Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

26.06.2008
czwartek

Chyłkiem do Waszyngtonu

26 czerwca 2008, czwartek,

0fotyga450.jpg

Fot. Łukasz Ostalski / REPORTER

Przyznaję bez bicia – z powodu mistrzostw Europy w piłce nożnej moja aktywność na blogu znacznie spadła, jestem ospały jak nasi piłkarze i też powinienem przeprosić kibiców. Sądziłem, że uda mi się tak doczołgać do finału, ale poderwała mnie do walki prezydencka minister Anna Fotyga.

Podczas kiedy naród żyje futbolem, a elita – Bolkiem, pani minister niepostrzeżenie wyskoczyła do Ameryki. Gdybyż to jeszcze była podróż prywatna, wakacje w Kalifornii albo jakiś wykład w Georgetown University załatwiony po koleżeńsku przez Aleksandra Kwaśniewskiego, to bym zrozumiał. Ale okazuje się, że szefowa Kancelarii Prezydenta RP w tajemnicy (!!!) przed premierem i ministrem spraw zagranicznych pojechała do Waszyngtonu na szereg spotkań na wysokim szczeblu, i to w okresie, kiedy trwają negocjacje w sprawie tarczy, zapowiedziano wycofanie polskich oddziałów z Iraku, prasa amerykańska trąbi o więzieniu i torturach w Szymanach, Czesi zbliżają się do podpisania umowy o stacji radarowej, Litwini siedzą na ławce rezerwowych w sprawie tarczy itd., itp.

Rzadko używam mocnych słów, ale wydaje mi się, że to jest skandal. Polski premier, który nie wie o wizycie szefowej Kancelarii Prezydenta, wydaje się po prostu ośmieszony przez głowę państwa. Nie chodzi mi o to, że Tuskowi to zaszkodzi, bo uważam, że wręcz przeciwnie, arogancja prezydenta wyłącznie mu pomoże, ale chodzi o to, że za granicą może powstać wrażenie, iż Polska nierządem stoi, wrażenie nie tak znów odległe od prawdy. Trudno sobie wyobrazić, żeby szef kancelarii Sarkozy’ego czy Miedwiediewa postąpił podobnie. Jadąc bez uzgodnienia z premierem, min. Fotyga ośmiesza siebie i prezydenta w oczach Amerykanów, nie jest tam tak wiarygodna, jak gdyby reprezentowała stanowisko Polski, a nie tylko stanowisko głowy państwa. Ciekaw jestem, czy media amerykańskie podchwyciły fakt, że pani minister reprezentuje tylko (i aż) prezydenta.

Pani minister Fotyga powinna była jechać wyłącznie po uzgodnieniu tego faktu i po przygotowaniu podróży z ministrem Sikorskim, akceptacji jej podróży przez prezydenta oraz premiera. Stany Zjednoczone są naszym najważniejszym sojusznikiem, gwarantem naszego bezpieczeństwa, ale ten sojusz nie jest łatwy ani pozbawiony cieni – pozwoliliśmy się wciągnąć do Iraku, nasi żołnierze wykonują tam rozkazy dowódców amerykańskich, nie zawsze – delikatnie mówiąc – fortunne, kupiliśmy samoloty F-16 bez właściwego zadośćuczynienia ze strony USA, jesteśmy w delikatnej, trudnej dla nas fazie negocjacji w sprawie tarczy – projektu dalekiego od doskonałości, wątpliwego dla wielu, również w USA, polscy negocjatorzy negocjują, w Stanach trwa kampania wyborcza, i nagle okazuje się, że minister Fotyga pojechała do Waszyngtonu na swoją rękę, a właściwie na rękę prezydenta. Rozumiałbym to, gdyby pani minister była członkiem opozycji, aczkolwiek dobre obyczaje w takiej sytuacji wymagają, by nawet działacz opozycji przed taką wizytą pofatygował się do własnego MSZ.

Jeżeli premier Tusk mówi prawdę i ani on, ani minister Sikorski nic o tej wyprawie nie wiedzieli, to uważam wizytę za prowokację. Donald Tusk nie daje się łatwo sprowokować, jest powściągliwy w słowach, prowadzi politykę chwilami wręcz kunktatorską, więc ja gwiżdżę za niego.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 109

Dodaj komentarz »
  1. A moze pani minister Fotyga to TW BOLEK? Tez jest z Gdanska.
    🙂

  2. Na tym właśnie polega „patriotyzm” w wersji PiS i jej prezydenta: uczynić z Polski kondominium, którym współrządzą Watykan i USA, ośmieszając ją przy okazji.
    T.

  3. Szkoda, że opiniotówrcze media telewizyjne takie jak tvn24 o tym ani słowa. dla nich ważniejszy bolek…

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. gwizdanie jest raczej mało eleganckie, ponadto fizycznie nie potrafię tego zrobić, ale mentalnie się do Pana przyłączam, w tej sytuacji to chyba jedyna równowazna reakcja! A jednak trochę mi żal, że taką płaszczyznę zaproponowali … no własnie … jak ich nazwać … nie de nomine ale de facto?

  6. Pan sie dziwi i nie wierzy iz tak glupio i nierozwaznie mozna postepowac.Mnie
    juz nic nie zdziwi,ten czlowiek nie powinien juz nikogo zaskakiwac.Wychodzi
    przed szereg,wplatuje sie sprawy tak naprawde nalezace do rzadu i potem sie dziwi ze nazywaja go nieudacznikiem,kartoflem,burakiem.Premier Tusk czlowiek wydaje sie spokojny,nie powinien jednak w tym przypadku znosic tego pokornie.Powinien poprzez min.Sikorskiego pozbawic diwe prezydenckiego MSZ wszelkich pelnomocnictw,osmieszajac ja jak i naszego
    nieudacznika,pokazac mu miejsce w szeregu i ignorowac go na kazdym kroku.
    Maly duchem i fizycznie czlowieczek.

  7. Ja też to odkryłem, Gospodarzu Drogi, i używam Euro 2008 jako doskonałej wymówką od wszystkiego i wobec wszystkich. Ale czy jest Pan duchowo przygotowany na finał. Na pewno pociesza się Pan, że finał Niemcy-Rosja nie odbędzie się zupełnie ponad naszymi głowami, bo mamy parę wtyczek w jednej z drużyn. Ale niech Pan sobie wyobrazi, kanclerz Merkel i jej przyjaciel Putin na trybunie honorowej, wśród okrzyków i gwizdów na pewno nie omieszkają przeprowadzić konkretne i sekretne rozmowy. W tej futbolowej wrzawie nawet szef kontrwywiadu Macierewicz nie podsłychałby, a gdyby zasłonili usta, nie mógłby ich zrozumieć. Jedyna nadzieja w Hiszpanach.

    Tak to niestety wygląda, w szerokim sensie elita polska żyje Bolkiem, ale nie wiem czy Pan zauważył, że w sensie ścisłym elita żyje dyskusją o wyższości “Polski Ludowej” nad “Wolną Polską”. Do takiego postawienia sprawy wyższości przekonał mnie argument, że SB było służbą deskretną i kulturalnie się prowadzącą (na przykładzie Wałęsy), i nigdy nie ingerowała w życie osobiste nawet jednego obywatela. Bo porządek publiczny wymagał, aby wszyscy wiedzieli co należy do życia osobistego. Lista była krótka i jasna: oddychanie, zalewanie pały (jak trzeba było z uwagi na zaopatrzenie się rządu, bez zagrychy), no i tzw. czynności zakończeniowe. Te właśnie czynności zawsze należały do domeny ludu, stąd zapewne wynikła nazwa naszego państwa. A wolność to wiadomo, jak kto chce, Mocium Panie i inne nierządne uciechy wyższych warstw.

    I tu Pan potwierdza moje najśmielsze intuicje. Polska Ludowa, jako osiągnięciem szczytowym, mogła się pochwalić tym, że prezydenci i premierzy największych mocarstw świata przyjeżdżali, abu się spotkać bez zgody władzy z przywódcą opozycją i zjeść z nim na plebani kilkudaniowy obiad. Dzisiaj Polska zeszła zupełnie na psy. Opozycyjni polityce bez zgody władzy jeżdżą do nich tam, za ocean, liczą na ich łaskawość i kilka minut rozmowy, i są prawie bez szans. Ale nic zobaczymy, co przyszłość nam niesie.

    W podsumowaniu, gwiżdże Pan na Tuska. Czy chce Pan powiedzieć, że on też jest ospały i powinien za to przeprosić?

  8. Będę zgadywał:
    Nie wie lewica , co czyni prawica?
    A poważnie, człowiek który jest prawnikiem i nie respektuje wyroku sądu,
    który sam dla siebie jest punktem odniesienia, który wszystko wie najlepiej, nie będzie przecież czegoś z kimś uzgadniał.
    Przecież wszyscy są po stronie PiSozaurów, tylko jeszcze o tym nie wiedzą.

  9. Czy to oznacza, że prezydent nie uznaje władzy premiera ? Czy to oznacza, że jest dwuwładza ? Państwo PiS w państwie PO i państwo PO w państwie PIS ? Zgłupiałem. Prawo tego nie reguluje ? Czy to jest tak, jak z Państwem i Kościołem ? Każdy sobie rzepkę skrobie. W ciekawych czasach żyjemy. Chyba wracamy do czasów rozbicia dzielnicowego, ale linii podziału nie wyznacza terytorium, ale rząd dusz.

  10. Jak na mój rozum, to Fotyga pofotygowała się do Wujka Sama z zamiarem rozmyślnego sabotażu delikatnych negocjacji. Tak, Fiasko rozmów o tarczy to musi być wręcz marzenie Kaczyńskiego (tak jednego, jak i drugiego), będzie mógł do bólu wytykać Tuskowi i Sikorskiemu nieudolność, etc.
    Nawiasem mówiąc, to najczęstsza taktyka panów KK – zatakować, wmawiąjąc oponentowi rzeczy, które samemu się robi.

  11. Jednym słowem: zupełny odlot…

    Proszę nie obawiać się o amerykańskie media. Jeśli wstukać „Fotyga” na Yahoo-news, to wyskakuje tylko link do informacji pt. „Polish president’s chief of Staff on U.S. mission to same missileshield deployment”. Link kieruje do portalu agencji Interfax:

    http://www.interfax.coś/5/405987/news.aspx

    To chyba wystarczy za komentarz na temat zainteresowania wizytą Fotygi w USA. Można za to zrozumieć Moskwę.

    Choć oczywiście ma Pan rację w 110%: tak się po prostu nie robi.

    Sama Fotyga jest chyba mocno zawstydzona, co widać na jej twarzy z powyższego zdjęcia. Buzia jak u muminka, którego nakryto na wyjadaniu pietruszki z cudzego ogródka.

    Pozdrowienia

  12. Bardzo cenię sobie wysoka kulture i maniery rodem z protokołu dyplomatycznego pana DP, ale są chwile w życiu człowieka, że trzeba…nazwać sprawy po imieniu.
    Podróż do USA kucharki, która po leninowsku chce rządzić państwem TO JUZ OSTATNI DZWONEK !
    Polityka premiera Tuska nie jest kunktatorska, chociaz też zaczyna się na „k” i i kończy na „a”. No, ale jak sie głosowało za IPN em, lustracją i CBA, kiedy gadało się o „szarpnięciu cugli”, kiedy plecie się bzdury o dobrodziejstwach podatku liniowego, który ma zaspokoić interesy pieciu procent polskich najbogatszych podatników, to czy może być inaczej ?
    Na każdym kroku Kaczyńscy szczują, plują i kpią sobie z polityki zagranicznej Tuska, śmieją się z jego nieudolności gospodarczej, przypisują mu kompletną niezborność i niekompetencję, a on co ?
    A on udaje że deszcz pada …..
    Czy on chce zostać świętym zagryzionym przez kundle ?
    Mam tego zupełnie dosyć. PO i tego rozmemłania, które skończy się tragicznie, bo lada moment odbiorą nam Euro, a potem wszystko sie załamie z kursem złotego, giełdą i gospodarką łącznie. I wspomnijcie moje słowa !

  13. Panie Redaktorze,

    więc Premier nie zna dnia ni godziny? Może Pałac Prezydencki chce Premiera zdetronizować?

  14. Prezydent zgubi ostatnich swoich obrońców takim postępowaniem. Nie jestem wielbicielką PO , ale tak się nie robi w Polsce, w kraju gdzie rząd decyduje o polityce RP. Czy to jest próba montowania rokoszu przez prezydenta w stylu dawnej RP.

  15. Mecz Hiszpania Rosja trwa, jest pasjonujacy ,a tu kolejna bomba wisi w powietrzu niczym bramka samobojcza Lecha Kaczynskiego.
    Chyba nasz Prezydent zaczal myslec powazniej o reelekcji ( nie mylic z reerekcjom) i wzial pewne sprawy ( zeby nie powiedziec organy ) w swoje rece. No coz Agnieszka jeszcze nie calkiem Sfotygowana niby majaca rozeznanie w temacie poleciala do Waszyngtonu by robic osiagniecia Lecha Kaczynskiego. Ma sie w koncowym efekcie okazac ze gdyby nie on to tarczy w Polsce by nie bylo, gdyby nie on byc moze Unia poprosilaby o zwrot dotacji na restrukturyzacje przemyslu stoczniowego. No bo ten nijaki Rzad Tuska itd itp.Kto wie ilu jeszcze emisariuszy warszawskiego bialego domu wyjechalo w swiat by robic osiagniecia Lecha Kaczynskiego na jego reelekcje.Alez ten Lechu jest sprytny. Nie mozna tego powiedziec o tym co ma na drugie Bolek. I jak tu mowic ze czysto polskie imie Lech musi sie kojarzyc sie z czyms zlym?
    Blazenada Jaroslawa Kaczynskiego w zderzeniu z oswiadczeniami Milczanowskiego i stojacy w cieniu Macierewicz pachna kolejna sensacja, ktora grzebie bez reszty ostatki PiS-u i w efekcie doprowadzi nie do kolejnej lustracji Lecha Walesy a raczej eliminacji z zycia politycznego obu Kaczynskich – i stanie sie to, co mialo sie stac nieco wczesniej. szkoda jednak ze tak pozno, ze tak dlugo trzeba bylo czekac.Moze na jakis czas mina mdlosci i i migrena po zetknieciu audiowizualnym z Kaczynskimi dzieki naszym mediom.
    Czy nie zauwazalne jest jednak to, ze w cieniu tych przepychanek, gier podjazdowych, deklaracji, apelacji, gdzies nieco w oddali zaczyna dochodzic do glosu a raczej odzyskuje coraz szersze zrozumienie ,a z czasem zaufanie lewa strona trybuny?
    Ciekawa jednak moim zdaniem bedzie wiosna 2009, kiedy to Tusk bedzie sie wil i gesto tlumaczyl ze swoich nieosiagniec, skompromitowani do reszty Kaczynscy nie spotkaja sie z szerszym poparciem spolecznhym niz w wymiarze 15-20% ,a kolega Napieralski i jego druzyna zacznie coraz szerzej i pewniej wchodzic w Salony i odzyskiwac tak bardzo utracone przyczolki wladzy.
    Poki co jest szansa na to ze warszawska Syrena dostanie w podarunku od G.W.Buscha na odchodne nowa tarcze i bedzie na wislanym brzegu blyszczec swiezoscia.I znowu jesli by nie Kaczysnki to ……… ???????????

    Czyz nie pora juz skocznczyc z tym kabaretem ?

  16. http://politbiuro.pl/politbiuro/1,90039,5398762,Kaczynski__Wspolpracowalem_
    z_Walesa_dla_wladzy.html?skad=rss

    Czy to prawda?
    Czy tak szczery do bólu?
    Czy kolejna dziennikarska manipulacja?

  17. Absolwent:

    A może nie doceniamy Tuska?
    Może w poczuciu odpowiedzialności za kraj, robi swoje i przełyka zniewagi?
    Zaczynam wierzyć , że ma klasę.
    „……..i znów wół był ministrem i wszystko naprawił………”

  18. Na co (kogo) J.Kaczynski bedzie przysiegal?
    Na prochy Rydzyka?
    Czy na jego kosc udowa?
    A moze na inna czesc ciala? Czyja?
    A moze na ducze kota?

    Czas by ktos walnal piescia w stol albo wyglosil oredzie do narodu.
    Tylko kto ma walic i oredowac?

    Kaczynski przasiega (w swiety organie) a narod spi…

    To juz bylo i w polskiej historii i literaturze…

    Mieliscie chamy zloty rog….

    Pozdrawiam z Berlina

  19. A cóż ta torba w moim imieniu robi w Hameryce? PO powrocie rozebrać do gołego, obatożyć i do wieży !

  20. Rzadko sie wtracam, bo ani energii, ani talentu nie ma, zeby dorownac Panu Lizakowi chociazby, ale o co Panu Passentowi idzie ? O Prezydenta, o Premiera czy o jejmosc Fotyge ? Wyglupia sie niestety Polska Rzeczpospolita. A Polityka z nia razem. Gdyby madrosci stalo, natychmiast po wystrzale Pani Fotygi bylyby dwa telefony Tusk – Kaczynski i delegacje sluzbowa pani minister uznano by za uzgodniona, zaplanowana a biednym krajem nikt by sobie geby nie wycieral. Moze Pani Ania poszlaby na groch do kata za poryw glupoty, moze by Prezydent przeprosil Premiera, moze, moze, ale swoje brudy prano by we wlasnym szafliku. A i Pan Passent nie dolewalby oliwy do ognia. Nikt sie z nikim nie moze dogadac o niczym. Tak bylo od wiekow. Czy wszystkim dygnitarzom tego kraju nie wstyd, kiedy cos takiego reprezentuja ? Tyle wielkich mozgow w sejmie i w Rzadzie i nikt nie pomyslal, zeby sprawe zgasic, a nie jatrzyc ? Bez wiedzy apratu rzadowego nie mogla wyjechac. Wiedzieli, ale milczeli. Czekali az wybuchnie. Z Tuskiem na czele. Siedzac zdala od tego kraju – imbecyla mozna by sie smiac, ale akcentu chocby sie nie pozbedziesz i przyznajac sie do pochodzenia dajesz kazdemu prawo myslec, ze jestes uposledzony, jak reszta twoich ziomkow, ktorzy tam sprawuja wladze. Bardzo to przykre. I oby dalo do myslenia. A moze to wakacyjna kaczka ? Moze pomylka, moze Pan Passent da sprostowanie ? Niczego bym bardziej nie pragnal.

  21. Teresa Stachurska

    Pięknie dziękuję za wizytę, Pani Tereso.

    Z poważaniem.

    Lizak

  22. Po Pańskich notkach trudno jest coś sensownego napisać. Ma Pan rację.

  23. Jako wyborca PO mam żal do premiera Tuska o to, że daje sobą (oraz swoimi wyborcami) byle komu pomiatać, jednak głównie mam żal o to, że tolerując moim zdaniem ewidentny, kryminalny sabotaż polityczny, przyczynia się do anarchii w Polsce oraz utwierdza niektórych w przekonaniu, że stricte dekoracyjny urzędnik państwa, może tu zrealizować dokładnie wszystko, co tylko powstanie w chorej wyobraźni pewnego powszechnie znanego szajbusa.

    Jeśli założymy czysto teoretycznie, że ten od kota, będąc pod wpływem swego niezdrowego poczucia misji, charakterystycznego dla większości całkiem nieźle szurniętych, wpadł właśnie na pomysł, iż jedyną szansą na przejęcie upragnionej władzy jest przewrót wojskowy i że poprosił już zaprzyjaźnionego skrybę (ang. scribe) o uzasadniającą ten przewrót „legendę”, to brak właściwej reakcji na aktualne działania p. Fatygi oraz jej zleceniodawcy, może uprawdopodabniać domniemanie, że (czysto teoretyczna) przyszła próba przewrotu wojskowego spotkałaby się z takim samym brakiem reakcji.

    Doskonale rozumiem chrześcijańskie intencje, ale nawet najbardziej gorliwy chrześcijanin ma tylko dwa policzki i skoro wziął już w nie po wielokroć, to powinien wreszcie zrozumieć, że trafił na obiekt niereformowalny, wyjątek od reguły i każde kolejne nadstawienie policzka spotkać się musi z ochoczym strzałem z liścia, ciosem z piąchy albo kopem z buta, przy wtórze głośnego, szyderczego rechotu. Rozumiem także wierność maksymie „zło dobrem zwyciężaj”, ale emanowanie miłością w kierunku grzeszników z piekła rodem na wiele się nie zda, bo to zupełnie obca im energia. Jedyny język jaki pojmują, to ich własny, jedyni akceptowalni dla nich partnerzy, to im podobni.

  24. Drogi Panie Lizak,
    Zanim ustosunkuje sie do kolejnego waznego felietonu, ktory nie opisuje faktycznie istotnych spraw jak efekt cieplarniany jedynie wpisuje sie w monotonna kampanie anty-kaczynska z magla pragne Panu podziekowac za nie malostkowe i merytoryczne ustosunkowanie sie do mojego komentarza do panskich zabawnych przydlugich wpisow o dziejowych teoriach spiskowych i dobrodziejstwach PRL-u gdzie mial Pan prace.
    Kolezka kolezka kolezka.
    Co do mojego Taty, ktory wg. Pana byl lobuzem to nie prawda ale stwierdzenie to swiadczy o panskiej klasie.
    Jezeli urazilem panska dobra opinnie o sobie samym to w dalszym ciagu moj ojciec nie zasluguje na taka ryzykowna ze strony Lizaka opinie.
    Byl pierwszym sekretarzem jako dzieciak (19 lat – takie to byly czasy…) szybko nim przestal byc i odebrano mu legitymacje partyjna i to z hukiem.
    Okazalo sie, ze jako mlodociany idealista uwierzyl w idee komunizmu…co w PRL-u bylo chyba gorsze niz opozycja.
    No coz Pan wierzy do dzisiaj i gratuluje naiwnego mlodocianego idealizmu.
    Czekam na kolejne zabawne wpisy przypominajace sekwencje z „medrcow Syjonu” albo pamietnikow znalezionych w Saragosie.
    Jest Pan o tyle ciekawy, ze Polska jest zawalona tego typu oszolomami a moze sie Pan podobac za styl potoczysty i sarkazm.
    Zdrowy rozsadek nie ma tu miejsca no coz taka to lizakowa poetyka.
    Ja bede czytal, czasem sie zadumam ale czesciej wybuchne szczerym smiechem.
    Prosze redagowac moje wpisy i informowac mnie o literowkach i bledach bede nad nimi pracowal…
    Ja bede sie ustosunkowywal do tresci – no coz Hrabia moze, Lizak nie.

  25. Na temat. Kurtuazyjnie z Białego Domu – http://wiadomosci.onet.pl/1777692,12,item.html .

  26. A może chodzi po prostu o te wspomniane przez Pana Szymany/Kiejkuty, w której to sprawie USA zaprosiły dobrze poinformowaną panią Fotygę, by wydać dalsze instrukcje, jak skutecznie mydlić oczy opinii swiatowej o stosowanych przez CIA torturach? Czy nie wydaje sie Panu, że taka nagła podróż F. po tym, jak NYT ogłosił jednoznacznie w dn. 22.VI., iż w Kiejkutach Deuce Martinez przesłuchiwał Shaikha Mohammeda nie może być całkiem przypadkowa?

    Artykuł do przeczytania na stronie:
    http://www.nytimes.com/2008/06/22/washington/22ksm.html?pagewanted=1&_r=1&sq=Szymany&st=nyt&scp=1

  27. Ostatni numerek Pana Prezydenta i Najlepszej w Historii Ministry Spraw Zagranicznych to już nie temat do żartów.
    Sprawa jest bardzo poważna, wymaga ekspertyz specjalistów z dziedziny prawa konstytucyjnego a nie bezsilnego machnięcia ręką przez Pana Premiera.
    Miłość miłością ale elementarny porządek w państwie a zwłaszcza w jego polityce zagranicznej musi panować.
    Mam więc prośbę do piszących na blogu red. Daniela byłych i obecnych teoretyków i praktykow z dziedziny prawa i polityki zagranicznej – pomóżcie Panu Premierowi w określeniu konstytucyjnej pozycji rządu i metody jej ochrony.
    POMOŻECIE?

  28. Nie widze powodow zeby wierzyc Tuskowi czy Sikorskiemu.
    Pewnie sie okaze, ze wiedzieli.
    Bardziej mnie interesuje stwierdzenie:
    „Stany Zjednoczone są naszym najważniejszym sojusznikiem, gwarantem naszego bezpieczeństwa,”…
    Chyba gdzies juz to slyszelismy…
    Otoz mam powazne klopoty z przyznaniem racji Panu Passentowi jakoby USA bylo naszym najwazniejszym sojusznikiem – szukalbym ich raczej w Europie.
    USA moze nam podarowac swoja tarcze by w nagrode udostepnic nam prawo zakupu amerykanskich samolotow, ktore bedziemy mogli uzyc w amerykansko-izraelskiej wojnie w Iranie.
    Co zapewni nam gwarantowane przez Pana Passenta bezpieczenstwo w postaci wybuchu bomby „terrorystycznej” pod Palacem imienia Stalina.
    Wybuch tej samobojczej bomby bedzie dowodem na slusznosc wczesniejszego ataku na Teheran i przypieczetuje role USA jako gwaranta bezpieczenstwa i najwiekszego, najwazniejszego, najbardziej umilowanego, sojusznika, z ktorym wieczna przyjazn wpiszemy do konstytucji…

    Prawda jest taka, ze podstawowym i jedynym celem amerykanskiej polityki nie jest pomoc Polsce ale utrzymanie pozycji swiatowego hegemona i dzieki temu obrone „amerykanskiego stylu zycia” ( w dosc dowolnym tego tlumaczeniu) jezeli bedzie to wymagalo sojuszu z Nowa Rosja to nowy doradca amerykanskiego prezydenta nawet nie mrugnie okiem by poddac polskiego pionka za rosyjska wieze.
    Bedzie latwiej z baza na Mazurach i kolaboranckim rzadem i odpowiednio juz wczesniej przygotowanymi autorytetami moralnymi mediow (stypendia, teczki, zony itd).
    Wiem, ze zastepuje nie odzalowanego Lizaka ale co do dobrych intecji USA nie mam watpliwosci bo ich nie ma sa jedynie interesy.
    USA bedzie teraz przez kolejne 20-30 lat robilo co moze by utrzymac swoja koszulke z numerem jeden a moze jedynie robic to militarnie (takie sa realia globalno-demograficzne) Polska powinna raczej ostroznie zblizac sie do takiego „gwaranta”…wojny.
    Co do Fotygi to mysle, ze zostala wewana a nie wyjechala na wlasny czy PiS-owski rachunek – byc moze prezydent jako „zwierzchnik sil zbrojnych” powinien wiedziec jakie instrukcje dotyczace nastepnych krokow wlasnie dostal Waszyngton z Jerozolimy.
    Wszyscy „wazni” jakosc przypadkowo ostatnio odwiedzili Ziemie Swieta – cos siew swieci – swiadczy o tym cena ropy, ktora ni jak sie ma do popytu i podazy.
    I takie to sa te teorie spiskowe, ktore niestety byc moze nie sa prawdziwe ale przynosza bardzo prawdziwe i realne konsekwencje.
    Jak do tej pory zarowno „lewicowe” ani pseudo-prawicowe rzady klerykalnego socjalizmu PiS-u czy obecny rzad kombinatorow z PO nie moze sie uwolnic od kompleksu republiki bananowej, ktora musi miec swojego gwaranta zagranica.
    Takie sa losy „wolnego” Polakistanu z pseudo-elitami, na ktore wazne rzady swiata maja teczki i kwity.

  29. Wazne jest z kim spotkala sie Fotyga w Waszyngtonie i tu nie ma watpliwosci, ze mozemy popuscic wodze fantazji i wyoabrazic sobie cel i zadania jakie przekazano pani Fotydze:

    „W trzecim dniu wizyty w Waszyngtonie szefowa kancelarii prezydenta RP, minister Anna Fotyga, spotkała się z doradcą prezydenta Busha ds. bezpieczeństwa narodowego Stephenem Hadleyem. Biały Dom nie ujawnił treści rozmowy…

    Szefowa kancelarii prezydenta RP odbyła też tego samego dnia spotkanie z dyrektorem wydziału ds. Europy i Eurazji w Departamencie Stanu Danielem Friedem. Departament także odmówił wszelkich komentarzy na jego temat.”

    Dla zainteresowanych informuje, ze Handley jest wspoltworca „Wojny z terrorem” i bliskim wspolpracownikiem Wolwfowitza (tego z przodkami w Warszawie – honorowym czlonkiem AIPAC z medalem za dzialanosc dla Izraela).
    Fried natomiast to byly ambasador w Polsce, na ktorego nie chciala sie zgodzic amerykanska polonia postulujac zamiast polakozerczego Zyda ( chce podkreslic, ze cytuje tylko i nie mam powodu ani ochoty stwierdzac, ze Fried jest polakozerca ani problemow z jakimkolwiek pochodzeniem) Amerykanina polskiego pochodzenia.
    To jedyni dwaj wazni, z ktorymi spotkala sie Fotyga.

    Dla ciekawych (jezeli wsciekli niech nie czytaja) oficjalne notki o oficjelach..po angielsku:
    „Stephen Hadley, a foreign policy hawk closely associated with Dick Cheney and Paul Wolfowitz, was named President George W. Bush’s national security adviser in November 2004, replacing Condoleezza Rice. Hadley, whose first post in the Bush administration was as Rice’s deputy, was part of a loosely constituted group of foreign policy advisers known as the Vulcans who advised candidate Bush in 2000 and were at the core of his presidential transition team after taking office. Among the other Vulcans who later moved into the first Bush administration were Rice, Cheney, Wolfowitz, Colin Powell, Richard Perle, and Donald Rumsfeld (for an exhaustive account of the Vulcans, see James Mann, Rise of the Vulcans, Viking, 2004).
    Since taking over as national security adviser, Hadley, whose tenure as deputy national security adviser was tainted by allegations about his involvement in the mishandling of intelligence used to justify the invasion of Iraq, has proved a controversial figure. In April 2007, Hadley and other administration figures announced they were looking for a „war czar” to serve as overseer of the war efforts in Afghanistan and Iraq and act as an intermediary between the White House and the various agencies involved in prosecuting the „war on terror.” The announcement, which came during the dramatic ramp-up of troops in Iraq as part of the „surge” plan, was applauded by many hardliners and neoconservatives, who argued it was a necessary component of success for the new plan. „It [finding a war czar] would be definitely a good idea,” said Frederick Kagan, a scholar at the American Enterprise Institute. „Hope they do it, and hope they do it soon. And I hope they pick the right guy. It’s a real problem that we don’t have a single individual back here who is really capable of coordinating the effort” (Washington Post, April 11, 2007). Hadley concurred, saying, „We’re at a point now where we’ve got a plan. Execution of that plan is now everything” (Associated Press, May 6, 2007).”
    Oraz nasz przyjaciel Fried (szkoda, ze nie Friend):
    „Daniel Fried is currently serving as undersecretary of state for political affairs, the number three post at the State Dept. He is not „acting” because he was not appointed by the President to so serve. Rather, he retains his previous title of Assistant Secretary of State for European and Eurasian Affairs, a post he has held since May 5, 2005. Previously, Fried served as Special Assistant to the President and Senior Director for European and Eurasian Affairs at the National Security Council since January 22, 2001.
    Ambassador Fried was Principal Deputy Special Advisor to the Secretary of State for the New Independent States from May 2000 until January 2001. He was Ambassador to Poland from November 1997 until May 2000.
    Daniel Fried, of Washington, DC, began his career with the Foreign Service in 1977. He served in the Economic Bureau of the State Department from 1977 to 1979; at the U.S. Consulate General in then-Leningrad from 1980 to 1981; as Political Officer in the U.S. Embassy in Belgrade from 1982 to 1985; and in the Office of Soviet Affairs at the State Department from 1985 to 1987. Ambassador Fried was Polish Desk Officer at the State Department from 1987 to 1989 as democracy returned to Poland and Central Europe. He served as Political Counselor in the U.S. Embassy in Warsaw from 1990 to 1993.
    Ambassador Fried served on the staff of the National Security Council from 1993 until 1997, first as a Director and then as Special Assistant to the President and Senior Director for Central and Eastern Europe. At the White House, he was active in designing U.S. policy on Euroatlantic security, including NATO enlargement and the Russia-NATO relationship. Prior to this he studied at the School of International and Public Affairs at Columbia University
    Fried is married to Olga Karpiw. They have two daughters.”

    Tak to nasz protektor planuje nasze bezpieczenstwo…

  30. Panie redaktorze. Prosimy o jasne stanowisko „Polityki” w sprawie decyzji politycznych tych nowych ekip, które stawiają naród wobec faktów dokonanych. Oni tak się spieszą z własnymi wasalnymi hołdami dla własnych protektorów, że ustawiają naród w roli „chłopca do bicia” przez własnych sąsiadów. Niech oni przypomną sobie o podstawowych sposobach konsultowania się z narodem za pomocą referendum.
    W ważnych sprawach , jak stosunki z sąsiadami, trzeba się pytać narodu, czy życzy sobie wrogów blisko, a przyjaciół daleko. Redakcja Polityki powinna tym polskim politykierom o tym przypominać.
    Jak się okazuje, Platforma niewiele się różni od PiS ? Nikt się nie pyta o zdanie tych , co utrzymują rząd i tysiące urzędników.

  31. Ogromnie jestem ciekawa jakim to samolotem poleciala byla minister Fatyga i kto placi za jej wycieczke ?
    Sporo miejsca w tym samolocie !?!

  32. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Jest takie przyslowie w kregach kultury chrzescijanskiej – gdzie Diabel nie moze,……. Wyglada na to, ze przyslowie owe jest przyslowiem malo nosnym w pewnych kregach, kregach przedstawiajacych sie chetnie jako postepowo-nowoczesne. Znajac – z obserwacji – atmosfere panujaca w kancelarii Prezydenta jedno spokojnie mozna stwierdzic, leci napewno nie po to aby tam krecic lody. Pozyjemy zobaczymy z czym wroci. Jeszcze tam nie doleciala, a juz czapka sie rusza – prawda?

  33. No coz ,nigdy nie uwazalam ,ze dzialanie takich osob jak Pani
    Walewska w naszej polityce bylo szkodliwe.
    Wprost przeciwnie ,co raz sie udalo /gdyby Panowie tylko wtedy sie
    zastanowili ,kto wygra /mozna probowac .
    Pozostaje tylko pytanie ,w czym jest podobna Pani Fotyka do Pani
    Walewskiej?
    A moze prezydent dzialal wedlug innej zasady
    „gdzie diabel nie moze ,to babe wysle „.

    Ale ,moze w tym szalenstwie jest metoda…
    Jeszcze kilka takich wizyt ,a amerykanie dadza wam tarcze !!!
    Ja sama, nie wyobrazam sobie bardziej podlejszej zemsty ,jak musiec
    goscic pania Fotyke w moim domu.

    A na powaznie ,ten polski „mieszaniec rzadowy” ,ta chybryda z dwoma
    glowami i Veto klania sie.
    Doskonaly argument dla Tuska ,dla zmiany tej przestazalej niefunkcjonujacej struktury.

  34. Slyszalam juz ,przy tym „chcialem zabic ” ,wyjasnienie ,ze Pan Tusk uzywa skroty,
    tutaj dowiedzialam sie ,ze przeciez ,on i tak malo mowi.
    On mowi niestety coraz mniej.
    Mysle ,ze jak tak dalej pojdzie ,chlop nam pewnego dnia „zaniemowi”,
    i bedziemy sie musieli porozumiewac z nim „na migi”.
    Szkoda chlopa !!

  35. Podróż Anny Fotygi to poza skandalem dyplomatycznym oznacza alarm dla Platformy Obywatelskiej ,PiS od sprawy Bolka rozpoczął medialne ( ma możliwsci -TVP,radio ,gazety wiadomo które ) topienie rządu Tuska .
    Tusk nie ma innej możliwości jak zatopic PiS . Mają niewiele czasu ,lato juz należec bedzie do PiSu .Jako wyborca Lewicy oczekuje przebudzenia Tuskowej parti i przesilenia . Interes państwa którego jestem obywatelem jest dla mnie ważniejszy

  36. w Polsce taka opinia zdaje sie byc niepopularna, ale ja podtrzymuje moje zdanie: zrdukowac role prezydenta do reprezenacyjnej. W innym przypadku dojdzie do anarchii.

    @telegraphic observer:

    Twoje wypowiedzi, zwykle trafne, tym razem doznaly uszczerbku. Nie, ze to Hiszpania dotarla do finalu (tego o 20:16 nie mogles przewidziec; ja tez typowalem na Rosje), lecz stosunki Merkel i Putina zawsze byly dalekie od przyjacielskich. Poza tym pojechalby pewnie Miedwiediew (tego sie juz nigdy nie dowiemy)?

    Ponadto Gospodarz napisal nie, ze gwizdze na Tuska, lecz, ze gwizdze za Tuska, aby go wyreczyc, bo Tusk ma dla kazdego tylko usmiech i do wszystkich zwraca sie per ‚Kochani’.

  37. Gratulacje dla twórców systemu premiero-prezydenckiego.
    Niejasny podział obowiązków, dublowanie kancelarii i kompetencji. Szczególnie widać to w polityce zagranicznej. Pytanie kto jest w stanie zmienić system polityczny?
    Nie trudźcie się, odpowiedź jest prosta : nikt

  38. Z innej beczki, mnie bardzo rozłościła nie wizyta jakiejś tam Fatygi w jUeSAj, tylko cieplutkie słowa gospodarza odnośnie naszych pseudo „przyjaciół” z dalekiego kontynentu. Widzę,że nawet Pan, tak światły człowiek przegapił komentarz jednego wojskowego army USA, gdy ponownie wyszła sprawa więzień w Polsce. On skwitował to jednoznacznie: „przetrzymywaliśmy terrorystów w Polsce, bo to przecież 51 stan USA”, taką wypowiedz pdano na TVP info. Ale co tam,że szmaciarze nas tak traktują protekcjonalnie, starym narodowym nawykiem, kiedyś właziliśmy ruskim w d… teraz widzę, że nawet nasz Szanowny Gospodarz traktuje tak samo nowych „wielkich” sojuszników!
    Wyrazy współczucia dla Pana postawy! Ja na politykę biernego niewolnika się nie piszę!

  39. Na Teheraaaaaan!
    Szykujcie sie hufce Wszechpolakow!
    Paradoks czy smiech historii.
    Wojna o pokoj.

  40. Do „Falicza”: pozwól, że „tą razą” wiechciowy komuch cię pochwali; okazuje się, że jeśli przejdziesz z pokoju, w którym oglądasz nocą pornografie moralne i ideolo PRL do pokoju, w którym widać politykę globalną, to -wprawdzie nie wiadomo, jaka jest prawda(pozasłaniane jest to tyloma kamuflującymi płachtami i liśćmi) – ale twoje wywody są logiczne i racjonalne. Nie rozumiem takiej wąskiej specjalizacji, że o jednych (i szeregu innych)sprawach utrzymujesz poziom adekwatny do nin.blogu, a jest dość wąski zakres, w którym wpadasz w amok i zaczynasz myśleć…nie głową.Pozdro

  41. Nie ulega wątpliwości, że wyjazd min. Fotygi do USA świadczy o bałaganie kompetencyjnym na linii prezydent – rząd. Dostrzegam jednak inny problem, znacznie powazniejszy. Pani min. Fotyga będzie prowadziła rozmowy (będzie usiłowała prowadzić rozmowy ??) związane z bezpieczeństwem Polski i Polaków w najbliższej przyszłości. Przepraszam… ale ja dziękuję !
    Pozdrawiam. Lesiu

  42. Janusz napisał:

    „Pan sie dziwi i nie wierzy iz tak glupio i nierozwaznie mozna postepowac.Mnie juz nic nie zdziwi,ten czlowiek nie powinien juz nikogo zaskakiwac.Wychodzi przed szereg,wplatuje sie sprawy tak naprawde nalezace do rzadu i potem sie dziwi ze nazywaja go nieudacznikiem,kartoflem,burakiem.
    Premier Tusk czlowiek wydaje sie spokojny,nie powinien jednak w tym przypadku znosic tego pokornie.Powinien poprzez min.Sikorskiego pozbawic diwe prezydenckiego MSZ wszelkich pelnomocnictw,osmieszajac ja jak i naszego nieudacznika,pokazac mu miejsce w szeregu i ignorowac go na kazdym kroku.
    Maly duchem i fizycznie czlowieczek.”

    POPIERAM i zgadzam się.

    BOŻE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Czemu oN?
    Czemu za mojego życia?
    Czemu taki wstyd znosić musimy?

    BOŻE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    A Jarek?
    Nie byłoby nam z nIM lepiej?
    Jednak grałeś w kości!!!

  43. Panie Passent.

    Pora przestać zrzymać siem na pANA pREZYDENTA.
    Pora gO zrozumić!

    Doktor House pomoże w przypadku trudności z tym ostatnim zadaniem.

  44. Ja tu jestem Prezydentem.

  45. Nasuwa mi się jeszcze jeden wątek.
    Przy istniejącej dwuwładzy Polska przestaje być wiarygodnym partnerem.
    Z kim mają uzgadniać posunięcia obce rządy?
    Ubezwłasnowolniamy się zarówno w polityce wewnętrznej jak i zagranicznej.

    Urzędy państwowe już zaczynają być niedecyzyjne, podjęcie jakichkolwiek działań jest kontestowane przez opozycję.

    Ciekawe czy za następne 20 lat CBA nie będzie porównywane do SB i podobnie rozliczane?.Kto w takich warunkach będzie chciał tam pracować?
    Każde normalne państwo musi mieć wywiad, służby bezpieczeństwa, porządkowe, informatorów w różnych środowiskach.
    Szafa Lesiaka będzie istnieć zawsze, tak samo jak teczki.
    Przy tej nagonce medialnej zdobycie informacji może być trudne.

    Niestety, nawet w naszym błogosławionym kraju nie żyją same anioły…..

  46. Eee tam, skandal. Raczej kabaret.
    W Departamencie Stanu USA nie siezda durnie. Wiedza bardzo dobrze kim jest i ile ma do powiedzenia w polityce zagranicznej pani Kierowniczka Magla.
    Probuje sobie wypbrazic co ona tam bredzi w tarkcie rozmow dyplomatycznych. Ogarnia mnie chichot.
    Czy oni wszyscy tam w Palacu Prezydenta nieistniejacej IV RP nie zostali wymysleni przez niezrownanego Sashe Cohn-Barrona czy jak mu tam. They can’t be for real.

  47. Pan Daniel zaniżył poziom. Krzyknął – Skandal! i czeka na reakcję, podczas gdy nie podał żadnych argumentów za tym krzykiem, bo wiara w Tuska czy Sikorskiego jest złudna. Podobnie jak fobia na temat Fotygi. Nic nie wiadomo, ale DP już wie, że Fotyga jest be i jej nie lubi, a lubi Sikorskiego. To nie przedszkole. Brakuje tylko, zeby zaczął na blogu przeprowadzac sondaż w stylu Superstacji pod tytułem. – Kto jest za ukamieniowaniem Anny Fotygi?…Oczywiście 90% widzów byłoby za, bo taka to stacja, taki sondaż i takie pytania…
    Lepiej już pisac o Isi w Wimbledonie czy Hiszpańskich torreadorach kłujących niemieckie byki w finale ME.

  48. Aniele boży stróżu mój!
    Ty zawsze przy mnie stój!
    Rano wieczór we dnie w nocy!
    Bądź mi zawsze ku pomocy!

    /Czy jakoś tak/
    W tle anielskie wokalizy przewodniego motywu z „Ojca chrzestnego”

    Dedykuję wszystkim, oraz Pielni1 i Faliczowi z osobna, żeby odeszły im zgryźliwostki. W końcu obaj dużo wnoszą dobrego, kiedy się nawzajem nie rozpraszają.

    Eddie

  49. Ja tam panie w polityce w cuda nie wierze. Jezeli to wszystko prawda to co wlasciwie powinnismy myslec o „stronie amerykanskiej” ?Interesujace mogloby byc po co wlasciwie pani F. tam pojechala ?Po co ,cos takiego podaje sie do publicznej wiadomosci. ? Rosjanie znow chyba pekaja ze smiechu(Choc moze akurat nie dzisiaj).

  50. Zbudowany posiadaniem tak znakomitego gwaranta bezpieczenstwa jak USA udalem sie na stosowna strone internetowa by znalezc podstawowe kierunki i cele amerykanskiej polityki zagranicznej:
    „As the 20th century draws to a close, the United States stands as the world’s preeminent power. Having led the West to victory in the Cold War, America faces an opportunity and a challenge: Does the United States have the vision to build upon the achievements of past decades? Does the United States have the resolve to shape a new century favorable to American principles and interests?
    · We aim to make the case and rally support for American global leadership.
    · we need to accept responsibility for America’s unique role in preserving and extending an international order friendly to our security, our prosperity, and our principles”

    Czytam i czytam nic o Polsce i polskich interesach.
    Natomiast wszystko o hegemonii i amerykanskim dobrosastajanstwie.
    Ile warta jest Polska?
    Czy wiecej niz Rosja i Niemcy?
    Czy tworcy Amerykanskiej beda zastanawiac sie chwile czy dwie?
    Na ile jestesmy i bedziemy im potrzebni by zachowac amerykanski dobrobyt i hegemonie.
    Cos cienko to widze.
    Slon przechodzi przez most a mucha siedzaca na nim szepce mu do ucha.
    Ale tupiemy!

  51. @Helena, uprzedziła mnie Pani:))

  52. Kobiety i władza

    Idea ta, sama w sobie jest bardzo nowoczesną, atrakcyjną i nośną. Fakt powstania Ewy z żebra Adama ściśle podnosi nierozerwalność polityki z materią wyjściową. Ewa ciągle określa zainteresowania Adama różnymi sadami świata by móc dla niej pozyskać jak najbardziej dojrzałe, pożywne i smaczne owoce. I to ona właśnie, jako ta potoczna szyja, inspiruje obroty adamowej głowy celem dokonywania bieżącej lustracji bliższego i dalszego otoczenia dla zaspokajania rosnących oczekiwań Ewuni. Układ ten nie jest konsekwencją egoistycznych roszczeń płci pięknej. Stanowi on wyłącznie troskę i zapobiegliwość w stwarzaniu właściwych warunków rozwoju dla wspólnej progenitury.Taka współzależność i wychodzenie sobie naprzeciw w intymnych i praktycznych oczekiwaniach można by na dobra sprawę nazwać sojuszem strategicznym.Tutaj nie powinno być mowy o taktycznym zdyskontowaniu partnera, jako iż oprócz łącznych emocjonalnych wzlotów i uniesień winna również występować troska o przełknięcie bardziej prozaicznych i nieuchronnych owoców żywota tego niezbyt doskonałego. I na tym właśnie polega odpowiedzialność Adama i Ewy zwanej obecnie małżeńską, a nie tylko na samym kuszeniu i konsumowaniu kulisto perwersyjnych jabłuszek.

    Póki Ewunia była z konieczności strażniczką i opiekunką ogniska domowego, to zrozumiałe, że nieszczęsny Adaś musiał biegać z kamieniem w dłoni by upolować zwierzynę i przynieść do swojej pieczary. Z czasem Ewci nie wystarczało jednak podrzucanie chrustu do domowego ogniska, bowiem zorientowała się, że posiada broń a jakiej Adaś nie może nawet marzyć. Stąd zrodziła się myśl by sprawdzić ją w odmiennych warunkach. Te ekscytujące poszukiwania i zabawy z posmakiem dominacji rozszerzała piękniejsza strona naszego brzydkiego medalu na coraz to różniejsze i odleglejsze podmioty jej zainteresowań. Zabiegi tego typu nazwano naukowo, elegancko i niezrozumiale emancypacją, aby lud utrzymywać w pełnej koherencji z wartościami.

    Ostatecznie procesy uciekania „bab z chałupy” tak się upowszechniły, że nikogo to nawet nie dziwi, zdaje się poza Panem Passentem, kiedy czynią to cichcem i bezkonfliktowo dla zaspokojenia chuci swojej i uszlachetniania owoców kobiecych poczynań. W tych to ekscytujących płciowo i politycznie interesujących zmaganiach naszych urokliwych pań z „prymitywnym chłopstwem” wykorzystały one nawet instrument sławetnego ale jakże niebezpiecznego i skutecznego węża. Takim to sposobem wyszliśmy z matriarchatu by powrócić doń w bardziej wysublimowanej formie.

    Świadomi kobiecego oręża wszyscy pijarowcy wykorzystują panie nie tylko dla indywidualnych sukcesów na płaszczyźnie takiej czy innej, ale i w celach wyższych, najczęściej jako konia lub muła trojańskiego. Niezależnie od wzniosłych intencji i kwiecistych metafor zwykle mataczono urokami kobiecymi dla osiągnięcia nie tylko duchowych ale i materialnych korzyści. W tym też znaczeniu jest mi żal kobiet, którymi w ostatecznym rachunku, po wykorzystaniu całej epistoły panegiryków, liryków oraz słowa mówionego i szeptanego o miłości i poświęceniu,dumie, inteligencji i niepowtarzalnym pięknie oraz dobru, brutalnie i prostacko w mniej niż bardziej zakamuflowany sposób manipuluje się nimi. Czynią to ciecie i prezydenci, kiedy one zawsze wiernie i z pełnym oddaniem stoją u ich boku, by w każdej chwili wspierać tych oszustów, kombinatorów i mataczy. Ich los jest zawsze jednaki, niezależnie od poziomu inteligencji, urody i zamożności. Wyższy status zwalnia je co prawda od wielu uzależnień damsko-męskich, ale nie chroni je definitywnie przed nimi. One chcą być kochane nawet przez łajdaków, bo taka jest ich wielka i wspaniała natura. Cóż byśmy bez niej poczęli my czarni niewdzięcznicy, ubożsi o ich wielkie serca i umiejętności rozumienia oraz wybaczania.

    Przechodząc na typową dla nas niwę polityki, myślę że bez większych kontrowersji zauważymy, iż z lewej strony jest znacznie więcej pięknych pań aniżeli na ubogim poletku Pana Naszego po prawicy. Nie wiem czy modły mniej skuteczne, czy pozbawione autentycznej wiary i ducha? Boć to przecie nie z zemsty bożej znalazło się tyle krągło toczonych, szlachetnych i pięknych kamyczków w ateistycznym ogródku. Chyba, że o to chodzi aby ćwiczyć zatwardziałych bolszewików w czystości moralnej jako warunku sine qua non zbawienia ostatecznego. Jeżeli tak ,to męki te są straszne i niepomierne wobec prawicowego obowiązku dozgonnego obcowania z kobiecą brzydotą polityczną. Nie wiem skąd to tak niesprawiedliwe dla prawicy zjawisko bierze swój początek, czy z jej grzeszności niepomiernej, czy innych bardziej wzniosłych przyczyn. Faktem jednak pozostaje bezdyskusyjnym, że to oni sami, w dobie demokracji, własnymi głosami i na własny użytek fundują sobie takie „krasawice”. Być może wychodzą z częściowo słusznego założenia, że piękne bardziej są narażone na wszechobecne pokusy życia ziemskiego. Tym sposobem te mniej urodziwe, jak gdyby w większym zakresie gwarantują zaufanie i wierność swemu adoratorowi i mocodawcy. Chociaż nie byłbym tak pewien, że te brzydkie są wolne od paraliżującego wpływu wspaniałych Bos Taurus Primigenius Bojanus.

    Niechętni prawicy powiadają, że co w duszy to i na twarzy. Ma to świadczyć o tym jak wspaniałe buźki i duszyczki ma lewica. Prawica zaś z przekory i racji odwrotności politycznej musi mieć wszystko na opak. W ten to sposób polityka spenetrowała dzisiaj bez mała wszystkie sfery życia, łącznie z seksem w lepperowym wydaniu, a co, ważne żeby po drzewach nie latało.

    Pozostaje tylko jeszcze jedno niezwykłej wagi taktyczne zagadnienie, dla naszej polityki zagranicznej i jej skuteczności. Czy rude jest przydatne w stosunkach i pertraktacjach międzynarodowych? Generalnie uważa sie, że w kontaktach z ruskimi i naszymi wrogami rude jest doskonałym panaceum na wybijanie czerwonego, wręcz niezastąpionym. Natomiast dylemat zaczyna się jeśli rzecz idzie o relacje z sojusznikami, głównie strategicznymi, bowiem może to rodzić u nich przekonanie, że rude czyli wredne chce ich wymanewrować. Dlatego w tym konkretnym przypadku dmuchając na zimne lepiej jest zakładać, że zamierza ono nas wpuścić w maliny. Nie można bowiem wykluczyć, że na etapie rozwoju potrzeb własnych i innych, rudemu przestały już wystarczać kłonice i zamierza przejść na dopalanie rakietowe . Ot miara czasu, nie będziemy ciągle sterczeć przy konikach z pałaszem. Chociaż ta druga metoda taktyczno-polityczna była bez porównania bardziej ekologiczna i humanitarna, jako iż nie musiały w niej ginąć miliony Azjatów, poczym kosym okiem patrzą już na wszystko i na wszystkich. Podobnie zresztą jak i ja. Istnieje zatem bardzo duże prawdopodobieństwo, że zgodnie z przepowiedniami połączym się z narodem …chińskim, który coraz bardziej rośnie w siłę by ludzie żyli godnie i dostatnio, jak się można domyślać na pohybel Imperium Zachodzącego Słońca.

    W tej też sytuacji przemykanie się chyłkiem do USA budzi uzasadnione wątpliwości i podejrzenia. Dlaczego VIP ma się przemykać, poza uzasadnionymi przypadkami spuszczania się na drabinie, prawicy takie preferencje raczej nie powinny grozić, z uwagi na zagrożenie grzechem i pokutą tak niecnych uczynków. Podejrzenia są elementarną bronią stosowaną w dekomunizacji poprzez lustrację i eliminację. Czyżby opozycja miała zastosować starą i sprawdzoną broń obosieczną? Stosowanych ,podchodów, zajazdów i podjazdów nie można inaczej odbierać jak indywidualnych popisy harcowników dla odwrócenia uwagi przeciwnika. Węzłowe i wiążące decyzje, o wymiarze intencji politycznych, zostały już dawno podjęte.

    Dzisiaj można by odnieść wrażenie, że tarcza będzie wynikiem niezgody politycznej na prawicy. Nic bardziej błędnego. Takiej zgody przynajmniej formalnie jeszcze nie ma ze strony żadnej polskiej prawicowej opcj, ale co im w duszy gra powszechnie wiadomym jest. Ponieważ targ się jednak toczy z USA o cenę za tarczę, więc należy być głęboko przekonanym, że kwestia budowy tarczy w Polsce jest już dawno przesądzona.Tym bardziej, że nie idzie tutaj o bezpieczeństwo narodowe Polski lecz Stanów Zjednoczonych. A na arenie międzynarodowej jak na razie dyktują warunki USA a nie Polska. Cała polityczno-propagandowa zadyma wokół tarczy antyrakietowej w Polsce zmierza wyłącznie do utrzymania pozorów suwerenności i niepodległości Polski, by nie kojarzyć tej sytuacji, z minioną obecnością radzieckich rakiet atomowych w Polsce, co mogłoby nasuwać niezbyt demokratyczne skojarzenia, w rodzaju zamienił stryjek siekierkę na kijek.

    Towarzysz Kwaśniewski swego czasu zapewniał Polaków, że przejście Polski do NATO zwiększy nasze poczucie bezpieczeństwa narodowego i zmniejszy realność zagrożenia atakiem nuklearnym. Obecna sytucja pokazuje jasno, że były to oczekiwania pisane patykiem po wodzie. I wówczas były wymierzone w Polskę rakiety jądrowe i obecnie zostały także wymierzone w nas. Zabawa się toczy naszym kosztem między USA i Rosją. Kto z nich pierwszy pociągnie za atomowy spust i od czyjego ładunku zginę lub będę odchodził w potwornych mękach jest mi najzupełniej obojętnym. Robi mi się niejako, kiedy pomyślę, że sprawa będzie dotyczyła moich napromieniowanych potomków, a to bez rączek, a to bez nóżek. Wówczas w głębokim poważaniu mam każdą demokrację i tę burżuazyjną i tę proletariacką, ponieważ wydaje mi się, że broń atomowa ma bardziej charakter przyciągający aniżeli odstraszający. Gdyby broń jądrowa istotnie miała charakter odstraszający to nie likwidowałyby USA przesłanek istnienia tej broni w Iranie i Korei.

    Jakim jesteśmy kontrahentem w stosunkach z USA? Znawcy przedmiotu twierdzą , że spolegliwym i tanim. Szczęśliwym, że może gloryfikować jego wielkość. Wyjątkową nieudolnością lub bezwolnym podporządkowaniem należy nazwać kontrakt na F-16 i sposoby jego rozliczenia, a właściwie braku takowego. Podobnie ma się sprawa z wojną w Iraku i udziale polskiego przemysłu w jego odbudowie. Krępująca naiwność ze strony małego i bezczelny tupet ze strony wielkiego, czyli kolejne wielkie nic. Zanosi się na kolejny wielki blamaż polskich elit politycznych z amerykańskiego nadania, zresztą i inaczej być nie może.To oni spijają śmietankę transformacji a nie my. Podziękujmy, że nie każą nam spłacać długów za „charytatywną” pomoc KK i „Solidarności”na etapie walki z komunizmem.

    W tej sytuacji rodzi się pytanie jaki świat był bezpieczniejszy, miniony dwubiegunowy czy obecny jednobiegunowy? W tamtym świecie Polska doświadczyła 50 lat pokoju.W tym nowym układzie zaledwie się narodziła w nowej formie, została od razu uwikłana w wiele konfliktów międzynarodowych poprzez udział swoich sił policyjnych i ekspedycyjnych. Biedna, zadłużona Polska służąca Ameryce za propagandowo-demokratyczny breloczek do brudnych i krwawych amerykańskich interesów paliwowych, nakręcanych przez zakrzaczoną rodzinę nafciarzy.

    Dzisiaj już wiemy, że amerykański kryzys gospodarczy narastał nie od dzisiaj. Celem złagodzenia jego skutków doprowadzono do dwóch trwających obecnie wojen, w powietrzu wiszą kolejne z Iranem i Irakiem. Konsekwencje tej awanturniczej polityki dotykają w coraz szerszym zakresie inne kraje świata. USA przerzucają koszty własnej niegospodarności i awanturnictwa na swoich sojuszników. Kraje utrzymujące stosunki z USA poniosły już straty 1 biliona dolarów. Okazuje się ,że na amerykańskie życie, na kredyt, nie stanowią panaceum agresywne wojny. Wobec powyższego ustawianie się Polski w kolejce do ściskania ręki agresora, budzi zastrzeżenia zarówno ze strony partnerów UE jak i krajów prowadzących suwerenną politykę. Dlatego nie ma najmniejszego powodu by wychodzić na pierwszą linię ognia i bronić Imperium. Brońmy własnej, małej Ojczyzny. Zachód nie dał nam bezinteresownie wolności, bowiem swoją wolność już mieliśmy, a za ich wolność musieliśmy zapłacić całym swoim majątkiem narodowym. W ramach tej wolności Polak jadąc do Ameryki musi przechodzić biurokracyjną i upokarzającą gehennę a Amerykanin przyjeżdża do nas jak Pan i Zbawca, bez kłopotów i obciążeń finansowych. Taka to jest owa równość, partnerstwo, pluralizm i demokracja. Jednym słowem gadajta sobie co chceta, a i tak w sprawie dudków wydudkali nas dokumentnie. O wolności już nie będziemy strzępić języka zgodnie z powiedzeniem, co wolno wojewodzie to nie tobie,dzieciorobie.

    Ostrożne obserwacje otaczającego nas świata i postępujące trudności w USA pozwalają domniemywać, że zaczyna się potwierdzać teoria towarzysza Mao-tse-tunga o papierowym tygrysie świata, taka jest przynajmniej optyka chińskiego słonia, by pozostać przy tej samej frazeologii.
    I tymi też słowami z Placu Niebiańskiego Spokoju wypada zakończyć swoje werbalne figliki z kraju Cudów nad Wisłą.
    Pozdrawiam tych wszystkich, którzy są za a nawet przeciw.
    A platynowłosa piękność niech wraca do domu, z tarczą lub na tarczy.
    _______________

  53. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Spojrzenie z innego kata, tak jakby nie wygodnego
    http://zaprasza.net/a_y.php?mid=24078&&PHPSESSID=e5145e11695615f93657f24d17b5b267

  54. No i proszę – Hiszpanie wyoutowali Ruskich i nie będzie kanclerz Merkel za naszymi plecami na trybunie honorowej ściskać się potajemnie z Putinem; zaś szefowa kancelarii przyleciała, prywatnie pogadała z dwoma aparatczykami, i czym prędzej (mam nadzieję) odleciała – Bóg ma nas w swej nieustannej opiece.

    Ale za ten wyjazd chyłkiem do Waszyngtonu, potrzebny jedynie opozycji, ale opłacony z kasy państwowej, winę ponosi porozumienie “Okrągłego Stołu”. Poważnie mówię. Wtedy postanowiono zastąpić Radę Państwa urzędem silnego Prezydenta, ze wskazaniem na gen. Jaruzelskiego, potem Michnik się wtrącił (wasz prezydent, nasz premier) i nowy ustrój odziedziczył rozdwojenie władzy wykonawczej, które nieco tylko Konstytucja 1997 roku załagodziła. Nigdzie tak nie ma na świecie, aby prezydent z premierem byli zmuszani do takiej kohabitacji (może we Francji, ale nie aż tak). I nic nie pomoże biadolenie, że Kaczyńscy są tacy i owacy, a Tusk ospały. Ta wojna dwóch prawicowych partii potrwa jeszcze i narobi złej krwi, oraz fatalnej opinii za granicą. J. Paradowska i J. Żakowski widzą w tej dwuwładzy (D. Passent oszacował ją na 80-20) korzystną równowagę, wzajemne patrzenie sobie na ręce w systemie dwupartyjnym – co mnie zdumiewa. Bo ja widzę wyraźnie paraliż władzy wykonawczej, klinczowanie rządu przez opozycję, a nawet gdy ta sama partia ma oba ośrodki (i znika “funkcja kontrolna”, jak to było przez wiele lat III i 2 lata IV RP), to jest to marnotrawstwo funduszy.

    Zmiana Konstytucji sprowadzająca prezydenta do poziomu reprezentanta wybieranego przez zgromadzenie narodowe, oraz wprowadzenie edukacji seksualnej do szkół i waluty euro do obiegu – to są najważniejsze zadania. A poza tym Kartagina musi być zburzona.

  55. Ten wyjazd nie jest dla załatwienia żadnej sprawy. Ani p. Prezydent, ani p. Fotyga nie są na tyle głupi by w to wierzyć. Jest to kolejna odsłona walki PISu o przetrwanie (mówią jedni) a o zwycięstwo (inni). Prosze zwrócić uwagę jak sprawnie idzie ośmieszanie p. Tuska i jego rządu. Z drugiej strony sam sobie winien. Nie zdecydował się dorżnąć PISu, opóźniał powstanie komisji i stępił ich wydźwięk, nie usunął urzędników jawnie wprowadzonych z naruszeniem prawa lub co najmniej etyki, pozostawił telewizję w rękach PIS. Pewnie liczy że wspólnie z PIS przepchną okręgi jednomandatowe. Stracił bezwarunkowe poparcie ANTYPISU. Lewica nie istnieje i nie podniesie się szybko, a o przejęciu władzy to chyba nawet nie nie marzy – ich cel to jest stabilne 10-12%. P. Tusk jeżeli już to walczy o już przekonanych, pozostawiając całą sferę socjalną i biedniejszą część kraju samym sobie. Na kogo ma głosować mieszkaniec Świętokrzyskiego, Lubelskiego czy Rzeszowskiego jeśli w planach rządu nie ma tu żadnej nowej drogi, modernizacja kolei wyłącznie od Warszawy na Zachód? Bogate regiony sobie poradzą. Polityka nic nie robienia ewentualnie niewielkich korekt i uproszczeń to w sam raz dla rozwiniętego Poznania. Firmy dadzą sobie radę. Ale na Podkarpaciu czy Kielecczyźnie musi być widoczny impuls rządu centralnego. Nawiasem mówiąc czy zwróciliście Państwo uwagę jak dosłownie w ostatnich dniach zmieniło się oblicze mediów. Do PISowskiej Rzepy czy Wprost, jawnie dołączył ponownie Dziennik czy Newsweek, a po Polsacie został nawrócony TVN – oni już obstawiają zwycięstwo PISu.

  56. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Spojrzenie z innego kata, tak jakby niewygodnego. A jak to sie ma w rozlozeniu na czynniki proste >> http://www.alternet.org/rights/87665/

  57. Wpadam tu rzadko, za to zawsze jednakową ciekawoscią wiedziony. I po raz kolejny, oto, przekonuje sie, ze nic się tu nie zmienia…
    Szanowny Gospodarz przez czas jakis nieobecny, (usprawiedliwiony) wykreca sie od podejmowania niewygodnych tematow (Maleszka) znajdujac wieksze (w co wierzę) upodobanie w ogladaniu Euro 2008… powraca jednak rączo, gdy tylko pierwsza okazja sie nadarza, by przyłożyć ‚po linii i na bazie’ komu trzeba. Jacobsky w tym samym, co zwykle tonie zgorzknialca odstawionego na boczny tor z pretensjami co najmniej o to, ze to nie on jest charge d’affeirs w NY, z resztą consorcies przytakującą sobie wzajem: „…w rzeczy samej…”, „”…nic dodać nic ująć, panie red…”, ” „… z ust mi pan to wyjął…” „POPIERAM i zgadzam się…” itp. itd, itp. – usque ad nauseam.
    I tylko od czasu do czasu sielanke w rezerwacie zakłoca jezyk i poglady innoplemiennego goscia, probujacego wprowadzic odrobine zamieszania
    w zwartych szeregach. Ale, że i rzadkie to zjawisko, to i rzadka wesołość i tumult w saloniku…

    Goracym tematem rzuconym przez Gospodarza jest „skandal” polegajacy na rzekomo potajemnym, nieuzgodnionym z Premierem (czyt. wrogim interesom Polski) wyjazdem służbowym minister Fotygi do USA, która to „…ośmiesza siebie i prezydenta w oczach Amerykanów…” A co? – rodzi
    się pytanie – tak ją ośmiesza? – za krótką spódnicę może włożyła, czy miała dziury w pończosze, czy może pantofle niepasujące do torebki…?
    Pytania chybione, bowiem niezależnie od tego w co by się ubrała i co zjadła, jedyną rolą a priori, jaką można jej przypisać w opinii Gospodarza jest zaiste ośmieszanie siebie i prezydenta, a jakże inaczej…

    Ośmieszyć, otumanić, przestraszyć – w wykonywaniu tej roli Nasz Gospodarz czuje się swobodnie i pewnie, jak prestidigitator wykonujący stały repertuar tych samych tricków od lat …dziesięciu.

    Oceny rozdzielane są tu chętnie i nim jeszcze uczeń zacznie pisać wypracowanie, no cóż – taka szkoła z tradycjami…

    A przecież, pomijając wiele grzechów naszej dyplomacji, które wynikają nie tylko z rozbieżności w bieżącej ocenie co dla nas ważne, a co mniej i dla kogo, bo to temat mocno w naszej historii najnowszej osadzony, że przypomnę tylko dziwne wizyty premiera Oleksego na bardzo bliskim wschodzie wbrew intencjom ówczesnego prezydenta, zapomina się przy tym o rzeczach fundamentalnych. Wtedy jakoś z rezerwatu nie przebijały się pod adresem prezydenta tak mocno krytyczne głosy, jak teraz. Wręcz przeciwnie – Wielkiemu Prezydentowi „Polityka” oddawała należne hołdy z uwagi na Jego Wielkie Międzynarodowe Dokonania i Zaangażowanie, nie ograniczając Jego praw do reprezentowania interesów Polski, bo już o odbieraniu wszak mowy być nie mogło. Pytam nieskromnie: co bardziej szkodzić mogło Polsce, niż to, że Wielki Prezydent uczestniczył w pamiętnej defiladzie rocznicowej w Moskwie z okazji okragłej rocznicy zwycięstwa nad faszyzmem w gronie kolaborantów z Hitlerem… podczas gdy Wielki Nasz Generał w tym samym czasie i miejscu odbierał kolejne odznaczenie od Przyjaciół…?
    Takie to Kalego widzenie złożonosci świata tego…

    Przyczyna obecnych kłopotów kohabitacyjnych leży jednak zupełnie gdzie indziej. W Konstytucji. Za wszystkie wady wynikające z jej anachroniczności odpowiedzialna jest w największym stopniu spółka autorska Mazowiecki / Kwaśniewski. To do nich należy kierować pretensje o niewydolność i dychotomię egzekutywy w Polsce, o przenoszenie charakteru kompetencyjnych sporów politycznych rodem z II RP do nastepnych.
    W owym czasie tylko nieliczni mieli odwagę wskazywać braki tworzonej Konstytucji i jakoś nie przypominam sobie, żeby wtedy „Polityka” aranżowała poważne debaty polityczne w stylu: co lepsze dla Polski być może – czy kanclerski Anzug czy francuska garsonka?
    Klapki z oczu pora zdjąć, Szanowni Państwo w Rezerwacie, by spojrzeć do dyszla jakiego wozu jest się niezmiennie zaprzęzonym…

  58. BernardRoland,
    wszystko sie zgadza – ZREDUKOWAC ROLE PREZYDENTA!
    Poza tym dziekuje za uwage. Oczywiscie mialo byc, ze Gospodarz wyrecza Tuska w krytykowaniu prezydenta i jego szefowej, czyli gwizdze zamiast Tuska. Najzwyczajniejsza literowka, ktorych popelnilem wiele tuz przed 20:16. Ale tak to jest jak Gospodarz zamieszcza wpis w srodku mojego dnia roboczego – wczoraj pracowalem do 8 wieczorem (czyli do 02:00), meczu nie ogladalem. Prawie wcale Hiszpanow nie ogladalem i trudno mi bylo ocenic szanse druzyny rosyjskiej. Intuicyjnie stawialem na Hiszpanow, czyli na Europe. Rosja – Turcja: to bylby bardzo europejski final!

    „Merkel przyjaciolka Putina” – zamierzalem to jako ironie. Wszak polskiej polityce zagr. zawsze wiatr w oczy, a przeciez obecne uklady sa wielce sprzyjajace. Nawet w slynnym artykule „The Economist” o Tusku usmiechajacym sie i kochajacym („Looking nice but doing nothing”) wiele jest o „Mr Sikorski playing high-stake poker with America”. Ale to bylo tydzien temu, w ostatnim numerze jest o … Bolku („Macki historii”).

  59. Jeżeli ta potwora przeprowadzi jakiekolwiek rozmowy z upoważnienia tego tzw. prezydenta, to jedynym wyjściem będzie postawienie go przed Trybunał Stanu za sabotowanie polityki Rządu RP i impeachment.

  60. telegraphic. Moje gratulacje.

    Musi ta cholerna Kartagina być zburzona!
    pREZYDENTA i dwór jEGO, nie oszczędzać!
    W pień wyciąć, potępić w czambuł. Na pohybel iM!!!!!!!!!

  61. Panie Kadett,
    Miło mi, że mnie pan nie wymienił i opisał jako “zgorzknialca odsuniętego na boczny tor z pretensjami”, lecz pozostawił jak całą resztę. Wykazał się pan przy tym zawijanym i zawiesistym językiem polskim (już ze 60 lat temu, a nawet 160, literatura polska wyśmiała tę manierę), oraz zapożyczeniami z jakiegoś nowego esperanto, vide “consorcies”. W większości pisze pan nie na żaden istotny temat. Meritum jest niewiele. Ale jest. Zgadzam się, że red. Passent przesadził z nazywaniem tego incydentu skandalem. Jest to po prostu sypanie piachu w tryby rządu przez prezydencki pałac. Zgadzam się także, o czym już wielu tutaj pisało, że Konstytucja ma usterki (nie “wady”) zawsze do naprawienia w ramach porzadku konstytucyjnego, a na przeszkodzie stoi PiS . A ta właśnie usterka jest powodem nie tyle kłopotów kohabitacyjnych, co samej potrzeby kohabitacji. Przy lepszych rozwiązaniach opozycyjny PiS obecnie mógłby tylko krytykować i wyśmiewać rząd, nic wiecej. Ale w jednym i to najważniejszym jest pan skrajnie destruktywny na szkodę Polski. Konstytucja roku 1997 jest wielkim dziełem, fundamentem III RP i porządku demokratycznego, który zapewnił Polsce unię z Europą. Chyba nie uważa pan, że lepsza byłaby konstytucja z 1952? Albo „białoruska demokracja”? „Konstytucja Mazowieckiego i Kwasniewskiego” już nie raz ochroniła demokrację, głównie przed zakusami chorobliwych dyktatorów jak J. Kaczyński. Tu skorzystam z pańskiej metafory, z tego dyszla i klapek na oczach – takich oszołomionych woźniców jak on, albo nie przymierzając pan, nam nie potrzeba. Polscy wyborcy już raz, a przedtem wiele razy, na ten temat wyraźnie się wypowiedzieli. Raz tylko zostali omamieni i oszukani – jesienia 2005 roku. Niech pan to wreszcie przyjmie do wiadomości i da sobie spokój.

  62. Szanowny Panie Redaktorze,

    Mówiąc całkiem na poważnie, po wzorowym trzęsieniu w naszej polityce ostatnich dni, dramaturgia ma szansę na dalsze napinanie się . Przypuszczam, że stary chałturnik Szekspir /moje przekleństwo/ przekręca się w grobie, że nie dożył takiej karmy.
    Szanowny Pan Gospodarz, jak zwykle, intekligentnie, kulturalnie, ale całkowicie bez wyczucia potencjału, jaki pani Minister może dla naszego psychicznego zdrowia wykrzesać.
    Panie Danielu Szanowny, jeśli Pańskie słowa, nie są jakimś zawoalowanym wsparciem dla jakiejś szałowej rozgrywki naszych polityków, to gotów jestem Panu uczynić zarzut, o przesadzoną standardowość ocen. Bo jeśli Pan coś wie , i nie może nam powiedzieć to O.K., ale jeśli to cała pańska amunicja, to odbieram to tako pochopność.

    W sytuacjach, gdzie pozory i logika pierwszych kilku odsłon prób zrozumienia czegokolwiek, wskazują na to, że sytuacja jest absolutnie , paraliżująco idiotyczna, to absolutnie !!! nie oznacza ,że taka jest faktycznie. Wielu poległo z powodu kupowania w ten sposób realiów . Główny trzon japońskiej floty w czasie drugiej wojny światowej, został zatopiony, przez znacznie mniejsze siły angielskie, tylko dlatego, że admirał japoński, nie wpadł na to, że golenie się przez admirała angielskiego/ z braku lepszyh pomysłów, może być przyczyną braku manewru, a nie samym manewrem.

    Reasumując powyższe, możnaby pokusić się o konkluzję, że im bardziej idiotyczna sytuacja, tym ostrożniej trzeba na niej wieszać psy. Ja twierdzę, że niemożliwością jest wymyślić całkowicie, wzorcowo 100% kretyńską sytuację. Najbardziej pragmatyczne wyrozumowane taktyki, o zwnętrznych symptomach logicznej perfekcji, mogą być o wiele mniej warte, niż te z pozoru głupie, przy założeniu oczywiście że strateg nie gra sam ze sobą. Jeśli jest conajmniej dwóch graczy , to suma kolejnych reakcji , po pierwszych wistach prowadzi wszystko w sposób absolutnie losowy.
    Jeśli więc nie jesteśmy narodem, którym rządzą kompletni idioci, to zagrywka z panią minister wygląda ekscytująco. Jeśli natomiast, tym razem, zbiegi okoliczności poukładały wszystko tak , jak to wygląda, to i tak żadna różnica. Tą różnicę, każdy wewnątrz siebie, i my wszyscy w tej blogowej przestrzeni , będziemy mogli dokonać ocen za jakiś czas.
    Atrakcji dodaje fakt, że Amerykanie, wbrew osobom, którym oni narzucili swój prostolinijny ,jankeski sposób myślenia, to polityczne , nasterydowane osiłki, którym ciężkie muskuły, sasłaniają mózgi. To osiłki, którzy mają najlepsze cywilizacyjnie zabawki, ale dwustulettnią tradycję . Tuż za pokoleniowymi rogatkami dzisiejszych Amerykanów bawią się w prawdziwe westerny ich niedawni przodkowie, którzy przekazali wiele finezji ,jako wkład tradycji.
    Ostatnio , były rzecznik Białego Domu Scott MC Clellan opisał w jakie manipulacyjne gierki bawią się ci panowie świata. Wchłaniając wszystkie informacje jakie do nas docierają z Ameryki, odnoszę wrażenie, że od dawna sprawy tego kraju toczą się własnym trybem, i rządzący przestają nad wieloma sprawami panować.
    Jestem pewien, że nasza schizoidalna „taktyka” może przy odrobinie farta, zakończyć się lepiej, niż ktokolwiek mógł się spodziewać. Na wyjściu, w ogóle nie ma znaczenia z powodów taktycznych co pani Fotyga zagra. Potem, jeśli nasza pani Minister nie pozwoli sobie narzucić gry, opartej na prostch logicznych zasadach, to Amerykę mamy na tacy.
    Życząc dobrze naszemu krajowi , trzymajmy wszyscy kciuki za panią minister.
    Na oceny mamy jeszcze czas. A jeśli nie oszołomi nas spektakularnym sukcesem, to pamiętajmy , że to jest gra. Dzisiaj ktoś wygrywa, jutro my. Nie bójmy się popełniać błędów , jak słusznie zauważa nasza przyszła Pani Premier.

    Pozdrawiam,Eddie

    Pozdrawiam

  63. Gospodarzu Drogi!
    Pan nam te klapki na oczy zakłady i nie podaje przy tym, co warto przeczytać z najnowszej literatury światowej. Ja jestem zapóźniony nieco. Owszem, nabyłem dzieło A. Garlickiego o pięknych latach trzydziestych, które jako “wybredny i salonowy” czytelnik odbieram “ze wstrętem i z ulgą”. Przeczytałem “Karuzelę” tegoż autora, też “z ulgą”, że ta historia już się nie powtórzy i odtąd udzielam się na blogu “en passant” jako ekspert od porozumień “Okrągłego Stołu”. Inna pasjonująca staroć, która mi wpadła w rękę to “One Hell of a Gamble” Fursenki i Naftali’ego o kryzysie kubańskim w roku 1962. Zaś dzisiaj zaciekawiła mnie onetowa notatka http://wiadomosci.onet.pl/1778155,11,item.html pt. “Pyjas ofiarą prowokacji SB wobec Gierka?”, która nie kłóci się z moją wizją rozgrywek wewnątrz PRL-owskiego aparatu władzy. Pamiętam, jak w Grudniu 1981 przyszła wiadomość z kopalni “Wujek” i ktoś skomentował, że SB zaczyna sypać piasek w Jaruzelskiego tryby, ale na szczęście się nie sprawdziło.

    A najbardziej roczulił mnie główny artykuł w “Polityce” nr 25. Wydaje mi się, że potwierdził niektóre moje spostrzeżenia. Okazuje się, że po latach, kiedy rządy przejmowała każda możliwa opcja polityczna, oraz po 5-letnim okresie afer i prawdziwych wojen na górze, po latach przemian własnościowych i przebudowy struktur gospodarczych, i po wejściu do Europy, w Polsce właśnie teraz nastał … CZAS FJESTY. Tako rzecze wrażliwy na sprawy społeczne, znamienity publicysta Jacek Żakowski, a nie jakiś “ustawicznie mylący się” Balcerowicz, albo “łgarz” Gadomski. Okazuje się, że liczba osób zadowolonych wzrosła przez ostatnie lata niemal dwukrotnie, niezadowolonych równie wyraźnie spadła. Tak jest, w Polsce, a nie na wyspach Bergamutach. Do tego stopnia, że jak pisze JŻ: “naród zrzędów i malkontentów stał się narodem ludzi raczej pogodnych, uśmiechniętych, szukających uciech i rozrywki. Nie wszyscy tę przemianę przeszli, ale większość ma ją już za sobą (…) Polacy nie tylko zarabiają coraz więcej, ale też mają coraz więcej wolnej gotówki w kieszeniach. Przez kilka lat koniunktury na ogół stopniowo zaopatrzyli się w rozmaite gadgety”, i dalej podaje procentowe wzrosty posiadania Polek i Polaków. A dalej wzrosty zarobków w przeróżnych grupach zatrudnienia. Te różnice widać “nie tylko w salonach samochodowych, biurach podróży czy pękających w szwach krajowych kurortach, które cenami konkurują ze światową czołówką … powstaje w Polsce coś na kształt niższej klasy średniej”.

    Stąd pytanie do przemiłych Blogowiczów w kraju: Czy Państwo już do niej należą?

  64. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    kadett – 2008-06-27 o godz. 15:37 – pisze:

    ……/ Przyczyna obecnych kłopotów kohabitacyjnych leży jednak zupełnie gdzie indziej. W Konstytucji. Za wszystkie wady wynikające z jej anachroniczności odpowiedzialna jest w największym stopniu spółka autorska Mazowiecki / Kwaśniewski. To do nich należy kierować pretensje o niewydolność i dychotomię egzekutywy w Polsce, o przenoszenie charakteru kompetencyjnych sporów politycznych rodem z II RP do nastepnych.
    W owym czasie tylko nieliczni mieli odwagę wskazywać braki tworzonej Konstytucji …./

    ….idt. tak bez konca. Dzien w dzien, tydzien w tydzie, rok za rokiem, inaczej mowiac od nieudolnosci do nieudolnosci, od blamazu do blamazu, tak jakby od kieliszka do kieliszka – za grosz wstydu. Malo to, obwieszaja sie wzajemnie – bez zadnej zenady – roznymi rozetami, medalami…. Chalera wie za co? Za wybitne osiagniecia! Jak wygladac musza osiagniecia mierne, te nie godne uwagi i zatrzymywania sie kolo nich?
    Inklinacje do megalomani sa zjawiaskiem na porzydku dziennym – wrecz rytualem. Jednym slowem, zbiorowo wypracowana i wspierajaca sie degregolada.

  65. Szanowny Panie Falicz!

    Stany Zjednoczone dzisiaj a jeszcze 10 lat temu, to dwa rozne kraje.Absolutnie rozne kraje.Kiedy istotnie USA pelnily funkcje mniej lub bardziej pokojowego policjanta swiata – tak bliski sojusz z USA mozna bylo przyjmowac za solidna gwarancje.Dzisiaj jednak stany zmierzaja stopniowo ekonomicznie i politycznie do pozycji kolosa na glinianych nogach.Proces ten przyspiesza zblizajace sie wybory prezydenckie, ktorymi tutaj nie bede zawracal nikomu glowy.
    Polska na przestrzeni dziejow na dziwny talent do szukania sojusznikow i przyjaciol na odleglosc i bez gwarancji. Slowne deklaracji, przyjacielskie poklepywanie po ramieniu wielkie obiecakni a w efekcie psujace sie i nie do konca wlasciwe cacanki ( F-16 i offset ).Wiele mozna przytaczac przykladow jak wujowi Samowi dajemy sie rolowac w bambuko i dalej tkwimy w przekonaniu ze tylko ten sojusznik gwarantuje nam ……Och wlasnie, co nam gwarantuje?Czyz ta fotografia Fotygi osamotnionej na pokladzie samolotu donikad nie jest wymowna?Sledze uwaznie miejscowe media i prase i jakos temat Polski, tarczy, glownego sojusznika w srodkowej Europie traktowany jest raczej marginalnie a nawet momentami niechetnie.Amerykanie poprzez zaktywizowana propagande chca zachowac u progu wyborow poczuczie wsrod swych obywateli ze stany sa tym czym byly pzez lata po zakonczeniu II wojny swiatowej, by zmiana nastrojow z racji coraz trudniejszych uwarunkowan materialnych, wzrostu kosztow utrzymania na poziomie najwyzszym za ostanie 40 lat.

    Drogi Panie Lizak
    Musze kolejny raz przynac Panu racje w trafnosci spostrzezen.Obszernie – jak zwykle – lecz ciekawie.

    ZGADZAM SIE ZE ZREDUKOWANIE ROLI PREZYDENTA. W tak niewielkim kraju jak Polska dwoch rzadzacych niczym Kargul i Pawlak doprowadzic jedynie moze do………. jeszcze gorszego kabaretu.

    Pytanie! Kto placi za wyjazd a.Fotygi? z jakich srodkow?

  66. Problem nie leży w Konstytucji, ani w nadmiernym wpływie Prezydenta.
    Problem leży w systemie niesprawiedliwości społecznej.
    Żadne matactwa polityczne czy inne pozorne ruchy nie zmienią faktu niezadowolenia społecznego.
    Wypada TO troszkę głębiej pomyśleć i dojrzeć ułomności własnego myślenia i propagowania idei, które nie zmieniają statusu społecznego większości.

  67. W POLSCE NIE MA PARTII PRAWICOWYCH ANI LEWICOWYCH!
    Kropka
    Jest klerykalny socjalizm PiS-u
    Kombinatorzy PO
    Kolezcy kolezcy kolezcy SLD
    I chlopscy oportunisci PSL.
    Stosunek do kosciola (i tak wszyscy na kleczkach) i kochajacych inaczej to absolutnie za malo zeby okreslic prawicowosc albo lewicowosc.
    Tu niestety za Marksem liczy sie ekonomia (baza).
    A tam nie widac prawicy ani lewicy jedynie tasowanie sie przy korycie.
    Malo tego dlatego jest tak duzo o historii, moralnosci, sprawiedliwosci, Walesie, Bolku itd zeby w ekonomii zrobic jak najmniej.
    Bo cokolwiek sie zrobi na lepsze bedzie oznaczalo mniej dla „elit narodu”.
    Wiec mamy od rana do wieczora tematy zastepcze.
    Bez obywatelskiej ekopnomicznej wolnosci nie ma autentycznej demokracji.
    A przeciez autentyczna demokracja to najwieksze zagrozenie dla elit.
    Kazde elity bez autentycznej legitymacji musza sie podwieszac cudzej klamki tak bylo za komuny i tak jest dzisiaj.

  68. Wybrala sie panna za morze,w poszukiwaniu szczescia.Ale jej juz nic nie pomoze.Daj jej Panie Boze.

  69. Polska i Polacy nic się nie zmienili od czasów kiedy Dostojewski opisywał karykaturalne typy totumfackich, zgiętych w pół , krzątających się za pańskim stołem z którego miało im coś kapnąć. W 1989 wydawało się , że Polska może być krajem suwerennym, jednak okazało się, że to jest niemożliwe, ponieważ ochotników na wasali nie odgonisz od służalczosci.
    Obrzydliwy jest ten pęd do władzy kosztem suwerenności własnego narodu. Każdy kolejny rząd /SLD, PiS, PO /przyprawia własnemu narodowi „gębę” sługusa, godnego lekceważenia przez sąsiadów.
    Ogromnie przykra ta refleksja.

  70. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    A propos – 27.06. 2008

    Noblista pan Nelso Maldele swietowal wczoraj z calyn postepowym Swiatem 90-e urodziny. Co za wspanialy przywodca, co za wspaniala uroczystosc …>> http://www.youtube.com/watch?v=o3NJwyzFlTE

    Prawda – sklecony na predce – Komitecie Moralnych Autorytetow?

  71. A moze prezydent Kaczynski zrozumial ,ze to jego prawie ostatnia
    polityczna szanca ?
    „Z TARCZA ,ALBO NA TARCZY”
    albo zrozumial ,albo …. albo ….

  72. Do „Eddi’ego” z 17.21:”Eddi”, wiesz, że Cię strasznie(to po post-galicyjsku) lubię, ale tym przydługim wpisem widocznie sam siebie chciałeś przekonać do summarum, co do którego sam masz wątpliwości. Stosuj zasadę, której uczono nas na wydziałach technicznych:”niech mowa twoja będzie precyzyjna: , . Dobrze by było, gdyby infantylnym podejsciem możnych tego świata dało się wytłumaczyć każde zamienianie dramatu na farsę.Niestety w życiu trzeba czasem powiedzieć konkretnie, jak mawiał jeden mędrzec z Trylogii:” ne bude sobaka mjasa jisty”.
    Pozdro

  73. dopisek dla „Eddiego”: nie wiem, dlaczego mi zjadło po wyrazie „precyzyjna” wyrazy: tak – tak, nie- nie”

  74. Panie Redaktorze ! Drodzy Blogowicze !
    Jedno słowo – zarówno o „poziomie” Pani ze zdjęcia jak i przedsięwzięć podejmowanych (za pomocą Tej Pani) prze Duży Pałac: Ż E N A D A
    Więcej o tym niebywałym w umacnianiu pozycji międzynarodowej Polski”wydarzeniu” (sic !!!) napisałem na Blogu A.Szostkiewicza – powtarzał sie więc nie będę.
    Pozdro.
    WODNIK53

  75. @Daniel Passent

    I po co było pisac, że po kryjomu się udała i że skandal, jak zaraz to zweryfikowano, że Sikorski wiedział i Fotyga nie negocjowała. I z całego artykułu została tylko teza ” Nie lubię Fotygi i zrobię wszystko, żeby inni też jej nie lubili” Tylko po co kłamstwa ? Skandal ?
    Wimbledon fascynujący i Hiszpanie znakomici…polecam.

  76. Do poprzedniego wpisu Gospodarza o odkrywczym myśleniu – http://adamczewski.blog.polityka.pl/?p=525#comment-67600 .

  77. Jestem przekonany, ze lot pani F. do USA jest kolejnym symptomem politycznego
    i emocjonalnego amoku faceta, ktory zajmuje kluczowa pozycje w dosyc
    oswieconym kraju, jednoczesnie obdarza nas ( swiadomie-nieswiadomie )
    politycznie-inkwizycyjnym adjektywem, ze ziemia jest plaska…dalej tak
    panie K.!Deficyty formatu i klasy faceta,ktoremu kartoflana kampania
    dostarczyla argumentow porownywalnych z romantycznymi czasami
    zwalczania stonki ziemiaczanej, czyli instrumentu CIA i innych wrogow
    PRL-u, czynia go osoba prawie sympatyczna,tak jak wiekszosc ludzi
    wzbudzajacych litosc…

  78. USA opiera swoja polityke i widzenie swiata na zalozeniu, ze jest dobrym imperium, ktoremu slusznie nalezy sie rola swiatowego hegemona.
    II Wojna Swiatowa i wygrana „zimna wojna” jest dla amerykanskiej klasy politycznej tylko potwierdzeniem naleznego miejsca Ameryki.
    Problem zaczyna sie w momencie gdy te idee zaczynaja stawac w podstawowej opozycji wobec trendow globalizacyjnych.
    Swiat robi sie coraz mniejszy, kapital przenosi sie w ulamek sekundy z jednego konca swiata na drugi.
    Stalismy sie bezposrednio podatni na efekty wydarzen odleglych o tysiacy kilometrow od nas.
    Zyjemy bardziej niz kiedykolwiek zalezni od reszty swiata.

    Wiekszasc istotnych problemow ludzkosci ma zakres globalny.
    Bogate warstwy spoleczenstw maja wiecej wspolnego ze soba niz ze swoimi ziomkami z innych klas spolecznych.

    W tym samym momencie USA buduje swoja przyszlosc na anachronicznej idei twierdzy- imperium.
    Zwiera granice i rozbudza konieczny dla istnienia kazdego imperium renesans religijny. (jest to chyba oczywiste, ze amerykanska religijnosc ma swoje korzenie w politycznej uzytecznosci jako element kohezji rozpadajacego sie coraz bardziej amerykanskiego spoleczenstwa).
    Przypomina to troche utalitarne podejscie Konstantyna do religii chrzescijanskie jako spoiwa niesterowalnego imperium.
    Ameryka zainwestowala prawie wszystko w pozycje hegemona.
    Waluta swiatowa, instytucje swiatowe, swiatowy zandarm i swiatowy Bank – rownaja sie „amerykanski poziom zycia” i amerykanska mityczna samoswiadomosc.
    Jednoczesnie by zachowac wewnetrzna stabilnosc ( w oczywiscy sposob imanentnie w sprzecznosci z coraz wiekszym tempem przenikania kultur, sposobow zycia, idei) Ameryka musi zaczac dzialac wbrew logice dziejow.
    Swiat nie potrzebuje i nie zdarza w kierunku hierarchicznej piramidy z USA na szczycie jak bylo to jeszcze niedawno.
    Swiat idzie w kierunku wielocentrycznej wspolzaleznej sieci bez jednego konkretnego punktu decyzyjnego.
    To stoi w oczywistej sprzecznosci z idea imperium amerykanskiego.
    Amerykanow finansowo i mentalnie nie stac na rozplyniecie sie w swiatowej sieci.
    Tylko USA na calym swiecie moze walczyc o hegemonie bo nikt inny do niej nie aspiruje.
    Dlatego Ameryka jest wewnetrznie zraniona wlasnym sukcesem.
    Imperium Amerykanskie nie moze zyc bez amerykanskiego nacjonalizmu.
    7-dmio metrowy plot na granicy z Meksykiem, skanowanie wszystkim rozmow telefonicznych i komunikacji internetowej jest Ameryce konieczne ale sprzeczne z logika globalizacji.
    Poniewaz przynosic to bedzie wzrastajace napiecie miedzy Ameryka jako tworem politycznym a globalizacja nalezy spodziewac sie postepujacego potencjalnie tragicznego iskrzenia.

    Bledem Polski byloby stawianie na anachroniczny „sojusz” z hegemonem, (ktoremu mozna dawac najwyzej 20 do 30-stu lat) wbrew logice dziejow.
    Jedynym widocznym na swiecie i inspirujacym modelem na przyszlosc jest eksperyment europejski.
    Mimo wad i potkniec daje on szanse na harmonijne wspoldzialanie narodow na drodze negocjacji, niwelowania napiec przy jednoczesnej celebracji odmiennosci.
    Amorficzny apart decyzyjny jest byc moze nieidealnie efektywny ale funkcjonuje bez i na przekor nacjonalizmom
    To przyszlosciowy model sieciowy gdy amerykanski model hierarchiczny jest anachroniczny i na dluzsza mete nie do utrzymania wobec nadrzednych naturalnych procesow globalizacyjnych wymuszanych przez postep technologiczny.

  79. Drogi Feliksie wlasnie wczoraj z okazji 90-tych urodzin USA oficjalnie zdjelo Mandele z listy osob zagrazajacych interesom amerykanskiego bezpieczenstwa…
    Bez komentarza.

  80. Feliksie wlasnie wczoraj sluchalem w radiu wywiady z Sharletem.
    Facet autentycznie sie boi, ze go zlikwiduja…
    Ostatnio n.p. podstawili mu niby dziennikarke, ktora na wzor STASI mial go zaciagnac do lozka by pozniej skompromitowac.

  81. Chciałbym podzielić sie krótkimi refleksjami po lekturze 74 wpisów do aktualnego felietonu „Chyłkiem do Waszyngtonu” oraz komentarzy do poprzednieg0 felietonu.

    Zbyt dużo jojczenia:

    Polska, to taki maleńki kraj, prawie niedostrzegalny w mediach USA, Ameryka stara się utrzymać status hegemona światowego nieprzyzwoitymi metodami, głowę podnoszą tam żydowscy lobbyści, wciskają się do polityki wszelkimi szczelinami, mimo że polonia amerykańska protestuje, nikt na to nie zwraca uwagi, Ameryką rządzą utajnione stowarzyszenia biznesmenów, USA ma Polskę za przeproszeniem w d…e, słoń i mrówka, niezadowolenie w kraju rośnie, niedouczeni solidarnościowcy rządzą nami z korzyścią dla Imperium Dobra – USA, szukajmy sojuszników blisko, a nie daleko, konstytucja jest dobra, tylko brak woli, konstytucja jest zła, bo ją tworzył Mazowiecki z Kwaśniewskim, Gospodarz miast zapodawać do dyskusji tematy gorące (Maleszka), to ślizga się po pozornych, a w ogóle Polska to taki wyjątkowy, niezrozumiały kraj, my jesteśmy zawsze tacy sami, nic nam się nie udaje od wieków, przykro to stwierdzić, ech…, itd., itd.

    Wydaje mi się, że wychodzi tu narodowy kompleks niższości napędzany z jednej strony po sienkiewiczowsku widzianą przeszłością, zakodowanym w kulturze przekonaniem o wyjątkowości Polski wśród narodów świata, a z drugiej trzeźwym pragmatyzmem z jakim traktują nasz kraj polityczni partnerzy, co jest odbierane jako poniżająca, bezwstydna interesowność i niewdzięczność.
    Tarcza rakietowa – spisek słonia z mrówką, Irak – bezwstydna gra USA, Afganistan – a po co tam się pchać, Kosowo – Unia na pasku USA, Izrael – rasiści, międzynarodowa tajna sieć powiązań, traktat lizboński – zamach na suwerenność (nie – dobrowolne udzielenie części kompetencji strukturom Unii, tylko zamach, spisek), wejście do strefy euro – oddanie się w pacht rządcom z Deutsche Bank, stocznie, rybołówstwo bałtyckie – precz z dyktatem Brukseli (mimo, że od 3 lat problemy te były znane każdemu rządowi, terminy wykonawcze również), emigracja zarobkowa – Polacy europejskimi parobkami, powroty Polaków z tej emigracji – hej Donek, gdzie jest twój cud, pojechał Donek do Angeli – no i co złamasie?, przyjechała Angela do Gdańska, no i co Doneczku, poklepała Cię po ramieniu?, negocjacje Sikorskiego i Tuska w sprawie tarczy – ciekawe, ciekawe, co oni tam uzgodnili, wyjazd Fotygi do USA w tej samej sprawie bez porozumienia z MSZ – ma prawo, nic wam pismakom do tego, itd.

    Galimatias.

    Czytając niektóre wynurzenia mam wrażenie, że ich autorzy bytują w świecie zniekształconym prze swój egotyzm, chciejstwo i często niewiedzę.
    Wydaje im się, że Ziemia jest płaska (jak ich myśli), a Polska jest Krajem Środka.

    Jojczenie jest destruktywne, nie uczy myślenia, jest bardzo złą inspiracją dla tworzenia realistycznych planów działania. Naczelnym celem jojczenia jest zaspokojenie własnego ja.

    Pzdr, TJ

  82. Pielnia1,

    ciepło mnie się zrobiło na duszy, po Twoim postgalicyjskim zwierzeniu się na mój temat. Żeby zachować „męski” charakter tego mojego wpisu, powiem któtko- bardzo dziękuję i z pełną wzajemnością!!!
    A terazdrogi Pielnia1 troszkę dyrdymałków, w tonacji wakacyjnego luzu.
    Nie wiem jak Ty, ale ja po każdym kolejnym „zdarzeniu ” w naszej polityce dosłownie świruję. Jestem dość spontaniczny, więc moje reakcje też są takie. Kiedy przeczytałem o akcji mojej „ulubionej” pani minister, to mój mózg się wyalienował spod wszelkiej kontroli mojej jażni i bezwiednie odklepał „Aniele stróżu”, co w jego imieniu wklepałem na tym blogu, żeby mieć z nim spokój.
    Potem chciałem napisać coś sensownego od siebie, ale rozumem nie przemogłem tematu.Poszedłem na wariant wrażliwy, i dałem szansę mojej emocjonalnej części, ktora miała sobie pod względem formalnym dowolnie pohasać, żeby choć trochę zobrazować kakofoniczny charakter naszych politycznych wybryków. Miała wyjść z tego formalna groteska, treść była tym razem tylko materią pomocniczą. Możnaby to wszystko wyczyścić i wystylizować, ale uznałem, że każdy porządek, oddalałby mój wpis od pierwzoru, i możnaby odnieść wrażenie , że albo nasze sprawy, toczą się tak dobrze, albo mój wpis dotyczy np. któregoś z naszych sąsiadów, np. Niemców.
    A pozatym na codzień , jestem malkontentem – perfekcjonistą. Precyzja, zwięzłość i prostota wyrażania myśli w konkretnych sprawach to mój konik. Na blogach, gdzie pisuję z braku czasu raczej sporadycznie, to przedewszystkim zabawa w emanację mojejosobowości. Przedewszystkim szczera emocjonalnie , teraz i wogóle, oraz z poczuciem rangi moich opinii jako pisującago amatora. Jak wcześniej Tobie wspomniałem, całkowicie jestem wolny od kategorii – posiadania racji w formule blogowych wpisów. Czasami trochę „przycisnę”, ale tylko po to, żeby z jakiejś mikropolemiki wydobyć jeszcze kilka skojarzeń. Racje, jak doskonale wiesz liczą się w realu, i w polemikach z ludźmi, z którymi jest się w relacji – osiągania jakiegoś celu, a każdy z uczestników dyskusji, z naturalną lekkością przyjmuje racje, które ewidentnie i dowodnie, są słuszniejsze od jego racji. Jeśli nie jestem akurat w formie, to z przyjemnością zrobię kawę, lub podam drinka.

    I to by było na tyle.

    Pozdrawiam, Eddie

  83. Chcialem tylko zwrocic uwage na to, ze Polska nie tyle dala sie wciagnac do Iraku, co szla tam ze spiewem na ustach, jako trzecie mocarstwo swiatowo-imperialistyczno-kolonialne, zaraz za USA i Wielka Brytania. Ta wojna miala Polsce przyniesc znaczenie miedzynarodowe i dobrobyt ” dajcie nam pole naftowe to sami skasujemy”. F 16 zostaly zamowione, zeby pokazac Czyrakowi i Szwabom. Co zostalo pokazane moga Polacy ogladac do dzis. Jesli chodzi o Tarcze, to Bush i Polacy sa ostatnimi, ktorzy sie tym tematem przejmuja. Mysle, ze na tle tej polityki zagranicznej pani Fatyga i pan Prezydent niczem szczegolnym sie nie wyrozniaja, moze poza osobistym wdziekiem i inteligencja. To wszysko przypomina „Zezowate Szczescie”.

  84. Wydaje mi się , że cały problem naszego kraju polega na tym, że od 200 lat rządzą nami kombatanci, którzy za zasługi w walce zbrojnej zostali awansowani na najwyższe urzędy państwowe.
    Na tym szczeblu wymaga się jednak całkiem innych kwalifikacji i predyspozycji.

    Zafundowaliśmy sobie nowe elity pochodzące z ostatniego zrywu niepodległościowego, no i mamy efekt.

    Zamiast pragmatyzmu- romantyzm, zamiast kontynuacji, doprecyzowania, uzgodnienia szczegółów, niszczą wszystko co było wcześniej i na gruzach budują własną Polskę.
    Zamiast przeciwnika z którym można się nie zgadzać- wróg którego trzeba zniszczyć.

    Gdy nuworysze dorwą się do władzy pierwszą rzeczą której chcą to stołki,apanaże, prestiż, brylowanie.
    Praca i mierzenie swoich możliwości do zajmowanego stanowiska, nie zajmują nawet pięciu minut myślenia. Słynne polskie jakoś to będzie?
    Mieliśmy wysyp tej mentalności.-„skóra, fura i komóra” z dodatkiem Borowików w dużej ilości.
    Po ich ilości rozpoznawano „ważność postaci”

    Cały czas mam nadzieję, że Tusk nie pójdzie tą drogą, będzie pragmatycznym legalistą i powoli osuszy to bagno.

    Rewolucja się skończyła, czas na pracę.

    A kombatanci niech wspominają dawne przewagi przy flaszce, a nie w mediach, prywatnie, a nie za moje pieniądze……..

  85. Polacy zawsze daja sie oglupic,wierzac ,ze forma wazniejsza jest od tresci.
    Niech sobie minister jezdzi ,kiedy chce-im wiecej rozmow,tym mniej nieporozumien.Izraelczycy rozmawiaja z terrorystami,a Tusek woli
    pilke kopac.
    Okragly Stol wymienil sojusznika radzieckiego na amerykanskiego.
    W tajnych kazamatach CIA na polskim terytorium jency wojenni
    byli torturowani.Nasi kapowie( PO PiS) patrza na to przez palce,
    bo sa nowymi wcieleniami Bieruta i Bermana.

  86. Francja, Niemcy i Wielka Brytania są filarami Sojuszu Północnoatlantyckiego i wnoszą wkład w misję w Afganistanie – podkreślił Obama.

    Optymistyczny cytat z wypowiedzi………
    Wazeliniarstwo ostatnich 20 lat przynosi plon…..

  87. A mi ta wojna podjazdowa między prezydentem a premierem wcale nie przeszkadza. Niech się podjeżdżają. Czy to wynika z ustaleń okrągłego stołu, czy z konstytucji to już sprawa wtórna. Ważne abyśmy sami robili swoje i nie obudzili się z ręką w nocniku poprzez nadmierne politykowanie 🙂

  88. Może po prostu nie dotarło do prezydenta Polski ze prezydent USA to tzw. ‚lame duck’? W końcu przez ocean daleko… :o)

  89. TJ jojcenie na temat jojczenia to najlatwiejsza metoda popisywania sie.
    Kazy bierze kawaleczek problemu, ktory go w danym momencie denerwuje albo nurtuje i go walkuje wedlug wlasnej opinni.
    To jest dyskusja a nie jojczenie.
    Jojczenie to bezinteresowne przywal;anie sie zpozycji wielkiego przesmiewcy.
    Jak chcesz to napisz Wielka Synteze wywazona i madra.
    Szkoda, ze nikt tego nie przeczyta…

  90. TJ
    W pierwszej chwili mnie zdenerwowales ale pomyslalem troche i teraz wiem.
    Ty masz klopoty z rozumieniem tekstu bo reprezentujesz typowy syndrom „wszystkie glupie jeno ja”…
    Podchodzisz do klawiatury nadmuchany swoja przesmiewcza „madroscia” i wlasciwie to nie musialbys nic czytac – bo i po co…

    Napisze prostymi slowami:

    Polska powinna postawic na integracje europejska i normalizacje stosunkow z Rosja.
    Stawianie na karte amerykanska jest bledem gdyz USA prowadzi krotkowzroczna i egoistyczna polityke „imperialna” stojac na straconej pozycji w stosunku do ogolnych swiatowych trendow rozwojowych.

    W sprawie polityki zagranicznej (za Brzezinskim, Maersheimerem i Waltem) uwazam, ze zbyt duzy wplyw ma w USA lobby zydowskie, ktore zdaje sie kierowac nie pragmatyzmem ale idologiczno-religijnym kluczem.
    To pachnie klopotami dla swiata i dla Izraela.
    Gdzie umysl spi tam rodza sie upiory.
    Tarcza niebezpiecznie wiaze nas z imperium i odsuwa od prawdziwej integracji europejskiej, stawiajac nas w pozycji osla trojanskiego.
    Amerykanska obecnosc w Polsce nie jest gwarantem bezpieczenstwa ale gwarantem klopotow gdyz jako amerykanscy klienci bedziemy uwiklani w amerykanskie globalne konflikty i jak wskazuje historia bedziemy traktowani jedynie przedmiotowo tracac pole manewru i niezaleznosc.

    Nasze elity chca sie „przypodobac” Wszyngtonowi, ktory jako jedyny przypomina im znajomy uklad wielkiego brata i klienta, ktory zostal wyssany przez nasze elity z mlekiem matki.
    Nie pomaga w tym bynajmniej fakt, ze nasz aktualny minister spraw zagranicznych (nowy pieszczoszek Wybiorczej – oczywiscie) jest bylym wspolpracownikiem amerykanskich sluzb, z amerykanska zona i Murdochem jako pracodawca (to ten on FOX-news).

    Europa jest za trudna i zbyt wyrafinowana dla naszych politykow malego wymiaru.
    Nasze historyczne uwiklania nie pozwalaja nam spojrzec trzezwo i obiektywnie na sprawe glownego zapalnego punktu polityki swiatowej – Izraela i Bliskiego Wschodu.
    Media w duzej mierze koncentrujac sie na problemie „polskiego antysemityzmu” zaganiaja Polske w kat i uniemozliwijaja rzetelna dyskusje na temat polskich interesow narodowych.
    Ja bym wolal znacznie mniej Ameryki a znacznie wiecej Europy i rozsadnej polityki w stosunku do Rosji, ktora jest calkowicie inna niz probuje sie ja przedstawiac w naszych publikatorach.
    Mam wrecz wrazenie, ze mamy byc programowo skloceni z Rosja by wpasc w objecia Ameryki by tam odpokutowac grzechy antysemityzmu na polach bitewnych Bliskiego Wschodu – broniac interesow IV mocarstwa militarnego swiata walczac z ubezwlasnowolnionymi narodami, ktorych historia jako zywo przypomina historie Polski…
    Jest to historyczny i moralny blad z ktorego np. zdaja sobie sprawe w Hiszpanii a u nas jakos trudno to nawet wymowic o co dbaja „niezalezne polskie” media.
    Pisze sie o tym otwarcie np. w Izraelu… a u nas NIE WOLNO!

    To nie jest jojczenie to jest Moja opinia.
    Jojczenie to jest to co Ty produkujesz.

  91. Wiesiek

    Ja rozumiem, że Pan się dystansuje wobec mego kraju.
    Wielu jest tego rodzaju nacjonalistów określonej proweniencji i maści na tej platformie.
    Dlatego jest mi trudno wierzyć w ich obiektywizm i życzliwość. Wielokrotnie już zwracałem uwagę wszelakim „skrzywdzonym docentom marcowym” jak ktoś to bardzo trafnie ujął, że nie posiadają oni moralnego mandatu dla pouczania Polski.
    Powinni się zająć raczej polityczną i militarną agresywnością swych drugich ojczyzn , w których są obecnie uprzejmi urzędować.
    Obecny obraz Polski jest zwierciadlanym odbiciem ich politycznych dążeń i oczekiwań w zakresie przekształcenia Polski.
    To, że ta Polska, ich marzeń i walki, nie spełnia jakichś tam oczekiwań wynarodowionych Polaków jest sprawą oczywistą.
    Wynika to z faktu, iż nie umieli oni celnie zdiagnozować PRL-u i zastosować uzdrawiającej kuracji, PRL-u który dał im doktoraty i docentury.
    Mimo to ważyli się oni nań podnieść rękę, dokonać politycznej rewolty i jeszcze pomstować , że to nie to chodziło.
    Ja też wiem, że nie o to rzecz się rozbija.
    Wyakcentował to bardzo dosadnie Pan Peres, a obiecał krotochwilny Tusk. Jak gdyby klęcząca na kolanach Polska mogła jeszcze cokolwiek, komukolwiek suwerennie ofiarować.
    Poza tym nie bardzo rozumiem po co komukolwiek to bezwartościowe komunistyczne truchło w szafie?
    Jest tylko jedno uzasadnienie dla tego rodzaju zachowań.
    W przypadku elegancji i przyzwoitości podyktowane chęcią naprawy swoich błędów.
    Ponieważ ta alternatywa w polityce nie wchodzi w grę, więc mamy tutaj do czynienia z polityką wysysania krwi bez robienia dziury.
    Widomych objawów ingerencji zewnętrznej nie ma żadnych tylko delikwent jakiś taki blady i chwiejący się na nogach.
    To pewnie z solidarnościowego szczęścia i kapitalistycznego zdrowia upojony wolnością, pluralizmem oraz demokracją, które może obecnie czadować w jeszcze większych biedach niż swojej własnej,co go dowartościowuje niepomiernie.
    Biedak żerujący na śmietniku zawsze może się pocieszać, że inny jego pobratymiec nie mający śmietnika ma jeszcze gorzej.
    Moje podejście do tematu nie stanowi infantylnego nawiązywania”Do słonia i sprawy polskiej”.
    W dzisiejszej globalnej wsi Polska nie jest autarkiczną politycznie wyspą, lecz leży ona w newralgicznym położeniu Europy, na którym to kierunku pewne narody bardzo lubią sobie organizować spacery i wycieczki turystyczno-krajoznawcze.
    Bardzo często te peregrynacje inspirowane są poprzez znane biura podróży pod nazwą „CIA”, „Mosad” i dawniej „Ubecja”.
    Które z tych struktur są bardziej żywotnymi dowiodła praktyka.
    Jako, iż o zwycięzcach mówi się z zasady dobrze, więc prawem równowagi pozwalają oni mówić o trzecim wielkim przegranym wyłącznie źle.
    Tak to dyktują kanony miłości, litości i tolerancji.
    O własnych Guantanamo i przechowywanym tam guanie ani mru mru. Natomiast babranie się w cudzych ekskrementach wskutek zaserwowania bakcyla „demokracji” biegunki przynosi wręcz upojne uniesienia niektórych liberałów z wolnego świata.
    Zresztą każdy emeryt w Polsce wie, że zachodnie koncerny farmaceutyczne najlepiej zarabiają na polskich chorobach.
    Zarabiają też nieźle na F-16 i podobnych gadżetach oraz na tłoczeniu amerykańskiej sieczki w polskiej telewizji.
    Stąd w pewnym zakresie zwolennicy polskiego liberalizmu przyjęli postawę światowego panamerykanizmu, którym się wydaje, w ich intelektualnej łupince, że są nie do zgryzienia orzechem amerykańskiej globalizacji.
    Inni zaś zniewoleni nędzną pracą i jeszcze gorszą płacą odwrócili się od procesów burżuazyjnego rozwoju i w skrytości ducha wspominają czasy dziadów i hołoty, tak miłej im sercu.
    Jest to tak niemiły polskiej prawicy sentymentalizm polityczny.
    Drogi Panie Wiesiu poznaliśmy was po owocach wyhodowanych w Polsce i innych krajach kolorowo-kwiatowych rewolt.
    W związku z powyższym pozwolę sobie odwołać się do znanego prawicowego intelektualisty, niejakiego Pana Korwina-Mikke i stwierdzić, że nie wypada w tej sytuacji rżnąć głupa.
    Jak Pan myśli?
    Znany polski generał, więzień wolności i demokracji w klasycznym wydaniu, stwierdził ostatnio w TVP, że w wiodącej strukturze tamtego systemu, można kłamać, kraść a nawet zabijać, oby tylko nie dać się złapać.
    No i teraz my wiemy już wszystko o demokracji z autopsji, potraktowani na przykładzie Dziekańskiego elektrowstrząsami, czego u nas nawet UB nie stosowało.
    Z bajeczkami to do przedszkola Drogi Panie.
    Nie wiem czy panu wiadomo u nas obecnie bajeczki czytają przedszkolakom głównie burmistrzowie, dlatego my już jesteśmy uodpornieni na takie numery, Drogi Brunner, jak powiedziałby kapitan Kloss.

  92. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    A. Falicz – 28.06.2008., godz. 12:16

    Skoro Mandele zdjeli – o czym nie wiedzialem, dziekuje – z listy zagrazajacych interesom bezpieczenstwa USA przy okazji 90-ki, to mozna wyjsc z zalozenia, ze mozna temu przesympatycznemu czlowiekowi skladac zyczenia nie narazajac sie Rodzinie. Tegoroczna feta, w ktorej uczestniczyli wszysc przedstawiciele Swiata postepowego byla wspaniala, mimo ze Aparheid (Rep. Pd. Afryki) w stosunku do innego „aparheidu” byl stosunkowo maly – prawda? Szkoda, ze w Polsce stosunek srodkow masowego przekazu do legedy N. Mandeli jest niejednoznaczny – prawda? No tak, nalezy gdzies to rozumiec, ze ciezko jest byc dobrze widzianym wszedzie, ostatecznie to kwestia charakteru + inklinacji magnetycznej wyniesionej czesto z domu rodzinnego i otoczenia…..

    13:10
    Ksiazka jest dobra, jest wyjatkowo precyzyjnie napisana. A propos, to dziewcze prosilo sie, czy ja podstawiono tylko i ona go szczula?

  93. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Bywalec 2 – 2008-06-28 o godz. 17:51 – pisze:

    / Chcialem tylko zwrocic uwage na to, ze Polska nie tyle dala sie wciagnac do Iraku, co szla tam ze spiewem na ustach, jako trzecie mocarstwo swiatowo-imperialistyczno-kolonialne, zaraz za USA i Wielka Brytania. /

    No wlasnie. Nalezy sie przyjrzec przez szklo powiekszajace tym osobnikom polskiej Elity politycznej, ktorzy do tego radosnego spiewu – nota bene – wspieranego przez osrodki medialne w Polsce i za granica partyture i libretto pisali. Wydaje sie zbytecznym aby w Polsce wskazywac na dyrygentow nadajacych ton + tempo marszu po rope. Nazwiska tych politykow doskonale znane sa redakcji GW & Polityki. Ciezko jest dzisiaj ustalic (wiele akt SB/WSI zostalo zniszczonych) od kiedy i w jakich okolicznosciach strony zainteresowane zawarly ekspansywne przymierze, to znaczy w ktorym pokoju i przy jakiej okazji? Bo to, ze przymierze zostalo zawarte nie ulega najmnieszej watpliwosci! Mamy w Umeczonej Ojczyznie paru gagatkow, ktorzy chodza po calosci bo tak zawsze bylo przynajmniej od 1945 r. Historia nie rychliwa…..

  94. Pozdrowienia dla A.Falicza i stopy wody pod kilem za ostatni wklad
    „dyskusyjny”z uwzglednieniem relacji RP-USA,niesamowite wrazenie wywarl na mnie pare lat temu „cartoon” prezentujacy T.Blair-a jako pudla,ktory kopuluje noge G.W.Bush-a, jestem przekonany, ze jestesmy bardzo jeszcze bardzo oddaleni od przejecia paleczki brytyjskiej i zanim
    dojdzie do kopulacji bedziemy zmuszeni do paru lat pracy…tymczasem
    T.Blair rozbija sie bezpiecznie na zerowym-politycznie poziomie, wcisniety
    w miedzy nierozwiazalny konflikt izraelsko-palestynski…T.Blair kasuje
    podobnie jak jego kolega Solana szmal za zero efektow,ale wazny jestusmiech…pierys

  95. Zbiorowość LIZAK:

    Piszemy podobnie o tym samym.
    Ja twierdzę tylko , że kto płaci- wymaga.
    Nie po to Watykan i CIA wpompowały w „Solidarność” setki milionów dolarów,
    byśmy teraz samodzielnie wybierali np. Grippena, zamiast F-16.
    Afera z pożyczką moskiewską była wielka, o funduszach p.Kobylańskiego mówi się na marginesie.

    Dla mnie różnica pomiędzy kapitalizmem a socjalizmem jest prosta-możliwość wyboru.

    Niestety, w Gierkowskiej Polsce trudniej było umrzeć z głodu……..

    Mnie denerwuje tylko :
    chamstwo w polityce
    nierówność wobec prawa

    Z resztą można sobie poradzić.

    Pisałem o kombatantach i nuworyszach , nie zrozumieliśmy się.
    Pisałem o braku kompetencji, podpartej tylko właściwą przynależnością partyjną- czy to błąd?

    PiSozaury stosują z dobrym skutkiem jedną taktykę- udowodnij że nie jesteś wielbłądem.Czy to wasza ulubiona metoda LIZAK?

  96. …Andrzej Falicz…
    …bardzo interesujaco…i bardzo rozsadnie…piszesz ostatnio…popieram oburacz twoje sentymenty…acz dzialalnosc oswiatowa to ciezki kawalek chleba…

  97. Cytat z postu AF,
    2008-06-29 o godz. 00:33

    skierowany do mnie – TJ:

    „Ty masz klopoty z rozumieniem tekstu bo reprezentujesz typowy syndrom “wszystkie glupie jeno ja”…

    Mój komentarz:

    AF, spokojnie, nie ekscytuj się, nie jedź po bandzie od samego wstępu, ponieważ takimi retorycznymi, młodzieżowymi, wytartymi do cna w necie zwrotami („kłopoty ze zrozumieniem tekstu”) propagujesz nieufność do rozmówcy, zdradzasz chęć ustawienia sobie adwersarza w wygodnej dla siebie pozycji, co nie jest działaniem fair.

    Sumuję poniżej wypowiedź AF w podziale na numerowane tezy i cytaty.

    1) Ameryka prowadzi błędną politykę, usiłuje być pierwszym mocarstwem, lecz nadaremne są jej działania, weszła na błędną ścieżkę, niezgodną, niekoherentną z procesami globalizacji i co jest najbardziej istotne – niezgodną z interesami Polski. Na tej ścieżynce pierwsze skrzypce grają lobbyści żydowscy. Zbyt łatwo nasi politycy narazili nasz kraj w uczestnictwo w wątpliwych przedsięwzięciach (Bliski Wschód przede wszystkim), co zamiast korzyści przyniosło same straty i jest ślepą uliczką w polityce zagranicznej.

    Mój komentarz do tez AF:

    Jak na razie, to USA nie ”usiłuje być pierwszym mocarstwem”, jak pisze AF, tylko jest mocarstwem, jedynym supermocarstwem. Czy dalej tak będzie – nie wiemy. AF już wie.

    2) Nasze elity polityczne nie miały i nie mają realnej koncepcji podmiotowości w polityce zagranicznej, znają tylko jeden układ klient / pan, co w przełożeniu na współczesną praktykę znaczy Amerykańsko – żydowskie rozkazy (Żydzi mają nadmierne wpływy w USA, AF pisze o tym wyraźnie) – warszawska potulność.

    Mój komentarz:

    Mam jedną wątpliwość, a mianowicie, nie jestem pewien, co się kryje pod słowem „elity polityczne”. Ponieważ termin ten jest pojęciem bardzo ogólnym, więc rozumiem, że dotyczy całej obecnej klasy politycznej, tym bardziej, że Autor nie zastrzegł, że chodzi o gremia obecnie rządzące – Tusk, Schetyna, Sikorski, Boni i cała paczka kaeldowców zmieszanych z uniowolnościowcami.
    Analizując sposób podawania argumentów w innych wpisach AF na tym blogu dochodzę do przekonania, ze chodzi o tę drugą interpretację. Jeśli tak, to miałbym zastrzeżenie etyczne – dlaczego nie podać by tego wprost?

    Jeśli chodzi o starszych braci w wierze, to tutaj AF idzie ręka w rękę z Lejzorkiem Lizakiem i całym legionem skrajnych narodowców – Żydzi mają zbyt duże wpływy.

    Tezę o proamerykańskiej interesowności obecnej ekipy rządzącej podpiera Autor naukowym niemal argumentem posiadania amerykańskiej żony przez Sikorskiego. To się nazywa rzeczowa dyskusja!

    3) AF wyważa publicznie otwarte drzwi twierdząc:

    ”Ja bym wolał znacznie mniej Ameryki a znacznie wiecej Europy i rozsadnej polityki w stosunku do Rosji, ktora jest calkowicie inna niż probuje sie ja przedstawiac w naszych publikatorach.”

    Tutaj jesteśmy adwersarzami Kaczyńskich, jak chyba spora większość krajan, może tylko odjąłbym słówko „znacznie”.

    Odwołując się do wzmiankowanej w punkcie (2) powyżej tezy AF o elitach nie posiadających koncepcji oraz do postulatu rozsądnej polityki wobec Rosji, można dojść do następującego sylogizmu, a mianowicie, skoro elity znają tylko jeden układ klient/pan (formalnie wystarczy, aby ta przesłanka miała dwa prawdziwe warianty, co też zaistniało wg AF – historycznie z Moskwą, dzisiaj z Waszyngtonem), to jak będzie wyglądało ułożenie ponowne stosunków z Rosją, czego można oczekiwać od takich elit? Odpowiedź nasuwa się sama – klient / pan.
    Prosta logika pokazuje, że istnieją tylko dwa wyjścia – albo z bieżącymi elitami jesteśmy klientami (Waszyngtonu, Moskwy, Brukseli, Pekinu, itd.), albo te elity zostaną zastąpione innymi, dalekowzrocznymi, pilnującymi interesów narodowych Polski.
    Nie zważajmy na to, że wymiana elit równa się przewrót, rewolucja, a jeśli nie rewolucja, to równa się demagogia, krzykactwo.
    To jest konstrukcja myślowa, która legła u podstaw teorii J. Kaczyńskiego o bezwzględnej konieczności walki z niszczącymi Polskę układami wygenerowanymi przez porozumienie Okrągłego Stołu. Tego typu teoria jest gigantyczną podpuchą dla młodych nieopierzonych polityków głodnych szybkiego awansu, ale też jest klasycznym jojczeniem, ponieważ jest nieprawdziwa, oszukańcza, pozorna i zaadresowana do emocji, a jej autor nie ma kwalifikacji politycznych by stanąć na czele czegokolwiek, ani nie dysponuje w swom ugrupowaniu potencjałem politycznym mogącym w przyszłości umożliwić zbudowanie skutecznego zaplecza dla takiej walki.
    Głoszenie fałszywych teorii, sprzecznych wewnętrznie postulatów z ustawicznym powoływaniem się na interes kraju, dobro narodu, na swoje sumienie, przysięgi, itd., to jest jojczenie. Elementy teorii walki z układem widzę w publicystyce AF – sugerowanie wymiany elit.

    4) AF stawia wyraziście problem – Żydzi, a Polska. Pisze:

    ”Nasze historyczne uwiklania nie pozwalaja nam spojrzec trzezwo i obiektywnie na sprawe glownego zapalnego punktu polityki swiatowej – Izraela i Bliskiego Wschodu.
    Media w duzej mierze koncentrujac sie na problemie “polskiego antysemityzmu” zaganiaja Polske w kat i uniemozliwijaja rzetelna dyskusje na temat polskich interesow narodowych.”

    Mój komentarz:

    Jakie uwikłania „nie pozwalają nam spojrzeć trzeźwo i obiektywnie na sprawę Izraela”? Kto, lub co nas krępuje?

    Które media „zaganiają Polskę w kąt i uniemożliwiają dyskusję na temat polskich interesów narodowych”? Autor powinien podać otwarcie, jakie to interesy narodowe nie są dyskutowalne. Kto stawia przeszkody i jakiej natury są to bariery? Co należyy zrobić, aby je usunąć. Wymienić elity?

    Autor używa tu języka domysłów, z cała odpowiedzialnością można orzec, że głosi półgębkiem teorię spiskową poprzez częste wtrącanie do każdego zdania zwrotów w rodzaju „nie pozwalają”, „uniemożliwiają”.
    To jest jojczenie. Jeśli ktoś bierze udział w tym blogu w dyskusji o charakterze bardzo ogólnym na temat polityki zagranicznej i mówi – powiedziałbym prawdę, tylko nie mogę, wicie, rozumicie – to co to jest?

    5) AF pisze:

    ”Mam wrecz wrazenie, ze mamy byc programowo skloceni z Rosja by wpasc w objecia Ameryki by tam odpokutowac grzechy antysemityzmu na polach bitewnych Bliskiego Wschodu – broniac interesow IV mocarstwa militarnego swiata walczac z ubezwlasnowolnionymi narodami, ktorych historia jako zywo przypomina historie Polski…
    Jest to historyczny i moralny blad z ktorego np. zdaja sobie sprawe w Hiszpanii a u nas jakos trudno to nawet wymowic o co dbaja “niezalezne polskie” media.
    Pisze sie o tym otwarcie np. w Izraelu… a u nas NIE WOLNO!”

    Mój komentarz:

    Autor twierdzi, że „mamy być” programowo skłóceni z Rosją”.
    Któż nam narzucił taki program, kto wydaje nam rozkazy. Co to znaczy – mamy być? Któż to postanowił za nas? Proszę bez ogródek napisać. Przedstawianie problemów w domysłach jest utrudnianiem czytania ze zrozumieniem.
    AF, nie jesteśmy dyplomatami, to jest blog, na którym panuje największa wolność wypowiedzi w Polsce.

    Dlaczego AF opatruje powyższe konkluzje hasłem pisanym wersalikami – „Nie wolno”. To jest jojczenie! Czego nie wolno? Gdzie „u nas” nie wolno – w redakcji, przy komputerze sieciowym? W Polsce wszystko wolno, jeszcze się taki nie narodził, co by zabronił nam mówić.

    Dlaczego AF nazywa interwencję na Bliskim Wschodzie pokutowaniem za grzechy antysemityzmu? To jest jakaś kara wymyślona przez Sanhedryn dla niewinnych Polaków? Zemsta? Pokaz siły?
    To zapytanie AF również nazwę jojczeniem.

    Ostatnie pytanie – co to jest „IV mocarstwo militarne świata”?
    Domyślam się, że Izrael. Jeśli Autor jest o tym przekonany, to dlaczego nie pisze otwarcie, że bronimy interesów Izraela. Kto zabrania głosić taki pogląd? Skoro AF nie napisał kto, to oznacza, że nikt nie zabrania, a jeśli tak – to jest jojczenie. A może to nie Izrael?

    Pzdr, TJ

  98. Lizak pisze:
    2008-06-27 o godz. 13:54
    Drogi mój Lizaku, otóż „baby z domu” uciekały od kiedy istnieje gatunek ludzki. Tylko ostatnio o tym sie otwarcie mówi. W biologii nosi to nawet nazwę „zakupów genowych” i jest normalnym zachowaniem samic polujących na „atrakcyjniejsze” geny niż te, do których mają łatwy dostęp. Otóż tkwi to w podświadomości, by swe potomstwo wyposażyć w to co najlepsze, nawet pod względem zasobów biologicznych. U człowiekowatych i człowieka do cech atrakcyjnych wchodzi nie tylko atrakcyjność fizyczna, lecz także intelekt. Chyba dlatego Einstein i nasz Paderewski mieli takie wzięcie u bab – choć temu ostatniemu urody nie brakowało. Nie darmo satyryk kiedyś stwierdził, „ojciec domu to tylko redaktor odpowiedzialny”. Pozdrawiam i bawmy sie dalej dobrze, bardziej świadomi.

  99. Nowa chłodna wojna :

    http://www.dw-world.de/dw/article/0,,3447301,00.html

    696 miliardów USD na zbrojenia w USA. Porażająca suma nawet jesli uwzględnić niski kurs dolara.

    A na modernizację armii w Polsce Amerykanie proponują aż 32 miliony 🙂

  100. Gdyby zapytać zwolenników Platformy czy zależy im na tym, by Polska była krajem słabym i skorumpowanym, w którym rządzący politycy będą jedynie wykonawcami woli ukrytych mocodawców, krajem rządzonym metodami służb specjalnych, zależnym od woli obcych agentur – zapewne odpowiedzieliby przecząco. Ci sami ludzie, zareagowaliby oburzeniem na zarzut, że wspierają władzę sowieckiej agentury nad Polską i rządy esbeckich, przestępczych układów. A jednak nie sposób inaczej ocenić tej części społeczeństwa, która ulegając manipulacjom i dezinformacji mediów obdarza zaufaniem rząd, reaktywujący najbardziej szkodliwy dla Polski mafijno-agenturalny układ – jak rzeszą ludzi, których nie obchodzi dobro własnego kraju i społeczności.

    Jeśli ktoś czuje się oburzony takim stawianiem sprawy – niech świadomie, we własnym sumieniu oceni, czy ma dość wiedzy historycznej i politycznej świadomości, by zrozumieć obecne działania tego rządu? Czy zdaje sobie sprawę z konsekwencji rozwiązań prawnych, przyjętych wobec zlikwidowanych Wojskowych Służb Informacyjnych, czy wie, czym była w III RP ta formacja, jaką rolę spełniała – a wreszcie, czy wie, kim są ludzie, wywodzący się ze środowiska wojskowych służb komunistycznych, stanowiący elitę tej formacji?

    Jeśli dysponuje taką wiedzą i ma dość odwagi intelektualnej – niech przyzna, że godzi się świadomie na Polskę rządzoną przez komunistyczną agenturę, na przestępczy, bo wyłączony z państwowego nadzoru układ, na niszczenie i grabież polskiej gospodarki, na władzę ludzi o mentalności sowieckich sługusów. Jeśli godzi się ze strachu – jest tchórzem. Jeśli z wyrachowania i dla własnych interesów – jest kanalią. Jeśli czyni tak z niewiedzy, z głupoty i umysłowego lenistwa – jest idiotą, szkodliwym dla siebie i innych.

    Przestańmy oszukiwać samych siebie, że żyjemy w społeczeństwie dojrzałym, mądrym i demokratycznym, które kształtuje swoje wybory w sposób racjonalny. Nie mamy nic wspólnego z takim wzorcem. Zaledwie niewielki procent ludzi wypowiadających się na tematy polityczne, ma poglądy ukształtowane jako wynik własnych, świadomych wyborów. Większość bezmyślnie i bezrefleksyjnie powtarza opinie zasłyszane, popularne. Nikt przez ostatnie 18 lat nie podjął trudu edukacji politycznej Polaków, nikt nie nauczył nas postaw obywatelskich, odpowiedzialności za wybór, za słowo. Historia własnego kraju; wiedza o zbrodniczym systemie komunizmu, o mechanizmach rządzących PRL- em, o zdradzie i hańbie narodowej – to nadal biała karta w świadomości milionów moich rodaków.

    Karta, którą od wielu lat wykorzystują środowiska wywodzące swoje pochodzenie z komunistycznej przeszłości, wszelkiej maści „fachowcy”, „specjaliści”, „biznesmeni”, którzy po sytych latach niszczenia własnego społeczeństwa, dziś nadal korzystają z przywilejów wolnej Polski. I nadal ją niszczą – tym razem za społecznym, rzekomo demokratycznym przyzwoleniem.

    Proste, elementarne prawdy są dla wielu dobrem niedostępnym. Gdyby, bowiem zapytać zwolenników tego rządu czy uznają za możliwe, by ludzie, którzy zdradzali swój naród w czasach komunizmu, służąc sowieckiemu hegemonowi, mogą dobrze służyć wolnej i niepodległej Polsce – usłyszymy „poprawny” bełkot o niezgodzie na zbiorową odpowiedzialność, prawach człowieka, zmianach mentalności itp. argumenty, niemające nic wspólnego z wiedzą o czasach PRL-u, o ludzkiej kondycji, doświadczeniu życiowym.

    Wielkim, historycznym „zwycięstwem” komunizmu, było zaszczepienie w świadomości Polaków przekonania, jakoby okres PRL był czasem normalnej (choć ograniczonej) państwowości, a ludzie, służący temu systemowi – służyli Polsce. Być może na tym zwycięskim kłamstwie, opiera się społeczne przyzwolenie na obecność w życiu wolnej Polski ludzi i struktur z czasów naszej największej hańby. Obojętności, jaką wykazują Polacy na swobodną działalność całej rzeszy beneficjentów komunizmu, pospolitych zdrajców, przestępców i cwaniaków, nie da się niczym usprawiedliwić. Nawet niewiedzą. Tym bardziej, że nie jest to niewiedza niezawiniona. Kto chce poznać – czym była Polska Ludowa i kim byli ludzie jej służący, może tę wiedzę uzyskać – choćby korzystając z bezcennej działalności IPN –u, z setek publikacji opisujących ten okres. Kto zaś odrzuca wiedzę naukową i rzetelne, obiektywne poznanie rzeczywistości, opierając swój pogląd na przesłankach i sympatiach politycznych – lub co gorsza, kierując się opiniami samych zainteresowanych, popełnia grzech zaniechania i ignorancji. Ludzie dojrzali i świadomi, ponoszą odpowiedzialność za swoje słowa i wybory.

    Nic nie tłumaczy poglądów osób twierdzących, jakoby likwidacja wojskowych służb i ujawnienie przestępczego środowiska WSI była dla Polski złem. W zdecydowanej większość twierdzą tak osoby, które nigdy nie zdobyły się na zdobycie rzetelnej wiedzy na ten temat. Niczym bezmyślne „przekaźniki” powtarzają zasłyszane slogany i hasła – niemające związku z faktami. Pozbawione podstaw, nacechowane emocjami zarzuty jakie wysuwa się przy tej okazji wobec ludzi, broniących Polski przed komunistyczną mafią, wystawiają jak najgorsze świadectwo ich autorom. Gdy czytam wypowiedzi tych „krytyków”, odnoszę wrażenie, że zachowują się niczym ślepcy.

    Pisząc od wielu miesięcy na ten temat, miałem ostatnio okazję prześledzić wszystkie wypowiedzi „obrońców WSI”. Tych „profesjonalnych” i tych amatorów. Nie znalazłem ani jednego rzeczowego argumentu, ani jednej wypowiedzi, opartej na faktycznej wiedzy o działalności wojskowych służb, ani jednego, w którym emocje polityczne nie mieszałaby zmysłów.

    A jednak większość zwolenników tego rządu nie chce nawet przyjąć do świadomości, że przeprowadzany obecnie proces reaktywacji i rehabilitacji środowiska WSI uczyni wkrótce z Polski państwo mafijne, oparte na nieformalnych układach i strukturach, w którym kierunek rozwoju będzie determinowany przez ludzi komunistycznych służb, a politycy staną się zakładnikami i marionetkami w ich rękach. Kto poniesie odpowiedzialność za tę sytuację?

    Niech ludzie twierdzący inaczej, odpowiedzą sobie na proste pytania lub odważnie przemyślą oczywiste fakty.

    Dlaczego, z jakiej przyczyny ten rząd przywiązuje tak wielką wagę do spraw Wojskowych Służb Informacyjnych; dlaczego ta właśnie, a nie żadna inna stała się priorytetem działań ministra obrony, premiera, szefów służb? Z jakich powodów politycy, którzy w poprzedniej kadencji sejmu poparli rozwiązanie WSI, po zdobyciu władzy dążą do przywrócenia status quo, krytykując decyzję, której sami byli autorami? Dlaczego od chwili wygranych wyborów, wszystkie wypowiedzi tych polityków uległy nagłej metamorfozie i stali się gorliwymi piewcami zasług ludzi WSI? A wreszcie – dlaczego nikt z wyznawców tego rządu, nie próbuje dociec – jakie związki łączą, jednego z najważniejszych polityków Platformy Bronisława Komorowskiego z wojskowymi służbami? A są to związki zażyłe i wieloletnie.

    Jeśli zwolennicy tego rządu nie potrafią udzielić uczciwych odpowiedzi na te pytania – niech, chociaż mają tyle przyzwoitości, by nie być „użytecznymi narzędziami” w rękach politycznych arcyłgarzy. I niech milczą – skoro nie stać ich odwagę.

  101. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Kooperacje miedzynarodowa w dzisiejszym Swiecie buduje sie tak >>
    http://german.mofcom.gov.cn/aarticle/photogallery/wangchao/200806/20080605580323.html , a nie tak jak proponuja Gagatki polskiej polityki, ktore
    poczuly nagle zew krwi i poszly za glosem instynktu z uwitego w Polsce gniazdka operacyjnego http://zaprasza.net/bydlo1/ipt.htm

  102. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    M. Gwiazdor – 29.06., godz. 20:23

    Co tu mozna jeszcze dodac do tzw. prawdziwego szczescia aby nie bylo naprawde zezowate? >> http://www.youtube.com/watch?v=N6gEKAY2Zvk&feature=related

  103. TJ lobby zydowskie nie ma za duzo wplywow z punktu widzenia Zydow.
    (Ma na pewno zbyt duzy wplyw jezeli chodzi o Arabow…)
    Nie ukrywa tego Brzezinski, ktory otwarcie mowi i pisze, ze amerykanska polityka zagraniczna (Bliski Wschod) jest dyktowana przez Lobby ze szkoda dla interesow USA i posrednio dla Polski i co moze brzmi zabawnie bardzo wielu Zydow uwaza, ze rowniez szkodliwe jest dla Izraela.
    Zydzi maja prawo a nawet obowiazek pilnowac swoich interesow ale my rowniez i niekoniecznie Interesy Izraela sa identyczne z naszymi.
    Np mielismu bardzo dobre stosunki z krajami arabskimi a teraz nie mamy.
    itd
    W kat antysemityzmu np. zagania Polakow Wybiorcza, ktora w kolo miele ten najwazniejszy polski problem i promuje np. z nieproprcjonalnym zaangazowaniem Grossa.
    Nawet Ty omal, ze nie nazwales mnie antysemita bo to jest najprostsze rozwiazanie w dyskusji na temat Bliskiego Wschodu.
    Klasa polityczna to dotychczas pelniacy wladze w RP a USA nie probuje zostac hegemonem (nigdy tego nie pisalem) ale za wszelka cene chce nim byc na zawsze.
    Kraje na swiecie maja rozne zasadnicze kierunki polityki ale nikomu nie przychodzi do glowy zeby nim byla kontrola globu…
    Najprawdopodobniej Chiny wyprzedza USA jezeli chodzi o dochod za 20-30 lat gdyz jest to kraj ze znacznie wiekszym potencjalem ludzkim i tak naprawde przestal byc numerem jeden jedynie na kilkaset lat.
    USAma coraz wieksze problemy ekonomiczne i konca nie widac.
    Z takimi klopotami rozwiazaniem moze byc wojna – to tak po prostemu.
    itd
    TJ jezeli Ty nie rozumiesz skrotow myslowych bo nie chcesz to ja Ci nie bede wszystkiego rozwijal – musiosz postarac sie sam.
    Jezeli chodzi o antyrosyjska propagande to nawet jak pilkarze ruscy zaczeli dobrze grac to Wybiorcza napisala, ze to dlatego, ze kazal tak Putin…(u nas nikt jak zwykle nic nie kazal…) albo ,ze jak przystalo na Azje…mieli dostac po dwie dziewczyny itd.
    Jezeli Ruscy cos robia dobrze to na pewno znaczy, ze oszukuja itd – to Wybiorcza.

  104. Panie Marianie,
    milo jest miec do czynienia z osoba dobrze poinformowana. Sam sie do nich nie moge zaliczyc. Moze wiec Pan rzuci nieco swiatla na Wielka Tajemnice: kto i ile funtow szterlingow i dolarow wzial za wyeliminowanie polskiego wegla z rynkow swiatowych, za zarzniecie polskich stoczni, kopaln, hut itp.
    Bede bardzo zobowiazany za wskazanie tych zdrajcow.

  105. Szanowny Oglądaczu Telegraficzny,
    pisze Pan: „Zgadzam się, że red. Passent przesadził z nazywaniem tego incydentu skandalem. Jest to po prostu sypanie piachu w tryby rządu przez prezydencki pałac.” Powiało chyba tym piaskiem w oczy za mocno…, bo błądzi Pan po omacku, ledwo kontury rzeczy rozpoznając. Kiedy wskazuję na nienowoczesność naszej Konstytucji, to mam na myśli głównie jej ułomność w kwestii jednoznacznego zdefiniowania władzy wykonawczej i jej wpływ na jakość rządzenia (przepychanki – czyje górą i kto tu ważniejszy, rozrzutność biurokracyjno-administracyjną, powolność w podejmowaniu decyzji, kto komu do konsultacji i po co, skoro i tak to niw ma wpływu naa to, co później, przesunięcie akcentów na ceremonialność zamiast na decyzyjność, rozcieńczanie odpowiedzialności politycznej za złe decyzje i swoisty wyścig po laure i splendory – w przypadku trafnych). Implikacje są widoczne gołym okiem. Wytrawny Oglądacz Telegraficzny powinien zauważyć, że wojenka pomiędzy pałacami trwa w najlepsze nie od wczoraj, właśnie na niezwykle żyznym ku temu gruncie tworzonym przez ‚bałagan konstytucyjny’ w tej dziedzinie. Ale, czy moje wymagania względem Pana nie są nadto przesadzone…? Jak komuś wszystko zwykło się kojarzyć z seksem, to można mu doradzić wizytę u specjalsty. Ale Pana przypadek jest bardziej skomplikowany (urojenia połączone z manią prześladowczą, że oto wszystkiemu winien jest Jarek i Leszek z sąsiedztwa…) i gdyby nie konstytucja, to być może i zabić by gotowi…
    A tak zupełnie na marginesie, to osobnej i poważnej dyskusji wymaga przekonanie, że zbawcze dla naszego bezpieczeństwa (jakiego militarnego, gospodarczego, narodowego?) jest instalowanie elementów tarczy amerykańskiej na terytorium RP. Wdzięczny to temat do dyskusji z cyklu „Z kim słabszemu po drodze…” albo „Co zyskać może żaba podstawiając łapkę, gdy konie kują…”

  106. Dzień dobry.Jak zawsze – nie zawiodłam się czytając słowa Autora.Wstyd mi za naszego Prezydenta,za brak zgody i jednomyślności w Naszej polityce zagranicznej POLSKI.

css.php