Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

17.05.2007
czwartek

„Polska kaczka w europejskim stawie”

17 maja 2007, czwartek,

Wczoraj rano, przed wyjazdem do salonu „Polityki” w Sopocie, wysłuchałem porannej dyskusji w Radiu TOK FM, w składzie: Klaus Bachmann, Marcin Król, Waldemar Kuczyński i Jarosław Kurski. Świetne grono, robiłem notatki, dla tych z Państwa, którzy nie słyszeli. Bachmann, publicysta niemiecko-polski, doskonały znawca naszego kraj, autor świetnej, a nie dość zauważonej książki „Polska kaczka w europejskim stawie” (2006), porównał lustrację w Niemczech i w Polsce.

W Niemczech – mówi Bachmann – lustracja służyła przejęciu władzy w byłej NRD, odsunięciu starych rządców została przeprowadzona szybko i sprawnie przez kompetentny aparat urzędniczy RFN. Natomiast lustracja w Polsce, prowadzona 18 lat po upadku systemu, kiedy walka o władzę jest rozstrzygnięta, SLD jest na marginesie, prawdziwym celem lustracji jest wymiana kadr, zdyskredytowanie dawnej elity. Równie dobrze można by postawić wszystkim osobom na stanowiskach wymóg znajomości języka angielskiego, ale ponieważ to byłoby trudne do zaakceptowania – wybrano inne kryterium, stwierdza Bachmann.

Czyli – dodam od siebie – pod hasłami walki z komuną i jej pozostałościami, chodzi o to, żeby zwolnić jak najwięcej stanowisk dla swoich.

Z kolei prof. Marcin Król powiedział, że czytał swoje teczki i nie mógł się nadziwić, co mu wkładano w usta, z nieudolnego podsłuchu telefonicznego (dodajmy: jak w przypadku M. Niezabitowskiej). Otóż miał on np. rzekomo rozmawiać z Wojciechem Karpińskim o VIII Plenum KC PZPR, co było niemożliwe, gdyż podobną tematyką panowie się nie interesowali. Wreszcie, powiedział Król, rozpowszechniony jest pogląd , jakoby w PRL każdy, kto wyjeżdżał za granice był nagabywany przez służby. Tymczasem Marcin Król podróżował wiele (gdy akurat dostał paszport) i nigdy go nie indagowano.

Od siebie dodam, że ja podróżowałem wiele, indagowano mnie przy innych okazjach, ale nigdy w związku z wyjazdami, ani przed, ani po. Tymczasem wmawia się dziś ludziom, że każdy, kto podróżował, przechodził takie rozmowy. Na moje wyczucie prawda leży po środku – jednych zahaczano, innych – nie, a pogląd, jakoby każdy wyjeżdżający miał za sobą takie kontakty ma na celu zdyskredytować całą łże-elitę. Nawet górali, którzy jeździli pracować na czarno do „Hameryki”.

Drugi temat rozmowy, to Polska w Europie, jak nas widzą. Tu Bachmann, jako Niemiec w Polsce, jest bardzo miarodajny. Jego zdaniem, stosunki polsko- niemieckie za poprzednich rządów to był „kicz” – w imię dobrej atmosfery pomijano sprawy trudne, sprzeczne interesy. Podniesienie tych spraw, jak rozumiem, to dla obecnego rządu „plus dodatni”. Teraz natomiast Polska jest kaczką – dziwaczką. Z jednej strony lansuje projekt unijnych sił zbrojnych, czyli garnie się do integracji, a z drugiej – podważa unijną konstytucję, zmierza do unii państw, a nie do federacji, czyli w przeciwnym kierunku. Polska – mówili Bachmann i Kuczyński – na arenie europejskiej jest zagadkowa, nieobliczalna. Skutek: wzrost zainteresowania, ale spadek poważania.

Ciekawa dyskusja. Teraz pędzę do Czytelników w Sopocie.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 65

Dodaj komentarz »
  1. Szkoda, ze nie zrobiono lustracji w Polsce 18 lat temu, co zrobiono w bylej NRD, gdzie odsunieto towarzyszy partyjnych od koryta, ktorzy byli odpowiedzialni za ten wspanialy niemiecki socjalizm. Nie bylo by teraz tej calej zadymy w Polsce.

  2. …poglad o nagabywaniu wyjezdzajacych przez sluzby istotnie wydaje sie byc niezmiernie rozpowszechniony…zupelnie nie rozumiem dlaczego…albowiem ja wyjezdzalem bardzo czesto na tzw. „Zachod” sluzbowo i nigdy mnie nikt nie nagabnal…ani przed wyjazdem ani tez po powrocie…a jedynym kwitem jaki w zyciu podpisalem bylo zobowiazanie do przestrzegania „tajemnicy sluzbowe” ktore to zobowiazanie bylo jednym z warunkow zatrudnienia…widocznie kazdy mial swoj wlasny PRL w owych czasach, bo ten ktory ja pamietam nijak nie przystaje do dzisiejszych opisow…szczegolnie w kwestii wyslugiwania sie rozmaitym sluzbom…

  3. Panie Danielu.
    Do radia TOK FM akurat nas nie musi Pan zachęcać. Ja już od dawna słucham tylko tej stacji z wyjątkiem dla Marka Niedźwiedzkiego, a właściwie dla tych paru zdań między nim a Aliną Dragan w piątki o 21.30.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Słuchałem Tych panów , bardzo interesujace i pożyteczne . We wtorki kiedy Igor Janke prowadzi słucham pobliskiego radia niemieckiego . Do TOKFM wpadam też w poniedziałki i piątki .
    Do JanaP.::
    NRD likwidowało się jako państwo wiec nie niemów, że szkoda ,bo to świadczy o tym żeś ślepy i głuchy .
    Poza tym zastosowany projekt niemiecki jeszcze dzisiaj nie byłby przyjęty przez PiS ,PO i innych .Za dużo tam cywilizacji .Senator Piesiewicz już po werdykcie TK mówił w TVN24 – Irytuje mnie jak mówią o wzorcowym Instytucie Glaucka -a nic o niemieckich zasadach dodstępu nie wiedzą .
    A TY wiesz,znasz JanieP.?

  6. Chciałbym wtrącić swoje trzy grosze do wyjazdów zagranicznych.
    Jako student, a potem projektant często wyjeżdżałem za garnicę. Była jednak róznica, czy wyjazd był z paszportem służbowym (zielonym) czy prywatna (niebieskim). Zielony brało się w komórce paszportowej biura (jeżeli taka była) lub centarali handlu zagranicznego.
    Przy prywatnym, nikt nie pytał mnie nigdy przy jego zdawaniu, ze służbowym była inna historia. Brak sprawozdania powodował nie rozliczenie wyjazdu, a przez to blokada następnego. Jako projektanci pisaliśmy więc, że konsultowałem z inwestorem jakiś temat lub przeprojektowałem jakąś instalację. I to wszystko. I tak nikt tego nie czytał.

    Myślę, że naukowcy z branż tzw. ogólnych (historia, socjologia itp) na pewno mieli kłopot co pisać. Kiedy i z kim rozmawiali i o czym? Jeśli tak, to teraz można im spokojnie przypisać „donoszenie”.

    Bawi mnie, jak młodzi ludzie, którzy nawet nie wiedzą, że paszport oddawało się po każdym wyjeździ, są teraz ekspertami np. IPN.

    Śmieszne czy straszne?

    Pozdrowienia

  7. Archiwa powinny być zamknięte na conajmniej 50 lat i dopiero potem udostępniane. Tak jak w Wielkiej Brytanii, a archiwa wywiadu w ogóle niedostępne.

  8. Logiczne podstawy degenracji systemu politycznego w „wolnej polsce” Kaczyńskich przedstawił KTT w ostatnim PRZEGLĄDZIE. Od kilku dni wśród elit i dziennikarzy żadnego śladu. A Pan Passent jak zwykle odwołuje się i cytuje obcych. Jakby Polacy nie gęsi i bez rozumu.
    Przy okazji popieram w zupełności doświadczenia pstrągapotokowego. Często jeździłem na wschód i na zachód i nikt mnie nie nagabywał, nie molestował i nic nie podpisywałem. To jednakże wbrew mitowi mającemu „monumentalizować” bohaterstwo „zwycięzców”

  9. Panie Danielu
    Nocą przeczytałem od deski do deski nową Politykę. Ciekawa recenzja Pana autorstwa książki Małgorzaty Niezabitowskiej. Co prawda nie przepadam za MN ale podjął Pan interesujące wątki występujące na jej procesie. Doskonale pamiętam tamte czasy: wykonywanie wyśrubowanych planów produkcyjnych, powszechne kombinatorstwo, drobne złodziejstwo i fałszowanie statystyk. Jak rozumiem, teczka Niezabitowskiej też była wypełniona bzdurami wymyślanymi przez ambitnego i gorliwego esbeka. Czytając każdego dnia o lipnych „projektach badawczych” na użytek prasy Spiegla i programu Anity Gargas zastanawiam się dlaczego nikt nie podejmuje tematyki np obiegu pieniędzy w strukturach komunistycznego msw, realizacji jego budżetu czy norm obowiązujących esbeków w „pozyskiwaniu” kapusi. Przepraszam za język ale trudno inaczej pisać o tej fabryce główna działającej pewnie wg zasad gospodarki planowej. Nie widzę powodu by komunistyczne msw różniło się od komunistycznego przedsiębiorstwa wytwarzającego buble i fałszującego statystyki. Szkoda, że jakoś brak jest sensownych opracowań na ten temat a publikowane brednie moralno – narodowe tworzą z esbe jakieś demoniczne imperium i niepodważalne źródło wiedzy o tamtych latach.A to po prostu było dziadostwo!
    Pozdrawiam
    Ps. Wracając do dziadowskich realiów prl-u. Z przyjemnością przeczytałem materiał o ucieczkach z socjalistycznego raju autorstwa Krzysztofa Mroziewicza. Cieszę się, że pisze! I cieszę się, że mamy paszporty w szafkach koło łóżka. Gdy zgnębiony restauracją państwa gierkowsko-gomułkowskiego zerkam na paszport od razu mi lżej.

  10. Oczywiście esbe to nie „fabryka główna” a „fabryka gówna”. Przepraszam za literówkę.

  11. wracając do naszego obecnego dzia…ee to rzeczywistości:

    http://wiadomosci.onet.pl/1536967,11,1,1,item.html

    „Nowa Trybuna Opolska”: niektórzy satyrycy zrezygnowali z występu na festiwalu w Opolu, gdy zakazano im śmiać się z władzy.
    W kabaretonie na festiwalu w Opolu wystąpią m.in. Elżbieta Jodłowska oraz gwiazdor Radia Maryja Andrzej Rosiewicz. Zabraknie za to lubianych przez młodszą widownię kabaretów Ani Mru Mru, Neonówki czy Kabaretu Moralnego Niepokoju, Mumio, a także „starych”, sprawdzonych gwiazd: Marcina Dańca, Krzysztofa Piaseckiego, Jerzego Kryszaka, Krzysztofa Daukszewicza czy Janusza Rewińskiego, Niektórzy artyści odmawiali po sugestiach, że mają się nie śmiać z władzy.

  12. Mnie w związku z lustracją zastanawiają dwie sprawy:
    1. Dlaczego nie rozlicza się funkcjonariuszy UB i SB katujących ludzi, nie degraduje się ich, nie stawia pod pręgierzem? Dlaczego nie podaje się ich nazwisk, nie przedstawia indywidualnie – powtarzam indywidualnie, pułkownik Kwiatkowski w końcu wylądował też w UB,
    2. Dlaczego do zwolenników lustracji nie może dotrzeć przykra prawda, że ona zniszczy tylko ludzi dawnej „Solidarności” oraz ludzi słabych i małych (nie mówię o wzroście fizycznym). Rozmawiałem ostatnio z byłym członkiem KC PZPR, który nie zmienił poglądów (lekko betonowych) i spytałem się, czy nie boi się otwarcia teczek. Roześmiał mi się w twarz i powiedział: „Teczki to były dla nas robione, a nie o nas. My mamy straszną radochę, jak Solidaruchy same się niszczą. Cudownie”.
    Ktoś potrafi mi odpowiedzieć na moje pytania?

  13. Jak każde, tak i wczorajsze spotkanie z „Polityką” (w Sopocie) przyniosło sporą dawke „oświecenia”.
    Pokazało pewną wspólnotę doświadczeń tych dziennikarzy i polityków, którzy byli już aktywni (niekoniecznie zawodowo, przede wszystkim ideowo i intelektualnie) przed, powiedzmy, 1980 r. To najbardziej znane nazwiska dzisiejszych mediów oraz politycy decydujący dziś o ksztalcie naszego kraju.

    Dziennikarze sprzed 1980 r. wspominają jako wydarzenia najważniejsze – zgode ówczesnych władz partyjnych na publikację jakiegoś tekstu lub, przeciwnie, na jego niepublikowanie. W tamtych warunkach zgoda była konieczna i nie w tym rzecz. Kazdy to rozumiał (i – mam nadzieję – rozumie dziś). Chodzi raczej o przydźwiek emocjonalny towarzyszący, ciągle jeszcze (!), tamtym wspomnieniom. Jeszcze dziś, gdy wspominają wydarzenia sprzed lat, telefon od sekretarza, z krótkim „możecie”, czy nagłe rozluźnienie rysów innego sekretarza (a rzecz byla w gestii kilku tylko osób w państwie !), to dosłownie słychać, jak kamień spada im z serca. Dosłownie słychac westchnienie ulgi i . . . wdzięczności. Tak! wdzięczności. Bo nie było wtedy niczego takiego jak „człowiek autonomiczny”. Człowiek wtedy rodził się zależny i jakkolwiek, racjonalnie, zdawał sobie sprawę z nienaturalności takiej sytuacji, to przecież było to jego życie. Jedyne jakie miał. Życie oparte na zgodzie innego na tego życia kształt. A jednocześnie odczuwał frustrację właśnie z tego powodu, z powodu uświadomienia sobie tej zależności.

    Dlaczego widze w tym podobieństwo do dzisiejszych polityków z samej góry, tych, którzy wywodzą się z czasów sprzed 1980 r., z czasów tego „zinternalizowanego” PRL-u?
    Ponieważ oni też łakną akceptacji jak powietrza. Oni rozumieją prawo do autonomii, więc wypowiadają s w o j e poglądy, wyrażają s w e postawy, działaja według s w y c h wyobrażeń rzeczywistości. Ale jednocześnie, paradoksalnie, chcieliby, abyśmy wszyscy zaakceptowali to. W pewnym sensie, jak ci dziennikarze, chcą od społeczeństwa dostać telefon z krótkim „zgadzamy się”. Chcą zobaczyć na naszych twarzach wyraz zgody i akceptacji. Nie widzą tego – więc są rozdraznieni, czuja się niezrozumiali. Puszczają oko do tych, którzy myślą tak, jak oni. Do siebie samych. To ludzie nieautonomiczni. Żyć moga tylko za zgoda i akceptacją innych.

    Przychodza nowi, inni. Dziennikarze i politycy. Dowiadują się, co byśmy chcieli od nich usłyszeć i mówią nam to. Swoje wiedzą i nie ma żadnego punktu wspólnego między ich działalnością publiczą a ich życiem prywatnym. Kto kłamał albo kłamie? Kto był, albo jest, uczciwy?

  14. Zadziwiające są meandry pamięci nie tylko osobistej, ale i zbiorowej. Czytam wypowiedzi ludzi snanych z osobistej uczciwości i rzetelności i nadziwić się nie mogę. Może ja żyłam w innym kraju? Może na starość skleroza dotknęła mnie potężna? Doprawdy nie wiem. Pamiętam irytację częstą na oczywiste głupoty władzy tamtejszej i propagandy, pamiętam „nocne rodaków rozmowy”, pamiętam dreszczyk pożyczania sobie druków bezdebitowych, ale nigdy nie czułam się ani osobiście zagrożona fizycznie, ani podsłuchiwana, ani nawet zniewolona. Nie anga żowałam się w żadne działania opozycyjne iz małymi wyjątkami nie traktowałam opozycjonistów zbyt poważnie (SB zresztą też nie). Pewnie, że nie były to lata 40-te ani wczesne 50-te, ale PRL jak najbardziej. W latach stanu wojennego moje córki poszły do liceum i zaczęły biegać na „msze za Ojczyznę”, a jednemu z moich przyjaciół tłumaczyły cierpliwie „Wujku, socjalizmu się teraz nie nosi. Socjalizm jest niemodny.Nosi się oporniki”. Nic im zresztą nigdy nie zagrażało i w odróżnieniu od np p. Zawiszy, nie czują się kombatantkami. Bo pan A.Zawisza czuje się jaknajbardziej. Wczoraj wszak wykrzykiwał do p Wenderlicha „Pan byłeś aparatczykiem, kiedy ja drużynowym harcerstwa byłem”. Rzeczywiście kombatant się znalazł: drużynowy… Boże mój, Boże, popatrz na Swoich zwolenników najgłośniejszych. Żal ich – wokół zgnilizna , dekolty, hip hop i Owsiak, nikt nie odznacza wysokimi odznaczeniami za latanie na zbiórki i nawet „elyty” nie dadzą dobrego słowa.

  15. Popieram krakowiaczka małego. Jak patrzę na to co się dzieje z teczkami , manipulowaniem życiorysami doszukiwaniem się najgorszego to coraz bardziej dochodzę do wmiosku ,że rację miał Mazowiecki mówiąc o oddzieleniu tego co było przed 1989 i skoncentrowaniu sie na przyszłości. Na innym blogu przytaczałem wypowiedź mamy mojego kolegi ,która jako młoda dziewczyna była łączniczką w AK. Wiele razy narażała swoje życie wykonując niebezpieczne zadania. Jej dowódca przez zaniedbanie i głupotę spowodował że wielu ludzi aresztowano i stracono lub zginęło w obozach , między innymi jej ojciec . Teraz napisał książkę w której zrobił z siebie bohatera i jako pierwszy ustawia się po medale i odznaczenia. Opowiadała też o dwudziestoleciu międzywojennym i o tym jak po I Wojnie potrafiono stworzyć z ludzi służących różnym zaborcom dobrze funkcjonujące i nowoczesnę na te czasy Państwo Polskie . Nikt wtedy nie pytał nikogo o Przeszłość . Najważniejszym kryterium było to czy dobrze służy nowej Polsce.
    Ciekaw jestem jak długo potrwa dyktatura moralnych kurdupli , którzy niczego nie zbudawali a teraz niszczą i rozwalają wszystko.

  16. @ Lustracja w Niemczech.
    Niedawno słyszałem, że obecnie do Adwokatury w Republice Federalnej należy 700 (słownie: siedmiuset) byłych TW Stazi.

  17. Nie wiem jak sie mozna zachwycac komentarzem Bachmanna. Niemiecki dziennikarz, ktory mowi talkie dyrdymaly i do tego (celowo?) zapomina, ze niedawno lustracja w Niemczech zostala przedluzona o kolejne 10 lat! Czyli w Niemczech trwa lustracja od 18 lat i jest do dobre i demokratyczne.

    Znamienny przyklad z ubieglego roku – pewien dziennikarz mial zostac szefem redakcji sportowej w telewizji publicznej. Krotko przedtem wyszlo na jaw, ze donosil Stasi. I co myslicie, ze zostal szefem tej redakcji? Przypominam, ze nie chodzilo o publicystyke tylko o SPORT. Nie ma mowy – lustracja ma sie w Niemczech bardzo dobrze i agenci nie moga marzyc o pracy w mediach.

    Wiec prosilbym Pana Passenta o nie przytaczanie takich manipulatorow jak pan Bachmann. Owszem mozna liczyc na czytelnikow, ktorzy nie znaja jezykow obcych i sytuacji w Niemczech. Ale klamstwo ma jednak krotkie nogi…

  18. Panie Danielu,
    Skoro robił Pan notatki, to może kilka złotych myśli Pana Kurskiego również tam padło. Taki domniemany brak odzewu ze strony Pana Posła jest wręcz nieprawdopodobny. Nie sądzę, że Pan Poseł siedział grzecznie i wysłuchiwał o wyższości lustracji niemieckiej nad polską.

  19. niemiec.niemiec

    http://www.bstu.bund.de/cln_043/nn_715182/DE/Akteneinsicht/akteneinsicht__node.html__nnn=true

    Na jakiej podstawie porównujesz lustrację w Polsce do lustracji w Niemczech ? Gdzie są punkty wspólne dla IPN-owskiego zbioru haków na przeciwników aktualnej władzy a archiwum BSTU ? Gdzie zbieżności w rozumieniu lustracji przez kakaistów a podejściem niemieckim ?

  20. Ja tez pamietam oddawanie paszportu po kazdym wyjezdzie i otrzymywanie go bez problemu i przesluchan na kazdy nastepny wyjazd i prawo do 10 dolarow kieszonkowego (na cala podroz!). To bylo „za Gierka”. Pamietam tez, jak ojciec kolegi, pulkownik WP, prywatnie ostrzegal nas przed wyjazdem w Alpy przed zakusami CIA w Wiedniu i Monachium. „Na pewno zechca was zwerbowac!” Ale pies z kulawa noga sie nami nie zainteresowal . Od 1980 roku mieszkam za granica, w malym „neutralnym” panstwie. Juz na samym poczatku zawital u mnie smutny pan z tutejszej bezpieki, aby ostrzec przed szpiegami w ambasadzie PRL. Sam nigdy nie byl za „zelazna kurtyna”, ale swoje wiedzial. Po kilku latach, w 1989, w mojej nowej ojczyznie wybuchla afera, nazwana pozniej „afera fiszkowa”. Parlamentarna komisja sledcza wykazala, ze ponad 700 000 obywateli (z niecalych 7 milionow) ma swoje konto w tajnej kartotece, tzw. fiszki, a w archiwum sluzby bezpieczenstwa sa teczki! Decyzja parlamentu kazdy obywatel mial prawo zazadac kopii swojej ewentualnej fiszki, a osoby ktore uzyskaly status pokrzywdzonego (jezeli z fiszki wynikalo, ze np. nie uzyskaly jakiegos stanowiska z powodow politycznych) mogly zazadac wgladu do akt (teczki). W mojej fiszce (wielostronicowej, z wieloma czarnymi belkami zakrywajacymi informacje o osobach trzecich) jedynie kilka informacji bylo zgodnych z prawda, reszta – wyssana z palca, np. udzial w nielegalnej demontracji przeciwko sandinistom w Genewie (a ja w tym czasie w Leningradzie!) ale z duma musze przyznac, ze moj potencjal oceniono wysoko. Z raportu tajniaka, ktory odwiedzil mnie w 1980 :
    „zdaje sie niczego nie ukrywac, ale ze wzgledu na wyksztalcenie (Uniwerytet Wroclawski!) i pozycje spoleczna moze wzbudzic w kazdej chwili zainteresowanie obcych wywiadow”. Do dzis czekam na BND, KGB, Mossad…
    Wojtku, masz racje, dziadostwo, ale to dotyczy podobnych sluzb chyba wszedzie. Taka praca przyciaga podobny element ludzki. Dotyczy rowniez policji.
    Trzeba przyznac, ze ta paranoja ma zawsze jakies ukierunkowanie i tu dotyczyla ludzi o najszerzej pojetej orientacji lewicowej, a wiec inteligencji, nauczycieli, politykow socjaldemokratycznych, obywateli podrozujacych na „wschod”. Znajoma miala w swojej fiszce: „Planuje podroz do Budapesztu!” Poslanka do parlamentu: „Posiada czerwony (!) samochod”, inna: „Lubi wieczorem wypic piwo!”. Znajomy z RFN nazwal ten dyletantyzm „Stasi w pudelku po zapalkach”. Niemniej jednak ta afera zatrzesla krajem w posadach, zmienila prawodawstwo dotyczace policji i gromadzenia danych o obywatelach i oczyscila troche atmosfere. A ja wiem, ze zaden z moich sasiadow na mnie nie donosil!

  21. Wojtek z Przytoka,

    Twój wpis jest prosty, oczywisty i szalenie odkrywczy.

    Pozdrawiam

  22. Do Roberta z 17 maja g. 1059
    Robercie , tam nie było Jacka Kurskiego Posła PiS .W TOK FM w srody pracuje jako prowadzacy Jarosław Kurski (brat ,ale nie polityczny blizniak) -z-ca red GW .

  23. Pan D. Passent dotykając kolejny raz sprawy lustracji, powołuje się jak zawsze na rzetelnych, obiektywnych dziennikarzy i takież medium.

    Gwoli wyjaśnienia – radio TOK FM należy do AGORY wydającej Gazetę Wyborczą , prowadzący Jarosław Kurski jest zastępcą redaktora naczelnego (szykowanym na następcę A. Michnika) w Gazecie Wyborczej, Waldemar Kuczyński regularnie publikuje w tejże Gazecie Wyborczej.
    Stosunek Gazety Wyborczej do lustracji wszystkim od 18 lat jest znany.

    Prof. Marcin Król jest zadeklarowanym przeciwnikiem lustracji.
    Nie znam poglądów Klausa Bachmanna na temat lustracji. ale czytając przywołany przez D. Passenta cytat z jego wypowiedzi domyślam się, że do lustracji w Polsce odnosi się on krytycznie

    Z powyższego zestawienia można wyciągnąc następujący wniosek.

    Radio Tok FM, wzorując się na Gazecie Wyborczej z którą jest powiązane kapitałowo, prowadząc debatę publiczną na bardzo istotny problem dotyczący wielu milionów Polaków, robi klasyczny numer zapożyczony z tejże Wyborczej:

    – zaprasza przedstawicieli tylko jednej strony sporu, niektórych zapewne przedstawiając jako niezależnych ekspertów, po czym wszyscy tokują w podobnej tonacji, przez co osiągany jest efekt, że wśród publicznych osób, ekspertów przeważa negatywne nastawienia do lustracji.

    – za jeden z zarzutów Klausa Bachmanna zacytowany przez D. Passenta „Natomiast lustracja w Polsce, prowadzona 18 lat po upadku systemu…”, w/g którego prowadzenia lustracji 18 lat po upadku PRL jest uzasadnione chęcią wymiany elit, jest w głównej mierze odpowiedzialna właśnie Gazeta Wyborcza i A. Michnik.

    To właśnie to środowisko jak nikt inny przyczyniło się do tego, że lustracja do tej pory nie została przeprowadzona, że nie mogliśmy tak jak Niemcy już parenaście lat temu wyjąć trupy z tej szafy i zająć się bieżącymi sprawami.

  24. Zapomniałem napisać, że Marcin Król jest redaktorem Tygodnika Powszechnego – czyli pisma od lat mówiącego jednym głosem z Gazetą Wyborczą.

  25. Do Roberta.Jest dwóch panów Kurskich,ten o którym mowa i siedzi grzecznie,i grzecznie zadaje pytania.Można posłuchać nagranie dostępne na stonie TOK FM.Klaus Bachman o lustracji w NRD-została przeprowadzona przez administrację RFN,w tym jej sukces.Zatem u nas nie do powtórzenia.

  26. Namawiam panstwa do posluchania tekstu, ktory wlasnie wyglasza prezydent na dorocznym zgromadzeniu sedziow sadu najwyzszego.

    Jezeli ktos ma watpliwosci, ze stosunki miedzy wladza wykonawcza a sadownicza sa tak zle, jak jeszcze nigdy nie byly po 1989 roku – no to ostatnia chwila, zeby sie ich pozbyc.

    To otwarta wojna z sadownictwem. Ktore najwyrazniej jeszcze nie zostalo odzyskane, i Kaczynscy nie ustana w wysilkach, dopoki go nie odzyskaja w calosci.

    Na przyklad teraz Kaczynski atakuje sedziowski stan spoczynku – tego jeszcze nie bylo nigdy po 1989 roku. Wyraznie im grozi, ze jak nie beda posluszni, to on sie przyjrzy, czy utrzymywanie sedziowskiego stanu spoczynku jest celowe.

    Naprawde, trzeba zaczac wychodzic na ulice i stawiac kosy na sztorc w obronie wolnosci. Prokuratura juz jest ich, do lekarzy juz sie dobrali, a teraz szarpia stan sedziowski, ktory, jak widac po ostatnich wydarzeniach przed TK, robi sie powoli ostatnia nadzieja bialych.

  27. barni 70,
    lepiej jest posłuchać inteligentnych ludzi, którzy mają coś do powiedzenia, nawet, gdy mówią jednym głosem z GW (to tylko Twoja ocena, a nie moja) niż „sapania” p. Semki lub „dyszkantu” p. Michalskiego. Właśnie przez tych panów przestałem rano, jadąc do pracy , słuchać radiowej Trójki.

    Pozdrawiam.

    Czy nie przeszkadza Ci dość liczna grupa dziennikarzy, którzy mówią „jednym głosem z Dziennikiem”?

  28. Nie zgadzam się ze stanowiskiem, że Polska jest coraz mniej poważana w Europie (w tym w Niemczech). Wręcz przeciwnie, wreszcie mamy własne zdanie i umiemy go bronić, a nie robimy to, co nam „możni” Europy każą. Z tego powodu lubią nas mniej, za to bardziej… poważają. I tak trzymać 🙂

    Pozdrawiam
    Kazu78
    http://warszawa78.blox.pl

  29. Passpartout z 12
    W pełni się z Tobą zgadzam, że „taka praca( policja polityczna)przyciaga podobny( dziadowski) element ludzki. Dotyczy rowniez policji.” Dodałbym tylko, że ekscytację archiwami tzw służb specjalnych, pełnymi zasikanych przez myszy papierzysk doznają również ludzie o specyficznej tajniackiej mentalności.

  30. barni70 pisze: „Zapomniałem napisać, że Marcin Król jest redaktorem Tygodnika Powszechnego – czyli pisma od lat mówiącego jednym głosem z Gazetą Wyborczą.”

    To komplement, czy zniewaga?

  31. Jaruta – 17.05., godz. 10:34.
    „Życie nie znosi próżni.” Tak wielu nie obnosi się z kombatanctwem, więc Zawisza – myk, jak najbardziej. Ot, pokory nie docenia…

    Miś 2 – 17.05., godz. 10:43.
    Podaż jak podaż. Może popyt dziwny, żeby nie powiedzieć wynaturzony?
    Tu mogłoby mnie „znieść” w zachwalanie edukacji, ale się obawiam opinii, że nudzę i nudzę.

    Dziś polecałam znajomym wywiad Marka Ostrowskiego z panią prezydent Szwajcarii pt „Jak w zegarku” opublikowany na stronie „Polityki”, dzięki stosownemu okienku. Brakuje mi takich okienek przy każdej wypowiedzi na blogach…, większych nawet, żeby można było jednorazowo wpisać wielu adresatów. Co Państwo i Pan Redaktor na to?

  32. Jaruta napisala:
    „Pamiętam irytację częstą na oczywiste głupoty władzy tamtejszej i propagandy, pamiętam “nocne rodaków rozmowy”, pamiętam dreszczyk pożyczania sobie druków bezdebitowych, ale nigdy nie czułam się ani osobiście zagrożona fizycznie, ani podsłuchiwana, ani nawet zniewolona. Nie anga żowałam się w żadne działania opozycyjne (…)”

    No to moze wlasnie dlatego nie czulas sie zagrozona fizycznie, podsluchiwana ani nawet zniewolona?

  33. barni70, nie wiem, czy zauwazyłeś…nikt Cię tu nie słucha.
    A Ty sie zapluwasz i zapluwasz…zadanie dostałeś do wykonania w PiS czy co ???
    Idźże sobie na blog jakiegoś Semki i tam w bratniej komitywie nadawaj.Nie, żebym Cie wyrzucał 9ani tytułu do tego nie mam, bom taki sam tutaj gość jak i Ty.
    Ale żółcią popluwasz, a ja lubię kulturalne klimaty.
    Sam powiedz, tutaj nikogo do swych łże-racji nie przekonasz. Sam tak jesteś zapiekły w swych nienawistnych obsesjach, ze ŻADNEGO argumentu nie przyjmiesz.
    Szkoda Twego wysiłku

  34. Chciałem przed chwilą wylać wiaderko żółci na ten blog, ale zrezygnowałem. Szkoda zdrowia… Kaczki predzej czy później pójda w odstawkę.

  35. kazuyoshi
    owszem, dobrze jest mieć własne zdanie i umieć je bronić. Ale z tą umiejętnością naszych władz do bronienia swojego zdania to mocno przegiąłeś. Ich argumenty sprowadzają się do „bo tak”. To żadne argumenty.
    Do tego, oprócz posiadania własnego zdania, dobrze jest posiadać umiejętność wysłuchiwania opinii innych, wyciągania z nich wniosków i zmiany swoich poglądów, jeśli się jest przekonanym. Tego polskie władze zupełnie nie potrafią. I dlatego im szybciej te władze znikną, tym lepiej. Ludzie niekompetentni nie powinni zajmować takich stanowisk.

  36. Idealiści, którzy marzą sobie o NRD, są tycy mili, milusińscy, INFANTIL. Polska nie miała, jak NRD, Republiki Federalnej przy boku, którą ją wykupiła wraz z długami, wymieniła markę wschodnią o wartości nalepki na butelkę od piwa na najsilniejszą walutę świata, dała jej “kompetentny aparat urzędniczy RFN”, łącznie z policją, niezawisłym sądownictwem, konstytucją i całą tą ustabilizowaną zamożną demokracją. Polska za to miała hiperinflację, dług ponad możliwości archaicznej i autarkicznej gospodarki, który trzeba było renegocjować, trzeba było przyjąć warunki MFW jak jakaś Republika Środkowo-Afrykańska, zaś nie miała Polska niczego nieskażonego komunizmem, co przyszłoby z zewnątrz i narzuciło standardy. Ludzie nie wiedzieli czym się je tę wolność, wszystko było kołchozowe, zgrzebne, pierwotne, a mentalność soviticusa. Teraz łatwo sobie fikać retoryczne koziołki po 18 latach, że w Polsce trzeba było zrobić drugie RFN. To oznaczało chyba okupację niemiecką? Albo francuską, czy choćby potop szwedzki. Eh, o potopie szwedzkim też niektórzy śnią po nocach.

  37. Sceptyk z Katowic,

    700 adwokatow w NRF-ie to byli czlonkowie Stasi ? Byc moze to nie przeszkadza byc adwokatem od spadkow, rozwodow, pyskowek czy patentow (moim zdnaiem – nie przeszkadza).

    Od kiedy to adwokat musi miec nieposzlakowana opinie ? Gdyby z takich tylko adwokatow skladala sie palestra, to uslugi adwokackie bylby dosc ekskluzywnym sposobem zarabiania pieniedzy, a czas oczekiwania na konsultacje bylby podobny do czasu oczekiwania na upragnione M-3 w spoldzielni.

  38. Panie Danielu, pan jest naszym najpepszym dyplumatom. Tyle pan swiata widzial. jak juz szablami wytniemy kaczystow to pan zostanie szefem MSZ. moze cos da sie wtedy nadrobic.

  39. Branie za prawdy objawione wszystkich informacji z archiwow esbeckich to jakies nieporozumienie. Sluzby specjalne w kazdym prawie kraju to dziwny twor, poruszajacy sie czesto na obrzezach regol demokratycznych, twor stanowiacy zamknieta grupe ludzi, cos na wzor stada wilkow, ktore jako stado sa solidarne, ale kazdy wilk z osobna gotow skoczyc drugiemu do gardla w walce o pozycje hierarchiczna i o wladze. Przy okazji roznego rodzaju kiksow i wpadek realia, jakie obowiazuja w swiecie sluzb specjalnych oraz policji bezpieczenstwa wychodza na jaw. Jednym z elementow stanowiacych owe realia jest fabrykowanie falszywych informacji, ktore raz wpuszczone w obieg wewnetrzny staja sie faktami, zostaja zarchiwizowane itp. Tego typu dzialania wychodza na jaw dopiero po czasie, czesto przy okazji dochodzen przed komisjami nadzorujacymi dzialalnosc sluzb specjalnych.

    Lustratorzy z IPhieNu zdaja sie zapominac o powyzszym. Z namaszczenia architektow 3/4 RP klada fundamenty pod nowe panstwo (cokolwiek to ma oznaczac). Innymi slowy buduja strukture (bo nie kolos) na glinianych – oh przepraszam ! – na gównianych nogach.

    Jacobsky

  40. Wojtek z Przytoka

    W pełni podzielam pańskie i nie tylko pańskie przkonanie, że stan wiedzy o życiu w PRL w polskim społeczeństwie jest zdumiewająco niski. . Kiedy nasi eksperci z IPN zaczęli parę lat temu głosić przekonanie że dokumenty IPN zawieraja sama prawdę i tylko prawdę, a w szczególności ich koronnym argumentem było przekonanie, „że przecież sami siebie by nie oszukiwali” – zorentowałam się, że chyba coś jest nie zupełnie w porządku z ich przygotowaniem zawodowym. Panowie z IPN i ich fani nie mieli pojęcia np o panujacej w Polsce od początku wojny negacji władzy. Przaśne życie w PRL-u, szczególnie w porównaniu do Zachodu, skłaniało do łatwego przyjmowania, że państwowe to znaczy nasze, wszystkich, a więc mogę sobie zabrać a to zeszyty, a to długopisik, a to papier toaletowy, części do samochodu z fabryki, leki, coś tam z laboratorium itd. Jednoczesnie w społeczeństwie panowała niesłychana pogarda dla ludzi pracujących w służbach specjalnych, co powodowało szczególnie negatywny dobór pracowników. Oczywiście było z całą pewnością wielu, którzy podejmowali pracę w tych instytucjach z pobudek ideowych, ale obawiam się, że większość raczej liczyła na kasę. Dodając jedno do drugiego widać, że pisanie wymyślonych raportów mogło być bardzo częśte. Pamiętajmy też, że ci którzy pisali je najczęściej nie należeli do orłów intelektu.
    Wracając do Pana wezwania do podjęcia badań nad sprawami związanymi z finansowaniem msw itp instytucji. Oczywiście, tak. Tylko jeżeli miałoby to być robione tak jak robią to obecnie pracujący w IPN historycy – to może lepiej poczekać? I tak narobili szkody w umysłach szczególnie młodych ludzi, którzy nijak nie rozumieją, że w PRL-u pomiędzy „komuchami” a „opozycją” przewijały się miliony ludzi o poglądach bardzo różnych, choć w większości w miarę uczciwie pracujących nad tym, żebyśmy teraz nie musieli na gwałt odgruzowywać Warszawy, uczyć się korzystania z telewizji, czyod zera budowali własne stocznie, fabryki, kopalnie itp. A jak dalece bylibyśmy wogóle żywi ,gdyby ogół społeczeństwa zajął się walką z władzą, nawet nie wyobrażajmy sobie. 1/4 Polaków znalazłaby się w Kazachstanie albo Jakucji.

  41. Serdecznie dziękuję za wczorajsze spotkanie z okazli 50-lecia Polityki w Sopocie – zawsze miło jest posłuchać opowieści red. Passenta i Ostrowskiego, a także popaplać się trochę w sosie, w którym można zapomnieć, co się w tej naszej najjaśniejszej IV RP wyprawia. Dziękuję za autograf w książeczce i za to, że tacy porządni ludzie jak Pan jeszcze są i działają, i głośno mówią, gdy źle się dzieje. Wkradł się tylko do mojej głowy mały niepokój: czy dobrze zrozumiałem sugestię, jakoby miał Pan za rok skończyć z dziennikarstwem?

  42. barni70:
    czy widzisz, że nie podałeś żadnych argumentów przeciw argumentom Bachmanna a tylko próbujesz zdyskredytować go prostym zabiegiem (pochodzą z określonych kręgów Agora Michnik, dobrze, że wprost nie piszesz, że pewnie agent).
    Podejrzewam, że domagasz się jawności wszystkich akt, chciałbym się dowiedzieć na jakich zasadach? Co proponujesz? Kto może a kto nie znać czyje akta? Na czym to miałoby polegać i jakie ma zalety?

  43. Jaruta pisze o godz. 10.30: zdumiewające są meandry pamięci nie tylko osobistej ale i narodowej. Moim skromnym zdaniem każdy pamięta to,co chce pamiętać. Tak się dziwnie składa, że ludzie pozytywnie nastawieni do świata potrafią zachować proporcje także i we wspomnieniach, pamiętają nie tylko rzeczy złe ale także i dobre. Natomiast ludzie zawistni, nałostkowi, zgorzkniali,chorobliwie podejrzliwi koncentrują się na rozpamiętywaniu rzeczy złych, roztrząsaniu i wyolbrzymianiu krzywd rzeczywistych i urojonych.Dla ludzi tego pokroju lustracja to wymarzona zabawka, bo tu nie chodzi o to aby złapać króliczka, ale go gonić, gonić bez końca,aż do utraty tchu i resztek zdrowego rozsądku…

  44. krakowaiczek mały

    zgadzam się z tobą w 100%. Tylko to byłby dramat dzisiejszej partii rządzącej. Czymże oni by się mogli wtedy wykazać. Musieli by się zająć w końcu prozą dnia codziennego dzisiejszego – strajkiem lekarzy, nauczycieli czy ewentualnie reformą KRUS lub finansów publicznych. A tak zawsze zakrzyczą te na prawdę ważne sprawy awantura o lustrację lub kolejnym efektownym aresztowaniem w świetle kamer znanej osoby (efektownym a nie efektywnym, bo aktów oskarżenia jest jak na lekarstwo w sądzie i śledzta się ślimaczą i ślimaczą, nieługo ewentualną karę skazani będą zwyczajowo odbywać w aresztach a w chwili ogłoszenia wyroku skazującego będą puszczani wolno przy tym tempie prowadzenia spraw przez prokuraturę).

    Pozdrawiam

  45. Gospodarzu:
    za PRL ja wyjechalem za granice kilka razy: w 1977 roku do Szwecji popracowac, w 1978 roku do CCCP na wakacyjne praktyki studenckie (w czasie ktorych pracowalem przez miesiac w Instytucie Badan Jadrowych w Nowosybirsku), i wreszcie w 1985 roku na kilka miesiecy do USA zbierac material do doktoratu. Ani razu zaden ubek z kulawa noga ze mna nie rozmawial, nie nagabywal, nie skladal mi zadnych propozycji. Uroczyscie to oswiadczam. Moze innych nagabywano, ale mnie ani razu.

  46. Diaspora jest czujna! ( Albo – nie )

    Panu Bachmannowi nalezaloby zadac pytanie, czy Niemcy sa prze-
    sadnie finansowe rozrzutni.

    Wlasnie tydzien temu (tyle lat po polaczeniu Niemiec) uruchomio-
    no nareszcie elektroniczny system umozliwiajacy skladanie akt
    tzw. prywatnych „Stasi”, ktore na krotko przed polaczeniem zostaly
    na predce przepuszczone przez „papierowego wilka”.
    Nikt w DDR nie przepuszczal, ze da sie ta sieczke w czytelna calosc
    zlozyc.

    Jaki jest cel i ses tej „skladankowej” operacji?

    Eksperci w audycji emitowanej przez TOK FM nie zapytali, (bo sa
    ekspertami) – nie wypadalo – prawda?

    Ekspert ersperta nie pyta – oni wiedza i nie chca byc „kiczowaci”
    jak poprzednie zespoly dyplomatyczne, slowa Bachmanna.

    F.S. von/od Diasporski

  47. Jestem pewien, że kiedy upadnie ten rząd [oby jak najprędzej!] i wcześniej ten parlament [oby jak najszybciej], i kiedy pył zapomnienia przykryje tych polyyytykuff pisowsko-lepperowsko-elperowskich [Gazrurka, Mulat, Człowiek zwany Koniem, Szambo, Małżeństwo Wieśniaków Niezmotoryzowanych, Ogier Pomorski .. cóż za barwne `typy`!], to następny rząd zacznie od początku…LUSTRACJĘ!!! Dlaczego? Bo to znakomicie odciąga uwagę społeczeństwa [szczególnie, gdy ma się usłużnych dziennikarzy] od spraw istotnych, pozwala trzymać na dystans opozycję, daje szansę obsadzania popłatnych stanowisk `swoimi`, umozliwia rejtanowskie rozdzieranie szat i wygłaszanie nośnych jeremiad nowym miotom `zawiszopodobnych`, daje szanse na powoływanie wciąż nowych `spec-komisji`… To było – to jest – to będzie, dopóki nie umrze najmłodszy kombatant [urodzony być może w 1989 roku]. TEN MECHANIZM OD LAT – niestety – SIĘ SPRAWDZA.

  48. Telegraphic!
    piszes:’Ludzie nie wiedzieli czym się je tę wolność, wszystko było kołchozowe, zgrzebne, pierwotne, a mentalność soviticusa’.
    To nie jest tak. Kto miał to miał. Ja pracowałem akurat na PKP jako zwykły monter działkowy (taki brygadzista od elektroniki takiej górki rozrządowej automatycznej) i dokładnie pamietam i co wiedziałem i o czym rozmawiałem z ludzmi.
    Dla mnie po wykładach na PŁ z ‚ekonomii politycznej kapitalizmu’ nowy ustrój jawił się jak taki sen logiczny po niewyobrażalnym marnotrawistwie wszystkiego co oglądałem codziennie. Dla mnie było OCZYWISTE że niezaleznie od tego w jaki sposób te zmiany się dokonują, kto będzie owym ‚kapitalistą’ dobrze wykonana praca ludzka zaczyna być doceniana (przecież z pracy się w końcu bierze jakakolwiek wartość dodana) itd itp.
    Jak u Korwina Mikke (według mnie jego wyobrażenie o gospodarce też się bieże z tych wykładów, może na jakiejś innej uczelni, na dodatek w połowie przesypianych).
    Nawet czasami wyglądało to ciekawie, jak na przykład Solidarność zastrajkowała (jedyny członek Solidarności w mojej brygadzie przez dwa tygodnie szył jakies opaski, 8 przyłaczyło się do strajku na znak solidaności z Solidarnością) i okazało się, że to co niby robi 12 ludzi spokojnie może wykonać 3.
    Doskonale znalismy mechanizmy za pomocą których wytwarzają się nowe elity, był to ciągły temat do rozmów i każdy wiedział że ktoś na siłe zaczyna budować nowy ustrój od budowy nowej warstwy średniej za pomocą powszechnej (na górze) zgody na kradzież, oszustwo czy nawet zwykły rozbój.
    Ba!
    Nie trzeba było duzo fantazji by się domysleć, że na przykład wobec faktu iż pobieranie duzych kredytów bankowych z zamiarem nigdy-ich-nie-oddawania stał się powszechną praktyką a jednocześnie banki zostały zobowiązane do tworzenia rezerw czy też odprowadzenia okreslonych kwot (nie pamiętam) na ‚złe kredyty’ to te same banki muszą odbić to sobie podwyższając i tak wysokie stopy procentowe – więc te ‚złe kredyty’ spłaca reszta dobrych.
    To się nazywało na kolei ‚Cały Naród Buduje Swoją Klasę Średnią’. Taki składkowy kapitalizm.
    Tak samo pamietam, gdy podczas obrad okrągłego stołu pukalismy się w czoło, że z takiej indeksacji jaką sobie zarzyczyła strona solidarnościowa może wynikać tylko hiperinflacja.
    Daj sobie spokój z homosovieticus. Naród okazał się po prostu naiwny.

    Pozdrawiam

  49. Do JKJK
    W swoim wpisie zauważyłem tylko, że prowadzenie publicznej dyskusji na bardzo ważny temat z osobami reprezentującymi poglądy tylko jednej strony sporu (przy sprawianiu wrażenia bezstronności) jest po prostu nieuczciwe. Jeżeli miałaby miejsce publiczna debata z udziałem tylko zwolenników lustracji moje zdanie byłoby takie same, nawet jeżeli byłoby robione przez Dziennik.

    Do TesTeq.
    To stwierdzenie faktu, moim zdaniem potwierdzając mój wniosek zawarty we wpisie.

    Do Jan Żbik
    Człowieku, wyluzuj. Strzel browara albo jakieś ziólka wypij. Cierpisz na jakieś obsesje maniakalne. Dostrzegasz rzeczy których nie ma, znajdujesz nienawiśc i żółc w suchym zestawieniu faktów.
    Ale z takimi typami jak ty jest tak, że innym przypisuja cechy czy zachowania, których sami posiadają w nadmiarze.

    Do Ray.

    Jak zauważyłeś mój wpis nie dotyczył meritum prezentowanych w TOK FM poglądów, tylko doboru gości.

    Jeżeli chodzi o lustrację to jestem zwolennikiem wolnego dostępu do teczek osób pełniących ważne funkcje publiczne, bez dostępu do danych wrażliwych.
    Jednocześnie jestem zwolennikiem opublikowania danych dot. pracowników aparatu służb specjalnych i pozbawienia możliwości sprawowania przez te osoby ważnych funkcjipublicznych przez określony czas (podobnie jak np. w Czechach)

  50. cargo
    Jagielski pisze („Modlitwa o deszcz”), że talibowie nie radzili sobie z ekonomią i nie rozumieli jej kompletnie. Więc zajęli się sprawami, na których się znali – modą damską, męskimi brodami itp. A aktyw PIS zna sie na tajnych służbach

  51. “Teczki to były dla nas robione, a nie o nas. My mamy straszną radochę, jak Solidaruchy same się niszczą. Cudownie”. Wspaniały cytat P.Torlin, ale i tak nie trafi do „betonowego” elektoratu PIS i PO. Szmajdziński powiedział podobnie tylko bardziej oględnie i jeszcze bronił solidarnościowców , a w komentarzach same zarzuty pod jego adresem – napisałem przecież powiedział prawdę , o co wam chodzi. Ja od samego początku lustracji próbowałem tłumaczyć jej zwolennikom, po co politykom lustracja/to doskonały pomysł na niszczenie wybranych ludzi z opozycji prawicowej/ i dlaczego nie zajmują się na przykład zbrodniami UB, lub SB, a także poprzedniej władzy. Niestety wszystko jak groch o ścianę. Oni tylko taka świnia donosiła i prze nich ludzie cierpieli i nie było dyskusji.Na tym blogu chyba jaruta napisał „żę nie może pojąc jak tacy uczciwi ludzie jak Kaczyńsccy…..”, Jak można być tak ślepym! Przecież oni bez przerwy kłamią pomawiaja, oszukują i obmawiają ,czy uczciwy człowiek tak robi? przecież wystarczy pośledzić ich działanie by stwierdzić „to ludzie niemoralni, niereligijni, bezideowi, a jedynie dążący do maksymalnej władzy za wszelką cenę”

  52. Każdy bez wyjątku, kto podróżował, przechodził takie rozmowy, przynajmniej jedną. Niekoniecznie bezpośrednio przed wyjazdem czy po wyjeździe. Ale zawsze w związku z tym, że wyjeżdżał czy dopiero wyjedzie. I tylko od danego ex czy in spe podróżnika zależało, co z tego wynikło. Bo wbrew śwadectwu tych, co dali ciała, indagujący nie stosowali tortur, uciekając się co najwyżej do delikatnej perswazji, która u rozdziewiczonych z biegiem czasu urosła do rangi szantażu.

    Powiedzmy sobie więc jasno, tu nie chodzi o dyskredytowanie, tylko o to co zawsze:

    Dać albo nie dać
    Oto jest pytanie.

  53. @ Jacobsky (15:27) – Witam. Podałem ten fakt właśnie jako przeciwstawienie polskiej lustracji i wychwalaniu niemieckiej. Niemcy pozwolili adwokatom „ubabranym” we współpracę na działanie i jakoś demokracja w tym kraju nie doznała uszczerbku.
    Pozdrawiam,

  54. topolowka

    Angażowalam się w działalność opozycyjną, miałam rewizje w domu, byłam przesłuchiwana, ale nigdy nie czułam się zniewolona, raczej wolna.

    PRL miało kilka okresów, w zależności od wieku, każdy żył w innej rzeczywistości. Moje dojrzewanie i aktywność przypadła na okres lat 65-85, chyba był to okres względnej stabilizacji, względnej praworządności i dokonań kulturalnych. Proszę zauważyć, kto rozlicza dzisiaj PRL – młodzi ludzie, którzy dojrzewali w okresie zomowskim, którym PRL kojarzyło się z demonstracjami, gazem łzawiącym i ulicznym niebezpieczeństwem.Uczestniczyłam we Wrocławiu w tych demonstracjach. Stałam twarzą w twarz z uzbrojonym funkcjonariuszem. Byłam jednak chyba”za stara”, żeby mnie spałować, przyznam jednak, że młodym nie odpuszczano, młody na drodze to był wróg ustroju, bez względu na to czy brał udział w demonstracji, czy tylko znalazł się przypadkowo na drodze. Pamiętają to dzisiaj -i słusznie, ale ich doświadczenia i moje były jednak różne.
    Już wtedy miałam poglądy lewicowe, nie należałam do partii, ale byłam niewierząca, mimo to m.in. walczyłam o to by każdy kto chciał mógł sobie powiesić krzyż, gdzie chce, by każdy kto wierzy nie ukrywał tego przed swoimi zwierzchnikami i np w innym miejscu ,w cywilnym ubraniu podawał dziecko do chrztu lub brał udział w ceremonii ślubu kościelnego. Miała być wolność, miała być tolerancja…
    Dlatego nie zgadzam się z tak totalną ideologizacją Państwa, z lustracją, która jest instrumentem walki politycznej, z postępującym zagrożeniem dla demokracji, ze szczuciem na siebie ludzi, kiedyś sobie bliskich, dzisiaj wrogów. PONAD TYM WSZYSTKIM NIESKAZITELNI BRACIA KACZYŃSCY na urzędach, które dają im nietykalność, władzę i penetrację wszystkich środowisk.
    Dla mnie ważnym wydarzeniem była dzisiejsza debata nad demokracją. Nawet jeśli to był spektakl ( jak określają pisowcy) to mnie się ten spektakl bardzo podobał.

    Pozdrawiam Halszka

  55. Renata pisze do Torlin,
    Moj Tatko pracowal dla „aparatu”, byl na wysokim stanowisku.
    Kkiedys zadalam mu to samo pytanie. Odpowiedz byla: nigdy sie nie
    agitowalo nikogo z „srodowiska”. Dlatego wiele ludzi ma ubaw.

    Ucalowania!

  56. Do Juraty i Handzi 55 ;
    Wasze wpisy działają na mnie jak Balsam . Oj , tej zwykłej miłej życzliwosci i sympati na codzień nam potrzeba i dystnsu do lat minionych.
    Pamiętajmy ,że mamy wiosne i jest już 2007 rok ,aż 18 lat po przełomie a więc niemal cały okres IIRP , a PiS ciągle wraca do ustalania , kto był w I Brygadzie , wychodzi na to, że napewno nie było Piłsudzkiego !!!, i ogłasza sie nowe listy składowe tej I Brygady .
    Jak tu nie odnosić sie z symaptią do ZNAKOMITYCH Osób jacy dzisiaj przyszli do Auli Uniwersytetu Warszawskiego.

  57. Uprzejmie przypominam, że byłych NRD-owców zlustrowali ich bracia z zachodu i nie całkiem bezboleśnie się to odbywało. Naszym problemem jest prymitywna chęć odwetu rządzących. Są prymitywni, zawistni i aroganccy a przez to groźni. Przecież nikt światły nie mówi w XXI wieku takich głupot na temat konta w banku. Może jednak ktoś przekaże na to mamuśkowe konto pieniądze i wtedy lustrację zostawimy a będziemy tropili właściciela pieniędzy (dużych koniecznie). Może Pan Pińczuk dałby się namówić?
    Acha, ciekawe jak czują się ci co jeszcze wierzyli, że PO nie jest PiSem

  58. Ryszard Kapuściński o lustracji: „To jest złe. Bardzo złe. To fałszywy trop. Świat myśli o wiele bardziej do przodu, i choć wszędzie historia jest ważna jako element własnej tożsamości, to nikt nie proponuje takiego wracania w kółko do tego co było. To musi być demobilizujące, wytrącające pęd społeczny. A sprawa oczywista, to nie tylko fakt, że tropy czy żródła są fałszywe, ile to, że fałszywa jest wyłaniająca się z nich wizja świata. Pomijam więc już to, że nie wiadomo, co w jakich intencjach powstawało w archiwach tajnej policji, ile tam plotki, ile złośliwości, ile kłamstwa. Pomijam to, że nawet jako żródło historyczne jest to dość wątpliwe. Ale chodzi mi o to, że odtworzenie przeszłości na podstawie akt tajnej policji buduje świat nieprawdziwy, bez uczuć, bez emocji, pracy tysięcy ludzi, bez normalnego życia i duchowej niezależności społeczeństwa. To wizja okrojona nawet nie do wizji tajnej policji, ale do tego, co tajna policja chciała z tego zapisać. Nie mówiąc już o tym, że jest to działanie zupełnie odciągające myślenie ludzkie od tego, co mamy zrobić, aby nigdy już tak nie było jak w tych aktach. Żeby Polska była silna i wolna. Wolna nie tylko politycznie. Również duchowo.”

  59. Do Waldemara:
    Nie jestem ani slepy ani gluchy. Uwazam, ze lustracja w Polsce powinna sie odbyc bezwzgledu na to, czy sie to komus podoba czy tez nie. Mozna toczyc spory o sposoby lustracji. Instytut o ktorym Pan wspomina to Istytut Gaucka (Gauck-Behörde), a nie jak Pan napisal Glaucka. Panu i Panu Piesiewiczowi polecam strone internetowa nt. niemieckiej lustracji:
    http://www.bstu.bund.de/cln_043/nn_712438/DE/Akteneinsicht/
    Antrag-oeffentlicher-nicht-oeffentlicher-Stellen/
    antrag-oeffentlicher-nicht-oeffentlicher-stellen__node.html__nnn=true

  60. Diaspora jest czujna! ( Albo – nie )

    tss – 17.05., godz. 23:18

    Nawet jak sie czyta „bardzo wczewsny” tekst R. Kapuscinskiego
    o lustracji, czlowiek zadaje sobie pytanie, czego wlasciwie tak
    naprawde Pan Daniel Passent bronil w latach przed i zaraz po
    stanie wojennym?
    Np. w Niemczech na ten temat nikt nie dyskutuje, to jest oczy-
    wiste, ze to musi byc zrobione i to bardzo dokladnie i precyzyjne,
    zgodnie zreszta z niemiecka dokladnoscia i podejsciem do
    wszystkiego.

    Gdzie sie i jak uchowal w Niemczech Pan Bachmann z jego po-
    dejsciem do spraw, jest to napewno inne pytanie?

    F.S. von/od Diasporski

  61. haha 19.45

    Twoja wypowiedź świadczy o tym , że nie masz najmniejszego pojęcia jak wyglądały wyjazdy w PRL. To, że z niektórymi rozmawiano przed lub po (czasami przed i po) nie oznacza, że każdy i przed każdym wyjazdem był na rozmowę zapraszany.
    Nie umiem określić ile razy wyjeżdżałem (pierwszy raz jako student do Francji w 1963r- na zaproszenie prywatne) i nigdy nie byłem o nic pytany. Jak więc wygląda Twoja wypowiedź, że „każdy”?

    Mój przypadek potwierdza, że nie masz racji. I co teraz,Kłamczucho?

    Popraw sie i idź do spowiedzi, jężeli jesteś katoliczką, bo zgrzeszyłaś.

    Pozdrawiam

  62. barni70:
    w takim razie nawet teraz, po wyroku TK jest tak jak piszesz. Nie zamknięto dostępu do teczek osób publicznych. O co jeszcze chodzi? Co do opublikowania danych pracowników aparatu SB to jedynie wykazanie sprzeczności rzeczywistej, powszechnej działalności SB z obowiązującą wtedy ustawą pozwoli na przeprowadzenie czynności jakich się domagasz. Udowodnienie, że służba nie wywiązywała się należycie ze swoich zadań i działała powszechnie na szkodę państwa i obywateli. Wtedy wykazanie, że była to organizacja przestępcza pozwoliłoby przeprowadzić dezubekizację. Innej drogi prawnej, tym bardziej w stylu „ustaw konstytucyjnych” nie widzę.

  63. JKJK, zmieniłeś mi płeć, a przy okazji moją wypowiedź. Poza tym mowa wyłącznie o wyjazdach służbowych. Gospodarz wmieszał w to górali i ich prywatną „Hamerykę”, w rezultacie rozmydlił sprawę.

    Powtarzam, każdy – każdy bez wyjątku – wyjeżdżający służbowo był prędzej czy później indagowany, a ci co twierdzą inaczej po prostu nie pamiętają. Albo nie chcą pamiętać.

  64. „Tu Bachmann, jako Niemiec w Polsce, jest bardzo miarodajny” – nooo nieee mogę … .
    Jako ciężkie działa przeciw demokratycznie wybranemu rządowi wysuwa się takie „autorytety”, jak niejaki Klaus Bachmann. No właśnie, a któż to jest ten Bachmann? Skoro to tak ważna persona, to może w ogóle niech nami porządzi, co? Hihiiiiiiiiii …… .

  65. haha 14.27

    Przepraszam za zmianę płci, ale nie zawsze z tekstu to wyraźnie widać.
    Tym razem zarzucasz mi kłamstwo. Od 1972 jako projektant dużego biura projektów wielokrotnie wyjeżdżałem na Wschód (ZSRR, Węgry, NRD, Czechoślowacja) jak i na Zachód (Włochy, RFN, Austria, Dania) i nie twierdź, że nie chcę czegoś pamietać. Mogę przywołać moich kolegów, którzy jako starsi ode mnie, mieli więcej i ciekawszych wyjazdów.

    Może powiesz na jakiej podstawie twierdzisz, że każdy miał rozmowę?
    Podpisane nazwiskiem i imieniem sprawozdanie nie było żadną „rozmową”.
    Coś ci się pomerdało.

    Pozdrowienia

  66. JKJK, skoro tak Ci zależy na choćby częściowym wybieleniu reżymu chętnie wierzę, że ani Ty, ani Twoi koledzy nigdy nie byłi indagowani w związku z wyjazdami.

css.php