Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

5.06.2008
czwartek

Szczęśliwy kraj

5 czerwca 2008, czwartek,

Polska to jednak szczęśliwy kraj. Czym bowiem pasjonują się rodacy? Pierwszy przykład z brzegu – raport Julii Pitery. Kiedy usłyszałem, że został opublikowany, sądziłem, że chodzi o raport na temat nieprawidłowości w CBA i grzechów Mariusza Kamińskiego, na którego chucha i dmucha premier Tusk. O tym raporcie może warto by porozmawiać, ale pozostaje tajny łamane przez poufny. Podobnie jak mityczny raport Macierewicza w sprawie likwidacji WSI, który musi być strasznie długi, bo prezydent go czyta i czyta, i przeczytać nie może. Jest bardzo zajęty ocieplaniem swojego wizerunku. Michał Kamiński opakowuje prezydenta w styropian, żeby nie było widać jego prawdziwego oblicza. Jedyny raport ujawniony dotyczy nadużywania przez ministrów PiS kart kredytowych. Fakty ujawnione w tym „raporcie” są tak błahe (spinki do mankietów etc., w dodatku 95 proc. wydatków zostało zwróconych), że nadają się do notatki księgowej, ale nie do raportu minister odpowiedzialnej za walkę z korupcją. I to w czasie, kiedy wiceministrowie zdrowia padają jeden po drugim z powodu choroby korupcyjnej.

Szczęśliwy to kraj, w którym tematem debaty jest bicie dzieci. Wszak każdy człowiek zdrowy na umyśle wie, że bicie kogokolwiek, a już zwłaszcza istot bezbronnych, jakimi są dzieci, jest niedopuszczalne. Jeżeli komuś puściły nerwy i dał klapsa, co jest zjawiskiem dość powszechnym, to na pewno jest to porażka i nie ma się czym chwalić. Tymczasem słyszałem w Radiu TOK FM publicystę „Rz.” Tomasza Terlikowskiego, jak mówił, że rząd nie będzie mu się wtrącał do spraw jego rodziny, bo żaden urzędnik państwowy nie będzie się poświęcał dla jego dzieci, a on, tj. T.T. i jego żona są gotowi dla dzieci nawet oddać życie. Takie rozumowanie budzi mój sprzeciw, ponieważ bicie dzieci ma miejsce przede wszystkim w rodzinie. Wiele klęsk społecznych ma miejsce w zaciszu rodziny, w tym alkoholizm oraz bicie kobiet. Członkowie rodziny muszą korzystać z praw obywatelskich i nie można gwałtu (a bicie jest formą gwałtu) ukrywać za parawanem rodziny.

Nikt rozsądny nie będzie za powodu klapsa nasyłał na kogoś policji, ale zakaz bicia dzieci powinien być ideałem, do jakiego dążymy. Ja sam pamiętam, jak dałem kiedyś klapsa dziecku, i to cudzemu, na oczach jego matki. Chłopiec ten trzymał w ręku kluczyki do samochodu i bawił się w ten sposób, że rysował tym kluczykiem po moim samochodzie. Zaapelowałem kilkakrotnie do jego rozsądku, ale ani chłopiec, ani jego mamusia nie reagowali, więc uciekłem się do przemocy i kluczyki odebrałem. Mamusia latorośli, Ewa Frykowska, była oburzona, że ja „biję dziecko, i to jej”. Widocznie miałem szczęśliwą rękę, bo „chłopczyk” jest dziś znanym prawnikiem w Londynie albo w Paryżu, a ja ciągle ubolewam, że się dałem wtedy sprowokować, i to dziecku. Wychowanie bez bicia to ideał, do którego pasuje gruziński toast: „Wypijmy za sukces naszej beznadziejnej sprawy!”

Szczęśliwy to kraj, w którym piłka nożna jest taka ważna, że premier podejmuje śniadaniem reprezentację narodową zanim coś jeszcze ugrała i strzeliła choćby jedną bramkę. Donald Tusk, miłośnik futbolu, powinien był pojechać do Klagenfurtu, najlepiej pokazać się na trybunach z kanclerz Merkel i umacniać w ten sposób przyjaźń polsko – niemiecką. Niestety, dał się zakrzyczeć z powodu wrzawy podniesionej na tle podróży do Peru i do Chile. Zszedł z boiska, ponieważ opozycja i media grają nie fair. Szkoda, że się przestraszył. I to drugi raz, bo na igrzyska olimpijskie też nie jedzie.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 88

Dodaj komentarz »
  1. Gospodarzu Najdroższy! Nareszcie! Kraj jest szczęśliwy, a nie umęczony. Ani sprzedany za bezcen, ani opanowany przez sojusz burżuazyjno-klerykalny. Ani nie jest to kraj strajków na tle płacowym, nędzy z biedą, szaleństwa lustracyjnego. Na to czekałem, żmudnie czytałem te wpisy – więc to już nie jest “kraina absurdu”, wypełniona “poparańcami”, “niewypałami”, “żenadą”, ze “spisem hołoty” zamiast who’s who, dotknięta “kwadraturą koła”, cierpliwie przedzierałem się przez komentarze tzw. blogowiska, uff, aż puff i buch. Ale nie będę się uskarżał już więcej.

    Bo POLSKA JEST SZCZĘŚLIWYM KRAJEM.

    Tak się ucieszyłem i uniosłem w patriotycznej dumie, że zacząłem wydzwaniać i rezerwować bilet do krainy szczęśliwości, oczywiście prosiłem o jedno miejsce w samolocie LOT-u, aż się zreflektowałem, że przecież szefowa mnie nie puści. A już na pewno z dnia na dzień, bo ja chciałem lecieć już dziś. Dokąd? zapytała agentka biura podróży. Do krainy szczęśliwości. Na kiedy. Dziś, na dziś. Ależ lot numer LO 46 już odleciał pięć minut temu, następny w piątek. Czy są miejsca? błagałem ją o bilet z rezerwacją na piątek, może być w biznes klasie, równie dobrze na samym końcu przy kiblu, ale się zreflektowałem.

    Przecież tam choroba korupcyjna szaleje, dzieci biją – ta sprawa jest beznadziejna, oraz wszyscy poza rządem grają nie fair, czyli kopią po kostkach. Jednym słowem jeden felieton en passant jeszcze wiosny nie czyni. Co tam felieton, tytuł zaledwie, bo treść, jak się przegryźć przez nią, sam strach wzbudza. No nie całkiem, jest Frykowska – to nazwisko starszym przywołać może wspomnienia, Pływalnia Legii, Klub Hybrydy; młodszym to nazwisko otwiera nie jedną internetową stronę, a w nich same mamusie latorośli, gdzie tam z Londyn czy Paryża, raczej z Miami i Rio. Jednak się zreflektowałem. Za dużo niepewności w tym wszystkim, a może to jest zwyczajny żart rozbrykanego, rozanielonego wiosną felietonisty. Bo korupcja to sprawa poważna i trudna, z góry wiadomo, że idzie o grubą forsę, a tu już po pół roku pracy CBA-bis (w kraju popularne są bisy) wydaje raport, w nim same błahostki, w większości uregulowane przed terminem. Wątpię, czyżby tak szybko zgnieciono ją w zarodku – korupcję mam na myśli, bo pamiętam maksymę, że nie od razu Kraków zbudowano. Przypominam sobie z Polski Ludowej, żartowano sobie wtedy: pytano, dlaczego tramwaje takie przepełnione aż „winogrona” zwisają, skoro wygodniej jest przemieszczać się własnym samochodem, albo taksówką; a bo tramwaje są wspaniałym środkiem komunikacji, padała odpowiedź, jak nigdzie na świecie, i wszyscy mieszkańcy wolą z nich korzystać. Kraj paradoksów i kpiny, to pamiętam, może nic się nie zmieniło i pod tym względem. W szczęśliwość odkrytą ni stąd ni z owąd, w szczęśliwość en passant, nie bardzo chce mi się wierzyć.

  2. Daniel Passent napisał:

    „Nikt rozsądny nie będzie za powodu klapsa nasyłał na kogoś policji, ale zakaz bicia dzieci powinien być ideałem, do jakiego dążymy.”

    Mam wrażenie, że nie przemyślał Pan sprawy, Panie Danielu.
    Bo z dążeniem do ideałów trzeba być bardzo, bardzo ostrożnym.

    Oczywiście, że lepiej jest porozmawiać, niż uderzyć, ale nie jest niestety tak, że zawsze da się porozmawiać. Nie jest przecież prawdą, że zawsze i wszystko da się dziecku wytłumaczyć w sposób logiczny i racjonalny, ponieważ dzieci bywają często – o czym każdy rodzic dobrze wie – nielogiczne i nieracjonalne.

    Gdy stawiamy taki ideał, o którym Pan pisze: zakaz bicia dzieci, to najpierw trzeba się zastanowić, jakie będą tego konsekwencje.
    Jeżeli oczekujemy, że sielanka i powszechna idylla, to szykujemy sobie nieprzyjemną niespodziankę.

    Dzieci przecież się nie zmieniły. Są takie same, jak były sto, tysiąc i dziesięć tysięcy lat temu: nielogiczne, nieracjonalne, samolubne, nie liczące się z innymi i domagające się tego, czego chcą.
    Dzieci są poza kulturą.
    Dzieci to czysta natura – a więc musi dochodzić do ich konfliktu ze światem dorosłych – światem norm i zasad.

    A okiełzananie natury wymaga metod naturalnych.
    Ból klapsa przemawia do małego ssaka gatunku „homo sapiens” w sposób naturalny i lepiej, niż najbardziej nawet rozumny wywód, bo jego „sapiens” nie jest jeszcze ukształtowane.
    Gdy tej metody brakuje, musi zostać czymś zastąpiona – albo wkroczymy w groźną epokę pajdokracji!

    Rezygnacja lub odebranie rodzicom prawa do fizycznego karania dziecka ma swoje wyraźne już konsekwencje w krajach, w których te zasady obowiązują.

    Bo, jak zwykle, społeczeństwa świata zachodniego wpadają z jednej skrajności w drugą. Ponure czasy powszechnego nadużywania kar cielesnych wyparła dziś epoka całkowitej rezygnacji z kar cielesnych i triumfu utopijnej wiary, że np. rozbrykanego ośmiolatka można przekonać logicznymi argumentami, które uświadomią mu pokojowo, iż jego zachowanie może być niebezpieczne dla innych, a także dla niego samego.

    Co więc zastępuje tradycyjny sposób karania i powstrzymywania dzieci przed wyrażaniem swojej woli w sposób zagrażający innym, czyli – np. rysowaniem kluczykami lakieru w nowym samochodzie – by skorzystać z anegdoty red. Passenta?

    Takie podejście do wychowania, koncentrujące się na „bezstresowości” tego procesu, na pełnej rezygnacji z użycia niezbędnej przemocy fizycznej, powoduje w efekcie konieczność używania środków farmakologicznych do kontrolowania zachowań dzieci, co jest zjawiskiem coraz bardziej powszechnym w ostatnich latach, np. w USA.
    Zjawisko to ma charakter epidemii a nawet pandemii (oczywiście w świecie Zachodu)! A używanie przybiera forme NADużuwania.

    Jest to wchodzenie na bardzo niebezpieczną drogę. Zamiast następnego pokolenia dzieci, które – jak ich ojcowie, dziadkowie i pradziadkowie – dostawały klapsa, wyrasta w tej chwili w Stanach pierwsze w historii pokolenie dzieci, które opanowywane są na masową skalę chemicznymi środkami, które uzależniają je, muszą mieć trwały wpływ na ich osobowość i których stosowanie uniemożliwia im normalny rozwój psychiczny.

    Miało być doskonale, zgodnie z ideałem, a tu naraz wyrasta jakiś koszmarny potwór, którego obecności nikt z utopistów i – tak ładnie w świecie angielskojęzycznym – nazywanych „do-gooders”, nie przewidział.

    To tak jak z każdą utopią realizowaną w imię wzniosłych ideałów, ale bezrozumnie: zamiast raju – piekło.

    Zamiast szczęśliwych, uwolnionych od przemocy fizycznej dzieci – setki tysięcy, a może nawet już miliony młodych ludzi karmionych farmakologicznymi truciznami z powodu sztucznie wykreowanych przez kampanie farmaceutyczne (sprzedające te trucizny) chorób, jak na przykład słynne ADHD – Attention Deficit Hyperactivity Disorder, czyli Zespół Nadpobudliwości Psychoruchowej.

    Daniel Pasent dał klapsa „nadpobudliwemu psychoruchowemu” niszczycielowi lakieru na jego cennym, PRL-owskim zapewne, wozie i wszystko miało najwyraźniej dobry koniec.

    Dziś taki kilkuletni osobnik zostałby zdiagnozowany jako ofiara ADHD i ubezwłasnowolniony nie barbarzyńskim klapsem, ale w pełni postępowym wieloletnim faszerowaniem chemikaliami, które zamieniłyby go przez lata w niezwykle spokojny egzemplarz „zombie”.

    Ciekawe, czy taki „zombie” będzie miał szansę zostać „znanym prawnikiem w Londynie albo w Paryżu”, jak to stało się udziałem „ofiary” barbarzyńskiej reakcji Daniela Passenta?

  3. Ani chybi na najbliższym meczu Lechi pojawi się.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Jak niewiele do szczescia trzeba. Mala rzecz a cieszy i wszyscy zadowoleni. Pitera zabki ostrzy, Tusk wrazenie robi czlowieka wysoce zatroskanegp losem kraju, na blokowiskach dzieciakom bedziemy zamiast klapsow za chuliganstwo lody kupowc i wogole fajnie jest.
    Wogole to czuc juz wakacje i tumiwisizm letni. Trzeba sie wiec parlamentarzystom i ministrom na sloneczku wygrzac, ale gdzie przecie mistrzostwa sie zaczynaja. Premier do austrii pojedzie,jak tylko z grupy wyjmdziemy. Potem Olimpiada i znow worek medali sie posypie. Polska to jednak szczesliwy kraj. Swiat przybywa. Niebawem Trzech kroli dniem wolnym od pracy bedzie i Swieto Dziekczynienia nie moze byc wolne od zapomnienia. Polska to jednak szczesliwy i bogaty kraj smiechem i gnojem plynacy ops porzepraszam mlekiem i miodem. Chyba tez juz na wakcje musze sie udac, a to myla sie mi kraje i obyczaje.
    Ciekawe czy z grupy wyjdziemy z azansem czy tez przegrani z kretesem Tak czy owak z grupy wyjdziemy.

  6. Nieładnie! Ważniejszy dla Pana lakier na samochodzie niż szczęśliwe, bezstresowe dzieciństwo.

    Napisał Pan: „Widocznie miałem szczęśliwą rękę, bo „chłopczyk” jest dziś znanym prawnikiem w Londynie albo w Paryżu”

    Skąd Pan wie, jaka kariera czekałaby go, gdyby Pan nie podniósł na niego ręki? Może zostałby działaczem piłkarskim, biskupem albo prezesem Prawa i Sprawiedliwości. Prawnik – co to za kariera?

  7. Rózeczką Duch Święty dziateczki bić radzi…..
    Jak widać blisko wakacje i dyskutanci szukają tematów. Zaczynają się ważkie dysputy na odwieczne tematy, uprzejmie mogę dodać kolka nowych wątków, np. Czy myć ręce czy nogi? Jak wyplenić korupcję? Kto lepszy my czy Niemcy? Czy posyłać dziecko do przedszkola?
    Wracając do bicia dzieci, każdy pryzna, że czynność sama w sobie jest naganna, jednak on sam dając klapsa czynił to z miłości, wyłącznie dla dobra swojej pociechy. Nie pomogą tu żadne argumenty, delikwent jest święcie przekonany o swojej racji.
    Trudna za klapsa wsadzać do więzienia, zresztą tam brakuje wolnych miejsc, miejsce w więzieniu musi się znaleźć dla osobników znęcających się nad swoją rodziną, dla innych pozostaną sposoby łagodniejsze – potępienie przez opinię, grzywna czy wreszcie ograniczenie wolności.
    Ważne jest by wreszcie każdy uznał, że dziecko nie jest jego nieograniczoną własnością, że odczuwa upokorzenie i ból i że klaps nie jest uniwersalnym środkiem wychowania.

  8. Ja się boję jednego, u nas każdy przepis musi się stać automatycznie jego cynicznym przeciwieństwem. Podobni jesteśmy pod tym względem do USA. Słuszne przepisy antypedofilskie doprowadzają do skazania rodziców, którzy fotografują własne dzieci nago. Gdyby u nas powstał przepis, że w każdym zabudowaniu gospodarczym powinno być światło, to natychmiast tabuny kontrolerów rozleją się po całym kraju w poszukiwaniu bud, do których od 10 lat nikt nie zaglądał, a sądy będą poszukiwać właścicieli, aby ich ukarać.
    Tu będzie to samo, ścigani będą nie ci, którzy katują małe dzieci, tylko nielubiani sąsiedzi. A jak dzieci potrafią kłamać…

  9. Panie Danielu Szanowny
    sam Pan się wpisuje w tą dyskusję o błahych sprawach …. a może Pan podejmie inicjatywę jak uzdrowić środowisko dziennikarskie by zachowywało się etycznie, pisało merytorycznie nie szantażowało społeczeństwa swoją władzą ….

    pozdrawiam serdecznie

  10. Czy to prawda, że najbardziej szczęśliwymi czują się psychicznie chorzy?

  11. Julia Pitera sekretarz stanu w Kancelarii Premiera, pełnomocnik ds. opracowania programu zapobiegania nieprawidłowościom w instytucjach publicznych (PDSOPZNWIP), ku uciesze opozycji zajmuje się odpryskami na koszt podatnika. Polska to bogaty kraj, ponieważ urzędnicy z „R” są bardzo rozrzutni i kupują wina mołdawskie po 169 zł za butelkę, a popularne wino marki wino kosztuje 2,80 zł, a luksusowa nalewka „Magnat” aż 6,00 zł, oszczędności mogą być kolosalne.
    Prof. Witold Kieżun wielokrotnie wykazywał gigantomanię i przerosty administracyjne, 375 powiatów, które mają tylko 9% własnych dochodów to chyba zbędna struktura, a w rankingach „przejrzystości” prawie zawsze jesteśmy niechlubnymi liderami.
    J. Pitera ma głowę w chmurach, efekty pracy wagi śmiesznej, a istota problemu poza zasięgiem pełnomocnika.
    Polska to bogata kraina i nie ma żadnych zapóźnień, ale na 1 mieszkańca przypada aż 1,76cm autostrad, podczas gdy w Czechach niedużo ponad 10,00cm, a w Belgii 16,00cm, nieduże liczby to i problem mały.
    W Pacanowie powstaje Europejskie Centrum Bajki o bardzo interesującej i edukacyjnej strukturze, a dzieciaki w wieku od 3 do 7 lat są kapryśne (negujące) są w tzw. okresie Koziołka.
    Wychowanie zależy przede wszystkim od rodziców, a zwiedzanie rodzinnych stron Koziołka Matołka może być wielką atrakcją dla dzieci i wtedy może będzie mniej klapsów. Dziecko jest pamiętliwe, a światłych rodziców zawsze gryzie sumienie po zadanym klapsie, ale są także przykre i tragiczne w skutkach wyjątki.
    Sezon ogórkowy zbliża się dużymi krokami, a klapsy dla rządu szykuje z wielką starannością za ceny paliwa poseł Gosiewski, zapomniał kto podwyższał akcyzę, a teoretyczny południowy rurociąg paliwowy PiS już dawno narysował, tylko zapomnieli, że to było palcem na piasku.

  12. Ja tez raz uderzylem, tym razem swoje, dziecko. I zaluje do dzis (minelo juz lat 14). I to sie pewnie dziedziczy. Bo moja mama sprala mnie kiedys sznurem od zelazka. Przykladal potem oklady z mleka zsiadlego na moja pupe i do tej pory (minelo juz kilkadziesiat lat) ten epizod powraca w rozmowach. Kiedy dorosly raz da sie wyprowdazic przez dziecko ‚z nerw’ – jak to mowia – spierze je, a potem juz nigdy nie siegnie po przemoc, to chyba tylko moze wyjsc na dobre i dziecku i doroslemu. Dlatego tez jestem przeciwny klapsom, ale jestem tez przeciwny karze smierci za dawanie dzieciakom tychze klapsow.
    A tkliwe opowiastki pana TT, ze za dzeici oddalby zycie, nalezaloby sprawdzic. Moze naslac mu do domu policje, bo zwykle marne daje mleko krowa, ktora glosno ryczy.

  13. Nie zgadzam się z Pana oceną raportu o kartach kredytowych. Według mnie pokazał on coś bardzo pesymistycznego. Mianowicie małość naszych „wybrańców”.
    Rozumiałbym, gdyby któryś z nich dał się skusić zarobkiem milionowym. Powiedziałbym, że to słaby człowiek, nie wytrzymał… Ale jeśli ktoś lekceważąc przepisy i nie próbując nawet zachowania przyzwoitego robi z siebie świnię za stówę? To dobija! To tak jakby bokser dał w nos dziecku i zabrał mu cukierka. Zachowali się wybrańcy in gremio jak gówniarze, i to denerwuje bardziej jeszcze niż gdyby któryś coś naprawdę przeskrobał. Bo to pokazuje, że nie ma elementarnej przyzwoitości, i jeżeli któryś z nich miałby tylko prawdziwe mozliwości, to kradłby bez opamiętania także większe sumy.
    To tak jak w znanej anegdocie:
    – Czy oddałaby mi się pani za milion dolarów?
    – Tak.
    – A za jednego dolara?
    – Ma mnie pan za dziwkę?
    – To już ustaliliśmy wcześniej, teraz tylko targujemy cenę!

    Pod rozwagę zanim się zlekceważy drobne wykroczenia.
    Stare polskie przysłowie mówi:
    Od rzemyczka do koniczka.

  14. Tak, tak, Polska, to szczęśliwy kraj; zwłaszcza dla PiSu. Ja sądzę, że w okresie istnienia tego ugrupowania NIKT jeszcze nie zrobił dla niego lepszej roboty, niż pani Pitera; nikt dotychczas efektywniej nie skompromitował rządu Tuska, niż Julcia. Pozostawanie Julci w ekipie rządowej jest DOWODEM na niekompetencję Premiera i to nie od dziś, lecz własciwie od początku istnienia tego rządu. Ta pani jest w ogóle synonimem niekompetencji, pieniactwa,tupeciarstwa, aż dziw bierze, iż nie jest siostrą lub koleżanką pani Kempy.Już wolę w-cemin. Orzechowskiego. Teraz PiS będzie się chlubił, że za rybę placił tylko 6,50PLN. Zamiast skompromitować pseudo-walkę PiSu z korupcją, Julcia skopromitowała całą ideę. A może to celowo???

  15. Wszyscy w tej Polsce ocipieli, bo nagle wszyscy twierdzą, że kradież kilku czy kilunastu albo i kilkuset złotych przez ministra, vice albo i parlamentarzystę to nie kradzież, natomiast kradzież batonika dla głodnego dziecka to zbrodnia, którą zajmuje się prokuratura i sądy. Niech szlag trafi taką farezeuszową katolicką Polskę. Spierdalam na Zachód.

  16. Witam,
    Ciekawy wpis P. Pawla – zwolennika uzywania sily zamiast rozumu. Silnie krytykuje tez rozwiazania tzw. panstw zachodnich. Dla jasnosci dodam, ze nie jestem bezkrytycznym propagatorem rozwiazan zachodnich.
    Zauwazam jednak, ze wszystko czym sie dzisiaj fascynujemy i podziwiamy pochodzi z tego zgnilego zachodu. Do do ich rozwiazan i zdobyczy naukowych ciagle sie odnosimy. Dlaczego?
    ADHD – juz sama wiedza, ze taki zespol dotyka nasze dziecko powinna nam pomoc w wyborze motod stosowanych w pocesie wychowawczym.
    Ja stawiam na edukacje rodzicow, a wlasciwie tych ktorzy chca nimi zostac. Czy znajdujemy jakis przedmiot szkolny, albo chociaz zajecia edukujace molodziez lub doroslych w dziedzinie wychowania dzieci?
    Ciagle mowimy o donioslosci wychowania ale tak naprawde to nie probujemy sie edukowac w tej dziedzinie, a tylko bazujemy na metodach i rozwiazaniach podpatrzonych w naszych rodzinnych domach. Nauki przedmalzenskie prowadzone przez kosciol juz chyba nie wystarczaja.
    I na koniec dodam, ze tez dawalem klapsy, ale teraz uwazam, ze bylo to oznaka mojej bezradnosci w stosunku do malego niewinnego dziecka. Wyrazem mojej bezsilnosci i braku przygotowania do bycia swiadomym swoich wychowawczych obowiazkow rodzicem.
    Wala

  17. Rozeczka dziatki Duch Swiety bic radzi…. Spare the rod, spoil the child. Tego typu przyslowia sa znane we wszystkich kulturach. Nie dajmy sie oglupic. Dzieci sa bezmyslne i odporne na argumentacje slowna. Natomiast odpowiadaja swietnie na kary fizyczne. Caly proces wychowania polega na umiejetnym stresowaniu bachora bowiem „szlachetny dzikus” jest trudny do wytrzymania. Inaczej by wygladaly wspolczesne szkoly i wychowanie jakie oferuja uczniom gdyby gdzies w odwodzie znajdowal sie „Pan wozny” z ciezka reka.

  18. Zgadzam się z Pawłem, rzeczywiście wiedza o ADHD zeszła pod strzechy, i jest ewidentnie nadużywana, np. w Niemczech. Kiedy mój żywiołowy synek zaaklimatyzował się w 1. klasie i zaczął pokazywać, co potrafi, jego nauczycielka zasugerowała mi, aby go zbadać pod kierunkiem tegoż właśnie syndromu. Obłożyłam się literaturą przedmiotu i stwierdziłam, że to bzdura. Agresja, a nie nadpobudliwość, to jądro problemu. Ale ile rodzin da to sobie wmówić, albo zobaczy korzyści (specjalne traktowanie w szkole, „siła wyższa” usprawiedliwiająca brak starań wychowawczych).

    Nie jestem z tego dumna, ale klapsy leciały, kiedy nie było innej rady.

    Jako apropos do telegraphic observera przytoczę anegdotę z życia mojego Taty.
    Jako wyróżniający się student na przełomie lat 50. i 60. uczestniczył w Pociągu Przyjaźni do ZSRR. Fetowano ich niesłychanie, tłumy ludzi, imprezy w każdym mieście. Razu pewnego punktem programu była dyskusja o aspiracjach młodzieży, przeprowadzona z masowym udziałem miejscowych studentów. Mojego ojca coś podkusiło, zgłosił się do wypowiedzi i wypalił, że duża część młodzieży w Polsce chce po prostu dorobić się domu i samochodu. I tyle. Konsternacja. Kiedy gospodarze się pozbierali do kupy, wybąkali coś w stylu: ale u nas to niepotrzebne, bo komunikacja miejsca tak świetnie funkcjonuje, a mieszkania w blokach też nie od macochy. Od tej pory dorabiał się, owszem, ale unikał przy tym rozgłosu….

  19. Panie Redaktorze! To biedny kraj w którym minister jednego dnia mówi że odechciało mu się czyli Jej minister ujawniać przygotowanego raportu o kartach kredytowych bo poraża obrazem władzy i stanowi zagrożenie dla powagi Państwa a na drugi dzień Pemier Najjaśniejszej cieszy się że ministrowie polscy pod różnymi Premierami w miarę są uczciwi ale ……………..na wszelki wypadek zabroni używać kart kredytowych!!!! Nie wiem co w tym śmiesznego. A i jeszcze Premier choć palił trawkę i bił syna to po latach przemyślan zakarze bić dzieci i palić wogóle poza cygarami. Premier uznał też odwrotność zasady domniemania niewinności i nie będzie tolerował w swoim rządzie osób które media ze szczególnym uwzględnieniem dziennikarzy śledczych uznały za skorumpowane.Nie wiem czy chciał Pan takiej władzy? Teraz wystarczy napisać jakiś paszkwil na upatrzonego ministra(trzeba tylko pamiętać żeby znaleść dla rzetelności dwie osoby które z zakrytą twarzą powiedzą że dały i słyszały jak minister X brał łapówkę). Panie Redaktorze możemy pomóc w typowaniu żeby było transparentnie? Wspólnie ustalimy kto nam nie pasuje i ciach. Będzie śmiesznie. Ukłony i pozdrawiam.

  20. Witam serdecznie bo po raz pierwszy się „wtrancam”. Kto ma dzieci i w miarę normalny jest, ten wie co znaczy dać klapsa dziecku. Mi to się zdarzyło bo mam 3 i zawsze czułem że jest to tak naprawdę moja porażka. Czy naprawdę nam rodzicom zależy na tym żeby dzieci nas „kochały” ze strachu przed „ciężką ręką”. Przecież osiedlowe chuligaństwo to jest problem rodziców a nie dzieci. Karcić dzieci można na różna sposoby, ważne żebyśmy byli w tym konsekwentni. No i na koniec cytat z Kazika S.: „Kochajcie dzieci swoje bo nie jest wszystko jedno, czy na wasz widok śmieja się czy bledną”.

  21. Jednym słowem Polska jak Kanada, gdzie tematami dnia są:

    – hokej (finały Pucharu S.) – to w zastępstwie piłki nożnej, który to sport, pod względem ilości uprawiających go osób (obydwie płcie), już dawno przegonił zapasy na łyżwach;

    – (były już) minister spraw zagranicznych, który sypiał z dzidzią, a która to dzidzią obracała się w półświatku, i jak ona sypiała z ministrem, to były (?) gach dzidzi chciał wyszarpać rządowe kontrakty na usługi związane z ochroniarstwem na lotniskach, a dodatkowo minister zostawił w sypialni u dzidzi poufne dokumenty wagi panstwowej. Mocno wydekoltowana dzidzia udziela wywiadów na lewo i na prawo, w Parlamencie huczy i buczy, a kto wie, może i dojdzie do wyborów, między innymi z powodu afery z dzidzią ?

    Na szczęście kwestie bicia dzieci przerabialiśmy w ubiegłym dziesiecioleciu. Kurz opadł, kilka podniesionych rąk na dziecko również, podniesionych z zamiarem dania klapsa dziecku na oczach wszystkich. Teraz robi się to w domu. I dobrze, że się robi, bo czasem nie ma innego wyjścia jak skarcić w ten sposób.

    Jak Pan widzi: szczęście jest nie tylko udziałem Polski. I tak powinno bić. Przepraszam: być. W końcu po to mamy postęp naukowy i techniczny, żeby było szczęśliwie na całym swiecie.

    Pozdrawiam.

  22. mam nadzieje że. premier tusk czyta te słowa. i. pojedzie do niemiec.

    mam nadzieje też. że co-po-nie-któ-rzy. komentatorzy tutaj. będą pisać zwięźlej i konkretniej.

  23. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Nie mozna powiedziec aby Gospodarz mial zawsze zaburzony stosunek do swietosci wlasnosci prywatnej – o nie! Wyglada na to, ze mlody Frykowski programowo byl po lini, nie robil nic zdroznego – prawda? Chlopiec najprawdopodobniej chcial cos sprawdzic, wiadomym jest ze dzieci ciezko jest oszukac. Wiecej uciechy strony konflitu mialyby gdyby strona pokrzywdzona p. Ewie wymierzyla odpowiednia „kare” cielesna z nawiazka, polerujac sprawnie porysowany blotnik samochodu na oczach niesfornego aczkolwiek dobrze zapowiadajacego sie narybku….

  24. „Ukochany kraj, umiłowany kraj, ukochane i miasta i wioski”. O jakim kraju marzył Gałczyński pisząc ten znany i często śpiewany wiersz. O kraju pod władzą PO PiSu i Kościoła, – kraju IPN, supermarketów, przyjaźni Imperium Dobra, kraju upadłej kultury i nauki, kraju nienawidzących się ludzi i wyprzedanego za bezcen przemysłu, kraju oligarchów i biedoty? Pozostał narazie jeszcze wiersz, gdyż także zginie zapomniany jak większość wierszy poetów.

  25. Moja ulubiona zabawa w dziecinstwie bylo wkladanie palcow do kontaktu. Nie pomagaly prosby i grozby; pomogl dopieto porzadny klaps, ktory pamietam do dzisiaj. Uwazam, ze sa sytuacje kiedy jedynie klaps przemawia do dziecka i nie ma to nic wspolnego z agresja czy tez znecaniem sie nad dzieckiem.

  26. No to teraz troche powazniej o szczesciu w nieszczesciu!
    VANELLE postawil wlasciwe pytanie tylko troche niezbyt taktownej formie, bowiem wynika z tego ze niby to Pan Daniel ma byc tym psychicznie chorym i powinien dac autorytatywna odpowiedz.
    Panie Danielu postaram sie sam udzielic odpowiedzi na to pytanie w kontekscie pozostawania w stanie psychicznym tzw. szczescia domniemanego.W wiekszosci stanow klinicznych niedepresyjnych indywidualnosci o stanie wskazujnacym na zaburzenia swiadomosciowe trwaja w stanie niepoprawnego optymizmu, radosci zyciowych bez wzgledu na ich rozmiar i wymiar znaczeniowy. Jak to sie zwyklo mowic ” mala rzecz a cieszy”.Wracajac na podworko Polski i Polakow, ostatnich wydarzen mozna z latwoscia wywnioskowac, ze spora czesc spoleczenstwa tkwi w powyzej okreslonym stanie.dodatkowymi cechami tego stanu jest latwowiernosc. Czym sie to przejawia? Podaje ostatnie przyklady:
    1/ rozpisujemy sie i opowiadamy sobie w roznych mediach ze, pojechalismy na mistrzowstwa po zloty medal/.
    Oby te mistrzowska kolejny raz nie pokazaly nam, ze nasza rodzima pilka nozna jest tak schorowanym organizmem jak nasza panstwowosc!

    2/ klaps dzieciakom, czy lody na patyku. Jakby to wazniejszych problemow dla naszego Parlamentu nie bylo. A tak przy okazji to ja jeszcze pamietam wiszacy w przedpokoju mieszkania moich rodzicow gruby pasek, ktory byl tak zwanym orezem i argumentem wychowawczym i nie przypominam sobie aby wowczas byly jakies bandy blokowiczy, ekscesy na stadionach, wandalizm w miejscach publicznych. Dzisiaj podejscie do dzieci i mlodziezy ma byc w duchu rozdmuchanej falszywie pojmowanej dobroci? bezkarnosci? akceptacji wyalienowania spolecznego? Zobaczymy do czego dojdziemy? Juz dzisiaj psychologowie w Kanadzie i USA zastanawiaja sie na efektami nadmiernych swobod i bezkarnosci wzgledem dzieci i nastolatkow, wzrostem najciezszych przestepstw w wykonaniu wlasnie tej latoroslki.W Kanadzie i USA dzieciak moze zadzwonic na specjalny numer telefonu i powiedziec, ze jest bity przez rodzicow i wowczas to rodzice maja szanse znalezienia sie za kratami. Czy o to chodzi w Polsce?

    3/ Jawnosc, czy niejawnosc raportow tak dotyczacy Prokuratury jak i sluzb specjalnych.
    Kochani! bezpieczenstwo kazdego panstwa to rowniez wypadkowa sukcesow w pracy sluzb specjalnych. Nie p[roblem w ich ilosci ale w jakosci i uwarunkowaniach ich dzialania. MAcierewicz byl juz o krok od calkowitego zrujnowania tego co i tak bylo dalekie od doskonalosci funkcjonowania.. Julia Pitera czyni to, co uwaza za stosowne i poki co nie widze podobienstwa pomiedzy jej zakusami a dzialaniami Macierewicza.

    4/sami sobie w mediach rysujemy obraz kraju wielce mogacego i znaczacego. Ze niby w EUROPIE TO JESTESMY TYM WIODACYM, ZNACZACYM, SILNYM I WOGOLE TAKA ROSJA TO NAM MOZE ………!
    Wierzymy w te cuda i dyrdymal;y, tylko jakos nie mozemy dostrzec tego ze juz nigdzie nas Polakow nie chca i nie lubia, smieja sie z nas i nie traktuja powaznie.Czyz nie jest to najbardziej namacalny dowod na to ze organizm psychicznie daleki od zrownowazenia jest najczesciej w trwalym stanie upojenia, szczescia, radosci zycia i do jednego miejsca sa jemu sygnaly i informacje uprzedzajace.

    REASUMUJAC POLSKA JEST KRAJEM JEDNAK SZCZESLIWYM !Wierzymy w cuda i cudotworcow. Moze jeszcze zaprosic do Polski Kaszpirowskiego i dac mu jak Rogerowi Obywatelstwo?

  27. Paweł pisze:
    2008-06-05 o godz. 04:49
    Drogi Panie gratuluje jednocześnie pragnę zapytać na jakiej uczelni Pan robił ten doktorat z psychologii pedagogiki.
    Pana felieton w sprawie zbawiennej roli kar cielesnych w procesie wychowawczym jest porażająca.
    Drogi Panie dzieci powinny ponosić konsekwencje swoich zachowań w sposób logiczny tyle tylko że rodzice nie maja głowy i czasu by te konsekwencje wyegzekwować w sposób cywilizowany skoncentruje się na przykładnie rysowania samochodu ,każda szkoda powinna być naprawiona ,a szkoda uczyniona osobie obcej bezwzględnie.
    Należało wycenić szkodę i młody człowiek powinien za naprawę zapłacić albo z kieszonkowego albo uzbierać rezygnując ze słodyczy lub po prostu odpracować .
    Jeżeli dzieci wychowuje się poprzez miłość logikę , konsekwencje i właściwy przykład to nie potrzebne są kary cielesne .
    Jestem przeciwniczkom tak zwanego bez stresowego wychowywania ,dziecko powinno otrzymać to co mu jest potrzebne do rozwoju ,a nie to czego akurat chce.

  28. Nieszczęśliwy kraj

    Słownik Języka Polskiego PWN definiuje szczęście na trzech poziomach. Pierwsze znaczenie tego pojęcia obejmuje:”Pomyślny los, pomyślność, powodzenie”. Drugie podejście akcentuje: „Uczucie zadowolenia, upojenia, radości; szczęśliwość; to wszystko, co wywołuje ten stan”. A trzecia interpretacja podkreśla: „Zbieg, splot pomyślnych okoliczności,szczęśliwe zrządzenie losu, pomyślny traf, przypadek”. Tyle na ten temat stanowi nauka naszego języka ojczystego.

    Jeżeli bliżej przyjrzeć się tym ujęciom szczęścia to można by je spróbować zintegrować i powiedzieć, że jest to przypadkowe powodzenie połączone z zadowoleniem. Gdyby odnieść tę syntetyczną definicję szczęścia do tematu felietonu, wówczas otrzymamy poniższy sens: kraj przypadkowego powodzenia połączonego z zadowoleniem. Co do tego, że jest to kraj nie ma najmniejszej wątpliwości. Rozwinięcie pojęcia kraju o przypadkowe powodzenie, musi budzić już niejakie zastanowienie. Czy możemy uznać, że bohaterska walka „Solidarności” była przypadkiem? Czy 10 lat strajków, dzień w dzień, był żywiołem, oddolną inicjatywą podyktowaną emocjami, czy może żelazną konsekwencją polityczną robotników zmierzającą do samounicestwienia?Każdy przyzna, że tak postawione pytanie budzi poważne wątpliwości, co do przypadkowości tego rodzaju ruchów społecznych w Polsce powtarzających się z dekadową dokładnością. Jeżeli, w tym kontekście, postawimy pytanie uzupełniające, kto ostatecznie skorzystał na tych okresowych zawieruchach w Polsce, to odpowiedź jawi się sama. Bez wątpienia nie skorzystali na tym robotnicy wielkoprzemysłowej klasy robotnicze, najbardziej wykształceni i świadomi ludzie niosący na swoich plecach przemysł ciężki stanowiący, jak to komuniści powiadali, twierdze partii nie do zdobycia. Wraz z likwidacją rdzenia przemysłu ciężkiego, na margines społeczny wysłano tych janczarów komunizmu. Ostali się tylko ciecie pod budkami z piwem. Ostoja naszej nowej ojczyzny, wraz ze światłymi pracodawcami, co to po nocach spać nie mogą by zlikwidować bezrobocie.

    Można również przyjąć założenie, że stworzono kraj przypadkowego zadowolenia dla przypadkowych ludzi, którzy za komuny byli wyraźnie marginalizowani z powodu ich ewidentnej niechęci do pracy twórczej oraz genetycznej negacji słabszych od siebie.Tym razem role się odwróciły i głupsi wzięli władzę nad mądrzejszymi, co było nad wyraz nie „w nos” tym ostatnim,i tak „observowali” i telegrafowali aż dopięli swego.

    Dzięki ich nieludzkim wysiłkom zaoceanicznym, przynoszonym przez amerykańskie Radio Wolna Europa, poznaliśmy wreszcie rozkosze wolnego świata. Nareszcie jesteśmy wolni od pracy, pluralistycznie możemy się korzystnie wypowiadać o demokratycznych wojnach, w których nie giną dzieci, a jest niesione wyłącznie Dobro, Miłość i Solidarność. No, wprost raj na ziemi…dla nielicznych, łobuzów i złodziei…bo to jest właśnie ich demokracja. Jak zatem wyraźnie zauważamy stworzono kraj przypadkowego powodzenia dla nielicznych. Pozostaje już tylko wyjaśnić ostatni element tej nader prostej składanki…”połączonego z zadowoleniem”. Nie będę tutaj się wygłupiał i przeprowadzał teoretyczne abstrakcje na temat społecznego zadowolenia. Jeżeli wyjdziemy na ulice i uważnie poobserwujemy twarze przechodniów, to znajdziemy na nich wyłącznie smutek, troskę i żal, za grosz na nich nie uświadczymy zadowolenia. Jest to poczucie zupełnie obce przeciętnemu Polakowi, ponieważ z natury rzeczy klepie on prozaiczną biedę, po solidarnym uszczęśliwieniu go. No,może poza nielicznymi wyjątkami takimi jak Główny Elektryk Zwarciowy obdarzony finansową nagroda Nobla, za dokonanie krótkiego spięcia o niebotycznych konsekwencjach oraz 3 milionami specjalnej i nieopodatkowanej prowizji za upowszechnienie antykomunistycznego image, co zresztą nigdy nie doszło do skutku bowiem faktycznie stanowiło to śmieszną nagrodę pocieszenia za niespotykaną transakcję handlową o globalistycznym wymiarze.

    W tej niesłychanej operacji uczestniczyło jeszcze kilkudziesięciu uszlachetnionych gentlemanów z solidarnym glejtem oraz 10 milionów Polaków, które musiały obejść się oblizywaniem ust z cieknącej ślinki dobrobytu i klnie obecnie w żywe kamienie. Wszystko odbyło się w glorii pełnej demokracji, przy czym solidaruchom podobnie jak przy wyborze gen. Jaruzelskiego na Prezydenta zawsze brakowało jednego głosu, zgodnie z wymaganą zasada 50%+jeden. Jeżeli ma się jednak Watykan za sobą, to problem jednego głosu zawsze był rozstrzygany a priori z korzyścią dla wiadomej strony.

    W taki oto sposób powstały światłe „elyty” wiadomego autoramentu i godne pogardy, zbolszewizowane masy. Relacje między nimi są fifty fifty, szalki tej wagi się kołyszą rytmicznie niczym wahadełko zegarka, zapowiadając jedyną wartość constans jaką jest upływ czasu. Pozostała reszta jest wielką niewiadomą i milczeniem, przynajmniej ze strony czerni politycznej. O ile rządzący rozsnuwają nęcące miraże dla nuworyszy ,o tyle dla motłochu nihil nowi. Dla pierwszych postępujące ulgi i zwolnienia, a dla drugich odbieranie nieuzasadnionych i degenerujących komunistycznych świadczeń socjalnych w rodzaju tańsza cebula dla domu, czy dotacje do wczasów pod gruszą.

    Po frenetycznych drgawkach rozkoszy w rodzaju „Żeby Polska była Polską” czy „Rozmawiamy jak Polak z Polakiem” następuje okres wyciszenia sercowych uniesień i emocji. Momentami daje się zauważyć jakbyśmy zaczęli się plecami odwracać do naszej dotychczas wielbionej oblubienicy. Nie bardzo wiadomo czy jest to przejaw koniecznego, okresowego relaksu po wyczerpujących orgastycznych doznaniach, czy jest to może krańcowe wyczerpanie i zmęczenie połączone z poczuciem zdrady. Któż to może wiedzieć, wyroki Bogów , zachowania wuja Sama i reakcje naszego ludu są niezbadane, i nieprzewidywalne.

    W tych to nieprzewidywalnych okolicznościach dobrze jest mówić o szczęściu, zadowoleniu, solidarności i wzajemnym budowaniu pokoju oraz takimże przekazywaniu jego znaków. Jest to bardzo inspirujące i twórcze działanie, by nie rzec wręcz państwowotwórcze. Dlatego w tej sytuacji bardzo dobrze jest ustawić się na barykadzie i zmagającym się stronom przesyłać uśmiechy, dobre słowa i błogosławieństwa okraszane nadzieją na szczęśliwość kraju z subtelnym podtekstem ironii. Przecież słów otuchy potrzebują wszystkie strony konfliktu, przyjmując je każda w swój adres, a kpinę odczytując jako skierowaną wyłącznie do adwersarza. Po zwycięstwie tych lub innych zawsze podziękują nam za słowa wsparcia, a zupełnie uzasadnioną kpiną, śmiejąc się, obarczą pokonanego przeciwnika. My zaś w glorii, nieustraszonego bojownika z barykad, będziemy dumnie paradować wypinając pierś po zasłużone ordery i apanaże. A ciecie niech dalej bieda gniecie. Mają to na co zasługują. Nie ma to j jak elity, sól ziemi czarnej, tego narodu.

    Niekwestionowane szczęście naszemu krajowi zapewniają Walentynki polityczne i parę innych dorodnych pań eksponowanych w rewiach na lodzie, w tańcach z gwiazdami i innych wytryskach intelektualnych mediów publicznych a także tych sprywatyzowanych, gdzie zazwyczaj proporcje między intelektem a aparycją są dokładnie odwrotne, zgodnie z wymaganiami rynku kapitalistycznego. Im ktoś jest głupszy, tym mniej głupich pytań zadaje wyfraczonym panom, którzy doskonale wiedzą po co Pan Bóg stworzył Ewę, i to jeszcze do tego, z adamowego żebra. Kobieta jest ostoją i opoką opartą o trzy K i nasze męskie, i opiekuńcze ramiona.

    Będąc przy kobietach nie sposób, nie wspomnieć, że kochając je ślepo i bezgranicznie mnożymy im bez ładu i składu stadka obdartych i usmarkanych dzieci, z góry skazanych na klęskę. O te nienarodzone jeszcze dzieci wszyscy walczą poczynając już od stadium zygoty. W rezultacie kobieta wzrok może stracić, ale płód nie daj Boże. Po urodzeniu całe społeczeństwo wraz ze swoimi strukturami, aparatem przymusu w kestii donoszenia i rodzenia oraz aparatem wiary w cuda, traci kompletnie dla kobiety i jej bachora zainteresowanie. Dadzą babie 500 zlp i hulaj damo po śmietnikach, tam jest tyle nieocenionych surowców wtórnych, a jak szczęście dopisze to i skarbów niebywałych. Potem wyrasta ci taki mały agresywny szczur, wychowany na głodzie i chłodzie, którego w ramach europejskich skłonności tknąć palcem nie wolno, bo to on ma prawo dyktować warunki a nie ojciec i matka. A przylanie gówniarzowi, który wybił piłką sąsiadowi trzy okna jest naruszeniem wg.nowych koncepcji jego praw i swobód wolnoeuropejskich.Podrapanie zaś córki po plecach uznawane jest jako gwałt na jej kobiecości,a w najlepszym dla nas przypadku jako molestowanie seksualne.

    W ten to sposób robi się z nas idiotów, a z następnego pokolenia stado nieszczęśliwych i rozwydrzonych łobuzów, którym wolno wszystko póki są pod opieką rodziców. Kiedy zaś opiekę przejmie nad nimi wolne i demokratyczne państwo dowiadują się wówczas, niestety już zbyt późno, że rodzice wychowali ich na kryminalistów. Uważam, że czynnik wychowawczy jakim są rodzice jest równie ważny jak czynnik systemowy. A kto wie czy ten drugi nie jest ważniejszy, bowiem on stwarza warunki bazowe dla poprawnego wychowania dziecka. Nie można głodnego dziecka wychować na zdrowego, intelektualnie rozwiniętego i zaangażowanego obywatela.Takie dziecko, proszę mi wybaczyć ostrość sformułowania, ma wszystkie przesłanki, by stać się marginesem społecznym odtwarzającym się z jeszcze większą intensywnością.

    Szczęśliwy to kraj ,w którym politycy wynoszą nas na piedestał czerwonej hołoty a my im się rewanżujemy czarnymi Rokitami.Gdzie Palikoty powiadają, że Świątynia Opatrzności Bożej należy się Kościołowi Katolickiemu jak psu buda. Kraj w którym czerwoni uczynili skok cywilizacyjny czyniąc tym sposobem krzywdę narodowi jak twierdzą pewni profesorowie. Kraj ,w którym stosunki społeczne próbuje się cofnąć do poprzedniego stulecia. Kraj ,w którym zapomniano słowa patriotyzm i wyrugowano dumną historię. Kraj, w którym pucowanie klamek u sąsiadów nobilituje. Kraj, w którym karne ekspedycje wojskowe budzą poczucie europejskości. Kraj, w którym suwerenowi nie potrafi się zabezpieczyć pracy. Kraj, w którym narodowi nie chce się przyznać Karty Praw Podstawowych.Doprawdy, szczęśliwy to kraj.

  29. Bodajże w Szwecji za opłacenie prywatnych zakupów w markecie służbową kartą kredytową ( nie miała przy sobie prywatnej oraz gotówki ) do dymisji podała się pani minister.
    Jasne, inny kraj, inne standardy.
    Pan Daniel ustalenia p. Pitery wyśmiewa (też daleki jestem od zachwytów nad jej „dokonaniami”), a mnie zrobiło się smutno i jakby trochę wstydliwie.
    Bo nawet za takie g….. e zakupy płaci się cudzymi bo „służbowymi” pieniędzmi ? I to mimo, że istnieją tzw. fundusze reprezentacyjne bądź dyspozycyjne ? Na biednych przecież nie trafiło.
    A gdzie tzw. klasa drodzy Państwo ?

  30. Ja bym sie z „odkrycia” nieuzasadnionych wydatków PiS-owskich ministrów nie śmiał. To, że wypadło średnio po 100 zł na ministra to jest o 100 zł za dużo. Ministrowie powinni być absolutnie uczciwi. W Szwecji pani minister sobie kupiła płacąc kartą jakiś drobiazg kosmetyczny i straciła posadę.
    A że ministrowie pospłacali te śmieszne kwoty? Tak, ale dopiero owtedy, gdy poszedł hyr, że minister Pitera analizuje karty bankowe! O czym to świadczy? Że zdawali sobie sprawę, że „grzeszą”, ale liczyli na to, że się uda. Zapłacili nie z wyprzedzeniem, lecz gdy naprawdę już nie było innego wyjścia. Czym się rózni takie zachowanie od ściągnięcia z półki w supersamie puszki szprotek i odstawienie po drodze do kasy, bo ochroniarz popatrzył tak, jakby coś zauważył.
    Poza tym wszyscy pokazali, że są ludźmi pozbawionymi jakiejkolwiek klasy. Nie mają moralnych kwalifikacji nawet na to, zeby być sołtysami.

  31. Czy już wszystkich w tym kraju po…ło? Panowie ministrowie dostaja służbowe karty kredytowe i dawaj na własne potrzeby. Dorsz za 8zl na służbową kartę! Pajac w randze wiceministra wymyśla jakąs wymówke i wszystko OK. Bez honoru, bez klasy , bez elementarnej przyzwoitości. I jeszcze to wyszydzanie raportu chodzi przeciez o sumy od 8 do kilkuset zł, wiec o co chodzi?

    Raport Pitery jest bardzo wazny – pokazuje bezmiar gówniarstwa na szczytach władzy. Pokazuje co się kryje za gadaniną: zero tolerancji … itp.

  32. Ludzie, pomyslcie logicznie! Gdyby to tak swietnie bylo i wychowawczo, ze dziatki przez zbieranie ciegow nie staja sie przestepcami, to by tych przestepcow w naszym kraju nie bylo. Natomiast rzeczywistosc, jaka jest, kazdy widzi. Przestepcy to przeciez grupa ktora chyba najwiecej tych batow w domach rodzinnych zebrala, wiec jak widac zakaz bicia nic tutaj nie zaszkodzi. Poza tym zdrowy rozsadek powinien nam mowic, ze normalnych dzieci bic nie ma potrzeby. A niezbyt normalne trzeba leczyc i bicie tu nic nie pomoze. A te trudne otoczyc szczegolna opieka i bicie moze im tylko zaszkodzic. A przede wszystkim wszystkie dzieci potrzebuja milosci przekladajacej sie na konkretne czyny i madre postepowanie i to jest najskuteczniejszy srodek wychowaczy. Zeby sie przekonac, ze da sie wychowywac bez bicia, wystarczy po prostu cierpliwie uzywac slow zamiast uderzen. Jesli ktos nie wierzy, niech zrobi eksperyment, to sam zobaczy jak to skutkuje! Czy naprawde zna ktos przypadek, ze dzieki biciu jakies dziecko dobrze sie wychowalo? Nie wierze. A jesli komus sie tak wydaje, to skad moze wiedziec, ze to dziecko nie daloby sie wychowac o wiele, wiele lepiej bez bicia? Jesli wiele bitych dzieci wyroslo na porzadnych ludzi, to wlasnie mimo bicia, a nie dzieki biciu! A jakie straty psychiczne zostaly poniesione, to moze sie domyslec tylko ten kto ma wyobraznie i zdolnosc empatii.

  33. A może Gospodarzowi chodziło o to, że takimi drobnostkami jak zakupy za kilka złotych płacone kartą służbową powinny się zająć sądy grodzkie albo lepiej te 24 godzinne? Kobieta, która zarabia na chleb jako minister od walki z korupcją, jeśli już skrobnie jakiś raport to powinien dotyczyć czegoś równie ważnego jak jej posada. Może minister od ochrony środowiska powinien zbierać papierki na trawnikach przed budynkami rządowymi a szef resortu zdrowia myć dla zadłużonych szpitali strzykawki jednorazowe? To przecież też bardzo istotne i pożytecne zajęcia.

  34. Panie Danielu,w mojej opinii wydanie niewlasciwie nawet 1 zlotowki jest naganne,pamietam sluzbowe wyjazdy w 71 to wydaje sie byc za tzw komuny ,za skromna diete trzeba bylo sie rozliczyc co do grosza,a na temat bicia dzieci to wydaje sie dla polakow zabawne to,ze w USA 12-14 latek moze zadzwonic na rodzicow na policje i wtedy dopiero robi sie problem….ho,ho wiem to bo na mojego przyjaciela 14 letnia corka doniosla…jakos sprawe zalagodzili.. wogole to lubie pana opinie bo sa w miare rozsadne i pouczajace dla wielu szczegolnie Pisowcow w USA chociaz oni chyba nie czytaja Polityki.natomiast jesli chodzi o narodowa wade a moze przestepstwo mam na mysli lapowki to pracujac w USA juz nascie lat w sluzbie zdrowia leczac ludzi nie wzialem i nie otrzymalem ani jednego kwiatka,koniaczka i nawet centa do tzw kieszeni,i dobrze mi z tym,bo gdybym wzial to stracil bym licencje. Konczac to wydaje mi sie ze wszystkie te dyskusje w Polce sa niepotrzebne i wywolywane przez pieniaczy politycznych.wiadomo o ktore dwa ugrupowania chodzi..Pozdrawiam serdecznie.

  35. Lex, Kalder i Drodzy Blogowicze,
    Myslę, że obśmiewanie raportu Pitery wynika z nieadekwatności jego treści do jej zapowiedzi. Wynika ponadto z wiedzy dziennikarzy, z kim mają do czynienia. I nie dałabym głowy, za cokolwiek, co ta pani wygaduje. Jezeli to ona twierdzi, że pieniądze zostały zwrócone dzięki jej akcji, to ja powątpiewam, albowiem Julia to notoryczna kłamczyni, klasyczna oszustka, która zamiast pieniadzy wyłudza kłamstwami głosy wyborcze.
    Pondto, nie wierzę ludziom, którzy wymagają uczciwości wyłacznie od innych. Cała Warszawa wie w jakli sposób Pitera weszła w posiadanie 17m2 pow. r u c h o m e j swojego mieszkania.
    A było to tak. Zaanektowała komunalny strych na mieszkanie i postanowiła je wykupić. Problem w tym, że przyznana wcześniej przez miasto powierzchnia była dla niej za mała. Dokonała więc zajęcia dodatkowych 17m2. Była to samowola budowlana, nikt więc z urzędników nie chciał jej pozwolić za zakup owej lewej powierzchni. O samowoili radnej nadzór budowlany poinformowali- nie członkowie tzw. układu warszawskiego – ale sąsiedzi. Pitera poszła w zaparte i kontroli inspekcji budowlanej do mieszkania nie wpuszczała latami, za co miała sprawę w sądzie.
    W końcu to sąd okregowy pozwolił jej mieszkanie wykupić, opierając się na dokumentach, w których lewą powierzchnię zakwalifikowano właśnie jako ruchomą. Tygodnik „Nie” opisał, kto tak sprytnie przygotował opinię dla sądu. Ktokolwiek to był, jego brawurowa wyobraznia zasługuje na szczególne hołdy. Z nieruchomości zrobić ruchomość, by Pitera mogła posiąść nienależne 17 m2 nieruchomości, to przyznacie, prawniczy majstersztyk. Udało się i tak tylko dlatego, że Kaczor Mniejszy odpuścił apelację.

    Ale najlepszy numer wykręciła, gdy wystąpiła o uchylenie mandatu radnej Skolimowskiej. Powodem miałobyć rzekome złamanie przez radną ustawy antykorupcyjnej, zakazującej prowadzenia działalności gospodarczej na majątku gminy. Sęk w tym, ze zaatakowana przez Piterę radna była zaledwie udziałowcem spółki, która wydzierżawiła sklep od gminy, do tego, na 9 lat przed uzyskaniem przez Skolimowską mandatu i zgodnie z ekspertyzą prawną i intencją ustawodawcy nie naruszała owego zakazu.
    Pitera była jednak na tyle nieustępliwa, że zmusiła Skolimowską do obrony i zaintersowania się jej – Pitery- komunalnym mieszkaniem. Jakież było święte oburzenie naszej mnister od korupcji, gdy Skolimowska na forum Rady Warszawy ujawniła, że bez zgody gminy w komunalnym mieszkaniu Pitera prowadzi agencję pijarowską, łamiąc w oczywisty sposób ustawę. Zagrożona utratą mandatu Pitera natychmiast zrezygnowała z troski o praworzadność i standardy etyczne.
    Jednak od tego czasu klub, do którego należała Skolimowska był przez Piterę i zaprzyjażnionych z nią dziennikarzy nazywany złośliwie ” Klubem Czystych Rąk” a następnie przemianowany na tzw. układ warszawski.
    Czysta jak łza „Krwawa Julka” jak zeznaje Kaczmarek naciskała potem na niego, by podległa mu prokuratura wyrównała jej osobiste „krzywdy” i urazy i zamknęła kogo trzeba. Nie muszę dodawać, że spragniony układu Kaczor i Ziobro kogo trzeba zamknęli, kogo trzeba oskarżyli i teraz Polska znów będzie musiała wypłacać odszkodowania. Niektórym szybciej, niektórym pózniej, bo tak chłopcy od Ziobro poszarżowali brawurowo, że z nieznanych sobie nawzajem ludzi sklecili grupę przestępczą i sądzić ich musi sąd okręgowy, a na ten czeka się latami.
    A niejaki Ławniczak, wg naszej minister boss układu warszawskiego, choć dzieki jej bezprawnym naciskom na Kaczmarka przesiedział w areszcie wydobywczym blisko 9 miesiecy, jest już przez samą prokuraturę prawomocnie uwolniony od absurdalnego i fałszywego zarzutu.
    Moi drodzy, jeśli ktoś ma coś za uszami, to zwłaszcza Pitera. I kiedy praworzadność powróci nad Wisłę, skończy się jej kariera.

    A propos, jak to się dzieje, ze komisja od nacisków bada sprawę Lipca, a olewa prowokację przeciwko Lepperowi i Sawickiej?

  36. To jest naprawdę odkrywczy raport . To nie czyny wielki nas określają
    i tworzą, ale skłonność do małych świństw. Nie chcę ujawniać nazwiska, ale jeden ze znanych posłów opowiada po pijaku, ze jest potomkiem rosyjskiego księcia z otoczeia ostatniego cara Rosji. Takiemu , to nawet strach dawać kartę kredytową.

  37. Do wypowiedzi Maryli. Ciekawe ile jeszcze czasu minie by nie do pomyślenia było żeby po pijaku być? i bredzić w tym stanie?, szczególnie poselskim!

  38. Panie Danielu!
    Wydaje mi się, że PO wystawiła Panią Piterę do tzw. autodestrukcji.
    Wracając do meritum to słowo raport powinno być zastąpione słowem informacja a ta powinna także obejmować obecnych ministrów. Ponadto uważam, że ministerstwa na swoich stronach internetowych np. raz w kwartale powinny zamieszczać informację kto jak korzysta z publicznych
    pieniędzy , po prostu przejrzystość. Natomiast wielkość wydatku na sprawy prywatne nie ma znaczenia – czy 5zł czy 1000 zł tak wydane jest faktem nagannym.
    Ryszard

  39. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Kalder – 5.06., godz. 21:05
    Nareszcie wlasciwe podejscie do zagadnienia. Masz absolutna racje, to kwestia pryncypiow i stosunku gowniarzy do mamdatu, do wyborcow ktorzy wybierajac zawierzyli.
    Magrud na racje – bagno zaczyna sie tam gdzie wszystko jest ruchome. To nie jest sadownictwo & prawnicy normalnego kraju i nie sa to prawnicze majstersztyki. Wskazuje to li tylko na ciagle zywa dominacje struktur mafijnych i kompletnego rozpizdziaju, z ktorym co niektorym wyjatkowo jest do twarzy. Magrud nie musi podawac kto byl tworca owej sztuki., z takiego pajaca najlepiej zrobic ministra sprawiedliwosci, bedzie prawdziwy cyrk.. W takiej atmosferze pan Ziobro nie moze miec wziecia, po prostu nie miesci sie w widelkach przyzwoitosci dopuszczajacych do udzialu w mistyfikacji zgodnej z litera prawa . Natomiast dziwic nalezy sie Tuskowi, ze na taki pomysl jeszcze nie wpadl – prawda?

    Panie Tusk! mam dla Pana cos do odrzucenia, propozycje Chlopie na ktora sam bys nigdy nie wpadl……

  40. Z tym zakazem bicia to jest jakaś kompletna pomyłka. Media rozpętały burzę po ujawnionych ostatnio przykładach zbrodnicznego maltretowania dzieci, a politycy, żeby się szybko wykazać, wymyślili zakaz, czyli typowe działanie zastępcze. Zamiast rzeczywistego programu walki z patologiami oraz naprawy systemu, który sprawuje nadzór nad rodzinami patologicznymi (Opieka społeczna, Sądy, Policja, Kuratorzy…) mamy dyskusję o bzdetach.

  41. Magrud, Twoje mądre i pracowicie przygotowane wypracowania na temat stanu kryzysu państwa i społeczeństwa doznały w ostatnich dniach bardzo istotnego wsparcia. Obelgi i gorszące zarzuty, którymi obrzucają się dwie „legendy” Solidarności, były i dzisiejszy prezydent, – najlepiej świadczą o ponurej genezie tego ruchu, który podstępnie omotał miliony radaków. Niestety głos Twój i wielu podzielających Twoje poglądy to groch o ścianę wobec zmasowanego kłamstwa i manipulacji tzw „wolnych mediów” i Kościoła zmieniajacych obywateli w konsumentów i parafian. Pozdrawiam

  42. Swiat zwariował, dzieją sie anomalia nie tylko w Polsce. Rasistowska Ameryka wybierała będzie czrnego prezydenta. W Polsce szuka się tematów zastępczych, weśmy lektóry, przecież można było dać do wyboru Dobraczyńskiego i Gąbrowicza czy Sienkiewicza i Newerlego i pozwolenie na wybór w/g uznania. Teraz prezydent i premier zamiast pomyśleć o sytuacji materialnej niektórych obywateli to marwią się o bicie dzieci w oblicz i przy udziale w dyskusji tychże, sadyzm, znęcanie się to jest patologia a nie jak Mama zjedzie ścierą łobuziaka. Anomallie zarobkowe jak w Afryce tym nikt się nie przejmuje a co.

  43. Do magrud !
    Jeszcze raz chylę głowę przed Twoimi dowodami na debilizm i szerzące się masowo „troglodyctwo” w kraju nad Wisłą i Odrą. To o czym wspomina „jasny gwint” (pozdrowienia ze stolicy Dln.Śląska dla stolicy – fuj -Galicji) czyli postawa dwóch legend „S” jest żenująca, tragi-komiczna, a nade wszystko – wieńczy w jakiś sposób 28-letnią historię owego ruchu polityczno-społeczno-kulturowego. Historię, która wywarła wpływ na dzieje Polski, Europy, po części i świata (choć tu bym tego nie przeceniał).
    Po owocach ich poznacie – mówi Ewangelista; owoce w wydaniu Lecha K, przy tym Prezydenta RP opluwającego innego Prezydenta tej samej RP, są absolutnym curiosum. W wymiarze moralnym to taki sam gest jaki zastosował Chruszczow wobec pochowanego w mauzoleum Stalina – wyrzucił go cichcem na cmentarz >Nowodziewicy< w obrębie Kremla.
    Retoryka i postawa obecnego Prezydenta RP w tej mierze wieńczy moim zdaniem etos „S” w najmniej chyba spodziewanym wymiarze.
    Rewolucje mogą być zarówno postępowe jak i wsteczne, pchać cywilizacyjnie i kulturowo spłeczności „do przodu” jak i kierować je wstecz. Wymiarem moralnym – wg mnie zawsze jest on indywidualny, nigdy zbiorowy – naszej, polskiej, pokojowej Rewolucji AD’80 (efekty formalne od – 1989) niech obok słów naszego obecnego Prezydenta o jednym ze swych poprzedników (a może by tak wspomnieć też co Lech K. mówił o gen.W.Jaruzelskim, też Prezydencie RP ?) będzie również raport „Brukseli” o dostępności Polaków do środków antykoncepcyjnych (na recepty ) i oświacie seksualnej w Polsce. Te dwa końcowe aspekty w świetle ujawnianej ochoczo przez prostackie (bo nie dochodzące przyczyn problemu) media przypadki „przemocy” rodziców wobec dzieci, w perspektywie wzmożonej katolicyzacji (formalnie) kraju -od kiedy religia funkcjonuje w szkołach publicznych i jak jej wprowadzenie ma się do owego choćby problemu ? – to także jest w jakiś sposób zwieńczenie „tej rewolucji moralnej” przeprowadzanej w Polsce od 19 lat.
    Pozdrawiam (magrud, jasnego gwinta & const.)
    WODNIK53

  44. Panie Danielu kochany,
    tak, tak, zgodznić się w pełni muszę, że Polska to naprawdę piękny kraj. Tu nawet cuda się zdarzają. Tu gwiazdy grają na nosie, a prezydent zgrillowaną kiełbasą częstuje własną żonę. Tu nawet jeśli kogoś się upokarza we współpracy z amerykańskim wywiadem, to zawsze z uśmiechem na twarzy, z truskawkami, śmietankowym budyniem i pajdą czarnego chleba na chrzanowych liściach (z obocznością czarnego chleba z amarantylisem), jaki to pokrzepiający wniosek leje się miodem na nasze narodowe serce w analizie przypadku Jemeńczyka, Khaleda al-Maqtari… Tylko nie wiem czemu natrętnie przypomina mi się socrealistyczny wierszyk o Spasibagoradzie, który z zamkniętymi oczyma, od pierwszej do ostatniej linijki recytowałem na lekcjach rosyjskiego w szkole podstawowej w 1998 roku (to była siódma klasa). Wierszyk zaczynał się o tak (transpozycja do alfabetu łacińskiego, zapis wymowy):
    „Wy kagda nie buć bywali w goradzie Spasibagorad
    gdzie na bieżliwam bulwarie, bieżliwa błagadariat
    Na praspiekcie Ugaszczienia zazywajut w każdyj dom
    toże jesli was nie znajut, i nikto wam nie znakom.”
    Dalej była oranżada w kranie, pieczeń na stole, uśmiech na twarzach i jasne błękitne oczy (jak oczy posła Putry albo niebieskie guziki od majtek)… I aż się odechciwało żyć. Jak w Polsce.
    Pozdrawiam poufałym „paka”
    Łukasz (już po obronie magisterskiej) z Gdańska

  45. Gospodarzu! Wzniecił Pan dylemat językowy, co się patrzy. Ja wiem, rzucił go Pan, a “wy go łapcie”.

    Czy jest Polska krajem szczęśliwym, tj. czy czuje się szczęśliwa jako taka, a z drugiej strony, czy Polska ma szczęście, czyli fart? – oto jest pytanie. Na ogół finezyjnym Polakom z kontekstu wychodzi o które znaczenie autorowi chodzi. Gdyż Anglicy dla ułatwienia sobie życia i zmagań z fatalną gramatyką wprowadzili oddzielne słowa na szczęście: luck oraz happiness. Na przykład mówią “good luck”, czyli coś jak nasze “krzyż na drogę”, ale już z ”many happy returns”, czyli “wszystkiego najlepszego”, zaczynają się plątać w znaczeniach. A my, naród poetycki mówimy “szczęście w nieszczęściu” i zgadnij tu człowieku, które szczęście jest losowym, obiektywnym, niezależnym od nas zajściem w otoczeniu naszym, a które jest naszą subiektywną, nieukrywaną, albo zatajoną radością z życia.

    Jak ktoś nadaje swemu felietonowi tytuł – SZCZĘŚLIWY KRAJ, to najoczywiściej oznacza to, że kraj takim subiektywnie się czuje. Ale jednak na 10, albo 20 procent można przyjąć, że felietoniście chodzi o to aby przemycić tezę, że się krajowi przytrafiło. Np, jak ślepej kurze ziarno. Oto Rosja upokorzona i odsunięta za barierę państw buforowych i po trosze federacyjnie się do nas odnoszących, Niemcy wypchnięte z ziem piastowskich i nie prąca na Wschód, co najwyżej z inwestycjami i furą unijnych funduszy – nic tylko celebrować zwycięstwo myśli Dmowskiego i Piłsudskiego zarazem. Do tego Francja nam przyjacielska, ale bez narzucania się, Anglia w miarę oziębła, Włochy, Hiszpania i Austria tronu naszego nie chcą zagrabić. Co za szczęśliwy zbieg okoliczności! Żyć nie umierać. I co ciekawe, bez większego naszego udziału, jeśli nie liczyć konspiracyjnych poczynań Bolka i Lolka (od imienia Karol zdaje mi się). I na bazie tej niezawinionej szczęśliwości różne rzeczy dziać się mogą. Ja, gdybym był odpowiedzialny za losy kraju, jako premier albo zwykły minister d/s korupcji czy zdrowia to bym się bał. Cholerka, czy to szczęście będzie wiecznie trwać, obawiałbym się, jeśli nie, to jak długo. A to bym nie pojechał do Klagenfurtu, a to bym okroił raport, a to bym ociągał się z wypuszczeniem ustawy z rąk, byłbym pełen niepokoju, przecierałbym oczy z niedowierzaniem. Takie szczęście nam się przytrafiło? Pytałbym sam siebie przy każdym ruchu i słowie.

    Ale wracają do znaczeniu tytułu felietonu, jeśliby obstawać przy szczęśliwości kraju jako fenomenie stanu psychicznego, to zdałbym się na indywidualizm. Szczęście to coś co tkwi w sercu, co śni się w długie zimowe noce, albo co wyłazi z nas tu i ówdzie na wiosennej jawie. Każdy ma je inaczej. Nie zgodziłbym się z wielkim pisarzem Tołstojem, który twierdził, że szczęście jest zawsze jednakowe, szczególnie w stadle małżeńskim, przez to jest nudne i nie warte opisywania. Co za bzdura! Żeby było szczęście, musi być różnorodność, zupełnie jak z żarciem. Żarcie musi być różnorodne, aby smakowało. Jeden woli tak zjeść, druga woli tak sobie przyprawić, a najlepiej gdy za każdym razem jest inaczej, gdy każdy posiłek ma swoją swoistość, niepowtarzalność, a przez to urok. A może Mrożek ma racje, że wyjeżdża i mówi przy tym, że polska młodzież jest bez ikry, bez werwy do życia. Może ten stan jest pozostałością komuny, która chodzi po ulicy i zagląda ludziom w twarze, ten smutny, ten nieszczęśliwy, ta załamana, temu zdruzgotanie wręcz wylewa się oczu, zatem wszyscy, tym bardziej ci co z rozpaczy zostali w domu, są nieszczęśliwy od gór do morza, w granicach ustalonych w Poczdamie, bo za uciekinierów i zdrajców nie odpowiadamy, mówi komuna-kostucha. Niewątpliwe, komunalne myślenie nie przystaje do indywidualizmu Zachodu. Nota bene, GW podało, że samolot wzbił się w piątek 6 czerwca 2008 roku o godzinie 11.35 unosząc na pokładzie Mrożka Sławomira, dramatopisarza i rysownika, wraz z rodziną. Co za bezczelność tych mediów skorumpowanych, nie podali numeru lotu ani jakimi liniami lotniczymi odleciał.

    Więc jak by można ten językowy dylemat rozwikłać, tak się zastanawiam. Najprościej byłoby spytać polonistki jakieś. Julii Pitery!!! Ha, nic prostszego, usiąść sobie z Julią w spokojne czerwcowe popołudnie w jakiejś przytulnej kawiarni przy szerokim, wielkomiejskim bulwarze, np. w Telimenie, i zgłębić tę tajemną wiedzę i umiejętność władania językiem polskim, które wbrew wszelkim plotkom ona niewątpliwie posiada. Jak to jest z tym szczęściem Polaków, indywidualnym i zbiorowym. Nie mylić z konsumpcją. Bo konsumpcja ostatnio idzie w parze z parafią (nawet konsumpcja parafiny?). „W kraju zapanował konsumero-parafianizm” – hura, czegoż rodacy biegle władający swoim językiem jeszcze nie wymyślą. I byśmy sobie tak rozwikłująco gaworzyli w zacisznym kątku. Ale oświadczam, gdyby przyszło co do czego, gdyby Julia zaoferowała mi markową herbatę, ale kieliszeczek nalewki babuni w zaciszu swojego mieszkanka (17 m kw powierzchni ruchomej), nawet gdyby było ono na Mariensztacie, to bym się oparł. Fuj! Nie chcę mieć nic wspólnego z tą obrzydliwą, hożą warszawską korupcją i nepotyzmem (uwaga: puszczam oko do starej stolicy Polski).

  46. Wodnik53, Jasny Gwint,
    A niech się zabolkują na śmierć. Płakać nie będę.
    Choć akurat stan ducha i ciała obecnego prezydenta bardzo mnie martwi.
    Współczuję mu jako człowiekowi. Moim zdaniem powinien dla własnego dobra i zdrowia rzucić ten urząd. Inaczej ambicje i intrygi brata oraz dworu go zabiją.
    Pozdrowienia

  47. Szczesliwa oszolomami w prasie Polska!Boze zlituj sie nad nami!Krwawiace glowy pilkarzy niemieckich,grunwaldzkie miecze przerobione na dwie pilki.Histeria zwyciestwa-ktore nawet przy najwiekszym i przypadkowym szczesciu(wlasie w tym trzecim znaczeniu)jest nierealne.To juz nie jest zabawne i nie moze byc zlekcewazone stwierdzeniem,ze brukowa prasa ma tylko maly krag odbiorcow i do tego bardzo specjalnych.
    To jest poproszu narodowy wstyd i nie wystarczy,ze trener reprezentacji i minister sportu sie od takich mediow odcinaja.Wszyscy powinni zaprorestowac,a jeszcze lepiej oglosmy pelny i zupelny bojkot takiej prasy
    Jest mi wstyd i nie umiem moim europejskim kolegom z pracy wytlumaczyc skad bierze sie taka szowinistyczna i barbarzynska postwa.Czy ci -pozal sie Boze dziennikarze – swoim ptasim mozdzkiem nie
    obejmuja ,ze wyrzadzili Polsce ogromna szkode?Kto jeszcze w Europie zdobedzie sie na odrobine sympatii do tego kraju?

  48. Anga: wstyd dotyczyc tez powinien innych dyscyplin sportowych…ta histeria z Kubica, „zlotkami”itd…To nie zdarza sie np w USA, to sa marginalne sprawy…Polska, niestety jest niewielkim, bardzo malo znaczacym w swiecie krajem, potega w przyslowiowych juz paletach i w runie lesnym, a chce tak wiele znaczyc ….stad to wszystko…nieustajace hajcowanie Polakow: caly swiat patrzy na nas !,(jak niegdys w NRD).

  49. Co innego bicie dzieci, a co innego niekonsekwencja. Można wychować nie bijąc, ale trzeba wtedy olbrzymiej konsekwencji. Konsekwencji w tym czego chcemy od dziecka. Jeśli dziecko nie ma rysować kluczykiem po karoserii, to trzeba samemu konsekwentnie nie pozwalać na to dziecku i można to zrobić bez bicia. Jednak rodzice udają, że nie widzą, bo lepiej nie widzieć i „mieć chwilę spokoju”, niż wykazać się konsekwencją. Lepiej zwalić ten brak konsekwencji na „zakaz bicia”.
    Podobnie z naszymi parlamentarzystami. Dla „pijaru” lepiej wprowadzić zakaz bicia, niż żmudną kampanię uświadamiającą, że dzieckiem należy się interesować, bo bez tego nie da się wychowywać.

  50. Post Pawła , ten pierwszy w kolejności jest idealnym podsumowaniem nt. wychowania dzieci i szaleństw coraz to nowych trendów wychowawczych. Nic dodać . Jeśli Joanna wierzy w idealny / wg. niej / scenariusz rozwiązania problemu lakieru to głęboko współczuję. Naprawdę. Niewykluczone , że red. Passent do dziś byłby ” ciągany” po sądach. No EXTRA ROZWIĄZANIE . Więcej takich , a wyjście z domu bez prawnika / dla zamożnych, reszta siedzi w domu/ będzie ryzykiem. Idealistyczny przywołany przez T. Stachurską tekst , nie wyjaśnia / jak inne takie/ dlaczego w systemach bardzej surowych nie było powszechnej , BEZINTERESOWNEJ przestępczości dzieci. Przecież były częściej lane ? I powinny „zarazę ” rozpowszechniać .Jeśli zakaz kar cielesnych to całkowity np. do 3 – 4 r. życia dziecka . I ściganie z urzędu. Potem rózeczka Boboli jest o niebo lepsza od psychotropów , którymi faszerują dzieci ” autorytety ” Ponieważ rozważania nt. Tuska i Pitery są bzdetem w stos. do tematu wychowania to przypomnę Sz. Państwu jak potoczyły się losy małego gnojka , który w Łodzi terroryzował całą klasę , stanowiąc zagrożenie zdrowia innych dzieci. Szczeniak miał przy tym wsparcie ojca – wykształciucha. Więc poczynał sobie na całego. Sprawa znana i nagłośniona. Otóż liberalne media rozjazgotały się ,że nauczyciele żli , bez przygotowania psychologicznego itp. bzdety. A ojciec wykszałciuch nie godził się na indywidualne nauczanie/ za nasze podatki oczywiście/ . W końcu ” mądre postępowe głowy” uradziły , że będzie miał sesje z panią psycholog / za naszą kasę oczywiście/ … Po paru dniach dostawszy po pysku od szczeniaka pani psycholog porzuciła swe „mądre” dzieło subtelnego kształtowania charakteru paskudy. O tym już prasa mało pisała. Bo było niezgodne z trendem. Jeśli ktoś wie czy malec nie zabił dotąd nikogo i jak wygląda dalej sprawa niech napisze.Podobnie , jeśli wie co stało się z łodzianinem o którym też pisała prasa/ duże teksty w G.W/ , który to biedak wyemigrował do USA, gdzie związał się z samotną kolorową matką kilkorga dzieci. Opiekował się nimi i utrzymywał , aż raz po myciu małej przysposobionej córki odkryto lekkie powierzchowne otarcia narządów płciowych. Odbył sie poszlakowy proces i facet dostał bodaj 30 lat !!!!! cięzkiego wiezienia.Podobno penetrował palcem!!! Wiodącą rolę w procesie odgrywała napalona działaczka ruchu antymęskiego. Rozpętała pedofilską aferę ,/UWAGA NA TAKIE AFERY/, stąd tak absurdalnie drakoński wyrok. Trwały próby wydobycia go z mamra , bo współwiężniowie mogli go zamordować . Potem sprawa ucichła. Być może ktoś zna jej ciąg dalszy? pzdr.

  51. Byc moze ponosi mnie fantazja, ale taki S. Mrozek tez juz mial nas dosyc.
    Odciete glowy !!? Moze geny dzingishanowych jezdzcow i innych molojcow dochodza do glosu?. Ogolnie, holota i tyle.

  52. Dzieci nie robią tego co im mówimy, tylko to co sami robimy. Tymczasem z czym mamy do czynienia? Mama mówi „Jasiu nie bij Kasi”, bo ona malutka, gdy ona Jasia bije? Kontynuować?

    Biją ci, którzy byli bici i mówią, że ich to lanie na ludzi wyprowadziło, choć ze świrowaniem kłopotu nie mają. Żeby się z tej matni wydostać trzeba ogromnej edukacji, możliwej jednak trudno dostępnej.

    Wychowanie dzieci dlatego jest trudne, że wymaga od wychowujących nienaganności na wzór. Potrzebne jest powszechne wychowanie emocjonalne. Uważam, że zagadnienie nadaje się na misję dla tv (! ze względu na powszechną dostępność), za pieniądze budżetowe, ale i za sms-y, jak to ostatnio jest w modzie.

    Wyobrażacie sobie Państwo, że nie ma choćby wśród gości blogowych ludzi, których nikt nie bił ani nie upokarzał w dzieciństwie? Że nikt ich nie odarł z korzeni i skrzydeł, ni rodzina, ni inni zdeprawowani wychowawcy?

    Inni (zdeprawowani) wychowawcy nie są zresztą aż tak groźni jeśli dziecko może ufać rodzicom i liczyć na ich zrozumienie. Gdy nastolatka/nastolatek może się poskarżyć matce/ojcu na draństwo czy to równieśników, czy np katachety, trenera, itp, nie popełni samobójstwa. Ba, będzie się bronić, uciekać, bo draństwo jej nie sparaliżuje.

    Zapytajcie swoje dorosłe dzieci, czy stać je było w dzieciństwie na odwagę podzielenia się bolesnym doświadczeniem. A Państwo dyskutanci, gdy byliście dziećmi mieliście prawo głosu, czy jak ryby – nie? I tak ma zostać?

    Temat rzeka !

  53. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    anga – 6.06., godz. 17:03
    Media” w jakis sposob chca sobie odbic za niepowodzenie Strach’a na lacha prof . Gross’a – oko za oko, zab za zab. Trzeba ich zrozumiec – ostatecznie to tez ludzie. Degenerat ten czy tamten to tez czlowiek z punktu widzenia ONZ – prawda? Daj im Panie Boze zdrowie, dlugie zycie i parch na glowie + krotkie rece – to jest ich wizytowka. Ja odsylam niezorietowanych w materii zachodniakow do Google- Szukaj > Die Khasaren – lamane przez – Die Sepharden. Po godzinie + ½ idziemy na kolacje z dobrym czerwonym hiszpanem na swiezym powietrzu i czesc. Nastepnego dnia Swiat jest bardziej czytelny. Po tego typu seansach wypowiedzi w polskich mediach odczytywane sa – nazwijmy to dyplomatycznie – z przymuzonym okiem. Daj mi czas na wyciagniecie wlasnych wnioskow z tej fantastycznej mozaiki skladajacej sie na wieksza calosc. Kto dzisiaj powaznie traktuje kocie lby?

    Anga, odsylaj do zrodel ogolnie dostepnych, zgodnie z chrzescijanska kultura: Jak ktos z „wysokiej kultury” w ciebie kamieniam, ty w niego chlebem – a nuz sie udlawi – rozumiesz?
    To bylo dziadostwo, jest dziadostwem i dziadostwem pozostabnie i zaden Kenzo tego nie zmieni. To tak juz jest – niestety.

  54. Errata. Winno być: Mama mówi “Jasiu nie bij Kasi, bo ona malutka”, gdy ona sama Jasia bije?

  55. Szczesliwy to kraj…
    Gazeta Wybiorcza podala:

    „Eugeniusza Temkina i jego syna Aleksandra prześladowali chuligani jednego z warszawskich osiedli, bo uznali ich za Żydów. Prokuratura zajęła się sprawą i przyznała, że Temkinowie byli prześladowani, ale umorzyła śledztwo, bo…nie są Żydami.”

  56. Australia.
    Pierwszy ogladany przez mnie (tamze) glowny dziennik telewizyjny byl prowadzony przez niejakiego pana Kennediego, ktory wystepowal w okularach z dwoma przymocowanymi sprezynami pileczkami pinpongowymi.
    Tematem numer jeden byla zwichnieta noga pewnego konia co bardzo szybko do tej pory biegal…
    Byla to bardzo odmienna perspektywa niz nasza polska prezentowana w tym okresie przez ubranego w mundur prezentera (pewnie zweryfikowanego przez komisje z Panem Passentem jako czlonkiem -widac dobrze jest dawac klapsy nie tylko malym Frykowskim ale i calemu narodowi…inaczej zrobilby sobie krzywde).

    Jednakowoz okazalo sie, ze na szczesliwych, niewinnych antypodach poziom samobojstw nastolatkow jest wielokrotnie wyzszy niz w naszym rozjechanym przez historie grajdolku.

    Wszystko jest wzgledne – Kusniewicz pisal o momentach szczescia, absolutnej euforii przezytych w obozie koncentracyjnym.

  57. ajw
    „Anga: wstyd dotyczyc tez powinien innych dyscyplin sportowych…ta histeria z Kubica, “zlotkami”itd…To nie zdarza sie np w USA, to sa marginalne sprawy…”

    Tabloidów i idiotów na tym świecie nie brakuje. Wielka Brytania z powodu tabloidów i kibiców już dawno powinna spalić się ze wstydu. W tej dziedzinie też jesteśmy trochę w tyle i jak widać nie brakuje chętnych do skracania tego dystansu. Walczyć z takimi zjawiskami należy, ale chyba przesadne jest traktowanie tej sprawy w kategoriach wstydu narodowego. W USA nie ma „histerii” typu Kubica czy „złotka” bo ich sportowcy, np. zwycięskie drużyny w amerykańskich ligach koszykówki, hokeja, baseballa czy futbolu amerykańskiego zostają od razu mistrzami świata, stąd trudno by międzynarodowe konfrontacje budziły u nich szczególne zainteresowanie. Wyjątek to oczywiście Olimpiada, ale i tu powodzeniem cieszą się dyscypliny z szansami medalowymi ich sportowców. Poważnie rzecz biorąc sport w USA nigdy nie był sprawą marginalną, to u nich dość ważna dziedzina życia społecznego.

    Gary Lineker, którego jednym z ulubionych zajęć było strzelanie polskim piłkarzom bramek, na pytanie czy Liga Mistrzów jest ciekawsza od Mistrzostw Europy powiedział w wywiadzie dla BBC: „But the one thing that can really draw a nation together is a tournament like the World Cup and the European Championship. That is when you get these moments of national togetherness that are so rare.” Te rzadkie chwile, w których naród jest razem. Nam czasami zapewniają to siatkarki, siatkarze, piłkarze ręczni, czasami Kubica czy Małysz. Nie nazywajmy zainteresowania ich wynikami histerią, bo reakcjami na sport nie różnimy się zbytnio od reszty świata. O wiele gorzej jest z jego uprawianiem i dostępnością do boisk, kortów, basenów i sal gimnastycznych. Stąd u nas tak mało szacunku dla tego, który dobiegnie czwarty do mety i stąd takie skrzywienia w niektórych tabloidach.

    Pamiętajmy o Agacie, „złotej” nie tylko na parkiecie.

  58. Przeciwnicy aborcji urządzili „piekło” zgwałconej 14-latce
    PAP

    „Gazeta Wyborcza”: Zgwałcona czternastolatka przyjechała do warszawskiego szpitala, by usunąć ciążę. Ale krok w krok za nią podążał ksiądz i działaczki z organizacji obrońców życia. Postawili zarzut nakłaniania małoletniej do aborcji, prokuratura bada sprawę. A zabieg się nie odbył.
    Czternastoletnia Agata ma prawo do legalnej aborcji, gdyż ciąża jest wynikiem gwałtu. Potwierdziła to lubelska prokuratura.

    Dziewczyna chciała dokonać aborcji w Lublinie, gdzie mieszka. Jednak dwa szpitale odmówiły. W jednym z nich podczas rozmowy dziewczyny i jej matki z ordynatorem nagle pojawił się ksiądz. Zaczął przekonywać nieletnią, że powinna urodzić. Od tej pory księża, kobiety i psycholodzy z organizacji antyaborcyjnych nie dają jej spokoju. Dlatego matka Agaty poprosiła o pomoc Federację na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, która pomagała znaleźć szpital, w którym dokonają zabiegu. Miał się odbyć w tym tygodniu przy ul. Inflanckiej w Warszawie. Dziewczyna przyjechała w środę rano. Według przedstawicielek Federacji następnego dnia w szpitalu pojawił się ksiądz z Lublina i kobiety z organizacji pro-life.

    Według opowieści pracowników szpitala, gdy do lecznicy przyjechali przeciwnicy aborcji, rozpętało się piekło. To był koszmar – opowiada pracownica. – Oni ją zaszczuli. Prócz księdza pojawili się także dziennikarze albo z radia maryja, albo z Telewizji Trwam. A kobiety z organizacji antyaborcyjnej okupowały sekretariat.

    Dyrekcja szpitala potwierdza, że pacjentka leżała na oddziale, ale do zabiegu nie doszło.

    – Otrzymaliśmy faksem pismo z sądu, że zabieg nie może się odbyć, dlatego pacjentka została wypisana – mówi Janusz Siemaszko, dyrektor szpitala przy Inflanckiej. Jakie pismo? Dyrekcja nie chce pokazać, zasłaniając się tajemnicą lekarską. Nieoficjalnie „GW” dowiedziała się, że chodzi o postanowienie sądu rodzinnego o umieszczeniu małoletniej w Pogotowiu Opiekuńczym w Lublinie na czas zakończenia sprawy o pozbawienie matki Agaty władzy rodzicielskiej.

    Postępowanie związane ze zgłoszonym podejrzeniem przestępstwa nakłaniania do aborcji prowadzi Prokuratura Warszawa Śródmieście- Północ. – Trwają przesłuchania świadków – mówi Agnieszka Muł, szefowa tej prokuratury.

    ONET

    P.S.

    Taki jest obraz ciemnogrodu i solidarnej Polski.
    To już nie tylko wstyd.
    Tutaj zaczyna się już strach.

  59. Nie wolno bić dzieci. Nie wolno kraść. Dlaczego więc tak wiele osób na tym forum próbuje udowodnić, że można troszkę bić i troszkę kraść? Co się dzieje w takich głowach? A pani minister ze Szwecji, jeśli dobrze pamiętam, kupiła sobie batonika.

  60. Panie Danielu !
    Dziekuję za wspomnienie i oceny zawarte w Pańskim felietonie pt”Sztafeta Wolności ” o znaczeniu śp. Lechosława Gożdzika w tej sztafecie pokoleń ,o którym mało wiedziałem . W czwartek byłem w Swonoujściu i dzięki przyjacielowi byliśmy na miejscowym cmentarzu odwiedzajac znajomych którzy przedwcześnie odeszli .Położylismy też w swoim imieniu a myślę ,że też pana -symbolicznego gożdzika na grobie śp.Lechosława . Wiem ,że pożegnalne słowo nad jego grobem wygłosił Karol Modzelewski .
    z Pozdrowieniem
    Waldemar

  61. Miki,
    Nic się nie dzieje w takich głowach. Próbują znaleźć w swoim rozumowani trochę rozsądku. Rozsądek polega na tym, że świat nie jest czarnobiały tylko kolorowy. Najwięcej zła i cierpień otrzymujemy od osobników mających czarnobiałą wizję świata. Czarnobiałe jest przecież piekło. Co to znaczy – troszkę bić, troszkę kraść ? Podam przykład. Wszyscy godzą się na zabicie gazetą muchy, która lata po pokoju. Za zabicie siekierą psa grozi sąd. Czarnobiała wizja świata nie rozróżnia tych czynów. Obie istoty zabite w wyżej wymieniony sposób to istoty żywe. Podobnie z próbą braku odróżnienia klapsa od pobicia. Zaczynamy popadać w paranoję. To może uregulujmy prawnie kto może spłodzić dziecko. Przecież, aby być przyjętym do pracy na danym stanowisku należy okazać kwalifikacje, ewentualnie wygrać konkurs. A dziecko można sobie spłodzić tak bez kwalifikacji ? Ależ to skandal.

  62. Tusk faktycznie zastygł nam w pozie przestraszonego króliczka. A oto przykład dobrej roboty w wykonaniu zupełnie innych króliczków. Niech Tusk patrzy i się uczy, a my z nim.
    http://www.plotek.pl/plotek/10,82573,5281929,Playboy_prawie_erotycznie___tanczace_kroliczki____.html

  63. „rzeczy dzieją się tak, jak się dzieją, ponieważ wiele rzyczy dzieje się naraz” to motto, – myśl przewodnia niezwykłej książki, dzieła Grzegorza Kołodki pt. Wędujący świat”. Gdy miesiąc temu zakończyłem czytanie pozostawiłem kilka sygnałów na blogach POLITYKI. I zapadła głęboka cisza. Wszystkie media wolnego kraju /niestety blogowicze także/ nabrały wody w usta, a ja poczułem sie głupio, niepewny czy nie dałem sie Kołodce nabrać. Okazuje się, że była to cisza zaprogramowana, że dzieło jak zwykle chciano wymilczeć lub poddać zapisowi cenzorskiemu. Można nie dziwić się GW i innym brukowym gazetom polskojęzycznym, ale że nie znalazło się nawet wzmianki w POLITYCE to wstyd. Szukając w emocji lepszego określenia, nie znajduję dosadniejszego niż k….two. Od długiego czasu nie czytam POLITYKI, fakt przemilaczenia poznałem z ciekawego wywiadu Kołodki w niedzielnej Trybunie. Dalej POLITYKI czytał nie będę.

  64. „jasny gwint”
    W „szczęśliwym kraju” występuje notoryczny brak czasu i miejsca na problemy, które kompleksowo ujął prof. G. W. Kołodko w „Wędrującym świecie”. Dyrektor TIGERa jest wielką indywidualnością i może za swoją niekonwencjonalność jest po prostu pomijany.
    Wiele osób w przeszłości czuło istotne problemy rozwoju tego kraju i w końcu zostali nawet ośmieszeni. Ponad 30 lat temu byli planiści (wizjonerzy), którzy wykazywali, że ponad 10% tempo przyrostu PKB dla Polski może być normalne (np. Chiny dzisiaj x 2), prowadzili istotne badania, a kryzys energetyczny uważali już wtedy za rzeczywistość, a na dzisiaj nie istnieją w tzw. polskim dorobku ekonomicznym.
    Na medialnej fali listy przebojów 2008 r. mogą być min: osoby na stanowisku sekretarza stanu zatrudniające jednego pracownika, które nie używają laptopa, ale skutecznie zwalczają wszelkie zło w kilku tysiącach organów administracji publicznej (nie wspominam o standardach postępowania urzędników), co jest fikcją.
    Prof. G. Kołodko i jego potencjalna energia jest niewygodna dla wielu „wspaniałych”, a młoda socjaldemokracja niepotrzebnie czeka, czas ucieka. Praca organiczna i praca od podstaw to chyba za ciężko na jedną osobę.

  65. Szczęśliwy ten kraj w którym zgwałconej 14-latce każe się rodzić dziecko a każdemu kto myśli inaczej biada! Matce 14-ladki odbiera się prawa rodzicielskie bo przyszło jej do głowy chronić własne dziecko. A feministki bronią Anety Krawczyk politycznego świadka bo dojrzała kobieta radna jest bezradna i bez skazania Popeckiego nie odzyska mandatu a i kościołowi się nie narażą bo o nią się nie upomni.

  66. hehe, jesli chodzi o „te pania od batonika”… Te tutaj posty sprowadzajace cala sprawe do „jednego batonika” to typowy przyklad odnoszenia sie lekcewazaco do tematu poslugujac sie zaklamywaniem faktow co jest zwykla manipulacja.
    Czy ktos by sie fatygowal z karta sluzbowa po jeden li tylko batonik? Samo juz takie przypuszczenie wydaje sie smieszne.

  67. jasny gwint pisze:
    2008-06-05 o godz. 15:07
    no cóż to nie jest rekompensata za Twój wpis na temat mojej wypowiedzi pod poprzednim felietonikiem Gospodarza. Oczywiście zgadzam się z Tobą w cytowanej wyżej wypowiedzi (nie dokładnie na temat felietonu, ale bardzo blisko obok 10). Jednak wpisuję się tutaj, bo odpowiadałeś magrud, fenomenalnej „fajterce”. Jednocześnie zauważyłem, że Wodnik53 też tutaj się wypowiadał magrud popierając. No… widzę, że jednak pula podobnie myślących jest w naszym oszołomionym prawoskrętnością, kadzidłem i POPiSowatością społeczeństwie jest całkiem spora.
    Co do treści aktualnego wpisu Gospodarza to nie będę się wypowiadać, bo jest tak oczywisty, że w normalnym społeczeństwie nie powinien spowodować żadnej dyskusji. To że nam 60 lat temu dawano klapsy i stosowano przemoc fizyczną i psychiczną jest faktem nie wymagającym żadnego komentarza, ani też dyskusji. Taki był stan wiedzy i świadomości społecznej. Od tego czasu wiedza i praktyka na świecie tak się rozwinęły, że sprawa tłumaczenie i rozmowy z maluchami, nawet tymi z ADHD (obok ich farmakoterapii) jet już AKSJOMATEM – czyli nie wymaga żadnego dowodzenia i dyskusji. Jeżeli ją wywołuje, to znaczy, że społeczeństwo przez 60 lat niczego się nie nauczyło. Źle to świadczy o społeczeństwie. (przeczytajcie „Światłem w mrok” Tadeusza Boy-Żeleńskiego, a przekocie się, że z naszym społeczństwem jest znacznie gorzej. Ono nie zrobiło żadnego mentalnego postępu od lat STU).
    Pozdrawiam Gospodarza, Jasnego Gwinta. Wodnik53, Olek51, ale nade wszystko świeżo zaznajomioną i podziwianą (prze wyżej wymienionych – i mnie) MAGRUD

  68. Zgroza – http://wyborcza.pl/1,75478,5288282,Odmowili_aborcji_zgwalconej_14_latce.html . Na jakiej podstawie chce się matkę pozbawiać praw rodzicielskich?

  69. Lizak,
    Właśnie zapoznałam się z informacjami o dramacie zgwałconej 14-latki i jej matki. Po raz trzeci odmówiono tej dziewczynce wykonania zabiegu przerwania ciąży, do którego ma święte prawo! Dzieje się tak z powodu bezprawnych działań grupki nawiedzonych „obrońców życia” kierowanych przez ksiedza.
    Dzieje się tak w asyście najprawdopodobniej radiomaryjnych dziennikarzy.
    Jeżeli informacje medialne, są prawdziwe, to owa grupa „obrońców życia” z tym diabłem w sutannie na czele, terroryzuje funkcjonsariuszy publicznych, prześladuje ofiarę przestępstwa, niszczy rodzinę i nobilituje owoc tego odrażającego czynu, stawiając go ponad godnością ofiary, jej życiem i zdrowiem. Udziela tym samym moralnego wsparcia i rozgrzeszenia gwałcicielowi. Bo czyż może być nieczystym i bezprawnym akt, którego owoc jest święty?

    W etycznym wymiarze ich działania to bestialstwo i nic wiecej.
    Natomiast prawną oceną ich czynów natychmiast powinna zająć się prokuratura i to z urzędu.
    Zachodzi duże prawdopodobieństwo popełnienia czynu zabronionego z Art. 18. § 1 i 2.
    § 1. „Odpowiada za sprawstwo nie tylko ten, kto wykonuje czyn zabroniony sam albo wspólnie i w porozumieniu z inną osobą, ale także ten, kto kieruje wykonaniem czynu zabronionego przez inną osobę lub wykorzystując uzależnienie innej osoby od siebie, poleca jej wykonanie takiego czynu.”
    § 2. „Odpowiada za podżeganie, kto chcąc, aby inna osoba dokonała czynu zabronionego, nakłania ją do tego.”

    w związku z Art. 231.§ 1w brzmieniu:
    Art. 231. § 1. Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego,
    podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

    oraz w związku z Art.160. § 2.
    Art. 160. § 1. Kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu,
    podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
    § 2. Jeżeli na sprawcy ciąży obowiązek opieki nad osobą narażoną na niebezpieczeństwo,
    podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

    Ponadto zachodzi uzasadnione podejrzenie, iż ci bezmyślni aktywiści dopuścili się następujących czynów zabronionych:

    z Art. 224. § 2.w brzmieniu:
    „Tej samej karze – ( pozbawienia wolności do lat 3 )- podlega, kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną w celu zmuszenia funkcjonariusza publicznego albo osoby do pomocy mu przybranej do przedsięwzięcia lub zaniechania prawnej czynności służbowej.”
    oraz z Art. 238. w brzmieniu:
    ” Kto zawiadamia o przestępstwie, lub o przestępstwie skarbowym organ powołany do ścigania wiedząc, że przestępstwa nie popełniono,
    podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.”

    Działania tak moralnie odrażające, jak zaprezentowane przez antyaborcyjnych fundamentalistów nie mogą pozostać bezkarne.
    Składajcie zawiadomienia do prokuratury, piszcie w tej sprawie do ministra sprawiedliwości! Albowiem nam dziś larum grają.
    Jeśli razem nie uratujemy tej dziewczynki i jej matki, przed okrucieństwem bezprawia, to nawet najbardziej miłosierny Bóg nam nie wybaczy.
    Są momenty w życiu publicznym, w których nie wolno obojętnie milczeć. Są obywatelskie egzaminy, których nie wolno oblać.
    Dziś taki moment dla wszystkich ludzi zdolnych do miłości bliżniego nadszedł. Niech usłuszą nasze głośnie non possumus!
    „Niech prawo zawsze prawo znaczy, a sprawiedliwość, sprawiedliwość”

  70. Nawiązując do wpisu Lizaka; uważam, że dziewczynka powinna być przewieziona do jakiejś kliniki w granicach UE, tam leczona – także przez psychologa! Bo tej dewastacji, jakiej się na jej naturze dopuszczono, ona do końca życia nie zapomni. Kosztami całej operacji należałoby obciążyć tych matołów, co za nią jeżdżą po całej Polsce i powinna to być nie jedyna kara!
    Jestem tą historią tak wstrząśnięta, że nie znajduję słów dostatecznie obraźliwych, aby wyartykułować mój wstręt i potępienie.

  71. Do „jasnego gwinta” z wczoraj -dot. Kołodki. Twoje rozgoryczenie jest uzasadnione, że milczą, ale według mnie w „Polityce” nie ma teraz potencjału na zmierzenie się z tematami poruszanymi w książce prof. Kołodki. Potrafiłby to zrobić KTT, ale on w „Polityce” już nie pisuje…
    Jeśli mogę coś dodać od siebie, to powiem, że Polska jest „bogatym” krajem, że nie chce i nie umie korzystać z takich intelektów, jak Kołodko, Belka, Gomułka; świadczy to o mizerii naszych gospodarzy; ci obecni ładniej mówią, ale właściwie mało różnią się od ignorantów z PiSu. Szkoda, czas ucieka, potencjał marnieje na pustyni, a my mamy Rydzyka i inne takie…

  72. Jeszcze mi się przypomniało! Kilka lat temu, będąc w Szwecji usłyszałam od znajomej farmaceutki pracującej w aptece, że wszyscy pracownicy zostali pisemnie – obiegiem i do podpisu! -poinformowani o zwolnieniu z pracy w aptece pani, która sprzedając młodej dziewczynie środek antykoncepcyjny, próbowała ją przed tym zakupem powstrzymać i namówić do przemyślenia swojej decyzji… Co kraj, to obyczaj. Ja już chyba wolę szwedzki model.

  73. Z linkwanego przeze mnie wyżej artykułu:

    „Po przesłuchaniu kobiety radiowozem przewieziono do Lublina. Była już noc. Teraz Agata przebywa w lubelskim pogotowiu opiekuńczym. Widziałam, jak siedziała na piętrowym łóżku z matką i pracowniczką ośrodka. Dyrektor twierdzi, że jest w dobrej formie.

    Postępowanie związane ze zgłoszonym podejrzeniem przestępstwa nakłaniania do aborcji prowadzi Prokuratura Warszawa Śródmieście-Północ. – Trwają przesłuchania świadków – mówi Agnieszka Muł, szefowa tej prokuratury.

    – Dziewczyna i jej matka czują się zaszczute – mówi Wanda Nowicka. Podkreśla, że w Polsce zdarzają się problemy z przeprowadzeniem legalnych aborcji, ale z takimi szykanami do tej pory się nie spotkała.

    – Dziewczyna dostaje SMS-y od obrońców życia, że powinna urodzić. Robią jej pranie mózgu. Moim zdaniem rozmawia tylko z psychologami wskazywanymi przez organizacje prorodzinne. Jak ma podjąć świadomą decyzję? – pyta Nowicka.”

    Pytania. Dlaczego przesłuchiwane były dziewczynka i jej matka, nie zaś ksiądz i jego świta? Dlaczego sąd prowadzi dochodzenie przeciwko matce, nie zaś księdzu i osobom go wspierającym? Dlaczego izoluje się dziewczynkę nie zaś takich obrońców życia na jakich ją narażono?

    Nie koniec. Dlaczego w ramach pomocy skrzywdzonej dziewczynie i jej matce nie proponuje się miarodajnej pomocy od finansowej poczynając?, w wysokości kosztów utrzymania dziecka w Domu Dziecka, czyli 3000 zł miesięcznie?, za które to środki mogłyby zabezpieczyć dziecku dziewczynki będącemu jednocześnie niechcianym następstwem przerażającego wobec niej czynu, czyli gwałtu? Co to za pomoc ta nagonka?

    Drodzy blogowicze! Wasze córki i wnuczki są poważnie, totalnie, zagrożone. To trzeba zmienić.

    W Polsce kobieta może dokonać legalnej aborcji, m.in. gdy ciąża jest z gwałtu, jeśli nie upłynęło więcej niż 12 tygodni od poczęcia. Agata jest w 10. lub 11. tygodniu ciąży. Stwierdzenie gwałtu wystarcza do przeprowadzenia zabiegu, jednak poszkodowana musi wyrazić pisemną wolę. W przypadku nieletnich potrzebna jest także zgoda opiekuna prawnego.

  74. Ostatni akapit powinien być piątym od góry, to część przytaczanego artykułu. Przepraszam.

  75. Przepraszam! To był wpis Magrud, skierowany do Lizaka, o zgwałconej 12-latce, której odmówiono dokonania aborcji, a jej matce próbuje się naprędce odebrać prawa rodzicielskie.

  76. Pan Profesor Ćwiąkalski
    Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny

    Na podstawie publicznej informacji PAP dotyczącej dokonania gwałtu seksualnego na 14 letniej dziewczynce połączonego z jej zajściem w ciążę oraz moralnym gwałtem dokonywanym na niej i funkcjonariuszach służby zdrowia przez księdza katolickiego uprzejmie wnoszę o szczególne zainteresowanie się tą sprawą w ramach nadzoru prokuratorskiego.
    Uważam, że szczególnej wrażliwości w RP wymaga przestrzeganie prawa wobec najmłodszych i najsłabszych, którym wyrządzono nieludzką krzywdę.
    Dalsze pogłębianie tej krzywdy jest zarówno z moralnego jak i sądzę z prawnego punktu widzenia niedopuszczalnym.
    Fakt, iż to dziecko z winy rządzących nie zostało objęte Pakietem Praw Podstawowych Unii Europejskiej nie oznacza, że w Polsce nie ma ono podstaw do ochrony i bezpieczeństwa.
    A jednak nie ma, co ze szczególną troską i żalem należy podkreślić.
    Poniesionych krzywd fizycznych i moralnych przez to dziecko nie da się już w żaden sposób zniwelować i o żadnym zadośćuczynieniu nie może być mowy.
    Rzecz sprowadza się wyłącznie do tego by zastosować obowiązujace prawo zgodnie z duchem nowoczesnej Europy i na miarę 3-go tysiąclecia Polski.
    Nie może być w ten sposób, że jednych karze się w Polsce za enigmatyczne urażenie czyichś uczuć religijnych, a inni pozostają wolni mimo bezdyskusyjnie wyrządzanych krzywd bliźnim, niezgodnie z prezentowanych przez siebie powołaniem.
    Sądzę, że oprócz intensywnej i zaangażowanej ochrony praw bogatych obywateli naszego kraju Pański Aparat ŚCIGANIA I SPRAWIEDLIWOŚCI znajdzie także, w międzyczasie, możliwości ochrony naszych dzieci.
    Omawiany wyżej casus jest jednym z bardzo wielu dowodów, świadczących o tym, że musimy włożyć jeszcze sporo wysiłku by osiągnąć konstytucyjny status państwa prawa.

    Z poważaniem i nadzieją na rozumne stosowanie mądrego prawa i społecznie oczekiwanej sprawiedliwości.

    Lizak

  77. Magrud, Anca,Lizak i inni :Przykro mi to pisac ale jestem w tej sprawie pesymista, bo ile taki ksiadz moglby ewentualnie dostac ?
    Szczesliwy to kraj!

  78. A ja jednak wierzę,że jest szansa dla tej dziewczynki. Lizak, dziękuję, wierzę ze jest nas więcej po jej stronie.

  79. taaaaaak…
    do tego jeszcze minister Sikorski uwaza, ze smierc jego przyjaciela jest wazniejsza niz smierc polskich zolnierzy i otwarcie to mowi. w normalnym kraju ten czlowiek juz by z radu wylecial, ale w polsce gdzie rzadzi prywata nikt sie tym nie przejal…

    i ciekawe czy prokuratura zajmie sie sluchaczem radia maryja, ktory naklania za zabojstwa, ah?
    http://glosrydzyka.blox.pl/2008/06/Radio-Maryja-zabic-Palikota.html

    i czy ktos sie dziwi, ze Mrozek nie chce mieszkac w Polsce??

  80. Czytając na temat klapsów , mam wrażenie ,że niektórzy nie mają dzieci albo są fatalnymi rodzicami. Ja też stosowałam tzw. wychowanie ręczne(czego bardzo się dziś wstydzę), dziś wiem z jakiego powodu, z bezsilności wobec małego , inteligentnego człowieka i braku przygotowania do bycia rodzicem. Drogą do sukcesu wychowawczego jest KONSEKWENCJA i nasza autentyczność. hipokryci nie mają szans. Nie bez kozery moje dzieci mówią, nasza mama powinna mieć na pierwsze imię konsekwencja, a na drugie realizm. Rodzice nie maja pojęcia czym jest miłość dojrzała , to taka ,która pozwala popełniać błędy i ponosić ich konsekwencje.

  81. Magrud,

    w kwestii dziewczynki której odmówiono aborcji napisałaś
    (…)
    „… Jeżeli informacje medialne, są prawdziwe, …”
    (…)

    To uprzejmie „się zapytywowywuję”:
    CO JEŚLI NIE SĄ PRAWDZIWE…?

    Cóż to,

    i Ty należysz do wyznawców Ojca Nadredaktora Adama,
    pałających ślepą wiarą w jego świętość i prawdomówność równie silnie jak wyznawcy Ojca Dyrektora Tadeusza pałają wobec swego guru…?

    Czegóż to można się dowiedzieć z artykułu
    http://wyborcza.pl/1,75478,5288282,Odmowili_aborcji_zgwalconej_14_latce.html

    „Ani dziewczyna, ani jej matka nie chcą rozmawiać z mediami”
    A więc wszystko to, co pisze GW nie pochodzi od bezpośrednio zainteresowanych, tylko od Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, która „ma z nimi kontakt”.
    Jaka gwarancja, że mówią prawdę…?
    Jaka gwarancja, że nie podkoloryzowuje tego dziennikarz…?

    Wyborcza twierdzi najpierw, że zabieg uniemożliwili „antyaborcyjni aktywiści”:
    (…)
    „Według opowieści pracowników szpitala, gdy do lecznicy przyjechali przeciwnicy aborcji, rozpętało się piekło. – To był koszmar – opowiada pracownica. – Oni ją zaszczuli. Prócz księdza pojawili się także dziennikarze albo z Radia Maryja, albo z Telewizji Trwam. A kobiety z organizacji antyaborcyjnych okupowały sekretariat. Gdybyśmy zrobili ten zabieg, moherowe berety by nas zjadły.”
    (…)
    Zgodnie z tradycjami GW „opowiada pracownica” – anonimowa. A nie wyssał sobie aby czasem tej pracownicy dziennikarz z brudnego palucha…? Strasznie oni lubią i stosują zwrot „NASZE ŹRÓDŁA DONOSZĄ”

    Zaś akapit dalej jest:
    (…)
    „… – Otrzymaliśmy faksem pismo z sądu, że zabieg nie może się odbyć, dlatego pacjentka została wypisana – mówi Janusz Siemaszko, dyrektor szpitala przy Inflanckiej. Jakie pismo? Dyrekcja nie chce pokazać, zasłaniając się tajemnicą lekarską. ”
    (…)
    Więc jednak nie rozszalałe mohery tylko sąd uniemożliwił aborcję…?
    I na jakiej podstawie…?
    (…)
    „Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że chodzi o postanowienie sądu rodzinnego o umieszczeniu małoletniej w Pogotowiu Opiekuńczym w Lublinie na czas zakończenia sprawy o pozbawienie matki władzy rodzicielskiej.”
    (…)
    Znowu „nieoficjalne źródła”.
    Tyle że nawet postanowienie sądu o umieszczeniu nieletniej w Pogotowiu Opiekuńczym nijak się ma do sprawy aborcji, na którą zezwoliła przecież (ponoć) prokuratura.
    (…)
    „- Chcą mi zabrać córkę, odebrać prawa rodzicielskie – powiedziała nam tylko matka Agaty.”
    (…)
    I znowu nie wiadomo, czy „chcą jej zabrać córkę” na kanwie tej historii z aborcją, czy z tytułu jakichś innych zaszłości mających miejsce wcześniej.

    Sprawa wygląda mocno niewyraźnie, a widzę że już powstało grono moherów Ojca Nadredaktora Adama gotowe wierzyc mu jak Zawiszy :-)…

    Moim skromnym zdaniem ślepa wiara w to, co pisze GW nie świadczy o wielkiej roztropności i umiejętności obserwacji :-)…

  82. Moim zdaniem niepotrzebnie wrzuca się do jednego wora trzy odrębne przypadki

    1. Katowanie dzieci co jest przestępstwem i nie podlega dyskusji

    2. Regularne lanie pasem jako środek wychowawczy – jeśli ktoś uważa, że to odnosi skutek to znaczy, że ma ewidentne braki w wiedzy na temat wychowania. Myślę, że tu mamy możliwości manewru bo wielu rodziców uważa (w dobrej nieraz wierze), że takie bicie ma pozytywne skutki

    3.Klaps jak już rodzic nie wytrzymuje nerwowo. Tym przypadkiem lepiej się nie zajmujmy bo również dobrze można dyskutować na temat, że jeden dzieciak drugiemu przywali w łeb piórnikiem.

  83. Jeśli chodzi o trzeci przypadek, to uważam ,że tym przypadkiem trzeba się zająć. Ten mały od piórnika, na pewno jest dzieckiem tego nerwowego rodzica. Gdzieś musiał się nauczyć rozwiązywać problemy w ten sposób. Przemoc rodzi przemoc, miłość rodzi miłość itd……………

  84. Pjerry
    ad p3 : jak rodzic nie wytrzymuje nerwowo, to może powinien
    pójść po poradę? Ja Cię większe dziecko w postaci dorosłego
    wkurzy, to też mu dasz klapsa???????????
    Jeden dzieciak ‚przywali’ drugiemu piórnikiem…..
    no ale tu przecież właśnie chodzi o to, że to DOROSŁY
    ‚przywala’, a nie dziecko.
    Kiedyś w szkołach też bito, teraz to nie do pomyślenia.
    Zastanów się. Może po prostu nie każdego stać na bycie
    rodzicem?

  85. Uchachany,
    Masz rację, że szczególnie ostrożnie należy podchodzić do medialnych enuncjacji. Stąd użyty przeze mnie tryb warunkowy.
    Bazując na informacjach z PAP i „GW” dziś już wiem, ze ciąża nie była wynikiem gwałtu, niemniej była wynikiem czynu karalnego.
    Dlatego muszę odwołać etyczną ocenę czynu antyaborcyjnych terrorystów. To co robią to nie bestialstwo, tylko zwykła podłość.
    Ci aktywiści z człowiekiem w sutannie na czele, chcą zasłużyć na zbawienie kosztem innych ludzi. Chcą wjechać do nieba na gapę.
    I nasza w tym rzecz, by posłać za nimi kanara, gdyż ocena prawna ich czynów pozostaje aktualna.
    Co zaś do imputowanej mi wiary w Adama Michnika, to ani nie potwierdzam, ani nie zaprzeczam. Mam do tego człowieka stosunek ambiwaletny, który wyklucza wiarę, ale nie umniejsza szacunku.
    Pozdrowienia, magrud

  86. [i]kakasia:jak rodzic nie wytrzymuje nerwowo, to może powinien
    pójść po poradę? Ja Cię większe dziecko w postaci dorosłego
    wkurzy, to też mu dasz klapsa???????????[/i]

    No nie, przecież nie dam klapsa 13-letniej córce bo to już pannica. Rozumiem, że chcecie aby zapanowała powszechna szczęśliwość ale w tym względzie można bardzo łatwo przegiąć. Proponuję zająć się problemami 1 i 2 a punkt 3 zostawić sobie za 20 lat. Trochę nie-poprawności politycznej zawsze się przyda

    [i]megiJeśli chodzi o trzeci przypadek, to uważam ,że tym przypadkiem trzeba się zająć. Ten mały od piórnika, na pewno jest dzieckiem tego nerwowego rodzica. [/i]

    No teraz to sobie jaja chyba robisz. Sam rozwaliłem w dzieciństwie komuś łeb piórnikiem i działo się to w normalnej bójce. Chcesz ścigać za to moją Mamę i Tatę?
    Tylko mi nie pisz, że dziecko nie powinny się bić 🙂

  87. Pjerry, nie wiem ile dzieci wychowałeś, bo ja troje i żadne nie tłukło innych dzieci, co nie oznacza,że czasami nie były atakowane.

  88. Brak słow o prawie w Polsce ,czytalam pobieznie ,ale ponieaz ponad 3 lata
    procesuje sie z sądami o wnuka Krystiana Daniela Bukowskiego,ktory jest u rodz.zastę.Musielak w Kozuchowie .
    Jest tam bity ,truty psychotropami ,zamykany w piwnicy ,glodzony,nosił stare spodnie po danielu Musielaku ,starszym o 2 lata od nigo ,zadlugich o 10 cm.klejone buty,kupione 2-3 lata temu Danielowi Musielakowi ,ktory podarł juz i „tato” kleił buty…..
    Biedny ten moj wnuk ze trafił na takie sedziny ….,ktore popisując sie swoim
    ‚rzekomym autorytetem”…..staraja sie wyrobic norme ….
    kto wiecej wsadzi dzieci do rodzin zastepczych ,i te tepe głowy nie mysla ze dziecko pozbawione rodziny ,pozbawione rowniez opieki ,ostoji.
    gdy matka da klapsa w skore ,dziecko poboczy sie ,matka uspokoi sie przytuli dzieciaka i znowu wszystko w porzadku.
    Gdy rodz,zast.tlucze bez litosci ,to juz nie ma kto pozniej go przytulic ,i dziecko ma zal…
    nastepny krok to rodz,zasteo….truje psychotropami ,to przeciez ,nie ich dziecko i nie zal…
    wrazie dalszego nieposłuszenstwa sa przeciez szpitale psychiatryczne ,z ktorych rodzina zastepcza chetnie korzysta ,nie zastanawiajac sie jakie to bedzie miało skutki uboczne dla dziecka….
    a zresztą to nie ich dziecko ,wiec nie zal….
    ….pieniadze otrzymaja i tak 2500 tys zł lub, 850+ 2000 zł
    ….a jak doprowadza do choroby STAŁEJ lub KALECTWA ….
    otrzymaja wiecej.
    co na to PCPR …..a nic
    po co wtracac sie w rodzinne sprawy….
    przeciez mozna napisac ze wszystko jest OK.
    a co na to policja ? a z kazdym klapsem co mi pani bedzie d…ę zawracac.
    a prokuratura ?? malo mam swojej robory ,jeszcze bede bzdurami sie zajmował?
    a jezeli dziecko dalej UPIERA sie przy swoim ,sa przeciez takie słówka jak krnąbrny,nieposłuszny,aroganckii wiele innych….ktorymi mozna w
    krytycznym przypadku ,posluzyc sie gdy KTOS niepowołany zobaczy
    POSINIACZONEDO DZIECIAKA u …….ZAstep.rodzinki…..
    i pokierowc sprawą tak by tem malec trafił za „KARĘ” do poprawczaka
    …BO i co bedzie nas SZKALOWAŁ jak mu dla niego POSWIECILISMY sie>>
    ….ma milczec ,a jak nie ,to go tak załatwimy ze bedzie ciezko załowal…
    i dalej…..
    malec trafia do poprawczaka….tylko za t ze chciał miec rodzine ZGODNA,MIŁA,SZCZESLIWA i BYC na widoku,by jego dostrzezono,pochwalono zajeto sie nim,by był i tata i mama …jak u innych..
    ponad trzy lata procesuje sie i pisze skargi do roznych instytucji o oddanie mi wnuka …Zadna instytucja w Polsce nie ma prawa zmienic wyroku sadu rejonowego,nikt nie chce wzjasc odpowiedziałnosci ,prokuratura gwizdze na wszystko na swoje przyzezenia ….byc na stanowisku prokuratora
    uczciwym ,solidnym prawdorzadnym,kierowac sie prawem…
    ….przeciez to tyko …banaluki
    po kilku latach ,pisania skarg ….ja otrzymałam
    ……OSKARZENIE …psucia opinii Musielakom…..
    wzjeto pod uwage art 212 i inne…nie powiedziano ktore i moje skargi pisane do….rzecznika praw obywatelskich ,rzecznika praw dziecka ,[rokurator ,minisrerstwa sprawiedliwosci i inne.
    ale abym wiecej nie ODWAZYŁA sie pisac skarg na MUsielak lub krytykowac sdy i prokuratury …..
    sedzxiny karnisci …skierowali mnie na badania psychiatryczne …
    do lek psychiatry ……nawet nie biegłej i nie sadowej …
    odmowiłam badan powołujac sie na Kosytucje Rzeczpospolitej z dn 2 kwietnia 1997 ro art.39 ,ktory mowi ,ze „nie wolnoi zmuszac obywatela
    do eksperymentow medycznych bez jego zgody’
    ale co znaczy konstytucja …dla sedziow…..złamanie prawa to ICH SPECJALNOSC
    w ciago doby załatwili JUZ 2 ch lekarzy psychiatrow …..
    rowniez nie biegłych i ne sadowych….pierwszych lepszych z ulicy byle mieli pieczątki….
    ktorzy po PRZYMUSOWYM BADANIU …..orzekli iz
    JESTEM CHORA PSYCHICZNIE na ZESPÓŁ PARANOICZNY,
    …. z internetu……zespoł paranoicznY jest bardzo RZADKO WYKRYWALNY..
    ….lekarze nie wiedza dokładnie czy nie jest to cecha charaktery…..
    ….A tu 2 ch pychiatryszkow Zarskich ORZEKŁO jednogłosnie .ze JESTEM chora…
    mało tego …magę odpowiadac przed sadem….
    za „s w o j e ” C Z Y N Y ”
    w tej chwili zastanawiam sie czy napewno ja mam racje ??
    ……Na karzdej rozmowie ,konczacej sie słowami
    to ja pisze skarge…
    odpowiedz PREZESA SADU ” ma pani prawo ”
    a tu za pisanie skarg nie tylko sprawa karna ,ale i ciaganie przymusowe po psychiatrach .
    A więć jest to prawo czy nie?
    A seziom bardzo wygodnie bym była „chora psychicznie” odpadłyby wszystkie zarzuty ,NIC nie robienia ,patrzenia przez palce na bite dzieci ,współ udział z przestepcami ,postepowanie B E Z P R W N I E,
    przypisywanie win ,i ROBIENIE ZFINOWANYCH SPRAW.
    Z A K W E S T I O N O W A L A M …..opinie „psychiatrow….
    mysle ze dla mne az tak dobrze sie nie skonczy….
    ale przynajmniej ,krwi im napsuje ,a oni …no coz wyszkola sie lepiej w
    ORGANIZOWANIU SPRAW KARNYCH SFINGOWANYCH i MOBBINGU.
    KTO dałim immunitety i komu przyszedł ten durny pomysł Sadom i Prokuratórom dac wolna reke .
    ….Bo tym razem to tylko POZOSTAJE MODLIC sie do Boga…
    ….o POWROC KOMUNY.

css.php