Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

23.08.2007
czwartek

Paranoja to nie wszystko

23 sierpnia 2007, czwartek,

Znakomity publicysta Jacek Żakowski w najnowszej „Polityce” odmienia słowo „paranoja” na różne przypadki (populistyczna paranoja, pisowska paranoja etc.). Coraz częściej poważni publicyści zastanawiają się, jak i dlaczego doszło w Polsce do tego, czego jesteśmy świadkami. Nie można wszystkiego składać na cechy osobowościowe jednego, a nawet dwóch ludzi. Muszą być przyczyny szersze, tkwiące w naszej kulturze i w historii. Ogromna większość naszej publicystyki kręci się wokół koalicji, opozycji, intryg, wyborów, afer i podsłuchów. Brak jest spojrzenia na sprawy polskie z dystansu, z uwzględnieniem historii i kultury. Taką książką jest np. „Taniec Nataszy. Z dziejów kultury rosyjskiej” brytyjskiego historyka i pisarza Orlando Figesa – genialna książka, która ukazała się niedawno po polsku, a która pokazuje kulturę i społeczeństwo rosyjskie od Piotra Wielkiego do Chruszczowa. Taka książka to klucz do Rosji, w tym do Rosji Sowieckiej. Miejmy nadzieję, że kiedyś powstanie taka książka o naszym kraju.

Chciałbym zwrócić uwagę na krótki, ale pożywny artykuł Anny Tatarkiewicz w najnowszym „Przeglądzie” („O dwóch takich w oparach absurdu” – tytuł niezbyt udany, ale artykuł godny polecenia). Autorka –znakomita znawczyni polskiej historii i literatury – zastanawia się, jak mogło dojść „do takiego absurdu jak IV RP”. Jej zdaniem to, co oglądamy, nie jest przypadkiem, to niesławny finał procesów dziejowych.

W I RP dominowała szlachta (8 proc. społeczeństwa) i magnateria, bardziej dbająca o interes własny niż o dobro wspólne. Już w XVII wieku upowszechnił się pogląd, że Polska nierządem stoi. Po utracie niepodległości rząd dusz przejęła inteligencja, gloryfikując raczej wysiłek zbrojny niż pracę u postaw.

Mitem założycielskim II RP był czyn zbrojny, a wielbioną ikoną – charyzmatyczny wódz, Józef Piłsudski, typowy polski inteligent…

Zdaniem autorki, w tradycyjnych rodzinach inteligenckich, post-szlacheckich i post-ziemiańskich, wywierano na dzieci silną presję, wymuszając przodowanie w nauce, w harcerstwie, czasem w polityce. Jednostka, która nie jest w stanie sprostać takim oczekiwaniom, nie ma takich osiągnięć – pozoruje je.

Bracia Kaczyńscy jako małoletni chłopcy zagrali w filmie i to prawdopodobnie nasiliło ich aspiracje, nie mające pokrycia we wrodzonych możliwościach.

Brak osiągnięć rekompensują sobie, wpisując się w mit Marszałka i Powstania Warszawskiego, pomniejszając zarazem zasługi innych współczesnych.

Dziwi mnie jak można uznawać Jarosława Kaczyńskiego za ‘genialnego stratega’. Moim zdaniem – pisze Anna Tatarkiewicz – jest intelektualnym średniakiem, bez szczególnych zdolności, bez charyzmy. Potrafi tylko zręcznie wykorzystywać frustracje spowodowane dotychczasowymi rządami oraz stopniowo eliminować rywali. (…) Z własnej partii pozbywają się jednostek najzdolniejszych, co dowodzi nurtującej ich wewnętrznej niepewności. Uzasadnionej!

W stosunku do diagnozy, wedle której wszystko tłumaczy się paranoją, Anna Tatarkiewicz idzie dalej, i usiłuje wykazać, że w polskiej tradycji mamy do czynienia z „chłopską neurastenią” (Ślimak z „Placówki”) oraz inteligencką histerią, płynącą z kompleksu wyższości. Gdy ten kompleks wyższości nie ma oparcia w rzeczywistych osiągnięciach, prowadzi do paranoi.

Dodajmy, że wieloletni brak osiągnięć na miarę wygórowanych aspiracji, mógł nagromadzić zasoby goryczy i potrzebę odegrania się, wykazania własnej wyższości, wymierzenia sprawiedliwości „całemu światu”, a to było możliwe nie poprzez pracę u podstaw, lecz tylko poprzez wojnę ze wszystkimi (w kraju i za granicą), której jesteśmy świadkami. Być może żyje wśród nas przyszły Antoni Kępiński lub Orlando Figes, który opisze braci jako wytwór kompleksów indywidualnych i społecznych.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 67

Dodaj komentarz »
  1. Panie Redaktorze! Żródło to nerwice, które najskuteczniej rozwijają się w totalitarnej rodzinie, co skutecznie wspomaga totalitarny żłobek, przedszkole, szkoła, kościół… Polecam Alice Miller i Karen Horney, i Stephena Johnsona. Fascynujące lektury… Człowiek totalitaryzmu „nie trawi”, on się nim niszczy, i wszysto co wokół – też.

    Potrzebna jest nam powszechna edukacja emocjonalna. Bardzo, bardzo.

    Serdeczne pozdrowienia.

  2. A’propos nerwic. Wydaje mi się, że „osławiony” beton zbudowany jest z nerwic. Edukacja emocjonalna od betonu uwalnia, warstwa, po warstwie.
    Znakomite lekarstwo.

  3. Paranoja polityczna to temat na czasie i każde opracowanie na przykładzie IV RP może być dla naszej młodej demokracji „ w budowie” krokiem milowym dla wykluczenia tej choroby na którą cierpi wielu naszych politycznych przewodników (nie tylko). Typowym i opisanym przykładem był Richard Nixon, który szukał wszędzie wrogów i w końcu w wielkim skandalu władzę oddał. Im więcej pełnych analiz z uwzględnieniem wszelkich czynników (np. uwarunkowań historycznych) to może w polskiej polityce będzie mniej wrogości, podejrzliwości, nieufności i śnieżna kula paranoi politycznej przestanie nabierać rozpędu.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Pani Tatarkiewicz pisze „Józef Piłsudski, typowy polski inteligent…” – ja bym powiedział raczej nietypowy. Szkoły wyższej nie skończył, bowiem zajął się polityką i był z tego powody represjonowany. Jak wiem z historii to w Polsce przedwojennej była mniej więcej równowaga zwolenników Piłsudzkiego i jego przeciwników. Piłsudzkiego popierali przede wszystkim wojskowi, a tych trudno oceniać jako typowych inteligentów – bowiem w tym środowisku mówiono „nie matura , lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera. Inteligencja przedwojenna w większości popierała demokrację, której Piłsudzki był zdecydowanym przeciwnikiem i jak tylko mógł dawał temu wyraz. Przewrót majowy o mały włos nie skończył się wojną domową i tylko rozsądkowi przeciwników Piłsudzkiego można zawdzięczać, że do tego nie doszło. Silna władza Piłsudzkiego nie rozwiązała żadnych problemów z którymi nie radziła sobie młoda przedwojenna demokracja i Piłsudzki był coraz bardziej zniechęcony i zwiedziony.
    Nie do końca prawdziwe jest stwierdzenie tej Pani, że „to niesławny finał procesów dziejowych”, choć na pewno przyczyna tego, są poglądy wielu ludzi którzy zdecydowali poprzeć PIS i Kaczyńskich i utorować im drogę do władzy (A przecież można było się zorientować, że ich propozycje gospodarcze to fikcja, tak jak i to co mówili o swych przeciwnikach politycznych itp) . Myślę, że mimo olbrzymich szkód jakie dla Polski przyniosła ta władza można doszukać się też pozytywnego faktu w postaci otrzeźwienia wielu niemyślących i dających się manipulować sobą i pokazanie młodzieży jak ważną sprawą jest właściwy wybór ludzi do rządu. Władza ta też zmieni pogląd wielu ludzi na poprzednie rządy i wyprostuje /częściowo/ mylne myślenie i ocenę.

  6. świetna diagnoza,w pełni się z nią zgadzam

  7. Kiedy bracia już leżą to ich będą teraz rozbierali na części i analizowali każdą z nich. Na pewno zyska na tym psychologia, psychiatria, anatomia, ale mnie interesuje inny fenomen. Kiedy i dlaczego polska inteligencja utraciła swoją siłę opiniotwórczą. Praktycznie od pierwszej chwili objęcia panowania przez dwóch takich, rozmaite autorytety, łącznie z Gospodarzem, alarmowały, ostrzegały, informowały, że sytuacja staje się groźna. A mimo to powstały dwie, hermetycznie rozdzielone Polski. Dlaczego ta Polska Rydzykowa okazała się impregnowana na argumenty mądrych ludzi? Na pewno jednym z powodów były, wskazywane już przez intelektualistów, różnice językowe. Ale to chyba nie wszystko – ludzie mogą nie rozumieć ale będą ufać. Warto by chyba ten temat podrążyć.

  8. Bez urazy, Panie Danielu, ale proponuję jeszcze raz przeczytać tekst Jacka Żakowskiego, który podkreśla, że poparcie dla paranoików mogło zakiełkować tylko na podatnym gruncie. Tym gruntem są ludzie mniej zaradni, do których zwracają się w swoich hasłach wyborczych jedynie PiS i Samoobrona.

  9. Panie Danielu,
    przytaczana analiza jest oczywiście bardzo ciekawa. Jednak podejrzewam, że o wiele ciekawsza i bardziej przydatna byłaby analiza tego, dlaczego tak duża część naszego społeczeństwa nadal chce głosować na PiS… Skąd to nasze zaślepienie? Czy te społeczne frustracje są aż tak silne, że przysłaniają umiejętność logicznego myślenia?

  10. Ciekawa opinia i pewnie trafna.
    Moim zdaniem istotnym czynnikiem opisujacym wszystko, co sie dzieje, jest ekonomia, polaczona z mentalnoscia chlopow panszczyznianych wzmocnionej przez komune. Ekonomia, bo swiat w Polsce podzielil sie za IIIRP na bogatszych (nielicznych) i biedniejszych (licznych). Mentalnosc (ciekawie o tym pisze Ziemkiewicz w „Polactwie”), bo taki klasyczny, przykladowy chlop jest zawistny i msciwy, i najchetniej spali przyslowiowa stodole tego, ktoremu sie lepiej powodzi, przypisujac mu dodatkowo jego krzywde (bo on uczciwy) oraz nieuczciwe dojscie do majatku. Na plaszczyznie politycznej do takich emocji odnosi sie PiS.

    A inteligencja? Malo jej i chyba faktycznie troche zarozumiala. No, ale to w duzej czesci ludzie z awansu spolecznego w pierwszym, powoli drugim pokoleniu.

  11. Kij w mrowisko…
    Trudno o normalność i realizm w kraju gdzie od końca XVI wieku histeria zastępuje historię, anarchia demokrację a nienawiść wiarę i wizję wspólnego dobra.
    Dawno temu nagradzano szkodników najważniejszymi urzędami z tronem włącznie, jak nie przymierzając Wiśniowieckich, za utratę Ukrainy…
    Mit walki wyzwoleńczej nie przeszkadzał w czasach napoleońskich używać naszych patriotów do brudnej roboty, jak choćby kampania na San Domingo – szczególnym poczuciem humoru popisał się cesarz wysyłając tam jedynego czarnego polskiego generała…
    Jak również mit o utracie niepodległości… trudno mówić o utracie niepodległości, gdzie zorganizowana aukcja na kraj z rządem dusz trwała nieprzerwanie od końca królowania Sobieskiego, kto da więcej…?
    Myślę, że wiele z tych kontrowersyjnych tematów, powinno doczekać się bezstronnych badań.
    Zrobiono w tej sprawie dużo i ta wiedza jest powszechnie dostępna, ale jak w magii, za sprawą zaklęć i uroków, stare przesądy rodzą nowe urojenia!
    Nie jesteśmy w tym osamotnieni – do pewnego stopnia jest to trend
    światowy – polecam: http://www.cnn.com/SPECIALS/2007/gods.warriors/
    Łączę pozdrowienia

  12. Zgadzam się z TesTeq. Nie można sprowadzać fenomenu braci K na płaszczyznę psychologiczną. Ich głos trafia do tzw. „przegranych transformacji”. Po odejści braci K problem ten pozostanie i przyszłe ekipy bedą go musiały rozwiązać, a nie będzie to łatwe.

  13. Redaktorze, pominął Pan ważną rolę, jaką w kreowaniu paranoi narodowej miał pewien związek zawodowy na literę „S”. W karnawale lata 1980 i przez cały rok 1981 dominowała tęsknota za socjalizmem z ludzką twarzą i postulaty socjalne.
    Po cudownej reinkarnacji „S” przy okrągłym stole nagle okazało się, że najbardziej pożądanym modelem ekonomicznym jest neokonserwatyzm (nie lubię zlepku reaganomiki i thatcheryzmu nazywać neoliberalizmem), czynnikiem wprowadzającym wolny rynek miało być bezrobocie, któremu sprzyjała masowa likwidacja przedsiębiorstw.
    Dla blogowiczów, aktualnie studiujących ekonomię miałbym temat na pracę magisterską – wpływ wprowadzenia dywidendy ( to był taki podatek majątkowy od środków trwałych, wprowadzony w I planie Balcerowicza) na upadłość przedsiębiorstw państwowych albo analiza efektów programu NFI – ilość przedsiębiorstw, które padły w wyniku tego programu, ilość utraconych miejsc pracy. Jednocześnie okazało się, że nie jest ważne, czy Polska będzie bogata czy biedna, ważne by była katolicka. Jeżeli do tego dodać, że najbardziej pożądanym modelem demokracji okazało się być dwudziestolecie międzywojenne, nie ma się co dziwić skali paranoi narodowej, którą mamy obecnie.

  14. doodge, 10:17

    Odpowiedź na Twoje pytanie możesz znaleźć w książce Roberta Cialdini „Wywieranie wpływu na ludzi”. W jednym z rozdziałów opisuje, jak to na dużym spotkaniu jeden z jego kolegów, całkowicie obalił tezy prelegenta, wykazując absurdalność jego stwierdzeń. I co?
    Słuchacze nie przyjęli tego do wiadomości i …poszli za głosem prelegenta.
    Cialdini wyjaśnia dlaczego tak jest (polecam). w skrócie: głupio im było, że uwierzyli w kłamstwa prelegenta. Aby nie wyjść na „głupków” podtrzymali swoją decyzję, chociaż zdawali sobie sprawę, że jest to błąd.
    Rozmawiając z niektórymi zwolennikami PiS (ludzie z wyższym wykształceniem), mam takie uczucie, jakbym spotkał przypadek opisany przez Cialdiniego.

    Mam jeszcze nadzieję, że oprzytomnieją. Tylko kiedy?

    Pozdrawiam

  15. „dlaczego nadal chcą głosować na Pis?”, pyta Doodge
    a dlaczego wyznawcy nie odwrocili sie od Rydzyka po jego nieslychanym według cywilizowanych standardów wyskoku?
    odpowiedź usłyszałam w TV. jedna pani (ok. 40-45 lat) stwierdziła wściekle na pyt. co sądzi o „taśmach ojca R.”: nie obchodzi mnie to, jestem katoliczką.

    nic sie nie poradzi, skoro ludzie nie chcą posługiwać sie rozumem

  16. Drodzy Państwo, ktoś słusznie zauważył, że z sondaży wynika dalej niezwykle wysokoe poparcie dla PiS, co osobiście dla mnie jest przerażajace. Przy małej frekwencji w wyborach grozi nam powtórka z rozrywki w wersji, myślę, o wiele jeszcze grożniejszej. Dlatego wszyscy cokolwiek myślacy ludzie powinni mobilizowac otoczenie do oddania głosów na cokolwiek, byle nie na „koalicje”. Radiomaryjny elektorat jest zdyscyplinowany i będzie głosował zawsze jak wielebny każe

  17. Panie Danielu,
    Pańskie uwagi są jak najbardziej na miejscu. Ale uwaga Doodge również jest tafna -istotniejsze pytanie jest, co co tkwi u źródła powodzenia takiej opcji politycznej, jaką przedstawia PIS. I dalszego popierania tej opcji.
    Być może przedostatni Raport Polityki o bogatych i biednych jest pewną odpowiedzią na postawy Polaków. Pana osoba, Pan Jacek Żakowski, wielu beneficjentów dzisiejszych czasów, w tym moja skromna osoba, jak i wielu tzw. wykształciuchów świetnie się czujący we własnym gronie i we własnych pieniądzach mamy zupełnie inną optykę pojmowania świata, niż miliony Polaków. Nasi współobywatele wyszli z równości realnego socjalizmu, gdzie każdy był Panem (również w sferze czysto werbalnej) i miał w miarę po równo (nie licząc wąskiego grona „spekulantów” i prywaciarzy), gdzie robotnik/chłop i pracujący u dołu przysłowiowy elektryk i górnik stali u szczytu hierarchii zawodowej i społecznej, zaś wykształciuch, czyli potocznie rozumiany urzędnik był na dole hierarchii społęcznej. I oto na naszych oczach przyszło rozwarstwienie społeczne -to co niegdyś na górze spadło niżej w hierarchii, a to co na dole poszło wyżej. Zaradność i czysta wiedza (często o charakterze ‚tajemnym” -vide: znajomość świata, dzisiejszych technologii, usług i bankowości i brak konta Pana Premiera) w odbiorze tych mas Polaków stała się cwaniactwem, „dorabianie się” stało się złodziejstwem (bo w końcu zabierają nam -masom, którzy byliśmy współwłaścicielami hut, stoczni, dróg i przedsiębiorstw). Do tego dochodzi pokazowe bogactwo, czysto polska zazdrość o pomyślność innych, idące za tym poczucie krzywdy i chęć dziejowego odegrania i mamy… PIS/LPR/Samoobronę. Ot i tyle.

  18. Witam.
    Gratulacje dla publicystów, którzy: „zastanawiają się” (rychło w czas…).
    W pierwszej chwili pomyślałem, że dziennikarze zatracili się tak w polityce śladem przyciągających oglądalność kabaretów, satyryków, którzy parodiują i komentują polską politykę. Może coś w tym jest, ale: „Muszą być przyczyny szersze”. Na pewno. Jedną z nich, dzięki której polskie media- tak w szerokim gronie- wpadły w oko tego politycznego huraganu był zapewne brak dystansu i niespotykany „głód news’a”. A teraz najważniejsze – można by powiedzieć „Teraz My”. „My” w sensie polskiego społeczeństwa, które nie generuje nowej – lepszej- „elity politycznej”. „My”, którzy jednym zdaniem PREZESA JK ( powtórzonym później przez MEDIA 1000 RAZY [?] ) daliśmy się podzielić na prawych i sprawiedliwych i tych z ZOMO. Dowodem naszej słabości jest nie tylko wybranie dwóch bliźniaków na najważniejsze urzędy w państwie, ale również obecność członków Samoobrony w polskim parlamencie. Same media też mogłyby spróbować zainteresować widza, czym innym niż gorącymi albo porażającymi relacjami z politycznego cyrku. Ale każdy pilota trzyma sam, głos też!

    Pozdrawiam.

  19. Diagnoza „paranoiczna” to tylko niewielka, choć znacząca część diagnozy. Wydaje się, że ogromne zasługi ma tu mitologia narodowa, ukształtowana na przełomie XVIII i XIX w, wzmocniona potem mitem założycielskim II RP.Popatrzmy – „Chrystus narodów”, „Przedmurze chrześcijaństwa” „Twórcy konnstytucji 3 Maja” (to nic, że nigdy nie stosowanej), szlachetni rycerze, co to „Za naszą i Waszą”, zdradzony naród krzywdzony przez sąsiadów, naród kolejnych hekatomb fatalnie przygotowanych i dowodzonych powstań, zszyłek i branek, wreszcie lud, co to pod wodzą ostatniego szlagona J.Piłsudzkiego postawił tamę rewolucji bolszewickiej i za sprawa „cudu nad Wisłą” obronił przed zarazą Europę i znowu został napadnięty przez sąsiadów i znowu zdradzony przez możnych tego świata. Niby prawda, ale żadne z tych megalomańsko – mesjanistycznych stwierdzeń nie wytrzymuje krytycznej analizy historycznej. Dodatkowo nałożyły się na to wszystko choć naskórkowo teorie socjalistyczne. Powstał konglomerat trujący i bardzo niebezpieczny. Bo do tej mieszanki trzeba jeszcze dodać maryjny, polski katolicyzm i słowiańskie rozchwianie prawne.
    A tak zupełnie serio – sądzę, że u podłoża większości naszych kłopotów leżą zaszłości historyczne – stosunkowo słaba i szybko zatarta Reformacja i brak rozwiniętej fazy kapitalizmu z jego racjonalizmem społecznym, etosem pracy, włASNEJ ODPOWIEDZIALNOśCI ZA LOS, KULTEM WIEDZY I UMIEJęTNOśCI. I to nie jedyna słabo albo i wcale nie wykształcona faza rozwoju, bo i feudalizm w Polsce był kulawy, bez całej dobrze wykreowanej drabiny podległości, zobowiązań i odpowiedzialności.
    Nie uważam, żeby nam z tych powodów należały się od Europy szczęśliwszej jakiekolwiek rabaty, ale jest sprawą elit intelektualnych staranne i wszechstronne diagnozowanie społeczne i opracowywanie podstaw teoretycznych dla naszego dalszego rozwoju.

  20. NIE WNIKAJĄC W SZCZEGÓŁY ZAUWAŻMY,ŻE PODSTAWOWYM PROBLEMEM NASZYCH BLIŹNIAKÓW JEST TO, ŻE SĄ ZA MALI FIZYCZNIE DO SPRAWOWANIA SWOICH FUNKCJI KTÓRE ZDOBYLI DZIĘKI POMOCY „CZARNYCH”. DO RZĄDZENIA NAJBARDZIEJ NADAJĄ SIĘ LUDZIE ŚREDNIEDO WZROSTU 170 DO 180 CM I NIE WIELE WIĘCEJ TAK JAK ZIEMNIAKI DO SADZENIA CO POTWIERDZI KAŻDY ROLNIK. ICH KOMPLEKSY ( UZASADNIONE ) WPĘDZAJĄ ICH W SWOISTĄ PARANOJĘ. STĄD MAMY TEN PASZTET JAKI MAMY. JEST JEDNAK NADZIEJA ŻE NIEBAWEM TO BRZEMIE KTÓRE NA NICH CIĄŻY BĘDZIE IM ZDJĘTE (PRZYNAJMNIEJ JEDNEMU ) DOBRZE BY BYŁO ABY I DRUGIEMU BO PO CO MA SIĘ DALEJ MĘCZYĆ. I TU PRZYKŁAD NAPOLEONA CZY INNEGO KURDUPLA NICZEGO NIE ZMIENIA.
    PODSUMOWUJĄC , PRZEWODZIĆ POWINNI LUDZIE KTÓRZY NA CZELE DOBRZE SIĘ CZUJĄ I ZACHOWUJĄ ZDROWĄ PSYCHIKĘ A MY JAKO SPOŁECZEŃSTWO NIE JESTEŚMY PRZEZ NICH IRYTOWANI LUB ZAWSTYDZANI.
    POZDRAWIAM SERDECZNIE ,OBSERWATOR

  21. Drodzy państwo – pytacie dlaczego PiS utrzymuje tak wysokie poparcie, pomimo bajzlu jaki narobił.

    Otóż – założenie jest błędne.
    Bo czy 25% przy 40% frekwencji to jest „tak wysokie poparcie”?
    Oczywiście nie jest. Ba! To jest mało.
    Dlatego też dla mnie problemem nie jest „popularnośc” PiSu, braci Kaczyńskich, czy Rydzyka.
    Prawdziwym problemem jest niepopularność demokracji wśród Polaków. Demokracji, o którą duża część Polaków w jakiś tam sposób walczyła przez 50 lat PRL.
    Dlaczego więc teraz, mówiąc kolokwialnie, ta większość na demokrację się wypina?
    Dlaczego obywatele tego kraju traktują go jak niechciane dziecko?
    Oczywiście nasuwa się kolejne pytanie – czy większość rzeczywiście chciała demokracji?
    Mnie się wydaje, że nie za bardzo.

  22. Hallo,
    nareszcie przeczytalem cos rozsadnego na temat owych pozal sie Boze „naukowcow”!!!Obserwujac troche z ubocza ten „bajzel w czasie
    pozaru”nie moge sie nadziwic jak mogli oni dojsc do takiej wladzy.
    Swoj szczebel niekompetencji osiagneli przeciez juz na poczatku lat 90-tych.
    Jestem ciekaw czy ktos zainteresuje sie doglebnie przeszloscia rodzicow tej pary?Ojciec mojej zony ,zolnierz 39 i 44-roku i fotograf Powstania
    zostal jako tkz.”wrogi element” deportowany z W-wy na tkz.”Ziemie Zachodnie” chociaz posiadal wlasny dom na Pradze.
    a oni jak by nigdy nic pobierali sie i plodzili dzieci !

  23. Kochani, jako wnuczek polskiej emigrantki, czegos nie rozumie. Czyli Polska byla mlekiem i miodem plynaca i dwoch psycholi wykorzystujacych wiernych ks.Rydzyka obalilo w wyniku zamachu stanu legalny rzad polski. Wykorzystali tez geny naszych niechlubnych przodkow i flustracje nieudacznikow zyciowych. Zamiast legalnej flagi i godla uzywaja moher. W miejsce naszej kochajacej Polakow UB, wprowadzili faszystowskie sluzby wzorowane na sluzbach niemieckich i rumunskich. Kazdy obywatel kraju moich przodkow ma teraz nakaz pisania donosow na sasiada, w wiezieniach na hakach wisza
    ztorturowani prawdziwi patryjoci polscy, czekajacy w kolejco na egekucje przez samego naczelnego kurdupla.

  24. Czytam w tle Osta („Klęska Solidarności”) i jego rozumowanie wydaje mi się bardziej przekonujące. Czyli, że rzeczywistych problemów ludzi nie próbuje się rozwiązywać, bądź choćby, skoro rozwiązanie jest bardzo trudne, rozmawiać o nich; a w zamian przedstawia się im pseudoproblemy, jak lustracja, dekomunizacja, wyolbrzymiona korupcja i na nie ukierunkowuje się społeczny gniew. Że działania zmierzające do rozwiązania takich pseudoproblemów nie rozwiązują prawdziwych trudności, to gniew narasta, a wraz z nim radykalizm haseł, bo skoro coś nie pomogło, to znaczy, że było zbyt mało radykalne…

    Drugą rzeczą jest wciąż u nas obowiązująca mentalność wojny. Już Tukidydes opisywał jak się zmienia język w czasie wojny:
    “Wtedy również zmieniano dowolnie znaczenie wielu wyrazów. Nierozumna zuchwałość uznana została za pełną poświęcenia dla przyjaciół odwagę, przezorna wstrzemięźliwość – za szukające pięknego pozoru tchórzostwo, umiar – za ukrytą bojaźliwość, a kto z zasady radził się rozumu, uchodził za człowieka wygodnego i leniwego, bezmyślną zuchwałość uważano za prawdziwego mężczyzny, a jeśli ktoś się nad czymś spokojnie zastanawiał, sądzono, że szuka dogodnego pretekstu, aby się wycofać.”

    W Polsce tak mamy od dobrych kilkunastu lat. Oczywiście były okresy względnego uspokojenia, gdy wydawało się, że idzie ku lepszemu. Ale one się skończyły. Mam nadzieję, że tylko czasowo, chociaż obecnej wojny końca nie widać…

  25. Zaden kraj nie ma tylu idiotow zeby w to uwierzyc. PIS wygrywa nastepne wybory z palcem w d…., a wini bedziecie Wy,bo klamstwo ma jeszcze krotsze nogi niz kaczuszki

  26. Panie Redaktorze,
    Uważam za bardzo naciągane uwagi OBSERWATORA odnośnie związku fizycznych parametrów „bliźniaków” z ich działanimi w polityce. Wydaje mi się, że pełnymi garściami Korzystają z doświadczeń PZPR w zakreśie PR. To czy te działania dla Polski i jej znaczenia w Europie są korzystne czy nie, nie ma dla nich żadnego znaczenia, ważna jest władza i możliwości utrącenia z jej pomocą „układu”. A więc należy szukać „układu” i nie zawracać sobie głowy gospodarką. Ot co.

  27. Przyczyna paranoi polskiej lezy nie w dalekiej przeszlosci, jak uczy moja babcia patryjotka. Lezy ona w wytycznych Stalina dla Bieruta, wytycznych jak zrobic z Polski kraj podlegly CCCP. Jak zniszczyc inteligencje polska, jak rozpic i doprowadzic do korupcji i lapownictwa nasz kraj. Czy plan ten mogli realizowac patryjoci, ludzie o wyjatkowych zdolnosciach. Nie, realizowali to zdrajcy, ludzie mali ktorzy za przywileje nawet zapisywali sie do nie polskiej partii. Ci ludzie odpowiedzialni sa za wszystko. I coraz wieksza czesc Polakow to wie i dlatego sa oddani kaczyzmowi, bo on przynajmniej obiecuje normalnosc(niewiele robiac). Coz stara gwardia odchodzi. Sa przegrani, ale bronia sie do konca, jeszcze troche i ich paranoja i klamstwa obroca sie w proch.

  28. Polska to kraj mitow, dobrze pielegnowanych destrukcyjnych mitow, i wszystko, o czym pisze A. Tatarkiewicz rzeczywiscie stanowic moze pozywke dla politycznych cwaniakow typu Kaczynscy. I o ile nie sa oni przykladem luminarzy wiedzy i z pewnoscia nalezy ich zaliczyc do grona intelktualnych sredniakow, to jednak Kaczynscy maja sporo sprytu oraz inteligencji praktycznej. Z tymi cechami inteligencja „formalna” po prostu nie radzi sobie. Pozostaje tylko zgryzota oraz siarczyste artykuly analityczne.

    Niestety, w dziele pielegnacji polskigo mitomanstwa uczestnicza nie tylko Kaczynscy czy KK dla przykladu, ale rowniez spory odlam inteligencji, zwalczajacej obecny uklad wszedzie indziej. Jak zatem wyjsc z tego blednego kola ?

  29. Chris Domaradzki
    Bardzo mnie wzrusza, że interesujesz się losami ojczyzny babci i zwracasz się do blogowiszka z taką czułością -„kochani”. Postaram się rozwiać twoje wątpliwości.
    Swoją drogą to jesteś dość dobrze zorientowany, choć III RP nie była krajem mlekiem i miodem płynącym. IV RP też nie jest, ale „błota i kalumnii” ci u nas dostatek. Nie dwóch, ale cała chorda psycholii skorzystała z poparcia koncernu medialnego p.T.Rydzyka. Nie było natomiast przewrotu rządowego. Tak jak piszesz: „Wykorzystali tez… frustracje nieudaczników życiowych” oraz innych omamionych ludzi, którzy oddali na nich głos. W miejsce nie UB lecz WSI wprowadzili, soich -równie- nieudolnych, nie profesjonalnych ludzi. Pan Rydzyk dobrze to skomentował: „Takie BMW, bierni, mierni, ale wierni”.
    O godło i flagę nie musisz się bać. Od 2004 mamy Święto Flagi RP, swoją droga ostatnio hucznie obchodzony i komentowany. Musisz wiedzieć że tak samo hucznie otwierane są u nas kolejne „odcinki” (km) autostrad i nowe stacje PKP Np.: we Włoszczowej. Co do „nakazu pisania donosów” to też się mylisz. Ale jak zapewne wiesz frustracji, nieudacznicy i ci, którzy wszędzie widzą złodzieii, oszustów, Żydów czy komunistów ochoczo to czynią. Oczywiście przykład idzie z góry, więc nie ma się im co dziwić. W końcu musza robić coś pożytecznego dla kraju między kolejnymi audycjami w RM a rzetelnymi informacjami w TVP.
    pozdrawiam

  30. P.S
    Paranoja, kłamstwo i „kaczuszki” równie krótkie mają nóżki.

  31. Niedokończone Odrodzenie i wprowadzenie pańszczyzny – to są prawdziwe przyczyny obecnych paranoi, neurastenii, histerii i innych schizofrenii, które obłożyły głowy Kaczyńskich i 25% narodu polskiego – razy 40% (bo tyle poszło w wyborów) + 60% (które nie poszło do wyborów) + jeszcze kilkanaście procent, które głosowałoby na PiS, ale przestraszyło się lustracji (też paranoia przestraszyć się lustracji) i antyantyantykorupcji, w tej liczbie znakomity redaktor Jacek Żakowski.

    Odrodzenia miało oczyścić atmosferę, dotrzeć do humanistycznej prawdy o człowieku i wyzwolić naród z poprzedniej epoki, dla przypomnienia ze Średniowiecza. I ten wiek XVI, podobnie jak późniejsze wieki i dekady, można nazwać wiekiem niedokończonym. Niby napisano wtedy kilka dzieł na modłe Dantego i Macchiavellego, nawet niektóre w języku narodowym, ale tego było za mało. Może i za późno, już szalała kontrreformacja, już uciskano innowierców, w końcu ich wyganano (większość uciekła na Wyspu i do Holandii). Z kolei pańszczyzna była klasycznym przykładem kolonializmu – my wam zapłacimy naszymi produktami wysoce przetworzonymi, a wy nam będziecie masowo przywozić zboże. Kto na tym zarobił? No przecież, że nie potrafiący liczyć i pisać szlachcice – późniejsi ziemianie i inteligenci. Zarabiali kupcy z Gdańska (proszę zapamiętać nazwę tego niepolskiego miasta) i Holendrzy, wśród nich oczywiście Żydzi, oraz zimni Angole. I tak pańszczyzna ciągnie się za nami w różnych formach i przejawach ekonomicznego postkolonializmu i wyzysku. Nie będę sypał przykładami dnia dzisiejszego, bo każdy zna tę melodię. Jeśli nie wyssał jej z mlekiem matki, to słyszał w radio, ona nawet piszczy w polskiej trawie – wyzysk, bogaci się bogacą, biedni biednieją, wyzysk, eeeee, wyzysk, eeeee.

    Ale nie jest, kurka wodna, tak źle. Wystarczy udać się na dworzec Wiktorii w Londynie, na każdy inny dworzec, zobaczyć jak sobie wyzwoleni z pańszczyźnianego znoju chłop czy chłopka padają z uciechą w ramiona wyspiarskiego oczynszowania. No właśnie, zamiast patrzeć na polskie przemiany z wysokości 30 tysięcy stóp, weźmy pod lupę dworzec Heathrow. O czym prasa donosi? Co zorganizowały w terminalu polskie sprzątaczki? Strajk? Ależ nie. One zorganizowały sprawnie działającą, podkreślam słowo sprawnie, sprawnie działającą agencję towarzyską. Jedna zapraszała klienta do toalety, a dwie czy trzy blokowały wejście, że niby tam wielkie sprzątanie odchodzi, a tam był odlot, prawdziwe lotnisko, bez opóźnień, bez czekania w kolejce na sygnał z wieży kontrolnej. Szkoda, że tak się skończyło, mówi ich kolega, który pracuje przy przerzucaniu bagażu, brały tylko 20-30 funtów, niby mało, ale przecież warunki nieciekawe, i co w tym złego, to nawet nie była prostytucja, one lubiły się zabawić. No i proszę, odrodzone, więcej nawet, oświecone chłopki Polki bez kompleksów, a może nawet zubożałe szlachcianki w rękawiczkach, kto wie, magnatki może jakieś zabawowo podchodzące do życia, cały przekrój polskiego społeczeństwa zabawia się na Heathrow w warunkach oczynszowania, bez cienia pańszczyzny, oto kwitnie wolność ekonomiczna, a za nią wszelkie inne wolności jak wymalowane. Pasażerowie skarżyli się na Heathrow bo im się sikać chciało, angielskie władze musiały je zwolnić, i się skończyło. Ale na krótko. Duch odrodzenia i oczynszowania drzemie w narodzie, budzi się, wzbija do lotu, za każdym razem coraz dłuższego, coraz wyżej i wyżej.

  32. Chyba nie ma jednego, dobrego i w pelni obiektywnego wytlumaczenia tej sytuacji. Proponuje zestawic to co strescil pan Daniel w tym wpisie, tzn. opinie Pani Anny Tatarkiewicz, z wywiadem, ktorego udzielil Tygodnikowi Powszechnemu prof. Rafal Matyja (pt. Szaleństwo i metoda):

    http://tygodnik.onet.pl/1547,1431105,dzial.html

    Chyba wiele elementow z jednego i drugiego toku rozumowania pasuje do tej ukladanki.

    Pozdrawiam
    Kecaj

  33. Jacobsky:

    Tak, masz racje. Sadze, ze jesli wybory wygra PO to tez bedzie zaczynala od mitow (tylko z kim utworzy koalicje zeby te mity nam wciskac?). Tym bardziej ze PO to taki bardziej swiatly i mniej radykalny PiS.

  34. No i pomału powstaje nam analiza do przyszłej księgi analitycznej narodu polskiego. Bardzo odpowiadają mi analizy Gdańszczanina oraz Jaruty, są mi najbliższe. Mamy, też głos drugiej strony w osobie Chrisa z USA. ( Tutaj chciałbym przywołać matematykę –
    Chris jest wnuczkiem emigrantki z Polski, wiemy że Chris jest po 30 i jest dobrym pracodawcą.
    Mamy 2007 rok, zakładamy więc, że Chris urodził się w połowie lat 70-tych,
    mama Chrisa miała ochotę wcześnie na seks i dzieci i urodziła Chrisa mając 20 latek, a więc mamy wspaniały 1957 rok.
    Zakładamy, że babcia Chrisa nie wyjechała z kraju zapłodniona, tylko została zapłodniona w USA. Czyli wyjechała zaraz po odwilży coś koło 1955 roku.
    Babcia przeżyła 10 lat realnego socjalizmu i zaszczepiła swą nienawiść do tego systemu we wnuku.
    Zadanie brzmi podaj wysokość łapówki w złotych lub dolarach, jaką musiała zapłacić babcia Chrisa w 1955 roku by otrzymać paszport i wizę do USA !?
    Główna nagroda – to trzymilionowe mieszkanie wybudowane przez Kaczyńskich ).

    Częściowa odpowiedź dla Doodge`a – naród w którym ponad 60% obywateli jest przekonana, że homoseksualizm jest chorobą i da się ją wyleczyć, nie potrafi innaczej. Poprostu wiedza mitologiczno-historyczna ma w Polsce priorytet.

  35. Serdecznie gratuluje Panu „płodności twórczej”. Tak, tak, w dzisiejszych czasach nie można pisać felietonów, blogów itp. raz na dwa tygodnie. Z niecierpliwością patrzę w Internet, i z przyjemnością stwierdzam, że Pana aktualny komentarz sytuacji jest. Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam i czekam na następne Pana zapisy.
    tadek_54

  36. Nie do konca wiem o czym pisze niejaki TSS, powolujac sie na jakies lektury a uzywajac epitetu „totalitarny” na wszelkie sposoby. Znam cale zastepy niezbyt udanych zyciorysow sfrustrowanych jednostek,ktore dorastaly w „liberalnych” rodzinach, „cieplych” zlobkach i szkolach ba, na bardzo otwartych, za to zmuszajacych do samookreslenia sie katechezach (choc pewnie TSS w jego klasyfikacyjnych zapedach nie miesci sie to w glowie) a ktorych zycie bynajmniej nie ukladalo sie zbyt harmonijnie. Jestem przekonany, ze ten typ nawiedzonej lektukry,ktory TSS poleca nie jest specjalnie godny polecenia. Usiluje wiele aspektow zycia wepchnac kolanem do bardzo plytkich, wydumanych, choc chwilowo modnych kategorii.

  37. Chris Domaradzki pisze: „Kochani, jako wnuczek polskiej emigrantki, czegos nie rozumie.”

    W pełni się z Tobą zgadzam. Rzeczywiście nie rozumiesz. 🙂

  38. Bracia Kaczynscy i ich czynownicy są wybitnymi pasożytami ,korzystają z gospodarczych mechanizmów uruchomionych od 1988 roku ( od ustawy Wilczka ) , a sami od jesieni 2005 nie dokonali w tej materi żadnych ulepszeń .zajęli sie tym co lubią , są POLICMAJSTRAMI .
    Jednoczesnie Obywatele RP są coraz bardziej wydajni wpracy i nowatorscy , po prostu pracowici ,pomnażają swój i ojczyzny dorobek materialny .
    Tradycyjnie raz do roku samochodem przemierzam trasę Szczecin – Katowice -Szczecin .Kapitalne zmiany in plus ,widziane nawet po drodze zza szybki pędzącego samochodu . Do tego , głównie podatnik Niemiecki wspomaga funduszami Unijnymi – ale się na Niemców warczy , choć to dzisiaj DOBRODZIEJ – to Głupie bardzo głupie !!
    Chorzy ludzie na umyśle rządzą dzisiaj Polską, mam nadzieję ze ten dwuletni chwast wyborcy wypiepszą na śmietnik . Być może , nowa władza da Europejską perspektywnę Polski , a jak nie bedzie wyborów i zmian polskiej optyki widzenia świata , to ci co są dzisiaj okresowo poza jej granicami , po prostu rzadziej beda do niej wpadać ,coraz rzadziej .
    Dziwny kraj ta Polska gdzie Historyk ma wieksze „wzięcie ” od Inżyniera ,dziwny kraj którego obraz ratuje przystojny Hydraulik .

  39. W ostatnich dwoch esejach Szanowny Redaktor i Nestor Dziennikarstwa smaga biczem krytyki Szanownych Ojcow Ojczyzny oraz dzielo ich zycia- IV RP. Padaja slowa gorzkie, pelne madrosci poparte cytatami z prac wazkich i dla kultury swiatowej nie obojetnych. Jakze sie z nimi nie zgodzic! Poparcia dostarczaja tez glebokie komentarze Szanownych Blogerow. Tak, niewatpliwie cala wina lezy w niestosownych militarystycznych tradycjach szlacheckich, niecheci do demokracji, ktora przepelnia prosty lud oraz w kompleksach Szanownych Braci, ktorym wzrost uniemozliwial sadzenie kartofli! Nic dziwnego, ze zrozumienia ich paranoicznego zachowania trzeba szukac az u czeskich intelektualistow! Wszak wszystko zrozumiec, to wszystko przebaczyc.
    Nawet mnie, ktory raczej darzy sympatia Naszych Malych Kaprali, trudno nie dolaczyc sie do choru nieprzyjemnie zawiedzionych. Jak juz pisalem uprzednio na Wodzach Narodu ciazy brzemie ich prawniczego wyksztalcenia. Ono zas nie pozwala im na zastosowanie tych wszystkich naturalnych narzedzi rewolucji, jakich kraj w istocie potrzebuje. Nie cierpieli na ta chorobe tworcy i obroncy PRLu, w ktorym wystarczajacym powodem do skazania bylo niedpowiednie pochodzenie, niestosowna przynaleznosc organizacyjna czy podejrzane kontakty zagraniczne. Dajcie mi czlowieka a ja juz paragraf znajde ! Te pozytywistyczne slowa padaly czesto z ust wytrawnych obroncow komunistycznej dyktatury. Jakze daleko im do burzuazyjnego niezdecydowania Wielkich Braci. To oni wlasnie naciskaja na wyrazne dowody winy przedstawione w trzech egzemplarzach z podpisem i zalacznikami. Jakze sie wiec dziwic, ze wymiar sprawiedliwosci kuleje a szara siec wpycha nagminnie kije w szprychy roweru sprawiedliwosci ministra Ziobro! Co wiecej trudnosci mnoza nasi „sojusznicy” z UE i USA . I to w sytuacji gdy nasi waleczni podrzynacze gardel walcza w Afganistanie i Iraku z narodowymi ruchami oporu przeciwko zagranicznej dominacji! A w dodatku Polski podatnik subwencjonuje te lupieszcze wyprawy odbywane w interesach miedzynarodowych karteli naftowych. Zas amerykanie wykazuja swoja wdziecznosc przez utrzymywanie wymogu wiz wjazdowych dla ludnosci ich wiernego kondotiera! Czy mozna sie wiec dziwic, ze Wielcy Bracia czuja sie nieco osaczeni? Nie pochwalam „wojny na gorze” jaka rozpetali Bracia ze swoimi koalicjantami. Zwyciestwo na tym polu to w pierwszym rzedzie strata czasu i oderwanie sie od niezalatwionych przez kunkatorstwo problemow istotnych, takich jak lustracja i modyfikacja systemu prawnego i finansowego IV RP oraz renormalizacja stosunkow Polska -UE. Jesli Polska ma byc krajem niezawislym, sprawiedliwym i silnym konieczne jest pozbawienie wplywow politycznych i finansowych samozwanczych elit bylego PRLu i III RP. Sytuacja obecna jest bowiem powtorzeniem stanu przedrozbiorowego gdy silni wrogowie zewnetrzni destabilizowali wysilki patriotow zmierzajace do wzmocnienia kraju uzywajac do tego celu agentury wewnetrzne, dzialajacych dla obrony wlasnych interesow.

  40. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Czy to prawda, ze Mazur, ktorego „wiazano” ze sprawa zamordowania generala Popaly chce przyjechac do Polski aby udawadniac swoja niewinnosc?

    F.S. von/od Diasporski

  41. Smutne jest jak osoby pozostające od wielu lat poza krajem, mają spaczony obraz rzeczywistości. Panie Domaradzki, dobrze byłoby, gdyby tzw „stara polonia” miała więcej oleju w głowie

  42. Zgadzam sie, Jeszcze nigdy panstwo polskie nie bylo tak jednolite narodowo w swojej historii jak po II wojnie. Teraz zcieramy sie ze soba w sposob ktory kiedys byl uzywany na innych mniejszosciach. Chyba dobrze oddaje charakter polakow hymn polski a przynajmniej jego tekst. Hymn jest jak modlitwa powtarzany a nie analizowany. Radze spokojnie przeczytac i zastanowic nad kazdym slowem – to nie bardzo pasuje dp rzeczywistosci – szabla, marsze no i ten przyklad od Napoleona ktory nie najlepiej skonczyl. Ale jak to mowia musi byc gorzej zeby bylo lepiej .
    Pozdrawiam

  43. PAK
    Solidarność`80 opierała się na trzech ważnych przesłankach:
    -dla liberałow ważny był fakt, że ludzie są w stanie wykreować ruch, który odbudował scenę publiczną
    -dla nacjonalistów największe znaczenie miały wartości narodowe, które uległy wzmocnieniu
    -lewica w protestach robotniczych widziała spełnienie utopii lewicowej.
    Dwie pierwsze przesłanki znalazły zastosowanie odpowiednio w III i IV RP
    natomiast kierunek trzeci został wyeliminowany z debaty publicznej, kwestie socjalne i pracownicze nikogo nie interesowały, oprócz populistów.
    Klęska Solidarności D.Osta w Polsce przeszła bez odzewu, a szkoda, uważam, że diagnozy są trafne. Niektóre publikacje polskich publicystów , niezależnie, potwierdzają tę opinię.
    Wg Osta liberalna elita Solidarności odepchnęła swą bazę społeczną. Robotnicy zainicjowali zmiany, czuli się częścią tych zmian, zostali jednak odepchnięci, ich głosy ignorowano. Kapitalizm i powrot do społeczeństwa klasowego spowodował powrót prawicy.Wreszcie KTOŚ wyjaśniał ludziom, dlaczego jest im żle.Wróg ekonomiczny zmienia się we wroga klasowego, żli byli komuniści, ateiści, agenci i wszyscy inni.
    To właśnie był klasyczny fałsz w wykonaniu PC które forsowało przyspieszenie neoliberalnych reform, które uderzały w robotników, potem solidaryzując się z nimi podsuwali im winnych: układ,agentów. postkomunę. Został zagospodarowany elektorat socjalno-roszczeniowy i trwa do dzisiaj…T.Rydzyk w ramach tego samego elektoratu „skanalizował, frustracje, gniew i samotność mnóstwa starszych kobiet w Polsce.”( wywiad P.Szubartowicza z Agnieszką Graff Przegląd 2007 nr 30)
    Transformacja skupiła się na problemach ekonomicznych(stara ekonomia) – to była konieczność.Zaprzepaszczono kapitał społeczny w kontekście „nowej ekonomii”
    Jest to moja osobista konkluzja na dzień dzisiejszy -” wykształciucha” o profilu humanistycznym, który z wielką uwagą śledzi dyskusje ekonomiczne na tym blogu.
    Widzę ekonomię jako naukę bardziej dynamiczną niż socjologia, która opisuje zjawiska statycznie. Myślenie ekonomiczne jest koniecznością naszych czasów i daleko wykracza poza przypisywany jej desygnat.

    Pozdrawiam Halszka

  44. Wyliczenia red_noose [ 23.08 g.13.14 ] wydaja sie trafne. Mozna by jeszcze zalozyc calkiem hipotetycznie [ moze i karkolomnie ], ze osrodki badania opinii zawyzaja celowo procenty dla PiS-u usypiajac ich czujnosc. Wybory zas pokaza wlasciwy poziom popularnosci i na dzialanie bedzie za pozno. Przy rysujacym sie braku pieniedzy z dotacji na dzialalnosc partii daznosc PiS do szybkich wyborow jest zrozumiala. Frustracja Kaczynskich & ski jest ostatnio widoczna coraz bardziej. Smieszne wydaja sie zalecanki PiS-u do PO. Pan Kuchcinski ostatnio we wszystkich swoich publicznych wystapieniach robi ” oko ” w strone Pana Tuska.
    Nie wiem czy dobrze odebralem Jarute [ 12.53 ]. Z twojej analizy wynika
    przykra konstatacja, ze nasza historia ta odlegala i ta blizsza to jedna seria nieudactwa, potykania sie o wlasny prog, nieprzemyslanych i nietrafnych decyzji. Masz racje,ze u podnoza naszych klopotow leza zaszlosci historyczne, tyle tylko, ze wiekszosc narodow dalo dosc szybko sobie z tym rade, my nadal wzrok czesciej kierujemy do tylu niz do przodu.
    Zawisc, chec zemsty na wyimaginowanym wrogu, tworzenie wirtyalnych zagrozen, to ostatnia moda na rzdzenie. To sposob na zaistnienie w historii.
    Nie wiem jaki drugi czlon bysmy dopistwali paranoi to mimo wszystko jest to choroba, jaka zostali porazeni ci najwazniejsi PiS-u i dlatego powinnismy uwolnic nas od niej. Rzad demokratyczny jest mocny na tyle, na ile czujne jest sumienie narodu – Tobey

  45. Koszty polityczno-ekonomiczne dochodzenia przez Polske do rozwinietej demokracji liberalnej, praktykowanej z sukcesm w Europie Zachodniej sa jak widac dosyc wysokie. Ostatnie 2 lata to okres „kontrrewolucji” mentalej, starego prl-owskiego myslenia /homo sovieticus/. To chyba było jednak w procesie zmian nieuniknione tak jak np. prezydentura L. Wałęsy. Szczesliwie czas szalony dobiega końca. Jeszcze beda pewne podrygi i wygibasy cyrkowe, ale to juz raczej końcówka. Co jednak tak naprawde decyduje o naszej przyszłości? To proste i oczywiste. Nasza przynalezność do UE i globalnego świata. Dlatego mozna sobie dywagowac o różnych chorobach rządzacych, ale w sferze realnej zadecyduje otwarcie granic, przyjecie eurokonstytucji i w końcu euro. To jest nieuniknione i to bedzie koniec szaleństwa róznych nawiedzonych madrali. Dlatego patrze na obecny cyrk z dystansem, chociaz szkoda mi stratocego czasu, który juz nigdy nie wróci.

  46. Sławek
    Na litość boską, przecież od kilkunastu lat wiadomo, że top do czego Blixniakli te są zdolne to rozwalanie. Proszę wybaczyć ale wydaje mi się, że mechanizm tego jest prosty: dwaj niesłychanie ambitni prawnicy, fatalnie zbudowani fizycznie ale za to jeden świeci w oczy doktoratem, drugi ma umiejętność gadania. Maja kompleksy prawdopodobnie w kontaktach z kobietami maja tsudności. Wyższe stanowiska i pozycje w Polsce są już zajęte. Nie ma sprawy, wystarczy utworzyć grupę ludzi kapkę mniej ambitnych i samodzielnych, raczej intelektualnie niezbyt sprawnych, pokazać im , że oni są w stanie pod Bliźniaczym przewodem zrobić karierę i zasłużyć się w dodatku Polsce. Bracia są na swój sposób uczciwi, na swój sposób chcą dobrze, ale będąc tylko kapkę inteligentniejsi od swoich fanów niezbyt im to wychodzi.
    Ptroszę zrozumieć, że w pewnych sytuacjach historycznych uzyskanie mandatu partyjnego i posłuchu społecznego jest niezwykle łatwe. Za taką formacją, popędzi wielu ludzi, szczególnie tych, którzy czują się źle w dynamice realnego świata wymuszajacego na nich aktywność, której nie lubią. Proszę zwrócić uwagę na wymowę ostatniego spotu PiS: Kaczyński zrobił to, że nam jest teraz lepiej! Abstrahując od oczywistej nieprawdy tego twierdzenia widoczne jest do kogo bezpośrednio apeluje ten spot: do biernych, może słabszych, a napewno do tych co niczego nie rozumieją i nie chcą rozumieć.

  47. PiS popierają niezadowoleni, ludzie, którym się w III RP z jakiegoś powodu nie powiodło. Paranoja bywa zaraźliwa (nazizm), prowadzi do paranoi zbiorowej. Kaczyński wskazał odrzuconym łatwe do zrozumienia wytłumaczenie ich niedoli -> układ (czytaj: spisek komunistyczny). 20, w porywach 30% polskiego społeczeństwa to jełopy, którym to wystarczy za wytłumaczenie. Spalmy czarownice (lustracja) a nasze troski odejdą.

  48. Szanowny redaktorze,
    Wielokrotnie, także na pańskim blogu usiłuję tłumaczyć, że problemem Polski jest jego elita. Odsyłam do moich wypowiedzi do atykułów: „Polska w pomyjach” i „Marszałek Piłsudzki”.
    PAK,
    „Klęska Solidarności” Dawida Ost’a jest jedyną, jak do tej pory, próbą uczciwej oceny „rozwoju” demokracji po 1989 r. w Polsce.
    Wyjaśnia dlaczego naszą debatę polityczną zdominowały tematy zastępcze. I kto jest za to odpowiedzialny.
    Niedawno jeden z blogowiczów zarzucał mi brak entuzjazmu dla kapitalizmu i debilizm ekonomiczny. Z „pewną, taką nieśmiałością” powrócę jednak do tego wątku, gdyż bezpośrednio wiąże się on z dzisiejszym tematem.
    Otóż, w książce „Szalone lata dziewięćdziesiąte” J. Stiglitz
    ukazuje różnicę między wolnym rynkiem a kapitalizmem.
    Wolny rynek, zapewniać ma wolną konkurencję. Ta zaś, prowadzić ma do obniżania cen, kosztem zysków. Idealna konkurencja prowadziłaby do zysku zerowego. Kapitalizm natomiast, jak sama nazwa wskazuje, dążyć ma do maksymalizacji zysków. M.in, a właściwie, głównie poprzez ograniczanie wolnej konkurencji.
    Otóż w Polsce, po 1989 r. w oficjalnej propagandzie dominował kult wolnego rynku. Społeczeństwo, także dzięki propagandzie, uwierzyło w zbawienne skutki niczym nie skrępowanej konkurencji i przedsiębiorczości. W tym duchu kształtowano siebie i młodzież. Mieliśmy być asertywni i zajęci karierą. I tacy się w większości staliśmy. Ale pod hasłem wolnego rynku, dokonywała się totalna deregulacja, sprzyjająca wielkiemu kapitałowi. Polski przedsiębiorczy Dawid w pojedynku z ponadnarodowym Goliatem nie miał więć szans.
    To polska niższa klasa średnia, drobni przedsiębiorcy, kupcy stanowią „zdrowy trzon” pisowskiego elektoratu. To oni krzyczą ” łapać komucha i złodzieja”. W poprzednim systemie, to była najbardziej antypaństwowa i skorumpowana warstwa społeczna. Dla tej grupy praworządność zawsze była przeszkodą. A właśnie ta grupa najwięcej się po kapitaliżmie spodziewała. I dziś najbardziej jest sfrustrowana.
    To jej wielka pracowitość i entuzjazm zderzył się ze ścianą kapitalizmu, w którym nie osobiste walory, ale wielkość zgromadzonego kapitału , określa reguły gry. To zderzenie uwolniło pokłady gniewu i złości idealnie korespondującej z atorytarnymi i psychopatycznymi cechami kaczyzmu.
    Proszę zwrócić uwagę na kult siły i władzy panujący w PiS.
    Ludzie, którzy ich popierają, wyznają takie same wartości. Nie mogąc swojej potrzeby dominacji zaspokoić na rynku (cokolwiek, by nie zrobili zawsze będą słabsi), kompulsywnie szukają odwetu w polityce.
    Te procesy, można oczywiście odwrócić. Gniew ukoić.
    Aspiracje niższych klas średnich zaspokoić. Tak uczyniono w RFN po klęsce faszyzmu. Ale do tego potrzebne jest państwo opiekuńcze, bądż , bardziej naukowo, kapitalizm nadreński.

  49. Nieustające pozdrowienia dla Gospodarza i polemika z młodym (sądząc z wiedzy, którą reprezentuje) maćkiem g (godz.09.21).
    Nie zgadzam się z jego opinią, cyt.: „ Piłsudzkiego popierali przede wszystkim wojskowi, a tych trudno oceniać jako typowych inteligentów – bowiem w tym środowisku mówiono “nie matura , lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera.”
    Pomieszanie z poplątaniem, drogi maćku g. To hasło (a i idąca za nim praktyka) dotyczyło przełomu lat 40/50.
    Gospodarz to zapewne potwierdzi.
    Ci, oficerowie WP w PRL, którzy przeżyli kadrową czystkę po 1956 roku (wówczas armia się bardzo zmniejszyła), musieli zrobić maturę, bodajże do połowy lat 60-tych.
    Potem nastały 4-letnie „Wyższe” już Szkoły Oficerskie, gdzie bez matury nie przyjmowano.
    Zresztą w latach 40/50 dyrektorami zjednoczeń zostawali niekiedy zwykli robotnicy, nawet bez podstawówki (kursy wieczorowe), a sędziami i to orzekającymi karę śmierci bywali „piśmienni” absolwenci kursów „na Sędziego”. Tak było w PRL do 1956 roku …
    Liczyły się względy klasowe.
    Przed wojną oficer MUSIAŁ mieć maturę. Wyjątkiem byli CHORĄZOWIE, zwani ŻELAZNYMI OFICERAMI, gdyż na tym stopniu poprzestawali, a był on uważany za stopień oficerski. Dostawali go wieloletni podoficerowie zawodowi, w zasadzie pod koniec swojej kariery, jako jej ukoronowanie. Ale musieli mieć bodajże tzw. małą maturę (wiesz Maćku G. co to takiego?).
    Absolwenci przedwojennych szkoł oficerskich otrzymywali stopień podporucznika.
    Oficer musiał mieć maturę, m.in. z powodu obowiązującego (nieformalnie, ale jednak) KODEKSU HONOROWEGO BODZIEWICZA. Matura dawała niekwestionowane „prawa honorowe”. Było to istotne, bo do form towarzyskich przykładano olbrzymią wagę. Po prostu przeniesiono obyczaje z rozpadających się dworków poszlacheckich do kasyn oficerskich.
    Samo kasyno oficerskie – to temat na niejedno opracowanie albo i powieść …
    Maturzyści cywile, odbywali roczną Szkołę Podchorążych i przechodzili do rezerwy w stopniu „pchor.rez.” z dodatkowym stopniem poprzedzającym kaprala lub plutonowego. Zaliczenie tego rocznego szkolenia było wśród przedwojennej inteligencji bardzo popularne. No i trwało rok a nie dwa – jak służba zasadnicza oraz wybierało się moment jej odbycia, najczęściej tuż przed studiami.
    Po nim było się „kandydatem na oficera”, czyli prawie oficerem. Podczas ćwiczeń, na które podchorąży bywał „zapraszany” (nie „wzywany!”) przez dowódcę pułku (do którego miał przydział), podchorąży był traktowany jak kadra zawodowa.
    Wytwarzały się więzi, o których dziś (w dobie PiS) nie możemy mieć żadnego pojęcia. Nie tylko że nie było dyktafonów, ale obyczaje były takie, że w zaproszeniu na ćwiczenia podawano podchorążemu czego one będą dotyczyć z wykazem literatury do samodzielnego opanowania. Zatem, jak podchorąży pojawiał się na około miesięczne zgrupowanie ćwiczebne, doskonale wiedział co będzie robił i za co będzie rozliczany.
    Po ćwiczeniach był on opiniowany i niekiedy awansowany (np. z kaprala na plutonowego, itd., z dodatkiem podchorąży oczywiście).
    Potem spore zamieszanie w obozach jenieckich wywołali polscy podchorążowie, bo Niemcy chcieli ich zaliczyć do grupy szeregowców (stalagi) , a oni uważali że powinni przebywać z oficerami w oflagach.
    Popieranie Piłsudskiego przez wojskowych miało kilka podstaw.
    Sądzę, że pierwsza to tzw. „sitwa legionowa”. Po prostu pochodzący z legionów się popierali, chociaż były różnice „z jakiego legionu, pułku,” itp. kryteria polskiego piekiełka. Wykaz generałów i pułkowników z przełomu 1938/39 pokazuje dobitnie, że była to grupa dominująca.
    W wyniku tego popierania, dobrze zapowiadający się malarz został po śmierci Piłsudskiego Wodzem Naczelnym.
    Drugą przyczyną popierania mogło być po prostu „dbanie o wojsko” przez Piłsudskiego po 1926 roku.
    Marszałek Wojsko Polskie stworzył, żył wojskiem i je kochał. Co mu odwzajemniano.
    Do tego, po 1926 roku pobory w wojsku zaczęły być znośne, co w biednym kraju było ważne. No i te parady oraz urok kawalerii.
    Jak się te zabawy skończyły, wiadomo Ci Maćku, bo piszesz, że wiesz o tym z historii. Rozumiem, że z lekcji historii, a z lekcjami w szkole różnie bywa. Bywa się i na wagarach. Dlatego potraktuj ten mój wtręt, jako „poprawkę” z lekcji historii, na których nie uważałeś albo nie zadawałeś pogłębiających pytań swojemu nauczycielowi.
    Szanowny Gospodarz powinien strawić ten przydługi wtręt, bo młodych trzeba edukować i prostować ich pobieżną oraz poskręcaną wiedzę. Lepiej róbmy to my, niż Edukatorzy z Instytutu Pojednania Narodowego (IPN), którzy już wkrótce coś odkrywczego nam zaproponują, jak tylko odkryją na swoich półkach w archiwach.
    Dlatego, żeby Maciek G. nie potępiał „dąbrowszczaków” z Hiszpanii za szarżę pod Somossierą – edukujmy młodych.
    Rozumiem, że Maćkowi nie pasuje określenie „inteligent” w połączeniu z „wojskowym”, ale jego widoczna niechęć do munduru nie może nakłaniać do takiej paraboli, jaką on zrobił z tą „maturą”, którą według dzisiejszej miary należałoby traktować jako co najmniej licencjat.
    Wobec naturalnej konsekwencji wykonywania zawodu żołnierza zawodowego, jaką może być śmierć na polu walki, zastanówmy się, czy aby nie powodujemy jako społeczeństwo swoistej „degradacji” tego zawodu, czego owocem może być napływ do szeregów wojska osobników o niższych „walorach intelektualnych” – niż byłoby to potrzebne.
    A są potrzebni mądrzy oficerowie, bo im przecież powierzamy największe dobro jakie wytwarzamy – młodych ludzi, wśród których może się znajdować przecież przyszły „Bill Gates II”.
    To co może takich 100 „Billi” zrobić przez 20 lat dla Polski – to daj nam ich dobry Panie Boże, daj jak najwięcej!
    A oni nic nie zrobią, jak „wystraszony” dowódca wyśle ich na śmierć, żeby przypodobać się jakiemuś dwugwiazdkowemu generałowi amerykańskiemu. Bez analizy, rozpoznania, wsparcia i wzmocnienia …
    Ot tak, żeby pokazać, że nawet na dzisiejszym „Santo Domingo” Polak potrafi …
    A On przecież wielkim DOWÓDCĄ JEST, pierś po zagraniczne odznaczenie wystawi.
    Bohatersko.
    Dlatego warto odejść od „inteligenckiego” pogardzania wojskowymi (tam gdzie się zaczyna wojsko – kończy się ponoć inteligencja), bo to nam się to wszystkim w końcu opłaci.
    Dziękuję za cierpliwość tym, którzy przez to przebrnęli i pozdrawiam.

  50. Paranoia to są, jak mi się zdaje, urojenia (mam wrażenie, że pani Tatarkiewicz też o nich pisze). Każdy ma urojenia, wszystko zależy od stopnia ich oderwania od tzw. rzeczywistości. Jeśli przyjmiemy, że rzeczywistość niezależnie od nas istnieje, i że posiada pewien zespół właściwości, oraz że jesteśmy z nią w interakcji, indywidualnie i zbiorowo … to co z tego wynika? Ano wynika, że powinniśmy się z nią zmierzyć, jakoś dopasować, a jeśli ją zmieniać, to stopniowo i po kawałku. To się odnosi do “rzeczywistości fizycznej”, bo musimy oddychać i spożywać pokarm, możemy przemieszczać się, ale tylko z ograniczoną prędkością, zgodnie z regułami dynamiki i ruchu drogowego; do “rzeczywistości biologicznej”, mamy określone sprawności, najpierw uczymy się siadać, chodzić, itd, żmudnie nam to idzie, o tej żmudności szybko zapominamy, ale wystarczy spojrzeć na własne dzieci lub wnuki, albo kilkunastu funtów nadwagi nie jesteśmy w stanie pozbyć się w ciągu jednego dnia. Czasami żyjemy iluzjami, łagodnymi urojeniami, są one nawet pożyteczne. Na przykład pornografia tworzy takie “zdrowe” urojenia – o czym pisze Susan Sontag i Slavoj Žižek – gdzieś z poganicza rzeczywistości fizycznej, biologicznej i jeszcze może jakiejś.

    I jest rzeczywistość ekonomiczna. Urojeniem polskiego wyzwolenia się od komunizmu było wyobrażenie, że wystarczy obalić władzę komunistyczną, przejąć SB i wyprowadzić PZPR, i już będzie „zachód”. Zapamiętałem scenę w „Supersamie”, upalny dzień, lato roku 1981, ścisk, kilka tłustych żeberek na cały tłum, wzajemne ujadanie, przepychanki, niemal walki uliczne między regałami w pobliżu „stoiska z mięsem”. I potem kłótnie przy kasie, dysputy, kto się wepchnął przed kogo, jakby dla rozładowania poprzedniej euforii. W tym wszystkim jakaś pani filozoficznie, czy może histerycznie opowiada jak to jej córka przyjechała właśnie z Francji, jakie tam jest mięso, proszę pani, i bez kolejki, proszę pana, i na wszystko można zarobić, proszę państwa, wreszcie pyta melancholijnie – kiedy u nas będzie zachód? Za dwie godziny – odpowiada bystro kasjerka z lekkim ruchem warg. Ironia tego uśmiechu jest ze mną do dziś. Po przeżyciach okresu targania po szczękach, a potem ich-zimy i kolejnych pór roku, wreszcie po masowym TAK dla Komitetu przy Lechu Wałęsie, wydawało się Polakom w 1989 roku, że w rok, najpóźniej w dwa lata, będzie w Polsce zachodni dobrobyt. Nie wiem skąd im się taka iluzja wzięła? Było to urojenie ekonomiczne, że fabryki polskie będą nadal produkować to co produkują, że Amerykanie się tym zachwycą, np. polonezami, w zamian przyślą nam kadylaki. I jeszcze ta genialna myśl, że skoro jednego poloneza produkuje 100 robotników, a jednego kadylaka dziesięciu, to za jednego poloneza będziemy dostawać dziesięć kadylakow.

    Inne urojenie nazywam sobie urojeniem wojtyłowym. Gdy Nasz Papież przyjechał z pielgrzymką do wyzwolonego kraju w czerwcu 1991 roku, to dopiero musiało Go zszokować. To co zobaczył, musiało być bardziej szkodliwe dla jego zdrowia niż zdradzieckie strzały na Placu św. Piotra. Wyobrażam sobie, że dla Niego musiał to być bolesny upadek. On myślał, że polska miłość pójdzie w parze z odpowiedzialnością. Że tak będzie wkrótce po tym jak On, Ojciec Święty, objawi tę anielską prawdę Polkom i Polakom, jak On da im wskazówkę, jak mają prowadzić życie czyste i uczciwe, pracowite i bogobojne. I solidarne, przez małe „s”, ale zawsze z Matką Boską w klapie. Duch Święty zstąpił, odnowił oblicze Tej Ziemi, ale uleciał widać, nie miał już czasu, albo cierpliwości na odmienienie ducha ludzi zamieszkujących Tę Ziemię. (Czy gdy nie spełnione są takie urojenie, to przychodzi rozczarowanie Duchem Świętym?) I tak oto w tyglu medialno-kulturowym mieszają się te ludzkie urojenia, wraz z rozczarowniami i upadkami — urojenia ludzi wielkich, średnich, oraz psa Fafika.

  51. Obok artykułu pani Anny Tatarkiewicz zaordynowałbym wszystkim lekturę apelu-ostrzeżenia pióra prof. z SGH, Leokadii Oręziak, pt. „Fałszywe strachy przed euro” – http://www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=opinie&name=189. Chodzi o walutę euro, nie o piłkę nożną. Te argumenty są znane od lat, Balcerowicz o tym trąbił w uszy Małych Lepperów, a oni wołali mu „mu-sisz o-dejść”. Ten tekst jest wzbogacony rozdziałem o wprowadzeniu europejskiej waluty w Słowenii (styczeń 2007), gdzie nie było drożyzny, czyli inflacji, ani żadnych innych kataklizmów gospodarczych. Ostatnio poparł tę ideę sam Programator Lewicy, b. prezydent Kwaśniewski. Więc dalej, do dzieła „Polityko”. Propagować euro w Polsce w roku 2010.

  52. Magrud, musisz jeszcze popracować nad soba, wyzwolić się z tego marksistowskigo paradygmatu. Mam na myśli “… pracowitość i entuzjazm zderzył się ze ścianą kapitalizmu, w którym nie osobiste walory, ale wielkość zgromadzonego kapitału …”. Kapitał jest do kupienia, za procent – to raz. Po drugie, świat jest teraz w erze rewolucji informacyjnej, albo ma ją za sobą. Informacja i zdolność jej przetwarzania decyduje o wszystkim. Chcesz być Buffetem czy Gatesem, zbieraj informacje i używaj ich. Kto się martwi o kapitał?

    Jeśli chcesz znać moją diagnozę, o tym co zatrzymało entuzjazm i energię klasy średniej w latach 90-tych, to był to biurokratyzm, oraz zbyt powolne reformy rynkowe. Ile lat zabrało Polsce zdławienie inflacji (graniczącej z hiperinflacją) roku 1989. No ile? Piętnaście. Jak to porównać z reformami Grabskiego? Jeszcze do tej pory, o ile mi wiadomo, związkowcy mogą się zrzeszać i organizować strajki do woli. Pięć związków na czterech pracowników, można sobie wyklinać. A słyszałeś na dniach o prywatyzacji MPK w Kielcach? W Kanadzie taki strajk byłby nielegalny i poddany wszelkim konsekwencjom prawnym i finansowym, z możliwością blokady policyjnej włącznie.

    Potrzebna jest pewna równowaga między kapitałem a pracą. Bez kapitału, najlepiej dostępnego na wolnym rynku, nie ma wydajności pracy, maszyn, kwalifikacji, badań i rozwoju, penetracji rynku. Nikt nie bronił polskim przedsiębiorcom pożyczać i zdobywać rynki. I wielu tak robiło. Spotkała ich za to niewdzięczność pracowników i przeszkody aparatu biurokratycznego. Przestudiuj to.

  53. Mam dla Was smutna wiadomosc…
    Byc moze glownym miejscem gdzie przyczaila sie paranoja sa Wasze glowy.
    Malo tego mam wrazenie, ze publicysta tak steruje swoimi felietonami by te paranoje sztucznie rozbudzac.
    Raz uwierzyliscie w sztucznie kreowane zagrozenie dla demokracji, niecywilizowane metody, ksenofobie itd itd sami sie odnosicie do stworzonych przez siebie wirtualnych bytow jako do dowodow na paranoiczna rzeczywistosc.
    Otoz Rydzyk staje sie symbolem Kaczyzmu, z ktorego smieje sie swiat TYLKO jezeli to prawda po pierwsze:
    ze jest duchowym ojcem PIS-u i po drugie, ze swiat sie z niego smieje.
    Itd mozna rozebrac Wasza paranoje po troszeczku az do absurdu.
    PIS jest partia prawicowa, opierajaca swoj program na oczyszczeniu polskiej sceny z nalecialosci postkomunistycznego ukladu.
    Odnosi sie on do polskich tradycji patriotycznych i polskiej religijnosci.
    PIS odrzuca caly bagaz narzucony przez sowietow lacznie z moralnym cynizmem i oportunizmem.
    Gdyz:
    Normalne panstwo jakie Wy udajecie, ze byscie chcieli opiera sie na podstawowej zasadzie uczciwosci i rzetelnosci, ktora laczy sie z odpowiedzialnoscia za swoje czyny.
    Jak wiemy (mam nadzieje, ze Wy tez…) najwieksza strata jaka przyniosla komuna w Polsce byl upadek zasad etycznych.
    Z tego bierze sie zlodziejstwo, prywata, bylejakosc, brak odpowiedzialnosci za siebie itd.
    Jezeli chcemy to zmienic to potrzebne jest: Prawo i Sprawiedliwosc.
    Niestety nikt nie wymyslil lepszego spoiwa spoleczno-etycznego niz religia.
    Nawet dzisiaj laickie i liberalne (nowoczesne) panstwa nordyckie zbudowaly swoje etyczne fundamenty na bazie religii.
    To to samo co probuje zrobic konserwa w USA by zachowac postawy amerykanskiego sukcesu.
    Tak naprawde to sie boicie rozliczen i nazwania rzeczy po imieniu…podejrzewam, ze wiekszasc z Was to tzw: „sieroty po komunizmie” – zagubiona pseudo-inteligencka budzetowka…
    Przegrani narzekacze – wiec wszedzie widzicie paranoje i winnych- glupie spoleczenstwo, zle tradycje itp marudzenie…
    Jestescie manipulowani przez odsuniete od korytka przez demokracje byle elitki – i podkrecani w zmyslonej paranoji.
    Poniewaz Polacy wybiora najprawdopodobniej Kaczorow ponownie proponuje Wam emigracje…tylko gdzie zeby docenili Wasza „inteligencka” wartosc, zeby nie trzeba bylo sie za bardzo narobic, gdzie mozna bedzie jak zwykle winic ICH i bedzie tak mdlawo-slodko kulturalnie…
    Bez Busha, Bez Sarkoziego, Bez Howarda i tego ciemnego ludu, sztandarow i pochodow…choroba chyba takiego miejsca nie ma.

  54. Sprobuje wyjasnic moj poglad na wysoki stosunkowa odsetek „kupujacego” ciemnego ludu w Polsce.
    Mieszkam w Kanadzie i z moimi pogladami plasuje sie w centrum (raczej z odchyleniem lewicowym) partii liberalnej i daleko mi do skrajnosci lewicowej partii NDP czy do prawicowej skrajnosci partii konserwatywnej.
    Otoz z moimi pogladami, ktorych nie zmieniam po przyjezdzie do Polski zostaje zakwalifikowana na pozycjach skrajnie lewackich.
    Stad wniosek – w Polsce NIE MA lewakow! jest natomiast skrajnie konserwatywny odlam ( te slawne 25%) nie mieszczacy sie w skali pogladow nowoczesnych spoleczenstw, mysle ze nalezy cierpliwie poczekac az oni wymra. Zajmie to niestety troche czasu.

  55. Trudno byloby opisac polska dusze opieracjac sie tylko na wynikach wyborow,ze wzgledu na niska frekfencje wyborcza.
    Ciekawy jestem jak wygladalaby scena polityczna przy osiemdziesiecio-procentowej frekfencji i jak wygladalby podzial na tej scenie.
    Caly czas dla mnie pozostaje tajemnica,kim sa ci ludzie ktorzy nie biora udzial w glosowaniach? Czy sa to zwykle lenie ktorym sie nie chce glosowac,czy moze sa to ludzie ktorzy nie wierza ze za pomoca kartki wyborczej mozna miec wplyw na Polske.A moze czesc z tych obywateli ma to wszystko gdzies,zmeczona tym kiczowatym teatrem ktory odgrywa sie na ekranach telewizorow.
    Wyborcy musza uzmyslowic sobie,ze politycy nie sa darem niebios i ze trzeba ich przeswietlac przed wyborami i rozliczac przy nastepnych.
    Na dzis ta mloda polska demokracja kuleje,ale nie nalezy sie zniechecac tylko wybierac az do skutku,kiedys pewnie ten system partyjny okrzepnie i wyklaruje sie kilka duzych partii z jasnymi programami.
    My wszyscy musimy do tego dojrzec,bo dzisiaj jestesmy jak mlode wino.

  56. Ta władza wyzwala w ludziach najniższe, typowo polskie namiętności. Jeżeli marszałek sejmu, niejaki Ludwik Dorn – z drugiej strony „Bare Magazine of Porn”, „koniunkturalny katolik”, o czym wszyscy wiedzą, ale jakoś mu odpuszczają – mówi „Pokaż lekarzu, co masz w garażu”, to nie dość, że jest to prostacko śmieszna rymowanka dla tzw. motłochu, ale dodatkowo trafia na podatny grunt. Jako ogół tacy jesteśmy – zawistni, zazdrośni, nie potrafiący pogodzić się z tym, że ktoś jest mądrzejszy, bardziej wykształcony, bardziej zaradny, a już nie daj Boże obyty w świecie i umiejący porozumieć się z obcokrajowcem, bo to z pewnością jest podejrzane i pachnie zdradą interesów narodowych. Tolerowanie takich kreatur, jak wspomniany L.D. i znacząca reszta, jest wybitnym przykładem naszej narodowej obłudy, będącej atrybutem naszego narodu pojmowanego jako całość. Jesteśmy zamknięci na świat, nie mamy pojęcia, jak żyją ludzie w innych całkiem niedalekich krajach, co stanowi ich dzień powszedni. Potrafimy ich tylko określać mianem „pepiki”, „kacapy”, „angole”, „helmuty”, „żabojady”, „makaroniarze” o typowo pejoratywnym zabarwieniu. Zakładamy, podobnie jak nasza obecna władza w stosunku do naszego narodu, że w tych nacjach tkwi samo zło, w najlepszym przypadku podejrzane dobro. Inne spojrzenie na rzeczywistość, niż nasze jest niedopuszczalne. „Bo między Bugiem a Odromnysom, to najważniejsze ze wszystkich – my som”. Ja osobiście winię za to jedną Instytucję, ale to już zupełnie inny temat. W każdym razie parafialne podejście do świata, strach pokazania innego spojrzenia przed resztą z obawy przed ośmieszeniem, ba – wyklęciem, czyni z nas
    to czym jesteśmy. I tyle.

  57. przytomny2.
    Te lektury są za trudne by stać się modnymi. Za trudne, ale może nie dla Pana. Gdyby zdarzyło się Panu do nich zajrzeć łatwo sprawdziłby Pan jak bardzo można się mylić myśląc, przypuszczając…, w sumie – kręcąc się w kółko – pozostawać w bałaganie, który jest (status quo!). Zachęcam każdego do odświeżenia percepcji, bo wszystko co nam takie niewygodne karmi się naszą niekompetencją, żeby nie powiedzieć – indolencją, co jest tym bardziej tragiczne im bardziej ci którzy nam ból zadają są nieświadomi tak żródeł jak i skutków swoich poczynań. Teoretycznie ofiary mają większą motywację by się edukować, czy tak?
    Pozdrawiam, tss

  58. Halszko, Magrudzie,

    czytam Osta bliski entuzjazmu, co nie znaczy, że z wszystkim się zgadzam. W każdym razie uważam, że dokonał poważnej analizy, a przede wszsytkim, że trafnie zdiagnozował dwa czynniki kształtujące naszą rzeczywistość, czyli potraktowanie neoliberalizmu jako dogmatu, oraz podkreślenie zastępczości prawicowych strachów i wrogów.

    (Na wszelki wypadek wyjaśniam, że używając słowa ‚dogmat’ podkreślam, że liberalizm gospodarczy nie był dyskytowany i nie próbowano i nadal próbuje się do niego przekonywać. Bo przekonywanie, a twierdzenie, że to jest jedyna słuszna i prawdziwa droga, dla której nie ma alternatywy, to dwie różne rzeczy. Towarzyszyło temu przymykanie oczu na koszty transformacji — tak jakby zapomniano, że koszty, nawet jeśli uznać je za konieczne, pozostają realnymi kosztami.)

    Halszko: dziękuję za przypomnienie ‚pierwszej’ Solidarności!

    Natomiast pomijacie jedną rzecz, która mnie uderza u Osta — to, że faktycznie obwinia on naszych liberałów (i naszą prawicę też), że marginalizując rozsczeniowość Solidarności, podkopali istniejącą w niej podmiotowość działaczy, czyli przyczynili się do zahamowania rozwoju społeczeństwa obywatelskiego.

  59. Odkrycie epokowe:
    zdaniem niektórych: – „złodziejstwo, prywata, brak odpowiedzialności” to przymioty właściwe komunie jako konsekwencja upadku zasad etycznych w okresie panowania tejże.
    Oczywiście! Nigdy w w historii Polski ( poza okresem PRL ) nie występowały: złodziejstwo, prywata i brak odpowiedzialności, itp. itd.
    Toż to są tezy nie tylko na doktorat. W RP III i 1/2 habilitacja murowana; profesura tudzież.
    Nośnikiem wszelkich cnót moralnych i politycznych są Bracia, PiS i kreowana przez nich Rzeczpospolita. A wykładnikiem tego są np. uwalane taśmowo przez Trybunał Konstytucyjny ustawy łamiące podstawowe wolności i prawa obywatelskie, żeby tylko na tych przykładach poprzestać.
    Śmiać się, czy płakać ?
    Raczej śmiać się . Płakać nie ma nad kim.

  60. Niektórzy piszą, że religia ( a natury swej kosmopolityczna przecież ) była ostoją patriotyzmu; spoiwem etyczno – politycznym.
    Prawda jak cholera. Szczególnie się to objawiło dokonaniami takich prominentnych przedstawicieli polskiego życia religijnego w czasach załamania się polskiej suwerennej państwowości, jak biskupów: Józefa Kossakowskiego, Michała Poniatowskiego ( Prymas ), Ignacego Massalskiego, Antoniego Ostrowskiego ( też Prymas ), Andrzeja Młodziejowskiego , Gabriela Podoskiego i paru jeszcze innych biorących jurgielt skąd tylko się dało. Lepszych wzorców patriotyzmu i etycznej postawy zaiste, trudno szukać. Zresztą ta owocna działalność niektórych z wymienionych na niwie kształtowania postaw etyczno- patriotycznych została w odpowiedni sposób, udokumentowany historycznie, doceniona.
    Byłbym bardzo ostrożny w stawianiu tez na zasadzie aksjomatów.

  61. Lex, jezeli twoja uwaga o ostoi patriotyzmu jest w moja strone, to ja znow wyjasniam, ze nie to napisalem. Napisalem otoz, ze KK uzurpuje sobie prawo do bycia ostoja i zabezpieczeniem narodowego przetrwania. Jest w tym co nieco prawdy, moze troche wiecej niz brudu pod paznokciem. W Galicji przez jakis czas chlopstwo bylo przeciw KK, bo on byl religia CK monarchii i popieral kolaborujaca szlachte.

  62. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Lex – 24.08., godz. 13:19

    Ale prawda jest tez, ze wielu z w/w popelnialo samobojstwo honorowe ze wstydu, a nie podczas rewizji czy aresztowania. Popelniali samobojstwo swiadonme w zaciszu ze wstydu, wstydzac sie swojego postepowania.

    Trudno podejrzewac lub zblizac ktoregokolwiek z lewakow o taki cechy charakteru. Doktoraty piszac , 1/2 habilitacji, profesure tudziez, prosze o tym pamietac. To sa dwa odrebne tjb. „gatunki” poziomu – dwa rozne swiaty, ktorch nie da sie zrozumiec w ciagu 80-u dni – ze soba nic wspolnego nie majace, ale to nic. To jak piekno i brzydota.
    Lex, ja wiem, ze to ciezko zrozumiec jest, to jest nie wszystkim poprostu przez nature dane, to jest wlasnie to cos ta kropka nad doskonale zbudowana litera ” i „.

    F.S. von/od Diasporski

  63. Polsce potrzeba mądrej partii rządzącej nie wykorzystującej narzędzi władzy przeciw obywatelom. Polsce potrzeba mądrej opozycji nie stosującej populistycznej, niszczącej debatę publiczną, krytyki. Polsce potrzeba mądrego projektu modernizacji kraju szanującej i twórczo rozwijającej tradycję. Potrzeba zauważenia wykluczonych w wyniku transformacji i stworzenia trwałych mechanizmów wyrównywania szans i awansu społecznego. Potrzeba też mądrych mediów, obiektywnych, pokazujących nie tylko złe ale również i dobre strony polskiego życia społecznego, dające nam powody do dumy. No i na koniec potrzeba dużo zimnych okładów, żeby zmniejszyć gorączkę na naszych rozpalonych słowiańskich głowach. Uff, strasznie dużo potrzeba 😉

    Kaczyńscy cynicznie wykorzystali wykluczonych i niezadowolych z ostatnich kilkunastu lat do zdobycia władzy. PC było partią centrową, demokratyczną, daleką od socjalnego populizmu i skłonności do wspierania budowy państwa wyznaniowego. Ale nie osiągnęli żadnych sukcesów politycznych. J. Kaczyński postanowił zbudować od podstaw nową partię, z całkowicie innym programem. Wykorzystał solidarnościowy etos, mit Powstania Warszawskiego, wzbudził nasze niechęci do sąsiadów, odwołał się do wrażliwości społecznej i sięgnął po poparcie moherowego imperium Ojca Rydzyka. Wszystko to dla mnie było absolutnie sztucznym, cynicznym zabiegiem. J. Kaczyński to Uzurpator. Doprowadził do wrzenia wiele grup i środowisk społecznych, ale nic im nie zapewni. Po upadku Kaczyńskiego będzie jedynie jeszcze mniej nieufności i agresji między Polakami.

  64. Telegraphic observer,
    Trafiasz w samo sedno. Potrzebna jest równowago pomiędzy kapitałem a pracą. A tę może zapewnić tylko państwo.
    Wybór pomiędzy marksizmem, w jego ludowej wersji a neoliberalizmem w wersji z III i IVRP jest wyborem pomiędzy dwiema skrajnościami. A jednocześnie wyznacza granice bogatego zbioru możliwości. I o nich powinniśmy dyskutować. A my jak pijani, od ściany do ściany.
    Co do dzisięciolecia zwalczania inflacj. W Argentynie w latach dziewięćdziesiątych z inflacją wyższą niż nasza uporano się w ciągu roku. A potem Argentyna z bogatego kraju równie szybko stała się bankrutem.
    I jeszcze jedna ważna informacja. Nie ma empirycznych dowodów na to by inflacja poniżej 10pkt. szkodziła gospodarce.
    Mało tego, inflacja poniżej 2-2.5% może być oznaką cywilizacyjnej stagnacji. Taka sytuacja miała miejsce w IIRP do 1936r., kiedy to Kwiatkowski inwestycjami państwowymi : COP, Gdynia rozpoczął procesy modernizacyjne.

  65. Magrud,
    Normalnie, chwyciłeś byka za rogi.

    Państwo zapewnia równowagę między kapitałem a pracą. Oczywiście dyskusja trwa gdzie ma(ją) być punkt(y) równowagi – ale to odsuwamy na bok. Państwo jest arbitrem, zatem nie stroną. Zatem nie prowadzi przedsiębiorstw, nie inwestuje w gospodarkę, chyba że w to co daje efekt tzw. “dobra publicznego” – i tu znów dyskusja, co ten termin obejmuje, jakie są efekty uboczne, ile jest “niedoskonałości rynku” a ile niedoskonałości, wręcz marnotrawstwa w sektorze państwowym. To są tematy ponad nasze siły, w czasie weekendu.

    Argentyna (1999-2002) – doskonały przykład przerostu sektora państwowego, co było najważniejszym powodem kryzysu, oprócz pewnych błędów doraźnej polityki, w tym monetarnej. Powtarzam, argentyńska polityka pieniężna była oparta na “pegging to the US Dollar”, czyli stałej, gwarantowanej przez bank centralny stopie wymiany do dolara. Dlaczego nie do euro? czy DM, czy koszyka walut europejskich, bo z tym regionem Argentyna najwięcej handlowała, nie z USA – tego nie wie nikt. Natomiast złoty był puszczony wolno – geniusz Balcerowicza, czy zwykły profesjonalizm!? – o to nie spiera się nikt.

    Inflacja na poziomie 2% może być oznaką wielu rzeczy, ale przede wszystkim jest oznaką dbałości o walutę, stabilność rynków finansowych i inwestycji prywatnych w gospodarkę. To jest właśnie jeden z czynników powodujących to, że Rymkiewicz może sobie dzisiaj opowiadać, iż nigdy w Polsce tak dobrze nie było. Tak jest, mimo opóźniania ustaw, które mają porządkować biurokratyczny styk z biznesem, Polska okazuje się być rajem dla inwestorów. Niestety właśnie w tych dniach ukazują się bariery podażowe, głównie brak kwalifikowanych pracowników. Balcerowicz skromnie o swoich zasługach, o efektach sprowadzeniu inflacji do “zera” nie wspomina, jedynie chwali przedsiębiorstwa prywatne i ich umiejętność penetracji rynków światowych.

    COP był przedsięwzięciem interwencjonizmu państwowo-militarystycznego. Był kopiowanie polityki ekonomicznej Hitlera. Czy doktryna, która mówi, że należy się zbroić, bo to nakręca popyt, bo to jest najlepszy sposób interwencji państwa w gospodarkę, jest zdrowa? Od dawien dawna mówiono, że wojny niszczą. Nawet wysiłek wojenny niszczy, o tym dobrze wie Anglia, którą wojny niszczyły gospodarczo, choć nie toczyły się na jej terytorium od czasów Cromwella. To rozumiała moja nauczycielka historii, gdy nas zapytała któregoś razu, dlaczego husaria była jazdą ciężką. Odpowiadaliśmy – bo mieli ciężką zbroję! bo mieli ciężkie skrzydła! bo konie były wielkie, kopie dlugie i z twardego drewna! A ona kręciła głową – bo ciężkie były pieniądze wydawane na taką jazdę!!!

    Wojna w Wietnamie miała swoje walory ekonomiczne, głównie technologiczne, w ogóle Pentagon jest największą państwową instytucją do dynamizowania R&D (badań i rozwoju). Wojna w Iraku też, ale obie one rujnują budżet i równowagę ekonomiczną. Ten pomysł rodem z Keynesizmu i koncentracji na stronie popytowej jest chory. Także COP był chory, to było marnotrawstwo – tak dowodzą ekonomiści, ale nie podaje Ci źródeł, bo głowa Cię rozboli od czytania tego wszystkiego.
    Ciao
    T.O.

  66. Nie pochodzę z rodziny robotniczo-chłopskiej a wprost przeciwnie.Należę do pokolenia „Kolumbów” Aby zdać maturę musiałem wyjechać z rodzin-
    nego miasta.Dzięki temu dostałem sie też na studia.Jestem czytelnikiem
    POLITYKI od 2 numeru,czyli mogę się czuć wychowankiem tego pisma
    Należałem do PZPR i się tego nie wstydzę.Twierdzę,że PRL miało wiele
    wad ale miało bardzo dużo zalet i osiągnięć Zdaję sobie sprawę z tego,
    o czym WY zapominacie a mianowicie,że Polska nigdy dobrze nie wycho-
    dziła na międzynarodowych koalicjantach.Przecież to,że zzostaliśmy przy-
    pisani do UKŁADU WARSZAWSKIEG zawdzięczamu temu,że przywódcy
    USA i Wielkiej Brytanii sprzedali nas w Jałcie Stalinowi. A jeszcze4 wcześ-
    niej wykołował nas Napoleon i Francja niby tak wielki nasz przyjaciel
    No ale nie o tym miałem pisać.Czytając Wasze komentarze zastanawiam sieczy mają to być rozprawki dotyczące Waszej wiedzy. A może Gospodarz
    chciał sprowokować Was do dyskusji twórczej CO DALEJ ?
    Tak jak wszyscy obejrzałem dzisiejśza paradę „gruźlika” z Gdańska zwaną
    konwencją. Te hołdownicze przemówienia wstępne wywołały we mnie
    mdłości i zaskoczenie jak to znani ludzie potrafia sie upodlić.
    Ta niby konwencja ktora jako żywo przypominała zjazdy hitlerowskie,
    zjazdy w ZSRR. Nasze rodzime zjazdy PZPR nyły o wiele mniej czołobitne.
    Drodzy Komentatorzy i Gospodarzu tych dyskusji. Czy mamy w tych komentarzach popisywać się swoją wiedzą ? A może Gospodarzu wolisz
    komentarze pisżace o zjawisku i sposobie ich łagodzenia ?
    Nie widzę potrzeby wymieniania Nazwiskami ludzi objętych tą chorobą
    Natomiast same zjawiska prezentowane nam w TV z Gdańska są bardzo
    groźne w swych ewentualnych skutkach. Dobrowolne upokarzanie sie ?
    Zapowiedzi zwycięstwa PiS-u ? Zapowiedź powrotu do władzy tych
    ćwierćinteligentów ? Wywołuje u mnie lęk nie o siebie(ze wzgłedu na mo wiek) ale o Was i przyszłe spustoszenia moralne i etyczne społeczeństwa
    Co Wy na to ?Dalej będziecie prowadzić tego typu dyskusje akademickie ?

  67. Przypomnę określenia Wańkowicza:
    kundlizm polski i bezinteresowna zawiść oraz bardzo pobieżne badania, ale jednak badania, mówiące o wyższym i to dużo w porównaniu z innymi krajami odsetek jednostek chorych psychicznie.
    Na tej glebie sieją paranoik i bezwolniak.
    Pytanie czego się należy spodziewać –
    mam prawo do obaw, że zbiory będa obfite.

css.php