Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

8.10.2008
środa

Ryba psuje się od głowy

8 października 2008, środa,

Patrząc na to, co się wyrabia w polskiej polityce, trudno nie uznać, że ryba psuje się od głowy. To partanina na najwyższych szczeblach – począwszy od prezydenta, poprzez premiera i niektórych ministrów, nie wspominając już o posłach.

Pan prezydent zaproponował referendum w sprawie reformy służby zdrowia, w którym co chwilę straszył prywatyzacją. Kto przy zdrowych zmysłach czuje się kompetentny, żeby wziąć udział w takim  referendum? System ochrony zdrowia to jedna z najbardziej skomplikowanych spraw nie tylko w Polsce, ale nawet w państwach najbogatszych, np. w USA, gdzie są najlepsze szpitale na świecie, a miliony ludzi bez żadnego ubezpieczenia. Strasząc prywatyzacją szpitali prezydent zwracał się do emocji, a nie do rozumu obywateli. Do emocji postkomunistycznych, wedle których co prywatne, to złe. Trzy czwarte obywateli nie widzi różnicy pomiędzy komercjalizacją a prywatyzacją, wszyscy boją się, że nie będzie ich stać na leczenie  i na tych lękach gra prezydent. To nie znaczy, że prywatyzacja byłaby OK., ale nie należy ludzi straszyć ani wprowadzać w błąd. Byłoby lepiej, gdy pan prezydent ogłosił swoje zastrzeżenia (mógłby to zrobić minister Kownacki, który wypowiada się chętnie, podobnie jak minister Kamiński), wtedy być może byłoby wiadomo o co chodzi. A wygląda na to, że chodzi o to, by wzmocnić pozycję prezydenta, a ochrona zdrowia niech pozostanie jaka jest.

Już bardziej przemawia do mnie propozycja zwołania rady gabinetowej w sprawie kryzysu finansowego. Oczywiście, podobnie  jak w sprawach ochrony zdrowia, pan prezydent może zaprosić ministra, prezesa NBP i kogo tylko zapragnie, ale prezydent chce pokazać, jaki jest zatroskany i ma do tego prawo. Na  radzie gabinetowej będą oczywiście fochy i dąsy, potem prezydent załamie ręce nad bezczynnością i ignorancją  rządu, ale jak chce zademonstrować swoje zatroskanie, to czy warto mu przeszkadzać? Rozumiem też premiera Tuska: rada gabinetowa będzie kolejnym sygnałem, że sytuacja jest groźna, podczas gdy rząd staje na głowie, żeby ludzi uspakajać. W dodatku prezydent się rozpycha – najpierw kładł nacisk na politykę zagraniczną oraz swoje zwierzchnictwo sił zbrojnych, teraz będzie chciał ustalać stopę procentową. No, ale w końcu jest głową państwa, ja  bym mu tej zabawki nie zabierał.

Gorzej, że pan prezydent wybiera się na kolejny szczyt Unii Europejskiej, tym razem energetyczno – klimatyczny, i znów mamy konflikt o to, kto będzie stał na czele polskiej delegacji. Tego już za wiele – prezydent zmierza do tego, by ubezwłasnowolnić rząd, odebrać mu prawo i obowiązek prowadzenia polityki zagranicznej. Odmówić prezydentowi chyba nie sposób, ale głowa państwa postępuje nie fair. Jestem przeciw.

Niestety, rząd także dał plamę. Minister Drzewiecki i premier Tusk fatalnie rozegrali mecz w PZPN, strzelili sobie gola samobójczego, okazali się partaczami. Piszę to z przykrością, bo ucierpi autorytet rządu i poparcie dla koalicji rządzącej, potrzebne do spraw dużo ważniejszych niż PZPN.  Co za diabeł skusił Tuska do podjęcia tej sprawy? Co za fałszywie wybrany priorytet?  Rozumiem, że ryzykuje w sprawie kryzysu bankowego, reformy służby zdrowia, KRUS, emerytur, IPN, ale w sprawie PZPN?! To już nie ma ważniejszych spraw? Czy do walki z korupcją państwo nie ma policji, prokuratury, sądów, CBA itp.? Czy nie należało dalej iść drogą 150 aresztów, aktów oskarżenia, procesów i wyroków? Żenująco brzmią dziś buńczuczne wypowiedzi premiera, ministra Drzewieckiego, ministra Nowaka, który jeszcze w obliczu fiaska mówił o sukcesie. To była lekcja arogancji i niekompetencji, amatorszczyzna. Jakże łatwo  przewrócić się na skórce od banana. Oby nie miał racji Aleksander Kwaśniewski, który powiedział, że ta sprawa może okazać się punktem zwrotnym, tak jak scena wyprowadzania dra G. w kajdankach (przy wszystkich do niego zastrzeżeniach i zarzutach) okazała się dla PiS. To był błąd i premier Tusk powinien to przyznać. Drzewiecki powinien posypać głowę popiołem.

Dla nas to tylko dowód, że politykom trzeba bez przerwy patrzeć na ręce, żadnego nie obdarzać bezgranicznym zaufaniem i poparciem, bo to są tylko ludzie, a czasami nawet dzieci. Mam kolejny kłopot z posłem Palikotem. Porównanie prezydenta do Breżniewa, a Kancelarii do trupa na kółkach przekracza granice mojej tolerancji. Ale kiedy poseł Palikot mówi w sposób bardziej kulturalny o prezydencie, to trudno odmówić mu racji. W sprawie PZPN Tusk też ma rację, ale jedna rzecz to mieć rację, a druga to tej racji pomóc, a nie szkodzić.

***

PS.   Na dole nie lepiej niż na górze. Rzecz dzieje się w przychodni w rzekomo inteligenckiej dzielnicy Warszawy. Świeżo wyremontowana przez ZOZ willa, w której mieści się przychodnia, ma podobno wkrótce zostać zwrócona przedwojennym właścicielom. W poczekalni ożywienie i niezadowolenie. Jedna pani: „Skąd te parchy mają dokumenty? Przecież jak one szły do gazu, to dokumentów przy sobie nie miały.” Cisza. Druga pani: „Przecież oni szli do gazu ze swoich domów, a nie z pani domu. Poza tym to nie parchy, ale Żydzi.” Cisza.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 69

Dodaj komentarz »
  1. Zaloze sie o dolara ,ze to bylo na Zoliborzu.
    Przecierz skads nasz p. prezydent i reszta towarzystwa sie wziela . Ale o tym juz bylo .

  2. Sanowny Panie Redaktorze Danielu. Naród ma taki rząd i takiego prezydenta na jakiego zasługuje. Nas, przykro mi to pisać bo jestem Polakiem, na inny rząd i innego prezydenta po prostu nie stać. Skąd mamy wziąć mądrych ludzi… a teraz czekam na lanie.

  3. Panie Redaktorze,
    ryba psuje się od głowy, a woni zepsutego kotleta nie osłoni najlepsza panierka. Odsłońmy tę panierkę.

    Materia ochrony zdrowia jest zbyt ciężkiego kalibru dla naszych polityków. Najlepszym sposobem zatem – jak uważa rząd – scedować to hurtowo na samorządy i niech one się martwią dalej.

    Rząd jest od rządzenia, a nie od ciagłego zajmowania się zadłużonymi placówkami lecznictwa powszechnego. To nie rząd je zadłużył, więc to nie jego kłopot. Przekazać długi samorządom i – kłopot z głowy. Samorządy, jak obrotne, to pozbędą się czym prędzej podrzuconego gorącego kartofla i znajdą nabywcę zadłużonej placówki za psi grosz.

    To juz przerabialiśmy. Jak rząd nie wiedział co zrobić z nieefektywnymi przedsiębiorstwami, to pozwolił na powstanie jednoosobowych spółek skarbu państwa. Nie mówiło się wtedy o ich prywatyzacji. Efekty znamy.
    W procesie przemian przepadły te, które mogły prztetrwać. Teraz też – wszystkie placówki zdrowia, pod przymusem – do jednego wora!

    Prezydent przejawia tu autentyczne zafrasowanie i widzi – jak sadzę – dalej, niż się Panu wydaje. Można go, oczywiście, przy tej okazji posądzać o bardziej przyziemne powody…

    Pomysł prezydenta w sprawie referendum wydaje się próbą zawrócenia rządu ze złej drogi. Nie idzie o to, by społeczeństwo w referendum opowiedziało się w sprawie szczegółowych rozwiązań, ale o nadanie zdecydowanie socjalnego kierunku procesu reformowania i zmuszenie rządu do myślenia zamiast uprawiania spychotechniki. Długo jeszcze nie bedziemy społeczenstwem na tyle bogatym, żeby zaakceptować pospieszne i chybione pomysły rządowe i akurat mnie prezydent nie musi niczym straszyć.

    Gdyby rząd miał czyste intencje, to zacząłby od koszyka usług med. i obiecał ustawowo, że w miarę postepów w medycynie i bogatszego budżetu koszyk ten będzie uwspółcześniany. Nie ma koszyka, nawet najskromniejszego, próżne gadanie o czystych intencjach w sprawach lecznictwa. Kotlet, fuszerka i kompromitacja.

    Rada gabinetowa w kwestii kryzysu zaufania do instytucji finansowych może skończyć się ze szkodą dla umocnienia tego zaufania, znajac upór oby pałaców w przeciąganiu liny na swoją stronę. Kto wie, czy nie lepiej budować je na zasadzie czytelnych dla wszystkich gestów i oficjalnych deklaracji ochrony oszczędności i gwarancji państwa w zakresie najbardziej powszechnych kwot zdeponowanych w bankach, jakie ogłosił min. Rostkowski, by ostudzić emocje negatywne zaniepokojonych.

    Te dwugłowe delegacje to kolejny kotlet. Prezydent rozmienia autorytet instytucyjny na drobne! Niepotrzebnie!

    Porażka rządu w konfrontacji z PZPN to już klops i dyletantyzm na całego.
    Tu nam się rząd obnażył bezwstydnie!

    Lepiej nie słuchać, Panie Redaktorze, co mówią ludzie w przychodniach. Proszę nie zapominać, że przychodni nie odwiedzają ludzie zdrowi.

    Pozdrawiam z mego zaścianka Ciemnogrodu.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie Redaktorze, czy chodzi o to, że prywatyzacja służby zdrowia zacznie się od (re)prywatyzacji nieruchomości, w których mieszczą się przychodnie, szpitale i takie tam? A wielka prywatyzacja szkolnictwa wyższego od reprywatyzacji siedziby ASP na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie? To znaczy, ja tak pytam poniekąd naiwnie, ale Pan pisał, jakby miał Pan jakieś nadzieje co do rządów Platformy, a przecież widać w tym wszystkim pewną logikę, przy której prywatyzacja PZPN (nie znam się na piłce nożnej i nie rozumiem tej afery, ale czy nie szło zasadniczo o to, że funkcjonariusze tej instytucji prywatyzowali wyniki meczów?) może wydawać się cudowną chwilą wytchnienia…

  6. Szanowny, Panie Danielu, po pierwsze na prywatne leczenie zębów to już bardzo wielu nie stać, a praktycznie leczenie stomatologiczne zostało sprywatyzowane, więc te obawy o prywatyzacje nie są na wyrost. Jest chyba oczywiste, ze prywatna firma musi generować zysk, jeżeli więc środki w systemie i tak niewystarczające mają dodatkowo wygenerować zysk, to poziom leczenia musi się pogorszyć.
    Po drugie, owszem, bardzo nieuprzejmie się ta pani wyraziła, ale fakt faktem, że jeśli państwo komukolwiek coś oddaje, to jest koszt, gdyż np. trzeba wybudować czy wynająć nowy lokal na przychodnię. A państwo musi na to przeznaczyć podatki. Tak więc wszelkie roszczenia do budżetu i tych, którzy zniszczyli poprzedni system, odbywają się kosztem gorszego poziomu życia naszych dzieci i przez to rodzi się ich coraz mniej.
    Po trzecie, jeżeli zbrodnia się przedawnia po 30 latach, to znaczy, że własność nieruchomości ma większą wartość niż życie ludzkie, skoro się nie przedawnia. I takie właśnie mamy wartości, że rzeczy są ważniejsze niż ludzie i dlatego ten system jest tak niemoralny.

  7. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Fakt i wiele racji, Szanowny Gospodarzu, racji dobrze podpartych. Jezeli w Polsce mowi sie o skorkach bananowych to najlepiej odsluchac tych, ktorzy w tz. poslizgach maja doswiadczenie, moga porownac z wlasnym jakze bogatym arsenalem.

    Post Christum.
    W zachodnio-europejskich kregach publicystycznych, czyli kregach Starej Europy, krazy ostatnio po salonach tak zwany „polnische Witz” ( polski kawal). Wysoki urzednik panstwowy z MON do zony; „ przyznasz Schatz, ze Irak – politycznie & militarnie – dla Polski jest wielkim sukcesem ” (?)

  8. Panie Redaktorze,

    Stwierdzenie o „psuciu ryby” jest powszechnie znane i trudno jest nie zgodzić się z jego sensem.
    Przytaczając obszary szczególnej troski pana Prezydenta i jego brata (PO również – ministra B. Klicha), zapomniał Pan o sztandarowym celu/zadaniu PiS: likwidacji WSI.
    Pan Prezydent opracował ustawę, Sejm klepnął, likwidatorzy zlikwidowali, weryfikatorzy zweryfikowali. Można powiedzieć zadanie wykonane, co pan Prezydent (i jego świta) podkreśla przy każdej sposobności.
    Referendum nie było w tej sprawie potrzebne – oczywista, oczywistość.

    Pojawia się jednak pytanie: jak to zostało wykonane?
    Niestety, ani Pan Prezydent (czytaj: pomysłodawcy i wykonawcy), ani IV Władza nie są zainteresowani udzieleniem odpowiedzi na to pytanie, mimo, że art. 70 ustawy wyraźnie to nakazuje.
    Nasza narodowa specjalność – rozgrzebać, opluć i zostawić?

    Jeśli odtrąbiono wszem i wobec o przestępcach (wymieniono w Raporcie nazwiska 853 osób, powiadamiając Naczelną Prokuraturę Wojskową o popełnieniu przez 108 z nich przestępstw – tak stoi w Raporcie), to jako obywatel praworządnego i demokratycznego państwa (ponoć), chciałbym wiedzieć jak została zakończona ta sprawa (Konstytucja RP gwarantuje mi takie prawo – art. 61).
    Jeśli umieliśmy powiedzieć A, umiejmy powiedzieć Z (coś na ten temat mówi też: art. 30, art. 32, art. 37, art. 45 i art. 42 ust. 3 Konstytucji RP).
    Będzie to oznaką profesjonalizmu i przyzwoitości.
    W przeciwnym wypadku nie będziemy w stanie wytłumaczyć różnicy pomiędzy bezprawiem w PRL i w Polsce po 1989 r.

    Nie domagam się informacji na temat, co powstało w miejsce zlikwidowanych służb, jak one funkcjonują, itp. O to niech się martwi władza, i to najlepiej w swoich zabezpieczonych gabinetach.

  9. Prywatyzacja to ladny straszak dla ludzi. Oczywiscie referendum to bzdeta, bo i jakiez pytanie mozna tam zadac jezeli odpowiedz ma byc na tak lub nie. Wiadomo, ze ludnosc wybierze nie, czyli nie prywatyzowac, bo przeciez po cos sie ludzi straszy, prawda?
    A w szczegolach diabel siedzi.
    Tak sie jakos dziwnie w polskim prawodawstwie dzieje, ze przecietny obywatel dowiaduje sie malo, albo i jeszcze mniej o tym co „wladza” zamierza zrobic. W natloku przekrzykiwan sie wzajemnych i docinkow sprawy istotne traca swoja pierwszoplanowa role i znikaja w cieniu medialnej wrzawy. Rola rzadu jest wytlumaczenie ludziom jakie kroki i sposoby chce podjac, zeby te nieszczesna sluzbe zdrowia jakos na nogi postawic.
    Niekoniecznie musi ta sluzba zdowia przynosic jakies zyski, ale dobrze by bylo, zeby nie przynosila az takich strat.
    Z tego co slysze i tak wiele osob chodzi do lekarza prywatnie, to chyba niewiele sie zmieni. A moze wtedy mozna bedzie lepiej wykorzystac posiadany sprzet, a dobry lekarz nie bedzie sie zajmowal zatrudnianiem salowych, tylko leczeniem pacjentow?

  10. Wiadomo, że w służbie zdrowia dzieje się źle i najgorsze co może nas spotkać to utrzymanie takiego stanu. Pytanie czy komercjalizacja, a właściwie przekazanie na własność powiatom, szpitali cokolwiek zmieni? Moim zdaniem wystarczy do służby zdrowia wprowadzić kilka elementów wolnorynkowych – np. niech pieniądze z naszych składek idą do lekarzy nie przed, ale za pacjentem. Wówczas to my będziemy decydowali o tym, które ZOZ-y będą się rozwijać, a które zbamkrutują. Zmiana formy własności niczego nie zmieni. Liczy się sposób zarządzania. Z tym już teraz jest źle. Funkcja dyrektora szpitala po reformie administracyjnej stała się polityczna i zależy na dobrą sprawę wyłącznie od starosty (polityka), który na to stanowisko wstawia zwykle zasłużonego dla siebie, albo swojej partii człowieka. Jeżeli po komercjalizacji starosta będzie mógł sprzedać szpital, to pewnie w obliczu braku kasy w powiatowym budżecie to zrobi.

  11. A propos dołów — dzisiaj zasłyszane, w związku ze spóźnieniem pociągu:
    — Na kolei to by się przydał Felek Dzierżyński.

  12. To, co zwraca uwagę, to prymitywna amatorszczyzna władzy. Ja wiem. Nie było jak i od kogo się uczyć. W 1918 mielismy dostatecznie dużo rozsądku, aby korzystać z kadr b.zaborców (wojsko, policja,dyplomacja., administracja, służby graniczne) Też zdarzały się wpadki, ale nieporównanie rzadziej. Właściwie tylko tam, gdzie na urzędy wchodzili „leguny” obserwowaliśmy taki syndrom amatorszczyzny, jak dzisiaj. Z działaczy nikt przez kilka lat nie zarobi polityków. Nie ten rodzaj percepcji i doświadczenia. Na tle przepychanek przed kamerami tv rozmaitego typu”włodarzy” włos się jeży. To zresztą dałoby się przeżyć licząc, że fachowa administracja poradzi sobie z lekkomyślnością na najwyższych szczytach. Tylko nie mamy fachowj administracji. Nie pozwalamy sie wytworzyć warstwie profesjonalnych urzędników. Każda zmiana rządu (nawet w ramach jednej opcji) powoduje wymiatanie do samego dołu. Prezydenci – amatorem był L.Wałęsa (bo jakże by inaczej) Z „falandyzacją” prawa narobił sporo szkód na swoim urzędzie. Kwaśniewski był przynajmniej przygotowany do reprezentowania władzy. Robił to nieźle, mimo kilku wpadek. L.Kaczyński to jest amator – szkodnik. Ano, chcieliście, to macie. Chcieliśmy, wybraliśmy, daj Boże przeżyć.

  13. Zaledwie tydzień temu miało być referendum o Euro i co? Cisza. Ciekawe, co będzie za tydzień. Ta gra jest niesłychanie płytka, prezydent wymyśla coraz to nowe slogany bez sensu, które premier musi umiejętnie zneutralizowań i tak co tydzień, jak w brazylijskim serialu, zaś prawdziwe życie toczy się poza kadrem dziennikarskich kamer. Widać politycy doszli do wniosku, że pamięć wyborców sięga do 7 dni wstecz.

    Pod koniec prezydentury Chirac’a we francuskim programie satyrycznym „Gignoles” marsjanie przylecieli na Pola Elizejskie, żeby porwać prezydenta. Przeszukując pałac co chwila na niego wpadali, on kręcił się po pałacu i mamrotał coś pod nosem a im nie przyszło do głowy, że to właśnie jest prezydent. Pasuje do obecnej sytuacji:)

  14. Szanowna Roo,
    nie mogę się powstrzymać, żeby nie odpowiedzieć na Pani wpis, a pośrednio – przy tej okazji – odnieść się szerzej do wpisu DP.

    Reforma systemu ochrony zdrowia i ubezpieczeń społ. to nie jest sprawa bagatelna i sprowadzanie reakcji prezydenta do chęci ‚straszenia pospólstwa kolejną prywatyzacją’ w celach propagandowo – wyborczych jest niedopuszczalną próbą bagatelizowania problemu jak najbardziej ogólnonarodowego i dotyczącego każdego z nas z osobna.

    Proszę mi odpowiedzieć, czy jest coś bardziej ważkiego, bardziej dotykającego indywidualnego i zbiorowego bezpieczeństwa, niż realność naszych składek na ubezpieczenie zdrowotne jako powszechnej i obowiązkowej daniny zbieranej przez państwo, w zamian za którą mamy konstytucyjne prawo do gwarantowanej ochrony zdrowia na jasno określonym poziomie i w znanym zakresie?

    Życzę Pani i sobie jak najwiecej zdrowia, ale proszę mi także odpowiedzieć, czy zna Pani obecny zakres tego bezpieczeństwa i może Pani bez potrzeby pytania kogokolwiek przyznać, że bezpiecznie jest dzisiaj mieć np. grzybicę stóp i katar sienny, których leczenie obejmujee składka zdrowotna, a bardzo niebezpieczna dla naszych kieszeni jest zaawansowana arterioskleroza i konieczność poddania się operacji wszczepienia np. by-passów.

    Założę się, że nie zna Pani precyzyjnej odpowiedzi na pytanie – leczenie i profilaktykę czego obejmuje aktualne obowiązkowe i powszechne ubezpiecznie. Jeżeli tak jest, to znaczy, że nie tylko nie nie ma Pani szacunku do swoich pieniędzy zabieranych przez państwo bez mrugnięcia okiem, ale też i lekce sobie waży swoje prawa obywatelskie w tym zakresie.

    Nie jest obojętne i nie powinno być obojetne – w jakim kierunku będzie ewoluował system zbiorowego bezpieczeństwa zdrowotnego, opartego na obowiązkowym ubezpieczeniu. Jak dotąd, rząd nie przedstawił żadnych konkretów, żadnych zrębów, zarysów i ram tego systemu, poza koniecznoscia zmian własnościowych.

    Podstawą, fundamentem systemu jest koszyk gwarantowanych przez państwo usług medycznych i lista nieodpłatnych i częściowo odpłatnych leków – jako swojego rodzaju umowa społeczna, zmienna w zaleznosci od realej ‚siły nabywczej’ składki. Reszta jest mniej ważna, włącznie z charakterem własnosci poszczególnych placówek.

    Rząd usiłuje umyć ręce iść na skróty, przekazać całą odpowiedzialność samorządom. Liczy na to, może i słusznie, że zwiększenie odpowiedzialności nad wydawanym naszym pieniądzem poprzez szefów placówek ochrony zdrowia, działajacych w oparciu o prawo handlowe jest jedynym remedium na całe zło. Tak jednak nie jest. To jest łatwizna nie poparta żadnym pozytywnym doświadczeniem innego kraju na świecie. Ci, którzy decydowali się na podobne rozwiązania przekształceniowe, dziś (jak Słowacja) pospiesznie się z nich wycofują, bo nie przyniosły one, oprócz bałaganu, poprawy w poziomie lecznictwa podstawowego.

    To jest kpina ze społeczeństwa. To jest ewidentne uchylanie się państwa od jednego z najbardziej podstawowych obowiazków konstytucyjnych – ochrony zdrowia obywatela i przemycanie daleko idącej niekompetencji. Co wiecej, w wymiarze konstytucyjnym – to jest nic innego jak ucieczka przed konstytucyjnym obowiązkiem i obarczanie nim innych, dzisiaj pozbawionych żadnych dodatkowych środków finansowych.

    Ja na to nie mam zamiaru pozostawać obojętnym. Co Pani zamierza – to jej sprawa.

    Prezydent zachęca mnie dzisiaj, bym upomniał się o swoje prawa konstytucyjne i bym wyraził swoją opinię w referendum.

    Proszę bardzo, pytanie referendalne jest gotowe:

    „Czy wyrażasz aprobatę dla działań rządu, zmierzajacych do zreformowania narodowego systemu ochrony głównie poprzez zmiany o charakterze własnościowym i zgadzasz się na przekształcenie istniejących państwowych placówek ochrony zdrowia w spółki prawa handlowego, których podstawą funkcjonowania będzie kryterium zysku?

    Za trudne, by Kowalski mógł odpowiedzieć..?

  15. Pan „prezydent” /w cudzysłowie , bo to lewa ręka Jarka prezesa PiS/, nie ma dnia by nie robił coś dla ratowania walącego się w gruzy swego autorytetu. Nie obchodzi go oczywiście jaki to może mieć wpływ na Polskę i Polaków. Trąbienie o zwołaniu rady na temat banków to przykład stawiania interesu politycznego swej partii ponad interesem narodu. Pan Daniel ma rację trzeba uspakajać, bo o panikę nie trudno, a ta gospodarce Polskiej mogła by bardzo zaszkodzić.
    Co do PZPN to nie jestem tak pewien Jak gospodarz czy to wpadka /samobój/
    Sondaże pokazują, że Polacy w tej sprawie podzieleni i raczej popierają działania Drzewieckiego. Sprawa jeszcze nie skończona i o wyniku porozmawiamy za jakiś czas. Umowa jaką zawarto jest jednak ustępstwem nie tylko strony rządowej i niesie w sobie przyczynek do dalszego ciągu. FiFa i jej władze mają krytyków w wielu krajach i ta awantura może im też zaszkodzić /oni o tym też wiedzą/.

  16. Czy ktoś jeszcze pamięta, że w wyborach na prezydenta Warszawy, Lech Kaczyński uzyskał niespotykane wsparcie bohaterskich Warszawiaków w wysokości 70 procent poparcia? ” Z kim sobie pościelesz z tym się wyśpisz”, a ryba nie zawsze gnije od głowy. Do kogo więc pretensje?

  17. ->kadett,

    nie wyrażam aprobaty,
    mało tego, ponownie wypowiadam się za radykalną zmianą ordynacji wyborczej,

    ponieważ różnice między prawicą i lewicą kompletnie zmełł mikser z funkcją ‚kryterium zysku”,
    może istotnie należałoby przy doborze polityków szczególną uwagę zwrócić na posiadane kompetencje i walory etyczne,
    a do tego nie potrzeba przynależności partyjnej,

    żeby cokolwiek reformować, trzeba posiadać odrobinę kompetencji, skupienia i wyobraźni,
    naszym politykom, starcza jej jeno na tyle, by co raz wpadać do któregoś studio, ze świńskim łbem na tacy

    – może oni są zbyt oczytani i nie mają dystansu i ciągle się im zdaje, że grają u Witkacego, albo Gombrowicza –

  18. Art63 – naszego prezydenta trudno pomylić z kimś innym. Jest tak wyjątkowy, że zapamiętamy go na długo.

  19. Kochany Kadetcie,
    Zgadzam sie, ze reforma sluzby zdrowia to nie jest sprawa bagatelna i bagatelizowac jej znaczenia nie zamierzam.
    Rowniez ze stwierdzeniem „gwarantowanej ochrony zdrowia na jasno określonym poziomie i w znanym zakresie” w pelni sie zgadzam.
    I rzeczywiscie pojecia nie mam jaka jest odpowiedz na pytanie o leczenie i profilaktyke roznych jednostek chorobowych.
    I nie jest mi obojetne w jakim kierunku bedzie ewoluowal system zdrowotny.
    Z koniecznoscia istnienia koszyka rowniez sie zgadzam.

    To jak juz sobie wyjasnilismy swoje stanowiska jakze zgodne, przejdzmy do roznic.
    Z tego co zrozumialam, rzad usiluje przekazac odpowiedzialnosc nad utrzymaniem placowek sluzby zdrowia dla samorzadow terytorialnych, sobie zostawiajac ow koszyk ze swiadczeniami. Czyli popelniasz tu blad mieszajac dwie rozne rzeczy- utrzymanie placowek i rozdzial skladek zdrowotnych na leczenie spoleczenstwa. Jezeli ty Kadetcie, taki madry i oblatany, popelniasz taki blad, to co ma powiedziec zwyczajny prosty Kowalski, ktory tego blogu nie czytuje, slucha czasem dziennika w TVP i to wszystko. Co ow Kowalski bedzie wiedzial o zasadach funkcjonowania sluzby zdrowia po reformie, jezeli mu prezydent nagada glupot? Bo tak mi sie widzi, ze prezydent sam nie wie co mowi i nie troska o obywatela przez niego przemawia a troska o wyborce. Pan prezydent nauczyl sie zadac, postulowac itp, a zawsze musial byc ktos do wykonania owych postulatow i zadan, ale oczywiscie nie pan prezydent, bo tak daleko jego odpowiedzialnosc za ten kraj nie siega, zeby sie mial sam pomeczyc.
    Sam w swojej wypowiedzi dobitnie udowodniles, ze referendum na ten temat jest bzdura populistyczna, niczym wiecej. Twoje sformulowanie pytania jest manipulacja a nie troska obywatela o prawidlowe funkcjonowanie sluzby zdrowia. Oczywiscie, ze kazdy odpowie NIE na tak sformulowane pytanie i dupa zimna – bedzie ten sam bajzel co jest teraz.
    I o to przeciez chodzi, zeby bylo zle, bo jak jest zle, to mozna wiecej i glosniej gadac i krytykowac.
    Z zapewnieniem opieki zdrowotnej kazdy kraj na swiecie ma problemy, bo jest to coraz drozszy interes. I kazdy ma w zwiazku z tym konflikty. Ale wiekszosc stara sie jakos podac ludziom zasady funkcjonowania systemu i powody, dla ktorych jest tak a nie inaczej.
    A pan i pan prezydent zaponinacie, ze koncert zyczen skonczyl sie juz dawno, teraz jest czas na prace.

  20. @iv
    Jestem podobnego zdania, ale i nasz gospodarz nie odstaje, jak tuszę, od takiej opinii. Jego wyjątkowość polega jedynie na tym, że upiera się przy PO i Tusku, bo nie widzi innego wyjścia z tego marazmu w obecnej sytuacji i wciąż optuje za mniejszym złem…
    Pozdrawiam

  21. @ kadett, Maria-Dora,

    a od kiedy to komercjalizacja = prywatyzacja ? Czy państwa zdaniem Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne S.A. w Poznaniu – podmiot po komercjalizacji, 100% akcji w posiadaniu Skarbu Państwa – jest podmiotem prywatnym ? Taka niewiedza przystoi Prezydentowi, piszącym na tym blogu już nie.

  22. Szanowny Panie Kadetcie(?)
    Panski wpis powinien byc przedrukowany i rozsylany do wszystkich placowek rzadowych i samorzadowych. Swoja diagnoza trafil Pan w samo sedno! Wiem o czym pisze albowiem przez siedemnascie lat dane mi bylo pracowac w najwiekszym i najlepszym szpitalu klinicznym w Polsce. Od kilku lat jako „kosmopolita – najmita” pracuje w szpitalu zagranicznym. Znam temat. Bedzie dokladnie tak jak Pan to opisuje jesli, powtarzam, jesli ustawa przejdzie w takiej formie jaka forsuje PO. Nastawienie sie na czysty zysk spowoduje, ze jakosc uslug medycznych generalnie spadnie i spolaryzuja sie preferencje lecznicze. Szpitale pojda w kierunku : szybko, latwo i przyjemnie. Duzy obrot z malym zyskiem byle ruch byl w inetresie. Chetnie przymowani beda tylko taki pacjenci, z ktorymi nie wiaze sie ryzyko leczenia dodatkowych powiklan i chorob. Zacznie sie proces ödkopywania „pacjentow do innych osrodkow. Jest to szczegolnie niebezpieczne w Polsce ze wzgledu na ciagle slaba infrastrukture, komuniikacje i stopien ubostwa spoleczenstwa. Posluze sie przykladem prosto z zycia. W Niemczech, Holandii czy innym kraju zachodnim odleglosc najblizszego wieloprofilowego szpitala nie przekracza piecdziesieciu kilometrow. Kazda rodzina posiada przynajmniej dwa auta. Drogi – wiadomo. Przyjmijmy za przyklad operacje zacmy. Sprawa prosta. dla dobrego specjalisty 20 minut pracy. Po zabiegu pacjent wraca do domu. Natepnego dnia stawia sie na kontrole. Jesli nie ma wlasnej podwody, zamawia taksowke na koszt ubezpieczenia! Teraz przyklad z Polski. Pacjent mieszka w podostroleckiej wsi. Oprocz zacmy skarzy sie na przewlekla niewydolnosc krazenia i kilka innych pzewleklych chorob. Do najblizszego szpitala okulistycznego ma okolo osiemdziesieciu kilometrow a do jego wsi autobus dojezdza dwa razy dziennie. Czy bedzie ten chory coziennie dojezdzac 150 kilometrow na kontrole? Nie! Musi pozostac w szpitalu. A to sa wlasnie najwyzsze koszta. Firma ubezpieczeniowa nastawiona na zysk moze zechciec zaplacic tylko za operacje zacmy. Kto pokryje reszte? Moze sie tez zdarzyc tak , ze szpital odmowi przyjecia pacjenta kierujac go do innego szpitala, gdzie byc moze tez mu odmowia! Przeciez na zacme sie nie umiera a na powiklania pooperacyjne mozna! To tylko jeden z najrostszych przykladow.
    Nie sadze a by prezydent Kaczynski mial dobrych doradcow od sluzby zdrowia, Nie sadze takze aby sam sie na tym znal. Nie jest takze moim faworytem w kolejnych wyborach prezydenckich ale tu jakims zmyslem wyczul problem. Oczywiscie jest w tym wiele z walki politycznej ale… Pytanie sformulowane przez Pana nieslychanie celnie ujmuje sedno. Polityka rzadu dotyczaca ochrony zdrowia musi byc bardzo precyzyjnie przemyslana i bardzo wielowatkowa. Pomijam juz sprawe wlasnosci. Argumentem za rychla prywatyzacja w obecnej postaci sa jednostki, ktore na razie generuja zysk ale przeciez przejely one majatek za prawie darmo. Zaczna sie schody, gdy trzeba bedzie w nie zaczac inwestowac. Nie mozna sobie pozwolic na fuszerke a te chce nam serwowac PO. Pozdrowienia

  23. Walka z PZPN to tylko zasłona dymna dla upadającej stoczni. Niesamowite, że nasze media tak łatwo dają się wodzić za nos politykom i ich spin doktorom.

  24. Komunikat RMF:
    Śledztwo w sprawie składania fałszywych zeznań przez biznesmena Ryszarda Krauzego, byłego ministra spraw wewnętrznych Janusza Kaczmarka, byłego prezesa PZU Jaromira Netzla i byłego szefa policji Konrada Kornatowskiego zostanie umorzone – dowiedziało się RMF FM.
    Cała czwórka najprawdopodobniej zostanie oczyszczona z zarzutów w styczniu przyszłego roku.

    Okazuje się, że aby umorzyć zarzuty utrudniania śledztwa trzeba najpierw zakończyć sprawę przecieku, którą przedłużono właśnie do stycznia. Generalnie – jak mówią reporterom RMF FM rozmówcy z resortu sprawiedliwości – to już tylko formalność. Decyzja zapadła bowiem na najwyższych szczeblach.

  25. @aleydis,

    Czy zapamiętamy prezydenta na długo?

    Czas pokaże. Doświadczenie uczy, że ikony popkultury szybko się zużywają. Z materialnych zaś pamiątek po wielkiej koalicji PiS/So/LPR i jej prezydenturze zostaną jedno muzeum i jeden peron kolejowy. Czy to wystarczy, żeby zostać zapamiętanym?

  26. @Roo
    Jesteśmy w domu! Zmiana właściciela nie wyczerpuje zmian. Ona może być ich zwieńczeniem. Dziś mamy różne formy własności (z prywatną włącznie) ubiegające się o kontraktację swiadczeń w NFZ. Sęk w tym, że nie znane są jasne zasady tych kontraktacji i dotychczas to są targi, licytacje i zwykłe przepychanki na zasadzie: kto silniejszy. Nie funkcjonuje żaden system umówiony i zaaprobowany przez 3 społ. strony (pacjent – lekarz – NFZ). Bez stworzenia podstaw takiego systemu poczyniania rządu są budowaniem domu od dachu.

    Ja niczego nie mylę i nie odrywam systemu od sposobu jego finansowania. To rząd usiłuje oderwać. Czy Pani tego nie widzi?
    Dzisiejsza składka ma niską siłę nabywczą, również ze wzgledu na horrendalne marnotrawstwo i korupcję. Poza tym nikt jej nie widział i szybko nie zobaczy. W mętnej wodzie… łatwiej kręcić i uciekać przed prawdą bolesną… Zostawianie tego ‚na potem’ niczego nie zmieni. Odważnych nie widać jednak i przygotowanych do podjecia polit. ryzyka…

    System wymaga ‚uszczelnienia’ jak mówi Tusk i nie będzie pompowania kasy bez końca w worek bez dna. Tu zgoda, tyle, że zmiany własnościowe, mające doprowadzić do uszczelnienia – na końcu, po ustaleniu zasad kontraktacji i koszyka, a nie ZAMIAST.

    Prezydent to dostrzega, podobnie jak ja. Nie zgadzam sie na upraszczanie sprawy i sprowadzanie wszystkiego do stwierdzenia, że prezydent jest bardziej socjal. niż W. Gomułka i straszy prywatyzacją.

    System mieszany funkcjonuje i niech się rozwija. Tylko, że nie należy zapominać, że podstawowym kryterium nie może być zysk (spółki z o.o.), a poziom wypełniania obowiązku przez państwo.

    Tymczasem może skończyć się na zysku, jeżeli zaniecha się uprzednich kroków (oddłużenie, procedury naprawcze, odbiurokratyzowanie, system kryteriów i koszyk).
    Sama zapowiedź odbiurokratyzowania byłoby dobrą oznaką intencji. Rząd powinien pomyśleć o maks. uproszczeniu procedur i kanałów przepływu i dystrybucji składek. To nie jest wysiłek nadludzki. Wymaga tylko odwagi, zeby powiedzieć tysiącom urzędników i członkom partii bawiącym się prywatną kasą – szukajcie sobie pracy!

    Oczywiście, LK ma swoją inicjatywę ustawodawczą i można by od niego oczekiwać znacznie więcej, np. gotowego projektu pod dyskusję. Taki zapowiadał na ‚białych sejmikach’…

    Rząd jest bardziej impotentny od większości dotychczasowych pod tym wzgledem. Prem. Buzek wykazał się największą odwagą. Jego reforma została jednak przetrącona przez następców, a próby indywidualizacji składki uczynione na Śląsku okazały się zamachem na chory system.

    Jestem przeciwny budowaniu domu od dachu i opieraniu efektywnosci systemu jedynie na denacjonalizacji.

    @YKW
    nie zna Pan przysłowia ‚od rzemyczka do koniczka’? Przecież i Pan stając się włascicielem udziałów zadłużonego przedsiebiorstwa, zbywałby Pan jego akcje jak najszybciej, nie patrząc komu. Byle nabywca sie znalazł. To jest realna groźba, a co rząd na ten temat?

  27. Siedzę sobie w ten poranek słoneczny i ciepło się zapowiadający, rozwalony wygodnie w swoim krześle uciekiniera od ćwierć wieku, zakąszam tosta z dżemem jeżynowym własnej ogródkowo-kuchennej roboty, przepijam porannym espresso – poranne espresso tym się różni od wszystkich następnych, że nie zawiera ani kropli grappy w sobie i jest nieco dłuższe, jeśli to kogoś interesuje – i gotuję się w sobie do nadciągających kryzysów dnia dziejeszego, z kryzysem fiansowym na czele, który spada na nasze dumne i pospolite głowy z niezmienną regularnością. Jedną półkulą nieledwie rozmyślam sobie nad tym, co bym robił, gdybym był prezesem banku, takiego właśnie teraz upadającego z hukiem banku, takim prezesem na wylocie i rozkładającym swój złoty spadochron – zapewne też popijałbym espresso i zagryzał tostem z dżemem … a drugą półkulą czytam felieton Gospodarza Naszego. Wydaje mi się, że po temacie ślizga on się jak po skórce od banana, po temacie czy ryba śmierdzi od głowy, czy od ogona, czy może od niewypatroszonych z jej środka, za przeproszeniem, wnętrzności.

    Ślizga się, bo w systemach totalitarnych w odróżnieniu od demokratycznych, czy to w ramach odpowiedzialności przed Bogiem i Historią, czy w oparciu o naukową teorię społeczną, wszystko szło od głowy ze wszelkimi zarazami włącznie. Decydowano w wąskim gronie prezydium politbiura, albo jednoosobowo, o tym co zrobić z tym dajmy na to “bękartem traktatu wersalskiego”, i potem decyżje uzasadniano niższym szczeblom wyższą historyczną koniecznością, albo jeszcze wcześniej skutki decyzji szły w dół same, aż na sam dół złożony z dziesiątek tysięcy albo milionów, nierzadko skazanych w ten sposób na bohaterską śmierć w obronie ojczyzny. Był to układ prosty i oczywisty, jeśli ryba psuła się to jak najbardziej od głowy. Szczególnie oczywiste jest to w głowach teoretyków marksizmu i innych hierarchicznych systemów, bo w tej rybie wszystko jest poukładane, zdekomponowane na mniejsze kawałki, podporządkowane naczelnemu celowi, krótko mówiąc, wszystko dzieje się od głowy z gniciem włącznie. A jak nie podporządkowane są zdekomponawane kawałki na dole, to w czape im. A jak od czapy gnije, to jej też w czapę.

    Ja nie oskarżam, ani nawet nie podejrzewam Gospodarza o to, że umyślnie tak luzno teoretyzuje o gniciu ryby od głowy w polskiej świeżej demokracji. On tak sobie piiiiisze. Weźmy premiera i prezydenta. Premier nic robi, przede wszystkim nie ryzykuje, bo ryzykowałby swoją dobrą pozycję w sondażach – o tym już Gadomski pisał – premier nie chce się babrać we wnętrznościach systemu ochrony zdrowia, ani szkolnictwa, czy też kopania węgla kamiennego, za to dla efektu popularnościowego zagrał sobie z PZPN. Jakże to było chwytliwe, FIFA napada na nasz rząd, który chce dobrze zrobić polskiej piłce nożnej, co z tego, że reguły prawne i zdrowy zachodni rozsądek są przeciwko nam, ale racja jest po naszej stronie, zupełnie jak z sądem i sprawiedliwością w “Nasi swoi”, i rząd ulega, przegrywa, ale ta porażka jak wiele poprzednich jest naszą wygraną, bo racja była i jest po naszej polskiej stronie, chcieliśmy dobrze, ale okoliczności zewnętrzne, jakże zewnętrzne i obce, sprzysięgły się przeciwko nam. Ja myśle, że jest to wielkie zwycięstow propagandowe premiera. On kroczy od propagandowego zwycięstwa do zwycięstwa. Dlatego wygrywa na całej linii. Prezydent jest w podobnej sytuacji, też nic ważnego nie robi, konstytucyjnie nawet nie musi, ale chce przecież osiągać zwycięstwa propagandowe i mu się jak na razie to nie udaje. I w tym kontekście “kancelaria prezydencka to trup na kółkach” jest całkowicie uzadnioną i bardzo trafną metaforą. Nie chcę powtarzać zgranego już powiedzenia, ale gra się tak jak przeciwnik pozwala. Premier grą swoją na wiele prezydentowi nie pozwala. Tutaj nawet FIFA nie ma nic do gadania.

    Jedno zdanie jest pocieszające – politykom trzeba patrzyć na ręce. Ale jeśli one też są zepsute (od głowy – czym politycy drapią się po potylicy?), to czy wzrok nasz to wytrzyma? A jeśli ta ryba wcale nie jest patroszona i marynowana do grilowania dziś wieczorem, tylko pływa sobie jeszcze w jeziorze Scugog i złowimy ją dopiero w czasie najbliższego długiego, słonecznego weekendu?

  28. @Krzysztof
    Ja Pana rozumiem przez skórę. Ludziom nie starcza wyobraźni, żeby przewidziećwielorakie konsekwencje komercjalizacji, które Pan zarysował.
    Zdrowia nie można kupić, dlatego nadmierne komercjalizowanie go jest niebezpieczne. Wie to lekarz, powinien wiedzieć pacjent, a rząd ma obowiązek o tym wiedzieć.
    Nastepna różnica. Dzisiaj rząd dyktuje masz wykonac tę usługę po tej cenie, bo to jest jego przedsiebiorstwo. Jutro usłyszy- a pocałuj ty mnie…
    Pozdrawiam i dziękuję za poparcie.

  29. ->kadett’cie,

    oczywiście co do tego, że dla Polski wszyscy chcą dobrze, jesteśmy tutaj zgodni, zwłaszcza na blogach.
    spektakularnych gestów z rozdzieraniem szat, też nie jest brak.

    ja o służbie zdrowia wiem niewiele, ale z tą wiedzą którą mam, wydaje mi się, że tylko dlatego, że pracowałabym uczciwie i u podstaw, byłabym w stanie zrobić więcej, niż cały arsenał ministrów, cholera wie z czyjej łaski*
    i nie jest to przejaw pychy, bufonady, tylko realny osąd bagna w jakim brodzi cały ten rząd.
    zawsze wydawało mi się, że mam dosyć sporą wyobraźnię, ale to co się tam dzieje, to ewidentnie działalność na szkodę państwa.

    jeszcze za czasów gdy pracowałam w kilku miejscach, w każdym, odciągano mi niemałą składkę na opiekę zdrowotną,
    ponieważ pracowałam dużo i długo, kiedy przyszło do korzystania z publicznej opieki zdrowotnej, zazwyczaj okazywało się, że a to już nie ma terminu, a to limity są wyczerpane, a to trzeba czekać, czekać, czekać, a częściowo usługę sfinansować – jeżeli chce się by była ona wykonana dobrze.
    tak więc, aby nie wypadać z ‚korporacyjnego cyklu’, w większości przypadków, i tak korzystałam z usług prywatnej służby zdrowia.

    nasze składki zdrowotne, za TAK REALIZOWANĄ OFERTĘ już w tej chwili są OGROMNE!

    państwowe gabinety, większość lekarzy wykorzystuje do naganiania pacjentów do swoich prywatnych atelier, część działalności swoich praktyk, również pokrywają wykorzystując majątek publiczny, oferują za to często mierne kompetencje, w nieskończoność prowadzoną terapię, podczas której, oczywiście ‘w imię dobra pacjenta’ testowane są na nim różnej maści farmaceutyki, ZASUGEROWANE przez wybitnie predestynowanych etycznie akwizytorów.
    jak to mówią, leżenie na Maledywach w ramach partycypacji w bonusach z realizacji targetu, jeszcze lekarzom nie zbrzydło. kasy fiskalne? – nawet nie pytam

    pieniędzy akurat w tym resorcie, przy aktualnym sposobie zarządzania NIGDY NIE BĘDZIE DOSYĆ.
    proszę tylko przyjrzeć się PANICE jaka miota całymi szpitalami i środowiskiem, kiedy okazuje się, że być może przyjdzie nimi zarządzać KTOS ZZEWNĄTRZ i nie daj boże, z zacięciem SIŁACZKI. ; )

    ta bezmyślność!!! np. lekarz pediatra, uwikłany w ‘program profilaktyki dla rodzin niezamożnych’, który to program obejmuje dwa pierwsze zabiegi, a resztę muszą opłacić rodzice, podczas gdy koszt jednego zabiegu jest równoważny, miesięcznemu uposażeniu całej tej rodziny, a terapia ma sens tylko wtedy, gdy zrealizowany jest cały program.
    w przypadku przerwania, dziecku szkodzi się bardziej niż gdyby tej terapii zaniechano.
    no ale :
    szczytna idea, telebimy i reklamy, obfotografowani burmistrze, dyrektorzy szpitali, jakieś chore dziecko na wózku, żeby było wzruszająco – a to wszystko przez tę głupotę i bezmyślność – KREW W PIACH!
    i tak to wszystko, gdzie by się BOGA nie zaprowadziło działa.

    dokładnie tak, jakby się kamienie wiadrami jadło, a potem ktoś pytał : czy się nie ma problemów z wypróżnieniem.
    i już nawet nie pytam, czy teraz obowiązuje ‘przysięga Hipokratesa’, czy on może zmienił nazwisko na Hipokryta?

    (to znowu cała siatka powiązań, która najwyraźniej próbuje wylobbować, jakąś prywatę
    oczywiście, chciałabym się mylić, ale podejrzewam, że nie przyświecała temu idea ‘dobra pacjenta’)

    ———————————————————————————
    *- oczywiście, wiem, wiem ; ) każdy by potrafił gdyby nie działał w tak toksycznym ministerialnym środowisku,

  30. http://www.pardon.pl/artykul/6478/wykopac_geremka_z_powazek
    chodziło mi o ten link, tamten jest błędny. Sorki

  31. Szanowny Panie Danielu!
    Próba załatwienia problemu działalności PZPN przez rząd premiera Tuska to dużo, dużo więcej niż „arogancja, niekompetencja i amatorszczyzna”. Nazwać to należy po imieniu, zgodnie z faktami, instrumentalnym wykorzystywaniem prawa naginanego do aktualnej potrzeby i skutecznym podporządkowaniem organu orzekającego – Trybunału Arbitrażowego, który ma obowiązek być niezależny i bezstronny w swym orzecznictwie. Bezstronność w tym przypadku była co najmniej wątpliwa, ponieważ nie umożliwiono Zarządowi PZPN wypowiedzenia się na temat ustaleń kontroli ministerialnej i wniosku Ministra. Teraz ten rzekomo samodzielny organ orzeczniczy ma znów przychylić się do wniosku ministra o odwołanie pełnomocnika, którego na jego wniosek (a raczej nakaz) ustanowił. Przypomnijmy, że instrumentalne wykorzystywanie prawa i organów orzekających było jednym z najpoważniejszych zarzutów stawianych przez opozycję demokratyczną władzom Polski realnego socjalizmu. Czyżby PO w sprawowaniu władzy przyłączyła się do inicjatywy PiS zbudowania PRL bis?
    Brak wiedzy w sprawach polskiej skomercjalizowanej piłki nożnej nie pozwala mi na wypowiedzenie się, po czyjej stronie jest racja: Zarządu PZPN, kibiców krytykujących jego działalność, min. Drzewieckiego. Jeżeli rzeczywiście działalność Zarządu PZPN ma charakter mafijny, to powinna być przedmiotem zainteresowania organów ścigania. Jeżeli natomiast działalność PZPN jest szkodliwa dla polskiego sportu, ale mieści się granicach prawa, to nie tędy droga. Cała ta tromtadracja na temat naruszenia suwerenności Polski przez międzynarodowe organizacje piłki nożnej (FIFA i UEFA), to bełkot, ponieważ prawo polskie dopuszcza członkostwo polskich organizacji pozarządowych do międzynarodowych struktur i z tego tytułu organizacje te mają obowiązek podporządkowywania się decyzjom tych struktur. Ograniczenie państwowej suwerenności Polski w takim przypadku wynika z polskiego prawa.
    To nie pierwszy przypadek wykazania się PO brakiem kompetencji do sprawowania władzy państwowej. Zasadniczym brakiem czołowych działaczy tej partii, jest brak umiejętności przewidywania skutków ich działań, brak świadomości, że pożądane skutki mogą się nie pojawić, a zamiast nich mogą wystąpić skutki szkodliwe, nie tylko dla ich partii ale także dla społeczeństwa i państwa, któremu z racji wyników wyborów obecnie przewodzą. Poparcie inicjatyw PiS w sprawach likwidacji WSI, bublowatej nowelizacji ustawy lustracyjnej, pierwiastka i dokończenie umowy z USA o instalacji w Polsce tarczy strzelniczej dla rosyjskich rakiet, to właśnie przykłady nieumiejętności przewidywania – zasadniczej umiejętności sztuki rządzenia.
    PO to właśnie tylko trochę inna i tylko trochę mniej zła od PiS zideologizowana prawica.

  32. Nie słuchałem orędzia Prezydenta, bo z góry wiedziałem, że będzie to dalszy ciąg jego permanentnej wojny z rządem. Propozycja referendum ma sens, gdy właściwie zostaną zadane pytania. A jakie można dzisiaj zadać?
    1) czy chcesz sprywatyzowanej słuzby zdrowia?
    I jak na nie odpowiedzieć? Bo, teoretycznie wszyscy odpowiemy nie, słuchając Prezydenckich obaw, a z drugiej strony, jak chcemy szybko dotrzeć do właściwego lekarza, wysupłujemy pieniążki i idziemy do prywatnego gabinetu. Nieprawdaż?? Więc mówiąc, że nie chcemy, sami sobie zaprzeczamy.
    Ja nie jestem ekspertem od ratowania służby zdrowia. Ale, jak wielu, korzystam z usług płatnego okulisty i płatnego stomatologa… ba, aby dostać się do sanatorium, skorzystałem z opcji prywatnego przyjazdu i pełnych płatnosci. Wiem wiem… ktoś powie, że mam kasę, to mnie stać… ale to zwykła kasa budżetowa. Nie jakaś biznesmeńska… Mniejsza o to… Istotne jest to, że miałbym poważny dylemat, aby prawdziwie odpowiedzieć na ta zadane pytanie. Bo przecież muszę się liczyć z faktem, iż mogę tak zachorować, ze to co mam nie starczy na podstawowe leki.
    Ten dylemat stoi przed rządem, który niestety uznał, ze nicnierobienie wystarczy…. I żadne referendum tu nie pomoże… Tu trzeba grupy tęgich głów, aby to rostrzygnąć…. bo nawet USA też ma ten problem… a niby tam wszystko cacy…. patrząc na seriale ma się wrażenie, że najważniejszą rzeczą w tamtym świecie jest bezbłędna znajomość własnego numeru ubezpieczenia. Bez tej wiedzy nikt Ci nie pomoże….
    Wpychanie się Prezydenta na szefa polskiej delegacji na każde spotkanie w UE to też element wojny z rządem. Pewnie w końcu dla tzw. „dobra kraju” obaj Panowie się dogadają (mam dziwne wrażenie, że od roku zaczęli obaj kampanię prezydencką i chyba w tym względzie ustanowią swoisty rekord świata… a pojedynek Obama-McCain to przy tym pikuś)…
    Niestety, w każdej wojnie trzeba mieć tzw. jaja. Rząd ich nie ma. Szkoda. Widać to było w dziwnej wojnie z PZPN… i widocznej, przy tej okazji, totalnej niekonsekwencji i wyobraźni.
    Może wystarczyłoby powiedzieć, że skoro Prezydent chce przewodniczyć delegacji, to proszę bardzo i krzyzyk na drogę. Premier pozostanie w kraju, aby pilnować skutków ewentualnego kryzysu…. a jak Prezydent by juz doleciał, że swoimi ludźmi, zasugerować, że zobowiązania przez niego podjęte, nie będą wiążące dla polskiego rządu. Może wtedy Prezydent Francji przestałby pisać zaproszenia na każde gwizdnięcie z Pałacu. Bo chyba robi to z premedytacją i nieźle się tym bawi…. Ale na to trzeba mieć jaja….
    Wojnę z PZPN też można było wytoczyć po dwóch meczach eliminacyjnych do MŚ. Byłoby pół roku czasu na walkę, a nie tykająca bomba czasowa.
    Panie Redaktorze…. w tym roku minie dokładnie 19 lat jak mamy wolną i niepodległą Polskę. Można już zacząć ten okres porównywać z dokonamiami IIRP i jej dwudziestolecia. Może na zasadzie porównań….
    i się uczmy od dziadków i pradziadków.
    Jak wykorzystaliśmy swoje szanse wtedy i dzisiaj.
    Może zaczniemy od problemów lustracji… Jak wyglądała w IIRP i jak wygląda dzisiaj…. Tam było 123 lata do zlustrowania, tutaj 40. Może poszukajmy odpowiedników dzisiejszych lustratorów…. Jak nazywał się IPN IIRP…. Bracia K. wciąż odwołują się do postaci Marszałka Piłsudskiego… porównajmy te postacie… chociażby pod tym kątem.
    Dalej… już mniej konfliktowo, o relacjach z sąsiadami… wtedy a dzisiaj.
    Dalej… może o gospodarkach obu RP.
    Czas porównań już nadchodzi. Zwłaszcza, że wielu koryfeuszy prawd objawionych, do tamtej rzeczywistości się odwołuje. Ale co z niej rozumieją??
    Pozdrawiam
    gliwer

    P.S. Dzisiaj prof. Wolszczan zrezygnował z pracy w UMK. Pewnie dlatego, że komisja senacka uczelni uznała, że jego wyjaśnienia w sprawie współpracy z SB była niewystarczająca i niepełna. Zapewne i dość lekceważąca reakcja profesora na tym zaważyła. Mam jedno pytanie do wszystkich, którzy się tym interesują. Czy chociażby jedna osoba pokrzywdzona przez Profesora wytoczyła mu sprawę o naruszenie dóbr osobistych, złamanie kariery naukowej lub z jakiegokolwiek innego powodu mogącego wynikać z jego (tak ścisłej, jak się dowodzi) wspólpracy z SB?
    Acha… nie interesują mnie tutaj wypowiedzi studentów, którzy oblali egzamin u profesora w sesji letniej czy zimowej w latach 1991-2008, bo to typowy konflikt interesów…..

  33. 8-10% GDP na ochrone zdrowia,

    tyle wydaja kraje rozwiniete.
    Polska to kraj niedorozwiniety.
    Taki sam jest prezydent i premier.
    Co robia tzw politycy w sprawie kryzysu ekonomicznego?
    Nic.
    I to jest Polska ,niestety.

    Slawomirski

  34. -tak siedzę na swej prowincji czytam Passenta ,Was blogowicze i ogladam tę polską zafajdaną politykę i myślę .
    Myślę jak prosty chłop .Moja codzienna obserwacja dotyczy gmin małoplskich .I wiecie co ,obserwacje te nie pozwalaja mi milczeć
    i siedzieć na sadybie spokojnie .
    Zaczne od spostrzeżeń ze wsi ;tu się nic a nic nie dzieje ludzie tak się zleniwili że wybili do ostatniej sztuki nawet kury .Ja mam w zagrodzie 6sztuk bo serce mi nie pozwala wyrzucać resztek do śmieci , czego nauczyła mnie matka całująca kromke chleba która jej upadła .
    Wszystkie pola dookoła w mojej gminie stoja odłogiem ,nawet ogródek który uprawiam wzbudza u moich sasiadów usmiech politowania .
    Upadły wszystkie świetlice ,kluby rolnika ,zamyka sie ostatnie przedszkole .
    Patrzajcie ludzie nic nam nie jest potrzebne ,nic sie nie opłaca i rzeczywiscie tak jest .
    Jak to jest ,sądzimy ostatniego generała a na PRL wylewamy morze jadu
    i morze nienawistnych słów ,dzielimy wciąż i wciąż społeczeństwo a nasi
    patrioci wciąż wymyslają nowe grzechy starego systemu .
    Ostatnio czytam red . Szostkiewicza ; cytat ,

    I tak podobni do Szostkiewicza „więźniowie polityczni” męczą nas swoim
    cierpieniem juz lat 27.Przez 20 lat z nawiazką korzystajać ze statusu kombatantów objeli wysokie stanowiska we wszystkich mozliwych dziedzinach .
    Wypracowali przecież szereg ustaw kombatanckich i karnych aby swych prześladowców posadzić tam gdzie ich miejsce w procesach indywidualnych .
    Wola jednak karmic nas codziennie swym kombatanctwem ,przypominając o swoim istnieniu.
    Jak powiedział Jaruzelski „S’ to nie zastępy aniołow – i to jest ta najprawdziwsza prawda .
    Ale ,ale ;wszak zwycięzców sie nie sądzi ;czy jednak ja nie moge poprosic Pana Szostkiewicza człowieka pisatego aby swe traumatyczne pobyty w wiezieniach komunistycznych spisał na byczej skórze ,opublikował i dał nam spokój .
    Ile lat można zywic sie jedynie kombatanctwem ,ile lat mozna doić ten puszczony w skarpetkach naród ,a za swe kombatanctwo w nieskończoność wystawiać wciąż rachunki nam do zapłacenia .
    Mija XX lat przemian w PRLu kończono 4-tą V-ciolatke ;jeżeli porównać tamte czasy ,technikę i postep techniczny ;nowi zdobywcy nie zbudowali NIC .
    Nie dość że nie zbudowali ,to wiele za niewiele wyprzedali .
    Nasuwa sie pytanie ;czy byli gotowi przejąć odpowiedzialnie władzę ??.
    Po owocach dotychczasowego ich panowania musze stwierdzic że -nie byli wcale przygotowani .
    Nie pisze tego bezpodstawnie i może chaotycznie ,ale wracając do naszej prowincji ,rzeczywiście nic sie w Polsce nie opłaca robić .
    Oddano rynek który obce sieci zapełniły chińskim towarem ,więc czego sie nie dotkniesz ,jakiej działalnosci ,jakiej produkcji ;nie wyjdziesz na swoje .

    To świadczy że brak ochrony rynku ,brak uregulowań ,czarny i niekontrolowany a w wiekszosci nielegalny import kosi całe branze ,całe przemysły czyniac je nieopłacalnymi zupełnie .

    Mowa że usługi mają zając miejsce produkcji jest utopią ,co pokazuje obecny amerykański kryzys ,a kudy nam do Ameryki .
    Bo niby kto i za co ma korzystać z usług .

    Kończe bo musze iść klepać buty ,choć znów zalali tanią Chinśzczyzną
    moje bazary . Pozostana mi moje kury i cieniutka emeryturka .
    To mi ,moim sąsiadom i rodakom zgotowałi zwolennicy kapitalizmu i neoliberlizmu .
    Ale co tam prokuratorzy w IPNie maja sie coraz lepiej ,kombatanci w coraz wiekszej ilości też .
    Serdecznie pozdrawiam !
    za niegramotność przepraszam .

  35. A niechże nasz Pan Prezydent zbłaźni się do cna. Oby tak dalej.

  36. drogi Art63, pozwolę się nie zgodzić z twoją opinią. Obecny prezydent, czy tego chcemy, czy nie, jest postacią historyczną, a nie popkulturową bańką mydlaną w rodzaju Dod czy Feelów, któree faktycznie znikną z ludzkiej pamięci jak owe Sabriny i Samanthy Fox, które ostatnio wygrzebano z lamusa. Jego się nie da zapomnieć, bo tak potrafi zaleźć za skórę ze swoją osobliwą interpretacją pojęcia „głowa państwa”, „zwierzchnik sił zbrojnych” itd., że powinien po wsze czasy służyć jako przestroga, jak nie należy sprawować urzędu prezydenckiego.
    Chciałam jeszcze odnieść się do sprawy „parchów”. Ciekawe, czy ci wszyscy ludzie, którzy tak się wyrażają o Żydach, jak owa pańcia z poczekalni, chodzą do kościoła i modlą się do parcha Jezusa, parchówki (?) Marii, no i Boga parchów. Bardzo mnie ciekawi ten polski fenomen – patologiczna niechęć do Żydów przy jednoczesnym oddawaniu czci Żydom i żydowskiemu Bogu. Czy ktoś potrafi to jakoś wyjaśnić?

  37. A propos upadku obyczajów – bardzo mnie też dziwi, jak córka kobiety z taką klasą, jak była prezydentowa Jolanta Kwaśniewska, za cenę pokazywania się w małym okienku pozwala sobie na udział w tak żenującym programie, jak „Ranking gwiazd”, w którym roztrząsa się dylemat, która aktorka wrzeszczy najgłośniej w sypialni, a która ma największe dupsko. Nie silę się na słowo – tyłek, bo po co bawić się w eufemizmy. To jeśli dzieci prezydentów staczają się tak nisko, od kogo jeszcze możemy oczekiwać kultury? Kto jest dziś dla nas autorytetem, wzorcem do naśladowania?

  38. Związki sportowe są ponad wszelkimi podejrzeniami /hehehe/,że ludzie mogą być kojarzeni z czasem gdy partia miała patent na mądrość i zachowanie władzy i brak praworządności było traktowane jako cnota.Skąd zatem taka mądrość do działań korupcyjnych,kto im stworzył pogodę do takiego działania?!Nikt już nie wątpi,że proces ewolucji to fakt,ale jest problem z odpowiedzią dlaczego?Jeden z laureatów nagrody Nobla zapytany skąd taki sukces odpowiedział,że nie było sztuką pojąć to co uczyli w szkole.On zrozumiał w porę,że sztuką jest zadawanie mądrych pytań!!!!!!!!!!!

  39. A ja bym prezydentowi odebrał wszystkie zabawki, bo nawet te plastikowe potrafią być groźne, jeśli nie umie się z nimi obchodzić. Może by tak pozostawić prezydentowi funkcję jedynie reprezentacyjną: bywałby na balach i urządzał swoje. Myślę, że LK dobrze by się w tym odnalazł i szybko zapomniał o ambicji, sztucznie podsycanej przez Kamińskich, Kownackich i JK.

  40. prezydent powiedział, że „nie dopuści aby pacjent stał się przedmiotem zysku”.
    Ja tam wole być przedmiotem zysku, bo o zysk się dba.

  41. Ekipa DonaldaTuska po przegranym meczu z PZPN powiedzmy 0:1 rozpoczęła mecz z Prezydentem Lechem o jedno miejsce przy stole w Brukseli .Prezydentowi RP, co oczywiste chodzi o wyeliminowanie z siedziska Ministra Spraw Zagranicznych Radka Sikorskiego ( Lubie tego pana!) i powtórne wysłanie go w dniu obrad do roboty w kuluarach – a przy okazji pomniejszenie roli SZEFA RZĄDU.
    . Tym razem stawka meczu dotyczy ;
    1. Powstawania praktyki konstytucyjnej (juz nie epizod )odmiennej od wykładni tresci Ustawy Zasadniczej , po to by wyeliminować nieznośniego ministra na ważnych spotkaniach UE .
    2. Powagi Rzadu RP -za co odpowiada Donald Tusk ;
    Jęsli ulegną Prezydentowi i tym razem , to powoli mogą pakować manatki . Czy szykuje się kolejna kompromitacja RP ? a 3 lata temu znosilo sie na POPiS a mamy go dzis w NEGLIŻU .

  42. Wszedł był Daniel Passent na boisko piłkarskie, gdzie jak napisał bywa tylko na spotkaniach TVN vs. Sejm, co nie jest wyznacznikiem sportowych realiów, a raczej PR-u. Tuskowi i spólce cały czas wydaje się, że 50% poparcia będą mieli długo. Wystarczająco długo aby coś zarobić zanim ich ktoś podmieni w decyzyjności i wrócą na sprawdzone opozycyjne posadki w sejmie. To wszystko jest haniebna walka o kasę i nic więcej. Dobra Polski i ludzi tu mieszkających nikt nie bierze pod uwagę. Ludzie są po to aby ich uwieść obietnicami, zdobyć władzę, a potem zarobić ile się da w takiej czy innej spółce. Tak jest w PZPN czy służbie zdrowia. Boniek wprowadził Tuska i Drzewieckiego na minę obiecując poparcie Platiniego jeśli go umiejscowią wbrew dołom piłkarskim na tronie Prezesa PZPN. Może zresztą będziemy mieli dogrywkę tego meczu. Może Blatter i Listkiewicz dogadają się w sprawie kasy z Bońkiem i Platinim i podzielą tort warty kilkaset milionów Euro. Biznes znajduje rozwiązania, a politycy są dziwkami na jego usługach. Drzewiecki, Tusk czy Schetyna wykonują polecenia tych którzy na kontach mają setki milionów. Pracują dla Waltera, dla Krauzego, dla Palikota i zachodnich koncernów. To ekipa, którą DP wybrał na swoich idoli bo siermiężność Pisu go doprowadzała do apopleksji. Wybrał zle. Wiekszość Polaków wybrała zle i efekty tych wyborów będą widoczne w przyszłości. Dla Polski będą to dramaty gorsze niż AWS i SLD razem wzięci. Mam do tej ekipy stosunek jednoznaczny, bo widzę jak pracują w Warszawie. Pan Daniel nie dostrzega wielu rzeczy, bo jest zbyt daleko od decyzji finansowych w tej czy innej sprawie. Jest daleko i pisze swoje artykuły jakby był za szybą…Za szkłem jest łatwiej, bo żywimy złudzenia. W realu jest nieznośnie, a trzeba żyć jak mówił Płatonow w sztuce Czechowa…

  43. Re aleydis:
    Problem Żydów i żydów.Dziś możemy mówić tylko o antysyjoniżmie na ile syjonizm sięga do korzeni rasizmu.Karl R.Popper,Żyd zresztą, myśliciel od historii sprawowania władzy i ukazania nędzy historycyzmu z cała stanowczością podkreslał,że każdy rasizm jest złem nie wyłączając żydowskiego.Dla celów antypolonizmu nadużywa się pojęcia antysemityzmu.Nie mówiąc już,że do ludów semickojęzycznych zalicza się i Żydów i Arabów.
    Na opracowanie historyczne czeka znaczenie nadreprezentacji mniejszości żydowskiej w partii i państwie.Stosunkom nacyjnym przed Powstaniem II RP dał dobry początek Norman Davies w książce ORZEŁ BIAŁY CZERWONA GWIAZDA.Dał swoją wykładnię udziału w walce zła ze złem to jest faszyzmu i komunizmu w rozmowie HISTORYK PRZECIW PAMIĘCI w Tygodniku Powszechnym.
    Dziś gdy istnieje już państwo Izrael i otwarty jest krwawy wewnątrznacyjny semicki konflikt używanie pojęcia antysemityzmu przez Żydów i żydów w odniesieniu tylko do swojej nacji jest najnowszym przejawem rasizmu.

  44. Wczoraj, przed kamerą, chyba jako komentarz do szykującej się kolejnej przepychanki na szczycie UE Lech Kaczyński powiedział: „…jestem prezydentem Rzeczpospolitej, najwyższym jej przedstawicielem…”.
    I temu oto credo, zapisanemu w ustępie 1 artykułu 126 Konstytucji Rzeczypospolitej podporządkowane są działania naszego prezydenta. Widać też wyraźnie, że jeszcze ustęp 2 jest traktowany bardzo serio, 3 to już jakby mniej; a reszta…? Kto by tam chciał czytać?
    Szkoda, bo w Konstytucji jest jeszcze wiele bardzo ciekawych artykułów, których uważną lekturę polecam wszystkim.
    To eszcze tylko ok. 800 dni. Zleci jak ze schodów.

  45. @Kadett,
    pewnie ze nie widze! Daleko mam… 🙂

    Wszyscy piszacy tutaj na temat polskiej sluzby zdrowia i polskich warunkow maja oczywiscie racje, choc patrza na to z roznych pozycji.
    Bardzo podobal mi sie wpis „z prowincji”, wydaje sie prawdziwy choc smutny bardzo.
    Od kilkunastu lat zyje w innej rzeczywistosci wiec nie doswiadczam tego na sobie, ale za to moge przeprowadzic pewne, ulomnie skadinad, porownania.
    U mnie opieka zdrowotna jest sprywatyzowana czesciwo, czesciowo panstwowa. I wszyscy uwazamy ze kuleje, bo sa kolejki do lekarzy specjalistow, na operacje czeka sie rowniez dosc dlugo a wszystko to kosztuje krocie. Istnieje cos takiego jak panstwowa skladka na opieke zdrowotna wynoszaca okolo 1% rocznych dochodow brutto, dodatkowo istnieja ubezpieczenia prywatne, ktore w pierwotnym zalozeniu mialy pokrywac koszty dodatkowe leczenia, te sprywatyzowane, jak dentysta czy inni specjalisci. Niestety rzady sie zmieniaja i koncepcje tez, wszystko drozeje nie tyle z powodu rzeczywistych kosztow leczenia, ale z powodu kosztow ubezpieczenia lekarzy przed odpowiedzialnoscia cywilna.
    To jest ta trzecia strona medalu zdrowotnego o ktorej zapominacie wszyscy w tej dyskusji.
    Jak na razie polskie sady przyznaja kwoty nieco symboliczne kwoty odszkodowan, ale to sie pewnie zmieni i to dosc szybko. I trzeba to brac pod uwage przy reformie sluzby zdrowia.
    Widze jedyna rade – powszechna dyskusje na temat reformy, przedstawienie propozycji rzadu do dyskusji, propozycji poprawek opozycji polityczej, srodowisk medycznych, obywateli itp. Dopiero wtedy nabierze to jakiegos ksztaltu i sensu, kiedy stanie sie jawne, kiedy mieszkancy miasteczka X beda wiedzieli, ze szpital ma klopoty finansowe, ze dyrektor nie daje sobie rady itp. wtedy moga cos zrobic dla ratowania szpitala ale nie dla ratowania dyrektora! A spoleczenstwo bedzie wiedzialo czego ma oczekiwac i za co ma zaplacic. Ow koszyk swiadczen powinien byc wyraznie oznaczony zgodnie z powszechnym oczekiwaniem.
    Racje ma ow lekarz pracujacy zagranica, ze w Polsce przetrzymuje sie pacjentow w szpitalu niepotrzebnie i za dlugo z powody trudnosci z dojazdem. To jest rowniez problem, i trzeba pomyslec jak temu zaradzic.

    Proponuje wam zabawe – zrobmy te reforme tutaj, pomozmy dupowatym rzadzacym i podzielmy sie naszym doswiadczeniem! 🙂

    Moja propozycja oparta na systemie australijskim:
    -Koszyk podstawowych swiadczen lekarskich refundowanych przez NFOZ niekoniecznei w 100%.
    – Szpitale panstwowe zarzadzane przez managera nie lekarza, gdzie koszt jest pokrywany przez NFOZ + prywatne ubezpieczenie.
    – mniejsze szpitale prywatne – koszt pobytu pokrywany wylacznie przez ubezpieczenie prywatne zdrowotne i czesciowo przez NFOZ
    – wprowadzenie dobrowolnego ubezpieczenia prywatnego obejmujacego uslugi dodatkowe nie refundowane prze NFOZ lub refundowane w ograniczonym zakresie
    – Udostepnienie urzadzen szpitalnych (rentgen itp) prywatnym praktykom za oplata.
    – wprowadzenie czesciowej odplatnosci za wizyty u lekarza

    No, tyle wymyslilam 🙂
    Dolaczycie sie?

  46. …czym prędzej tym lepiej , trzeba przegonić ten „rezerwowy” skład polityków, którzy obecnie sprawują władzę i tych z opozycji.
    Na tle powagi sytuacji w jakiej znalazł się świat , to oni zachowują się jak „trampkarze” udający w czasie przerwy meczu drużynę pierwszo ligową na który mecz publiczność czeka i zapłaciła podatkami za bilet.
    Platforma gra na czas, aby dotrwać do końca kadencji.
    Trzeba im wypowiedzieć umowę i wezwać kuratora ?
    Czas na wybory.

  47. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Ossa – 9.10 / 14:00 – w koncowce pisze: „Okazuje się, że aby umorzyć zarzuty utrudniania śledztwa trzeba najpierw zakończyć sprawę przecieku, którą przedłużono właśnie do stycznia. Generalnie – jak mówią reporterom RMF FM rozmówcy z resortu sprawiedliwości – to już tylko formalność. Decyzja zapadła bowiem na najwyższych szczeblach.“
    Domyslam sie, ze ossa chce powiedziec, iz przebieg spraw byl absolutnie nie do przewidzenia, podobnie zreszta jak na Wall Street. To ta juz jest, ze kazde spoleczenstwo ma swoje choroby.

  48. Liberalno-solidarne wyświęcanie POlski

    Kiedy oglądam i słucham solidarnych mediów to niedobrze mi się robi.Przykładem jest niejaka Kopacz twierdząca, że ona jest oburzona tym, iż jej koledzy łączą politykę ze służbą zdrowia. A cóż zrobiła Pani Minister pchając się ze zwykłego łapiducha do polityki. Jest to takie żenujące pouczanie przez solidarnych ignorantów, którym się wydaje, że pozjadali oni wszelakie rozumy. Niestety, dzięki ich zarozumiałości i ignoranckiemu zadufaniu Rzeczpospolita coraz bardziej kuśtyka. Jeszcze trochę a pozostanie jej tylko kostur i międzynarodowe żebry.

    Zdaje się, że intuicyjnie zaczyna wyczuwać to nawet nasz Gospodarz, który dotychczas z zapamiętaniem godnym lepszej sprawy tłukł w Kaczyńskiego niczym w kaczy kuper. Wypada się tylko cieszyć, jeżeli ktoś przechodzi z tendencyjnych pozycji na w miarę zobiektywizowane. Jest to z jednej strony oczywista ucieczka przed osobistą klęską, ale jest to także próba wyjścia z wąsko partyjnego i partykularnego spojrzenia na interes naszej Ojczyzny. To przesuwanie się z prawicowych pozycji musi nieuchronnie prowadzić do przyjmowania przynajmniej węzłowych ujęć lewicowej myśli społecznej.

    Zapowiadanie, że neoliberalna ryba psuje się od głowy jest niezwykle optymistyczne, dlatego iż zakłada możliwość nie zepsucia się tej ryby, kiedy jej specyficzny zapach po przeterminowaniu wyczuwalny jest aż nadto wyraźnie. Rozumiałbym, gdyby to zdychała ryba społeczna, ale tutaj mamy do czynienia ze wspaniałą rybą prywatną, której ewidentną zapaść zamierza się tłumaczyć niegospodarnością, było nie było solidarnych menadżerów, prowadzących placówki zdrowia jak kiedyś przemysłu od upadłości do upadłości, i prywatnego przejmowania o złodziejskim charakterze czyli za psie pieniądze.

    Oficjalnie powiada się, że reforma służby zdrowia nie ma nic wspólnego z prywatyzacją, bowiem rząd zamierza placówki zdrowia komercjalizować. No to posłuchajmy co słownik wyrazów obcych mówi o komercjalizacji: „Oparcie czegoś na zasadach handlowych, rozwijanie handlu,kupieckich zasad,czynić opłacalnym,liczenie się tylko z tym co daje zysk,dochód.” Na tym też można by skończyć z neoliberalnym idiotyzmem stawiając zasadnicze pytanie, kto tu z kogo zamierza zrobić idiotę? Znamienity przykład prywatyzacji w służbie zdrowia już mamy, który to przykład, niestety, nie zachęca. Mowa o farmacji i o aptekach. W rezultacie skapitalizowania tej gałęzi wzrosły niepomiernie ceny leków i liczba aptek, co w oczywisty sposób nie poprawia obsługi pacjentów zarówno w sensie cenowym jak i obsługi w zakresie dyżurów nocnych szczególnie w małych placówkach. Nadto ich funkcjonowanie na styku państwowej administracji i prywatnego sektora farmaceutycznego,obfitował aż nadto licznymi aferami, awanturami, niszczeniem ministrów zdrowia, ponieważ takie warunki stwarzał potężny przemysł chemiczny, który dbał i walczył o ogromne zyski a nie o interes chorego człowieka. W tym przypadku wydaje się, że zamiast z tak gloryfikowaną konkurencją mamy znacznie częściej ze zmową milczenia określającego dyktat cenowy producenta. Włączają się w ten proceder nakierowany przeciw pacjentowi także niektórzy lekarze, preferujący wypisywanie recept na najdroższe leki z czego czerpią określone profity. Tylko chory w tym łańcuszku wyzysku płaci coraz wyższe rachunki, by nie umrzeć. Szkoda, że nie ma statystyki tych, którzy zaniechali leczenia z braku pieniędzy. No ale rzecz oczywista, dżentelmeni o takich sytuacjach nie rozmawiają, bowiem jest to poniżej ich klasy. Ich klasa „szarpie”, z wszystkiego co się rusza, oby tylko po drzewach nie latało.

    Wracając do polityki, trzeba jasno powiedzieć, że wszyscy są w niej , w różnym zakresie umoczeni, poczynając od sprzątaczki a kończąc na Prezydencie. Tak było za komuny i tak jest aktualnie. Za prawidłowość w obu systemach należy także uznać, że najwyższą cenę, w przypadku politycznej ignorancji lub złej woli, płaci sprzątaczka, a najniższą Pan Prezydent wespół z panem Premierem. Oni za nic nie odpowiadają, a sprzątaczkę w wyniku ich poronionych pomysłów najczęściej wywala się z roboty na bruk w imię chlubnych i solidarnych ideałów. Jakież to zakłamanie i podłość .Dla potwierdzenia swej racji przytoczę, że państwowe elity z Panem Prezydentem na czele szykują sobie już w budżetach podwyżki na nowy rok w skali 30%. O podwyżkach dla sprzątaczek jakoś nie słyszałem. I nikt się nie liczy z tym, że państwo jest horrendalnie zadłużone, że budżet pęka w szwach biedy. Ten patriotyzm elit polega na tym by jak najwięcej wyrwać z kasy państwa, którą zapełniać musi biedota i hołota a elity żebrzą o zwolnienia podatkowe i wszelkiego rodzaju ulgi, odpisy i inne przepisy z granicy moralnego i finansowego łobuzerstwa. Na tym właśnie polega owo piękno prywatnego sprowadzające się do bezkarnego szarpania truchła państwowej własności.

    Obecnymi elitami zostały grupy ludzi trzymane na dystans od władzy komunistycznej, tak dalece, że zamykano ich w więzieniach. To i gdzie mieli oni nabyć praktyki w rządzeniu dużymi zespołami ludzkimi i państwem. Prawdą jednak pozostaje również, że wielu z nich zamiast pisywać grypsy i ulotki w celach więziennych pisywało doktoraty co wyszło im raczej na zdrowie, przynajmniej z teoretycznego punktu widzenia. Albowiem kiedy wywalczyli sobie kapitalizm to w wielu wypadkach okazało się, że napisane doktoraty są psu na buty. Podobną wartość, jak praktyka życia dowiodła, mają astrofizyczne osiągnięcia prof. Wolszczana skażonego współpracą z SB. Wykluczyć nie można, że taki agent musiał zostać odwróconym, by móc z pożytkiem pracować na Zachodzie. Nie dziwi taki stan rzeczy nikogo, ponieważ doskonale wiemy, że są służby dobre i złe. A teraz po odrodzeniu Imperium Rosyjskiego będziemy mieli również służby bardzo dobre, o których głośno nie wypada wspominać, ponieważ wzięły się one za bary z naszymi Agencjami i że nasi zwyciężą wspierani dzielnie nieograniczoną mocą Centralnej Agencji to jest więcej niż pewne. Tak można wnioskować obserwując wypowiedzi Instytutu Podjudzania Narodowego i tego od spraw Wschodu, co to kiedyś świętej pamięci Karp nim dowodził. Sami przezacni naukowcy, tylko jakimś dziwnym trafem do pięt nie dorastają „ubowcowi” z astrofizyki. Tak to już bywa drodzy państwo, że jak się nie zbyt wiele ma do powiedzenia, to chociaż pokrzyczy się nieco prawem dowartościowywania się, a nuż ktoś usłyszy, to i może uwierzy, daj Boże. Złośliwcy, niechętni polskiej sprawie insynuują, że w tajemniczym składzie jury Nobla znajdują się zapewne sami agenci CIA, którzy miast wspierać demokratyczną Polskę ,co krok podkładają jej nogę. Mam wrażenie, że jednak nie uwierzycie państwo w takie nieeleganckie brednie.

    Nawiązując do bezpośrednich wypowiedzi Gospodarza uważam, że orędzie Prezydenta mieści w się w ramach pluralizmu politycznego i nie ma żadnego powodu by czynić mu polityczne prztyczki. Społeczeństwo ma prawo poznać, różnice swoich ukochanych elit solidarnych w politycznym doprowadzeniu swojej trzódki do burżuazyjnego raju. Jeszcze gdyby mi termin tego epokowego wydarzenia podano to byłbym niesamowicie zobowiązany. Tak ślicznie przebierano nóżkami w kontekście wejścia do UE. No i co? No i pstro. W moim życiu absolutnie nic nie zaszło, co mógłbym uznać, za poprawę standardu lub luksusu mego życia. Poza kilkudziesięcioma zawodnikami, którzy weszli do władz UE i golą słony szmal trzymając nas mocno za „demokratyczną” uzdę.

    Polskie elity mają pełną buzię demokracji, ale jak co do czego, to za chińskiego luda nie pozwolą na przejawy autentycznej demokracji. Po raz wtóry zamierza się skorzystać z jej formy czyli referendum i guzik z tego będzie, ponieważ elity wiedzą lepiej niż hołota co to jest demokracja burżuazyjna i nie pozwolą sobie odebrać konfitur cieciom. Nie dla psa kiełbasa. Poszczekają, poszczekają i przestaną skowyczeć. Demokracja jest dla tych, którzy do niej dorośli, świadomych, inteligentnych i wykształconych, a nie jakiejś tam czerwonej hołoty. Do Berezy z nimi, niech sobie obejrzą na co zasługują. Niegodni czyszczenia butów jaśnie urodzonych i szlachetnie poświęconych.

    Jeżeli odwołujemy się do wzorcowego USA i jego systemu zdrowotnego gdzie system finansowy wali się niczym domek z kart, to powiedzmy jasno, że 60% obywateli tego kraju nie jest objętych tym systemem. Czyli ponad połowa społeczeństwa znajduje się poza opieką lekarską, co wstyd przynosi tej potędze wyzysku i wykluczania innych ze sprawiedliwego podziału i korzystania ze wspólnie wypracowanych dóbr. Zatem zmierzanie przez Polskę w tym samym kierunku jest uwstecznianiem naszego kraju i ograniczaniem umożliwiania korzystania z osiągnięć medycyny w trzecim tysiącleciu państwa. Nikt jakoś nie jest łaskaw wspominać o elementarnej zasadzie medycyny wobec pacjenta:”Primum non nocere”. Lekarz ma elementarny obowiązek leczenia pacjenta zgodnie z najlepszą wiedzą i wiarą jaką dysponuje. Ta szlachetna intencja pomocy drugiemu człowiekowi nie może być ograniczona barierą udzielania pomocy lub skuteczniejszej pomocy albo bardzo skutecznej pomocy wyróżnikiem stanu konta leczonego. Czyli bogaty znajdzie wszelką niezbędną pomoc po stosownie wysokiej opłacie, a zaropiałego ciecia- ulicznika nikt nawet szlauchem nie będzie chciał potraktować, by go umyć. Jest to dramat polskiego społeczeństwa i jego kadr medycznych, gdzie dzisiaj już nieliczni lekarze zarabiają po 30 tysięcy miesięcznie i widzą w tym dążeniu realizację swych egoistycznych interesów stanowiących zaprzeczenie przysięgi Hipokratesa. Pani Kopacz przekonuje nas nieuczciwie, że placówka zdrowia obecnego kształtu pod działaniem nowego prawa będzie taką samą placówką jak pod działaniem starego prawa, co jest oczywistą nieprawdą, ponieważ nie byłoby, w tym stanie rzeczy, najmniejszego sensu dla dokonywania jakichkolwiek zmian organizacyjnych i źródeł oraz sposobów finansowania, co jest najistotniejszym.

    Placówki medycznej nie da się utożsamiać z działalnością handlową i przemysłową. Zwróćmy uwagę, że w przemyśle wprowadzono pośrednią drogę prywatyzacji w postaci jednoosobowych spółek skarbu państwa. W ten oto sposób i tą drogą przekręcono ponad 13 tysięcy socjalistycznych zakładów przemysłowych w wielkie nic, które zieje często po dzień dzisiejszy powybijanymi oknami i straszy pustką pomieszczeń i jękiem pootwieranych dźwierzy na oścież i hulającym tam wiatrem. Szczególnie widoczne są te przykre obrazki w popegeerowskich obiektach, opuszczonych, zapuszczonych i zaniedbanych, co ma stanowić symbol niegospodarności socjalizmu a jest przerażającym efektem karygodnej beztroski kapitalizmu. Należy oczekiwać, że taki sam los będzie oczekiwał wielkie kombinaty lekarskie w rodzaju Centrum Zdrowia Matki Polki i tym podobnych, które dotychczas były nie tylko wiodącymi placówkami w zakresie leczenia najtrudniejszych przypadków ale i stanowiły centra myśli medycznej i jej wdrażania. Nowa polityka społeczna wiąże się z przerzucaniem kosztów społecznych na poszczególne jednostki nie przygotowane bardzo często do realizacji kosztownego trybu leczenia, nieodzownego w przypadku wielu jednostek chorobowych. Sam pacjent nie jest w stanie ponieść ciężaru indywidualnego leczenia, kiedy już w chwili obecnej koszty leczenia w niektórych przypadkach, w skali miesiąca przekraczają 25% otrzymywanych świadczeń rentowych lub emerytalnych.Ci biedni i schorowani ludzie nie będą w stanie udźwignąć nowych obciążeń jakie za sobą pociągnie skopana reforma zdrowia. Jednocześnie proszę nie argumentować, że to wszystko załatwi za pacjenta NFZ, będący strukturą rozdziału i ograniczania środków na wydatki stricte medyczne.

    Analogicznie ma się sprawa z tzw. komercjalizacją służby zdrowia, która jest niczym innym aniżeli etapem przejściowym, w krótkim okresie czasu, do prywatyzacji. Wynika to z faktu, że samorządy nie są w stanie udźwignąć dodatkowego ciężaru utrzymywania służby zdrowia, to przekracza ich fizyczne możliwości. Pamiętamy kiedy zrzucono na samorząd obowiązek utrzymywania szkolnictwa. Zaowocowało to upadkiem kilku tysięcy szkół i przedszkoli, po czym szybciutko przystąpiono do budowy placówek prywatnych, które nigdy poza finansowym ssaniem z państwowej kiesy nie potrafiły sięgnąć merytorycznego poziomu placówek państwowych.

    A weźmy pod uwagę co się dzieje w prywatnych placówkach opieki nad ludźmi starszymi. Nierzadko mamy do czynienia z biciem ludzi starszych, upodlającym ich traktowaniem, przejmowaniem mieszkań od umierających pensjonariuszy. Jest to coś co nie mieści się w kategoriach ludzkiego traktowania bliźniego. A często są to placówki działające pod auspicjami KK. Podobnie sprawa się ma z przekształcaniem państwowych domów dziecka w instytucje, nazwijmy to prywatnych domów rodzinnych, stanowiących często źrodło utrzymania dla bezrobotnych rodziców traktujących tę działalność jako sposób na utrzymanie się i na życie. O merytorycznym przygotowaniu do tej działalności i społeczno-socjalnych skutkach tej działalności ani widu,ani słychu. Ważne by środki państwowe przelać do prywatnej kieszeni. Jak widzimy w opiece społecznej i zdrowotnej tworzy się system podstruktur- pijawek uczepionych państwowego wymienia, by udowodnić nam jakie to owe pijawy są śliczne i wykarmione a właścicielki wymion wychudzone, z zaniedbaną sierścią,do których strach się zbliżyć nie mówiąc już o korzystaniu z ich mleka. Bowiem najlepsze jest mleko kapitalistycznych krów, a szczególnym wzięciem cieszy się ostatnio mleko chińskich krów rozwijanych z pełnym sukcesem na międzynarodowych rynkach. A, że czasem ktoś dostanie biegunki, to zrozumiała sprawa, że straty muszą być, podobnie jak z szalonymi krowami, ptasią grypą i innymi ekstra chorobami stanowiącymi efekt zabójczej głupoty kapitalistycznej, połączonej ze zbrodniczą pazernością.

    Dla mnie jest drugorzędnym do czego odwoływał się Prezydent przestrzegając społeczeństwo przed podejmowaniem nierozważnych decyzji w zakresie najważniejszych dla siebie spraw, to jest zdrowia i życia. Być może tym, którzy już znajdują się u swego schyłku jest już kompletnie obojętnym czy odejdą z tego padołu kapitalistycznych uniesień via placówkę prywatną czy publiczną. Dla wielu ludzi jednak jest rzecza istotną, by byli traktowani godnie i z szacunkiem, no wręcz chciałoby się powiedzieć solidarnie. Nie rozumiem dlaczego w ramach pluralizmu nie można stworzyć dla bogatych ich wyśmienitej służby zdrowia, za ogromne pieniądze z wielkopańską opieką, jednym słowem raj na ziemi. No przecież można, dla chcącego nic trudnego. Problem jednak sprowadza się do jak najskuteczniejszego przejęcia pieniędzy ludzi najbiedniejszych, na których przypadające drobne kwoty, w swej ogromnej liczbie, upoważnionych do korzystania z publicznej opieki medycznej, tworzą ogromną masę pieniędzy, na którą czyhają nieliczni doskonale wiedzący jak wykonać ten skok na naszą kasę, w aureoli dobra społecznego. Ci sejmowi milionerzy będą nam opowiadali niestworzone rzeczy byle ich tylko dopuścić do naszych pieniędzy. A potem powiedzą nam, że niewiedza nie chroni przed odpowiedzialnością.

    Przecież cały okres demokratyzacji jest niczym innym aniżeli sukcesywnym przejmowaniem majątku społecznego, jego rozdrapywaniem i rozszarpywaniem, co jest takie dobroczynne dla pojedynczego obywatela, że nie znajduje on pracy. Musi wyjeżdżać za granicę a na wizytę u lekarza specjalisty musi czekać po kilka miesięcy. Zapominamy jednak, że to ci sami lekarze specjaliści pracują w szpitalach, przychodniach i prowadzą praktyki prywatne. Zatem w ich interesie jest by obsłużyć jak najmniej pacjentów w trybie publicznym, po to by oni zmęczeni kolejkami w tej formie obsługi decydowali się na prywatną formę leczenia. Prywatny szpital nie będzie konkurencją dla prywatnej praktyki lekarskiej i w niczym nie polepszy opieki nad chorym, mało tego daje pełną gwarancję, że ostateczne koszty leczenia chorego wzrosną jeszcze bardziej.

    Odpowiedzialni politycy, a raczej niezbyt odpowiedzialni, nie poruszają się w sferze konkretów, by przekonać nas do słuszności swoich koncepcji. Żonglują oni ogólnikami i propagandowymi hasełkami rządowo-liberalnymi, że prywatne jest lepsze od państwowego. Ale kiedy prywatne się sypie to znowu wyciągają swe brudne łapska do państwowej kasy by utrzymać swą kłamliwą i pasożytniczą, bez cienia odpowiedzialności, egzystencję. Niebywałe, jakież jest to cudowne, nawet Pan Bóg nie potrafił takiego rozmnożenia uczynić.

    Ponoć Pan Prezydent odwołał się do emocji postkomunistycznych głoszących, że wszystko co prywatne jest złe. Osobiście nic podobnego nie słyszałem, a może zaczyna już mnie zawodzić wzrok i słuch. Prawdopodobnie od tych ułomności, niekoniecznie muszą być wolni przeciwnicy pana Prezydenta. Jeżeli chcemy się odwoływać do rozumu to powiedzmy sobie bez owijania w bawełnę, że na razie nie stać władzy na zaspokojenie elementarnych oczekiwań Polaków, wobec tego nie można pogłębiać ich niezawinionej nędzy dodatkowymi kosztami wpompowywania środków w prywatyzację szpitali. To, że 3/4 społeczeństwa nie widzi różnicy między komercjalizacją a prywatyzacją, nie stanowi powodu, by wykorzystywać tę sytuację i jeszcze bardziej ogłupiać społeczeństwo, sugerując mu, że komercjalizacja stanowi dobro wobec zła prywatyzacji.

    Do prywatyzacji nie można odnosić się na zasadzie trochę dobrze, trochę źle.
    Pan Tusk wraz z Panią Kopacz muszą pokazać konkretne zalety i korzyści proponowanych rozwiązań. Ponieważ rozwiązania te znajdują się w sferze ogólników , więc nie dziwmy się. że adekwatnie do nich odnosi się Prezydent. W proponowanych rozwiązaniach należy pokazać jakie korzyści odniesie z nich konkretny pan X mający dla przykładu 800zlp renty. Jeżeli nie potrafimy wykazać mu konkretnych korzyści, wypada wówczas skończyć z nieprzyzwoitymi marzeniami łupienia słabszych.

    Dlatego wydaje mi się wysoce nieprzyzwoitym obciążanie Prezydenta za nieprzemyślane projekty ustaw rządowej twórczości, niezależnie od intencji krytyki jakie kierowały Prezydentem. Nawet naiwny zauważy ,że w tej sytuacji może i pozornie ale w interesie ochrony pacjenta występuje Prezydent, w odróżnieniu od Premiera, który schorowanych rencistów powierza niewidzialnej ręce rynku. A jak przystało na autentycznego neoliberała, z obrony kolebki „Solidarności „zrezygnował już zupełnie, powierzając jej los Unii Europejskiej. Jakież to polskie, patriotyczne i pełne poświęcenia. Takiemu człowiekowi niewątpliwie należy zaufać jak chciałyby burżuazyjne sępy.

    Może rząd Platformy Obywatelskiej staje i na głowie. Mam jednak pytanie, czy po to, żeby robić cyrk i pozyskiwać sobie infantylną część społeczeństwa. Rozumni od zarania jego powstania zauważają, że jest to rząd pozbawiony osobowości i autorytetów, nie wyrywający sobie rękawów. Cały swój wysiłek kieruje on na tworzenie konfliktów z Prezydentem. Gdyby on był mądrzejszym to starałby się wygaszać konfliktowe sytuacje. A jak należy odczytywać idiotyczne zachowania Palikota, członka PO uderzające w Prezydenta. Nie mam żadnego moralnego zobowiązania by bronić którykolwiek z elementów obecnej Grupy Trzymającej władzę w ich pozornych przepychankach o Polskę solidarną lub liberalną. Oni wszyscy warcholą w kwestii prywatnej Polski jako swoistego folwarku zaspokajającego ich oczekiwania. Tym niemniej godniej jest wspierać słabszego w tym układzie czyli Prezydenta, który jednak ma tyle wspólnego z lewicą ile świński łeb zaprezentowany przez Palikota. Co jednak żadną miarą nie akceptuję i myślę jak Listkiewicz, że w przeszłości miał on pewnie nieszczęście uderzyć głową w słupek.

    Co do propozycji odbycia Rady Gabinetowej wypada przypomnieć jak solidarne rządy lekceważyły Kwaśniewskiego. Stosunek tych zasłużonych działaczy wobec Rady Gabinetowej jest oczywisty. I jeżeli nie mają oni nic innego do roboty, to mogą nadal tracić cenny i umykający czas na bezproduktywne wymiany ukłonów w złośliwej nadziei, że uda im się podać solidarną nogę.

    W ogóle uważam, że Prezydent RP z nominacji solidarnościowych sił otrzymał najwyższy urząd państwowy w Polsce. Brak szacunku dla tego Urzędu jest przejawem najwyższego warcholstwa solidarnościowego przejawiającego się w braku zrozumienia idei demokracji. Obecne elity ciągle stoją jeszcze w rozkroku między komunizmem i kapitalizmem rozgrywając prywatę kosztem interesów Ojczyzny. Chciałoby się powiedzieć, że te elity dają zawstydzający przykład swemu narodowi. I nie mogę uwierzyć w tezę, że nierozumny naród wybrał takichże reprezentantów, bowiem wielokrotnie dowodził swej rozwagi i trafnych wyborów politycznych. Powiem coś bulwersującego, mianowicie można przypuszczać, że Ordynacja Wyborcza jest tak zmanipulowana, że pozwala wybierać wyłącznie miernoty.

    Tyle mego kapitalistycznego grochu w komunistycznej kapuście. Jeśli ktoś ma ochotę na bigos podobnej proweniencji, nie znajduję przeciwwskazań. Dla zachowania równowagi w tej nader przygnębiającej sytuacji zalecam antałek gorzałki w ilości wskazującej na spożycie.

  49. MARIA-DORA pisze: „Ta pani nieuprzejmie się wyraziła”. Gdyby tak wyrażono się o pani zagazowanych rodzicach, to może zobaczyłaby Pani różnicę między byciem człowiekiem a bydlęciem.
    MIECZSILVER (skąd ten pseudonim? Miałem kiedyś znajomego o nazwisku Schwertsilber, czy to stąd?) ciągle używa określenia z 1968 r., kiedy nie można było mówić o antysemityzmie, więc mówiło się o antysyjonizmie. Zwalczać antysyjonizm to już wtedy brzmiało śmiesznie, bo co komu do chęci zamieszkania Żydów w Ziemi Świętej? Trawestując przemówienie Gomółki: Mieczysław śmielej, Mieczysław śmielej.

  50. Droga Roo,
    z daleka więcej widać, ale gorzej. Zatraca się szczegóły.
    Minie niedługo 20 zmarnotrawionych lat na przprowadzenie reform w systemie ochrony zdrowia. Jedno pokolenie! Nie ma odważnych wsród polityków, żeby zabrać się za wysprzątanie tej stajni Augiasza. Moim zdaniem to nie jest robota dla polityków. Oni się na tym nie znają.

    To ciężka robota i zajęcie z pewnością na kilka lat dla fachowców – od medycyny i biologii, ochrony środowiska, socjologii i demografii, od finansów i ubezpieczeń, od zarządzania.

    Gdyby politykom naprawdę zależało na uzdrowieniu tej sfery publicznej, dawno znaleźliby sposób na powołanie pozarządowego zespołu (np. przy prezydencie – kadencja jest długa i niezagrożona) do opracowania narodowego programu reformy.

    Trzy, najwyżej cztery zespoły kilkuosobowe z jednym koordynatorem, podparte gronem doradców – krajowych i zagranicznych. Jestem pewien, że po kilkunastu miesiącach raport byłby gotów. Wolny od wyborczych lęków sondażowych, wpływu bieżącej szarpaniny sejmowej i medialnego cyrku, nie poddany presji zw. zaw. i lobbystów.

    W raporcie:
    I. opis stanu faktycznego i przyczyn niewydolności systemu;
    II. prognoza demograficzna i lista największych zagrożeń dla zdrowia;
    III. Priotytety i zadania dla państwa;
    a. ustalenie optymalnej sieci placówek podstawowych i specjalistycznych
    b. ustalenie listy zagrożeń, zjawisk, chorób społ, którymi należy się zająć
    od razu, bezzwłocznie;
    IV. Podział odpowiedzialności za utrzymanie i funkcjonowanie sieci
    placówek (kto za co odpowiada – wójt, burmistrz, wojewoda, resort)
    V. Zakres odpowiedzialnosci państwa
    a. lista jednostek chorobowych, podlegających bezwarunkowej ochronie i
    leczonych całkowicie nieodpłatnie w ramach ubezpieczenia
    b. lista jednostek chorobowych podlegających częściowej partycypacji
    pacjenta poza ubezpieczeniem
    c. lista jednostek chorobowych, finansowaniem których państwo się nie
    interesuje, a za które płaci w całości pacjent
    d. lista badań profilaktycznych i okresowych na zasadzie jak wyżej
    VI. Wycena usług
    VII. Prognozy dochodów z tyt. składek zdrowotnych
    VIII. Wycena potrzeb i nakładów państwa
    VIII. Struktura własności podmiotów i zachowanie kontroli państwa
    (obowiązkowe zachowanie przez państwo niezbywalnych pakietów
    kontrolnych)
    IX. Sposoby finansowania placówek i usług
    X. Zinformatyzowana i zindywidualizowana kontrola usług med. i
    wydatków państwa (karty chipowe i składka ‚podpięta’ pod kartę.
    Pacjent nie ma mozliwości dysponowania nadwyżką składki w imię
    solidaryzmu ubezpiecz.

    Punkty IV i IX – do politycznego spierania się w sejmie.
    Po dyskusji – ustawa w postaci projektu prezydenckiego do sejmu i niech spróbują nie przyjąć, a potem co rok zapewniać odpowiednie środki w budżecie na jej realizację!

    Naiwnych nie sieją…

    Pozdrawiam

  51. z prowincji, 17.58. Nic się nie martw i nie miej kompleksów, żeś z prowinicji. Warszawiacy całą Polske poza stolicą nazywają prowincją. Ja mieszkam w stołeczno królewskim Krakowie i też jestem na prowincji. Nic z tego nie mam tylko kłopoty. Paraliż komunikacyjny, czas przejazdu z jednej dzielnicy do drugiej nieraz trwa do 2 godzin i żadnego pomysłu co dalej. Mamy zato wiele nowych nazw ulic od Kuklińskiego, Pyjasa i setki świętych. Na dodatek życie kulturalne znajduje się w tatalnej zapaści. Mamy wiele nowych galerii, nie myśl, że malarskich, to było dawniej, taraz galerią jest nazywany gigantyczny supermarket, gdzie kulturalnie spędzają czas całe rodziny a młodzież w cieple i komforcie całe dnie z weekandami włącznie. Resztę czasu krakowienie spędzają przy telewizorach lub przy piwku a mlodzież w knajpach zwanych nowocześnie pubami. Kiedyś przynajmniej inżynierowie mieli co robić, było wiele fabryk, instytutów lub biur projektów. Dziś albo są za granicą przy zmywakach albo co najwyżej ajentami na stacjach beznynowych i innych miejscach gdzie się hadluje chińszczyzną. To tylko parę obrazków z życia prowincji, na której nawet kury nie uświadczysz. Natomiast filozofom typu Szostkiewicza polecam do poczytania stenogram ze spotkania Chruszczowa z Gomółką w 56 roku drukowanym w DZIŚ z 10/08. Mądrale powinni poznać w detalach realia tamtych czasów zanim zaczną pleść głupoty. Pozdrawiam

  52. Do Guliwera:

    Z przyjemnością przeczytałem Pana komentarz.
    Ja wysłuchałem orędzie pana Prezydenta RP, gdyż myślałem, że usłyszę jakieś argumenty za lub przeciw reformie. Podobnie jak Pan nie znam się na służbie zdrowia, i to do tego stopnia, że kilka razy w czasie wizyt, lekarz robił wielkie oczy, gdy prosiłem o wyjaśnienie ponoć elementarnych spraw. Odpowiadałem, że jeśli umiałbym rozpoznać chorobę i ją leczyć, to na pewno nie zabierałbym mu cennego czasu.

    Nie spodziewam się, że otrzyma Pan jakieś informacje od skrzywdzonych przez prof. Wolszczana (słusznie wyłączył Pan informacje od studentów). Niestety nie znałem profesora, więc i ode mnie nie uzyska Pan takich informacji.

    Podzielę się jednak z Panem innymi informacjami, których zapewne Pan nie zna, mimo tak głośnego mielenia sprawy WSI.
    Jestem b. oficerem WSI (1976-1990 ZII SG WP, 1991-2006 WSI), ukończyłem kurs GRU. Poddałem się weryfikacji. Stanąłem przed obliczem czteroosobowego zespołu weryfikacyjnego składając oświadczenia bez chęci dalszej służby. Jestem w Raporcie z zarzutami o szpiegostwo na rzecz ZSRR/Rosji i przestępcą korupcyjnym. Weryfikacja moja nie została zakończona (i dzięki ustawie PO, nie będzie zakończona, chyba, ze wymyśli coś TK) Napisałem kilkadziesiąt listów do dwóch przewodniczących, premiera, prezydenta, komisji sejmowej, rzecznika praw obywatelskich, ministra sprawiedliwości, ministra obrony narodowej, szefa SKW. Złożyłem zawiadomienie do prokuratury (za czasów PiS) o łamaniu prawa w czasie weryfikacji (powtórzyłem za czasów PO). Cisza. Nikt mnie nie ściga. Żyję, jak pączek w maśle i przyglądam się, jak władza nabija w butelkę społeczeństwo. Próbowałem zainteresować mas media – do tej pory bez skutku.
    Dziś wiem, czym różni się PRL od demokratycznej Polski po 1989 r.
    Nie mam złudzeń – jestem obywatelem drugiej kategorii, który nie ma szans na żadną obronę swojej godności i honoru.
    A czy oficer wywiadu, może mieć coś w ogóle takiego?
    Cóż, służba w wywiadzie wojskowym była moim wyborem, nikt mnie do tego nie zmuszał – trzeba było wybierać mądrzej i perspektywiczniej.
    A to, czy byłem świnią, czy nie, przecież nikogo i tak nie obchodzi.
    Społeczeństwo miało igrzyska, a politycy upiekli swoje pieczenie, a to że moim kosztem (i wielu moich uczciwych kolegów) – cóż życie, to nie bajka.
    Przecież jeden (kilku) poszkodowanych, to żaden koszt, jeśli chodzi o DOBRO POLSKI. Przecież każdy przestępca mówi, że jest niewinny.

  53. „Piszę to z przykrością, bo ucierpi autorytet rządu i poparcie dla koalicji rządzącej” – jaka szkoda, ze nie Pan takich obiekcji kiedy wali Pan bez pardonu w Prezydenta! To właśnie tacy pseudo-niezależni -dziennikarze jak m.in.Pan , Żakowski, Olejnik, Paradowska wynieśliście na piedestał tę bandę nieudaczników jaką jest PO, wmawialiście , i robicie to nadal, że to jedynie słuszna opcja. I co?? Nic! okazało się , że to lenie, dyletanci, nieuki, o niczym nie mają bladego pojęcia, za co się nie wezmą to sp…., na polityce nie znają się, o gospodarce pojęcia nie mają, nawet z Listkiewiczem nie dali sobie rady! Powinniście zapaść się pod ziemię….. ze wstydu….. za takie „profesjonalen” dziennikarstwo.

  54. Do….
    Feliks Stychowski pisze:

    2008-10-09 o godz. 05:11
    Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Szanowny Panie,
    jesli wogole, to „polnischer Witz”. Gdyby tak bylo, ty bylby faktycznie kawal. Niestety, stara Europa ma nowe problemy i cierpi na brak czasu i miejsca w salonach.
    Z powazaniem.
    MA

  55. Ale fajne!
    W koncu dowiedzialem sie kilku ciekawych spraw:

    1.australijski system medyczny jest doskonaly bo;
    – skladka wynosi 1% – bzdura, tak bylo 18 lat temu
    – dostac sie do specjalisty, kilka tygodni czekania i roznice
    nalezy zaplacic z wlasnej kieszeni- panstwo pokrywa czesc.
    – operacja; w systemie panstwowym oczekiwanie powyzej
    roku.
    majac ubezpieczenie prywatne, prawie natychmiast ale
    dodatkowo musisz zaplacic roznice w kosztach z wlasnej
    kieszeni.

    2.Kadett, doskonala analiza, grat.

    3.Po klesce z PZPN, PO zaczyna wojenke z Prezydentem aby
    odwocic uwage. Czyli stara spiewka, ciekawe ile jeszcze razy
    bedzie skuteczna. Cenne uwagi Lizaka tylko czemu takie dlugie.

    4.Gospodarzu, pytanie nie musi byc glupie, przypuszczenia TAK!

    5.Ale bomba! Swinski Ryj przynosi do TVN24 swoja podobizne,
    czyli wlasnie swinski ryj – brawo Palikot.
    Ale jak to mowia, kto z kim przystaje takim sie staje.

  56. Do Szanownych Blogowiczek i Blogowiczow,
    zaskoczyla mnie nikla reakcja na „podsluchane” w poczekalni nowej przychodni.
    Zadaje sobie jednak pytanie, czy i jak dlugo jeszcze na lawkach nowych stadionow, w nowych szpitalach i przychodniach po reformie tzw. sluzby zdrowia i innych sluzb, w przedzialach nowych szybkich pociagow, w kabinach statkow budowanych przez uratowane polskie stocznie, w fotelech tanich linii lotniczych, na lawkach polskich i obcych kurortow, w tym i innych blogach bedziemy mogli uslyszec (lub podsluchac) podobne (moze ciagle te same) glosy? Ich tenor niezaleznie od prob relatywizowania postaw „anty” przez siedzacych lub siadajacych w w/w miejscach, czy tez niektorych tu piszacych pozostanie conajmniej niewyrazny.
    Z powazaniem.
    MA

  57. Do
    Maria Dora pisze…..
    Szanowna Pani,
    ta zbrodnia sie nie przedawnia; nonszalancja niestety rowniez nie, niezaleznie od czasu i miejsca, w ktorym zyjemy. Zycze jednak ladnego usmiechu.
    Z powazaniem.
    MA

  58. Trudno oprzec sie wrazeniu ze wielu blogowiczy sprowadza dyskujse na inne tematy tak by tz inicjatywa zwrocic uwage na siebie i kolejny raz odejsc calym blogiem od tematu.Zle, ze sie tak dzieje, ale coz poczac.
    1.Juz sam pomysl robienia jakiegokolwiek referendum na temat reformowania sluzby zdrowia swiadczy, ze tworca ideii referendum sam nie ma ideii jak uzdrowic sluzbe zdrowia.To jest sprawa rynku ubezpieczen, to jest sprawa pewnej konttroli przeplywu ogromnych srodkow finansowych, to w koncu selekcja osrodkow sluzby zdrowia – co jest nieuchronne na wiodace, bardzo dobre dobre i tzw.panstwowe.
    W USA istotnie miliony ludzi nie maja health insurance ( ubezpieczenie medyczne – bo albo ich na to nie stac, albo ich pracodawca nie interesuje sie tym zagadnieniem, lub !….. Wlasnie, luba maja ogromnie duyzo pieniedzy i placa zywym pieniadzem za kazda wizyte i kazdy test medyczny.Bezrobotni na social help moga korzystac z medicate. System w USA dziala prawidlowo na warunkach konkurencji wolnorynkowej, z ktorej korzysci jedynie czerpia pacjenci majac przed soba szeroki spectrum mozliwosci korzystaania z pomocy medycznej.
    2.Kolejny raz iskrzy na linii Prezydent – Premier? Och! to nic nowego!!!!!
    Patrzac jednak z perspektywy zblizajacej sie kampanii prezydenckiej w {Polsce rozumiem ( sexualne) potrzeby Lecha Kaczynskiego bycia wszedzie.Mieczakowatosc Tuska zaczyna mnie iritowac i dlatego z pewnoscia Polska da kolejny raz w Bruxeli przyczynek do ironii, kpin i dewaluacji jeszcze bardziej jakiejkolwiek juz pozycji Polski w Unii. Jezeli jeszcze ten czlowiek z 26 % poparciem spolecznym, liczy na ewentualnosci reelekcji?>Jakze trzeba byc gluchgym slepym i ograniczonym intelektualnie!
    3 Rzad i PZPN !analizujac osiagniecia rodzimej pilki noznej dochodze do wniosku, ze Rzad zrobil blad ustepujac presji UEFA i FIFA. Tan korupcyjna gangrena rozrosla sie w srodowisku PZPN na tyle, ze jednynie solidny wstrzas kadrowy plus surowe sankcje ze strony UEFA i FIFA pomogloby uzdrowic to srodowisko. Wcale nie plakalbym, gdyby zawieszono udzaly Reprezentacji Lecha Poznan w rozgrywkach miedzyanrodowych.Moze i Don Leo wowczas zrozumialby, ze pora juz pojsc na zasluzona ……. i dac sobie spokoj z tym, co – trzeba sobie powiedziec – nie wychodzi!.
    A moze Zbigniew Boniek tez jest w cuglach korupcji? Ja tam w tym srodowisku nikomu nie wierze.
    Pan Panie Danielu wspomina o zagadnieniu mienia zydowskiego z takim dosc ciekawym podtekstem. Ja chce zauwazyc ze mija rook tuskolandu i poki co ocena jest coraz bardziej negatywna. Jezeli w USA mamy kryzys finansowy to Polsce zbliza sie chyba najpowazniejszy kryzys wladzy ( szeroko rozumiany kryzys polityczny) To w skutkach moze byc bardzo trudne do przewidzenia.
    Tuskowi na Prezydenta mowie stanowcze NIE, jak rowniez i lechowi Kaczynskiemu. Panowie pora wziac sie do roboty a nie wierzyc w bajki i cuda!! Czas ucieka bezpowrotnie.

  59. Racja, jaki Pan taki Kram. Sami wybralismy prezydenta i rzad (ale tu nie o rzadz chodzi bo w ostatnich wyborach raczej wielkiego wyboru nie mielismy i pomimo WSZYSTKO uwazam ze wybor byl nalepszy z mozliwych i jak jezeli ten rzad robi cos dobrego, to po prostu nie robi nic zlego). Mam nadzieje ze dla wielu byla to nauczka i wiecej nie powtorzy sie juz myslenie cudzymi glowami i nastepnym razem wybierzemy kogos normalnego. Ale skad mamy brac polityow, przeciez oni na drzewach nie rosna, wychowali sie na dworach czy podworkach tak jak nasze dzieci dzis. Rzad jest odzwierciedleniem narodu lub jego obecnych tendencji (mniej lub bardziej ale jest)…
    jeszcze jakies 20 lat i trafimy do ziemi obiecanej po 40 latach tulaczki na mentalnej pustyni, tylko na ile to „nowe” pokolenie bedzie w stanie nie zamienic ziemi obiecanej w kolejna pustynie, pokolenie ktore biega obecnie po podwurkach albo wlasnie przygotowuje sie do matury…

  60. Stan polskiej sluzby zdrowia odzwierciedla dokladnie stan polskiego spoleczenstwa. Nie ma przyzwolenia spolecznego na podniesienie 8% skladki zdrowotnej, nie ma przyzwolenia na doplaty za swiatczenia i nie ma przyzwolenia na prywatyzacje. Wiekszosc chce, by wszystko pozostalo tak jak jest, liczy na to, ze jak bedzie w potrzebie, to skorumpuje lekarza. Da mu lapowke i dorwie sie do swiadczenia poza kolejnoscia, a na odchodnym zadenuncjuje jeszcze doktora u „pieknego Zbycha”.
    Mysle, ze lepiej jesli polska polityka zagraniczna kieruje Pan Prezydent. Tak czy tak, jest ona jedna katastrofa i miedzynarodowa ranga Polski jest ta sama jak jej politykow. Udalo by sie P r z y p a d k o w o Panu Prezydentowi cos korzystnego dla Polski wynegocjowac jak n.p. Traktat Lizbonski to istnieje minimalna szansa, ze rzecz bedzie ratyfikowana. Jesli Tusk zrobi cos podobnego bedzie po prostu okrzykniety zdrajca. Co do trzeciej wojny futbolowej, to jest tajemnica poliszynela, ze FIFA i UEFA sa nie mniej skorumpowane jak PZPN. Radze PO poczekac, az sie sami zalatwia, podobnie jak miedzynarodowy system bankowy. Dwie wielkie okazje to nastepne Mistrzostwa Swiata, oraz Europy.

  61. @Lizak
    Słusznie Pan zauważa, że zdrowie jest zbyt cennym i nieodnawialnym darem, żeby oddawać go w pakt leniom, którzy w kolejce do rządzenia stoją. Obwiniany wielokrotnie przez Pana tutaj (słusznie, czy niesłusznie) za trzymanie sie prawej flanki pragnę zauważyć, że nawet w najbardziej konserwatywnych krajach, gdzie prywatne jest wszystko z wyjątkiem sumienia, konserwuje się lewicowe podejście do narodowego zdrowia, jakie LK zdaje się lansować, a DP – wykpiwać.
    Panu Tuskowi w piłkę Kopacz, a nie do reform sie zabierać. Chyba, że one różowe, albo koronkowe – z Koniakowa k. Wisły. Kapusta z grochem może być, byle groch nie był za twardy, a kapusta zbyt kwaśna i w nierównowadze do grochu. Antałek okowity to porcja nieludzka. Zdrowiu zapewne nie służy.
    O czym przestrzegam z wrodzonym taktem, … bo potem małpy we wpisach mogą się pojawić deus ex machina.
    Na zdrowie!

  62. Wprowadzenie prywatyzacji opieki zdrowotnej jest czesto przedstawiane jako jej usprawnienie. To, ze obsluga bedzie wtedy bardziej komfortowa moze sie istotnie wydarzyc. Ale pamietajmy tez, ze medycyna prywatna to medycyna dla profitu i aby ten kapital wypracowac bedzie konieczne podniesienie oplat za leczenie do poziomu przewyzszajcego koszty wlasne. Z drugiej zas strony Panstwo Polskie moze zadecydowac, ze ochrona zdrowia jest prawem obywatela i w tej sytuacji utrzymywac Sluzbe Zdrowia, ktora operowalaby na zasadzie zerowego zysku a nawet pewnej dotacji z zasobow Skarbu Panstwa. Uwazam, ze w Naszej Umeczonej Ojczyznie moga dzialac obok siebie obie formy dzialanosci medycznej. Prezydent ma zas moralna i polityczna racje aby zadbac o to by opieka medyczna dostepna byla dla kazdego obywatela.

  63. Odniosę się dzisiaj tylko do PS-u (nie mylić z PiS-em). Kim konkretnie są przedwojenni właściciele willi zajmowanej obecnie przez ZOZ? Pytam o to, ponieważ bez tej informacji nie sposób jest prawidłowo zinterpretować odmalowanej przez Autora scenki obyczajowej w poczekalni. Czy czekającym tam osobom było w pełni wiadomo, komu konkretnie willa ma być zwrócona? Bo jeśli nie było wiadomo, to pani, która mówiła o parchach, niewiele jest gorsza od drugiej pani, która wprawdzie obruszyła się na nazywanie Żydów parchami, ale jednocześnie dała dowód, że też wyssała antysemityzm z mlekiem matki, zakładając z automatu, że tylko Żydzi upominają się o zwrot przedwojennych majątków. Natomiast jeśli czekającym było na pewno wiadomo, że willa przedtem należała do Żydów, to pani numer dwa nieco w naszych oczach zyskuje, ale tylko nieco, bo na diktum o parchach powinna albo wyniośle milczeć – jak Autor, który tam był i kielich oburzenia z innymi milczkami pił – albo obficie splunąć pani numer jeden po nogi i natychmiast demonstracyjnie opuścić przychodnię. A Autor i pozostali milczkowie sznureczkiem z nią.

  64. A ja sie tylko zastanawiam kto wzial owe odszkodowania za utracone mienie wyplacone przez PRL po wojnie obywatelom innych panstw? USA np dostaly 40 milionow dolarow, co w tamtych czasach bylo suma niebagatelna. Byc moze ow wlasciciel owej willi, jezeli mieszka za granica powinien sie zwrocic do swojego rzadu a nie do Polski.

  65. Kadett pisze :

    „To jest ewidentne uchylanie się państwa od jednego z najbardziej podstawowych obowiazków konstytucyjnych – ochrony zdrowia obywatela i przemycanie daleko idącej niekompetencji.”

    Szczytem niekompetencji było zlikwidowanie Kas Chorych, ale nie w PRL, tylko w IIIRP przez SLD. Jak przyznał sam Leszek Miller był to jego największy błąd w czasie jego rządów. Spełnił swoją obietnicę wyborczą jednak uczynił Służbę Zdrowia, poprzez scentralizowany NFZ, niewydolną.

    Oddanie jednostek służby zdrowia w ręce samorządów to strzał w dziesiątkę. Nic tak nie ozdrawia zbiurokratyzowanej machiny państwowej jak jej decentralizacja.

    Widać to chociażby po wykorzystaniu funduszy europejskich. Samorządy nie marnują żadnego centa z przyznanych im pieniędzy. Centralne organy państwa są w tym niewydolne, prawie jak za czasów PRL, co zwłaszcza widać w opóźnieniu budowy autostrad, choć ogólnie dróg buduje się nieporównanie więcej niż za PRL-u 🙂

  66. @niewierzący lecz praktykujący

    Znalezienie sprawniejszych zarządców dla placówek, choćby w samorządach, jest z pewnością lepsze niż placówki bez zarządców. Niestety, ma to jednak niewiele wspólnego z odcięciem garba biurokracji, która zadomowiła się przede wszystkim w tzw. wydziałach zdrowia i opieki społ. na wszystkich szeblach adm. państwowej. To jest główne źródło marnotrastwa środków budżetowych i prawdziwe królestwo ministrów zdrowia. Nie słyszałem, żeby p. Kopacz tryskała pomysłowością co z tym fantem zrobić…

    Dalej twierdzę, że przekazanie uprawnień zarządczych samorządom i placówkom naukowym nie jest żadnym wyjściem z impasu. Zmiana zarządcy nie uwolni go od kłopotów, z jakimi boryka się teraz rząd. Jak Pan biedę i bałagan rozparceluje i przekaże w dół, wedle struktury adm. państwa, to wcale ich nie ubędzie. Tyle, że na jakiś czas przestaną one być Pana problemem.

    Pozdrawiam

  67. Do Roo pisze i pisze….
    Wydaje mi sie, ze sytuacja polskiej sluzby (z akcentem na sluzby) zdrowia pozostanie na poziomie rozmow podsluchanych w poczekalni.
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Wlasciciel jakiejkolwiek willi powinien sie zwrocic do odpowiednich dzialow administracji, aby odzyskac swoja wlasnosc. Za nieruchomosci, ktore nie zmienily wlasciciela nir placono zadnych odszkodowan.

  68. Kadett pisze :

    „Niestety, ma to jednak niewiele wspólnego z odcięciem garba biurokracji, która zadomowiła się przede wszystkim w tzw. wydziałach zdrowia i opieki społ. na wszystkich szeblach adm. państwowej.”

    No właśnie, administracja jest niewydolna, bo jest państwowa, a pokutuje u nas mentalność wyniesiona z PRL-u, że co państwowe to nie moje i nie nasze, więc można to zaniedbywać.

    Oczywiście pan prezydent zrobi wszystko, aby reforma służby zdrowia nie udała się, ale to nic dziwnego, bo nadal nie wiadomo jaki jest jego stan zdrowia 🙂

  69. @niewierzący lecz praktykujący
    pisze:
    „No właśnie, administracja jest niewydolna, bo jest państwowa, a pokutuje u nas mentalność wyniesiona z PRL-u, że co państwowe to nie moje i nie nasze, więc można to zaniedbywać”.

    I w tym rzeczy sedno właśnie, że rząd nie głosi zamiarów całościowych, uwzględniajacych np. radykalne odbiurokratyzowanie całej struktury, tej spuścizny po PRL. Akcentuje zmiany na szczeblu podstawowym i przymusowo przekształca na tym poziomie wszystko w spółki prawa handlowego. A co z prawdziwymi pożeraczami naszych składek i pieniędzy budżetowych w setkach urzędów podległych min. zdrowia i op. społ? Co z tymi, co na liczydełkach dodają, odejmują i dzielą. Bo przecież, że nie mnożą

  70. napisał:W rozumieniu fyiczofloznim mf3wiąc o eterze dotykamy pierwotnej zasady-arche. Ma Pan rację. Pozwolę sobie uprzejmie polecić lekturę mojego kawałka o poglądach na eter na przestrzeni dziejf3w.Dzięki za to bardzo interesujące opracowanie. Super.Dlatego oficjele Nauki boją się go jak przysłowiowy diabeł święconej wody. Nie jest tak źle. Eter pojawia się nawet w popularyzacji. We wszechświecie tylko 4% materii jest takiej, jaką znamy na Ziemi. Reszta to ciemna materia i ciemna energia. Nie ma pomysłu, jak to ugryźć. Dlatego pewne nadzieje są wiązane z eterem.Dobrze, że idą rozważania w tym kierunku. Ale temat jest wyjątkowo trudny. Wyjątkowo! Trzeba by rozejrzeć się co słychać w świecie a konkretnie w ezoteryce, bo ona tymi sprawami się zajmuje i ma najwięcej wiedzy. Co bardziej otwarci fizycy, to rozglądają się wokf3ł i adoptują na grunt tejże fizyki rf3żne kwestie. Np: tzw. wielowymiarowość przestrzeni, Big-Bang czy rozszerzająco-kurczący się wszechświat, to zagadnienia powstałe poza fizyką. Fizycy tylko ubrali to w szatę naukową. Eter, czy może lepiej nazywając, ciało eteryczne(bo nie jesteśmy w pustym Kosmosie), to zaledwie wierzchołek, przysłowiowej, gf3ry lodowej. W zależności od stopnia rozwoju danego układu(kamień, roślina, planeta czy człowiek), tych ciał może być mniej lub więcej.Innymi słowy ta otoczka wokf3ł ciała może być mniej lub bardziej złożona. Mf3wi się, że nasza Ziemia ma nawet ciało mentalne. An electronic scan high energy planet Earth on a bright fire aura and starfield background.My, ludzie w tym i fizycy robiący rf3żne doświadczenia, żyjemy i poruszamy się w aurze naszej planety Ziemi a więc i w jej ciele eterycznym.Ziemia, jak każda planeta, ma swf3j lokalny eter rozciągający się ileś km nad jej powierzchnią i każde światło wyemitowane, czy to z niej czy z jakiegoś układu poruszającego się jednostajnie w ramach lokalnego eteru Ziemi, zawsze będzie poruszało się z prędkością c względem tego ziemskiego eteru.G. Stokes w MATHEMATICAL and PHYSICAL PAPERS (u do u strony 134): G. Stokes pisze wyraźnie, że Ziemia i planety niosą ze sobą część eteru. Tą częścią jest cały dysk Układu Słonecznego. Do następnej Gwiazdy jest kilka lat świetlnych. Między gwiazdami eter jest prawie nieruchomy. W owym czasie każdy astronom już widział wszędzie dyski. Było oczywiste, co G. Stokes miał na myśli. Ziemia nie unosi eteru, tak samo jak eter nie unosi Ziemi. Ziemia i eter razem ze sobie krążą.Doświadczenie M-M było robione właśnie w tej jej aurze, m.inn: w jej ciele eterycznym, ktf3re porusza się wokf3ł Słońca razem z nią. Nie wykryto więc ruchu Ziemi względem eteru, bo co miano wykryć, skoro ona porusza się razem z nim? Ja życzę fizykom, by wzięli wszystko co dobre z ezoteryki, i nie tylko z niej, i skoczyli do przodu.Pozdrawiam!Ezoteryka mf3wi, że:Wokf3ł ludzi i zwierząt, roślin, wody, minerałf3w, a nawet całej Ziemi istnieje kolorowa otoczka. To aura, energetyczne halo, a w przypadku istot żywych zapis emocji i stanu organizmu.W zależności od tego czy mamy do czynienia z kamieniem(tylko aura eteryczna i to na niskim poziomie), rośliną(aura eteryczna), ożywione planety takie jak Ziemia i wiele stworzeń (aura mentalna), czy kosmiczną istotą, w tym część ludzi (aura przyczynowa), mogą być następujące powłoki energetyczne.1. Eteryczna 2. Astralna 3. Mentalna 4. Przyczynowa

css.php