Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

28.08.2007
wtorek

Zwei Professoren – Vaterland verloren

28 sierpnia 2007, wtorek,

Jak Szanowni Państwo dobrze wiedzą,  nie polemizowałem na tym blogu z „Wprost” ani z „Newsweekiem”, a to wyłącznie dlatego, że czytanie tylu tygodników (+ „Gazeta Świąteczna”, „Europa”, „Przegląd” i „Nie”) przekracza moje możliwości, nie mam nawet sił, żeby przeczytać „Politykę” od deski do deski. Ale tym razem zaintrygował mnie Adolf Hitler na okładce „Wprost” oraz czołowy artykuł „Komu Niemcy ukradli dobrobyt” pióra prof. Mariusza Muszyńskiego (koordynator polskiej polityki wobec Niemiec) i Krzysztofa Raka, którego redakcja przedstawia jako eksperta polityki zagranicznej.

Artykuł utrzymany jest w duchu antyniemieckim, co napawa troską, gdyż – po pierwsze – zawiera echa opinii kół rządzących w Polsce, i – po drugie –  jesteśmy zaledwie kilka dni po obchodach rocznicy cudu nad Wisłą, zwycięstwa w wojnie z bolszewikami, i kilka dni przed obchodami 17 września oraz uroczystą premierą filmu „Katyń”. Wygląda więc na to, że walczymy na dwóch frontach, ze spadkobiercami Hitlera i Stalina, a kto pragnie tego uniknąć, ten jest agentem, partią białej flagi i leży plackiem przed sąsiadami.

„Niemcy nie przegrały II wojny światowej” – brzmi pierwsze zdanie artykułu, jak gdyby w wyniku wojny Niemcy nie utraciły milionów ludzi, dużej części terytorium, częściowo niepodległości (NRD), nie były w dużej części i – oczywiście z własnej winy – zrujnowane, a setki tysięcy jeńców nie dogorywało na Syberii. „Zwei Professoren”  są zdania, że Niemcy osiągnęły dziś to, o co walczył Hitler: dobrobyt i światowe przywództwo. Odnoszę wrażenie, że gdyby autorzy byli Chińczykami, albo Koreańczykami, to w podobny sposób pisaliby o Japonii. Traktują oni Republikę Federalną jako kontynuację Trzeciej Rzeszy, wojnę przegrało niemieckie państwo, ale nie niemiecka gospodarka, a teraz część elit niemieckich bez umiaru i taktu wystawia rachunki pomordowanym i ograbionym. Na końcu artykułu znajduje się ostrzeżenie: Jeśli niemieccy politycy nie podejmą odważnych decyzji, „Wystawiony zostanie rzeczywisty rachunek za ludobójstwo, grabieże i  świadome niszczenie kultur wielu narodów”.

Moje stanowisko: Rzeczywiście, w Niemczech słychać głosy aroganckie (np. w sprawie zwrotu dzieł sztuki), ahistoryczne, nawet oburzające (Steinbach, cyrk z uchodźcami), ale nie one dominują, i stosunku dzisiejszych Niemiec do Polski nie można traktować jako kontynuacji polityki Führera. W podobny sposób, cytując Stanisława Michalkiewicza i Radio Maryja, można namalować fałszywy obraz Polski. Prof. Muszyński, jako oficjalny głos Polski w sprawach niemieckich, powinien bardziej ważyć słowa.

Jeszcze dalej idzie autorka sąsiedniego artykułu, Krystyna Grzybowska, która pisze m.in.:

Niech nikomu się nie zdaje, że z naszym zachodnim sąsiadem trzeba rozmawiać na kolanach. Niemcy szanują taki naród, który szanuje sam siebie i nie daje się przestraszyć. M.in. dlatego z takim respektem odnoszą się do Rosji. Lekcja, jaką dostali pod Stalingradem, mocno wryła się w ich świadomość.  

Dalej autorka pisze, że „Niemcy nie wiedzą co to jest patriotyzm”, mogą się zrzeszać w partiach faszystowskich w rodzaju NPD, ze strachu przez muzułmanami budują meczety, opozycja w Polsce „demoluje państwo na oczach Europy i ku uciesze Niemców”, media niemieckie u boku polskiej opozycji walczą z braćmi Kaczyńskimi, którzy w krótkim czasie tyle wywalczyli dla Polski.

W tym samym numerze „Wprost” znajdują się jeszcze artykuły o niemieckich faszystach z  NPD oraz o antypolskiej kinematografii Goebbelsa . „Niemcy dokonali filmowego najazdu na Polskę  na długo nim padły strzały na Westerplatte” – stwierdza Wiesław Kot. Pisząc o hitlerowskiej kinematografii, autor wspomina film Veita Harlana „Żyd Suss”, ale głównie jest to artykuł o filmach antypolskich.    

Opinie zawarte w artykułach można by uznać za mniej lub bardziej (moim zdaniem – mniej) uzasadnione, gdyby nie fakt, że wyrażają poglądy oficjalne. Z jednej strony nasza władza szczyci się, że kanclerz Merkel przyjeżdża na Hel i do Polski częściej niż Kohl, spaceruje i fotografuje się  z nią nad morzem, a z drugiej gra na nastrojach antyniemieckich, podobnie jak Gomułka i komuniści, którzy straszyli bońskimi odwetowcami, Hupką i Czają, zwłaszcza że kampania wyborcza się rozpoczęła. Rozkręcanie nastrojów antyniemieckich w Polsce niczemu dobremu nie służy. Można nadrabiać błędy i zaniedbania  poprzednich rządów, ale po co zaraz łamać krzesła?

Czy Polacy są tak antyniemieccy, jak by wynikało z wspomnianych artykułów i na dźwięk słowa „Niemiec” zaraz  mówią: „Hitler”? – Myślę, że wątpię – jak mówił Walery Wątróbka, ale na pewno trochę głosów antyniemieckich, trochę antysemickich z Radia Maryja, trochę antyrosyjskich, trochę antylaickich, i tak – grosz do grosza – uciuła się pokaźny elektorat. To, co dwa lata temu wydawało się szaleństwem (dziadek z Wehrmachtu), dziś jest już metodą.

Jeśli chodzi o mnie, to choć podczas okupacji straciłem prawie całą rodzinę (z rąk niemieckich okupantów i polskiego szmalcownika), to do żadnej partii antyniemieckiej ani antypolskiej się nie zapiszę. Po wojnie byłem w zburzonym Berlinie, widziałem jak niemieckie wdowy ubrane w eleganckie futra (prawdopodobnie zagrabione), żebrały o jednego papierosa i zbierały niedopałki na ulicach. Wcale bym nie chciał oglądać tego ponownie.

W latach 50. poznałem Thomasa Harlana  (syna hitlerowskiego reżysera, poetę, pisarza, antyfaszystę, który zerwał z ojcem i wyemigrował). Po kilku latach, w 1961 r., Thomas  przekazał mi pamiętniki Eichmanna, których publikacja w „Polityce” stała się sensacją.  Pamiętam jak 20 lat później, w stanie wojennym, Wojciech Kilar wrócił z Berlina i opowiadał jak tamtejszy taksówkarz skomentował  fakt, że w polskich sklepach był wtedy tylko ocet. – U nas po wojnie też tak było.  Na balkonach ludzie hodowali króliki.  

PS. Przepraszam, że się tak rozpisałem, to pod wpływem Buddenbrooków.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 80

Dodaj komentarz »
  1. „Wprost” było zawsze obrzydlwie prorządowe, czy rząd był z AWS, czy z SLD. Teraz jest prorządowo antyniemieckie.

  2. „to do żadnej partii antyniemieckiej ani antypolskiej się nie zapiszę”…już się Pan Passent zapisał onegdaj do partii rosyjskiej, więc żadnej innej pewnie nie zaszczyci swoim oddaniem

    Smutne jest to jak historia kształtuje (niszczy) charaktery

    Rozpisywales się Gospodarzu o Powstaniu Warszawskim z pozycji kogoś kto stoi na drugim brzegu Wisły, zle życząc zarówno Polakom jak i Niemcom, mszczac sie za rodzinne krzywdy…

  3. Panie Danielu !
    Widziałem okładkę tego tygodnika w kiosku, ale nie kupuję pisma Wielkiego Przeciekowego IVRP Janeckiego ..
    Tym profesorom o dużej wyobrażni podpowiedziałbym wirtualne rozważania o tym ,jak silne byłyby Niemcy gdyby nie wywołały kataklizmu dla Swiata i w finale dla siebie .
    Profesorowie i My ,żylibyśmy by napewno ,w zdominowanej przez Niemcy ( gospodarczo napewno) Europie a Polska rozwijałby sie na KRESACH ,tj. folkowo . CCCP jako kraj „miłujący” pokój pozostawiłby w ten cały czas nietkniete Moczary Polesia i stepowe przestrzenie .
    Te moje rozważania ,są tak samo niedorzeczne jak oceny i spekulacje Onych profesorów dot.stosunków Niemcy -Polska .
    w Szczecinie dla mnie i innych którzy maja autentycznie bliski kontakt z Niemcami od lat -to co drukuje ‚WPROST” jest GŁUPIE , i nie zmieni aktywnej Osmozy polsko -niemieckiej i niemiecko -polskiej na POGRANICZU .
    Przypominam,że w 1995 roku ministrowie budownictwa RP i Niemiec podpisali porozumienie o zagospodarowaniu przestrzennym obszarów położonych po obu stronach ODRY i Nysy Łużyckiej -9 lat przed Aliansem Polski do UN .Ileż dobrego wydarzyło się przez te lata na Pograniczu !!!
    . Wreszcie nawiazuje sie do dobrych tradycji ,które w pigułce przedstawił Jan Jagusiak autor książki Polacy -Niemcy -Kronika dobrych kontaktów ,Eine Chronik der guten Kontakte. Wydanictwo Europa z1996 roku -polecam tą dwujęzyczną kronikę .
    np -.Adam Mickiewicz piszacy III częśc „DZIADÓW ‚w Dreznie – dlaczego nuczył sie języka niemieckiego ?
    – Dobrze ,że Bawarczyk Witt Stwosz 19lat z 86 lat swojego życia spedził w Krakowie i wierni mogą modlić sie przy tym cudownej urody ołtarzu .
    – Karl Dedecius -prztłumaczył 90 polskich ksiązek(poezja i proza ) na niemiecki m.in.Leca ,Herberta,Rózewicza .Niemiec urodzony w Łodzi ,jeniec spod Stalingradu. Po wojnie Ambasador kultury polskiej w Niemczech .
    Temat rzeka -kończę .

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie szestow1, czy nie może Pan psuć powietrza we Wprost, Dzienniku czy jakiejś innej „Rzeczypospolitej”.Albo wystąpić w Radiu Maryja, tam Pan będzie się dobrze czuł.

  6. Do szestow1: Jak Pan nie wie co pisać to niech Pan raczej nic nie pisze.

    Zdrowy naród nie żywi się niechęcią do sąsiadów i w ogóle innych nacji. Ale niestety obecne władze świadomie dla swoich politycznych celów wywołały wiele uśpionych dotąd demonów. Demonów obecnych w mentalności każdego chyba narodu. Taka polityka nie prowadzi do niczego dobrego. W rezultacie jesteśmy skłóceni ze wszystkimi, może poza (na razie) USA.

  7. A bylo tak sympatycznie tylko ten szestow nie szanuje dośc gospodarza, ale skoro ten sam pisze takie rzeczy (porażające jak mówi tow.Giertych) o swoich zyciowych wyborach to trudno nie skomentowac. Internet tow.rowi rozwalic może każdą barierę i granicę. Nie zamkniesz mnie za to do Białołęki czy na Rakowiecką, tak jak onegdaj koledzy DP czynili. Jest wolnośc. Dzieki takim Kaczyńskim też, choc tego nie dostrzegacie i traktujecie ich gorzej niż Ruskich czy Niemców. Wolnośc psucia humoru towarzyszom ze ZBOWID-u. też jest rodzajem wolności. Ale może spróbuję poczytac Trybunę czy Przegląd zeby zrozumiec bardziej wasze marzenia o Polsce.

  8. Myślę, że podsycanie nastrojów antyniemieckich /jak i antyrosyjskich /niczemu dobremu nie sluży. „Zwei Professoren” doskonale zdają sobie sprawę zapewnie,że nienawiść zaślepia i odbiera rozsądek. Więc zamiast pielęgnować w sobie nienawiść i nawolywać do niej, powinni przynajmniej nie zabierać glosu w sprawie, w której nie stać ich na obiektywność. Moja rodzina ucierpiala i od Niemców i od Rosjan nie tylko w czasie drugiej wojny światowej, ale ani mój Ojciec ani ja nie uważaliśmy, że tylko dlatego należy ich nienawidzieć. Bylo, minęlo, kropka.

  9. Obecni rządzący grają m.in. nastrojami antyniemieckimi. Jest nadzieja, że kiedy w koncu odejdą, nasza polityka zagraniczna wróci na tory sprzed września 2005 r.

  10. Zasadnicze pytanie? gospodarz jest polakiem? gospodarz pisze”jezeli chodzi omnie to choc podczas okupacji stracilem prawie cala rodzine(z rak niemieckich okupantow i polskiego szmalcownika” wynika z tego ze niemcy to cacy, natomiast polski szmalcownik to dopiero kanalia, o ile wiem to nikt inny tylko Polska rodzina dala gospodarzowi sposobnosc pisania tych paszkwili, a szkodz! w efekcie to jest proste dlamnie ze gospodarz z takim jadem rzuca sie na Rzad ktory jest w pojeciu gospodarza, reprezentowany” przez polskich szmalcownijow. Chcialbym przypomniec gospodarzowi ze Pana Rakowskiego w szczycie jego kariery opuscila go zona i dzieci dlaczego? bo sprzedawal Polske.
    Jezeli chodzi o patriotyzm, wedlug gospodarza pogladow powinien byc w kierunku niemieckim ,ruskim czy zydowskim a nie polskim to co cala zgraja proponuje bedac mniejszoscia narodowa. Jezeli polak bedzie promowal patrjotyzm i godnosc narodowa Polski to w waszych oczach bedzie wyrzutkiem spoleczenstwa?
    Ameryka pomimo ze jest zlepkiem narodowosci to patriotyzm stawia na pierwszym miejscu, a zatem Polska powinna ich nasladowac i szybko wrocic do wartosci narodu. Natomiast mniejszosc narodowa powinna i musi sie podporzadkowac Narodowi Polskiemu. Premier Rzadu Polskiego nie moze byc osmieszany przez takie kreatury jak gospodarz, czy to trafi do gospodarza umyslu?, pewnie nie.

  11. Szanowny Panie Redaktorze,

    z zainteresowaniem przeczytałem Pański komentarz artykułów z „Wprost”. Śledzę od wielu lat stosunki polsko-niemieckie i nasuwa mi się po Pańskim artykule kilka refleksji. Pozwoli Pan, ze poniżej je sformułuje.
    Dobiera Pan słów i sformułowań z dużą ostrożnością, opacznością i widocznym staraniem o równowagę i bezstronność wypowiedzi. Jak na prawdziwy dziennikarski komentarz przystało. Temat jest delikatny i dobór słów często decyduje o rezonansie. Śledzę Pańską prace jako dziennikarz od wielu lat i doceniam Pański wysiłek w tej kwestii. Tym niemniej wpadają mi w oko pewne sformułowania, które – jestem o tym przekonany – sa raczej wynikiem braku koncentracji niż braku przemyśleń. Wkrada się tu mianowicie pewna nonszalancja, którą mógłbym raczej przypisać autorom „Wprost” niż Pańskiej osobie. Bo jak zrozumieć pewna dygresje typu: „…widziałem jak niemieckie wdowy ubrane w eleganckie futra (prawdopodobnie zagrabione)…”?? Nie sadze, aby to zdanie było wynikiem szczerych i dogłębnych przemyśleń. A może się mylę…Może to dowcip, którego intencji nie zrozumiałem…
    „Cyrk z uchodźcami” jest raczej polskim „cyrkiem”. Jest wytworem – jak Pan również słusznie zauważył – polskiej propagandy. Z pewnością zdaje Pan sobie z tego sprawę, ze można zawsze znaleźć cos „antypolskiego“, jeżeli się chce znaleźć i uparcie się szuka.
    Mottem mojej wypowiedzi nie jest próbą analizy stosunków polsko-niemieckich. Staram się raczej zrozumieć mentalność Polakowi i ich podejście do różnych spraw („Od Sasa do lasa”).
    Tak na marginesie: Nie musze chyba podkreślać, ze Artykuły w „Wprost” sa załamujące a „dorobek” ich autorów absolutnie kontraproduktywny.

    Mam tylko nadzieje, ze doczekam jeszcze czasów, kiedy ressentiments, rozliczenia i „wystawianie rachunków” będzie przeszłością. Tak po jednej jak i po drugiej stronie.

    Z poważaniem

  12. prosze wybaczyc napisalem , szkodz powinno byc szkoda, oraz szmalcownijow powinno byc szmalcownikow.

  13. przypuszczam, że wątpię

  14. Mnie troską napawa nazywanie obecnego reżimu “kołami rządzącymi w Polsce”. Przeniosłem się pamięcią do czasów minionych, które coraz bardziej stają się czasami zamierzchłymi. Wtedy język gazetowy wypełniały dokładnie takie same etykiety: koła rewanżystów bońskich, koła imperialistów waszyngtońskich, koła wspierające pułkowników greckich albo junte pinocheta …
    Już chciałem przyszpilić Gospodarza, ale przypomniałem sobie o kołach różańcowych i kołach przyjaciół radia maryja, oraz o kołach profesorskich wokół tygodnika “Wprost”.

    Wiec kogo tu dzisiaj przyszpilić? Najpierw bernarda, potem bobolę, Feliksa S., Andrzeja F., dziadka, na koniec telegr… tak jest, sam się przyszpilę. Koniec z masochizmem!

    PAK (“…Trafiają mu się szpile wobec redaktora, czy oponentów, ale stara się być merytoryczny i dyskutuje …”) – co za przytomność umysłu z Twojej strony – jakże przecież łatwo jest pomylić te dwie skrajne czynnosci: “przyszpilić” i “użądlić”.

  15. und zu wenig Öl in Kopf oder zu viel Schnaps getrunken.
    PS. „Wprost“ z naczelnym S. Janeckim tworzy nam negatywny wizerunek i ciągle powtarza , że nie wierzy w „teorię spiskową”, chyba to chore.

  16. Można i tak uprawiać politykę międzynarodową. Można Czechom wypomnieć najazdy na Polskę i ichnich królów, można Szwedom nie zapomnieć potopu i pomniejszych wojen, można z dumą Duńczykom wypominać „Jak Czarniecki szedł przez morze – dla Ojczyzny ratowania” (???). Można też Francuzom przypominać nielojalność Napoleona, który wygubił Polaków na San Domingo, a potem powołał karłowate księstewko bez „Polski” w nazwie, byle tylko cara nie drażnić… Bezpłatnie podrzucam te argumenty PiSowi, mogą się przydać. Kampania będzie barwniejsza i utrzyma się na obecnym poziomie intelektualno-propagandowym.

  17. Ten ton jest właśnie do odgrzewania historii i histerii aby się uzbierały głosy nieuświadomionych i zakompleksionych ludzi na obraz małych wodzów którym śni się jakaś nowa wojna z sąsiadami. To peryferie i folklor polityczny obecny także w innych krajach, ale u nas Partia rządząca. Brak rozumu aby budować ale wspomnienia z piaskownicy wystarczą by rujnować i innych do tego podżegiwać. Na rozum za późno dla tych ludzi, ale szkód narobią na lata. Niektórzy ich wyznawcy są obecni na tym blogu, nic ich nie przekona że czarne jest czarne a białe jest białe jak chce wodzuś.
    „Wprost” – przeciek i przekręt na każde czasy.

  18. Bobola to jajcarz!? Nie zauważyłem jeszcze. Interpretuje pokrętnie co przeczyta, ale to nie jest powód do śmiechu.
    Bobolo, nie uważam co mi przypisujesz. Uważam, że lustracja w Polsce jest zbędna, wystarczy wprowadzić merytoryczne oceny urzędników i inne reguły służby cywilnej (można się wzorować na doświadczeniach brytyjskich, na przepisach innych krajów Unii). Nie jestem za zamknięciem akt SB i IPN, jak ktoś tu proponował. Niech się obywatele prywatnie procesują, za pieniądze, niech prawnicy jeszcze coś zarobią, ale państwo ma robić jednym dobrze a drugim wkoło pióra na podstawie akt – jak to zrobić, żeby nie narazić się na zarzut łamania praw obywatelskich – te mają według mnie wyższośc nad prawem do lustrowania sąsiadów. Jedyny sensowny powód do lustrowania – eliminacja szantażu, został już zdaje mi się wyczerpany.

    PiS z PO to był fatalny pomysł. Było to widać już w trakcie negocjacji o koalicję. PO z dziesiątkami stron umowy (na modłe umowy między CDU i SPD), a PiS w kilku słowach ich podsumował. Faktyczną umowę koalicyjną podpisano wcześniej. Treść krótka: “Utopić Platformę”. Podpisy dwa: Tadeusz Rydzyk i Jarosław Kaczyński. Samoobrona wynikła już z czystej arytmetyki.

    Rurociąg. Czy chcesz powiedzieć, że jego celem jest odcięcie Polsce przez Niemcy dostępu do rosyjskiej energii? Czy Polska nie eksportuje mięsa do krajów Unii? Może nawet do Niemiec.

    Ale to mnie zbiło z wszelkiego tropu jaki mogłem wywąchać w Twoim tekście Bobolo:

    “Tam bowiem gdzie jeden zyskuje drugi musi stracic”.

    Ty się lepiej ucz i lecz. Ekonomia i psycholog – takie są moje typy.
    I to ma być śmieszne?????

  19. Styl i argumentacja p.Krystyny Grzybowskiej zupełnie nieoczekiwanie przywiodły mi w pamięci głupawy wierszyk,który słyszałem w dzieciństwie,nie wiem gdzie i od kogo:

    „Pod Ulm,pod Ulm,pod Austerlitz,
    Dostali Niemcy w …skórę,nie gadali nic.
    Bo Niemiec taką naturę ma,
    Jak dostaje w…skórę,to nic nie gada!”

    Niektóre wypowiedzi p.Fotygi są także w tym stylu i przytłaczają podobną siłą argumentacji!

    a.j

  20. Minęło tyle lat, przyszły nowe pokolenia Niemców i Polaków, wielu z nich historia specjalnie nie interesuje. Sprawy granic zostały ustalone, jesteśmy związani paktem militarnym i budujemy wspólną Europę. Trudno zrozumieć, o co chodzi ludziom, nie skrzywdzonym bezpośrednio i nie pamiętającym tych czasów, którzy robią wszystko, aby te narody skłócić.
    Jaki mają cel? Są to ludzie popierający obecny rząd, którego przywódcy oficjalnie występują jako praktykujacy katolicy i „odpuszczają winy swoim winowajcom”. Jak ich nazwać?
    I czy można im wierzyć? I co łączy profesora z prostakiem typu
    szestow?

  21. Stosunki polsko-niemieckie sa duzo bardziej zlozone niz uproszczenia ad hoc, nawet jesli sam one serwowane przez autorytety w tej dziedzinie. Co z tego, ze autorytety skoro sluza one doraznym interesom politycznym, a nie temu, co okresla sie racja stanu. Prof. Muszynski stal sie politykiem z profesorskim tytulem, przez co jego opinie podlegaja bardziej weryfikacji politycznej niz naukowej.

    Ale nawet z punktu naukowego nie sadze, zeby opinie prof. Muszynskiego wytrzymaly probe czasu i wyrazaly obiektywizm w podejsciu do zagadnienia stosunkow polsko-niemieckich. Dowodem tego jest przede wszystkim teza, ze Niemcy nie przegraly II WS. Oczywiscie, ze przegraly. Tak jak Polska nalezy do grona zwyciezcow tej wojny. Widac trzeba umiec przegrywac, tak jak i trzeba umiec wygrywac – kolejna darmowa lekcja historii przespana przez eksperta. Ale postawa roszczeniowa nie zaszkodzi. Politycznie oczywiscie.

    O tym, ze we Wprost mozna pisac byle co swiadczy passus mowiacy, ze Niemcy nie wiedza, co to patriotyzm. Nie wiem, czy potrzeba dyskutowac z podobnym idiotyzmem, i taka dyskusja z pewnoscia nie miala by sensu. Wazne jest natomiast, ze opinie o patriotyzmie Niemcow wychodza z pod piora autorow piszacych na zamowienie polityczne kol uwazajacych siebie za straznikow uniwersalnych (?) wzorcow patriotyzmu, nie tylko w odniesieiu do Polakow, ale dla reszty Europy. Przeciez juz tyle razy pokazalismy reszcie jakimi to jestesmy patriotami, co na ogol jednak sprowadzalo sie do tego, ze pokazywalismy, jak potrafimy umierac. I nie wiem, czy kogokolwiek interesuje taki patriotyzm, bo patriota mozna byc rowniez zyjac. I na tym chyba trudnosc polega.

    Niemcy jacy sa tacy sa. Nie my ich bedziemy uczyc jak zyc, bo wydaje mi sie, zeraczej wiele mozna sie jeszcze nauczyc od Niemcow (vide: historyjka z krolikami). Nie my ich bedziemy zmieniac, zwlaszcza ze i tak nie mozemy ich sobie wymienic na innego sasiada. Musimy nauczyc sie zyc z Niemcami w dobrym sasiedztwie, ale nie pod dyktando takich ekspertow jak ci, ktorych Pan cytuje. Mam nadzieje, ze niewiele wody bedzie musialo uplynac w Odrze abysmy doczekali sie zmiany ekspertow, a tym samym zmiany kursu wobec Niemiec.

    POzdrawiam,

    Jacobsky

  22. Panie Danielu – a ja sobie mam młode takie, co ‚za Niemca’ by mogło być, bo mu ‚pochodzenie’ przysługuje z racji ‚etniczności’ jego matki, a na dokładkę bratanka urodzonego w Nowej Zelandii, któremu rodzice zapomnieli zapewnić obywatelstwo polskie zaraz po urodzeniu i teraz korowody ma rozmaite, bo studiować by chciał w Niemczech, a jako wyłączny obywatel kraju, w którym chodzi się do góry nogami, za szkołę w Niemczech płacić by musiał. I się okaże, że urodzone w Dunedin paskudztwo jedno, zameldowane jest w moim mieszkaniu w okolicach pogranicza W.Ks.Lit.
    A na dokładkę, pisząc to – słucham sobie Jaromira Nohavicę, którego namierzono przed kilkoma laty na tym, że kiedyś podobno czechosłowackim tajnym służbom donosił. A słucham Jaromira, bo lubię, jak sobie przy gitarze ględzi.

  23. Wychowany byłem w nienawiści do Niemców jako najgorszych wrogów i okupantów. Zaraz po wojnie w szkole podstawowej cała klasa deklamowaliśmy wiersz (chyba Lucjana Rydla) pod tytułem: „Gdzie Niemiec nogę stawi” (…tam ziemia sto lat krwawi… itp). W czasach PRL-u ciągle straszono nas odwetowcami, rewanżystami i imperialistami. Bezpośrednich kontaktów między ludźmi nie było. Pierwszy raz znalazłem się w RFN w latach 60-tych. Poznałem ludzi życzliwych i przyjaźnie nastawionych do Polaków, zupełnie przeciwnie do tych z NRD, których do przyjaźni zmuszano. I trudno temu się dziwić, skoro na festiwalu piosenki żołnierskiej w Kołobrzegu enerdowski piosenkarz łamaną polszczyzną śpiewał: „szli na zachód osadnicy, karabiny i rusznice ustawili w cieniu drzew…”
    Do tej pory Niemcy z terenów byłej NRD są dla nas mniej przyjaźni. Jednak po otwarciu granic sytuacja bardzo się poprawiła. I komu to przeszkadza?

  24. kangur,

    jesli Ty bedziesz promowal patriotyzm piszac „Polak” z malej litery to z pewnoscia nie bedziesz wyrzutkiem, tylko najwyzej podrzutkiem. Intelektualnym.

    Zreszta, piszesz „Polak” z malej litery, a „rzad polski”, i to w odniesieniu do obecnego rzadu i jego premiera – z duzej litery. Czy to jakis klucz, wedlug ktorego mamy odczytywac Twoje opinie ?

  25. tss (2007-08-28 o godz. 10:29):

    Ale z Pani jajcara – no muszę i tę ewentualność wziąć pod uwagę. Ilekroć próbuję opowiedzieć rodakowi w kraju o tym jak coś rozwiązano w Kanadzie, zawsze, natychmiast zaczyna się ziewanie, temat po chwili ucieka – no musiałem się poskarżyć, ale taka jest goła prawda, która jest powodem mojego w tym przypadku niebotycznego niedowierzania.

    Ale co tam – do dzieła. Sa jeszcze trzy ale. Gospodarz może się zeźlić, że urządzamy mu na blogu korespondowanie między dwoma fanatykami nieważnych tematów – jeśli znam się na sygnałach dżentlemenów, to milczenie będzie zgodą.

    Drugie ale to moje lekkie zdenerwowanie. Czy ja wiem jak jest w Kanadzie?! W końcu poza Toronto, poza swoim województwem pt. “prowincja Ontario” bywam tak rzadko, a niektórych (4 prowincji atlantyckich i 3 terytoriów na Północy) nie odwiedziłem nigdy jak dotąd. Czy odwiedziła pani wszystkie 16 województw? Chociaż pytanie nie ma sensu, Kanada jest obszarem 32 razy większa od Polski, przy nieco mniejszej ludności (ponad 33 mln). W statystykach krajowych nie siedzę, gazetowe działy spraw lokalnych odwiedzam sporadycznie, polityki praktycznie nie śledzę – taka jest nudna. Ale co tam, na lewym skrzydle jest Jacobsky, który z drugiego miasta mnie skoryguje, albo jeszcze ktoś, z ontaryjskiego miasteczka może???

    Trzecie ale to cel Pani drzwi otwierania, bo nie wyważania. To co napiszę ma mieć jakiś związek z polską rzeczywistością, ażeby mogła Pani to coś zrozumieć, trzeba wcześniej narysować jakieś tło społ-ekon-polit. Inaczej będzie to niezrozumiałe, albo co gorsza, zrozumiałe opacznie.

    Jednak kto nie próbuje, ten nie jedzie. Oto pierwsza lekcja – etykietka na niej biało-czerwona z Klonowym Liściem po środku.

    PŁACE I PODATKI 101

    O płacach, czyli zarobkach, mówi się w wymiarze godzinowym, niekiedy tygodniowym, oraz rocznym (miesięczne płace są rzadko wymieniane). Pieniądze tutaj liczy się w dolarach kanadyjskich (nieco tańszych niż amerykańskie), $CDN 1 = 2,6 zł. Po uwzględnieniu siły nabywczej, $CDN 1 = 1,5 – 2 zł (niektóre produkty, np. benzyna, usługi telekomunikacyjne, są tutaj znacząco tańsze).

    Płaca minimalna w Toronto (inne prowincje mogą mieć inną) = $ 8/godz, (Co daje ok. 1350 /mies, czyli orientacyjnie 2300 zł), zatem na minimalnej płacy pracując w średnim wymiarze godzin zarobi się około $16.000.

    Od podatku od dochodu zwolnione jest około $8.500, osoby w wieku ponad 65 lat mają dalsze $6400, są inne, pomniejsze zwolnienia i refundacje podatku.

    Oszacowałem kiedyś, że od swojego dochodu po przeliczeniu wg. zwykłego kursu wymiany, w Polsce zapłaciłbym nieco więcej podatku niż w Kanadzie. Ale to nie uwzględniało ulg, którymi w Polsce można chyba nieco “dalej zajechać”.

    Podatek VAT, zwany tutaj GST + PST, bo składa się z porcji federalnej,”goods and services tax”, i prowincjonalnej, “provincial sales tax”) wynosi w Toronto 14 procent i nie obejmuje produktów spożywczych i dziecięcych.

    Do podatków zalicza się także “property tax”, pobierany przez miasta i gminy. Płacą go osoby mieszkające we własnym domu, a wynajmujący lokatorzy pośrednio w czynszu. Naliczany jest on na ogół w proporcji do oszacowanej przez urząd miasta wartości domu i zwiększa się wraz z wydatkami lokalnego budżetu na szkoły, policję, straż pożarną, utrzymanie infrastruktury lokalnej (cześć tych wydatków pokryw budżet prowincji). Moja rodzina płaci tego podatku szacunkowo 1/20 tego co PIT + VAT łącznie.

    Tyle na dzisiaj. Pytania? Dziekuję, do widzenia.
    T.O.

  26. Szanowny Redaktor niezbyt dobrze wybral tytul. To niemieckie powiedzonko wyraza zdrowa niewiare prawdziwie niemieckiego umyslu jesli chodzi o umiejetnosci rzadzenia warstwy intelektualnej (Dwaj Profesorowie- Ojczyzna stracona). Jest to, w pewnym stopniu, spostrzezenie trafne . Naukowcy bowiem nie slyna z umiejetnosci przekucia swojej wiedzy w osiagniecia praktyczne lub finansowe. Co wiecej ostroznosc w stosunku do zamiarow i polityki panstw osciennych , zwlaszcza tych co do ktorych istnieje juz dluga historia nieprzyjemnych dla narodu polskiego zaszlosci, jest postepowaniem rozsadnym. Przyslowie mowi,ze kto nie uczy sie na bledach historii ten bedzie zmuszony je powtorzyc. Byloby lekkomyslnoscia gdyby nie wiedzieli o tym obecni Ojcowie Narodu. Zwlaszcza zas nalezy byc czujnym w stosunku do naszych drogich aktualnych „przyjaciol” w Unii i NATO. Kazdy bowiem wie, ze nikt nie moze nam tak bardzo zaszkodzic jak ludzie nam bliscy. Ci bowiem znaja najlepiej nasze sily i slabosci, nasze zasoby i sposob ich zabezpieczenia oraz nasze srodki obronne. Kardynal de Richelieu mowil:”Panie Boze chron mnie od przyjaciol bo z wrogami sam sobie poradze.” i mial wielka racje. Co oczywiscie nie znaczy, ze wrogosc jaka byla niegdys miedzy narodami przekalda sie automatycznie na nieprzyjazn miedzy poszczegolnymi indywiduami posiadajacymi rozna przynaleznosc panstwowa. Dynamika narodow ma niewiele wspolnego z natura i dazeniami poszczegolnych czlonkow populacji. Istnieje cos takiego jak psychologia tlumu. To wlasnie ona spowodowalo, ze na codzien kulturalni Niemcy mordowali z wielkim oddaniem i satysfakcja niemieckich, i nie tylko niemieckich, zydow traktujac ich jak robactwo pasozytujace na zdrowym ciele narodu niemieckiego. Tak to juz jest, ze zlozone uklady spoleczne (i nie tylko) wykazuja cechy zbiorowe, z ktorych najczesciej nie zdaja sobie sprawy poszczegolni czlonkowie populacji. Dobrze by bylo aby te prawdy trafily kiedys do kapuscianych glow niektorych z uczestnikow tego blogu.

  27. Pani X, znajoma mojego ojca, też lekarka, pragmatyczna do bólu, nigdy nie wiedziałem czy myśleć o niej dobrze, czy ją w duchu potępiać, potrafiła załatwić wszystko, nigdy nie była w PZPR, (chyba) nie splamiła się kontaktami z SB, mój ojciec był na to wyczulony i znał ją wiele lat przed moim urodzeniem, z jej mężem spędził pięć lat w oflagach i stalagach, przypomina mi się właśnie ze swoim powiedzeniem:

    “Cholera, Niemcy przegrały wojnę, a jak im się teraz powodzi !”

    Jego wieloznaczny sens, który krążył wśród ludzi, musiał być dla władz PRL-u sygnałem i jeszcze jednym powodem do nieustawicznej nagonki na RFN. Zależało im może na udowodnieniu, że niemiecki dobrobyt, o który chodziły legendy, bo mało kto go widział, musi być za judaszowe srebrniki. Musi pochodzić z jakiejś niesprawiedliwości, z rozgrabienia nas, Rosjan, Czechów, Żydów, Cyganów, homoseksualistów, wszystkich dobrych ludzi. Oczywiście za pieniądze w równym stopniu opętanych złem Amerykanów.

    A dzisiaj, jaki jest głębszy sens tej nagonki, skoro chodzi o coś więcej niż parę (tysięcy) wyborczych głosów?

  28. Nie moge rozkodowac okladki „Wprost” portret Adolfa Hitlera na pierwszym planie, a w tle flaga Bundesrepubliki, szklana kopula Reichstagu, no i ten krzyczacy tytul: „Komu Niemcy ukradli dobrobyt”.

    Hitlerowi ?

  29. Miałam okazję parę lat temu bawić się wspólnie ze studentami studiującymi w Niemczech w ramach projektu Erasmusa. Razem bawili sie Niemcy, Polacy, Rosjanie, Francuzi, Hiszpanie, Chińczycy i inni. Rozmowa toczyła się po niemiecku, bo w tym języku wszyscy studiowali. Młodzi ludzie, nie skrępowani polityczną poprawnością, nie tylko się bawili ale i docinali sobie nawzajem, Niemcom dostawało się za Hitlera a Rosjanom za Stalina. A tak w ogóle to była to przemiła grupa młodzieży, która zawierała przyjaźnie i oceniała się wzajemnie nie na podstawie czynów przodków, lecz tego jaki kto jest. Nie ma lepszej metody na przełamywanie stereotypów. Z tego co wiem, na wszystkich niemieckich uniwersytetach jest pewna pula miejsc zagwarantowana dla cudzoziemców. Właśnie po to, żeby ludzie poznawali się wajemnie. A co robią nasze władze?

  30. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Niewatpliwie na stosunek Niemcow do obcokrajowcow (w tym i do Polakow) duzy wplyw ma historia II Wojny Swatowej. Obozy zaglady, barbarzynstwo zwiazane z polityka stricte rasowa, eutanazja itd.
    Wstydza sie biedacy tego, nie lubia jak im sie to zbyt czesto przypomina – skad my to na blogowisku znamy – nauczyli sie, z ta materia odchodzic i zyc.
    Polityka na zewnatrz ta oficjalna, a rozmowy w domowy (clubowym?)zaciszu np. przy koninku. Mowi sie, ze zle duchy w ogniu ozywaja, tak sie mowi. Duchy w ogniu ozywaja.

    Tworza sie, grupy interesow, tak jak wszedzie. Sympatie & antypatie.
    Faktem jest, ze nigdzie nie widzialem takiej nagonki na Polakow i wszystko to co z ich kultura, religia, obyczajami zwiazane jest, jak na blogowisku red. Daniela Passenta. Nie przez Gospodarza blogowiska tego, ale przez stado-horde, ktora sie wokol niego samoczynnie zorganizowala, powolala do zycia agresywnoczynnego.
    Czegos podobnego nie spotkalem nigdzie. To prawdziwy fenomen. Temat na doktorat jest, moze i wiecej.

    Faszyzm w Europie padl, pi-razy-oko 60 lat temu. Jakie lata 50-70 XX w. w Nemczech byly? Przepraszam ile to juz lat minelo, od upadku systemu komunistycznego w Polsce? No tak o czym my rozmawiamy. Przed kominarkami z blogowiska jeszcze bardzo dluga droga do tzw. normalnej normalnosci.

    Po 1953 miksowanie z Moskwa tak jak by troszeczku ostyglo, stalo sie drugoplanowym uciazliwym, meczacym obowiazkiem elit dyktatury. Zobaczyma jak bedzie sie z miksowaniem w demokracji dzialo?

    Jak narazie w zamachu padl general Popala. Walka o wladze i miejsce przy korycie trwa.

    F.S. von/od Diasporski

  31. Panie Danielu!

    Pozytywnie zaskoczyła mnie Pańska, co jak co, obszerna „korespondencja” z blogowiczami w poprzednim wpisie. Bo świadczy to o tym, że nawet w latach późnej młodości można wyciągać wnioski i dostosować się do trendu, rzeczywistości itepe. Świadczy to o tym, że szanuje Pan swoich blogowiczów poświęcając swój czas na czytanie ich wypocin, a nawet mógłby polemizować z niektórymi. Wreszcie świadczy to o tym, że jest Pan komentatorem wysokich lotów (bo przecież nie dziennikarzem? dziennikarz to teraz brzydkie słowo…) zawsze chcącym swoją pracę uczynić lepszą.

    Co do tematu wpisu. Moi drodzy blogowicze. Ja rozumiem, że w Polskim narodzie istnieje taka tendencja, jakby to powiedzieć…? Tendencja do mówienia „bo oni, bo tamten to, oni też robią źle, a nawet gorzej, i tak dalej. Zawsze są owi oni i nie ma miejsca na ja. Marzy mi się, żeby każdy dojrzały już człowiek spojrzał najpierw w lustro, samemu sobie głęboko w oczy i zrobił rachunek sumienia. I chociaż się zastanowił. Marzy mi się, żeby każdy postarał się pokochać siebie najpierw, wtedy nie potrzeba będzie nam wrogów, tych „onych”, gorszych od nas samych. Marzy mi się, żeby tacy ludzie byli politykami w naszym kraju.

    Ja osobiście jestem „ludziofilem”. Powiem z własnego doświadczenia – jak się lubi siebie, to lubienie innych przychodzi łatwiej. I inni też nas bardziej lubią. Pewnie większości tutaj obecnych o tym nie muszę przekonywać. Ale ilu trzeba przekonać?

    Pozdrawiam!

  32. Złośliwy mógłby powiedzieć: jakie czasy, tacy i profesorowie.
    Byłoby to jednak krzywdzące dla wielu innych profesorów, którzy swojej pozycji naukowej nie traktują tak koniunkturalnie.
    Czyżby antyniemieckość była istotną częścią naszego genomu, a przynajmniej częścią genomu niektórych z nas i to bez względu na poziom wykształcenia i status naukowy?
    I to w zjednoczonej Europie ?

  33. Jacobsky,
    zdiął mi to Pan z klawiatury, wpatruję się w tą okładkę już drugi dzień i za diabła nie mogę dojść co ma na niej piernik do wiatraka, bo za Hitlera też w III Rzeszy, to dobrobytu nie było tylko bezrobocie zostało na koszt etatyzmu państwa mocno zmniejszone i państwowa bieda była równiej (bo w wypadku III Rzeszy słowo sprawiedliwiej nie chce mi przejść przez klawiaturę) dzielone. Mówię o ogóle obywateli, a nie o uprzywilejowanych elitach na państwowych urzędach z literkami SS, NSDAP, itp. w tytule. Też zresztą chodziło o tych na górze tych państwowych urzędów, bo szeregowy dół klepał większą czy mniejszą biedę, tylko nie było widać tak totalnego kryzysu jak do 1933 roku szalał w Niemczech
    Niemcy swój dzisiejszy dobrobyt zawdzięczaja w dużej mierze planowi Marchala, który Polske ominął z wiadomych przyczyn – nasz wielki ówczesny brat nie był fanem pomocy zza oceanu. A Niemcy mocno zniszczone dostały kopa cywilizacyjnego, bo nie odbudowywały starych fabryk z przedwojennym wyposażeniem, bo to nie istnialo (zniszczone w nalotach dywanowych czy w toku działań wojennych na terenie Niemiec lub rozszabrowane i wywiezione wgłąb Związku Radzieckiego), tylko od razu nowe. To dlatego oni tak dobrze rozumieją czym jest dla nas dzisiaj zastrzyk pieniędzy z Unii na rozwój czy inwestycje zagraniczne budujące nowoczesne fabryki. To jest przeskok o co najmniej 20 lat w tym, co się u nas budowało przed 1989 rokiem, a co się u nas buduje po, szczególnie jak od paru lat te inwestycje, szczególnie wysokich technologii ruszyły. Wiele razy rozmawiałam o tym z moimi kolegami z różnych krajów, w tym Niemiec czy Anglii.

    Anglicy zresztą zwrócili mi uwagę na fenomenalną rzecz – oni mówią, że nasze hotele nowe to po prostu bajka przy ich starych, dawno nie modernizowanych, nieprzebudowywanych w Anglii. I mowa nie o tych hotelach z najdroższej półki – nie exclusive’ach, ale tych już porządnych i przyzwoitych klasy business. Bo one sa od początku budowane ze wszytskimi fajerwerkami nowych technologii. Mają je w standardzie a nie za cenę dodatkowych nakladów na modernizację.

    Może by tak nasi patriotyczny wzorcowo politycy przestali pisać wieczne listy żali historycznych, a wzięli się konkretnie do roboty. Bo nasi obecnie nam panujący i ich eksperci wg mnie to kompletnie nie mają pomysłu na ten nasz dobrobyt, do pracy w celu jego osiągnięcia się nie za brardzo palą, chcą tylko za żale historyczne innych do tej pracy zaprząść. Za to chętnie wydają moralne certyfikaty, rozdają pieniądze z budżetu wypracowane przez innych, bo oni na szczęście nie zdążyli „wspomóc” gospodarki w utrzymaniu trendów wzrostowych (żeby to chcieć zrobić najpierw trzeba gospodarkę rozumieć, a ostatnie porozumienie z Solidarnością o 9% wzroście plac w budżetówce świadczy, że nie rozumieją kompletnie), robia wycene cudzego patriotyzmu. Własnego nie wyceniają werbalnie, wolą to robić za pośrednictwem rozdawania z budżetu, po to przecież te dwa lata w miarę sensownie oszczędzali, żeby było co teraz u progu wyborów rozdawać. Przecież najlepiej się dzieli cudze i na koszt kłopotów budżetowych następców. Najwyżej oni tego nie dotrzymają i to oni będą ci źli. My tyle chcieliśmy dać. Nie za pracę, ale za głos. Dlatego są tak ździwieni. Oni dają taki cudny głos w Europie i nikt nic nie chce zań dać, tak pracy i na poparciu tego głosu nikomuza bardzo nie zależy. Co jest, jaka cholera? Przecież się należy!!!!! A tu takie ździwko nie mile, jak mówi mój brat, zeby dostać trzeba trochę popracować, nie wystarczy tylko krzyczeć. I ta praca musi być jakoś w miarę pozytywna. Nie tylko ma rozzwalać, a oni tylko w rowalaniu czują się dobrze. Buduje się o wiele trudniej i to jest mniej efektowne. A PiS jest nastawiony na efekt, duży, nie ważne czy z sensem, bo jego efektywności nikt z nich na wszelki wypadek nie mierzy. Jeszcze by wyszlo, ze ni za bardzo jest co mierzyć. Jak z tym pierwiastkiem, nawet teraz nie wiadomo czy ta Joanina jest wzmocniona, czy nie. A pani minister tak się podobalo słowo „enhanced”. Jak je słyszala, to miala pewność, że wszyscy mają na myśli Joanninę wzmocnioną, tylko jak wzmocnioną nikt nie ustalił konkretnie. No i jest co tutaj w tym efekcie mierzyć, czy nie? bez komentarza.
    Pozdrawiam.

    Joanna

  34. Panie Danielu,

    W skrócie:

    1) Nie muszę z Panem sie zgadzac we wszystkim i sie nie zgadzam, ale są pewne rzeczy fundamentalne, co do których musi istnieć konsensus. Jedną z nich jest polityka zagraniczna na konkretnym kierunku – niemieckim.

    2) Dzisiaj polityka zagraniczna Polski jest prowadzona fatalnie, obecny rząd trwoni dorobek swoich poprzedników oraz co gorsza w przyspieszonym tempie wyrotowuje Polskę ze światowego obiegu dyplomatecznego (na razie, a potem może być gorzej).

    2) Tezy panów profesorów wyłożone w tygodniku „Wprost” należy traktować jako bardzo bliskie, jeżeli nie tożsame z założeniami polityki zagranicznej rządu JK.

    3) Polityka panów K. jest wysoce szkodliwa, bowiem jej budulcem jest dziewiętnastowieczna doktryna państwowości, w której istotnym składnikiem była siła – grożenie nią (armaty, kanonierki, pancerniki, przemysł, dymiące kominy, zasoby naturalne) lub jej stosowanie. W celu wyzyskania czynnika siły dla swoich interesów słabsi powinni zawierać sojusze z silniejszymi przeciwko innym silnym, jeżeli nam moga zagrozić, patrz sojusz Kaczyńskich z USA w obliczu domnienanej zaimplementowanej w Europie przez Opatrzność wrogości do nas dwóch naszych sąsiadów – na wschodzie i zachodzie.

    4) Obaj panowie K w sferze politycznej okazali sie ostatnimi niedołęgami – patrz wysłanie jąkającego sie, nieprzygotowanego (brak jakiegokolwiek planu B) prezydenta na zjazd europejskich premierów w celach negocjacyjnych i wystawienie Polski na pośmiewisko, gdy energiczna kanclerz Merkel w końcu potrząsnęła wystraszonym Lechem i wykonała telefon do Warszawy do jego mocodawcy, co się skończyło dla obu twardych i dumnych negocjatorów calkowitą klapą.

    5) Kaczyńscy sa w ogóle politykami typu pasywnego, co się przekłada na zwalanie wszystkich win za niepowodzenia na przeciwników, partnerów, czy konkurentów, np. słynna teza JK, że Platforma jest proniemiecka, bo w parlamencie europejskim jest afiliowana do partii ludowej (czym oczywiście szkodzi Polsce), a w dziedzinie polityki zagranicznej ich aktywność oscyluje w pobliżu zera. Przecież Ci ludzie są u władzy dwa lata i ja nie zauwazyłem aby wykazali się jakąkolwiek samodzielną inicjatywą na arenie międzynarodowej. Ich postawa jest typowa dla krzykaczy – dużo hałasu i… nic, – pasywne oczekiwanie, a nuż partner sie wystraszy. Wyjątkiem jest działanie na rzecz współnej polityki energetycznej w Unii, ale to nie była oryginalna inicjatywa będąca częścia jakiejś wizji politycznej, lecz wymuszone działanie w łańcuszku przyczyn i skutków, którego początkiem było rosyjskie emabrago na niektóre towary żywnościowe. Dobre i to. Ale malutko tego jest.

    5) Wyjatkowo parszywy jest tekst komentatora powyżej, w którym autor jak gdyby odmawia Panu i tozsamości i niemal kwestionuje legalność pobytu na polskiej ziemi. I ten gościu mianuje się zwolennikiem premiera Kaczyńskiego! Bardzo mu pomaga! Ziomal ten koślawi styl, poniewiera polską ortografię, kaleczy nasz polski język, depcze jego reguły. Najgorsze jest jednak to, że cała jego wypowiedź jest nasycona nienawiścią. Wypowiedź nie godna Polaka.

    Pzdr, TJ

  35. Jakobsky 18:12

    i za to Cię lubię!!!

  36. >Bobola godz.18:01

    Uwaga!Bobola redivivus!Wrócił i przynudza bardziej niż zwykle!Ciekawe dlaczego?

    a.j

  37. SZANOWNY PANIE REDAKTORZE !!!

    Już raz Panu pisałam. Jest Pan mistrzem we wsadzaniu kija w mrowisko.
    I widzi Pan, co Pan zrobił??? – wywołuje Pan awanturę, a blogowicze dają czadu. Ja wiem jedno: TRZEBA UTRZYMYWAĆ DOBRE STOSUNKI Z SĄSIADAMI, NIE MUSIMY SIĘ KOCHAĆ, ALE MUSIMY SIĘ SZANOWAĆ.
    To dla naszego wspólnego dobra. Kiedyś byłam nastawiona anty do Niemców. Ale to moje nastawienie miało podłoże historyczne. Ale do diabła – mijają lata. Nie możemy ciągle żyć przeszłością. Czy kiedyś doczekam się, kiedy wreszcie zrobimy krok naprzód i będziemy patrzeć przed siebie a nie za siebie.
    Ostatnio kilkanaście razy do roku obchodzimy jakąś rocznicę. Budowanych jest coraz więcej muzeów i innych takich miejsc kultu.
    Z całym szacunkiem, proszę mnie dobrze zrozumieć, nie mam nic przeciwko ludziom ,którzy przelewali krew i ginęli. Mój ojciec był jednym z tamtych bohaterów.
    Ale czy nie czas wreszcie pomyśleć o Ż Y W Y C H !!!!!
    Szlak mnie trafia, gdy z takim poświęceniem oddajemy hołd przeszłości, a w tym samym czasie , dzisiaj, teraz tysiące polskich dzieci nie ma co do garnka włożyć. Bo ciągle słyszymy, że nie ma pieniędzy.
    KOŚCIOŁY się rozbudowują, a dzieci chodzą głodne, brudne, obdarte.
    PREZYDENT zrobił za MILION ZŁ. DEFILADĘ , a dzieci chodzą głodne, brudne, obdarte.
    SZKODA GADAĆ.
    Wychodzi mi na to, że przegadamy następne 50 lat.
    Jest takie powiedzenie : oddać rządy Polakom, to sami się wykończą.”
    Smutna prawda.
    Pozdrawiam……..

  38. W Niemczech wiedze i poglady onych „profesorów” nazwano by knajpianymi (Stammtischgequatsche). Problemem jest, ze pan Muszyski reprezentuje polski rzad wobec Niemiec a pani Grzybowska wystepuje w roli doradcy(!) premiera. Oboje prawdopodnie dzieki ich doglebnej wiedzy i znajomosci Niemiec …
    Rzadko przyjezdzam do Polski ale gdy juz jestem staram sie dokadnie przejrzec aktualna prase. Ostatnim razem (miesiac temu) kupilem tez obydwie „Gazety Polskie” (tygodnik i miesiecznik). To co tam przeczytalem zrelatywizowalo mój poglad na stosunek Kaczynskich i ich doradców do Niemiec i Niemców. Obydwa pisma byly tak pelne jadu i nienawisci do niemal wszystkich i wszystkiego wokól, ze gdybym nie wyjezdzal za dwa dni z Polski dostalbym prawdopodnie ataku paniki.
    Jak wysoki musi byc poziom frustracji tych „ewig zukurzgekommenen”.
    I nie chodzi tu w zadnym wypadku rozmiar konfekcji, tylko o poczucie tych ludzi, ze nigdy nie dostali tego, co im sie ich zdaniem nalezy. Przy ich pogladach Niemcy nie wygladaja wcale gorzej od innych wewnetrznych i zewnetrznych „wrogów”.
    Jeszcze slowo do patriotyzmu lub jego braku u Niemców. Prawda jest, ze u wielu Niemców, gdy slysza zdanie „Ich bin stolz ein Deutscher zu sein”, zaczynaja dzwonic wszystkie dzwonki alarmowe. Z drugiej strony mielismy przy okazji mistrzostw swiata wielka fale dumy z Niemiec i z nas samych jako spoleczenstwa. Co bylo wtedy odpowiedzia „Wprost” na te morza czarno-czerwono-zlotych flag – tytul „Czy musimy sie znowu bac Niemiec?”.
    Wyglada na to, zdaniem autorów Wprost, wszstko moze byc dowodem na cokolwiek i przeciwnie.
    Pozdrowienia z Hesji

  39. Wszyscy o polityce i to niemal wszyscy o tej przez małe ‚p’.
    A ja się zastanawiam, czy ‚rozwlekłość’ to jedyne, czym można się zarazić od Buddenbrooków. Zawsze można znaleźć odtrutkę w Lecu 😉

    PS. Ale jeśli już o narodach — zawsze mnie dziwiło, że do Niemców miewali lepsze podejście i potrafili okazać sympatię, ci którzy od nich osobiście ucierpieli, ale którzy widzieli także cierpienia niemieckie, od tych, dla których Niemcy są tylko jednym z bohaterów podręczników historii.

  40. Ludzie, opamiętajcie się. 62 lata po wojnie dajecie sobie robić wodę z mózgu i poważnie traktujecie hipernonsensowne tezy superkretynów publikujacych na łamach Największego Przeciekowca IV RP. Przecież to jest oczywiste, że naoędzanie nastrojów segregujacych Polaków na tych co są na „tak” i tych na „nie”, i to niezaleznie od tego o co idzie. O stosunkach polsko-niemieckich, o powoływaniu komisji śledczych, podatek, podwyżki, rozwalenie słuzby zdrowia czy o cene pietruszki – kazdy, dosłownie każdy pretekst jest dobry. Ważne jest aby ludzi tak podzielić i obrzydzić politykę by jak najmniej brało udział w wyborach, i żeby dalej pozostał pat jaki obecnie niszczy wszelką solidarność w społeczeństwie, bo wmawia sie nam, że ktoś kto pochodzi z rodziny pokrzywdzonej przez Niemców dzięki szmalcownikowi, jest gorszy albo lepszy od tego kto stracił rodzinę bo doniósł na niego ukraiński policjant. Nie dajmy się dzielić w tak wstrętny sposób. Mnie też Szestow rozwścieczył ale i miałabym ochotę coś mu zrobić i to mniejsza z tym co. W każdym razie bolesnie! Ale własnie o taką złość idzie autorom pisowskiej propagandy. Ona ma na celu nie tylko skłócenie społeczeństwa ale również o rozładowanie napięcia wynikajacego z głębokiego rozczarowania do nieefektywnych poczynań rządu.

  41. Mam jeszcze jedną troskę, tym razem nie o Gospodarza się rozchodzi, ale o Polskę.

    Czy Polska walczy na dwa fronty? Tu nie ma wątpliwości, że tak. Podobnież było w Powstaniu – wyzwolić się od Niemców, i Sowietów nie wpuścić – a przynajmniej im pokazać moc swoją i nieustępliwość (po co?). Wcześniej polityka Piłsudskiego, a raczej wytyczona tuż przed jego śmiercią i konsekwentnie realizowana aż do tragicznego Września, też była taka – w równej odległości od Hitlera i Stalina – i zaowocowała ona porozumieniem ponad głowami Polaków. Czyli w obu przypadkach, WOJNA NA DWA FRONTY.

    Teraz niby chodzi o to, aby zopobiec powtórce z Rapallo (1922) i paktu Ribentrop-Mołotow (1939). Ale faktycznie polityka tych naszych kół (tak jest, naszych zer) rządzących do tego zaułka nas pcha. Nawet zdyscyplinowane, patriotyczne, uprzemysłowione i wydajne Niemcy przegrywały wojny, gdy przyszło im walczyć na dwa fronty. Nigdy wojna na dwa fronty – taki był fundament ich polityki przez jakiś czas, unikali wojny na dwa fronty, aż Hitler zniechęcony na zachodzie, gdy nie mógł sforsować kanału i wkroczyć do Londynu, zdecydował się, ku wielkiej radości Churchilla, na plan Barbarossa.

    Nasze koła nie wyciągają żadnych wniosków. Jadowite żądlenie i rozwścieczanie Niemców właśnie pcha ich w ramiona Rosjan – można hasłowo tak to ująć – a przynajmniej skłania do bliższej współpracy między nimi, gdy nadzieje, które pokładali w Polsce okazały się pobożnymi życzeniami. Myślę, że kapitał sympatii niemieckiej do nas, który się uzbierał w efekcie strajków naszej Solidarności i ich Zjednoczenia, jest teraz nieustannie marnowany.

    To skandal zaiste. To woła o pomstę do nieba.

  42. Jerzy, Rycho
    macie rację, że można rozpamiętywać, tylko to nic nie daje.
    Nie wiem jak to się działo, że spędziłem w RFN i NRD wiele lat i nigdy nie spotkał mnie żaden afront (o, przpraszam. Gdy premier Modrow wprowadził zakaz sprzedaży Polakom towarów, musiałem pokazać w sklepie, aby móc kupić tubkę smaru do akumulatora, odpowiedni dokument).
    Dlaczego?
    Myślę, że ja podchodziłem do nich jak do ludzi i oni do mnie także.
    Gdy policzę ilu Niemców przychodziło do mnie po adresy rodzin w Polsce, którym chcieli pomóc, to na pewno było ich więcej, niż tych, nawet w NRD, którzy mówili „dobrze im tak”. Po obu stronach miałem przjaciół i dobrych znajomych. Z niektórymi utrzymuję kontakt do dzisiaj.
    Myślę, że zrobiłem więcej dla wzajemnego zrozumienia, niż wielu polityków i mam prawo oburzać się na wypowiedzi p.Fotygi czy cytowanych profesorów. Skąd u nich tyle nienawiści ?

    kangur,
    coś ci się „pomerdało”. Wanda Wiłkomirska nigdy nie powiedziała złego słowa na Rakowskiego ani w Polsce, ani w Niemczech. A słyszałem wywiadów z nią sporo. Skąd więc u ciebie takie stwierdzenia? Zastosowałeś jakiś schemat, który akurat w tym przypadku do niczego nie pasuje.

    Prośba. Szestowa1 odpuśćmy sobie. Chyba nie warto tracić czasu. On i tak wie swoje.

    Pozdrawiam

  43. Najwyższy czas, żeby Niemcy nauczyli się nieudacznictwa i rozmemłania. Wtedy nie będziemy już mieli do nich pretensji.

  44. zappatist 2007-08-28-14,13
    A może Passent pamięta, jak ja,że w Generalnym Gubernatorstwie był zakaz posiadania futer i kożuchów oraz obowiązek oddania ich okupantowi. Gdzie tu nonszalancja?

  45. Ja mam tylko nadzieję, że ta antyniemiecka fala przewalająca się dzisiaj przez polskie media będąca wymysłem części polityków nie odniesie zamierzonego skutku. Naprawdę chciałbym w to wierzyć!
    Będąc osobą będącą – z racji dziadków w Wehrmachcie – w kręgu podejrzeń czuję się z tym paskudnie. Nastawienie (przynajmniej oficjalne) Polski do Niemiec po ’89 roku polepszało się z roku na rok. Wzrastało poczucie bezpieczeństwa wśród takich jak ja. Niektórzy przestali się nawet bać przyznawać do niemieckich korzeni. W ostatnich miesiącach jednak to się zmienia. Niemcy już nie są dużym sąsiadem, z którym warto robić interesy i z którym warto uprawiać wspólną politykę. Jak przyjeżdżają do Polski, to nie jako turyści, ale na pewno żeby odebrać Polakom ich domy. W UE nigdy nas nie popierali, ciągle chytrze próbując nas zdominować, wykupić i zgermanizować. Znów są przede wszystkim sprawcami wojny i cierpień milionów. I to nam powinno wystarczyć. I to tylko dlatego, bo jakiś tam polityk chce utrzymać władzę. Nawet za cenę ponownego rozgrzebywania ran i rozbudzenia nienawiści w ludziach. Za wszelką cenę…

  46. Współczuję, że musi Pan czytać takie twory naszych żurnalistów i kół zbliżonych do … Gorzej jeśli w ten sam sposób wypowiadają się ludzie w jakimś stopniu odpowiedzialni za naszą politykę zagraniczną. Na myśl przychodzi mi stara anegdota, jak to ktoś nazwał CK monarchę idiotą i został skazany za zdradę tajemnicy państwowej. Po takich, delikatnie mówiąc, nieprzemyślanych wypowiedziach strona niemiecka zna naszą największą tajemnicę i może wykręcić nam dowolny numer (jeżeli wiem, że mój kontrahent jest mądry inaczej, to mam go na talerzu).

  47. telegraphic observer,
    pytałam serio i ziewać nie będę. Doliczyłam się, że kwota zwolniona od podatku wynosi ca połowę płacy minimalnej. Ile wynosi podatek PIT od kwoty pozostałej? Czy podatek PIT jest progresywny, czyli wyższy dla lepiej zarabiających?, czy może – liniowy?
    I pytanie kolejne. Czy podatek VAT dla artykułów spożywczych i dla dzieci wynosi 0 %?

    Dziękuję Panu. Chętnie dowiem się więcej. tss

  48. Odpuście sobie też tych mieszkańców Polski, którzy wbrew waszym wykształciuchowskim sądom zagłosują na PiS , bo nikt na scenie politycznej nie jest tak wyrazisty i uczciwy. PO jesli powazy się ruszyc Ziobrę straci co najmniej 10% więc się boi. Poza tym betoniarzy opozycyjnych: Grasiów, Komorowskich, Schetynów czy Millerów i Kwasniewskich nikt już nie trawi w polskiej polityce, a Kaczorów jak najbardziej mimo waszych sondaży. Tusk dzisiaj u Olejnik znów pokazał jakim jest zerem. Smutne to dla was, że postawiliscie w życiu na chore konie? Biegu czasu nic już nie zmieni. Piszcie sobie teraz odważnie o dyktaturach i prawach człowieka. Naprawdę jesteście tacy święci? Kiedy po raz pierwszy daliście ciała i stwierdziliście, że skoro nie spotkała was kara to znaczy, że wszystko w porządku?…
    Nie jest w porządku. Każdy post jets zabrudzony fałszem i świadczy o chorobie ducha. Miłej nocy Gospodarzowi i blogerstwu.

  49. Pozwole sobie zacytowac Donalda Tuska (GW), ktory nareszcie udawadnia ze ma jaja :

    Panu premierowi wydaje się, że Giertych jest szefem PO – mówił Tusk w TVN 24. Wydaje mu się, że służba zdrowia świetnie działa. Tak samo mu się wydaje, że autostrady wybudował. To jest znak, że tak naprawdę z psychiką pana premiera Kaczyńskiego nie jest dzisiaj najlepiej.

    Ja dodam, ze nie tylko z jego psychika jest niedobrze. Za symbiotycznym blizniakem i jego lakajami zaraz bym poslal cala redakcje Wprost do wariatkowa.

    Pozdrawiam,
    Dante

  50. PREMIER KACZYNSKI przypomina mi HITLERA

    -jest nacjonalista
    -jest socjalista
    -lubi zwierzeta,a nie lubi ludzi
    -nie ma zony i dzieci
    -jest psychicznie niepelnosprawny(paranoja -uklad)

    Czy nie przypomina on Hitlera?

  51. PAK – godz. 20:54.
    To samo dzieje się ze stosunkiem do Rosji i Rosjan. Ci którzy od nich osobiście ucierpieli lepiej się do nich odnoszą niż ci, którzy nie ucierpieli. Psycholodzy ten dylemat rozszyfrowali dawno i to ze wszystkich stron. Bardzo ciekawie zresztą.

  52. Ku mojemu zaskoczeniu (pozytywnemu) nareszcie w jakiejs dziedzinie moje opinnie pokrywaja sie z Jego opinniami.
    Mysle jedynie, ze diagnoza jest zla.
    WPROST jest gadzinowka i swoje korzenie bierze z autobiografii redaktora naczelnego – bylo nie bylo ostatniego czlonka bylej PZPR odpowiedzialnego za propagande.
    Tych ludzi w sposob najbardziej wyrozniajacy charakteryzuje oportunizm.
    Cala ta anty-niemiecka kampania to przedluzenie EU-ropki i ciaglego utyskiwania nad zglezla ia spazdziala „lewacka” UE.
    Bynajmniej nie jest to czynione z pobudek ideowych (ale sie usmialem…) ale z kierunku na Ameryke i realizowania amerykanskich (neokonserwatywnych) celow strategicznych.
    Dziel i rzadz.
    Europa stanowi w zakresie tzw, soft-power parawdziwa alternatywe w stosunku do amerykanskiej polityki hegemonistycznej.
    Powiedzmy, ze jest to wybor miedzy 7 metrowym plotem na Rio Grande oraz przyjeciem do UE Rumunii…trudno o wiekszy kontrast.
    Ameryka ma dlugie raczki i chetnych do wyslugiwania – i tu przydaje sie staz i gorliwosc w sluzeniu obcym jak dlugo sa to najpotezniejsi na podworku.
    Inaczej mowiac jest to strategia europejskiego osla trojanskiego.
    Im bardziej oslabimy i sklocimy sie w europejskiej rodzinie tym bardziej skazani jestesmy na wielkiego brata i jego rotropna madrosc…
    Do bolu pro likudowskie, pro busiowate Wprost jest z natury swojego redaktora platforma sluzenia interesom jedynego supermocarstwa.

  53. Przepraszam ale zjadlo mi pierwsze zdanie.
    Oczywiscie – piszac „Jego” nie mialem zamiaru byc niegrzeczny w stosunku do Gospodarza.
    Milalem na mysli Jego obawy co do polityki dwoch frontow – polityki, ktora moim zdaniem nie jest reprezentatywna dla PIS-u ale jest „wciskana” PIS-owi przez reprezentujace interesy imperialnej neokonserwy redakcji Wprost.
    Daleki jestem by autorytatywnie stwierdzic, ze Wprost jest w sposob bez- lub po-sredni zwiazane z neokonsewrwatywna maszyna urabiania opinni publicznej – moze to byc takie zglaszanie sie na ochotnika pod parasol – Marek Krol po prostu inaczej nie umie.
    Wynika to z jego kalkulacji i pragmatycznego stawiania na najsilniejszego konia (zawsze).
    Majateczek zbity na szemranych prywatyzacjach tez radykalnie przestawia pana Marka z szancow obrony praw czlowieka pracujacego PZPR (wtedy ta opcja byla jeszcze przy wladzy) na strone proamerykanskiego, neoliberalizmu – wiadomo punkt siedzenia okresla punkt widzenia…
    Charakteryzuje to wielu „pragmatykow” minionej ery, ktorzy z niezwykla gracja zmienili sympatie z pro-moskiewskich na pro-waszyntgtonskie…
    Nigdy nie bedac przesadnie zwiazanymi z autentyczna polska racja stanu.
    Z przyczyn roznych…

  54. Do tss: Premier Kaczyński podobno w wolnych, rzadkich niestety chwilach, także trochę maluje… akwarele, i czyta czasem swego ulubionego autora, p. J.M.Rymkiewicza, który sympatię mu odwzajemnia przyrównując do Dziadka – ale nie z Wehrmachtu tylko Piłsudskiego (duży niedzielny wywiad w Rzepie). Z JMR, niezłym niegdyś pisarzem, stało się coś podobnego (coś z głową?), co i z Herbertem pod koniec życia. Obaj doznali jakiegoś mentalnego defektu. W konsekwencji tej przypadłości stali się nienawistnymi, zaciekłymi i zdeklarowanymi narodowcami.

  55. to miało być naturalnie do p. slawomirskiego. j.

  56. tss,

    nie ma VAT na te artykuly, ale nie wiem, czy to oznacza, ze wynosi on 0%. Tutejszy podatek analogiczny do VATu, wspomniany przez TO GST/PST nie jest doliczany do ceny wywieszonej w sklepie, ale doliczany przy kasie, tak wiec za zywnosc o cenie 10$ zaplaci sie w kasie 10$, zas za nie-zywnosc o tej samej cenie zaplaci sie przy kasie 11,40$, z tym ze rachunek wyszczegolnia ile poszlo na GST, a ile na PST. Zeby bylo smieszniej, to chyba najpierw liczy sie GST od ceny, a potem PST od ceny+GST. Nie wiem dlaczego nie jest odwrotnie.

    Natomiast nie cala zywnosc jest zwolniona od podatkow doliczanych do ceny. Nie sa zwolnione np. napoje gazowane, slodycze, np. ciastka na sztuki. Jednak kiedy kupuje sie 6 ciastek, to nie placi sie podatku.

    Prowincje atlantyckie wprowadzily podatek zharmonizowany, gdzie w cenie zawarte sa GST i PST. Inne prowincje doliczaja podatek na jak wyzej.

  57. Jacobsky, 16.45, intelektualista wielkiego formatu, nie wpisuj mnie do waszych/naszych intektualistow bo ja do tego niepretenduje? a o meritum wpisu to nic nie powiedziales, za wyjatkiem z duzej litery czy z malej, to jest najwazniejsze dla Ciebie? wyksztalciuch i intelektualista, nowe sloneczko objawilo sie na horyzoncie Polskim.

  58. TJ i JKJK 21.45, Tak dla Twojej wiarygodnosci, Pani Profesor Wanda Wilkomirska zamieszkuje w tym samym miescie co i ja/kangur/ S Y D N E Y a nie w Niemczech, a wstyd…., odnosnie moich bledow ortograficznych i stylistycznych prosze zrob korekte a ja poprawie i przeprosze blogowiczow. merytorycznie jest ok.
    Pomimo ze jestem 37 lat pozagranicami Polski, zawsze mowilem o Polsce pozytywnie, nawet jak byl PRL,i bede to robil z prostego punktu widzenia bo jestem Polakiem, a to ze mieszkam w Sydney jeszcze bardziej mnie zobowiazuje do obrony Polski, bez wzgledu kto sprawuje rzad, pod warunkiem ze jest wybrany w wyborach demokratychnych, czego wy nierobicie, a prowadzice frontalny atak zeby byla anarchia w kraju. Macie teraz szanse na wybranie swojego rzadu, a co mowi SLD, wybory za pare lat!

  59. szestow1 pisze: „Odpuście sobie też tych mieszkańców Polski, którzy wbrew waszym wykształciuchowskim sądom zagłosują na PiS

    W wyborach do Sejmu 2005 na Komitet Wyborczy Prawo i Sprawiedliwość oddało swój głos 3 185 714 wyborców spośród 30 229 031 uprawnionych.

  60. Interessante Kommentare sind hier zu sehen, ich werde versuchen mich hier mal ein bisschen umzugucken.

  61. Feliks Stychowski pisze o 18:57
    „Faktem jest, ze nigdzie nie widzialem takiej nagonki na Polakow i wszystko to co z ich kultura, religia, obyczajami zwiazane jest, jak na blogowisku red. Daniela Passenta. Nie przez Gospodarza blogowiska tego, ale przez stado-horde, ktora sie wokol niego samoczynnie zorganizowala, powolala do zycia agresywnoczynnego.
    Czegos podobnego nie spotkalem nigdzie. To prawdziwy fenomen. Temat na doktorat jest, moze i wiecej. ”

    Muszę powiedzieć, że bardzo mi miło być zaliczonym do „stada-hordy” wraz z Cargo (bardza ją lubię), Lexem, Jacobskym i paru innymi.
    Apel do F.Stych.: idź do lekarza i poproś coś na uspokojenie. Nawala Ci wątroba i stąd prawdopodobnie tyle żółci w Twoich wpisach.
    Szestowowi1 i to nie pomoże. Zostawiam go więc w spokoju. Chłopie, zabładziłeś na ten blog i postaraj się znaleźć szybko blog dla Ciebie odpowiedni. Tutaj zawsze bedziesz się źle czuł. Blog Passenta jest blogiem ludzi myślących.

    Pozdrowienia

  62. kangur,

    to, że Wanda Wiłkomirska mieszka teraz w Sydney, nie zmienia faktu, że gdy rozstała sie z p.Rakowskim mieszkała w Niemczech. Proszę ją zapytać, skoro jest tak blisko. Moja uwaga odnosiła się do tamtego czasu, a nie dzisiejszego. Już bardzo dawno żadnego wywiadu z Wandą Wiłkomirską nie słyszałem. Nawet nie wiem co robi.
    Proszę o wyjaśnienie : kto to jest „wy” ? Blogowicze? Politycy PiS czy jeszcze ktos inny.
    „czego wy nierobicie, a prowadzice frontalny atak zeby byla anarchia w kraju. Macie teraz szanse na wybranie swojego rzadu, a co mowi SLD, wybory za pare lat! ”

    Pozdrawiam

  63. @ slawomirski & jotbe_x:

    Adolf w grobie sie przewraca.

  64. Feliks Stychowski pisze o 18:57 (gdyby nie JKJK, to bym przeoczył):

    „Faktem jest, ze nigdzie nie widzialem takiej nagonki na Polakow i wszystko to co z ich kultura, religia, obyczajami zwiazane jest, jak na blogowisku red. Daniela Passenta. Nie przez Gospodarza blogowiska tego, ale przez stado-horde, ktora sie wokol niego samoczynnie zorganizowala, powolala do zycia agresywnoczynnego.
    Czegos podobnego nie spotkalem nigdzie. To prawdziwy fenomen. Temat na doktorat jest, moze i wiecej.”

    Nagonka — nie. Krytycyzm — tak. Tego ducha tchnął jeszcze Sokrates powiadając, że jak giez lata koło ateńskiej szkapy. I tak się ‚lata’ koło Polski i Polaków, pragnąc by była lepsza i piękniejsza.

  65. Jacobsky, piękne dzięki. Proszę o jeszcze: średnia płaca, płace rządzących, parlamentarzystów, nauczycieli, lekarzy, pielęgniarek, policji, podatki PIT i CIT. Chętnie się pouczę żeby czuć się mniej we mgle. I z góry dziękuję za pomoc.

  66. jotbe_x napisal:

    „Do tss: Premier Kaczyński podobno w wolnych, rzadkich niestety chwilach, także trochę maluje… akwarele, i czyta czasem swego ulubionego autora, p. J.M.Rymkiewicza”.

    Nalezy pamietac, ze w ostatniej swojej ksiazce Rymkiewicz snuje na dwustu stronach urocza teze, za Polsce brakuje krzepy, meskiej sily i zdecydowania, bo nie mamy zwyczaju wieszac przeciwnikow politycznych, zdrajców i renegatow. I ze jakbysmy paru w przeszlosci powiesili, to bysmy teraz byli lepszym narodem.

    Kaczynski chyba za bardzo przejal sie ta fascynujaca teza. I nadrabia te braki w krzepie narodowej. Na razie za pomoca obelg i epitetow, ktore nieustannie wyglasza.

  67. tss,

    nie ma za co. T.Observer zna sie na ekonomii i sprawach podatkowych o wiele lepiej ode mnie , a wiec Jego wyjasnienia beda z pewnoscia bardziej merytoryczne. Moje dodatki prosze raczej traktowac jako wiedze anegdotyczna, jako w pewnym sensie uzupelnienie do tego, co powie T.Observer.

    POstaram sie podac przyklady z wlasnej laczki, czyli z Quebeku. Nalezy pamietac, ze Quebek ma pewna odrebnosc w stosunku do reszty Kanady, ktora wyraza sie miedzy innymi w specyficznym rozdziale prerogatyw miedzy rzadem federalnym i prowincjonalnym, ale rowniez jesli chodzi np. o place, a wiec to, co ja napisze na przykladzie Quebeku nie koniecznie bedzie musialo sie odnosic do reszty Kanady.

    Pozdrawiam

  68. kangur,

    meritum wpisu ?

    Chyba zartujesz… Jakie meritum ?

  69. Halo Andrzej.Jerzy
    To było tak:
    Pod Aus..,pod Aus.. pod Austerlitz
    Dostaliśmy w dupę, nie gadaliśmy nic
    Bo taką naturę od Boga już mamy,
    że w dupę bierzemy i nic nie gadamy
    Pod Aus.. pod Aus..

  70. Halo Andrzej.Jerzy
    To było tak:
    Pod Aus..,pod Aus.. pod Austerlitz
    Dostaliśmy w dupę, nie gadaliśmy nic
    Bo taką naturę od Boga już mamy,
    że w dupę bierzemy i nic nie gadamy
    Pod Aus.. pod Aus..

  71. Trend się nasila, maszyneria propagandowa nabiera rozpędu.
    Parę tygodnii temu profesor ( z bożej łaski ) Krasnodemski ( przedstawiony jako doradca Kaczorów ) w ZDF w politycznym talkshow zwrócił się do sympatycznego i spokojnego Genschera z wielką agresją na obliczu i w słowach – „Sie sollen sich nicht so wichtig nehmen !” – „Niech się pan nie robi taki ważny!”. Ciarki przeszły mi po plecach i pierwszą myślą było – „Mam nadzieję że moji koledzy z pracy tego nie oglądają”. Wstyd i żenada!
    Bo, Genscher bardzo ciepło mówił o Polakach i Polsce.

    ad Hockey,
    byłem także w tym roku w Polsce i miałem to samo wrażenie – w powietrzu wisi duch linczu na Niemcach i na Polakach, którzy wyemigrowali do Niemiec.
    Zastanawiająca jest też hypokryzja narodu – brak wymienionej przez Ciebie koszulki jest beee, bo to brak patriotyzmu, posiadanie takowej to nazizm i rewizjonizm.
    No, ale czemu tu się dziwić, dla ojca „szara eminencja” EU jest beee, ale pieniądze od EU są OK.
    Taki to już jest ten moherowy honor i taka jest moherowa godność.

    ad Kangur,
    proste pytanie !
    Czy Niemcy, którzy wyemigrowali z Niemiec do USA w latach 1933 – 1940 i z USA krytykowali, to co się dzieje w ich ojczyźnie, to zdrajcy czy ……….?
    Co prawda wątpię byś pytanie zrozumiał, ale nadzieja umiera jako ostatnia!

  72. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    JKJK – To nie moja „zolc” w 99,9% na blogowisku sie wylewa. Pisze tylko o fenomenie widocznym golym okiem. Fenomen ten wcale zolty nie jest, on natomiast bardzo wyrazny, czytelny i odczuwalny jest. Skad ta zolc?

    F.S. von/od Diasporski

  73. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    kangur 29.08., godz. 06:06

    Serdeczne pozdrowienia z zachoniej czesci Europy dla Pani Wandy Wilkomirskiej i dla budowniczych stadionu olimpijskiego w Sydney. Mowia, ze co niktorym budowniczym kukurydza dobrze obrodzila? Tak trzymac.

    dwapik 29.08., godz.18:56

    No, no, prosze nie porownywac rozprawy z pozostalosciami po komunie obecnie – do ucieczki z – i krytyka faszystowskich Niemiec. Od obozow typu Vorkuta-Magadan-Katyn-Auschwitz byli inni. Jest wielka roznica miedzy pol pusta, a pol pelnom szklanka wody. Nie zawsze gra w „dwapiki” daje wyniki – prawda?

    Prosze tylko na tej „slizgawce” sie nie slizgac, ktora wlasnie przez tego typu zblizenia moze – ma wszelkie szanse – stac sie „slizgawka” wyswiechtana.

    F.S. von/od Diasporski

  74. Te kilometrowe, ciagle powtarzajace sie wywody mozna zamknac jednym zdaniem: Polacy nie lubia Niemcow ze strachu, bo wiedza, za sa slabsi ekonomicznie i organizacyjnie, a nie lubia Rosjan tez ze strachu, bo wiedza, ze sa mniejsi i slabsi. Historia ta sama. Geografii i balansu nikt nie zmieni ani realnie, ani w polskich umyslach. Tak bedzie zawsze. I po co pan Passent wyciaga te zgrana plyte ? Ma dwie korzysci: Po pierwsze – bedzie duza dyskusja(bo kazdy wie lepiej), po drugie – grafomani uwielbiaja pisac. A tresc – o d..e potluc.

  75. ad Feliks Stychowski na ślizgawce,

    czy Ty nie widzisz różnic pomiedzy czasami kiedy było tylko radio i pocztylion, a dzisiejszymi czasami – globalnej wioski?
    Z każdym można się rozprawiać! Z komuchami, Zydami, katolikami i …………( wpisz sobie kogo chcesz ).
    Tylko zasady muszą obowiązywać, jak głosi twój idol.
    Te zasady to KONSTYTUCJA i KODEKS PRAWNY!
    Ja nie wymagam zasad moralnych, bo prostytuka ma ich więcej, niż cały PiS razem wźięty!
    Pisałem już na tym blogu o upadku postępowania o delegalzację NPD w Niemczech, nie będę się powtarzał, bo nie ma usprawiedliwienia dla metody – „Cel uświęca środki”. To była metoda Hitlera i jest metodą Kaczorów.
    Jeśli masz trudnośći z dostrzeżeniem podobieństw w działaniu Hitlera i Kaczora, to zapraszam do prywatnej dyskusji ( nie mam zamiaru zanudzać blogowiczów, bo oni to już dawno dojrzeli ) – mój adres to – dwapik@wp.pl

  76. JKJK 09:45
    Ze znajomoscia spraw nie jest u Ciebie najlepiej, Pani Wandy Wlkomirskiej wywiad ukazal sie okolo dwoch miesiecy temy w Rzepie, czy Zyciu, poszukaj
    Przyjmij do wiadomosci ja odpowiadam na blog gospodarza, a odpowiadanie na Twoje wypociny wcale nie nalezy do przyjemnosci, skoro brac Ci podstawowej wiedzy, a co gorsze z lenistwa nie czytasz prasy.

    Diaspora jest czujna! Panie Feliksie, z wielka przyjemnoscia czytam Pana wpisy, i dziekuje za szczegolny sposob przekazywania swoich uwag w sposob bardzo inteligienny, no coz hordy i tak tego nie zrozumia.
    Prosze o wiecej.

    Dwapik, co chcech mnie przez danie przykladu Niemcow powiedziec, ze mam sie wyrzec mojej ojczyzny, ja jestem Polakiem, rozpatuje powrot do Polski, a rzad wybiore sobie jaki bede chcial, a jezeli bedzie innego odcenia no to co. normalnie.

  77. kANGUR oto slowa twoje:

    „Premier Rzadu Polskiego nie moze byc osmieszany przez takie kreatury jak gospodarz, czy to trafi do gospodarza umyslu?, pewnie nie. ”

    oraz

    „mieszkam w Sydney jeszcze bardziej mnie zobowiazuje do obrony Polski, bez wzgledu kto sprawuje rzad, pod warunkiem ze jest wybrany w wyborach demokratychnych, czego wy nierobicie, a prowadzice frontalny atak zeby byla anarchia w kraju. ”

    Hitler tez byl wybrany w demokratycznych wyborach!

  78. Chcialem troche podyskutowac ale zmeczylem sie czytaniem postow od Sasa do Lasa.
    Moglbym dyskutowac przy spelnieniu dwoch postulatow dyskusji:
    1. W bilansie „zyskow” Niemiec z wojny doliczyc to o czym „profesorowie” laskawie zapominaja, tak wiec: milionowe straty ludzkie, straty terytorialne, straty wynikle z wywiezienia na Wschod (badz na Wschodzie pozostawienia) i na Zachod calych fabryk z zapleczem intelektualnym nie pomijajac innynnych, normalnych kosztow prowadzenia wojny.
    2. Niemcy, podobnie jak Francja Wielka Brytania i cala reszta, wyszly z wojny jako bankruci a Europa jako wspolny rynek i odskocznia rozwoju gospodarczego byla biedna i zatomizowana. Kraje europejskie nie mialy nawet za co odbic sie od dna – nie mialy nawet na handel miedzy soba.
    Wypada nie zapominac nazwiska gen. Marshalla.
    O czym mozna dyskutowac z wyksztalconym ekonomista, nie da sie z samozwanczym politologiem i „specjalista od spraw niemieckich”.

  79. Powyzszy post dotyczyl „wypasionej” niemieckiej zarazpowojennej historii.
    Jest tez drugi mit „niemconawcow” o dojeniu Polski po wstapieniu do Unii.
    Tym zalecam, przed przystapieniem do „historiozofowania”, przeczytanie aktualnych statystyk dynamiki handlowej w Unii.
    Wynika z nich, m.in., ze Polska i Czechy, za niemieckie pieniadze, rozwijaja wymiane wzajemna, rozwijaja wymiane z krajami „czwartymi” i zmniejszaja zaleznosc od rynku niemieckiego.
    Jak to sie Niemcom oplaca? Gospodarka nie jest gra o sumie zerowej.

  80. Wywiad z Wandą Wiłkomirską w BBC p.t. Kariera Wandy Wiłkomirskiej, 20.08.1985 fragment: „Rozstałam się z Panem Rakowskim, ponieważ ja przestałam wierzyć w jedność jego słów i czynów, ponieważ On miał dwa komplety poglądów. Jeden komplet był w domu, przy stole, przy obiedzie a drugi na ekranie telewizyjnym. To nie jest atmosfera, w której się dobrze czuję.
    Ja martwię się o tego człowieka, o jego biografię, która sobie sam zepsuł; o to, że właściwie zwiódł środowisko, które kiedyś było naszym wspólnym środowiskiem, to znaczy intelektualiści, artyści.
    Oni bardzo wierzyli w tego człowieka, On był tym pomostem, On umiał zawsze – On szalenie pomagał, szalenie pomagał – ileż razy On się wstawiał za jakimiś ludźmi, którym odmówiono paszportu , to był naprawdę popularny człowiek.
    Ja myślę, że On zrobił sobie straszą krzywdę…”

  81. A tak nawiasem mówiąc, Panie Danielu, to inkryminowane przysłowie niemieckie o profesorach mówi nie o DWÓCH profesorach, lecz o STU! i brzmi „HUNDERT PROFESSOREN, VATERLAND DU BIST VERLOREN”

css.php