Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

14.10.2008
wtorek

Piaskownica

14 października 2008, wtorek,

Najnowsza decyzja premiera Tuska, który odbiera prezydentowi samolot rządowy, żeby ten nie mógł dolecieć na „szczyt” w Brukseli, jest niepoważna. To zagranie na poziomie piaskownicy i dalsza degradacja polityki polskiej.

W sprawie meritum, tj. kto ma uczestniczyć w obradach i kto ma stać na czele delegacji polskiej, popieram stanowisko rządu. Nie chodzi  przy tym o interpretację Konstytucji, kazuistykę prawniczą,  powoływanie się na inne kraje czy na czasy Kwaśniewskiego. Chodzi o coś poważniejszego,  o to, że naleganie prezydenta na udział w obradach w Brukseli (w innych warunkach całkowicie dopuszczalne i normalne), w Polsce normalne nie jest, ponieważ to część kampanii Lecha Kaczyńskiego i PiS, która ma na celu ograniczenie roli rządu, degradację premiera, po to, żeby jednocześnie twierdzić, że premier jest słaby, a rząd nijaki. Upór, z jakim prezydent wybiera się do Brukseli, należy rozpatrywać łącznie z zapowiedziami wetowania proponowanej przez rząd reformy służby zdrowia, systemu emerytalnego, wetem w sprawie mediów publicznych, oskarżeniami o roztrwonienie dorobku ostatnich dwóch lat (czyli rządów PiS) w sprawach zagranicznych,  po to, żeby następnie oskarżać rząd o nieskuteczność i zaniechania. Prezydent jest prezydentem opozycji, na czele której stoi jego brat, a nie prezydentem wszystkich Polaków.

0czarterek450.jpg

Fot. Wojciech Olkuśnik / AG

ALE, podkreślam „ale”, skoro racja leży po stronie rządu, to tym bardziej premier Tusk i jego ludzie nie powinni dawać się prowokować, angażować się w wymianę złośliwości i zabieranie zabawek w piaskownicy. Okazuje się, że nie tylko w obozie Jarosława Kaczyńskiego, Jacka Kurskiego czy Joachima Brudzińskiego, ale również po stronie Platformy pojawiają się wypowiedzi – delikatnie mówiąc – niestosowne. Odsyłanie prezydenta do biura podroży, powoływanie się na chorobę pilota samolotu rządowego czy zaklinanie prezydenta (przez ministra Sikorskiego), żeby „odpuścił” – na to nie ma usprawiedliwienia. Co to za forma „niech pan odpuści” w ustach ministra Spraw Zagranicznych? A już najnowsza decyzja premiera – pozbawienie prezydenta możliwości skorzystania z samolotu rządowego – jest beznadziejna. Urzędowi Prezydenta, nawet jeżeli pełni go Lech Kaczyński, którego postępowanie niejednokrotnie jest nie na poziomie – należy się szacunek. Inaczej, daje się żer Piotrowi Kownackiemu i wielu innym, którzy będą opłakiwać ból niewinnego  prezydenta zadany mu przez  premiera z wilczymi oczami.   Pro-Tuskowe nastroje mogą się odwrócić.

Premier po raz drugi w krótkim czasie źle wybrał pole konfrontacji – najpierw PZPN, teraz Bruksela. Trzeba było zaoferować samolot, trzeba było obiecać, że jeżeli prezydent chce być obecny, to może dysponować miejscem obok premiera, nawet jeżeli to miałoby oznaczać, że będzie „przewodniczącym” delegacji. Odbierając prezydentowi samolot i grożąc, że Kaczyński nie będzie mógł uczestniczyć w obradach, Tusk daje się wciągnąć  do piaskownicy, pozwala prezydentowi wystąpić w roli pokrzywdzonego i prześladowanego, co Lechowi  Kaczyńskiemu jest na rękę. Mało tego, coraz więcej osób zapomni już o co chodziło, i utwierdzi się w przekonaniu, że wart Pac pałaca, wzięli się za czuby, trzeba ich rozdzielić itd. itp.

Wygląda na to,  że to starcie z Kaczyńskim Tusk przegra tak, jak przegrał z Listkiewiczem i Blatterem.  Ale piłka jest w grze, a do wyborów daleko.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 92

Dodaj komentarz »
  1. „Ale piłka jest w grze, a do wyborów daleko.”

    Otóż to, pan prezydent stanowczo za szybko zaczął swoją kampanię wyborczą i zapewne dostanie zadyszki na finiszu 🙂

  2. A ja myślę że to jest gest symboliczny i pójście ‚po bandzie’ żeby jasno i dobitnie pokazać Panu Prezydentowi że nie będzie zgody na takie praktyki Lecha Kaczyńskiego i jego otoczenia. Oczywiście że to wstyd na zewnątrz – jutro pewnie będzie jeszcze bardziej wstyd jak Pan Prezydent będzie żebrał o identyfikator – ale może to będzie dla niego dość dotkliwą lekcją. A póki co przypominają mi się najlepsze czasy szlacheckiego rozpasania i dam sobie łapę uciąć że nocami śni się Prezydentowi przywrócenie liberum veto.

  3. Pewnego rodzaju łobuzów nie można traktować tak, jak sie traktuje ludzi dobrze wychowanych. Jeśli ktoś publicznie deklaruje, że bedzie kontynuował politykę swojego brata, a nie oficjalnego Rządu RP, to nie powinien sie dziwic, ze traktuje się go jak sabotażystę i eliminuje z kontaktów międzynarodowych. Nazwijmy wreszcie rzecz po imieniu, to jest ze strony prezia wszystkich pisiorów sabotaż i jako taki kwalifikuje go do Trybunału Stanu. Nic dodać nic ująć.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Przykro mi, ale absolutnie się z Panem nie zgadzam.
    Bezstresowe wychowanie Prezydenta, dostało klapsa, asertywność ma swoje granice, w pewnym momencie bachora trzeba skarcić.
    Tusk jest też tylko człowiekiem, od września wykonuje nerwowe ruchy, niektóre bezsensowne zresztą, ale nie popełnił moim zdaniem dotychczas nieodwracalnego błędu.
    Prezydent robi ich mnóstwo- i to decydujących o przyszłości kraju.
    PiS miał jedną zaletę- nie działał, i nie szkodził gospodarce, marnotrawiąc niestety czas.
    Tusk czasu nie ma, musi działać, ze względu na uwarunkowania zewnętrzne.

  6. Wydaje mi się, że sprawa jest dużo poważniejsza. Prawdą jest, że prezydent nie jest prezydentem wszystkich Polaków. Jednak w tym konkretnym sporze chodzi o odpowiedź na pytanie, czy jest w Polsce jedna polityka zagraniczna, czy jest więcej polityk zagranicznych? Czy prezydent, występując w imieniu Polski na forum międzynarodowym, będzie prezentował własne stanowisko, czy rządowe? Minister Kownacki mówił, że prezydent nie jest podwładnym premiera, ale nikt z dziennikarzy, którym udzielał wywiadów nie zapytał, czy premier jest podwładnym prezydenta, gdy prezydent jest przewodniczącym delegacji. Dobrze było by znać pogląd pałacu prezydenckiego w tej sprawie, bo wątpliwości są. Prezydent jakiś czas temu w wywiadzie prasowym wyraził nadzieję, że zasady jego polityki zagranicznej będą zbieżne z tymi, które określa rząd. Wątpliwości są więc uzasadnione. Dopiero po ich wyjaśnieniu będzie możliwa współpraca rządu z prezydentem w zakresie polityki zagranicznej. Dopóki to nie nastąpi, szamotanina będzie trwała nadal. Póki co, mamy powtórkę z rozrywki. Już prezydent Wałęsa walczył o poszerzenie kompetencji, jaki przyznawała mu tzw. Mała Konstytucja. Wtedy mówiło się, że to „falandyzacja prawa”. Ciekawe, jaki termin przyjmie się dla określenie starań prezydenta Kaczyńskiego zmierzających do poszerzenia własnych kompetencji konstytucyjnych? Prezydent Wałęsa był po zawodówce, więc pierwsze skrzypce grał prezydencki prawnik prof. Falandysz. W obecnym sporze główną rolę zdaje się odgrywać sam pan prezydent, który jest profesorem prawa. Może przyjmie się termin „kaczyzacja prawa”? Czas pokaże…

  7. Coraz większy niesmak czuję obserwując naszą arenę (nie scenę) polityczną. Szanowny Gospodarz ma rację. Premier przegra.
    Ostatnimi zachowaniami Donald Tusk moim zdaniem straci sporo w sondażach. I rzeczywiście nie chodzi tu o merytorykę sporu kompetencyjnego, tylko o postrzeganie całego konfliktu poprzez sygnały wysyłane przez obie jego strony. A są to sygnały świadczące o tym, że otoczenie Premiera, z nim samym na czele się pogubiło i próbuje mimo wszystko racjonalnie tłumaczyć własne nieracjonalne wypowiedzi i zachowania. A przecież w takich sytuacjach w piaskownicy wygrywa (prawie) zawsze ten kto pierwszy sypnie piaskiem w oczy przeciwnika, krzyknie rozpaczliwie „psze pani on sie rzuca” i w ryk. Poszkodowany dostanie burę za niewłaściwe zachowanie, a napastnik, przytulony do bujnego łona będzie tak długo pocieszany, aż mu urośnie słupek. Może nawet dostanie drugiego cukierka?

  8. Wniosek z całej tej walki rozwydrzonych dzieciaków o to, który ma większą łopatkę i który mocniej nią drugiemu dowali płynie taki, że PO od PiS dzieli mniej niż niektórzy by chcieli.

    Obie partie przejawiają typowo polską tendencję do warcholstwa i kłócenia się o rzeczy małe, gdy trzeba mieć na uwadze rzeczy ważniejsze niż własny nos. Efektem tego będzie traktowanie Polski jako partnera niepoważnego, bo nie wiadomo z kim można u nas cokolwiek załatwić.

    Nawet Wałęsa umiał współpracować z nielubianym przez siebie rządem, a warchoł był z niego jakich mało. Nie przypuszczałem, że przyjdzie mi za nim zatęsknić…

    Lewy Sierpowy – lewicowy punkt widzenia
    http://lewysierpowy.blox.pl

  9. To wszystko jest bardzo przykre, ale Prezydent dokonując od kilku tygodni „pełzającego zamachu stanu” w postaci obalenia legalnego rządu i bezczelnego przejęcia całości absolutnej władzy w Polsce ( a nawet w samolocie nad prowadzacym go pilotem) zasłużył na wszystko !
    A nawet na więcej.
    Piłsudski by wiedział co zrobić !
    I na miejscu Tuska już dawno doprowadziłbym do impiczmentu i delegalizacji PIS !

  10. Panie Redaktorze,
    czekałem na ten wpis, bo zwykły mieszkaniec Ciemnogrodu, taki jak ja, po prostu nie wytrzymuje już, obserwując co się dzieje wokół. Co dopiero publicysta z Pańskim temperamentem…

    Niestety, z przykrością stwierdzam jednak, że i tym razem nie ma Pan racji. Wystarczy bowiem zmienić odrobinę perspektywę z jakiej ogląda się te żenujące i skandaliczne wydarzenia w piaskownicy, przybierające już formy tragiczno-groteskowe, żeby z łatwością odwrócić Pańskie rozumowanie. Czas to wszystko zweryfikuje.

    To nie Lech Kaczyński śni o prezydenturze. Lech Kaczyński już jest prezydentem. I nie musi być prezydentem wszystkich Polaków, bo w Polsce nie wybiera sie prezydentów przez aklamację. A już na pewno nie musi być prezydentem wszystkich dziennikarzy.

    W tym dziennikarzy zdecydowanie niechętnych temu obozowi, z którego się wywodzi, mających mu za złe i niekryjących wobec niego osobistych urazów psychicznych na tle lustracyjnym, jak to ma miejsce w Pana przypadku.

    Prezydentów wszystkich Polaków nie było i nigdy nie będzie. Człowiek z takim doświadczeniem jak Pan, powinien o tym wiedzieć. Także o tym, że politycy mogą mieć różne zdanie w wielu sprawach, że na tym polega polityka, i że żaden z nich może nie mieć racji. Kibicować im nie wypada zatem, chcąc zachować prawo do rozsądzania ich sporów.

    To nie prof. kontraktowy Lech Kaczyński przegrał wybory prezydenckie i nie może pogodzić się z werdyktem wyborczym, marząc jak zaciekły sportowiec, nie lubiący przegrywać, o jak najszybszym rewanżu.

    To nie Lech Kaczyński ma duszę kopacza piłki, który nie może się pogodzić
    z tym, ze prowadził u bookmacherów i przegrał życiowy mecz na własnym boisku.

    To nie Lech Kaczyński niechętnie wypełnia swoją rolę, nie bawi go ona i cni o innej, której do tej pory nie mógł zagrać, bo mu na przeszkodzie stanął trzecioligowy w jego mniemaniu gracz, z którym przyszło mu przegrać.

    To nie fanklub Lecha Kaczyńskiego wmawia mu bez przerwy, że jest graczem wielkiego formatu, a porażka była przypadkowa i przekonuje go, że czas rewanżu nadejdzie i zemsta na cherlawym przeciwniku powinna być sroga i domaga się tego rewanżu jak najszybciej, choćby i jutro.

    To nie fanklub Lecha Kaczyńskiego przekonywał go i przekonuje, że z karłami nie należy przegrywać i podsyca w nim chęć upodlenia i upokorzenia przeciwnika.

    To nie Kancelaria Prezydenta torpeduje poczynania rządu, uniemożliwiając mu wzięcie udziału w szczycie europejskim i wymyślając ku temu kolejne wydumane powody na użytek kłamliwej propagandy (rzekome szkodnictwo dla Polski w sprawie zgody na redukcję gazów cieplarnianych).

    Polityka to jednak nie boisko piłkarskie, a dziennikarz w roli kibica przestaje być sprawozdawcą sportowym. Kibicowanie politykom stało się w Polsce jedynym i ulubionym zajęciem dziennikarzy.

    Pan jest takim fanatycznym kibicem, niestety, i może Pan mieć głównie pretensje do siebie i sobie podobnych za to, ze uprawianie polityki sprowadziliście Państwo Żurnaliści Polityczni do boiskowej kopaniny w najgorszym podwórkowym wydaniu.

    Jeżeli teraz Pan raczy dopiero zauważyć, że Pański faworyt fauluje i gra po chamsku, licząc dalej na przychylność kibiców i sędziów, to ja Panu mówię, że jest za póżno na refleksje tego typu. Sprawy zaszły za daleko i nabierają coraz wiekszego rozpędu, takiego, że po nocach o nich piszemy.

    Pan był wśród fanatyków, którzy rozpetali tę wojnę futbolową, Pan zagrzewał swego faworyta do zwycięstwa. A on nie potrafi wygrywać w grze fair. Liczy na to, że fanatyczny kibic przymknie oczy i będzie wyrozumiały, jak dotąd.

    To już nie jest, Panie Redaktorze partia szachów, o jakiej pisałem kilka miesiecy temu. To jest wojna futbolowa na wyniszczenie przeciwnika. I trzeba było mieć tego swiadomość. Dobrze, że otrzeźwienie przychodzi nocną, spóźnioną porą…

  11. SZ.Panie Red Passent,a jak dlugo ten rzad z Panem premierem Tuskiem ma sie bronic,ulegac dla dobra Pisu,jak dlugo mozna tolerowac ten dewastujacy opor Pisu,moim zdaniem P Tusk i jego rzad wygra dla madrych a dla glupich zostana inni oby nie wygrali.Wszystkie media i politycy zakladaja ze P Tusk walczy i prezydenture a moze chce tylko normalnosci w zyciu narodu i panstwa polskiego,a Lewica w imie wlasnych celow probuje niezauwazyc rzeczywistosci(i tak jest przegrana)a powinna wspierac madre ide nawet jesli nie sa one 100% dopracowane,a mlodzi dzialacze lewicowi to by zzarli spod siebie aby sie pokazac,i pisie to szkoda gadac,tak to obserwuje z terenu USA

  12. A niech tę kaczkę gęś kopnie…………………..

  13. W czasach kiedy skóra cierpnie z obawy przed nadchodzącym kryzysem premier Tusk udaje faceta zadowolonego z siebie i recenzji jakie zamieszczają media o działalności jego rządu ? Medialne intrygi którymi dość zręcznie posługiwała się Platforma zaczynają być niestrawne nawet dla fanów „liberalnej” Platformy. Jednak minister Sikorski przebił nawet premiera Tuska prosząc „na kolanach” prezydenta aby zrezygnował z wyjazdu na „szczyt” UE. Dyplomata mógłby sobie darować takie teatralne wstawki.
    Może nam politycy Platformy zdradzą tajemnicę, co takiego złego może zrobić prezydent, jadąc razem z premierem ? Jak do tej pory to UE nie wykazuje dostatecznej energii , ani dostatecznej jedności w działaniach mających złagodzić dolegliwości nadchodzacego kryzysu.
    Te zabawy bardziej komromitują premiera Tuska i ministra Sikorskiego od prezydenta wskazywanego palcem przez media, jako winnego konfliktu z premierem.

  14. To rzeczywiscie bylo by fatalnie gdyby „prosty absolwent zawodowki reprazentowal Polske” . Brat pana prezydenta, Jaroslaw napewno jest duzo wiekszym medrcem.Przeciez jest jego bratem.

  15. „Trzeba było zaoferować samolot, trzeba było obiecać, że jeżeli prezydent chce być obecny, to może dysponować miejscem obok premiera, nawet jeżeli to miałoby oznaczać, że będzie „przewodniczącym” delegacji.”

    **********************************

    Premier, choć ma duże możliwości, nie może ot tak sobie przekazać swoich uprawnień komukolwiek. Nawet prezydentowi. Tak stanowi Konstytucja.

    To premier bierze odpowiedzialność za rozmowy międzynarodowe. Jak więc może ją wziąć powierzając przewodniczenie im politykowi, który stanowczo zadeklarował zupełnie inny temat i stanowisko?

    Kaczyński ma poważne problemy z ustaleniem tego, co i gdzie ustalił. Kto będzie to odkręcał i jakie będą tego koszty?

    Decyzja Tuska jest racjonalna. Wynika z zasad prawa i racji stanu.

  16. ZLikwidowac urzad: PREMIERA… lub PREZYDENTA

  17. Panie Redaktorze – to Pan powinien być doradcą premiera, a nie Sławomir Nowak. Zadziwia mnie ten upór, z jakim rządzący regularnie dążą do samoośmieszenia. Sztubackie wypowiedzi Sławka (Nowaka) porównujące prezydenta do postaci z kreskówek, albo monodramy Radka (Sikorskiego) pt. „prezydencie, błagam, nie jedź” – to żenada i brak profesjonalizmu. Chyba znowu rządzący nie doceniają wyborców i mogą skończyć tak, jak poprzednia ekipa. A szkoda, bo wiadomo, że w Polsce jest wiele pilnych rzeczy do zrobienia.

  18. Prezydent RP jest z urzedu pierwsza osoba obecnej nomenklatury wiec tez utrudnianie mu podruzy do Brukseli jest glebokim nietaktem ze strony premiera. Pora aby nasi politycy nauczyli sie minimum zasad dobrego wychowania zwlaszcza gdy nie mieli okazji by je uzyskac w domu rodzinnym.

  19. Święta racja panie Danielu. Nie wiem po co premier dał się wciągnąć w tę całą awanturę. Pewnie chciał postawić sprawę na ostrzu noża i przerwać ofensywę Kaczyńskim, ale zadziałał nieelegancko. Myślę, że bał się też, że Kaczyński zepsuje negocjacje z Unią w sprawie emisji co, o czym my nie bardzo wiemy i nie bardzo się przejmujemy, ale co w końcu może się poważnie przełożyć na ceny energii. Energia banki nie bardzo nas martwią natomiast estetyczna strona konfliktu tak. Nie zauważyłem wśród komentatorów w ogóle by zwrócili uwagę na to co mówił Tusk na konferencji prasowej, a przecież mówił rzeczy ważne. Komentatorzy skupiają uwagę na tym czy jest agresywny, czy chce ustąpić Kaczyńskiemu i biadolą dlaczego to nie chce zabrać go do Brukseli. A Kaczyński powiedział jasno jak będzie to jest szefem delegacji. Po jego zadowolonej minie widać, że nie idzie o Brukselę, ale o to by wmanewrować Tuska w kłopotliwą sytuację.

  20. To chyba jednak nie do końca jest tak że w Brukseli byłoby Kochajmy się . Prezydent z urzędu jako szef delegacji zablokowałby całkowicie działania rządu a wszystkie ewentualne zasługi przypisał sobie , porazki rządowi. Dodatkowo zobowiązałby się do czegoś tam co nie byłoby uzgodnione w strategii rządu i wówczas pozostaje tylko na to sie zgodzić. Tusk jest w sutuacji bardzo nieciekawej, jeżeli chce rządzić to musi zablokować prezydenta a ten nie chce aby on rządził. Sprawa typu ” Sir, a gdzie Polska ” w lesie . Jeżeli Trybunał tego nie poustawia a raczej nie jest w stanie bo przepisy sie zazebiają to będzie Festiwal do wyborów. Pan Prezydent załozył że odda Tuskowi za brata. Widać że tutaj nie można liczyć na jakąkolwiek mercy . No mercy – Tepier ja ( jak w rosyjskiej kreskówce ) .

  21. Szanowny Panie Redaktorze.

    Niechże będzie Pan konsekwentny.W jednym zdaniu pisze Pan,że Prezydent jest Prezydentem opozycji/PiSu konkretnie/ a w drugim domaga się szacunku dla tego urzędu.Domaganie się szacunku dla urzędu w oderwaniu od osoby ten urząd sprawującej nie wydaje się logiczne.Sprawowanie jakiegokolwiek urzędu wymaga spełnienia pewnych kryteriów,jeśli się ich nie spełnia to się urząd deprecjonuje.I to ma miejsce w tym przypadku.
    Poza tym,w Polsce i nie tylko można zaobserwować postępujący spadek autorytetu wszystkich,jeszcze niedawno obdarzanych szacunkiem urzędów,organizacji i poszczególnych osób.Wydaje się,że jest to wynikiem dostępu do nieograniczonej informacji i możliwością wyrażania swojej opinii praktycznie przez każdego.Ta zmiana będzie już na trwałe wpisana w życie publiczne.
    Pozdrawiam.

  22. Panie Danielu upór Kaczyńskiego to nie jego inicjatywa a jego partii PiS z bliźniakiem Jarkiem.On jest bezmyślnym wykonawcą walki opozycji w stale spadającym sondażu.Otoczenie prezydenta też jest opozycyjne wobec rządu Tuska i w tym jest problem.
    Spodziewać się od najważniejszej osoby w państwie że jak to podkreślają jego przydupasy na każdym kroku racjonalności w działaniu to już fikcja działania wymknęły się z pod kontroli i eskalacja będzie tylko postępowała.
    Rozbudowana administracja kancelarii prezydenckiej do monstrualnych rozmiarów taki rząd bis z resortami jak rządowe to wymysł kaczy a obsada tych stanowisk to banda skompromitowanych nieudaczników i działaczy.Do niedawna Fotyga,Stasiak,Kamiński posłaniec z ryngrafem do Pinocheta,Waszczykowski wywalony za nielojalność wobec rządu to ludzie prezydenta.Dla mnie to miernoty zadufane w sobie biorący pieniądze za szkodnictwo na rzecz ojczyzny.To kancelaria prezydenta.Skład komisji powołanych przez prezydenta to dopiero gabinet osobliwości.
    Rząd musi okroić budżet tak aby na opłacanie dupków ośmieszających Polskę nie było pieniędzy niech im płaci PiS.
    Apelować o rozsądek do prezydenta to wołanie na puszczy.
    Czekać bezczynnie na wybory.
    Poprosić matkę tych urwisów może się jej posłuchają.

  23. Absolutnie popieram ten dość paskudny w swej istocie gest premiera.

    Prezydent, ustawiany i utwierdzany przez swą kamarylę w roli kompletnego kabotyna, zbywa idiotycznym smiechem wszystko, co sie tyczy poczynań premiera – zasłuzył sobie na odwet metodą znaną w nieco innych srodowiskach, czyli „w morde i zyletka po oczach”.

    Do takiego poziomu zeszła polityka, stosunki miedzy rządem i opozycją i jest to poklosie wszystkiego, co reprezentują bracia, z ktorych jeden zapomniał, że jako prezydent powinien reprezentowac interes kraju a nie swego brata, w ktorego interesie usiłuje rozmontowac wszelkie poczynania rządu.

  24. Popieram stanowisko rządu w tej sprawie, choć w całości odrzucam metody, jakie stosuje Tusk. Nie od dziś wiadomo, że w pojęciu Braci dla Polski dobre jest tylko to, co Jarosław wymyśli, a Lech zrealizuje. Dlaczego więc po tylu przejściach rząd nie skierował jeszcze zapytania do Trybunału Konstytucyjnego o jednoznaczny podział kompetencji w sprawie polityki zagranicznej.
    Uważam, że w obecnej sytuacji do działania powinien natychmiast przystapić Kostek Miodowicz. On jeden wie, jak wyeliminować konkurenta politycznego. Pani Jarucka tym razem też pewnie nie odmówi.

    Pozdrawiam
    Tadeusz

  25. Szanowny Panie Redaktorze,

    …jest sporo racji w tym, co Pan pisze – aczkolwiek nie jestem pewien co do jednoznaczności Pańskiej wypowiedzi i ukierunkowanej stronniczości.
    Mnie na polskiej scenie politycznej razi prymitywizm, taniość wypowiedzi, brak fachowości, brak kindersztuby, żargonowe słownictwo, przerost ambicji, arogancja i typowo polski wishful thinking.
    Nieszczęście polega na tym, że ci ludzie są niewiarygodni, partyjni – i tak na prawdę, już nie ma na kogo głosować.
    Pozdrawiam.

  26. Kto nie szanuje demokratycznie wybranego prezydenta RP,nie szanuje jednocześnie narodu,ktory go wybrał.Brak szacunku dla innych ekipa Kiepskiego wykazuje wszędzie,szczególnie w mediach.Palikot i Niesiołowski są tu szczególnie zaslużeni.Ostatnie wydarzenia dotyczące prezydenta uważam za kuriozalne i bezczelne.To jest poziom podwórkowy,ktory nie powinien miec miejsca w polityce na tym szczeblu.
    PO nie jest partia,która moze prowadzic politykę kraju w trudnych czasach kryzysu.Należy zmienic ten nieudany,leniwy rząd.

  27. Niestety Pan Premier ma rację to rząd jest konstytucyjnie odpowiedzialny za politykę zagraniczną.W Polsce RZĄD RZĄDZI i jest odpowiedzialny za stan kraju.Co do „Prezydęta”to usiłuje torpedować rząd.Wypowiedż brata prezydenta że rząd się nie nadaje,oraz wschodnie FOBIE obojgu-szkodzą wizerunkowi kraju.Wreszcie Pan Premier znalazł w sobie tyle odwagi aby bez osłonek powiedzieć to głośno.A mowienie że prezydent jest głową i najważniejszą osobą państwa to zawracaniewisły kijem.Pan Tusk ma zaplecze profesjonalnych ministrów-a kogo ma prezydent.

  28. Najgorsze w tym całym bałaganie jest to, że nie ma komu powyciągać bachorów z piaskownicy, strzelić w tyłek klapa, aż echo poniesie i zabrać do domu. Po prostu Nie ma mocnych.

  29. Obserwuje to smutne widowisko z oddali. Jestem przekonany, że za tym sprytnym posunięciem stoi Jarosław – prezydent wg mnie nie raz już dawał dowody, że nie jest politykiem ani tak sprawnym ani sprytnym. A ta awantura jest swoiscie genialna – jak by sie rząd nie zachował – straci. I nie ważne są tu racje Państwa, jego interes itd. Prezes PiS nie raz (a i Prezydent) dawali do zrozumienia, że z III RP nie mają nic wspólnego więc z nią walcza wszelkimi sposobami. A że jeden z nich (o ironio) akurat jest owej III RP prezydentem i mamy taką a nie inną Konstytucję – to tym łatwiej. I tylko ta walka się liczy, a nie pakiet klimatyczny czy posunięcia finansowe nie mówiąc już o ‚radzie mędrców’. Choć ta ostatnia pewnie i ma jakieś znaczenie pn. dwie pieczenie na jednym ogniu – wywołać awanturę z której rząd nie ma jak sie wywinąć i uwalić Wałęsę – posunięcie zaiste świetne. A że autorytet Polski na arenie międzynarodowej cierpi? Ich to nie obchodzi.

  30. Z reguly sie z Panem zgadzam, tym razem nie – i jak wynika z dzisiejszych sondazy nie jestem samotny ze swymi pogladami. Jezeli pan prezydent w obliczu merytorycznych argumentow w dalszym ciagu zachowuje sie jak rozkapryszone dziecko, nalezy wprowadzic bardziej radykalne metody wychowawcze – i premier to zrobil. I chwala mu za to. Nie mam juz ochoty patrzec na szczeniactwo w polskiej polityce i doceniam odwazne gesty. Nie zapominajmy „kto kogo” tutaj sprowokowal. Nawet jesli „kto” = „szanowny pan prezydent”.

  31. Pamiętajmy, że zarówno Pana Prezydenta Kaczyńskiego, jak i Pana Premiera Tuska wybrało – jako swoich reprezentatów do rządzenia – polskie społeczeństwo. Widocznie nie było lepszych kandydatów. Pozostaje pytanie, czy takowi znajdą się do następnych wyborów.

  32. Przeżyliśmy dwie okupacje, przeżyjemy i tę „demokrację”.
    Kolejny raz potwierdza się „prawicowa przypadłość” – walczymy ze sobą do ostatniej kropli krwi.
    Łatwo przewidzieć jak to się skończy.

  33. Na tle tych pajaców postaci takie jak Oleksy. Cimoszewicz, Kwaśniewski a nawet Miller wyglądali jak mężowie stanu z prawdziwego zdarzenia. Ale pamięć zalecana przez TesTeq nie zawadzi. I warto też pamiętać sentencję Bismarka, że Polska jest krajem niezdolnym do istnienia samodzielnego. Radość wykazują tylko „ścierwojady” mając co do pisania. Na to ich w sumie tylko stać.

  34. Dorzucę swoje trzy grosze do wypowiedzi Gospodarza i wiekszości dyskutantów;
    sprawa 1. „neoliberalizm” i konsekwencje dla świata i Polski. Jako człowieka z praktyką zawodową w gospodarce zawsze doprowadzały mnie do szału debilne wypowiedzi ignorantów(Syryjczyk), że najlepszą polityką gospodarczą jest brak polityki gospod., że wszystko, co postkomunistyczne ( J.K. Bielecki) należy zaorać, że święci guru wiedzą wszystko lepiej i szczytem elegencji i nowoczesności były cielęce zachwyty nad różnej maści zachodnimi teoretykami(było to podobne do czasów z PRL, gdy podziwianie na ulicy zachodniej marki samochodu nobilitowało oglądacza, a był to przecież prowincjonalizm); tak samo w polskiej tradycji (wśród ignorantów)nobilitacji dostępuje się zawsze, gdy swoją wypowiedź przyozdobi sią cytatem z zachodniego „klasyka”. Powtarzam: powoływanie się na klasyków świadczy o tym, że sam od siebie taki wypowiadający nie ma nic do powiedzenia. Ale dlaczego tak dużo o tym piszę. Otóż piszę dlatego, bo jak mnie mierziło małpowanie różnych kretynizmów neoliberalizmu, tak teraz drażni mnie ten małpi pęd kolejnej grupy do totalnej krytyki neoliberalizmu i taka złośliwa radość, że ten globalizm neoliberalny, jest taki wredny i mamy kolejne grono mędrców, którzy znowu wszystko wiedzą lepiej(a w gruncie rzeczy wiedzą g….), Apeluję do wszystkich mądrali(teraz dziecko w podstawówce wie, jakie Napoleon popełniał błędy w carskiej Rosji). Kryzys dotyka pieniądza na skutek olbrzymiej emisji pieniądza wirtualnego przez cwaniaków w bankach inwestycyjnych, ale sprawa uzdrowienia jest w zasadzie prosta:to nie banki stanowią prawo(one lobbują, owszem, ale od tego są fachowcy, żeby nie dać sobie robić wody z mózgu; to nie pan Nałęcz i jego komisja – na szczęście -mają napisać nowe prawo bankowe itd, żeby państwo odzyskało realny wpływ nad przepływem strumieni finansowych). Od tego jest rząd i sejm, żeby było racjonalnie. Straty są do odrobienia , bo jeszcze nie zniszczyły sfery realnej gospodarki.Wszystkich sprawców zła trzeba spokojnie rozliczyć w Polsce i na całym świecie, ale nie mędrkowaniem, a rzetelną profesjonalną pracą
    2 „Zabawa w piaskownicy”; bardo podoba mi się to ujecie; sam je wielokrotnie używam, ale nie chodzi o moją satysfakcję. ja sądzę(i wiem, że nie jestem na blogu odosobniony), że sprawa jest bardzo poważna, bo ośmiesza Polskę(szerzej napisałem o tym u Pani J. Paradowskiej i nie będę tu się powtarzał). Szanowny Gospodarzu, uczestniczył Pan w swoim zawodowym życiu w różnych sytuacjach, był pan świadkiem różnych zawijasów politycznych, itd. Mam pytanie: dlaczego istniejąca szeroka grupa światłych w polsce publicystów wraz z przedstawicielami sądownictwa(przecież jest tylu wspaniałych prawników z autorytetem) nie wystosuje np listu otwartego do prezydenta i premiera w tej sprawie, dlaczego nie niszczycie takich damskich bokserów, jak pan Nowak(rzecznik), czy ten harcerzyk Karpiniuk(podniecający się obrzucaniem wzajemnym fekaliami z Jacusiem Kurskim; żenada), dlaczego Wasze głosy są takie rozproszone. Przepraszam, ale takie rozproszenie stwarza podejrzenie , ze może głównie chodzi o „wierszówki”. Ostatnio b. prezyd. A. Kwaśniewski postąpił wspaniale wystosowywując apel w obronie dobrego imienia gen. W. Jaruzelskiego. Apel ten spotyka się nadal żywym odzewem w społeczeństwie. Dlaczego Wy, zasłużeni i światli publicyści nie robicie podobnie? Miliony Polaków na to czeka. Trzeba to narodowi uswiadomić, że premier i prezydent bawią się za nasze pieniądze, a nie za pieniądze ich.Nasz głos na blogach nie jest słyszalny, ale Wasz, jesli będzie zbiorowy, usłyszą wszyscy w kraju i za granicą,i dadzą dowód, że są u nas ludzie i grupy, które takie wyłupy potrafią nazwać po imieniu.
    Z poważaniem

  35. zachowanie elit , Tych co obecnie rządzą i jednoczesnie sądzą gen.Jaruzelskiego , tych samych z którymi prowadził kiedyś „dialog” ,utiwerdza mnie tylko w przekonaniu
    że jednak miał rację 13 gruudnia .

  36. To przestalo byc komedia! To stalo sie realna tragedia!

    Od dawna wiadomo, PO a specjalnie Slonce Peru kopia po piszczelach.

    1. Nikt nie reaguje na wystapienia Swinskiego Ryja /Palikota/ obrazajacego
    Prezydenta w, o wlasnie, swinskim stylu.

    2. Nikt nie reaguje kiedy Kolanko Sikorski zdradza tajemnice panstwowe
    Ponoc nie wiedzial/o czym wie uczen szkoly podstawowej/ o tajemnicy
    sluzbowej, dalej gra komedie klekajac /niby/ na kolanach.

    3. Osoba desygnowana na premiera usiluje praktyczie aresztowac glowe
    panstwa demokratycznie wybrana. Moze to dobre na boisku, uszczypnac
    dac sujke pod zebro, kopnac w piszczel i grac bohatera bo sedzia slepy.
    Ale nawe najgorszy sedzia w koncu cos zobaczy.
    Mysle tu Polakach

    Tych Panow mamy dosc.

    Jak to kiedys powiedzial Daniel Passent – WONT!

  37. Polityczny obóz PiS-u – łaskawość premiera Tuska ,(który doprosił go na poprzedni szczyt) – wykorzystał jak precedens w anglosaskim prawie ,a tu nie ten rejon świata ,tu rzadzi Ustwa Zasadnicza przyjęta przez polski Naród .
    Rząd RP niezależnie od gorszącej formy musiał tak postąpić ,a Prezydent usiłując przez swoją praktykę zmieniać wykładnię treści Konstytucji IIIRP wszedł na niebezpieczną dla siebie górską scieżkę .On jest dziś na grani a jego obuwie nie ma raków -tak bym widział rysunek satyryczny Sawki na ten dzień ,przedstawiajacy postać Lecha Kaczyńskiego wspinającego się na szczyt o nazwie IVRP.

  38. Parafrazując tytuł z pierwszej strony dzisiejszej (15.10.br) Gazety Wyborczej: ostatnie szturchańce prezydencko – rządowe w sprawie wyjazdu do Brukseli to szczyt wstydu.
    Panu Prezydentowi i Panu Premierowi w ich ” sporze kompetencyjnym ” ( cudzysłów zamierzony bo nie o kompetencje tu chodzi tylko ambicje osobiste obu aktorów tej groteski ) mógłbym zalecić i poradzić jednocześnie aby sięgnęli do materiałów komisji, która przygotowała projekt obowiązującej konstytucji ( Komisji Konstytucyjnej ).
    W materiałach tych znaleźliby wyjaśnienia o co autorom konstytucji chodziło gdy proponowali taką nie inną treść poszczególnych zapisów, jak widzieli działanie tych przepisów tak w sensie ich samoistnego funkcjonowania jak i w związku z innymi przepisami, jakie był cele proponowanych rozstrzygnięć, kompetencje organów konstytucyjnych itd.itp. Byłoby to coś w rodzaju wykładni źródłowej zapisów konstytucyjnych i miało zupełnie inne znaczenie niż różne „ekspertyzy” sporządzane na zmówienie.
    Sądzę, że lektura tych materiałów umożliwiłaby ustalenie czy rzeczywiście obowiązująca konstytucja jest taka niejasna jak twierdzą ci, którzy z jej materią nie potrafią sobie dać rady. Oczywiście propozycja moja zakłada istnienie dobrej woli po obu stronach tego wydumanego – moim zdaniem – sporu. Rzecz w tym, że dobrej woli nie dostrzegam; ani u Prezydenta, ani u Premiera.
    Znamienne, że do takich żenujących cyrków prezydencko – rządowych jak obecnie nie dochodziło za prezydentury Kwaśniewskiego mimo, że rządził wówczas (I kadencja) AWS. Czy dlatego, że Kwaśniewski był przez dość długi czas szefem komisji konstytucyjnej a i potem żywo interesował się jej pracami, a więc rozumiał i wiedział o co w konstytucji „chodzi” bo znał materiały, do których przeczytania zachęcam obu Panów ?

  39. Ja nie mam tego wszystkiego za złe Tuskowi. Ile można, w końcu „wyszedł z nerw”. Kaczyńscy już dawno temu sprowadzili poziom polskiej polityki bardzo nisko i czy Tusk raz wyskoczy z tym samym czy nie to i tak niczego nie zmieni. Przynajmniej przestał się podkładać i wreszcie ktoś się kaczorom twardo postawił – śmiem nawet przypuszczać że kaczor inaczej nie rozumie. Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie, sam sobie nagrabił. Gdyby był prawdziwym autorytetem, osobą rzeczywiście mającą na sercu dobro i wizerunek Polski a nie swoje i brata to takie rzeczy nie miałyby miejsca – z obu stron.

    Już na samą myśl że Kaczyński wyraża się o Wałęsie zaproponowanym do Rady Mędrców Unii per „prosty absolwent zawodówki” cierpnie skóra z czym jeszcze mógłby wyjechać. Tusk w pewien sposób – dyplomatyczny czy nie – na forum międzynarodowym odcina się od trybu myślenia i postępowania Kaczyńskiego.

  40. Chcialbym jednak troche polemizowac z Szanownym Panem Danielem.
    Nie uwazam osobiscie zachowania D.Tuska jako przegranej bitwy w „piaskownicy”. Ostatnimi czasu Lech Kaczynski wrecz ostentacyjnie oswiadczal, ze najczesciej nim wykorzystywanym instrumentem wzgledem Rzadu RP bedzie prawo weta. Potwierdzil Kaczynski, ze nie tylko nie jest Prezydentem wszystkich Polakow, ale nie bardzo jest Prezydentem RP. Jest on raczej osoba na Urzedzie Prezydenta RP oficjalnie aprobujaca mniejszosc parlamentarnna, najbardziej niepopularna partie polityczna w Polsce – Prawo i Sprawiedliwosc.
    Ile moze Tusk wynosic i na sile akceptowac postaw Lecha Kaczynskiego wzgledem siebie i kierowanego nim Rzadu? System parlamentarno- gabinetowy w Polsce wyraznie okresla zakresy i formy odpowiedzialnosci w ukladzie wladzy wykonawczej w RP. Czy swiadome przeszkadzanie, destrukcyjne oddzialywanie z racji pelnionego Urzedu Przez Lecha Kaczynskiego na szeroko rozumiana prace Rzadu RP w zancznym stopniu usprawiedliwia dosc mizerne efekty rocznej kadencji Rady Ministrow? absolutnie tak. Idac dalej za ta mysla mozna wnioskowac iz Lech Kaczynski zajmuje stanowisko, ze im jest gorzej tym lepiej. Jednakowo Lech Kaczynski zapomina, ze po opuszczeniu Urzedu Prezydenta RP moze znalezc sie sila polityczna, ktora na bazie okreslonego materialu dowodowego moze Lecha KAczynskiego zaprowadzic na taka sale – jak ta, na ktorej dzisiaj jest byly Prezydent RP W.Jaruzelski. Czyzby poczucie bezkarnosci wobec jawnego dzialania na szkode Panstwa i wymiernych wynikajacych z tego tytulu strat zaslepialo jego swiadomosc ?
    Uwazam, ze stanowisko Tuska, pewna bezceremionalonosc i bezkompromisowosc jest efektem juz nagrodzonych sie negatywnych zachowan Kaczynskiego. Jest to oficjalny sygnal dla Kaczynskiego ze strony Tuska, ze miarka sie przebiera i na zasadzie ze ” palka ma dwa konce ” Prezydent powinien zrewidowac to, do czego jest uprawniony a do czego jest i zobowiazany.
    To juz raczej nie jest futball gdzie pilka jest okragla a bramki sa dwie. Gra juz idzie w jedna bramke i pilka ma zewnetrzna forme przypominajaca szachownice.
    Ktos tu wczesniej slusznie zauwazyl, ze zbyt wczesnie Lech Kaczynski rozpoczal swa kampanie wyborcza i ze moze dostac zadyszki. Ja ide nieco dalej za ta mysla, ze gra na szachownicy wladzy moze go doprowadzic do stanu szach – mat. Dlaczego? IQ intelektu Prezydenta jest takie a nie inne – to chyab wyjasnia cos, co nie budzi juz u wiekszosci Polakow watpliwosci, ze nie mozna wiecej doprowadzic do takiej kompromitacji Polski i Polakow – przy wyborze kolejnego Prezydenta – jak jest dzisiaj i minione 3 lata.
    Panie Danielu ! Piaskownica raczej w moim udczuciu jest zwycieska dlA Tuska.To nie on sam siebie osmieszyl a raczej obrazony Lechu w krotkich spodenkach ze zerwana jedna szelka, ze lepiona w piaskownicy piaskowa baba nie wyszla i nikomu sie nie spodobala.
    Tusk dal do zrozumienia, ze i tej dziecinady czas przyszedl kres tez!!!!!

  41. @kadett
    Pośród tych pozbawionych szacunku dla prawa homosovieticusów Pana rozsądny głos jawi się jako głos Seneki posród barbarzyńców. Dla czerwonych rewolucjonistów z pod znaku Passenta, tylko sekretarze partii byli godni szacunku. Charakteryzowali sie oni tym, ze byli głupi ale mieli za sobą aparat represji. Tusk też jest głupi i ma za sobą Schetynę, który ostatnio straszy Warszawiaków kontrolami drogowymi oraz biciem kibiców. A wszystko to bo już załatwiono półmiliardowy dług wobec Waltera i Wejcherta…

  42. Spóźnione ( przepraszam ) a propos posła Palikota i jego prezentacji świńskiego ryja jako ilustracji sporu ministra Drzewieckiego z PZPN-em;
    czytałem dawnymi czasy w różnych powieściach gangsterskich, że posyłanie innym świńskiego ryja to był taki mało sympatyczny raczej obyczaj gangsterski oznaczający ni mniej ni więcej tylko wypowiedzenie wojny innemu gangowi.
    Rozumiem, że poseł Palikot PZPN-u i Prezesa Listkiewicza raczej nie lubi – stąd aluzja do gangu. Ale, że własne środowisko polityczne z gangiem (innym) porównuje …. . No, no ….. .
    Odważny taki, samobójca polityczny, a może po prostu…….. ?

  43. Krajowa scena okazala sie dla naszych kontrachentow za ciasna, wiec ruszaja w objazd, zeby podbic Europe. „Kohabitacja po Polsku, czyli raz narodowo” to tytul ich przedstawienia. Sztuka miala byc w zalozeniu dramatem i miala traktowac o goracej trosce obu kontrachentow o losy ojczyzny. Na szczescie sie nie udalo i wyszla lekka komedia, mozemy odetchnac, chyba, ze ktos wezmie przedstawienie rzeczywiscie za dramat, to by dopiero byla „kupa” … (smiechu?).

  44. I tak w najbliższych wyborach będziemy wybierać między Tuskiem a Kaczyńskim, między PO a PiS. Z góry wiem, co wybiorę, bo dyktuje mi to instynkt samozachowawczy. Reasumując, wielkiego wyboru to my akurat nie mamy, więc dywagacje o wstydzie i tak psu na budę się zdadzą. A w cuda nie wierzę. Przez najbliższe dwa lata sytuacja się nie zmieni. Co najwyżej zapateralski SLD i prorodzinne PSL nie wejdą do Sejmu.

  45. Kadett – bardzo dobry wpis. Diagnoza myślę celna.
    Nie dziwne że John Lecha nie lubi.

    Pozdrawiam
    Łukasz

  46. To nie przypadek z tym PZPN i „kuratorem” wychodzącym tylnymi drzwiami po stanowczym żądaniu jego z PZPN usunięcia. czy tego nie przewidziało „słoneczko Peru” ?
    Na tle spraw ważnych ta para Tusk-Sikorski proponuje nam show medialny jak w „Operetce” Witkacego.

  47. Danuta:
    Operetka to byl chyba Gombrowicz?

  48. Dobra polityka ,to nudna polityka.

    W Polsce nie jest dobrze.
    Obywatelski obowiazek nakazuje zmiany.
    Polacy maja prawo do normalnosci.

    Slawomirski

  49. Nie ma ucieczki od konstatacji, że prezydent i premier na spółkę ze swymi sztabami dostali zbiorowego kuku na muniu, a naród tylko patrzeć jak też dołączy. I co z taką konstatacją robić? Mnie osobiście to nisko zwisa, ale nie każdy jest taki, weźmy choćby takiego Telegraphica, dla niego jest to wręcz apokalipsa, dojście do krańców wytrzymałości na absurd. Co robić ma ON w takiej sytuacji? Wyemigrować drugi raz nie może, bo już jest wyemigrowany. Udać się na emigracji na emigrację wewnętrzną w drodze wylogowania się z polskiego internetu? Genialny pomysł, tyle że niewykonalny, co potwierdzi każdy inny emigrant, gdyż sam już sto razy takiego numeru próbował, tyleż razy przekonując się, że jest zwykłą ludzką szmatą, niezdolną wytrwać w abstynencji nawet dziesięciu sekund.

    Czyli co pozostaje? – pozostaje nie fikać, tylko klikać dalej. Ale klikać w jakiej tonacji, z jakich pozycji? Tonacja niepodważalnego orzecznictwa odpada – tę już przytomnie zawłaszczył sobie Gospodarz („decyzja premiera jest niepoważna, to zagranie na poziomie piaskownicy”). Pozycja spokojnego arbitra? – też nie wchodzi w rachubę, ta sama osoba się kłania, kładąc łapę i na tym („w sprawie meritum popieram stanowisko rządu”). Może więc ton bezstronnego obserwatora? – guzik, to też już zawłaszczone przez wiadomą osobę („również po stronie Platformy pojawiają się wypowiedzi – delikatnie mówiąc – niestosowne”). Tam samo jak ton skromnego wizjonera, który nie upiera się przy swoim („wygląda że to starcie Tusk przegra, ale do wyborów daleko”).

    No to, kurde, co robić? Może by wykorzystać swój kunszt ekonomiczny, to nigdy nie zawodziło. Nie – wyśmieją, wyszydzą, wyhahają… Tu trzeba bardziej finezyjnego podejścia. Po co się wyrzekać roli orzecznika, arbitra, obserwatora (sic!), wizjonera, z jakiej paki? Każdy ma niezbywalne prawo do własnego orzecznictwa, arbitracji, observerstwa (sic!), wizjonerstwa, byle własnych. I tu jest pies pogrzebany, trzeba po swojemu. Nie tam, że decyzja premiera jest niepoważna. Jest rozczarowaniem, owszem, ale… zresztą to jeszcze można zmienić, dopracować…, ech, o kant zaplecza to wszystko roztrzaskać!

    Telegraphic zastyga w zadumie, mijają minuty, za oknem sypią z drzew złociste liście, wreszcie powoli się ocyka, przymierza ręce do klawiatury i…

    Chciałem zakończyć słowami „i zaczyna pisać”, ale musiałem się wstrzymać, bo przecież w tej chwili nie podobna tego stwierdzić. Telegraphic jest w tym momencie jak kot Schrödingera, nie wiemy co robi, pisze czy nie pisze, według Schrödingera robi teraz obie te rzeczy naraz, jego poczynania są fundamentalnie nieokreślone i dopiero gdy Moderator dokona kolejnej odsłony (może już z tym komentarzem) dowiemy się czemu oddawał się Telegraphic – pisaniu czy zniechęceniu.

  50. Ciekawa ocena sytuacji: ktoś w towarzystwie psuje powietrze a pozostali obecni wstydzą się okropnie i udają, że otacza ich woń konwalii, bo przecież „kto poczuł, ten wytoczył”. Pan Prezydent puszcza ciągle nowe muchy (nie uważam, żeby pożyteczny bąk miał być ucieleśnionym synonimem dla dysfunkcji układu pokarmowego) i w tym leży problem.

  51. Nie rozumiem dlaczego ten sam tekst pojawia sie dwukrotnie w tym samym wydaniu Polityki, pod zmienionym tylko tytulem.

    Czyzby namiar wolnego miejsca? Jesli juz tak sie stalo nalezalo przeniesc na ten blog komentarze ktore czytelnicy ‚tam’ umiescili.

  52. Witam,
    Gdzie jest pan Cimoszewicz?! To jedyny kandydat na prezydenta. Prezydentem Polski moze byc tylko czlowiek pozapartyjny i koniecznie nie moze miec rodzenstwa aktywnego politycznie.
    Poza tym chcialabym wiedziec jakie koszty ponosi kancelaria Prezydenta Kaczynskiego ktory na moj koszt jezdzi sobie po kraju?!
    Ponadto kto zaplaci za podroz prezydenta do Brukseli, nie nalezy do polskiej delegacji a wiec jego wycieczka jest prywatna !
    Pan Tusk oczekuje, ze odpusci wybory prezydenckie i zajmie sie gospodarka. Jesli weta Pana Kaczynskiego spowoduja rozklad finansow Polski – winien poniesc odpowiedzialnosc. Tak klarowna sytuacja jest mozliwa tylko gdy Pan Tusk porzuci plany bycia prezydentem i bedzie gospodarczo punktowal Pana Kaczynskiego. Decyzja o zaprzestaniu walki o urzad prezydenta / przez pana Tuska / spowoduje totalna kleske pana Kaczynskiego i to bedzie historyczna zasluga pana Tuska. My wyborcy bedziemy o tym zawsze pamietali.
    pozdrawiam

  53. Panie Redaktorze,
    Nie wiem, czy śmiać się czy płakać…..
    Pański komentarz „śmierdzi” tzw. „Warszawką”…
    Pod tym pojęciem rozumiem wszystkie opinie wypowiadane ze stołecznego miasta, które w założeniu mają jedną tezę: „Swołocz nic nie rozumie i wszystko kupi”…. bo my wiemy najlepiej… reszta rozumu ani pamięci nie posiada….
    Od roku, czyli od momentu kiedy PiS przegrał wybory, mamy typową kohabitację… Jej jakość określił sam Pan Prezydent sposobem w jaki musiał wręczyć nominację obecnemu premierowi. Już wtedy pokazał brak klasy (w sensie savior-vivre). A wystarczyło powiedzieć, że temu rządowi będzie szczególnie patrzeć na ręce….
    Prezes PiS i jego giermkowie (co już ceraz bardziej jest widoczne), nie dość, ze nie pogodzili się z porażką w wyborach, to jeszcze postanowili (a własciwie jeden człowiek i to najbliższy Prezydentowi) dalej rządzić Polską po swojemu. I wykorzystać do tego celu urząd i prestiż Prezydenta. To co wyprawiał dzisiaj Prezydent świadczy, że w kwestii relacji rodzinnych, jest tym słabszym bratem i jeszcze do tego kompletnie ubezwłasnowolnionym.
    Tak bywa… ale w takim wypadku, to nie na tego brata głosowaliśmy… Głosowaliśmy na odbicie w lustrze… Co gorsza, z punktu wykształcenia, na to gorsze (bo Prezes PiS nie jest profesorem), a widać, że kwestia wykształcenia jest w tej rodzinie na tyle ważna, że na jej podstawie ocenia się ludzi. (stały problem Wałęsy)… I z drugiej strony, niekonsekwentnie, w samej rodzinie daje się przodownictwo, mniej utytułowanemu bratu.
    Każdy, myślący człowiek widzi, że Pałac Prezydencki mówi głosem Prezesa PiS…. w słowach, czynach i wyborach… To bardzo nieciekawa sytuacja dla nas wszystkich… Chce wciąż rządzić nami osoba, która już usłyszała wyborcze „nie” i tego nie rozumie.
    O dworakach Prezydenta i Premiera nie wspomnę, bo to inna rzeczywistość. Dziwi mnie jednak stała obecność w tym gronie zdrajcy narodu polskiego jakim jest Michał Kamiński. Ten człowiek, wraz z Markiem Jurkiem zawiózł do Pinocheta ryngraf Matki Boskiej Częstochowskiej. Nawet Polak-Papież, który odwiedził Chile w czasie dyktatury do takiego gestu się nie posunął…. Nigdy nie szafował najwiekszą świętością narodu…. a mógłby z racji urzędu.
    Dlatego dla mnie i pan Kamiński i pan Jurek to skończeni zdrajcy Polski i jej największej świętości… Nawet Ojciec Dyrektor Rydzyk, którego poglady nie wszystkim odpowiadają, do takiego świętokradztwa się nie posunął…. I Ci Panowie byli bądż są w PiS…. nawet jeden był wybrany Marszałkiem Sejmu……. obłęd…. ale dla Prezesa PiS logiczny, jak koalicja z Lepperem….
    Pan Redaktor, jako były ambasador w Chile, ma świadomość tego co się tam wyprawiało… i jak to się miało do tak głoszonej „świętości życia”…
    Nawet, jeśli komunistom, czy innym wrogom politycznym odbiera się prawo do władzy, do rządzenia, do istnienia jako ideologom czy partiom, to prawo do zycia pozostaje ponad prawem. Ja też byłem w Chile i wiem jak tam obsobaczano rządy Allende… i słusznie… ale to nie tłumaczy morderstw… Tym bardziej, że dzisiaj obaj Panowie stoją w szeregu do karania junty polskiej z 1981 roku… Wszak to dokładnie to samo. Jedni i drudzy chcieli zachować stan posiadania….. Jedni i drudzy wpisali w wywołanie stanu wojennego ofiary…. I to z ludzi… bo komunizmu nie wymysliły ryby ani ptaszki… nawet małpy… tylko ludzie.

  54. Jeden z papieży powiedział, że dla dobra swojego kościoła gotów byłby paktować nawet z Diabłem.
    Prezydent Kaczyński przed podpisaniem ustaleń traktatowych całą noc telefonicznie porozumiewał się z Premierem Kaczyńskim. Czy dla dobra Polski? Czy wasnego interesu rodziny i popleczników z PIS?
    Teraz nie umie ani on, ani Premier Tusk porozumieć się w sprawach, w których głupi Antoś z Bałut by potrafił?
    Czy już nikomu nie zależy na naszych, polskich interesach? Czy nie pora wyrzucić cwaniaczków i to obu? Czy nie ma takiej możliwości aby rozpisać jednocześnie wybory do Parlamentu i wybory na Prezydenta?
    Przecież żaden z nich nie krzyknie: „Kończ Waść, wstydu oszczędź”.

  55. Tyle wielkich słów wczoraj i dzisiaj padło o autorytecie głowy państwa, o krzywdzie czy też wręcz kłodach jakie różni mali (stanowiskami i charakterami) ludzie, rzucali pod nogi głowie państwa. Włos sie na głowie jeży.
    Obserwując wysiłki kancelarii prezydenta, tak sobie myślę, że gdyby nie udało się wyczarterować samolotu, to pewnie głowa państwa zdecydowała by się na podróż do Brukseli samochodem a może nawet – nawiązując do sarmackich tradycji – pojechać konno!
    I jak kogoś takiego można grzecznie zatrzymać?
    Jednak to wszystko jest zupełnie nieistotne, nie ma żadnego znaczenia. Pytanie jest inne. Właściwie po co głowa państwa, z takim uporem i wbrew wszelkim przeciwnościom, do tej Brukseli pojechała? Jakiż to, wielki interes państwa albo narodu tego wymagał?
    Wszyscy wiemy, że Prezydent nie ma nawet doradcy ekonomicznego i po tym co mówi, łatwo poznać, że na finansach ani na gospodarce po prostu się nie zna. O traktacie lizbońskim, też chyba wiele nie ma do powiedzenia, poza tym, że nie wie kiedy go podpisze. O polityce wschodniej, to już chyba mało kto chce go słuchać (warto poczytać wywiad z prezydentem Czech). Więc właściwie po co?
    Tyle padło wczoraj i dzisiaj słów i ani jednego sensownego wytłumaczenia, po co Prezydent właściwie pojechał na ten szczyt? Po co ten upór?
    Czyżby urażona godność więcej znaczyła, niż dobre imię kraju, którego jest się najwyższym urzędnikiem?
    Kto tu w rzeczywistości jest pokrzywdzonym, czy ten, który usiłuje coś sensownego zrobić- zgodnie ze swoimi uprawnieniami, czy ten który mu w tym świadomie przeszkadza? I właściwie w imię czego?
    Sądzę, że Pan Redaktor nie ma tym razem racji. Jak mówi stare przysłowie – gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą. Polityka miłości w jakimś momencie staje się po prostu nieskuteczne, wobec kogoś kto brutalnie łamie wszystkie reguły, umowy a nawet obowiązujące prawo.
    Wszystkim zaś, prawią patetyczne kazania o autorytecie głowy państwa, polecam cytat z samolotu „… skoro podałem rękę Kiszczakowi, to Tuskowi też podam…”.

  56. Tym razem podzielam zdanie p.redaktora, z tym ze wine za te przepychanki ponosi calkowicie chorobliwa ambicja p.prezydenta ( ja tu jestem najwazniejszy) no i oczywiscie t.zw kampania wyborcza, jestem jednak przekonany ze po tym co prezydent do tej pory „konal” to nastepne wybory zdecydowanie przegra, niezaleznie od tego jacy beda inni kandydaci , bo takiego nadetego czlowieczka juz nikt i nigdy nie bedzie chcial miec na takim stanowsku, on przeciez swoim postepowaniem osmiesz Polske i to nie poraz pierwszy, i tyle.
    Z powazaniem

  57. Panie Danielu !
    Widział Pan to? Pan Radek nie musiał tego robić. Ja myślałem,,że klasę on ma wzdłużną, inteligentną, wyżejsiężną, podługkrawatową.wzdłóżgolfową, językoznośną.
    Niestety!
    W „zamiast” dostałem ichnie, rutowiczowe, tipsosikorskie układy buzi, mięśniowe kosmetologiczne prawdy.
    Nachlali się?

  58. Polecam Liliane Sonik w dzisiejszej Gazecie Wybiorczej
    zacytuje tylko kawalek:

    Choć uważam go za Wielkiego Szkodnika, nie przeszkadza mi, że generał ma zagwarantowany byt z willą i służącą do końca swych dni. Byle nas nie absorbował swą osobą i pisanymi przez innych, post factum, rzekomymi tragediami moralnych dylematów. Nie generał Jaruzelski, lecz niektórzy jego obrońcy skłaniają mnie do zabrania głosu. Sam generał nudzi i męczy jak reżim, któremu służył.

    On sam jest tylko skamieliną czasów na zawsze, mam nadzieję, minionych. Tym, co interesujące, jest Literatura Obrony Generała. Bo Literatura Obrony Generała istnieje jak najbardziej, tu i teraz. Świadczy o nas i nas kształtuje.

    Weźmy na przykład tekst Stefana Chwina („Gazeta” 4-5.10). Począwszy od tytułu („My, Ablowie, czyści jak łza”), ileż w nim sylogizmów, łatwych wzruszeń, sentymentalnego szantażu, prawd pozornych i półprawd; a teza o „naszych polskich chłopcach z poboru”, co to stan wojenny wprowadzali, zaiste rozkosznie perwersyjna.

    Na pytanie, co zrobiłabym, będąc na miejscu generała, odpowiadać nie będę. Uznaję je za obraźliwe, za policzek. Za nieuprawnioną sztuczkę i próbę przeniesienia odpowiedzialności. Znany człowiek pióra składa propozycję byśmy się z generałem zamienili miejscami.

    13 grudnia wyłamano drzwi do mojego domu, wymachując rewolwerami zabrano w niewiadome przeznaczenie mojego męża, brata i wszystkich niemal przyjaciół; zostałam sama z synkiem-niemowlęciem, a Chwin nie widzi żadnej niestosowności w tym, by proponować mi zamianę na miejsca z generałem. Pytam więc: czy to ćwiczenie obowiązuje również dzieci, żony i matki zamordowanych górników z Wujka?”

    Do tej literatury Obrony Generala zaliczaja sie felietony Daniela Passenta.
    Brrrr…znowu zrobilo mi sie lekko niedobrze…

  59. No jeszcze tylko kawaleczek – zupelnie jakbym cytowal sam siebie z przed paru tygodni…moze jest wiecej ludzi, ktorzy tak mysla…

    Liliana Sonik:

    „By znaleźć się na miejscu generała, trzeba było bardzo się natrudzić: brać udział w likwidacji antykomunistycznej partyzantki, zostać tajnym współpracownikiem służb informacyjnych, w roku ’68 brać udział w inwazji na Czechosłowację i w antysemickich czystkach, w roku ’70 być przełożonym tych, którzy strzelali do robotników Wybrzeża, trzeba było jeździć po instrukcje do Moskwy, wykosić iluś konkurentów do władzy, być lisem i wężem skuteczniejszym od innych lisów i węży…”

  60. Prosze sie tym wszystkim tak nie podniecac.Ot zwykle zachowanie niepowaznych politykow,mam na mysli swite p.Prezydenta.
    Ja osobiscie nie robilbym wokol tego tak wielkiego szumu.Zmieni sie wszystko za jakies 100 lat,jak to przewidywal nasz „pierwszy premier III RP p. Mazowiecki,natomiast na druga Japonie poczekamy nastepne 100 lat.Natomiast kultury politycznej i poszanowania oponetow byc moze osiagniemy w XXX-ym w naszej ery.

  61. Sz P Danielu,tym razem to pan mowi jak ta babka co na dwoje wrozyla,jak mozna porownywac Bruksele do afery PZPN,czyzby stracil Pan raclonalnosc w porownaniach faktow oczywistych i rzeczywistych,nie podejrzewalem pana o to,to brzmi troche jak opinie tych dwoch co obecnie przewodza lewicy.

  62. „Prosty absolwent zwodowki” tez sroce spod ogona nie wypadl i byle kto nie bedzie mu do piet siegal.
    85 % ludzi w Polsce wstydzi sie swojego prezydenta i premiera , ciekawe jek to bedzie wygladalo za 2 lata ?

  63. Jeszcze lepsze,( jezeli prawdziwe) sa dialogi miedzy panem prazydentem i panem premierem ( miedzy nami inteligentami )na szczycie w Brukseli ,skwapliwie przez pana prezydenta zrelacjonowane .

  64. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Nerwowka na Wall Street spowodowana tancem neocon’owych czarownic pomalu ale skutecznie podnosi cisnienie na poddaszach prowincji po zagrzewaniu jej do boju w Iraku a poziej w Tbilisi przez prominentnych jej przedstawicieli w Polsce. Jednak prawdziwa ekstaze szczytowania w piaskownicy ogladac bedziemy w momecie rzucenia na rynek tzw. obligacji panstwowych USA przez ich posiadaczy. Wydaja sie, ze podszyte sa strachem apele politycznych frajerow w Polsce. W USA zbieraja sie wysoce prominetne sily polityczne chcace postawic Busia & Corporation przed sad za barbarzynski-bezpodstawny-nie-zgodny-z-prawem-miedzynarodowym i prawem USA napad na Irak. Cekawa sprawa – prawda?

  65. Zgadzam się, że w obecnej fazie „walki wyborczej” pomiędzy kandydatami do najwyższego stołka w naszym Państwie, nie wygląda to najlepiej. Trzeba jednak przyznać, że styl „walki”, został narzucony przez p. Prezydenta i jego otoczenie. Od Najwyższej Osoby (w Państwie) trzeba wymagać trochę obycia towarzyskiego, aby nie pojawiać się tam gdzie go nie proszą… Wyjście z sali obrad po dziesięciu minutach (mam nadzieję, że nie „dorobią” do tego faktu powodów medycznych) – świadczy o tym, że to Premier miał rację mówiąc, że nie potrzebuje w Brukseli p. Prezydenta, bo i po co?
    Za to po kolacji (jak to można było zobaczyć podczas wywiadu) – Pan Prezydent był w „szampańskim nastroju”. Tylko czy po to tylko trzeba było czarterować samolot za 250 tyś. PLN?
    Napić można się także w Warszawie…
    Denerwuje mnie też były prezes ORLENU i jego „krętactwa na zlecenie”. Dlaczego tych ludzi nikt lepiej nie „wyreżyseruje”, aby przynajmniej lepiej udawali…chociaż czy kłamstwa można dobrze wyreżyserować?
    Reasumując. Premier przyjął walkę „nie fair” jaka została mu narzucona. Taka walka nie wygląda pięknie, ale ważne jest aby dotrwać do końca i nie dać się znokautować…

  66. Problem w tym, że premier rzeczywiście jest słaby, a rząd nijaki. Zastanawiam się tylko czy tym razem nie było tak, że to ekipa Tuska urządziła przedstawienie, w którym odegrała rolę „zdecydowanego” białego charakteru i chciała zdyskredytować jeszcze bardziej Lecha K. Czyńskiego? Bliźniaków szczerze nie znoszę, ale przyznać im trzeba talent do wymyślania bon motów – kiedyś TKM, teraz określenie całego rządu Tuska ministerstwem propagandy. Nad wyraz trafne.

  67. Ot, tak, dla przypomnienia przeczytalam sobie „Polske Piastow”. Poprawilam „Jagielonami”. Dla kontrastu jezykowego i sposobu pisania dodalam ” Boze igrzysko”. hmmmm….. a potem rozejrzalam sie dookola. I mam dziwne uczucie, ze ta piaskownica powinna byc symbolem narodowym. Tylko lopatki i wiadereczka moga sie zmieniac w raz z duchem czasow. Nie wiem dlaczego, ale na przestrzeni naszych dziejow ciagle jakies „male ludzie” traktuja ten kraj jak wlasne lenno, za nic majac ich mieszkancow. Pewnie- to spoleczenstwo teraz wybiera, decyduje i jest demokratyczne. To jak to sie dzieje, ze zawsze w efekcie do glosu dochodza plewy zamiast ziarna? Niby wszyscy chca dobrze, niby wszyscy maja pelne usta odmiany tej biednej Polski, niby wszyscy walcza o jej swietlana przyszlosc, a wychodzi glupio i smiesznie. Co jest w tych naszych genach?! I jak dlugo bedziemy zwalac wszystko na polozenie geograficzne, rozbiory, socjalizm i czort wie co jeszcze, zamiast logicznie myslec? I ktory raz bedziemy popelniac te same polityczne bledy sprzed 100, 300, 1000 lat? Wiem- polityka to brudna robota. Ale politykow jest garstka, a tym brudem chlapia dookola jak (hi,hi,hi,hi,) kaczki w blotku!
    To co? Pozostaje jak zwykle nadzieja, ze nastepne pokolenie moze bedzie madrzejsze? Ktore to juz, to nastepne? A lopatek w piaskownicy przybywa! …kosciane, drewniane, zelazne, aluminiowe….o! widze ze jakas z ekranikiem sie trafila…Idziemy z duchem czasu!

  68. W tym sporze i wielu innych stoje po stronie Prezydenta.

    Nie powiem, ze to jest w nim najistotniejsze, ale dla mnie dosyc ciekawe. Po kolei.

    Zastanawia mnie czego chce Tusk? Znaki na niebie i ziemi wskazywalyby ze prezydentury, dlatego dziwi mnie jak stara sie przeczolgac obecnego prezydenta. I to nie sam, ale znajac mala Kaczynskiego odpornosc per procura, z wykorzystaniem ludzi mlodych, cynicznych i takich, ktorzy w PO (i tak bardzo oportunistycznej) sa z zupelnego przypadku. Gdyby byli kilka late mlodsi starsi tkwiliby w SLD. Symptomatyczne jest zachowanie Kwasniewskiego, dla ktorego Kaczynski jest Prezydentem a Tusk to na razie tylko premier.

    Tusk swoim celem jest zajety 24h na dobe i oddal sprawy merytortczne, albo powiedzmy wydzierzawil rozmaitym grupom interesu. I tak adwokaci zamkneli dostep do zawodu, tylem wraca WSI, ktore ma byc gwarantem przyszlych wplywow Tuska na miare Kwasniewskiego. Ciekawostka jest, ze nikt nigdy nie probowal nawet powochac sprawy Jaruckiej, i o ile Cimoszewicza nie chcialbym za skarby swiata jako prezydenta, to zalatwiono go w typie zlecenia mafijnego, a nie walki, czy nawet brutalnej walki politycznej.

    Zatem jak sadze bedac tak zajety pogonia za wladza i wycinaniem konkurentow Tusk spuscil z oka perle w koronie, czyli swoje najbardziej rozbudowane i najwazniejsze ministerstwo – Ministerstwo Propagandy. Symptomatyczne, ze Nowak moze sobie pozwalac np. na besztanie (smsem) Sikorskiego. To pokazuje kolejnosci priorytetow tego rzadu, ale malo kto to chce dostrzec.

    tak czy siak mjac 50 do 60 % poparcia agresywnosc Tuska zastanawia. Bo pzreciez nie jest chyba glupi (albo sie myle, i cos sie ludziom w glowie przestawia wraz z objeciem wysokiego urzedu) i zdaje sobie sprawe, ze nie robi nic. Na tylach grasuja grupy interesu, ale on nie robi nic, doslownie i w przenosni. Ot, sypnie kasy Walterowi, ale jest to bardziej panowanie a mniej rzadzenie. Zatem co popycha lenia, ktory wie, ze lenistwa nikt mu nie ma za zle do awantur na Bialorusi, w PZPN i z Prezydentem? Przypomne wszystkich w mojej ocenie przegranych, a dwu pierwszych bezspornie. Otoz albo Tusk wie, ze poparcie typu 50% to lipa, bo jak sie ma „dziadkow w wermachcie” po szafach to milosc oglupionego elektoratu na pstrym koni jezdzi, albo i to jest moja teza stracil panowanie nad swym zapleczem piarowym.

    Nie mysle tu o Palikocie, ktory z wiernoscia wytresowanego psa idzie jak chlop do kopalni na druga zmiane, do telewizji, radia, prasy, zawsze gdy Tusk sie gdzies zblazni. Mysle, po prostu o tym, ze czary piaru, jak kazde czary jak raz sie zaczna, to trudno je zakonczyc. Otoz Ministerstwo Propagandy jest silne tylko w kraju targanym medialnymi wojnami, w kraju wzglednego spokoju i urzedniczej rutyny ludzie tacy jak Nowak przestaja sie liczyc.
    Zeby byla jasnosc, jestem po stronie Prezydenta, ale nie mam watpliwosci, ze podobny mechanizm mozna by zastosowac do Bielana i Kaminskiego.

    dzisiejsze novum polega moim zdaniem na tym, ze ludzie Tuska zerwali sie ze smyczy, bo ten akurat nie patrzyl.

  69. Do Andrzej Falicz…

    Szanowny Panie,
    dziwi mnie ciagle, dlaczego nalezy tak proste sprawy (Jaruzelski) w mediach tlumaczyc. Pani Sonik opisala to w bardzo czytelny sposob.
    Z powazaniem.
    MA

  70. Do…Jaf Opole pisze…
    Radze wziac sie za polityke i kandydowac; tenor Pana wpisu zbyt fokusuje w kerunku teorii „oni”. Nie wiem jednak, czy my jestesmy lepsi.
    Z powazaniem.
    MA

  71. Panie Danielu,
    Pozwolę sobie całkiem nie zgodzić się z Panem. Po pierwsze zgodnie z obecną konstytucją, to rząd prowadzi politykę zagraniczną /i za to odpowiada/, a Prezydent ma współdziałać i na dodatek stać na straży konstytucji. Rząd wyraźnie nie życzył sobie na tym szczycie obecności Prezydenta /i miał powody bowiem Prezydent narobił już kłopotów w „sprawach klimatycznych”/ i zgodnie z konstytucją miał prawo do tego. Prezydent powinien albo przekonać rząd do zmiany decyzji albo ustąpić /bo inne działanie jest niezgodne z ustawą zasadniczą / Stało się inaczej i Prezydent wszedł w kompetencje rządu wymuszając swą obecność i tym samym złamał konstytucję która mu tego zabrania. Rząd miał prawo nie zgodzić się z wyjazdem Prezydenta, ale politycznie nie było rozsądne działania z samolotem (wiadomo, że jak się uparł to i samochodem by pojechał).
    Zna Pan przysłowie że „na pochyłe drzewo byle koza skoczy” – pewnie tak , a więc jeśli rząd będzie stale ustępował, Prezydent będzie żądał coraz więcej, a wiadomo, że jego działania nie są w interesie Polski, a w interesie PiS i Brata Jarka. Postawienie się było koniecznością i teraz powinien pójść dalszy ciąg by pokazać Prezydentowi możliwy finał przed trybunałem konstytucyjnym (bo tylko to ostudzi zapał Prezydenta, do realizacji podpowiedzi Jarka).
    Pana przepowiednia, że Tusk straci wydaje mnie się zupełnie nie trafiona, bowiem oglądając sondaże prowadzone przez telewizje poparcie dla działań Prezydanta bardzo małe.
    Ta awantura wywołana przez Lecha zamiast pomóc PiS’owi / pogorszyć poparcie dla PO/ znów w niego uderzy. (bo Kaczyńscy to specjaliści od autodestrukcji)

  72. Z polskich kabaretów najlepszy był jednak „Starszych Panów”. Dzisiejszy, ten z pajacami w roli głównych clownów dających żenujący pokaz w Brukseli coraz bardziej zamienia sie w cyrk. Najgorzej, że ludzie przyjmują to jako normalne, ku zadowleniu dziennikarzy, czyli jak jeden z nich nazwał „ścierwojadów”. Z tym jednym należy sie zgodzić. Polskie owieczki lub barany jak zwykle poczłapią do supermarketu lub parafii i to im wystarczy do szczęścia. W nawale sensacji uwadze umknął interesujący komentarz Lizaka zamieszczony w poprzednim blogu. Sympatyków Lizaka zachęcam do paru minut przyjemnej i refleksyjnej lektury. Ze wstrętem chyba redaktorzy POLITYKI przyjmą dzisiejszy apel młodych socjalistów w obronie ciemiężonego Generala. Bardzo inteligentnie zredagowany i o dziwo zamieszczony jako płatny w GW. Niewiele ale cieszy.

  73. jolu – 20;19 – tylko spokój może cię uratować. Za podróż pana prezydenta prywatną, czy też służbową zapłacisz oczywiście TY wraz z resztą podatników. Bo pan prezydent jest naszym dobrem narodowym oraz nosicielem MAJESTATU RP numer któryś tam. Ty i pozostali podatnicy możesz się co najwyżej zdenerwować. No dobrze, ale po co?
    I tak trzeba czekać do wyborów.
    A Cimoszewicz mnie się także podoba, ale on chyba ma za delikatny rozum.

  74. Solidarnościowe harcerzyki w akcji

    Piaskownica służy, zwykle chłopcom na poziomie kilku lat, do rozwoju poprzez zabawę. Odbierają oni sobie wzajemnie zabawki, sypią piaskiem w oczy i płaczą. Po czym przychodzi pani opiekunka głaszcze po główkach i tuli do piersi rozwrzeszczanych berbeci lub uspokaja matczynymi klapsami. Jest to etap przedszkolny polegający na wychodzeniu z seplenienia i wymianie mleczaków. W kapitalizmie z zasady likwiduje się przedszkola by oduczyć wstrętne bachory komunistycznych nawyków. Wdraża się je do ostrej walki konkurencyjnej metodą angażowania niani do niańczenia. Co niania to inne zachowania. Tym sposobem wykształca się niezwykłe bogactwo wolnorynkowych zachowań.

    Problem zaczyna się pojawiać, kiedy chłopcy zamiast rozwoju zaczynają wykazywać dziwne skłonności do tłuczenia się jako metody edukacyjnej. Tą droga poznają potem również świat na pułapie szkoły podstawowej, przenosząc te doświadczenia również na szkołę średnią i wyższą.
    Dzięki czemu pojawia się w naszym życiu wielu nawet doktorów, barbarzyńców. Zamiast czynić znaki pokoju,to przesyłają oni nam bushowe znaki wojny najczęściej w bejsbolowym wydaniu. Oprócz kijów bejsbolowych ostatnimi dniami cieszą się ogromnym wzięciem świńskie ryje,w szczególnie ekskluzywnym świecie solidarnym. Ryjem,w ryj i po ryju. Uniwersalna broń polityczna nowych elit, które narodziły się z wolności, pluralizmu i demokracji. W prostej linii ta myśl polityczna bierze swój początek z ruchu oazowego i KUL-u. Oparta jest ona na miłości bliźniego, wierze i nadziei. Ponieważ jednak ruch ten powstał w bolszewickim otoczeniu,niezwykle mu nieprzyjaznym, więc wykształcił on stosowne po temu instrumenty miłości. Sprowadzały się one głównie do niezwykle szlachetnych haseł,np.”Zdrowie wasze w gardło nasze”,”Targanie po szczękach”,”A na drzewach zamiast liści wisieć będą komuniści”.”Zima wasza,wiosna nasza”,”Telewizja kłamie”.l tym podobne wezwania zagrzewające wiernych do walki z komunizmem, który ludziom chleb odbierał od ust, a kiedy sam nastał, to wciskał im na siłę chrupiące bułeczki z mleczkiem, nielicznym, ale jednak. Pracę dał wszystkim, lecz wielu milionom rozbisurmanionym, za komuny, nie chciało się najzwyczajniej pracować. U wielu Polaków pojawił się nienotowany dotychczas trend w wojażach zagranicznych i poznawaniu wszelkiej maści i typów zlewozmywaków. Dzięki czemu staliśmy się oblatanymi światowo, wysokiej klasy znawcami tych niezwykle pożytecznych urządzeń. I pomyśleć, że wyjściowym urządzeniem dla tych światowych sukcesów stała się prozaiczna piaskownica. W niej pobierali nauki tacy janczarzy antykomunizmu jak Bolek, Lolek,Donald i paru innych smerfów. Tak się oni wymieszali ze sobą , że teraz sam Generał Kiszczak nie potrafi ich rozróżnić. Nie bardzo wiadomo,gdzie między nimi przebiega granica między dobrem a złem. Pewnie dlatego Kiszczak nie chce się stawić na rozprawy nie będąc pewnym swego ojcostwa. Jaruzelski natomiast idzie w zaparte, że wszystkie dzieciuchy z piaskownicy są jego, chociaż nie wszystkie były aniołami. Za to, że ich zdaniem bardziej miłował czerwone dzieciaki od umorusanych na czarno chcą go skazać na wieczną banicję, a PRL na wieczne zapomnienie, żeby nie było skali porównawczej, co mogłoby się okazać nieszczęśliwym dla RP. A w RP wszystko obligatoryjnie musi tchnąć szczęściem, uśmiechem i zadowoleniem, podobnie jak w USA, za wyjątkiem ostatnich tygodni,gdzie ktoś im paskudny,świński ryj podrzucił. Na poziomie CIA trwają intensywne poszukiwania tego nieeleganckiego złośliwca, co to zamierzał splamić szlachetne imię Imperium Dobra. Pewnie będą go szukać z takim samym skutkiem jak Osamy Bin Ladena. No bo kto widział, żeby znaleźć bliskiego przyjaciela Pana Prezydenta.

    My też mamy naszego Prezydenta i Premiera. Kochamy ich miłością ślepą, bezgraniczną i bezinteresowną. Obaj równie mocno kochają USA i nienawidzą Rosji. Jeden z nich kocha Polskę a drugi Wolną Europę. Nienawidzą się ci synowie „Solidarności” równie mocno, głęboko i elegancko. Ponieważ ich programy polityczne niczym się nie różnią więc dla łatwiejszego rozpoznawania przez elektorat wykręcają oni, co czas jakiś, numery ułatwiające określenie ich komedianckiej tożsamości. Czerwony elektorat ma ubaw po pachy,a czarny jest rozsierdzony co niemiara. Przy czym oba elektoraty są nie bez winy. Czerwony dlatego,że nie dopuszczał tych chłopców do politycznych nauk we WUML-ach, co zmuszało ich do korzystania z niedzielnych szkółek,co jak wiadomo,modlitewna wiara nie rozbudza szarych komórek. Jeden miał skłonności do dwóch takich co ukradło księżyc, a drugi miał słabość do plaż, długich nóżek i piwka. Okazuje się jednak,że predyspozycje te są diabła warte,w kontekście kierowania własnym narodem. Jeden z nich chce polski lud uszczęśliwiać liberalizmem,czyli zdejmowaniem zeń uciążliwych i pracochłonnych obowiązków zarządzania,a drugi chce się solidaryzować z narodem. Obie idee są funta kłaków warte, bowiem prostemu ludowe od nich absolutnie niczego nie przybędzie w garnku. Jedni naród okradli a drudzy obiecują, że mu to zwrócą. Obaj jednako przepadają za czerwonym winem,jak mniemać można w ramach ostrej walki z bolszewizmem, oraz o dbania o zdrowie własnych serduszek tak bardzo kochających naród,czyli cieci, i tym podobnego dziadostwa. Pospołu potrafili po kilka flaszek obalić tego szlachetnego trunku dla koneserów, nie żeby tam we własnym interesie, to wszystko dla Ojczyzny, drodzy państwo.

    Jeden jeździł do Irlandii zgłębiać tajniki sukcesu naszej ekonomicznej emigracji, szkoda, że nie zahaczył o Islandię. Drugi na antypodach,w Gruzji, poszukiwał inspiracji do szlachetnej walki z Rosją. I tu się opsknęło i tam poślizgnęło. Białoruski kołchoźnik ośmieszył ich razem. A piękna Julia całowana przez obu panów z jednaką estymą,wystawiła z pomarańczową rewolucją do wiatru. Czeski Klaus się też wymądrza pouczając naszych oficjeli kogo mają kochać i za kogo cierpieć. Pomyśleć jaka to niewdzięczność, uczyli się od Polski solidarności, a teraz chcą nasze miejsce w Europie określać. Jedynie piękna Angela zażyczyła sobie na uroczystościach przyznania jej doktoratu honoris causa nie potykać się z polskimi panami, co pozwoliło jej na spokojną drzemkę w czasie tej podniosłej uroczystości. Berlusconi w ogóle przestał się dowcipnie wypowiadać, a Pan Sarkozy po wizycie u Miedwiediewa jedynie uśmiecha się od ucha,do ucha na widok polskich notabli,co rodzi ich krańcowe zdenerwowanie, ponieważ nie wiedzą czy jest po lampce czerwonego, czy nie daj Boże po jakimś mocniejszym podarunku od Prezydenta Rosji, czy jeszcze gorzej od znanego kagebowca.

    W takiej to rozterce muszą wspólnie latać po przyjęciach i razem szczytować na widok cudownych Niemek wzajemnie obserwując zachowanie własnych dłoni i ich nerwowych poczynań w kieszeni własnych portek, co stanowi szczyt eleganckich zachowań liberalnych. W końcu co komu do tego w czyich kieszeniach ich łapska grzebią. Jak wolność to wolność. Wielki Zwarciowiec dla przykładu tak skutecznie gmerał mimo permanentnego strajkowania,że wynalazł 3 miliony nieopodatkowanych dolarów i fabrykę makaronów na jajach.Natomiast nasi adepci bezinteresownej i czystej walki a la papa Stamm,nie posiadają nic oprócz własnych, gołych pięści, którymi skutecznie okładają się i przykładnie ku przekonaniu solidarnego i liberalnego elektoratu, że ich wodzowie są najszlachetniejsi,najskuteczniejsi i najpiękniejsi. W taki to sposób karły polityczne prawicy pozują na jedynych i niezastąpionych przywódców w bratobójczej walce solidarnej. Smutny to i przykry widok, kiedy rewolucyjna prawica burżuazyjna potrafiła wygenerować z siebie zaledwie dwóch liderów wątpliwej jakości. Gdzie zamiast walki na programy i merytoryczne argumenty serwuje się nam ciąg zawstydzających bijatyk i awantur o wymiarze gawrosza z rynsztoka.

    Ci mali kurduple wyrośli, być może, wśród wielkich haseł i wartości, których znaczenia dla siebie i ojczyzny, pojąć nie mogą. Stąd kierują się oni hasłami praktycznymi ruchu, z którego się wywodzą. Tam personalne bijatyki realizowane w stylu:”Chcem ale nie mogem” realizowane były na porządku dziennym, gdzie zamiast dłoni, jak czynią to kulturalni ludzie, podawali sobie dolne kończyny na wzór kangurów australijskich,w których worach ukryte były i szwarcowane do Polski wzorce i wartości odległej nam kultury. Trudno wymagać od solidarnych szwarc charakterów, by wnosili oni do naszej kultury pozytywistyczne wartości. Ich sztandarowym instrumentem były strajki, protesty i obłędne postulaty,które doprowadziły kraj do 200 miliardowego zadłużenia w dolarach,kompletnego rozbicia rodzimego przemysłu,wielomilionowego bezrobocia i nienotowanej fali emigracji polskiego ubóstwa, wałęsającej się po całym świecie w poszukiwania chleba.

    Z tej perspektywy 13 grudnia jako szansa na przerwanie obłędnej perspektywy wyniszczenia polskiej tkanki społecznej i gospodarczej wydaje się być zupełnie realnym,oczywistym i oczekiwanym. Szkoda tylko, że nie wykorzystanym. Jeżeli jednak Jaruzelski,wg jego oświadczeń konsultował swoją kandydaturę na prezydenta z Bushem a nie z Moskwą, to może wyjaśnić bardzo wiele. Jaruzelski zaczął prowadzić grę na dwie strony. Jej misternym preludium mogła być działalność wywiadowcza Kuklińskiego, przyskrzynionego już na współpracy agenturalnej w Korei za pokerowe zadłużenia. Jest rzeczą nie do wyjaśnienia by rosyjski czy polski kontrwywiad nie znały tego faktu i pozwoliły go umieścić w gronie najbliższych towarzyszy sztabowych Jaruzelskiego,a potem pozwoliły jemu i jego rodzinie umknąć bezkarnie. Za to sprzeniewierzenie się bardzo tragiczne konsekwencje,wobec Kuklińskiego zastosował jak można przypuszczać rosyjski wywiad, bowiem Rosja została ewidentnie wymanewrowana i oszukana przez Polskę,w podobnym stopniu zarówno przez „S” jak i rządzących, którzy bardziej okazali się Polakami aniżeli wiernym sojusznikiem Układu Warszawskiego.

    Gdyby na tej wolcie ewidentnie wygrał polski naród nie byłoby żadnej dyskusji, ponieważ tej zdrady dokonano w imię wyższych racji politycznych, polskiej racji stanu. Ponieważ naród wywalono na aut, a jedynie ściśle określone państwa zachodnie oraz personalnie wskazane polskojęzyczne jednostki wygrały na procesie wprowadzonych przemian, należy z dużą ostrożnością podchodzić do sensowności i celowości wywłaszczenia polskiego narodu, który za chęć posiadania niemieckich zdezelowanych opli zapłacił nieadekwatną i niezwykle wygórowaną cenę. Ponadto w kontekście nadchodzącego światowego kryzysu neoliberalnego systemu politycznego i gospodarczego stawianie sobie takich pytań o sensowność i cenę zmian jest szczególnie uzasadnione. Pytania te są tym bardziej uzasadnione, że koszty tej operacji zapłacą nie tylko solidaruchy lecz i komuchy, kto wie czy nie w znacznie wyższym rozmiarze. I tutaj jako przewrotną przestrogę do sprawicowanych solidaruszków chciałoby się przywołać burżuazyjne hasełko reklamowe:”Media Markt nie dla idiotów”, pomyślcie to doprawdy nie boli, a może jeszcze zdążycie się czegoś nauczyć z pożytkiem dla Ojczyzny i własnego narodu.

    Polska prawica nie potrafi wyrwać do przodu narodu polskiego i zafascynować go osiągnięciami kapitalizmu. Mało tego połowa polskiego narodu z sentymentem wspomina czasy PRL-u,uznając jego niezaprzeczalne osiągnięcia w budownictwie mieszkalnym, rozwoju szkolnictwa, rozbudowie opieki społecznej, poczuciu stabilizacji i nadziei. Dzisiaj te wszystkie wartości próbuje się zdyskredytować i odebrać Polakom. A nowy system oprócz niepewności, oczywistych nierówności i niesprawiedliwości niesie ze sobą niebezpieczeństwo krachu społecznego i gospodarczego. O czym oczywiście nie mówi się, by nie straszyć polskiego społeczeństwa, które mogło by się rzucić do banków po swoje wkłady i naprzeć na rynek kapitalistyczny weryfikując jego elastyczność.

    Społeczeństwo posiada własną mądrość zbiorową niezależną od władzy czy to czarnej czy czerwonej. Intuicyjnie doskonale wyczuwa ono intencje i zamierzenia władzy. Władzę „demokratyczną” poznało już po gorzkich owocach, niczym Ukraińcy po swoich słodkich pomarańczach. Im również sypie się ta demokracja polsko-amerykańska kolorowa rewolucja. Podobnie jak u nas konflikty wewnętrzne pogłębiają się między głównymi aktorami znanej rewolty na Majdanie. W zaostrzającym się konflikcie społeczno-politycznym na wierzch wypływają mroczne i krwawe siły OUN-UPA. Polscy Prezydenci tym siłom, które zgotowały krwawą łaźnię polskiemu żywiołowi na Podolu, udzieliły politycznego i moralnego wsparcia wbrew historycznym doświadczeniom Polski i Polaków,gdzie Polakom toporami odrąbywano głowy a kura puszczano nocą na chałupy,zaś do polskich kościołów w czasie mszy wrzucano granaty. No i pomyśleć, że nowe polskie władze opowiedziały się wbrew interesowi własnego narodu za czarnosocinnym układem ukraińskim. A opowiedziały się tylko dlatego, że polska nowa burżuazja wyczuwała na Ukrainie interes do zrobienia,co innego,że pewnie również w irackim stylu. Poza tym, żeby Rosjanom zrobić koło piór nie cofnęliby się oni przed żadnym paskudztwem. Dlatego warto słuchać głosów Klausa ośmieszających polityczne zwidy i majaki chorej polskiej prawicy zwalczających abstrakcje. Tak to jest kiedy nie można Polakom zaproponować europejskich standardów, chociażby w zakresie elementarnego pakietu praw demokratycznych, nie mówiąc już o standardach egzystencjalnych, to wówczas zawraca się społeczną gitarę andronami politycznymi i tworzeniem politycznych szopek, mających zabawiać głodne i wkurzone społeczeństwo. Miała być piękna kapitalistyczna bajka, a zaserwowali jajka, na surowo i bez przypraw.

    Polscy nieudacznicy zostali osaczeni przez własną ignorancję i brak doświadczenia, przez eliminujące ich wpływy Unię Europejską oraz podgrzewające wpływy mediów. Na dobrą sprawę należy im tylko współczuć, ponieważ ze sfery rządzenia pozostają im tylko puste teatralne gesty. Na dzień dzisiejszy zafundowali nam kolejny spektakl,tj. Radę Mędrców i w jej składzie Pana Wałęsę. Myślę, że z takimi mędrcami zbyt daleko nie zajedziemy. Najpodlejszym aktem politycznym jest przyznawanie głupcom Nobla, by przekonać maluczkich o jego nieomylności ,mimo że w języku polskim poprawnie wysłowić się nie potrafi.

    Na koniec chcę zaznaczyć, że Polsce jest potrzebna różnoraka opcja widzenia spraw politycznych. Polska miała już dość jedności moralno-politycznej. Tłamszenie rodzących się przejawów samodzielnego i zindywidualizowanego myślenia, jest w gruncie rzeczy niekorzystnym zjawiskiem. Polacy mają prawo wysłuchiwać opinii najważniejszych swoich urzędników o stanie państwa polskiego. Polacy mają prawo wyrabiać sobie na tej podstawie własne poglądy o biegu spraw publicznych a nie poddawać się manipulacji instytutów zajmujących się na zamówienie wypowiadaniem się w imieniu bez mała całego narodu,a w gruncie rzeczy robiących to w imieniu tych, którzy za formułowanie takich ocen płacą, a zatem w interesie wąskich i bogatych elit.

    Obawiam się także ograniczania praw demokratycznych Polaków polegających na wypowiadaniu się w formie referendum na najistotniejsze kwestie,bezpośrednio i znacząco wpływające na standard życia polskich obywateli. Przeraża mnie tendencyjne zachowanie polskich mediów neoliberalnych broniących ewidentnie neoliberalnego rządu z neoliberałem Tuskiem na czele, przy jednoczesnym bezwzględnym atakowaniu i kompromitowaniu solidarnego Prezydenta. Obaj ci panowie nie są gwiazdkami z mojej czerwonej bajki. Tym niemniej obowiązuje pewnego rodzaju przyzwoitość i zachowanie obojętnego dystansu informacyjnego wobec obydwu najwyższych urzędników państwowych. Prasa ma obowiązek krzewić i upowszechniać wzorce godne naśladowania. Nurzanie się polskojęzycznej prasy z kapitałem zachodnim w dyskusyjnych nurtach życia politycznego i dążenie do ośmieszania i kompromitowania polskich polityków, zakładając nawet, że naszym politykom niezwykle daleko do bycia orłami życia politycznego, jest niedopuszczalnym. Mamy tutaj bezpośrednią ingerencję obcego kapitału w polskie relacje polityczne, czego czynić nie wolno nawet wówczas gdyby,teoretycznie rzecz ujmując, polscy politycy niewiele odbiegali od osłów. To jest sprawa nie tylko polityki ale i kultury.

    Zafundowaliście nam panowie danie, którego sami przełknąć nie możecie, a oczekujecie z naszej strony wiwatów na tę niestrawną okoliczność. Prawdę mówiąc to już lepiej zachować ożywczą i oczyszczającą dietę aniżeli zatruć się popłuczynami Kaczychdonków. Ponieważ nikogo rozumniejszego na dzień dzisiejszy polska prawica nie posiada,więc przyjdzie nam jeszcze spory czas podziwiać ekwilibrystykę polityczną na poziomie Palikotów. W końcu mają oni to na co zasługują. A biedny ludek czym sobie zasłużył na takie spektakle wołające o pomstę do nieba?Zapewne tym,że ich wybrał. Jak z powyższego wynika, nie jest ważnym kogo się wybiera, lecz kto i kogo wsadzą na listy wyborcze. A my już potem kupą mości panowie wybieramy tych kogo oni chcą. I to się nazywa demokracją burżuazyjną.

    Niepokoi mnie tylko jedno,że to gremialnie jadą prawicowcy ze swoimi janczarami w nieustającej krytyce ich nieporadności. A co wobec tego pozostanie nam ,opozycji pozaparlamentarnej? Pewnie szloch nieustający z wyrugowania nas, z tego jedynego poletka opozycyjnego. Panowie bardzo proszę ,wyrażajcie się o nich kulturalnie, taktownie i z szacunkiem i nie wpuszczajcie nas w kanał własnych ścieków.

  75. Cóż powiedzieć? Jedyne słowo jakie mi się ciśnie na usta to WSTYD. Wstyd okropny, że polska tzw. prawica okazuje się tak mierna, dziecinna i małostkowa. I czymże są przy tym tak wyklinane przez stróżów moralności publicznej alkoholowe wpadki Kwaśniewskiego?

  76. do „kadett” : nic dodać, nic ująć, świetny komentarz! Niech się Pan Passent uczy…….. rzetelnego dziennikarstwa , rzecz jasna. I koledzy Pana Passenta też!

  77. Reasumując: Drogi Olku wracaj do polityki! Ratuj naszą twarz!

  78. Prezydent Kaczyński robi co może aby pokazać, że PIS jest dalej w grze i może jeszcze w kraju znaczyć. Na każdym kroku powtarza, że jest 1-szą osobą w Państwie, bo on został wybrany przez naród. Juz w krótkim okresie po tych „nieszczęsnych” wyborach okazało się kim tak naprawdę jest LK. „Melduję – zadanie wykonane ” to wszyscy chyba pamiętają, kto i do kogo to mówił. Przez cały jego okres urzędowania wykonuje ściśle polecenia swego brata, które – moim zdaniem – nie mają nic ale to nic z interesem Polski, lecz co najwyżej usłużni są pewnej grupie ludzi łasych na hasła populistyczne. Współczuję rządowi współpracy z takim prezydentem, którego celem jest usłużność dla jednej partii.

  79. Pana K. nie mozna skompromitowac, robi to swietnie sam ze swoim wyzszym wyksztalceniem ! Dla Polakow byloby lepiej, gdyby w swojej piaskownicy wprowadzili porzadek i dobrobyt dla wszystkich obywateli. Byc moze przez osiagniecia gospodarcze polscy politycy mieliby wiecej niz jeden samolot rzadowy do dyspozycji a ich rodacy nie musieliby sie ponizac i szwedac po swiecie za chlebem…

    Pozdrawiam

  80. Podsłuchane:
    Szanowne Państwo, Narodzie mój drogi
    Jak ja sie politokom zajmowałem i z komuchami w pojedynkem wojny toczył, to oni dopiero zaczynali świat poznawać pod moim okiem, jak szczeniaki byli ślepe. A teraz to szczekajom i złapac za portki i poszarpać mnie to tak, bo tylko to umią, małe ludziki. Mnie na całym świecie znają, a ja sie pytam – kto wtedy słyszał o tych niemotach i popaprańcach. Ja im dopiero pokazałem jak iść do zwycięstw, którędy, raz przez zboże na skróty, a raz wpław z powrotem na drugi brzeg, jak strzelali z przeciwnego. Dla wygrania sprawy to i podpisałem jakieś dupyrele, żeby pomyśleli co innego i w błąd specjalnie mogłem wprowadzić. Ich, to ja mili państwo własną bronią pokonałem – na kłamstwo – kłamstwem. Wy mnie z tej, to ja ich z tamtej, oni mnie oknem, to ja drzwiami. a przez scianę to też bym przeszed, bo ja jestem nie do zatrzymania. Zabić mnie chcieli jak naszego Ojca i zamachów mam udowodnionych tuzin, ale o tym to te harcerzyki nie napiszą, lepiej szturchnąć i opluć. „Tak, jestem z wami towarzysze komuniści” napisałem i podpisałem, ale swoje robiłem i nie słuchałem byle profesorków i mondrali i dlatego wygrałem. I jeszcze raz bym tak zrobił. Podpisał jedno, a robił swoje. Ale hola hola, jaki podpis, kto go widział? Mówie o tym podpisie, mili panstwo, żeby im przyjemność zrobić, bo stać mnie na to. Niech maja uciechę te pisarczyki z Ipeenu, a z czego maja żyć oni, szanowny narodzie i mili panstwo, jak przestanom ksiązki o mnie pisać. Co oni z tego mogą zrozumieć, te drobie móżdżki? To oni teraz mogom mówić żem stchórzył, a ja już wtedy wiedziałem co będzie 20 lat póżniej, z wyprzedzeniem o tej globalnizacji i tym wszystkim, bo swiat idzie najprzód i trzeba go zrozumieć i nadążyć, a ja umiałem, ale dla nich to za trudne, tym małym ludziom nie śniło sie ,że komputeryzacja i globalnizacja wszystko zmieni, tylko nie ich. I dlatego wyrzuciłem z pałacu na zbitom buzie, jak tylko swojom kreciom robote zaczeli uskuteczniać. Bo som, mili panstwo, ludzie na czas walki i na czas budowania i tylko ja udowodnilem i jeszcze nie raz jak bedzie trzeba, ze jestem uniwersalny, bo trzeba te globalnizacje umieć ukierunkować i nie w pojedynke jak kiedyś, ale dzisiaj razem z całym swiatem, i dlatego byłem za uniom i natobis, bo nasze miejsce jest pomiedzy innymi i tylko, zeby to umiejetnie rozegrać. Trzeba umieć wziąść, ale i dać po sto milionów i ja pokazałem jak wziąść i że nie mamy co dać, oprócz mnie samego. I ja się nie pomyliłem, mili państwo. A gdzie oni wtedy byli, jak ja łep nadstawiałem sam naprzeciw tankom? Chowali sie za moimi plecami… To nie tak, mili panstwo, zaraz zaraz.
    Ja wykiwałem wszystkich jak im tam, ubeków, esbeków, biskupów, generałow, Jelcynówi. Jak spotykam Gorbaczowa to sie śmieję, ze dostał nobla za to, w co nie wierzył, że socjalizm rozprowadzi i sojuz rozmontuje. To pierwszy przypadek, ze nobla dostał ktos, za to, że zniszczył, w co do końca wierzył. Co innego ja – nie wierzyłem i zniszczyłem, poprowadziłem do zwycięstwa. Wojny wszystkie moje powygrywane, a oni te drobie móżdżki??? Teraz ja nie wiem, czy to zazdrosne takie o te moje w pojedynke i epokowe zwycienstwa, bo nie dostali nobla i nikt nie zaprasza. A kto o nich słyszał? No, przysiegam Państwu na Panienke w klapie, ze tak było i ja to udowodniłem i jak przyjdzie co do czego to pare milionów narodu przyjdzie i przegoni do pieprzu te grupki od Rydzyka. Sąd mnie wyczyscił o to szkalowanie. Zaraz, zaraz, co oni pletom bez ładu i składu, te szakale i małpy z brzytwą. A ten drugi to, mili państwo, to nawet nie był internatowany… a tego pierszego też by nie interweniowali, jakby sie o mnie raz w życiu nie otarł. Jaki z niego profesor, zaraz, zaraz, chwileczke. Ja nawet nie liczem tych dyplomów profesorskich, bo miejsca tu nie było, to leżom gdzies tam na strychu. Wnuczków obdzielę, jak zasłużą. O, kolejne zaproszenie mnie przysłali, mnie wszędzie chcom słuchać, nie wiem czy pojadem, bo nie mam czasu. Tyle tego, nawet spławików przygotowac na zime nie mogem, jak panstwo widzom, bo Polska dla mnie ważniejsza.
    A teraz te podkładanie nogi. Ja dałem dowody i dam jeszcze jak nadejdzie czas, że mnie wszyscy słuchają. To nie te czasy, mili panstwo. Komuna już pokonana, czas walki sie skonczył, tylko nie ze mnom. Dlatego, drogi narodzie i mili panstwo, ja nie raz jeszcze będem potrzebny i nie będem się uchylał. Prosze bardzo, mnie jest obojetne gdzie, ja na Sorbonie, ja w Kapitolu, jak ja zaczynam mówic, to nim zacznę, a oni brawo na stojaka walą. Mili Panstwo, jeszcze nie powiedziałem: „My naród” jak mi przerwali. Wszyscy widzieli, a kto nie widział, niech żałuje, bo szybko sie nie powtórzy. A co, on ten mały człowieczek o drobim móżdżku może wiedzieć. Mili panstwo. Jakie szkoły? Ja nie musze pisać książek, ani czytać, bo o mnie książki piszom i mnie cytujom. Jak o nim bedom pisać i cytować, to my bedziemy równi, mili panstwo. Ja powiedziałem – nie o take Polske i dzisiaj wszyscy widzom, że to ja miałem racje. ale jak chciałem po swojemu, dekretami, sprawnie, szybko, do przodu, zmienić, to nie miałem zgody. I dlatego, zaraz , zaraz. Ja chciałem dobrze, ale mi ręce wiązali ci mali ludzie o ptasich móżdżkach. Dlatego, mili panstwo, znów muszem ale nie chcem. Bo, co nie udało mi się tutaj, to jeszcze raz spróbujem poprowadzić do zwycięstwa, bo cała Europa potrzebuje w tej globalnizacji i tej komputeryzacji usłyszeć ode mnie, którędy. A narodowi się nie odmawia. A ja należem do europy. I dlatego mili Państwo, jak nie daliscie mi dokończyć budowania w Polsce, to ja to zrobiem teraz w Brukseli.

  81. Obecny kryzys finansowy świata, który burzy fundamenty doktryny neoliberalnej ktoś nazwal kryzysem złodzei. Jaskrawo to widać na przykładzie oszustw idochodów amerykańskich menagerów upadających lub nacjonalizowanych banków. Guru tej nieludzkiej doktryny w Polsce jest Balcerowicz, postać bohaterska i pomnikowa. Jeżeli jest to kryzys złodzei to logicznie Balcerowicz jest także złodziejem. Tymczasem Tusk desygnował Balcerowicza do Komisji Europejskiej jako eksperta do szukanie dróg wyjścia z kryzysu. I stało sie, złodziej ściga złodzei. Rezultaty można przewidzieć. I tak znowu zapłaci społeczeństwo.

  82. Do

    ff pisze:

    Takie porownania nie maja sensu; prosze raczej zastanowic sie nad wyborcami. Ci ludzie inkl. Kwasnieski nie biora sie z niczego, wyborcy rowniez nie. Tacy wybierani jak wybierajacy i vice versa.
    Z powazaniem.
    MA

  83. Do ff pisze:

    Jaka twarz; wszelako wiadomo jest, ze nie od jednego obywatela zalezy poziom (rowniez intelektualny i polityczny) spoleczenstwa obywatelskiego.
    Z powazaniem.
    MA

    2008-10-16 o godz. 12:37
    Reasumując: Drogi Olku wracaj do polityki! Ratuj naszą twarz!

  84. ANCA- 11.55 – dzięki,
    nie będę się dnerwowała, czekam na kolejne wybory, myslę,że młode pokolenie Polaków zaskoczy i nas /50-tki/ i naszych „polityków”,
    Maus- 13.59 – popieram
    pozdrawiam serdecznie

  85. Nie analizujmyfrancuskich wzorów, jak to dziś robił mądrala Łętowski w rozmowie z Panem w TOK FM. Przypomnijmy sobie tylko współpracę w polityce zagranicznej, zwaną przez Łętowskiego „uczenie” kohabitacją, Kwaśniewskiego z Buzkiem plus Geremek. Ale to był całkiem inny świat i zupełnie inna kultura. Łętowskiemu polecam bilobil. Nie tylko przy tej okazji, bo chłopina ma czesto krótką, a właściwie bardzo wybióczą pamięć.

  86. jasny gwint – 11;43 – Daruj, ale porównanie tego żałosnego widowiska do cyrku jest dla cyrkowych artystów niesprawiedliwe. Oni muszą jednak być fachowcami i za błąd w sztuce płacą własnym zdrowiem a bywa, że życiem.
    To jest walka w kisielu albo gwiazdy – pożal się Boże – na lodzie. Jak się dowiedziałam, że pan prezydent wyszedł pogadać ze swoimi ministrami i nie zdążył dobiec na czas, gdy dyskutowano sprawę Gruzji, to już nawet nie miałam siły się śmiać. I po to on za nasze, podatników pieniądze wyczarterował samolot? Żeby poklepać Tuska po plecach, usiąść na krześle i wyjść? Szkoda że Tusk nie odklepał mu w łysinę plackowatą.

  87. Kłopotliwy gość ,Uprawniony gość usiadł ,wstał ,wyszedł ,nie zdążył wrócić bo temat Saakszwilego zajął Europejczykom zaledwie 2 minuty ,zjadł kolację, coś tam podobno mówił .Telewizja polska pokazała ,że kłopotliwy choć uprawniony gość posługuje się językiem migowym w którym trzy palce grały rolę informacyjną , Sarkozy w lot przyjął konwencję i pokazał dwa palce .Panowie się uśmiechali a Kłopotliwy choć Uprawniony wylewnie witał spotkanych bez słów i poklepywał kordialnie spotkanych w sali ludzi -na szczęście dla siebie rozminął się z Angelą .Po powrocie, na Okęciu poinformował o umiarkowanym swoim zadowoleniu z pracy Premiera .Po prostu uratował interesy RP na tym szczycie, za co wdzięczny naród ma mu podnieś słupek poparcia czego oczekują dziennikarze w licznych stacjach znudzeni zbyt dużym poparciem dla Donalda Tuska.
    Oczywiscie zgodnie z moimi dawniejszymi sugestami głównym pokładaczem świń w Brukseli był minister R.Sikorski macher od niewydania m.in. przepustek dla ministrów z czarterowego samolotu .
    Na szczęście w tej kluczowej dla polskiego powodzenia sprawie , rzecznik Solany poniformował otocznie Uprawnionego ,że to ON Solana nie wydal takich przepustek czy czipów ponieważ po prostu nie było takiej potrzeby .
    Uratował R.Sikorskiego , trudno jednak wierzyć Solanie bo on jest z tego samego Układu .

  88. Kadett 16.05
    Marnujesz się na tym blogu, powinieneś pisać teksty dla Kryszaka, albo Pietrzaka – ten sam przaśny poziom.
    PS. Na Wałęsę nie głosowałem – nigdy

  89. Kadett pisze :

    „Ja nie musze pisać książek, ani czytać, bo o mnie książki piszom i mnie cytujom.”

    O Wałęsie napisano, bodajże, tylko jedną książkę, pod płaszczykiem IPN, z kolei Wałęsa napisał kolejną książkę „Droga do prawdy”. 🙂

  90. @niewierzący lecz praktykujący
    Z tego, co mi wiadomo o naszym Prezydencie Lechu Wałęsie napisano książki poza IPN. Np. red. Kurski – brat red. posła Kurskiego popełnił książkę głośną. A i w samym IPN- dużo więcej opracowań powstało.
    Sam Lech Wałęsa (z tego, co wiem) sam ksziążek nie pisze. Prędzej dyktuje. Częściej jednakże wypełnia. Książeczki. Czekowe.

    Pozdrawiam

  91. @absolwent
    Dzięki za rady. Sam DP pisywał dla Egidy Pietrzaka. Żle rozpoznałeś mój poziom. Nie głosować na L. Wałęsę – to grzech śmiertelny!
    Pozdrawiam

  92. Moim skromnym zdaniem pisanie czegokolwiek o Panu prezydencie to czysta strata czasu. On jest niereformowalny !!

  93. Witaj George!”I poniżej są trzy takie doświadczalne przypadki:*w płytce rf3wnoległościennej,*w patymrzach i*w siatce dyfrakcyjnej.Wg mnie, to zrozumienie jest ważne by dalej iść do przodu.”Sprf3buję Ci odpowiedzieć jak ja to widzę.Jeżeli choć przez chwilę przyjmiemy za prawdziwe, że każde promieniowanie z poziomu atomowego to widmo charakterystyczne dla każdego atomu oddzielnie i zawsze niezmienne. To co musiało by być takiego charakterystycznego w budowie atomu, abyśmy przez jego widmo promieniowania mogli go ocenić i rozrf3żnić?Wydaje mi się , że aż nadto jest to zrozumiałe i w pełni logiczne – niewątpliwie budowa jego jądra i ściśle z tą budową ułożone charakterystyczne tylko dla konkretnego atomu, poziomy energetyczne na sferze wokf3ł jądra, charakteryzujące położenie tam umiejscowienie elektronf3w na rf3żnych poziomach energetycznych (na rf3żnych orbitach/orbitalach).Każdy atom, rf3żnego pierwiastka, to rf3żne dla niego tylko charakterystyczne, jego widmo!!Chemicy od dawna określili wspf3łzależność budowy jądra atomowego (ilości plusowych protonf3w i odpowiadającym im na sferze wokf3ł jądra minusowych elektronf3w).Przyjmijmy , że jest to prawdą. Nie ma zresztą żadnych przeciwwskazań aby nie traktować tej budowy za prawdziwą. Jeżeli jeszcze przyjmiemy , że wszystko jest w ruchu – tak jądro, jak związana z nim ściśle sfera elektronowa. To wprowadzony do drgań (wzbudzony) atom, musi promieniować z każdego poziomu energetycznego sfery elektronowej, konkretnymi wartościami fotonf3w świetlnych.Stąd i chyba zrozumiany powinien być obraz prążkf3w, charakterystyczny tylko dla jednego , wyrf3żnionego atomu!W związku z posiadanym orbitalnym momentem pędu, rf3żnym dla każdego poziomu energetycznego wirujących wokf3ł jądra elektronf3w, mamy charakter promieniowania w formie złożonej helisy stożkowej (stożek w stożku). Centralnie dla promieniowania widzialnego jest fiolet i coraz bardziej na zewnątrz stożki innych barw światła białego a więc – niebieski , żf3łty, czerwony. Kąty wierzchołkowe tych stożkf3w są niezmiernie małe ( z uwagi na gabaryt atomu). Częstotliwość promieniowania każdej barwy (wbrew temu co mf3wi dzisiejsza nauka), jest dokładnie taka sama. Dlaczego?? To jest jakby wynikowe, z uwagi na drgającą rytmicznie całą sferę elektronową.Jeżeli w każdy stożek wpiszemy stożkową helisę o tej samej ilości zwojf3w na jednostkowej długości, to z uwagi na rf3żne wymiarowo tworzące tych stożkf3w, wyrf3żnikiem poszczegf3lnych barw nie jest ich częstotliwość (ta dla wszystkich barw jest jednakowa), lecz właśnie z uwagi na zrf3żnicowaną długość tworzących tych stożkf3w – długość takiej fali, czyli rf3żnej dla każdej z barw odległości pomiędzy zwojami każdej helisy!Jeżeli to wyjaśnienie można uznać za poprawne, to każdy ze wspf3łśrodkowych stożkf3w barw światła białego pochodzący z konkretnego źrf3dła, charakteryzuje się oprf3cz dokładnie tej samej częstotliwości – dokładnie tą samą fazą takiego promieniowania. Więc nie powinno nas dziwić , że składowe barwy światła białego dają się rozdzielić ( z uwagi na rf3żne kąty stożkf3w – stąd kąt załamania inny), jak rf3wnież powtf3rne ich złożenie!Teraz popatrz. Jeżeli wyobrazimy każdy promień złożony z poszczegf3lnego atomu, jako promień wysyłany z popularnych dzisiaj LEDd3W, to łatwo wytłumaczyć dlaczego w siatce dyfrakcyjnej centralnie masz światło białe (centralnie prze szczelinę przemyka pełny złożony promień – ileś oczywiście tych kompletnych promieni), natomiast na krawędzi prawej i lewej następuje załamanie tych złożonych stożkf3w. Największym kątem charakteryzuje się oczywiście czerwień więc jest po stronie zewnętrznej i do środka – żf3łty, niebieski (co widać na Twoim obrazku).Dwa pierwsze przypadki (płytka rf3wnoległościenna i pryzmaty) to dokładnie ta sama zasada, przy czym w płytce i dwf3ch patymrzach zachodzi przesunięcie (d) w związku ze zmianą prędkości promienia w przegrodzie ze szkła (spadek do 200 000km/sek).Przypuszczam, że jeśli ten spadek prędkości byłby rf3żny w rozpatrywanych rf3żnych przypadkach, to przesunięcie to powinno oczywiście być też zmienne i charakterystyczne dla zmian prędkości światła w przeszkodzie!Przepraszam za obszerny komentarz, ktf3ry mf3głby być wystarczającym dla nowej notki ale doceniam Twoje dociekania prawd (jak rf3wnież vice versa – co jest dla mnie miłe), więc z przyjemnością podzielę się moimi spostrzeżeniami u Ciebie!Pozdrawiam serdecznieP.S. Pomyślałem jeszcze jedno – gdyby puścić światło ze źrf3dła zamiast na szczelinę a na krawędź takiej siatki dyfrakcyjnej, to według mnie powinno się uzyskać połowę obrazu ze szczeliny czyli na zewnątrz płytki, biały obraz promienia (o pewnej szerokości i stonowany na zewnątrz swym natężeniem). Natomiast w kierunku płytki, jakby obraz barw pojedynczej tęczy! Czyli połowy tego obrazu jaki masz z siatki.

css.php