Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

9.11.2006
czwartek

Fałszerze diamentów

9 listopada 2006, czwartek,

Senator Krzysztof Piesiewicz – adwokat, polityk, wybitny scenarzysta filmowy – był gościem Salonu „Polityki” w Sopocie. Zanotowałem dla Państwa fragmenty wypowiedzi senatora:

NIE ZAKŁAMYWAĆ HISTORII. Rok 1989 to wielkie osiągnięcie, którego nie wolno dziś umniejszać. Ludzie ciemiężeni i prześladowani podjęli dialog ze swoimi prześladowcami. Po raz pierwszy udało się odzyskać wolność i wejść do jednego z najpiękniejszych projektów w historii Europy. Zaakceptowaliśmy dialog, u źródeł którego były różne nurty, w tym międzywojenny PPS, także ruchy narodowe, i odnieśliśmy największe zwycięstwo w historii Polski. Jeżeli ktoś kwestionuje Trzecią RP, to co proponuje w zamian? To był najpiękniejszy okres w nowożytnych dziejach państwa polskiego. Jeżeli to się kwestionuje, to należy zapytać: co właściwie podlega zakwestionowaniu? Demokracja? System? Konstytucja? Wolność? Czy też słabości, ułomności, charaktery, inklinacje do agresji, warcholstwa, działania poza prawem? Słabości trzeba zwalczać, ale historię Polski należy opisywać uczciwie, nie kwestionować jednego z najpiękniejszych jej rozdziałów. Szansa została wykorzystana. Niech dzisiaj nikt nie mówi, że było inaczej – cały czas pojawiało się pytanie: „wejdą, czy nie wejdą?” Cały czas! Powstał wówczas taki etos, taki dialog, taki klimat, którego ja do końca życia nie pozwolę kwestionować.

Istnieje szkoła, która zmierza do tego, żeby to wszystko zakwestionować, po to, aby móc funkcjonować w mechanizmach demokratycznych. Odpowiadam: Bandytów trzeba ścigać i karać. Patologie – zwalczać. Kłamstwo – eliminować. Jeżeli, po 17 latach demokracji, w WSI byli przestępcy, to należy wysłać prokuraturę, żandarmerię, powinien być proces, wyroki za zdradę. Nie można cały czas funkcjonować w mgławicy oskarżeń, które wszystko kwestionują. Jeżeli wszystko było złe, to co w to miejsce? Byłem szczęśliwy, kiedy w rocznicę KOR pan prezydent odznaczał tych z lewa i tych z prawa, także przeciwników swojego sposobu myślenia. Widziałem, jak podchodziła odebrać odznaczenie rodzina Jana Strzeleckiego, człowieka lewicy, który z tym zerwał, który za swoje przekonania zapłacił najwyższą cenę.

Chciałbym żyć w kraju, który w ten sposób opisuje przestrzeń publiczną, a nie kwestionuje brylant naszej historii. Nasze zwycięstwo należy pielęgnować. Historia Polski nie może być pisana wyłącznie przez notatki ubeckie. Kiedy bezpieka zabrała mnie na Rakowiecką, to tam, pod bramą, stał już mój dziekan, mec. Maciej Dubois, mój patron, syn Stanisława – socjalisty. To on mnie wyciągał, a miał bardzo dobre notowania u ówczesnych władz (ponieważ były ulice im. Stanisława Dubois), choć sam był przeciwnikiem ustroju. Historii nie wolno zakłamywać.

KONFLIKT WŁADZA WYKONAWCZA – WYMIAR SPRAWIEDLIWOŚCI. Władze komunistyczne zlikwidowały Senat, bo ten reprezentował dawne układy – burżuazję, arystokrację – oraz kontrolę jednej izby parlamentu przez drugą. Zaatakowano kasy chorych, bo była to kasa autonomiczna. Autonomia przeszkadzała. Utworzono szkołę Duracza i zaczęto w przyspieszonym trybie dwuletnim szkolić prawników, sędziów. Teraz mówi się: „Otworzyć drzwi do korporacji.” Nikt nie broni zamkniętych układów, ani nepotyzmu, ale nie można kwestionować samorządu adwokatury, który choć szczątkowo, to przetrwał nawet najgorsze czasy. Każda władza powinna ścigać patologie, zwłaszcza w wymiarze sprawiedliwości. Wyrok za pieniądze to jest zbrodnia na demokracji. Kara za to powinna być straszna. Ale tego się nie zwalczy, ograniczając samorząd. Pod hasłem „otworzenia drzwi” kryje się również próba utworzenia swojej adwokatury. To się nigdy nie uda.

Pewne przestrzenie powinny pozostać poza grą polityczną. Jak się wprowadzi stawki dla adwokatury, to duże firmy uciekną do Genewy. Sędzia Kryże, który w PRL podpisywał wyroki na moich klientów, teraz, jako wiceminister, robi taryfy adwokackie, takie jak w PRL. Chcę wierzyć, że to jest zagubienie, szał gry politycznej. Krzysztof Pomian w fenomenalnym wywiadzie dla „Niezbędnika Inteligenta” powiedział b. słusznie, że wysoki urzędnik polski może być zwolennikiem kary śmierci, ale nie może tego mówić publicznie jako prezydent czy premier.

O OBRONIE WINNYCH. Rasowy adwokat, kiedy przychodzi do niego klient, nie pyta go, czy jest winny. Nie powinien pytać. Powinien go wysłuchać, a następnie przeczytać akta. Najlepiej, kiedy jest znakomite oskarżenie, znakomita obrona i znakomity sąd. Kiedyś uwierzyłem klientowi, który powiedział, że jest niewinny, bo sprawcę opisano, że był w brązowym garniturze, a on brązowego garnituru nigdy nie miał. Udało mi się przekonać sąd, ale kiedy mój klient wyszedł z kryminału i mnie odwiedził, to miał na sobie używany brązowy garnitur. Od tamtego czasu nie pytam swoich klientów, czy są winni.

O USTAWIE LUSTRACYJNEJ. Pan marszałek Borusewicz, sen. Romaszewski i ja uważamy, że to, co się proponuje teraz, jest niedopuszczalne. Robią to ludzie bardzo młodz,i i to jest przerażające. Do Macieja Dubois, o którym opowiadałem, ubek zapewne przychodził co miesiąc. Znałem dyrektora szpitala, do którego przychodził ubek co drugi tydzień, i ten dyrektor był zarejestrowany jako kontakt operacyjny, ale ten sam dyrektor w piwnicy drukował bibułę. To, co się teraz proponuje, to nie jest lustracja, ale likwidacja lustracji. Dobrze, że pan prezydent ma wątpliwości. Lustracja to wola społeczeństwa, żeby jego przewodnikami nie byli ci, którzy zdradzili. To rozumiem. Ale nikt nie ma prawa rzucać na żer owoców przestępstwa: podsłuchy, listy, inwigilacje – nie ma takiego prawa, ani ludzkiego ani boskiego, które by na to zezwalały. To wykorzystywanie pracy ubeckiej do bieżącej gry politycznej. Chyba że ktoś ma 30 lat i uważa, że może robić wszystko, co się zechce.

O SCENARIUSZACH. Pisanie scenariusza polega na umiejętności kontemplacji świata, którego się doznało. Wybitny prawnik okresu międzywojennego, Petrażycki, stworzył koncept zwany „introspekcją prawniczą” – tzn., że gdy się tworzy normę prawną lub tzw. stosunek prawny, to trzeba przez siebie przepuścić wiązkę doznań, które tego rodzaju zjawisko wywoła. Trzeba mieć zdolność myślenia abstrakcyjnego, wejść świat, który się tworzy. Adwokat stan faktyczny otrzymuje i musi z tego wyciągnąć wnioski, natomiast autor musi ten stan faktyczny stworzyć i – broń Boże – nie wyciągać żadnego wniosku – to pozostawia odbiorcom.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 31

Dodaj komentarz »
  1. Normalnosc,trzezwosc spojrzenia i bez zaklaman.Kropka.

  2. Wolanie nawet nie w puszczy, lecz na pustyni. Naród, czyli wyborcy PIS, Samoobrony, LPR – to znaczy wiekszosc wyborcza – chce rewolucji, czyli masowego zniszczenia ludzi, by sie moc poczuc lepiej. No, bo ukarano winnych ich biedy, tj na ogol nieudacznictwa. I tyle.

  3. Senator Piesiewicz leje poprzez blog Daniela Passenta miód na moje skołatane serce. Jak to można wszystko wytłumaczyć, bez agresji, krzyku i przekonania o 100% prawidłowości swojego pogladu. Nasówa sie tu znany cytat z prof. Bartoszewskiego „Warto być przyzwoitym”. Dobrze, że są jeszcze jakieś wysepki intaligencji na tym morzu ludzkiej głupoty i niekompetencji. Mam nadzieje, że „Polityka” nie jest jedyną ostoją dla ludzi rozumiejacych podobnie jak Pan Piesiewicz, czyli LOGICZNIE!!!

    A tak na marginesie to polska prawica mnie bawi. Chodzi o stosunek do Chile. Gdy jeszcze rządził nim sędziwy już gen. Pinochet, to było wzorem do naśladowania, mówiono „Wzorowa gospodarka i porządek”. Lecz kiedy mający krew na rekach reżim został zastąpiony przez lewicowe rządy to o Chile ani widu, ani słychu. Porzucilismy swój WZÓR i mentora. O ujawnieniu prawdy o gospodarce w czasach rządu prawicy (nie takiej kolorowej), i dzisiejszym wzroście gospodarczym, w dużym stopniu dzięki rządom lewicy, chyba nie muszę wspominać.

    Pozdrawiam

    Abisynia11

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Pan Senator Piesiewicz, to dla mnie poważny autorytet, ale pewnie najbardziej cenię go jednak za „Trzy kolory” i „Dekalog”.

    „Rasowy adwokat, kiedy przychodzi do niego klient, nie pyta go, czy jest winny. Nie powinien pytać.”

    Pewnie, że nie powinien pytać. Tyle że historia pewnego dnia zapyta. Skoro Pan Senator wybronił „brązowy garnitur”, to może umiałby wybronić hitlerowców w Norymberdze. Dobry prokurator czy adwokat mają w swoich rękach jednak kawał „sprawiedliwości”.
    Rok 1989 jest brylantem w Historii Polski, jednak są na nim skazy. Brylant ze skazą może jest nawet prawdziwszy i szlachetniejszy.

  6. Pytanie,ktore stawia senator Piesiewicz -co w zamian kwestionowanej obecnie przez obecnie rzadzacych (czyli w istocie przez braci Kaczynskich) III RP wydaje mi sie byc moze najwazniejszym pytaniem jakie powinnismy sobie obecnie zadawc.
    Slyszymy bowiem o „koniecznej naprawie panstwa”, „rozbiciu ukladu”,”oczyszczeniu z agentury”itp itp .No i oczywiscie wiemy ze mamy miec Polske „solidarna „.Nikt nam nie wyjasnia na czym ta solidarnosc ma polegac ,kto ma byc solidarny z kim ? Nauczyciel placacy swoje podatki ,ZUS i co tam jeszcze sie panstwu oddaje ma byc solidarny z przemyslowym rolnikiem placacym smieszny KRUS ?Poki co na to wychodzi.Takie przyklady mozna mnozyc ale chodzi mi o kwestie ogolniejsze.
    III RP byla demokracja ,mloda ,ulomna , dzwigajaca bagaz PRL-u w wielu sferach zycia spolecznego i gospodarczego .Ale demokracja.
    Czy PIS proponuje nam IV RP jako panstwo demokratyczne ?
    Jezeli przyjac (nie zaglebiajac sie w scisle definicje demokracji) ,ze demokracja to sztuka dzielenia sie wladza,ze to sztuka szukania kompromisow najlepiej sluzacych panstwu i jego obywatelom,ze to system wyczulony na ochrone mniejszosci i slabszych (bo to nie sztuka chronic ineresow wygranej wiekszosci), ze to zasada przekazywania wladzy przez partie rzadzace obecnej opozycji o ile w kojenych wyborach tak postanowia wyborcy i tak dalej i tak dalej to musi powstac pytanie czy tak wlasnie pojmuja zasady demokracji panowie Kaczynscy.
    Jak widac po roku ich wladzy IV RP funkcjonuje na innych zasadach-przede wszystkim -„wygrani biora wszystko”.Tej tezy chyba nie trzeba dowodzic -kon jaki jest kazdy widzi.Stosunek do mniejszosci ? Wypowiedzi Lecha i Jaroslawa Kaczynskich ,Romana Giertycha ,Wojciecha Wierzejskiego itd itd az nadto.
    Dzielenie sie wladza i szukanie kompromisow z opozycja ? Nie zartujmy.
    Do tego wszystkiego obserwujemy spore wysilki rzadzacych aby opanowac media -bo to przeciez czwarta wladza .Toz to musi byc nie do zniesiena aby majac juz trzy wladze pozwalac sie krytykowc jakims dziennikarzom ,tym bardziej ze przeciez wiadomo z jakich srodowisk pochodza i ze sluza Ukladowi.
    Jezeli zgodzimy sie z powyzszym opisem to czy to jeszcze jest Demokracja ?
    Mnie to pachnie bardziej dyktatura -upudrowana oczywiscie i przykryta wznioslymi deklaracjami ,ledwie co rozpoczeta i mam nadzieje nigdy nie dokonczona.
    Sami zreszta bracia Kaczynscy mowia raczej o rewolucji moralnej .Czy zna ktos przyklad rewolucji ,ktora stopniowo i pokojowo przeksztalcila sie w ustroj demokratyczny?Zdaje sie ,ze rewolucje konczyly sie niestety inaczej.
    Obawiam sie -wracajac do poczatkowego pytania ,ze propozycja na zastapienie III RP jaka maja dla nas rzadzacy to raczej nie demokracja .
    A jezleli nie to co ? Oto jest pytanie.
    Panie Danielu szanowny -niech Pan powie ze to czarnowidzctwo i ze z zalazkow IV RP wyloni sie wspanaly demokratyczny kraj .Panu uwierze.
    Pozdrawiam,
    Leszek

  7. Czego zawsze zazdroszczy czytajac Panskie sprawozdania ze spotkan w Salonie „Polityki” to tego, ze spotkania te sa dla mnie nieosiagalne z przyczyn oczywistych.

    Studiujac w Polsce aspirowalem do zawodu Pana Piesiewicza i przekazano mi dokladnie taka sama wizje wykonywnia tego zawodu. W miejscu mego obecnego zamieszkania poznalem wielu adwokatow, w tym karnistow, i widze, ze ich poglad na kwestie ewentualnej winy klienta jest taki sam jak adw. Piesiewicza, a wiec mowi on tutaj o kwestiach uniwersalnych, fundamentalnych dla wykonywania tego zawodu. Dlatego pozwole sobie odpowiedziec na uwage „proces7”: ewentualne pytania historii nie maja nic wspolnego z obowiazkiem rzetelnej obrony klienta. Chocby oskarzonym byl sam Hitler czy Belzebub, to jego adwokat, majac przed soba material dowodowy, poprowadzi obrone tak, aby znalezc w tym materiale jak najwiecej dziur, ktore mozna zinterpretowac na korzysc klienta, co wcale nie musi oznaczac, ze udowodni sie tym samym niewinnosc oskarzonego. Nie mniej po tym poznaje sie rzetelnego adwokata, ze potrafi podjac sie obrony kazdego, bo tez kazdy ma prawo do obrony, do bycia reprezentowanym przez rzetelnego adwokata. Na strazy tej rzetelnosci stoi samorzad adwokacki, ktorego autonomii slusznie broni adw. Piesiewicz.

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

  8. Panie Danielu!
    Proszę ten tekst koniecznie opublikować w „Polityce”. Okazuje się, że są wśród nas jeszcze ludzie myślący i odważni.
    Janusz z Olsztyna

  9. Redaktorze – nietęgi skrót!
    W poniedziałek słuchałam pana Piesiewicza z zachwytem, ulgą, wzruszeniem i bardzo dziękuję Panu za zorganizowanie sopockiego spotkania.
    Jednak ten mądry, żarliwy, mówiony piękną polszczyzną wykład ( bo był to chyba wykład, również wykład marzeń Senatora) w Pańskim nieco płaskim streszczeniu stracił istotne niuanse oraz spójność. Niech z szacunku dla wyjątkowego mówcy pozostanie zbiorem tez w blogu, niech dzielnie służy blogowiczom.
    Serdecznie pozdrawiam i raz jeszcze dziękuję.

  10. Według mnie ci panowie Romaszewski Borusewicz i Piesiewicz są tyle samo warci. Wszyscy oni gorąco postulowali wprowadzenie lustracji, gdyż uważali, że główną ofirami będą ludzie z SLD i UD i UW, gdy lustracja zaczęła dotykać ich kolegó i klechów od razu stali się jej przeciwnikami. Teraz nie zatrzymają tej lawiny. Nie zdziwiłbym się gdyby nagle okazało się, że są na nich kwity. Koledzy nie pomogą, gdyż na nich też padłoby by podjerzenie, że są częścią układu. ot jaka sytuacja są na pana kwity możesz pan mówić, że nie jesteś agentem a it tak nim będziesz. Ci panowie liczyli, że za pomocą lustracji wytną konukrencję a tymczasem sami padną jej ofiarą.

  11. W 100% zgadzam sie z Leszkiem. To, do czego dążą Kaczyńscy nie ma nic wspólnego ani z demokracją, ani z solidarnością. Problem polega na tym, że bracia mniejsi ani trochę nie rozumieją, czym powinna być demokracja i (wygląda na to) wcale nie chcą się tego dowiedzieć. Ich wizja świata jest czarno-biała (chociaż kolorki jednemu się pochrzaniły), są tylko „my” i „oni”, i jak kiedyś trafnie powiedziano w pewnym kabarecie „kto nie dmie z nami, ten przeciwko nam”. Gdyby bracia K. doszli do władzy ze dwa wieki temu, Polska pełna byłaby teraz stosów, nie nadążanoby z budową nowych więzień, a nasze wojsko walczyłoby z wszystkimi sąsiadami.
    Co do przytoczonych tu wypowiedzi pana Piesiewicza, to również zgadzam się niemal ze wszystkimi tezami. 4 czerwca 1989 roku był datą absolutnie przełomową w najnowszej historii Polski (uważam, że właśnie 4 czerwca powinien być datą naszego narodowego święta) i obrzucanie błotem tych, którzy do tego doprowadzili jest sprawą obrzydliwą i zwyczajnie nieprzyzwoitą. Kaczyńscy zapomnieli już chyba relacje z Rumunii, która niedługo po nas zrzuciła jarzmo komunizmu. Tyle, że tam nikt nie usiadł do okrągłego stołu, tylko chwycił za karabin. Ilu wtedy zginęło Rumunów (po obu stronach) tego do dzisiaj nikt nie policzył. Czasem wydaje się, że Kaczyńscy woleliby takie rozwiązanie – mieliby wtedy prawdziwą (a nie wymyśloną) martyrologię, swoją własną „chwalebną” rewolucję. Jak to świadczy o ich psychice wydedukujcie sobie państwo sami.

  12. Wielka to szkoda, że większość polityków nie potrafi patrzeć na rzeczywistość równie wielowymiarowo jak pan Piesiewicz.
    I ja również nie mogę się pogodzić z tym, że to co najpiękniejsze w naszej historii – zdolność do porozumienia się i bezkrwawe przejście z jednego ustroju do drugiego jest zakłamywane i mieszane z błotem

  13. Panie Danielu,
    od jakiego czasu zagladam na Pana bloga.
    Po raz pierwszy „spotkalem” sie z Panem przy okazji Panskiej Choroby Dyplomatycznej. Ostanio czytalem do poduszki Panski Codziennik. dziekuje za dobra lekture.
    Na stalem mieszkam poza Polska i cenie sobie Panski punkt widzenia na to co dzieje sie w kraju. Jestem ciekaw czy da sie Pan namowic na komentarz nt nominacji profesora Ryna na ambasadora w Argentynie? A moze juz to Pan skomentowal a ja cos przegapilem?
    Pozdrawiam serdecznie z Hiszpanii,
    Adam

  14. Drogi Gospodarzu:
    dziekuje za streszczenie spotkania z mec.Piesiewiczem. Skoro Ela napisala, ze Panski skrot jest nietegi, to czy sa szanse na opublikowanie pelnego tekstu wykladu mecenasa? Z gory bardzo dziekuje.

  15. Panie Piotrze, jaki z tego pożytek? Owszem, miałbym satysfakcję, że pan X i Y w końcu wylali wrzątek na siebie. Tyle że nikogo to niczego nie nauczy, nikt garnka tym nie napełni, a stwierdzenie, że ma być gorzej, po to by było lepiej, wcale nie przypada mi do gustu. Ludzie się zmienią, problem zostanie, tym razem to lewica będzie tą ‚gorszą’ stroną problemu. Zawsze znajdzie się banda karierowiczów chętna do gry na populizm.

    Swoją drogą, z lustracją to trochę jak z kryzysem w ekonomii. Niby do niczego to nikomu nie potrzebne, a jednak okazuje się, że wtedy właśnie w gospodarce dokonuje się modernizacji i racjonalizacji działań. Janina Paradowska krytyczna w stosunku do ex Prezydenta, prawicowi politycy zastanawiają się nad lustracją, były jednak błędy i niedociągnięcia pierwszych lat wolności. Świat idzie ku lepszemu. Przepraszam za wisielczy humor.

  16. Wczoraj zostal pochowany P W Botha-byly wieloletni rasistowski Prezydent RPA,czlowiek ktory widzial Rubikon ale go nie przekroczyl,ktory rozmawial z Mandela ale Go nie wypuscil z wiezienia,ktory wysluchal Giedroycia i przyznal wizy polskim uchodzcom w stanie wojennym.
    Na pogrzebie obecny byl urzedujacy Prezydent Thabo Mbeki ktory o zmarlym mowil tylko dobrze,bo to czlowiek ktory tworzyl NASZA HISTORIE i byl nieodrodnym synem tego kraju.
    Za moich czasow w II Rzeczpospolitej mawialo sie ze jestesmy 100 lat za murzynami.
    To nieprawda-z tego co czytam jestesmy 300.
    Z Pozdrowieniami
    Janusz/Zulu

  17. to niesprawiedliwe. mieszkam na drugim końcu Polski, w mieście, w któym nie ma takich spotkań. też chciałbym kiedyś uczestniczyć w Salonie „Polityki”.

  18. Pacynka i Bufonek nami rządzą… Dzisiaj Pacynka przepraszał za Polaków w Wielkiej Brytanii. A premier Blair – zaskoczony – próbował ich bronić. A Bufonek polecił mieszkańcom Warszawy wybrać Marcinkiewicza. Dla dobra narodu, oczywiście. Panie Danielu, wyjeżdżać już stąd, czy jeszcze poczekać?

  19. Jakobsky,
    Jeśli idzie o twój styl pisania, to przypomina mi on Hrabala z polskimi naleciałościami. Sugerowałbym ci, w doskonaleniu twojego upragnionego zajęcia, także jeszcze inny czeski element, a mianowicie – Pisnera, który rozluźnia hamulce i przyczynia się do łagodnego odlotu.
    Co się zaś tyczy spotkania z Piesiewiczem w Sopocie, to trzeba stwierdzic, że zarówno Gość, jak i Gospodarz, to ludzie najwyższej klasy. Obaj są mistrzami w swojej profesji. Po pięknym wystąpieniu Piesiewicza, Gospodarz prowadził dyskusję, w czasie której także i ja zabrałem głos.
    Przypomniałem, że prof. Modzelewski skonstatował w jednym z wywiadów, że problem lustracji jest ciągle wywoływany i podtrzymywany przez opozycję demokratyczną, dlatego, bo zasada lojalnośći była niezwykle ważna w tym środowisku. Ma więc on chrakter psychologiczny.
    Ponieważ, wg. mnie, zbyt długo dominuje ona (lustracja) życie społeczne, więc doszedłem do wniosku, że z powodu dolegliwośći spowodowanej transformacją ustrojową politycy zabawiają społeczeństwo igrzyskami. Jednakże, w ostatnim okresie ekscesy lustracyjne osiągneły już taki poziom zagrożenia społecznego, że lustracja, a właściwie lustratorzy, stają się polskim problemem psychiatrycznym. Przecierz współpraca informatorów ze służbami specjalnymi odbywała się w oparciu o obowiązujące prawo, podobnie jak w innych demokracjach. Podobnie (może więcej), niż w innych demokracjach, popełniano przestępstwa, za które należy przestępców sądzic. Niestety, rozwijając swoje myśli przekroczyłem ogólnie akceptowane zasady dotyczące czasu wypowiedzi. Dlatego też Gospodarz spotkania delikatnie zwrócił mi uwagę żebym skonkludował swoją wypowieź. Bez przytoczonej, zbędnej wypowiedzi, sprowadzają się one do propozycji przeprowadzenia lustracji wśród adwokatów i księży. W pierwszym przypadku dotyczyłyby zachowania tajemnicy zawodowej, a w drugim, tajemnicy spowiedzi. Oba problemy kończyłyby się, w przypadkach stwierdzenia zawinienia, na sali sądowej.

  20. Panie Danielu ! Dzięki wielkie za myśli piękne mecenasa Piesiewicza. Pierwsza refleksja po przeczytaniu to chęć przyzwolenia na klonowanie. Jakby nam lepiej się żyło gdyby Piesiewiczów było więcej, wiecej ,więcej.
    Pozdrawiam

  21. Ryba,

    dziekuje serdecznie za sugestie, ale pisanie to nie jest moje upragnione zajecie.

    Stella Artois czy Tuborg sa rownie dobre co czeski pilsner i latwiejsze do kupienia w Montrealu, ale i to ostatnie piwo pojawilo sie ostatnio w sklepach, na razie w sladowych ilosciach.

    Jednak od piwa sie tyje, od siedzienia przy komputerze rowniez. Kiepska kombinacja…przynajmniej w moim wieku.

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

    PS. Kto to jest Hrabal ?

  22. Piekny tekst, panie redaktorze, piękny i jakże mądry. Dziekuję. Ukłony dla pana Mecenasa. Jest moim autorytetem moralnym, jak i Pan. Ja też jestem przeciw zacietrzewieniu i mściwości. To stare czasy. Ale ja bym już nikogo nie karał, zostawmy rozlioczenia przyszłym historykom. Wiadomo, gdzie drwa rąbia i wióry lecą – krzywda może spotkac niewinnych. Jeszcze raz dziękuję za dobre słowa.

  23. Piesiewicz, Wajda, Wałęsa, Jaruzelski itd. Każdy w jakimś czasie miał coś niezykle ważnego do powiedzenia. Czasami wydaje się, że mówili w sprawie interesu narodowego. Niestety, pokrótce okazuje się, że to nie ten interes, raczej ich partykularyzm polityczny.
    Piesiewicza cenię za jego fantastyczny dorobek filmowy ale niechby w tym pozostał.

  24. Tyle otuchy i optymizmu oraz spokoju dała mi ta lektura.
    Również mam nadzieję na przeczytanie całości w „Polityce”.
    Jeśli nie możemy sklonować senatora Piesiewicza to klonujmy w wielu egzemplarzach jego wypowiedzi. Może po którymś tam klonie Piotr i jemu podobni zastanowią się, bo nie trzeba od każdego oczekiwać wirtuozerii wielobarwnego widzenia rzeczywistości – daltonistę można jednak nauczyć odróżniania odcieni szarości (pomimo, a może na przekór wrzaskom, że nikt im nie wmówi, że białe jest białe).
    W sprawie lustracji, pomimo swoich antykomunistycznych poglądów zawsze bałam się jej, a bojąc się człowiek odpowiada przecząco na pytanie – Czy powinno się przeprowadzić lustrację? Myślę jednak, że ta odpowiedź jest podobna do tej jakiej udzielam w sprawie elektrowni atomowej – Tak, to dobre rozwiązanie, ale nie w polskim bałaganiarskim , nieodpowiedzialnym wykonaniu.
    Po przeczytaniu wypowiedzi senatora Piesiewicza zaczynam zmieniać zdanie na temat lustracji, szczególnie, gdy uświadomił mi, że ostatnio serwowana wersja jest autorstwa ludzi młodych, którzy bez odpowiedniego dystansu nie będą potrafili „przez siebie przepuścić wiązki doznań”. Panie Danielu czas najwyższy zmierzyć się z tym przykrym zadaniem, póki żyją ludzie, którzy te doznania noszą w sobie.

  25. Rozsadni ludzie zadko sa zadni wladzy. Senator coz to za wladza ?

    . Kiedy rozsadni ludzie mowia zadko kto ich slucha.Pomijam salony Polityki
    bo napewno nie odbywaja sie w halach sportowych ani na stadionach.
    R.Od Pisnera wole Pilsner,duzo lepszy.

  26. ***

    Krzysztof Piesiewicz mówi: „Kiedyś uwierzyłem klientowi, który powiedział, że jest niewinny, bo sprawcę opisano, że był w brązowym garniturze, a on brązowego garnituru nigdy nie miał. Udało mi się przekonać sąd, ale kiedy mój klient wyszedł z kryminału i mnie odwiedził, to miał na sobie używany brązowy garnitur. Od tamtego czasu nie pytam swoich klientów, czy są winni.”

    Nie przekonuje mnie ta przypowieść. Skoro jedynym dowodem winy był ten brązowy garnitur, to materiał obciążający musiał być bardzo cienki (tylko jakieś mgliste poszlaki). A przecież wątpliwości rozstrzyga się na korzyść oskarżonego.

    Wyciągać z takiego przypadku wnioski dotyczące ogólnej filozofii prowadzenia praktyki adwokackiej wydaje mi się melodramatycznym nadużyciem.

    ***

  27. Nic dodać, nic ująć! I to wszystko mówi polityk, człowiek bywały, a w dodatku ani nas, ani przeszłości swojego kraju się nie wstydzi!?
    Nie do wiary!
    Dziękuję Panie Senatorze!
    Dziękuję Panie Danielu!
    Co za niespodzianka, po druzgocących wypowiedziach premiera w Londynie! Nareszcie jest ktoś, kto może wypuścić powietrze z tego Balona Pogardy Narodowej…
    Pozdrowienia dla wszystkich!
    PS. Myślę, że ktoś powinien podziękować Premierowi UK za obronę dobrego imienia Polaków pracujących za granicą…
    Nie musiał.

  28. Krzysztofa Piesiewicza wiążę głównie z dziełami Kieślowskiego (których nie wielbię, a sztandarowy „Dekalog” jest dla mnie, za przeproszeniem, puszczaniem gówna w wentylator).
    Refleksje mecenasa są bez wątpienia mądre, głębokie i z gruntu słuszne. Niestety jego moralizatorska postawa nijak się ma do rzeczywistości. Gdyby o jej kształcie decydował wolny rynek i kwalifikacje jego uczestników, Polska byłaby zapewne krainą szczęśliwości (przecież Piesiewiczów i Dubois nam nie brakuje). Problem w tym, że w IV RP demokracja unieważniła prawa ekonomii. Wolą ludu oddała państwo nie diamentom a, często zgniłym, kartoflom. Ziobrę uczyniła ministrem sprawiedliwości, Kotlinowskiego sądzią Trybunału Konstytucyjnego, Kaczyńskich premierem i prezydentem. Źródeł tej narodowej tragedii upatrywałbym jednak nie w demokracji, a w samym ludzie.
    Mecenas Piesiewicz należy do zacnej kasty idealistów i pięknoduchów. Dostrzegam w nim coś z Franciszka Starowieyskiego (ostatnio występował w „Teraz My”), obarczającego reformę rolną winą za degradację państwa. Jak mniemam, według hrabiego ład społeczny powinien zasadzać się na waleniu chama w mordę i prawie pierwszej nocy (tu pewien związek z obroną przez Piesiewicza elitarności adwokackiej profesji).

  29. Jacobsky,
    Zachowałem się gapowato, i to nie tylko w ocenie twoich upodobań, ale także przekręciłem nazwisko i markę piwa. Jeśli idzie o twoje umiejętności literackie, to coś jest na rzeczy i nie mogło być przypadku (oprócz nieuwagi przy czytaniu twojego wpisu), bo, na tle tej lawiny wpisów, dostrzegam twoje umiejętności gawędziarskie i luz którego nam, histerykom, brakuje.
    Warto żebyś zajrzał w „siebie”, bo kiedyś, w przerwie między wpisami (po krótkim pływaniu) napisałeś tekst, który się przyjemnie czytało. Hrabal, to niespełniony czeski prawnik, który pisał lekko i z humorem typowym dla ludzi znad Wełtawy. To co nie wyszło mu na sali sądowej, wyszło (po edukacji w kotłowni) w literaturze.
    Zawodowo jestem w podobnej sytuacji co Hrabal (choć nie zamierzam wyskakiwać z dziesiątego piętra przez okno) i liczę, że urodzę się po raz drugi.
    Pozdrawiam
    Ryba

  30. Ryba,

    dzieki za kontynuacje watku pisarskiego. Nie zauwazylem nic gapowatego.

    Nie czytam „siebie” i obecnosc na blogu traktuje jako Hyde Park, gdzie krzyczy sie z przewroconej do gory nogami skrzynki, a to, co sie wykrzyczy rozniesie wiatr w sobie tylko znanym kierunku. Moze to i lepiej.

    Hrabal akurat leci w Montrealu, w teatrze o polskim akcencie. Dyrektor teatru jest Polakiem (Teo Spychalski), a glowny element scenografii, czyli naturalnej wielkosci makiete maszyny do zgniatania makulatury zrobil moj kumpel, tez Polak (jak wszedzie – the Polish connection). Tak, na afiszu sztuka, ktorej tytul z francuskiego brzmi „Zbyt glosna samotnosc” (http://www.laveillee.qc.ca/saison06-07/Une_trop_bruyante_solitude.htm).

    Nie wiedzialem, ze Hrabal byl prawnikiem. Ciekawe, ze po przyjezdzie do Kanady przyszlo mi pracowac kolo maszyny, ktora przypominala potezny kociol i produkowala duzo ciepla (w sensie kalorycznym). Ale nie powiem, zeby to byla edukacja, juz z pewnoscia nie edukacja tworcza, na tym wiec podobienstwo miedzy Hrabalem a mna sie konczy, no moze jeszcze poza pewnym pociagiem do kolei, szczegolnie parowej. Nigdy nie bylo mi rowniez az tak zle, zeby chocby tylko pomyslec o skakaniu przez okno, a to ponoc wlasnie trauma psychologiczna wyzwala w czlowieku niezmierzone poklady kreatywnosci, co byc moze tlumaczy tragizm osobisty wielkich postaci tworczych.

    Pozostaje wiec tylko alkohol, ewentualnie inny rozweselacz, bo nawet z lubieznym przystawianiem pieczatek sluzbowych na zmyslowych kraglosciach jest pewien klopot, przynajmniej w Kanadzie. Pieczatki wyszly praktycznie z uzycia, no chyba zeby uzyc wielki datownik co robi „kaa-czik”, ale to chyba jednak nie to samo, ze nie wspomne o zszywaczu biurowym.

    Ja nie chce urodzic sie po raz drugi. Jeden raz wystarczy.

    Pozdrowienia,

    Jacobsky

  31. Niestety główne postacie naszej sceny narodowej to tylko „feckless”. Szkopuł zasadniczy to to że to nieudacznictwo, czy tego chcemy czy nie, przenosi się już a jeszcze bardziej w niedalekiej przyszłości na nasze życie.

  32. A kiedy wszystko do ładu wróci – w szafach należne miejsce mundurom
    Znów filozofów młodzież się uczy, a ręka zmienia pałkę na pióro…

css.php