą największych nieszczęść w III RP”. Czy naprawdę Gospodarz uwaza Balcerowicza za sprawce nieszczesc? Czlowieka, ktoremu nalezy sie co najmniej nagroda Nobla? A moze to przejezyczenie?

    Nie czepialbym sie Gospodarza za przejezyczenia, gdyby nie byl on jednym z najlepszych dziennikarzy i mistrzow jezyka polskiego. Szlachectwo zobowiazuje.

  49. A co takiego zlego w Berufsverbot? Pamietam, w latach siedemdziesiatych ten temat byl walkowany przez brac dziennikarska jako koronny dowod ucisku w „RFN” ale przez trzydziesci lat chyba mozna bylo uaktualnic poglady? Niemcy to kraj demokratyczny i wcale sie nie wstydza tego, ze maja prawo zakazujace zatrudniania ekstremistow marksistowskich i nazistowskich.

  50. Passent cytuje Chrystusa: „A kto jest bez winy – niech pierwszy rzuci kamieniem.” Rozumiem, ze Passent probuje sie zabezpieczyc na wypadek gdyby sie okazalo, ze Mroziewicz rzeczywiscie byl wspolpracownikiem WSI, ale po co mieszac do tego Chrystusa? Toz to jakby Rydzyk cytowal Voltaire’a!

  51. Moroux pisze: „Nie wiem jak dla innych, ale dla mnie Bernardzie, naprawdę nie ma znaczenia, czy autor mądrego, przenikliwego i popartego rzeczową argumentacją tekstu coś tam kiedyś podpisał czy nie.”

    Otoz to! Wezmy na przyklad Walese, czyli jak chca niektorzy, TW Bolka. Co to ma za znaczenie, czy kiedys cos podpisal? Licza sie jego zaslugi jako szefa Solidarnosci, zachowanie w stanie wojennym, i rola przy Okraglym Stole.

    Podobnie, moge wszystkich poinformowac (choc sam nie widzialem), ze Papiez sie kiedys z..ral w majtki, gdy mial cztery lata. I co z tego?

    Lustracja troche mi przypomina grzebanie sie w majtkach papieza. Wstyd, hanba, i obrzydliwosc.

  52. „W USA jest na ten temat ustawa – Posse Comitatus Act. W demokracji wojsko robi to, co cywile kaza, nie na odwrot!!! „-pisze Colonel Blimp.

    No,chyba że ktoś poczyta sobie o czasach Hoovera.
    Ustawa ustawą, a teczka musi być.

  53. Ponieważ nikt na tym blogu nie przyznaje się że kiedykolwiek czytał teksty Maleszki, „nie chcem ale muszem” zabrać głos. Uważam Maleszkę za kompletne zero moralne, a także merytoryczne.Jego działalnośc w roli konfidenta wzbudza we mnie równie wielkie obrzydzenie jak jego żenująca publicystyka na tematy ekonomiczne ( oczywiscie znał sie na wszystkim), ale takich sobie Gazeta Wyborcza wybierała ekspertów od ekonomii i motoryzacji i takich ma nadal (Kublik, Gadomski). Jednego nigdy nie zrozumiem: że po tym wszystkim GW nadal go zatrudnia i nie interesuje mnie czy czyści tam kible, czy jest redaktorem prowadzącym, adiustatorem,zastępcą sekretarza redakcji czy niezastąpionym guru. Naprawdę taki cwany facet mógłby bez trudu znaleźć sobie robotę w Bieszczadach, Suwałkach albo w Kłodzku i z głodu by nie umarł.

    Ale to wszystko nie zmienia faktu że niejaki Bernard ma manię prześladowczą w temacie teczek i TW. Objawy są aż nadto widoczne. Bardzo więc proszę Jarvsona, który na tym blogu przedstawił się jako psychiatra, o udzielenie mu pomocy, skierowanie na odpowiednią terapię, dostarczenie mu lekarstw itd aby wreszcie na tym blogu można było dyskutowac merytorycznie. Mędzenie w kólko od wielu miesięcy o tym żeby redaktorzy Polityki zgłosili się o status pokrzywdzonego dowodzi że Bernard ma jakiś koszmarne związki z ubecją i nie może się z nich wyzwolić, ale co to nas czytelników i dyskutantów obchodzi ? Co to obchodzi także 39 milionów Polaków którzy mają dośc IPN, WSI, szafy Lesiaka, Instrukcji 1015 , FOZZ, Telegrafu, Ałganowa, Mazura i całego tego szamba, którego opary są największym afrodyzjakiem dla Braci Mniejszych ?. Kilka dni temu przygłupi redaktor z Dziennika zrobił wywiad z Kingą Dunin i aby ja pognębic, stwierdził że Pan Prezydent docenia kobiety i otoczył się w Kancelarii całym fraucymerem. A przecież na pierwszy rzut oka widac, że takie decyzje personalne, łącznie z mianowaniem wśród mężczyzn samych kurduplów ( Szczygło, Łopieński) miuało na celu umocnienie Lecha w roli dominujacego samca Alfa. W tej władzy można czytac jak w otwartej księdze.
    PS. A jak już Bernard nie może się powstrzymac od węszenia, to niech po godzinach pracy na etacie zlustruje Anitę Gargas i Tomasza Sakiewicza z Piotrem Bączkiem. To dopiero może być porażające !

  54. No, proszę, myślałem kiedyś jako młody człowiek, że wraz z zapadnięciem się stalinizmu, cenne, acz niezwykle proste odkrycie prokuratora Wyszynskiego, ze ten jest niewinny, kto to udowodni, również się zapadło. A tu ni z owej gruszki, czy innej pietruszki szybko wyrastają prężne postacie jego późnych wnuków, które może w końcu rozprawią się z niedorzecznościa prawa rzymskiego, które w zupełnej sprzeczności ze zdrowym duchem IV RP powiada, że winny jest ten, któremu się to udowodni. Na razie na tym forum mamy jednego, czy dwóch takich prekursorów, ale bądźmy dobrej myśli, że wraz z umacnianiem się IV RP staną się miażdżącą (też) większością. Niech Mroziewicz udowodni! Niech udowodni! To może mu podarujemy.

  55. Ja wątpię w to, że Alicja z Krainy C istnieje. To znaczy istnieje jako nick (a required nick), czyli internetowe imię, nic więcej. Natomiast Krzysztof Mroziewicz istnieje jako osoba, w Wikipedii jest zdjęcie, trudno z niego powiedzieć czy współpracował czy nie, a jeśli współpracował to czy było to świadome, itd. Na zdjęciu wygląda na swoje sześćdziesiąt lat, inteligentna twarz, biały kołnierzyk, jakaś książka na biurku, wszystko się zgadza, aczkolwiek zdjęcie też nie jest dowodem na istnienie osoby. Takie zdjęcie i te informacje mogą być spreparowane, zdjęcie komputerowo, informacje ręcznie, na przykład dla zmylenia wrogich mediów, dajmy na to “Naszego Dziennika”. Ale jednak Mroziewicz istnieje, albowiem w moim mieście (mieszkam w nim tymczasowo już ponad 20 lat, a z oddali może ono wyglądać na miasteczko), jest biblioteka, a w niej książka pt. “Dziennikarz w globalnej wiosce”, jedna jedyna książka tego autora, w jednym egzemplarzu (zamówiłem ją do przeczytania), jedyny wiarygodny dowód na to że jej autor, Krzysztof Mroziewicz istnieje. Zamówiłem, bo może wreszcie się dowiem, kto to jest dziennikarz. Od czegoś trzeba zacząć. Zamierzam potem zorientować się, kto to jest dziennikarz niezależny, dziennikarz piszący tekst na zamówienie (ten termin jest wielce, wielce … wielce dwuznaczny), wreszcie kto to jest dziennikarz zautolustrowany, (albo autozlustrowany). Dowiem się też zapewne, że i ja mieszkam w wiosce, globalnej wiosce.

    Jednak na Alicję dowodów nie ma żadnych. Żadnego zdjęcia, książki, nic. Moim zdaniem “Polityka” nie chciała się zniżyć do poziomu “ND” i nie wypuściła sążnistych i oburzonych protestów ani sprostowań o Mroziewiczu. I to ma sens. Ale jednak chciała jakoś sprawę wyjaśnić podażającym za nią czytelniczkom i czytelnikom. Więc oto Alicja z Krainy C., a raczej ktoś kto od jakiegoś czasu posługuje się tym nickiem, ale tą osobą wcale nie jest, pisze na zamówienie eleganckie zapytanie, tzw. wniosek i już oświadczenie jest. Ale jaki jest dowód na to, że jest to wolny wniosek. Nie ma pewności na wolny wniosek, nie ma pewności na Alicję z Krainy C. Są same niepewności, same wątpliwości.

  56. Pan Passent napisał:
    „W Polsce absurd doszedł już do tego, że lepiej było być współpracownikiem wywiadu obcego niż polskiego!.”

    Problem w tym, Szanowny Autorze, że ten wywiad nie do końca był polski, a raczej w ogóle nie był polski. Nie chce Pan przyznać, choć jako uważny obserwator życia politycznego od wielu lat na pewno pan się orientuje, że polski wywiad PRL, był częścią wywiadu sowieckiego (radzieckiego, jak zapewne napisałby Pan). Najlepszy dowód to losy materiałów zdobytych przez polskiego wywiadowcę, pana Zacharskiego, które czym prędzej wylądowały w Moskwie. Pisała o tym Pana ulubiona Polityka w okresie, gdy pan Zacharski stał się bohaterem afery Olina, czy Oleksego – ja Pan woli.
    No więc jeżeli to był polski wywiad, to raczej w latach osiemdziesiątych wysługiwał się radzieckim mocodawcom, a więc służył zniewoleniu Polski.
    A co do pana Mroziewicza… to zapewne prawda wyjdzie na jaw, tak jak to się stało z bronionym przez „autorytety” Milanem Subotićem.

  57. Myślę, że p.Mroziewicz zrobi to co sam uważa za słuszne.
    Od czasu ataku na Jacka Kuronia nic mnie juz nie jest w stanie zadziwić i g..no mnie obchodzi kto z kim współpracował i kto na kogo donosił. Nie dajmy się zsowietyzować, bo już wszyscy zaczynamy gonić w piętkę pod dyktando miłościwie panujących i ich świty.
    Dzięki Bogu jako żaba mieszkam w błocie a nie w szambie.
    Ukłony dla Gospodarza,
    Stara Żaba

  58. Spełniłam w dzisiejszym wpisie pana Daniela rolę proxy, coś jak odwróconej do góry nogami miotły, którą stawia się aktorowi przy kamerze, aby miał do czego wygłosić kwestię. Kwestia była istotna, wręcz super-doniosła, więc oczywiście nie mam pretensji. Nie czuję potrzeby zabrania głosu – moja rola w tym odcinku z założenia jest niema.

    Tylko tyle, Panie Danielu. Pozdrawiam!

  59. Observer.
    A co wyszło na jaw w sprawie Subotica? Wiesz, czy tylko słyszałeś?

  60. Ja napisalem: “(…)w normalnej demokracji wywiad wojskowy i ogolnie wojsko nie ma prawa mieszac sie do spraw cywilnych. W USA jest na ten temat ustawa – Posse Comitatus Act. W demokracji wojsko robi to, co cywile kaza, nie na odwrot!!! “

    Na co JadwigA skomentowala: „No,chyba że ktoś poczyta sobie o czasach Hoovera”

    Nic podobnego. Hoover to byl kontrwywiad cywilny.

  61. Mroziewicz w tej sprawie wyjdzie z honorem w przeciwieństwie do Kuklińskiego. Oficer bez honoru. Akademicka postać agenta za pieniądze.

  62. Panie Janie Bockowski ! do wpisu z godz.20.37 -2 listopada
    Gratuluję pracy w GRU CCCP ,bo tylko taka praca w takim miejscu i to na wysokim decyzyjnym miejscu ,umożliwiła panu najpierw zdobycie a potem podzielenie sie wiedzą z Nami blogowiczami !
    Podsyłam panu lekką strawe .Dzisiaj w Moskwie składał wizytę Prezydent Egiptu Mubarak , w latach 50-ych wyszkolony w CCCP pilot wojskowy ,potem GRU 4 -krotnie wybrało go na urząd Prezydenta Egiptu , a jak pojawi się potrzeba, to wybiorą go i na 5-tą kadencję .
    To jest ta sama ” logika „, którą pan popisuje sie , a świadczy to o kompletnej niezajomości „tego świata „.Ktoś kiedyś mądrze powiedział ‚Nie pomogą szczere chęci z gówna bata nie ukręcisz „

  63. Skoro można zarabiać kasę na:
    – fałszywych Bogach
    – cudzołóstwie
    – kradzieży
    – pożądaniu
    – itd itp
    widać przyszła pora na fałszywe świadectwa.

  64. Tyle madrosci w tym blogu, i o tym, ze kazdy tekst interpretowac trzeba niezaleznie kto pisze, i ze z detektywistow poprzednich RP nalezy sie przeniesc w kraine tematow powaznych, gospodarczo madrych, etc. Wiec jak to przetlumaczyc na praktyke?

    1. Nie krytykowac PO dla czystego krytykanctwa. W koncu raport o zawlaszczaniu mediow latwo zjechac, trudnio go sensownie i solidnie ulozyc.

    2. Przyznac, ze w III RP byly zaniedbania, oj byly. To az wlazi w oczy. Szkoly byly rozchelstane, wiec nie ma sie co dziwic ze minister G. wyskoczyl z tolerancja na poziomie 0.

    3. Sama Paradowska powtarza, ze szafe Lesiaka trzeba bylo dawno rozminowac, a WSI rozparcelowac i zlozyc na nowo.

    4. Na lustracje sie zgodzic w solidnym sadowym wymiarze, Gwiazdzie dac Orla Bialego, Kaczynskiego znow wyslac do NIKu, cala mase przedsiewziec duzych i malych podjac, aby odebrac wiele amunicji tym szalencom z PiS.

    5. Nie klocic sie wewnatrz obozu demokracji bez potrzeby, demagogicznie nieraz, bo oto nastal krypto-faszyzm.

    6. PO (znow o nich pisze, bo oni trzymaja teraz w rekach sztandar demokracji), jest wyraznie wystraszona, ale czy ktos zaproponowal im program, o edukacji, o sadownictwie, o finansach panstwowych. Do tych por w tym blogu byly tematy mialkie, naiwnie podane, powierzchowne. Taki mam niedosyt konkretow, ze szkoda gadac.

    T.O.

  65. Właśnie przed chwilą obejrzałem jak w programie Anity Gargas MIsja Specjalna (2.11.06 22.00) zaprezentowano zrobione przez jej prywatnych esbeków przestępcze i tajne nagrania z wykładów w Krakowskiej Szkole Wyższej, które z jej punktu widzenia były politycznie nieprawomyślne. Bardzo jestem ciekawy czy nagrani tam profesorowie wsadzą tę ****ę do więzienia, czy też wracamy do czasów kiedy ubecja nagrywała wykłady i zgodnie z instrukcjami szantażowała pracowników uczelni.

  66. I jeszcze jedno przyszło mi do głowy Bernardzie:

    Piszesz: „Jako Polak i wyborca domagam się (informacji, czy osoby aspirujące do “wpływania na miliony” współpracowały z tajnymi służbami PRL, czy też nie.)”

    Dziennikarze nie są wybieralni. Domagać się moźesz od polityków na których głosujesz by w twoim imieniu sprawowali władzę. I tylko od nich. Jako wyborca znaczy.

    Dziennikarzy moźesz czytać lub nie. I tylko tyle…

    A to „jako Polak” w tym kontekście to napuszone, bo bez znaczenia czyś Polak czy nie.

  67. Panie Janie Boćkowski! Na temat misji Zacharskiego DP popełnił kapitalny felieton. Do dziś pamiętam, jak się śmiałam. W Moskwie też się pewnie nieżle ubawili (nie felietonem, ale tymi szpiegowskimi materiałami z plaży).
    W sprawie red. Mroziewicza już się wypowiadałam u A.Szostkiewicza. Uważam, że pozostali uczestnicy programu 7 dni świat powinni zrezygnować z uczestnictwa. Albo wraz z red. Turskim przejść do niezależnej stacji. Nie uważam za stosowne, aby to red. Mroziewicz się tłumaczył publicznie.
    To oskarżyciele powinni udowodnić jego winę, w którą zresztą ja nie wierzę – co nie ma najmniejszego wpływu na całość – ale taka już jestem bezkrytyczna. Lubię czytać i słuchać, co mają do powiedzenia mądrzejsi ode mnie i nie interesują mnie ich uzależnienia, przynależność i preferencje takie, lub inne.
    .
    Do Pana Daniela mam pytanie, które mi się nasunęło podczas lektury:
    Gdzie u licha był ten bufet dworcowy, w którym w latach 60-tych serwowano Martini?
    .
    I do Bernarda – ten refren powtarzany po większości wpisów przypomina mi taką anegdotkę:
    Znowu bardzo chciałbym pojechać do Paryża…
    A kiedy tam byłeś?
    Nigdy. Ale już kiedyś chciałem.
    Bernardzie, chciej sobie nadal, ale przestań nas wszystkich tym zamęczać.
    To wyłącznie Twój ból.

  68. W dawnych czasch na obozach dla zuchow i harcerzy,w miejsowosciach przygranicznych i nadmorskich ,zawsze przebywali sluzbowo:oficer kontrwywiadu WSI i oficer SB.
    Czasy byly ciezkie „szpiegomania” w modzie a szpiegiem moglbyc kazdy zuch lub harcerz.Sluzby specjalne nie odbiegaly jakoscia od reszty tego systemu,inercja,pijanstwo i robienie lewych interesow to byla norma.
    Duza czesc informacji zdobywali od tzw spolecznych informatorow ktorzy nie byli rejestrowani i oplacani,ale z zawisci donosili na drugich.
    Po co to pisze? -przeciez to tylko czastkowa prawda,wycinek tamtej rzeczywistowsci,tamtych czasow o ktorych nie ma wzmianek w aktach sluzb.Pisze to po to zeby te wszystkie czynniki uwzgledniac zanim sie wyda wyrok na czlowieka,inkwizytorzy wychodza z zalozenia za jak sie oczerni innych to oni sie wybiela.

  69. A jak, Panie Danielu, maja sie sprawy takie jak red. Mroziewicza czy innych dziennikarzy „obrzygiwanych” przez „przecieki” kontrolowane wobec kompetencji dziennikarskiego sadu kolezenskiego ?

    Czy ta instytucja ciagle istnieje w ramach stowarzyszenia dziennikarzy, a jesli tak, to czy nie powinna ona zabrac w koncu glosu wobec tego, co dzieje sie w srodowisku dziennikarskim ?

    Pytam, bo po prostu nie wiem jak to teraz funkcjonuje.

    Dziekuje za ewentualna odpowiedz i pozdrawiam,

    Jacobsky

  70. Stach
    I kawalek szkla !

  71. Jezeli mialbym „sobie zyczyc tematu na zamowienie” to o wiele wazniejsze od tej teczkowej inkwizycji byloby pytanie : Czy upokorzenie moze (powinno) byc powodem wlasnej smierci ? Ze to nie polityka ?, Wlasnie dlatego o to pytam. Wiem , ze chyba nikt nie moze byc od tego tematu specjalista ,ale moze byloby ciekawym dowiedziec sie co Pan i blo(a)gierzy o tym sadza ?

  72. Panie Boćkowski, Sprawa Zacharskiego jest akurat dobrym przykładem dla zilustrowania zupełnego pomijania kontekstu historycznego w podejściu naszych wybitnych lustratorów do spraw wywiadu, kontrwywiadu i innych tajnych służb działających w PRL-u. Zacharski zdobył dane techniczne dotyczące nowych amerykańskich rakiet przenoszących ładunki jądrowe. Dane te zostały przez przełożonych Zacharskiego przekazane Rosji. Zatem zdaniem lustratorów Zacharski wysługiwał się Rosjanom, a krzywdził naszych sojuszników Amerykanów, a więc działał na szkodę Polski, bo interesem Polski było pokonanie Rosjan przez Amerykanów. Problem w tym, że nasi przyszli sojusznicy Amerykanie wtedy jeszcze te właśnie rakiety mieli wycelowane w nasze terytorum i przewidywali ich ewentualne użycie gdyby przyszło im się bić z Rosjanami. Z tej perspektywy działalność Zacharskiego wygląda trochę inaczej niż Pan to przedstawia.

  73. W dniu dzisiejszym szczekaczka michnikowska pisze,ze teczki p.Mroziewicza zostaną odtajnione.I dobrze.Koniec z opiniami za i nawet przeciw.Prawda musi zwycięzyć.PS.szczekaczka to Onet.pl

  74. Andrzeju,
    nie zwykłem nadużywać patosu i napuszonych słów. Jest to po prostu bezpośrednie odniesienie do wstępniaka Baczyńskiego na blogu Janiny Paradowskiej, który zresztą zacytowałem powyżej. Przypominam: „od kilkunastu lat silnie wpływa na rozumienie polityki przez miliony Polaków (czytaj: wyborców).”

    pozdrawiam
    Bernard

  75. Szczególnie przypadł mi do gustu Pana punkt 5, ja to samo zawsze mówię, tylko nie potrafię tak zgrabnie napisać 😉 I mam podobne refleksje jeśli
    chodzi o lustrację innej grupy zawodowej, mianowicie księży. Kościół niejako sam wpadł w pułapkę ogłaszając, że system do roku 1989 był z definicji antykościelny, i że każdego księdza dyskwalifikuje współpraca
    ze służbami PRL. Gdyby podejść do tego bardziej normalnie, należałoby
    powiedzieć, że funkcjonowanie duchowieństwa w przestrzeni wyznaczonej przez taką a nie inną władzę musiało prowadzić do różnych interakcji, które dzisiaj przeszły do historii, i właściwie należaloby sumieniu każdego zainteresowanego pozostawić rozliczenie z tamtymi sytuacjami. A tak mamy poważnie nadszarpnięte zaufanie do instytucji, nie wiadomo bowiem, kto tak naprawdę przemawia do nas w jej imieniu: może agent?
    Osobny problem to ten, że tak naprawdę lustracja duchowieństwa stanowi swoisty temat zastępczy: należałoby się przyjrzeć nie tyle temu kto mówi i czym kiedyś tam nagrzeszył, a posłuchać, co mówi, w jaki sposób oddziałuje na swoje „owieczki”. Czy jest tam zachęta do dobrego, do tolerancji, wyrozumiałości dla inaczej myślących, czy budowanie schematu oblężonej twierdzy a la popularny wśród części kleru ojciec Rydzyk.
    No ale jak napisałem to już zupełnie osobny problem i wymagałby obszerniejszego potraktowania. Dziękuję i pozdrawiam.

  76. „Dziennikarzy moźesz czytać lub nie. I tylko tyle”
    Zaraz zaraz.
    Dla mnie fakt współpracy dziennikarza ze specsłużbami może i nie byłby naganny – dlaczego np. Mroziewicz, bawiąc, powiedzmy, ma Sri Lance, nie miałby informować służb PRL o nastrojach antypolskich wśród tamilskich tygrysów? – mógłby, oczywiście.
    Natomiast bardzo łatwo jest wyobrazić sobie sytuację, w której znajomy pułkownik w przyjacielskiej rozmowie mówi dziennikarzowi: pamiętasz, jak daliśmy ci cynk na temat sprawy X… bądź tak miły i napisz coś życzliwego o Y…
    To jeszcze najmniej grzeszny rodzaj relacji media-służby. Można sobie wyobrazić dużo gorsze: na 3-4 niszczymy A… prpomujemy B… wpływamy… szkodzimy…
    A ja… mogę czytać o sprawie Y, mogę nie czytać… Ale jeśli przeczytam, skąd mam wiedzieć, że dziennikarz pisał obiektywnie i szczerze, a nie jak szmata na zamówienie?

  77. ciagle , szczerze mowiac nie rozumiem dlaczego wspolpraca z wywiadem/ kontrwywiadem ma byc hanba. w innych miejscach globu, mniej smiesznych od naszego kraju taka wspolpraca jest raczej powodem do dumy a nie wstydu. a moze to chodzi o to ze o wspolprace wywiad/kontrwywiad nie poprosi miernoty. skad te wsciekle ataki. i jak slusznie Pan zauwazyl polskiemu wspolpracownikowi wywiadu amerykanskiego stawia sie pomniki i wynosi go pod niebiosa a wspolpraca z polskim wywiadem jest wstydliwa zeby nie rzec hanbiaca. dla mnie nie istnieje problem wspolpracy Pana Mroziewicza z wywiadem. jesli tak bylo to jest mi jeszcze bardziej sympatyczny. bo to jest powod do chwaly a nie wstydu. pozdrawiam.

  78. MrGrumby — na pewno nie w każdym przypadku, ale we wcale wielu sprawne oko jest w stanie dostrzec, że artykuł jest inspirowany i nierzeczowy. Podkreślam słowo ‚artykuł’, bo zaufanie do dziennikarza jako człowieka, to tylko fragment większej całości, a nawet skorumpowanym dziennikarzom trafić się mogą dobre artykuły. Zresztą poniekąd w tą stronę idzie obrona red. Mroziewicza prowadzona przez Politykę — w jego artykułach nie można się dopatrzeć prób manipulacji czytelnikami na czyjekolwiek zamówienie.

    I jeszcze jedna uwaga na marginesie — mówi się u nas wciąż o relacjach dziennikarzy i służb specjalnych. OK. Ale dlaczego mają one być gorsze od pisania na zamówienie polityków, czy biznesmenów? Z poprzedniej kampani samorządowej pamiętam skandaliczne przykłady dziennikarskiej zależności i pisania kłamstw na zamówienie w moim mieście. Zamawiali zaś sami kandydaci i ich sztaby, a nie służby specjalne.

  79. naszdziennikowe pisanie to skansen, który urósł do gigantycznych rozmiarów, ale to ciągle skansen.

    podobnie gazeta polska rośnie w siłę donosami i przeciekami.

    Dzięki za takie informacje, bo jako człek nieużywający mediów niszowych i jaskiniowych nie wiedziałbym, co się w nich preparuje…

  80. Absolutnie zgadzam sie z Pana artykulem „Jezyk zwierciadlem duszy” uzywanie epitetow czy wolgarnych okreslen, nawet dla Polski nieprzychilnych Ministrow, ktorzy reprezentuja swoj kraj i polityke tego kraju w tym wypadku Moskwe, nie moze byc stosowany,trzeba postawic twardo swoja sprawe, ale nie obrazac, natomiast,jezeli nie mozna uzyskac oczekiwanego wyniku, no coz takie jest zycie, co mozna zrobic, negocjowac, to co teraz robi Premier, i naciskac a afekty przyjda to tylko kwestia czasu. Polska prasa musi zrozumiec ze ma pelna wolnosc ale z wolnosci trzeba umiec korzystac, bo sie ta wolnosc zaprzepasci, i w pewnym momencie wszysto sie obroci przeciwko redactorowi, i znow to jest tylko kwestia czasu. Przypuszczam ze doskonale znacie warunki panujace po przeciwnej strone, agresja redaktorow tylko doprowadzi do skomplikowania sytuacji, a nie poprawy.

  81. Szanowny Panie Danielu!
    Trzydzieści lat temu kupowałem Politykę jako zadziwiające pismo o zdrowych poglądach w latach upadku czyli gospodarki planowej. Komunizmu nigdy nie było w tym kraju, marnotrawstwo zastąpiło ideały. Pańskie artykuły i Pańskich kolegów zawsze były interesujące. Dziś jednak odbieram prasę jako nadzwyczaj konformistyczną.
    Wyścigi Psów, nigdy nie byłem, nigdy nie grałem, oglądałem w telewizji. Psy są bardzo zadowolone, to widać po ich pyskach, zająca już nie ma, jest tylko szmata na drucie, psy pędzą z zachwytem, ale gdzieś siedzi jakiś niedopłacony kierowca, jeden ruch palca a psy popędzą w odwrotną stronę. Casus Giertych contra Jelfa. Czyj jest ten Palec?
    Andrzej

  82. To mi sie podoba. Wczesniej Bolek potem Subotic, dzis Mroziwicz a jutro pewnie pan Panie Danielu. Zadziwiaja naprawde Pana wiadomosci na niekture tematy – znac fachowca. Pozdrawiam Panie Danielu, do zobaczenia w krainie rzeczwistosci.

css.php