Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

5.10.2008
niedziela

Solidaruchy – komuchy

5 października 2008, niedziela,

Wydawało się, że o stanie wojennym i procesie generała Jaruzelskiego wszystko już  powiedziano, a wszelkie stanowiska (od ‘bohatera narodowego’, poprzez ‘postać tragiczną’, aż po ‘zdrajcę’) zostały przedstawione. Tymczasem znany pisarz, prof. Stefan („Hanemann”) Chwin, potrafił we wczorajszej „Gazecie Świątecznej” przedstawić własne, oryginalne spojrzenie, które – nie ukrywam – bardzo mi odpowiada. Dla tych z Państwa, którzy nie czytali tego artykułu, przytoczę jego główne tezy i fragmenty.

Autor odnosi się zarówno do kwestii wielokrotnie wałkowanej (czy interwencja sowiecka była niebezpieczeństwem autentycznym?), jak również – i to są najbardziej odkrywcze fragmenty artykułu – do kwestii odpowiedzialności milionów ludzi (‘Ablów’) za stan wojenny, którą teraz usiłuje się zwalić wyłącznie  na Jaruzelskiego (‘Kaina’).

W sprawie ‘wejdą nie wejdą’ i atmosfery, jaka wówczas panowała, Chwin pisze m.in.:

Pamiętam, jak jesienią 1981 r. na spotkaniu „Solidarności” na gdańskim uniwersytecie szef organizacji związkowej powiedział nam, że ‘jak coś się stanie’, to mamy przestawiać drogowskazy, tak jak robili to Czesi w 1968r. i Węgrzy w 1956 r., kiedy Armia Czerwona gąsienicami czołgów rozjeżdżała tamte kraje. Więc tego się właśnie mniej więcej wszyscy w roku 1981 spodziewali i nie są do tego potrzebne żadne rosyjskie archiwa.  Cały naród polski się tego spodziewał, nie tylko jakiś generał.

Świadomość, że Rosjanie mogą wejść w każdej chwili, była w 1981 r. powszechna. Uważać, że Jaruzelski nie miał tej świadomości, że  nie pytał samego siebie: ‘Wejdą? Nie wejdą?’, że nie pamiętał masakry w Budapeszcie i śmierci Imre Nagya – szefa komunistycznej partii Węgier, swojego partyjnego kolegi, który w 1956 r. odważył się patriotycznie przejść razem z węgierską armią ludową na stronę walczącego o wolność narodu węgierskiego, po czym na polecenie Rosjan został dość szybko zamordowany – to mieszać naiwność z cynizmem. Pamiętał, i to bardzo dobrze. (…)

Generał wprowadził stan wojenny najprawdopodobniej ze strachu o siebie i partyjną władzę, ale byłoby prawdziwą ironią losu, gdyby się kiedyś okazało, że to właśnie dzięki niemu wielu z nas nie leży dzisiaj z rosyjską kulą w głowie w zbiorowych grobach (…), że to właśnie dzięki niemu możemy sobie dzisiaj przy kawie pięknie podyskutować o tym, czy stan wojenny był zbrodnią, czy nie. (…)

Czy Jaruzelski nas przed rosyjską rzezią w grudniu 1981r. ocalił, czy nie ocalił, pewnie nie dowiemy się nigdy. I nic na to nie poradzi żadne Ministerstwo Prawdy, urzędowo ogłaszając obowiązującą wszystkich prawdę o stanie wojennym i karząc grzywną każdego za odmienne zdanie w tej niejasnej sprawie. (…)

Następnie Chwin stawia fundamentalne pytanie: „Jak zachowałby się każdy z nas w nocy 13 grudnia 1981 r., gdyby znalazł się na miejscu przeklętego generała?” (Ja sam uważam, że niejedna osoba, która pomstuje na Jaruzelskiego, gdyby wówczas była na jego miejscu, zrobiłaby to samo. Inna sprawa, że wiele osób świadomie nie wybierało kariery w PZPR, w wojsku etc.)  Chwin opisuje udział tysięcy, setek tysięcy polskich żołnierzy we wprowadzeniu stanu wojennego, stosunek społeczeństwa do żołnierzy (jesteście polskimi żołnierzami, ale rozumiemy, że komuniści wam kazali), a bracia, siostry, sąsiedzi, księża, przyjaciele, koledzy żołnierzy, którym nikt nie odmówił podania ręki, nikt nie splunął na ich widok, a którzy marzyli tylko, żeby naszemu synowi się nic nie stało – wszyscy oni czują się niewinni.

(…) Wymagania życia społecznego sprawiają jednak, że wszystkie te subtelności nie mają żadnego praktycznego znaczenia. Bo kiedy naród ‘domaga się’ (zwracam uwagę na ten cudzysłów – Pass), żeby kogoś publicznie ukarać, to się go ukarze bez względu na to, jak przedstawiały się fakty i motywy. Takie są twarde prawa życia społecznego i nikt ich nie zmieni. Ludzie chcą, by zło ‘zostało nareszcie przykładnie ukarane’, tak, żeby dzieci uwierzyły, że na tym świecie jest jeszcze sprawiedliwość.

(…) Karze się wodza, żeby wybielić tysiące i miliony tych, którzy brali udział w niedobrych sprawach, którym wódz przewodził. Stawia się wodza przed sądem, żeby zdjąć cień z tych tysięcy i milionów. A przy okazji zjednać sobie te tysiące i miliony. (…)Trzeba utrzymać złudzenie, że świat się wyraźnie dzieli na Ablów i Kainów. Że Ablowie – czyli my – jesteśmy czyści jak łza. Że myśmy byli tylko ofiarami przemocy. Że miecz nie był winny, tylko ręka, która ten miecz trzymała. Że Kain nie może zostać bezkarny. (…) To generał jest podły. On, pachołek Rosji.

Panu Stefanowi Chwinowi składam tą drogą wyrazy uznania, wzbogacił dyskusję o stanie wojennym, o Jaruzelskim i jego procesie, przypomniał, jak było naprawdę, wyszedł poza sztampowe oceny „solidaruchy – komuchy”. Zachęcam do lektury jego artykułu.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 99

Dodaj komentarz »
  1. Przelewanie z pustego w prozne po raz tysieczny nie stworzy nowej wartosci.
    Jezeli miliony chca sie wybielic skazaniem jenerala to mozna dokladnie to samo powiedziec o tysiacach lub setkach tysiecy (w tym w jakims stopniu rowniez o Gospodarzu), ze chca rozgrzeszyc jenerala by wybielic siebie.

    I tak ta akurat dyskusja i argumenty sprowadzaja sie do czystej niwelujacej sie nawzajem symetrii.

    Jezeli uznamy postepowanie jenerala (nie kazdy Panie Danielu mogl zostac glownodowadzacym, militarnym dyktatorem upadajacej komuny – do tego trzeba bylo miec conajmniej dwa medale imienia Lenina, akcje Dunaj, antysemickie czystki, 1970, udzial w instalowaniu systemy stalinowskiego itd – za kazdym razem jeneral dokonywal „rownie trudnego” wyboru), ktorego podstawowym celem bylo utrwalanie wladzy nawet na przekor narodowi.
    Kazdorazowo bohaterski jeneral wychodzil z „moralnego konfliktu” z wieksza wladza…
    Co dopiero po uznaniu slusznosci trudnego wyboru jenerala powiemy o mniejszych utrwalaczach – oni moga powiedziec, ze dokladnie z tego samego powodu popierali komune – bo w odroznieniu od „Solidaruchow” lepiej rozumieli wyzsza koniecznosc…

    Faktem jest, ze jedni byli zamykani w pudle, sekowani i szykanowani.
    Wyrzucani z kraju itd (czasem po prostu zabijani).
    Czy uciekali jedynie w wewnterzna emigracje (miliony).

    Tym drugim („towarzyszom od wyzszej koniecznosci”) zawsze jakos „trudny” wybor oplacal sie osobiscie.

    I tak bez „Solidaruchow” i szeroko rozumianej niecheci spoleczenstw demoludow do skompromitowanego i nieefektywnego systemu niewiele by sie zmienilo.
    Z samymi oportunistami nie wywalczono by wolnosci.

    Z jednym musze sie zgodzic – mniejsze zlo jest zlem i tragizm polega na tym, ze nawet za mniejsze zlo nalezy zaplacic.
    Bez kary nie ma tragizmu – zostalaby jedynie farsa!

    Co do rozmiary i rodzaju kary zadecyduja zwyciezcy zawsze tak bylo jest i bedzie.
    Kara w porownaniu do podobnego potencjalnego dzialania PRL-u bedzie jak przystalo na wolny demokratyczny kraj symbolicznym klapsem.

    Ludzie walcza ze zlem nawet jezeli chwilowa na nie zgoda moze byc znacznie bardziej pragmatyczna – bez tego utonelibysmy w moralnych relatywizmach i sofizmatach.

  2. Jest to wolanie na puszczy bo kogo obchodzi prawda ?

  3. Ztymi zolnierzami to cos nie tak bylo, bylem swiadkiem dwoch epizodow jeden na nowym swiecie kiedy ZONO bez powodu przebiagalo w te i we fte z petardami itd a w bramie schowany stal wlasnie patrol zolnierzy z porucznikiem na czele i starsza kobiecina do tego porucznika mowi panie toz przed wojna jak komunisci mieli demonstracje to policja ich ochraniala a teraz co? ob. porucznik odpowiedzial paniusiu droga niech mi pani wierzy my nie mamy z tym nic wspolnego he,he. drugi na placu zamkowym mlodzi ludzie ukladali krzyz na srodku placu z kwiatow w zamian za zdemolowany na placu saskim, owszem przyjechalo ZOMO i wojsko, ale jak zomo zaczelo bic tych mlodych ludzi to wojacy jakze by nie tyle ze zaczeli tluc kolbami wlasnie ZOMO ktore zostalo przepedzone az na Prage mostem. to by bylo na tyle jak mawial p.Stanislawski,tak ze p.Chwin moze sobie wypisywac co chce ale ja wiem swoje bo co widzialem to widzialem.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Sofizmat (gr. sophisma=wybieg, wykręt) czyli sztuka „wykręcanie kota ogonem”, jest to nazwa funkcjonująca w co najmniej trzech znaczeniach:

    -zwodniczy „dowód” matematyczny, pozornie poprawny, lecz faktycznie błędny, zawierający rozmyślnie wprowadzony błąd logiczny, na pierwszy rzut oka trudny do wykrycia;

    -wypowiedź lub sformułowanie, w którym świadomie został ukryty błąd rozumowania nadający pozory prawdy fałszywym twierdzeniom;

    -wszelka próba dowiedzenia swoich racji, bez względu na wartość logiczną przedstawionej argumentacji.

    Walka z sofizmatami, choć trudna, nie jest niemożliwa. Najskuteczniejszym orężem jest tu unikanie niedomówień i wieloznaczności drogą stosowania, tam, gdzie to tylko jest możliwe, definicji – dzięki którym ustalimy znaczenia spornych, występujących w dyskusji, terminów – lub, mówiąc nieco ogólniej, wszelkich narzędzi, jakie proponuje logika celem uczynienia wypowiedzi jasną.

  6. Chwin dobrze napisał. Ja zawsze tym pomniejszającym osiągnięcia Wałęsy („to nie Wałęsa obalił komunizm, tylko kilka milionów Polaków”) odpowiadam złośliwie -to nie Jaruzelski wprowadził stan wojenny, to kilka milionów Polaków.

  7. Telegraphic Observer,

    http://passent.blog.polityka.pl/?p=491#comment-98247

    Osobiscie nie wydaje mi sie, za zaczynanie z lewej nogi bylo racjonalnie uzasadnione i ekonomicznie mozliwe. Jesli sens przytoczonej przez Ciebie mojej wypowiedzie jest rzeczywiscie taki, ze „dopuszczam”, to przepraszam za wynikle nieporozumienie.

    Pozdrawiam.

  8. A moze moglobyc:

    „Poczatek lat 80-tych general Jaruzelski dokonuje wraz z Solidarnoscia daleko idacych reform panstwa i przyspiesza tym samym ruch odnowy w calym demoludzie. itd”

    Poniewaz efektywizm jako jeden z rodzajow systemow etycznych moze byc oceniony na podstawie wynikow decyzji nigdy nie bedziemy w stanie poznac innych mozliwych scenariuszy odmiennych potencjalnie decyzji jenerala.
    Juz tylko z tego powodu nie pozostaje nam nic innego jak oceniac jenerala na podstawie realnych zaistnialych efektow a nie na podstawie domniemanych scenariuszy.

    Tragizm jenerala polega na tym, ze potencjalne pozytywne efekty sa nieweryfikowalne i dlatego faktycznie nie moga stanowic podstawy oceny jego postepowania.

    Gdy uznamy, ze jest to mozliwe mozemy oskarzac lub rozgrzeszac kazde dzialanie zaleznie od wybranych przez nas potencjalnych scenariuszy nastepstw.
    Np na ile polska kolaboracja z faszystami moglaby zmniejszyc nasze ofiary i na ile jakikolwiek opor przeciw zlu ma utylitarystyczny sens.

    Poniewaz taka postawa powoduje moralny relatywizm i rozpad norm – zlo kaze sie za zlo bez rozwaznania potencjalnych iluzorycznych konsekwencji.

    Istnieje jeszcze jeden aspekt, ktory warto tu wziac pod uwage.
    Solidarnosc i Polacy byc moze szykowali sie do wejscia sowieckich dywizji
    (plotki takowe mogl nawet tworzyc sam aparat wladzy)- jeneral WIEDZIAL. a
    Istnieja podobno w archiwach dowody, ze sowieci zdecydowanie nie chcieli wkraczac gdyz potencjalne KOSZTY BYLY ZA WYSOKIE.
    Fakt co mysleli ludzie na ulicy nie ma sie nijak do wiedzy jenerala.
    Ludzie (niestety wielu) np. mysleli i do dzisiaj mysla, ze braki wszystkiego byly spowodowane warcholstwem elementu antysocjalistycznego…a nie naturalna niewydolnoscia systemu.

  9. Chce dodac swoja ocene tamtych dni. Mialem lat 21 , pracowalem w warszawskich MZK. Bylem oczywiscie dzialaczem SOLIDARNOSCI. Zyje teraz na obczyznie od 26
    lat. Daje slowo , ze sie o tym mowilo. Tzn. o stanie wyja-
    tkowym i o wkroczeniu wojsk ukladu warszawskiego. Strachu nie bylo w ogole.
    Pamietam rowniez ostatnie strajki czy blokady ulic przed stanem wojennym. Wielu kierowcow i monterow mialo dosyc! Oczywiscie bylo wielu, ktorzy bardzo emocjonowali
    sie kazda akcja protestacyjna. Bylo duzo zgrzytow z tego powodu. Starsi byli juz chyba zmeczeni. Wielu pracownikow
    chodzilo po zakladzie i pytali sie nawzajem o co dzis strajkuja. Polecenie przerwania pracy czesto bylo nakazane
    w srodku dnia bez podania jasnej przyczyny. Chyba to by-
    ly strajki solidarnosciowe z jakimis pokrzywdzonymi osobami
    z calej Polski. Pamietam , ze nie bylo duzego entuzjazmu za
    kazdym razem. Ludzie , ktorzy przewodzili z poczatku powstania Solidarnosci w zakladzie jakby znikneli, nie bylo
    ich widac tak jak wczesniej. Szkoda , bo niejednokrotnie
    zastepowali ich ludzie o nie najlepszej opinii. Wszyscy to
    czulismy i wiedzielismy ale trzymalismy sie razem. Nikt sie
    nie buntowal lecz wygladalo to co raz bardziej amatorsko.
    PONIEDZIALEK . Pierwszy pracujacy dzien stanu wojennego.
    Doskonale pamietam kobiety, z ktorymi pracowalem. Czuly
    pewnego rodzju ulge. Mialy chyba dosyc chaosu. Zaopatrzenia nie bylo nawet w bufecie zakladowym. Pracowaly bardzo sumiennie i rzetelnie. Solidarnosc zakladowa przycichla. Z glowa podniesiona zaczeli chodzic
    czlonkowie PZPR, ktory czasami sie dostawalo. Odnosilem
    wrazenie , ze stan wojenny nas, czlonkow Solidarnosci zepchnal znow do podziemia ale i umocnil oraz mocniej zje-
    dnoczyl. Chyba dobrze sie czulismy atakowani i w konspiracji. To moje wrazenia z tamtych dni. Chce raz jeszcze podkreslic z pelnym obiektywizmem , ze wprowadzenie stanu wojennego , jakkolwiek szkodliwego, tragicznego i upokarzajacego Polakow nie byl odbierany
    jako zbrodnia w owczesnym moim srodowisku pracy. Bylem
    mlody , nie mialem nikogo na utrzymaniu . Zwiazki Zawodowe nie byly dla mojego pokolenia wazne. Chcielismy
    miec wiecej, szybciej i zyc jak nasi rowiesnicy na zachodzie
    Europy. Krecil nas Zachod i rodzaj wolnosci , ktory tam obowiazywal.
    To tyle.

  10. 9 grudnia 1981 r. powiesilem na drzwiach wejsciowych do Collegium Iuridicum UAM, bylem studentem prawa, karton z napisem „Studencie, ubieraj sie cieplo, ta zima bedzie dluga.”

  11. Panie Danielu,
    Dziekuje za zachete. Szczesliwie znalazlem ten artykul w internecie. Naprawde celny text. Chociaz pewnie wiekszosc Sarmatow uzna punkt widzenia Profesora Chwina za kalanie obrazu naszej nacji.
    Mam tez wspomnienia z tamtych dni:
    Pamietam jak wracalem z Gdanska (piechota bo tramwaje nie jezdzily) po demonstracji w centrum Gdanska (chyba 18 grudnia). Przed sklepem z radiami/tv na Grunwaldzkiej we Wrzeszczu, kolo tzw .” ruskich delikatesow”, kotlowal sie tlum – NIE w SPRAWIE PROTESTU PRZECIWKO STANOWI WOJENNEMU! – „Rzucili” kolorowe telewizory.
    Mysle, ze wiekszosc z nich byla tez ‚solidachurami’. Oczywiscie tego nie badalem! Ale zastanawialem sie czy to tez rodacy?

    To smutne, ale w wiekszosci spoleczenstw to dziala tak samo (vide NRD etc.). Nie ma sie co oszukiwac, ze Polacy sa inni. Porownanie z Norymberga jak najbardziej pasuje. Ten sam mechanizm.
    Mam tez w tej sprawie ‚wspomnienie’: w styczniu 1982 bylem ‚na delegacji’ w Warszawie. Obowiazywala godzina policyjna, a wiec od 6 wieczor siedzialem w poczekalni na dworcu Centralnym czekajac na moj nocny pociag do Gdanska. Weszla ‚TROJCA” – dwoch zomowcow i oficer LWP.
    Zaczeli szarpac faceta, ktory przysnal siedzac na lawce, pewnie chcieli sprawdzic dowod. Wyrwany ze snu odepchna reka zomowca.
    Zaczeli jego palowac i wywlekli z poczekalni. Nikt nie powiedzial slowa. Ja tez! Wraca ten obraz do mnie czesto.

    Do dzisiaj tez mam rodzaj ‚alergii’ (mdlosci) – gdy slysze polski hymn zawsze widze te pochylona flage z generalem obwieszczajacym stan wojenny. Wowczas (13 grudnia) zwyczajnie zwymiotowalem.
    Ale teraz uwazam, ze sciganie generala jest bez sensu i niczego nie rozwiazuje. Zostawmy te sprawy generalskiemu sumieniu i sumieniom wszystkich polakow. A kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem….
    Z szacunkiem, Gubernator

    Tylko do wiadomosci Pana Passenta: Ten moj Gubernator to nie zaden ‚szpan’. Pierwsze slowa na mojej metryce urodzenia to ‚Gubernia Generalna’, a wiec pewnie jestem gubernatorem; generalnym zreszta.

  12. Oj Panie Redaktorze

    Jak trywialnie mawial moj kolega „punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia”. Ciekaw jestem co i jak odowiedzialby panu Prof. Chwin jesli by zechcial.

    Cytowanie fragmentow jest zawsze skazone subiektywizmem. Caly tekst swiadczylby ze zawodowo jest Pan w porzadku.

    My wszyscy mamy dylemat Albow i Kainow. Kain jednak zabil Abla, wiec co najwyzej moze liczyc na nasze wybaczenie. Ale bez zadnej sciemy, na podstawie prawdy i tylko pradwy.

  13. Bardzo dobry, bo bardzo prawdziwy tekst pana Chwina, a panu Passentowi dziekuje za przyblizenie. Ja tez pamietam tamte czasy i wiem, ze wcale nie bylo to takie proste jak to sie teraz usiluje przedstawic.

  14. Jaruzelski to Rosjanin.

    Jaruzelski to rosyjski namiestnik w Polsce ,a nie Kain ani inny Abel.
    Drugiego policzka nikt nie nadstawi w Polsce dla pana Jaruzelskiego.
    Nawet Polacy nie sa na tyle religijni.

    Pamietam codzienne upodlenie w nieprawdzie i instynt przezycia za wszelka cene. Indoktrynacje ,ktorej blizny do tej pory sa widoczne na polskiej duszy. Strach.

    To nie byla wolna Polska, to byla okupacja rosyjska.
    Jaruzelski tylko z nazwiska jest Polakiem.

    Czas rozliczyc sowieckiego namiestnika.

    P.S.Lubie Rosjan.

    Slawomirski

  15. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Nie wiem czy artykul, ktory juz na pierwszy rzut oka jest skopany warty jest przeczytania. Az dziw, ze zazwyczaj bystre oko Szanownego Gospodarza tego nie dostrzega, Rosjanie a Sowieci? Mozna sie domyslac, ze gdyby – co jest dalekie od prawdy – to Sowieci wprowadziliby do Polski jegnostki majace historyczne porachunki z Polakami. Szkoda, ze artykul Chwina tego aspektu nie dostrzega(?), zamieniajac jednoczesnie Sowietow na Rosjan. Prawda jest taka, ze zakala do dzisiaj w Polsce sa polscy Sowieci a nie Rosjanie, ze to tez uszlo Panskiej uwadze Drogi Gospodarzu? Domyslam sie, ze to tylko przeoczenie z powodu ustalonej taktyki medialnej z wodzem Adasiem – prawda?

  16. Kto emocjonalnie przeżył wprowadzenie „stanu wojennego”, a następnie przeanalizował skutki jego wprowadzenia może tak jak w moim przypadku, mogę podziękować Generałowi, że decyzją polityczną zapobiegł krwawej jatce. Nie wybielam W. Jaruzelskiego, ale 13 grudnia 1981 po wcześniejszych nocnych przeżyciach jechałem rano z policjantem, sąsiadem i patrzyliśmy na siebie jak koledzy. Andrzej już nie żyje, był to dobry człowiek i Polak.

  17. Generał pytał czy wejdą samego Breżniewa, są dostępne stenogramy rozmów, KAŻDY może kupić książkę i przeczytać. Dla moich obcojęzycznych przyjaciół, po przeczytaniu Archiwów Mitrochina, nie ma wątpliwości, Generał robił co mógł żeby nie wpuścić Rosjan do Kraju.
    Jest sądzony za frustrację pokoleń i nieudolność aliantów…
    Można go nie lubić, ale nie należy wieszać na nim tego czego nie zrobił.

    Pozdrawiam.

  18. Godzi się tu powtórzyć moją refleksję wypowiedzianą w niestosownym miejscu o księdzu,ale związaną z tajnym państwem,które za czasów gdy partia miała patent na mądrość reżyserowało nie tylko ludzkie życiorysy,ale przestępstwa,anawet i zbrodnie.
    Problem generała,to okaz zdrowia /godny podziwu i niech jeszcze długo żyje jako świadectwo prawdy/,który pozwala iść w zaparte i zasłaniać 4-ro godzinnym wystąpieniem fakt,że jako żołnierz podpisał cyrograf służyć bezwzględnemu prawu silniejszemu.Oczywiście chcąć się utrzymać na firmamencie życia publicznego z pewnościa nie miał wyjścia.
    Zatem żołnierz czy rycerz?!
    Najnowszą historię Polski zapisałem prezydenturami:”Zbrodniarza”,”Bolka” i „Oszusta”.Miano zbrodniarza wzięło się stąd,że Wojciech Jaruzelski żołnierz wpakował ruch społeczny do podziemia i zmusił go do dalszego organizowania się na zasadzie tajnego państwa.Te państwa w historii sprawowania władzy dorze się zapisały od pobożnych kłamstw,poprzez polityczne szulerstwo aż do nowożytnego politycznego bandytyzmu.
    Dobrze scharakteryzował to państwo Jan Karski opisując swoje doświadczenie z czasów hitlerowskiej okupacji.
    Można zatem opisać konsekwencje działania nie rycerza,a żołnierza.To traktat okrągłosto łowy i antyobywatelska ustawa zasadnicza,które stworzyły pogodę dla utrwalania rozbieżności słów i czynów oraz korupcji.
    Rraszka Cypriana K.Norwida SIŁA ICH:

    Ogromne wojska,bitne generały,
    Policje – tajne,widne i dwu-płciowe –
    Przeciwko komuż tak się pojednały? –
    P r z e c i w k o k i l k u m y ś l o m…c o n i e n o w e!…

  19. Szanowny Panie Passent oraz pozostali sprawiedliwi,
    nie passuja mi jednak dywagacje dotyczace miejsca i czasu
    p. Jaruzelskiego. Na czas nie mial p. Jaruzeslki prawdopodobnie wplywu (chociaz moglby byl), natomiast mial wplyw na miejsce, w ktorym sie po wielu „trudach” usadowil i przez lata niepotrzebnie (dla kogo?) tkwil. Dziwie sie, ze Pan sie dziwi.
    Z powazaniem.
    MA

  20. „(Ja sam uważam, że niejedna osoba, która pomstuje na Jaruzelskiego, gdyby wówczas była na jego miejscu, zrobiłaby to samo. Inna sprawa, że wiele osób świadomie nie wybierało kariery w PZPR, w wojsku etc.)”

    Ciekawi mnie jaki wybór miał chłopak gdzieś w ZSRR, być może wiedząc, że żaden drugi Anders, żadnej drugiej armii nie wyprowadzi.
    Myślę, że tacy chłopcy i mężczyźni mogli wrócić do Polski tylko z polską armią pod radzieckim dowództwem.

    Ataki na generała sprowadzają się do stwierdzenia, nie chcieli wejść, nie weszliby itd. Na to dowodów nie ma i nie będzie.
    Atakują generała potomkowie ludzi, którzy albo przystosowali się do sowieckiego systemu albo kolaborowali z nim albo wręcz go tworzyli. Dzięki kolaborującym przodkom zdobyli wykształcenie i możliwości, często zresztą sami współpracowali z „komunistycznymi władzami” lub należeli do PZPR.
    Napadający na generała Jaruzelskiego chyba nie mogą znieść, że tyle temu „komuchowi” zawdzięczają. Współczuję im, piekło stanu wojennego nie da się porównać z czasem wojny.

  21. BROŃMY GENERAŁA JARUZELSKIEGO, to apel byłego Prezydenta Kwaśniewskiego /bardzo spóźniony/ i PRZEGLĄDU przed zemstą i mściwością małych ludzi. Jak podają, protesty można pisać na adres redakcji lub e-mail, przeglad@medianet.pl Szkoda, że do apelu nie przyłączy się POLITYKA i nie wzmocni siły protestu przeciw niegodziwości. Niestety redakcja POLITYKI toleruje na swoich blogach tak łajdackie opinie, jak porównanie przez Szostkiewicza, Pinocheta do Generała Jaruzelskiego. To hańbiące porównanie zostało delikatnie skrytykowane przez Pana Passenta, ale to zbyt niewiele jak na wagę i obelgę kłamstwa. Szostkiewicz powinien wiedzieć, że morderstwa Alliendy dokonano w zamachu zorganizowanym, finansowanym i kierowanym przez CIA. Pan Szostkiewicz powinien także przez moment chociaż wczuć się w los ofiary zrzucenej do morza z samolotu i tysięcy innych zabitych w wyszukanych morderstwach.

  22. Pamietam modlitwy w krakowskich kosciolach o to, by rosyjskie wojska nie wkroczyly do naszego kraju. Bylo to jesienia 1981 roku,
    pamietam. Mialam dwoje malych dzieci i bylam w ciazy z trzecim. Bardzo sie wtedy balam.

  23. Dlugie…
    Kto nie chce niech nie czyta – moze mu nie pojsc w smak:

    „Relację – na podstawie dokumentów z archiwów polskich i innych krajów Europy Wschodniej – rozpocznijmy 19 października 1981, czyli dzień po wyborze Wojciecha Jaruzelskiego na I sekretarza KC PZPR. Tego dnia szef partii rozmawiał telefonicznie z Leonidem Breżniewiem, szefem Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego. “Zgodziłem się przyjąć to stanowisko po wewnętrznej walce i tylko dlatego, że wiedziałem, że wy mnie popieracie, i że wy jesteście za taką decyzją” – deklarował. Dodał też, że uczyni wszystko – “jako komunista i jako żołnierz” – w celu zmiany sytuacji w PRL.

    Wkrótce sowieckie kierownictwo spotkała jednak przykra niespodzianka. Na posiedzeniu Biura Politycznego KC KPZR 29 października 1981 r. Breżniew mówił: “Nie wierzę, aby tow. Jaruzelski zrobił cokolwiek konstruktywnego. Wydaje mi się, że nie jest zbyt śmiałym człowiekiem […]. Tow. Jaruzelski nie przejawia żadnej inicjatywy. Być może trzeba się przygotować do rozmowy z nim”.

    Pierwsze dni urzędowania nowego I sekretarza nie przyniosły przełomu, natomiast – jak oświadczył ówczesny szef KGB Juri Andropow – “polscy przywódcy napomykają o pomocy militarnej ze strony bratnich państw”, co zapewne odebrano jako kolejną próbę ucieczki od rozwiązania problemu własnymi siłami. Zarówno Andropow, jak i minister obrony Dmitrij Ustinow uznali, że to niemożliwe – “powinniśmy zdecydowanie trzymać się swojej linii – nie wprowadzać naszych wojsk do Polski”.

    Wsparcie dla towarzyszy

    Od 1 do 4 grudnia 1981 r. w Moskwie odbywało się posiedzenie Komitetu Ministrów Obrony państw-stron Układu Warszawskiego. Niespodziewanie na prośbę reprezentantów PRL zaproponowano przyjęcie komunikatu wyrażającego zaniepokojenie sytuacją w Polsce i wyrażającego potrzebę “podjęcia odpowiednich kroków w celu zapewnienia bezpieczeństwa wspólnoty socjalistycznej”. Zdaniem strony polskiej stanowić to miało “wsparcie dla komunistów i sił patriotycznych, które chcą bronić socjalistycznego państwa, a jednocześnie ostrzeżenie dla sił kontrrewolucyjnych”.

    Propozycja została odrzucona (podobnie jak jej łagodniejszy wariant) po sprzeciwie delegacji rumuńskiej i węgierskiej. Wydarzenie to dowodzi, że już w 1981 r. gen. Jaruzelski pragnął wykorzystać rzekome zagrożenie interwencją wojsk Układu Warszawskiego dla usprawiedliwienia stanu wojennego. Przyjęcie komunikatu przydałoby jego poczynaniom wiarygodności.

    Niepowodzenie nie zniechęciło gen. Jaruzelskiego. 8 i 9 grudnia 1981 r. spotkał się on kolejno z marszałkiem Kulikowem i sowieckim wicepremierem Bajbakowem, którym przedstawił żądania dotyczące udzielenia wsparcia militarnego oraz gospodarczego. Miało to być warunkiem wprowadzenia stanu wojennego (co ciekawe, stronie sowieckiej najwyraźniej nie przekazano jeszcze dokładnego terminu tej operacji).

    Pogrzebana doktryna

    10 grudnia o żądaniach debatowano na posiedzeniu Biura Politycznego KC KPZR. O ile kwestia pomocy ekonomicznej nie wywołała kontrowersji, o tyle emocje wzbudziło drugie żądanie Jaruzelskiego. Potraktowano je najwyraźniej jako próbę odroczenia rozprawy z opozycją.

    Najbardziej jednoznacznie wypowiedział się Andropow: “Nie możemy ryzykować. Nie zamierzamy wprowadzać wojsk do Polski. Jest to słuszne stanowisko i musimy się go trzymać do końca. Nie wiem, jak rozwinie się sprawa z Polską, ale jeśli nawet Polska będzie pod władzą “Solidarności”, to będzie to tylko tyle. A jeśli na Związek Radziecki rzucą się kraje kapitalistyczne, a oni już mają odpowiednie uzgodnienia o różnego rodzaju sankcjach ekonomicznych i politycznych, to dla nas będzie to bardzo ciężkie. Powinniśmy przejawiać troskę o nasz kraj, o umacnianie Związku Radzieckiego. To jest nasza główna linia”. Apelował o zrobienie “czegoś” w celu zabezpieczenia tranzytowych linii komunikacyjnych.

    Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę, iż słowa te padły w atmosferze zdenerwowania wywołanego wrażeniem, iż Jaruzelski wymiguje się od podjęcia zdecydowanych działań, to wydaje się że odzwierciedlają one ostateczne stanowisko Moskwy. Nawet w warunkach “zaproszenia” przez najwyższe władze PRL (i oczywiście idącej za tym chęci współpracy) Kreml odrzucił możliwość zbrojnej interwencji. Uznał bowiem, że konsekwencją może być nawet odsunięcie partii komunistycznej od władzy. Tym samym “doktryna Breżniewa” została pogrzebana jeszcze za życia sowieckiego przywódcy.

    Nikt nie chce interwencji

    Andriej Gromyko, minister spraw zagranicznych, najwyraźniej zirytowany apelował do nieobecnych liderów PZPR, aby podjęli decyzję, czy “wycofują się ze swoich pozycji” wobec żądań przejęcia władzy przez “Solidarność”, czy też “wprowadzają stan wojenny, izolują ekstremistów “Solidarności” i zaprowadzają właściwy porządek”. Gromyko uznał, że należy “jakoś stłumić oczekiwania Jaruzelskiego i innych przywódców na wprowadzenie wojsk”. Warto przywołać także kolejny fragment jego wypowiedzi: “Sądzę, że nie powinniśmy teraz dawać jakichkolwiek zdecydowanych wskazówek, które zmusiłyby ich do takich czy innych działań. Myślę, żezajmiemy tutaj właściwe stanowisko: zaprowadzenie porządku w Polsce jest sprawą Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej – Komitetu Centralnego, Biura Politycznego”.

    Marszałek Ustinow poinformował o wzmacnianiu sowieckich garnizonów w PRL, stwierdził też, że jest “skłonny sądzić, iż Polacy nie zdecydują się na konfrontację”. On też był za tym, by władzom PRL nie narzucano rozwiązań. W podobnym duchu wypowiedział się Michaił Susłow: “Prowadzimy szerokie działania na rzecz pokoju i teraz nie wolno nam zmieniać swojego stanowiska. Światowa opinia publiczna nie zrozumie nas. […] Niechaj sami towarzysze polscy określą, jakie działania mają podjąć. Nie powinniśmy popychać ich do jakichś bardziej zdecydowanych działań. […] Myślę, że mamy tu wszyscy zgodny pogląd, że nie może być mowy o żadnym wprowadzeniu wojsk”. Wiktor Griszyn: “O wprowadzeniu wojsk nie może być mowy”.

    Podsumowując, 10 grudnia 1981 r. Moskwa nie tylko podtrzymała swoje dotychczasowe stanowisko, że nie zamierza wprowadzić wojsk do Polski, lecz także była skłonna rozszerzyć “politykę nieinterwencji” o nowy element – złagodzenie nacisków na przywódców PRL (wychodzono najwyraźniej z założenia, iż owa presja była źródłem prośby o pomoc militarną).

    Z zapisków generała Anoszkina

    Podstawowym źródłem odtworzenia międzynarodowego aspektu rozwoju wydarzeń w kolejnych godzinach jest “zeszyt roboczy” generała Anoszkina, adiutanta marszałka Kulikowa. 10 grudnia po południu do sowieckiego ambasadora w Warszawie z polecenia Jaruzelskiego zadzwonił gen. Milewski i poprosił o zajęcie stanowiska w następujących kwestiach:

    “1) Prosimy, aby przyjechał do nas ktoś z kierownictwa partyjnego. Kto będzie i kiedy?

    2) Ogłosić oświadczenie o poparciu dla nas. […]

    3) Czy możemy liczyć na pomoc po linii wojskowej ze strony ZSRR (o dodatkowym wprowadzeniu wojsk)?

    4) Jakie będą przedsięwzięcia w zakresie pomocy ekonomicznej dla Polski ze strony ZSRR?”.

    Po skontaktowaniu się w tej sprawie z centralą Aristow udzielił następujących wyjaśnień:

    “1) Nikt nie przyjedzie.

    2) Środki zostaną podjęte.

    3) Nie będziemy wprowadzać wojsk.

    4) Odpowiedź przygotuje Bajbakow”.

    Gen. Anoszkin zanotował słowa: “To dla nas straszna nowina! Przez półtora roku paplanina o wprowadzeniu wojsk – wszystko odpadło. Jaka jest sytuacja Jaruzelskiego?!”, będące zapewne zapisem reakcji Milewskiego. Kolejny element odpowiedzi dla Milewskiego Anoszkin odnotował 11 grudnia, cytując fragment depeszy Aristowa: “Na tym etapie nie będzie radzieckiej obecności”.

    Dopiero wieczorem 11 grudnia, podczas rozmowy z gen. Florianem Siwickim, strona sowiecka została poinformowana o prawdopodobnym terminie rozpoczęcia operacji “z soboty na niedzielę”, z zastrzeżeniem, że “decyzja ta nie została dotąd przekazana do wykonania”. Zgodnie z dalszym zapisem Anoszkina Siwicki przekazał, że Jaruzelski jest rozczarowany, iż ze strony sowieckiej nie przyjechał nikt z kierownictwa, “aby przekonsultować z nami zagadnienia wielkiej pomocy gospodarczej i wojskowej”, poprosił także o wyjaśnienie, jak można rozumieć następny etap wydarzeń (skoro na obecnym etapie “nie będzie radzieckiej obecności”).

    Najwyraźniej polscy generałowie mieli nadzieję, że usłyszą deklarację o wsparciu wojskowym już po wprowadzeniu stanu wojennego. Siwicki posunął się wręcz – według Anoszkina – do szantażu: “jeśli nie będzie politycznego, ekonomicznego i wojskowego wsparcia ze strony ZSRR, to nasz kraj może być stracony (dla Układu Warszawskiego)”.

    W odpowiedzi Kulikow udzielił Siwickiemu wsparcia psychicznego, mówiąc: “macie realną siłę”. Odwoływał się do wcześniejszych obietnic rozwiązania sprawy własnymi siłami. Zażądał również odpowiedzi na pytanie, czy “mechanizm został uruchomiony”, czy Jaruzelski nadal się waha.

    Jak zanotował Anoszkin “Siwicki odjechał nieusatysfakcjonowany. Niczego nowego od W.G. Kulikowa nie uzyskał i nie usłyszał. Naczelny dowódca Zjednoczonych Sił Zbrojnych jest spętany przez Moskwę!”. Zagadkowe jest to ostatnie zdanie. Może ono albo być cytatem z wypowiedzi wzburzonego Siwickiego, albo też wyrażać nastroje samego Kulikowa, co świadczyłoby o tym, że on sam był skłonny udzielić “wsparcia militarnego”.

    Gen. Jaruzelski wprowadził stan wojenny nocą z 12 na 13 grudnia 1981 r. Związkowi Sowieckiemu udało się rozwiązać polski kryzys bez użycia własnych wojsk. Nie zapobiegło to jednak sankcjom ekonomicznym i politycznym, których tak obawiał się Andropow. Niezależnie jednak od tego, jaką strategię przyjąłby Kreml, nie ulega wątpliwości, że to wydarzenia Sierpnia ‘80 zadały systemowi komunistycznemu śmiertelny cios.”
    Łukasz Kamiński

  24. Przyznam, że tekst Chwina bardzo mi się podoba, bo poszukuje rozliczenia tego co się stało z punktu widzenia wszystkich polaków a nie ogranicza się do przedstawiania przeciwstawnych wersji wydażeń widzianych oczami głównych aktorów tamtego czasu.

    Jednak zgadzam się z @Andrzejem Faliczem – generał służył całe swoje życie jednej sprawie i do 13 grudnia doprowadziła go długa droga: od lat 50-tych przez czynny udział w wydażeniach w Czechosłowacji, grudzień-70 itd. a po 13-grudnia 81 roku nastąpiło kilka lat rządów najgorszych typów i czarne lata w historii naszego kraju.

    Rozważanie więc postawy generała z punktu widzenia jednego czynu uważam za próbę tworzenia romantycznej legendy, której ostatnim wykwitem jest twierdzenie, że bez stanu wojennego nie byłoby okrągłego stołu.
    Szanuję w nim człowieka, ale nie przyłączyłbym się do tego co on robił przez całe swoje życie i nie życzę Polsce takich przywódców w przyszłości.

  25. Pracowałam wtedy w instytucji wojskowej i wiele spraw oglądałam z innej perspektywy, niż większość Blogowiczów. Dowództwo rodzaju wojsk, to dosyć wysoka „ambona” w środowisku mundurowym, a więc i ogląd miał stosunkowo szeroką perspektywę. Pamiętam, że bałaganu w kraju wszyscy mieli dosyć – nie Solidarności, nie nawet Wałęsy, ale pospolitego nierządu, który rozlał się na kopalnie, PGR-y i spółdzielnie inwalidów. Być może władze centralne miały do czynienia z pp Michnikiem, Kuroniem, Geremkiem i Bugajem. W powiatach i miasteczkach to był często – gęsto zapijaczony traktorzysta, albo paniusia typu p.Hojarskiej Solidarność to było kilka milionów ludzi i (jak powiedział Generał) nie było to kilka milionów aniołów. Bo skąd niby aniołowie mieli się brać? W każdej niemal demonstracji oprócz innych ludzi zjawiali się zadymiarze młodzieżowi ( pardon, działacze młodzieżowi) zwołujący się na zadymę tak, jak dzisiaj na „ustawkę” po meczu. Pamiętam rozmowy, że czas na „przewrót majowy” i „rządy pułkowników”, bo ani Solidarność ani Partia sobie z tym nie radzi Zresztą żadna ze stron nie jest w porządku, nie gra uczciwie Stan wojenny przygotowany był starannie i wdrożony sprawnie. Gdyby nie sprawa tyh dwóch śląskich kopalń („Wujek” i „Manifest Lipcowy”) cała operacja przebiegłaby niemal bez strat. A za Wujka np na ławie oskarżonych obok ZOMO-wców posadziłabym tego farorza, co to msze w kopalni odprawiał „Za Boga, Wiarę i Ojczyznę” i tych działaczy Solidarności, którzy z bezpiecznego Paryża i Monachium nawoływali do oporu i sugerowali, że cała Polska już wystąpiła z wielkim buntem, więc niech się nie łamią górnicy. Winni są tam samo tym nieotrzebnym śmierciom, jak i te chłopaki z Zomo, którzy zaczęli strzelać, kiedy na nich ruszył „bezbronny” tłum – bezbronny, bo uzbrojony tylko w łańcuchy, kilofy i oskardy. Są kroniki, każdy może to obejrzeć.
    No, dobra. Wprowadzono stan wojenny i ruszył rozszerzony pobór do wojska – wielu poborowych trafiało zresztą do ZOMO. Pamiętam, jak pytałam oficera wysokiego bardzo stopnia, czy się nie boją brać tych „zadymiarzy”, zbuntowana studenterię itp. Odpowiedział, że nie ma obaw . Dostanie jeden z drugim żelazny garnek na głowę (kewlaru armia jeszcze nie miała) i durne dumki wylecą mu z głowy. Wojsko, to wojsko. Nie byłam przekonana ale okazało się, że to on miał rację. Minęło kilka miesięcy i chłopaki z najmłodszego poboru ozganiali demonstracje na Podkarpaciu. I tak to było. A potem zabito J.Popiełuszkę. Solidarność powinna zabójcom stawiać pomniki gdzie popadnie, bo wtedy wszystko zaczęło się sypać. To jest dla mnie pasjonująca zagadka : kto namotał taką prowokację? Bo , że nie generałowie, to pewnik. Któż chciałby świadomie przeciwko sobie powołać narodową konfederację? A generałowie głupi nie byli. Więc kto im tę żabę przysposobił do przełknięcia? Naprawdę ciekawe. Około 100 ofier stanu wojennego wg Solidarności, ok 30 wg władz. Tak czy owak to niespełna 5% ofiar przewrotu majowego.
    Sądzą gen. Jaruzelskiego. Sądzą ci, którzy nigdy pochu nie wąchali, odpowiedzialności na siebie nie brali, nawet nie ci, którzy do buntu doprowadzili. Sądzą tacy, którzy dowcipy polityczne na ucho sąsiadowi szeptali albo bibułę roznosili i na msze „za Ojczyznę” biegali. W najlepszym wypadku.

  26. Andrzej Falicz pisze:

    2008-10-06 o godz. 00:32
    Szanowny Faliczu
    przeczytałem z wielką uwagą wypowiedz Gospodarza( ws. Jaruzelskiego)z którą się w pełni zgadzam , przeczytałem również z wielką uwagą Twój komentarz do wypowiedzi Gospodarza i chce Ci powiedzieć ,że również zgadzam się z logiką Twojego myślenia , że rzeczywiście można patrząc na sprawę „przeciwnego obozu”, widzieć Abli i Kainów w zamiennych rolach. Zgoda , ale Szanowny Faliczu Twoja metoda zawiera ogromne tendencyjne klamstwo ; polega ono na tym ,że te dwie strony dzielisz stale pogłębianym przez Ciebie rowem , po drugie, czynisz te dwie strony równoważne sobie ilościowo .Stąd wychodzi Ci , że naród polski dzielil sie na dwie wielkie strony rozdzielone przepaścią ,a każda ze stron była włąscicielem absolutnej prawdy . Szanowny Faliczu nie wiem gdzie Ty wtedy byleś , czy już goniłeś po australijskim interiorze , czy też byłeś jeszcze w Polsce , ale rzeczywistość byla inna . Rzeczywistośc była taka :rowu prawie nie bylo , po drugie Twoja strona to była garstka ludzi , druga strona to bylo kilka pułków służb specjalnych , a cała reszta narodu była jedną wynieszaną masą , pełną wątpliwości, wahań , rozterk .Przypomnij sobie ,ze najważniejszym hasłem „Solidarności ” było : „socjalizm tak , wypaczenia nie”. Tego chciał praktycznie cały naród . Więc dorabianie dzisiaj Twoich teori do tego zdezorientowanego zbioru milionów Polaków i przedstawianie dzisiaj ,ze wtedy już bylo to takie oczywiste i jasne , i że wtedy były dwie wykrystalizowane strony jest kłamstwem.Robisz to Faliczu od dawna z pelną premedytacją , czyli po prostu fałszujesz historie Pozdrawiam Pielnia 1

  27. Mimo najszczerszych chęci, popaść w zachwyt nad artykułem Stefana Chwina nie byłem w stanie, a to wskutek uporczywych odruchów wymiotnych. „Mdłości” Sartre’a przy tej lekturze to betka. Już początek – „stan wojenny został wprowadzony w sposób mistrzowski” – zgrzyta w uszach jak widelec po talerzu. Blitzkrieg Hitlera we wrześniu 1939 roku też został przeprowadzony po mistrzowsku, ale co z tego ma niby wynikać? Czy to cokolwiek usprawiedliwia?

    Teza główna, że to nie generał Jaruzelski wprowadził stan wojenny, jest gwałtem na zdrowych zmyłach. Wmawianie czytelnikom, że to nie on tylko dziesiątki tysięcy chłopców w polskich mundurach własnoręcznie wprowadziły stan wojenny – że niby chłopcy ci samodzielnie spisali obwieszczenie Rady Państwa, wydrukowali je w Moskwie i sami sobie wydali rozkaz mobilizacji? – to już nie Himalaje, ale absolutny rekord wysokości na jaką może wzbić się ludzka głupota. Na takich wysokościach nie przebywali nawet Gagarin i Hermaszewski w swych wspaniałych sowieckich rakietach.

    Wydawałoby się, że wyżej poszybować nie można, ale Chwin już w następnym zdaniu przebija samego siebie, snując rzewne wspomnienia jak to wsłuchany w komunikaty Wolnej Europy modlił się w duchu: „Boże, niech chociaż jeden oddział polskich poborowych w mundurach LWP odważy się powiedzieć partyjnej władzy „nie!”. Zupełnie jak jakiś dorównujący mu talentem Tomcio Mann, modlący się, żeby choć jeden oddział Wehrmachtu wypowiedział posłuszeństwo Hitlerowi. Tak jakby świat nie wynalazł jeszcze prania mózgu i plutonów egzekucyjnych, które skutecznie uczą mówić władzy „tak jest”, ewentualnie „ja wohl”!

    Kilkanaście następnych akapitów poświęca Chwin sentymentalnym bajdurzeniom jak to sam został powołany na przeszkolenie wojskowe i jak z kałasznikowem na kolanach przejeżdżał przed siedzibą toruńskiej „Solidarności”, zadając sobie hamletowskie pytanie „wykonać czy nie wykonać”. Rozchodziło zaś mu się o to, czy ewentualne wykonałby rozkaz pacyfikacji Stoczni Gdańskiej. Na szczęście skończyło się na gdybaniu i hamletyzowaniu, bo niedoszły wykonawca stanu wojennego został zwolniony z jednostki parę dni przed feralną datą 13 grudnia – w przeciwieństwie do tysięcy pechowców, których nikt na czas do domu nie odesłał, w związku z czym musieli oni własnoręcznie wprowadzać stan wojenny w Polsce.

    I tu następuje wybuch wielkiego zadziwienia, wręcz zachwycenia, że żaden ojciec nie powiedział do syna-żołnierza powracającego ze spacyfikowanej własnoręcznie Stoczni Gdańskiej: „Nie podam ci ręki za to, że brałeś udział w tym draństwie”. Tak samo nie słyszał Chwin, by jakiś polski ksiądz mówił z ambony powracającym weteranom wojennym: ”To, co zrobiliście 13 grudnia 1981 r., było grzechem ciężkim. Powinniście się z tego spowiadać”. Co tam zresztą ksiądz, słowa takie podobno nie przeszły przez gardło nawet prymasowi i papieżowi. Chwin nigdy czegoś takiego nie słyszał, choć przecież szóstym zmysłem natchnionego wieszcza niewątpliwie przeniknął do każdego polskiego konfesjonału i każdego polskiego domostwa, od M-1 poczynając, a na M-20 i Watykanie kończąc, a zatem musi być to prawda, nie może być inaczej. Czyli, o ulgo, nie było żadnego grzechu. W każdym razie nie na sumieniu generała.

    Bo przecież wszyscy, ale to wszyscy, partyjni i bezpartyjni, ubecy i księża, nawet papież, po prostu Polska cała wróżyła sobie z fusów: „Wejdą czy też nie wejdą”. I to jest niezbity dowód, że wszyscy się tego spodziewali, nie tylko jakiś generał, znaczy że na pewno by weszli.

    A skoro by weszli, to co my tu mamy, proszę państwa? Mamy drugi Budapeszt, i, rzecz zupełnie naturalna, pełne pory strachu. No może nie wszyscy, może nie papież, ale Jaruzelski na pewno miał. I tu Chwin zaczyna na dobre ściemniać, streszczam z pamięci: „Generał wprowadził stan wojenny ze strachu, ale byłoby ironią losu, gdyby się kiedyś okazało, że to właśnie dzięki niemu Rosjanie nie urządzili nam nad Wisłą drugiego Katynia. Z tym że czy dzięki niemu, czy nie, raczej nie dowiemy się nigdy, nawet od Ministerstwa Prawdy, które zawłaszczyło sobie jedynie słuszną wersję historii.”

    Panie Chwin, chciałoby się teraz powiedzieć, wefte albo wefte, albo pan wiesz, że Ruski by weszły, albo pan nie wiesz. Jeśli pan wiesz, to na choinkę to gdybanie, a jeśli pan nie wiesz, to po co włazisz generałowi w odbytnicę i wycierasz sobie gębę Ministerstwem Prawdy?

    Chciałoby się tak powiedziec, ale nie ma czasu, bo Chwin zaraz stawia czytelnikowi kluczowe pytanie-pułapkę: „Jak zachowałby się każdy z nas w nocy 13 grudnia 1981 r., gdyby znalazł się na miejscu przeklętego generała?” Następuje mozolne wyliczanie wszelkich możliwych rozwiązań – z inwazją na Związek Radziecki i samobójstwem włącznie, o którym podobno generał całkiem serio myślał – przeplatane cytatami z Dekalogu, wszystko to po to, by na koniec stwierdzić odkrywczo, że każdy z nas zapewne przede wszystkim zadałby sobie pytanie „Wprowadzać stan wojenny czy go nie wprowadzać?”

    Czyżby znowu kłaniał się Hamlet? Nie, to tylko taka dygresja, tak naprawdę kłania się Biblia, ze szczególnym uwzględnieniem motywu Abla i Kaina. Przy czym nie bardzo wiadomo, kto jest Kainem, a kto Ablem. Z początku za Abla robią u Chwina wszyscy sprawcy stanu wojennego, czyli my, a za Kaina generał Jaruzelski, któremu żaden Abel nie chciał powiedzieć „nie”. Jest to oczywiście kompletna bzdura, ale dziś polskim pisarzom przysługuje znacznie szersza licentia poetica, jak chcą, to mogą nawet wprowadzić do literatury bezecnego Urbana, co już pachnie Noblem, albo co najmniej Nike. Podążajmy jednak dalej za Chwinem, który namyśliwszy się, zaczął się jakby skłaniać ku hipotezie, że to Jaruzelski był niewinnym Ablem, a my Kainami, szybko jednak porzucił tę frywolną myśl, by stwierdzić kompromisowo, że byliśmy wszyscy wspólnikami Kaina. Zresztą może coś pokręciłem. Chyba nawet na pewno, no bo gdzie podział się Abel? Dziwiłbym się Gospodarzowi, że dopatrzył się jakichś głębi w tym nieprzytomnym bełkocie, gdyby nie podejrzenie, że pod pretekstem Chwina chciał przemycić znacznie głębszą myśl własną, „że niejedna osoba, która pomstuje na Jaruzelskiego, gdyby wówczas była na jego miejscu, zrobiłaby to samo”.

  28. Panie Danielu
    pozwalam sobie na jednorazowy wpis na Pana blogu z uwagi na Pana zejście z chmurek na blog naszego Gospodarza( red. Szostkiewicza). Moje poglądy odnośnie gen. Jaruzelskiego zamieściłam we wpisie 2008-10-04 o godz. 08:56 i w kontekście wypowiedzi prof. Chwina nadal je podtrzymuje: „Wysilajmy się więc , lecz miejmy świadomość ,ze każdy z nas będzie miał własna wizję historii o gen Jaruzelskim i dobrze , tylko nie obrzucajmy się błotem w imię głupio pojętej ” mojej racji ”
    ja jako niepoprawna nietoperzyca mam takie oto skojarzenie z procesem , jest taka bajka Diogenes i latarnia
    “Pewnego pięknego słonecznego dnia zdezorientowani ludzie zobaczyli Diogenesa biegającego po rynku z latarnią. Kiedy zapytali, co robi, odpowiedział: szukam prawdziwego człowieka”
    Więc pamiętajmy ,że gen Jaruzelski jest TYLKO i AŻ człowiekiem ,i wyobraźmy sobie siebie na jego miejscu lub wyobraźmy sobie że na jego miejscu byłby kto inny , jak wtedy potoczyłaby się historia”:
    Na koniec jak to nietoperzyca do zastanowienia :
    Inkwizytorzy są wśród nas. Żyją w suterenach wielkich kamienic
    i tylko napis MAGIEL TUTAJ zdradza ich obecność.
    Stoły o napiętych brązowych mięśniach, potężne walce, miażdżące
    wolno, ale dokładnie, koło napędowe, które nie zna litości – czekają
    na nas.
    Prześcieradła, które wynoszą z magla, są jak puste ciała czarownic
    i heretyków.(Herbert) pozdrawiam serdecznie wierna owieczka blogu red. Szostkiewicza nietoperzyca

    ps. nadal twierdzę ,że Pana blog czytam ,lecz zbyt krwiożerczy on dla mnie , tam

  29. Panie Falicz,
    chetnie przyznam panu racje na ow dlugi wywod, kiedy poda mi pan wiarygodne zrodla ktore sama sobie bede mogla poczytac i na podstawie ktorych sama bede mogla sobie wyrobic opinie. Na razie niestety, opierajac sie na doswiadczeniach i wspomnieniach wlasnych i swiadectwie wielu osob, musze stwierdzic, ze powtarza pan bzdury. Od razu uprzedzam, ze interesuja mnie zrodla, nie ich opracowania.
    Stan wojenny spedzilam w Polsce jako owa nieswiadoma „opozycja demokratyczna” choc swiadomy dzialacz Solidarnosci, opieram sie wiec na wlasnych przezyciach i sila rzeczy tej ograniczonej wiedzy jaka wtedy mielismy. Niestety nie doswiadczylam zadnych przesladowan.

  30. Sąd nad PRL-em

    Wpis Pana Passenta wydaje się być interesującym, ponieważ jest inspirowany spojrzeniem i piórem człowieka Zachodu na polskie sprawy, a konkretnie Niemca, niekoniecznie muszącego być nam przychylnym, ale na pewno będącego zdystansowanym i zobiektywizowanym bardziej niż sami Polacy. Poza tym opinia niemiecka musi być bardziej kompetentną, ponieważ wyrasta ona z autentycznego czyśćca, w którym Niemcy musieli przechodzić swoje katharsis w walce z cieniami autentycznego ludobójstwa dokonanego na narodach świata przez jego faszystowskich reprezentantów, którym naród niemiecki dał władzę drogą wyborów.

    W jednym i drugim przypadku chodziło o utrzymanie władzy. Przy czym istnieje nieporównywalna różnica, przy zestawianiu programowej i świadomej eksterminacji narodów świata przez niemiecki faszyzm z próbą obrony socjalizmu w Polsce zakończoną kilkudziesięcioma, w gruncie rzeczy przypadkowymi i niechcianymi ofiarami. Niemiecki hitleryzm w swej obłąkańczej polityce zamierzył zdobyć i podporządkować narody świata, za co zapłaciły one gehenną cierpień i wieloma dziesiątkami milionów ofiar śmiertelnych.

    Mówię o tym dlatego by zdać sobie sprawę z ogromu różnic moralnych,prawnych i militarnych w realizacji obu procesów historycznych. W odróżnieniu od hitleryzmu stojącego na pozycjach agresora, polscy socjaliści stali na pozycjach obrony historycznych zaszłości i prezentowanych przez siebie wartości. Zatem nawet odległe próby zestawiania tych zdarzeń przez niektórych reprezentantów prawicy jest przedsięwzięciem nader nieuczciwym i niezwykle prostackim sprowadzającym się do dyskredytowania lewicy akcentującej i broniącej interesu większości polskiego narodu.

    Ta właśnie większość, w tamtejszych rozwiązaniach korzystała w ich rozumieniu z wolności i demokracji. Natomiast próba 10 milionowej wichrzycielskiej i warcholskiej „Solidarności”, jak powiadali polscy socjaliści wiązała się z wyzuciem narodu z jego elementarnych praw, co potwierdziły następujące po sobie sukcesywnie zdarzenia będące konsekwencją wywrotowej działalności rodzimej ekstremy prowadzącej kraj w gospodarczą i polityczną otchłań wielkiej niewiadomej. Ta nieprzemyślana polityka zakończyła się jak można przypuszczać, wielobilionowym wywłaszczeniem Polski z jej majątku trwałego i ponad 200 miliardowym zadłużeniem. Jeżeli o jakiejkolwiek wolności można tutaj mówić, to nie dotyczy ona polskich sił narodowych.

    By w tym kierunku prowadzić państwo działacze „S” musieli być geniuszami, bezwzględnymi pokerzystami lub naiwnymi dziećmi, co dyskredytuje ich jednoznacznie w każdym przypadku. Inaczej bowiem nie można nazwać ruchu politycznego prącego do zmiany równowagi politycznej świata, będąc uzbrojonym w burżuazyjną prawdę, chwiejne marzenia senne amerykańskiego wzorca wolności i ulotki oraz łańcuchy, a także sowity strumień dolarów USA płynących do Polski m. in. via Watykan do Polski.

    Doświadczenia powstania enerdowskiego w latach 50-tych, powstania budapeszteńskiego oraz wypadków w Czechosłowacji uczyły, że Rosjanie nie wahali się przed użyciem siły i zastosowaniem krwawej rozprawy wobec tych, którzy uderzali w jedność socjalistycznej wspólnoty rzucając się z butelkami benzyny na radzieckie czołgi w imię cudzego interesu. Powodowała to wąska grupka ludzi, którym nie podobała się reforma rolna, nacjonalizacja, bezpłatne szkolnictwo państwowe i bezpłatna służba zdrowia służba zdrowia, praca dla wszystkich, dach nad głową i bezpieczeństwo socjalne. Przeciwko tym wartościom podjęto długofalową i morderczą walkę poprzez stosowanie pistoletu strajkowego w całej I-szej dekadzie wpływów solidarnych, których nie mógł wytrzymać żaden system gospodarczy.

    Strajki powodują ubytki dochodu narodowego, brak zaopatrzenia na rynku , co prowadzi do pustych półek z octem, na co odpowiada przewrotnie i obłudnie „S” marszami głodowymi, jako formą protestu na ukrywanie żywności przez komunę dla swoich potrzeb, prowadziło to do prowokacyjnych ataków na wojewódzkie komitety partyjne w bzdurnym poszukiwaniu szynki, kiedy działacze solidarni zasilani dolarami raczyli się bez ograniczeń koniaczkami i szyneczką.

    Co najciekawsze wielu tych tzw. działaczy „S” posiadało komunistyczno-żydowski rodowód. Tak długo dopóki realizowany był ich interes zabezpieczając eksponowane stanowiska i czarne wołgi, Polska Socjalistyczna była im potrzebną. Kiedy Polska odcięła się od izraelskiej agresji militarnej na Bliskim Wschodzie nastąpił niespodziewany kociokwik, jak to może być, że Polska nie popiera awanturniczej polityki ich pierwszej Ojczyzny, kiedy oni praktycznie rządzili Polską. Durny polski drukarz mający żonę Żydówkę miał odwagę przeciwstawić się ich oczekiwaniom. Wiem, że nie mniejsze poruszenie wywołają moje słowa wśród tych biblijnych poszukiwaczy prawdy, których odcięto od dziedziczenia apanaży i przywilejów. To się nie mogło podobać.

    Ci przewrotni obrońcy interesów robotniczych skupionych m. in.w KOR cały czas poszukiwali dróg i metod kompromitowania władzy komunistycznej i przeciwstawiania jej robotnikom oraz skłócania z władzą. Taka taktyka prowadziła do strategicznego celu jakim było obalenie socjalizmu w Polsce i przejęcie rządów przez ludzi, którzy przed wojną byli dysponentami władzy i jej profitentami. Stąd m. in trzyletnia wojna domowa w Polsce zakończona wymordowaniem 30 tysięcy Polaków, przez siły spod Ryngrafu Matki Boskiej. Oni zamierzali utrwalać miniony status quo, a socjaliści stali na pozycjach przejmowania władzy przez obywateli i dla obywateli. To nie mogło się podobać, i nie podoba się, ponieważ uniemożliwia przechwytywanie wypracowanych przez naród dóbr i przejmowanie ich przez grupy nielicznych spekulantów, co to nie sieją i nie orzą , a gdzie spojrzą tam ich rośnie zboże. Nawet w Iraku i Afganistanie.

    Bardzo interesującym jest poczytywanie się sił prawicy za siły dobra, a siły lewicowe za siły zła. Kiedy z demokratycznego punktu widzenia spojrzenie takie jest absurdalnym. Burżuazja nigdy nie stanowiła większości, więc kudy jej do demokracji. Zaś biedacy czyli tzw. lud zawsze byli w przeważającej większości dysponując moralnym prawem do sprawowania władzy. Nie zapominajmy przy tym, że burżuazja nigdy moralną nie była. Przegrywała politykę, przegrywała Ojczyznę, poświęcając wszystko byle tylko utrzymać własne egoistyczne przywileje, prawa i posiadłości. Tak było w historii, jest i dzisiaj. Zmieniają się jedynie metody opluskwiania i opluwania własnego ludu, byle tylko utrzymać go w cuglach i doić jak krowę z kołchozu Karawajewo.

    W ten sposób, ponieważ na razie jest trudno mówić o społeczeństwie obywatelskim, narastają zróżnicowania i wzajemne animozje oraz niechęci. Systematyczne i metodyczne odbieranie społeczeństwu jego praw i przekazywanie ich wąskim elitom własnym i zagranicznym musi rodzić nastroje niezadowolenia i poczucia krzywdy wyrządzonej przez „Solidarność”.Nie tak miało być, jak
    powiadają niektórzy jej byli członkowie. Zatem albo ich oszukano, albo oni nie rozumieli prawidłowości politycznych. W obu przypadkach nie najlepiej to świadczy o omawianym ruchu, by nie wyrażać się o nim bardziej opisowo. Poznaliśmy go, w każdym bądź razie po owocach bezrobocia, emigracji i biedy. Jego elity pozostały szefami struktur bankowych, państwowych i medialnych utrzymując nas w stanie głębokiego ogłupiania politycznego, przekonując nas, że teraz mamy lepiej niż w PRL-u. Być może tak będzie pod warunkiem, że zbudują jeszcze raz tyle ile PRL zbudował szkół, uczelni, teatrów itp, itd, przy jednoczesnej likwidacji nieznanych w nim uciążliwych plag tak znamiennych dla dumnej bez podstaw RP. Poza tym pamiętajmy, że dzieli nas bez mała 30 lat różnicy czasowej, co czyni bezpośrednie porównania, delikatnie ujmując, nieadekwatnymi.

    Dopiero w tym tle możemy podejmować starania dla w miarę zobiektywizowanej intencji oceny stanu wojennego. Jeżeli uznamy jak chce „S”, że ostrze stanu wojennego było wymierzone przeciwko narodowi polskiemu, wówczas musimy się zdecydowanie sprzeciwiać utożsamianiu „Solidarności” z całym narodem, ponieważ nie jest to prawdą. Zresztą przyznają to dzisiaj jej członkowie rozpaczając, że gdyby wówczas wiedzieli za czym podnosili do góry dwa palce w sławetnym geście victorii, to dzisiaj Pan Bóg powinien ich ukarać uschnięciem tych palców, ponieważ oni zupełnie nie zdawali sobie sprawy, że występują przeciwko sobie, swoim rodzinom i towarzyszom pracy. Zrozumieli to dopiero wówczas kiedy znaleźli się na społecznym aucie. Teraz już nie pójdą do komitetu na skargę, Pan Burmistrz także nie zrealizuje ich komunistycznych oczekiwań i nadziei na pracę. A Pleban wezwie ich do modłów i każe się spuścić na wolę nieba, z którą się zgadzać trzeba. Kiedy dotrze do nas, że to Ojciec Święty był animatorem tego ruchu, to pozostanie nam tylko szlochanie nad własną głupotą i niedolą, kiedy inni rżą i śmieją się w kułak, jak to na komunistycznej kobyle wjechali do kapitalistycznego Edenu.

    Powstały podział na solidaruchów i komuchów jest zbyt naturalnym i głębokim by móc zasypać i zlikwidować na dzień dzisiejszy występujące podziały. Mało tego, te podziały będą się systematycznie pogłębiać i nawarstwiać w miarę postępującego rozwarstwienia społecznego. I kryterium tych dysonansów wcale nie będzie fakt, że jeden jeździ maluchem a drugi rozbija się mercedesem lecz pogłębiający się dyskomfort psychiczny z racji uświadamiania sobie komu służy to państwo. Obecnie nie da się już opowiadać rozbrajających opowiastek o widmie komunizmu krążącego nad Europą, celem ostatecznego spacyfikowania epigonów socjalizmu. Obecnie bardziej sensownym jest głoszenie prawdy o widmie kapitalizmu krążącego nad Europą. W tej sytuacji nieodzownym jest wczytywanie się w myśli i oceny ludzi pokroju Stiglitza i Kołodki, by uchronić kraj przed finansowaniem cudzej agresji i własnej nieudolności neoliberalnej. Nie bądźmy ponownie mądrzy po szkodzie. A ludzie pokroju Busha nie mogą dla nas stanowić wzorca, ponieważ nie potrafią nas oni uchronić przed klęską i dramatem, lecz wręcz dokładnie odwrotnie. Z tego punktu widzenia upadek polskiej lewicy jest niepowetowaną stratą dla polskiej lewicy i narodu polskiego, bowiem stanowiła ona niezwykle skuteczną odtrutkę na konserwatywne majaki prawicowe.

    Aktualna prawica pozostała praktycznie rzecz biorąc sama na polu walki, nie licząc wewnętrznych jej wygłupów dla odwracania uwagi społecznej od postępującej dezintegracji i wystawiania ludu do wiatru. Wskutek tego prawica może czynić co jej się żywnie podoba. W bardzo korzystnej dla siebie sytuacji podjęto przełomowy krok na odcinku walki o dekomunizację. Jej wyrazem jest proces Jaruzelskiego. Wygranie tego procesu jest sprawą oczywistą, ponieważ suwerenne i niezależne sądy są elementem władzy nowego państwa sądzącego starego Jaruzelskiego. Wygranie tego procesu otworzy nieograniczoną kampanię przeciw „przestępczemu związkowi zbrojnemu” i jego członkom. Otworzy to ciemną erę zastraszania ludzi lewicy i wszelkich innych oponentów politycznych. Takie doświadczenia już znamy z epoki światłej Ameryki zwanych maccarthyzmem. W Polsce ten spektakl rozpoczął się zainspirowany aferą Michnika, Rywina i Kwaśniewskiego dającej początek widowiskowego kompromitowania lewicy. Dzisiaj tej lewicy już ze świeczką nie uświadczysz. Pozostało jeszcze kilku cwaniaczków z nominacji Kwaśniewskiego pozorujących lewicowość i pacyfikujących lewicę.

    Rzeczywiście zakrawa na żart lub wręcz kpinę twierdzenie nawiedzonych solidaruchów, że nie było zagrożenia ze strony Armii Czerwonej, NRD i Czechosłowacji sposobiących się do sparaliżowania wrogich sobie poczynań. Amerykańskie satelity doskonale oświetlały pas przygraniczny Polski, rezultatem czego były ostrzeżenia USA kierowane wobec ewentualnych, radzieckich prób wprowadzenia jej wojsk na teren Polski. Moim zdaniem „Solidarność” nie stanowiła dla radzieckich wojsk żadnego problemu z militarnego punktu widzenia. Także zabezpieczenie logistyczne dla wywózki 10 milionów członków „S” na Syberię nie stanowiło większego problemu. Jedyną wielką niewiadomą i hamulcem przed wejściem wojsk sprzymierzonych na tereny polskie stanowiła wielka i brzemienna w skutki postawa polskiego wojska. Zdecydowany opór polskiej armii mógł wywołać nieobliczalne w skutkach konsekwencje dla Polski, ZSRR i całego świata, poza oczywiście działaczami „S”, jak im się wydawało. W takiej to sytuacji Rosjanie woleli by Polacy rękami własnego wojska wyjmowali kasztany z polskiego ogniska. I z tej sytuacji niewątpliwie Jaruzelski skwapliwie skorzystał ratując kraj przed krwawym dramatem i siebie przed nieuchronną klęską osobistą. Czy Jaruzelski mógł nie skorzystać z przysługujących mu i oczekiwanych przez naród uprawnień wprowadzenia stanu wojennego? Mógł, ale wówczas, bez cienia wątpliwości weszliby Rosjanie, a Jaruzelski zostałby obciążony grzechem zaniechania i obwołany zostałby mordercą własnego narodu.

    Przypuszczanie, że frontowiec ze strachu wprowadził stan wojenny jest infantylnym rozważaniem ludzi solidarności mających pełne gacie wskutek własnej wichrzycielskiej działalności, którzy dobrze poznali cenę strachu znając swoje występki i przewinienia wobec prawomocnie istniejącego państwa polskiego. Ten strach nie pozwoli im przez wiele jeszcze lat spać spokojnie, ponieważ to oni wywołali zagrożenie dla lewicy, dla polskiej armii i dla siebie samych. Ileż to trzeba mieć w sobie złej woli i fanatyzmu, by narażać własną Ojczyznę na potencjalną zagładę. Po takich ludziach niczego dobrego oczekiwać nie można. Oni potrafili pójść na współpracę z epigonami faszyzmu, band OUN-UPA, gloryfikować własne bandy Łupaszki i Ognia byle tylko dokopać własnemu ludowi poczytywanemu, przez ich światłych i elitarnych reprezentantów, za chamstwo, dziadostwo i cieci.

    Naród i historia wypowiedzą się jeszcze kto był w tym sporze Kainem a kto Ablem, tak mi dopomóż Bóg.
    „Solidarność”intensywnie stara się odbrązowić komunę by samej wdrapać się na cokoły.
    Źle to świadczy o elitach, które likwidują pomniki przeszłości swego narodu, jakie by one nie były, zamiast własnym trudem zapracować sobie na szacunek, uznanie i pamięć.
    Jest bowiem bardzo duże prawdopodobieństwo, że kiedy przyjdą następni mogą postąpić analogicznie.
    Wszystkie te zasmucające zdarzenia mające miejsce w Polsce noszą charakter odradzającej się inkwizycji politycznej w naszym kraju.
    Zapytajmy zatem, komu bije solidarny dzwon?
    _________________

  31. Artykuł już wcześniej czytałem i dziwię się, że dopiero w 2008 r. Historycy i intelektualiści powinni zacząć pisać historię z punktu widzenia społeczeństwa, obywatela, a nie polityka tej czy innej opcji. Historia polityków tylko alienuje zwykłych ludzi z własnej historii i zostawia ich wykorzenionymi z własnej tradycji, z problemami w określeniu własnej tożsamości. Dość historii politycznej, bo to rzecz małej, marginalnej wręcz grupki ludzi.

  32. Ludzie, którzy zainicjowali ten proces mylą się – nie jest prawdą, że ciemny naród wszystko kupi. W 1981 roku nie bylo żadnych szans na zwyciestwo, ” bratnie kraje ” znalazłyby sposob na pacyfikację Polski – militarnie lub gospodarczo. Trzeba jednak zrozumieć frustrację genetycznych patritow, którym wredny Jaruzelski przeszkodził w udowodnieniu swego bohaterstwa na polu walki. Jak pięknie móglby wyglądać Panteon bohaterów np. na tle ruin Gdańska.
    Każda wielka idea żywi się krwią meczenników i bohaterow!

  33. Hey,

    A ja mam pytanie do tych Wszystkich ktorzy tak „slusznie” krytykuja gen Pinochet’a. Czy jestescie pewni tego co piszecie?

    Wszystkie Wasze argumenty sa historycznie prawdziwe. Byl spisek, bylo to straszne CIA, byly ofiary. Ale…

    Ale dlaczego sie zapomina o obozach koncentracyjnych stworzonych przez Alliende dla opozycji?

    Sprobujmy na chwile przelozyc to na Polska strone.
    Zalozmy ze pojawia sie w Polsce w koncu lat czterdziestch np. gen. Anders i jakims cudem dokonuje przewrotu stanu. Ginie kilkanascie lub kilkaset tysiecy osob. Ale…

    Ale nie ma CZTERDZIESTU LAT KOMUNIZMU.

    Mieszkancy Chile maja prawo byc ciagle w szoku po tamtych wydarzeniach tak jak rowniez w Polsce w latach 70-tych byli ludzie ktorzy nie mogli wybaczyc Marszalkowi Pilsudskiemu Zamachu Majowego.

    Popatrzymy jednak na ekonomiczna pozycje Chile w dniu dzisiejszym.

    To jest niewatpliwa zasluga obalenia rzadow socjalo-komunistycznego szalenca. Z nim Chile byloby dzisiaj druga Cuba albo i gorzej.

    Historia narodow niestety nigdy nie jest albo biala albo czarna. Z reguly zawsze jest szara a tylko ludzie sobie wybieraja to co im pasuje w okreslonej sytuacji.

    Pozdrowienia…..

  34. Hey Jacobsky,
    gdzies sie podzial w tej zalewie narodowych dziadow?
    Aha, jestes. Otoz nie bede odszukiwal twojego stwierdzenia, moze wkradla sie nadinterpretacji slow „mozna bylo ruszyc z lewej lub z prawej nogi”, zdaje mi sie. A slowa byly skierowane nie do mnie, wiec wine za „nieporozumienie” jest calkowicie po mojej stronie. Chcialem wowczas tylko uwypuklic, ze idea budowy Drugiej Szwecji tez jest ciutek nierealne, szczegolnie wlasnie teraz, jako i w roku 1980-81.

    Nad jednym sobie tylko gdybam w zwiazku z procesem Jaruzela i ew. rewizja emerytur pretorian PRL. Juz mnie wiecej nie wzrusza – ilez mozna nad tem dywagowac, czy ruskie by weszli i czy bylaby krwawa jatka. Raczej, co by bylo, gdyby sowieci nie padli. Z jakichs tam powodow pieriestrojka i glasnost nabrala ksztaltow chrusczewoskich, ceny ropy poszly w gore, KGB sie odmlodzilo w mniej liberalnym, prozachodnim skladzie i nie doszloby do najwiekszej geostrategicznej katastrofy XX wieku, mowiac jezykiem Putina. No przeciez moge sobie i tak pogdybac. Wtedy ja wyjechawszy 25 lat temu, nie mialbym szansy zobaczyc juz kraju, moze nawet moich rodzicow, bylby prawdziwym uciekinierem, a nie w cudzyslowiu. A w kraju podzialyby sie inne rzeczy, liczba ofiar przekroczylaby statystyki Pinocheta, wladza wykorzystalaby swoja policyjna sile w pelni. I niektore osobniki z tego bloku dozywalyby swojej plomiennej kariery w instytutach, analizujac kolejne fazy imperializmu. Blogu by nie bylo.

    Pozdrawiam

  35. Artykuł Chwina to mistrzostwo krajowe w robieniu z ludzi kretynów przy pomocy sofistyki podlanej etycznym sosem.

    Szczytem szczytów manipulacji jest to pytanie postawione przez autora: „„Jak zachowałby się każdy z nas w nocy 13 grudnia 1981 r., gdyby znalazł się na miejscu przeklętego generała?”

    Uczciwi ludzie nigdy nie znaleźliby się na miejscu generała, który od roku 1944 robił przez prawie 40 lat systematycznie i po kroku karierę w strukturach zbrodniczego, totalitarnego systemu – niewolącego jego ojczyznę!

  36. I znowu gapimy się w przeszłość. A przyszłość skrzeczy jak cholera. Już odkryto dwa polskie banki zarażone amerykańskimi obligacjami hipotecznymi.

  37. Paweł

    Nie ma to jak robienie kariery w anielskich strukturach USA.
    Wypada od czasu do czasu przywitać się z rozumem.

  38. TO

    Raczej ruskie nie bardzo padli, po załatwieniu amerykańskiego ropopijcy o nazwisku Chodorkowski.
    Ba, nawet wybierają się ze swoją flotą atomową w kierunku miękkiego podbrzusza amerykańskiego.
    Fama niesie, że wiozą oni w swoich militarnych twierdzach pływających pomoc charytatywną wzorem amerykańskiej skierowanej do Gruzji.
    A póki co pozostają chorobliwe gdybania, co to byłoby gdyby bolszewicka babcia miała szlacheckie wąsy.
    Oczywiście o trzęsących się portkach mądrali amerykańskiego życia finansowego na kredyt ani słowa.
    Bo to jak mawiał Zagłoba siedzieć w tych portkach niepolitycznie a wyłazić jeszcze bardziej hadko.
    Z poważaniem.
    Lizak

  39. A ja nawet nie otworzyłem artykułu w Świątecznej z “oryginalnym spojrzeniem” nowelisty Chwina. Sam tytuł “co byś zrobił 13 grudnia na miejscu Jaruzela” mnie nie zachwycił, wolałem poczytać o Ulrike Meinhof (też bez entuzjazmu), albo wytworów Asha i Osęki. Czy polskich powieściopisarzy, takiego J.M. Rymkiewicza i Stefana Chwina, nie mogło zainteresować coś bardziej współczesnego, realnie namacalnego i istotnego dla przyszłości kraju i czytelników? Nie musi być wcale w związku z kryzysem finansowym, czy z nadwiślańską wojną futbolową. Może to być opowieść o losach komucha i solidarucha, początkowo zupełnie niezwiązanych losach, gdy obaj z rozpaczy nad klęską jednego i drugiego ruchu rozpili się na całego i w końcu osierocili rodziny, a teraz ich najstarsi synowie strzelają właśnie ramie w ramie do afgańskich dzieci; inny komuch zamienił się w dużego, transatlantyckiego kapitalistę i natrafia na solidarucha, który nakradł się z funduszy przysyłanych kiedyś do kraju, a teraz gangsteruje po świecie i komuch wydaje go w ręce interpolu; inny solidaruch wyciąga z kolumbijskiego więzienia komucha, który go pałował był w Radomsku; albo choćby o dawnym WUMLowca, który szperając po internecie wykrył faktyczny, niebezpieczny finansowy spisek niemiecko-żydowski i uratował w ten sposób polską gospodarkę i oto prezydent RP (dajmy na to Napierkowski) wręcza mu wysokie odznaczenie, za którym kryje się znaczny dodatek do emerytury … i podobne opowieści wzięte prosto z polskiego pokomunistycznego życia mogliby snuć panowie Chwin i Rymkiewicz zamiast wracać do tego co by było, gdyby Jaruzel się pośliznął na skórce od banana, albo nie wrócił z Syberii w latach cztedziestych ub.w.

    A tymczasem nagrodę literacką wygrywa Olga Tokarczuk.

  40. Wydawało się, hehehe, że o kryzysie finansowym wszystko już powiedziano i wszelkie stanowiska zostały przedstawione. Tymczasem znany ekonomista, b. doradca prez. Kwaśniewskiego i publicysta “Polityki” potrafił przedstawić to oto spojrzenie:

    http://wyborcza.pl/1,88975,5770885,Stan_swiata__czyli_dlaczego_to__co_sie_swietnie_dotad.html

  41. W ferworze dnia nie zdążyłem podać tytułów powieści, które Chwin z Rymkiewiczem na zmianę mogli napisać.

    Opowieść o facecie z Marleny (IPPM-L), czyli ekspercie języka i sprawy marksistowsko-leninowskiej, który wykrył antypolski spisek niemiecko-żydowski, korzystając przy tym z pomocy agenturalnej pewnego ewangelicznego radia z rejonu Pomorza, miałaby tytuł “Docent L. na tropie”. “Wyciągam do cię dłoń, towarzyszu” to tytul epickiej historii o wyciąganiu z latynoskiego pudła biednego komucha, który wpadł tam na przemycie kokainy. Historie o dwóch żołnierzach w krainie talibów, czyli o synach weteranów wojny komuszo-solidaruchowej pod polską flagą zatytułowaliby “Ramie w ramie”, co samo w sobie niesie poważną kontrowersję ortograficzną, a jeżeli wersja byłaby bardziej młodzieżowa, to “Romek i Tomek na wojennej ścieżce”, albo właśnie “… w krainie talibów”. Natomiast story o wydaniu solidarucha w ręce policji międzynarodowej przez komucha po prostu nosiłaby tytuł “Zemsta 2”, a cześć akcji toczyłaby się nad Nilem, ze względu na krokodyla, którego domaga się piękna żona solidarucha-gangstera, gdy on przemyca rosyjskie rakiety przeciwlotnicze do strefy Gazy, itd.

    Życie jest przecież barwne, ile można w koło o szarych koksownikach i dłoniach sinych od grudniowego, syberyjskiego niemal mrozu, w których drży świeca zapalona w intencji narodowej. I porównywać z Norymbergą i Santiago ile jeszcze się da. Ja może z dala nie czuję ducha narodowego, ale ileż jeszcze można się użalać nad własnym losem i to cwierc wieku temu. Już nie ma tam wśród was jednego prawdziwego mężczyzny. Jeden jest, znalazl sie, więc pod sąd go.

  42. Przeczytałem wpis telegraphic observer z godz. 17:10 i link do opinii prof. Orłowskiego.
    Niezależnie od tego chciałbym dorzucić kamyczek do góry argumentów, którego do tej pory nikt nie podjął. Moim zdaniem praprzyczyną obecnego kryzysu finansowego jest wszczęcie kłamliwie uzasadnionej wojny w Iraku po zamachu na World Trade Center. Bush skonsumował nadwyżkę budżetową wypracowaną przez prezydenta Clintona, a potem sfinansował wojnę deficytem budżetowym chętnie kupowanym przez wszystkie zagraniczne instytucje bankowe. To nie tylko bezsensowne rozdawnictwo kredytowe, o którym wszyscy powszechnie klepią, patrząc na koszmarne kłopoty instytucji finansowych, lecz także niekontrolowany przez administrację Busha deficyt budżetowy i pomysł na sfinansowanie wojny w Iraku za pomocą gwałtownej deprecjacji dolara. Zyski były wspaniałe – na papierze.
    Co na to ekonomiści nobliści?
    Całe szczęście, że zamieniłem zaślepienie dolarem z lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia na pogardę do dolara w pierwszych latach obecnego stulecia – między innymi dzięki perspektywie rychłego wejścia do UE.

  43. TO

    „A tymczasem nagrodę literacką wygrywa Olga Tokarczuk.”
    Siostrzenica reżimowego milicjanta i przypuszczam totumfacka znanego Biskupa.
    A obecnie żona Niemca.
    Pomyśleć jak złożone są te polskie losy.
    Składam dziewczynie serdeczne gratulacje.

  44. Szanowny Panie Redaktorze,

    tak miedzy nami: jestem przekonany, ze aryklul Pana Chwina nie wnosi nic nowego, a z pewnoscia nie „otwiera Panu oczu” na te sprawy. Bardziej chyba potwierdza Panskie spojrzenie na te sprawy.

    Na pytane „Jak zachowałby się każdy z nas w nocy 13 grudnia 1981 r., gdyby znalazł się na miejscu przeklętego generała?” odpowiem nastepujaco: jestem przekonany, ze zanalzloby sie pare milionow Polakow, ktorzy dzwoniliby do Moskwy z prosba o natychmiastowa interwencje (pomoc).

    Do „jasny gwint”: ze lzami w oczach ogladalem dzisiaj (i nagrywalem) wyjasnienia Pana Jaruzelskiego przed sadem dotyczace sytuacji gospodarczej w Polsce w okresie 80-81. Suwerennosc jego osobowosci najwyrazniej drazni wielu solidarnosciowych „patriotow”. Ten czlowiek stoi ponad tym motlochem. General Jaruzeski nigdy nie byl dobrym mowca, ale jego slowa – przynajmniej dla tych politycznych parweniuszy Polski „demokratycznej” – byly jak strzaly z bata. Ich poglos mozna bylo slyszec na sali sadowej. Miny czlonkow komisji sedziowskiej byly najlepszym tego dowodem.
    To odwiadczenie to swietny material edukacyjny. Wykorzystam to w zajeciach z moimi studentami w nastepnym semestrze.

    Do „GUBERNATOR”: w 1981 idac ulica we Wroclawiu widzalem ludzi biegnacych z przeciwka i uslyszalem: „w PZMOT-cie rzucili motocykle, ale daja tylko po trzy…”

    pozdrawiam

  45. Telegraphic Observer,

    mnie rowniez ten temat juz nie wzrusza. Ile mozna…

  46. … chodzi oczywiscie o stan wojenny, Jaruzela, Ruskich i caly ten historyczny bigos. Odgrzewany – dobry, ale ile mozna odgrzewac ?

    Natomiast kryzys finansowy obchodzi mnie bardziej. Juz nie wiem, kiedy bedzie ta moja liberty: 70 ? 75 ? 80 ? nigdy ?

    Ech, trzeba bylo kupowac „swinki” jak uncja kosztowala raptem 350 USD…

  47. Też czytałem, znakomity i uczciwy tekst. Jakie to sympatyczne panie Danielu, że nadążam za Panem.I tak już, bodajże od 37 lat. Pozdrowienia !

  48. Zwykle zaczynam, od Pana blogu tym razem trafiłem na tytuł od Pana Szostkiewicza no i dałem „czadu”. Jeśli chodzi o Jaruzelskiego to juz ktoś wcześniej zauważył że „DOWÓDZÓW i WODZÓW” powinno się sądzić nie tylko za to co zrobili lub jakie wydali rozkazy ale również za to czego nie zrobili lub jakich rozkazów nie byli w stanie wydzać. Teraz wszyscy są odważni i MĄDRZY ale tylko Jaruzelski był WIELKI w swoim czsie. A że kilku inteligentnych ludzi (wykształciuchów) musiał w swoim czasie zapuszkować to już siła wyższa. Ukłony dla Pana Szostkiewicza bo trochę po Nim poleciałem. W tym miejscu Przepraszam. Ukłony dla Wszystkich z POLITYKI.

  49. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    haha / 12:46 – w koncowce pisze: „…no bo gdzie podział się Abel? Dziwiłbym się Gospodarzowi, że dopatrzył się jakichś głębi w tym nieprzytomnym bełkocie, gdyby nie podejrzenie, że pod pretekstem Chwina chciał przemycić znacznie głębszą myśl własną, „że niejedna osoba, która pomstuje na Jaruzelskiego, gdyby wówczas była na jego miejscu, zrobiłaby to samo”.

    No tak, jezeli dwoch robi to samo to wcale nie oznacza, ze rabia to samo…
    Czyli co,…. nadal przemycamy miedzy wierszami , czy jak? Oczywiscie nic z tych rzeczy. Falicz ma racje. Bardziej niedreczacym – bo i skad – ten szereg bojowy az tak nisko „nie-upada”. Wadzia to powazna sprawa. Bardziej to przypomina plan Weishauota w sprawie Europy Srodkowej. Plan wypelnienia powstajacej prozni, proba odbudowy (naszej) lewicy na zasadzie wzmozonego Syndromu Lady Mackbet. Bedzie tak dlugo ryzowa szczotka szorowana, az bedzie inteligiencko-robotnicza. Odbudowa nie byle jaka – prawda?. Nie, nie i jeszcze raz NIE – to jest bzdura. Co to za odbudowa skoro nie bedzie pod kontrola? Lewica nie bedaca pod kontrola „elyto-Szparki” nie moze byc Lewica – to jest to. Inaczej mowiac, kto nie jest razem z nami, ten jest przeciwko nam. Oczywiscie jest to kolejna utopia/bzdura gdyz budowana jest na sile i „wydre”. Passent najprawdopodobnie marzy zostac w Polsce XXI w. lewicowym Brunellesco. Marzyc wolno, majac Czechowa z kazdej strony i na wskros obstukanego.. Baza niby jest, jak mawiac raczyl K.S. Stanislawski. Kazda spolecznosc ma swojego Dyzia, my tez.

  50. A ja tak krótko „Gdy Wałęsa ,JP2 i Regan obalali komunę to gen.Jaruzelski pilnował żeby ten ich świętojebliwy czyn nie zakończył się dla narodu Polskiego morzem krwi i trupów.

  51. Panu Faliczowi proponuję, aby wystąpił z inicjatywą obywatelską o odebranie Generałowi Jaruzelskiemu praw obywatelskich i honorowych z wnioskiem o rozstrzelanie w miejscu publicznym, na tzw. stadionie narodowym, który wybudują spadkobiercy obecnej „przewodniej”

  52. Feliksie (20:43), zróbmy wreszcie jakiś porządek z tą lewicą i prawicą. SLD z całą swoją świtą sojuszników i sympatyków schodzi już powoli, z wieloma konwulsyjnymi nawrotami, acz nieubłaganie, do lamusa historii. Cześć ich pamięci, że tak powiem na zapas, bo jeszcze się biedni męczą. Na polu pozostają PiS i PO. Bardzo wygląda na to, że wykształca nam się jakby układ dwupartyjny, na wzór amerykański. Koślawy, bo koślawy, ale własny. Lewicowe skrzywienie wykazuje raczej PiS, zatem PO wypadałoby wziąć na siebie rolę prawicy. Czy tak to się potoczy – Bóg raczy wiedzieć. Ale może dobrze by było?

  53. Homo sovieticus siedzi w wielu z nas.

    Ofiary maja sentyment dla oprawcy. Pewnie dlatego wielu z nas szanuje Jaruzelskiego. A powinno byc odwrotnie. Wolny Polak ,to osobnik wolny od kompleksow sowieckiej dominacji i hitlerowskiej okupacji.
    Przestancie sie oszukiwac rodacy i zobaczcie co Rumini zrobili albo Niemcy z sowieckimi agentami.
    Czy polska dusza ma byc maltretowana przez kompleksy bez konca?

    Jaruzelski to kanalia sowiecka.

    P.S.
    A kiedy pan panie Danielu wyleczy sie z tego kompleksu?

    Slawomirski

  54. Jako że wszystko już było napisane, a nieprzekonanych, lub wierzących we własne prawdy nie nawrócimy, kilka skojarzeń…..

    Konstruktywność przedstawicieli ekip postsocjalistycznych [dalej podtrzymuję stwierdzenie, że komunistów u nas nie było]
    można porównać z osiągnięciami ekip postsolidarnościowych.
    Wnioski nasuwają się same……..

    Lasy Janowskie kontra styropian 3:1 wg mnie

    Co by było gdyby- ?????- zamiast Jaruzelskiego?
    jedna z ulubionych fraz
    „a wokół rozciągała się cisza
    cmentarna……”
    Ludzi pokroju Causesku chyba mieliśmy?

    Czy stać nas na stratę tysięcy roboczogodzin sądów, prokuratury, koszty biegłych, świadków. Igrzyska będą? w 2012r. Poco mnożyć rozrywki ludu?

    Moralności w polityce nie ma, liczy się skuteczność, dlaczego Jaruzelski zrezygnował z nauk Machiawellego? Krutkotrwały terror i zamordowanie przeciwników politycznych. Pinochet nie wahał się.
    ….”to gorzej niż zbrodnia, to błąd…….” pisał klasyk….

    Bunt przeciwko władzy można usprawiedliwić tylko w jeden sposób- jego skutecznością. Bunt Solidarności był skazany na klęskę. Tak jak Powstanie zresztą…….

    Sądzić Generała mogą według mnie , albo sądy- w oparciu o prawo, albo jemu równi- żołnierze frontowi. Fascynacja gówniarzy przelewaniem krwi, zawsze mnie mierziła. Dziennikarskie i IPNowskie ścierwojady powinny się trzymać od tematu z daleka, po prostu nie dorośli……..

    Dlaczego ci którzy ewoluowali w poglądach- Michnik, Kuroń, Modzelewski, itd. nie są krwiożerczy, mściwi?
    Ci którzy są mściwi, to małolaty- w ówczesnym czasie, bądź bohaterowie ostatniej godziny.
    Darwinizm i ewolucja kontra kreacjonizm i autokreacja?

    Kluczowe pytanie- zakładając że PZPR oddałaby władzę w 1981 r. kto byłby w stanie odpowiedzialnie ją przejąć? Obecni bohaterowie byliby o 8 lat młodsi- również doświadczeniem……..

  55. W ostatnim „skanerze politycznym” w TVN24, młody dziennikarz oświadczył, że nienawidzi generała za wprowadzenie stanu wojennego, bo przez to jego rodzice w tym czasie byli upokarzani brakiem towarów w sklepach.
    Nia widzę szans na na międzypokoleniowe porozumienie w tych sprawach.

  56. …bardzo mnie dziwi niedostrzeganie najwazniejszego aspektu sprawy…owczesna konstytucja nakladala na Rade Ministrow m in. odpowiedzialnosc za ochrone porzadku prawnego w panstwie…w obliczu praktycznego rozpadu funkcjonowania panstwa Jaruzelski nie mial innego wyjscia i jego psim obowiazkiem bylo wprowadzenie stanu wyjatkowego (wojennego)…gdyby (hipotetycznie) w niedalekiej przyszlosci zaistniala podobna sytuacja spodziewalbym sie podobnej decyzji ze strony osob obecnie sprawujacych wladze…to ze wladze obecne wylaniane sa w zupelnie inny sposob niz wowczas nic tu nie zmienia…nic tez nie zmienia fakt iz decyzja taka, mnie jako prywatnemu obywatelowi moglaby sie nie spodobac…
    …czy w grudniu 1981 istniala alternatywa dla rzadow Jaruzelskiego?…zawsze istnieja…Jaruzelski mogl np. zrezygnowac z urzedow…zastapilby go inny funkcjonariusz PZPR – niekoniecznie osoba bardziej odpowiednia…czy wtedy wypadki przybralyby korzystniejszy rozwoj?…nie sadze…czy alternatywa mogloby byc przejecie wladzy przez Solidarnosc?…przez Solidarnosc, czyli przez kogo konkretnie?…wszak wladza to nie tylko rzad i premier, to takze aparat panstwowy…czy Solidarnosc byla wiec wowczas w stanie nie tylko wylonic rzad i sformulowac jakakolwiek linie polityczna do zaakceptowania dla wiekszosci obywateli a potem wymusic na aparacie rzadowym realizacje takiej linii?…przejac wladze zapewniajac ochrone praw juz nie tylko politycznych ale i fizycznych wszystkich obywateli, wlacznie z funkcjonaryuszami poprzedniego rezimu?…czy miala na taka wladze pomysl?…czy potrafilaby uporzadkowac panstwo w owczesnych warunkach bez uciekania sie do wprowadzenia stanu wyjatkowego?…odpowiedzcie sobie na te pytania sami…
    …bo pomarzyc jest bardzo przyjemnie…

  57. Czytam i oczom nie wierze! To tak jakby opisywali nas obcokrajowcy, co w zaciszu swoich cieplych domów ogladali widowisko z podpisami: Poland – December 1981! Oni mogli i moga do dzisiaj nie zrozumiec co u nas sie dzialo, ale my? My nie pamietamy? Nie ma na to swiadków? Do jasnej ch*ry gdzie ta pamiec narodowa? To niemozliwe ze tylko ja pamietam!Chcecie zebym Wam przypomnial?
    Pamietacie Zjazd w Olivii? Pamietacie slynne prowokacje komunistyczne, nagrania z „czajnika”? Pamietacie wstrzymanie pracy kopaln na Slasku w solidarnosci za „Solidarnoscia’ (w srodku zimy!)? Pamietacie nasze sklepy wypelnione po brzegi powietrzem, octem i herbata gruzinska? Nie? skleroza Was objela?
    Dla tych wszystkich którzy maja dzisiaj, powtórze – DZISIAJ – ochote na wypowiadanie sie, na krucjate, moge tylko powiedziec: ONI na pewno by wkroczyli. To byla kwestia czasu, moze dni, moze tygodni, moze miesiecy. Dla zadnego trzezwo myslacego Polaka nie bylo watpliwosci ze to sie zakonczy interwencja. Niestety, PZPR byla bezwladna a Solidarnosc impotentna. Taka sytuacja musiala sie zakonczyc jakim patem, w mysl przetrwania zimy, bo dla tych co nie znaja polskich warunków atmosfetycznych chce uzmyslowic ze Polska nie jest krajem tropikalnym, jak na przyklad Australia!
    Nie bylo zadnej akceptacji Stanu Wojennego wsród Polaków. Byl jedynie zgorzknialy, sfrustrowany powrót do rzeczywistosci. Upadlismy na ziemie i przebudzilismy sie z naszego narodowego snu, naszych marzen, w tym najwiekszego – oderwania sie od Demoludów. Przebudzilismy sie wsciekli i opluwajacy ten caly system, tych Ruskich, tych partyjniaków co nie chca odejsc od zloba, co nie daja Polakom zyc jak innym narodom europejskim.
    Myle sie? Nie tak Panstwo mysleliscie 13 grudnia?
    No wlasnie, tylko ze „latwo” bylo powrócic do kieratu, do pracy, do wytwarzania czegokolwiek pod presja Stanu Wojennego, WRON-u i innych ciemnosci. Gdyby nie ten paradoks wymuszenia starego rytualu pracy, dyscypliny (nawet pod strachem), pogodzenia sie z przegrana i powrotu do starego to, stoczylibysmy sie w chaos, anarchie i niestety, konsekwentnie w blizszej lub troche dalszej przyszlosci – w tak spodziewana interwencje Bratnich Narodów.
    Zdecydowalem sie zabrac glos w tej dyskusji, bo wcale mi Jaruzelski nie jest sympatyczny. On jest dla mnie jak wizyta u dentysty, jak ten jad który w zaleznosci od dawki moze byc uzdrawiajacy, jednym slowem – zlo które musialo nastapic, w tamtych latach, tamtej zimy, w tamtej rzeczywistosci. Niestety, niestety i jeszcze raz NIESTETY!
    Nawet tak glebokie Niestety musi niestety byc zrozumiale, wybaczalne i docenione – dla naszego polskiego dobra, niestety.

  58. Czy Jaruzelski uratowal Polske przed inwazja – to pytanie otwarte na ktore na razie trudno znalesc wiarygodna odpowiedz.
    Stan wojenny bezprzecznie byl dramatem Polski – tysiace uwiezionych i przesladowanych ludzi, dziesiatki ofiar smiertelnych. Jednakze mozna zaryzykowac stwierdzenie, ze Jaruzelski wprowadzil stan wojenny niejako w rekawiczkach. Obylo sie bez wyrokow smierci, tortur. Jak na na totalitarny system, jakim byl komunizm – to w pewnym sensie liberalne podejscie do opozycji….Ale byl to poczatek konca komunizmu – na ile sobie zdawal sprawe z tego Jaruzelski to znowu sprawa otwarta. Sytuacja gospodarcza calego bloku wschodniego juz byla katastrofalna, Rosja sowiecka stala na granicy bankructwa.
    Proces Jaruzelskiego nie przyniesie nic nowego, a sam oskarzony nic zapewne do sprawy nie wniesie. Bedzie zapewne powtarzac mantre o inwazji sowieckiej. Inwazji, ktorej rzeczywiscie wszyscy sie obawialismy. Nie musze pisac, ze de facto Rosjanie stacjonowali w Polsce, a Polska byla otoczona przez “bratnie” armie. Gdy czytam wywody niektorych publicystow na temat mozliwosci “finlandyzacji” Polski w 1981, to nie wiem czy smiac sie czy plakac. Teze taka postawil w tym czasie bodajze Jacek Kuron i wszyscy uznali go zgodnie za szalenca, tzw. „ekstreme Solidarnosci”. Sam Kuron (chyba) z tego stwierdzenia sie wycofal

    Jednakze zgadzam sie z Andrzem Fryczem – Jaruzelski powinnien odpowiedziec na kilka innych pytan, chocby wymienic Grudzien 1970, czy inwazje na Czechoslowacje 1968. Czy wtedy tez bronil Polski przed rozlewem krwi?

  59. Czytałem, niestety nie pamiętam gdzie, jak to prezydent Reagan pytał swoich doradców: wejdą do Polski czy nie wejdą, a jesli wejdą to co możemy zrobić? Odpowiedź była, że mogą wejść a USA nic nie może zrobić. Reagan zasmucił się ogromnie… Gazeta, która opisywała to zdarzenie rozczuliła się – jak to Reagan troszczył sie o Polskę. Pomnik mu za to zbudować. Generał Jaruzelski, w przeciwieństwie do Reagana, mógł coś zrobić, i zrobił – no to do więzienia go.

  60. W walce złego ze złem to jest islamofaszyzmu z judeofaszyzmem braterstwem broni jakie zawarli spadkobiercy wojennego komunizmu pod wodzą Al.Kwaśniewskiego z demokratami wojennymi Polska opowiedziała się po jednej ze stron.Wkalkulowana w to była wyższość szkoły biznesu nad szkołą ekonomii.Każda utopia za którą stoi nadużywanie bezwzględnego prawa silniejszego ma finał w nędzy historycyzmu.Dobrze tą nędzę opisał Karl R.Popper.

  61. Telegraphic Observer. Ty z uporem o „kryzysie finasowym’ gdy rzecz dotyczy spraw ważniejszych i groźniejszych na krótką przynajmniej metę. Rzecz należy nazywać wprost, po imieniu, że jest to kryzys nieludzkiej doktryny neoliberalnej i jej amerykańskiego złodziejskiego kształtu. Więc to nie kryzys a skutki złodziejstwa i grabieży ludzkiego dobra przez grupy oszustów bankowych i rządzącej sitwy jankesów. Radziłem Ci poczytaj przynajmniej aktualne dzieło Davida Harveya o katastrofie neoliberalizmu i wtedy zacznij pisać. Teraz Twoje teksty tchną nudą i ignorancją.

  62. jaruta, 11.51, zappatist, 19.09. Wasze teksty są wzruszjące. Pozdrawiam

  63. Jeśli nie stan wojenny to co?
    Na jednej ze stron na której również toczy się dyskusja oceniająca stan wojenny zadałam pytanie.

    Biorąc pod uwagę wszystkie wydarzenia od sierpnia 1980 ,sytuacje geopolityczną ,sytuacje na świecie, i stan państwa, co powinna zrobić w 1981 roku władza ,co konkretnie miała do wyboru?

    I co dziwi mnie najbardziej że tylko jeden użytkownik pokusił się o odpowiedz

    Oto ten tekst

    Co robić? Leninowskie pytanie …postawione tak śmiało. Wyraźnie nasi dyskutanci Joanno nie mają ochoty na analizy historyczne. I ja ich rozumiem. Bo:
    1. Jaruzelski mógł nic nie robić. Skutek?
    2. Wojownicza część „Solidarności” zgodnie z zapowiedziami w Radomiu przyciska PZPR do ściany.
    3. Nikt nikogo nie morduje. Komuniści nie wiszą na drzewach
    4. Tworzy się opozycja nie tyle związkowa co polityczna i przejmuje Komitety PZPR. Wojsko i bezpieka CZEKA.
    5. Wałęsa powołuje Rząd Ocalenia Narodowego.
    6. Breżniew (umoczony w Afganistanie) wycofuje swoje dywizje z okolic Legnicy. Demoludy zamykają granice przed Polakami.
    7. Reagan i Watykan nie wiedzą co robić. Kukliński idzie do pierdla za dezinformację.
    8. Bajbakow (sowiecki premier) podpisuje dyrektywę zakazującą dostaw ropy, paliw i zboża z ZSRR do Polski.
    9. „Francuzi i Niemcy gotowi umrzeć za Gdańsk”. Świat rusza na pomoc samotnej Polsce. Tankowce z ropą dla Gdańska usiłują przepłynąć kanał Kiloński. Kajakami ze Szwecji Polonia przemyca żywność. Główny kanał przemytu zlokalizowano w okolicach Rewala. Wojska Ochrony Pogranicza przechwytują puszki z szynką.
    10. Nikt nikogo nie morduje. Bezpieka siedzi cicho i analizuje rozwój wypadków.
    11. 10 milionów ludzi w „Solidarności” niechętnie wraca do pracy. Rząd Ocalenia Narodowego prosi o 100 spokojnych dni. Zimno. Koksowniki idą w sklepach jak woda. A woda zamarza w rurach.

  64. @Jacobsky, telegraphic observer

    Ja też sobie po cichu westchnęłam że znowu „słoń a sprawa polska” i międlenie tematu ale siedziałam cicho bo myślałam że pewnie mnie zakraczą albo znowu straszne mądrale dadzą łopatką po głowie.

    Ciekawe czy Wolszczan dostanie Nobla? Mam w nosie czy był agentem czy nie.

    😛

  65. masz w nosie czy donosił ?
    masz gdzieś czy twój mąż/ chłopak/syn na kogoś donosi ?
    masz gdzieś jaki ktos ma stosunek do ludzi ?
    po prostu smutne
    🙁

  66. Panie Redaktorze,
    zadaję sobie samemu pytanie – dlaczego wynurzenia beletrysty i fantasty -Stefana Chwina na temat stanu wojennego są dla Pana tak atrakcyjne i wzbogacajace intelektualnie, że pochyla Pan głowę w podzięce za jego tekst, z uznaniem za ‚świeżość spojrzenia’?

    Pisarz ma przyrośnięte do niego na stałe, jak huba do drzewa, prawo do bujania w obłokach, dowolnego rozwarstwiania, a nawet przeinaczania rzeczywistości, bądź umyślnego nieliczenia sie z nią, w zależności od tego jak luźno puszcza on wodze swej fantazji.

    Pisarz – beletrysta ma patent dożywotni na uprawianie przewrotnego moralizatorstwa w oparciu o hipotezy kulawe i wyprane z resztek realności. Ma on papiery uznane na stawianie krzywych luster i budowanie domków z kart i pałaców lepionych z piasku.

    Pisarz fantasta ma glejt na gięcia swego pióra w różne strony i wywijania nim zawijasów i ornamentów, a także bazgrania nim, co tylko urodzi się w jego wyobraźni, a co wydaje się mu godne zapisania.

    Pisarz ma prawo do wprawek, ćwiczeń umysłowych, snucia wątpliwości natury biblijnej, nicowania, odbarwiania, ubarwiania i przebarwiania. Do opisywania swojego i innych rozdarcia sumienia. Do przewrotności, uzurpacji i zamierzonych i niezamierzonych prowokacji.

    Pisarz ma prawo do czerpania z dowolnego źródła, by zaspokoić swe pragnienie i potrzeby intelektualne. Ma też swoje immanentne prawo do obnażania się publicznego i dzielenia swoimi wątpliwościami i rozterkami, do odsłaniania swego rozmemłania, które jednym wyda się subtelne jak chińskie malowidło na jedwabiu, a innym dziwaczne i pokrętne jak wybujała ornamentyka rokoko z przerostem formy nad treścią.

    Pisarz ma odwieczne prawo do organizowania samotnych wypraw myślowych w nieznane innym dziedziny świata, swoich eksploracji w nadziei odkrycia kolejnego dna lub odsłonięcia kolejnej warstwy natury
    filozoficzno-moralnej. Pisarz ma prawo błądzić, kluczyć, iść zakosami, iść na skróty, pod prąd, głównym nurtem lub meandrami, brodzić, grzeznąć, podtapiać, czy potykać się o własne stopy na twardym gruncie.

    Pisarz ma placet, by kierować się dokąd chce, wybierać się i zapraszać na wędrówki donikąd.

    Nie znaczy to, że za nim należy podążać, i że jeżeli się już podąży śladem jego myśli, zaprowadzonym się będzie do Kolchidy, gdzie znajdzie się Chrysomallosa, a na nim złote runo prawdy.

    Pisarzem można się zafascynować, można ulec urokowi jego czarów, wsiąść do jego rozpędzonego rydwanu, pofrunąć z nim na dywanie latajacym. Można mu oddać swoja duszę do zasiedlenia. Im wiecej się jej odda, tym mniej ma sie swojej własnej. Czasem dusze zrastają się w ‚bratnie dusze’ i wówczas łatwiej znosić uporzczywość rzeczywistości, która atakuje tak nieznośnie i drażni sumienie i pamięć własną.

    Do oceny historii pisarz jest jednak mało przydatnym przewodnikiem.

    Lubi zwiedzać zacienione zakamarki, zatrzymać się nad zwiędłym liściem, wpatrywać godzinami w skorupę ślimaka i zadumać się nad pajęczyną srebrną.
    Nie obchodzi go knieja i jej wilcze reguły, dopóki nie nadejdzie noc. Wtedy czuje się bezbronny, jak dziecko we mgle.

    Pozdrawiam Pana ze swego zaścianka Ciemnogrodu.

  67. NeferNefer

    Wolszczan Nobla nie dostal i juz niektorzy podejmuja akcja pt „co zrobic by deportowano Wolszczana z USA” (patrz dzisiejsza ‚Rzepa”) Kiedy przestana rzadzic nami upiory przeszlosci?
    Ktore to z kolei pokolenie kloci sie o powstanie warszawskie? Teraz nastepnych 50 lat bedziemy dyskutowac o roli gen. Jaruzelskiego. Ludzie zlitujcie sie!

  68. Na ten temat bylo juz w poprzednich tekstach P.Daniela wiele powiedziane i nie chce i nie bede sie powtarzal w swoim punkcie widzenia. Chce jednak wyrazic pogarde dla tej czesci spolecznocznosci polskiej ktora tak dalece i tak bardzo potrzebuje zemsty.
    Ten proces to proces zemsty a nie proces o sprawiedliwosc. Ten proces to wlasnie kompromitujaca Polakow chrzescijan farsa. Ten proces to nic innego jak zadoscuczynienie dla tych krzykaczy ktorych zaslugi w okresie Solidarnosci sa stosunkowo mizerne lub zadne, a dzisiaj przylepieni sztucznie do sztandaru Solidarnosci krzycza o sprawiedliwosci.
    Ci, ktorzy rzeczywiscie na swoim zajmowanym stanowisku przyczynili sie do smiertelnych ofiar stanu wojennego jakos nie moga doczekac sie sprawiedliwego procesu.
    Panie Falicz czasami czytam Pana z zainteresowaniem, ale czasami powinine sie Pan zastanowic nad wyrazeniem swoich przekonan czy tez filozoficznych wywodow. Jakos te drugie nie pasuja mi do Pana wizerunku – niby czlowieka rozsadnego i myslacego.

  69. Kadett

    Napisał Pan niezwykle ciekawy tekst.
    Nie będę Pana namawiał do wzięcia rozbratu z polityką.
    Zachęcam jednak do holendrowania w stronę tekstów literackich.
    Poziom zaprezentowanej próbki bardzo interesująco wyróżnia Pana na tym blogu.
    Życzę powodzenia,nawet w Ciemnogrodzie , który jak widać może stanowić pozytywną inspirację dla literackiego spełnienia się.
    Poza tym zapewniam, że nie warto pańskiego zaangażowania dla nabijania kiesy innym.

  70. no i zaczęło się.

    będę sobie czytać po cichu.

  71. Biedni, pogubieni grafomani… Jak łatwo teraz o przemądrzałe uwagi! Jak staniała odwaga! Jak łatwo o opinie bez znajomości tamtego czasu! Żal mi was i szkoda mi słów!

  72. Widzę, że DP nawiązał do tego wpisu, a nawet jak nie nawiązał to warto go zamieścić, bo reprezentuje odmienne widzenie niż Chwin…

    http://leszek.sopot.salon24.pl/96186,index.html#comment_1392117

  73. Brawo Kadett:
    Właśnie na tym polega demokracja, również na blogach „Polityki”
    mamy prawo prezentować swoje poglądy!!!!!

    Tak mało i tak dużo jednocześnie. Nie musimy przedstawiać prawd jedynie słusznych i objawionych, gorliwości neofitów, nie musimy być akolitami jakiejś wiary.
    Po prostu przedstawiamy własne przemyślenia, wysnute z własnych doświadczeń.
    Jedność moralno – polityczna, nie jest wymagana.
    Jeżeli to się komuś nie podoba i przedstawia się jako wzorzec cnót wszelkich?
    To jego problem, panta rhei……..

    „….minęły wszak przecież lat tysiące
    a idee są dalej tylko ideami…..”

    Przestałem niestety być idealistą, rozumiem, ale nie popieram, to ślepa uliczka rozwoju człowieka………

  74. Pinio:
    Po dwóch tysiącach lat chrześcijaństwa Ty się dziwisz?
    Przecież dla Innych był to survival.
    Nie mieli szansy się rozmnożyć- ci szlachetni [Abelard dostał np. po jajeczkach]
    Czysty Lamark- niedostosowani giną, cechy nieprzydatne zanikają….
    Przetrwa nie altruizm , ale s..syństwo, poza Amiszami i Buddystami, rzecz jasna. Oni żyją wg przykazań swej WIARY…
    Skoroś taki moralny i prawy, życzę wielu dzieci i na dzieci też, eugenika może zatriumfuje…….

  75. Zeby zachecic naszego drogiego Gospodarza do pisania o „nudnych i banalnych” sprawach jak upadek systemu finansowego chcialbym podsunac temat, ktory wydaje sie bardziej bliski jego sercu.
    Stan Wojenny.
    Otoz jako specjalista od stanu wojennego moze sie zainteresowac sugestia kalifornijskiego kongresmana Brenta Shermana, ze jezeli sytuacja finansowa w USA sie pogorszy (dotyczylo to planu wykupu dla instytucji finansowych) Busio rozwaza mozliwosc wprowadzenia stanu wojennego w USA!…
    Podobno zciagnieto juz doborowe oddzialy z Iraku, ktore zaslynely pacyfikacja w Fallujah

  76. Stan wojenny w USA moze jedynie przebic inna wiadomosc tez zwiazana ze stanem wojny.
    Otoz Polska jako kraj (czlonek NATO) w „stanie wojny” z Rosja…
    powinnia sie poczuc nieswojo gdy inny czlonek NATO – Islandia zwraca sie z prosba do….Rosji o ratowanie kraju przed zapascia.
    Nie prosi Imperium Dobra ale Rosje.
    Moze warto to przemyslec.
    Rosja natomiast jest gotowa i chetna do pomocy.

  77. Humory blogowiczom dopisuja (niektorym ) ale moze chcieli by miec jeszcze lepsze ?
    Za rowniotki tydzien mamy tu u nas wybory do parlamentu a jakze, wiec rzucono mi wlasnie pod drzwi „sciage ” na kogo glosowac .I co my tu mamy? Okreg wyborczy East Cooksville , pieciu kandydatow z pieciu partii:
    New Democratic Party
    Conservative Party of C.
    Green Party of C.
    Marxist-Leninist Party of C.
    Liberal Party of C.
    Trzy pierwsze nazwiska ,nazwijmy to azjatyckie nawet nie do powtorzenia. (jak tu glosowac na kogos kogo nazwiska nie mozna powtorzyc a co tu mowic o zapamietaniu) Ostatni i jedyny ktorego nazwisko cokolwiek mi mowi to facet ktory chce nas uraczyc jeszcze jednym podatkiem tym razem od kazdego samochodu, jak go okreslono na tej ulotce „carbon tax candidate”. W moim przypadku moglo by to byc ryzykowne.
    Wyszlo na to ,ze trzeba bedzie glosowac na prawdziwa he, he lewice, a do tego facet nawet ladnie sie nazywa- Chenier Pierre . A potem coz, znowu pilsner.( trzeba to bedzie jakos splokac). Zachcialo mi sie wolnosci (swego czasu ) psia kosc !

  78. Falicz

    Czy tylko Ameryka wraz z Australią „mają być gotowe i chętne do niesienia pomocy”?

  79. Dopiero dziś odnoszę się do tematu po rozmowie Moniki Olejnik z RPO prof. Kochanowskim. Tenże nazwał gen. Jaruzelskiego „zbrodniarzem” za przeprowadzony w grudniu „zamach stanu”.
    Czyżby już nawet pani Monika zapomniała o innym zamachu, przez bezstronnych historyków nazwanym „zamachem majowym” , którego ofiarami tylko w Warszawie było nie mniej jak 400 osób. W tym i żołnierzy.

  80. Niesamowicie jest obserwować jak najwybitniejsi nasi pisarze i dziennikarze, którzy dotąd niezłomnie sprzeciwiali się wszelkiej odpowiedzialności zbiorowej, nagle ni z gruszki, ni z pietruszki robią zwrot o 180 stopni i obwiniają o stan wojenny całe pokolenie młodzieży polskiej, na które w 1981 roku przyszła kolej założyć mundury LWP. Jak łatwiutko przychodzi czołowemu polskiemu prozaikowi napisać, że to nie żaden generał, tylko ci świeżo umundurowani byli prawdziwymi autorami stanu wojennego. I z jaką ochotą przyklaskuje mu zaraz czołowy polski publicysta. Jak to się stało, że ktoś, kto tyle razy dawał do zrozumienia na tym blogu, że nie wolno potępiać w czambuł całego narodu niemieckiego za zbrodnie Hitlera, teraz bez wahania podpisuje się pod opinią, że odpowiedzialnością za zbrodnię stanu wojennego nie tylko wolno, ale trzeba obarczyć cały naród polski? Czy naprawdę ci, co kryją Jaruzelskiego, utracili już wszelkie poczucie przyzwoitości, by do tego stopnia sprzeniewierzyć się własnym najgłębszym przekonaniom?

    Im dłużej nad tym myślę, tym bardziej jestem zaszokowany.

  81. @Lizak,
    a wszystko to, Nazbyt Wysoki Osądzie, przez najście jesieni i meteopatię. Tnie ona trzewia w kawałki i błaga o słońce. Ciemnogród jeszcze bardziej ciemnieje i ponurzeje. Zmagam sie z tą zdechłością jesienną. Dzięki za ciepłe słowo i kawałek czekoladki, choć słońca ono nie zastąpi…

    Rozbrat żle mi się kojarzy, ale rozbrat z Rozbratem miły sercu memu.
    Nie można uciec przed polityką, gdy pojmowana jako sposób wyrażania poglądów i ich w czyn przetwarzanie na użytek własny i w większym stopniu innych.

    Wszystko, co się napisze to literatura. Wszystko co się da czytać, to lektura. Ja Pana czytam z dużą radością. Tu, i ówdzie przytaknę… czasem szczęknę i zazgrzytam, i szczeknę.

    Nad każdym z nas jakiś Pan lub Pani. Też wolałbym być wyżej na drabinie
    i też mam wrażenie, że za mało mi płacą, ale niechże Pan tego przekonania nie pogłębia.

    Pozdrawiam

    Pozdrawiam

  82. ella34

    Szkoda że nie dostał Nobla. Ciekawe jakby go adorowali ci którzy teraz coś mówią o deportacji (nie mam dostępu do rzepy w Brukseli) Kaczor może by nawet rękę podał? Nie wiem kiedy upiory przestaną rządzić ale wiele dzisiejszego stylu ujadania i hałasu zawdzięczamy Kaczyńskim. Czasem nawet tu nie można napisać prostego zdania żeby nie dostać z grubej rury o „chrześcijaństwie” i do siódmego pokolenia męża syna itd. Mój syn to mi najwyżej może donieść … swój smoczek, jak będzie chciał 😛

    szkoda gadać…

  83. Brytyjczycy wlasnie znacjonalizowali sektor bankowy ( w praktyce).
    Szef Lehman Brothers zanim doprowadzil do bankrutctwa prowadzona przez siebie firme wzial za to prawie 500 milionow dolcow.
    Kierownictwo AIG po zaliczeniu 80 miliardowej pomocy z kieszeni podatnikow wyjechalo do luksusowego kurortu gdzie oprocz masazy i pedikiru wybulili (z pieniedzy wlasnie otrzymanych od tracacych domy „zwyklych” jankesow) wielotysieczne rachunki od osoby za dzien za „odnowe” i poprawienie humorow.
    Paulson, ktory zalatwil swoim kumplom 700 miliardow dolcow podatnikow obliczany jest na okolo jeden miliard.
    Najwiekszym wygranym „pomocy” podatnikow okazala sie jego byla firma, ktora wczesniej kierowal – Goldman Sachs…
    Amerykanie maja chetke na kase Emiratow, Chinczykow i Norwegow wiec nawolywuja do zwiekszenia udzialu suwerennych funduszy tych panstw w walce z kryzysem…zabraklo chyba forsy na kawior i szampan dla psow wlascicieli Ameryki.
    I tak sie kreci lody na swiecie.

  84. Kadett

    Ja tam i nawet pańską „małpę” przełknę, a Panu mam nadzieję Pan Bóg ją zechce wybaczyć.
    Zresztą tak prawdę mówiąc to ona mi nie ubliża, ponieważ mam świadomość z kim mam wspólnych przodków.
    Kto z nas jest bardziej niereformowalnym niech ocenią to blogowicze.Ja już dawno wziąłem rozbrat z warszawskim rozbratem, który wraz z Panem buduje jasną przyszłość neoliberalną w edycji Imperium Dobra.
    Ciekawym jak nazwiecie obecne owoce tegoż Imperium jakim hojnie nas ono obdarza.
    A może chociaż na czas jakiś zawstydzeni zamilkniecie pokrywając swoją naiwną wiarę w wyzysk bliźniego swego rumieńcem zawstydzenia i chwilą pogłębionej refleksji.
    Czy dalej będziecie nas przekonywać, że mataczy i krętaczy należy wspierać społecznym sumptem i umacniać ich pozycję, kosztem umierających wysupłujących ostatni starczy grosz by utrzymywać ich nędzne , niegodne i pasożytnicze życie.
    No cóż każda małpa ma swój los.
    Z poważaniem i tolerancją nawet dla boskich stworzonek niżej stojących w biologicznym szeregu od człowieka, ale niekiedy przerastających go znacznie.
    Lizak.

  85. Ta cala dyskusja wokol stanu wojennego i odpowiedzialnosci gen. Jaruzelskiego i WRON-u staje sie coraz bardziej absurdalna. Ma ona jedynie na celu odwrucenie uwagi od odpowiedzialnosci hunty wojskowej, ktorej wydawalo sie, ze tylko za pomoca puczu militernego moze pozostac u wladzy. Jedynym celem tej wladzy byl wlasny, wasko widziany interes kastowy . Chodzilo o zachowanie przywilejow i rabunek majatku narodowego. Jakies biblijne porownania o Ablu i ” kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamien”, sa tu calkowicie nie na miejscu. Chetnie przyznam sie do mojej czesci winy jesli Jaruzelski uczyni to samo. Jego tlumaczenie, ze wprowadzil stan wojenny, dla uchronienia Polski przed inwazja sowiecka, jest tyle samo warte co tlumaczenie hitlerowcow, ze zajeli w 1940 roku Norwegie, ze by zapobiec angielskiej inwazji na ten kraj. To wszystko tylko gdybanie, ktore ma zrelatywizowac wlasna wine.

  86. Panie Lizak,
    no, co Pan..?

    brzytwa z małpą
    brat na rozbrat?

    prawą łapą
    z nimi-m kradł?

    starczy grosz
    czy grosza starczy?

    jak zabraknie
    już krętaczy?

    zamajaczy
    wzrok junaczy

    gdy u progu
    wieczny wróg

    przebacz ‚małpę’
    – marny trud

    gdy na dobre się oswoi
    – brud i smród, bieda i głód…

    PS. A co z tą ‚małpą’, tak zupełnie serio..?
    Pospieramy się innym razem…

    Pozdrawiam

  87. @Lizak
    Pana idealizm sformalizowany, który wypada podziwiać, ma swój rodowód
    w nieznanej mi krainie ułudy i utopii społecznej. Marzenia to dobra sprawa i nie należy ich sie wstydzić, tym bardziej szydzić z nich. Czytam Pana z niemałym zainteresowaniem. Wypełnia mnie jednak wrażenie, które najogólniej rzecz ujmując, za każdym razem po lekturze kolejnego wpisu, każą mi zastanowić sie, gdzie kończą się Pańskie marzenia, z którymi nigdy nie śmiałbym nawet dyskutować, a zaczynają zwykłe utyskiwania na świat do nich nieprzystający. Marzenia to stany nieocenne. Inaczej z utyskiwaniami. Marzenia, jeżeli pozytywistyczne one, kierują nas w lepsze
    światy i rejony. Utyskiwania są wyrazem buntu, niezgody wewnętrznej, braku akceptacji na skrzeczacą realność. W Pana wpisach mam trudność w rozgraniczeniu jednego od drugiego. We mnie coraz mniej marzeń do tego stopnia wyidealizowanych i myślę sobie, ze Pana miejsce w raju nieskażonym grzechem. Tylko, co na to Bóg, który miał nad nim pieczę, Panie Lizak…
    Do szczegółow, jak tylko przyjdzie okazja, wrócimy.
    Ale, na litość boską, nie mieszaj Pan wątków jak ingrediencji w bigosie, bo zamiast bigosu przychodzi smakować ‚groch z kapustą’.
    Pozdrawiam

  88. Kadett

    Jeżeli Pan się porywasz nawet na Pana Boga, to moje szanse w starciu z Panem są żadne.
    A chciałbym się o panu wyrażać pochlebnie.
    Co zaś do mieszania ingrediencji, to każdy z nas sposobi inną potrawę.
    Ja zazwyczaj staram się ograniczać pieprzenie, pan zaś czyni to bez umiaru.
    Stąd wolę smakowo umiarkowany groch z kapustą, aniżeli bigos w pańskim wydaniu z trywialną wkładką/vide ostatni wpis/.
    Proszę się jednak nie zrażać, metodą prób i błędów można wiele osiągnąć.Errare humanum est.

  89. @Lizak,
    a co z tą potrawką z małpy, którą może Pan przełknąć? Ona też z mojej kuchni..? Oj, coś mi sie wydaje, że w zbyt wielu restauracjach Pan bywa i smaki i kucharze sie mylą…

  90. A co mi tam! Wrzucę wam do przemysleń kilka ciekawych mysli dotyczących Bronisława Komorowskiego. Zatuszowania jego przewinień i rzekomej solidarnościowej przeszłości…

    http://cogito62.salon24.pl/96768,index.html

  91. A ja mam specjalną dedykację dla wszystkich uważających się za bezgrzesznych…Bułat o Wysockim

    http://pl.youtube.com/watch?v=fxogxaNVsb4&feature=related

  92. Szanowny Panie Danielu, pierwsza część refleksji Stefana Chwina nie jest odkrywcza, bardzo wielu zwykłych ludzi to właśnie uważa. i często takie wypowiedzi można było przeczytać, czy to np. w „Trybunie”, czy gdzie indziej. Wszyscy niemal byli przekonia, że Rosjanie wejdą, to dlaczego Jaruzelski nie miał mieć takiego przekonania. Praktycznie o niczym innym się nie mówiło, czy to w pracy, czy w domu, czy w sklepie, tylko, że się szykują do interwencji i kiedy będzie.
    Nie jest też prawdą, jakoby było jakieś powszechne oczekiwanie na ukaranie generała, wszak sondaże od lat pokazują, że większość uważa wprowadzenie stanu wojennego za słuszne.
    Kilku czy kilkuset mściwych cwaniaczków nie można uważać za większość.

  93. Kadettt

    Fakt, że coś muszę przełknąć nie oznacza, że jest to moim rarytasem.

  94. @Lizak
    Niechże mnie Pan nie osłabia dalej. Nie pytam wszak – co Pan lubi spożywać?, tylko skąd się wzięła ta nieszczęsna małpa z wpisu
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=492#comment-98501
    Chyba nie z urojeń..?

  95. Do
    Andrzej Falicz pisze i pisze…..

    zaszanawiam sie skad Pan to wszystko, co pisze, wie? Ulatwiam sobie poszukujac odpowiedzi i twierdze, ze po ukonczeniu czterdziestu lat wiedze sie generuje. Jej atrybutem jest czesto bieda w tym bogaym swiecie; ci, ktorzy posiadaja niewiele i zyja od pierszego do … niewiele straca? Chyba sie mylimy.
    Z powazaniem.
    MA

  96. Kadett
    Z pańskiego braku kultury…

  97. Szanowni Panstwo

    Pan Pasent ma juz we krwi wybielanie dawnych (sadze ze i obecnych) towarzyszy i dlatego tez usiluje zamazac granice pomiedzy dobrem i zlym.
    Kazda zatem publikacja pomocna temu celowi jest woda na mlyn.
    Co zas do Jaruzelskiego to nazywanie go frontowcem (gdzies w dyskusji pojawilo sie to) jest jakims nieporozumieniem.
    Oficer polityczny to nawet na wojnie to jeszcze nie frontowiec.
    Juz wtedy byl zaufanym oficerem Informacji Wojskowej i Smiersza o pseudonimie „Wolski”.
    Pozniej w okolicach Piotrkowa, Radomska i Czestochowy ochoczo wyslugiwal sie mocodawcom i wielu ludzi trafilo przez niego do katowni UB i NKWD.
    Sa ludzie ktorzy chca wierzyc gdy zdrajca mowi o swojej trosce o to by nie przelala sie krew.
    Pamietamy jednak o antysemickich czystkach, strzelaniu do robotnikow na wybrzezu, najazd na Czechoslowacje, ofiary zabijane przez nieznanych sprawcow, ofiary wojny wypowiedzianej wlasnemu (?) narodowi.

    Nie za darmo cieszyl sie zaufaniem Wielkiego Brata z Kremla przez te wszystkie lata.
    Kiedys o takich ludziach co dzialali w interesie nie swojego lecz obcego panstwa mowilo sie „jurgielitnik”
    Szkoda ze tak pozno lecz dobrze ze w ogole sadzi sie taka osobe.
    I nie chodzi o to by skazac i zamknac w wiezieniu, lecz o to by zdrade nazywano zdrada.

    Wiele osob pisalo o swoich odczuciach na wiesc o stanie wojennym totez i ja pozwole sobie na to.
    Tamtego dnia bylismy razem ze szwagrem i moimi pierwszymi slowami do niego bylo „nasze i tak bedzie na wierzchu”. Zatem nie zadne uczucie ulgi lecz pewnosc iz nie zawsze slugusy sowietow beda nami rzadzic.
    Co prawda wtedy wszyscy oczekiwalismy ze sowieci moga wkroczyc do akcji lecz Jaruzelski nie musial zgadywac , on WIEDZIAL ze nie.
    Na zakonczenie; nie bylem Kainem i wypraszam sobie imputowanie mi tego.
    Zgoda, nie rzucalem sie z motyka na ZOMO ale tez i nie skamlalem o pomoc do Wielkiego Brata, nie staralem sie za wszelka cene zasluzyc na jego pochwale.

    Zas pan Chwin a za nim stara metoda pan Passent usiluja zamazac granice i rozmydlic winy.
    Panowie, nic w moralnosci nie zmienilo sie!
    Zlo jest zlem a dobro dobrem.

  98. Wierutne kłamstwo i stek bzdur!
    Teraz jak już wyciekły dokumenty o tymjak Jaruzelski prosił Rosjan o pomoc i dostał odmowę powinno się autora skaząć na banicję min. 5tys. km. od polski, bo to parszywy zdrajca.
    Ale oczywiście nie chcę żeby mnie uważano za obrońcę współczesnego reżimu solidarnościowego. Nie!
    NIGDY! NIGDY! NIGDY!

    Nam trzeba dokończyć starą lustrację (wyroki: banicja za banicją powinny iść), ale zrobić i nową! Wszystkich, którzy mieli coś wspólnego z rządami Solidarności po 89 roku i nie potrafią w sposób dobitny udowodnić swoich dobrych intencji, powinno też się zlustrować! W szystkie służby typu ABW wygnać od zaraz! To jest reżim łamiący prawa człowieka na każdym kroku!
    A ta hołota rządowa i sejmowa (prawie równi są dal mnie wszyscy) powinna też być z miejsca wyrzucona do jakiejś dżungli bądź to na Saharę.
    To są zdrajcy i sprzedawczyki. Nie powinno się osądzać, strata czasu. Po prostu: WON Z POLSKI! WSZYSCY! My, Polacy, mamy też prawo do normalności!

css.php