Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

29.11.2006
środa

Przystanek Szymany

29 listopada 2006, środa,

Najlepiej by  było, gdyby nasi żołnierze z Iraku i z Afganistanu wsiedli w Guantanamo Express i wysiedli na lotnisku Szymany na Mazurach.

Najwyższy czas zrewidować naszą politykę wobec  Iraku i  Afganistanu, ograniczyć tam obecność polskich wojsk do minimum. Do następnych wyborów w Polsce pozostają może nawet lata, nadszedł odpowiedni moment. Nikt nie będzie miał braciom Kaczyńskim za złe, że podejmują decyzję „pod wyborców”. Większość Polaków pragnie wycofania naszych wojsk i tym razem ma rację, od początku była „przeciw”. Daliśmy się wciągnąć w iracką awanturę. Aleksander Kwaśniewski przyznał już, że Colin Powell go oszukał. Nic dziwnego: George Bush chciał być oszukany, a gdy już go oszukano – poparł to oszustwo autorytetem prezydenta jedynego supermocarstwa. A Polska Kwaśniewskiego i Millera, wsparta przez opozycję, chciała być superprzyjacielem superpotęgi, bo lewica pracowała  na opinię prozachodniej.

Powody polskiej zgody są znane: sojusz z USA, bezpieczeństwo Polski, wiarygodność naszego kraju jako sojusznika, zabiegi, żeby być państwem, „które się liczy”, nadzieje, że misja w Iraku szybko zakończy się powodzeniem, złudne korzyści ekonomiczne z wejścia Polski na bogate tereny Bliskiego Wschodu, udział naszych firm w wojnie i odbudowie tego kraju (mityczne kontrakty), potrzeba wykazania przez rządzącą lewicę, że nie jest antyamerykańska, może nawet rachuby prezydenta na poparcie ze strony USA dla  jego planów na przyszłość, które mogłyby być korzystne dla Polski (Polak – Sekretarzem Generalnym ONZ, to nie byłoby złe). 

Tymczasem polityka Stanów Zjednoczonych w Iraku okazała się klęską. „Rozmiar naszej okupacyjnej porażki zapiera dech” – pisze brytyjski znawca problemu, Patrick Cockburn. Znany brytyjski historyk, Timothy Garton Ash, pisze:

Zastąpienie tyranii anarchią, to jak przejście z jednego kręgu piekła do innego.

Jak zauważył pewien Irakijczyk, za Saddama państwo było złe, ale nie mieć żadnego jest jeszcze gorzej.

Nie jest jeszcze za późno przyznać, że amerykańsko-brytyjska inwazja i okupacja Iraku okazały się największym strategicznym błędem naszych czasów.

Neokonserwatywni zwolennicy wojny, Robert Kagan i William Kristol, czołowi działacze prawicy USA, która nadała kierunek polityce Busha, przyznają, że „znajdujemy się na równi pochyłej w stronę klęski”, piszą o „irackim bagnie”, wyciągają jednak z tego absurdalny wniosek, że należy wysłać dodatkowych 50 tys. żołnierzy, którzy zapanują nad Bagdadem, a reszta się ułoży. („Gazeta Świąteczna”).  

W 1972 r. wybitny reporter amerykański, David Halberstam, otrzymał nagrodę Pulitzera za książkę „The Best and the Brightest” („Najlepsi i najzdolniejsi”) o tym, jak łże-elita lat 60. – Kennedy, McNamara i inni wpędzili Stany Zjednoczone w wojnę wietnamską. Prezydent Kennedy prosił „New York Timesa”, żeby przeniósł swojego reportera do innego kraju. Tym krajem stała się ostatecznie Polska, skąd Halberstama wyrzucił z kolei Gomułka (ale David, z którym się zaprzyjaźniłem, zdołał oczarować Elżbietę Czyżewską, naszą ówczesną gwiazdę nr 1 i porwać ja do Nowego Jorku). Dzięki jego namowom pojechałem do Wietnamu w 1966 r. Halberstam pisał o Wietnamie per „quagmire” – grzęzawisko.  Obecnie karierę robią książki Boba Woodwarda (tego od Bernsteina, z którym wspólnie zdemaskowali aferę Watergate) o podobnym przesłaniu, tyle że w sprawie Iraku. W zakończeniu swojego bestsellera pod wymownym tytułem „State of Denial” („Państwo odmowy”), autor, który rozmawiał z Bushem łącznie 7,5 godziny, stwierdza, że przy całym swoim optymizmie, prezydent „nie powiedział prawdy o tym, czym stał się Irak”. 

Dziś już nikt nie wierzy w możliwość zwycięstwa, ba, w jakiekolwiek rozsądne rozwiązanie siłowe w Iraku i w Afganistanie. Nawet Bush nie śni już o zwycięstwie, a jedynie marzy o stabilizacji, o tym, by nie stracić twarzy i by jego następcą został Republikanin. Już tylko nawiedzeni neokonserwatyści postulują wysłanie tysięcy dodatkowych żołnierzy do Iraku, i to nie po to, żeby wygrać wojnę, ale żeby zapewnić spokój podczas rozpadu Iraku i przekształcenia go w federację trzech „państw” – sunnitów, szyitów i Kurdów. („Państw” w cudzysłowie, ponieważ Turcja nigdy się nie zgodzi na niepodległe państwo kurdyjskie.)

Także specjaliści polscy, z którymi rozmawiam, są zdania, że – po pierwsze – w szkole wywiadu w Starych Kiejkutach były odpowiednie warunki na sekretne więzienie i – po drugie – interwencja koalicji proamerykańskiej spowodowała praktycznie rozpad Iraku. Dała początek wojnie domowej, w której więzy religijne i etniczne są silniejsze od lojalności państwowej. Teraz cała nadzieja w mitycznej „federacji”, która wymagałaby współpracy państw regionu – Syrii, Turcji, Iranu. O ile wiem, takie sygnały płyną z Polski do USA. Tymczasem Polska brnie dalej i na szczycie NATO w Rydze okazało się, że jesteśmy pierwszym i jedynym krajem, który zwiększa swój kontyngent w Afganistanie.

Zamiast wyzywać Hiszpanów i Włochów od tchórzy, czas samemu mieć odwagę  powiedzieć: dość! Siłą niczego tam nie zwojujemy. Nie udało się osadzić w Iraku rządu prozachodniego, misja się nie powiodła, czas wsiaść w Guantanamo Express i wysiąść na przystanku „Szymany”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 81

Dodaj komentarz »
  1. Dzień dobry za trzy siódma,

    Panie Danielu 🙂 Nasza miłość do Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej jest nadzwyczajna. Jedyna w swoim rodzaju. I najbardziej d*podajno-lizajd*pna z polityk wszechświata. Tego nie da sieporównać z niczym. Wiadomo – amerykańskie = najlepsze. Zwłaszcza dla polityków najwyższej (heh, ten język polski no) klasy. W swoim łaszeniu, przypadaniu do nóżek i warowaniu nie mamy sobie równym. Z dumą IV RP przyjęliśmy graty nadając im imię Jaszsząb, z pokorą głodu i przekonaniem że ciemny naród łyknie wszystko przyjęliśmy modyfikowany genetycznie i niezdrowy dla zdrowia ryż. Powołujemy się maniakalnie na winkelriedyzm – wyzwalanie innych, a raczej wpychanie w zniewolnie i brak niezależności politycznej, kulturowej, gospodarczej czy światopoglądowej ma być naszą drogą uniezależnienia się od Niemiec i Rosji. Przedmurze, choć literalnie nieobecne jeszcze w wypowiedziach lideró, realizuje sięstuperocentowe. Tylko żę odbiór bramy na oścież otwartej jest nieco inny niz w zdewociałomaryjnym kontekście – i coraz częściej moge przeczytać że Polska to k**wa, cichodajka (lotniska w Szymanach i lotniska wojskowego niedaleko Poznania) którą łatwo zajpokoić można… Niech więc nasi ułani zostają w domu tak długo jak długo nie przyjedzie malowane dziewczę offsetu.

    Pozdrawiam

    antyamerykański Łukasz z.

  2. To nie zachwiana i niczym nie uzasadniona wiara, że amerykańska demokracja MUSI zapanować nad muzumałmańskim bezhołowiem doprowadziła do tego.

    Ale wystarczyło tylko spojrzeć na mapę, poczytac podręczniki do szkół średnich i prześledzić sytację geopolityczną za ostanie 25 lat, żeby wiedzieć, że szyici, sunnici i Kurdowie w jednym domu mogą mieszkać tylko pod butem tyrana.

    A sprawa Szyman… nie sądzę, że skończy się tylko na jednym raporcie…

    Ukłony

    Azrael

  3. „Za wolność waszą i naszą” – to hasło zawsze przyświecało polskiemu zaangażowaniu zbrojnemu i bywało z tym podobnie, jak teraz w Iraku i Afganistanie. Polacy wiernie tłumili wolność na San Domingo i w Hiszpanii pod Napoleonem i teraz historycy głowią się nad interpretacją. Polacy zawsze byli dobrym mięsem armatnim, cenionym na rynku i tanim, bo łatwym do ideologicznego omamienia. Jak to się dziś skończy? Czy tak jak w dwóch powyższym przypadkach, gdzie zostaliśmy sami, osłaniając sromotne ucieczki szefów, czy jak w Egipcie, w którym za miłość do Wodza zapłacił życiem Sułkowski? Napoleon odpłacił się przynajmniej Księstwem Warszawskim. Czym zapłacą Amerykanie? Zawszeć jednak pozostanie nam godność i honor wojenny, co podbija cenę (jak u Gurkhów i Szkotów) na wojennych rynkach.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Przechowuję w chałupie roczniki przedwojennego tygodnika „As”. Raz w roku sięgam po nie, by popatrzeć na pożółkłe zdjęcia dam zachwyconych urokiem Polesia i Poleszuków w łykowych łapaciach, rozbawionych dziewcząt w otoczeniu przystojnych, włoskich strzelców alpejskich, na karykatury odrażającego Hajle Selasje i reklamy radioodbiorników Telefunkena.
    Weto Kaczyńskich, bitwa o mięso, dyscyplinowanie talibów nieodparcie kojarzą mi się z tamtą międzywojenną paranoją. Ligą Morską i Kolonialną, rajdem Żeligowskiego na Wileńszczyźnie i aneksją Zaolzia.

  6. Panie Danielu, to pan jest dyplomatą, ale pozwolę sobie wyrazić nieco odmienne od pańskiego zdanie. W Iraku potrzebne były zmiany i nadal są potrzebne. Tych zmian nie dało by się zaprowadzić bez interwencji wojskowej. Zmian, które miały by doprowadzić między innymi do zaprzestania zabijania Kurdów i szyitów przez iracką armię i służbę bezpieczeństwa. Proszę o tym nie zapominać.
    Zgadzam się z tym, że okupacja Iraku przez USA i sprzymierzonych została wykonana w najgorszy mozliwy sposób. Nie mogłem uwierzyć patrząc jak partolą tę sprawę. Ale stało się co się stało. Odejście stamtąd TERAZ było by wyrazem nie tylko tchórzostwa ale i najgorszego łajdactwa. Polska, czy chcemy czy nie, jest częścią tamtych spraw. Odwracanie wzroku i odejście nie sprawi, że będzie się w tamtych krajach działo lepiej. A wiemy, że będzie się działo gorzej. Jeśli sprzymierzeni wyjdą z Iraku i Afganistanu, będą następne Darfury. NIE WOLNO nam stamtąd odchodzić zanim nie naprawimy tego co napsuliśmy. Amerykanie i sprzymierzeni. Oczywiście Przede wszystkim Amerykanie. Naszą rolą powinno być podpowiadanie Amerykanom, jak polepszyć sytuację. Czyta się, że w polskiej strefie było najspokojniej dzięki dobremu ułożeniu spraw między polskim kontyngentem a miejscową ludnością. Nie wiem, czy Amerykanie będą chcieli słuchać. Ale honor każe zostać i próbować ich przekonać. Tym bardziej, że jak pan sam napisał, wiatry w Stanach się zmieniają.

  7. A wiz i tak nam nie dadzą….
    Słono nas to zdjęcie Jarosława z Bushem kosztuje…

  8. Hm…

    „State of Denial” można zapewne i tak przetłumaczyć. Bardziej udane byłoby jednak coś w rodzaju „pójścia w zaparte” , „nieprzyjmowania do wiadomości” lub „rżnięcie głupa”…

    Ale co ja tu się czepiam jak jakiś głupi….

  9. Panie Danielu
    Pozwolę nie zgodzić się z Pańskim twierdzeniem,iż „większość Polaków pragnie wycofania naszych wojsk i tym razem ma rację, od początku była „przeciw”.Moim zdaniem dla większości rodaków problem obecności kontyngentu okupacyjnego w Iraku a w przyszłości w Afganistanie jest całkowicie obojętny.Służba w tych formacjach jest traktowana jako forma legalnej pracy zagranicznej i poza przekazem propagandowym nie spotkałem się z opiniami,że wojsko to wypełnia jakąś misję patriotyczną. Ludzie nie łamią sobie głowy jakie interesy kraju realizują na irackiej pustyni nasi żołnierze-to zresztą rozsądne podejście bo trudno się owych interesów dopatrzeć.
    Za bezsensowne uważam również apelowanie do braci Kaczyńskich o ograniczenie kontyngentów w Iraku i Afganistanie.Nie ograniczą,bo realizują politykę”klęskową”.Im więcej klęsk tym lepiej,dumniej, romatyczniej,godniej itp.To polityka wywodząca swe emocjonalne źródła z powstania warszawskiego i doprawdy żadna argumentacja tego nie zmieni. Nie da się zracjonalizować tych emocji.
    Śmieszne i dziecinne wydają mi się również tłumaczenia Kwaśniewskiego. Przed decyzjami o udziale w okupacji tego kraju pisano obszernie o łatwej do przewidzenia klęsce.Pan Olek nie miał łudzeń,że tak się ta awantura skończy.Pan Olek po prostu myślał:”Jakoś to będzie”.Sądzę,że to bardzo polskie podejście do trudnych problemów i też kwestia emocji.
    Gdy patrzę na te imperialne ciągoty i bezmyślność przypominam sobie lato 1968 roku.Mieszkałem jako dzieciak jeszcze przy czeskiej granicy i miałem okazję patrzeć na ruską armię,która ciężkimi pojazdami rozwalała nowo wybudowaną drogę obok mego domu.Obok żołnierzy z sowieckiej Azji Centralnej jechały pacyfikować Czechy również polskie oddziały.Mało się o tym mówi(kwestia wstydliwa?)ale w polskich miasteczkach po drodze witali owe oddziały mieszkańcy z kwiatami.Taki duch bojowy wstąpił w tych śmiesznych ludzi w ortalionach.W kontekście entuzjazmu sprzed lat obecna obojętność polskiego społeczeństwa wobec naszych zagranicznych awantur jest niewątpliwie postępem w sferze narodowej świadomości.
    Pozdrawiam

  10. Panie Danielu,

    argumentuje Pan (slusznie i nie po raz pierwszy na tym forum) przeciwko wywolaniu wojny w Iraku i na tym samym wydechu nawoluje do wycofania wojsk rowniez z Afganistanu.

    Dla mnie sa dwa oddzielne problemy: Afaganistan i Irak. Podczas, gdy do Iraku wkroczyl luzny sojusz kilku panstw (bez mandatu ONZ!), ktore Ameryce udalo sie zahipnotyzowac bajkami o broni masowego razenia i o szkolach terrorystycznych popieranych przez Saddama , to w Afaganistanie stacjunuja wojska NATO wowczas wspierane przez caly tzw. cywilizowany swiat. Albowiem w Afaganisatnie rzadzila banda bezprawia, ktora zastawila kobietom dostep do szkol, nakazywala im chodzic w burkach i niszczyla dorobek ludzkosci w tym tysiacletnie statuy Buddy.

    Moim zdaniem w Afagnistanie nie doszloby do obecnego ozywnienia Talibow, gdyby nie poczuli wiatru w zaglach wiejacego z sasiedniego Iraku i gdyby Amerykanie, Anglicy, Polacy i inni nie uwiazali beznadziejnie swoich sil w Iraku.

  11. Azraelu
    Nie wydaje ci się, że pomysł rozdzielenia narodów i wyznawców religii w sztucznym poniekąd, bo wykreślonym ręką Brytyjczyków tworze, jakim jest Irak, miało by sens i to dużo większy, niż odbieranie Serbom ich „Wielkopolski”, czyli Kosowa (swoją drogą, cóż za typowo albańska nazwa ;-).
    Przy okazji – dziwią mnie utyskiwania nad straconymi szansami na udział polskich firm w dzieleniu irackiego „tortu”. Nie tylko dlatego, że parę firm jednak na tym skorzystało (na przykład Bumar), ale i dlatego, że przypomina to powiedzenie „czemuś biedny – boś głupi”. Szanse na ten iracki tort były jak najbardziej, szkoda że zabrakło umiejętności w dopychaniu się do stołu.
    Irak to nie Santo Domingo. Nie było tam walczących o wolność Murzynów. Była natomiast tajna policja mordująca szyitów i był Chemiczny Ali. I byli mordowani Kurdowie. Mili państwo spluwają na ich groby? Saddam był cacy? Brawo :-/
    Do tego sytuacja jest jaka jest. Są w Iraku Amerykanie, jesteśmy my. Dzieje się tam dużo niedobrego, ale potrzeba to zmienić, a nie odchodzić nie oglądając się za siebie. W tej obecnej sytuacji, która nikomu się nie podoba, odejście było by oznaką tchórzostwa, braku odwagi cywilnej i zwykłym łajdactwem wobec Irakijczyków. Kurdów, sunnitów i szyitów. Zostawilibyśmy po sobie następny Darfur. Następna Somalię. Nie wychodzić, a zmienić sposób działania trzeba. Odpowiedzialności!

  12. No i uruchomił Pan – Panie Danielu – lawinę demagogii. Wśród ludzi o optyce lewicowej każda wojna jest brudna, niemoralna i „jesteśmy w ogóle przeciw”. Dobrze jest to jeszcze okrasić nutką demagogii: polskie wojska w Egipcie przy Napoleonie (?), Księstwo Warszawskie za śmierć Sułkowskiego (?). Tak możemy gadać ze sobą całe życie.
    Wy wszyscy najchętniej całą walkę i całe odium zrzucilibyście na Amerykanów. Tak, takie jest Wasze zdanie i w moim odczuciu – obrzydliwe. Wy zaatakujcie Afganistan, zlikwidujcie Talibów, a my będziemy mówić, że jesteście mordercami. Wybuchy w Hiszpanii i w Londynie? Amerykanie, nie zrobiliście jeszcze porządku z talibami? Tacy słabi jesteście? Powinniście szybciej to skończyć, ale w ogóle to tyle błędów popełniacie. Okupujecie kraj, tak jak Irak. Rząd was prosił? Bo sobie rząd ustawiliście. Że były wolne wybory i Karzaj np. dostał chyba 70 % głosów przy 80 % frekwencji? Na pewno coś skombinowaliście.
    Do Polski przyjeżdża Premier Iraku i prosi nas, żebyśmy nie wyjeżdżali. A Wy swoje. Lewicowo i demagogicznie. Bo prawda jest taka, że tam zabijają się sunnici z szyitami i Amerykanie tylko przeszkadzają im w swobodnym wyrżnięciu się.
    A jak talibowie wygrają w Afganistanie i podłożą bomby w metrze warszawskim, to nasi wspaniali przeciwnicy wojen powiedzą, że to wszystko nasza wina, bo jak byśmy siedzieli w naszym smrodku sami, to oni tych bomb nam by nie podłożyli.
    Śpijcie smacznie, zwolennicy pokoju bezrefleksyjnego.

  13. Torlinie
    Ja mam poglądy liberalne i z tej perspektywy widzę sens w wojnach,które można wygrać i osiągnąć jasno sformułowane cele.Wojny z góry przegrane nie mają najmniejszego sensu,a taki właśnie charakter (miała)ma okupacja Iraku.Za kilka miesięcy czeka nas jeszcze bardziej okrutna i dzika(też z góry przegrana)wojna w Afganistanie.Nie mam już siły czytać,że realizujemy tam interesy typu szkolenie żołnierzy lub upychanie bubli militarnych produkowanych przez nasze fabryki.Płacimy drastycznie zawyżoną cenę(politycznie i finansowo) za realizację tych interesów.Wojna w Iraku i Afganistanie ma luźny związek z islamskim terroryzmem.Ich siatki mają charakter międzynarodowy i zwalczają je służby specjalne a nie wojsko uganiające się za talibami pod Kandaharem.Przykro mi to pisać,ale Irak i Afganistan powiniem zostać po prostu otoczony kordonem sanitarnym-to się musi samo wypalić.Tak postąpiła Unia i Stany z Bałkanami i ich problemami nie do rozwiązania.Dopiero gdy Serbowie,Chorwaci,Albańczycy itd osiągnęli dno objęto ich protektoratem.Nie mają już sił się wzajemnie mordować i niewielkim nakładem środków można tam kontrolować sytuację.To co piszę jest cyniczne ale taki jest świat i polityka.
    Pozdrawiam

  14. Ilu jeszcze trzeba dziesięcioleci, żeby mężczyźni przewartościowali wreszcie swoją hierarcię ważności i zaczęli sposobem myślenia odbiegać od lotności jaskiniowców? Kiedy wreszcie zrozumiecie, że nie ten ma rację kto bardziej rwie się do wojaczki i stroszenia piór (dlaczego do pioruna został zwiększony budżet MON o 12 %, niskorośli muszą udowodnić sobie jacy są męscy?). Czy dopiero uwiąd chromosomu Y (niedawno prorokowany przez Politykę, ale to jeszcze 100 tys. lat !) pozwoli narodom współistnieć?
    Mężczyźni w s z y s t k i c h krajów łączcie się w potrzebie pielenia ogródków i szydełkowania.

  15. Witam Panie Danielu!
    Sprawa oczarowania Aleksandra Kwaśniewskiego przez Colina Powella wydaje się być lekko naciągana. Ex prezydent pozwoliłby się oszukac jak dziecko gdyby nielezało to w jego interesie.
    Sprawa smutniejsza jest to, iż Prezydent Kaczynski nie prędko wręczy naszym żołnierzą tiket na Guantanamo Express, ponieważ taki akt „tchurzostwa” dziwnie by wygladał gdy jego brat premier wojowniczo macha szabelką. Teraz widać że obecność naszej armi jest dla nas niekorzystna ale jeszcze rok, dwa lata temu społeczeństwo (może nie całe) popierało wysłaniie kolejnych kontyngentów.
    Nie ma sie co czarować ze w irackim bagnie stoimy z amerykanami i brytyjczykami po kolana. Żadne scenariusze nie wróżą jakiegoś bezbolesnego wyjscia z tej niekonfortowej sytuacji.
    Zwiększenie kontyngentów koalicji w Iraku będzie odwlekać wybuch wojny domowej w kontrolowanych przez nią obszarach, ale nie powstrzyma aktów teroru i nie wywoła sympati mieszkańców Iraku.
    Wycofanie sił koalicyjnych z okupowanych terenów wywoła RZEź jakiej media niemiały okazji jeszcze relacjonowac na żywo

  16. .
    Pozdrawiam.

  17. Cześć Wojtku!
    Strasznie dawno Cię nie słyszałem. Jak postępują Twoje prace?
    W skrócie Ci odpowiem, tylko syganlizująć. Wojna w Iraku ma mniejszy związek z terroryzmem, Afganistan olbrzymi. Nie da się zamknąć Afganistanu ze względu na Pusztunów. NATO lepiej podeszło teraz do sprawy, bo zastanawiają się, co zrobić, aby Afganowie mogli na czymś innym zarabiać, a nie na narkotykach i broni. mamy sprzęt taki, jaki mamy.
    Jest róznica pomiędzy AFG od IQ. W AFG jest NATO i w ogóle nie mamy co dyskutować, jeżeli chodzi o IQ, to popatrz na koniec mojego ostatniego wpisu. Przeciętni Irakijczycy naprawdę chcą, abyśmy zostali. jak wiesz, Brytyjczycy część swojej strefy oddali pod kontrolę policji irakijskiej i natychmiast skończył się spokój.
    Serdecznie Cię pozdrawiam!
    Do Jesieni i innych!
    Czy chcecie, czy nie, zmienił się świat. I Wasze rozumowanie – kochajmy się wszyscy – było dobre za mojej młodości, w czasie ery dzieci – kwiatów i wojny wietnamskiej.
    Ja już pisałem kiedyś w blogu Pana Adama o spotkaniu pięciu Egipcjan mieszkających w Grazu w Austrii. Oni nic nie rozumieli z moich słów. Ich zdaniem naszą kulturę trzeba zniszczyć, bo jest bezbożna. I ja wiem, że 95 % muzułmanów jest nastawiona pokojowo i przyjaźnie, ale pozostaje pozostałe 5 %.
    Świat stał się wioską i nawet nie wiem, jak byście chcieli, nie schowacie się na terenie swojego bagienka.
    A jeżeli chodzi o chromosom Y, to porozmawiaj z rodzicami tych trzech Polek z Londynu, czy oni mają to samo zdanie.

  18. Wojtku! dot. 9.26!
    Wyobraź sobie, że ja przeszedłem granicę polsko – czechosłowacką tego samego dnia co wojska, ale … idąc do strefy nadgranicznej w Tatrach. Jak się od Słowaków dowiedziałem o wszystkim zszedłem do miasteczka i bałem sie w ogóle odezwać po polsku. Ale – wyobraź sobie – nie było tak źle. I to z powodu plotki, która ogarnęła Słowację. Otóż mówiła ona, że miejscowa ludność położyła się na szosie zarówno przed kolumną czołgów radzieckich, jak i polskich. Rosjanie – zdaniem plotki – nie zatrzymali pojazdów i przejechali po leżących, a polski dowódca zatrzymał się, wysiadł i zaczął tłumaczyć, że on musi, że ma taki rozkaz i że inaczej to go rozstrzelają. I ludność wstała i poszła do domu.
    Ja wiem, że to jest pewnie bujda, ale zawsze w ludzkości ma ona olbrzymią moc sprawczą.

  19. Do Jesieni,
    Zamiłowanie do wojaczki (zwłaszcza bez narażania własnego zadu) może chodzić w parze z potrzebą pielenia ogródka, szydełkowania, a także pielęgnowania kota i pradowania pod rękę z mamą.

  20. Droga jesieni! Moim zdaniem nasi wielcy – mali wzrostem – najlepiej udowodniliby swoją męskość, dorobiwszy się, jak pewien bohater naszych czasów, 12-rga dzieci każdy. Byłby to doskonały przykład na praktyczne stosowanie się do nauk i wezwań wiary i nowoczesnej antykoncepcji.
    Ale coś w tej dziedzinie to oni nie wykazują entuzjazmu.
    A szkoda:-((((((((

  21. Panie Danielu, swieta prawda!

    Co do „State of Denial ” mozna to takze przetlumaczyc : „Stan Zaprzeczenia”.

    Bush nadal upiera sie ze jest szansa . Nikt juz w to wiecej nie wierzy.

    Zobaczymy co ta nowa komisja wymysli. Ale kto moze teraz sie z tym wszystkim uporac ?

    Bialy Dom nie pozwala nazywac tego co sie dzieje w Iraku „wojna domowa”. Ale przeciez jest, jak jest. I wszyscy to widzimy.

    Pozdrowienia

  22. Żołnierz jest po to by walczyć więc czemu mu na to nie pozwolić? Jeszcze gdy walczy w słusznej sprawie? jakoś podczas inwazji na Czechosłowacje bylo Panu bliżej do usprawiedliwień wojsk Ukladu Warszawskiego niż dziś…

  23. Minister Giertych też – tylko dwójka dzieci! Jeżeli rzeczywiście stosowałby jedynie kalendarzyk małżeński – już miałby co najmniej czwórkę. Taka jest bowiem rzeczywista skuteczność tego „srodka antykoncepcyjnego”. Bracia K zabezpieczają się lepiej. Aspiryną. Braną zamiast.

  24. Torlinie
    Moje prace toczą się mozolnie jak życie w naszym słodkim kraju.Sam przyznasz,że trudno w tych realiach wykrzesać z siebie entuzjazm i pasję.Może dlatego niewiele ostatnio pisałem.Ale toczę mozolnie przed sobą jak żuk swoją kulkę g…na i nie pękam.Wracając do czeskiej eskapady naszych dzielnych wojaków to zepsuła ona stosunki na pograniczu na wiele lat.Mieszkałem u podnóża Karkonoszy,których grzbietem biegła tzw”Droga Przyjaźni”-wspólny polsko-czeski szlak.Polacy łazili jednym brzegiem drogi a Czesi drugim.Pełna nieufność i brak komunikacji.Góry zwykle wędrowców jednoczą a tam była między nami ściana Dopiero w ostatnich latach wspołne interesy zaczęły znów ludzi łączyć i pozwoliły zapomnieć o tej upokarzającej dla Czechów awanturze.Jeszcze na temat Iraku.Jeśli realizujemy tam jeszcze jakieś swoje interesy to chyba tylko dzięki dawnym kontaktom a nie obecności wojsk.W Polsce kształcili się w latach 70-tych Irakijczycy,prowadziliśmy też tam budowy.Szkoda,że ta okupacja zaciera dawne,dobre wrażenia. Ja po prostu nie wierzę w politykę siły.Takie mam przekonanie,że niewiele dobrego wynika z trzymania ludzi ciasno za twarz.Może to dobre na krótką metę ale w dłuższej perspektywie rujnujące.
    Pozdrawiam Cię serdecznie

  25. Oj miłe panie 🙂 Szkoda w sumie, że Wasza wizja świata nie jest prawdziwa, naprawdę szkoda.

    Wojtku, wracając do Twojej wypowiedzi, jak wyobrażasz sobie zamknięcie kordonu wokół Afganistanu? W sumie, jak wyobrażasz też sobie zamknięcie kordonu wokół Iraku? Iran i Syria Twoim zdaniem zadziałają wspólnie z USA, w duchu miłości bliźniego?
    Co do SZKOLENIA żołnierzy, to mylisz szkolenie z wypracowywaniem i sprawdzaniem metod prowadzenia działań wojennych w różnych warunkach. Na podstawie takich sprawdzeń pisze się potem podręczniki walki, i szkoli też. Po to by żołnierze nie ginęli.
    Co do sprzętu, to wyjątkowo się zgadzam, to co USA i to co my tam posłaliśmy, nie do końca się nadawało. I nadal nie do końca się nadaje. Al i u Gringos i u nas wyciąga się z tego wnioski.
    Wojtku, nie chcę być złym prorokiem. Czytuję często nasze polskie miesieczniki i wojskowści, Raport WTO i Technikę Wojskową (mógł byś odżałować raz 6,50 i też kupić, wiedział byś więcej na tematy na które się wypowiadasz) i zauważyłem pewną prawidłowość przez ostatnie lata. Otóż świat się zbroi. Na potęgę kupuje się nową i wymienia starą broń. Od broni strzeleckiej do systemów OPL i okrętów, pełny przekrój. Zupełnie jak przez I wojną światową. I przed II. W tej sytuacji wolał bym, żeby nasza armia była raczej dobrze przygotowana do ewentualnych przyszłych akcji (tfu tfu przez lewe ramię) niż gorzej.
    Wracając na koniec do wojny w Iraku – trudno wyobrazić sobie gorzej przeprowadzoną operację, której sama idea była prawidłowa. Winą o to można obarczyć rząd USA. Wejść weszli, ale zabrakło pomysłu co dalej. Jest w Iraku źle, bardzo źle. Ale taka sytuacja jaka była przed wojną była nie do utrzymania. Ale taka sytuacja jak jest nie utrzyma się wiecznie. W końcu, jak w Bośni, zapanuje spokój. Irak wróci do równowagi, a Irakijczykom będzie się żyło lepiej niż przed wojną. Czuję to.

  26. Na pocztku miesiaca rozwodzilismy sie na ten temat u Adama Szostkiewicza.
    Tym razem powtorze sie (z paroma uzupelnieniami):

    Jak Pan wie, pisuje do Pana z Kanady – kraju, ktory od samego poczatku utrzymuje swoja obecnosc militarna w Afganistanie. Byl to w pewnym sensie sposob na zamkniecie buzi Bushowi kiedy wybieral sie na wojenke do Iraku. Kanadyjczycy sa w Kandaharze, jest ich coraz wiecej
    (stan na dzien dzisiejszy: 2 300 na ogolna liczbe 6 000 wojsk NATO).

    Coraz wiecej rowniez wraca do domu jako cargo. Klimat wokol misji kanadyjskiej pogorszyl sie. Nie wolno niedoceniac sily, jaka wywieraja na wyobraznie przyslowiowe czarne worki zapinane na suwak, nawet jesli dzis worki zastepuja metalowe skrzynki usnute flaga narodowa.

    Akurat dobiegl konca mandat gen. Davida Frasera na czele sil NATOwskich w Afganistanie. Pare tygodni temu montrealska La Presse zamiesila z nim wywiad:

    misja “niebezpieczna”, “zlozona”, “straty beda rosly”, ale rowniez “to co wyniesiemy z tej misji jest duzo bardziej znaczace”. To ostatnie zdanie pozostaje w sprzecznosci z opinia wiekszosci Kanadyjczykow, ktorzy wyrazaja coraz silniejsza niechec wobec udzialu Kanady w wojnie afganskiej. Operacja “Meduza”, ktora pozwolila we wrzesniu oczyscic z talibow region Penjawii na zachod od Kandaharu zakonczyla sie ponoc sukcesem. Zycie powraca tam do normy, bezpieczenstwo regionu jest zapewnione. Tak mowi general Fraser, po czym dodaje : “w miare jak czynimy postepy i okupujemy coraz rozleglejsze terytorium, potrzeba nam coraz wiecej zolnierzy aby zapewnic bezpieczenstwo”.

    Slowo “okupujemy” jest chyba najbardziej niepokojace w wypowiedzi gen. Frasera. Nawet jesli po francusku ma ono sens duzo szerszy niz w jezyku polskim i oznacza tutaj po prostu przebywanie na danym terytorium, wydaje mi sie, ze wlasnie termin “okupacja” w znaczeniu polskim pasuje najlepiej do tego, co kroi sie na dlugie lata w Afgnistanie. Czy Polska jest gotowa materialnie podjac ten trud i czy jest gotowa mentalnie do roli okupanta ? Kanada nie jest i meczy sie z misja afganska coraz silniej. I coraz bardziej podnosi sie ton retoryki towarzyszacej tej dyskusji.

    Akurat w tym samym czasie przebywala w Afganistanie ekipa kanadyjskiej telewizji publicznej (”publiczna” oznacza w Kanadzie, ze jest naprwde publiczna). Nawet jeden z dziennikow wieczornych w TV byl nadawany bezposrednio z Kabulu czy Kandaharu, juz nie pamietam (www.radio-canada.ca). Codziennie nadawane byly reportarze o zyciu codziennym Afganow. Nawet w strefie “wyzwolonej” obyczaje panuja te same co za talibow, tyle z ludzie sa jeszcze bardziej skolowani, skoro oficjalnie namawia sie ich do zycia na modle bardziej – powiedzmy – zachodnia, ale sila tradycji jest silniejsza, ze nie wspomne o strachu przed ewentualnym powrotem talibow (tak, Afganczycy licza sie rowniez z taka mozliwoscia), i idacymi w slad za tym porachunkami z „niewiernymi”. Wychodzi na to, ze mozna okupowac terytorium, ale okupowac ludzkiej mentalnosci nie da sie, zwlaszcza gdy przepasc kulturowa miedzy “okupantem” a okupowanym jest ogromna. Na tym tle dochodzi do wielu praszywych sytuacji, a mowa tu o Kanadyjczykach, ktorz sa przyzwyczajeni do obecnosci innych kultur na codzien. Czy Polacy sa w stanie podolac rowniez i temu aspektowi misji w Afganistanie czy w Iraku ?

    To tyle z kraju, ktory grzeznie coraz glebiej w piachu afganskim do kraju, ktory ma dopiero wejsc obiema nogami do piaskownicy afganskiej.

    Byc moze jest jakis sens w uszczesliwianiu Afganczykow sila, czy na sile, jak kto woli. Byc moze w obu przypadkach nie chodzi tylko i wylacznie o rope naftowa, choc osobiscie watpie w czystosc intencji amerykanskich wobec tego regionu swiata. Zbyt wiele elementow swiadczy przeciw Amerykanom, co tym bardziej degraduje ich bla-bla-bla o niesieniu kaganka demokracji i wyzwalaniu z lap tyranii.

    Ja po prostu nie wiem, czy Polska rzeczywiscie ma moralne prawo bawic sie w okupanta, sama reklamujac „status pokrzywdzonego” przez historie, wlasnie z powodu wielosci i srogosci zadanych Polsce okupacji. Moze teraz kolej na Polske powiedziec, ze Polacy nie maja ochoty umierac za… Bagdad ? Kandahar ? – do wyboru, do koloru. Przedwczoraj znowu zginelo dwoch zolnierzy kanadyjskich. I nie w bezposredniej walce, ale w zamachu bombowym.

    Przy okazji: daleki jestem demagizmu lewicowego, zarzucanego wyzej przeciwnikom wojny irackiej czy afganskiej.

    Wypinam d..pe tylko dlatego, ze tan nafta naprawde nie jest moja.

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

  27. Moi drodzy. Z racji co nie co zaawansowanego wieku, a także wieloletniej pracy w instytucjach wojskowych, mam nieco inne spojrzenie na omawiane sprawy. Rozszerzanie zachodniej demokracji i sprawiedliwości przy pomocy nalotów dywanowych, jest w oczywisty sposób nieskuteczne i budzi powszechny opór. We mnie też. Natomiast w tej chwili w Iraku przyda się KAZDA siła zdolna powstrzymać (choćby na trochę)miejscowe porachunki , prowadzone według kodeksu Hammurabiego. Może ich siły zbrojne okrzepną choć trochę?Demokracja parlamentarna typu zachodniego okazuje się na codzień trudna nawet dla Polaków, żyjących na owym „trakcie przemarszów wojsk po lądowym pomoście Europy”, a cóż mówić o ludziach o państwowości liczącej 5 tys lat i 90 lat jednocześnie? Po śmierci Saddama (nie tej w wyniku wyroku, ale tej naturalnej) po roku – dwóch zamieszek i rozliczeń, mógłby tam zapanować jakiś reżim nieco lżejszy dla naszych sumień, niż saddamowski. Interwencja zbrojna taką perspektywę zniszczyła nieodwołalnie. Teraz musimy tam trwać. Gorzej z Afganistanem Próbowali wszyscy od Aleksandra Macedońskiego poczynając z rezultatami miernymi. Nawet, jeżeli ich ludność rzeczywiście pragnie pokoju i stabilizacji, to swojego pokoju i stabilizacji na miarę własnych wyobrażeń. W kraju, gdzie przybyszów sprzed 3 tys lat nadal uważa się za ludność obcą, napływową, obce wojska mogą być w najlepszym wypadku środkiem do pognębienia plemiennego wroga albo źródłem bezpłatnego szafowania cennymi dobrami. Z racji swojej pracy stykałam się często z oficerami, którzy brali udział w interwencji 1968r . I tu muszę przyznać i to, że ludność polskiego pogranicza była awanturą zachwycona i to, że opór czeski był żywcem wzięty z bajek o zbójnikach. Opowiadał mi dziś już nieżyjący mój szef, że kiedy kolumna pancerna stanęła gdzieś tam po drodze, wybrali się w szóstkę do wiejskiej knajpy na piwo. Knajpa była pełniutka i nikt z obecnych mężczyzn złego słowa interwentom nie rzucił; za to hoża barmanka z trudem pod gorsecikiem chowająca wydatny biust, wzięła się pod boki i huknęła „Ne ma piwa dla okupanta” – no i poszli jak zmyci. Nie mam zacięcia pacyfistycznego. Mało – nadal uważam służbę wojskową za ważny element socjalizacji młodego mężczyzny. Wojny są tak stare, jak ludzkość, a nawet jak naczelne (szympansy też prowadzą wojny). A jeżeli tak jest, to lepiej, żeby chociaż mała grupa była do owych wojen profesjonalnie przygotowana. A jakież to przygotowanie można zdobyć w czasie pokoju? Na trenażerach i grach sztabowych? Taki ostry poligon nie jest wyjściem najgorszym. Że kosztuje? Polisa ubezpieczeniowa też kosztuje, a wysokość strat osobowych za tych kilka lat nie jest duża. Denerwuje mnie, kiedy ktoś narzeka, że ludzie giną- a czy ktoś wie ilu żołnierzy corocznie ginie w naszym pokojowym kraju w czasie bezkonfliktowym? Otóż więcej, niż przez 4 lata w Iraku. Wypadki się zdarzają, ludzka bezmyślność i zbrodnia też, a także przypadki neuroz, depresji i załamań.

  28. Oj, badgerze, twój protekcjonalny uśmieszek przekonuje mnie, że Partia Kobiet jest potrzebna. Wizję świata każdy nosi w sobie. Twoja wizja jest twoja – i niczyja więcej. Nikt twojej wizji z niczym nie porównuje a także jej nie ocenia. Masz tylko jeden bonus. Twoja wizja świata ma naprawdę dobry PR. Wiele organizacji pracuje nad tym PRem. Z Kościołem Katolickim i Islamem na czele… Szkoda, mężczyźni też zyskaliby na poszerzeniu swojej wizji świata. Ale boją się zmian – w końcu mają nieźle, to po co zmieniać, po co się wysilać.

  29. habitusie
    milosti prosim, mój uśmiech był pełen sympatii, a nie protekcji. Zgadzam się z Tobą – wizja społeczeństw pozbawionych przemocy jest potrzebna. Dla kontroli – moim zdaniem. Bo przemoc jest niestety wbudowana w nas – jak przypomniał Jaruta. Pozbędziemy się jej kiedy zaczniemy grzebać w genach, nie prędzej. Jeśli w ogóle. Tymczasem żyjemy na świecie takim, jaki jest nam dany. Polskie wojsko jest na terytorium nazywanym Iraku i jest na terytorium nazywanym Afganistanem. Wycofanie się stamtąd teraz przyniosło by tamtym ludziom i nam więcej szkody niż pożytku. Wycofania się stamtąd nie będzie, bo ci ci decydują tego nie chcą. Rolą naszą, społeczeństwa, jest naciskać ich tak, by ta nasza obecność tam przyniosła tamtym ludziom i nam jak najwięcej korzyści. TO możemy i powinniśmy robić. Głosy tych, co krzyczą za wycofaniem też temu posłużą, bo wojsko i politycy będą mieli poczucie, że ktoś im patrzy na ręce (TO DZIEKI TEMU PATRZENIU NASZE WOJSKO TAM MA TERAZ DUżO LPESZY SPRZęT NIż NA POCZąTKU). Dlatego nie nazwę ich żadną brzydką nazwą.
    Za to zaapeluję: czytajcie więcej o tamtych krajach, czytajcie więcej o naszym wojsku i o teorii i praktyce prowadzenia współczesnych działań wojennych w ogóle, aby wtedy, gdy zabierzecie głos, sprawił on coś pozytywnego a nie tylko wprowadzał zamęt. Powtarzam jeszcze raz: polskie wojska szybko stamtąd nie wyjdą, powinniśmy zrobić wszystko by ich tam pobyt sprawił coś dobrego. Niech chronią szkoły dla dziewczyn w Afganistanie i Iraku. Niech saperzy pomagają odbudowywać szkoły i szpitale, ujęcia wody i mosty. Amerykanie ostatnio zbudowali most w Afganistanie i w okolicy skończyły się ataku na nich. TO miałem na myśli pisząc, że Gringos spieprzyli okupację. Powinni byli zacząć odbudowywać zaraz po swoim wejściu. Czekałem na to w relacjach z Iraku, ale zamiast nich doczekałem się relacji za zamachów. Nic dziwnego.

  30. A ja wolę być pacyfistą, lewakiem, antyglobalistą, naiwnym, dzieciem-kwiatem i jeszcze kilka innych określeń można dopisac niż sie zachwycać udziałem Polski w wojnach w IRaku, naszymi korzyściami czy niekorzyściami. Wolę to niż np. myslenie, że ,,wojsko to ważny element socjalizacji młodego mężczyzny” jak ktos napisał. Pozdrawiam.
    Zawsze pacyfista, choć niekoniecznie lewak.
    Grześ

  31. Andrzeju Szyszkiewiczu – rzeklbym, ze „State of Denial” na polski nie sposob dobrze przetlumaczyc 😉

  32. Znów podniosły lament pacyfistyczne mięczaki i zwolennicy pokoju za wszelką cenę. Na szczęście zdrowa tkanka narodu dała odpór defetystom.
    Ich recepta jest prosta jak kapralski kij Wielkiego Fryca: trzymać pysk i służyc dalej. Wojsko ma walczyć i zabijać, obojętnie gdzie i w jakim celu. Im więcej krwi przelanej na wojnie, tym mniej wylanego potu na ćwiczeniach (zdaje mi się, że kiedyś było na odwrót, ale jak czytam czasy się zmieniły).
    Okupanci niosą barbarzyńskim tubylcom cywilizację i kulturę; dopiero pod ich opieką dzikusy zaznały wolności; w ogóle nic tak nie wzmacnia poczucia wolności jak obecność obcych wojsk; ruch oporu to zbrodniarze i terroryści, trzeba ich tępić aż kamień na kamieniu nie zostanie. Mam w domu parę numerów „Nowego Kuriera Narszawskiego” (hitlerowska gadzinówka wydawana w Generalnej Guberni). Można tam przeczytać dokładnie to samo.
    Saddam Husajn był dyktatorem obrzydliwym, tyle że od trzech lat nie rządzi już w Iraku. Przez ten czas zginęło tam wielokrotnie więcej ludzi niż podczas działań wojennych. Dopiero teraz kraj ten stał się wylęgarnią terrorystów i bazą wypadową dla al-Kaidy. Husajn trzymał krótko sunnitów i szyitów, którzy po jego obaleniu ochoczo skoczyli sobie do gardeł. Za jego dyktatury nie było też kilkunastu zamachów boombowych dziennie w samym Bagdadzie.
    Pozbycie się Saddama ma usprawiedliwiać wszystko – równanie z ziemią wiosek, rzeź cywilów, tortury w abu Graib i tortury w Guantanamo.
    Już słyszę odpowiedź, że Husajn i tak był gorszy, bo stosował broń chemiczną. Zapytam nieśmało, od kogóż to Saddam i jego chemiczny Ali kupowali broń masowego rażenia? Czy przypadkiem nie maczał w tym swych szlachetnych rączek tatuś obecnego prezydenta USA i jego Rumsfeld? Bushowie mają za to humanitarny zwyczaj traktować swoich przeciwników zubożonym uranem i białym fosforem. Czy w związku z tym nie zasługuje jeden z drugim na jakąś wdzięczną ksywkę – np. Świecący Żorżyk albo Fosforowy George.
    Głosu premiera Iraku nie należy mylić z opinią przeciętnego Irakijaczyka. To oczywiste, że premier prosi okupantów, żeby zostali dłużej. Jego władza opiera się przecież na amerykańskich i polskich (niestety) bagnetach. Wie, że kiedy ich zabraknie, wdzięczni rodacy powieszą go na najbliższej latarni.
    Na koniec pytanie: jak by zareagowali Polacy, gdyby np. Putin postanowił uwolnić nas od dyktatury bliźniaków i zafundował w zamian „stabilizację” a la Irak. Z nalotami na miasta, łapankami, godziną policyjną, czołgami na ulicach i patrolami strzelającymi do każdego, kto wyda im się podejrzany.
    Czy byliby wdzieczni za taką wolność, czy raczej – niezależnie od tego jak bardzo nienawidzą Kaczorów – robiliby wszystko, żeby pozbyć się obcych okupantów?

  33. Panie Danielu, zgadzam się z Panem i tym razem całkowicie, jedyny sensowny kierunek, to Szymany, czym szybciej tym lepiej. Etykieta okupant, dla nikogo nie może być powodem do chwały.

    Nie mogę pojąć natomiast, gdy spora grupa zabierająca tu głos, ludzi naprawdę myślących, daje się „wpuszczać w kanał” rzekomych humanitarnych misji, próby wyzwolenia z tyranii itp bzdur, które miały być podstawą decyzji o zbrojnej interwencji w Iraku, zaś innych mających odmienne zdanie na ten temat, podejrzewa o lewackie odchylenia.

    Kacyków i tyranów podobnych do Sadama, było i nadal jest na świecie jeszcze bardzo wielu, ale padło na niego, gdyż panował nad jednym z bogatszych terenów w ropę, a do tego nie był zanadto przyjazny w stosunku do USA. Cała reszta była jedynie dorabianiem ideologii, by zbrojna interwencja była łatwiejsza do przełknięcia przez resztę świata.

    Nie kto inny jak przeciesz USA zaopatrywało tegoż Sadama w broń bakteriobójczą i chemiczną, której tak później szukali, ale bylo to w czasie, gdy miała ona być używana przeciwko Iranowi (zresztą była).

    Podczas interwencji zbrojnej, jak każde dziecko wie, najwięcej ofiar jest wśród ludności cywilnej, której jedyną „winą” jest fakt urodzenia się i zamieszkania w niewłaściwym miejscu i czasie. Boleję i ja z powodu ofiar terorystów, ale na Boga, przecież w Iraku terorystów przed interwencją zbrojną nie było, a liczba ofiar w tym krótkim czasie przekroczyła już tą, którą można przypisać Sadamowi za jego kilkadziesiąt lat terroru. Dzisiejszym Irakijczykom, nie jest nic lżej umierać, tylko dlatego, że mają świadomość iż nie giną z rąk siepaczy poprzedniego dyktatora. Nie wierzę, by Amerykanie podejmując decyzję o akcji militarnej, nie mieli świadomości w jakim kierunku nastąpi rozwój sytuacji na okupowanych terenach, o taką ignorancję ich nie posądzam, jedynie co pozostaje, to dziwić się, że oni dzisiaj się dziwią.

    Nie przedłużając, pozostaję z pozdrowieniami

  34. A na dobrą sprawę, czy to naprawdę takie koszmarne, że jesteśmy w Iraku?

    To wcale nie jest wojna – jak tu słusznie podkreślali Rozmówcy – zaborczego Zachodu ze światem islamu. To coś jak Jugosławia – reżim trzymał siłą w szachu skonfliktowane siły. Nagle coś go obaliło i wszyscy skoczyli sobie do gardeł. Zatrzymać to będzie jeszcze ciężej niż Jugosławię. Nie z Amerykanami, to tak czy inaczej trzeba będzie tam pojechać – np. z ONZ-em.

    Wracam do pytania początkowego – nikogo nie uciskamy, nie podbijamy, nie rozstrzeliwujemy, jeśli wojska okupacyjne się z czymś kojarzą Irakijczykom, to z policjantami, których jest zdecydowanie za mało, żeby utrzymać porządek.

    Czy w Iraku jest piekło i giną ludzie z powodu amerykańskiej okupacji? Raczej odwrotnie – dlatego, że tych, co są w stanie upilnować porządku jest za mało, a miejscowe władze jeszcze długo same sobie z tym nie poradzą.

    Jakie straty ponieśliśmy w wyniku obecności w Iraku? Bardzo niewiele, coś jak kilkunastu zabitych. To przykre, jak człowiek umiera, ale to są żołnierze, to ich zawód. Więcej Polaków umiera dziennie, jak przyjdzie mróz i oblodzi drogi.

    Wciąż zyskać na obecności można więcej niż stracić. A wycofać się możemy naprawdę w każdej chwili, nie musimy specjalnie wybierać momentu na to – to Amerykanom nie wypada wychodzić, ale nam – spokojnie. Wojna to polityka prowadzona innymi metodami – i my tam jesteśmy nie z powodów militarnych (nawet gdybyśmy chcieli, to i tak wiele nie pomożemy), tylko politycznych właśnie.

    To, że Amerykanie byli – delikatnie mówiąc – średnio przygotowani do konsekwencji obalenia Saddama to fakt, tak jak oczywiste od początku były dęte powody wojny. Ale to jest zupełnie inna dyskusja niż to, czy my tam powinniśmy być.

  35. Do Szanownej JARUTY cyt: Denerwuje mnie, kiedy ktoś narzeka, że ludzie giną- a czy ktoś wie ilu żołnierzy corocznie ginie w naszym pokojowym kraju w czasie bezkonfliktowym? Otóż więcej, niż przez 4 lata w Iraku. Wypadki się zdarzają, ludzka bezmyślność i zbrodnia też, a także przypadki neuroz, depresji i załamań. Zgoda taka jest codzinność,że wychodząc z domu nie wiemy czy wrócimy , bo młodzian z miesięcznym prawem jazdy nas rozjedzie. Ale czy m u s i m y takim „przygodom” jak Afganistan wychodzić na przeciw? Nie przekonuja mnie NATOwskie obowiązki. Hegemon amerykański , któremu tak lekko w pacht się oddaliśmy (od jednego do drugiego łatwo)załatwia s w o j e sprawy naszymi rękoma. Trywializując to co tatuś zainicjował w Pustynnej Burzy , synuś przez nieudolność tatusia musi kończyć. Ale tam k o ń c a nie ma! Tak jak go nie było w Wietnamie.

  36. Przygladam sie red. Passentowi od 1962 r. i co jakis czas zastanawiam sie skad w nim tyle wrogosci do USA. Z drugiej strony nigdy nie ujawnil zadnej wrogosci wobec ZSRR, czy Rosji, choc wial ze studiow w Leningradzie w podskokach. Jest to czlowiek inteligentny, swietnie wyksztalcony i z ogromnym bagazem wiedzy o polityce swiatowej. Dochodze do wniosku, ze to wszystko bez znaczenia, jesli ktos urodzil sie z natura lewaka, tez ideologa. I rzeczy oczywistych nie zauwazy, jesli sa sprzeczne z wyznawana (niekoniecznie w sposob zwerbalizowany) ideologia. Rozumiem, ze leninowska kucharka moze tego nie rozumiec o wlasnych silach, ale Passent? Czego? Tego, ze obrona naszej demokracji, gospodarki, rynkowej i cywilizacji odbywa sie dzisiaj w Afganistanie i Iraku.

  37. grzes,

    przybij piatke 🙂

    Jacobsky

  38. taki jeden,

    a dlaczego mieszasz niechec do poczynan obecnej administracji w Waszyngtonie z amerykanizmem. Stawiasz sam sobie wiatrak czy chochola, z ktorym walczysz.

    Moim zdnanie to zasadnicza roznica w podejsciu do zagadnienia, a wiec nei mieszaj pojec. Lub inaczej: przygladaj sie z glowa.

    Pozdrawiam,

    Jacobski

  39. sopotirek, to mamy podobnie. Staram się, ale nie mogę pojąć jak to możliwe, że myślący ludzie jak Ty potrafią być tak naiwni. DO tego nie chcą słuchać tego co się do nich mówi.
    Mimo to pozdrawiam.

  40. sopotirku i inni „lewaccy pacyfiści” 😉 pozwólcie że przy okazji zapytam: czy popieraliście i legitymizujecie reżim Saddama? Czy podobały się Wam i były akceptowane rzezie których ten reżim się dopuszczał na Kurdach i Szytiach? Czy popieracie propagowane przez talibów odbieranie kobietom szans na edukację i niszczenie pomników kultury? Serio:warto sobie zadać takie pytanie.

  41. Janek,
    dawno takiego poplatania z po mieszaniem nie czytalem. Moze by troche najpierw poczytac?

  42. badger pisze: „Czytuję często nasze polskie miesieczniki i wojskowści, Raport WTO i Technikę Wojskową”

    Nie wierz we wszystko, co pisze prasa, bo są rzeczy, o których napisać nie chce lub nie może.

    Torlin pisze: „Przeciętni Irakijczycy naprawdę chcą, abyśmy zostali. jak wiesz, Brytyjczycy część swojej strefy oddali pod kontrolę policji irakijskiej i natychmiast skończył się spokój.”

    Z iloma Irakijczykami rozmawiałeś o tej sprawie osobiście?

  43. Szanowny Gospodarzu,

    ja tylko krótko, bo dogłębnych analiz dokonali inni.
    Polska nie wycofa swych wojsk z Afganistanu i Iraku bo:
    a) Kaczyńscy nie będą robili tego co zrobili socjaliści Zapatero i Prodi – poprostu nie wypada iść tą samą ścieżką co socjalista, traci się wtedy honor i godność osobistą.
    b) wycofanie wojsk byłoby równoznaczne i porównywalne do porażki Rosjan w Afganistanie, a na to nie może sobie pozwolić żaden rząd Polski

    Pozdrawiam

    P.S.
    Na wojnie w Iraku złoty interes zrobiła rodzina Busha i Haillburton – mecenas Dicka Chenego, te dwa nazwiska obsługują ponad 90% logistiki amerykańskiej.

  44. JARUTA: wojsko jako „element socjalizacji młodego mężczyzny”? Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce. Dziś – dzięki fali – równie dobrze „socjalizujący” jak odsiadka. Na temat zjawiska fali Pat Conroy napisał świetną powieść „Władcy dyscypliny”, opartą na własnych przeżyciach w szkole wojskowej. Lubię tego autora nie tylko za to, że świetnie pisze. Także za to, że jest demokratą i pacyfistą. Wojna w Iraku/ Afganistanie/ Gdziekolwiek to podobno polska racja stanu. Podobno. Obawiam się, że nikt tego nie wie NA PEWNO.
    BADGER: ja też odczytałam ten uśmiech jako protekcjonalny. Nic na to nie poradzę. Pozdrawiam
    miła-pani-o-nieprawdziwej-wizji-świata

  45. Do taki jeden ;
    Przepraszam wpadłem na chwilę i zobaczyłem Twój wpis cyt” obrona naszej demokracji ,gospodarki , rynkowej i cywilizacji odbywa sie dzisiaj w Afganistanie i Iraku ” koniec cytatu .
    Błagam potwierdz , ,ze taka jest Twoja prawda . Zrozumiałem ,ze chodzi o Polską demokrację ,polską gospodarkę rynkową i polską cywilizację i że TO BRONIMY w Afganistanie i Iraku ?!!
    Byłby to wpis Roku anno domini 2006

  46. Szanowni Panstwo,

    nie badzmy naiwni do konca.
    Nie dawajmy nabijac sie w butelke i to jeszcze
    przez tych samych, ktorzy sztuke „nabijania” opanowali
    do perfekcji.

    Mgr. A. Kwasniewskiego w blad wprowadzil general Colin Powell.
    Colin Powell’a w blad wprowadzil jego „kolega” Rumsfeld.
    Kolege Rumsfelda w blad wprowadzily raporty CIA.
    CIA zostalo w blad wprowadzone……itd >>>

    Bociana „posuwal” szpak
    Potem szpak „posuwal” bociana
    Potem byly dwie zmiany
    Ile razy byl szpak „posuwany”?

    Panowie,
    w tej calej „kolumnie” wszyscy sa „kryci” – bo!
    zostali „oszukani” – w blad wprowadzeni.
    Problem ma Dr. Honoris Causa mgr. A. Kwasniewski.
    Po co mu to bylo. Szukal „Nowych drog” starymi
    metodami ?
    Trzeba bylo sie ksztalcic, zdobywac wiedze, a nie
    czekac na jalmuzne.

    F. Stychowski

  47. Najlepiej by było, gdyby Pan Daniel nie zajmowal się polityką, Wojskiem Polskim, niezaleznością dziennikarzy, wolnymi wyborami, itp duperelami.
    Miał Pan okazję napisac, że w Hradec Kralove nie powinno być żołnierzy priwislańskiego kraju. Podwinięty wówczas ogon odebrał Panu moralne prawo do oceniania POLSKIEJ – nie moskiewskiej polityki zagranicznej. Niech Pan pisze o motylkach, klockach Lego i zupie grzybowej. Kupony odcinane za komuny kiedyś staną Panu w gardle.

    Szczerze zatroskany

  48. HABITUS: Dziękuję, Partia Kobiet rzeczywiście jest potrzebna, zwłaszcza wobec zamierzonego ograniczenia praw kobiet. Powinnam napisać: praw obywatelskich, bo tzw. prawa reprodukcyjne dotyczą obu płci. Nie da się jednak zaprzeczyć, że w praktyce bardziej poszkodowane będą kobiety.
    Jak widać, nasi władcy prezentują daleko idący determinizm: precz z antykoncepcją – kto ma się urodzić i tak się urodzi. Idąc dalej tym tropem: kto ma umrzeć, i tak umrze. Dla tzw. resortu zdrowia jakże kusząca musi być deterministyczna wizja: każdemu choremu szklanka wody i kartka z modlitwą. Leczenie jest przecież takie drogie! 😉
    O ograniczeniu dostępu do antykoncepcji mówi się w mediach dopiero teraz, ale już 19 kwietnia b.r. Główny Inspektor Farmaceutyczny zakazał reklamowania „pigułki po” i opublikowanie tej decyzji w portalu http://www.wpadka.pl Kto nie wierzy, może sprawdzić.

  49. Sceptyku
    no własnie ta łatwość szafowania cudzym życiem, kiedy własnego się nie ryzykuje.
    Buta Amerykanów którzy przyznali sobie prawo do decydowania o tym kto dobry, a kogo można zabić? Naprawdę partio wojny nic wam tu nie zgrzyta? Sam Pan Bóg szepnął z nieba Bushowi, kogo można odstrzelić, a potem przetłumaczył to naszym włodarzom na polski?
    Badger
    moja wizja w końcu się urzeczywistni. Coraz więcej jest zakątków świata, w których do władzy dochodzą kobiety. Kiedy będziemy miały tyle samo do powiedzenia co wy na temat tego na co przeznaczać pieniądze, uwierz mi przestaniemy marnować środki na wasze jakże szkodliwe i drogie zabawki. Spójrz na przykład Norwegii, Finlandii, które zainwestowały w naukę, jak bardzo się rozwinęły. A przecież ich armia przed niczym ich nie zabezpieczy, więc może zrozumieli coś co dla większości państw jest na razie niepojęte? Żadnego problemu nie rozwiąże się siłą. Oburza nas kiedy Giertych chce rozwiązań siłowych wobec młodzieży, to w którym momencie to oburzenie się ulatnia, od którego etapu życia przemoc już można akceptować?

  50. do taki jeden

    Drogi blogowiczu, zamiast dziwic się na tym forum, że ktoś nie rozumie, iż w Iraku i Afganistanie odbywa się obrona naszej demokracji itd., proponuję Ci zaciąg do wojska a nie tylko praktycznie ale i z bliska będziesz mógł się przekonać o tej obronie. Proponowałbym raczej Afganistan, bo tam niewątpliwie jest więcej terrorystów zagrażających wymienionym wartościom. Powodzenia

  51. Grzesiu!
    Bardzo szanuję Twoje poglądy. Masz do nich prawo i masz prawo je głosić. We wszelkim spieraniu się, przy podejmowaniu jakichkolwiek decyzji, należy wysłuchać racji ludzi mających inne zdanie, ludzi rozsądnych i umiejących argumentować. My niestety spotykamy najczęściej wpisowiczów, którzy raczą nas ogólnikami, wyolbrzymieniami i demagogią, jak z tymi wojskami w Egipcie z Napoleonem.
    Masz przykład, co napisał Janek (16.42), przecież z tym nawet nie da się dyskutować: „Wojsko ma walczyć i zabijać, obojętnie gdzie i w jakim celu”, „Okupanci niosą barbarzyńskim tubylcom cywilizację i kulturę”, talibowie to ruch oporu, porównanie naszych wojsk z hitlerowskimi, „równanie z ziemią wiosek, rzeź cywilów, tortury w abu Graib i tortury w Guantanamo”. To z takimi ludźmi mamy dyskutować na temat AFG i IQ?
    Uważam, że temat jest bardzo ważny, należy absolutnie na jego temat dyskutować, tylko wydaje mi się, że należałoby najpierw poczytać na ten temat, zainteresować się kontekstami, posłuchać specjalistów od danych ziem i ludności ją zamieszkującą, bo tak, to niedługo przeczytamy, że polscy żołnierze bagnetami rozpruwają brzuchy brzemiennych Afganek.

  52. Panie Danielu,

    Wszystko co Pan dziś napisał to prawda, ale „zapomniał” Pan napisać paru innych prawd, które łącznie z tym, co Pan wspomniał stanowiłyby chyba bardziej obiektywny obraz sprawy:

    1. Niestety nikt nie przedstawił alternatywnego programu. Z chęcią bym przeczytał jeżeli ktoś zaproponowałby jakiś inny pomysł na to co zrobić ze zbrodniarzem Saddamem i jego skorumpowanym reżimem, który wywołał kilka wojen.

    2. W Iraku odbyły się wolne i demokratyczne wybory. Pomimo trudnej sytuacji frekwencja była wyższa niż kiedykolwiek w Polsce.

    3. Przez ostatnie 3 lata co roku Irak jest w czołówce najszybciej rozwijających się krajów świata (chodzi o przyrost PKB). Zatem to Irakijczykom trzeba wyjaśnić, że powodzi im sie gorzej niz przedtem, a nie nas, Polaków o tym przekonywać. Obawiam się, że będzie to zadanie dużo trudniejsze.

    4. W tym samym czasie w Iraku nastąpił niebywały rozwój mediów. Powstało kilkaset (!) nowych gazet, bardzo wiele stacji radiowych i telewizyjnych, kraj pokrył się antenami satelitarnymi na każdym dachu (przedtem były zakazane). Dla Pana jako dla dziennikarza to ważne czy nieważne? A może Pan uważa, że machnąć na to ręką, bo to przecież Arabusy, co oni z tego zrozumieją? Taki smrodek wyczuwam w tych wszystkich opracowaniach intelektualistów nt Iraku.

    5. Od momentu operacji irackiej, pan Kadafi wyleczył się z terroryzmu, pan Mubarak po raz pierwszy urządził wybory prezydenckie (kulawe, ale jednak), pan Assad odczepił się od Libanu, a w Arabii Saudyjskiej po raz pierwszy w historii zorganizowano wybory. Mało?

    6. O tej tyranii i anarchii pan T. Garton Ash powinien przekonywać nie nas, tylko rodziny ofiar zagazowanych przez Saddama, albo ojców tych dziewcząt, które syn Saddama porywał, gwałcił a następnie mordował. Spore zadanie, ładnych parę tysięcy osób do przekonania.

    Jeszcze raz powtarzam, wszystko co Pan napisał jest prawdą, ale bez tych paru punktów wyglądało mi to na taką dziwną mieszankę pięknoduchostwa ze słabo skrywaną pogardą dla Irakijczyków, wszystko w modnym sosie antyamerykańskim.

  53. „taki jeden” pisze że obrona naszej demokracji,gospodarki i cywilizacji odbywa sie w Afganistanie i Iraku.Juz bardziej detej demagogii nie da się chyba wymyśleć!Poprostu z głupoty i bezmyślnosci ówczesnej władzy dalismy sie wplątać w awanturęz której nie ma dobrego wyjścia-a równie bezmyslnie chyba dla zaspokojenia swojego ego Kaczor krzyknął sobie-daję tysiąc -a co?Przecież nie miał nawet pojęcia po co i ile żołnierzy potrzebnych by było .Jakoś inne narody siedzą cicho i nie pchają się gdzie ich nie trzeba.No ale my zawsze głupio i na hura!

  54. Brawo Marku Piegusie!
    Całkowicie się z Toba zgadzam.

  55. Marek Piegus pisze:
    2006-11-29 o godz. 22:32. Zgadzam się z Twoim rozwinięciem tematu, których Szanowny Gospodarz nie przypomniał. Ale do tej listy warto też dorzucić kiedy i w jakich sytuacjach Saddam (zbrodniarz absolutny)dla USA był narzędziem wygodnym i wspomaganym a kiedy stał się aut. Bo to uzupełniło by paletę najnowszej historii Iraku. Pozdrówka.

  56. No i mamy kolejną linię podziału naszego solidarnego narodu wyznającego ponad w 90% wartości katolickie, świadomego swojej historii i doznanych krzywd. Podział ten polega na tym, że zdecydowana większość w/w narodu, jego „zdrowa tkanka” pragnie wojny – oczywiście zwycięskiej, z innowiercami. W tym celu chce mieć gotową do wojny i okupacji armię, a przy okazji wychować w tej armii właściwie myślących młodych mężczyzn. Płodzących radośnie dalsze zastępy solidarnych, sprawiedliwych i miłujących pokój do ostatniego naboju. A poza tym wszyscy zdrowi.
    Żeby potem nie było, że się nie przyznałem: jestem mężczyzną, Polakiem, katolikiem, pacyfistą, duchowo także byłym hipisem, jak dotąd zdrowym na ciele i umyśle.
    Panie Danielu – w Pana tekstach i na tym blogu odnajduję resztki nadziei, że jeszcze jest się przed kim do tego wszystkiego przyznać.

  57. TesTeq
    czytając KAŻDĄ publikację dokonuję jej analizy i przepuszczam przez filtr mojej wiedzy z innych źródeł. Do tego, skoro zakładasz, że w tych czasopismach bezkrytycznie popiera się interwencje w Afganistanie i Iraku, to znaczy że nie masz pojęcia co się tam pisze. A wielka szkoda. Szkoda, że „obrońcy pokoju” dysponują tylko garścią wyświechtanych stereotypów zamiast jakiejś wiedzy. Stereotypów słusznie wytkniętych przez Torlina.

    Jesień
    Za rządy kobiet serdecznie dziękuję, nie trzeba daleko szukać. Teodora, Katarzyna Wielka pokazały, jak takie rządy będą wyglądać. Jakoś mi się nie śpieszy 🙂

    Cassandro
    przykro mi z powodu twojej pomyłki, ale nie czuję się za nią odpowiedzialny

    Robercie
    Podział w dyskutowanej tu kwestii jest raczej na zdroworozsądkowcyh realistów i chętnie słuchających bajek lekkoduchów. Proszę bardzo, kto z broniących Saddama zadał sobie odrobinę trudu by poczytać to co pisze się w rzetelnych źródłach. Na przykład w Raporcie. Proszę się zgłaszać, chciał bym wiedzieć, czy tu się prowadzi o tym temacie dyskusję czy wykrzykuje hasła propagandowe.

    Bardzo niepoważnie to wszystko wygląda. Szkoda czasu.

  58. Cassandro
    jeszcze jedno na koniec. Powiedz rosyjskim biezprizornym dzieciakom przygarnianym z ulicy do szkoły kadetów że w wojsku nie można się socjalizować.

    Szanuję twoje poglądy. Szanuj i ty moje, nie krzycz na mnie tylko posłuchaj co mam do powiedzenia i pomyśl nad tym, jak ja myślę nad tym co ty mówisz. To samo przesłanie mam do wszystkich uczestników tej…kłótni. Jakże typowej dla Polaków

  59. Odszczekuję defetystyczne brednie. Nie było tortur w abu Graib i nie było tortur w Guantanamo. W ogóle nie ma takiego miejsca. Filmy z Irakijczykami na smyczy to fikcja nakręcona w Holywood. To nieprawda, że Rumsfeld dostarczał broń Saddamowi. Biały fosfor służy do wytwarzania fajerwerków. Nikt nigdy nie użył pocisków ze zubożonego uranu. Nie ma żadnej okupacji Iraku. Nie ma zamachów bombowych w Bagdadzie. Nikt nie traktuje obcych wojsk jak okupantów. Bush nigdy się nie myli. Bush zawsze mówi prawdę. Śnijmy dalej sen o szpadzie i nie budźmy się ani na chwilę.

  60. 1. Porównanie sytuacji Iraku po obaleniu Saddama z wojną na Bałkanach wg. w żaden sposób nie uprawnione. Dlaczego? Ponieważ w tym pierwszym przypadku to MY (my – Amerykanie, my – Polacy, my – Brytyjczycy, my – Hiszpanie i kto tam jeszcze się pojawił) doprowadziliśmy do takiej sytuacji jaka jest obecnie, a w drugiej był to wewnętrzny proces.

    2. Z tego że odbyły się wybory (do których było zresztą sporo zastrzeżeń) nic nie znaczy. Sytuacja robi się coraz gorsza, a nie lepsza.

    3. To że kraj ma wysokie PKB, nie znaczy że wszystkim ludziom żyje się lepiej. Trzeba by sprawdzić jak rozkłada się ono na przeciętnego irakijczyka. Poza tym postrzegania świata i sytuacji Iraku przez wzrost PKB wydaje mi się prowadzić, za przeproszeniem, do absurdalnych wniosków.

    4. Nie jestem pewien czy o takie media, gazety itd. nam chodziło. Poza tym trzeba by sprawdzić czy rzeczywiście gazety te rozwinęły się wszędzie czy tylko na szlakach samochodów amerykańskich i w miastach przez nich kontrolowanych…

    5. A w Palestynie do władzy doszedł Hamas. Rzeczywiście świat ma się coraz lepiej 🙂

    6. Proponuję dla równowagi przekonywać rodzinny irackich policjantów, ludność Bagdadu (gdzie wybuchają średnio dwie bomby na dzień), rodziców amerykańskich/polskich/itd. żołnierzy…

    7. Wydaje mi się, że jednak trwanie przy tej wojnie nie przynosi nam żadnych korzyści. Nasze firmy produkujące sprzęt wojenny poradziłby sobie niezależnie od tego czy wysłalibyśmy tam wojsko, ponieważ te konkrakty które dostały dotyczą modernizacji sprzętu rosyjskiego – w czym jesteśmy lepsi od amerykańów [lata doświadczeń robią swoje], czy też nie. Inne firmy kontraktów raczej nie dostają, bo albo nie mają takich pieniędzy, chodów albo uznają, że jest zbyt niebezpiecznie.
    Trzeba sobie w końcu powiedzieć prawdę, że jesteśmy dla Amerykanów co najwyżej drugorzędnym partnerem i nikt nie oczekuje od nas „bycia świętszym od papieża”. Nauczmy się patrzeć chłodno i cynicznie, a nie krzyczmy, że mamy misję [np.: demokratyzacji] do spełnienia.

    8. Napisano sporo głupot o naszej wyższości cywilizacyjnej i misji jaką mamy do spełnienia. Otóż obecna sytuacja jest w dużej mierze wynikiem właśnie naszej IGNORANCJI, nie liczenia się z tradycją, sposobem życia, a także złym rozeznaniem i błędami jakie codziennie się popełnia. Dobrze obrazuje to sytuacja opisana w jednym z raportów przez pewnego brytyjskiego dypolmatę-zarządcę o tym jak demokratyzacja i wybór burmistrza doprowadziła w pewnym miasteczku do otwartej wojny pomiędzy sulmitami, a sunnitami mimo że wcześniej nigdy nie było takich problemów. Okazało się bowiem, że miasteczkiem tradycyjnie rządzili, naprzeminie po tydzień, przedstawiciele obu grup – oczywiście tym zwyczajem nikt się nie przejął, bo po co…

  61. Jak donosi „Dziennik”, 25% naszych zawodowych żółnierzyków nie jest w stanie zaliczyć (najprawdopodobniej niezbyt wymagającego) testu sprawnościowego. Z taką armią rzeczywiście szyitów i talibów do siebie nie zrazimy.

  62. Janek
    Nie wiem, jak wpadłeś na te rewelacje, ale pozwól że przypomnę: to w wolnym świecie można o takich rzeczach mówić i można je karać. Za Saddama były tylko bezimienne mogiły. Pozwól też sobie przypomnieć, że więzienie Abu Gharib to więzienie tajnej policji Saddama. Skoro tak epatujesz emocjami, proszę bardzo: plujesz na groby ofiar Saddama. Również na zagazowane dzieci kurdyjskie. To się podoba?

    Jesień
    Pisałaś o nowym, wspaniałym świecie pod rządami kobiet. Czy to:
    http://wiadomosci.o2.pl/?s=512&t=7879
    to przedsmak tego nowego, pięknego świata? Pięknie jest żyć złudzeniami, że kobiety to takie miłe, dobre, bezkonfliktowe istoty. Złudzeniami.

  63. Badger, otwórz byle jaką gazetę i popatrz gdziekolwiek. Znajdziesz tam informacje o wspaniałym świecie rządzonym przez mężczyzn. Sądzisz, że ten świat w którym żyjemy jest najlepszym ze światów? Czyżby petite difference miała takie znaczenie dla jakości rządzenia wg ciebie? Taki mały kawałek ciała? Owszem, kobiety nie mają jaj. Dlatego do rządzenia używają głowy.

  64. Do wszystkich co mi doradzali. Ja doradzam wychylic nos z Polski. Np pomieszkac 3 miesiacy w Luton w Anglii (skad wyszli terrorysci, co wysadzili metro) i zobaczyc co to jest getto muzulmanskie. Potem polecam troszke blizej, Kreuzberg w Berlinie, dzielnice turecka, gdzie policja niemiecka nie ma nic do gadania, a jak lewaki europejskie wpuszcza Turcje do Unii 90 mln Turkow, to bedzie i taka dzielnica w Warszawie. Bardzo dobra dla nauki jest tez Marsylia, oj jaka dobra dla wrozenia przyszlosci. Polecam tez pomieszkac w ktorymkolwiek kraju arabskim. Ale miec oczy i uszy otwarte. A w ogole tak sie sklada, ze pisze z Iraku.

  65. Habitus napisal/a:

    „Oj, badgerze, twój protekcjonalny uśmieszek przekonuje mnie, że Partia Kobiet jest potrzebna.”

    Jak najbardziej. Jak slysze zwrot „mile panie”, to na ogol chodzi wlasnie o to: odeslac baby tam, gdzie ich miejsce, i niech raczej siedza cicho. Panowie, ktorzy tego zwrotu uzywaja, a nie zdaja sobie sprawy z tresci komunikatu, ktory wysylaja, niech sie chwile zastanowia, i zmienia tekst.

  66. badger
    skarajne przypadki jak słusznie zauważa habitus można znaleźć wszędzie więc cóż to za argument. Poza tym jak zwykle nie możesz pojąć, że ja nie mówię o rządach kobiet, ale o wspólnym rządzeniu – widzę, że zupełnie nie możesz pojąć tej różnicy. Powoływałeś się m. in. na potrzebę obrony afgańskich dziewczyn przed talibanem. A może tak zacząć od własnego podwórka, dlaczego nie ruszycie czołgami na nasz parlament, żeby przywrócić Polkom prawo do samostanowienia? Tu jakoś polski taliban Ci nie przeszkadza? Przykład linku, który przedstawiasz jako argument w dyskusji świadczy raczej o Twoich poglądach na temat kobiet.

  67. habitusie drogi, ja nie mam nic przeciwko włączeniu się kobiet do rządzenia czymkolwiek. Przypisujesz mi złe intencje, których nie mam i czynisz to bezpodstawnie, proszę mi tu nic nie insynuować.
    Proszę natomiast odnieść się to informacji zawartych w powyższym linku, tj do faktu że kobiety okazują się być znacznie bardziej brutalne i bezwzględne od mężczyzn.
    I proszę mnie nie prowokować do bezsensownej prztykaniny o tym kto czego i do czego używa 🙂

  68. badger, a propos pomyłek – nie krzyczę na Ciebie. Zwróć, proszę, uwagę, że moja wypowiedź była tzw. komunikatem „ja” a nie komunikatem „ty”. „Ja odczułam to jako protekcjonalne” a nie „Ty jesteś protekcjonalny”. To duża różnica. Wersalików zaś używam jako wyróżnienia tych słów, które chcę zaakcentować oraz nicka osoby, do której się zwracam. Nie wszyscy czytają wszystkie komentarze; dla mnie np. jest wygodne zauważenie od razu, że ktoś adresuje swoją wypowiedź właśnie do mnie. Przykro mi z powodu Twojej pomyłki, ale nie czuję się za nią odpowiedzialna. Przepraszam jednak Ciebie i wszystkich, którzy mogli się poczuć urażeni wersalikami. I to by było na tyle, jeśli chodzi o wersal(iki) 😉
    Co do socjalizacji – oczywiście, wszystko jest relatywne i wygląda inaczej zależnie od tego, jaki przyjmiemy punkt zerowy. Jednak socjalizacja to nie = pełna miska + całe buty + umiejętność wykonywania poleceń. Socjalizacja to proces przyswajania norm, wartości i wzorców kulturowych, obowiązujących w społeczeństwie. Jeśli wyjść z założenia, że poniewieranie osobami słabszymi czy podległymi oraz pogarda dla kobiet są obecnie w Polsce normą, to rzeczywiście można wojskowe pranie mózgu nazwać „socjalizacją”. Znam kobiety, których mężowie/narzeczeni zmienili się w wojsku na gorsze. Zaczęli lekceważyć „baby”, przestali z nimi współpracować w codziennym życiu, stali się brutalni. Czy to jest socjalizacja?
    Nie zauważyłam na tym forum zdeklarowanych zwolenników Saddama, więc nam tego nie zarzucaj. To zwykła demagogia, a nie racjonalny argument. Jest dla mnie obrzydliwe, że ten sam Saddam nie przeszkadzał Amerykanom wcześniej – nie dobili go w I wojnie w Zatoce, bo mógł się jeszcze przydać. Kurdyjskie dzieci mieli w „głębokim poważaniu”. Chyba dobrze pamiętam, że zbrodnie, za które go skazano, miały miejsce w latach 80-tych? Tak samo brzydzi mnie „Klub Oszukanych przez Colina Powella” – za brak konsekwencji i odpowiedzialności. Wolałabym usłyszeć od eks-prezydenta: „Tak, to źle że jesteśmy w Iraku, ale taka była polska racja stanu”. Przecież był wtedy prezydentem i jego osobiste poglądy były mniej istotne od interesów państwa. Ocenił sytuację i podjął decyzję, kropka. To samo dotyczy Busha seniora, który kiedyś oszczędził Saddama. Kierował się interesem swojego kraju, tak jak wtedy go rozumiał. Ale ALBO jest to polityczny biznes i uczciwie o tym mówimy ALBO bronimy demokracji i kurdyjskich dzieci. Jeśli dzieci – to dlaczego dopiero teraz? A więc jest to polityczna awantura pod pozorem obrony demokracji i praw człowieka. Hipokryzja, jednym słowem. Oczywiście nie chodzi mi o „nadeptywanie na odciski” osobom związanym z wojskiem lub przemysłem zbrojeniowym. Po prostu tak oceniam tę wojnę – nieważne, błędnie czy nie – każdy ma prawo do własnych opinii i wyrażania ich na forum. Pozdrawiam

  69. Badger
    Zastanawiam się czy aby na pewno żyjemy na tej samej planecie.
    To o czym piszę to żadne rewelacje. Media trąbią o tym od rana do wieczora. Zamiast zarzucać wszystkim, którzy się z tobą nie zgadzają opluwanie grobów może byś otworzył telewizor i przejrzał wiadomości. Dosłownie nie ma dnia bez doniesień o zamachach i porwaniach w Iraku. Liczba Amerykanów zabitych już po oficjalnym „zakończeniu” wojny niedawno przekroczyła 2 tysiące. Ofiar po irackiej stronie nikt nie liczy, ale z pewnością jest ich wielokrotnie więcej. Mógłbym napisać że plujesz z kolei na ich groby. A także na groby zamordowanych w więzieniu abu Graib, które przejęli Amerykanie i wykorzystują do tych samych celów co Husajn.
    Pytam ponownie, kto dostarczał Saddamowi broń chemiczną do gazowania Kurdów, których groby rzekomo opluwam. A kto w 1990 zachęcał ich do powstania, po czym zostawił samych sobie? Jeżeli priorytetem Bushów jest obrona tego nieszczęsnego narodu, to natychmiast po obaleniu Saddama powinni ruszyć na Turcję, która swoich Kurdów traktuje podobnie.
    Zostawmy na boku bajki o kwitnącej gospodarce irackiej. To co się dzieje w Iraku to wojna domowa, która nie wygasa, tylko narasta. Jak można tego nie zauważać? Już nawet w Białym Domu nie zastanawiają się jak ją wygrać, tylko jak się wycofać z najmniejszymi stratami (militarnymi i prestiżowymi).
    Streściłem argumenty za interwencją zbrojną, które pojawiają się nie tylko na tym blogu. Że wojna to doskonały trening dla żołnierzy,lepszy od każdego poligonu, że są od tego żeby zabijać (to min. Sikorski), że nauczymy tubylców demokracji, że pod okupacją kwitnie kultura (ach te anteny satelitarne). Każdy okupant mówi to samo. Przykre, że entuzjaści wojny w Iraku sięgają po te same argumenty co prasa gadzinowa.
    Mnie również zdarza się czytać to i owo, nie tylko nową Technikę Wojskową i Raport WTO, ale też inne gazetki, a czasem nawet książki.
    Mam właśnie przed sobą ksążkę niejakiego Williama Weira, korespondenta wojennego z Korei i Wietnamu „Przełomowe momenty w konfliktach zbrojnych”. Udowadnia on czarno na białym, że partyzantów – o ile mają poparcie miejscowej ludności – pokonać się nie da. Brytyjczykom w Południowej Afryceu udało się tylko dlatego, że całą ludność cywilną zamknęli w obozach koncentracyjnych. Jeśli partyzanta nie da się odróżnić od cywila (tak jak w Iraku) to jedynym wyjściem jest eksterminacja wszystkich potencjalnych partyzantów, czyli całej ludności.
    Pisał o tym Mao w swoim podręczniku wojny partyzanckiej już 50 lat temu.
    Gdyby Amerykanom chciało się go przeczytać uniknęliby klęski w Wietnamie i zbliżającej się wielkimi krokami klęski w Iraku.
    Na koniec zacytuję innego opluwacza grobów, czyli wspomnianego W. Weira. Pisze on (s. 225.):
    „Saddam to bezsprzecznie zły człowiek. Niewielu Irakjczyków będzie za nim tęskinić. Ale nie zmienia to faktu, że jest jednym z nich, jest Irakijczykiem i został usunięty przez obcokrajowców. Irak przez z górą tysiąc lat miał problemy z cudzoziemcami. stanowił niegdyś centrum arabskiego i muzułmańskiego świata, potem nękany był najazdami Turków seldżuckich, Mongołów, Persów, Turków otomańskich i wojsk brytyjskich. Jak więc pospolity Irakijczyk może uwierzyć, że Amerykanie przybyli do jego kraju jako wyzwoliciele? Zwłaszcza jeśli zapowiadają, że po powstaniu „suwerennego” rządu ich wojska będą nadal stacjonować w Iraku?
    Postawmy się na miejscu Irakijczyków. Wyobraźmy sobie, że obcokrajowcy, którzy twierdzą, że cię wyzwolili zakładają bazy w Waszyngtonie, Nowym Jorku, Chicago i w każdym stanie. Otaczają je drutem kolczastym i betonowym murem i nie pozwalają żadnemu tubylcowi takiemu jak ty zbliżać sie do nich. Ustawiają posterunki na ulicach i strzelają do ciebie jeli podejdziesz. Między 2. a 3. w nocy podjeżdżają pod twój dom pojazdem opancerzonym, wyważają drzwi, krzyczą do ciebie w języku, którego nie rozumiesz, wyrzucają zawartość szaf i półek na podłogę po czym, nie znalazłszy niczego wychodzą. Czasem zbierają ze sobą wszystkich mężczyzn z twojej rodziny bez słowa wyjaśnienia. Czasm ci mężczyźni wracają po kilku tygodniach, czasem nie wracają wcale. Ale poza nachodzeniem w środku nocy i kontrolowaniem na ulicach ci „wyzwoliciele” nie mają żadnego kontaktu z „wyzwolonymi”. Chyba że jadąc samochodem spróbujesz wyminąć ich transporter. Wtedy cię zastrzelą.
    Czy byłbyś wdzięczny za takie wyzwolenie? Czy czułbyś się lepiej, gdyby zniszczona została kanalizacja, niektóre części miasta nie miałyby wody, prąd elektryczny to pojawiałby się to znikał, musiałbyś stać bez końca w kolejce po benzynę, a ze względu na nagły wzrost przestępczości wychodzenie po zmierzchu groziłoby śmiercią? Amerykanie nie myśleli jak Irakijczycy. Ich wyobrażenia na temat Iraku oparte były na ułudzie. Napadamy na obe państwo i nazywamy to „wyzwolenie Iraku”, ale w rzeczywistości pozbawiamy ludność wszelkiej swobody, nawet swobody poruszania się. Organizujemy łapanki, jak gestapo podczas II wojny światowej. Ustanawiamy marionetkowy rząd złożony głównie z Irakijczyków, którzy za granicą przez całe lata albo pokolenia. I oczekujemy od narodu, by uwierzył że został wyzwolony.
    Tak więc część Irakijczyków podkłada bomby. Inni ostrzeliwują rakietami helikoptery i transportery. Jeszcze inni zabijają Amerykanów i ich sprzymierzeńców w atakach samobójczych. Władze okupacyjne nieprzerwanie twierdzą, że ataków tych dokonują ludze Saddama albo terroryści. Ale władze nie wyjaśniają, dlaczego ci „ludzie Saddama” w rozmowie z reporterami mówią: Nienawidzę Saddama, ale jeszcze bardziej nienawidzę Amerykanów. Chciałbym, żeby się stad wynieśli”.

  70. cassandro
    demagogia za demagogię. Pisałem to otwarcie, że chcę wam dać posmakować jej smaku.
    Amerykanie wraz z I koalicja rozpostarli nad Kurdystanem lotniczy parasol ochronny i uniemożliwili dalsze zbrodnie na Kurdach. Specjalnie to pominęłaś, czy nie wiedziałaś? Oba przypadki stawiają pd sużym znakiem zapytania jakość twojego osądu spraw.
    Co do wypowiedzi Kwaśniewskiego, pełna zgoda. Zachował się kunktatorstwo.
    Co do polityczny biznes vs obrona dzieci, to biznes zazwyczaj zwycięża, ale dobrze jeśli przy okazji broni się dzieci. Od tego jest społeczeństwo i wolna prasa, by broniono. Co do hipokryzji, to wart Pac pałaca. Tolerowanie Saddama i jego zbrodni, wręcz jego obrona przez zwolenników pokoju nie jest hipokryzją?
    Dziękuję ci za to: „nie chodzi mi o “nadeptywanie na odciski” osobom związanym z wojskiem lub przemysłem zbrojeniowym. Po prostu tak oceniam tę wojnę – nieważne, błędnie czy nie – każdy ma prawo do własnych opinii i wyrażania ich na forum.”. O to właśnie chodzi – zrównoważone wyrażania opinii, dyskusja, szacunek dla oponenta. A nie stek demagogicznych stereotypów. TAK jak teraz to można podyskutowac 🙂

    Co do szkół kadetów w Rosji, to akurat socjalizują. W sensie pod jakm oboje to rozumiemy. Myślę ze jak poszukasz przez google łatwo znajdziesz jakieś informacje.

    Szkoda że nie odniosłaś się do artykułu o złych dziewczętach. Ciekaw jestem towjej opinii, jak to się ma do wspaniałego nowego świata rządzonego przez kobiety 🙂

  71. jesień
    znów insynuacje i nadużycia :-). Akurat jeśli chodzi o decyzję kobiet co do macierzyństwa, uważam, że obecne regulacje są niesprawiedliwe. Uważam też, że to OBOJE rodzice (tj nie tylko kobieta) powinni decydować, nie państwo, ale też nie sama kobieta.

    jesień pisze:
    „Kiedy będziemy miały tyle samo do powiedzenia co wy na temat tego na co przeznaczać pieniądze, uwierz mi przestaniemy marnować środki na wasze jakże szkodliwe i drogie zabawki.”

    Zauważ, że w jednym zdaniu piszesz o wspólnym decydowaniu, a w następnym, że to kobiety będą decydować ;-). Gdybym był złośliwy, zapytał bym: czyli będzie więcej kasy na kosmetyki? A kosmetyki jak wiesz bywają różne i różnie się je robi. Tak się składa, że na kosmetyki wydaje się na świecie dużo więcej pieniędzy niż na zbrojenia.

  72. badger
    oczywiście, składni zdania można się czepiać, ale nie wiem jak inaczej wyraża się po polsku wspólną decyzję mężczyzn i kobiet, a o to mi właśnie chodziło. Nie mam potrzeby rządzenia kimkolwiek, wielokrotnie to podkreślałam – jestem za współudziałem, ponieważ nie ma demokracji (której tak bardzo chcesz bronić w Afganistanie czy Iraku, ale jej brak w Polsce Ci nie przeszkadza) jeżeli jej reguły odnoszą się tylko do części społeczeństwa. A czy byłby to wspaniały świat, tego oczywiście nie wiem, ale reguły funkcjonowania byłyby bardziej sprawiedliwe. Ponieważ dyskusja rzeczywiscie zmierza w kierunku złosliwości to proponuję na jakiś czas ją zawiesić.

    Janek
    całkowicie się z Tobą zgadzam

  73. Maly suplement do tej dyskusji: ^

    „WASHINGTON – A bipartisan commission next week will unveil long-awaited recommendations for a new U.S. policy in Iraq that a published report said would call for a gradual pullback of U.S. troops there — without a timetable — and direct diplomacy with Iran and Syria.”

    Marek Piegus: skoro w Iraku jest tak (statystycznie) dobrze, to dlaczego (na codzien) jest tak zle ?

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

    PS. Dlaczego wszyscy mieszaja antyamerykanizm z niechecia do poczynan administracji Busha ?

  74. jesień, w twoim zdaniu jednoznacznie piszesz że „TO MY BęDZIEMY EDCYDOWAć O WYDATKACH”. Nie ma tu miejsca na interpretację składni, wyłożyłaś kawę na ławę. Decydowanie o tym jak się wydaje pieniądze oznacza też władzę – to istota demokracji, samo jądro wręcz.
    Jeśli uważasz, że dzierżenie władzy przez kobiety, co do których podałem link pokazujacy że nie są tak pacyfistyczne, miało być bardziej sprawiedliwe, to nie wiem gdzie tu miejsce na wspaniały świat. CO kto pod tym pojęciem rozumie…
    Chyba że rozumuje się sloganami i demagogicznymi stereotypami, jak Janek…

  75. Gospodarzu:
    „State of Denial” nalezy przetlumaczyc nie tyle jako „Państwo odmowy”, ale raczej „Stan zaklamania” znany z psychologii i psychiatrii. W „stanie zaklamania” zyje na przyklad alkoholik, ktory codziennie sie upija, ale odmawia przyznania, ze istnieje jakikolwiek problem. Inny znany przyklad to palacz, ktory co prawda wie, ze palenie szkodzi, ale odmawia przyznania, ze jego wlasne klopoty zdrowotne maja cokolwiek wspolnego z paleniem papierosow. Odmowa to jest „denial”, zas slowo „state” ma potrojne znaczenie: panstwo, stan (w sensie prowincji) oraz stan w polskim sensie tego slowa. Fraza „state of denial” jest to idiom.

    W tym sensie nalezy rozumiec tytul ksiazki, ktora dokumentuje, ze administracja amerykanska uparla sie i nie wyciaga oczywistych wnioskow z faktow widocznych dla kazdego.

  76. badger
    uparłeś się żeby źle odczytywać moje słowa, trudno.
    Masz rację ten kto wydaje pieniądze ma władze. W Twoim pojęciu demokracja jest wtedy kiedy meżczyźni decydują o wszystkim, nam pozostawiasz jedynie współdecydowanie o ciąży. Według standardów zachodnich to jest dyskryminacja. Przytoczony link jest bulwersujący, ale dlaczego wyciągasz z tego wniosek, że wszystkie kobiety takie są, albo, że ja własnie im chciałabym oddać władzę ? Tak jakoś dziwnie jest, że kiedy jakiś mężczyzna postępuje głupio mówi się – co za idiota. Ale kiedy kobieta robi głupio, mówi się – wszystkie kobiety to idiotki. Ciągle zmierzasz w swoich wywodach do wykazania kto jest lepszy lub gorszy. Ja uważam, że wszędzie są ludzie źli i dobrze, ale dlaczego to akurat kobiety ma wykluczać ze współrządzenia ?

  77. Badger,
    Zarzucasz innym myślenie stereotypami, które sam uprawiasz. Świat nie jest czarno-biały. Świat jest cholernie skomplikowany. Zdarza się nawet tak, że te same państwa i ci sami ludzie w różnych okolicznościach historycznych mogą być na zmianę raz ofiarami raz katami. Fakt, że Polacy dużo się nacierpieli pod różnymi okupacjami nie rozgrzesza ich na wieki wieków ze wszystkiego. Nie oznacza też, że nie mogą okupować innych.
    Okupację nazywam okupacją zgodnie ze stanem faktycznym. Wojna domowa w Iraku jakoś nie wygasa, a sądząc po podawanych codziennie liczbach ofiar wręcz przeciwnie.
    „Przeciętny Irakijczyk” za Saddama żył w strachu przed tajną policją, ale nie obawiał się, że go terrorysta-samobójca rozerwie na strzępy albo wystraszony amerykański żołnierz zastrzeli na ulicy, bo nie wie Arab jak jest po angielsku „ręce do góry”. Nie wiem, który porządek bardziej odpowiadał przeciętnemu Irakijczykowi, ale ze stanu obecnego najwyraźniej nie są oni przesadnie zadowoleni. Osobiście nie chciałbym być Irakijczykiem w Iraku ani za dyktatury ani tym bardziej teraz.
    Argument opluwania grobów jest obosieczny. To tak jakby powiedzieć, że każdy kto krytykuje zbrodnie Stalina równocześnie pluje na groby ofiar Hitlera, bo Stalin z Hitlerem walczył. Nie mam zamiaru chwalić ekscesów jednego rezimu tylko dlatego, że inny reżim był jeszcze gorszy.
    Abu Graib było więzieniem politycznym za Husajna i więzieniem politycznym pozostało. Komuniści więzili ludzi w byłych hitlerowskich obozach koncentracyjnych, ale nie jest to bynajmniej punkt na korzyść komunistów.
    Szeregowych strażników z abu Graib ukarano śmiesznymi wyrokami (kilka miesięcy więzienia plus degradacja), a ich szefom w ogóle nie spadł włos z głowy. Rumsfeld, który tortury dopuszczał i wręcz je zalecał spokojnie odszedł ze stanowiska parę tygodni temu nie z powodu trotur ale przy okazji zmiany warty po wyborach.
    Zakaz lotów nad niektórymi strefami Iraku niespecjalnie przeszkadzał Saddamowi, który po „pustynnej burzy” prawie nie miał lotnictwa. Za to na ziemi rzeź trwała w najlepsze.
    Nie rozumiem i chyba nie zrozumiem entuzjazmu dla najeżdżania i okupowania innych krajów. Taka skaza na charakterze.
    Pomysł wysyłania żołnierzy na wojnę żeby się podszkolili uważam za obłędny. Kiedyś żołnierzy ćwiczono na poligonie właśnie po to, żeby nie musieli się uczyć swojego rzemiosła na polu bitwy. Teraz Sikorski z Kaczyńskim proponują, żeby zamiast na poligon wysyłać ich na wojnę, bo warunki bardziej realistyczne a koszt porównywalny. Chcą uczestniczyć w jak największej liczbie wojen, żeby jak najwięcej żołnierzy mogło zdobyć doświadczenie. To, że wielu z nich wróci w metalowych skrzynkach, a jeszcze więcej jako fizyczne lub psychiczne kaleki beztrosko wliczają w koszty. Taka doktryna pasuje może do legii cudzoziemskiej, ale nie do polskiego wojska, które ma ponoć „stać na straży granic” czy coś równie mało efektownego.
    To tyle na ten temat, dalsza polemika wydaje się jałowa, bo i tak wiesz wszystko najlepiej.

  78. Badger,

    Skoro mowa o tym, kto i czego uzywa, to uswiadom sobie, ze Ty uzywasz protekcjonalnego tonu. Zbitka „mile panie” taki ma wydzwiek. Niezaleznie od intencji piszacego. Zeby Ci dac benefit of the doubt, zakladam, ze nie masz swiadomych intencji obrazenia rozmowczyni.

    Ale niezaleznie od intencji, jest ona obrazliwa i dobrze sie plasuje w polskim kulturowym kontekscie cichej pogardy dla kobiet. Z ktorej nie zdaja sobie sprawy nawet kulturalni ludzie.

    Dzisiejszy chamski wybryk posla Kurskiego plynie – toutes proportions gardees, rzecz oczywista – z tych samych zrodel: brzydkie baby, niedorzniete, ja bym z nimi na bezludnej wyspie nie chcial, cha cha cha, etc etc.

    Excusez la comparaison.

  79. Badger, specjalnie dla potrzeb naszej dyskusji przeczytałam wspomniany przez Ciebie artykuł. Jest on równie mało odkrywczy, jak artykuł w „Dzienniku”, omawiany przez Gospodarza w następnym wpisie. (Były już publikacje na temat faszyzującej MW, były fotki z wiadomym gestem, a teraz – odkrycie, patrzcie Państwo!) Z artykułu „Ostre lolity” wniosek jest tylko jeden: nastolatki rodzaju żeńskiego stały się brutalne. Identycznie, jak nastolatki rodzaju męskiego – oni także są bez porównania bardziej brutalni niż np. za moich szkolnych czasów. Takie pokolenie 🙁 Można to zaobserować na ulicy, w tramwaju i w innych miejscach publicznych. Nikt nie musi nas o tym powiadamiać specjalną publikacją. Nie powinieneś się obawiać, że te dziewczyny mogą przejąć władzę za – powiedzmy – 10 lat. Mają inne, dobrze ugruntowane zainteresowania 😉 Zresztą nie wszyscy adolescenci, niezależnie od płci, są tacy. Dla prowadzonej tutaj dyskusji z tego artykułu nie wynika NIC. Powiedz, jaki jest wg Ciebie związek między zachowaniem opisywanych dziewczyn, a wypowiedziami dorosłych kobiet, biorących udział w tej dyskusji? Wg mnie – żaden.
    Katarzyna II i Teodora nie są dobrymi przykładami kobiecego sposobu rządzenia. Dlaczego? Bo wyglądało to tak: jedna kobieta „na świeczniku” w świecie patriarchalnym, całkowicie zdominowanym przez mężczyzn. W tych okolicznościach musiała się dostosować i przejąć ich sposób działania.
    Co do aborcji – cóż, to kobieta ponosi ryzyko, więc ona powinna decydować. Chociaż oczywiście rozumiem chęć współdecydowania ze strony jej partnera. To delikatna i skomplikowana kwestia.
    Zgadzam się z Jesienią na temat udziału kobiet w rozmaitych władzach. W tym kontekście bardzo mnie niepokoi pomysł zniesienia koedukacji w szkołach, zwłaszcza, że jednym z argumentów jest możliwość „dostosowania programów nauczania” do płci. Krótko: chłopcy będą się uczyli informatyki, a dziewczęta obrębiania pieluch lub czegoś równie rozwijającego. Naprawdę warto bronić demokracji W POLSCE.
    Kiedyś brałam udział w teście psychologicznym, w którym były zdania do dokończenia. M.in. „Mężczyzna to……” ….”człowiek, tak jak ja” – napisałam i tak właśnie myślę. Wojna męsko-damska negatywnie wpływa na życie społeczne i rodzinne. A oddzielna edukacja tylko pogłębi przepaść między tymi dwoma światami. Które tak naprawdę są JEDNYM światem, chociaż skonfliktowani nie chcą tego dostrzec.

    PS. Badger, napisałeś „TAK jak teraz to można podyskutowac”. Zawsze staram się dyskutować kulturalnie. Szkoda, że nie zauważyłeś 🙁

  80. Jesień pisze:
    „W Twoim pojęciu demokracja jest wtedy kiedy meżczyźni decydują o wszystkim, nam pozostawiasz jedynie współdecydowanie o ciąży.”

    proszę mi udowodnić że tak myślę.

    „Przytoczony link jest bulwersujący, ale dlaczego wyciągasz z tego wniosek, że wszystkie kobiety takie są”
    Wyciągam wniosek, że niektóre takie są. Pewnie całkiem sporo

    „albo, że ja własnie im chciałabym oddać władzę ”
    napisałaś bardzo wyraźnie, że to kobiety powinny rządzić, same. Jaką masz pewność, że władzy nie wiezmą te złe? Wybacz, ja tylko próbuję cię skłonić do zastanowienia nad tym, co sama napisałaś, zapewne pod wpływem emocji chwili 🙂

    „Ja uważam, że wszędzie są ludzie źli i dobrze, ale dlaczego to akurat kobiety ma wykluczać ze współrządzenia”
    No to tu się zgadzamy 🙂 I bardzo prosżę o nie dokonywanie projekcji na moja osobę, a raczej o uważne czytanie tego co napisałem :-). Pax? Już się na mnie niegniewaj, sama widzisz, że intencje miałem dobre.

    Janek, do ciebie króko: jak parokrotnie podkreślałem, napisałem stereotypy (od razu to wskazując) po to, by zwrócić wam uwagę na wasze stereotypy, na ich miałkość.
    Co do Iraku, pomyśl, jaką obywatel Iraku za Saddama mial szansę, że coś się zmieni w sprawie tej tajnej policki i prześladowań? Zerową. tymczasem teraz, choć jest źle w Iraku się zmienia. Na przykład taka drobna sprawa: dostęp do internetu. Do tego liczba ofiar Saddama, jeśłi dodasz ofiary jego wony z Iranem i zabitych po 1 Pustynnej Burzy szyitów, wielokrotnie przewyższa dotychczasowe ofiary obecnej interwencji, Ergo: w sumie wychodzi na plus.

    Topolówka
    Często używam wyrażenia „miłe panie” w pracy i NIGDY nie dano mi odczuć, żeby ktoś to odbierał jako protekcjonalne. NIgdy też nie używałem tego wyrażenia z taką intecją. Będę go nadał używał, bo wyraża stan moje nastawienie do tych pań, do których tak się zwracam. Napisałem właśnie kolejny raz, jakie są moje intencje i proszę tak właśnie je interpretować:-)

    Cassandro:
    Ty również pisałaś o wspaniałym świecie rządzonym przez kobiety. Pokazałem na przykładzie to , co ty sama napisałaś powyżej: że kobiety bywają brutalne i złe. Dodam – te które teraz są nastolatkami raczej się nie zmienią. I to one miały by samodzielnie rządzić światem? Dziękuję, postoję.
    Przypominam: razem z jesienią postulowałyście matriarchat. Do tego sie odnoszę.
    Dalej: proszę mi pokazać, gdzie pisałem przeciw UDZIAŁOWI kobiet w dowolnych władzach. Nie takie są moje poglądy. Uważam jednak, że tworzenie parytetów na siłe to przegięcie politpoprawności. Co innego edukacja: tu koniecznie trzeba dać równe szanse na rozwój i tu w płęni zgoda.
    Cassandro, pisałem o dyskusji na argumenty, szczególnie na rzeczowe, choć kulturalne podejście też jest ważne.

  81. badger
    razem z Cassandrą nie postulowałyśmy matrirchatu, ale jeżeli współudział kobiet we władzach Ci nie przeszkadza to pax 🙂

  82. # Andrzej Szyszkiewicz pisze:
    **
    “State of Denial” można zapewne i tak przetłumaczyć. Bardziej udane byłoby jednak coś w rodzaju “pójścia w zaparte” , “nieprzyjmowania do wiadomości” lub “rżnięcie głupa”…**

    Ma pan racje, chodzi o to, ze Bush i jego ludzie nie przyjmuja rzeczywistosci do wiadomosci, tak wg motta „jesli fakty przecza naszym wyobrazenimo, to tym gorzej ddal faktow”. Nie chodzi o state jako panstwo, lecz jako stan, w tym przypadku stan umyslu.

    Przetlumaczylbym jako „Stan odmowy”.

css.php