Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

20.11.2006
poniedziałek

Głos jego pana

20 listopada 2006, poniedziałek,

Polskie veto w sprawie negocjacji Unia Europejska – Rosja to posunięcie w stylu braci Kaczyńskich: odważne, ryzykowne, zadziorne, wątpliwe. Odważne, bo ogłoszone tego samego dnia, kiedy USA otworzyły Rosji drogę do Światowej Organizacji Handlu. Odważne, bo zgodne z niezbyt popularnym dziś patrzeniem na politykę zagraniczną jako walkę interesów. Odważne, bo może być uznane za przedłożenie interesu Polski ponad interes wspólnoty, która przebiera nogami do rozmów z Rosjanami w Lahti. Veto świadczy, że Kaczyńscy realizują swoją zapowiedź „najpierw Polska”, że nie będzie Niemiec, Rosjanin (a teraz jeszcze dojdzie Amerykanin) dmuchał nam w kaszę.

Oby polskie veto odniosło skutek i bezkresna Rosja stanęła otworem przed naszym mięsem. Przypomnijmy jednak, o czym nasze media i politycy milczą, że sprawa ma swoją historię, że niektórzy polscy eksporterzy dostarczyli pretekstów, reeksportując do Rosji mięso sprowadzone do Polski, preteksty, które polityka rosyjska wykorzystała. Rosja wykorzystała to przeciwko nam ze względów politycznych, gdyż nikt rozsądny nie wierzy, że skoro mięso z Polski trafia np. do Szwecji i Włoch, to akurat w Rosji podniebienia są bardziej wydelikacone.

ALE veto to także akt desperacji, dowód, że przez ponad rok nie umieliśmy sobie poradzić, nie umieliśmy zmobilizować poparcia Unii, żeby zmusić Moskwę do zniesienia embarga (zakładając, że w naszych zakładach mięsnych jest wszystko OK).

Veto jest świadectwem, że pozycja Polski w Brukseli i w Moskwie jest słaba. Gdyby było inaczej – embargo zostałoby zniesione. Nie mieliśmy zrozumienia w Moskwie (a skąd mieliśmy je mieć, skoro stosunki są złe?), nie otrzymaliśmy wsparcia z Brukseli (a jak mieliśmy je otrzymać, skoro jesteśmy w Unii na marginesie, ambasadora nie ma już kilka miesięcy, a my sami albo wysuwamy zaskakujące propozycje stutysięcznej armii unijnej podporządkowanej NATO, albo wysyłamy niejasne sygnały dotyczące konstytucji.). Owszem, rząd polski zdobywa też punkty, coraz bardziej wbijając Europejczykom do głowy, że jest potrzebna solidarność energetyczna, że nasze troski nie są bezpodstawne, ale widać rozbieżność pomiędzy Goliatem, za jakiego uznaje się Polska, a Dawidem, za jakiego jesteśmy uznawani.

Różnicę Goliat-Dawid przypomina też wiadomość, że amerykańska komisja (pod przewodnictwem b. sekretarza Stanu, Jamesa Bakera), która pracuje nad dalszą strategią USA w Iraku, przesłuchała 126 osób, wśród których nie było ani jednego Polaka. Podczas kiedy my uważamy się za Goliata sojuszu w Iraku, Amerykanie potraktowali nas gorzej niż Dawida, gdyż konsultowali się nawet z Katarem i grupą dziennikarzy. Nie sądzę, żeby Polskę pominięto z premedytacją. Po prostu o nas zapomniano.

Niestety – zasłużenie. Prezydent Kwaśniewski i Miller, przy poparciu prawie całej opozycji, wysłali żołnierzy do Iraku, ponieważ uznali, że nie możemy odmówić najważniejszemu sojusznikowi i gwarantowi naszego bezpieczeństwa, zwłaszcza po 11 IX i – po drugie – w oparciu o dowody przedstawiane przez CIA i przez Busha, że Hussein dysponuje bronią masowego rażenia. Przypomnijmy, że te dowody od początku wyglądały na naciągane, że inspektorzy ONZ nie chcieli ich potwierdzić, że Bush pogonił później szefa CIA, Teneta, który „retuszował” tzw. dowody pod oczekiwania Białego Domu, że po wkroczeniu do Iraku żadnych dowodów nie znaleziono. Jeśli prezydent Kwaśniewski dziś przyznaje, że dał się oszukać, to jest to godne ubolewania, ale nie wyjaśnia, dlaczego nasi chłopcy zostali wysłani do Iraku bez uprzedniej debaty, podobnie jak obecnie, już za prezydenta Kaczyńskiego i min. Sikorskiego dowiadujemy się o zwiększeniu do tysiąca osób polskiego kontyngentu w Afganistanie.

I znów podobne cele i metody: USA to dla nas najważniejszy sojusznik (szkoda, że oni nie dają na to dowodów), toczy się wojna z terroryzmem, misje tego typu mają dla naszych żołnierzy i oficerów dużą wartość szkoleniową. A debata? Debata owszem, odbyła się, ale nad… wycofaniem się Hiszpanii i Włoch z Iraku. Czy pamiętacie Państwo, jak polska prasa kpiła sobie z socjalistów hiszpańskich, którzy dotrzymali obietnicy wyborczej i nazajutrz po dojściu do władzy wycofali swoich żołnierzy z Iraku? W Polsce urządzano sobie wtedy kpiny z decyzji premiera Zapatero, że Hiszpanie stchórzyli, niepoważni, w dodatku zalegalizowali związki osób tej samej płci, wiadomo, to nie są prawdziwi mężczyźni, potrafią walczyć tylko z bykami, i to za pieniądze. A przecież Hiszpania, Francja, Niemcy, Włochy – kraje, które nie mają swoich żołnierzy w Iraku, nie przestają z tego powodu być ważnymi sojusznikami USA.

Stany Zjednoczone nie mogą się „obrazić” na żadne z tych państw, ponieważ bezpieczeństwo każdego z nich jest związane z bezpieczeństwem USA. Zapytajcie Tony Blaira, do czego prowadzi entuzjazm dla wojny w Iraku.

Zawrotne – w porównaniu do innych krajów, które zakupiły samoloty F-16 – tempo, z jakim Polska nabyła samoloty i nie może uporać się z offsetem, świadczy, że pośpiech i gorliwość nie są dobrymi doradcami. Obok polskiego veta w Brukseli, które oby okazało się skuteczne, potrzebne jest także polskie veto w Warszawie, które pozwoli zapytać, jak to się dzieje, że mamy trudne stosunki z Niemcami, z Rosją, z Hiszpanią, z Unią Europejską, ze Stanami Zjednoczonymi?
 
 
PS. Dzięki za liczne komentarze.

Pani Zofia pisze, że „zaplutych karłów reakcji zastąpiły łże-elity, wściekłych kongresmanów z USA – grzmiący ministrowie w Moskwie, histerię wojenną w Waszyngtonie – spazmy na Kremlu, imperialistów – lumpenliberałowie.” Obawiam się, że p. Zofia ma rację.

Stach dziwi się, że w programie TVP „Ring” pojawił się Ryszard Filipski, pierwszy aktor na polskiej scenie teatralnej w sezonie marcowym 1968. Podobno wraz z gospodarzem programu ubolewali nad niedostatkiem patriotyzmu w narodzie. Mnie come back Filipskiego, a przedtem Poręby, nie dziwi. Są i inne skojarzenia z marcem 68, ale to szerszy temat, nie na PS, raczej na osobny wpis.

Poseł Rokita i spółka, ku radości prezesa PiS JK, poparli prof. Ryszarda Terleckiego na prezydenta Krakowa, po to, żeby nie pozostał nim Jacek Majchrowski, wspierany przez lewicę. Prezes PiS na konferencji w Krakowie sugerował, że szanse wykorzystania środków unijnych dla Krakowa będą mniejsze „przy innym (niż Terleckiego) wyborze”. Ten temat pozostawiam naszym redakcyjnym Krakusom – J.Paradowskiej i A.Szostkiewiczowi, którzy świetnie znają tamtejsze realia. Ale szantaż jest widoczny: krytykujesz rząd, bo jesteś agentem. Chcesz środków unijnych dla swojego miasta – głosuj na tego, kto gwarantuje dobrą współprace z rządem. Ja nie mogę tylko zrozumieć, dlaczego p. Terlecki zlustrował własnego Ojca. Było tylu donosicieli, że aby wybrać ausgerechnet własnego ojca (podobnie jak to uczynił przedtem pewien dziennikarz i pisarz austriacki), to mi się wydaje niepojęte. Może w tej sprawie miałby coś do powiedzenia Freud. Ja bym pozostawił lustrację mojej rodziny – innym, bezstronnym historykom. Pisałem kiedyś z niesmakiem, jak „Smecz” z Rzeczpospolitej szukał nazwisk swojej rodziny, w tym jednej i drugiej żony na liście Wildsteina. Dla mnie to pachnie Pawką Morozowem.

W sprawie wyciągnięcia – poza kolejnością – teczki Solorza, a przedtem Suboticia, zgadzam się z Waldemarem Kuczyńskim, który uważa, że jest to zemsta za Tomasza Lisa, za taśmy Begerowej. Zresztą, z rozbrajającą szczerością przyznał to Przemysław Edgar, mówiąc, że udział agentów tłumaczy krytyczny stosunek TVN i Polsatu do rządu. Uczciwy człowiek musi być zachwycony. Władza usiłuje więc skompromitować krytyków, a wtórują jej w tym niezawodni dziennikarze, którzy pospieszyli z podobną argumentacją, zanim jeszcze min. Gosiewski zdążył otworzyć usta.

Była kiedyś taka znana anglosaska firma fonograficzna, która nazywała się „Głos jego pana”. Na etykiecie, wówczas jeszcze ebonitowych płyt, miała logo, które przedstawiało wiernego psa, jak nasłuchuje głosu swojego pana, który płynie z tuby starego gramofonu.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 35

Dodaj komentarz »
  1. Wielce Szanowny Posle
    Panie Janie Rokito

    Oto nadszel czas dla Pana.Ma Pan okazje nie do zaprzepaszczenia wypelnic zawartoscia wor konserwatyzmu ktory dzwiga Pan po drogach i polach
    III RP, z Partii do Partii.Ze nie po drodze Panu z Cymanskim i Ziobro.

    Krazy plotka jakby Kaczynski zabiegal w Watykanie by Prymasowstwo na stale zwiazac z Warszawa.I to niech Pan zwoci uwage Warszawa LEWObrzezna.
    Podkreslam LEWO.Nalezy sie temu przeciwstawic.

    Ze niby jest taka tradycja, ze Krolestwo Kongresowe mialo swojego Prymasa?
    Ale czym byla Kongresowka, prosta prekursorka nienawistnego Peerelu.

    Niech Pan wesprze braci starszych Wielkopolan.Dosc zachlannosci Warszawy.
    Waza zabral Krakowowi stolecznosc ,Rakowiecki Przekroj.
    Jutro Gniezno utraci Prymasa, a pojutrze przeniosa PIWNICE na Mazowsze, BLONIA na stanion X-lecia.

    Ze polityk nie powinien mieszac sie w sprawy Kosciola?
    Nieprawda,juz Pan stworzyl Tradycje,podjal Pan probe(jak wszystkie Pana proby nieudana) powolania schizmy lagiewnickiej.

    NAZAD, na konserwatyna barykade, wpisz sie Pan w pisana tradycje obrony Starego Gniezna , to dobre dla Krakowa.To sprawa na Panska miare.

    Ale Pana w Krakowie juz prawie nie ma.Podobno zniechecily Pana trudnosci na jakie napotyka Pan by przejsc przez Plyte w czarnym kapeluszu.
    Coz w postmodernistycznej rzeczywistosci golebie tez maja prawo glosu.

    PS
    Do Gospodarza
    Oczywiscie nie schowan sie za nickien
    jak by co.

  2. Dawid i Goliat – bardzo dobre porównanie. Właśnie takim fotomontażykiem skomentowałem (na moim blogu) naszą walkę z Rosją.

  3. Redaktorze drogi, to nie dzielny czekista i kawalerzysta Pierwszej Konnej Pawka Korczagin z „Jak hartowała się stal” tylko Pawlik Morozow zadenuncjował swoich rodziców – kułaków. Co do oceny p. Terleckiego (młodszego, nie starszego) pelna zgoda. A Pan Pisarz Terlecki Starszy napisał kiedyś powieść o o. Macochu, co mogło mieć zgubny wpływ na karierę polityczną jego podstarzałego dziecka w PiS. Pozdrowienia

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Firma się tak nie nazywała — bo nazywała się EMI. (Uwaga: to nie ma być kryptoreklama!) Natomiast „Głos pana” (jak najbardziej zgodny z opisem) pojawiał się (i pojawia czasami!) w jej „logo” na płytach.

    Co do Terleckiego — ależ wzorzec mamy starszy, niż Pawlik Morozow. Prototypem zachowania Terleckiego jest przecież platoński Eutyfron, który wierzył, że oskarżając przed ateńskim sądem swego ojca o morderstwo (poniekąd słusznie, ale mimo to dziwi gorliwość) ufając, że w ten sposób dba o sprawiedliwość. Sokrates przenajsłuszniej wypytuje go więc o to, czym jest sprawiedliwość i wola bogów (którą wieszczek Eutyfron udaje, że zna), doprowadzając do sytuacji, w której Eutyfron sam już niczego nie wie. Zresztą z wielu działaczami PiS jest chyba bardzo podobnie — zdaje im się, że wiedzą, co to jest prawo i sprawiedliwość, tylko dlatego, że nikt ich o to nie pytał.

  6. Na wczorajszej konferencji prasowej Lepper puścił nieco farby o wizycie Vanhanena w Warszawie, wspomniawszy fińskie problemy z eksportem drobiu do Rosji. Najprawdopodobniej Matti tłumaczył, jak komu dobremu, że w imię partykularnych i drugorzędnych kwestii nie warto paraliżować całego organizmu. Jednak według Rosjan kwestia „mięsa” nie jest dla Kaczyńskich tak drugorzędna. Stanowi pretekst do odbudowania własnego wizerunku, zademonstrowania społeczeństwu twardości wobec kacapów oraz wskazania „zewnętrznego wroga”, którego można obarczyć odpowiedzialnością za gospodarcze niepowodzenia. W lidzie artykułu „Polska pomogła Rosji” (http://www.strana.ru/stories/06/10/20/3717/297908.html) Iwan Preobrażenski pisze, że „demarche braci Kaczyńskich pozwoli Moskwie porozumieć się wprost ze Starą Europą, omijając Brukselę”.
    Tak to bliźniacy, wyznający zasadę „po nas choćby potop”, skutecznie niweczą to co w Europie na gruzach komuny zbudowano.

  7. Wymarsz polskiego zolnierza do Iraku?
    -ubolewajaca historia.
    Najbardziej zaskakujacym w tej calej hecy zwiazanej i Irakiem
    jest fakt, z jaka latwoscia dala sie Polska wyprowadzic na
    pustynie. Jezscze nie do konca deszcz zmyl krwe z bruku
    polskich ulic po II-ej Wojnie Swiatowej, jeszcze nie do konca
    ostygly krematoria w Oswiacimiu, a my juz na „slepo”, bo
    Colin Powell mgr. Kwasniewskiemu zagwarantowal, ze wszystko
    z ABC jest OK? To, ze magister jest naiwny – zadna nowosc.
    Ale prawie bez wyjatku wszyscy, Polityka i D.P. tez milczeli?
    Po co te komentarze?. Byl czas na czyny, aby nie maszerowac.
    Dzisiaj sie „rozplywamy” nad kultura slowa pisanego?
    Panowie, czyny sa dusza czlowieka – nie slowa.

    Z powazaniem,
    Feliks Stychowski

  8. Panie Redaktorze, wspaniałe przypomnienie firmy HMV.
    Gratuluję. Bardziej dosadniego komentarza trudno wymyślić.

    PK
    Zajrzyj na stronę
    http://en.wikipedia.org/wiki/HMV#The_Gramophone_Company_becomes_.22His_Master.27s_Voice.22
    Warto najpierw sprawdzić, zanim sie coś zaneguje. HMV była samodzielną firmą .
    Olek 51
    Bardzo dobry wpis do poprzedniego bloga. Jednak są jeszcze ludzie, którzy nie wszystko zapomnieli (lub chcieli zapomnieć). Jetem o dziesięć lat starszy, ale uważam, że z moją pamięcią także nie jest najgorzej.

    Pozdrowienia

  9. Dla Ryszarda Terleckiego sprawa ojca byla osobistym dramatem.Proponuje:zostawmy to.
    W dulszczyzne,w Rokite,w Gowina.

  10. Ma Pan zupełna racje odnosnie wysyłania naszych żołnierzy czy to do Iraku,czy teraz do Afganistanu.To pogarda dla narodu,aby nawet tak marny sejm jak nasz nie odbył debaty na ten temat.Zobaczyłam naszych przyszłych Afgańczykow cwiczacych w Tatrach przed wyjazdem i serce mi sie scisnęło- znowu pojadą ginąć żeby pan prezydent miał 5 minut rozmowy w Białym Domu.Biedni ludzie – i my pogardzany ciemny lud .także

  11. Witam Panie Danielu,
    Sprawa naszych stosunków z innymi krajami chyba Pan przyzna, jest dramatyczna. MOSKWA ma do nas pogardliwy stosunek(jak zwykle), totalnie się z nami nie liczy i jest oczywiste że liczyć nie zacznie. WASHINGTON traktuje nas jak mu się podoba, a dokładniej, jak mu jesteśmy potrzebni. Za nasze poparcie dla wojny w Iraku nie dostaliśmy nic! O wizach możemy pomarzyć! Pytanie ZA, CO? DLACZEGO! 1000 Polskich żołnierz ma lecieć do Afganistanu gdzie sytuacja wcale nie jest stabilna?! Może chodzi o tarcze antyrakietową? Może to po prostu kolejna marchewka na sznurku..
    Co do BERLINA sytuacja nie jest tak zła jak w dwóch pozostałych przypadkach, ale nie wiadomo czy nie będziemy mieli powtórki z rozrywki? Kto wie, jaką cenę przyjdzie zapłacić za sojusz rosyjsko-niemiecki i za sieć rurociagów oplatających Polskę? Może będzie trzeba przerzucić się na palenie węglem?
    W RMF usłyszałem ze Polska veto już wycofała. Nie dziwi mnie to absolutnie.
    Ciekawe jak rozwinie się sytuacja, mami nas zachód i brutalnie traktuje Rosja, może czas zacieśnić stosunki z Indiami i Atlantydą?
    Pozdrawiam

  12. Głos jego pana-His Masters Voice , to / za Kopalem/ : „Etym. – znak handl. amer. fabryki gramofonów Victor, przedstawiający foksteriera imieniem Nipper, zasłuchanego w głos swego pana płynący z tuby fonografu.” Moja Mama do dzisiaj mówi o kimś bezmyślnie zasłuchanym : słucha jak pies trąby ! I to tyle o politykach.

  13. Panie Danielu !
    Sytuacja Kaczyńskich naprężających się przeciwko Rosji , przypomina stary dowcip o zajączku w lesie , który moc swoją chciał pokazać wszystkim a niedźwiedź potraktował go …….. jak papier toaletowy. Imperialna Rosja nie zapomni nam tego despektu Kaczyńskich i za czas jakiś z odda z rosyjską życzliwością. Kilka miesięcy wstecz pisałem o nieudolności pisowskich gazowników, którzy nie mogli się dogadać w sprawie dostaw gazu. Z Nowym Rokiem pójdziemy z 10% większą pustka w portfelu. Takich kwiatków będzie co raz więcej, patrząc na bezczynność tej ekipy. A co do ROKITY wpisuje się w śmieszność , najpierw zbrodniarz w oczach Jarosława , a dziś tango przytulango. Jaka ekipa taka jakość , psiakość!

  14. JKJK: pozostaje mi się wirtualnie porumienić… O tym znaku w swoim czasie pisał Kopaliński, ale pisałem lata temu. A płyty (już CD) z nim, wciąż miewam przed oczami.

  15. Panie Danielu,
    Mysle,ze gdyby Polska nie miala tak beznadziejnej i nieudolnej dyplomacji,bylaby dla swoich planow w UE sojusznikow pozyskala.
    Wlasnie w ostatnia sobote,w holend.Telegraaf`ie ukazal sie komentarz,piora J.Livestro,pt”Bravo Polska”.
    Pozwole sobie pare fragmentow przetlumaczyc :

    „Polacy walcza,jak tygrysy w interesie wlasnego kraju.Wykorzystuja do tego celu wszystkie mozliwe srodki.Czasami wydaje sie,ze „veto”,to jedyne znane slowo w polsko -angielskim slowniku.
    ………………………………………………………

    Czy Polacy sa uciazliwi?Bezsprzecznie.Ale wazniejszym jest pytanie,czy w tym przypadku nie maja wlasnie racji?I na to pytanie odpowiedz musi brzmiec-TAK.
    Narodowy interes na codzien jest tak wazny,ze wart jest obrony wszelkimi silami.
    A santaz obcych mocarstw nigdy nie powinien byc akceptowany.
    Polska juz nie jest wasalem Rosji.Najwyzszy czas,zeby Kremlin ten fakt zaakceptowal.A Unia moze Putinowi o tym przypomniec.I kto chce w Europie biznes robic, musi pamietac o europejskich normach.Kto w koncu w Europie rzadzi?”

    Pozdrawiam.Ana

  16. Ja się nad jednym tylko zastanawiam. Bracia Mniejsi przecież wiedzieli chyba, że Amerykanie zgodzą się na wstąpienie Rosji do ŚOH (WTO). W tym momencie sprawa polskiego mięsa zupełnie inaczej wygląda, Rosjanie musza opracować konkretne zasady wpuszczania np. mięsa na swój rynek, które będa obowiązywać wszystkie państwa członkowskie.
    Coś mi się wydaje, że MSZ jest słabiutkie i nie zna się na swojej robocie.

  17. proszę pamiętać, że użycie weta sprawia, iż do rozwiązywania kwestii wątpliwych z Rosją staje nie mała Polska, ale cała Unia. A to już zmienia proporcje.
    Jak nie lubię rządów Kaczyńskich, to w tej sprawie ten rząd postąpił prawidłowo.

  18. Dumny Kraków może byc rządzony przez badacza papirusów zgromadzonych w IPN ,gdzie kandydat szkolił sie intenstywnie . PiS z Rokitą celnie ugodzili Cesarskich z Krakowa , by taką Menedżerską niemotę , próbować sadzać na fotel Prezydenta . Fajnie , Cesarcy mają okazję wypowiedzic sie o tej nominacji , dodatkowo niech Rokita podreśla ,że profesor Terlecki , to daleki krewniak Pawki M.-podreślić wężykiem a’la Jan Kobuszewski.
    Putin i Busch odziani w wietnamskie tradycyjne szaty w kumpelskich nastrojach , w antrakcie napewno zastanawiali sie jak tu tym Kaczyńskim pomoć .

  19. „His Master’s Voice… hehe…

    Kiedys w „szpilkach” lat 70-tych Krauze (chyba…) przerobil te slynna etykietke z dawnych plyt ebonitowych dorysowujac psu lancuch tak, ze pies owszem – slucha, ale jest uwiazany do gramofonu.

    Pasuje jak ulal.

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

  20. ja kocham pana za klase…
    okres PRL-u pomijam,

  21. Badgar – to wszystko prawda co napisałeś, pytanie jednak brzmi czy nie mogliśmy tego osiągnąć w inny sposób niż przez użycie broni ostatecznej jakim jest veto. Wg. mnie mogliśmy się dogadać wcześniej, gdybyśmy mieli odpowiednich ludzi i jakikolwiek pomysł.
    A co do polityki zagranicznej, to mnie bardzo intryguje, że przed tak ważnym dla Polski spotkaniem UE premier Kaczyński [tfu… prezes Kaczyński jak sam mawia na konferencjach] ma czas brać udział w kampanii samorządowej. Widać jesteśmy bardzo pewni swojego.

  22. Rzad ma racje w sprawie eksportu polskiego miesa do Rosji, i ma racje, ze z Rosja mozna tylko wtedy cos zalatwic, kiedy sie ja trzyma za gardlo. Rosji zalezy na rozpoczeciu rozmow, i dopoki jej zalezy, mozna od niej cos uzyskac. Jak zalatwi sobie, co chciala i straci sie leverage – point des reveries.
    Tylko ze nie wystarczy miec racje. Trzeba jeszcze miec sprawna dyplomacje, ktora by umiala rzecz przeprowadzic, nie siegajac po dramatyczny orez weta. A dyplomacja nasza pod wodza Fotygi slabiutka jest i nieudolna. O braku ambasadora w Brukseli nie wspomne, ale tylko z litosci.
    Innymi slowy: dobry pomysl, tylko ze nie da sie go przeprowadzic.

  23. Te dyskusje dzialaja, jak gas rozweselajacy. Maly Kazio podsluchiwal pod stolem, a nad nim grali w szachy i Kazio slyszal „ja tego konia zabije, zginie krolowa, smierc goncom, te trzy pionki juz nie zyja”, wpadl w histerie i popedzil do mamusi, a ta mu: Kaziu oni tylko graja w szachy, a ciebie pod stolem nawet nie widzieli. Gdzies tam, na gorze, Kreml gra z White House, pokazowke, zeby swiat nie wiedzial, jak go ustawiaja tym graniem, ale my, calkiem serio, jeden do drugiego z placzem, albo z piesciami, na rzad. A Bruksela, jak brukselka, niby jedrna, niby smaczna – dopoki jej wrzatkiem nie sparza. Zmieknie, zwiednie i sie rozleci. Bez znaczenia. Redaktor widzi to nie mniej ostro i przejrzyscie, ale ma swoj Blog i podrzuca karme naiwnym, zeby grzac tygodnik. Aluzja byla prosta: sluchajac his master voice piesek siedzial szczesliwy, nazarty, zadbany, i oby tylko pchly mu sie do pupci nie dobraly. Tak i rzad. Siedzi, slucha, warknie kiedy kaza, a media, od czasu do czasu, jak te pchly, zebami przegoni. Scenariusz byl juz dawno napisany: wy Ukraine – my Bialorus, wy Mozejki – my rure, wy tarcze – my 8 wyrzutni, wy swoja rure przez Brody – my embargo na Polske. Slupki sie spietrzyly, to trzeba bylo wyrownac, poredukowac: zaplatalo sie przy WTO i kaczym wecie. To sie spotkali na 5 minut (przepraszam, 45 minut): masz tu Wolodzka te czekajaca WTO i odpusc to polskie embargo, przy okazji ochlap dla Brukselki – weto kaczka zdejmie. I – jedziemy dalej. Najpierw do Indochin (malzonki lubia wachac kwiatki), a potem dalej – w szachy. Uzgodnili, ze kiedy ta europejska bryndza sie wyklaruje, zadecyduja co z Iranem, Korea i Irakiem. Scenariusz tez juz pewno gotowy, ale adjustacje trzeba podpracowac. I swinstwa, kazdy u siebie, przypudruje: tu – Irak jak czyrak, tam – Politkowska wieko w trumnie wywaza, trzeba przysypac. Potem spotkaja sie w Lahti, cmok – cmok, wszyscy zdrowi. I – do nastepnego szczytu, summitu, czy innego bidetu. Po co to pisze ? Po to, zeby sie nie zapalac bez potrzeby. Karty sa rozdane zanim my wiemy, ze sie gra i w co sie gra. A kiedy sie gra – siedziec cicho i sluchac his master voice. Pod stolem. Na swoim miejscu. Dbac o gospodarke, porzadek, regularnie powtarzac tresure. Im piesek grzecznieszy, tym czesciej go poskrobia za uszkiem, poglaszcza, nawet rzuca jakis ochlap. I nie gryzc reki, co karmi. Malo, ze kopa – moga dac i do hycla.

  24. Szanowny Gospodarzu,

    skoro zeszło na psie tematy to jako wieloletni właściciel psów muszę się wypowiedzieć. Polska polityka wobec Rosji przypomina ratlerka warczącego na doga. Miałem kiedyś sukę ogara polskiego, która kładła wszystkie dożyce, no ale ona była po polujących rodzicach i była nieco większa niż ratlerek i nigdy nie warczała przed atakiem, ona warczała wtedy kiedy dożyca była pod nią, nigdy przed. Niestety Bracia w niczym nie przypominają mi mojej pierwszej ogarzycy. Ona była spokojna, kochała ludzi i była dla nich jak aksamit, dopóki nie nadużyli jej zaufania. Szkoda że Bracia bardziej przypominają w swym działaniu teriery niż ogary.
    Dla nieobeznanych w kynologii, podam że były czasy kiedy z ogarami polowało się na niedzwiedzie, a para dobrych ogarów była warta parę wiosek.

  25. Panie Danielu!!!
    Niech pan już zasług Edgara nie wspomina, bo – nie daj Boże – jeszcze mu się Intecity wykolei na ” małej stacji unijskiej, gdzieś w mordobijskim powiecie, w którym telegrafista Fłas Fromycz nie umiał grać na klarnecie?…)

  26. przepraszam, on był chyba WŁAST! (?)

  27. woltron

    Obawiam się że nie mogliśmy osiągnąć zniesienia embarga na nasz eksport innymi metodami, ponieważ 1. to sprawa polityczna, nie merytoryczna – Rosja chciała nas uderzyć i uderzyła, nie słuchała żadnych argumentów 2. polska dyplomacja jest teraz strasznie słaba, aż dziw że udało się tę akcję z wetem przeprowadzić, cud mniemany doprawdy 3. w polityce liczą się tylko silni, szczególnie gospodarczo (a Polska silna nie jest w niczym poza liczbą słuchaczy Radyja, a to się nie liczy za granicą) ta sama zasada działa wewnątrz Unii. Dopiero wykorzystanie mechanizmów działania Unii sprawiło, że Rosja gada teraz z Unią a nie samą Polską, a Unia to duży gracz gospodarczy, dokładnie taki z jakimi Rosja się liczy. Bo musi. Niestety, do wyjątków wciąż należy kiedy Unia mówi jednym głosem, bo wciąż zazwyczaj partykularne interesy są ważniejsze, czasem wręcz zakrawa to na ślepotę, jak w przypadku gazu. Mam wrażenie, że sprawa z wetem jest dla obecnej polskiej dyplomacji jak trafienie szóstki w lotto. Szczęśliwy traf raczej niż przemyślana strategia. Chyba że pozostał tam ktoś myślący a p. Fotyga miała dość rozumu by tym razem posłuchać. W obu przypadkach – jest źle. I tym gorzej, że jeden ruch to nie cała partia szachów, gra się toczy, a Ruscy są w niej mistrzami od wieków.
    Ergo – trafiło się ślepej kurze ziarno, mechanizmy unijne są po naszej stronie. Jest szansa, by to wykorzystać, ale problem w tym, czy będzie miał kto to zrobić. Mam spore wątpliwości, jak się dobrze nad tym zastanowić. Tak to widzę.
    Dwapik, jesteśmy małym psem, ale stoi za nami cała banda 😉
    Poza tym, jeśli już o psach, miałem dodżycę i szczerze mówiąc są to tak inteligentne bestie, te dogi znaczy, że wątpię aby dowolny pies innej rasy mógł je przechytrzyć. Nie mówiąc o przewadze fizycznej dogów. I odwadze – kiedyś walczyły na arenach cyrków, a wg źródeł starożytnych, para dogów potrafiła trzymać w szachu parę lwów 🙂 ale to zupełny offtop.

    PS woltron, mów mi borsuk. Łatwiej będzie uniknąć pomyłek w pisowni nicka 🙂

  28. Tekst jak zawsze intrygujący i dziś niezwykle obszerny – tematycznie. Ale piękny i zajmujący. W zasadzie sądzę, iż mięso jest tylko pretekstem (ze strony Moskwy) do podsunięcia „nam” (jak będąc już w psiej konwencji podniesionej przez poprzednikow – sobace) problemu. A gra idzie zapewne o coś zupełnie innego. O coś dla Rosji naprawdę rudymentarnego. Z punktu oczywiście ich polityki, ich punktu widzenia Europy, świata, etc. Nie wiem czy wetując nie „wypsztykaliśmy” sie zbyt szybko z ostatecznych argumentów; ciągłe i permanentne veto nie będzie – nawet jeśli się ma rację – mile widziane przez resztę UE. To jest autentyczna – jak zauważył jeden z blogowiczów – gra w szachy. A ruchy należy tam przewidywać na kilka do przodu i w różnych wariantach. Myślę, że nasza Pani Minister SZ @ company z pisowskiej stajni dyplomatycznej takich umiejętności nie posiedli.
    Na kanwie tej sytuacji wychodzi jałowość obecnej polskiej dyplomacji i formacji sprawującej (a raczej próbującej sprawować) rządy. Jesteśmy p-ko głebszej integracji, gdyż to zagraża konserwatywnym i tradycjonalistycznym pojęciom braci K. (i ich zwolenników) o państwie narodowym, jego roli w życiu społeczeństw, a za anachronicznymi koncepcjami kultury czy bogoojczyźnianymi wizjami świata a’la XIX stulecie. A z drugiej strony wymagamy od reszty Europejczykow, którzy na prawdę egzystują (faktycznie i mentalnie) w XXI wieku, wsparcia, solidarności czy zrozumienia dla naszych przypadłości czy konflikow ze wschodem (= z Rosją). Zrozumienie – może jeszcze „wypalić”. Pozostałe aspekty – nie. Myślę iż bliżniacza polityka (tu mieści się też np. polityk z Krakowa który ośmieszył Polskę na Starym Kontynencie zawołaniem „Nicea albo śmierć”) musi się zdecydować na coś – albo głębsza, istotniejsza i twardsza integracja równoznaczna z poświęceniem naszej iluzorycznej już (w postmodernistycznym i globalizującym się świecie) XXI-wiecznej koncepcji suwereności, albo samotność „długodystansowca”.
    A tak na zakończenie – wydaje się mi iż to veto, ten teatralny w sumie (jak się okaże zapewne w perspektywie) gest jest bardziej skierowane na potrzeby wewnętrzne, na podbicie dumy i próżności elektoratu pisowsko-lprowsko-samoobronnego niźli z racjonalnych i praktyczno-dyplomatycznych przesłanek. Przypomina to pohukiwania obozu sanacyjnego a’la ’39 o nieoddaniu ani guzika….Dalszych analogii nie będę przypominał bo i czasy inne i historia nigdy się ponoć nie powtarza (tragedia jest wtedy farsą).
    Pozdrowienia dla Pana Redaktora.

  29. Z tymi teczkami… ja jednak uparcie czekam na inne teczuszki… może się okaże, że jedna szafa została… a drugą… wyniesiono…

    Co do mojego ulubieńca, któremu już poświęciłem wpis PEG… myślę, że 2. psy przy jednej budzie to za dużo… mamy już pitbulaa.. Edgar, jak głosi plotka jest odpowiedzialny za „zejście” kota Busia… może więc… z racji tez postury… Alf ?! On strasznie lubił koty !

    Ukłony
    A.

  30. Wracając do aspektu krakowskiego „Pawki Morozowa” badającego papirusy a zamierzającego „samorządzić” pod Wawelem nalezy podkreślić, iz w książce autorstwa dominikańskiego inkwizytora bł. Bernarda Gui (XIV w) znalazłem zalecenia (nader praktyczne i jak widać z historii nieprzemijające i niezwykle uniwersalne w swoim wyrazie czy zastosowaniu) aby dzieci podczas spowiedzi przed inkwizytorem denuncjację zaczynały od zachowań i poglądów swoich rodziców i rodzeństwa (czyli najbliższych). Jest to ich obowiązek wobec miłościwego Pana Boga. Te przepisy i instrukcje – bo tak należy traktować „Podręcznik inkwizytora” autorstwa B.Gui – traktowało się jako swoistą ewangelię Inkwizycji, jako kodeks i zbiór praw rządzących tym postępowaniem.
    Nota bene B.Gui obok J.Fourniera zasłynął z niebywałej skuteczności w tępieniu herezji katarskiej na pd. Francji w XIV w. To tylko taka dygresja odnośnie denuncjatorów własnych rodziców, jakże adekwatna do czynu”niezłomnego” Pana Profesora. Nie jest to więc przypadłość jedynie pozaeuropejskich kręgów cywilizacyjno-kulturowych jak chce w swoim poście jeden z mych przedmówców.
    Pozdrowienia dla wszystkich blogowiczow.

  31. Płyty z tym logo, to były bardzo przyzwoite płyty i dawały się słuchać nawet na wspólczesnych gramofonach.
    W każdym bądż razie te płyty są wspomnieniem pięknego świata w zupełnie starym stylu i powiązanie tego wizerunku z Edgarem sprawiło mi dużą przykrość. Pies też nic nie zawinił.
    Pozdrawiam.

  32. Do G.OKON ;
    Jestes zadziwiająco skuteczny w prognozach.
    Pozdrawiam o poranku.

  33. Pan Passent się tu kiedys zachłystywał uchwałą PE potępiającą Polskę, za to, że istnieje. W Rzepie:
    „Żydzi: w Polsce bezpieczniej

    Polska to jeden z nielicznych krajów UE, który trzyma stronę Izraela. Ataki na Żydów na terenie naszego kraju prawie się nie zdarzają.

    To wnioski płynące z raportu Europejskiego Kongresu Żydów ( EJC). Jego autorzy odnotowali, że polskie media podczas wojny w Libanie zachowały wyjątkową neutralność. Oczywiście dostrzeżono antysemickie treści w „Naszym Dzienniku” czy Radiu Maryja, ale eksperci EJC podkreślają jednak, że niechęć do Żydów nie przenosi się na ulice.

    – Polski antysemityzm wypływa z pewnych uwarunkowań kulturowo-historycznych i pozostaje w sferze werbalnej. W Europie Zachodniej występuje zaś agresywny, powiązany z sytuacją na Bliskim Wschodzie „antysemityzm nowoczesny” – powiedziała „Rz” Anna Zielińska z EJC.”

    pozdrawiam
    Bernard

  34. Topolowka [wyżej]:
    „Rzad ma racje w sprawie eksportu polskiego miesa do Rosji, i ma racje, ze z Rosja mozna tylko wtedy cos zalatwic, kiedy sie ja trzyma za gardlo.”

    Czytając to wyobraziłem sobie jak chwyta niedźwiedzia – Rosję za gardło. Wyglądało to tak, jak w przypadku mrówki Heli siedzącej na gardle słonia, którą mrówki koleżanki nakłaniały: „Hela uduś go! Hela uduś go!! itd.

  35. za Kaczmarskim: …obeznanemu w snach filozofów trudno jest mówić gwarą kaprali…

css.php