Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

28.09.2008
niedziela

Magiel i Sprawiedliwość

28 września 2008, niedziela,

Ozdobą niedzielnej prasy był list pani Izy Śmieszek-Dorn, niedawno poślubionej żony posła, byłego marszałka Sejmu, do „Dziennika”. Sondaże pokażą, że list ten miał więcej czytelników niż eseje filozofa Habermasa, który wieszczy upadek Unii Europejskiej, oraz esej Piotra Zaremby, który nie może się doczekać na konflikt Tusk – Schetyna.

List małżonki Ludwika Dorna to perła magla politycznego. Już sam fakt, że małżonka posła pisze do gazety w sprawie alimentów płaconych przez jej małżonka, a gazeta to drukuje, mówi wiele o panujących obyczajach. Gazeta, która chętnie pisze o jałowości polskiej polityki, sama tę jałowość pogłębia. Wszystko zaczęło się od Jarosława Kaczyńskiego – autora odnowy moralnej i moralnego wzmożenia. W wywiadzie dla usłużnego jak zwykle Polskiego Radia, które ma do dyspozycji i które wyemituje każdą brednię prezesa, potępił Dorna za to, że ten zabiega w sądzie o zmniejszenie alimentów, jakie płaci na rzecz swoich starszych dzieci. (Najmłodsze dziecko poseł ma z panią Izą.) Prezes Kaczyński, do niedawna wyrocznia moralna IV RP, a obecnie jeden z autorów fikcyjnych usprawiedliwień sejmowych w cenie 300 zł. za sztukę, uznał postępowanie Dorna za „niegodziwe” i „łamanie reguł”. Zdaniem prezesa, który jest bezdzietnym kawalerem, „Jeżeli ktoś się decyduje w bardzo już dojrzałym wieku na kolejne małżeństwo i ma w nim dzieci, to ma obowiązek tak pracować, żeby mieć pieniądze na wszystkie dzieci.” Wypowiedzi (J.) Kaczyńskiego o odpowiedzialności za dzieci, zawieraniu małżeństwa, przypominają kazania duchownych tkwiących w celibacie, ale zawsze chętnych do pouczania o seksie, małżeństwie i rodzinie.

Żeby nie było nieporozumień – pp. Dorn i J. Kaczyński nie są moimi faworytami, ale wtykanie nosa w cudze sprawy prywatne uważam za niedopuszczalne. Co innego, gdyby Dorn zamordował żonę albo zgwałcił dzieci – przestępstwa tak pożądane przez media, wiadomość na pewno trafiłaby na czołówki, ale targi o alimenty? Toż to magiel! Moim zdaniem – wart Pac pałaca. Prezes Kaczyński powinien się wstydzić, że zagląda w prywatne sprawy Dorna, a poseł Dorn nie powinien zabiegać o zmniejszenie alimentów, tylko produkować usprawiedliwienia nieobecności po 300 PLN. Suma 3600 złotych, jakie Dorn łoży na utrzymanie swoich starszych dzieci nie jest znów taka wygórowana, jest ona poza zasięgiem przeciętnego człowieka, ale poseł, były marszałek, może na takie alimenty zapracować. Wystarczy 12 usprawiedliwień a la PiS. Jeżeli poseł Dorn znajdzie się w potrzebie, to członkowie PiS mogą złożyć się na alimenty. Dobro dziecka PiS jest najważniejsze! Nie zapominajmy, że alimenty to nie tylko ekwiwalent jedzenia, mieszkania i szkolnego tornistra, to też zadośćuczynienie dla matki za odpowiedzialność i trud wychowania dzieci. W tej sprawie jesteśmy po stronie poprzedniczki pani Izy.

Tym nie mniej zachowanie prezesa Kaczyńskiego jest oburzające. To zachowanie łobuzerskie, które nie zna granic dobrych obyczajów, byle tylko poniżyć rywala. Cały magiel wie, że Ludwik Dorn pozwalał się już nie raz obrażać i poniżać przez Jarosława Kaczyńskiego, gdyż czeka na schedę po prezesie. Jest – obok Zbigniewa Ziobro – delfinem PiS. Teraz Dorn grozi Kaczorowi procesem i „zakłada, że pan Jarosław Kaczyński zmniejszy deficyt rozumu politycznego, jaki w tej chwili wykazuje…” Zakładać, że J.K. zmniejszy deficyt rozumu politycznego może tylko ktoś taki jak Dorn. Deficyt rozumu politycznego J.K. jest większy niż deficyt Wall Street, a Ludwik Dorn z tym wygrażaniem prezesowi jest śmieszny jak Charlie Chaplin.

Jak by tego było mało, do awantury włączyła się osobista żona Dorna, p. Iza Śmieszek-Dorn, która ujmuje się za swoim dzieckiem, pisząc, że zapewnienie mu poziomu życia porównywalnego do poziomu życia dzieci Dorna z poprzedniego małżeństwa jest niemożliwe „bez obniżenia dotychczasowej wysokości alimentów.” Biedny poseł Dorn, biedne jego wszystkie dzieci i żony. Cały magiel płacze.

W jednym trzeba się z panią Śmieszek-Dorn zgodzić: „Kaczyński wraz z grupą najbliższych partyjnych współpracowników codziennie grzebie w moim domu i w mojej kieszeni.”

Grzebanie to ulubiona forma działalność K&K. Przedtem pogrzebał Marcinkiewicza, Sikorskiego, Platformę, PRL, Trzecią RP, teraz grzebie Dorna, jutro pogrzebie PiS, a w kolejce stoi już Saba. Jako grabarz prezes Kaczyński nie ma sobie równych. Jego najwierniejszy giermek, P. Gosiewski, natychmiast pospieszył z ujadaniem na Dorna, i powiedział, że najlepiej by było, gdyby Dorn złożył wyjaśnienia przed instytucjami partyjnymi (!!!), a wtedy sprawę należałoby zamknąć. Czyli kwestię alimentów miałaby rozważyć PARTIA, ta „ręka milionopalca w jedną miażdżącą pięść zaciśnięta”. Brawo Dorn, brawo Gosiewski, brawo (J.) Kaczyński, brawo Magiel i Sprawiedliwość!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 270

Dodaj komentarz »
  1. ufff…!

    Dał Pan ognia, Panie Danielu !

    Czy nie prościej i nie przyjemniej usiąść wygodnie i patrzeć się z widowni na ten cyrk pisowski ? Teraz i Pan przykłada swoją rękę do kręcenia się opisywanego magla.

    I ja też, swoją drogą…

    I Wy wszyscy, którzy będziecie komentować 😉

    Żartuję oczywiście.

    I pozdrawiam.

  2. No i Gosiek się władował w taką samą sprawę jak Dorn.Włazi dupa jak Kaczor pyszczy zaraz i on szczeka.Czy w tej partii PiS to są same łajzy nieudacznicy, dewianci seksualni, grzesznicy.Co to jest co tam się dzieje.Gdzie ta chrześcijańska moralność?.Dziwię się że Rydzol jeszcze ich wpuszcza do swojego imperium ale on jest takim samą szują jak oni.

  3. Tak, nic dodać, nic ująć. Polska polityka, szczególnie w wykonaniu PiS codziennie sięga dna i codziennie słychać pukanie od spodu. Kiedy się to skończy?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Publiczne pranie brudow jest dosc specyficzne w kraju nad Wisla. Jezeli jednak dochodzi do tego w srodowisku tych, ktorzy w imie 10-ciu przykazan bozych chcieli i probowal odnowy duchowej i moralnej Polski to wskazuje to na kolejn a paradoskalnosc i paranienormalnosc nad Wilsa, ktorej autorami sa oboje Kaczynscy, Dorn, Wasserman , Gosiewski,Ziobro,Macierewicz i inni mniej lub bardziej znani ” aktorzy” tej czesci sceny politycznej.Ta czesc polskiej sceny politycznej dawno przestala byc dla mnie osobiscie jakimkolwiek autorytetem, dlatego list zony Dorna do Dziennika i publikwanie tego uwazam za cos bardzo niskiego, swiadczace o absolutnym braku kultury osobistej i osobistej amibicjhi. Wiecie nawet w uwarunkowanich PRl-owskich cois takiego zakrawalo by w tygodniku Przekroj na cos z gruntu ponizajacego, dyskredytujacego.’
    Co mnie obchodza probloemy Dorna z b. zona. Co mnie obchodza jego obowiazki alimentacyjen. Obchodzi mnie bezpieczenstwo Polski, bogaqty budzet, [projekty ustaw nastrajajace mnie noptymizmem.poprawna dyplomacja a nie kolejne wymachiwane szabelka wzgledem Rosji z trybuny ONZ. Przezaza mnie gloryfikowanie w Polsce Obamyt Barack bez znania tematu od podszewki. Juz dalem upust swojej zlosci red. Sziostkiewiczowi i nie chce tego powtarzac tutaj.
    W Polsce caly czas iskrzy ogien pod kotlem, w ktorym nie wiadomo co sie gotuje. Wiem jedno, ze sa idioci, ktorzy przeszkadzaj w pracy Tuskowi i pozniej maja jemu za zle to , ze z czegos sie nie wywiazuje. Ci sami idioci mieli okazje coskowiel zrobic. Co zrobili – jedno wielkie bagno do czysczenia wzajenmych brudow.
    Tam na d Wisla prorokowane sa wyniki debat prezydenckich, tylko czy zrodla tych ocen i proroctw sa na tyle wiarygodne jak puste obietnica Barack Obamy? A moze potrzeba nam czegos co wynika z doswiadczenia,
    zdrowej kalkulacji,m zdrowego myslenia, oceny krytyki nw parametrach rzeczywistosci.
    List zony Dorbna oceniam jako cos dalece niesmacznego jeszcze bardziej w swym efekcie dyskredytujacego i tak juz upadajacy PiS.
    Prawo i Sprawidliwosc, czyms mi przypomina dzisiejsza w USA Partie Demokratyczna.Wszelka szumowina gotowa jest podpisac sie pod deklaracja wstapienia do tej partii byleby swoje glupie i slepe ja obronic przed kompromitacja.
    Takich pajacow i graczy jakich widzimi w PiS trudno jest jednak znalezc i w innych mioejscach Glodne sensacji szakale gotowe nawet na rozerwanie na kawalki swojego brata nie cofn a sie przed niczym. To jest gorsze od faszyzmu. Ale to jest w jakims stopniu polska rzeczywistosc.
    alez wstyd !!!!!!!

  6. Panie Danielu kochany,
    nie pozostaje mi nic innego jak tylko prosić o zatrudnienie Bożenki Dykiel w maglu i zaspiewać na całe gardło:
    Magiel i Sprawiedliwość
    Higiena i Gospodarność
    Bo nic innego mi nie pozostaje. Objawił się Eklezjastes Gosiewski, Dorn nie dał mi na piśmie zaświadczenia pozostawania w układzie (a tak go o to prosiłem), Kaczyński pozostaje Kaczyńskim. Tylko mnie jakoś oczy się na to wszystko kleją. I chce się spać. Dobranoc zatem.
    Łukasz, który – niech Pan sobie to wyobrazi – z wdziękiem Piaskowego Dziadka dmucha na ziarenka snu. Amen.

  7. Panie Danielu. Nigdy nie komentujé, choc zawsze czytam i przednio sié bawié. Od lat. Cóz, zawsze jest kiedys ten pierwszy raz – perelka.
    Pozdrawiam.

  8. Dorn płaci 3600 zł, Gosiewski 600,, i kto jest „bardziej ” moralny>?
    Stary kawaler Jarek, który nic nie płaci………
    Kłania się motyw z „Seksmisji”- WEź PIGUłKĘ……..
    Na przerost gruczołów ambicjonalnych?
    I tak kolejny „news” podnoszący sprzedaż, czy oglądalność, wyparł dyskusję na temat przyszłości Polski.
    Komu zależy na kierowaniu uwagi społeczeństwa na oboczne tematy?
    Kto ma w tym interes?
    Gdzie „tworzy się fakty”?
    Dorn jest chyba ostatnim w pisie posłem ośmielającym się mieć własne zdanie, niezgodne ze zdaniem „Słońca Bałtyku”.
    W tamtym roku nominację „Polityki” na najlepszego posła dostał Zalewski, w tym roku Dorn.
    Zbieżność przypadkowa, czy pocałunek śmierci?
    Może siła sprawcza Redakcji jest tak silna, że może modelować skład partii- przynajmniej PiS?

    Kiedyś zadałem pytanie :
    kto będzie kontrolować kontrolujących?
    Kto będzie kontrolować dziennikarzy?
    Czy są takie mechanizmy kontroli?

    Ferowanie wyroków medialnych weszło w krew co poniektórym dziennikarzom i politykom.
    Jeżeli chodzi o odpowiedzialność karną, ostracyzm społeczności, potępienie środowiska, wykonalność wyroków, to jesteśmy w lesie.

    Przepraszam las i leśnych ludzi, tam każdy miał łuk, karabin, wnyki…….
    Współcześni kłusownicy medialni są bezkarni.
    Łącznie z obecnym Prezydentem RP.

  9. Pan nie ma poważniejszych tematów ? DI

  10. A ja to lubię jak ci politycy prawicy się tak spierają.Od razu jakoś tak mi lżej na sercu,rano to nawet żonie śniadanie zrobię.Ostatnio to śniadanie nawet podałem do łóżka.Cały dzień jakiś byłem lepszy niż zawsze.Ale pod wieczór humor mi się niestety pogorszył.Przyczyna ?Niestety doszedłem do dosyć logicznych wniosków.Jestem dobry,to jak mówią mądre księgi(i nie tylko)czeka mnie za to nagroda na tamtym świecie.Wiadomo niebo,a wcześniej Sąd Ostateczny.I usnąłem.I miałem dziwny sen.Trochę nawet się spociłem.Szefem tego sądu był… sam Jarosław Kaczyński.Kto był w składzie niebieskiego jury nie pamiętam,ale się domyślam.Z tego co wiem tamtejsze Biuro Przepustek prowadził sam Przemysław Gosiewski.Widać było,że miał w swoim fachu niezła wprawę.Były tam również inne znane wszystkim postaci.Na przykład niebiańskim Ministerstwem Sprawiedliwości dowodził …myślałem ,że zaskoczę wszystkich,ale chyba się wszyscy domyślają…był nim magister z Krakowa.Aha ,był jeszcze miejscowy radiowęzeł i jak wszyscy się domyślają próbę mikrofonu robił znany redemptorysta z Torunia…I w tym momencie się obudziłem.Niestety od tamtej pory nie robię już żonie śniadania.
    Ciekawe kto będzie w piekle?

  11. Prezciez to bolszewia. A teraz prof. Zybertowicz bedzie budowal polityke energetyczna drugiego braciszka K. http://www.rp.pl/artykul/5,196744.html
    Usmiac sie mozna. Porf. Zybertwicz nie zna sie na rewolucji moralnej, ale jeszcze mniej zna sie na energii. I o to chodzi! Profesor potrafi w ten sposob udowodnic, ze krajem moze kierowac nawet kucharka.
    Lenin wiecznie zywy, bolszewia ciagle w natarciu. Ja tylko patrze na to wszystko i przecieram oczy. I pytam: kto teraz poprowadzi rewolucje morlana, skoro Zybertwocz w energii, Dorn nie placi alimentwo i okazuje sie, giermek Gosiewski tez procesuje sie o alimenty z pierwsza zona? Widac juz nie tylko kucharka, ale pierwsza maglowa musi wziac sprawy partyjno-panstwowe w swoje (S)prawne i Sprawiedliwe rece. Taki to (S)PiS mamy.

  12. Panie Redaktorze,

    daje Pan radę trzymać się dobrych manier, a mnie powoli zaczyna nosić. Emilia Plater na blogu red.Paradowskiej w odniesieniu do PiS używa nazwy PIC. Okropnej, prawda? Może jednak jest coś na rzeczy i w miejsce Magla ten Pic byłby bardziej adekwatny? Polscy politycy obsługują głównie gierki, a PiS stara się w tej dziedzinie o prym nie od dzisiaj.

  13. Panie Danielu,

    po pierwsze – „moralne wzmożenie”, a nie „moralne wzniesienie”.
    Po drugie – to nie są standardy magly, to są standardy polskiej prawicy, która zgodnie z rzymskokatolicką nauką społeczną zajadle walczy o trwałość i nienaruszalność życia rodzinnego. Proszę pamiętać, że środowisko prawicowych, katolickich fundamentalistów – „Fronda” – rozpadło się w dużej mierze dlatego, że jeden z jego liderów – pan Cezary Michalski – rozwiódł się, a następnie wstąpił w nowy, grzeszny z frondowego punktu widzenia, związek. Kolejny obrońca tradycyjnych, rodzinnych wartości – pan Walendziak – też się rozwiódł i też ma dzieci z drugiego związku, a jego rozwód był jedną z bezpośrednich przyczyn rozpadu grupy pampersów. Tak więc pan Jarosław Kaczyński i państwo Dornowie kontynuują tylko najlpesze tradycje polskiej konserwatywnej prawicy.

  14. Brawo Daniel Passent

  15. Pan j.Kaczynski pokazal swoja najlepsza strone w calej tej awanturze alimentacyjnej. On juz chyba nie panuje nad swoim umysle, wszystkie jego ostatnie wypowiedzi kwalifikuja sie do badania psychiatrycznego. T.zw. wchodzenie z butami do czyjegos zycia prywatnego to jest po prostu chamstwo i nic na to nie mozna poradzic. Mam skromna nadzieje ze p.Dorn wygra sprawe w sadzie o ile wogole do niej dojdzie.
    Z powazaniem

  16. Mam żal do p.Passenta, że przerwał znakomitą dyskusję pod poprzednim wpisem. Jeszcze większy żal mam o to, że do przerwania tej sesji szczerości i obcowania z głęboko skrywaną na co dzień prawdą użył tak lichej wrzutki, jak liścik pani Dornowej.
    Albowiem, jeżeli jesteśmy przy dywagacjach alimentacyjnych, to – moim zdaniem – o wiele ciekawszym był publiczny dialog byłych małżonków Gosiewskich.
    Ale nawet on był tylko dywagacją niewartą pióra tak znakomitego felietonisty.
    Kiedy zatem znów będziemy mogli porozmawiać o polityce?

    Eddie,
    Twój tekst o kalejdoskopie jest geniealny. Epistemologia najwyższej, bo poetyckiej próby.

    Do Towarzysza „Z prowincji” i innych obecnych na tym blogu towarzyszy.

    Urodziłam się w 1960 r. Nie doświadczyłam w PRL terroru.
    Nikt z moich licznych znajomych wliczając aktywistów NZS i rzekomego podziemia nie doświadczył terroru, jeżeli nie liczyć trudności z nabyciem papieru toaletowego.

    Była to epoka, w której wierszy Baczyńskiego, i powstańczych piosenek dzieci i młodzież uczyły sie z telewizji. A ” lata dwudzieste, lata trzydzieste” były w tytułach i treści popularnych filmów muzycznych.
    Fogg śpiewał jeszcze przedwojenne piosenki, a Piłsudzkiego i Hubala grał Ryszard Filipski.
    W dorosłe życie wchodziłam w epoce, w której określenie esbek lub pezetpeerowiec nie brzmiało już ani dumnie ani grożnie, ani tym bardziej obco. Było też na tyle neutralne, że nie przesłaniało kryjacego się za nim człowieka.
    Przeżyłam tylko jedną, dość krótką chwilę antykomunistycznej histerii, paroksyzmu irracjonlnej nienawiści umiejętnie wywoływanego przez solidarnościowych watażków. To był rok 1981.
    Wtedy po raz pierwszy poczułam się obco we własnym kraju. Bolało mnie narastające zakłamanie i bratobójcze szczucie solidarnościowej propagandy.
    Dziś znów się tak czuję, gdy przysłuchuję się publicznej debacie.
    Ale dziś wśród znajomych, w pracy, w rozmowach z przypadkowo spotkanymi rodakami nie odnajduję nawet śladu tamtej incydentalnej nienawiści.
    I wiem dlaczego się tak dzieje. Dobrze rozumiem dlaczego ciągle jeszcze, mimo ubywania świadków tamtych wydarzeń, blisko połowa Polaków popiera wprowadzenie stanu wojennego.
    W niedzielny poranek 13 grunia 1981r. obudziliśmy się z wielkim kacem i z wyrzutami sumienia. Z przerażającą świadomością, że przeholowaliśmy.
    Że daliśmy sie ponieść histerii typowej dla tłumu , bezrozumnej i nieetycznej.
    Moim zdaniem, wprowadzenie stanu wojennego podziałało na przytłaczającą większość rodaków jak zimny przysznic na furiata w ataku histerii. Podziałało otrzeżwiająco.
    Dlatego nie było oporu. Dlatego nie było gniewu.
    Wbrew pospolitym tezom solidarnościowych polityków, stan wojenny nie złamał narodowi moralnego kręgosłupa.
    Przeciwnie. Pozwolił nam go odzyskać.
    Obłęd rzadko przydarza sie jednostkom, charakterystyczny jest dla społeczeństwa, dla tłumu. Tak twierdził Nitche. I miał – do diaska! – rację.
    Dlatego też ” dziejowa sprawiedliwość” możliwa jest dopiero dziś, a niemożliwa i nieakceptowalna byłaby na poczatku lat 90-tych.
    W tamtym czasie, esbek, pezetpeerowiec i inni funkcjonariusze PRL mieli dla nas konkretne twarze, konkretnych ludzi. Ani lepszych ani gorszych od pozostałch.
    Dzis, zwłaszcza dla młodych, esbek to tylko retoryczna figura pozbawiona człowieczeństwa. Tylko upadły anioł, antychryst antykomunistycznej ideologii i mitologii.
    Odczłowieczony przez agresywną propagandę, upływ czasu i zawodną pamięć. Gotowy już obiekt do ostatecznej eksterminacji.
    Ale ja w tej eksterminacji nawet tylko aktem milczenia nie chce brać udziału.
    Od dziś jestem apostatką antykomunistycznego kościoła. Nie szanuję też religii, w której moralnym staje się łamanie zasady Lex retro non agit i norynberskie w istocie ustawodawstwo.
    Nowy projekt zaproponowany przez PO to wykluczenie z ludzkiej wspólnoty części naszych rodaków, za sam fakt służenia niesłusznej ustrojowo ojczyżnie. To hańba! To barbarzyństwo!
    Po raz kolejny, tak jak w roku 1981 tzw. obóz rzekomo niepodległościowy udowadnia, ze zdolny jest wyłącznie do szerzenia bezmyślnej nienawiści.
    Po raz kolejny zadaje okrutny cios polskiej państwości i uderza w same jej fundamenty.
    To anarchiczna i zwierzaca nienawiść rozpętana w 1981 r. doprowadziła do stanu wojennego. W grudniu pamiętnego roku stanęliśmy na krawędzi wojny domowej i całkowitej anarchii. I dlatego dziś zawsze zawisły od politycznych nacisków sąd Najjaśniejszej będzie musiłał skazać Jaruzelskiego i członków WRON.
    Dlatego, żeby już nikt nigdy, nie odważył się podważać wyroku zwycięzców i twierdzić tak jak ja dziś, że winni wprowadzenia stanu wojennego, wraz z jego konsekwencjami, w postaci rujnujacych gospodarkę sankcji ekonomicznych 12 grudnia 1981r. obradowali w hali gdyńskiej Oliwii i nie nalezeli do zbrojnej grupy przestępczej, która zasiada dzis na ławie oskarżonych.
    Przyznał to publicznie nawet sam Karol Modzelewski! Moze dlatego, że to on na klilka dni przed upadkiem pierwszej Solidarnosci odgrazał się pod adresem ówczesnej władzy, że „bój to będzie ich ostatni”.
    Ale ludzi tak uczciwych jak Karol Modzelewski nie jest wielu. I populacja, dość z resztą nieliczna niegdysiejszej opozycji nie stanowi tu szczególnego wyjątku.
    Z wyrazami szacunku, magrud

  17. Jestem zdumiona postawą p.p. Dorna, Kaczyńskiego i Gosiewskiego!! Jak tacy zapiekli konserwatyści, spędzjący dużą część życia w kościele, mogą się rozwodzić!(cywilnie!) W myśl nauki kościoła żyją w grzechu!!!
    PS. Mam propozycję dla p. Dorna: Dom można sprzedać, spłacić kredyt, zamieszkać w skromnych np. dwupokojowym (ca 45 m)
    mieszkaniu i płacić alimenty w wysokości wcześniej zasądzonej.

  18. Żaden z panów występujących w tej farsie, nie należy do moich ulubieńców. Obiektywnie rzecz rozpatrując p. Dorn na utrzymanie starszych dzieci przeznaczał dotąd 30% poselskiego uposażenia, p. Gosiewski 7%. Głupio wtedy pouczać tego, który płaci dużo, o obowiązkach alimentacyjnych. Inna sprawa, że media uznały tę brzydką rozróbę za news dekady. Naprawdę nie ma w kraju i na świecie nic bardziej interesującego? Kryzys finansowy odczujemy wszyscy, KE może nie wydać zgody na oddłużanie szpitali, linie przesyłowe energetyki groża awariami na wielką skalę, a w polskich mediach króluje awantura spod budki piwnej.

  19. Akurat moim zdniaem sprawa alimentów Ludwika Dorna to jest próba chwycenia się politycznej brzytwy. PO bardzo skutecznie podmywa fundamenty ideologiczne PiS. Z jednej strony opowiada się za bezwzględną walką z pedofilami balansującą na granicy konstytucyjnści i konwencji międzynarodowych; z drugiej strony rozliczając decydentów stanu wojennego. Obie powyższe sprawy wytrąciły oręż polityczny z rąk PiSowskich demagogów. Oczywistym jest Ze J. Kaczyński i jego wierny sługa P.E. Gosiewski wolą udawać odnowę moralną we własnych szeregach niż poprzecz w czymkolwiek projekty rządu Donalda Tuska.

  20. Panie redaktorze.
    Nie dziwi mnie, że PiS zajmuje się życiem prywatnym swoich członków. Wręcz przeciwnie – jestem za. Pana też ta sytuacja nie powinna dziwić, a tym bardziej bulwersować. Przecież dwadzieścia lat temu, inna partia, zajmowała się życiem osobistym wszystkich Polaków. Przed PiS-em jeszcze orgom pracy. Rzecz jasne dla dobra Narodu.

  21. magrud, 02.24. Sam miód! Ściskam! Innych jak widziesz zadawala Dorn.Nisko sie kłaniam.

  22. Do magrud (2008-09-29 o godz. 02:24):
    Dobry tekst. Pozdrowienia

  23. Panie Redaktorze,

    skoro na Krwawego Ludwika trafiło, pozwolę sobie wkleić moją o nim opinię sprzed 2 miesięcy, wyrażoną „po sąsiedzku” na blogu red. Szostkiewicza. Może nie do końca na temat, ale jednak liczy się Osoba.

    „…Uważam jednak Dorna za rodzaj prowokatora intelektualnego, Palikota a rebours. Nawet jego chamskie zachowania były starannie wyreżyserowane i zawierały pewien przekaz, zrozumiały jedynie dla osób znających historię współczesną (jak cytaty z Łunaczarskiego czy spacery z psem do pracy jak Canaris). Niestety, w przestrzeni publicznej pozostawiały wrażenie jakoby Dorn był podobnego typu betonem jak pp. Kuchciński, Suski, Brudziński czy Gosiewski. A to nie tak, Dorn to beton zupełnie innego typu

    Mam na temat Krwawego Ludwika pewną teorię: facet naczytał się masę książek historycznych i postanowił przejść pełną drogę rewolucjonisty. I udało się! Było tak: człowiek działa przez lata w “podziemiu” (PiS poza parlamentem), zdobywając zaufanie wodza; bierze udział w “rewolucji”; zajmuje wysokie stanowiska w nowych strukturach władzy (miniter SWiA, marszałek sejmu), prześladując i potępiając reakcjonistów (”lekarze w kamasze”, “wykształciuchy”). Skutkiem podstępnych działań młodych aktywistów (Ziobro) pada ofiarą czystek, co kieruje go na tory rewizjonizmu (List Trzech Wiceprezesów). Oskarżony o działalność frakcyjną, pomimo złożenia samokrytyki, zostaje wydalony z partii, gdyż nie rokuje nadziei na poprawę…”

    Teraz możnaby jeszcze dopisać epilog z udziałem p. Izy, femme fatale naszego „rewolucjonisty” 🙂

    Pozdrawiam

    Geograf

  24. Ulala…

    Wystrzelił Pan z grubej rury , że tak to ujmę 🙂

  25. Z wielką satysfakcją przeczytałem głos „magrud” w tym blogu. Z tezami tego wpisu całkowicie się zgadzam i jednocześnie cieszę się, że są jeszcze ludzie którzy zabierając głos w istotnych dla Najjaśniejszej sprawach nie jątrzą, nie zioną nienawiścią, nie stosują chwytów rodem z magla. Jestem zbudowany wpisem „magrud”, przywraca on bowiem nadzieję na to, że możliwa jest merytoryczna dyskusja na ważne dla Polski tematy DZIĘKUJĘ.

  26. Wszystko to prawda Panie red..ale-wiadomo wypowiedzi pozniejsze kaczynskiego pieskow wyzzute z najmniejszcyh cech moralnosci musza zostac bez komentarza,bo i po co?Martwi mnie inna sprawa,ze lider najwiekszej partii opozycyjnej-uwaza wspolrodakow za debili doslownie,za ludzi z przekreconym kregoslupem moralnym,byl niemal pewnien,ze jego wypowiedz spowodowuje,ze wszyscy beda pluc na Dorna.Dla mnie ten czlowiek juz jest zupelnie sam i jego partia wczesniej niz pozniej go zmarginalizuje,no bo kto majac nawet jakies wlasne przekonania,bezie narazony na zagladanie pod podszewke zycia prywatnego?I kaczynskim,bo Prez.nie pomoze Kownacki-jak ktos pamieta czasy PRL-owskie,to taki sam mowca,ktory ma nerwy na wodzy,ale mowi nic,goloslownosc czysta ubrana w oglade.

  27. Klepanie głupot i dzieci solidarnym obowiązkiem

    Prawidłowością demokratycznego życia jest branie w nim coraz większego udziału przez panie. Panie zajmują się polityką, seksem i maglem. I bardzo dobrze, a czytelnicy wybierają sobie to co do nich dociera. To jest właśnie poprawnością polityczną demokracji. Jest natomiast nieco gorzej gdy do magla zaglądają panowie lub, nie daj Boże, sami aktywnie biorą udział w jego tworzeniu i funkcjonowaniu. Wówczas nie bardzo już wiemy czy mamy do czynienia z autentycznymi mężczyznami, z wymaglowanymi chłopo-babami, czy z poprzebieranymi solidarnymi agentami wpływu, starającymi się wpływać skutecznie na maglowanie ściśle wybranych i do znudzenia maglowanych tych samych tematów, zgodnie ze znaną zasadą:”Repetitio et maters studiorum”.

    Jak nie można nakarmić społeczeństwa ważnymi dla niego informacjami określającymi rychłą poprawę jego kondycji materialnej, to karmi się go nic nie kosztującymi pierdołami mającymi na celu zawracanie głowy nieistotną papką mającą na celu tworzenie pozorów karmienia i sytości. Dla uzasadnienia i obrony tej tezy można także usłyszeć, że kapitalistyczne społeczeństwo jest tak infantylne, iż nie potrafi zaakceptować prowadzonej z nim rozmowy powyżej poziomu złożoności reklamy, co bardziej dociekliwi zakładają, że to właśnie za przyczyną reklam następuje uwstecznianie możliwości percepcyjnych społeczeństwa. I kółko się zamyka.

    Członek zbiorowości ma obligatoryjny obowiązek oglądać reklamy i kupowania wciskanych mu bzdetów różnymi psychotechnikami nie wyłączając sugestii i bardziej złożonych. Może się też ukulturalniać w niezwykle głębokim programie „You can dance” wraz z jurorami o niezwykle intelektualnym zacięciu oraz o bardzo wysokiej kulturze osobistej. Clou tej uczty duchowej zazwyczaj stanowi jakiś amerykański film rodem z fabryki snów pod tytułem „Pif,paf i już go nie ma”.

    Wyjątkową rozrywkę dla burżuazyjno-sklepikarskich mas stanowi show w wydaniu Majewskiego dla starszych oraz Kuby Wojewódzkiego dla gołowąsów. Kiedyś jeszcze mieliśmy nieodżałowanej pamięci Kowboya III RP ale zdaje się, że przepłoszyli go do puszczy amazońskiej nieocenieni szeryfowie i skończyło się walenie kubeczkiem w stoliczek. Pozostały tylko walenie,rekiny i tuzy nowego obrządku, przepłoszona, pozbawiona wspierającego dudnienia drobnica rozpierzchła się. Przynajmniej jednego kubko-tłuka mniej, co nie oznacza, że inni intelektualiści zaprzestali tej cudownej działalności. Im głośniej tłuką w swe artystyczne tam-tamy nawiązujące do amerykańskich tradycji i barabany biorące początek z walki, z terrorystycznie usposobionymi arabskimi fellachami, tym bardziej są z nich zadowoleni mocodawcy i nagradzają zielonym strumyczkiem wraz z wyzierającą zeń galerią amerykańskich bohaterów narodowych. Na usta samo ciśnie się rosyjskie powiedzenie ”Wsie dowolny,wsie smiejatsa”, którego to podtekst jest raczej dość smutny.

    W takim to klimacie politycznych bzdur i awantur, które przejadły się już wszystkim przyzwoitym ludziom, chce się nas epatować niedzielną prasą w bulwarowej edycji,gdzie jedna pani śmieszne rzeczy wyprawiała z kolcem innego pana. Jeżeli robi się to en passant,z francuską lekkością,t ak jak temat zasługuje na to, to świetnie,bawmy się wszyscy, ku wzmocnieniu naszej przepony i poprawy samopoczucia. Jeżeli jednak owo zdarzenie traktujemy ze śmiertelna powagą,wówczas powinniśmy je nazwać po imieniu i zapytać wprost jak to się dzieje ,że niewiele stanowiące sobą solidarne elity mają ambicje przewodzenia narodowi. Naród potrafi być zdrowo przaśnym ale jest moralnym i potrafiącym zakreślić rozmywane granice przez pseudoelity. Natomiast gdyby tak bliżej się przyjrzeć nowym elitom poczynając od ich idola, który jest pozytywnym wyjątkiem w tej czeredzie nieodpowiedzialnych ludzi, to okazałoby się, że jest to często stado dzieciorobów nie łożących na utrzymanie swej progenitury i pozbawiających ją elementarnych uczuć wyższego rzędu. Czego jednak można od nich wymagać, kiedy zachowują się oni niczym typowe rozpłodniki świata zwierzęcego pozostawiające swe nasienie w worku skórno-mięśniowym samicy i idące dalej po granicy kontynuacji gatunku.

    Tego rodzaju osobników określa bardzo wąski egoizm i zaspokajanie własnej prymitywnej chuci w oderwaniu od bogactwa świata odczuć i komplementarnych doznań. Obawiam się, że są to osobniki cierpiące na niedorozwój emocjonalny, pozbawione wspomnianych uczuć wyższego rzędu dyktujących i warunkujących człowieczeństwo. Potocznie powiada się, że jeżeli ktoś nie potrafi znaleźć szczęścia w rodzinie, poszukuje wówczas spełnienia w polityce. I kto wie czy nie ma w tej mądrości jakiegoś źdźbła prawdy, zresztą i pewnie jest w niej znacznie więcej źdźbeł, bo inaczej trudno byłoby mówić o mądrości.

    Wobec tego nasuwa się pytanie jak to się dzieje, że w solidarnym świecie politycznej wierchuszki jest tyle skrzywień, zagmatwań, amoralności i zwykłej ludzkiej nieuczciwości połączonej z brakiem odpowiedzialności, które to niedomagania i przewiny próbuje się starannie, do niedawna, ukrywać za parawanem wolności rozumianej jako zgodę na prawicowe nieprawości. A takiej zgody i być nie może zarówno z punktu widzenia chrześcijańskiej moralności jak i szeroko pojętej etyki, które nie mogą dawać placetu i rozgrzeszenia w odniesieniu do czynionego zła jakże dramatycznego w jednostkowym wymiarze, społecznie bolesnego i kosztownego hasania ślicznych motyli po jeszcze piękniejszych kwiatkach. Taka niedojrzałość jest naganną i nie znajduje absolutnie żadnego usprawiedliwienia,ponieważ koszty jednostkowe i społeczne są zbyt wysokie by pozwalać sobie na rozluźnianie więzów rodzinnych, komórki stanowiącej fundament społeczeństwa i państwa.

    Nowe rozwiązania polityczne narzucone przez „Solidarność” doprowadziły do niespotykanego regresu finansowo-moralnego w rodzinach, zarówno tych biednych jak i tych bogatych. Głód i gniew rodzą potrzebę bezwzględnej walki,w krańcowo niekorzystnych warunkach, o godziwy byt i utrzymanie rodziny, kończące się bardzo często klęską i zejściem na margines głównego żywiciela, co sprzyja natychmiastowej degradacji i rozbiciu podstawowej komórki społecznej. Na biegunie bogactwa rozluźnienie więzów rodzinnych często ma miejsce wskutek chęci wymiany starego modelu żony na nowy i bardziej luksusowy,bez oglądania się na konsekwencje takich poczynań,nie bacząc na to, że nowe utrzymanki finansowe tak długo pozostają u boku bogatego partnera dopóki nie dotknie go ubóstwo, po czym porzucają wyeksploatowany mebel, co rodzi kolejne frustracje,lęki i załamania pogłębiając i poszerzając krąg czynionego zła.

    Zjawisku temu sprzyja także masowa emigracja w poszukiwaniu chleba przyczyniająca się do rozluźniania i zrywania więzi rodzinnych. W rezultacie ,wydaje się, kształtowany jest zupełnie nowy typ Polaka, bezwzględnego, agresywnego, odchodzącego nie tylko od tak sprawdzonych wartości jak rodzina ale i Ojczyzna. I kto wie czy właśnie o to nie chodzi promotorom tych nowych rozwiązań. Bowiem tylko zerwanie z przeszłością umożliwia pełne wejście w nowe rozwiązania, korzystne z natury rzeczy dla ich inspiratorów. Oczywiście kierują się oni wyłącznie swoim partykularnym interesem nie uwzględniając globalnego interesu, już nawet nie państwa, ale społeczeństwa czy narodu. Moim zdaniem, obserwując dzień dzisiejszy, po spełnieniu tej kosmopolitycznej wizji straty mogą okazać się nieobliczalnymi w sferze ducha, bowiem w zakresie stosunków materialnych przegrano już wszystko.

    Obecny przebieg procesów gospodarczo-społecznych w USA wskazuje na konieczność bardzo dużej wstrzemięźliwości w zakresie transponowania na nasz grunt tamtejszych doświadczeń i wzorców. Jeżeli nie potrafią tego uczynić zwasalizowane i bezkrytyczne władze naszego kraju to uczyni to coraz bardziej dystansujące się społeczeństwo wobec stosunków panujących w Imperium Dobra i naszych relacji z nimi. Niektórzy nawet zaczynają już wyrażać opinie w rodzaju, iż jestem szczęśliwy, że nie mieszkam w USA. Dla chęci zastraszania Europy naszą przyjaźnią z USA nie poświęciłbym wartości europejskich, które przynajmniej w znaczeniu kulturowym są mi niezwykle bliskie i jestem z nich dumny. Przyznam bez ogródek ,że wolę oglądać prezentacje kulturowe europejskiej proweniencji, mające swoisty „esprit”aniżeli amerykańskie toporności o kształcie sieczki dla konia pociągowego.

    Dlatego nie wpisuję się w ten nowy pejzaż malowany nerwowo krwawą kredką ze światowym rozmachem u stóp wiadomego Panteonu. Ja nie potrzebuję poszukiwać tożsamości, ja ją już mam. Nie wstydzę się swojej przeszłości. A przyszłość nasza rodzi moje głębokie obawy, mimo, że miało być lepiej i bezpieczniej. Dlatego nie odetnę się od swoich korzeni póki co, ponieważ wiem,że zgoda buduje a niezgoda rujnuje. I w związku z tym sumptem połowy społeczeństwa nie da się zbudować ojczyzny wolnych obywateli. Bowiem to co się obecnie zauważa bliższym jest tworzenia rasy panów i podludzi, w tym stwierdzeniu daleki jestem od faszystowskich skojarzeń mimo, że i takie ruchy polityczne dają u nas znać o sobie.

    Pieniądz znaczy dużo, to może być bardzo dużo, ale nie wszystko. Stanowi on zaledwie zadrukowany papier, który wykorzystywać można z różnym skutkiem nie tylko do wymiany towarowej. Zatem jest on w istocie jednym z bardzo wielu instrumentów ludzkiej aktywności, często ułomnej, nieskutecznej lub wręcz szkodliwej. Człowiek wymyślił znaki pieniężne by ułatwiać swoje życie i rozwój. A jeżeli te umowne znaki stanowią hamulec lub przeszkodę w rozwoju cywilizacyjnych to należy się zastanowić nad sposobem korzystania z nich. Przyroda martwa nie powinna dominować przyrody ożywionej, do której my także należymy, ponieważ powinno być dokładnie odwrotnie.

    Chcę się odnieść także do „wtykania nosa w cudze sprawy”.Otóż ten sposób na życie stał się bardzo trendy poczynając od wtykania solidarnościowe nosa w trzewia czerwonych i tak to się wlecze po aktualną sytuację. Jak więc widzimy łowienie różnych nie zawsze miłych zapachów to nie tylko specialite de la UB. Robią to wszyscy na potęgę z wyspecjalizowanymi agencjami na czele zbrojnymi w wysoce wykwalifikowanych agentów wyczulonymi na wszelakie zapachy, te miłe dla władz i te raczej odbiegające od francuskich perfum. W efekcie chodzą za nami, wąchają, podglądają i podsłuchują nas, badając stopień naszej prawomyślności globalistycznej. Jak globalizm się sypnie, to będą to samo robić w obronie kapitalistycznego porządku prawnego. Taka już ich psia natura i doprawdy nie wiem dlaczego nie potrafimy docenić i uszanować ich trwającej 15 lat służby pełnej poświęcenia dla każdego państwa i każdego narodu. Nie rozumiem jedynie jak można stosować odpowiedzialność zbiorową wobec minionych instytucji uznanego państwa na arenie międzynarodowej. No bo przecież, byli w SB pełni poświęcenia towarzysze co to w zębach nosili proboszczom teczki kleru i w uznaniu zasług zostali pozytywnie zlustrowani, a teraz mają zostać obdarzeni emerytalnym kopniakiem uniwersalnym w ramach odpowiedzialności zbiorowej. Taka struktura demokratyczna nazywa się wyznaniowym państwem prawa. To coś jakby znacznie bliżej było nieocenionych pohańców, co to za terrorystów teraz robią służąc skutecznie umacnianiu wielkomocarstwowej idei znajdującego się w malarycznych drgawkach USA. Ciekawe czy prywatnym zyskom posłuży społeczna grabież w zbyt dużej skali. Oby się ten słoń nie udławił miliardowym kęsem jak buhaj mego ojca zbyt dużym ziemniakiem. Byk był na schwał a nie przełknął zwykłej poznańskiej pyry, cóż za ironia.
    _________

  28. @ Krystyna :

    Oni nie chodza do kosciola na msze, tylko zeby robic polityke z Rydzykiem. Pan Gosiewski czasem nawet na cyku. Taka to w rzeczywistosci z tej rewolucji moralnej ewolucja a-moralna.

  29. Wydaje mi sie (mam nadzieje ) , ze ludzie piszacy na tym blogu nie sa w przeciwienstwie do naszego p. Prezydenta (a moze jego brata, wszystko jedno ) czytelnikami tabloidow, ale „a wy go lapcie” pewnie zadziala i tym razem.

  30. Do „magrud’ z dn.29.09.2008 h: 2.34.

    Chapeaux bas ! Mógłbym coś jeszcze dopisać, ale w zasadzie po co…Ujęłaś to wszystko skrótowo i kwintesencjonalnie. Jeszcze raz „chyle czoła”.
    Rzeczywistość jest bowiem zawsze wielopłaszczynowa, a nigdy zero-jedynkowa. Kto tak widzi świat to jest albo zaślepiony, albo niedouczony, albo ma Alzheimera w początkowym stadium. Na temat „stanu wojennego” (i pochodnych), PRL-u i newsa pt. „emerytury sb-eckie” pisałem pod poprzednim felietonem DP.
    Pozdrawiam.
    WODNIK53

  31. Celne wpisy Magrud i Geografa. Czy sugerujesz że Krwawy Ludwik to współczesny Danton czy Robespierre ?. Na Lizaka, tym razem, trzeba spuścić zasłonę litościwego milczenia.

  32. Magrud!Chwala ci za Twoj wpis.Jeszcze Polska nie zginela,bo sa ludzie zdolni do refleksji i spojrzenia wstecz bez zamykania oczu!
    Ufajmy,ze jest nas nie malo.Szkoda,ze najczesciej milczymy

  33. Jest mi b.smutno z tego powodu, że PO tak bardzo chce być podobne do PIS. Zamiast myśleć o przyszłości główne siły kierują do smutnych dziejów naszej historii. Wystarczająco smutnych i złych zdarzeń mamy w ostatnich kilku latach za sprawą tych ludzi, którzy uzurpują sobie prawo do rozliczania innych. Czy można w takim przypadku oczekiwać pozytywnych skutków? Z tego może być już tylko wielkie, cuchnące bagno.

  34. Do Magrud,

    Swietny tekst -gratuluje i pozdrawiam

    matti

  35. Magrud, doskonały komentarz. Podpisuję się pod każdym Twoim słowem.

  36. @ absolwent:

    Porównanie przyszło mi do głowy bardzo ogólnie, ale jeśli miałbym szukać konkretnego przykładu, to raczej myślałbym o Stefanie Staszewskim (tym z „Onych” Teresy Torańskiej – zarówno wiele faktów przedstawionych przez niego w tej książce, jak i opinii o nim byłoby zbieżnych). W każdym razie raczej nasz rodzimy przypadek, nie fancuski 🙂

    Pozdrawiam

  37. Do Magrud :
    Twoj tekst spotkał się z licznymi wyrazami uznania do których skromnie dodaję swoje.
    ps.
    Moja ocena stanu polskiego wrzenia rozróżnia dwa okresy od 30 sierpnia 1980 r do 13 grudnia 1981 roku .
    Pierwszy chwalebny do listopada 1980 roku ( bodaj okolo 11 listopada ) tj. do czasu sądowej rejestracji NSZZ ‚Solidarnosc ” a drugi po rejstracji do 13 grudnia 1981 . Pierwszy okres przyniósł niebywale osiągniecie w skali państw UW i RWPG ,to znaczy spełnienie ważnego postulatu w pkt 1 ( NSZZ) z tych 21 postulatów Sierpnia .Czytam inne , socjalistyczne nawet opiekuncze miałoby być to państwo np.:
    pkt 8 . Podniesienie płacy zasadniczej o 2 tysiace ( nie pamietam średniej płacy )
    pkt.9 Zagwarantowanie wzrostu płac równolegle do wzrostu cen
    pkt.13 Wprowdzenie bonów żywnosciowych na mięso
    pkt.14-Zapewnienie emerytur za prace wPRL po 30 latach a meżczyzn po 35 latach ,a wiek emerytalny 55 lat kobiety a 55 lat meżczyzn.
    pkt19 Skrocenie czasu oczekiwania na mieszkanie
    pkt.20 -Podniesienie diety z 40 zl do 100 zl i dodatku za rozłąkę
    21 -Wprowdzenie wszystkich wolnych sobót .
    .Przed sądową rejstracją NSZZ Solidarność 1 listopada tygodnik „Polityka ” zamieścił rozmowę z czołowymi działaczmi „S” Lechem Wałesą ,Bogdanem Lisem i Bogdanem Borusewiczem .Wałesa powiedział m.in.Nie kwestionujemy socjalizmu ani naszych sojuszy ,respektujemy realia (…) Socjalizm to jest sytem niezły i niech będzie , ale kontrolowany (…) Nie będziemy wysuwać programów politycznych ,a w żadnym wypadku ich realizować .
    Karol Modzelewski w wywiadzie dla „Kultury ” ” Nawet gdy dojdzie do strajku ,uczynimy to po to ,by dojść do stołu .
    żródło -KronikaXX wieku , strony1168-1170 .
    Co się stało po listopadzie 1980 do 12 grudnia1981 ?! Wtym okresie ” poszły konie po betonie ” zlożony okres niewykorzystanych szans z pierwszego okresu ,okres szaleństwa . Na szczęście dla Polski pełnię rzeczywistej władzy w Polsce spełniał wtedy gen. Wojciech Jaruzelski, a nie proklemlowski beton jak np. Grabski ,Milewski ,że ogranicze sie tylko do tych dwóch nazwisk , o których dziś cicho sza ..
    Post scriptum napisałem dla przypomnienia faktów mlodszemu pokoleniu. ,po to by posłuchali tych, co żyli dorosłym życiem w latach 80 -tych XXwieku .
    ps.2
    Dorn i Gosiewski to nie mój problem ,rozmijanie sie słów z czynami ,schodzą ze sceny tylko jeszcze o tym niewiedza jak powiadał ich mentor Jarosław Kaczynski .

  38. Sprostowanie do wpisu zgodz. 15.30 ; w pkt. 14 postulatów -miało być wiek emerytalny dla Kobiet -50 lat a nie jak napisałem 55 lat .

  39. Pójdę pod prąd.

    Mnie się wpis „magrud” wcale nie podoba. Rozumiem że autorka ma takie stanowisko i tak widzi sprawy ale nie podzielam poglądów – i nie podoba mi się język i ton jakim autorka przedstawia swoje stanowisko. Nie krytykuję, ale zachwycać ani zgadzać się nie muszę.

    Ja w czasie Solidarnosci bylam dzieckiem, ale na tyle świadomym że pamiętam do dziś ożywienie wśród ludzi, jakąś radość i jednośc, oddech wolności – jakże inaczej odnosili się wszyscy do siebie – pamiętam jak wracałam z rodzicami po filmie „Człowiek z żelaza” który przez bardzo krótki czas można było obejrzeć w kinie – ludzie byli głęboko przejęci ale i radośni. Nie przypominam sobie natomiast nic w rodzaju „antykomunistycznej histerii, paroksyzmu irracjonlnej nienawiści umiejętnie wywoływanego przez solidarnościowych watażków” „histerii typowej dla tłumu, bezrozumnej i nieetycznej” „szerzenia bezmyślnej nienawiści” „ Wręcz przeciwnie, wydaje mi się że społeczeństwo wreszcie powiedziało dość kłamstwu i obłudzie – ludzie poczuli że mogą zrzucić z siebie ciężar oficjalnej propagandy i razem jako szarzy obywatele coś o sobie postanowić. W powietrzu była jakaś wielka energia i siła, nadzieja, radość i jednocześnie niepewność. Nie przypominam sobie żeby po wprowadzeniu stanu wojennego ludzie mieli poczucie kaca lub wyrzuty sumienia.

    „Nikt z moich licznych znajomych wliczając aktywistów NZS i rzekomego podziemia nie doświadczył terroru” Z moich owszem – sąsiadka działająca w Solidarności została w nocy z 12 na 13 grudnia siłą wyciągnieta z domu (wyważono drzwi) i internowana a pożniej rozlepiono jej nekrologi. Do dziś ta osoba zresztą (na szczęście) zyje.

    Powtórzę: ja tak zrywu solidarnościowego nie odbierałam, nie taka była moja rzeczywistość i odczucia. Zapewne kazdy ma swoje. Tak pamięta to dziecko którym wtedy byłam.

    Pozdrawiam.

  40. Magrud,

    Co za wejście!!!

    Skromnie dziękuję za laurkę. Jeśli kiedyś napiszę coś, co już będę pewien, że to jest to, to Ci zadedykuję. Póki co odtwarzam zawartość komputera,którego zawartość ,wraz z adresami zdezelowali mi jacyś hakerzy/?/, albo zeżarły konie trojańskie.

    Serdecznie pozdrawiam, z nadziejami Twój trwlszy powrót,Eddie

  41. Wszystkim świętujacym dziś ROS HASHANAH ( Nowy rok ) składam dobre życznia zdrowia i pomyślności .
    Waldemar

  42. Magrud, wyrazy uznania! Roześlę ten post jak wiele innych rozsyłałam, znajomych, na niektóre strony internetowe i do niektórych gazet. Ciebie jest za mało, więc ja staram się by Cię choć trochę przybywało. Może ktoś moje praktyki „skopiuje”?

  43. Magrud,
    dziękuję. Zgadzam się z kazdym słowem Twojej analizy i Twoich odczuć. Jakże tragicznie maluje się przyszłość, gdy odchodzi pokolenie, które przeszło piekło II wojny i przedwojennej biedy i tyle lat chroniło nas przed powtórką, a nowe pokolenie jeszcze nie zaznało bólu i biedy, mając do tego wypaczone przez KK, edukację „historyczną” i wszechobecną w mediach przemoc – poglądy.

  44. Kocham PiC(S?).
    Kocham Jarka_Wielkiego_Erudytę.
    Kocham Lesia_Bratu_Podległego.
    Kocham szeregowych partyjnych gladiatorów o krótkich łapkach i kolanach koślawych [)(].
    Kocham członków o pracowitym członku (a co tam ali[ele]menty!)
    Kocham Achima Bredzińskiego.
    Kocham odcymańskowanego na bocznicę – Cymańskiego.
    Kocham pOSŁA o nosie tak czerwonym – jak bajkowy Kapturek.
    Kocham prawnika_niedorzecznika z przedziałkiem na 1/2 głowy (pustej).

    Kocham Was, bo jestem chrześcijaninem i nie w głowie mi potępianie Waszej małości i głupoty.

    Trwajcie aż do następnych parlamentarnych wyborów. A potem?

    No cóż! Historia kołem toczy się wiez z pewnościa podzielicie los poprzedników debili.

  45. @ geograf

    Świństwo Kaczyńskiego polega m.in. na tym że Dorn jako współzałożyciel PiS-u ryzykował własnym majątkiem. O ile pamiętam p.Kaczyński i p.Dorn zakładając PiS wspólnie wzięli olbrzymi kredyt; udało się ale nie musiało. Teraz wspólnik zostaje na lodzie.

    @ magrud i pozostali

    Przykro mi ale ja w ocenie SB i ich przywilejów całkowicie się z Wami nie zgadzam. Wcześniej już pisałam że byłam zwykłym obywatelem który akurat w 81r. pisał pracę magisterską. Nie uczestniczyłam więc aktywnie w tych wydarzeniach ale miałam mnóstwo znajomych po każdej ze stron. Znajomi rodziców, koledzy następnie współpracownicy. Z tamtych czasów wiem jedno że tak jak można było nie zgadzać się na współpracę tak nikt nie musiał pracować w SB. Po latach wyszło że znajome małżeństwo rodziców oficjalnie pracujące w Milicji i to w administracji tak naprawdę należało do SB a ich perfidia polegała na tym że udając przez lata wielkich przyjaciół zniszczyli życie kilku nic niepodejrzewającym osobom. Dlatego mogłam zrozumieć Gilowską i jej linię obrony, gdyż umiejętność mistyfikacji SB-cy mieli opanowaną do perfekcji.

    Jeżeli była to taka sobie praca to dlaczego była okryta taką tajemnicą; dlaczego wstydem było się przyznać że się tam pracuje, nawet na stanowisku sekretarki? Prawda jest o wiele bardziej brutalna, ci ludzie czerpali korzyści z tej pracy wtedy i czerpią dzisiaj. Do tej pory nie mogę normalnie o nich myśleć, kiedy przypomnę sobie ich wielką przyjaźń, słodkie uśmiechy i np. tragedię rodziny która w latach 70-tych mając załatwiony wyjazd na stałe do rodziny do USA, sprzedała wszystko i poprosiła tylko o jakiś drobiazg i to za kasę; nie wyjechali nigdy,pozostając jednocześnie na bruku. Kim trzeba być żeby zrobić obcym ludziom coś takiego; jaką satysfakcję czerpać z niszczenia ludziom życia?

    Ja stoję na stanowisku że przywileje trzeba znieść, to jest naprawdę wielka dziejowa niesprawiedliwość i proszę mi wierzyć zawsze była mi obca filozofia odwetu ale dopóki można te rachunki choć tak mogą zostać wyrównane.

  46. Krystyno!
    jestes w błedzie – Ludwik D. został niedawno ochrzczony (po rozwodzie z porzedniczka), a wiec wszystko jest w porzadku i moralnie -madame Dulska sie kłania

  47. @ Magrud?

    Gdzie sie pani leczy?

    Jesli nie, radze zaczac. Tezy smiale, ze nawet Kiszczak mysle spiekl by raka.
    Ot taka to inflacja. Najpierw jakis historyk z technikum napisal, ze Sowieci nas wyzwolili, a on to SB w zyciu nie widzial, niczym Kaziuk w Taplarach. Wniosek az bije w oczy, ze SB musialo nie byc, wzglednie bylo marginesem. No jak panie we wsi meteor nie spadl, to co oni tam w tej telewizji za glupoty opowiadaja, ze spadl.

    Teraz jakas panna wypisala z wypiekami na twarzy, godnymi suchot Rozy Luksemburg, ze Solidarnosc byla karnawalem nienawisci, a odbieranie esbeckim kanaliom przywilejow emerytalnych jakie w sumie daja emeryture trzech lakarzy i pieciu nauczycielek to zezwierzecenie.

    No to ja ide dalej i pisze, Solidarnosc to banda mordercow i gwalcicieli nieletnich, w dodatku kryptofaszystow.
    Podyskutujmy pretensjonalna inteligencjo!

  48. Magrud,
    Opis stanu wojennego i tamtego okresu – w dziesiątkę. Może jeszcze uda się wrócić do dyskusji nt. zakłamywanego od wielu lat okresu Solidarności i stanu wojennego.
    Jedna prośba: unikajmy w dyskusji etykiet („towarzysze”), lepiej trzymać się argumentów.

  49. Geograf 14.19
    Ani Staszewski ani Dorn nie są i nie będą na mojej liście pokrzywdzonych. Szczególnie Dorn. Mnie się kojarzy z innymi rewolucjonistami i szefami Czeki: Jagodą i Jeżowem, którzy wprawdzie byli ofiarami Soso, ale zarazem wielkimi zbrodniarzami. Dornowi nie wybaczę jego chamstwa , bezczelności, wykształciuchów, występu na Uniwersytecie Warszawskim i wielu innych wydarzeń z jego CV. Był to typowy siepacz Kaczyńskich, który w pełni zasłużył na swój los.

  50. @magrud

    Jestem w Twoim wieku i zylem w tej samej Polsce co Ty. Nie mialem kaca moralnego w 13 grudnia nad ranem. I nie pamietam, aby nikt nie chcial nic przeciwko stanowi wojennemu przedsiewziac. Przeciez byly strajki okupacyjne i pacyfikacje zkaladow i uczelni. Histeria i nienawisc w stosunku do czerwonych ksiazat byla, ale czyz nie byla ona sluszna? Gdy w sklepach nie bylo nic poza chlebem i octem, a w mediach wciaz ta sama spiewka, ze ‚tylko Partia moze wyprowadzic kraj z kryzysu’? I nie bylo zadnego pomyslu na wyjscie z tej mizery poza wyprowadzeniem czolgow na ulice? Dla mnie twarz pezetpeerowca byla nierozpoznawalna, bo nie potafilem takiemu spojrzec w oczy. Twarzy esbeka nie znam: te szuje dzialaly anonimowo.

    Moje poglady sa bardziej na lewo niz prawo, dlatego czytam blog Pana Passenta od lat, ale nie sadzilem, ze czynie to z razem z tyloma gloryfikantami (to slowo sam sobie wymyslilem) czerwonych. Twoj wpis jest oburzajacy! Co nie oznacza, ze jestem zwolennikiem sadzenia Jaruzelskiego.

  51. Gratuluję Magrud. Pozdrawiam

  52. Magrud! Droga Córeczko (to po opublikowaniu Twej daty urodzenia)! Całkowicie z Tobą się zgadzam, i cieszę się, że w pokoleniu Twoim i mojej córki (1956) są ludzie podobnie myślący jak ja. Moje dorosłe wnuki myślą podobnie.Projekty odbierania praw nabytych różnym kategoriom ludzi to próba wprowadzenia odpowiedzialności zbiorowej, niespotykana w cywilizowanych społeczeństwach. To pozostałości myślenia kategoriami totalitarnej władzy. Stosowali odpowiedzialność zbiorową absolutni wladcy, św. Inkwizycja, władze systemów totalitarnych ale tego nie można czynić w państwie nowoczesnej demokracji.
    Ludzi, którzy popełniali przestępstwa, działając jako funkcjonariusze służb siłowych, należy sądzić. Tego zaniechano, gdy były jeszcze dostępne dowody ich przestępczej działalności. Może celowo, ponieważ niektórzy z nich okazali się przydatni nowej władzy.
    Rysiu w pilotce (2008-09-28, godz. 21:50)! To właśnie w sferze moralności, co reprezentują panowie K&K, Dorn, Rydzyk i inni moralizatorzy katoliccy, jest prawdziwą moralnością chrześcijańską, chrześcijaństwa realnego a nie tego pięknego, teoretycznego. Zasadniczymi kanonami tej moralności są hipokryzja, kłamstwo i nienawiść a najważniejszą wartością są pieniądze, jakie znoszą wierni do kościoła.

  53. Bernardroland,

    nie uważa Pan, że większości naszego społeczeństwa pełne sklepy nijak się przysłużyć nie mogą, że ta większość nie korzysta z nich nawet na takim poziomie jak za stanu wojennego? Dziś też są kolejki: po pracę, po zasiłek,… siekierka na kijek zważywszy na żartobliwą wypłatę za pracę na serio.

    Nie uważa Pan, że było źle i nie jest lepiej?

  54. „gdyby Dorn złożył wyjaśnienia przed instytucjami partyjnymi (!!!)” to kolektyw mógłby zdecydować, czy moralne jest łozenie na dzieci spłodzone w zwiazkach poprzedzających ten ostatni z panią Izą.

    ➡ Magrud – w pełni się z Panią zgadzam. Pozdrawiam.

  55. Bernardroland, proszę – http://wiadomosci.onet.pl/1827805,11,ubogie_dzieci_byly_dozywiane_chipsami,item.html . Może Pan się tym poniżej minimum egzystencji i poniżej minimum socjalnego zainteresować?

  56. Cichutko, jak myszka w kaciku, przycupneli u pana Passenta wygnancy z „lost paradise” PRLu….malo ich, troche poplakuja na zle czasy, jakie nadeszly, dziela sie wspomnieniami, miela nienawisc w ustach…znalezli tutaj przytulisko dla swych siwych glow. Rozni oni: inteligenci miejscy, wiejscy, „malorolni spod Moraga”…trudno zdiagnozowc ich problem: tesknia za mlodoscia?, za PRLowska urawnilowka ?(ocet dla wszystich), a moze nie znosza obecnej rzeczywistosci(nie dziwil bym sie), nie dali rady?. Czytam (z zagranicy), ich zale i sie usmiecham….tak…do diabla z PRLem! i jak zapewne wielu, powtarzam: szkoda, ze rodzice tego nie doczekali…i ich rodzice…do diabla z 13 grudnia, do diabla z generalem (do szeregowca!), do diabla z nimi wszystkimi!…a Was mi zal, szkoda, ze tak Wam wyszlo…

  57. Raczej czytam niż komentuję, ale zawsze podziwiam i to od kilkudziesięciu lat. Dzisiaj jednak dodam swoją refleksję:zawsze trafnie odczytuje Pan polskie piekiełko, nadaje mu Pan formę kabaretową i pozostaje pytanie śmiać się czy płakać? Serdecznie pozdrtawiam

  58. Ralf 19.14
    Ralfiątko ty moje, wygląda na to że swoją wiedzę o stanie wojennym czerpiesz z załganych do cna programów Wildsteina, bo w czasie akcji jedyną twoją troską była mokra pielucha. W odróżnieniu od ciebie, dla mnie stan wojenny był najwiekszą klęska osobistą, całkowicie prywatną, a w efekcie diametralnie zmienił moje życie. Powiniem osobiście chcieć powiesić Jaruzela na suchej gałezi. Ale dla Polski był jedynym ratunkiem i nie zmienię tego zdania, które pogłębia się w mojej swiadomości od lat, a jak widzę naszą rozhisteryzowaną Kaczkę Kaukazu na wiecu w Tbilisi, to jestem jeszcze bardziej o tym przekonany.

  59. Ralf,
    nie powinno się na Twoje żałosne wypociny reagowac, ale milczenie może byc odbierane jako forma biernej akceptacji tego, co wypisujesz.
    Pójdźmy więc jeszcze dalej niż Ty i zapytajmy kto Ci narobił brzydko do głowy, jeśli pojmujesz, co chcę przez to powiedziec. Pewnie o tych czasach opowiada Ci jakiś bardzo zapalczywy i przegrany dziadek. Ty nie masz o nich najmniejszego pojęcia. Odpuśc, wyluzuj, ciesz się życiem i wolnością. Ja rozumiem, że nie doceniasz tej wolności, bo już w niej wyrosłeś.
    Bernardoland,
    ocet i chleb to domena czasów solidarnościowych i późniejszych. Nie wciskaj ludziom kitu, że w 1980 tylko te artykuły były w sklepach.Powody, dlaczego tak się stało wyjaśniła Magrud.
    Powiedziałbym jak JKM, że rżniecie chłopcy głupa, ale to, co wyczyniacie jest o wiele gorsze. Wasze fajdanie już dawno przestało się ograniczac do własnego gniazda. Wy po prostu obsrywacie wszystko, co popadnie. Nie wstyd Wam ? Zrobiliście z Polski nadwrażliwe jelito Europy. Gratuluję.
    Magrud,
    wypada coś robic z tym paskudztwem. Proszę Admina( jeśli to możliwe), by udostępnił Ci mój namiar. Jeśli jesteś zainteresowana, daj znac. Twoje wpisy budzą respekt i nadzieję.
    Pozdrowienia dla Gospodarza i Blogowiczów

  60. do magrud (09.29-02.24) – jest mi bardzo przykro, ze nie potrafie tak ladnie pisac ja Pani, ale co tresci to mam bardzo pwazne zastrzezenia, dla mnie jedynymi winnymi tego co sie stalo 13 grudnia wiadomego roku to sa ci ktorzy sa teraz sadzeni za to wlasnie, zwalanie winy na przyczyny to jest zwykle prostactwo i nic po za tym. Ja tez sie wtedy obudzilem ale bez zadnego kaca moralnego i zadnego innego, i mysle ze tez tak sie obudzilo owe 10 milionow czlonkow owej Solidarnosci tej prawdziwej w tamtym czasie, nie twierdze ze wszystko bylo idealne ale to byl zryw umeczonego narodu przeciwko wieloletniemu zniewoleniu i okropnych warunkow zycia i na nic nie zda sie biadolenie ze to wszystko co sie wtedy dzialo to prowadzilo do anarchii. Nie wiemw jakiej rodzinie sie pani wychowywala, bo z tego co moge wyczytac to sie panii musialo w tamtych latach dobrze powodzic, zeby nie zwracac uwagi na te wszystkie okropnosci zycia codziennego wlasnie spowodowane nie przez jakichs ideowcow ale przez zwyklych karierowiczow , t.zw. szmaty ludzkie, bo tylko tacy wstepowali do sluzby w SB i ZOMO tylko dla osiagniecia lepszych warunkow zyciowych nic pozatym. Tearaz ma Pani oczywiscie prawo wystepowac w ich obronie, ale ja uwazam ze za te wszystkie sprawy ,przestepstwa i uciskanie polakow lub jak pani woli obywateli polskich, tym lachudrom nie nalezy sie zadna wdziecznosc a juz napewno nie wysokie emerytury jakie teraz maja. Dlaczego ludzie jak np. nauczyciele maja o wiele nizsze , z jakiego powodu? pani mowi ze to tez ludzie (ci z Sb) i ujmuje za nimi co dla mnie jest czyms szalenie malostkowym. Nie twierdze ze to zwierzeta, ale w zadnym stopniu nie zasluguja na te przywileje z jakich korzystaja. SLD twierdzi ze biedni beda zyli w nedzy, prosze sie przyjrzec zwyklym emerytom w Polsce na jakim poziomie oni zyja a potem wystepowac w bronie tych lachmytow, i tyle.
    Z powazaniem

  61. @Magrud pisze:
    „Wbrew pospolitym tezom solidarnościowych polityków, stan wojenny nie złamał narodowi moralnego kręgosłupa.
    Przeciwnie. Pozwolił nam go odzyskać”

    No więc skoro stan wojenny pozwolił nam dzięki generałom odzyskać ten kręgosłup to skąd nagle następna teza, że zrodziło to zwierzęcą nienawiśc, która trwa do dzisiaj. Przeczysz sama sobie. Stan wojenny był niepotrzebnym i cywilizacyjnie cofającym okresem w naszej historii. Był złem i to nieosądzonym. Tu jest przyczyna wszelkich społecznych emocji.

    „Obłęd rzadko przydarza sie jednostkom, charakterystyczny jest dla społeczeństwa, dla tłumu. Tak twierdził Nietsche. I miał – do diaska! – rację”

    Dlatego nieliczni wiedzieli, że socjalizm jest mrzonką i nie ma ludzkiej twarzy, a inni jak Magrud czy Lizak zakładali klapki na oczy lub różowe okulary i nie chcieli widzieć i mysleć nie po linii. To jest właśnie przeciwieństwo Nietschego. Twoja i Lizaka postawa idealnych niewolników systemu, którzy będą chwalić baty, bijące po plecach. Może zresztą was nie bito, bo w końcu byli cisi i gęgacze. Równi i równiejsi. Prawdopodobnie byliscie beneficjentami tego systemu i nie dostrzegaliście jak tłum, że życie jest gdzie indziej jak pieknie to opisywał Milan Kundera.

    „Nowy projekt zaproponowany przez PO to wykluczenie z ludzkiej wspólnoty części naszych rodaków, za sam fakt służenia niesłusznej ustrojowo ojczyżnie. To hańba! To barbarzyństwo!
    Po raz kolejny, tak jak w roku 1981 tzw. obóz rzekomo niepodległościowy udowadnia, ze zdolny jest wyłącznie do szerzenia bezmyślnej nienawiści”

    Ten projekt nie jest zaproponowany przez PO, bo leży u Komorowskiego jego pierwowzór zrobiony przez PiS i to na nim się autorzy wzorowali. Oczywisćie Platformersów celem jest pokonywanie na każdej linii PiSowców dlatego im ten projekt podebrali. Natomiast Twoje oburzenie (hańba, barbarzyństwo!!!) świadczy, że wspołpraca z SB dotyczyć może twojej rodziny i odebranie przywilejów jest rzeczywistym zagrożeniem. Inaczej tego nie tłumaczę. Takich słów nie używa nikt, kto nie jest osobiście zainteresowany obroną czlowieka SB. Tymczasem ex-człowiek SB przez naście lat żył na poziomie kilkukrotnie wyższym niż ciężko pracujący ludzie w wolnej Polsce. Lepiej niż nauczyciel, lekarz, górnik czy naukowiec. Niechby dostawał 5-8 tys, więc jeśli teraz zmniejszy mu się ten niezasłuzony profit za bycie w SB, to nie będzie to jak piszesz barbarzyństwo, lecz sprawiedliwość dziejowa. Ciężko będzie tobie pojąć tych pokrzywdzonych przez SB, bo nie zdejmujesz okularów, jak większosć „kombatantów” na tym blogu, ale wiedz, że skrzywdzeni i poniżeni przez SB istnieli jak byłaś młodsza i istnieją teraz. Na marginesie Twojego cytatu z Nietschego to prawdziwym i wyzwolonym chłopakiem cytującym Nietschego z pamięci był Staszek Pyjas – student, zamordowany przez SB-eków , którzy obecnie smieją się z tej śmierci majac na koncie co miesiąc 6-8 tys. Cały ten Twój wywód o nienawiści i barbarzyństwie funta kłaków nie warty…
    Mimo wszystko, życzę dobrych mysli i nie poddawaniu się losowi. Przeżyliśmy stan wojenny przezyjemy spleen jesienny 🙂

  62. Do Waldemara (wczorajszego);
    Zapytaj magrud , Ona Ci wytlumaczy co ja wczoraj napisalem . Ja nie czuje sie na silach.
    Nawiasem piszac to wole moje domniemane dolegliwosci niz Twoje potencjalne.

  63. No więc przyłączę się do „bernardrolanda” i również nasikam do ponczu.

    Mam tyle samo lat, co Ty, Marud (+/-2), tamte czasy przeżyłem w Polsce dość aktywnie, bo wtedy działo się na uniwersytetach. Ale nie wydaje mi się, żeby akurat Twoje słowa o „archaicznej i zwierzęcej nienawiści” były obiektywnym odbiciem tamtych gorących miesiecy. Może Ty tak to odbierałaś, ale nie koniecznie Twoje projekcie i odczucia muszą być miarodajne. Chyba raczej nie są i gdyby rzeczywiście było tak, jak piszesz to sprawy zaraz po 13 grudnia potoczyłyby się dużo bardziej dramatycznie.

    Owszem, linie podziałów przebiegały przez rodziny, ale nie wynaturzaj intensywności tamtych dni swoim zgorzknieniem co do teraźniejszości, a już szczególnie oszczędź sobie idiotycznych oskarżeń a propos sankcji, oskarżeń pod adresem większości zebranych w Oliwii. Nie zapominaj, że w tym samym Trójmieście podpisano porozumienia, o których respektowanie toczyła się większość przepychanek ze strona partyjno-rzadowa. Nie zapominaj też cudów z zaopatrzeniem, które nagle, po stanie wojennym poprawiło się jak za dotknięciem czarodziejskiej pałeczki, skoro już piszesz o sankcjach i oskarżasz o zepchnięcie kraju do ekonomicznej przepasci. Na koniec, Marud, nie zapominaj, że naszym podstawowym prawem, przez lata odmawianym, była wolność, którą to wolność odzyskano, w namiastce, na kilka miesięcy, właśnie dzięki temu, że zaistniała owa „zorganizowana grupa przestępczą”, o której tak barwnie piszesz. I nie chodzi tu wolność mierzona tym, że Filipski grał Piłsudskiego czy Hubala, Fogg wył jak przed wojną, itp. To znaczy inaczej: być może dla Ciebie to były zadowalające znaki wolności i normalności. Dla wielu jednak nie były. Dziesięć milionów to całkiem spora liczba.

    Nie zrozum mnie źle: zgadzam się z Tobą co do meritum, co do stawiania Jaruzela przed sądem, itp. Ale nie przeginaj w druga stronę, bo pisząc jak pasionaria tego blogu tracisz z lekka na wiarygodności skoro już bierzesz na siebie rolę niosącej świadectwo tamtych dni.

    Pozdrowienia.

  64. Magrud przeczytalem i autentycznie zrobilo mi sie niedobrze.
    „Solidarnosciowy spektakl nienawisci”…
    Jestem od Ciebie starszy dwa lata nie pamietam tego o czym piszesz.
    Pamietam falsz, zaklamanie i bylejakosc PRL-u i swiezy powiew Solidarnosci.
    Pamietam tysiace innych wokol mnie odczuwajacych to samo.
    Pamietam nastroj uskrzydlenia i uniesienia.

    Traktowanie wielotysiecznych emerytur sluzb bezpieczenstwa jako probieza poziomu moralnego obecnej Polski to schizofrenia.
    Jezeli juz to upomnialbym sie o bylych pracownikow PGR-ow i miliony spaperyzowanych przegrancow.
    Dalsze zachwyty na temat Twojego wpisu otworzyly mi oczy na fakt, ze w Polsce istnieja tacy ludzie o takich pogladach i przerazilem sie do konca.
    Nagle zrozumialem lepiej moje nie w pelni uswiadamiane motywy wyjazdu z Polski…
    Jakie szczescie, ze z czasem zastapi „nas” nowe pokolenie bez pokracznej samoswiadomosci na zawsze zatrutej bylejakoscia komuny.

  65. Bernardroland,

    Czytaj ze zrozumieniem ,chlopie ! Zastanow sie dlaczego bylo tak do d..

    bo strajk to bylo cos ! Prawda ? A tak naprawde to ilu bylo tych

    prawdziwych bojownikow o wolnosc? Kilkuset ,moze o reszcie nie

    warto wspominac. Eh,im dalej od wojny tym wiecej kombatantow!!

  66. Pomyslalem, ze „ten przypadek” zasluguje na nieco poglebiona analize.
    Poniewaz dotyczy to pewnego typu reprezentowanego nader licznie na tym blogu w postaci szeregu kryjacych sie za maskami osob – mam zamiar generalizowac i nie miec litosci bo i dla kogo?

    Kto to jest Jasny Gwint albo, Waldemar czy Magrud – to fikcyjne role dlatego nie podpisuja sie wlasnym nazwiskami.

    Otoz taka jak Magrud ocena PRL-u i stanu wojennego jest scisle polaczona z innymi „post-prl-owskimi” cechami jak:
    – zawisc
    – ciagle narzekanie – „zlodzieje, nienawistniki, ciemnogrod” itd itd
    – brak rzetelnej zobiektywizowanej oceny rzeczywistosci
    – tani sentymentalizm
    – brak odpowiedzialnosci za wlasne zycie i rzetelnej samooceny
    – strach przed podejmowaniem idywidualnych decyzji
    itd.
    Moj syn, ktory wiekszasc zycia spedzil poza Polska stwierdzil, ze glowna cecha Polakow jest narzekanie, zawisc i powodawana lenistwem „bezradnosc”.
    Wszystkiemu sa winni „oni”.
    Dlatego tak popularny jest „moj antyamerykanizm” gdyz to sa dokladnie te cechy, ktorych „Ameryka” nie znosi i nie toleruje.

    Komuna jawi sie jak bezpieczna przystan gdzie osierocona dzis „inteligencja” nie musiala byc odpowiedzialna za wlasny zyciowy sukces.
    Dzis portretuje te czas jak jedno wielkie czytanie Bulhakowa i Baczynskiego przeplatane wyjsciami do teatru…

    Dlaczego nie robi tego dzisiaj?
    A no bo jej nie stac!
    W normalnej zdrowej rzeczywistosci trzeba sie postarac.

    Jest tez inna Polska, ktora znam.
    Polska ludzi, ktorzy zakasali rekawy i odniesli sukces.
    Zatrudniaja czasem setki ludzi – czytaja Tolstoja i chodza do teatrow w Paryzu (jak chca).
    Dla nich PRL to zly sen, przeszlosc, o ktorej mysli sie moze z sympatia jak o zabawach w przedszkolu ale i z obiektywnych obrzydzeniem.
    Wyjezdaja na miesiac do Prowansji by spiewac przy gitarze itd.

    Sa tez mlodzi ludzie, ktorzy NIE zazdroszcza i nie maja komus (wszystkim) za zle – jezeli juz to przeklinaja swoja dupowatosc, ucza sie na bledach i pra do przodu.
    Nie ma ani jednych ani drugich na tym blogu – to oczywiste jest to blog dla przegranych narzekaczy postprl-owskiej inteligencji srednio pracujacej i stesknionych za polskim slowem emigrantow.

    Juz nawet rozumiem dlaczego tak entuzjastycznie przyjmowane byly moje ataki na USA.
    Dawaly latwe pole do prostej samorozgrzeszajacej erupcji frustracji.
    Ale zeby nie bylo watpliwosci, ja staram sie obiektywnie i krytycznie oceniac aktualna twarz imperium dobra – celowo przejaskrawiajac by zwiekszyc czytelnosc przekazu – w zadnym wypadku nie zbliza mnie to do sfrustrowanego obozu inteligenckich sierot.

  67. Ajw wybacz mi moj „wrodzony antyamerykanizm”…i upierdliwosc.
    Zgadzam sie z Toba w 100%

  68. Magrud: Uroczy bełkocik. Ależ peerelowska propaganda zrobiła ci wodę z mózgu! Ale pisz jeszcze – pośmiejemy się 🙂 Pozdrawiam

  69. absolwent, 00:02: Towarzyszu absolwencie wieczorowych kursów marksizmu-leninizmu, ależ pochwal się swoim bohaterstwem z czasów stanu wojennego. Ciekaw jestem co taki bolszewik jak ty mógł wtedy robić? Piszesz straszliwe bzdury, obrażasz wszystkich, którzy mają inne zdanie niż ty, plujesz na kraj w którym mieszkasz, a gloryfikujesz zdrajców – jesteś taki odważny, bo anonimowy. Żal mi ciebie, komuszku.

  70. @guziec, matti

    Jak jeszcze troche podyskutujemy, to wyjdzie na to, ze za upadek gospodarczy PRL odpowiedzialna jest… Solidarnosc. Ze gdyby nie ona (skad ona sie w ogole wziela? pewnie podeslali ja zachodni imperialisci widzac niezachwiana wyzszosc idei komunistycznych…) kraj rozwiajby sie w sile, ludzie zyli dostaniej i kroczyli nieprzerwanie do dalszych sukcesow.

    Nostalgia Magrud jest tyle oburzajaca, co niepotrzebna. To wszystko historia, trzeba z zywymi naprzod isc. Proces Jaruzelskiego tez nikomu nie pomoze. Moze jemu jednemu, jesli zostanie uniewinniony. Swiat ma dzis inne problemy i moze politycy by sie nimi zajeli: rosnace koszty energii, poglebiajacy sie kryzys finansowy, banki (w Polsce nadal) nahalnie rozdajace kredyty, szkolnictwo, sluzba zdrowia, starzejace sie spoleczenstwo etc. Po co wiecznie grzebac w starych ranach i dzielic Polakow?

  71. I po raz kolejny musze sie z Panem zgodzic.
    I tak polska scena polityczna w porownaniu do austriackiej jest
    niezwykle sympatyczna.

    Pozdrawiam
    Aleksander

  72. @ Gruziec, @ Abslowent,

    Nic w zyciu nie przychodzi rownie latwo, szczegolnie na tym portalu, jak udawanie myslenia i inteligencji. W Polsce oznacza to przede wszystkim fakt „nie znizania sie”. Przede wszystkim sie panowie nie znizacie do myslenia. I w tym jestescie niezawodni.

  73. Śledząc zażarte i zaangażowane dyskusje – odbierać czy nie odbierać? zadaję sobie krótkie pytanie; a co będzie, kiedy już wszystkim odbiorą te nienależne? Czy dodadzą tym, którym się NALEŻY? A figę z makiem z pasternakiem! Pielęgniarki i nauczyciele, jak też lekarze i sędziowie z tej puli nie dostaną NIC 🙁 Ale to zawszeć jakiś zysk, kiedy sąsiadowi kura zdechnie.
    A tak poza wszystkim innym… czy ci generałowie i inni siepacze zarabiali przez wszystkie lata PRL-u na poziomie pielęgniarek i nauczycieli? A te emerytury, to tylko przywileje? Przypuszczam, że wątpię.
    Mnie też żal tych bezradnych PGR-owców, którzy skoszarowani gdzieś w szczerym polu, po likwidacji PGR-ów zostali na przysłowiowym lodzie, ale co oni potrafili i czego siebie i swoje dzieci nauczyli przez te wszystkie lata, po upadku? Rozkradli wszystko co się dało i teraz pozostaje im tylko kolejowa sieć trakcyjna. I to wcale nie jest śmieszne. A u nas ciągle kontynuuje się próby leczenia gruźlicy lewatywą. To owszem ambitne, ale wyniki są przesądzone. Dobra nikomu nie przybędzie, a satysfakcji nie starczy na długo. Falicz się ucieszy.

  74. NeferNefer 16.27. Twój „oddech wolności” okazał się w rezultacie gazem trującym. Niestety nie używałeś maski gazowej i przytruł Cię nieco.

  75. Witam wszystkich maglujacych (ciezka to praca) i zycze przyjemnego dnia oraz „doro”.
    MA

  76. „…a odbieranie esbeckim kanaliom przywilejów emerytalnych jakie w sumie dają emeryturę trzech lekarzy i pięciu nauczycielek to zezwierzęcenie.
    Zezwierzęcenie jest kontynuowane bez żadnych skrupułów: emerytury odchodzących obecnie na emerytury funkcjonariuszy policji, ABW, CBA, Agencji Wywiadu, Straży Granicznej, BOR itp. służb mundurowych ” … w sumie dają emeryturę trzech lekarzy i pięciu nauczycielek”. A może nawet proporcje dla lekarzy i nauczycielek są jeszcze gorsze. Wystarczy zajrzeć do odpowiednich ustaw, policzyć i porównać.
    Zaiste: wzruszające jest to pochylenie się nad marnością emerytur lekarzy i nauczycieli/ek w porównaniu do esbeckich emerytur. Dysproporcjami emerytur nauczycielek i lekarzy w porównaniu ze świadczeniami jakie otrzymują funkcjonariusze obecnych służb nikt zajmować się nie chce.
    Tak to już ten świat jest urządzony, że funkcjonariusze tzw. służb mundurowych – bez względu na systemy ustrojowe – korzystają z rozlicznych apanaży i udogodnień, w tym także emerytalnych.
    Za PRL-u korzystali funkcjonariusze peerelowskich „służb”; funkcjonariusze obecnych służb też przywileje mają i z nich korzystają.
    Taka refleksja mnie nachodzi: krytycznie ocenia się działalność m.innymi CBA. Wśród zarzutów są i mówiące o naginaniu bądź nawet łamaniu prawa.
    Wyobraźmy sobie, że za 4,8,12 lat do władzy w demokratycznych wyborach dochodzi ekipa, która uważa, że ponieważ CBA obchodziła lub łamała w swej działalności prawo, to wszyscy jej funkcjonariusze, którzy przeszli na bardzo uprzywilejowane emerytury, powinni być ich pozbawieni; z samego faktu, że w tej instytucji pracowali i z niej przeszli na „zasłużony odpoczynek”. Ot, tak: na zasadzie odpowiedzialności zbiorowej.
    Tak będzie i „moralnie”(?) i „sprawiedliwie”(?) i „zgodnie z prawem”(?) – bo prawo przecież można sobie uchwalać jakie się chce. Wystarczy mieć władzę.
    Tak na marginesie: polecam, zwłaszcza niektórym, lekturę zapisu rozmowy z A.Milczanowskim we wczorajszej – ( 29.09.) Gazecie Wyborczej na ten temat. Tytuł: ” Esbeckie emerytury- komu, czy i ile zabrać”.
    Kogo jak kogo ale Milczanowskiego o prokomunistyczno – esbeckie sympatie chyba posądzać nie można.

  77. Przed chwilą usłyszałam, w trakcie radiowej dyskusji w TOK FM, że gen. Jaruzelski w każdej chwili może zrzec się wojskowej emerytury na rzecz prezydenckiej, która mu przysługuje dożywotnio 😆
    Wymiar tej prezydenckiej wynosi 1/2 pensji urzędującego prezydenta.
    Pensja LK wynosi około 20 tys PLN 🙂
    Jeszcze sporo pracy dla naszych legislacyjnych orłów. Znowu trzeba będzie pisać nowe ustawy, procedować, przepychać przez kolejne instancje.
    Sporo pracy przed naszymi ambitnymi lustratorami 😎

  78. Andrzej Falicz,

    zauważam u Ciebie taką manierę w Twoim pisaniu, że co jakiś czas wpadasz w rezonans i już nie musisz się mkoncentrować, samo Ci się pisze . Niedawno Pielnia ! zauważył, /podzielam/ dużą nierówność Twoich wpisów. Czasami piszesz tak, że tylko przyklasnąć ,a czasami tylko/przepraszam rezonujesz.
    W Twojej krytyce pod adresem Magrud, a właściwie jak zgrabnie to określa młodzież „zjebce”, masz tyle weny, żeby sobie akurat trochę ulżyć.
    Jesteśmy w podobnym wieku, i pamiętam conajmniej tyle co Ty . W moich wspomnieniach powiew „ducha wolności ” ,którego wspominaszz takim zachwytem, dotyczył niewielkich grup aktywistów, przeważnie tamtejszych inteligentów -przegrańców, którzy zwietrzyli swoje szanse na zaistnienie, czym niniejszym kupon po kuponie nzaszczycają nas do dziś. Te dziesięć milionów ,októrych wspominasz, to był ciężki, w XIX wiecznym klimacie -egzystencjalny bunt „dziadów”. Piękna , czy powiewu „ducha wolności ” w tym zbyt wiele nie było. Czasami pojawiał się histerycznie, podczas jakichś „małyszomanii” np. podczas wizyt JPII. Na co dzień w Soczni Gdańskiej i w całym Trójmieście/moja parafia/ było po żeromskiemu sięrmiężnie. Dla mnie jako postronnego obserwatora tamtych czasów , absolutnie!!! nierozstrzygalne jest , komu z naszych zawdzięczamy tamte modyfikacje naszej wewnętrzne j sytuacji, które zakończyły się tum, co natychmiast zaczęliśmy nazywać wolnością. Ja nie mam wątpliwości , że wszyscy uczestnicy tamtej gry, zarówno Jaruzelski i spółka, jak i Wałęsa ze swoimi towarzyszami do szczęśliwego finału przyczynili się w conajmniej równym stopniu, czyli jak nigdy wszcześniej- RAZEM.

    Wracając do Twojego wpisu, proponuję Tobię ponowną ego lekturę, pod kątem zwrócenia uwagi na fakt, że każda wypowiedź to autokreacja!!!. Faliczu, to co piszesz , to najbardziej znana Tobie , zakodowana przez Twoe doświadczenia i pozostałe elementy kszstałtujące Twoje jestestwo wewnętrzna wizja rzeczywistości. Pisząc – nam się przedstawiasz, jaki naprawdę jesteś. Pokażesz dzieła sztuki, jakie kupujesz, pokażesz płytotekę i już jesteś na tacy. Żadne tyrady nie zastąpiąm takiej nagiej prawdy o człowieku.
    Obecna Polska jes krajem w miarę normalnym, a wszystkie ogólne ,nieciekawe cechy które wymieniasz konserwują nieudacznicy , którzy nie mają dokąd pójść z polityki.
    Ponieważ , przeważnie to są kreatury , to swoje lody kręcą jak potrafią. Zanim zaczniesz kiedkolwiek rezonować potokami epitetów, spróbuj wczuć się, w precyzyjniejsze namierzanie adresatów. Twoje baaardzo!!! niekontrolowane uogólnienia sobie daruję, bo to Twoa własna walka z samym sobą. Na koniec dwa akcenty po lekturze Twojego wpisu.:
    1.Falicz- jaki jest- sam się wywnętrzył.-powołuje się na opinie swojego syna , którego sam na obczyźnie wychował, przekazał mu wiele swoich ocen i wartości , jak na dobrego ojca przystało. Dla mnie to perełka i bez komentarza. Do kontemplacji.
    2. Falicz, jeden z najbardzie aktywnych blogowiczów , w ramach zasady , że pisząc piszemy o sobie- popełnia coś takiego: „jest to blog dla przegranych narzekaczy postprl-owskiej inteligencji srednio pracujacej i stesknionych za polskim slowem emigrantow.”
    „Stęsknionej za polskim słowem emigrantów” dodałem, żeby nie podpaść na wycince z kontekstu, ąle chodziło mi o ten pierwszy człon. Dla mnie tęsknota za polskim słowem emigrantów, bez żadnych dopowiedzeń zakrawa na paranoję . Jeśli emigrant napisze coś wartościowego, to świetnie, ale kiedy raczy nas raczyć „prawdami i olśnieniami ” , z których my wyrośliśmy wiele lat temu, i dzisiaj takie skojarzenia odwracają w nas tylko kierunki procesu trawienia, to akutat od tego nie spazmijemy, ni hu!hu!.

    Mam nadzieję, że pozostaniemy bez urazy, i nasze wymiany potraktujemy wyłącznie w kategoriach inspiracji.

    Pozdrawiam,Eddie

  79. Do Andrzej Falicz pisze i pisze…..

    Szanowny Panie,
    slusznie Pan zauwazyl, ze cztery osoby dominuja (prawie jak katedra (Dom) kolonska w tym blogowisku. Ze wynika to z nadmiaru czasu jest ewidentne. Dlatego tez proponuje pisanie felietonow w prasie polskiej i innej. Pozostaje li tylko pytanie, kto to wydrukuje?
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Nie wiedzialem, ze jest Pan mizoginista (mizantropem z pewnoscia nie).

  80. Szkoda, że nie dożyję momentu, kiedy Sejm będzie dyskutował o odebraniu niesłusznie nabytych przywilejów emerytalnych pionu śledczego IPN, bo w końcu taki moment nastąpi. Pozdrowienia

  81. Czytając polemistów MAGRUD, zaczynam się skłaniać ku tezie, że PRL był straszny. Straszny, bo tak ich ukształtował. Tak jak za realnego socjalizmu nie dyskutują oni o meritum, tylko starają się przeciwnikowi przyczepić wredny życiorys (którego przecież nie znają), poglądy (których on przecież nie głosi) i przedstawić go jako głupka i szkodnika.
    Dla SZESTOWA ktoś, kto inaczej ocenia stan wojenny i działania ówczesnych władz Solidarności, MUSI mieć w tym osobisty interes [Pisze: „Twoje oburzenie świadczy, że współpraca z SB dotyczyć może twojej rodziny i odebranie przywilejów jest rzeczywistym zagrożeniem. Inaczej tego nie tłumaczę.”]. To oczywiste – tylko łajdak może myśleć inaczej niż Szestow. Nie mieści mu się w rozumie (?), że jeśli ktoś potępia działania władz Solidarności, to nie jest automatycznie miłośnikiem PRLu.
    I ta tania demagogia nie licząca się z prawem – co tam prawo, sprawiedliwość ma być po naszej stronie!
    AJW też przyczepia etykietki: „Cichutko, jak myszka w kąciku, przycupnęli u pana Passenta wygnańcy z “lost paradise” PRLu….mało ich, trochę popłakują na złe czasy, jakie nadeszły, dzielą się wspomnieniami, mielą nienawiść w ustach…znaleźli tutaj przytulisko dla swych siwych głów”. Tyle AJW zrozumiał z wypowiedzi MAGRUD i innych.
    Szanowni polemiści – nie jesteście w Sejmie, gdzie każdy może pleść androny bez żadnych uzasadnień. Jeśli chcecie brać udział w DEBACIE (a nie w pyskówce), to używajcie argumentów i ograniczcie choć trochę waszą nienawiść, którą tak hojnie obdarzacie myślących inaczej niż wy.
    PRL już się skończył i świat już nie jest taki prosty jak w ówczesnej propagandzie: tu my, posiadacze prawdy – tam oni, kłamliwi wrogowie.

  82. Falicz: you are my man. Pozdrowienia.

  83. PIRS: „Jeśli chcecie brać udział w DEBACIE (a nie w pyskówce), to używajcie argumentów i ograniczcie choć trochę waszą nienawiść, którą tak hojnie obdarzacie myślących inaczej niż wy…” – słusznie, zacznij od siebie, bo dobrze by było abyś obok Magrud, Lizaka, jasnego gwinta, absolwenta i kilku innych zaczął sam się stosować do tej jakże słusznej rady. Abyś nie był jak przydrożny drogowskaz, który wskazuje kierunek, ale sam stoi w miejscu 🙂

  84. Oto link do przywołanej przeze mnie rozmowy z A.Milczanowskim;
    http://wyborcza.pl/1,76842,5745661,Milczanowski__Panstwo_nie_moze_byc_oszustem.html
    Tytuł wprawdzie inny ale treść ta sama co w wydaniu „papierowym”.

  85. @Pirs
    A jakichże to argumentów używa Magrud?…Nienawiść i barbarzyństwo Solidarności…to smieszne, a poza tym niech Magrud się wypowie dlaczego tak zajadle broni esbeckich przywilejów? Nie potrzeba jej Pirsa adwokata. Żeby coś takiego napisać trzeba być dobrze zagonionym w kozi róg człowiekiem. Kiedyś i teraz. Przykro mi to pisać ale tak to czuję. Każdemu się zdarza być w sytuacji ekstremalnej. Z tego, czy innego powodu.

  86. Mam wrażenie, że co niektórzy (ralf, paweł) zabłądzili w cyberprzestrzeni. To blog DP, a nie o. rydzyka:)

  87. Mam tyle lat, co Magrud, żyłem wtedy w Szczecinie, chodziłem na wiece, zadymiałem co się dało i gdzie się dało. Ale jak setny strajk odnosił się do paczek od Św. Mikołaja, to byłem zdumiony i zdruzgotany. Nie byłem przygotowany na takie absurdy.

  88. Magrud i inni
    Poruszyla pani we mnie ciag wspomnien sprzed lat. Zgodzilbym sie, ze ocenianie Solidarnosci lat 80-81 en bloc jest niepowazne, ale to samo dotyczy selektywnej amnezji o PRL, lat 80-81, stanie wojennym i wszystkim tym, co nastapilo w latach 80-tych, czyli Wielka Stagnacja. Bylem rowniez zdegustowany opowiesciami red. Z., ktory (w tym okresie byl moim redakcyjnym kolega) raczyl nas cotygodniowymi relacjami z plotek w kuluarach po kolejnych rozmowach miedzy reprezentacja Solidarnosci i wspolrzadcami PRLu. To bylo bajeczne. Codzienne zycie w tym czasie w Warszawie i na prowicji bylo natomiast szare i kolejkowe. Nie wiem, czy represje SB byly uciazliwe dla opozycjonistow. Na pewno nie nazwalbym tego czyms normalnym, tak jak ludzi, ktorzy pracowali w tej instytucji i ich motywy. Pewnie, ktos nazwalby je normalnymi lub nawet przyziemnymi. Byli to w koncu ludzie z twarzami i nazwiskami. Ale wszystko ma swoj odnosnik i tlo. Moze ta „normalnosc” i „zwyklosc” sklonila mnie do wyjazdu z kraju.
    Co nie znaczy, ze mowiac o anormalnosci tamtego kraju, tamtych ludzi i czasow jestem za prawnymi sankcjami w stosunku do autorow stanu wojennego. To historia.

  89. PIRS,

    ponieważ czuje się wywołany do tablicy jako jeden polemistów Marud, a więc pozwolę sobie zaproponować to samo tym, którzy z Marud nie polemizujecie:

    „…używajcie argumentów…”
    unikajcie „…taniej demagogii…” (nawiasem mówiąc „tania demagogia” dobrze pasuje do tekstu Marud),

    ale przede wszystkim zastanówcie się nad tym, co czytacie, i postarajcie się sami dodać coś od siebie, zamiast „chapować bas” za myślenie za was.

    Nie zapomnij PIRS, że marud również nie jest jedyną depozytariuszką jedynej prawdy, a to że „…tak ładnie napisala…”, czy „…że lepiej wyraziła, niż ja bym to wyraził/wyraziła…”, z punktu widzenia meritum niczego nie przesądza.

    Tak przynajmniej mi się wydaje.

    Pozdrawiam

  90. do wszystkich polemistów „Falicza” (głównie „Eddiego”) i do „Falicza”: kilka wpisów temu pan „Falicz”, łaskawca, łaskaw był nazwać wszystkich, którzy za PRLu robili jakieś tam kariery, jako moralne zera. Ponieważ ja jakąś tam karierę zrobiłem , a wiem, że zerem moralnym nie byłem, więc powiedziałem panu „Faliczowi”, że taki uciekinier , jak on, nie ma moralnego prawa nikogo z tych, co nie uciekli, uczyć moralności. Jest to moralność Judasza. Jest cała masa emigrantów, którzy z troską boleją nad wszystkim, co jest złe w Polsce, bo ich to boli, ale pan „Falicz” nieustannie nas ,tubylców, poucza.Jest to skrajna bezczelność. My cię ,szanowny „Faliczu”, nie uczymy, jak masz łapać kangury,więc ty nie ucz nas moralności, nas, tubylców, co nie uciekli. Pisz do rzeczy(często pisywałeś), ale maniery zakompleksionego hrabiego daruj sobie. Jest to nieznośne i takie prowincjonalne

  91. Czy Jarek K. to polityczny trup ?

    Podobno nie wypada negatywnie mowic o nieboszczykach.
    Ale ,to chyba taki religijny zabobon…

    Slawomirski

  92. Drodzy polemiści!
    Bóg zapłać za dobre rady! Pomyślałem sobie, że może nieuważnie przeczytałem wpis Magrud i nie zauważyłem czegoś, więc ZACZĄŁEM OD SIEBIE i przeczytałem jej tekst jeszcze raz.. NIGDZIE NIE ZNALAZŁEM, ŻEBY MAGRUD BRONIŁA ESBECKICH PRZYWILEJÓW. Może Szestow wskaże mi ten fragment? To przecież właśnie to go tak wzburzyło. Może po prostu pochopnie zastosował skrót myślowy?
    Szestow napisał także do Magrud: „Twoja i Lizaka postawa idealnych niewolników systemu, którzy będą chwalić baty, bijące po plecach.”. Rozumiem, że Szestow tak czuje, ale jakie ma na to dowody? Że Magrud nie potępia autorów stanu wojennego to zaraz jest niewolnikiem, który chwali baty bijące po plecach? (Swoją drogą wyobraziłem sobie Magrud bitą po plecach przez Hermaszewskiego i Jaruzelskiego, aż nabiera przekonania do stanu wojennego, ech marzenia).
    @Marek: Przeczytałem raz jeszcze własny tekst i nie znalazłem nienawistnych epitetów, choćby takie jak przytoczone wyżej i TAKICH KTÓRE PRZYTOCZYŁEM w poprzednim wpisie. Będę wdzięczny za wskazanie mi ich. Może uda mi się wtedy zostać „ruchomym drogowskazem”?
    @Jacobsky: moje uwagi nie dotyczyły WSZYSTKICH polemistów Magrud. Moje krytyczne wpisy dotyczące stanu wojennego i działań władz ówczesnej Solidarności POPRZEDZIŁY wpis Magrud, więc nie mogę wziąć do siebie uwagi że tylko jej potakuję. I nie sądzę żeby ktoś uważał Magrud za jedyną depozytariuszkę prawdy (jeśli gdzieś tak napisałem, to proszę o wskazanie odpowiedniego fragmentu). Natomiast napisała ważny tekst, z wieloma bardzo trafnymi uwagami i za to „szapoba”.
    Pozdrawiam

  93. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Nigdy nie beda rozumial mentalnosci ktora na poczatku namawia aby, a za pare dni stwierdza, ze i tak nikt nie bedzie drukowal A. Falicza. Wmawianie komus dziecka w brzuch i to na zasadzie inkwizycji…. kurde czy cos?…. Kto tu ma urojone swiaty?
    Czy ktos slyszal kiedykolwiek aby dr. AF takowa chec wyrazal? AF to jasno myslacy czlowiek, ktory prowadzi tak zwana prosta przezroczysta kreske (okreslenie stosowane przez architektow) nazywajac jednoczesnie rzeczy po imieniu. Wyraznie widac, ze dawno wyrosl z Rokoko i „fajansu”. Wlasciwie wszystko co napisze tchnie swiezoscia + dynamika, ktorej tak bardzo brakuje nie tylko w moich wpisach, o czym sam wiem najlepiej . Falicz tak jak i Bobola sa perelkami, postrzegana przez wielu jako zakaly. Wystrzegajmy sie na blogowisku tz. „sympatycznych” hycli z kagancem w reku. Ta mentalnosc jest wciaz zywa i coraz bardziej aktywna, zdolna do wszystkiego – taki wyssany z mlekiem matki rodowod. Ja rozumiem zakochanych do konca i grobowej deski w PRL-u, oto wlasnie tam sie rozchodzilo – prawda? Tego kto dziob otwieral poza [ „prostym” kolem ] zawsze byl zalatwiony . A propo s, pani z DB mily glos miala…. i to grzebanie w prywatnych sprawach Dorna.. A dlaczego tak a nie inaczej jest? Ano dlatego, ze mimo krecenia kalejdoskopem i wiwijania nim w rozne strony, calkowicie zdegenerowany Stary Swiat urzadzal tz. Nowa Europe. Np. jeden z czynnych do niedawna bohaterow teorii nowoeuropejskiej powiedzial: w Brukseli ja sie nie widze. Ba, majac taka fundacje, nastawiana na takie wydatki?….. „Daj kurze grzede…..
    A kto chce go tam drukowac?

  94. Pielnia1,

    Bardzo niezła brawura!. Całkowicie popieram, zewskazaniem, że protestujemy głownie przeciwko wiadomym emanacjom , bez uogólnień na wszystkich naszych rodaków.
    Od siebie dorzuciłbym mały niuansik , pod adresem naszych rodaków-emigrantów/ z pełnym poszanowaniem ich wyborów/ , że nam -tubylczym pozostańcom, spada na barki zobowiązanie wobec uchodźców z innych krajów, których przygarniamy m.in. dlatego, że kiedy trzeba /?/ było emigrować, naszym uchodźcom/?/ nie odmówiono takiej gościny. Jestem pewien, my tutaj w kraju, nikomu nie odmówimy pomocy w potrzebie, bez żadnych warunków. Tymniemniej przytoczony wcześniej argument o naszym!!! zobowiązaniu za naszych uchodźców , zawsze w takich przypadkach jest podnoszony. Osobiście oczekiwałbym od naszych rodaków żyących poza Polską- tylko gry fair, bez tych ciągłych , stereotypowych nadinterpretacji, w których , jak by nie patrzeć ujawniają wyłącznie swoje frustracje. Wszystkim im życzę jak najlepiej, tym niemniej Twoja wykładnia przyzwoitości jest cenna i bardzo na miejscu.

    Pozdrawiam,Eddie

  95. Tak naprawdę chodzi o to, że jeśli odetnie się finansowanie najmłodszemu delfinkowi Dorna, to większe szanse na objęcie historycznej schedy po Pisie będzie miał delfinek z rodu Kaczyńskich. 😀 Kiedy pojawi się delfinek, pytacie? Otóż: kiedy tylko Jarosław Sprawiedliwy usynowi Przemysława z Włoszczowy Gosiewskiego. 😛

  96. Magrud użyła określeń: ” hańba ” i ” barbarzyństwo ” odnosząc się do inicjatywy rządu PO odebrania byłym funkcjonariuszom SB przywilejów emerytalnych.
    Inicjatywa ta, czy się tego chce czy nie, odwołuje się do zasady odpowiedzialności zbiorowej. Zasada odpowiedzialności zbiorowej stosowana była w dość zamierzchłej przeszłości w prymitywnych systemach moralnych i prawnych. W miarę postępu cywilizacyjnego od stosowania tej zasady odstępowano na rzecz zasady indywidualizacji odpowiedzialności i kary. Zasada zindywidualizowanej odpowiedzialności i kary stosowana jest dziś powszechnie. Zasada odpowiedzialności zbiorowej funkcjonuje zaś gdzieś na/w opłotkach cywilizowanego świata.
    Termin zaś „barbarzyństwo” oznacza również prymitywizm.
    Czy jest zatem nadużyciem odwoływanie się do określenia „barbarzyństwo” dla opisania prób przenoszenia do współczesnej legislacji zasad odpowiedzialności właściwych prymitywnym systemom funkcjonującym poza cywilizowanym światem?
    A teraz o hańbie: czy nie jest czymś hańbiącym niedotrzymywanie zobowiązań przez państwo, które samo przecież ustanowiło odpowiednie prawo sankcjonujące swoje zobowiązania wobec obywateli ( chodzi mi o zobowiązania wynikające z ustawy o „emeryturach policyjnych” i przeprowadzonej weryfikacji funkcjonariuszy b.SB, a ci to jednak też obywatele ).
    Zastanawiające, że podobnie jak Magrud ocenia tą inicjatywę Andrzej Milczanowski, który w linkowanej wcześniej rozmowie mówi wprost:
    „… Przede wszystkim jednak projekt ten burzy zaufanie do państwa, które okazuje się po prostu oszustem”.
    Czy oszustwo nie hańbi ?

  97. Ponieważ zrobiło się i ciekawie i śmiesznie trochę, dorzucę parę groszy. Jako twardy realista pominę wszelką refleksję, zapodam natomiast dwa szczegóły – takie wspomnienie szczególnie słonecznego dnia. Wspomnienie owo nieodmiennie budzi się we mnie na myśl o wystąpieniu posła K., teraz chyba ministra w kancelarii aktualnego prezydenta, które to wystąpienie miało miejsce w sejmie (Sejmie ?) gdzieś w dziewięćdziesiątych latach. Otóż poseł ów, grzmiąc z katedry sejmowej (Sejmowej ?) o przerażających czasach które minęły, rzucił myśl taką oto (sens pamiętam wiernie): komunizm w Polsce BYŁ ustrojem potwornym, ponieważ nie było coca-coli. Sam słyszałem. I otóż wówczas przypomniało mi się, jak w środku lata roku 1970 siedziałem sobie na murku w Alei Wzywolenia w Szczecinie i pogryzalem owoc mango nabyty drogą kupna w nieodległych delikatesach. Twarde spotkanie z pestką tkwiącą w środku owocu, jakże smacznego, powetowałem sobie wizytą w zaprzyjaźnionej księgarni (Klubowa – Plac Lotników), gdzie znowu drogą kupna wszedłem w posiadanie Rozpraw Piotra Abelarda, wydanych przez Instytut Wydawniczy PAX. Takie to były czasy – dzikie i ciemne. Jesienią tegoż roku oglądałem Teatr Stu w Krakowie – niesamowite widowisko. Wyprawę do Krakowa zorganizowała Katedra Fizyki na Uczelni. Dochód na owe zgrzebne ekscesy czerpałem z Bratniaka, przemiłej instytucji dającej studentom nieźle zarobić. Ach, tegoż roku przed Bożym Narodzeniem w antykwariacie wyczaiłem „Azyl” Faulknera, którego brakowało mi do zaczynającej się tworzyć kolekcji. „Azyl” – powieść do której pokrętnych ścieżek chyba nikomu nie udało się doskoczyć (może Llosa próbował w Szelmostwach…), a do której pendant, „Requiem dla zakonnicy” wydano w roku 1980. O „Azylu” wspominam, ponieważ jest to bodajże jedyne polskie wydanie. Z roku 1957. Tak. Nie było coca-coli. Ludzie wtedy wiersze pisali: Nie było lata… Burns pozbierał wiosła… Nie ustrzegłem się refleksji, za co przepraszam. I nie jest tak że bezrefleksyjnie podpiszę się pod tekstem Magrud – przywołującym uroki tamtych czasów. Tyle że uroki te, żeby sformułować to z dozą irytacji, dotyczyły tej części społeczności, którą ciągle nazywa się milczącą większością. Milczącą nadal – choć sądząc z dyskursu odważającą się wyartykułować choć strzępki obrony swojej godności. A coca-coli nie było. Grochowiak był. Faulkner. Abelard. Teatr Stu. Oraz owoc mango

  98. Nikt nie ucieknie przed soba samym Eddie to chyba oczywiste.
    Ty tez…
    Ja nie mam zamiaru udawac kogos kim nie jestem.
    Malo tego moge sie pod tym podpisac!
    Czego za bardzo tu nie widze – a to kolosalna roznica.

  99. Dołączę się do wspomnień…..
    Klasyk pisał:
    „państwo, w którym policjant zarabia więcej od nauczyciela, jest państwem policyjnym”
    Czy coś się zmieniło?
    Młody nauczyciel-700 zł, policjant 1200, funkcjonariusz CBA 4000…..
    Oczywiście, że gospodarkę rozwaliła „Solidarność”- strajki rwały powiązania gospodarcze, nikt nie wspomniał o „wałęsówce”- 800zł na każdego zatrudnionego…….
    „wszyscy mamy równe żołądki”
    Z tego pustego pieniądza stworzył się nawis inflacyjny.
    Jeżeli koniunkturalne są przywileje służb mundurowych, to kto będzie w nich ryzykował pracę?
    Bojownicy „ostatniej godziny” obecni na tym blogu, pomyślcie, to nie boli, choć nieprzyzwyczajonym szkodzi……….
    Przenoszenie standardów z czasów obecnych na lata 80 jest idiotyzmem.

    Choć ostatnie 3 lata znacznie obniżyły standardy, przynajmniej w polityce…………

  100. NeferNefer pisze:
    2008-09-29 o godz. 16:27
    musisz dziecko dojrzewać, dojrzewać i jeszcze raz dojrzewać. Życie nie jest proste. To jest brutalna i bezwzględna gra. Chodzi w nim tylko o szmal i zniszczenie przeciwnika. Każdego. Wszelkimi dostępnymi sposobami. Pozory najczęsciej brane są w nim za fakty i odwrotnie. Ty się na to nabrałaś. Przeczytaj w Ostatnim numerze NIE list otwarty do gen Wojciecha Jaruzelskiego autorstwa Jerzego Urbana. Uwierz mi, to ostatni w Polsce żyjący prawdziwie pragmatyczny polityk-intelektualista. Innych nie od wielu wieków nie mieliśmy i nadal nie mamy. Dlatego codziennie na nas spadają nowe klęski. No i myśl. Rób użytek z centralnego układu nerwowego. To nie boli. Pomyśl dlaczego nie spotkał nas los Jugosławii. Jeżeli nie wiesz co to było, to zajrzyj do Wikipedii. Zapytaj siebie samą komu to zawdzięczamy, że sami siebie nie wymordowaliśmy. Przecież sama czułaś ten powiew wolności. A inni co czuli? Czy o to zapytałaś samą siebie i innych Polaków! Nie musisz popierać Lewicy. Takiej w Polsce nie ma. Długo nie będzie. Dlaczego? Bo Watykan i USA na to nie pozwalają. Jeśli nadal nie wiesz o co mi biega, to opowiem ci stary poznański dowcip. „Dlaczego w Poznaniu i Wielkopolsce nie było w czasie II Wojny Światowej, w tym także ukochanej przez Kaczyńskich wszędobylskiej i omnipotencyjnej AK? . Poprawna odpowiedź brzmi: ” bo Niemcy nie pozwalali!” Pomyśl „Solidarność” była i jak na walkę polityczną ofiar było co kot napłakał. A mówi ci to stary „komuch” – Towarzysz Lech, który ma czelność serdecznie jeszcze Ciebie pozdrawiać.

  101. Nie sądziłam, że tyle osób podziela moje intuicje. Dziekuję za wszystkie sygnały współodczuwania. Dziekuję za braterstwo sumienia.

    Wiele razy dyskutowaliśmy na ten temat. Mnie jednak wydawało się , że apekt ludzki , moralny, etyczny tamtych wydarzeń w oficjalnym dyskursie jest tak zakłamany, że wymaga ujawnienia drugiej strony medalu.
    Albo też opisania go wedle reguł innej niż antykomunistyczna, religijna, czy też, rycerska etyki.
    Nie mogłam już słuchać i czytać argumentów naszego medialnego establishmentu w rodzaju: czas na dziejową sprawiedliwość, lub łagodniej : moralnie słusznie ale prawnie nie do przyjecia.
    Zajrzyjcie do wpisu Lexa. Jest w nim jest kwintesencja sprawiedliwości.
    Sprawiedliwość nakazuje mierzyć jedna miarą to co jednakowe.
    Człowiek, który w tamtym ustroju robił dokładnie to samo, co jego odpowiednik robi dziś, nie moze być traktowany inaczej.
    Sama zasada apolityczności służb specjalnych zabrania oceniania ich w aspekcie politycznym lub historycznym.
    Ci ludzie i te służby wtedy, dziś i kiedykolwiek mają kierować się wyłącznie prawem. Mają lojalnie służyć państwu i niczemu wiecej, nie wolno im nawet stosować klauzli sumienia. Bo jest to służba stanu, a nie tej czy innej wizji ideologicznej, czy ustrojowej. Pewnie z tego też powodu
    od kiedy wymyślono państwo, obdarzano tych ludzi szczególnymi przywilejami.
    Broniąc nie tyle przywilejów , co konieczności należytego wynagradzania tych ” niewolników państwa”, nie należy utozsamiać tej obrony z akceptacją dla skandalicznie niskich emerytur, rent i płac w Polsce.
    To ich wysokość jest koronnym dowodem na impotencję, niezborność i niekompetencję dzisiejszych, postsolidarnosciowych elit ( wliczając w nie konformistyczne do bólu SLD).
    Niechże więc te elity w swoje , a nie cudze piersi się biją.
    Zmarnowały – moim zdaniem – szanse pierwszej „Solidarności”.
    Zmarnowały wiele, bo oczywiscie nie wszystkie, szanse IIIRP.
    A rachunki za własną indolencję wystawiają teraz swojemu niegdysiejszemu adwersarzowi lub wrogowi, czyli komunie i jej emerytom.
    I taka postawa ma być etyczną? Karanie słabszych za błedy silniejszych, czy tak wygląda uczciwość?
    Jeszcze bardziej niepokojącym jest stan świadomości tychże elit.
    Jak można wyłączać z prawa zasady sprawiedliwości? Sprawiedliwość to nic innego jak zasady wywiedzione z doswiadczeń sumienia! A samo prawo to kwintesencja społecznego doświadczenia sprawiedliwości i wraz z nią ewolułuje. Prawo, zawsze oparte jest o wartosci, to istota kultury.
    To dlatego na gmachu sądów przy ul. Leszno w Waszawie ( budynek z czasów świetności II RP) wyryto; ” Sprawiedliwość ostoją Rzeczpospolitej”.
    Był kiedyś taki papież, co to kazał zabijać wszystkich, nie patrząc kto Katar, a kto prawomyślny katolik. Bóg miał dopiero rozpoznać swoich. Hitler wydał wyrok na cały żydowski naród, Stalin zachowywał sie z podobnym rozmachem. Widziliśmy, poznaliśmy okrucieństwo zbiorowej odpowiedzialności.
    I własnie dlatego, nie wolno jej nam dziś stosować. Nie dlatego, że prawo na nią nie zezwala. Odwrotnie, prawo na nią nie zezwala, bo jest niesprawiedliwa i najczęściej zbrodnicza. Bo jest zła!
    A co do sądzenia stanu wojennego, dziejów i dorobku pierwszej „Solidarnosci”, powstania warszawskiego, reformy rolnej, czy innych wielkich i mniejszych historycznych wydarzeń, to winniśmy, bo już możemy, oceniać je wyłącznie po skutkach. Wedle etyki odpowiedzialności za losy statystów ( zwykłych ludzi), bo dobrymi chęciami, zlachetnymi intencjami i deklaracjami wybrukowana jest otchłań piekła.
    I ten ostatni akapit dedykuje wszystkim tym, którzy kochają ludzkość, ale nie lubią i nie znają żywych ludzi.

    Andrzej Falicz,
    Co Ty k…. wiesz o tym, na co mnie stać? Zniżyłeś się do argumentów „ekonomicznych” Telegraphica Observera.
    A powinieś wiedzieć, że mało kogo stać dziś na niezależne i sprzeczne z dominującymi poglądy. A jeszcze mniej osób stać na bronienie słabszych.
    Gorące pozdrowienia, magrud

  102. Pielnia nic z tych rzeczy nie napisalem.
    Napisalem, ze chwalenie PRL-u i bronienie SB-ekow to moralna schizofrenia – Twoja kariera zostala nietknieta.
    Wiem, ze w maglu Palikot i zona Dorna to prawdziwe tematy blogu szanownego komentatora politycznego D.Passenta ja jednak pozwole sobie wrocic to tak trywialnych i drugorzednych rzeczy jak upadek systemu finansowego dziejacy sie na naszych oczach…

    Znalazlem wg. mnie zabawny wpis na blogu, ktory opisuje POWAGE sytuacji.
    I koniecznosc pomocy rzadu amerykanskiego dla upadajacych instytucji finansowych – „financial bail-out”.

    Wpis jest nie moj i kopiuje go jako czyjs (pouczajacy) punkt widzenia w calosci :

    „Ukończyłem najlepsze szkoły tzw. Ivy League
    Dzięki mojemu wujkowi praca jako młodego CEO już na mnie czekała.
    Potem przyszła żona, drogi samochód i pełne sukcesów życie.

    Dzięki mnie tysiące udziałowców powiększyło swój majątek i tak jak
    ja są ludźmi sukcesu. Dlatego nie rozumiem dlaczego to pospólstwo
    jest przeciwne temu planu.

    Nie zdajecie sobie sprawy ile kosztuje utrzymanie Mansion. Służba,
    ogrodnicy, pool boy, Niezyd czyszczący szambo, szofer. Skąd ja mam
    na to wziąźć. Moje zyski są dobrze zainwestowane i nie mam zamiaru
    ich ruszać do emerytury.

    Mój jacht stoi w zatoce meksykańskiej. Przeciętny pracownik banku
    bardzo mi go zazdrości ale czy zdajecie sobie sprawe że za postój
    też trzeba płacić! I to idzie w tysiące miesięcznie.

    Moja żona potrzebuje kosmetyczki, spa i wyjazdy na Saint Croix. Nie
    jesteśmy egoistami dlatego zabieramy także przyjaciół ze sobą. To
    też kosztuje.

    Teraz rozumiecie dlaczego ten pakiet finansowy jest tak ważny. Nasz
    styl życia musi być utrzymany. Więszość ludności ma problem to
    zrozumieć bo przyzwyczaili się i dobrze sobie radzą z życiem na
    niskim poziomie.
    Dla nas to byłby szok. ”

    Anonim „z Ameryki”

  103. Eddi masz oczywiscie wiele racji piszac o kabotynstwie Falicza.
    Jest on rowniez w sposob niepowstrzymany zaczytany we wlasne slowa wiec lubi sie nakracac w autokreacji…ten typ tak ma.

    Ale rowniez stosowanie wlasnych przezyc, wlasnych doswiadczen z pierwszej reki to dowod na to, ze stara sie on stapac po ziemi i nie powtarza (albo stara sie tego nie robic) zaslyszanych „madrosci”.
    Nie zna on umiaru i lubi przejaskrawiac ale uwaza, ze blog musi byc ognisty i wyrazisty bo inaczej bylby nudnym towarzystwem wzajemnej adoracji.
    Pisze prawde o sobie i rodzinie (z „lewicowymi” korzeniami az strach) bo uwaza, ze tylko wtedy ma sie prawo surowo oceniac rzeczywistosc gdy sie czlowiek „obnaza” a nie pluje zza wegla…

    Sprobuj mi powiedziec, ze Polacy nie wspominaja sentymentalnie PRL-u bo:
    byli mlodsi i z reguly ladniejsi… (itd)
    bo wolnosc ich przeraza
    bo czuja sie zagubieni
    bo czesto czuja sie odsunieci i zmarginalizowani – inaczej mieliby ciekawsze zajecia niz blog Pana Passenta…
    bo denerwuje ich cudzy sukces i dlatego wkurza ich „bestialstwo” obecnej Polski.
    Czesto wywnetrzaja sie na temat „wartosci duchowych” – ze niby materializm wolnosci obdarl rzeczywistosc PRL-u z tych wyzszych wartosci (a to jest wygodny argument – bo jako „duchowy” jest nie weryfikowalny…) – kto im uniemozliwia stosowanie duchowosci dzisiaj? – po prostu tyle czasu zajmuje narzekanie, ze na nic innego nie zostaje duzo czasu.

    Np Lizak perroruje na temat bezwzglednego i nieludzkiego kapitalizmu wersus blogosastajenstwa komuny ale to czesto „kapitalisci” zasuwajac 12 godzin na dobe tworzac miejsca pracy dla setek „ofiar systemu”, nad ktorymi rozczula sie Lizak – krwiopijcy haruja i wymyslaja jak zrobic kase zatrudniajac ofiary a Lizak pomaga ofiarom aktywnym placzem…
    Owszem chetnie poparlby ludzki system gdyby go ktos wprowadzil…moze ktos np. ze wschodu (my sami przeciez nie umiemy – zzarci egoizmem i ciemnogrodzka szlachetczyzna)?
    I dlatego, ze na nic wiecej go nie stac (swietnie pisze i lubie go nieslychanie) Lizak nie wini siebie tylko uwaza, ze zawiodla go rzeczywistosc…
    Oczywiscie jestem niesprawiedliwy i nie mam do tego prawa bo nie znam Lizaka…a kto go zna?
    Falicza mozna chociaz znalezc w ksiazce telefonicznej.
    Jezeli chwilowo mieszka w Australii to nie znaczy, ze nie jest Polakiem jak Pielnia, ktory swoj patriotyzm przypieczetowal heroicznym nie wyjezdzaniem ( a jezeli to jedynie do bratniej Bulgarii – i to na krotko!).
    To chyba dobrze, ze na tym blogu pisza ludzie z perspektywa troche inna niz ta (nic nie ujmujac) z Wachocka.
    Rozczulanie sie nad losem SB-ekow jest moralnie karykaturalne tak jak przypisywanie „Solidarnosci” zwierzecej nienawisci… Uwazam, ze pare osob stracilo poczucie rzeczywistosci w swoim rozczulajacym sentymentalizmie…
    Mamy wiecej „ofiar” systemu i zmian, ktore bardziej zasluguja na troske niz SB-ecy i jeneral.

  104. magrud, 00.14. Znowu k….bardzo mądrze.
    Lech, dostrzegam jak zawsze i popieram, także reagowałem na to samo zjawisko o nazwie Nefer.
    a. mam to samo wydanie AZYLU, już jako wartość bibliofilską. Teatr STU wystawiał wtedy „Czekając na Godota”. I doczekaliśmy niestety. Pozdrawiam

  105. Andrzej Falicz pisze :

    ‚ czesto “kapitalisci” zasuwajac 12 godzin na dobe tworzac miejsca pracy dla setek “ofiar systemu” ‚

    Ba, zasuwają i po 24 godziny na dobę. Leżą potem rzędami w alei niezastąpionych na Powązkach.

  106. Andrzej Falicz pisze :

    „Kto to jest Jasny Gwint albo, Waldemar czy Magrud – to fikcyjne role dlatego nie podpisuja sie wlasnym nazwiskami.”

    Panie Andrzeju, anonimowość internetu to ułuda, ale jakże wciągająca, tutaj można mieć kilka dowodów „tożsamości” 🙂

  107. Panie niewierzacy lecz praktykujacy ja jako praktykujacy i niewierzacy zawsze mialem wrazenie, ze oproczmoich wszystkie inne wpisy produkuje byc moze po pseudonimami Gospodarz!
    Ja piszac tyle co pisze i pracujac we wrednym kapitalizmie (wiecej godzin w Australii niz w krainie wyscigow szczurow – USA !) wyobrazam sobie spokojnie, ze bedac na emeryturze jak nasz szanowny Gospodarz „stworzyc” bym musial z nudow (dwa felietony na tydzien – toz to moze wystarczyc na pol, maksymalnie jeden dzien…) caly wirtualny swiat Waldemarow i Magrudow.(do Jasnego Gwinta)
    A jakbym popil czerwonego wina to zamienialbym sie w Lizaka by na trzezwo narzekac na dlugosc wpisow…
    No moze z pare osob jest na tyle rzetelnych, ze nawet (…) Gospodarz by ich nie wymyslil….

  108. magrud
    „W momencie proby, Panstwo nie pozwala na rozwoj zadnych wrogich panstwu, hamujacych Panstwo, lub rozbijajacych Panstwo sil. Takie Panstwo potrafi przyjaciela od wroga odroznic i nie ma najmniejszego zamiaru rezygnowac ze swoich srodkow wladzy ze wzgledu na praworzadnosc, demokracje, lub wolnosc obywateli. W takim panstwie suwerenem jest ten, ktory decyduje o Stanie Wyjatkowym”. To jest kilka zlotych mysli niemieckiego mysliciela, grabarza Republiki Weimarskiej i wielbiciela Hitlera, Carl Schmitts. Dla Pani pocieszenia chcialbym dodac, ze jego ide znowu staja sie modne i ze, jak to juz Pani mogla stwierdzic na blogu nie jest Pani w swoich pogladach odosobniona. Nie wszyscy zdazyli sie pogodzic z ta mysla, ze w demokratycznym Panstwie suwerenem jest narod.

  109. Magrud pisze:

    „A co do sądzenia stanu wojennego, dziejów i dorobku Solidarnosci, powstania warszawskiego, reformy rolnej, czy innych wielkich i mniejszych historycznych wydarzeń, to winniśmy, bo już możemy, oceniać je wyłącznie po skutkach. Wedle etyki odpowiedzialności za losy statystów ( zwykłych ludzi), bo dobrymi chęciami, zlachetnymi intencjami i deklaracjami wybrukowana jest otchłań piekła.”

    Godne to i sprawiedliwe, sluszne i zbawienne, ale po pierwsze:
    – do tego typu ocen wypada jednak dolaczyc analize przyczyn,
    – i zachowac spora doze obiektywizmu, czego Pani serdecznie zycze.

    Niestety, pieklo rowniez wybrukowane jest fragmentarycznymi i tendencyjnymi analizami, rowniez historycznymi. O tym takze warto pamietac piszac o piekle, o znajomosci ludzi versus znajomosc ludzkosci, itp. Bardzo to chwytliwe, ale skrzeczy jesli wczytac sie glebiej w Pani niemal histeryczny sposob prezentowania historii. Rowniez historii ludzi i ludzkosci.

    POzdrawiam.

  110. Do Andrzej falicz pisze…….

    Podziwiam Pana wysoki stopien samozadowolenia lub samouwielbienia. Coz, nudy i walka z hormonami kieruja nas (z akcentem na nas) na rozne drogi. Jedni graja w golfa, drudzy lowia ryby….. etc..
    Pozdrawiam.
    MA

  111. Andrzej Falicz określa zgłaszanie wątpliwości co do zasadności odbierania funkcjonariuszom b. SB przywilejów emerytalnych jako „schizofrenię moralną”.
    Problem w tym, że o zasadach nabywania różnych uprawnień, także emerytalnych oraz przywilejach rozstrzygają nie normy moralne tylko prawne. A prawo i moralność to dwie autonomiczne, suwerenne wobec siebie i bynajmniej nie tożsame „parafie”. Prawo to także swoista umowa zawierana pomiędzy tymi, którzy rządzą i tymi którzy są rządzeni. Rządzący przez fakt posiadania i egzekwowania władzy mają i prawny i moralny (a jakże) obowiązek dotrzymywania umów zawieranych z rządzonymi. Łamanie tych umów jest także niemoralne.
    Co do schizofrenii: wg.encyklopedii PWN to choroba psychiczna polegająca na dezintegracji osobowości, apatii i zamknięciu się w sobie.
    Nie dostrzegam objawów schizofrenii w opowiadaniu się za przestrzeganiem prawa i dotrzymywaniu umów (także społecznych).
    Jeżeli już jesteśmy przy odniesieniach psychiatrycznych to bardziej pasuje mi określenie: „paranoja” rozumiana jako postać manii prześladowczej. Określenie to nie odnosiłbym jednak do zgłaszających wątpliwości. Jeżeli już to raczej do namiętnych „ścigaczy funkcjonariuszy b. SB”, odwołujących się do wyciąganych z lamusa cywilizacji zasad odpowiedzialności prawnej i moralnej

  112. @Lech

    Przepraszam, ale co ma piernik do wiatraka? Ja napisałam o tym jak pamietam tamte czasy z dzieciństwa (miałam wtedy 11 lat), co wtedy odczuwałam i jaka była moja rzeczywistość, a dostaje wykład na temat myślenia i w dodatku per „dziecko” którym już dawno nie jestem.

    Mało eleganckie. Komentować i polemizować nie będę bo nie warto.

  113. alez ten blog zrobil sie „polski”…

    magrud, jestes ostoja rozsadku i humanizmu na tym blogu!

    czytam zawsze i pozdrawiam

    do Sz.P. Redaktora:
    zamiast o alimentach p. Dorna dowiedzial bym sie chetnie jak ksiazke Pan ostatnio przeczytal…

  114. Magrud (00:14)
    Faktycznie zniżam się nierzadko do argumentów „ekonomicznych”, gorzej – do argumentów pragmatycznych. Do argumentów niskich w rozumieniu abp Życińskiego i J. Kaczyńskiego, i … jak widać, koincydentalnie chyba, w ozumieniu Twoim własnym.

    Dyskusja jest o esbeckich emeryturach. Wg. mnie ma ona zarówno poziom ekonomiczny, jak i moralny. Nota bene, w klasycznym ujęciu te dwa poziomu mają się ku sobie. W ujęciu ekonomicznym wiele obecnych świadczeń zostało wypracowanych i prawnie ujętych w gospodarce PRL. RP dziedziczy te zaszłości i jest to nieuchronne, oraz słuszne. Nie dużo w PRL wypracowano, jak większości chyba wiadomo. Choć Ty, o ile dobrze pamiętam, wyznajesz teorię ekonomiczną, że PRL był krainą mlekiem i miodem płynącą, a RP rozputało cały dorobek i puściła wszystkich w skarpetkach. I z tymi Twoim argumentami „ekonomicznymi” (cudzysłów jak najbardziej zasłużony) nie widzę powodu, ani nie mam ambicji dyskutować.

    W kwestii moralnej, w takich momentach przypomina mi się artykuł w „Polityce” publikowany wiele miesięcy temu, opisujący sytuację, gdy jakaś kobieta, emerytka, b. urzędniczka czy nauczycielka, zeznaje w sądzie naprzeciw jakiegoś b. funkcjonariusza resortu MSW, nie pamiętam jakie role ich przed sądem były, chyba świadków w sprawie bójek ZOMO kontra NSZZ. W pewnym momencie ona niemal mdleje ze zdziwienia, bo są porównywane ich emerytury, i esbecka jest 4 (słownie: cztery) razy wyższa od jej własnej. Te fakty jak widać umykały mediom – nie wiem dlaczego, pojedyncze osoby przypadkowo się dowiadują. To również nie najlepiej świadczy o RP.

    Rozwiązanie jest proste. Ze względów ekonomicznych nie można szybko podnieść ogólnej kwoty emerytur z tego „portfela”. Trzeba nadal czekać, aż post-PRL-owa gospodarka wypracuje, da się opodatkować, itd. Te emerytury i tak są wysokie w stosunku do innych świadczeń i państwowych płac. Ale może należy te dwa odległe poziomy, poziom pretorian minionego systemu, zwanych też wonczas sługami narodu i poziom tzw. gospodarzy kraju jakoś nieco przybliżyć. Ze względu na liczebności obu grup, więcej trzeba obniżyć pretorianom. I nie p…. Magrud o sprawiedliwości i jednakowości – czy pretorianie i zwykli obywatele z innej ulepieni byli gliny – czy pretorianie byli patriotami, a reszta zwykłym proletariatem ??? Ja nie grzebię publicznie w Twoich ekonomicznie uzasadnionych, rodzinnych może sentymentach i moralnych argumentach. Ale przyznaję, co nieco przychodzi mi na myśl w tej sprawie. Niemniej, moralizujesz z rozmachem, są osoby na blogu co myślą podobnie, ale sens cały Twego wywodu widać jak na dłoni, więc nie gniewaj się.
    Pozdrawiam — T.O.

  115. Andrzej Falicz pisze :

    „zawsze mialem wrazenie, ze oproczmoich wszystkie inne wpisy produkuje byc moze po pseudonimami Gospodarz!”

    Jestem żywym dowodem tego, że jest jednak inaczej 🙂

    Co do ‚wyścigu szczurów’ to proszę nie przesadzać i proponuję odprężać się n.p. na tym blogu 😉

  116. Lex, 15:05: Zauważyłem, że bardzo wiele osób na tym blogu jest zachwyconych „mądrościami”, które wypisujesz na temat prawa, bo uważają, iż w „naukowy” sposób udzielasz swego rodzaju podparcia tego rodzaju emocjonalnym wynurzeniom, jakie prezentuje tu ostatnio np. Magrud. Ty również popadasz w samozachwyt i wypisujesz – z pozycji czegoś w rodzaju (trudno nazwać spójnym to, co piszesz) skrajnego pozytywizmu prawniczego – kolejne mini-wykładziki, które są, trzeba przyznać, dla osób wiedzących coś nie coś o prawie, poznawczo interesujące, bo trudno spodziewać się, że teorię prawa można „sprzedawać” w taki sposób, ale niestety niekoniecznie sensowne. Choćby Twoje dwa ostatnie wpisy, w którym kilkakrotnie sam sobie przeczysz. Mam do Ciebie w związku z tym kilka pytań:
    Czy nie wydaje ci się, Szanowny Lexie, że osąd moralny, który przecież związany jest z naszą zwykłą zdolnością do rozpoznawania niesprawiedliwości i wydawania ocen moralnych, wyznacza wyraźne granice różnym przejawom teorii prawa – w tym np. rozlicznym przepisom prawa obowiązującym w okresie PRL-u, które bardziej jawią się jako ustawowe bezprawie (słyszałeś o tym pojęciu?), niż prawo sprawiedliwe i – właśnie – moralne? Piszesz o rozdziale prawa i moralności. Słusznie. Ale czy nie sądzisz, że uprawniony jest pogląd zakładający potencjalną omylność moralną prawa, kiedy osąd moralny okazuje się być epistemologicznie uprzedni wobec teorii prawa, która w związku z tym musi z zasady przewidzieć możliwość prawa niesprawiedliwego? Piszesz: „Prawo to także swoista umowa zawierana pomiędzy tymi, którzy rządzą i tymi którzy są rządzeni” – czy mógłbyś wskazać żródła takiej umowy pomiędzy społeczeństwem a rządzącymi w okresie PRL-u? I dalej kontynuujesz: „Rządzący przez fakt posiadania i egzekwowania władzy mają i prawny i moralny (a jakże) obowiązek dotrzymywania umów zawieranych z rządzonymi?” – czy peerelowska władza dotrzymywała umów zawieranych z rządzonymi (przy uprzednim założeniu, że takowe w ogóle zostały zawarte)? Czy, jeżeli taż władza – jej instytucje – jednak tychże umów nie dotrzymywała, to ma ona moralne prawo (ciekawa zbitka!) czerpania niezasłużonych profitów z tytułu swojej działalności, postawy etc.? Podobnie jak Magrud, lansujesz tezę, że: „…funkcjonariusze tzw. służb mundurowych – bez względu na systemy ustrojowe – korzystają z rozlicznych apanaży i udogodnień, w tym także emerytalnych.
    Za PRL-u korzystali funkcjonariusze peerelowskich “służb”; funkcjonariusze obecnych służb też przywileje mają i z nich korzystają.” Czy w świetle tego co napisałeś, uważasz, że funkcjonariusze Geheime Staatspolizei (mającej swoje umocowanie ustawowe, którą prawo czyniło jak najbardziej legalną, w świetle skrajnego pozytywizmu prawniczego, który zdajesz sie „wyznawać”, instytucją), gdyby np. nie było Trybunału Norymberskiego, mieliby prawo do stosownych przywilejów emerytalnych? I na koniec: czy odróżniasz „lex” od „ius”? Pozdrawiam.

  117. A przecież ów jakobinizm można w furii unosić wyżej i wyżej. Zabrać wszystkie emerytury wynikające z pracy wykonywanej w latach 1945 – 1989. Zaś przecież ludzie owi wówczas pracujący wysługiwali się komuchom, jeżdżącym wołgą czarną z żółtymi firankami. Można potem ludzi tych wyjąć spod prawa w ogóle; toż wysługując się komuchom dowodnie wykazali swoją podłą, by nie rzec gadzią, proweniencję. Nie zasłużyli oni zatem na światłe prawa stanowione w Odzyskanej Najjaśniejszej. A dalej można ich wyzuć z mieszkań, garnków, przyodziewku, rowerów i co tam jeszcze oni by mieli z dobytku z owych czasów – toż nabyli rzeczy owych z posługi dla czerwonych, zatem z przestępstwa. Ostałby się jeno ten kto ograbiał i łupił czerwone robactwo. Że niemożliwe? Zainteresowanych tym, co jest niemożliwe, nieśmiało doradzam powrót do historii – choćby Rewolucji Francuskiej. Nic nie jest niemożliwe. Jeszcze na marginesie. Tworzyliśmy to państwo – my, naród. Mimo sowieckiego dyktatu, na przekór takiemu a nie innemu porządkowi w Europie, na przekór narzuconym nam absurdom, mimo dyktatury, inwigilacji, rozmaitych opresji (nie narzekam, gdzie indziej bywało i gorzej). I wyszło nam całkiem niezłe państwo, na tyle udane, że w miarę mało boleśnie przeszło kolejny i niemały zakręt historii. I nikt nie będzie nam wmawiał że był to kawał szmelcu korozją przeżartego bo w Europie współczesnej rozpieramy się całkiem nieźle (niekiedy zbyt, ale to moja własna opinia). Fundament był dobry zatem. Natomiast, oby historia czasów po 89 nie oceniła tak, jak my dziś oceniamy autostrady. Po owocach ich poznacie – napisano w Księdze. A to już jest, wielce szanowni dyskutanci, dziewiętnaście lat. (Skądinąd diabelski chochlik podsunął mi jeszcze figla: historia się powtarza. Zawsze. Raz tragedia, raz farsa.)

  118. @Magrud
    Niebezpiecznie zbliżasz się do poglądów Waldemara Świrgonia, o którym wypisuje ostatnio „Polityka” po przedwczesnej śmierci…czyzbyś była jego uczennicą?

  119. Szanowny Panie Kowalski,
    sądzę, że nie do końca zrozumiał Pan co napisałem, więc powtarzam:
    *
    – odwoływanie się do zasady odpowiedzialności zbiorowej uważam za anachronizm tak moralny jak i prawny.
    Czy odpowiedzialność zbiorowa jest „moralna” ?
    *
    – zdanie o prawie jako swoistej umowie społecznej odnosiłem do aktualnie obowiązującego prawa, nie do prawa PRL, bo wszak ustawa o emeryturach policyjnych powstała (uchwalona została ) w 1994r, nie w PRL,
    *
    – podobnie; o dotrzymywaniu przez państwo umów społecznych pisałem w kontekście powołanej wyżej ustawy, a nie ustawy PRL-owskiej. Nawiasem mówiąc czy i jakie przywileje emerytalne gwarantowały funkcjonariuszom SB perelowskie ustawy i czy komunistyczne państwo swoich zobowiązań wobec nich dotrzymywało nie wiem i przyznaję, niezbyt mnie to interesuje i nie to było przedmiotem moich uwag. Przecież nie o zamierzeniach władz PRL mówimy tylko demokratycznego rządu RP;
    *
    – nie kwestionuję prawa do oceny moralnej funkcjonariuszy b. SB, tyle, że pozbawianie ich gwarancji emerytalnych danych im przez przez demokratyczne państwo (18.02.1994 r) to przede wszystkim akt prawny i jako taki jest i będzie oceniany,
    *
    – co do wzajemnych relacji między prawem a moralnością pozostanę przy swojej tezie o autonomiczności i suwerenności obu systemów,
    *
    – co do istoty prawa – przyznaję, bliższe mi są koncepcje pozytywistyczne niż np. prawnonaturalne odwołujące się do norm i ocen ustanawianych przez bliżej nieokreślony Autorytet, w tym także norm i ocen moralnych,
    *
    – zgoda, prawo jako twór ludzki jest niestety, – często ułomne. A czy normy moralne jako twór również ludzki ( mój pozytywizm się kłania) są idealnie doskonałe, abstrahując, że nie ma jednego powszechnie obowiązującego systemu wartości moralnych ?
    *
    – odwoływanie się do przykładu Gestapo uważam za nadużycie. Nie znam prawa powojennych Niemiec Zachodnich i nie wiem czy i jakie w NRF a później RFN przysługiwały przywileje emerytalne b. funkcjonariuszom Gestapo. Pozwolę sobie wyrazić przypuszczenie, że rząd RFN chyba jednak nie dawał tym funkcjonariuszom szczególnych uprawnień, a potem je odbierał, a „nasza” ustawa z 1994 r jednak dała, a obecna władza chce odebrać. A i z tzw. denazyfikacją było b. różnie i władze niemieckie w działanich denazyfikacyjnych były bardzo wyrozumiałe i pobłażliwe.
    *
    – Wyrok Trybunału Norymberskiego jest faktem oczywistym ale również dyskusyjnym i dyskutowanym zwłaszcza przez prawników zachodniej Europy, nie tylko – co oczywiste – niemieckich. Dyskusje dotyczą pytania: czy do ocen zarzutów stawianych oskarżonym w tym procesie można stosować regulacje prawa stanowionego ex post.
    Poza tym, istotą znacznej części zarzutów stawianych zbrodniarzom hitlerowskim były naruszenia przepisów nie tylko prawa międzynarodowego, konwencji i umów, ale również prawa obowiązującego w hitlerowskich Niemczech.
    Zatem, aby była jasność: nie mam nic przeciwko pociąganiu do odpowiedzialności SB-ków za naruszenia prawa obowiązującego w PRL, a w przypadku uznania winnym i ukarania – pozbawienia wszelkich przywilejów na mocy wyroku sądowego, także emerytalnych.
    Nie mam nic przeciwko surowej ocenie moralnej ich działań jeżeli sprzeczne były z podstawowymi zasadami moralnymi, – ale zgodnie z zasadą indywidualizacji odpowiedzialności i kary, nie na zasadzie odpowiedzialności zbiorowej.
    Czy postępowanie weryfikacyjne jakiemu podlegali funkcjonariusze b. SB nie było jakąś formą osądzenia ich, ich postawy w tamtym czasie i działalności ? Jeśli tak, to i „ne bis in idem” się kłania i „res iudicata”. Wprawdzie postępowanie weryfikacyjne to nie był proces karny ale jednak…
    Z ukłonami….
    PS. 1. Potwierdzam pańskie przypuszczenie: wiem co to „ius” i „lex”.
    PS 2. Nikomu nie narzucam swoich ocen; przedstawiam swoje.
    Można się z nimi nie zgadzać, dyskutować i polemizować.
    Co niniejszym ma miejsce.

  120. Pewien Polak w pewnej polskiej firmie zawarł umowę o pracę, najpierw na czas określony, dokładnie trzy miesiące, ale po upływie dwu miesięcy pracodawca zaproponował umowy tej zmianę na okres pięcioletni. W umowie zapisane zostało m.in. wynagrodzenie należne pracownikowi za wykonywaną przez niego pracę. Zwykła rzecz?

    Otóż ten pracownik po upływie 2,5 miesiąca od pierwszej umowy z pracodawcą policzył, że już kilkakrotnie bezskutecznie spodziewał się wypłaty wynagrodzenia. Po upływie pierwszego miesiąca Pan nad Pany się zdumiał roszczeniem (ktoś tu na blogu podnosił zagadnienie roszczeniowości polskiego społeczeństwa?) pracownika, bo – jak powiedział – nikomu za pierwszy miesiąc roboty nie płaci.

    Za drugi też nie płacił, bo tak chciał. Żona pracownika poszła z interwencją i usłyszała pytanie: „Co, na kartofle nie ma?” Po kolejnych trzech tygodniach pracownik złożył wypowiedzenie umowy o pracę z winy pracodawcy (Kodeks Pracy daje takie uprawnienie pracownikowi gdy pracodawca za pracę nie płaci).

    Nie koniec na tym. Pracownik wczoraj (po kolejnym tygodniu…) otrzymał drogą pocztową pismo od byłego już pracodawcy, które to kończy się następującym stwierdzeniem, cyt. „Wdzięczność i koszt poniesiony za szkolenie w zawodzie do uzgodnienia. Możliwość zaliczenia do wypłaty za okres trwania umowy”. Potem data, czytelny podpis z zawijasami i pieczątka firmy.

    Dodam, że pracownik jest w wieku około czterdziestu lat, a u Pracodawcy wykonywał konkretne i wymierne zadania. Razem z pismem jak wyżej wczoraj pracownik otrzymał Świadectwo pracy zawierające różne informacje, m.in. że zakład pracy opłacił należne składki ZUS (od kilku dni wiadomo, że Pracodawca Pracownika do ubezpieczenia nawet nie zgłosił, ale chyba Pracodawca nie wie, że Pracownik już o tym wie).

    Zastanawiam się wpatrując w pismo od właściciela firmy do tej firmy pracownika, czy w Polsce roszczeniowi nie są właściciele/pracodawcy, którzy pracy chcą albo za darmo (jak tu), albo za bezcen. Etos pracy umarł.

    Prawdopodobnie lata upłyną zanim pracownik odzyska swoje wynagrodzenie za pracę, oczywiście jeżeli zechce/będzie miał siłę dochodzić należności przed sądami i ich procedurami a także nierychliwością.

    Czy są pytania?

  121. Kowalski:
    Moralne prawo?
    Kto był lepszym Polakiem?
    Zacharski szpiegujący dla Polski w imię ówczesnej racji stanu, POLSKIEJ, dodam
    czy Kukliński, szpiegujący w imię Amerykańskiej kasy?
    Czy inteligent Żoliborski w pierwszym pokoleniu Kaczyński- w drugim pokoleniu Lech Rajmundowicz, jest lepszym Polakiem niż Wałęsa lub Mazowiecki?, o Kuroniu nie wspomnę?
    Relatywizm praw działa w obie strony!!!!!!!!!

    Oficerowie WSI, szkoleni w najlepszych kuźniach kadr, przeprowadzili wiele operacji, co możesz powiedzieć o obecnych oficerach?
    Czy obecne milczenia na temat działalności naszego wywiadu , to oznaka profesjonalizmu, czy indolencji?

    Czyje standardy moralne preferujesz?
    Czy Kurskiego? Wildszteina?
    Spójrz na listę procesów o zniesławienie i liczbę przegranych.
    Moralną odnowę trzeba zacząć od biblijnego „kto jest bez winy……”
    Kto z nas w miarę samokrytycznych jest bez winy?
    Czy grzechem było żyć, wykonywać swoje obowiązki, pracować w miarę sił, kompetencji, zdolności dla Polski jedynej którą znaliśmy?
    Nikt z nas nie miał na imię Gieniuś.
    To Twoje drugie imię?
    Fantasmagorie hotelu Lambert zakładały trzecią wojnę, ile istnień by ona pochłonęła?
    Czy każdą cenę warto zapłacić?
    Dobrze , że takie poglądy są odosobnione.
    Causesku zamiast Jaruzelskiego, byłby dla niektórych „patriotów” bardziej przyswajalny. Kto byłby generałem, a kto „mięsem armatnim?”
    Stopnie inteligencji wg Kretschmera:
    Debil
    kretyn
    Idiota……….?

  122. Dla zainteresowanych problematyką wzajemnych relacji zachodzących pomiędzy prawem i moralnością:
    http://www.sciaga.pl/tekst/41200-42-prawo_a_moralnosc

  123. NeferNefer pisze:
    2008-10-01 o godz. 15:10
    nie chcę polemizować z Tobą. Wierzę, że tak to czułaś w dzieciństwie. Na blogu nikomu lat nie liczę. Ważne są realia i wnioski z nich wyciągane. Moja córka np. stan wojenny wspomina jako coś wspaniałego, bo nie musiała iść do szkoły i mogła patrzeć na przemieszczające się na Poznań czołgi, co dla niej było egzotyką. Ale żyjemy w realnej rzeczywistości. W społeczeństwie, które ma jakieś potrzeby i oczekiwania. Tego nie wolno lekceważyć. Do tego trzeba się odnieść. Trzeba działać po rzeczowej dyskusji, a nie fantazjowaniu na wole tematy, bez zobowiązań i określeniu koniecznych do realizacji postulatów. Taka jałowa dyskusja nikomu szczęścia nie daje. No cóż, ja jako komuch i towarzysz, zdyskredytowany przez IPN i następujące po sobie RP nie powinienem w ogóle dawać głosu. A piernik do wiatraka jednak wiele ma, więcej niż Ci się wydale Młoda Osobo. Pozdrawiam.

  124. Panie Kowalski w pelni sie z Panem zgadzam.
    Jezeli SB-ecy maja stracic swoje specjalne przywileje i nieproporcjonalnie wysokie emerytury to powinno sie to odbyc zgodnie z prawem obecnie obowiazujacym o co na pewno zadbaja nasi prawnicy, Trybunal Konstytucyjny itd. „obroniono” narod przed prawda lustracji obronia jezeli trzeba biednych SB-ekow, ktorzy zasluzyli na specjalne prawa topiac pracowicie ksiezy, podkladajac podsluchy, kreujac intrygi, prowokacje, torturujac, zastraszajac, palujac opozycje itd…
    Tyle o prawie czyli „lex”.

    Jezeli chodzi o „nietykalna” wg. Magrud zasade nabytych praw to nijak to ma sie do praktyki i historii gdzie prawo ma odzwierciedlac sprawiedliwosc a nie odwrotnie.
    Jak mielibysmy traktowac np. reforme rolna gdzie biednym Potockim i Lubomirskim odebrano „nietykalne” nabyte prawa do posiadania kluczy wsi i ogromnych latyfundiow?
    Jak ma sie do tego cala nacjonalizacja przemyslu w powojennej Polsce?

    I tak jezeli Sejm wywalczy powiedzmy dla nauczycieli dodatkowe 500 zlotych za odpowiedzialna i ciezka prace i daje to nie jednostkom ale calej grupie zawodowej traktujac to jako wynagrodzenie zbiorowe dlaczego dla symetrii nie mozna uchwalic dla SB-ekow dodatkowego wynagrodzenia ale ze znakiem minusowym…?

    Dlaczego usuwalismy pomniki Stalina, ktory nabyl sobie niezbywalne prawo zasiadania na wszystkich wazniejszych placach PRL-u?

    I jak by nie kroic i jakby nie udawac zawsze i w kolko chodzi na tym forum o wybielanie PRL-u.

  125. MA rozszyfrowalas mnie!
    Faktycznie walka z homarami (te twarde skorupki…) znudzila mnie jak slusznie zauwazylas i przekladam nad nia przyjemnosc czytania miedzy innymi Twoich wielce pouczajacych i odkrywczych wpisow.
    Zgodnie z sugestia praktykujacego bez wiary rozluzniam sie…rozluzniam, rozluzniam.
    O choroba!… chyba przesadzilem!

  126. Jak juz pisze to pisze…
    Magrud ja wiem, ze argumenty „ekonomiczne” (ala Telegrafic jak piszesz) nie da sie porownac z duchowymi.
    Te drugie sa zdecydowanie tansze.

    Dla mnie powodem do dumy i podziwu jest np. moj kolega ze studiow, ktory jezdzac latami (na poczatku lat 90-tych) maluchem z wymontowanym siedzeniem probowal sprzedac swoj towar albo wstawic za darmo (uduchowieni obserwowacze pukali sie w glowe lub odwracali z niesmakiem swoje glowy wypelnione Baczynskim i Bulhakowem i tesknota za bezpieczna klatka PRL-u).
    Dzis daje on najlepiej platna robote okolo 1500 ludzi i posrednio daje szanse na godne zycie prawdopodobnie dziesiatkom tysiecy.
    Robi to walczac z zagraniczna konkurencja i wieloma politycznym klodami.
    Malo tego (cos dla Ciebie Magrud…) buduje teraz (inwestujac swoje pieniadze i czas) nowe wielkie europejskie centrum na bazie kultury w sercu zapomnianego robotniczego miasta – „miasta fabryk i Tuwima i rewolucyjnych mas…”
    To jest realny bohater naszych czasow.
    Jakze daleko od Twoich „bohaterow”, ktorych bronisz tak zaciekle wlasna niewatpliwie atrakcyjna piersia.

  127. Argumentow ekonomicznych – powinno byc.
    Choroba tak to jest jak jedna reka pisze sie raport z budowy a druga jest sie na blogu…

  128. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Wladze niemieckiego szkolnictwa z przerazeniem stwierdzily fakt niskiego poziomu wiedzy molodziezyniemieckiej na temat komunistycznej dyktatury DDR. Beda dokonane odpowiedznie korektury w procesach uswiadamiania + nauczania najnowszej historii Niemiec. Biedna polska mlodziez… Wydaje sie, co stwierdzam z przyjemnoscia, ze p. Daniel Passent mal sporo racji piszac swego czasu: „Ostrzegam, tam za zachodnia miedza jest inna kultura”. Fakt – prawda?

  129. Taki malutki remanencik :
    1. do T. Obserw.-tak się przypadkowo składa, że stoję w rozkroku(słynne powiedzonko pani Nelly Rokiciny; zamiast okrakiem) w PRL i czasach 1990-2008 RP w sprawach teoret. i prakt. w gospodarce, ekonomii i biznesie ze wskazaniem na budowanie(inwest. rzeczowe) i mówię serio: w czasach PRL budowano potencjał wytwórczy, zaniedbywano infrastrukturę. Socjalizm upadł, bo umiał rozwijać się w zasadzie wyłącznie ekstensywnie(nie będę tego ciągnął, bo byłby to nudny wykład), ale po 1990r praktycznie nie zbudowano niczego z nowych mocy wytwórczych(troszkę w elektronice, branży samochod.)a reszta, to obiekty handlowe. Bardzo ładnie; ściąga to z rynku gorący pieniądz, ale pożytku gospodarka, jako całość ma z tego niewiele (oczywiście jest to mój skrót myślowy).

    Do innych, krytyków optyki „Magrud”: „Magrud” pisze z pasją(to jej plus dodatni), czasem trochę przesadza, ale generalnie ma w całości RACJĘ, gdy pisze, że należy stosować uczciwą i profesjonalną miarę do wszystkiego i wszystkich ludzi. Nasz kraj nie może cały czas tkwić mentalnie w epoce Rewolucji Październikowej, gdy niszczono dobra kultury, bo były „niesłuszne”; to przecież barbarzyństwo. Tak samo jest barbarzyństwem posługiwanie się nieodmiennie przez różnej maści moralistów tu, na blogach. że całą spuściznę po PRL (razem z wszystkimi ludźmi urodzonymi w mrokach lat 1945-60)i wcześniej, należy zalać kwasem solnym. Z was wszystkich- moralistów jakże dumny byłby tow. Lenin. Ja wiem, że mam skrzywienie zawodowe,(gospodarka i chodzenie po ziemi) ale powtarzam: barbarzyństwem jest potępianie wszystkiego w czambuł z czasów PRL. Już tu wspominałem, że w PRL uczył mnie moralności red. J. Kalabiński w programie:”Tu Jedynka”, a potem też mnie uczył moralności z Głosu Ameryki i dlatego nie znoszę tych wszystkich koniunkturalnych „moralistów”, co nie znaczy, że tych, co w PRL łamali prawo i przyzwoitość, nie należy rozliczyć

  130. Lizakowe dywagowanie

    Jeżeli Lizakowi przychodzi „perrorować” to czynię to zazwyczaj przez jedno r, ponieważ nie lubię przesadzać z grasejowaniem nawiązującym do skłonności zubożałej szlachty z inteligenckimi ambicjami. Nadto ze względów na komunikatywność tekstów staram się unikać słów zwanych neologizmami i nie znajdującymi odbicia w słownikach wyrazów obcych, a przynajmniej PWN i Kopalińskiego. Jeżeli już koniecznie mam ochotę użyć określenia „wersus”,to starając się zachować jego oryginalną pisownię łacińską piszę versus. Osobiście natomiast wydaje mi się, że ładniejszym i bardziej polsko brzmiącym określeniem jest pojęcie werset. Co zaś do stosowania rosyjskiej zbitki językowej „blogosastajenstwa ” nie używam jej w ogóle, ponieważ Ożegow nie docenił tej rangi wysiłku intelektualnego. Gdybym ja miał użyć zbliżonego znaczeniowo słowa to mówiłbym raczej o błagosostajaniju, co wydaje mi się znacznie celniejszym, naturalniejszym i jakby bliższym. No i nie zestawiałbym tych lingwistycznych osiągnięć z kapitalizmem, by nie przynosić mu dodatkowego wstydu, ponieważ ma on i tak sporo merytorycznych kłopotów.

    Próbuje się ten blok językowy powiązać z potworną harówą kapitalizmu, co pewnie ma uzasadnić braki językowe z powodu nadmiaru pracy wyzyskiwaczy w ich pasożytniczym procederze. Jakżeż oni ciężko tyrają „zasuwajac 12 godzin na dobę”,ale jednak nie pracują. Oni „zasuwają” jak ich obrońca powiada. Co to dokładnie oznacza nie wiem, ale drogą skojarzeń ze słowami pochodnymi zasuwać,posuwać,przesuwać,przysuwać można by uważać, że wykonują oni pracę społecznie użyteczną ściśle według modelu. Praca=Siła x przesunięcie. Nic bardziej mylnego. Oni wyłącznie kombinują jak to inni mają zasuwać na ich pożytek i chwałę. Do tego celu służą tym szlachetnie urodzonym wszelakiego rodzaju ciecie i inne bolszewickie śmiecie. Mało tego, okazuje się, że oni tak charyzmatycznie poświęcają się dla nas. Powiadają wręcz, niekiedy z bufonadą, że oni dają nam pracę. Jak gdyby w kapitalizmie ktokolwiek, cokolwiek bezinteresownie dawał. A oni po prostu kupują za psie grosze naszą krwawicę budując na wyzysku i nieszczęściu swoje bogactwo i przepych. Proceder ten polega na wymuszaniu społecznego wytwarzania i prywatnego przyswajania owoców cudzej pracy. Mówiąc po imieniu jest to czystej wody kradzież oparta na złodziejskich zasadach. Chodzi w końcu o nowo wytworzoną wartość przez robotników a przyswajaną sobie przez kapitalistę. Na tym właśnie polega nieuczciwość i niesprawiedliwość systemu kapitalistycznego, gdzie kapitalista dysponując umowną i dyskusyjną wartością prawa własności i kapitału zawłaszcza cudzą i realną pracę. Istota zawiera się w tym, że nasza jest praca a jego owoce. My harujemy a oni konsumują. Oni mają wszystko a my zaledwie nadzieję na to, że uda nam się związać koniec z końcem. Oni podnoszą ceny na swoje produkty by powiększać skalę zysku, a my przy stałych i niskich poborach zaledwie wiążemy koniec z końcem. Opłaty stałe i ceny żywności rosną sukcesywnie, tak, że nie starcza już na nowe portki czy kalesony. Kobiety często odmawiają pójścia do szpitala, ponieważ w wielorodzinnej a i często bezrobotnej rodzinie nie stać ich na kupno szlafroka czy nocnej koszuli ,kiedy kilka otwartych gąb domaga się papu .Mało tego wymyślili jeszcze, że lecznictwo ma być opłacanym przez często starych i schorowanych ludzi. Jest to najpodlejszego gatunku żerowanie na ludzkiej biedzie i nieszczęściu. Dlaczego tego typu osiągnięciami kapitalizmu nie są uszlachetniani wyłącznie wyzyskiwacze lecz ledwo ciągnące swój ciężki los istoty ludzkie z pogranicza egzystencji, która zbliża się do wyzuwania z godności i człowieczeństwa. Państwu są obce losy kobiety ,która w malutkiej klitce ma tylko zdezelowane łoże, jedno koślawe krzesło z powyłamywanymi oparciami i niewielki stoliczek, na którym znajdują się jej skarby w postaci kilku pietruszek ,marchewek i cebulek,pozwalających być może na ugotowanie paru cienkich zupek zapewniających jej życie na kilka dni. To woła o pomstę do nieba. Tutaj już nawet nie wypada mówić o sprawiedliwości ludzkiej,społecznej i systemowej, bowiem mamy do czynienia z degrengoladą polityczną, gdzie nie starcza na jedzenie dla dzieci ale na zbrojenia kontyngentów militarnych musi się znaleźć. To wszystko dzieje się w sercu Starego Kontynentu w aureoli zwodniczych pieśni o wolności, pluralizmie i demokracji. A dla kogóż te wartości są przeznaczone i któż z nich dzisiaj korzysta? Proszę sobie darować odwoływanie się do narodu, ponieważ obecne elity nic wspólnego z narodem nie mają. Naród jest dla nich zaledwie mierzwą mającą wzbogacać ich brzydko pachnące interesy i wyobcowany styl życia.

    Przekonywanie nas do poświęcania się kapitalistów i fabrykantów dla swoich robotników zakrawa na przedni żart kapitalistyczny opowiadany eleganckim paniom na balach charytatywnych, których celem ma być osłona złodziejskich struktur finansowych służących do wyprowadzania ogromnych pieniędzy przez rekiny finansjery, gdzie znowu mamy do czynienia z prywatnym „skręcaniem” i społecznym finansowaniem tego procederu.

    Ja się żadną miarą nie identyfikuję z aferzystami i nie porusza mnie ich niegodziwe życie. Nie przekonujcie mnie także żebym łzy toczył z tego powodu, ponieważ nie zasługują oni na to. Kiedy się coś sypie, zresztą najczęściej z ich przyczyny, wówczas zwijają kupry w troki i zmywają się do ciepłych krajów, pozostawiając na lodzie swoich ukochanych robotników dla , których zdzierali sobie ręce i konta do krwi. Nie zajmuję się również popłakiwaniem i rozpaczaniem z powodu minionego systemu, bowiem zdaję sobie z tego sprawę, iż zaistniał splot sprzyjających po temu okoliczności, co można uznać za przyczynę niejako obiektywną. I każdy parający się przynajmniej w jakimś sensie polityką, powinien być na taką ewentualność przygotowanym i zdawać sobie sprawę z oczekujących go konsekwencji. Dla mnie ta sytuacja stała się w jakimś znaczeniu wręcz luksusową jako, iż nie ponosząc żadnej odpowiedzialności mogę sobie pozwalać na pełen luksus twórczej krytyki. Jest to jedyny walor jaki nabyłem w rezultacie nauk pobieranych od solidarnościowych „koneserów politycznych” często po komunistycznych szkołach podstawowych, które dały im asumpt do kapitalistycznych Nagród Nobla i innych nobilitacji. Porządne to były szkoly o znanym i uznanym poziomie, w odróżnieniu od demokratycznych placówek produkujących kadry dla obecnych procesów, często muszących być weryfikowanymi przez ABW i CBŚ. Jednym słowem pierwszej wody materiał wyjściowy na genialnych i szlachetnych prokuratorów IPN.

    Co zaś do popierania kapitalizmu, to mogę w jedyny dostępny mi sposób zrobić przyjemność jego apologetom, tzn. poprzez zdrową i uzasadnioną krytykę tego systemu i ewentualne zmierzanie do eliminowania jego niedociągnięć. Bałwochwalcze peany na jego cześć pozostawiam, tym którzy nie potrafią wymyślić nic mądrzejszego. Ja w swej bezinteresownej krytyce mogę również zwrócić uwagę, byście w obecnie dramatycznej sytuacji bronili swego systemu jak źrenicy oka, bo inaczej nie daj Boże, przyjdzie do was bieda czyli czerwone.

    Bardzo mnie cieszy to, że niektórzy zauważają, iż chętnie poparłbym każdy ludzki system. To prawda, czuję się humanistą z humanitarnym podejściem do życia i dystansuję się wobec tych wszystkich, którzy starają się instrumentalnie traktować człowieka. Nie jestem jednak na tyle naiwnym, by dać się sprowokować politycznie byle dzieciuchowi i dać się zapędzić w kozi róg, w charakterze worka do bicia. Dlatego chętnie pokibicuję dwóm okładającym się prawicowym partiom politycznym. Przyjemności mi to nie sprawia, ale przynajmniej kompetentnie mogę ocenić co są warci przeciwnicy, którzy położyli na łopatki babunię komunę, cześć Jej pamięci. A co oni sobą stanowią bardzo barwnie i wielowątkowo opisują zwolennicy wprowadzonych nowatorskich rozwiązań, na których lud wiesza wszystko co jest nieparlamentarne.

    To dobrze, że zwolennicy wyzysku są świadomi własnych ułomności i niedomagań, bowiem zwalnia mnie to z przykrego obowiązku wytykania oponentom ich niedoskonałości. Wskutek czego historycznie już udowodnili swoją przydatność dla Rzeczypospolitej,co w całej rozciągłości potwierdza otaczająca nas rzeczywistość. Stąd mija się z celem polemizowanie z ludźmi mającymi zbyt wysokie mniemanie o sobie, bowiem jest to bardzo wątpliwej miary kryterium oceny. Jak mi się wydaje każdy z nas jest tyle wart na ile jego przydatność oceniają inni.

    Moi adwersarze twierdzą , że mnie na nic nie stać. Patrzą oni na mnie z indywidualistycznych pozycji liberalnych, dla których nie posiadam żadnej przydatności, ponieważ nic nie mam na koncie. Rzecz jednak w tym, że ja jestem zwierzę społeczne,będące jego produktem i elementem siły. O mojej wartości decyduje charakterystyka impulsów centralnego układu nerwowego w zrównoważonej otoczce emocjonalnej. Dlatego nie czuję się zmuszonym do opowiadaniu państwu historyjek z 1000 i jednej nocy. Zbyt dużo rozumiem by niewiele oczekiwać. Jednakże na jedną rzecz nie mogę sobie pozwolić, na ogłupianie mnie. To możecie czynić Wielce Szanowni Bojownicy o Kapitalistyczną Sprawę wobec podobnych sobie intelektualistów z uświęcającym pokropkiem. Mylą się ci ,którzy uważają, że nie obwiniam siebie. Otóż niezwykle ostro i krytycznie oceniam siebie wobec zachodzących zmian ,szczególnie tych ich kształtów, które znakomicie odbiegają od Boga i Wolnej Europy. Niemniej żadną miarą nie czuję się odpowiedzialnym za ich wdrażanie, ponieważ nikt się ze mną nie liczył, nie zasięgał mojej opinii, i nie liczył się z wygłaszanym przeze mnie zdaniem. Po ulicy natomiast nie mam zwyczaju biegania z rozwichrzonym włosem i akcentowania swoich racji wybijaniem okien wystawowych, bowiem nie utożsamiam się z marginesem społecznym w postaci warcholstwa, pieniactwa i awanturnictwa. Jak mnie uczono istnieją cywilizowane metody artykułowania swoich potrzeb, także politycznych. Ja o swoich potrzebach i możliwościach nie będę dywagował na tym forum, wzorem innych prawicowych przykładów. Jestem świadom, że jednostkowe doświadczenie nie upoważnia do społecznych uogólnień. Chcę przez to stwierdzenie powiedzieć, że moje doświadczenia nie muszą być godnymi naśladowania jak to się niektórym polemistom wydaje, w ich przypadku.

    Z tego punktu widzenia muszę odpowiedzialnie powiedzieć, że mnie w żadnym przypadku nie zawiodła, zafundowana nam solidarna rzeczywistość. Jest ona taka jak i jej kadry. Ich obrazem niech będzie skoncentrowany atak prawicowej części blogu na niestandardowe i niezależne myślenia mądrej i odważnej kobiety, która mimo ,jak sądzę tkwiących w niej gdzieś głęboko prosolidarnościowych sympatii potrafiła przewartościować to co ją otacza i powiedziała o tym otwartym kodem. Wywołało to wobec niej kanonadę nieeleganckich zachowań. Tylko dlatego, że jest inteligentną kobietą, przerastającą każdego z tych smerfów o wiele poziomów postrzegania. Poza tym ta sympatyczna dziewczyna, używając waszego języka ” ma łeb i jaja”,czego z cała ostrością udowodniła,że panom ,niestety brakuje. Czyżby panowie już byli po chemicznym zabiegu,projektowanej przez Premiera kastracji?

    Przyznam, że nie zależy mi na kapitalistycznej formie indywidualnej sprawiedliwości. Wynika to z faktu, iż ta sprawiedliwość określana jest ściśle interesem klasowym panujących, a nie moim osobistym i milionów podobnych mi obywateli. Dlatego na tę sprawiedliwość ja liczyć nie mogę. Bowiem cóż to za sprawiedliwość, która odbiera pracę, dom, środki utrzymania, możliwości leczenia, przysłowiową cebulę i pietruszkę związków zawodowych, że nie wspomnę o wczasach, sanatoriach itp,świadczeniach socjalnych. Żeby mnie poznać wystarczy w miarę uważnie czytać posty jakie na tym forum prezentuję. One stanowią moją wizytówkę, mego sposobu myślenia i osobowości. Natomiast jest cechą zupełnie trzeciorzędną dla przedstawianych tutaj problemów moja fizys i gacie w jakie jestem odziany. I jakież to ma znaczenie dla prowadzonej tutaj dyskusji, że jeden z oponentów ma telefon a drugi nie ma, przecież takie rozumowanie jest śmieszne, tak typowe na Zachodzie, gdzie nie posiadanie prawa jazdy dyskredytuje człowieka. Zauważyłem, że w systemie kapitalistycznym bardzo powszechnym jest system pisemnych referencji, które niezwykle umacniają decydującą rolę pracodawcy i całego systemu. Dlatego weryfikującym w kapitalizmie jest pytanie wśród pracodawców : „A kto go zna”,ot taki nieformalny wewnętrzny system bezpieczeństwa, przez który nikt zbolszewizowany nie przeciśnie się. W ten sposób zlustrowany będzie musiał klepać oprócz paciorków także biedę w imię wyższych racji, małych i pazernych ludzików.

    Uczciwość i wierność podobnie jak małżeńska winny również mieć przełożenie na relacje obywatel-państwo .Jeżeli te ostatnie stosunki mają charakter wyłącznie jednostronny to ja ich nie akceptuję. Poza tym nie można ich upraszczać do odniesień mąż- żona, dlatego,że Ojczyzna jest wartością znacznie pojemniejszą aniżeli najbardziej ukochana małżonka. Stąd jest to moja osobista sprawa, ale ja nie akceptuję zdrajców i uciekinierów. Być może intencje i przesłanki stanowią motywację łagodzącą ale nie zmieniają istoty sprawy. Każdy z delikwentów, o których mowa musi być sędzią we własnym sumieniu. A póki co, przez skromność i uczciwość powinien wyzbyć się maniery apodyktycznego pouczania bliźnich.

    Jeden z dyskutantów użył sformułowania:”Rozczulanie sie nad losem SB-ekow jest moralnie karykaturalne tak jak przypisywanie “Solidarnosci” zwierzecej nienawisci…”.Za komentarz do tej myśli dołączę następujące zestawienie.
    Po stronie SB stoi generał armii z emeryturą 7000 zł, po stronie Solidarności stoi generał brygady i biskup za 10000 tysięcy złotych emerytury. Jak się domyślam po stronie emerytury za 7000 zł znajduje się karykatura i nienawiść zaś po stronie 10000 zł stoi Francja ,elegancja, tak głosi solidarna opcja.

    Niech mnie kule biją, ale coraz wyraźniej jest dla mnie dostrzegalną perspektywa postrzegania z Wąchocka u ludzi zapiekłej konserwy wśród naszych emigracyjnych Hotentotów

  131. Lex: Dziękuję, choć niestety nie odpowiedział Pan na moje pytania. Szkoda, choć zbyt wiele sobie nie obiecywałem. A na temat relacji między prawem a/i moralnością, obok tekścików na ściąga.pl polecam też np. Davida Lyonsa „Etyka i rządy prawa”, tegoż „Moral Aspects of Legal Theory”, ponadto „Teorię sprawiedliwości” Johna Rawlsa, a także ciekawy tekst Jerzego Zajadły nt. Formuły Radbrucha, traktujący o relacjach pozytywizmu prawniczego i prawa natury (co najmniej trzy z czterech wzmiankowanych pozycji łatwo znaleźć). Pozdrawiam

  132. wiesiu59: Znowu zapomniałeś zażyć pigułki! Szybciutko biegnij do pani pielęgniarki. Jak będziesz grzeczny, to po zażyciu leków dostaniesz cukierka i kolorowanki 🙂

  133. Andrzej Falicz,

    jak zapewne wiesz, inteligencja- jest tylko jednym z kilku narzędzi pozwalającym nam poznawać otaczającą rzeczywistość i prowadzić z nią naszą główną grę o przetrwanie. To pierwsza ,zautomatyzowana linia naszego indywidualnego frontu,. Nawet kiedy jest bardzo sprawna, to w sumie prymitywne narzędzie, warte tyle co dobrej klasy komputer. Z zasobów naszych „twardych dysków” za pomocą osiągniętej przez każdego z nas sprawności operacyjnej, inteligencja układa dowolne warianty stykowo1:1 do problemów ,z którymi akurat przyszło się jej zmierzyć. Można bezpiecznie zaryzykować tezę, że gdybyśmy byli wyposażeni tylko w ten instrument, po jakimś czasie bylibyśmy wszyscy ze sobą skonfliktowani, każdy okopany na swojej pozycji, myślałby tylko!!! o tym jak wygrać przetrwalniczą rywalizację o byt z pozostałymi. Dowolne środki- naważniejszy sukces!!!
    Warto zauważyć , że każdy z nas miałby wtakim przypadku indywidualną wizję rzeczywistości, gdyż instrument ten „konstruowany jest w dużym stopniu przy udziale doświadczeń indywidualnych. Bardziej uniwersalne są na szczęście inne instrumenty, w jakie natura nas wyposażyła na do komunikowania się i układania z otaczającym nas światem. To trudne do zwerbalizowania uczucia,wrażliwość ,empatia,intuicaitp. -zwane modnym terminem inteligencją duchową. O ile osoby o różnym rozwoju inteligancji „podstawowej” jakoś się ze sobą dogadają/wystarczy kontakt na poziomie papki medialnej/ , to dwie osoby o różnej inteligencji duchowej będą w sytuacji głuchego z niewidomym. Tyle kolejnych oczywistości .
    W Twoich wpisach, wyczuwa się człowieka bardzo inteligentnego, który utknął w wiez z kości głównie własnych słoni. Inteligencja, i utożsamiane przez Twoje ego związane z jej sprawnością sukcesy, zagoniły Cię w pułapkę osoby, która wie wszystko natychmiast i najlepiej. Jeśli to się sprawdza w bieżącym działaniu, to czemu ma być inaczej . Jeśli inni uważają ,czują!!! inaczej, to ich problem . W twoich wersjach jest tak, tak i tak. Oczywiście mogę się mylić, nie twierdzę ,że jest tak na pewno, ale mam takie wrażenie.
    W moim przekonaniu intelektualizowanie, nie pogłebione wrażliwym czuciem elementów „obrabianych” w takim procesie, nie bardzo ma sens. A wytłumaczyć komuś o co chodzi? , kiedy on jes tylko!!! na etapie intelektualnego poznania jest niemożliwe. Takie osoby jak Magrud ,czy Pielnia! w bardzo dużym zakresie obdarzone są ineligencją duchową, i każda proste 1:1 przerzucanie się na skojarzenia ad hoc jes marnowaniem okazji, żeby dotrzeć bardziej wgłąb siebie , coś tam w sobie otworzyć.
    Tu uprzejmie zwracam Twoją uwagę, że powyższe przemyślenia odświerzłem wu siebie dzięki Tobie, co przypisuję Ci za cenną inspirację.

    Ciepło pozdrawiam,Eddie
    P.S1.Detaliczne przerzucanki darowałem sobie, bo to , jak w każdym prawie przypadku jałllowa robora. Każdy ma swoje rację i ja przyjmuję Twoje do wiadomości. W ten sposób Cię poznaj
    2.W sprzeczności z 1. powiem tylko, że formuła pisania na blogach ma w swoim charakterze tą atrakcję, że podpisujemy się Nickami. Taka uroda. Czy w tej dyscyplinie, kiedy wszyscy jesteśmy amatorami w pisemnym wypowiadaniu sieę jest słuszna? Moim zdaniem, pomimo, że każdy może robić jak uważa, ze względu na powszechne nasze nieobycie publiczne, przy tej formule potrafimy się bardziej otworzyć. Są też i wypaczenia spowodowane taką formułą, ale mwystarczy być trochę ponad tym.

  134. Mania wielkosci kaze juz Lizakowi cytowac siebie, pisze o sobie w trzeciej osobie, pontyfikuje, obnizaja mu emeryture, stad to melancholijne mendzenie….wez sie do jakiejs pracy dziadku.

  135. Do Andrzej Falicz pisze i pisze………

    Szanowny Pani Falicz,
    ciesze sie, ze przeklada Pan homary nad hormony; chodzilo oczywiscie o hormony. Homary i ostrygi rowniez nie pomoga; sny coraz krotsze, czasu coraz wiecej; stad to blogowisko.
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Pozwole sobie zadac jedno pytanie; czy trudny jest byt mizoginisty? – patrz wpis dotyczacy „ministerki” d/s zagranicznych….

  136. Magrud, idealizowane tutaj piekne dziewcze, moze w istocie byc starym, esbekiem o wygladzie Urbana…potega internetu. Jedyna osoba, pozytywnie zidentyfikowana na tym blogu jest DP.

  137. Szybko sie ta Solidarnosc dorobila wlasnych generalskich emerytur…

    No coz faktycznie zgadzam sie z Toba, ze swiat jest strasznie niesprawiedliwy i nawet powiedzialbym wredny…
    Nawet jak juz jest „dobrze” bo u wladzy jest „lud” to wtedy wieszaja, pala, bija palami, donosza, zabraniaja, kaza jesc dupami trawe (W Korei) itd.

    Nawet jak juz Twoj Lizaku bohater wszechdziejow Jozek Sloneczko sprawiedliwie dzieli biede to musi w ramach tego wyglodzic 10 milionow ukrainskich „kulakow”.

    Bo zeby bylo lepiej to pewnie kazdy by chcial – ale sztuka jest nie roztkliwiac sie we wlasnym slowotoku ale odniesc sie do rzeczywistosci.

    A ktoz temu „ludowi”, ktory tak „bronisz” zabrania inicjatywy i przedsiebiorczosci.
    Pierwszy lepszy „prosty chlop” z jajami obsmial by caly Twoj wywod – on ma gleboko gdzies Twoje wspolczucie i troske.
    Zaradne chlopy te nie folwarczne ale wolne wyjezdzaly do Hameryki a nie zakladaly partie komunistyczne…
    On ( ten czlowiek z ludu, ktorego ze swojej yntelygenckiej wiezy z kosci sloniowej „bronisz” – to maz tej od cebulek przy lozku…) wie, ze jak sie nie postara to bedzie bida.

    Chlopy prost takie jak Ptak z pod Lodzi i mniejsi ruszaja lepetyna i kombinuja i czasem to kombinowanie, ktore wedlug Ciebie jest kradzieza wartosci dodanej jest w tym wszystkim najwazniejsze.

    Jezeli jeden Jasiek na poczatku lat 90-tych jezdzil „po towar” wstajac o 4 rano, pozniej zalozyl hurtownie, w ktorej dla oszczednosci sam ukladal skrzynki od 4 rano a teraz zatrudnia 20 przedstawicieli „klasy robotniczej” to nie jest bynajmniej krwiopijca ale lebskim i zaradnym facetem.
    Tesciu mojej siostry byl wozakiem w latach 50-tych, skonczyl 4 klasy ale jak odchodzil z tego padolu to zostawil synom domy po 500 metrow kwadratowych kazdy i ziemi na miliony zlotych… on by na Twoje banialuki nawet nie smarknal – strata czasu!
    Lizaku mam wrazenie po Twojej znajomosci ilosci r w perorowaniu i innych jezykowych subtelnosci, ze jestes naprawde czlowiekiem duzej wiedzy ale chocia nie chcem ale muszem zapytac Cie chamskim jezykiem:
    Dlaczego tak madrze wygadujesz takie glupoty?

  138. pielnia1,

    jako krytyk optyki Magrud znowu czuje sie znowu wywolany do tablicy. A wiec taki maly remanencik:

    W swym pierwotnym wpisie Magrud potepila w czambul „karnawal” Solidarnosci” i najaktywniejszy aktyw aktywu tego zwiazku, ktory to aktyw symbolizuje zjazd w Hali Olivii. Tak sie wesolo sklada, ze „karnawal” to rowniez integralna czesc PRL-u, ktorego potepianem w czambul zajmuja sie na tym blogo inni, i czynia to z taka sama pasja jak Magrud. Innymi slowy, istnieje jakas lacznosc miedzy tymi pozornie antagonistycznymi podejsciami do historii: potepianie w czambul PRL-u, a przynajmniej wybranych fragmentow tej epoki: Magrud potepia „karnawal” i Solidarnosc, zas jej oponenci – strone rzadowa. I oto mamy jednosc.

    Jak widzisz, mozna i tak przedstawic sprawe. I w ten sposob na blogu panuje zgodnosc pogladow co do PRL-u w oparciu o wspolny element: potepianie w czambul. Pozostaje tylko kwestia rozlozenia akcentow. Opisana tutaj zgodnosc pogladow zasadza sie chyba w tym, ze wszyscy potepiajacy w czambul PRL (a wiec Magrud rowniez) sa tanimi moralistami koniukturalnymi. Jestem pewien, ze Lenin bylby dumny rowniez z Magrud (nawiasem mowiac ktors celnie przyrownal nasza Bohaterke do Rozy Luksemburg, a wiec byl blisko).

    Tak pielnia1, tanie moralizatrstwo koniunkturalne powoduje odruch wymiotny. Moim zdaniem, u kogos tak wyczulonego na te sprawy jak Ty (a takie mozna odniesc wrazenie czytajac Twoj ostatni wpis), reakcja na odruch wymiotny powinna byc systemowa, autonomiczna, nie zalezna od tego kto i na jaki temat tanio moralizuje koniunkturalnie. Niestety, Twoj odruch wymiotny wydaje sie byc sterowny. Innymi slowy wkladasz sobie palce w gardlo, zeby zapaskudzic jednych, zas oszczedzasz drugich, mimo ze i jedni, i drudzy tanio moralizuja koniunkturalnie. Cos jak redaktor Kalabinski czy VoA.

    Taki maly remanencik.

    Pozdrawiam

  139. Falicz

    Pańskie jednostkowe doświadczenia nie posiadają mocy sprawczej.
    Nie stanowią także argumentacji i uzasadnienia dla pańskich politycznych kompilacji.
    Tym niemniej czytuję pana z dużym zainteresowaniem, szczególnie te wpisy, w których nie bierze pan rozbratu z logika i kulturą.
    Bardzo sobie cenię pana amerykanistyczne analizy.
    Zatem zachęcam do oddawania się tym tematom, w których czuje się pewnie i swobodnie, ku własnej satysfakcji i sporemu gronu czytelników.Widzi pan ja się oddaję namiętnie krytykom pańskich tekstów,ponieważ znajduję w nich wiele słabości, o których staram się pisać mądrze by nie wyrządzać panu przykrości.Jak więc Pan widzi jeżeli autentycznie się acan postarasz to odbierzesz mi chleb, czyli możliwość wypisywania bzdur na temat pańskich mądrości.
    Życzę samych sukcesów w osiąganiu wyższych etapów indywidualnego rozwoju.
    No i bardzo proszę nie wypadać tak szybko z konwencji równowagi emocjonalnej.Proszę wziąć przykład z generała Jaruzelskiego.
    Z poważaniem.
    Lizak

  140. Do Andrzej Falicz:
    Bardzo mi przykro. Ten przez Pana znienawidzony i już wielokrotnie wirtualnie „egzekutowany” Lizak przyparł Pana do muru. Z tym faktem powinien się Pan pogodzić, a nie w ramach antykomunistycznej krucjaty ciągle ujadać, obrażać i powoływać się na „chłopską” logikę.
    To tylko dowód na brak argumentów.
    Jedynym „intelektualnym” argumentem w Pańskich rozważaniach jest powierzchnia wybudowanych domów i suma zarobionych pieniędzy.

    nie pozdrawiam

  141. Eddie zebym jeszcze rzeczywiscie wierzyl, ze mam szybka i sluszna odpowiedz na wszystko…o ile byloby latwiej.
    Niestety bardzo czesto zmieniam zdanie i za kazdym razem staram sie (siem) do niego przekonac.
    Problemem jest brak dystansu i namietne zaangazowanie – kazdy chyba kogos takiego zna.
    Ale Eddie ja znam swoje wady albo tak mi sie przynajmniej wydaje i jak sie rozgladam to kazdy jakies wady MA. Tylko nie MA.
    Swiadomosc wlasnej ulomnosci i brakow erudycji (oraz zawodzaca ortografia i gramatyka) mnie nie ucisza.
    Na szczescie dla innych jest to blog pisany wiec niech czyta ktochce…
    Mozemy kazda dyskusje potraktowac jako dyskusje na okreslony temat i spierac sie na argumenty.
    Zrozumialbym Twoja o mnie troske jezeli jednoczesnie wykazalbys, ze moje wady osobowosciowe powoduja, ze np. nieslusznie nie czcze jenerala albo zle oceniam PRL.
    Od krytykowania moich wlasnych opinni serwowanych z apodyktyczna maniera medrka sa inni.
    Niech to robia z klasa, celnoscia i werwa – moze czegos sie naucze.
    Lizak zawsze ma u mnie chetnego czytelnika – chociaz nie zostawia na moich wpisach suchej nitki.
    Czasem dzieki niemu moge chociaz przez chwile poczuc sie jak Pan Hrabia mimo chlopskiego pochodzenia…

  142. Liga M.
    (Lepiej zapisać, żeby szybko nie zapomnieć. Poza tym, świat po jakimkokwiek bądź uporządkowaniu go łatwiejszy jest do zrozumienia…)

    jasny gwint
    olek51
    amator
    wodnik53
    absolwent
    anga
    matti
    yano
    eddi
    otago
    Teresa Stachurska
    sogni d’oro
    pirs
    lech
    Kropkozjad
    guziec
    Teodora

  143. Ligę M uzupełnia:
    zappatist

  144. Andrzej Falicz pisze…..

    Szanowny Panie,
    tenor Pana wpisow wskazuje na spora doze kokieterii, lepiej jednak niz koterii.
    Z powazaniem.
    MA

  145. Pielnia1 7:45

    Mam wrażenie, że raczej stoisz twardo w czasach i mentalnościach PRL-u. Przypominam sobie, na studiach ekonomicznych (program marksistowski) natknąłem się na książkę rosyjskiego badacza gospodarki amerykańskiej, czytałem ją w oryginale, dane statystyczne były w niej aż do lat 1960-tych. Teza, zresztą szokująca dla mnie wtedy, była taka, że w USA udział usług w gospodarce szybko rośnie, już wtedy wartością przekraczał sektor wytwórczy. Jak to? pytałem, a gdzie potęga węgla i stali, ropy, samochodów, bawełny i kukurydzy? To kelnerzy i fryzjerzy mają zawiadować gospodarką, oraz kuchciki – jeszcze wtedy nie słyszałem o hamburgerach.

    Albowiem wpojono nam wyższość modelu gospodarczego PRL-u, który opierał się na centralnym planowaniu i dominacji produkcji materialnej, gdyż wtedy transport, jakiekolwiek usługi nie tworzyły wartości, produkt narodowy ich nie ujmował. Bo planista wolał mieć wszystko w tonach i metrach kubicznych, w ostateczności w złotówkach i rublach transferowych. Budowano huty dla produkcji ton stali, bez dopasowania ich do potrzeb nabywców, czyli nie te asortymenty, nie te jakości, nie te terminy dostaw. I budowano gospodarkę kombinatów. Dla przykładu, w Ożarowie k/W-wy postawiono ogromną fabrykę kabli i wyposażono ją w maszyny zachodnie, głównie francuskie, które tam stały pojedynczo w małych przedsiębiorstwach elastycznie realizujących zamówienia, a tutaj skomasowano je w sporym zakładzie. Elastyczność reagowania na sygnały rynku i zamówienia – to jest to czego brakowało w PRL-u, a teraz jest w gospodarce RP. Niewidoczne, zaspakajające potrzeby ludzkie, przynoszące zysk, w ujęciu finansowym przewyższające produkcje PRL, chociaż pewnie nie w tonażu. I nie w zanieczyszczeniach środowiska. Hutę Skawina zamknięto już w latach 80-tych. Jednym z efektów upadku tamtego systemu była gwałtowna poprawa środowiska naturalnego w Polsce i u sąsiadów.

    Pożytek dla gospodarki? Co to jest? Obrazek dymiących kominów i mas robotniczych śpieszących w ich kierunku w godzinach wczesno-porannych? Czy raczej rozpoznanie potrzeb, tzw. popytu efektywnego, niezawisłych decyzji konsumenckich i podążenie właśnie w tym kierunku, a nie za głosem urzędników zasiadłych przy Placu Trzech Krzyży?
    Pozdrawiam

  146. Panie Kowalski,
    stwierdza Pan, że nie odpowiedziałem na Pańskie pytania… Mnie się wydaje, że jednak odpowiedziałem, ale skoro…. to „wracajmy do naszych baranów”:
    Pyta Pan:
    – Czy nie wydaje ci się, Szanowny Lexie, że osąd moralny, który przecież związany jest z naszą zwykłą zdolnością do rozpoznawania niesprawiedliwości i wydawania ocen moralnych, wyznacza wyraźne granice różnym przejawom teorii prawa…( – w tym np. rozlicznym przepisom prawa obowiązującym w okresie PRL-u),
    i dalej
    – czy nie sądzisz, że uprawniony jest pogląd zakładający potencjalną omylność moralną prawa, kiedy osąd moralny okazuje się być epistemologicznie uprzedni wobec teorii prawa, która w związku z tym musi z zasady przewidzieć możliwość prawa niesprawiedliwego…
    *
    Odpowiadam: na pierwsze pytanie – nie wydaje mi się, na drugie pytanie – nie sądzę.
    I aby nie być posądzony o arogancję wyjaśniam dlaczego.
    Przyznałem przecież, że omawianą zamierzaną regulację prawną oceniam z pozycji pozytywistycznej teorii prawa. Teoria ta tak opisuje relacje prawa i moralności ( posłużę się cytatem z odnośnego hasła Wikipedii ):
    „Pozytywiści uznawali, że zespół norm moralnych jest systemem normatywnym, który odrębny jest od prawa pozytywnego. Przejawem tego stanowiska jest twierdzenie, że obowiązywanie norm prawnych jest niezależne od tego, czy realizują one jakieś wartości moralne, bądź czy są zgodne z jakimiś normami moralnymi lub, czy też nie są z nimi zgodne. Ten pogląd dotyczący obowiązywania prawa i niezależności obowiązywania norm prawnych od norm moralnych nazywany jest niezależnością walidacyjną prawa. Przyjęcie poglądu pozytywistycznego prowadzi do uznania, że prawo ma być moralnie słuszne, ale może być moralnie odrażające. Ale ocena moralna prawa nie ma wpływu na jego obowiązywanie. W pozytywistycznych koncepcjach prawa nie zaprzecza się o istnieniu prawnych związków pomiędzy prawem a moralnością, nie ma związków walidacyjnych, jest pewna niezależność walidacyjna. Dla pozytywistów moralna ocena prawa nie jest zadaniem nauk prawa. Prawoznawstwo wg pozytywistów może formułować jedynie twierdzenia o zgodności lub niezgodności norm prawnych z ocenami moralnymi. Nauki prawne winny być wolne od wartościowania.
    Czy ten cytat nie zawiera odpowiedzi na zadane przez Pana Pytania ? Mnie się wydaje, że tak ( Przy okazji przepraszam za odwołanie się do Wikipedii ale w domu nie mam stosownej literatury ).
    *
    Pytał Pan również o źródła umowy społecznej zawieranej przez rządzących i rządzonych w odniesieniu do PRL.
    Odpowiadam powtarzając: przecież przedmiotem naszych rozważań nie jest legitymacja demokratyczna i prawna władz PRL (wiadomo, że takiej legitymacji władze PRL-u nie miały). Przedmiotem naszych rozważań jest dotrzymywanie umowy społecznej przez obecne demokratycznie wybrane władze. Źródłem tej swoistej, aktualnej umowy społecznej jest akt wyborczy realizowany na zasadach wolnych, demokratycznych wyborów. Wszak Rzeczpospolita jest demokratycznym państwem prawnym, a pacta sunt servanda.
    *
    I wreszcie pytał Pan czy władze PRL „dotrzymywały umów” zawieranych ze społeczeństwem. Przyznam, że w sposób jednoznaczny nie potrafię na tak postawione pytanie odpowiedzieć, bo nie analizowałem tego problemu, chociaż skłonny jestem założyć, że były sfery działalności państwowej, gdzie zobowiązania komunistycznego państwa były realizowane lepiej lub gorzej, były sfery ( a może było ich i więcej niż tych pierwszych ) gdzie realizowane nie były.
    Czy „władze” po 1989 r realizowały rzetelnie swoje zobowiązania społeczne ?
    Ale nawet jeżeli przyjmiemy, że komunistyczne władze generalnie swoich zobowiązań społecznych nie dotrzymywały, bądź realizowały je w sposób pokrętny ( np. wolności i prawa obywatelskie z Konstytucji z 1952 r), to czy to zwalnia obecne władze demokratycznego państwa prawnego od dotrzymywania umów wynikających z stanowionego przez nie prawa.
    Czy to jest moralne ?
    Gestapo i Trybunał Norymberski proponowałbym pozostawić na boku, bo po prostu nie wiem czy funkcjonariusze Gestapo w Niemczech po wojnie zachowali jakieś przywileje. Nawet jeśli tak, to jest to problem Niemców.
    Natomiast Pan, Panie Kowalski nie odpowiedział na moje pytanie: czy stosowanie zasady odpowiedzialności zbiorowej jest moralne ?
    Ukłony.
    PS. Z sugerowanymi przez Pana pozycjami książkowymi zapoznam się jeśli na nie „trafię”. Może być z tym kłopot, bo od 10 lat (niemal) jestem poza zawodem, ale będę próbował…
    L.

  147. Jacobky,
    Napisałeś:
    „Niestety, piekło rownież wybrukowane jest fragmentarycznymi i tendencyjnymi analizami, rownież historycznymi. O tym także warto pamietać piszac o piekle, o znajomosci ludzi versus znajomosc ludzkosci, itp. Bardzo to chwytliwe, ale skrzeczy jesli wczytac sie glebiej w Pani niemal histeryczny sposob prezentowania historii. Rowniez historii ludzi i ludzkosci.”
    Zgadzam się z pierwszą tezą całkowicie.
    Dlatego też ośmieliłam się dorzucić do obowiązujących w dyskursie publicznym „fragmentarycznych i tendencyjnych analiz” swoja własną równie tendencyjną i równie fragmentaryczną.
    Ale przez to wcale nie mniej prawdziwą.
    Dopiero suma wszystkich fragmentarycznych opowieści, gdyby zebranie ich było możliwe i dostępne percepcji pojedyńczego człowieka, mogłaby ukazać prawdziwą tj. całościową wersję tamtych wydarzeń.
    Z histerii tłumaczyć się nie zamierzam, bo bedąc w melancholijnym tj. depresyjnym nastroju bardzo tęsknię za uniesieniami wszelkiego rodzaju.

    T.O,
    Nie jestem wyznawczynią żadnej z ekonomicznych teorii. Wiara nie jest dla mnie wartością , tylko ograniczeniem w procesie poznawczym.
    Wiara jest bowiem aktem woli, a nie rozumu.
    Mój ulubiony filozof Schopenhauer dawno już odkrył, ze większość naszych błędów i mylnych przekonań bierze się nie tyle z niedostatków intelektu i wiedzy, tylko z przyjętej a priori tezy. Bronimy jej często wbrew najbardziej oczywistym faktom, nie dlatego, by posiadała jakieś samoistne wartości, tylko dlatego, że tak przyjęta teza- prawda jest emanacją naszego dumnego ego i jego woli, lub też, co ukazuje zjawisko konformizmu, przyczynia się do realizacji naszych interesów.
    W tym też aspekcie rację ma -z kolei Simone Weil, która uważa konformizm za imitację ŁASKI.

    Co zaś tyczy się owych argumentów ekonomicznych użytych w naszej dyskusji przez Andrzeja Falicza, to nie mają one pragmatycznego waloru, a wyłącznie socjologiczny.
    Owe argumenty sprowadzają sie bowiem do określenia statusu dochodowego, bądż majatkowego uczestników tego forum jako kryterium legitymującego wypowiedzi.
    Pomijając, ekskluzywny, co do intencji ich charakter, muszę zauważyć, że nie zostały one przez tych, którzy je wykorzystują nigdzie sprecyzowane.
    Nikt więc z zabierajacych głos na tym forum, nie może być pewny, czy jego akurat status materialny upoważnia go do zabierania głosu.
    Ja np. nie wiem, czy jako osoba nieskończenie uboższa od Billa Gatsa mam takie prawo i czy np. wystarczy bym była nieskończenie zamożniejsza od Jarosława Kaczyńskiego, który z kolei niczego nie posiada, a zarabia na tyle skromnie, by upominać się o głupie 300zł, bym miała prawo przypominać niektóre dokonania PRL-u?
    Wszystko w tym pozornie pragmatyczno-ekonomicznym argumencie jest na tyle mętne i megalomańskie, że pachnie indolencją intelektualną.
    Dlatego też poniżyłabym się używając takiego argumentu lub nań odpowiadając.
    Ponadto, mnie jako liberalnej i egalitarnej demokratce używanie statusu majatkowego, przy ocenie ludzi i ich poglądów wydaje się zwykłą arogancją i uzurpacją pieniądza.
    Zbyt wysoko cenię sobie kazdą żywą istotę, by sadzić ją miarą tak mierną, jak kawałek papieru, o czysto umownej wartości nabywczej.
    Reasumując, wolę być na wyrost homo sapiens niż na niby homo economicus.

    ajw,
    Przestrzegasz:
    „Magrud, idealizowane tutaj piekne dziewcze, moze w istocie byc starym, esbekiem o wygladzie Urbana…potega internetu. Jedyna osoba, pozytywnie zidentyfikowana na tym blogu jest DP.”
    Logika ta filozoficzna , a za nia matematyczna dopuszczają, by z tezy fałszywej wynikała teza prawdziwa.
    Co najlepiej zilustruje następujacy przykład:
    Jeżeli piorun jest zemstą bogów , to burza jest grożna dla ludzi.
    Pierwszy człon trybu warunkowego, jest zdaniem fałszywym, ale wniosek jest najprawdziwszy z prawdziwych.
    A to oznacza, że także esbek może czynić dobro.
    Dlatego odrzucanie tego, co wydaje się piękne i bezinteresowne, naiwne bądż „dziewiczo emocjonalne” tylko z tej przyczyny, że nieznane jest tego czegoś żródło jest zwykłym frajerstwem.

    Drodzy Blogowicze,
    No cóż, jak uczy filozof, do zachwytu zdolne są tylko wybitne umysły.
    A za takie uważam , te których rozum i inteligencja wyemancypowały z dyktatu indywidualnego ego. Te umysły, które uświadomiły sobie ograniczenia własnej i każdej osobowości, te które zaakceptowały świat i istnienie jako żródło niespełnienia. Tylko te umysły gotowe sa na spotkanie i rozpoznanie piękna i miłości, przenikajacego naszą choćby nie wiem jak bogatą, to zawsze – ze wzgledu kres – szmatławą egzystencję.
    Nie twierdzę, by to co piszę, zasługiwało na jakikolwiek zachwyt.
    Myślę tylko, że rację ma Eddie, w ostatnim wpisie do Anrzeja Falicza, ukazując całą złożoność i ograniczenia procesu poznawczego. I powtórzę za JP II: „Nie lękajcie się”… ulegać wzuszeniom. Nie lękajcie się zaufać własnemu sumieniu. Nie lękajcie się dostrzegać człowieka nawet we własnym wrogu.
    I nie miejcie mi za złe wielkie, patetyczne, czy też na pozór histeryczne i emocjonalne słowa i myśli.
    Nie obawiajcie się, że one nas przerastają. Ważne dla nas powinno być to, że się przydarzają, że realnie istnieją jakoś tak poza nami, ale jakoś tam i poprzez nas. Nad irracjonalną tęsknotą za pięknem i prawdą nie da się zapanować, ale nie należy się ich z tego powodu wyrzekać.
    Pozdrowienia, magrud

  148. Szanowny”Jakobsky”: trochę żle przeczytałeś mój wpis. Ja napisałem, że „Magrud” czasem, moim zdaniem, przesadza ( to min. dotyczyło Oliwii), ale przecież nie może ci to przesłaniać całego Jej i mojego wpisu. Ja nie jestem adwokatem „Magrud”; może ona nawet by nie chciała mieć takiego adwokata, jak ja; ja prosiłem o umiar w osądach ,prosiłem o racjonalne podejście do wszystkiego. Ja wystarczająco dużo zdrowia straciłem na walkę z różnymi idiotami, którzy mi „wyjaśniali”, że w „komunie”, to nawet cement był skażony ideologicznie. Zgodzisz się zapewne ze mną, że ma prawo mnie brzydzić to stado moralistów, którzy poprzednio zawsze wiedzieli, po czyjej stronie jest prawda i racja i teraz też(bardzo często ci sami po przefarbowaniu się) wiedzą, kto jest prawy i „po naszej, właściwej, stronie”i oni zawsze są ode mnie lepsi. Nigdy tego nie zapomnę, jak pod koniec lat 70tych w mojej instytucji był I. sekr. PZPR i zawsze się mnie czepiał, że myślę i mówię nie błagonadiożnie, a w 1989 r. wstąpił do „Solidarności”, szykował się tam na jakieś ważne stanowisko i znowu mnie uświadamiał, że brzydkie czasy się skończyły i że teraz należy już inaczej postępować i co? ano znowu był ode mnie do przodu. Rozumiemy się chyba”jakobsky”, prawda?

  149. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Ataki na Falicza maja charakter hormonalny, czyli cykoria swiadomosci krzywd wspieranych zza biurka i popelnianych czynnie zyskuje podswiadonie na sile dzialania….
    http://bobolowisko.blogspot.com/2008/09/ta-niezwyczajna-lekkosc-kieszeni.html
    Najwieksza jednak niespodzianka ostatnich dni jest fakt, iz wielu tak zwanych laureatow Nagrody Nobla w ekonomii – ostatniego 25-lecia XX w. – byla czynnie zatrudniona w Radach Nadzorczych wlasnie tych instytucji finansowych, ktore wlasie w ostatnich tygodniach na zasadzie „czarodziejskiej rozdzki” calkowicie zniknely z powierzchni ziemi. Dziwny zbieg okolicznosci – prawda?

  150. W każdym razie, Marud, pogratulować, że udało się Pani ukraść show redaktorów Passentowi, którego wpis rzeczywiście zalatywał maglem na kilometr.

    Pozdrowienia

    PS. Za „histerię” przepraszam. Jak widać, jak też daje się ponieść sentymentom 😉

    pielnia1,

    oczywiście, że się rozumiemy. Nawet jeśli myślimy inaczej (choć wcale nie tak bardzo inaczej), to jednak te różnice nie przeszkadzają się rozumieć.

    Pozdrawiam

  151. Magrud,
    Wytlumacz mi wiec co mialas na mysli piszac do Falicza:

    Zniżyłeś się do argumentów “ekonomicznych” Telegraphica Observera.

    Konkretnie, co mialas na mysli w sprawie niskich argumentow ekonomicznych T.O.
    Albo najlepiej, daruj sobie.

  152. Drogi Andrzeju Falicz,

    Niedawno byłem świadkiem takiej sceny: Do właściciela sklepu przyszedł młody akwizytor z jakąś ofertą. Młody człowiek, w „służbowym” ciemnym garniturku, pod krawatem i zaczyna „nawijać” . Właściciel sklepu/komputery/ , lużny , inteligentny facet, od razu wchodzi akwizytorowi w słowo , i kontynuuje tę gadkę-szmatkę. „Pitbulek” w garniturku nie zrażony zaczyna recytować złote, wykute na kursie formułki. Właściciel cierpliwie tłumaczy młodemu, że on sam uprawia handel i jego praca polega na tym, że on też żyje z bajerowania klientów itp. Akwizytor, jak zacięta płyta , ciągle swoje formułeczki. W końcu komputerowiec złapał go za barki i zaczął nim potrząsać, żeby tamtego „wyłączyć ” z zaklętej ścieżki. Nic z tego. Młodzieniec nawet będąc potrząsany, nie potrafił wypaść ze swojej roli…
    Drogi doktorze Andrzeju Falicz /tytuł gdzieś mi się obił…/, je,,,,sli chciałby Pan na poważnie porozmawiać na argumenty, to powinniśmy trochę spoważnieć i wykazać autentyczną otwartość na słowa adwersarza. Po drugie wygłaszając jakieś opinie , powinniśmy choć najogólniej wskazywać źródła wiedzy na dany temat, i choćby naniastkowo używać metody porównawczej z podobnymi zjawiskami wwystępującymi w innych miejscach, społecznościach itd. Przydałoby się, żeby wygłaszane opinie były umiescowione w jakimś szerszym kontekście, a nie były jednowymiarowymi chlapnięciami. O wrażliwym podejściu do sprawy , nieśmiem nawet wspominać. itd.itp.etc.
    1. Piszesz np.:”Nikt nie ucieknie przed soba samym Eddie to chyba oczywiste.
    Ty tez…
    Ja nie mam zamiaru udawac kogos kim nie jestem.”
    ———
    Ja ten wątek pisałem, nie po to, żeby autora „związać ” z jego tekstem, tylko zaznaczyć ,że Twoje obelgi pod adresem Polaków, ze względu na brak wykazania przez Ciebie słuszności Twoich opinii, w oparciu o… są wyłączne obrazem zakamarków Twojej!!! psychiki, ukształtowanej na Twojej drodze życia. I tyle
    2. Piszesz: „Sprobuj mi powiedziec, ze Polacy nie wspominaja sentymentalnie PRL-u bo:
    byli mlodsi i z reguly ladniejsi… (itd)
    bo wolnosc ich przeraza
    bo czuja sie zagubieni
    bo czesto czuja sie odsunieci i zmarginalizowani – inaczej mieliby ciekawsze zajecia niz blog Pana Passenta…”
    ———————–
    Skąd wytrzasnąłeś takie „opinie” o Polakach? Czy w innych narodach podobne zjawiska nie występują? itd. itp.Ja żyję w Polsce prawieże w trybie ciągłym. Mam dość dużo kontaktów z ludźmi z różnych grop naszego narodu. O takich pierdułkach , jak przrażenie wolnością, zagubienie , czy zmarginalizowanie, przy ludziach , których spotykam w realu , z obawy przed obciachem/skąd się urwałem/ nie odważyłbym się nawet pomyśleć. W ostatnich latach zauważam systematyczny wzrost realizmu wśród Polaków , i świadomości reguł i sytuacji. Oczywiście jest też częś osób, którym powodzi się gorzej, ale tacy są w każdym narodzie, i podłością jest nas pod tym względem wyróżniać.
    3. Piszesz:”bo denerwuje ich cudzy sukces i dlatego wkurza ich “bestialstwo” obecnej Polski.”
    —————
    Kolena obiegowa pierdułka. Ani razu nie spotkałem Polaka, który denerwowałby się czyimś sukcesem. Bogaci , to u nas normalka, zaakceptowana przeza ogół od dawna. Mnie wkurza bardzie coś odwrotnego niż Ciebie- przesadny podziw dla bogatych dorobkiewiczów. Bo przecież jesteśmy na takim etapie. Wspomniane przez Ciebie wyjścia do teatru ludzi biznesu, to w większości przypadków wyjście po to, żeby pokazać siebie!!! o nie obejrzeć pokaz aktorów. Wiem coś o tym, bo jestem akurat człowiekiem sztuki.

    4. Piszesz: „Komuna jawi sie jak bezpieczna przystan gdzie osierocona dzis “inteligencja” nie musiala byc odpowiedzialna za wlasny zyciowy sukces.
    Dzis portretuje te czas jak jedno wielkie czytanie Bulhakowa i Baczynskiego przeplatane wyjsciami do teatru…

    Dlaczego nie robi tego dzisiaj?
    A no bo jej nie stac!
    W normalnej zdrowej rzeczywistosci trzeba sie postarac”
    ———————————-
    Co Twoim zdaniem powinna robić inteligencja biednego kraju, w którym pensje są na możliwe na niskim poziomie. Może zająć się jakimś geszefciarstwem po pracy, albo wyjechać, co też ze stratą dla kraju czyni w niebezpiecznym stopniu. Póki co nie ma takiego kraju, gdzie wszyscy zdrowi ludzie robiliby obrzydliwie bajeczne biznesy.Społeczeństwa mają swoją strukturę, i tu pole manewru jest ograniczone na „wzięcie spraw w swoje ręce”.

    5. Na kniec tej wyrywkowej wyliczanki ,łapię Cię za ramiona i potrząsam:
    a/ Ojciec Falicz:
    „Otoz taka jak Magrud ocena PRL-u i stanu wojennego jest scisle polaczona z innymi “post-prl-owskimi” cechami jak:
    – zawisc
    – ciagle narzekanie – “zlodzieje, nienawistniki, ciemnogrod” itd itd
    – brak rzetelnej zobiektywizowanej oceny rzeczywistosci
    – tani sentymentalizm
    – brak odpowiedzialnosci za wlasne zycie i rzetelnej samooceny
    – strach przed podejmowaniem idywidualnych decyzji
    itd.”
    b/syn Falicza ,wychowany na obczyżnie przez ojca, wzór do naśladowania:
    „Moj syn, ktory wiekszasc zycia spedzil poza Polska stwierdzil, ze glowna cecha Polakow jest narzekanie, zawisc i powodawana lenistwem “bezradnosc”.
    Wszystkiemu sa winni “oni”.”
    Wypada Ci doktorze Andrzeju Faliczu podziękować za zadbanie o pokoleniowy przekaz o kraju swojego pochodzenia…

    Na koniec dwa skojarzenia w kwestii komunikacji międzyludzkiej:
    1.W mojej ocenie jako kapitalista-nuworysz/zwierzyłeś się z lewicowego pochodzenia, jesteś przesterowany. Molierowski mieszczanin, który w euforii sukcesu, chcciałby wszysttkich przepędzić po ścieżce od pucybuta do milionera.
    2.Pielni1, nie byłeś w stanie zrozumieć z głębszym odczuciem jego racji, więc mu nawtykałeś/wątek z Bułgarią/. To nie była atrakcyjna ekspresja, to było zwykłe prostactwo. I Ty doktorze Andrzeju Faliczu …?

    Pozdrawiam,Eddie

    P.S. Gdybyś zechciał zwrócić uwagę na moją polemikę z Pielnią1 pod poprzednim postem red.Passenta, to proponuję wątek, w którym wraz z Pieolnią1 dochodzimy do konsensusu w momencie gdy nasze czucia uświadamiają nam,że ze względu na bardzo inny rozwój , możemy mieć problem z mówieniem o tym samym , tak,żeby jeden dokładnie rozumiał drugiego. Taki eden moment więcej mówi o klasie człowieka ,niż tysiące gładkich ,pierdułek.

  153. Magrud,

    Pozdowienia i buzi,Eddie

  154. Pielnia 7.45
    Przykro mi bardzo ale mylisz sie kompletnie w zdaniu „Prl rozwijał moce wytwórcze a zaniedbywał infrastrukture”. Wymienię tylko kilka najbardziej znanych z czasów Gierka: Rurociągi naftowę i gazowe, Port Północny w Gdańsku, Rafinerie w Płocku i Gdańsku, CMK z Katowic do Warszawy, oraz pełna elektryfikacja innych linii kolejowych, „Gierkówka” i cały szereg czteropasmowych dróg szybkiego ruchu na Ślasku oraz w okolicach Poznania, kopalnia dochodów dla Stalexportu czyli autostrada z Katowic do Krakowa,”zakopianka” z Krakowa do Myslenic, duże inwestycje w kompletnie zapuszczone sieci telefoniczne, wielkie inwestycje w elektrownie,łacznie z próbą budowy elektrowni
    atomowej w Zarnowcu, no i na końcu Wisłostrada i Trasa Łazienkowska oraz Most Grota Roweckiego. Było tego więcej, ale narazie tylko tyle i pytanie gdzie byśmy byli, gdyby nie te inwestycje infrastrukturalne ? Z ręką w nocniku !

  155. Czytając ostatni wpis Magrud, którą pozdrawiam za całokształt, zamyśliłam

    się

    i zadaję sobie pytanie, czy wg takiego podziału na mających i nie mających prawo do wypowiadania własnych opinii taki np. Norwid słusznie, czy niesłusznie prawił? Mam problem.
    No to mała perełeczka…
    Ukleiłem sobie z papieru nos monumentalny i krzywy.
    I teraz wołam na cały głos; oto mój organ! Żywy!
    Jedną tylko czuję trwogę wśród tak kwitnącego stanu,
    Że organem kichnąć nie mogę, Ani sobie utrzeć organu

  156. Informuję Państwa, że „Andrzej Falicz” jest tworem wirtualnym a nie żadną żywą osobą. To, że się chwali jakoby jeden jedyny występował pod własnym nazwiskiem, to humbug. Zresztą na pewno już się domyśliliście – czy żywy człowiek, który jakoby pracuje ciężko w Australii, mógłby wypisywać takie banały i w takiej ilości? To był mój głupi żart, za który bardzo przepraszam, a jeśli się jeszcze taki wpis pojawi, to po prostu przerzućcie go – będę stopniowo wygaszał tego fantoma. No, nie udał mi się, ale czy Panu Bogu świat się udał?

  157. Dziękuję bardzo kadettowi (2008-10-02, 15:19 i 15:20) za wybranie tych z grona blogowiczów, którzy w swych wypowiedziach reprezentują racjonalny sposób myślenia. Chyba jednak zapomniał do tej listy dołączyć Gospodarza blogu – DP. Nazwanie tego grona Ligą M (chyba od nicku „magrud”) nie jest zbyt trafne, ponieważ osoby z tego grona reprezentują nie tylko zbieżne poglądy, ale różnią się w ocenie zdarzeń, czasem znacząco. Racjonalne myślenie nie chroni od błędów w ocenie zjawisk ekonomicznych i społecznych. Osoby racjonalnie myślące wycofują się jednak z ze swych błędnych ocen, jeżeli okaże się, że ich wnioskowanie było ułomne lub przebieg zdarzeń, z których wywodzili swe oceny był w rzeczywistości inny niż sądzili. Jedną z cech racjonalnego myślenia jest unikanie generalizowania w ocenie ludzkich działań i unikanie kategorycznego wypowiadania się o ludzkich intencjach.
    Osoby myślące ideologicznie generalizują, są skore do wydawania pochopnych ocen ludzkiego działania, motywów i intencji, upraszczają oceny działań i zjawisk. Dla nich wszystko jest białe albo czarne – cacy albo be. Innych kolorów nie znają. Są skorzy do przypisywania swym przeciwnikom w dyskusji ocen i poglądów, których nie wypowiadali i złych intencji, oraz w skrajnych przypadkach traktowania ich jak wrogów. Ich argumenty bywają krzykliwe, napastliwe, często niegrzeczne. W czasach mej późnej młodości takie traktowanie ludzi lub argumentowanie było określane jako odzywka „z grubej rury”.
    Nie podążę śladem kadetta i nie utworzę listy tych blogowiczów, których sposób rozumowania, przedstawiony w ich wypowiedziach, wydaje mi się pozbawiony elementu racjonalnego pojmowania Świata. Nie czuję się uprawniony do szufladkowania ludzi.
    Ocena gospodarki według kryteriów zysku nie jest racjonalna. Zysk jest z pewnością jednym z najważniejszych kryteriów oceny gospodarki ale nie jedynym ważnym. Gospodarka, która pozbawia możliwości udziału w tworzeniu i podziale dochodu narodowego liczne grono obywateli jest gospodarkę wadliwą i prowadzącą wprost do kryzysów gospodarczych i finansowych. Wytwarza ona szeroki margines społeczny dziedzicznej nędzy i nieaktywności społecznej, wywodzącej się z niewiary w możliwości wyjścia z dołka, często wynikającej z nieudanych prób zakończonych klęską. Ten margines jest źródłem prymitywnej, często okrutnej przestępczości, która dotyka nie tylko ludzi z tego marginesu. Przypisywanie przyczyny tego zjawiska w we współczesnym stechnicyzowanym Świecie tylko lenistwu jednostek z tego marginesu to jeden z ideologicznych mitów (nie chcę użyć wyrazu „kłamstwo”, bo to pachnie zarzutem złej intencji) piewców ideologii liberalnej gospodarki rynkowej.
    W gospodarce realnego socjalizmu (komunizm jako system gospodarczy i społeczny nie wystąpił w żadnym z krajów socjalistycznego obozu), nie było dbałości rządzących o zapewnienie generowania zysku, mimo że było to możliwe, natomiast zapewnienie udziału w tworzeniu „dochodu” narodowego szerokim rzeszom obywateli w sposób bezkrytyczny prowadziło do przerostów zatrudnienia i nieracjonalnego wykorzystania siły roboczej, często wysoko kwalifikowanej. Nadopiekuńczość państwa realnego socjalizmu powodowała tworzenie się grup ludzi o postawie społecznej określanej porzekadłem: „czy się stoi, czy się leży, dwa tysiące się należy”. Ale w Polsce, w czasach realnego socjalizmu wielu ludzi pracowało uczciwie, wydajnie i ofiarnie, traktując uspołecznione zakłady jako własność zbiorową. Ich wysiłek był marnowany przez władze, niepełną suwerenność decyzji centralnych i zideologizowane zarządzanie.
    Jednak nie wszystko w realnym socjalizmie było be i o tym już na tym blogu wypowiedzieli się członkowie Ligi M a ja z wieloma ich wypowiedziami zgadzam się.
    Bezkrytyczne i skrajne oceny gospodarki realnego socjalizmu i te na cacy i te na be, to przykłady nieracjonalnego ideologicznego myślenia. Podobnie cielęce zachwyty nad liberalną gospodarką i skrajna jej krytyka bez dostrzegania jej zalet przy istotnych wadach, to też przykłady nieracjonalnych ocen.
    Warto zwrócić uwagę na bolszewizm ideologiczny. U władców Polski, jeszcze nie Rzeczypospolitej Ludowej a już realnego socjalizmu, wyraził się on w odmawianiu polskiej prawicy patriotyzmu i dobrych intencji, co było ideologicznym podłożem i usprawiedliwieniem stalinowskich zbrodni. Jak to zauważył nieżyjący już Marszałek Małachowski, po transformacji ustrojowej ten bolszewizm stał się wiodącą ideologią polskiej skrajnej prawicy, populistycznej („prawackiej”) która zarzucała wszystkim komunistom polskim brak patriotyzmu i służalczość wobec ZSRR. Zapominają ci prawicowi bolszewicy, że wielu polskich komunistów stało się ofiarami stalinowskiego terroru właśnie za „prawicowo-nacjonalistyczne” odchylenie. Ale o tym IPN nie wspomina, a ta sprawa nadaje się na temat odrębnej wypowiedzi.
    Pozdrawiam Ligę M a jej skrajnym adwersarzom życzę odrobiny samokrytycyzmu.

  158. Panie Falicz luby,
    Patrzac na te same wody choc z troche innego punktu naszego wspanialego Zlotego Wybrzeza mysle sobie, ze nie masz jednak racji dzielac spolecznestwo polskie na nieudacznikow (takich jak Lizak pewnie) i udacznikow (takich jak Ty).
    Jak ci zapewne wiadomo i w naszej pieknej Kangurlandii istnieje mnostwo takich nieudacznikow i nie sa oni produktem „komuny”. Tacy sami istnieja w kazdym kraju na swiecie. Robienie z tego zarzutu dla „komuny” jest niepowazne.
    Kiedys tam wybrales takie a nie inne zycie. Twoj to byl wybor i nie musisz sie z niego tlumaczyc. Ale uszanuj wybory innych.
    O ile zgadzam sie z toba szczegolnie w ocenie USA, to nie zgodze sie w takiej ocenie polskiej rzeczywistosci i historii. Nie jestes obiektywny, zbyt zapalczywy i bezsensownie jednostronny.
    Wiosna to piekna pora roku na wybrzezu.
    Pozdrawiam cieplutko.
    Roo

  159. Uff!
    bardzo po polsku zrobila sie w maglu klotnia polityczna.
    Ocene stanu wojennego jednak nalezaloby odlozyc na nastepne 25 lat, poczekac na wiecej dokumentow i poczekac, az opadna emocje.
    Teraz to kazdy ma wlasna wersje jedynie prawdziwa. Najlepsze maja ci, ktorzy widza to z poziomu piaskownicy, bo przeciez nie bylo czekolady i cukierkow a tylko ocet, niesmaczny z zalozenia.
    Magrud, bardzo madra z ciebie kobieta, serdecznie pozdrawiam. Moglabym sie wszystkimi czterema lapami podpisac pod twoimi wypowiedziami i az zazdroszcze, ze tak ladnie i sprawnie sama nie umiem.
    Czytanie Lizaka to sama przyjemnosc choc wymagajaca skupienia uwagi.
    Tak samo jak czytanie wiekszosci z was, z malymi wyjatkami paru pchel, to sama przyjemnosc. Mozna sie nie zgadzac z niektorymi twierdzeniami i ocenami ale pomyslcie jak byloby nudno, gdyby wszyscy mysleli tak samo.
    Lex dziekuje za bardzo logiczne i rzeczowe przedstawienie sytuacji prawnej, gdyz w przeciwienstwie do Kowalskiego zrobiles to klarownie bez glupiej uszczypliwosci wobec przeciwnika.
    Pozdrawiam wszystkich

  160. Do „T.Obserw.” z 15:38:trochę mnie zasmuca twój sposób myślenia; zapamietałeś, co cię uczono z teorii rozwoju działów I i II gospodarki i sądzisz, że zachwyca mnie widok dymiących kominów..i zastygłeś w tej wiedzy. Ułatwiasz sobie problem. Wyobraź sobie, że ja naprawdę wiem, co to jest rynek, ze ja wiem, co to jest rozproszone ryzyko , co to jest brak odpowiedniej społecznej wydajnoścoi pracy, co to jest neokolonializm zachodnich koncernów inwestujących w Polsce w sieć handlową ( dają . a właściwie dawali, bo już i Polacy zmądrzeli- 20% aktywów, jako know how, przyspieszoną amortyzację, dzięki Balcerowiczowi i dawało im to 25% -30% stopę zwrotu na poniesionych nakładach, a co najmniej 50-60% stopę zwrotu na kapitale własnym), a zysków zawsze jest zero! Więc proszę, nie pouczaj mnie, że dymiące kominy, to wyłącznie be!! W końcu w twoich Stanach kominy smrodzą bezkarnie, a w Polsce są limity zanieczyszczeń. Ja przez 15 lat oceniałem te zachwycajace wnioski kredytowe koncernów francuskich, portugalskich, niemieckich itd o inwestycje sieciowe w handlu i wiem, ze był to wyłącznie neokolonializm. W moich wypowiedziach chodzi mi zawsze o to, żeby nie wykazywać cielęcego zachwytu, a dbać o dobro rozwoju swojego kraju w sferze wytwórczej i sferze usług i żeby jak najmniej płacić frycowe za zdobywaną wiedzę. Nie wiem, czy się jasno wyrażam?

  161. Kadett! Mnie też dopisz. Nie znoszę takich SB metod szczucia i list sporządzanych dla zastraszenia.Od wieków do dziś te metody się nie zmieniają. Nie ma co znimi walczyć, szkoda życia, trzeba je olać. I okazać współczucie biednym ludziom znajdującym w nich bezpieczeństwa egzystencji.

  162. Jacobsky,
    Przepraszam, za pomyłkę w Twoim nick’u.
    Będę też wdzięczna, gdybyś nie wmawiał mi potępiania w czambuł karnawału Solidarności.
    W czambuł to ja potępiam to, co postsolidarnościowe sępy robią dziś!
    Jeżeli napisałam, że winę za stan wojenny ponosi strona Solidarnościowa, to nie jest to równoznaczne z jej całkowitym potepieniem.
    Bo widzisz, to co mogło trwać i krzepnąć w pozytywnym trudzie, by w odpowiednim nie długim już sprzyjającym czasie wydać owoce, zginęło ostatecznie 13 grudnia pamiętnego roku.
    To co było pięknym robotniczym marzeniem o demokratycznym socjaliżmie zamieniło się w swoje przeciwieństwo. W oligarchiczny kapitalizm 2008 r.
    A stało się tak przede wszystkim dlatego, że zarówno przywódcy jak i działacze sredniego szczebla tamtego ruchu, wkręceni w umiejętnie podycany propagandowo i finansowo kontekst zimnej wojny i dodatkowo zauroczeni pierwszymi triumfami neokonserwatywnej ideologii, zachowali się jak przysłowiowy pies spuszczony ze smyczy, który nie wie, co czynić z nagle odzyskaną wolnością, jak ta panienka z dobrego domu, na pierwszej randce bez przyzwoitki.
    Zachowywali się dokładnie tak, jak ten rybak i jego żona z bajki o złotej rybce.
    Co gorsza, do dziś, ze swoich błędów nie tylko nie wyciagnęli wniosków, ale je wręcz beatyfikowali. I dalej walczą o wolność, dawno już odzyskaną, dalej walczą z komuną dawno już pogrzebaną. Dalej szczują jednych przeciwko drugim jakby tamta urojona i niespełniona wojna domowa miała trwać w nieskończoność. Jakby totalne zwycięstwo w tej bratobójczej przepychance miało mieć jakiekolwiek pozytywne skutki.
    A ponieważ proporcje są 50 na 50, to każdy głupi wie kto będzie ostatecznym zwycięzcą takiej batalii. I, że nie będzie nim polskie społeczeństwo, a tylko jego wrogowie.
    Oto istota moich pretensji.
    I całkowicie niesłusznie czynisz ze mnie ciotkę rewolucji pażdziernikowej.
    Ja nie akceptuję rewolucji w ogóle. Wolność odnajduję w chwili namysłu, poza rozentuzjazmowanym i bezmyślnym tłumem.
    I cenię ciągłość, co czyni mnie autentyczną konserwatyską.
    Pozdrowienia, magrud

  163. Tyle ciekawych rzeczy…najwazniejsze:
    MA mam nadzieje, ze nie na skutek mizoandryzmu pragnelabys odebrac mezczyznom w srednim wieku; swietego, nabytego z brzuchem, gruba szyja i lysina prawa do kokieterii!

    Magrud leze na calej linni, oblozylem sie ksiazkami i moze w przyszlym tygodniu odpowiem naTwoj wpis.
    Socjologia, psychologia oraz byt ksztaltuje swiadomosc.
    Mamy tu okruchy swiadomosci wiec doszukuje sie za nimi prawd bytowych.
    Wyglada mi na to, ze troska o SB-ekow oprocz oczywistej oceny PRL-u zawiera w sobie bardzo prywatne obawy…
    Jezeli obetna bezpiecznikom to nastepni moga byc zolnierze (jeneral) pozniej pojda dyrektory (Pielnia) i na koncu profesorowie filozofii (Magrud)…

    Co do rozwazan Pielni to jezeli nawet faktycznie PRL produkowal znacznie wiecej niz wolna Polska dzisiaj to gdzie sie podziewaly te produkty, za ktorymi staly tysiace dymiacych kominow, rzeki zoltych sciekow i miliony ton rudy i wegla?
    Na polkach ich nie bylo!
    Przykro mi Panie Pielnia ale malo kto zaluje Tarpanow, Polonezow, czolgow i pralek Frania.
    Jako ekonomista sam wiesz najlepiej, ze ilosc niekoniecznie znaczy jakosc.

    Polnocna Korea (to dla Magrud) tez jak PRL ma swoje plusy – otoz sa tam 8-mo pasmowe autostrady i nie ma korkow – bo nie ma na tych autostradach aut…to tak na temat zdobyczy duchowych PRL-u.

    Panie Lex oczywiscie sie na tym nie znam ale przypomina mi to rozwazania doktora prawa kanonicznego, ktory udawadnia, ze biale jest czarne poniewaz na czubku szpilki miesci sie dwanascie tysiecy diablow srednich…
    Prawo sie zmienia wraz z normami sprawiedliwosci i moralnosci.
    Prawa nabyte przez SB-ekow rowniez moga odejsc do przeszlosci jak niegdys w pelni legalne „ius primae noctis” – prawo, ktorego jako Lizakowy Hrabicz nie moge odzalowac.
    Prawo pisza zwyciescy i zawsze tak bylo i bedzie!
    A zwyciescami (to dla Lizaka) sa „Solidaruchy” bo tak chce narod w swojej suwerennej nieomylnosci.
    „Lud” nie chce komuny i nie glosuje na „lewice”.
    „Lud” chce byc tygrysami Europy i kupowac blyszczace bryki.
    „Lud” nie chce „troski” Lizaka i nigdy nie chcial.
    Tego chce Lizak zeby „administrowac” i „sprawiedliwie rozdzielac” bo przeciez „lud” w jego mniemaniu bedzie potrzebowal wykwalifikowanych kadr…
    To juz bylo.
    Ludzie Panie Lizak zawsze beda chcieli wdrapac sie na gore drabiny jest to naturalne nawet biologicznie.
    Zdrowo myslacy „lud woli” nowobogackich w bialych skarpetkach niz dygnitarzy i apartczykow.
    Nic nie jest idealne ale mlode wilczki kapitalizmu sa bardziej naturalne niz wslizgujace sie w anusy biurokratycznej kariery gietcy pragmatycy.
    To jest wybor miedzy Twoja „lewica”, ktorej lud nie chce a ulomnym kapitalizmem, ktorego przy wspolnym demokratycznym wysilku mozemy ucywilizowac.

  164. Przykro mi Magrud, ze widzisz moje wynurzenia jako gloryfikacje materializmu jedynie.
    Przykro mi rowniez, ze tzw. „lud” woli przy kiszeniu kapusty posluchac disco-polo niz poczytac „Narodziny tragedii, czyli hellenizm i pesymizm” Nietzschego.
    W dalszym ciagu nierozumiem co Ci sie najbardziej podobalo w PRL-u – brak wyboru czy poczucie „bezpieczenstwa”?
    Wszystkie argumenty na temat uduchowienia itp sa teraz domena indywidualnych decyzji.
    Mam nadzieje, ze nie mialabys zamiaru sklonic obecnej ulomnej wolnej rzeczywistosci (ktora wyraznie Cie drazni) do uduchowienia przy pomocy jakiegos rodzaju dekretu oswieconej (lewicowej domyslam sie) wladzy?
    Argument na korzysc PRL-u o koniecznosc geopolitycznej i hormonach, braku zmarszczek sobie darujmy.
    Nikt nie probuje odebrac Tobie cudownych wspomnien ani Pielni zdobyczy PRL-owskiej kariery (…) ale po co przy okazji mamy rozgrzeszac SB-kow i gloryfikowac wojskowa dyktature?
    Tego nijak nie moge zrozumiec.

    Wiec wychodzi mi niestety, ze ktos probuje robic piekne intelektualne akrobacje by zracjonalizowac swoj jakze przyziemny spadek poczucia bezpieczenstwa i spolecznego prestizu.
    Postawy wykute w PRL-owskiej rzeczywistosci nie przystaja do balaganiarskiej wolnosci wyborow – sila rzeczy gorsza moneta wypiera lepsza na rynku idei i robi to jedynie bo pojawil sie WOLNY rynek idei i samorealizacji – ale nie jest to bynajmniej argument by ten rynek ograniczyc.
    Wolnosc wyboru jest najwieksza wartoscia nawet jezeli, ( a moze dokladnie dla tego) ze powoduje koniecznosc podejmowania (nie zawsze slusznych) decyzji.
    No coz Magrud ja sie zachwycam Lepperem, Tyminskim, Kaczynskim i nawet Millerem jak stary Zyd z „Ziemi Obiecanej” raduje sie dynamizmem, zmiana, ruchem – „jaki piekny pogrzeb”!

    Powrot to zaklamanego marazmu PRL-u (nawet w wyobrazni) wzbudza z tego powodu u mnie obrzydzenie – jezeli juz nie moralne to egzystencjalne.
    NUDA!

  165. Piękna dyskusja. Z jednym tylko u p.Passenta się nie zgodzę. Płacenie alimentów lub nie , zawsze jest bronią polityczną na świecie.To smaczny kąsek, świadczący o wiarygodności , więc nie odsądzajmy za to PiS od czci i wiary. Są u nich sprawy gorsze. Kontekst afery pomijam. Zachowajmy jednak elementarną uczciwość. Bo już się znależli potakiewicze.

  166. Panie Andrzeju Falicz,
    pisze Pan: ” Prawo się zmienia wraz z normami sprawiedliwości i moralności.”
    I ma Pan rację, tyle , że są pewne wartości, także prawne, które powinny być niezmienne. Zachowaniu tych wartości służy m.innymi zasada szanowania praw nabytych. Pewno, że można sobie darować dywagacje na temat takich czy innych teorii prawa, ( to a propos zainteresowań doktora prawa kanonicznego) tyle , że te teorie leżą u podstaw kształtowania systemów prawno – ustrojowych i nie tylko, a niedotrzymywanie umów – także społecznych – jest moim zdaniem niemoralne, podobnie jak stosowanie zasady odpowiedzialności zbiorowej.
    Ja nie bronię SB-ków i ich emerytur. Niech ich diabli wezmą razem z ich emeryturami. Ja tylko odwołuję się do pewnych niezmiennych zasad prawa i jak sądzę, moralności także.

  167. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    absolwent – 2.10., godz 22:29

    Gierek? Po mimo tego i wlasnie dla tego odebrano mu – z tego co wiem – prawo do polskiej emerytury. Zyl z Belgijskiej rety. Jezeli sobie dobrze przypominam, ludzie z kliki warsiawskiej ktorzy wniosek ten preferowali i pchali do przodu dobrze a nawet bardzo dobrze sie w Polsce maja…..

    (..) „W stanie wojennym na polecenie generała Jaruzelskiego został internowany, specjalna komisja partyjna PZPR oskarżyła go o przywłaszczenie domu i działki w Katowicach. Raport przewodniczącego komisji, powołanej głównie do zbadania sprawy nadużyć wysokich funkcjonariuszy partyjnych PZPR związanych z nieprawidłowym wykorzystaniem pożyczek zagranicznych z lat 70., Tadeusza Grabskiego, został ogłoszony dopiero w 1985, po zakończeniu stanu wojennego, w literaturze podziemia emigracyjnego przez Instytut Literacki w Paryżu. W czasie dochodzenia komisja nie uznała za wskazane przesłuchać innych polityków PZPR, którzy także uczestniczyli w najwyższych strukturach władzy PRL z lat 70. – m.in. Stanisława Kanię i Wojciecha Jaruzelskiego.
    W ramach represji odebrano mu emeryturę (do końca życia pobierał rentę z Belgii). Ostatnie lata Edward Gierek spędził w swojej willi w Ustroniu, gdzie często spotykał się z Januszem Rolickim – czołowym obrońcą jego postaci przed atakami SLD i krytyką ugrupowań solidarnościowych. Były przywódca PZPR zmarł w lipcu 2001 roku. Pochowany został w Sosnowcu Zagórzu. Zgodnie z jego życzeniem był to pogrzeb świecki.”

    Calosc:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Edward_Gierek

  168. Ad vocem F. Stychowski;
    o ile sobie przypominam, to w „tamtych czasach” nie można było brać dwóch emerytur: polskiej i zagranicznej. Dlatego Gierek wygrał tą lepszą , czyli belgijską.
    Przy okazji można sobie zadać pytanie dlaczego dokonał takiego wyboru. Odpowiedź zdaje się być jasna: emerytura belgijskiego górnika była lepsza/wyższa niż komunistycznego dygnitarza z samego czubka topu.
    Jeżeli się uwzględni przy tym, że podstawę wysokości emerytur stanowiły i stanowią zarobki, to pada na przysłowiową twarz mit o niebotycznych zarobkach prominentów kom-partii.
    PS. Z tego co wiem, Gierkowi nikt emerytury „polskiej” nie odbierał. Sam z niej zrezygnował z powodów jak wyżej.

  169. Choroba: Gierek „nie wygrał” a „wybrał” – lepszą emeryturę. A może i „wygrał ” szczęsliwym dla siebie zbiegiem okolicznosci.

  170. @Kropkozjad;
    Nie ma za co dziekować. To ja dziekuję. Zaczytałem się. http://passent.blog.polityka.pl/?p=490#comment-98180
    B. refleksjogenne… Jedna z refleksji, jaka mi się nasuwa, to szukanie przez Pana sposobu na usprawiedliwienie czegoś, czego usprawiedliwić nie można, sięgając do ‚arsenału racjonalności’. Oczywiście, wszystko można relatywizować, tyle, że zacieraniu ulegają wówczas ostrzejsze i wyraziste kontury rzeczywistości, a rozpoznanie ich kształtu staje się tym trudniejsze, im bardziej on rozmyty wskutek deformowania nadmierną relatywizacją i indywidualnym piętnem nieodłącznego subiektywizmu.
    Od subiektywizmu nie możemy się wyzwolić, od relatywizmu – warto jednak próbować… Mniejsze zło nabiera wówczas realnych wymiarów…

    ‚Liga M’ to kategoria ze wszech miar subiektywna, porządkowa i niegroźna, odległa od jakichkolwiek ocen i wartościowania, czysto użytkowa (do użytku wewnętrznego). Nie ma zatem wiekszego sensu, by doszukiwać się wyróżników kryjących sie za tym tworem, a tym bardziej, by przypisywać mu dodatkowe atrybyty, np. piękna lub brzydoty, racjonalności lub jej braku.
    ‚Liga M’ jest zaledwie notatką b. osobistego spostrzeżenia.

    DP jest fenomenem na tyle samoistnym, bytem oddzielnym i wyizolowanym, że kwalifikowanie go do jakiejkolwiek ligi byłoby tyleż grubym nadużyciem intelektualnym, co zwykłą niedorzecznością. Od pewnego czasu DP tworzy ligę jednoosobową i dobrze ufortyfikowaną. Szeroka i głeboka fosa, zaraz za nią ostrokół podwójny, poprzedzający strzeliste i grube na siedem łokci mury kamienne, na nich osiem baszt, a most zwodzony dość nieregularnie i niezbyt często służy mu do odświętnego bratania się z jego wiernym ludem lub do wskazywania pierściennym palcem na winowajców.
    Pozdrawiam

  171. Do „Absolwenta:”Twoja wyliczanka infrastruktury wykonanej w PRLu jest słuszna; wymieniasz zresztą tylko część, ale jest oczywiste, że tego było o dużo, dużo za mało. Pod tym względem byliśmy bardzo zacofanym krajem(jesteśmy do dzisiaj), to nie ulega wątpliwości

  172. Magrud,

    widze, ze kontunuujemy ten temat. Niech bedzie.

    Osobiscie nie sadze, ze to, co zrodzilo sie w sierpniu ’80 mozna bylo kontynuowac. To byl wczesniak, z gory skazany na zaduszenie go poduszka, i to wcale nie aksamitna. Aksamitne puduszki funkcjonuja tylko w wyzszych sforach. W przypadku Solidarnosci, kontestacyjno-rewindykacyjnego ruchu robotniczego o charakterze ogolno-spolecznym, aksamit nie wchodzil w gre. Nad kolyska Solidarnosci pochylili sie stroskani Brezniew, Suslow, Husak, Honecker oraz nasi rodzimi wyznawcy twardej i jedynej do zaakceptowania linii. Nie zaleznie od tego, co czynilaby Solidarnosc, to i tak wyrok na ten ruch oddolny zapadl chyba jeszcze przed podpisaniem Porozumien. To nie moglo krzepnac w formie wynegocjowanej w Stoczni. Byc moze jedyna szansa na jakies przetrwanie byloby przyjecie na kolanach „kierownicy” i pewnie wejscie do CRZZ czy czegos o podobnym charakterze, powstalego na wzor CRZZ-tu. Czyli utrata racji bytu samego Zwiazku.

    A co do marzen… nie przecenialbym wartosci wlasnych marzen w projekcji na zbiorowosc, bo w rzeczywistosci to nie marzenia zbiorowosci sie licza, ale marzenia indywidualne. To znaczy realizacja marzen zbiorowych ma sens wtedy, kiedy marzenia indywidualne sa w jakims stopniu zaspokojone. Dodatkowo, gdy w gre wchodzi cos takiego jak „demokratyczny socjalizm”, i to w kontekscie historycznym wczesnych lat 80-tych, to juz chyba lepiej bylo zaczac marzyc o tym, co dla przecietnego Polaka rzeczywiscie stanowilo rzeczy najistotniejsze: zaopatrzenie, mieszkanie, „mala stabilizacja materialna” i pare namiastek, zeby choc troche bylo „jak na Zachodzie”, ale nie za dolary czy bony z PeKao, ale za zlotowki. Wszystkie ozdobniki w postaci zniesienia cenzury czy pluralizmu politycznego interesowaly glownie inteligentow i czesc aktyw Solidarnosci, ktory z ta inteligencja wspolzyl, ale tak naprawde, to dialog na ulicy krazyl bardziej dookola pustych polek, niz dookola spraw zwiazanych z atrybutami swobod obywatelskich. Owa hierarchia celow i priorytetow przelozyla sie miedzy innymi na fakt, ze po stanie wojennym ponad milion Polakow (do ktorego i ja sie zaliczam) wyemigrowal za lepszym zyciem – zyciem materialnym, a nie ideowym, tym bardziej, ze ani jednego, ani drugiego nie mozna bylo miec w „powojennym” PRL-u Jaruzelskiego i Messnera.

    Demokratyczny socjalizm nie istnieje, Magrud. Tak jak nie istnieje sucha woda. Mozna mowic o socjaldemokracji, ale to tylko jedna z odmian kapitalizmu, czyli pewnego systemu wlasnosci srodkow produkcji diametralnie sprzecznego z socjalizmem. Nawet w socjaldemokracji (patrz: Szwecja) istnieja oligarchowie, tyle ze widac ich jakby mniej na tle zamoznego spoleczenstwa zyjacego w panstwie opiekunczego dobrobytu. Osobiscie nie mam nic przeciwko takiemu rozwiazaniu i wydaje mi sie, ze to jest w pewnym sensie ten kapitalizm z ludzka twarza, twarza, z ktora moze sie identyfikowac zdecydowana wiekszosc obywateli danego kraju, choc i tam znajda sie niezadowoleni, tak wsrod najbogatszych, jak i najbiedniejszych.

    Jesli chodzi o Polske najnowsza, to wydaje mi sie, ze Pani troche idealizuje sprawe i zbytnio wierzy w przecietnego czlowieka, a juz szczegolnie w przecietnego rodaka. Zjawiska, przecwiko ktorym rodzi sie Pani sluszny bunt tkwia gleboko w Polakach i trzeba bedzie jeszcze jakiegos okresu czasu, zeby zrodla tych zjawisk zneutralizowac. Jednak czy mozna tego dokonac sila ? Odgornie ? Nakazowo ? Rozumiem, w 1990 roku ze mozna bylo zaczac nie z prawej, ale z lewej nogi. NIe jestem ekonomista i nie wiem, ale i tak, jesli nawet mozna bylo zaczac z lewej mogi, to co z tego, skoro w hierarchii przecietnego czlowieka, w tym Polaka wychodzacego z lat siermiegi socjalistycznej, najwyzej znajduje sie byt, ktory slusznie czy nieslusznie chciano sobie poprawic jak najszybciej, a dopiero potem swiadomosc. Poprawianie bytu to odruch jak najbardziej egoistyczny i chyba w 100% zgodny z filozoficzna sila napedowa ekonomii w uzyciu. Dlatego sprawy szybko poszly w kierunku, ktory Pani krytykuje. Egoizmowi moze przeciwdzialac swiadomosc, rodzaca odruchy altruistyczne wobec blizniego i zbiorowosci, ale ta jeszcze chyba nie wykrystalizowala sie na szeroka skale. Nie miala ani czasu, ani pozywki spolecznej. Przyczyna takiego stanu rzeczy jest moim zdaniem oczywista: anemia klasy sredniej w Polsce, ktora ciagle jest w trakcie powstawania, wyodrebniania sie. Albo, patrzac na dzisiejsze czasy przez pryzmat krytyczny, w trakcie metodycznego tepienia.

    Bo obecny model kapitalizmu zdaje sie celowo zapominac fundamencie, jakim jest klasa srednia, i dlatego ciezkie czasy nastaly dla tej warstwy spolecznej. Mozna powiedziec, ze klasa srednia weszla na liste gatunkow zagrozonych. A szkoda, bo to nie kilku obrzydliwie bogatych oligarchow na tle ubogiego motlochu bedzie stanowic o zamoznosci spoleczenstwa, ale wlasnie mozaika srednio zamoznych pracownikow, przedsiebiorcow itp.

    Coz Magrud, przyszlo nam zyc w ciezkich czasach dla idealistow. Ja rowniez jestem bardzo krytycznie nastawiony do terazniejszosci i dalem nie raz swiadectwo memu nastawieniu rowniez na tym blogu. Czy jestem idealista ? Pewnie tak, bo tak jak Pani, ja rowniez wierze, ze moglo i moze byc inaczej. Co wiecej, uwazam, ze musi byc inaczej.

    Aby potomni nie wykopali nas z grobow jako barbarzyncow i nie kazali wloczyc naszych kosci po polach.

    Pozdrawiam.

  173. kadett pisze:
    2008-10-03 o godz. 12:29
    dziękuję Ci za umieszczenie mnie w M (lidze M) wśród tak lubianych i cenionych przeze mnie nick’ów. Pozdrawiam. Szkoda, że nie umieściłeś tam Magrud i Lizaka. Jednak cieszę się, że ktoś czyta moje wynurzenia. Zaznaczam jednak, ze po:
    1. staram się myśleć,
    2. staram się wyciągać wnioski,
    3. staram się ewoluować, ale jednocześnie nie zmieniać poglądów (bazowych). Karkołomne stwierdzenie. Konstrukcja samo zaprzeczenia. Pragnę zauważać odcienie. Ostatecznie mam wykształcenie dość hermetyczne i trudno mi to jaśniej wysłowić.
    4. Staram się, mimo podeszłego wieku, nadążać za teraźniejszością.
    Proszę specjalistów o recenzję powyższego. Z góry dziękuję. Nie pogniewam się za nawet brutalną krytykę. Przyznaję Gospodarz jest klasą samą w sobie. Pozdrawam

  174. Pingback: Google

  175. Pingback: charlotte auto glass

  176. Pingback: Ariat, Justin Boots, Tony Lama, Lucchese, Carolina boots, Double H, Chippewa

  177. Pingback: Auburn, Covington, Kent physician take all insurances

  178. Pingback: forex no deposit bonus 2018

  179. Pingback: sex Maza

  180. Pingback: Panjab Police

  181. Pingback: Throwback music

  182. Pingback: Throwback music

  183. Pingback: sex video

  184. Pingback: earrings for her

  185. Pingback: Online Boutique

  186. Pingback: اپل ایدی

  187. Pingback: Gigi Cesare Music Teen idol rock pop

  188. Pingback: Kona C

  189. Pingback: خرید سرور مجازی

  190. Pingback: buy 100% coffee beans

  191. Pingback: grand canyon

  192. Pingback: vigra

  193. Pingback: kona coffee

  194. Pingback: best coffee beans

  195. Pingback: Internação Compulsória

  196. Pingback: coffee

  197. Pingback: Food Storage Container

  198. Pingback: Get More Information

  199. Pingback: InsideHackers Services

  200. Pingback: خرید اکانت VPN

  201. Pingback: raman kathpalia

  202. Pingback: bold 6 oz karate uniform black

  203. Pingback: Rbx.exchange

  204. Pingback: Employment Solicitors in London

  205. Pingback: Painting & Decorating in London

  206. Pingback: naughty valentines day gifts

  207. Pingback: amazon discount

  208. Pingback: Visitkort

  209. Pingback: termeh

  210. Pingback: online car racing games

  211. Pingback: Belize motels

  212. Pingback: Andrew Wright Attorney Maine

  213. Pingback: Logo Mauritius

  214. Pingback: gym hero

  215. Pingback: hugo scully anal sex

  216. Pingback: ebooks with resell rights

  217. Pingback: persian tar

  218. Pingback: resume builder

  219. Pingback: buy sell domain script

  220. Pingback: mp3 songs

  221. Pingback: butterfly kiss space adult toy

  222. Pingback: earn 100 a day

  223. Pingback: gratis inserate

  224. Pingback: best 100% kona coffee

  225. Pingback: using a prostate vibrator

  226. Pingback: nipple clamps

  227. Pingback: hp drivers

  228. Pingback: clitorus sex toy 2018 review

  229. Pingback: sexy female body vibtator

  230. Pingback: bondage kit with model video

  231. Pingback: sheet

  232. Pingback: vibrator bed

  233. Pingback: crystal and magnetic therapies

  234. Pingback: mom and baby boutique shop

  235. Pingback: successful fitness and diet changes that lead to weight loss

  236. Pingback: credit scores and credit repair made easy

  237. Pingback: pet training videos

  238. Pingback: nipple clippers

  239. Pingback: rabbit vibrators

  240. Pingback: huge dong

  241. Pingback: adam and eve amber

  242. Pingback: pocket pussy

  243. Pingback: sex games with deck of cards

  244. Pingback: double penetration adult toy

  245. Pingback: downloadable how-to ebook guides

  246. Pingback: king dong dildo

  247. Pingback: Fülöp Henrik

  248. Pingback: cock pump

  249. Pingback: click over here

  250. Pingback: Cheapest holiday

  251. Pingback: glass sex toy

  252. Pingback: bust it dildo

  253. Pingback: water based lube

  254. Pingback: CCTV installation Walsall

  255. Pingback: ipad air 2 flip cover

  256. Pingback: hp drivers

  257. Pingback: traffic exchanges

  258. Pingback: Pondicherry Government jobs

  259. Pingback: cock ring

  260. Pingback: organics

  261. Pingback: best way to play with a clit

  262. Pingback: jasa pengiriman barang expedisi

  263. Pingback: top movers in boston

  264. Pingback: God

  265. Pingback: biohealth protein

  266. Pingback: clit vibrator

  267. Pingback: kona coffee beans

  268. Pingback: 100% pure kona coffee beans

  269. Pingback: miniclip

css.php