Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

10.10.2008
piątek

Parciana demokracja

10 października 2008, piątek,

Kilka minionych dni nasuwa podejrzenia, że nasza demokracja jest parciana, tak jak parciana była dyktatura.

Premier i prezydent biją się o miejsce szefa delegacji na szczyt europejski w Brukseli. W tym sporze jestem po stronie szefa rządu, ale spór ten jest żenujący i w dojrzałej demokracji chyba nie do pomyślenia. Inna sprawa: świński łeb od posła Palikota. Zagrywka godna showmana i gdyby wykonał ją  Szymon Majewski albo Kuba Wojewódzki, to byłoby OK. Ale poseł  niepotrzebnie bronił rządu w sporze z PZPN,  bo rząd „dał plamę”. I ten dziennikarz, gospodarz programu, specjalista od podgrzewania telewizyjnych awantur, który nie wie do czego to jest aluzja i w swej naiwności pyta, czy to jest jakiś symbol? Parciane to wszystko.

Utwierdza mnie w tej opinii Jerzy Pilch, który wspomina w „Dzienniku”, jak w latach 80. oddawał legitymację partyjną (w ogóle nie wiedziałem, że takową miał – to dla mnie zaskoczenie). Otóż Pilch wspomina, że w latach 80. oddanie legitymacji nie było jakimś aktem heroizmu. „Z oddania legitymacji w pierwszych dniach stanu wojennego – pisze – wciąż jestem za mało dumny, by się tym patetycznie chełpić.” (To aluzja do wypowiedzi red. Michalskiego utrzymanej w duchu „rzuciłem legitymację, odzyskałem wolność”, która dla mnie też jest zaskoczeniem, bo nie wiedziałem, że M. miał legitymację, ani że  ją oddał. Stanowczo za mało wiem o ludziach, a przecież te epizody dużo wyjaśniają.)

„Oddawanie legitymacji nie było wtedy żadną odwagą, żadnym odzyskiwaniem wolności – pisze Pilch. Może było odzyskiwaniem przyzwoitości, ale i pod tym względem bez przesady.”

Pisarz przyznaje, że odwaga w latach 80. „była o wiele niż w poprzednich dekadach tańsza”. Pilch ma rację. Za wyjątkiem stanu wojennego, zwłaszcza jego początków, dyktatura w Polsce była w dużym stopniu bezzębna, przeżarta próchnicą, co czyniło życie znośnym.

Obecna demokracja też jest jakaś sparciała, ale czyni życie nieznośnym, bo mamy wyższe oczekiwania. Demokracja usiłuje ugryźć Jaruzelskiego, ale nie bardzo ma czym. Raczej kąsa niż gryzie. Dobrą ilustrację stanowi artykuł prof. Wojciecha Sadurskiego („GW”, 10 X). Sadurski żadnej legitymacji nie miał, do partii nie należał, co – jak uczciwie przyznaje – poza jednym wypadkiem nie pokrzyżowało żadnych jego planów. Los Jaruzelskiego jest mu obojętny, ale proces mu się nie podoba ze względów prawniczych. Jaruzelskiego nie wini się  za ofiary stanu wojennego, ale za udział w „ związku zbrojnym mającym na celu popełnianie przestępstw”. Oznaczałoby to, że władza generałów była w zasadniczym kontraście z poprzednią władzą, a przecież tworzyli ją ci sami ludzie, z Jaruzelskim na czele, którzy tę władzę stanowili. Jeżeli był to zamach, to zamach na siebie, jeżeli zamach stanu, to cóż to był za „stan”? „Nie zadziałali przeciwko lub choćby obok istniejącej władzy, lecz zaostrzyli swe dotychczasowe metody. (…) To była jedna i ta sama ‘grupa trzymająca władzę’ – przed i po 13 grudnia” – pisze Sadurski.

Dlaczego tworzy się tak karkołomne oskarżenie? – pyta autor, i  odpowiada: „Chodzi tu o polityczny akt ‘sprawiedliwości zwycięzców’.” I dalej: „ Prokurator IPN, który wysuwa to oskarżenie, doskonale wpisuje się w dzisiejszą linię polityczną tej placówki: kompromitując swoją profesję realizuje jasne zamówienie polityczne.” Jest to rażące naruszenie zasad państwa prawa, poszukiwanie kija, odpowiedź na zapotrzebowanie, żeby znaleźć paragraf na generała. Albo jest to wyraz wzajemności, bo komuniści też posługiwali się prawem jak pałką do bicia, albo jest powrót do idei „społecznego poczucia sprawiedliwości”, w każdym razie jest to pomylenie sądu okręgowego z „trybunałem historii”. Zdaniem Sadurskiego,  „z każdym takim procesem demokracja w Polsce robi się trochę bardziej parciana, putinowska”.

Popieram ten wywód i  obszernie go referuję, ponieważ ja nie tylko piszę, ale i czytam dla naszych blogowiczów. Było coś parcianego w dyktaturze, co powodowało, że odcięcie się od niej, choćby w formie oddania legitymacji partyjnej, nie było aktem heroizmu. I jest coś parcianego w demokracji, która nie umie osądzić przeszłości. Widocznie w Polsce tak już musi być. Niektórzy są nawet zdania, że ta partanina,  to niedorobienie, niedopchnięcie i niedorżnięcie, stanowi o uroku naszego kraju.

Czyż nie ma racji Sadurski pisząc o parcianej demokracji?  Ciekaw jestem, jaki byłby wynik badania opinii publicznej w odpowiedzi na pytanie: „Gdyby jutro miały odbyć się wybory prezydenckie, na kogo byś głosował: Wojciecha Jaruzelskiego, Lecha Kaczyńskiego czy Donalda Tuska?” Sądzę, że wygrałby Tusk. A Państwo?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 56

Dodaj komentarz »
  1. A p Jerzy Stuchr radzi inwestować w kaczki.

  2. Chciałbym zaapelować do Pana Redaktora, żeby napisał Pan czasem o czymś przyjemnym. Jest już dość ponuro i śmiejemy się co najwyżej z głupot polityków, ale co to za śmiech. To smutne.
    Prawie 80 lat temu, czytelnik zwrócił się z podobną prośbą do Antoniego Słonimskiego, żeby napisał czasem coś o pozytywach („Pan ma tylko przyjemność jak Pan rżnie”). Słonimski zaproponował, że od tego czasu będzie poprzedzał swoje felietony jakąś pozytywną wzmianką, np.: „Mimo że Gdynia się rozbudowuje” (w skrócie M. ż. G. s. r). No i dalej „rżnął”, ale zaczynał felieton od M. ż. G. s. r.
    Nie wiem czy uda się Panu znaleźć jakieś pozytywy (wykluczam typu: Pan T. jest jednak lepszy od pana K.). Może gdzieś na świecie jest weselej? Trochę Bywalca, proszę.

  3. Spór owszem jest niepoważny ale dobrze, że się objawia. Mam nadzieje, że w wyniku tych sporów w końcu sprawy kompetencji zostaną doprecyzowane.

    W dojrzałej demokracji po prostu jest to wszystko tak skonstruowane, że nie istnieje pole do takich nadużyć. Ja jestem zwolennikiem PO, więc z mojego punktu widzenia to Prezydent wykorzystuje nieścisłości w Konstytucji aby realizować swoje przyziemne cele.

    Najrozsądniej się dzisiaj o tym wypowiedział Radosław Sikorski (skąd ta maniera pisania Radek BTW?), który stwierdził, że to powinno zostać raz na zawsze rozstrzygnięte przez Trybunał Konstytucyjny no bo w końcu od tego on jest. Stworzy się precedens i później już nie będzie żaden małostkowy człowiek miał podstaw do przeszkadzania ludziom w pracy.

    Odnośnie Palikota to pozwala on sobie na błaznowanie, ale z drugiej strony jego stwierdzenia są bardzo celne. Dziś powiedział, że takie działania prezydenta to jest zamierzona kampania PRowa. Wynika to z tego, że obóz prezydenta nieustannie prowokuje spięcia licząc na to, że w którymś z nich to premier, nie prezydent się poślizgnie. Palikot stwierdził również fakt, że prezydent nie ma już nic do stracenia, dlatego obrał taką strategię.

    I jest to brutalnie celne określenie sytuacji.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. A ja mysle, ze wygralby Wojciech Jaruzelski!
    Z tych trzech wyglada najlepiej wbrew temu co sie o nim pisze i mowi.
    Lech Kaczynski jako prezydent swojego brata zawiodl wielu wyborcow, Donald Tusk jako te „mniejsze zlo” tez nie jest atrakcyjny.

    Czyli ma pan racje, bezjajecznie i parciano.

  6. A dlaczego nie Kononowicz ?

  7. Za dwa lata Tusk też wygra, patrząc z dzisiejszej perspektywy. Przeciwnicy wyginęli, a nowi jeszcze się nie narodzili.

  8. Wiekszosc domaga sie Kwasniewskiego. To moze on tez parciany?

  9. Ja wolę taką sparciałą demokrację w wydaniu polskim niż stalową demokrację amerykańską, która przez lata kształtowania się pogubiła skrupuły.

  10. Panu gen. broni Wojciechowi Jaruzelskiemu przez szacunek dla jego wojennej tułaczki 1939-45 i żołnierskiej niedoli, a także w dowód uznania jego honorowej decyzji z 19 września 1990 roku
    http://pl.youtube.com/watch?v=2gb6rEvc5lc&feature=related
    http://pl.youtube.com/watch?v=R-Z4RB-r4DQ&NR=1

  11. Z większości artykłuów w „Polityce” wynika, ze wszelkiemu aktualnemu złu winien jest prezydent. Np. wskrzesił trupa, sprawia premierowi kłopot, i co tam jeszcze … I ten biedny premier po prostu nie może się przebić ze swoimi genialnymi projektami reform państwa. I redaktorzy mu b. współczują.

  12. Kosmosik pisze :

    „skąd ta maniera pisania Radek BTW?”

    Bo tak piszą na ministra Sikorskiego zagraniczni dziennikarze, a on się z tego powodu nie obraża 🙂

  13. Jacobsky pisze:

    „A dlaczego nie Kononowicz ?”

    To Lenin twierdził, że na czele państwa można postawić i sprzątaczkę, dlatego komunizm upadł 🙂

  14. Czy w tym kraju nie mozna znalesc nikogo kto nie jest parciany ? Zdaje sobie sprawe , ze termin” parciany” moze byc w stosunku do Jaruzelskiego obrazliwy. Caly ten wybor sposrod tych trzech osob jest tez parciany. Wniosek , jestesmy narodem parcianym ale o uroku tu raczej nie ma mowy.
    Ale czy amerykanska plastikowa demokracja jest lepsza ?

  15. Po dłuższej przerwie spowodowanej kilkudniowym pobytem na sali intensywnej terapii jestem prawie ekspertem w sprawach zdrowia. Aby nie przemęczać słabego jeszcze organizmu, poczekam na zakończenie kłótni o wyjazd do Brukseli, ograniczając się teraz do pozdrowień dla Gospodarza.

    PS Ach gdzież się podziały te gospodarskie wizyty z okazji otwarcia 500 m.
    autostrady!?

  16. Ja zagłosuję na Leppera w protescie przeciwko zawłaszczaniu sceny politycznej przez solidarnosciowych kombatantów i ich klakierów w mediach, IPN i sądownictwie. Ciagle tych samych ludzi, którzy w dodatku gryza sie miedzy sobą ale jedno ich łaczy – niszczenie wszelkimi dostepnymi metodami ludzi oferujacych jakąś alternarywe polityczną. Nie ma rozliczenia kryminalnej prowokacji CBA w Min. Rolnictwa, cicho o Jaruckiej i Miodowiczu, Łyżwińskiego sad trzyma w zamknieciu gotowego do uzycia w nastepnej kampanii wyborczej. Cicho też jest o talibach w Klewkach bo okazało się, że rzeczywiście tam byli /to 15 km od lotniska w Szymanach/. Rząd poszukuje za to chetnych do zawodowej armii, która ma jeździc po swiecie i zabijac pod róznymi pretekstami tubylców wskazanych przez USA jako wrogów demokracji, terrorystów w dodatku bezprawnie posiadajacych zasoby naturalne. Ponieważ ochotników jest mało sadzę, ze mozna do tej armii zarekomendowac Michała Tuska, Ole Kwasniewską, synów Wałęsy, Ćwiakalskiego, Wassermana i innych patriotów. Niech dadza bezrobotnym wiesniakom dobry przykład.

  17. Pilot samolotu rzadowego zachorowal. Przytomny facet . Bo ilez mozna miec medali za odwage ? Z drugiej strony trzeba by miec konskie zdrowie zeby przetrzymac te wszystkie przepychanki przy schodkach.
    Ide wyciagac „turka” z zamrazarki. Trzeba sie tez troche podleczyc zanim sie do niego zabiore .(konskie by sie przydalo) Jak tak dalej pojdzie to moze byc ostatni. Bez shigre sie chyba nie obejdzie.

  18. Parciana ekshumacja na skwerze Hoovera w Warszawie.

  19. Blogowisko nie kupiło bajerów Stefana Chwina na temat krzywdy Jaruzelskiego i już się wydawało, że to koniec wciskania kitu, a tu wot kakaja surpriza: oto leży przed nami nowa porcja tego samego towaru – z tej samej hurtowni (GW) i z tej samej poręki (Autor) – w postaci bajerów Wojciecha Sadurskiego. Teoria, że na generała nie ma paragrafu i to dowodzi, że żyjemy w sparciałej demokracji, jest doprawdy słodka. Czy producenci politycznej fikcji naprawdę liczą, że tę kukiełkę ze służbiście wypiętym brzuszkiem i co chwila podskakującą do czapki rączką uda im się przeszwarcować do historii jako narodowego bohatera? Gratuluję optymizmu.

  20. niewierzący lecz praktykujący,

    nic nie jest wieczne na tym łez padole, ani komunizm, ani Lenin wiecznie żywy…

    Natomiast głupota i Kononowicze mają się jak się masz ! To na nich trzeba stawiać ! Jedna trwała wartość.

    Nieprzemijająca !

  21. Drugi byłby Jaruzelski. Kaczyński za chęć zemsty na samym końcu.

  22. Panie Redaktorze,
    czy to znaczy, że skazanie
    Ala Capone’a za uchybienia w płaceniu
    podatków zamiast za dokonywanie czy zlecanie morderstw był to:

    CYTUJĘ:
    „polityczny akt ‘sprawiedliwości zwycięzców’ ”
    KONIEC CYTATU

    ???

    Czyli kogo: Eliotta Nessa i Bureau of Investigation,
    czy może zgoła amerykańskiej „parcianej demokracji”…?
    .
    Pan, jako wytrawny amerykanista,
    mógłbę tę kwestię zapewne rozjaśnić szerzej,

    nieprawdaż…?

    KREŚLĘ SIĘ…

  23. DI,

    to przecież oczywiste, że Pan Premier Don Ald Kastro dawno już przychyliłby nieba Ludowi Swemu, aleć WSZAK niezdolen jest tego uczynić, gdyż siły reakcji kaczystowskiej knowają i szlachetne Jego zamiary obracają wniwecz!

    Zwróć uwagę, że i socjalizm z pewnością zwyciężyłby na Froncie Walki o Szczęśliwość Powszechną Mas Pracujących.

    Gdybyż nie knowania pachołków reakcji imperialistyczno-burżuazyjnej. Które to PACHOŁKI:

    – a to stonkę zrzucały (na spadochronach), by wyżarła plony kołchozów i PGR-ów, pogrążając tę NAJDOSKONALSZĄ formę własności w obciachu i biedzie;

    – a to zbroiły PAŁAJĄCE ŻĄDZĄ MORDU jaczejki Solidarnościowego Hamasu do KRWAWEJ ROZPRAWY z Pokój i Lud Pracujący Miłującym Aktywem PZPR, SB, MO i ZOMO
    (której to ROZPRAWIE zapobiegł Santo Subito Gen. Jaruzelski Stanem Wojennym);

    – a to przygniatały Kraje Wielkiego Obozu Socjalizmu i Postępu ciężarem SANKCJI GOSPODARCZYCH, uniemożliwiających wprowadzenie im II Etapu Reformy Gospodarczej (że już o etapach III, IV i następnych nie wspomnę)

    Czyż w takich warunkach socjalizm nie musiał przegrać?!

    Czyż nie przegra demokracja,
    jeżeli natentychmniast nie wprowadzimy Stanu Wojennego, który KACZOFASZYSTOWSKĄ ZARAZĘ wypleni w sposób podobny, w jaki Stan Wojenny Gen. Jaruzelskiego wyplenił SOLIDARNOŚCIOWOFASZYSTOWSKĄ zarazę?!

  24. Jako niepoprawny nihilista i idealista ksiazkowy postawilbym w wyborach prezydenckich na uzycie metody, zwanej po angielsku „random selection”. Dlaczego? Poniewaz, jak pokazuje praktyka paolityczna Polski (i nie tylko Polski) kazdy z mozliwych kandydatow reprezentuje podobne metody i program polityczny. To wychodzi na wierzch w kilka miesiecy po wyborach, gdy podejmuje sie polityczne decyzje. Cala reszta to kwestia PR i na co zwracaja uwage wyborcy amerykanski: nie liczy sie program, a postawa kandydata, czy jest mu dobrze w garniturze prezydenckim, jak zachowuje sie w telewizji, czy wzbudza zaufanie tlumow, etc. Program mniej wiecej zawsze bedzie ten sam i wczesniej czy pozniej znajdzie sie. Najwazniejsza jest socjotechnika.

  25. PS. Moje uznanie dla Gospodarza za uwagi o relatywnej odwadze politycznej. Przynajmniej z tym, wielu ludzi ma problem w Polsce. Mam wrazenie, ze wciaz zyja oni w kokonie mitu, ktory sami utkali. Stad domagaja sie wciaz statusu sumienia narodu za czyn, ktory nawet wtedy niewiele znaczyl.

  26. Załóżmy, że jestem ekspertem i wyrocznią w temacie pisania felietonów. Możemy przecież tak przyjąć, na bardziej absurdalnych założeniach świat dotąd jechał i nie wiadomo jeszcze dokąd dojechał. Wg. mnie najważniejsze u felitonisty jest to czy stawia on kropkę nad i. Zupełnie mi wisi, czy felietonista dużo czyta, czy mało, i ile razy się na innych felietonistów powołuje. Felieton to nie praca naukowa jakiegoś noblisty, w której decyduje liczba cytowań w te i we wte. Nawet nie interesuje mnie na podstawie czego wpadł na myśl przeowdnią, konstrukcję, a nawet na puentę felietonu, czy to było wypracowane w środku burzliwego jego życia, czy nagle obudziło się tuż przed świtem. Nawet podły tytuł nie jest w stanie zniweczyć felietonu. Na przykład tytuł “Giełda jest okrągła, a bramki są dwie” jest obślizgłą za przeproszeniem metaforą. O ile bardziej elegancko i w oderwaniu od popkultury było zatytułować ten felieton “Miłość w czasach wojny futbolowej i kryzysu finansowego”, a może jeszcze finezyjniej, wciągając w to dorobek innego jeszcze pisarza, “Ku miłości w czasach … “ itd.

    Bo jeśli felietonista stawia kropkę nad i, to jest z nim koniec. Oto felietonista rzuca nam pytanie: Jaruzelski, Kaczyński, czy Tusk, quartum non datur – co moze być nb. nawiązaniem do dyskusji nad nowym styczniowym świętem państwowym, ale głębej rozumując, może sugerować zmianę porządku konstytucyjnego w kierunku triumwiartu. Ja tam głosowałbym na Gierka, ale chyba nie wolno, tak jak nie wolno dać Nobla z literatury Kapuścińskiemu.

    Albowiem najważniejsza kwestia w felietonie, w formie niepostawionej kropki nad i nie przychodzi do nas w postaci pytania, a mimo to drąży nas w sobotni poranek, gdy po przeczytaniu felietonu rzucamy się w wir weekendowej codzienności, a to do odkurzania ogromnych perskich dywanów w rozległej posiadłości na przedmieściach jakiejś metropolii, albo jak to robi Jacobsky od tygodnia z górą, do grabienia liści w parku. Drąży nas jedno zdanie, mnie na pewno właśnie ono dręczy i drąży, cytuję: ta partanina, to niedorobienie, niedopchnięcie i niedorżnięcie, stanowi o uroku naszego kraju. I to nie dlatego, że nie uznaje oczywiście tego zdania za prawdę objawioną i jedyną. Zastanawiam się, dla kogo to niedorżnięcie o uroku Polski stanowi. Dla mnie nie, i dla wielu osób, które znam, żyjących w kraju. Czy generał Jaruzelski w swojej wyrozumiałej i rozległej analizie różnych poglądów wyrażonych na temat wprowadzenia stanu wojennego wogóle zastanawia się nad tak nie postawioną kropką nad i? Bo stawianie kropek nad i należy do czytelników.

  27. Wszystkiemu jest winny Sienkiewicz.

    Silna wiara w cuda wpajana od szkoly podstawowej ,to nasza polska choroba. Fikcja Henryka Sienkiewicza to pryzmat duszy Polaka.
    W Polsce pijak moze byc z honorem, morderca usprawiedliwiony ,a osoba religijna jest zawsze prawa.
    Wyzwolenie z „passentowskiego” pojmowania tego co nas otacza jest jak najbardziej wskazane.
    Normalnym jest:
    -polityczny konflikt w demokracji
    -poczucie indywidualnosci
    -wytoczenie procesu dyktatorowi i jego klice
    Po co ten kolejny negatywny epitet „parciany”?
    Czy ma to bawic? Ostrzegac? Przepowiadac?
    Po co ta obrona Czestochowy(Jaruzelskiego)?

    Koniec refleksji.Czas na spacer.

    Slawomirski

  28. Czy w Polsce mamy demokrację?

    Pojęcie demokracja pochodzi od greckiego słowa demokratia, a jego przedrostek demos oznacza lud oraz kratos czyli rządzę. Zatem jest to władza ludu. Praktycznie mamy do czynienia z następującymi formami władzy; demokracją ludową ,demokracją socjalistyczną i demokracją burżuazyjną. Istotą demokracji ludowej jest dyktatura proletariatu rugująca stopniowo elementy życia kapitalistycznego. Demokracja socjalistyczna był najwyższą formą demokracji w państwach socjalistycznych przejawiała się ona w faktycznej równości i rzeczywistym ludowładztwie a jej istotę i zewnętrzny przejaw stanowiło uspołecznienie środków produkcji eliminując wyzysk człowieka. Demokracja burżuazyjna została wykształcona przez kapitalizm. Polega ona na wielopartyjnym sprawowaniu władzy przez klasy posiadające. Wyraża się ona w konkurencyjnej walce różnych burżuazyjnych ugrupowań parlamentarnych o władzę. Możemy również mówić o demokracjach typu niewolniczego i feudalnego, gdzie bezpośredni wpływ ma bieg spraw politycznych mieli tylko ludzie wolni i szlachta. Jak z powyższego wywodu wynika najbliższym klasycznej interpretacji słowa demokracja jest władza ludowa. Pozostałe formy demokracji w tym głównie kapitalistyczna stanowią w swej istocie zasłonę dymną wobec wyzyskiwania ludu,bowiem nie stanowią one władzy ludu,a dokładnie jego przeciwieństwo czyli władzę klas posiadających. Ponadto klasa burżuazyjna jest także w mniejszości wobec ludu co odbiera jej demokratyczny atrybut. Dlatego posługiwanie się w tym przypadku pojęciem demokracji jest oczywistym nadużyciem politycznym, bowiem zapewnienie prawa wyborczego nie stanowi gwarancji wpływu na bieg spraw politycznych. Doskonałym przykładem jest często przytaczany przez mnie fakt obsadzania Sejmu w PRL-u przez robotników, i wyrugowanie tychże robotników z Sejmu III RP oraz opanowanie go w głównej mierze przez milionerów. Zjawisko to w fundamentalny sposób oddaje różnicę między tymi dwoma systemami politycznymi. Jak się okazuje nie najistotniejszym jest, kto posiada prawa wyborcze lecz jak i w czyim interesie są one wykorzystywane. III RP jako reprezentantka klas posiadających w systematyczny i skuteczny sposób zajmuje się rugowaniem klasy robotniczej z wszelkich organów władzy i pozbawia ją dotychczas posiadanych przywilejów socjalnych, a także bardzo często elementarnych praw ludzkich gwarantujących jej zwykłą godność,co powoduje spychanie tej klasy politycznej na margines funkcjonowania kapitalistycznego państwa, mimo, że klasa robotnicza jest siłą motoryczną napędzającą rozwój tej struktury.

    Zamiast więc mówić o istotnych różnicach klasowych w burżuazyjnej demokracji używa się substytutów pozwalających pacyfikować istotę występujących antagonizmów i sprzeczności. Przede wszystkim stara się ten system przekonać nas, że jest on demokracją czyli władzą ludu. Lud jak wszyscy wiedzą niewiele lub nic nie ma do gadania w sprawach związanych z transferami kapitału , ponieważ nie jest jego właścicielem i dysponentem. Zatem jeśli zamierzamy w jakikolwiek sposób przypinać kapitalizmowi oszukańczą etykietkę demokratycznego systemu,to możemy to czynić jedynie w przypadku, kiedy jednoznacznie powiemy o burżuazyjnej demokracji, wskazując precyzyjnie klasę, która w tej formacji sprawuje władzę. Będzie to obiektywne i uczciwe wobec tych, którzy są poddani i podporządkowani wobec klasy panującej. Wszelkie próby odchodzenia od definiowania społeczeństwa burżuazyjnego jako klasowego jest rozwijaniem zasłony dymnej nad funkcjonującymi tam procesami deprecjacji człowieka świata pracy poprzez wyeksponowanie procesów kapitalizacji jako siły sprawczej postępu i rozwoju.

    Wobec ułomności, nieskuteczności i destrukcyjnego wpływu na społeczeństwa, kapitalizm wraz z jego „demokracją” jest poddawany próbom zawoalowania różnego rodzaju zwodniczymi określeniami mającymi odwrócić uwagę od jego pasożytniczego charakteru. W oparciu o powyższe próbuje się nam zasugerować, że demokracja jest parciana, co ma oznaczać ,że dlatego się często rwie. Gdyby zaś ona była „skórzana ” a nie parciana, to wszystko trzymałoby się kapitalistycznej kupy i można by skutecznie zaciągać dziurki po dziurkach tym wytrzymałym skórzanym pasem. Widzicie państwo jakie to wszystko jest proste, wystarczy nam tylko założyć, solidną skórzaną uzdę i odpowiedniej długości lejce także skórzane, a jakżeż, by skutecznie powodzić tym najcudowniejszym powozem wiozącym nas do hossy mającej obecnie oblicze bessy. Nie przeszkadza to jednak wysoce moralnym i wykwalifikowanym kadrom Imperium Dobra upadających banków amerykańskich do fundowania sobie żenujących luksusów kosztem całego społeczeństwa, które dodatkowo musi łożyć bez mała bilionowe kwoty w utrzymanie tych paskarskich instytucji i ich zdemoralizowanych szefów, których w obronę bierze podobny im aparat państwa. Nie ma tutaj żadnych słów na obronę łajdackiego systemu gwałtu, przemocy, wojen, oszustw i przekrętów czynionych w glorii jakiegoś prawa w jakimś państwie, mającym ambicję do przewodzenia w tej mrocznej materii.

    Ostatecznie nie będę protestował, że nasza demokracja jest ponoć parciana. Niech sobie będzie. Nic mi do tego. Świadczy to wyłącznie o lipnych założeniach i fundamentach tej demokracji, w której wszyscy żrą się ze wszystkimi. Natomiast zestawianie parcianej demokracji z dyktaturą budzi już niejakie moje zastrzeżenia, ponieważ nie precyzuje się jasno o jaką i czyją dyktaturę chodzi. Gdyby na wszelki wypadek chodziło o dyktaturę proletariatu w Polsce Ludowej, to przypomnę wszystkim znany fakt, że wojsko nosiło wówczas pasy skórzane, w odróżnieniu od parcianych jakie noszą obecni bohaterowie i zdobywcy wielu pustyń, i obrońcy demokracji burżuazyjnej. Także umrzykom, z zasady, nie zakłada się solidnych skórzanych butów,lecz papierowe gadżety udające obuwie. Estetyczne, higieniczne, ekologiczne i kapitałooszczędne. Same superlatywy. Jak tak dalej pójdzie, to będą nas odziewać w same prześcieradła, byśmy w kurniku mogli kury straszyć,niczym Biała Dama.

    Dwóch niezrównoważonych facetów zabawia całą burżuazyjna inteligencję, która z jednej strony cieszy się, a z drugiej psioczy co niemiara. I nie jest to wcale chęć zaspokojenia naszych skłonności do pracy przepony. Ci zawodnicy na śmierć i życie polityczne biorą się za pasy i uskuteczniają zapasy. Gdyby uskuteczniali to we własnej piaskownicy polewani oliwką słonecznikową to pal ich sześć. Ale oni na oczach całego narodu i świata organizują sobie zabawy polityczne z chwytami poniżej pasa. Jeżeli jądrem tej ich walki ma być władza, to jest to władza upokarzająca naród. Wynoszą swoje świńskie ryje w telewizyjne okienka przekonując nas o swojej mądrości, inteligencji i wysokim smaku. Wydaje mi się, że demokracja nie może służyć eksponowaniu negatywnych wzorców, które ponoć chcą konsumować masy o złym guście. Telewizja nie jest od tego by nakarmić stada prosiaków, od tego są chlewmistrze. Świętym obowiązkiem telewizji jest obiektywna informacja pozbawiona idiotycznego i tendencyjnego komentarza, kształtowanie dobrego gustu i smaku, upowszechnianie wzorców osobowych, jednak jakże różnych od Prezesa Telewizji. Publicznej.

    Jeżeli mówimy o boiskach dla każdej wsi,o awanturze z PZPN-em, czy pójdziemy na wojenkę z Rosją, czy polski kontyngent pacyfikacyjny ma znamiona ludobójczego czy nie, czy potrzebny jest nam antyrakietowy system kiedy polskie dzieci głodują, czy wygłupialiśmy się z pomarańczową Ukrainą, czy ośmieszył nas białoruski kołchoźnik, po co wychodziliśmy przed szereg z uznaniem Kosowa, dlaczego dopuściliśmy do masowej emigracji Polaków, by na przykładzie Islandii przełknąć bezsens tego rodzaju posunięć. Tych pytań i wątpliwości można mnożyć bez umiaru, tak jak je tworzą solidarne elity. Nie po to jednak przytaczam tutaj wycinki absurdalnych posunięć by nazwać je łaskawie parcianymi, bowiem one nie mieszczą się nawet w kategorii szmacianych.

    W 1945 do Polski wchodzili czerwonoarmiści i polscy żołnierze z orzełkami bez korony na czapkach, często zamiast butów mieli szmatami poowijane nogi i przewiązane sznurkiem, i na takimże sznurku nieśli na piersi karabiny. Tych biednych i wygłodzonych wyzwolicieli nigdy nie odważyłbym się nazwać szmaciarzami, bowiem nieśli oni ze sobą nadzieję, pracę, domy, wolność i pokój. Natomiast ci z parcianymi pasami, spece od partactwa i partaniny spartolili dokumentnie wszystko to, co tamci bezinteresownie nam przynieśli i zaoferowali, płacąc najwyższą daninę,cenę życia. Z tej perspektywy zaistniałe przemiany można nazwać krótko, roztrwonieniem majątku materialnego i duchowego narodu, niezależnie od opluwającej tych żołnierzy zakłamanej argumentacji Instytutów Podjudzania Narodowego.

    Przytaczanie zdarzeń oddawania legitymacji partyjnych w czasach solidarności i strajkowego warcholenia nie należało do zjawisk powszechnych, wręcz można powiedzieć, że były to jednostkowe zdarzenia. Pozwolę sobie nawet zauważyć, że przyjęcia do partii w tamtych czasach, znacznie przekraczały liczbę oddanych legitymacji. I tak jak przyjęcia charakteryzowały ludzi o bardzo wysokim walorze ideowym i moralnym, tak zdający prezentowali raczej słabość charakteru podszytą karierowiczostwem. Mówienie o odzyskaniu wolności wraz oddaniem legitymacji partyjnej jest nieporozumieniem, ponieważ oznacza to tylko tyle, że przyjęto legitymację partyjna nie z pobudek ideowych lecz wskutek niskiego karierowiczostwa. Domniemywać także można, że taki, który raz zdradził powtórzy to także jeszcze wielokrotnie by ratowac swój tyłek lub piąć się do korytka. Nie mnie oceniać tych ludzi. Rakowski w jednej ze swoich książek powiedział, że są to ludzie ulepieni z innej gliny.

    Twierdzenie,że: „Za wyjątkiem stanu wojennego, zwłaszcza jego początków, dyktatura w Polsce była w dużym stopniu bezzębna, przeżarta próchnicą, co czyniło życie znośnym.” Nie jest pozbawione dużej dozy racji, może poza samym stylem odniesienia się do tamtych czasów, by wyeksponować swoje młode, zdrowe i bezwzględne zęby, które skłonne są pokiereszować wszystko i pożreć bez większych zahamowań przy zachowaniu pozorów pewnej elegancji.

    Ogólnie wiadomo, że granica dzieląca od wielkości do śmieszności bywa z zasady bardzo subtelna. Tę granicę wydaje się zdecydowanie przekraczać solidarna demokracja. Wyeksploatowała już ona kapitał społecznego zaufania, którego udzieliło społeczeństwo w formie długoterminowego kredytu. Ten czas zdaje się dobiegać końca i przyjdzie czas spłacić kapitał wraz z odsetkami. Dzisiaj już bardzo wielu szeregowych bojowników nie przyznaje się do walki z komunizmem w szeregach „Solidarności”. Niewątpliwie i na szczytach tej organizacji dojdzie do zdecydowanych przewartościowań, kiedy nadejdzie czas indywidualnej zapłaty. Oni zawsze uciekali, i tak też uczynią to zapewne teraz…Krauze już ponoć się sposobi.

    Ciągłe wałkowanie oczywistych kwestii stanu wojennego zaczyna nudzić. Znalazły się solidarne anioły, które pokonały czerwone diabelstwo i teraz okazuje mu swe miłosierne oblicze. Dlatego nadszedł czas by czerwony Mefistofeles złożył pokłony Archaniołowi. I niech nam grają surmy złote, na zwycięstwo, na ochotę. Nie można jednak zapominać, że walka Dobra ze Złem jest ponadczasową i stanowią one immanentną składową każdej jedności. Z tego punktu widzenia może się okazać, że każde zachwianie równowagi może być niebezpiecznym. Dlatego Acanowie ostrożnie z boskimi prawami a i ludzkie też miejcie w poszanowaniu, bowiem czas Sądu Ostatecznego niewątpliwie nadejdzie, we właściwym momencie. Oby on był dla was dogodnym. Zatem módlcie się i pracujcie prosząc awansem o wybaczenie za zło które uczyniliście. A my póki co będziemy wam skórę garbować nie parcianymi lecz skórzanymi pasami, w imię miłości bliźniego wiedząc, że nie ma miłości bez solidarności. I niepotrzebna jest nam do tego parciana putinowska szkoła. Mamy swoją własną szkołę nieodrodnego Marszałka, świeć Panie nad jego Duszą,co to o demokracji miał swoje zdanie, jakoby, votum separatum. Pewnie sporej liczbie naszych demokratów kazałby kurniki pozakładać,i to wcale nie dla jaj.

    Bardzo nie podoba mi się podejście solidarnych intelektualistów, którzy uważają, co następuje:
    „Niektórzy są nawet zdania, że ta partanina, to niedorobienie, niedopchnięcie i niedorżnięcie, stanowi o uroku naszego kraju.”
    Być może stwarza to zdanie wrażenie urokliwego i sympatycznego. Niemniej użycie takich słów jak niedopchnięcie i niedorżnięcie jest dla mnie nie do przyjęcia. Bowiem o tej samej kwestii można by powiedzieć z drugiej strony, z pozycji Jaruzelskiego. Zatem ostrożniej panowie z tego rodzaju prowokacyjnymi sformułowaniami. O cienki włos udało uniknąć się strumieni bratobójczej krwi. Niech nikt sobie nie pozwala, by nie musiał odezwać się drugi Ochab.

    Kontynuowanie i inspirowanie politycznych zabaw, polegających na prognozowaniu wyniku wyborów, w odniesieniu do nazwisk integralnie związanych z wyeksploatowanym układem władzy nie służy Polsce. Uczmy Polaków szerszego patrzenia i większej odpowiedzialności za losy swojej Ojczyzny.

  29. Panie Redaktorze,

    nie wiem co dokładnie oznacza w tym kontekście „parciana” demokracja, ale rozumiem, że to jest analogia do relacji między pasem „parcianym” a skórzanym rzemieniem. Otóż problem w tym, że pasy parciane bywają bardziej odporne na zużycie i zniszczenia niż najlepsze skórzane. I tak niestety jest z naszą demokracją, która długo jeszcze będzie kiepską imitacją odpowiedzialnych, demokratycznych rządów (z naciskiem na demokratycznych).
    Powodem jest jakość tych, którzy rządzą, ale i tych którzy o polityce piszą i mówią w mediach. W Polsce totalnie brak jest poważnej, uczciwej, strategicznej debaty o najważniejszych problemach narodowych, a raczej sprawach obywatelskich. Nastąpiła infantylizacja dyskursu publicznego, który grawituje swoimi treściami i formami ekspresji raczej w stronę „gwiazd tańczących na lodzie” niż sensownej rozmowy. Niestety zainteresowanym stronom to odpowiada i dlatego tak będzie to trwać: to jest pełna symbioza nieudolnych, pozbawionych koncepcji i zdolności kreatywnych polityków (a raczej osób za takich się podających) a równie wyzutymi z myślenia dziennikarzami. Jedna z tuz tzw. publicystyki telewizyjnej (dla przyzwoitości nie podam nazwiska) w rozmowie nieformalnej przyznała, że jak nie ma koncepcji na program to zaprasza interlokutorów wystarczająco pozbawionych hamulców i agresywnych i pozwala im się słownie „naparzać” (pojedynkować to zbyt szlachetne określenie). Obawiam się, że brak koncepcji to stan permanentny ……
    Poważna rozmowa może być interesująca – czego dowodem są takie debaty w BBC, TF1, programach niemieckich, belgijskich, holenderskich. Ludzie tego słuchają i mogą z nich zrozumieć do czego naprawdę zmierzają politycy i partie polityczne walczące o władzę. Bo one walczą po coś, a nie po to by po prostu „być u władzy”. A w Polsce pełny triumf rosyjskiej szkoły tzw. „polittechnologii”, czyli pełnego cynizmu w traktowaniu spraw publicznych, i podejmowanie działań służących li tylko tzw. pozycjonowaniu się na wysokich lokatach w opinii publicznej. Tyle, że w Rosji oprócz tego funkcjonuje sprawna machina wykonawcza, faktycznie załatwiająca ważne sprawy…. Nie ma co wspominać przy tej sposobności o USA czy UK, gdzie to jest standard od dziesięcioleci (a nawet stuleci ….).

    Pan Prezydent jest właściwym zwieńczeniem tego systemu. Nie rozumie swojej roli w państwie i charakteru swoich obowiązków wobec narodu. I stara się startować w „beaty contest”, co musi jego działalność skazywać na smieszność. Jest więc jak w starym dowcipie: „i śmiesznie. i strasznie”.

    Pozdrawiam serdecznie i popieram postulat: więcej BYWALCA!!! Bo blogami i tak nie zastapimy poważnego dyskursu o sprawach publicznych.

  30. Drobne sprostowanie: gdy pisałem o odpowiedzialnych i demokratycznych rządach, to miałem na uwadze nacisk na „odpowiedzialne”.

  31. Ja proponuję zagłosować na kobietę. Panom już dziękujemy. Jest w tym kraju parę sensownych kobiet. A propos Kaczaszwilego – coś mu się prezydentura pomyliła z monarchią absolutną. I w ogóle to, co wyrabia, to jest zamach stanu, próba przejmowania prerogatyw rządu. A argumentacja, że musi jechać do Brukseli, bo tam się będzie mówić o Gruzji… To niech wy… jeżdża do Gruzji i tam zostaje. Ja się chętnie dołożę do kosztów przelotu. A w ogóle Polska jest jak film, którego się nie ma ochoty oglądać. Jedyna perspektywa to wyjść z kina. Ja już powoli do tego dojrzewam. Polska pośmiewiskiem narodów, ot co. Dziękujemy ci prezydencie za twórczy wkład w polską szopkę i ten chocholi taniec na szczytach władzy.

  32. Lizak, 20.05. Dzięki za przyjemny wieczór w czasie czytania Twojego opracowania. Wiele przednich myśli jest w nim zawartych. Wartych do zapamietania i do upowszechnienia wśród inteligentnych ludzi. Pozdrawiam i życzę przyjemnej i pracowitej niedzieli.

  33. A ja symetrii w konflikcie prezydenta z premierem nie widzę. Awantury wszczyna megaloman Kaczyński i jego aroganckie otoczenie.

  34. Drogi i Szanowny Panie Danielu!

    Zaczne od pytania, czy aby w Polsce mamy demokracje? Jesli tak, to jaka jest jej forma i czy to jest ten szczyt demokratyzacji Panstwa na ktory Polakow stac?
    Ops! z jednego pytania zrobily sie momentalnie trzy. sprobuje jednak zrobic swoja wykladnie istniejacego stanu rzeczy i postawienia tzw.politologicznej diagnozy.
    Uksztaltowanie sil politycznych w Sejmie i senacie mowi wyraznie nam o tym, ze podzial sil politycznych na tzw, rutynowa prawice, centrum i lewice praktycznie nie istnieje, bowiem w prawa ciagana i PiS i PO centralnie stoi jedynie PSL i Lewica wrecz marginalna, daleka od konsolidacji i odzyskania jakiego politycznego impetu.
    Po i PiS konkuruja miedyz soba o tzw. domiancje ale PO jest blizsza ewentualnego uzyskania absolutnej wikeszosci w Sejmie, – gdyby wybory byly przeprowadzone dzisiaj-. Absolutnie brakuje formacji skrajnie prawicowej o charakterze chrzescijansko-demorkatycznym. Chadecja swa bezwzglednopscia i bezkompromisowoscia stymulowalaby aktywnosc polityczna centrum i lewicy i wowczas stworzony by zostal poczatek scierania sie opcji polityczno-swiatiopogladowych mobilizujacych spolecznosc polska do bardziej aktywnego uczestnictwa w ksztaltowaniu form, formacji i sil sprawujacych na dany okres czasu wladze ustawodawcza i wykonawcza. Czyli wtedy miedlibysmy do czynienia z iscie demokratycznym zachowaniem Polski i Polakow. Dzisiaj mamy wojujacego Prezydenta, ktory nie baczac na Konstytucje – jakze daleka od doskonalosci – stara sie wklroczyc na wszystkie szczyty wladzy i stac ponad glowami Premiera i Rzadu.
    Przy okazji sami siebie poddajemy posmiewisku i pewnej kompromiatcji w oczach Europy i nie tylko.
    W pewnym sensie jest ta sytuacja na reke dla Tuska, ktory powinien juz nam rozliczyc sie z jego rocznej dzialanosci , a tu cudow nie ma!. No bo jemu w tworzeniu cudow przeszkadzal Lechu Kaczynski m.innymi. A co moze Nie ????????
    Zarty na bok.
    Osobiscie uwazam, ze nie patrzac na osiagniecia lub nie obecnego Rzadu nalezy rozpatrzyc rozpisanie przedterminowych wyborow do Sejmu mi Senatu, wowczas powolania nowego Rzadu i przystapic do kampanii wyborczej na Urzad Prezydenta tak, by watpliwosci najmniejszych nie bylo w tym, ze obecny prezydent pozbawiony pozostaje zludzen i sam dobrowlnie zrezygnuje z reelekcji.
    Zanim jednak dojdzie dom wyborow prezydenckich nowy sejm i Senat powinien przperowdzic stosowne zmiany konstytucyjne ostatecznie precyzujace zakresy praw i obowiazkow Premiera i Prezydenta tak konflikt wladzy nie usztywnial dzialan ani jednej ani drugiej strony. Ciekawe jest jednak to ze w przypadku Przydenta Kwasniewskiego konflikt wladzy wystepowal bardzo sporadycznie. To siwadczy o tym na ile wazna jest kultura osobista,co jest warte wyksztalcenie wyuczone i posiadane.
    Nie chce byc zlosliwym, ale lech Kaczynski to najbardziej nieudana inwestycja zaufania spolecznego, rozczarowujaca na kazdym kroku ze juz nie wspomne o jakze licznych powodach do wstydu.

    Oddawanie legitymacji, manifestowanie swojej innosci. Tym sie nie stworzy podwalin prawdziwej i powszechnej demokracji od najnozszego szczebla samporzadowego do najwyzszego szczebla wladzy.
    Szkoda , ze od 1989 roku tak wiele czasu zostalo zmarnowane i jestesmy praktycznie w punkcie wyjscia. Komu to zawdzieczamy?
    Samym sobie – wyborcom nie z swiadomosci, nie zprzemyslanego wyboru a jedyni z gorowania emocji nad rozsadkiem.
    Jak to sie nazywa / GLUPOTA POLITYCZNA,! GLUPOTA MOCIUM PANOWIE I PANIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  35. Panie Redaktorze,
    W całej sprawie Jaruzelskiego, chociaż cała moja sympatia jest po stronie „Solidarności” najbardziej razi mnie brak konsekwencji autorów postawienia Jaruzelskiego przed sądem. Przecież WRON-a nie obaliła władzy PZPR w Polsce, a wręcz przeciwnie doprowadziła do jej przywrócenia bądź umocnienia. W związku z tym winę za utrzymanie przez 45 lat komunizmu w Polsce ponoszą wszyscy ci, którzy czynnie uczestniczyli w utrzymywaniu tego systemu. Wynika z tego wniosek, że przed sądem powinni zostać postawieni WSZYSCY członkowie Biura Politycznego KC PZPR, WSZYSCY członkowie KC PZPR, tak właściwie to WSZYSCY członkowie PZPR, Wszyscy milicjanci, żołnierze zawodowi, nauczyciele historii (wszak fałszowali historię w umysłach dzieci), prokuratorzy, sędziowie, klawisze w więzieniach (więzili wszak polskich patriotów) i kilka innych grup zawodowych, które czerpały korzyści z trwania systemu komunistycznego w Polsce. Osobiście uważam, że Jaruzelski, jeżeli w ogóle to powinien stanąć przed sądem za rok 1970. Wówczas to jako minister obrony wydał on (na polecenie Gomółki) rozkaz otwarcia ognia do strajkujących robotników. Obecnie, jeżeli już ma być sądzony powinien stanąć przed Trybunałem Stanu za zdradę narodu, jak również wszyscy ci, którzy ten system popierali – byłoby to przynajmniej logiczne. Taki scenariusz byłby możliwy do zrealizowania w 1989/1990 r., ale już nie później.
    Chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie ma wątpliwości, że stan wojenny był wówczas nieuchronny. Jeżeli nie tej to w innej formie. Stanowił on bowiem akt przywrócenia pełnej władzy PZPR w Polsce. Solidarność, która te władze podważała powinna się była liczyć z takim scenariuszem.

  36. Telehrafic 18.16
    Jako ekspert od tych spraw, zapewniam cię że nie masz zielonego pojecia o pisaniu felietonów. Nie mam jednak zamiaru ci tego udowadniac, ani dyskutowac na ten temat , bo jest to zbyt obszerne zagadnienie.
    Helena Bambuko 13.56
    Bardzo cenny wpis.Popieram i przyłaczam się.

  37. Pozdrawiam Gospodarza. Reszta hasłowo:
    – Prezydent ośmiesza nas na arenie międzynarodowej. Przysparza nam też problemów realnych. Nie życzę sobie, żeby za moje pieniądze robił objazdówki.
    – Gen. Jaruzelski, wg mojej oceny, jest postacią tragiczną i nie można go ciągle upokarzać. Wydział karny sądu nie jest dla niego sądem właściwym. Jak najgorzej świadczy to o indywiduach, które go tam zaciągnęły.
    – Poseł Palikot jest człowiekiem odpowiedzialnym. Podejmuje próby zmuszenia do dyskusji o sprawach ważnych. Niestety, pseudo dziennikarzom nie starcza czasu i umiejętności. Koncentrują się więc na przedmiotach.

  38. Jacobsky pisze :

    „ani komunizm, ani Lenin wiecznie żywy”

    Lenin nadal leży w mauzoleum, a KPZR przetrwało w formie KPRF, choć przyznaję, że to bardziej socjaldemokraci jak pisze z więzienia Michał Chodorkowski w wywiadzie z Borysem Akuninem :

    http://portal-credo.ru/site/?act=monitor&id=12887

  39. a ja bym prosił Pana redaktora aby nie zajmował się Pan pierdołami, ale napisał coś o bezprecedensowej półmiliardowej darowiźnie dokonanej przez radnych PO z warszawy na rzecz magnata medialnego Waltera.

  40. Na marginesie dyskusji o samorządach…GW napisała, że Samorządy są niekompetentne i tracą wielomilionowe dotacje z Unii Europejskiej. Zatem trzeba by zapytać kto w imieniu tych niekompetentnych urzedników Samorządów miałby zarządzać służbą zdrowia. Kto przygotowuje ustawę zdrowotną i uzywając terminologii Sawickiej skok na szpitale…? Jacy to cwaniacy chcą przekazać innym niekompetentnym cwaniaczkom w samorządach szpitale po to by je pózniej kontrolować i ogołacać z publicznych pieniędzy?

  41. Szanowny Panie Danielu!
    Podzielając Pański pogląd na „parcianą” jakość naszej demokracji, nie mogą zgodzić się z Pańskim poglądem o „parcianym” charakterze dyktatury panującej w Polsce w okresie realnego socjalizmu. Jej charakter zmieniał się z upływem czasu i z przemianami politycznymi w partiach krajów obozu socjalistycznego. Wprawdzie WKPB a później KPZR nadawały im ogólny ton polityczny, w tym ton polityki wewnętrznej, to jednak istniały wyraźne różnice w szczegółach uprawiania przez nie polityki. W Polsce po odejściu PZPR po roku 1956 od doktryny i praktyki stalinizmu, partyjna dyktatura charakteryzowała się dużym umiarkowaniem w stosowaniu represji wobec nieposłusznych. Nawet w okresach zawirowań politycznych, gdy sięgano po środki represyjne, nawet drastyczne, to miały one charakter jednakwzględnie umiarkowany. Nie sądzę, aby to wynikało z braku zdecydowania. Było raczej rozważnym działaniem, wynikającym z uświadomienia sobie przez ówczesnych przywódców PZPR bardzo ograniczonej w rozmiarach i w czasie skuteczności skrajnej represji.
    Ale okres dyktatury ma szczęście mamy już za sobą. Dzisiaj mamy do czynienia z bezpardonową walką dwóch prawicowych i przykościelnych partii politycznych o władzę. W każdej demokracji trwa nieustanna kampania wyborcza. W okresach poprzedzających bezpośrednio wybory przybiera ona formy reklamowe. W okresach po zdobyciu władzy nowi wybrańcy narodu starają się rządzić tak, aby wyborcy swój wybór powtórzyli. W Polsce „parcianej” demokracji wybrańcy niezbyt dbają o rzeczywiste interesy państwa i obywateli. Muszą dawać odpór krzykliwym i bezpardonowym atakom opozycji.
    Obecny upór Młodszego Bliźniaka, aby lecieć do Brukseli na czele delegacji rządowej to tromtadracja, głośny propagandowy krzyk, wykorzystujący interpretację Konstytucji contra legem, głoszącą, iż Prezydent RP jako najwyższy reprezentant Rzeczypospolitej jest „ponad Premierem”, zupełnie pomijającą pozostałe treści naszej ustawy zasadniczej. Wystarczy przeczytać ze zrozumieniem rozdziały V i VI Konstytucji, aby zrozumieć, że to Premier wraz z Rządem a nie Prezydent prowadzi politykę wewnętrzną i zagraniczną oraz za jej prowadzenie odpowiada przed Sejmem. Wobec tego to właśnie Premier decyduje o tym, kto w danej sprawie prowadzenia polityki wewnętrznej albo zagranicznej reprezentuje Polskę. Czy wystarczy dyrektor departamentu w odpowiednim ministerstwie, wiceminister, minister, czy też konieczna jest reprezentacja tej sprawy przez najwyższego reprezentanta Rzeczypospolitej. Z tego wynika również to, że każdy, kto w sprawach zastrzeżonych do kompetencji Rządu reprezentuje Rzeczpospolitą, jest związany merytorycznym stanowiskiem Rządu. Tutaj nie ma miejsca na prymitywne pojmowanie ważności urzędu, albo co gorsze, osoby ten urząd sprawującej. Uważam, że takie właśnie winno być odpowiedzialne stanowisko rządu a nie prymitywne wykręty. Na tym tle informacja min. Klicha, że Prezydent nie może tam lecieć, bo zachorował pilot drugiego samolotu rządowego zakrawa na gó……stwo. Każdy kto orientuje się, choćby z grubsza w problematyce lotniczego transportu, zdaje sobie sprawę z tego, że każda odpowiedzialna struktura lotnicza ma przygotowanych znacznie więcej załóg niż statków powietrznych. Powinien to także wiedzieć minister odpowiedzialny za zdolność do działania rządowej jednostki lotniczej. To kolejny samobój przedstawiciela rządzącej PO.

  42. Jacku,
    coś Ty!

    Pan Redaktor jest „rzucony na odcinek” dożynania watah kaczych, a nie platfusich!

    Dożynania, a nie dorzynania, gdyż dołżnost’ wypołniajut z wdziękiem ludycznej, wesołej dożynkowej zabawy, a nie ponurego (choć niemniejj ludycznego) RŻNIĘCIA z repertuaru galicyjskiej rabacji :-)…

  43. W normalnej demokracji nie byloby mozliwosci, zeby Kaczynski zostal prezydentem. Niestety w Polsce wszystko jest mozliwe i Kaczynski jest ta wlasnie kucharka, o ktorej jego idol, Lenin pisal, ze moze tworzyc rzad. No to wlasnie usiluje, slepy na fakt, ze rzad dawno utworzony i radzi sobie swietnie bez niego.

  44. Caly ten koszmarny kryzys finansowy jakby w Polsce nie istnial, coz to za dziwny kraj, na czele wszystkich komentarzy prasowych wojna o fotele w samolocie do Brukseli, wstyd, obaj panowie prezydent i premier pokazali co rzeczywiscie znacza t.zn. nic do kwadratu. To jest zupelny skandal ich interes Polskiego narodu wogole nie interesuje tylko glupie ambicyjki. Dali dowod obaj ze nie nadaja sie do rzadzenia nawet w tej „parcianej” demokracji i tyle.
    Z powazaniem

  45. Lizak ratunku!
    Nie bylo, nie ma, nie bedzie i nie potrzeba zeby bylo ludowladztwo…nawet jezeli „stworzy” sie go tysiacem madrych wywodow.

    W PRL-u jak i w innych realnych bytach panstwowych mozna bylo udawac takie rzeczy w celach „ideologicznej podbudowy”.
    Srodkami produkcji zarzadzal i „posiadal” je aparat.
    Aparat mial swoje sklepy, swoje osiedla, swoje talony, swoje wyjazdy i bardzo swoja wladze ZALATWIANIA.
    Do aparatu mozna bylo przystapic majac odpowiedni kregoslup i „zdolnosci” – czasem pomagali wujowie i rodzina.
    Lud nie rzadzil ale stal w kolejkach po parowki.

    Gospodarzu z jakiego jeszcze kata sprobuje Pan bronic jenerala.
    Co Pan ma na obrone Pana Jaruzelskiego udzialu w czystkach antysemickich na przyklad.
    Czekam na felieton o tym.
    Wtedy mozemy przejsc do kolejnych „zaslug” parcianego jenerala.
    Jeneral a Honecker – jak robia to parciani Polacy a jak „solidni i rzetelni” Niemcy…

  46. Rzucenie legitymacja PZPR przed stanem wojennym to nie odwaga,to przyznanie sie do glupoty,popenionej…w wiekszosci nieswiadomej,naiwnej..i coz mam zrobic ,moze powiesic sie a w calym 38 letnim okresie pracy zawodowej pomagalem innym pracujac jako rehabilitant a inni tylko „szczekaja” bo kiedys przeniesli kilka ulotek…

  47. Od początków polskiej demokracji jakoś zawsze byłam w stanie zrozumieć wyniki wyborów. Nawet jeśli szły one nie po mojej myśli, jakoś byłam w stanie je zrozumieć. Aż do tych ostatnich. Nie mogę pozbyć się wrażenia, że za nasz obecny stan polityczny odpowiedzialne są media i ich wieczne, bezustanne sondaże… Przez to właśnie wielu ludzi, którzy przed laty głosowali na lewicę i nie wahali się deklarować swoich lewicowych poglądów, nagle dokonało ideologicznego kompromisu i wychodząc z założenia, że „lewica i tak nie ma szans, co pokazują sondaże”, głosowało na tak zwane mniejsze zło. Nie muszę chyba podkreślać, że nie rozumiem takiego podejścia. Może rzeczywiście jestem politycznie niedojrzała, ale sądzę, że powinno się głosować z przekonaniem. Wpakowaliśmy się więc w jakieś prawicowe bagno, z czym nie mogę się pogodzić. Efekt jest taki, że patrzę ze zgrozą na przedstawicieli państwa, którzy nie są moimi przedstawicielami, ani przedstawicielami mojego środowiska (nie znam ani jednej osoby, która głosowała na obecnego prezydenta, ani na PiS) i po raz pierwszy w życiu mam niezwykle silne uczucie, że to nie moja bajka.
    Po tym przydługim wstępie odpowiadam na pytanie Pana Redaktora: nie wiem, kto wygrałby takie wybory. Rozsądek podpowiada, że ma Pan rację – D. Tusk. Na tle szałaputnej osobowości Prezydenta wypada on naprawdę świetnie, chociaż obiektywnie – żaden z niego polityk wyższych szczebli, a cała PO jest wyjątkowo niedojrzała do pełnienia władzy. Ale nagle się okazało, że Polska jest krajem kompromisu, więc pewnie wygrałby Tusk, bo przecież Jaruzelski nie ma szans…
    Z mojej perspektywy to wszystko jest bardzo smutne. Dlatego bezkompromisowo występuję przeciwko apelom o „więcej Bywalca”. Dla mnie zawsze był Pan i będzie autorytetem obiektywizmu politycznego i tegoż właśnie obiektywizmu chciałabym móc się dalej uczyć.

  48. Kropkozjad pisze.Zgadzam sie w zupelnosci z panska trafna opinia zaistnialej burdy miedzy premierem a prezydentem .Smiem twierdzic ze zaistnial fakt tzw.kaczyzacji ustawy zasadniczej,wyniklej z chorobliwej checi sprawowania wladzy i to tej najwyzszej przez obu braci blizniakow.Pierwsza diagnoze o chorobliwej zadzy wladzy wydal ponizany przez nich byly Prezydent RP Pan Lech Walesa.Jezeli chodzi o brak rezerwowej zalogi do obslugi samolotu majacego przemiescic Milosciwie nam Panujacego to nie jest to jak Pan okreslil samoboj PO, lecz poprostu stres pilotow na sama wiesc o tym kogo maja przewozic,majac na uwadze podroze JW do Gruzji i zaistaly fakt ingerencji „najwyzszego ” zwierzchnika Sil Zbrojnych w kompetencje kapitana samolotu, odpowiedzialnego za bezpieczny lot z „bezcennym ” ladunkiem..Pozdrawiam Pana Daniela.

  49. Życzę obu panom połamania skrzydeł oraz nóg w czasie startu do wiekopomnego lotu direction brukselka.

  50. Roman a Ty ciagle swoje…
    Stworzenie jakiejs partii nie bedzie niczego „stymulowac” gdyz to partie mianowicie w systemie demokratycznym maja reprezentowac „scierajace sie interesy i swiatopoglad” odmiennych grup a nie odwrotnie.
    Ciagnie sie ta inzynieria dusz i mit prometejskich elit jak przyslowiowe gow.. przylepione do podeszwy od XIX wieku.
    Ludzie u nas sa nastawieni zyczeniowo (spadek po komunie) a sa swiatopogladowo konserwatywni i powierzchownie parciano religijni (chwala Bogu!).
    Wiec mamy zapatrzone w Bozie lewicowe ekonomicznie a prawicowe swiatopogladowo narodowo bogobojny socjalistyczny PiS.
    Oraz mamy PO tez na kleczkach ale wdzieczace sie do Europy „ladniejsze” wydanie tych samych reprezentantow „narodu”.
    „Lewica” z kawiarni Szparka to klub bylych prominentow oraz warsiawskiej grupki widzacej swoja koniukturalna szanse w zrobieniu w konia narodu w trakcie kampanii wyborczej.
    Pozniej i tak sie zprywatyzuje lup ale miedzy swemi troche tych spolek z udzialem panstwa zostalo – tyle mozna zalatwic i tyle uchwal po zamowienie wykroic…

    Poczekamy pozyjemy i nam baza z czasem dostarczy nowej nadbudowy – nic na sile!
    To juz bylo.

  51. Elka!
    A Ty skad – z choinki?
    1. Niestety Kaczynski ma najczesciej racje /Kosowo, Gruzja. Referendum…/
    2.Gen. Jaruzelski- pseudonim Wolski- wystarczy za komentarz.
    3.Swinski Ryj /Palikot / – sam pokazal wlasny wizerunek.

    Zycze milego przebywania na drzewie.
    Ale uwaga, Boze narodzenie nadchodzi!

  52. Czy nie zauważyli Państwo, że poziom tolerowanego chamstwa Chlebowskiego, Nowaka, Niesiołowskiego czy Komorowskiego oraz ich darczyńcy Palikota, dawno przekroczył jakiekolwiek granice i że w/w „reprezentanci” obywateli RP nadają się do natychmiastowego posadzenia na ławkę rezerwowych w druzynie Tuska?

    Ile jeszcze dyletanctwa ekipa rządowa musi pokazać, żeby DP przestał ich chwalic, a Państwo uznali swój wyborczy błąd?

  53. Zgadzam się-wygrałby Tusk a Jaruzelski byłby drugi. Obecny prezydent niemiałby szans nawet z Tymińskim.

  54. parciana demokracja, jest wynikiem parcianej ordynacji wyborczej
    🙂
    z pozdrowieniami,

  55. Najkrótsza z możliwych historia ‚ludowładztwa’ do czytania przez lizakopodobnych.

    Lud łapie, co ma pod ręką i przejmuje władzę od swoich gnębicieli. Nie musi być przy tym zagrzewany do boju żadnym wystrzałem z Aurory. Wystarczy, że jest od dawna głodny.

    Za plecami ludu stoją jego ‚obrońcy’, ‚orędownicy’ i ‚wyraziciele woli ludu’ – późniejszy ‚wybrańcy ludu’. (Post factum dopisują oni legendy do wcześniejszych wydarzeń, przyznają sobie jedyne prawo do ich interpretacji i zmieniania swoich życiorysów dla uatrakcyjnienia tzw. przekazu historycznego).

    Spadają głowy ciemiężycieli i wyzyskiwaczy, trup ściele się gęsto. Lud nie zna litości. Trybunały rewolucyjne wymierzają ‚dziejową sprawiedliwość’. Terror, grabieże, zbrodnie i chaos panują nad wszystkim. Szybko znajdują się organizatorzy tych masowych zjawisk.

    Najlepszym sposobem organizowania myśli i czynów są kluby rewolucyjne, skupiające proroków, wolnomyślicieli, krzykaczy i zwyczajnie wprawionych w zabijaniu. Łączą się one i każą nazywać partią – wyzwolicielką i wyrazicielką woli zniewolonych mas. Najambitniejsi, najbardziej cyniczni i najsprawniejszy organizatorzy spośród najbardziej żądnych krwi obwołują się przywódcami ludu.

    Nad chaosem i tumultem trzeba zapanować. Służy do tego Partia. Następuje podział ról i delegacja uprawnień. Zrewoltowany lud wybiera swoich delegatów, ci wybierają kolejnych, ci zjeżdżają się w jednym miejscu i czasie, gdzie dalej już wybierać nie trzeba, witani przez samozwańczych ‘przywódców ludu’. System ten nazywa się ‚dyktatura proletariatu’ i jak każdy system dyktatorski zaczyna ewoluować.

    Początkowo lud dyktuje i egzekwuje swoje prawa bezpośrednio nie przebierając w środkach. W kolejnej fazie – z zadowoleniem przekazuje je delegatom, a ci z lubością oddają je w ręce wąskiej elity przywódców. Od tej pory to oni będą decydowali w imieniu ludu, co lud ma robić, a czego robić mu nie wolno. Realizuje się odwieczna tęsknota ludu za sprawiedliwością społeczną.

    Lud bierze się ostro do roboty pod nowym kierownictwem swoich duchowych przewodników i ‚wybrańców’. Nie ustaje w wysiłkach i pracuje tym wytrwałej, im bardziej wpaja mu się, że jest jedynym konsumentem swoich wytworów pracy i nic i nikt w tej roli go nie zastąpi.

    Przywódcy też biorą się równie ostro do roboty i wszystkimi dostępnymi sobie metodami starają się ograniczyć swoje grono. Najlepszy w tej robocie okazuje się niezastąpionym i najbardziej zahartowanym w bojach przywódcą, aż do swojej śmierci. Poległym w boju o władzę jego konkurentom stawia się mauzolea i pomniki lub obwołuje ich wrogami ludu, za co spotyka ich wieczne potępienie.

    W pewnym momencie swoich nowych dziejów lud podnosi głowę znad swoich warsztatów pracy, prostuje przygarbione plecy i zaczyna dostrzegać lichość nowych idei i szalbierstwo swoich przywódców. Lud podnosi bunt i domaga się respektowania swoich praw do dziejowej sprawiedliwości. W odpowiedzi słyszy, że tyle można dzielić, ile się wypracuje, a wypracowuje się ciągle za mało, żeby wszyscy byli zadowoleni i syci.

    Lud odpowiada, że są tacy, którzy mniej pracują, mimo to mają więcej i nie chce słyszeć o tym, że wciąż za mało pracuje. Rozeźlony po raz kolejny, ściąga ‘swoich wybrańców’ z piedestału i każe odpowiadać na trudne pytania.

    Ponieważ nie słyszy konkretnych odpowiedzi, a jedynie mgliste i kłamliwe obietnice, decyduje się upomnieć o swoje prawa…

  56. Szestow ! Glupota Pana tez moze byc tolerowana.Troche wiecej obiektywizmu.Otworz pan szerzej oczy i uszy a bedziesz Pan o wiele madrzejszy.

  57. szestow

    Zgadzam sie, ze poziom chamstwa w wykonaniu Chlebowskiego, Palikota czy Niesiolowskiego przekroczyl dawno temu granice dobrego smaku.

    Niemal dogania chamstwo Jaroslawa Kaczynskiego czy „Miska: Koterskiego. Niemal. Do wyzyn prezentowanych przez Kurskiego jednak jeszcze kawalek.

css.php