Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

15.06.2008
niedziela

Gol za golem

15 czerwca 2008, niedziela,

Irlandia – Europa 1:0. Irlandczycy strzelili Europie gola i zepchnęli kontynent do obrony. Nie możemy nawet mieć pretensji do sędziego. Trwają gorączkowe konsultacje europejskich strategów – jak do tego doszło i co dalej? Jeśli chodzi o przyczyny, to mówi się, że Irlandczycy „nie rozumieli” traktatu lizbońskiego, więc wielu pozostało w domu, a większość, tych, którzy poszli, głosowała przeciw. Argument to wątpliwy, gdyż „nie rozumiejąc” mogli też głosować „za”, ale wtedy potrzebne by było zaufanie do własnego rządu, a ten okazał się za mało wiarygodny. Jeszcze raz potwierdziła się zasada, że każda polityka jest lokalna („all politics is local”). Rację mają ci, którzy widzą sprzeczność pomiędzy skomplikowanymi dokumentami prawnymi z Brukseli, a milionami ludzi, którzy nie mogą ich pojąć, a mają o nich decydować. Ta sprzeczność musi zostać usunięta, bo innym językiem mówi „Bruksela”, a innym „Dublin”. Unia Europejska musi zmienić styl i język, tak, by były one zrozumiałe dla jej mieszkańców.

Polska – Irlandia 0:1. Irlandczycy strzelili nam gola, ponieważ traktat lizboński jest dla Polski korzystny, liczyliśmy na wspólną politykę zagraniczną (w której mamy ambicje na „kierunku wschodnim”), na skoordynowaną politykę energetyczną, gdyż obawiamy się zakręcenia kurka przez Moskwę. Strzelili nam gola, bo w interesie Polski leży dalsza integracja Europy – polityczna, gospodarcza, edukacyjna. Jeżeli Unia nie zmieni swoich mechanizmów podejmowania decyzji, to powstanie Unia dwóch prędkości. Jak nie w Unii, to poza Unią, gdyż kraje zdecydowane na dalsza integrację, przede wszystkim RFN i Francja, nie będą czekać aż Irlandczycy wytrzeźwieją. Zasada liberum veto nie może panować w Europie, bo nie obowiązuje ani w USA, ani w Chinach, Japonii czy w Indiach – u największych rywali naszego kontynentu.

W tej sytuacji Polska powinna jak najszybciej ratyfikować traktat lizboński (potrzebne jest wykonanie dość niejasnego porozumienia Kaczyński – Tusk z Juraty) i podpis prezydenta. Polska da wtedy sygnał, że jest „za”. Celem dyplomacji polskiej powinno być niedopuszczenie do powstania Europy dwóch prędkości, a gdyby do niej doszło – zabrać się z Unią „pospieszną”, a nie „towarową”.

Jednym z powodów, dla których część Irlandczyków głosowała „przeciw” był strach przed liberalizacją przepisów o przerywaniu ciąży, związków ramach jednej płci i całym tym zepsuciem dekadenckiej Europy. Były to obawy bezpodstawne, gdyż traktat pozostawia w tych sprawach wolną rękę państwom członkowskim, ale strach ma wielkie oczy. Sprawy etyczne, moralne, cywilizacyjne odgrywają dziś ważną role w integracji. Integracja zaczęła się od „Wspólnoty węgla i stali”, ale zatacza coraz szersze kręgi, m.in. w dziedzinie praw człowieka. Jakie to szczęście dla wielu osób (np. Alicji Tysiąc), które czują się pokrzywdzone, że mogą się odwołać do sprawiedliwości europejskiej.

Polska – Europa 0:1. Z tym związane są pogłoski, jakoby SLD Napieralskiego zamierzało wypowiedzieć wojnę Kościołowi katolickiemu w Polsce. Jestem przeciwny takiej wojnie, ale nie podoba mi się obecne status quo w tej dziedzinie i szantaż, że każda próba jego zmiany oznacza wojnę. Status quo jest wygodne dla tych, którym nie odpowiada wyraźny rozdział Kościoła od Państwa, dla tych, którzy wezwali księdza do szpitala, w którym znalazła się 14-letnia Agata, i dla tych, którzy samochodem policyjnym odwieźli ją od matki do izby opiekuńczej. Odbudowa i konserwacja zabytkowych kościołów z budżetu państwa – tak. Budowa nowych „zabytków” na koszt podatników – nie. Wojna – nie, ale petryfikacja obecnego stanu – również nie, gdyż w praktyce oznacza to, że będziemy skansenem Europy.

Tusk – Kaczyński 1: 0. Na plus premierowi chciałbym zapisać sposób – jasny i zdecydowany – w jaki odciął się od wypowiedzi prezydenta Kaczyńskiego na temat b. prezydenta Wałęsy. Uważam, że majestat prezydenta nie powinien być angażowany w rozstrzyganie takich sporów, ani w popieranie oskarżeń pp. Wyszkowskiego, Cenckiewicza, Gontarczyka i innych. Pozostawmy to historykom i sądom. W tej sprawie prezydent Kaczyński strzelił sobie samobója. Ta sprawa odżyje po publikacji książki, kiedy prawica będzie domagała się od Tuska, Schetyny, Komorowskiego i innych działaczy Platformy, żeby ustosunkowali się do „zbrodni Lecha Wałęsy”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 106

Dodaj komentarz »
  1. nie chcę być czepliwy, ale z uwagi na zboczenie zawodowe zwrócę uwagę, że Alicja Tysiąc odwoływała się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu – a on działa w ramach Rady Europy. W sumie to też integracja. Ale inna. Alicja Tysiąc do tego Trybunału mogłaby się już odwołać np. w 1994 (Konwencję Polska ratyfikowała w 1993). Poza tym Trybunał nie oceniał, czy miała prawo do aborcji, czy nie, ale, że polska ustawa nie zapewnia właściwej procedury do stwierdzenia, czy zachodzą przesłanki do przeprowadzenia aborcji.

  2. Wyniki meczów wyrażnie są za sprawą sędziowania szanownego gospodarza.
    Pierwszy obiektywny.
    Drugi po rzucie karnym w ostatniej minucie.Sprawy europejskie jednak się nie zawalą.Może jedynie dojść do otrzeżwienia eurobiurokratów,że są prawdziwie rzeczy ważne i poważne,które mogą jednoczyć w Europie Ojczyzn.
    Trzeci po rzucie karnym j.w.Relacje państwo-kościół będą do ułożenia jak nie trzeba będzie wypełniać luki po kolejnej wynaradawiającej utopii.Federowanie państw w Europie to cały proces w miarę przykładnego rozwiązywania problemów na podobieństwo wspólnoty węgla i stali.
    Czwarty j.w.Prawda wszystkich nas może wyzwolić.Gospodarz lekceważy opinie zamieszczone w „Bój o Bolka”.

  3. Nic dodac nic ujac.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Szanowny Panie Redaktorze!
    Jak zwykle świetny tekst, wkradł się jednak pewien błąd. Pani Alicja Tysiąc korzystała z prawa ogólnoeuropejskiego, ale nie ma ono nic wspólnego z Unią Europejską, gdyż wynika z Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Czyli takie same prawa (przynajmniej teoretycznie) przysługują też obywatelom Rosji czy Ukrainy.

    Unia wciąż zajmuje się głównie kwestiami gospodarczymi – choć od kilku lat stara się rozszerzyć ochronę praw obywatelskich (np. jeszcze niedawno prawo wspólnotowe zabraniało dyskryminacji w zatrudnieniu tylko ze względu na płeć – wtedy ETS orzekał, że gejów dyskryminować można, bo nie różnią się płcią od osób hetero). Niestety ten proces rozwoju praw obywatelskich zostanie pewnie zahamowany – za liberalizacją obrotu gospodarczego ma kto lobbować, za przyznawaniem ochrony prawom człowieka – już nie.

  6. No,wlasnie usuwanie ciazy,ja zgadzam sie z Irlandczykami,to kwestia rownouprawnienia,a jak mezczyzna zajdzie w ciaze ?-to co? Moze usinac czy nie?
    A zbronie Walesy? A zbronie Walesy to w kabarecie Sarszych Panow.

  7. Przepraszam ale nie zdążyłam z odpowiedziami i teraz muszę nadrobić poza tematem.
    Eddie,
    Cieszy mnie, że podobnie jak ja, eksplorujesz stany graniczne. To, co takze nas łączy, to opieranie się na własnych doświadczeniach.
    Dla mnie także głównie to, co przeżyte, przeżute, przemyślane i przecierpiane stanowi o moim do swiata stosunku. Dlatego więż, która łączy mnie z przeszłymi i póżniejszymi pokoleniami nie jest szczególnie uwierająca. Każdy, kto miał dość samozaparcia, by zerwać z mentalnością stada, które go wydało, zrozumie, o co mi chodzi.
    Tylko, że ja nie wierzę w rozwój gatunku, wierzę w rozwój społeczny.
    Być może z człowieka rozwinie się jakiś inny nadludzki wszechwiedzący gatunek, tego wykluczyć się nie da. Tylko, co nas będzie z owymi mutantami łączyć? Jeżeli więż, to tylko międzygatunkowa.

    Szestow,
    Może Cię rozczaruję, ale córka nie będzie uczyć się w prestiżowym liceum.
    Po pierwsze dlatego, że po dotychczasowych doświadczeniach wiem już, że nie ma dobrych szkół. A o miejscu w rankingach decyduje jakość korepetytorów i ilość korepetycji, a nie wysiłek szkoły.
    Po drugie, moje dziecko, choć uczy się lepiej niż ja w jej wieku, prymuską nie jest.
    Co do sugestii zawartej w Twoim wpisie, jeżeli ją dobrze odczytuję, to w całej rozciągłości z nią się zgadzam.
    Nasza szkoła to jedna wielka druzgocąca porażka. To przemoc nadmiernych wymagań wobec uczniów i głębokie zawodowe niespełnienie nauczycieli. Gigantyczny, kontrefektywny i niesprawiedliwy wysiłek dzieci i młodzieży i totalna pedagogiczna klęska kadry. Na dodatek obie strony szkolnej bitwy są ofiarami anypeerelowskich reform. Masakra

    Andrzej Falicz,
    Nie jestem dzieckiem napoczętym, nie jest więc prawdą, że jestem nietykalna. Co zaś tyczy się moralności Lotha to wybacz, że zmilczę zgodnie z zasadą , iż o zmarłych mówić należy albo dobrze albo wcale.

    TJ,
    Dziękuję, za przypisanie mojej rozmowie z Eddiem parapoetyckich walorów.
    Słusznie zwracasz uwagę na poważne nieściesłości zawarte w wypowiedzi, choć ta o synkretyżmie, jest akurat klarowna. Owe nieścisłości wynilkaja zarówno z formułe tego blogu, jak i z samego tematu.
    Tam, gdzie mamy do czynienia ze światem duchowym czyli religijnym, tam o scisłości mowy być nie może. Brak nam pojęć i słów na precyzyjne określenie transcendentalnych przeczuć.

    Pozwól jednak, że odniosę się do następujacego fragmentu z Twojego wpisu:

    „Ostatnie zdanie o katolickim synkretyźmie i rozumie potraktowanym niegościnnie przez Kościół jest ni to oskarżeniem tej Instytucji o niecność ni to teologiczną insynuacją. Przecież od kilkudziesięciu lat teolodzy trąbili i trąbią, że wiara i nauka, to dwa różne porządki.”
    Otóż to!
    Zwróć uwagę na tę teologiczną tezę. Teologia chciałaby być poważną nauką. Problem w tym, że jest w gruncie rzeczy nauką o świecie nadprzyrodzonym, nie weryfikowalnym, tj. absolutnie nienaukowym.
    Stąd też ocierający się o pornografię intelektualną rozdział na dwie rzeczywisości: wiary i nauki. I kiedy on się dokonał? Kiedy już nawet ciemny lud nie dał sobie tych kitów o piekle i niebie wciskać.
    Papier jest cierpliwy, ale rzeczywistości tak podzielić się nie da.
    Skoro nasze życiopwe doświadczenie oraz znaczacy już dorobek naukowy wyparły religijną kosmologię i teozofię, to dla zachowania resztek światopoglądowego imperium, zbudowano równoległą rzeczywistość.
    No cóż podział na sacrum i profanum jest typowo katolickim wybiegiem, a raczej odruchem obronnym.
    Kto chce niech wierzy, ja zaś ten dualizm oceniam pod kątem jego wpywu na nasze życie publiczne.
    W czwartek p. Teresa Król – przewodnicząca Ruchu Obrony Życia- mogłam nie zapamiertać dokładnie nazwy- raczyła w „Kropce nad i” oświadczyć, ze ponad prawem Najjaśniejszej stoi etyka wywiedziona, jak mniemam, z owego niepoddajacego się weryfikacji świata.
    Dla mnie takie stanowisko, jest po pierwsze lekceważeniem państwa polskiego, po drugie bezposrednm skutkiem akceptacji rzekomej równoległości i równorzędności dwóch rzeczywistosci.
    Społeczność, która zaakceptuje taki stan rzeczy czeka permanentna wojna, taka sama jaka toczy się w umysłach paranoików.
    Jeśli Bóg istnieje, to zapewniam Cię, że nie jest On dziełem naszej woli, której wiara jest elementem, tylko suwerennej rzeczywisości. I oby tak było.

    Za jak lotnymi piaskami się opowiadasz, niech zaświadczy następujący przykład.
    Wierzę, że mąż mój jest najlepszym mężczyzną na świecie.
    Mogę sypnąć argumentami na poparcie tej tezy, a niedające się usunąć wątpliwości przypisać nauce. I nikt mi nie wmówi, ze mąż mój nie jest najlepszy. Wystarczy mi że w porządku – domenie wiary argumentów nauki przyjmować nie trzeba, a nawet nie wypada.

    Gorące pozdrowienia, magrud

  8. Nie trzeba zadnych dowodow na zdrade Walesy, cala jego dzialalnosc swiadczy ze byl prowadzony przez oficera prowadzacego. Majestat Prezydenta zostal zaangazowany w obronie prawdy i chwala mu za to. Tu nie chodzi o Bolka, ale o geneze powstania tworu panstwowego, ktory istnieje. Powstal on przez podpisanie umowy miedzy komunistycznymi zbrodniarzami, pracujacymi dla Moskwy i ubowcami, przedstawianymi jako opozycja. Bolek to maly napompowany balon, ktory trzeba przbic aby wyleczyc go z choroby psychicznej (sam obalil komunizm). Komunizm to trzeba dopiero obalic, przez poznanie prawdy o tej nedznej kreaturze ludzkiej.

  9. Nam potrzebne jest ustosunkowanie się, zawsze na czas, do tego co korzystne dla nas.

  10. Panie Redaktorze !
    Tu nie o poszczególne starcia czy pojedynki, wymienione przez Pana słusznie zresztą (ale to wszystko „cząstkowe”), chodzi. Jest globalne – i tak jak to ma miejsce w przypadku przepływu kapitały, idei, ludzi, informacji etc. – starcie (czy wojna ?) „ciemnogrodu”, zaprzaństwa, naszego ludzkiego przywiązania do tego co było (jedno mówią tu o tradycji, inni o konserwatyzmie, a w sumie to jest przywiązanie pojedynczego człowieka do swojego dorobku, do swoich osiągnięć – nie oceniam tu dobrych czy złych; to zawsze zależy od kontekstu i sytuacji panującej w zbiorowości i tego kto ocenia, kto kwantyfikuje, kto rozlicza) z ideą postępu, rozwoju, zmian i konwergencji. I wszystko……
    Ta granica przebiega w każdym z nas, we wszystkich narodach i społecznościach Unii (i nie tylko), w rodzinach, klanach i plemionach.
    Przyzwyczailiśmy się, a może i nas przyzwyczajono ? – do takich symboli (zdaje się utartych i niezmiennych, wzniosłych i „akuratnych”, porządkujących naszą rzeczywistość) jak hymny, flagi państwowe, rządy narodowe i wojsko pod banderami danego kraju itd. Naród to przecież twór taki sam jak klan, plemię tylko na wyższym stadium rozwoju społecznego. Tak jak i powstał – przede wszystkim w naszych umysłach, a dziś trawa w naszej świadomości i pamięci (to historia, wzniosłe czyny, nadęte i napuszone komentarze, interpretacja zjawisk historycznych na potrzeby dzisiejszej polityki) – jak i musi odejść w „nie byt”. Jego rola się kończy, „kijem” Wisły nie zawrócimy – chodzi tu zarówno o Polskę, Francję, Niemcy, Szwecję czy…..sekowaną Irlandię. I ten „ciemnogród” jest taki sam na Zielonej Wyspie, nad Wisła i Odrą, nad Sekwaną czy Renem, w Lombardii czy Hiszpanii. Chodzi o jego interpretacje rzeczywistości i procesów w niej zachodzących. I tu jet podstawowe starcie – globalne: zmian i postępu z wygodnictwem, zastojem i marazmem (intelektualnym przede wszystkim, bo mimo wzrastającego poziomu edukacji na świecie, coraz mniej ludzi wbrew pozorom rozumie dziejąca się dziś >rzeczywistość<, coraz mniej ludzi chłonie naukę „holistycznie” – bardziej wymagana jest wiedza użyteczna, utylitarna, „na dziś”). To i wyniki tak prowadzonej edukacji są widoczne – m.in. na przykładzie irlandzkim.
    Nie rozumienie szybko (często „za szybko”) dziejącego się współcześnie świata powoduje odruch obronny, odrzucenie go i stawianie się okoniem („na złość mamie odmrożę sobie uszy”). Tak jak pisałem o „wypadku irlandzkim”pod poprzednim Pańskim felietonem – a poparł mnie „Geograf” (dzięki i pozdro !) – ten proces (integracja europejska) trzeba narzucić „z góry”, od strony „silniejszych” („duży może więcej”) bo wiele osób, Europejczyków, tego nie rozumie (o co tu chodzi) i nigdy ze względu na swe ograniczenia intelektualne, „gnuśność” umysłu i naturalne ograniczenia
    w możliwości percepcji świat na to się nie zgodzi. Jeśli demokrację potraktujemy dosłownie i literalnie – referendum to miecz w ręku demagogów (przykład Irlandii pokazał jak różnej maści demagodzy łącząc się w egzotyczna koalicję, nie dającą nic w zamian – tylko trwanie, a to jest żerowanie na gatunkowych ludzkich instynktach, nie na racjach rozumu i empirii, „ukatrupiają” przyszłościowy pomysł i projekt).
    Starcie jest więc globalne i przebiega na różnych poziomach, w różnych przestrzeniach – często nawet w głowie pojedynczego człowieka.
    Pozdrwaim serdecznie.
    WODNIK53

  11. Wszyscy, wydawaloby sie, sa zwariowani na punkcie pilki noznej. Tak dalece, ze nawet w niedziele nosza barwy narodowe. Wczoraj wpadl do mnie z wnuczkiem dziadziunio w narodowych barwach Austrii. Wpadli pozbierac zabawki które Pascal, ten maly, wrzuca ustawicznie do mojego odródka z balkonu na drugim pietrze. Pisze dziadunio bo on jest znacznie mlodszy ode mnie i nie dorósl jeszcze do statusu dziadka. Zabawki zostaly zebrane a my zaczelismy plotkowac przy lampce dobrego wina. Tym razem francuskiego. Wiadomo, integracja europejska. Mój gosc wyglosil interesujaca teorie, która daje sporo do myslenia. Jego zdaniem nalezaloby rozwiazac Unie Europejska i zawiazac od nowa Europejska Wspólnote Interesów. W sklad tej Wspólnoty winny wejsc: Francja, Niemcy Austria, Szwajcaria i kraje Beneluxu. Moznaby gdzies indziej przeniesc stolice a opuszczone budynki w Brukseli wynajac dla zalozenia innych domów publicznych. Taki twór bylby sterowalny i w stanie podejmowac decyzje. Jego zdaniem, on jest urodzonym Szwajcerem, Genewa posiada od lat gotowa infrastrukture jako pozostalosc Ligi Narodów.
    Podobne poglady, jeszcze sprzed referendum, wyglaszalo wielu ludzi zmeczanych roszczeniowymi postawami wielu krajów czlonkowskich. U nas roczna skladka czlonkowska w Unii Europejskiej wynosi prawie 1000 Euro na glowe obywatela.
    No to i mamy Liberum Veto a i rozbiory stoja Ante Portas
    Pan Lulek

  12. Może doczekam chwili, w której Polska zostanie zaproszona (albo sama się zgłosi) do grupy państwa pierwszej szybkości. „W ramach Unii Europejskiej grupa państw postanowiła się mocniej zintegrować i wprowadzić na ich terenie przepisy, na które nie wyraziły zgody niektórzy członkowie. Grupę tych państw tworzą: Niemcy, Francja, Włochy, Belgia, Holandia, Luksemburg, Hiszpania i Polska”.
    A co! Nie wolno pomarzyć?

  13. Daniela Passent,
    A nie przyszło Panu do głowy że Irlandczycy dobrze rozumieli co będzie oznaczać traktat i po prostu go nie chcieli?
    Irlandczycy nie chcieli:
    – podwyższenia podatku CIT o 1,5% co próbuje im narzucić Bruksela
    – karty praw podstawowych – kóra zwiększając siłę zwiazków zawodowych doprowadzi do spadku inwestycji i spowolni wzrost gospodarczy (z tego powodu Karty Praw Podstawowych nie chce także W. Brytania)
    – socjalizmu Niemiec i Francji, które same rozwijają się w ślamazarnym tempie a własne idee państwa socjalnego chcą narzucic innym
    – biurokracji, setek przepisów niszczących wolny rynek, ograniczających przedsiębiorczość i rozwój.

    Tak, biorąc pod uwagę bardzo racjonalne przesłanki Irlandczycy odrzucili traktat.
    Irlandia nie chciała aby socjalistyczne unijne myślenie hamowało im wzrost gospodarczy.
    Irlandia chce wziać z UE co najlepsze i nie potrzebne jej dodatkowe balasty.

    Do szybkiego rozwoju wystarczy strefa wolnego handlu, swobodny przepływ ludzi i kapitału, ew. wspólna waluta…

    Unia Europejska jest słaba i rozwija się wolno nie daltego ze nei jest w pełni zintegrowana.
    UE jest ślamazarna bo jest za bardzo socjalistyczna…

  14. Jestem pełen satysfakcji gdy Iralndczycy wbili nam gola. Należało się ich więcej. Zgadzam sie także z oceną, że Irlandczycy podobnie jak większość innych Europejczyków nie miała pojęcie, co ten zagmatwany i nieczytelny dokument dla każdego znaczy. Wolne media unikały jak ognia próby wyłożenia prawdy o intencji i kulisach tworzenia aktu zwanego na początku Konstytucją i później dla zmylenia przeciwnika traktatem. Pan Passent także szmugluje argumenty,że to niby o obronie Europy, polityce zagranicznej lub polityce energetycznej i głębszej integracji. Żaden z tych argumetów nie dotyczy dla przykładu Polski, gdyż od dawna Polska idzie na pasku USA i ściśle stosuje się do wytycznych „Imperium Strachu” i działa wyraźnie przeciw Europie. Ważne są co najwyżej sprawy preambuły, wartości Ch, aborcji, eutanazji itp. ważnych ale drugorzędnych elementów traktatu. Należy wrócić z pytaniem dlaczego Francuzi i Holendrzy w referendach odrzucili Konstytucję. Dlatego, że lud poczuł się zagrożony eliminacją akcentów socjalnych i wyraźnym skierowaniem systemu w kierunku zdyskredytownego modelu neoliberalnego. Nielubianego w Europie i na szczęście według Kołodki chylącego sie ku upadkowi. Próbowano więc przepchać traktat tylnymi drzwiami, omijając najbardziej zainteresowanych, czyli obywateli Europy, pozostawiając decyzje w rękach skorumpowanych i manipulownych parlamentów. Jeżeli inne kraje Europy mają podobne parlamenty jak nasz, to ja dziękuję. Jedyne, analityczne wypowiedzi mądrych ludzi o Konstytucji lub jego zafałszowanej wersji, traktacie znalazłem w niszowym LMD. I chciało mi się je czytać. A gdzie reszta? Dla reszty owieczek postaje proboszcz, Rydzyk, Fakt lub Gadomski w GW. Dobrze, że wynik byl do zera.

  15. Marud,

    króciutko;
    1.Rozwój społeczny, to jeden z najważniejszych atrybutów naszego gatunku, więc niejako z urzędu znajduje się w koszyku spraw „do rozwoju”
    2. Mylące w wyobrażaniu sobie etapu tzw. wszechwiedzy jest to, że musi być tego jakaś nieskończona mnogość. W momencie , kiedy ostatecznie poznamy wszystkie podstawowe składniki naszego świata, całość stanie sie bardzo prosta i sensowna. Zniknie obecna, potworna nadbudowa intelektualnych dróg dochodzenia do prawdy, dzisiejsze wdzieranie się w nieznane.
    Zazwyczaj są to z konieczności/brak wiedzy prawdziwej/ ciągi hipotez wraz z różnymi pączkującymi abberacjami, asocjacjami itp.
    Stan wszechwiedzy, to będzie etap prostego poznania
    3.Nasz gatunek, żeby się uszlachetnić jako taki, wcale nie musi wykształcać u siebie, dodatkowych płatów mózgowych, instalować sobie w mózgach jakichś bioportów do łączenia się z komputerem ,dla zwiększenia mocy.Oczywiście, będą i takie „rewelacje”, ale po pierwsze świadomość z etapu wszechwiedzy, jest dla nas wyobrażalna conajwyżej – mgliście, a przedewszystkim będą znaczenie miały wartości bardziej fundamentalne. Zanim jednak tamci będą zażywać przyjemności „wyższego” bytowania, muszą mieć farta, żeby „działania” wszystkich popaprańców, którzy będą prowadzić nasz gatunek do tego etapu, po drodze nie sprzątnęły im tego sprzed nosa.

    A my? Cierpmy, dbajmy o naszą piękną planetę, zaniechajmy używania tych przeklętych plasikowych siatek do zakupów, i w nieustającym mozole pracujmy nad tą cholerną wszechwiedzą, bo sama z nieba im nie spadnie.

    Pozdrawiam,Eddie

  16. @Magrud
    Rankingi szkół są wynikiem pracy zdolnej młodzieży, którą przyjeto, bo to młodzi wygrywają olimpiady i konkursy, nabijając punkty szkołom. Widzę sens w selekcji do gimnazjów i liceów. W dobrej klasie, gdzie większośc chce się sama uczyc wszyscy się tym zarażają pozytywnie. W klasach, gdzie dominuje olewanie nauczycieli i nauki (ogromna większośc) potrzebni są nowi nauczyciele z prawdziwie pedagogicznym podejściem. Tylko gdzie takich herosów się znajdzie? Musieliby zneutralizowac najsilniejsze osobniki, przekonac ich do siebie i też nie ma gwarancji, że wygrają ten bój…
    Życzę powodzenia córce i Tobie też w dziele kształcenia

  17. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Inaczej mowiac Irlandja to prawie same kulturowo przymulone mohery i czesc. Ach jak to swietnie pasuje do calosci „kuncepcji”, kuncepcji wdrazanej od tylu wiekow z uporem maniakow. Wyglada na to, ze Irlandja wie, a inni wiedza co wiedza majac jasny cel, czyli fachowcy i czsc! Przypomina to opakowanie jak tu >
    http://www.polityka.pl/swiat-na-bance/Lead33,1091,258632,18/
    Nie ma to jak dobrze oglupiale stado, gotowe na slepy bieg w jednym kierunku. Szefonio dal, ale co dal tak naprawde to nie wiadomo…
    mozna sie tylko domyslac analizujac fakty, fakty namacalne – prawda?

  18. Istnieje jeszcze coś takiego, jak majestat polskiego prezydenta? Ten aktualny nie dorasta do klamki w Pałacu Prezydenckim, o czym mozna się naocznie przekonać. A tak w ogóle nie rozumiem tego polskiego strachu przed Kościołem. Wszyscy się boją – dlaczego? Róbmy swoje i nie bójmy się. Ja się wypisałam z tej instytucji i może mi teraz naskoczyć. Może pora pokazać, że jakaś część społeczeństwa ma odmienne zdanie w kwestiach światopoglądowych. Jako osobę głęboko niewierzącą boli mnie ozdabianie instytucji państwowych krzyżami i udział urzędników w celebracjach religijnych i do dziś nie umiem zrozumieć, dlaczego szkoła publiczna ma uczyć religii.

  19. Szybkosc nie jest najwazniejsza. Najwazniejszy jest kierunek, w ktorym sprawy sie zmieniaja. I pod tym wzgledem integracja w UE pozostawia duzo do zyczenia. W wedrowkach po kraju dostrzegam i obserwuje wiele zjawisk oraz postaw, o ktorych Szanowny Filar Dziennikarstwa oraz unijni entuzjasci nawet nie wspominaja. Wymienie tylko pare. Pierwszym zjawiskiem jakie rzucilo mi sie w oczy kiedy nabywalem droga kupna szynke w sklepie wydliniarskim bylo to, ze swiadomosci spolecznej Gierek i jego czasy wspominane sa jako najlepszy okres dla Polskie. Z czego to wnioskuje? Z prostego faktu, ze swiadomosc takiego obrazu przeniknela do naszych marketerow. Na prominentnym miejscu na ladzie wystawiona jest szynka „Jak za Gierka” oraz o podobnej nazwie kielbasa. Jest to oczywiscie triumf marzenia nad faktami bowiem zaopatrzeniw w „przerwanej dekadzie” bylo raz lepsze raz gorsze ale nigdy tak dobre jak obecnie. Nie mniej tesknoty naszego prostego ludu ida w tym wlasnie kierunku i politycy powinni brac to pod uwage. Po drugie, zadowolenie z wcielenia do UE nie jest tak powszechne jak to jej entuzjasci staraja sie przedstawiac. W pewnej analogii do wystepow grajkow ulicznych w okresie niemieckiej okupacji (Siekiera, motyka, bimber, alasz, przegral wojne glupi malarz..”) bylem swiadkie wystepu publicznego w tramwaju w trakcie ktorego anonimowy (dla mnie ) wykonawca wykonal protest song wspominajacy, ze jestesmy obecnie pod trzecia z koleji okupacja, w trakcie ktorej wyksztalceni polacy i polki emigruja z braku pracy zagranice, gdzie zajmuja sie czynnosciami delikatnie mowiac nie majacymi nic wspolnego z wyuczonym zawodem. W rozmowach ze znajomymi, ktorzy sa w tej szczesliwej sytuacj, ze prace maja ale w zagranicznych firmach (czy sa jeszcze jakies polskie firmy?) wyplywa jak sie wydaje dosyc powszechny fakt, ze zagraniczne firmy traktuja swoich polskich pracownikow znacznie gorzej niz pracownikow pochodzacychz kraju „centrali”. Mamy wiec znane zjawisko jakie wystepowalo takze w brytyjskich koloniach gdzie WOG (worthy oriental gentlemen) byl przyjmowany z rzadka i tylko na podrzedne stanowiska, na ktore brakowalo chetnych „sahibow”.
    To zreszta, ze irlandczycy okazuja slady opamietania jest byc moze poczatkiem nieuchronnego rozpadu europejskiej Wiezy Babel. Dobrze by jednak bylo gdyby Nasza Umeczona Ojczyzna nie zostala przysypana jej gruzami. Gniew Pana jest bowiem straszny.

  20. Piłka jest okrągła a bramki są dwie

    Przyjęcie nomenklatury sportowej w polityce ma zaledwie częściowe uzasadnienie. Wprowadzanie w kapitalizmie uproszczeń językowych trącących trywializmem jest dość powszechnym, by nie powiedzieć pewnego rodzaju instrumentem obliczonym na docieranie do jak najliczniejszych rzesz konsumentów, by powiększać masę zysku. Gdy natomiast idzie o sterowanie masami język ten staje się niezwykle zagmatwanym, tak aby by wprowadzić elitaryzm zarządzania, co nie ma nic wspólnego z demokracją. Jednym słowem wdraża się takie instrumenty zarządzania, które gwarantują jego skuteczność. Dlatego dość uzasadnionym wydaje się stwierdzenie, że obecna polityka ma bardziej charakter manipulacji aniżeli demokracji.

    Weźmy dla przykładu polskie przemiany polityczne, gdzie wąskie partie kanapowe potrafiły narzucić szerokim rzeszom społecznym kierunek przemian. Ba,narzucić, one spowodowały, że 10 milionowy ruch robotniczej”Solidarność” wziął na swoje barki podcięcie systemu politycznego kierownictwa robotników. Krótko mówiąc robotnicy, odpowiednio manipulowani, zlikwidowali władzę robotników, by sami siebie wyłączyć z procesów właścicielskiego zarządzania. Zatem ostro i zdecydowanie zabrali się za likwidację podstaw własnej egzystencji poprzez przekazanie swojej własności, w enigmatycznej formie, nowej grupie właścicieli wyłonionych już bez ich udziału. Te nowopowstałe elity właścicieli zdecydowanie i skutecznie wyautowały politycznie dawnych właścicieli, pozbawiając ich nie tylko praw własności ale i praw politycznych, ponieważ akt wyborczy w obecnym kształcie za demokratyczny trudno uznać przy obowiązującej aktualnie ordynacji wyborczej. Nie można mówić o demokracji gdy wystarczy, że np.10% uprawnionych do głosowania pójdzie do urn i będzie mogło wyłonić władzę. Jak widać wyraźnie jest to system ewidentnie mniejszościowy, nie mający nic wspólnego z istotą demokracji. Jest to w sposób oczywisty władza wąskich elit
    ,sprawowana we własnym interesie, a nie całego społeczeństwa. Celem tej władzy jest pogoń za zyskiem dla nielicznych kosztem całego społeczeństwa. Społeczeństwo jest w tym układzie zaledwie instrumentem do pozyskiwania wartości dodatkowej, i tylko w takim zakresie z nim się liczy burżuazja proponując mu 3 w 1, Markt nie dla głupich, profesjonalne zbijanie cen bandycko zawyżonych i wiele innych idiotyzmów. Robol natomiast ma obowiązek całą energię poświęcać na poszukiwanie pracy,a jeśli ją znajdzie, to musi się oddawać z pełnym zapałem i entuzjazmem wiernopoddańczemu pracoholizmowi za śmieszne pieniądze. Mając pracę, za żenujące pieniądze musi, chcąc nie chcąc, cały wolny czas poświęcać na łażeniu po marketach i wyszukiwanie najtańszych produktów by udało mu się jakoś przeżyć miesiąc.To właśnie nazywa się alternatywą wyboru,rynsztokowej konsumpcji, bowiem na rozwój osobowości, ten zagoniony w piętkę robol, nie ma już ani czasu, ani pieniędzy. I o to w tym wszystkim chodzi. Życie musi być dzielone wyłącznie między pracą, kościołem i snem. Pozostawianie nadmiaru wolnego czasu prowadzi niechybnie do natłoku głupich myśli, a te jak wiadomo skutkują straszną bolszewizacją. Stąd też hasło ora et labora ma swoje głębokie uzasadnienie, bowiem wyprzedzająco pacyfikuje potencjalnie rewolucyjne nastroje.

    Przechodząc na płaszczyznę szerszych relacji wypada stwierdzić, że jeden system politycznego podporządkowania zamieniliśmy innym. Walczyliśmy o to usilnie przez ca lat 10 na barykadach solidarnościowych dachów z piwkiem w ręku i gazetką w drugim ręku opalając się z przyjemnością i pożytkiem dla zdrowia. Każdą rządową próbę nie płacenia za te strajki wyższej użyteczności publicznej natychmiast dławiono używając hasła ataku na „Solidarność” przykładając zastraszający pistolet strajkowy do komunistycznego łba. Ponieważ czerwoni bali się strzelać do swoich burżuazyjnych braci więc musieli się metodycznie cofać na z góry upatrzone pozycje.Tym sposobem osiągnęliśmy Eden marzeń naszych wolnościowców, co im wszystko było wolno. Rachunek kosztów tych zafajdanych liberałów zupełnie nie interesował w tej rewolcie. Za tę ułudę, chore rojenia i fantasmagorię zapłaciliśmy, z woli abnegatów politycznych, cenę najwyższą. Doświadczyliśmy utraty prawie całego majątku narodowego, zadłużyliśmy Polskę na wiele pokoleń tracąc w ten sposób suwerenność decyzji. My dzisiaj nie możemy realizować polityki niezależnej, musimy ściśle wypełniać wytyczne korporacji zachodnich trzymających nóż na gardle naszej gospodarki szachując nas potwornym zadłużeniem. Wydaje się, że niektóre polskie kręgi polityczno-ekonomiczne świadomie i celowo wybrały drogę integracji politycznej z Zachodem poprzez nieodwracalne zadłużenie i wynarodowienie polskiego kapitału. Bowiem ten stan rzeczy lepiej zabezpieczy zachodnie interesy w Polsce, aniżeli najskuteczniejsze systemy rakietowe, które raczej niszczą wszystko dokumentnie. A to przewrotne rozwiązanie doskonale pozwala krew wypijać dziury nie robiąc.

    Takim to wyszukanym sposobem znaleźliśmy się w eleganckiej Wolnej Europie, gdzie wchodząc między wrony musimy krakać jak i one. Od krakania jednak co najwyżej uszy więdną i ma się wrażenie stwarzania grobowego klimatu, w każdym bądź razie majątku nie przybywa i standardy nie podnoszą się. Jak z nas uczyniono państwo trzeciej prędkości tak i pozostanie, bowiem nie po to przyjmowano nas do UE byśmy przejęli rolę, chociaż w jakimś zakresie, Niemiec czy Francji. Należy umieć zachować realizm polityczny. Niezależnie od tego czy się komuś podoba czy też nie, mamy do czynienia z Europą różnych prędkości i tak już pozostanie, jedynie różnice będą się pogłębiać. Robienie sobie nadziei, że z bezrobotnego pucybuta zamienimy się w europejskiego lorda jest tyleż naiwne co i głupie.

    Jakoś tak straceńczo się składa w tej nowej rzeczywistości, że w niczym nam się nie wiedzie. Propagandowo rzecz ujmując sukcesy są wszędzie, tyle że przeciętny obywatel ich nie zauważa. Urzędowo to się ładnie określa, że wzrost gospodarczy nie przekłada się na indywidualny odbiór. Tak to prawda, ponieważ on się przekłada na elitarną konsumpcję,co za chińskiego luda żaden robol nie odczuje, ale zauważyć to on doskonale zauważy, że panisko w czarnym kitlu jeździ reprezentacyjną limuzyną, a jemu przychodzi telepać się maluchem z epoki Gierka za jedyne 500 zlp. I tego typu sukcesów jest znacznie więcej, np.widzimy całe chmary ciągnące do marketów, nie zauważamy natomiast jak bez entuzjazmu wychodzą z nich mając w koszyczkach zaledwie sos pomidorowy czy paczuszkę taniej herbaty. Jak się łatwo domyślić pełne i ponętne witryny nie są tożsame z pełnymi garnkami i żołądkami obywateli, o co tak gwałtownie solidarni kopie kruszyli, święci w swej naiwności lub grzeszni w podłym zakłamaniu.

    Uważny obserwator bez większego trudu rozpoznaje alokacje biedy i bogactwa. Mało tego stwierdzi, że i wówczas, i teraz mamy do czynienia z reprezentacyjnymi centrami dobrobytu i otaczającymi slumsami. Czy coś się zmieniło w tym pejzażu? Ano,tak,uległa ich intensyfikacja. Kiedyś rozpiętość między ekstremami wynosiła jak 1:3,a dzisiaj jak 1:200 albo i więcej. Z powyższego wynika, że pogłębiają się różnice klasowe, wynikające z niesprawiedliwości i wyzysku. Pan Bóg nie stworzył świata by brat łupił brata. Obecnie kiedy weszliśmy w ścisłe związki między łupiącymi się i łupiącymi innych, te odniesienia zostają również przenoszone na nasze wzajemne kontakty. Przy czym oprócz ewidentnej integracji łupiących zaczyna się pojawiać także solidarność złupionych.

    Taka sytuacja stwarza dla nas wiele dylematów po, której stronie mamy się opowiadać czy po stronie wywłaszczonych, czy po stronie uwłaszczonych. Inny sposób myślenia mają ci straceńcy, a inny kapitalistyczni nowożeńcy. Jako, iż nuworyszy mamy znacznie mniej niż zwykłych otumanionych i ogołoconych, więc demokratycznych zasad nie bardzo się da zastosować dla utrzymania w ryzach zbolszewizowanej większości. Dlatego zwalnia się naród od podejmowania ważkich decyzji dotyczących pasożytów społecznych. Tak doniosłe rozstrzygnięcia muszą podejmować li tylko przez zainteresowanych. W końcu nie będą ciecie decydować o majątku właścicieli. Stąd epokowe referenda nie mogą mieć miejsca, by głupi naród mógł podejmować mądre rozwiązania. Od tego są rządy i parlament, gdzie żadnego wycirusa nawet ze świeczką nie uświadczysz. Zdarzają się tam milionerzy lewicowcy, ale przecież nie można ich traktować poważnie z powodu lewej etykietki, wiadomo wszystkim, że jest to kolejne polityczne matactwo.

    Casus Irlandii nie jest przypadkiem.Tutaj chodzi o stworzenie Europy dwóch prędkości,czyli słabszych i silniejszych, w której będą dominujący i zdominowani, będą ci którzy dyktują warunki i ci ,którzy je wykonują. Stare państwa Unii starają się utrzymać dotychczasowy status przewodzenia w Europie poszerzonej o drobnicę. Zaś drobnica chciałaby kosztem tłustych karpi coś uszczknąć dla siebie. W rezultacie Polska chciałaby spierwiastkować polityczne i gospodarcze tuzy Europy, co nie bardzo mogło się udać. Włączenie hamulca powiodło się katolickiej Irlandii. Jeżeli mówimy o autentycznej demokracji w UE to nie możemy pokwikiwać i zamyślać jakby wykiwać kruczkami formalno-prawnymi Irlandię. Irlandia ma prawo do swojej autonomii, póki jeszcze nie ma Traktatu Lizbońskiego. Jeśli zaś zostanie przyjęta wspólna polityka zagraniczna, obronna i etc,to guzik będzie miała do powiedzenia w przyszłości i stanie się wykonawcą wyjątkowo zbiurokratyzowanej administracji brukselskiej. Wyrażam przekonanie, że dobrze się stało, iż Irlandia drogą demokratycznych prawideł zablokowała drogę rozwoju kapitalistycznej biurokracji. W tej sytuacji jest jedynym wyjściem poszukiwanie autentycznego consensusu wszystkich państw, jeśli mamy mówić o suwerennych decyzjach poprzez aklamację co było dotychczas niezaprzeczalnym sukcesem i siłą Unii. Struktura ta, co nie jest łatwym, musi uwzględniać interesy wszystkich jej członków. Jej ideą przewodnią było wyrównywanie warunków i szans rozwoju państw uczestników. Odstąpienie od tej idei oznacza przekształcenie UE w typowe kapitalistyczne konsorcjum służące rozwojowi najsilniejszych, a więc jest zaprzeczeniem tej szlachetnej myśli, która jest tak atrakcyjna dla wielu państw zewnętrznych.

    Ponadto nie zapominajmy , że pełna zgodność państw członkowskich ratyfikujących traktat z poziomu zainteresowanych elit jest wysoce niemoralna,niedemokratyczna i stanowiąca, było nie było, swoistą manipulację .Państwa i struktury, w których one się łączą są silne wolą ich obywateli, a nie decyzjami często skorumpowanych polityków. Dlatego bardziej odpowiada mi funkcja polityka będąca konsekwencją wykonawcy woli narodu, niźli twórcy polityki i potencjalnego manipulanta w imię zewnętrznych interesów z pominięciem żywotnych interesów suwerena. Nie może być poddawane jednostkowemu czy grupowemu określaniu i ocenie polska racja stanu. Prowadzi to bowiem do wikłania Polski w niepotrzebne politycznie, podejrzane moralnie i kosztowne finansowo awantury i afery militarne godzące w nasze dobre imię, interes Polski i konstytucję. A tym agresywnym polskim politykom nie rozumiejącym woli narodu lub łamiącym tę wolę dotychczas nie spadł włos z głowy. Swój niezaprzeczalny udział w tym krwawym rzemiośle posiada znakomita część polskiej prasy. W taki to właśnie sposób, drogą militarnej siły zamierzamy zaprowadzać porządek na świecie, kiedy nie potrafimy uczynić tego we własnym domu.

    W żadnym przypadku nie możemy uznać, że Irlandia strzeliła Polsce gola. Chciałbym również usłyszeć precyzyjne argumenty na czym ja obywatel Polski i Europy zyskam po wejściu Traktatu Lizbońskiego. Doświadczenia z wejściem w życie Traktatu z Schengen uczą mnie, że nic w mojej rzeczywistości nie ulegnie zmianie. W ciążę nie zachodzę,do kryminału nie kwalifikuję się ,na wycieczki mnie stać, modłów nie wznoszę, od liberałów niczego nie oczekuję. Pakiet Praw Podstawowych UE również nie objął mnie z racji niezwykle światłych decyzji Pana Tuska inspirowanych przez Polski KK. Zatem do tych wszystkich numerów kierowanych w mój adres podchodzę niezwykle ostrożnie i z dystansem. Byłem już swego czasu w wielce niesłusznym RWPG, w którym nawet pracę miałem, żeby być uczciwym. Dzisiaj znalazłem się bez mojej woli, podobnie jak i poprzednio ,w znakomitej UE, w której pracy, niestety, nie mam. I co mi po tym całym prokapitalistycznym bełkocie lokalnych i krajowych telewizjerów i zagranicznych teleobserverów. Przepraszam za użyte neologizmy, który w pierwszym przypadku oznacza apologetów telewizyjnych wizjonerów krzyża i męki pańskiej w Polsce, w drugim dla odmiany przypadku oznacza zagranicznych obserwatorów postępującej wolności i demokracji u nas. W obu przypadkach klną oni w żywe kamienie. Coś im się pewnie nie powiodło. No to cóż mnie wobec tego pozostaje powiedzieć? Przez grzeczność nie będę się wypowiadał o politycznych mułach,którzy lotnymi arabami nigdy nie zostaną. A jakby co, to i tak Amerykanie ich trafią.
    _______

  21. Torlin,
    Co rozumiesz przez pojęcie „państwa pierwszej szybkości”?

    Państwa które wymieniłeś (Niemcy, Francja itd.) są „pierwszą szybkością” jeśli chodzi o socjal, biurokrację, rozdawenictwo publicznych pieniędzy, ręczne sterowanie gospodarką i chęć integracji.

    Jednak państwa te stanowią obecnie „ostatnią prędkość” jeśli chodzi o wzrost gospodarczy.
    Ich wzrost PKB jest ślamazarny. Czy naprawdę chcemy się na nich wzorować i wyzerować własny wzrost PKB?

    Poza tym Nicea daje nam większą siłę w UE niż traktat lizboński. Czy nie powinniśmy go więc sabotować aby jak najdłużej utrzymać Niceę?

  22. W strzelaniu goli… samobójczych jesteśmy mistrzami świata. Ledwo Leo Beenhakker wprowadził nas na salony Mistrzostw Europy, już jest odsądzany od czci i wiary za kiepskie wyniki polskiej drużyny. Kibictwo jakoś zapomniało, że nikomu przed nim się to nie udało i to mimo, że kiedyś aspirowaliśmy nawet do tytułu mistrza świata.

  23. Panie Lulku,
    nie wiem, jak by to było z tą integracją Austrii i Szwajcarii. Pewien Austriak w rozmowie ze Szwajcarem doszukiwał się wspólnych cech obu krajów i wyliczał: Alpy, podobny język, jednakowe barwy narodowe…
    No tak – powiedział Szwajcar – Ale wy macie na fladze MINUS a my PLUS! 😉

  24. No coz Panie Passent ,Pana Artykul byl lepszy od poprzedniego ,
    stylistycznie bardzo dobry, rzeczowo tylko 3,
    I prosze pozbyc sie tej maniery „majestat prezydenta ”
    , ” bo chodzi o to aby jezyk gietki powiedzial wszystko co
    pomysli glowa …a czasem .itp.
    Stwierdzilam ze lepiej nie mowic tego czego sie doklanie nie wie,
    najlepiej ograniczyc to do wiedzy ,a potem ..rozwazac ewentualnie
    mozliwosci.
    Czy polska polityka polega ,tylko na mierzeniu sil ,a nie argumentow ?
    brawo nasz prezydent upadl …
    Ja sie tam nie ciesza ,naprawde chcialabym ,zeby to wydarzenie
    nie mialo miejsca.. To sie nazywa normalnie w polityce „Racja Stanu „..
    To nie zajazdy szlacheckie ,upili sie powojowali ,i na koncu strzelali
    do kur . Przestancie wierzyc w koncu ,ze to nie ma konsekwencji….
    a w koncu jakos to bedzie …..
    No wlasnie JAKOS !!!
    Panie Passent Pan ma wspanialy styl ,ale to za malo..
    jeszcze zamalo .

  25. Do palestriny.

    Wiesz, to nieuczciwe intelektualnie brakć jeden element (wolny wzrost gospodarczy) i konstruować argumenty jak ty. Nieuczciwe w stosunku także do ciebie samego, bo tak myśląc wykrzywiasz rzeczywistość i oszukujesz też siebie. Idąc tym torem można zadać pytanie: czy naprawdę nie chcemy bogactwa i dobrobytu państw „pierwszej szybkości”?

    Co do Nicei zdania są podzielone, ponieważ samobójczą głupotą jest ufać polskim politykom. Od dwudziestu lat pokazują, że myślą kategoriami „politycznymi” za nic mając Polskę, Polaków i zdrowy rozsądek (vide stanowione prawo). Uczestnictwo w UE, współpraca, naprawdę nie polegają na sabotowaniu, opieraniu się i niezgadzaniu. Takie podejście do demokracji (w czasach liberum veto) już trenowaliśmy i jego efekty też znamy, Czy, jak lemingi, musimy leźć w tym kierunku znowu? W czym lepsze są głupie i szkodliwe prawa narzucone nam przez polskich polityków od praw, które może dać nam Unia? Mimo, że prawo gorsze, to jednak lepsze, bo stanowione przez Begerową i Łyżwińskich? To nadmiar patriotyzmu, nie sądzisz?

  26. podatnik,
    Wskaźnik wzrostu PKB jest obecnie najlepszą miarą rozwoju danego kraju, tempa bogacenia się jego przecietnego obywatela.
    Oczywiście nie jest to miara doskonała ale nie wymyślono nic lepszego.

    Francja i Niemcy osiągnęy dobrobyt – zgadzam się. Ale to przeszłosć. My musimy myśleć o przyszłości. A teraz ich gospodarka jest w stanie dojrzałości a nie wzrostu.
    Osiągnęli bogactwo, niezły standard życia i nie bardzo chce im się dalej rozwijać, raczej konsumoują wydatkami socjalnymi i populizmem swój obecny dobrobyt.
    Osiągnęli bogactwo – mają prawo robić sobie socjal jak chcą.
    Ale dlaczego narzucają swój sposób podejscia do gospodarki innym?

    Jesli Polska zharmonizuje podatki z Niemcami i Francją, jeśli będziemy ich naśladować (a do tego doprowadzi wczesniej czy później dalsza integracja) to zabrniemy w ślepą uliczkę = będziemy mieli niski wzrost PKB.
    To tak jakby mała, niszowa firma, która chce się szybko rozwijać naśladowała lidera rynku i robiła dokładnie to samo co on. Doprowadziłoby to ją do bankructwa. Bo uwarunkowania są zupełnie inne.

    Zresztą Niemcy i Francja brną w ślepą uliczkę. Inne kraje (USA, Chiny, Indie) są bardziej liberalne. Przedsiębiorcy wczesniej czy później będą mieli dość kart praw podstawowych, wysokiech podatków, dyktatu związków, ręcznego sterowania gospodarką – już przenoszą produkcję poza Francję i Niemcy produkcję. A proces ten będzie sie nasilał. I kto wtedy będzie płacił podatki na „socjal” dla mas, gdy firmy wyniosą się z Niemiec i Francji. Jakoś nie widze tych krajów jako potęg gospodarczych XXIw.
    Dodatkowo poprzez przerost funduszy i dopłat UE niszczy przedsiębiorczość w firmach, ponieważ koncentrują sie one na zaspokajaniu potrzeb biurokratów UE a nie potrzeb konumentów – jak mają zatem wygrać w konkurencji światowej z prokonsumenckimi firmami z innych części świata?
    Jesli mielibyśmy się na kimś z Europy wzorować to raczej na W. Brytanii (rekordowa ilość inwestycji w skali UE) i Irlandii, a te kraje są dość eurosceptyczne…

    Poza tym szybkośc to rozwój. Niemcy i Francja są w stagnacji więc śmieszne jest mówienie o nich jako o państwach „pierwszej szybkości” – to obecnie maruderzy rozwoju gospodarczego…

  27. passpartourt
    Jasna rzecza jest, ze minus i plus daja w sumie znakomika równowage. Tak daleko, ze Habsburgowie wywodzili sie ze Szwajcarii.
    Jednak jak to mówia popolutku, powolutku a dojdzie sie do celu. Moge sobie jechac tym wolniutkim pojazdem z równa predkoscie 300 kilometrów na godzine a nie rozpedzac sie od predkosci 30 i ciagla narzekac, ze nie nadazam i przy tym stale hamowac.
    Pan Lulek

  28. Niesamowite, ze program SLD dotyczacy swieckosci panstwa nazywany jest wojna z kosciolem, a ludzie mowiacy o tym otwarcie to „wojujacy antyklerykalowie „.
    Dlaczegoz Rydzyka, Pieronka tudziez innych biskupow paskudnie wyrazajacych sie o ludziach majacych inne poglady nie nazywa sie „wojujacymi klerykalami „.
    Czyzby w naszym kraju moje uczucia i uczucia ludzi myslacych podobnie jak ja, byly mniej wartosciowe niz tzw uczucia religijne.
    To przykre , ze w swoim wlasnym kraju, czuje sie jak osoba drugiej kategorii.
    Aleydis, zgadzam sie z Toba w calej rozciaglosci.
    Ten strach przed kosciolem jest irracjonalny.
    Pozdrawiam Gospodarza i Blogowiczow.

  29. Re magrud:
    Zacznę może od ostatniego wątku dotyczącego fascynacją mężem.Taka wiara to zwierciadlane odbicie jakości wiary,która wyklucza rozum.Człowiek składa się z krwi i kości i mąż też,a wartości zobowiązują do świadomego trwania w związku wynikającego nie tylko z wyboru ale i z zauroczenia /nadprzyrodzoności/.Nie wspominam tu o patologicznych przemianach u partnerów,których wykluczyć nie można.Oczywiście jest problem jakości nauczania wiary,odnoszenia tego do tradycji religijnej,aby można było budować trwały fundament wartości,które powstały wraz z życiem.Światłość umysłów teologów podpowiada im,że to nauczanie nie nadąża za naukami przyrodniczymi.Stąd nieustający proces zbliżania wiary do rozumu wynikający z osiągnięć ewolucji ludzkiego myślenia.Istniejące różnice w wierze co do światopoglądu dziś skłaniają do takiego myślenia,że ewolucjonizm i kreacjonizm nie muszą się wykluczać i jest tego wspólny mianownik dla ludzi,świat postulatów etycznych.Jak zatem nauczać w szkołach publicznych,aby ten kanon był zachowany?!
    Można zacząć polemizować co do istoty świata nadprzyrodzonego.Tak to wszystko czego jeszcze nie rozumiemy,łącznie z pojęciem Boga,które jednak ukształtowało poprzez różne tradycje religijne dziś wiaręFunkcją jej jakości jest otwartość na wartości,które powstały wraz z życiem i poszukiwanie prawdy.

  30. Dosc ciekawy punkt widzenia w wielu poruszony watkach, lecz nie do konca podzielam kilka opinii, ( to jest wlasniesens blogow cyzli dykusja).
    Traktat Europejski z inicjatywy Irlandii, przyspieszy proces konsolidowania sie starych czlonkow Uniii z nowymi, czyli wspolny jezyk Unii bedzie rzeczywiscie wspolny.Uwazam, ze dobrze sie stalo , iz Polsce udalo sie uniknac tego, co uczynila Irlandia, bowiem bylibysmy jeszcze bardziej wysmiewanym i postrzeganym niechetnie klopotliwym czlonkiem Unii. Najciekawszym jednak jest to, ze Iralndia praktycznie nie wysuwa merytorycznych uwag do traktatu,a jedynie przyznaje o niedostatecznym zrozumieniu jego.Tak wiec wlasciwie ja bym postawil 1:1 Irlandia Europa i 1:0 Polska Europa.
    W koncowym efekcie, czy rzeczywiscie Irlandia strzelila nam gola?
    Europa – a w tym i Polska – nie patrzac w strone traktatu – kontynuwac bedzie wspolnym program energetyczny.Sadze, ze nasi najwyzsi i najwazniejsi zasiadajacy w Rzadzie i gabinecie Prezydenta RP zrozumieli, ze niezaleznie od Europy sama po sobie Polska musi posiadac swoj wlasny program bezpieczenstwa energetycznego, czego sa juz pewne przejawy.

    Polska-Europa 0:1 i sprawa ewentualnej wlaki SLD z kosciolem.Uwazam nazwanie stosunkow kosciola i Panstwa i przymiarek SLD w tej kwestii wojna jest na wyrost.Czy aby wlasnie warunki konkordatu nie zostaly naruszone, czy aby kosciol nie wyszedl poza ramy ustalen stosunkow Panstwo-Kosciol?Czy aby nie mamy ostatnio zbyt wiele bolesnych przykladow na powyzsze?Coraz wiecej dzieci w sierocincach, coraz wiecej noworodkow podrzucanych w roznych miejscach w tym na smietnikach, coraz powszechniejsza jest turystyka aborcyjna, coraz powszechniejsze sa zjawiska naruszania praw czolwieka,Uwsteczniamy sie cywilizacyjnie wzgledem nie tylko reszty Europy.SLD ma odwage i zamiar cos uczynic w tym kierunku!? Niech czyni i w tym kierunku moga liczyc na liczne poparcie nie tylko sympatykow SLD.
    Tusk – Kaczynski – moj wynik juz jest 2:0 i jest szansa na podwyzszenie tego wyniku, ale dajmy sobie spokoj z roztrzasaniem ocen jednego i drugiego bo to i tak wiele nie zmieni az do kolejnych wyborow prezydenckich i Parlamentarnych

  31. Szestow,
    To co piszesz o zdolnej młodzieży, która decyduje o miejscu w rankingu szkoły , to nie musi być prawda.
    Po pierwsze dlatego, że selekcja odbywa się w okresie, w których mózgi nastolatków są w fazie gwałtownych przemian. Charakteryzują się nadmiarem serotoniny i ścieżek neuronowych. Upraszczając mózgi nastolatków są w określe intensywnego rozwoju, zaprogramowanego, nie przez szkołę tylko przez geny. Ba, rozwój umysłów wybitnych będzie wymagał dłuższego czasu. Ergo, wybitne umysły na tym etapie będą przegrywać z przciętnymi, za to w tym momencie dojrzalszymi. Tak, zresztą było zawsze, stąd kiepskie osięgnięcia zawodowe prymusów.
    Oczywiście zdolna i pracowita młodzież na korepetycyjnym dopingu uzyska zapewne lepsze wyniki także i na maturze.
    Tylko, że zdolna i pracowita młodzież ze szkół gorszych, jeżeli skorzysta z analogicznego korepetycyjnego dopingu osiągnie wyniki takie same. Nie ma więc sensu scigać się o coś, co nic nam nie daje, a nawet może zaszkodzić rozwojowi intelektualnemu i społecznemu dziecka. Albowiem, w ostatecznym rachunku nasz poziom intelektualny zależeć będzie, nie od przyswojonej wiedzy, tylko od zdolności nawiązywania głębokich emocjonalnych więzi z innymi ludżmi. W prestiżowych szkołach takich jak np. Reytan, trwa bezwzględny wyścig szczurów, a presja na wyniki i katorżnicza praca, utrudnia, jeśli nie uniemożliwia, więzi takich rozwój.
    A efekty widoczne są już na pierwszym roku studiów. Gdyż tak hodowana i selekcjonowana młodzież, nie jest w stanie realizować programów, z którymi ich rówieśnicy z przed lat kilku i kilkunastu nie mieli żadnych problemów.
    W świetle współczesnej wiedzy z dziedzin takich jak neurobiologia, psychologia, pedagogika czy genetyka nasz system oświaty jest wielkim cywilizacyjnym regresem. Opiera się na dawno ( lata 70e ubiegłego wieku ) obalonych behawioralnych teoriach. Stawia na rywalizację zamiast na współpracę, na ilość opanowanego materiału miast na jakość i głębię poznania, na kary i nagrody zamiast na rozwijanie wewnętrznych motywacji. Albowiem tylko to, co robimy bezinteresownie, z miłości do czegoś robimy naprawdę dobrze. Te odwieczne intuicje zostały potwierdzone w licznych powtarzalnych eksperymentach.
    I np. szkoła fińska wykorzystująca tę wiedzę jest dziś bezkonkurencyjna.
    Do ósmej klasy oceniani są wyłącznie nauczyciele. Program jest o wiele skromniejszy. Nacisk położony jest na samodzielne i wnikliwe odkrywanie mechanizmów, a to wymaga czasu i znakomicie wyposażonych pracowni przedmiotowych. W celach integracyjnych uczniowie spożywają wspólnie dwa posiłki: śniadanie i obiad. Wszystko po to, by w szkole czuli się bezpiecznie jak w domu i zacieśniali więzi rówieśnicze.
    Wiele państw chce podąrząć za przykładem Finlandii.
    My zaś reformując szkołę, podążyliśmy w przeciwnym kierunku. Nauczyciele są od oceniania, a nie od nauczania, rywalizacja rusza już w przedszkolu. Nie dziwmy się więc, że i efekty są mizerne.
    Jest dużo gorzej niż za komuny. Programy przeładowane, niedookreślone, nauczyciele sfrustrowani, a korepetycje zdolna młodzież, by mieć piątki przyjmuje już od podstawówki. Moje dziecko ucząc się w dobrych i bogatych szkołach nie miało okazji wykonać ani jednego doświadczenia z fizyki, czy z chemi. Rzecz w moich czasach nie do pomyślenia. Efekty są zatem upiorne, uczniowie z czerwonymi paskami z trudem potrafią wymienić imona trzech królów polskich, a jeszcze większą trudność sprawia im skojarzenie ich z odpowiednią epoką i wydarzeniem historycznym.
    Na pytanie : do której dynastii należał Bolesław Śmiały?- cztery dynastie były do wyboru- w szkole córki, notowanej wysoko, tylko ona odpowiedziała poprawnie. Często mam wrażenie, że następuje zerwanie kulturowej ciągłości. Dzieci, co prawda znają dziesięć przykazań, ale ani jednego wiersza Mickiewicza nie powtórzą z pamięci. Z naukami przyrodniczymi jest jeszcze gorzej. Przykre, bo tak ciężko te dzieci pracują i tak dużo pieniądzy ich rodzice na dodatkową naukę wydają.
    Gdybyśmy te pieniądze zrzucili do jednej kasy i podążyli byśmy śladami Finów mielibyśmy o wiele lepsze wyniki, za znacznie miejsze pieniądze i mielibyśmy jeszcze jedną gigantyczną korzyść. Bardziej spójne społeczeństwo! Jednocześnie zatem, zwiększylibyśmy kapitał ludzki i kapitał społeczny, czyli dwa najważniejsze czynniki rozwoju we współczesnym świecie.
    Pozdrowienia, magrud

  32. Eddie,
    Dzięki za odpowiedż, ale ten wątek na jakiś czas powinniśmy zawiesić. Dla dobra tego blogu. Pozdrowienia, magrud

  33. Palestrina2005!
    Wbrew pozorom odpowiedź na Twój komentarz powinna być solidna i szczera. Jesteś najtypowszym przykładem „chciejstwa”, Ty chciałbyś, aby tak było jak piszesz. Tymczasem w gospodarce jest mnóstwo wskaźników o wiele ważniejszych niż wzrost PKB, to ma oczywiście znaczenie, ale nie tak duże, jak Ty temu faktowi przypisujesz. Ja już kiedyś dawałem ten przykład, że dla rolnika posiadającego 100 krów wystarczy kupić 10, aby miał wzrost o 10 %. Ten mający 1.000 musi kupić 100, aby mieć ten sam wzrost, jak kupi 10, to będzie miał wzrost tylko o 1 %. I Ty napiszesz – aaaaaaa, on ma wzrost tylko 1 % – nędza.
    Państwa typu Francja i Niemcy przodują na naszym kontynencie w nowoczesnych technologiach, poziomie badań naukowych, wprowadzania innowacji, wielkości zaangażowanego kapitału, zasoby ludzkie o zupełnie innej strukturze (wykształcenie, języki, mobilność, kwalifikacje), o innym standardzie szkoły wyższe, mają bardzo wysoki poziom wydajności pracy, organizacji, to one budują szybkie koleje, Airbusy, tunele pod La Manche itp. Piszesz „socjal, biurokrację, rozdawnictwo publicznych pieniędzy, ręczne sterowanie gospodarką” – przecież to wszystko nieprawda. My możemy marzyć o takiej biurokracji jak niemiecka i francuska, socjalne dotacje pozwalają żyć ludziom nienadążającym godnie żyć. A już zupełnie nie wiem, co piszesz o „rozdawnictwie państwowych pieniędzy” i o „ręcznym sterowaniu gospodarką”.
    Ja Cię nie chcę obrazić, ale Ty cokolwiek wiesz o ekonomii? Bo ja będąc po SGPiSie wpadam w lekkie przerażenie po przeczytaniu takich kwestii.

  34. Palestrina2005!
    Zapomniałem dopisać. Piszesz: „Poza tym Nicea daje nam większą siłę w UE niż traktat lizboński. Czy nie powinniśmy go więc sabotować aby jak najdłużej utrzymać Niceę?” Otóż moim marzeniem jest, abyśmy weszli do pierwszej szybkości siłą swojej gospodarki, a nie przy pomocy kruczków prawnych. Mamy do odrobienia zaległości i te właśnie nielubiane przez Ciebie państwa nam pomagają. czekam, aż siła naszego państwa będzie naturalna, a nie będzie wynikała z Nicei czy Lizbony.

  35. Szanowny Panie – w Unii (niemczech) mieszkam od 11.11.1983 i z rozrzewnieniem wspominam wytworno-nudne wypowiedzi niemieckich polityków (oprócz F.J.Straußa i H.Wehnera oczywiscie !) Obecnie mam juz dosc nachalnego macherstwa obecnych polityków i ich gadania o „Weltpolitik” – to wszystko kosztowalo kiedys zycie Pana rodziców !
    I teraz kiedy proponuje sie nam gnioty w rodzaju „Traktatu” mówie :
    Spieprzajcie dziady !
    Martwcie sie o ochrone srodowiska/godne warunki pracy !
    Dosyc tez wymazywanie niemieckiej winy za zbrodnie i przeklamywania historii -> Jörg Friedrich !!!!
    Pozdrawiam

  36. Palestrina!
    Gdzieś Ty to wyczytał, że: „Wskaźnik wzrostu PKB jest obecnie najlepszą miarą rozwoju danego kraju” – jejku, jaka bzdura. W którym podręczniku do ekonomii to znalazłeś?
    Następny kwiatek: „Francja i Niemcy osiągnęły dobrobyt – zgadzam się. Ale to przeszłość.” Ty cokolwiek wiesz na temat gospodarki tych dwóch państw, czy na zasadzie „pewna pani powiedziała”?
    „Zresztą Niemcy i Francja brną w ślepą uliczkę. Inne kraje (USA, Chiny, Indie) są bardziej liberalne” – piękne porównanie, „liberalizmu” chińskiego z francuskim. Liberalizm nie polega na tym, żeby robotnikowi płacić 10 groszy za godzinę, nie przestrzegać żadnych norm, przepisów, ochrony środowiska i wielu innych.
    Przykład Irlandii, która akurat przechodzi kryzys – jest właśnie podkreśleniem niekompetencji autora.
    I ostatnia nieprawda: „Poza tym szybkość to rozwój”.

  37. Oświadczam, że nigdy nie byłem Wałęsą.
    Bolek

  38. Magrud,

    już wątku nie ma! Eddie , ty szkodniku, A kysz!!! Do szeregu marsz!!!

    Pozdrawiam , Eddie

    P.S.
    Przepraszam wszystkich Szanownych Blogowiczów za szkodliwe smęcenie na tym blogu.

  39. A jednak to dziwne ,ze Pan nie zrozumial ze w normalnych krajach
    powiedzialabym normalnie funkcjonujacych w pewnym momencie
    mowi ten ,co jest u gory i zakoncza w jakis sposob cala
    historie .
    Polska ma dwie glowy wladzy i jest to / jest bardzo zle dla Polski /
    Sikorski zrobil cos dla Tuska ,on w ramach rzadu wypowiedzial
    wyrok.
    A wiec Tusk wygral .On sie przeciez wypowiedzial ,przez swojego ministra .
    Najgorsze jest w tym ,jakkolwiek bysmy chcieli, kraj ten potrzebuje
    zdrowej i silnej opozycji zarowno prawicowej ,jak i lewicowej.
    Jak zarowno potrzebuje mocnej klasy sredniej.
    We wszyskich dobrze funkcjonujacych panstwach klasa srednia jest
    najwazniejsza ,ona jest bowiem posrednikiem pomiedzy robotnikami
    i gora .
    Klasa srednia to nie ta inteligencja o ktorej wy mowicie ,
    w nowoczesnym spoleczenstwie sa to wszyscy urzednicy i do tego
    tez dobrze zarabiajacy rzemieslnicy (to o wiele wiekszy krag ludzi)
    jak w kraju sie uwaza.
    Ona daje krajowi ten element ,wymiany ,ona stale sie zmienia .
    Ciesze sie za Tuska ,ale, zarowno prawica jak i lewica w kraju jest za slaba.
    Zeby Tusk byl lepszy musi sie starac ,czy nie nalezaloby sie
    pomoc tez lewicy ,albo prawicy ?
    A gdzie jest „Prawda” ,w Moskwie , prawda?

  40. Palestrina2005: 2008-06-16 o godz. 14:02,

    mam nadzieję, że do porównań wzrostu PKB w różnych krajach przyjmuje się wielkości mierzone w liczbach bezwzględnych?

  41. Pisałam do Palestriny, zanim przeczytałam wpis Torlina, tym samym wypowiedź Torlina dublując. Mam nadzieję, że się wytłumaczyłam.

  42. Trzeba miec duza pogarde dla calego narodu aby sadzic serio, ze oni tego traktatu „nie rozumieli”, albo ze im rzad za malo wytlumaczyl.
    Osobiscie jestem sklonna sadzic, ze rozumieli az nadto dobrze i ze nie chodzilo tu o zadna liberalizacje prawa aborcyjnego ani o mozliwosc nadawania statusu prawnego zwiazkom jednoplciowym.
    I zapewniam Pana, Redaktorze, ze gdyby jutro ogloszono referendum w sprawie traktatu w Wlk Brytanii, wyniki jego bylyby dokladnie takie same jak w Irlandii, choc prawo aborcyjne mamy tu jak trzeba, a i zwiazki jednoplciowe tylko u nielicznych wzbudzaja opory. Rzad w Londynie boi sie oglosic referendum, bo wie bardzo dobrze czym sie to skonczy.
    I zapewne znalazloby sie jeszcze pare krajow w Europie, gdzie wyniki referendum bylyby podobne.
    To moze nalezy poszukac innych przyczyn porazki traktatu niz wrodzony debilizm Irlandczykow?

  43. Czy nie będzie tak, że „elicie” wzrosły pensje, a „planktonowi” zdrożeją kredyty – http://biznes.onet.pl/0,1770259,wiadomosci.html ?

  44. Porto53,
    Masz rację. Jest coś aberracyjnego w naszej nieśmiałości, z jaką podchodzimy do Koscioła i jego uzurpacji.
    Musi w nas zamieszkiwać jakaś niewolnicza dusza, jeżeli ludzi, którzy są na naszym utrzymaniu, mają zwykle gorsze wykształcenie od nas i niższą dojrzałość traktujemy z takim respektem. To na co pozwalamy Watykanowi w naszym kraju nas poniża i deprecjonuje jako ludzi i jako obywateli. To poniżenie wynikające z niewolniczego podporządkowania, próbujemy sobie rekompensować tromtadracją i wojenkami o honor z sąsiadami. Tymczasenm zniewoleni jesteśmy przez państwo watykańskie.
    Najwyższy czas rozmawiać z kościelnymi jak z ludzmi, którzy swiadczą nam usługi. Z szacunkiem ale bez uniżonościa lokaja. Jeśli nam się to uda to odzyskamy szacunek do siebie samych.

    Torlin,
    Podpisuję się pod Twoimi ostatnimi wpisami obiema rękami.

    Palestrina2005,
    PKB to wyłącznie informacja o wielkości wszystkich transakcji dokonanych na rynku. Mocno zatem nieprecyzyjnie opisuje kondycję gospodarki, a czasem wręcz zakłamuje.
    Czy nasze życie poprawi się, gdy zamiast w domu przygotować i spożyć rodzinną kolację, każde z członków rodziny obiad zje na mieście? Czy będziemy szczęśliwsi, jeżeli zamiast sami posadzić kwiaty w ogródku zatrudnimy ogrodnika? Wątpię. A z PKB jest ten paradoks, że gdy sami wykonamy czynność, która sprawia nam przyjemność, zamiast za nią zapłacić, wskażnik ten uszczuplamy. Poradoks polega na tym, że wzrost PKB dokonywać się może kosztem jakości życia i naszego zeń zadowolenia.

    Odrębną kwestią jest sensowność stałego ilościowego rozwoju. Kiedy uznamy, że czas się zatrzymać? Czy musimy zadławić się naszą chciwością i poważnie rozchorować z konsumpcyjnego przesytu, zniszczyć planetę i zamieszkiujące ją istoty, z innymi ludzmi włącznie, żeby się zastanowić po, co ten dalszy rozwój? Czy napewno będziemy żyli lepiej, gdy zamiast jednego czy dwóch, na rodzinę przypadać będą cztery samochody i jeden helikopter? Czy nadmiar może kogokolwiek uczynić szczęśliwszym i bardziej ludzkim?

    Mieczsilver,
    Sorry, ale kreacjonizmu z teorią ewolucji pogodzić się nie da,
    podobnie jak nie da się w człowieku zdławić potrzeb religijnych.
    Przeczucie wieczności, potrzeba sensu, tęsknota za absolutem potrzebują zaspokojenia. Tylko czy instytucjonalna forma wiary jest adekwatna do potrzeb współczesnego człowieka? Czy przypadkiem nie hamuje go w samodzielnych i bezinteresownych poszukiwaniach Boga?
    Sięgnij do mistyków zwłaszcza nowożytnych i porównaj ich tanscendentne doświadczenia z naukową wizją rzezczywistości wyłaniającą się z prac fizyków teoretycznych. Ze zdziwieniem odkryjesz, ze obie wizje są sobie bardzo bliskie,a obie jednkowo sa odległe od tradycyjnej katolickiej i judaistycznej wizji świata. Szukaj Boga zamiast wiary, dobra nie reguł, prawdy, a nie komfortu psychicznego!
    I pamiętaj, jest tak, jak mówi Simone Weil- filozof i mistyk – Z dwojga ludzi, którzy nie mieli doznania Boga, bliżej niego jest ateista!
    A o moralność się nie martw, nie jest prawdą jakoby jej żródłem była religia. Zwierząta też są zdolne do altruizmu, także międzygatunkowego. Też przestrzegają reguł i mają wyrzuty sumienia, a nic mi nie wiadomo, by uczestniczyły w lekcjach religi, tej religii, która odebrała im duszę.

    Gorące pozdrowienia dla wszystkich, magrud

  45. Przykro mi ale jak bardzo gospodarz stracil wyczucie na temat co sie dzieje najlepiej zawiera sie w jego domniemaniu, ze Niemcy i Francja to kraje „Szybkiej Europy”…
    a Irlandia to taka potencjalna kula u nogi.
    Jest dokladnie odwrotnie i warto byloby przeczytac dokument…zanim sie go duchowo poprze.
    Socjalistyczna Francja i Nemcy moga sie jedynie wpatrywac z podziwem w celtyckiego tygrysa (troche klopotow ostatnio), ktory na pewno jest lepszym wzorem dla nas nie tylko z powodu arcy katolickiej tradycji i zamilowania do kielicha…

    Caly felieton wymysla sztuczna dychotomie miedzy Europa a Polska.
    Do ciag dalszy prowincjonalizmu gospodarza.

    Polska jest europejska taka jaka jest a nie taka jaka „powinna byc” wedlug gospodarza udawajac i mizdrzac sie do tzw opiniotworczych postlewicowych „elit” typu Daniel Cohn – Bendit albo Martin Schultz.
    Na koniec rodzynek.
    Otoz „prawica bedzie sie domagala od PO” itd.
    I tak w cudowny sposob lewicowo-klerykalny PiS staje sie prawica (?) a PO omalze lewica… (?) i w ten sposob gospodarz po raz kolejny zasiada w obozie zwyciezcow.

    Na koniec maly cytat na temat Bolka:

    „(Archiwum Akt Nowych, KC PZPR, sygn. V/246, fragment stenogramu z posiedzenia
    Biura Politycznego KC PZPR w dniu 27 listopada 1984 r. , wypowiedź Mieczysława
    F. Rakowskiego) „… Absolutnie nie jest potrzebne podejmowanie jakiegokolwiek
    „ostrzału” Wałęsy, bo jest to człowiek podstawiony przecież, […] nim się
    kieruje…”

    Komu moze zaszkodzic prawda?
    Tym co opieraja swoje wplywy na falszowaniu historii.
    I teraz prosze sie porozgladac kto krzyczy najglosniej.

    Po to Bolek wywalczyl swoim dlugopisem wolnosc dla Polakow zebysmy mogli mowic prawde nawet jezeli bolesna.
    A mity i nietykalne pomniki maja nam zakneblowac usta – by medrcy mogli narod karcic i kierowac.
    Niech zyje obywatelskie uwlaszczenie szarego Polaka.

    A Irlandia byc moze zdobyla bramke dla nas wszystkich rowniez dla Polski i ku zaskoczeniu gospodarza przede wszystkim dla Europy.
    Bo gdyby mial watpliwosci caly ten organizm ma sluzyc obywatelom wg ich demokratycznych wyborow to oni sa Europa a nie „znajomi kroliczka” nawet jezeli wola tenis od pilki noznej…

  46. Torlin,
    Oczywiście trudniej rozwijać się szybko gdy jest się na „pewnym poziomie” ale choćby USA – najpotęniejsze państwo świata w ciągu ostatniego dziesięciolecia rozwijało się dużo szybciej niż Francja czy Niemcy, dużo szybciej niż cała UE…

    A w samej UE są kraje których gospodarka rozwija się szybciej (bardziej liberalne – W. Brytania, Irlandia) a są i takie które są wolniejsze (bardziej socjalne – Francja i Niemcy).
    Mówisz o Airbusie – to właśnie typowe „państwowe” przedsięwziecie które w normalnych rynkowych warunkach nie miałoby szans z Boeingiem.
    Zresztą na rynek lotniczy weszli też Brazylijczycy i dobrze sobie radzą. Gdyby nie zaangażowanie państw w Airbusa nie miałby szans… Taki to mamy europejski „wolny rynek”….
    tunele pod La Manche – finansowa klapa…

    Generalnie oczywiście należy stwierdzić że Niemcy i Francja mają duże osiągnięcia, ale teraz „jadą” już tylko na tym co osiagnęli kiedyś nie rozwijając sie i tracąc dynamikę.

    Co do „rozdawnictwa państwowych pieniedzy” – to prawda. To właściwie są NASZE pieniądze. Płacimy pieniądze do budzetu a one następnie są marnotrawione na wspieranie silnych lobby (np. wspólna polityka rolna za którą i podatnik i konsument płaci krocie), grup ineteresu i firm wyciągających unijne dotacje.

    Unia w ten sposób niszczy przedsiębiorczość, bo firmy tworzą działy ds. wyciagania pieniędzy z UE i koncentrują się na zaspokojeniu eurourzedników – a więc dostosowaniu się do przepisów, norm, dyrektyw, wyciąganiu dotacji unijnych, lobbowaniu unijnej biurokracji itd.

    Unijne firmy zaczynają zaspokajać bardziej eurobiurokratów niż konsumentów, natomiast firmy amerykańskie (w Europie jest dużo mniej innowacji niż w USA) czy azjatyckie koncentrują się na zaspokajaniu KONSUMENTA a nie biurokraty państwowego.

    „Ręczne sterowanie gospodarką” przez Unię też jest faktem. W porównaniu z Azją i USA setki biurokratycznych przepisów, norm itd., interwencjonizm na maksa psują wolny rynek.

    Unia z wielkich potęg gospodarczych najbardziej miesza się w wolny rynek.

    To że Unia przegrywa w konkurnecji międzynarodowej z USA, Chinami czy innymi państwami azjatyckimi potwierdzają nawet zwolennicy Traktatu.
    Dobrze diagnozują probem (coraz mniej konkurencyjne gospodarka UE) ale źle diagnozują przyczynę – nie jest nią brak integracji ale socjalizm, ręczne sterowanie i rozdawnictwo jaki panują w Unii Europejskiej…

  47. Teresa Stachurska,
    Jesli tak liczyć to Niemcy i Francja jeszcze bardziej blado wyglądają na przestrzeni ostatniego dziesięciolecia w porównaniu z USA…

  48. Re magrud:

    Ewolucjonizm i kreacjonizm nie muszą się wykluczać!Stąd równolegle rozwijające się,w pewnym sensie konkurujące ze sobą wiary pod względem światopoglądowym i szukanie Prawdy.Chodzi mnie jednak o wspólny mianownik związany z wartościami,które powstały wraz z życiem.Nie może być tak,że kłamstwo w paradygmacie ewolucyjnym jest traktowane jako czynnik rozwoju intelektualnego.Przechodząc na sposób sprawowania władzy i dzisiejszą patologię systemu demokratycznego to jej korzeniami była transformacja pobożnych kłamstw w polityczne szulerstwo,a to rodziło nawet zbrodnie i masowe mordy.W świecie nauki nadal pokutuje przekonanie,że uczestniczenie w nim jest przygodą intelektualną,a nie szukanie PRAWDY.Stąd i fakt,że nauki teologiczne nie nadążają za przyrodniczymi,nie nadążają nawet za uświęciną myślą,że „Bóg jest Prawdą,kto szuka prawdy szuka Boga,choćby sam o tym nie wiedział”.Dzięki temu odkrywa się prawa stworzenia i natury oraz doskonali człowieka,z przeszczeganiem których jest problem?!?!?!
    Przykła Lecha Walęsy pokazuje,że jeszcze dziś jest potrzeba budowania mitów,że są tego beneficjenci.Jeżeli był Bolkiem to tak trudno jest się do tego przyznać?A jak nie był to zaniechał ujawnienia fałszerzy dokumentów.Ten drobny szczegół dokumentuje,że tajne państwo z czasów gdy partia miała patent na mądrość reżyserowało ludzkie życiorysy.Ale wiadome było też,że nie tylko bo i przestępstwa i zbrodnie. l

  49. Przeprawsza w moim wpisie koryguję błąd kardynalny ma być przestrzeganie zamiast przeszczeganie.

  50. @Magrud pisze:
    „to nie musi byc prawda”
    Każdy ma inne doświadczenia a propos kształcenia młodzieży. Ty preferujesz jak widzę nie walczące w „wyścigu szczurów” szkoły tylko więzi międzyuczniowskie plus korepetycje, co ma dac efekt podobny lub lepszy. Może dac, może nie dac. Na pewno więcej będzie kosztowac. Uważam, że to trochę wymówka rodzicielska z tym tolerowaniem nienajlepszych osiągnięc pociech i tłumaczeniem tego w różnoraki sposób, a to serotoniną, a to niepotrzebnym wyścigiem szczurów. Znam trochę temat i dzieci z prestizowych szkół. Im się chce więcej i wcale nie polega to na korepetycjach jak kilkakrotnie wspomniałaś, lecz na właściwej pracy podczas zajęc i chęci szukania samodzielnego tego, co interesuje osobiscie. W jednej klasie bardzo dobrej nie ma dwóch podobnych dzieciaków. Każdy jest osobny i ciekawy. Znajduje się w grupie indywidualistów ze swoim światem. Tolerowany i tolerujący innych. Oczywiście nigdy nie będzie idealnie, bo nie ma idealnych społeczności, natomiast w niektórych klasach zdarza się widziec prawdziwie dojrzałych i mądrych uczniow przerastających poziomem wiedzy i kultury osobistej nas i rówieśników naszych z czasów szkolnych. Wielu z nich chce wyjechac na studia za granicę i realizuje swoje cele krok po kroku. Podkreslam swoje cele, choc pewnie sądzisz, że wplyw na to mają rodzice. Zmuszją do czegoś. Zdarzają sie i takie przypadki, lecz ja podkreślam, że u większości zdolnych uczniów decyzja o podnoszeniu poprzeczki zależy od nich samych. Wiedzą, że to od nich najwięcej zależy…nie od pieniędzy tatusia czy mamusi, korepetycji czy układów. Bardzo ciekawe będzie widziec ich za parę lat i zobaczyc jak sobie poradzili. Mam nadzieję, że po zachodnich uczelniach zechcą do naszego piekiełka wrócic i pracowac w kraju, choc jeśli nie wrócą to z pewnością nie zapomną skąd wyjechali.
    Pozdrawiam

  51. Uff, wreszcie się skończyło europejskie lanie po solidarnych gaciach.

  52. Do A.Falicza z 7.06: Faliczu, z całym szacunkiem (choć przeważnie Ty dajesz plusy dodatnie tym, którym ja daję ujemne i „abarotno”) przeczytałem Twoj informację o wypowiedzi M. Rakowskiego dot. Wałęsy, ale Ty dobrze przecież wiesz, że tak nie wolno! Przecież na cytaty z biblii też się powołują i nic z tego nie może wynikać dla umnych ludzi. Przecież wiesz, że aby cytat uznać za wystarczającą prawdę i dowód, to trzeba poprzeć go kolejnym, co najmniej jednym bezdyskusyjnym dowodem, inaczej z prawdy robi się „Komsomol’skaya Prawda”. Jeśli znasz te dowody, to podaj, jeśli ich nie znasz, to powiedz, że masz WĄTPLIWOŚCI, co do prawdomówności Wałęsy, ale nie każ mi tych dodatkowych dowodów samemu szukać, bo to Ty oskarżasz, a nie ja, i Ty masz obowiązek dostarczyć dowód. Jeśli go nie masz, to wpisujesz się w listę tendencyjnych „poszukiwaczy >prawdy<„. Sznujmy się nawzajem; ja nie bronię irracjonalnie Wałęsy, ja natomiast chcę, aby na tym (i innych blogach) była w miarę profi dyskusj, a nie mordobicie.

  53. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Na placu poju „kato-kretynkow” w Irlandii szale na NIE, w stosunku do Traktatu, przechylily tematy takie jak: zapowiadane przez NATO koniecznosc zwiekszenia arsenalow broni atomowej w EU celem obrony przed terrorystami(?), a nie seks, pedaly itd… Watykan jako Dom Spokoju li tylko przestrzega przed tego rodzaju inklinacjami i owijania w bawelne przez pewne srodowisk, srodowisk znanych zreszta Sz. Gospodarzowi, ktorym znowu lapy swiedza z wiadomych powodow.

    „Ciekawe jakie komponenty olowiowe zostana postawione tym razem do dyspozycji – i na kredyt zaufania – przez „Standard Oil & Co” w ilosciach aby mozna bylo bez zadnych klopotow produkowac benzyne syntetyczna z wegla kamiennego (o weglu Gospodarz wspomina) w dowolnych ilosciach przez min. 10 lat? Benzyne bez ktorej to w 1939-1945 ani rusz, np. z wywozeniem popiolow ciezarowkami maki Ford spod ruszt piecow krematoryjnych zainstalowanych w obozach masowej zaglady.”

    Przespane pukanie w chaosie do bram Watykanu moze byc pozbawiaone logicznego sensu. Madry po szkodzie – prawda?

    Ps.
    Dobrze ze Gospodarz nie wpisak sie jako czlowiek walczacy o dobre imie…
    Bylby dzisiaj smieszny jak A. Michnik http://www.rp.pl/artykul/149667.html
    Kiedys wypada spowazniec i oderwac sie od „latawcow” i miec wlasne zdanie

  54. Wodnik53, Torlin.
    Zgadzam się z Wami. Marzę by powstały wreszcie Stany Zjednoczone Europy i byśmy też sie tam znaleźli.

  55. Aaaaaaa, to teraz rozumiem, mamy w przypadku Palestriny kontakt z miłośnikiem skrajnego liberalizmu w gospodarce. To zmienia postać rzeczy. Nie będę w ogóle dyskutował na ten temat, bo rozmowa ze zwolennikami pełnej swobody i liberalizmu gospodarczego przypomina mi dyskusję religijną z impregnowanym na argumenty ortodoksyjnym fundamentalistą. Jakie to szczęście, że nie mamy w Europie pełnej liberalizacji np. rolnej, połowa Francji zasiana byłaby rzepakiem i należała do sześciu rodzin (tak jak to się dzieje w Brazylii).

  56. Palestrina
    Kolejny mit – USA rozwijalo sie na takim samym poziomie (wzrost dochodu na glowe mieszkanca) jak Europa w ciagu ostatnich 10 lat.
    Mozesz to sobie sprawdzic.
    Od chociaz musisz odjac ponad jeden procent ze wzgledu na wzrost populacji – glownie emigracja.
    Byl o tym ciekawy artykul w ‚The Economist” pare tygodni temu.
    Okazuje sie, ze „sklerotyczna” Japonia rozwijala sie o prawie 20 % szybciej (na glowe mieszkanca – to jest to co sie liczy) niz USA.
    Inny przyklad do gielda, ktora 8 lat temu kolowala sie okolo 12 000 (Dow Jones) i dzisiaj 8 lat pozniej pomimo inflacji dalej sie tam koluje…
    Euro wzroslo w porownaniu do dolara chyba ponad 40% i naprawde to tez nie jest powod do dumy dla Amerykanina zwlaszcza jezeli przyjedzie do Europy.
    Odwrotnie – Europejczyk zarabia w wartosci bezwzglednej (nie ppp) 40 % wiecej w stosunku do jankesa niz jeszcze pare lat temu.
    itd itd.
    Mocna waluta ZAWSZE byla wskaznikiem sily ekonomii.
    Od czasow gdy Polacy zarabiali okolo 8$ miesiecznie…

  57. Feliks Stychowski chyba zwrócił trafnie uwagę na irlandzki odruch wymiotny w kwestii rozprzestrzeniania broni jądrowej.To tylko patologiczna bo partyjniacka demokracja może chcieć wejść w buty demokratów wojennych,z którymi braterstwo broni zawarli rodzimi spadkobiercy wojennego komunizmu pod wodzą Al.Kwaśniewskiego prezydenta „Oszusta”.Zasłużył się tym jak się okazuje i w biurokratycznej machinie nie doceniającej istotę Europy Ojczyz,której celem miała być skuteczna kontra przed aktualną utopią,która przeżywa kryzys finansowy.Odłamki oczywiście polecą na Polskę,która podjęła się wasalnej funkcji w światowym energetycznym awanturnictwa,zamiast myśleć o lokalnych możliwościach rozwiązywania energetycznego problemu.
    Czekam na przenikliwego ekonomistę,który pokaże aktualny obieg pieniądza w Polsce,który wynika nie tylko z dobrodziejstwa globalnego wolnego handlu,ale i politycznego szulerstwa.

  58. Andrzej Falicz,
    W ostatniej dekadzie USA rozwijały się szybciej niż UE:

    „When we compare the growth rate of GDP of the US and the EU-15, the US rate averaged over the past decade is about 1.2 percentage points higher than that of the EU-15”

    „Average gross domestic product (GDP) in the US is about 40% higher than average GDP of the EU-15 when measured at purchasing power parity (PPP).”

    Co do dolara faktycznie ostatnio słabszy.
    Ale jeśli weźmiemy pod uwagę siłę nabywczą pieniądza (to co możesz kupic za zarobione pieniędze w swoim kraju) USA dużo lepiej wypada od UE z jej wysokimi cenami żywności (przez kretyńską wspolną polityke rolną) i powszechną drożyzną. Amerykanin jest biedny w UE gdzie ceny są bardzo wysokie, ale u siebie ma taniochę w porównaniu z UE i zyje mu się lepiej. Przeciętny Amerykanin ma tańszą żywność, samochody, benzynę, elektronikę itd. Generalnie może sobie pozwolić na więcej niż przeciętny Europejczyk…

    Torlin,
    „Jakie to szczęście, że nie mamy w Europie pełnej liberalizacji np. rolnej, połowa Francji zasiana byłaby rzepakiem i należała do sześciu rodzin”

    Niech sobie uprawiają co chcą w maleńskich nieefektywnych gospodarstwach i niech sobie ci rolnicy jeżdżą Mercedesami.
    Tylko dlaczego ja mam za to sztucznie wysoko płacić nie dosć że w wysokich cenach żywności, to jeszcze dofinansowywać unijnych rolników z moich podatków.
    Ja chcę kupować żywność po cenie rynkowej a nie po sztucznie zawyżonej cenie na skutek dekretu socjalistycznych komisarzy unijnych.
    Poza tym rolnik niech sam na siebie zarabia – wara mu od moich podatków (które później Unia zmienia w dopłaty) – nie chcę na niego łożyć….

  59. I jeszcze małe uzupełnienie do tekstu powyżej pokazujące gdzie lepiej się żyje:

    GDP per capita ($US)
    France $33,800 (2007 est.)
    Germany $34,400 (2007 est.)
    Ireland $45,600 (2007 est.)
    United States $46,000 (2007 est.)

    Unemployment
    France 8% (2007 est.)
    Germany 9.1% note: this is the International Labor Organization’s estimated rate for international comparisons; Germany’s Federal Employment Office estimated a seasonally adjusted rate of 10.8% (2007 est.)
    Ireland 5% (2007 est.)
    United States 4.6% (2007 est.)

  60. PKB…

    wystarczy, ze na skrzyzowaniu zderza sie dwa samochody i juz PKB rosnie. PO katastrofie Exxon Valdez PKB wzrosl o 2 mld dolarow. Zupelna paranoja upijanie sie tym wskaznikiem.

    A moze, zamiast na gospodarki rozwijajace sie „szybko”, zaczac stawiac na gospodarki rozwijajace sie w sposob trwaly (sustained development) ?

    Torlinie, magrud – jak zwykle w „10”.

  61. Mieczsilver/Mieczysław S.Kazimierzak pisze, ze ewolucjonizm i kreacjonizm nie musza sie wykluczac…

    Nie musza ? Musza. I powinny sie wykluczac.

    ….ze wspolny mianownik wartosci zwiazanych z zyciem…

    Jaki wspolny mianownik ? Jaki wartosci zwiaznanych z zyciem ?

    „Nie może być tak,że kłamstwo w paradygmacie ewolucyjnym jest traktowane jako czynnik rozwoju intelektualnego.”

    Jakie klamstwo ?

    Przy calym szacunku dla cytowanego: lepiej nie mieszac konceptow, bo wychodzi z tego groch z kapusta, a to szkodzi na trawienie.

  62. Moja wesolosc wzbudza poslugiwanie sie przykladami kompanii amerykanskich z najwyzszej orbity (jak np. przywolany wyzej Boeing) na udowodnienie wyzszosci „wolnej” gospodarki amerykanskiej nad „zniewolona” gospodarka europejska (Airbus). Takie konstruowanie przykladow swiadczy o zupelnej nieznajomosci procesow dziejacych sie pod podszewka „wolnej” gospodarki amerykanskiej, zwlaszcza w odniesieniu koncernow typu Boeing, GM, GE Rockwell, General Dynamics, Lockheed-Martin czy Monsanto.

    Masz racje Torlinie: dalsza dyskusja nie ma sensu. NIe dlatego, ze ktos jest dogmatykiem w tej czy w innej kwestii, ale po prostu dlatego, ze oponent wie lepiej…

  63. Żeby nikt już nie musiał zastanawiać się, dlaczego tylko wierzący mają prawo być wojującymi:
    W XX wieku na naszych terenach ( zgodnie z definicjami ) były tylko trzy antyludzkie organizacje :
    pierwszą zdelegalizowali sprzymierzeni, druga miała na tyle samokrytycyzmu, że rozwiązała się sama, a Kościół Katolicki ma się dobrze!
    PS. dla tych, którzy zaraz zaczną biadolić,że ich obrażam – Kościół Katolicki to organizacja – nie wierni. Rozumiem – podobno jest inaczej – wg hasła „Partia to MY”. Podobno to miało uchronić administarcję kościelną przed nadmierną krytyką innych – mówisz źle o nas – to tak jakbyś źle mówił o 90% społeczeństwa wokół siebie.
    Sprytne, ale proste i dziecinne.
    I po co tysiące słów aby nie być uznanym za „wojującego ateistę”
    Jestem taki, jak mój przeciwnik – ani lepszy ani gorszy w używaniu języka. Tylko bardziej samodzielnie myślący.

  64. Pracownicy Instytutu Pamięci Narodowej prześledzili losy dokumentów dotyczących TW ‚Bolka’. Zbadali dziesiątki dokumentów, treść wielu z nich szczegółowo zrekonstruowali na podstawie innych materiałów. W swojej książce wymieniają m.in. kwestionariusz ewidencyjny internowanego Wałęsy, w którym napisano, że był on ‚29.12.1970 pozyskany do współpracy z SB. W okresie 1970 – 1972 przekazał szereg informacji dotyczących negatywnej działalności pracowników stoczni’. Historycy piszą też o dokumentach zebranych w gdańskiej delegaturze UOP przez porucznika Krzysztofa Bollina. Ów oficer odnalazł w roku 1991 ponad 20 donosów TW ‚Bolka’ – były to przepisane na maszynie odpisy oryginałów dotyczących pracowników wydziału W4 Stoczni Gdańskiej oraz członków komitetu strajkowego z roku 1970.

    W książce Piotra Gontarczyka i Sławomira Cenckiewicza mowa jest także o dwóch dokumentach, które pojawiły się dopiero w 2000 roku przy okazji lustracji Lecha Wałęsy. To notatki esbeków z 1978 roku. Jeden z nich zapisał, że Wałęsa ‚jako TW ps. »Bolek« przekazywał nam szereg cennych informacji dot. destrukcyjnej działalności niektórych pracowników. Na podstawie otrzymanych materiałów założono kilka spraw’. Oficer SB stwierdził, że ‚Bolek’ za przekazane informacje był wynagradzany i w sumie otrzymał 13 100 złotych.

    Czyszczenie teczki

    Część dokumentów zniknęła z archiwów po obaleniu rządu Jana Olszewskiego 4 czerwca 1992 r. Tego także dotyczy praca Gontarczyka i Cenckiewicza. Wałęsa po raz pierwszy zażądał dostępu do zgromadzonych przez SB dokumentów na swój temat już parę dni po odwołaniu Olszewskiego, 6 lub 7 czerwca. Oglądał je w siedzibie kontrwywiadu UOP. W lipcu lub sierpniu tego samego roku teczkę dostarczono mu do Belwederu. Zwrócił ją we wrześniu – ale zdekompletowaną. Brakowało m.in. oryginału karty ewidencyjnej Lecha Wałęsy i licznych doniesień TW ‚Bolka’. Zaginione dokumenty według Wałęsy miały wrócić do UOP w oddzielnej kopercie – w której jednak, jak się potem okazało, ich nie było.

    Historycy ustalili, że po raz kolejny Lech Wałęsa wypożyczył dotyczące go papiery SB we wrześniu 1993 r., parę dni po zwycięstwie SLD w wyborach – co poświadcza notatka Andrzeja Milczanowskiego. Badający tę sprawę trzy lata później – za zgodą następnego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego – eseldowski szef MSW Zbigniew Siemiątkowski stwierdził, że do UOP nie wróciły m.in. ‚notatki i doniesienia agenturalne L. Wałęsy’ i ‚pokwitowania L. Wałęsy na odbiór wynagrodzenia za działalność agenturalną’.

    Poproszono wtedy byłego prezydenta, aby zwrócił brakujące materiały. Wałęsa nigdy nie odpowiedział.

    I co Pan na to P.Passent ? 🙂

  65. Nie jestem pewien, a właściwie jestem zupełnie zdezorientowany, co jest w interesie Polski. Chyba nie wejście Ukrainy do Unii, bo to obcięłoby nam trochę kasy. Polityka energetyczna też jest jakąś fantasmagorią. A na czym polegają korzyści z Unii pospiesznej wobec towarowej?

    Wygląda na to, że Polsce zależy na “jakości życia” – szybki wzrost płac, bez groźby infalcji, wczesne emerytury, skandynawska polityka socjalna wraz z włoską służbą publiczną, brytyjska polityka zagraniczna wraz z greckim budżetem i wydajnością pracy. Zupełnie jak w piłce nożnej, ci piłkarze (wyłączam Boruca i trenera Beenhakkera) maja wygrać mistrzostwo Europy. Pobożne życzenia.

    Podobnie z elegancją dyskusji z KK, aby wycofał się ze z góry należnych im pozycji. Przenikliwość zaiste niezwykła. To pan, Gospodarzu Drogi, przewidywał przed wyborami 1989 roku, że będzie to plebiscyt na temat istnienia i roli “Solidarności” – tak podaje Garlicki w “Karuzeli”. Zadziwiające.

  66. Natomiast dyskusja o wyższości Bożego Ciała nad Zielonymi Świętami, pardon, gospodarki jednej nad drugą – przekracza wszelkie wyobrażenia. Do danych liczbowych przytoczonych przez Palestrina2005, które zapewne zostaną odrzucone jako spisek statystyków, warto dodać rozliczne asymetrie. Do niedawna prosperity europejskie było nakręcane konsumeryzmem amerykańskim kredytowanym przez używanie dolara USA jako waluty rezerwowej. Obie strony były zaspokojone, osiągały swoje cele polityki gospodarczej, jedynie wymagało to od czasu do czasu uzgodnionych interwencji na rynku walutowym. Z tej błogości obie strony wyrwały Chiny i inne kraje Azji. Nota bene kryzys finansowy, tzw. bańka, wynikający z rozbuchania cen nieruchomości, ma miejsce nie tylko w USA, także w kilku krajach UE.

    Oczywiście argumenty Jacobsky’ego na temat PKB są dziecinne. Kolejną asymetrią jest rozmiar interwencji państwa w gospodarowanie wielkich firm. W USA ona istnieje, ten model jest stosowany co najmniej od początku ubiegłego wieku (“co jest dobre dla GM, jest dobre dla USA”). Jednak udział państw europejskich we wzmacnianie pozycji ich wielkich firm jest wiele większy, uwzględniając wszystkie czynniki. Interwencja w Europie jest wyższa, od dużych firm po indywidualne gospodarstwa domowe. Ciekawe: argumentacja blogowej większości zawiera pewne wewnętrzne sprzeczności. Oto interwencja państwa jest dobra, ale i tak w USA jest wyższa niż w Europie. Albo, PKB jest wyższy w Europie, ale i tak nie ma znaczenia. Najlepszy atak, to zmasowany atak. Do tego koronny argument – tamten jest dogmatykiem, po prostu wie lepiej, za to my nic nie wiemy, nie jesteśmy dogmatykami tylko inteligentnymi istotami, z czego wprost wynika, że my wiemy najlepiej. Fascynująca dyskusja.

  67. Szestow,
    Moja krytyka polskiej szkoły nie wynika ze słabych osiągnięć córki.
    To samo mówiłam trzy lata temu, gdy z testów po podstawówce miała 39/40 pkt, to samo mówię dziś, gdy kończy gimazjium ze średną powyżej 4,7 i piątkami z przedmitów ścisłych.
    Spotkałam się natomiast z wynikami badań , z których wynika iż postawy aspołeczne są częściej obecne wśród osób z wyższym wykształceniem , niż w innych grupach. Moje życiowe doświadczenie mówi mi to samo.
    To zapewne tłumaczy dlaczego 39 milionowy naród ma problem z wyłonieniem sensownego przywództwa, czy z budową autrostrad.
    To także tłumaczy, dlaczego zamożny- jak na warunki globalne- naród polski jest tak mało twórczy.
    A jeśli chodzi o specyficzny dla tego wieku sposób działania mózgu, to żadna wymówka tylko fakt naukowy. Odkryto go niedawno, ale skutki zanane były jak swiat światem.
    Gimnazjum miało wyrównywać szanse edukacyjne, ale działa jak gilotyna.
    W natrudniejszym okresie rozwoju dziecka wyrywa się go z jego środowiska, zmienia jego status i wymusza przedwczesną dorosłość.
    W takiej sytuacji narzekanie na rosnącą agresję w gimnazjium jest szczytem hipokryzji.
    Ale największym karygodnym efektem ostatniej reformy są trzyletnie cykle programowe. Wszystko przerabia się po łebkach. W głowach nic nie zostaje, bo nie może. Zapamiętujemy dobrze tylko to, co głęboko przeżywamy. Zapamiętujemy najlepiej te prawdy i machaniżmy, które sami analizujemy i te wnioski, do których dochodzimy samodzielnie. A na to w naszej szkole nie ma czasu. Na zapamientanie i wyciągnięcie wniosków z lektury również. Latarnika przerabia się na jednej godzinie lakcyjnej, a na drugiej pisze się z niego sprawdzian. Ciężkie jak ołów „Syzyfowe prace” załatwia się dwoma lub trzema lekcjami. Wiesz już dlaczego młodzież nie musi czytać lektur i zadowala się streszczeniami?
    Bo nasza szkoła to jedno wielkie streszczenie.
    Co zaś tyczy się korepetycji, to w Warszawie i okolicach są one normą.
    Spośród tzn., dobrych uczniów nie znam ani jednego, niekorzystającego.
    A jeśli chodzi o krytykę systemu opartego na wyścigu szczurów, to nie dlatego jest on zły, że trudno w nim wygrywać. Jest zły bo obniża efekty nauczania. Jest zły, gdyż niszczy motywację do współpracy, bez której w dzisiejszym świecie ani rusz. Jest zły, gdyż rywalizację prawie nigdy nie wygrywają najlepsi. Prawie zawsze wygrywają najbardziej bezwzględni.
    To również nie jest wymówka, tylko potwierdzony obserwacjami naukowymi i doświadczeniem życiowym fakt.
    W polskim społeczeństwie postawy ryewalizacyjne są powszechne, brakuje natomiast zdolności i umiejętności współpracy dla wspólnego dobra. I dlatego wiele z naszego potencjału i trudu przecieka nam przez palce. Bo ważne jest tylko kto kogo pokona, przegoni, a zupełnie nieważne po co i jak.
    A tak na zakończenie Szestow, to jak inaczej wytłumaczysz sukces Finlandii, która po 25 latach od rozpoczęcia swojego oswiatowego eksperymentu ma najwyższy wskażnik liczby zarejestrowanych patentów nagłowę mieszkańca, a jej gospodarka w konkurencyjności wyprzedziła kilka lat temu USA i to pomimo bardzo wysokich podatków?
    Podpowiem Ci odrobinkę.
    Kluczem do zrozumienia fenomenu fińskiej oświaty i gospodarki jest stosunek do błędów. Kogo stać na popełnianie błędów i nie obawia się kary za ich popełnienie ten tylko jest twórczy. Bo błąd jest wliczony w dzieło tworzenia. Eliminowanie błędu z tego procesu jest równoważne z jego unicestwieniem
    A w rywalizacji, każdy nawet najdrobniejszy błąd zostanie użyty przeciwko nam. A unikając błędów rezygnujemy z rozwoju. Sami zatem, sobie i naszym dzieciom gotujemy piekło rutyny i naśladownictwa. Sami siebie przez taki system oświaty skazujemy na prowincjonalizm.
    Nie o swoje dziecko się martwię. Profesorska córka, co by nie robiła, i tak otrzyma dobre wykształcenie, a inteligencję- jak wiesz – dziedziczy się po matce. O nią mogę być i jestem spokojna. Martwi mnie natomiast klimat intelektualny, w którym przyjdzie jej żyć i szanse rozwojowe naszej ojczyzny.
    Gorące pozdrowienia, magrud

  68. Szestow,
    Wiesz dlaczego głęboka więż międzyludzka decyduje ostatecznie o możliwościach intelekualnych?
    Po pierwsze dlatego, iż pozwala nam, zapomnieć choć na chwilę o sobie i innych ludzi czyni adresatami naszych wysiłków.
    Po drugie stanowi żródło inspiracji. A po trzecie daje poczucie bezpieczeństwa.
    Marcel Proust ujął to kruciutko i niezykle trafnie „Geniusz to jest talent plus moralność”. W Polsce ludzi utalentowanych nie brakuje, robimy natomiast o wiele za mało, by mogli stać się geniuszami.

  69. Re Jakobsky:
    Co do ewolucjonizmu i kreacjonizmu,że nie muszą się wykluczać,to wynik na Studium Generale UW we Wrocławiu przy okazji dyskusji nad teorią wszystkiego.
    Wspólny mianownik to świat postulatów etycznych,który kieruje na nadużywanie pojęcia antysemityzmu.Przykładowo jako antysemityzm traktowana nawet była ustawa o rytualnym uboju.
    Oczywiście to,które prowadzi przykładowo do nadużywania bezwzględnego prawa silniejszego dla realizacji ukrytych nędznych celów.
    Dla uniknięcia pomieszania grochu z kapustą wskazane jest odświeżenie pamięci.Dziś na SG referowane były osiągnięcia wrocławskich naukowców w zakresie wykorzystania kolostryniny,naturalnego preparatu z siary.Można zaopatrzenie w surowiec polecić Afganom w miejsce produkcji narkotycznego surowca.

  70. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    golas
    A ja myslalem, ze tych samokrytycznych jak ich sympatycznie nazwales, rozwiazal ich krytyk z Gdanska. Chcesz napewno uwypuklic, ze samokrytycyzm jest cecha ludzi wyzszych sfer – prawda? Ja to rozumiem…

  71. Przepraszam,ale muszę uzupełnić,że przy „Oczywiście… chodzi o KŁAMSTWO analizowane w paradygmacie ewolucyjnym..

  72. Magrud,
    dziękuję za komentarz. Dziękuję, że wyrażasz takze i moje myśli.

  73. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Tych problenow czytelnych z Traktatem jest znacznie wiecej. Problematyka zwiazana z rozbudowa arsenalow atomowych w Europie przez NATO, ktore maja chronic nas przed terrorystami to aspekt nr.1 o ktorym mowi sie prawie otwrcie w couloir (kuluarach), oczywiscie nie w towarzystwie prof. Geremka. Jeszcze by doniosl tajemnice poliszynela do A. Kwasniewskiego, ten do A. Michnika, Michnik do ….. jeszcze by wyrwali z ziemi rzepke. Dziwic sie nie ma czemu, ze elita dziennikarska, poczawszy od GW konczac na elicie lgarstwa z Polityki laduja z nakazu w tematy nosne: aborcja, pedaly, cichodajki & prostytucje + pare innych przyziemnych i absolutnie nieistotnych „twierdz” w zyciu kazdego spoleczenstwa. Prawde pisali li tylko do tajnych sluzb aparatu – Prawda? No po co to zmieniac, komu to moze wyjsc na zdrowie….Jeszcze Marszalek Sejmu & Co sie pomyli i zakupia – przez pomylke – wlasciwe samoloty transportowe dla wojska. Dopiero bedzie chryja na calego,…..tyle forsy nad glowami bedzie latc i nikt nic z tego nie ma. Zawal serca na 100 %.

  74. Re magrud:
    Oczywiście kraje skandynawskie są dobrym,najlepszym przykładem,że system ekonomiczny wynikający z tradycji wiary,że człowiek przed Bogiem tworzy pewien poziom bezpieczeństwa.Jest zawsze problem łowienia talentów i w Polsce pod tym względem są duże zaniechania.Baza startowa do intelektualnej przygody dzieci w rodzinach jest bardzo zróżnicowana tak jak rozpiętości materialnego ich statusu.

  75. Palestrina 2005,

    w pełni zgadzam się z Twoimi poglądami na tematy aktualnych problemów gospodarczych w Unii Europejskiej i ich skutków na przyszłość.
    Na dyktaturę biurokratów nie ma żadnego lekarstwa, to już dla Unii społeczny nowotwór, który coraz bardziej żyje sam dla siebie. Geniusz Kafki zaczyna triumfować coraz bardziej.Mam trochę kontaktów z kompetentnymi ludźmi z Niemiec, związanymi z biznesem. Zgodnie powtarzają,że w Niemczech dzieje się coraz gorzej. Rosną rzesze sfrustrowanych nieudaczników, którym coraz mniej się udaje. Tracą skuteczność działania. Zgodnie podkreślają, że to socjalowa rozlazłość.
    Podobny raport , kilka miesięcy temu opublikowało Centrum Biznesu im. A Smitha, gdzie zwrócono uwagę na „rozmiękczające” skutki nadmiernego socjalu.
    Na przykładzie Poloni kanadyjskiej/łatwy social/ i amerykańskiej /trudny socjal/ wykazano, że polonia kanadyjska , korzystająca w dużym procencie z łatwego socjalu, zestarzała się na garnuszku społecznym. Amerykańska polonia, zmuszona twardymi realiami, w dużym procencie , wykrzesała z siebie taką przedsiębiorczość, że już w pierwszym pokoleniu byli ustawieni.
    Twoim dyskutantom, dałeś/dałaś się złapać na zawężenie kontekstu do terenu Unia-Stany, co przy dzisiejszych globalnych procesach społeczno- gospodarczych, jest bezsensowne, oraz, na punktowanie tanim czepialstwem/PKB/ czy hasaniem od sasa do lasa/płaszczyzna czystych argumentów, podpierana „nieoficjalną’ składową w działaniu wielkich koncernów amerykańskich itp./
    Mam okazję czasami mieć kontakt z koncernami klasy globalnej. To , co można zobaczyć „na żywo” w ich funkcjonowaniu, usłyszeć to co wydobywa się z pracowników tychże , w chwilach słabości, jest najlepszym oglądem tego- ku czemu zmierzamy.
    W Europę , ze względu na przesterowania strukturalne i społeczne, ja nie wieżę w ogóle. Obecne mechanizmy, za przewidywalny czas , doprowadzą do tego, że nawet hiperliberalizm niczego nie uratuje. Warto pamiętać, że jednym z powodów poszerzania Unii, była potrzeba zdobycia przez zachód przewidywalnej społecznie, głodnej dobrze płatnej pracy, siły roboczej na średnie i niższe miejsca pracy. Jak narazie, wyszło średnio, i stary moloch nie zaskoczył na nowego ducha przedsiębiorczości.
    Najzabawniejsze u Twoich polskich polemistów, jest to, że Polska ma doświadczenie PRL-u, co na obecnym etapie państw zachodnich , nie może być prostą relacją, ale mechanizmy były- jes wartością niebyłą. Wszelkie soclalne systemy, na razie idealizmy, mogłyby od biedy mieć rację bytu w sytuacji , gdy wszystkie państwa świata grałyby to samo. Ale wystarczy, gdy w stadzie miłych owieczek Bambi, pojawi się jeden Wilk- idea pryska jak banieczka. I jeszce ostatnia refleksja. Większość idealistów snuje wizje o przyszłości w oparciu o założenie, że mądre wychowywanie i kształcenie nowych pokoleń, będzie recepturą na idylliczne społeczeństwo. A społeczeństwo to nie tylko intelektualne elity. Społeczeństwo to też rzesze niemieckich frustratów, których frustracje służby specjalne kanalizują w ruchach neofaszystowskich. Społeczeństwo, to imigranci i rzesze ich potomków, to też różnej maści dewianci i nieroby.

    Pozdrawiam,Eddie

  76. @Magrud
    Napiszę jak będę miał czas bardziej wyczerpująco, a teraz tylko dziękuję za piękne pisanie. Jutro mam kołomyję, więc może pojutrze.
    Dobrej Nocy

  77. Wiecie? To proszę – http://adamczewski.blog.polityka.pl/?p=518#comment-65858 . Nie opanowałam się.

  78. PALESTRINA
    „last decade gross domestic product in USA has grown at an average rate of 3.3 percent a year in the United States over the last decade, compared to 2.1 percent a year in the EU15. Per capita GDP growth, however, has been very similar: 1.8 percent a year in the United States, 1.7 percent in the EU15. The main factor driving higher U.S. economic growth is not greater productivity gains; it is a more rapidly expanding population.”

    Faktycznie wzrost na glowe byl o 0.1 % wyzszy…
    Dzieki przede wszystkim astronomicznemu wzrostowi prywatnego zadluzenia i sztucznie obnizanej (statystycznie) inflacji – tzw metoda hedonistyczna.

  79. Zobaczymy jak sie to bedzie mialo z nastepnymi dwoma latami jak miliony jankesow pojdzie z torbami .
    Dekada 2000- 2010
    Aktualny wzrost na glowe w USA jest….minusowy.

  80. T.O.,

    to nie moje argumenty. Ja je tylko przyjalem i sie z nimi zgadzam. Sformulowali je madrzejsi ode mnie (i nie tylko ode mnie 😉 ), ekonomisci nie z main stream, ktorzy szukaja dziur w obowazujacym modelu ekonomicznym. Widac maja swoje powody. Generalnie twierdza oni, ze ekonomisci z main stream musza w koncu nauczyc sie odejmowac.

    Czytalem swego czasu na ten temat. Szczegolnie zapadl mi w pamiec proponowany inny wskaznik ekonomiczny: GPI (genuine progress indicator), ktory wlasnie odejmuje od ostatecznego rachunku dzialalnosc, ktora wplywa na pogorszenie naszej jakosci zycia, jak np. degradacje srodowiska naturalnego. Z drugiej strony GPI dodaje do ostatecznego rachunku takie niepoliczalne w GDP elementy jak np. wartosc pracy domowej (pranie, zajmowanie sie dzieckiem przez rodzica pozostajacego w domu, itp), czy wolny czas na wypoczynek (nie koniecznie konsumowalny w formie mierzalnej przez GDP).

    Ciekawe, ze jesli patrzec na GDP Stanow, to rzeczywiscie rosnie on w swoim tempie. Jednak jesli patrzec przez pryzmat GPI, to aktualnie, po okresie wzrostu miedzy 1950 i 1969, zaczal on spadac do poziomu ponizej GDP z 1950.

    Oczywiscie mozesz nadal traktowac moje argumenty jako dziecinne. Dono care. Juz kiedys spieralismy sie na temat optyki widzenia spraw swiata, ekonomii, itp. a wiec nie mam zamiaru wkrecic sie ponownie w klincz z Toba.

    Pozdrawiam

    Jesli jednak poczytac o historii GDP jako wskaznika, to wynika z niej, ze – wymyslony pod koniec Wielkiej Depresji GDP nigdy nie byl pomyslany jako miernik ogolnej zamozonsci danej spolecznosci.

  81. Mieczsilver/Mieczysław S.Kazimierzak,

    przykro mi, ale Panski wpis to nadal porcja bigosu. Taka dyskusja nad… wszystkim. Czyli niczym.

  82. Dopiero dzis mialam czas przeczytac rozkoszny komentarz Roda Liddle’a w niedzielnym Timesie.
    Wklejam ku uciesze Sznownego Grona goszczacego u Pana Daniela Passenta:
    ——————————–
    If that constitution returns, Gordon, we want a vote
    ———————————-
    Rod Liddle
    ———————————-
    Slainte, Ireland – the only country in the European Union which had enough moral spine and commitment to democracy to allow its people a vote on the Lisbon treaty. And of course its people voted “no” – as the people of Europe inevitably do when given the chance. Slainte once again, then.

    We’re told that this is effectively the end of the treaty, but – call me a cynic – I am not convinced. It will re-emerge quite soon, camouflaged with a false beard and a moustache, bearing a different name. Within a few hours of the vote, the EU commissioner Margot Wallstrom, speaking on the BBC, described the result as being the consequence of – just get this – “inefficient decision making”. What a marvellous description of democracy.

    There is no stopping the European Union – all organisations, no matter how despised, feel they could do their work better with more power. And if that involves gulling the public, or bullying them, or ignoring the popular mandate, then so be it.

    Ireland had its referendum because of a clause in its national constitution which demands that any change to the constitutional nature of the country be approved by plebiscite. Lucky, then, that Ireland was unique in this respect; the same treaty somehow didn’t affect the constitutions, written or unwritten, of the other 26 EU countries, including our own. As Peter Hain, put it, when he was leader of the House: “This is not a major change – there’s no need for a referendum.” All clear? But then later he said: “I am not saying it has got no substantial constitutional significance . . . of course it will have.” And finally he said of the treaty (to the Financial Times): “Our task is nothing less than the creation of a new constitutional order for a new united Europe.” All things to all men, Peter Hain – but he was not alone.

    This, I think, is the point. There is ample anecdotal evidence that many Irish voters chose “no” simply because their government seemed terribly vague and evasive when questioned about the ramifications of the treaty, despite enthusiastically encouraging everybody to vote in favour. The Irish public smelt a rat.

    In this country we have had 10 years of obfuscation and downright lying from the government about what our membership of the EU would entail, culminating in a reneged promise of a referendum on the Lisbon treaty. There is a perfectly respectable case to be made for greater EU integration, although it is not one that I would care to advance – but the government, hamstrung by its terror of public opinion and presumably feeling impotent to shift that opinion, simply will not state clearly the case in which it obviously believes.

    When the Lisbon treaty re-emerges in its new guise, Gordon, how about letting the British voters indulge in a spot of “inefficient decision making”?

  83. „USA – najpotęzniejsze państwo świata w ciągu ostatniego dziesięciolecia rozwijało się dużo szybciej niż Francja czy Niemcy, dużo szybciej niż cała UE…”
    No wiec Palestrina wrocimy do tego co napisales.
    Otoz przyrost dochodu na glowe mieszkanca w USA byl 0.1% wyzszy niz w europejskiej 15-sce.
    Nie wydaje mi sie to DUZO wyzsze.
    Nie ma tu mowy o amerykanskim panstwowym i prywatnym zasdluzeniu o dystrybucji tego wzrostu czy chociazby jezeli liczymy wzrost calego dochodu rosnacej Ameryki dlaczego nie liczyc rosnaca Europe ale tylko kilka krajow.

    Abstrahujac od wpisow telegrafica, ktory nawet jezeli nie na temat ale wykorzysta kazda okazje by wykazac sie swoja ekonomiczna erudycja – ja wolalbym by Polska byla za 50 lat krajem jak Szwecja a nie jak USA.
    Kropka.

    I oczywiscie Polska by tam dojsc nie potrzebuje niemieckiego czy francuskiego „socjalizmu” ale wiecej irlandzkiego modelu.
    Wszystko zalezy od specyficznej sytuacji danego kraju i etapu na jakim jest.
    Nam etatyzm, biurokracja i „socjalizm” jest potrzebny jak psu buda – juz mamy najmniejsza aktywnosc zawodowa w Europie i pewnie jedna z najnizszych na swiecie.
    Jak sie wzbogacimy to sobie moze bedziemy modgli na to pozwolic – nawet na „lewice” Napieralskiego…
    To a propo’s tematu szanownego gospodarza – O „szybkiej Europie” co to wyglada jak Francja…i Niemcy.

    Nikt nie kwestionuje tego, ze Amerykanie sa „srednio” bogatsi (prawdopodobnie nie dotyczy to 75% spoleczenstwa bo cala para z gwizdka wzrostu poszla w gorne amerykanskie pare procent baaaaardzo bogatych) pytaniem jest dlaczego pomimo „wyscigu szczurow” i niby otwartej gospodarki roznica miedzy USA i Europa jest TAKA MALA jezeli chodzi o przyrost dochodu na glowe mieszkanca.
    Dlaczego jest statystycznie zerowa pomimo, ze europejski (niemiecki) bezrobotny dostaje 6 razy wiecej i 6 razy dluzej niz amerykanski a angielski nigdy nie placi za wizyte u lekarza…
    Dlaczego Europejczycy (z pietnastki ) zyja dluzej, zdrowiej i dlaczego mniej umiera niemowlat, dlaczego MOBILNOSC (wg badan LSE) jest w Europie prawie dwa razy wyzsza niz w kraju mitu awansu od pucybuta do milionera.
    -Inaczej mowiac szansa na awans spoleczny.

    A wiec Amerykanie sa srednio bogatsi (bo maja wiecej supe milionerow) i ROZWIJAJA SIE NA TYM SAMYM POZIOMIE co „sklerotyczna” Europa…

    No wiec tak; obzarty czekolada Belg albo opity winskiem Zabojad jest na godzine bardziej wydajny niz Jankes… jest „biedniejszy” bo pracuje biedulek mniej!
    Czyzby ciezki frajer wolal miec wiecej czasu niz szmalcu?
    Cos jest nie tak z modelem „amerykanskim” i dowody mamy i bedziemy mieli ich coraz wiecej – przez naszymi nosami.

    Nie zmienia to faktu, ze za duzo panstwa i biurokracji jest beeee (to dla Telegrafica by mogl rozwinac i popisac sie jakimis metnymi – dla mnie – teoriami – jednymi z wielu…).

    A teraz dla kazdego kto troche w swiecie bywal moze wydawac sie zaskakujace, ze wszedzie mogl zobaczyc „hordy” wrzaskliwych i zadowolonych z siebie niemieckich i skandynawskich emerytow.
    Siwych, rumianych i usmiechnietych.
    Od Rio do Tajlandii.
    Tak cierpi na starosc „sklerotyczna” Europa…

  84. Telegraphic Observer,
    Ostatnie Twoje wpisy bardzo przypadły mi do gustu. Trochę spóżnione więc moje brawa. Ale z tym ostatnim poprciem dla Palestiny to trochę nie tak. Masz jednakże rację, że polityka UE przypomina neoliberalizm a la USA. Dlatego społeczeństwa UE nie lubią brukselskich komisarzy.
    Co zaś tyczy się statystyk, to trzeba je czytać w szerszym kontekście.
    Bo np. niskie bezrobocie w Stanach okupione jest koniecznością podejmowania pracy za stawki głodowe, inaczej traci się prawo do zasiłku.
    Często też pracujące osoby muszą korzystać z pomocy społeczej, lub pracować na dwóch etatach,by się utrzymać.
    Polecam ostatnie wydanie „Le monde diplomatique” a w nim artykuł „Bieda po amerykańsku”. Tu też są statystyki i nagie liczby, z których wynika, ze 18% obywateli supermocarstwa żyje poniżej granicy ubóstwa. Polecam też książkę Barbary Ehrenreich pt; „Za grosze pracować i (nie) przeżyć.”
    Pozdrowienia

  85. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Roman51PL
    Zgodnie z Twoja prognoza dotyczaca kryzsyu finansowego w USA masz jeszcze tylko 10-c miesiecy do dyspozycji. Sam umiesciles poprzeczke na tej wysokosci. Mam nadzieje, ze Orly finansjery w USA wezma sobie do serca – to jest proste, wystarczy je miec – Twoje prognozy i stana na wysokosci zadania. Wyobraz sobie, ze ja im wierze, nie wiem kto od kogo sciaga, ale cos w tym jest. Mam nadzieje, ze nadciagajacy – wielkimi krokami – kryzys Nr. 2 dotyczacy apokalipsy Kart Kredytowych wzmocni Twoje przekonanie, ze Swiat oparty na „plezdingu” czyli LDPE jest tak samo piekny jak Swiat oparty na starej wartosci uncji trojanskiej, podobnie zreszta jak wartosci Koscola Katolickigo, ktorego mozna nie lubic bo jest madry i wieki. No coz, zawias ma zazwaczaj krotkie nozki – prawda? Ja rozumiem fascynacje Jakobsky’ego hodowla „chwastow” pana Shapiro & Co., zycze nawet smacznego, pozostajac – jezeli juz – przy klasycznych manierach zwiazanych z PCS – mowiac jezykiem przystepnym – Potash Corporation of Saskatchewan.
    Tutaj napewno spotkam nie tylko wielka madrosc i rozwage + klase, ale rowniez ewentualne rozwiazania dotyczace siarki ( S ), jak widze spedzajacej sen z oczu panu Mieczyslawowi z domu Mieczsilver. Pan Mieczyslaw ma racje – milczenie jest zlotem…..
    Wracajac do meritum wpisu. Roman tylko 10 miesiecy i ani jednego dnia dluzej – OK? Zgodnie zreszta z zasada Rockefellerow.

  86. telegraphic observer,

    brawo za wpis 2008-06-17 o godz. 16:27 , który jakimś cudem przegapiłem.
    Kompetentnie i uczciwie. Mam podobne odczucia co do bezzasadnej i bezinteresownej, jak to w naszym narodzie, nagonki na Palestrinę 2005.
    Z Twoimi racjami , oczywiście się zgadzam.

    Pozdrawiam,Eddie

  87. Andrzej Falicz,
    USA długookresowo rozwijają się szybciej niz UE – nie ma co do tego wątpliwości, nawet per capita – jak sam pokazałeś. A jak liczyć siłę nabywczą pieniadza w USA jest dużo lepiej niż w UE.
    Co do aktualnej sytuacji USA – cóż kazdy ma chwilowe kryzysy – licza się jednak długookresowe trendy. Czytałem zapowiedzi do 2020r. i:

    „A new research report from the Economist Intelligence Unit predicts that more than half the growth in the world’s GDP over the next 15 years will come from China (27%), the US (16%) and India (12%).

    The Foresight 2020 research report, sponsored by Cisco Systems, bases its predictions on new long-term economic forecasts, a survey of more than 1,650 executives and in-depth interviews with senior business leaders. Other predictions in the study include:

    The US will average close to 3% growth a year between now and 2020
    In comparison, the 25 European Union countries will average 2.1%
    Japan’s growth will average less than 1% a year as its population shrinks
    The EU will compensate for the slower growth rate by territorial expansion, increasing to a union of more than 30 countries
    Average income of the enlarged EU will be just 56% of the US average in 2020”

    Cóż jak widzisz ludzie biznesu jakoś nie wierzą w Unię Europejską… a jej wzrost głównie będzie dzięki nowym członkom a nie dzięki „twardemu jądru”…

  88. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Palestyna2005 – 18. 06., godz. 9:11
    Fonetycznie & wizualnie to nawet ladnie wyglada w momecie kiedy papier wszystko przyjmuje. Wystrzegajma sie ludzi ktorzy wiedza, ale nie wiedza co wiedza – prawda?

    http://bobolowisko.blogspot.com/2008/04/nie-wszystko-zloto-co-sie-swieci.html

    U Boboli jest pare innych cekawych analiz, ktore napewno przypadna Panu
    do gustu. Wystarczy dac sobie czas, natura zrobi reszte. Swietnie sie czyta
    „twarde jadro” w towarzystwie dobrze zrobionej zielonej herbaty. Zycze smacznego

  89. Magrud,
    ja tez jestem wniebowziety. Zblizasz sie do Falicza i Lizaka – uwielbiam Cie za to. Za to, ze nie odwracasz kota ogonem, tylko trzymasz sie dokladnie tego, co napisalem. Teraz mozesz juz swobodnie zajac sie moja miloscia do psow i kotow.

    Ludzie,
    ja rozumiem, ze wybieranie jakiegos modelu dla Polski jest b. wymagajacym zajeciem umyslowym. Ale moze tymczasem zajelibyscie sie problemami realnie stojacymi przed Wami: utrzymanie rzesz nowych emerytow, przyjecie waluty euro, zacofana infrastruktura, zbiurokratyzowana gospodarka, niewydolne lecznictwo …

  90. Jacobsky,
    dziecinne jest rzucanie czegos co Ci sie podoba i wolanie „bawcie sie ze mna”.

    Oczywiscie uniwersytety zatrudniaja miliony ekonomistow, a oni musza sie wykazac zapalem badawczym, nie koniecznie w „main stream”. Dzieki za wyjasnienie, podaj ich nazwiska dla uzupelnienia swojej doroslosci, ze sie tak wyraze.

    Czy od PKB Europy tez bedziemy odejmowac? Wydaje mi sie, ze zmiana srodowiska naturalnego jest nieunikniona wraz z nierownomiernym wzrostem komfortu zycia ilus tam miliardow ludzi. Ale odejmowanie jakichs wyszacowanych strat od wymierzonych w pieniadzu wartosci sprzedanej jako metoda nie wydaje mi sie fortunne. Ludzie jakims cudem lubia konsumowac. Moze dobrom publicznym, jak srodowisko, nalezy przypisac cene i pobierac oplate. Taki jest sens ekonomiczny porozumien z Kyoto. Juz rozwaza sie do jakichze spekulacji to moze doprowadzic – zdaje mi sie takze w „Polityce”.

    Wydaje mi sie, ze stary aparat ekonomii jako nauki sprawdzil sie nad wyraz dobrze. Jedyne zmartwienie, ze nie jest wystarczajacy. Czy to ma znaczyc, ze nalezy go wyrzucic na smietnik? To dotyczy rowniez GDP, jak narazie uzywa sie go dosc powszechnie jako glownego wskaznika „aktywnosci gospodarczej”, ale moze gospodarka szczescia nie daje?

  91. Eddie,
    Cala ta dyskusja wynikla z dosc obcesowej krytyki Irlandczykow we wpisie naszego Gospodarza. Sporo bzdur tutaj napisano w komentarzach, np. ze onegdaj Holendrzy, obecnie Irlandczycy boja sie neoliberalizmu, dlatego taki daja referendalny glos – ale to juz pomijam. Temat neoliberalizm jest uwielbiany przez czytelnikow ksiazek Grzegorza K. i LMD. Dyskusja z nimi jest ubogacajaca intelektulanie, jak powszechnie wiadomo.

    Nie rozumiem slepej wiary, albo raczej podawania do wierzenia przez Gospodarza Blogu, ze pospieszna traktatowa predkosc europejska w wydaniu niemiecko-francuskim jest nieunikniona, i po drugie, ze jest w interesie Polski. Ale to drugie, co jest interesem Polski, jest dla mnie zupelnie niejasne, mysle ze dla wielu. Natomiast Traktat Lizbonski jest potrzebny, w uproszczeniu, do dwoch rzeczy. Do zupelnie niejasnej wizji federalizowania Europy („weta nie ma w USA”) i „zaciesniania wiezow”. Oraz do dania duzym krajom Unii, dwa z nich sa czlonkami Rady Bezpieczenstwa ONZ plus Niemcom, jakiejs mocniejszej legitymacji w polityce swiatowej. Jednak od lat posiadaja one traktatowe instrumenty, ale jakos nie potrafia skoordynowac stanowisk i dzialan. A przed Europa stoja inne wyzwania, tzw. strategia lizbonska daje ograniczone rezultaty. W kwestiach spolecznych narastaja problemy. Jakis kryzys Europy wisi nad kontynentem, ale nie wydaje mi sie, aby weto irlandzkie go powiekszylo o jote. Co najwyzej jest to kolejny sms do Brukseli i innych stolic. Wg mnie daleko idacym idealizmem jest oczekiwanie, ze za 20-30 lat Europa bedzie takim monolitem jak USA czy Chiny. Trzeba wymyslec jakis inny model, moze wlasnie nietraktatowe jadro 3 stolic: Berlin-Paryz-Londyn skonsoliduje sie, a reszta bedzie sobie towarowo-pienieznie integrowac sie dalej. Dublinczycy maja ograniczone ambicje w wielkiej polityce swiatowej. Warszawiacy maja i tak pokrecone w glowie …

    Pozdrowienia — T.O.

  92. T.O.,

    „..Dzieki za wyjasnienie, podaj ich nazwiska dla uzupelnienia swojej doroslosci, ze sie tak wyraze…”

    Poszukaj prosze w Internecie. Dla wykazania TWOJEJ doroslosci, ze sie tak wyraze. Pierwszy hint juz masz: GPI.

    Roznie ludzie gadaja na temat tego, czy degradacja srodowiska rzeczywiscie MUSI byc polaczona z nierownomiernym wzrostem tzw. komfortu bycia. Kwestia optyki i widzenia spraw. Nie mowiac juz o tym, jak zdefiniowac termin, ktoregu uzywasz, czyli komfort ludzkosci.

    NIe ukrywam, ze coraz bardziej jestem zmeczony wysluchiwaniem ekonomistow, ktorzy udowadniaja mi, ze tylko staly i ciagly wzrost gospodarki oraz wzrost konsumpcji to nasza jedyna droga. Innymi slowy: stary model gospodarki sprawdza sie jak sie sprawdza. Ty widzisz szklanke do polowy pelna, zas ja – w polowie pusta. I pewnie w tym zasadza sie podstawowa roznica pogladow.

    Pozdro

  93. telegraphic observer,

    wszystko, jakbyś wyjął z mojej głowy. Ja jednak taką perspektywę jak 20-30lat uważam za zupełny abstrakt.Wszystko wchodzi w fazę szaleju, nie do opanowania. W poszerzonym kontekście europejskim/zwłaszca/ znajduje się jeszcze Rosja, która w cywilizacyjnym wyścigu, nie ma zbyt dużych możliwości manewru. Z jednej strony Chiny o mocarstwowych ambicjach, skutecznie nadrabiający wyższe technologie, z drugiej jeszcze stykowa cywilizacyjnie Europa, która jest na moje czucie, ostatnią deską ratunku dla Rosji, zwłaszca, że Europa zmienia się w wieloskładnikową mamałygę. Znając bardzo dobrze z autopsji azjatyckie poczucie czasu u Rosjan, oraz ich naturalny instynkt do myślenia kombinatorycznego, oczekiwałbym z tej strony serii niespodzianek, zawsze ujawnionych po czasie, oczywiście naszym.
    Najszerszym kontekstem, wszelkich rozważań o systemach ekonomicznych, oprócz wielu znanych obecnie globalizacyjnych transformacji i kształtowania się nowych , fundamentalnych dla ludzkości i planety problemów, jest katastrofalnie wysoka liczba ludności świata. Coraz częściej , przebijają się do mediów informacje, o rozważaniach gremiów, mających poczucie mocy sprawczej na tym poziomie, -jak się ustawić do tego problemu. Ponieważ jest wiosna, tym co nie spotkali się z takimi przeciekami, nie będę psuł humoru.
    Na koniec. Jako człowiek praktykujący biznes softwareowy, oprócz wiedzy ekonomicznej, napewno posiadasz bardzo dobre poczucie wizji zmian cywilizacyjnych jakie nastąpią w XXI wieku na naszej planecie, kiedy już na dobre odbijemy od XX wiecznych fundamentów. To co mnie wiadomo na ten temat, będzie wrednie kapitalne dla ludzkości/ mam nadzieję, że ludzkości/. Nie kontynuuję , bo…wiosna.
    Cenię Twoje opinie , bo nie tylko wiesz, ale i czujesz.

    Pozdrawiam , Eddie

  94. Telegrafic musze sie szczerze przyznac, ze mialem i mam klopoty ze znalezieniem sredniego wzrosty GDP za powiedzmy ostatnie 50 lat, ktory by potwierdzal Twoja teorie.
    1950 – 2000 – mam nadzieje, ze mozna to nazwac dlugoterminowym to
    to co znalazlem pokazuje zupelnie co innego niz Ty pisales.
    Niemcy – sredni wzrost 3.5%
    Francja 2.9%
    USA 2.2%
    A taka Irlandia 4.4%.

    Wychodzi na to, ze srednie wzrosty za 50 lat (1950 – 2000) byly w duzych „socjalistycznych” krajach Europy wyzsze niz w USA…
    No coz z ostatnia dekada poczekajmy chociaz rok i wyjdzie, ze tez USA rosla mniej niz Europa…
    Warto tez przypomniec, ze aktualny „skomasowany” amerykanski dlug wynosi okolo 53 bilionow (amerykanskich trylionow) i jest 76 razy wyzszy niz w 1957 roku…to jakies $200 000 na jednego Jankesa.
    Biorac pod uwage, ze wiekszosc (okolo 70%) Twojego GDP w USA to konsumpcja (najwiecej na swiecie, znacznie wiecej niz w Europie) to wyjdzie, ze a jakze wzrost byl piekny…ale na kredyt.

    Nawet jezeli Ci wyjdzie, ze wzrosty byly o 0.1% wyzsze… to dlaczego pomimo kosztu jaki placi przecietny Amerykanin z pelna stagnacja zarobkow od lat 70-tych i sladowa opieka panstwa USA jest tak malo lepsze?
    ? (jezeli jest) i co znaczy lepsze?
    Mozna wykopywac i zakopywac wielki dol i PBG bedzie roslo…

    Co do ekspertow to pamietam jak pare dni przed uratowniem Bear Stearns
    ukazala sie fachowa opinia eskpertow, ze Bear jest bezpieczny…
    Pozyjemy, poczekamy.
    A pozyjemy i poczekamy w Europie srednio dluzej niz w USA i z dluzszymi wakacjami…no coz dla niektorych to tez sie liczy.

    Co do USA i UE to byc moze za 50 lat gdy sie okaze, ze w Unii bedzie powiedzmy Rosja i granica z najwieksza potega Chinami – gdzie sie podzieje USA ze swoja armia i imperium.
    Bez pierwszego miejsca (duza premia) USA straci ze 25% swojej „atrakcyjnosci”.

    Widzisz Europa moze sie „od-socjalizowac”, zmniejszyc podatki itp itd.
    USA ma znacznie mniejsze pole manewru.
    Jezeli Europa z calym „socjalistycznym” bagazem wcale nie zostaje tak znowu z tylu to co bedzie jak zacznie zrzucac worki z piaskiem, ktorych USA juz dawno nie ma?

    A tak w ogole to lepiej jest byc pieknym, madrym i bogatym.
    Ja wole Florencje a Ty Detroit – na tym polega wolny wybor.
    Jeden ma Forda drugi Ferrari.
    Jeden woli Budweisera drugi Grolsha.
    Jeden kuchnie francuska drugi….amerykanska.
    Pomaranczowy garnituyr ze zlotymi guzikami, duzo flag, wielka armie i wspolne modlitwy rzadu co rano w „Oval Room”.
    A Richard Pearle a jakze jest amerykanski jastrzebiem ale nie jest glupi…na codzien woli mieszkac na francuskiej riwierze.

  95. Jacobsky,
    Słowo “nierównomierny” dodałem do wzrostu jako coś nierozdzielnego z nim, nie jako przyczynę degradacji, czy zużycia środowiska. Oczywiście wzrost komfortu bycia i życia nie musi prowadzić do złych rzeczy. Tylko jak to zrobić, jak włączyć zużycie do komfortu, bo to zdaje się leży Ci na sercu. Oczywiście włączyć nie dla potrzeb statystyki, lecz do podejmowania decyzji. Nie rozjeżdżam plaży samochodem terenowym, tylko dlatego, że mi się chce używać 20 wędek, kubła przynęty, coolera pełnego wyselekcjowanego piwa i całego trucka innego żelastwa – jak mnie do tego przekonać?

    Jak zdefiniować komfort ludzki? Po co definiować, wystarczy rozumieć, hehehe. Wolni ludzie w ramach pewnego procesu myślowo-handlowego zaspakajają swoje mniej lub bardziej uzasadnione potrzeby. Do tego “komfort” de facto się sprowadza, przynajmniej w ramach naszej dyskusji. Czyż nie?

    Ekonomiści w ten sposób odpowiadają na zapotrzebowanie. Wyobraź sobie, że jest cała masa ludzi wkoło Ciebie, każda i każdy ma wolną wolę, wolność wybierania i spore możliwości. Ja nie widzę żadnej szklanki, że tak powiem. Zgadzamy się w tym, że pęd do konsumowania coraz to więcej, a już na pewno lepiej, jest trudny do pohamowania, zarówno w sobie, a już szczególnie u innych. Ja na przykład 20 lat temu, na wiosnę, odczuwałem potrzebę wsiąść w jakiś samochód i pojechać przed siebie. Dzisiaj, jak tu tak sobie siedzę, już mi to nie wystarcza, chciałbym wsiąść w jakiś samolot … oczywiście musiałby tam być dostęp do internetu, do “en passant”, “co w duszy gra” i “gotuj się!”. Skąd bym wiedział jakie w Londynie kawy się teraz pija 😉

    cheers

  96. Eddie,
    Zgoda i ciekawe – Rosja, Chiny, enigmatycznie – stykowa cywilizacyjnie Europa, czy chodzi o to, że na rozdrożu? — bylebyś nie przesadzał w pewnych miejscach … z tą wiosną (po której jest lato i wszystko dojrzewa i spada).

    Rysowanie wizji na nadchodzące dekady? Hm, sprawa jest prosta, hehehe. Wystarczy zaostrzyć istotne i zauważalne trendy, odrzucić to co zużyte – i już jest wizja. Zaostrzyłbym: elastyczne rynki pracy, edukację na okrągło, inteligencję kontaktów między ludźmi, zupełnie nieznane produkty i usługi. To wynika ze zmian technologicznych i mentalno-kulturalnych, ze tak powiem. Era związków zawodowych i gwarancji zatrudnienia przemija. Z tym, że szybkość zmian nie jest aż tak zawrotna, np. Niemcy ze swoimi “tradycyjnymi” produktami, rzecz jasna wytwarzanymi nowocześnie, z wysoką inżynierią jakości, w ostatnich latach trzymają się mocno na rynku światowym. Coraz większe znaczenie ma “wartość dodaną” oraz tworzenie i zaspakajanie nowych potrzeb. Informacja, wiedza, zrozumienie, informacja, wiedza, informacja … cykl taki rysyję sobie. Pętlę.

    Wydaje mi się, że problem wzrostu populacji ludzkiej nie istnieje dopóki część tego przyrostu żyje za dolara lub mniej na dzień. Dopiero gdy zaczynają konsumować na wyższym poziomie, wtedy “geometrycznie” wzrasta zużycie zasobów naturalnych. Oczywiście nowe technologie mogą to wyrównać: lepiej wydobywać, mniej martnotrawić na jednostkę “wartości użytkowej”, odnawiać zasoby, etc. A to kosztuje (też w cudzysłowiu?).

    Niektóry prognozy ludności Ziemi uwzględniają poważne spowolnienie tego wzrostu za, zdaje mi się, 30-50 lat.

    Itd, itp. USA niewatpliwie przechodzić będą poważną reorganizację na kilku frontach. Nie wiadomo co i jak im się uda. Europa też, na pewno w kierunku tzw. neoliberalizmu – używam tego ohydnego terminu, aby czytelnicy GK i LMD mogli zrozumieć. To już następuje, nierównomiernie, bo z oporem materii ludzkiej.

    Wszystko jest kapitalne dla ludzkości, chyba że wzniesiesz się za wysoko i zaczyna Ci się rozmazywać, robić sine, sam się dusisz. Przyziemne, lokalne jest miłe jak ciepły piasek atlantyckiej plaży, jak chłód granitu na perci, jak sprawność klawiatury pod Twoimi palcami.

    Pozdrawiam wiosennie-letnio, T.O.

  97. Ciekawa dyskusja. Czytam z uwagą. Wielbiciele USA polegli w zderzeniu z faktami. Pozdrawiam.

  98. Widzisz Panie Falicz – ja zastrzegłem się, że spór o wyższość USA nad Europą jest czczy. Ja faktycznie żyję w kraju, który jest gdzieś pomiędzy. W tym układzie Europa leży mi najbardziej ze wszystkich części świata za to, że ma historię ucieleśnioną w kamieniu i innych materiałach, i właśnie ta historia najbardziej mnie frapuje. Ludzie uważam w Europie są o wiele mniej przyjaźni niż w Ameryce. O wiele, o setki mil morskich. Powiesz, że Amerykanie są naiwni. Ja powiem, że są prawdziwi.

    W Twoje statystyki wdarł się pewien błąd interpratacyjny. Niemcy przez lata 1950-70 odbudowywały się i stosowały model nie bardzo socjalny. Umyka nam obraz tamtych Niemiec, czy Skandynawii, kiedy one się rozwijały.

    Po drugie, stagnacja zarobków w USA, to ma też związek z uwagą Magrud o niskiej płacy minimalnej, dotyczy ludzi bez college’u oraz coraz to nowych imigrantów. W Ameryce, inaczej niż w Europie, imigrantów się wtapia, przede wszystkim ekonomicznie. Niby okrutne to, ale oni wciąż walą, z AŁ, z Azji, ze wschodniej Europy i paru innych regionów. Zgoda, ta konsumpcja była na kredyt, jeśli Ty pożyczałeś im, to mam przykrą wiadomość – nie wszystko da się odzyskać. “Gdy być może za 50 lat w Unii będzie Rosja”, hm, pożywiom uwidim, hehe. Chciałbym, aby tak się stało, wtedy Warszawa będzie centrum Europy (a nie Berlin, czy Bruksela).

    Skończę jak zacząłem, ten spór jest o wyższość jednych świąt nad drugimi. I ze wszystkich zakątków wolę, w pewnym sensie, Cadiz i Siennę, i Cheltenham, i Wieliczkę, i Pilznera, i kuchnię toskańską … nie wiem skąd komuś może przyjść do głowy, że “I love America”, only Americaaaa???

  99. telegraphic observer,

    Polska -kraj na rozdrożu , to prawieże trąca Żeromskim.
    Jak wspomniałem, z autopsji znam i czuję bardzo dobrze mentalność i ducha Rosjan, w tym Rosji, jako państwa. Zachodnie odczuwanie czasu, jest ukształtowane na sprawnym działaniu , budowaniu. Skażone jest wkodowanym w psychikę ludzi „poczuciem harmonogtramu” . Czas dla ludzi Zachodu płynie liniowo, skończenie wyobrażonymi okresami/ zależnie od aktualnie wytyczających je spraw/.
    W Azji czas jest jakby ponadczasowy/masło maślane jest tu pozorne/ . Dla azjatów punkt w ich czasoprzestrzeni sprzed np 300 lat test tożsamy z tym co był minutę temu.
    U nich sprawy nie przemijają, one są pod stałą, nieświadomnie czujną kontrolą. To cywilizacja wielkich stepów.
    Pod koniec lat 80-tych ub. wieku , moimi uszami słyszałem w angielskim radiu BBC kilka audycji, z Rosją w roli głównej. Uczestniczyli w nich , bywało rosyjscy dysydenci.
    Wtedy, kiedy historia Rosji była w fazie bulgocącej, nikt nie miał wątpliwości, że Rosja ,z konieczności wykonuje ewolucje ratunkowe. Takie zwroty w ustach dysydentów jak:”Gad zmienia skórę, i buszuje w trawie, a Zachód fascynuje się martwym zrzutem” , ” Po bankructwie bloku wschodniego, interesem Rosji będzie podłużenie smyczy na zasobne kraje zachodniej Europy” itp. W międzyczasie , w Rosji zdarzył się Jelcyn, potem Putin … i w myśleniu zachodnim wszystko co było związane z Rosją w tamtym czasie, dawno wyparowało, rozmyło się w mrokach dziejów. Dla Rosjan natomiast, wszystkie sprawy wz tamtych lat są umieszczone w ich ponadczasowej bazie danych ,i wsposób naturalny czekają na swój optymalny czas. Jeśli nastąpi dogodny moment, to za sprawą im tylko danego geniuszu, każda ze spraw do załatwienia, w sposób jak najbardziej naturalny, zostanie wzięta z „półki”.
    Teraz do konkretów. Wspomniałem, że w moim przekonaniu, Rosja, drogą naturalnego rozwoju nie ma szans wyrównać przepaści cywilizacyjnej, jeśli chodzi o wysokie technologie. Chiny nadganiają w imponującym tempie, i siedzą na podbrzuszu Rosji. Chiny , jako państwo z zakusami imperialnymi są perspektywicznie dla Rosji/tereny, Syberia-80% bogactw światowych/ narastającym wrogiem naturalnym. Czekanie Rosji, na moment , kiedy Chiny staną się potęgą militarną i cywilizacyjną, to czarny scenariusz i bezwzględny doping do działania. Dzięki Putinowi Rosja odzyskała oddech do działania w swoim stylu. W tym momencie stwierdziłem z całym przekonaniem , że jedynym ratunkiem dla Rosji, będzie jakaś „kolonizacja ” Europy, gdzie do „kupienia” są cywilizacyjnie stykowe z czołówką światową wartości. Ameryka, jest dla Europy przyjacielem, dopóki Europa jest jeszcze takim rozlazłym zbiurokratyzowanym tworem.
    Kiedy ostatecznie uda się Chinom i Indiom wejść do pierwszej ligi światowej, a Europa zdopingowana zacznie funkcjonować jako wzrastająca w siłę jedność/hipotetycznie/ , to nie jestem pewien, czy dla zrównoważenia Chin, Ameryka, nie poświęci Europy, dla strategicznego , antychińskiego sojuszu z Rosją.
    Więcej, jestem przekonany, że idiotyczne ze strategiczneo i politycznego punktu widzenia , plany zainstalowania m.in u nas tarcze antyrakietowe, to taka wielowątkowa koza rabina.
    Tak wyglądałby mniej więcej mój skrót myślowy z poprzedniego wpisu, przytoczonego wtedy, dla poszerzenia perspektywy widzenia spraw europejskich.
    Oczywiście dzisiejsze Niemcy, z obrotem handlowym zbliżonym do Ameryki, to potęga.
    Jednak , jak wcześniej wspominałem, duch niemiecki/informacje z matecznika niemieckiego/ przez łatwy socjal wyrodnieje. Coraz więcej Niemców staje się nieudacznikami, co już jest rysą i ewenementem.
    Naszkicowałeś wizję przyszłego rozwoju :
    „Zaostrzyłbym: elastyczne rynki pracy, edukację na okrągło, inteligencję kontaktów między ludźmi, zupełnie nieznane produkty i usługi. To wynika ze zmian technologicznych i mentalno-kulturalnych, ze tak powiem.”
    Trudno odmówić tej myśli cech wzorowych. Gdyby tak się mogło potoczyć , to wszystko byłoby piękne.
    Jednak , zależnie od użytych komponentów, można takich wizji poukładać , praktycznie dowolną ilość. Przyszłość, ma ten urok, że prawie zawsze nas zaskakuje.
    Rysując skrajnie przeciwną wersję rozwoju, powiem Tobie, że conajmniej równie możliwe jest skrajne ograniczenie zapotrzebowania na ludzką inteligencję, inwencję twórczą itp. Ja np.mam pewność, że udało mnie się stworzyć koncepcje do stworzenia informatycznych systemów, w sposób optymalny „wyszukujący” opracowujący nowe potrzeby , czyniący to w sposób ciągły, wolny od pułapek świadomości. System, narazie teotetycznie, będzie możliwy do zaprogramowania dla każdej dziedziny życia. Jako softwearowiec, nie próbuj tego oceniać, gdyż kluczowe są dwa nowe twierdzenia, któte w swojej istocie są w zawansowanej sprzeczności „żelaznej” logiki dotychczasowego myślenia.
    Jeden taki numer, i najlepsze wizje -pewniaki tracą wartość. To jak swego czasu „jeden numer cywilizacyjny” -silnik parowy, czy prąd elektryczny.

    Na koniec ,nieszczęsna populacja. Rozbuchało się to , bez jakiejkolwiek refleksji do stanu dzuisiejszego. Fatalna pętla , praktycznie w sposób cywilizowany nie do rozwiązania. Gdzie nie ruszysz pasztet. A to równowaga m. pokoleniowa, miejsca pracy itd. itp. Japończycy np. od lat tworzą protezę w postaci robotów, które w przyszłości podeprą ewentualne niespodzianki demograficzne.
    W latach 90-tych ub. wieku, Klub Rzymski ogłosił raport, gdzie przedstawił wyliczenia, że w przypadku wzrostu stopy życiowej w Chinach, gdy Chińczycy masowo zechcą jeść coś jeszcze oprócz samego ryżu/mięso/ na ten przypadek planety naszej nie stać z wydolnością rolniczą. Jeśli dorzuciszdo tego wodę pitną, to tylko sowiecka niezłomna wiara w to ,że na wszelkie problemy naukowcy znajdą rozwiązanie, pozwoli nam się ciepło kokosić w przyziemskim ciepełku, czego Tobie i wszystkim ziemianom życzę. Sobie nie życzę, bo dam radę.

    Pozdrawiam, Eddie

  100. Telegrafic.
    Teraz zaczelo mi sie to podobac…
    Jak Ty piszesz, ze dlugotermonowe wzrosty sa w USA wyzsze to jest to fakt udawadniajacy Twoja teze.
    Jak ja pokazuje, ze to nie prawda i dlugoterminowe wzrosty byly/sa wyzsze w Europie to jest to blad statystyczny albo jakis inny metodologiczny…
    Ha ha ha!
    Przykra wiadomosc o pozyczaniu pieniedzy nie swiadczy o wyzszosci amerykanskiego modelu – swiadczy o tym, ze PBG jest sztucznie zawyzane jak i inflacja, ktora jest inaczej liczona w USA i zanizana o pare procent.
    Moze „amerykanie” sa bardziej sympatyczni ale powiedz, ktorzy? – ci z Chinatown czy z Jackowa a moze ci w duzych futrzanych kapeluszach….inaczej mowiac gadanie i bardziej sympatycznym narodzie do chyba zart.
    To przypomina mi artykul Amerykanina, ktory stwierdzil, ze Polacy doskonale mowia po angielsku bo:
    Taksowkarz byl angielskim filologiem, fryzjer pracowal 10 lat w USA a sprzedawca w kiosku Ruchu znal 3 jezyki w tym angielski (bo nie mogl dostac roboty za dzialanosc opozycyjna…i to bylo trzech, z ktorymi rozmawial_ – inaczej mowic Twoje stwierdzenie jest zabawne i nie powazne.
    Ja znam Europejczykow znacznie smpatyczniejszych niz Amerykanie – 99% moich dziewczyn bylo ….Europejkami. (nie procenty nie sa tym samym co ilosc – pragne uspokoic…)

  101. Telegrafic nie uwazam, ze powinnismy zostawic te dyskusja od tak jako frywolna gadanine.
    Dotyczy ona fundamentalnych mitow i kierunkow w jakich bysmy chcieli zeby rozwijal sie swiat w tym i Polska.

    Jezeli w kraju (USA), ktory uczynil robienie szmalu i konsumpcje glownym motywem egzystencjalnym i , ze tak powiem narodowa ideologia przyrost tego szmalu (dochodu na glowe mieszkanca) byl wciagu ostatniego dziesieciolecia JEDYNIE o 0.1% wyzszy niz w bujajacej w oblokach, „Socjalistycznej” Eu-Ropce to jest to conajmniej dziwne.
    I to ta 0.1% „wyzszosci” byla glownie napedzone znacznie wiekszym zadluzeniem , ze tak powiem byla na kredyt.
    Teraz wystarczy jeden rok korekcji (nie ucieknie sie przed matematyka) i niski przyrost przez jeden rok (1% nizszy niz w Europie) i te 0.1% rowniez zniknie.
    I to w kraju gdzie WSZYSTKO ma sie obracac wokol szmalu…

    Swiat wyczerpuje juz anachroniczne modele konsumpcyjnej nirwany.
    Zasobow jest coraz mniej, globalizacja robi swoje i ile jest „WYSTARCZAJACO”.
    To tak jakby globalna hierarchia Maslowa – jezeli jestesmy juz wystarczajaco bogaci to moze czas skoncentrowac sie na innych celach zyciowych…
    Wzrost dochodu jako glowny wyznacznik i kierunek rozwoju rozwinietych spoleczenstw to anachronizm – wazna jest „jakosc” zycia, ktora jest znacznie bardziej wielowarstwowa na wyzszych poziomach rozwoju.
    Inaczej mowiac nowo-bogacka nirwana „wzrostu dochodu” i konsumpcji jest przezytkiem.
    Europa jako spolecznosc bardziej dojrzala chyba to zrozumiala lepiej niz USA.

    Co do sympatycznosci nacji (prosze potraktowac to jako zabawe…) wole Brazylijczykow i przesympatycznych Rosjan niz bufonowatych, ignorackich i aroganckich Jankesow…owszem usmiechnietych plastikowo glownie dzieki Prozakowi.
    Pamietam Olimpiade w Sydnej gdzie byly 3 „sympatyczne” narody mieszkajace oddzielnie od pozostalych nacji z wioski olimpijskiej.
    Korea Polnocna, Izrael i…USA.
    Nawet tu w Australii publika gwizdala z antypatia gdy zawiniety we flage Jankes dziekowal Bogu za zloty medal…

    Co do emigracji do kraju „mozliwosci” (nizsza mobilnosc niz w Europie kontynentalnej) to Europa przyjmuje dziesiatki milionow Polakow, Rumunow i Bulgarow. Otwiera swoje rynki pracy itd a USA buduje 7-mio metrowy plot pod pradem na granicy z Meksykiem.
    To jest amerykanska „wizja” dla swiata…hegemonistyczne imperium z bazami w 160 krajach swiata.
    Rzeczywiscie inspirujaca idea stawienia czola wyzwaniom globalizacji…

    Wazne to jest rowniez bardzo dla Polski, ktora ze swoimi skorumpowanymi elitami wystaje na dywanikach u nowego patrona, ktorego jedynym celem jest utrzymania wiednacej hegemonni za WSZELKA CENE.
    Polska ma z malymi Czechami 50% wyzsza wymiane handlowa niz z imperium…obudzmy sie.

    A poza tym Posce jest potrzebne od-etatyzowanie, przyciecie biurokracji, i uwolnienie spolecznej przedsiebiorczosci – nie „amerykanski” ani „europejski” model – tylko rozsadna swiadoma polityka spoleczno- ekonomiczna.
    Niestety to ne z tymi elitkami.

    Na koniec (po angielsku) o stagnacji zarobkow w USA (tez inaczej niz Ty piszesz…to nie pierwszy raz):

    „Wages of ordinary workers are in fact depressed (though immigrants are not the main cause.)
    Census data show median household income fell 3.8 percent or $1,700, from 1999 to 2004, according to economist Jared Bernstein of the Economic Policy Institute (on whose board I serve.) And this drop occurred during a period when average productivity rose three percent per year.
    Moreover, as economist Jeff Madrick has observed in his book ”Why Economies Grow,” , the reality is worse because prices of commodities that make us middle class are rising much faster than inflation generally: housing, college education, health care, and also child care. These very rapid price increases are offset by falling costs of consumer electronics, basic food, and clothing, creating misleadingly low inflation measures.”
    I teraz wiesz dlaczego Amerykancy musz coraz wiecej pozyczac – musza dmuchac wirtualne banki bogactwa – poniewaz ich realne zarobki sa wstagnacji i nie moga utrzymac konsumpcji, ktora w ponad 70% napedza „wrost dochodu”.
    Kwadratura kola oblednego imperatywu ekonomicznego wzrostu”.
    Model „amerykanski” ma glebokie podstawy filozoficzne w spolecznym darwinizmie i czarnej wizji Hobbesa gdzie czlowek czlowiekowi wilkiem.
    Jest to wobec wyzwan przyszlosci ANACHRONIZM tak jak wstretna powierzchowna religijnosc Ameryki na pokaz.

  102. Re Feliks Stychowski

    Chcę jedynie wyjaśnić,że Mieczsilver to pseudonim,którym podpisuję się w innych miejscach dyskusyjnych.

    Re Jakobscy

    Co do porcji bigosu,to takie jest życie.Stąd przy próbie jego porządkowania,przy analizowaniu JAKI ROZWÓJ wzieła się u mnie formuła 3E to jest zbliżenia do siebie punktów widzenia ekologicznego,ekonomicznego i etycznego.Na Forum GW nie ukrywająca swych syjonistycznych poglądów zapytała mnie „co to jest ten świat postulatów etycznych”.Tu można powiedzieć jest początek właśnie smakowitego bigosu.
    Dyskusja na Forum TvP potwierdziła,że historia może uczyć jak znaczącą pozycją w życiu jest polityka historyczna.Mali ludzie nie mogą realizować do końca rzeczy wielkich.Tak można podsumować historię prezydentury „Zbrodniarza”,”Bolka” i „Oszusta”.Wszyscy dobrze o to zadbali,aby mógł urodzić się patologiczny system demokratyczny z antyobywatelską ustawą zasadniczą.

  103. telegraphic observer,

    1.dla doprecyzowania. W mojej konsepcji, POTRZEBA będzie nie tylko „znajdywana” przy uwzglęznieniu jak największej liczby parametrów ją uzasadniaących,i definiowana.Główną właściwością będzie funkcja nadrzędna do tych pomocniczych – mianowicie tworzenie nowatorskich rozwiązań, wolnych od obciążeń ludzkiej świadomości , w całym spectrum wartości tworzących każde rozwiązanie.

    2.Rosja w Unii -jak najbardzie, tylko absolutnie!!!!! jako dominant.Rosja tak już ma, wyłącznie tak!

    Pozdrawiam,Eddie

  104. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Do wszystkich lewackich agentow itd….

    Bagnet na broń
    Kiedy przyjdą podpalić dom,
    ten, w którym mieszkasz – Polskę,
    kiedy rzucą przed siebie grom
    kiedy runą żelaznym wojskiem
    i pod drzwiami staną, i nocą
    kolbami w drzwi załomocą –
    ty, ze snu podnosząc skroń,
    stań u drzwi.
    Bagnet na broń!
    Trzeba krwi!

    Są w ojczyźnie rachunki krzywd,
    obca dłoń ich też nie przekreśli,
    ale krwi nie odmówi nikt:
    wysączymy ją z piersi i z pieśni.
    Cóż, że nieraz smakował gorzko
    na tej ziemi więzienny chleb?
    Za tę dłoń podniesioną nad Polską-
    kula w łeb!

    Ogniomistrzu i serc, i słów,
    poeto, nie w pieśni troska.
    Dzisiaj wiersz-to strzelecki rów,
    okrzyk i rozkaz:
    Bagnet na broń!

    Bagnet na broń!
    A gdyby umierać przyszło,
    przypomnimy, co rzekł Cambronne,
    i powiemy to samo nad Wisłą.

    POLSKA NASZA DUMA.
    Polska Dla Polakow.
    Bialy Honor Biala Duma.

    Post Christum:
    Czy slowa Broniewskiego sa jasne i czytelne?

    POLSKA NASZA DUMA
    Polska Dla Polakow

  105. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Mieczsiver.
    Szanowny Panie Kazimierzu, gwoli usprawiedliwienia sie, mialem na mysli li tylko z domu tzw. blogowego. Z mojej stroby byl to raczej wyraz swego rozaju sympatii do Norwida, ktorego jak sie domyslam oboje rozumiemy. Mam cicha pewnosc, ze wojny z tego nie bedzie?

  106. Nia ma glupich blogow, tych nikt nie czyta (wiec ich nie ma), sa za to glupie komentarze (choc niektore, jak Andrzeja Falicza – choc matematyki nie zna, maja w szalenstwie metode).

css.php