Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

12.10.2007
piątek

Mała scena

12 października 2007, piątek,

Mam już tak dość tej kampanii, że pozwalam sobie opisać scenki z życia wykształciuchów i oligarchów, które nie mają nic wspólnego z polityką.

Moja znajoma od lat ponad pięćdziesięciu, wykształciucha (profesor, nazwisko i imię znane Teatrowi Narodowemu), zamężna z wykształciuchem amerykańskim (profesor) zdobyła z trudem bilet do teatru na sztukę „Żar” wg wspaniałej opowieści Sandora Maraiego. Przedstawienie rozpoczynało się o godz. 20. Choć mieszka stosunkowo niedaleko (Plac Narutowicza), z przejęcia, że idzie do Teatru Narodowego, na wszelki wypadek zamówiła taksówkę na godz. 19.00. Od tej godziny cała w nerwach wypatrywała taksówkarza, odświętnie ubrana i ufryzowana, czekała z niepokojem. O godz. 19.15 chwyciła parasol (padał deszcz) i nie – żałując butów oraz fryzury – wyszła przed dom. Jak twierdzą domownicy, ok. godz. 19.20 rozległ się telefon od korporacji taksówkarskiej z banalną wiadomością, że ponieważ pada deszcz i są korki, taxi przyjedzie z dalszym opóźnieniem, nie wiadomo dokładnie kiedy.

Nasza Wykształciucha, w towarzystwie rycerskiego męża (made in USA), zdyszana, ale szczęśliwa, dotarła jednak do TN o godz. 19.54. Jakież było ich zdumienie, kiedy nie zostali już wpuszczeni na widownię. Gdy Wykształciucha wymachiwała zegarkiem, zapewniała, że może zdjąć buty i wejść na salę na bosaka, a w ogóle to przyszła o czasie, bileterka zawołała kierowniczkę. Szefowa w kolorze blond stanęła murem za bileterką, a następnie (słuchajcie, słuchajcie!) wezwała na pomoc ochronę! Mężna ochrona nie tylko nie wpuściła pary wykształciuchów na widownię, ale wyprowadziła ją z Teatru Narodowego na ulicę. Ta mała scena odbyła się w środku Warszawy (która chce być stolicą kulturalną Europy), na ulicy Wierzbowej. Nie pomogły zapewnienia Wykształciuchy, że przybyła z dalekiego Bostonu, że w życiu nie spotkało jej takie traktowanie, że co sobie pomyśli o Polsce jej mąż, profesor amerykański, który był tego świadkiem. Została wywalona na out. „Out” – to słowo amerykański Wykształciuch zrozumiał. Na szczęście Pani Profesor zdążyła zapisać nazwisko bileterki, kierowniczki oraz świadków i wszystko to opisała w liście do Dyrektora Teatru Narodowego (nazwisko znane wszystkim miłośnikom teatru), od którego oczekuje (na razie bezskutecznie) odpowiedzi. Na razie, na pociechę, zadzwoniłem do niej tylko ja, z informacją, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo w „Gazecie” przeczytałem miażdzącą recenzję z tego przedstawienia, więc być może mała scena nie poszła na marne.

Po powrocie do domu amerykańsko – polska Wykształciucha zatelefonowała do swojej znajomej, wybitnej Aktorki scen warszawskich. Ta otarła jej łzy przez komórkę i opowiedziała własną przygodę. Niedawno wybierała się ze swoim teatrem na przedstawienia do – powiedzmy – Wrocławia. Zamówiła więc taksówkę w największej korporacji 91 91. Powtórzyła się ta sama mała scena: taksówka nie przyjeżdża, nerwy, telefon od korporacji, że nic z tego, i nasza Aktorka rzuca się do swojego własnego samochodu, który na szczęście miała (nie zabrał go mąż, mechanik, ani dziecko), w ostatniej chwili dojechała na dworzec, zostawiła na parkingu strzeżonym, by po kilku dniach odebrać go za słoną opłatą grubo ponad sto złotych. Nawet nie zadzwoniła pożalić się do korporacji. A przecież, jako aktorka, mogła odegrać małą scenę.

Niełatwe jest życie elyty, na którą tak pomstuje pan premier. Zapytajmy Pana Premiera, „komu się w Polsce ciężko żyje?” (z czego jest to parafraza?), a usłyszmy, że ludziom wykluczonym. To prawda. Jest też w Polsce kasta ludzi wykluczonych przez korporacje taksówkarskie, do której i ja się zaliczam. Kilka miesięcy temu zatelefonowałem do swojej ulubionej korporacji 96 63, zamawiając taksówkę na nazajutrz rano, ponieważ miałem pociąg o godz. 7.30. O umówionej porze (lub kilka minut później) rozległ się telefon od korporacji, że taksówki na razie nie będzie, a i w innych korporacjach wszystkie są zajęte. Rzuciłem się do własnego samochodu (który na szczęście itd.), dojechałem do Dworca Centralnego, samochód zostawiłem na parkingu strzeżonym, by po kilku dniach zapłacić za parking kilkaset złotych. Po powrocie do Warszawy zatelefonowałem pod nr 96 63 z zażaleniem, gdzie połączono mnie z samym prezesem (!), który mnie przeprosił, i zapewnił, że gdyby wiedział, to by przyjechał osobiście. Na moją uwagę, że zachowałem paragon z parkingu, a pan prezes ma na pewno nagranie zamówienia, i oczekuję zwrotu opłaty za parking, prezes odegrał małą scenę, powiedział, że on nie wie, że to musi „postawić na zarządzie” itd. Oczywiście nigdy więcej się nie odezwał.

Wiem, że w obliczu najważniejszych wyborów od 1989 r. nie są to sprawy ważne, niczego też nie zwalam na IV RP, ale jeżeli sprzedaż biletu do teatru, ani przyjęcie zamówienia taksówki nie jest żadnym zobowiązaniem i można je bezkarnie lekceważyć, to coś tu nie gra. Dlatego urządzam małą scenę.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 71

Dodaj komentarz »
  1. Dziwne. Podczas pobytu w Warszawie poruszam sie praktycznie wylacznie taksowkami. Nie przyjechala na czas RAZ. Kiedy zamawialam ja pod Sejm.
    Przypadek?

    Moze, po prostu, pewne adresy nie stanowia priorytetu dla taksowkarzy? 😉

    Kaska

  2. Jeszcze nie czytałem .

  3. -gospodarzu ,ale co to ma wspólnego z chorobą filipińską ??.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Kiedyś słyszałem historię, jak to Strawińskiego nie chciano wpuścić do La Scali (na widownię), bo nie miał fraku, a tylko garnitur. (Było to już w latach 60-tych chyba, a Strawiński był juz na pewno uznaną wielkością.)

  6. Widocznie nasze zycie przeklada sie na polityke a moze jest odwrotnie?
    Brak zwyklej rzetelnosci i uprzejmosci w stosunku do drugiego czlowieka,to czego najbardziej brakuje nam Polakom dzisiaj.
    Dlatego nalezy glosowac na rzetelnych i uprzejmych politykow,ktorzy zaczna sie zajmowac sprawami ktore nam doskwieraja na co dzien.
    Mam nadzieje ze Tusk w dzisiejszej debacie obieca Polakom ze nie bedzie prowadzil blizniaczej polityki w przypadku zwyciestwa Po.
    Dobra rada dla Tuska, niech zobaczy debate Bush senior-Clinton i Bush junior-Gore i zrobi to samo co Clinton i Bush junior.
    Na luzie z usmiechem na ustach niech pyta o konkretne dokonania rzadu.

  7. Panie Danielu,

    W przypadku korporacji taksówkowych, przynajmniej ktoś czasem przeprasza. Za spóźnienia autobusów i tramwajów nie przeprasza nikt podobnie jak za ciągłe i arbitralne zmiany rozkładów jazdy.

    Myślę, że przykład idzie z góry – skoro politycy (i nie tylko) mogą nie dotrzymywać obietnic, to dlaczego mieliby to robić taksówkarze czy obsługa teatru?

    Pozdrawiam,

    Intel-e-gent – pierwszy bloger kandydujący do Sejmu. Kandydat z Warszawy, Londynu, Dublina i całej zagranicy

    Lewy Sierpowy – lewicowy punkt widzenia
    http://zapiskizoblezonegomiasta.blox.pl

  8. Z pewnością nie przeczytał Pan regulaminu świadczenia usług przez firmy taksówkowe. Gwarantuję, że jest tam zapis umożliwiający niezrealizowanie usługi z przyczyn, na które firma nie ma wpływu – na przykład wtedy, gdy jej pracownikowi „się nie chce”. Przyzna Pan, że na to firma nie ma wpływu, bo jeśli szef firmy zwróci uwagę pracownikowi, to ten pracownik obrazi się i pojedzie do Anglii.

    I nie będzie wykształciuch w brudnych butach anarchii w Teatrze Narodowym szerzył. W regulaminie świadczenia sztuki przez teatr też napewno jest odpowiedni zapis. Niech ta rozwydrzona para wykształciuchów się cieszy, że nie dostała pałą przez plery.

  9. Autorem pojęcia „wykształciuch” nie jest obecny marszałek Sejmu Dorn – do czego pije Pan Passent.
    On tylko zaadaptował do polskich warunków tłumaczenie wyrazu „inteligenczestwo” stworzone przez Aleksandra Sołżenicyna. Słowo „wykształciuch” do polskiego języka wprowadził tłumacz eseju wybitnego rosyjskiego pisarza Roman Zimand. Oznacza ono ludzi, których formalne wyższe wykształcenie nie ma żadnego wpływu na ich mentalność i postawę.
    Wydaje sie, ze Pan Passent probuje obrazac swoich znajomych albo nas – uwazajac swoich czytelnikow za niedouczone glaby, ktorymi mozna sobie po-manipulowac poufale mrugajac okiem – no wicie rozumicie.
    To sie nazywa lekcewazenie a nie lekkosc piora.
    Pan Passent potrzebuje chyba kolejnego urlopu bo felieton zbudowany na przeklamaniu juz od samego poczatku zasluguje glownie na wspolczucie nad nieuswiadomionymy (w domysle) kabotynstwie.(znowu „Out”, Boston made in USA oraz preze, profesor amerykanski (?) -ha ha ha…itd)
    Czyzby choroba filipinska atakowala kolejne umysly formacji przewrotnie zwanej polska lewica?

  10. „nad nieuswiadomionym kabotynstwem” – blad sie zakradl w najwazniejsza czesc diagnozy.

  11. Gospodarzu i inne wykształciuchy!
    Szanowni Blogowicze!
    Na co komu to Wasze Męczeństwo?
    Czy chcecie otworzyć nowy rozdział w pełnej martyrologii historii naszego Wielkiego Narodu?
    Po co Wam to?
    Jakie przesłanie płynie z tego chaosu, który Was osacza?
    Czas wyjechać na wieś, na prowincję.
    Gdzie powietrze czyste i trawa zielona.
    Zieleń traw, odcienie złota i brązu liści szeleszczących pod nogami.
    Poranne chłodne mgły.
    Spokój i cisza.

  12. Panie Danielu.
    A propos teatru…Przypuszczalnie sprzedano wiele wejściówek na wolne miejsca i żeby potem nie było problemów z usadzaniem widzów poświecono bostońską parę, mimo że przyszła przed 20-stą. Nie mieliby ich gdzie usadzic. Scena jest mała i nie mozna sadzac widzów w ciągach komunikacyjnych, bo artyści wykorzystują je do gry. Wina oczywiście jest po stronie kierownika widowni, który wpuścił zbyt wcześnie widzów z wejściówkami na wolne miejsca. Gdyby to zrobili po 20-tej nic by się nie stało. Ale czasem pracownicy techniczni czy aktorzy się śpieszą i wymuszają punktualne rozpoczęcie spektaklu…kosztem ciut spóznionych.
    Ale jak to się ma do wykształciuchów IV RP i premiera…korporacje taksówkowe nie dojeżdżają bo taki bałagan sprawiła Gronkiewicz-Waltz, więc to do niej raczej powinny by żale kierowane.

  13. Panie Redaktorze,

    ze wszech miar pożytecznie Pan czyni urządzając scenę, małą, za wykluczanie jednych przez drugich. Gdybyż to się jeszcze mogło roznieść jak – nie przymierzając – zaraza, tym razem pożyteczna…
    Trzeba nam wietrzenia i sprzątania głów, trzeba wychowania emocjonalnego, byśmy mogli się ucywilizować. Nasze status quo to bałagan. Czy Pan wie, że część wykluczających uważa siebie za osoby asertywne?

    Poadrawiam Pana i Blogowiczów

  14. To są uroki życia w wielkim mieście. Mieszkałem przez lata w Paryzu – tamtejsi taksówkarze nie ustępują warszawskim, na dodatek najczęściej nie można się z nimi dogadać, bo część z nich to azjaci z trudnym do zrozumienia akcentem.
    Wyleciałem też z opery (podobnie jak Pańska znajoma), z litości pomijam urzędy, lotniska i słynnych na cały świat francuskich kelnerów:-).
    Nie zmienia to w niczym mojego współczucia z powodu niefortunnych przygód Pana i Pańskich znajomych.

  15. Panie Danielu! Współczuję szczerze życia w stolicy! U nas, w, powiedzmy, Wrocławiu, każda korporacja taksówkarska przyjeżdża w 10-15 minut, i jeszcze nie zdarzyła się żadna obsuwa, o której bym słyszał.

    Opis zachowań obsługi Teatru Narodowego daje podstawy do wystąpienia z inicjatywą dodania tej świątyni sztuki, kultury i uprzejmości przymiotnika Reżymowy!

    Pozdrowienia i powodzenia

  16. Zupelnie sie z Szanownym Panem nie zgadzam, zeby problem taksowkowy to byl jakis znak zlych czasow w RP4.

    Kazdy wie ze w III RP Warszawa rzadzila mafia taksowkowa. I teraz sie to skonczylo. Bo PiS to partia zwyklych ludzi. Pieszych ludzi bez prawa jazdy.

    Ale i tak pozdrawiam
    oddalenie.com

  17. Panie Danielu, Wprawdzie taksówki przyjeżdżają trochę później, ale za to wybory parlamentarne ogłaszane są znacznie wcześniej. Proszę więc nie narzekać. Nie można mieć wszystkiego.

  18. A co zrobić, jak ludzie w restauracji w Paryżu nie zostali obsłużeni, bo nie zamawiali po francusku?

  19. W Warszawie taksówki bardzo często nie przyjeżdżają na czas, doświadczyłam tego i na własnej skórze.
    Przykład idzie z góry. Ponieważ w modzie jest chamstwa, cham czuje sie w prawie uprawiać swoje małe chamstwa. Vide wpisy co niektórych i na tym forum.
    Człowiek nieraz macha ręką, zbluzgany przez chama woli znaleźć się w milszym towarzystwie i przestaje reagować. Jest to błąd. Walnięcie ręką w stół nieraz przynosi znakomite efekty. Chamidła ulegające obecnej modzie na chamstwo, to na ogół tchórze. Postraszenie ich odpowiednimi skargami do wysoko postawionych osób przynosi nieraz znakomity efekt. Jest to żmudne, ale trzeba się stawiać. Tak samo jak trzeba iść na wybory. Inaczej nas zniszczą.
    p.s. Do jotesza – Zazdroszczę mieszkania we Wrocławiu. Słyszę o tym mieście same (prawie same) dobrze rzeczy. Pozazdrościć prezydenta tego miasta. Warszawa niestety nie ma tego szczęścia

  20. Panie Danielu,

    słowo „wykształciuch” jest już obrzydliwie ,na wszystkie możliwe sposoby zużyte.
    Do opoisanej na wstępie „małej sceny”/para polsko-bostońska/ też komponuje się dość wymiotnie /przepraszam/.Do opisanej sekwencji zdarzeń ma się nijak.
    Falicz jak zwykle trochę „przesterował”, ale jest coś na rzeczy.
    Poza tym wzaz z ubywaniem „kwiatu narodu”/emigracja zarobkowa/ zauważam coraz szersze osuwanie się mentalne w społeczeństwie – w kierunku głębokiej komuśki.
    Tzw. prosty lud znów zaczyna zauważać swoją niezastąpioną misję społeczną i zaczyna zachowywać się „godnie”a nie profesjonalnie. W moim mieście/400 tys.mieszkańców/
    sprzedawczynie,czy mechanicy zauważalnie zaznacząją ,że Bareja to był ich człowiek.
    Pozdrawiam

  21. dzięki obecnej Pani Prezydent Warszawy, Warszawa jest tak zakorkowana, że nie da się na czas dojechać nigdzie

  22. Panie Danielu,

    zwykli ludzie tez maja problemy z taksowkami, prosze mi zaufac, nie ma potrzeby robic cierpietnikow z elity i wyksztalciuchow. Problem dotyczy nie tylko Ich.

    A swoja droga spoznienie sie na przedstawienie do jakiegokolwiek teatru, czy gdziekolwiek indziej jest objawem zlych manier drogi Panie. Tym bardziej usilowanie wejscia na sale i przeszkadzania innym, juz obecnym.

    PS. Czy to, ze ktos jest z USA swiadczy o jego wyjatkowosci i powinno wszystkich rzucac na kolana??? Tak wynika z Panskiego tekstu. Smieszne i prowincjonalne. Tym razem Pan chyba przesadzil.

  23. Panie Falicz
    Pisze pan „Wydaje sie, ze Pan Passent probuje obrazac swoich znajomych albo nas – uwazajac swoich czytelnikow za niedouczone glaby, ktorymi mozna sobie po-manipulowac poufale mrugajac okiem – no wicie rozumicie.” Od dwóch lat zwracam uparcie uwagę piszącym na tym blogu przedstawicielom narodowo socjalistycznej prawicy by nie używali liczby mnogiej pisząc o sobie. Czemu wciąż pan pisze „nas”? Niech pan napisze „mnie”, niech pan pisze o sobie. Niech mnie pan nie włącza w do swoich obsesji. Ja z panem nie mam nic wspólnego panie Falicz. Zrozum pan to w końcu.
    Ps. Jeszcze jedna uwaga. Skończ pan w końcu z tym cytowaniem starego Pietrzaka („no wicie rozumicie”). Czas by było wyrosnąć panie Falicz ze wczesnych lat siedemdziesiątych. To nudne – „elyty”,”no wicie rozumicie”. Nudne jak kabotyn Pietrzak.

  24. A ja, wyksztalciucha, wyrywam sie z odpowiedzia, ze parafraza najpewniej zostala zainspirowana tytulem: „Kamu na Rusi zyt’ charaszo?”.
    Czy cos wygralam? Choc oczywiscie wyksztalciuchowi wystarczy sama aprobata, a nie nagrody….

  25. Niestety wyglada to na nieudolna probe uczynienia z siebie ofiar nieudanego spoleczenstwa i nieudanej waadzy.
    Ale tak naprawde to spoleczenstwo ma takie nieudane elity na jakie zasluguje.
    Proba wyszlachcenia sie ponad przyziemna bylejakosc amerykanskoscia zawdzieczona koneksjami w stalinowskim rezimie jest zalosna.
    Ilu „amerykanskich Profesorow” potrzeba zeby sie odciac od ciemnogrodu, ktory samemu sie stworzylo?
    No coz co za nieznosna lekkosc bytu…
    Jakos sie mdlo robi.
    No ale kazdy przeciez mogl zdobywac miedzynarodowe ostrogii…nieprawdaz?
    Zamiast siedziec jak frajej w stalinowskim pierdlu.

  26. Polska byla i nadal jest krajem paranoi.

  27. Uff, uff, jaka ulga! Ktos wreszcie nazwal publicznie Pietrzaka kabotynem.
    Wojtku z Przytoka, padam do stop i jestem Twoja dliuzniczka, ochany. Forever and ever. Oddana Ci
    Helena.

  28. Panie Falicz, skąd u Pana tyle agresji? Przyjemny feliton, wiadomo, że nie każdemu może się podobać, ale żeby od razu obrażać i mieszać z błotem?

    Nienawiść, zadufanie, chamstwo, paranoja, kto nie jest z nami, ten jest przeciwko nam – to przykłady idące z góry. A z tym „amerykańskim profesorem” to chyba Państwo nie zrozumieli o co chodzi. Polska zawsze była krajem gościnnym, wiadomo „Gość w dom, Bóg w dom”, a Pan amerykański profesor jest naszym gościem, więc wypadałoby chyba wykrzesać z siebie chociaż ciut uprzejmości, jeśli nie do rodaków, to chociaż do przyjezdnych. Z tego co pamiętam Państwo przybyli do teatru przed czasem, więc nie widzę problemu z wpuszczaniem ich na salę. Dodatkowo wielokrotnie byłam światkiem, jak na przedstawienie wpuszczano już grubo po czasie – ale to pewnie byli „krewni i znajomi Królika”.

    Panie Danielu, cieszę się, że napisał Pan o zdarzeniu z taksówką. Właśnie od takich drobnych rzeczy zaczyna się zupełny rozkład.
    Nie zgadzam się, że jest to wina Pani Gronkiewicz-Walz, przecież remonty kiedyś trzeba zrobić. Gdyby Pan wielce szanowny porzedni prezydent K. zabrał się za to je należy, problemu by nie było – ale o tym teraz juz nikt nie pamięta.

    Dzisiaj wchodząc do jednego z budynków w centrum Warszawy, w którym siedziby ma kilka firm, natknęłam się na zamknięte drzwi wejściowe. „Nowe przepisy” – rzuciła krótko portierka i nakazała mi się wpisać do księgi imię, nazwisko, numer dowodu osobistego, adres zameldowania i dokładną godziną wejścia. Widząc, że adres zameldowania mam w Gdyni, dodała „Będzie problem, żeby Panią znaleźć jak będzie coś nie tak” i otworzyła drzwi. To jeszcze jeden powód dla którego nie będę głosować na PiS.

  29. Zwyczaje taksówkarzy w Warszawie nie są mi obce ,podobnie jak wyprowadzanie wniosków z takich słabości organizacyjnych tej korporacji – przez Pyzola Falicza ,Szestowa czy Piotrka -też takie pokrętne bez logicznego sensu ,widzą to co, pragną zobaczyć a tu chodzi po prostu o zwykłe zawodowe niechlujstwo . Nie ma to nic wspólnego z PiSem, PO czy LiDem . To jest obszar polskiej codzienności który powoli będzie znikał .W moim Szczecinie takie usługi są zgodne z potrzebami klienta ,może dlatego, że bliżej do Berlina i ta osmoza po prostu szybciej działa w naszym rejonie nad Odrą niż nad Wisłą .

  30. Andrzeju Faliczu:
    ja tylko zwrócię uwagę, że Ciebie, jak i wielu innych pomagierów, Dorn wystawił do wiatru w „Liście do wykształciucha” nazywając się ich ojcem, ze względu na wprowadzenie słowa.
    (Tak, nie Dorn je wymyślił, ale je twórczo zastosował i się przyjęło.)

  31. Dzięki Helenko
    Fajnie, że do Pana Janka też mamy podobny stosunek. Wracając do meritum – tyle razy zwracam tym facetom uwagę, żeby pisali o sobie w liczbie pojedyńczej a oni ciągle w mnogiej. Jakby byli drożdżami a nie ludźmi.
    Pozdrawiam z serca

  32. Magrud wczoraj, o 23:48, napisała,

    że będzie głosować PRZECIW PiS, na Samoobronę. Ktoś chwilę później, że też PRZECIW PiS, na PSL.

    Takie głosy wcale nie muszą być (i zapewne nie będą) głosami przeciw PiS. Wręcz przeciwnie, mogą być głosami NA PiS (zakładam, że rzeczywiście, nie są to pierwsze opcje, czyli głosowanie pozytywne na S i na PSL, a tylko głosowanie zaporowe przeciw PiS-owi).

    Głosowanie na inne niż PiS partie zmniejsza szansę PiS-u na utworzenie rządu samodzielnie. Ale NIE zmniejsza ich szans na uzyskanie, razem z jakąś przystawką (jakimiś przystawkami) 184 mandatów, co pozwoli PiS-owi uniemożliwić ewtl. rządowi niePiSowskiemu odrzucenie weta prezydenckiego. To w istocie uniemożliwiłoby takiemu rządowi pracę (prezydent będzie działał najprawdopodobniej zgodnie z planami taktycznymi i strategicznymi PiS), a więc byłoby korzystne wyłącznie dla PiS.

    Dlatego głosowanie na małe partie – z których jakaś zapewne „nie załapie się” na współpracę z wygranym (jeśli będzie to PO) i wejdzie w sojusz z PiS, dając mu te 184+ głosów – NIE jest wyborem PRECIW PiS, ale w istocie ZA PiS-em.

    Tylko silna PO będzie na tyle atrakcyjna, że przyciągnie mniejszego sojusznika (mniejszych sojuszników) do tworzonej koalicji rządowej i ZAPOROWEJ wobec weta prezydenckiego. Do tego trzeba ponad 276 glosów. Silne „maluchy” bedą szukały swej szansy w opozycji, „pod skrzydłami” PiS.

    W tej chwili wszystkie maluchy są nieco bliżej PO niż PiS. Dlatego głosowanie na nie odbierze więcej Platformie niż PiS-owi.

    Jeśli nie macie swego pozytywnego wyboru – głosujcie na największą partię opozycyjną. To jedyna szansa, aby odsunąć PiS od wpływu na państwo i społeczeństwo. Samo utworzenie innego niż PiS-owski rząd nie wystarczy, ze względu na weto prezydenta. NiePiSowska koalicja rządowa, aby być skuteczna, musi mieć 276+ mandatów.

  33. Do Wojtka z Przytoka.
    Uważaj Pan, Jan Pietrzak to teraz najbardziej oddany wielbiciel PISu.

  34. W ostatnim czasie byłem w odstępie miesiąca dwa razy w Polsce. Nie mogę się poskarżyć na taksówki, mógłbym na tramwaje, ale zaniecham. Moją scenkę urządzę natmiast na temat, który mnie doprowadza do szewskiej pasji. Zamyślam ten problem tak długo napiętnować, aż zniknie.

    W Polsce jest wszystko wydzierżawione i za wszystko można zedrzeć pieniądze. W kanjpach (co prawda coraz rzadszych) toalety jest płatne. Płatne są toalety na stacjach benzynowych. Na każdym parkingu, nawet poza miastem, ale przy ‘punkcie widokowym na jedyny okoliczny widok’, nawet jeżeli postawić tam auto na jedyne 10 min, zaraz pojawi się cieć, który zgarnie 3 złote etc. Jak równiż zdarzyło mi się, że zajechałem pod opłacony hotel i jakież było moje zdziwienie, gdy, zanim zdążyłem wyciągnąć rzeczy z samochodu, już zaczaił się jakiś ‚laborant’ żądajac ode mnie 15 zł za dzień postoju na parkingu hotelowym (w recepcji zażądano kolejnych 1,70 zł opłaty klimatycznej). Szczytem była jednak wizyta w pałacu w Kórniku pod Poznaniem. Tam pobiera się oddzielne opłaty za parking (10 zł za godzinę), za pałac (9zł), za możliwość robienia zdjęć (10zł, ale bez statywu), za park wokół pałacu (3 zł, za zdjęcia płacą tylko nowożeńcy) i za toaletę (1 zł).

    W mniejszym stopniu chodzi mi wysokość opłat (chociaż ten Kórnik to cenowo już klasa światowa), ale o dyskomfort psychiczny związany z oddawaniem haraczu na każdym kroku. Ja w każdym razie będę omijał knajpy, stacje benzynowe, hotele, pałace i gminy, które swoje integralne części wydzierżawiają i udają czystych moralnie. Albowiem czyści nie są!

  35. To kapitalizm winien. Te spięcia, konflikty, wykluczenia, sprzeczności. I te układy. Za dobrego, minionego ustroju taksówkarz warszawski “rozumiał układy bez słówka, jeździł równo i ostro, raz ukosem, raz prosto”.

    Raz za kapitalizmu byłem w Warszawie, dwa razy odjeżdżałem rano z Dworca Centralnego i za każdym razem autobus był na czas, i to z dalekich przedmieść, za 2,40 zł. Skasowane bilety dotąd przechowuje w torebce foliowej.

  36. bernardoland- mam dokladnie takie same doswiadczenia z ostatniego pobytu w kraju!!!!!!! 🙁 Ale zaluj Pan,ze nie korzystales z WC przy stacji w Kolobrzegu!!Przyjemnosc kosztuje 3,5zl,dla cudzoziemcow 1 euro(!).
    Cena jak z kosmosu,ale za to d…….sko mozna posadzic na rozowym sedesie!! Ameryka Panie……………. 😉

    Pozdrawiam.

  37. 1.Rodacy! Prawdziwi Polacy i Patrioci!! Proszę WAS!!! Wzywam WAS!!! Do broni!!! Do BRONI!!!!!!! Narodzie UCIEMIĘŻONY!!! UPODLONY!!! OBUDŹ się!!! Godzina ZEMSTY wybiła!!! Na BARYKADY!!!!

    Ludzie!!! Ocknijcie sie!!!! Łamane są nasze WSZYSTKIE prawa obywatelskie!!!! Upodlony Naród boi sie odezwać!!!! Ludzie śpią w ubraniach oczekując aresztowania w każdej chwili!!!!

    Odebrano nam podstawowe PRAWA!!! Nie ma w tym kraju NIEZALEŻNYCH mediów!!! Odebrano nam oprawo do WOLNOŚCI SŁOWA!!!

    Te cienie ludzi przemykających chyłkiem pod ścianami budunków… bojących się aresztowania przez siepaczy Ziobry!!!

    Ten przerażający wprost zwierzęcy strach widoczny w wytrzeszczonych z przerażenia wielkich jak u krówki oczach… oczach zastygłych z przerażenia!!!

    Te przerażająco wyblakle smutne oczy sponiewieranych ludzi!!!.. Ta sparaliżowana strachem zastygła jak lawa mimika… Ci ludzie nie mają już twarzy tylko maski!!!

    To żywe trupy przepełnione strachem!!! I ta zionąca z nich beznadzieja bezradności!!!
    —-
    Do radia TOK FM dzwoni facet i wyp. się na tematy polityczne:
    Część 1: http://youtube.com/watch?v=c1AePmHk2Ug
    Część 2: http://youtube.com/watch?v=hOKzjQZry3Q

  38. Do :Wojtka z Przytoka:

    Drogi Wojtku, Falicza nie bronię , bo on sobie poradzi sam.
    To co piszesz o Pietrzaku, który Ci nic tu nie zawinił ,znając jego działalność z lat 70-tych ,pozwalam sobie na zwrócenie Tobie uwagi, że „otarłeś” się o zwykłe chamstwo.
    Tymniemniej hołdy Helenki przyjąłeś i jest Ci na pewno miło/!/.
    Swoją drogą -chyba nie do końca zrozumiałeś sens użytego zwrotu z Pietrzaka, pomijam tu moją ocenę słuszności drwiny w stosunku do jej adresata ,którego szanuję.

    Pozdrawiam.

    P.S.
    1.Jeśli chcesz tępić w swoim subiektywnym poczuciu „chamstwo”-to zwróć uwagę na taki drobiazg, że niezależnie od Twoich sympatii, do adresata Twojego pisma Zawsze!!! zwracasz się z dużej litery. Proszę Cię tylko, nie próbuj się tłumaczyć pośpiechem czy czmś podobnym. Niektórych „gaf” się nie da obronić.

  39. No proszę!Jeszcze nie tak dawno pisało się o wyzysku klasy robotniczej przez kapitalistów.Teraz pisze się o wyzysku wykształciuchów przez taksówkarzy.
    Tempus fugit,jakie czasy,taki wyzysk! 😉

    a.j

  40. Szanowny Panie Andrzeju Faliczu,
    Już uznaję Pana wyższość umysłową nade mną. Zna się Pan na wszystkim i nobilituję Pana na czołowego niewykształciucha w obrębie Polski, a nawet Europy. Jest Pan jedyny i niepowtarzalny. Proszę trochę odpocząć. Przy okazji postudiować słowniki języka rosyjskiego i polskiego w ciszy pokoju z wyłączonym komputerem. Podziwiam Pana poświęcenie, studiuje Pan nieciekawe artykuły pisane dla nieciekawych wykształciuchów przez nieciekawych wykształciuchów. Bardzo Panu wspólczuję. Ale nich się Pan tak nie męczy. Naprawdę. Nic Pan z nimi nie zwojuje. Oni za dużo myślą, zamiast tak jak Pan poprostu wiedzieć. I dlatego Pana słowa to perły rzucane przed wykształciuchów a oni nawet nie zawsze schylą się by je zobaczyć.
    Wspólczująco pozdrawiam

  41. Jakos szczescie mi sprzyjalo, bo zamowione taksowki zawsze przyjezdzaly, z reguly na czas, z marginesem +/- 5 minut. Ale ja tylko korzystam z taksowek epizodycznie, podczas pobytow w W-wie, i byc moze w porach poza szczytem wezwan. Najwiecej grymaszenia mialem z ta firma, co to ma chyba same mercedesy na stanie, 866-6666 czy cos takiego. Moii rodzice, u ktorych naturalna rzecza zatrzymuje sie podczas pobytu w W-wie, mieszkaja zaraz przy lotnisku. Nie mniej, biorac pod uwage bagaze (zawsze wylatuje objuczony jak wielblad uzywajac na maximum przyslugujacy mi limit bagazu na loty trans-at) taksowka jest mi potrzebna, zeby dostac sie na lotnisko, razem z rodzicami, wygodnie i z walizkami w bagazniku, a nie na kolanach. Mercedesy slyna z glebokiego bagaznika, a ja na dodatek zawsze prosze o merca kombi. Nauczony swym doswiadczeniem nigdy nie podaje dokad ma byc kurs kiedy zamawiam taksowke. Ten szczegol oznajmiam taksowkarzowi dopiero po zapakowaniu sie do samochodu. Niestety, w 9-ciu na 10 przypadkow musze przekonywac kierowce, ze kurs od moich rodzicow na lotnisko jest tak samo legalnym kursem jak kurs na Mlociny. Konczy sie oczywiscie daniem taksowkarzowi dwa razy tyle, ile na liczniku, ale co zrobic ? Moze ktos mnie oswieci i wyjasni czemu kurs na dystansie 2 km wzbudza taka niechec u taksowkarza, ktorego az sie prosi nazwac „cierpiarzem” w tym przypadku.

    Scena w teatrze – skandal. Adminitratorom niektorych teatrow woda sodowa strzela do glowy, jak to wynika z opisamej przez Pana scenki rodzajowej. Widac wciaz jeszcze za malo jest teatrow w Warszawie, i dlatego przebiera sie w widzach jak w ulegalkach. Tak na marginesie: czy nadal obowiazuje sztywinacki styl ubierania sie do teatru, ze Panska znajoma byla „odświętnie ubrana i ufryzowana” ?

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

  42. Naturalny Idioto, zapewne jest sporo ludzi szanujacych Pietrzaka, za jego, jak to nazywasz, „dzialalnosc z lat 70-tych”. Mnie akurat mniej, bo satyra, acz smieszna na temat idiotyzmow skupu butelek i temu podobnych Krokodylowych ( bylo takie satyrytczne pismo w ZSRR) tematow, mimo, ze zabawne, to jeszcze jednak za malo jak na moje wymagania walki z systemem. Pietrzak w tamtym okresie poza skup butelek sie nie wychylal zanadto. A juz zeby cos podpisal, zeby podal glos w obronie jakiegos satyryka, ktory wtedy byl przesladowany (no, chocby Szpotanski,), no, za to mozna bylo oberwac po uszach. Wiec Pietrzak krytykowal glupich biurokratow i uszy ocalal.
    Ale nie mowimy o latatch siedemdziesiatych. Odsylam do starych rocznikow Tygodnika Solidarnosc, dzieki ktoremu mialam latami regularny wglad w stan umyslowosci rzeczonego satyryka. Mial tam wlasna kolumne satyryczna, a te jego teksty, ktore nie wywolywaly we mnie obrzydzenia, na ogol byly lamentem, krzykiem duszy jak bardzo przesladuje go telewizja nie dajac mu wlasnego programu. Te ostatnie byly TYLKO kabotynskie. I wtedy to wlasnie wyrobilam sobie twarda opinie, ze jest on kabotynem pierwszej wody. Slowo „kabotyn” (cabotino) oznacza podrzednego aktora, ktory ma o sobie i swoim talencie wyolbrzymione wyobrazenie i dlatego wywoluje wesolosc. Takie jest pierwsze i podstawowe znaczenie terminu. I w tym tez dokladnie znaczeniu uzywam go w stosunku do Pietrzaka. Do tej pory balam sie wypowiedziec je na glos, gdyz wiem, ze jego jedna piosenka (ktora mnie smieszy bardziej niz satyra na skup butelek) mimo wszystko dla wielu ludzi wiele znaczy/ znaczyla. No i niech tak bedzie.
    Na ogol nie wypoinam kabotynstwa tym, ktorzy sa wylacznie kabotynami. Ale Pietrzak jest jeszcze, w moim glebokim przekonaniu, dla mnie, na moj wlasny domowy uzytek postacia oslizgla.

  43. Istnial niegdys lumpenproletariat , ktory swego czasu stanowil zrodlo kadr PZPRu, i istnieja teraz takze lumpenkapitalisci , ktorych dzialalnosc obserwujemy a obecnym PRL-bis. Jakze czesto okazuje sie, ze sa to ci sami ludzie! Ewolucja Polski odbywa sie po krzywej spiralnej. Pojawiaja sie problemy tego samego rodzaju ale na wyzszym stopniu ekonomicznego zaangazowania.

  44. Waldear, Pyzol nie jest Falicz, Pyzol jest Makowska.

    Na pocieszenie ci dodam,ze niemal wszyscy taksowkarze, ze ktorymi jezdzilam, straszliwie narzekali na obecny rzad. Widac, to przez Kaczynskiego opisany przez naszego Autora taksowkarz nie przyjechal i „skompromitowal nas przed Amerykaninem” ( strrraszne!) Moglabym, co prawda opisac kilka przygod z taksowkarzami w Nowym Jorku, jak „skompromitowali Ameryke w oczach Kanadyjki polskiego pochodzenia”, ale nie mam narabane i wiem, ze nasz „lez padol” do idealnych nie nalezy:)

    Co do wejscia na impreze w teatrze, tutaj owszem, wprowadzono by nawet po rozpoczeciu spektaklu, ale kto wie, jak bym zaczela sie pieklic, ze „do czego to podobne!”, to moze i tutaj by nie wpuscili. Z drugiej strony gdyby te pania wpuszczono w zabloconych butach ( albo na bosaka), to niewykluczone,ze jakis inny wyrafinowany intelektulne polski felietonista napisalaby, ze „chamstwo wpuszczaja do teatru”.

    Zatrzymalam sie przy tym watku po prostu w podziwie, ze sie wam chce takimi durnotami zajmowac. Byle sobie ponarzekac. Prowadzi „gwiazda dziennikarstwa”. PRLowskiego.

    „Typiczne” jak by powiedziala moja przyjaciolka Czeszka:)

    Ech, ludzie….
    Kaska

  45. Chyba troche przesady z ta cierpka ocena Pietrzaka jako kabareciarza w PRL-u. Slyszalem pare jego nagran mniej oficjalnych i prawde mowiac bylo dowcipnie, celnie, czasem rubasznie, ale taki byl styl Pietrzaka, zas w swych monologach wychodzil naprawde duzo dalej niz przyslowiowy skup butelek. Byc moze trzeba bylo sluchac, a nie czytac. To, jaka role odgrywal wtedy kabaret i kabareciarze, i czy jako calosc byli oni listkiem figowym rezimu ? – byc moze. Ale bez kabareciarzy, w tym rowniez bez Pietrzaka byloby znacznie bardziej ponuro w PRL. I jakos wtedy Pietrzak nie wydawal mi sie oslizgly. Teraz tez nie. Coz, byc moze nalezy ubolewac, ze dzis Pietrzak mowi to, co mowi, ale w koncu kazdy ma prawo do swoich pogladow, w tym do popierania PiS-u, czy to sie komus podoba, czy nie. Na tym chyba polega ta cala zabawa: na zroznicowaniu pogladow i na swobodnym ich wyrazaniu.

    Tak na marginesie: niedorzeczne jest wymagac od kabareciarza, zeby nie byl kabotynem w rozumieniu podanym wyzej, czyli podrzednym aktorem itd. W koncu scena kabaretwa to nie jest „La Comedie Française”, nie przesadzajmy z ta podrzednoscia czy nadrzednoscia aktorstwa, zas na scenie kabaretowej mozna wygadywac co sie chce, pod warunkiem, ze publicznosc sie smieje. I smiala sie, czy to sie komus podoba, czy nie. I znowu: na tym polega ta cala zabawa, a nie na sileniu sie na bycie Solskim. Pietrzak znal swoje limity i w ramach tych ograniczen poruszal sie zrecznie, przez co byl popularny bardziej w sposob naturalny, niz jako wywindowany na popularnosc przez propagandowe misz-masz kabotyn.

  46. No cóż…skoro głosujemy na ludzi, a nie na programy to Donald Tusk dorósł do wielkości i przerósł Kaczyńskiego Jarosława. Był bardziej ludzki i konkretny. Flekował prezesa PiSu równo i do końca nie dał sobie odebrac zwycięstwa. Mimo mojej sympatii do PiSu po tej debacie skłaniam się bardziej ku PO choc ich nie doceniam. Skłaniam sie ku Tuskowi, bo hurraoptymizm i przemądrzałośc PiSu ich zdradziła. Prezes okazał sie po prostu mniejszy od Donalda i już. Donald bardzo dużo zyskał. Szczególnie gdy opowiadał o Polsce. O biednej rodzinie z której sie wywodzi i o pracy fizycznej i jezdzie samochodem po kraju. Był na prawdę dobry!

    Teraz czeka nas koalicja PO-PSL plus może LiD i PiSowcy w opozycji…Czy Polska na tym straci?…Niekoniecznie.

  47. Z tymi korporacjami jest w Polsce zamieszanie pojęciowe. Gdy pierwszy raz usłyszałem ten najnowszy wątek o korporacjach z ust prezesa PiS, to pomyślałem, że on atakuje GM Poland, albo IBM. A przecież chodziło mu o korporacje adwokatów i podobne.

    Korporacja (za wikipedią) to organizacja społeczna mająca osobowość prawną. Kiedyś był to cech, teraz może być cokolwiek: stowarzyszenie, spółdzielnia, związek zawodowy, gmina, a potocznie nawet samorząd zawodowy. No i korporacja to spółka jako przedsiębiorstwo, najczęściej o zasięgu międzynarodowym – tzw. megakorporacje, które są ulubionym celem ataków alterglobalistów.

    Tak więc korporacje to zło diabelskie, w sensie emocjonalnym. Tutaj Gospodarz wykorzystuje tę sytuację językową i nazywa tym mianem zwykłą firmę taksówkową. O tyle ma to sens, że istnieją zapewne jakieś ustalenia z lokalną administracją warszawską, które ograniczają konkurencję między firmami przewozowymi. Oto typowa sytuacja, gdy jakieś wykształciuchostwo postanowiło obciąć niewidzialną rękę rynku rzekomo wyzyskującą taksówkarzy (brawo “andrzei.jerzy”) i wyszło na tym jak Zabłocki na mydle.

    P.S. Oglądałem debatę Kaczyński-Tusk. Mnie Tuska gadulstwo rozczarowało totalnie – podał on niewiele rozumnych konkretów, na kilka ważnych pytań ewidentnie nie odpowiedział, a mógł, kompetencjami w zakresie polityki tej i owej się nie wykazał. Ale był bardzo duszoszczpatielnyj. Widać tego było mu trzeba. I faktem jest, że kilka razy wyprowadził z równowagi tę maszynkę do argumentowania na okrągło. Typowo polska debata, że tak powiem. Oby wyszło na zdrowie.

  48. ad Szestow,

    brawo!
    „Donald Tusk dorósł do wielkości i przerósł Kaczyńskiego Jarosława. Był bardziej ludzki i konkretny.”
    To spostrzeżenie „ludzki” jest najważniejsze!
    Nawet niesprawdzalna historia z windy stała się wiarygodna!
    Przypuszczam, że w następnym tygodniu kiedy wypłyną ze strony PiS-u zastrzeżenia w tej sprawie, to PO będzie potrafiło przekazać numer pozwolenia na broń dla Jarusia Mamisynusia!
    Ciekawe kto go dziś utulii do snu?!

  49. Szanowny Panie Redaktorze!
    Wielokrotnie korzystałam z usług bardzo różnych korporacji, i nie miałam powodów do narzekania. Być może taksówkarze zrażeni niskimi zarobkami w ślad za budowlańcani wyjechali do Irlandii.
    Ale tak się stać musiało, gdy jedynym pomysłem na rozwój gospodarczy było obniżanie kosztów pracy.
    Warto też zauważyć, że owe wykształciuchy przez ostatnie kilkanaście lat nic złego w takim programie gospodarczym nie widziały. No i stało się. Teraz niech zasuwają na piechotę i sami remontują swoje mieszkania. Jeśli chciało się dusić zarobki to nie trzeba było głosować za akcesją. Albo albo. Coś u naszych „elyt” z myśleniem i logiką kruchusieńko.

  50. Tusk, dobrze przygotowany prymusik, który się nauczył, że w polityce trzeba też walić poniżej pasa, i walnął – z pistoletu Kaczyńskiego – ale bardzo się zdziwi, kiedy ochłonąwszy zobaczy dziurę we własnej stopie. Kaczyński cały czas się od niego niedbale oganiał jak od muchy, nie bardzo mu się chciało oddawać te nieporadne ciosy.

  51. @mw – popieram Cię, nie można rozdrabniać głosów. Jeżeli mamy odsunąć PiS od władzy należy głosować na duże ugrupowania, a zwłaszcza na PO. Trzeba dać im szansę i zaufać, że nie wejdą w układy z PiSem. Zwłaszcza, że Tusk powiedział w debacie, że utworzy koalicję z PSL ale wynik zależy od wyborców.
    Dlatego popieram hasło – głosuj POzytywnie.
    Pozdrawiam

  52. ad Telegraphic observer,

    wydaję mi się, że zbyt surowo ocenisz Tuska!
    Ta forma debaty, te reguły gry narzucają pewne ograniczenia!
    Przecież widz, ani moderatorzy nie są zainteresowani w debacie merytorycznej, tu chodzi o emocje.
    Tak też „zawodnicy” do tej debaty zostali przez swych trenerów przygotowani.
    W niemieckiej tv – WDR3 był kiedyś taki program „Ich stelle mich!” –
    „Stoję do dyspozycji!”
    Minimum 90 minut konfontacji kandydata z różnymi ludzmi.
    Bardzo interesujący program, ale kiedy jego uczestnik ( pewien profesor chemii i członek jego rady nadzorczej w dużym koncernie chemicznym ) padł przed kamerami na zawał serca , programu zaniechano.
    Bohater w pierwszych minutach programu podkreślił, że do programu się nie przygotował ! Na efekty trzeba było czekać 78 minut!
    Do czego zmierzam?
    By móc fachowo ocenić każdego z kandydatów, każdy z nich musiałby się przeciwstawić przez 120 minut w rozmowie z różnymi ludzmi.
    Każdy z osobna!
    Rozmowa trwająca 75 minut, gdzie 10 minut zabiera aplauz, 10 minut samokreowanie się moderatorów i pozostaje niecałe 30 minut na osobę
    i wiele tematów, nie może prowadzić do przedstawienia kompleksowych wynurzeń na jakikolwiek temat!
    To gra emocji!
    W tej debacie walec rozjechał kaczkę i pozostaje nam mieć nadzieję, że prokurator Zero jutro nie aresztuje kierowcy walca!

  53. @ ab: „Czy to, ze ktos jest z USA swiadczy o jego wyjatkowosci i powinno wszystkich rzucac na kolana???”

    Nie, ale czlowiekowi przyzwyczajonemu do zycia w swoim kraju w ktorym spoznieni do teatru wprowadzani sa na sale przez szepczacych pracownikow lub wolontariuszy teatru, tzw. „ushers”, wyposazonych w male latarki reczne, scena w ktorej uczestniczyl w Polsce w Teatrze NARODOWYM, a wiec reprezentujacym kulture polska, musiala byc szalonym szokiem kulturowym…

    W jednym z programow ‚reality tv’ w telewizji amerykanskiej, dwojka Amerykanow usilowala sie w srodku Warszawy poinformowac o kierunek od przechodniow. Po godzinie takiego usilowania, kobieta spytala z rozpacza kamere – „czy my mamy plage?” – bardzo szybko Polacy zarabiaja sobie na tytul najwiekszych arogantow i najbardziej nieprzyjemnych ludzi w Europie. Ladnie..

  54. Szestow! Tak trzymac! Kazdy byly wyborca pis sklanajacy sie ku innej opcji cieszy moje serce. A tu pan tak rozsadnie i racjonalnie argumentuje.
    Juz sie balam, ze byly elektorat pisu jest nieprzemakalny. Sam pan widzi, Donald jest po prostu lepszy. I wszystko co nie jest pisem tez.
    Sciskam pana E.J.

  55. Bezczelnie sie przyznam, ze taksowkami, w tym po teatrach, najezdzilem sie do woli po calym swiecie i to co Autor opisal tu, i nad czym rozgorzala taka debata to smieszne. Wszedzie, powtarzam – wszedzie taksowki sie spozniaja i kazdy to wie. Na widownie z zasady wpuszczaja do 5 minut przed spektaklem, zeby zaczelo sie w ciszy. Wyszedlem na siusiu, w przerwie, w Bolshom, wrocilem ciut za pozno, drugi akt spedzilem w foyer, i nie bylo wypros. Taki maja ragulamin i czesc. Nie wiesz – to nie chodz (do teatru albo siusiu). Dama, „Pani Profesor” i jej „amerykanski profesor” okazala sie byc idiotka w towarzystwie glupiego palanta skoro zrobili awanture o nic. Zamiast spokojnie poczekac do przerwy i wyciagnac wnioski na przyszlosc, wszczeli drake z obsluga „wymachujac zegarkiem” i w pelni zasluzyli, zeby ich wyrzucic na zbity pysk. W swojej bezczelnosci dodam, ze bywalem(choc nie jestem Passent – Bywalec) tu i owdzie w towarzystwie i Dam – Profesorow, i Amerykanow – Profesorow i innych takich, ale mialem widocznie szczescie do ludzi taktownych i skromnych, ktorzy swa godnosc i klase okazywali przez wyrozumialosc dla niedoskonalosci tego swiata. Marna to byla Dama i podrzedny profesorek, jesli zamiast zbyc usmiechem, dobra kolacja i drinkiem epizod w teatrze i z taksowka w jakiejs tam Warszawie, zazadali „ksiazki zazalen” i wypisywali sie tam, ze nie dowiezli ogorkow…Powiatowe ambicje i sznyt. Zasluga w tym takze ich cicerone, ktory ten straszny skandal opisal w jakims tam tygodniku, w jakiejs tam Warszawie. Boze, do czego zadecie moze doprowadzic ! Do La Scala tez by nie wpuscili i szofer z Mozambiku tez by sie spoznil, ale czy komus przyszloby do glowy pisac o tym w New York Times ?! Skromnosci, skromnosci, Panowie Szlachta…
    Mamy zaplakac z rozpaczy myslac „…i co sobie pomysli o Polsce jej maz, profesor amerykanski…”, jesli by byl profesor Ciuciupinski to pal go szesc, ale Amerykanski !
    Tragedia narodowa. Jakas aktorka zaplacila za parking „grubo ponad sto zlotych”, a Autor nawet „kilkaset zlotych” i o to taki lament ?
    „Nielatwe jest zycie Elyty…” ubolewa dalej Autor. Byc „elyta” kosztuje, niestety. Mozna nie byc, mieszkac w Kopciolkach i jezdzic furmanka. Wlasny i wolny wybor. Scena byla w samej rzeczy mala i krotochwilna. Wyondulowana paniusia i „rycerski maz (made in USA)” na Wierzbowej. Smiac sie czy plakac ?

  56. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Zemsta jest rozkosza Bogow – prawda?

    F.S. von/od Diasporski

  57. Pan Janeczek, czyli Jan Pietrzak wyśmiewał bezlitośnie wszystko, co „socjalistyczne”. Poza skupem butelek, także to, że za jego pieniądze tuczy się cała gromada różnych funkcjonariuszy. Podliczał, że on dostaje pieniądze „tylko do piątego rzędu” – reszta idzie na utrzymanie różnych funkcjonariuszy.
    Zalety kapitalizmu i wolnego rynku stawiała publicznie zebranym na swych występach. I co dalej? Ano okazało się, że w warunkach wolnej konkurencji Pan Janek wcale się dobrze nie czuje. Te jego pretensje, że nie dają mu lokalu!!! 😮
    Z litości nie wspomnę o próbie zostania prezydentem, bo hasło „Pietrzak na prezydenta!” potraktował z całą powagą.
    No i ostatnio – kiedy Andrzej Wajda, Maja Komorowska i członkowie rodzin katyńskich zaprotestowali przeciw obchodzeniu uroczystości nadawaniu odznaczeń, a także wielogodzinnym odczytywaniu nazwisk poległych w Katyniu – termin ustalony w ostatniej chwili, bez związku z jakąkolwiek rocznicą, bez możliwości przybycia na obchody członków rodzin pomordowanych – Pan Janek jako jedyny stwierdził, że nic go w terminie i sposobie przeprowadzenia obchodów nie razi. „Zostałem poproszony o odczytywanie nazwisk poległych i byłem gotowy. Nie widzę niczego niestosownego w takim a nie innym terminie”.
    Chyba nie muszę dodawać, że Pana Janka zbytnim szacunkiem nie darzę.
    Chociaż swego czasu pieśń Aby Polska… robiła na mnie duże wrażenie.
    No, ale Pan Janek wszystko popsuł.
    ;
    A we Wrocławiu taksówki przyjeżdżają w terminie i nie zdarzyło mi się, aby nie przyjechała na czas. Kiedy odbierają telefon – już wiedzą skąd się dzwoni i stałych klientów obdarzają kartami rabatowymi.
    Nie żałuję, że mój tata – wróg ludu – został tu „zesłany”. Nie żal mi Warszawy skąd jako dziecię nieletnie zostałam przeflancowana na Ziemie Odzyskane. Tu także mamy dobre teatry, można posłuchać dobrej muzyki, obejrzeć ciekawe wystawy. No i kiedy jeszcze byłam młodsza – w góry na wycieczki letnie i na narty zimą było blisko.

  58. DUZE OKLASKI !

  59. Znowu Pietrzak na tapecie. Trudno by student wieczorowo-zaocznego kursu na Wydziale Socjologii Wyższej Szkoły Nauk Społecznych przy KC PZPR w tym samym czasie bronił aresztowanego i skazanego w 1968r Szpotańskiego. Czy ktoś w ogóle otwarcie bronił Szpotańskiego? W tymże samym roku wystartował kabaret „Pod Egidą”. To był jeden z najlepszych polskich kabaretów w latach siedemdziesiątych, moim zdaniem nie dzięki tekstom Pietrzaka. Podaję za Wikipedią. „Występowali w nim m.in. Jonasz Kofta, Adam Kreczmar, Kazimierz Rudzki, Jan Pietrzak, Piotr Fronczewski, Jan Tadeusz Stanisławski, Wojciech Pszoniak, Krystyna Janda, Ryszard Marek Groński, teksty pisali także m.in. Agnieszka Osiecka i Daniel Passent. Wprawdzie w początku XXI wieku kabaret jest głównie związany z Janem Pietrzakiem, to w początkowej fazie (lata 1970) ton nadawali mu poeci i satyrycy: Jonasz Kofta i Adam Kreczmar. Pietrzak występował w skeczach, najchętniej grał postacie robotników przyozdobione w berecik z antenką.” I w tej roli naprawdę był niezły. Jego aluzje bawiły publiczność a publiczność takich aluzji oczekiwała. Obie strony czuły się lepiej. Możliwe, że to było jednak za mało jak na Heleny wymagania walki z systemem. Szkoda, że owe wymagania nie były szerzej publicznie znane. Może Pan Janek by się dostosował. Na mój gust czasami dobry żart jest więcej wart niż tona ulotek. Co do piosenki. Nie bardzo wiem co może śmieszyć w prawdziwym wtedy odczuciu „Żeby Polska była Polską”. Reszty tekstu piosenki w zasadzie nikt nie pamiętał. Nie jest winą Pietrzaka, że ludzie tą ckliwą pieśń kupili, a inni potem refren sprowadzili do poziomu sloganów reklamowych typu cukier krzepi czy LOTem bliżej.
    Osobiście z poglądami pana Pierzaka od wielu lat się nie zgadzam, ale satyryk, niezależnie jakiego lotu, też człowiek i może mieć swoje poglądy. Można z nimi polemizować. Po co te ataki ad personum. Tekstów, które budzą obrzydzenie, z korzyścią dla organizmu, można po prostu nie czytać.

  60. lannar, 2007-10-12, godz. 17:14

    doskonałe – gratuluję!

  61. szestow, 2007-10-12, godz. 21:31

    No to była jedna z najbardziej optymistycznych rzeczy, jakie od dłuższego czasu czytałem.

    haha
    Wypowiedzi haha cenię, bo zawierają więcej konkretów a mniej zaciekłości niż oględnie mówiąc niektórych na blogu. Cenię, choć z haha się często nie zgadzam. Można powiedzieć, że jestem „czytelnikiem” haha, tymbardziej szkoda, że wypowiedź (2007-10-12 o godz. 22:59) jest, jaka jest. Zgodzę się, że historyjka z pistoletem (zupełnie niesprawdzalna) była niepotrzebna. Ale „nieporadne ciosy”? ciosy były bardzo dobre! Ja za Tuskiem nie przepadam. Sądziłem, że jak Kwachu przegrał z Kaczorem (bo wg mnie, mimo że wolę Kwaśniewskiego od Kaczora, to jednak się prezydent nie popisał), to Tusk tymbardziej przegra, a tu duża niespodzianka. „Tusk dobrze przygotowany prymusik” – no właśnie dobrze, że nie był nieprzygotowany jak Kwaśniewski.
    Niektórzy nigdy nie przyznają rację innym, nie pochylą czoła wbrew swoim przekonaniom. Ale przecież to nie boli, ani nic nam nie ujmuję, gdy czasem powiemy – tym razem nasi się nie popisali i słusznie skrytykować. Nawet tępi pseudokibole to wiedzą i gdzie trzeba wytykają błędy swej ukochanej drużynie!
    haha szkoda. pozdrawiam Cię

  62. Falicz 8.15
    Znowu blog został zaśmiecony intelektualnie Faliczami, Judaicami i Pyzolami !
    A propos, czy Pyzol Makowska już zlustrowała cała polonię kanadyjską i ma tyle czasu że pęta się po polskich blogach ? A może ktoś jej tak pogonił kota, że woli nie pisać już w tych swoich kanadyjskich szmatławkach i korzysta z naszej wolności słowa ?
    A teraz co się tyczy słowa wykształciuch.
    To że Dorn powołuje się na Sołzenicyna i Zimanda jest znane kilkudzisięciu milionom gramotnych obywateli RP od kilku miesiecy. Obywatele ci wiedzą także, że określenie to upowszechnił Marszałek Polny Chamów Polskich niejaki Ludwik Dorn ( z domu KPP i Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy oraz PZPR) Jeżeli Falicz bedzie dalej podawał komunikaty typu Królowa Bona Umarła i udowadniał tym swą przynaleznośc do elity intelektualnej, to tylko bardziej się ośmieszy niż do tej pory ( jeżeli jest to w ogóle możliwe).

  63. Drogi Panie Falicz!
    Szczerze ubolewam, ze probujac obrazic autora tego znakomitego bloga uciekl sie Pan do sztuczek tak dobrze znanych z wystapien takich medrcow i mezow stanu jak Jaroslaw Kaczynski czy Ludwik Dorn. Jak mniemam to Panscy idole. Otoz podobnie jak oni oparl Pan swoje tezy na przeklamaniach. Prawdopodobnie wzielo sie to stad ze jest Pan przekonany o wlasnej nieomylnosci.
    Kochany Panie Falicz!
    Chcialbym zadac Panu kilka pytan, celem ktorych jest polemika z Panska nie nazbyt przesadnie wyrafinowana wypowiedzia.
    Bede wdzieczny jesli znajdzie Pan czas aby mi odpowiedziec.
    1.W ktorym miejscu Pan Daniel Passent stwierdzil, ze Ludwik Dorn jest autorem slowa wyksztalciuch?
    2.Jesli z pytaniem pierwszym ma Pan problem, gdyz takie stwierdzenie spod piora Pana Passenta nie wyszlo to osmiele sie zadac pytanie drugie. Czym dokladnie autor obrazil swoich czytelnikow?
    3.Niewybredna sugestia o koniecznosci kolejnego urlopu jest niegrzeczna i nie przystoi tak wielkiemu myslicielowi i znawcy Solzenicyna jak Pan.
    4.Punkt czwarty to mala informacja dla Pana, gdyz, jak byl Pan łaskaw udowodnic rozumienie tekstu czytanego nie nalezy do Panskich najmocniejszych stron. Otoz uprzedzajac Panski kolejny przeblysk geniuszu spiesze z wyjasnieniami ze slowo „oligarcha” rowniez nie zostalo wymyslone ani przez Jaroslawa Kaczynskiego ani przez Ludwika Dorna. Malo tego! Redaktor Passent do tego wcale nie pije. Podobnie jak Pan podam zrodlo slowa i podobnie jak Pan skorzystam w tym celu z pomocy Wikipedii.
    Oligarchia (gr. ὀλιγαρχία „panowanie nielicznych”, od wyrazów ὀλίγος oligos „nieliczny” + ἀρχή arche „władza”)

  64. WITAM PAŃSTWA !!!

    Jakimś dziwnym trafem od jakiegoś czasu, obserwuję jak w społeczeństwie wyzwalają się nasze najgorsze zachowania i instynkty narodowe. Chamstwo, brutalność, lekceważenie, ignorancja, obrażanie bliźniego, brak tolerancji, złośliwość, znieczulica, oskarżanie i mogłabym tak dalej wymieniać i wymieniać. Przykłady, które Pan Redaktor opisał są kroplą w morzu zachowań Polaków. Aż chce się powiedzieć, że przykład idzie z góry. Proszę przypomnieć sobie jakich słów używają przedstawiciele Parlamentu, którzy zostali wybrani przez nas, są opłacani przez nas a traktują nas jako : „bure suki”, „ścierwojady”, „łże-elity” itd.
    Jakim językiem rozmawiają z nami nasi wybrańcy???
    Kto na to pozwolił??? Kto utrzymuje ten styl rozmowy z nami??? – pytań wiele a odpowiedzi nie ma.
    Powiem tak – JAKI PARLAMENT TAKIE SPOŁECZEŃSTWO !!!
    Przejmujemy zachowania od innych, jak łatwo nam to przychodzi, nie zauważyliśmy, że już dawno granica została przekroczona. Jak możemy zwracać komuś uwagę, że źle się zachowuje, gdy jednocześnie nie reagujemy na takie zachowania. Idziemy dalej nie reagując. ZNIECZULICA ??? Oczywiście że tak.I tak życie nam upływa w błogim nic nie robieniu, nie reagowaniu. SZKODA, WIELKA SZKODA. SAMI SOBIE JESTEŚMY WINNI.

  65. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Polonka54 – 14.10., godz. 11:22

    Szanowna Polonko54 swiete slowa wypowiedziala. Niech Pani sama zobaczy do czego doprowadzono przez lata powojenne. Miejmy nadzieje, ze po pierwszym – niestety zgola radykalnym – ale koniecznym etapie oczyszczania administracii panstwowej z nalecialosci, czas przyjdzie i na ten element. „Czy ktos moze stac sie hombre culto w ciagu jednego pokolenia? Wyjatkowo i tylko wowczas, jezeli to szczegolna indywidualnosc i nadzwyczajny zbieg okolicznosci. Najczesciej na poziom kultury jednostki sklada sie juz poziom kultury i wyksztalcenia jej dziadka, ojca, calej rodziny, srodowiska. Moze dopiero w trzecim, czwartym pokoleniu osiaga sie status hombre culto”. Cierpliwosci, werden die Kinder dieses Jahrhundert bessere Väter sein, als die Autoritäten vergangener Gesellschaften? – Ihr Väter und Mütter, redet nicht über Zeug, von dem ihr nichts versteht! – das singt Bob Dylan – for the times they are a-changin -. Wir uns auch in ihnen. Pan redaktor Daniel Passent swego czasu napisal, „Jezyk zwierciadlen duszy“. Proponuje Szanownego Pana Redaktora Daniela Passenta zatem zapytac, a nie lamentowac, gdze przez 60-t lat dusze elit polskiego spoleczenstwa byly. Prosze liczyc – jak sie na tym znam – na szybka odpowiedz mimo calkowicie zakorkowanej Warszawy. Z wyrazami uszanowania,

    F.S. von/od Diasporski

  66. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Polonka 54 – Odpowiedz niewatpliwie nadejdzie zgodnie z „Paragrafem 22”.

    F.S. von/od Stychowski

  67. jot24 pisze:
    2007-10-12 o godz. 13:20

    Do Wojtka z Przytoka.
    Uważaj Pan, Jan Pietrzak to teraz najbardziej oddany wielbiciel PISu

    ****************************************************************
    Pan Janek był oddany zawsze i każdemu, byle ilość srebrników się zgadzała.
    Taka to już grupa zawodowa…Od tysięcy lat.

    Pozdrawiam przyłączając się do Was.
    Antyyuppies Pana Janka.
    Skoool

  68. Przyznam, że dziwne te Panie ;] ale może ich zachowanie wynikało z kompleksu niższości, może umknęła ich uwadze zmiana systemu politycznego, ale rzeczywiście z moich skromnych obserwacji wynika, że zasada „klient nasz pan” w naszym kraju występuje, ale w jakiejś dziwnej nieprzyjemnej mutacji.

  69. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Anna Kalejta – kultura jest mieczem obosiecznym.

    F.S. von/od Diasporski

  70. Witam,

    Pani blond z Teatru Narodowego jest znana z „czułego” podejścia do widzów, nie tylko w Warszawie. Znajoma Wykształciucha i jej amerykański małżonek niech żałują (należy im się zaproszenie) – Żar w Narodowym jest fantastyczny a recenzjami Wyborczej (zwłaszcza tymi ze spektakli T. Narodowego) radzę się nie sugerować – można się wygłupić setnie.

    Pozdrawiam

  71. Panie „Prezydencie”, przepraszamy Cie za to, ze musiales sie meczyc paradujac po 68 latach na niemieckim czolgu Leopard II z polskim orlem na burcie, z pewnoscia Pan tego nie zauwazyl, to byl naprawde n iemiecki czolg, ktory bedzie bronil bedzie naszych granic! A jak Pan wsiadal do BMW albo Mercedesa to tez nie byla Syrenka, Panie Prezydencie, dluzszy

  72. Panie „Prezydencie”, przepraszamy Cie za to, ze musiales sie meczyc paradujac po 68 latach na niemieckim czolgu Leopard II z polskim orlem na burcie, z pewnoscia Pan tego nie zauwazyl, to byl naprawde n iemiecki czolg, ktory bedzie bronil bedzie naszych granic! A jak Pan wsiadal do BMW albo Mercedesa to tez nie byla Syrenka, Panie Prezydencie, dluzszy

css.php