Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

4.05.2007
piątek

Nowojorczycy. Suplement

4 maja 2007, piątek,

To był 14445 koncert Filharmoników Nowojorskich. Każdy koncert numerują – każdy jest częścią ich historii. Mało która orkiestra na świecie (a już na pewno w Stanach Zjednoczonych – Nowojorczycy są tu najstarsi) może się doliczyć aż tylu! Warszawska filharmonia, choć też ma piękną tradycję, jest od nowojorskiej młodsza aż o 58 lat. Kiedy się pomyśli, że przed poprzednikami muzyków, których właśnie słuchaliśmy, stawali – żeby wymienić samych kompozytorów (bo co do wielkich dyrygentów, to oczywiste) – Piotr Czajkowski, Antonin Dvořák, Gustav Mahler, Richard Strauss, Igor Strawiński, to ciarki przechodzą.

Ale orkiestra się zmienia. Hanna Lachert, jedyna Polka w jej składzie, która gra w niej już od 35 lat, opowiada, że kiedy przychodziła do zespołu, było tu zaledwie kilkanaście kobiet. Teraz jest ich chyba większość. Coraz więcej też gra tu muzyków pochodzenia dalekowschodniego – to też rosnąca światowa tendencja.

Czy to ma wpływ na grę? Trudno powiedzieć. Jest oczywiście coś takiego jak tradycja, przekazywana z pokolenia na pokolenia, ale na czym ona polega? Na pewno na specyficznym, bardzo jasnym brzmieniu (obecny szef, Lorin Maazel, nazywa je przejrzystym). No i na tym, co dla każdej orkiestry na poziomie jest elementarzem: na perfekcjonizmie, bezbłędnym przygotowaniu nie tylko do występu, ale nawet do prób. Ciągłość musi istnieć, kolejni nowi członkowie są dobierani z wielką starannością. Komisja kwalifikacyjna (pani Hanna wchodzi w jej skład) przesłuchuje ich za zasłoną, nie wiedząc, kto gra. Wszystko musi się odbyć uczciwie.

A jak wybiera się szefa artystycznego w Filharmonii Nowojorskiej? Kiedyś czynił to zarząd i ogłaszał zespołowi. Dziś głos ma cała orkiestra. To sami muzycy wybrali swego czasu Kurta Masura (trochę może na fali historii, która go wyniosła dzięki pięknej karcie z końca lat osiemdziesiątych); to oni też po jego odejściu zażyczyli sobie Lorina Maazela. W Polsce takie sytuacje zdarzają się nieczęsto, ale jednak: Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia swego czasu zapragnęła, aby na jej czele stanął Gabriel Chmura i – o ile wiem – żadna ze stron nie żałuje.

Nowojorczycy też nie żałują swojego wyboru. Rozumieją się z Maazelem doskonale. Nie tylko dlatego, że jeszcze przed swoją dyrekcją stawał przed nimi wielokrotnie (po raz pierwszy jako dwunastolatek w 1942 roku!), ale dlatego, że jest absolutnie przekonujący i wnosi poczucie bezpieczeństwa.

Tym razem grali w Warszawie utwory Brahmsa, Ravela i Strawińskiego. Jak na mój gust, trochę za bardzo po amerykańsku – ja wolę więcej namysłu i tajemnicy. Nie ma co jednak wybrzydzać, ta orkiestra jest naprawdę wspaniałą maszyną do grania. A jaką maszyną – to pokazali w bisach: tańcach – słowiańskim Dworzaka i węgierskim Brahmsa oraz muzyce z „Arlezjanki” Bizeta.

I jeszcze jedno miłe spotkanie po latach: Emanuel Ax. Warszawiacy (starsi) już zawsze będą go pamiętać z Konkursu Chopinowskiego w 1970 r., zdominowanego przez silną ekipę amerykańską z wychowankami słynnej nowojorskiej Juilliard School na czele. Ax (który otrzymał wówczas wyróżnienie) także tam studiował, ale urodził się we Lwowie, a przez krótki czas w dzieciństwie mieszkał w Warszawie i chodził do szkoły muzycznej na Miodową (do dziś świetnie mówi po polsku). Koncert d-moll Brahmsa zagrał miękko i lirycznie, ale najpiękniejszy w jego występie był bis: nostalgiczny Walc a-moll Chopina…

Dorota Szwarcman
 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 53

Dodaj komentarz »
  1. Ciarki.
    Zadnych analogii.

  2. Wspamiala relacja. Dziekuje. Tylko czy koniecznie trzeba ciagle patrzec na plec i na pochodzenie muzykow w orkiestrze ? Chyba wazne jest to jak graja, razem i kazdy z osobna, a nie czy szukaja „kolka” albo „trojkata”, gdy natura zawola. Rozumiem, ze piszac te slowa z punktu widzenia mezczyzny wystawiam sie na zarzut bagatelizowania nierownosci w zatrudnianiu muzykow, jakie istnialy do niedawna, nie mniej jednak, skoro dzis realia sie zmieniaja, to moze warto odejsc od tradycyjnego schematu liczenia glow pod wzgledem plci i pochodzenia tam, gdzie to jest absolutnie niepotrzebne.

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

  3. Excellent! Aż przyjemnie było dziś wejść na blog, żeby to przeczytać.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Aż żal, że mieli tylko jeden występ. Po przeczyatniu aż sobie ich puściłam z płyty……. Prosimy o więcej takich relacji. Koją nerwy i rozum. Udowadniają, że życie nie ogranicza się w swoich doznaniach i odczuciach tylko do reakcji na rodzimych polityków. Jest wnim też miejsce na odrbinę subtelności, sztuki i piękna.

  6. W takich momentach trochę żałuję, że nie mieszkam w Warszawie. Choć samego Maazela dane mi było widywać – bo przecież nie napiszę ‚słuchać’ 😉 – w Monachium (2000-2001). Oby więcej tego typu relacji na blogach ‚Polityki’!

  7. A ja kiedys sluchalam Axa w Carnegie Hall i bylam bliska placzu – nie wiem dlaczego tak na mnie zadzialal.
    Dorota, prosze przekaz ucalowania z Londynu Beli (czytam ja regularnie), Kazikowi i Rozyczce.

  8. Pani Doroto, bardzo dziekuję za podarunek w formie świetnej relacji koncertu. Goscić Panią na blogu to dla nas zaszczyt. Polecamy sie na przyszłość. Miejmy nadzieję, że na blogu również muzyka łagodzi obyczaje. POzdrawiam!

  9. Jest wiele dobrych (4-5) „ukladow” muzycznych
    Zmontowac dobry zespol, dobrac ludzi tej samej „klasy”, aby nie
    bylo tzw. dziur

    To sa juz takie nuanse, to juz nie kwestia gustu, to kwestia dnia, samopoczucia. Sa dni, ze wole „twardo” ale sa tez dni, ze wole
    eksperymenty.

    Trafic na udany koncert orkiestry symfonicznej to tez szczescie,
    oni tez nie produkuja non-stop stalego standartu. Maja wpadki
    i to wielkie.
    To zywy stwor, maja tez swoje chimery.
    Jako alternatywa, bezpieczne wydaja sie dopracowane nagrania
    CD ale konieczny jest dobry sprzet i uczciwy doradca.
    Warto konsultowac. Oplaca sie.

    Osobiscie coraz czesciej wyciagam reke (takie mam zapotrzebo-
    wanie) do klasyki rosyjskiej.
    Dziwne, wtedy dobrze sie „rozplywam”, „wytarzam”.

  10. Czytam i oczom nie wierze.
    Wstyd narasta i wyrzuty sumienia.
    Ladnie, zgrabnie bez proby manipulacji czytelnikiem.
    Bez nabzdyczonych wtretow osobistych i cienkich politycznych aluzji.
    Bez antykaczkowej mizantropii… i jeku zranionego pawia.
    Juz mysle jak przeprosic za wszystkie niesluszne krytyki moze jednak…
    Ooops (zeby bylo w tonie nowojorskim)
    Pani Dorota Szwarcman.

  11. Z zapartym tchem czekam na temat o deubekizacji…
    Narazie SLD z oburzeniem broni „nabytych praw” ubekow.
    I nie-europejskiej zasady odpowiedzialnosci zbiorowej…
    Moze nawet posag zagrzmi z trybuny w Strassburgu.
    Sympatycy!
    Do boju w obronie praw czlowieka ubeka!
    Nabyl praw do parotysiecznych emerytur szpiegujac obywateli i wcmacniajac i tak przeciez wieczna przyjazn z Sojuzem w legalnym panstwie polskim.
    Bedzie o ocenie historii, o msciwosci i o zasadach cywilizowanego panstwa itd.
    I bedzie jak zwykle zabawnie bo przeciez nie mozemy tu tak u Pana DP tylko o kulturze, jeszcze by sie nam w glowach poprzewracalo.

  12. Co do plci muzykow, to pamietam, ze kiedy Wiedenscy Filharmonicy wreszcie zatrudnili pierwsza kobiete to tutejsze radio opisywalo przesluchania Nowojorskich, nie tylko za zaslona, ale z grubym dywanem, ktory tlumil odglos krokow i nie mozna bylo sie domyslic, czy to szla kobieta w butach na obcasie, czy mezczyzna.

    To moze i jest dziwne dla nas, ale mysle, ze wlasnie z takich, troche niewygodnych cegielek buduje sie demokracje. A po jakims czasie, mozna zaryzykowac demokratyczny wybor dyrygenta…

  13. Dziekuje za chwile cudownego oddechu z dala od cuchnacej politycznej codziennosci. To tak jakby wyjechac na dlugi polski weekend i zapomniec o wszystkich wielkich, a w rzeczywistosci tak malych sprawach, i w zamian przypomniec sobie o zyciu i jego rozkoszach.
    Wszystkich, ktorzy chcieliby czesciej znalezc odskocznie od politycznego kartofliska i posluchac swietnej muzyki, zachecam goraco do wejscia na strone http://www.wqxr.com lub po prostu wstukania w Google WQXR. Jest to stacja New York Times. W czesci opisowej znajdziecie bardzo dluga liste kompozytorow i wykonawcow, a sluchac mozecie 24 godziny na dobe. Dowiecie sie przy okazji, ze nie wszyscy Amerykanie nazywaja sie Bush i sa „cowboyami”, a rowniez uslyszycie wiele polskich nazwisk kompozytorow i wykonawcow.
    Zycze przyjemnosci. Mieszkam we wschodniej czesci Long Island. To moja ulubiona stacja. Pozdrawiam.

  14. Jest jeszcze jedna recenzja z tego koncertu dostępna w internecie – na stronie ŻW – koncertu, który rozpoczął ponad dwutygodniowe tournee tej jednej z najlepszych orkiestr symfonicznych po Europie. Dalej jest, o ile się nie mylę, Budapeszt, Wiedeń, Frankfurt, Kolonia, Paryż i Luksemburg. W Warszawie Emanuel Ax z arcyciekawym 1. koncertem Brahmsa stanowił oczywiście gwoźdź programu, trudnym dla pianisty bo wymagającym swoistej walki z orkiestrą. Ax, mimo relatywnie niskiej lokaty na Konkursie w 1970 roku, jest obecnie uznawany za jednego z najwszechstronniejszych i najciekawszych pianistów – do Toronto przyjeżdża na początku grudnia z 4. koncertem Beethovena.

    Interesująca jest relacja Pani Szwarcman, gdy dowiadujemy się o tradycji i metodzie tworzenia wyśmienitej orkiestry; dla osób znających składy zespołów symfonicznych w Płn. Ameryce jest to szczególna atrakcja, kobiety grają w nich nawet na kontrabasie i trąbce (ale mężczyzn harfistów chyba się nie spotyka), zaś muzycy pochodzenia dalekowschodniego panoszę się we wszystkich sekcjach … Aż dochodzimy do kulminacji – “grali za bardzo po amerykańsku”. Właśnie czytam książkę, rozprawę Andreia S. Markovitsa “Uncouth Nation. Why Europe Dislikes America” (Nieokrzesany dziki naród. Dlaczego Europa nie lubi Ameryki). Ileż autor wylicza przykładów na niedorzeczne w końcu wybrzydzanie na tych dzikusów po drugiej stronie Atlantyku i załamywanie rąk nad amerykanizacją Europy, że to jest niestety po amerykańsku, a tamto podług niewyrobionych amerykańskich wzorów, jednym słowem nadciąga koniec europejskiej cywilizacji. Jakaś maniera chyba, albo kompleks? Wydaje mi się, że uważny dobór muzyków do zespołu ma właśnie na celu uzyskanie czystości brzmienia i precyzji wykonania, współbrzmienia i pierwszorzędnej słyszalności. Na “namysł i tajemnicę” i wszelaką subtelność i miekkość interpratacji też jest miejsce, ale na jeszcze wyższym poziomie technicznym.

    Ale przecież najważniejsze są łagodne obyczje. Podziękowania Gospodarzowi Blogu, a największe dla Pani Doroty, której artykuly w Polityce zawsze czytam z ciekawością, uwagą i nabożnym przywiązaniem. Oraz dla Nowojorczyków z Maazelem i Axem. I dla trzech kompozytorów przy okazji.

  15. Dyrygeci najlepszych orkiestr i one same, najbardziej sie ste-
    suja przed i podczas koncertow w Tokyo. Tam jest tez najwiecej
    „wpadek”.

    Spora czesc widowni (80% pierwszego rzedu) na koncert przy-
    chodzi nie tyle z wnuczkami, ile z wlasna partytura.

    Widok pierwszego rzedu przecierajacego ircha okulary jest dla
    wszystkich, bez wyjatku mistrzow batuty przerazajacy.
    Nad orkiestra unosi sie wtedy delikatny obloczek pary, migocze
    swiatlo jupiterow, wydajniej pracuja gruczoly potowe, zasycha w gardlach,… koszmar.

    ***
    Na zapowiadany wczesniej koncert symfoniczny w NJ,
    dostanie biletow na 12 miesiecy przed koncertem bylo juz
    nie mozliwe.

    Podczas koncertu zauwazono, ze jedno miejsce w pierwszym
    rzedzie jest wolne. W pierwszej pauzie siedzacy z boku zapytali
    starszego pana, czy to miejsce jest przez niego wykupione.

    12 miesiecy temu razem z zona kupilismy, czekajac cierpliwie
    na koncert, w miedzyczasie zona zachorowala i zmarla.
    Dlaczego nie udostepnil pan biletu bliskim lub znajomym?
    Oni wszyscy sa na pogrzebie zony.

    ***
    A co maja zrobic prominenci, politycy z ochronka?
    Czy nie lepiej dla SLD & Co bywac spokojnie na koncertach, nie
    koniecznie z wlasna partytura? Po co im ten stres?

  16. Jak to miło przeczytać taki tekst (jeżeli nie miało się szczęścia być na koncercie). Dla mnie osobiście stylistycznie bliżsi są Wiedeńczycy, ale dotyczy to tylko muzyki okresu baroku, klasycyzmu i romantyzmu. Późniejsze dzieła lepiej mi jakoś brzmią u Nowojorczyków. O składzie i doborze muzyków nie będę się wymądrzać, natomiast s łuchaczy trzeba wielkim orkiestrom pozazdrościć.

  17. swietny wpis – az czlowiek zaluje, ze sam nie mogl zobaczyc/posluchac tego koncertu

  18. Jam skrzypek 7 klas podstawowych, ale jestem ze wsi (małymi literami koniecznie) i leniwy, jak to mówią liberały. Wiem tylko, że muzyka musi być ładna, więc czy w filharmonii, czy w słuchawkach można się wzruszyć.
    W domu ale można przy muzyce potupać dość głośno w podłogę i robić kółka biodrami. W filharmonii jeszcze nie.
    Pozdr.

  19. Pani Doroto.Prosimy o Pani blog felietonowo-edukacyjny z dziedziny muzyki wysokiej.Powinna to byc lektura obowiazkowa kazdego wyksztalciucha.Ja bede na pewniaka Pani czytelnikiem.Drodzy blogowicze dolaczcie sie do mojego apelu.

  20. Dlaczego w chwili gdy pojawi sie na blogu nieco świeżego powietrza , natychmiast wciskają się ludożercy typu Fallicza z gnojem?

  21. Polacy: mundurki szkolne to dobry pomysł

    Polacy na temat szkolnych mundurków są wyjątkowo jednomyślni. To dobry pomysł – uznało tak aż 70% ankietowanych w sondażu „Dziennika”. Z badań TNS OBOP płynie wyraźny wniosek. Rodzice nie chcą, by dzieci różniły się ubiorem. Szkoła ma dostarczać wiedzy i wychowywać, a nie tworzyć podziały.

    Psychologowie zwracają uwagę, że postawy i wartości, które kształtują się w wieku szkolnym, pozostają na całe życie. Dlatego ten okres jest kluczowy w wychowaniu dzieci. A jak według Polaków powinno być wychowywane nowe pokolenie? Z badań wynika to jednoznacznie: w duchu równości. Z tego powodu większość z nas uważa, że wprowadzenie mundurków do szkół jest dobrym rozwiązaniem.

    REKLAMA Czytaj dalej

    Co Polakom podoba się w mundurkach? Przede wszystkim ich wprowadzenie. Zdaniem 71% ankietowanych zmniejszy niezdrową rywalizację w szkołach. Liczymy na to, że w ten sposób ukróci się licytację, kto ma lepsze ubrania, a kto bogatszych rodziców. O pozycji w szkole, a potem w życiu powinny – w powszechnej opinii – decydować zdolności, a nie dostęp do pieniędzy.

    Czy uczniowie zaakceptują mundurki? Były minister edukacji prof. Henryk Samsonowicz zaznacza, że z tym może być pewien problem, bo młodzież ceni sobie indywidualizm. Ale jest też druga strona medalu. Jak ocenia Samsonowicz, wprowadzenie uniformów pomoże zdemokratyzować szkołę, a to uczniom powinno akurat odpowiadać. (PAP)

    No i jak Wam wyksztalciuchy w gebie? Nie wszystkie pomysly Hitlera byly zle. A ten z autobahnami? A Wy, bo Giertych, to niech szlag trafi Polske. Mundurki to pare procent mniej potencjalnych przestepcow. Wyksztalciuch jest od tego, zeby myslec glowa! Glowa, mowie!

  22. Popieram pomysł Witolda, ze Dorota Szwarcman powinna zalozyc własny blog i pisac o muzyce. Bedzie miala setki wielbicieli muzyki komentujacych, niekoniecznie wyksztalconych, ale sluchajacych.
    No a co wyscie mysleli, ze niejaki Falicz odpusci i nie nasra?! Oj, wiadomo bylo, ze to zrobi. Omijac chama.

  23. Diaspora jest czuja! ( Albo – nie )

    Janina Nowicka 5.05., godz. 12:40
    Excellent! > podstawy i wartosci, ktore ksztaltuja sie w wieku
    szkolnym, pozostaja na cale zycie.

    Pani Janino, czy psychologowie dopuszczaja jakies wyjatki,
    masowe odejscia od tej reguly?

    Pytan gdyz na blogowisku ostro ostatnio dyskutowanych jest pare
    tematow, dotyczacych kilku starszych wiekiem panow.

    Tak mowia i pisza psychologowie, i co teraz?
    Serdeczne pozdrowienia dla 95% blogowiczow.

    To znaczy, ze to pozostaje na cale zycie. Jest mi wyjatkowo przy-
    kro, ze juz nic nie mozna zrobic, pomoc, podac reke, wyciagnac.

    Pozostancie z nami, nie odchodzcie, nie uciekajcie, nikt nie bedzie
    nikogo wyrzucal, miejsca jest dosyc.

    F.S. von/od Diasporski

  24. Jezeli akceptujemy recenzję p. Szwarcman i zapraszamy Ją do regularnych odwiedzin na blogu DP to mam propozycję dla Gospodarza – niech poprosi o komentarze muzyczne pana Wierzbickiego – tak, tego Wierzbickiego. Pisuje bardzo króciutkie recenzyjki w GW – jestem nimi oczarowany! Więc posłuchajmy – tfu! – poczytajmy pana Piotra uwag nt muzyki!

    Z pozdrowieniami dla Pani Doroty i dla Gospodarza, że o blogowiczach nie wspomnę!

  25. Janino Nowicko!!! czy napewno tu chciałaś się wpisać? 😉 😉
    Bardzo żałuję, że nie mieszkam w Warszawie. Tyle wspaniałych okazji mnie omija. Zupełnie nie mam muzycznego wykształcenia, ale jestem nieżle osłuchana. Mówił tu ktoś o wspaniałych doznaniach przy słuchaniu muzyki na dobrym sprzęcie odtwarzającym. To prawda – jednak widzieć orkiestrę naprzeciw – to jest dopiero przeżycie. A jeszcze taką orkiestrę!

  26. To,że koszu jest tylko jeden koniecznie trzeba przypomnieć. Aż trudno uwierzyć,że altruizm tyle w człowieku detonującej czerwieni wywołuje. Może by tak Andrzej Falicz wyjaśnił co go tak w Passencie boli?

  27. Pani Janina Nowicka godz. 12:40
    Pani Janino wyksztalciuch powinien przede wszystkim pisać i mówić do rzeczy – to powoduje, że aby dać jakiś wpis należy chociaż przeczytać temat wpisu bieżącego, a tym jest świetna muzyka. Można na siłę powiedzieć, że filharmonicy NJ garli w mundurkach, ale wychowanie ich już nie bardzo wchodzi w grę. A więc – najpier czytać lub słuchać potem mówić lub pisać. Inaczej wychodzi niezły zgrzyt.

    Pozdrawiam.

  28. Pani Janino.
    Mao zrobił mundurki zdaje się wszędzie. Ludzie (obywatele prości nie jak Kulczyk (przepraszam)) głosowali za wprowadzeniem mundurków, ale przez to za wyrównaniem jakichś niesprawiedliwych nierówności. Choć za metodą Mao. Mundurki tych różnic nie zniosą. Pod mundurkiem można ukryć małego diabełka, np. 100 zł, no i wychowanie z domu. Kto zafunduje mundurki? Mundurki w „szmaciarniach na wymiar”? A muzyczka ino, ino…
    Pozdr.

  29. Drodzy Państwo,
    przede wszystkim serdeczne podziękowania dla Pana Daniela za pomysł ugoszczenia mnie na swoim blogu i za miłe słowa. To dla mnie zaszczyt tu się wpisać! Za komentarze dziękuję wszystkim, nawet nie spodziewałam się ich aż tylu!
    Jacobsky – też oczywiście uważam, że od płci muzyków ważniejsze jest, jak grają, chciałam po prostu rzucić parę socjologicznych ciekawostek dla tych, którzy chcieliby się dowiedzieć czegoś więcej o samej orkiestrze (i zgadzam się z konkluzją NtAPNo1 w tej materii!).
    Heleno – dzięki za pozdrowienia dla mojej rodziny. Przekazałam. Domyślałam się, kim jesteś, i nawet niedawno rozmawiałam o tym z Bellą. Pozdrowienia dla Kota Mordechaja!
    Tadeuszowi dzięki za link na WQXR, na pewno niejednemu z czytających się przyda.
    t.o. – a ja pamiętam harfistę warszawskiego (grał też w orkiestrze FN) pochodzenia czeskiego, nazywał się Vladimir Haas. Ale to było już bardzo dawno.
    Feliks Stychowski – polityków SLD też się widuje na koncertach, najczęściej Borowskiego, który jest melomanem, i Kołodkę, który chodził kiedyś do szkoły muzycznej.
    Witold, Ireka – przyznam, że nawet myślałam o jakimś blogu kulturalnym (niekoniecznie tylko muzycznym), przeszkodą może tu być czas, nie chciałabym, żeby to się tak skończyło jak z prof. Bralczykiem. Ale może by mnie to wciągnęło? Musiałabym też spytać kolegów redakcyjnych, co oni na to.
    Wszystkich gorąco pozdrawiam!

  30. Pani Doroto!
    Przyłączam się do gratulacji, z przyjemnością przeczytałem – szkoda, że nie czuję się na siłach go skomentować.
    Ale przyłączam się do apelu Witolda, żeby Pani nas trochę poedukowała.
    Jeszcze raz wszystkiego najlepszego.

  31. Andrzej Falicz pisze: „Do boju w obronie praw czlowieka ubeka!”

    Może ta polemika nie ma sensu, ale uważam, że należy zadać to pytanie:

    Czy ubekowi przysługują prawa człowieka?

    Myślę, że uczciwa odpowiedź na to pytanie jest sednem obecnego sporu moralnego w Polsce. Generalnie w nowoczesnej definicji państwa prawa przyjęto, że podstawowe prawa człowieka – w tym prawo do uczciwego procesu – przysługują każdemu – nawet najbardziej odrażającemu zbirowi.

  32. soulgarden – nie zaczynaj! Andrzeja Falicza w Passencie boli wszystko!

  33. Witoldzie

    Znakomity pomysł, może Pani Dorota da się namówić…
    Na studiach miałam przedmiot historię kultury: z literaturą, historią sztuki, etnologią, ciągle powtarzałam, że brakuje historii muzyki. Zawsze słuchalam muzyki poważnej, teraz innej prawie, że nie słucham,no może jeszcze przeboje srebrnego ekranu. W pożarze domu moja płytoteka doszczętnie spłonęła, toteż rozpoczęlam zbieranie kolekcji od nowa
    (Wielcy Kompozytorzy wyd. DeAgostini)

    Tyle lat już minęło a ja wciąż pamiętam swoją rówieśnicę, która na lekcji jęz. francuskiego na podkładzie Clair de lune C.Debussy`ego poetycko formułowała swoje impresje związane z tym utworem. Pierwszy i ostatni raz komuś czegoś zazdrościłam. Tego współbrzmienia, tej jedności nadawcy i odbiorcy.
    Halszka

  34. Pani Doroto, a co się stało profesoru Bralczyku? (tzn. temu misiu?) ;>
    Taki rumiany, żywotny, a blogowo ledwo dycha.

  35. Dyskusja o płci muzyków w wielkich orkiestrach przypomniała mi anegdotę, jaką swego czasu opowiadano o Herbercie von Karajan’ie.
    Gdy dyrygował orkiestrą Berliner Philharmoniker długi czas nie było w niej żadnej kobiety. Gdy go zapytano dlaczego, czyżby miał coś przeciwko kobietom, odpowiedział:”nie, ale gdy jest ładna to przeszkadza orkiestrze, a gdy brzydka – mnie”.

    Od tego czasu dużo się znmieniło, ale tę anegdotę przypominam sobie od czasu do czasu w zupełnie innych sytuacjach.

    Pozdrawiam

    PS. Trzeba być nieprzeciętnym chamem, aby w komentarzu do recenzji muzycznej wpisać to, co AF.

  36. Staram sie jak jest okazja, polaczyc wyjazdy z odwiedzinami
    stolecznych „bazylijek” muzyki klasycznej. Wyjazdy planowane
    sa nie z dnia na dzien, mozna sie wczesniej zorietowac, co w tra-
    wie aktualnie piszczy. Jednak zawsze wiaze sie to z dodatkowym
    streso-napieciem. (?)

    Jeszcze nigdy mi sie nie przydarzylo abym nie wyniosl z takiej
    „bazylijki” czyjegos „konika polnego” z rodziny Pulex irritans.

    Malo to, siedzac w fotelu wiem dokladnie, kiedy zostalem znalezio-
    ny i, ze jestem rozpracowywany, wrecz czekam jak masochista
    na ten „skok na kase”, jak inaczej nazwac to cos, co bez mojej
    zgody chlepcze moja krew.

    Polowanie na „konika” Pulex irrtans’a odbywa sie po koncercie.
    Czesto jest ich wiecej, dwa a nawet cztery.

  37. Powyzej pojawil sie wpis o mundurkach, przez pomylke czy nie, niewazne, ale ze mam akurat troszke czasu, a temat jest wazny, wiec skorzystam z okazji, i – tez oczywiscie przz pomylke;) wtrace swoje trzy grosze.
    Wprowadzenie mundurkow uwazam za niezbedne z tego prostego powodu ze przywiazywanie wagi do ubioru wsrod Polakow jest wyjatkowo przesadne (porownac to mozna z przesadna wrazliwoscia na to, jak nas za granica „postrzegaja”) co przyczynia sie w wielkim stopniu do ksztaltowania w polskich szkolach negatywnej atmosfery. Nie sprzyja to ani przyswajaniu wiedzy ani procesom dydaktycznym, wytwarza natomiast niezdrowa rywalizacje i naraza rodziny na zbedne koszty finansowe.
    Deprecjewanie poszczegolnych posuniec Giertycha, przywolujac jako argument jego rzekome braki intelektualne jest w tym samym stopniu zasadne co akceptowanie dzialan netatywnych ze wzgledu na domniemana inteligencje danej osoby.
    Zastanawiam sie, ile czasu potrzeba zeby pewne stereotypy myslowe – pozostalosci postkomunistyczne przestaly funkcjonowac a ich miejsce zajal rozsadek oraz trzezwa ocena sytuacji. Czyzby potrzeba bylo na to 40 lat? (vide biblijna wedrowka ludu wybranego przez pustynie)

    A tak juz zupelnie na marginesie: dojrzalam wlasnie katem oka „oszalamiajacy” wpis Ireki, hahahha, wiec przy okazji ja pociesze: nie sadze, zeby musiala sie ona obawiac o czynnosci fizjologiczne blogowiczow bo dzieki wlasnie osobom jej pokroju, gotowym ochoczo przyjac na siebie zaszczytne funkcje „pani do sprzatania” czy stojkowego (ot chociazby taki pan Stacio) czystosc na tym salonie zostanie zachowana. Na poczatku pelnienia tej jakze honorowej dzialanosci proponuje tejze pani na chwilke przystanac, rozejrzec sie wokol siebie i wyszorowac porzadnie podloge wlasnie tam, gdzie stoi, czyli w miejscu wlasnego postu. Mam tylko watpliwosci, czy istnieja srodki czyszczace, za pomoca ktorych udaloby sie usunac te plame, ktora pani Ireka dala swoim wpisem.

  38. Soulgarden ciesze sie , ze pytasz…
    Gdyz jest to w oczywisty sposob oczywiste, ze czlowiek jak Andrzej Falicz musi cierpiec na jakiegos rodzaju problem…
    Np. ma deficyt uwagi albo jakies inne podobne psychiczne problemy.
    Dlatego jego krytyka jest wolaniem o kontakt i uwage.
    Byc moze cierpi na nuuuude.
    A wiec Falicz przyczepia sie do Passenta bo:
    Ma kompleksy
    Lubi jak inni go krytykuja
    Jest tak naprawde antysemita i nie lubi konceptu Narodu Wybranego – uwaza go za zrodlo wszelkiego rasizmu.
    Nie lubi ludzi, ktorzy sucha stopa przechodza wszelkiego rodzaju historyczne zmiany.
    Nie ufa im bo uwaza. ze jezeli sie ma przekonania to trzeba kiedys za nie wycierpiec.
    Ma uczulenie na wszystko co kojarzy sie z lewica bo wydaje mu sie, ze prawdziwej lewicy nie ma. Sa jedynie pozujacy na lewice pajace.
    Jezeli sie nie pracowalo ciezko na kawalek chleba to sie gowno wie o zyciu.
    Bo komunista snobujacy sie na ameryke to najprawdopodobniej falszywy oportunista.
    Bo jest jednostronnie uposledzony.
    Bo zachwyca sie snobuje zachodem (DP) a ja zyjacy na zachodzie uzyskalem intymna jego znajomosc.
    Bo zeruje na tanim antypolonizmie kokietujac Nowojorskie elity pochodzenia zydowskiego
    itd
    Bo uwaza, ze nie mozna wybierac sobie z przeszlosci za co chcialoby sie odpowiadac…
    Bo erudycja to za malo by pretendowac.
    Bo tak naprawde to widze przez gornolotne dyrdymaly kabotynstwo i nieszczerosc.
    Bo denerwuja mnie ludzie z nazwiskami na D.
    Mozesz sobie wybrac to co wg. mnie chcialbys uslyszec by miec uspakajaca Twoja zbola dusze wiedze o Faliczu.
    Na zdrowie!
    Wybieraj.
    Co mysli Falicz a co Ty bys chcial myslec co on mysli.

  39. Co do Falicza „z gnojem” jak jeden z wrazliwych „wyksztalciuchow” zauwazyl…
    Zastanowcie sie sami dlaczego przy tekscie nie Passenta sami ladujecie cztery razy tyle komplementow co zwykle…
    No coz rozumiem Was to jedyna przyslugujaca forma „protestu”…
    Dla zaniepokojonych na blogu:
    „Panie Passencie nie jestem Panem w przeciwienstwie do Pani, ktora oswiadczyla, ze Pana kocha.”
    Pozostali sprawdzie czy jestescie tymi za kogo sie podajecie…
    Rozumiem, ze pseudonimy ne sa zamiast nazwisk przypadkiem.

  40. Pani Doroto.Jeszcze raz o Pani blogu.Moglby byc to blog pod Pani patronatem, do ktorego redagowania moglaby Pani poprosic oprocz znawcow takze znanych milosnikow muzyki wysokiej(swiadomie unikam slowa powaznej).Mysle,ze takie osoby jak np.prof.Letowska,Piotr Wierzbicki czy chociazby Marek Borowski itd. moglyby sie podzielic z nami swoim przezywaniem tej najwiekszej ze sztuk.Wieksza liczba osob redagujacach ten blog zmniejszylaby Pani stres zwiazany z brakiem czasu.Warunek,ze aby w tym blogu napisac to trzeba miec pojecie o sztuce wysokiej(w szczegolnosci o myzyce) bylby jedynym warunkiem,a dla nas takze jakas wskazowka na temat naszej elity.Na koniec truizm wiecznie zywy.Nic tak jak muzyka wysoka nie lagodzi obyczajow

  41. Miałam już nic pod felietonem p. Doroty Szwarcman nie dopisywać, ale gdy przeczytałam wpis fizi…;( 😮
    fizię (doskonały Nick!) należy omijać na odległość strzału.
    Przynajmniej ja tak będę robiła.
    Ona przebija nawet Andrzeja Falicza 😉 !)

  42. http://kuczyn.com/2007/05/04/piekny-akt-patriotycznej-desperacji/#comment-22545

    Andrzej Falicz w swojej szczytowej formie, więc – specjalnie dla niego podrzucam link do wpisu Zofii z blogu W. Kuczyńskiego.
    Życzę miłej lektury.
    Innym także polecam.

  43. ANCA,(13.30)
    ponownie się zgadzamy. Bedę tak robił.
    Czy widziałaś jak nasz „wspaniały” minister od oświaty powiedział w TV „fińczykom” zamiast finom ?
    Myślałem, że spadnę z krzesła. Po sławnym „proszę panią” u Moniki Olejnik (gdy mu w końcu zwróciła uwagę) jest to ponowny przykład, że nasza oświata ma wspaniałego szefa.
    Tylko tak trzymać panie Ministrze Giertych. A na pewno bedziemy tam, dokąd pan zmierza.

    Pozdrowienia

    PS. Może ktoś mu doniesie? Może fizia?

  44. A n d r z e j u Falicz, widzę,że występuje problem,że „ja bym chciał coś myśleć o Faliczu”. Falicz uważa,że ja mam „duszę zbola = wiedzę o Faliczu” lub „zbolałą duszę = wiedzę o Faliczu”? Jakaś wyższość pobrzmiewa lekka? Jeśli jesteś tym samym gościem co Bernard to zapytam cię,co cię z twoich opinii o Passencie męczy,że musisz mu to wytknąć? Rozumiem gdybyś na początku kontaktu z Passentem to napisał. Ty jednak pisząc tygodniami chyba uznajesz jego jakąś wyższość,która cię poniża? Spoko,spoko,mocne oceny żuciłeś w Passenta,warte odpowiedzi. Że mógłby chcieć ci „dla podkreślenia własnej godności” na nie odpowiedzieć. Szkopuł tkwi w tym,że chyba mu tego nie ułatwiasz,czyli możesz chcieć grać na nim jego „gładkością” przejścia obok swojej osoby. Zatem jeśli prucz formy zwrotu do mnie rzeczywiście napisałeś co cię w Passencie boli,to uwiarygodnij się jako człowiek nieanonimowy lub nie męcz z takiej pozycji. Wyobraź sobie np,że po internecie grasuje morderca z kopalni Wujek,bo już i takie słuchy chodzą, i postaw się w roli egzaminatora Passenta. Czyli ten miałby się temu tłumaczyć,spowiadać,etc? Ale w absurdalności logiczne byłoby,że może szukać „współwinnych”. Kogo by najbardziej chciał zamęczyć? Pokazuję tylko z jak przeróżnych motywacji mogą wynikać takie pyszałkowate chęci postawienia kogoś przed tablicą. Nie chodzi mi o wyrażenie swojej opinii,ale natarczywe za wszelką cenę przyznawanie sobie prawa jego weryfikatora. Nie wykluczam motywacji pozytywnych i uczciwych,ale sam rozumiesz jaki ogrom gnidowatych motywacji może kierować połączeniem postawy anonima i olbrzyma. Co zatem w moim pytaniu (co cię boli w Passencie) uznałeś za dotykające na tyle,by uzasadnić? Albo jak wolisz odpowiedz czemu myślisz,że Passent ci nie odpowie jeśli przedstawisz „jako kto” czujesz się jakimś weryfikatoro-egzaminatorem?

  45. Diaspora jest czujna! ( Albo – nie )

    ANCA – 6.05 godz 13:30

    Diaspora jest sklonna Ci wierzc…..z lukuo-procy? kuszy?
    czy NAGANU 7-strzalowego, kaliber 7,62 mm, bedziesz to rozgry-
    wal-a?

    Uwazaj abys sie sam-a nie prz(e-y)bil-a – jestes na dobrej drodze.

    F.S. von/od Diasporski

  46. Halszka 31/3!Jak bym sie cieszyl,gdyby ludzie na tym blogu pisali w tym duchu co ty.Pozdrawiam.Nie daj sie zniszczyc w tej 4RP.

  47. ANCA,
    zgadzam się Panowie A. Falicz, Bernard, F. Stychowski i boska fizia oraz im podobni nadają się tylko do omijania. Coż można pomyśleć po przeczytaniu ich wpisów, chyba tylko „król jest bagi” i to jak nagi. Tylko ile razy można sobie tę konstatację fundować? Więc przyłączam się do wszystkich, którzy już tak robią i od dzisiaj ja też ich wpisy omijam i nawet się nie będę męczyć, żeby chociaż jedno zdanie przeczytać.
    Pozdrawiam.

  48. Muzka – muzyką, ale ciekawe jak Daniel Passent przełknie gorzką pigułkę, czyli wygraną Sarkozy’ego we Francji?

  49. Lewica dostaje w d… nawet w swojej duchowej ojczyznie.
    Prezydentem zostaje Sarkozy uczestnik mlodziezowych protestow antylewicowych…
    W Szwecji tez jakby na prawo.
    No coz gdy wladze przejmie Likud okaze sie, ze Pan Passent zawsze mial poglady prawicowe a z te lewica to tylko tak zartowal.
    Prawde mowiac jest mu z prawica znacznie bardziej do twarzy bo gdzie jak nie na prawicy lokuja sie prawdziwe elity gardzace prostaczkami.
    Chociaz z drugiej strony nasza „lewica” zawsze polegala na waskich kadrach elit w sam raz mieszczacych sie w wagonie sowieckiego pociagu „przyjazni”.
    Zawsze lewica w imie ludu wiedzial lepiej od niego co mu potrzeba…
    Dzis SLD to partia, w ktorej zdecydowana przewage maja liberalni kapitalisci z sercami wypelnionymi miloscia do klasy robotniczej i inzynierii internacjonalistycznej ala Bush.
    Czekam na nazwe w stylu NOWA Lewica…ujarzmianie rzeczywistosci zaczyna sie od nadawania nazw.
    Kto namasci nowy wybor polityczny?
    Nalezy sie spodziewac poparcia z USA.

    Soulgarden strasznie metnie piszesz i nic sobie nie wybrales?
    Ja jestem prosty czlowiek i zawsze pisze co mnie w Passencie irytuje – wprost i prosto z mostu.
    Np pisze, ze jedynie snobistyczny kabotyn wybralby sobie tak pretensjonalna nazwe blogu jak: „En passant”.
    Czemu nie Passe-nt.
    Byloby trafniej i zabawnie i tez po kabotynsku…
    Uwazam, ze przejscie od „chama” Leppera do swoich balow w Princeton to klasyczny Passe-nt – nabzdyczony pretensjonalny kabotynizm.
    Itd. – zawsze pisze co uwazam za falszywe i manipulancko-elitarystyczne.
    Cale to pomieszanie czulego lewicowca, ktory robotnika to chyba widzial jedynie na filmie z salonowa pretensjonalnoscia.
    To wszystko kapie falszem.
    Pisze to jako prawnuk prawdziwego bohatera rewolucji 1905 i 1917, wnuk odznaczonego bohatera od Lenino do Berlina – sztukatera Palacu Kultury… od tak troche pompy nie zaszkodzi
    Soulgarden ja jestem prawdziwa osoba, ktora sie pod swoimi opiniami podpisuje – mozesz mnie znalezc na Google… wystepuje czasem jako Andrew… (mialem dosyc Andrezejejeow).

  50. Andrzej Falicz, stopiłeś się jak stearyna z tłem,dokładnie tak jak sądziłem…

  51. Panie Andrzeju, pan zawsze o jednym. Czy to bedzie o kuchni, muzyce, malarstwie, literaturze to panu zawsze wyjdzie nienawiść do ludzi o innych niż pan poglądach. Niech pan trochę wyluzuje bo będzie jak w tym starym dowcipie o chusteczce.
    A tak w ogóle to trochę więcej tolerancji nawet dla przeciwników.

  52. A kto powiedzial, ze ja nienawidze Passe-nta?
    Chyba bym tu na jego blogu za dlugo nie wytrzymal z nienawiscia.
    Ja po prostu mam inne zdanie na wiekszasc tematow, nie lubie stylistyki Pana Passenta i mam watpliwosc co do szczerosci.
    Ale za to mam szacunek, ze jednak puszcza moje wpisy chociaz co drugi…
    Ja np. nazywam Pana Passenta roznie a on nazywa mnie falszerzem.. wiec jezeli chodzi oto to obaj mamy do siebie podobny stosunek co poniekad nas laczy.
    Nie zaluje , ze nie potrafie organicznie przystosowywac sie i „dyskutowac” o czyms zgadzajac sie i polemizowac przytakujac.
    Ja prawdopodonie mam wiecej tolerancji dla przeciwnikow niz oni dla mnie co mozna czarno na bialym przeczytac od „absolweta” do „stancia” (choroba z kim przystalo dyskutowac….?)
    z reguly z anonimami tego nie robie.
    Ale gdybym sie wstydzil swoich opinni to tez pewnie bym sie nazywal bluespirit albo inny newage kabotynski szpaneryzm.
    Osobiscie z dwojga zlego wolalbym cos polskiego chociaz przetoka jest srednio przyjemna (wlasnie moj szwagier musial ja operowac) i nie wydaje sie czyms wartym afiszowania.

  53. Andrzej Falicz, uiżyłeś argumentów ad personam wobec dziennikarza Passenta. Czy to nie męska poufałość bardziej odnosić się do osoby niż tekstów? Myślę,że jednak cię coś ugryzło…

  54. Pokaz mi kogos kogo nigdy nic nie ugryzlo…
    Mnie oczywiscie tez, chociaz nie bylo to w moim przypadku ukaszenie Heglowskie.

css.php