Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

16.10.2008
czwartek

Szczyt i dno

16 października 2008, czwartek,

Brukselski szczyt był dla Polski udany, ale i pokazał jej dno.

Był udany, ponieważ w najważniejszej dziś dla Polski sprawie energetyczno – klimatycznej, udało się odsunąć niebezpieczeństwo, zmontować koalicję 8-10 państw zagrożonych, które zdołały wymusić, że w tych sprawach konieczna będzie jednomyślność, a tym samym będzie obowiązywało prawo weta. (Sarkozy z kolei  wymusił grudzień, jako termin ostatecznych ustaleń dotyczących emisji CO2, w której jesteśmy potęgą.). Szczyt był udany, ponieważ udało się wprowadzić Wałęsę do grona mędrców, a Balcerowicza do przyszłej rady ekspertów. Obie te kandydatury są  nie w smak braciom Kaczyńskim, ale ich nie torpedowali, tak jak nie torpedowali kandydatury Aleksandra Kwaśniewskiego, kiedy ten starał się o urząd międzynarodowy. Lech Wałęsa nie jest mędrcem typowym, ale jest symbolem  Polski ze wszech miar korzystnym, i to wystarczy, a stanowisko i tak  przygotuje mu MSZ (dopóki na czele resortu nie stoi p. Fotyga lub p. Szczygło). Także Leszek Balcerowicz, jakże krytykowany przez „Polskę solidarną” PiS – wstydu nam nie przyniesie. Nawet jeśli jego liberalne ideały straciły blask. Szczyt był udany, ponieważ awantura Tusk – Kaczyński nie przybrała gorszego obrotu.

Bo ten szczyt ujawnił także dno polskiej polityki, wybujałe ambicje, brak kultury i okrzesania. Prezydent Kaczyński jest w jakiejś antyrządowej ekstazie, a może nawet w amoku. Ten człowiek przeżył jakąś metamorfozę. Zaczynał jako prezydent wystraszony, smutny, przygnębiony, który całymi dniami nie pokazywał się publicznie,  nie wychodził z pałacu. Potem nadeszła faza ocieplania wizerunku, kolacja z małżonką przy świecach etc. Teraz z ocieplenia pozostał sztuczny uśmiech, ale nadeszła faza zdwojonej energii – podróże od Tbilisi do Brukseli, kampania wyborcza w kolejnych miastach Polski,  liczne wywiady dla mediów, a także zaczepność, agresja, jaka jest specjalnością Jarosława. Nieustanna krytyka rządu, że roztrwonił dorobek dwóch lat rządów JK, pogardliwe  uwagi w rodzaju „podałem rękę Kiszczakowi – podam i Tuskowi”, czy Lech Wałęsa – „prosty absolwent zawodówki”, to mam na myśli pisząc o dnie.

Niestety, prezydentowi udało się ściągnąć do parteru premiera, który dotychczas zachowywał się w sposób bardziej elegancki. Kiedy znalazł się na dnie, zaczął mówić, że „nie potrzebuje pana prezydenta”, zabrał mu samolot i pozwolił swoim rewelersom na niestosowne wypowiedzi w rodzaju „biuro podróży, czarter, prezydent się wpycha, niech pan odpuści etc”. Całe szczęście, że Tusk wreszcie się zreflektował i przeprosił tych, którzy czuli się tym widowiskiem zdegustowani. Tusk jest politykiem bardzo kompetentnym i opanowanym. Szkoda, że dał się sprowokować, a w sprawach PZPN i Brukseli wręcz się przeliczył. Okazuje się, że szczyt i dno są bardzo blisko siebie.

Fornir, jaki pokrywa polityków, jest cienki, a politura łatwo schodzi. Warto zwrócić uwagę, że (przy walnym udziale mediów) mało mówi się o sprawach ważnych, takich jak konkluzje szczytu, a w kraju los służby zdrowia i emerytów pomostowych, dominuje „afera krzesłowa”. Można to nazwać nową polityką w wykonaniu nowych polityków. Nowa polityka musi być prosta, tak żeby zrozumiał ją czytelnik „Faktu” i prosty telewidz po zawodówce: dziadek w Wehrmachcie, ojciec w UB, brat – aferzysta, oszust alimentacyjny, wyrodny ojciec, zomowiec, wychowanek podwórka itd., itp.

Nowa polityka wymaga nowych polityków. Ich główne zalety to powierzchowność, szybka orientacja, nie zapominają języka w buzi, w mig łapią instrukcje szefa, są zdolni do kłótni, trudno ich zbić z tropu, wygadani „na maksa”, w miarę złośliwi, równorzędni partnerzy dla dziennikarzy i adwersarzy w studio. Gosiewski, Ziobro, Nowak, Kownacki, Kurski, Brudziński, Szczygło, Marcinkiewicz (chyba najbardziej z nich kiczowaty) to są nowi politycy, politycy XXI wieku, aktorzy sceny politycznej. Coraz bardziej upodabniają się do  dziennikarek (i dziennikarzy), którzy przesłuchują ich w studio, a dziennikarze coraz bardziej przypominają polityków. I tak toczy się światek.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 115

Dodaj komentarz »
  1. W jednej sprawie zgodziłbym się z prezydentem Kaczyńskim (choć mam inne uzasadnienie): Lech Wałęsa nie nadaje się na Mędrca Europy. Doceniam rolę Wałęsy jako przywódcy Sierpnia, ale tylko tyle. Pamiętam jak gryzłem palce słuchając jego wypowiedzi, których w ogóle nie można było zrozumieć. Nie tylko kiedy był szefem Solidarności, ale gdy był już prezydentem. Od tego czasu Wałęsa uczynił wielki postęp – wymawia zdania, które mają podmiot i orzeczenie, ale w dalszym ciągu nie mają zwykle sensu, ani nie odzwierciedlają żadnego poglądu.
    Wałęsa jest najbardziej znanym Polakiem, to prawda. Może być wykorzystany jako symbol i w tej roli coś załatwić dla Polski. Ale jeśli zacznie doradzać Europie, to szybko popsuje i swój wizerunek i Polski, bo Europejczycy pomyślą: skoro jego wydelegowano do Rady Mędrców, to jaki poziom reprezentuje reszta Polaków? Tu trzeba mieć wiedzę i rozum, nie wystarczy stanowisko wypracowane przez MSZ (inaczej po co byłaby taka Rada? Wystarczyliby ministrowie spraw zagranicznych).
    Przy okazji historyjka, którą przypomniał w TVN red. Dębski. Kiedy Wałęsa był prezydentem, miało miejsce we Francji spotkanie na szczycie. Przygotowano po trzy krzesła dla każdej strony. W ostatniej chwili strona polska zażądała dostawienia jednego krzesła. Francuzi spytali, kim jest ten czwarty pan, który będzie uczestniczył w szczycie. To był spowiednik prezydenta.

  2. I coz z tego panie Danielu? Co daje to panskie pisanie procz zuzywania klawiatury panskiej i uczestnikow tego blogu? Ot takie ple ple, na dodatek kazdy na swoj temat, kazdy solo czasem w duecie, bo juz na trio to za malo ochoty.
    To nie Kaczynski i nie jego swita sa winni takiej sytuacji.
    To pan i panu podobni „intelektualisci papierowi” przelewajacy z pustego w prozne, rozmydlajacy kazdy temat i wydarzenie w gladkich slowkach i slodkim belkociku sa winni takiej sytuacji.
    Ten kto nie reaguje na zlo, jest wspolwinny.
    Od inteligencji, od ludzi piora i nauki spodziewac by sie nalezalo glosnego protestu, ostrego wystapienia przeciw chamstwu i bylejakosci, a co mamy? Przerzucanie sie slowkami i dwuznacznikami na kilku blogach z wielkim zadeciem na wlasne ego. Fuj!

  3. Szkoda prawda ze nie mamy Prezydenta na miere tego urzedu jak i Premiera na te sama miare, chociaz Tusk potrafil sie wycofac elegancko z tej calej afery, przytacza pa szereg nazwizk ludzi ktorzy moim zdaniem reprezentuja t.zw. dno intelektualne PiSu i szkoda ze zajmuja czas antenowy TVP czy Radia. i tyle.
    Z powazaniem

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Problemem niestety jest, ze przez czlonkowstwo Walesy w „Radzie Medrcow” ta potencjalnie bardzo interesujaca i pozyteczna instytucja zamienia sie w fasadowy klub zasluzonych.
    Fakt, ze gospodarz uwaza to za normalne i nawet korzystne dla Polski swiadczy o szerszym problemie naszych intelektualnych elit, do ktorych nalezy niewatpliwie Pan Daniel Passent.
    Otoz jest to typowy polski elitaryzm majacy historyczne korzenie w podziale na panow i chamow.
    Panowie „pelnili” urzedy, na ktore zaslugiwali…
    Pan Walesa MUSI byc u-honorowany a Polska ma miec swoj symbol,
    „autorytety” na piedestalach a chamstwo ma klaskac.

    Pan Walesa ma Nobla, doktoraty, zaslugi, apanaze, miejsce w podrecznikach historii, sklep na tureckim Bajazycie (w ktorym pracowalem przez pare miesiecy… lat temu dwadziescia pare…) itd itd.
    Teraz dodatkowo zostal „medrcem” jakby tego wszystkiego co do tej pory ma bylo za malo.
    Ale bierze sie to hasla „medrcy podajmy sobie dlonie ponad podzialami” i tlumem plebsu ponizej…
    Czekam az Pan Walesa zorganizuje strajk w radzie medrcow – to niewatpliwie jego specjalnosc.

  6. Jeżeli uważa pan ,że szczyt był udany ponieważ Wałęsa i Balcerowicz zostali wybrani do nic nie znaczacych gremiów w UE, to gratuluję panu poczucia humoru. O tym co się stało w okresie ostatnich dziesięciu lat nie decydował żadem mędrzec , ani żaden ekonomista. To własnie ci „mędrcy” i ci przekręceni na prawo „ekonomiści” słuchając rozkazów oligarchii doprowadzili do światowego kryzysu.
    Hasło „Balcerowicze muszą odejść” jest teraz jeszcze bardziej aktualne po tej katastrofie , za którą miliony zwykłych ciułaczy zapłaci, obniżając poziom własnego życia. Żaden kraj dotknięty obecnym kryzysem nie skorzystał z metod balcerowicza i Sachsa. Oni zostali wynagrodzeni tym wyborem za wystawienie Polski na sprzedaż, za nic innego.

  7. W większości komentarzy dotyczących starcia prezydent – premier przypisuje się rozpoczętej kampanii wyborczej. Prezydent rzeczywiście kampanię już rozpoczął podróżując po Polsce, ale premierowi przedwczesna kampania nie jest potrzebna. Premier i jego rząd są atakowani przez silną opozycję wzmocnioną skutecznie przez prezydenta. Prezydent zapowiedział, że będzie przeszkadzał rządowi i słowa dotrzymuje. W związku z tym są opóźnienia, które są podstawą do zarzucania rządowi, że nic nie robi. Trudno się dziwić premierowi, że zaczynają mu puszczać nerwy. Z niezrozumiałych powodów, wbrew swoim interesom SLD staje się często wspólnikiem PiS-u. Do tego należy dodać trudnego, pazernego na stanowiska koalicjanta – PSL. To wszystko może doprowadzić do wcześniejszych wyborów parlamentarnych. (Czy to możliwe by odbyły się razem z prezydenckimi?)

    PoPiSy prezydenta w Brukseli były żenujące. Rozmowa na migi z prezydentem Francji skończyła się przyduszeniem ręki naszego prezydenta. Okazało się, że przypadkowo ustawił palce w geście uznawanym we Francji za bardzo obraźliwy.

  8. Amfetamina , czy inny speed?
    Tak się zastanawiam, nad przemianą osobowości Prezydenta……….
    A może inne leki psychotropowe?
    To nienaturalne, Palikot miał rację……

    Gra zagraniczna ukierunkowana na cele polityki wewnętrznej, ma krótkie nóżki ……….
    …….Jak zwykle u kaczuszki……..

    Całe szczęście , że Polacy tęsknią za normalnością, przyzwoitością, przewidywalnością. #W tym głupim sporze obaj stracili wiele.
    Jedynym sukcesem jest to, że zyskała demokracja………

  9. Mozna by pisac o Wojtyle ,o uniesieniu 30 lat temu ,o zlotym rogu , osznurze itp ,itd ,ale wszystko juz bylo. Teraz bedzie tylko gorzej i to pod kazdym wzgledem . Co przezylismy to nasze. Pora na sen.

  10. A teraz to mi sie pan podoba,trafne i wywazone opinie,brawo p Danielu,a pilka jeszcze w grze!

  11. „Poza Lechem Wałęsą w grupie znaleźli się przede wszystkich eksperci w dziedzinie integracji europejskiej, stosunków międzynarodowych, gospodarki, finansów i przemysłu.
    Są to: były unijny komisarz ds. konkurencji Mario Monti (Włochy), polityk niemieckiej CDU Wolfgang Schuster, była szefowa francuskiej socjalistycznej centrali związkowej CFDT Nicole Notat, obecnie ekspertka w dziedzinie trwałego rozwoju, duńska uczona Lykke Friis, holenderski architekt i publicysta Rem Koolhaas, brytyjski ekspert ds. gospodarczych Richard Lambert, austriacki demograf Rainer Munz oraz pochodząca z Grecji profesor stosunków międzynarodowych wykładająca w Oksfordzie Kalypso Nicolaidis.”

    Eksperci, uczeni, mysliciele oraz symbol…
    To jest chyba najlepsze podsumowanie polskiego stanu umyslow i wkladu do Unii Europejskiej.
    Gdybysmy mogli to prawdopodobnie zglosilibysmy do rady symbolicznie ducha „polskiego” papieza i po dyplomatycznych naciskach Europa mrugajac za naszymi plecami (pukajac sie dyskretnie w glowe) wpisala by ten polski wklad w wizje przyszlej Europy do preambuly…

  12. Trudno sie Panem red.nie zgodzic,ale mnie poraza przede wszystkim jakas niesamowita brzydota.Premier i jego otoczenie bez winy rowniez nie jest,ale chociaz cos probuje zrobic.Natomiast Prez.i jego swita stala sie jawna opozycja i do tego destrukcyjna.Przeciez Prez.powienien przede wszystkim spelniac role reprezentacyjna w najlepszym tego slowa znaczeniu-a jak jest to wszyscy widza,a wpychanie sie do Brukseli to tylko jego malutki wycinek osmieszajacej pracy na forum miedzynarodowej.Powinien zatwierdzac ambasadorow-nie robi tego,powinien odznaczac zasluzonych-i robi to,ale przy okazji obraza i pomija innych rowniez zasluzonych.Powinien byc rozjemca w polityce wewnetrznej a jest glownym wykonawca podzialow.Powinien strzec konstytucji z jej wadami,a jest pierwszym od naginania jej do wlasnych i brata interesow.Walesie zarzuca sie egocentryzm a co robi prez.teraz?Uwaza sie za wyrocznie i stac go na powiedzenie,ze premier to 4 osoba w panstwie.Slusznie Pan zauwazyl,ze dziwne sa zmiany nastrojow prez.Ale one moim zdaniem wynikaja z niestabilnosci emocjonalnej,a przez czyni go bardzo niebezpiecznym dla demokracji wogole.W Brukseli wiadomo Polska znow pokazala sie jako dziwolog,ale mnie utkwily w pamieci dwie rzeczy-komentarze prez.w rozmowie z Olejnik i protekcjonalne poklepywanie Premiera .Brzydota i niesmak.Pamietam wyglupy Jelcyna,ale to to byla rubasznosc,a Kaczynski to czysta nienawisc,przerost chorych ambicji i zero samokrytycyzmu.A dziennikarze zamiast zbytnio komentowac wyglupy politykow,powinni sprobowac podsumowac prace samego prez.Co zrobil?A moze lepiej co zepsul,jak podzielil Polakow,jak vetowal nie dajac nic w zamian,jak obrazal i wysmiewal,chyba wszyscy pamietaja jak zaczal rechotac slyszac powitanie Tuska w jezyku ang.Itp.Itp.I nie ma i nie bedzie zadnej akcji,sprawy,ktora moglaby poprawic jego wizerunek.W takim wieku czlowiek juz sie nie zmieni.Pozostaje tylko nadzieja,ze sami Polacy o tym nie zapomna przy okazji wyborow.
    Z wyrazami szacunku
    Iwona.

  13. Bardzo delikatnie sugeruje Pan wystepowanie u prezydenta zaburzen afektywnych-dwubiegunowych, opisujac dokladnie ich objawy. I to jest chyba wlasnie problem, a nie alkohol, jak sugeruje Palikot, choc objawy przedawkowania niektórych leków moga przypominac stan wskazujacy na spozycie. Dla bliskiego otoczenia zwykle korzystniejsze jest utrzymywanie pacjenta raczej blizej lagodnej depresji, gdzie osoba taka zamyka sie i unika kontaktów, jednak sam chory czuje że żyje dopiero w fazie maniakalnej, gdy pojawia sie wzmozona aktywnosc, zawyzona samoocena, czasami szal twórczy i urojenia. Zeby chociaz z tej hiperaktywnosci cos wynikalo, ale czesto sa to dzialania pozbawione najmniejszego sensu, chociazby jak z brukselskim szczytem: co z tego, ze prezydentowi udalo sie pokonac wszystkie zapory stawiane przez rzad i gospodarzy, i ze usiadl przy stoliku? W najwazniejszej ponoc dla niego sprawie glosu nie zabral, bo biegal wlasnie po podwórku, Walesy nie uwalil, a na inne wazne dla niego tematy nie wypowiedzial sie, bo kolacje jadl w innej sali.
    Z taka choroba mozna życ, choc jest to ciezkie zarówno dla pacjenta, jak i jego najblizszych. Czesto choroba ta jednak uniemozliwia pelnienie obowiazków sluzbowych i wydaje mi sie, ze wazne jest nie tyle rozstrzygniecie sporów kompetencyjnych pomiedzy rzadem a prezydentem, lecz stwierdzenie, czy stan zdrowia pana Lecha Kaczynskiego pozwala mu pelnic funkcje prezydenta RP.

  14. Nad rozlanym mlekiem nie należy płakać . Pozostał zal , smutek i wściekłość . Tego należalo się spodziewać , ale to nie koniec . Wszystko jeszcze o zgrozo przed nami . Dla mnie osobiście najgorsze jest to , ze większość polskich , rzekomo wybitnych dziennikarzy i dziennikarek nie potrafiła albo nie chciała zając się tym co istotne . Dla pani Olejnik , panów Rymanowskiego , Marciniaka , Semki , Sekielskiego , Sierakowskiego , Gabryela i jeszcze kilku o mniej znanych nazwiskach nie jest istotne co tak naprawdę polska delagacja zalatwiła w Brukseli . Oni żyją samolotami , przepustkami , hotelami , poklepywaniem po plecach itp. Ich przestaly interesować sprawy Polski , zeszli do poziomu tabloidów z Dodą i Rutowicz na czele . Co gorzej robią wszystko , aby zaproszonym gościom uniemozliwic przedstawianie meritum sprawy . Przykładem pani Olejnik we wczorajszej Kropce i Marciniak w rozmowie , a zasadzie próbie przepytywania ministra Rostowskiego . Całe szczęście , że ten ostatni z wlasciwą dla siebie klasą powiedział o co to naprawdę chodziło i chodzi . Była to po raz pierwszy kompetentna wypowiedź , krotka a jakżesz doskonale merytoryczna . Osobiście zrozumiałem wszystko i teraz wiem , że stanowisko rządu było w pelni uzasadnione . Nie pochwalam , wręcz oburzam się na zastosowane metody . Społeczeństwo ma prawo wymagać rzetelnej merytorycznej informacji a nie kolejnych plotek z piaskownicy czy magla . Co to znaczy pytanie niby ważnego dziennikarza typu – panie ministrze SŁYSZAŁAM , że pan PODOBNO utrudnial sprawy hotelu itp. W maglu słyszalo się wiele innych rzeczy . Albo się soś wie , albo o czymś się plotkuje . Dla mnie niedopuszczalne jest wywlekanie jako newsa informacji co pan premier powiedzial panu prezydentowi na ucho – ten ostatni zachowal się jak Rutowicz zdradzająca swoje przeżycia w domu wielkiego brata , gdze ta żoliborska klasa , jak to powiązać z posiadanymi tytułami . Dziennikarstwo , na szczęście nie cale schodzi tak jak polityka na psy [ czemu one winne ] I powstaje pytanie co dalej ? Qvo vadis Patria ? Co do dziennikarzy , wydaje mi się , że etos zawodu prysnąl , pogoń za kolejnymi statuetkami , za pieniędzmi przyslania im co to praktycznie znaczy powolanie i wykonywanie zawodu dziennikarza . A gdzie stowarzyszenia dziennikarskie , które rownież powinny dbać o poziom , a przede wszystkim o zasady etyczne zawodu . Wyścig szczurów trwa w najlepsze . P.S. Jestem absolutnie przekonany , [ i nie jest to tylko moje zdanie ] ze pan prezydent podczas wieczornej konferencji był noromalnie nawalony , specjalnie wielokrotnie przeglądalem nagraną konferencję , te male oczki , bełkotliwa chwilami mowa , uśmiechy ni przypiąl ni wypiął i w końcu próba podtrzymywania prazydenta za lokiec przez ochroniarza . I nie w tym rzecz , ale kiedy on zdążyłl ” przyjąć ” . Chyba do tez Palikota trzeba będzie powrócić .

  15. „Prezydent Kaczyński jest w jakiejś antyrządowej ekstazie, a może nawet w amoku. Ten człowiek przeżył jakąś metamorfozę.”

    Osobiście podejrzewm,że to nie matamorfoza osobowości, a wplyw środków farmakologicznych.
    LK zachowuje sie jak na dopingu. Przyklejony „usmiech” i wręcz euforyczne oswiadczenia w rodzaju „w UE wszyscy poklepują sie po plecach – jestesmy w UE” – zakrawa na klasyczne, żenujace pajacowanie pod wpływem.

  16. I jeszcze jedna kwestia , ktora umknęła mi przy pierwszym wpisie . Podziwiam dalekowzroczność braci Kaczynskich . Zwlekanie z podpisem pod Traktatem Lizbońskim nie bylo przypadkowe . Właśnie brak tego podpisu był chwytem za gardło prezydenta Sarkozy . Pan prezydent Kaczyński , a myślę , że to był pomysł jego brata zlapał Sarkozy za gardło i długo ten uścisk będzie trzymał . Dzieki temu usciskowi Sarkozy musiał wystosować imienne zaproszenie na szczyt dla naszego prezydenta , wiedząc o tym , że bez tego zaproszenia podpisu napewno nie będzie . Nasz Prezydent osiągnąl połowiczny sukces , a moze mniej niż połowiczny , i tak jego świta nie została wpuszczona do budynku , a sam Sarkozy dzięki sprytnemu manewrowi uniemozliwił Kaczynskiemu zabranie głosu w sprawie Gruzji , co mialo potwierdzic opinii publicznej , że jednak był on tam niezbędny . Zachowanie Sarkozy potwierdza , że Unia ma zupełnie inny pogląd na sprawy Rosja – Gruzja , Kaczyńscy brakiem podpisu pod Traktatem w dalszym ciągu będą szachować . Ale maestria prezydencji francuskiej jest godna podkreslenia . Tylko , czy to nie odbije się potężną czkawką w innych , dla nas bardzo ważnych sprawach , np. stoczni ? A swoją drogą , czy zgodnie z zapisami w konstytucji pan prezydent uzgadnia swoje stanowisko w sprawie Gruzji z rządem , czy po prostu robi to wszystko sam , w/g własnego uznania . Przecież i w tych sprawach politykę powinien prowadzić rząd , a prezydent winien co do kropki i przecinka realizować jego instrukcje . Coś mi się wydaje , ze Kaczynski robi co chce , a Tusk w końcu nie wytrzymał . W tej sytuacji rozstrzygnięcie spraw kompetencyjnych wydaje się być sprawą niezwykle ważną i pilną . Słyszę , ze prezydent wybiera się z kolejną misją na wschód , znowóż coś bedzie mieszał , a kolejny szczyt w Brukseli tuż , tuż . Czyżby znowóż miała nastapić powtórka z rozrywki ?

  17. Prawdziwy wizerunek L.K to ten pierwszy-zagubienie,kompleksy,nieśmiałość.
    A to co teraz pokazuje jest grą obliczoną na osiągnięcie jedynego,najważniejszego dla obu braci celu-reelekcji i ewentualnie zwycięstwa PiSu.Wielokrotnie upokarzany-często na własne życzenie-postawił wszystko na jedną kartę.To nie jest ekstaza ani amok-to wyrachowanie i jeśli wytrzyma to psychicznie,będzie się tak zachowywał aż do wyborów.Siłą napędową będzie maskowana nienawiść,zwłaszcza do Tuska i rządu.To są już dla braci śmiertelni wrogowie,dla zniszczenia których nie cofną się przed niczym-nawet udawaną zmianą cech charakteru.

  18. „…nowi politycy”. Wyraźnie odezwała się w p. Passencie nostalgia za niegdysiejszymi „politykami”, jak np. tow. Szydlak, tow. Kociołek, tow. Pyka, tow. Gomułka, tow. Grudzień,a bliżej naszych czasów np. pijany tow. Kwaśniewski Tak, to było towarzystwo p. Passentowi odpowiadające. W końcu wtedy był kimś (a przynajmniej tak mu się wydawało), a dzisiaj może sobie co najwyżej poblogować…

  19. Prezydent powienien wytłumaczyś się narodowi z tego wyjazdu, który kosztował nie tylko pieniądze, ale i spadek prestiżu Polski. Po co tam pojechał, skoro nie był w stanie wysiedzieć na obradach i kazał premierowi zdawać mu relacje. Chciałabym, aby naród upomniał się o wyliczenie korzyści, jakie Polska odniosła z wyjazdu prezydenta. Zachowanie premiera rozumiem, w końcu nie mógł przewidzieć, z czym ten pożal się boże prezydent wyskoczy. A poza tym daj komu palec, to zaraz weźmie całą rękę. Rzeczywiście z kaczyńskim stało się coś dziwnego. Bije z niego taka buta, no cóż, świetnie się bawi. Jak jednak wynika z sondaży, reszta narodu nieco mniej. Ale my mu za to wystawimy rachunek w następnych wyborach.

  20. Rzyg, rzyg – Gombrowicz „Operetka”

  21. „Mędrzec typowy” to jakiś nowy stopień naukowy? Ciekawe czy są też „mędrcy atypowi”.
    Niezłe. Daleko można się posunąć w politycznej poprawności. Tekścik jest naprawdę fajny. Powiem szczerze, że jako w miarę młody człowiek z pomocą tego tekściku zrozumiałem dlaczego robił Pan taka karierę w PRL’u.
    A tak na marginesie to zastanawiam się jak teraz czują się CO2 – fanatycy z forum po tym, gdy nazwał Pan zagadnienie regulacji CO2 jako „niebezpieczeństwo” i „zagrożenie”.
    Że zacytuje np. Pana pielnia1:

    „Tylko człowiek bez elementarnej wiedzy technicznej będzie potepiał starania o zmniejszenie emisji zanieczyszczeń do srodowiska”

    Pozdrawiam
    Łukasz

  22. Gospodarzu, oj poniosla Pana fantazja!

    1. W sprawie klimatycznej ,ostro zagrali Wlosi.
    Zagrozili wetem- prosze przeczytac protokol- a Slonce Peru uslyszl to, podchwycil a teraz robi za zbawce.

    Weto, jak pamietamy, zostalo z powodzeniem uzyte przez J Kacznskiego w sprawie Rosji i wlasnie jednym z pierwszych posuniec antymatolkow bylo jego wycofanie.

    2. Drugim, tak samo waznym przedsiewzieciem miala byc sprawa stoczni.
    Co ferajna tu zalawila? Kompromitacja!

    3. To nie Tusk dal sie sprowokowac
    Nalezy byc tu uczciwym
    To Tusk wraz z Kolanko-Sikorskim przygotowywali sie do tego od tygodni, o czy nawet mowiono, a przedstawione ekspertyzy byly wczesniej przygotowane. I to jest prawda.

    4.Robienie z Walesy medrca, to nastepna polityczna sztuczka. Panu moze nie przeszkadzaja jego wczesniejsze powiazania z SB, jak rowniez jego polityka jako prezydenta prowadzonego na pasku, a wlasciwie smyczy trzymanej przez Wachowskiego /oficera sluzb//
    Nie dodam o czyszczeniu dokumentow- co jest sprawa oczywista i kryminalna. Sumujac. Taki z niego medrzec jak z koziej d…y traba.

    5. „Tusk jest politykiem kompetentnym i opanowanym”. Mam prosbe, prosze wymienic, co dobrego ponad przecietnosc zrobil, wiecej co on wlasciwie robi. Trzyma sie slopkow dwoma rekami a zapomnial, ze rece sluza do pracy.

    6. Jezeli za fornir jakim pokryto Slonce Peru/Tuska/ i Kolanko-Sikorskiego uwaza Pan nieskonczona milosc to calkowicie sie z Panem zgadzam.

  23. Szanowne Blogowiczki i Blogowicze,

    goniac „Schlagzeile” przedostatniej Polityki odpowiadam na pytanie; jak mnozyc pieniadze w czasach kryzysu;

    Prosze kupic sobie tabliczki mnozenia.

    Z powazaniem.

    MA

    PS

    Wiem, o pieniadza sie mowi, lecz……

  24. PS Może jestem głupia, ale nie rozumiem, dlaczego zgodzono się na przyjazd Kaczyńskiego. Przeciez został w ten sposób stworzony niebezpieczny precedens. Kaczyński juz szykuje się na wyjazd do Brukseli w grudniu, a kto wie, może w jego ślady pójdą inni. Czy Unii naprawdę sa potrzebne takie przepychanki? Czy nie trzeba było wesprzeć jednak naszego premiera? A może oni, jak nasz prezydent, też się świetnie tym naszym kryzysem bawią?

  25. Panie Andrzeju z Koszalina!
    Czy Prezydent Francji powinien decydować kto reprezentuje Polskę na szczycie UE? Dalekowzroczność o której Pan Pisze sprowadziła się do tego,
    że w chwili kiedy Prezydent Francji spostrzegł, że na sali nie ma Prezydenta Polski, natychmiast wprowadził pod obrady sprawę Gruzji w sprawie której pojechał na szczyt nasz Prezydent.
    W mojej ocenie Prezydent za nasze pieniądze prowadzi kampanię wyborczą i za lot do Brukseli powinien zapłacić prywatnie.
    Ponadto nie zgadzam się, że Lech Kaczyński jako głowa państwa może wszystko. Jeśli tak uważa to może zastąpi również Prymasa na posiedzeniach Episkopatu Polski itd.
    Sprawa jest poważna i sporo winy przypisuję także mediom które nt samolotu mówią przez cały dzień a o sprawach choćby konstytucji zdawkowo.

  26. Panie Danielu! Jak zwykle bardzo trafnie ocenił Pan sytuację. Tylko co z tego? Zastanówmy sie, co można zrobić, żeby w naszym kraju coś zmienic. Ja jako szary obywatel nie mogę zrobić NIC!!! Może ludzie z nazwiskiem tak jak Pan zjednoczą się i zorganizują jakąś akcję protestacyjną w formie listu do prezydenta, do PiS-u? Protest przeciwko totalnej, bezmyślej, antypaństwowej, nakierowanej wyłącznie na własne korzyści działalności. Byłby to jakiś wyraźniejszy sygnał. Pojedyńcze artykuły, blogi, wywiady są wspaniałe, tylko nie dają obsolutnie nic, oprócz pociechy czytającym. Od dawna mam żal do elit intelektualnych naszego kraju za bierność. Może nie mam racji, może się łudzę, że taka akcja coś by przyniosła? A Wy już wiecie, że to są mżonki? Słyszał Pan z pewnością o tym, co zrobił Reich-Ranicki na uroczystości wręczenia nagród niemieckiej telewizji. Wielu się oburzało, ale spowodowal, że jest wreszcie w Niemczech dyskusja o żenująco niskim poziomie telewizji. U nas jest dyskusja o dnie, jaki osiągnęła polska polityka, tylko tyle, że nikogo to już nie rusza, nikt już jej tak naprawdę nie słucha. Chyba wszyscy założyli, że i tak nic nie można zrobić. Może zmieniłaby tę sytuację jakaś spektakularna akcja? Pozdrawiam bardzo serdecznie.

  27. To prawda, ze politura zlazi z politykow dziwnie latwo. Sila PO jest PiS. A Dokladniej pamiec Tysiacletnich rzadow PiS/SB/LPR i absolutna pewnosc, ze PiS zadnej koalicji nie bedzie w stanie sklecic przez kolejne Tysiac lat. Zeby nie wiem jak latwo ta politura odlazila, to i tak bede glosowal na PO. Bo nie ma w Polsce innej partii, ktora bylaby w stanie w miare sensownie rzadzic. Tusk, przy walnej pomocy PiS, udowadnia to kazdego dnia. Nawet jesli notowania rzadu slabna, to i tak PO musi wygrac kolejne wybory. Jest skazana na sukces dzieki istnieniu PiS, braciom Kaczynskim i zdezorientowanej, kiepskiej po prostu, lewicy. To wrecz komfortowa sytuacja dla Donalda Tuska. Widmo chaosu, ktory nastapilby gdyby wygrala inna partia (ciekawe, ktora moglaby tego dokonac poza szczerzacym zeby PiSem) jest wystarczajacym straszakiem. Donald Tusk nie ma sie czego obawiac. Niech robi spokojnie swoje, a jak juz dojdzie do prawdziwej kampanii wyborczej powinien wylacznie przypominac o istnieniu PiS. Nie straszyc, po prostu przypominac, ze ta partia istnieje i teoretycznie moze objac rzady. Konstrukcja kampanii powinna byc oparta na hasle: „Jesli nie my, to PiS”, „Jesli nie ja, to Lech Kaczynski z PiSem” – wazne by laczyc LK z partia jego brata blizniaka. To wystarczy. Przyszlosc Polski widze rozowo wlasnie dzieki odstraszajacemu dzialaniu braci Kaczynskich.

  28. Komentujac ostatni szczyt pomijamy rzecz najwazniejsza ; klimatyczny pakiet UE który godzi w interesy Polski, ale dla czołowych polityków którzy na s reprezentowali w Brukseli nie pakiet był najwazniejszy ale kolejne budowanie swojego wizerunku przed wyborami prezydenckimi.

  29. Wydarzenia wokol ostatniego szczytu w Brukseli traktuje jako kolejna odlsone marnej sztuki po tytulem „Nieoczekiwana Zmiana Ustroju „.Pan prezydent po tym jak zameldowal bratu „wykonanie zadania ” zmeczony odpoczal.Nie musial sie zbytnio meczyc -brat wzial trudy sprawowania wladzy na siebie .
    Ustroj Polski z silnym premierem byl wtedy OK.
    Brat jednak nie dal rady ,pozostal natomiast w palacu prezydenckim drugi brat -prezydent.I tam przeniosl sie osrodek wladzy.
    Slyszymy w ostatnim czasie kilka razy dziennie o PIERWSZEJ OSOBIE W PANSTWIE ,premier jest zas osoba czwarta.Z faktu bycia (wedlug konstytucji) pierwsza osoba w panstwie wyciaga sie cynicznie ,zeby nie powiedziec bezczelnie wniosek ,ze ta osoba zatem rzadzi wszytkim i wszystkimi,jezeli sie pojawi gdziekolwiek to „oczywiscie przewodniczy „.Probuja przezydenccy spece od wizerunku wmowic obywatelom ze prezydent rzadzi Polska i w gescie laskawosci moze nawet zaprosic premiera na poklad” swojego” samolotu .Nie mowi sie o bardziej skomplikowanym podziale wladzy i kompetencji.Falszuje sie znaczenie slowa „reprezentuje ” uzywajac go jako synonimu slowa „decyduje”itp itp.
    Jest to pelzajaca zmiana systemu parlamentarno-gabinetowego na system prezydencki.Przypomina to lata 30-te w II RP i marszalka Pilsudskiego z jego Walery Slawkiem i ministrem od prawnego legalizowania niedemokratycznych poczynan Marszalka Carem.
    Tylko,ze czasy nie te ,wyzwania jakie stoja przed Polska zupelnie inne ,no i …… marszalek nie ten.

  30. wiem jedno : im bardziej “aktywny ” jest Jego Nadętość –tym więcej szacunku mają europejscy politycy do Pana Premiera.

  31. A ja proponuje Panstwu prasowke online. Wystarczy tylko krotko przejrzec prase niemiecka/angielska/francuska i przekonac sie o sukcesie Polski w Brukseli. Zenada i posmiewisko, wielki sukces a propos emisji Co2 – argumentowany brakiem funduszy. Na szczescie dolaczyly sie Wlochy, tak ze cala sprawa wyglada troche lepiej. O Gruzji prawie nie dyskutowano, widocznie nikt nie chce „umierac za Gruzje”
    Kaczynski jest „kazdy widzi” Gorszej prasy juz miec nie moze.
    Myslalam ze Tusk ma troche wiecej klasy i potrafi cala sprawe rozegrac bardziej dyplomatyczne, a swita Tuska tez bez komentarza. Na szczescie troche lepiej wygladaja, w obecnych czasach gdy „opakowanie” jest tak wazne, troche to ratuje sytuacje – ale nie wiele.
    Nie mamy politykow z prawdziwego zdarzenia, i dobrego kandydata na prezydenta nie widac. Nie dziwmy sie ze ludzie nie chodza do wyborow, na kogo maja glosowac??
    Jak to skomentowal GL „Operetka” i oczywiscie Transatlantyk – zreszta Gombrowicz juz powinnien byc na cenzurze. Wiecznie zywy! A niektorzy nie lubia prawdy

  32. „Balcerowiczowie muszą odejść, jest nadal aktualne” postuje Adalbert a pan redaktor w swoim wpisie stwierdza z lekką goryczą, że Idee liberalnej gospodarki spod znaku Balcerowicza straciły „blask”.

    Na nagonkę na liberałów gospodarczych stać tylko ludzi, którzy bujają w obłokach i wylegują się na chmurce pod hasłem „wszystkim po równo”. Napewno nie jestem liberałem ale realistä i wiem, że system bankowy a zatem finansowy został obecnie wsparty przez rządy dlatego, że jest podstawą wszelkiej aktywności gospodarczej obywatelów i aktorów rynku.

    Fazit: Runie system finansowy, runie wszystko i zostanie bieda, smród i ubustwo.

    Więc nie chodzi o tylko utracony „blask”, panie redaktorze, lecz o nasze portfele. Dlatego Wałęsa „symbol” jest potrzebny w Europie, bo przynajmniej Europa Zachodnia zbudowała socjalną gospodarkę opartą na ideii solidarności społeczeństwa a nie na egoizmie jednostki. Wałęsa nie dokonał tego w Polsce, i tu należy szukać powodów. TUTAJ leży wszelkie dno, pod naszymi nogami Panowie i Panie!

    Czy nasze społeczeństwo jest takie jak nasza władza przedstawiana w mediach? Czyli wygadane i zdolne Chłopaki z podwórka z „bandy” Tuska contra Pan Profesor z mocherowym krzyżem w ręce i z blizną „Polski Walczącej” na piersi? Zgadzam się kompletie ze stweirdzeniem, że dziennikarze stali się politykami i sami kreują widomości, anie robią tego poltycy, którzy wystraszeni o sondaże już tylko rozpaczliwie reagują.

    Opinia publiczna jest katowana tym wykreowanym sporem od ponad przynajmniej 4 lat. Tymczasem sprawy naprawde wagi państwowej, jak np. polityka społeczna, socjalna i edukacyjna kuleją. Wiem, „minister – doradca” Boni coś tam „knuje – planuje”, a polska gospodarka ma się jeszcze super w porównaniu z innymi (Gadomski z Wyborczej)…

    Potrzebna Polsce więc „Rewolucja Kulturowa”, możliwie bezkrwawa i optymalnie konstruktywna, która wypchnie na pierwszy plan stworzenie koncepcji pod tytułem, „co z tą Polską” będzie za 20 – 30 lat. Ale Ci, których to interesuje, nie interesują się polskim życiem politycznym. Jak widzę i słyszę „młode” stuktury SLD w terenie (a je trochę w Lubuskiem znam), to dla młodych liczy się fotka z Kaliszem, a „czarni” precz. Także smutna prawda jest taka, że szanse na zmiany są coraz mniejsze, a więc co dalej?

    Panie i Panowie pozdrawiam

  33. Solidarne sokoły rajcują góry, lasy, doły

    W polemicznej nudzie, stagnacji i bezpłciowości jestem gotów przyjąć różne tezy, byle tylko ożywić i zabarwić, chociażby czerwienią, szarość i nijakość demokratycznego dnia codziennego. Nie ma w nim eposu i nie ma etosu, są w nim tylko oposy czyli szczury workowate czyhające na swoje ofiary. Świat agresji, przemocy i braku kultury. Ze słów na k… jest tylko sprzedajność w ogromnej skali i każdym wymiarze. Towar jest wszystkim a człowiek niczym. Człowiek posiada wartość o tyle o ile stanowi siłę nabywczą. Bez konta i pieniędzy w tym ponurym systemie jest on niczym. A ktoś, kiedyś powiedział, że człowiek to brzmi dumnie.

    Z powyższego wynika jednoznacznie, że w demokracji człowiek jest niczym. A o jego wartości stanowią dodrukowane papierowe nominały, najczęściej pozyskane drogą przyswojenia sobie. Jak zatem widzimy w kapitalizmie wartość stanowią symbole oparte na fikcji. Im ktoś więcej posiada zgromadzonych zielonych obrazków tym lepiej się czuje. Wartość tych walorów nie jest oparta na zabezpieczeniu towarowym i złocie zgromadzonym w Forcie Knox,ich wartość jest oparta na oszustwie, a zatem na braku pokrycia. Za te puste nominały Imperium Dobra kupuje sobie w Imperium Zła to co chce, czyli mówiąc oględnie oszukuje. A niechby ktoś spróbował rzecz nazwać po imieniu, to zaraz wyśle ono swoje krążowniki z pomocą humanitarną w każdy zakątek świata i zaraz zaprowadzi tam zachwiany demokratyczny porządek pro publico bono i przywróci buntowników na swoje rozłożyste łono.

    Każdy bęcwał już dzisiaj doskonale wie, że nic bardziej błogosławionego, dla Amerykanów, nie ma, i nikt nic lepszego nie wymyślił, bo dziś niczym a jutro wszystkim my. Mamy pełne plecaki kolorowych złudzeń i pustych nadziei, bowiem nigdy nie wystarczy materialnego pokrycia dla naszych oczekiwań. Dlatego są one tak cenne i tak kolosalny szmal przynoszą cwaniakom. Zarabia się na nieosiągalnych marzeniach i urodzie pięknych kobiet, wszystko jest na sprzedaż. Jak gdyby ten proces stanowił o istocie człowieczeństwa, kiedy jest on zaledwie wynaturzoną dehumanizacją.

    O tych nieeleganckich stronach burżuazyjnego życia dżentelmeni nie wspominają. Każdy Żyd swój towar chwali. A kiedy zbraknie towaru lub pieniędzy, zwinie ogon pod siebie i cichutko siedzi, ponieważ nie da się już sążnistymi i jędrnymi unterschieben zwalić własne niedoskonałości na odeszłą babuleńkę komunę, kiedy wyszło szydło z worka, że dorodny dziadek kapitalista mataczy.

    Dlatego warto przy takiej okazji popaplać sobie o byle czym nie dotykając meritum. Każde porównywanie i zestawianie systemowych osiągnięć i niedociągnięć byłoby poczytywane za zwykle bolszewizowanie co jest, chroń Panie nasze ułomne dusze, niezgodne z ideą burżuazyjnej konstytucji a także uchybia gloryfikowanej przezeń wartości pluralizmu, przez co czyni ten Akt Najwyższe Wiary dalece odbiegającym od Dekalogu. Czyni to nas ofiarami bezprawnego życia w państwie urojonego prawa, czym się chełpimy jak gdyby inni terroryści pod znaku Allacha nie mieli prawa, kiedy powszechnie jest wiadomym, że nie tylko go mają, ale i w odróżnieniu od nas skutecznie przestrzegają tego prawa.

    Dlatego właśnie musimy ich nawracać by przyjęli nasz rozwiązły i rozpustny tryb życia jako wzór godny naśladowania. Już kiedyś wydaliśmy im wojny krzyżowe, by przekonać ich do naszego Boga, co nie przyniosło jednak spodziewanych oczekiwań watykańskiego Olimpu. Na jakiś czas pozostawiliśmy ich w błogim spokoju. Dopóki nie zorientowaliśmy się jakimi to skarbami Ich Pan nasycił te ziemie pustynne i jałowe. Dla tych bogactw gotowi byliśmy nawet poświęcić niezapomniany symbol dobrobytu amerykańskiego czyli WTC. I dopuściliśmy by nasza demokratyczna stuoka i stuuszna organizacja nie zauważyła pochodu bosych obdartusów, na centra amerykańskiej wolności, z turbanami na głowach. Oślepiliśmy także wszędobylskie satelity, by nie mogły dostrzec zbrodniczej agresji rosyjskiej na pokój miłujący naród gruziński. Zastraszeni i zmaltretowani musieliśmy sobie zafundować system obrony antyrakietowej mający nas ochronić przed tymi azjatyckimi hordami i utrzymać w centrum tętniącej życiem kultury śródziemnomorskiej wśród następców braci Teutonów, Wandalów i Hunów. Wreszcie jesteśmy w pełni solidarni i kochani wśród kochających, wolni wśród wolnych i biedni wśród bogatych. Nareszcie uchwyciliśmy Pana Boga za jego miłosierne kolana.

    W końcu możemy szczytować z kim chcemy i ile chcemy, i za tyle ile każą nam zapłacić. Jak nam wystawili rachunek za jedną rakietę „Patriot” to solidarne uszy wszystkim poczerwieniały i opadły, nawet Koreańczyków czy Tajwańczyków tak nie ogolili, jak nasze rodzime barany solidarne. No to zaproponowali nam okresowo obwoźne rakiety od naszej sąsiadki Angeli, koń by się uśmiał. A zakaz wjazdu do Ameryki dla solidarnych rewolucjonistów z Polski utrzymali w całej rozciągłości, mimo wstawiennictwa wolno europejskiego. Widać ta rewolucja dla nich straszną być musi. I tak to sojusznicy spychają solidaruchów na, bez mała, pozycje Talibów. Nadto kiedy przypomnimy wypowiedź Jaruzelskiego o tym, jak to Bush błagał Go by został Prezydentem Polski, to nie pozostaje nawiedzonym z Instytutu Podjudzania Narodowego nic innego jak zapaść się pod kruchty kościelne i odmawiać nieustające różańce w intencji zmądrzenia prawicy.

    Ostatnio pojechały nasze super elity do nowej stolicy Polski w Brukseli, gdzie nawet klimat muszą konsultować i opiniować. Rwetesu i gwałtu przed wyjazdem było co niemiara. Nie sposób tutaj wszystkich osiągnięć naszych polityków wyspecyfikować i przeanalizować. Zresztą i czasu szkoda. Najbardziej tymi kwestiami onanizowały się polskie media ze szczególnym uwzględnieniem dominujących w naszym życiu politycznym trzech wiodących dziennikarek, co to oczami piorunami strzelały, a ustami jad lały na dusze nasze skołatane. Z powyższego można odnieść wrażenie, że polską politykę kształtują ogniste dziewuchy dziennikarskie a Premier wraz z Prezydentem zaledwie służą za atrapy do przekazywania ich głębokich i wiążących przemyśleń. One po prostu wiedzą lepiej i więcej, aniżeli konstytucyjne organy, ponieważ tak im się ubrdało, że stanowią partnerską , a może i wiodącą czwartą władzę, zapominając, że są zwykłą trąbą do trąbienia, jak powiadała panna Gienia. Ot zwykle pomieszanie ról po solidarnościowej ruchawce, po której nikt do równowagi nie może powrócić.

    Największy ubaw z tego zamieszania miał Pan Przewodniczący Francuskiej Prezydencji i Pan Prezydent nie wiadomo III czy IV RP. Obaj uśmiechnięci, rozluźnieni, przyjacielsko poklepujący się po ramionach, jak gdyby co najmniej przed chwilą wymienili bruderszafty czerwonym gronowym, co nie byłoby niczym takim zdrożnym, przy rozwiązywaniu problemów energetycznych, gdzie wiadomo, że bez kielicha ni czorta nie „razbierosz”.Więc chyba jest lepiej walnąć po jednym, niż wszczynać wojenkę na amerykański wzór. Dlatego zapewne Pan Premier był niezwykle tak spięty, usta miał zaciśnięte, Bóg Jedyny wie co miotające, i pod czyim adresem. My zaledwie możemy się domyślać kogo tak obdarzał swoimi najżywszymi i najserdeczniejszymi życzeniami, jak przystało na autentycznego liberała. Zaś nasz ukochany Prezydent w radosnym upojeniu, na zakończeniu szczytu, tak entuzjastycznie walnął w plecy Przemiłego ale zaciętego Pana Premiera w Plecy, że aż Go zatkało i o mały włos nie potknął się na czerwonym dywanie wolnoeuropejskim, co mogło zwiastować klęskę rządowej polityki liberałów. Nic podobnego, był to wyraz solidarnej akceptacji dla liberalnego brata politycznego, z tej samej szkoły i spod tego samego korzenia. Myślałby kto, że oni z takim zapamiętaniem wojują o Polskę, a oni tak baraszkują w drodze do prezydenckiego fotelika bujanego.

    Ponieważ te figliki wyglądają na dość kosztownie, wypada więc rozpatrzyć kwestie kosztów ponoszonych, przez Oba Wysokie Urzędy w spełnianiu swych niezwykle ważnych, ambitnych i odpowiedzialnych zadań. Dramat polega na tym, że ci panowie nie potrafili nawet przyzwoicie skonstruować rozdziału obowiązków i odpowiedzialności za losy kraju. Jedyne co uzgodnili bez większych ceregieli, to 30% procentowe podwyżki swoich apanaży w projekcie budżetu na przyszły rok. Interesują ich wspólne wycieczki zagraniczne na koszt podatnika. Znaczenie ma samolot, którym poleci VIP, krzesło na którym on usiądzie, najkorzystniej żeby był to fotel, ukłony, uśmiechy, fotogeniczne pozdrowienia dłonią kierowane przez przywódcę lub przywódców do swoich poddanych. Jak by zupełnie zapomnieli panowie inteligenci, że kiedy mówisz papą nie pokazuj łapą. Nie dla nich jednak przestrzeganie tych chamskich manier. Solidarucha na zagrodzie równy jest co najmniej wojewodzie. A kiedy występuje na europejskich salonach, to cały świat kłania mu się w pas z wdzięczności za obalenie komunizmu. To zaś, że w kuluarach, różne Sarkozy, i inne pomniejsze kozy, na pochyłe polskie drzewo solidarne skaczą nie ma najmniejszego znaczenia. Oni są zawsze silni, zwarci i gotowi, co zostało historycznie sprawdzone i udowodnione.

  34. Zawyżona samoocena, ekspansywny i podwyższony nastrój, wielkościowy charakter myśli, nadmierne pobudzenie, nadaktywne zachowanie – niektóre zobjawów charakteryzujące afektywną chorobę dwubiegunową. Sposób w jaki ostatnio zachowuje się Prezydent Lech Kaczyński ma dla mnie charakter patologiczny. Być może po okresie depresyjnym coroba przeszła w fazę euforyczną. Może więc Pan Palikot nie był tak daleko od prawdy. Może problem Prezydenta nie tkwi w alkoholu tylko w wyżej wymienionym schorzeniu.

  35. Lizak 12.36
    Bardzo długi tekst, w którym nie było ani jednej nowej myśli.
    Ale łatwość pisania to masz Pan imponującą.
    Spadek formy jak u Boruca.

  36. A Pan swoje. PiS to i tamto, prezydent to i tamto. A kiedy wreszcie zdobędzie się Pan na ocenę PO i Donaldu Tusku – bo jak na razie to tylko kadzić im Pan potrafi ! Szkoda, że nie zauwazył Pan przemiany Tusku – z miłującego brata w krwiożerczego wilka. No i nie wymienił Pan wśród polityków XXI wieku twarzy PO : Karpiniuka, Chlebowskiego, Arabskiego, Nitrasa ……… to dopiero tuzy intelektu.

  37. Mozna powiedziec, ze z najwyzszymi wladzami w Polsce nigdy sie nikt nie znudzi.To tak jak skakanie na batucie ” raz w gore, raz w dol ” i dalej ” hop hop szklanka piwa, bo od tych skokow w glowie sie kiwa”. I nic by w tym szczegolnego nie bylo, gdzyby nie zacna rola polskich mediow, ktore juz naprawde wytrawnie umieja kazda informacje tak spreparowac i podac, ze sukces okazuje sie porazka, a porazka sukcesem.
    Panie Danielu ! Tylko bardzo prosze nie zaczynac gloryfikowac osoby Lecha Kaczynskiego.Dowolna tzw. PR metaforfoza tego osobnika juz nie jest w stanie zaslonic jego prawdziwego oblicza, ktore zdazylismy blizej poznac w ciagu minionych juz trzech lat.Zaden koszmarek, ktory ubierze czapke niewidke nie moze powiedziec ze teraz jest ksieciem. Watpliwy intelekt, znaczne luki edukacyjne mimo profesury kontraktowej,braki w zdolnosci samodzielnego myslenia, analizowania i wnioskowania. Tymi wadami i niedostatkami nie powinien legitymowac sie Prezydent dowolnego kraju i jakie by nie byly zmiany w stylu dzialania Lecha Kaczynskiego on sie juz spalil jako Prezydent i ewentualny kandydat do reelekcji.
    Wyniki Brukseli!.Zadne !- to tylko uzgodnienia i porozumienia, ktore jednak dzialaja w swym efekcie na zasadzie gry na czas.Kryzys finansowy na swiecie ( ktory chyba solidniej uderza w Europie niz w USA ), patowa sytuacja w kwestii wszelkich negocjacji z Rosja ze wzgledu na juz zbyt daleko posuniete zobowiazania gospodarcze,kwestie ekologiczne ( nasza najslabsza strona ) i inne rozbieznosci nie sprzyjaja osiaganiu rzeczywistych porozumien i rzeczywistych krokow w jakimkolwiek kierunku. Unia Europejska przezywa kryzys, ktorego winowajcami sa tzw. starzy,konserwatywni czlonkowie Unii tj. Anglia, Niemcy, Wlochy i Francja.
    Jak juz mowimy o sukcessach, wspomina Pan Panie Danielu o wtraceniu Lecha Walesy i prof Leszka Balcerowicza.Tak ! to jakis spektakularny udzial i sukces, ale czy nie jest sukcesem rowniez wrzucenie zwitka papieru do kosza na spora odleglosc? Nie chce i nie bede wiec tego ” sukcesu ” komentaowac z calym szacunkiem dla Lecha Walesy a w szczegolnosci dla prof Leszka Balcerowicza.
    Nadal nie ndostrzegam potrzeby poniesienia kosztow okolo 200 tys. zlotych z tytulu czarterowanego samolotu dla Prezydenta RP. W czym tak istotnie byla potrzebna obecnosc Lecha Kaczynskiego w Brukseli?
    To bylo spotkanie szefow rzadow jako tych odpowiedzialnych za tzw. wladze wykonawcza w swoich krajach i w istocie – nie tylko na bazie obecnych zapisow konstytucyjnych – merytoryczny udzial Lecha KAczynskiego byl absolutnie zbyteczny i to Lech Kaczynski niesie odpowiedzialnosc za wstyd jaki wynika z dziecinnego konfliktu w kwesti pojedzie, czy nie pojedzie, chory pilot czy pijany pilot. To wstyd, to okropnie niskie, dlaekie od kultury i manier dobrego wychowania.To nie przystoi Prezydentowi.

  38. Kwiz 73

    Pańska wiedza jest nafaszerowana „ubustwem”.

  39. Kaczyński strasznie się skompromitował, a przy okazji urząd który pełni i wizerunek kraju. Przecież nawet do znajomych na ważną uroczystość człowiek się nie wprasza i to jeszcze w takim stylu? Nie rozumiem jak on tego nie spostrzega i gdzie jego inteligencko-żoliborskie wychowanie, jak mu nie wstyd? Wręcz przeciwnie, taki z siebie zadowolony.

    Nie rozumiem zupełnie wszystkich tych, co mówią że wygrał z Tuskiem. I powtórzę że wcale się Tuskowi nie dziwię, może tylko że miał siłę nie wziąć Kaczyńskiego za klapy marynarki i po męsku porozmawiać (za tego Kiszczaka też się należało) Ale i tak by nie dotarło.

    Prawda, możemy sobie mówić, komentować, elegancko dywagować a i tak widać tylko tego półpanka, i tak jeszcze dwa lata…

    Co do przepustek i manipulowania nimi według niektórych prezydenckich oficjeli – otóż nie ma takiej możliwości żeby ktoś z naszych (albo któregokolwiek kraju) dyplomatów mógł decydować lub ingerować w wydawanie/wstrzymywanie przepustek w Radzie. Procedury są rygorystyczne a dla samego Kaczyńskiego jako głowy państwa, zrobiono wyjątek. Przepustkę trzeba było mieć nawet by przejść w czasie trwania szczytu koło budynku Rady. Rondo zamknięte, ruch kołowy wstrzymany, zasieki dookoła, wozy policyjne, wozy transmisyjne i helikoptery nad głową.

    Pozdrawiam Gospodarza i blogowiczów z Brukseli.

  40. Panie Redaktorze,
    „wszystko dobre, co się dobrze kończy, a głupiemu z tego radość” – jak mógłby rzec pewien osobliwie zasłużony medrzęc ludowy rodem z Lechistanu, chwilowo oddelegowany przez Tuskistan w roli emanacji rodzimej myśli pro futuro do Aeropagu Gwiazd Euro Futuro Pierwszej Jasności (o którym, jeśli dobrze Pana Redaktora zrozumiałem, jest Pan opinii, że mądry on w nietypowy sposób. Jakoby mądry, tylko nieco inaczej).
    Przy Nim to Leszek Kołakowski uchodzić może za bajarza – wajdelotę, a głębię jego myśli to najwytrawniejsi znawcy proroctw przeniknąć dotąd nie mogą. W tym kostycznym gronie zgniłych europejskich intelektualistów, o których niezbyt pochlebnie zwykł sie On wyrażać, wniesie zapewne sporo świeżości i rubaszności, bo i przestraszyć może, i otumanić i rozśmieszyć, niczym Twardowski. Wyposażony w spec-instrukcje z MSZ i w podręcznego tłumacza, przyniesie nam chlubę i chwałę!

    Za symbol mądrości to raczej on uchodzić nie może, ale za symbol dobrze kojarzący się z Polską, a jużci! A przecież nie od dzisiaj wiadomo, że Brukselczycy b. cenią sobie inny symbol polskości, który im się jeszcze lepiej z nami kojarzy. Występuje on w butelkach z etykietą Bison Vodka vel Zubrovka. Tyle na temat dobrze kojarzących się symboli.

    Wysłaliśmy też do Brukseli innego eksperta – światowej sławy ekonomistę i profesora,
    specjalistę od bezbłędnego przepisywania dyktand z języka ang. na polski, co to z dnia na dzień przemienił Polskę z kraju zacofanego i zadłużonego w kraj mniej zacofany, ale bardziej zadłużony, za to mający tak silny pieniądz, jak mało który kraj w Europie i świecie. I cześć mu za to, nie tylko w im. Gaz. Wyb.! Gdyby pieniądz odzwierciedlał siłę gospodarki, jak utrzymują niektórzy, to ten Pan wywindował Polskę do potęg gospodarczych i zasłużył jak mało kto na miano cudotwórcy i w takim gronie honory powinien odbierać. Żal wzbiera, że jeszcze go nie doceniła Królewska Szwedzka Akademia Nauk. Pewnie pomyślą o nowej kategorii – „cudotwórcy i magicy”.

    To, że nasz Zbawca mylił się częściej niż inni w jego zawodzie w przwidywaniach szczegółów dot. wzrostu i tempa inflacji nie powinno przecież zaciemniać jego legendarnych zasług.

    Legend nie powinno się jednak dezawuować ani walczyć z nimi, bo wpływa to osłabiajaco i niegodnie na ich moc jednoczącą wokół wspólnych i niepodważalnych idei. Wszak nie ma to jak jednakowa, ogólnonarodowa wizja naszych dziejów.

    Dlatego Prezydent znalazł się jak trzeba, nie awanturował i dostał od Pana słusznie za to landrynkę. I to jest nasz wspólny sukces!

    Oczywiście, poza obroną stopnia naszego uzależnienia gospodarki od węgla.
    Tu również nas interes narodowy nie doznał uszczerbku i możemy zanieczyszczać atmosferę trochę więcej niz inni Europejczycy. A, że nie jest to z pewnością powód do narodowej dumy, to Pan wie lepiej ode mnie.

    Lepiej jednak zawetować, niżli inwestować w przyszłość. To jest miara sukcesu. Porażka może być sukcesem, i na odwrót. Wszystko zależy od tego, kto jest jej ojcem. Poza tym Polska od spodu węglem jest podpierana i to jest solidny fundament na kolejne wieki. Jak go zabraknie, to Polska się zapadnie.

    Pozdrawiam Pana Redaktora z mych zaścianków Ciemnogrodu, w którym nie tylko powietrze jest zaczadzone, jak daje się zauważyć.

    PS. Od teraz wiem, że bycie w otwartej opozycji politycznej nazywa się amokiem.
    A jak nazwać 54 weta prez. Kwaśniewskiego (tak istotne, jak podatek liniowy i utrzymanie lepszych emerytur dla swoich wyborców – chłopców z lasu i Rakowieckiej?)
    Co do polityków nowej PR-owskiej generacji pójdę za Panem w ogień, pod warunkiem, że Pan za nimi nie będzie obstawał.

  41. Tusk uwazal, ze moze pokonac Pana Prezydenta na jego poletku ale to jest dla normalne czlowieka niemozliwe. Wyglada na to, ze Premier to w koncu zrozumial i pozostawi tych „inaczej myslacych” samym sobie. Jesli Tusk uwaza, ze jego wyborcy oczekuja od niego, ze musi przescignac Panow : prezesa, Prezydenta i ojca Dyrektora na kazdym durnym populistycznym poletku to niech sie sam da wykastrowac (nie koniecznie chemicznie). Mam nadzieje, ze Pan Premier to w koncu zrozumie i przypomni sobie, ze jego wyborcy liczyli z jego wyborem na wiecej normalnosci. Popyt na idiotow, jest w polskiej polityce takze bez jego zidocenia, wpelni zaspokojony.

  42. Prezydent jest bardzo zadowolony. Świetnie się bowiem bawi! Znowu jakaś wojenka, znów można zrobić komuś na złość, komuś dopiec, przyzłośliwić – zasłaniając się przy tym siłą stanowiska. Na szczyt pojechał przecież tylko po to, by zarobić parę punktów u ludzi tu, w kraju. Robi to dla brata bliźniaka, który chce przez następne 5 lat rządzić po cichu… Czy naprawdę prezydent myśli, że jesteśmy tacy głupi i tacy ślepi, by nie widzieć, jakie ma intencje? po co to wszystko? Panie prezydencie, przecież nie o troskę o mnie i mego sąsiada z podwórka tu chodzi. Panie prezydencie, muszę pisać o panu (i myśleć) z małej litery, bo wstydzę się za pana, nie szanuję pana i liczę dni do chwili, w której pan odejdzie. To, że tak czuję, to pana wina.

    Panie Redaktorze! Ślę wyrazy uznania dla Pana inteligencji, wiedzy, poczucia humoru i warsztatu pisarskiego. Wciąż czekam na więcej. A.

  43. Absolwent

    Pańskie elity obniżają loty, a ode mnie wymaga Pan zwyżkowania.
    Ja nie jestem cudotwórcą.
    Proszę rozpocząć proces naprawy od siebie.

  44. Szanowny Panie Ryszardzie z godz.10.11 . Chyba nie odczytał Pan prawidłowo mojej inencji . Moje stwierdzenie o dalekowzroczności Kaczynskich bylo przekazane z jak najbardziej negatywnym wydźwiekiem . Sam fakt opóźniania podpisu pod traktatem jest niczym innym jak wyczekiwaniem chwili kiedy kolejny raz będzie można kogoś zlapać za szyje i dociskac kolanem . Bruksela a w tym przypadku Sarkozy są tego ewidentnym przykładem , ale tym razem nie do końca Kaczyńskim się udało , wspomni Pan moje słowa , ze ta broń będzie jeszcze wielokrotnie używana . Niestety Sienkiewicz miał rację : jak się ciebie nie będa bali to się z ciebie będą smiali [ Wołodyjowski też nie był olbrzymem ] Ale wierzą , że stara prawda : kto mieczem wojuje ten od miecza ginie i tym razem sprawdzi sie w życiu i oby jak najszybciej . Łaczę wyrazy szacunku a.

  45. Brukselski szczyt się skończył.
    Jego wyniki są znane.
    Nie wiadomo tylko po co do Brukseli pojechał Pan Prezydent.
    W obradach merytorycznych nie uczestniczył. Niczego nie załatwił
    O wynikach jego aktywności „kolacyjnej” nic nie wiadomo, a więc po co ?

  46. Lizak,

    obywatel świata i my lovely red dragon from anywhere:)

    spox, dzięki za wytknięcie błędu ortograficznego, czasami za szybko piszę. Tym razem prawie tyle co Ty, ale chyba konkretniej.

    Więc masz coś jeszcze do dodania? Co wymaga uzupełnienia, potwierdzenia za źródłem? Gdzie są Twoim zdaniem jeszcze luki, logiczne sprzeczności, małoduchowość i obłuda i last but not least kompletna niewiedza?

    Nie musisz się streszczać Swoich frazesów i tak je przyjmę:)

  47. Pod wpływem pogłębionej wiedzy, ze wstydem przyznać muszę, że nagrodę Nobla w dziedzinie ekonomii przyznaje Bank Szwecji, a nie jak zechciałem w poprzednim swoim wpisie błędnie sugerować – Królewska Szwedzka Akademia Nauk. Może dla nagrodzonych jest obojętne kto im kasę przyznaje w im. Pana Alfreda, ale na tak zacnym forum pomyłkę należy sprostować i za nią przeprosić, co niniejszym czynię.

  48. Zgadzam się z opinią Gospodarza o przybliżeniu się szczytu do dna w tym, co działo się ostatnio w przed :konferencją w Brukseli i podczas niej. Podzielam również opinię Adalberta (2008-10-16, 23:39), że jako sukces na wielką skalę nie może być nie może być uważany wybór Wałęsy i Balcerowicza do nic nie znaczących gremiów w UE, choć może jednak mają one spore znaczenie. O tym, czy wybór Wałęsy przyniesie nam wstyd zadecyduje nie tylko on sam ale również owo gremium. Jeżeli pozostali jego utytułowani członkowie, poza tytułami reprezentują również wielką myśl oraz zdrowy rozsądek i szacunek dla opinii człowieka, który od czasu sławnej wypowiedzi: „jestem za a nawet przeciw” poczynił znaczne postępy w rozumieniu Świata, a wykazał umiejętność praktycznego i skutecznego działania, to może on okazać się w tym gremium pożyteczny. Natomiast Balcerowicz – wyznawca skrajnej ideologii liberalizmu gospodarczego i finansowego może wprawdzie nie przynieść wstydu, ale też może narobić szkód gospodarce już nie tylko polskiej ale europejskiej.
    Niedawno podczas wywiadu w TVN24 przywódca polskiej skrajnej lewicy Ikonowicz, uważany z populistycznego lewaka, stwierdził, że jest zwolennikiem gospodarki rynkowej przedsiębiorców, w której efekty ich pracy nie są zawłaszczane przez spekulantów giełdowych. Dziwnym zbiegiem okoliczności, kilka dni później prezydent Sarkozy powtórzył tę opinię nieco innymi słowami opowiadając się za kapitalizmem, przedsiębiorców a nie spekulantów giełdowych. A Sarkozy nie tylko nie może być zaliczany do lewaków ale nawet do zwolenników centrolewicowcy.
    Historia nowożytna wykazała, że dwa rodzaje gospodarki są wyjątkowo kryzysogenne: gospodarka realnego socjalizmu, w której ze skrajną konsekwencją realizowane jest ideologiczne kierowanie gospodarką przez centralnego planistę oraz gospodarka wolnorynkowa, w której ze skrajną również ideologiczną konsekwencją bądź nie dopuszcza się jakichkolwiek centralnych regulacji, bądź centralne regulacje są niedostateczne. Jak na ironię losu w celu wyprowadzenia gospodarki, która przeszła niszczący kryzys realnego socjalizmu stosuje zasady gospodarki rynkowej a panaceum na kryzys gospodarki, który pojawił się na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych ubiegłego stulecia było stosowanie rygorystycznych regulacji nierynkowych.
    Jest to dowodem, że skrajnie konsekwentna realizacja ideologii społeczno ekonomicznych w gospodarce, szczególnie pieniężnej, jest szkodliwa dla społeczności. Wiara w dobroczynne samoregulacje wolnego rynku jest tak samo naiwna, jak wiara w to, że centralne zarządzanie uspołecznioną gospodarką spowoduje postęp ekonomiczno-społeczny i powszechny dobrobyt. Sądzę, że wielu z głoszących te skrajne ideologie nie wierzyło i nadal nie wierzy w nie. W głoszeniu i realizacji ich mieli i mają określony interes osobisty lub grupowy a to, że społeczeństwo ponosi straty, już ich nie obchodzi. Trzeba się zgodzić z tezą prof. Kołodki, głoszącą, że gdy ktoś traci, to inny zyskuje.
    Prof. Rostowski który tak rzeczowo i niemal po belfersku, ale niezwykle zrozumiale, wyjaśnił podczas wywiadu w TVN24 mechanizm negocjacji na szczycie w Brukseli, wykazując szkodliwość obecności tam Młodszego Bliźniaka w roli figuranta, i który nie dał zakrzyczeć się dziennikarzynie z tej stacji, twierdzi, że kryzys finansowy w USA został wywołany rozluźnieniem dyscypliny finansowej a prof. Kołodce zarzucił, że jest zwolennikiem takiego rozluźnienia. O ile dobrze pamiętam prof. Kołodko nie sprzeciwiał się dyscyplinie finansowej a nadwartościowaniu złotówki, hamującemu eksport, co jego zdaniem jest równie szkodliwe jak niedowartościowanie pieniądza rodzące inflację.
    To prawda, że Konstytucja stanowi, iż Prezydent jest najwyższym reprezentantem Polski. Nie czyni to jednak z niego władcy absolutnego. Zgodnie z Konstytucją polityka zagraniczna należy do właściwości Premiera i Rządu a nie Prezydenta i wobec tego to Premier decyduje o tym, w jakich sprawach, kto i kiedy ma reprezentować Polskę w polityce zagranicznej i jakie stanowisko w tych sprawach ma przedstawiać. Kształtowanie stanowiska w sprawach polityki wewnętrznej i zagranicznej nie leży w kompetencjach Prezydenta.
    Pozdrowienia dla Lizaka – i dowcipnie i prawdziwie, choć prawda nienajnowsza.
    PS. Możeby dziennikarze „śledczy”, których tak głęboko interesowały sprawy użycia samolotów rządowych i wyczarterowanych do dyplomatycznych podróży zagranicznych naszych najwyższych reprezentantów, zainteresowali się jak i czym podróżują dyplomaci i głowy innych państw UE do Brukseli. Wydaje mi się, że im biedniejszy jest kraj europejski, tym większą posiada flotę samolotów rządowych.

  49. Jak umilić życie Panu L.K. prosty sposób:
    klin klinem czyli idziemy nie proszeni na Bal u prezydenta zapraszam kilka tysięcy niech nam powie „spieprzajcie dziady”

  50. Sądziłem po tytule, że będzie o upadających finansach, o szczycie, który dla jednych już był, inni nigdy go nie osiągnęli; i o poszukiwaniu dna – dla tych ostatnich im głębiej tym lepiej. A tu spotyka mnie rozczarowanie, Gospodarzu Drogi.

    Za to Pielnia pisze:
    ”… jak mnie mierziło małpowanie różnych kretynizmów neoliberalizmu, tak teraz drażni mnie ten małpi pęd kolejnej grupy do totalnej krytyki neoliberalizmu i taka złośliwa radość, że ten globalizm neoliberalny, jest taki wredny i mamy kolejne grono mędrców, którzy znowu wszystko wiedzą lepiej …”

    Nota bene, nie zanosi się, aby już teraz upadał kapitalizm, przezywany turbokapitalizmem dla większego efektu. Pozytywnego czy negatywnego efektu? Nie wygląda na to, aby politycy wycofywali się z neoliberalizmu, czy jak tam się zwie współczesną doktrynę ekonomiczną rozwiniętego świata zachodniego, na którą składają się:

    (1) dyscyplina fiscalna,
    (2) zastępowanie świadczeń socjalnych w postaci subsydiów programami prorozwojowymi,
    (3) poszerzenie bazy podatkowej i zmniejszenie progresji,
    (4) stopy procentowe odzwierciedlające sytuację rynkową,
    (5) polityka monetarna gwarantująca stabilny pieniądz, przy okazji umiarkowane dodatnie stopy procentowe,
    (6) stopy wymiany walut ustalane przez rynek,
    (7) liberalizacja handlu i eliminacja barier importowych,
    (8) prywatyzacja firm państwowych,
    (9) deregulacja rynku wewnętrznego wraz ze ścisłym nadzorem rynków finansowych,
    (10) wzmocnienie gwarancji dla prawa własności.

    Doktryna ta przyniosła wiele społecznych korzyści w rozmaitych krajach, poznali się na niej Deng i Thatcher, Volcker i Balcerowicz, Pinochet i Aznar, Blair i Sarkozy, Irlandczycy i Szwedzi opierajac swoja gospodarke na mocnych gloablnych korporacjach, dbajac przy tym o punkty … niech sprawdze … 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7 … nawet 8, 9 i 10. Natomiast Busha i Greenspana odejście od niej doprowadziło do kryzysu, w szegolnosci od punktu 1 i 5, a nawet 6. Ktoś nazwie to paradoksem, ale w punkcie 6. – elestyczność kursów walutowych (a nie ich stałość, tzw. currency board. jaką np. przyjęła Argentyna, co ją doprowadziło do kryzysu) wspiera zarówno Paul Krugman jak i Leszek Balcerowicz. Ten ostatni zaprowadził ją w Polsce, wbrew wrzaskom opozycji z Lepperem na czele (“złodzieje”). Niektóre w/wym punkty idą do korekty. Punkt 3. a już na pewno 9. w sprawie kontroli nad bankami, nad dokonywaną przez nie wyceną ryzyka i nie związaniem wynagrodzeń prezesów z trafnością tych i innych decyzji. Ale cały pakiet, liberalizm gospodarczy trzyma się mocno, mocniej nawet niż przysłowiowe Chińczyki, mocium panie. Będzie wzmocnienie korzystnych rozwiązań i korektę wyraźnych niedociągnięć, np. kontroli nad sektorem finansowym, bo została zaniedbana przez władze nie tylko w USA. Balcerowicz krytykował najbardziej Greenspana za jego sztuczki wyciskania ile się da prosperity z systemu, który coraz bardziej tracił równowagę monetarną. Krugman bardziej atakuje administrację Busha, za populizm w polityce planów opieki społecznej, które to plany doprowadziły do deficytu i nadmierne forsowanie wolnego handlu. Z. Brzeziński w wywiadzie dla BBC (HARDtalk) określił to jako szkodliwe dla światowej pozycji USA doktrynerstwo ekonomiczne, niestety Stephen Sackur nie wypytał go o które “doktrynerstwo” mu chodzi. Niemniej partnerzy handlowi USA mogą spodziewać się cieżkich czasów. Jednocześnie Unia Europejska obudziła się znienacka i propaguje zmianę finansowej architektury świata. Najwyższy czas odrzucić wygodny dla wielu stron koncepcję relacji handlowych i fiansowych przedstawianych jako pociąg ciągniony przez amerykańską lokomotywę. Np. katastrofla polityki kredytowania mieszkalnictwa w USA nakręconej przez pożyczki subprime i kilka innych pokrętów (od pokrętło) na wysokich szczeblach polityki gospodarczej nie powinna tak mocno oddziałać na cały światowy system. Obama nie propaguje odchodzenia od liberalizmu ekonomicznego, takoż i główni pretendenci w ostatnich wyborach w Kanadzie, ani Sarkozy, ani Brown, ani Merkel. Faktycznie zanosi się od Nowego Roku na dominację partii demokratycznej w USA: prezydentura, Kongres, zmiany w Sądzie Najwyższym … ale nie widzę powodów dla Balcerowicza i liberałów ekonomicznych do zwijania manatków, wprost przeciwnie.

    Ciekawe, że Polska dziedzicząc przywiązanie do węgla po “przerwanej dekadzie” Gierka jakoś nie przystaje do Danii czy reszty Skandynawii i jest bastionem polityki anty-ekologicznej, razem z Włochami. Nikt nie komentuje?

    Tak więc, ten wpis Drogiego Gospodarza szczytuje w wielu sprawach i całościowo też. Ale jest denny właśnie w sprawie ekologii, oraz w stwierdzeniu, że “liberalne poglądy Balcerowicza straciły blask”. Przeciwnie zdaje mi się myślą Polacy, na co wskazuje wysokie rosnące zaufanie do Balcerowicza, szczególnie wśród osób wykształconych i młodych. Ktoś tę wiadomość w GW skomentował – młodzi nie wiedzą jak LB puszczał Polaków w skarpetkach. A niby po co mają wiedzieć, to już przeszłość, taka polityka nie była nawet liberalizm tylko zdrowo-rozsądkowym planem szybkiego wychodzenia z socjalizmu ku modernizacji kraju i ku kapitalistycznej Europie. Ale ileż andronów wypisano na ten temat!

    A już na tym blogu, gdy czytam peany na temat Leppera i pod hasłem “łapaj złodzieja”, to boki mi odpadają ze śmiechu. Nota bene, Gospodarz też sięga dna po raz trzeci w jednym felietonie, gdy pisze: ”Coraz bardziej upodabniają się do dziennikarek (i dziennikarzy), którzy przesłuchują ich w studio …”. Mógłby to przecież oględniej sformułować z uwagi na koleżanki dziennikarki, nieprawdaż? Nie przepada(łe)m za Olejnik, ale pp. Paradowska czy Kolenda-Zaleska mogą czuć się dotknięte na takie dictum acerbum, i to całkiem słusznie. Ale wizje Leppera propagowane przez rzekomo feministyczne, światłe i wolnomyślicielskie blogowiczki to doprawdy kupa śmiechu. Czyż nie?

    P.S. Nie mam nic wspolnego z pogladami pana Haha, ale odpowiadam na jego watpliwosci o zastygajacym Telegraphicu i jego wylogowaniu sie z „en passant”. Po prostu ktos musial ratowac upadajacy kapitalizm. Ma kapitalizm swoje turbiny, jak wiatr przeciwny znosi go, turbiny wchodza na wyzsz obroty. Tymczasem lece na wakacje, paszport jest, wizy niepotrzebne, tylko te dewizy … z petro-kanadyjskich dolarow coraz mniej daje sie wyciagnac. Ale sam krakalem, ze ropa spadnie, nie powiedzialem do ile, myslalem o 90 dol (w krotkim okresie), a bylo to ze dwa miesiace temu, latwo sprawdzic na blogu. Co ja tu jeszcze przewidzialem …. hehehe

  51. Kwiz 73

    A cóż to jest „małoduchowość”?
    I do dodania mam jeszcze to, że bruderszaftu nie piliśmy solidarny koleżko.

  52. Szanowny Panie Danielu! Jaka szkoda, wielka szkoda, że… ma Pan rację!
    W pewnym sensie przyzwyczaiłam się do irytujących zachowań polityków (choć ich nie akceptuję i wstydzę się za nich) ale tego, że coraz częściej dziennikarze- szczególnie ci telewizyjni – robią się politykami nie da się zaakceptować! Dziennikarz jak każdy człowiek powinien mieć poglądy polityczne ale będąc w pracy ma zgoła inną rolę. Czy ktoś czuwa nad tym zjawiskiem?
    Wyrazy szacunku.

  53. Tak, małoduszność, proszę Pana.

    Cofam pochopną myśl, że obywatel świata to Ty.

    Proszę Pana

  54. Jakiś czas tu nie zaglądałem i tu szok– Lizak wiecznie żywy! No cóż po prostu można nie czytać.

    Poprzedni smutny nieraz nabarmuszony wizerunek prezydenta był przynajmniej naturalny.Jeśli ta zmiana jest dziełem doradców to gratuluję
    groteskowych wyników.Ale obawiam się, że te euforyczne zachowania to coś innego niż wynik bzdurnego treningu lub kompletnego braku zdolności
    ucznia! Przecież na te poklepywania , do bólu sztuczne „uśmiechy”i kukiełkowe ruchy nie można było spokojnie patrzeć. Żenujące.
    Zgadzam się z oceną Andrzeja z Koszalina na temat wiekszosci dziennikarzy.Faktycznie pytania na poziomie tabloidów,często napastliwe
    i w stylu prokuratorskich przesłuchań w czym przoduje red.Marciniak.Jego srogie miny i przerywanie odpowiedzi robi bardzo złe wrażenie. Nie wiem
    dlaczego tzw.nowoczesne dziennikarstwo ma charakter inwigilacji i walki ze
    swoim przeciwnikiem ,któremu za wszelką cenę trzeba udowodnić, że nie ma racji a główną postacią wywiadu jest dziennikarz. Na normalną rozmowę dziennikarza z człowiekiem, który na dany temat wie coś więcej niż dzienikarz nie ma co liczyć. Kompletny brak szacunku dla rozmówcy i dla słuchacza.!!!

  55. Panie Danielu, nie tylko politycy sięgnęli dna, również w większości dziennikarze. Nie piszą o istotnych sprawach a o „krzesłach”. Ze sporu szczytowego pisali tylko o wzajemnych złośliwościach. Ani słowa o argumentach użytych w przez Tuska w wypowiedzi telewizyjnej. Tusk mówił o sporze ustrojowym i przytaczał argumenty dlaczego rząd powinien być w delegacji a nie Prezydent. Niestety poziom forowiczów na wiekszości forów nie jest wyższy. Zastanawiam się czy uczestnicy forów powinni być całkowicie anonimowi, czy nie powinni jednak być znani adminstratorom. Teraz kazdy moze pisać każdą głupotę, chamską wypowiedź. Na szczęście na tym forum poziom jest zdecydowanie wyższy. Co nie znaczy, że ze wszystkimi się zgadzam. Np forowicz zarzucający Redaktorowi zagalopowanie się, nie zauważył, że mówić o wecie w sprawie emisji CO można było dopiero po przyjęciu zasady że decyzja ma być jednomyślna. A tu jest ogromna zasługa naszego „słońca Peru”. Jak widać jak ktoś nie lubi polityka, to wybiera z serwisów co mu wygodnie.

  56. Kwiz 73

    To bardzo miłe z pańskiej strony.
    Z należnym poważaniem.
    Lizak

  57. Lizak 17.04
    Po pierwsze primo: TO NIE SĄ MOJE ELITY !
    Po drugie, to nie jest mój blog. Ja tu tylko sprzątam, a podnoszę poziom w zupełnie innym miejscu.

  58. PIRS (22:54)
    Mam podobne odczucia odnośnie Lecha Wałęsy. Jego zasługi jako przywódcy Solidarności i negocjatora są niezaprzeczalne.
    Jednak jako prezydent już się nie sprawdził. Nastąpiło przekroczenie kompetencji – nieszczęście naszej gospodarki i polityki.
    Dobry robotnik awansował na dobrego brygadzistę, następnie na dość dobrego mistrza, kiepskiego kierownika działu i w końcu rozwalał zakład jako jego dyrektor.
    Lechowi Wałęsie sława, a później władza wyraźnie zaszkodziły.
    Mianowanie go mędrcem może poczynić dalsze szkody. Z całym szacunkiem dla jego zasług wydaje się, że może być tylko mędrkiem.

  59. Powiem krótko _ a niech tę kaczkę gęś kopnie…………………..

  60. Dziekuje za celne uwagi i ocene sytuacji. Ignoranatow niech Pan toleruje. Pozdrawiam

  61. Już chciałem sam się zniechęcić i więcej nie odpowiadać na prowokacje Gospodarza, ale brawurowy komentarz pana Telegraphica po chwilowym upadku ducha przekonał mnie, że nie warto się zrażać.

    Obecna prowokacja Gospodarza polega na tym, że z jednej strony chwali on osiągnięcia polskiej delegacji w Brukseli, ale z drugiej udowadnia, że nie warto żyć, bo mamy coraz denniejszych polityków. Chciałbym nieco rozproszyć mroki tego czarnowidztwa, przypominając nieśmiało, że z naszymi politykami wcale nie jest tak źle. W przeciwieństwie do Gospodarza nie będę tu nikomu zawracał głowy politycznymi miernotami w rodzaju Marcinkiewicza czy Olejniczaka (tak, tak, po drugiej stronie sceny politycznej też są miernoty, jakżesz Gospodarz mógł o tym zapomnieć, a fe). Zamiast tego odniosę się do postaci najwyżej stojących, czyli do naszych prezydentów. By skutecznie ich podnieść z dna, trzeba najpierw dostarczyć odpowiedniego wzorca, a któż może być bardziej odpowiedni niż George Washington. Myślę, że dla wyrazistego oświetlenia tego prezydenta wystarczy tylko jeden przykład z historii, którą współtworzył.

    Otóż po wyczerpującej wojnie narodowowyzwoleńczej na terenie obecnych Stanów Zjednoczonych, znanej również pod nazwą rewolucji amerykańskiej, Kongres Kontynentalny nie był w stanie wywiązywać się z wypłat zaległego żołdu i z obowiązku łożenia funduszy na bieżące potrzeby armii. W wyniku zrozumiałej frustracji, w środowisku amerykańskiej generalicji zrodził się ciekawy pomysł obalenia Kongresu w drodze coup d’état i ustanowienia monarchii konstytucyjnej z George’em Washingtonem w charakterze pierwszego króla. George Washington oferowany mu tron z oburzeniem odrzucił, przechodząc do historii jako jedyny w dziejach polityk, który odmówił korony.

    Nie wiem dlaczego pamięć podsunęła mi akurat ten epizod z dziejów chwiejącego się obecnie w posadach mocarstwa. Ale skoro już podsunęła, to co szkodzi pospekulować, czy odrzucenia korony można by się spodziewać również po naszych prezydentach. Ilu ich było ostatnio? Było ich czterech: Jaruzelski, Wałęsa, Kwaśniewski, Kaczyński. Zacznijmy może od końca. Między Kaczyńskim i Washingtonem są liczne różnice i podobieństwa. Istotnym przykładem różnic jest to, że Washington do dziś pozostaje jedynym prezydentem wybranym większością 100% głosów (w USA, w USA, proszę mnie nie rozśmieszać Putinem i Castro), podczas gdy Kaczyński wygrał większością zaledwie 20%, nie zdobywając nawet palmy pierszeństwa pod względem mikrości przewagi, gdyż ta słusznie należy się Jaruzelskiemu, który zwyciężył jednym, jedniutkim głosikiem.

    Teraz podobieństwa. Washington choć nie był członkiem Partii Federalistów, to jednak popierał jej program i był jej ideowym liderem. Podobnie Kaczyński – nie należy obecnie do PiS-u, ale popiera program tej partii i jest jej duchowym przywódcą. Trzeba również pamiętać, że analogicznie do Washingtona niechętnie startował na prezydenta, a przedtem zasłużył się w zwycięskich zmaganiach o niepodległość. Ponadto w zeszłym roku po przegranych wyborach zamiast przeprowadzić z bratem zamach stanu, czyli to, co proponowano Washingtonowi, ku zaskoczniu najwybitniejszych komentatorów politycznych najzwyczajniej w świecie oddał władzę Tuskowi. Biorąc to wszystko pod uwagę, można z dużą dozą pewności założyć, że ten prezydent nie przyjąłby korony.

    Kto następny od końca do golenia? Kwaśniewski. Jego podobieństwa do Washingtona są również niezaprzeczalne. Też uczestniczył w zmaganiach o niepodległość, to że po stronie wojsk Układu Warszawskiego jest sprawą drugorzędną. Podobnie jak Washington nie miał też konta w szwajcarskim banku. Mogąc skutecznie poprzeć swych duchowych braci z SLD dążących w ubiegłym roku do restauracji komuny, mrzonki te ostatecznie przekreślił w drodze chytrej dywersji, pozując na pijaka, naprawdę nim nie będąc. Oczekiwać, że taki człowiek dla dogodzenia własnej ambicji połaszczyłby się na koronę jest niepodobieństwem. Następny do golenia.

    Wałęsa i Washington to niemal bliźniacy polityczni. Obaj przejawiali wybitne zdolności przywódcze, obaj firmowali swymi osobami żądania spełnienia postulatów politycznych i ekonomicznych przedłożonych dotychczasowym władcom, obaj powiedli swe narody do zwycięstwa. Niemniej Wałęsa koronę by przyjął. Powiedzmy to sobie od razu, ale niech nam nawet nie zaświta w głowie, że zrobiłby to z niskich pobudek. Dla człowieka jego pokroju liczy się przede wszystkim wierność tradycji. Przypomnijmy sobie w tym miejscu króla Piasta, który ze skromnego kołodzieja wyrósł na ojca narodu (za króla Piasta Polska wyrasta). Analogia się sama narzuca. W XX wieku kołodziejstwo nie wchodziło w rachubę, ale ktoś taki jak Piast mógłby być skromnym elektrykiem. Ergo, mógłby być Lechem Wałęsą. A skoro mógłby być Lechem Wałęsą, to może wręcz wcielił się w Lecha Wałęsę. Na ziemi i na niebie są rzeczy, o których się filozofom nie śniło, nie można tego wykluczać. To zresztą jest sprawa drugorzędna. Lech Wałęsa, czy się weń ktoś naprawdę wcielił czy nie, jest wcieleniem Piasta. A ponieważ nim jest, to powinien nim być ze wszystkim co niesie tradycja, nie wyłączając tytułu króla. Ten tytuł mu się po prostu należy, tak jak tytuł ojca odrodzonej Polski. Nie wierzę, że człowiek, który w klapie nosi wieczny dowód wierności tradycji, mógłby odmówić uznania tych racji i przywdziania korony. Z początku oczywiście by się gwałtownie opierał, w końcu jednak machnąłby ręką i ze słowami „nie chcem, ale muszem” na pewno by przywdział.

    No, kto tam jeszcze siedzi w kącie z nieogoloną szczeciną? A, Jaruzelski. Jaruzelski jest również bliźniaczo podobny do Washingtona. Obaj byli naczelnymi generałami, obaj stoczyli zwycięskie wojny i obaj zostali pierwszymi powojennymi prezydentami. Obaj też zademonstrowali prawidłowy stosunek do własnych zasług wojennych, starając się ich nadmiernie nie podkreślać. Przyjęcie korony przyniosłoby Jaruzelskiemu bardzo wymierne korzyści. Jako król mógłby się cieszyć dożywotnim panowaniem, co w porównaniu z dożywotnim przebywaniem na ławie oskarżonych jest o wiele ponętniejszą opcją. Niestety ówczesnej generalicji nie przyszło na myśl, by mu zaproponować koronę, gdyż po prostu zabrakło jej motywacji. Na co jak na co, ale na brak żołdu i zaopatrzenia ludowe wojsko po zwycięskiej wojnie nie mogło narzekać i to zemściło się na Jaruzelskim, który armii to wszystko zapewnił. Z czego morał jest taki, że dobroć nie zawsze popłaca.

    Podsumowując trzeba stwierdzić, że Gospodarz najwidoczniej ogląda polskich polityków w jakimś krzywym zwierciadle. Nasi politycy wcale nie są denni. To, że na czterech ostatnich prezydentów dwóch najprawdopodobniej by odrzuciło koronę, trzeci przyjąłby ją tylko ze wstrętu do sprzeciwienia się tradycji, a czwarty nie otrzymał propozycji jej przyjęcia z powodu nadmiernej dobroci serca, musi napawać każdego najgłębszym optyzmizmem. Podniesiony na blogu alarm był zupełnie zbędny. Miejmy nadzieję, że to się więcej nie powtórzy.

  62. Szanowny Gospodarzu, jest to moje trzecie podejście do wpisu(dwukrotnie próbowałem wczoraj, ale dwukrotnie trolle likwidowały mój zaawansowany tekst przerwą łacza), teraz chyba się uda(mogłem wpisać w wordzie i przenieść, ale zapomniałem)
    Szanowny Gospodarzu, gdybym czytał tylko ten Pana wpis, biłbym brawo, bo jest w nim 100% racji, ale znając Pana możliwości, czuję niedosyt, bo już kilka razy apelowałem(i całe grono innych pisatjeljej blogowych), aby światłe grono istniejących i czynnie działających publicystów w Polsce podjęło jakąś skoordynowaną akcję obrony kraju przed tym badziewiem na szczytach władzy.: Pałac-pałac. Wczoraj, gdy poczytałem fragmenty z niemieckiej prasy, jaką Niemiaszki mają uciechę z „brylowania” naszych orłów w Brukseli, to wlazłem ze wstydu pod stół, mimo, iżem w tym temacie dziewica. Przecież możecie podjąć Państwo jakiś zbiorowy apel (wraz ze światłymi prawnikami) o obronę czci imienia Polski w kraju i za granicą od tych żenujących, parterowych igraszek Pałac-pałac.Można to rozłożyć na jakąś etapową robotę. GŁOSY BLOGOWICZÓW NIE SĄ SŁYSZANE, ALE WASZE GŁOSY SKOORDYNOWANE BYŁYBY CENNYM WKŁADEM W „NORMALIZACJĘ”.
    Do „Łukaszka”, znowu jesteś złośliwy, ale ja juz nie będę się rewanżował, natomiast postaram się ci rzeczowo wyjaśnić pewne sprawy dot. ochrony środowiska. Otóż jest poza wszelką dyskusją ogromną wartośćią samą w sobie, że wejście Polski do UE niezmiernie podniosło świadomość narodu, jake szkody przynosi niszczenie środowiska naturalnego(choćby ohydne śmieci w lasach, w rowach przydrożnych itd.) Przepisy uporządkowały normy i kontolę emisji ścieków komunalnych i przemysłowych, emisję do atmosfery poprzez emitory aktywnych i nieaktywnych chemicznie zanieczyszczeń lotnych. I bardzo dobrze. Moja wypowiedź w niczym nie koliduje z wypowiedzią Gospodarza, bo ja mówię o konieczności posiadania świadomości proekologicznej, a Gospdarz mówi o „zwycięstwie” Polski w odsunięciu na kilka lat płacenia kar za nadmierną emisję zanieczyszczeń(zwłaszcza CO2 ) do atmosfery. Jest oczywiste, że ponad 90% energii el. produkowanej w Polsce, jest nadal energią tzw, brudną pomimo gigantycznych nakładów inwest. na instalacje odsiarczania spalin w energetyce, czy w górnictwie w zakresie odsalania wód dołowych. To są straszne pieniądze i władze słusznie ze względów czysto finansowych chcą odsunąc ten miecz Damoklesa wiszący nad naszą energetyką, ale nie pozostaje to w żadnej kolizji do zalet ogromnego zwiększenia świadomości Polaków, że zanieczyszczać środowiska naturalnego nie należy bezmyślnie.

  63. Emeryt

    Lizak wiecznie żywy, podobnie jak i Pan.
    Lizak wśród politycznych kwiatków, politycznych dzieci i prawicowych starców.
    Lizak na ustach i na językach politycznych karzełków prawicowych.
    Lizak na śniadanie i na dobranoc, przysmakiem jedynie prawych i słusznych sił.
    Lizak słodyczą lewych i goryczą prawych tej trybuny.
    Lizak uprasza wszystkich heraldycznych”ślepowronów” uprzejmie-zajmijcie się sobą orły niedościgłe, obecnej polityki solidarnej.
    Lizak oczekuje, piszcie interesująco i na temat o bezwzględnej wyższości kapitalizmu,nawet gdy ledwie kłapie uszami…jak to sympatyczne zwierzątko…
    Lizak Wam życzy-Pan z wami, Drodzy Moi i z duchem waszym solidarnym.

  64. TO. 19.25. Choroba nieuleczalna. Radzę terapię, lekturę krótkiego felietonu B. Barbera w dzisiejszej GW. Przemyśl i wróć do tematu i nie pleć bzdur. W tej chwili nikt już nie da sie nabrać. A to dopiero początek katastrofy.

  65. Pielnia1 (18.10. g. 8.07) apeluje do dziennikarzy:
    „Przecież możecie podjąć Państwo jakiś zbiorowy apel (wraz ze światłymi prawnikami) o obronę czci imienia Polski w kraju i za granicą od tych żenujących, parterowych igraszek Pałac-pałac. Można to rozłożyć na jakąś etapową robotę.”
    Jak to niby miałoby wyglądać? Dziennikarze zwrócą się do swoich zagranicznych kolegów żeby nie opisywali tego co widzą?
    Naiwna wydaje mi się wiara, że jak się czegoś nie opisze, to zachowane zostanie dobre imię. Jaki koń jest każdy widzi. I co mi z tego że czytelnicy gazet i telewidzowie w Niemczech czy we Francji nie dowiedzieliby się jacy naprawdę są nasi przywódcy. My to wiemy! I na pewno wiedzą to politycy z innych krajów, którzy z naszymi politykami się spotykają.
    Jak będziemy mieć dobrych przywódców, to i będzie czego bronić.

  66. Kompromitacia na calego.Ale to problem Trybunalu Konstytucyjnego.A wczesniej braku pomyslunku przy zmianie Konstytucji.Chociaz wtedy nikt nie mogl przewidziec ze Prezydentem Polski i Premierem beda politycy ktorzy mowia innymi jezykami.Jeden podworkowym , drugi „enteligenckim”.A tak na marginesie. Czy podczas lat studenckich nie bylo czasu nauczyc sie tzw. dobrych manier? A moze lepiej uczyc sie jezykow obcych niz konspirowac.

  67. „Lizaku”, pozwolisz, że poprę twój wpis, szczególnie za przesłanie:” Pan z Wami i duchem waszym solidarnym”

  68. Oj jak latwo dzisiaj poddać krytyce lub raczej krytykanctwu to co bylo a nie jest . Panowie ROO i ADALBERT – a jaka jest wasza zasluga w obecnej rzeczywistości? Albo was jeszcze nie było na świecie , albo nie mieliście pojecia co się aktualnie dzieje . Ja miałem możliwość w tym uczestniczyć – rocznik 1940 , i potrafie z perspektywy czasu ocenić . I nie byłem kims z plebsu . albo z zawodówki . ja byłem juz wtedy tym co potrafił ocenić . i nie ważne , czy o tym stanowi doktorat , wszak dla wielu ten tytuł w owych czasach byl niegodny , a skąd doktorat i habulitacja tego , ktorego dzisiaj wynosicie na piedestal . ja chociaz doktorat robilem z inżynierii , a nie z udzialem LENINA . Szlachetni Panowie , w wlasnej ocenie warto spojrzeć na wlasne Ja . Coś mi się wydaje , że jak jedziecie do warsztatu samochodowego , to bezwolnie poddajecie się woli pana X lub Y , ktory jest milion razy mądrzejszy od waszych dyplomów i tytulow ,albo przy układaniu kafelkow w waszym domu , a ile jest takich przypadkow , ,ża pan Kaziu bezbłędnie na sluch wykrywa , co boli pańskiej maszynie . Okazuje się , że nie zawsze to co na papierze jest zgodne z rzeczywistością . pan Walęsa , mimo swoich rozlicznych wad , ma to coś , co w wielu przypadkach jest milion razy cenniejsze i wazniejsze niż tytuly [ nota bene w wielu przypadkach przypadkowe ] dowód – miałem , z racji zawodu okazję wysluchać szeregu wykładow pana prof .Kaczyńskiego [ tak go tytuowano ] w jednej z koszalinskich uczelni . Opinia była wowczas powszechna- przyjechal na chalturę , gada od rzeczy . Nie dość , że trudno go bylo zrozumieć , ale opowiadal bzdury z czego śmiali się nawet studenci niższych lat . Wiadomo powszechnie bylo , że kwestia zaliczenia , czy zdania egzaminu to była tylko kwestia obecności na tzw egzamin . Wszyscy studeci o tym doskonale wiedzieli , ale cóż na takiej „uczelni ” decydowalo czesne , a nie poziom wykladow . Zostało to we mnie do dzisiaj i chyba nigdy nie zejdzie . Mimo , ze była to uczelnia jaka byla , wiekszość studentów oceniała prof. Kaczyńskiego jednoznacznie . Pomijam epitety , a było by ich wiele [ z pierwszej reki ] . Ale jesli dzisiaj ten pan , w świetle reflektorow głosi hasla nobilitujące go do najwyższych państwowych zaszczytów , tego juz nie mozna wytrzymać . Niech przypomni sobie jak razem z bratem palili [w ramach demokracji ] kukłę Lecha Wałęsy , jak JAROSLAW z podkulonym ogonem drżał na Żolibozu , aby go nie internowano . Świeża krew w postaci Walęsy w Unii jest niezbędna , i może byc tak , że nie powie nic epokowego , ale będzie mial trzeźwe spojrzenie na rzeczywistość . Co do prof. Balcerowicza – Panowie ROO i ADALBERT – gdyby nie jego dalekowzroczność i determinacja nie mielibyście Panowie nic lub prawie nic . Wasz populizm bylby na poziomie Gosiewskiego i Brudzińskiego , a w Polsce bylaby infacja na poziomie Argenyny . Wałęsa jest jaki jest – kazdy widzi , ale tyle ile ten człowiek portafil zrobić dla Polski chyba jak nikt , nawet Panowie nie są w stanie odebrać . jest to czlowiek nie szablonowy , nie można mu dać władzy absolutnej , ale wlasnie tzw. rada medrców jest tym miejscem , gdzie może jeczcze wiele zdzialać . Jego mysli trzeba czesac a nie dyskredytować . Sugeruję więcej samokrytycyzmu i odrobine dodrej woli. Żeby była jasnośc , nie jestem sympatykiem zadnej partii , ale też nie jestem ślepym zwolennikiem Braci . To co oni ostatnio prezentuja , bo chyba nikt nie mysli , ze to pomysly pozal sie Boże Lecha . Jarosław jest maszyną tego calego zła . mam nadzieję , ze Pan Bóg nie rychliwy , ale sprawiedliwy , tylko dlaczego ja i inni wspólobywatele muszą za to płacić i ponosic moralne koszty . Życzę panom dobrego samopoczucia a.

  69. Wydaje sie , ze jednak jest cos na rzeczy . „Metamorfoza” to moze byc po prostu dlugo nie leczona depresja. Na jakim „tle” ? No moze nie tyle chodzi o samego Walese co o jego Nobla , albo ,ze z tym ksiezycem jednak sie nie udalo ?
    Chociaz najnowsze doniesienia sugeruja , ze przyczyna moze byc prozaiczna ( ” ja pania wykoncze ” „jest pani na mojej liscie „) jak australijskie shiraz albo argentynski malbec, bo o jakis toskanski specjal albo wrecz pomerola raczej jego zoliborskiej wysokosci nie posadzam.I wtedy („Nie wolno obrazazac mojego brata „a zwlaszczcza „stokrotka, stokrotka” do pani Olejnik !! ) ulegajac popularnej na tym blogu megalomanii pomyslalem , ze to moze byc tylko SHIGRE !Bingo !
    I wtedy z wrazenia sie obudzilem.

  70. Bezsilna, wcale nie jesteśmy tacy bezsilni. Trzeba tylko iść na wybory i zagłosować, jeśli już nie za kimś, to po prostu przeciwko. Przeciwko PiS-owi. Inna rzecz, że kto jest tym najmniejszym złem? Lewica mi się sama obrzydziła, chłopów nie znoszę za ich brak morale i koniunkturalizm, PO – chciałaby, ale się boi, a PiS to jest ropiejący wrzód na polskim organizmie 🙁

  71. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    D. Passent napisal „Szczyt i dno” i jak z bata strzelil spelnia sie marzenie Lizaka – prosil, prosil az wypriosil – ruch na lewym skrzydle. Najwieksza tajemnica nowotworzacej sie, nikomu jeszcze nie znanej grupy partyjnej, najprawdopodobniej przygotowywujacej skok na kase, jest jej nazwa. Proponuje „nowej grupie operacyjnej” przyjac nazwe „Skora sie jezy”: D. Rosati, W. Cimoszewicz, M. Balicki, A. Celinski, B. Lis, J. Walicki itd. itp…..
    Musze przyznac z rozbawienie, ze podobnego scenaruszu nie wymyslilby nawet sam mistrz dreszczowca Mr. Alfred Hitchcock. Rozpocznijma zatem blogowa mini lustracje od dolu, od tak dla odmiany i przyzwoitosci w/w osobistosci zycia politycznego w Polsce – ok? Podobno ryba psuje sie od glowy? http://www.czarnalista.pl/Subject.aspx?CategoryId=1&Id=162

  72. Walduch40 – 11;35 – Niestety dobrych manier nie nabywa się na wyższej uczelni. Tam trzeba je już mieć. To jest problem wychowania od najmłodszych lat i to powinien zapewnić dom rodzinny… Niestety w tym przypadku rodzice się zdecydowanie nie wykazali, w szczególności matka, która więcej czasu synom poświęcała, podczas gdy ojciec z daleka od domu zarabiał dewizy na rodzinny dobrobyt.
    Czego się Jaś nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał.
    To stare i wciąż aktualne przysłowie.

  73. Zgadzam się w pełni z Panią BEZSILNA . Nadszeł czas ,że trzeba wreszcie przestać psuć Polskę i jej wizerunek w świecie. Tylko dręczy pytanie : kto i w jaki sposób może rozpocząc naprawę? , bo niestety obecna elita polityczna nie zdaje egzaminu, a media często stają się areną walki przeciwników politycznych. W mediach głośno mówi się przede wszystkim o różnych „wybrykach” polityków koalicji i opozycji, a bardzo mało o tym co konkretnego i ważnego zrobiono dla rozwoju Polski i poprawy życia większości Polaków. Wszystko jest tylko pustosłowiem, brak konkretnych działań i rozwiązań., a politycy prześcigają się w mydleniu oczu społeczeństwa ,że coś jest robione. Tragicznie przykre jest to ,że tak postępują Ci którzy zostali obdarzeni najwyzszym zaufaniem społecznym, poczynając od Prezydenta , Premiera, Marszałków Sejmu i Senatu. Kosztem Narodu rozgrywają swoje niepohamowane ambicje, a ich wystąpienia i tłumaczenia są niejednokrotnie obrazoburcze dla Społeczenstwa. Zakrzykiwaniem i obrażaniem wszystkich i wszystkiego, przy niestety czynnym udziale znacznej częsci mediów ,odcinają skutecznie przebijające się czasem głosy rozwagi i rozsądku.
    Tematyka programów publicystycznych niezależnie od stacji radiowej czy telewizyjnej jest monotematyczna ,a wszystko podawane przez kilka dni jako newsy . Politycy mają do dyspozycji ogromne pieniądze, którymi szastają bez opamiętania i to na oczach ludzi ,którym często brakuje na lekarstwa i zapewnienie podstawowych potrzeb egzystencjalnych.

    Charyzmatyczny Przewodniczący Solidarności , były Prezydent RP został wytypowany jako Przedstawiciel Polski do Rady Mędców Europy. Jest znany w świecie, jego nazwisko kojarzy się z Polską i to jest do przyjęcia argument dla kandydatury na to stanowisko. Nie można rco prawda , odmówić Panu Lechowi Wałęsie umiejętności „rozgrywania” niewygodnych tematów, w przeszłości jak wspomniał PIRS trzeba było niejednokrotnie gryźć palce jak słuchało się czasami formy nieprzejrzystych wystąpień typu „jestem za, a nawet przeciw” .
    Mam do Lecha Wałęsy jako byłego Pana Prezydenta RP żal i pretensję o to, że zamiast być „hamulcowym” ambicjonalnych zapędów polityków prawicy ( PO i PiS ) wspierał i wspiera aktywnie, a nawet sam podgrzewa swoimi wypowiedziami eskalacje agresywności tych dwóch prawicowych partii. Moim zdaniem Panu Lechowi Wałęsie brakuje tej zwykłej ludzkiej mądrości tak potrzebnej do rozwiązywania konfliktów i łagodzenia niezdrowych emocji. Mędrzec to KTOŚ kto w sposób obiektywny potrafi ocenić i wskazać drogę do rozwiązywania sporów, a nie do ich podsycania. W niepoprawnym optymiźmie , mam nadzieję, że mimo wszystko były Prezydent RP , zasiadając w Radzie Mędrców Europy będzie potrafił podejmować decyzje na miarę Mędrca , pamiętając o umacnianiu pozytywnego wizerunku Polski.

  74. Panie Danielu, całe te gierki, fochy, śmichy, na kołku można zawiesić. W grudniu dowiemy się, że oczywiście nasze veto będzie uwzględnione, ale to nie zmieni faktu, że zostaniemy sami z tym vetem i olbrzymią ilością CO2 Węgiel kamienny i brunatny to podstawy naszej gospodarki. Inne kraje potrafiły i potrafią się przestawiać na inne źródła energii (jądrowa). A my? Rozwaliliśmy z dziką radością to co zaczęto budować w Żarnowcu. Odtrąbiono zwycięstwo. Pytam: kto zwyciężył. Ciemnogród. W strategii do roku 2030 mówi się o energii jądrowej – bajka, mit. Siedzimy w szambie i nie widać sposoby na wyjście z niego a my zajmujemy się L.Kaczyńskim, który pokazuje się na haju. I co? I nic. Bo to przecież nasze, polskie.

  75. Do PIRSA z h. 10:58; Szanowny kolego, to nieporozumienie. Ja nie apeluję do dziennikarzy, żeby oni zwracali się do dziennikarzy. to byłoby rzeczywiście infantylne. Ja apeluję do światłych publicystów, aby zorganizowali jakąś większą grupe ludzi, za którymi stoi autorytet w kraju i za granicą (publicyści z nazwiskami, prawnicy, itd), i żeby ta grupa zwróciła się do „mieszkańców” pałacu dużego i pałacu małego, oraz do sejmu, ze Polacy mają już dość tych wygłupów,tych cięgłych swarów, bo Polska nie jest własnością tych pałaców, lecz pałace są własnością Polaków. Gdyby taka grupa podjęła zorganizowaną publiczną długotrwałą akcję, ze ci panowie są sługami narodu, a nie naród ich służbą. przecież wiadomo PIRSIE, że nasz głos na blogu czyta malutki margines ludzi i niektórzy sądzą, że jesteśmy pięknoduchami. Gdyby taką akcję przeprowadzić szeroko, to na pewno byłby lepszy skutek, niż z nic nierobienia. pozdro

  76. Z Benajminem Barberem (w kontekście jego “Kryzysu zaufania”) łączy mnie jedno – zaufanie do Adama Smitha, że ekonomia i moralność stoi blisko siebie, że egoizm rzeźnika jest wartością społeczną; oraz że rolą instytucji społecznych, w tym politycznych i gospodarczych, a w tym rządu i banku centralnego, jest regulacja tych indywidualnych egoizmów. Zgodzić się mogę bez zastrzeżeń, że “sekretem niewidzialnej ręki nie jest kapitał ekonomiczny, tylko społeczny”, co oczywiście pachnie odwróceniem marksistowskiego “byt określa świadomość”, z którym też wypada się zgodzić. Niemniej, oprócz egoizmu rolę odgrywają sentymenty moralne, jak zaufanie i spokój społeczny, itd. itp dywagacje i historyczne konkluzje filozofów społeczeństwa i polityki.

    Istotne rozróżnienie poczyńmy, gdy piszemy na tym polskim blogu. Tam Ameryka z jej civil society i “czterema dekadami odwrotu od demokracji” (B.B.), a tu Balcerowicz i plan firmowany jego nazwiskiem składający się z dwóch dekad ucieczki od realnego socjalizmu. W tym historycznym jak by nie było kontekście, śmieszna jest konstatacja “kapitalizm ledwie klapie uszami”. Forma śmieszna, treść … hm, bardzo poważna. Jak na razie kapitalizm, czy to tam, czy tu, dostarcza na półki wiele ponad sam ocet, nie wprowadził jak dotąd kartek na cukier, mięso i produkty czekoladopodobne, ani nie grozi mu hiperinflacja. Daleko mu do prawdziwego kłapania uszami, nie mówiąc o innych częściach ciała. Tyle przypomnienia o dawaniu gospodarczego ciała i kłapaniem jego częściami przez realny socjalizm.

    Tymczasem Polska ma do wydania “straszne pieniądze” bo nad “polską energetyką wisi miecz Demoklesa” (Pielnia), jednocześnie wysyła się ludzi na emerytury w wieku 55-ciu i mniej lat, gdy Europa i reszta świata zastanawia się jak przedłużyć aktywność zawodową poza wiek 65 lat. Powiedzmy wyraźnie, polski kapitał ludzki jest słaby, nie zawsze wysokiej jakości i fatalnie motywowany – to nie wzbudza zaufania u partnerów z UE. Czy kapitał ludzki to kapitał ekonomiczny, czy społeczny? Może jeden i drugi, może tych kapitałów nie da się rozdzielić.

    Właśnie, wracając do Barbera i jego Ameryki, której wpojono, rzekomo wbrew jej woli brak zaufania do rządu, a w obecnym kryzysie znika zaufanie do bankierów. Ideologowie mają teraz żniwo, wieszczą powrót modelu z lat 1950-tych i 60-tych. A co mówił Heraklit o wchodzeniu drugi raz do tej samej rzeki? Obecne czasy charakteryzuje inny poziom technologii, organizacji wytwórczości i innych aktywności człowieka, do tego inne doświadczenia. Obecny kryzys nie jest powtórzeniem kryzysu z lat 1930-tych, na razie nie ta głębokość, zupełnie inna jest pozycja rządu, albowiem państwo interweniuje w gospodarce. Doświadczenie uczy, aby dobre rozwiązania zatrzymać, problematycznym przyjrzeć się, a nie przystające do naszych oczekiwań odrzucić. Oczywiście wielkie jest oburzenie na Main Street na to co zgotowała Wall Street, słuszne oburzenie i tam, na Wall Street, musi się zmienić. Ale przecież lata 1990-te były w Ameryce wspaniałe. Pamiętam te lata, szczególnie wakacje 2001 roku, nastrój błogości graniczącej z euforią, tzw. irrational exuberance, jeszcze przez kilka dni września tak było. Aż strach brał, jak długo tak można. Przyglądam się co ci Amerykanie gadają teraz. Wygląda mi, że oprócz strachu i przerażenia, dominuje jednak jakaś ekscytacja. Jak to rozwiązać, jak się wygrzebać z tej gęstej śmietany? Kupować jak Buffet? A co zrobić z pożyczką hipoteczną? Jak znaleźć pracę, lepszą, albo pewniejszą? Amerykanie z innej są ulepieni gliny niż Polacy. Może ja jestem nie z polskiej gliny?
    Tymczasem — T.O.

  77. @ CO2
    Więcej nowych drzew i lasów = mniej CO2 i z większa korzyścia dla krajobrazu i środowiska szeroko pojętego.

    Wałęsa w gronie mędrców – przyda się głos prostego „absolwenta zwykłej zawodówki” w gronie intelektualistów będących daleko od rzeczywistości. Ma rację Andrzej z Koszalina – Wałęsa to zwierze polityczne i ma wrodzony talent i inteligencję polityczną – można obserwować jego przemianę na korzyść, na przestrzeni lat.

    Pan Prezydent – szkoda czasu i atłasu.

    Pozdrawiam
    Pozdrawiam

  78. Szczyt dla Polski udany,a co ze skalą globalną jeżeli ocieplenie jest faktem skutkó działania człowieka?!W takim przypadku z UE mogło popłynąć przykładne promieniowanie.W ramach europejskiego solidaryzmu Polska mogła się starać o specjalne fundusze w związku z rozwojem energetyki na węglu opartym.
    Kabaretowa rada gabinetowa w Brukseli nie mogła przynieść spodziewanych owoców.Wszystko to są konsekwencje traktatu okrągłostołowego i antyobywatelskiej ustawy zasadniczej,które stworzyły ramy prawne pogodzie dla politycznego szulerstwa i korupcji.Trwa nieustanny spektakl wyborczego kabaretu z powoływaniem egzotycznych koalicji i tak od kryzysu do kryzysu.Nadal KŁAMSTWO,a nie PRAWDA jest podstawą rozwoju intelektualnego człowieka.

  79. @pielnia1

    ok. to prosze mi wyjaśnic gdzie ja o tym piszę. bo jakoś sobie nie przypomniam, żebym gdziekolwiek napomknął o śmieciach w rowach i że fajnie ze są. A czy ja gdzieś krytykuje instalacje odsiarczania? CO2 to jest całkowicie inna kwestia. I tu tkwi problem. Jeśli zgadza się Pan z kwestią CO2 to po co wypisywa te rzeczy? Po co obrażac?
    Warto dokładnie czytac coś co potem sie krytykuje.
    I w jakim swietle stawia to Pańskie inne wypowiedzi?

    Pozdrawiam
    Łukasz

  80. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Lizaku, idac sladem powstajacej „nowej” grupy lewicowej – ide bo jest to Twoim marzenie – natrafilem na tzw. przypadkowy zbieg okolicznosci. Bardzo prosze rowniez blogowiczow o zwrocenie uwagi na reklame tzw. kredytow hipotecznych w uproszczonej procedurze, ktrora mozna splacac itd… http://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/artykuly/90639,konferencja_otwarta_polska_powstanie_nowy_ruch_na_centrolewicy.html

    Lizakczku o smaku miodowm, lewica rodzi sie dla i w wiekszosci, a nie dla malej grupki. Jak Ty „slociutki miodzio lizaczu” chcesz sie wyrwac z pulapki w ktorej jestes? Tam na zewnatrz, tam za szklanym kloszem jest inny swiat. Swiat dzungli ma prawa, brutalne ale prawa. Dzungla w porownaniu jest niczym.
    Mr. Haha pisze aby nie wybierac/glosowac na szympansow. Wyglada na to, ze ludzkie Homo sapiens z naszego haha! Zapomnial tylko dodac; poklepepujacyc sie po barach i klatce pirsowej na krakowskim rymku, z ktorego wczesniej przepedzono polskiego Herta Däubler-Gmelin. Taka jest prawda Mr. haha. Mimi to haha ze swoimi niuansami do Euro-Rosji jest mi blizszy niz narodzin; http://www.youtube.com/watch?v=a7hBO_Vqq9k&feature=related

    Post Christum…
    Badzma dobrej mysli, Wielki Zegarmistrz ma swoje plany i przyzeczenia. Ja go rozumiem. Ciekawe czy jest konsekwentny – prawda? Reszte pozostawiam tym ktorzy lubia banany i sie kapneli ze beda coraz drozsze.

  81. Panie Andrzeju z Koszalina,
    po przeczytaniu panskiej wypowiedzi stwierdzam stanowczo i jednoznacznie, ze jest pan wyjatkowym….

    durniem. Inaczej tego nazwac nie moge.

    Roo – kangurzyca

  82. ANCA”
    normalny, a zarazem super pedagogiczny wpis, prawdopodobnie krążysz w granicach, plus-minus 50 %. Polacy ostatnio muszą się odbijać od lewej do prawej burty, tylko jest jeden problem. Po odbiciu od prawej burty na dzisiaj jesteśmy w stanie nieważkości (turbulencji), ponieważ na okręcie lewa burta uległa już korozji i potrzeba jest: remontu, rekonstrukcji lub budowy nowej.
    Media to sedno sprawy, tylko dziennikarze za wypowiedziane słowo w sensie pozytywnym „Lewica” mogą utracić posadę. POPiS dla Polski to nieefektywny czas, a liderzy po lewej stronie egzystują i posiadają ogromny potencjał nawet w elektoracie. Jest cisza, ale mam także cichą nadzieję, że po przyszłych wyborach nie będzie już tzw. brukselskiej żenady. Czy w mediach tkwi szczegół ?.

  83. Oczywiście lepiej zacietrzewiać się, czy będzie krzesło, kogo klapnie, pił czy nie pił – niz dyskutować o arsenałach amerykańskiej broni atomowej umieszczanej za zgodną namową prezydenta i premiera w Polsce. Obawiam się, że wszystkie inne spory, o zdrowie, sześciolatki w szkole lub nie, emerytury – w kontekście zagrożenia atomowego (i silnych zmian klimatycznych) – są mało istotne. Jak umarłemu kadzidło…

  84. Czy to jest miłość, czy to jest kochanie?

    Z zaufaniem jest podobnie jak z kobietą relacjach damsko-męskich. Póki jej piękno zaspokaja męskie oczekiwania, a męska baza damskie marzenia, relacje te funkcjonują bez większych zastrzeżeń. Oba podmioty bez specjalnych zahamowań eksploatują się wzajemnie.

    Każde czasy produkują swoistego Barberę lub barbarzyńcę, który próbuje zweryfikować zastany obraz nadając mu oczekiwany porządek lub najchętniej zajmując się jego krytyką.

    Każdego z kimś coś łączy a z innym dzieli. Jednemu jest bliżej do Smitha a innemu do Marksa. Nader ciekawym jest dlaczego, w tym kontekście, amerykańskie demokratyczne widzenie świata ma cechy tak jednostronnie ułomne i mało pluralistyczne?

    Zaufanie do Smitha, że ekonomia i moralność stoją blisko siebie jest mało realistyczne poza propagandowym aspektem. Oczywiście w tym znaczeniu można również postawić tezę, że ekonomia w ujęciu kapitalistycznym stoi równie blisko, a może i jeszcze bliżej, wiary. Wyjściowe założenie byłoby słusznym gdybyśmy zrobili zastrzeżenie o jaką moralność idzie. Bowiem jeśli rozpatrywać ekonomię kapitalizmu i jego moralność, to pozyskiwanie kapitału nie odbiega zbyt daleko od zawłaszczania i wojennego mordowania. W tym znaczeniu istnieje pełna tożsamość ekonomii i moralności. Nie da się po prostu uciec od klasowego ujęcia i interpretacji tych pojęć.

    Fakt, że egoizm rzeźnika jest wartością społeczną nie budzi najmniejszych zastrzeżeń. Do momentu kiedy to właściciel świni decyduje o jej zaszlachtowaniu. Kiedy jednak rzeźnik zaczyna decydować, jakie świnie i którym sąsiadom należy ubić, zaczyna się rozchodzić interes społeczny z interesem rzeźnika. A przyjęte i gloryfikowane rozwiązanie systemowe zaczyna mieć morderczy i destrukcyjny charakter, czego żadną miarą wybronić się nie da. Tacy rzeźnicy społeczeństwu nie są potrzebni.

    Sugerowana regulacja egoizmów społecznych, w sytuacji fundamentalnego zagrożenia dla kapitalizmu, stanowi nic innego aniżeli odchodzenie od istoty gospodarki wolnorynkowej i przechodzenie do etapu interwencjonizmu państwowego, co zaczyna jakby pachnieć socjalizacją i przechodzeniem na pozycje konwergencji. Przeciwko czemu osobiście nic nie mam, świadom roli i znaczenia zarówno Marksa jak i Smitha. Oznacza to jednak konieczność odejścia od kapitalistycznego dogmatyzmu.

    Przy czym zaznaczyć należy wyraźnie, że przyjęte rozwiązanie dotowania kapitalizmu jest sprzeczne z istotą panujących w nim stosunków. Jest to jakby nie patrzeć socjalizowanie kapitalizmu. I znowu, nic nie mam przeciwko tej tendencji, gdyby nie obłudna postawa wstrętu przeciwko socjalizmowi. Okazuje się jednak, jak praktyka dowodzi, że kapitalizm pożre wszystko na swej drodze, od czego nie odwiedzie go nawet Watykan.

    Apologeta zwierzęcego kapitalizmu jest gotów łaskawie się zgodzić, na dominujący wpływ czynnika społecznego w kapitalizmie, przyparty do muru oczywistą oczywistością niewydolności kapitalizmu. A to już, jakby zaczyna zwiastować zupełnie inne podejście do najpiękniejszego ze światów i jego ideologii wypranej z czynnika społecznego, niczym w komunizmie, który wyrugował indywidualizm. Widocznie mędrkowie tamtego świata doszli do twórczego wniosku, że prawda leży po środku, co jakby zaprzecza innej prawdzie, że nie da się pogodzić ognia z wodą.

    Mało tego oni stali się, z konieczności, tak dalece ugodowi, że gotowi są pójść na dalsze ustępstwa, posłuchajmy:”Niemniej, oprócz egoizmu rolę odgrywają sentymenty moralne, jak zaufanie i spokój społeczny, itd. itp dywagacje i historyczne konkluzje filozofów społeczeństwa i polityki.”
    Jak widzimy, gotowi są nawet uznać dorobek humanistyczny ludzkości. O, dobroczyńcy, jacy jesteśmy wam radzi, że jesteście skłonni uznać dorobek ludu byle tylko wasz kłapouchy osiołek kapitalistyczny mógł człapać dalej do korytka z siankiem, gdzie święty Józef stolarz wraz Maryją robotnicą przygarną go spracowanymi ramionami pod dach swój i ogarną oraz nakarmią chędogie nieszczęście.

    Jeżeli wierzyć znawcom przedmiotu, to USA od czterech dziesięcioleci uciekają od demokracji, a my od dwóch dziesięcioleci gonimy ową amerykańską demokrację. To czy my aby, idąc za głosem doradców amerykańskich, nie gonimy w piętkę? Może poczekajmy, aż oni uporządkują swój model, by potem zeń korzystać. Bezkrytyczne małpowanie cudzych błędów może tylko nam przyczynić zgryzot i uciechy wrogich sił. No chyba, że chcemy kontynuować swe martyrologiczno-cierpiętnicze posłanie dawniej za wiernych, potem za biednych a teraz za bogatych. Poświęcanie się i umieranie za egoistów to doprawdy wspaniała i godna naśladowania sprawa, którą winniśmy się starać upowszechniać w komunistycznych przedszkolach, na szczęście i chwałę kapitalizmu uchowanych jeszcze w Polsce.

    W tym historycznym kontekście jest w pełni uzasadnionym i bardzo eleganckim stwierdzenie, że kapitalizm ledwie kłapie uszami i powinno zostać ono urealnione do postaci, iż kapitalizm ledwie człapie i kłapie uszami, co wydaje się być bardziej adekwatnym. Przywoływanie w tym znaczeniu planu Balcerowicza, jest jakby ni przypiął, ni przyłatał. Balcerowicz na dobrą sprawę sygnował swoim nazwiskiem coś , co nie było jego dzieckiem. Myślę, że dlatego jako wykładowca Instytutu Marksizmu i Leninizmu występując zwykle przed kamerami miał fanatycznie sztywnie oczy i papierowo bladą cerę ze zdenerwowania. On już doskonale wiedział wówczas co kłapie w USA, wyprzedzając niewątpliwie swą wiedzą znakomitego Kołodkę. Dlatego stosował zdecydowane ekonomiczne kopniaki, ustawiające nas w kapitalistycznym korycie, byśmy nie zechcieli zrezygnować i zawrócić z drogi do wspaniałej „demokracji” kiedy zacznie boleć.

    Przypisana powyżej obrazowa forma zmian w kapitalizmie wydaje się być śmieszną, kiedy ja twierdzę, że jest ona śmiertelnie poważna. I jaki jest koń każdy widzi. Najgorsze jest ryzyko choroby przenoszonej drogą płciową jak powiadał pan Zanussi. A studenci pytali, czy w toalecie też można ją chwycić? Jak ktoś jest tak zdolny i ma tam przyjemność, to dlaczego nie, odpowiadali koneserzy polityczni. No i chwycili. Teraz wszyscy czekają na objawy, bo ponoć my jesteśmy odporni.

    Potem następuje radykalny atak na zdarzenia sprzed trzydziestu lat, na świętej pamięci babuleńkę z PRL-u, co ma nobilitować ochwacony kapitalizm. I po oczach nam octem, aż czerwone gwiazdy zaświeciły. A tuś mi bracie, wpadłeś we własne sidła. Już się nie licytujemy kto miał lepiej, lecz kto miał gorzej. Gdybyśmy koców amerykańskim bezdomnym nie wysłali to mieliby jeszcze gorzej, czym nie tylko, że nie chwalimy się ale i nie wytykamy. A ciekawe co mieliby Amerykanie, poza octem, gdyby nasze UB zafundowało im w ramach demokratycznej wymiany we współpracy ze CIA, 10 lat permanentnych strajków w całej ich gospodarce. W każdej polemice i argumentacji politycznej potrzebna jest pewnego rodzaju przyzwoitość i logika , ponieważ nie zawsze mamy do czynienia z idiotami, jak by się mogło wydawać specjalistom z bratniej aktualnie Agencji.

    Co zaś do funkcjonowania realnego socjalizmu, to działał on w realnych uwarunkowaniach zewnętrznych i wewnętrznych, przy skutecznej pomocy z USA, w rozbitej powojennej Polsce, ze schedą zacofania II RP. Sprawa dotyczyła Polski, która nie miała kolonii, dominiów i innych rozlicznych form politycznego i ekonomicznego podporządkowania. Zdana była wyłącznie na własne siły. W tym stanie rzeczy jakakolwiek próba porównywania Polski z USA mającymi swój wielki interes w każdym, najmniejszym punkcie globu ziemskiego jest tragicznie śmiesznym, by nie używać mocniejszych określeń. W końcu to nie Polska zarobiła na trzech rozbiorach i dwóch wojnach światowych. Jeżeli nie posiada się elementarnej wiedzy o swojej Ojczyźnie, to nie powinno się w jej interesie o i jej interesach rozmawiać. No, może poza przypadkami budki z piwem.

    Współczesność Polski nakazuje przypomnieć, że za sprawą USA i UE nad Polską wisiało i wisi wiele mieczów Demoklesa. Te miecze ścięły głowę całym działom polskiej gospodarki narodowej.
    I to nie tym najgorszym, bowiem w pierwszym rzędzie wyprowadzono najlepsze krowy z obory, co nie ma absolutnie nic wspólnego z ekonomią i właściwym zarządzaniem. W tym przypadku absolutnie nie liczono się z interesem Polski. Priorytety przewłaszczeń i zawłaszczeń odbywały się poza granicami Polski. Kiedyś ponoć taka recydywa miała miejsce w Moskwie. Teraz Moskwa wyraźnie palcem wskazuje kto ma w tym procederze umoczone ręce po łokcie. Wszyscy ci tzw. inwestorzy drą się wniebogłosy, że to my ich wykorzystaliśmy i okradliśmy starając się we wszelki dostępny sposób dochodzić praw materialnych wobec znacznie wyżej stojącej moralnie Polski. Do agencji wywiadowczych po tę wiedzę nie pobiegniemy licząc na inteligencję blogowiczów.

    Na koniec warto powiedzieć, że tak jak pamięć ludzka jest wybiórcza tak i poglądy polityczne bardzo często oparte są oprócz interesu na emocjach. Ja swojej Ojczyzny, ze zrozumiałych względów, opluwał nie będę nawet jeśli była ona PRL-em i jej kosztem nie będę wychwalał Imperiów nawet jeśliby miało to także dotyczyć Dobra. Są inni, którzy zastąpią mnie w tym nieprzyzwoitym dziele. No cóż, ja mam jedną Ojczyznę i szanuję ją bardzo. I tym bardzo podniosłym i patriotycznym akcentem, żegnam się z państwem w nadziei, że jednak nie umywam się państwu do stóp.
    _

  85. Do „T.Obserw.”: korzystam z pretekstu, że mnie zacytowałeś, i podłączam się do twoich wywodów, bo b. mnie takie dywagacje ekscytują, zarówno teoretycznie ,jak i w ich praktycznych skutkach.Większość twoich poglądów i ocen podzielam w całości, właściwie z nimi się identyfikuję, bo inaczej, chcąc być serio, nie można. Ale, pozwolisz, że wyjaśnię ci pewne sprawy z mojej perspektywy. Ty się dziwisz, że są do wydania straszne pieniadze, a tu posyła się ludzi na wcześniejsze emerytury. itd. masz 100% racji, że to durne, ze w normalnym kraju byłaby to szopka, paradoks. Bedę nieskromny, ale powiem, ze ja to rozumiem, bo przez przypadek działałem i tu i tam, gdzie ty jesteś(tzn. nie bezpośrednio w Stanach, ale na Zachodzie i pod Zachodnimi szefami). Moi szefowie też zawsze w takich przypadkach za głowy się łapali i wzywali mnie, żebym im wyjaśniał, dlaczego w Polsce białe jest czarne(skrót myślowy; nie tylko w Polsce, ale we wszystkich byłych demoludach), a czarne jest białe. Ja byłem dla nich „tłumaczem”. ja wiem, że dla kogoś, kto na Zachodzie nabrał odruchów ichnich, pewne rzeczy w Polsce są kretyńskie i że się dziwia, że takich oczywistości nikt nie rozumie. T.O., zwróć uwagę na następującą kwestię:na przykład w Polsce i dajmy na to w Austrii wszyscy głosują za czystością środowiska. W Austrii nie zobaczysz w lesie takiego badziewia, jak w Polsce. Zwróć w Polsce komuś uwagę, że jak nie wolno w lesie śmiecić i palić ogniska, to nie wolno ,a spotkasz się ze stwierdzeniem, żebyś się odpierd. Skąd to się bierze? ano stąd, ze polskie społeczeństwo jeszcze bardzo dużo nie widzi, że nie widzi. Trzeba lat, żeby widzieć, trzeba lat, żeby zmienić mentalność( a im dalej na wschód, jest gorzej).Jeśli w Polsce są prawa nabyte(tak mówią prawnicy), to kto odważy się ludowi pracujacemu, któremu nie chce się pracować odebrać wcześniejsze emerytury. Jest to tzw. obiektywny opór materii. Nie dziw się, że przesadzona z Italii cytryna nie będzie rosła w północnej tajdze. Tajgę trzeba zmieniać i cytryna musi się trochę zmienić. Polskie społeczeństwo masowo poparło zmianę ustroju, ale mentalność nadal jest w zasadzie prawie roszczeniowa, bo przecież ONI muszą mi dać, bo po to jest państwo. Balcerowicz zrobił b. dużo dobrego(ale rónież można było zrobić to bardziej elastycznie), a do byłego PGRu nie pojedzie, bo się boi i ja to rozumiem. Mieszkaniec Arizony od swojego państwa oczekuje, żeby policja i szeryf dobrze pracowali, a w Polsce, żeby nadal państwo dawało(kolejny skrót myślowy). Piszesz ,ze polski kapitał ludzki jest słaby. Tak, jest słaby, ale nie zmieni się pod wpływem żadnej różdżki czarodziejskiej, bo takiej różdżki nikt nie ma. My tu tak mamy i my tu musimy to powoli zmieniać, a ty możesz się przyłączyć, bo nic bardziej nie integruje narodu, jak czynne uczestnictwo w braniu do rąk łopaty. Jęsli Polak np. z Ustrzyk Górnych(przepraszam U. Górne)widzi, że Tam też trzeba pracować, że nigdzie cudów nie ma, że tu i tam 2×2=4,że cała tajemnica leży w społecznej wydajności pracy, to taki Polak to rozumie. Nie dziw się, że nie rozumie dotąd, bo on nie rozumie, dlaczego nie rozumie. Przepraszam za przydługi monolog.
    Pozdro

  86. Tak, Lizaku; dla mnie PRL jest moją Ojczyzną pięknego spokojnego szczęściwego dzieciństwa, kochanych Rodziców, wyjątkowych Nauczycieli, niezapomnianych Przyjaciół… Żadne polityki, nikt i nic nie zabije Tej miłości. Bo ona jest w moim SERCU. Gdy odejdę do Gwiazd – ta miłość będzie ze mną… dziekując Losowi, że dane mi było przeżyć szczęśliwe młode lata w normalnej Ojczyznie.

  87. Szanowny”LIzaku”, pozwól, że cos ci wyjasnię: otóż niepotrzebnie się denerwujesz, bo wtajemniczeni kapitaliści dawno wdrażają konwergencje(bo nie mają innego wyjścia, bo itd, itd, ale wdrażają)i nikt z wtajemniczonych juz nie znęca się nad obrzydliwym socjalizmem i wcale nie chodzi oto, czy coś jest zwrotem do socjalizmu, a coś nie jest. To wszystko jest badziewiem i gadką, jak na kazaniu w kościele: ‚pójdźcie dziatki do Pana, bo Pan was kocha”. Zmiany wywołuje logika konieczności poprawy sprawności zarządzania dla dalszego wzrostu, żebyśmy my tu, mieli czas tymi sprawami nie zajmować zawodowo, bo społeczna wydajność przcy musi być tak duża, żeby 3% pracujących w rolnictwie nakamiło siebie i pozostałe 97%. Już się nie ekscytujmy, czy coś jest powrotem(zwrotem) do socjalizmu. To potrzebne jest teoretykom, zeby opisywać historię rozwoju społeczeństw i może imć panu Orzechowskiemu (ten od kreacjonizmu).

  88. No dobra, Pan tu piardu, piardu głupotami się zajmuje i uparcie nie chce poruszyć kwestii najważniejszej – pół miliardowej dotacji radnych PO z warszawy dla koncernu Waltera. Otworzysz Pan wreszcie gały??? Weź żesz człowieku pisaka do ręki i wymaluj coś na ten temat. Udowodnij że nie jesteś zwykłym obszczymajtem rozluźniającym zwieracze na dżwięk słowa TVN. Wzywam Cię do prawdy Panie Passent juz od miesiąca, a Pan z uporem maniaka zajmuje się duperelami.

  89. Nie wzywam do cenzury, ale drzwi blogu są zbyt szeroko otwarte.
    Jackowie typu piardu, piardu nie powinni tu wchodzić!

  90. Dziekuje panu Janowi za odwage wypowiedzenia jego opinii.Ja tez oststnio mialam wrazenie, ze pan premier Tusk probuje bronic pana prezydenta przed nim samym. Serdecznie pozdrawiam

  91. pielnia 1. 11.53. Uważałem Twoje opinie za mądre i realistyczne. Niestety do momenty zachwytu T.O. Jeżeli czytałeś opinie na temat felietonu Barbera i nie protestowałeś, znaczy to, że coś niedobrze. T.O opowiadał jak zwykle bajki, wyłgal się i nie ma pojęcia o jego głębokiej treści interpretacji źródeł kryzysu finasowego USA i zarazy jaka rozlewa się po świecie

  92. andiboz – Popieram! Jacek do Jackowa 😯

  93. @Mieczysław S.Kazimierzak/Mieczsilver/

    a nic.
    Człowiek wytwarza ok 3-5 % oglnej ilości CO2 wytwarzanego w przyrodzie. Z tych 3-5 % kilka procent wytwarzanych jest przez UE. Ile to daje w całości? Czy wie Pan np. jakie są współczynniki klinkierowe w Polsce a w innych krajach Unii czy tez na świecie? Jak w Unii wyśrubowane są instalacje? Ile surowców wtórnych podlega recyklażowi?
    Mżonka jest myślenie, że USA, Chiny i Indie przejmą się limitami w Europie. Ucieszą, się że nasza konkurencyjność spadnie. I będą mieli rację.
    A co na to stepy w Azji, które dają porównywalne ilości CO2 jak się palą co człowiek? Lepiej sadzić las i zapobiegac pożarom niż wprowadzać idiotyzmy będące kolejnymi pseudopodatkam generowanymi przez przerosłą biurokratyczną strukturę.

    Pozdrawiam
    Łukasz

  94. @andiboz 17:57

    Zgadzam sie, cenzura jest do bani. Powinno byc pierdu, pierdu.

    @sogni d’oro 12:06

    Wzruszylem sie do lez, pozwol ogrzac sie w blasku twej „szczesliwosci”. Zrozumialem wreszcie dlaczego jest jak jest w Polsce.

  95. W kraju gdzie „stokrotka ” jest epitetem , byc moze teksty typu jak wyzej sa normalne ale nie dla mnie. Przykro mi doprawdy , ze cos takiego mozna na tym blogu przeczytac. Zagladalem tu dla przyjemnosci , ale poniewaz jest ona mocno watpliwa musze zrezygnowac.

  96. Lizak, Gratuluje wzruszjącego felietonu w niedzielnej Twojej Gazecie w obronie Generała. Natomiast wywiad z W.Kuczyńskim niesmaczny. Pozdrawiam.

  97. Szanowna Pani ROO KANGURZYCA . Gratuluję wyboru metody dyskusji i polemiki , mozna i tak . To dzisiaj prawie codzienność . Mimo to życzę pomyślności i niech tak zostanie . Pozdrowienia i wyrazy szacunku a.

  98. Jasny Gwint z 20:33

    Zgadzam się z Twoimi refleksjami, ale jakoś nie miałem przyjemności wyrządzać przykrość Pielni 1.
    Prezentuje on poglądy na poziomie Unii Pracy próbując kojarzyć socjalizm z kapitalizmem.
    Przyjmuję również Jego uwagi skierowane pod moim adresem.
    Przy czym niekoniecznie muszę się z nimi zgadzać.
    Wygłoszona przez Niego akceptacja TO eliminuje go jako lewicowca.
    Ja rozumiem, że tylko krowa nie zmienia poglądów.
    Dlaczego jednak ta konstatacja ma dotyczyć tylko prawicy pojąć nie mogę.
    Widać dlatego zatrzymali się oni na etapie kapitalizmu łupanego i mają poważne kłopoty.
    Wracając do Pielni 1, dziwnie jakoś dla mnie brzmią jego wywody o społecznej wydajności pracy w kapitalizmie.
    Zawsze myślałem, że tam mamy na uwadze głównie wzrost jednostkowej wydajności pracy, co oczywiście wzajemnie się nie wyklucza…ale pozostawia dziwny niesmak po przekonywaniu nas do kapitalistycznej miłości tak w głębi serca tlącej się dla socjalizmu.
    Jeszcze trochę a okaże się, że oni w nie bardzo wiadomy sposób znajdują się na drodze do socjalizmu, stąd pewnie ten kryzys, by potem w pełni zrealizować niemiłą ich istocie konwencję konwergencji.
    I pomyśleć, że oni tak się poświęcają dla nieodzownego wzrostu.
    Dla kogo jednak ten wzrost następuje i kto go konsumuje o tym nasz elegancki autorytet nie jest już uprzejmy wspominać.
    W końcu nie bardzo wypada nieładnie we własnym cieplutkim gnieździe burżuazyjnym robić.
    Ach te nauki i praktyki na bolszewickim szczycie uzupełniane teraz skutecznymi korepetycjami na Zachodzie, w których zagubił się interes społeczny w starciu z prywatnym i klasowym egoizmem.
    A cóż go to obchodzi, że połowa Polaków jest na aucie.
    Przecież to nie z jego winy.
    On jest taki wykształcony, doświadczony obyty i światowy.
    To pewnie Duch Święty zgotował taką dolę tym nieudacznikom.
    Jeszcze trochę a uzyskamy od niego światłe informacje, że to kapitalizm funkcjonuje w interesie społecznym.
    Natomiast socjalizm jako taki był podłym kapitalizmem, ponieważ funkcjonował dla wyłącznego dobra wąskiej grupy złodziejskich aparatczyków.
    Zagubiło się biedne chłopisko w tych swych kapitalistycznych wojażach.
    A może on jeździ do TO na polityczno-ekonomiczne kursy doskonalenia zawodowego, co w zasadzie wyjaśniałoby wszystko.
    Szkoda chłopa, ale jak tak pomyśleć,to pal sześć.
    Nie ja mu będę określał ideowe wybranki.
    W końcu jakaż to polityczna różnica Bush czy Tusk?
    A do Stalina nie Go będę namawiał mimo, że ostatnio coraz głośniej, iż to Polacy dali ciała w swym antykomuniźmie i musieli przegrać wojnę z Fuhrerem, ponieważ odrzucili miłość Stalina.
    No cóż, każdy jest kowalem swego losu.
    Życzmy Jasny Gwincie Drogiemu Panu Pielni Naszemu Pierwszemu bardziej przyzwoitych i trafnych wyborów.
    Nie wszystko złoto co się świeci.
    I nie dla każdego kapitalizm jest niedościgłym marzeniem sennym.
    Niektórzy już go mają i jakoś specjalnych pień i zachwytów nie słychać, poza etatowym aparatem i sprzedajną inteligencją, która z czegoś musi żyć.
    I jeśli coś jej można wyrzucać to nie fakt, iż nie wystarczają jej chrupiące bułeczki lecz,że zamarzyła się także szyneczka.
    A co z rosnącymi kosztami utrzymania tych fatygantów, kapitalizm może tych luksusów nie zdzierżyć.
    Rozumiemy jednak, że dla elit wystarczy a lud niech korzonki wpieprza.
    Z poważaniem.
    Za ewentualny nadmiar złośliwości przepraszam.
    W końcu kapitalista to też człowiek, ze skłonnościami szuji ale jednak.
    Lizak

  99. haha pisze o Kaczyńskim:

    „Ponadto w zeszłym roku po przegranych wyborach zamiast przeprowadzić z bratem zamach stanu, (—-), ku zaskoczniu najwybitniejszych komentatorów politycznych najzwyczajniej w świecie oddał władzę Tuskowi.”

    To aż tak daleko zaszła głupota „najwybitniejszych komentatorów” ?
    Po drugie, wymień choć jedno nazwisko z tych najwybitniejszych…

  100. Oj Panie Redaktorze,
    juz chyba czas na emeryture i zaprzestanie robienia ludziom
    wody z mozgu.

  101. Zauważam pewną modę na używanie słów, świadczących o znajomości rzeczy. Dwa lata temu to była brzytwa Ockhama, ostatnio zaś konwergencja.
    Co będzie następne? 😆

  102. Do”Lizaka”: niepotrzebie się tak rożżalasz. Mnie takie apele o tzw. czystość ideową w obszarze gospodarowania i makroekonomi(oraz mikroekonomii) nie interesują. To jest dobre dla studentów, jak ich uczymy na etapie poznawczym. Mnie nie interesuje czy mówi to Unia Pracy czy ktoś inny, mnie nie interesuje, czy mówi to jakiś klasyk, czy „klasyk”,mnie nie interesuje, czy radość mają mieć wyłącznie krwiopijcy, czy i krwiodawcy. Ta płaszczyzna( w tej naszej dyskusji) mnie nie interesuje, gdy staram się wypowiadać w obszarze moich zawodowych doświadczeń. Mnie w tym aspekcie nie interesuje, kto komu bardziej daje d…. i dlaczego, bo to temat dla teoretyków. Jak w wozie wiejskim skrzypią koła, to ja nie dumam, dlaczego one skrzypią, nie rozprawiam naukowo, jaka partia ponosi za to odpowiedzialność, tylko …smaruję osie kół Ot, co. Nie chciałem cię irytować. Chciałem ci powiedzieć, że mnie akademickie dywagacje nie interesują. W jednym nie masz racji(może powinienem powiedzieć bardziej „salonowo”) nie podzielam twojego poglądu, co do społecznej wydajności pracy. Otóż zarówno w socjaliźmie, jak i w kapitaliźmie znaczy ono ( w praktyce ) dokładnie to samo.Społeczna wydajność pracy jest sumą (a potem wyciąga się z tego średnią) Zarówno tu, jak i tu arytmetycznie robi się to tak samo( oczywiście rachunek ten musi zawierać odrzucenie tych indywidualnych wysokich wydajności pracy, które są wbrew, czyli marnują wysiłek innych, mimo, iż same w sobie są wysokie). Ja nie zajmuję się moralnością w pracy i nawracaniem grzeszników. To nie moja grządka. Zarówno w jednym, jak i w drugim ustroju należało i należy działać profesjonalnie, ale jest jasne, że nie może to być profesjonalne złodziejstwo idraństwo. I dlatego upieram się przy mojej tezie, że niezależnie od tego, ilu mędrców z teorii znajdzie luki dialektyczne w moich tezach i zaszufladkuje mnie do żółtych, czy zielonych, czy niebieskich, ja upieram się , że tylko rozwój optymalny jest żródłem wzrostu dla bogatych i biednych. Podziałem wypracowanego wzrostu ja się w moim wpisie nie zajmowałem i żle mnie zrozumiałeś. O tym możemy pogadać przy innej okazji, gdy będziemy mówić jak powinien „optymalnie” wyglądać podział, żeby był sprawiedliwy. Ja zajmowałem się tworzeniem, a nie podziałem.
    „Lizaku”, żle mnie czytasz.
    Pozdro.

  103. Do „jasnego gwinta” z godz.20:33: twój wpis mnie trochę rozeżlił, a ponieważ uważam cię za „pobratymca światopoglądowego i poglądowego”, więc reaguję: ja nie popieram T.O. dlatego, że jest on STAMTĄD, ja go popieram, bo ma rację. Mnie, jako pragmatyka, nie interesują bzdety, kto „zawinił”, że dinozaury wymarły. Mnie martwi, że na naszej pięknej polskiej ziemi jest nadal dużo kretynizmów, wynikających z ignorancji. Marnujemy potencjał materialny i intelektualny, ponieważ Frankowi krowa zdechła, a jej nie ubezpieczył, więc idzie do gminy, żeby mu gmina krowę odtworzyła. Przecież wiesz, że Cimoszewicz przegrał przez to swoją karierę, bo swojego czasu powiedział, że wina leży po stronie tych, co się nie ubezpieczyli….Ja zmierzam do tego, żeby ludzi uczyć szacunku do wydajnośio pracy itd. ale jeśli wszystkich cwaniaków i kombinatorów będziemy zawsze bronić, bo oni nie ROZUMIEJĄ, to daleko nie ujedziemy. Przecież wiesz, że blog, to nie jest ani moja, ani twoja kampania wyborcza, więc rozmawiajmy merytorycznie, a nie demagogicznie. Lizak już mnie skreślił z listy lewicowców, ale w końcu Lizak nie rozdaje wszystkich kart. Takie samo prawo ma Lizak mnie skreślać, jak ja jego…ja go oczywiście nie skreślam, ani nie zaliczam do dinozaurów

  104. Mialem szczescie znalezdz na internetowym wydadaniu TVN 24 ostatni wywiad „pana prezydenta” dla Moniki Olejnik. Wywiad z „panem prezydentem” byl jak zawsze swietna rozrywka i wypelnial bezgranicznie wszelkie zyczenia wielbicieli „pana prezydenta”. To co bylo na bis przekroczylo nawet moje najsmielsze oczekiwania („Pani jest calkiem na gorze,na mojej liscie”, „ja Pania wykoncze”). To byly slowa demokratycznie wybranego polskiego prezydenta skierowone do dziennikarki, z wywiadu z ktora, „pan prezydent”, nie byl calkiem zadowolony. W tym miejscu chcialbym „panu prezydentowi”, jako wybitnemu przedstawicielowi tzw. polityki historycznej przypomniec, ze „listy politycznie przesladowanych” maja w polskiej historii dluga tradycje, ktora siega od katorgi, poprzez likwidacje przez hitlerowcow, az do mordow UB i SB. Po takiej wypowiedzi, w normalnym, demokratycznym kraju, zeby uzyc slow „pana prezydenta”, bylby „pan prezydent” politycznie „wykonczony”.

  105. Poraj (11:07), nie bardzo rozumiem dlaczego zarzucasz “najwybitniejszym komentatorom” głupotę. Jakżesz ja mogę w takim kontekscie wymienić choćby jedno nazwisko.

  106. Dziwna wydaje mi się cała dyskusja nt. brukslskiego szczytu. Rząd z racji swoich kompetencji ustalił skład osobowy złożony z ludzi kompetentnych, kontaktowych i bezwględnie właściwych co do tematów tam poruszanych. Część spraw załatwia się na sali obrad, ale wcale nie mniejszą w tzw. kuluarach. Jak się znajdował p.LK w jednym i drugim miejscu? Ano, nijak.
    Kontakt to on miał bezpośredni i wzrokowy z plecami premiera. A Sarkozy’emu próbował pokazać, że palce to ma sprawne. Coraz głośniejsze jest powiedzenie – „samotny jak Kaczyński w Brukseli”. Ostatnio rozgorzała dyskusja bardziej bierze racje grzecznościowe nad racjami stanu. Czy było w interesie Polski by oglądać tam wałęsającego się samotnego prezydenta? Przed kamerami udawał wesoły nastrój, a w rzeczywistości jak się czuje człowiek samotny ? Miał niby powiedzieć kilka zdań. Te kilka zdań mógł powiedzieć z ulicy w Warszawie, jak to kiedyś zrobił Marcinkiewicz, który nie dość, że powiedział co chciał powiedzieć Łukaszence, to jeszcze mu pogroził. Skutek był natychmiastowy wtedy – Łukaszanka wypuścił zaaresztowanego dziennikarza. Wtedy nasz prezydent nie przejął się głodującym ojcem owego dziennikarza, a premier tak. Czy w interesie Polski jest przedstawianie dwóch różnych poglądów przez członków jej delegacji? Obrońcy LK – użalający się nad brakiem szacunku dla Prezydenta RP, głównie argumentowali jego udany pobyt tym, że „p.Prezydent przecież był grzeczny” Czy to ma być argument za „tak”, argument na wydatkowanie 150 tys. PLN, argument za naśmiewanie się z Polski przez całą Europę? Czy nadrzędnym celem dla rządu ma być – dbanie o dobre samopoczucie p. Prezydenta? A reszta już nie ma żadnego znaczenia? A znawca od wszystkiego „politolog” Migalski powie : ” bezwględnie wygranym jest L.Kaczyński”. Ciekawy jestem jakie kryteria przyjmuje p. Migalski? Bo nasz Prezydent dość dokładnie pokazał jaki miał wkład w delegacji brukselskiej.
    I to by było na tyle z moich obserwacji.

  107. Odejdźmy od politycznej maniery „Ni ryba, ni miaso”

    Na wstępie chcę wyjaśnić, że ja się nie rozżalam i także nie mam żalu o cokolwiek do kogokolwiek, bowiem zdaję sobie sprawę, że niezależnie od moich intencji makro i mikroprocesy płyną, jak to pan ładnie określił, swoim biegiem. Tym niemniej mogę w jakimś sensie i zakresie wpływać na indywidualne postawy i zachowania. Z pewnymi osobami na blogu utożsamiam się ideowo, z innymi zaś polemizuję, ponieważ mam odmienne zdanie w dyskutowanej materii. Przy czym fundamentalnym kryterium oceny jest dla mnie stosunek do prawa własności i sprawiedliwości społecznej do sposobu wytwarzania i podziału dochodu narodowego i wielu innych aspektów prawno-politycznych sytuujących jednostkę w ściśle określony sposób, niezależnie od tego, że konstytucja powiada, iż jakoby jesteśmy równi wobec siebie. Jest to jedno z pierwszych i fundamentalnych zakłamań. W rezultacie dąży się do zacierania istniejących i pogłębiających się różnic społecznych udając, że te skrzywione relacje społeczne stanowią demokrację. Zatem nie może być tutaj mowy o demokracji w klasycznym rozumieniu, czy jakiejkolwiek innej demokracji poza burżuazyjną. W tej to demokracji próbuje się nam wmawiać, że my sprawujemy władzę w swoim własnym interesie mimo, że burżuazja w naszym imieniu i dla siebie sprawuje władzę. Przejawia się to fizycznym przejmowaniem władzy ustawodawczej i wykonawczej przez ludzi kapitału. Wyraża się to tworzeniem przywilejów i ulg dla tej klasy rządzącej przy jednoczesnym pozbawianiu władzy i profitów wyzutych z wielu praw, poczynających od prawa własności, najniższych warstw społecznych.

    W tej sytuacji najłatwiej jest tworzyć zagmatwanie pojęciowe i ideowe. Bowiem wiadomym jest , że w mętnej wodzie najlepiej czują się szczupaki. Udawanie lub istotne przekonanie, że można się najlepiej czuć w materii swojej profesji abstrahując od polityki świadczy o niekompetencji lub celowym tworzeniu zasłony dymnej wobec klasowego charakteru zachodzących procesów społecznych. Jest to działanie na rzecz politycznego ogłupiania nie zawsze najmądrzejszych najniższych warstw.

    Weźmy dla przykładu sprzątaczki funkcjonujące w kapitalizmie i socjalizmie. Wszystkie one poprzez solidną pracę budują obraz, wizerunek systemu , w którym pracują. Umacniając w ten sposób system na rzecz , którego działają, w małym, przypisanym zakresie obowiązków sprzątaczce. One o tym fakcie nie muszą myśleć i zdawać sobie z tego sprawę ważne, że wykonują rolę trybika w doskonale naoliwionej maszynerii systemu. Podobna jest rola kowala , który smaruje skrzypiące osi wozu. Kowal jest o tyle potrzebny o ile skutecznie oś nasmaruje. Nie ma on żadnego wpływu, na kierunek i szybkość jazdy, jej cel i rodzaj ładunku. Nie oznacza to jednak, że nie ma on wpływu na osiągnięcie celu przez pojazd, nawet jeśli sobie myśli i wmawia, że guzik go to obchodzi. Im wyższe stanowisko, tym wyższy jest stopień zaangażowania i odpowiedzialności za osiągnięcie celu ostatecznego. W tym sensie nie ma stanowisk apolitycznych i ideowo czystych oraz nie zaangażowanych dziedzin życia gospodarczego. Dotyczy to także sfer nauki wydawałoby się ze swej istoty apolitycznych jak matematyka, fizyka czy chemia. W końcu to w rezultacie ich osiągnięć nastąpiło twórcze wdrożenie bomby atomowej ,wodorowej i neutronowej służących jak rzadko, który instrument, procesowi wojny, wyścigu zbrojeń i walki politycznej. A już szczególnym przypadkiem instrumentu politycznego jest ekonomia, często dosadnie i wyraziście doprecyzowywana jako ekonomia polityczna.

    Stąd w tym sensie nie ma najmniejszego znaczenia co pan myśli i jak pan uczy swoich studentów. Pan tworzy infrastrukturę pewnej platformy politycznej, której istotą jest utrzymywanie konkretnej władzy jako aparatu ucisku i przymusu. I jeżeli sprzątaczce jest wolno nie zdawać sobie z tego sprawę, o tyle pańska indolencja polityczna jest niedopuszczalną. Szczególnie ta sprawa jest bolesna wobec kogoś kto przynajmniej formalnie aspiruje do lewicowości, bowiem jest to nieświadome podrzynanie gałęzi, na której się siedzi lub perfidne, zamierzone przyjęcie na siebie roli Konia Trojańskiego wobec lewicy.

    Jednocześnie chcę zwrócić uwagę , że nie jest moim celem wynajdywanie luk w pańskim dowodzeniu wartości ideologicznych. Mnie jedynie inspiruje Pan do odkrywania kart politycznych konsekwencji wobec ludzi „profesjonalnych”. Jeżeli są tacy ludzie jak pan twierdzi to dlaczego rozbito nie tylko PGR-y, chyba nie powie acan, że szwajcer nie był specjalistą wysokiej klasy ale i WSI- nie do odtworzenia wywiad wojskowy, gdzie z konieczności po tygodniowym kursie nominowano sierżantów do oficerskich stopni. Zatem nie mogę przyjąć tego rodzaju opowiastek o profesjonalizmie i apolityczności w kapitalizmie. Na tym polega pański błąd, że pan za rzeczywistość przyjmuje swoje oczekiwania. Myśmy też proszę pana wszyscy mieliśmy solidarnie zostać kapitalistami a uraczono nas epitetami dziadów. Byłbym nawet skłonny przychylić się do pańskiej tezy o konieczności optymalnego rozwoju dla biednych, gdyby taki przykład w zestawieniu z bogatymi zechciał pan przytoczyć z arsenału osiągnięć kapitalizmu.

    Wypada także zauważyć, że wysoce ułomnym jest rozpatrywanie tworzenie PKB bez jego podziału.Tylko komplementarne rozpatrywanie tych składowych pozwala sobie wyrobić obiektywny i poprawny obraz. Ja muszę widzieć, co ja wytwarzam i jak owoce tej pracy skonsumuję. Zerwanie tej więzi prowadzi donikąd ale jest ono na rękę burżuazyjnemu systemowi. Mówiąc o mędrcach, którzy przeszkadzają Panu Pielni w upowszechnianiu jego tez, wydaje mi się, że jest znacznie gorszym tworzenie w polskim wydaniu solidarnych mędrków, którzy mają za zadanie zastąpienie tych pierwszych, by móc znacznie łatwiej pompować państwowy kapitał do prywatnych kieszeni, co jest kak zwał tak zwał, złodziejstwem pierwszej wody. Oczywiście można to ubrać w elegancką nowomowę kapitalistyczną i nazwać transformacją lub innymi równie eleganckimi eufemizmami.

    Co zaś do czytania tekstów Pana Pielni to staram się to czynić wyjątkowo pracowicie i starannie analizując także podteksty zawarte między wierszami. Moje odniesienie się do tych kwestii było odpowiedzią na podobny odbiór i reakcję Jasnego Gwinta, co oznacza , że nie jestem odosobniony w moich opiniach. Pański problem polega na tym, że stanął pan na zdecydowanie prawicowych pozycjach TO, do czego ma Pan pełne prawo, ale bardzo proszę nie szargać wówczas pojęcia lewicowości. Aha, i jeśli panu nie sprawi to szczególnej różnicy, to byłbym niezwykle zobowiązany gdyby zechciał pan odejść od dziwnej maniery skrótów w rodzaju”pozdro”.
    Serdecznie pozdrawiam.
    Z poważaniem.
    Lizak.
    _

  108. Telegraphic obserwer
    Popetalem sie dzis po blogach: piszesz „w dziesiatke” a Pan Lizak zalize wszystkich nasmierdz. Zwaz jak „madre” byly uwagi Prowadzacego sasiedni blog w pierwszym wpisie o Kampanii i jak „profesjonalnie” traktowal on temat struktury i klimatow w U.S. Powroz troche: ile jeszcze bedziemy sie smazyc ?

  109. Kilka wpisów Gospodarza temu, przyszła mi na myśl „standaryzacja” polityków PiS, dziś znalazłem formułę:

    „jaki Pan, taki kram…..”

    Wzorzec kultury osobistej- L.Kaczyński
    Wzorzec prawdomówności- J.Kurski
    Wzorzec przyzwoitości i moralności- Gosiewski
    Wzorzec niezmienności poglądów- Dorn
    Wzorzec kompetencji- Macierewicz
    Wzorzec wiedzy prawniczej- Ziobro……….
    Dziwnym przypadkiem, wszyscy należą do jednej partii, lub Partii, jak kto woli………
    Gdyby przypisać im wartość „0” stanowiliby ciekawy punkt odniesienia i wzorzec miary wartości

    Ilu Michników wart byłby Kurski?
    Ilu Ćwiąkalskich czy Stępniów za Ziobrę?
    Ilu Kwaśniewskich, czy Cimoszewiczów, za Kaczyńskiego?

    Kto przeliczy parytet wymiany? obstawiam 1/8

  110. pielnia 14.56
    Przykro mi bardzo, ale Lizak rozłożył Cię na łopatki. I zrobił to bardzo elegancko.

  111. Panie Andrzeju z Koszalina,
    to nie byla dyskusja ale konstatacja po przeczytaniu panskich wywodow.
    Dyskusja z kims tak zarozumialym, tak pewnym swoich racji i osadow, ze nawet nie pofatyguje sie sprawdzic o czym pisze, jest bezcelowa.
    To rowniez nie jest dyskusja, ale odpowiedz na panskie dalsze bajdurzenie na moj temat.
    Swoja konstatacje z poprzedniego postu sila rzeczy nadal podtrzymuje.

  112. Do „Lizaka”malutki koreferat:
    1. słowo „pozdro” mnie odmładza, poza tym nie przypuszczałem, ze jest obraźliwe.
    2. niepotrzebie używasz obelg typu zdrajca, czy mędrek, to ci moim zdaniem utrudnia wyjaśnienie czegokolwiek, zamiast ułatwiać.
    3. blog moim zdaniem nie ma służyć, jako miejsce na prezentowanie manifestu ideowego, bo mnie właściwie nie interesują twoje osobiste przekonania, ja nie polemizuję z twoimi przekonaniami, lecz z wygłaszanymi poglądami i opiniami.
    4. Zgódź się się z tym (mocniej: przyjmij do wiadomości), że nie jesteś dysponentem kamienia mądrości , co pozwala ci na szufladkowanie ludzi do zdrajców, lewicowców,prawicowców, zielonych, czerwonych, różowych.
    5.Twoje wypowiedzi i styl formułowania myśli wskazują, że jesteś ze świata „nadbudowy”, jesteś erudytą, ale miej trochę szacunku do tych, którzy ciężko pracowali i nadal pracują na wytwarzanie PKB(więc muszą być pragmatyczni), żebyś ty w tym czasie mógł w ciepłych bamboszach ,siedząc w fotelu, dywagować o przewagach wysiłku sprzątaczek ichnich nad naszymi i dzielić włos na czworo, albo stawać na barykadach śpiewając:”krew naszą długo leją kaci…”.Zamiast narzekać i biadolić, że kaci przelewają twoją krew, stwórz przeciwwagę dla ONYCH, którzy ci łącznie z konstytucją wszystko zawłaszczają; zmień demokrację burżuazyjną na sprawiedliwą, ale czynem, nie narzekaniem.
    6. Z szacunkiem, ale twoje poglądy zatrzymały się na XIXw myślenia i widzenia socjalizmu, wyzysku itd.
    7. Napisałem ci, że na jednej dyskusji(czy wykładzie) nie można studentom mówić na raz o wytwarzaniu i zarazem o podziałe PKB, choćby ze względów percepcyjnych. „Lizaku”, żebyś ty mógł „sprawiedliwie” podzielić, najpierw ja (i mi podobni)musimy wtworzyć. W Polsce nadal jest większa kolejka tych, co umieją dzielić, niż tych, co chcą tworzyć.
    8. Myślałem, że zechcesz dołączyć się na kolejnych zajęciach do wymyślenia optymalnego i sprawiedliwego modelu „dzielenia” ,ale ty nerwowo wolałeś wymazać mnie z „lewicy” ;łatwe, ale mało sensowne.

  113. Pielnia1

    Nikt was nie zapraszał do wytwarzania sami się pchaliście, więc teraz nie można udawać , że nie ma się zamiaru dzielić, kiedy jest taki obowiązek.

  114. Szanowny „Lizaku”: jestem rozczarowany twoją agresją i pieniactwem.
    „Nas” rzeczywiście nikt nie zapraszał do wytwarzania. My to mamy od dziecka. Od dziecka, jak krówki pasałem bez butów, ojciec uczył mnie wytwarzania i to mi zostało. Ty , jak widać, chciałbyś tylko dzielić to, co inni za ciebie wytworzą. Ot, jemioła

  115. pan powinien sie nazywac PassEnd 😉

css.php