Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

18.04.2008
piątek

Towarzysz członek

18 kwietnia 2008, piątek,

– Panie redaktorze, a kiedy się panu lepiej pisało, w PRL czy teraz? – zapytała mnie we czwartek, 17 bm., pewna czytelniczka na spotkaniu w Bibliotece Miejskiej w Lędzinie (raz do roku staram się być w jakiejś bibliotece). – W PRL – odpowiedziałem – pisało się łatwiej, bo wtedy było wiadomo co wolno, a czego nie wolno, i cała sztuka polegała na tym, jak balansować na tej granicy.

A dzisiaj ludzie wypisują rzeczy, jakie wtedy były nie do pomyślenia. Na przykład na czołowym miejscu w „Dzienniku” (17 bm.) ukazały się listy gończe – fotografie pięciorga ministrów ściganych jako „Kandydaci do dymisji”. Pod każdą fotografią paragraf, z jakiego dana osoba jest ścigana: Barbara Kudrycka – naraziła się kadrze profesorskiej, lobbuje na rzecz prywatnych uczelni. Cezary Grabarczyk – pierwszy kandydat do dymisji, inwestycje drogowe mocno opóźnione. Katarzyna Hall – nie konsultuje się z zapleczem politycznym, wywołała wojnę o lektury. Bogdan Klich – nadaktywny medialnie, brak nadzoru nad armią. Maciej Nowicki – bierny i bezradny.

W PRL takie sensacje były w mediach niemożliwe. Nawet usiłowanie publikacji jednej plotki o jednym ministrze groziło śmiercią lub kalectwem. Owszem, szeptano, o tym, że Moczar słabnie, a Grabski idzie w górę (lub odwrotnie), był to ulubiony temat aktywu, szpiegów i kremlinologów, ale w prasie – cicho, sza. Byłem więc bardzo zainteresowany, skąd „Dziennik” wie, kto jest u Tuska na wylocie? „Gazeta” się nie krępuje i sypie swoje źródła jedno po drugim. Oto po kolei źródła, na które powołuje się gazeta: „…mówi jeden z polityków PO”, „…opowiada nam członek kierownictwa PO”, „…komentuje polityk PO”, ”tłumaczy członek władz PO”, „…twierdzi doświadczony polityk PSL”, „doradca premiera załamuje ręce”, „…komentuje osoba z otoczenia Tuska”, „…opowiada poseł PO”, i na koniec „opowiada polityk PO”. To są WSZYSTKIE źródła, na które powołuje się trójka autorów, bo artykuły podpisane są aż przez trójcę dziennikarzy, na czele z Piotrem Zarembą – czołowym komentatorem pisma. Ileż ci autorzy musieli się nachodzić – od członka do doradcy, i od osoby z otoczenia do doświadczonego członka. I ani jedna osoba nie dała nazwiska.

Dlatego odpowiedziałem, że łatwiej pisało się w PRL. Towarzysz członek zawsze miał nazwisko, na które trzeba było się powołać. Czasami wystarczył nawet zastępca członka.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 84

Dodaj komentarz »
  1. I w PRL-u nie było problemu krępujących pytań o stan zdrowia przywódców, bo jaki on był (ten stan zdrowia) każdy widział.

  2. Przecież to wiadomo od wielu lat, że Panu pisało się lepiej w PRL, gdzie Pan robił za tzw. „wentyl” – bardzo cenny gadżet dla totalitarnej władzy i bardzo przez nią ceniony.

  3. Doradcy członków też bez nazwisk i to w jakiej liczbie – http://biznes.onet.pl/0,1732489,wiadomosci.html .

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Mam „smutna” wiadomosc – nie daliscie rady i
    na szczescie bedzie sie pisalo trudniej…
    I oby tak dalej.

  6. Żrodła , które tak chętnie sypie Gazeta , przybierają w tekstach cudnej urody pseudonimy: „członek kierownictwa PO” , „poseł PO” , „polityk PO” itp.
    Czyż nie znakomity to pomysł na wprowadzanie degrengolady w szeregi każdej – nie tylko PO – partii? Po kilku ostrzejszych artykułach biorą się za łby, „pomówieni” ze „żródłami” , każdy z każdym… Ciekawy to spór , w którym najbardziej zainteresowani nie wiedzą , kogo za donos lać… Zwróćmy uwagę na jedno: tekst podparty tak opisanymi żródłami traci na wiarygodności. Listy gończe Dziennika , trafiają przynajmniej do adresatów Faktu , Super Expresu , a właściciele wizerunków w listach widniejących , zawsze mogą się pośmiać , mogą wyciąć sobie te rameczki i wnukom pozostawić. Jednakże , po takiej dowcipnej publikacji nie tylko autorzy (jak w przypadku Gazety) , lecz całe wydawnictwo wiarygodność i powagę traci.
    Prasa równa w dół. To chyba efekt wyniszczającej walki o czytelnika niewybrednego. Ten bardziej wybredny , pokaże się co najmniej raz do roku w bibliotece i przeglądnie sobie roczniki niszowych wydawnictw.
    Pozdrawiamy.

  7. Taaaak, to prawda, powiem Panu jeszcze ze i czytalo sie w PRL-u lepiej, bo zart zawoalowany smakuje lepiej niz miecho rzucone bezceremonialnie na stól. Ile to razy czlowiek trzymal sie za brzuch rechocac w najlepsze przy lektórze tekstów, których autorzy wspaniale pisali o rzeczywistosci a ludzie i tak wiedzieli jak to odczytac! Bo wtedy byl inteligentny autor, inteligentny tekst wiec i odbiorca musial byc na poziomie. Dzis wszystko wolno (oczywiscie w granicach liberalnego prawa, niekoniecznie sprawiedliwosci) wiec papla trzy po trzy – a odbiorca chlonie ta papke medialna i nawet myslec nie potrzebuje.

  8. Tak, wiemy, że w epoce PRL-u bardzo dobrze się Panu pisało. Może wyda Pan jakąś antologię swych tekstów z tamtego okresu, aby młodsi czytelnicy mogli się zapoznać z nieco już – przynajmniej przez niektórych – zapomnianymi, a częstokroć bardzo ciekawymi tekstami Pana autorstwa z tamtych czasów? Tom mógłby otwierać np. tekst z „Polityki” Nr 1 z 20.2.1982 r. – „Co tam panie w polityce”. Polecam wszystkim. Z łatwością można go znaleźć w necie. Co Pan na to?

  9. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    DP – pisze: / „ Ileż ci autorzy musieli się nachodzić – od członka do doradcy, i od osoby z otoczenia do doświadczonego członka. I ani jedna osoba nie dała nazwiska.” /

    // „Zainteresowanie sprawą jednak nie zniknęło i z biegiem czasu zaczęły powoli docierać do opinii publicznej kolejne kompromitujące dowody, najpierw powiązań administracji Nixona z włamywaczami, a następnie rewelacje o kolejnych nielegalnych działaniach ludzi prezydenta. Główną rolę odegrali tutaj dziennikarze gazety Washington Post – Bob Woodward i Carl Bernstein, wspierani przez przecieki od anonimowego źródła, wysoko ulokowanego współpracownika administracji, którego Woodward i Bernstein nazywali pseudonimem Głębokie Gardło (Deep Throat). Dopiero 31 maja 2005 wyszło na jaw, że był nim Mark Felt, w tamtym okresie wicedyrektor FBI, bezpośrednio zaangażowany w dochodzenie tej agencji w sprawie włamania w kompleksie Watergate. Felt był zaszokowany próbami zatuszowania włamania przez administrację i dlatego zdecydował się współpracować z dziennikarzami.” //

    Dajemy wiare, ze w przypadku Dziennika nie rozchodzi sie o jakies zagubione „Deep Throat” z SLD, ktore nie nalezy odslaniac tylko leczyc? To tak juz jest – Szanowny Gospodarzu – kazdy ma swoje metody ktore sie sprawdzaja, tzw. doswiadczenia zyciowe…

  10. Witam Serdecznie.
    Brawo P. Redaktorze jak zwykle bo czytam Pana wpisy – trafił Pan w dziesiątkę. Szkoda, że ci trzej panowie nie rozmawiali ze mną. Podpisał bym się jako zastępcą członka i dał bym nazwisko.
    Dziennik i ci pakowie wymyślili newsa i też trafili w dziesiątkę. Zainteresowanie poszło w Polskę i nieważne czy to prawda czy nieprawda.
    Ważne, że jest ruch w interesie. Temat podchyciło parę stacji TV, redaktorów, mi. P Olejnik w „Kropce Nad i” zadajac rozmówcy pytania na które trudno sensownie odpowiedzieć – odpowiedzieć na wymyślony problem. Nawet dzisiaj rano TVN jeszcze mieliło ten temat.
    Tylko PO CO TO WSZYSTKO.
    Pozdrawiam WP

  11. Na jakość życia publicznego bezpośredni wpływ ma polityka historyczna,która kształtowana jest przez tajne państwo.
    Osiągnięcia ewolucji ludzkiego myślenia nie idą w parze z budowaniem świadomości.Na osiągnięcia w ewolucji ludzkiego myślenia wpływ ma racjonalna krytyka.Na budowę świadomości?
    Z tego też tytułu ikoną XX wieku był Albert Einstein.Kto będzie ikoną XXI wieku bo mechanizm budowania świadomości jest do odkrycia?
    „Bóg jest Prawdą kto szuka prawdy szuka Boga,choćby sam o tym nie wiedział”.Co piszą i jak piszą,czy to tak trudno jest do ustalenia i wyciagnięcia wniosków tak prawnych jak i moralnych?!
    Proszę popatrzeć jaka jest praktyka komentowania nie tylko tu na tym forum dyskusyjnym.Ludzie wstydzą się swoich danych personalnych.Dotyczy to głównie znachorów od stanu zdrowia psychicznego i stanowisk opozycyjnech bez treści.

  12. Felieton jak zwykle- az sie chce czytac. Martwi mnie tylko ze sa jeszcze tacy jak Falicz. Chyba w szkole sredniej jest cos takiego jak „czytanie tekstu ze zrozumieniem”. Czyzby pan Falicz byl na wagarach? A moze niedostapil zaszczytu bycia w sredniej? No ale w takim razie powinien poszukac innego forum- dostepnego dla jego pojemnosci muzgowej.

  13. Nie mogę powiedzieć czy pisało się lepiej, bo nie pisałem, ale na pewno to co było napisane w Polityce i jeszcze moze jednej czy drugiej gazecie, było ciekawsze, na wysokim poziomie dziennikarstwa, a przede wszystkim objaśniające świat i zachodzące w nim zjawiska. Jeżeli ktoś zarzuci mi jakąś tania propagandę tamtego systemu, to odpowiadam: mamy żywe dowody, ludzi wychowanych i wykształconych w tamtym okresie, ludzi ,ktorzy odgrywają dziś nietuzinkową rolę w działalności politycznej, kulturalnej, publicystycznej-spadli skąd? Na pewno to ich zasługa,że reprezentują dość wysoki poziom intelektualny, ale ktoś im zaszczepił potrzebę rozwijania się, poznawania świata, itp. I dotyczy to osób o rożnych poglądach, przynależnościach i sympatiach. Pozdrawiam

  14. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Trzej przyjaciele z „ boiska ”……skrzydlowy, locznik i bramkarz….

    ngwcommunity – 18.04., godz. 9:00

    Won!

  15. Panie Danielu!
    Sądzę, że pora już odpowiednia na szerszą dyskusję o stanie i przyszłości mediów w Polsce tak publicznych jak i prywatnych. Zwłaszcza w dziedzinie
    etyki i odpowiedzialności za słowo. Przykład : na pierwszej stronie
    rzucanie błotem na całą szpaltę- sprostowanie czy przeprosiny na stronie 11 bardzo małą czcionka dosłownie dwa zdania.
    Pozdrawiam
    Ryszard

  16. Mało który wyraz w języku publicznym zrobił taką karierę jak „przeciek”. Przecieki bywają kontrolowane, celowe, przypadkowe, kupowane, odstępowane i blogowe (vide Czarnecki). Dawno temu ezopowe były tylko doniesienia z Watykanu (Ze źródeł zbliżonych do…). Wszystkie inne miały cechy informacji : albo agencji informacyjnej, albo redakcji, która brała odpowiedzialność za treść, albo wręcz przysłowiowego „członka”. Teraz są przecieki, które wyglądają na donosy albo donosy wynikające z przecieku. A ja się upieram od lat kilkunastu – jest to nierzetelna robota dziennikarska, niechlujstwo w rzemiośle i dowód upadku zawodowego. Może się to i sprzedaje, tylko skąd za 20 lat wezmą się nowi Kapuścińscy, Passentowie i inni?

  17. Z Dziennikiem jest jeszcze pół biedy. Cytowane informacje są anonimowe, ale przynajmniej w większości, jak można mniemać, rzeczywiście pochodzą ze źródeł „zbliżonych do prominentnych działaczy PO”. Dużo fajniej czyta się „Nasz Dziennik” lub „Gazetę Polską”. Tam dopiero rzuca się gromy i wypisuje banialuki tonem wygłaszania najwyższej prawdy, bez cienia nawet próby zakotwiczenia ich na jakichś faktach. Zaglądam do tych tytułów czasem w Empiku lub innym saloniku prasowym, grosza bym za te śmieci nie dał.
    Uczciwie zarobione pieniążki wydaję na codzienną Wyborczą i niecodzienną – a szkoda 🙂 – Politykę. I jeszcze nigdy się nie zawiodłem. Pozdrawiam!

  18. I z felietonu Szanownego Gospodarza, i z pojawiających w ostatnich miesiącach tekstów publicystycznych na łamach gazet i tygodników, wypowiedzi w radiu, telewizji, na forach internetowych, wyłania się nieciekawa sytuacja ludzi mediów i ich odbiorców. Przez dwa lata rządów PIS-u, czasu ustawicznego rozpalania kryzysów i rzucania sensacjami, trwała batalia o powrót do normalności, klimatu spokoju i stabilizacji politycznej w kraju. Oczekiwana normalność coraz bardziej jednak doskwiera brakiem ognistych niusów, podnoszących adrenalinę słów i gestów. Sprytni dziennikarze próbują temu zaradzić wymyślając chociażby chwytliwe, wieloznaczne tytuły. Sam niejednokrotnie dałem się nabrać – tytuł sensacyjny, rzucający człowieka na kolana, a pod nim tekst o bzdetach. Komentując tę ogólną sytuację medialną można posłużyć się parafiazą słów naszego klasyka Lecha Wałęsy: miała być demokracja, a każdy mówi, co chce – miało być normalnie, a zawiało nudą.

  19. Nigdy nir czytuję artykułów Zaremby, bo z góry wiadomo, że to będą kłamstwa, paszkwile itd, Dziwię się tylko Panu, że zajmuje się takim błotem wyrobionym przez Zarembę.

  20. „W PRL – odpowiedziałem – pisało się łatwiej, bo wtedy było wiadomo co wolno, a czego nie wolno, i cała sztuka polegała na tym, jak balansować na tej granicy.”

    Zawsze mnie to zastanawialo dlaczego jedni mieli taka zdolnosc „balansowania” i zawsze wiedzieli co i kiedy napisac.
    Nigdy nie zdarzylo im sie przekroczyc granicy bo mieli 7-dmy zmysl(?).
    A inni albo nie pisali bo nie chcieli klamac albo dostawali po tylku…
    Na szczescie byli ludzie, ktorzy robili i mowili rzeczy, ktorych (zgrozo!) nie nalezalo i dzieki nim nie mamy komunistycznego bagna.

    „Sztuka” , o ktorej pisze Pan Passent bynajmniej nie jest sztuka (chociaz chcialby on bysmy w to uwierzyli) to zwyczajny spryt i gumowy kregoslup.

  21. Głosowałem na PO i przy obecnym braku alternaty pewnie powtórzyłbym to dziś bez wahania, żeby tylko żaden destrukcyjny czubek nie dorwał się ponownie do władzy, jednak nawet nie czytając Dziennika (jakoś nie mam zaufania do p. Zaremby i jemu podobnych ), jako obywatel dostrzegam potrzebę dokonania zmian w rządzie, gdyż brakuje mi transparentności działań, która powinna charakteryzować prawdziwą demokrację.

    Nie wiem np. na jakim etapie jest obecnie kwestia budowy amerykańskiej tarczy rakietowej w Polsce, sprawa przycichła, jakieś zakulisowe rozmowy ponoć się odbywają, p. Waszczykowski dalej jest negocjatorem (chyba reprezentuje USA), ale wszystko otacza mrok, a w mroku najlepiej rozwija się pleśń oraz grzyb.

    Nic już nie wiadomo na temat zakamuflowania dokumentów państwowych na obszarze pałacu prezydenckiego, przewożonych tam niedawno pod osłoną nocy. Mrok.

    Rząd polski, zupełnie nie wiadomo dlaczego, popiera istnienie niebezpiecznego na skalę światową ewenementu – dwóch Albanii, w tym jednej utworzonej siłą w XXIw. Mrok.

    Nikt dotąd nie został pociągnięty do odpowiedzialności za dwuletnie łamanie demokracji w Polsce, a p. Kaczyński, niby jakiś ważny VIP, dalej rozbija się rządowymi limuzynami w otoczeniu zgrai ochroniarzy. Bliźniakowi z bilbordów jakoś ochrony nikt nie dał. Mrok.

    W Izraelu premier Tusk występuje w przebraniu, jakby nie miał własnej tożsamości, a odpowiednie zdjęcia tamtejszej machiny propagandowej natychmiast obiegają świat, niosąc jasne przesłanie: kolejny premier w pełni popiera każde działanie Izraela, także mordowanie Palestyńczyków. Tamtejsze gazety wciskają premierowi kit, że jest Żydem, bo niby dziadek był Żydem (Żyd w Wermachcie?), a on zdaje się podejmować jakieś niejasne zobowiązania, które mogą mieć fatalne skutki dla Polski. Mrok.

    Premier rządu, zapalony sportowiec amator, otwarcie bojkotuje sportowe igrzyska olimpijskie, będące od wieków świętem pokoju, pomijając całkowitym milczeniem innych, całkiem niezłych kandydatów do bojkotu. Mrok.

    Jako obywatel oczekuję pełnej transparentności działań rządu.

  22. Jak nisko upadli politycy, skoro nie chcą wypowiadać się pod własnym nazwiskiem. Brak odwagi cywilnej klasy politycznej urósł już do rangi problemu.
    Z drugiej strony, czytając takie rewelacje, przestaję w nie wierzyć. Bo jak tu uwierzyć w coś, co powstało na podstawie anonimowych relacji, które równie dobrze mogły powstać w głowie dziennikarza?

    W PRL przynajmniej były tylko plotki 🙂

    Lewy Sierpowy – lewicowy punkt widzenia
    http://lewysierpowy.blox.pl

  23. W PRL– latwiej bylo pisac Przujacielu,
    Bo pisalem dla znanych i silnych wielu,
    Bo miales kierunek i wikt i opierunek,
    Bo jedyny byl wszystkiego polityczny wizerunek.

    Dzis pluralizm, demokracja, nie wiedziec gdzie racja?
    Jakaz ciekawa zycia i ludzi prasowa kreacja!?
    Jakiiez ciekawe rozbiezne punkty widzenia!,
    Lekkie i latwe ludzi i faktow osadzenia!.

    Danielu drogi, to nowe nasze Polskie Drogi!
    Ciekawe periodyki, gazety , no i blogi
    Widzisz swych czytelnikow punkty widzenia.
    To w PRL-u bylo nie do pomyslenia!.

    Co tam Ministry, ludziska palestry!
    Co tam afery, caly ten burdel do holery!
    Zyjemy , tworzymy w nowym patriotyzmie,
    wszyscy tkwimy w troski o Polsce charyzmie.

    Prosze wybaczyc Panie Danielu za to niezdarne rymowanie, ale raz temat taki lekki latwy i przyjemny, to dlaczego nie podejsc do niego nieco inaczej.
    Pozdrawiam i dziekuje za odskocznie. A zmiany w Rzadzie Tusk? Dobrze ze maja i miec musza miejsce, bo z takim gabinetem cudow nie ma i nie bedzie.Dobrze ze Tusk mysli elastycznie i widzi to co wadliwe i to co szkodliwe.
    Optuje jednak oceniac dokladnie Rzad i Tuska nie wczesniej Listopada i Grudnia tego roku.

  24. INTEL-E-GENT,
    wydaje się Nam , że chodzi tu nie tyle o brak odwagi polityków , co o dziennikarzy , którzy są w stanie publikować każdą , najmniej istotną nawet , plotkę. Najwidoczniej nie wiedzą , że ich praca wymaga rzetelności absolutnej , którą w efekcie ocenią myślący czytelnicy. To praca wymagająca szukania rzetelnych , znajdujących potwierdzenie informacji. Jeśli polityk zastrzega sobie anonimowość , to dla dziennikarza powinno oznaczać to niebezpieczeństwo opublikowania nieprawdy. Co z tym niebezpieczeństwem zrobi dziennikarz… Mamy okazję przekonywać się codziennie.

  25. Ciekawe, że p. Passent teraz tak obśmiewa „towarzysza członka”,a w PRL-u tak mu się przymilał w swoich tekstach. Odwaga bardzo potaniała…

  26. „Dlatego odpowiedziałem, że łatwiej pisało się w PRL. Towarzysz członek zawsze miał nazwisko, na które trzeba było się powołać. Czasami wystarczył nawet zastępca członka”…
    Zabrakło mi w tej wyliczance członka wysuniętego z ramienia … na czoło. Po tym uzupełnieniu wyliczenie źródeł informacji (przecieku, wycieku, zacieku, przesiąku, wysiąku, odsiąku, odcieku) wydaje się kompletne. Szczerze mówiąc też tak potrafię pisać, jedno że nie mieszczę się w żadnej gazeciarskiej kamaryli. Poza tym bicie piany nie leży w mojej naturze. Pozdrowienia dla Pana Redaktora.
    PS.
    Tusk jak rządzi, każdy widzi albo niebawem zobaczy. Szkoda człowieka. Albo przesypia swój czas, albo rozmienia się na drobne. Co mnie niepokoi bardzo.

  27. do Żab, 10:01: Co to znaczy „pojemność muzgowa”? Czyżby pan Żab był na wagarach? 😉

  28. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Dziennikarski stosunek do prawdy ma rozne oblicza to bardzo typowa choroba zawodowa http://www.rp.pl/artykul/122172.html Juz dawno udowodniono, cale dyskusje na ten temat byly, ze wlasnie to zdjecie jest zdjeciem nie pstryknietym na zywca tylko ustawiane, grane pod fotografa. Inaczej mowiac, fotoreportera przy tym nie bylo! Podobnie zreszta jak dziela prof. Gross – dobrze sie sprzedaja Bubel ma ostatnio wziecie, panoszy sie wszedzie. Ach!… jak przyjemnie…

  29. PAWEŁ (04-18 ; 08:04),
    ZYGMUNT (04-18 ; 09:23),
    a także Pan , Panie FELIKSIE STYCHOWSKI (04-18 ;10:08),
    Otóż Panowie Szanowni , zacznijmy tu potępiać wszystkich , jak leci , którzy publikowali bądż publicznie występowali za czerwonych czasów. Nie zapomnijmy o Pani Szymborskiej , Ona także ma swoją historię. Przytaczajmy wystąpienia Millera , Kwaśniewskiego , Urbana , Kuronia , Jaruzelskiego , Wałęsy, Geremka. Wywleczmy z archiwów wszystkich. Wzorujmy się przy tym na Świętej Inkwizycji , to dopiero skuteczna banda była…
    Panowie Szanowni,
    nikt przecież nie nakazał Wam czytania felietonów Passenta.
    Chcielibyśmy wierzyć , że sposób Panów na dyskusję , do czegoś mądrego może doprowadzić…
    Pozdrawiamy.
    AGNIESZKA (04-18;09:17),
    ma Pani słuszność.
    Kłaniamy się.

  30. Wierszyk tworzylem i pisalem w pospiechu przed wyjazdem do pracy, wiec wkradlo sie kilka bledow za ktore przepraszam.

  31. Nie mozna się dziwić mediom,że nie nadąrzają za politycznym szulerstwem i korupcją.To jak pisałem efekt traktatu okrągłostołowego i antyobywatelskiej ustawy zasadniczej.Trzej muszkieterowie naprawy taetru polityki to nie anonimowi bohaterowie,lecz znani ze swoich zaniechań działacze państwowo-samorządowi:Jan M.Rokita,Rafał Dutkiewicz /prezydent m.Wrocławia,Kazimierz Michał Ujazdowski.Dają świadectwo jak obca jest im istota nowożytnych zasad demokracji.Nowa partia i wszystko od nowa po staremu.

  32. Trzeba oddać prawdzie fakt,że humor jest czynnikiem poprawiającym komunikację społeczną.Marzena Baryluk w ramach Dolnośląskiego Festiwalu Nauki doniosła:A SłYSZELIŚCIE DOWCIP O…HUMOR I JEGO ZNACZENIE W KOMUNIKACJI SPOŁECZNEJ-WYBRANE ASPEKTY.Ale był i inny FRAJERZY,PAMIĘTLIWI I KŁAMCY.KŁAMSTWO W PARADYGMACIE EWOLUCYJNYM,gdzie Bożena Jandy-Dębek wyciągnęła i taki wniosek,że kłamstwo jest czynnikiem rozwoju intelektualnego człowieka.Dużo jest aktorów życia publicznego,którzy nie grzeszą brakiem inteligencji.

  33. MIECZSILVER (04-18 ; 14:44),
    a cóż do sprawy całej mają tak zwani muszkieterowie? Czyli Panowie Dudkiewicz , Rokita (tego nie lubimy), Ujazdowski? Pan Dudkiewicz wydaje się mieć na tyle rozsądku , żeby mówić o roli wykształcenia w rozwoju społeczeństw. Natomiast cała trójka nie podejmuje – jak na tę chwilę – działalności politycznej , partyjnej , skłaniając jedynie do dyskusji. Jakie są ich plany strategiczne , nie wiemy , zatem oceńmy ich w przyszłości , na podstawie ich czynów przyszłych.
    Pozdrawiamy serdecznie. dziękujemy za wizytę w Naszym blogu.

  34. A co z radiem, telewizją,kabaretami.Użyję frazy Grega z 10.42/dziękuję/ i zakończę; uczciwie zarobione pieniądze wydaję na codzienną Wyborową i niecodzienną -a szkoda- Żubrówkę

  35. Czytam Pana blog w miarę regularnie, a wcześniej felietony w których był ten błysk i informacja dla ludzi nie czytających tzw gazet partyjnych.
    Mam o Panu dobre zdanie i nie zmienią tego mali zawistnicy goszczący na blogu. Są to ludzie „wychowani inaczej” którzy wejdą do domu gospodarza by go opluć.
    Może to nie jest na czasie, ale bardzo miło wspominam felietony Jerzego Urbana- Kibica typu kryminalnego z dużym poczuciem humoru drukowane w Kulisach-Expresie.
    Gdyby żółć się tak nie lała z tekstów Macieja Rybińskiego to byłby felietonista-komentator „z przymrużeniem oka” całkiem zgrabny.
    A normalność jest dobra, bo tego kaczego rozgardiaszu wielu, w tym i ja, mieliśmy dość. Pozdrawiam i czekam na następne wpisy.

  36. Tak pan uważa, Gospodarzu Drogi? Czyli “Dziennik” stosuje metody kremlinologów?! Widać jest niezorientowany, albo obleśnie leniwy!
    Mój człowiek w kraju doniósł mi dzisiaj nad ranem, że rząd jest galaretowatą meduzą, prawdziwą, zelektryfikowaną i błyskającą. Skąd to wie? No jak to! wszyscy to widzą, wszyscy o tym mówią, to jest fakt niezbity.
    Śmieszne to? Hm, ale przynajmniej tumani i przestrasza.
    Odechciewa się panu wolności? Nie dziwię się.

  37. Paweł (08:04)
    „…. wiadomo od wielu lat, że Panu pisało się lepiej w PRL, gdzie Pan robił za tzw. “wentyl” – bardzo cenny gadżet dla totalitarnej władzy…”

    Pytanie do Pawła: od ilu dokładnie lat ma tą wiedzę i co robił W czasach PRL-u,
    bo sprawia wrażenie, że był czynnym opozycjonistą lub wiele wycierpiał.
    Proszę się ujawnić.

    Zygmunt (13:42)
    ” ….. p. Passent teraz tak obśmiewa “towarzysza członka”,a w PRL-u tak mu się przymilał w swoich tekstach. Odwaga bardzo potaniała…”

    Podobne pytanie: Proszę podać jakiś przykład swojej odwagi z tych czasów,
    bo że potaniała, to dokumentuje powyższy wpis.

    Więcej nie piszę, gdyż wyręczył mnie ngwcommunity (13:42), za co dziękuję i pozdrawiam.

  38. Tani „chwycior” ten Pański wpis, Panie Danielu. Jak kość rzucona do obgryzania przez niektórych reprezentantów stałej fauny na tym blogu. Widać, że ten weekend ma Pan zajety.

    Zatem udanego weekendu,

    Jacobsy

  39. Pozdrowienia dla Pana Redaktora oraz dla Pana przedstawiającego się jako Stary Polak z PRL.
    Już widzę oczyma wyobraźni surrealistyczny obrazek na którym się jawi członek wysunięty z ramienia na czoło.
    Oby nigdy nie zaginęła sztuka składania liter w ciągi piękne i logiczne oraz przyjemność z ich odczytywania.

  40. Re ngwcommunity.
    Kiedy słyszę tylko o przyszłości staje mi przed oczyma obraz Al.Kwaśniewskiego prezydenta „Oszusta”,który omamił miliony swoją formułą „Wybierzmy przyszłość”.Jak ją dziś można ocenić z perspektywy minionego czasu zachęcam do głosu z oddali prezentowanego w blogu „Bobolowisko”.To nie kto inny jak spadkobiercy wojennego komunizmu zawarli braterstwo broni z demokratami wojennymi,a wasalna polityka wobec naduzywania bezwzględnego prawa silniejszego potoczyła się na zasadzie śnieznej kuli popychanej przez politycznych szulerów.
    Mimo zabiedzenia materialnego Polacy mogą się poszczycić tym,że sa otwarci na osiągnięcia ewolucji ludzkiego myślenia,rośnie świadomość.Aby wyeliminować tanie cwaniactwo i naiwność trzeba wyjść z prezencją istniejącego obiegu pieniądza i ukazanie jego patologicznych strumieni.W obiegu wody jest wykres Sanke’a,dzięki któremu jak na dłoni widać patologiczne miejsca zakłócające warunki wynikające z prawa stworzenia i natury.Pozdrawiam serdecznie i życzę owocnej pracy w nowym otwarciu.Wraz z życiem powstały wartości i ta świadomość będzie najlepszy recenzentem przy zastosowaniu nowego narzędzia pracy.

  41. Nie tylko Pan Redaktor był niedco zbulwersowany publikacją w „Dzienniku”. Podobme sensacje zdarzały się w nawet w czasach Najjaśniejszego Pana FJ I, że przypomnę krakowskie sensacje redaktora Stwory. Róznica polega na tym, że wówczas prawdziwy (jednoosobowy) właściciel wysyłał do redakcji groźny telegram i na następny dzień ukazywało się sprostowanie.
    Jeśli chodzi o okres słusznie miniony, to oficjalna i mnniej oficjalna cenzura zmuszała do doskonałego warsztatu, używania aluzji, przemośni i innych niuansów językowych.
    Owocuje to do dzisiaj, bardzo łatwo można odróżnić tekst mamuta zawodu od wypocin młodzieżowca.
    Kto pisał jasno, poruszając śliskie tematy, wychdził tak jak red. Jerzy Urban ( starzy pamiętają, młodym powiem – został wyrzucony na tzw.twarz z zakazem wszelkich publikacji) i parę lat pracował „na Murzyna” za część honorarium.
    Reasumując, dzisiejsze czasy to złoty wiek dla publikatorów.

  42. Jerzy (17:05)
    Mam podobne (złe) zdanie o ludziach przychodzących z wizytą w celu obrażania gospodarza.
    Felietony „Kibica” pamiętam. Jeden z lepszych, to o cwaniakach z Warszawy, którzy wymyślili wyspę na Adriatyku, podzielili na działki i sprzedawali co bogatszym „badylarzom”. (Te nad samym morzem były o wiele droższe).

  43. @Paweł
    @Andrzej Falicz
    @Zygmunt
    Jesteście przykładem , że jest jedna cech wspólna prawicy, kompletny absolutny brak poczucia humoru, smutne musi być wasze życie

  44. Zabawne, zabawne;)
    Pozdrawiam.

  45. Panie Redaktorze! Łatwiej też było robić wywiady z politykami.Wiadomo było jakie konwencje obowiązują. A dzisiaj nawet trudno słuchać co mają do powiedzenia widząc „niby” czołowych polityków pod biurkiem w programie TVN 24 „Piaskiem po oczach”.Nie wiadomo kto przegina.Czy stacja pokazująca „właściwe miejsce” nie szanujących siebie i Nas wyborców występując w takiej scenerii; posłów, byłych prezydentów i premierów, czy Ci politycy nie czujący szacunku, miejsza że do siebie, do Narodu który reprezentowali lub reprezentują. Smutne! Z ukłonami.

  46. Moja wyidealizowana Magrud

    Zechce pani zauważyć, że ja nigdy, nawet wobec swoich przeciwników, nie stosowałem knajackich odniesień.
    Spodziewałem się z Pani strony większego ciepła, tolerancji i zrozumienia.
    Ze strony niechętnej mi opcji zdzierżę wszystko.
    Jednak od przyjaciół, chociażby tych pozornych, oczekuję przynajmniej zdystansowanej przyzwoitości.
    Staram się zrozumieć, że w sferze walki politycznej dopuszcza Pani kategorie lubię czy nie lubię.
    Jest to bardzo damskie podejście, niemniej jest to nieadekwatne instrumentarium do stosowanego przez prawicę.
    W walce polemicznej, którą narzuca prawica stosuje ona chwyty poniżej dopuszczalnych norm etycznych, czego przykładów mamy aż nadto wiele na naszym blogu.
    Dobrze byłoby przynajmniej je zauważać i jeśli nie stać nas na protest wobec nich, to nie podejmować działań w ich pośredniej ochronie.
    Bardzo cenna jest postawa matkowania wszystkim kierunkom myślenia.
    Nie mniej istnieją takie, wobec których należy zachować przynajmniej dystans,jeśli nie zdecydowany sprzeciw.
    Jestem przeciwnikiem swoistego uniwersalizmu w dyskusji zmierzającego do tego by wilk był syty i owca cała, ponieważ jest on absolutnie pozbawiony realizmu.
    Nie oznacza to jednak, że nawołuję do nietaktownych czy agresywnych zachowań.
    Jestem zwolennikiem nazywania rzeczy po imieniu, by nie zatracać sensu ich znaczenia.
    Intelektualne spory na bardzo wysokim poziomie ogólności i kultury można prowadzić z partnerami o podobnych walorach.
    Podejmując ostrą polemikę polityczną z reprezentantami opcji, która zamiast podawania ręki podaje nogę należy umieć zdjąć białe rękawiczki.
    Inaczej a priori narażamy się na śmieszność i przegraną.
    Droga Pani, walkę prowadzi się tak,jak na to pozwala przeciwnik.
    Przy sporej przewadze merytorycznej można zachować dystans i klasę.
    Natomiast przy braku logicznie uzasadnionej argumentacji opozycja zwykle traci zimną krew, daje się ponosić emocjom korzystając z repertuaru ulicznej wolnoamerykanki.
    Pani jak gdyby staje w obronie tejże nieszczęśliwej opcji prawicowej, współczując im i nawołując do litości i miłości bliźniego,wroga naszego.
    Dlatego nie mogę przyjąć Pani strofowania,jako iż jest ono niczym innym aniżeli nawoływaniem do złożenia oręża wobec politycznych pieniaczy i awanturników.
    Nie będę apelował do Pani o zweryfikowanie swojej lewicowości i skrystalizowanie tożsamości politycznej.
    Nawet biskupi nie potrafią wybaczyć lewicy a Pani wykazuje skłonność do kajania się przed prawicą.
    Nie da się, miła Pani, stać w rozkroku na barykadzie, ponieważ relatywnie szybko i skutecznie oberwie się weń,co w sytuacji damy może być wyjątkowo bolesnym i nieprzyjemnym.
    Wracając do emigracji chciałem powiedzieć, że miałem na uwadze emigrację polityczną, do której cały czas kieruję swe krytyczne uwagi polegające na wytykaniu zdrady własnej Ojczyzny i oddaniu swych usług obcym.
    Nigdy złego słowa nie skierowałem wobec emigracji ekonomicznej stanowiącej konsekwencję odrzucenia przez własną Ojczyznę.
    Dla tych nieszczęśliwych ludzi jestem pełen szacunku ,zrozumienia i współczucia, ponieważ odebrano im szansę egzystencji we własnym domu.
    Od wieków musieli ci biedni ludzie opuszczać Ojczyznę w poszukiwaniu obcego i gorzkiego chleba.
    Za co, pełną odpowiedzialność ponoszą nieudolne elity polityczne naszego kraju,kierujące nim w sposób sprowadzający regres na naszą Ojczyznę i starając się zdyskontować tę niewymowną klęskę jako epokowy sukces.
    Zupełnie innej wymowy nabiera, w zderzeniu z poprzednią, emigracja polityczna polskich elit w rodzaju Rurarzy,Wolińskich,Olszowskich,Michników,Kuklińskich,Światło i innych Faliczów oraz Observerów, której już nie chodziło o chrupiące bułeczki z masełkiem i kawiorkiem lecz o władzę, personalnie dla nich.
    I to jest właśnie warcholstwo, ponieważ nie chodzi tutaj o to czym nas przywiozą do korytka, tankiem z czerwoną gwiazdą czy na białej klaczy.
    Nie doceniając tego faktu zdradza się potem Ojczyznę, która nie potrafi, bo nie może sprostać ich przerysowanych ambicji.
    Zdradza się ponieważ nie czuje się Polakiem.W swych rozważaniach z konieczności muszę stosować pewnego rodzaju uogólnienia będąc w pełni świadomym występujących odstępstw od generalnych reguł czy procesów.
    Stąd i mowy być nie może o odpowiedzialności zbiorowej, acz w niektórych przypadkach wykluczyć jej nie można.
    Mogę również napisać, że emigranci są teraz niczym z uwagi na radykalną zmianę ich politycznego statusu w krajach powtórnego osiedlenia, bowiem wyeliminowana została ich potencjalna przydatność jako czołowej formacji do walki z czerwonym państwem polskim.
    Także radykalna zmiana kursu walut odarła ich z lekceważącego stosunku wobec tuziemców i upowszechnianego mitu krezusów.
    Nie podzielam również opinii, że są takimi ludźmi jak zawsze, bowiem człowiek nie jest statycznym układem.
    Także nie jestem pewien czy my inaczej ich odbieramy czy tylko niektórzy z nas.
    Otwarcie muszę przyznać, że dla mnie nigdy emigracja nie byla symbolem życiowego i narodowego sukcesu, a raczej dokładnie odwrotnie.
    Tak mogą sądzić ci, którzy nie zetknęli się bliżej i z autopsji, z problemami emigracji.
    Koszty emigracyjnych decyzji płacą przynajmniej dwa-trzy pokolenia, aż do pełnej asymilacji.
    Co zaś do oczekiwanego przez panią braterstwa ze strony emigracji, to ma ono raczej dość dziwną wymowę braterską kiedy zapraszający brat obciąża kosztami wyżywienia zaproszonego brata.
    Wybaczy mi Pani, że będąc przy braterstwie nie podjąłem inspirowanego przez gospodarza tematu towarzyskich członków czy towarzyszy członków, by nie być pomówionym przez politycznych adwersarzy o paskudny stosunek do nich.
    Nadto konwersacja z damą wymaga pewnego rodzaju konwencji i przynajmniej minimum klasy.
    Co prawda pani już mnie nobilitowała towarzyszem ale kobiecie wiele uchodzi, czego nie wybacza się mężczyźnie, dlatego nie zrewanżuję się pięknym za nadobne,ptaszku drogi.
    Jak to kobieta ślicznie łagodzi obyczaje.

  47. Dlaczego

    przy tym wpisie i to z takim nagłówkiem nie ma żadnego komentującego zdjęcia lub komiksu etc.etc.!

    Joanna

    już pewien obraz przywołała, może Panu wysłać jakieś sugestie?

    Pozdr

  48. Mam dla was jeszcze inna „dobra” wiadomosc.
    Oburzacie sie na brak pdwagi dzisiejszych politykow (wczorajsi mieli jej za to bardzo duzo…), ze nie podaja nazwisk.
    A ktory z was ma odwage podpisac sie pod swoimi banialukami…
    Wyglada na to, ze jedynie „opluwacz” naprawde pisze co mysli i ma odwage pod tym sie podpisac.
    Pamietajcie, ze Gospodarz gdyby uznal wpis nie „licujacy z poziomem” blogu to by go oncenzurowal.
    Poniewaz tego nie czyni (CHWALA MU ZA TO) jest widocznie mniej czuly i nadwrazliwy niz jego dwor.

  49. Pan Kroll to wykladnia nowej polityki Platformy, tak samo niedobrej jak poprzedniczki PiS. W PRL pan Passent to prawdziwa figura felietonistyki krajowej , godna podziwu, w nowych czasach troszeczke skromniej. Obecnie czekamy na Godota . Nie ma dzisiaj mocnych.

  50. Jednak tamte czasy były subtelniejsze i bardziej dowcipne. Ci co czytali gazety to znali ten „kod Gomułki” i wiedzieli o co autorowi chodziło w tym owijaniu w bawełnę. Tygodniki które dzisiaj czytamy nie stworzyły „kodu Passenta” , abyśmy mogli się bawić , mając poczucie elitarności. W polskich mediach dziennikarze tacy jak Lis bawią publiczność raczej ekscesami towarzysko matrymonialnymi, ale nie błyszczą jak diamenty rzucane między wieprze.

  51. andiboz napisał o godz. 18:57

    ##Paweł (08:04)
    “…. wiadomo od wielu lat, że Panu pisało się lepiej w PRL, gdzie Pan robił za tzw. “wentyl” – bardzo cenny gadżet dla totalitarnej władzy…”

    Pytanie do Pawła: od ilu dokładnie lat ma tą wiedzę i co robił W czasach PRL-u, bo sprawia wrażenie, że był czynnym opozycjonistą lub wiele wycierpiał. Proszę się ujawnić.##

    Odpowiadam uprzejmie:

    1. mam tę wiedzę, że red. Passent był użytecznym „wentylem” totalitarnej władzy, od końca lat sześćdziesiątych.

    2. tak, byłem czynnym opozycjonistą, ale nie jestem wariatem, aby się ujawniać publicznie na życzenie nieznanej mi osoby:)

    Pozdrawiam

    P.

  52. Instytucja donosów to chyba obecnie w Polsce jedno z podstawowych źródeł pracy dla wielu przeróżnych inspekcji, urzędów i organów kontrolnych. Ludzie listy piszą bezpłatnie, przeważnie z zazdrości i zawiści i są one przeważnie chybione, ale urzędnicy mają co kontrolować. W starożytnym Rzymie czy Grecji dla wiele mieszkańców był to zawód. Pokrzywdzeni mogą dochodzić swoich praw, oficjalną i jeszcze wyboistą drogą np. w sądach pracy i itd.
    Rzetelność dziennikarska to jedna z podstawowych cech zawodu dziennikarza. P. Zaremba wraz jeszcze liczną grupą za przyzwoleniem pracodawców publikuje artykuły bądź wypowiada swoje opinie w mediach i mąci, naciska na czytelników, odbieram to jako donosy. Czy to jest dziennikarska rzetelność za sugerowanie pochodzenia źródła informacji. Nie jestem wielkim zwolennikiem koalicji PO-PSL, ale także nie przypominam sobie, żeby dziennikarz pół-członek PiS napisał coś krytycznego o twórcach IV RP, wyjątki ewolucyjne to może T. Wołek i J. Wróbel. Wywieranie pewnej presji na opinię publiczną takimi artykułami, to także walka o wzrost poparcia dla PiS, za donos drukowany na koalicję rządzącą można otrzymać pewną gażę nawet kosztem honoru (przyszłe pokolenia ocenią). Mam propozycję może czytelnicy zorganizują konkurs na najlepszego dziennikarza donosiciela, a główną nagrodą może być statuetka „Złotego Sępa lub Szakala”

  53. -wielu tutaj mądrali zwłaszcza tych z za wody i z daleka co to dekowali sie na zachodzie i popijali herbatke z cytrynka pewnie tez, której u nas zawsze brakowalo -dzisiaj nam wymawia członkowstwo ,gumowy kregosłup ,spryt ;jednym słowem współpracę .Bo jak sie nie siedziało w lesie i nie wysadzało pociagów z weglem do Kozienic albo Siekierek ,ale ten węgiel na wagony ładowało no to przecież jawne komuszenie .

    A trza było Panowie nie siedziec na emigracji jeno przez zielona granice
    /która nie była za Gierka np.wcale szczelna / przyjechać i wysadzać to i owo,a nawet kogoś . pamietam jednak Pana redaktora ,tudziez KTT i ich ciety i bogaty jezyk i ciesze sie że takich ludzi jeszcze mamy .Bo gdy pozostana nam juz tylko Semka ,Zaremba ,Milewicz,Rybiński,wildstejn,Ziemkiewicz to nam pozostanie jedyna rzecz – wejść do lasu i to nie na jagody,albo zakopać sie pod ziemię samemu .

    Poza tym Panowie ;tak po prawdzie to juz od wczesnego Gierka mozna było paplac i mielic jezorem skolko ugodno ,bo przeciez to wtedy był rozkwit kabareciarzy i ich złote czasy .Gdzież bowiem dzis umieścić takiego Janka Pietrzaka ;nic namiastka bo brakło tematu .Choc ja wiem że jest taka partia co nazywa się k.k i gdyby ktoś miał odwagę to …… .
    Ale kto dziś ma odwagę ??? . A Wy mówicie że staniała .

  54. MIECZSILVER (04-18 ; 20:50)
    dziękujemy za odpowiedż. Miło Nam odczytywać nutę optymizmu w Twoim tekście , nawet gdy służy ironii (lub przeciwnie – śmiertelnej powadze).
    Pozdrawiamy.
    LIZAK,
    zgadzamy się. Poprzedni tekst przedrukowaliśmy (nieco pocięty)w blogu.
    Pozdrawiamy.

  55. Do z „prowincji” z 8.48: w pełni popieram (no, może za ostro zaatakowałeś polonusów, ale reszta OK).

    Do „Magrud” w sprawie „Lizaka”: i co, trzeba Ci tego było?
    Ja „Lizaka” już „przerabiałem”; on zmienił się ostatnio tylko w jednej kwestii; otóż jest zdecydowanie mniej prostacki w swoich agresywnych atakach na drugich (dobre i to); reszta? została bz. Usadowił się na szczycie M. Everestu, posiada „miernik miar i wag”, wszyskich poucza, wygłasza zbyt przydługie homilie, etykietuje, zachowując dziewictwo tylko dla siebie. Sądzę, że rozgrywa sam ze sobą kilkunasogodzinne partie szachów, bo sam siebie zdecydowanie przydługawo przekonuje. Kiedyś napisał, że ma żonę; ja nie uwierzę, że można z takim facetem współzamieszkiwać. Jak – jako kobieta – sądzisz, Magrud?
    Nazwałem go kiedyś Diogenesem; był to przecież komplement, to zaraz zwyzywał mnie od prawicowców i koniunkturalistów postkomunistycznych.
    Ale nadal będę go bronił przed tymi, którzy chcieli, aby Gospodarz go z blogu wyrzucił.
    Pozdrow.

  56. Umysły zniewolone

    W czasach mrocznej komuny (i wszechobecnej cenzury w prasie, radiu i telewizji), prawdy o tym co dzieje się w Polsce i na świecie, można było się dowiedzieć albo z zachodnich radiostacji „dywersyjnych” (BBC, Radio Wolna Europa, Głoś Ameryki, itp.), albo…. z prasy polskiej. Metoda „przemycania” do polskich mediów prawdziwych (lecz niewygodnych dla komunistycznej propagandy) treści była następująca. Najpierw komuszy dziennikarzyna cytował informacje za jakąś zachodnią gazetą, czy radiem, po czym poddawał ją „druzgocącej krytyce „po linii, na bazie i w temacie”. Tym prostym sposobem czytelnik w PRL-u dowiadywał się o wielu „zakazanych” przez komunistów problemach, traktując „druzgocącą krytykę” jako „pic na wodę fotomontaż”.

    Czy taki sposób przemycania informacji do PRL-owkich mediów był efektem skrajnej głupoty komunistycznych aparatczyków od propagandy (którzy uwierzyli w moc „druzgocących” krytyk), czy też może kreciej roboty dziennikarzy, tego się już nie dowiemy. Osobiście stawiam na głupotę komunistycznych aparatczyków, gdyż jakoś Konradów Wallenrodów wśród dziennikarskiej hołoty, w PRL-u nie spotkałem.

    Komunizm ponoć upadł, „sekretorze” gdzieś jak duchy poznikali, ale wody po sobie nie spuścili. Zatęchły smród w mediach pozostał, mrocząc umysły nowych zastępów „dziennikarzy”. Aby dowiedzieć się prawdy o tym co dzieje się w Polsce, trzeba –jak za czarnej komuny- albo zdać się na media zagraniczne (niestety „dywersyjne” rozgłośnie już nie działają), albo też…. nauczyć się czytać polskie „przekaziory” pomiędzy wierszami, ewentualnie zdać się na „dywersyjną” rozgłośnię działającą w kraju, a prowadzoną przez pewnego zakonnika. Metoda „czytania pomiędzy wierszami” została przeniesiona do mediów IV RP, wprost z PRL-u, w czystej klinicznej postaci. Najpierw jakiś dziennikarzyna (na przykład z GW-na), jeździ -dajmy na to- za prof. Nowakiem i nagrywa jego wykłady wygłaszane w salkach katechetycznych, później redakcja to drukuje, oczywiście poddając poglądy Nowaka „druzgocącej” krytyce „po linii, na bazie i w temacie”, (czyli jadąc po Nowaku jak po łysej kobyle), jaki to on antysemita, warchoł, rasista i w ogóle!

    Tak oto po 19 latach praktykowania demokracji wróciliśmy do źródeł polskiej żurnalistyki: tchórzostwa dziennikarzy aby białe nazwać białym wprost, i ich wyniesionego z komuny sprytu, aby podstępem jednak o tym poinformować ale w taki sposób, aby nie podpaść nowym „demokratycznym” aparatczykom, dzierżącym media za mordę!

    Anthony Ivanowitz

    http://www.pospoliteruszenie.org

  57. Tym razem z dziedziny polityki międzynarodowej.
    Dwa – trzy dni temu Prezydent Putin zadeklarował pomoc dla Osetii Południowej i Abchazji w ich konflikcie z Gruzją oraz poparcie dla ich dążeń separatystycznych.
    Zareagował natychmiast Pan Prezydent Kaczyński m. innymi grożąc Rosji interwencjami na forum ONZ, UE i NATO oraz wysyłając do Gruzji swoich emisariuszy z min. M. Kamińskim na czele.
    Wczoraj jak donoszą media – Putin kazał znieść sankcje i restrykcje zastosowane wobec Gruzji.
    No to jesteśmy mocarstwem.
    Pytanie tylko czego/kogo Putin się wystraszył: inicjatyw Pana Prezydenta, Pana Prezydenta osobiście czy też porażająco przerażających możliwości politycznych pana ministra Michała Kamińskiego i pana ministra Handzlika ( to ten od wpadki z prawosławnymi biskupami ) ?

  58. Czy „ngwcommunity” może mi wyjaśnić tę manierę wypowiadania się w liczbie mnogiej i do tego jeszcze pisania zaimków osobowych i dzierżawczych z dużej litery? My, Nam, Nasz – to wygląda pociesznie. Rozumiem, że ta liczba mnoga ma podkreślić kolektywny wysiłek intelektualny związany z ustalaniem treści nawet trójlinijkowego postu – cóż, można i tak, ale tę dużą literę możesz (możecie?) sobie darować…

    mkj.

  59. Aaaaaaaaaa, to mamy również moherowego bereta. I to chłopa. Anthony, wszedłem do ciebie i przeczytałem takie zdanie: „Najnowsza koncepcja ( również autorstwa ” elit ” to jest byłych sekretarz PZPR -u , którzy podzielili się na władzę i opozycję , aby wyborcy mieli na kogo głosować w wyborach ) , zakłada , że Polskę bogatą uczyni .. Unia Europejska !! . Mechanizm ” bogacenia ” Polski ma być taki , że najpierw z własnego zrujnowanego budżetu , Polska wpłaci do kasy Unii , kilka miliardów euro , później zaś Unia ” da ” Polsce , powiedzmy 20 % wpłaconej kwoty ( z zastrzeżeniem , że pieniądze te należy wydać na usługi konsultingowe , we wskazanych firmach niemieckich , bądź francuskich ) , o ile oczywiście uda się taką ” pomoc strukturalną ” wyskamleć i wyczapkować !! .Dzięki tej ” dotacji ” , Polska stanie się rajem na ziemi , w którym nadwiślańskie jelenie , będą pławić się w dobrobycie , pielęgnując swoje rogi , wyprostowane w pion i wypolerowane do połysku !”
    Piękne, prawda? Ja, jako trochę związany z samorządami i dotacjami unijnymi muszę powiedzieć: gminy upadają, miasta upadają, wieś upada, a już najbardziej upada Wrocław. Jakie to biedne, upadające miasto.
    No i powiedzcie mi, jak po czymś takim nie mają kwitnąć kabarety w Polsce?

  60. Głos Ludu potraktował tekst red. Passenta z przymrużeniem oka. Bo czy naprawdę pisało się lepiej, skoro o wielu rzeczach nie można było pisać? Zobaczmy, ile dziś szwindli (zwykłych i politycznych) jest ujawnianych przez prasę i ile dzięki temu jest pożytecznych interwencji. To jedno. Inna natomiast rzecz to jakość pisania. Dziś pisać każdy może co mu ślina na język przyniesie i jeszcze drukować to na pierwszej stronie, to fakt. Ale od tego ma się rozum, aby wiedzieć, które gazety, względnie których żurnalistów warto czytać, a których nie. I jeszcze inna sprawa. Niewielu dziennikarzy potrafi pisać dobrze i ładnie – abstrahując od strony merytorycznej. Czyli mieć tzw. lekkie pióro. Zobaczmy, jak pleni się nadużywanie zaimków „on”, „ona”, co przypomina dukanie ucznia zawodówki przy tablicy. Jaką trudność sprawia dziennikarzom napisanie porządnego zdania złożonego. Jak mnoży się pisanie „zatrudnił się” lub „opowiedział przeciw”. Ale „takie mamy rzeczypospolite, jakie młodzieży chowanie”. I ktoś za to chowanie odpowiada. Ale może na cwaniactwo nie ma już rady?

  61. Oblewamy się ciągle pomyjami,
    obrzucamy się bez przerwy błotem.
    Co się stanie z nami – Polakami
    potem ?

  62. ANTHONY (04-19 ; 12:56)
    Niejaki profesor Nowak to , bezsprzecznie , antysemita i warchoł. Piętnowaniem niepoważnych wybryków tego „kogoś” , zajmuje się nie tylko GW. O ile dobrze pamiętamy , o histerycznych pokrzykiwaniach Nowaka donosiło kilka rozgłośni radiowych , nie koniecznie związanych z GW. Owo monstrum pokazywały także telewizje , w tym publiczne.
    Fragment Twojego komentarza świadczy o tym , że jesteś jednym z tych ludzi, dzięki którym tacy pieniacze jak Nowak funkcjonują. Przecież przedstawienie trwa dotąd , dokąd zdobywa poklask… Rzecz jasna , możemy się tu mylić.
    Pozdrawiamy.

  63. Szanowny Panie Antoni Iwanowicz vel Pietruszko

    Strasznie kloaczny ten pański komentarz. To „spuszczanie wody”, „zatęchły smród”, „GW-no”, te kolokwializmy: „przekaziory”, „sekretorze” predytynują Pana raczej do profesji dziadka klozetowego w ramach równouprawnienia kobiet i mężczyzn, bez obrazy dla tych pierwszych. Tam za komuny wisiały gazety zamiast papieru toaletowego. I rzeczywiście, między wierszami mogło się wiele znaleźć. Pana komentarz to czczy obskurantyzm. Nie rozumiem po co teraz pisać między wierszami. Jest przecież globalna sieć, liczne fora dyskusyjne, gdzie można napisać wszystko bez owijania w bawełnę – sam Pan przecież to robi. Inna rzecz, czy ktoś zechce to czytać i chyba da liegt der Hund begraben.

    Pozdrawiam pachnąco.

  64. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Panie Tusk! Co Panu tak naprawde zaszkodzilo, ktora z wizyt zagranicznych padla Panu na opony? A moze to nieszczescie, ktorym raczy Nas obdarzyc – tak jak wiele innych paranoji – zostalo do Polski przywleczone z zewnatrz? Czy Panu + „Zespolowi” ktorym Pan kieruje kompletnie odbilo?…

    http://www.dziennik.pl/opinie/article156830/Miala_byc_reforma_uczelni_Jest_chaos.html

    Post Christum.
    Wie der Mann, so sein Gespann! Rozumiem, ze po ruchach geniusza polskiej ekonomi lekko nie jest, ale bez przesady, to nie powod aby sprowadzac mlodziez w kierunku poziomu „Profesora”…To przestaje byc zabawne do jasnej cholery!

  65. Zastepca czlonka – to jest to! Caly czar PRLu. Dziekuje panie Danielu. Znow poczulem sie mlody.

  66. Włodek pisze:
    2008-04-18 o godz. 10:07
    dziękuję Ci za ten wpis. Czytając aktualną prasę, słuchając resztek wymóżdżonego polskiego radia, oglądają telewizje, polityków (naszych ukochanych), no o obserwując wszędobylski nasz „Kościół JP2” myślałem, że straciłem całe swoje życie. Swoją wypowiedzią przywróciłeś mi nadzieję, a tej pono nie wolno odbierać nawet skazanym, których się zabija w Chinach (jak mówi nasza młodzież) no i w tym momencie człowiek jest w kropce. Niemnie jednak dziękuję ci za Twoją wypowiedź. Pozdrawiam.

  67. Paweł 6.52
    Tak, poznaję, to ty jako główny opozycjonista PRL -u napisałeś w trzech klozetach GŁUPI KAOWIEC !
    Ale ja byłem jeszcze większym opozycjonistą od ciebie, tylko nie będę się ujawniał, bo złożyłem przysięgę że nikogo ( ani siebie ) nie wydam !!!!!!

  68. Dzisiaj, jak nigdy dotąd jesteśmy kulturą konsumentów. „Wchłania” się filmy, doniesienia o zbrodniach, alkohol, narkotyki , rozrywkę. Nie ma aktywnego, produktywnego uczestnictwa, brak wspólnego, jednoczącego doświadczenia.Jakie społeczeństwo – tacy i jego przedstawiciele , których zadaniem jest kształtowanie opinii publicznej. Ideał dziennikarza to człowiek, który świat pojmuje wszystkimi zmysłami w sposób znaczący,produktywnie, aktywnie i przede wszystkim wspólnie. Nie mam zaufania do młodych dziennikarzy, którzy (podejrzewam) literaturę światową znają ze streszczeń i opracowań. Nie czytam tych, o których wiem, że nie przekażą
    mi nic nowego, nie skierują mnie w stronę innego aspektu problemu. Jestem ciągle wierna „Polityce” i „Przeglądowi”, bo tam są dziennikarze i publicyści, którzy nieprzerwanie zaskakują nowymi skojarzeniami, puentami, dalekowzrocznością . Ich świat jest wielowymiarowy – i to mi odpowiada, chociaż nie z każdym wymiarem muszę się zgadzać.
    Pozdrawiam serdecznie -Halszka

  69. Panie Redaktorze, Pan przypuszczalnie był w Lędzinach, na Śląsku, a nie w Lędzinie

  70. Lizak,
    Masz oczywiscie wiele racji. Nie było moim zamiarem wytrącać Ci oręża z ręki. Mój koncyliacyjny sposób prowadzenia dyskusji nie bierze się jednak z niedookreślenia mojej politycznej tożsamości, tylko z szacunku i współczucia dla dyskutantów. Dla mnie okrucieństwem jest mówić garbatemu, że brzydko mu z tym garbem. Przy całej swojej szczerości nigdy nie odważyłabym się powiedzieć drugiemu człowiekowi, że zmarnował swoje życie. Bo to zbyt bolesne. Nawet do pomyślenia, a co dopiero do usłyszenia.
    Natomiast dziwię się, że zaszczytny tytuł towarzysza, który Ci samowolnie nadałam, spotkał się z Twoją dezaprobatą. Ja uroiłam sobie, myślę, że nie bez pewnych podstaw, że w walce z polityczną poprawnością jesteśmy towarzyszami. I był to mój, jak najbardziej świadomy, protest przeciwko prawicowej nowomowie, która bezrawnie nadaje nawet najpiękniejszym słowom pejoratywne znaczenie i w konsekwencji zubaża nasz język, wypierając , przy okazji, pewne pojęcia i kryjące się za nimi postawy.
    Z poważaniem, towarzyszka magrud.

  71. Romanie51PL!

    KATEGORYCZNIE PROTESTUJĘ

    przeciw supozycji wyrażonej przez Ciebie w poście z
    2008-04-18 o godz. 13:37
    (patrz http://passent.blog.polityka.pl/?p=435#comment-86048 )

    JAKOBY

    [tak jak napisałeś (…)”Dzis pluralizm, demokracja, nie wiedziec gdzie racja?”(…) ]

    BRAĆ DZIENNIKARSKA

    błądziła w oparach anarchii i

    NIE WIEDZIAŁA GDZIE RACJA!

    Oczywiście mowa o prawdziwych dziennikarzach, a nie jakichś tam propisowskich popłuczynach tego fachu, z których co poniektóry –

    [jak z właściwą sobie przenikliwością zauważył „sympatykDP” w poście
    z 2008-04-19 o godz. 08:30 (patrz
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=435#comment-86109 ) ]

    – „… mąci, naciska na czytelników,…” pisze „… donosy…”, oczywiście „…kosztem honoru…”.

    A teraz zwróć uwagę na to,

    że oprócz tych nielicznych, obrzydliwych propisowskich dysonansów tworzonych przez pozbawione honoru hańby dziennikarskiegom fachu w rodzaju słusznie napiętnowanego przez „sympatyka DP” p.Zaremby

    WIĘKSZOŚĆ ŻURNALISTÓW,
    niezależnie od barw mediów, w których występowała
    w harmonijnie brzmiącym unisonie
    ZAŻARCIE BRONIŁA DEMOKRACJI
    atakowanej przez
    KACZYSTOWSKI REŻIM.

    I czyniła to z własnej, oddolnie podjętej inicjatywy, bo przecież nie z nakazu jakiegoś współczesnego Wydziału Prasy KC czy cenzury z Mysiej.

    W tym gronie braci dziennikarskiej szczególnie błyszczał i błyszczy nasz Szanowny Gospodarz, Pan Redaktor Passent.

    DEZYNWOLTURA,

    z jaką przeszedł z obrony demokracji socjalistycznej PRL do obrony demokracji trzeciorzeczypospolitej III RP budzi podziw i szacunek dla jego ciągle żywego umiłowania demokracji W OGÓLE.

    I zupełnie zrozumiałą admirację Jego wiernej trzódki czytelniczej, co i raz dającej jej rozczulający wiernością wyraz.

    I pewność, że gdyby przyszło nam realizować jakąś kolejną mutację demokracji – Pan Redaktor Passent broniłby jej z tą samą młodzieńczą zażartościa, z jaką bronił mutacji dotychczasowych!

  72. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    // Ponieważ w panującej w Polsce dżungli kłamstwa i obłudy niełatwo jest wyłapać szczególnie zasłużonych w manipulacji społeczeństwem, dlatego w roku 2004 odstąpiliśmy od nadania haniebnego tytułu „Goebels Roku”.

    W roku 2005 – jeszcze przed jego zakończeniem mamy bezdyskusyjnego – wieloosobowego faworyta.
    Są nim powiązane z globalistami tak zwane ośrodki badania opinii społecznej i polskojęzyczne media – TVP, Polsat, TVN, Gazeta Wyborcza, Wprost itp.

    Tytuł „Goebelsa Roku 2005” otrzymują za prognozy wyborcze do sejmu i na Urząd Prezydenta RP – wszystkie ośrodki głoszące rzekome przewidywane zwycięstwo Donalda Tuska.

    Bajki, że zachowanie społeczeństwa jest nieprzewidywalne i w ciągu tygodnia może zmienić się poparcie o 20%, mogą sobie owi manipulatorzy głosić wśród swoich wyznawców. Ludzie rozumni doskonale wiedzą, że manipulacja ta była tożsama z kłamstwem wyborczym nazistów – w 1933 roku, dzięki któremu Adolf Hitler przejął władzę w Niemczech, rozpoczynając najhaniebniejszy okres w historii tego kraju. //

    Nie pozostaje nic innego jak zlozyc „serdeczne gratulacje” aktywowi grupy „komandosow” Adama Michnika dzialajacych czynnie na blogowisku D. Passenta, ulokowania sie na liscie miedzynarodowego rankingu, co i czynie….

  73. W klasyfikacji dobrego wojaka Szwejka był „vice-pierdoła” ( ppor. Dub – dla niezorientowanych).
    Może więc być i „vice-członek”.
    Odrzucam wszelkie skojarzenia !!!!
    Stanowczo !!!!!!

  74. Ma Pan rację. Cenzura instytucjonalna wymuszała od piszących duże pokłady inteligencji. Obecna cenzura rozproszona jest pozornie łatwiejsza do obejścia. Jest teraz ukryta w gabinecie przełożonego w redakcji, na biurku kolegi w pokoju, w rezydencji właściciela, ktory w redakcji nie bywa, tylko odbiera telefony od osób, z którymi ma interesy lub od tych, których nie chce zrazić, itp. Efekty ? Podał je Pan na przykładzie jednego tylko artykułu. Ogólnie efektem tej pozornej łatwizny jest bardzo mizerny poziom obecnej pisaniny.
    Poza pisaniem do gazet fenomenem okresu cenzury instytucjonalnej były kabaret i satyra. Kwitły one mimo, a właściwie dzięki cenzurze. Jaki dziś jest kabaret, jaka satyra ?
    Pozdrowienia

  75. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    W ostatnim czasie jedno co w Polsce dobrze obrodzilo – nie liczac rosnacej liczby „najemnych komandosow” Adama Michnika – to wrecz „pieczarkowy wysyp” w powstawaniu tzw. „ Szkol Elit Politycznych ” pod patronatem….
    Rozumim nareszcie sens reformy szkolnictwa proponowany przez Donka..

    Panie Boze chron Umeczona Ojczyzne odsetkami przed „ p r a w d z i w k a m i ” znalezionymi przez „wrony”….

    Post Christum.
    Es ist nur gut, dass die Apfel nicht so schwer sind wie das Geld, das wir daran verdienen! Was wird eigentlich nach den Nackttänzen kommen?…

  76. Halszko,
    w poście z 2008-04-19 o godz. 21:21
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=435#comment-86148
    napisałaś:
    (…)
    „Jestem ciągle wierna “Polityce” i “Przeglądowi”, bo tam są dziennikarze i publicyści, którzy nieprzerwanie zaskakują nowymi skojarzeniami, puentami, dalekowzrocznością . Ich świat jest wielowymiarowy – i to mi odpowiada, chociaż nie z każdym wymiarem muszę się zgadzać.”
    (…)

    To TRAFNE spostrzeżenie:
    w rzeczy samej, w Polityce i w Przeglądzie mamy do czynienia z nieprzerwanie tymi samymi nowymi skojarzeniami, puentami, dalekowzrocznością i wielowymiarowością.

  77. Jak trzeba oddac szybki/niskolotny strzal Gospodarzu to sie pisze o PRLu – temat morze a i reakcja jest gwarantowana.

  78. Feliks od diaspory działa na nerwy również innym,
    co mnie bardzo cieszy 🙂 Oto wyrywki:

    Na innym blogu jeden taki pisuje, że diaspora jest czujna (albo – nie) 😀

    Taaa…, Feliks jakiś tam, zwykle pomijam 🙂

  79. Uchachany!
    Powiedz mi szczerze, czy Ci te klapki na oczach nie przeszkadzają? Wydaje mi się, że jednak trochę, szczególnie jeżeli chodzi o szerokość spojrzenia. Jakżebym mógł nie wiedzieć, że albowiem tylko prawicowy punkt widzenia można wiązać z „nowymi skojarzeniami, puentami, dalekowzrocznością i wielowymiarowością”. Że ja też głupi o tym nie wiedziałem. Przecież to aż bije po oczach. Wystarczy poczytać „Gazetę Polską”, „Rzeczpospolitą” itp, aby człowiekowi otworzyły się oczy. A więc umówmy się, „Gazeta Polska” to jest jedna wielka prawda, a „Gazeta Wyborcza” to jest jedne wielkie kłamstwo”.
    Uchachany! Lepiej Ci jest?
    A może zacząłbyś się leczyć?

  80. Uchachany 18.19
    Szymon Majewski z góry zapowiada że teraz bedzie żenujący dowcip i dostarcza go.
    Jeżeli chodzi o ciebie, to powinieneś z góry napisać ze WSZYSTKIE TWOJE POSTY w najbliższych latach SĄ i BEDĄ ŻENUJACE – ale niestety ty uwierzyłeś że jesteś dowcipny i to jest całkowita masakra !!!!!!
    Od lat czytam różne posty w internecie, ale NIKT tak się nie potrafił przebić przez dno jak ty. JESTES WIELKI !
    Volkswagendeutsche Stychowski przy tobie to Einstein !!!!!!!!

  81. Absolwencie,

    mając takiego jak Ty ORMOwca na tropie, nie potrzebuję się wcale silić na wykonywanie sugerowanych przez Ciebie zapowiedzi :-).

  82. Torlinie!

    a propos postu z 2008-04-20 o godz. 22:33
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=435#comment-86197

    Niby dlaczego mają mi moje klapki na oczach przeszkadzać, skoro, jak widzę, Twoje klapki nijak nie przeszkadzają Tobie …?

    Co więcej: nawet mam nad Tobą tę przewagę, że ja Ci Twoich klapek nie wypominam i nie pytam się w duchu obłudnej troski czy aby Ci nie przeszkadzają, sugerując, że dobrze dla Ciebie byłoby je odrzucić :-).

    Skądże: w pełni demokratycznie i w duchu wolności słowa przyznaję Ci pełne prawo do użytkowania takich klapek jakie tylko sobie zażyczysz.

    I nawet Cię do psychuszki nie odsyłam, proponując leczenie…

    A Ty tym wypominaniem jakby mi się nie nazbyt rewanżujesz…
    I tą propozycję leczenia też nie bardzo…

    TO KTO Z NAS DWÓCH JEST LEPSZYM DEMOKRATĄ, HA??!!

css.php